Source: https://www.iustitia.pl/dzialalnosc/opinie-i-raporty/1087-opinia-iustitii-w-sprawie-projektu-regulaminu-urzedowania-sadow-powszechnych
Timestamp: 2019-03-19 06:40:48+00:00
Document Index: 61554603

Matched Legal Cases: ['art. 22', 'art. 22', 'in fine', 'art. 127', 'art. 21', 'art. 262']

Opinia "Iustitii" w sprawie projektu regulaminu urzędowania sądów powszechnych - Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia
Opinia "Iustitii" w sprawie projektu regulaminu urzędowania sądów powszechnych
Zespół Ustrojowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" opracował opinię dotyczącą projektu nowego rozporządzenia stanowiącego regulamin urzędowania sądów powszechnych. Nowy regulamin musi być ustanowiony w związku z przywróceniem instytucji asesora sądowego.
Niemniej w opinii "Iustitii" zawarte zostały zarówno uwagi czy zastrzeżenia dotyczące przepisów przyjętych w poprzedniej wersji regulaminu i wówczas już krytykowanych, jak i dotyczące projektów nowych, które pojawiły się dopiero w obecnie konsultowanym tekście.
Opinia wraz z pismem sygnowanym przez Członka Zarządu Łukasza Piebiaka jako kierującego zespołem, została przesłana adresatowi - Ministerstwu Sprawiedliwości.
w sprawie projektu Regulaminu urzędowania sądów powszechnych
Przedstawiony do zaopiniowania projekt Regulaminu urzędowania sądów powszechnych (dalej: Projekt) w zasadniczej części zbieżny jest z aktualnie obowiązującym rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości z dnia 25 czerwca 2015 r. – Regulamin urzędowania sądów powszechnych (Dz. U. z 2015 r., poz. 925) co jest o tyle zrozumiałe, że potrzeba uchwalenia nowego Regulaminu po kilku miesiącach obowiązywania powstała wyłącznie na skutek nieumiejętnego legislacyjnie przywracania do ustroju polskich sądów powszechnych instytucji asesora sądowego. Powyższe nie oznacza jednak, że Stowarzyszenie może ograniczyć się do podtrzymania uwag przedstawionych w maju b.r. do projektu aktualnie obowiązującego Regulaminu, albowiem w toku procedury opiniowania tamtego projektu uległ on daleko idącym zmianom, które w istocie podważyły sens tworzenia nowego Regulaminu. Prawie wszystkie nowe, oczekiwane przez środowisko sędziowskie rozwiązania zostały z projektu usunięte, za to pozostały i ostatecznie weszły w życie rozwiązania, które wywołują zasadnicze wątpliwości.
Podkreślić należy, że w projekcie znajdują się również rozwiązania, które Stowarzyszenie w pełni aprobuje, jednakże z uwagi na cel procesu opiniowania mający na celu poprawienie niedoskonałości projektowanego aktu normatywnego, do tych w opinii nie będzie się odnosić, zastrzegając, że gdyby po raz kolejny Ministerstwo Sprawiedliwości chciało się wycofać z dobrych rozwiązań na skutek opinii innych podmiotów lub z jakichkolwiek innych przyczyn, Stowarzyszenie będzie chciało skorzystać z możliwości ustosunkowania się do takich zamierzeń i obrony dobrych rozwiązań, chociażby na konferencji uzgodnieniowej.
Już jednak w niniejszej opinii zauważamy, że projekt jest obciążony pewnymi wadami systemowymi, z których na pierwszy plan wysuwa się brak dążności do ograniczenia obowiązków sądu i sędziego. Sądy i sędziowie są już wystarczająco obciążeni obowiązkami konstytucyjnymi, konwencyjnymi i ustawowymi oraz wynikającymi z prawa Unii Europejskiej. Przeciążenie sędziów obowiązkami, zwłaszcza liczbą spraw, jest bodaj najistotniejszym powodem długotrwałości spraw w polskich sądach. Tymczasem projekt, zamiast minimalizować obciążenie organizacyjno-techniczne sądu i sędziego, nakłada na nich kolejne, drobne acz uciążliwe obowiązki, dotyczące czynności, które albo w ogóle są zbędne, albo powinny być wykonywane przez urzędników sądowych (por. np. §§ 47 ust. 3, 114, 139, 371) podczas gdy angażowanie sędziego w tego rodzaju sprawy powinno być zupełnym wyjątkiem.
