Source: https://www.eporady24.pl/przeznaczenie-pieniedzy-z-zaleglosci-alimentacyjnych-na-zakup-mieszkania,pytania,3,16,27162.html
Timestamp: 2020-07-11 20:29:20+00:00
Document Index: 123203045

Matched Legal Cases: ['art. 128', 'art. 1441', 'art. 730', 'art. 140', 'art. 101', 'art. 92', 'art. 98', 'art. 109', 'art. 204', 'art. 195']

Przeznaczenie pieniędzy z zaległości alimentacyjnych na zakup mieszkania
Autor: Janusz Polanowski • Opublikowane: 30.05.2020
Przedstawiona przez Panią sytuacja stanowi jeden z poważnych argumentów na rzecz doprecyzowania przepisów prawnych, które dotyczą alimentacji. Niestety, także w tym obszarze tematycznym trudno dostrzec przejawy dążenia władz centralnych do wprowadzenia sensownych i (w miarę) kompleksowych regulacji prawnych. Związanych z alimentacją problemów z pewnością nie rozwiąże (niedawno zapowiedziane przez Ministerstwo Sprawiedliwości) surowsze traktowanie dłużników alimentacyjnych – jeżeli zabraknie regulacji odpowiadających rzeczywistym sytuacjom, w jakich znajdują się ludzie z alimentacją związani. Być może jakiejś nadziei na poprawę można upatrywać w ostatnich zapowiedziach ministerstwa dotyczących zabezpieczenia rodzin, ale prawdopodobnie potrzebne będą zgłoszenia obywateli, że określone zmiany prawne są potrzebne i oczekiwane. Sygnalizuję potrzebę informowania władz centralnych przez obywateli, ponieważ doświadczenie uczy, że takie zgłoszenia znajdują czasami większy odzew od apeli specjalistów (np. prawników); poza tym: wprowadzenie odpowiednich regulacji mogłoby rozwiać wiele wątpliwości, które są zasadne w aktualnym stanie prawnym.
Pieniądze z zaległości alimentacyjnych, do kogo należą?
Zakładam, że u podstaw Pani zapytania leży wątpliwość co do tego, kto jest właścicielem pieniędzy, które zostały Pani udostępnione w ramach uregulowania zaległości alimentacyjnych wobec Państwa dziecka przez jego ojca. Możliwość dochodzenia roszczeń alimentacyjnych (także na rzecz dziecka) za okresy przeszłe jest rozwiązaniem ułatwiającym dochodzenie roszczeń, ale może także stanowić swoistą pułapkę. Skoro dziecko (jakiekolwiek) ma zaspokajane potrzeby (przynajmniej ważniejsze), to skądś pieniądze na to są; skoro najczęściej dziecko nie ma własnych dochodów (np. z czynszu za wynajmowanie należącego do dziecka mieszkania), to zapewne ktoś inny (np. rodzic lub dziadkowie) za to płaci. Jeśli dochodzi się zaległych alimentów (lub zaległe alimenty są płacone), to oficjalnie pieniądze otrzymuje dziecko („do rąk” kogoś nim się zajmującego). A co z wydatkami innej osoby?
Przepisy o obowiązku alimentacyjnym – od art. 128 do art. 1441 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (K.r.o.) – zawierają artykuł 140 K.r.o., który stanowi:
„§ 1. Osoba, która dostarcza drugiemu środków utrzymania lub wychowania nie będąc do tego zobowiązana albo będąc zobowiązana z tego powodu, że uzyskanie na czas świadczeń alimentacyjnych od osoby zobowiązanej w bliższej lub tej samej kolejności byłoby dla uprawnionego niemożliwe lub połączone z nadmiernymi trudnościami, może żądać zwrotu od osoby, która powinna była te świadczenia spełnić.
§ 2. Roszczenie przewidziane w paragrafie poprzedzającym przedawnia się z upływem lat trzech.”
Potrzeby dziecka uprawnionego do alimentów zaspokojone przez inną osobę
Od zapobiegliwości osoby, która pokryła potrzeby uprawnionego do alimentów, zależy, czy będą dochodzone jej roszczenia. Skoro potrzeby uprawnionego do alimentów (np. dziecka) zostały zaspokojone przez inną osobę (np. jednego z rodziców), to sam zdrowy rozsądek wskazuje na to, że powinno się dochodzić roszczenia regresowego (przewidzianego w wyżej zacytowanym artykule 140 K.r.o.). Jednak dochodzenie takiego roszczenia jest związane z nieco większymi trudnościami niż dochodzenie roszczeń alimentacyjnych. Zwłaszcza chodzi o opłaty sądowe oraz o większą szansę na zabezpieczenie roszczenia – art. 730 i następne Kodeksu postępowania cywilnego (K.p.c.) – w przypadku roszczeń alimentacyjnych niż w przypadku roszczeń regresowych (w tym dotyczących problematyki alimentacyjnej). W wielu przypadkach faktycznie taka sytuacja (w tym przepisy prawne oraz rozpowszechniony sposób robienia z nich użytku) nie wywołuje większych problemów; zwłaszcza w przypadku wydawania pieniędzy „na życie” (w szerokim tego określenia znaczeniu) – dość często po prostu wydaje się na potrzeby gospodarstwa domowego (a nie wyłącznie na potrzeby alimentowanego dziecka) pieniądze uzyskane w trakcie egzekucji alimentów lub w ramach zapłacenia zaległości alimentacyjnych.
