You are extracting information from the Polish court judgments.
Extract specified values strictly from the provided judgement. If information is not provided in the judgement, leave the field with null value.
Please return the response in the identical YAML format:
```yaml
court_name: "<nazwa s\u0105du, string containing the full name of the court>"
date: <data, date in format YYYY-MM-DD>
department_name: "<nazwa wydzia\u0142u, string containing the full name of the court's\
  \ department>"
judges: "<s\u0119dziowie, list of judge full names>"
legal_bases: <podstawy prawne, list of strings containing legal bases (legal regulations)>
recorder: <protokolant, string containing the name of the recorder>
signature: <sygnatura, string contraining the signature of the judgment>
```
=====
{context}
======

Sygnatura akt VI Ka 898/15

WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia2 grudnia 2015r.
Sąd Okręgowy w Gliwicach, Wydział VI Karny Odwoławczy w składzie:
Przewodniczący SSO Marcin Mierz
Sędziowie SSO Arkadiusz Łata (spr.)
SSO Agata Gawron-Sambura
Protokolant Aleksandra Studniarz
po rozpoznaniu w dniu 20 listopada 2015 r.
sprawyJ. B.ur. (...)wR.
córkiR.iD.
oskarżonej zart. 157§ 2 kk
na skutek apelacji wniesionej przez obrońcę oskarżonej
od wyroku Sądu Rejonowego w Rudzie Śląskiej
z dnia 1 czerwca 2015 r. sygnatura akt II K 616/13
na mocyart. 437 kpkiart. 438 kpk
uchyla zaskarżony wyrok i przekazuje sprawę Sądowi Rejonowemu w Rudzie Śląskiej do ponownego rozpoznania.
Sygn. akt VI Ka 898/15

UZASADNIENIE
Sąd Okręgowy stwierdził, co następuje.
Wywiedziona apelacja okazała się w znacznym stopniu zasadna, a zarazem skuteczna o tyle, iż w jej następstwie należało uchylić zaskarżony wyrok, a sprawę przekazać do rozpoznania ponownego Sądowi I instancji.
Sąd ów bowiem nie wziął pod rozwagę i nie uwzględnił w należytym stopniu – pod kątem ustalenia faktycznego przebiegu zajścia, udziału w nim i roli odegranej przez jego uczestników, a w szczególności przez oskarżoną, jak również pod kątem wiarygodności wypowiedzi procesowych osób, które zostały przesłuchane – całokształtu zgromadzonego do chwili obecnej materiału dowodowego. W konsekwencji oceny i ustalenia faktyczne oraz oceny prawne zaprezentowane w części sprawozdawczej zapadłego wyroku, a nadto końcowe rozstrzygnięcie – są niepełne i wzbudzają poważne wątpliwości.
Przedmiotowe orzeczenie wydane tym samym zostało z obrazą prawa procesowego, a toart. 410 kpk, która mogła mieć wpływ na jego treść.
Wedle Sądu Rejonowego do ogrodzenia rozdzielającego posesjeC.iB.podszedł (w następstwie wcześniejszej scysji na tle, czy w ognisku palonym przezJ. C.spalane były tylko gałęzie, czy także trawa)J. C.. W tym momencieT. B.uderzył go pięścią w głowę, a w dalszej kolejności „złapał go i uderzał nim o betonowe ogrodzenie”.
J. C.– zgodnie z ustaleniami Sądu merytorycznego – przywołał wówczas na pomoc żonę –S. C., która zbliżyła się do płotu i giętką, wiotką częścią trzymanych w ręku grabi chciała „odepchnąćB.od męża”. Ten ostatni zawołał wtedy żonę – tj. oskarżonąJ. B., która stała obok.
J. B.„podbiegła, wyszarpała grabie pokrzywdzonej, co mogło powodować obijanie pokrzywdzonej o płot i tymi grabiami – tj. drewnianą końcówką trzonka zaczęła uderzaćS. C.”. Uderzała – jak przyjął Sąd orzekający – ją w klatkę piersiową, brzuch i kończyny górne. Oskarżycielka prywatna „otrzymała kilka ciosów posuwistych tąże drewnianą końcówką grabi”. „Dostawała z góry, bo jest niższa odJ. B..”
