Source: https://www.prawo-pracy.pl/prawomocny_wyrok_rozstrzygajacy_o_uprawnieniu_ustawowym_a_zaleglosci_urlopowe_bibliotekarzy_czesc_2-a-452.html
Timestamp: 2018-05-24 15:59:24+00:00
Document Index: 5912807

Matched Legal Cases: ['art. 264', 'de lege lata', 'art. 183', 'art. 264', 'art. 191', 'art. 264', 'art. 264', 'art. 264']

Prawomocny wyrok rozstrzygający o uprawnieniu ustawowym a zaległości urlopowe bibliotekarzy – część 2
Autor: Tadeusz M. Nycz • Opublikowane: 2012-03-15
Autor kontynuuje omawianie zagadnień związanych z zaległościami urlopowymi bibliotekarzy wyższych uczelni publicznych, wskazując na mankamenty systemu prawa, które powodują negatywne skutki społeczne, nie pozwalając poprawnie stosować przepisów prawa pracy.
Bibliotekarze wyższych uczelni publicznych zatrudnieni na stanowiskach: kustosza bibliotecznego, starszego bibliotekarza i starszego dokumentalisty, już od opublikowania Prawa o szkolnictwie wyższym podjęli stosowne działania w celu wyjaśnienia ich sytuacji prawnej. Prześledzić to można, czytając opracowania na stronie internetowej www.bibliotekarzepolscy.pl/urlopy.
Kiedy interwencje kierowane do resortu szkolnictwa wyższego i Rzecznika Praw Obywatelskich nie przyniosły oczekiwanego rezultatu, pracownicy postanowili rozstrzygnąć ten problem przed sądem pracy, sądząc, że taki precedensowy, prawomocny wyrok będzie wystarczający dla generalnego załatwienia problemu.
W efekcie zostało przeprowadzone postępowanie przed sądami pracy dwóch instancji i doszło do wydania prawomocnego wyroku – ustalającego prawo bibliotekarza mianowanego wyższej uczelni publicznej do urlopu w wymiarze 36 dni w skali roku kalendarzowego (por. wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia z dnia 2 marca 2011 r., VIII P 937/10, utrzymany w mocy na podstawie wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 21 czerwca 2011 r., sygn. akt XXI Pa 216/11 – treść dostępna na stronie http://www.bibliotekarzepolscy.pl/urlopy).
Po wydaniu tych rozstrzygnięć bibliotekarze, w innych niż Politechnika Warszawska uczelniach publicznych, zwrócili się bezpośrednio lub pośrednio do pracodawcy o wyrównanie im urlopu wypoczynkowego poprzez przyznanie prawa do urlopu zaległego w wymiarze 40 dni (licząc 2011 r., a obecnie mamy już w 2012 r. do czynienia z 50-dniowym urlopem zaległym).
Niektórzy rektorzy, traktując wskazane, prawomocne rozstrzygnięcie jako wskazówkę poprawnego postępowania, podjęli stosowne decyzje, przywracając pracownikom ich uprawnienia urlopowe.
Krakowska inspekcja pracy skierowała w tej sprawie pismo prewencyjne z dnia 3.11.2011 r. do wszystkich uczelni publicznych w Małopolsce, które zasadniczo spotkało się z pozytywnym odzewem pracodawców.
W zasadzie prawie wszyscy podporządkowali się wskazanemu kierunkowi wykładniowemu, a wśród nich szczególnego znaczenia nabrała postawa Uniwersytetu Jagiellońskiego jako kolebki polskiego prawa. Rektor UJ, zarządzeniem nr 5 z dnia 27 stycznia 2012 r., uregulował tę sprawę zgodnie z powołanym kierunkiem wykładni sądowej (por. www.bibliotekarzepolscy.pl).
Problem jednak ma charakter ogólnopolski. Mimo interwencji ze strony związków zawodowych wielu rektorów wyższych uczelni publicznych nie podjęło działań przywracających uprawnienia urlopowe tej grupie bibliotekarzy.
Istotne znaczenie w tym zakresie mają dwa dokumenty. Mianowicie pismo Biura Rzecznika Praw Obywatelskich (znak RPO-647605-1/11/KJ), w którego podsumowaniu stwierdzono, że RPO uważa zróżnicowaną praktykę interpretacji art. 264 ust. 7 Prawa o szkolnictwie wyższym za niewłaściwą, opowiadając się za zachowaniem przez mianowanych bibliotekarzy prawa do 36-dniowego wymiaru urlopu wypoczynkowego.
Jednocześnie RPO stwierdza, że problem nie sprowadza się do interwencji Trybunału Konstytucyjnego w aspekcie oceny prawa nabytego, lecz należy go postrzegać w kategoriach stosowania prawa, skoro już mamy prawomocny wyrok pokazujący właściwy kierunek postępowania pracodawców.
Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego w piśmie z dnia 27 października 2011 r. (znak MNiSW-DNS-WRK-619-1632 -2/ZM/11) skierowanym do RPO nie odniosła się w ogólne do powołanego wyżej prawomocnego wyroku Sądu Pracy, lecz pomijając tę kwestię uznała, że bibliotekarze niedyplomowani nie mają prawa do korzystniejszego urlopu wypoczynkowego, gdyż takie prawo de lege lata posiadają tylko bibliotekarze dyplomowani będący nauczycielami akademickimi (por. www.bibliotekarzepolscy.pl/urlopy).
