Source: http://odpowiedzialnosczarzaduspolki.pl/page/2/
Timestamp: 2020-04-10 05:07:34+00:00
Document Index: 35081699

Matched Legal Cases: ['SA/Bk ', 'art. 116', 'FSK ', 'art. 299', 'art. 483', 'art. 293']

Odpowiedzialność zarządu spółki — O odpowiedzialności członków zarządu spółki za długi spółki kapitałowej — Strona 2
Dariusz Kwiatkowski30 grudnia 2019Komentarze (0)
W normatywnym sensie każdy człowiek ponosi odpowiedzialność za swoje działania i zaniechania, zwłaszcza, gdy prowadzą one do wyrządzenia drugiemu szkody. W tym sensie osoby fizyczne mogą odpowiadać także za szkody wyrządzone przez osoby prawne, którymi zarządzają. W związku z tym odpowiedzialność członków zarządu za zobowiązania spółki, zawsze należy traktować, jako konieczność wyrównania skutków ich własnych zaniedbań.
Mówiąc najprościej ustawodawca zakłada, że gdyby członek zarządu postępował prawidłowo – np. zgłaszając we właściwym czasie wniosek o ogłoszenie upadłości prowadzonej przez niego korporacji – jego wierzyciele mieliby realne szanse na zaspokojenie swoich praw. Skoro zaś postąpił wbrew przepisom prawa musi sam pokryć te wierzytelności. Jednak należy pamiętać, że nie zawsze formalne sprawowanie funkcji członka zarządu wiąże się z możliwością realnego wykonywania związanych z tym zadań. Czy więc w taki sytuacjach zasiadający w tym organie osoby prawnej również ponosi wskazaną tu odpowiedzialność?
Nie można ponieść odpowiedzialności, jeżeli nie można działać
W pierwszej kolejności należy podnieść, że co do zasady członek zarządu może ponieść osobistą odpowiedzialność (swoim prywatnym majątkiem) za wszystkie zobowiązania, które powstały w okresie sprawowania przez niego swojej funkcji. Jednocześnie każdy wchodzący w skład zarządu musi pamiętać, że odpowiedzialność ta dotyczy także zobowiązań powstałych dopiero po powstaniu przesłanek jej ponoszenia – a więc po powstaniu stanu niewypłacalności, a nawet już po ogłoszeniu upadłości. W praktyce oznacza to, że zaprzestanie pełnienia funkcji w zarządzie wcale nie musi oznaczać końca problemów ze spłatą wierzytelności spółki. W związku z tym należy uznać, że członek zarządu w sposób nieograniczony odpowiada swoim majątkiem jedynie za te zobowiązania spółki, które stanowią wynik sprawowania tejże funkcji.
Jednak nadal nierozstrzygnięty pozostaje problem, czy w kwestii oceny zachodzenia przesłanek tejże odpowiedzialności należy badać okres formalnego wypełnienia zadań członka zarządu (np. czas od powołania do odwołania z tej funkcji), czy też rzeczywistej aktywności w zarządzie.
Sąd Najwyższy odnosząc się do tej kwestii stwierdził w wyroku z dnia 14 kwietnia 2016 roku, sygn. akt IV CSK 485/15, że członek zarządu spółki nie może ponosić odpowiedzialności za zobowiązania, które powstały w okresie, w którym nie pełnił on tej funkcji, ale także za te, które powstały w okresie, w którym członek zarządu pozostając w zarządzie nie mógł, wskutek szczególnych regulacji tego zarządu odnośnie do majątku sprawować. Sąd Najwyższy za przykład takich „szczególnych regulacji” podał pozbawienie możliwości sprawowania zarządu na skutek prowadzenia postępowania upadłościowego. Z całą pewnością tezę tę można odnieść także do analogicznej sytuacji występującej w procedurach restrukturyzacyjnych.
