Source: https://czasopismo.legeartis.org/2019/03/jednoosobowy-przedsiebiorca-jako-konsument.html
Timestamp: 2019-06-24 19:22:56+00:00
Document Index: 100867948

Matched Legal Cases: ['art. 22', 'art. 22', 'art. 22', 'art. 78', 'art. 22', 'art. 22', 'art. 22', 'art. 22', 'art. 22']

Jednoosobowy przedsiębiorca jako konsument (nowelizacja art. 22(1) kc)
by Olgierd Rudak • 21 marca 2019 • 52 komentarze
Krótko i na temat: w serwisie RCL pojawił się kolejny projekt ustawy o dość tytule skomponowanym w dość socjotechniczny sposób (projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia obciążeń regulacyjnych), w którym pojawia się bardzo ciekawa propozycja: by jednoosobowy przedsiębiorca („człowiek z firmą”) był traktowany jako konsument w rozumieniu przepisów o ochronie konsumentów — jeśli dokonywana w relacji z innym przedsiębiorcą czynność nie ma dlań „charakteru zawodowego” wynikającego z przedmiotu działalności gospodarczej.
Człowiek z firmą za plecami — niby jednoosobowy przedsiębiorca, ale wygląda jako konsument (fot. Magdalena Rudak, CC-BY-SA 3.0)
art. 22(1) par. 2 kodeksu cywilnego (projekt)
Przepisy o ochronie konsumentów stosuje się do przedsiębiorcy, będącego osobą fizyczną, dokonującego czynności prawnej z innym przedsiębiorcą, gdy z treści tej czynności wynika, że nie posiada ona dla niego charakteru zawodowego, wynikającego w szczególności z przedmiotu wykonywanej przez niego działalności gospodarczej, udostępnionego na podstawie przepisów o Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej.
W nowelizacji chodzi o dość prosty schemat: ja jako prawnik nie zajmuję się zawodowo telekomunikacją, zatem moje biznesowe relacje z operatorem nie są relacjami B2B w ścisłym tego słowa znaczeniu. Nie znam się, nie rozumiem — czyli bliżej mi właściwie do tego konsumenta, a jednak przepisy nakazują mnie traktować jako profesjonalistę, eksperta nieomalże. Dodany art. 22(1) par. 2 kc ma w takiej sytuacji — ale tylko w zakresie owych „przepisów o ochronie konsumentów” — nakazywać traktowanie mnie jako konsumenta.
Pomysł to nie do końca nowy, pamiętam bowiem (z mediów, nie z praktyki) już lata temu dywagacje czy aby nie powinno traktować się drobnego przedsiębiorcy jako konsumenta wszędzie tam, gdzie tylko formalnie występuje jako przedstawiciel biznesu, ale w praktyce jego pozycja niczym nie różni się od konsumenta (a właściwie różni się na niekorzyść).
W tak zredagowanym przepisie widzę jednak pewne niejasności lub nieścisłości:
do pewnego stopnia nie rozumiem zawężenia statusu jednoosobowego przedsiębiorcy jako konsumenta wyłącznie w odniesieniu do „przepisów o ochronie konsumentów” — czy literalnie ma chodzić tylko o ustawę o ochronie konkurencji i konsumentów (co pozwoliłoby UOKiK szerzej ingerować np. w oferty biznesowe dostawców telefonii, etc.) lub też o zakaz stosowania klauzul abuzywnych także w umowach B2B?
troszkę zamotana jest chyba ta fraza o czynnościach, które nie mają „charakteru zawodowego”, co w szczególności ma wynikać z przedmiotu działalności — rozumiem, że ma to zabezpieczać przed cwaniaczkami, który raptem wyrzucą wszystkie PKD i pozostawią tylko jeden, możliwie odczapny (nie bacząc na konsekwencje fiskalne), ale myślę, że przydałoby się bardziej jednoznaczne powiązanie z prowadzoną działalnością gospodarczą;
no i tradycja, o której wspominał Sąd Najwyższy, czyli brak sensownych przepisów przejściowych: nowelizacja ma wejść w życie od 1 czerwca 2019 r. (art. 78 ustawy), ale czy status konsumenta ma przysługiwać jednoosobowym przedsiębiorcom tylko w odniesieniu do czynności prawnych podejmowanych po tej dacie? czy jednak przepisy o ochronie konsumentów będzie można przykładać także do wcześniejszych umów?
