You are extracting information from the Polish court judgments.
Extract specified values strictly from the provided judgement. If information is not provided in the judgement, leave the field with null value.
Please return the response in the identical YAML format:
```yaml
court_name: "<nazwa s\u0105du, string containing the full name of the court>"
date: <data, date in format YYYY-MM-DD>
department_name: "<nazwa wydzia\u0142u, string containing the full name of the court's\
  \ department>"
judges: "<s\u0119dziowie, list of judge full names>"
legal_bases: <podstawy prawne, list of strings containing legal bases (legal regulations)>
recorder: <protokolant, string containing the name of the recorder>
signature: <sygnatura, string contraining the signature of the judgment>
```
=====
{context}
======

Sygnatura akt VI Ka 329/14

WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia11 lipca 2014r.
Sąd Okręgowy w Gliwicach, Wydział VI Karny Odwoławczy w składzie:
Przewodniczący  SSO Arkadiusz Łata (spr.)
Sędziowie SSO Kazimierz Cieślikowski
SSR del. Małgorzata Peteja-Żak
Protokolant Sylwia Sitarz
przy udziale Jolanty Mandzij
Prokuratora Prokuratury Okręgowej
po rozpoznaniu w dniu 11 lipca 2014 r.
sprawyM. W.ur. (...)wZ.
synaJ.iK.
oskarżonego zart. 158§1 kkiart. 254§1 kkw zw. zart. 11§2 kkw zw. zart. 57a§1 kk
na skutek apelacji wniesionej przez obrońcę oskarżonego
od wyroku Sądu Rejonowego w Gliwicach
z dnia 16 stycznia 2014 r. sygnatura akt III K 734/12
na mocyart. 437 kpk,art. 438 kpk
uchyla wyrok w zaskarżonej części i sprawęM. W.o zarzucone mu przestępstwo zart. 158 § 1 kkiart. 254 § 1 kkw zw. zart. 11 § 2 kkw zw. zart. 57a § 1 kkprzekazuje Sądowi Rejonowemu w Gliwicach do ponownego rozpoznania.
Sygn. akt VI Ka 329/14

UZASADNIENIE
Sąd Okręgowy stwierdził, co następuje.
Apelacja obrońcy okazała się skuteczna o tyle, iż w następstwie jej wywiedzenia należało uchylić wyrok w zaskarżonej części, zaś sprawęM. W.o zarzucane mu przestępstwo zart. 158 § 1 kkiart. 254 § 1 kkw zw. zart. 11 § 2 kkw zw. zart. 57a § 1 kkprzekazać do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji.
Sąd Rejonowy nie wyjaśnił bowiem w sposób należyty wszystkich istotnych okoliczności sprawy, nie wziął też pod rozwagę i nie uwzględnił całokształtu faktów wynikających z przeprowadzonego na rozprawie głównej materiału dowodowego. W konsekwencji poczynione oceny i ustalenia faktyczne, jak również oceny prawne nie przekonują oraz wzbudzają poważne i zasadnicze wątpliwości. Zaskarżony wyrok wydany tym samym został z obrazą prawa procesowego, a toart. 366 § 1 kpkiart. 410 kpk, która mogła mieć wpływ na jego treść.
Jak wynikało z części sprawozdawczej kontrolowanego orzeczenia, Sąd merytoryczny przyjął, iż w dniu 16 listopada 2011 r. grupa kilkunastu młodych mężczyzn zamieszkałych na terenieK.iZ.postanowiła wspólnie przyjechać doG., celem zabrania przedmiotów z barwami klubowymi osobom kibicującym klubowi sportowemu(...). Część z tych osób przyjechała samochodami. OskarżonyM. W.przyjechał doG.tramwajem.
