Source: https://swkatowice.forumoteka.pl/viewtopic.php?t=7085
Timestamp: 2017-11-24 11:17:21+00:00
Document Index: 108547918

Matched Legal Cases: ['art. 1', 'art. 1', 'art. 1', 'art. 4', 'art. 5', 'art. 31', 'art. 17', 'art. 9', 'art. 20', 'art. 138', 'art. 189', 'art. 14', 'art. 6', 'art. 42']

" /> Dyskusje ogólne :: prof. Anthony Coughlan; 27 piesków na unijnej smyczy
prof. Anthony Coughlan; 27 piesków na unijnej smyczy
Wysłany: Wto Mar 10, 2009 3:08 pm Temat postu: prof. Anthony Coughlan; 27 piesków na unijnej smyczy
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20090310&id=my01.txt
NASZ DZIENNIK Wtorek, 10 marca 2009, Nr 58 (3379)
"Przyjęcie traktatu lizbońskiego byłoby dalszym krokiem w przekształcaniu UE w jedno państwo kosztem narodowych demokracji
Dwadzieścia siedem piesków na unijnej smyczy
Poza kilkoma mniej istotnymi sprawami pod względem prawnym skutek wprowadzenia traktatu lizbońskiego będzie w rzeczywistości taki sam jak "Traktatu ustanawiającego Konstytucję dla Europy", który głosujący we Francji i w Danii odrzucili w referendach w 2005 roku.
Zamiast unieważniać całkowicie obowiązujące traktaty europejskie i zastąpić je dokumentem formalnie zwanym "konstytucją", traktat lizboński proponuje wprowadzić poprawki do dwóch istniejących traktatów i jednemu z nich nadać nową nazwę, tak że obydwa dokumenty mogłyby w sposób efektywny działać jak konstytucja i stworzyłyby dla Unii nową szatę prawną.
Pierwsze zdanie artykułu I-1 pkt 1 oryginalnego tekstu Konstytucji UE brzmi: "(...) niniejsza Konstytucja ustanawia Unię Europejską". Zdanie to czyni całkiem jasnym, że proponuje się nową pod względem prawnym Unię. Z kolei zapis ten odpowiada następującym zapisom w art. 1 zmienionego Traktatu o Unii Europejskiej, który mógłby zostać zastąpiony przez traktat lizboński, jeżeli tenże zostałby ratyfikowany: "Niniejsza Konstytucja ustanawia Unię Europejską, której Państwa Członkowskie przyznają kompetencje do osiągnięcia ich wspólnych celów. Unia koordynuje polityki Państw Członkowskich, zmierzające do osiągnięcia tych celów oraz wykonuje w trybie wspólnotowym kompetencje przyznane jej przez Państwa Członkowskie. (...) Podstawę Unii stanowi niniejszy Traktat oraz Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (zwane dalej "Traktatami"). Oba te Traktaty mają taką samą moc prawną. Unia zastępuje Wspólnotę Europejską i jest jej następcą prawnym."
Obywatele krajów członkowskich i większość komentatorów w mediach są względnie nieświadomi tego stanu rzeczy, jako że cały proces jest okryty całunem oszustwa. Wyjaśnienie konstytucyjnej i politycznej różnicy między postlizbońską a prelizbońską Unią utrudnia fakt, że ta sama nazwa "Unia Europejska" jest używana dla określenia dwóch wspólnot, przed i po ratyfikacji Traktatu Reformującego, między którymi zachodzą głębokie konstytucyjne i polityczne różnice.
Traktat lizboński niesie ze sobą konstytucyjną rewolucję poprzez wprowadzenie zasadniczych zmian w dwóch istniejących traktatach europejskich, "Traktacie o Unii Europejskiej" (TEU) oraz "Traktacie Ustanawiającym Wspólnotę Europejską" (TEC). Poprzedni utrzymałby swoją nazwę, podczas gdy ostatni zmieniłby ją na "Traktat o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej" (TFEU). Te dwa zmodyfikowane traktaty stałyby się wtedy de facto konstytucją postlizbońskiej Unii Europejskiej, którą by konstytuowały lub ustanawiały, mimo że formalnie nie używano by w stosunku do nich określenia "konstytucja". Unia Europejska otrzymałaby tym sposobem konstytucję bardziej niebezpośrednio aniżeli pośrednio, jak zostało to zaproponowane w oryginalnym "Traktacie Ustanawiającym Konstytucję dla Europy" z 2004 r., który głosami Francuzów i Holendrów został odrzucony.
