Source: http://docplayer.pl/2882282-Eichmann-w-jerozolimie.html
Timestamp: 2017-04-25 22:26:34+00:00
Document Index: 104792503

Matched Legal Cases: ['art. 10', 'art. 10', 'Art. 1', 'art. 299', 'art. 148', 'art. 55', 'Art. 173', 'Art. 173', 'art. 535', 'art. 4', 'SK 12/14 ', 'Art. 1', 'Art. 1', 'art. 761', 'K 78/15 ', 'art. 535', 'Art. 1', 'K 90/03\n', 'K 90/03 ', 'Art. 1', 'art. 42', 'Art. 1', 'Art. 1', 'K 86/13 ']

Eichmann w Jerozolimie - PDF
Download "Eichmann w Jerozolimie"
Sylwester Tadeusz Wysocki
1 Arendt Hannah Eichmann w Jerozolimie Rzecz o banalności zła przełożył Adam Szostkieuicz Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK Kraków 19982 Tytuł oryginału: Eichmann injerusalem. A Report on the Banality ofevil The Yiking Press, New York 1964 (wyd. 2 poszerzone) (c) 1963, 1964byHannahArendt Dodatek na s pochodzi z książki: Thejew as Pańah: Jewish Identity and Politics in the Modern Agę, ed. Roń Feldman, Grove, 1978 Opracowanie graficzne Witold Siemaszkiewicz (c) Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo Znak, Kraków 1998 ISBN Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków Wydanie II, poprawione. Druk: Drukarnia Colonel, Kraków, ul. Dąbrowskiego 16.3 O, Niemcy, [...] Kto słyszy mowy, dochodzące z waszych domów, śmieje się. Lecz kto was zobaczy, chwyta za nóż. BERTOLT BRECHT (tł. Ryszard Krynicki)4 ROZDZIAŁ I Dom Sprawiedliwości "Beth Hammishpath" - Dom Sprawiedliwości: na dźwięk tych stów wykrzykniętych całą mocą głosu przez woźnego trybunału podrywamy się na nogi, gdyż zwiastują one przybycie trzech sędziów, którzy - z obnażonymi głowami, ubrani w czarne togi - wchodzą na salę sądową bocznym wejściem, by zająć miejsca na najwyższej ustawionej ławie wysokiego podestu. Po obu stronach stołu, za którym zasiedli, a który niebawem pokryją niezliczone tomy akt oraz ponad półtora tysiąca dokumentów, siedzą sądowi stenografowie. Poniżej sędziów zajmują miejsca tłumacze, których usługi są niezbędne w bezpośredniej wymianie zdań pomiędzy oskarżonym lub jego obrońcą a sądem; w pozostałych wypadkach mówiący po niemiecku podsąd-ny i jego adwokaci śledzić będą tok prowadzonego w języku hebrajskim procesu poprzez równoległą transmisję radiową, wyśmienitą w przekładzie na francuski, znośną w języku angielskim, będącą zaś istną farsą w wersji niemieckiej, często całkowicie niezrozumiałej. (Biorąc pod uwagę skrupulatną rzetelność wszystkich technicznych przygotowań do procesu, pozostanie skromną tajemnicą nowo powstałego państwa izraelskiego, w którym wysoki odsetek obywateli wywodzi się z Niemiec, dlaczego nie zdołało ono znaleźć odpowiedniego tłumacza na jedyny język, jakim mogli się posługiwać oskarżony i jego obrońca. Dawne uprzedzenie wobec Żydów niemieckich - niegdyś bardzo wyraźne w Izraelu -jest już zbyt słabe, by mogło tłumaczyć ten fakt. Jako wyjaśnienie pozostaje jeszcze starsza i wciąż niezwykle potężna "witamina P", jak nazywają Izraelczycy protekcję w sferach rządowych i aparacie biurokratycznym.) Poniżej ławy tłumaczy ustawiono naprzeciwko siebie, w taki sposób, że znajdujące się tam osoby zwrócone są profilem do publiczności, oszkloną kabinę oskarżonego i barierkę dla świadków. Dolną ławę zajmują siedzący plecami do sali prokurator i czterej oskarżyciele posiłkowi, a także obrońca oskarżonego, któremu w ciągu pierwszych tygodni procesu towarzyszył asystent. Ani przez sekundę nie ma w zachowaniu sędziów niczego teatralnego. Poruszają się w sposób niewystudio-wany, trzeźwa i napięta uwaga, tężejąca pod wpływem smutku w miarę jak przysłuchują się opowieściom o cierpieniach, jest naturalna; zniecierpliwienie wywołane zabiegami oskarżyciela, usiłującego przeciągnąć przesłuchania świadków w nieskończoność, jest spontaniczne i żywe, stosunek do obrony może odrobinę przesadnie uprzejmy, tak jakby wciąż pamiętali, że "dr Servatius był niemal całkowicie osamotnionym w tej zaciętej walce prowadzonej w obcym otoczeniu", traktowanie oskarżonego - zawsze bez zarzutu. Jest rzeczą tak bardzo oczywistą, że są to trzej przyzwoici i uczciwi ludzie, iż wcale nie dziwi, że ani jeden z nich nie uległ owej największej pokusie, by w tej scenerii bawić się w teatr udając, że - wszyscy trzej urodzeni i wykształceni w Niemczech - muszą czekać na tłumaczenie hebrajskie. Przewodniczący składu sędziowskiego Moshe Landau prawie nigdy nie odkłada odpowiedzi do momentu, kiedy tłumacz skończy swoją pracę, często wpada mu w słowo, poprawia i ulepsza przekład, najwyraźniej szczęśliwy, że choć na chwilę może się oderwać od ponurych obowiązków sędziego. Wiele tygodni później, kiedy oskarżony został wzięty w krzyżowy ogień pytań, posunie się nawet do tego, by nakłonić kolegów do prowadzenia dialogu z Eichmannem w ich języku ojczystym: po niemiecku, dając dowód -jeśli ktoś potrzebowałby jeszcze dowodu - że zachował sporą niezależność od aktualnego nastawienia izraelskiej opinii publicznej. Od samego początku nie ulega najmniejszej wątpliwości, że to sędzia Landau nadaje ton i dokłada wszelkich, doprawdy wszelkich starań, by nie dopuścić do przekształcenia się rozprawy - pod wpływem uwielbiającego popisy os k ar życie l a -w proces pokazowy. Jeśli nie zawsze mu się to udaje, to między innymi po prostu dlatego, że przewód sądowy toczy się na scenie przed publicznością, a zdumiewający okrzyk woźnego rozpoczynający każde posiedzenie wywołuje ten sam skutek co podniesienie kurtyny. Kimkolwiek był autor5 projektu tej sali zebrań, mieszczącej się w nowo wybudowanym Beth Ha'am - Domu Ludowym (otoczonym na czas procesu wysokim ogrodzeniem, strzeżonym od dachu po piwnice przez uzbrojoną policję, na dziedzińcu frontowym ustawiono rząd drewnianych baraków, w których wszystkich przybywających poddaje się drobiazgowej rewizji), chodziło mu o teatr z prawdziwego zdarzenia: z parterem i galerią, proscenium i sceną, a także z bocznymi wejściami dla aktorów. Zaiste, ta sala sądowa może być niezłym miejscem do odbycia procesu pokazowego, o jaki chodziło Dawidowi Ben Gurionowi, premierowi izraelskiemu, kiedy postanowił doprowadzić do pojmania Eichmanna w Argentynie i postawienia go przed Sądem Okręgowym wje-rozolimie, by odpowiedział za rolę, jaką odegrał w "ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej". Bo też Ben Gu-rion, słusznie nazwany "architektem państwa Izrael", pozostaje niewidocznym reżyserem procesu. Nie przybył na ani jedno posiedzenie; w sali sądowej przemawia głosem Gideona Hausnera, prokuratora generalnego, przedstawiciela władz rządowych, który czyni zaiste wszystko, by zadowolić swego zwierzchnika. I jeśli owe usilne starania okazują się - niestety - często niedostateczne, to dlatego, że procesem kieruje człowiek, który służy Sprawiedliwości z takim samym oddaniem, z jakim pan Hausner służy państwu Izrael. Sprawiedliwość wymaga, ażeby przeciwko podsądnemu wysunięto oskarżenie, by miał on zapewnioną obronę i żeby został osądzony, a także, by wszystkie pozostałe pytania, pozornie donioślejszej wagi -Jak to było możliwe? Dlaczego tak się stało? Dlaczego Żydzi? Dlaczego Niemcy? Jaką rolę odegrały inne narody? W jakim stopniu ponoszą odpowiedzialność Sprzymierzeni? Jak Żydzi mogli przyczyniać się poprzez własnych przywódców do swojej zagłady? Czemu szli na śmierć jak owce na rzeź? - pozostały w zawieszeniu. Sprawiedliwość akcentuje znaczenie Adolfa Eichmanna, syna Karla Adolfa Eichmanna, człowieka w szklanej kabinie wybudowanej dla jego bezpieczeństwa: średniego wzrostu, wątłej budowy, w średnim wieku, łysiejącego krótkowidza z nieprawidłowym uzębieniem, który w ciągu całego procesu wyciąga bez przerwy chudą szyję w stronę ławy sędziowskiej (ani raz nie spojrzał na publiczność) i rozpaczliwie, a w znacznej mierze z powodzeniem, usiłuje zachować panowanie nad sobą na przekór nerwowemu tikowi, który z pewnością zawładnął jego wargami na długo przed rozpoczęciem procesu. Przedmiotem rozprawy sądowej są jego czyny, a nie udręki Żydów, naród niemiecki czy ludzkość, nie są nim nawet antysemityzm i rasizm. Sprawiedliwość zaś, choć to może "abstrakcja" dla ludzi myślących kategoriami Ben Guriona, jest ostatecznie dużo surowszym zwierzchnikiem niż Pan Premier wyposażony w całą swą władzę. Zasadą, jaką kieruje się ten ostatni, jest pobłażliwość, czego nie omieszkał zademonstrować pan Hausner: pozwala ona prokuratorowi na urządzanie konferencji prasowych i udzielanie wywiadów telewizyjnych podczas procesu (relację amerykańską, finansowaną przez korporację Glickmana, przerywają bez przerwy - interes pozostaje interesem - reklamy nieruchomości), a nawet na "spontaniczne" wybuchy gniewu adresowane do sprawozdawców w budynku sądu, bo oskarżyciel ma już powyżej uszu krzyżowych pytań zadawanych 10 Eichmannowi, który odpowiada na nie samymi kłamstwami. Pobłażliwość ta pozwala na częste rzucanie ukradkowych spojrzeń w stronę publiczności, a także na teatralne chwyty znamionujące ponadprzecietną próżność, która w końcu odnosi tryumf w Białym Domu, kiedy to prezydent Stanów Zjednoczonych przesyła gratulacje z powodu "dobrze spełnionego zadania". Sprawiedliwość na nic podobnego pozwolić nie może. Żąda absolutnego spokoju, dopuszcza raczej smutek niż gniew i nakazuje jak najpilniej wystrzegać się wszelkich przyjemności płynących ze znalezienia się w centrum uwagi publicznej. Wizycie, jaką6 wkrótce po zakończeniu procesu złożył w naszym kraju sędzia Landau, nie nadano żadnego rozgłosu, wiedziały o niej jedynie te środowiska żydowskie, które ją zorganizowały. I choć sędziowie tak bardzo konsekwentnie starali się ukryć w cieniu przed blaskiem reflektorów, to przecież zasiadali tam, na szczycie wysokiego podium, zwróceni twarzami do publiczności, niczym aktorzy na scenie. Publiczność miała reprezentować cały świat i w ciągu pierwszych tygodni procesu istotnie składała się przede wszystkim z dziennikarzy i autorów związanych z rozmaitymi pismami, którzy tłumnie zjechali do Jerozolimy z czterech stron kuli ziemskiej. Mieli obejrzeć widowisko równie sensacyjne co proces w Norymberdze, tyle że tym razem "głównym tematem była tragedia całego narodu żydowskiego". Albowiem, "jeżeli oskarżamy [Eichmanna] także o zbrodnie przeciwko nie-żydom [...], to nie dlatego", że je popełnił, "l e c z dlatego, że nie wprowadzamy żadnych podziałów etnicznych". Owo doprawdy zadziwiające zdanie, wygłoszone przez oskarżyciela w jego inauguracyjnym wystąpieniu, okazało się kluczową tezą aktu oskarżenia.,akt oskarżenia oparty był bowiem na tym, co przecierpieli Żydzi, nie zaś na tym, co popełnił Eichmann." A według pana Hausnera jest to różnica pozbawiona znaczenia, gdyż "był tylko jeden 11 człowiek, który zajmował się prawie wyłącznie Żydami; którego zadaniem było doprowadzić do ich zagłady; którego rola w instalowaniu haniebnego systemu rządów do tego właśnie się sprowadzała. Tym człowiekiem był Adolf Eichmann". Czyż nie było logiczne, by przedstawić sądowi wszelkie fakty dotyczące męki narodu żydowskiego (które, rzecz jasna, nigdy nie podlegały dyskusji), a następnie poszukać dowodów w ten czy inny sposób wiążących Eichmanna z tym, co się stało? Proces norymberski, w którym podsądnych oskarżono o "popełnienie zbrodni przeciwko obywatelom różnych krajów" nie uwzględnił tragedii Żydów z tej prostej przyczyny, że Eichmanna w Norymberdze nie było. 