Tak czy inaczej w ogólności uważam tę propozycję za całkiem sensowną, po niewielkim doszlifowaniu powinna pojawić się w kodeksie cywilnym, choćby i na dzień dziecka.
Tags: art. 22(1) kc CEIDG konsument legislacja przedsiębiorca
← Czy konsument może odstąpić od umowy sprzedaży perfum — jeśli je rozpakował i powąchał?
Czy „system wzajemnych darowizn” Darczyńcy.eu jest piramidą finansową? →
A to teraz już tak nie jest? Przecież jak hydraulik idzie do sklepu po bułki i laptopa, to chyba ma rękojmię i odstąpienie konsumenckie, bo nie kupuje rur i kleju do kolanek. Wszystko zależy od sytuacji, czy kupuje do pracy czy do domu. Człowiek występuje w wielu rolach. Tylko osoba prawna nie może być nigdy konsumentem (co akurat nadaje się do zmiany, bo jest bez sensu).
A jeśli hydraulik kupuje bułki dla swojej ekipy remontowej (na fakturę kosztową)?
Powiedzialbym, że jest to tylko pośrednio związane, więc art. 22(1) w dzisiejszym brzmieniu pozwala traktować go jako konsumenta. Mam tylko wątpliwości co do faktury na bułki. Jak rozumiem faktura jest po to, żeby móc potraktować bułki jako koszt uzyskania przychodu. Ale w takim razie każdy szary etatowicz mógłby wyzerować swój dochód, ponieważ tak: dostaje na rękę 3000 zł, 1000 zł na opłaty mieszkania, bo muszę gdzieś mieszkać i spać, 500 zł na siłownię, bo muszę dbać o formę do pracy, 500 zł na jedzenie, bo bez posiłków bym umarł i nie mógł pracować, itd…I już mamy 0 zł PIT.
No więc praktyka jest taka, że skoro zakup jest „na firmę” (na fakturę, bo koszt), to nie jest „niezwiązany bezpośrednio” z prowadzoną działalnością.
Problemów z wrzucaniem kosztów życia w koszty działalności nie ma — chociaż jajakoprzedsiębiorca wydaję tak samo jak każdy inny, odliczyć mogę tylko niektóre koszty (nie odliczę bułek, sera, herbaty, nie mam odzieży roboczej oznaczonej logo, etc.).
Tak łatwo to nie ma, uogólniając wydatki na cele osobiste podatnika nie stanowią kosztu uzyskania przychodu
O, tak to chyba najprościej można wyrazić (przyznam, że żargon okołopodatkowy nie jest mą domeną ;-)
Czym różni się proponowany par. 2 (nie posiada ona dla niego charakteru zawodowego) od par. 1 (niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową)? Par. 1 ma szerszy zakres ewidentnie.
To tak jak by ktoś do ust. 1 („Zwierzeta to psy, kaczki i konie”) dodał ust. 2 („Zwierzęta to jamniki”). Pytanie po co.
Myślę, że w tej normie ważniejsze jest „przedsiębiorcy, będącego osobą fizyczną” — skoro utarło się, że obecny art. 22(1) kc to żaden „człowiek z firmą”, to niezależnie od tego jak teraz zaczniemy rozbierać ten przepis, trzeba napisać coś nowego, żeby jednak zmieścić tam także przedsiębiorcę.
(Inna sprawa, że zaczynam się zastanawiać nad statusem osób prawnych nie będących przedsiębiorcami — np. fundacji, stowarzyszeń, etc.).
Stowarzyszenia i fundacje nie wpisane do rejestru przedsiębiorców mogą (powinny?) być traktowane jako konsumenci.
ojkofil
czy ustawodawca ma tu na celu nadać drowi Kaczyńskiemu status konsumenta w aferze wieżowej? konsument ma prawo nie wiedzieć wielu rzeczy, co otwiera możliwości obrony.
