Source: http://czasopismo.legeartis.org/2014/07/bledy-i-wypaczenia-de-lege-artis.html
Timestamp: 2018-03-17 12:09:35+00:00
Document Index: 76853095

Matched Legal Cases: ['art. 14', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 66', 'art. 24', 'art. 14', 'art. 25', 'art. 25', 'art. 49', 'art. 14', 'art. 86', 'art. 84', 'art. 14', 'art. 14']

Krzysztof Habiak de Lege Artis to zwykłe naciągactwo
Ostatnie kilkanaście dni to dla mnie „wyzwanie” pod znakiem „De Lege Artis” — zarówno ściśle zawodowo, jak i powiedzmy nieco poza tym. Będzie w paragrafach, bo tak mi łatwiej uporządkować myśli:
§ 1. Zacznijmy od tego, co się nie udało. Niestety, nie udało się przekonać Home.pl SA, że interes Krzysztofa Habiaka — domena lege-artis.edu.pl jest zarejestrowana właśnie tam, na ich serwerze spoczywają dane — jak najbardziej kwalifikuje się do zastosowania art. 14 ust. 1 UoŚUDE.
Moim zdaniem do działalności, na którą nabrał się „nawet” Krzysztof Ibisz (!) stuprocentowe zastosowanie mają przepisy art. 14 ust. 1 oraz ust. 3 UoŚUDE, w części, która mówi o bezprawnym charakterze działalności związanej z przechowywanymi danymi (nie: bezprawnym charakterze danych!) oraz wiarygodnej wiadomości, cytuję w formie pozwalającej na ogarnięcie tematu (uwaga, to nie jest treść przepisu, to jest moje „dostosowanie” jego do sytuacji):
art. 14. 1. Nie ponosi odpowiedzialności za przechowywane dane ten, kto udostępniając zasoby systemu teleinformatycznego w celu przechowywania danych przez usługobiorcę nie wie o bezprawnym charakterze związanej z nimi działalności, a w razie uzyskania wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze związanej z nimi działalności niezwłocznie uniemożliwi dostęp do tych danych.
Konkluzja jest prosta: art. 14 UoŚUDE pośrednio nakłada na e-usługodawcę obowiązek uniemożliwienia dostępu nie tylko do bezprawnych danych, ale i do danych jak najbardziej zgodnych z prawem — o ile wykorzystanie tych danych jest bezprawne. Sama w sobie treść serwisu „de Lege Artis” bezprawna nie jest, trudno się także przyczepić do zawartych umów, natomiast kompletnie leży sposób ofertowania się przez p. Habiaka (o tym więcej poniżej). Stąd moje przekonanie, że skoro zgromadzone tam dane są związane z prowadzoną działalnością, która ma charakter bezprawny — i stosowne zawiadomienie usługodawcy.
§ 2. I teraz będzie jechane po Home.pl, z datami — jeśli ktoś poszkodowany będzie chciał dochodzić odpowiedzialności z art. 14 UoŚUDE, to ma niezły po temu materiał:
listel o tytule „[Home.pl] wiadomość o bezprawnym charakterze działalności danych usługobiorcy LEGE-ARTIS.EDU.PL” został wysłany 24 czerwca, do Home.pl, a także do NASK (tj. DNS.pl) i CERT oraz na adresy Panów związanych z obsługą prasową Home.pl (ciekawe: wówczas zajmowała się tym firma d*fusion, dziś w zakładce „biuro prasowe” mamy nazwiska i adresy Edelman.com). Najpóźniej od tego dnia możemy zakładać, że Home.pl wiedzę o tej działalności ma;
pierwsza odpowiedź („sprawdzamy, wyjaśniamy”) przyszła 26 czerwca. Ponieważ nic się nie zmieniło, 1 lipca poprosiłem o informację, czy w ogóle ktoś się tym zajmuje?
dość kuriozalna odpowiedź przyszła już 3 lipca, cytuję (podkreślenia moje):
Firma home.pl jako operator hostingu nie jest kompetentny do rozstrzygania czy czyjeś prawa zostały naruszone czy też nie. Nie możemy w tej sytuacji podjąć decyzji o blokadzie treści naszego klienta. W tych sprawach kompetencje należą do organów ścigania przewidzianych prawem (policja, prokuratura, sądy).
Podkreślamy, iż w przypadku otrzymania dyspozycji od ww. organów wykonamy stosowne kroki niezwłocznie, wraz z ew. zabepieczeniem materiałów dowodowych w przedmiotowej sprawie.Z naszej strony organa te mogą liczyć na bezproblemowa współpracę.
Oczywiście niezależnie od tego oczywiście sama skala zgłoszeń, które my otrzymujemy oraz o których można przeczytać na różnych stronach www daje powody do podjęcia odpowiednich kroków. Trzeba jednak pamiętać, że jesteśmy związani z abonentem umową. Musimy także poruszać się w ramach obowiązującego regulaminu, który jest regulacją stosunku prawnego na linii usługodawca – abonent. Określa on prawa i obowiązki obu stron zobowiązania.
