Source: https://nofluffjobs.com/blog/program-komputerowy-jako-utwor-pracowniczy/
Timestamp: 2020-05-28 04:07:29+00:00
Document Index: 105964159

Matched Legal Cases: ['art. 12', 'art. 13', 'art. 74', 'art. 74', 'art. 74', 'art. 77', 'art. 23', 'art. 75', 'art. 9']

Program komputerowy jako utwór pracowniczy - No Fluff Jobs - blog
Strona główna General Program komputerowy jako utwór pracowniczy
Programiści tworzący kod związani są z zatrudniającym różnymi rodzajami umów – o pracę, cywilnoprawnej (dzieło i zlecenie) czy konraktu B2B. To znacznie zmienia temat programu komputerowego, rozumianego jako utwór według prawa autorskiego – również w kontekście faktu czy momentu jego przejścia na zatrudniającego. Rozważmy tę sytuację.
W pierwszej kolejności, omówmy przepis, którego istnienia część osób w branży jest świadoma – chodzi o art. 12 Prawa Autorskiego. Zgodnie z nim – jeżeli w innej ustawie lub po prostu w umowie między stronami temat nie został uregulowany w inny sposób – pracownik tworzący utwór w ramach wykonywania obowiązków ze stosunku pracy „z automatu” pozwala go nabyć pracodawcy. Co to oznacza?
Przepis tylko na pierwszy rzut oka może wydawać się prosty, lepiej go omówić. Na przykład – od razu powinno nam się rzucić w oczy, że mowa o pracowniku i pracodawcy, a więc umowie o pracę. O tym, jak sytuacja będzie wyglądać w kontekście innych umów – zwłaszcza coraz popularniejszego w branży IT rozwiązania umów B2B – pomówimy w dalszej części.
Tymczasem zwróćmy uwagę na sformułowanie „w ramach wykonywania obowiązków”. To oznacza, że jeśli na przykład podczas tworzenia aplikacji e-commerce, stworzona zostanie gra komputerowa – można mieć słuszne wątpliwości odnośnie tego, że jest przekazywana na pracodawcę. Jeśli zatem czynności nie były opisane jako obowiązki pracownika i utwór powstanie w wyniku czynności niemających charakteru zawodowego, nie będzie utworem pracowniczym. Nic nie zmieni tu zresztą sytuacja przekazania utworu pracodawcy.
O co chodzi w przekazaniu? Raczej lepiej byłoby mówić o przyjęciu – bo robi to pracodawca, a nie pracownik. Może to być prosty mail „akceptuję” lub odczekanie 6 miesięcy zgodnie z art. 13 prawa autorskiego. Jednak jeszcze rozsądniej byłoby przyjąć, że programy komputerowe stanowią pewien wyjątek i przejście nie następuje z chwilą przyjęcia, lecz jakby od razu. Tak mówi art. 74 ust. 3 prawa autorskiego: „Prawa majątkowe do programu komputerowego stworzonego przez pracownika w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy przysługują pracodawcy, o ile umowa nie stanowi inaczej.”. Czyli tak po ludzku – dzieje się to już z momentem wpisania kodu do środowiska programistycznego.
Specyfika programów komputerowych
Nie tylko w tym miejscu prawo autorskie podchodzi inaczej do utworów ogólnie, a tych będących programami komputerowymi. Trzeba chociażby uwzględnić fakt, że z reguły autorem nie jest tylko jedna osoba i należałoby w jakiś sposób podzielić prawa między nimi. Natomiast idee i zasady będące podstawą jakiegokolwiek elementu programu komputerowego, w tym podstawą łączy, nie podlegają ochronie – tak głosi art. 74 ust. 2. Jak widać, art. 74 jest pewnego rodzaju zbiorem wyjątków dla programów komputerowych – co więcej, prawo autorskie ma cały rozdział na ten temat (aż do art. 77 [2], warto doczytać, temat opisany jest prostym językiem).
