Source: http://rudaweb.pl/index.php/2018/05/27/katolicy-bez-ochrony-danych/
Timestamp: 2019-04-20 22:16:02+00:00
Document Index: 121266551

Matched Legal Cases: ['art. 43', 'art. 12', 'art. 14', 'art. 15', 'art. 1', 'art447']

KATOLICY BEZ OCHRONY DANYCH – rudaweb.pl
I wyszło jak zwykle. Są równi i równiejsi. Wszystkie firmy, strony internetowe, sklepy itp., które zbierają nasze dane osobowe, mają się podporządkować przepisom RODO o ich ochronie. Wszystkie z wyjątkiem kościoła.
Biorąc pod uwagę fakt, że niemal wszyscy Polacy są ochrzczeni zakładamy, że kościół dysponuje największą bazą danych osobowych. I właśnie tej największej bazy przepisy o ochronie danych osób fizycznych nie dotyczą. Kościół znów stoi ponad prawem.
Jakie dane i dokumenty zbierają funkcjonariusze kościoła? Dwa przykłady: chrzest i ślub. Chrzest: m.in. świadectwo urodzenia dziecka, informacje o rodzicach i rodzicach chrzestnych – nazwisko i imię, stan cywilny, wiek, data i miejsce ślubu kościelnego, miejsce zamieszkania. Ślub: m.in. dowody osobiste (do wglądu), w przypadku wdowców akt zgonu poprzedniego małżonka, dane świadków – imię i nazwisko, wiek, adres zamieszkania.
Zgodnie z nowymi przepisami można swoje dane zmienić, poprawić i USUNĄĆ, a firma ma obowiązek zastosować się do prośby.
– Wycofanie zgody na przetwarzanie danych osobowych powinno być tak samo łatwe jak jej wydanie – mówi w rozmowie z WP Tech przedstawiciel Generalnego Inspektora Danych Osobowych.
KANONICZNE PONAD RODO
Powinno, ale nie w przypadku kościoła, który – zgodnie z prawem – jest państwem w państwie. Na stronie Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych czytamy:
„Czy Kościół i inne związki wyznaniowe są zobowiązane do przestrzegania przepisów ustawy o ochronie danych osobowych?
Tak, ale są pewne ograniczenia w stosowaniu przepisów ustawy o ochronie danych osobowych do takich podmiotów. […] Fakt, że podmioty te korzystają w Polsce z niezależności, a przepisy prawa gwarantują im możliwość posługiwania się wewnętrznie ustalonym prawem ogranicza jednak zastosowanie w pewnych sferach ich działalności ogólnie obowiązujących zasad. Stąd też pewne wyjątkowe uregulowania dotyczące tych podmiotów. Np. art. 43 ust. 2 ustawy o ochronie danych osobowych, przewiduje, że w odniesieniu do zbiorów danych członków kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych nie może wydawać decyzji administracyjnych i rozpatrywać skarg w sprawach wykonania przepisów o ochronie danych osobowych (art. 12 pkt 2), przeprowadzać czynności kontrolnych wskazanych w przepisach art. 14 pkt 1, pkt 3 – 5 oraz korzystać z kompetencji określonych w art. 15 – 18 tej ustawy.”
Na tej samej urzędowej stronie, GIODO chwaląc zalety RODO, wymienia, że nowe przepisy gwarantują „Prawo do bycia zapomnianym – w sytuacji w której osoba, nie chce by jej dane były przetwarzane, a brak jest podstawy legitymującej takie przetwarzanie.”
A w zakładce dotyczącej kościołów (a właściwie jednego kościoła, bo Kodeks Prawa Kanonicznego dotyczy jedynie kościoła łacińskiego) czytamy:
„Czy osobie, która zamierza wystąpić z Kościoła, przysługuje prawo żądania usunięcia danych osobowych z ksiąg kościelnych?
Nie przysługuje, gdyż zasady archiwizowania informacji zawartych w księgach kościelnych wynikają z innych niż ustawa o ochronie danych osobowych regulacji, a mianowicie z przepisów Kodeksu Prawa Kanonicznego […], który wskazuje na konieczność stałego przechowywania informacji związanych z działalnością Kościoła i ich odpowiedniego zabezpieczenia. Fakt wystąpienia z Kościoła jest odnotowywany w księdze chrztów.”