II. Rozwiązania szczegółowe
Ujednolicenie internetowych stron sądowych jest słusznym założeniem, gdyż ułatwia obywatelom sprawne poruszanie się na tych stronach w poszukiwaniu informacji. Obecnie różnice są wyraźnie zauważalne. Nie wydaje się jednak, by proponowana regulacja realizowała ten postulat, gdyż powinien on być wdrożony poprzez konkretne rozwiązania techniczne. Konieczne byłoby centralne zaprojektowanie wzorcowej strony internetowej, o jednolitej szacie graficznej, tak aby osoba, która znalazła określone informacje na stronie jednego sądu, wiedziała, że w tym samym miejscu znajdzie je na stronie innego sądu.
Niezbędne jest również publikowanie na stronie internetowej każdego sądu kompletnych podziałów czynności, o których mowa w art. 22a u.s.p. i to w odniesieniu do wszystkich sędziów i referendarzy sądowych pełniących w nim służbę albowiem pozwala to każdemu zainteresowanemu ocenić w jaki sposób rozłożone są obowiązki w danym sądzie i jaka jest ich rzeczywista ilość.
Tym samym należy dodać do tego katalogu przepis, który znajdował się projekcie poprzedniego Regulaminu, zgodnie z którym: „Sądy prowadzą strony internetowe, na których udostępnia się co najmniej podział czynności ze wskazaniem obowiązujących zasad przydziału spraw” (§ 11 ust. 1 pkt 6).
Naturalne wydaje się być również umieszczanie na tych stronach listy biegłych sądowych czy informacji o mediatorach, a jeżeli te będą udostępniane na stronach zewnętrznych jak np. lista tłumaczy przysięgłych na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości – należy podać odnośniki (linki) do tychże stron. Na stronie każdego sądu znajdować się również powinien dział z ogłoszeniami sądowymi, który by sprawdzał się daleko lepiej niż gablotka w budynku.
Przepis ten sam w sobie nie budzi zastrzeżeń ale proponowana regulacja jest dalece niewystarczająca. Stowarzyszenie postuluje dodanie doń ustępów numer trzy i cztery na wzór tychże znajdujących się w § 20 poprzedniego projektu, a bezpodstawnie zeń usuniętych:
„3. Przewodniczący wydziału, w którym utworzono sekcję, orzeka w sprawach, które nie zostały wydzielone do rozpoznawania w ramach sekcji. Jeżeli wydział został podzielony na sekcje, przewodniczący wydziału jest kierownikiem jednej z sekcji.
4. Przepisu ust. 3 nie stosuje się do sytuacji zastępowania sędziego lub referendarza sądowego.”
Podkreślić należy, że bardziej szczegółowa regulacja związana z funkcjonowaniem wydziału, w którym wyodrębniono co najmniej jedną sekcję ma istotne znaczenie. Słuszne wydaje się poprzednio proponowane rozwiązanie, zgodnie z którym przewodniczący wydziału nie orzeka w sprawach kierowanych do istniejącej w wydziale sekcji. W praktyce zdarzało się, że po wydzieleniu sekcji orzekają w niej i tylko w niej wszyscy sędziowie funkcyjni, nie orzekając jednocześnie w podstawowych, jeśli chodzi o rodzaj, sprawach wydziału. Budzi to sprzeciw pozostałych sędziów i ich zarzuty o niewłaściwy podział czynności, jako że sprawy przydzielane do sekcji są częstokroć mniej czasochłonne i orzekanie w sekcji wiąże się z możliwością uzyskania większej liczby załatwień, która ciągle pokutuje jako podstawowe kryterium oceny „jakości” pracy sędziego.
Zarazem jednak warto zwrócić uwagę, że odwrotne zjawisko może zaistnieć w wydziałach, w których podział czynności jest inny i pomimo wydzielenia sekcji wszyscy sędziowie orzekają w podobnym stopniu zarówno w sprawach zasadniczych wydziału, jak i przydzielonych do sekcji. W takim przypadku nieorzekanie przewodniczącego w sprawach z sekcji, a tylko w sprawach podstawowych będzie wyłomem w drugą stronę. W tej sytuacji wydaje się celowe zapisanie w ust. 4, iż ust. 3 nie ma zastosowania także w sytuacji, gdy wszyscy sędziowie wydziału orzekają zarówno w sprawach zasadniczych wydziału, jak i w sekcji.
