Source: http://rolnicyekologiczni.pl/?p=666
Timestamp: 2018-08-14 21:58:50+00:00
Document Index: 14732117

Matched Legal Cases: ['art. 65', 'art. 15', 'art. 15', 'art. 65', 'art. 65', 'art. 65']

W Sejmie o paszach cz.1 | Związek Zawodowy Rolników Ekologicznych św. Franciszka z Asyżu
← Pilarska w Nakle
Ustawa w mediach →
W Sejmie o paszach cz.1
Opublikowano 29 czerwca 2012, autor: admin
Zapraszamy do lektury stenogramu sejmowego 17.posiedzenia z 28 czerwca 2012 r., podczas którego posłowie Platformy Obywatelskiej (bez jakichkolwiek konsultacji społecznych) zaproponowali zmianę ustawy o imporcie pasz z GMO. Projekt ustawy znajdą Państwo klikając w linki. Tamże również opinie niektórych organizacji rolniczych. Tych, którym ten import jest na rękę. Dlaczego nie zapytano się o zdanie organizacji ekologicznych pozostanie tajemnicą Po i PSL-u.
OPINIE; KRIR I KRD
Przystępujemy do rozpatrzenia punktu 6. porządku dziennego: Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o paszach (druk nr 457). Proszę o zabranie głosu pana posła Artura Dunina w celu przedstawienia uzasadnienia projektu ustawy. Bardzo proszę, panie pośle.
Poseł Artur Dunin:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Chciałbym państwa parlamentarzystów, panie posłanki, panów posłów, poprosić o przyjęcie prostej zmiany odnośnie do ustawy o paszach. Dotyczy to art. 65 w zakresie wejścia w życie zakazu wytwarzania, wprowadzania do obrotu i stosowania w żywieniu zwierząt pasz genetycznie zmodyﬁkowanych oraz organizmów genetycznie zmodyﬁkowanych przeznaczonych do użytku paszowego. Zmiana jest dość istotna i wszyscy ci, którzy zajmują się rolnictwem, są producentami rolnymi, wiedzą, jak bardzo ta zmiana jest ważna dla gospodarki i tak naprawdę dla nas, konsumentów. Wrócę troszeczkę do historii. Ta ustawa powstała 22 lipca 2006 r. i jak sobie przypominam, w projekcie rządowym nie było art. 15 ust. 1 pkt 4 mówiącego o zakazie, który pojawił się dopiero na etapie prac senackich i wtedy zostało to wprowadzone, jednocześnie z moratorium dotyczącym wykonania tego zakazu na 2 lata.W poprzedniej kadencji Wysoka Izba odroczyła wejście w życie zakazu wprowadzenia paszy genetycznie modyﬁkowanej na kolejne lata i dzisiaj o tosamo państwa proszę, proszę, żebyśmy przesunęli ten 116termin o kolejne 4 lata, do 2017 r. Jakie chcę państwu przedstawić argumenty? Ano takie, że ten art. 15 ust. 1 pkt 4 jest tak naprawdę niezgodny z prawem unijnym. Omawiana ustawa w tym zakresie jest niezgodna z dyrektywą unijną i do Trybunału Sprawiedliwości przy Unii Europejskiej została wystosowana skarga na te zapisy i toczy się sprawa, która w jakiś sposób jest dzisiaj wstrzymana, ponieważ nasze wydłużenia zakazu wprowadzania do obrotu…(Głos z sali: Toczy się czy się nie toczy?) Toczy się, ale jest zamrożona, bo jeżeli pan poseł dobrze wie, a powinien wiedzieć, i myślę, że wie, bo jest sytuacja taka, że odsuwamy ten zakaz. Natomiast gdybyśmy tego nie zrobili, sprawa toczyłaby się już pełną parą i ten miecz by na nas spadł i płacilibyśmy olbrzymie kary. (Poseł Zbigniew Dolata: Nie bójcie się.) To jest jedna rzecz, jeśli chodzi bezpośrednio o ﬁnanse państwa. Szanowni państwo, zapytajcie swoich przyjaciół, znajomych, tych, którzy prowadzą taką hodowlę, czy drobiu, czy inwentarza, z czego korzystają i dlaczego korzystają z produktów genetycznie modyﬁkowanych.(Poseł Marek Matuszewski: To o nasze rolnictwo chodzi…)Jest taka sytuacja, że dobrze państwo wiecie, że…(Poseł Marek Matuszewski: Znowu kłamie…) (Głos z sali: Cicho tam.)
Przepraszam, proszę nie prowadzić polemiki z ław poselskich.
