Source: https://www.branzafitness.com/za-szkody-klientow-klub-nie-odpowiada-czy-na-pewno/
Timestamp: 2019-02-16 01:13:56+00:00
Document Index: 54539579

Matched Legal Cases: ['art. 835', 'art. 852', 'art. 846', 'art. 3853', 'art. 3853', 'art. 3853']

„Za szkody Klientów klub nie odpowiada.” - czy na pewno? - BranzaFitness.com
photo: alswart / Fotolia
„Za szkody Klientów klub nie odpowiada.”
Co powinien zawierać regulamin klubu fitness? Czy wystarczy zapis: „ZA RZECZY POZOSTAWIONE W SZATNI KLUB NIE ODPOWIADA”, aby uchronić się przed odpowiedzialnością? Czy wiesz, że podobna klauzula narusza interesy konsumenta? Ile zatem może wynieść kara nałożona przez sąd za „praktyki naruszającej zbiorowe interesy konsumentów”? Czy najlepsze zabezpieczenia i systemy uchronią Cię przed nieprzyjemnościami? W jaki sposób zminimalizować ryzyko? Te oraz inne wszystkie ważne kwestie dotyczące odpowiedzialności klubu fitness wobec konsumentów, za szkody poniesione w związku z korzystaniem z usług klubu, poruszył w niniejszym artykule nasz ekspert portalu – r.pr. Krzysztof Brola.
Prowadząc klub fitness musisz liczyć się z tym, że któremuś z Członków Klubu zostanie w czasie treningu wyrządzona szkoda, za którą to Ty zostaniesz pociągnięty do odpowiedzialności. Najczęściej szkody takie polegają na zaborze mienia ruchomego w szatni klubu (szkody majątkowe – kradzież, kradzież z włamaniem), albo na kontuzjach lub wypadkach doznanych podczas ćwiczeń (szkody osobowe).
Pomijam tutaj szkody wyrządzone Członom Klubu przez innych użytkowników z użyciem przemocy (pobicie, rozbój itp.), bo zakładam, że Twój Klub jest obiektem „na poziomie” i szansa na taki incydent jest znikoma. Gdyby było inaczej, to poza przemocą miałbyś zapewne również inne problemy, związane choćby z nielegalnym obrotem środkami farmaceutycznymi, ale to temat na zupełnie inny artykuł.
Nawet jednak prowadząc bardzo „porządny” Klub i starannie selekcjonując Członków, nie możesz być nigdy pewny, że któremuś z Twoich Klubowiczów nie zostanie skradziony portfel, czy telefon, albo nie zdarzy się wypadek lub kontuzja podczas treningu.
Co do pierwszego rodzaju zdarzeń (kradzieże), nadal obserwuję pokutujące, acz z gruntu błędne przekonanie, że dla zwolnienia się przez klub z odpowiedzialności za takie szkody, wystarczy wywieszenie w widocznym miejscu karteczki lub tabliczki z napisem: „ZA RZECZY POZOSTAWIONE W SZATNI KLUB NIE ODPOWIADA” lub innej o podobnej treści. Podobna klauzula jest często umieszczana w regulaminie Klubu, lub wprost w umowie zawieranej z Klubowiczem. Niestety jej skutek prawny jest mniej więcej taki sam, jak deklaracji „nie chcę płacić podatków”. Taka informacja stanowi, bowiem tzw. klauzulę niedozwoloną (abuzywną), ponieważ rażąco narusza interesy konsumenta, co zostało zresztą potwierdzone w licznych orzeczeniach Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W rezultacie klauzula taka nie wiąże konsumenta, a więc jej skutek prawny jest taki sam, jakby jej w ogóle nie było. Jednak celowo podkreśliłem epitet „prawny”, ponieważ w negocjacjach konfliktowych nie mniej istotne od „skutków prawnych” bywają często „efekty psychologiczne”. Dlatego niektórzy przedsiębiorcy prowadzący kluby fitness, wiedząc o tym, iż klauzula taka jest niedozwolona i nie wywiera skutków prawnych, celowo ją pozostawiają, bo działa ona na Klubowiczów „perswazyjnie”, tzn. może wystarczyć do przekonania słabo zorientowanego Klienta, który zgłasza swoje roszczenia z tytułu kradzieży, że Klub faktycznie nie ponosi odpowiedzialności, skoro Klient był o tym uprzednio poinformowany i się na to zgodził. Musisz jednak pamiętać, że argumentacja taka nie znajduje oparcia w obowiązującym systemie prawnym i w sądzie na nic Ci się nie przyda. Mając tę wiedzę „z tyłu głowy” podczas dyskusji z „Klientem awanturującym się”, będziesz wiedział, do którego momentu możesz blefować w negocjacjach konfliktowych, a kiedy lepiej „odpuścić” i pójść na ustępstwa, bo przed sądem przegrałbyś z kretesem. Powinieneś także rozważyć, czy potencjalne korzyści „perswazyjne” płynące ze stosowania takiej niedozwolonej informacji/klauzuli rekompensują Ci ryzyko kary finansowej, jaką może na Ciebie nałożyć Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów za stosowanie „praktyki naruszającej zbiorowe interesy konsumentów”. Maksymalna kara może wynieść nawet 10% obrotu (nie zysku!) osiągniętego przez Klub w roku obrotowym poprzedzającym rok nałożenia kary.
Orzecznictwo sądów polskich oraz nauka prawa cywilnego konsekwentnie stoją od lat na stanowisku, że jeżeli do skorzystania z usług „zakładu” (czytaj: klubu fitness) konieczne jest pozostawienie rzeczy osobistych, np. w szatni, to pomiędzy przedsiębiorcą (tak, Tobą..), a konsumentem (Klubowiczem) dochodzi do zawarcia umowy przechowania, regulowanej art. 835-845 Kodeksu cywilnego. Oznacza to, że Ty, jako przechowawca, jesteś odpowiedzialny za przypadkową utratę lub uszkodzenie rzeczy, które Klubowicz pozostawił Ci na przechowanie, aby skorzystać z usług Twojego Klubu.
Jednakże regulaminem lub umową z Klientem możesz ograniczyć swoją odpowiedzialność do przedmiotów, które zwykle zabiera się ze sobą do Klubu. To pozwoli Ci skutecznie bronić się przed roszczeniami Klubowicza, który będzie dowodził, że z szatni klubowej skradziono mu, np. niezwykle rzadką kolekcję znaczków pocztowych, albo cenne dzieło sztuki. Co więcej, możesz w regulaminie lub umowie zastrzec, że w szatni klubowej przechowywać można tylko odzież, ręczniki, niedrogie kosmetyki osobiste, odżywki itp., zaś przedmioty wartościowe (nawet te, które zwykle przynosi się do Klubu, jak telefon, zegarek, pieniądze, dokumenty itp.) powinny zostać oddane na przechowanie do depozytu (warto zainwestować kilkaset złotych w sejf na recepcji). Taki depozyt może być usługą dodatkowo płatną, co po jakimś czasie prawdopodobnie zniechęci część Klubowiczów do zabierania cennych rzeczy ze sobą na trening. Dzięki takim zapisom regulaminu i oferowaniu usługi przechowania rzeczy wartościowych nikt Ci nie zarzuci, że nie dochowałeś staranności w zabezpieczeniu mienia Klientów, a będziesz mógł skutecznie się bronić, jeśli Klubowicz pozostawił je w szatni i stamtąd mu je skradziono.