Dotyczy to np. wydziałów w mniejszych sądach okręgowych, które rozpoznają sprawy w I i II instancji, a w których na ogół tworzy się wtedy sekcję odwoławczą lub sekcję pierwszej instancji, zależnie od tego, których spraw jest więcej. Przykładem podobnym mogą być wydziały karne, w których utworzono sekcje wykonawcze. Kierownikiem takiej sekcji jest konkretny sędzia, ale sekcja działa w ramach wydziału i jego przewodniczący jest przełożonym kierownika sekcji. Przewodniczący powinien więc orientować się w materii będącej przedmiotem działania sekcji, a orientacji takiej służy orzekanie w tej materii, choćby w ograniczonym zakresie, ale regularne. Nie można też zapominać o tym, że w razie nieobecności (choćby z powodu urlopu) kierownika sekcji zazwyczaj przewodniczący wydziału musi go zastępować, a kierownik sekcji może być i bywa zastępcą przewodniczącego. Przykład ten może mieć zastosowanie i w innych kategoriach spraw.
§ 43 ust. 3:
Nie ma potrzeby ani jakiegokolwiek uzasadnienia, by pisma kierowane do naczelnych organów państwowych i urzędów centralnych podpisywał sędzia, asesor lub referendarz sądowy. Z punktu widzenia celów każdego postępowania sądowego oraz zasady równości wobec prawa organy powyższe nie mają żadnej szczególnej pozycji, a tym samym są obowiązane wykonywać polecenia sądu tak samo jak każdy inny podmiot i to niezależnie od tego czy występują w charaketrze strony czy jej reprezentanta (np. minister występujący w imieniu odpowiedniego statio fisci), dostarczyciela dowodów czy w jakiejkolwiek innej roli. Tego rodzaju regulacja jest nie do przyjęcia w demokratycznym państwie prawnym.
§ 47 ust. 1 pkt 3, 4 i 5, 6:
Po pierwsze wskazać należy, że regulacja z pkt 3 od dawna jest nieaktualna w wielu sądach, w których w oparciu o sprawdzone, dobre obyczaje pozostawia się organizację pracy sędziemu. Zgodnie z przewidzianą dlań rolą i statusem odpowiada on za wypełnianie powierzonych mu obowiązków, które musi pełnić w warunkach niezawisłości i niezależności, a wobec tego, by je realizować, powinien mieć możność samodzielnego zarządzania swoim referatem w granicach ustalonych określonych podziałem czynności. W innym wypadku można mówić o wypaczeniu ustrojowych założeń służby sędziowskiej.
Z tego względu przepis ten jest w ogóle sprzeczny z podstawowym założeniem określenia zakresu zadań sędziego, jakim jest gwarancja ustawowa stworzona w art. 22a ustawy o ustroju sądów powszechnych, który to przepis ma za zadanie zabezpieczać każdego sędziego przed zarzutem manipulacjami w przydziale spraw i zapewnić efektywne, a zarazem równomierne i niedyskryminujące rozłożenie obowiązków. Podkreślenia wymaga, że Regulamin z 2007 r. uwzględniał porządek konstytucyjny i przewidywał (wówczas w § 57), że praca jest rozdzielana według zasad ustalonych przez kolegium sądu.
Po drugie stwierdzić należy, że wyznaczanie terminów posiedzeń i rozpraw to wykonywanie czynności o charakterze jurysdykcyjnym, a nie z zakresu administracji sądowej. Tym samym z przyczyn zasadniczych mających najwyższe, bowiem konstytucyjne uzasadnienie, nie do przyjęcia jest uwzględnienie w Regulaminie możliwości ingerowania przez sędziego innego niż prowadzący sprawę (referent, sprawozdawca), np. przez przewodniczącego wydziału, w tok sprawy poprzez podejmowanie decyzji, kiedy sprawa będzie rozpoznawana, a w istocie pośrednio i w sposób jej rozpoznawania, albowiem z wyznaczeniem terminu z reguły wiąże się wydanie zarządzeń przygotowujących posiedzenie czy rozprawę w rodzaju zażądania dokumentów czy wezwania świadków lub biegłych. Tego rodzaju kompetencja zaburza również proces rozpoznawania sprawy i rozmywa odpowiedzialność, jaka się z nim wiąże, albowiem nie wiadomo właściwie, kto za nią odpowiada, skoro różni sędziowie podejmują w nich decyzje. Ten fragemnt projektu odbiera sędziom możliwość samodzielnego wykonywania swoich obowiązków, a przewodniczących z kolei obciąża zbędnymi obowiązkami.
Tym samym należy kompetencję przewodniczącego wydziału z punktu 5 przenieść do kompetencji przewodniczącego posiedzenia zebranych w § 52 Projektu, a odnośnie punktu 4 kompetencję do układania planów sesji ograniczyć jedynie do sesji, w których sąd orzeka w składzie kolegialnym. We wszystkich sprawach, w których sąd orzeka w składzie jednoosobowym, jest to zbędne albowiem to wyłącznie sędzia powinien decydować, kiedy i którą sprawę rozpozna – oczywiście z uwzględnieniem warunków lokalowych danego sądu, w tym dostępności sal rozpraw.