Brak możliwości, to nie lenistwo
To zaś oznacza, że zanim sąd nakaże członkowi zarządu spłacać długi spółki musi zbadać, czy w okresie, w którym powstały nieuregulowane zobowiązania faktycznie mógł on wypełniać swoje zadania. Jednak – co z kolei wynika z ustabilizowanego orzecznictwa zarówno Sądu Najwyższego, jak i sądów niższych instancji – zasada ta nie ma zastosowania wówczas, gdy członek zarządu nie podejmował odpowiednich działań na skutek wewnętrznego podziału zadań w samym zarządzie.
W związku z tym członek zarządu nie może uwolnić się od omawianej tu odpowiedzialności np. tłumacząc się, że kwestie związane z płynnością finansową spółki należały do jego kolegi z tego organu – on zaś zajmował się pozyskiwaniem nowych klientów, czy rynków zbytu. Miarodajne zawsze pozostaje to, kto i w jakim czasie pełnił funkcję w zarządzie, a nie w jakim sposób członkowie tego organu organizowali swoją pracę. Tym bardziej więc członek zarządu nie może skutecznie powoływać się na „bycie słupem”, czy brak dostępu do pełnej dokumentacji księgowej spółki.
Dariusz Kwiatkowski12 listopada 2019Komentarze (0)
Nieruchomości w przeważającej większości przypadków stanowią rentowną inwestycję kapitału. Natomiast dla banku, czy innego rodzaju instytucji pożyczkowych nieruchomości stanowią pewne zabezpieczenie udzielanego kredytu – stąd przeważnie stanowią kluczowy czynnik w badaniu zdolności kredytowej, w tym także w przypadku chęci pozyskania przez przedsiębiorcę finansowania na rozwój jego biznesu. Jednak z punktu widzenia wierzycieli posiadanie przez ich dłużnika nieruchomości nie zawsze musi oznaczać łatwą i szybkę egzekucję – a więc w istocie skuteczne odzyskanie swoich należności. Oczywiście proces ten relatywnie najłatwiej przebiega w przypadku zabezpieczenia hipotecznego. Kwestie te mają także kluczowe znaczenie z punktu widzenia zasad ponoszenia osobistej odpowiedzialności członków zarządu za zobowiązania spółki.
Długość i koszt egzekucji z nieruchomości ma kluczowe znaczenie
Zwrócił na to ostatnio uwagę Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku z dnia 17 lipca 2019 roku, sygn. akt I SA/Bk 206/19. Sprawa dotyczyła ewentualnego poniesienia przez członka zarządu spółki osobistej odpowiedzialności za jej zobowiązania podatkowe. Jak wiadomo pociągnięcie członka zarządu do takiej odpowiedzialności możliwe jest wtedy, gdy egzekucja należności podatkowych z majątku spółki okaże się bezskuteczna, a członek zarządu nie zgłosił na czas wniosku o ogłoszenie jej upadłości. Jednocześnie osoba pełniąca funkcje w zarządzie może uwolnić się od tej odpowiedzialności wskazując majątek spółki, z którego można by skutecznie przeprowadzić egzekucję.
W realiach niniejszej sprawy obciążony długami podatkowymi spółki członek jej jednoosobowego zarządu podnosił m.in., że organy podatkowe nie wykazały mu bezskuteczności egzekucji z majątku samej korporacji. W tym kontekście sąd podkreślił, że okoliczność ta może zostać dowiedziona na mocy każdego prawnie dopuszczalnego dowodu. A więc nie jest tu konieczne wydanie postanowienia o umorzeniu postepowania egzekucyjnego.
W sprawie tej za dowód bezskuteczności uznano m.in. stwierdzenie braku jakichkolwiek środków finansowych spółki, faktycznie nieprowadzenie przez nią działalności gospodarczej, czy brak chętnych na zakup nieruchomości spółki w licytacji prowadzonej przez komornika. Właśnie fakt posiadania przez spółkę nieruchomości stał się jedną z głównych kontrowersji, sprowadzającej się do pytania, czy sam fakt posiadania przez spółkę nieruchomości może ustrzec członka jej zarządu od poniesienia osobistej odpowiedzialności?
