You are extracting information from the Polish court judgments.
Extract specified values strictly from the provided judgement. If information is not provided in the judgement, leave the field with null value.
Please return the response in the identical YAML format:
```yaml
court_name: "<nazwa s\u0105du, string containing the full name of the court>"
date: <data, date in format YYYY-MM-DD>
department_name: "<nazwa wydzia\u0142u, string containing the full name of the court's\
  \ department>"
judges: "<s\u0119dziowie, list of judge full names>"
legal_bases: <podstawy prawne, list of strings containing legal bases (legal regulations)>
recorder: <protokolant, string containing the name of the recorder>
signature: <sygnatura, string contraining the signature of the judgment>
```
=====
{context}
======

Sygnatura akt VI Ka 464/15

WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia6 października 2015r.
Sąd Okręgowy w Gliwicach, Wydział VI Karny Odwoławczy w składzie:
Przewodniczący SSO Marcin Schoenborn
Sędziowie SSO Arkadiusz Łata (spr.)
SSR del. Małgorzata Peteja-Żak
Protokolant Aleksandra Studniarz
po rozpoznaniu w dniu 25 września 2015 r.
przy udziale Elżbiety Ziębińskiej
Prokuratora Prokuratury Okręgowej
sprawy1.G. J.synaZ.iD.,
ur. (...)wG.
oskarżonego zart. 159 kkw zw. zart. 157§1 kkiart. 157§2 kkprzy zast.art. 11§2 kk,art. 278§1 kk
2.I. B.synaH.iB.,
ur. (...)R.
oskarżonego zart. 159§1 kkw zw. zart. 157§1 kkiart. 157§2 kkprzy zast.art. 11§2 kkw zw. zart. 64§1 kk,art. 278§1 kkw zw. zart. 64§1 kk
na skutek apelacji wniesionych przez oskarżyciela publicznego, pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych i obrońcę oskarżonych
od wyroku Sądu Rejonowego w Gliwicach
z dnia 23 stycznia 2015 r. sygnatura akt III K 906/12
na mocyart. 437 kpkiart. 438 kpk
uchyla zaskarżony wyrok i przekazuje sprawę Sądowi Rejonowemu w Gliwicach do ponownego rozpoznania.
Sygn. akt VI Ka 464/15

UZASADNIENIE
Sąd Okręgowy stwierdził, co następuje.
Na uwzględnienie zasługiwały apelacje Prokuratora i pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych, w następstwie czego należało uchylić zapadły wyrok, a sprawę przekazać w całości do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji.
Na wstępie jednak potrzeba poczynić kilka istotnych uwag w kwestii zakresu zaskarżenia oraz prawnej skuteczności obu wspomnianych środków odwoławczych.
Sąd Okręgowy postanowieniem z dnia 17 czerwca 2015 r. (vide: k-851, tom V) pozostawił bez rozpoznania apelację oskarżyciela publicznego w części w jakiej dotyczyła ona rozstrzygnięć odnoszących się do oskarżonegoG. J.. Wniosek o sporządzenie uzasadnienia przedmiotowego wyroku i doręczenie do wraz z uzasadnieniem pochodzący od Prokuratora zawężony został wyłącznie do osoby oskarżonegoI. B.(vide: k-794, tom IV), podczas gdy wywiedziona apelacja kwestionowała również – w sposób w omówionych warunkach niedopuszczalny – także orzeczenia związane zG. J.. Postanowienie to uprawomocniło się z dniem 24 czerwca 2015 r., a zatem zakres podmiotowy zaskarżenia wyroku przez oskarżyciela publicznego był ograniczony pod względem procesowej skuteczności – jak wynikało z powyższego – jedynie do rozstrzygnięć, jakie dotyczyłyI. B..
Apelacja prokuratorska w tego rodzaju „okrojonym” kształcie była dalece ułomna (choć pod względem merytorycznym zawierała w znacznym stopniu trafne zarzuty i argumentację pod kątem ocen i ustaleń Sądu Rejonowego związanym zB.– o czym niżej). Podważała on bowiem z jednej strony prawidłowość przypisania temu oskarżonemu wyłącznie występku zart. 157 §2 kkw zw. zart. 64 § 1 kk, postulując zarazem – w ślad za aktem oskarżenia – przyjęcie, iż dopuścił się on czynu wyczerpującego znamiona ustawowe zart. 159 kkw zw. zart. 157 § 1 kkiart. 157 § 2 kkprzy zastosowaniuart. 11 § 2 kkw zw. zart. 64 § 1 kkdziałając wspólnie i w porozumieniu z drugą osobą (w praktyce – zG. J.), z drugiej zaś nie mogła już kwestionować ocen i ustaleń Sądu jurysdykcyjnego, żeJ.popełnił samodzielnie (bez przestępnego współdziałania zB.) jedynie przestępstwo zart. 157 § 1 kk.
