Source: https://www.rpo.gov.pl/raport_1/1016
Timestamp: 2020-06-05 03:03:26+00:00
Document Index: 113685671

Matched Legal Cases: ['art. 68', 'art. 32', 'K 37/06 ', 'art. 4', 'art. 4', 'art. 4', 'art. 92']

Liczba całkowita wyników: 34
Zasada decentralizacji wyraża ideę, by władza była jak najbliżej obywatela. Jej najważniejszym aspektem jest decentralizacja poprzez samorząd lokalny.
Zasada ta określa, że zasadniczy podział terytorialny państwa, powinien uwzględniać więzi społeczne, gospodarcze lub kulturowe istniejące między obywatelami i mieszkańcami Polski. Dodatkowo zapewnia on jednostkom samorządu terytorialnego możliwość wykonywania zadań publicznych.
np.: 06/2020
Jak organizować wiejskie zebrania w sołectwach. RPO do MSWiA
Odmrażając gospodarkę warto pomyśleć o tym, jak ma funkcjonować wiejska wspólnota, nie tylko sklepy i przedsiębiorstwa
RPO zwraca uwagę na problem Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji, które odpowiada za sprawy samorządowe
Na podstawie specustawy „kowidowej” z 2 marca rząd wskazał w rozporządzeniu z 16 maja (Dz. U. poz. 878), że kolegialne organy samorządowe mogą obradować i przyjmować postanowienia zdalnie. Wiele sołectw nie ma jednak narzędzi do tego. Nie mogą więc działać.
W ocenie Rzecznika wdrażane obecnie odmrażanie gospodarki powinno uzasadniać również zmniejszenie restrykcji dotyczących organizacji imprez, spotkań i zebrań. Całkowity i bezterminowy zakaz ich organizacji w istotny sposób może bowiem ograniczać skuteczne funkcjonowanie społeczeństwa obywatelskiego.
VII.600.14.2020
Jak mają sobie radzić samorządy, jeśli bank, w którym trzymały pieniądze, popada w tarapaty?
Podkarpacki Bank Spółdzielczy z siedzibą w Sanoku znalazł się w kłopotach z uwagi na złe zarządzanie (nietrafione kredyty).
34 podkarpackie samorządy, które prowadziły w tym banku swoje rachunki (obowiązkowo muszą prowadzić rachunki w lokalnych bankach), nie miały pieniędzy na realizację ustawowych zadań.
Bankowy Fundusz Gwarancyjny podjął bowiem decyzję o restrukturyzacji która pozbawiła ich 43% środków finansowych zgromadzonych w tym banku
Samorządy wystąpiły więc z apelem do Premiera o pomoc, a RPO otrzymał to pismo w kopii.
V.7224.16.2020
Gminy górnicze - seminarium BRPO w Katowicach
Od dłuższego czasu pomiędzy gminami górniczymi i przedsiębiorstwami górniczymi toczą się postępowania sądowe o opodatkowanie wyrobisk górniczych. Wobec wątpliwości odnoszących się do wykładni przepisów prawa podatkowego, gminy górnicze związane dyscypliną finansów publicznych pobierały podatek od nieruchomości od wyrobisk górniczych. Wyrokiem z dnia 13 września 2011 r. (sygn. akt P 33/09) Trybunał Konstytucyjny uznał, że podatek od nieruchomości nie należy się od wyrobisk, ale może dotyczyć obiektów i urządzeń zlokalizowanych w tych wyrobiskach. W związku z tym orzeczeniem doszło do zmiany praktyk organów podatkowych z zakresie opodatkowania wyrobisk górniczych, co w konsekwencji przyczyniło się do zakwestionowania wysokości obciążeń podatkowych z tytułu podatku od nieruchomości, dotychczas płaconego przez przedsiębiorstwa górnicze. W związku z tym, gminy zostały zobowiązane do oddania całości wpłaconych kwot, nawet z tymi, które prawnie się nadal gminom należą.
Te zawiłości prawne spowodowały konkretne skutki dla obywateli gmin górniczych. Utrata dochodu na mieszkańca powoduje, że ludność nie ma nowych przestrzeni miejskich, dróg, chodników, a to świadczy o zubożeniu gmin i poszczególnych mieszkańców. Jak podkreśla Stowarzyszenie Gmin Górniczych w Polsce, cała ta sytuacja przekłada się pośrednio na mieszkańców gmin górniczych, które ze względu na zdegradowaną infrastrukturę i powierzchnię znajdują się w gorszej sytuacji w ubieganiu się o ściągnięcie inwestorów na swój teren. Konsekwencje wynikające z eksploatacji złóż podziemnych zasobów węgla odczuwają nie tylko budżety poszczególnych gmin, ale przede wszystkim ludność zamieszkująca te tereny. Degradacja środowiska towarzysząca wydobyciu kopalin przekłada się na zdrowie, jak i warunki życia. Szkody górnicze plądrujące tereny gmin górniczym są najlepszym tego przykładem. Biorąc pod uwagę perspektywę unijną 2014-2020 mieszkańcy gmin wiele utracili. Brak środków na wkład własny do projektów unijnych uniemożliwia wykorzystanie środków zewnętrznych. A to one właśnie w znacznym stopniu pomagają wyrównywać różnice społeczne w gminach i miastach.
Problem ten stał się powodem do zorganizowania w dniu 12 grudnia, w Instytucie Nauk Prawnych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach seminarium Rzecznika Praw Obywatelskich zatytułowanego "Brak legalnej definicji budowli w wyrobiskach górniczych i konsekwencje podatkowo-finansowe dla gmin oraz ich wpływ na możliwości zaspokajania zbiorowych potrzeb lokalnej wspólnoty". Seminarium poprowadził pan dr hab. Adama Bodnar -Rzecznik Praw Obywatelskich. W seminarium wzięli udział przedstawiciele 31 gmin górniczych z całego kraju, w tym ze Stowarzyszenia Gmin Górniczych, Wyższego Urzędu Górniczego, Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Katowicach, Ministerstwa Finansów, Instytutu Nauk Prawnych Uniwersytetu Śląskiego.
Wydarzenie to wpisuje się w ciąg działań systemowych RPO, mających na celu stworzenie precyzyjnej definicji budowli na cele podatkowe. Co istotne, poruszona kwestia jest przykładem sprawy, w której negatywne skutki wadliwej legislacji pojawiają się, zarówno po stronie organów (np. gmin górniczych), ale także po stronie podatników (w tym także przedsiębiorstw górniczych oraz przedsiębiorców z innych branż, np. energetycznej, telekomunikacyjnej, energetycznej).
Sejm kończącej się kadencji nie będzie pracował nad specustawą górniczą
W Sejmie odwołano prace nad poselskim projektem specustawy górniczej, która ma ułatwić powstawanie kopalni węgla, a samorządy pozbawić na to wpływu
Wcześniej Rzecznik Praw Obywatelskich pisał do Marszałek Sejmu, że projekt zawiera zbyt dużo błędów, by go teraz pośpiesznie uchwalać; był on też krytykowany przez wiele środowisk
Projekt jako poselski nie był poddany konsultacjom i uzgodnieniom międzyresortowym, których celem jest wypatrzenie błędów i niezamierzonych negatywnych skutków przepisów
W poniedziałek 14 października wieczorem projektem miała się zająć sejmowa komisja ochrony środowiska. Krótko przed posiedzeniem do RPO - którego przedstawiciele wybierali się na obrady – dotarła informacja, że procedowanie nad projektem (druk sejmowy 3818) zostało odwołane. Punkt ten usunięto także z wtorkowego planu obrad plenarnych Sejmu kończącej się kadencji.
Według autorów projekt ma na celu usunięcie przeszkód prawnych w budowaniu kopalni węgla kamiennego lub brunatnego. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich chodzi tu nie tyle o usuwanie przeszkód, ile o danie ułatwień inwestorom, dla których zasadnicze znaczenie ma szybkość procedowania i niezwłoczne rozpoczęcie produkcji.
Projekt drastycznie ogranicza natomiast uprawnienia społeczności lokalnej do uczestniczenia w postępowaniu o wydanie decyzji o utworzeniu obszaru specjalnego przeznaczenia – stroną postępowania jest wyłącznie inwestor.
Samorząd nie będzie mógł decydować o tym, jak chce zagospodarować swój teren – nie będzie mógł rozważać różnych wariantów i zastanawiać się, co jest dla mieszkańców najlepsze. Wystarczy, że dane złoże znajdzie się w rządowym wykazie zasobów o „podstawowym znaczeniu dla gospodarki narodowej”, by koło domów i pod domami mogła wyrosnąć kopalnia. I to nawet wtedy, kiedy miejscowy plan zagospodarowania - na którego podstawie ludzie podejmowali decyzję o tym, gdzie chcą mieszkać - stanowi, że dany teren nie może być przeznaczony na wydobycie.
Poważne zastrzeżenie budzi też deklaracja projektodawców, że ich propozycja „nie jest sprzeczna z prawem Unii Europejskiej”. Tymczasem skutkiem ustawy będzie to, że strategiczna ocena oddziaływania na środowisko przeprowadzana w ramach procedury przyjmowania planu miejscowego stanie się iluzoryczna. A gospodarka przestrzenna stanowi element problematyki ochrony środowiska, który w Unii Europejskiej jest coraz ważniejszy.
Rzecznik zwracał uwagę, że swe poważne zastrzeżenia przedstawiłby wcześniej - gdyby projekt był konsultowany. Ale nie był. Niestety, wydaje się, że Sejm nie przeprowadził merytorycznej analizy problemu, bo tak zasadnicza zmiana wymaga czasu. Tymczasem projekt nie zawiera nawet dobrej analizy problemu, który chce rozwiązać.
Dlatego RPO apelował do marszałek Elżbiety Witek, aby wstrzymała prace nad projektem. W nowej kadencji prace trzeba będzie zacząć od nowa – a to da szansę na porządne zbadanie problemu – pisał Adam Bodnar.
IV.7000.432.2019
Zaraz po wyborach Sejm (kończącej się kadencji) ma się zająć specustawą górniczą, która pomaga biznesmenom kosztem mieszkańców
Projekt procedowany jest jako poselski, a więc nie był poddany konsultacjom i uzgodnieniom międzyresortowym, których celem jest wypatrzenie wszystkich błędów i niezamierzonych negatywnych skutków przepisów
RPO alarmuje Marszałka Sejmu, że projekt zawiera zbyt dużo błędów, by go teraz pośpiesznie uchwalać
Prace nad nim zaczęły się w Sejmie ledwie przed miesiącem - 9 września 2019 r. (druk sejmowy nr 3818). Według projektodawców ma on na celu usunięcie przeszkód prawnych w budowaniu kopalni węgla kamiennego lub brunatnego. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich chodzi tu nie tyle o usuwanie przeszkód, ile o danie ułatwień inwestorom, dla których zasadnicze znaczenie ma szybkość procedowania i niezwłoczne rozpoczęcie produkcji. Projekt drastycznie ogranicza natomiast uprawnienia społeczności lokalnej do uczestniczenia w postępowaniu o wydanie decyzji o utworzeniu obszaru specjalnego przeznaczenia – stroną postępowania jest wyłącznie inwestor.
Samorząd po prostu nie będzie mógł decydować o tym, jak chce zagospodarować swój teren – nie będzie mógł rozważać różnych wariantów i zastanawiać się, co jest dla mieszkańców najlepsze. Wystarczy, że dane złoże znajdzie się w rządowym wykazie zasobów o „podstawowym znaczeniu dla gospodarki narodowej”, by koło domów i pod domami mogła wyrosnąć kopalnia. I to nawet wtedy, kiedy miejscowy plan zagospodarowania - na którego podstawie ludzie podejmowali decyzję o tym, gdzie chcą mieszkać - stanowi, że dany teren nie może być przeznaczony na wydobycie.
Rzecznik zwraca uwagę, że swe poważne zastrzeżenia przedstawiłby wcześniej - gdyby projekt był konsultowany. Ale nie był. Niestety, wydaje się, że Sejm nie przeprowadził merytorycznej analizy problemu, bo tak zasadnicza zmiana wymaga czasu. Tymczasem projekt nie zawiera nawet dobrej analizy problemu, który chce rozwiązać.
Dlatego RPO apeluje do Elżbiety Witek, marszałkini Sejmu kończącej się VIII kadencji, aby wstrzymała prace nad projektem. W nowej kadencji prace trzeba będzie zacząć od nowa – a to da szansę na porządne zbadanie problemu – podpowiada Adam Bodnar.
Ponad 40 osób zaangażowanych w różne działania na szczeblu lokalnym pojawiło się na spotkaniu z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem. Gospodarzami spotkania było Mrągowskie Forum Młodzieży oraz Fundacja Alternatywnej Edukacji "ALE".
Od jesieni 2015 roku, kiedy zaczęły się spotkaniach regionalne RPO z mieszkańcami, to pierwsze spotkanie z tak aktywnym uczestnictwem młodych. To była ważna rozmowa, ważna dla jej uczestników niezależnie od ich wieku.
To spotkanie niekoniecznie musi rozwiązywać problemy, może tylko wskazać drogę
Przed spotkaniem młodzi przeprowadzili sondę wśród mieszkańców na temat spraw, które chcieliby przekazać RPO. Zgłaszali też rzecznikowi swoje problemy:
dlaczego każdy dzień dojazdu do Olsztyna lub sąsiedniego miasta musi być walką o przetrwanie;
dlaczego w Mrągowie nie ma szans na wynajem mieszkania w dostępnej cenie, a na mieszkania komunalne trzeba czekać żyjąc w poniżających warunkach;
dlaczego my młodzi nie mogą mieć własnej przestrzeni i być na niej gospodarzami;
Chcą uczestniczyć, mieć wpływ, szukają rozwiązań, nie zgadzają się na rolę „pionków".
- Jesteśmy grupą, która jest częścią społeczności związanej z miastem. Mieszkańców Mrągowa możemy określić jako teatr. Żaden teatr nie jest jednak teatrem jednego aktora – nawet monodram jest przygotowywany przez całą rzeszę osób. Mrągowo – jest takim właśnie teatrem, a rozwój miasta spektaklem, który rozgrywa się na naszych oczach. Rozgrywajmy razem ten spektakl pomagając miastu się rozwijać. – powiedziała Aleksandra Lemańska, prezeska Fundacji Edukacji Alternatywnej „ALE” witając rzecznika i jego współpracowników.
Problemy młodych mrągowian
- Marzyłoby nam się pomieszczenie, które byłoby placówką wsparcia dziennego dla młodzieży. Choć jestem aktywny, takiej przestrzeni nie miałem. Takie miejsce nam to potrzebne. Obecnie mamy dostęp do pomieszczeń przez cztery godziny, trzy razy w tygodniu. Udało nam się w ciągu pół roku zrealizować kilka dobrych projektów w Mrągowie. Taka placówka wsparcia dziennego dla młodzieży mogłaby być świetnym miejscem w którym młodzież mogłaby się spotykać.
RPO: Jakie prawo obywatelskie jest naruszone ze względu na brak takiej placówki?
- Żadne, ale dzięki takiemu miejscu można przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu. Takie miejsca pozwalają na spotykanie się i na pracę, dzięki czemu nie ma chęci i czasu na uciekanie do używek. – odpowiedział uczestnik spotkania.
RPO: Zatem narzędziem do rozwiązania tego problemu są petycje. Warto pamiętać też, że Konstytucja (art. 68 ust. 5) mówi o tym, że władze publiczne powinny popierać rozwój kultury fizycznej zwłaszcza dzieci.
Polecałbym Wam zajrzenie do ustawy o petycjach. Należy postulować do burmistrza i rady miasta – dzięki petycji, która musi być zarejestrowana.
- Komunikacja na linii młodzi a władze miasta już była. Powstaje problem z tym, kto powinien podjąć decyzję odnośnie przeznaczenia pomieszczenia– budynek miasta, ale w użytkowaniu ma go operator – nie wiadomo, kto powinien się tym zająć.
RPO: Tu może pomóc wniosek o dostępie do informacji publicznej.
- Zgadzam się z RPO – to nie jest ta przestrzeń do dyskusji. Myślę, że trzeba się pogodzić z innymi grupami. – powiedziała Pani obecna na spotkaniu.
RPO: Są dobre przykłady takiej współpracy – na przykład Centrum Organizacji Pozarządowych w Koninie.
O organizacjach strażniczych
- Nie ma u nas organizacji strażniczych. Są nieśmiałe próby ich tworzenia. Ludzie się boją, bo wiedzą, jaką władzę ma urząd, szczególnie w małych społecznościach. Brak także oparcia w mediach – dziennikarze nie chcą się narażać na krytykę ze strony urzędu miasta. Było dużo sytuacji problematycznych pokazujących powiązania. Co można z tym zrobić? Jak walczyć z takim zachowaniem władz i z tym strachem? Jak zabierać głos? Czy przez radnych, którzy wcześniej deklarowali pomoc, a teraz się wypierają?
RPO: Chciałbym podać Panu dwa przykłady. Bohaterką artykułu „The Guardian” była Elżbieta Wąs, która założyła organizację strażniczą w Lubartowie. Konsekwentnie prosi o informację publiczną. To jest taka sytuacja, kiedy osoby takie jak Pan podejmują pewne akcje, ale są w tym osamotnieni. W pewnym momencie zaczną Pana szanować, tylko trzeba robić to konsekwentnie.
Drugą osobą o której chciałem powiedzieć to osoba, która z uporem pokazywała temat reprywatyzacji w Warszawie - Jan Śpiewak.
Nie powiem Panu, jak ma Pan zachęcić różne osoby, żeby z Panem współpracowały, bo każdy sam ocenia poziom ryzyka, ale warto szukać kontaktów. Podobną osobę spotkaliśmy w Kłodzku, która zaczęła składać wnioski do prokuratury na brak odpowiedzi na wnioski. Jeżeli Pan wie, że ma Pan różnego rodzaju problemy to powinien pan zainwestować we współpracę z organizacją która wie jak to robić – Watchdog Polska – oni w Pana imieniu mogą pomóc.
Są też działania, które służą wzmocnieniu liderów – dobrym przykładem jest szkoła liderów politycznych.
W kwestii prasy lokalnej – wydawanie prasy lokalnej ze środków publicznych to duży problem. Polecam artykuł Doroty Głowackiej i Adama Ploszki – który dobrze opisuje ten problem.
Dyrektor Barbara Imiołczyk: Chciałbym przedstawić postać Elżbiety Lazarek – to współczesna bohaterka, chciałabym być taka jak ona. W małej miejscowości codziennie protestuje w obronie praworządności. To daje wielu ludziom ogromną siłę. Myślę, że jest rzeczywiście bardzo trudno tworzyć organizacje strażnicze w małych miejscowościach – wystarczy, że jest jeden lider współpracujący z Watchdog Polska, który skupia ludzi, żeby realizować prawo.
O problemach osób z niepełnosprawnościami
Chodzi o czas wolny po szkole dzieci z niepełnosprawnością intelektualną – one też chciałyby uczestniczyć w zajęciach, a nie ma możliwości zorganizowania opieki, a kiedy zaoferowałem swoją pomoc powiedzieli mi, że nie przewidują obecności rodzica. Czy mogę liczyć, że moje dziecko będzie mogło uczestniczyć w takich zajęciach?
Chodzi także o zajęcia wakacyjne dla osób z niepełnosprawnością – chcielibyśmy korzystać z dofinansowania, a nie jest to możliwe – powiedziała inna pani.
RPO: Te prawa gwarantuje nam Konstytucja w artykule 69 i artykule 68 ust 5. To od nas zależy, do czego władze przekonamy. Jeśli wspólnota lokalna - w tym przypadku rodzice - uznaje, że takie zajęcia są potrzebne, to należy je zorganizować.
Mogę napisać do Pana burmistrza. Tutaj bardzo ważne jest powołanie się na konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami – można to uznać za dyskryminacje.
- Chciałam przypomnieć, że rodzice też mają z tym problem. Tak samo rodzice nie mają punktu, żeby się spotykać. Nasze dzieciaki są dyskryminowane. Moje dzieci zostały odesłane z kwitkiem tylko dlatego, że są niepełnosprawne. Rzadko kiedy nauczyciele uczą o problemach dzieci autystycznych czy z zespołem Aspergera. Nie ma u nas miejsc gdzie dzieciaki mogły się spotykać, środowiskowych domów wsparcia. -
RPO: Czy były podejmowane prace, żeby stworzyć coś w rodzaju miejskiej polityki w sprawie osób z niepełnosprawnościami? – Rodzice osób z niepełnosprawnością mówią mi, że nie – Rozumiem, że nie było okrągłego stołu?
Uczestniczka spotkania: Z perspektywy osoby, która pracowała w urzędzie miejskim, mogę powiedzieć, że - tak jak w wielu gminach w Polsce – są to dokumenty opracowane przez zewnętrzną firmę – na zasadzie „kopiuj-wklej”. Następnie ten dokument idzie na półkę.
Mamy w mieście problem z konsultacjami społecznymi. Chcemy porozmawiać, żeby ktoś nie podejmował decyzji nie znając lokalnego środowiska. P
RPO: Możemy Państwu pomóc w kontaktach z osobami, które znają się na tym jak należy rozmawiać. Mogą Państwu pomóc w wypracowaniu strategii – dokumentu, który wskazywałby najważniejsze potrzeby.
O braku komunikacji
- W Mrągowie funkcjonuję 20 lat a władze samorządowe zmieniają się co cztery lata. Widzę, że większym problemem jest brak komunikacji pomiędzy podmiotami a przekazywaniem tych informacji do samorządu. Burmistrz jest organem wykonawczym, ale jest też rada miejska. Wiem, że mentalność społeczna jest taka, że idziemy do jednego. Kiedy taki wniosek trafi do szerszego kręgu może trafiać do innych instytucji. Łatwiej i szybciej znajdziemy rozwiązanie problemu.
RPO: Mieliśmy spotkanie w Piotrkowie Trybunalskim – na naszym spotkaniu pierwszy raz organizacje pozarządowe się spotkały, aby stworzyć sieć komunikacyjną.
O świadczeniu pielęgnacyjnym
System płacenia – teraz – 620 zł miesięcznie – miej niż minimum socjalne. Przepis ten został zakwestionowany przez TK ale nie został do tej pory zmieniony?
RPO: To jeden z najbardziej wstydliwych faktów dyskryminacji osób z niepełnosprawnością. Wyrok został wydany 5 la temu i nie został wykonany. Został zignorowany przez rząd. Uważam, że koszt jest dla rządzących za wysoki w perspektywie świadczeń socjalnych, takich jak 500 +.
Można kwestionować decyzję MOPS i pójść z tym do sądów administracyjnych – argumentować, że niezależnie od niewykonania wyroku można argumentować, że obowiązuje. Tak działa miasto Sopot.
Należy pamiętać, że rząd wdrożył program Dostępność Plus. Dostosowanie budynków do wszystkich typów niepełnosprawności. Powinny być do tego dobre instrumenty.
Dobry przykład z Konina – wprowadzeni oficera do spraw dostępności, który opiniuje rozwiązania przystępne dla osób z niepełnosprawnością. Jak ustawa wejdzie w życie taki oficer ma być w każdej instytucji, która realizuje zadania ze środków publicznych.