Nieruchomość spółki nie ratuje sama przez się członka zarządu przed odpowiedzialnością
W świetle cytowanego powyżej orzeczenia – a właściwie ustabilizowanej judykatury sądów administracyjnych – sam fakt posiadania przez spółkę nieruchomości nie oznacza braku stanu bezskuteczności egzekucji. Wiadomo, że zawsze każda egzekucja – zarówno cywilna, jak i administracyjna – jest procesem kosztownym i długotrwałym. Wynika to nie tylko ze skomplikowania procedur, czy szerokich możliwości odwoławczych dłużnika.
Nie raz o niepowodzeniu tego rodzaju prób przymuszenia do wykonania zobowiązania decyduje czynnik niezwykle prozaiczny: brak – jak w niniejszej sprawy – zainteresowanych kupnem danej działki. To z kolei w wielu przypadkach prowadzi do sprzedaży danej nieruchomości praktycznie za bezcen, przez co po prostu nie pokrywa się całości zobowiązania.
W orzeczeniu tym białostocki WSA stwierdził, że w przypadku stwierdzenia, iż spółka jest właścicielem nieruchomości do stanu bezskuteczności niezbędne jest stwierdzenie, że długotrwałość egzekucji z nieruchomości i prognozowane koszty egzekucyjne w przypadku wszczęcia takiej egzekucji nie przekroczą uzyskanych wpływów pozwalających na pokrycie długu. Jednocześnie do stwierdzenia bezskuteczności egzekucji nie jest niezbędne zajęcie nieruchomości. Mówiąc więc inaczej w takich sprawach zawsze trzeba konkretnie ocenić stan faktyczny – a zwłaszcza rzeczywisty „potencjał egzekucyjny” danej nieruchomości.
Przy wykładni prawa niezwykłe, wręcz kluczowe znaczenie, mają kwestie związane z odpowiednim rozumieniem terminologii użytej przez ustawodawcę. Rzeczywiście dla osób, które nie są na co dzień związane z problemami wynikającymi ze stosowaniem przepisów, spory o „przecinki”, czy „słówka”, mogą wydawać się nieco przesadzone. Tymczasem od tego, jakie znaczenie zostanie nadane danym wyrażeniom użytym przez prawodawcę zależy np. co adresat normy prawnej powinien czynić, i jaka sankcja grozi mu za przekroczenie określonych norm. Jednym z najczytelniejszych przykładów tego rodzaju problemów jest niedawno wskazane w orzecznictwie Naczelnego Sądu Administracyjnego zagadnienie zasad stwierdzania kogo należy uznać za członka zarządu spółki, odpowiedzialnego za jej zobowiązania podatkowe.
Zgodnie z art. 116 § 2 Ordynacji podatkowej odpowiedzialność członków zarządu obejmuje m.in. zaległości podatkowe z tytułu zobowiązań, których termin płatności upływał w czasie pełnienia przez nich obowiązków członka zarządu. Z punktu widzenia wykładni tego przepisu, praktycznie każdy z użytych w nich sformułowań nie jest jednoznaczny. Jednak kluczowe znaczenie dla obciążenia danego członka zarządu zobowiązaniami podatkowymi wygenerowanymi przez zarządzaną przez niego spółkę jest określenie co to znaczy „pełnić” obowiązki członka zarządu.
Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 4 lipca 2019 roku, sygn. akt II FSK 658/18 stwierdził, że „pełnienie” obowiązków członka zarządu, a nie ich „wykonywanie” oznacza, że odpowiedzialność członka zarządu uzależniona jest od pełnienia tej funkcji, a nie jedynie faktycznego wykonywanie obowiązków członka zarządu. W praktyce niesie to ze sobą bardzo poważne konsekwencje. Otóż okazuje się, że to, czy dany członek zarządu powinien ponieść odpowiedzialność za długi spółki zależy tylko i wyłącznie od formalnego spełnienia warunków pełnienia członka zarządu. Mówiąc inaczej za długi spółki może odpowiadać także osoba, która nie miała nic do powiedzenia w spółce albo zajmowała się kwestiami niezwiązanymi z finansami.