Prokurator zaskarżył, co prawda orzeczenie uniewinniająceI. B.od czynu zart. 278 § 1 kkw zw. zart. 64 § 1 kk, jednakże uwzględnienie w „ostatecznym rozrachunku” wniosków apelacyjnych (w hipotetycznym braku dalszych środków odwoławczych wniesionych na niekorzyść oskarżonych, a sformułowanych szerzej) prowadziłoby do sytuacji absurdalnej – przypisania temużB.kradzieży pieniędzy wspólnie i w porozumieniu zJ., zaśJ.– samodzielnie. Podobnie, a w jeszcze większym stopniu rzecz, by się miała, gdy chodziło o czyn pierwszy.
W całości i na niekorzyść obu oskarżonych zaskarżył jednak wyrok pełnomocnik oskarżyciel posiłkowych, podważając całą istotę rozstrzygnięć z punktów: 1 i 6, gdzie uznano, żeJ.iB.dopuścili się odrębnych czynów, odpowiednio: zart. 157 § 1 kkoraz zart. 157 § 2 kkw zw. zart. 64 § 1 kk. W pełni zarazem zaskarżone zostały orzeczenia z punktów: 2 i 7 dotyczące zaboru gotówki, w tym ustalenia, iżG. J.popełnił to przestępstwo bez działania wspólnego i w porozumieniu ze współoskarżonym.
Tak należało bowiem rozumieć sens apelacji pełnomocnika braciW.mając na uwadze zakres i kierunek zaskarżenia, konstrukcję zarzutów oraz ich pisemną motywację.
Przechodząc do meritum, w znacznej mierze błędne okazały się ustalenia faktyczne Sądu Rejonowego, co do istotnych, mających wpływ na ocenę prawną w ogólności szczegółów zdarzenia – pozostając w sprzeczności z treścią tych dowodów, którym przyznał on walor wiarygodności.
Do poczynionych w sprawie ustaleń – zaprezentowanych już na wstępie pisemnego uzasadnienia nie w pełni przystawały oceny faktyczne i analizy przedstawione w dalszych jego partiach, jak gdyby Sąd jurysdykcyjny miał na uwadze inny przebieg wypadków aniżeli sam przyjął.
Zasadnicze i poważne wątpliwości budzą też oceny faktyczne i prawne w zakresie problematyki współsprawstwa obu oskarżonych prowadząc w konsekwencji do uznania każdego z nich za sprawcę odrębnego czynu o odmiennej kwalifikacji prawnej – gdy chodziło o pierwszy zarzut aktu oskarżenia, a nadto do przypisaniaJ.samodzielnego zaboru gotówki oraz do uniewinnieniaB.od przestępstwa zart. 278 § 1 kkw zw. zart. 64 § 1 kk– co się tyczyło zarzutu drugiego.
Błędnie nie wzięto pod rozwagę i zaniechano przeanalizowania pod kątem, czy rzeczywiście doszło do uzgodnienia wspólnego zamiaru wymienionych i czy działali oni jako współsprawcy – całokształtu zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, a zwłaszcza wyjaśnień samych oskarżonych, co zasadnie podkreśla oskarżyciel publiczny.
Wedle Sądu I instancji, po tym gdy oskarżeni dostali się do pomieszczeń biurowych Komisu samochodowego(...)G. J.„nagle i niespodziewanie” uderzył w twarzB. W.i napierał na niego całym ciężarem ciała powodując przewrócenie się tego pokrzywdzonego przez biurko.
B. W.– jak przyjęto w postępowaniu jurysdykcyjnym – miał przy sobie pieniądze w kwocie 10 tyś. złotych, które wypadły mu wówczas z kieszeni spodni na ziemię, aJ.zabrał leżącą gotówkę. W tym samym czasieI. B.miał zaatakowaćM. W.uderzając w twarz kastetem, a także uderzając krzesłem.
Po tych zdarzeniach napastnicy szybko opuścili biuro komisu samochodowego.
Sąd orzekający zauważył, że zarównoJ., zwłaszcza jednakB.wyraźnie wskazali, iż do komisu przyjechali w ściśle określonym celu – dokonania pobicia pokrzywdzonych, przy czymI. B.wyraźnie wpłynął na zachowanieG. J., tak że ten podjął decyzję, iż uda się do komisu „dać nauczkę”W..
