Source: http://www.aferyprawa.eu/Zycie/zawiadomienie
Timestamp: 2020-01-28 17:36:40+00:00
Document Index: 123607228

Matched Legal Cases: ['art. 162', 'art. 217', 'art. 217', 'art. 231', 'art. 2', 'art. 2', 'art. 41']

Aferyprawa - Zbigniew Kękuś rozpoczyna w dniu 17 lipca 2012 r. protest głodowy przed Prokuraturą Generalną.
Aferyprawa.com Życie Zbigniew Kękuś rozpoczyna w dniu 17 lipca 2012 r. protest głodowy przed Prokuraturą Generalną.
Zawiadomienie Zbigniewa Kękusia władz Rzeczypospolitej Polskiej o zamiarze rozpoczęcia w dniu 17 lipca 2012 r. protestu głodowego przed Prokuraturą Generalną.
Kraków, dnia 12 lipca 2012 r.
„Jeśli ktoś kopie innego człowieka to dużo mu do faszysty.”
Donald Tusk, w: Wiadomości TVN, 12 listopada 2011 r., godz. 19:13
„Kto znajduje się pod władzą Rzeczypospolitej Polskiej, korzysta z wolności i praw zapewnionych w Konstytucji.”
Artykuł 37.1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej
„Każdemu zapewnia się nietykalność osobistą (…).”
Artykuł 41.1 Konstytucji Rzeczypospolitej PolskiejDotyczy:
I. Zawiadomienie o zgłoszonym przeze mnie Prokuratorowi Generalnemu Andrzejowi Seremetowi pismem z dnia 5 lipca 2012 r. - Załącznik 1 - zamiarze rozpoczęcia przeze mnie protestu głodowego przed Prokuraturą Generalną w Warszawie, jeśli do dnia 17 lipca 2012 r. Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście w Warszawie nie wyda mi kopii zapisu obrazu ze zdarzenia w dniu 10 listopada 2011 r., gdy mnie około godz. 06:45 kopał pracownik Banku w pomieszczeniu bankomatowym należącym do ING Banku Śląskiego S.A. przy Placu Trzech Krzyży 10-14 w Warszawie.
II. Prośba o zwrócenie się przez Adresatów niniejszego pisma z prośbą do Prokuratora Generalnego o zobowiązanie Prokuratora Rejonowego Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście w Warszawie do wydania mi kopii zapisu obrazu, jak w p. I.
III. Prośba o doręczenie mi kopii pism, którymi Adresaci niniejszego pisma zwrócą się ewentualnie do Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta w sprawie, jak w p. II.
Pragnę poinformować, że prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście w Warszawie Edyta Łukiewicz odmawia mi wydania kopii dowodu, materiału źródłowego, na podstawie którego:
a. Zarząd ING Banku Śląskiego S.A. sporządził inny dowód, tj. pismo, którego kopię wydała mi Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście w Warszawie,
b. Prokurator Edyta Łukiewicz wydała dwa postanowienia o odmowie wszczęcia dochodzenia w sprawie o popełnieniu przez Prezesa Zarządu ING Banku Śląskiego S.A. Małgorzatę Kołakowską przestępstwa z art. 162 § 1 kk i pomocnictwa w popełnieniu przestępstwa z art. 217 § 1 kk, a przez pracownika Banku przestępstwa z art. 217 § 1 kk.
Pragnę wyjaśnić, że w dniu 2 listopada 2006 r. rozpocząłem, po trwającym trzy miesiące procesie rekrutacyjnym, pracę na stanowisku Dyrektora Banku – Pion Usług w ING Banku Śląskim S.A.
W dniu 6 listopada 2006 r. wyrzucił mnie z pracy dobrze znany setkom tysięcy Polaków zawodowy nieudacznik – odpowiedzialny za prywatyzację Banku Śląskiego S.A. niedopełnił obowiązków i z jego winy straty finansowe poniosło 800.000 drobnych akcjonariuszy Banku; usatysfakcjonował tylko swoich przełożonych i kolegów z pracy oraz najprawdopodobniej siebie samego /Załącznik 1/ - ówczesny Prezes Zarządu ING Banku Śląskiego S.A., ortodoksyjny Żyd Brunon Bartkiewicz.
Wyrzucił mnie z pracy, to znaczy nakazał mi opuścić siedzibę Banku i zwolnił mnie ze świadczenia pracy.