O problemach budowlanych
Gros kamienic komunalnych zostało już sprzedanych i stoją w stanie grożącym zawaleniem, nie używane przez właścicieli. Jest kilka lokali, które stoją puste a mogą być przeznaczone na konkretne cele. Rząd ustala prawo, które nie jest realizowane. Może warto wprowadzić takie normy jak dla budownictwa rodzinnego – 2 lata na budowę i 5 lat na wprowadzenie się.
RPO: Trudno byłoby sobie wyobrazić procedury wywłaszczenia. Władze lokalne musiałyby podjąć decyzję, czy chcą odkupować konkretny lokal.
Przewodniczący rady miasta: - Niestety prywatni właściciele postępują różnie – niektórzy inwestują inni nie. Odkupienie takiej kamienicy to wolna wola jej właściciela.
O problemie przyznawania lokali socjalnych
Ludzi nie stać na wynajem – mieszkania są drogie. Jeśli chodzi o mieszkania – nie wiem co ma wpływ. Z racji tego, że ma samochód nie dostanie mieszkania bo ma za duży majątek – powiedziała jedna z młodszych uczestniczek spotkania
RPO: Niedawno byliśmy w Maszkowicach w Małopolsce. Przykład z samochodem jest dobry, bo tam duża część społeczności romskiej samochody także miała, ale stan ich mieszkań był bardzo zły. Jak rozumiem problemem, który Pani zgłasza, to problem zasobu lokali socjalnych i regulaminu ich przyznawania. Takie skargi do nas trafiają. Mogę Pani obiecać, że przyjrzymy się temu. Jest też problem znacznie szerszy – na ile władze lokalne tworzą program tanich mieszkań na wynajem. Dlaczego to ważne w Mrągowie? Bo jesteście miejscowością turystyczną, gdzie ceny mieszkań są wysokie. To trochę taki problem jak mieszkańców Londynu, z zachowaniem wszystkich proporcji, gdzie zwyczajni Brytyjczycy muszą mieszkać daleko od centrum bo nie stać ich na wynajem.
Jestem w stanie płacić czynsz i media za takie mieszkanie, ale nie mogę sobie pozwolić na wynajem w Mrągowie. – dodał jeden z uczestników
RPO: Rozróżnijmy lokale socjalne od tanich mieszkań na wynajem. W każdym mieście w Polsce mamy za krótką kołdrę. Polityka miejska powinna prowadzić do tego, że są możliwości wynajęcia tanich mieszkań. To kwestia którą trzeba zaprogramować i za kilka lat zbierać tego owoce. Dziękuję za ten sygnał – ten problem miejscowości turystycznych i zupełnie innej polityki miejskiej w stosunku do tanich mieszkań na wynajem nigdy nam nie wybrzmiał.
Problem społeczeństwa facebookowego.
Ochrona wizerunku w Czechach zaczyna się już na etapie zrobienia zdjęcia. Jeżeli nie wyrazi zgody a już będzie na tym etapie ze zostanie zdjęcie zrobione. Taka osoba która zrobiła zdjęcie odpowiada karnie.
RPO: Spotkanie na którym jesteśmy ma charakter publiczny. Może w przypadku takich spotkań my także musimy zwracać na to szczególną uwagę, ale nie ma ochrony wizerunku, kiedy osoba jest częścią większej społeczności.
O małych wspólnotach
Małe wspólnoty mieszkaniowe – do 7 mieszkań – są na samopas, bez zarządcy. Ustawowo wspólnota jest. Jest osoba, która ma spór sąsiedzki. Gdyby był przymus tak jak w dużych wspólnotach może nie byłoby konfliktu – problem ustalania zarządcy takiej wspólnoty.
RPO: Przyjrzymy się tego i sprawdzimy, czy jest to szerszy problem.
O wykluczeniu transportowym
Mieszkam 15 km od Mrągowa. Kiedy nie miałem 18 lat, dojeżdżałem autobusem do oddalonej o 2 km wioski i musiałem iść stamtąd do domu. Autobusy kursujące w ciągu dnia po tych miejscach jeżdżą dwa razy dziennie i są to wyłącznie autobusy szkolne. Gdybym chciał dostać się do domu później, byłbym wykluczony z życia społecznego i kulturalnego.
Zdaję sobie sprawę, że węzły komunikacyjne są nierentowne dla przewoźnikom. Może warto wprowadzić program, który dzięki dopłatom dla przewoźników zwiększyłby kursy.
RPO: To problem, który występuje w całym kraju. Dwie partie polityczne w kontekście ostatnich wyborów zdefiniowały ten problem. Był postulat przywrócenia PKS, ale chyba nie tędy droga. Aby to rozwiązać konieczne jest wsparcie finansowe z budżetu państwa.
Dyrektor Imiołczyk: Problem tu poruszony jest jednym z najważniejszych w Polsce. Wyklucza i pozbawia praw bardzo szeroką rzeszę ludzi – młodych i starszych – ograniczenie szeregu praw – do edukacji, pracy, dostępu do lekarza, dostępu do kultury. Jesteśmy zasobniejsi w samochody niż Niemcy i Anglicy – dzieje się tak dlatego, że samochód jest często jedyną ucieczką z naszych wiosek. Najlepsza próba rozwiązania tego problemu – próba kontraktowania przewoźników w taki sposób, żeby nie mogli omijać nierentownych dla nich miejscowości. To kwestie są do rozwiązywania na poziomie gminnym i powiatowym. Dobrym przykładem są Chojnice, które wprowadziły dobrą komunikację w ramach powiatu. Wiemy, że w Mrągowie zawarta jest umowa na 7 lat realizacji z góry, ale trzeba szukać rozwiązań. Trzeba korzystać z wzoru czeskiego gdzie rynek transportu publicznego jest regulowany. Propozycje zmian ustawowych są przygotowywane i czekają być może na lepszy czas.
RPO: Może ratunkiem są nowe technologie – aby stworzyć aplikację na telefon – coś w stylu lokalnego BlaBlaCar, może warto się nad tym zastanowić.
- Codziennie widzę ludzi, którzy się z tym zmagają. Do prawie każdej miejscowości jest obciążenie. Nie ma autobusu które jadą do Mrągowa – zawsze przez Mrągowo przejeżdżają. Autobusy potrafią nie przyjechać. Nie wiem czy mogę wrócić i kiedy wrócić. A ja kiedy jadę do innej miejscowości – ostatni pociąg do Mrągowa jest o godz. 20 – albo czekam do piątej, albo zostaję na noc co wiąże się z ogromnymi kosztami - – dodała przedstawicielka młodzieży.
Data: Od 2019-03-12 do 2019-03-15
Skarżysko-Kamienna nie może wskazywać pozaustawowych kryteriów wynajmu lokali komunalnych
Rada gminy nie może w sposób dowolny określać dodatkowych, pozaustawowych kryteriów wynajmu lokali komunalnych
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach rozpoznał skargę Rzecznika Praw Obywatelskich na uchwałę Rady Miasta Skarżysko-Kamienna i podzielił jego stanowisko
6 lutego 2019 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach rozpoznał skargę Rzecznika Praw Obywatelskich na uchwałę Rady Miasta Skarżysko-Kamienna, dotyczącą wynajmowania lokali komunalnych. Powodem zaskarżenia uchwały były liczne skargi mieszkańców gminy na dyskryminujące postanowienia prawa miejscowego.
WSA w całości podzielił stanowisko Rzecznika i stwierdził nieważność zaskarżonych postanowień uchwały, które w sposób nieuprawniony ograniczały mieszkańcom Skarżyska-Kamiennej dostęp do lokali komunalnych.
W ustnych motywach wyroku sędzia sprawozdawca wyjaśnił, że rada gminy nie może w sposób dowolny określać dodatkowych, pozaustawowych kryteriów wynajmu lokali komunalnych. Podkreślono jednocześnie, że powszechny na terenie całej Polski deficyt lokali komunalnych nie usprawiedliwia niezgodnego z powszechnie obowiązującym prawem ograniczenia dostępu obywateli do tego typu lokali. Wszyscy mieszkańcy gminy o niskich dochodach powinni mieć możliwość otrzymania pomocy w zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych. Wyrok jest nieprawomocny.
IV.7214.88.2017
Dzieje spółki wodnej. Po interwencji Rzecznika pan Jan nie musi płacić nienależnych pieniędzy
Firma windykacyjna, na podstawie cesji z Rejonowym Związkiem Spółek Wodnych, skierowała do pana Jana przedsądowe wezwanie do zapłaty.
Pan Jan uważał, że jest to całkowicie nieuzasadnione, bo nie jest on właścicielem gruntów, nigdy nie należał do spółki wodnej i nie zlecał prowadzenia jakichkolwiek prac.
Pełnomocnik Terenowy RPO we Wrocławiu poprosił więc związek spółek wodnych wyjaśnienie skąd i kiedy powstała należność pana Jana.
Z odpowiedzi, jak również z dołączonych dokumentów wynikało, że mieszkańcy sołectwa wyrazili zgodę na uiszczanie składek na rzecz spółki wodnej. Na liście tej znajdował się również podpis pana Jana. W kolejnym piśmie do starosty Pełnomocnik RPO zwrócił jednak uwagę, że z nadesłanych dokumentów nie wynikało wprost, że pan Jan był kiedykolwiek członkiem spółki wodnej.
Lista osób uczestniczących w zebraniu wiejskim wskazywała tylko na to, kto zgodził się na założenie spółek wodnych. Nie znalazło się natomiast na niej żadne oświadczenie, z którego by wynikało, że konkretna osoba wyraża wolę członkostwa w takiej spółce. Dlatego od samego początku działania windykacyjne były wadliwe i przedwczesne.
W takim zatem stanie rzeczy Pełnomocnik Terenowy RPO poprosił o ponowne przeanalizowanie sprawy i podjęcie działań w ramach kompetencji nadzorczych starosty nad działalnością spółek wodnych zmierzających do zmiany zakwestionowanych postanowień statutu spółki wodnej.
Na skutek tej interwencji Pan Jan został skreślony z listy członków spółki wodnej, a jego zadłużenie - anulowane. Kierownik zawiązku spółek wodnych zapewnił również, że na najbliższych walnych zgromadzeniach spółek wodnych dokonane zostaną zmiany dostosowujące statuty do stanu zgodnego z prawem.
BPW.510.70.2016
Na usunięcie niewłaściwie składowanych odpadów gmina może dostać dotację Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w wysokości do 80 proc. kosztów
Odpady muszą jednak zagrażać zdrowiu lub życiu ludzi albo powodować nieodwracalne szkody środowiska, a miejsce ich składowania musi być własnością gminy lub Skarbu Państwa
Gmina może też dostać pożyczkę do 100 proc. kosztów na usunięcie odpadów, gdy uchyla się od tego ich posiadacz. Gminy rzadko jednak występują o takie pożyczki
Tak NFOŚiGW odpowiedział RPO, który wskazywał, że gmin nie stać na samodzielne usuwanie nielegalnych składowisk odpadów
Obywatele skarżą się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na składowiska i magazyny różnych odpadów, znajdujące się w sąsiedztwie terenów mieszkaniowych. Często działają one bez wymaganych pozwoleń; zdarza się też, że pozwolenia są cofane wobec uchybień w ich prowadzeniu. Zgodnie z ustawą z 14 grudnia 2012 r. o odpadach, obowiązek usunięcia odpadów z miejsca nielegalnego składowania spoczywa na ich posiadaczu. Stosunkowo często jednak posiadacz nie wykonuje tego obowiązku, nawet mimo sankcji w postępowaniu egzekucyjnym lub kar pieniężnych przewidzianych przez prawo ochrony środowiska. Rzecznik zna takie przypadki, które sam badał (np: głośna sprawa nielegalnego składowiska odpadów niebezpiecznych w Brzegu).
RPO identyfikuje problem
W sierpniu 2018 r. zastępczyni RPO Sylwia Spurek wystąpiła w tej sprawie do prezesa NFOŚiGW Kazimierza Kujdy. Wskazała, że problem uwidocznił się zwłaszcza w związku z serią pożarów składowisk odpadów. W maju RPO podjął sprawę tych pożarów. Obywatele sugerują, że pożary nie zawsze są przypadkowe. Zdaniem Rzecznika źródłem systemowego problemu mogą być niedostateczne mechanizmy kontrolne wobec podmiotów przetwarzających odpady.
Wobec braku działań posiadacza odpadów, ich usunięcie spada głównie na gminy (zwykle w formie tzw. zastępczego wykonania decyzji w sprawie). Stałym problemem jest jednak finansowanie tego zadania, zwłaszcza wobec częstego braku perspektywy wyegzekwowania poniesionych kosztów od posiadacza usuniętych odpadów. Samorządy mogą uzyskać na to wsparcie NFOŚiGW, w szczególności w ramach działającego od kilku lat programu „Ochrona powierzchni ziemi”. Włodarzom gmin znajdujących się w opisanej sytuacji RPO sugerował kierowanie odpowiednich wniosków do Funduszu.
- Skala problemu i powtarzające się problemy samorządów lokalnych w finansowaniu usuwania odpadów każą jednak zastanowić się, czy aktualnie funkcjonujące narzędzia są wystarczające. Bariery w uzyskaniu finansowania przez gminy mają bowiem bezpośrednie przełożenie na prawo ich mieszkańców do życia w zdrowym środowisku - podkreśliła Sylwia Spurek.
Dlatego spytała prezesa NFOŚiGW o dostępne metody finansowania usuwania przez gminy nielegalnych składowisk. Poprosiła zwłaszcza o wskazanie, czy w ramach Funduszu możliwe jest wsparcie gmin w usuwaniu odpadów z nieruchomości niestanowiących ich własności lub niepozostających w ich użytkowaniu wieczystym.
Odpowiedź Funduszu
NFOŚiGW rozumie potrzebę likwidacji zagrożenia jakie stwarzają nielegalnie magazynowane lub składowane odpady - napisał w odpowiedzi z 25 września 2018 r,. zastępca prezesa Funduszu Dominik Bąk. Poinformował, że priorytetowy program NFOŚiGW nr 2.2. „Ochrona powierzchni ziemi" umożliwia samorządom uzyskanie dofinansowania w formie dotacji oraz pożyczki.
Dotacja w wysokości do 80 % kosztów kwalifikowanych kierowana jest wyłącznie do jednostek samorządu terytorialnego na usuwane i unieszkodliwianie niewłaściwie składowanych lub magazynowanych odpadów, stanowiących zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi lub zaistnienia nieodwracalnych szkód w środowisku, wraz z przeprowadzeniem działań naprawczych. Warunkiem dotacji jest realizacja przedsięwzięcia na terenach będących własnością Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego, z wyłączeniem nieruchomości oddanych w użytkowanie wieczyste.
Preferencyjna pożyczka może być zaś udzielona zarówno posiadaczom odpadów, jak i podmiotom publicznym działającym w trybie wykonania zastępczego. Posiadacze odpadów moga dostać pożyczkę w wysokości do 90% kosztów kwalifikowanych, z oprocentowaniem: WIBOR 3M +50 p.b., nie mniej niż 2% w skali roku. Wobec podmiotów działających w trybie wykonania zastępczego, pożyczka może wynieść do 100% kosztów kwalifikowanych przy oprocentowaniu w skali roku - WIBOR 3M, nie mniej niż 1%. Pożyczka może być częściowo umorzona w wysokości do 10% wypłaconej kwoty pożyczki, lecz nie więcej niż milion zł. Umorzenie zależy od spełnienia dodatkowych warunków programu.
Według NFOŚiGW w ramach obecnie obowiązującego programu priorytetowego „Ochrona powierzchni ziemi" w latach 2015-2017 złożono dwa wnioski o dofinansowanie usuwania odpadów z miejsc do tego nieprzeznaczonych. Oba odrzucono ze względu na negatywną ocenę ekologiczno-techniczną lub finansową.
- Wsparcie ze środków publicznych wszystkich zadań - gdzie istnieje podmiot odpowiedzialny za dokonane zanieczyszczenie, który prowadził działalność niezgodnie z prawem - jest niedopuszczalne ze względu na możliwość naruszenia przepisów o pomocy publicznej oraz Dyrektywę 2004/35/WE Parlamentu Europejskiego i Rady w zakresie zasady „zanieczyszczający płaci" i stanowiłoby tylko zachętę do takich procederów – zaznaczył Dominik Bąk.
Przyznał, że przepisy nie ma wskazują dziś organów odpowiedzialnych za usunięcie odpadów z miejsc do tego nieprzeznaczonych - nawet przy zagrożeniu zdrowia i życia, kiedy podmiot odpowiedzialny nie jest znany lub egzekucja jest niemożliwa do przeprowadzenia z różnych powodów. Zawsze zobowiązanym jest ten kto zanieczyścił i na nim ciąży obowiązek.
- Z powyższych względów obecnie dofinansowanie w formie dotacji NFOŚiGW może zaproponować ograniczonemu kręgowi odbiorców. Oferta finansowa w formie pożyczki na wykonanie zastępcze nie znajduje popularności wśród organów samorządowych i w zasadzie, jako jedyna możliwa w takich przypadkach i w obecnym stanie prawnym, nie jest wykorzystywana przez samorządy - wskazał Dominik Bąk.
Poinformował, że w Ministerstwie Środowiska trwają prace nad projekt nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Proponuje się wprowadzenie zmian w ustawie o odpadach w zakresie usuwania magazynowanych lub składowanych odpadów z miejsc na ten cel nieprzeznaczonych, jak również z miejsc, w których zakończono działalność w zakresie gospodarki odpadami niezgodnie z przepisami obowiązującego prawa. Po wprowadzeniu zmian prawnych oferta finansowa NFOŚIGW dotycząca usuwania nielegalnych odpadów zostanie odpowiednio dostosowana.
W październiku 2017 r. w ramach spotkania regionalnego w Częstochowie podczas wizyty w Fundacji Chrześcijańskiej „Adullam” Elżbieta Ferenc, prezeska zarządu, z przejęciem oprowadzała Rzecznika Praw Obywatelskich po remontowanym budynku, w którym planowane było uruchomienie ośrodka wsparcia wraz z hostelem dla osób w kryzysie bezdomności. Po roku, 26 września 2018 r. prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk, rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, naczelnik Wydziału Spraw Społecznych Urzędu Miasta Adrian Staroniek w towarzystwie Elżbiety Ferenc otworzyli ośrodek – Centrum Aktywności Obywatelskiej.
Pani prezes z dumą oprowadzała po kolorowych pokojach dla urzędników, terapeutów, pokojach hostelowych czy też nowoczesnej sali do ćwiczeń.
Podczas swojego wystąpienia dr Adam Bodnar podkreślał, że dobra współpraca samorządu z organizacjami pozarządowymi pozwala na to, by połączyć możliwości miasta, w tym także do pozyskiwania zewnętrznych źródeł finansowania, z potencjałem społecznym i profesjonalizmem organizacji pozarządowych.
W Centrum Aktywności Obywatelskiej prowadzone będą m.in.: świetlica środowiskowa, punkt konsultacyjno-informacyjny, łaźnia miejska, magazyn ubrań, klub seniora, hostel (będący częścią infrastruktury miejskich usług społecznych).
Prowadzenie Ośrodka Wsparcia z usługami opiekuńczymi miasto postanowiło powierzyć w drodze konkursu organizacji pozarządowej.
Gmin nie stać na usuwanie składowisk odpadów. RPO pisze do NFOŚiGW w sprawie wsparcia
Jeśli mieszkańcy gminy czują się zagrożeni nielegalnym składowiskiem odpadów, to wspólnie nic na to nie poradzą, bo gminy nie mają pieniędzy na samodzielne usuwanie składowisk , gdy uchyla się od tego ich posiadacz
Przepisy są niewystarczające, aby zapewnić prawo mieszkańców do życia w zdrowym środowisku - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
Problemem może być np. wsparcie finansowe Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w usuwaniu odpadów z nieruchomości, do których gminy nie mają prawa własności czy użytkowania wieczystego
Zastępczyni RPO Sylwia Spurek wystąpiła w tej sprawie do prezesa NFOŚiGW Kazimierza Kujdy.
Obywatele skarżą się rzecznikowi na składowiska i magazyny różnych odpadów, znajdujące się w sąsiedztwie terenów mieszkaniowych. Często działają one bez wymaganych pozwoleń; zdarza się też, że pozwolenia są cofane wobec uchybień w ich prowadzeniu. Zgodnie z ustawą z 14 grudnia 2012 r. o odpadach, obowiązek usunięcia odpadów z miejsca nielegalnego składowania spoczywa na ich posiadaczu.
Stosunkowo często dochodzi jednak do sytuacji, w której posiadacz nie wykonuje tego obowiązku, nawet mimo sankcji w postępowaniu egzekucyjnym lub kar pieniężnych przewidzianych przez prawo ochrony środowiska. Rzecznik zna takie przypadki, które sam badał (np: głośna sprawa nielegalnego składowiska odpadów niebezpiecznych w Brzegu).
Jak dodała Sylwia Spurek, problem ten uwidocznił się zwłaszcza w związku z niedawną serią pożarów składowisk odpadów. (W maju RPO podjął sprawę tych pożarów. Obywatele skarżą się na takie częste przypadki, sugerując, że pożary nie zawsze są przypadkowe. Zdaniem Adama Bodnara źródłem systemowego problemu mogą być niedostateczne mechanizmy kontrolne wobec podmiotów przetwarzających odpady).
Dlatego spytała prezesa NFOŚiGW o dostępne w ramach Funduszu metody finansowania usuwania przez gminy nielegalnych składowisk. Poprosiła zwłaszcza o wskazanie, czy w ramach Funduszu możliwe jest wsparcie gmin w usuwaniu odpadów z nieruchomości niestanowiących ich własności lub niepozostających w ich użytkowaniu wieczystym. Program „Ochrona powierzchni ziemi” przewiduje bowiem, że zadania wykonywane w trybie tzw. wykonania zastępczego mogą być dofinansowane jedynie wówczas, gdy beneficjent jest właścicielem lub użytkownikiem wieczystym nieruchomości, której dotyczy zadanie.
Zastępczyni RPO zwróciła się także o wskazanie, czy możliwa jest wypłata środków przez Fundusz na taki cel w formie innej niż refundacja zadania wcześniej wykonanego, co ma duże znaczenie dla samorządów. Wystąpiła również o przekazanie statystyk korzystania przez samorządy ze wsparcia Funduszu, ze szczególnym uwzględnieniem zadań w trybie wykonania zastępczego. Chodzi o liczbę wniosków złożonych, zaakceptowanych oraz odrzuconych (ze wskazaniem przyczyn odrzucenia).
Za pomocną dla RPO Sylwia Spurek uznała ponadto ocenę prezesa NFOŚiGW co do skuteczności obecnych form wsparcia samorządów. W szczególności ważna będzie opinia Kazimierza Kujdy, czy - obok form finansowania pozostających w dyspozycji Funduszu - należałoby wprowadzić dofinansowanie usuwania odpadów przez jednostki samorządu terytorialnego w formie np. nowej dotacji celowej w myśl ustawy z 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych, czy też zmodyfikować obecne regulacje, np. dotacje celowe przyznawane według ustawy z 26 kwietnia 2007 r. o zarządzaniu kryzysowym.
Konsultacje regionalne RPO w czasie XVII Spotkań Organizacji Działających na Obszarach Wiejskich w Marózie
Adam Bodnar uczestniczył w spotkaniu w Marózie już po raz trzeci. Przedstawiciele organizacji pozarządowych, którzy przyjechali do Maróza, mogli wziąć udział w spotkaniu z RPO i przedstawić problemy, z jakimi mierzą się na co dzień.
