Source: http://certare.pl/wp/fotoraradary-polskie-zabawy-z-ukrywaniem-dowodow/
Timestamp: 2018-08-17 13:27:46+00:00
Document Index: 49880747

Matched Legal Cases: ['SA/Bk ', 'art. 1', 'art. 3', 'art. 61', 'art. 4', 'art. 4', 'Art. 9', 'Art. 26']

» Fotoraradary. Polskie Zabawy z Ukrywaniem „Dowodów”
← Radary. Problemu nie ma ale rozwiązanie jest.
Jeśli badanie nie było poprawne, winny jest policjant. →
Fotoraradary. Polskie Zabawy z Ukrywaniem „Dowodów”
Data: Wrzesień 6, 2013 Autor: faza
Strona z moim tłumaczeniem amerykańskiej ściągi na temat błędów radaru stała się (ku mojemu zdziwieniu) pierwszym publicznie dostępnym źródłem tych informacji w j. Polskim. Google indeksuje tą stronę jako pierwszą, za każdym razem kiedy ktoś szuka informacji na temat błędów radaru.
W związku z tym otrzymywaliśmy pytania czy opisane błędy dotyczą tylko ręcznych radarów, czy też dotyczą także fotoradarów. Absolutnie. Większość wymienionych błędów, poza tymi które specyficznie dotyczą błędów pomiaru prędkości ruchomego radiowozu, występuje także w przypadku fotoradarów.
To nie powinno być żadną tajemnicą, bo wszystko to powinno (i w większości wypadków jest) opisane w instrukcjach obsługi tych urządzeń. To że Polacy o tym nie wiedzą jest między innymi rezultatem tego, że instrukcje obsługi tych urządzeń, protokoły testów, itd. są traktowane przez producentów tych urządzeń i nasze rządowe instytucje jako poufne, tajne, itd.
Np. firma ZURAD zabezpiecza nawet podręczniki na swojej stronie hasłem i twierdzi że:
„Uprawnionymi do dostępu haseł są wyłącznie użytkownicy sprzętu.
Aby otworzyć plik należy podać hasło, które uzyskać można dzwoniąc pod numer 29 6442629 lub 29 6442637.”
Takie działania są moim zdaniem kompletnie bezprawne i łamią prawo o dostępie do informacji publicznych. Podręczniki są wymagane jako część dokumentacji Zatwierdzenia Typu i jako takie stają się informacją publiczną. Karani kierowcy mają prawo wiedzieć czy urządzenia są używane zgodnie z instrukcją obsługi, czy też nie. Polskie firmy i urzędy są tutaj bezspornym liderem tego bezprawia, gdyż nawet w rzekomo totalitarnej Rosji byłem w stanie bez żadnych problemów uzyskać wszystkie potrzebne informacje od firmy Simicon z ich strony internetowej. Podręcznik i kluczowe parametry techniczne urządzenia są w całości opublikowane:
Fotoradar KRIS Rosyjskiej firmy Simicon(linki do instrukcji obsługi na dole strony)
W odpowiedzi na mój apel, internauci byli jednak w stanie znaleźć potrzebne podręczniki urządzeń używanych w Polsce (prawdopodobnie metodami „partyzanckimi”). Popatrzmy co, na przykład instrukcja urządzenia Fotorapid CM mówi na temat jednego z tych błędów:
Czyli, instrukcja obsługi wyraźnie mówi, że urządzenie nie jest bezobsługowe i że to operator ma obserwować sytuację na drodze, aby uniknąć karania kierowców za niepopełnione wykroczenia. Miejmy nadzieje, że ten operator nie śpi przy dźwiękach symfonii sygnałów o zapisywanych wykroczeniach.
Młody Niedźwiedź Mocno Śpi!!!
Ale, przecież to samo urządzenie jest używane zarówno w wersji przenośnej z operatorem, ale także w wersji stacjonarnej, na maszcie gdzie nie ma operatora, który obserwuje sytuacje na drodze. Jak wtedy unika się karania kierowców za niepopełnione wykroczenia?
Otóż, Fotorapid CM, tak jak wszystkie inne fotoradary ma funkcje wykonywania więcej niż jednego zdjęcia, po to, aby móc być w stanie:
Określić który pojazd jechał szybciej, jeżeli na zdjęciu jest więcej niż jeden pojazd
Wykryć błędy np. pokazane powyżej, w wyniku których pojedynczemu pojazdowi na zdjęciu została przypisana kompletnie błędna prędkość zmierzona radarem (z powodu odbić wiązki albo zakłóceń elektromagnetycznych).
I tu właśnie dochodzimy do sedna sprawy – aby ta funkcja unikania błędnych pomiarów działała, trzeba w przypadku braku operatora zarejestrować więcej niż jedno zdjęcie. Dokładnie tak to się robi w całym cywilizowanym świecie. Namierzony kierowca dostaje bez żadnych ceregieli dwa zdjęcia, na których widzi swój samochód, wie kto nim jechał, a dzięki dwóm zdjęciom (często zrobionym na tle drogi oznaczonej specjalnymi znacznikami) może sobie sam zweryfikować poprawność pomiaru radarem.