Tak mu było spieszno, że jak przystało na ignoranta, oczywiście i rażąco naruszając prawo określone przepisami ustawy Kodeks pracy, nie zawarł ze mną – jako członek Zarządu odpowiedzialny z mocy zapisów w Statucie Banku za sprawy kadrowe – umowy o pracę, ani nie potwierdził w pierwszym dniu mojego stawiennictwa na piśmie warunków mojego zatrudnienia.
Jako powód wyrzucenia mnie z pracy podał, że ja naruszyłem prawo, a w ING Banku Śląskim S.A. obowiązują polityka Compliance i zasady rekrutacji, które nie pozwalają na zatrudnianie osób, których postępowanie nawet w najmniejszym stopniu nie odpowiada normom prawnym.
Myślał by kto … . Brunon Bartkiewicz to nie tylko zawodowy nieudacznik, ale i oszust.
Ja z całą pewnością nie naruszyłem przed dniem 6 listopada 2006 r. w najmniejszym nawet stopniu żadnej normy prawnej. Brunon Bartkiewicz zniszczył mi bardzo dobrą wcześniej opinię na rynku pracy, karierę zawodową, a z nią życie. Także mojej rodzinie.
W maju 2009 r. złożyłem pozew przeciwko ING Bankowi Śląskiemu S.A. w Sądzie Okręgowym w Katowicach Wydział IX Pracy, nieznacznie go modyfikując w listopadzie 2009 r. Sprawę rozpoznaje przez cały czas ta sama sędzia, Karina Skowron. Jedyne, co rozstrzygnęła to – po ponad dwóch latach (!) – że zwalnia mnie z kosztów rozpoznania sprawy.
I wciąż ją rozpoznaje.
Oszukiwana przez następczynię Brunona Bartkiewicza na stanowisku Prezesa Zarządu ING Banku Śląskiego S.A. – B. Bartkiewicz został awansowany w 2010 r. na Dyrektora Direct Banking w Centrali Grupy ING; jest też Wiceprzewodniczącym Rady Nadzorczej ING Banku Śląskiego S.A. – Małgorzatę Kołakowską, która informuje, tj. oszukuje Sąd, że przyczyną wyrzucenia mnie z pracy w dniu 6 listopada 2006 r. było naruszenie przeze mnie norm prawnych.
Jak jej poprzednik oszust Brunon Bartkiewicz, nie wyjaśnia jednak Małgorzata Kołakowska, jakie normy prawne ja miałem naruszyć.
W związku z powodowaną przez sędzię Karinę Skowron przewłoką w postępowaniu, pismem z dnia 3 listopada 2011 r. skierowanym do Prezesa Zarządu ING Banku Śląskiego S.A. Małgorzaty Kołakowskiej zawiadomiłem ją o moim zamiarze rozpoczęcia w dniu 8 listopada 2011 r. protestu głodowego przed siedzibą Zarządu ING Banku Śląskiego S.A. w Warszawie /Plac Trzech Krzyży 10-14/ i jego kontynuowania do dnia uzgodnienia przez Zarząd ING Banku Śląskiego S.A. ze mną:
1. warunków zrekompensowania mi przez ING Bank Śląski S.A. strat poniesionych przeze mnie z powodu pozbawienia mnie Zarząd ING Banku Śląskiego S.A. pracy w dniu 6 listopada 2006 r.
2. warunków zadośćuczynienia mnie i członkom mojej rodziny za doznane przez nas krzywdy z powodu, jak w p. 1.
Zgodnie z zapowiedzią, w dniu 8.11.2011 r. rozpocząłem protest. Ze względu na chłód, noce spędzałem w pomieszczeniu bankomatowym należącym do ING Banku Śląskiego S.A.
W dniu 10 listopada 2011 r. około godz. 06:45 obudził pracownik Banku kopiąc mnie i wydając polecenie „Gościu wstawaj i wyp…, to nie jest noclegownia”. Opuściłem pomieszczenie.
Potem złożyłem zawiadomienie o popełnieniu w.w. przestępstw, w tym wniosek, by Prokuratura zabezpieczyła na potrzebę prowadzonego postępowania zapis obrazu systemu monitoringu ING Banku Śląskiego S.A. opisanego wyżej zdarzenia. Złożone przeze mnie zawiadomienie rozpoznawała już dwa razy prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście Edyta Łukiewicz i dwukrotnie odmówiła wszczęcia dochodzenia.
