Source: http://bonarska-lenarczyk.com/2017/08/
Timestamp: 2019-11-14 17:04:18+00:00
Document Index: 44016299

Matched Legal Cases: ['art. 1', 'art. 1', 'art. 78', 'art. 24', 'art. 115', 'art. 132', 'art. 120', 'art. 120']

Sierpień 2017 – Kancelaria Radcy Prawnego Karoliny Bonarskiej Lenarczyk
Plagiat – a co to takiego?
Często zwracają się do mnie z prośbą o pomoc Klienci, którzy chcą walczyć z plagiatem i wykorzystaniem ich twórczości przez kogoś innego.
Skarżą się, że ktoś inny właśnie wydał książkę z wykorzystaniem grafiki identycznej z wymyśloną przez nich. Narzekają, że ktoś wstawił do internetu takie same przepisy kulinarne jak te, które właśnie autorsko stworzyli. Albo też mówią, że ktoś otworzył działalność, którą promuje w internecie poprzez stronę wypełnioną treścią analogiczną do treści znajdującej się na stronie internetowej promującej działalność mojego Klienta.
Z każdym takim przypadkiem bardzo starannej oceny wymaga to, czy faktycznie mamy do czynienia z plagiatem i czy każde wzorowanie się na cudzych pomysłach pozwoli skutecznie zarzucić plagiat.
Co to takiego ten wszechobecny dzisiaj plagiat?
Na próżno szukać definicji plagiatu w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Jednakże może właśnie z braku tej definicji tak trudno jest czasem wytłumaczyć Klientom, że nie zawsze to co wydaje się być podrobieniem ich twórczego dzieła będzie stanowiło naruszenie prawa autorskiego. Przyjęte bowiem przez orzecznictwo i doktrynę pojęcie plagiatu jest znacznie węższe niż to stosowane potocznie.
Potocznie bowiem uważa się, że plagiat to każde skopiowanie całości lub części cudzego utworu wraz z przypisaniem sobie autorstwa i jednoczesnym ukryciem pochodzenia splagiatowanego utworu.
W orzecznictwie wskazuje się natomiast, że do plagiatu dochodzi dopiero wówczas, gdy następuje wykorzystanie elementów cudzego dzieła w takim stopniu, że brak jest twórczej działalności plagiatora, a jego utwór nie nosi cech oryginalności. Tak orzekł np. Sąd Apelacyjny w Łodzi w wyroku z dnia 30 lipca 2012 r. sygn. akt I ACa 483/12.
Na gruncie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych można wyróżnić trzy kategorie utworów, na które zwrócił uwagę Sąd Apelacyjny w przytoczonym powyżej orzeczeniu:
utwory w pełni samoistne nieinspirowane cudzym dziełem,
utwory samoistne, ale inspirowane cudzym dziełem,
Czym jest utwór w rozumieniu prawa autorskiego, możesz przeczytać we wpisie UTWÓR – a co to takiego?
Wszystkie ze wskazanych powyżej rodzajów utworów są przedmiotem prawa autorskiego i korzystają z ochrony prawnoautorskiej.
Można zatem stwierdzić, że z plagiatem będziesz miał do czynienia wówczas, gdy dojdzie do bezprawnego naruszenia twojego utworu rozumianego zgodnie z definicją zawartą w art. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, a powstały w wyniku naruszenia twór nie będzie miał cech oryginalności i indywidualności – słowem nie będzie przejawem twórczości.
Musisz przy tym pamiętać, że ochrona przed plagiatem gwarantowana obowiązującymi przepisami prawa, dotyczy wyłącznie wykorzystania całości lub fragmentów dzieła przejawiających twórczy charakter. Mając to na uwadze paradoksalnie okazuje się, że zdecydowanie łatwiej jest określić co nie jest plagiatem niż podać spójną definicję plagiatu 🙂
I tak, z pewnością plagiatem nie będzie:
skorzystanie z cudzego pomysłu na utwór – często rozmawiam z rozżalonymi Klientami, którzy włożyli mnóstwo pracy w uruchomienie swojego autorskiego i niewątpliwie twórczego projektu np. na prowadzenie bloga lub wydanie książki, aż nagle okazuje się, że ktoś odważył się iść dokładnie w tym samym kierunku i wykorzystał jeszcze do niedawna tak nowatorski pomysł mojego Klienta. Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych stanowi jednakże wprost w art. 1 ust. 2 (1), że ochroną prawnoautorską nie są objęte odkrycia, idee, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne. Dlatego też plagiatem zdecydowanie nie będzie wykorzystanie cudzej koncepcji czy pomysłu biznesowego. Przepisy o ochronie praw autorskich nie przyjdą Ci tu z pomocą, ale można jej będzie poszukać natomiast na gruncie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji czy też w przepisach kodeksu cywilnego dotyczących ochrony dóbr osobistych, do których zalicza się też przecież twórczość artystyczną 🙂
inspirowanie się cudzym utworem – czerpanie inspiracji z utworów powstałych wcześniej nie powoduje, że utwór powstały w wyniku inspiracji jest plagiatem. Jakkolwiek granica między inspiracją a plagiatem jest wprawdzie dość cienka to trzeba pamiętać, że zgodne z prawem jest inspirowanie się określonym stylem, środkami wyrazu, kolorystyką. Ta inspiracja przerodzi się w plagiat, gdy pokusisz się o zaczerpnięcie konkretnych twórczych elementów powstałego wcześniej utworu.