Ze swojej strony chciałbym zapewnić, że stosowne działania, na które pozwala nam wspomniany wyżej regulamin, zostały już przez nas podjęte.
ta strusia odpowiedź jest błędna: pośrednio obowiązek oceny nakłada na e-usługodawcę właśnie art. 14 ust. 1 UoŚUDE — który, owszem, zezwala Home.pl na odmowę uniemożliwienia dostępu do danych, jednak nie zwalnia go z obowiązku oceny bezprawności — w żadnym przypadku natomiast nie może to polegać na chowaniu głowy w piasek: usługodawca powinien podjąć wysiłek oceny legalności prowadzonej działalności i ewentualnie udzielić odpowiedzi „wszystko jest OK, nie ma mowy o żadnych krokach z naszej strony”;
a ponieważ „stosowne działania” okazują się o tyle bezwartościowe, że lege-artis.edu.pl nadal nadaje, z mojej strony błyskawiczna riposta i tym razem szybka korespondencja z BOK-u Home.pl:
Chciałbym podkreślić, iż znane nam są założenia przepisów ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną dotyczących odpowiedzialności hostingodawcy za dane przechowywane przez hostingobiorcę.Nie jest naszym celem kwestionowanie wiarygodności Pana wiadomości, jednakże kwestia oceny bezprawności działań hostingobiorcy leży definitywanie poza naszymi kompetencjami.Jako hostingodawca nie jesteśmy w stanie zweryfikować, czy abonent serwisu prowadzi serwis czy przetwarza dane zgodnie z prawem.
Istotnie takie działanie, które Pan i inne osoby opisują jest dość prawdopodobne, jednak nie jesteśmy w stanie zweryfikować go w stopniu dostatecznym. W takim, który umożliwiłby zastosowanie srodków opisanych w art. 14 w/w ustawy. Proszę pamietać, że odpowiedzialność hostingodawcy nie jest automatycznie wyłączana przez blokadę serwisu. Jesteśmy również odpowiedzialni wobec hostingobiorcy za ciągłość działania świadczonej usługi. Nie do końca uzasadnione zablokowanie usługi, oparte na arbitralnych przesłankach może skutować roszczeniami z tytułu niewykonania zobowiązania.
Mamy nadzieję, że powyższe wyjaśnienia pozwolą Panu zrozumieć pozycję hostingodawcy, szczególnie w kontekście braku kompetencji do weryfikacji zarzutów bezprawności.Wiemy też z doświadczenia, że jeśli Państwa zarzuty zostaną sformalizowane poprzez zgłoszenie dzialań naruszyciela odpowiednim organom, i w efekcie tego otrzymamy urzędowe zawiadomienie o bezprawności danych, będziemy mogli niezwłocznie zastosować odpowiednie środki np. blokadę serwisu.
Jak wspomniałem we wcześniejszej korespondencji, na chwilę obecną podjęliśmy działania, na które pozwala nam Regulamin.
to już naprawdę nie jest zabawne: Home.pl zna treść ustawy, ale jej nie rozumie! W dodatku „działanie jest dość prawdopodobne” (moim zdaniem to synonim dla „mamy wiarygodną wiadomość”), jednak — czytając art. 14 ust. 1 UoŚUDE czołowy pośrednik w rejestracji domen i hostingodawca wybiera sobie z niego „lepsze pół”: dopiero jak wiarygodne wiadomość przekują się na urzędowe zgłoszenie, Home.pl zrobi co do niego należy;
mało tego: z niejasnych przyczyn Home.pl sprowadza bezprawną działalność wyłącznie do czynu zabronionego (np. przestępstwa) — a przecież bezprawna działalność może mieć także kształt deliktu cywilnego lub jeszcze inną;
komedyjnie natomiast brzmi passus o odpowiedzialności wobec usługodawcy: art. 14 ust. 3 UoŚUDE wyraźnie zwalnia Home.pl z ewentualnej odpowiedzialności wobec Krzysztofa Habiaka, jeśli tylko — po uniemożliwieniu dostępu do jego danych — powiadomią go o tym. Podkreślam: zwalnia z odpowiedzialności, nie „może zwolnić” z odpowiedzialności!
dla równowagi: NASK i CERT w ogóle się nie wypowiedziały, biuro prasowe Home.pl milczy (na wszelki wypadek podeślę temat jeszcze raz, skoro są zmiany, to może będzie szansa na jakąś sensowną wypowiedź).
Swoją drogą, ciekawe: zapewne i domenę, i hosting trzymają w Home.pl dziesiątki tysięcy (może więcej) przedsiębiorców. Potencjalnie każdy z nich mógłby stać się ofiarą „De Lege Artis”. Każdy z nich może poczuć się zrobionym w balona (mój usługodawca preferuje jakiegoś typa zamiast mnie — wypinam się!). Czyżby Home.pl zachciało się być jak Wedel?
