Source: http://czasopismo.legeartis.org/2017/05/sluza-dla-rowerow.html
Timestamp: 2017-11-21 04:09:02+00:00
Document Index: 107701142

Matched Legal Cases: ['art. 33', 'art. 2', 'art. 33', 'art. 33', 'art. 16', 'art. 33', 'art. 90', 'art. 49', 'art. 33', 'art. 90']

Śluza dla rowerów to ułatwienie startu spod świateł (art. 33 ust. 1a pord)
by Olgierd Rudak • 13 maja 2017 • 19 komentarzy
A skoro maj dla wielu osób oznacza początek sezonu rowerowego — czyli część kierowców aut znów będzie dostawała szału — dziś na tapetę bierzemy wynalazek jakim jest śluza dla rowerów.
Śluza dla rowerów i znak P-23 „rower” czyli malunek przedstawiający rower (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)
Będzie w kropeczkach, bo tak wygodniej:
zgodnie definicją śluza dla rowerów to „część jezdni na wlocie skrzyżowania na całej szerokości jezdni lub wybranego pasa ruchu przeznaczona do zatrzymania rowerów w celu zmiany kierunku jazdy lub ustąpienia pierwszeństwa, oznaczona odpowiednimi znakami drogowymi” (art. 2 pkt 5b pord);
wydaje mi się, że w praktyce ta definicja jest nieco myląca — owszem, kolorowe „dywaniki” są zwykle położone przed skrzyżowaniami, jednak najczęściej na celu mają zajęcie pole-position pod światłami — dzięki czemu rowerzysta startuje przed autami, przez co jest lepiej widoczny dla kierowców. Nie wiem czy ktoś w praktyce stosuje śluzy do skrętu „na dwa”;
art. 33 ust. 1a pord
Kierujący rowerem może zatrzymać się w śluzie rowerowej obok innych rowerzystów. Jest obowiązany opuścić ją, kiedy zaistnieje możliwość kontynuowania jazdy w zamierzonym kierunku i zająć miejsce na jezdni zgodnie z odpowiednio art. 33 ust. 1 lub art. 16 ust. 4 i 5.
ten „odpowiedni znak rowerowy” to po prostu P-23 „rower” — czyli wymalowana na nawierzchni ikonka przedstawiająca… wielocyped (par. 91 ust. 2 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych, Dz.U. z 2015 r. poz. 1313);
rowerzyści mogą zajmować całą szerokość śluzy, nie ma obowiązku zajmowania miejsc za sobą (art. 33 ust. 1a pord);
rowerzysta ma obowiązek ruszyć (opuścić śluzę) zaraz jak zaistnieje możliwość popedałowania w zamierzonym kierunku — „nieopuszczenie przez kierującego rowerem śluzy rowerowej, kiedy zaistnieje możliwość kontynuowania jazdy w zamierzonym kierunku” jest wykroczeniem (art. 90 kw), za które można zostać ukaranym grzywną w wysokości do 50 złotych (lp. 97a rozporządzenia w sprawie wysokości grzywien nakładanych w drodze mandatów karnych za wybrane rodzaje wykroczeń, Dz.U. z 2013 r. poz. 1624);
w śluzie rowerowej nie wolno zatrzymywać się innym pojazdom niż rowery — jeśli widzicie tam motocykl lub motorower, można zwrócić uwagę (art. 49 ust. 1 pkt 11 pord), zwłaszcza, że zatrzymanie się w śluzie rowerowej przez niedozwolony pojazd jest wykroczeniem, za które można dostać 100-złotowy mandat (lp. 137 rozporządzenia o mandatach).
To by było na razie, na tyle ;-)
Tags: art. 33 PoRD art. 90 kw rower ruch drogowy znaki drogowe
← Czy można rozsypać skremowane szczątki człowieka?
