Source: http://zaprasza.net/a_y.php?article_id=23629
Timestamp: 2018-07-19 17:35:34+00:00
Document Index: 10689895

Matched Legal Cases: ['Art. 207', 'art. 231', 'Art. 7', 'art. 207', 'Art. 240', 'art 240', 'Art. 255', 'art 255']

A może jednak ktoś z "branży" pokusi się temat "pociągnąć" i rozwinąć, czy też solidaryzm "mafijny", lub zwykłe zobojętnienie blokują i hamują inicjatywę.....
Odnosząc się do tego komentarza.
W 1983 r. na podstawie lokalizacji stałej wydanej przez Urząd Miasta za zgodą Spółdzielni Mieszkaniowej, która już wówczas była użytkownikiem wieczystym gruntu, pobudowałem pawilon handlowy. Nie byłem i nie jestem członkiem spółdzielni. Przez pierwsze 13 lat nie płaciłem spółdzielni za grunt żadnych pieniędzy, pó?niej comiesięczne opłaty dzierżawne.
W którymś momencie Spółdzielnia zaczęła mi liczyć, nie za dzierżawę gruntu lecz jak za wynajem lokalu spółdzielczego, a kiedy odmówiłem płacenia takiej stawki podała mnie do sądu i uzyskała wyrok, 1. nakazujący mi oddać lokal spółdzielni, 2. opróżnić lokal, 3. zapłacić koszty sądowe i kwoty jakie żądała powódka. Nieprawomocny.
Są dwa zapisy prawne na taką okoliczność.
Ustawa o gospodarce nieruchomościami z dnia 21 sierpnia 1997
Art. 207 1. Osoby, które były posiadaczami nieruchomości stanowiących własność Skarbu Państwa lub własność gminy w dniu 5 grudnia 1990 r. i pozostawały nimi nadal w dniu 1 stycznia 1998 r., mogą żądać oddania nieruchomości w drodze umowy w użytkowanie wieczyste wraz z przeniesieniem własności budynków, jeżeli zabudowały te nieruchomości na podstawie pozwolenia na budowę z lokalizacją stałą. Nabycie własności budynków wybudowanych ze środków własnych posiadaczy następuje nieodpłatnie.
Z art. 231 pozew przeciw Spółdzielni przegrałem, bo jak stwierdził sąd, nie byłem posiadaczem w dobrej wierze
(K.c. Art. 7. Jeżeli ustawa uzależnia skutki prawne od dobrej lub złej wiary, domniemywa się istnienie dobrej wiary.) W moim przypadku, jak widać przepis ten ,,nie obowiązywał”.
Z art. 207 Ustawy o gospodarce nieruchomościami sprawę przeciw Gminie przegrałem, bo jak ustalił i orzekł sąd, bo Gmina oddała grunt w użytkowanie wieczyste Spółdzielni.
Koniec końców, stanęło, że znów musiałem płacić za dzierżawę gruntu, ale po zmianie prezesa umowa została wypowiedziana i zażądano bym zwrócił teren wolny od zabudowy.
Obecnie założyłem sprawę Gminie o nakazanie z art.
Art. 240 K.c. Umowa o oddanie gruntu Skarbu Państwa lub gruntu należącego do jednostek samorządu terytorialnego bąd? ich związków w użytkowanie wieczyste może ulec rozwiązaniu przed upływem określonego w niej terminu, jeżeli wieczysty użytkownik korzysta z gruntu w sposób oczywiście sprzeczny z jego przeznaczeniem określonym w umowie, w szczególności, jeżeli wbrew umowie użytkownik nie wzniósł określonych w niej budynków lub urządzeń.
Oczywiście w odniesieniu tylko do tego kawałka gruntu, na którym stoi pobudowany pawilon, zakładając, że użytkownik wieczysty naruszył zapisy Umowy miedzy Gminą i Spółdzielnią o oddanie gruntu w użytkowanie wieczyste i nie wzniósł określonych budynków jak a art 240 Kc..
Chcę postawić podczas rozprawy jeszcze jeden wniosek, mianowicie, że umowa dzierżawy wieczystej wygasła na skutek
K.c. Art. 255. Użytkowanie wygasa wskutek niewykonywania przez lat dziesięć.
Moje pytanie do Pana Magellana, czy art 255 może odnosić się do użytkowania wieczystego.
Moje przeświadczenie jest tego typu, że jakby to nie zwać, jest to także użytkowanie, tyle tylko że ograniczone w czasie. Nie znajduję jednocześnie żadnych wyjaśnień, paragrafów, czy wskazówek, że jest inaczej.
Oczywiście nie mam adwokata.
Sąd wydaje wyrok w imieniu Rzeczypospolitej Polski, ale czy dla dobra jej obywateli, to już inna sprawa. Jak będzie tym razem, zapewne niedługo się przekonam.
O tym jak rządził Spółdzielnią Mieszkaniową prezes Zenon P. ( ksywa Mrocyk Corleone ) dobry kumpel i protegowany prezydenta miasta (wampira z ratuszowej wierzy ), jakie miał wpływy, tam gdzie ich mieć nie powinien, nie będę pisał.
Pisali o tym inni w prasie ogólnopolskiej, pokazywała TV w programie ,,Uwaga”. Zenon P. był ,,wielki” skurczył się nieco po 11 miesiącach aresztu, ale jak głosi plotka na swoje miejsce upchał swojego szwagra, sam podejmując pracę z młodzieżą na miejscowej uczelni po zwolnieniu się etatu po ... szwagrze.
A ja naiwny sądziłem, że na emeryturze człowiek wolny jest od stresów.