Warto w tym miejscu wspomnieć, że jeśli w swoim Klubie prowadzisz „zakład kąpielowy” (czytaj: basen, saunę, SPA itp.) to Twoja odpowiedzialność za przedmioty, które zazwyczaj bywają wnoszone przez osoby korzystające z usług tego „zakładu” z mocy art. 852 Kodeksu cywilnego jest rozszerzona podobnie, jak odpowiedzialność przedsiębiorcy prowadzącego „zakład hotelowy lub podobny” (art. 846 k.c.) Oznacza to, że z zasady odpowiadasz za utratę lub uszkodzenie takich rzeczy, chyba, że szkoda wynikła z właściwości rzeczy wniesionej (np. zegarek nie był wodoodporny, a Klient zawinął go w mokre kąpielówki…) lub wskutek siły wyższej (w szatnię strzelił grom z jasnego nieba…), albo, że powstała wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby, która mu towarzyszyła, albo go odwiedzała. Co się zaś tyczy innych przedmiotów (tj. takich, które zazwyczaj nie bywają wnoszone do „zakładu kąpielowego”), to Twoja odpowiedzialność ogranicza się do wypadku, gdy przyjąłeś taki przedmiot na przechowanie (do depozytu) albo, gdy szkoda wynikła z winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa, Twojego albo osoby u Ciebie zatrudnionej.
Odnośnie natomiast urazów (szkód osobowych) doznanych w związku z korzystaniem z klubu fitness, wynikają one najczęściej z niepoprawnego wykonywania ćwiczeń (kontuzje) lub nieprawidłowego korzystania ze sprzętu, albo jego wadliwości (wypadki). Do zdarzeń takich dochodzi rzadko, jeśli Klub wyposażony jest w profesjonalny, bezpieczny sprzęt do ćwiczeń, rozmieszczenie przyrządów jest dobrze rozplanowane, a nad bezpieczeństwem ćwiczących czuwa kompetentny personel. Zdarza się jednak, że nawet najlepszy instruktor nie uchroni Klubowicza przed urazem, bo albo nie zaobserwuje na czas błędów Klienta (przy pełnej Sali jest to często niemożliwe), albo Klient jest „z tych wszystkowiedzących” i nie życzy sobie nudnego „ględzenia” o rozgrzewce, właściwej postawie ciała podczas ćwiczenia, albo odpowiedniego dobierania obciążeń do swoich możliwości („co, ja nie dam rady ?!”). Jeśli takiemu Klientowi przydarzy się poważna kontuzja lub wypadek (np. na poziomej ławce przygniotła go sztanga, albo ciężki kettlebell spadł mu na stopę), to musisz być w stanie udowodnić, że sprzęt był sprawny i bezpieczny (kolekcjonowanie atestów jest zdrowym nawykiem), a odpowiednio przeszkolona kadra udzielała Klientowi wskazówek i ostrzeżeń, które on zignorował i to stało się bezpośrednią przyczyną zdarzenia. W przeciwnym wypadku (jeśli Klient lub jego pełnomocnik procesowy udowodni Ci niedociągnięcia w powyższych kwestiach, które przyczyniły się do wypadku), możesz zostać pociągnięty do odpowiedzialności za szkodę na osobie Klienta.
Również w tym wypadku często spotykam się w klubach fitness z postanowieniami regulaminów, na podstawie których „osoby trenujące w klubie robią to na własne ryzyko, a klub nie ponosi odpowiedzialności za żadne urazy powstałe podczas treningu”. Jest to ewidentnie klauzula niedozwolona z art. 3853 pkt 1 Kodeksu cywilnego, gdyż wyłącza lub istotnie ogranicza odpowiedzialność względem konsumenta za szkody na osobie. Niestety, sądy konsumenckie w swoich orzeczeniach posuwają się w tej kwestii znacznie dalej (na korzyść konsumentów), uznając za niedozwolone (zob. wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie – Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z 20 marca 2014 r., sygn.. akt: XVII AmC, 4743/12) nawet klauzule o treści:
„W przypadku niezastosowania się przez użytkownika (odwiedzających) do treści instrukcji obsługi lub wskazówek personelu, co do sposobu korzystania z wyżej wymienionych urządzeń, atrakcji In., (…) Sp. z o.o. nie będą ponosić odpowiedzialności za szkody powstałe w wyniku nieprawidłowego korzystania z tych urządzeń.”