'Czy pan Hausner naprawdę uważał, że w procesie norymberskim poświęcono by więcej uwagi losowi Żydów, gdyby Eichmann zasiadł na ławie oskarżonych? Wątpię. Jak prawie wszyscy w Izraelu, sądził on, że tylko sąd żydowski może oddać sprawiedliwość Żydom i że wydanie wyroku na wrogów narodu żydowskiego jest sprawą Żydów. Stąd niemal powszechną wrogość wywoływała w Izraelu sama wzmianka o trybunale międzynarodowym, który miałby oskarżyć Eichmanna nie o zbrodnie "przeciwko narodowi żydowskiemu", lecz o zbrodnie przeciwko ludzkości popełnione na narodzie żydowskimjstąd osobliwa przechwałka: "Nie wprowadzamy żadnych podziałów etnicznych", która brzmiała mniej osobliwie w Izraelu, gdzie przepisy prawa rabinackiego regulują prywatny status obywateli żydowskich, skutkiem czego żaden Żyd nie może poślubić osoby nie będącej pochodzenia żydowskiego; małżeństwa zawarte za granicą są uznawane, ale dzieci ze związków mieszanych są z punktu widzenia prawa dziećmi nieślubnymi (dzieci pozamałżeńskie, których rodzice są Żydami, są prawowite), a jeśli komuś zdarzy się mieć matkę nie-zydówkę, nie może zawrzeć związku małżeńskiego, osoby takiej nie można także pochować. Sprawy przybrały jeszcze bardziej skandaliczny obrót po 12 roku 1953, kiedy to znaczną część spraw z zakresu prawa rodzinnego przekazano sądom cywilnym. Kobiety mogą odtąd dziedziczyć majątek i, ogólnie rzecz biorąc, cieszą się tym samym statusem prawnym co mężczyźni. A zatem to wcale nie szacunek dla przekonań religijnych lub potęgi fanatycznie religijnej mniejszości uniemożliwia władzom izraelskim zastąpienie prawa rabinackiego jurysdykcją cywilną w zakresie małżeństw i rozwodów. Wydaje się, że zarówno wierzący, jak i niewierzący obywatele Izraela zgodni są co do tego, że pożądany jest zakaz zawierania małżeństw mieszanych. Z tego też głównie powodu -jak to7 chętnie przyznają przedstawiciele władz izraelskich poza salą sądową - zgodni są oni również co do tego, że niepożądany byłby formalny zapis konstytucyjny, regulujący pod względem prawnym ową kłopotliwą sytuację. ("Przeciwko małżeństwom cywilnym przemawia to, że doprowadziłyby one do rozpadu Domu Izraela, a także odizolowały tutejszych Żydów od Żydów żyjących w diasporze", jak to sformułował niedawno w,je-wish Frontier" Philip Gillon.) Bez względu na przyczyny musiała zapierać dech naiwność, z jaką oskarżyciel potępił osławione ustawy norymberskie z 1935 roku, zakazujące małżeństw mieszanych i stosunków cielesnych osób pochodzenia żydowskiego z osobami pochodzenia niemieckiego. Lepiej poinformowani korespondenci zdawali sobie sprawę z ironii sytuacji, ale nie wspomnieli o tym w swych relacjach. Uważali, że nie pora pouczać Żydów na temat błędów ich własnych praw i instytucji. Jeżeli publiczność na procesie miała stanowić reprezentację opinii światowej, a widowisko miało ukazać szeroką panoramę cierpień Żydów, to rzeczywistość nie spełniła oczekiwań ani zamierzeń. Dziennikarze wytrwali nie dłużej niż dwa tygodnie, po czym skład publiczności uległ drastycznej zmianie. Powinna się ona była składać z Izra-elczyków, ludzi zbyt młodych, żeby znali tę historię, albo - jak w wypadku Żydów z Dalekiego Wschodu - takich, 13 którzy nigdy o niej nie słyszeli. Proces miał im pokazać, co znaczyło żyć wśród nie- Żydów, i przekonać ich, że tylko w Izraelu Żyd może żyć bezpiecznie i godnie. (Ten sam morał zawierała broszurka dla korespondentów zagranicznych poświęcona izraelskiemu systemowi prawnemu, którą przekazano prasie. Jej autorka, Doris Lankin, przytacza orzeczenie Sądu Najwyższego, mocą którego nakazano dwóm ojcom, którzy "porwali swoje dzieci i sprowadzili je do Izraela" odesłanie ich matkom mieszkającym za granicą i mającym legalne prawo do sprawowania nad nimi opieki. Stało się to-dodaje autorka, tak samo dumna z tego ścisłego przestrzegania litery prawa, jak pan Hausner ze swej gotowości do ścigania zbrodniarza nawet wówczas, gdy jego ofiarami nie byli Żydzi - "mimo faktu, że oddanie dzieci z powrotem pod opiekę matek oznacza wciągnięcie ich do nierównej walki z wrogo nastawionymi elementami diaspory".) Jednakże wśród publiczności nie było prawie w ogóle ludzi młodych i nie składała się ona z Izraelczyków jako odrębnej kategorii Żydów. Salę wypełniali "pozostali przy życiu" - ludzie w średnim wieku i starsi, imigranci z Europy, tacy jak ja, którzy znali na pamięć wszystko, co było do poznania, i którzy nie mieli wcale ochoty na wyciąganie morałów; żeby dojść do własnych wniosków, z pewnością nie potrzebowali oni tego procesu. Świadek ustępował miejsca świadkowi; rósł stos potworności, a oni siedzieli na tej sali i w milczeniu słuchali w obecności innych opowieści, których nie znieśliby na osobności, kiedy trzeba byłoby stanąć twarzą w twarz z opowiadającym. W miarę zaś, jak odsłaniała się przed nimi tragedia "współczesnych pokoleń narodu żydowskiego", a retoryka pana Hausnera stawała się coraz bardziej pompatyczna, coraz bledsza i bardziej podobna do widma stawała się postać w szklanej kabinie. Na nic zdało się grożenie palcem - "A tam siedzi potwór winny temu wszystkiemu" - i besztanie: nic nie mogło przywrócić jej do życia. 14 To właśnie teatralny aspekt procesu załamał się pod ciężarem jeżących włosy potworności. Proces sądowy w tym przypomina sztukę teatralną, że punktem wyjścia i dojścia jest w nim sprawca, a nie ofiara. Proces pokazo-wyjeszcze usilniej niż zwyczajny wymaga, abyjasno i przynajmniej w ograniczonym zakresie przedstawić czyny i sposób ich popełnienia. W centrum procesu znajdować się może tylko sprawca czynu - pod tym względem podobny jest on do bohatera sztuki scenicznej - a jeśli cierpi, to musi cierpieć za to,8 czego się dopuścił, a nie za cierpienia, jakie sprowadził na innych. Najlepiej wiedział o tym sam przewodniczący składu sędziowskiego, na którego oczach proces zaczął wyradzać się w ociekające krwią przedstawienie, podobne do "pozbawionego steru statku miotanego falami". Jeśli jednak wysiłki, jakie podejmował, by temu zapobiec, kończyły się często porażką, to częściowo winę za owe niepowodzenia ponosiła, o dziwo, obrona, która prawie nigdy nie zakwestionowała żadnych zeznań świadków, nawet najmniej wiążących się ze sprawą i najbardziej błahych. Doktor Servatius, bo tak nieodmiennie zwracano się do niego, był odrobinę śmielszy, jeśli chodzi o przedstawione dokumenty, a najbardziej poruszająca z jego rzadkich interwencji miała miejsce, gdy oskarżyciel włączył do materiałów dowodowych dziennik Hansa Franka, byłego gubernatora generalnego okupowanej Polski, jednego z głównych zbrodniarzy wojennych, powieszonego w Norymberdze. "Mam tylko jedno pytanie. Czy nazwisko Adolfa Eichmanna, nazwisko oskarżonego, zostało wymienione w tych dwudziestu dziewięciu tomach [w rzeczywistości było ich trzydzieści osiem]? [...] Nazwiska Adolfa Eichmanna nie ma w żadnym z tych dwudziestu dziewięciu tomów. [...] Dziękuję, nie mam pytań". Tak więc proces nigdy nie zamienił się w teatr, ale przedstawienie, o jakie chodziło Ben Gurionowi, doszło 15 którzy nigdy o niej nie słyszeli. Proces miał im pokazać, co znaczyło żyć wśród nie- Żydów, i przekonać ich, że tylko w Izraelu Żyd może żyć bezpiecznie i godnie. (Ten sam morał zawierała broszurka dla korespondentów zagranicznych poświęcona izraelskiemu systemowi prawnemu, którą przekazano prasie. Jej autorka, Doris Lankin, przytacza orzeczenie Sądu Najwyższego, mocą którego nakazano dwóm ojcom, którzy "porwali swoje dzieci i sprowadzili je do Izraela" odesłanie ich matkom mieszkającym za granicą i mającym legalne prawo do sprawowania nad nimi opieki. Stało się to-dodaje autorka, tak samo dumna z tego ścisłego przestrzegania litery prawa, jak pan Hausner ze swej gotowości do ścigania zbrodniarza nawet wówczas, gdy jego ofiarami nie byli Żydzi - "mimo faktu, że oddanie dzieci z powrotem pod opiekę matek oznacza wciągnięcie ich do nierównej walki z wrogo nastawionymi elementami diaspory".) Jednakże wśród publiczności nie było prawie w ogóle ludzi młodych i nie składała się ona z Izraelczyków jako odrębnej kategorii Żydów. Salę wypełniali "pozostali przy życiu" - ludzie w średnim wieku i starsi, imigranci z Europy, tacy jak ja, którzy znali na pamięć wszystko, co było do poznania, i którzy nie mieli wcale ochoty na wyciąganie morałów; żeby dojść do własnych wniosków, z pewnością nie potrzebowali oni tego procesu. Świadek ustępował miejsca świadkowi; rósł stos potworności, a oni siedzieli na tej sali i w milczeniu słuchali w obecności innych opowieści, których nie znieśliby na osobności, kiedy trzeba byłoby stanąć twarzą w twarz z opowiadającym. W miarę zaś, jak odsłaniała się przed nimi tragedia "współczesnych pokoleń narodu żydowskiego", a retoryka pana Hausnera stawała się coraz bardziej pompatyczna, coraz bledsza i bardziej podobna do widma stawała się postać w szklanej kabinie. Na nic zdało się grożenie palcem - "A tarn siedzi potwór winny temu wszystkiemu" - i besztanie: nic nie mogło przywrócić jej do życia. 14 To właśnie teatralny aspekt procesu załamał się pod ciężarem jeżących włosy potworności. Proces sądowy w tym przypomina sztukę teatralną, że punktem wyjścia i dojścia jest w nim sprawca, a nie ofiara. Proces pokazo-wyjeszcze usilniej niż zwyczajny wymaga, abyjasno i przynajmniej w ograniczonym zakresie przedstawić czyny i sposób ich popełnienia. W centrum procesu znajdować się może tylko sprawca czynu - pod tym względem podobny jest on do bohatera sztuki scenicznej - a jeśli cierpi, to musi cierpieć za to,9 czego się dopuścił, a nie za cierpienia, jakie sprowadził na innych. Najlepiej wiedział o tym sam przewodniczący składu sędziowskiego, na którego oczach proces zaczął wyradzać się w ociekające krwią przedstawienie, podobne do "pozbawionego steru statku miotanego falami". Jeśli jednak wysiłki, jakie podejmował, by temu zapobiec, kończyły się często porażką, to częściowo winę za owe niepowodzenia ponosiła, o dziwo, obrona, która prawie nigdy nie zakwestionowała żadnych zeznań świadków, nawet najmniej wiążących się ze sprawą i najbardziej błahych. Doktor Sewatius, bo tak nieodmiennie zwracano się do niego, był odrobinę śmielszy, jeśli chodzi o przedstawione dokumenty, a najbardziej poruszająca z jego rzadkich interwencji miała miejsce, gdy oskarżyciel włączył do materiałów dowodowych dziennik Hansa Franka, byłego gubernatora generalnego okupowanej Polski, jednego z głównych zbrodniarzy wojennych, powieszonego w Norymberdze. "Mam tylko jedno pytanie. Czy nazwisko Adolfa Eichmanna, nazwisko oskarżonego, zostało wymienione w tych dwudziestu dziewięciu tomach [w rzeczywistości było ich trzydzieści osiem]? [...] Nazwiska Adolfa Eichmanna nie ma w żadnym z tych dwudziestu dziewięciu tomów. [...] Dziękuję, nie mam pytań". Tak więc proces nigdy nie zamienił się w teatr, ale przedstawienie, o jakie chodziło Ben Gurionowi, doszło 15 do skutku, a właściwie doszła do skutku "lekcja", która według niego powinna zostać udzielona Żydom i nie-ży-dom, Izraelczykom i Arabom, słowem - całemu światu. Owe lekcje, jakie miały płynąć z tego samego przedstawienia, powinny były różnić się w zależności od tego, komu ich udzielano. Ben Gurion nakreślił ich treść, nim jeszcze zaczął się proces. Uczynił to w kilku artykułach, które miały wyjaśnić, dlaczego Izrael uprowadził oskarżonego. Lekcja dla świata nieżydowskiego brzmiała: "Chcemy pokazać całemu światu, w jaki sposób naziści wymordowali miliony ludzi [...] tylko dlatego, że byli Żydami, i milion małych dzieci tylko dlatego, że były to dzieci żydowskie". "Davar", organ prasowy partii Mapai, partii Ben Guriona, sformułował to tak: "Niech opinia światowa przekona się, że odpowiedzialności za zagładę 6 milionów Żydów europejskich nie ponoszą wyłącznie Niemcy nazistowskie". Dlatego - zacytujmy ponownie samego pana Ben Guriona- "chcemy, żeby świat się dowiedział [...] i słusznie się zawstydził". Żydzi z diaspory mieli zapamiętać, że judaizm "liczący cztery tysiące lat, wraz ze swym dziedzictwem duchowym, dążeniami etycznymi i aspiracjami mesjanistycznymi" spotykał się zawsze z "wrogością świata"; że Żydzi zawsze ulegali degeneracji, nim szli na śmierć jak owce i że tylko powstanie państwa żydowskiego umożliwiło Żydom zadanie odwetowego ciosu, co też Izraelczy-cy uczynili podczas wojny o niepodległość, w awanturze sueskiej i niemal codziennych incydentach na niefortunnych granicach Izraela. Jeśli zaś Żydom poza Izraelem trzeba było unaocznić różnicę pomiędzy żydowskim heroizmem a pokorną uległością, to lekcja dla Żydów zamieszkujących Izrael brzmiała następująco: "pokoleniu Izraelczyków wyrosłemu od czasu holocaustu" zagraża niebezpieczeństwo utraty więzi z narodem żydowskim, a tym samym z własną historią.,jest rzeczą niezbędną, aby nasza młodzież pamiętała, co stało się z narodem żydowskim. Chcemy, żeby znała ona najbardziej tragiczne fak- 16 ty naszej historii". Wreszcie zaś, jednym z motywów postawienia Eichmanna przed sądem było "zdemaskowanie innych nazistów, choćby poprzez ukazanie powiązań, jakie mieli z niektórymi przywódcami arabskimi". Jeśli tylko tymi motywami chciano by uzasadnić postawienie