Dzisiaj sytuacja jest taka, że tona paszy genetycznie modyﬁkowanej kosztuje ponad 1800 zł, wolnakosztuje ponad 2200 zł za tonę. Jeżeli państwo zrozumiecie, a myślę, że jesteście ludźmi rozumnymi, to zakaz od razu podwyższy koszty produkcji, a tak naprawdę zostaną one przerzucone na nas, konsumentów. Kiedy rozmawialiśmy wcześniej z oponentami zmiany tej ustawy, padało wiele argumentów, że dobrze, przesuwamy ten termin i co będzie w zamian, co rząd robi w tej kwestii. Chcę więc państwa uspokoić, zapewnić, że faktycznie trwają prace nad zwiększeniem ilości białka wolnego, czyli roślin motylkowych, które są jakby źródłem białka. Chcę państwu powiedzieć, że przewidziano zwiększenie puli środków przeznaczonych na to wsparcie z ponad 10 mln euro do 30 mln euro rocznie, w związku z czym bezpośrednia stawka wzrośnie do 100 euro rocznie za hektar. A więc rząd – nie przy pomocy zakazów – bardzo istotnie próbuje wpływać na to, żeby zwiększyć produkcję, naszą rodzimą produkcję tych właśnie roślin strączkowych i motylkowych. Dodatkowo jeśli chodzi o projekt ulepszania krajowych źródeł białka roślinnego, ich produkcji, systemu obrotu i wykorzystania w paszach, w programie przewiduje się zwiększenie powierzchni upraw roślin strączkowych z 1800 ha do co najmniej 300 tys. ha…(Poseł Zbigniew Dolata: 180 tys. ha…)…180 tys. do 300 tys. ha oraz zmniejszenie importu białka paszowego, tj. śruty sojowej, o ok. 50%.Nad tym tak naprawdę nie trzeba długo dyskutować. Trzeba podjąć decyzję, która umożliwi rolnikom pracę, zapewni niższe koszty produkcji, abyśmy my, konsumenci, na tym skorzystali. Chciałbym państwu powiedzieć, że wszystkie te rzeczy, które są tu zapisane, dozwolone są w całej Unii Europejskiej. Cała Unia Europejska korzysta z paszy genetycznie modyﬁkowanej.(Poseł Marek Matuszewski: Jak to cała, chłopie?)Dzisiaj nie mamy możliwości wprowadzania zakazu. Jest to niezgodne z prawem Unii Europejskiej. Natomiast wszystkie te produkty, wszystkie…(Głos z sali: Nie wszystkie.)…te produkty znajdują się pod czujnym nadzorem instytutu w Brukseli w Unii Europejskiej. Są kontrolowane. Tak samo nasze instytuty w Puławach i w Krakowie badają te sprawy. Jestem spokojny…(Poseł Anna Paluch: Nikt nie wierzy w to, co pan mówi.)Jestem o to spokojny.
Pani poseł, zwracam pani uwagę, że utrudnia pani prowadzenie obrad. Proszę nie prowadzić polemiki z ław poselskich. Będziemy korzystać z regulaminu…(Poseł Anna Paluch: Prosimy o konkrety.)Nie ma takiego trybu, który pozwalałby pani na zabieranie głosu z ław poselskich. Panie pośle, bardzo proszę.
Panie marszałku, bardzo serdecznie dziękuję. Niektórzy posłowie nigdy nie wyprowadzą mnie z równowagi, ponieważ się na tym nie znają.Chciałbym państwu powiedzieć, że głęboko wierzę w to, że państwo to zrozumiecie i dla dobra polskiego konsumenta, polskiego przemysłu zagłosujecie za tą zmianą. Dziękuję bardzo.
Dziękuje, panie pośle. Sejm ustalił, że w dyskusji nad tym punktem porządku dziennego wysłucha 5-minutowych oświadczeń w imieniu klubów.17. posiedzenie Sejmu w dniu 27 czerwca 2012 r.Projekt ustawy o zmianie ustawy o paszach Poseł Artur Dunin117Otwieram dyskusję. W imieniu klubu Platforma Obywatelska głos zabierze pani poseł Anna Nemś. Bardzo proszę, pani poseł.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska mam przyjemność przedstawić opinię dotyczącą druku nr 457, czyli projektu ustawy o zmianie ustawy o paszach. Przedstawiony projekt ustawy o zmianie ustawy o paszach ma na celu zmianę art. 65. Projekt ten przesuwa datę wejścia w życie zakazu wytwarzania, wprowadzania do obrotu i stosowania w żywieniu zwierząt pasz GMO z dnia 1 stycznia 2013 r. na styczeń 2017 r. Należy dodać tutaj to, co mówił mój przedmówca o sprzeczności z prawem Unii Europejskiej, niezgodności z rozporządzeniem 1829/2003. Rozporządzenie to bardzo precyzyjnie określa zasady udzielania zezwoleń na dopuszczenie pasz GMO do obrotu. Na szczeblu Unii Europejskiej opinię w sprawie bezpieczeństwa produktów GMO opracowuje Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności. Pasze uznane za bezpieczne wpisuje się do wspólnotowego rejestru i automatycznie zostają dopuszczone do obrotu we wszystkich państwach Unii Europejskiej. Chciałabym dodać, że żaden z krajów Unii Europejskiej nie wprowadził zakazu stosowania pasz GMO w żywieniu zwierząt.(Poseł Zbigniew Dolata: Bądźmy pierwsi.)Bądźmy. Komisja Europejska w czerwcu 2011 r. złożyła przeciwko Polsce skargę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Zdaniem Komisji Europejskiej Polska nie uszanowała procedur przewidzianych w rozporządzeniu wymienionym przed chwilą przeze mnie. Polska nie jest uprawniona do wprowadzania w sposób jednostronny zakazu obrotu paszami GMO.(Poseł Zbigniew Dolata: Jesteśmy uprawnieni…) (Poseł Artur Dunin: Zbyszek, proszę cię…)Mając na uwadze obawy dotyczące tego, że jest ryzyko wystąpienia negatywnych skutków stosowania pasz GMO, a jednocześnie dbając o konkurencyjność polskich producentów, uważamy, że przesunięcie tej daty wejścia zakazu obrotu paszami GMO z roku 2013 na 2017 jest zasadne. Projektowana ustawa nie będzie miała wpływu na sektor ﬁnansów publicznych. Krajowa Rada Izb Rolniczych oraz Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz popierają projekt ustawy o zmianie ustawy o paszach. Takie opinie do nas wpłynęły. Klub Platforma Obywatelska będzie popierał projekt ustawy o zmianie ustawy o paszach. Dziękuję.