- Sprawy ważne dla ludzi z trudem przebijają się w debacie publicznej, choć dotyczą powszechnego doświadczenia. Dzieje się tak pewnie dlatego, że z Warszawy ich nie widać i ciężko zrozumieć, jakie są ważne - mówił w czasie sesji otwierającej spotkanie w Marózie Adam Bodnar. Podkreślił też znaczenie aktywności lokalnej i samorządności, która jest wielkim polskim sukcesem. - Mamy już kompletne instrumentarium, które pozwala wpływać na sprawy publiczne. Teraz pora nauczyć się z tego korzystać. Chodzi o prawo do informacji publicznych, petycji, konsultacji, budżetu partycypacyjnego, prawo do składania wniosków do instytucji i formułowania problemów do rozwiązania.
- Takie będą Rzeczypospolite, jaka ich lokalna aktywność - dodała Barbara Imiołczyk z BRPO trawestując słynne słowa kanclerza Jana Zamoyskiego. Przypomniała, że w tym roku nie ma ważniejszej sprawy niż wybory samorządowe, a kluczem dla naprawy Polski są:
prawa osób z niepełnosprawnościami, w tym osób dorosłych (przykład Chełma)
prawa do samodzielnego życia (przykład Słopnic i Ropy)
rozwiązanie problemu wykluczenia transportowego (z mniejszych miejscowości nie ma jak dojechać do szkoły, urzędu i lekarza).
Na rozwiązanie tego ostatniego problemu wspólnie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem ogłaszamy konkurs - powiedziała Barbara Imiołczyk.
Relacja ze spotkania z RPO
Przed rokiem zbieraliśmy głównie od Państwa problemy.
Jakimi sprawami mamy się zająć teraz?
Na spotkanie regionalne w Marózie przyszło ponad 40 osób i nie wszyscy zmieścili się na sali.
- Nasza gmina, Kąty Wrocławskie, zaczęła opłacać dwa prywatne autobusy. A teraz radni wymyślili, by połączyć małe miejscowości z tymi, które już mają połączenia do dużego miasta.
- Nasza gmina, Dywity koło Olsztyna, kupiła swoje busy i dowozi ludzi do tych miejscowości, z których jeździ olsztyńskie MPK. Połączeń jest nie dużo, ale są.
Prawa dorosłych osób z niepełnosprawnościami, w tym starszych
- Nasze stowarzyszenie zapewnia w powiecie rawskim rehabilitację (ponad 5 zabiegów przysługujących z NFZ, zapewniamy też transport). Skąd można zdobywać fundusze poza samorządem (miastem i gminą)? Jak zmniejszyć wymóg wkładu własnego w projekty? Bo potrzebujących naszej pomocy jest coraz więcej.
RPO: Niestety, dzieje się tak, że choć organizacje dobrze diagnozują potrzeby społeczne, nie dostają wsparcia. Trzeba go szukać - czy u światłych darczyńców i firm, czy spróbować wystąpić o dotację z programu Senior+. To element działalności pozarządowej.
Warto korzystać z pomysłów innych (pada przykład Krapkowic na Opolszczyźnie i Strzyżowa na Podkarpaciu).
Dowóz dzieci z niepełnosprawnościami do szkół specjalnych, opiekunowie osób z niepełnosprawnościami
1. - U nas niestety jest tak, że nie ma dowozu z domu do szkoły jednym środkiem transportu, ale dzieci są przesadzane w trakcie przejazdu z jednego autobusu do drugiego. Wywalczyliśmy już opiekę na czas podróży. Ale czy takie przesiadki są zgodne z prawem?
RPO: To musimy sprawdzić. Dziękuję za to zgłoszenie. Dla nas takie sygnały są bardzo ważne. To pozwala nam interweniować, powoływać się na to, co się ludziom przytrafia. Wcale nie trzeba ujawniać swoich danych. Wystarczy napisać "Panie Rzeczeniu, proszę zwrócić uwagę na taki problem..."
· Zobacz: sądowe postępowanie strategiczne RPO w sprawie pani Angeliki (argumenty prawne w zakładce DOKUMENTY)]
Efektem nacisków jest także to, że ministerstwo edukacji obiecało zmianę zasad w rozporządzeniu.
2. Do warsztatów terapii zajęciowej dowozi się tylko osoby chodzące. Bo na wózkach już nie.
RPO: A to się nadaje na naszą interwencję.
3. Żona zajmuj się dzieckiem z niepełnosprawnością. Dostaje świadczenie opiekuńcze (1477 zł) i nie może pracować. Nawet na podstawie umowy cywilno-prawnej. Choć mogłaby - choćby w czasie, gdy córka jest w przedszkolu, ale też po to, by znaleźć wytchnienie i by dostać jakąś emeryturę.
A ja zajmuję się mamą z demencją. Dostaję więc tylko 522 zł (bo mama stała się osobą z niepełnosprawnością w wieku dorosłym). Kiedy ta niesprawiedliwość zostanie naprawiona?
RPO: Trybunał Konstytucyjny problem świadczenia już rozwiązał. W 2014 r. uznał zróżnicowanie świadczeń za niekonstytucyjne. A rząd tego wyroku nie wykonuje. W tej sytuacji można zaskarżyć decyzję ośrodka pomocy społecznej do sądu administracyjnego.
· Zobacz: sprawa pana Adama (argumenty prawne RPO)
Przed ETPCz toczy się sprawa Łuczkiewicz i inni przeciwko Polsce. W drugim ruchu warto o tym pamiętać.
Dużo trudniejsza jest sprawa zatrudnienia. Władze obawiają się nadużyć. Ale zastanowimy się, jak to ruszyć. Te problemy trzeba pokazywać i o nich mówić.
· Zobacz też: Deklaracja „Za niezależnym życiem” w portalu Konwencja.org
Zwolnienie z pracy żony wysokiego urzędnika samorządowego utrudnia działanie środowiskowego domu samopomocy (prowadzi go stowarzyszenie). Nie chodzi tylko o kontrole, ale o dostęp do informacji, o kontakty z urzędnikami. Sugeruje się nam, by Dom został przekazany z powrotem powiatowi. Wtedy wróciliby dawni pracownicy. To wszystko odbędzie się kosztem podopiecznych domu, bo oni nie chcą takiej zmiany, przeżyją niepotrzebny dodatkowy stres.
Przedstawiamy plany naprawcze, projekty - ale to nic nie daje. Nikt z nami nie rozmawia.
RPO: Rzecznik może próbować takie rzeczy wyjaśniać. Pytanie tylko, czy to pomoże, czy wręcz przeciwnie.
"Prasa" samorządowa
- U nas samorządowa gazeta (bezpłatny biuletyn finansowany z ogłoszeń) zaczęła się przeradzać w tubę rządzących w gminie. Zdołaliśmy zablokować pieniądze na to wydawnictwo, ale tylko dlatego, że zbudowaliśmy wokół tego większość.
[wystąpienie RPO o prasie samorządowej]
RPO: Moim zdaniem jednostki samorządu terytorialnego mają prawo (na podstawie ustawy o gospodarce komunalnej) do wydawania tylko biuletynów informacyjnych. Nie gazet. Czyli informacje, a nie komentarze i felietony.
Jeśli robi inaczej, to wpływa na obieg informacji, ogranicza dostęp obywateli do informacji i promuje rządzących. Dlatego apeluję do Ministra Kultury, by powstrzymał łamanie prawa. A do czasu zmian prawa warto zgłaszać problem do regionalnej izby obrachunkowej.
Problem z funduszem sołeckim
- U nas, fundusz sołecki (część budżetu do dyspozycji samych mieszkańców) został uruchomiony mimo oporu wójta. Ale w budżecie nie zapewniono na to pieniędzy. A przeciwnicy funduszu doprowadzili do tego, by na przyszły rok fundusz znieść.
RPO: To powinno być w agendzie politycznej w czasie wyborów. Bo bez tego nic się nie zmieni.
- Niestety, władze samorządowe zniechęcają ludzi do funduszu sołeckiego obiecując, że na potrzebne im inwestycje same dadzą więcej, niż może się znaleźć w funduszu. Nikt nie docenia wspólnototwórczej roli funduszu sołeckiego.
- A może rozwiązaniem mogłyby być obowiązkowe budżety obywatelskie w małych gminach?
Czy matce komornik może odmówić alimentów, bo ojciec ma inne zobowiązania?
RPO: To właśnie sprawa dla Rzecznika. Tylko trzeba nam przesłać dokumenty.
Zobacz też: działania RPO w sprawie alimentów
O spotkaniu w Marózie
Wspólne działanie sąsiadów, mieszkańców, obywateli, ich zbiorowy wysiłek na rzecz rozwiązywania problemów i budowania lepszego życia mają na wsi długą tradycję. Aktywne społecznie osoby łączy pasja i zaangażowanie, są otwarte i konsekwentnie dążą do celu. Czy zawsze skutecznie? Czy osiągają to, co zaplanowały. Niestety nie zawsze. Sukcesy uskrzydlają. Porażki prowadzą do zniechęcenia i zwątpienia we własne siły. Trudno się pozbierać i zacząć od nowa.
Na XVII spotkanie w Marózie organizatorzy zaprosili przedstawicieli organizacji wiejskich oraz sołectw. W tym roku nazwali je Akademią Skutecznego Działania. Skutecznego, czyli prowadzącego do osiągania założonych celów i pozwalającego unikać niepowodzeń. Aby tak się stało, trzeba dobrze określić, do czego dążymy, pozyskać aprobatę i wsparcie lokalnej społeczności, zjednać sobie sojuszników oraz przekonać do siebie przeciwników. I jeszcze dużo dużo więcej... ale o tym poniżej.
W trakcie Spotkania na zajęciach i warsztatach rozmowy dotyczyły tego, jak wpływać na lokalną politykę społeczną, jak budować wizerunek organizacji, jak wzmacniać tożsamość społeczności w oparciu o pamięć i historię, jak podejmować decyzje w sytuacji konfliktu interesów. Można było zobaczyć rozmaite narzędzia i umiejętności (technologiczne, prawne, komunikacyjne) przydatne w rozwiązaniu konkretnych problemów.
Sporo miejsca poświęcone było zbliżającym się wyborom do samorządu –roli radnych, wójtów i burmistrzów. Tego, o co warto pytać kandydatów i czego można wymagać od tych, którzy zostaną wybrani.
Spotkanie regionalne RPO w Gołdapi
Uczestnicy spotkania powoływali się na Konstytucję. Wiele osób czyta ją jednak tak, jakby została napisana tylko dla nich, a nie dla innych. Czy Konstytucja nie dotyczy jednak nas wszystkich? Co może dla nas znaczyć jej naruszanie?
W Gołdapi po południu na spotkanie z Adamem Bodnarem w Ośrodku Sportu i Rekreacji przyszło prawie 30 osób.
- W naszym programie spotkań regionalnych w skrócie chodzi o to, by nie siedzieć za biurkiem w Warszawie, tylko zbierać informacje o tym, co ludzi dotyczy w kraju. Bo sprawy widziane z Warszawy wyglądają inaczej tu, na miejscu – powiedział na początku rzecznik praw obywatelskich.
- Czy Rzecznika może odwołać Trybunał Konstytucyjny? Bo tak ostatnio mówili? (takie było pierwsze pytanie)
RPO: Nie. Rzecznika powołuje Sejm za zgodą Senatu, a odwołać go można tylko w nadzwyczajnych okolicznościach.
Rzecznik ma rożne narzędzia działania. Podejmuje skargi, do których prawo ma każdy. Może podjąć sprawę z urzędu, choćby na podstawie doniesień mediów (przykład z ostatnich dni - wywiezienie przez policjantów osoby bezdomnej do lasu, gdzie zmarła).
Skargi bywają podobne lub wskazują na podobny problem. Aby rozwiązać takie problemy, Rzecznik może składać wnioski do władz (co tworzy pole do dialogu), przystępować do spraw przed sądami, składać tam skargi kasacyjne i kasacje. Może składać wnioski do Trybunału Konstytucyjnego (w sprawach niepolitycznych obecny Trybunał może działać sprawnie), zyskał prawo składania skargi nadzwyczajnej (choć nie dostał na to pieniędzy).
Szczepienie dzieci jest niezgodne z Konstytucją!
RPO: Nie znajdzie Pan we mnie sojusznika. Konstytucja mówi, że prawa jednostki mogą być ograniczone jeśli służy celom publicznym, jest to robione ustawą i w sposób proporcjonalny (czyli nie zabiera się więcej praw niż trzeba). Ochrona zdrowia zapisana w Konstytucji jest podstawą do wprowadzenia obowiązku szczepień. Przecież już mamy informacje, że z powodu braku szczepień pojawia się epidemia odry!
Manifestacja z symbolami nazistowskimi w Warszawie 1 maja
Dlaczego profesorowie ujawnili nazwiska czterech studentów, który wzięli w tym udział. Oni mieli prawo! To było sprzeczne z Konstytucją!
RPO: O tym rozstrzygnie postępowanie dyscyplinarne na uczelni.
(Wymiana zdań w tej sprawie trwa dłużej, bo pan, który przyszedł z tą sprawą, i ze sprawą szczepień, nie daje się przekonać, że możliwe są inne poglądy niż jego).
Sprawa basenu z nieczystościami
Problem basenu, do którego spływają nieczystości z okolicznych działek. Nikt nie chce się zająć sprawą ze względu na nieuregulowany problem własności. A że sprawa jest skomplikowana, to nie interesują się nią media, także programy interwencyjne.
RPO: Rzecznik może się tu przydać. Podobną sprawę mieliśmy w Brzegu. Tam na niczyjej ziemi składowano trujące odpady i nikt nie chciał się tym zająć. Nasza interwencja w końcu pomogła.
W takiej sytuacji najważniejsze jest sprawdzenie reakcji organów władzy w sprawie. Kto co zrobił, kto nie odpowiedział na wniosek.
Być może będą musieli przyjechać na miejsce moi współpracownicy.
Fasadowe konsultacje. TIRy w mieście
Choć przepisy wskazują na konieczność przeprowadzania konsultacji, to są one prowadzone w Gołdapi byle jak. Ludzie nie dowiadują się o nich nawet jeśli ich to bezpośrednio dotyczy. Przykładem jest modernizacja ulicy, która z miejskiej stanie się wojewódzką i pojadą nią TIRy. To nie tylko oznacza zwiększony ruch, ale właściciele stracą część ziemi.
Tu konsultacje dotyczyły „modernizacji drogi wojewódzkiej” – a ludzie mieszkali przy powiatowej ulicy w mieście: 1 Maja, Kolejowej i Zaporowej. Nie była to droga wojewódzka – stanie się nią w wyniku tejże modernizacji. Skąd ludzie mogli wiedzieć, że za chwilę stracą ogródki przed domami, a samochody pojadą tuż przed drzwiami wejściowymi do domu. I to w części uzdrowiskowej miasta.
RPO: Przyjrzymy się procesowi konsultacji. Rzecznik nie ma prawa wypowiadać się w sprawie tego, jak ma biec droga. Ale może sprawdzić, czy prawa obywateli były w procesie podejmowania decyzji respektowane.
Zdarza nam się w takich sprawach interweniować, bo niewłaściwe konsultacje mogą być podstawą do podważenia w sądzie decyzji uprawniających do inwestycji. To problem spotykany w całym kraju. Polska się rozwija, inwestuje się w drogi, autostrady, sieci energetyczne, fermy, fabryki. Ale często dzieje się to bez poszanowania praw mieszkańców.
(Rzecznik zwracał na problem uwagę już w czasie zeszłorocznego, dorocznego wystąpienia w Sejmie)
Dom należący do miasta i jest nieremontowany
Nie jesteśmy w stanie doprosić się władz, by nam ocieplili budynek. Bo przemaka, stoi nad rzeką, woda podchodzi pod parapety.
Przeszkodą w remoncie jest to, że budynek jest częścią nieruchomości, której druga część należy do wspólnoty. A podzielić się go nie da, bo ma wspólną z wspólnotą mieszkaniową klatkę schodową. Co możemy zrobić? Przecież płacimy czynsze. ADM uważa, że rozwiązaniem jest wykupienie mieszkań i wyremontowanie wspólnie ze wspólnotą mieszkaniową. „A my wyremontowaliśmy mieszkania w środku, dlaczego jeszcze mamy dopłacać do elewacji?”.
RPO: Zajrzymy do dokumentów i zobaczymy, co możemy zrobić.
W Gołdapi obywatele nie są dopuszczani do głosu na sesji rady miasta w punkcie obrad „wolne wnioski”. Mimo że zabieranie głosu w tej części można traktować jako korzystanie z prawa do informacji publicznej. Niby mamy prawa, a nie daje się z nich korzystać.
RPO: To zbyt skomplikowane pytanie, by odpowiadać z miejsca. Zajmujemy się nim. W tym m.in. niewpuszczaniem obywateli na posiedzenia kolegialnych organów władz samorządowych, bo to niewątpliwie było naruszenie prawa dostępu do informacji publicznej. Ale czy jest tym także niedopuszczanie do głosu w punkcie „wolne wnioski”? To musimy sprawdzić.
Czy nadal mamy Konstytucję?
Prezydent Komorowski opublikował wczoraj Białą księgę naruszeń Konstytucji. Czy tu chodzi o takie zwykłe, dopuszczalne naruszenia? Czy to możliwe, że Konstytucja jest rozmontowywana?
RPO: Tak, w Polsce obserwujemy proces naruszania Konstytucji. Zaczęło się od Trybunału Konstytucyjnego, ale równocześnie przyjęta została ustawa medialna (zmiana nadzoru nad mediami publicznymi), o prokuraturze (nowe, dodatkowe uprawnienia dla Ministra-Prokuratora Generalnego), prawo telekomunikacyjne - rozszerzające wykorzystywanie danych internetowych, ustawa antyterrorystyczna, ustawa pozwalająca wykorzystywać przed sądem dowody zdobyte nielegalnie (czyli np. z prowokacji czy nielegalnych podsłuchów).
Te wszystkie ustawy zostały przyjęte, a pozbawiony niezależności Trybunał Konstytucyjny nie zareagował.
W 2017 r. przyszła kolej na sądy – które też kolejnymi ustawami zostały pobawione niezależności. A Trybunał Konstytucyjny nie jest traktowany przez rządzących jako bariera dla niekonstytucyjnych rozwiązań.
Co ma dziś znaczenie? Presja społeczna. To dzięki niej rząd wstrzymał prace nad ustawą wprowadzającą powszechną lustrację majątkową, czy ustawę o zbiórkach publicznych. A prezydent – zawetował przed rokiem ustawę o regionalnych izbach obrachunkowych. Widać więc, że zmienił się nam model państwa – ustawodawca nie zastanawia się, czy projekt zgodny jest z Konstytucją, ale nad tym, czy ustawa spowoduje sprzeciw społeczny czy nie.
Dla ludzi ma to takie znaczenie, że np. przepisy podatkowe mogą być stosowane przez władze dosyć dowolnie, to może dotknąć także przedsiębiorców.
Naruszenie zasady niezależności sądów może uderzyć w ludzi – choćby w taki sposób, że nie będą w stanie dojść swoich racji w sprawie kredytów frankowych (bo sędziowie będą się bali naruszyć interesy państwowego sektora bankowego).
Kolejny problem to niewykonywanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego – jak choćby tego, które za niekonstytucyjne uznał różnicowanie świadczeń dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami w zależności od tego, czy niepełnosprawność powstała w dzieciństwie czy w wieku dorosłym. Dzieje się tak, bo nie stworzyliśmy skutecznych mechanizmów pociągania polityków do odpowiedzialności przez Trybunał Stanu. Trybunał ten zależy od większości parlamentarnej – i nie jest skutecznym mechanizmem kontroli rządzących.
Były burmistrz Gołdapi prosi o radę, jak bronić się przed ustawicznymi nękającymi zarzutami wieloletnich krytyków, którzy składają zawiadomienia do prokuratury. Rzecznik odżegnuje się od włączania w spory lokalne, obiecuje jednak, że przyjrzy się generalnemu problemowi. Zwraca uwagę, że granica między korzystaniem z praw i nadużywaniem tego prawa jest płynna i trudna w praktyce do wytyczenia.
Adam Bodnar: samorząd terytorialny jest najlepiej ocenianą reformą wolnej Polski
Samorząd terytorialny - przywrócony w gminach w 1990 roku, a 8 lat później w powiatach i województwach - jest najlepiej ocenianą reformą wolnej Polski, uważa Adam Bodnar. Rzecznik Praw Obywatelskich bierze udział w 4. Europejskim Kongresie Samorządów w Krakowie.
Rzecznik był w czwartek gościem panelu dyskusyjnego pt „Społeczeństwo obywatelskie filarem rozwoju regionalnego”.
Według Adama Bodnara reformie samorządu zawdzięczamy w dużej mierze sukces rozwojowy kraju. Stało się tak dzięki uruchomieniu potencjału obywatelskiej energii w działaniach lokalne i krajowych. Samorządowcy cieszą się największym poziomem zaufania mieszkańców - wielokrotnie przewyższającym poziom zaufania do władz centralnych, rządu i parlamentu.
Zdaniem RPO zrozumienie, że samorząd terytorialny to wspólnota mieszkańców, a władza samorządowa jest tylko emanacja tej wspólnoty, jest podstawą sukcesów w zarządzaniu lokalnym. Wspólnoty lokalne mają prawo i możliwość wpływania zarówno na strategiczne kierunki rozwoju miast i gmin, jak również na jednostkowe decyzje dotyczące lokalizacji inwestycji.
Rzecznik przypomina, że mieszkańcy wspólnot lokalnych mają instrumenty uczestnictwa w zarzadzaniu . Są to m.in. prawo dostępu do informacji publicznej, prawo do petycji, prawo do uczestnictwa w obradach kolegialnych organów, prawo do konsultacji od etapu diagnozowania poprzez formułowanie planów i programów do etapu uczestniczenia we wdrażaniu, możliwość korzystania z instrumentów deliberacji, prawo do referendum lokalnego w każdej istotnej dla wspólnoty sprawie, będącej w jej kompetencjach.
Przeszkody w korzystaniu z tych uprawnień tkwią zarówno po stronie obywateli, jak i po stronie władzy. Po stronie obywateli są to: brak wiedzy i umiejętności. Po stronie władzy - brak umiejętności otwartego partycypacyjnego zarządzania, któremu często towarzyszy mniej lub bardziej skrywane poczucie wyższości wobec obywateli.
Adam Bodnar uważa, że poprawy jakości współdziałania i zwiększenia uczestnictwa obywateli w życiu wspólnoty należy szukać nie na drodze dekretowania rozwiązań prawnych, ale na drodze budowania kultury współpracy i dialogu.