Sąd Rejonowy czyniąc powyższe ustalenia zdecydowanie odmówił wiary wersji przedstawionej przez oskarżoną i jej małżonka występującego w sprawie w charakterze świadka. Jako nielogiczny i sprzeczny z zasadami doświadczenia życiowego ocenił zwłaszcza opis biciaT. B.przezJ. C.– ręką i kijem od razu po podejściu do płotu. Sąd I instancji zaznaczał, iżB.jest znacznie silniejszy, młodszy, sprawniejszy odJ. C., który jest osobą starszą i schorowaną. Dysponuje też większą tężyzną fizyczną. Nielogiczne dla Sądu orzekającego pozostawało nadto twierdzenieB., by mąż oskarżonej został uderzony przezJ. C.ręką, potem kijem i następnie – po podejściuS. C.do ogrodzenia – jeszcze grabiami, czekając biernie na żonę, a potem odebrał napastnikowi kij.
W pisemnych motywach wyroku podkreślano także sprzeczność wersjiB.z wiarygodnymi zeznaniami oskarżycielki prywatnej i świadkaJ. C.. Powoływano się też na treść opinii biegłego lekarza sądowego.
Sąd merytoryczny jakby nie dostrzegł natomiast, iż to właśnie relacjeT. B.iJ. B., co do przebiegu zajścia, a poza tym roli i działań podejmowanych przez wszystkie biorące w zdarzeniu udział osoby – były jednolite i konsekwentne oraz wzajemnie i wewnętrznie spójne zarówno na gruncie przedmiotowej sprawy, jak i wcześniej ukończonego już prawomocnie postępowania Sądu Rejonowego w Rudzie Śląskiej – sygn. akt II K 581/13 (przeciwkoT. B.o czyn zart. 157 § 1 kk, gdzie pokrzywdzonym byłJ. C.).
Wersja małżonkówB.niezmiennie kształtowała się zatem tak, jak opisał ją Sąd I instancji w części sprawozdawczej kontrolowanego wyroku.
O podobnej wewnętrznej i wzajemnej spójności oraz konsekwencji nie można natomiast było mówić w przypadku poszczególnych wypowiedzi procesowych małżonków Czech. Słusznie zwraca na to uwagę obrońca.
J. C.w swych pierwotnych zeznaniach składanych w nieodległym czasie od zajścia, bo już 2 lipca 2013 r. (vide: k 32-34 akt o sygnaturze II K 581/13) twierdził, iżT. B.niesłusznie zarzucał mu palenie trawy w ognisku, zapowiadał zawiadomienie Straży Miejskiej, używał pod jego adresem słów wulgarnych i wręcz prowokował do podejścia do ogrodzenia.
J. C.wówczas istotnie miał zbliżyć się do płotu, trzymając „patyk” w ręce, abyB.„pogrozić”.B.wtedy „złapał go za prawy nadgarstek swoją ręką i szarpał ją za płot”. Następnie zaś „swoją ręką uderzył raz w okolice lewego oka i raz w klatkę piersiową”. Czech nie pamiętał, czy były to ciosy pięścią, czy też otwartą dłonią. Zawołał żonę, by „przyłożyła grabiami sąsiada, aby go puścił”. Swoją żonę zawołał w tym momencie równieżB..
J. C.– jak wówczas zeznawał – „nie wiedział dokładnie, co przy płocie robiła jego żona”. Jedynie z opowiadańS. C.usłyszał, żeJ. B.„złapała moją żonę i szarpała – ja tego jednak nie widziałem”. Po uderzeniach w wykonaniuB.utracił bowiem świadomość, nie utracił zaś przytomności, toteż „nie zna wszystkich szczegółów tego zajścia”.
Podczas przesłuchania przed Sądem w sprawie o sygn. akt II K 581/13J. C.w podobny sposób opisał genezę zdarzenia, lecz tym razem przyznawał, że nie tylko chciał „pogrozić”B.„patykiem”, lecz także „pogroził” – tj. „trzymając patyk w prawej ręce podniosłem rękę do góry i moja ręka poruszała się – myślałem, że może się wystraszy i odstąpi – robiąc to przełożyłem rękę przez płot – oczywiście nie chciałem uderzyć oskarżonego tym patykiem, chodziło tylko o pogrożenie mu” (vide: k 140-141 akt II K 581/13).
J. C.tym samym potwierdził wyraźnie, iż jednak uniósł rękę trzymając „patyk” ponad ogrodzenie i w takim, czy innym stopniu wymachiwał nim, o czym nie było mowy uprzednio.
