Source: https://www.ipwsieci.pl/wpis,112,Wiarygodne_zawiadomienie__Anno_Domini_2015.html
Timestamp: 2020-01-20 06:09:02+00:00
Document Index: 117572502

Matched Legal Cases: ['art. 14', 'art. 14', 'Art. 15', 'art. 14', 'art. 15', 'art. 14', 'art. 15', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 15', 'art. 15']

IP w sieci, czyli nowe technologie i Internet okiem prawnika > Wiarygodne zawiadomienie Anno Domini 2015
Wiarygodna wiadomość to informacja kierowana do serwisu hostingowego (czyli serwisu przechowującego i udostępniającego treści osób trzecich) o treściach naruszających prawo umieszczonych przez jego użytkowników. W przypadku niezwłocznej reakcji na taką wiadomość poprzez np. usunięcie wpisu na forum dyskusyjnym serwis hostingowy zwalnia się od ewentualnej odpowiedzialności za jej udostępnienie na swoich serwerach.
Regulacja prawna w tym zakresie nie jest obszerna (zawarta jest w dwóch przepisach ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną – art. 14 i 15). Zgodnie z art. 14 serwis powinien reagować na otrzymane urzędowe zawiadomienia oraz uzyskane wiarygodne wiadomości o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności poprzez niezwłoczne uniemożliwienie do nich dostępu. Art. 15 jest istotnym uzupełnieniem art. 14. Wynika z niego, że serwis nie jest obowiązany do sprawdzania przekazywanych, przechowywanych lub udostępnianych przez niego danych, co wynika z art. 15 ustawy.
Gdy zestawimy ze sobą treść przepisów art. 14 i 15 wspomnianej ustawy, nie powinno ulegać wątpliwości, że skoro serwis nie ma obowiązku monitorowania treści umieszczanych przez internautów, tym samym przesłane urzędowe zawiadomienie lub wiarygodna wiadomość powinny wskazywać konkretne treści, które naruszają prawo. Gdyby przyjąć bowiem, że takie wiarygodne wiadomości mogą mieć charakter ogólny, nie precyzujący dokładnie, które treści naruszają prawo, a serwis powinien na nie zareagować poprzez rozpoczęcie poszukiwań takich treści w celu uniemożliwienia do ich dostępu, pod znakiem zapytania stanęłaby zasadność normy wynikającej z art. 15 ustawy. Serwis powinien dokonać weryfikacji otrzymanego zawiadomienia, ale tylko w zakresie wskazanych w nim konkretnych danych, a nie w zakresie całości treści użytkowników. W innym razie rozpocząłby on de facto sprawdzanie udostępnianych treści użytkowników, do czego nie powinien być zobowiązywany zgodnie z wyraźnym brzmieniem przepisu.
Co więcej, precyzyjne wskazanie treści, które naruszają prawo, zazwyczaj nie jest związane z jakimikolwiek utrudnieniami dla zgłaszającego. Serwisy zbudowane w oparciu o model hostingowy zwykle dbają o możliwość precyzyjnego wskazania linku do dowolnej treści umieszczonej przez użytkownika, tak aby łatwo ją było wskazać i zgłosić jako bezprawną (np. poprzez specjalny przycisk – zgłaszam do moderacji – równoznaczny z zawiadomieniem, że dana treść narusza prawo).
Mimo tych udogodnień, zgłaszający wiarygodne zawiadomienia często wolą iść na skróty – i zamiast precyzyjnie wskazać treści naruszające prawo wskazują ogólnie cały serwis albo jego część, żądając od serwisu usunięcia wszelkich treści naruszających ich prawa. Spełnienie takiego żądania wymagałoby każdorazowo sprawdzenia znacznej liczby danych pod kątem ich zgodności z prawem, co zresztą nie zawsze jest łatwym zadaniem, gdyż ma często charakter ocenny (np. w przypadku naruszeń dóbr osobistych czy praw autorskich).
Taka sytuacja miała miejsce w sprawie, w ramach której zapadł wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 23 kwietnia 2015 r. (sygn. akt I ACa 161/15). Sprawa dotyczyła naruszeń dóbr osobistych zarówno w ramach artykułu opublikowanego przez serwis internetowy, jak i w ramach komentarzy użytkowników pod tym artykułem. Zgodnie z opisem stanu faktycznego zawartym w wyroku, zawiadomienie serwisu o treściach naruszających prawo dotyczyło wszystkich komentarzy pod opublikowanym artykułem, mimo że tylko niektóre (co potwierdził potem sąd) miały charakter obraźliwy. Co istotne, roszczenia zgłaszającego dotyczyły zarówno komentarzy jak i samego artykułu, pod którym się pojawiły (pochodzącego od serwisu, a zatem nie podlegającego przepisom art. 14 i 15 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną). Serwis nie uniemożliwił dostępu zarówno do artykułu jak i komentarzy.
