Source: https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/1435854,zwrot-wydatkow-za-jazdy-lokalne-nie-zawsze-jest-z-podatkiem.html?utm_source=dlvr.it&utm_medium=twitter
Timestamp: 2019-11-17 04:59:15+00:00
Document Index: 39469914

Matched Legal Cases: ['SA/Wa ', 'SA/Wa ', 'SA/Wa ', 'FSK ', 'art. 21', 'art. 21', 'art. 21', 'art. 21', 'art. 21', 'FSK ']

Prywatny samochód do celow służbowych: Zwrot wydatków za jazdy lokalne nie zawsze jest z podatkiem - Podatki - PIT, CIT, VAT, Ulgi podatkowe - Najnowsze informacje podatkowe - GazetaPrawna.pl -
gazetaprawna.plPodatkiPrywatny samochód do celow służbowych: Zwrot wydatków za jazdy lokalne nie zawsze jest z podatkiem
autor: Patrycja Dudek21.10.2019, 07:33; Aktualizacja: 21.10.2019, 07:43
Ostatecznie NSA uznał, że fiskus powinien pochylić się nad tą sprawą raz jeszcze i ustalić, czy zwrot wydatków za używanie prywatnego samochodu doprowadza do przysporzenia po stronie pracownika.źródło: ShutterStock
Sąd kasacyjny nigdy wcześniej nie orzekał w tego typu sprawach. Dotychczas zajmowały się nimi jedynie organy podatkowe i sądy administracyjne I instancji. Większość ich rozstrzygnięć była niekorzystna dla podatników.
Zdarzały się jednak i takie, które stwierdzały, że zwrot wydatków za jazdy lokalne – obliczany na podstawie kilometrówki – nie jest opodatkowany. Co ciekawe, organ podatkowy wyraził takie stanowisko tylko jeden jedyny raz – w zmienionej interpretacji podatkowej z 14 grudnia 2015 r. (nr IPPB4/4511-3-95/15-2/JK3). Warszawski WSA natomiast przyjął korzystną wykładnię w trzech orzeczeniach: z 9 marca 2018 r. (sygn. akt III SA/Wa 1393/17), 12 stycznia 2018 r. (sygn. akt III SA/Wa 74/17) oraz 11 grudnia 2017 r. (sygn. akt III SA/Wa 3831/16). Wszystkie te wyroki są jednak na razie nieprawomocne, bo fiskus złożył od nich skargi kasacyjne do NSA.
Albo ryczałt, albo kilometrówka
W precedensowym wyroku NSA z 16 października 2019 r. (sygn. akt II FSK 3531/17) chodziło o sytuację, w której pracownik używa swojego prywatnego samochodu do celów firmowych. Dzieje się tak często, gdy pracodawca, który go zatrudnia, nie ma własnej floty samochodowej.
W praktyce wygląda to tak, że firmy płacą pracownikom za używanie prywatnych aut albo ryczałt, albo kilometrówkę. W obu przypadkach bierze się pod uwagę stawkę za kilometr wynikającą z rozporządzenia ministra infrastruktury z 25 marca 2002 r. (Dz.U. z 2002 r. nr 27, poz. 271). W przypadku ryczałtu mnoży się ją przez ustalony z góry limit kilometrów na jazdy lokalne, a w kilometrówce – przez liczbę kilometrów, które zgodnie z ewidencją przebiegu pojazdu faktycznie zostały przejechane. W tym przypadku pracownik dostaje więc dokładnie tyle, ile wydał na benzynę i eksploatację własnego pojazdu.
Zwolnienie tylko dla wybranych
Bez względu na przyjęty w firmie sposób rozliczeń organy podatkowe i większość sądów administracyjnych od lat stoją na stanowisku, że zwroty kosztów za jazdy lokalne są opodatkowane.
Przyjmują, że podatku nie ma tylko wtedy, gdy pracownik wykorzystuje własne auto w podróży służbowej (zwolnienie z art. 21 ust. 1 pkt 16 ustawy o PIT) albo należy do grupy podatników objętych zwolnieniem z art. 21 ust. 1 pkt 23b ustawy o PIT.
Problem w tym, że po pierwsze jazdy lokalne nie spełniają definicji podróży służbowych, bo pracownik przemieszcza się w granicach obszaru wskazanego w umowie o pracę jako miejsce jego zatrudnienia. Po drugie z prywatnych samochodów na potrzeby pracy korzystają nie tylko pracownicy poczty, lasów i opieki społecznej, których dotyczy zwolnienie z art. 21 ust. 1 pkt 23b ustawy o PIT.
300 km miesięcznie plus dojazd
Spór, który trafił do NSA, dotyczył firmy z małej wsi. We wniosku o interpretację podała ona, że dojazd do siedziby spółki komunikacją miejską jest praktycznie niemożliwy i że nie ma ona własnej floty samochodowej. Postanowiła więc zawierać z pracownikami umowy, na podstawie których korzystaliby oni z własnych samochodów.
Umowy miały być dwie. Pierwsza, podpisywana ze wszystkimi pracownikami, miała dotyczyć dojazdu do pracy i powrotu do domu. Pracodawca zamierzał zwracać podwładnym ten koszt, biorąc pod uwagę zadeklarowaną przez nich odległość między miejscem zamieszkania a siedzibą firmy.