Świadek podobnie przedstawił reakcję i działaniaT. B.(choć zarazem bardziej szczegółowo), a nadto wezwanie żony na pomoc (i analogicznie – własnej żony przez „przeciwnika”).
Co istotne,J. C.początkowo jako osobistą obserwację opisywał zachowaniaJ. B., która „złapała żonie za grabie, okładała jeszcze żonę tymi grabiami i powtarzała: a masz”.W.dokładniej przyznał, że „to żona mi mówiła, iż to jego żona okładała ją grabiami do siana”.
Z kolei, w przedmiotowej sprawie świadek Czech podnosił, że „w momencie kiedy byłem szarpany przez panaB.i uderzany przez płot (…) poczułem, iż już zaczynam słabnąć od tych uderzeń (…) zawołałem ją (tj. żonę), żeby przyszła mi do pomocy i w jakiś sposób uwolniła mnie od panaB.. Przyleciała wtedy z grabiami, zdążyła przełożyć je przez płot w kierunku panaB.i w międzyczasie doleciała żona panaB.do płotu i chwyciła za te grabie od żony i zaczęło się przepychanie wzdłuż płotu – nad płotem”.
W tym przypadku wedługJ. C.„za jeden koniec grabi trzymała żona, a za drugi paniB.i w trakcie przesuwania tych grabi żona doznawała uderzeń końcówką tych grabi po rękach i po klatce piersiowej. PaniB.robiła to z taką wściekłością, zawziętością, wręcz zemstą wołając: a masz, a masz” (vide: k 124-125 akt II K 616/13).
Kiedy świadkowi przytoczono w trybieart. 391 § 1 kpkzeznania wcześniejsze utrzymywał on – wbrew ich treści, że widział starcie obu kobiet, odpowiadając pytaniem na pytanie: „To działo się obok mnie, jak mogłem nie widzieć, pomimo że byłem szarpany?”.
Sąd Rejonowy, pomimo naprowadzonych wyżej widocznych odmienności (w kwestii źródła informacji – czy był to efekt obserwacji własnych, czy też opowiadania żony, a i sposobu działaniaJ. B.) dał „całościowo” wiaręJ. C..
Dalej posunięte i głębsze wewnętrzne sprzeczności zauważalne były w relacjach oskarżycielki prywatnej –S. C..
Najwcześniejsza jej wersja pochodząca z postępowania przygotowawczego w sprawie o sygn. akt II K 581/13 (przeciwkoT. B.) odbiegała dalece od późniejszych zeznań wymienionej, a i od ustaleń faktycznych Sądu I instancji.
S. C., mimo iż zeznawała w dniu następującym po dacie zdarzenia – tj. 28 maja 2013 r. (vide: k 1-3 akt II K 581/13) nie potrafiła dokładnie odtworzyć przebiegu rozmowy pomiędzy jej mężem aT. B.. Dostrzegła jedynie, iżJ. C.„podszedł do płotu i zapytał sąsiada czego on chce”. Podawała następnie: „nie wiem, co się jeszcze działo, ale w pewnym momencie zauważyłam jak sąsiad szarpie męża. Ja podbiegłam do nich i widziałam jak mężowi leci krew z lewej strony twarzy. Ja nawoływałam ich, aby przestali, wtedy do płotu dobiegła zona sąsiada i złapała mojego męża za jedną rękę, a drugą trzymał wtedy sąsiad. Sąsiedzi ciągnęli męża za ręce do płotu. Ja w tym czasie trzymałam w rękach grabie, ja tymi grabiami nikogo nie uderzyłam.S.jednak wyrwała mi je i zaczęła nimi wymachiwać. Podczas tego uderzyła mnie w ręce. Mężowi wreszcie udało się wyrwać sąsiadowi. Ja nie pamiętam dokładnie całego zajścia.”
Odmienną wersję wypadków (a zarazem nader zbliżoną do relacjiJ. C.), o wiele bardziej szczegółową (pomimo uprzedniego częściowego braku wiedzy i pamięci) oskarżycielka prywatna zaprezentowała po dwóch miesiącach, a to 19 lipca 2013 r. (vide: k-44 akt II K 581/13). Opisywała wtedy, że gdy „mąż podszedł do płotu, nie zdążył nicB.zrobić i sam został od razu zaatakowany przez panaT. B.w głowę, uderzył go pięścią. Następnie (…) trzymał mojego męża za rękę i szarpał go. Ja widziałam to, że go uderzył pięścią. Następnie (…) trzymał mojego męża za rękę i szarpał go. Ja widziałam to, że go uderzył pięścią. Ja widziałam jeszcze jakieś uderzenia ze strony panaT.. Mój mąż nie miał szans mu nic zrobić i nic mu nie zrobił – tj. nie uderzył go.”
