Source: https://bohosiewicz-adwokaci.pl/prawo
Timestamp: 2020-06-06 15:25:33+00:00
Document Index: 91083550

Matched Legal Cases: ['art. 659', 'art. 130', 'art. 139', 'art. 10', 'art. 7', 'art. 42', 'art. 45', 'art. 175', 'art. 177', 'art. 627', 'art. 647', 'art. 80', 'art. 444', 'art. 115', 'art. 115']

Kancelaria Adwokacka | Prawo
Prawo pracy w sytuacji stanu zagrożenia epidemiologicznego
w związku z pojawiającymi się zapytaniami czy w związku ze stanem zagrożenia epidemiologicznego pracodawca ma możliwość wydania pracownikowi polecenia wykorzystania w tym okresie urlopu wypoczynkowego lub bezpłatnego, a także czy pracodawca może rozwiązać stosunek pracy bez wypowiedzenia, to w pierwszej kolejności wskazać należy, że kwestie związane z przedmiotową problematyką regulują przepisy Kodeksu pracy.
Brak jest podstaw do wydania pracownikowi polecenia skorzystania z urlopu czy to wypoczynkowego czy też bezpłatnego, albowiem decyzja ta należy do pracownika i jest jego uprawnieniem. Kontrowersyjnym byłoby również nakazanie przez pracodawcę pracownikowi wykorzystania zaległego urlopu wypoczynkowego w związku z występowaniem stanu zagrożenia epidemiologicznego, albowiem celem urlopu wypoczynkowego nie jest ani leczenie, ani też profilaktyka zachorowań.
Sytuacje, w których wypowiedzenie stosunku pracy bez wypowiedzenia jest skuteczne, uregulowane zostały w rozdziale II oddziale 5 Kodeksu pracy. Pracodawca może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika w razie:
I. ciężkiego naruszenia przez pracownika podstawowych obowiązków pracowniczych (typowymi przyczynami w tym zakresie są: nietrzeźwość pracownika, niewykonanie polecenia, opuszczenie pracy bez usprawiedliwienia oraz zakłócenie porządku w miejscu pracy);
II. popełnienia przez pracownika w czasie trwania umowy o pracę przestępstwa, które uniemożliwia dalsze zatrudnianie go na zajmowanym stanowisku, jeżeli przestępstwo jest oczywiste lub zostało stwierdzone prawomocnym wyrokiem;
III. zawinionej przez pracownika utraty uprawnień koniecznych do wykonywania pracy na zajmowanym stanowisku.
Pracodawca może także rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia bez winy pracownika, jeżeli niezdolność pracownika do pracy wskutek choroby trwa dłużej niż 3 miesiące (gdy pracownik był zatrudniony u danego pracodawcy krócej niż 6 miesięcy), albo dłużej niż łączny okres pobierania z tego tytułu wynagrodzenia i zasiłku oraz pobierania świadczenia rehabilitacyjnego przez pierwsze 3 miesiące (gdy pracownik był zatrudniony u danego pracodawcy co najmniej 6 miesięcy lub jeżeli niezdolność do pracy została spowodowana wypadkiem przy pracy albo chorobą zawodową). Rozwiązanie w tym trybie możliwe jest również w razie usprawiedliwionej nieobecności pracownika w pracy z innych przyczyn niż na skutek choroby, a trwającej dłużej niż 1 miesiąc.
Co istotne, rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia bez winy pracownika nie może nastąpić w razie nieobecności pracownika w pracy z powodu sprawowania opieki nad dzieckiem - w okresie pobierania z tego tytułu zasiłku, a w przypadku odosobnienia pracownika ze względu na chorobę zakaźną - w okresie pobierania z tego tytułu wynagrodzenia i zasiłku. Rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia nie może nastąpić także po stawieniu się pracownika do pracy w związku z ustaniem przyczyny nieobecności.
Korzystając z tego sposobu rozwiązania umowy o pracę niezbędne jest zachowanie przez pracodawcę przewidzianych prawem wymogów co do formy oraz sformułowania pouczeń w zakresie przysługujących pracownikowi uprawnień. Pracownikowi, z którym rozwiązano umowę o pracę bez wypowiedzenia z naruszeniem przepisów o rozwiązywaniu umów o pracę w tym trybie, przysługuje roszczenie o przywrócenie do pracy na poprzednich warunkach albo o odszkodowanie.
