Source: http://www.lubelskiekancelarie.pl/prawo-w-praktyce/prawnik-lublin/zona-niegodna-dziedziczenia/
Timestamp: 2020-01-18 04:47:18+00:00
Document Index: 89334370

Matched Legal Cases: ['art. 1008', 'art. 928', 'art. 928', 'art. 231', 'art. 278', 'art. 928', 'art. 945']

Dowodowe trudności dziedziczenia niegodności
Poprzedni artykółUzyskanie klauzuli przeciwko dłużnikowi rzeczowemu
Następny artykół:Proces z firmą informatyczną
Żona niegodna (dziedziczenia)
Autor A. KunickiOpublikowano 30 listopada 2019 30 listopada 2019 Skomentuj Żona niegodna (dziedziczenia)
Sprawy spadkowe budzą ogromne emocje. Często w rodzinach tlą się jakieś spory lub konflikty. Narastają latami urazy i animozje. Wśród powinowatych, rodzeństwa, potomstwa - we wszelkich możliwych wariantach. Otwarcie spadku może wówczas stanowić swoisty katalizator. Im większy majątek, tym większe zaangażowanie. Duchy przeszłości wracają ze zdwojoną siłą, proporcjonalnie wzmocnione wartością spadku. Wszystko to ma swoje ujście na salach sądowych, bo tam gdzie jest kompromis, to zainteresowani załatwiają temat u notariusza. Gdy zaś jedna strona twierdzi, że osoba powołana do spadku na ten spadek nie zasługuje, to wszystko staje się nagle czarno-białe. Ten pierwszy tego drugiego "oczernia", a ten drugi oczywiście siebie "wybiela". I vice versa.
Opisana poniżej sprawa dotyczyła sporu najbliższych dla zmarłego osób, tj. rodzeństwa i żony spadkodawcy. Bracia podejrzewali, że testament, na który powoływała się żona, został pozyskany za pomocą podstępu, a sam spadkodawca do końca nie zdawał sobie sprawy ze skutków swojego działania (uzależnienie od alkoholu). Sąd ustalił następujący stan faktyczny.
Spadkodawca K. K. (1) i pozwana poznali się w 1997 r. Zaczęli się potem systematycznie spotykać. Wówczas pozwana przeprowadziła się z Ukrainy do Polski i zamieszkała ze spadkodawcą we wspólnie wynajętym mieszkaniu. W 2001 r. rozpoczęli budowę domu w S.. 2 sierpnia 2002 r. zawarli związek małżeński. Zamieszkali następnie w nowo wybudowanym domu. W 2006 r. pozwana wyjechała na 2 lata na Ukrainę. Kiedy wróciła do Polski, okresowo przybywała w N.. W wyniku uzależnienia od alkoholu, które ujawniło się u spadkodawcy po kilku latach od zawarcia małżeństwa, spadł na nią obowiązek utrzymania domu i rodziny. Z tych przyczyn w 2011 r. wyjechała do pracy w Belgii, skąd przesyłała mężowi pieniądze. Z biegiem czasu ich więzi małżeńskie ulegały stopniowemu rozluźnieniu. Kiedy pozwana przyjeżdżała do Polski, nie nocowała ze spadkodawcą. W 2013 r. nawiązała bliską relację z M. B., z którym do dnia zamknięcia rozprawy tworzy w Belgii nieformalny związek, zaś fakt ten był jej mężowi obojętny. W dalszym ciągu wspomagała go też finansowo. 8 stycznia 2016 r. zadzwonił do niej podczas jej pobytu w Polsce i poinformował o swoim złym samopoczuciu. Przyjechała wówczas do niego ze swoim partnerem. Zastała tam B. K., która wezwała karetkę pogotowia. Ratownik medyczny odmówił zabrania spadkodawcy do szpitala i zalecił wizytę u lekarza rodzinnego, który z kolei skierował go do poradni specjalistycznej. Z tej ostatniej placówki odebrała go pozwana oraz jej partner. Odwieźli go do domu i wykupili mu leki. Datą, w której doszło do tych wydarzeń, został opatrzony własnoręczny testament spadkodawcy, w którym do spadku powołał żonę. Pozwana otrzymała od niego testament w sierpniu 2016 r. Nigdy nie wspomniał najbliższym członkom rodziny o fakcie, ani nawet o zamiarze, sporządzenia tego rozrządzenia.
Warto przypomnieć sobie regulację dotyczącą niegodności. Przepisy te są bowiem wykładane bardzo rygorystycznie, tzn. - wykładnia rozszerzająca nie jest akceptowana. Są to zatem dowodowo bardzo trudne sprawy dla ich inicjatorów.
