Source: http://www.miesiecznik.znak.com.pl/6252007ewa-kandia-bednarzodpowiedzialnosc-prawna-nauczyciela/
Timestamp: 2017-08-24 03:08:33+00:00
Document Index: 310494

Matched Legal Cases: ['art. 6', 'art. 108', 'art. 124', 'art. 31', 'art. 9', 'art. 165', 'art. 160', 'art. 83']

Odpowiedzialność prawna nauczyciela | Miesięcznik Znak
Ewa Kandia
Obserwując żywą dyskusją, jaka toczy się dzisiaj w kwestii uregulowań prawnych dotyczących zawodu nauczyciela, można odnieść wrażenie, że polskie prawodawstwo oświatowe jest bardzo bogate, a jedynie wymaga kilku poważnych zmian, które dostosowywałyby je do potrzeb i zmieniających się warunków we współczesnej szkole. Nic bardziej mylnego.
Prawo oświatowe właściwie nie posiada osobnych uregulowań prawnych, opierając się – zwłaszcza w zakresie odpowiedzialności prawnej nauczycieli – na ogólnych przepisach Kodeksu Cywilnego oraz Kodeksu Karnego. To rozproszenie przepisów po aktach prawnych oraz ich słaba przejrzystość, sprawiają, że ogromna część nauczycieli nie wie, jaka odpowiedzialność prawna wiąże się z ich zawodem i nie zna konsekwencji prawnych niektórych swoich zachowań.
Odpowiedzialność „zawodowa”
Nauczyciel zapytany o ważne dla niego akty prawne najczęściej wskazuje Kartę Nauczyciela oraz Kodeks Pracy. Zawierają one przepisy zazwyczaj dobrze przez nauczycieli znane. Przywołajmy je tutaj tylko dla porządku.
„Karta” to Ustawa z dnia 26 stycznia 1982 roku, oczywiście wielokrotnie od tego czasu nowelizowana. Ustawie tej podlegają wszyscy nauczyciele, wychowawcy oraz ci, którzy zatrudnieni są na stanowiskach wymagających kwalifikacji pedagogicznych. „Karta” jako pragmatyk zawodowy reguluje wszystkie najważniejsze zasady pracy nauczyciela takie jak: jego obowiązki, odpowiedzialność dyscyplinarną, wymagania kwalifikacyjne, szczegółowe zasady awansu zawodowego nauczycieli, zasady nawiązywania stosunku pracy, wynagradzania i przyznawania nagród oraz odznaczeń. Zawiera także przepisy dotyczące warunków pracy, uprawnień socjalnych oraz urlopów, a także świadczeń emerytalnych i ochrony zdrowia. Wszystkie one są niezmiernie ważne, niemniej z perspektywy możliwości pociągnięcia nauczyciela do odpowiedzialności dwa pierwsze wydają się mieć największe znaczenie.
Karta stawia przed nauczycielem wyraźnie określone zadania, z których go później rozlicza. W art. 6 zobowiązuje każdego pedagoga do rzetelnego realizowania zadań związanych z powierzonym mu stanowiskiem oraz podstawowymi funkcjami szkoły: dydaktyczną, wychowawczą i opiekuńczą; wspierania każdego ucznia w jego rozwoju oraz dążenia do pełni własnego rozwoju osobowego. Zgodnie z przepisami „Karty” nauczyciel zobowiązany jest kształcić i wychowywać młodzież w umiłowaniu Ojczyzny, w poszanowaniu Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, w atmosferze wolności i szacunku dla każdego człowieka. Zobowiązany jest dbać o kształtowanie u uczniów postaw moralnych i obywatelskich zgodnie z ideą demokracji, pokoju i przyjaźni miedzy ludźmi różnych narodów, ras i światopoglądów.
Realizowanie tych wszystkich zadań jest głównym celem pracy nauczyciela, dlatego za uchybienie któremukolwiek z nich, zgodnie z przepisami Karty, nauczyciel podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej. Komisja dyscyplinarna, przed którą za te uchybienia odpowiada, po stwierdzeniu winy może ukarać nauczyciela: naganą z ostrzeżeniem, zwolnieniem z pracy, zwolnieniem z pracy z zakazem przyjmowania ukaranego do pracy w zwodzie nauczycielskim w okresie trzech lat od ukarania, a w ostateczności nawet wydaleniem z zawodu nauczycielskiego.