Mając na uwadze występowanie obecnie stanu zagrożenia epidemiologicznego, w razie, gdy warunki pracy nie odpowiadają przepisom bezpieczeństwa i higieny pracy i stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia pracownika, albo gdy wykonywana przez niego praca grozi takim niebezpieczeństwem innym osobom, pracownik ma prawo powstrzymać się od wykonywania pracy, zawiadamiając o tym niezwłocznie przełożonego. Jeżeli powstrzymanie się od wykonywania pracy nie usuwa takowego zagrożenia, pracownik ma prawo oddalić się z miejsca zagrożenia, zawiadamiając o tym niezwłocznie przełożonego. Nie może to być jednak zagrożenie wyłącznie potencjalne ani takie, które mogłoby jedynie pośrednio szkodzić zdrowiu pracownika - należy bowiem przyjąć, że musi to być zagrożenie realne i obiektywnie sprawdzalne. Decyzja o odstąpieniu od pracy podlega bowiem każdorazowo ocenie pod kątem zasadności.
Rewolucyjny wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dla tzw. "frankowiczów
Wyrok ten zapadł 3 października 2019r i daje możliwość wyeliminowania waloryzacyjnych klauzul abuzywnych z umowy kredytowej, które ustalały niekorzystny przelicznik waluty franka szwajcarskiego dla kredytobiorcy. Zgodnie z wyrokiem TSUE, Sąd krajowy rozpoznający sprawę nie będzie mógł samodzielnie uzupełnić luki dotyczącej klauzuli waloryzacyjnej, tylko to konsument - kredytobiorca, będzie decydował o tym, co leży w jego interesie. Tym samym, abuzywne klauzule waloryzacyjne będą usuwane z umowy jako niekorzystne.
Znaczące obniżenie rat kredytu. Sąd będzie uprawniony do uznania, że kredyt będzie dalej do spłacania, ale z pominięciem niedozwolonej klauzuli dotyczącej przewalutowania, czyli tak, jakby przeliczenie nastąpiło w złotówkach a nie frankach. W niektórych przypadkach możliwe również będzie unieważnienie całej umowy kredytowej.
Tym samym wyrok TSUE otwiera drogę kredytobiorcom do przewalutowania kredytów frankowych.
Doniosła zmiana prawa cywilnego
Po kilkudziesięciu latach ulegają zmianie ogólne terminy przedawnienia roszczeń. Co ważne, co do zasady terminy przedawnienia upływać będą z końcem roku kalendarzowego. Ponadto sąd będzie brał pod uwagę z urzędu upływ terminu przedawnienia roszczeń skierowanych przeciwko konsumentom. Ukróci to działalność firm skupujących przedawnione roszczenia i występujących do sądu o ich zasądzenie, licząc, że osoby niemające pomocy prawnej lub o mniejszej świadomości prawnej nie podniosą zarzutu przedawnienia, co skutkować będzie przegraniem sprawy.
Obecnie sąd może oddalić takie roszczenie jako przedawnione bez konieczności oczekiwania na podniesienie tego zarzutu przez stronę pozwaną.
Prywatne blokady na koła to nielegalna represja
Z wyroku Sądu Okręgowego II instancji w Katowicach, który zapadł 23 czerwca 2017 r., zarządca dróg wewnętrznych (np. wspólnota mieszkaniowa) może wprowadzić opłaty za parkowanie na swoim terenie, ale nie ma prawa ich egzekwować poprzez zakładanie blokad na koła. Wyrok ten konkretnie zapadł w sprawie firmy nadzorującej parkowanie na jednym z katowickich osiedli zarządzanym przez spółdzielnię mieszkaniową.