Natomiast moja teoria spiskowa jest taka, że prosiłbym o trzymanie się jednego nicka w komentarzach. To bardzo ułatwia życie doczesne (także moje).
To wywali kilka branż, leasingową, bankową (po części), to będzie makabra i zmora prawników korporacyjnych. Zgroza. Zgryzota.
Rozwinę myśl: – w przypadku branży leasingowej (i po część również bankowej przy pożyczkach), skończą się, również dla przedsiębiorców, którzy bardzo bardzo muszą dbać o swój wizerunek, tak, że muszą jeździć Mercedesami S klasa AMG, Ferrari, McLarenami i innymi drogimi furami, dla tych ludzi i branży to będzie smutna chwila, a i na ulicach będzie mniej takich pojazdów; – nie tylko będzie trzeba mocno zrewidować OWU, ale też sprawdzić – wreszcie – rejestr klauzul niedozwolonych; – spółki będą musiały jeszcze dokładniej przyjrzeć się z kim i co ma być przedmiotem umów. Ogólnie: więcej pracy, a w perspektywie mniej zysków i… Czytaj więcej »
Ale przepisy o ochronie praw konsumentów nie stoją na przeszkodzie wyposażaniu przedsiębiorców-konsumentów w specjalistyczne pojazdy typu Caterham czy Gelenda — co najwyżej pośredni skutek może wynikać z tego, że leasingodawcy będą ograniczać się z podażą ze względu na ryzyko (czyli: nie damy Panu Range Rovera, bo może się okazać, że naruszymy Pańskie prawa konsumenckie, co nas bardzo zaboli — ale w przypadku Kia Ceed możemy podjąć to ryzyko).
Od razu wróżę potencjalne problemy: czy można w czynności prawnej „wyłączyć się spod rygoru” takiego przepisu (przedsiębiorca oświadcza, że nie czynność nie podlega pod art. 22(1) par. 2 kc”).
Oczywiście, że nie ma zakazu, ale X6 czy Q7 to wybrane przeze mnie pojazdy specjalnie jako nie mające związku z prowadzoną działalnością, np. pani/pan fryzjerki/-a, a jeśli ktoś będzie miał do wyboru starać się wywrócić umowę, a płacić 2,5k zł a utrata płynności, to wiadomo co wybierze. I tak, chodzi przede wszystkim o ograniczenie ryzyka, czyli podejście decydentów w spółkach i ich skłonność do tego.
Pewnie będą jakieś dodatkowe oświadczenia, bo jednak większość umów zawiera klauzulę-oświadczenie, że ruchomość jest potrzebna i będzie wykorzystywana w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą. Inna sprawa to ich skuteczność w razie W.
Ale z tonu komentarza wynika, że należy się obawiać skutków podatkowych (nie jest związane, więc nie mogę zaliczyć w koszty). Tymczasem przepis wyraźnie mówi, że skutek wywiera tylko w sprawach ochrony konsumentów.
Nie, problem podatkowy oczywiście może się pojawić, ale to po obu stronach (konieczność korekty, jeśli umowa zostanie skutecznie wywrócona i nie zostaną spełnione minimalne wymagania wynikające z przepisów podatkowych). Ale problem podatkowy, to nie jest to co tutaj mnie martwiło, tylko właśnie organicznie finansowania pewnych ruchomości dla przedsiębiorców. Chodzi o ryzyko stricte prawne, ale cywilne, które może mieć przełożenie ekonomiczne. Podatki oczywiście osobny temat.
Czyli coś w rodzaju chilling effect, zgadza się.
Heh, teraz sobie pomyślałem: a jeśli będę chciał kupić nieruchomość w celu prowadzenia działalności gospodarczej? Przecież nie mam obrotu nieruchomościami w PKD :)
(sam sobie odpowiem na to głupie pytanie: tak samo ;-)
A co ze spółkami cywilnymi? Czyli nie jeden człowiek z firmą a kilku ludzi z firmą? I czy jestem drobnym przedsiębiorstwem obiektywnie, czy np e zamian za promocję mogę się tego zrzec?