podjęcie twórczości równoległej – nie można mówić o plagiacie w sytuacji, gdy w tym samym lub podobnym czasie, w różnych miejscach na świecie, całkowicie niezależnie od siebie, dwóch lub więcej twórców stworzy zbliżone, a nawet być może takie same utwory. Nie ma zatem plagiatu utworów kiedy twórcy nie wiedzieli o swoim wzajemnym istnieniu i o prowadzonej w danym momencie działalności twórczej. Próbując na tej podstawie zdefiniować plagiat można zatem postawić tezę, że plagiat następuje poprzez świadome działanie plagiatora, który ma pełną wiedzę, że określone dzieło lub jego fragment nie jest jego autorstwa, a mimo to przypisuje sobie jego autorstwo.
Jeśli po przeczytaniu tego wpisu stwierdzisz, że wytwór działalności Twojego konkurenta stawowi jednak plagiat Twojego utworu pamiętaj, że przysługują Ci bardzo konkretne środki obrony.
Możesz ich poszukiwać tak na gruncie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych w art. 78 – 79, jak również w przepisach art. 24 kodeksu cywilnego dotyczących ochrony dóbr osobistych. Ponadto przywłaszczenie sobie autorstwa albo wprowadzenie w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu podlega odpowiedzialności karnej na podstawie art. 115 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
Jeśli padłeś ofiarą plagiatora zachęcam do kontaktu! Wspólnie przeanalizujemy stan faktyczny i podejmiemy działania w celu przywrócenia stanu zgodnego z prawem.
Podobieństwo znaków towarowych – jak je stwierdzić?
Jak się okazuje, dla stwierdzenia podobieństwa znaków towarowych kolosalne znaczenie ma zbadanie czy wcześniej zarejestrowany znak towarowy nie ma przypadkiem statusu znaku renomowanego.
Dał temu jednoznacznie wyraz Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 21 czerwca 2017 r. sygn. akt II GSK 2782/15 stwierdzając w tezie wyroku, że
badanie identyczności lub podobieństwa znaków towarowych wymaga już na wstępie ustalenia przez Urząd Patentowy, czy znak wcześniejszy ma status renomowanego, gdyż w przypadku stwierdzenia takiej okoliczności ocena podobieństwa powinna zostać dokonana przy pomocy kryteriów względniejszych niż na podstawie dotychczasowego art. 132 ust. 2 pkt 3 ustawy Prawo własności intelektualnej.
A ustalenia takie Sąd poczynił na kanwie bardzo ciekawej sprawy, którą zainicjował sam DIOR.
Otóż cała sprawa rozgorzała, gdy w 2009 r. jedna z polskich firm zgłosiła do Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej wniosek o zarejestrowanie dla produktów kosmetycznych znaku A Adoration.
Cała koncepcja nie przypadła do gustu francuskiej firmie Parfums Christian Dior, która zdecydowała się złożyć sprzeciw w procedurze rejestrowej. Wykazywała przy tym, że zarejestrowała już z wcześniejszym prawem pierwszeństwa międzynarodowy znak słowny oraz słowno- graficzny J’Adore dla kosmetyków.
W ocenie Francuzów istniało ryzyko, że polscy konsumenci mogą sądzić, że kosmetyki A Adoration są powiązane z renomowaną w Polsce marką kosmetyków i perfum J’Adore, bowiem wskazują na to skojarzenia wynikające ze wspólnego członu ADORE i polskiego słowa „adorować”.