Eichmanna przed Sądem Okręgowym wjero-zolimie, to proces musiałby się zakończyć zasadniczo fiaskiem. Pod niektórymi względami płynące zeń wnioski pozbawione były głębszego znaczenia, pod10 innymi z pewnością były to wnioski mylące. Dzięki Hitlerowi antysemityzm został zdyskredytowany, może nie na zawsze, ale na pewno na jakiś czas, nie dlatego jednak, że Żydzi zyskali nagle na popularności, tylko dlatego - by użyć słów samego pana Ben Guriona - że większość ludzi "zdała sobie sprawę, iż w naszych czasach antysemityzm może prowadzić do komór gazowych i fabryk mydła". Równie zbyteczna była lekcja udzielona żydowskiej diasporze, której wcale nie trzeba było przekonywać o wrogim nastawieniu świata, powołując się na tragedię, która pociągnęła za sobą śmierć trzeciej części narodu żydowskiego. Diaspora była przekonana o ponadczasowym i uniwersalnym charakterze antysemityzmu. Przekonanie owo stanowiło nie tylko najsilniej oddziałujący od czasów sprawy Dreyfusa element ideologiczny ruchu syjonistycznego, lecz także było przyczyną inaczej nie dającej się wytłumaczyć gotowości Żydów niemieckich do rokowań z władzami hitlerowskimi w pierwszych latach rządów nazistów. To samo przekonanie wywołało groźną w skutkach nieumiejętność odróżnienia wrogów od przyjaciół, przy czym to nie tylko Żydzi niemieccy nie docenili swoich nieprzyjaciół, uważając poniekąd, że wszyscy nie-żydzi są do siebie podobni. Jeżeli premierowi Ben Gurionowi - w praktyce głowie państwa żydowskiego - chodziło o pogłębienie tego rodzaju "świadomości żydowskiej", nie świadczy to o j ego roztropności, gdyż w istocie zmiana tej mentalności stanowi jedno z niezjągdnych założeń pań- stwowości izraelskiej, która z definicji czyni Żydów narodem wśród innych narodów, krajem wśród innych krajów, państwem wśród innych państw, w oparciu o pluralizm nie pozostawiającyjuż miejsca na przestarzały i sięgający niestety korzeniami w sferę religii podział na Żydów i nie-żydów. Kontrast pomiędzy izraelskim heroizmem i pokorną uległością, z jaką Żydzi szli na śmierć- a przybywali punktualnie do miejsc, skąd odchodziły transporty, dobrowolnie udawali się na miejsca egzekucji, sami kopali sobie groby, rozbierali się i układali ubrania w równe stosiki, a potem kładli się ramię przy ramieniu, czekając na wystrzał - mógł się wydawać idealnym tematem, toteż oskarżyciel, który kolejnym świadkom zadawał pytania w rodzaju: Czemuście nie protestowali? Czemu wsiedliście do wagonów? Było was tam 15 tysięcy a strażników było kilkuset - czemuście się nie zbuntowali i nie rzucili do ataku? - rozwodził się nad nim do najdrobniejszych szczegółów. Smutna prawda polega jednak na tym, że zagadnienie zostało źle postawione, ponieważ wszyscy nie-zydzi zachowywali się tak samo. Szesnaście lat temu były więzień Buchenwaldu David Rousset, znajdując się pod świeżym wrażeniem wypadków, w ten oto sposób mówił o wydarzeniach, jakie rozgrywały się we wszystkich obozach koncentracyjnych: "Warunkiem całkowitego zwycięstwa SSmanów jest to, żeby torturowana ofiara pozwoliła się prowadzić na szafot bez protestów, żeby wyrzekła się siebie do tego stopnia, iż zrezygnuje z własnej tożsamości. Nie dzieje się to bez przyczyny. SS-mani, którym zależy na klęsce ofiary, nie kierują się wyłącznie bezinteresownym sadyzmem. Wiedzą, że system, któremu uda się zniszczyć ofiarę, nim wejdzie na szafot [...], nie ma sobie równych w utrzymaniu całego narodu w stanie niewolnictwa. W uległości. Nie ma nic straszniejszego niż widok istot ludzkich maszerujących kolumnami na śmierć jak automaty" (Lesjours de notre mort, 1947). Sąd nie uzyskał odpowiedzi na owo okrutne i głupie pytanie, ale nietrudno byłobyją znaleźć, gdybyśmy się zastanowili przez parę minut nad losem Żydów holenderskich, którzy w roku 1941 odważyli się zaatakować oddział niemieckiej policji bezpieczeństwa w starej dzielnicy żydowskiej Amsterdamu. W odwecie aresztowano 430 Żydów i zamęczono ich na śmierć, najpierw w Buchenwaldzie, potem w obozie Mauthausen na terenie Austrii. Miesiąc po11 miesiącu umierali oni po tysiąc razy - wszyscy co do jednego zazdrościliby swym braciom w Oświęcimiu, a nawet w Rydze czy Mińsku. Wiele jest rzeczy znacznie gorszych niż śmierć, a SS-mani postarali się o to, by żadna z nich nie znalazła się poza obrębem myśli i wyobraźni ich ofiar. Pod tym względem, może w jeszcze bardziej znamienny sposób niż pod innymi względami, celowa próba przedstawienia na procesie tylko żydowskiego aspektu sprawy zniekształcała prawdę, nawet prawdę odnoszącą się do Żydów. Chwała powstania w getcie warszawskim i bohaterstwo nielicznych Żydów, którzy postanowili walczyć, polegały właśnie na tym, że odrzucili oni stosunkowo łatwą śmierć proponowaną im przez nazistów: przed plutonem egzekucyjnym lub w komorze gazowej. Świadkowie zaś zeznający w Jerozolimie, opowiadając o aktach oporu i buntu, jakie zajęły "skromne miejsce w historii holocaustu", raz jeszcze potwierdzili fakt, że tylko bardzo młodzi ludzie potrafili podjąć "decyzję, że nie możemy iść na rzeź jak owce". Pod jednym względem oczekiwania, jakie pan Ben Gu-rion wiązał z procesem, zostały w jakiejś mierze spełnione: proces istotnie odegrał ważną rolę w zdemaskowaniu innych nazistów i zbrodniarzy, choć nie w krajach arabskich, które otwarcie udzieliły schronienia setkom takich ludzi. Powiązania wielkiego muftiego z nazistami w latach wojny nie były żadną tajemnicą; liczył on, że naziści pomogą mu osiągnąć jakiś rodzaj "ostatecznego rozwiązania" na Bliskim Wschodzie. Toteż gazety w Damaszku i Bejru \ cię, a także w Kairze i wjordanii, nie kryły swej sympatii dla Eichmanna albo ubolewały, iż "nie doprowadził on swego dzieła do końca". Audycja radiowa nadana w Kairze w dniu rozpoczęcia procesu zawierała nawet lekki akcent antyniemiecki: komentator żalił się, że podczas całej wojny nie zdarzyło się ani jeden raz, by "samolot niemiecki przeleciał nad osiedlem żydowskim i zrzucił choćby jedną bombę". Sympatyzowanie nacjonalistów arabskich z nazi-stami jest rzeczą powszechnie znaną, ich motywy są oczywiste - nie potrzeba było Ben Guriona ani procesu, żeby ich "demaskować", bo nigdy się nie ukrywali. Proces wykazał tylko, że wszelkie pogłoski o powiązaniach Eichmańna z Hadż Amin al-husajnim, byłym muftim Jerozolimy, są bezpodstawne. (Przedstawiono go muftiemu na oficjalnym bankiecie, razem z innymi osobistościami z kierownictwa departamentu.) Mufti utrzymywał ścisłe kontakty z niemieckim Ministerstwem Spraw Zagranicznych i z Himm-lerem, ale o tym od dawna wiedziano. O ile wzmianka Ben Guriona o "powiązaniach nazi-stów z niektórymi przywódcami arabskimi" była pozbawiona sensu, musiało zaskakiwać, że w tym kontekście nie wspomniał on o dzisiejszych Niemczech Zachodnich. Naturalnie, podnosiło na duchu zapewnienie, że "Izrael nie obarcza Adenauera odpowiedzialnością za Hitlera" i że "porządny Niemiec, mimo iż należy do tego samego narodu, który dwadzieścia lat temu przyczynił się do wymordowania milionów Żydów, jest dla nas przyzwoitym człowiekiem". (O przyzwoitych Arabach nie wspomniano.) Niemiecka Republika Federalna, jakkolwiek nie uznała jeszcze Państwa Izrael - przypuszczalnie z obawy, że kraje arabskie mogłyby uznać Niemcy Ulbrichta -w ciągu ostatnich dziesięciu lat wypłaciła Izraelowi 737 milionów dolarów tytułem odszkodowań. Spłaty te zostaną wkrótce zakończone, a Izrael prowadzi obecnie rokowania w sprawie długoterminowej pożyczki od Niemiec Zachodnich. A zatem stosunki pomiędzy oboma krajami,12 20 zwłaszcza zaś osobiste stosunki pomiędzy Ben Gurionem i Adenauerem, układały się dobrze i jeśli w rezultacie procesu części deputowanych do Knesetii (parlament izraelski) udało się wprowadzić pewne ograniczenia w wymianie kulturalnej z Niemcami Zachodnimi, to Ben Gurion z pewnością tego nie przewidział, ani nie liczył się z taką możliwością. Bardziej godne odnotowania jest to, że nie przewidział, a może nie raczył o tym wspomnieć, że pojmanie Eichmańna spowoduje w efekcie podjęcie przez Niemcy pierwszej poważnej próby wytoczenia procesów przynajmniej tym wszystkim, którzy byli bezpośrednio zamieszani w zbrodnię. Centralna Agencja Badań Zbrodni Nazistowskich, założona z opóźnieniem przez państwo za-chodnioniemieckie w roku 1958 i kierowana przez prokuratora Erwina Schiilego, napotkała mnóstwo trudności wywołanych częściowo niechęcią świadków niemieckich do współpracy, częściowo zaś niechęcią sądów lokalnych do wszczynania śledztwa na podstawie materiałów przesłanych z tejże Agencji. Nie chodzi o to, że proces w Jerozolimie dostarczył jakichś nowych a doniosłych dowodów potrzebnych do wykrycia współpracowników Eichmańna, ale wiadomość o sensacyjnym pojmaniu Eichmańna i wytoczonym mu procesie oddziałała dostatecznie silnie, by skłonić sądy do skorzystania z ustaleń pana Schiilego i pokonać wrodzoną niechęć do poczynienia jakichś kroków w sprawie "morderców wśród nas" w oparciu o uświęcony tradycją zwyczaj wyznaczenia nagród za schwytanie dobrze znanych przestępców. Rezultaty były oszałamiające. Już w siedem miesięcy po przybyciu Eichmańna do Jerozolimy - i w cztery miesiące przed rozpoczęciem procesu - udało się wreszcie zatrzymać Richarda Baera, następcę Rudolfa Hossa na stanowisku komendanta Oświęcimia. Nastąpiła seria błyskawicznych aresztowań, w wyniku której zatrzymano także większość tzw. Eichmannkomando: Franza Novaka, mieszkającego w Austrii, gdzie pracował jako drukarz, 21 doktora Ottona Hunschego, wykonującego zawód adwokata w Niemczech Zachodnich, Hermanna Krumeya, który został farmaceutą, Gustava Richtera, byłego "doradcę do spraw żydowskich" w Rumunii oraz Williego Zópfa, pełniącego analogiczną funkcję w Amsterdamie. Mimo że obciążające ich materiały opublikowano w Niemczech dawno temu - w książkach i artykułach prasowych - ani jeden z nich nie uznał za konieczne, żeby żyć pod zmienionym nazwiskiem. Po raz pierwszy od zakończenia wojny gazety niemieckie pełne były doniesień o procesach zbrodniarzy nazistowskich, z których każdy był sprawcą masowych mordów (od maja 1960 roku, kiedy to pojma-no Eichmanna, można było ścigać sądownie jedynie sprawców zbrodni najpoważniejszych, wszelkie pozostałe przestępstwa podlegały przedawnieniu, którego termin w wypadku morderstwa mijał po dwudziestu latach), natomiast niechęć, z jaką sądy lokalne ścigały ich sprawców, wyrażała się jedynie w niebywale łagodnych wyrokach wymierzonych oskarżonym. (I tak, dr Otto Bradfisch, członek Einsatzgruppen, lotnych jednostek likwidacyjnych SS na Wschodzie, został skazany na dziesięć lat ciężkich robót za wymordowanie 15 tysięcy Żydów, dr Otto Hun-sche, doradca prawny Eichmanna, ponoszący osobistą odpowiedzialność za przeprowadzoną w ostatnich dniach wojny deportację blisko 12 tysięcy Żydów węgierskich, z których zabito co najmniej 600, otrzymał karę pięciu lat ciężkich robót, ajoseph Lechthaler, który "zlikwidował" żydowskich mieszkańców Słucka i Smolewicz, został skazany na trzy lata i sześć miesięcy więzienia.) Wśród aresztowanych znaleźli się ludzie o dużym znaczeniu w czasach hitlerowskich, którzy w większości zostali przez sądy niemieckie oczyszczeni z zarzutu popierania hitleryzmu. Jednym z nich był generał SS Karl Wolff, były szef osobistego sztabu Himmlera. Zgodnie z dokumentem przedstawionym na procesie norymberskim w 1946 roku, "z wielką radością" przyjął on wiadomość, że "od dwóch13 tygodni pociąg wywozi codziennie po 5 tysięcy członków Narodu Wybranego" z Warszawy do Treblinki, jednego z obozów śmierci na Wschodzie. Innym był Wilhelm Koppe, który początkowo kierował zagazowywaniem w Chełmnie, a potem został następcą Friedricha-Wilhelma Kriige-ra w Polsce. Koppe, jeden z najbardziej wyróżniających się wyższych dowódców SS, którego zadaniem było uczynienie Polski "oczyszczoną z Żydów" (judenrein), był w powojennych Niemczech dyrektorem fabryki czekolady. Niekiedy zapadały wyroki surowe, ale budziły one jeszcze większy niepokój, gdy wymierzano je takim przestępcom, jak Erich von dem Bach-Zelewski, były Obergmppenfiihrer SS i generał policji. Był on sądzony w roku 1961 za udział w spisku Róhma (1934) i otrzymał wyrok trzy i pół roku. Ponownie postawiony przed sądem w Norymberdze w roku 1962 