Świadczą o tym przykłady:
Gdyni, model budowania standardów opiekuńczych. Zarządzanie w sposób otwarty, partycypacyjny przekłada się tam na wyniki wyborów samorządowych - od lat prezydent Gdyni bije rekordy poparcia w wyborach samorządowych;
Częstochowy, budżet partycypacyjny jest metodą włączania mieszkańców w aktywność wspólnoty;
Konina, współpraca z organizacjami społecznymi (spółdzielnie socjalne prowadzone przez osoby z niepełnosprawnością, w tym hostel w centrum miasta);
Gdańska, model opracowywania wieloletniego Gdańskiego Programu Mieszkalnictwa Społecznego (od diagnozy do rozwiązań i wdrożenia ) z udziałem ponad 100 organizacji społecznych;
Stargardu, model współpracy międzysektorowej w zapewnianiu prawa do samodzielnego życia najbardziej wykluczonym: osobom z niepełnosprawnością intelektualną, starszym, usamodzielniającym się wychowankom z domów dziecka. W projektowaniu i wdrażaniu biorą udział władze i służby publiczne, organizacje społeczne i biznes.
Systemy samorządowe w Polsce i wielu krajach Europy opierają się na oddolnych inicjatywach obywatelskich. Wiele najważniejszych decyzji w rozwoju miast i wsi jest podejmowanych w oparciu o konsultacje społeczne, bądź w wyniku podnoszonych przez długi czas propozycji mieszkańców. Podczas panelu goście zastanawiali się m.in., jak chronić ten skuteczny model oraz jakie instrumenty powinni otrzymać członkowie lokalnych społeczności, by efektywniej komunikować samorządom swoje potrzeby
Dwudniowy Europejski Kongres Samorządów to platforma wymiany poglądów oraz miejsce spotkań liderów samorządowych, elit regionalnych z przedstawicielami administracji państwowej, organizacji pozarządowych i biznesu.
O złym prawie i jego stosowaniu. Spotkanie regionalne RPO w Szczecinku
Na Zamek Książąt Pomorskich na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem przyszło w Szczecinku 20 osób. Rozmawialiśmy o problemach rolników, o emeryturach, o wychowywaniu dzieci z niepełnosprawnościami, o sądach i o Konstytucji.
- Spotkania regionalne pozwalają nam gromadzić wiedzę o realnych problemach, jakie mają ludzie. Nie zawsze daje się to zauważyć zza biurka. Dlatego RPO za biurkiem nie siedzi - powiedział Adam Bodnar. Spotkanie w Szczecinku kończyło kolejny, tym razem czterodniowy objazd po kraju.
Nowe prawo łowieckie scedowało część obowiązków na sołtysów, którzy działają społecznie – więc nie można im zlecić działań, jeśli nie są w stanie ich wykonać (chodzi o szacowanie strat w uprawach rolnych, które powodują dzikie zwierzęta)
RPO: Tak, już się tym zajęliśmy
Szkody wyrządzane przez objęte ochroną ptaki wędrowne (np. żurawie) – potrafią zniszczyć całe uprawne pole. Nikt za to nie odpowiada, rolnicy nie dostają odszkodowań
Linie przesyłowe wysokiego napięcia – rolnicy mają kłopoty z energetykami, którzy bez uzgodnien z właścicielami ziemi wjeżdżaja na pola, „bo muszą uciąć gałęzie”. W przypadku sporu sądowego sądy orzekają różnie, często na niekorzyść rolnika.
RPO: warto wiedzieć, że Rzecznik może występować do Sądu Najwyższego i NSA o orzeczenia ujednolicające w składzie siedmiu sędziów. Udało się nam w taki sposób np. wyprostować sprawę transakcji ziemią rolną.
Ubezpieczenia rolników – ubezpieczyciele nie wypłacają odszkodowań za lokalną suszę czy gradobicie, bo jedyna certyfikowana instytucja badająca takie zjawiska meteorologiczne nie stwierdza ich z powodu sposobu rozstawienia urządzeń pomiarowych.
Obowiązek sprzątania chodników przy posesjach
Na właścicielach ciąży obowiązek sprzątania przyległych chodników. Czy taki przymus jest zgodny z Konstytucją? Dlaczego mam sprzątać czyjeś tylko dlatego, że sąsiaduje z moim?
RPO: Musimy się zastanowić. Ale Trybunał Konstytucyjny 20 lat temu odrzucił podobny wniosek RPO.
Wysokość emerytur – kapitał początkowy
Tuż przed przejściem na emeryturę kapitał początkowy jest ponownie przeliczany – mimo że wcześniej był inny – i na podstawie tego nowszego, mniej korzystnego przeliczenia, wyliczana jest emerytura. Trybunał Konstytucyjny zakwestionował taką praktykę 28 lutego 2012 r., ale nic się nie zmieniło.
RPO: To jest dla nas. Dostajemy bardzo wiele spraw związanych z emeryturami. Nie możemy apelować o generalne podnoszenie świadczeń, ale możemy interweniować w sprawach indywidualnych przeliczeń świadczeń. Trybynał Konstytucyjny nie ma narzędzi egzekwowania swoich wyroków, niewdrożonych wyroków jest niestety więcej, jak choćby ten dotyczący wparcia dla opiekunów dorosłych osób z niepelnosprawnościami.
Mowa nienawiści w internecie, hejt na ulicach
Jak można przeciwdziałać takim zjawiskom, bo że są szkodliwe, nie ulega wątpliwości?
RPO: Tak, to jest bardzo poważny problem. Internet ułatwia nam uczestniczenie w debacie publicznej, ale rozprzestrzenia też nienawiść. Prawo za tymi nowymi zjawiskami nie nadąża. Np. długo nie uważało, że nienawistne wystąpienia w internecie nie wymagają interwencji. To się na szczęście zmienia – także dzięki RPO. Także w sprawie odpowiedzialności portali za nienawistne komentarze już się coś zmieniło. Sąd Najwyższy uznał, że za takie komentarze odpowiada portal.
Ciągle nie działa sprawnie u dostawców usług internetowych mechanizm „notice and takedown” (usuń [treść], skoro zostałeś powiadomiony [o naruszeniu prawa].
- A co Pan uważa o demonstracjach ONR, takich jak kilka dni temu w Gdańsku?
RPO: Nie można zakazywać demonstracji prewencyjnie, tylko na podstawie podejrzenia, że coś może się zdarzyć w jej trakcie. Ale jeśli w ich trakcie dochodzi do łamania prawa, to policja ma obowiązek reagować. Problemem jest więc nie to, że do demonstracji doszło, ale że policja nie reaguje. Rzecznik interweniuje i wszystko to odnotowuje.
Co wiadomo o planowanej zmianie Konstytucji?
Podobno referendum ma być w listopadzie, a nic o tym nie wiadomo. Dlaczego?
RPO: O planach zmiany Konstytucji mówił prezydent i za całą kampanię w tej sprawie odpowiada Kancelaria Prezydenta. Wiem, że organizuje w przyszłym tygodniu debatę konstytucyjna. Zobaczymy, co tam się stanie. Moim zdaniem Konstytucja nie wymaga wymiany, może drobnych korekt. Realnym problemem jest zas to, że Konstytucja jest łamana.
Jak doprowadzić do powstania budżetu obywatelskiego w Szczecinku?
RPO: W wielu miastach budżety obywatelskie funkcjonują bardzo dobrze i zwiększają zaangażowanie obywateli w życie społeczne.
Aby doprowadzić do powstania takiego budżetu, warto wykorzystać prawo do petycji. Albo zapytać o stosunek do tej idei kandydatów w wyborach samorządowych.
Co Pan myśli o oknie życia (właśnie zostało uruchomione w Szczecinku)?
Ja jestem za, ale podobno ONZ jest przeciw. Dlaczego?
RPO: Była taka krytyczna opinia, która wskazywała, że anonimowa adopcja uniemożliwia poznanie tożsamości dziecka. Nie rozumiem tej argumentacji – w naszych warunkach społecznych, kiedy się wie, jaką alternatywę ma kobieta, która nie może wychowywać dziecka, ani ujawnić faktu jego narodzin, takie wywody są trudne do zrozumienia.
Dlaczego z Polski jest tyle skarg do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu?
Czy liczba spraw nie świadczy, że mamy wyjątkowo ze prawo i sądy?
RPO: Najwięcej spraw bierze się z problemów systemowych. Kilka już rozwiązaliśmy (np. problem mienia zabużańskiego czy czynszów w prywatnych kamienicach). Zmniejszyła się też liczba spraw o nadużywanie tymczasowego aresztowania. Nieco lepiej jest z przewlekłością postępowań – więc spraw jest nieco mniej. Trybunał pozwala nam poprawić nasze prawo i jego stosowanie.
Ale pojawiają się nowe problemy. Prawdopodobnie bardzo dużo skarg dotyczyć będzie np. tzw. ustawy „dezubekizacyjnej” z 2016 r. Wpływają ciągle z Polski sprawy "więzienne", sprawy związane z wywłaszczeniami (pod bardzo ostatnio intensywne inwestycje w infrastrukturę).
Generalnie – naprawa sytuacji w zakresie przestrzegania praw człowieka wymaga staranności, działań żmudnych i starannych. To zabiera czas, ale jest skuteczne.
Jaki jest Pana stosunek do reformy sądownictwa?
RPO: Taka reforma, aj obecnie wprowadzana, nie była potrzebna. Mamy inne problemy z sądownictwem – sprawy przesyłek sądowych, sprawy biegłych, sprawy sądów rodzinnych. Nie są naprawiane.
- A co Pan robi w sprawach sędziów-przestępców?
RPO: Od przestępstw jest prokuratura.
- My z synem zostaliśmy skrzywdzeni przez sędziów i nikt nam nie pomógł. Pan też. Czy złoży Pan dla nas skargę nadzwyczajną
RPO: Możemy tylko ponownie sprawdzić dokumenty.
Prawa dzieci z niepełnosprawnościami
- Nasze stowarzyszenie zajmuje się 25 dziećmi. Mamy bardzo mało funduszy, tracimy siły. Nie wiem, czy damy dalej radę… Ale co będzie z dziećmi? Mamy tu takiego 28-letniego chłopca, nie ma go nawet gdzie wyprowadzić.
RPO: A są miejsca opieki dziennej, zwłaszcza dla starszych dzieci?
- Są kolejki. I pomoc jest tylko do 24. roku życia
RPO: Mieliśmy podobny problem w Chełmie. Dzięki naciskom na władze udało się taki punkt otworzyć. W niedalekim Wałczu się udaje. Może uda się w Szczecinku?
Koszty dowozu dziecka z niepełnosprawnością do szkoły
- Dowożę samochodem do szkoły dwoje dzieci z niepełnosprawnościami. Dostaję za to zwrot o równowartości zniżkowego biletu PKS – to rodzaj ryczałtu, który ma się to nijak do prawdziwych kosztów.
RPO: Przyjrzymy się temu. Ostatnio udało się nam wygrać sprawę w Krakowie i korespondujemy z MEN w sprawie zmiany przepisów. Problem kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół zgłaszany jest w całym kraju.
Czy organizacje działające na rzecz lokalnej społeczności, choć nie mające statusu organizacji pożytku publicznego, nie mogłyby mieć prawa do nieodpłatnego korzystania z pomieszczeń?
Nie jest podnoszone dofinansowanie na podopiecznych DPS i warsztatów terapii zajęciowej. Czy rzecznik mógłby pomóc?
Dlaczego obarczył Pan Naród Polski współodpowiedzialnością za Holokaust?
- Cenię Pana i tego nie rozumiem. Dlaczego Pan tak powiedział, Panie Rzeczniku?
RPO: Może nie słyszał Pan całośc tej wypowiedzi? Powiedziałem, że odpowiedzialność za Holokaust ponoszą Niemcy. Dodałem, że są narody, które w tym współuczestniczyły. Dopytywany przez dziennikarza potwierdziłem, że były też jednostki w ramach narodu polskiego – za to ci szmalcownicy byli skazywani przez sądy polskiego państwa podziemnego. Wypowiedź była nieprecyzyjna, nie powinienem był użyć pojęcia „naród”. Przeprosiłem za to.
Czego się można nauczyć w gminie Płużnica? Spotkanie regionalne RPO w Nowej Wsi Królewskiej
Na spotkaniu z aktywistami z Płużnicy to rzecznik praw obywatelskich zadawał najwięcej pytań.
Gmina Płużnica ma 5 tysięcy mieszkańców. Szczyci się wspieraniem kapitału społecznego, rozwojem funduszy sołeckich, tym, że mieszkańcy wspólnie podejmują decyzje i nawet w najtrudniejszych sytuacjach czują się współodpowiedzialni za to, co dzieje się w samorządzie. Bo – jak mówi wójt Marcin Skonieczka – zawsze można sobie poradzić. Zawsze można porozmawiać o tym, co jest dla nas ważne, i jak się w związku z tym zachowamy.
Do remizy w Nowej Wsi Królewskiej przyszło 40 osób. W tym młodzi ludzie działający w Młodzieżowej Radzie Gminy, aktywiści ze stowarzyszeń seniorów, organizacji działających na rzecz mieszkańców, sołtysi. Ogłodzenie o spotkaniu z RPO Adamem Bodnarem wisiało na stronie internetowej gminy, ale także w ogłoszeniach parafialnych w kościele.
- Konstytucja gwarantuje nam wiele praw, a rolą Rzecznika Praw Obywatelskich jest dbanie o to, by te prawa były faktycznie przestrzegane – powiedział na wstępie Adam Bodnar. - Rzecznik dostaje rocznie ponad 50 tys. skarg w najróżniejszych sprawach. Wyjaśnia je i szuka sposobów, by dany problem więcej się nie powtórzył. Współdziała przy tym m.in. z władzami samorządowymi i z rządem, przedstawia im argumenty i analizy prawne ułatwiające poprawę sytuacji.
PŁUŻNICA PYTA RZECZNIKA
To jaka jest skuteczność Pana działania? Ile z tych spraw udaje się Panu załatwić?
RPO: Jak mówi moja poprzedniczka, prof. Ewa Łętowska, Rzecznik Praw Obywatelskich jest od tego, by „chodzić i miauczeć”. Jest niezależny od władz, a zatem nie ma na te władze wpływu - po jego stronie jest tylko siła obywateli i głosy obywateli. Często ma wsparcie mediów i organizacji pozarządowych. Prezentuje konsekwentnie pewną linię i nie daje sobie wmówić, że pewnych rzeczy nie można zrobić.
Jak się można bronić przed inwigilacją w świecie nowych mediów?
RPO: To nie takie łatwe, skoro sami, z własnej woli, zostawiamy w sieci wiele danych o sobie. Jednak innym problemem jest to, na ile po nasze dane może sięgać policja i służby specjalne. I polskie prawo dosyć słabo to reguluje. Nikt poważnie nie kontroluje działania służb.
(zobacz też:
RPO prosi prezydenta o weto ustawy dającej służbom dostęp on-line do danych stanu cywilnego
Apel RPO do Prezydenta w sprawie ustawy antyterrorystycznej)
Co Pana najbardziej zdziwiło w pracy RPO? Jaki wniosek?
RPO: Powiem tak – cale życie zajmowałem się prawami człowieka, ale dopiero jako rzecznik praw obywatelskich dowiedziałem się o problemie słyszących dzieci niesłyszących rodziców (KODA/CODA).
(patrz – publikacja RPO „CODA – inność nierozpoznana”)
Okazuje się, że na spotkaniu jest młoda osoba, która ma niesłyszących rodziców. Opowiada o tym, jak musi im pomagać w załatwianiu spraw urzędowych, bo w urzędach nie ma tłumaczy języka migowego.
Barbara Imiołczyk, BRPO, współprzewodnicząca Komicji ekspertów ds. osób głuchych, przypomina, że władze publiczne mają obowiązek zapewniania takich tłumaczy, więc jeśli ich nie ma, to trzeba składać skargi do Rzecznika.
(zobacz: wizyta dzieci z Raczek zorganizowana z inicjatywy niesłyszącej mamy ucznia szkoły)
RPO PYTA MIESZKAŃCÓW GMINY PŁUŻNICA
Co robi Młodzieżowa Rada Gminy?
- Ostatnio organizowała w Płużnicy Forum Edukacyjne i zbierała informacje o oczekiwaniach wobec szkoły. Mamy problemy, ale nie są takie poważne, jak by się mogło wydawać.
Jak wygląda przebieg gminnego konkursu na minigranty?
Dostaliśmy 22 wnioski, 12 dostało dofinansowanie. Dodatkowo punktowaliśmy projekty zgłaszane przez młodzież. Sporo z nich dotyczy sportu i działań kobiet. Grupy nieformalne reprezentowane są przez opiekunów. (Wójt: Zależy nam, by wprowadzić takie sposoby rozliczania, żeby pokazać, że sobie ufamy).
Jak wygląda w Płużnicy sprawa inwestycji w farmy wiatrowe i przemysłowy chów zwierząt?
W sprawie wiatraków społeczność się podzieliła. Wójt akurat był za, ale ostatecznie gmina się z tego wycofała z powodów ekologicznych. W sprawie hodowli zwierząt wiemy, że ona nie przynosi gminie żadnych dochodów.
Jakie są największe problemy społeczne w gminie?
Drogi powiatowe.
Służba zdrowia (kolejki do lekarza, brak lekarzy, przyjeżdają tu tylko na krótkie dyżury).
Brak komunikacji publicznej, co zagraża równemu dostępowi do edukacji (do liceów dowożą dzieci rodzice, autobusy szkolne jeżdżą długo i połączenia są niepewne, przez to trudno zorganizować zajęcia pozalekcyjne w szkołach).
Budynki publiczne są właśnie dostosowywane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami (ale też rodziców z dziećmi – co podkreśla wójt Skonieczka).
Jest problem z miejscami w przedszkolach. Likwidacja przedszkoli w latach 90. odpowiada – zdaniem mieszkańców – za późniejsze kłopoty dzieci w szkołach. Gmina ma punkty przedszkolne, buduje przedszkole, ale ciągle wielu rodziców uważa, że przedszkole „odbiera dzieciństwo”. Organizuje dzienne punkty opieki nad malutkimi dziećmi.
Prawa seniorów - ale powstają w gminie kluby seniora, organizują po ok. 4 godziny zajęć dziennie (ćwiczenia pamięci, zajęcia sportowe). To wszystko z funduszy unijnych. Płużnica organizuje też wsparcie dla opiekunów seniorów.
Rzecznik Praw Obywatelskich zabrał głos na Ogólnym Zgromadzeniu Związku Powiatów Polskich
Adam Bodnar zabierając głos w czasie Zgromadzeniu podzielił się z jego uczestnikami doświadczeniem ze spotkań regionalnych, które trwają od początku jego kadencji. - Odwiedziłem ponad 150 miejscowości. Są to nie tylko duże miasta; są to w większości miasta powiatowe; to także gminy wiejskie, gdzie działają inicjatywy lokalne, szczególnie istotne z punktu widzenia praw człowieka. – powiedział. -Polska to duży kraj, bardzo zróżnicowany, niemożliwy do ogarnięcia z Warszawy. Dzięki samorządom można rozwiązywać zróżnicowane problemy w sposób najbardziej skuteczny, oszczędny. Można rozwijać Polkę lokalną z udziałem obywateli, korzystając z ich wiedzy, umiejętności, potencjału. Można wdrażać innowacyjne rozwiązania niewłaściwe do testowania w skali całego kraju.
Do tego niezbędne są kompetencje, mienie i odpowiednie finanse oraz możliwość elastycznego działania. One są konieczne nie dla zaspokojenia ambicji wójtów, starostów i marszałków. One są potrzebne mieszkańcom – bo umożliwiają zaspokajanie ich potrzeb, realizację ich praw. Dlatego uszczuplanie kompetencji, mienia i finansów samorządów jest działaniem na szkodę mieszkańców, w pierwszej kolejności tych najsłabszych, najbardziej tracących na złym funkcjonowaniu państwa.
RPO wskazał, że obywatele zyskują na silnym samorządzie lokalnym. Zyskują też na dobrej współpracy władz i instytucji samorządowych, na włączeniu obywateli w proces diagnozowania i rozwiązywania problemów, na partycypacyjnym zarządzaniu, na dobrej, otwartej komunikacji między władzą, instytucjami a mieszkańcami. Te trzy zasady: rozwiązywanie problemów blisko ludzi, szeroka sieć partnerskiej współpracy, łącząca różne środowiska oraz czytelna, jasna komunikacja z mieszkańcami – odnajduję we wszystkie realizowanych z sukcesem działaniach, które spotykam w wielu miejscach Polski.
Powiat wielicki – Centrum Zdrowia Psychicznego
Dzięki staroście wielickiemu we współpracy z Fundacją Leonardo powstało gotowe, czekające na rządowe decyzje o możliwości uruchomienia Centrum Zdrowia Psychicznego. W ten sposób deinstytucjonalizacja psychiatrii w powiecie wielickim staje się faktem. Mieszkańcy powiatu mają możliwość korzystania z pomocy psychiatrycznej, psychologicznej i terapii w środowisku zamieszkania. Na osoby w kryzysie czeka parę łóżek w przyjaznym, prawie domowym wystroju, gdzie otrzymają fachową pomoc w najtrudniejszym okresie bez konieczności długotrwałej hospitalizacji. A po powrocie do swojego środowiska zarówno oni sami jak i ich najbliżsi będą nadal mogli liczyć na wsparcie terapeutów w Centrum. Nie są tam jednostką chorobową wśród kilkuset innych pacjentów. Są wyjątkowi, jak wyjątkowy jest każdy z nas. I dla takiej wyjątkowej osoby ludzkiej oferowane jest wsparcie na miarę jej potrzeb. Zanurzone w środowisku lokalnym Centrum pracuje metodą dialogu, polegającą na włączeniu w proces zdrowienia osób ważnych: z kręgu rodziny, sąsiedztwa, szkoły, pracy. Takie metody pracy, dzięki którym osiągane są spektakularne rezultaty w wielu krajach świata, wymagają zanurzenia w środowisku lokalnym, działania w bliskości osoby w kryzysie. W Finlandii dzięki szerokiemu upowszechnieniu tej metody około 80 procent osób po kryzysie psychicznym wraca na rynek pracy. Wskazują na to badania prowadzone od 20 lat. W Polsce podobny procent osób, które naznaczane są diagnozą choroby psychicznej żyje z renty.
Wśród praw człowieka, z których dzięki tej inicjatywie starosty wielickiego korzystają osoby trafiające do Centrum najważniejsze wydaje się prawo do godności. Dzięki terapii również prawo do zdrowia, życia w lokalnym środowisku bez piętna i dyskryminacji, prawo do edukacji i pracy, do życia rodzinnego, do uczestniczenia w życiu publicznym kulturalnym, społecznym. Dla osób chorujących psychicznie, w różnym wieku i kondycji, którzy wybierają samobójstwo ponieważ nie uzyskali na czas właściwego wsparcia centra zdrowia psychicznego, jak to w Wieliczce są sprawą życia lub śmierci. Niestety często dosłownie.
Z przykładów wartych rozpowszechniania, a napotkanych przez RPO w czasie podróży po Polsce, można wskazać
Wieruszów – system wsparcia osób z niepełnosprawnością
W powiecie wieruszowskim działa jeden z najbardziej rozwiniętych systemów wsparcia osób z niepełnosprawnością: terapia, edukacja, praca, mieszkania treningowe i w przyszłości samodzielne. Na spotkanie z RPO w Wieruszowie do siedziby stowarzyszenia integracyjnego „Klub Otwartych Serc” przyszło około 80 osób – przedstawicieli instytucji z gminy i powiatu, starosta, władze gminne obecne i dawne, działacze organizacji, rodziny osób z niepełnosprawnościami, terapeuci. Wszyscy czuli się współodpowiedzialni za tworzenie, działanie i rozwój tego systemu. Każdy miał swoją rolę do spełnienia we współpracy z innymi.