Polski Urząd Patentowy jednakże nie podzielił stanowiska francuskiej firmy. Nie przekonały go również materiały złożone przez Parfums Christian Dior.
Jednoznacznie stwierdził, że badanie renomy znaku towarowego jest w tej sprawie niepotrzebne, bowiem te dwa znaki – jakkolwiek posiadają ten sam źródłosłów – to różnią się na płaszczyźnie fonetycznej, wizualnej oraz znaczeniowej. W ocenie Urzędu Patentowego nie było tutaj żadnego ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd. Tym samym Urząd nie znalazł podstaw do unieważnienia prawa ochronnego na znak towarowy A Adoration i oddalił sprzeciw Diora.
Decyzja Urzędu Patentowego została jednakże uchylona przez Wojewódzki Sąd Administracyjny wyrokiem z dnia 31 marca 2015 r. sygn. akt VI SA/Wa3042/14. Sąd wskazał wprost, że:
Urząd Patentowy powinien przede wszystkim odnieść się do renomy znaków marki DIOR w Polsce czego nie zrobił, a mimo tego przystąpił do oceny podobieństwa znaków towarowych.
Urząd Patentowy nie dawał za wygraną i złożył skargę kasacyjną od rozstrzygnięcia WSA. Naczelny Sąd Administracyjny oddalił ją jednak i wskazał, że badanie identyczności lub podobieństwa znaków towarowych wymaga już na wstępie ustalenia czy wcześniejszy znak towarowy ma status znaku renomowanego.
Naczelny Sąd Administracyjny stanął na stanowisku, że dla stwierdzenia podobieństwa znaków towarowych wystarczy samo niebezpieczeństwo, że jakiś inny znak towarowy może być z nim kojarzony, bowiem znaki o ustalonej renomie podlegają zwyczajnie szerszej ochronie. Urząd Patentowy jednakże pominął w prowadzonym postępowaniu kwestię renomy i uznał, że wystarczającym jest jedynie odwołanie się do oceny podobieństwa.
Dlatego też teraz, zgodnie z wyrokiem NSA z dnia 21 lipca 2017 r., przy ponownym rozpatrywaniu sprzeciwu firmy Parfums Christian Dior, Urząd Patentowy będzie musiał zbadać czy J’Adore firmy Dior rzeczywiście cieszy się w Polsce renomą oraz będzie musiał ustosunkować się do dowodów przedstawionych na okoliczność ustalenia renomy przeciwstawionych znaków z wcześniejszym pierwszeństwem. Jeśli uzna je za przekonujące to będzie musiał dokonać oceny podobieństwa przeciwstawionych znaków z uwzględnieniem tej renomy.
Więcej o renomowanych znakach towarowych przeczytasz we wpisie Renomowany znak towarowy – a co to takiego?
Czy nazwisko może być zastrzeżonym znakiem towarowym?
Jeden z moich Klientów boryka się od pewnego czasu ze skierowanym przeciwko niemu zarzutem, że bezprawnie posługuje się imieniem i nazwiskiem pewnego muzyka do promowania koncertów, na których grane są kompozycje tego muzyka. Dodam, że kompozycje grane są na podstawie zakupionych i opłaconych licencji 🙂 a zatem wszystko lege artis.
Jak to jednak bywa, konkurencja nie śpi i obrała kurs na uniemożliwienie mojemu Klientowi wystawiania koncertów, po czym sama wystawiła podobne :-). W międzyczasie zdołała również wytknąć mojemu Klientowi, że używając imienia i nazwiska muzyka narusza jego prawa, bowiem imię i nazwisko zostały zastrzeżone jako znak towarowy.
I tu zrodził się pomysł na wpis na blogu 🙂
Co do zasady znak towarowy kojarzy się z logo lub przynajmniej nazwą firmy na tyle charakterystycznymi, że pozwalają na odróżnienie towarów jednego przedsiębiorcy od towarów innego przedsiębiorcy. Skojarzenie to jest całkiem prawidłowe i zbieżne z definicją znaku towarowego.
Znak towarowy to bowiem każde oznaczenie, które można przedstawić w sposób graficzny, jeśli oznaczenie takie nadaje się do odróżnienia towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów innego przedsiębiorstwa (art. 120 ust 1 ustawy Prawo własności przemysłowej).
Więcej o cechach charakterystycznych znaków towarowych przeczytasz we wpisie ZNAK TOWAROWY – a co to takiego?