Pierwsze z wydanych przez nią postanowień uchyliła sędzia Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia Magdalena Dziekańska z powodu oczywistego i rażącego naruszenia przez prokurator E. Łukiewicz prawa procesowego. Czas stanął w miejscu dla prokurator E. Łukiewicz i wydała w dniu 30 grudnia 2011 r. postanowienie na podstawie prawa, które zostało wycofane w … 2003 r. Poza tym wydała je nie z mocy prawa określającego okoliczności, kiedy prokurator może odmówić wszczęcia postępowania, lecz określającego … jej prawa i obowiązki. Poza tym stwierdziła, że zapis obrazu systemu monitoringu wskazuje, że mnie pracownik Banku nie kopał, lecz że … dotknął nogą mojego buta. Nie żeby nogi. Buta. Tak, jakbym ja nie miał tego buta na nodze. Gdybym nie spał w butach, prokurator Edyta Łukiewicz napisałaby zapewne, że pracownik Banku dotknął mojej skarpetki. Zaskarżyłem postanowienie prokurator E. Łukiewicz.
Jej przełożony wiedząc o hucpie prokurator E. Łukiewicz, przekazując moje zażalenie Sądowi Rejonowemu dla Warszawy Śródmieścia złożył wniosek o jego oddalenie.
Sędzia Magdalena Dziekańska uchyliła je jednak wskazując wiele wad prawnych. Po zwróceniu jej sprawy, prokurator E. Łukiewicz ponownie wydała – w dniu 12 czerwca 2012 r. - postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa. Tym razem zastosowała właściwe prawo, skopiowała większość tekstu z poprzednio wydanego przez nią postanowienia z tymi samymi, co poprzednio błędami i znowu podała, że mnie pracownik ING Banku Śląskiego S.A. nie kopał śpiącego w pomieszczeniu bankomatowym, lecz że dotknął mojego buta.
Zobowiązana przez Prokuraturę do złożenia wyjaśnień, Prezes Zarządu ING Banku Śląskiego S.A. Małgorzata Kołakowska, nie uczyniła tego sama, lecz delegowała wykonanie zadania na Zastępcę Dyrektora Departamentu Prawnego ING Banku Śląskiego S.A. Włodzimierza Barylskiego, który zawiadomił Prokuraturę, że analiza zapisów z kamer wskazuje, że pracownik Banku dotknął lewą nogą buta na mojej prawej nodze oraz nie wskazuje, żebym ja - cytat: „zareagował na uderzenie w sposób wskazujący na bodziec bólowy.”
Pragnę nadmienić, że Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście wydała zgodę na wydanie mi kopii dowodów w sprawie, tj. pisma sporządzonego przez sprawcę czynu oraz pisma sporządzonego przez członka kierownictwa ING Banku Śląskiego S.A. na podstawie materiału źródłowego, tj. zapisu obrazu kamer systemu monitoringu.
Prokurator E. Łukiewicz sporządziła dwa korzystne dla ING Banku Śląskiego S.A. postanowienia, twierdząc, że obydwa na podstawie tego obrazu.
Wydała mi dowód sporządzony także na podstawie tego obrazu. Ale kopii samego obrazu nie chce mi wydać. Ponieważ twierdzę, że kłamie, zgłoszę się w dniu 17 lipca 2012 r. po odbiór jego kopii do Prokuratury Generalnej. Zawiadomiłem o tym Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta pismem z dnia 5 lipca 2012 r. - Załącznik 1.
Jeśli mi jej nie wyda Prokurator Generalny rozpocznę protest głodowy. Stanowczo twierdzę, że mnie pracownik ING Banku Śląskiego S.A. kopał w dniu 10 listopada 2011 r. w pomieszczeniu bankomatowym. Stanowczo twierdzę, że prokurator Edyta Łukiewicz kłamie, twierdząc, że on tylko dotknął mojego buta. Poza tym, ja udowodniłem Prokuratorowi Generalnemu Andrzejowi Seremetowi, że bardziej od niego nawet jestem osobą godną zaufania, a prokurator Edyta Łukiewcz, no cóż … . Zapoznajcie się Państwo, proszę, z treścią mojego pisma i jego doń załączników, a sami się przekonacie, jaki z niej tuz wymiaru sprawiedliwości.
Negatywnie zweryfikowany przez niezależną, niezawisłą i sprawiedliwą sędzię Magdalenę Dziekańską. Co do mojej wiarygodności, że jestem osobą bardziej godną zaufania od Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta potwierdzi to sam … Andrzej Seremet.
Ja go od dnia 31 marca 2010 r., tj. od pierwszego dnia pełnienia funkcji Prokuratora Generalnego informowałem, że sędzia Sądu Rejonowego w Dębicy Tomasz Kuczma wydał w dniu 18 grudnia 2007 r. /sygn. akt II K 451/06 niesłuszny wyrok, którym mnie uznał za winnego popełnienia 18-u czynów za pośrednictwem Internetu, że nie ja byłem sprawcą tych czynów, a on mi od dnia 12 maja 2010 r. przez cały rok wmawiał, że dokonał wnikliwego badania akt sprawy.