za zabicie sześciu komunistów niemieckich w roku 1933, został skazany na dożywotnie więzienie. W obu wypadkach akt oskarżenia nie wspominał o tym, że Bach-Zelewski kierował walką z partyzantami na froncie wschodnim oraz brał udział w masakrach Żydów w Mińsku i Mohylewie. Po cóż sądy niemieckie miałyby wprowadzać "podziały etniczne", skoro zbrodnie wojenne nie są zbrodniami? Bo czyż byłoby możliwe, żeby - niezwykle surowy jak na sądy w powojennych Niemczech - wyrok nabach-zelewskiego zapadł dlatego, że jako jeden z bardzo nielicznych doznał on szoku nerwowego po masowych egzekucjach, usiłował uchronić Żydów przed oprawcami z Einsatzgruppen i występował w Norymberdze jako świadek oskarżenia? Jako jedyny spośród ludzi tej kategorii, przyznał się on w roku 1952 publicznie do udziału w masowym mordzie, choć nigdy go o to nie oskarżono. Należy wątpić, że obecnie sprawy przyjmą inny obrót, choć za rządów Adenauera z sądownictwa usunięto pod presją ponad 140 sędziów i oskarżycieli, a także wielu urzędników policji o bardziej niż przeciętnie kompromitującej przeszłości oraz udzielono dymisji Wolfgangowi Immerwahrowi Frankelowi, głównemu oskarżycielowi przy Federalnym Sądzie Najwyższym, jako że wbrew znaczeniu środkowego członu swego nazwiska nie wykazał się zbytnią szczerością, nagabywany o swą nazistowską przeszłość. Ocenia się, że 5 tysięcy spośród 11,5 tysiąca sędziów RFN było czynnych w sądach hitlerowskich. W listopadzie 1962 roku -wkrótce po czystce w sądownictwie i w pół roku po zniknięciu nazwiska Eichmanna z czołówek gazet - w niemal pustej sali sądowej we Flensburgu odbył się od dawna oczekiwany proces Martina Fellenza. Ten były Obergruppenfiihrer SS i policji, znany członek Partii Wolnych Demokratów w Niemczech Adenauera, został aresztowany w czerwcu 1960 roku, w kilka tygodni po ujęciu Eichmanna. Oskarżono go o udział i współodpowiedzialność za zamordowanie 40 tysięcy Żydów w Polsce. Po ponad sześciu tygodniach szczegółowych zeznań świadków prokurator zażądał najwyższego wymiaru kary: dożywotnich ciężkich robót. Sąd zaś skazał Fellenza na cztery lata, w poczet których zaliczono mu dwa i pół roku, jakie spędził wwiezieniu, oczekując na proces. Tak czy inaczej, proces Eichmanna najbardziej brzemienne następstwa miał w samych Niemczech. Stosunek narodu niemieckiego do własnej przeszłości, nad którym to zagadnieniem od piętnastu lat łamali sobie głowy najlepsi znawcy spraw niemieckich, nie mógł doczekać się lepszej ilustracji: Niemców niewiele to wszystko obchodziło i niespecjalnie przeszkadzała im obecność chodzących na wolności zbrodniarzy, bo prawie wykluczone było, że którykolwiek z nich popełnił zbrodnię dobrowolnie. Gdybyjed-nak opinia światowa - właściwie zaś das Ausland, którym to słowem Niemcy określają zbiorowo wszystkie inne kraje - upierała się14 przy żądaniu ukarania wszystkich tych ludzi, z największą ochotą spełniliby to żądanie, przynajmniej do pewnego stopnia. Kanclerz Adenauer przewidywał kłopoty i dał wyraz obawie, że proces "przywoła znowu wszystkie te okropno- ści" i wzbudzi na całym świecie kolejną falę uczuć antynie-mieckich, jak się też i stało. Wciągu dziesięciu miesięcy, których potrzebował Izrael na przygotowanie procesu, Niemcy gorączkowo zabezpieczały się przed możliwymi do przewidzenia skutkami, z bezprecedensowym zapałem tropiąc i ścigając sądownie zbrodniarzy nazistowskich przebywających na terenie kraju. W żadnym jednak momencie władze niemieckie ani żaden liczący się odłam opinii publicznej nie wystąpiły z żądaniem ekstradycji Eichmanna, choć wydawałoby się to krokiem oczywistym, jako że każde suwerenne państwo strzeże zazdrośnie prawa do osądzenia przestępców będących jego obywatelami (oficjalne stanowisko rządu Adenauera, zgodnie z którym nie można było tego uczynić, ponieważ pomiędzy Izraelem i Niemcami nie ma żadnych porozumień w sprawie ekstradycji, nie przekonuje; wynikało zeń tylko tyle, że Izraela nie da się zmusić do ekstradycji). Rozumiał to Fritz Bauer, heski prokurator generalny, który wystąpił do rządu federalnego w Bonn z wnioskiem o wszczęcie postępowania ekstradycyjnego. Ale uczucia, jakimi kierował się w tej sprawie pan Bauer, były uczuciami niemieckiego Żyda, których niemiecka opinia publiczna nie podzielała. Wniosek został przez Bonn odrzucony, na dodatek przeszedł on bez echa i nie znalazł najmniejszego poparcia^jnny argument przeciwko ekstradycji, wysunięty przez obserwatorów wysłanych przez rząd zachodnioniemiecki do Jerozolimy, polegał na tym, że Niemcy zniosły karę śmierci, a zatem nie^mogłyby wymierzyć Eichmannowi kary, na jaką zasługiwał./w świetle pobłażliwości zademonstrowanej przez sądy niemieckie wobec nazistowskich sprawców masowych zbrodni, trudno nie dopatrywać się w tym sprzeciwie złej woli. Na pewno bowiem największym ryzykiem politycznym związanym z ewentualnym procesem Eichmanna na terenie Niemiec byłoby to, że sąd mógłby wydać wyrok uniewinniający z braku mens rea,jak w "Rheinischer Merkur" z 11 sierpnia 1961 roku zaznaczył J. J. Jansen Istnieje inny, delikatniejszy, politycznie zaś istotniejszy, aspekt tej sprawy. Co innego wykurzyć z kryjówek zbrodniarzy i morderców, a co innego przekonać się, że zajmują oni poczesne miejsce w życiu publicznym i mają się świetnie, czyli stwierdzić, że we władzach federalnych i państwowych - ogólnie powiedziawszy, na stanowiskach w urzędach publicznych -zasiadają ludzie, którzy zrobili karierę w czasach rządów Hitlera. Prawda, że gdyby ekipa Adenauera była zanadto uczulona na punkcie pełnienia funkcji państwowych przez ludzi z kompromitującą przeszłością nazistowską, nie byłaby może w ogóle zdolna sprawować rządów. Prawda bowiem jest naturalnie dokładnym zaprzeczeniem twierdzenia drą Adenauera, że naziści stanowili jedynie "stosunkowo mały odsetek" Niemców, podczas gdy "ogromna ich większość niosła ochoczo pomoc swym żydowskim współobywatelom, ilekroć było to możliwe". (Tylko jedna gazeta niemiecka, "Frankfurter Rundschau", postawiła - poniewczasie -oczywiste pytanie: dlaczego tylu ludzi, którzy z pewnością znali na przykład akta prokuratury generalnej, milczało jak zaklęci - i udzieliła sobie jeszcze bardziej oczywistej odpowiedzi: "Ponieważ sami czuli się winni".) Logika procesu Eichmanna, akcentującego zgodnie z koncepcją Ben Guriona sprawy ogólne z uszczerbkiem dla subtelności prawniczych, musiałaby doprowadzić do ujawnienia współudziału wszystkich15 niemieckich urzędów i władz w Ostatecznym Rozwiązaniu: wszystkich cywilnych pracowników ministerstw państwowych, sił zbrojnych, włącznie ze sztabem generalnym oraz sfer przemy-słowo-handlowych. Ale mimo że oskarżenie pod przewodem pana Hausnera posunęło się do tego, by powołać na kolejnych świadków ludzi, których zeznania, jakkolwiek ponure i z pewnością prawdziwe, nie miały jednak żadnego albo tylko bardzo luźny - związku z czynami oskarżonego, unikało starannie poruszenia tego bardzo wybuchowego tematu, jakim był niemal powszechny współ- udział w zbrodni, sięgający daleko poza szeregi członków partii naródowosocjalistycznej. (Jeszcze przed procesem rozeszły się pogłoski, że Eichmann wymienił kilkaset nazwisk czołowych osobistości Republiki Federalnej - swych współpracowników, były one jednak nieprawdziwe. Pan Hausner w swym inauguracyjnym wystąpieniu wspomniał o "wspólnikach Eichmanna, którzy nie byli bandytami, ani nie należeli do świata przestępczego", obiecując przy tym, że "spotkamy się z nimi - a będą to lekarze, prawnicy, uczeni, bankierzy, ekonomiści - w tych instytucjach, które podejmowały decyzję o zagładzie Żydów". Obietnicy nie dotrzymał, bo też dotrzymać jej -w tej formie, w jakiej ją złożył - nie mógł. Nigdy bowiem nie istniały żadne "instytucje podejmujące decyzje" o czymkolwiek, a "odziani w togi dygnitarze ze stopniami naukowymi" nie decydowali nigdy o eksterminacji Żydów, lecz tylko zbierali się, by opracować plan działań niezbędnych dla wcielania w życie rozkazów Hitlera.) Na jeden wypadek tego rodzaju zwrócono wszakże uwagę rządu, mianowicie na sprawę drą Hansa Globkego, jednego z najbliższych doradców Adenauera, który ponad 25 lat temu był współautorem haniebnego komentarza do ustaw norymberskich, nieco zaś później autorem wspaniałego pomysłu, by wszystkim Żydom niemieckim nakazać przybranie na drugie imię Izrael bądź Sara. Ale nazwisko pana Globkego - i tylko to jedno nazwisko - włączyła do akt sprawy toczącej się przed sądem obrona, a i to przypuszczalnie w nadziei, że "nakłoni" rząd Adenauera do wszczęcia postępowania ekstradycyjnego. Pewne jest jedno: były Ministerialrat w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i obecny Staatssekretar w Urzędzie Kanclerskim Adenauera, miał niewątpliwie większe prawo niż eks-mufti Jerozolimy, by zająć miejsce w dziejach cierpień zadanych Żydom przez nazistów. To bowiem historia - przynajmniej gdy chodzi o stronę oskarżenia - zajęła w tym procesie miejsce centralne "Na ławie oskarżonych zasiadł w tym historycznym procesie nie pojedynczy człowiek, ani nawet nie sam tylko reżim nazistowski, lecz antysemityzm na przestrzeni całych dziejów". Taką tonację ustalił Ben Gurion, a pan Hausner wiernie się jej trzymał, rozpoczynając swą inauguracyjną mowę (trwającą przez trzy posiedzenia) od egipskiego faraona i rozporządzenia Hamana, zgodnie z którym "Żydów należało zniszczyć, pozabijać i zetrzeć z powierzchni ziemi". Następnie zacytował proroka Eze-chiela: "A idąc mimo cię, i widząc cię ku podeptaniu podaną we krwi twojej, ja [Pan] rzekłem ci: Żyj we krwi twojej [...]" (Ez 16,6), wyjaśniając, że słowa te trzeba rozumieć jako "imperatyw stojący przed narodem żydowskim od chwili jego pojawienia się na arenie dziejów". Kiepska to znajomość historii i tania retoryka, co gorsza zaś, podważało to sens postawienia Eichmanna przed sądem, gdyż mogło sugerować, że był on tylko niewinnym wykonawcą jakichś tajemnych wyroków przeznaczenia, a właściwie wypełniał misję antysemityzmu, który był może niezbędny, aby usunąć ze "splamionej krwią drogi, którą kroczy ten naród" przeszkody w wypełnianiu się jego przeznaczenia. Kiedy na jednym z późniejszych posiedzeń sądu profesor Salo W. Baron16 z Uniwersytetu Columbia składał zeznania dotyczące nowszej historii Żydów wschodnioeuropejskich, dr Servatius nie zdołał opierać się dłużej pokusie i zadał oczywiste pytanie: "Dlaczego te wszystkie nieszczęścia spadły na naród żydowski?", a także: "Czy świadek nie sądzi, że u podstaw narodowego losu Żydów tkwią motywy irracjonalne? Wykraczające poza ludzką zdolność pojmowania?" Czy nie mamy tu przypadkiem do czynienia z czymś w rodzaju "ducha dziejów, który kieruje ich biegiem [...] bez udziału ludzi?" Czyż pan Hausner nie pozostaje zasadniczo w zgodzie z "doktryną praw historii" - aluzja do Hegla - i czyż nie udowodnił on, że "czyny przywódców nie zawsze wiodą do celu, który pragnęli osiągnąć? [...] W tym przypadku zamie- rżeniem było zniszczenie narodu żydowskiego. Celu tego nie osiągnięto, powstało natomiast nowe, wspaniale rozwijające się.państwo". Ten argument obrony wykazuje z kolei niepokojącą zbieżność z najnowszym antysemickim wymysłem z kręgu mędrców Syjonu. Zaledwie kilka tygodni przedtem wiceminister spraw zagranicznych Husajn fikar Sabri z całą powagą oświadczył w egipskim Zgromadzeniu Narodowym, że Hitler nie ponosi winy za masakrę Żydów: padł on ofiarą syjonistów, którzy "zmusili go do popełnienia zbrodni, jakie w końcowym efekcie umożliwiły im osiągnięcie ich celu: utworzenie państwa Izrael". Tyle tylko, że dr Servatius - trzymając się tej samej filozofii historii, którą wyłożył prokurator - rolę, jaką zwykle rezerwowano mędrcom Syjonu, przypisał Historii. Na przekór intencjom Ben Guriona i wszelkim wysiłkom oskarżycieli, miejsce na ławie oskarżonych zajmował ciągle pojedynczy człowiek, istota z krwi i kości; o ile zaś Ben Guriona "absolutnie nie interesowało, jaki wyrok zapadnie w sprawie Eichmanna", nie sposób zaprzeczyć, że jedynym zadaniem sądu wjerozolimie było właśnie wydanie wyroku. 