Spadkobierca może być uznany przez sąd za niegodnego, jeżeli: 1)	dopuścił się umyślnie ciężkiego przestępstwa przeciwko spadkodawcy;2)	podstępem lub groźbą nakłonił spadkodawcę do sporządzenia lub odwołania testamentu albo w taki sam sposób przeszkodził mu w dokonaniu jednej z tych czynności; 3)	umyślnie ukrył lub zniszczył testament spadkodawcy, podrobił lub przerobił jego testament albo świadomie skorzystał z testamentu przez inną osobę podrobionego lub przerobionego.
Powód przegrał w I instancji i złożył apelację. Kilka jego zarzutów w zakresie ustaleń stanu faktycznego było skutecznych.
W apelacji słusznie nadto podniósł, że, wbrew ocenie jaką powziął Sąd Okręgowy, nie utrzymywała ona relacji rodzinnych z mężem. Łączyły ją z nim jedynie słabe więzi gospodarcze – ograniczające się do tego, że okazjonalnie przesyłała mu drobne sumy pieniędzy z zagranicy (odpowiedź na pozew k. 55 - 56; wyjaśnienia pozwanej – k. 235 v) - a ich związek emocjonalny nie istniał, skoro jeszcze za jego życia nawiązała bliskie stosunki z nowym partnerem, z którym na stałe zamieszkała w Belgii (zeznania S. K. - k. 237; O. O. k. 238 potwierdzone posiłkowo przez wyjaśnienia pozwanej – k. 234 v, 235). Jak nadto wynikało z jej wypowiedzi utrwalonej na nagraniu, spadkodawca wyrażał przy niej chęć przekazania spadku na rzecz któregoś ze swoich krewnych, a ona obawiała się, że zrealizuje on tę deklarację (zapis dźwięku na pendrivie - k. 13, stenogram - k. 272, 273). Był on nadto bezspornie alkoholikiem, a w dniu kiedy sporządził rozrządzenie na wypadek śmierci, znajdował się w złym stanie fizycznym i psychicznym (zeznania świadków: B. K. – k. 236 v; S. K. – k. 237; W. K. (2) – k. 237 v; K. K. (2) – k. 237 v; potwierdzone przez zapisaną w karcie medycznej informację, że „był po miesięcznym ciągu alkoholowym” – k. 266 v). Zebrany materiał dowodowy świadczył również o tym, że 8 stycznia 2016 r. – to jest w dniu, kiedy sporządził testament – pozwana przebywała z nim w jednym domu (niezaprzeczone twierdzenie powoda potwierdzone dodatkowo wyjaśnieniami pozwanej – k. 235 v).
Dalej jednak nie było już tak różowo. Sąd bowiem wykazał powodowi, że prezentowana przez niego wersja zdarzeń wcale nie musi być prawdziwa. Nawet jeśli pozwana dążyła do uzyskania testamentu, a następnie do chwili śmierci męża celowo nie informowała nikogo, że taki testament posiada, to niekoniecznie oznacza to, że posłużyła się wcześniej podstępem lub groźbą.
(...) udowodnione przez powoda okoliczności, mogłyby co prawda – w odniesieniu do zaniedbywania przez pozwaną obowiązków małżeńskich - stanowić ewentualnie podstawę do jej wydziedziczenia (art. 1008 k.c.), niemniej nie prowadziły a priori do wniosku, że za pomocą świadomie wywołanego błędu doprowadziła testatora do sporządzenia testamentu. Przeciwnie, nie wykluczały one choćby tego, że dążąc do zabezpieczenia swoich interesów skłoniła spadkodawcę za pomocą perswazji (niewprowadzającej w błąd argumentacji) - a zatem działania, które nie znajdowało się w wykładanym ściśle katalogu przesłanek aktualizujących dyspozycję art. 928 k.c. - do napisania rozrządzenia o wskazanej przez nią treści.
Wniosku takiego nie negowały okoliczności, które miały miejsce po powstaniu testamentu. W szczególności, wbrew temu co podniesiono w apelacji, testator nie zadeklarował wtedy braku woli rozdysponowania spadkiem na rzecz żony, skoro z zebranego materiału procesowego wynikało jedynie, że nie wspominał przy swoich krewnych i kolegach o tym, kto będzie po nim dziedziczył (zeznania: T. J. k. 236; Z. L. k. 236 v; K. K. (2) k. 237 v potwierdzone posiłkowo przez wyjaśnienia powoda - k. 234). Tezy związanej z uzyskaniem rozrządzenia w sposób niezakazany przez art. 928 k.c. nie negowały również pozostałe okoliczności (udowodnione i nieudowodnione), które w ocenie powoda miały miejsce po powstaniu testamentu. (...)