Dlatego ludzie skupieni wokół Tomasza Motylińskiego i serwisu damskomesko.pl mają kompletną rację, kiedy piszą, że Jedno Zdjęcie to za Mało.
Nasze ukochane służby, nie tylko używają stacjonarne fotoradary niezgodnie z zasadami sztuki, niezgodnie z instrukcją obsługi, ale, moim zdaniem, także kompletnie niezgodnie z obowiązującym prawem. Gdyby tego było mało, utrudniają wszelkimi możliwymi sposobami dostęp do nawet jednego wykonywanego zdjęcia, bo gdyby tego nie robiły, to bezprawnie karani kierowcy mogliby pokazać swoje zdjęcia w internecie i ktoś mógłby im wyjaśnić o co chodzi.
A gdyby tego było mało, próbują nabrać kierowców, aby bez dostępu do zdjęcia np. domyślali się, kto jechał samochodem tygodnie, miesiące wcześniej, a jak się domyślą źle, to doładowują kary za „składanie fałszywych zeznań”.
Przyjmiesz mandat bez zdjęcia – oskarżą cię o składanie fałszywych zeznań
Jak często powtarzam, polskie rządowe biurokracje to obraz głupoty, chamstwa i bezprawia, o jakim się pisarzom horrorów nie śniło. Uważają nas za frajerów, których bezprawnie można i trzeba oszukiwać na każdym kroku. Niszczą wszystko co zdrowe swoją głupotą a potem polują na „kułaków” jak zaczyna brakować kasy na wszystko. Czytając np. Kafkę, przeciętny Polak, który nigdy nie mieszkał za granicą zupełnie nie będzie wiedział o co tam chodzi, bo jest w dokładnie taki sposób traktowany codziennie.
(To musi być ekranizacja sprawy sądowej Tomasza Motylińskiego)
W szczególnym przypadku urządzeń radarowych, taką kompletnie bezprawną biurokracją jest, moim zdaniem, Główny Urząd Miar. To, że urządzenie radarowe jest zaprojektowane, wyprodukowane i używane zgodnie z regułami sztuki i działa poprawnie nie jest na mocy naszego prawa odpowiedzialnością producenta, bo producent nie podpisuje żadnej gwarancji tego typu. Robi to i nadzoruje na mocy prawa Główny Urząd Miar. Dlatego uważam, że duża część urzędników Głównego Urzędu Miar powinna wylądować w wiezieniu za poświadczanie nieprawdy oraz za nagminne i rażące zaniedbywanie obowiązków. To nie jest rzucanie słów na wiatr, bo już dawno złożyłem zawiadomienia w prokuraturze, domagając się dokładnie tego, i zamierzam złożyć kolejne.
Mam nadzieję, że prokuratura i sądy w końcu zajmą się poważnie sprawą.
Czasowo Wolny
Programista-Kułak
slawomir.janczewski@certare.pl
p.s. Nawet tam gdzie certyfikacje traktuje się „troszkę” bardziej profesjonalnie niż u nas, zdarzają się problemy z pomiarami. Ale tam osoby za to odpowiedzialne nigdy nie wymigują się od odpowiedzialności. Zapłacone mandaty są zwracane a odpowiedzialni za to są za to karani:
Ukarany kierowca pokazuje sędziemu błędy w certyfikacji fotoradaru a ten nakazuje zrefundować wszystkie mandaty w ciągu, uwaga, 15-tu dni.
Opublikowano w Komedia i oznaczono biurokracja, fotoradar, fotorapid, GUM, policja, prawo, radar. Bookmark permalink.
Wrzesień 6, 2013 at 11:52 am
Wujku Faza wszystkie pliki w podanym linku na stronie ZURADu można pobrać!
Odpowiedz: jocker ↵
Wrzesień 6, 2013 at 11:59 am
Można pobrać, ja wiem. Ale nie otworzyć. ZIP chroniony hasłem.
Ja wiem że to można ominąć, ale znowu mówimy o partyzantce a nie prawie.
Wrzesień 6, 2013 at 9:10 pm
Hasło do rapid 2ka jest bardzo proste – radar
Odpowiedz: Peter ↵
Wrzesień 7, 2013 at 6:57 am
Ale, formalnie rzecz biorąc, ani mi ani Panu dalej nie wolno tego czytać – wedle producenta. Natomiast instrukcji fotoradaru w ogóle nie ma.
Wrzesień 6, 2013 at 10:28 pm
Takie działania są moim zdaniem kompletnie bezprawne i łamią prawo o dostępie do informacji publicznych. Podręczniki są wymagane jako część dokumentacji Zatwierdzenia Typu i jako takie stają się informacją publiczną.