Odpowiedzialność ma charakter solidarny
Oczywiście tezy te – przyjęte, co niezwykle istotne, przez Naczelny Sąd Administracyjny – mają kolosalne znaczenie zarówno dla organów państwa próbujących odzyskać należności podatkowe, jak i osób prawnych oraz fizycznych zmagających się z analogicznymi problemami. Przede wszystkim przytoczone powyżej wywody zupełnie uwalniają wierzycieli od konieczności rozważania np. czy dany członek zarządu rzeczywiście miał wpływ na zaciągnięcie danego zobowiązania lub był świadom jego istnienia. Wystarczy, że wierzyciel wykaże, że dana osoba faktycznie pełniła funkcję w zarządzie, a więc – mówiąc najprościej – że dopełniono wszelkich formalności związanych z obsadzeniem jej w tym organie.
Należy podkreślić, że odpowiedzialność członków zarządu za zobowiązania osoby prawnej ma charakter solidarny, a więc to od wierzyciela zależy, do kogo on zwróci się o pokrycie danej należności. Ma on prawo zażądać zapłaty od wszystkich członków zarządu bądź tylko od jednego z nich. Jednocześnie członek zarządu, do której wierzyciel zwrócił się ze swoim roszczeniem nie może uwolnić się od odpowiedzialności twierdzeniem, że daną wierzytelność powinni zaspokoić wszyscy pełniący wraz z nim funkcję w tym organie osoby prawnej.
Stąd też, można stwierdzić, że każdy członek zarządu – oczywiście po spełnieniu szczegółowych przesłanek – ma obowiązek pokryć zobowiązania zarządzanej przez siebie osoby prawnej. Dopiero wówczas pojawia się możliwość, aby poszczególni członkowie zarządu „rozliczyli się” między sobą z pokrytych tego rodzaju należności.
Niestety w Polsce co raz więcej kontrahentów różnego rodzaju spółek znajduje się w sytuacji, w której nie otrzymują swoich należności. Co prawda istnieją różnorodne sposoby wyjścia z takiej sytuacji, ale najczęściej koniecznym jest wytoczenie dłużnikowi procesu cywilnego. Jednak jego wygranie wcale nie oznacza, że zaraz po uprawomocnieniu się orzeczenia sądu należne pieniądze wpłyną na konto wierzyciela. Przeważnie trzeba rozpocząć egzekucję komorniczą, która często bywa nieskuteczna z powodu braku majątku spółki. W takiej sytuacji wydawać by się mogło, że dłużnik stracił jakiekolwiek perspektywy na odzyskanie swoich pieniędzy – ostatnią szansą jest zwrócenie się z roszczeniem do członka zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością.
Majątkowa odpowiedzialność członków zarządu
Zgodnie z Kodeksem spółek handlowych (art. 299 § 1) jeżeli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna, członkowie zarządu odpowiadają solidarnie za jej zobowiązania. W praktyce oznacza to możliwość żądania spłaty długów spółki od członków jej zarządu. Jednak najpierw – co wynika wprost z KSH – egzekucja długów wobec spółki musi okazać się bezskuteczna. Niestety ustawodawca w żaden sposób nie sprecyzował, co ma na myśli stanowiąc o bezskuteczności egzekucji. Natomiast biorąc pod uwagę różnego rodzaju instytucje polskiego prawa można by definiować to pojęcie na wiele różnych sposobów.
Wykładnią tego pojęcia wielokrotnie zajmowały się sądy. Najczęściej przyjmuje się, że o bezskuteczności egzekucji można mówić wtedy, kiedy wierzyciel skieruje egzekucję do wszystkich znanych mu składników majątku dłużnika. W praktyce oznacza to, że wierzyciel nie musi przeprowadzać szczegółowego „dochodzenia” odnośnie majątku, jaki posiada dana spółka. Zupełnie wystarczającym jest zbadania w tym zakresie podstawowych rejestrów – zwłaszcza Krajowego Rejestru Sądowego, czy ksiąg wieczystych.