EKSPRESOWY KONKORDAT
Znaczy Prawo Kanoniczne w pozornie świeckim państwie jest ważniejsze od prawa powszechnie obowiązującego, na co bez pytania Polaków o zdanie (nie było referendum) wyraziły zgodę polskie niby świeckie władze podpisując 28 lipca 1993 r. w Warszawie Konkordat między Stolicą Apostolską i Rzecząpospolitą Polską, w którym, w art. 1 czytamy: „Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół Katolicki są – każde w swojej dziedzinie – niezależne i autonomiczne.”
Spójrzmy na datę: 1993 rok. Sprawę konkordatu załatwiono zaledwie cztery lata po pierwszych częściowo wolnych wyborach, kiedy Polska zaczęła odchodzić od komunizmu. Tymczasem przez 29 lat nie załatwiono wielu spraw ważnych dla tzw. zwykłych ludzi. Nie stworzono np. polityki prorodzinnej (dopiero teraz coś rusza w tej sprawie), nie załatwiono sprawy reprywatyzacji (nie potrafiliśmy ludziom ograbionym przez komunę zrekompensować ich strat), kolejne rządy nie rozwiązały kwestii mieszkaniowej – money.pl w 2017 r. wyliczyło: „Polska jest wśród krajów o najmniejszej liczbie mieszkań na tysiąc osób w Europie […] trzeba zbudować 2,8 mln mieszkań, żeby dojść do średniej europejskiej.” Przykłady można mnożyć.
Jednak ważniejszą sprawą – jak widać – było podpisanie konkordatu, który Polakom nie jest do niczego potrzebny – korzyści ma z niego jedynie kościół. natemat.pl policzyło jak duże: „1 364 557 tys. zł na pensje katechetów oraz 456 739 tys. zł m.in. na katolickie uczelnie, ubezpieczenia zdrowotne duchownych oraz renowację religijnych zabytków – łącznie ponad 1,8 mld zł. Tyle wedle ministerialnych statystyk […] państwo przeznaczyło w 2013 roku na kościoły i związki wyznaniowe.”
Na tę daninę składają się wszyscy podatnicy, nie tylko wyznawcy KK. 1,8 mld zł można byłoby przeznaczyć choćby na refundację leków ratujących życie, takich terapii czy operacji. Uratowano by kilka istnień ludzkich i byłoby mniej uzasadnionego żebractwa „na leczenie”.
Tymczasem po raz kolejny stawia się kościół ponad prawem, bo – przypomnijmy – RODO czyli przepisy o ochronie danych osób fizycznych kościoła nie dotyczą. Nękanie telefonami z zaproszeniami na pokazy garnków będzie karane, a nachodzenie przez księdza po kolędzie będzie zgodne z prawem.
Nie jestem wyznawczynią żadnej partii politycznej. Rządziły już nami chyba wszystkie partie i wszystkie rządy po kolei łasiły i łaszą się do czarnych sukienek. W imię czego?
Poprzedni Artykuł← Hipoteza kurhanowa spoczywa
Następny ArtykułAwarski trop Konstantyna →
ścigany...
Pchanie wszystkiego zła na Kościół Rzymskokatolicki jest zwykłym nieporozumieniem.
Samo to stwierdzenie jest w sprzeczności z nauczaniem Jezusa Chrystusa i prowadzi do odwrócenia pojęć :dobro-zło!
Kto świadomie działa w ten sposób, ten jawnie służy szatanowi i to jest tak oczywiste jak to, że narodowym i ojczystym językiem Polaka jest język polski!
Iza Sanus
Nie mieszaj Jezusa Chrystusa z KK. http://krysztalowywszechswiat.blogspot.com/2018/05/pare-uwag-o-znaczeniu-imion-jezus-i.html http://krysztalowywszechswiat.blogspot.com/2018/05/pare-uwag-o-znaczeniu-imion-jezus-i_26.html
Przy innej na tym blogu okazji sięgano po przykłady skutecznej obrony przed islamem , w tym nasz udział pod Wiedniem , czy się to komuś podoba czy nie ale to religia chrześcijańska była „motorem ” sukcesu , podobnie zresztą w 1920 gdzie zdołaliśmy zatrzymać bolszewicką hołotę . Dlatego każdy normalny obywatel , i to niekoniecznie wierzący , tylko z uwagi na samą tradycję ,przynajmniej nie będzie przeszkadzał a już tym bardziej utrudniał polskiemu klerowi czy samym katolikom w utrzymaniu w miarę mocnej pozycji. Czas pokaże jak długo zlaicyzowane społeczność zachodu będą się cieszyć z tego uwolnienia od chrześcijaństwa ale jeszcze ciekawiej się zrobi gdy zacznie tam obowiązywać prawo szariatu 🙂 Oczywiście my w tu w Polsce zdążymy przez te 2-3 pokolenia odtworzyć „lechicke” dawne wierzenia czyli opieki Peruna żadna siła nie zdoła zachwiać 🙂
tylko ciekawostka, sprzed kilku lat.