W uzasadnieniu tego wyroku przywołane zostało stanowisko Sądu Okręgowego, od którego wyroku rozpatrywana była apelacja, który uznał, że w zakresie odpowiedzialności za komentarze ogólne zawiadomienie o bezprawności wszystkich komentarzy, spełniało przesłanki „wiarygodnej wiadomości”. Zdaniem sądu bowiem „informacja przekazana przez powódkę dostatecznie konkretyzowała dane, które miały charakter bezprawny. Z zawodowego charakteru działalności powódki należy wywodzić, iż minimum staranności przy wykonywaniu obowiązków wynikających z ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną było zweryfikowanie, czy komentarze zamieszczone pod artykułem nie naruszają dóbr osobistych powódki, a zatem nie spełniał znamion bezprawności. Konieczność przeanalizowania kilkudziesięciu, czy nawet kilkuset wpisów, w sytuacji, w której naruszenie dóbr osobistych powódki nie dotyczyło pojedynczego komentarza, nie może zostać uznane za wymóg zbyt daleko idący czy nazbyt obciążający stronę pozwaną.”
Niewątpliwie wyżej zacytowana opinia będzie często przewijała się w dyskusjach na temat sposobu rozumienia „wiarygodnej wiadomości” na tle art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Warto zatem zastanowić się, czy ma ona charakter uniwersalny, zwłaszcza, że została wydana w konkretnym stanie faktycznym, łączącym ze sobą usługi hostingowe korzystające z reżimu prawnego art. 14 i 15 ustawy (w zakresie komentarzy) oraz usługi niekorzystające z wynikających z tego reżimu przywilejów (w zakresie komentowanego artykułu, który był treścią własną serwisu), na co zresztą zwraca uwagę Sąd Apelacyjny wskazując, że powód błędnie potraktował w apelacji artykuł z wpisami pod nim jako jedno dzieło.
Po pierwsze warto zwrócić uwagę, że choć zawiadomienie nie wskazywało konkretnych komentarzy jako bezprawnych, to jednak obejmowało „wszystkie” komentarze pod konkretnym artykułem, a zatem podjęta została próba pewnego ukonkretnienia „wiarygodnej wiadomości”. Nie można zatem wyciągać wniosku, że można składać „wiarygodne wiadomości”, które nie są w żaden sposób wyspecyfikowane (np. „wzywam do usunięcia wszystkich treści z serwisu, które naruszają moje prawa”).
Po drugie Sąd Okręgowy przyjął, że elementem staranności zawodowej przy świadczeniu usług drogą elektroniczną jest obowiązek weryfikacji otrzymanego zawiadomienia. Z twierdzeniem tym należy się zgodzić, ale tylko z zastrzeżeniem, że weryfikacja powinna mieć charakter formalny i ograniczony do sprawdzenia, czy zawiadomienie dotyczy konkretnych, identyfikowalnych treści i czy zawiera zarzut naruszenia prawa.
Nie można jednak zgodzić się z twierdzeniem, że przeanalizowanie „kilkudziesięciu, czy nawet kilkuset” wpisów także mieści się w ramach takiego obowiązku. Co prawda sąd wskazuje, że zakres takiego obowiązku uzasadniony jest zakresem naruszeń (tym, że było wiele komentarzy naruszających dobra osobiste), niemniej prowadzi to do ominięcia zastosowania normy przepisu art. 15 wyraźnie zakazującego zobowiązywania do sprawdzania treści użytkowników. Łatwo sobie wyobrazić, że w ten sposób zgłaszający mógłby zmusić serwis do faktycznego sprawdzenia wszystkich treści użytkowników, dokonując wielu zgłoszeń obejmujących wszystkie komentarze pod wskazanymi artykułami.