Podpisany w 1992 r. traktat z Maastricht, z którego wywodzi się obecna UE, był nazywany "Traktatem o Unii Europejskiej", nie zaś traktatem unii, jako że Maastricht nie ustanawiało wyodrębnionej całości z osobowością prawną, która w sposób właściwy mogłaby być nazywana "unią". Połączone traktaty, po wejściu w życie zapisów z Lizbony, ustanawiałyby jednakże prawdziwą europejską unię, zatem traktat lizboński byłby w konsekwencji "Traktatem Unii Europejskiej".
Postanowienie traktatu lizbońskiego, że "Unia zastępuje Wspólnotę Europejską i jest jej następcą prawnym" (art. 1 poprawiony TEU) jasno mówi, że postlizbońska Unia Europejska będzie stanowiła zupełnie nową całość w porównaniu ze Wspólnotą Europejską, do której dołączały państwa członkowskie w traktatach akcesyjnych, a która po prostu przestanie istnieć. Jedną z trzech pierwotnych wspólnot europejskich, która pozostanie, będzie wtedy Europejska Wspólnota Energii Atomowej (EURATOM).
Wszystkie 27 krajów członkowskich przyzna nowej Unii Europejskiej władzę, jako że zgodzą się one dobrowolnie uznawać nadrzędną rolę UE w przekazanych jej obszarach polityki, które obecnie znajdują się w gestii rządów poszczególnych państw. Gdzie jeszcze nowa Unia Europejska mogłaby uzyskać władzę? Ta tak zwana zasada nadania jest normalna we wszystkich klasycznych "wnioskowaniach uprzedzających" stworzenie federacji, takiej jak Stany Zjednoczone, dziewiętnastowieczne Niemcy, Szwajcaria, Kanada i Australia, gdzie pierwotnie niezależne kraje zgodziły się poddać swoją suwerenność wyższej władzy federalnej. Kontrastuje to z federacjami, które zostały ustanowione przez jednostkowe kraje przybierające formę federacji, na przykład Niemcy po II wojnie światowej, Rosja, Indie, Nigeria, etc., które mogą być postrzegane jako "zstępujące" federacje.
Aby zrozumieć dramatyczną zmianę konstytucyjną, którą wprowadzi traktat lizboński, należy wziąć pod uwagę, że to, co dzisiaj nazywamy Unią Europejską, nie jest państwem. Nie jest nawet odrębną prawną lub związkową całością, rządzącą się własnym prawem, ponieważ nie posiada osobowości prawnej, chociaż niektórzy twórcy ustaw zasugerowali, że posiada ona formę osobowości embrionalnej. Nie jest to forma dająca się oddzielić, lecz raczej "sąsiednia", funkcjonująca obok 27 państw członkowskich. Nazwa "Unia Europejska" obecnie opisuje termin prawny oznaczający ogół stosunków między wszystkimi 27 państwami członkowskimi i ich narodami. Tytuł I obowiązującego obecnie "Traktatu o Unii Europejskiej", wywodzący się z traktatu w Maastricht z 1992 r., który ustanowił obecną UE, dosyć jasno stwierdza, że "Unię stanowią Wspólnoty Europejskie, uzupełnione politykami i formami współpracy przewidzianymi niniejszym Traktatem. Jej zadaniem jest kształtowanie w sposób spójny i solidarny stosunków między Państwami Członkowskimi oraz między ich narodami".
Relacje te są właściwe zarówno dla obszaru "Wspólnoty Europejskiej", na którym obowiązuje ponadnarodowe prawo europejskie, jak i "międzyrządowych" obszarów polityki zagranicznej i bezpieczeństwa z jednej strony, a wymiaru sprawiedliwości i spraw wewnętrznych z drugiej, gdzie kraje członkowskie dowolnie współpracują między sobą w kwestii utrzymania własnej suwerenności i gdzie nie sięgają prawa europejskie. Te różne obszary - lub "filary", używając terminologii UE - zebrane razem tworzą to, co dzisiaj nazywamy Unią Europejską.