Spółka cywilna, kodeksowo ujmując, jest „unią” co najmniej dwóch przedsiębiorców (przy czym KC, w żaden sposób nie reguluje, że mają to być przedsiębiorcy, bo to nie jest rola KC; przyjmuje się to z pozostałych ustawa z zakresu administracyjnego prawa gospodarczego), ale moim zdaniem nie podpada to pod taką regulację. Choć można też przyjąć, że roszczenia z takiej umowy ma dwóch spólników będących umownym „małżeństwo”, które weszło w prawa i obowiązki wynikające z takiej umowy.
Myślę, że skoro s.c. nie ma statusu przedsiębiorcy (mają wspólnicy — strony umowy), to każdy ze wspólników będzie także korzystał z dobrodziejstw art. 22(1) par. 2 kc.
Na szczęście wypowiedziałem się rabinicznie ;-)
A żeby potwierdzić, że jest to kolejny przykład ustawy pisanej na kolanie, to fragment uzasadnienia:
Przedstawione w projekcie rozwiązanie ma na celu przeciwdziałanie ww. problemowi. Proponuje się objęcie przepisami o ochronie konsumentów osoby fizycznej, która dokonuje z innym przedsiębiorcą czynności prawnej związanej z prowadzoną przez nią działalnością gospodarczą lub zawodową, lecz nieposiadającej dla niej charakteru zawodowego.
Prawdę mówiąc myślałem, że to „od zawsze” tak działa – przedsiębiorca kupuje coś nie podając NIP to po prostu jest konsumentem. Podaje NIP to kupuje firmowo i konsumentem nie jest.
No tak to działa, ale nowelizacja zakłada, że będzie działo inaczej — podajesz NIP, bierzesz fakturę, wrzucasz w koszty, ale (o ile nie jest to bezpośrednio związane z branżą), jesteś traktowany jako konsument.
Przy determinacji, okolicznościach, jeśli jest narzucony wzorzec umowy (OWU), jesteś w stanie nawet i wywrócić umowę albo spowodować nieważność części jej zapisów, a przy pewnej dozie poczucia sprawiedliwości zgłosić do UOKiK wniosek o zbadanie pod kątem abuzywności jej zapisów.
Rozumiem. Czyli chodzi o zwiększenie ochrony dla przedsiębiorcy, który kupuje coś do firmy, ale po prostu się na tym nie zna. Dziękuję.
[OT] Da się zasubskrybować komentarze bez napisania własnego?
Nie, ale ja się dopiszę do listy.
A tak na serio, to czy Redakcja mogła by się zainteresować np. tym pluginem?
Proszę bardzo, z tym, że na razie nie działa „odpowiedz” (mój komentarz jest dodany od zaplecza). Jak nie zadziała do wieczora, to usunę :)
I jak odczucia od drugiej strony?
Czyli działa tylko dodawanie komentarzy przez główny formularz — u mnie funkcja „odpowiedz” ma status SOA#2
Już SOA#1 :)
I wspólnymi siłami ku rozwojowi :D
I znów będą do poprawy regulaminy sklepów internetowych… ;-)
To ograniczenie praw przy B2B jest irytujące, bo sam ostatnio kupiłem jedną rzecz na fakturę, rzecz nie działała jak w opisie, sprzedawca powiedział, że jej nie będzie naprawiał, bo działa, tyle, że trochę inaczej i … kupujący nie ma żadnych praw i z duperelką za 35 zł musiałbym iść do sądu.
A jak się sprzedający zaprze konsumentowi, to co mu pozostaje jeśli nie sąd?
Miejski Rzecznik Ochrony Praw Konsumentów, jako swoisty przedsąd.
Strzeż Was Panie PrzedBoże przed takimi pomagierami sądowymi. Profesjonalizm, a zwłaszcza udolność takich instytucji jest bliska zeru.
Może jest, ale rzecznik już kilka razy załatwił reklamację pomyślnie, bez sądu. Póki co w moim przypadku skuteczność wynosi 100%. Jak musiałem iść do rzecznika to zawsze było skuteczne.