Na temat własnej roliS. C.podawała: „Ja trzymałam w ręku grabie z drewnianą rękojeścią. Mój mąż wołał do mnie, abym przyszła i abym ich rozdzieliła.P.do tego ogrodzenia i próbowałam odepchnąć panaT.. Próbowałam go odepchnąć kijem od tych grabi, które miałam w ręce. Nie udało mi się ponieważ przybiegła żona panaB.–J.. Ja nie wiem, czy panT.wołał swoją żonę, czy też ona sama podbiegła. Gdy była przy płocie złapała za grabie, które ja trzymałam. Ona próbowała mi je wyszarpać, natomiast ja nie chciałam ich puścić.”
Następnie: „Gdy tak szarpałyśmy te grabie, byłam uderzana drewnianym trzonem tych grabi w lewą rękę oraz w okolice klatki piersiowej. Puściłam grabie, ponieważ bałam się, aby nic mi się nie stało (…). W tym momencie widziałam, jak panT.szarpie nadal mojego męża uderzając go o płot.”
Odmienności dotyczyły zatem przebiegu konfrontacji między obu mężczyznami, roli odegranej w tym momencie przezJ. B., a konkretnie czy włączyła się ona do starcia. Dalej – jak przebiegało wyrwanie z rąk grabi oraz w jaki sposób i w jakich okolicznościach została nimi uderzona. Innymi słowy – całokształtu zdarzenia.
Tę ostatnią wersję, lecz wzbogaconą o dodatkowe szczegóły (o jakich wcześniej mowy nie było) oskarżycielka prywatna podtrzymała przed Sądem orzekającym w sprawie – sygn. akt II K 581/13, po upływie kolejnych dziesięciu miesięcy – dnia 14 maja 2014 r. (vide: k 146-147 ww. akt).
Zeznawała wtedy między innymi: „PanB.(…) chce, żeby mąż podszedł do płotu. Mąż wiele się nie zastanawiając podchodzi do tego płotu. PanB.go chwyta i zaczyna nim narywać i zaczyna uderzać. Bije po głowie. Narywał tak nim jak manekinem, (…) w którymś momencie zaczęła krew mu zalewać twarz. Mąż wołał mnie, żeby podejść do pomocy, żeby odgonić go. PanB.w dalszym ciągu go bił (…) i rzucał o ten betonowy płot, tzn. trzepał nim”.
W zakresie udziału oskarżonejS. C.podnosiła: „Jak było to bicie, to żona panaB.stała i przyglądała się bez żadnej reakcji i dopiero jak ja podeszłam z tymi grabiami, którymi tam sprzątałam i próbowałam odepchnąć panaB., podleciała paniB.i zaczęła szarpać się ze mną (…), nie byłam w stanie utrzymać grabi, puściłam je i ona zaczęła tymi grabiami mnie tłuc, po prostu obijać”.
Gdy na rozprawie odczytano pokrzywdzonej uprzednie relacje na zasadzieart. 391 § 1 kpkdążyła ona do obarczenia odmiennościami funkcjonariusza Policji dokonującego pierwotnego przesłuchania, który „źle zinterpretował” jej słowa oraz „nie wpisał, że mąż został pobity”. Starała się też „pogodzić” obie sprzeczne w znacznym stopniu wersje: „Nie mówiłam dzisiaj, że sąsiedzi oboje ciągnęli męża za ręce, a ciągnęli. Mało z tej policji zostało powiedziane w tym protokole”.
S. C.nie wypowiedziała się jednoznacznie, która wersja odpowiadała rzeczywistemu przebiegowi zajścia, jakie były przyczyny różnic, zaś istniejące rozbieżności w zeznaniach jeszcze pogłębiła.J. B.nie mogła przykładowo biernie przypatrywać się biciuJ. C., a jednocześnie (lub wcześniej) nie zbliżając się do płotu – ciągnąć go za ręce wspólnie ze swoim mężem.