Dopiero prowadzenie przeze mnie protestu głodowego przed siedzibą Prokuratury Generalnej sprawiło, że Prokurator Generalny nakazał przeprowadzenie jeszcze jednego postępowania w sprawie skazującego mnie wyroku i w jego następstwie przyznał mi rację, wniósł w dniu 23 sierpnia 2011 r. do Sądu Najwyższego kasację na moją korzyść od skazującego mnie wyroku, a na jej podstawie Sąd Najwyższy wydał w dniu 26 stycznia br. wyrok, którym orzekł, że w aktach sprawy nie ma żadnych dowodów poświadczających, że ja jestem sprawcą czynów, za które zostałem skazany, a Sąd poczynił ustalenia sprzeczne z tymi dowodami.
Sprawę rozpoznaje obecnie sędzia Sądu Rejonowego w Dębicy Beata Stój, która natychmiast po zwróceniu jej akt przez Sąd Najwyższy uznała mnie za niepoczytalnego i z tego powodu wyznaczyła mi – choć to prawo prezesa sądu – obrońcę z urzędu. Nie chce wyjaśnić dlaczego. Informuje mnie, że nie ma takiego obowiązku i razem z tym obrońcą /adw. Rober Bryk z Dębicy/ robią, co w ich mocy, żeby nie dopuścić do zorganizowania rozprawy.
W pół godziny - tyle trwało w dniu 6 listopada 2006 r. spotkanie ze mną „komitetu pożegnalnego” sformowanego przez Brunona Bartkiewicza na potrzebę zniszczenia mi życia - wniwecz poszły lata mojej nauki, ukończone z wynikiem bardzo dobrym studia, obroniona rozprawa doktorska i ponad dwadzieścia lat uczciwej pracy. Moje i moich dzieci życie zmienił ortodoksyjny radykalny Żyd w gehennę.
Pokazał – i z jego następczynią, nie mniejszą od niego kłamcą Małgorzatą Kołakowską, oszukującą Sąd w Katowicach, tj. informującą go, że mnie wyrzucono z pracy z powodu naruszenia przeze mnie prawa mimo że ja go z całą pewnością do dnia 6 listopada 2006 r. nie naruszyłem w najmniejszym nawet stopniu - swoim podwładnym, jak należy traktować goja. Sam robi wielką międzynarodową karierę.
„I-a liga międzynarodowa”, pisze o nim „Gazeta Wyborcza”.
Wśród wielu polskich stereotypów są i te, stworzone i kultywowane – „kultywować”: «rozwijać coś z zamiłowaniem, pietyzmem, otaczać dbałością; popierać»; Słownik Języka Polskiego PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005, s. 390 - przez niektórych Żydów w Polsce, że Żyd może być tylko inteligentem i autorytetem /w swojej profesji oraz koniecznie moralnym/ albo pokrzywdzonym. Niektórym Żydom mało, że tak ich maluje ich środowisko i sami z samouwielbieniem kreują się na takowych. Najlepiej, gdy Żyd jest pokrzywdzonym przez goja autorytetem. Na takich ich kreuje organ prasowy ortodoksyjnych Żydów „Gazeta Wyborcza”, z jej redaktorem naczelnym Aaronem Szechterem, który z kolei sam siebie kreuje na poszukiwacza prawdy najprawdziwszej, a jako Adam Michnik uczestniczy w życiu publicznym pod zmienionym nazwiskiem.
Do jego sekty autorytetów różnej maści–stajni Augiasza, należą między innymi Andrzej Zoll, który po latach, jako Rzecznik Praw Obywatelskich, naruszania moich małoletnich dzieci i moich praw, uczynił mnie przestępcą, nie tylko jojcząc i labiedząc przed prokuratorem i sędzią, że ja go atakuję, ale nawet wbrew teorii prawa podawanej w publikacjach wydawanych pod jego redakcją oraz Brunon Bartkiewicz, który potraktował mnie i moją rodzinę zgodnie z talmudyczną doktryną judaizmu, tj. że jako goje jesteśmy bydłem.
Za pośrednictwem organu prasowego jemu podobnych mówi o sobie: „Sam Bartkiewicz zapytany o cechy dobrego szefa wymienia dwie:
- Musi lubić ludzi i być porządnym człowiekiem.”