Unia postlizbońska będzie podpisywała traktaty z innymi krajami na wszelkich płaszczyznach przyznanej jej władzy i w międzynarodowej społeczności będzie działała jak państwo. Będzie przemawiała na forum Narodów Zjednoczonych, przekazując ustalone stanowisko w kwestiach polityki zagranicznej, dokładanie tak samo jak w czasach sowieckich ZSRS zajmował miejsce w ONZ, równolegle z niektórymi wchodzącymi w jego skład krajami, jak np. Ukraina czy Białoruś, które również zasiadały w tej organizacji. Kraje członkowskie będą zobowiązane wspierać unijną politykę zagraniczną oraz politykę bezpieczeństwa "aktywnie i bez zastrzeżeń (...) w duchu lojalności i wzajemnej solidarności" (art. J1 pkt 4 poprawionego TEU). Słowo "lojalność" mówi jasno o tym, że w grę wchodzą tutaj związki konstytucyjne.
Zasada pierwszeństwa i nadrzędności prawa europejskiego nad prawami poszczególnych krajów członkowskich nie znalazła się wcześniej w żadnym z europejskich traktatów. Tymczasem art. I-12 pkt 6 odrzuconego "Traktatu Ustanawiającego Konstytucję Europejską" z 2004 r. wyrażał to jednoznacznie, podobnie zresztą jak i traktat lizboński poprzez powoływanie się w "Deklaracji 17 dotyczącej pierwszeństwa" na oparte na precedensach prawo Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Przez lata prawo to wypracowało zasady: (a) nadrzędności prawa Unii Europejskiej nad narodowym, (b) jego bezpośredniego obowiązywania na terytoriach krajów członkowskich, nawet jeżeli nie zostało formalnie przyjęte przez narodowe parlamenty i (c) konstytucyjnego charakteru porządku prawnego, z którego wywodzi się prawo europejskie.
3. Ogrom konstytucyjnej zmiany proponowany przez ustalenia z Lizbony nie jest w zasadzie brany pod uwagę z powodu tego samego określenia "Unia Europejska", jakie będzie używane zarówno przed, jak i po wprowadzeniu w życie traktatu reformującego oraz ze względu na dziwaczny pomysł "obywatelstwa" UE, które przynajmniej w charakterze czysto narodowym i symbolicznym - już zostały wprowadzone przez traktat z Maastricht z 1992 roku. Jednakże traktat lizboński zmieniłby zasadniczo konstytucyjną naturę samej Unii, konstytucje poszczególnych krajów członkowskich oraz charakter obywatelstwa UE.
(b) Nowa Unia Europejska zastąpi istniejącą Wspólnotę Europejską, a także przejmie całą posiadaną przez nią władzę oraz wszystkie instytucje (art. 1 poprawionego TEU). Przejęłaby również "międzyrządowe" uprawnienia w sferach ścigania przestępczości, wymiaru sprawiedliwości i spraw wewnętrznych, podobnie jak i polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, które obecnie znajdują się poza zasięgiem prawodawstwa europejskiego, pozostawiając temu ostatniemu jedynie dziedziny wspólnotowej polityki zagranicznej oraz politykę bezpieczeństwa i obrony poza zasięgiem ponadnarodowej władzy (Nagłówek 1 TFEU; Nagłówek V poprawionego TEU);
(c) Skutkiem tego będzie przyznanie zunifikowanej konstytucyjnej struktury nowej Unii, którą traktat lizboński ustanowi lub ustali. Wspólnota Europejska zniknie, natomiast wszystkie sfery polityki publicznej wejdą do zakresu ponadnarodowego prawodawstwa Unii Europejskiej w takim samym stopniu jak w jakiejkolwiek konstytucjonalnie zjednoczonej federacji (art. 4.1 i art. 5 poprawionego TEU i artykuły 1-6 TFEU). Można użyć sformułowania "potencjalnie", ponieważ w przyszłości w dalszych traktatach między poszczególnymi państwami będzie się wymagać, aby przekazały mniejszość posiadanych jeszcze uprawnień prawodawczych nowej Unii, albo wycofania uprawnień z poziomu ponadnarodowego i przekazania ich państwom