Dziękuję, pani poseł. Głos zabierze pan poseł Jan Krzysztof Ardanowski, Prawo i Sprawiedliwość. Bardzo proszę, panie pośle.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Chciałbym przedstawić opinię Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość dotyczącą ustawy o zmianie ustawy o paszach. Przypomnę, że kiedy w 2006 r. parlament decydował się na wprowadzenie zakazu wytwarzania i importu pasz zawierających GMO, kierując się i zasadą przezorności, i opinią społeczną, dał odpowiedni czas, by przygotować polski rynek pasz do zmian. W 2008 r. parlament podjął decyzję o wydłużeniu okresu niestosowania zakazu o następne 4 lata, oczekując, że rząd Rzeczypospolitej przygotuje odpowiednie rozwiązania organizacyjne, prawne, ekonomiczne, które sprawią, że nie będzie potrzeby importu soi modyﬁkowanej w takich ilościach. Chciałbym dzisiaj mniej mówić o aspekcie zdrowotnym związanym z GMO, bo zdanie Prawa i Sprawiedliwości jest w tej materii i jasne, i oczywiste. Dane naukowe, opinia społeczna, zasada przezorności, która powinna wszystkich nas obowiązywać, każą jednoznacznie być przeciwko uprawom GMO, a także zalewaniu polskiego rynku produktami zawierającymi GMO. Chciałbym skoncentrować na aspektach strategicznych związanych z bezpieczeństwem żywnościowym i suwerennością żywnościową oraz aspektach ekonomicznych dla polskiego rolnictwa, bo do takiej dyskusji również zachęcał przedstawiciel wnioskodawców. Chciałbym wyraźnie powiedzieć, że państwo polskie winno dbać o zapewnienie odpowiedniej podaży żywności o wysokiej jakości, w tym również mięsa i jaj. Z uzasadnienia i wypowiedzi wnioskodawców wynika, że stan zaopatrzenia w mięso w Polsce zależy od importu ok. 2 mln t soi modyﬁkowanej. A co by się stało, jeżeli z różnych powodów, zarówno związanych z klęskami żywiołowymi, jak i świadomą decyzją kilku ﬁrm, które są monopolistami w zakresie obrotu soją na świecie, tej soi by zabrakło? Czy wtedy dopuścilibyśmy do tego, by po prostu tej żywności w Polsce nie było? Jestem przekonany, że zgoda na import w takiej skali z zewnętrznych, leżących poza Polską źródeł zaopatrzenia komponentów paszowych, w szczególności białkowych, musi budzić niepokój. Import zagraża polskiej suwerenności żywnościowej. Zdaniem wnioskodawców jesteśmy w sytuacji bez alternatywy, a alternatywy są. Alternatywą jest produkcja roślin motylkowatych zarówno grubo-, jak i drobnonasiennych. Ogromną nadzieję budzi uprawa soi w Polsce, w szczególności ukraińskiej odmiany Anuszka, która jest w tej chwili uprawiana na 1,5 tys. ha. Plonuje ona zdecydowanie lepiej niż soja w Ameryce czy w Ameryce Południowej i może być uprawiana na terenie całej Polski. Jest to soja niemodyﬁkowana genetycznie. Alternatywą jest też szersze wykorzystanie śrut poekstrakcyjnych i makuchów roślin oleistych, przywrócenie skarmiania krzyżowego trzody chlewnej i drobiu paszami z mączkami mięsno-kostnymi oraz import soi niemodyfikowanej z wielu kierunków, m.in. z Rosji przez port przeładunkowy w Primorsku czy z Ukrainy z regionów południowych. Dzisiaj pół godziny temu rozmawiałem z gubernatorem Ługańska. Ten obwód ukraiński jest w stanie wyprodukować dużą ilość soi, którą również moglibyśmy importować, oczywiście soi niemodyﬁkowanej. Zwolennicy uzależnienia od soi GMO dopuszczają się szantażu wobec społeczeństwa, mówiąc o drastycznej podwyżce cen żywności, ale nie przedstawiają żadnych wiarygodnych wyliczeń w tym zakresie. Zresztą chociaż obecnie soja GMO jest do Polski wprowadzana nie tylko wąską strugą, ale ogromną rzeką, mamy wzrost cen jaj i mięsa, a ceny śruty sojowej wzrosły w Polsce rok do roku o 100%, mimo że nie ma żadnych ograniczeń w imporcie. Import soi kosztuje polskich konsumentów od 3 do 4 mld zł rocznie. Czy tych pieniędzy nie powinni zarobić polscy rolnicy? Co jest ważniejsze: czy interes Polski i polskich rolników, czy interes ﬁrm zajmujących się handlem soją? (Dzwonek) Ci, którzy godzą się na uzależnienie polskiej produkcji mięsa i jaj od importu soi GMO, działają przeciwko polskim rolnikom, przeciwko polskim konsumentom i przeciwko interesowi Polski. Oczekiwaliśmy zajęcia się problemem rynku pasz przez rząd Platformy Obywatelskiej i PSL, bo to rząd dysponuje narzędziami do rozwiązania problemu, dysponuje narzędziami prawnymi, ekonomicznymi, ba, dysponował również pieniędzmi unijnymi, które mogły być przeznaczone również na wsparcie produkcji choćby roślin motylkowatych w Polsce. A czego się doczekaliśmy? Doczekaliśmy się projektu grupy posłów, którzy poza przedłużeniem terminu wprowadzenia zakazu wytwarzania i importu nie proponują żadnych działań, które mogłyby odbudować suwerenność żywnościową Polski i pomóc polskiemu rolnictwu. Mogę podpowiedzieć ministrowi rolnictwa choćby dwie możliwości. Przede wszystkim uznanie upraw motylkowatych za spełnienie norm zazielenienia, których Unia Europejska wymaga, ewentualnie w związku z planami dotyczącymi minimum trzech upraw w gospodarstwie z udziałem od 5% do 70% można by zachęcić rolników, by jedną z tych upraw były rośliny motylkowe w siewie czystym czy w mieszankach. Panie Marszałku! W związku z tym, że ten projekt ustawy nie rozwiązuje żadnego problemu, jest właściwie odsunięciem problemu i jest ewidentnie działaniem na rzecz lobby paszowego w Polsce (Dzwonek), zgłaszam w imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość wniosek o odrzucenie w całości w pierwszym czytaniu poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o paszach. Dziękuję bardzo.
Dziękuję panu posłowi. Głos zabierze pan poseł Adam Rybakowicz, Ruch Palikota. Bardzo proszę, panie pośle.
Poseł Adam Rybakowicz:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam przyjemność przedstawić stanowisko Klubu Poselskiego Ruch Palikota w związku z projektem ustawy o zmianie ustawy o paszach. Obowiązująca ustawa o paszach zakazuje stosowania pasz genetycznie modyﬁkowanych w żywieniu zwierząt, ale w 2008 r. posłowie, obawiając się wzrostu kosztów produkcji, zwłaszcza drobiu i świń, wprowadzili memorandum na zakaz ich stosowania. Kończy się ono 31 grudnia 2012 r.W kwietniu br. członkowie Platformy Obywatelskiej zaproponowali, żeby komisja rolnictwa wystąpiła z inicjatywą nowelizacji ustawy o paszach. Chodzi o przesunięcie terminu stosowania pasz GMO do 1 stycznia 2017 r. Wcześniej z podobną inicjatywą wystąpiło ministerstwo rolnictwa, które przygotowało projekt przedłużający możliwość wykorzystywania pasz genetycznie modyﬁkowanych do 2017 r. Projekt ten traﬁł do konsultacji społecznych, ale resort wycofał się z dalszych prac nad projektem. Jak wyjaśniał minister rolnictwa Andrzej Butra, resort chce, by sprawą zajęli się posłowie, bo to szybsza ścieżka wprowadzania zmian do ustawy. Dodał, że na temat resortowego projektu negatywnie wypowiedziało się Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które stwierdzi-ło, że w ustawie nie powinno być zakazu używania pasz GMO. Szanowni Państwo! Jak powszechnie wiadomo, pasze zawierające GMO używane są na terenach całej Unii Europejskiej. Ponadto wprowadzenie ustawy, w której zakazuje się stosowania pasz zawierających GMO, narusza przepisy unijne, przede wszystkim zasadę swobodnego przepływu towarów, stanowiącą, że produkty zatwierdzone zgodnie z przepisami Unii Europejskiej muszą być dopuszczone do obrotu we wszystkich państwach Unii Europejskiej. Pomimo odłożenia w czasie wprowadzenia zakazu Komisja Europejska skierowała przeciwko Polsce skargę do Trybunału Sprawiedliwości, stwierdzając uchybienie prawu UE oraz wnosząc o obciążenie Polski kosztami postępowania. Zdaniem Komisji Europejskiej samo odroczenie zakazu nie ma