Kompetencja z pkt 6 jest wysoce wątpliwa, albowiem stanowi kolejny przejaw ingerowania przez innego sędziego niż ten, który sprawę ma rozpoznawać, w czynności podczas niej podejmowane. Pozostawiając nawet na boku kwestię celowości organizowania tego rodzaju spotkań należy stwierdzić, że nawet gdyby uznać, iż w pewnym wypadkach warto je zorganizować, decyzję w tym przedmiocie powinien zawsze podejmować sędzia referent – nie przewodniczący wydziału. Na chwilę obecną Stowarzyszenie wnosi o usunięcie tego przepisu, ewentualnie o przeniesienie jego treści normatywnej ograniczonej do decyzji o zorganizowaniu spotkania informacyjnego do § 52, w którym wskazane są kompetencje przewodniczącego posiedzenia.
§ 47 ust. 3:
Sprzeciw Stowarzyszenia budzi obciążenie przewodniczącego wydziału obowiązkami tamże wskazanymi w stosunku do systemów informatycznych. Obligowanie jego właśnie do zgłaszania usterek technicznych, dbałość o konfigurację systemów i zabezpieczenie danych przekracza zakres zadań, jakie można stawiać przed sędzią nadzorującym administracyjnie pracę wydziału. Sędzia nie jest informatykiem, odpowiednie służby ma każdy sąd, przy tym podlegają one dyrektorowi sądu, a nie prezesowi czy przewodniczącemu. Niedopuszczalne jest nakładanie na przewodniczącego obowiązków, których nie jest w stanie sprawować z braku możliwości choćby wydawania poleceń odpowiednim pracownikom sądu. Obowiązki tamże zapisane mogą być powierzone chociażby kierownikowi sekretariatu wydziału jako osobie pozostającej w odpowiedniej strukturze i układzie kompetencyjnym do dyrektora sądu i służby informatycznej, a jednocześnie odpowiedzialnej za techniczną, a nie merytoryczną koordynację funkcjonowania wydziału.
Projektowany przepis dotyczy wysoce kontrowersyjnej idei wprowadzenia dyżurów, którą Stowarzyszenie konsekwentnie opiniuje negatywnie. Zasadą jest, że za prowadzenie wydziału odpowiadają sędziowie funkcyjni, którzy z tego tytułu mają zmniejszony zakres zwykłych czynności i pobierają dodatek. Co do czynności podejmowanych w referatach innych sędziów, to wysoce wątpliwe jest, by regularnie miał tu miejsce taki stopień pilności, aby kwestie te nie mogły być przedłożone właściwemu sędziemu np. w dniu następnym lub po wokandzie, zgodnie z podziałem czynności. W przypadkach faktycznie pilnych i w sytuacji absencji obowiązkiem przewodniczącego jest zapewnienie wykonania takiej czynności. Gdy w taki sposób zorganizowana jest praca wydziału, możliwe jest zabezpieczenie równomiernego obciążania sędziów dodatkowymi czynnościami, a nie losowego, poprzez dyżur. Przepis nakłada na wszystkich sędziów obowiązki przewodniczącego wydziału, co nie jest ani logiczne, ani efektywne, ani sprawiedliwe i tym samym nie znajduje uzasadnienia.
Uwzględnić należy także fakt, że co do zasady strona w sądzie powinna spotykać się z sędzią na sali rozpraw. W związku z faktem, że niekiedy złożenie skargi wymaga osobistej rozmowy z sędzią funkcyjnym (a nie dyżurnym!), powinna być tu wprowadzona zasada wyznaczania w razie potrzeby godzin przyjęć interesantów. Na ogół poza szczególnymi rodzajami spraw, nie ma innych czynności wymagających dyżuru. Poza tym dla podejmowania czynności newralgicznych przewidziane są dyżury w poszczególnych pionach (o czym dalej). Inne czynności można wykonywać zgodnie z ich tokiem.
Zupełnym zaś nieporozumieniem jest ostatnie zdanie ust. 1 oraz cały ust. 2 projektowanego przepisu, w którym różnicuje się obowiązki asesora sądowego w zakresie pełnienia dyżurów przewidując, iż może on nie być uwzględniany w grafiku dyżurów oraz nie może być jedynym dyżurującym. Zważyć należy, że asesor sądowy w modelu, który ma obowiązywać od nowego roku, ma prawie wszystkie uprawnienia i obowiązki sędziego, a zakres wyłączeń jest minimalny. Ów zakres wyłączeń jednocześnie w żaden sposób nie wiąże się z owymi pilnymi czynnościami, które w świetle uzasadnienia projeku winny uzasadniać wprowadzenie obowiązku pełnienia przez sędziów dyżurów. Tym samym wprowadzenie owego ograniczenia jak w projektowanym ustępie drugim, nawet gdyby bezpodstawnie w ocenie Stowarzyszenia obstawano przy idei dyżurów, nie ma jakiejkolwiek racji bytu.