Na wymienionym osiedlu parking przeznaczony jest dla mieszkańców i ich gości. Przy wjeździe na parking stoi znak informujący o tym oraz informacja, że jest to teren prywatny. Każdy uprawniony do parkowania jak to jest w wielu innych miejscach, tego typu posiada zezwolenie, które zostawia wewnątrz auta w widocznym miejscu. Na znaku, o którym była przed chwilą mowa widnieje informacja, że pozostałe pojazdy muszą za parkowanie zapłacić 150 zł za rozpoczętą dobę, w przeciwnym wypadku zostanie na koło założona blokada. Zdjąć mogą ją pracownicy sprawujący nadzór nad miejscami parkingowymi po zapłaceniu należnej sumy. Jeżeli osoba parkująca nie posiada takiej kwoty na miejscu, wystawiane jest zobowiązanie do zapłaty kwoty 200 zł w terminie 7 dni.
Dzień, w którym Marzena T., zaparkowała swoje auto na płatnym osiedlowym parkingu tylko na chwilę, by odebrać dziecko ze szkoły, okazał się pechowy. Chcąc zaparkować jak najbliżej szkoły, ze względu na drugie chore dziecko po powrocie na kole zastała blokadę, a na szybie naklejkę z nr telefonu do pracownika nadzorującego parkingi. Pani Marzena zapłaciła żądaną kwotę 150 zł, ale jej zdaniem domaganie się zapłaty za parkowanie było bezprawne. Zdecydowała więc walczyć o swoje racje w sądzie, pozywając firmę Haliny S., która kontrolowała prawidłowość parkowania na parkingach prywatnych, m.in. terenie zarządzanym przez katowicką Spółdzielnię Mieszkaniową.
OPŁATY ZA PARKOWANIE - TAK, BLOKADY - NIE
Sąd stwierdził, że właściciel ma prawo czerpać opłaty za korzystanie z parkingu i ma również prawo do swobodnego ustalenia opłaty za parkowanie na swoim terenie, ale powinien podać wysokość tej opłaty do wiadomości osoby, która chce parkować.
- W takim przypadku - parkowania pojazdu na cudzej nieruchomości - dochodzi do zawarcia umowy najmu miejsca parkingowego zgodnie z art. 659 § 1 k.c., której stroną pozostaje korzystający z parkingu, zaś umowa zostaje zawarta z chwilą wjazdu użytkownika na teren parkingu, a kończy się z chwilą wyjazdu z terenu parkingu - wyjaśnił Sąd.
Według regulaminu zarządcy teren dotyczący zasad parkowania i pobierania opłat wiąże osoby, które wjeżdżają na teren jego Spółdzielni. Zdaniem Sądu, umowę najmu miejsca parkingowego należy więc traktować jako dotyczącą drobnych, bieżących spraw życia codziennego, a posługiwanie się wzorcem umowy w postaci regulaminu w przypadku parkingów jest zwyczajowo przyjęte, wobec czego jest on wiążący nie tylko wówczas, gdy został doręczony konsumentowi przed zawarciem umowy, ale również wówczas, gdy mógł on z łatwością dowiedzieć się o jego treści. Oznacza to, że Marzena T. co do zasady powinna była uiścić opłatę za parkowanie. Tyle tylko, że mógł się jej domagać wyłącznie właściciel nieruchomości lub inna osoba umocowana do zarządzania tym terenem. Natomiast nadzorem nad parkingiem i pobieraniem opłat zajmowała się firma Haliny S., która takiego umocowania nie miała.
TYLKO PAŃSTWO MOŻE OGRANICZAĆ WŁASNOŚĆ
Tak właśnie uznał Sąd Okręgowy II instancji w Katowicach. Choć Halina S. wniosła o dopuszczenie jako dowodu aneksu do umowy między Spółdzielnią a Spółką X, z którego wynikało, że Spółdzielnia przekazała Spółce X, nadzór nad tym parkingiem to dokument ten nie dowodzi, że Halina S. miała prawo do pobierania opłat. Dodatkowo Sąd Okręgowy II instancji w Katowicach stwierdził, że nawet gdyby pozwana wykazała, że na mocy umowy była upoważniona przez właściciela do zakładania blokad na koła samochodów zaparkowanych na terenie osiedla, to i tak opłata za zdjęcie blokady nie byłaby należna. Z tego względu, że zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym zakładanie blokad na koła pojazdów przez osoby utrzymujące porządek w zakresie parkowania pojazdów, działające w imieniu lub na rzecz zarządcy terenu jest bezprawne.