Ortodoksyjni Żydzi – jak wyżej wymienieni - gdy mówią o ludziach, o człowieku, powinni od razu wyjaśniać, że takowym jest dla nich tylko i wyłącznie Żyd. Zupełnie niedawno, z powodu protestu głodowego Julii Tymoszenko niektórzy spośród Państwa zaprezentowali się jako obrońcy praw człowieka. Ja też jestem człowiekiem, chociaż dla Źydów ortodoksów radykalnych, jak Andrzej Zoll z małżonką Wiesławą, Brunon Bartkiewicz, Irena Lipowicz /Rzecznik Praw Obywatelskich/ jestem bydłem, które oni mogą pozbawiać możności korzystania z praw i wolności obywatelskich, traktować jak bydło.
Będę się jednak upierał, że jestem człowiekiem, tym bardziej, że to ja im dowiodłem, że jestem istotą inteligentną, robiącą użytek z rozumu, podczas, gdy oni korzystają wyłącznie z niefortunnie dla gojów posiadanej przez nich władzy, w tym możności decydowania o moi losie.
Dobrze się stało, że niektórzy z Państwa ujawnili się w przypadku Julii Tymoszenko jako najwybitniejsi w Polsce obrońcy praw człowieka.
W związku z niektórych spośród Państwa zaangażowaniem w obronę praw człowieka, Julii Tymoszenko, a wszystkich Państwa obowiązkiem stania na straży praw Rzeczypospolitej Polskiej – na Ministrze Spraw Zagranicznych Radosławie Sikorskim spoczywa ponadto ustawowy obowiązek dbałości o wizerunek Polski poza jej granicami – pragnę zauważyć, że angażowaliście się Państwo w obronę praw osoby, która została skazana prawomocnym wyrokiem sądu za popełnienie czynów na szkodę swojego państwa.
Pan Prezydent Bronisław Komorowski apelował nawet do Prezydenta Władimira Janukowicza, by ten zmienił prawo na Ukrainie. Pan Prezydent chciał zapewnić politykom na Ukrainie jeszcze lepsze warunki do – na przykład - „kręcenia lodów”, niż mają polityce w Polsce.
Nie o to nawet chodzi, że była to nieuprawniona ingerencja Prezydenta Polski, ale że w Polsce przecież też jest prawo penalizaujace polityków za niedopełnienie przez nich obowiązków lub przekroczenie uprawnień – art. 231 § 1 Kodeksu karnego. Pan Prezydent o nimi nie wie, bo to „martwe” – po prostu - prawo.
Trochę mi przykro, że mój (?) Prezydent zaangażował się w obronę praw człowieka, prowadzącej protest głodowy obywatelki innego państwa, na tyle, że się skompromitował przed całą Europą nieznajomością prawa swojego kraju, a moim protestem głodowym nie wykazał najmniejszego zainteresowania. I to mimo, że wie że mam troje dzieci.
A miał być przecież - jak nas zapewniał szef jego tzw. komitetu honorowego tzw. profesor, Władysław Bartoszewski lepszym prezydentem niż jego kontrkandydat, nazwany przez zwolennika nazywania ludzi bydłem hodowcą zwierząt futerkowych.
Co wszak najważniejsze, Bronisław Komorowski sam, osobiście dowiódł, że jest jako człowiek i jako prezydent bucem „Buc” - «o człowieku zarozumiałym i aroganckim» ; Słownik Języka Polskiego
Po moich od lat doświadczeniach z niektórym z Polski „bojownikami” o prawa człowieka – np. Jerzy Buzek – byle tylko ten człowiek był jak najdalej od Polski, nabieram przekonania, że z tą obroną praw człowieka, jest tak, że to wpływowe środowisko, do którego należy penalizowany przez wymiar sprawiedliwości jego kraju decyduje, że on jest człowiekiem, którego praw trzeba bronić. Wtedy ujawniają się i reaktywują między innymi wszystkie „Buzki i Kalisze”, krzycząc na cały świat przy pomocy życzliwych im mediów o wyrządzanej człowiekowi krzywdzie i … zbijając przy okazji kapitał polityczny. „Buzki i Kalisze” zawsze są przecież przed wyborami. I idzie ten nieświadomy na kogo głosuje wyborca i wybiera „Buzków i Kaliszów”, a „Buzki i Kalisze” pilnują znowu interesów „swoich”.
Jeśli ktokolwiek z Państwa nie zgadza się ze mną, niech mi w odpowiedzi na niniejsze pismo napisze, że uważa mnie za durnia, bo łamanie praw człowieka jest tak wielką rzadkością, faktem tak w Europie niespotykanym, że wyłącznie z tej przyczyny w obronę praw Julii Tymoszenko zaangażowała się „cała” Unia Europejska, z – między innymi – Kanclerz Niemiec Angelą Merkel, Przewodniczącym Komisji Europejskiej José Manuelem Barroso, Komisarzem ds. Sprawiedliwości Viviane Reding i niektórymi funkcjonariuszami … demokratycznego państwa prawa urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej /art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej/.