Przewiduje nieefektywne zarządzanie pracą, usztywniając decyzję przewodniczącego, w tym bez gwaranacji równości obciążeń. W sądach bywają stowowane od dawna dobre praktyki, w rodzaju rozdzielania sesji solidarnie na większą liczbę sędziów w wydziale, gdy istnieje taka potrzeba i możliwość. W tym celu przewodniczący wydziału prowadzą wykaz ze przydzielonymi ponadnormatywnie (poza podziałem czynności) sprawami.
§ 59 ust. 4:
Wydaje się, że jak najbardziej uzasadniony obowiązek przewidziany w tym przepisie odnosi się do zawartości strony internetowej sądu, a nie wokandy, której poświęcone są pozostałe jednostki redakcyjne § 59 oraz cały rozdział. Tym samym regulacja ta winna znaleźć się w § 11.
§§ 69 i 70:
Stowarzyszenie stoi na stanowisku, że kwestie te objęte są w sposób kompletny przepisami obydwu procedur sądowych, a tym samym nie tylko zbędne ale wręcz niedopuszczalne jest powtarzanie regulacji ustawowej (nawet jeżeli zmienionymi słowy) w Regulaminie i nie ma to nic wspólnego z określeniem porządku czynności sądowych i urzędowania sądów.
§ 77 ust. 4:
Postulować należy wprowadzenie możliwości (np. przez dodanie słów: „o ile przewodniczący nie zarządzi inaczej”) zarządzenia przez przewodniczącego posiedzenia zmiany miejsca protokolanta (strony stołu) w tych sytuacjach, gdy układ sali lub inne okoliczności (np. stwierdzone częstokroć w praktyce u niektórych sędziów dolegliwości kręgosłupa związane z pracą w takich warunkach, gdy cały czas z konieczności obracają się w lewą stronę) tego wymagają.
Zasady zarządzania przerw w rozprawie regulują ustawy (k.p.k., k.p.c), nie przewidując jakiejkolwiek delegacji upoważniającej ministra do wprowadzania dodatkowych regulacji w tym zakresie – np. w Regulaminie.
§ 105 ust. 2 in fine:
W ocenie Stowarzyszenia zbędne jest dodatkowe zawiadamianie o wyniesieniu akt poza siedzibę sądu, kierownika sekretariatu. Kierownik nie jest przełożonym sędziego. Sędzia, który ma akta w swej dyspozycji (np. w gabinecie), i tak ponosi odpowiedzialność służbową za ich bezpieczeństwo. Poza tym czas pracy sędziego jest inny niż kierownika sekretariatu, co oznacza, że częstokroć wynosi od akta poza siedzibę sądu znacznie po godzinach urzędowania tego sądu. Wówczas wykonanie obowiązku informacyjnego albo zakładałoby zakłócenie kierownikowi wypoczynku, albo wykonywnie go post factum – obydwa te rozwiązania nie wydają się właściwe.
Należy zdecydowanie zanegować postulowane rozwiązanie, albowiem ingeruje ono w materię orzeczniczą, która to ingerencja nie może mieć miejsca. Rolą sądu jest ocenić, czy zastrzeżenia do opinii biegłego wywołują potrzebę uzupełnienia opinii, a poza tym znaczenie ma także, czy strony wnioskowały o uzupełnienie. Niezrozumiałe jest także, dlaczego i jak miałoby nastąpić niezwłocznie uzupełnienie opinii. Naturalną drogą procedowania jest doręczenie opinii i podejmowania dalszych czynności po upływie czasu zakreślonego stronom na przedstawienie stanowiska.