„(…) Sp. z o.o. nie będą ponosić odpowiedzialności za szkody użytkowników (odwiedzających), powstałe w następstwie korzystania przez nich z obiektu i jego wyposażenia w sposób niezgodny z przeznaczeniem lub też powstałą w wyniku nieodpowiedniego zachowania podczas użytkowania urządzeń w basenie.”
Na pierwszy rzut oka klauzule te wydają się całkiem poprawne i w żaden sposób nienaruszające zbiorowych interesów konsumentów. Sąd uznał jednak, że zostały one sformułowane w sposób zbyt ogólny, umożliwiający uwolnienie się od wszelkiej odpowiedzialności pod pozorem nieprzestrzegania instrukcji obsługi lub wskazówek personelu. Sąd w uzasadnieniu podkreślił również, ze konsument korzystający z usług przedsiębiorcy nie zawsze musi wiedzieć, w jaki sposób powinien korzystać z konkretnych urządzeń. Ostatecznie klauzule te uznano za postanowienia z góry wyłączające lub ograniczające odpowiedzialność za szkody na osobie w rozumieniu art. 3853 pkt 1 k.c.
Za niedozwoloną uznana została także klauzula o treści:
„Wypadki i szkody należy niezwłocznie zgłaszać pracownikowi obiektu. W przypadku zaniechania tego czynu, odwiedzający traci prawo do roszczeń odszkodowawczych”.
W tym wypadku Sąd zakwestionował użycie w jej treści nieostrego pojęcia „niezwłocznie”, ponieważ w takim wypadku od dowolnej oceny przedsiębiorcy będzie zależeć, czy zgłoszenie wypadku i szkody zostało zgłoszone we właściwym czasie, czy też nastąpiło to zbyt późno, czego skutkiem będzie zwolnienie się od odpowiedzialności. Dlatego Sąd uznał, że omawianą klauzulę należy uznać za niedozwolone postanowienie umowne określone w art. 3853 pkt 9 k.c. przyznające kontrahentowi konsumenta uprawnienia do dokonywania wiążącej interpretacji umowy.
Stworzenie dobrego regulaminu lub wzoru umowy z Członkami Klubu nie jest zadaniem prostym, ponieważ należy uwzględnić całe mnóstwo ledwie uchwytnych niuansów, świetnie znać obowiązujące w tym zakresie przepisy i aktualną linię orzeczniczą oraz doskonale operować językiem prawnym, aby zapewnić przedsiębiorcy możliwie najpełniejszą ochronę prawną, a jednocześnie nie naruszyć interesów konsumentów niedozwoloną praktyką, bo może Cię to słono kosztować. Najlepiej zadanie to powierzyć wykwalifikowanemu prawnikowi z uprawnieniami zawodowymi (radcy prawnemu lub adwokatowi), który w dodatku specjalizuje się w obsłudze przedsiębiorców, albo w sprawach konsumenckich. Poniesiony na ten cel wydatek jest niewspółmiernie niski do kosztów, jakie możesz ponieść wskutek roszczeń Klientów, przed którymi się w porę skutecznie nie zabezpieczyłeś.
Zgodnie z ogólnymi zasadami prawa cywilnego, w razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty. Na żądanie poszkodowanego możesz zostać zobowiązany przez sąd do wyłożenia z góry odpowiedniej sumy potrzebnej na koszty leczenia, a jeżeli poszkodowany stał się inwalidą, także sumę potrzebną na koszty przygotowania go do innego zawodu. Co więcej, jeżeli poszkodowany utracił całkowicie lub częściowo zdolność do pracy zarobkowej albo, jeżeli zwiększyły się jego potrzeby lub zmniejszyły widoki powodzenia na przyszłość, może on żądać od Ciebie płacenia odpowiedniej renty, która zapewni mu egzystencję na dotychczasowym poziomie. Dodatkowo sąd może zasądzić od Ciebie odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną przez Klienta krzywdę. A jeżeli wypadek skończy się śmiercią Klienta, może być zobowiązany do zwrotu kosztów leczenia i pogrzebu, zapłaty odszkodowania i zadośćuczynienia najbliższym członkom rodziny zmarłego oraz płacenia renty osobie, wobec której zmarły zobowiązany był płacić alimenty.