Mężczyźni ci – jak ustalił Sąd jurysdykcyjny – spotkali się w parku wG.przyulicy (...)około godziny 20.00. Następnie udali się na poszukiwanie kibiców(...). W tym czasie pokrzywdzonyE. K., który zamieszkuje naulicy (...)wyszedł z mieszkania. Miał na sobie czapkę i szalik z logo(...). Mężczyźni podbiegli do niego i zaczęli uderzać go pięściami po całym ciele. Kiedy pokrzywdzony się przewrócił – kopali go.
Wedle Sądu orzekającego – obaj oskarżeni (tj.M. W.iM. C., co do którego wyrok się uprawomocnił) brali czynny udział w pobiciu pokrzywdzonego.C.przy tym zabrał mu czapkę i szalik z logo(...)oraz należący do niego telefon komórkowy.
W pisemnych motywach wyroku podkreślono (vide: k 800 – 801, tom III), żeM. W.w dniu 16 listopada 2011r. wG., działając wspólnie i w porozumieniu (z ośmioma innymi osobami), wziął czynny udział w zbiegowisku, wiedząc iż wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na osobę i mienie, następnie dokonał pobiciaE. K., czym naraził go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub nastąpienia skutku określonego wart. 156 § 1 kklubart. 157 § 1 kk, w wyniku czego pokrzywdzony doznał obrażeń głowy i twarzoczaszki z krwiakiem podskórnym, które naruszyły prawidłowe funkcjonowanie narządów jego ciała na okres nie przekraczający siedmiu dniu, przy czym działał publicznie i z oczywiście błahego powodu, okazując przez to rażące lekceważenie porządku prawnego.
Oskarżony – stosownie do ustaleń Sądu I instancji – działając wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, „zaatakowali” pokrzywdzonego szarpiąc go i wielokrotnie uderzając pięściami – głównie w okolicach głowy, a także kopiąc po całym ciele.M. W.brał czynny udział w pobiciu i zadawał ciosy pokrzywdzonemu. Zarazem wziął czynny udział w zbiegowisku, wiedząc że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na osobę lub mienie. Oskarżeni (tj.W.iC.) przyjechali wraz z innymi osobami doG.z wyłącznym zamiarem zaatakowania napotkanych na miejscu kibiców(...)oraz odebrania im przedmiotów w barwach klubowych. Przyjechali grupą kilkunastu osób, po wcześniejszym zaplanowaniu miejsca spotkania. Obaj oskarżeni doskonale wiedzieli w jakim celu udają się doG., mieli też świadomość, że chodzi o doprowadzenie do konfrontacji kibiców dwóch drużyn piłkarskich.
Do naprowadzonych wyżej ustaleń faktycznych Sąd Rejonowy dotarł „dając wiarę wyjaśnieniom oskarżonych, aczkolwiek tylko częściowo, w takim zakresie, w jakim zgodne są z zebranym w sprawie materiałem dowodowym”.
Powołał się przy tym na relacje świadkaT. D.potwierdzającego, „że oskarżonyW.był w grupie osób atakujących pokrzywdzonego, który jednak nie widział, czy ten zadawał mu ciosy”.
Ostatecznie ocenił, iż „w zakresie tym wyjaśnienia oskarżonego nie są zgodne z ustalonym stanem faktycznym i stanowią przyjętą linię obrony”.
W rozpatrywanym przypadku poważnego rozważenia wymagało, czy dowody zebrane w sprawie uprawniały do tego rodzaju ocen i ustaleń oraz, czy rozumowanie i argumentacja Sądu orzekającego mogą zostać uznane za prawidłowe, a także czy rola i udziałM. W.w zajściu był taki, jak przyjęto to w dyspozycji wyroku i jego pisemnym uzasadnieniu.
Na wstępie przypomnienia wymaga, że oskarżony konsekwentnie, na wszystkich etapach postępowania karnego częściowo tylko przyznawał się do zarzuconego mu przestępstwa.
