Source: https://miedzynarodoweprawohandlowe.wordpress.com/2014/04/07/stosowac-tylko-jak-kilka-slow-o-stosowaniu-prawa-obcego-w-polskich-sadach/
Timestamp: 2017-08-19 16:50:02+00:00
Document Index: 210341

Matched Legal Cases: ['art. 1143', 'art. 1143', 'art. 10', 'art. 10', 'art. 10', 'art. 1143', 'art. 10', 'art. 1143', 'art. 10']

Stosować! Tylko jak? Kilka słów o stosowaniu prawa obcego w polskich sądach | Międzynarodowe prawo handlowe
Stosować! Tylko jak? Kilka słów o stosowaniu prawa obcego w polskich sądach
Posted on Kwiecień 7, 2014 by svmaa
Przyczynkiem do kilku refleksji, stała się dla mnie niezwykle interesująca konferencja, która odbyła się na WPiA Uniwersytetu Łódzkiego 28 marca 2014 r. Konferencja zorganizowana została przez dr Michała Wojewodę i studenckie Koło Naukowe Prawa Cywilnego i Handlowego UŁ pod znamiennym tytułem „Stwierdzenie treści oraz stosowanie prawa obcego w Polsce – teoria i rzeczywistość”.
W sporach prywatnoprawnych zachodzi niekiedy potrzeba stosowania przepisów obcego prawa. Dzieje się tak zawsze wtedy, gdy norma prawa prywatnego międzynarodowego wskazuje właściwość prawa obcego. Nie ma żadnych wątpliwości, że nakaz kolizyjny zobowiązuje jednocześnie sąd do stosowania prawa obcego. Warto jednak przypomnieć skąd bierze się taka potrzeba i dlaczego w ogóle stosujemy prawo obce, oddając mu tym samym pola w miejsce własnego prawa. Odpowiedź która wydaje się tu właściwa jest taka, że wymaga tego przede wszystkim uwzględnienie oczekiwań stron i ich interesów na płaszczyźnie kolizyjnoprawnej. W sporach prywatnych chodzi zwłaszcza o to aby zastosować prawo, które jest stronom najbliższe – to „według którego one żyją”. Brak tu bowiem – co do zasady – interesów państwa (jak w prawie publicznym), które wymuszałyby konieczność stosowania własnego prawa.
Pomimo nakazu kolizyjnego, to kiedy i na jakich zasadach sięgamy do prawa obcego podlegać może różnym regułom. W części państw – w szczególności kontynentalnego kręgu kulturowego – prawo obce traktuje się jako prawo i stosuje się je z urzędu. Ustalenie właściwości prawa obcego, a następnie treści prawa obcego należy do sądu. Taka sytuacja ma miejsce również w Polsce. Z kolei w innych państwach – zwłaszcza anglosaskich (ale nie tylko) – prawo obce traktowane jest jako fakt i stosowane jest wyłącznie na wniosek strony. To na stronach spoczywa też ciężar dowiedzenia treści prawa obcego. Ten prosty podział nie jest jednak tak oczywisty. Pomiędzy traktowaniem i stosowaniem prawa obcego jako prawa, a traktowaniem go jako okoliczności faktycznych istnieje bowiem cała gama odcieni pośrednich. Nie ma w istocie w Europie systemu prawnego, który w sposób w pełni konsekwentny i czysty traktowałby prawo obce – bądź to jako prawo, bądź jako fakt. Z tych m.in. powodów postuluje się coraz częściej harmonizację zasad stosowania prawa obcego w Europie (o wysiłkach w tym względzie informowaliśmy już jakiś czas temu).
W Polsce dość konsekwentnie przyjmuje się reguły, zrównujące prawo obce z prawem polskim. Dotyczy to zarówno etapu badania właściwości prawa obcego (sąd z urzędu bada czy na podstawie norm kolizyjnych właściwe jest prawo polskie czy obce; zob. art. 1143§1 k.p.c.), ustalania treści prawa obcego (sąd z urzędu ustala treść norm prawa obcego), oraz wreszcie stosowania przepisów prawa obcego (prawo obce traktujemy na równi z własnym, stosujemy zasady wykładni w nim przyjęte i odwołujemy się do orzecznictwa tego państwa, sąd tylko bardzo wyjątkowo odmówić może zastosowania prawa obcego). Powyższe reguły częściowo wynikają z norm prawa, a częściowo wypracowane zostały w doktrynie i orzecznictwie Sądu Najwyższego. Podkreślmy zatem: w Polsce to na sądzie spoczywa ciężar ustalenia właściwości prawa obcego, a następnie ustalenia jego treści.