§ 3. Jest jeszcze jeden niezły numer! Krzysztof Habiak miał też umowę z Krajowym Rejestrem Długów, część jego „klientów” — błyskawicznie, z automatu — otrzymało z KRD wezwania:
wezwanie przesłane przez Krajowy Rejestr Długów w sprawie De Lege Artis
Ale dwa dni później KRD poszło po rozum do głowy i umowa zawarta z De Lege Artis (zwróciliście uwagę na różne adresy Krzysztofa Habiaka w piśmie?) została rozwiązana:
Umowa zawarta z Krajowym Rejestrem Długów Biurem Informacji Gospodarczej SA przez firmę De Lege Artis Krzysztof Habiak została rozwiązana przez Krajowy Rejestr Długów 4 lipca 2014 roku w trybie natychmiastowym. De Lege Artis nie ma tym samym możliwości umieszczenia kogokolwiek w bazie danych Krajowego Rejestru Długów.
Andrzej Kulik, Rzecznik prasowy
(ciekawe: w KRD rozumieją i potrafią, w Home.pl udają, że rozumieją ale nie potrafią.)
§ 4. Teraz o bezprawności prowadzonej działalności, która sprowadza się generalnie do idiotycznego „pierwszego listela” (tego o tym, że „czy to możliwe?”). Otóż — skoro stanowi to ofertę, a tak nazywa to także sam Krzysztof Habiak („Oświadczam, że nazywam się Krzysztof Habiak i prowadzę działalność gospodarczą pod nazwą De Lege Artis Krzysztof Habiak (NIP: 8871646637). W czerwcu 2014 roku przygotowałem oferty, w rozumieniu art. 66 KC, które umieściłem w statycznych plikach html serwera internetowego http://lege-artis.edu.pl, dla oznaczonej, indywidualnej wybranej przeze mnie grupy przedsiębiorców; następnie zostały przesłane do tych podmiotów, za pomocą poczty elektronicznej e-mail, wiadomości zwierające w swej treść łącze internetowe do tej oferty.” — por. zakładka „dla prokuratury„) — to przesłanie tychże ofert do osób, które niczego sobie nie zamawiały stanowi zarówno klasyczny przykład niezamawianej informacji handlowej, co stanowi tak wykroczenie (art. 24 UoŚUDE), jak i czyn nieuczciwej konkurencji. To jest ta działalność o bezprawnym charakterze, która jak najbardziej kwalifikuje się do zastosowania art. 14 ust. 1 UoŚUDE.
Ale to nie wszystko: z tego co wiadomo Krzysztof Habiak pobrał dane z CEIDG (pecha mają Ci, którzy podali tam adres poczty elektronicznej…), jednak „zapomniał” uprzednio zastosować się do dyspozycji art. 25 ust. 1 UoODO. Przypomnijmy bowiem, że zgodnie z tym przepisem:
art. 25 ust. 1. W przypadku zbierania danych osobowych nie od osoby, której one dotyczą, administrator danych jest obowiązany poinformować tę osobę, bezpośrednio po utrwaleniu zebranych danych, o:
Tu zaś kłania się odpowiedzialność za nieuprawnione przetwarzanie danych osobowych (art. 49 ust. 1 UoODO), i nie zmienia nic okoliczność, że dane osobowe dotyczą przedsiębiorców.
§ 5. VI Ds. 55/13. To sygnatura pod jaką Wydział VI ds. Przestępczości Gospodarczej Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu prowadzi śledztwo w sprawie usiłowania wyłudzenia pieniędzy przez serwis KBIZ.pl oraz CH Internet Business Solutions LTD. Komunikat wisi na stronie prokuratury od września 2013 r., a ponieważ brak jest dodatkowych informacji — o rozwoju sprawy — przesłałem pytania do Małgorzaty Klaus, rzeczniczki prasowej, jednak do dziś nie otrzymałem żadnej informacji.