W śledztwie (vide: k 130-131) podnosił, iż doG.udawał się samodzielnie – tramwajem (nie zaś w grupie osób - samochodami), aczkolwiek potwierdzając, że świadomy był celu wyjazdu, jakim były „porachunki kibicowskie”, a także iż wcześniej umówił się z kolegą nazwiskiemP. O.. Po dotarciu na ustalone miejsce wbiegł do parku, o jakim wspominał Sąd Rejonowy, natykając się na „biegnącą w jego kierunku (czyli raczej uciekającą już, nie zaś atakującą kogokolwiek) chmarę około 20 osób”, wśród których rozpoznałT. D.. „Ci ludzie” – według relacji oskarżonego – „krzyczeli: uciekamy, bo za chwilę będzie Policja”.
Z powyższych wyjaśnień wynikałoby, że oskarżony doG.udawał się faktycznie w zamiarze wzięcia udziału w napaści na kibiców innej drużyny piłkarskiej – działając w większej grupie osób, lecz na miejsce nie dotarł na czas i natknął się już tylko na grupę uciekającą z miejsca zdarzenia po zakończonej akcji przestępczej, do jakiej to grupy dopiero wówczas się przyłączył.D.miał go wręcz poinformować, „że jest po wszystkim i że lecimy do aut”.
W toku konfrontacji zD.(vide: k 188-189, tom I) zmodyfikował wersję, dostosowując ją do wyjaśnień wymienionego i przyznając, iż „był w grupie, która pobiegła na boisko osiedlowe, ale nie bił tego mężczyzny i nie widział też jak był bity”. Biegł jednak z zamiarem „wsparcia swoich kolegów w polowaniu na kurczaki”. Relacje w takim kształcie podtrzymywał podczas kolejnego przesłuchania w postępowaniu przygotowawczym (vide: k 222-223, tom II).
Następnie w trakcie pierwszych wyjaśnień przed Sądem (vide: k 425-426, tom III) opowiedział się za wersją drugą wprost już potwierdzając, że po przyjeździe doG.„zobaczyłD., zobaczył grupę 20 osób i wbiegli tam”.
Twierdził, iż nie wiedział o pobiciu pokrzywdzonego, słyszał tylko od kogoś, że on został pobity. Podawał zarazem, iż „nie doszli do końca, doszli do około 20 metrów przed boiskiem i zauważyli, że biegną w naszą stronę, więc zawróciliśmy, dobiegliśmy do auta i zatrzymała nas policja – jako pierwszych”.
M. W.tym razem zaprzeczał, by wiedział, iżby „chodziło tam o przemoc fizyczną”, lecz myślał, iż „chodzi tylko o zabranie (tj. wyrwanie komuś) szalika albo czapki z innego klubu”.
Te z kolei relacje sugerowały przyłączenie się oskarżonego do biegnącej grupy pseudokibiców, lecz zarazem brak dotarcia wraz z nią na miejsce pobiciaE. K., a wręcz brak dostrzeżenia takiego faktu i brak świadomości, że rzeczywiście miał on miejsce.
Przy powtórnym przesłuchaniu przez Sąd Rejonowy (vide: k – 751, tom III) oskarżony podtrzymywał (po ich odczytaniu w trybieart. 389 § 1 kpk) wszystkie dotychczasowe wersje bez względu na występujące w nich znaczące różnice, nad czym Sąd ów przeszedł do porządku dziennego nie usiłując nawet uzyskać bardziej precyzyjnego stanowiskaW..
Tymczasem na pytanie obrońcy wymieniony zdawał się opowiadać za wersją pierwotną: „nie miałem świadomości, że tam już doszło do pobicia, bo jak wyszedłem z tramwaju i zobaczyłemD., to wiedzieliśmy, że jest już po wszystkim, bo widzieliśmy jak grupa kibiców zG.biegnie w naszą stronę”.