Oprócz odpowiedzialności dyscyplinarnej nauczyciel – zgodnie z przepisami Kodeksu Pracy – podlega także, tak jak każdy inny pracownik, odpowiedzialności wobec swojego pracodawcy, czyli dyrektora placówki. Zgodnie z KP nauczyciel podlega odpowiedzialności porządkowej (art. 108) oraz odpowiedzialności materialnej (art. 124). I tak za nieprzestrzeganie ustalonego porządku oraz regulaminu pracy, nieprzestrzeganie przepisów BHP i przeciwpożarowych nauczyciel może być pociągnięty do odpowiedzialności porządkowej i zostać ukarany przez dyrektora: upomnieniem, naganą, a także karą pieniężną. Natomiast, gdy nauczyciel w skutek niewykonania lub nienależytego wykonania swoich obowiązków wyrządził pracodawcy jakąś szkodę, poniesie odpowiedzialność materialną w granicach rzeczywistej straty, jaką poniósł jego pracodawca, jednak to odszkodowanie nie może przekraczać kwoty trzymiesięcznego wynagrodzenia nauczyciela.
Wszystkich tych regulacji, jak wspominałam, nauczyciele są zazwyczaj świadomi. Trzeba jednak pamiętać, że poza odpowiedzialnością wynikającą z uregulowań „Karty” oraz Prawa Pracy, ponoszą oni także odpowiedzialność karną i cywilną.
Karną odpowiedzialność zgodnie z artykułem Kodeksu Karnego ponosi każdy, kto popełni czyn zabroniony (pod groźbą kary) przez ustawę. Sankcje, jakie prawo karne przewiduje za naruszenie swoich przepisów to: grzywna, ograniczenie wolności, pozbawienie wolności, 25 lat pozbawienia wolności oraz dożywocie. Dodatkowo sąd może zasądzić środki karne. Jednak aby nastąpiło pociągniecie nauczyciela i każdego innego sprawcy do odpowiedzialności przez sąd, musi nastąpić zbieg trzech niezbędnych elementów: przestępstwa, winy i bezprawności działania.
Przestępstwo, czyli czyn zabroniony nauczyciel może popełnić przez działanie lub zaniechanie. Z działaniem, czyli ukierunkowaną aktywnością, mamy do czynienia na przykład wówczas, gdy pedagog naruszy nietykalność osobistą ucznia. Przykładem zaniechania (czyli powstrzymania się od działania, do którego było się zobowiązanym) może być sytuacja, gdy nauczyciel zaprzestaje sprawowania opieki nad uczniami. Warto mieć na uwadze, że wówczas pedagog może być pociągnięty do odpowiedzialności bez względu na skutek swoich działań. Gdy opiekun klasy na wycieczce w górach pozostawia grupę bez opieki, popełnia przestępstwo, narażając dzieci na niebezpieczeństwo, bez względu na to, czy któremuś dziecku coś się stanie czy też nie.
Należy zaznaczyć, że Kodeks Karny jako przestępstwo traktuje także usiłowanie popełnienia czynu zabronionego i nie rozgranicza pomiędzy usiłowaniem a sprawstwem. Nauczyciel, który będzie chciał wymierzyć uczniowi karę cielesną, ale nie zrobi tego tylko dlatego, że ktoś go powstrzyma, poniesie taką samą odpowiedzialność i taką samą karę, jakby ucznia uderzył. Oczywiście w przypadku, gdy nauczyciel z własnej woli zrezygnuje i odstąpi od zamiaru popełnienia czynu zabronionego, nie poniesie żadnej kary.
Drugim – bardzo ważnym, o ile nie najważniejszym – czynnikiem przesądzającym o odpowiedzialności i późniejszej karalności, jest wina sprawcy czynu zabronionego. Nie każdemu, kto popełnia przestępstwo, można ją przypisać. I tak sprawca czynu zabronionego nie będzie ponosił odpowiedzialności, jeżeli jest niepoczytalny, gdyż taka osoba (art. 31 KK) z powodu choroby psychicznej czy upośledzenia umysłowego nie jest w stanie rozpoznać znaczenia swoich czynów lub pokierować swoim postępowaniem.
Gdyby nauczyciel w wyniku psychicznej choroby popełnił czyn zabroniony, to nie będzie on ponosił odpowiedzialności karnej. Co oczywiście nie wyklucza nadzoru i leczenia takiej osoby oraz odsunięcia od wykonywania zawodu nauczyciela.