wtedy nie bylo RODO ale ochrona danych osobowych byla juz w rozkwicie.
klientka banku zrezygnowala po kilku latach z jego suług ,w ramach wypowiedzienia umowy bank zobowiazał się usunąc jej dane ze swojego systemu, pewnie byla taka opcja albo obowiązek.
po jakimś czasie: klientak dostała kartkę z życzeniami urodzinowymi od banku.
bank mial taki zwyczaj i wysylal kartki swoim klientom.
Pani pozwała bank do sądu i wygrała odszkodowanie za naruszenie jej dancy osobowych.
umowa obowiązuje obie strony, niezaleznie czy jest to umowa podpisana przez kazda stron czy wynika z przepisów ogólnych pod które strony podlegają.
innym przypadkiem, ale to nie w Polsce, jest klient który zawierałz bankiem umowę kredytową w formie listownej. Bank przysłał mu dwa egzemplarze umowy do podpisania i odesłania. Oczywiście umowa zawierał sporo kruczków małym druczkiem. ale klient przechytrzył bank, bo zeskanował i wyedytował niepodobające mu się klauzule i tak odesłał do banku. O dziwo bank podpisał i odesłał mu umowę która klient poprawił.
Po jakimś czasie klient miał problemy finansowe i przestał spłacać kredyt. Bank oczywiście uruchmił wszystkie swoje procedury zapisane małym druczkiem, co oprotestował klient twierdząc że takich zapisów nie ma w umowie. Sprawa skończyła się w sądzie i klient wygrał sprawę, bo sąd słusznie uznał, że obie strony obowiązane są przeczytać umowę przed podpisaniem.
moze to trochę naciągane, u nas by pewnie klient przegrał jednak.
Ale piszę te przypadki tylko poto aby pokazać, że da się wykorzystać istniejące prawo przeciw systemowi albo przeciw niesprawiedliwie faworyzowanym podmiotom. A przyznacie że banki też mają zbyt silna pozycję w stosunku do obywatela, podobnie jak kościół.
Skoro państwo umówiło się tak kiepsko z Watykanem to z pewnością istnieje jakiś przepis który da się uzyć aby się wypisac z kościoła bez tej ich procedury apostazji. Pewnie juz ktoś probował. Watykan i nasz kościółł z pewnością podlegaja jakims umowom międzynarodowym i moze da się tego użyć.
Ja n.p. w czasie roznych swiąt kościelnych zastanawiam się czy dany konkretny kościół ma zgodę od włądz miasta na zakłócanie ciszy nocnej i organizowanie imprez z zgłośną muzyką, kilka razy do roku kościoły organizują takie imprezy i zawsze ktoś tam ujada całą noc, niestety księza w większości nie mają głosu ani zdolnosci muzycznych więc to nie jest tylko kwestia gustu muzycznego.
Zastanawiam się co zrobiłby Policja wezwana w sprawie zakłócania spokoju i nocnych hałasów. Pzryjadą i pokażę im ze hałąsy dobiegają stamtąd i co dalej. Policjant powie mi ze to jeest takie a takie święto i jeszcze mi wystawi mandat? czy naprawdę zweryfikuje u księdza czy pozwolenie jest?
bo jesli nie to czym to się rozni od mojej imprezy urodzinowej:
sasiad wzywa policje a policja mówi do niego ale przeciez zgodnie z ich danymi to sa moje urodziny i mam prawo hałasować i wystawi mu mandat za niesłuszne wezwanie policji? no raczej nie.
uprzywilejowanie kościoła nie ma granic ale i nie ma uzasadnienia.
uprzywilejowani to sie nalezy kobietom w ciązy, małym dzieciom i osobom starszym oraz niepełnosprawnym. to jest kulturowo i naturalnie ugruntowane.