Jak widzisz, suma kosztów związanych z takim zdarzeniem może przerosnąć możliwości nawet dużej, świetnie prosperującej firmy, a co dopiero początkującego przedsiębiorcy, któremu z reguły rzadko wystarcza gotówki na wszystkie niezbędne wydatki i inwestycje.
Podsumowując, nie da się w pełni zabezpieczyć przed odpowiedzialnością za szkody poniesione przez Klientów podczas korzystania z Twojego Klubu. Nawet najlepsze zabezpieczenia przed kradzieżą na nic się zdadzą, jeśli złodziejem będzie ktoś z Twojego personelu, kto ma dostęp do zapasowych kluczyków do szatni lub depozytu (niestety kradzieże pracownicze nadal są częste), a nawet najbezpieczniejszy sprzęt i najrozsądniejsze zasady jego użytkowania na nic się zdadzą, jeśli Klienci nie będą ich przestrzegać, a personel w porę na to nie zareaguje w odpowiedni sposób. Powinieneś jednak podjąć wszelkie starania i poczynić niezbędne inwestycje w celu zminimalizowania ryzyka (bezpieczne szafki, depozyt, atestowany sprzęt, szkolenia dla pracowników itp.) oraz przygotować zawczasu odpowiednie dokumenty (np. regulamin Klubu), które pozwolą Ci w najwyższym dopuszczalnym prawem stopniu ograniczyć swoją odpowiedzialność za takie szkody. Gdy mimo wszystko dojdzie do niepożądanego zdarzenia, za które zostaniesz pociągnięty do odpowiedzialności (bo np. „nawalił” ktoś z Twojego personelu), to ostatnią „linią obrony” będzie ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej za szkody związane z prowadzoną działalnością gospodarczą oraz ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków, do których może dojść w Twoim Klubie. Ubezpieczenia takie warto zawczasu wykupić, ponieważ składki są stosunkowo niewysokie, a w razie wypadku polisa ubezpieczeniowa może zdecydować o przetrwaniu lub bankructwie Klubu. Natomiast w zależności od formy prowadzonej przez Ciebie działalności gospodarczej, może nawet zdecydować o całej Twojej przyszłości (o czym będzie mowa w kolejnym artykule).
Tagi:edukacja, Ekspert Portalu, fitness klub, kradzież w klubie, Krzysztof Brola, porady prawne, prawo, siłownia, szkody majątkowe, szkody osobowe, top, wypadek w klubie
BF z wizytą w studio 27minut
07/04/2018 at 16:58
A co w sytuacji kiedy to ćwicząc trener personalny popełnia błąd i doprowadza do uderzenia sztanga w głowę innej osoby cwiczacej efekt cud wstrząs mózgu stłuczony kark bark chorobowe ból lęki w nocy…itp
Spotkałem się z taką sytuacją w klubie, która jest nagminna.
Korzystając z boiska do badmintona użytkownik placu z góry za rządany czas gry. Zdarza się jednak, że gracze grają dużej. Jeżeli są jedynymi osobami na sali klub gasi światło nawet w trakcie gry. Robi się bardzo ciemno, nie widać partnerów ani przeciwników i trudno dotrzeć do samej ławki po sprzet, że nie wspomnę już o bezpiecznym opuszczeniu sali sali. Znajdują się na niej siatki, ławki, mocowania siatek więc łatwo o wypadek. Nikt z pracowników klubu nie przychodzi poinformować o konieczności opuszczenia kortu i zgaszeniu swiatla. Rozumiem, że winę za uraz powstały podczas opuszczania sali w całkowitej ciemności ponosi klub?
Marcin Błaszczyna