Nauczyciel tak jak każdy inny sprawca czyn zabroniony może popełnić umyślnie lub nieumyślnie (art. 9 KK). Zgodnie z Prawem Karnym przestępstwo umyślne można popełnić, mając bezpośredni zamiar jego dokonania lub przewidując możliwość jego popełnienia i godząc się na nie. Natomiast przestępstwo będzie popełnione nieumyślnie, gdy sprawca nie mając bezpośredniego zamiaru, popełnia je jednak na skutek niezachowania wymaganej ostrożności, mimo że możliwość popełnienia czynu przewidywał lub przynajmniej mógł przewidzieć. Wychowawca, który pobił dotkliwie ucznia, odpowiadać będzie za umyślne przestępstwo naruszenia czynności narządu ciała (art. 165 KK – kara do dwóch lat pozbawienia wolności), a ten, kto pozostawił na chwilę dzieci bez dozoru na basenie, gdyż wyszedł do toalety, odpowie za nieumyślne narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia (art. 160 KK – kara pozbawienia wolności do roku).
Ostatnim elementem niezbędnym do uznania odpowiedzialności sprawcy i możliwości ukarania go jest bezprawie. Czynem bezprawnym jest każdy czyn zabroniony pod groźbą kary, który atakuje jakieś dobro prawne. Zgodnie z tym określeniem zachowaniami bezprawnymi będą wszelkie typy działalności człowieka, które takie dobro atakują lub narażają. Prawo karne przewiduje jednak pewne wyjątkowe sytuacje, kiedy następuje naruszenie dobra albo narażenie go na niebezpieczeństwo, a jednak nie następuje bezprawność działania, więc w dalszej konsekwencji nie może być mowy o karaniu sprawcy takiego czynu.
Z taką sytuacją będziemy mieć do czynienia, gdy atak na dobro prawne jednocześnie służy jego ochronie. Zdarza się to bardzo często w medycynie poprzez okaleczenie ciała osoby w celu przeprowadzenia operacji ratującej zdrowie. Naruszenie jednego dobra prawnego zostaje usprawiedliwione, ale tylko wtedy, gdy dzieje się to w obronie innego dobra. Taką sytuację prawo nazywa kontratypizacją. Doktryna prawa karnego wskazuje na kilka rodzajów kontratypów, ale najważniejsze z nich to obrona konieczna i stan wyższej konieczności.
Artykuł 25 Kodeksu Karnego mówi, iż nie popełnia przestępstwa ten, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni i bezprawny atak na jakiekolwiek dobro chronione prawem. Bardzo ważnym elementem jest bezpośredniość oraz bezprawność odpieranego ataku. Nie będzie mógł powoływać się na kontratyp obrony koniecznej sprawca pobicia, tłumacząc, iż odpierał atak napastnika, jeżeli atak ten zdarzył się parę godzin wcześniej (brak bezpośredniości). Także aresztowany podejrzany nie będzie mógł zaatakować policjanta zakładającego mu kajdanki, twierdząc, iż broni w ten sposób swojej nietykalności i wolności, gdyż działanie stróża prawa jest zgodne z prawem, a do obrony koniecznej potrzebne jest właśnie bezprawie odpieranego ataku.
Wbrew pozorom szkoła jest miejscem, w którym przypadki użycia obrony koniecznej mogą mieć miejsce. Nauczyciel atakowany przez ucznia, popychany, bity czy przytrzymywany w celu założenia mu kosza na głowę, ma prawo się bronić. Jeżeli odepchnie agresora, nie będzie można przypisać mu popełnienia przestępstwa, gdyż działa właśnie w ramach obrony koniecznej. Należy jednak pamiętać, iż w ramach uzasadnionej obrony nie można postępować w sposób niewspółmierny do zamachu – na drobne szturchnięcia agresywnego ucznia nie można zareagować pobiciem go. W takiej sytuacji sąd uzna, iż nastąpiło przekroczenie granic obrony koniecznej i zasądzi karę.
Przesłanki do uznania drugiego z kontratypów – stanu wyższej konieczności – znajdujemy w artykułu 26 Kodeksu Karnego, który mówi, iż nie popełnia przestępstwa ten, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącemu jakiemukolwiek dobru chronionemu prawem, jeżeli tylko niebezpieczeństwa nie można było inaczej uniknąć, a dobro poświęcone przedstawia niższą wartość od dobra ratowanego. Ta sytuacja występuje, gdy dochodzi do kolizji dóbr i osoba znajdująca się w stanie wyższej konieczności musi poświęć dobro niższej wartości dla ratowania dobra o wartości wyższej np. gdy nauczyciel w celu zduszenia ognia, poświęci kurtkę jednego z uczniów, chcąc zapobiec powstaniu pożaru. Nie będzie można oskarżyć go z artykułu 288 Kodeksu Karnego o niszczenie cudzej rzeczy.