Druga umowa – podpisywana z wybranymi pracownikami – miała dotyczyć zwrotu wydatków za jazdy lokalne. Firma zdecydowała się w tym przypadku na ryczałtowy zwrot kosztów, ustalając limit na jazdy lokalne na poziomie 300 km miesięcznie.
Trybunał nie mówił o pieniądzach
Pracodawca doskonale zdawał sobie sprawę, że nie wolno mu korzystać ze zwolnień przewidzianych w art. 21 ust. 1 pkt 16 (dla podróży służbowych) oraz w art. 21 ust. 1 pkt 23b tej ustawy (dla wybranych grup pracowników). Uważał jednak, że i tak nie musi pobierać zaliczek na PIT od kwot zwracanych pracownikom.
Argumentem w tej sprawie był wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 8 lipca 2014 r. (sygn. akt K 7/13). Firma wyciągnęła z niego wniosek, że zwrot kwot poniesionych w interesie pracodawcy nie może być traktowany jak przychód pracownika. Przekonywała, że interes ten jest realizowany zarówno w zakresie dojazdu do pracy i z powrotem do domu, jak i w przypadku jazd lokalnych.
Jej argumentacja nie przekonała jednak ani dyrektora Izby Skarbowej w Bydgoszczy, ani Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku. Zgodnie uznali oni, że wyrok TK nie może mieć w tej sprawie zastosowania. Zwrócili uwagę, że dotyczył on nieodpłatnych świadczeń, które mają postać niepieniężną, a tu w grę wchodzi zwrot pieniędzy. Uznali więc, że powinien on zostać opodatkowany jako przychód ze stosunku pracy.
NSA: musi być przysporzenie
Innego zdania był NSA, który uchylił zarówno wyrok sądu I instancji, jak i interpretację. Uzasadnił, że niesłusznie pominięto w nich rozważania TK z wyroku dotyczącego nieodpłatnych świadczeń. Sędzia Artur Kot podkreślił, że z jego uzasadnienia wyraźnie wynika, że nie można uznawać za przychody pracownika zwracanych mu wydatków, które poniósł na rzecz pracodawcy, bo to nie należy do jego obowiązków.
Sędzia zwrócił uwagę, że o przychodzie można mówić tylko wtedy, gdy pracownik uzyskuje jakieś przysporzenie.
– Takim przysporzeniem może być np. ograniczenie kosztów pracownika z tytułu dojazdu do pracy – stwierdził sędzia.
Dodał jednak, że nie sposób przyjąć, by przychód powstawał również w związku z refundacją wydatków z tytułu jazd lokalnych, które są przecież ponoszone w interesie pracodawcy.
Ostatecznie NSA uznał, że fiskus powinien pochylić się nad tą sprawą raz jeszcze i ustalić, czy zwrot wydatków za używanie prywatnego samochodu doprowadza do przysporzenia po stronie pracownika. ©℗
Nie sposób przyjąć, by przychód powstał w związku z refundacją wydatków za jazdy lokalne, które są ponoszone w interesie pracodawcy
Jak wyliczane są zwroty za używanie prywatnego auta
Bez podatku powinien być i ryczałt, i kilometrówka
Mateusz Latkowski doradca podatkowy w Kancelarii Wilk Latkowski
Przy kilometrówce zasadniczo zwrot jest adekwatny do kosztów rzeczywistych. Pod uwagę bierze się bowiem faktycznie przejechane kilometry. Istnieją więc mocne argumenty, żeby twierdzić, że w tym przypadku przychód nie powstaje.
Przy ryczałcie mechanizm jest uproszczony, ale moim zdaniem również tutaj da się obronić tezę o braku przychodu. I to również dzięki wyrokowi TK w sprawie nieodpłatnych świadczeń. Trybunał wyraźnie powiedział w nim, że przychód musi być wymierny. A nie da się przecież precyzyjnie określić, jaka część ryczałtu powinna zostać opodatkowana w związku z tym, że nie odzwierciedla rzeczywistych kosztów.
Wyrok NSA z 16 października 2019 r., sygn. akt II FSK 3531/17. www.serwisy.gazetaprawna.pl/ orzeczenia
Tagi:kilometrówka, samochód służbowy, samochód w firmie, orzeczenia NSA
Przedawnienie wynika z ordynacji podatkowej
Eksploatacja auta jest kosztem tylko pod pewnymi warunkami
Wyrok NSA prowadzi do podwójnego opodatkowania aut
Pytania do fiskusa coraz częściej e-mailem i na czacie
j.(2019-10-21 10:51) Zgłoś naruszenie 20
Do tego podobno pracownik używający prywatnego auta do celów służbowych powinien podlegać takim samym badaniom profilaktycznym, jak... kierowca! A swoją drogą, czy można jeszcze bardziej skomplikować tak banalną przecież kwestię, jak używanie samochodów w celach służbowych? Czy na takie tematy musi się wypowiadać aż TK i NSA? Czy to nie powinno być proste, jednoznacznie wynikające z przepisów, żeby przedsiębiorca przechodził nad takimi błahymi sprawami do porządku dziennego, bo ma mnóstwo o wiele ważniejszych?... No, u nas chyba niestety nie.... Tak fatalne mamy materialne prawo podatkowe i nowa ordynacja tu tego nie zmieni, bo reguluje co innego, natomiast nie było i nie ma woli politycznej, żeby np. radykalnie uprościć przepisy o podatku PIT, chociaż tutaj, w przeciwieństwie do VAT-u nie wiążą nas tak bardzo dyrektywy unijne.