Tak czy inaczej wiem, że prokuratorzy proszą o przesyłanie ewentualnych informacji dotyczących przepałek z „De Lege Artis” właśnie do wrocławskiej PG pod sygn. VI Ds. 55/13;
§ 6. A na zakończenie tego przydługiego tekstu Trzy zdania o lukach w zaprezentowanych przez mądrość internetów sposobach na Habiaka, z ostrożności procesowej — po co pomagać takiemu — bez rozwodzenia się nt. detali:
teoria błędu — czyli składamy oświadczenie o działaniu pod wpływem błędu i mamy problem z głowy. Moim zdaniem tak się nie da, ponieważ w tej układance dość ważna była treść „przycisku do zawarcia umowy”: przeczytałem i akceptuję warunki czy jakoś tak. A skoro przeczytałem i skoro było tam napisane, że oto robi się umowa i wchodzą w rachubę jakieś pieniążki, to nie ma błędu;
teoria „nie podpisałem tej umowy, więc jej nie ma” — tu w ogóle dziwię się, że ludzie coś takiego potrafią powiedzieć: jak kupuję chleb albo piwo nigdy nic nie podpisuję, podobnie nic nie podpisałem umowy np. z Allegro ani ze sprzedającym na Allegro, także nic nie podpisuję np. doładowując telefon na kartę przez internet, a jednak każda z tych umów jest ważna. Podpisać dla ważności umowy trzeba tylko kilka, szczegółowo wymienionych przez przepisy prawa, rodzajów umów — cała reszta może być przez klasyczną stypulację (chleb za monety, doładowanie za przelew elektroniczny, etc.);
podpatrzona na Niebezpieczniku teoria „o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym” — cytuję: „W skrócie: jeśli cena i zakres usługi nie jest sformułowany przez przedsiębiorcę w sposób jednoznaczny, zrozumiały, łatwy do odczytania i niebudzący wątpliwości, to umowa nie jest dla klienta wiążąca. Dlatego nie należy przejmować się żadnymi pobieraczkami i ich klonami”. W skrócie: tak, ale De Lege Artis kieruje swoje oferty wyłącznie (?) do przedsiębiorców, natomiast przepisy tej ustawy dotyczą tylko konsumentów.
Reasumując: aferka De Lege Artis zatacza coraz szersze kręgi, szkoda, że częściowo wskutek bierności usługodawców infrastrukturalnych, których strusia polityka ułatwia życie naciągaczowi. Jest to tym dziwniejsze, że Home.pl na reputacji powinno zależeć znacznie bardziej, niż Krzysztofowi Habiakowi — a jednak nie zależy.
Tags: art. 14 UoŚUDE de Lege Artis konkurencja Krzysztof Habiak legeartis.edu.pl naciągacze spam
← „Pożegnanie jesieni” czyli rzecz o przemijaniu i wygasaniu
Sądowy zakaz wysyłania spamu przez T-Mobile →
53 comments for “Błędy i wypaczenia w sprawie „De Lege Artis””
7 lipca 2014 at 13:17
E, na moje oko oświadczenie o uchyleniu się od skutków oświadczenia woli złożonego pod wpływem błędu przejdzie. Wystarczy prosta argumentacja, że skutek bezprawnych działań X działałem z przeświadczeniem, że zawieram umowę z podmiotem, wobec którego wyraziłem zgodę na otrzymywanie informacji handlowych. Błąd nie musi dotyczyć przedmiotu świadczenia, a może dotyczyć osoby.
7 lipca 2014 at 14:03
Ale osoba sprawcy też była znana — klient &quot;przeczytał i zaakceptował&quot; treść umowy, a tam było podane komu i co ma zapłacić. <br />Sposób zaofertowania się nie ma znaczenia co do skuteczności (lub treści) zawarcia umowy. <br /><br />Szczerze mówiąc to w ogóle nie widzę możliwości uchylenia się z powołaniem na błąd; nie uda się nawet wykazać, że &quot;nie rozumiem co to ten internet&quot
7 lipca 2014 at 17:09
Oczywiście, że sposób w jaki doszło do złożenia oświadczenia woli może mieć znaczenie. <br />art. 86 § 1. Jeżeli błąd wywołała druga strona podstępnie, uchylenie się od skutków prawnych oświadczenia woli złożonego pod wpływem błędu może nastąpić także wtedy, gdy błąd nie był istotny, jak również wtedy, gdy nie dotyczył treści czynności prawnej.<br /><br />I z orzecznictwa: &quot;Do uchylenia się
7 lipca 2014 at 19:34
Ale do złożenia oświadczenia woli przez przedsiębiorcę doszło całkowicie normalnie — &quot;przeczytałem i akceptuję&quot;. Więc powyższa odpowiedź jest prawidłowa, ale nie na temat. <br /><br />Podstęp byłby wówczas, gdyby do zawarcia umowy doszło już na podstawie kliknięcia w tego nieszczęsnego mejla. Jednak odnośnik przenosi na stronę, gdzie jest dużo do czytania. Nie da się mówić o prawie ale
7 lipca 2014 at 20:43
Nadal się z Panem nie zgadzam. W rozsyłanych mailach ten, w mojej opinii, oszust napisał: Proszę o wytłumaczenie, to pilne. Sugerując wcześniejsze kontakty i nakazując pośpiech. A także zawarł link do umowy, która zaczynała się od &quot;polityka plików cookies&quot; znajdującej się na serwerze edu.pl. Wydaje się, że jednak mogło to w ofiarach wywołać &quot;mylne wyobrażenie o rzeczywistym stanie
8 lipca 2014 at 06:38