Spośród przesłuchanych w sprawie świadków wyłącznieT. D.dysponował jakimikolwiek informacjami na temat roli i udziału oskarżonego w inkryminowanym zajściu. Żaden ze świadków pozostałych wiedzy na ten temat nie posiadał – łącznie z pokrzywdzonym, który sprawców zidentyfikować nie był w stanie. Żaden z nich nie wymienił nawet nazwiskaW.jako uczestnika grupy.
Na marginesie niezrozumiała, a i niedopuszczalna była praktyka Sądu orzekającego – przesłuchania w charakterze świadków tylko niektórych pierwotnie współoskarżonych, aktualnie prawomocnie już skazanych. Sąd Rejonowy „wytypował” tu, wedle nieznanych i nieokreślonych kryteriów:D.,M.iM.. Pominął zaś i przemilczał istnienie:S.,N.,(...)orazK..
Wszyscy oni tymczasem wraz z uprawomocnieniem się wyroku skazującego (vide: k – 319, tom II) uzyskali status świadków. Co do ich wszystkich występował obowiązek przesłuchania na rozprawie głównej.
D.natomiast był jednym z tych, którzy przybyli samochodami. Początkowo w śledztwie (vide: k 107–108, tom I) opisywał, że „cały czas trzymał się z tyłu grupy, szedł z tyłu zM. W.”.
Następnie – jak relacjonował – „cała grupa zaczęła biec w kierunkuulicy (...), były jakieś krzyki. Ja byłem na osiedlowym boisku. Widziałem też mężczyznę, który to krzyczał do telefonu: wjechali, wjechali i innego gościa z naszej grupy w kominiarce, który uderzył go w twarz”.
Wtedy – jak wynikało z tych wyjaśnień – „przybiegła reszta grupy, otoczyła tego chłopaka i utworzyła krąg”.D.miał nie widzieć, „kto bił poszkodowanego i ile osób to robiło”. Gdy zorientował się, iż „z tego może być grubsza sprawa”, zaczął iść w stronę samochodu, gdzie został zatrzymany przez policjantów.T. D.wersję tę podtrzymał będąc konfrontowany zW.(vide: k 188-189, tom I) i przy ponownym przesłuchaniu w postępowaniu przygotowawczym (vide: k 211 - 212).
D.tym samym potwierdzał „uczestnictwo” oskarżonego w grupie, lecz nie wypowiedział się wyraźnie, czy i gdzie znajdował sięW.w momencie zaatakowaniaE. K.i w czasie jego bicia, a także czy oskarżony w tym brał udział.
Na rozprawie głównej świadek podtrzymywał dotychczasową wersję (vide: k 765 – 766, tom III), dodając jednak, że „M. W.był tak koło mnie cały czas, iż ja go widziałem, a on mnie, tak ze 3 metry, widziałem, że on stoi z boku”. „M. W.od początku był cały czas koło mnie. Nie wiem, czyM. W.widział to uderzenie”.
Odnosząc się zatem na tle wszystkiego powyższego do ocen i ustaleń Sądu I instancji – już wstępnie trudno było zgodzić się z przyjęciem czynnego uczestniczenia oskarżonego w pobiciuE. K.– w sensie zadawania ciosów, czy też kopania.M. W.zdecydowanie temu przeczył, zaś wersji takiej nie potwierdzał żaden dosłownie dowód.
Powyższe, odmienne ustalenie Sądu Rejonowego pozostawało wysoce wątpliwe, a wręcz błędne. Sąd ów zarazem w najmniejszym stopniu nie wskazał i nie wytłumaczył w oparciu o jaki materiał dowodowy lub jego fragmenty stwierdził podobny stan rzeczy. Nie zostało w postępowaniu rozpoznawczym wręcz wyjaśnione, czy oskarżony był w ogóle obecny w bezpośredniej bliskości miejsca zdarzenia, czy je widział, czy był jego świadomy, a już zupełnie, czy choćby uczestniczył w „tworzeniu kręgu” wokół bitego pokrzywdzonego.