Jak smakuje — przeterminowane o 13 miesięcy — piwo Komes Poczwórny Bursztynowy? →
Dziękuję za artykuł. Polecam również stworzenie podobnego o kontrapasie… mam wrażenie, że nie ogarniają go dwu- i czterokołowi uczestnicy ruchu, traktując dwukierunkowo. A oznakowanie jest często dość niefortunne (ścieżka biegnie z lewej strony ulicy jednokierunkowej i na wjeździe jest znak informacyjny „droga jednokierunkowa” z podpisem „nie dotyczy rowerów”; czyli jak? jeśli jadę rowerem to moja informacja o jednokierunkowości jest inna i mogę się spodziewać np. samochodów z obu kierunków?). Wolałbym to: https://uploads.disquscdn.com/images/ab28b472aa3fbdf7bc4e0608249312b66517ce79ce4664cae2bbdcb485483934.png
pord („kodeks drogowy”) precyzuje znaczenie tabliczki „nie dotyczy …”. A co ktokolwiek by wolał niewielkie ma znaczenie -niestety
Nie mogę znaleźć… mogę poprosić o pomoc we wskazaniu? Jest coś w rozporządzeniu o znakach drogowych: „Umieszczona pod znakiem D-3 tabliczka T-22 wskazuje, że ruch rowerów jednośladowych na wyznaczonym na jezdni pasie ruchu przeznaczonym dla tych
pojazdów odbywa się w kierunku przeciwnym do wskazanego na znaku.” Dla mnie to jest wyjątkowo kiepskie połączenie przepisów z intuicją, o czym najlepiej chyba świadczy to, że na krótkim odcinku w moim mieście chyba ani razu nie uniknąłem obtrąbienia, za to, że jadę zgodnie z przepisami (czyli pretensje były o to, że nie jadę pod prąd kontrapasem).
Brawo, o to chodzi – T-22. Zasadniczo w tym rozporządzeniu przy każdym znaku, do którego można stosować tę tabliczkę jest dokładnie opisane jej stosowanie, np:
§ 17 – Zakaz wjazdu –
1. Znak B-2 „zakaz wjazdu” oznacza zakaz wjazdu pojazdów na drogę lub jezdnię od strony jego umieszczenia; zakaz dotyczy również kolumn pieszych oraz jeźdźców i poganiaczy.
2. Umieszczona pod znakiem B-2 tabliczka z napisem „Nie dotyczy” wraz z symbolem pojazdu lub wyrażeniem określającym pojazd wskazuje, że zakaz nie dotyczy pojazdu określonego tabliczką.
A to że trąbią to trudno, sami się narażają na wiadomy mandat – chyba że ostrzegają przed niebezpieczeństwem w postaci własnej ślepoty, bo nie zauważyli tabliczki. Sam się czasem łapię na chęci zwrócenia uwagi rowerzyście, ale zaraz sobie przypominam że przecież była tabliczka pod znakiem.
W mojej opinii bez sensu jest wprowadzanie całego zamętu z kontrapasami. Albo droga jest jednokierunkowa albo nie jest, po co robić wyjątki? Tak, też jeżdżę na rowerze (rzadko ale jednak) i kompletnie nie rozumiem problemu ze stosowaniem się do organizacji ruchu w mieście, tudzież nie odczuwam potrzeby jej zmiany dla własnej wygody o ile nie staje się upierdliwa. Pojadę 200m dalej to mi się nic nie stanie, przecież im więcej przejadę tym lepsza moja kondycja.
Mam niestety wrażenie, że najgłośniejsi „aktywiści” ruchu rowerowego działają niechcący przeciwko tej społeczności wywołując u innych ludzi zwykła niechęć. Choćby te całe masy krytyczne – niewątpliwie ludzie bardziej będą nas szanować jeśli co jakiś czas zablokujemy pół miasta. Rowerzystom się przecież należy!
Tak samo o dostęp do dróg dla rowerów czasem kłócą się deskorolkarze, rolkarze i wrotkarze, i co? I rowerzyści, tacy chętni do współdzielenia jezdni z samochodami nie chcą na swoje drogi wpuścić ludzi na innych kółkach. Rowerzystów należy obdarować, należy o nich myśleć, ale oni jedyne co muszą to jeździć. Przykre społeczeństwo, oj przykre…
No własnie w to miejsce „kodeks” odsyła. Wiedziałem, że znajdziesz. ;-D Jeśli poszperasz dokładniej, to okaże sie, że może to mieć pewne uzasadnienie przynajmniej w częsci przypadków, bowiem tabliczka T22 wskazuje na rower jednośladowy – czyli nie np trójkołową riksze czy coś podobnego też bedącego rowerem. Kontrapas jest dość nowy w polskim ruchu i jeszcze nie wszyscy sie do niego przyzwyczaili. Nie wspomne także, że kazdy polski kierowca prowadzi lepiej od Kubicy z Zasadą razem wzietych ( ;-/ ), bo chyba każdy o tym wie. A to, że w Najjaśniejszej nożyce pomiędzy przepisem a intuicją sa często (czytaj zwykle) szeroko rozwarte, to juz nic na to nie poradzę :-((. Takie mamy prawo jakie ustawodawca stworzył. A ustawodawce mamy takiego jaki został wybrany przez nasze społeczeństwo. Temida bedąc ślepa nie zwraca uwagi czy Ty, ja lub ktokolwiek inny by wolał lub uznawał za rozsądne intuicyjne i mądre
głupie pytanie: co ma na celu śluza na zdjęciu? poza tym, że wspaniale blokuje jeden pas. Jeśli będzie 5 rowerzystów to i tak muszą jeden za drugim na drogę rowerową wjechać i tworzy się korek
Albo czegoś nie dowidzę, jako że w moim mieście takich cudów nie ma (i nie ma potrzeby na razie)
Ta śluza jest akurat lekko absurdalna — zrobili ją przed przejściem dla pieszych, skrzyżowanie jest ca. 30 metrów dalej. Nb. zdjęcie jest sprzed ok. 4-5 lat, więc może się coś już tam pozmieniało :)
A propos rowerów i dróg jednokierunkowych — mam coś w szkicowniku :)
Choćby te całe masy krytyczne – niewątpliwie ludzie bardziej będą nas szanować jeśli co jakiś czas zablokujemy pół miasta. Rowerzystom się przecież należy!
