Source: http://prawo.vagla.pl/node/7815
Timestamp: 2017-02-20 01:48:25+00:00
Document Index: 96851892

Matched Legal Cases: ['art. 9', 'Art. 1', 'art. 18', 'Art. 2', 'art. 70', 'Art. 52']

Obywatelska inicjatywa legislacyjna - czy można składać podpisy elektronicznie? | prawo | VaGla.pl Prawo i Internet
strona główna » newsy Obywatelska inicjatywa legislacyjna - czy można składać podpisy elektronicznie? Śr, 2008-04-23 18:34 by VaGla
Bo chociaż tak wiele mówi się o wyborach "przez internet" (ostatnio zresztą więcej, a jak zauważają niektórzy "sieciowi komentatorzy" - może to być rozpaczliwa próba politycznego "pozycjonowania się"), to chyba wykonanie "zdalnej" inicjatywy ustawodawczej przez obywateli, z wykorzystaniem współczesnych możliwości komunikacji elektronicznej, może być bardziej doniosłe społecznie...
Ale przepisy ustawy mogą stwarzać problem, bo poza tym, że "w miejscu zbierania podpisów obywateli musi być wyłożony do wglądu projekt ustawy" (art. 9 ust. 1 ustawy), co jeszcze jakoś karkołomnie można próbować obejść, to niestety ust. 2 tego artykułu stwierdza:
I chociaż skutki prawne posługiwania się podpisem elektronicznym są określane (mniej więcej) zarówno w Kodeksie cywilnym jak i w ustawie o podpisie elektronicznym, to "wzór wykazu" (o którym mowa wyżej, w cytowanym przepisie ustawy o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli) ustala, w drodze rozporządzenia, Prezes Rady Ministrów po zasięgnięciu opinii Państwowej Komisji Wyborczej (i takie rozporządzenie zostało wydane: Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 28 września 1999 r. w sprawie ustalenia wzoru wykazu obywateli, którzy udzielają poparcia projektowi ustawy stanowiącej przedmiot inicjatywy ustawodawczej). Rozporządzenie oraz sam "wzór wykazu" są dość proste, ale norma wynikająca ze sposobu uregulowania tej kwestii "trąci papierem". Stawiam tezę, że nie da się dziś wykonać obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej zdalnie, przez internet. A przecież z "obywatelską inicjatywą legislacyjną" może być mniej problemów niż z "wyborami przez internet", bo przecież tu nie jest wymagana anonimowość (tajność głosu), wręcz przeciwnie. A z ustawy już i tak wynika, że raz danego poparcia dla projektu ustawy wycofać się nie da, więc tego też zmieniać bym nie sugerował...
Może raczej wyjaśnijmy to, zamiast proponować "elektroniczne wybory"?
Przeczytaj również: Kompromitacja społecznych akcji elektronicznego zbierania podpisów
Od pierwszego maja 2008 roku Zaczną działać przepisy o elektronicznym ogłaszaniu aktów normatywnych i wnoszenie podań, co chyba również nie rozwiązuje problemu do końca...
PS. A w kontekście poprzedniego tekstu, tj. Wielki królik wstrząśnie filmowym światem, który to tekst od wczoraj (dzięki Wykopowi) odwiedzono ponad 10 tys razy, ciekawi mnie ile osób chciałoby się podpisać pod projektem ustawy o zmianie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, dajmy na to w brzmieniu:
Art. 1. W art. 18 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. 1994 Nr 24 poz. 83 z póź. zm.) skreśla się ust. 3.
Art. 2. Ustawa wchodzi w życie 14 dnia od jej ogłoszenia.
To tylko niezobowiązujący przykład, bo przecież można by też skreślić art. 70....
« Wielki królik wstrząśnie filmowym światem | Art. 52 ust. 2 Kodeksu etyki lekarskiej niezgodny z Konstytucją » Opcje przeglądania komentarzy Płaska lista - zwiniętaPłaska lista - rozwiniętaWątkowanie - zwinięteWątkowanie - rozwinięte
Pomys na znowelizowanie obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej Pt, 2008-04-25 19:09 by VaGla
Grupa senatorów chce znowelizować ustawę o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli. W Senacie jest projekt ustawy (PDF), który przewiduje następującą nowelizację:
Projekt ustawy, w stosunku do którego postępowanie ustawodawcze nie zostało zakończone w trakcie kadencji Sejmu, w której został wniesiony, jest rozpatrywany przez Sejm następnej i kolejnych kadencji bez potrzeby ponownego wniesienia projektu ustawy. W takich wypadkach Marszałek Sejmu zarządza ponowne drukowanie projektu ustawy oraz jego doręczenie posłom
po co ..... Śr, 2009-01-28 14:43 by incognitus (niezweryfikowany)
niewątpliwie sama inicjatywa jest cenna, głosowanie za pomocą internetu lub telefonu komórkowego jeszcze ciekawsze, a przypomnę ze tak ma być w Estonii [głosowanie za pomocą telfonów komórkowych]
niektórzy, tak jak my, idą dalej.