Sposób ofertowania, jak już pisałem, jest najsłabszym elementem tej układanki, jednak nie sądzę, by — przeniesiony do obszernego dokumentu, który &quot;przeczytałem i akceptuję&quot; — przedsiębiorca mógł skutecznie powołać się na błąd wywołany w ten sposób. Treść umowy była wyraźnie okazana.<br /><br />Podobnie widziałbym zarzut &quot;domeny edu&quot; — nie wiem co ma rodzaj domeny do
8 lipca 2014 at 07:28
Cała Pańska arugmentacja operia się na założeniu, że jak kliknę w przycisk &quot;przeczytałem i akceptuję&quot; to wyłącza to możwliwość działania pod wpływem błędu. Przy takim podejściu trudno mi sobie wyborazić sytuację, w której na błąd można by się było powołać. Kupy się nie trzyma…
8 lipca 2014 at 07:48
No to jeszcze raz: czego ma dotyczyć ów błąd? <br /><br />&quot;nie było umowy&quot;? — ale &quot;przeczytałem i akceptuję&quot; treść tej umowy,<br />&quot;nie wiedziałem, że będzie trzeba płacić&quot;? — ale &quot;przeczytałem i akceptuję&quot; z informacją jaki jest koszt,<br />&quot;nie wiedziałem z kim ta umowa&quot;? — ale &quot;przeczytałem i akceptuję&quot;, że z p. Habiakiem.<br /><br
8 lipca 2014 at 08:47
Nie rozumiem, w jaki sposób Pan rozumie &quot;błąd&quot;. W tym przypadku nie chodzi o błąd w oświadczeniu woli. Tylko o mylne wyobrażenie o rzeczywistości. Czyli, że istnieje niezgodnośc przekonania danej osoby co do treści czynności prawnej z faktycznym uzewnętrznieniem. To, że osoba klika w akceptuje nie znaczy, że to miała na myśli.<br />Osoby działały w przeświadczeniu, że akceptują 123518
8 lipca 2014 at 14:02
Tyko, że adres warszawski jest lewy:<br />De Lege Artis Krzysztof Habiak<br />ul. Wejnerta 21/23/8<br />02-619 Warszawa<br />NIP: 8871646637 <br />Tam mieszka starszy pan i nic nie wie o firmie, a korespondencja wysłana na ten adres wraca. Gdyby właściciel był nieskazitelny to nie ukrywał by się w Anglii. A dodam, że dokonując zmiany we wpisie do CDIEG celowo podał nieprawdziwy adres. Jedyna
8 lipca 2014 at 17:36
@Anonimowy 10:47: <br /><br />już rozumiem: &quot;przeczytałem i akceptuję&quot;, ale błąd jest w tym, że &quot;nie przeczytałem i nie akceptuję&quot;, natomiast — tu niewątpliwie zastosowanie ma art. 84 par. 1 zd. 2 kc — to, że nie przeczytałem wywołał adresat mojego oświadczenia. <br /><br />W wersji hard — podstęp jest wskazany, bo tylko wówczas możemy podważać treść czynności prawnej (art.
@Anonimowy8/7/14 09:28<br /><br />&quot;Cała Pańska arugmentacja operia się na założeniu, że jak kliknę w przycisk &quot;przeczytałem i akceptuję&quot; to wyłącza to możwliwość działania pod wpływem błędu. Przy takim podejściu trudno mi sobie wyborazić sytuację, w której na błąd można by się było powołać. Kupy się nie trzyma…&quot;<br /><br />Gdzieś widziałem orzeczenie sądu w Krakowie, który
7 lipca 2014 at 20:54
I jeszcze odnośnie &quot;W skrócie: tak, ale De Lege Artis kieruje swoje oferty wyłącznie (?) do przedsiębiorców, natomiast przepisy tej ustawy dotyczą tylko konsumentów. &quot; Oferta była kierowana wyłącznie do osób fizycznych. Były to co prawda osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą ale prowadzenia działalności gospodarczej nie wyklucza bycia konsumentem. Wystarczyłoby, że ofiara
8 lipca 2014 at 14:14
A co w wypadku kiedy adres meilowy jest adresem prywatny nie firmowy, dowiedzenie że to konkretnie zatwierził właściciel firmy do której jest skierowany mejl leży po stronie czyjej? Jak zamierza udowodnić KH że zaakceptował dokument ten właśnie właściciel a nie żona dziecko kot który się kładzie na klawiaturze. A jak De Lege Artis Krzysztof Habiak zamierza udowodnić, że dokument sporządził
8 lipca 2014 at 03:22
@Olgierd<br />A co sądzisz o tej argumentacji?<br />http://forumprawne.org/sady-cywilne/541428-de-lege-artis-krzysztof-habiak-59.html#post2891524<br /><br />
8 lipca 2014 at 06:47
Ale jak można &quot;w chwili składania oświadczenia woli&quot; być konsumentem? Umowa określa jej strony, nawet jeśli czytam ją sobie &quot;w czasie wolnym&quot;, w przerwie meczyku, to widzę dla kogo ona jest napisana.<br />To tak jakby prezes spółki przestawał nim być po wyjściu z biura.<br /><br />Co do opinii na ForumPrawne.org… chyba nie powinniśmy dyskutować o prawie wyłącznie ze
8 lipca 2014 at 14:23
ad Ale jak można &quot;w chwili składania oświadczenia woli&quot; być konsumentem? Umowa określa jej strony, nawet jeśli czytam ją sobie &quot;w czasie wolnym&quot;, w przerwie meczyku, to widzę dla kogo ona jest napisana.<br />To tak jakby prezes spółki przestawał nim być po wyjściu z biura.<br /><br />Z takim nastawieniem może Pan dostać apopleksji jak przeczyta Pan nową definicję konsumenta (
8 lipca 2014 at 17:27
Po pierwsze jakie znaczenie ma nowelizacja, która wejdzie w życie za pół roku do sytuacji z dziś? <br /><br />Po drugie definicja się nieszczególnie zmienia. Fikcja prawna — skądinąd dość zgodna z tym, co było bodajże postulowane kilkanaście lat temu — nie ma wpływu na definicję konsumenta.
