Source: http://prawo.gazetaprawna.pl/komentarze/649373,stepien-linia-ktorej-minister-sprawiedliwosci-przekroczyc-nie-moze.html
Timestamp: 2017-12-18 01:31:15+00:00
Document Index: 86456876

Matched Legal Cases: ['art. 41', 'art. 37', 'art. 17', 'K 32/03 ', 'art. 227', 'art. 17', 'art. 227']

Stępień: Linia, której minister sprawiedliwości przekroczyć nie może - Prawo i wymiar sprawiedliwości - GazetaPrawna.pl - wiadomości, notowania, kursy, praca, emerytury, podatki -
gazetaprawna.plPrawoStępień: Linia, której minister sprawiedliwości przekroczyć nie może
autor: Jerzy Stępień24.09.2012, 08:50
Nie śledzę regularnie stron internetowych Ministerstwa Sprawiedliwości, ale zajrzałem na nie w ubiegły czwartek, by wyrobić sobie zdanie co do kontrowersji wywołanej artykułem „Gowin wziął sobie akta Marcina P.” w DGP.
W pierwszej chwili uderzyło mnie, że ministerialny komunikat będący odpowiedzią na tę publikację, wydany przez Wydział Komunikacji Społecznej i Promocji, nie został podpisany imieniem i nazwiskiem urzędnika biorącego odpowiedzialność za jego treść, ale po lekturze przestałem się dziwić, że nikt osobiście nie chciał sygnować tej enuncjacji.
Podstawy prawnej do żądania akt konkretnej sprawy przez ministra sprawiedliwości upatruje ona w rozporządzeniu tegoż ministra z 23 lutego 2007 r. – Regulamin urzędowania sądów powszechnych, wydanym na podstawie art. 41 par. 1 prawa o ustroju sądów powszechnych.
Ponieważ w swoim długim zawodowym życiu zdołałem się wielokrotnie przekonać, że przepis trzeba mieć przed oczyma, nawet jeśliby się go znało na pamięć, sięgnąłem po tekst ustawy ustrojowej publikowanej na tejże samej stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości. Aliści okazało się, że wprawdzie tekst ustawy tam jest, ale w wersji według stanu na... 2009 r.
Prawo prawem, ale najwyższą moc ma nadal polecenie szefa resortu. Jak za dawnych dobrych czasów. Pewnie dlatego, że minister może prezesa odwołać
Nie ma tam natomiast tekstu ostatniej nowelizacji prawa o ustroju sądów powszechnych, przygotowanej i przeprowadzonej przez cały proces legislacyjny niczym statek flagowy ministerstwa.
Czy nie jest to dziwne? W Lexie tekst jest uaktualniony, na stronach sejmowych można się z nim zapoznać in extenso, nowelizację odnotowały wszystkie portale prawnicze (zadałem sobie trud i sprawdziłem – w końcu jestem w stanie spoczynku, więc mam trochę czasu), a w Ministerstwie Sprawiedliwości ostatnie zmiany do ustroju sądów powszechnych jakoś się nie przyjęły.
Przypomina się stara anegdota o robotniku, który biegał z pustymi taczkami tam i nazad w trakcie wizyty sekretarza partii w fabryce. Pytany, dlaczego taczki są puste, odpowiedział: Bo u nas, towarzyszu sekretarzu, jest taki zap..., że nie ma kiedy ich załadować.
PRL minął, mamy niby państwo prawa, a ruch w interesie legislacyjnym Ministerstwa Sprawiedliwości jest widać tak intensywny, że nie ma nawet kiedy tych wszystkich uchwalonych już, a promowanych przez resort ustaw załadować na taczkę własnej strony internetowej.
A szkoda, bo gdyby ta ostania nowelizacja się w Ministerstwie Sprawiedliwości przyjęła, to może Wydział Komunikacji Społecznej i Promocji wiedziałby, że zasady nadzoru ministra nad sądami powszechnymi istotnie się zmieniły, ba – może nawet by tam dotarło, że dodany nowelizacją z zeszłego roku art. 37i nakazał ministrowi sprawiedliwości wydać nowe rozporządzenie w sprawie instrumentów nadzoru wewnętrznego i zewnętrznego.
Postulowane od lat zasady dobrych praktyk legislacyjnych wymagają, by w chwili wejścia ustawy w życie zaczęły obowiązywać wszystkie niezbędne akty wykonawcze przewidziane tą ustawą.
W tym przypadku materia nowelizacji tak głęboko zmieniła relacje pomiędzy ministrem a sądami, że trzeba stanąć na stanowisku, iż dotychczasowe zasady nadzoru przewidziane rozporządzeniem z 2007 r. przestały obowiązywać jako sprzeczne z treścią nowej ustawy.
Z tego, że nowego rozporządzenia nie wydano, nie można wyprowadzać wniosku, że stare, nieuchylone wprost, obowiązuje nadal z całą mocą. Obowiązuje przede wszystkim znowelizowana ustawa, której nie tylko litera, ale przede wszystkim duch jednoznacznie wskazują, gdzie jest linia, której ministrowi sprawiedliwości przekroczyć nie wolno.
Sztabińska: Minister sprawiedliwości to nieprawnik, który mówi jak prawnik. Tyle że prościej »
Swoją drogą dziwić się trzeba także prezesom sądów, którzy tak łatwo przystali na polecenia ministerialne i grzecznie żądane akta przesłali. Okazuje się, że prawo prawem, ale najwyższą moc ma nadal polecenie szefa resortu. Jak za dawnych dobrych czasów. Pewnie dlatego, że minister może prezesa odwołać.
Czy sprawa Jarosława Gowina podzieli Platformę?
anty(2012-09-24 09:54) Zgłoś naruszenie 00
Jak można powoływać się na rozporządzenie, jeśli jest ono sprzeczne z ustawą i mówić o duchu prawa, nie wiedząc, że ustawa ma wyższą rangę niż rozporządzenie. Już nie mówię o tym, że ustawa jest późniejsza.
Minister co chwilę swymi wypowiedziami wystawia sobie świadectwo. Czy naprawdę nie ma nikogo w tym ministerstwie, kto by mu powiedział, że głupoty prawi.
m(2012-09-24 11:40) Zgłoś naruszenie 00
Już nie mówiąc o tym, że jak można powoływać się na WŁASNE rozporządzenie w celu uzyskania jakiegoś uprawnienia...?
zoro21(2012-09-24 14:13) Zgłoś naruszenie 00
Panie sędzio. Proszę jak najczęściej zabierać głos w sprawach III władzy.
Marek C(2012-09-24 16:05) Zgłoś naruszenie 00
A jak można uznać, że ktoś utracił tytuł prawny na podstawie normy prawnej która została uznana przez TK za niezgodną z Konstytucją - art. 17 8 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych.
A więc już po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 30 marca 2004 r. sygn. akt K 32/03 nie wystarczyło wykluczenie z członka Spółdzielni aby uwzględnić powództwo i orzec eksmisję powołując się tyko na utratę spółdzielczego prawa do lokalu na podstawie art. 227 § 1 Prawa spółdzielczego, ponieważ porównanie brzmienia art. 17 8 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych i art. 227 § 1 prawa spółdzielczego nie pozostawiało jakichkolwiek wątpliwości, że obydwa przepisy zawierają takie samo uregulowanie instytucji wygaśnięcia spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu wskutek pozbawienia członkostwa w spółdzielni . Była to ta sama norma prawna tylko umieszczona w innym akcie prawnym – czytaj Postanowienie TK z dnia 15 grudnia 2005 r. Sygn. akt Ts 82/05.