§ 196 – 197:
Stowarzyszenie stanowczo sprzeciwia się tym przepisom w zakresie w jakim nie uwzględniają fizycznej możliwości wykonania nałożonych nimi obowiązków. Choćby pobieżna wiedza nt. siatki sądowniczej i obsady sądów, wymagana w Ministerstwie Sprawiedliwości, wystarczy by stwierdzić, iż znaczną część sądów rodzinnych w Polsce stanowią jednostki małe, w których orzeka jeden lub dwóch sędziów. W wypadku takich jednostek fizycznie niemożliwe jest wypełnienie dyspozycji krytykowanych przepisów, regulujących dyżur sędziego rodzinnego, albowiem taki sędzia również ma prawo do wypoczynku i to nie tylko w postaci urlopu wypoczynkowego, ale i dobowego wypoczynku. Obowiązek dyspozycyjności przez 24 godziny na dobę z włączonym telefonem komórkowym wprost się temu prawu sprzeciwia. Sędzia rodzinny ma prawo również do niedyspozycji zdrowotnej, uczestnictwa w szkoleniach wyjazdowych (w tym zagranicznych) itp. itd. Nakaz pracy bez przerwy (albowiem tak należy również traktować pozostawanie w dyspozycji pracodawcy) w sposób rażący narusza wszelkie zasady przyjęte w świecie cywilizowanym. Także w ośrodkach wielkomiejskich sędziów rodzinnych jest zbyt mało w stosunku do potrzeb i ich uprawnienia również (choć może nie w stopniu tak rażącym) obowiązek wynikający z kwestionowanych przepisów ewidentnie narusza.
§ 276 ust. 2:
Nie jest prawidłowe nakładanie w drodze rozporządzenia, z naruszeniem zakresu upoważnienia ustawowego, na prezesa sądu dodatkowych obowiązków o charakterze jakby „zastępczym” tj. tego rodzaju, że gdy obowiązek obciąża inny organ, a organ ten obowiązku owego nie wykona, to zastępczo ma go wykonać za ów organ prezes sądu. Dla przykładu wskazać można art. 127 § 2 k.k.s., zgodnie z którym jeżeli na podstawie danych zebranych w toku postępowania zostanie ustalony podmiot spełniający warunki do zgłoszenia interwencji, należy go niezwłocznie zawiadomić o przysługującym uprawnieniu. Takie okoliczności ujawniają się już na etapie postepowania przygotowawczego i dlatego stosowne zawiadomienie powinien wystosować finansowy organ postępowania przygotowawczego – ale tu obowiązek nakłada na prezesa sądu ustawa. Jeśli wiec opiniowany przepis nakłada szerszy, niż wyżej wskazany, obowiązek na prezesa sądu, to w ten sposób prezes staje się organem powołanym do naprawiania ewentualnych uchybień innych organów, a dla nich jest to sygnał, że na takie uchybienia mają przyzwolenie w Regulaminie i nie muszą ich usuwać.
§ 267:
Przepis ten prowadzi do podobnej do wyżej opisanej sytuacji. Obowiązek zawiadamiania właściwych organów jest przewidziany w ustawie (art. 21 k.p.k.) Zawiadamianie o wszczęciu postępowania przeciwko osobie dotyczy postępowania przygotowawczego, a zatem spoczywa na prokuratorze. Nie można zatem w Regulaminie nakładać tego obowiązku na sąd I instancji, który znowu sprowadzony został do roli organu mającego obowiązek poprawiać ewentualne uchybienia prokuratora w tym zakresie, albowiem wówczas prokurator – wbrew ustawie – zostanie faktycznie zwolniony z wypełniania tych obowiązków, skoro jakakolwiek sankcja za to uchybienie będzie zakazana, a wręcz przeciwnie: za źle pracującego prokuratora pracował będzie sąd I instancji.
§ 300 ust. 1:
Przepis ten po raz kolejny powtarza regulację ustawową tj. w tym wypadku art. 262 § 1 pkt 3 k.p.k. co samo w sobie jest niedopuszczalne. Nadto trudno wskazać jakie to „właściwe organy i instytucje” powołane są do zabezpieczenia mieszkania i mienia podejrzanego. Skoro nie wyjaśnia się tego, należy regulację usunąć.
§ 371:
Stowarzyszenie stwierdza, że w zakresie przepisów dotyczących przekazywania informacji o nieuiszczonych należnościach pieniężnych do biur informacji gospodarczej możliwości poprawienia ewidentnych błędów legislacyjnych popełnionych na poziomie ustawowym nie istnieją. Celowe jest jednak, do czasu ewentualnej nowelizacji stosownych ustaw, dopisanie do katalogu osób wykonujących owe obowiązki referendarzy sądowych, albowiem ustawa nie definiuje, kto w imieniu sądu obowiązki w tym zakresie ma podejmować. Zważywszy na to, że uprawnienia referendarzy sądowych w postępowaniu wykonawczym zostały znacząco poszerzone, niecelowe jest, by czynności o naturze technicznej w rodzaju zawiadomienia o nieuiszczeniu należności pieniężnej angażowało sędziego lub asesora sądowego. Ci winni skupić się na istocie pełnionej służby, tj. na wymierzaniu sprawiedliwości. W sferze organizacyjnej zaś postuluje się niezwłoczne stworzenie, z wykorzystaniem systemów teleinformatycznych, narzędzi pozwalających na automatyczne (w momencie podjęcia stosownej decyzji) informowanie wszystkich biur informacji gospodarczej o nieuiszczeniu należności lub też o zdarzeniu skutkującym koniecznością aktualizacji lub usunięcia informacji gospodarcze. Rola referendarza lub ewentualnie sędziego albo asesora (i to tylko wówczas, gdyby referendarza w wydziale nie było) sprowadzałaby się jedynie do zaznaczenia odpowiedniej opcji w systemie, co znacznie ograniczyłoby obciążenia związane z wejściem w życie tych przepisów.