Nie sposób jednak nie dostrzec istniejącej rozbieżności pomiędzy postulatami doktryny prawa kolizyjnego, nakazującej rygorystycznie stosować prawo obce i ex officio ustalać jego treść sądowi, a postawą samych sądów, które częstokroć uciekają pod skrzydła własnego (tj. polskiego) prawa – zwłaszcza wtedy, gdy strony nie podnoszą właściwości obcego systemu prawnego. Doktryna prawa kolizyjnego krytykuje zaniechania sądów w tym przedmiocie. Sam wypowiadałem się swego czasu w tym kierunku. W tym miejscu nie chciałbym jednak skupiać się na krytyce sądów (na którą często zresztą one zasługują), ale popatrzeć na zagadnienie z nieco innego punktu widzenia. Przyglądając się wszakże obradom na konferencji w Łodzi nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że nasze postulaty odnośnie zasad stosowania praw obcego – jako doktryny prawa kolizyjnego – są zbyt wygórowane względem możliwości polskich sądów. Co więcej, nie umiem wyzbyć się wątpliwości, czy aby owe postulaty nie są pozbawione zdrowej dawki pragmatyzmu, a co najważniejsze – poszanowania dla interesów stron, o których przede wszystkim powinniśmy pamiętać.
Przyjrzyjmy się paru kwestiom bliżej. Warto zauważyć, że konferencja w Łodzi pokazała zasadniczą praktyczną trudność w ustalaniu treści prawa obcego. W praktyce polskiego wymiaru sprawiedliwości, sądy najczęściej korzystają z możliwości zwrócenia się o udzielenie tekstu prawa obcego i wyjaśnienie obcej praktyki sądowej do Ministerstwa Sprawiedliwości. Jak poinformowała uczestników sędzia Joanna Maciejowska z Ministerstwa, w 2013 r. otrzymało ono ok. 1500 wniosków o udzielenie treści prawa obcego. Sędzia Maciejowska szczerze przyznała, że Ministerstwo ma ograniczone możliwości i środki, aby udzielać sądom szczegółowych odpowiedzi. W konsekwencji co rusz sprowadzają się one do dostarczenia fragmentów stosownych aktów prawnych. To zaś często jest niewystarczające, aby sąd mógł precyzyjnie i prawidłowo zastosować prawo obce.
Kierunek, który pozwoliłby na polepszenie istniejącej sytuacji przedstawił dr Marcin Margoński. Byłoby nim mianowicie częstsze korzystanie przez sądy z przewidzianej w art. 1143 k.p.c. możliwości zasięgnięcia opinii biegłego. Biegli często mogą bowiem zaoferować to czego Ministerstwo Sprawiedliwości nie może (znajomość prawa obcego, a w każdym razie „oswojenie” z obcymi systemami prawnymi i umiejętność prowadzenia badań prawnoporównawczych oraz kolizyjnych, a także znajomość właściwych języków obcych). Praktyka korzystania z biegłych szeroko rozpowszechniona jest w Niemczech i wydaje się funkcjonować tam poprawnie. Sądzić należy, że także u nas częstsze posługiwanie się opiniami biegłych wywarłoby pozytywny skutek na praktykę stosowania prawa obcego przez polskie sądy.
Przedmiotem dyskusji w trakcie konferencji był także art. 10 ust. 2 nowej ustawy o prawie prywatnym międzynarodowym z 2011 r. Zgodnie z tym przepisem: „Jeżeli nie można stwierdzić w rozsądnym terminie treści właściwego prawa obcego, stosuje się prawo polskie.” W stosunku do analogicznej normy obowiązującej w ustawie o ppm z 1965 r. dodano słowa: „w rozsądnym terminie„. Z tej przyczyny, nowy przepis poddany został krytyce w trakcie konferencji w Łodzi, jako zachęcający do nieuzasadnionej (tj. bez podejmowania przez sąd wystarczającego wysiłku) rezygnacji ze stosowania prawa obcego. Dając niejako prewencyjny opór takiej możliwości (skoro na chwilę obecną brak jest empirycznych dowodów, że wprowadzenie art. 10 ust. 2 skutkuje ucieczką sądów do prawa polskiego), wskazywano, że zastosowanie prawa polskiego na podstawie art. 10 ust. 2 może nastąpić dopiero po wyczerpaniu wszystkich – znanych prawu polskiemu – środków ustalania prawa obcego.
O jakich środkach tu mówimy? Po pierwsze, o wspomnianych już środkach określonych w art. 1143, tj. możliwości zwrócenia się do Ministra Sprawiedliwości oraz zasięgnięcia opinii biegłego. Po drugie, sądy mogą korzystać z dwóch instrumentów przewidzianych na poziomie międzynarodowym: konwencji londyńskiej o informacji o prawie obcym z 1968 r. oraz z Europejskiej Sieci Sądowniczej (utworzona na podstawie Decyzji Rady Unii Europejskiej z 28 maja 2001(201/470/CE)). Last but not least, sąd jest uprawniony – a jeśli to możliwe to nawet powinien – podjąć własne wysiłki zmierzające do ustalenia treści prawa obcego (np. przeszukać dostępne bazy dane, w tym w Internecie).
Author: Doco (CC licence)
Szczególnie ciepłe słowa kierowane były w kierunku konwencji londyńskiej. Konwencja pozwala bowiem na uzyskanie informacji o treści prawa obcego od organów państwa, o którego prawo chodzi. Odbywa się to poprzez złożenie przez sąd wniosku o udzielenie informacji o prawie obcym. Wniosek kierowany jest przez polskie Ministerstwo Sprawiedliwości do organu „łącznikowego” w obcym państwie. Organ ten albo sam udziela informacji, albo też przekazuje zapytanie właściwej jednostce zgodnie z regułami przyjętymi w danym państwie.