Nawróciłem Wujka Faze na DIP, ale trzeba jednak postawić granice. Przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej stanowią, że realizacja prawa do informacji publicznej w przewidzianych ustawą formach ((II SAB/Wa 104/11 – Wyrok WSA w Warszawie)) jest uzależniona od jednoczesnego, kumulatywnego spełnienia trzech przesłanek ((II SA/Bk 852/12 – Wyrok WSA w Białymstoku; II SAB/Wa 477/12 – Wyrok WSA w Warszawie)). Po pierwsze: przedmiotem żądania informacji musi być informacja publiczna w rozumieniu art. 1 oraz art. 3 ust. 2 z uwzględnieniem interpretacji rozszerzającej wynikającej z art. 61 ust. 1 Konstytucji RP; po drugie: >adresatem żądania udostępnienia informacji publicznej, na zasadach tej ustawy, mogą być wyłącznie podmioty zobowiązane zgodnie z art. 4, po trzecie: według art. 4 ust. 3 obowiązane do udostępnienia informacji publicznej są podmioty, o których mowa w ust. 1 i 2, będące w posiadaniu takich informacji.
Należy więc uznać, że prywatna firma nie złamała prawa. Natomiast od organów władzy publicznej możesz oczekiwać (pokazywałem …), że dostaniesz instrukcje, gdyż wykorzystała je do realizacji zadań, ale żądanie musisz skierować do podmiotu zobowiązanego.
Spójrz…Akty prywatne, orzeczenia sądów to informacja publiczna, a jednak SIP tj.Legalis pobierają opłaty za dostęp do nich w swoich zbiorach.
Odpowiedz: Adam Dobrawy ↵
Wrzesień 7, 2013 at 6:45 am
Ja to rozumiem, i nigdy nie wysłałbym, oczywiście, żądania takich informacji do firmy prywatnej. Mówiłem o dostępie do, w szczególności protokołów badań urządzeń radarowych, używanych jako generatory dowodów przedstawianych w sądach. Wedle Głównego Urzędu Miar, te protokoły to informacje poufne, do których nie może mieć dostępu nawet osoba przeciwko której te dowody zostały wygenerowane. Jako że złożyłem w GUMie formalne żądanie dostarczenia protokołów badań wszystkich urządzeń radarowych w Polsce, niebawem poznamy ich formalne stanowisko w tej sprawie, albo po dobroci albo poprzez sąd.
Ukrywanie tych informacji to kompletne bezprawie i to wykracza poza nawet prawa o dostępie do informacji publicznej bo mowa o sytuacji gdzie prawdziwa wartość i jakość dowodów przedstawianych w sądach jest ukrywana przed obwinionymi i przed sądem.
W szczególnym przypadku dostępu do podręczników urządzeń, w normalnym świecie firmy same rozumieją że społeczeństwo ma prawo dostępu do tych rzeczy i same to udostępniają. To sugerowałem.
Nie ulega wątpliwości że protokoły badan wykonanych przez GUM na mocy prawa o miara to informacja publiczna. Ale, czy dotyczy to także podręczników? Prawo o Miarach definiuje wymagania dotyczące instrukcji obsługi tych urządzeń (Art. 9a). W przypadku urządzeń radarowych, te wymagania są bardzo szczegółowe. Oczywiście, nie sposób sprawdzić czy te wymagania są spełnione, i nie sposób wykonać badania przyrządu, jeżeli nie ma instrukcji obsługi. To powinno być oczywiste że instrukcja obsługi powinna być pierwszym załącznikiem do protokołu badań, ale dla GUMu to oczywiste nie jest.
Po drugie, używanie przyrządu w sposób niezgodny z instrukcją jest wykroczeniem karanym grzywną. (Art. 26). Jak dokładnie osoba poszkodowana ma dochodzić swoich praw nawet jeżeli toczy się przeciwko niej sprawa w sądzie nie ma ona dostępu nawet do instrukcji obsługi a jedna rządowa instytucja nigdy nie ukarała drugiej grzywną?
Przy tak stosowanym prawie w Polsce w sumie to nawet nie trzeba wydawać pieniędzy na radary. Można napisać 180 km/h na pistolecie wodnym i przedstawiać to jako dowody w sądzie.
Wrzesień 7, 2013 at 9:14 am
nigdy nie wysłałbym, oczywiście, żądania takich informacji do firmy prywatnej
Istnieje możliwość, że prywatna firma będzie PZ. Przykładowo PZPN tzn. podmiot o pozycji monopolistyczne (szukaj u nas, nasza sprawa), albo prywatny operator systemu dystrybucyjnego elektroenergetycznego ( http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/F9BC804339 ).
niebawem poznamy ich formalne stanowisko w tej sprawie
Czekam, podziel się jak dostaniesz. Z doświadczenia wiem, że sekretarce itp. łatwo przychodzi powiedzieć „tajne”, ale w momencie, gdy pytasz o pisemna decyzją odmowną to nagle panika, wycofywanie się z tez 🙂
Wrzesień 7, 2013 at 3:36 pm
Popieram! I czekam na kolejne artyluły.
Osobiście mam dosyć biurw!
Odpowiedz: mo do ↵