Nawet gdyby wszystkie te zdarzenia miały miejsce to, analizując je wraz z przywołanymi już wcześniej wykazanymi faktami, można byłoby z nich wywnioskować co najwyżej, że przeciwniczka procesowa powoda: nie chciała informować spadkobierców ustawowych o treści niekorzystnej dla nich czynności prawnej mortis causa; a nadto dążyła do zabezpieczenia swoich interesów majątkowych oraz do pozyskania informacji odnośnie tego, czy wymienione oświadczenie woli było wobec niej skuteczne (art. 231 k.p.c.). Działanie takie, jak wynika z zasad doświadczenia życiowego, mogło być podejmowane zarówno w przypadku podstępnego, jak i niewprowadzającego w błąd pozyskania testamentu.
Do odmiennej konstatacji nie mogły prowadzić twierdzenia powoda, które ten oparł o stanowisko, że w chwili dokonania rozrządzenia testator nie był świadom znaczenia swojego postępowania. Przede wszystkim okoliczność ta nie została wykazana. Nie świadczył o niej sam fakt, że spadkodawca był uzależniony od alkoholu, a w dniu dokonania rozrządzenia mógł się znajdować w stanie po jego spożyciu, skoro znaczenie tych zdarzeń w kontekście jego poczytalności nie zostało zweryfikowane przy użyciu wiedzy specjalnej. Tej mogłaby dostarczyć jedynie opinia biegłego (art. 278 k.p.c.), z którą nie były równoznaczne dowody z dokumentów w postaci ekspertyz, jakie wykonano w innych sprawach cywilnych. Co więcej, nawet gdyby uznać omawianą okoliczność za udowodnioną, to nie stanowiłaby ona podstawy do ustalenia, że pozwana wyzyskała - w sposób który wypełniłby przesłanki art. 928 k.c. - brak świadomości spadkodawcy i nakłoniła go podstępnie lub przy użyciu groźby, żeby sporządził testament na jej rzecz. Wątpliwości co do takiego przebiegu zdarzeń kreował fakt, że, jak wynikało z treści karty medycznej (powód gołosłownie i polemicznie określił ją jako dowodzącą „braku logicznego działania spadkodawcy”), ratownik medyczny uznał testatora za „przytomnego” i w „logicznym kontakcie”. Skoro tak, to, również pozwana, nawet gdyby miała wiedzę, że spadkodawca spożywał niedawno alkohol, mogła odnieść podobne wrażenie. Pozwana nie dysponuje wiedzą specjalistyczną dostępną biegłym, którzy wydali opinię o stanie świadomości testatora w innym postępowaniu. Nie ma zatem podstaw, by przypisywać jej obowiązek upewnienia się co do zdolności męża do testowania, gdyż nie miała ku temu odpowiednich narzędzi intelektualnych – fachowej wiedzy medycznej i psychologicznej. Jeżeli zatem w sprawie nie ma pewności, czy zdawała sobie sprawę z tego, że ma on wyłączoną możliwość świadomego albo swobodnego powzięcia decyzji i wyrażenia woli, to brak byłoby podstaw, aby kreować twierdzenie, zgodnie z którym celowo (świadomie), a zatem podstępnie, wykorzystała ten stan testatora do sporządzenia testamentu. Sąd Okręgowy zasadnie w rezultacie ocenił, że opisane wyżej okoliczności pozwalałyby co najwyżej na to, aby stwierdzić nieważność rozrządzenia na wypadek śmierci (art. 945 k.c.), nie zaś na to, aby uznać ją za niegodną dziedziczenia.
Z tez uzasadnienia wynika, że nie była to jedyna sprawa sądowa w zakresie przedmiotowego dziedziczenia. Stan faktyczny na pewno był bogatszy. Sąd w dodatku wskazał powodowi, że oznaczonych twierdzeń nawet nie próbował udowodnić (brak wniosków dowodowych, zwłaszcza w zakresie biegłych). Takie podsumowanie zawsze zamyka sprawę z pewnym niedomówieniem. Przy czym można spekulować, czy ten proces nie był przypadkiem ostatnim kołem ratunkowym - czyli rezultatem niepowodzenia innych prób podważenia tego dziedziczenia.
Dla młodszych adeptów prawa - jedna uwaga. W zasadzie wynika to z uważnej lektury wpisu, ale dla tych, którzy zaczynają czytać od puenty : dla tego typu spraw (niegodność dziedziczenia) właściwy jest tryb procesu. Warto to zapamiętać na egzamin, gdyż prawo spadkowe najczęściej kojarzy się z postępowaniem nieprocesowym.
Ograniczenie władzy rodzicielskiej a dziedziczenie
Badanie przesłanek rozwodu poza sprawą rozwodową
Poręczenie wekslowe a zgoda współmałżonka
Podział nieruchomości wspólnej do korzystania
Opublikowano 30 listopada 2019 30 listopada 2019 Autor A. KunickiKategorie OrzecznictwoTagi dziedziczenie, niegodność, proces, sąd, spadek, spadkodawca, testament
Zażalenie na koszty – opłata