Problemy wystąpić mogą w przypadku inwestowania, bo w takich sytuacjach duże znaczenie ma tytuł prawny oraz możliwość legalnego udokumentowania (np. z własnych zarobków) pieniędzy, które wydatkowano na coś (dość) drogiego, np. mieszkanie, nieruchomość; ponadto w praktyce duże znaczenie miewa aktywność innych osób – np. skonfliktowanych lub nieżyczliwie nastawionych (pomimo braku jawnych przejawów nieżyczliwości). Dość często organa administracji skarbowej (np. urzędy skarbowe) sprawdzają, czy podatnik uzyskał z legalnych (i zgłoszonych „skarbówce”) źródeł środki na zakup czegoś dużej wartości; niekiedy kontrole w tym zakresie mogą skutkować poważnymi obciążeniami finansowymi lub innymi nieprzyjemnościami (być może niekiedy nawet odpowiedzialnością karno-skarbową).
W przypadku alimentów otrzymanych przez Panią na dziecko, właśnie to dziecko jest wierzycielem alimentacyjnym, więc należy przyjąć, że to ono jest właścicielem pieniędzy uzyskanych z alimentów; ustawowe określenie własności zawarto w artykule 140 Kodeksu cywilnego (K.c.). Na to wskazuje tytuł prawny; faktycznie może to mieć negatywne dla Pani skutki – chociażby z uwagi na problem z dokonaniem regresu alimentacyjnego (art. 140 K.r.o.), bo to najprawdopodobniej Pani zaspokajała potrzeby Państwa dziecka w okresie braku (albo niepełnej) alimentacji przez jego ojca. Z artykułu 98 K.r.o. wynika, że dla dokonania przesunięcia majątkowego z majątku dziecka do Pani majątku (np. tytułem doprowadzenia do odzyskania przez Panią stosownych kwot wcześniej na dziecko wydatkowanych „w zastępstwie” jego ojca) potrzebne byłoby ustanowienie przez sąd kuratora (dla dokonania takiej czynności).
Co więcej, zbyt śmiałe – a orzecznictwo sądów rodzinnych bywa rozmaite – gospodarowanie majątkiem dziecka przez Panią mogłoby skutkować ustanowieniem kuratora dla zajmowania się jego majątkiem (art. 101 K.r.o.); to zaś byłoby wyraźnym wkroczeniem w sprawowanie władzy rodzicielskiej (art. 92 i następne K.r.o.), zwłaszcza w zakresie przysługującego Pani statusu przedstawiciela ustawowego (art. 98 K.r.o.) dziecka – choć nie można wykluczyć innych ingerencji sądu (zwłaszcza wydawania przez sąd stosownych do sytuacji zarządzeń, co przewidziano w art. 109 K.r.o.).
Zgoda sądu na zakup w imieniu dziecka udziału w mieszkaniu
Trudno jednoznacznie (z uwagi na sformułowania ustawowe) stwierdzić, czy Pani potrzebowałaby uzyskania zgody sądu rodzinnego na zakup w imieniu swego dziecka określonych udziałów (art. 204 K.c.) „w mieszkaniu” (a właściwie w tytule prawnym do mieszkania: np. we własności lub w spółdzielczym własnościowym prawie do lokalu). Samo zakupienie określonej liczby udziałów we współwłasności (albo udziałów w spółdzielczym własnościowym prawie do lokalu) na rzecz Państwa dziecka byłoby przejawem dbałości o jego uprawnienia. Jeżeli ojciec dziecka zgodziłby się na dokonanie takiej czynności prawnej, to – o ile także jemu przysługuje władza rodzicielska – również on mógłby stanąć w imieniu Państwa dziecka do aktu notarialnego (w którym zawarta byłaby umowa skutkująca nabyciem określonych uprawnień majątkowych). W takiej sytuacji zapewne byłoby mniejsze ryzyko powstania sporu prawnego przed sądem rodzinnym lub innych nieprzyjemności, np. obwiniania (a zdarzają się nawet oszczerstwa wśród ludzi) o „przywłaszczenie” pieniędzy dziecka. Oczywiście, nawet bez większego ryzyka sporu między Panią i ojcem dziecka można by zawnioskować do sądu rodzinnego o wyrażenie zgody na zakup w imieniu dziecka określonych udziałów w prawie do lokalu; zwłaszcza w przypadku sugestii notariusza.
W praktyce notarialnej również można spotkać rozbieżności pomiędzy notariuszami. Czasami jeden notariusz dokona jakiejś czynności notarialnej – czy to w ogóle, czy to żądając okazania mniejszej liczby dokumentów – a inny okazuje się „większym formalistą”. Gdyby w paru kancelariach notarialnych Pani lub Państwo (w przypadku współdziałania z ojcem dziecka) spotkali się z postawieniem wymogu okazania postanowienia sądu rodzinnego (ewentualnie „sądu opiekuńczego”), to zapewne trzeba byłoby zawnioskować o udzielenie przez sąd zgody na nabycie w imieniu dziecka na jego rzecz określonych składników majątkowych (np. udziałów we współwłasności).
Oczywiście, nabycie takich składników majątkowych w imieniu dziecka oznaczałoby nie tylko faktycznie Pani rezygnację z odzyskania (do swego własnego majątku) tego, co Pani wyłożyła na dziecko „w zastępstwie jego ojca”, ale także skutkowałoby współwłasnością (art. 195 i następne K.c.) – zapewne między Panią i dzieckiem. Również to proszę mieć na uwadze.
Ponad 6 miesięcy temu złożyłem pozew o podwyższenie alimentów. Odbyła się jedna sprawa, na którą pozwany (mieszka w Australii) nie przybył, ale godzinę przed sprawą przysłał pismo procesowe (zapewne w celu przeciągnięcia sprawy). Nowy termin nie został jeszcze wyznaczony. Czy będą mi (jestem sy