ja jesli muszę to witam się z księdzem mówiąc dzien dobry czy jak tam wypada w zalesnosci od pory.
kilka razy byłem strofowany że do księdza tak się nie mówi na co zawsze silnie oponowałem,
no ale czy kazdy musi znać wewnętrzne powitania obowiązujące w kazdej grupie. człowiek by nie nadązał spamiętac.
co innego gdy ktoś pierwszy się do ciebie odezwie uzywając swojego slangu, to wtedy mozesz ale nie musisz mu tak samo odpowiedziec, czasem powitanie jest asymetryczne więc lepiej nie ryzykować
na kazdym kroku trzeba pokazywać urzędnikom kościoła że poza kościołem są dla innych zwykłymi ludzmi, ich przywileje kończą się poza murami swiątyni.
Gdy wchodze do kościoła bo akurat mam sprawę rodzinną raz na 10 lat to witam się z księdzem w jego języku, bo on się tego u siebie spodziewa, ale na ulicy mówię dzien dobry.
religia w szkołach, tu jest pole do popisu dla rodziców niekatolików, mogłbym godzinami opowiadać przygody małego ateisty w świeckiej szkole w duzym mieście.
katecheci, siostry i księza czują się jak święte krowy albo mają tak niskie poczucie świadomości albo sa tak mocno zindoktrynowani ze wogóle nie rozumieją swojej roli.
A krzyz w Sejmie, w końcu usankcjonowano go prawnie czy nie? bo powieszono go nielegalnie, nikt poza Palikotem kiedys tam nie odwazył się go zdjąc.
To byłaby genialna próba systemu, aby ktoś go po cichu zdjął tak jak go pocichu zawieszono.
Potem gdyby ktoś go powiesić chciał to należało by to głośno oprotestować.
to są symbole ale wazne.
Aby dopiec kościołowi ale nie zaszkodzić zwykłym parafianom. Zwykłym, bo jest sporo agitatorów, takich co sa gotowi bronić pozycji kościoła choć sami osobiscie nic z tego nie maja poza chorą satysfakcją.
Dobroradek
„Przetańmy własną pieścić się boleścią” (A. Asnyk).
A może zamiast narzekać i się denerwować:
1. nie płacić na kościół w żadnej formie: nie dawać na tacę, nie dawać za msze (np. wspominki po zmarłych itp.), na zasadzie „darmo dostaliście, darmo dawajcie” domagać się od księży aby robili imprezy kościelne (chrzty, bierzmowania, śluby, pogrzeby itd.) za darmo.
Nie wysyłać dzieciaka na katechezę.
Jeśli proboszcz będzie kwękał, że nie ma kasy na bierzące sprawy
parafii niech idzie do biskupa, niech biskup sprzeda 10 czy 15 ha ziemii.
Robić tak przez rok czy chociażby pół roku.
Nic tak nie denerwuje jak „madka” która w piątek uczestniczy w „czarnym marszu” a w niedziele potulnie daje na tacę.
2. dokonać apostazji-jeśli kościół dostanie 10 czy 100 tys. apostazji rocznie to nie będzie już mógł twierdzić, że całe społeczeństwo popiera katolickie wartości.
3. wspierać dobrym słowem, rozgłosem i pieniądzem organizacje i osoby walczące z nieszanowaniem prawa przez kler np. ze znanych mi wystąp.pl, Fundacja Wolność Od Religii i pewnie inne o których nie wiem bo są za mało nagłośnione.
4. przypominać ciągle prawdziwą historię i wydarzenia z dziejów kościoła katolickiego
5. pokazywać ludziom alternatywę, że są lepsze religie, stawiam na starą wiarę
Słowiańską jako moralniejszą alternatywę
6. żądać jawności finansowej parafii, od proboszczy domagać się rozliczania z zebranych pieniędzy tzn. przedstawiania parafianom dokumentów remontów itp.
7. żądać od władz lokalnych ujawnienia ile dają pieniędzy na kościół (ulgi, zniżki, dotacje…).
Nie głosować na prokościelnych ludzi.