znaczenia, gdyż został on opublikowany wbrew przepisom Unii Europejskiej. Z drugiej strony odrzucenie poprawki może mieć swój negatywny skutek – mogą pojawić się trudności z zakupem tzw. tradycyjnych materiałów paszowych. Przykładowo zastąpienie śruty sojowej innym wysokobiałkowym komponentem będzie ograniczone czynnikami uprawowymi. W Polsce jest także wysoki deﬁcyt białka paszowego. Poza tym ww. zakaz może wpłynąć na osłabienie pozycji krajowych producentów zwierząt na rynku Unii Europejskiej.Z kolei wzrost zapotrzebowania na paszę skutkuje wzrostem cen pasz. Istnieje silna konkurencja popytowa przemysłu paszowego i przemysłu biochemicznego, które skupują śrutę sojową, słonecznikową, rzepakową i kukurydzianą na potrzeby danej gałęzi przemysłu. Rok temu cena śruty sojowej za tonę wynosiła 1100 zł, obecnie 1950 zł za tonę. W tym roku zbiory światowe zmniejszyły się o 26 mln t z powodu klęsk żywiołowych, co dodatkowo będzie skutkowało wzrostem cen. Z drugiej strony nie znam wpływu żywności modyﬁkowanej genetycznie na organizmy spożywające tę żywność. Nawet eksperci są w swoich zdaniach podzieleni. Tymczasem zdecydowana większość Polaków, podobnie jak obywateli innych krajów Unii Europejskiej, żąda zaprzestania intensywnych metod hodowli zwierząt z jej absolutnym uzależnieniem od ponadnarodowych korporacji, w tym również od pasz opartych na mieszance soi i kukurydzy modyﬁkowanych genetycznie. Produkty pochodzące ze zwierząt karmionych genetycznie modyﬁkowaną paszą zawierają pozostałości GMO. Dopóki nie zostanie udowodnione, że pasze te są całkowicie bezpieczne, powinno zostać zakazane ich używanie w interesie społeczeństwa i zdrowia zwierząt. Jest to klasyczny przypadek wprowadzenia w życie zasady ostrożności gwarantowanej w europejskim prawie. Dlatego Klub Poselski Ruch Palikota będzie głosował przeciwko przedłużeniu okresu zaproponowanego w projekcie ustawy o zmianie ustawy o paszach. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Dziękuję, panie pośle.W imieniu klubu Polskiego Stronnictwa Ludowego głos zabierze pan poseł Stanisław Kalemba.Bardzo proszę, panie pośle.
Poseł Stanisław Kalemba:
Panie Marszałku! Panie Posłanki! Panowie Posłowie! Panie Ministrze! Mam zadanie przedstawić stanowisko Klubu Parlamentarnego Polskiego Stronnictwa Ludowego wobec poselskiego projektu nowelizacji ustawy o paszach. Zakres nowelizacji, co wynika z treści, jest bardzo krótki, natomiast znaczenie dla funkcjonowania prawie 2 mln gospodarstw rolnych, przetwórstwa polskiej żywności jest zasadnicze. Nowelizacja ta ma na celu zmianę przepisu art. 65, tak jak to wynika z treści projektu, w zakresie terminu wejścia w życie zakazu wytwarzania, wprowadzania do obrotu i stosowania w żywieniu zwierząt pasz genetycznie zmodyﬁkowanych oraz organizmów genetycznie zmodyﬁkowanych przeznaczonych napasze. Projekt przesuwa do dnia 1 stycznia 2017 r. termin wejścia w życie ww. zakazu, który zgodnie z obecnie obowiązującym prawem ma wejść w życie od 1 stycznia 2013 r. Omawiany zakaz został wprowadzony w ustawie o paszach z dnia 22 lipca 2006 r. i miał wejść w życie od 12 sierpnia 2008 r. Ustawą z dnia 12 sierpnia 2008 r. zmieniliśmy termin wejścia w życie tej ustawy na dzień 1 stycznia 2013 r., czyli o ponad cztery lata. Była propozycja przedłużenia tego rozwiązania o trzy lata. W komisji rolnictwa opowiedziałem się też za tym, żeby przedłużyć to o minimum cztery lata, zdając sobie sprawę z tego, że będziemy kolejny raz przesuwać wejście w życie tego rozwiązania. Klub Parlamentarny Polskiego Stronnictwa Ludowego poprze proponowaną nowelizację ze względów gospodarczych, społecznych, handlowych, nowelizację powszechnie oczekiwaną przez polskich rolników i przetwórców. Takie rozwiązanie, czyli wprowadzenie czy podtrzymanie tego zakazu, miałoby sens, gdyby było