Jest tam mowa między innymi o niestosowaniu przepisów z zakresu dozwolonego użytku (czyli art. 23). To dlatego, że zastąpiono go art. 75 – pozwala on na backup, obserwację i testowanie, a także informacje konieczne do osiągnięcia współdziałania. Zwróć uwagę, że części z tych postanowień nie można wyłączyć umieszczając w umowach takie sprzeczne z nimi.
Zgodnie z treścią ustawy o prawie autorskim, jeśli pracownik stworzył utwór w ramach działalności zawodowej – nie przysługuje mu dodatkowe wynagrodzenie. To trochę wyjątek wobec często spotykanych w umowach postanowień o odrębnym wynagrodzeniu z tytułu praw autorskich czy uwzględnieniu go w pierwotnym. Strony oczywiście mogą uregulować temat w umowie inaczej, a więc zapewne korzystniej dla pracownika.
W praktyce często spotyka się w umowach postanowienia z zakresu niewykonywania praw autorskich osobistych. W takim układzie developer nie będzie mógł „podpisywać” się jako twórca programu. Odpadają też pomysły w rodzaju przedstawienia utworu w portfolio. Ważną informacją powinien być także fakt, że po zakończeniu stosunku pracy nic w relacji utworu pracowniczego się nie zmienia – prawa nadal pozostają przy pracodawcy, a pracownik ich nie nabywa.
Skoro omawiana sytuacja dotyczy tylko umowy o pracę – w pozostałych sytuacjach trzeba samodzielnie zadbać o jej prawne uregulowanie. Specyfika programów komputerowych powoduje, że zgodnie z prawem, na przykład stworzenie ich nowszej wersji, wymaga zgody twórcy. A tych twórców może być wielu, w tym tacy na kontrakcie B2B. Brak wiedzy w tym zakresie powoduje korzystanie przez zatrudniających w tym modelu z programów, do których prawnie patrząc co nie mają praw. Oczywiście najczęściej nieświadome, ale to nie zmienia funkcjonującego ryzyka – zwłaszcza w przypadku wystąpienia konfliktu między stronami.
W przypadku zmieszania podstaw zatrudnienia developerów i wspólnego utworu, zwracam przede wszystkim uwagę na treść art. 9 prawa autorskiego. Zgodnie z nim wykonywanie prawa autorskiego do całości utworu – a przecież na całości programu nam zależy – wymaga zgody wszystkich współtwórców. Innymi słowy – jedno prawne niedopatrzenie i jeden z nich może nam wszystko zblokować.
Wobec powyższego konieczne jest odrębne i pisemne uregulowanie tematu praw autorskich w łączącej strony umowie cywilnoprawnej czy kontrakcie B2B. Zadbaj o temat ich odpowiedniego trafienia do zatrudniającego – najczęściej przeniesienie. O płaszczyzny, na jakich może to nastąpić – czyli tak zwane pola eksploatacji. Nie zapomnij także o tym, co wspomniane zostało przeze mnie wcześniej jako występujące przy okazji umowy o pracę – a więc uregulowaniu kwestii praw osobistych. Najczęściej właśnie poprzez zrzeczenie się prawa do podpisywania programu i tak dalej.
Temat utworu pracowniczego powoduje, że wiele firm z branży IT ma błędne poczucie, że temat praw autorskich do programu został u nich ogarnięty. Nie uwzględniają istotnych aspektów, które mogą odbić się później czkawką – zwłaszcza w przypadku wystąpienia konfliktu między stronami i prób wyszukiwania luk w łączącej je relacji prawnej.
Nie bądź pewien, że utwory należą Ci się tak po prostu. Przyjrzyj się temu, jak to jest uregulowane w zależności od rodzaju umów i ich treści. Wierzę, że przy okazji będziesz mógł posprzątać w temacie.
Poprzedni artykułSeriale dla programisty [aktualizacja 2020]
Następny artykułCzy AI jest kolejnym superbohaterem?