8. ciągle przypominać fakty ile kościół dostaje od państwa
9. z bardziej ambitnych celów (tych długoczasowych) :
-wprowadzić podatek kościelny,
-wypowiedzieć konkordat,
-zrobić lustrację majątków kościoła (ile dostał od Komisji Majątkowej, dlaczego przejął ziemię na zachodzie Polski),
-wyrzucić katechezę ze szkół (chociaż nie wiem czy to dobry pomysł, bo katecheza robi dużo dla zniechęcenia ludzi do kościoła)
-usunąć przywileje prawne dla kościołów w kwestii danych osobowych (RODO, ustawa o ochronie danych osobowych), obrotu ziemią i inne.
10. wymyślać nowe sposoby na ograniczenie panoszenia się kościoła katolickiego i dzielić się nimi z innymi
No tak, sporo tego do zrobienia.
A wystarczy wybierać na swoich przedstawicieli ludzi którzy szanują wolność. Każdego z nas.
Tylko jak takich rozpoznać? Gdyby była możliwość odwoływania posła w trakcie kadencji to przedstawiciele narodu szanowaliby wyborców. A tak pozostaje walka codzienna.
Może Ireneusz Ćwirko ma rację, że jesteśmy braćmi bo podobne problemy z pasożytami są w Izraelu. „Przy takiej nietolerancji nie ma się co dziwić, że narasta problem izraelskich władz z ortodoksami, których w Izraelu żyje co najmniej 800 tysięcy i stale przybywa. Wielu z ultraortodoksów jest wrogo nastawionych nawet do… państwa Izrael! – Żydzi ortodoksyjni nie pracują, nie są powoływani do służby wojskowej, a zajmują się tylko studiowaniem świętych żydowskich ksiąg, więc ani nie tworzą dobrobytu, ani nie płacą podatków, a na dodatek pracują na nich inni, bo pieniądze na życie dostają oni z podatków innych mieszkańców Izraela – mówi Nir. – Na dodatek jest ich coraz więcej w stosunku do całej populacji kraju, bo mają po 5-10 dzieci, a czasem nawet kilkanaście, podczas gdy pozostali mieszkańcy jedno – trzy, więc z roku na rok obciążenie finansów z tego tytułu jest coraz większe – dodaje. więcej tu http://tomaszcukiernik.pl/artykuly/artykuly-wolnorynkowe/izrael-to-nie-raj-na-ziemi/
Zaczyna się sezon ogórkowy więc pora przywalić KK.
„Kościół znów stoi ponad prawem”
Chwytliwe, populistyczne i zupełnie nieprawdziwe.
Skoro jak sama Autorka zauważyła, w ustawie są przewidziane wyjątki dla kościołów i innych związków wyznaniowych to znaczy, że jest to rozwiązanie ZGODNE z prawem, gdyż tak zadecydował ustawodawca. Gdyby kościoły miały stosować ustawę a tego nie robiły bez reakcji państwa, to dopiero wówczas stałyby ponad prawem.
W kwestii Konkordatu itp. krótko. Czy się Autorce podoba czy nie ale większość tzw. zwykłych ludzi w Polsce jest wyznania rzymskokatolickiego więc prawne uregulowanie relacji państwa z największym kościołem jawi się jako działanie cywilizowane i konieczne. Nie przypominam sobie aby w związku z podpisaniem Konkordatu były zamieszki czy masowe protesty tzw. zwykłych ludzi.
Sezon ogórkowy… Nie ja wybierałam termin, w którym zaczęło obowiązywać RODO, a na temat KK – wskazując co mi się nie podoba w tej instytucji – pisałam na tym blogu niejeden raz, choćby tu https://rudaweb.pl/index.php/2017/12/10/z-boliwijskiej-dzungli-lepiej-widac-grzechy-polskiego-kosciola/ czy tu https://rudaweb.pl/index.php/2015/11/11/kosciol-kontra-swiete-pieniadze/
W moim wpisie nigdzie nie twierdzę, że traktowanie kościoła nie jest zgodne z prawem. Użyłam nawet sformułowania, że „zgodnie z prawem – jest państwem w państwie”.
Co do konkordatu:
1.	Ile w naszym kraju jest ludzi rzeczywiście identyfikujących się z kościołem, okazałoby się dopiero wtedy, gdyby wprowadzono podatek kościelny od jego wyznawców.