§ 397 ust. 6:
Brak jest tu jakiegokolwiek uzasadnienia aksjologicznego, nie mówiąc już o tym, że przepis nie określa, na czym ma polegać „uroczysta forma” wręczenia postanowienia. Skazany ułaskawiony jest taka samą stroną postępowania jak wiele innych osób, a ułaskawienie nie jest nagrodą państwową za zasługi. Wielu obywateli, w tym przede wszystkim ci, którzy nie naruszają porządku prawnego, nie uzyskuje przywileju, aby odebrać orzeczenie w jakichś szczególnych warunkach. Co więcej, wskutek krytykowanych już przez „Iustitię” zmian w sposobie doręczania przesyłek sądowych, obywatel ma możliwość odbierania orzeczeń w tak „uroczystych” miejscach, jak sklepy rybne, mięsne czy monopolowe lub kioski z prasą, czasem pod gołym niebem niezależnie od warunków atmosferycznych. Proponowany przepis jest nie na miejscu i nie brzmi poważnie.
Ponadto, jak już na wstępie zapowiedziano, Stowarzyszenie postuluje przywrócenie niektórych przepisów zawartych w projekcie aktualnie obowiązującego Regulaminu (wersja z 30 marca 2015 r.) tj.
§§ 43, 44, 46 i 48:
Zdecydowanie należy poprzeć wcześniej prezentowaną ideę określenia zasad przydziału spraw. Sędziowie zrzeszeni w Stowarzyszeniu od dawna postulowali potrzebę uregulowania tego problemu. Projekt pierwotny aktualnie obowiązującego Regulaminu w sposób właściwy odpowiadał na te postulaty. Podkreślić należy, że niezbędne jest określenie minimalnego poziomu przydzielanych spraw dla osób pełniących funkcje w sądach. Osoby takie, w związku ze zwiększonym zakresem obowiązków otrzymują dodatki funkcyjne, a samo ustalenie mniejszego przydziału spraw w stosunku do sędziów nie pełniących funkcji już jest poważnym odciążeniem wobec zwiększonych obowiązków o charakterze administracyjnym, za który pełnienie z drugiej strony uzyskuje się prawo do stosownego dodatku.
Tym istotniejsze jest zatem ustalenie minimalnego poziomu obciążeń i nadzorowanie przestrzegania tak ustalonych zasad. Znormalizowanie zasad w tym zakresie pozwoli lepiej ocenić sytuację poszczególnych sądów w szczególności w zakresie zapotrzebowanie na etaty orzecznicze, a jednocześnie pozwoli ograniczyć niepożądane sytuacje, w których tworzy się dodatkowe stanowiska funkcyjne z myślą o konkretnych osobach. Jest bowiem tajemnicą poliszynela, że w szczególności w dużych sądach okręgowych często byli prezesi sądów po zakończeniu kadencji przechodzą na nowo tworzone stanowiska np. wizytatorów, co odbierane jest jako zapewnianie im funkcji dobrze wynagradzanej, a związanej z mniejszym, a częstokroć minimalnym obciążeniem pracą.
Przepis ten w projekcie słusznie przewidywał wprowadzenie czytelnych rozwiązań dla określenia podziału czynności z uwzględnieniem specjalizacji sędziowskich. Obecnie o przydziale sprawy z uwzględnieniem specjalizacji decyduje przewodniczący wydziału bez określonych kryteriów. W ekstremalnych sytuacjach specjalizacja oznaczać może przydzielanie niektórym sędziom specjalistom stale określonych spraw, czasem trudniejszych. Sama idea specjalizacji ma sens, a jej wprowadzenie musiałoby nastąpić po spełnieniu określonych warunków – w tym za zgodą wszystkich sędziów wydziału. Projektowany przepis te założenia spełniał.