Taką samą, co do zasady wersję oskarżycielka prywatna podała w rozpatrywanej sprawie – toczącej się przeciwkoJ. B.(vide: k 90-93 akt II K 616/13). Precyzowała przy tym, że: „Dostawałam od oskarżonej parę razy tym trzonkiem grabi w lewą rękę, w okolicy serca i brzucha w okolicy żołądka. Dostawałam z góry, ja jestem niższa. Pani oskarżona przy tym wypowiadała słowa: i co, i co, a masz”.
S. C.w żadnym stopniu – tym razem – nie ustosunkowała się do sygnalizowanych wyżej odmienności, zaś treść protokołu rozprawy głównej sugeruje wręcz, iż nie wypytano jej w tej materii. Uzupełniała natomiast, że uderzana trzonkiem grabi była zarówno podczas wzajemnego ich sobie wyrywania, jak i później: „podczas szarpania tych grabi przeze mnie i oskarżoną to były pierwsze momenty kiedy mnie uderzała przez takie przesuwanie trzonka w moim kierunku. Potem jak puściłam grabie to byłam uderzana łącznie z tymi krzykami – a masz”.
Przeczyła natomiast, by jej mąż wołał do niej: „chodź i przyłóż mu tymi grabiami” (sprzecznie z wersjąJ. C.).
Sąd Rejonowy jakby nie zauważył omówionych wyżej wewnętrznych i wzajemnych rozbieżności w poszczególnych relacjach małżonków Czech, co w szczególności dotyczyło oskarżycielki prywatnej i jej najwcześniejszej wersji pochodzącej z postępowania przygotowawczego w sprawie o sygn. akt II K 581/13, drastycznie odbiegającej od zeznań późniejszych, a i wypowiedziJ. C.. Ponadto – mało przekonujących prób wytłumaczenia owych różnic już w toku postępowania sądowego we wspomnianej wyżej sprawie.
Podobnie, gdy chodziło o zeznaniaJ. C., a zwłaszcza w zakresie źródła informacji na temat działań podejmowanych przez oskarżoną, a mianowicie czy pochodziły z obserwacji własnych, czy też tylko z opowiadań żony (szczególnie w sytuacji, gdy już same relacjeS. C.dotknięte były w tej mierze wewnętrznymi sprzecznościami). Następnie – uwzględniając faktyczny brak wytłumaczenia powyższych odmienności przezJ. C.na rozprawie w postępowaniu o sygnaturze akt II K 581/13, gdy wymieniony uchylił się w istocie od ich wyjaśnienia. Odmienność wiązała się też z kwestią przyczyny wymachiwania w początkowej fazie zajścia ręką z „patykiem” – czy dla wystraszeniaB.– jak było mówione w sprawie o sygn. akt II K 581/13, czy też chodziło jedynie o uniesienie ręki celem „pokazywania mu kierunku, żeby uciekał do domu” – jak świadek tłumaczył podczas konfrontacji zT. B.już w sprawie przeciwkoJ. B.(vide: k-127 verte akt II K 616/13).
Wątpliwości dotykały także zagadnienia jak wyglądało przywołanie żony na pomoc, a to czy łączyło się z wezwaniem do „przyłożenia mu grabiami”, co opisywałJ. C., a czemu zaprzeczałaS. C.. Ponadto kwestii relacjonowania przez oboje małżonków w przedmiotowej sprawie (sygn. akt II K 616/13) już jednolicie, bez zwracania jakiejkolwiek uwagi na rozliczne wcześniejsze odmienności i sprzeczności – omówione przez Sąd Okręgowy.
Nie do przyjęcia było przeto uznanie przez Sąd I instancji „całościowo” zeznańC.za wiarygodne i odmówienie – głównie na bazie takiej oceny – wiary spójnym w toku obu procesów relacjomB..
Sąd Rejonowy tymczasem – wbrew obowiązkowi – nie dążył do wyjaśnienia owych sprzeczności, przechodząc nad nimi do porządku dziennego. Nie przekonywały też przytaczane przez tenże Sąd dalsze powody uznania relacji oskarżonej i jej męża za niewiarygodne.