Niekiedy w poszukiwaniu majątku spółki – zwłaszcza w sytuacji, gdy znajduje się ona w tarapatach finansowych i szybko poszukuje gotówki – warto skorzystać ze współczesnych technologii i sprawdzić, czy zarząd spółki nie wyprzedaje jej majątku. Zbadanie pod tym kątem popularnych serwisów aukcyjnych, czy portali społecznościowych może przynieść wiele istotnych informacji na temat posiadanego przez spółkę majątku. W każdym razie do skierowania egzekucji do majątku członka zarządu wystarczy wykonanie zwyczajnych czynności pozwalających na odzyskanie długu bezpośrednio z majątku spółki.
Co warte podkreślenia sądy przyjmują, że egzekucja wobec spółki jest bezskuteczna także wtedy, kiedy wprawdzie egzekucja nie obejmowała całego majątku dłużnej spółki, jednak w realiach sprawy oczywistym jest, że te składniki majątku, do których egzekucji nie skierowano, z uwagi na swoje właściwości nie mogą stanowić źródła zaspokojenia wierzyciela. Może tu chodzić zarówno o nikłą wartość majątku, jak i sytuacje, w której spółka posiadała bardzo skromne zaplecze finansowe i organizacyjne.
Od którego członka zarządu można żądać zaspokojenia długu?
Oczywiście regulacje te dają wierzycielowi spółki szersze możliwości ubiegania się o odzyskanie swoich należności. Jednak w praktyce – co właściwie wynika już z poprzednich analiz – egzekucja ta nie jest prosta. Obok wykazania bezskuteczności egzekucji wobec spółki trzeba zlokalizować właściwych członków jej zarządu.
Niektórzy przyjmują, że solidarna odpowiedzialność dotyczy tych z nich, którzy pełnili swoją funkcję w czasie istnienia tego zobowiązania. Jednak wydaje się, że taka wykładnia w nieuzasadniony sposób rozszerza tą odpowiedzialność. Dlatego najczęściej sądy stają na stanowisku, że za długi spółki odpowiedzialność ponoszą ci członkowie jej zarządu, którzy pełnili swoją funkcję w czasie, kiedy wystąpiły przesłanki do ogłoszenia upadłości.
W każdym razie przyjęcie każdej z tych możliwości wykładni oznacza, że nie zawsze utrata statusu członka zarządu oznacza uwolnienie się od odpowiedzialności za długi spółki.
Ponadto warto pamiętać, że w omawiana odpowiedzialność ma charakter solidarny – a więc dłużnik może żądać wyrównania swoich należności od każdego z członków zarządu oddzielnie. Nie ma tutaj znaczenia przyjęty sposób prowadzenia spraw spółki przez zarząd – nawet jeżeli jego członka pełnił swoją funkcję jedynie formalnie, nie mają rzeczywistego wpływu na podejmowane decyzje i tak może ponieść odpowiedzialność za nieuregulowane długi spółki. Warto jednak zauważyć, że ta odpowiedzialność nie jest „automatyczna” i do pociągnięcia członka zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością jest jednak niezbędne wytoczenie odrębnego powództwa.
Dariusz Kwiatkowski03 sierpnia 2019Komentarze (0)
Odpowiedzialność członków zarządu spółek kształtuje się dwutorowo – z jednej strony mogą oni zostać zobowiązani do pokrycia długów spółki, z drugiej zaś odpowiadać wobec samej osoby prawnej. Generalnie o tej drugie dziedzinie w przestrzeni publicznej funkcjonuje mniej informacji, stąd tym bardziej warto przyjrzeć się właśnie tym regulacjom, na podstawie których można wyegzekwować odpowiedzialność członków zarządu wobec samej spółki.
W pewnych sytuacjach członkowie zarządu muszą zapłacić odszkodowanie spółce.