Sąd merytoryczny nie podzielił stanowiska oskarżyciela publicznego, że oskarżeni działali wspólnie i w porozumieniu. W ocenie Sądu orzekającego nie zaplanowali oni wspólnie podjętych działań mających na celu pobicia obu pokrzywdzonych. To przebieg zdarzeń miał sprawić, iż gdyJ.zaatakowałB. W.,B.gdy to zauważył zaatakował „pozostawionego chwilowo w spokoju”M. W..
Atak na pokrzywdzonych – jak wynikało z motywów wyroku – nie był jednak objęty wcześniejszym planowaniem czy porozumieniem – z tej racji, żeJ., gdy podjął decyzję o udaniu się do komisu nie informował nawet o tym fakcie swego kompana i dopiero na podwórku komisuB.zreflektował się, o co w działaniach realizowanych przezJ.chodzi.
Sąd I instancji doszedł ponadto do wniosku, iż nie można było przypisaćI. B.występku kradzieży pieniędzy, który zaboru gotówki nie dokonał. Kwotę tę „przywłaszczył sobie”J.podnosząc pieniądze z podłogi. Oceniając materiał dowodowy Sąd ów sprzecznie z poczynionymi przez siebie ustaleniami faktycznymi powoływał tu okoliczności wypadnięcia zwitka banknotów z kieszeniM. W., gdy ten uderzony przezB.przewrócił się na podłogę i wykorzystania tego faktu przezJ..
Odnosząc się zatem do ustaleń faktycznych i ocen prawnych Sądu orzekającego wypada już na wstępie podkreślić, iż zgodnie z tym, co przyjęto w pisemnych motywach wyroku – to de factoB.wywołał uJ.zamiar „dania nauczki”W.i jednoznacznie sugerował, by wyraziło się to użyciem przemocy fizycznej wobec wymienionych („pobiciem”). Przyznawał wszystko to w swych wyjaśnieniach (vide: 252-253, tom II oraz 451, tom III), zaśJ.podobnym „namowom” nie przeczył.
I. B.rzeczywiście nie został bezpośrednio przed udaniem się do autokomisu pokrzywdzonych wprost poinformowany przez współoskarżonego jaki jest faktyczny cel wyjazdu (tak wyjaśniałJ.), lecz już na podwórku pomieszczeń komisu, czyli tuż przed wejściem do biura ”zreflektował się” w kwestii takiego powodu. Szczegół ów - zgodny z wersjąB.– słusznie został dostrzeżony i wyeksponowany przez Sąd I instancji.
Powstaje tym samym pytanie, na które część sprawozdawcza orzeczenia nie udziela odpowiedzi, a mianowicie czy ta ostatnia okoliczność zwłaszcza w powiązaniu z dalszym przebiegiem wypadków i rolą, jaką odegrał w nichB.nie oznaczało pełnego zaakceptowania wspomnianego wyżej celu oraz objęcia go swą świadomością i wolą, czy nie był to wyraz „przyłączenia się” oskarżonego do czynu, jaki zaplanowałG. J.i potraktowania go w kategoriach czynu własnego. Tym bardziej, że – o czym była już mowa – to właśnieB.jednoznacznie nakłaniałJ.do „fizycznej rozprawy” z oskarżycielami posiłkowymi, podkreślał iż tak właśnie by postąpił będąc na miejscu współoskarżonego. W zupełności zdawał sobie sprawę jaką postać przyjmie „załatwienie spraw” zW., o czym mówił mu oględnieJ., gdy wspólnie wyjeżdżali do siedziby autokomisu.
Tego rodzaju niezbędnych rozważań Sąd jurysdykcyjny nie przeprowadził, co oznacza istotną lukę w jego ocenach.
Po wtóre, nader istotne zastrzeżenia wzbudza nadto przyjęty przez Sąd Rejonowy przebieg zdarzeń już wewnątrz pomieszczeń biurowych, kolejność i chronologia poszczególnych wypadków.
Co istotne, Sąd orzekający dał w tej mierze – jak deklarował na piśmie – w pełni wiarę pokrzywdzonym, zaś relacje obu oskarżonych uznał za wiarygodne zaledwie w zakresie miejsca i czasu zajścia.
Wedle oskarżycieli posiłkowych (vide:B. W.– k. 1-3, tom I oraz 530-531, tom III,M. W.k-15, tom I oraz 531, tom III) jako pierwszy zaatakowany został znajdujący się bliżej wejściaM. W.. Zaczął go bić – praktycznie natychmiast po wejściu do pomieszczenia – właśnieI. B..J.bowiem, by zbliżył się do drugiego z braci – tj. doB. W.zmuszony był wniknąć dalej – w głąb lokalu, gdzie w odległości 2-3 metrów od drzwi wejściowych znajdował się (przy biurku) dopiero ten pokrzywdzony.