Nie dam się przekonać i celem dowiedzenia, że mam rację przypomnę, że – pomijając fakt, że w styczniu 2008 r. władze zagłodziły na śmierć w areszcie w Krakowie 33-letniego obywatela Rumunii Claudiu Cruliuca po jego trwającym ponad cztery miesiące proteście głodowym - pismami z dnia 6 czerwca 2011 r. Prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Obrony Praw Ojca Krzysztof Łapaj zawiadomił:
1. Prezydenta Bronisława Komorowskiego
2. Rzecznika Praw Obywatelskich Irenę Lipowicz
3. Prezesa Sądu Najwyższego Stanisława Dąbrowskiego
4. Przewodniczącego Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Ryszarda Kalisza,
że ja od dnia 30 maja 2011 r. prowadzę protest głodowy przed Prokuraturą Generalną, że noce spędzam na w śpiworze rozkładanym na wycieraczce przed wejściem do Prokuratury. Podał przyczyny prowadzonego przeze mnie protestu i zaprosił Państwa, byście mnie odwiedzili przed Prokuraturą Generalną.
Prosił Państwa o podjęcie mieszczących się w ramach Waszych uprawnień działań mających na celu skrócenie mojego protestu.
Ja sam prosiłem pismem z dnia 6 czerwca 2011 r. Ministra Sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego, by podjął działania mające na celu umożliwienie Prokuratorowi Generalnemu skrócenie działań na rzecz ustalenia okoliczności, które były przyczyną mojego protestu. W reakcji RPO Irena Lipowicz złożyła wniosek, by ją Prokurator informował, „jak się rzeczy mają”; trudno się dziwić, wcześniej sama odmówił mi realizacji jej obowiązku i pozbawiła mnie możności skorzystania z moich praw w sprawie, która była przyczyną mojego protestu.
Prezydent B. Komorowski po kilku tygodniach po szczęśliwym dla mnie zakończeniu protestu i osiągnięciu przeze mnie celu, poinformował mnie, że … nic się nie da zrobić – w sprawie Julii Tymoszenko apelował o zmianę prawa na Ukrainie. Pozostali z wyżej wymienionych, jak mawia klasyk … „ani me, ani be ani kukuryku”.
A ja nie prowadziłem przecież protestu pod opieką lekarzy, jak Julia Tymoszenko, ale na dworze.
Przypomnę, że przyczyną mojego protestu było:
1. uznanie mnie przez sędziego Sądu Rejonowego w Dębicy Tomasza Kuczma wyrokiem z dnia 18.12.2007 r. za winnego popełnienia za pośrednictwem Internetu 18-u czynów, z których ja nie popełniłem żadnego i z których 16-e już od dnia 19 października 2006 r. polegało na poświadczonym przez Trybunał Konstytucyjny korzystaniu z prawa do wolności słowa. Jak Państwa informowałem szesnaścioro społecznych pasożytów, mściwych tumanów, tj. piętnaścioro sędziów Sądu Okręgowego i Sądu Apelacyjnego w Krakowie oraz RPO Andrzej Zoll postanowiło mnie uczynić przestępcą winnym ich znieważenia i zniesławienia,
2. pozbawienie mnie w okresie od listopada 2008 r. do dnia rozpoczęcia przeze mnie protestu przez Prokuratorów Generalnych, Zbigniewa Ćwiąkalskiego, Andrzeja Czumę, Krzysztofa Kwiatkowskiego i Andrzeja Seremeta oraz przez RPO Irenę Lipowicz możności skorzystania z prawa do wniesienia przez Prokuratora Generalnego lub RPO kasacji na moją korzyść od skazującego mnie wyroku.
Media też nie zainteresowane. Jedynie niszowy tygodnik „Tylko Polska” sporządził fotoreportaż – Załącznik II.