- Nie ulega wątpliwości, że regulamin korzystania z dróg wewnętrznych wprowadzony przez zarządcę terenu do karania użytkowników pojazdów przez zakładanie blokady jest sprzeczny z obowiązującymi przepisami prawa, a zakładanie blokad jest w takiej sytuacji wręcz środkiem represji mającym na celu wyegzekwowanie żądanej opłaty. Natomiast czyjaś własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy. Środki lego typu mogą więc stosowane wyłącznie na podstawie wyraźnego upoważnienia ustawowego - Zaznaczył Sąd Okręgowy II instancji w Katowicach.
Zgodnie z art. 130 a ust. 8 i 9 ustawy prawo o ruchu drogowym pojazd może być unieruchomiony za pomocą blokady kół w przypadku pozostawienia go w miejscu, gdzie jest to zabronione, lecz nieutrudniającego ruchu lub niezagrażającego bezpieczeństwu. Pojazd natomiast unieruchamia Policja lub straż miejska. Toteż pozwana Halina S., nawet na mocy umowy ze spółdzielnią, nie mogłaby nigdy być uprawniona do zakładania blokad na koła parkujących aut i pobierania opłat za ich zdjęcie jako opłaty parkingowej.
Sąd nie zgodził się również ze stanowiskiem, że nie można kwestionować opłaty parkingowej z powodu niedoręczenia regulaminu, gdyż jest to drobna sprawą życia codziennego. - O ile korzystanie z parkingów komunalnych jest drobną sprawą życia codziennego, o tyle korzystanie z gruntów prywatnych w celach parkingowych już taką sprawą nie jest, niezależnie od częstotliwości występowania tego zjawiska - Podkreślił Sąd, oddalając apelację Haliny S.
Prezydencki akt łaski przed prawomocnym zakończeniem postępowania nie wywołuje żadnych skutków prawnych
Prawo łaski, jako uprawnienie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej określone w art. 139 zdanie pierwsze Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, może być realizowane wyłącznie wobec osób, których winę stwierdzono prawomocnym wyrokiem sądu (osób skazanych). Tylko przy takim ujęciu zakresu tego prawa nie dochodzi do naruszenia zasad wyrażonych w treści art. 10 w zw. z art. 7, art. 42 ust. 3, art. 45 ust. 1, art. 175 ust. 1 i art. 177 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. II. Zastosowanie prawa łaski przed datą prawomocności wyroku nie wywołuje skutków procesowych. UCHWAŁA SKŁADU 7 SĘDZIÓW SĄDU NAJWYŻSZEGO Z DNIA 31 MAJA 2017R.
Wygrana przez nas sprawa przed Sądem Najwyższym dotycząca ZUS i nie słusznie naliczanego odprowadzenia składek na ubezpieczenie społeczne.
Według Sądu Najwyższego wykonawca robót budowlanych nie musi płacić składek na ubezpieczenia społeczne od wynagrodzenia robotnika, który okazjonalnie podejmuje prace ziemne. Przedmiotem kontrowersji była zamianą umów o dzieło na oskładkowane zlecenie. Takie działania Zakład Ubezpieczeń Społecznych podejmuje na masową skalę w całej Polsce. Okazuje się, że kontrolerzy ZUS nie zawsze słusznie wnioskują o zapłaty często niemałych kwot od przedsiębiorców. W naszym przypadku sprawa dotyczyła robotnika, który współpracował z jednym z podwykonawców przy budowie gazociągu. Jego zadaniem było wykonanie wykopu pod rury gazociągu, a po jego położeniu zasypanie wykopu.
Kwestionowane przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych umowy o dzieło zostały zawarte na kilka kolejnych dni w czerwcu i lipcu 2010 r. Kontroler Zakładu uznał, że nie można efektu pracy tego robotnika zakwalifikować jako dzieło, gdyż za takie można uznać całą sieć gazową. Tym samym umowę na wykonanie wykopów zakwalifikowano jako świadczenie usług, z których przychód podlega pod obowiązek odprowadzenia składek na ubezpieczenie społeczne.