Zgodnie z zeznaniami oskarżycieli posiłkowychM. W.był już zatem bity przezB.w momencie gdy w drugiej niejako kolejnościJ.natarł naB. W..
Ustalenia faktyczne Sądu merytorycznego odbiegają natomiast istotnie od wersjiW., mimo iż – o czym była już mowa – to im właśnie całkowicie dał wiarę. W uzasadnieniu zaskarżonego wyroku stwierdzono tymczasem, że atak na obu pokrzywdzonych miał miejsce w wykonaniuB.iJ.– jednocześnie, w tej samej chwili.
Była to spora niekonsekwencja Sądu Rejonowego, stanowiąca zarazem sprzeczność z dokonaną przez tenże Sąd oceną materiału dowodowego.
Zagadnienie kolejności działań oskarżonych i ich chronologii nie pozostawało natomiast bez znaczenia dla oceny i ustalenia, czy doszło jednak do przestępczego porozumienia pomiędzy oskarżonymi, czy działali oni jako współsprawcy i w konsekwencji – nie bez znaczenia dla końcowego rozstrzygnięcia. Z tego punktu widzenia oraz zadeklarowaną przez Sąd I instancji wiarygodnością braciW.powyższe ustalenia tego Sądu zdają się być błędne.
Opierając się bowiem na zeznaniach pokrzywdzonych nasuwa się wniosek, żeI. B.zarazem po tym, gdy „zreflektował się” jaki faktyczny cel wizyty, wszedł do pomieszczenia i wręcz natychmiast i „bez słowa” zaczął bić znajdującego się najbliżej wejściaM. W.i to zanimJ.zdołał w ogóle zaatakowaćB. W..
Czy zatem i tym bardziej nie miała tu miejsca całkowita akceptacja zamiaruG. J.i przyłączenie sięB.do czynu, a co więcej – czy w sposób milczący i dorozumiany nie nastąpił zarazem podział ról poprzez dokonany per facta „podział ofiar”.
Przestępcze porozumienie, zaakceptowanie zamiaruJ.i faktyczne podzielenie ról nie musiało przecież nastąpić w formie wyraźnej i wypowiedzianej, a zwłaszcza słownej. W pełni wyobrażalne oraz akceptowalne jest współsprawstwo, które dochodzi do skutku milcząco, a przejawia się konkretnymi działaniami sprawców dążących do osiągnięcia wspólnie jednego i tego samego sprzecznego z prawem celu.
Rozważenia wymagało przeto, czy taki przebieg i logika zdarzenia jakie opisywaliW., w kontekście tego wszystkiego, co przyznawał samB.w kwestii „zreflektowania się” w temacie rzeczywistej przyczyny wizyty w autokomisie oraz jego wcześniejszych „namów”J.do „rozprawienia się” zW.w wprost do pobicia ich – nie prowadzi jednak do wniosków odmiennych aniżeli stwierdził Sąd I instancji.
W tych rozważaniach, ocenach oraz ustaleniach nie może natomiast Sądu Rejonowego zastąpił Sąd odwoławczy, który w przedmiotowej sprawie orzeka już tylko prawomocnie i którego rola jest kontrolna, nie zaś merytoryczna.
Po trzecie, jeśli bazować na wiarygodnych dla Sądu orzekającego relacjach pokrzywdzonych, to krytycznego dnia zwiniętą w rulon gotówkę posiadał przy sobieM. W.i to jemu ona wypadłą, gdy po uderzeniu przezB.znalazł się na podłodze, nie zaśB. W.– jak opisano w ustaleniach faktycznych (i na marginesie – z kieszeni kamizelki, nie spodni).
Sąd jurysdykcyjny popadł przy tej okazji w wewnętrzną sprzeczność, dokonując ustalenia, że pieniądze wypadłyB. W., a podnosząc w dalszych partiach pisemnego uzasadnienia (w ramach oceny dowodów), iżM..
Według oskarżycieli posiłkowych – w momencie, gdy zwitek banknotów znalazł się na podłodze,J.który właśnie zaprzestał już bicia leżącego w tej chwili na podłodzeB. W.(po „przewrotce” przez biurko) i jedynie wypowiadał pod jego adresem groźby i wulgaryzmy – dostrzegł pieniądze i ruszył po nie, a następnie podniósł je z ziemi i schował.
Innymi słowy – wyszedł zza biurka i potem musiał pokonać jeszcze pewną przestrzeżeń do leżących pieniędzy, sam bowiem znajdował się bardziej w głębi pomieszczenia.B.natomiast też już nie zadawał ciosówM. W.. Stał nad nim – leżącym na plecach – z uniesionym taboretem i wzywał do zachowania spokoju („ leż, bo cię kurwa zbije”).