9 lipca 2014 at 16:30
&quot;Z takim nastawieniem może Pan dostać apopleksji jak przeczyta Pan nową definicję konsumenta (wchodzi w życie od 25 grudnia):<br />§ 1. Za konsumenta uważa się osobę fizyczną dokonującą z przedsiębiorcą czynności prawnej niezwiązanej z jej działalnością gospodarczą lub zawodową.<br /><br />§ 2. Przepisy o ochronie konsumentów stosuje się również do osoby fizycznej, która dokonując czynności
8 lipca 2014 at 07:25
A może odrobina zdrowego rozsądku? Gdy do osoby podejdzie żul i powie, że pilnował Ci samochodu i żąda zapłaty i wystawia fakturę to co, płacić mu, bo się zawarło umowę, bo się postawiło auto w jego rewirze to co? płacić? to jest taki sam żul tylko za komputerem.
8 lipca 2014 at 08:40
&quot;Jest to tym dziwniejsze, że Home.pl na reputacji powinno zależeć znacznie bardziej, niż Krzysztofowi Habiakowi — a jednak nie zależy&quot;<br /><br />Zależy jak rozumieć reputację. Formie hostingowej może bardziej zależeć na &quot;oni nigdy nic nie wyłączą&quot; niż &quot;ostatnio wyłączyli komuś stronę&quot;. Klient, który stawia u nich swój serwis, oczekuje ~100% SLA bez względu na
8 lipca 2014 at 08:48
Nie wierzę, żeby Home.pl nie spotykało się z działaniami podjętymi na podst. art. 14 ust. 1 UoŚUDE. Więc jakaś polityka musi być na tę okoliczność wdrożona. <br /><br />Poszkodowani mogą być <i>targetem</i> Home.pl — mogą być ich klientami: domeny, hosting, etc. To są przecież klienci firmowi.
9 lipca 2014 at 12:36
Więcej o sprawie jest tu:<br />http://tm-universe.blogspot.com/2014/07/de-lege-artis-sztuka-naciagania.html
9 lipca 2014 at 12:48
W komentarzach można też używać niektórych tagów html, m.in. &lt; a href= &gt;<br /><br />Wówczas link wyglądałby <a href="http://tm-universe.blogspot.com/2014/07/de-lege-artis-sztuka-naciagania.html&quot; rel="nofollow">tak</a>.<br /><br />Lepiej, prawda? ;-)
8 lipca 2014 at 13:54
Mnie próbuje wyrolować na ponad 12000 zł i nie akceptowałem tego pseudo regulaminu. To jest podstęp przychodzi mejl z wszystkimi danymi firmy umieszczonymi w linku i informacja pilne wymaga wyjaśnienia następnie klikając na ten lik otwiera sie dokument w wydruku mieszczacy sie na 13 stronach A4,o nazwie: pkt 4 informacja o plikach cookies, ułożony w odwrotnej kolejności tj; PKT 4, PKT3, PKT 2,
8 lipca 2014 at 14:47
Adres mailowy z którego przychodzi korespondencja od De lege artis Krzysztof Habiak reakcja@lege-artis.edu.pl jest celowo tak dobrany, żeby kojarzył się odbiorcom z Państwa wydawnictwem, a skoro wśród oszukanych są też firmy adwokackie i one sie nabierają lub dały się wprowadzić w błąd, a właśnie dlatego ,że kojarzą te maile z państwa wydawnictwem. Uwaga Ta firma przesyła z nowego adresu:
8 lipca 2014 at 15:26
Mam jeszcze jedną wątpliwość. <br />1. Otrzymuje mail wchodzę w link <br />2.czytam regulamin ale go nie zatwierdzam<br />3. orientuje się , że to przestępstwo usiłowanie wyłudzenia <br />4. wysyłam oryginalny mail na adres policji<br />5 wysyłam na adres Prokuratury<br /> Organy te w ramach prac operacyjnych i dowodowych zatwierdzają regulamin<br />i co wtedy<br />Na potwierdzeniu zawarcia umowy
8 lipca 2014 at 18:13
Olgierd, czy mógłbyś zmodyfikować system komentarzy, aby nie było &quot;Anonimowych&quot;? Oczywiście nie mam nic przeciwko ukrywaniu tożsamości przez komentatorów (sam ukrywam swoją), ale każdy anonim powinien występować pod innym pseudonimem, żeby łatwiej było śledzić przebieg dyskusji.