członkowskim, coś co dotychczas nigdy nie miało miejsca. W warunkach obowiązywania zapisów traktatu lizbońskiego ponadnarodowe akty legislacyjne nie zostaną jeszcze przekazane do sfery wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, a nowy traktat będzie musiał to zmienić. Jednakże Komisja Europejska, kluczowe ponadnarodowe ciało, będzie mogła za pośrednictwem najwyższego komisarza zaproponować, aby do traktatu lizbońskiego wprowadzić zapis dający jej prawo inicjatywy ustawodawczej na polu polityki zagranicznej, zatem nawet w świetle art. 31.2 poprawionego TEU faktyczna "ponadpaństwowość" zostanie tu osiągnięta;
Jednostka może być jedynie obywatelem państwa, a wszystkie państwa muszą mieć swoich obywateli. Państwo musi posiadać osobowość prawną lub działać oddzielnie poza obywatelami, a w przypadku federacji musi mieć również oddzielną formę, konstytucyjnie nadrzędną w stosunku do wchodzących w jej skład krajów. Obywatelstwo Unii Europejskiej stanowi obecnie "uzupełnienie" narodowego obywatelstwa (art. 17 TEC), to ostatnie zaś ma wyraźnie pierwszeństwo przede wszystkim z tego powodu, że obecna Unia Europejska nie jest państwem ani nawet korporacyjną odrębną całością, której członkami mogą być jednostki. Nasze "uzupełniające" obywatelstwo obecnej UE jest przez to nierzeczywiste, symboliczne czy honorowe. Pod względem prawnym nie zostało oddzielone od narodowego wyraźne, nie jest to obywatelstwo na własnych prawach, a jedynie dodające pewne prawa i obowiązki.
Poprzez przekształcenie prawnego charakteru Unii Europejskiej traktat lizboński zmieniłby równocześnie znaczenie obywatelstwa Unii Europejskiej. Traktat usunąłby słowo "uzupełnia" w zdaniu "Obywatelstwo Unii uzupełnia obywatelstwo krajowe", tak że poprawione zdanie brzmiałoby: "uzupełnia obywatelstwo krajowe" zastępuje się wyrazami "ma charakter dodatkowy w stosunku do obywatelstwa krajowego" (art. 9 poprawionego TEU i art. 20 TFEU). Nie zastąpi ono naszego narodowego obywatelstwa, lecz uczyni nas po raz pierwszy rzeczywistymi obywatelami rzeczywistej Unii Europejskiej jako dodatku do naszego statusu obywateli.
Preambuła "Traktatu o Unii Europejskiej" odnosi się do celu: "ustanowić obywatelstwo wspólne dla obywateli swych krajów". Jako że w stosunkach międzynarodowych większość państw uznaje, że jednostka może mieć jedynie obywatelstwo jednego kraju, jest prawdopodobne, iż z czasem rozwinie się tendencja do uznawania przez poszczególne kraje obywatelstwa Unii Europejskiej jako pierwszorzędnego i ostatecznego w międzynarodowych relacjach, zamiast narodowego, w szczególności jeżeli zostanie powołana sieć ambasad UE oraz unijnych służb dyplomatycznych w celu reprezentowania na arenie międzynarodowej interesów obywateli, a to właśnie przewiduje traktat lizboński.
Koncepcja bezpośredniego demokratycznego mandatu obywatelskiego dla nowej postlizbońskiej Unii Europejskiej jest wzmocniona poprzez zachęcenie przez ten sam artykuł do rozwoju partii politycznych na poziomie europejskim, które po części byłyby fundowane przez Komisję Unii Europejskiej. Wyrażono to w zapisie: "Partie polityczne na poziomie europejskim są ważnym czynnikiem integracji w ramach Unii. Przyczyniają się one do kształtowania świadomości europejskiej i wyrażania woli politycznej obywateli Unii" (art. 138a poprawionego TEU).
Jest to również uwydatnione przez zobowiązanie nałożone na Komisję UE, aby pominąć rządy narodowe. "Instytucje utrzymują otwarty, przejrzysty i regularny dialog ze stowarzyszeniami przedstawicielskimi i społeczeństwem obywatelskim" (art. I-47.2 poprawionego TEC).