Dzięki wieloletnim skoordynowanym działaniom osoby z niepełnosprawnością nie muszą martwić się o pracę. Czekają na nich warsztaty terapii zajęciowej, zakład aktywności zawodowej, spółdzielnia socjalna i przedsiębiorcy na otwartym rynku pracy. Klub Otwartych Serc współpracuje z ponad 80. przedsiębiorcami z terenu powiatu wieruszowskiego i sąsiednich. Teraz wspólnymi siłami remontowane są mieszkania treningowe i poszukiwane lokale na mieszkania docelowe dla usamodzielniania osób z niepełnosprawnościami. Projekty mieszkaniowe domkną system wsparcia. I to wszystko dzieje się w Wieruszowie, jednym z mniejszych powiatów, którego losy w czasie reformy powiatowej się ważyły, czy w ogóle ma powstać, czy spełnia kryteria. Sukces Wieruszowa pokazuje, że powiat nie musi być wielki. O sile powiatu nie decyduje bowiem jego wielkość, ale spójność społeczna, kapitał ludzki i społeczny, poczucie tożsamości i wspólnoty. To wszystko w powiecie wieruszowskim jest i dlatego dzieli się swoimi sukcesami i doświadczeniami z innymi. A innym łatwiej brać przykład z małego Wieruszowa niż z dużej Gdyni czy Gdańska.
Nieopodal Wieruszowa
W sąsiednim powiecie wieluńskim we wsi Gromadzice w gminie Czarnożyły w maju starosta otwierać będzie halę sportową przy świetnie działającym Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym. Ośrodek ma sukcesy w usamodzielnianiu uczniów potrzebujących bardzo znacznego wsparcia. Dzieje się tak, dzięki władzom powiatu, które rozumieją potrzeby najsłabszych. Na ile do budowy hali przyczyniły się sukcesy wychowanków ośrodka na olimpiadzie specjalnej w Los Angeles? Na pewno pokazały, że sport może być doskonałym sposobem na rehabilitację społeczną. Hala sportowa będzie otwarta nie tylko dla wychowanków Ośrodka, ale dla całej społeczności służąc jej integracji.
Powiat hajnowski – Zespół szkół z dodatkową nauką języka białoruskiego w Hajnówce
Wśród wielu szkół, które RPO odwiedził w czasie kadencji, warto wspomnieć o jednej, szczególnej. O Zespole szkół z dodatkową nauką języka białoruskiego w Hajnówce. W powiecie hajnowskim możliwość pielęgnowania kultury i tradycji mniejszości narodowej ma zasadnicze znaczenie. Nauczanie języka białoruskiego w szkołach jest realizacją prawa mniejszości narodowej do utrwalenia i rozwoju tej kultury. Szkoła jest otwarta, integracyjna. Pytałem, czy mają też uczniów z polskich rodzin. Usłyszałem, że nikt tu nie pyta uczniów o narodowość. Chodzą do niej uczniowie różnych wyznań, co pozwala sądzić, że również etniczni Polacy i młodzież z rodzin mieszanych.
Powiat spełnia ważne funkcje integrujące instytucje powiatowe i gminne. Doświadczyłem tego w Krapkowicach, gdzie na zaproszenie starosty mieliśmy możliwość dyskutowania z reprezentantami lokalnych instytucji i organizacji społecznych o tym jak wspierać osoby starsze w środowisku zamieszkania.
Takich dobrych przykładów jest wiele. Wierzę, że każdy z Państwa mógłby przedstawić ich co najmniej kilka.
Istnieją jednak obszary, które wymagają szczególnej uwagi w przyszłości, bo dziś dochodzi w nich do naruszeń praw człowieka i obywatela.
Warto wspomnieć o dwóch:
Pierwsze to brak systemowego wsparcia dla osób starszych z chorobami otępiennymi i ich rodzin.
Od lat rzecznik praw obywatelskich upomina się o przyjęcie krajowego planu działania dla tej grupy osób, których liczba szybko rośnie i rosnąc będzie, a które wymagają szczególnych działań na wszystkich poziomach władz publicznych. Niestety bezskutecznie. Siatka ośrodków wsparcia dla osób z demencją, czy chorobą Alzheimera jest dziurawa jak najlepszy szwajcarski ser. Co nie jest w tym przypadku zaletą. Na dodatek wsparcie dla opiekunów (informacja, doradztwo, pomoc psychologiczna, grupy wsparcia, pomoc wytchnieniowa) jest oferowane i rozwijane głównie przez organizacje społeczne. Społecznicy robią co mogą w ramach zasobów, jakimi dysponują. Czasami z udziałem władz publicznych, częściej bez tego udziału. Dlatego też takie miejscowości jak Siedlce, gdzie działa ośrodek wsparcia dla opiekunów prowadzony przez Siedleckie Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera należą do rzadkości. Siedleckie stowarzyszenie prowadzi również w okolicy w Ptaszkach i Kukawkach dwa domy pomocy społecznej dla osób z chorobą Alzheimera – oba w obiektach dawnych szkół wiejskich zaadaptowanych na potrzeby dps. Mają pensjonariuszy z całego kraju, często z bardzo odległych miejsc. Potrzeby osób żyjących z chorobami otępiennymi są delikatnie mówiąc nie zaspokojone. Ich prawa podstawowe , w tym do godnego życia, do ochrony zdrowia są naruszane. Praktyką są porady lekarzy kierowane do ich opiekunów, aby ich ubezwłasnowolnić. Zdarzają się przypadki wręcz żądania ubezwłasnowolnienia, uznania go za warunek przyjęcia do szpitala. Osoby samotne, bądź osamotnione bywają narażone na szczególnie nieludzkie, poniżające traktowanie, na tortury. Bo jak inaczej nazwać przypadki, które miały miejsce w prywatnych tzw. domach opieki w Trzciance i we Wronkach. Godne warunki życia seniorów, wsparcie dla nich i ich opiekunów to wyzwanie przed którym stają władze samorządowe i rządowe.
Drugim zagrożeniem dla praw człowieka i obywatela, na które chcę zwrócić Państwa uwagę, zagrożeniem w Polsce niestety powszechnym jest wykluczenie komunikacyjne mieszkańców wsi i mniejszych miast.
W różnych miejscowościach na wschodzie, zachodzie, północy, południu i w centrum Polski ludzie mówią:
poza autobusem szkolnym nic do naszej miejscowości nie dociera,
ostatni autobus odchodzi o 14.30, a ja mam lekcje do 15.00, muszę się zwalniać, o dodatkowych zajęciach nie ma mowy,
nie mogę dojechać do lekarza, jeśli córka nie weźmie urlopu i mnie nie zawiezie,
w zajęciach i imprezach naszego uniwersytetu trzeciego wieku nie uczestniczą mieszkańcy sąsiednich wsi. Dojechać jeszcze by mogli, ale wrócić wieczorem już nie da rady.
Polska stała się krajem dla mieszkańców metropolii, miast i zmotoryzowanych mieszkańców wsi. Chciałbym poznać wyjątki od tej reguły. Nie napotkałem dobrych praktyk. Jeśli Państwo je znacie, czekam na zgłoszenie, będziemy je promować. Najgorsze jest poczucie bezradności władz samorządowych na które napotykam. Nawet w moich rodzinnych Gryficach. Jakbyśmy się do tego przyzwyczaili, jakby nic nie można było zrobić.
Wykluczenie komunikacyjne skutkuje naruszeniem całej litanii praw człowieka i obywatela. Czyż nie jest dyskryminacją uwięzienie we własnej wsi, nierówny dostęp do edukacji, ograniczenie dostępu do życia kulturalnego, że o pracy nie wspomnę. Czy wieś musi być miejscem do życia tylko dla bogatych? Takiej Polski chcemy?
Rozmawiamy głównie o wymiarze sprawiedliwości. O przewlekłości postępowań, o zachowaniu policji, o braku dostępu do obrońcy, o przedziwnych zachowaniach administracji.
W Miejskim Ośrodku Kultury w Bełchatowie czeka na RPO ponad 70 osób, przedstawicieli organizacji pozarządowych. Tym razem Adam Bodnar nie prosi zebranych o krótkie przedstawienie się, chętnych do zabrania głosu jest zbyt wielu, i rzecznik boi się, że dla wszystkich zabraknie czasu. Od razu przechodzimy do pytań.
Rodowód miasta Bełchatowa
1. Grocholice zostały połączone z Bełchatowem w 1977 r. w taki sposób, że zlikwidowano tożsamość Grocholic, miejscowości wymienianej już w bulli papieskiej w 1138 r. I przez to Bełchatów nie ma prawa do rodowodu Grocholic. -Gdyby to poprawić, mieszkalibyśmy w jednym z najstarszych miast w Polsce.
RPO: musimy sprawdzić, czy takie sprawy leżą w kompetencji Rzecznika. Zajmowaliśmy się co prawda sprawą połączenia gmin okolicznych z Opolem, ale wtedy było jasne, że dotyczy to kwestii praw obywatelskich. Czy tak jest w Bełchatowie?
Przewlekłość postępowania i prawo do sądu
2. Czekam na decyzję Europejskiego Trybunału Praw Człowieka już wiele lat. Pan, panie rzeczniku reprezentował mnie tam – dlaczego ta sprawa tyle trwa?
RPO: Postępowania przed ETPCz długo trwają. Muszę przejrzeć dokumenty
3. Co pan sądzi o problemie przewlekłości postępowań po wyrzuceniu pracownika z pracy? Co tu można zmienić?
RPO: Przewlekłość postępowań to poważny problem, choć różnie wygląda w różnych miastach. Wiele zależy od tego, ilu jest sędziów w sądzie. Drugi problem to brak zróżnicowania w sądach spraw pod względem tego, jakie mają znaczenie dla ludzi – wiadomo przecież, że w sprawach o pracę czy rodzinnych przewlekłość postepowania de facto pozbawia człowieka jego praw.
Co można zrobić? Dopytywać o stan sprawy, składać skargi na przewlekłość postępowania (choć to faktycznie jeszcze wydłuża sprawę, bo akta są zabierane z sądu do wyższej instancji do zbadania). Widać więc, ile trzeba zmienić w sądach. Niestety, obecne zmiany tych problemów sądów nie załatwiają.
4. Dostałem dotację z zarządu województwa łódzkiego. Wszczęta została kontrola doraźna i trwa postępowanie administracyjne przeciwko mnie. Chcąc uniknąć spodziewanego efektu (decyzji administracyjnej) składam pozew przeciwko zarządowi województwa, ale zostaje on oddalony, bo sąd mówi, że mogę tylko skarżyć się do sądu administracyjnego. Czy rzeczywiście w takiej sytuacji ogranicza mnie kodeks postępowania administracyjnego?
RPO: To wszystko zależy od szczegółów. Ale jak miałoby brzmieć roszczenie cywilne w tej sprawie?
Policja odmawia osobie przesłuchiwanej dostępu do adwokata
5. Co Pan uważa w sprawie prawa do obrony osób, które nie mają jeszcze zarzutów (nie są formalnie podejrzanymi, ale „osobami podejrzanymi”, czyli są przesłuchiwane jako świadkowie, ale mogą mieć zarzuty). Dyrektywa unijna nr 2013/48/UE z dnia 22 października 2013 r. mówi, że mają prawo do obrony, ale polskie prawo tego nie przewiduje.
RPO: W Polsce prawo do obrony jest zagwarantowane, ale w praktyce mają je osoby, które znają swoje prawa, i stać je na szybkie wezwanie prawnika.
W sprawie wdrożenia dyrektywy Rzecznik zabierał głos, wyłożył też problem w wywiadzie dla Rzeczpospolitej. Sprawą zajął się więc senacki zespół ds. praworządności.
Kolejnym problemem jest to, że osoba przesłuchiwana powinna być informowana w sposób jasny o swoich prawach. Wdrażając dyrektywę resort sprawiedliwości przygotował takie ulotki, ale są one napisane językiem prawniczym (RPO wspólnie z Fundacją Helsińską przygotowały swoją wersję, bardziej „ludzką”).
6. Mój dom został przeszukany, policja zatrzymała mnie i przesłuchiwała. Przez dwie godziny prosiłam o adwokata. Adwokat był na miejscu, ale policja go do mnie nie dopuściła.
RPO: Ta sprawa wygląda tak, jakby policja nie znała Konstytucji i przepisów prawa. Trzeba spróbować ją wyjaśnić.
Rzecznik przypomina o konieczności składania zażaleń na niesłuszne zatrzymanie i zwraca uwagę na to, że sądy reagują w obronie obywateli zatrzymywanych w sposób naruszający ich prawa.
Przypomina też o swoim wystąpieniu w sprawie tortur stosowanych przez policję z 18 kwietnia 2017 r.
7. Czy instytucja Rzecznika została wzmocniona po wprowadzeniu skargi nadzwyczajnej?
RPO: Skargę nadzwyczajną wprowadza ustawa o Sądzie Najwyższym, która wejdzie 3 kwietnia. Będzie mogła w szczególnych okolicznościach prowadzić do podważania prawomocnych wyroków z ostatnich 20 lat. Rzecznik oczywiście nie dostał na to dodatkowych środków, ale jeśli dzięki temu będzie można pomóc ludziom, to będę z tego narzędzia korzystał. Pewnie zrobią się nam zatory, ale nie ma na to rady.
8. Mój majątek został zniszczony przez bank. Jego dyrektorzy zostali skazani za to w I instancji, ale dopiero po kilkuset rozprawach. Jestem ścigany za rzekome oszczerstwo za moje wystąpienie przeciw nim w mediach.
RPO: Muszę się tym dokumentom przyjrzeć.
9. Kilkoro mieszkańców zarzuca jedną instytucję setkami trudnych wniosków o dostęp do informacji publicznej. Ta placówka nie ma ludzi na tyle, by zdążyć z odpowiedziami. W efekcie są postępowania o bezczynność, a sądy zasądzają na rzecz tych osób grzywny (kilkadziesiąt tysięcy rocznie).
RPO: Rolą RPO jest obrona praw obywateli, nie instytucji. A w sprawie dostępu do informacji wiadomo, że to obywatele są stroną słabszą, często instytucje ignorują ich wnioski.
Prawo stanowi, że koszty obsługi wniosków nie są podstawą do odmawiania odpowiedzi. Gdyby tak się stało, prawo dostępu do informacji publicznej stałoby się iluzoryczne.
10. Jeżeli jest konkurs na stanowisko w instytucji publicznej, to dokumenty w nim złożone stanowią informację publiczną?
RPO: Dokumenty nie. Przecież to by odstraszało od udziału w konkursie. Lista kandydatów podlega ujawnieniu w konkursach w służbie cywilnej.
- A projekty przedstawiane w konkursie?
Po konkursie – nie widzę przeszkód.
Samorząd i prawo wodne
11. Moje prawo zostało naruszone przez działalność sąsiadów (podtopienie działki poprzez zasypanie rowów na sąsiednich działkach). Zgłosiłem sprawę do wójta, ale ten zarządził oględziny terenu tak, bym w nich nie uczestniczył (wysłał zawiadomienie na nieaktualny od lat adres). A potem umorzył postępowanie. Ani samorządowe kolegium odwoławcze ani sąd administracyjny nie uwzględniły moich odwołań. Mam całe teczki akt. A na sesji rady gminy wójt zarządził, że nie może się ze mną spotykać mniej niż 2 urzędników, czym złamali art. 32 Konstytucji (pan, który przedstawia swoją sprawę, bardzo dobrze zna przepisy).
RPO: Proszę nam zostawić dokumenty. A odmawianie Panu obsługi w urzędzie, o ile nie ma dwóch urzędników na raz, nie powinno mieć miejsca.
WSA zbada skargę RPO na opłaty w stolicy za odholowywanie aut
14 marca Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyda wyrok ze skargi Rzecznika Praw Obywatelskich na wysokość opłat w stolicy na 2017 r. za odholowywanie źle zaparkowanych aut na strzeżony parking. 28 lutego WSA rozpoznał sprawę. Wyrok został odroczony.
Adam Bodnar zaskarżył uchwałę Rady m.st. Warszawy z 17 listopada 2016 r. Ustalała ona wysokość opłat w 2017 r. za usunięcie pojazdu z drogi i przechowywanie go na parkingu. Koszt odholowania pojazdów o masie do 3,5 ton to 478 zł, a powyżej 16 ton - 1239 zł. Koszt ich przechowywania to - odpowiednio - 37 zł i 132 zł za dobę. Pierwszy rodzaj stawek wyznaczono na poziomie maksymalnym (określanym przez Ministra Finansów); drugi - na poziomie do niego zbliżonym.
Zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, wysokość stawek powinna być wyznaczana m.in. z uwzględnieniem kosztów usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze danego powiatu. RPO zarzucił Radzie, że nie ustaliła tych kosztów w Warszawie. Informacji o tym nie ma ani w uzasadnieniu projektu uchwały, ani w protokole sesji Rady - wskazał RPO. Jego zdaniem, całkowicie pominięto zatem jedną z przesłanek ustalania stawek.
RPO podkreślił ponadto, że Rada nie wyjaśniła jednoznacznie, dlaczego stawki ustaliła na poziomie maksymalnym lub do niego zbliżonym. Uzasadnienie projektu wskazywało jedynie, że takie stawki oznaczałyby utrzymanie dochodów do budżetu miasta na poziomie 2016 r. (8-8,5 mln zł).
Zdaniem Adama Bodnara, można z tego wnosić, że przy wyznaczaniu opłat Rada kierowała się względami fiskalnymi. Tymczasem Prawo o ruchu drogowym nie zna przesłanki zapewnienia jak najwyższych wpływów do budżetu miasta przy określaniu tych stawek - zaznaczył RPO.
Skarży on także podobne uchwały rad innych miast, gdzie również nie uwzględniano kosztów odholowywania pojazdów na obszarze powiatu. Wojewódzkie sądy administracyjne uwzględniły już kilka tych skarg. Nieważność odpowiedniej uchwały z Łodzi stwierdził w 2017 r. Naczelny Sad Administracyjny.
V.511.64.2017
Spotkanie regionalne RPO w Bielsku Podlaskim. O relacjach władz samorządowych i mieszkańców
W Bielsku Podlaskim na przedpołudniowe spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem przyszło ponad 30 osób.
Prawa seniorów. Znaczenie współpracy i aktywności obywatelskiej
- Bardzo trudno jest zdobyć fundusze na działalność dla seniorów. Region jest bardzo ubogi i bez pomocy państwa nie damy rady (a zniechęcenie ogarnia, kiedy słyszymy, że wicepremier nie jest w stanie przeżyć za kilkanaście tysięcy złotych).
RPO: czy jest Rada Seniorów w Bielsku? Jak wygląda wsparcie władz samorządowych dla organizacji senioralnych?
- Jest, ale nie zadbała o dofinansowanie programu Senior +.
- Nie, nie, Rada dopiero powstaje. Jest już zatwierdzony statut, ale Rady nie ma.
- Organizacji jest wiele, ale nie współpracują ze sobą. Każda walczy o dotację dla siebie. Nie starcza dla wszystkich, więc dotacje są cięte.
RPO: Nasze doświadczenie z wizyt w Polsce podpowiada nam, że dotacje są niewystarczające. Potrzebna jest współpraca. Potrzebny jest oddolny ruch, który zaangażuje ludzi i pokaże władzom, co jest dla seniorów ważne.
Barbara Imiołczyk z Biura RPO dodała, że w tej wspólnej oddolnej pracy liczą się konkrety. Można przygotować lokalną diagnozę, np. zebrać informacje, co przeszkadza, czego brakuje itd.
Metody działania i to, na co warto zwracać uwagę, przedstawione są w raporcie ekspertów pracujących wspólnie z Rzecznikiem „System wsparcia osób starszych w środowisku zamieszkania”. Rzecznik zbiera też dobre praktyki w „Złotej księdze dobrych praktyk”.
Niskie emerytury a opodatkowanie
Emerytury są za niskie, nie wystarczają na pokrycie kosztów opieki zdrowotnej (bo trzeba się leczyć prywatnie). Do tego te niskie emerytury są opodatkowane. Więc jak człowiek dorabia do emerytury, to płaci dwa razy składkę zdrowotną. Dlaczego tak jest?
RPO: Ten problem pojawia się na każdym naszym spotkaniu od wtorku. Wcześniej ludzie tego nie zgłaszali.
Trzeba zwrócić uwagę, że kiedyś pewnie było to mniej dotkliwe, bo płacenie podatków uprawniało także do ulg. Ale tych ulg jest coraz mniej, a kwota wolna od podatku jest za niska.
Powód tego stanu rzeczy jest fiskalny: państwo nie ma pieniędzy, stać je tylko na to, co emerytom płaci netto.
Nie jesteśmy tak zamożni jak inne państwa Zachodu, a skróciliśmy wiek emerytalny, więc większa liczba osób ma prawo do emerytury. Mamy też nowe programy socjalne takie jak 500+ (i bardzo dobrze) ale na to też potrzebne są pieniądze. To są skomplikowane sprawy polityki, należą one do rządu i opozycji.
Rzecznik Praw Obywatelskich zajmuje się sprawami indywidualnymi: może interweniować w sprawie indywidualnych przeliczeń świadczeń czy przepisów pozbawiających całe grupy świadczeń (jak sprawa kobiet z rocznika 1953 czy osób, które objęła ustawa represyjna z 16 grudnia 2016 r.).
Prawa własności i odszkodowania
Na Podlasiu wiele szkód w uprawach i na drogach powodują dzikie zwierzęta (chronione i łowne). Drogi nie są tu zmodernizowane na tyle, by chronić kierowców przed nagłym wtargnięciem zwierząt. Towarzystwa ubezpieczeniowe nie chcę wypłacać odszkodowań za szkody materialne wyrządzone przez zwierzęta chronione. Sądy chcą, by przedtem udowodnić, że szkoda była spowodowana przez zaniedbanie zarządcy dróg. To jest niesprawiedliwe.
RPO: To jest dla nas temat do analizy. Sprawdzimy, czy możemy interweniować, a jeśli nie, to przedstawimy Panu nasze prawne argumenty.
Jakie ma szanse przedsiębiorca, którego firma upadła z powodu działania urzędnika, który został za to skazany? Chciał się starać o odszkodowanie, ale sąd nie zwolnił go z kosztów sądowych. Czy to daje podstawę do składania sprawy do Trybunału w Strasburgu?
RPO: Trybunał rozpoznawał podobne sprawy i uznawał, że w takich sprawach dochodziło do naruszenia prawa do sądu. Szczegółowe doradztwo wymaga analizy dokumentów.
Obwodnica Bielska
Obwodnica ma przebiegać przez wieś, między domami, na podstawie nieaktualnych planów, na których nie było nowych zabudowań. Mieszkańcy protestują, ale nic nie udaje się wskórać, mimo że znaleźli alternatywę. Dla władz samorządowych liczą się tylko sprawy finansowe, a nie społeczne.
RPO: To jest sprawa dla nas, możemy się przyjrzeć (przykład tego, co może RPO - sprawa kurników pod Wrześnią).
Relacje obywatel-samorząd. Status sekretarza miasta
Żeby być sekretarzem miasta, trzeba mieć nie tylko kwalifikacje, ale i staż w samorządzie. W Bielsku sekretarzem jest osoba, której zaliczono staż pracy w szkole jako jednostce samorządowej. Wydaje się to naciągane, ale nie ma jak tego naprostować.