Ale wiesz, że rzecznik może co najwyżej wysłać list do przedsiębiorcy? Sam nic nie załatwi, tryb polubowny nie jest obowiązkowy (oni chyba się do niego za bardzo nie kwapią), natomiast powództwo wytoczone przez rzecznika to jest chyba większe święto lasu.
„Dodany zostanie w kodeksie cywilnym przepis stanowiący, że przepisy o klauzulach abuzywnych stosować się będzie również do osoby fizycznej zawierającej umowę bezpośrednio związaną z jej działalnością gospodarczą, gdy z treści tej umowy wynika, że nie posiada ona dla niej charakteru zawodowego, wynikającego w szczególności z przedmiotu wykonywanej przez nią działalności gospodarczej. (…) przedsiębiorca wpisany do CEIDG skorzysta z przyjaznych dla nabywców towarów przepisów o rękojmi za wady. Nic nie będzie już stało na przeszkodzie, by drobny biznesmen mógł zareklamować zepsuty telewizor na takich samych zasadach, na jakich reklamuje uszkodzony sprzęt sąsiad konsument. (…) zmieniona zostanie ustawa o prawach konsumenta. Rozdział… Czytaj więcej »
Czyli jeśli zawodowo zajmuję się IT i będę kupował notebooka to rękojmia nie będzie obowiązywała, a jak będę kupował lodówkę do biura to już tak? Trochę to bez sensu. I gdzie właściwie ma być granica? Może się okazać, że kupię lodówkę z wbudowanym komputerem, więc już dużo tego IT w niej będzie, to będę miał na nią rękojmię czy nie?
Myślę, że na odwrót: ponieważ lodówka do biura nie jest związana z *przedmiotem działalności* przedsiębiorcy działającego w branży IT, to taka lodówka będzie „konsumencka”, natomiast sprzęt komputerowy jest w 100% związany. Analogicznie z komórką: 99% przedsiębiorców używa jej w sposób niezwiązany z przedmiotem działalności, ale już ktoś, kto pracuje *w tej branży* i owszem.
Przeczytaj jeszcze raz mój komentarz :)
Jeśli kupisz lodówkę celem przechowywania (chłodzenia) serwera, to się zacznę zastanawiać. Dopóki komputer może być na pokładzie byle automobilu, nie będę miał wątpliwości ;-)
Cały ambaras w tym, że spora część przedmiotów ma pośredni związek z prowadzoną działalnością i może służyć zarówno celom służbowym jak i prywatnym przedsiębiorcy. Przepisy nie powinny wówczas ograniczać prawa decydowania przedsiębiorcy o przeznaczeniu danego zakupu. Lodówka może nie jest zbyt dobrym przykładem, ale można w to miejsce wstawić np. odkurzacz, ekspres do kawy. Nawet w IT mogą zdarzyć się klienci, którym wypada zaproponować coś do picia, a wcześniej posprzątać biuro.
Ale tu nie chodzi o takie rozróżnienie (np. liczenie kosztów podatkowych) — chodzi o to, że nie trzeba się znać (jak profesjonalista) na czymś, na czym człowiek się nie zna, bo nie ma to związku z jego działalnością gospodarczą.
Nadal można odliczać koszt — natomiast kontrahent takiego przedsiębiorcy nie może „żerować” na jego braku wiedzy (bo i czym się taki przedsiębiorca różni od konsumenta?).
Podpuszczająco powiem: jeśli jest problem, to tkwi on wyłącznie w samych przywilejach konsumenckich.
Czyli, zasadniczo, wszystkie usługi finansowe, marketingowe, ba newet, prawcnicze i księgowe, dla JDG nie babrających się w tych dziedzinach są nie związane, therefore, jak coś, to odpalą odpowiednie przepisy konsumenckie.
Idźmy dalej tą drogą i jednocześnie niech państwo pozwala na zmniejszony podatek, bo prowadzenie działaności, to ryzyko, stąd liniówka zamiast skali.
Logika się może rozjeżdżać, ale przecież podaki to nie prawo cywilne. Przedsiębiorca możę mieć bonusy, ale ryzyka, nie, te zmniejszajmy.