Nie ma przeszkód – zdaniem MNiSW – aby w indywidualnych, uzasadnionych przypadkach przyznać pracownikowi wyższy, niż wynika to z postanowień Kodeksu pracy, urlop wypoczynkowy. Może to się jednak odbyć w drodze modyfikacji umowy o pracę przy poszanowaniu zasad gospodarczej racjonalności oraz przestrzegania zasady równego traktowania w zatrudnieniu (art. 183a Kodeksu pracy).
Zdaniem MNiSW dla oceny słuszności zachowania praw nabytych istotne znaczenie posiada stanowisko Trybunału Konstytucyjnego, który powinien się wypowiedzieć co do zgodności ustawy z Konstytucją.
O ile pogląd RPO, moim zdaniem, jest w pełni słuszny, o tyle stanowisko MNiSW wskazuje na to, że resort nie zna obowiązujących przepisów prawa pracy. Przede wszystkim należy zauważyć, że prawo do urlopu wypoczynkowego w aspekcie zasady równego traktowania pracowników w zatrudnieniu nie może być przedmiotem indywidualnego przyznawania pracownikowi korzystniejszego wymiaru urlopu wypoczynkowego.
Nie jest to bowiem świadczenie, o którym decyduje pracodawca, jak np. premia uznaniowa, lecz uprawnienie wynikające z przepisów ustawy, w tym wypadku z przepisów Prawa o szkolnictwie wyższym (por. Kodeks pracy – komentarz pod red. Tadeusza Zielińskiego, Warszawa 2000, str. 158-163 i powołane tam orzecznictwo TK, SN oraz bogatą literaturę).
W konsekwencji, jakiekolwiek zapisy w indywidualnych umowach o pracę podwyższające wymiar urlopu danemu pracownikowi byłyby co do zasady niepoprawne, rażąco naruszając zasadę równego traktowania pracowników w zatrudnieniu, chyba żeby to zrobić w stosunku do wszystkich bibliotekarzy mianowanych w całej Polsce, do których odnosi się art. 264 ust. 7 Prawa o szkolnictwie wyższym (mam tu na myśli bibliotekarzy wyszczególnionych wcześniej w pkt 8-10).
W wyroku z dnia 12.12.1994 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że wszystkie podmioty charakteryzujące się w równym stopniu daną cechą istotną (relewantną) powinny być potraktowane równo, a więc według jednakowej miary, bez różnicowania zarówno dyskryminującego, jak też faworyzującego (por. OTK 1995 r., str. 142).
Druga uwaga sprowadza się do tego, że jeżeli MNiSW uważa, iż na tle Prawa o szkolnictwie wyższym może zachodzić przypuszczenie naruszenia zasady praw nabytych, to jako kierujący resortem, będącym inicjatorem tworzenia tej ustawy, powinien z urzędu podjąć działania zmierzające do skierowania takiego wniosku do Trybunału Konstytucyjnego.
Inicjatywę w tym zakresie posiada przecież Prezes Rady Ministrów, zgodnie z art. 191 ust. 1 pkt 1 Konstytucji RP. Tymczasem resort dopuszcza do uchwalenia bubla prawnego, a w momencie, gdy już doszło do prawomocnego wskazania, jak należy ten bubel prawny rozumieć, sprzeciwia się temu i umywa ręce! Przez 5 lat resort nie robił nic, aby rozwiązać ten problem, a kiedy pracownicy wzięli tę sprawę w swoje ręce i uzyskali prawomocny wyrok Sądu Pracy, pokazujący właściwy sposób stosowania art. 264 ust. 7 Prawa o szkolnictwie wyższym, wówczas oponuje przeciwko temu.
Jak się wydaje, nie na tym polega rola ministra. Niestety, w Polsce mamy bardzo słabą praworządność. Nie ma bowiem instrumentu prawnego, przy pomocy którego można by doprowadzić do jednakowego stosowania prawa względem obywateli.
Na marginesie trzeba wyjaśnić, że omawiane zagadnienie sprowadza się do interpretacji art. 264 ust. 7 Prawa o szkolnictwie wyższym, do czego dzisiaj formalnie TK nie jest upoważniony. Trybunał może natomiast oceniać zgodność art. 264 ust. 7 z Konstytucją, ale żeby to zrobić, musi wydać tzw. wyrok interpretacyjny, który nie jest uznawany przez Sąd Najwyższy za wiążący powszechnie.
Wszystko zaś wzięło się stąd, że obecna Konstytucja pozbawiła Trybunał Konstytucyjny prawa wydawania legalnej, czyli wiążącej wykładni ustaw. Gdyby takie uprawnienie TK posiadał, wówczas już dawno problem ten mógłby zostać rozwiązany, a wyrok TK wiązałby wszystkie podmioty stosujące prawo.
Należy więc dążyć do zmiany Konstytucji w tym kierunku, aby przywrócić Trybunałowi Konstytucyjnemu prawo wydawania legalnej wykładni ustaw. W braku tego instrumentu prawnego, mającego nie tylko znaczenie dla bieżącego stosowania danej ustawy, ale rzutującego również na odpowiedzialność za to, co się robi, trudno mówić o właściwym porządku i praworządności (por. cykl artykułów w serwisie pt. „Praworządność w stosunkach pracy”).