Podniesienia zwitka banknotów i schowanie ich w wykonaniuG. J.odbywało się w obecności i wręcz „na oczach”I. B., zwłaszcza że pomieszczenie było niewielkie, a wszelkie odległości – małe. W świetle logiki i doświadczenia życiowego trudno było tych ostatnich działańJ.nie zauważyć.
Następnie, po schowaniu pieniędzyJ.powiedział tylko: „idziemy”, zaśB.zaprzestał mierzyć taboretem wM. W., po czym obaj we współoskarżonym milcząc wyszli.
Na gruncie wersjiW.potrzeba było zastanowić się i rozważać, czy omówiony stan rzeczy, a konkretnie zauważalne przezB.wypadnięcie banknotów i zabranie ich przezJ.w powiązaniu i jednoczesnym faktem wykonywania przez tego pierwszego działań „powstrzymujących”M. W.przed ewentualną interwencją dla „ratowania” pieniędzy oraz z okolicznością przerwania ”akcji” na wezwanieJ.(gdy zdobycz została już schowana) i natychmiastowego wyjścia – uprawniał do przyjęcia, iż również tym razem nastąpiła po stronieB.milcząca akceptacja zaboru dokonywanego bezpośrednio przez drugiego z oskarżonych oraz dorozumiany podział ról.
Zatem, czy i w tym momencieI. B.nie przyłączył się do zachowańJ.i stojąc nad pokrzywdzonym z taboretem w ręku nie uskuteczniał działań „wspierających” – istotnych z punktu widzenia sprawstwa bezpośredniego. Tym samym, czy doszło do współsprawstwa.
Powyższych ocen w badanej sprawie wyraźnie brakuje, zaś odwołanie się li tylko do faktu, że to wyłącznieJ.pieniądze te zabrał („przywłaszczył sobie”- jak błędnie nazywa to Sąd merytoryczny) w oczywisty sposób nie wystarcza. Współsprawca nie musi przecież „własnoręcznie” zrealizować całego dosłownie zespołu znamion przedmiotowych danego typu czynu zabronionego.
Sąd I instancji zupełnie nie wykorzystał też zeznań świadkaK. D.(vide: k-9, tom I), który był osobiście obecny w biurze tuż po zajściu, a wcześniej mijał się na podwórku z oskarżonymi i który natychmiast po zdarzeniu dowiedział się od pokrzywdzonych o pobiciu ich, o użyciu kastetu oraz o kradzieży gotówki.
Z tych wszystkich względów zaskarżony wyrok nie mógł się ostać, a odnoszenie się do pozostałych zarzutów apelacji Prokuratora, pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych, a zwłaszcza obrońcy oskarżonych jawiło się jako przedwczesne.
Przy ponownym rozpoznawaniu sprawy Sąd Rejonowy zobowiązany zostaje do powtórzenia postępowaniu dowodowego w pełnym jego dotychczasowym zakresie, o ile nie wyłoni się potrzeba dopuszczenia uzupełniających dowodów. Dokonując ocen i ustaleń dokładnie i kompleksowo przeanalizuje zgromadzony materiał dowodowy ze szczególnym uwzględnieniem tych jego fragmentów oraz zagadnień faktycznych i prawnych na jakie zwracał uwagę Sąd odwoławczy. Nie pominie w swych ocenach żadnych dowodów. Rozważy nadto wedle zasad doświadczenia życiowego, rodzaju, rozmiaru i umiejscowienia doznanych przez pokrzywdzonych urazów, czy w zajściu był używany kastet. Uniknie niekonsekwencji i wewnętrznych sprzeczności w rozumowaniu i analizach, o czym wypowiadał się Sąd Okręgowy.
Dopiero wówczas wyprowadzi prawidłowe wnioski końcowe, co do sprawstwa i współsprawstwa obu oskarżonych, ich zawinienia, opisu i postaci czynów, kwalifikacji prawnej.
Nie przesądzając w niczym ostatecznego rozstrzygnięcia orzeczono jak w dyspozycji niniejszego wyroku.

```yaml
court_name: Sąd Okręgowy w Gliwicach
date: '2015-10-06'
department_name: VI Wydział Karny Odwoławczy
judges:
- Arkadiusz Łata
- Marcin Schoenborn
- Małgorzata Peteja-Żak
legal_bases:
- art. 157 § 1 kk
- art. 437 kpk
recorder: Aleksandra Studniarz
signature: VI Ka 464/15
```