9 lipca 2014 at 11:31
Dzień dobry, <br />Prosze przypomnieć adres mejlowy do redakcji<br />Pozdrawiam Jacek
9 lipca 2014 at 12:32
@Art: wczoraj to zrobiłem, na całe 5 minut — niestety, skutkiem tego byłaby niemożność komentowania także przez Ciebie (Anonim jest razem z &quot;Nazwa/adres URL&quot;<br /><br />@jacek: listel do redakcji jest praktycznie taki sam jak adres Czasopisma, z tym, że zamiast pierwszej kropki jest małpka :)
10 lipca 2014 at 08:53
właściciel firmy De LegeArtis Krzysztof habiak celowo poswiadczył nieprawdę w czasie rejestracji firmy pod adresem warszawskim podając nieprawdziwy adres siedziby firmy i to po raz n-ty. Ta sprawa może mieć drugie dno, wyłudzenie podatko vat
Czy fakt, że KH poświadczył nieprawdę podczas rejestracji firmy nie powoduje, że zawierane przez niego umowy są &quot;wadliwe&quot;, czyli można je &quot;uznać za nieważne&quot;?<br />APJ
11 lipca 2014 at 07:54
Niestety nie, błąd (nawet celowy) w podaniu adresu przedsiębiorcy nie powoduje nieważności umowy.<br /><br />Natomiast powyższe sprawia, że generalnie jestem zdania, że nie warto się tą postacią przejmować. Wykonując sprytny manewr i twierdząc, że każdy powinien był wiedzieć na czym polega zawarcie umowy warto jeszcze zadbać o zaplecze. Jeśli przedsiębiorca podaje lewy adres (faktycznie ciekawe
11 lipca 2014 at 09:49
Umowa jest ważna, ale przedsiębiorca do sądu nie pójdzie, bo musiałby podać prawdziwy adres :).
12 lipca 2014 at 18:23
A moim zdaniem jak najbardziej da się tutaj powołać zarówno na błąd, jak i na celowe wprowadzenie w ten błąd (czyli oszustwo wg KK).<br />Sprawca bardzo się postarał, żeby ludzie byli przekonani, że zgadzają się po prostu na rozbudowaną formę cookies.<br />Wiele osób nie wczyta się w trzystronicowy opis ciasteczek i w przekonaniu, że bez tej zgody nie dotrze do informacji na swój temat,
13 lipca 2014 at 07:35
Najbardziej mogę się zgodzić z ostatnim wersem, przy czym osobiście zamiast &quot;oszustwo&quot; widzę tu &quot;brak ekwiwalentności&quot;, który — moim zdaniem, po sformułowaniu odpowiedniego żądania — pozwala właśnie na odstąpienie od umowy. <br /><br />&quot;Sprawca bardzo się postarał&quot;… odnoszę wrażenie, że to samo dotyczy np. zakładania konta na Fejsbóku, poczty elektronicznej Gmail
16 lipca 2014 at 20:36
Przejdźmy na poziom zupełnie podstawowy. Polskie prawo reguluje sytuacje, kiedy ktoś został wprowadzony w błąd. A wszystko wskazuje, że do takiej sytuacji tu doszło. Nieważne jaką metodę sprawca zastosuje, nieważne, jakie w środku umieści d**okrytki. Wprowadzenie w błąd zwykle polega na odwróceniu uwagi i do tego właśnie tu doszło.<br />Ktoś zaplanował całą akcję i udało mu się ją skutecznie
17 lipca 2014 at 06:31
Niedawno czytałem o jakimś przeprowadzonym na Fejsbóku eksperymencie społecznym polegającym na (udanej) próbie zmanipulowania mas. Jakież było zdumienie i oburzenie uczestników badania po tym jak się dowiedzieli, że zostali jemu poddani. A jeszcze większe jak im pokazali, że regulamin tegoż serwisu (ponoć) zezwala na takie rzeczy. <br /><br />Różnica polega tylko na tym, że Fejsbók jest bezpłatny
13 lipca 2014 at 13:23
18 lipca 2014 at 10:12
&quot;komedyjnie natomiast brzmi passus o odpowiedzialności wobec usługodawcy: art. 14 ust. 3 UoŚUDE wyraźnie zwalnia Home.pl z ewentualnej odpowiedzialności wobec Krzysztofa Habiaka, jeśli tylko — po uniemożliwieniu dostępu do jego danych — powiadomią go o tym. Podkreślam: zwalnia z odpowiedzialności, nie &quot;może zwolnić&quot; z odpowiedzialności!&quot;<br /><br />W kontekście zwolnienia od