Jeśli bowiem hipotetycznie oprzeć się na wersjiB.– w pełni możliwa i wyobrażalna jest sytuacja nagłego i w jakiejś mierze niespodziewanego zaatakowania go kijem przezJ. C., a zaraz potem grabiami przezS. C.. Należało pod rozwagę wziąć także szybkość i dynamikę zdarzenia, niewątpliwy w przypadkuT. B.czynnik zaskoczenia i fakt, iż wedle jego twierdzeń – w momencie zaatakowania go grabiami (co nastąpiło dopiero po chwili od ataku kijem przezJ. C.) był już „zajęty” wyszarpywaniem kija mężowi oskarżycielki prywatnej. Tym można – właśnie racjonalnie – tłumaczyć bierne (jak pisze Sąd orzekający) pozostawanie przy płocie i w drugiej kolejności – odebranie kija napastnikowi. Nie ma tu sprzeczności z logiką, czy też z zasadami doświadczenia życiowego.
W obu sprawach nie ujawniły się ponadto żadne dowody wskazujące na to, aby wiek i stan zdrowiaJ. C.wykluczał wszelką możliwość zadawania innej osobie ciosów kijem, czy „patykiem”, zwłaszcza jeśli tych uderzeń nie było wiele i nie były one wykonywane z wielką siłą lub intensywnością, co by wymagało szczególnej kondycji i sprawności fizycznej.
W badanej sprawie istotne pozostawało kto z uczestników starcie sprowokował i rozpoczął oraz zaatakował jako pierwszy. Jak w pierwszej fazie zdarzenia (tj. starcia obu mężczyzn) przedstawiała się rola i udział oskarżycielki prywatnej, a jak oskarżonej. Sąd jurysdykcyjny natomiast w najmniejszym stopniu nie odniósł się tu do najwcześniejszej wersjiS. C., ani też do przedstawionych wcześniej sprzeczności w relacjachC..
W drugim rzędzie za istotne należało uznać, czego następstwem było włączenie się do zajściaJ. B.– czy bicia jej męża przez obojeC.(jak podnosząB.), czy też stanowiło to samodzielny atak na oskarżycielkę prywatną (jak twierdząC.).
Po trzecie – w jakim momencie i w jakich okolicznościach oraz w jaki sposóbS. C.została uderzona. Czy w toku wzajemnego z oskarżoną wyszarpywania grabi, czy również później, gdy grabie już puściła. Czy też z kolei, iż uderzenia w ogóle miejsca nie miały.
Tu zwłaszcza niezbędne były jednoznaczne ustalenia faktyczne poprzedzone dogłębną i kompleksową analizą całokształtu zgromadzonego w obu sprawach materiału dowodowego, nie zaś tylko analizą powierzchowną.
Inaczej powiedziawszy – czy jeśli do uderzeń rzeczywiście doszło, to czy zadawane one były celowo, czy też zaistniały (a w ich następstwie także – obrażenia) „ubocznie” jako efekt szarpania przez uczestniczki z obu stron za grabie, a zatem z możliwością rozważenia nieumyślności działań oskarżonej.
To wszystko zaś winno było zostać uwzględnione oraz rozważone pod kątem oceny rodzaju winy, stopnia ewentualnego zawinienia i stopnia szkodliwości społecznej czynu.
Wymaganych ocen i ustaleń Sąd Rejonowy – wbrew wiążącej go w chwili orzekania zasadzie wyjaśnienia wszystkich istotnych okoliczności sprawy – nie poczynił. W konsekwencji zaskarżony wyrok ostać się nie mógł.
Przy ponownym rozpoznawaniu sprawy Sąd I instancji zobowiązany zostaje do powtórzenia postępowania dowodowego w pełnym jego dotychczasowym zakresie, o ile nie wyłoni się potrzeba przeprowadzenia dodatkowych dowodów. Wyczerpującej ocenie podda przy tym całość zebranego materiału dowodowego, nie unikając konieczności i potrzeby rozważenia i wyjaśnienia pod kątem przebiegu zajścia zawartych w nim sprzeczności. Uwzględni zarazem wszystkie dotyczące tego problemu uwagi Sądu odwoławczego. Zwróci też baczną uwagę na ewentualny wymóg ocenienia winy i szkodliwości społecznej czynu.
Nie przesądzając końcowego rozstrzygnięcia orzeczono jak w dyspozycji wyroku niniejszego.

```yaml
court_name: Sąd Okręgowy w Gliwicach
date: '2015-12-02'
department_name: VI Wydział Karny Odwoławczy
judges:
- Arkadiusz Łata
- Agata Gawron-Sambura
- Marcin Mierz
legal_bases:
- art. 157 § 1 kk
- art. 391 § 1 kpk
recorder: Aleksandra Studniarz
signature: VI Ka 898/15
```