Tę propozycję również uznać należy za celową. Oczywiste jest, że obecna zasada przydzielania spraw w równych ilościach nie uwzględnia wielu faktów. Niektórzy sędziowie mają dłuższe urlopy wypoczynkowe z racji stażu, ale jeśli w zamian za dłuższy urlop wypoczynkowy mają po powrocie „odrabiać” taką samą ilość spraw i sędzia, który ma 38 dni urlopu rocznie, musi załatwić tyle samo spraw co sędzia, który ma urlopu 26 dni rocznie, to zwiększony ustawą zakres wypoczynku staje się iluzoryczny. Nie wszyscy jednak korzystają z urlopu przez okresy powyżej 30 dni, wręcz przeciwnie - nie jest to częste, a nie może tak być, że dwaj sędziowie mający tyle samo urlopu są różnie traktowani w zależności od tego, jak urlop podzielą.
Natomiast w przypadku absencji chorobowej jednego z orzeczników, istotny jest fakt, że nieobecność z powodu choroby nie może oznaczać nakazu „odrobienia” tej nieobecności w przyszłości, zwłaszcza w sytuacji, gdy sędziom obniżono od 2014 r. wynagrodzenie za czas choroby. Dopóki otrzymywali oni za czas choroby 100 % wynagrodzenia, wymóg przydzielania spraw bez uwzględnienia krótkotrwałej nieobecności znajdował uzasadnienie. Obecnie sędzia chory nie może być za chorobę „karany” podwójnie: obniżeniem wynagrodzenia i nakazem odrobienia po powrocie powstałych wskutek choroby zaległości.
Inni sędziowie nie otrzymują zwiększonego wynagrodzenia za przejęcie dodatkowych spraw sędziego, który nie pełni czasowo czynności (nota bene przy obniżaniu wynagrodzenia za czas choroby do 80 % kłamliwie uzasadniano tę zmianę zamiarem zwiększenia wynagrodzeń osób, które chorego sędziego zastąpią), a będą oni w pewnym zakresie zobligowani podejmować czynności. W ten sposób obciążenie osób pracujących będzie zwiększone. Logiczne jest jednak, że jeżeli jeden sędzia jest zdolny do pracy przez cały czas, drugi jest do niej niezdolny z powodu choroby np. przez 10 % okresu rocznego, a trzeci przez 20 % tego okresu, to ich realna możliwość pracy pozostaje w proporcji 100 % - 90 % - 80 %, ilości spraw, jakie mogą załatwić przy jednakowym natężeniu pracy i zachowaniu jakości orzekania. Tak powinien wyglądać też przydział spraw. Inne założenie oznaczałoby zmuszanie chorych sędziów do pracy w okresie niezdolności do niej.
Tu również usiłowano wprowadzić słuszne rozwiązanie, zwłaszcza w aspekcie stosowanych w wielu sądach zarządzeń o obowiązku wyznaczania spraw na wokandę natychmiast po ich wpływie, a nie wtedy, gdy pojawi się możliwość ich wyznaczenia w taki sposób, w jaki planowane są posiedzenia w rozsądnym okresie czasie. Obecnie wymusza takie rozwiązanie także tzw. „system gliwicki” intensywnego nadzoru nad sędziami. Zaakcentowanie, że lepiej służy rozpoznawaniu spraw rytmiczność i rozpoznawanie ich bez nadmiernych odroczeń jest zdecydowanie dobrym krokiem. Wszelkie odgórne ustalenia w tym zakresie zawsze będą oceniane krytycznie jako oderwane od realiów konkretnego sądu. Planowanie czynności powinno pozostawać w gestii sędziego, z poszanowaniem kolejności wpływu spraw i ustalonej struktury wokand oraz możliwej liczby spraw, jakie można na nich rozpoznać. W pozostałym zakresie sprawy muszą poczekać, jeśli nie jest możliwe podjęcie w nich innych czynności, przygotowujących skierowania na rozprawę.
Z tych względów tego rodzaju regulację należy poprzeć, jeżeli rozumieć ją jako przyznanie oczywistego dla każdego praktyka wniosku, iż sprawy nowe powinny oczekiwać na wolne terminy, a nie blokować możliwość odroczenia na rozsądny termin już rozpoczętych spraw wcześniejszych. Bolączką w wielu sądach jest obecnie swoisty efekt kuli śniegowej, polegający na wyznaczaniu nowych spraw natychmiast według zasady „nadać każdej sprawie bieg”, na skutek czego wszystkie sprawy już prowadzone są odraczane na wielomiesięczne terminy, przez co sędzia wielokrotnie musi sobie przypominać, co działo się w odraczanych sprawach.
Biorąc pod uwagę powyższe oceny SSP „Iustitia” rekomenduje, by nie wprowadzać w życie projektu, o ile wyszczególnione wyżej przepisy nie zostaną zmienione tak, by usunąć wskazane wady.