Ponieważ ustały przyczyny dla których powstał system demokracji pośredniej, możemy dzięki nowym technologiom wrócić do dawnego systemu demokracji bezpośredniej,
Dzięki intenetowi i telefonom komórkowym sami obywatele moga głosować za lub przeciw ustawom http://libertasinfo.blogspot.com/2009/01/po-co-nam-parlament-w-czasach.html
"trzymający władzę" nie oddadzą dobrowolnie wolności i prawa decydowania o sobie obywatelom, i nie co się łudzić że tak sie stanie,
-ale kropla drąży skałę
Jest Pan pewny, że sami obywatele będą decydować? Śr, 2009-01-28 17:31 by VaGla
Jest Pan pewny, że sami obywatele będą decydować, a nie ci, którzy mają kontrolę nad "nowymi technologiami"? Przypuszczam, że zainteresowani nawet nie zauważyliby tej subtelnej różnicy.
Zaufanie Śr, 2009-01-28 22:42 by Radomir Dopieralski (niezweryfikowany)
I tutaj pojawia się problem otwartości i przejrzystości procedur, które mają decydujący wpływ na zaufanie poszczególnym organizacjom czy kontrolowanej przez nie infrastrukturze. Niestety, pojawia się problem, bo otwartość koliduje z prywatnością i -- na przykład -- prawem do tajności głosowania. Są różnego rodzaju rozwiązania próbujące to godzić, ale już sam stopień ich skomplikowania niestety odbija się na przejrzystości. Idealnego rozwiązanie nie będzie -- zresztą dziś też nie ma. Kwestia tego, jaki kompromis jest w danej chwili akceptowalny.
Oczywiście każdy ciągnie w swoją stronę: ci, co rozumieją i kontrolują technologie będą za wprowadzeniem technologii; ci, co rozumieją i kontrolują polityków -- za zwiększeniem wpływu polityków; ci, co rozumieją i kontrolują przepisy -- za wzmocnieniem ich; w końcu ci co nic nie rozumieją i nie kontrolują będą za całkowitą rewolucją i powrotem do natury.
To chyba nie tak Śr, 2009-01-28 23:07 by VaGla
Wydaje mi się, że diagnoza jest nieprawidłowa. Wiedza (rozumienie) na temat tego, jak coś działa, nie oznacza zaufania do takiego procesu:
Oczywiście każdy ciągnie w swoją stronę: ci, co rozumieją i kontrolują technologie będą za wprowadzeniem technologii; ci, co rozumieją i kontrolują polityków -- za zwiększeniem wpływu polityków; ci, co rozumieją i kontrolują przepisy -- za wzmocnieniem ich;
Z mojej perspektywy wygląda to obecnie tak, że politycy wierząc, że nowinka z obszaru "nowych technologii" zostanie podchwycona przez masy wyborców, chętnie dywagują nad potrzebą, koniecznością wprowadzania takiego rozwiązania. Wyborcy - w swojej masie - nie są ekspertami od technologii, ale wierzą, że to się "da zrobić". To jest kwestia wiary, nie zaś wiedzy. Podobnie z innymi "narzędziami" (kontrola polityków, kontrola prawa).
Analityka publiczna - kilka zdań "do dyskusji"Rada Cyfryzacji drugiej kadencjiGra komputerowa jako przejaw wolności człowieka. Wybrane zagadnienia prawne.Kilka słów po rządowym hackathonie z perspektywy oceniającego prezentowane projektyKsiążka z konkursu na glosy orzeczeń dot. prawa do informacji ktoś inny właśnie czyta:Demokracja bezpośrednia, bez zdobywania większości"Gdzie zaczyna się tajemnica, kończy się sprawiedliwość"Jak to sejmowa Komisja ds. Unii Europejskiej w sierpniu 2011 r. pozytywnie opiniowała ACTAApelacyjny odrzuca wniosek KomitetuPrzetarg sądowo - prokuratorsko - więziennymożesz się zaangażować:Zamiast wyborów przez internet: możliwość elektronicznego składania podpisów w ramach obywatelskiej inicjatywy legislacyjnejGiełda tematów prac magisterskichInfografika procesu legislacyjnego. Pomożecie?Zróbmy otwarty konkurs na prawniczy wideo-tutorial, co?VaGla.pl dla działalności pro bono