wprowadzone co najmniej na całym jednolitym rynku Unii Europejskiej – ponad 500 mln konsumentów wraz z zakazem wprowadzania na rynek Unii Europejskiej mięsa, przetworów pochodzących ze zwierząt żywionych paszami genetycznie zmodyﬁkowanymi. W czym jest istota, jeśli chodzi o to pierwotne rozwiązanie? Wprowadzenie zakazu żywienia w Polsce paszami ze składnikami genetycznie zmodyﬁkowanymi, a jednocześnie sprowadzanie do Polski setek tysięcy ton żywności produkowanej ze zwierząt żywionych paszami genetycznie zmodyﬁkowanymi jest nie do przyjęcia z żadnych względów. Bo co? U nas zmniejszymy produkcję, będziemy mieli mniej tej żywności i będziemy sprowadzali tę właśnie tak produkowaną żywność z Unii Europejskiej? Bo nie ma propozycji zakazu sprowadzania do Polski. Jest to po prostu nielogiczne. Dlatego ten przepis trzeba zmienić. Zdaniem naszego klubu należy jednak pracować nad rozwiązaniami w celu zapewnienia konsumentom możliwości wyboru także żywności, mięsa, przetworów pochodzących ze zwierząt żywionych paszami bez składników genetycznie zmodyﬁkowanych. To się konsumentom po prostu też należy. Sądzę, że jesteśmy zgodni co do tego, że zawartość białka w dawce pokarmowej ma istotny wpływ na tempo wzrostu zwierząt, ich wydajność, długość tuczu, co w zasadniczy sposób rzutuje na efektywność produkcji zwierzęcej i opłacalność produkcji. Zablokowanie możliwości importu śruty sojowej, która jest głównie genetycznie zmodyﬁkowana i stanowi ponad 90% produkcji światowej, stworzy istotny problem, bowiem zarówno w Polsce, jak i w państwach Unii Europejskiej występuje duży niedobór białka paszowego. Spowodował to też zakaz stosowania w żywieniu zwierząt mączek pochodzenia zwierzęcego, które były stosowane jeszcze w 2000 r. W Polsce stanowiło to około 26% tego bilansu białka. (Dzwonek) Już będę kończył, panie marszałku. W Unii Europejskiej trwają prace nad przywróceniem białka zwierzęcego do produkcji pasz, co ma miejsce poza Unią Europejską, i krzyżowego skarmiania. Mam pytanie do pana ministra: Na jakim etapie są te prace i kiedy zostanie to przywrócone, bo to stwarza alternatywę? Trzeba też pozytywnie ocenić rządowy program wspierania uprawy roślin strączkowych i motylkowych, stosowany od 2010 r., przedłużony do 2013 r. Przedmówcy mieli rację. W poniedziałek na posiedzeniu komisji rolnictwa Parlamentu Europejskiego… Uważam, że jest takie przekonanie, żeby do zazielenienia zaliczyć właśnie uprawę roślin strączkowych, motylkowatych, w ramach tych kilku procent, i że w tym kierunku powinniśmy pójść. Jednocześnie w zmianie wspólnej polityki rolnej w latach 2014–2020 są zapisy o wspieraniu uprawy roślin strukturotwórczych. Przytoczę tylko jedno zdanie, bo Instytut Zootechniki w Balicach przy wsparciu Instytutu Weterynaryjnego w Puławach prowadził bardzo dokładne badania. Mamy ich wyniki. Mieliśmy je prezentowane w komisji, na wniosek komisji rolnictwa. Powinniśmy prowadzić badania na wszystkich podstawowych grupach zwierząt. Jaka jest tego konkluzja? W dotychczas przeprowadzonych badaniach nie stwierdzono negatywnego wpływu skarmiania śrutą sojową genetycznie modyﬁkowaną na jakość i bezpieczeństwo produktów zwierzęcych, zdrowie ludzi i zwierząt oraz środowisko. Te badania trzeba prowadzić dalej – za tym się opowiadamy. Trzeba uniezależnić się od monopolu soi, ale my tego z dnia na dzień nie zrobimy. Tu jest potrzebny zdroworozsądkowy program. (Poseł Anna Paluch: To co robił wasz rząd przez pięć lat?)Trochę więcej, pani poseł, niż wasz rząd przez dwa lata. Dlatego też opowiemy się za uchwaleniem tej ustawy. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Dziękuję, panie pośle. Głos zabierze pan poseł Jarosław Żaczek, Solidarna Polska. O, przepraszam, pan poseł Cezary Olejniczak, Sojusz Lewicy Demokratycznej. Bardzo proszę, panie pośle.