Ponadto moim zdaniem, zakres należytej staranności usługodawcy w zakresie poszukiwania nieprecyzyjnie wskazanych treści bezprawnych powinien być ustalany przede wszystkim z uwzględnieniem specyfiki tej działalności, a także sposobu działania konkretnego serwisu. Specyfika ta obejmuje zarówno elementy wspólne dla wszystkich usługodawców – hosting provider’ów – takie, jak faktyczny zakaz monitorowania treści użytkowników (pod rygorem ponoszenia za nie bezpośredniej odpowiedzialności), jak i specyficzne dla konkretnego rodzaju usług – inne dla administratora forum dyskusyjnego, inne dla serwisu świadczącego usługi hostingu plików wideo, a jeszcze inne dla serwisu aukcyjnego. Uwzględniony powinien być także sposób działania serwisu oraz istniejące narzędzia do zgłaszania naruszeń prawa. Jeśli usługodawca udostępnił łatwe w użyciu narzędzia do zgłaszania naruszeń, to powinno mieć to także odzwierciedlenie w wymaganym od niego poziomie staranności. Jeśli takich narzędzi nie ma, a dodatkowo zgłaszającym trudno jednoznacznie wskazać np. komentarze na forum (gdyż nie są oznaczone datą i godziną, nie ma do nich linka etc.), to tym samym można oczekiwać od serwisu, że będzie dokonywał dodatkowych czynności w celu weryfikacji zgłoszenia, co nie oznacza jednak, że może być ono dowolne. Jeśli takie narzędzia są udostępnione, a zgłaszający z nich nie korzysta, według mnie zgłoszenie o ogólnym charakterze (np. wszystkie komentarze pod danym artykułem) powinno być potraktowane jako niewiarygodne.
Co więcej, nie powinno się zakresem należytej staranności usługodawcy hostingowego obejmować obowiązku badania tego, czy dane treści naruszają prawo. W zdecydowanej większości przypadków usługodawca nie będzie w stanie jednoznacznie określić, czy dane treści mają charakter bezprawny, co w szczególności dotyczy naruszeń dóbr osobistych. Dobrym przykładem jest omawiana sprawa, w której sądy oddaliły zarzut naruszenia dóbr osobistych przez artykuł opublikowany w serwisie, mimo, iż tego właśnie dotyczyło główne żądanie powoda. Usługodawca może oczywiście dokonać oceny zgłaszanych treści użytkowników i odmówić uniemożliwienia do nich dostępu w razie uznania, że nie naruszają one prawa, ale wówczas musi on liczyć się z ryzykiem odpowiedzialności w razie odmiennej oceny przez sąd. Jest to zatem prawo usługodawcy, natomiast nie jest to jego obowiązek. Wpisywanie takiego obowiązku w zakres „minimalnej staranności” stanowi rozszerzenie zakresu odpowiedzialności usługodawcy i jest wprost sprzeczne z przepisem art. 15 ustawy zakazującym zobowiązywania usługodawcy do sprawdzania danych.
Z powyższych powodów uważam, że teza przywołana w uzasadnieniu omawianego wyroku Sądu Apelacyjnego nie jest trafna, a ponadto winna być rozpatrywana wyłącznie w konkretnym kontekście sprawy, która dotyczyła naruszenia dóbr osobistych.
Na koniec warto dodać, że kwestiami dotyczącymi odpowiedzialności serwisu za treści komentarzy zajmował już kilkakrotnie Sąd Najwyższy, każdorazowo opowiadając się za ścisłym rozumieniem przepisów o wyłączeniu odpowiedzialności, a przeciwko nakładaniu na serwisy internetowe jakichkolwiek dalej idących obowiązków.
I tak w wyroku z dnia 8 lipca 2011 r. (IV CSK 665/10) Sąd Najwyższy opowiedział się przeciwko możliwości nakładania na usługodawcę ogólnego obowiązku zapewnienia możliwości zidentyfikowania usługobiorcy dokonującego wpisów na portalu, a w wyroku z dnia 14 stycznia 2015 r. (II CSK 747/13) odniósł się negatywnie do poglądu o możliwości dochodzenia od usługodawców roszczeń mających na celu usunięcie spornych treści lub zablokowanie dostępu do nich, uzasadniając to technicznym charakterem przetwarzania danych pochodzących od osób trzecich oraz ich liczbą, powodującą, że usługodawcy nie mają realnej możliwości systematycznej weryfikacji udostępnianych danych.
Moim zdaniem omawiany w wyroku krakowskiego Sądu Apelacyjnego pogląd nie zasługuje na to, by przypisywać mu walor kształtowania nowej wykładni przepisów regulujących odpowiedzialność usługodawców świadczących usługi drogą elektroniczną.
Walczak: Nareszcie coś o prawie w kontekście nowych technologii. Takiego bloga trzeba było!
Odpowiadasz na komentarz użytkownika Walczak z dnia 2015-08-11
Technelogic: Bardzo dziękuję za poruszenie tematu! Zastanawiałem się nad tym przez dosyć długi czas i doszedłem do podobnych wniosków. Skoro nie 'uregulowanych norm' to można wszystko.. a cierpi jak zawsze szary człowiek.
Odpowiadasz na komentarz użytkownika Technelogic z dnia 2015-09-07