2.	Tzw. zwykli ludzie są tak zindoktrynowani, że bronią nawet księży, krzywdzących fizycznie ich dzieci. Czy mieliby odwagę protestować przeciwko konkordatowi? Przecież później pewnie musieliby się z tego wyspowiadać. Poza tym czy ktoś tym zwykłym ludziom uczciwie przed podpisaniem konkordatu powiedział, że będą rocznie bulić 1,8 mld zł ze swoich podatków na kościół, oprócz dawania na tacę, opłat „co łaska” 🙂 za udzielanie sakramentów i w kopercie przy okazji kolędy?
Panie Tanator jak ktoś chce utrzymywać stado SKURŻerców Pustynnych to niech sobie ich opłaca ze swoich a nie z moich pieniędzy – Ja chce aby moje podatki szły tam gdzie to jest potrzebne i koniecznie.
NIe dość że otrzymują kasę, ziemie za darmo, to jeszcze tysiące fundacji i karitas – to co biskupi robią z kasą?
A ludzie umierają na raka – bo Gott mit uns a cherlak pustynny wprowadza art447 i mówi, że wszyscy będą pustynnymi wyznawcami boga którego oni sobie wymyślili.
Czy nie słyszał Pan jak to dziadostwo jest rozpanoszone w USA? i co znów chcą ustanowić!
Ale tam jakoś budżet nie finansuje darmozjadów, bo tam siędzą ich zwierzchnicy.
uderz w stół – a nożyce się odezwą,
twe gorzkie żale na fujarce nikogo tu nie dziwią,
proponuje je jednak odstawiać przed tetatragramem starego, złosliwego bożka Jahwe, który od speca od wojen, rozpłodu i pogody przeistoczył się pod magicznym dotykiem złodzieji w dobrotliwego ponoć staruszka,
szkoda jednak, że jest to plagiat starszych kultur w tym Egiptu czy Sumeru, więc daj sobie spokój Tanatorze, czy tam Tanathosie 😛 nie znajdziesz tu zrozumienia, gdyż bronisz dawno przegranej sprawy i stawiasz się jako poplecznik zakłamania i obłudy, a jako obrzezany duchowo Żyd – nie znajdziesz tu poklasku – przykro mi ;P
Oto objawiła się kolejna oświecona istota, która czuje w sobie moc demaskowania i obalania chrześcijańskich dogmatów. 🤣🤣 Daruj sobie. Skoro sprawa jest dawno przegrana to dlaczego jeszcze trwa i będzie trwać nawet po tym jak Twoje kości w proch się obrócą? Cud czy spisek? 😎
nie znasz mnie i tego co reprezentuje,odpuść sobie retorykę – znam dobrze historię trzech ksiąg, czy historię i chronologie KK, zeby powiem ci tylko jedno – gdybyś starannie się zagłebił w temacie to mina by ci zrzedła, zgrywasz się na apologetyka – poszerz wiedze i nic z tego nie zostanie – pod warunkiem, że uczciwie podejdziesz do tematu
Katolicy według badania Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, to 25,8% – bo tylko tyle Polaków uczestniczy regularnie w mszach niedzielnych. Do tego wśród tych bogobojnych 25% tylko połowa przyjmuje komunię – więc są to prawdziwi katolicy = 13% całego polskiego społeczeństwa, a nie tych 25% którzy tylko udają bogobojnych przed sąsiadami w małych miasteczkach i na wsiach. Więc panie Tanator proszę tutaj nie uprawiać kłamstewek kościelnych o liczbie katolików w Polsce tak jak pan to robił na moim blogu.
podaję dla pana Tanatora link do mojego artykułu żeby sprostować dane:
https://bialczynski.pl/2017/11/24/kosciol-bada-sie-sam-na-podobienstwo-gronkiewicz-waltz-i-wychodzi-mu-ze-jest-zdrow-jak-ryba/
– ponoć w 2016 – bo to ostatnie dane było to 38,5% oraz 16% komunikantów. Prostuję wiec mój moją hurra-optymistyczną pamięć, która mnie zawiodła.
Panie Czesławie, powtórzę to co pisałem na Pana blogu. Nie Pan ustala kto jest w Polsce katolikiem a kto nie. Zapewniam też Pana, że wskaźnik dominicantes i communicantes nie jest tu wiążący. W kwestii wiary najprościej spytać ludzi czy deklarują się być katolikami czy nie. I takie badania są robione. Najnowsze do jakich dotarłem to te https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2017/K_084_17.PDF
Pan przeminie, ja przeminę a KK będzie dalej istniał w nie najgorszej, jak mniemam, kondycji. Nie ma Pan na to najmniejszego wpływu.
Dokładnie – trwał będzie w Polsce jak trwa w Czechach, Francji, Irlandii i w całej Europie.
Ośmielę się wtrącić 3 grosze w rozmowę między Panami.
„Zapewniam też Pana, że wskaźnik dominicantes i communicantes nie jest tu wiążący.”
Jest całkiem dobrym przybliżeniem ilu deklarujących się jako katolicy zna dekalog i stara się go choć trochę wypełniać (w tym konkretnym przypadku zachować przykazanie „Pamiętaj abyś dzień święty święcił”). Wychodzi na to, że katolicy to mniejszość.
W dodatku są katolikami ale nie znają kompletnie swojej wiary np. Dane z 2009 r.https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2009/K_034_09.PDF *, tabela 10.
np. 33% katolików wierzy w reinkarnację, 42% wierzy, że zwierzaki mają duszę, 25% nie wierzy w zmartwychwstanie (sic!) czyli z teologicznego punktu widzenia są heretykami.
Ciekawe czemu CBOS nie powtórzył tych pytań w 2017 roku? Bał się, że wyjdzie, że prawda wyjdzie na wierzch, że większość Polaków to tak naprawdę nie są katolicy?
„Jestem katolikiem ale doktryna katolicka jest mi obca” 🙂
* Gdyby link nie działał to podaję tytuł badania: CBOS, „Wiara i religijność Polaków dwadzieścia lat po rozpoczęciu przemian ustrojowych”.
dbanie o spory elektorat i nic więcej, nie ma się co temu dziwić, jedni będą robić przysługę UBEKOM, inni KOŚCIOŁOWI, jeszcze inni GEJOSTWU albo innym zboczeńcom….takie uroki demokracji
RudaWeb jest jeszcze jeden aspekt – Gotówka nigdy nie zniknie – dopóki Kosciół nie będzie płacił podatków. Tutaj jest zagwózdka – bo jesli ma być obrót bezgotówkowy to oni padną. Siłą rzeczy PiSowczycy muszą cofnąć konkordat – bo ekonomia to najsilniejsza z religii.
Szczerze to jako osobie interesującą się geneaologią to prawo jest bezsensowne i szkodliwe. Denerwujące jest to, że np. w geneaolodzy.pl nie skanuje się akt osób urodzonych po jakimś tam roku z powodu ochrony danych. Przez to niektóre dane trudniej weryfikować. Np. jakby ktoś chcał znaleźć jakichś swoich kuzynów. Więc dobrze, że kościół nie musi się stosować do tego durnego prawa. A w ogóle jak ktoś chce zachować czyjeś dane to i tak zachowa, legalnie czy nie.
Zgadza się. To prawo jest bezsensowne np. dlatego, że dla zwykłych zjadaczy chleba jest niejasne. Nikt tak naprawdę do końca nie wie, czy je łamie czy nie. Skrzynki e-mailowe zalewa spam w temacie RODO, tyle, że te e-maile niczego nie załatwią. Nie zmienia to faktu, że jednych to nowe prawo obowiązuje, a innych nie.
Z RODO z założenia są wyłączone m.in. organy i instytucje państwowe i państwa. W przeciwnym razie np. – niezdana matura- żaden problem, żądamy wymazania danych. Kościół kat. pełni/pełnił rolę instytucji. Dając dziecko do chrztu, otrzymujemy jakąś „usługę” której z racji jej funkcjonowania nie da się wymazać. Dokumenty kościelne to często jedyne archiwa o danym rejonie, jej ludności, historii itd. Zakładam, że inne kościoły, związki wyznaniowe mają takie same a na pewno powinny mieć prawa. RODO to bat na przedsiębiorców, można ich karać, nie wiadomo za co; przedsiębiorców, którzy sami nie są chronieni. Ich dane sa powszechnie dostępne w internecie.
„Szczerze to jako osobie interesującą się geneaologią to prawo jest bezsensowne i szkodliwe.”
Przepraszam, co ma mnie – chcącego by moje prawo do ochrony moich danych osobowych – obchodzić, że komuś interesującego się genealogią to przeszkadza.
Zachowujesz się dokładnie jak kler, prawo jedno twierdzi, ale ich obowiązuje inne prawo.