„Fakt”, który rozpisywał się o Julii Tymoszenko i stanowisku zajętym w sprawie jej protestu głodowego przez Kanclerz Niemiec Angelę Merkel woli zamieścić informację, że sobie Ryszard Kalisz zrobił lewatywę poprawiającą jego urodę i zamieścić fotografie „lewatywującego się” i dowodzące skuteczności metody, niż poinformować swoich czytelników o naruszaniu praw człowieka w Polsce pod rządami kandydata Kanclerze Niemiec Angeli Merkel na Przewodniczącego Komisji Europejskiej D. Tuska oraz przez jego służbowych podwładnych. Jak wiadomo, wszyscy Państwo jesteście autorytetami. A teraz odpowiedzcie sobie na pytanie, ile spośród wyżej wymienionych, przypomnę – Bronisław Komorowski, Ryszard Kalisz, Krzysztof Kwiatkowski, Irena Lipowicz, Stanisław Dąbrowski – to Żydzi … . I już wiecie, że Polak katolik ma przeciwko sobie całą diasporę, gdy jednemu Żydowi udowodni – jak ja dowiodłem guru Żydów, w tym pupilkowi, ulubieńcowi Donalda Tuska Andrzejowi Zollowi - że z niego nie taki autorytet, jak go malują i jak on sam się sprzedaje w mediach. Aleksandra Klich taką kiedyś podała definicję Kościoła:
„Kościół to wspólnota zwykłych, grzesznych ludzi, wśród których zdarzają się również przestępcy.”
Ja twierdzę na podstawie moich osobistych doświadczeń, że:
„Diaspora żydowska w Polsce, to wspólnota zwykłych, grzesznych ludzi, wśród których nie brak nie tylko megalomanów o ograniczonych zdolnościach intelektualnych i bezpodstawnie rozbuchanych ego, ale również przestępców i chroniących ich łajdaków, którzy wykorzystują zajmowane stanowiska w służbie publicznej w celach prywatnych.”
Nie mam nic przeciwko temu, by Żydzi spośród wyżej wymienionych pięciorga, potraktowali tę moją „definicję” polskiej diaspory personalnie. To o Państwu przecież i dla Państwa.
Donald Tusk powiedział, że temu, kto kopie innego człowieka dużo do faszysty. Ja spałem, gdy mnie kopał pracownik ING Banku Śląskiego S.A. A jednak to tego, stosującego faszystowskie metody człowieka bronią prokurator Edyta Łukiewicz i jej przełożony, Prokurator Rejonowy Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście Zdzisław Kuropatwa.
W związku z powyższym proszę, byście Państwo, funkcjonariusze publiczni demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej /art. 2 Konstytucji/, w tym m.in. zapewniającego nietykalność osobistą /art. 41.1 Konstytucji/, mający z mocy złożonych przyrzeczeń i ślubowań stać na straży moich praw, wystąpili z wnioskami – każde z Państwa, Adresatów niniejszego pisma z osobna – do Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta, by zobowiązał kierownictwo Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście do wydania mi kopii zapisu obrazu ze zdarzenia w dniu 10 listopada 2011 r., około godziny 06:45 w pomieszczeniu bankomatowym ING Banku Śląskiego S.A. i której wydania odmawia mi prokurator Edyta Łukiewicz mimo, że mi Prokuratura wydała kopie innych dowodów w sprawie.
Przecież jeśli zostanie mi wydana i okaże się, że pracownik Banku rzeczywiście tylko dotknął mojego buta, jak twierdzi prokurator Edyta Łukiewicz - dlaczego zatem Zastęca Dyrektora Departamentu Prawnego ING Banku Śląskiego S.A. Włodzimierz Barylski zawiadomił Prokuraturę na podstawie tego samego zapisu obrazu, który oglądała prokurator Edyta Łukiewcz, że analiza obrazu nie wskazuje, żebym ja, cytat: „zareagował na uderzenie w sposób wskazujący na bodziec bólowy.”? – będzie to oznaczać, że prokurator Edyta Łukiewcz jest tylko rzadką ignorantką, pasożytem społecznym, ale nie kłamcą.
To, że z prokurator Edyty Łukiewicz wyjątkową jest ignorantką – a zatem pasożytem społecznym - potwierdziła niezależna, niezawisła sprawiedliwa sędzia Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia Magdalena Dziekańska.
Jeśli ktokolwiek z Państwa, Adresatów niniejszego pisma zwróci się z wnioskiem do Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta z wnioskiem, by uczynił zadość mojej prośbie, tj. by mnie nie zmuszał znowu - jak na przełomie maja i czerwca 2011 r. - do prowadzenia protestu głodowego w sprawie, w której mam z całą pewnością rację, uprzejmie proszę o doręczenie mi kopii pisma skierowanego do Prokuratora Generalnego.