28 ROZDZIAŁ II Oskarżony Otto Adolf, syn Karla Adolfa Eichmanna i Marii Schaf-ferling, pojmany na przedmieściu Buenos Aires wieczorem 11 maja 1960 roku, przewieziony samolotem do Izraela w dziewięć dni później, postawiony przed Sądem Okręgowym wjerozolimie 11 kwietnia 1961 roku, został oskarżony pod piętnastoma zarzutami o to, że "wraz z innymi" popełnił zbrodnie przeciwko narodowi żydowskiemu, zbrodnie przeciwko ludzkości, a także zbrodnie wojenne, w całym okresie sprawowania rządów przez nazistów, a w szczególności w okresie drugiej wojny światowej. Ustawa o karach dla nazistów i osób z nimi współpracujących z roku 1950, na podstawie której był sądzony, stanowi, że "winny popełnienia któregoś [...] z tych przestępstw [...] podlega karze śmierci". Na każdy z tych zarzutów Eich-mann odpowiadał: "W rozumieniu aktu oskarżenia -niewinny". W jakim wiec sensie uważał się za winnego? W trakcie długotrwałych przesłuchań oskarżonego -jego zdaniem, "najdłuższych w historii" - ani obrona, ani nawet trzej sędziowie nie raczyli mu zadać tego oczywistego pytania. Jego adwokat Robert Servatius, zamieszkały w Kolonii, wynajęty przez Eichmanna, a opłacany przez rząd izraelski (działający na podstawie precedensu, jaki miał miejsce na procesie norymberskim, gdzie wszystkich pełnomocników obrony opłacał trybunał zwycięskich mocarstw), udzielił na to pytanie odpowiedzi w wywiadzie prasowym: "Eichmann poczuwa się do winy przed Bogiem, a nie przed prawem", ale odpowiedź ta nie znalazła aprobaty u sa- mego oskarżonego. Obrona z pewnością wolałaby, żeby oświadczył on, iż jest niewinny w tym sensie, że w świetle obowiązującego wówczas nazistowskiego systemu prawnego nie17 uczynił niczego złego, gdyż to, o co go oskarżono, to nie były zbrodnie, tylko "akty usankcjonowane przez państwo", nie mogące podpadać pod kompetencje władz sądowych żadnego innego kraju (par inparem imperium non habet); on zaś miał obowiązek im się podporządkować, przy czym - według Servatiusa - za czyny, które popełnił, "otrzymuje się odznaczenia w wypadku zwycięstwa lub idzie się na szubienicę w wypadku przegranej". Poza granicami Izraela (na spotkaniu w bawarskiej Akademii Katolickiej, poświęconemu temu, co "Rheinischer Mer-kur" nazwał "delikatną kwestią możliwości i ograniczeń związanych z podjęciem tematu odpowiedzialności politycznej i historycznej w toku postępowania sądowego"), Servatius posunął się o krok dalej, oświadczając, że "jedyne prawnie uzasadnione zagadnienie z zakresu prawa karnego, związane z procesem Eichmanna, polega na wydaniu wyroku w sprawie Izraelczyków, którzy go porwali, czego jak dotychczas nie uczyniono" - twierdzenie to, nawiasem mówiąc, poniekąd trudno daje się pogodzić z wielokrotnymi i otoczonymi szerokim rozgłosem wypowiedziami Servatiusa w Izraelu, w którym nazwał on przebieg procesu "wielkim osiągnięciem duchowym", oceniając go wyżej aniżeli proces norymberski. Postawa samego Eichmanna była inna. Przede wszystkim, błędny był zarzut popełnienia masowego mordu: "Z zabijaniem Żydów nie miałem nic wspólnego. Nigdy nie zabiłem żadnego Żyda ani nie-żyda: nigdy nie zabiłem żadnego człowieka. Nigdy nie wydałem rozkazu zabicia Żyda lub nie-zyda, ja po prostu tego nie zrobiłem". Później opatrzył to twierdzenie zastrzeżeniem: "Tak się złożyło [...], że ani razu nie musiałem tego zrobić", gdyż dał wyraźnie do zrozumienia, że zabiłby własnego ojca, gdyby otrzymał taki rozkaz. Dlatego wielokrotnie powtarzał, że można go było oskarżyć jedynie o "współudział" w zagładzie Żydów, którą wjerozolimie określił jako "jedną z największych zbrodni w dziejach ludzkości". (Stwierdził to już w tak zwanych dokumentach Sassena, czyli w wywiadzie, jakiego udzielił w roku 1955 w Argentynie holenderskiemu dziennikarzowi nazwiskiem Sassen, byłemu SS-manowi, który również uciekał przed wymiarem sprawiedliwości. Wywiad ten - po pojmaniu Eichmanna - został częściowo opublikowany w amerykańskim tygodniku "Life", częściowo zaś w niemieckim "Der Stern".) Obrona zignorowała poglądy samego Eichmanna, za to oskarżenie zmarnowało mnóstwo czasu na nieudane próby udowodnienia, że Eichmann co najmniej raz własnoręcznie dopuścił się zabójstwa (chłopca żydowskiego na Węgrzech), a jeszcze więcej czasu poświęciła - tym razem z lepszym skutkiem - słowom, które podczas rozmowy telefonicznej nagryzmolił na pewnym dokumencie dotyczącym Jugosławii Franz Rademacher, ekspert do spraw żydowskich w niemieckim Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Brzmiały one: "Eichmann proponuje rozstrzeliwanie". Okazało się, że był to jedyny "rozkaz zabicia" - o ile rzeczywiście nim był - na który istniał choćby strzęp dowodu. Materiał dowodowy okazał się bardziej wątpliwy, niż wydawało się podczas procesu, na którym sędziowie przyjęli wersję oskarżyciela wbrew kategorycznemu zaprzeczeniu Eichmanna, zaprzeczeniu nieskutecznemu, gdyż zapomniał on "o małym incydencie [zaledwie tysiąc ludzi], który nie był tak bardzo uderzający", jak się wyraził Servatius. Incydent rozegrał się jesienią 1941 roku, w sześć miesięcy od momentu zajęcia Serbii przez Niemców. Od samego początku okupacji armia niemiecka była wystawiona na nękające działania partyzantów. Władze wojskowe postanowiły wówczas rozwiązać za jednym zamachem dwa problemy, nakazując, aby za każdego zabitego żołnierza niemieckiego rozstrzelać stu zakładników18 - Żydów i Cyganów. Wprawdzie ani Żydzi, ani Cyganie nie byli partyzantami, ale -jak powiedział zajmujący odpowiedzialne stanowisko cywilne w zarządzie wojskowym Staatsrat Harald Turner - "Żydów już i tak trzymaliśmy w obozach, w końcu to też byli obywatele serbscy, a poza tym mieli zniknąć" (cytat za: Raul Hilberg, The Destruction ofeuropeanjews, 1961). W obozach, założonych przez generała Franza Bohmego, wojskowego gubernatora tego regionu, umieszczono wyłącznie mężczyzn pochodzenia żydowskiego. Ani generał Bóhme, ani Staatsrat Turner nie czekali na aprobatę Eichmanna, nim zaczęli rozstrzeliwać tysiącami Żydów i Cyganów. Kłopoty zaczęły się w momencie, gdy Bohme postanowił - bez konsultacji z odpowiednimi władzami SS i policji - deportować wszystkich Żydów ze swego terenu, przypuszczalnie po to, by udowodnić, iż do oczyszczenia Serbii z Żydów nie potrzeba żadnych specjalnych oddziałów wojskowych, działających pod odrębnym dowództwem. Powiadomiono o tym Eichmanna, ponieważ chodziło o deportację, on zaś odmówił zgody, gdyż przeszkadzałoby to w wykonaniu innych planów. To jednak nie Eichmann, tylko Martin Luther z Ministerstwa Spraw Zagranicznych zwrócił Bóhmemu uwagę, że "na innych terenach [to znaczy w Rosji] dowódcy wojskowi pozbyli się znacznie większej ilości Żydów i nawet o tym nie wspomnieli". Tak czy inaczej, jeżeli nawet Eichmann istotnie "zaproponował rozstrzeliwanie", to polecił wojskowym, żeby robili dalej swoje, wyjaśniając, że sprawa zakładników znajduje się wyłącznie w ich gestii. Była to naturalnie sprawa armii, gdyż dotyczyła samych mężczyzn. Wcielanie w życie Ostatecznego Rozwiązania na terenie Serbii rozpoczęło się sześć miesięcy później, kiedy to urządzono obławę na kobiety i dzieci i zlikwidowano je w ciężarówkach zamienionych w komory gazowe. Wzięty w krzyżowy ogień pytań, Eichmann wybrał -jak zwykle - najbardziej zawiłe i najmniej prawdopodobne wyjaśnienie: Rademacherowi po trzebne było poparcie Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy - miejsce pracy Eichmanna - dla stanowiska, jakie zajął w tej sprawie, dlatego też sfabrykował on ów dokument. (Sam Rademacher tłumaczył ten incydent dużo bardziej rozumnie na własnym procesie, który toczył się przed sądem zachodnioniemieckim w roku 1952: "Armia była odpowiedzialna za porządek na terenie Serbii i musiała rozstrzeliwać buntujących się Żydów". Brzmiało to bardziej prawdopodobnie, ale nie odpowiadało prawdzie, bo wiemy - ze źródeł nazistowskich - że Żydzi się nie "buntowali".) O ile trudno było interpretować uwagę poczynioną w rozmowie telefonicznej jako rozkaz, jeszcze trudniej było dać wiarę, że Eichmann był władny wydawać rozkazy generałom armii niemieckiej. Czyżby więc przyznał się do winy, gdyby oskarżono go o współudział w zbrodni? Możliwe, ale z pewnością poczyniłby istotne zastrzeżenia. Czyny, jakie popełnił, są zbrodnią jedynie z perspektywy teraźniejszej, a on był zawsze szanującym prawo obywatelem, gdyż rozkazy Hitlera, które, rzecz jasna, wykonywał najlepiej jak umiał, posiadały w Trzeciej Rzeszy "moc prawa". (Obrona mogła była powołać się na poparcie tezy Eichmanna na zeznanie jednego z najwytrawniejszych znawców prawa konstytucyjnego Trzeciej Rzeszy, obecnego ministra kultury i oświaty w rządzie bawarskim, Theodora Maunza, który stwierdził w roku 1943, w Gestalt undrecht derpolizei, że "rozporządzenie fiihrera [...] jest centralną osią obecnego porządku prawnego".) Ci, którzy powiadają dziś, że Eichmann mógł był postąpić inaczej, albo po prostu nie wiedzą, albo zapomnieli już, jak miały się sprawy. Eichmann nie chciał być jednym z tych, którzy teraz udają, że "zawsze byli przeciw", podczas gdy w rzeczywistości robili bardzo skwapliwie, co im nakazano. Ponieważ jednak czasy się19 zmieniają, podobnie jak profesor Maunz, Eichmann "spojrzał na sprawę inaczej". Nie pragnął zaprzeczać, że zrobił to, co zrobił, a nawet zaproponował, by go "publicz- nie powiesić ku przestrodze wszystkich antysemitów świata". Nie chciał przez to powiedzieć, że czegokolwiek żałuje: "Skrucha - to dobre dla małych dzieci" (sid). Nawet pomimo znacznych nacisków własnego adwokata nie zmienił stanowiska. Podczas omawiania propozycji Himmlera z roku 1941, by wymienić milion Żydów za 10 tysięcy ciężarówek i roli, jaką pełnił w tym planie Eichmann, zapytano go: "Czy oskarżony w czasie rozmów z przełożonymi dał kiedykolwiek wyraz współczuciu dla Żydów albo stwierdził, że istnieje możliwość udzielenia im pomocy?" Odpowiedź brzmiała: "Złożyłem przysięgę, że będę mówił tylko prawdę. Nie kierowałem się litością, występując z propozycją tej transakcji" - co może byłoby i słuszne, gdyby nie fakt, że to nie Eichmann ją wysunął. W dalszym ciągu nie mijał się on jednak z prawdą, kiedy mówił: "Powody wyjaśniłem dziś rano", a przedstawiały się one następująco: Himmler wydelegował do Budapesztu swojego człowieka, aby zajął się sprawą emigracji Żydów. (Nawiasem mówiąc, zrobił się z tego kwitnący interes: Żydzi mogli wydostać się na wolność za ogromne pieniądze, o czym jednak Eichmann nie wspomniał.) Fakt, że "sprawa emigracji znalazła się wówczas w rękach człowieka nie należącego do aparatu policyjnego", wywołał jego oburzenie: "musiałem pomóc w przeprowadzeniu deportacji, a sprawy związane z emigracją, w których uważałem się za eksperta, przekazano człowiekowi przychodzącemu do naszego pionu z zewnątrz. [...] Miałem tego dosyć. [...] Postanowiłem, że muszę coś zrobić, żeby sprawy emigracji znalazły się w moich rękach". Podczas procesu Eichmann usiłował - najczęściej bez powodzenia - wyjaśnić ów drugi punkt mający uzasadnić, dlaczego nie przyznaje się do winy "w rozumieniu aktu oskarżenia". Akt oskarżenia stwierdzał nie tylko, że działał on z premedytacją, lecz także, że kierował się niskimi pobudkami i miał pełną świadomość zbrodniczego charakteru swych czynów. Co się tyczy niskich pobudek, Eichmann był całkowicie przekonany, że nie jest, jak się wyraził, innerer Schweinehund, czyli nędznym łajdakiem z samej swej istoty, zaś co do sumienia, był święcie przekonany, że odczuwałby wyrzuty sumienia jedynie wówczas, gdyby nie wykonał otrzymanego rozkazu, to znaczy nie posłał milionów mężczyzn, kobiet i dzieci na śmierć, czyniąc to z wielką energią i najbardziej pedantyczną starannością. Trzeba przyznać, że trudno było się,z tym nie zgodzić. Pół tuzina psychiatrów uznało go za "normalnego". - "W każdym razie normalniejszego niż ja sam po badaniach, jakim go poddałem!", jak miał ponoć wykrzyknąć jeden z psychiatrów, inny natomiast doszedł do wniosku, że cała konstrukcja psychiczna Eichmanna, jego stosunek do własnej rodziny, żony i dzieci, matki i ojca, braci, sióstr i przyjaciół, jest "nie tylko normalny, ale jak najbardziej pożądany", wreszcie zaś duchowny, który odwiedzał go regularnie w więzieniu po zakończeniu rozprawy apelacyjnej przed Sądem Najwyższym, pokrzepił wszystkich na duchu oświadczywszy, iż Eichmann jest "człowiekiem myślącym bardzo pozytywnie". U podstaw tej komedii znawców duszy tkwił