Kodeks spółek handlowych jasno stanowi, że członek zarządu spółki akcyjnej odpowiada wobec spółki za szkodę wyrządzoną działaniem lub zaniechaniem sprzecznym z prawem lub postanowieniami statutu spółki, chyba że nie ponosi winy. Lakoniczność przytoczonego tu art. 483 § 1 Kodeksu spółek handlowych (analogicznie wobec członków zarządu spółek z. o.o. stanowi art. 293 § 1) niejako dopełnia przepis kolejnego paragrafu tego artykułu (analogicznie 293 § 2), który zobowiązuje członka zarządu spółki akcyjnej do dokładania należytej staranności w wypełnianiu swoich obowiązków, wynikających z ich zawodowego charakteru.
Na marginesie warto podkreślić, że na takich samych zasadach odpowiedzialność ponoszą członkowie rady nadzorczej oraz likwidatorzy spółki – katalog tych podmiotów ma charakter zamknięty, a jak podkreślają komentatorzy zabieg ten wynika z szerokich uprawnień, jakie ustawodawca przyznał osobom pełniących te obowiązki. W każdym razie omawiane regulacje nie mogą znaleźć zastosowania do nikogo innego poza członkiem zarządu, rady nadzorczej bądź likwidatorów spółki.
Z punktu widzenia naszych rozważań dużo istotniejsze jest, że omawiana tu odpowiedzialność ma charakter odszkodowawczy i jest ponoszona na zasadzie winy. Jednocześnie zastosowanie ma tu wykładnia tych pojęć wypracowania na gruncie cywilistycznym. Jednak główną przesłanką odpowiedzialności odszkodowawczej członka zarządu wobec spółki jest zawinione postępowanie wbrew przepisom prawa bądź postanowieniom statutu spółki.
Nie tylko ustawa, ale również statut
Wykładając przytoczone tu przepisy należy pamiętać, że przede wszystkim przez przepisy prawa należy rozumieć wszystkie ich źródła w polskim systemie – a więc od Konstytucji rozpoczynając, poprzez umowy międzynarodowe, ustawy, rozporządzenia, aż po (chociaż w praktyce rzadko mające tu zastosowanie) przepisy prawa miejscowego. O ile zaś sam statut spółki jest dokumentem prostym do wskazania, to problem pojawia się wówczas, gdy to np. walne zgromadzenie swoją uchwałą zobowiązuje członków zarządów do działań sprzecznych z prawem bądź statutem. W takiej sytuacji w orzecznictwie przyjmuje się, że zarząd nie może wykonywać takich uchwał. Jednak dużo poważniejszym problemem jest określenie wzorca, przez pryzmat którego należy oceniać poczynania członków zarządów – oczywiście w zakresie ich odpowiedzialności odszkodowawczej.
Co to jest „zawodowy charakter” działalności?
Kodeks spółek handlowych jasno wskazuje, że działalność członka zarządu należy oceniać z punktu widzenia jest jej „zawodowy charakter”. W doktrynie najczęściej wskazuje się, że termin ten przede wszystkim odnosi się do profesjonalizmu wymaganego od członków zarządu – a więc zarówno posiadania przez nich odpowiedniej wiedzy, jak i doświadczenia. Co ważne, formalne kwalifikacje, którymi legitymują się poszczególni członkowie zarządu nie mają w tej kwestii znaczenia. W przypadku, gdy osoby nie mające właściwych kwalifikacji decydują się na objęcie funkcji w zarządzie spółki akcyjnej, już sam ten sam fakt może świadczyć o niedołożeniu przez nie należytej staranności. Oczywiście jest to kolejny argument, który musi wziąć pod uwagę osoba, której proponuje się pracę w zarządzie spółki.
Oczywiście przypisanie odpowiedzialności członkom zarządu za spowodowanie szkody spółce nie następuje automatycznie, konieczne jest w tej kwestii przeprowadzenie odpowiedniego procesu. Z punktu widzenia zagadnie proceduralnych warto pamiętać, że sam fakt udzielenia zarządowi absolutorium nie zwalnia członków zarządu z opisywanej tu odpowiedzialności.