Zauważyliście Państwo zapewne, że wśród Adresatów niniejszego pisma brak Posła-Premiera Donalda Tuska. Nie ma go, bo to pętak i tępak, na którego mogą liczyć wyłącznie jemu podobni, w tymortodoksyjni Żydzi niedopełniający obowiązków i wykorzystujący zajmowane stanowiska w celach prywatnych, jak np. Andrzej Zoll. Jeździ chłopina i rozpowiada – jak 6 lipca br. w Dubrowniku - że Unia Europejska jest OK. Nie twierdzę, że nie jest. Uważam wszak, że Donald Tusk, który za nic ma prawa i wartości Unii Europejskiej jest najmniej wśród Europejczyków uprawnioną osobą do prezentowania jakiegokolwiek stanowiska w sprawie Unii.
Skoro sam żyje wbrew podstawowym prawom i wartościom Unii, a prezentuje się jako jej istnienia jeden z najgorętszych obrońców, to najpewniej tylko dlatego, że Kanclerz Niemiec Angela Merkel chce go uczynić – jak podają media – w 2014 r. Przewodniczącym Komisji Europejskiej.
Ponieważ ze względu na Donalda Tuska postawę moralną i słabość jego intelektu - będąc przez dwie dekady Posłem na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wciąż nie wie, jaka jest różnica między Posłem i Premierem; celem przekonania nas, że przygotowana na jego żądanie przez ministra Skarbu Państwa Aleksandra Grada ustawa reprywatyzacyjna jest „sprawiedliwa i przyzwoita”, przez ponad dwa lata wmawiał nam, że 20 proc. każdej kwoty równej lub większej niż 100 mld zł, nie będzie kwotą nie większą niż 20 mld zł, w rzeczywistości wprowadzenie w życie ustawy według projektu A. Grada uczyniłoby z Polski Eldorado dla obywateli innych państw, zamieniło ją z „murowanej” w „drewnianą” - byłoby to ze szkodą dla Unii Europejskiej, o moich z Donaldem Tuskiem doświadczeniach zawiadomiłem jego promotorkę, Kanclerz Niemiec Angelę Merkel oraz liderów instytucji Unii Europejskiej. Ja sam z tym pętakiem nie chcę mieć już do czynienia.
Zwracając uwagę, że niektórzy spośród Państwa, Adresatów niniejszego pisma bardzo mocno angażowali się w obronę praw obywatelki Ukrainy, Julii Tymoszenko, skazanej prawomocnym wyrokiem niezależnego niezawisłego sądu, a ja Państwa rodak, proszę Was o to, byście – przez wzgląd na dobro wymiaru sprawiedliwości - dopomogli prokurator Edycie Łukiewicz w dowiedzeniu, że jest tylko społecznym pasożytem, rzadką ignorantką, ale nie bezczelną kłamcą, wnoszę jak na wstępie.
Wnoszę, bo przecież gdy poprzednim razem informowałem Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta, że prokurator Radosława Ridan, która sporządziła akt oskarżenia w sprawie przeciwko mnie jest społecznym pasożytem, ignorantką i oszustką, musiałem przez dwanaście dni głodować i spędzić szesnaście nocy na wycieraczce przed wejściem do Prokuratury Generalnej, by Prokurator Generalny wreszcie dał mi się przekonać i potwierdził, że się ze mną zgadza.
Teraz też wiem, że mam rację.
1. Pan Bronisław Komorowski, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, ul. Wiejska 10, 00-952 Warszawa
2. Państwo: Bogdan Borusewicz, Jan Wyrowiński, Stanisław Karczewski, Maria Pańczyk–Pozdziej, Marszałek i Wicemarszałkowie Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, ul. Wiejska 6, 00-902 Warszawa
3. Państwo: Ewa Kopacz, Cezary Grabarczyk, Eugeniusz Tomczak–Grzeszczak, Marek Kuchciński, Wanda Nowicka, Jerzy Wenderlich – Marszałek i Wicemarszałkowie Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, ul. Wiejska 4/6/8, 00-902 Warszawa
4. Pan Ryszard Kalisz, Przewodniczący Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, ul. Wiejska 4/6/8, 00-902 Warszawa
5. Pan Stanisław Dąbrowski, Prezes Sądu Najwyższego, Pl. Krasińskich 2/4/6, 00-951 Warszawa
6. Pani Irena Lipowicz, Rzecznik Praw Obywatelskich, Al. Solidarności 77, 00-090 Warszawa
7. Pan Jarosław Gowin, Minister Sprawiedliwości, Al. Ujazdowskie 11, 00-950 Warszawa
8. Pan Radosław Sikorski, Minister Spraw Zagranicznych, Al. J. Ch. Szucha 23, 00-580 Warszawa
artykułu 212 [zniesławienie]. Zbigniew Kękuś
11 dzień głodówki dr Zbigniewa Kękusia pod ProkuraturąGeneralną