W kwestii formalnej: masa cykliczna nie robi niczego innego, co normalnie robią automobile Dlaczego nie wolno miasta zablokować rowerom — a wolno pojazdom mechanicznnym? ;-)
Takie śluzy to rzecz normalna we Wrocławiu. Tak samo jak znaki drogowe, które nie istnieją w przepisach, buspasy, które buspasami nie są itp.
Na obronę władz miasta mogę podać to, że byli nowatorami, może wówczas jeszcze nie wszystko było wiadome ;-)
1 – sa większe
2 – są twardsze
3 – kontakt samochodu i rowerzysty dla własciciela samochodu powoduje co najwyżej ubytek w portfelu. Rowerzysta może mieć ubytek lat życia
4 – BO TAK!
szczerze nie słyszałem o blokadach dróg prowadzonych przez kierowców…
drogi się korkują, bo jest ich za mało, za wąskie, w złym stanie, jest kretyńsko ustawiona sygnalizacja świetlna*… i spora część kierowców to barany.
Robienie mas krytycznych przez rowerzystów to na moje zwykła złośliwość.
*w moim mieście jest taki kwiatek, że pomiędzy jedną a drugą jest może z 50m (na jednokierunkowej!) i zielone zapala się najpierw na tej z tyłu, więc… kierowcy nadal stoją…. i klną.
Rowerzyści też nie blokują dróg — po prostu idą na rower i jeżdżą po tym samym mieście.
Ponoć naukowcy obliczyli, że jakkolwiek będą szerokie drogi w miastach, zawsze będą zakorkowane. Znajoma opowiadała mi kiedyś jak to było po przeprowadzce do Kalifornii — do pracy miała bodajże 40 mil bodajże 4-6 pasmówką, jechała bodajże 4 godziny. Albo inny, podobny absurd.
Uciekła (wróciła) na Florydę.
No, to rowerzyści robią jedynie korek zrobiony przez rowery. A do tego, najczęściej porusza się/korzysta z drogi (fragmentu) więcej osób na raz niż w przypadku samochodów (osobowych).
Dodam, że poruszając się normalnie (rowerem) nigdy nie mam problemu przez prawidłowo poruszający się inny rower (miewam, lecz co najwyżej przez nierozgarniętych niedzielnych rowerzystów).
Natomiast nawet prawidłowo poruszający się automobil potrafi utrudnić ruch — właśnie przez to, że dziesiątki samochodów tarasują drogę (i nie mówię nawet o zwyczaju wjeżdżania na skrzyżowanie bez możliwości zjazdu, na co nie radzi nawet śluza rowerowa — vide przejazd przez pl. 1 Maja w ciągu ul. Legnickiej ku Rynkowi, rano; Wrocław oczywiście).
Maruderzy na rowerach, szczególnie tacy jadący wielkimi (w sensie szerokimi) rowerami miejskimi/turystycznymi, też mogą stanowić pewną przeszkodę.
Ostatnio zmuszony jestem do korzystania z roweru miejskiego (chlip, chlip), bo mój rower czeka na środki na remont i gruntowną przebudowę (chlip, chlip).
Cóż, chociaż się czasem zżymam, nikomu nie robię wymówek, że choćby przez skrzyżowanie przemyka z prędkością poniżej 15 km/h. Zatorem rowerowym to raczej nie grozi.
Dlatego napisałem o przeszkodzie ;-) jak jest okazja to wyprzedzanie.