Traktat lizboński uczyni członków Parlamentu Europejskiego, którzy zgodnie z obowiązującymi obecnie traktatami są "przedstawicielami" państw tworzących Wspólnotę (art. 189 TEC), "przedstawicielami" obywateli Unii (art. 14.2 poprawionego TEU). Ilustruje to żywo konstytucjonalną zmianę, którą wprowadzi traktat lizboński do obecnej Unii Europejskiej państw narodowych i ludów nowej Unii Federalnej obywateli Europy oraz ich narodowych państw - te ostatnie będą odtąd ograniczone w sposób konstytucjonalny i polityczny do realnego prowincjonalnego lub regionalnego statusu wewnątrz nowej postlizbońskiej Unii.
Jeżeli traktat lizboński zostanie ratyfikowany, można jedynie oczekiwać, że z czasem Komisja UE zacznie przejmować inicjatywę prawodawczą, aby zapewnić jednolitą implementację i zagwarantować klauzulę zawartych w KPP podstawowych praw obywateli UE, niezależnie od kraju członkowskiego, z którego pochodzą. Obywatele nowej Unii nie będą zapewne domagali się mniej. Amerykańska historia prawa konstytucyjnego daje wystarczający dowód potencjału radykalnej "federalizacji" jurysdykcji Sądu Najwyższego USA nad prawami fundamentalnymi. Wydaje się czymś realistycznym oczekiwać, że w postlizbońskiej UE będzie podobnie.
Artykuł 52 Karty Praw Podstawowych dopuszcza ograniczenia w wykonywaniu praw i wolności narzuconych tym dokumentem jedynie, jeżeli są konieczne i rzeczywiście pokrywają się z uznawanymi przez Unię wspólnymi celami. Próbowałoby to narzucić szeroką możliwość ograniczenia przez UE praw zawartych w KPP ze względu na korzyść polityczną. Jeżeli prawo jest "fundamentalne", powinno być wiążące we wszystkich okolicznościach. Jakim sposobem sąd, nawet Trybunał UE, może nie uwzględnić prawa fundamentalnego lub pozwolić, by zostało ono ograniczone w interesie UE, nawet bez wyrażenia zgody przez kraje członkowskie?
Karta Praw Podstawowych zawiera liczne prawa społeczne i ekonomiczne, takie jak prawo do opieki zdrowotnej, edukacji oraz pomocy społecznej i mieszkaniowej. Jednakże artykuł II-11 pkt 2 mówi: "Niniejsza Karta nie rozszerza zakresu stosowania prawa Unii poza kompetencje Unii, nie ustanawia nowych kompetencji lub zadań dla Unii ani nie zmienia kompetencji i zadań określonych w innych częściach Konstytucji".
Traktat lizboński przewiduje, że postlizbońska UE, teraz wyposażona w swoją własną osobowość prawną, tak jak każdy inny kraj przystąpi do Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, do której przystąpiły już wszystkie kraje członkowskie Unii Europejskiej, podobnie zresztą jak większość państw Starego Kontynentu (art. 6.2 poprawionego TEU). Jednocześnie Deklaracja 2 mówi, że przystąpienie UE do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka powinno zostać przeprowadzone w taki sposób, aby zachować szczegółowe zapisy prawa unijnego. Przypuszczalnie odnosi się to do zasady nadrzędności i bezpośredniego oddziaływania prawa Unii. Deklaracja posuwa się do zalecenia, aby "regularny dialog" prowadzony między Trybunałem Sprawiedliwości UE z siedzibą w Luksemburgu oraz Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu był "wzmocniony" przez przystąpienie Unii do Konwencji.
Artykuł 6 poprawionego traktatu lizbońskiego mówi, że "Prawa, wolności i zasady zawarte w Karcie są interpretowane zgodnie z postanowieniami ogólnymi określonymi w tytule VII Karty regulującymi jej interpretację i stosowanie oraz z należytym uwzględnieniem wyjaśnień, o których mowa w Karcie, określających źródła tych postanowień".
Jasno wynika to z "Protokołu w sprawie stosowania Karty Praw Podstawowych". Protokół będzie funkcjonował jako klucz do interpretacji tej Karty przez sądy unijne oraz krajowe.
Z tego wynika, że rozważana postlizbońska, zrzeszona Unia zarezerwuje dla siebie prawo do użycia kary śmierci w czasie wojny, przypuszczalnie dla ponadnarodowej armii europejskiej - odwołując się do "wspólnej obrony" - której powstanie w przyszłości przewiduje traktat (art. 42.2 poprawionego TEU), kiedy i jeżeli dojdzie do wprowadzenia go w życie."