Nie da się zaprzeczyć, że konwencja londyńska stwarza szansę na uzyskanie wiarygodnej informacji o prawie obcym. Informacja pochodzi wszakże z organów państwa, o którego prawo chodzi. Konieczność wystąpienia poprzez kanały dyplomatyczne powoduje jednak, że udzielenie informacji w trybie konwencji londyńskiej nie należy do najszybszych metod. Z mojego doświadczenia wynika, że oczekiwanie na odpowiedź w ramach tej procedury to kilka miesięcy zwłoki w postępowaniu. W mojej ocenie, konwencja – mimo niewątpliwych zalet – w żadnym wypadku nie może być priorytetem dla sądu ustalającego treść prawa obcego. Przeciwnie, powinien do niej sięgać dopiero gdy inne – szybsze – środki okażą się niewystarczające.
Powracając na grunt art. 10 ust. 2 ustawy ppm: trzeba przyznać, że użycie nieostrego pojęcia „rozsądny termin” stwarza ryzyko, że sądy mogą zbyt łatwo uciekać pod rządy polskiego prawa. Jednakże wymóg wyczerpania „wszystkich” dostępnych środków ustalania treści prawa obcego – bez względu na okoliczności sprawy – wydaje się nieuzasadniony. Jestem ostatnim, który zachęcałby polskie sądy do łatwej rezygnacji ze stosowania prawa obcego. Niezbędna jest jednak rozsądna doza pragmatyzmu. Nie chodzi tu o wygodę sądów, ani nawet o abstrakcyjną zasadę szybkości i efektywności wymiaru sprawiedliwości. Tym co organom orzekającym powinno leżeć na sercu, jest przede wszystkim odwieczne, banalne wręcz, pytanie: jak długo strony mogą czekać na rozstrzygnięcie sądu? Zawsze warto pamiętać, że jak mawiają Anglosasi: „justice delayed is justice denied”.
Co jeżeli strony nie wnioskowały o stosowanie prawa obcego, bo jest im obojętne jakie prawo zastosuje sędzia? Sąd – kierując się nakazem sformułowanym w art. 1143§1 k.p.c. – dochodzi jednak do wniosku, że właściwe w sprawie jest prawo obce. Słusznie. Powstaje jednak trudność jak treść tego prawa ustalić i ile to będzie trwało. Jak długo kazać czekać stronom na rozstrzygnięcie? Zwłaszcza jeżeli same nie wnosiły one o stosowanie prawa obcego. Wątpliwości ze szczególną mocą dotyczą postępowań niespornych. W imię czego przedłużać postępowanie, skoro strony nie mają interesu w zastosowaniu prawa obcego? Potrzeba dogmatycznej poprawności w stosowaniu prawa wydaje się tu być niewystarczająca. W dobie umacniania się zasady kontradyktoryjności postępowania, na znaczeniu traci też – przynajmniej w postępowaniach spornych – potrzeba opiekuńczości sądu względem stron, które nie dostrzegają swego interesu w zastosowaniu prawa obcego (nawet wtedy gdy dzieje się tak z powodu ich ignorancji lub niewiedzy ich pełnomocników.). Praktycznym powodem dla którego sąd mógłby się upierać przy stosowaniu prawa obcego wbrew wnioskom stron byłaby jedynie podjęta przez strony próba uniknięcia zastosowania tego prawa, ponieważ na tle prawa polskiego mogłyby one uzyskać skutek, który nie byłby dopuszczalny w świetle prawa obcego (jednocześnie należy tu jednak pamiętać, że nie może chodzić o ochronę obcego porządku publicznego, ponieważ klauzula porządku publicznego nie działa przeciwko własnemu prawu).
Powyższe nie ma prowadzić do wniosku, że sąd może odstąpić od stosowania prawa obcego z urzędu, jeżeli jego stosowanie nakazują normy kolizyjne. Sądzę jednak, że niezbędna jest doza zdrowego pragmatyzmu, który służyć ma przede wszystkim zrealizowaniu interesów stron (tj. szybkiemu i sprawiedliwemu rozstrzygnięciu sprawy). Wydaje się, że wprowadzając w art. 10 ust. 2 ustawy ppm możliwość posiłkowego „przejścia” na właściwość prawa polskiego, polski ustawodawca wykazał się dalekowzrocznością. Przepis ten umożliwia, jak sądzę, otwarcie się na uwzględnienie przynajmniej niektórych, wskazanych wyżej, praktycznych okoliczności danej sprawy. Pozostaje wierzyć, że sądy nie będą go nadużywały dla ucieczki pod bezpieczne skrzydła legis fori, wtedy gdy jest im to wygodne.
This entry was posted in Prawo kolizyjne and tagged konwencja londyńska o informacji o prawie obcym, Prawo kolizyjne, Prawo prywatne międzynarodowe, stosowanie prawa obcego by svmaa. Bookmark the permalink.