Sąd orzekający przyjmując „czynny udział”W.w pobiciu rozważaniami w naprowadzonych wyżej materiach i ocenami pod kątem powyższego wariantu zajścia tym samym się nie zajął. Nie dostrzegł nawet niewyjaśnionych do końca odmienności w poszczególnych relacjach oskarżonego (co szczegółowo opisano na wstępie) ani też niepełnej spójności wersjiM. W.z wypowiedziami procesowymiT. D.. Niedokładnie wręcz i nader pobieżnie przytaczał w uzasadnieniu ich wyjaśnienia i zeznania, co może sugerować, iż nie brał pod rozwagę ich całokształtu.
W konsekwencji nie wiadomo, które konkretnie partie tychże relacji uznane zostały za wiarygodne, a które za niewiarygodne.
Tymczasem w realiach badanego przypadku praktycznie wyłącznie na bazie rozważenia ewentualnego faktu „uczestniczenia w grupie osób” obecnej na miejscu zdarzenia, osobistej obecności na miejscu pobicia pokrzywdzonego oraz obejmowania wskazanej zaszłości swą świadomością i wolą możliwe było dokonanie oceny problematyki realizacji przez oskarżonego ustawowych znamion występku zart. 158 § 1 kki to na zasadzie współsprawstwa.
Tego rodzaju ocen i ustaleń Sąd jurysdykcyjny nie poczynił, zaś w żadnym razie nie mógł go w nich zastąpić orzekający prawomocnie (a zatem z wyłączeniem uprawnienia stron do wytoczenia zwyczajnego środka zaskarżenia) Sąd odwoławczy, którego rola pozostaje kontrolna, nie zaś merytoryczna.
Wszystkie wcześniejsze uwagi zachowują pełną aktualność, gdy chodzi z kolei o zagadnienie równoczesnego wypełnienia znamion określonych w przepisachart. 254 § 1 kkorazart. 57a § 1 kk, mając na uwadze dwie sprzeczne w istocie wersje samego oskarżonego, jak również dość ogólnikowe relacjeD.. I w tym zakresie Sąd Rejonowy nie dokonał kompleksowej oceny materiału dowodowego, zaś ta przedstawiona w części sprawozdawczej orzeczenia pozostawała powierzchowna i niedokładna. Nie mogła przeto zostać uznana za wystarczającą.
Z omówionych względów zaskarżony wyrok nie mógł się ostać.
Przy ponownym rozpoznawaniu sprawy Sąd I instancji zobowiązany zostaje do powtórzenia postępowania dowodowego w pełnym dotychczasowym zakresie, nie zapominając przy tym o istnieniu dodatkowych świadków, którzy w tym charakterze jak dotąd przesłuchani nie zostali.
Tak zgromadzony materiał dowodowy podda następnie wszechstronnej i wnikliwej analizie oraz ocenie, rozstrzygając zarazem, która z wersji oskarżonego jest wiarygodna i biorąc pod rozwagę całość relacjiT. D.. Dążyć będzie do odtworzenia rzeczywistego przebiegu zajścia oraz roli, jaką odegrał w nim oskarżony.
Uwzględni też wszystkie inne uwagi Sądu Okręgowego. Dopiero wówczas podejmie prawidłową decyzję w kwestii sprawstwa i winyM. W..
Nie przesądzając w niczym końcowego rozstrzygnięcia orzeczono jak w dyspozycji wyroku niniejszego.

```yaml
court_name: Sąd Okręgowy w Gliwicach
date: '2014-07-11'
department_name: VI Wydział Karny Odwoławczy
judges:
- Arkadiusz Łata
- Małgorzata Peteja-Żak
- Kazimierz Cieślikowski
legal_bases:
- art. 158 § 1 kk
- art. 366 § 1 kpk
recorder: Sylwia Sitarz
signature: VI Ka 329/14
```