Dziękuję. Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! W imieniu Klubu Poselskiego Sojusz Lewicy Demokratycznej mam zaszczyt przedstawić stanowisko w sprawie projektu ustawy o zmianie ustawy o paszach. Przysłuchuję się tej dyskusji. Jestem posłem pierwszą kadencję. Część tych, którzy przede mną występowali, jest już kilka kadencji posłami, a rząd, ten, który rządzi, jest już drugą kadencję, czyli za chwilę będzie 5. rocznica powołania pierwszego rządu Donalda Tuska. Myślę, że rząd niewiele zrobił, żeby uniezależnić się od importu soi, która – tak jak powiedzieli moi przedmówcy – w dziewięćdziesięciu kilku procentach jest genetycznie modyﬁkowana,sprowadzana z Brazylii, Argentyny i przede wszystkim ze Stanów Zjednoczonych. Żyjemy na globalnym rynku. Wiadomo, że w naszym kraju była taka możliwość i wcześniej rolnicy robili tak na masową skalę, szczególnie w latach 70. Tutaj część też już się odwołuje w ostatnim czasie do tych lat, bo był to rozkwit polskiego rolnictwa i nie byliśmy wtedy uzależnieni od soi, była duża produkcja roślin strączkowych i motylkowatych drobnonasiennych, były odpowiednie szkoły, szkoły rolnicze, które kształciły techników rolników, ogrodników i in., a rolnicy wiedzieli, że siejąc rośliny motylkowate, rośliny strączkowe, poprawiają strukturę itd. Można powiedzieć, że przez ostatnie lata zapomnieliśmy o tym – to wszystko zostało zaprzepaszczone. Teraz odwołujemy się do tego z powrotem, bo jest zagrożenie. Część osób na tej sali, również moich przedmówców, podnosiła temat roślin genetycznie modyﬁkowanych. Ustawa o nasiennictwie, nad którąnie tak dawno procedowaliśmy, została skierowana do dalszych prac, bo budzi wiele kontrowersji. Społeczeństwo po prostu się boi – boi się roślin genetycznie modyﬁkowanych. Uważam, że chyba raczej niesłusznie, ale póki co nie ma odpowiedniej informacji nie tylko w naszym kraju, lecz także w całej Unii Europejskiej, bo nie jesteśmy bezludną wyspą, nie jeste-śmy Polską, która jest gdzieś na wyspie, tylko otaczają nas inne państwa, gdzie rzeczywiście jest możliwość stosowania pasz z roślinami genetycznie mody-ﬁkowanymi. Poseł sprawozdawca przytaczał liczby: około 35 mln t soi jest używanych na rynku Unii Europejskiej, z czego w Polsce w ostatnich latach około 1900 tys. t. Rzeczywiście w ostatnich latach wzrósł import soi, i to lawinowo, szczególnie w ciągu czterech, pięciu lat, bo jest niedobór białka itd. Mam pytanie do rządu: Co dalej zamierza robić rząd z tym problemem? Czy będzie większe wsparcie dla rolników, którzy zdecydują się na uprawę roślin strączkowych i motylkowatych drobno- i grubonasiennych? Co z ośrodkami doradztwa rolniczego, żeby rolnikom wpajać, że powinni przesiewać właśnie tymi roślinami, żeby poprawić strukturę itd.? Na sali są rolnicy, więc nie chcę tego tematu dalej rozwijać. Mam pytanie: Co dalej zamierza zrobić rząd? A pytanie do wnioskodawców brzmi: A dlaczego cztery lata? Jeśli jesteśmy nauczeni doświadczeniem, że przez pięć lat rząd niewiele zrobił w tej materii, to czy wystarczą następne cztery lata? Uważam, że ewentualnie powinniśmy ten okres skrócić, a jeśli już, to do dwóch lat. W związku z tym Klub Poselski Sojusz Lewicy Demokratycznej składa wniosek, żeby nad projektem ustawy, który zgłaszają posłowie Platformy Obywatelskiej, dalej procedować w Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Dziękuję. (Oklaski)
Dziękuję panu posłowi Olejniczakowi za wygłoszenie stanowiska klubu SLD. Głos zabierze pan poseł Jarosław Żaczek z Solidarnej Polski. Bardzo proszę.
Poseł Jarosław Żaczek:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Mam zaszczyt przedstawić stanowisko Klubu Parlamentarnego Solidarna Polska w sprawie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o paszach. Projekt dotyczy zmiany art. 65 w zakresie terminu wejścia w życie zakazu wytwarzania, wprowadzenia do obrotu i stosowania w żywieniu zwierząt pasz genetycznie zmodyﬁkowanych oraz organizmów GMO przeznaczonych do użytku paszowego – z 1 stycznia 2013 r. na 1 stycznia 2017 r. Wcześniej z taką inicjatywą wystąpiło ministerstwo rolnictwa. Projekt ten traﬁł do konsultacji społecznych, ale resort wycofał się z dalszych prac nad projektem. Teraz przejęła to grupa posłów z Platformy Obywatelskiej. Wydaje się, że projekt ten wpisuje się w postulaty lobby paszowego, które od wielu lat skutecznie opóźnia wprowadzenie ustawowego zakazu. Tryb inicjatywy poselskiej zwalnia autorów projektu ustawy z obowiązku przeprowadzenia konsultacji społecznych, a w sytuacji kiedy głośno dyskutuje się nad GMO, oznacza to próbę wykluczenia przeciwników GMO z debaty nad tą ustawą. Należy przypomnieć, że zapis ten został wprowadzony przede wszystkim w trosce o ochronę zdrowia Polaków, na podstawie doniesień naukowych o szkodliwości pasz