21 lipca 2014 at 20:24
Uwaga zmiana adresu z dnia 17 lipca 2014<br /><br /> De Lege Artis Krzysztof Habiak<br />Dane podstawowe<br />Imię Krzysztof<br />Nazwisko Habiak<br />Numer NIP 8871646637<br />Numer REGON 020539404<br />Firma przedsiębiorcy De Lege Artis Krzysztof Habiak<br /> <br />Dane kontaktowe<br />Adres poczty elektronicznej biuro@lege-artis.edu.pl<br />Adres strony internetowej
4 sierpnia 2014 at 21:27
To się Pan Krzysiu zdenerwował, że ktoś próbuje zniszczyć jest złoty interes. <br />http://www.tvn24.pl/internetowy-naciagacz-zaatakowal-nozem-ekipe-telewizyjna,456191,s.html#autoplay
4 sierpnia 2014 at 22:31
Ok, brak ostrożności nie oznacza (z automatu) podstępu. I w pojedynczej sytuacji taki człowiek miałby szansę się wybronić.<br />Ale już powtarzalność i masowość błędu, uzyskiwanego za każdym razem identyczną metodą, potwierdza podstęp.<br /><br />Jakość usług to też (zwykle) kwestia do oceny. Ale w tym wypadku atrapa usług, razem z pozostałymi okolicznościami, potwierdza, że to zaplanowany
5 sierpnia 2014 at 06:14
Szaleniec, dobrze przygotowany szaleniec (ta maska). <br /><br /><br />Ale telewizja też nie byłaby telewizją gdyby nie zrobiła z tego teledysku. Samo zdarzenie to za mało: musi być jeszcze efektowny montaż, etc. Statyczna scena aż tak bardzo nie przestrasza. To też manipulacja.
5 sierpnia 2014 at 06:21
&gt;Ale już powtarzalność i masowość błędu, uzyskiwanego za każdym razem identyczną metodą, potwierdza podstęp.<br /><br /><br /><br />Nie w mojej logice ;-) Nie wiemy nawet ile osób się nie dało na to nabrać, ponieważ nic nie klika (albo klika z rozsądkiem), a teraz nawet nie może zabrać głosu w sporze — bo nie jest nawet świadoma, że miała być ofiarą. <br /><br /><br />Jeśli miałoby być tak
5 sierpnia 2014 at 08:37
To nie tylko telewizja, ale program &quot;interwencyjny&quot;, więc tak wszystkie zasady telewizji są podkręcone x5. A jest dramatyczna muzyka, jakaś ekspresyjna, dynamiczna? Pytam, bo nie oglądnąłem, a jedynie przeczytałem.<br />A ekran, no cóż – hakier, magik, szarlatan, wiedźm (jaka jest męska forma? wiedźmin?).
5 sierpnia 2014 at 09:03
Nie, muzyki chyba nie było (nie przypominam sobie, a specjalnie włączyłem głośniczek) — ale w sumie ta z &quot;Psychozy&quot; pasowałaby najlepiej:<br /><br />http://www.youtube.com/watch?v=0WtDmbr9xyY
6 sierpnia 2014 at 12:18
Te filmy co opublikował KH na swojej stronie, to jakaś masakra.<br /><br />http://lege-artis.edu.pl/mateusz-wrobel-i-ttv-przekraczaja-granice-artykul-bezplatny/
Film jak film, ale faktycznie mamy do czynienia z osobą co najmniej dziwną. To już nawet nie jest zwykłe trollowanie.
6 sierpnia 2014 at 14:42
Poleciał taką metaforą, że chyba tylko Charles Manson mógłby ją w pełni zrozumieć i zaakceptować. To istotnie nie jest jakieś tam trollowanie. Choć już poprzedni materiał odnośnie innej inicjatywy gospodarczej tego pana pokazał, że ma różne od ogólnego poczucie estetyki i paru innych pojęć.
7 sierpnia 2014 at 09:50
Jednak to znaczny spadek formy: takie interesujące treści bezpłatnie? <br /><br /><br />Z punktu widzenia &quot;klientów&quot; czułbym się rzeczywiście oszukany: oni mają faktury na tysiące złotych, a tu taki &quot;kątęt premium&quot; w gratisie?
7 sierpnia 2014 at 15:24
Racja, takie wybitne wytwory mojego intelektu oraz poczucia sprawiedliwości braci muzułmańsko-afrykańskiej nie mogą być bezpłatnie. Już poprawiłem tę skandaliczną i oczywistą omyłkę publicystyczną.<br /><br />Z ostrożności oświadczam, że to nie ja opublikowałem, ja akceptowałem tylko cookies, niczego nie podpisywałem…