Podstawową różnicą pomiędzy obroną konieczną a stanem wyższej konieczności jest kierunek zachowania mającego odeprzeć zagrożenie. W pierwszym przypadku może być ono skierowane tylko przeciwko dobru napastnika, w drugim zaś przypadku przeciwko jakiemukolwiek innemu dobru. Nauczyciele w swojej pracy bardzo często zostają postawieni w sytuacji, kiedy muszą wybrać i wskazać dobro o mniejszej i większej wartości, czy też w sytuacji wyboru większego lub mniejszego zagrożenia dla dobra będącego pod ich nadzorem. Gdy podczas lekcji uczeń zwraca się do wychowawcy z prośbą o zwolnienie, aby mógł udać się do pielęgniarki, nauczyciel musi rozważyć, co jest mniejszym ryzykiem: puszczenie chorego ucznia samego, czy też zostawienie klasy na kilka minut bez opieki. Gdyby komukolwiek z uczniów pozostawionych w klasie coś się stało, wychowawca zostanie pociągnięty do odpowiedzialności i będzie musiał przed sądem uzasadnić swoją decyzję.
Z kwestią odpowiedzialności karnej nauczyciela powiązany jest artykuł 10 Karty Nauczyciela zakazujący przyjmowania do pracy w zawodzie nauczyciela, przeciwko której toczy się postępowanie karne lub która była karana za przestępstwo umyślne. W art. 83 Karta stwierdza, iż nauczyciel w razie jego aresztowania lub pozbawienia wolności w związku z toczącym się postępowaniem karnym, zostaje z mocy samego prawa zawieszony w pełnieniu swoich obowiązków.
W związku z coraz częściej pojawiającymi się w szkołach atakami na pedagogów i stosowaniem wobec nich przemocy fizycznej ustawodawca znowelizował 11 kwietnia tego roku artykuł 63 Karty Nauczyciela, który mówi obecnie, iż nauczyciel podczas lub w związku z pełnieniem swoich obowiązków służbowych będzie korzystał z ochrony prawnej przewidzianej dla funkcjonariuszy publicznych na zasadach określonych w ustawie karnej.
Choć zmiana ta jeszcze nie weszła w życie, już narosło wokół niej wiele pytań i kontrowersji. Ministerstwo Edukacji Narodowej chciało z jej pomocą nie tylko ograniczyć agresję wobec nauczycieli i tym samym zwiększyć bezpieczeństwo w szkołach, ale także wymusić wzrost autorytetu i znaczenia zawodu nauczyciela. Wydaje się jednak mało realne, by sam fakt zmiany brzmienia przepisów i przyznania nauczycielowi statusu funkcjonariusza publicznego miał wpłynąć na zwiększenie prestiżu i autorytetu pedagogów oraz spowodować, że agresywni uczniowie powstrzymają się od ataków na swoich wychowawców tylko z tego powodu, że za te ataki będzie grozić im wyższa kara niż dotychczas. Jednocześnie niejasność nowelizacji budzi poważne obawy. Ustawodawca nie wypowiedział się bowiem jednoznacznie czy zmianami tymi tylko chroni nauczycieli na równi z funkcjonariuszami publicznymi, czy też nadaje im ich status. Jeżeli za obowiązującą wykładnię przyjąć tę drugą opcję, co zdaniem wielu specjalistów wydaje się bardziej słuszne i prawdopodobne, może się okazać, że korzyści płynące z nowelizacji nie zrównoważą jej minusów. Jeżeli rzeczywiście nauczycielom przyznano status funkcjonariusza publicznego, to jednocześnie zaostrzono ich odpowiedzialność karną. Ta większa odpowiedzialność karna to trzy lata pozbawienia wolności za przekroczenie lub niedopełnienie swoich obowiązków oraz osiem lat pozbawienia wolności za przyjęcie korzyści majątkowej, a dziesięć lat za uzależnienie od tego wykonania czynności służbowej. Taka interpretacja przepisu może doprowadzić do absurdu, iż za przyjęcie od wdzięcznych uczniów i ich rodziców prezentu na koniec roku szkolnego czy na Dzień Nauczyciela, wychowawcy grozić będzie więzienie. Za wypadek, który zdarzy się uczniowi na korytarzu lub boisku, nauczyciel będzie musiał odpowiedzieć tak, jak za niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza, za co grozić mu będzie mu trzy lata więzienia. Niestety wciąż jeszcze nie wiadomo, jaka jest wykładnia tego zmienionego przepisu i jakie konsekwencje niektórych działań będą ponosić nauczyciele.
W przeciwieństwie do odpowiedzialności karnej, która ma postać zarówno majątkową (np. grzywna) jak i osobistą (kara pozbawienia wolności), odpowiedzialność cywilna ma charakter wyłącznie majątkowy i powstaje tylko wtedy, gdy ktoś poniesie szkodę.