brutalny fakt, że Eichmann absolutnie nie przedstawiał przypadku patologii moralnej, a tym bardziej prawnej. (Niedawne rewelacje pana Hausnera piszącego w "Saturday Evening Post" o rzeczach, których "nie mógł on ujawnić na procesie", stanowią zaprzeczenie informacji udostępnionych nieformalnie w Jerozolimie. Dowiadujemy się teraz, że psychiatrzy uznali rzekomo Eichmanna za człowieka "owładniętego groźnym i nie dającym się zaspokoić pociągiem do zabijania", o "osobowości20 perwersyjnego sadysty". W takim razie powinien on znaleźć się w zakładzie psychiatrycznym.) Co gorsza, nie przedstawiał on również bynajmniej przypadku patologicznej nienawiści do Żydów, fanatycznego antysemityzmu lub poddania się wpływom jakiejkolwiek indoktrynacji. "Osobiście" nie miał nigdy nic przeciwko Żydom, przeciwnie - istniało mnóstwo "oso- bistych powodów", żeby nie żywił do Żydów nienawiści. Wprawdzie wśród jego najbliższych przyjaciół znajdowali się fanatyczni antysemici - na przykład Laszlo Endre, węgierski sekretarz stanu do spraw politycznych (czyli żydowskich), powieszony w Budapeszcie w roku ale według Eichmanna należało to rozumieć mniej więcej w ten sposób, że "niektórzy z jego najlepszych przyjaciół byli antysemitami". (Niestety - nikt mu nie wierzył. Oskarżyciel nie wierzył mu, bo nie na tym polegało jego zadanie. Pełnomocnik obrony wykazał całkowitą obojętność, gdyż wszystko wskazywało na to, iż w odróżnieniu od Eichmanna nie interesowały go zagadnienia sumienia. A sędziowie mu nie wierzyli dlatego, że byli ludźmi zbyt wielkiej dobroci, a może i dlatego, że pamiętali o samych podstawach swego zawodu, toteż nie mogli zakładać, że osoba "normalna", w pełni władz umysłowych, nie poddana indoktrynacji i nie pozbawiona wszelkich skrupułów, była całkowicie niezdolna do odróżnienia dobra od zła. Woleli oni wyciągnąć ze sporadycznych kłamstw, jakich się dopuszczał, wniosek, że Eichmann to kłamca - i dlatego nie sprostali największemu wyzwaniu moralnemu, a nawet prawnemu, wpisanemu wjego sprawę. Wychodzili z założenia, że oskarżony - tak jak wszyscy "normalni ludzie" - musiał zdawać sobie sprawę ze zbrodniczego charakteru swych czynów, Eichmann zaś był istotnie normalny o tyle, o ile "nie był żadnym wyjątkiem w systemie rządów nazistowskich". Jednak w sytuacji, jaka zapanowała w Trzeciej Rzeszy można się było spodziewać, że jedynie "wyjątki" zareagują "normalnie". Ta prosta oczywistość stawiała sędziów przed dylematem, którego nie umieli ani rozwiązać, ani zignorować. J Urodził się 19 marca 1906 roku w Solingen, małym niemieckim mieście w Nadrenii, słynącym z wyrabianych tam noży, nożyczek i narzędzi chirurgicznych. W pięćdziesiąt cztery lata później, oddając się swej ulubionej rozrywce, jaką było pisanie pamiętnika, przedstawił to pamiętne wydarzenie w następujący sposób: "Dziś, dokładnie po piętnastu latach i jednym dniu od daty 8 maja 1945 raku, zaczynam cofać się myślą do dnia 19 marca 1906 roku, kiedy to o godzinie piątej nad ranem rozpocząłem życie na tym świecie, przyjąwszy postać człowieka". Zgodnie z jego przekonaniami religijnymi, które nie uległy zmianie od czasów nazistowskich (wjerozolimie określił się jako Gottglaubiger - naziści nazywali w ten sposób tych, którzy zerwali z chrześcijaństwem - i odmówił złożenia przysięgi na Biblię), fakt narodzin przypisywał nosicielowi "Wyższego Sensu", istocie poniekąd tożsamej z "mechanizmem wszechświata", której podlega życie ludzkie, samo w sobie pozbawione "głębszego sensu". (Terminologia dająca sporo do myślenia. Nazwać BogaHoheren Sin-nestrdger oznacza w sensie językowym przyznać Mu określone miejsce w hierarchii wojskowej, gdyż naziści zastąpili wojskowy termin Befehhempfanger - "odbiorca rozkazu" - terminem Befehlstrager - "nosiciel rozkazu" - podkreślając w ten sposób brzemię doniosłej odpowiedzialności, jakie rzekomo spoczywało na tych, którzy mieli rozkaz wykonać. Ponadto Eichmann, jak wszyscy związani z Ostatecznym Rozwiązaniem, był oficjalnie także "nosicielem tajemnic" - Geheimnistrager, co u osoby mającej wysokie mniemanie o sobie na pewno nie było powodem do śmiechu.) Atoli Eichmann, który nie Pokazać jeszcze
IDEA Ośrodek Badań nad Totalitaryzmami im. Witolda Pileckiego służy pogłębieniu refleksji nad polskim doświadczeniem konfrontacji z dwoma totalitaryzmami nazistowskim i komunistycznym. Został powołany Bardziej szczegółowo Ustawa z dnia... 1) w art. 10 dotychczasową treść oznacza się art. 10 ust. 1 i dodaje się ustęp 2 w brzmieniu:
Ustawa z dnia... PROJEKT o zmianie ustawy z dnia 18 lutego 1994 roku o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Straży Granicznej, Biura Ochrony Bardziej szczegółowo Instytut Pamięci Narodowej
Instytut Pamięci Narodowej Źródło: http://ipn.gov.pl/pl/dla-mediow/komunikaty/11021,komunikat-o-podjeciu-sledztwa-w-sprawie-obozu-zaglady-kl-ausch witz-birkenau.html Wygenerowano: Środa, 4 stycznia 2017, Bardziej szczegółowo Przyjazne dziecku prawodawstwo: Kluczowe pojęcia
Przyjazne dziecku prawodawstwo: Kluczowe pojęcia Co to są prawa?....3 Co to jest dobro dziecka?....4 Co to jest ochrona przed dyskryminacją?....5 Co to jest ochrona?....6 Co to jest sąd?...7 Co to jest Bardziej szczegółowo PROJEKT. Ustawa z dnia o zmianie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej
Ustawa z dnia o zmianie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej PROJEKT Art. 1. W Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. (Dz. U. Nr 78, poz. 483, z 2001 r. Nr 28, poz. 319, z 2006 Bardziej szczegółowo BL TK/15 Warszawa, 7 lipca 2016 r.
BL-112-265-TK/15 Warszawa, 7 lipca 2016 r. INFORMACJA PRAWNA O WYROKU TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO Z 22 WRZEŚNIA 2015 R. (SYGN. AKT P 37/14) DOTYCZĄCYM USTAWY Z DNIA 6 CZERWCA 1997 R. - KODEKS KARNY I. METRYKA Bardziej szczegółowo USTAWA z dnia 9 kwietnia 1999 r.
Kancelaria Sejmu s. 1/6 USTAWA z dnia 9 kwietnia 1999 r. o zmianie ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, ustawy o kombatantach oraz niektórych osobach Bardziej szczegółowo Pouczenie o przysługujących prawach
Pouczenie o przysługujących prawach Ta ulotka zawiera ważne informacje dotyczące przysługujących Ci praw podczas pobytu na posterunku policji. Przez prawa rozumiemy ważne swobody i pomoc, z których zgodnie Bardziej szczegółowo WŁADZA SĄDOWNICZA W RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Organizacja wymiaru sprawiedliwości
W RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Organizacja wymiaru sprawiedliwości Sądy są władzą odrębną i niezależną od innych władz. Sądy wydają wyroki w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Wymiar sprawiedliwości w Rzeczypospolitej Bardziej szczegółowo Powinien/powinna Pan/i pamiętać, że w posiedzeniach może też brać udział oskarżony.
Jak długo trwa procedura apelacyjna? Zależy to od rodzaju sprawy oraz czasu, jakiego potrzebuje prokuratura oraz prawnik skazanego na przygotowanie się do poparcia/odparcia apelacji. W niektórych przypadkach, Bardziej szczegółowo POMOC PRAWNA W POSTĘPOWANIU KARNYM
Ministerstwo Sprawiedliwości POMOC PRAWNA W POSTĘPOWANIU KARNYM Co to jest? Jak z niej korzystać? Publikacja przygotowana dzięki wsparciu finansowemu Unii Europejskiej 2 Jesteś pokrzywdzonym, podejrzanym Bardziej szczegółowo Test sprawdzający 3 Prawo i sądy
Test sprawdzający 3 Prawo i sądy Grupa II Imię i nazwisko... Klasa... Data... 1. (1 pkt) Podkreśl poprawną odpowiedz. Prawo dziedziczenia dziecko nabywa w chwili: A. narodzin. B. poczęcia. C. uzyskania Bardziej szczegółowo 1. Pokrzywdzony w postępowaniu przygotowawczym jest stroną uprawnioną do. działania we własnym imieniu i zgodnie z własnym interesem (art kpk).
1 Podstawowe prawa pokrzywdzonego: 1. Pokrzywdzony w postępowaniu przygotowawczym jest stroną uprawnioną do działania we własnym imieniu i zgodnie z własnym interesem (art. 299 1 kpk). 2. Jeżeli pokrzywdzonym Bardziej szczegółowo WYROK Z DNIA 15 KWIETNIA 2010 R. III KO 83/09
WYROK Z DNIA 15 KWIETNIA 2010 R. III KO 83/09 1. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 16 kwietnia 2009 r., P 11/08, Dz. U. Nr 163, poz. 1363, w wyniku którego utracił moc przepis 2 art. 148 k.k., stanowi Bardziej szczegółowo Dzięki ćwiczeniom z panią Suzuki w szkole Hagukumi oraz z moją mamą nauczyłem się komunikować za pomocą pisma. Teraz umiem nawet pisać na komputerze.
Przedmowa Kiedy byłem mały, nawet nie wiedziałem, że jestem dzieckiem specjalnej troski. Jak się o tym dowiedziałem? Ludzie powiedzieli mi, że jestem inny niż wszyscy i że to jest problem. To była prawda. Bardziej szczegółowo Europejski wzór pouczenia o prawach przysługujących w postępowaniu karnym osobom podejrzanym oraz oskarżonym
Polish Europejski wzór pouczenia o prawach przysługujących w postępowaniu karnym osobom podejrzanym oraz oskarżonym Masz prawo zachować niniejsze pouczenie o prawach przez cały okres pozbawienia wolności Bardziej szczegółowo POSTANOWIENIE. SSN Wiesław Kozielewicz
Sygn. akt IV KK 155/15 POSTANOWIENIE Sąd Najwyższy w składzie: Dnia 3 lipca 2015 r. SSN Wiesław Kozielewicz po rozpoznaniu na posiedzeniu w dniu 3 lipca 2015 r. sprawy A. S. skazanego z art. 55 ust. 3 Bardziej szczegółowo Albert Camus ( ) urodził się w Algierii w rodzinie robotniczej, zginął w wypadku samochodowym pod Paryżem w 1960 roku;
"Dżuma" Camusa jako powieść paraboliczna Albert Camus (1913 1960) urodził się w Algierii w rodzinie robotniczej, zginął w wypadku samochodowym pod Paryżem w 1960 roku; był wybitnym pisarzem (otrzymał Nagrodę Bardziej szczegółowo 3 dzień: Poznaj siebie, czyli współmałżonek lustrem
3 dzień: Poznaj siebie, czyli współmałżonek lustrem Trzeba wierzyć w to, co się robi i robić to z entuzjazmem. Modlić się to udać się na pielgrzymkę do wewnętrznego sanktuarium, aby tam uwielbiać Boga Bardziej szczegółowo PODSTAWY PRAWA KARNEGO MIĘDZYNARODOWEGO. Autorzy: Michał Królikowski, Paweł Wiliński, Jacek Izydorczyk. Skróty powoływanych spraw Akty prawne
PODSTAWY PRAWA KARNEGO MIĘDZYNARODOWEGO Autorzy: Michał Królikowski, Paweł Wiliński, Jacek Izydorczyk Skróty powoływanych spraw Akty prawne Rozdział I Wprowadzenie do prawa karnego międzynarodowego 1. Bardziej szczegółowo Dz.U FRAGMENT KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ z dnia 2 kwietnia 1997 r. (Dz. U. z dnia 16 lipca 1997 r.) Rozdział VIII. Art. 173.
Dz.U.97.78.483 FRAGMENT KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ z dnia 2 kwietnia 1997 r. (Dz. U. z dnia 16 lipca 1997 r.) Rozdział VIII SĄDY I TRYBUNAŁY Art. 173. Sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezaleŝną Bardziej szczegółowo POSTANOWIENIE. Sygn. akt V KK 289/14. Dnia 19 listopada 2014 r. Sąd Najwyższy w składzie: SSN Roman Sądej
Sygn. akt V KK 289/14 POSTANOWIENIE Sąd Najwyższy w składzie: Dnia 19 listopada 2014 r. SSN Roman Sądej na posiedzeniu w trybie art. 535 3 k.p.k. po rozpoznaniu w Izbie Karnej w dniu 19 listopada 2014r., Bardziej szczegółowo SĄDY I TRYBUNAŁY (Roz. VIII) (władza sądownicza) Sędziowie. Krajowa Rada Sądownictwa
SĄDY I TRYBUNAŁY (Roz. VIII) (władza sądownicza) Sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz. Wyroki wydawane w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, w postępowaniu co najmniej dwuinstancyjnym. Bardziej szczegółowo WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ. SSN Krzysztof Cesarz (przewodniczący) SSN Tomasz Artymiuk SSN Dorota Rysińska (sprawozdawca)
Sygn. akt III KO 112/12 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Sąd Najwyższy w składzie: Dnia 11 kwietnia 2013 r. SSN Krzysztof Cesarz (przewodniczący) SSN Tomasz Artymiuk SSN Dorota Rysińska (sprawozdawca) Bardziej szczegółowo Odzyskajcie kontrolę nad swoim losem
Odzyskajcie kontrolę nad swoim losem Mocno wierzę w szczęście i stwierdzam, że im bardziej nad nim pracuję, tym więcej go mam. Thomas Jefferson Czy zadaliście już sobie pytanie, jaki jest pierwszy warunek Bardziej szczegółowo WYROK Z DNIA 4 MARCA 2009 R. III KK 322/08
WYROK Z DNIA 4 MARCA 2009 R. III KK 322/08 Przepis art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w pierwotnym brzmieniu Bardziej szczegółowo ZAGADNIENIE PRAWNE. W sprawie o zapłatę na skutek apelacji od wyroku Sądu Rejonowego [ ] w W.
