Source: http://olgierd.bblog.pl/data,2008,7,strona,8.html
Timestamp: 2017-09-20 20:00:51+00:00
Document Index: 119186315

Matched Legal Cases: ['art. 278', 'art. 289', 'art. 26', 'art. 64', 'art. 75', 'art. 81']

Eksterminologia
Dziś zachęcam do popatrzenia poczytania felietonu Kasi (Kto kradnie motocykl, nie jest złodziejem).
Temat nie jest nowy, ale nadal drażni. Sucha prawnicza gadka jest taka: złodziejem jest ten, kto dopuszcza się przestępstwa kradzieży, a kradzież to zabór w celu przywłaszczenia (art. 278 kk). Cudzym pojazdem mechanicznym można się zająć w ramach krótkotrwałego użycia (art. 289 kk) -- wówczas jest przestępstwo, ale nie ma kradzieży, nie ma zatem złodzieja. Co więcej: facet mógł ruszyć komuś na pomoc (żona rodzi, wie, że autem w korkach będzie się dwie godziny przebijał), a zatem mamy klasyczny stan wyższej konieczności (art. 26 kk).
Zatem: jeśli facet w koszulce w paski sprzątnął maszynę, żeby się przejechać, ale pozostawił pojazd pięć przecznic dalej (brak przywłaszczenia), to nawet jeśli dziś właściciel ma problem ze zlokalizowaniem Yamahy, nie ma mowy o kradzieży. Różnica na pozór błaha, ale nie w świetle przepisów o recydywie (inaczej traktuje się powrót do przestępstwa, jeśli recydywa dotyczy przestępstwa podobnego: art. 64 par. 1 kk, art. 75 par. 1 kk).
Bądź z Lege Artis na bieżąco dzięki swojemu czytnikowi RSS.
Tyle teorii. W praktyce wkurzać może -- i wkurza -- że cytowana przez Dziennik policjantka skupia się na bezprawnym charakterze publikacji wizerunku zlodzieja-nie-złodzieja przez właściciela motocykla (ogłoszenie na Allegro zostało zdjęte ze względu na naruszenie regulaminu serwisu... ciekawe czy mu konto zablokują).
No tak, ochrona wizerunku z art. 81 pr.aut. dotyczy każdej osoby -- podobnie bogate orzecznictwo Sądu Najwyższego stoi na stanowisku, że nawet osobie naruszającej dobra osobiste innych osób przysługuje ochrona jej dóbr osobistych -- ale a) policja nie jest od rozstrząsania sporów cywilnoprawnych między ludźmi, b) policja nie powinna podpowiadać sprawcy zniknięcia pojazdu co ma teraz robić, c) policja powinna skupić się na pojmaniu faceta w zielono-białej koszulce, bo za to jej płacimy -- cała reszta, jak sądzę, wyjaśni się natychmiast później.
Ba, czekam na newsa o tym, że wkurzony komendant -- wychodząc z założenia, że policja nigdy nie może okazać bezsilności, a zasada legalizmu jest jej milsza nader wszystko -- zawiadamia prokuratora o przestępstwie utrudniania śledztwa popełnionym przez właściciela Yamahy. Policję rozlicza się wszakże za wynik, a zatem skoro nie można złapać łobuza na motorze -- ścignijmy zdesperowanego człowieka, który ima się niekonwencjonalnych metod.
Cała sprawa nasuwa mi na myśl dwa klasyczne dialogi z 'Misia'. Z jednej strony typowe gadanie policji, która szukając dziury w całym, zamiast zająć się robotą, bierze się za dialektykę ('a jakby pańska matka...?'). No i oczywiście odwieczne pytanie: czy jak ukradną furmankę to muszą oddać samolot.
Tagi biurokracja,	policja,	prawo
Facebook mówi: StudiVZ zapatrzył... Uwolnić słonia! (Partia...