Sąd pierwszej, jak i drugiej instancji potwierdziły prawidłowość decyzji ZUS. Dopiero skarga kasacyjna spółki do Sądu Najwyższego zmieniła obrót sprawy. Sędziowie w wyroku, który zapadł 25.10.2016 r., uznali, że ZUS nie ma podstaw do żądania zapłaty zaległych składek, bowiem te konkretnie prace mogły zostać wykonane bez konieczności ubezpieczenia wykonawcy.
Zdaniem Sądu Najwyższego sporne umowy nie tyle powinny być kwalifikowane jako umowy o dzieło (art. 627 k.c.), ile były umowami o roboty budowlane (art. 647 k.c.), wciąż jednak powinny być traktowane jako umowy rezultatu, od których nie należy odprowadzać składek. Umowy te były zawierane na początku miesiąca, a w niektórych przypadkach pod koniec miesiąca już po zrealizowanej pracy według uprzednich ustnych uzgodnień, a wynagrodzenie za metr bieżący wykopu było uzależnione od rodzaju gruntu, na którym wykopy były realizowane. Przed rozpoczęciem prac majster wskazywał robotnikowi, jaki odcinek jest do wykopania, czasem wydzielał mu konkretne odcinki, najczęściej sam zainteresowany określał ilość metrów bieżących wykopu do wykonania. Pod koniec dnia pracy majster podpisywał ilość wykonanych prac przez zainteresowanego. Dane te po wpisaniu do protokołów odbioru były podstawą do obliczenia wynagrodzenia za wykonane roboty, które było wypłacane pod koniec miesiąca. Co najważniejsze w tej sprawie, zainteresowany świadczył pracę w tych samych godzinach co pracownicy odwołującego, gdyż dostosowywał swoje czynności do prac związanych z kładzeniem rur, oraz ich zgrzewaniem i spawaniem.
Zdaniem Sądu Najwyższego zakres prac wykonywanych na umowie o dzieło stanowił część ciągu technologicznego związanego z kładzeniem gazociągu na danym terenie, a rezultat tych prac skrupulatnie był monitorowany przez majstra. Zatem nie można powiedzieć, iż wykonawca dzieła nie ponosił odpowiedzialności za brak rezultatu w postaci niewykonanego wykopu czy też nieprawidłowo wykonanej pracy.
Bez obaw o termin do wniesienia apelacji dla obrońcy z urzędu
Wyznaczenie obrońcy z urzędu na podstawie art. 80a § 2 k.p.k., w celu sporządzenia apelacji (art. 444 § 2 k.p.k.) w brzmieniu tych przepisów z okresu od dnia 1 lipca 2015r. do dnia 14 kwietnia 2016r. nakłada na sąd obowiązek doręczenia temu obrońcy odpisu wyroku z uzasadnieniem, od której to czynności rozpoczyna się dla niego bieg terminu zawitego do wniesienia apelacji, nawet jeżeli wyznaczenie to nastąpiło po upływie terminu do jej wniesienia w odniesieniu do oskarżonego. (uchwała Sądu Najwyższego z dnia 24 sierpnia 2016r., I KZP 4/16)
Sąd Najwyższy w uchwale 7 sędziów przesądził istotną kwestię o skutkach procesowych i materialnych
Zawarty w art. 115 § 11 k.k. zwrot osoba pozostająca we wspólnym pożyciu określa osobę, która pozostaje z inną osobą w takiej relacji faktycznej, w której pomiędzy nimi istnieją jednocześnie więzi duchowe (emocjonalne), fizyczne oraz gospodarcze (wspólne gospodarstwo domowe). Ustalenie istnienia takiej relacji, tj. pozostawania we wspólnym pożyciu, jest możliwe także wtedy, gdy brak określonego rodzaju więzi jest obiektywnie usprawiedliwiony. Odmienność płci osób pozostających w takiej relacji nie jest warunkiem uznania ich za pozostających we wspólnym pożyciu w rozumieniu art. 115 § 11 k.k. (uchwała z dnia 25 lutego 2016r., I KZP 20/15)
Adwokatura Polska © 2015-2020 | Polityka Prywatności