Sygn. akt III CZP 17/14 ZAGADNIENIE PRAWNE W sprawie o zapłatę na skutek apelacji od wyroku Sądu Rejonowego [ ] w W. z dnia 28 maja 2013 r. Czy osoba będąca członkiem zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością Bardziej szczegółowo Test kwalifikacyjny dla kandydatów na stanowisko asystenta sędziego w Sądzie Rejonowym w Białymstoku
(imię i nazwisko) Białystok, dnia 27 czerwca 2013 r. Test kwalifikacyjny dla kandydatów na stanowisko asystenta sędziego w Sądzie Rejonowym w Białymstoku Test jednokrotnego wyboru. Odpowiedź właściwą należy Bardziej szczegółowo POSTANOWIENIE. SSN Teresa Bielska-Sobkowicz (przewodniczący) SSN Wojciech Katner (sprawozdawca) SSA Elżbieta Fijałkowska
Sygn. akt V CSK 12/14 POSTANOWIENIE Sąd Najwyższy w składzie: Dnia 13 listopada 2014 r. SSN Teresa Bielska-Sobkowicz (przewodniczący) SSN Wojciech Katner (sprawozdawca) SSA Elżbieta Fijałkowska w sprawie Bardziej szczegółowo USTAWA z dnia 16 listopada 2006 r. o zmianie ustawy Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw. Art. 1.
Sygn. akt IV KK 299/12 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Sąd Najwyższy w składzie: Dnia 21 listopada 2012 r. SSN Jacek Sobczak (przewodniczący, sprawozdawca) SSN Zbigniew Puszkarski SSN Barbara Bardziej szczegółowo POSTANOWIENIE. SSN Wiesław Kozielewicz (przewodniczący) SSN Michał Laskowski (sprawozdawca) SSN Dariusz Świecki. Protokolant Danuta Bratkrajc
Sygn. akt IV KK 337/15 POSTANOWIENIE Sąd Najwyższy w składzie: Dnia 2 lutego 2016 r. SSN Wiesław Kozielewicz (przewodniczący) SSN Michał Laskowski (sprawozdawca) SSN Dariusz Świecki Protokolant Danuta Bardziej szczegółowo Immanuel Kant: Fragmenty dzieł Uzasadnienie metafizyki moralności
Immanuel Kant: Fragmenty dzieł Uzasadnienie metafizyki moralności Rozdział II Pojęcie każdej istoty rozumnej, która dzięki wszystkim maksymom swej woli musi się uważać za powszechnie prawodawczą, by z Bardziej szczegółowo Handlem ludźmi jest werbowanie, transport, dostarczanie, przekazywanie, przechowywanie lub przyjmowanie osoby z zastosowaniem:
Źródło: http://handelludzmi.eu/hl/baza-wiedzy/przepisy-prawne/polskie/6283,kompilacja-najwazniejszych-przepisow-prawa-polskiego -zwiazanych-z-problematyka-h.html Wygenerowano: Niedziela, 7 lutego 2016, Bardziej szczegółowo Twoje prawa obywatelskie
Twoje prawa obywatelskie Dostęp do praw i sprawiedliwości dla osób z niepełnosprawnością intelektualną Inclusion Europe Raport Austria Anglia Belgia Bułgaria Chorwacja Cypr Czechy Dania Estonia Finlandia Bardziej szczegółowo ZAWIADOMIENIE POUCZENIE PODEJRZANEGO
PROKUilATUHA OKRĘGOWA lii. Gon. Władysława Andersa 34A Koszalin, dnia ^TM.. grudnia 2016 r. 75-950 K O S Z A L I N ; tel. 094-342-86-97. fax 094-342-24-17 PO V Ds. 40.2016 ZAWIADOMIENIE Sekretariat Prokuratury Bardziej szczegółowo wyniki oglądalności -8,9% -10,6% +12,9% 0,12 0,11 0,10 0,11 0,16% 0,08% 0% 2012 2013 2014 2015
jesień2015 CI Polsat CI Polsat to kanał, który zabiera widzów w poruszającą podróż do świata zbrodni, intryg i tajemnic. Próbujemy zrozumieć motywy i emocje, które popchnęły ludzi do popełnienia przestępstwa. Bardziej szczegółowo Uchwała z dnia 29 października 2004 r., III CZP 58/04
Uchwała z dnia 29 października 2004 r., III CZP 58/04 Sędzia SN Józef Frąckowiak (przewodniczący, sprawozdawca) Sędzia SN Zbigniew Kwaśniewski Sędzia SN Zbigniew Strus Sąd Najwyższy w sprawie z wniosku Bardziej szczegółowo Scenariusz zajęć dla uczniów gimnazjum OKUPACJA NIEMIECKA ZIEM POLSKICH
Scenariusz zajęć dla uczniów gimnazjum OKUPACJA NIEMIECKA ZIEM POLSKICH Wykorzystanie programu multimedialnego Historia Świata i Polski 1914-1948, Wojny światowe mgr Maria Kosterkiewicz Gimnazjum nr 12 Bardziej szczegółowo Antony Polonsky. Stosunki polsko-żydowskie od 1984 roku: Refleksje uczestnika
Antony Polonsky Stosunki polsko-żydowskie od 1984 roku: Refleksje uczestnika Stosunki polsko-żydowskie od 1984 roku: Refleksje uczestnika Antony Polonsky Stosunki polsko-żydowskie od 1984 roku: Refleksje Bardziej szczegółowo Druk nr 1226 Warszawa, 22 października 2008 r.
SEJM RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ VI kadencja Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Druk nr 1226 Warszawa, 22 października 2008 r. Pan Bronisław Komorowski Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej Na podstawie Bardziej szczegółowo Wydanie specjalne gazetki szkolnej Na szóstkę. z okazji. Ogólnopolskiego Dnia Praw Dziecka. obchodzonego 20 listopada
Wydanie specjalne gazetki szkolnej Na szóstkę z okazji Ogólnopolskiego Dnia Praw Dziecka obchodzonego 20 listopada Chcesz dowiedzieć się, jakie masz prawa i obowiązki?! A do tego wygrać nagrodę? Nic prostszego! Bardziej szczegółowo - o zmianie ustawy - Kodeks karny skarbowy.
SEJM RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ VI kadencja Marszałek Senatu Druk nr 3858 Warszawa, 22 grudnia 2010 r. Pan Grzegorz Schetyna Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej Szanowny Panie Marszałku! Na podstawie Bardziej szczegółowo Na egzamin! POSTĘPOWANIE KARNE. w pigułce 3. wydanie. Uwzględnia zmiany wchodzące w życie r.! szybko zwięźle i na temat. Wydawnictwo C.H.
Na egzamin! POSTĘPOWANIE KARNE w pigułce 3. wydanie Uwzględnia zmiany wchodzące w życie 1.7.2015 r.! szybko zwięźle i na temat Wydawnictwo C.H.Beck POSTĘPOWANIE KARNE w pigułce Inne w tej serii: Prawo Bardziej szczegółowo Pan. Donald Tusk. W związku z licznymi wątpliwościami jakie wywołała informacja o planowanym na
Pan Donald Tusk Prezes Rady Ministrów Aleje Ujazdowskie 1/3 00-071 Warszawa W związku z licznymi wątpliwościami jakie wywołała informacja o planowanym na dzień 26 stycznia 2012 r. podpisaniu przez Polskę Bardziej szczegółowo USTAWA z dnia 2007 r. o zmianie ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz niektórych innych ustaw
PROJEKT USTAWA z dnia 2007 r. o zmianie ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz niektórych innych ustaw Art. 1. W ustawie z dnia 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. Nr 98, Bardziej szczegółowo Ośrodek Badań, Studiów i Legislacji
Warszawa, dnia 1 października 2015 r. Stanowisko Ośrodka Badań, Studiów i Legislacji w sprawie tajemnicy zawodowej w związku z żądaniem komornika w trybie art. 761 KPC 1. Komornik wystąpił do Kancelarii Bardziej szczegółowo REGULAMIN SĄDU KOLEŻEŃSKIEGO POLSKIEGO TOWARZYSTWA KRYMINALISTYCZNEGO
REGULAMIN SĄDU KOLEŻEŃSKIEGO POLSKIEGO TOWARZYSTWA KRYMINALISTYCZNEGO 1. Postępowanie przed Sądem Koleżeńskim jest jednoinstancyjne. Przed Sądem Koleżeńskim odpowiadają członkowie Towarzystwa za czyny Bardziej szczegółowo WYROK Z DNIA 13 GRUDNIA 2000 R. II KKN 199/98
WYROK Z DNIA 13 GRUDNIA 2000 R. II KKN 199/98 Jeżeli sąd przyjmuje, że popełniono przestępstwo ścigane z oskarżenia prywatnego, to niezależnie od rodzaju skargi i wyrażonej w niej prawnej oceny czynu, Bardziej szczegółowo Szczęść Boże, wujku! odpowiedział weselszy już Marcin, a wujek serdecznie uściskał chłopca.
Sposób na wszystkie kłopoty Marcin wracał ze szkoły w bardzo złym humorze. Wprawdzie wyjątkowo skończył dziś lekcje trochę wcześniej niż zwykle, ale klasówka z matematyki nie poszła mu najlepiej, a rano Bardziej szczegółowo Warszawa, styczeń 2015 ISSN 2353-5822 NR 11/2015 AUSCHWITZ-BIRKENAU W PAMIĘCI ZBIOROWEJ
Warszawa, styczeń 2015 ISSN 2353-5822 NR 11/2015 AUSCHWITZ-BIRKENAU W PAMIĘCI ZBIOROWEJ Znak jakości przyznany CBOS przez Organizację Firm Badania Opinii i Rynku 14 stycznia 2014 roku Fundacja Centrum Bardziej szczegółowo HOLOCAUST SIEDLECKICH ŻYDÓW
HOLOCAUST SIEDLECKICH ŻYDÓW Żydzi osiedlili się w Siedlcach w połowie XVI wieku. Początkowo zajmowali się karczmarstwem, a później także rzemiosłami i kupiectwem. W roku 1794 została wybudowana żydowska Bardziej szczegółowo z dnia.. w sprawie określenia wzoru pouczenia o uprawnieniach i obowiązkach pokrzywdzonego w postępowaniu karnym 1)
Wstępny projekt z dnia 5 czerwca 2014 r. R O Z P O R Z Ą D Z E N I E M I N I S T R A S P R AW I E D L I W O Ś C I z dnia.. w sprawie określenia wzoru pouczenia o uprawnieniach i obowiązkach pokrzywdzonego Bardziej szczegółowo 13. WŁADZA SĄDOWNICZA
13. WŁADZA SĄDOWNICZA 14. Władza sądownicza w RP. Organy kontroli i ochrony prawa. 1) wymienia sądy i trybunałyprzedstawia ich kompetencje, 2) charakteryzuje organy kontroli i ochrony prawa, 3) wymienia Bardziej szczegółowo CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ OPINIA PUBLICZNA NA TEMAT SONDAŻY BS/55/2004 KOMUNIKAT Z BADAŃ WARSZAWA, MARZEC 2004
CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ SEKRETARIAT OŚRODEK INFORMACJI 629-35 - 69, 628-37 - 04 693-46 - 92, 625-76 - 23 UL. ŻURAWIA 4A, SKR. PT.24 00-503 W A R S Z A W A TELEFAX 629-40 - 89 INTERNET http://www.cbos.pl Bardziej szczegółowo Zastępca Szefa. Kancelarii Sejmu RP
Do druku nr 166 WICEPREZES NACZELNEJ RADY ADWOKACKIEJ Jacek Trela Warszawa, dnia 18 stycznia 2015 r. Pan Adam Podgórski Zastępca Szefa Kancelarii Sejmu RP Dot. GMS-WP-173-296115 NRA -12-SM -1.1.2016 W Bardziej szczegółowo UGODA Z PROKURATOREM, CZYLI SKAZANIE BEZ ROZPRAWY - CZY TO MOŻLIWE?
UGODA Z PROKURATOREM, CZYLI SKAZANIE BEZ ROZPRAWY - CZY TO MOŻLIWE? Co oznacza tzw. dobrowolne poddanie się karze? Dobrowolne poddanie się karze, to rozwiązanie dające podejrzanemu możliwość uzgodnienia Bardziej szczegółowo Zatem może wyjaśnijmy sobie na czym polega różnica między człowiekiem świadomym, a Świadomym.
KOSMICZNA ŚWIADOMOŚĆ Kiedy mowa jest o braku świadomi, przeciętny człowiek najczęściej myśli sobie: O czym oni do licha mówią? Czy ja nie jesteś świadomy? Przecież widzę, słyszę i myślę. Tak mniej więcej Bardziej szczegółowo WYROK Z DNIA 10 SIERPNIA 2005 R. II KK 410/04
WYROK Z DNIA 10 SIERPNIA 2005 R. II KK 410/04 Ocena dowodu z wyjaśnień oskarżonego lub zeznań świadka jest wypadkową zarówno oceny treści wypowiedzi danej osoby, jak i oceny dotyczącej samej osoby, to Bardziej szczegółowo POSTANOWIENIE Z DNIA 7 CZERWCA 2002 R. I KZP 17/02
POSTANOWIENIE Z DNIA 7 CZERWCA 2002 R. I KZP 17/02 Kwestia konstytucyjności ustawy nie może być przedmiotem zagadnienia prawnego przekazanego przez sąd odwoławczy do rozstrzygnięcia Sądowi Najwyższemu Bardziej szczegółowo KATARZYNA POPICIU WYDAWNICTWO WAM
KATARZYNA ŻYCIEBOSOWSKA POPICIU WYDAWNICTWO WAM Zamiast wstępu Za każdym razem, kiedy zaczynasz pić, czuję się oszukana i porzucona. Na początku Twoich ciągów alkoholowych jestem na Ciebie wściekła o to, Bardziej szczegółowo POSTANOWIENIE. SSN Henryk Pietrzkowski (przewodniczący) SSN Józef Frąckowiak (sprawozdawca) SSA Dariusz Dończyk
Sygn. akt II CSK 231/08 POSTANOWIENIE Sąd Najwyższy w składzie : Dnia 10 października 2008 r. SSN Henryk Pietrzkowski (przewodniczący) SSN Józef Frąckowiak (sprawozdawca) SSA Dariusz Dończyk w sprawie Bardziej szczegółowo Prawa osób będących ofiarami przestępstw, w szczególności: metod dochodzenia prawa przez osoby pokrzywdzone, procedur sadowych oraz dochodzeniowych.