zawierających komponenty roślin genetycznie zmodyﬁkowanych. Dopóki nie zostanie udowodnione, że pasze te są całkowicie bezpieczne, dopóty powinno zostać zakazane ich używanie w interesie społeczeństwa i zdrowia zwierząt. Obawy te potwierdzają polscy naukowcy w liście do premiera – i to będzie odpowiedź na temat badań, o których mówił przed chwilą poseł Kalemba – cytuję: Ze zdziwieniem i zaniepokojeniem przyjęliśmy fakt, że badania realizowane w ostatnich latach w dwóch instytutach resortowych ministerstwa rolnictwa mają stanowić pretekst i alibi dla zniesienia zakazu importu pasz genetycznie zmodyﬁkowanych do Polski. Sprzeciwiamy się również wykorzystywaniu efektów programu ministerialnego do promocji pasz i żywności GMO oraz jako pretekstu do prowadzenia polityki sprzecznej z ramowym stanowiskiem rządu z 2008 r. i sprzecznej z aktualnymi trendami europejskimi. Przypominamy, że działa z dobrym skutkiem program wieloletni na lata 2001–2015 „Ulepszanie krajowych źródeł białka roślinnego, ich produkcji, systemu obrotu i wykorzystania w paszach.” Faktem jest, że zaopatrzenie w mięso w Polsce oraz jego ceny zależą od importu blisko 2 mln ton śruty sojowej genetycznie modyﬁkowanej. To ogromne pieniądze, a więc i ogromna siła nacisku. Jest to szczególnie groźne w sytuacji, kiedy na skutek niewłaściwej prywatyzacji sektora zaopatrzenia i produkcji pasz organy państwa całkowicie pozbawiły się kontroli nad prawidłowością jego działania w tym kierunku. W ciągu trzech lat od przedłużenia zakazu branża paszowa nie dokonała żadnych zmian dostosowawczych dla zlikwidowania deﬁcytu białka i pozyskania alternatywnego źródła zaopatrzenia śruty sojowej wolnej od GMO. Dotychczasowe przesuwanie terminów wejścia w życie zakazu stosowania w paszach składników genetycznie zmodyﬁkowanych w żadensposób nie zmotywowały wytwórców pasz do jakichkolwiek prób zastąpienia soi i kukurydzy GMO innymi surowcami. Polska stała się całkowicie uzależniona od dostaw komponentów modyﬁkowanych genetycznie, tracąc samowystarczalność w dziedzinie białka paszowego. Polscy rolnicy nie mają żadnego wyboru podczas zakupu pasz, bowiem na polskim rynku mieszanek paszowych bez GMO nie ma. Można je jednak kupić w innych krajach. Tylko zdecydowane działanie rządu może zmienić taką sytuację. Nie można ograniczać się ponownie jedynie do przesunięcia terminu wejścia w życie zakazu stosowania pasz GMO, trzeba wprowadzić takie mechanizmy, które spowodują stopniowe zastępowanie śrut genetycznie zmodyﬁkowanych na rzecz alternatywnych rozwiązań. Alternatywą dla soi może być soja niemodyﬁkowana genetycznie z takich krajów, jak: Brazylia, Rosja, Ukraina, Indie, soja uprawiana w Polsce, odmiany o krótkim okresie wegetacji, które można uprawiać w naszym kraju, i rośliny strączkowe, które po przetworzeniu i usunięciu substancji antyżywieniowych i poprawieniu stopnia strawności mogą z powodzeniem być używane do skarmiania wszystkimi gatunkami zwierząt. Program Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi dotyczący wspierania produkcji rodzimych strączkowych jest działaniem w dobrym kierunku, lecz zdecydowanie niewystarczającym. Głównym problemem jest to, że rolnicy mają ogromne trudności ze zbytem wyprodukowanych plonów. Należy więc wspierać ﬁrmy wytwarzające pasze w oparciu o surowce (Dzwonek) paszowe wyprodukowane w Polsce wolne od GMO. Nie wolno ulegać naciskom tych, którzy twierdzą, że nie ma alternatywy dla soi i że po wprowadzeniu zakazu stosowania pasz GMO drastycznie wzrosną ceny żywności. Przykładem są Niemcy i Austria, gdzie produkty od zwierząt żywionych paszami bez GMO są sprzedawane w podobnej cenie jak te wyprodukowane z użyciem technologii GMO. Solidarna Polska stoi na stanowisku, że zaproponowane zmiany w ustawie o paszach są bardzo niekorzystne dla rolników, jak i konsumentów. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem może być stopniowe zmniejszanie udziału w rynku pasz GMO przy jednoczesnym rozwijaniu programu zwiększenia udziału w paszach surowców rodzimej produkcji: łubinu, grochu, bobiku, soi niemodyﬁkowanej genetycznie. Zapewni to, po pierwsze, dochody polskim rolnikom, ułatwi im produkcję bez GMO i, co najważniejsze, będzie stopniowo uniezależniać nasz kraj od importowanych surowców paszowych. Działania te będą zgodne z oczekiwaniami polskiego konsumenta, który chce kupować żywność niemodyﬁkowaną genetycznie, i będą gwarantem dobrej jakości polskich produktów jako oferty dla rynków zagranicznych. Wobec tych argumentów Klub Parlamentarny Solidarna Polska wnosi o odrzucenie projektu ustawy w pierwszym czytaniu. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Ten wpis został opublikowany w kategorii WYDARZENIA i oznaczony tagami GMO, PASZE, PRAWO, SEJM. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.