Nauczyciel, który wskutek swojego zachowania wyrządzi szkodę, może być pociągnięty przez osobę pokrzywdzoną do odpowiedzialności i w wyniku wyroku sądu cywilnego zmuszony do wypłaty odszkodowania mającego zrekompensować i zadośćuczynić tej szkodzie. Taką odpowiedzialność poniesie wychowawca, gdy w czasie jego dyżuru na przerwie uczeń wypadnie z okna, łamiąc sobie ręce, a także nauczyciel, który na wycieczce szkolnej nie dopilnuje dziecka i zostanie ono potrącone przez samochód.
Wnioski o wszczęcie postępowania cywilnego w celu przyznania odszkodowania (potrzebnego np. na rehabilitację) będą mogli wnieść rodzice pokrzywdzonych dzieci. Należy jednak zwrócić uwagę, iż inne będzie zawinienie i odpowiedzialność nauczyciela, który pozostawił dzieci same i zamiast dyżurować pił w pokoju nauczycielskim herbatę, niż tego, który sprawował swój dyżur rzetelnie, a w momencie, w którym zdarzył się wypadek, zajmował się innym dzieckiem również potrzebującym jego uwagi. Stopień zawinienia nauczyciela będzie rzutował na stopień jego odpowiedzialności i rozmiar należnego odszkodowania.
Specyfika zawodu nauczyciela powoduje, że zgodnie z zasadami prawa cywilnego ponosi on odpowiedzialność nie tylko za szkody wyrządzone przez siebie, ale także przez swoich podopiecznych. Dzieje się tak dlatego, gdyż przepisy prawa cywilnego podobnie jak karnego przyjmują, iż brak dojrzałości powoduje zwolnienie z odpowiedzialności z powodu braku możności przypisania winy. Za szkodę wyrządzoną przez małoletniego musi zatem ponieść odpowiedzialność ktoś inny. Taką osobą na mocy artykułu 427 Kodeksu Cywilnego jest między innymi nauczyciel. Przepis ten mówi, iż każdy, kto jest zobowiązany do nadzoru nad inną osobą, której z powodu wieku lub stanu psychicznego winy za spowodowanie szkody przypisać nie można, jest zobowiązany szkodę tę naprawić. Nauczyciel, który za zajęciach wuefu nie dopilnował ucznia i ten rozbił piłką okno w czyimś mieszkaniu, zmuszony będzie na mocy tego przepisu do naprawienia okna. Nie za każdą jednak szkodę poczynioną przez pozostające pod jego opieką dziecko, nauczyciel odpowie. Ten sam wspomniany artykuł 427 zwolni go z odpowiedzialności, jeżeli tylko okaże się, iż prawidłowo sprawował opiekę na dzieckiem, albo że szkoda powstałaby także przy prawidłowym i starannym nadzorze.
Wszczęcie postępowania cywilnego czy karnego przeciwko nauczycielowi nie wyklucza możliwości wszczęcia innych postępowań. Nauczyciel, który będąc z klasą na wycieczce w górach i mając już dość problemów z nastolatkami, pozostawi ich samych i w tym czasie zdarzy się wypadek, poniesie zarówno odpowiedzialność karną, jaki i dyscyplinarną oraz – na wniosek poszkodowanych – cywilną. Tak samo będzie z nauczycielem, który molestował swojego wychowanka, czy takim, który ucznia uderzył lub znieważył. Będzie to dotyczyć także pedagoga, który nie dopilnuje swoich podopiecznych w klasie, na korytarzu czy na wycieczce, a także tego, który nie zareaguje, widząc, że jego uczeń ucieka z lekcji, a potem uczeń ten dozna obrażeń, na przykład wpadając pod samochód. Jednak zakres odpowiedzialności każdego z tych nauczycieli oraz późniejsze sankcje będą różne i zawsze zależeć będą od stopnia zawinienia.
Większość nauczycieli przez całe swoje życie zawodowe nie narusza przepisów prawa oświatowego i nie musi odpowiadać przed sądem karnym, cywilnym czy komisją dyscyplinarną. Nie znaczy to jednak, że władza ustawodawcza nie powinna zrobić wszystkiego, aby przepisy ich dotyczące były jasne i czytelne, a nauczyciele z jednej strony czuli się chronieni, z drugiej zaś znali dokładnie swoje obowiązki, wiedząc, kiedy ich zachowanie w ramach ich wypełniania jest zgodne z literą prawa, a kiedy nie; wreszcie: by poruszanie się w gąszczu przepisów oświatowych nie stawało się dodatkowym obciążeniem dla dostatecznie ciężkiej pracy nauczyciela.