Prawa osób będących ofiarami przestępstw, w szczególności: metod dochodzenia prawa przez osoby pokrzywdzone, procedur sadowych oraz dochodzeniowych. Pokrzywdzonym jest osoba fizyczna lub prawna, której Bardziej szczegółowo TRANSATLANTIC TRENDS POLAND
TRANSATLANTIC TRENDS POLAND P.1 Czy uważa Pan(i), że dla przyszłości Polski będzie najlepiej, jeśli będziemy brali aktywny udział w sprawach światowych, czy też jeśli będziemy trzymali się od nich z daleka? Bardziej szczegółowo WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ. SSN Stanisław Zabłocki (przewodniczący) SSN Małgorzata Gierszon (sprawozdawca) SSN Przemysław Kalinowski
Sygn. akt II KK 78/15 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Sąd Najwyższy w składzie: Dnia 30 marca 2015 r. SSN Stanisław Zabłocki (przewodniczący) SSN Małgorzata Gierszon (sprawozdawca) SSN Przemysław Bardziej szczegółowo Życie młodych ludzi w państwie Izrael
III SPOTKANIE - Konflikt izraelsko-palestyński na progu XXI wieku Życie młodych ludzi w państwie Izrael 1. Powszechna służba wojskowa kobiet i mężczyzn (rola IDF w społeczeństwie); 2. Aktywność polityczna Bardziej szczegółowo STANDARDY RADY EUROPY DOTYCZĄCE PRZEMOCY WOBEC KOBIET ORAZ PRZEMOCY DOMOWEJ A PRAKTYKA NA PRZYKŁADZIE PROGRAMU
STANDARDY RADY EUROPY DOTYCZĄCE PRZEMOCY WOBEC KOBIET ORAZ PRZEMOCY DOMOWEJ A PRAKTYKA NA PRZYKŁADZIE PROGRAMU NIEBIESKA TARCZA LUBUSKA PROKURATURA PRZECIW PRZEMOCY dr Alfred Staszak Prokurator Okręgowy Bardziej szczegółowo PROJEKT EDUKACYJNY "Krokus" w GM16
Projekt gimnazjalny Krokus ocalić od zapomnienia jest elementem międzynarodowego przedsięwzięcia Irlandzkiego Towarzystwa Edukacji o Holokauście i Muzeum śydowskiego Galicja w Krakowie, które przekazują Bardziej szczegółowo POSTANOWIENIE. SSN Kazimierz Klugiewicz
Sygn. akt V KK 334/14 POSTANOWIENIE Sąd Najwyższy w składzie: Dnia 4 lutego 2015 r. SSN Kazimierz Klugiewicz na posiedzeniu w trybie art. 535 3 k.p.k. po rozpoznaniu w Izbie Karnej w dniu 4 lutego 2015 Bardziej szczegółowo Sygn. akt VI A Cz 3874/13 POSTANOWIENIE. Dnia 27 lutego 2014r. Sąd Apelacyjny w Warszawie VI Wydział Cywilny w następującym składzie:
Sygn. akt VI A Cz 3874/13 POSTANOWIENIE Dnia 27 lutego 2014r. Sąd Apelacyjny w Warszawie VI Wydział Cywilny w następującym składzie: Przewodniczący Sędzia SA Barbara Godlewska Michalak (spraw.) Sędzia Bardziej szczegółowo Władza sądownicza w Polsce. Sądy i trybunały
Władza sądownicza w Polsce Sądy i trybunały Charakterystyka władzy sądowniczej Władza sądownicza stanowi jeden z filarów władzy państwowej w ramach podziału władzy, lecz od pozostałych jest niezależna. Bardziej szczegółowo U Z A S A D N I E N I E
U Z A S A D N I E N I E Celem projektu ustawy jest dostosowanie systemu prawnego do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 12 maja 2009 r., sygn. akt P 66/07 (Dz. U. Nr 78, poz. 659). W wyroku tym Trybunał Bardziej szczegółowo Odpowiedzialność karna lekarza
Sławomir Turkowski Odpowiedzialność karna lekarza Zakres i skuteczne ograniczenie odpowiedzialności karnej Warszawa 2012 2 Odpowiedzialność karna lekarza Zakres i skuteczne ograniczenie odpowiedzialności Bardziej szczegółowo Tak wyglądają procedury sądowe w posteępowaniu karnym
Tak wyglądają procedury sądowe w posteępowaniu karnym PRZEBIEG ROZPRAWY Przed rozpoczęciem rozprawy w postępowaniu karnym strony mogą oczekiwać na rozprawę we wspólnej poczekalni. Osoba, która chciałby Bardziej szczegółowo Przyjaźń jako relacja społeczna w filozofii Platona i Arystotelesa. Artur Andrzejuk
w filozofii Platona i Arystotelesa Artur Andrzejuk Plan Greckie pojęcie przyjaźni philia. Idealistyczna koncepcja przyjaźni u Platona. Polityczna rola platońskiej przyjaźni. Arystotelesowska koncepcja Bardziej szczegółowo USTAWA z dnia 24 września 2010 r. o zmianie ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka oraz niektórych innych ustaw 1)
Kancelaria Sejmu s. 1/1 USTAWA z dnia 24 września 2010 r. Opracowano na podstawie Dz. U. z 2010 r. Nr 197, poz. 1307. o zmianie ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka oraz niektórych innych ustaw 1) Art. 1. W Bardziej szczegółowo Postępowania karne i cywilne związane z wypadkiem lotniczym z punktu widzenia biegłego sądowego
System zarządzania bezpieczeństwem. w organizacjach lotnictwa cywilnego Uczelnia Łazarskiego, Warszawa, 18 marca 2014 Postępowania karne i cywilne związane z wypadkiem lotniczym z punktu widzenia biegłego Bardziej szczegółowo POSTANOWIENIE Z DNIA 17 CZERWCA 2003 R. II KK 90/03
POSTANOWIENIE Z DNIA 17 CZERWCA 2003 R. II KK 90/03 Przewidziana w polskim porządku prawnym ustawie z dnia 26 października 1982 r. o postępowaniu w sprawach nieletnich (jedn. tekst: Dz. U. z 2002 r. Nr Bardziej szczegółowo Dz.U Nr 114 poz. 738 USTAWA. z dnia 25 czerwca 1997 r. o świadku koronnym
Kancelaria Sejmu s. 1/10 Dz.U. 1997 Nr 114 poz. 738 USTAWA z dnia 25 czerwca 1997 r. o świadku koronnym Art. 1. 1. Przepisy ustawy stosuje się w sprawach o przestępstwo lub przestępstwo skarbowe popełnione Bardziej szczegółowo UCHWAŁA Z DNIA 26 WRZEŚNIA 2002 R. I KZP 20/02
UCHWAŁA Z DNIA 26 WRZEŚNIA 2002 R. I KZP 20/02 Dopuszczalne jest orzeczenie na podstawie art. 42 1 k.k. zakazu prowadzenia pojazdów określonego rodzaju, kierowanie którymi nie wymaga posiadania uprawnień Bardziej szczegółowo W 2016 roku musisz obowiązkowo zgłosić Kasie Rodzinnej w Niemczech informację o numerze identyfikacyjnym swoich dzieci!
Aby rodzice otrzymywali Kingergeld, to muszą przedstawić niemieckiej Kasie Rodzinnej numer identyfikacyjny, który od 01.01.2016 jest dla dzieci obowiązkowy! Brak numeru oznacza KONIEC WYPŁACANIA KINDERGELD. Bardziej szczegółowo ZAPIS STENOGRAFICZNY. Posiedzenie Komisji Budżetu i Finansów Publicznych (103.) w dniu 8 sierpnia 2013 r. VIII kadencja
ZAPIS STENOGRAFICZNY Posiedzenie Komisji Budżetu i Finansów Publicznych (103.) w dniu 8 sierpnia 2013 r. VIII kadencja Porządek obrad: 1. Rozpatrzenie wniosków zgłoszonych na 38. posiedzeniu Senatu do Bardziej szczegółowo TYTUŁ II POKREWIEŃSTWO I POWINOWACTWO
TYTUŁ II POKREWIEŃSTWO I POWINOWACTWO 2. Protokół podpisuje osoba, która przyjęła oświadczenie, oraz osoba, która je złożyła, chyba że nie może ona go podpisać. Przyczynę braku podpisu należy podać w protokole. Bardziej szczegółowo Copyright 2015 Monika Górska
1 Wiesz jaka jest różnica między produktem a marką? Produkt się kupuje a w markę się wierzy. Kiedy używasz opowieści, budujesz Twoją markę. A kiedy kupujesz cos markowego, nie zastanawiasz się specjalnie Bardziej szczegółowo Przegrany proces sądowy
Przegrany proces sądowy z dnia 14.04.2014 i 27.11.2014 (z odwołania Spółdzielni) Redakcja poniżej umieszcza tekst, który jest powtórką uaktualnionego komentarza z kwietnia br. ponieważ komentarz ten zachowuje Bardziej szczegółowo ODPOWIEDZIALNOŚĆ KARNA LEKARZA
ODPOWIEDZIALNOŚĆ KARNA LEKARZA dr n. med. Marta Rorat Katedra Medycyny Sądowej, Zakład Prawa Medycznego UM we Wrocławiu ISTOTA ODPOWIEDZIALNOŚCI KARNEJ Art. 1. 1. Odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, Bardziej szczegółowo USTAWA z dnia 25 czerwca 1997 r. o świadku koronnym
Kancelaria Sejmu s. 1/1 USTAWA z dnia 25 czerwca 1997 r. o świadku koronnym Art. 1. 1. Przepisy ustawy stosuje się w sprawach o przestępstwo lub przestępstwo skarbowe popełnione w zorganizowanej grupie Bardziej szczegółowo Kazanie na uroczystość ustanowienia nowych animatorów. i przyjęcia kandydatów do tej posługi.
SŁUŻYĆ JEDNEMU PANU. Kazanie na uroczystość ustanowienia nowych animatorów i przyjęcia kandydatów do tej posługi. Katowice, krypta katedry Chrystusa Króla, 18 czerwca 2016 r. "Swojemu słudze Bóg łaskę Bardziej szczegółowo Wymiana informacji podatkowych w zakresie podatków dochodowych w ramach pomocy administracyjnej
Niemieckie regulacje zawierają m.in. unormowanie zasad odmowy udzielania informacji podmiotom zagranicznym oraz przekazywania informacji korzystnych dla podatnika na jego wniosek. Wymiana informacji podatkowych Bardziej szczegółowo 3. Zasady moralne są obiektywnie prawdziwe. Musi istnieć ich stwórca. Jest nim bóg.
Czołowy amerykański apologeta, teolog i filozof, profesor William Lane Craig często uczestniczy w publicznych debatach powtarzając swoje argumenty dowodzące, że założenie istnienia boga jest bardziej rozsądne Bardziej szczegółowo Trzy kroki do e-biznesu
Wstęp Świat wokół nas pędzi w niewiarygodnym tempie - czy Ty też chwilami masz wrażenie, że nie nadążasz? Może zastanawiasz się, czy istnieje sposób, by dogonić ten pędzący pociąg życia pełen różnego rodzaju Bardziej szczegółowo POSTANOWIENIE. SSN Katarzyna Gonera (przewodniczący) SSN Bogusław Cudowski SSN Romualda Spyt (sprawozdawca)
Sygn. akt III SW 49/14 POSTANOWIENIE Sąd Najwyższy w składzie: Dnia 17 czerwca 2014 r. SSN Katarzyna Gonera (przewodniczący) SSN Bogusław Cudowski SSN Romualda Spyt (sprawozdawca) w sprawie z protestu Bardziej szczegółowo Niebieska Karta. Rola szkoły w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie
Niebieska Karta. Rola szkoły w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie Aspekty prawne dotyczące ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie adw. Katarzyna Mrozicka-Bąbel Podstawa prawna Ustawa z dnia 29 Bardziej szczegółowo Hektor i tajemnice zycia
François Lelord Hektor i tajemnice zycia Przelozyla Agnieszka Trabka WYDAWNICTWO WAM Był sobie kiedyś chłopiec o imieniu Hektor. Hektor miał tatę, także Hektora, więc dla odróżnienia rodzina często nazywała Bardziej szczegółowo POSTANOWIENIE. postanowił: utrzymać w mocy zaskarżone zarządzenie. Sygn. akt III KZ 39/16. Dnia 22 czerwca 2016 r. Sąd Najwyższy w składzie:
Sygn. akt III KZ 39/16 POSTANOWIENIE Sąd Najwyższy w składzie: Dnia 22 czerwca 2016 r. SSN Dariusz Świecki w sprawie J. P. po rozpoznaniu w Izbie Karnej na posiedzeniu, w dniu 22 czerwca 2016 r., zażalenia Bardziej szczegółowo POSTANOWIENIE. SSN Zbigniew Puszkarski (przewodniczący) SSN Antoni Górski SSN Beata Gudowska (sprawozdawca)
Sygn. akt SNO 15/13 POSTANOWIENIE Sąd Najwyższy - Sąd Dyscyplinarny w składzie: Dnia 7 sierpnia 2013 r. SSN Zbigniew Puszkarski (przewodniczący) SSN Antoni Górski SSN Beata Gudowska (sprawozdawca) w sprawie Bardziej szczegółowo WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ. SSN Piotr Hofmański (przewodniczący) SSN Andrzej Stępka SSN Dariusz Świecki (sprawozdawca)
Sygn. akt V KK 86/13 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Sąd Najwyższy w składzie: Dnia 16 października 2013 r. SSN Piotr Hofmański (przewodniczący) SSN Andrzej Stępka SSN Dariusz Świecki (sprawozdawca) Bardziej szczegółowo Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych
Sytuacja zawodowa pracujących osób niepełnosprawnych dr Renata Maciejewska Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie Struktura próby według miasta i płci Lublin Puławy Włodawa Ogółem Bardziej szczegółowo Ochrona zasady wolności sumienia i wyznania (religii)
Ochrona zasady wolności sumienia i wyznania (religii) Ochrona zasady wolności sumienia i wyznania (religii) Ochrona konstytucyjna Ochrona cywilnoprawna Skarga do Trybunału po zakończeniu postępowania sądowego Bardziej szczegółowo Życie młodych ludzi w państwie Izrael
III SPOTKANIE - Konflikt izraelsko-palestyński na progu XXI wieku Życie młodych ludzi w państwie Izrael 1. Powszechna służba wojskowa kobiet i mężczyzn (rola IDF w społeczeństwie); 2. Aktywność polityczna Bardziej szczegółowo 2017 © DocPlayer.pl Polityka prywatności | Warunki świadczenia usług | Zwrotny adres