RPO: Rzecznik interweniuje, gdy może być naruszone prawo obywateli do kontroli władzy publicznej np. poprzez wnioski o dostęp do informacji publicznej.
Problem biegłych sądowych
- W wyniku wypadku drogowego zginął człowiek. Sprawca został skazany, ale jego żona kwestionuje opinię biegłego, na jakiej oparł się sąd. „To jest zbyt poważna sprawa – tu karą jest do 8 lat więzienia. Sędzia nie zrozumiał opinii, tak nie powinno być”.
RPO: Dotknęła Pani istoty rzeczy – to właśnie trzeba zmienić w naszym wymiarze sprawiedliwości. Wiadomo o tym od lat. Rzecznik domaga się tego od lat. Ale, niestety, obecne zmiany w sądownictwie tego w ogóle nie dotyczą.
Celem Programu jest zapewnienie najuboższym mieszkańcom Polski pomocy żywnościowej. W Bielsku rozprowadza ją Związek emerytów, ale świadczy ją nie tylko swoim członkom. Jednak samorząd nie chce go w tej pracy wesprzeć.
RPO: Prosimy o dokumenty. To jest do sprawdzenia.
Lekcja wychowania obywatelskiego czyli spotkanie regionalne RPO w Lubartowie
Spotkanie w Lubartowie było lekcją wychowania obywatelskiego: rozmawialiśmy o sprawach ogólnych, ale też o konkretnych problemach mieszkańców miasta. Zastanawialiśmy się, jak obywatel może wpływać na to, by państwo respektowało jego prawa.
Spotkanie w Lubartowie odbywało się w szkole, więc poza przedstawicielami organizacji pozarządowych byli na nim uczniowie.
- Rzecznik jest częścią struktury państwa, ale jest od innych władz niezależny. Bo nie można stać na straży praw obywateli, być pośrednikiem między obywatelami a władzą, jeśli zależy się od kogoś – zaczął spotkanie Adam Bodnar. Opowiadał o tym, na czym konkretnie polega jego praca na przykładzie najbardziej drastycznych spraw – kiedy obywatel w wyniku zaniedbania władz traci życie (Igor Stachowiak, Agnieszka Pysz). Mówił też o prawach osób z niepełnosprawnościami i pozbawionych wolności.
Ludzie chcą jednak rozmawiać o wielkiej polityce – o tym, czy można coś zrobić, by politycy się nie kłócili, albo jak będzie w przyszłości karane obecne łamanie Konstytucji.
Rzecznik tłumaczył, że jego rolą nie jest formułowanie ocen politycznych i komentowanie wydarzeń politycznych. Jest powołany do działania - z mocy Konstytucji i na podstawie prawa. I występował w obronie Konstytucji, Trybunału Konstytucyjnego, czy sądów. Ale spotkania regionalne nie służą wymianie opinii politycznych – ale właśnie realnych, dotkliwych dla ludzi problemów, od których wielka polityka stroni.
Jednym z takich realnych problemów jest korzystanie z prawa do zgromadzeń. Co zrobić, gdy korzystają z niego osoby o odmiennych poglądach (jednak z uczestniczek spotkania przytyła przykład marszu ONR w Hajnówce, podczas którego doszło do złamania prawa i pytała, dlaczego to zgromadzenie w ogóle mogło się odbyć). – Konstytucyjna wolność zgromadzeń polega właśnie na tym, że nie można ich zakazywać prewencyjnie, tylko na podstawie domniemania, że ktoś może w czasie zgromadzenia łamać prawo – mówił RPO – Odpowiedzią na manifestację jest kontrdemonstracja. A jeśli w czasie demonstracji łamane jest prawo, to powinna wkroczyć policja. Niestety, z tym mamy w Polsce największy problem.
Dlaczego nie udaje się w instytucjach publicznych zatrudnić 6-proc. osób z niepełnosprawnościami (jak tego wymaga prawo – instytucja, która tego progu nie osiąga, musi płacić składki na PFRON, Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych). Dlaczego jedyne oferty pracy z instytucji dla osób z niepełnosprawnościami dotyczą prac prostych, fizycznych? Dlaczego nie działa program Aktywny Samorząd (jego celem jest eliminowanie lub zmniejszenie barier w uczestnictwie w życiu społecznym, zawodowym i w dostępie do edukacji).
RPO: Najwyraźniej umiemy przyzwyczaić się do tego, że prawo nie działa, nie jest skuteczne.
Rzecznik dziękuje za zwrócenie uwagi na problem, bo jest to sprawa do podjęcia.
Żłobek i kwestia konsultacji
W Lubartowie żłobek w ramach programu Maluch + ma powstać w budynku przedszkola. W efekcie pięciolatki trafią do zerówek już w szkołach. Nie będzie dla nich miejsca w przedszkolu. Jak to jest możliwe, że takie decyzje zapadają bez udziału rodziców?
Maluch + to rządowy program od kilku lat wspierający powstawanie miejsc opieki nad malutkimi dziećmi w żłobkach, klubikach dziecięcych i dzięki pracy opiekunów.
Zdaniem Adama Bodnara przy takich decyzjach, jak ta opisywana przez mieszkańca Lubartowa, nie wolno ignorować konsultacji – bo dzięki nim można wypracować decyzje najlepsze dla największej grupy (zawsze oczywiście będą tacy, którzy mają inny pogląd). Pamiętajmy, że samorząd to nie władze, ale wspólnota mieszkańców.
W Lubartowie – jak mówią zebrani – nie ma tradycji konsultacji społecznych.
RPO przypomina też, że jest jeszcze jedna instytucja, która pomaga w sprawach dzieci – Rzecznik Praw Dziecka. RPO i RPD ze sobą współpracują (np. w sprawie alimentów, których rodzice nie płacą swoim dzieciom).
Problemy spółdzielni mieszkaniowych
Dla popegieerowskich lokali mieszkalnych przekazywanych przez agencję rolną tworzono spółdzielnie do zarządzania „nieruchomością wspólną”, instalacjami budynku, kotłowniami itd. Jednak właściciele tych lokali nie mogą zostać członkami takiej spółdzielni, od której zależy choćby ciepło w mieszkaniu – te kłopoty wynikły po nowelizacji prawa spółdzielczego, które porządkowało sprawy członkostwa w spółdzielniach.
RPO: To jest temat dla naszych ekspertów. Musimy to sprawdzić.
Traktowanie obywateli przez instytucje
- Mówi pan, panie rzeczniku, o sprawach skrajnych – kiedy państwo przyczynia się do śmierci obywateli. Ale jak mamy postępować w sytuacjach codziennych, kiedy państwo po prostu nie respektuje obywatela, zbywa jego problemy, komunikuje się z nim w sposób niezrozumiały, odwołując się do skomplikowanych procedur.
RPO: Musimy zacząć od tego, że prawo warto znać. Bo ono daje narzędzia do mobilizowania i kontrolowania władz (np. prawo do petycji, prawo do informacji publicznej, do inicjatywy). Bez determinacji obywateli nie nauczymy władz właściwego zachowania. Dlatego aktywność obywateli tak się liczy.
Spotkanie regionalne RPO w Niemcach: najważniejsze problemy kraju z prespektywy aktywnych lokalnie obywateli
Najważniejszym problemem zauważonym w Niemcach koło Lubartowa jest rozjeżdżanie się perspektyw ludzi dojrzałych i młodych. To, co dla starszych jest sferą publiczną wymagającą obywatelskiej aktywności, dla młodych jest nudą. Oni widzą inne problemy - gdzie indziej, w świecie. Lepiej rozumieją kwestie globalne niż lokalne. Szukamy tego, co nas dzieli, a nie tego, co nas łączy.
Na spotkanie w Niemcach przyszło 15 osób – przedstawiciele organizacji społecznych i pracownicy przedsiębiorstwa społecznego, na którego terenie odbywało się spotkanie. To Dom Nasutów, ośrodek szkoleniowo-konferencyjny prowadzony na obrzeżach miejscowości przez przedsiębiorstwo społeczne (więcej o nim – niżej).
- Rzecznik Praw Obywatelskich może wpływać na inne organy władzy, wyjaśniać, interweniować, zwracać uwagę na to, co jest problemem dla ludzi – powiedział RPO Adam Bodnar.
- Na Polskę możemy patrzeć z dwóch perspektyw. Z jednej, tej „centralnej”, widać, że władza ma coraz większe uprawnienia, a przestrzeń dla aktywności obywatelskiej się kurczy. Z drugiej jednak – z perspektyw wniosków i uwag od ludzi, z perspektywy lokalnej, widać, jak wiele możemy razem zrobić – np. w prawach konsultacji, pilnowania procedur itd.
Ważne jest też to, że uwagi zgłaszane z tej perspektywy spotykają się niespodziewanie z uwagą władz. Są brane pod uwagę (przykład – wycofanie się rządu z zapowiedzi szerokiej lustracji majątkowej obywateli w internecie albo reakcja Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji na agresję w programie TVP Info). Dlatego spotkania regionalne, zbieranie głosów i uwag od ludzi, ma głęboki sens.
Problemy przedsiębiorców i rolników – podatki i decyzje gospodarcze z lokalnej perspektywy
Emeryt prowadzący działalność gospodarczą płaci składkę zdrowotną dwa razy. Emeryci działający w lokalnym stowarzyszeniu skarżą się na to (RPO: takie sprawy analizują w Biurze RPO prawnicy-specjaliści od zabezpieczeń społecznych; są zgłaszane w całym kraju). A także na to, że emerytury są opodatkowane (RPO: ale gdyby nie było podatków, to nie byłoby też praw do ulg czy prawa do podarowania 1 procenta – rozwiązaniem raczej powinno być np. podwyższanie kwoty wolnej od podatku).
Ludzie skarżą się tez na wysokie wymagania rachunkowe dla małych firm, których nie stać na fachową obsługę księgową (RPO: wydaje się, że rząd sprzyja małym przedsiębiorcom, wypracowuje dla nich nowe rozwiązania – warto więc skupić się na tym, sprawdzić, co się zmieni, nie przegapić tych zmian).
Rolnicy skarżą się też działaczom lokalnych organizacji na nowe przepisy związane z przeciwdziałaniem ASF (afrykańskiemu pomorowi świń) – zwłaszcza na nowe wymogi dotyczące ogradzania gospodarstw (RPO: to kolejny sygnał w tej sprawie. Skupiliśmy się najwyraźniej na walce z chorobą, ale nie zrozumieliśmy, jak nowe przepisy wpłyną na życie rolników, jakie obciążenia na nich nałożą).
Dekomunizują ulice. Wszędzie mają powstawać pomniki prezydenta Kaczyńskiego, czyli polityka widziana z lokalnej perspektywy
- Czy wszędzie teraz będą stawiane pomniki prezydenta Lecha Kaczyńskiego? Kolejne ulice mają mieć zmienione nazwy. Czy tak ma być?
Barbara Imiołczyk, dyrektorka Centrum Projektów Społecznych BRPO: Prawo do honorowania idei i ludzi pomnikami przysługuje społecznościom lokalnym. Dlatego ustawa nakazująca zmiany pomników czy nazw ulic jest nieuzasadnioną ingerencją w prawa samorządu. To z tego powodu w wielu miejscach Polski tworzą się ruchy oburzenia przeciwko tym odgórnym decyzjom.
Takie problemy i konflikty biorą się z tego, że władza centralna uzurpuje sobie decyzje, które powinny należeć do lokalnych społeczności – podkreśliła.
Młodzi lokalnie – życiem lokalnym się nie interesują
Młodzi nie mają wspólnych odniesień, nie oglądają tych samych filmów, nie czytają tych samych książek. Nie to ich łączy. Aktywne są tylko jednostki, w tym młodzi przedsiębiorcy. A dla nich nie są ważne problemy lokalne – tylko właśnie globalne. Ważniejszy jest Brexit niż to, co słychać w mieście.
Młodzież w coraz mniejszym stopniu interesuje się życiem publicznym. Jedynym odnotowywanym przez nich problemem jest sytuacja na rynku pracy – bo bezrobocie wśród młodych jest wyższe niż średnia. Na Lubelszczyźnie poważną konkurencją są pracownicy z Ukrainy.
Młodzi sygnalizują, że dla studentów spoza Unii Europejskiej, w tym z Ukrainy, polskie uczelnie obniżają kryteria na egzaminach i testach (co traktowane jest jako niesprawiedliwość). Tymczasem uczelnie zabiegają po prostu o takich studentów, bo ci muszą płacić za studia.
Widać już, jak brak aktywnej polityki antydyskryminacyjnej zaczyna powodować problemy, niechęć już jest odczuwalna.
RPO: A jak wygląda prawo do równego dostępu do edukacji u Państwa?
- Poprawia się nam komunikacja do Lublina. To powinno ułatwić sam dojazd do szkół. Pozostaje kwestia innych kosztów. Chodzi głównie o dobre rozwijanie potencjału dziecka – a to się rozstrzyga na poziomie edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej.
RPO: Pytam się o to, bo cały ten wątek jest bardzo ważny. Zadaniem dla nas wszystkich, w tym dla Rzecznika, jest budowanie pomostów między pokoleniami – tym tradycyjnym i młodym, zanurzonym już w innej rzeczywistości.
Dom Nasutów w Niemcach
Dom Nasutów Nasutowskie Przedsiębiorstwo Społeczne Sp. zoo powstało w 2007 roku w ramach projektu budujemy Nowy Lisków. Przyjęło formę spółki non profit, udziałowcami są organizację pozarządowe.
99 proc. udziałów ma Fundacja Nowy Staw, drugim udziałowcem jest Gminne Centrum Aktywizacji Społecznej i Zawodowej założone przez kobiety z gminy Niemce.
Spółka zarządza ośrodkiem szkoleniowo-konferencyjnym należącym do Fundacji Nowy Staw. Organizuje konferencje, pikniki, imprezy lokalne, przyjęcia komunijne i chrzty. Bierze udział w konkursach i kiermaszach żywności. Jest kilkukrotnym laureatem Wojewódzkiego Lidera Smaku, otrzymała certyfikat zakupu Prospołecznego. Prowadzi warsztaty dla młodzieży takie jak: dekoracja potraw, wyroby ze słomy i filcu, koronkarstwo, malowanie na szkle, warsztaty bębniarskie, warsztaty survivalowe.
Stara się o rozwój wspólnoty lokalnej.
Jej działalność gospodarcza jest ściśle związana z działalnością społeczną. Młodzi ludzie pracujący tu jako kelnerzy, obsługujący imprezy plenerowe i okolicznościowe często włączają się w działalność na rzecz wspólnoty lokalnej poprzez udział w projektach, konkursach, inscenizacjach historycznych.
Spółka współpracuje z Ośrodkiem Pomocy Społecznej i Powiatowym Urzędem Pracy w celu aktywizowania ludzi młodych, poszerzania ich kompetencji i umiejętności.
Ostatnio zrealizowała projekt specjalny, zachęcający ludzi młodych do pracy poprzez udział w warsztatach survivalowych, a następnie stażach w lokalnym biznesie.
Współpracuje z lokalnym Klubem Seniora, przyjmujemy wizyty studyjne zainteresowane ekonomią społeczną, prezentując im nasze dziesięcioletnie doświadczenie. Poszukuje nowych rozwiązań umożliwiających rozwój naszego przedsiębiorstwa.
Spotkanie regionalne w Żyrardowie: nazwy ulic, odpowiedzialność państwa, kontakty rodziców z dziećmi po rozwodzie
Jechaliśmy na spotkanie, na które zgłosiły się tylko trzy osoby. Na miejscu w Żyrardowie czekało na nas ponad 40 osób. I wiele ciekawych spraw do podjęcia. Rozmawialiśmy o rzeczach najważniejszych: o rodzinie, o ulicy, o spółdzielni mieszkaniowej, zatkanym rowie melioracyjnym, który podtapia dom i nie daje żyć.
- Jesteśmy w trudnym momencie, jeśli chodzi o prawa człowieka. Wartości konstytucyjne są podważane, obywatele tracą stopniowo możliwość obrony swoich praw – przestał np. funkcjonować poprawnie Trybunał Konstytucyjny. To jest naprawdę bardzo poważne zagrożenie – zaczął spotkanie w piątkowe popołudnie RPO Adam Bodnar .
Współorganizował je w Młodzieżowym Domu Kultury w Żyrardowie Ruch Obywatelski Żyrardowian.
- Podam Państwu przykład: prawa opiekunów osób w niepełnosprawnościami. Rząd nie wykonuje wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2014 roku, który nakazał zmianę przepisów, dotyczących pomocy dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami. Dziś jest tak, że dwie rodziny mogą się na stałe opiekować dorosłymi dziećmi z niepełnosprawnością, ale w jednej opiekun dostanie 1406 zł, a w drugiej – 520 zł i to tylko wtedy, gdy w takiej rodzinie dochód na osobę nie przekracza 764 zł.
W taki właśnie sposób – jeśli nie działają zabezpieczenia – prawa obywateli nie są respektowane.
Dlatego Państwa słuchamy. Trzeba dowiadywać się wszystkich sprawy, które Was bolą.
- Mieszkałem jako dziecko przy ulicy Piaskowej i pewnego dnia obudziłem się przy ulicy Czynu Partyjnego. Teraz jest odwrotnie. Znowu zmieniają się nazwy. I budzimy się pod nowymi adresami. Bo np. Aleja Wyzwolenia skojarzyła się komuś komunizmem.
Ulica Jedności Robotniczej w Żyrardowie też okazała się komunistyczna. A to jest przecież Żyrardów, od stu lat miasto robotników. Nikt zmiany nie konsultował z mieszkańcami, ze spółdzielcami – a my się za późno o tym dowiedzieliśmy. Już wiszą nowe tabliczki. Spółdzielnia mieszkaniowa próbuje zaskarżyć sprawę w sądzie, bo przecież nie było konsultacji. Ale czy mamy szansę?
I dlaczego przy okazji zmiany nazw ulic nikt nie wpadł na pomysł, by przypomnieć bohaterów Solidarności?
Adam Bodnar: - O tym problemie słyszymy w całej Polsce. Że zmienia się nazwy, do których mieszkańcy są przywiązani, nikt nie pyta ich o nowe nazwy. (W Bogatyni np. mieszkańcy chcieli, by ulicę ich nazwać Jasnogórską, bo prowadzi do miejscowości Jasna Góra. A dostali ulicę Emila Fieldorfa-Nila).
Brak konsultacji jest bardzo poważnym problemem. Rozważymy więc – jeśli się do nas zgłosicie – czy nie przystąpić do Waszej sprawy przed sądem. RPO ma taką możliwość i może wtedy przed sądem przedstawić dodatkowe argumenty prawne na Państwa rzecz.
- Pomyślcie jednak Państwo, gdyby działał Trybunał Konstytucyjny, moglibyśmy go spytać, czy ta ustawa jest zgodna z Konstytucją. Ale już nie mamy takiej szansy.
Ciągłość państwa
- Od kiedy właściwie liczy się nowa Polska? Od 1990 roku, czy też to jeszcze było państwo postkomunistyczne, bo tak niektórzy mówią?
Adam Bodnar: - O ciągłości państwa mówimy wtedy, kiedy chcemy mówić o odpowiedzialności naszego państwa za to, co działo się wcześniej. W grudniu 1989 r. przyjęliśmy poprawki do Konstytucji, w tym wprowadziliśmy do niej zasadę demokratycznego państwa prawa. Od tego czasu budujemy to państwo. To jest proces.
Istotnym jego momentem było uchwalenie Konstytucji z 1997 r. Państwo uczyło się dotrzymywać umów, stanowić przewidywalne prawo i nie zaskakiwać obywateli zmianami.
Krokiem w drugą stronę okazały się dwie ustawy represyjne („dezubekizacyjne”) – ta z 2009 r. i obecna, z 13.12.2016 r. Państwo złamało obietnicę, jaką złożyło funkcjonariuszom, którzy przeszli weryfikację w 1990 r. Na ten problem warto spojrzeć z tego punktu widzenia, bo dotyczy wszystkich. Niestety, bardzo trudno o tym się rozmawia, bo od razu zwolennicy takich rozwiązań represyjnych używają epitetów typu „obrońca esbeków”.
Kontakty z dziećmi po rozwodzie
Po rozstaniu rodziców jedno z nich ma zawsze utrudniony kontakt z dzieckiem – mówi pan, który pokazuje ogromny plik akt swojej korespondencji z sądem rodzinnym. - Sprawy trwają miesiącami, mediacja nie zawsze skutkuje.
Adam Bodnar: To niezwykle trudny problem. Zmieniły się role ojców. Wielu z nich bardzo poważnie potraktowało te swoje obowiązki. A sądy tego nie zauważają tak jakby nadal trwał tradycyjny podział ról w rodzinie: ojciec daje pieniądz, matka się opiekuje.
Do tego bardzo często kontakt z dzieckiem jest kartą przetargową w czasie rozwodu, a to nakręca złe emocje.
Są sprawy, w których naprawdę warto rozważyć pójście do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. To jest także nasz, polski, sąd. Jako prawnik prowadziłem w Strasburgu sprawę pana, który zabiegał o kontakt z dzieckiem. I choć tego kontaktu nie uzyskał, sąd stwierdził, że jako ojciec zrobił wszystko, by dziecka nie zostawić. Ten pan ma nadzieję, że ten wyrok pozwoli mu odbudować kontakt z córką, kiedy będzie już dorosła.
Wydaje mi się, że realnym sposobem wyjścia z impasu, jaki wynika z pracy naszych sądów, jest zorganizowanie w połowie 2018 r. Kongresu Praw Rodzicielskich z udziałem wszystkich stron, sędziów, organizacji społecznych, w tym ojcowskich, Rzecznika Praw Dziecka, Ministerstwa Sprawiedliwości, resortu rodziny oraz środowisk naukowych.
Opieka nad dzieckiem z niepełnosprawnością
Na każde dziecko, które skończyło 14 lat, także na takie wymagające opieki, rodzic może wziąć – na podstawie ustawy o świadczeniach zdrowotnych – tylko 14 dni opieki. Czy to mogłaby być sprawa dla Rzecznika?
Adam Bodnar: Tak. Notujemy to i sprawdzimy. I rozważymy przygotowanie pisma do rządu. Właśnie po to są nasze spotkania, aby takie sygnały zbierać.
Spółdzielnie i zmiany w prawie spółdzielczym
Jak spółdzielcy mają działać, skoro prawo zmienia się co chwilę. Wydaje się, że to zależy od tego, kto ma chody w Sejmie – ale jak my mamy sobie dać radę?
Adam Bodnar: Sprawami spółdzielczymi zajmujemy się cały czas. Proszę nam przysłać listę zastrzeżeń do nowych przepisów. Możemy na tej podstawie formułować wystąpienia generalne do ministerstw (to formalny akt, wymagający analizy i odpowiedzi – a Ministerstwo Infrastruktury jest dobrym partnerem, odpowiada zawsze merytorycznie, nigdy się nie obraża, nie wpada na pomysł, by domagać się dymisji rzecznika). Możemy też kierować sprawy do sądów (w tym wypadku Sąd Najwyższy jest sojusznikiem, na nasz wniosek może wydać tzw. uchwałę siedmiu sędziów ujednolicającą orzecznictwo).
Podtopienia w gminie Wiskitki
Woda nas od pięciu lat zalewa, a urzędy przerzucają się odpowiedzialnością: od starosty (Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego) do wójta i z powrotem. Po prostu sąsiad zabudował swoją działkę tak, że rów i urządzenia melioracyjne przestały działać.
Adam Bodnar: I po to jest takie spotkanie, żeby zabrać od Pana dokumenty i sprawą się zająć.
Bezpartyjny Rzecznik
Pan chyba ma poglądy polityczne, ale tu ich pan raczej nie ujawnia. Czyli działa Pan bezpartyjnie. Ale jak to jest, że Pana atakują? Mówią, że Pan chodzi na demonstracje?
Adam Bodnar: Rzecznika powołuje Sejm za zgodą Senatu na pięcioletnią kadencję. Mnie zgłosiły nie partie, ale koalicja organizacji pozarządowych. Rzecznik musi być apolityczny i bezstronny, ale też niezależny od polityków i niezawisły w swoich działaniach. Dlatego przepisy ograniczają możliwość nacisków politycznych, choćby przez groźbę odwołania go ze stanowiska. Do tego potrzeba 3/5 głosów w Sejmie.
Rzecznik jest od tego, by krytykować władze. Ale nie chodzę na manifestację – bo nie jest moją rolą prezentować poglądy w taki sposób (poza tym nie mógłby interweniować, gdyby w czasie takiej demonstracji coś się stało).
Czy jestem lewicowy? Tak. W tym sensie, że uważam, że państwo powinno lepiej wspierać słabszych: bezdomnych, lokatorów, rodziców w sądach itp. I przez tę „lewicowość” moimi najlepszymi partnerami w walce z bezdomnością są np. organizacje kościelne.
Problem z tą „politycznością” jest inny. Politykom opłaca się ludzi dzielić. Jeśli ktoś ma inny pogląd, to od razu jest wrogiem. Nie opłaca się widzieć wspólnych wartości – politycznie opłaca się obrażać. Ale ja nie jestem politykiem. I nie jestem od tego.
- Od samego początku mówiłem, że jestem tylko na jedną kadencję. Bo ubieganie się o kolejną oznaczałoby, że zacząłbym kalkulować, czy opłaca się mi wystąpić w tej czy innej sprawie obywateli. Ja wolę moją jedną kadencję przepracować porządnie od początku do końca.
Prawo jest dla ludzi. Spotkanie z mieszkańcami dotyczące próby przyłączenia do Drawska Pomorskiego gminy Ostrowice
- Jeszcze nic nie jest stracone. Musicie Państwo zabrać głos w konsultacjach - przekonywali mieszkańców Drawska Pomorskiego samorządowcy i przedstawiciele Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wraz z samym rzecznikiem Adamem Bodnarem.
Drawsko Pomorskie stoi przed perspektywą połączenia się z sąsiednią, bardzo zadłużoną – i z tego powodu likwidowaną przez rząd - gminą Ostrowice. Dla mieszkańców Drawska wzięcie na barki takiego długu oznacza, że samorząd będzie miał kłopoty z wykonywaniem swoich zadań: ludziom grozi ograniczenie dostępu do usług publicznych, leczenia, opieki.
- Tu chodzi o dowozy dzieci do szkół, pomoc osobom z niepełnosprawnościami, pomoc seniorom, utrzymanie szkół, dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich musi się w taką sprawę włączyć – tłumaczy RPO Adam Bodnar. – Rozwiązanie problemu Ostrowic i Drawska ma ogromne znaczenie dla innych samorządów w kłopotach. Rzecznik może więc interweniować u władz, choćby po to, by odłożyć decyzję o połączeniu gmin, by wypracować nowe przepisy i znaleźć pomoc dla Drawska. Bo dziś przepisów nie ma.
Skąd się wziął problem?
Władze Ostrowic, gminy położonej na terenie Natura 2000, kilka lat temu popełniły błąd biorąc na rozwój kredyty w parabankach. Przeliczyły się. Dług Ostrowic zaczął gwałtowanie rosnąć, a nie zadziałały wbudowane w system samorządowy „hamulce bezpieczeństwa” (Regionalna Izba Obrachunkowa). W tej chwili zadłużenie gminy (44 mln zł) przekracza jej kilkuletnie dochody i szans na spłacenie bez pomocy z zewnątrz nie ma. Ostrowice mają zarząd komisaryczny.
Rząd tymczasem (Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji) zaproponował, by gminę po prostu znieść i włączyć 1 stycznia 2018 r. jej tereny i mieszkańców do społeczności samorządowej Drawska Pomorskiego. Wraz z długiem.
W Drawsku trwają konsultacje tego pomysłu. Spotkanie z udziałem RPO Adama Bodnara było ich elementem. Zorganizowane zostało w ramach programu spotkań regionalnych Rzecznika Praw Obywatelskich, który jeździ po kraju i rozmawia z mieszkańcami o ich problemach.
Do domu kultury w Drawsku Pomorskim przyszli tłumnie mieszkańcy. Głos zabierali przewodniczący Rady Miejskiej Ireneusz Gędek, wiceburmistrz Marek Tobiszewski, Leszek Świętalski, sekretarz generalny Związku Gmin Wiejskich RP, a także Barbara Imiołczyk, dyrektorka Centrum Projektów Społecznych BRPO i Łukasz Kosiedowski, naczelnik w Zespole Prawa Gospodarczego i Administracyjnego BRPO.
- Skoro zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym i musimy przejąć bankrutującą gminę, to szukamy najlepszych rozwiązań – mówi burmistrz Tobiszewski. - Mamy dostać pożyczkę od państwa – wraz z odsetkami będziemy mieli do spłacenia ok. 60 mln. Nam zależy jednak na tym, by długu nie przejmować. Bo warunkiem przyjęcia pożyczki jest wdrożenie programu naprawczego, który bardzo ograniczałby działania gminy. Drawsko Pomorskie ma budżet ok 70 mln zł rocznie. Spłacając pożyczkę przez najbliższe 20 lat nie moglibyśmy brać żadnych kredytów, prowadzić inwestycji. To ogromne obciążenie. Jutro spotykamy się z władzami Prawa i Sprawiedliwości – zapowiedział burmistrz.
- Rzecznik ma doświadczenie z podobnymi problemami. Włączyliśmy się np. w sprawę poszerzenia Opola o gminę Dobrzeń Wielki. Wiemy, co się stało, kiedy rząd – wbrew protestom mieszkańców – połączenie przeprowadził. Tam kontekst był nie co inny – Opole przejmował gminę nie tylko bez długów, ale z wielkimi dochodami z Elektrowni Opole – mówił Adama Bodnar. - Wtedy przekonaliśmy się też, co to znaczy, kiedy Trybunał Konstytucyjny przestaje być ostatnią deską ratunku: odmówił bowiem zajęcia się sprawą mieszkańców Opola.
Ponieważ decyzja rządu nie była do zmiany, pracowaliśmy wspólnie nad tym, by połączenie następowało na jak najbardziej cywilizowanych warunkach. - To, co spotyka Drawsko, jest niesprawiedliwe. Bo macie odpowiadać za nie swoje błędy. Moim zdaniem trzeba apelować do rządu o nadzwyczajną pomoc albo o stworzenie dodatkowych warunków rozwoju – dodała dyr. Barbara Imiołczyk.
- Taka sytuacja, że do jednej gminy włącza się drugą, w dziejach polskiego samorządu zdarzyła się tylko raz, w 1991 r. To prawdopodobnie tłumaczy kłopoty rządu w znalezieniu rozwiązania. Przepisy są tu niejasne – tłumaczył zebranym naczelnik Łukasz Kosiedowski. - Pamiętajcie też Państwo, że tylko raz w historii rząd połączył dwie gminy wbrew woli mieszkańców. W zeszłym roku w Opolu. Dlatego Państwa zdanie ma znaczenie. To nieprawda, że wszystko zostało już zdecydowane.
- No właśnie, bo do czego zostanie włączone Drawsko, jeśli nie podoła długom Ostrowic? – gorzko pytał Leszek Świętalski ze Związku Gmin Wiejskich RP.
Czy Regionalna Izba Obrachunkowa, która przegapiła problem Ostrowic, poniosła tego konsekwencje?
Czy Ostrowic nie dałoby się podzielić między cztery gminy, bo wtedy ciężar długu do spłacenia byłby mniejszy? Tak, samorząd Drawska to proponuje, ale bezskutecznie.
Jak możemy zabiegać o to, by dług Ostrowic był podzielony na więcej podmiotów?
Burmistrz: możemy tylko prosić rząd; konsultacje nawet negatywne nie wykluczają tego, że rząd połączy nas z Ostrowicami wbrew naszemu zdaniu;
Łukasz Kosiedowski: żadne przepisy nie pozwalają na przejęcie długu Ostrowic przez całe województwo, powinniście Państwo zabiegać o to, by przynajmniej decyzja o połączeniu nie zapadła w tym roku.
Barbara Imiołczyk: Prawo jest dla ludzi. Skoro nie ma przepisów, musimy je wypracować po to, by nie rujnowały gminy Drawsko. Celem połączenia gmin nie może być tylko przejęcie czyjegoś długu. Dziś istniejące przepisy wspierające łączenie się samorządów były wprowadzone po to, by poprawiać jakość usług publicznych – w Drawsku po połączeniu z Ostrowicami jakość usług się pogorszy.
A co na to mieszkańcy gminy Ostrowice? Nas nikt nie pyta. Nie mamy dróg, nie mamy komunikacji, do lekarza daleko, nikt z nami nie rozmawia. Z najdalszych rejonów gminy Ostrowice do Drawska jest ponad 40 kilometrów... A przepisy? Ludzie z sołectwa Bolegorzyn tego nie rozumieją.
Wiceburmistrz sąsiedniego Złocieńca Natan Fiutowski zadeklarował partnerstwo jego miasta w rozwiązywaniu problemu. Złocieniec graniczy z Ostrowicami.
Wszyscy uczestnicy debaty przekonywali zebranych, by wzięli udział w konsultacjach i zabrali głos. Bo ten głos się liczy.
- To pracowity okres dla Rzecznika. Uchwalana jest właśnie reforma sądownictwa, mamy sprawę tragicznej śmierci Igora Stachowiaka, który – jak wszystko na to wskazuje – był torturowany przez funkcjonariuszy policji. To jednak dla mnie bardzo ważne, że mogę się z Państwem dzisiaj spotkać – powiedział Adam Bodnar na spotkaniu regionalnym w Płocku. – Co u Państwa słychać, co nie działa, co trzeba poprawić?
Na spotkanie regionalne w Płocku do Centrum Organizacji Pozarządowych w Urzędzie Miasta przyszło 40 osób, w tym przedstawiciele Rady ds. Równego Traktowania, Rady Seniorów, Rady Młodzieżowej i funduszu grantowego dla miasta. Zebrani zgłaszali różne problemy, na wzajem się uzupełniali, pokazywali, z jak skomplikowanymi zjawiskami i sprawami przyszło się im mierzyć.
Prawo nie jest egzekwowane. Ochrona środowiska
Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska nie reaguje na to, że w mieście organizuje się bardzo głośne koncerty. Wszystkie normy hałasu są przekraczane.
RPO: Hałas w miastach jest nie tylko Państwa problemem. Nie ma zasad włączania mieszkańców w podejmowanie decyzji. Rzecznik występował już w sprawie uregulowania norm hałasu przy okazji imprez masowych i dostał obietnicę, że coś się w tych przepisach zmieni.
Działająca w Płocku petrochemia zbyt małą wagę poświęca zanieczyszczeniu środowiska, a kwestia przeprowadzania rzetelnych kontroli może być dyskusyjna. Normy nie przewidują wychwytywania jednorazowych, ale bardzo uciążliwych dla ludzi emisji zanieczyszczeń.
RPO: Tu, w Płocku, jesteście Państwo dobrze zorganizowani. Możecie formułować postulaty, bronić się – i tu Rzecznik może Was wspierać. Dlatego przekażcie zebraną wiedzę i dokumenty Rzecznikowi. I koniecznie zadawajcie Państwo pytania w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej (pomóc może poradnik, który na zeszłotygodniowe spotkanie organizacji pozarządowych działających na terenach wiejskich w Marózie koło Olsztynka przygotowała organizacja Watchdog Polska)
– Czy w Płocku jest organizacja, która się tym zajmuje? – pytał Adam Bodnar.
– Powstał Płocki Projekt Onkologiczny, ale bez wsparcia finansowego ciężko coś zrobić
My, nasz samorząd i władze samorządowe
Nasza organizacja chciałaby kontrolować inwestycje prowadzone przez samorząd (modernizację boiska osiedlowego stworzonego przez mieszkańców i przekazanego gminie), ale odpowiedziano nam, że nie jesteśmy „stroną”, a poza tym zrobimy sobie krzywdę chodząc po wykopach. A przecież chodzi o projekt, w który zaangażowani byli mieszkańcy
RPO: W tej sprawie należałoby poznać więcej szczegółów. Zawsze powinni też Państwo pamiętać, że na to co dzieje się w mieście macie wpływ oddając swój głos w wyborach.
- Opisana przez Państwa sytuacja wydaje się zupełnie niezrozumiała, sprzeczna z zasadami dobrego rządzenia. To nie wynika z twardych przepisów ale z tego, że sprawując władzę trzeba rozmawiać – dodaje dyr. Barbara Imiołczyk z Biura RPO.
Kiedy uczestnicy spotkania zaczynają dodawać szczegóły, sprawa okazuje się bardziej skomplikowana. Władze samorządowe współpracują z radą osiedla, bo taki mają prawny obowiązek. Tymczasem inne zdanie w sprawie ma stowarzyszenie mieszkańców. Ale – jak podkreśla RPO – to nie zwalania wszystkich z dialogu.
Prawa osób z niepełnosprawnościami, bariery architektoniczne
Spotkanie o rewitalizacji osiedla zorganizowane było w budynku, który nie był przystosowany do potrzeb osób poruszających się na wózkach. W Płocku bardzo wiele budynków publicznych nie jest dostosowanych do ich potrzeb.
RPO: A rada ds. równości się tym nie zajmowała?
- Chyba nie za bardzo wiemy, jak się do tego zabrać. Sprawdzić wszystkie budynki?
RPO: Tak, można od tego zacząć. Można też zachęcić miasto, by zamówiło ekspertyzę w organizacji pozarządowej, która specjalizuje się w uniwersalnym projektowaniu. I potem wspólnie porozmawiać o zasadach dostępności – nie tylko dla osób z niepełnosprawnościami, ale i dla seniorów (RPO poleca poradnik przygotowany przez jego ekspertów). Warto wykorzystać wybory samorządowe w 2018 r. Wtedy robi się monitoring dostępności lokali wyborczych dla wyborców z niepełnosprawnościami, a te lokale są przecież głównie w szkołach. Warto uczyć władze samorządowe, że wdrażanie zasad dostępności jest częścią dobrej polityki miejskiej (do tego służy także ankieta.pelnoprawni.gov.pl/). - Prawo petycji może być wykorzystane do tego, by miasto Płock przyjęło standardy dostępności, by wszystko porządnie sprawdzać na etapie projektowania. W ten sposób przestaniemy wyrzucać pieniądze w błoto - dodaje dyr. Imiołczyk.
Może pomogą dobre wzory z innych miast. Np. pełnomocnika ds. osób z niepełnosprawnościami we Wrocławiu, pana Bartłomieja Skrzyńskiego (pan Skrzyński jest laureatem nagrody RPO im Pawła Włodkowica, wybitnego polskiego prawnika z XV w, który skończył szkołę właśnie w Płocku).
Pada pytanie o standardy, jakie powinny spełniać schroniska i ogrzewalnie dla osób bezdomnych. W ogrzewalni np. nie ma posiłków i nie można tam spać. Czy to jest w porządku?
Płock – jak informują inni uczestnicy spotkania - ma jednak schroniska, aż 30 mieszkań chronionych. W mieście wiele się dzieje w tej sprawie.
RPO mówi, że problemem może być standard ogrzewalni, jednak jej celem nie jest zapewnienie długotrwałego pobytu. To nie to miejsce. Może warto skorzystać z doświadczeń innych organizacji zajmujących się pomocą osobom w kryzysie bezdomności? Na przykład Wspólnoty Sant’Egidio, która w Warszawie przygotowała specjalny poradnik dla osób bezdomnych.
Komornicy zajmują renty
Emerytury i pensje są chronione przed zajęciami komorniczymi (musi człowiekowi zostać minimum na życie). Nie ma tej granicy w przypadku rent – wychowanek jednej z fundacji, na rencie socjalnej, wrócił z domu dziecka do mieszkania, które zadłużyli jego rodzice. Na życie zostaje mu 300 zł.
RPO: To sprawa na interwencję RPO. I to interwencję systemową. Tylko proszę złożyć nam ten konkretny wniosek.
Dlaczego prowadząc dwie działalności gospodarcze muszę opłacać za siebie dwie składki zdrowotne. Mówią mi: odpisz sobie od podatku. Tak, ale wysokość tych składek przekracza wysokość podatku.
RPO: Sprawdzimy, zajmiemy się tym.
Kasacje RPO
Ile się w Pana Biurze czeka na odpowiedź na wniosek o kasację? Złożyłem swój wniosek ponad 2 lata temu, decyzji nie ma.
RPO: Tak, to trwa długo. Za długo – i jest to dla nas powodem do wstydu. Rzecznik dostaje jednak 3 tys. wniosków o kasację rocznie. Do każdej takiej sprawy trzeba ściągnąć akta z sądu, zanalizować i podjąć decyzję. Niestety, prawników, którzy się tym zajmują, jest za mało, a parlament nie zgadza się na zwiększenie budżetu RPO na ten cel.
Prawo nie chroni, bo policja nie broni
Uczestnicy spotkania przypomnieli o sprawie zakłócenia jednego ze spotkań publicznych poprzez wrzucenie petardy. Sprawa została umorzona (chodziło o spotkanie płockiego KOD z Adamem Michnikiem w marcu tego roku). Zdaniem relacjonujących policja nie zadziałała wystarczająco.
RPO: Rzecznik może przyglądać się standardom postępowania policji. Rozumiem, że powinniśmy zająć się problemem tego, że policja zbyt małą wagę poświęca ochronie uczestników niektórych spotkań i wydarzeń.
- To, co dzieje się w kraju, ograniczanie niezależności sędziowskiej, czy kryzys Trybunału Konstytucyjnego to bardzo poważne problemy. Ale nie możemy zamykać oczu na sprawy ludzi – te, które Państwo tu zgłaszacie, a których nie ma w centralnej debacie - powiedział Adam Bodnar.
Na spotkanie w Gnieźnie, które kończyło cykl spotkań regionalnych Adama Bodnara w Wielkopolsce, przyszło do Miejskiego Ośrodka Kultury kilkanaście osób.
Kwestia uciążliwych inwestycji
Kilkaset metrów od naszych domów w Kawęczynie (koło Wrześni), na terenie byłego PGR, powstały fermy norek. Teraz ma powstać kolejna – kur. Nie dajemy sobie rady: zapachy, muchy (dzieci zatykają buzie wychodząc na dwór), odgłosy zwierząt, roje myszy rozbiegających się z fermy.
Rozumiemy potrzeby rozwoju i przedsiębiorczości, ale jak mamy chronić nasze prawa. Przepisów antyodorowych nie ma.
W zeszłym roku na spotkaniu we Wrześni dyr. Barbara Imiołczyk z Biura RPO uświadomiła nam, że potrzebujemy planu zagospodarowania przestrzennego w gminie. Zadbaliśmy o to, ale plan został zablokowany w powiecie, ponieważ utrudniłby działanie ważnemu inwestorowi. Jest on zresztą prominentnym lokalnym politykiem.
(26 maja pracownicy BRPO przeprowadzili wizję lokalną, rozmawiali z mieszkańcami i z przedstawicielami władz samorządowych).
RPO: Musicie Państwo rozważyć powództwo o immisje. Rzecznik może w tym pomóc. Może też zainteresować się losem decyzji starosty w Samorządowym Kolegium Odwoławczym.
Problemy z pomaganiem osobom doświadczającym przemocy
Po zmianie nastawienia władz centralnych do przemocy w rodzinie organizacje pomagające ofiarom takiej przemocy mają kłopoty. Władze kwestionują np. sposób wydania pieniędzy w programach pomocowych – mimo wcześniej przyjętych bardzo szczegółowych sprawozdań. Teraz zresztą te sprawozdania nie są przyjmowane, a organizacje zostały poinformowane o wszczęciu postępowania w sprawie nadużycia funduszy publicznych. Nie wiadomo, w jakiej sprawie, jaka jest rola danej organizacji… Grozi im jednak to, że pieniądze trzeba będzie zwrócić. A te pieniądze zostały już przyznane potrzebującym ludziom. W grę wchodzi kilkaset tysięcy złotych.
Komu pomagamy? Pomagaliśmy np. rodzinie dziewczyny potrąconej w wypadku przez pijanego kierowcę. Wielomiesięczna rehabilitacja dziecka sprawiła, że rodzinne przedsiębiorstwo zbankrutowało. Przyznane odszkodowanie z ubezpieczenia już się skończyło.
Teraz ministerstwo nam sugeruje, że ta rodzina nie kwalifikowała się do naszej pomocy.
RPO: Współpraca państwa i organizacji pozarządowych udaje się, jeśli opiera się na zaufaniu. Państwo powinno kontrolować wydawanie pieniędzy publicznych, ale też musi szanować organizacje, które wykonują zadania, których samo państwo wykonać nie jest w stanie. Kiedy zaufania nie ma, praca staje się bardzo trudna. Do tego przeciąganie wyjaśniania rozliczeń w nieskończoność jest sprzeczne z zasadą dobrej administracji.
Po raz kolejny w czasie spotkań w Wielkopolsce pojawił się problem ogródków działkowych. Czy rzeczywiście RPO zgadza się na to, by ludzie budowali sobie wille na działkach i mieszkali tam?
- Nie. To nieporozumienie. Rzecznik półtora roku temu wystąpił w obronie osób, które musiały wyprowadzić się z reprywatyzowanych kamienic i tylko dlatego zamieszkały na działkach. Eksmisja z działki sprawiłaby, że te osoby stałyby się bezdomne. Minister odpowiedział, że przecież są schroniska dla bezdomnych – ale to chyba nie jest dobra odpowiedź.
Jednak RPO nie uważa, że działki mają się zmienić w nowe dzielnice willowe. Pomagać trzeba osobom zagrożonym bezdomnością tak, by znajdowały mieszkania poza ogrodami działkowymi.
Czy rząd zmieni ordynację wyborczą?
RPO: Trudno powiedzieć. Dziś o tym się nie mówi. Być może ważniejsze staną się zmiany w instytucjach nadzoru nad samorządem – np. w regionalnych izbach obrachunkowych.
Jednak bez normalnie działającego Trybunału Konstytucyjnego trzeba się spodziewać wszystkiego.
"Połączenie", TOK FM
O poprawianiu świata drobymi krokami - spotkanie regionalne RPO w Legnicy
Prawa człowieka zależą od tego, jak toczą się nasze drobne, codzienne sprawy, dla niektórych – błahe, ale dla ludzi, których dotyczą – zasadnicze. Prawa człowieka nie są abstrakcją.
Na poranne spotkanie w Legnickim Centrum Kultury przyszło 15 osób. Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zaczął od wyjaśnienia, jak działa urząd Rzecznika Praw Obywatelskich i jak – badając pojedyncze sprawy i wnioski obywateli stara się poprawiać respektowanie praw człowieka w naszym kraju. - Bo - jak podkreślił - w ten sposób udaje się najwięcej załatwić i w sprawach ludzi i w relacjach z władzami.
- Nie jestem politykiem i wprost od polityki uciekam. Bo ludzkie sprawy nie są polityczne i nie hasłami politycznymi się je rozwiąże - dodał rzecznik pytany o ocenę sytuacji politycznej w kraju. – Zawsze będę bronił konstytucji, instytucji demokratycznych, sądów, bo bez nich nie ma ochrony praw obywateli. Ale też wiem, że prawa te nie były często respektowane także wcześniej – a o nie tu chodzi.
Ludzie, którzy zgłaszają się do biur porad prawnych, szukają pomocy wszystkich instytucji. Może moglibyśmy lepiej współpracować z Rzecznikiem? Na przykład widać, jak poważny jest problem przemocy w rodzinie, zwłaszcza wobec osób starszych.
RPO: Ustawa o nieodpłatnej pomocy prawnej wymaga zmian. Jeżdżąc po kraju RPO widzi, co nie działa. A też każdy sygnał od Państwa jest dla nas cenny. O konieczności zmian w prawie wie też rząd i Prezydent RP, który 13 kwietnia organizuje specjalną konferencję w tej sprawie. Możemy się więc spodziewać zmian w prawie.
Ale prawa osób starszych to rzecz poważniejsza. Bo mamy przepisy, mamy centra interwencji kryzysowej, ale ofiary przemocy, seniorzy, ani nie wiedzą, że ich prawa są łamane, ani nie wiedzą, gdzie szukać pomocy. To kwestia społecznego tabu.
Może potrzebna jest nam karta ofiar przemocy domowej? Dziś pomoc państwa prowadzi często do powtórnej wiktymizacji. Ludzie też nie zdają sobie sprawy, że to, co im się przydarza, to przestępstwo.
RPO: Sama zmiana przepisów niewiele daje. Mamy np. przepisy chroniące ofiary przestępstw seksualnych w ten sposób, że mają być one przesłuchiwane tylko raz. Ale – jak się okazuje – na wyznaczenie tego jednego przesłuchania ofiara może czekać nawet trzy miesiące!
Są przepisy pozwalające nakazać sprawcy przemocy domowej wyprowadzenie się z domu. Ale praktyka jest taka, że zanim zostaną zastosowane, z domu wyprowadza się ofiara.
Uczestnicy spotkania zaczęli opowiadać o tym, jak zmienia się jednak życie w Legnicy – społecznicy w bibliotece, czy w ramach uniwersytetów III wieku przekazują ludziom informacje. Chodzi o to tylko, by tych informacji było więcej, wystarczą małe proste ulotki. Bo przecież 20 proc. mieszkańców Legnicy to seniorzy. Firmy komercyjne docierają do nich z informacjami o „ofertach” i wyprzedażach – gdyby w taki sam sposób docierała informacja, jak załatwić swoją sprawę… Bo Uniwersytet III Wieku dociera do 500 osób. To jednak trochę za mało.
Konsultacje i sposób podejmowania decyzji
Wiele pomysłów dałoby się wprowadzić w życie, ale praktycznie nie mamy tu konsultacji. Owszem, samorząd się do nich zobowiązał, ale w praktyce konsultacji nie ma. Samorządowcy po prostu tego nie umieją…
- Jednak Miejskiej Radzie Seniorów współpraca z samorządem zaczyna siępoprawiać. Krok po kroku. Powinniśmy zaczynać od swoich wspólnot. Przedstawiać się, zaczynać wspólne działania. Bo tak się najlepiej reaguje na problemy.
Przedstawiciele samorządu obecni na spotkaniu potwierdzają, że powoli uczą się tego, bo rozumieją znaczenie konsultacji, ale między teorią a praktyką jest dużo do zrobienia.
RPO: Ważne jest, by oprócz zaplecza instytucjonalnego tworzyć też polityki długoterminowe. Na przykład senioralne. Konsultacje nie będą wtedy abstrakcyjnym zadaniem, ale konkretnym narzędziem pomagającym w rozwiązywaniu najważniejszych problemów społeczności. Konsultacje nie udają się jednak bez kapitału społecznego, bez organizacji społecznych gotowych do zabierania głosu w sprawach społeczności, korzystania z prawa do informacji publicznej, naciskających na transparentność decyzji dotyczących wspólnoty.
(por. Kodeks Konsultacji i Siedem Zasad Konsultacji, krótki i napisany zrozumiałym językiem dokument wypracowany przez organizacje pozarządowe i administrację w 2012 r.: http://www.kanonkonsultacji.pl/x/985571)
Pora na Bogatynię. Pierwsze z cyklu spotkań regionalnych RPO na Dolnym Śląsku
Jak się jeździ po Polsce, to widać różne dobre pomysły. Pojawiają się wyspowo. Rolą Rzecznika Praw Obywatelskich jest także przenoszenie informacji o dobrych rozwiązaniach i pomysłach. Nigdy nie wiadomo, co wzmocni energię obywatelską.
- Nasze spotkania regionalne polegają na pytaniu ludzi o to, co w ich miejscowości jest ważne, czym warto się zajmować i czym może zająć się Rzecznik Praw Obywatelskich – tak rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zaczął spotkanie regionalne w Bogatyni. W niedzielne popołudnie przyszło na nie do Bogatyńskiego Ośrodka Kultury ponad 30 osób.
Spotkania regionalne zaczynają się od wzajemnego przedstawiania się. Ludzie mówią, czym się zajmują i z czym przychodzą do Rzecznika. Tym razem – inaczej niż na poprzednich spotkaniach - większość zebranych przyznała od razu, że przyszła tu po prostu z ciekawości.
Na czym polega praca Rzecznika?
Przede wszystkim na rozpatrywaniu indywidualnych skarg od ludzi (jest tych skarg 60 tysięcy rocznie) – tłumaczył Adam Bodnar. - Reagujemy na te skargi najlepiej, jak możemy, a często także dzięki spotkaniom regionalnym lepiej rozumiemy sprawę i lepiej potrafimy ją załatwić.
Oprócz tego Rzecznik przygotowuje tzw. wystąpienia generalne do władz (ok. 400 rocznie). To dzieje się wtedy, gdy z wniosków od ludzi wynika, że albo prawo jest niedoskonałe i warto je poprawić, albo władze źle je realizują – zwracamy na to uwagę.
Rzecznik przystępuje do spraw przed sądami w sprawach obywateli (200 spraw rocznie), zgłasza wnioski do Trybunału Konstytucyjnego, jeśli podejrzewa, że konkretne prawo sprzeczne jest z generalnymi zapisami Konstytucji (na większość z tych spraw przed TK politycy nie zwracają uwagi i nie ma o tym mowy – ale dotyczą spraw życiowych zwykłych ludzi).
Prowadzimy też programy społeczne, dzięki którym można zebrać wiedzę, zdiagnozować społeczne problemy i wspólnie znaleźć rozwiązania (np. dotyczące pomocy osobom z niepełnosprawnościami, problemów dzieci niesłyszących rodziców, problemów samorządów….)
Rzecznik zobowiązany jest też do monitorowania miejsc pozbawienia wolności – nie tylko więzień czy izb policyjnych, ale także szpitali psychiatrycznych czy domów pomocy społecznej.
Ma też ustawowy obowiązek działania na rzecz równości i przeciwdziałania dyskryminacji.
Pomoc dla osób z niepełnosprawnościami
- Nasze dzieci są dziś dorosłe, ale część z nich nadal potrzebuje opieki. Pracowałyśmy w Stowarzyszeniu Praw Dzieci, bo każda matka wiedziała coś, co pomagało innej, a mogłyśmy się też razem wypłakać. Bogu dziękuję, że moje dziecko jest samodzielne, ale są tacy, którzy boją się, co będzie, jeśli ich zabraknie.
- A jak jest w Bogatyni z pomocą? W Chełmie słyszeliśmy, że to jest poważny problem, bo dorosłe dzieci z niepełnosprawnościami nie mają pomocy – pyta rzecznik.
- Prowadzimy dom dziennego pobytu, gdzie każdy może przyjść na 4 godziny; jest też świetlica integracyjna czynna dwa razy w tygodniu. Nieopodal Bogatyni jest ośrodek przyjmujący podopiecznych nawet na 7-8 godzin dziennie. Ale wiemy, jak to powinno być naprawdę zorganizowane, bo w pobliskim Goerlitz, po niemieckiej stronie, system wsparcia osób z niepełnosprawnościami naprawdę działa.
- Czyli doskonale rozumiecie, na czym polega taki system i jak się go wpisuje w politykę miejską – podkreślała Barbara Imiołczyk, dyrektorka Centrum Projektów Społecznych Biura RPO. – Ostatecznie od tej polityki zależy, czy osoby z niepełnosprawnościami lub starsze wylądują na koniec w domu pomocy, czy też dostaną pomoc na miejscu, wśród najbliższych.
Wszystkim, których to interesuje, powinny się przydać publikacje BRPO „System wsparcia osób starszych w środowisku zamieszkania” i Przestrzeń Publiczna Przyjazna Seniorom. Poradnik RPO.
- Dobrze, że państwo z Biura Rzecznika mówicie "osoba z niepełnosprawnością", bo to pozwala zobaczyć człowieka. Niestety w naszym powiecie ciągle się mówi "inwalida". Niemcy już się nauczyli nazywać dobrze rzeczy - i mają sprawnie działający system wsparcia dla ludzi. Bo dzięki temu patrzy się na człowieka pod kątem jego możliwości a nie słabości. Od słów zaczyna się zmiana rzeczywistości...
- Święta prawda - odpowiada Adam Bodnar. - Nie wiedziałem, że są jeszcze w Polsce miejsca, gdzie w oficjalnych wystąpieniach mówi się "inwalida". Takie słowa fałszują rzeczywistość. Proszę zwrócić uwagę na publikacje RPO, które pokazują niszczące działanie słów ( "Polska prasa o osobach z zaburzeniami psychicznymi").
Prawa osób z zaburzeniami psychicznymi
Osoby chorujące psychiczne nie mają prawa do bezpłatnej pomocy społecznej. Bywają osoby, które popadają – w trakcie choroby – w kłopoty finansowe, ale ponieważ w okresie lepszego samopoczucia pracują, nie mają prawa do darmowej pomocy prawnej.
- Ustawa o nieodpłatnej pomocy prawnej ma błędy. Ograniczenia w dostępie do tej pomocy (ustawa zawęziła prawo do pomocy do konkretnych grup wiekowych i dochodowych) powinny się zmienić, staje się to powoli oczywiste, interesuje się tym także Prezydent RP. Zanim dojdzie do zmiany prawa, można korzystać z klinik prawa przy uniwersytetach a także z biur porad obywatelskich i pomocy miejskich rzeczników konsumenta – powiedział Adam Bodnar.
- Jaka jest podstawa klauzuli sumienia, która ogranicza prawa pacjentów?
- Ustawa – tłumaczy Adam Bodnar. – To ustawa pozwala lekarzowi na powołanie się na klauzulę sumienia. Wcześniej lekarz musiał jednak w takiej sytuacji wskazać innego lekarza. Jednak jesienią 2015 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że taki zapis jest niekonstytucyjny, bo wskazywanie innego lekarza także łamie klauzulę sumienia. Wyrok wszedł w życie od razu i teraz pacjent sam musi dojść do tego, kto jest przełożonym lekarza, który powołał się na klauzulę sumienia. A to tylko ten przełożony może wskazać innego lekarza.
Do tego są w Polsce instytucje, które w całości powołują się na klauzulę sumienia (przykład – Podkarpacie). Wprowadzenie sprzedaży tabletki ella-One na receptę jeszcze bardziej to prawo ogranicza. Rzecznik interweniuje w tej sprawie, choć zdaje sobie sprawę, że wiele na razie to nie przyniesie.
Życie organizacji pozarządowych w Bogatyni
- Spotykamy się, bo się lubimy. Ale potrzebujemy też wsparcia – na lekarzy, na leki. Zależy nam na większym wsparciu samorządu lokalnego – opowiada przedstawiciel Bogatyńskiego Stowarzyszenie Diabetyków Insulinka. - Generalnie wsparcie dla lokalnych organizacji nie wystarcza, bo potrzeby rosną – organizacje chcą organizować wyjazdy, wspólnie spędzać czas, a nie ma za co i gdzie.
- Warto skorzystać z przykładu Konina – mówi na to Adam Bodnar. – Tam władze miasta przekazały kamienicę w centrum miasta na Centrum Organizacji Pozarządowych, bo zrozumiały, że to bardzo wpływa na życie miasta (Centrum Organizacji Pozarządowych w Koninie – "We are the champions”)
- Ja się z panem z Insulinki nie zgadzam, bo samorząd pomaga tu nam, na ile starczy środków. Mamy np. klub nauczycielski, który pracuje na zasadach Uniwersytetu III Wieku, spotykamy się, razem spędzamy czas. Prawdziwego Uniwersytetu nie mamy, bo za daleko stąd do ośrodka akademickiego.
- A Rada Seniorów? – pyta Adam Bodnar.
- Nie, nie mamy takiej rady. Ale działa tu wiele stowarzyszeń senioralnych i ich głos jest uwzględniany.
Kolejny głos: - Ale tu nie o to chodzi, żeby załatwiać własne sprawy, tylko by widzieć szerzej, lepiej rozumieć potrzeby całej społeczności, innych. Musimy się tego nauczyć. Pora to sobie powiedzieć.
Dekomunizacja ulicy Żymirskiego
- Nasza maleńka ulica – marszałka Żymirskiego – była przeznaczona do dekomunizacji. Zgadzamy się z tym, patrona warto zmienić. Chcieliśmy, by nazywała się ulicą Jasnogórską. Bo w pobliżu jest piękna miejscowość Jasna Góra. Chcieliśmy wyjść z inicjatywą obywatelską.
Niestety, nie mieliśmy szansy na zgłoszenie tego pomysłu, bo konsultacje w sprawie tej maleńkiej ulicy polegały na odpowiedzi, czy zgadzamy się na nową nazwę – Fieldorfa-Nila. To piękna postać, ale z kłopotliwą ortografią. Z Żymirskim też były kłopoty, pisano go przez „Rz”. Tu jest jeszcze więcej pułapek: kreseczka, dodatkowe „e”. Urzędnicy się pomylą, starsze osoby nie zauważą błędu, będą musiały wracać do urzędu… Wiemy, że tak jest, bo tak już było…
Niestety, burmistrz powołał się na argumenty patriotyczne. Mimo oporu mieszkańców ulica nazywa się Nila-Fieldorfa.
- Nie jest rolą RPO decydować o nazwach ulic. Ale tryb konsultacji, przejrzystość działania władz, dostęp do informacji publicznej, jest sprawą Rzecznika. Być może w historii zmiany ulic – jeśli RPO – przejrzy dostarczone przez Państwa dokumenty – uda się sformułować taki problem, którego rozwiązanie poprawi potem udział obywateli w podejmowaniu decyzji lokalnych.
Proszę też pamiętać o prawie do petycji. Mamy od 2015 r. ustawę o petycjach, warto z niej korzystać – powiedział Adam Bodnar.
Komentarz Rzecznika Praw Obywatelskich do umorzenia postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym dotyczącego powiększenia Opola
8 lutego 2017 r. Trybunał Konstytucyjny umorzył postępowanie o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 lipca 2016 r. w sprawie ustalenia granic niektórych gmin i miast, nadania niektórym miejscowościom statusu miasta oraz zmiany nazwy gminy (Dz. U. poz. 1134). w jakim rozstrzyga ono o zmianie granic gminy Miasto Opole (sygn. akt U 2/16).
Wniosek złożyły Rady Powiatu Opolskiego, Rady Gminy Dobrzeń Wielki, Rady Gminy Komprachcice, Rady Miejskiej w Prószkowie i Rady Gminy Dąbrowa Rzecznik Praw Obywatelskich uczestniczył w tym postępowaniu, popierając stanowisko skarżących rad jednostek samorządu terytorialnego o przekroczeniu przez Radę Ministrów przy wydawaniu rozporządzenia w zaskarżonej części upoważnienia ustawowego.
W sentencji (rubrum) postanowienia jako członkowie składu orzekającego wymienione są trzy osoby:
Lech Morawski – przewodniczący,
Mariusz Muszyński – sprawozdawca.
Zostały one wyznaczone do składu orzekającego 4 stycznia 2017 r. z powodu „wejścia w życie nowych podstaw prawnych dotyczących postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, podjęciem obowiązków orzeczniczych przez trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego w dniu 2 grudnia 2015 r. oraz objęciem urzędowania przez sędziego wybranego przez Sejm w związku z upływem kadencji sędziego Andrzeja Rzeplińskiego”.
Pierwotnym przewodniczącym składu orzekającego był sędzia Trybunału Konstytucyjnego Stanisław Rymar.
W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, osoby wymienione jako członkowie składu orzekającego są osobami nieuprawnionymi do rozpoznawania spraw w Trybunale Konstytucyjnym.
Uchwałami z dnia 2 grudnia 2015 r. w sprawie wyboru sędziego Trybunału Konstytucyjnego (M.P. poz. 1182-1184), Henryk Cioch, Lech Morawski i Mariusz Muszyński zostali „wybrani na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego”. Uchwały te stanowiły próbę wyboru przez Sejm VIII kadencji Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego i Mariusza Muszyńskiego na sędziów Trybunału Konstytucyjnego na obsadzone już prawidłowo stanowiska sędziowskie. Prawidłowość wyboru przez Sejm VII kadencji trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego wymienionych w uchwałach z dnia 8 października 2015 r. w sprawie powołania sędziów Trybunału Konstytucyjnego (M. P. poz. 1038-1040) i rozpoczynających kadencję w dniu 7 listopada 2015 r. została bowiem kilkukrotnie potwierdzona w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego (wyrok z dnia 3 grudnia 2015 r., sygn. akt K 35/15; wyrok z dnia 9 marca 2016 r., sygn. akt K 47/15; wyrok z dnia 11 sierpnia 2016 r., sygn. akt K 39/16; postanowienie z dnia 7 stycznia 2016 r., sygn. akt U 8/15).
Przyczyny umorzenia postępowania wskazane w uzasadnieniu postanowienia z 8 lutego 2017 r., sygn. akt U 2/16.
Jako podstawę umorzenia postępowania w sprawie rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 lipca 2016 r. wskazano niedopuszczalność wydania wyroku.
Stwierdzono, że podtrzymuje się „stanowisko wyrażone w wyroku o sygn. K 37/06 oraz postanowieniu o sygn. U 9/07, że ocena poprawności, słuszności czy trafności konkretnych decyzji o zmianie granic samorządowych jednostek terytorialnych wymaga – przede wszystkim – uwzględnienia okoliczności faktycznych. Ocena zgodności przeprowadzona z perspektywy hierarchicznej struktury systemu norm, w niewielkim zakresie – poza oceną trybu dokonania zmian – dotyczyć może treści konkretnych postanowień o zmianie granic, zawartych w kwestionowanym rozporządzeniu czy w innych rozporządzeniach tego samego typu. Z tego powodu konieczne staje się umorzenie postępowania w niniejszej sprawie ze względu na niedopuszczalność wydania wyroku”.
Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich w świetle wskazanych w skierowanych do Trybunału Konstytucyjnego wnioskach wzorców kontroli przedstawiony w postanowieniu z 8 lutego 2017 r. pogląd stanowi zaprzeczenie dotychczasowego orzecznictwa Trybunału zapadłego na gruncie kontroli rozporządzeń Rady Ministrów w przedmiocie zmian granic gmin.
(art. 4 ust. 1 pkt 1 w zw. z art. 4 ust. 2 i art. 4b ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym, Dz.U. z 2016 r. poz. 446, z późn. zm. – dalej także jako „u.s.g.” - a także art. 92 ust. 1 zd. pierwsze Konstytucji),
Zasadniczym motywem skierowania wniosków do Trybunału w niniejszej sprawie było żądanie dokonania kontroli trybu wydania rozporządzenia w zaskarżonej części, w szczególności tego, czy w związku ze złożeniem wniosku o zmianę granic gminy Miasto Opole przez podmiot nieuprawniony – organ wykonawczy tej jednostki samorządu terytorialnego, Rada Ministrów była uprawniona do wydania rozporządzenia zmieniającego jej granice.
O ile możliwość kontroli zasadności dokonywania zmian granic w istocie była w dotychczasowym orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego różnie oceniana, o tyle możliwość badania trybu dokonywania tych zmian – zgodności rozporządzenia w sprawie zmiany granic z upoważnieniem ustawowym, nie budziła wątpliwości.
Świadczy o tym wyraźnie przytoczony w postanowieniu z 8 lutego 2017 r. (na poparcie postawionej w nim tezy o niedopuszczalności wydania wyroku) fragment uzasadnienia postanowienia Trybunału z 5 listopada 2009 r., sygn. akt U 9/07: „ocena zgodności [rozporządzenia w sprawie zmian granic gmin] przeprowadzona z perspektywy hierarchicznej struktury systemu norm, w niewielkim zakresie – poza oceną trybu dokonania zmian – dotyczyć może treści konkretnych postanowień, zawartych w kwestionowanym rozporządzeniu czy w innych rozporządzeniach tego samego typu”.
RPO: Trzeba uregulować kwestie wyboru sołtysa i rady sołeckiej
Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi dotyczące procedur wybierania sołtysa i rady sołeckiej. Sołtys oraz członkowie rady sołeckiej wybierani są w głosowaniu tajnym, bezpośrednim, spośród nieograniczonej liczby kandydatów, przez stałych mieszkańców sołectwa uprawnionych do głosowania. Ustawa pomija jednak wszelkie inne kwestie dotyczące procedur wyboru sołtysa i rady sołeckiej. Mogą one być bowiem dowolnie regulowane w statutach jednostek pomocniczych. W tym zakresie ustawodawca przewidział więc przekazanie organom gminy dużej swobody.
Wiele kontrowersji budzi kwestia standardów kontroli przebiegu wyboru oraz możliwości składania oraz rozpatrywania protestów wyborczych zwłaszcza, że w przepisach prawa brak jest odpowiednich unormowań. Z analiz przeprowadzonych przez Biuro Rzecznika wynika, że tylko część gmin zamieszcza regulacje dotyczące procedury składania protestów wyborczych w wyborach sołtysa w swoich statutach. Problematyczna jest również kwestia, wskazana w jednej ze skarg skierowanych do Biura Rzecznika, dotycząca czasu głosowania, które trwa tylko pół godziny, braku możliwości dowozu do lokalu wyborczego osób niepełnosprawnych i starszych oraz niedostosowania lokalu do potrzeb osób niepełnosprawnych.
W ocenie Rzecznika, z uwagi na skargi jakie napływają do Rzecznika, a także wyniki podjętych konsultacji i analiz konieczne rozważenie korekty ustawowej regulacji dotyczącej procedury wyborów do organów jednostek pomocniczych. Obywatele, zdaniem Rzecznika, zasadnie wskazują na oczekiwania dostosowania jej do ich potrzeb, w szczególności dotyczy to głosowania przez osoby z niepełnosprawnościami i starszych, a także uwzględnienia zasad przejrzystości i kontroli.