Okazuje się, że także nazwisko może zostać zarejestrowane jako znak towarowy. Proste? Niekoniecznie 🙂
Nazwisko jako znak towarowy może być zarejestrowane pod konkretnymi warunkami:
musi nadawać się do graficznego przedstawienia – to wynika wprost z definicji znaku towarowego
musi posiadać cechy, które w sposób dostateczny odróżniają go od innych oznaczeń na rynku tj. posiadać tzw. zdolność odróżniającą
w procesie rejestracji Urząd Patentowy nie może stwierdzić żadnych przeszkód rejestracyjnych, a taką przeszkodą może być np. wprowadzanie odbiorców w błąd poprzez używanie danego nazwiska jako znaku towarowego czy też naruszanie osobistych lub majątkowych praw osób trzecich.
Jakkolwiek ustawa Prawo własności przemysłowej nie wymienia wprost nazwiska osoby fizycznej jako oznaczenia nadającego się do ochrony jako znak towarowy zwracam Twoją uwagę na fakt, że katalog przykładowych znaków towarowych z art. 120 ust. 2 ustawy Prawo własności przemysłowej jest katalogiem otwartym.
Oznacza to, że co do zasady nazwisko może również pełnić rolę znaku towarowego. Zresztą co do tego nie ma żadnych wątpliwości również w orzecznictwie sądów. I tak w wyroku NSA z 20 września 2006 r. sygn. akt II GSK 115/06 Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że:
„poza sporem pozostaje okoliczność, że nazwisko może być znakiem towarowym służącym do odróżniania towarów lub usług określonego przedsiębiorstwa od towarów lub usług tego samego rodzaju innych przedsiębiorstw”
Czy to oznacza zatem, że w przypadku zarejestrowania znaku towarowego w postaci nazwiska „Kowalski” nikt kto posiada to skądinąd bardzo popularne nazwisko nie może już używać go w obrocie? No oczywiście, że nie! Takie rozwiązanie już na pierwszy rzut oka wydaje się być niedorzeczne. Pamiętaj, że:
Prawo ochronne na znak towarowy daje uprawnionemu wyłączne prawo do korzystania ze swojego znaku towarowego w sposób zarobkowy lub zawodowy na całym terenie, na jakim została mu przyznana ochrona. Prawo z rejestracji znaku towarowego nie jest jednak prawem nieograniczonym.
Tym samym więc nie ma możliwości zakazania osobie trzeciej posługiwania się jej nazwiskiem, jeśli jest ono takie samo jak zastrzeżony znak towarowy. Jednakże jeśli nazwisko identyczne z zastrzeżonym znakiem towarowym będzie używane w handlu lub w przemyśle to warunek jest podstawowy:
nazwisko identyczne z zastrzeżonym znakiem towarowym musi być wówczas używane zgodnie z uczciwymi praktykami rynkowymi.
Czym są te uczciwe praktyki rynkowe? Jeśli zamierzasz rozpocząć działalność gospodarczą pod takim samym nazwiskiem jak funkcjonujący już na rynku zastrzeżony znak towarowy musisz niejako podporządkować się i tak ułożyć swój biznes, aby nie wchodzić w paradę właścicielowi zastrzeżonego znaku towarowego w postaci nazwiska. A już z pewnością nie możesz lśnić w jego blasku i korzystać z dotychczasowej renomy wypracowanej przez zastrzeżony znak towarowy.
A teraz wracając do sprawy mojego Klienta? Mógł posłużyć się imieniem i nazwiskiem muzyka? Dla mnie bez żadnych wątpliwości MÓGŁ! Nazwisko to wykorzystał bowiem dla wskazania autorstwa kompozycji, które miały być grane na zorganizowanym przez niego koncercie. Co więcej, nie wykorzystał tego nazwiska do podszycia się pod muzyka, czy też wprowadzenia w błąd, że muzyk osobiście będzie grał na koncercie. Używając imienia i nazwiska kompozytora wręcz dokonał promocji jego twórczości, za którą zresztą musiał zapłacić nabywając licencje do utworów.
Na marginesie wskażę tylko, że skrupulatnie przeprowadzony przeze mnie reaserch dostępnych baz danych pozwalających na zweryfikowanie zarejestrowanych znaków towarowych nigdzie nie wskazał na imię i nazwisko opisanego muzyka jako zastrzeżony znak towarowy 🙂 Sprawa zatem wydaje się jasna, a zachowanie konkurencji delikatnie mówiąc nie fair! No ale jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze….