Source: http://sejm.pl.sayit.parldata.eu/sejm-2011-/posiedzenie-sejmu-nr-94/pytania-w-sprawach-bie%C5%BC%C4%85cych
Timestamp: 2017-12-17 08:12:42+00:00
Document Index: 92557033

Matched Legal Cases: ['art. 3', 'art. 5', 'art. 5', 'art. 6', 'art. 5', 'art. 5', 'art. 5', 'art. 2', 'art. 5', 'Art. 55', 'art. 68']

View Section: Pytania w sprawach bieżących :: SayIt
Przystępujemy do rozpatrzenia punktu 20. porządku dziennego: Pytania w sprawach bieżą cych.
Przypominam, że postawienie pytania nie może trwać dłużej niż 2 minuty, zaś udzielenie odpowiedzi nie może trwać dłużej niż 6 minut. Prawo do postawienia pytania dodatkowego przysługuje wyłącznie posłowi zadającemu pytanie. Dodatkowe pytanie nie może trwać dłużej niż 1 minutę, a uzupełniająca odpowiedź nie może trwać dłużej niż 3 minuty. Marszałek Sejmu może wyrazić zgodę na wydłużenie czasu odpowiedzi na pytanie dodatkowe.
Przystępujemy do rozpatrzenia pierwszego pytania. Zostało ono zgłoszone przez pana posła Michała Szczerbę oraz pana posła Roberta Maciaszka z Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska. Dotyczy wieloletniego programu „Senior-WIGOR” na lata 2015–2020 i tworzenia dziennych domów pobytu dla osób starszych w 2015 r. Pytanie to zostało skierowane do ministra pracy i polityki społecznej.
Bardzo proszę pana posła Szczerbę o zadanie pytania.
Michał Szczerba, Poseł
Szanowna Pani Marszałek! Pani Minister! Wysoka Izbo! W najbliższych 20 latach odsetek osób starszych w Polsce ulegnie podwojeniu i osiągnie 24%, a ludzie starsi w 2030 r. będą stanowić 8,5-milionową populację. Przygotowywana i wspierana przez rząd polityka senioralna definiowana jest jako ogół celowych działań organów administracji publicznej wszystkich szczebli oraz innych organizacji i instytucji, które realizują zadania i inicjatywy kształtujące warunki dla godnego i zdrowego starzenia się.
Rada Ministrów 17 marca przyjęła wieloletni program „Senior-WIGOR” na lata 2015–2020, a 8 czerwca ruszył konkurs na utworzenie dziennych domów „Senior-Wigor”. Program realizowany będzie w latach 2015–2020 jako element założeń długofalowej polityki senioralnej w Polsce w latach 2014–2020. W ramach programu do 2020 r. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej przeznaczy 370 mln zł na utworzenie dziennych domów seniora. W 2015 r. powstanie ok. 100 takich miejsc. W pierwszej kolejności będą one tworzone w gminach o niskich dochodach na jednego mieszkańca i wysokim odsetku osób starszych, które potrzebują wsparcia.
Chciałbym zadać pani minister kilka pytań związanych z realizacją tego programu, w szczególności dotyczących roku 2015. Jakie są najważniejsze cele, założenia organizacyjne i finansowe ogłoszonego konkursu na utworzenie dziennych domów pobytu „Senior-WIGOR” w 2015 r.? Czy zajęcia prowadzone w dziennym domu „Senior-WIGOR” będą płatne? Czy projekt może być realizowany w partnerstwie z organizacjami pozarządowymi lub zlecony im do wykonania przez samorządy? Czy obiekt, placówka może należeć do organizacji pozarządowej, partnera projektu? Czy konkurs będzie dostępny dla wszystkich jednostek samorządu terytorialnego?
Czy 18 dzielnic miasta stołecznego Warszawy może występować w tym konkursie jako oddzielne jednostki samorządu terytorialnego? Ostatnie pytanie: Czy już działające dzienne domy pobytu mogą ubiegać się o dofinansowanie swojej działalności w ramach programu „Senior-WIGOR”? Bardzo dziękuję.
Na pytanie odpowie podsekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej pani Małgorzata Marcińska.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Odpowiadając na pierwsze pytanie, chciałabym powiedzieć, iż celem strategicznym programu jest przede wszystkim wsparcie seniorów poprzez dofinansowanie jednostek samorządu terytorialnego w zakresie rozwoju na ich terenie sieci dziennych domów „Senior-WIGOR”, ze szczególnym uwzględnieniem jednostek samorządu, które charakteryzują się niskimi dochodami, wysokim odsetkiem seniorów w populacji ogólnej lub brakiem infrastruktury społecznej służącej do realizacji usług opiekuńczych dla osób starszych poza miejscem ich zamieszkania.
Celem programu jest również zapewnienie wsparcia seniorom, osobom nieaktywnym zawodowo w wieku 60+ poprzez umożliwienie korzystania z oferty na rzecz społecznej aktywizacji, w tym oferty prozdrowotnej, obejmującej także usługi w zakresie aktywności ruchowej lub kinezyterapii, aktywności edukacyjnej, kulturalnej, rekreacyjnej i opiekuńczej w zależności od stwierdzonych potrzeb w środowisku lokalnym. W ramach programu przewidujemy udostępnienie seniorom infrastruktury pozwalającej na aktywne spędzanie czasu wolnego, także zaktywizowanie seniorów i zaangażowanie ich w działania samopomocowe i na rzecz środowiska lokalnego.
Program realizowany w latach 2015–2020 obejmie swoim zasięgiem wszystkie województwa. Udział jednostek samorządów w programie ma charakter dobrowolny. Jednostki samorządu są zobowiązane do wykazania, że będzie utrzymywana trwałość realizacji zadania przez okres co najmniej trzech lat od dnia następującego po dniu zakończenia realizacji zadania w ramach programu. W okresie kolejnych trzech lat jednostka samorządu jest zobowiązana do przedstawiania corocznych sprawozdań z kontynuacji realizacji zadania publicznego ministrowi właściwemu do spraw zabezpieczenia społecznego.
Ogólna kwota środków z budżetu państwa w całym okresie realizacji programu przeznaczonych na utworzenie dziennych domów „Senior-WIGOR” wyniesie 370 mln zł, a w roku 2015 wysokość środków z budżetu państwa na ten program wyniesie 30 mln zł.
Odpowiadając na pytanie drugie, należy powiedzieć, że z budżetu państwa może być również sfinansowana 1/3 kosztów utrzymania seniora, nie może to być jednak więcej niż 200 zł miesięcznie. Odpłatność jest dobrowolna, to jednostka samorządu terytorialnego decyduje o ewentualnej opłacie za uczestnictwo w dziennych domach „Senior-WIGOR” oraz o jej wysokości.
W przypadku pytania trzeciego sprawa wygląda tak, że jednostki samorządu, po uzyskaniu dotacji w ramach programu, mogą zlecić zadania podmiotom, o których mowa w art. 3 ust. 2 i 3 ustawy o działalności pożytku publicznego i wolontariacie. Mogą także realizować zadania na podstawie umowy o partnerstwie właśnie z podmiotami wymienionymi w tym artykule.
W programie został położony nacisk na trwałość realizacji projektu, odpowiedzialność za projekt spoczywa na jednostce samorządu terytorialnego. Jeżeli jednostka uznaje, iż organizacja partnerska daje rękojmię trwałości projektu, nieruchomość może stanowić jej własność, jest to już właśnie zależne od decyzji samorządu. Nieruchomość może być również przedmiotem długoterminowej dzierżawy na rzecz j.s.t. Nie precyzujemy okresu, który musi łączyć się z dzierżawą, jednakże samorząd musi dać rękojmię zachowania trwałości projektu.
Jeśli chodzi o pytanie czwarte, to konkurs jest dostępny dla wszystkich jednostek samorządu. Poszczególne dzielnice miasta stołecznego Warszawy mogą wysyłać oferty w ramach otwartego konkursu związanego z naszym programem na takich samych zasadach jak pozostałe jednostki samorządu terytorialnego.
Odnośnie do pytania piątego – program „Senior-WIGOR” co do zasady jest nastawiony na tworzenie nowych ośrodków i aby otrzymać dofinansowanie na bieżącą działalność, konieczne jest najpierw utworzenie dziennego domu „Senior-WIGOR”. Obecnie istniejące placówki mogą przekształcić się w dzienne domy „Senior-WIGOR”, pod warunkiem iż przestaną funkcjonować jako dzienne domy pobytu i rozpoczną działalność właśnie jako dzienne domy „Senior-WIGOR”, a przekształcenie może nastąpić w formie uchwały intencyjnej.
Odpowiadając na pytanie szóste, trzeba powiedzieć, że dzienny dom „Senior-WIGOR” może zostać utworzony w wydzielonych pomieszczeniach budynku, który jest siedzibą również innych podmiotów. Najważniejsze jest spełnienie przez wydzielone pomieszczenia kryteriów lokalowych określonych w programie „Senior-WIGOR” dla placówki, która ma powstać. Możliwe jest również wyodrębnienie tych pomieszczeń przez placówki obecnie funkcjonujące, np. właśnie dzienny dom pobytu.
Na chwilę obecną treść programu „Senior-WIGOR” określa zamknięty katalog wymagań lokalowych, które muszą być spełnione w dziennych domach „Senior-WIGOR” odnośnie do liczby pomieszczeń. Powstająca placówka winna spełniać właśnie te wymienione kryteria, a zmiany w tej kwestii są możliwe już po ewaluacji naszego programu. Jedna placówka nie może być natomiast rozdzielona na kilka budynków. Usługi świadczone przez „Senior-WIGOR” powinny być świadczone w jednym miejscu.
W przypadku pytania siódmego trzeba powiedzieć, że program zakłada, że dzienny dom „Senior-WIGOR” ma zapewnić seniorowi jeden ciepły posiłek dziennie. Program nie wskazuje jednoznacznie sposobu spełnienia powyższego wymogu, może to być równie dobrze katering. Wskazane pomieszczenia, tj. kuchnia bądź aneks kuchenny, nie muszą spełniać wymogów określonych np. w odniesieniu do stołówki. Ich celem ma być umożliwienie przebywającym w placówce seniorom samodzielnego przygotowania szybkiego i prostego posiłku.
Odpowiadając na pytanie ósme…
(Poseł Robert Maciaszek: Te pytania właśnie będę chciał zadać…)
Pytanie dodatkowe zada pan poseł Robert Maciaszek.
Pani Marszałek! Pani Minister! Wysoka Izbo! Na pytanie, czy dzienny dom może być oddzielnym obiektem, pani minister już odpowiedziała.
Mam jeszcze takie trzy konkretne pytania. Na czym polega obowiązek dowozu seniorów przez samorząd do dziennego domu „Senior-WIGOR”? Jak przebiegała współpraca ministerstwa z sejmową Komisją Polityki Senioralnej, Radą ds. Polityki Senioralnej przy Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej i gminnymi radami seniorów, partnerami społecznymi i organizacjami samorządowymi w zakresie prac nad wieloletnim programem „Senior-WIGOR” na lata 2015–2020?
Pani minister zaczęła właściwie odpowiadać, ale może to doprecyzujmy. Czy w placówce, która już funkcjonuje, np. dzienny dom pobytu, i która spełnia kryteria lokalowe, konieczne jest utworzenie oddzielnej stołówki? Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Odpowiadając na pytanie dotyczące kryteriów lokalowych, dokończę jeszcze swoją odpowiedź. Program zakłada właśnie, że dzienny dom „Senior-WIGOR” ma zapewnić seniorowi jeden ciepły posiłek dziennie. Program nie wskazuje jednoznacznie, tak jak już wspomniałam, sposobu spełnienia powyższego warunku. Może to być właśnie katering, a pomieszczenie, które wskazaliśmy, np. kuchnia bądź aneks kuchenny, nie musi spełniać wymogów, które odnoszą się np. do stołówek, ponieważ celem ma być umożliwienie przebywającym w placówce seniorom samodzielnego przygotowania szybkiego prostego posiłku, takiego jak kanapki, kawa, herbata.
Jeśli chodzi o dowożenie seniorów, w szczególności tych, którzy mają trudności z poruszaniem się, odpowiada za to jednostka samorządu i dlatego w gestii jednostki samorządu terytorialnego leży decyzja, czy w sytuacji, w której osoba korzystająca z dziennego domu „Senior-WIGOR” nie jest w stanie dotrzeć do domu samodzielnie lub nie będzie dowożona przez członka rodziny, należy zapewnić jej środki komunikacji w celu dowiezienia do domu „Senior-WIGOR”.
Odpowiadając na pytanie o współpracę z sejmową Komisją Polityki Senioralnej, Radą ds. Polityki Senioralnej, gminnymi radami i organizacjami społecznymi, powiem, że ta współpraca przebiegała bardzo sprawnie i była niezwykle konstruktywna. Przed uruchomieniem programu odbył się cały szereg spotkań, podczas których omówione zostały założenia programu, sposób jego realizacji i jej przebieg. Natomiast spośród uwag, które zostały zgłoszone przez samorządy, organizacje pozarządowe, urzędy wojewódzkie i partnerów społecznych podczas trwających konsultacji, wiele zostało przez nas uwzględnionych w ostatecznej treści programu. Serdecznie dziękuję.
Przystępujemy do rozpatrzenia kolejnego pytania, które zostało zgłoszone przez posłów z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość pana Sławomira Zawiślaka, panią Beatę Mazurek oraz pana Krzysztofa Tchórzewskiego. Pytanie dotyczy możliwej likwidacji PKP LHS sp. z o.o. wynikającej ze skierowanego do Sejmu rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o transporcie kolejowym oraz ustawy o publicznym transporcie zbiorowym. Pytanie skierowane jest do ministra infrastruktury i rozwoju.
Bardzo proszę pana posła Zawiślaka o zadanie pytania.
Sławomir Zawiślak, Poseł
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Rada Ministrów skierowała do Sejmu projekt ustawy o zmianie ustawy o transporcie kolejowym oraz ustawy o publicznym transporcie zbiorowym. Jak wynika z analizy projektu, jeśli przepisy w tej wersji zostałyby uchwalone i weszłyby w życie, to spółka PKP LHS z siedzibą w Zamościu, legitymująca się najlepszymi wynikami finansowymi w całej grupie PKP, może zostać podzielona, co w konsekwencji może doprowadzić w krótkiej perspektywie do jej upadku i grozi redukcją 1300 obecnych miejsc pracy.
Projekt ustawy przewiduje m.in. obowiązek rozdzielenia finansowego i rachunkowego działalności przewozowej i zarządzania infrastrukturą. Zdaniem ekspertów rozdział ten oznacza podział spółki PKP LHS, a także obowiązek udostępnienia tej dochodowej, a także strategicznej dla bezpieczeństwa państwa linii innym przewoźnikom, także zagranicznym. Niestety w projekcie zrezygnowano z przyjęcia możliwej do zastosowania zasady, że zakaz łączenia funkcji przewoźnika i zarządcy nie dotyczy sytuacji, w których linia kolejowa nie przekracza długości 500 km, co dopuszczają przepisy regionalne. Wyłączenie proponowane w nowym art. 5 ust. 3b ustawy o transporcie kolejowym jest z kolei na tyle nieprecyzyjne, że na chwilę obecną trudno wskazać, czy dotyczy ono PKP LHS, czy też nie. Mówiłem o ważności tej linii dla systemu obronności.
Chciałbym zadać pytania: Dlaczego w ww. projekcie nie zdecydowano się na wyłączenie stosowania przepisów ustawy wobec przewoźników zarządzających linią kolejową o długości nieprzekraczającej 500 km? Czy to jest kolejna niepokojąca i szkodliwa nadgorliwość rządu? Kolejne pytanie: Czy zdanie: Zarządzanie infrastrukturą kolejową i wykonywanie regionalnych przewozów kolejowych na sieciach kolejowych lub innych liniach kolejowych wydzielonych o zasięgu regionalnym, sformułowane w projektowanym art. 5 ust. 3b ustawy o transporcie kolejowym, oznacza, że wyłączona z przepisów projektowanej ustawy będzie jednak również spółka PKP LHS w Zamościu? Co to znaczy: linia kolejowa wydzielona o zasięgu regionalnym?
Ostatnie pytanie, króciutkie: Czy zostały przeprowadzone konsultacje z ministrem obrony narodowej i ministrem spraw zagranicznych w kontekście ewentualnych zagrożeń w zakresie bezpieczeństwa państwa? Jakie są wnioski z tych analiz? Dziękuję bardzo.
Na pytanie odpowie podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju pan Sławomir Żałobka.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie i Panowie Posłowie! Bardzo dziękuję za to pytanie, ono zresztą pojawiało się i jeszcze prawdopodobnie będzie się pojawiać w związku z tym, że pracujemy właśnie nad przepisami, o których wspomniał pan poseł. Może korzystając zatem z tego, że mam możliwość zwrócenia uwagi na te okoliczności na posiedzeniu plenarnym, powiedziałbym również kilka słów na ten temat.
Otóż pytanie pierwsze, które dotyczy tego, dlaczego nie zdecydowano się na wyłączenie stosowania przepisów ustawy wobec przewoźników zarządzających linią kolejową o długości nieprzekraczającej 500 km, musi być odniesione do podstawy prawnej tego, czym dzisiaj się kierujemy, formułując przedłożenie rządowe dotyczące zmiany przepisów ustawy o transporcie kolejowym. Otóż prace legislacyjne nad tym projektem ustawy są prowadzone w związku z postępowaniem o naruszenie prawa Unii Europejskiej, które zostało wszczęte w 2012 r. przez Komisję Europejską przeciwko Polsce. Komisja Europejska uznała, że Polska nie wdrożyła do prawa krajowego przepisów, które regulują warunki prowadzenia rachunkowości przez przewoźników kolejowych i zarządców infrastruktury, o których mówi art. 6 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2012/34/UE z 2012 r. Komisja Europejska zakwestionowała m.in. przepis art. 5 ust. 4 pkt 2 ustawy o transporcie kolejowym, wskazując, że przewiduje on odstępstwo od wymogu prowadzenia odrębnej rachunkowości dla działalności przewozowej i dla działalności polegającej na zarządzaniu infrastrukturą przy wykonywaniu obu tych rodzajów działalności przez jednego przedsiębiorcę. Ta dyrektywa jednocześnie przewiduje możliwość łączenia działalności przewoźnika kolejowego i zarządcy infrastruktury bez konieczności udostępniania infrastruktury kolejowej innym przewoźnikom, a także zastosowania odstępstw od warunków dotyczących prowadzenia rachunkowości, ale tylko dla tych przedsiębiorców, którzy wykonują przewozy o ograniczonym terytorialnie zasięgu – mówi się o przewozach miejskich, podmiejskich, regionalnych – i jednocześnie na liniach wydzielonych o zasięgu lokalnym, regionalnym lub liniach przeznaczonych wyłącznie do wykonywania miejskich, podmiejskich przewozów kolejowych. Żeby prawidłowo transponować tę dyrektywę, w projekcie ustawy przewidzieliśmy uchylenie art. 5 ust. 4 ustawy o transporcie kolejowym, który dawał prezesowi Urzędu Transportu Kolejowego prawo do wydawania zgód na odstępstwo od zakazu łączenia działalności przewoźnika i zarządcy przez jednego przedsiębiorcę. Taka zgoda umożliwiała również zwolnienie z obowiązku prowadzenia rachunkowości na warunkach określonych w prawie Unii Europejskiej. W to miejsce chcemy wprowadzić nowy zapis. Chodzi o art. 5 ust. 3b, który umożliwia prowadzenie działalności połączonej, mianowicie umożliwia łączenie działalności przewoźnika i zarządcy oraz prowadzenie jednolitej rachunkowości w przypadkach, kiedy przewoźnicy wykonują przewozy na sieci o zasięgu ograniczonym terytorialnie w warunkach miejskich, podmiejskich czy regionalnych i na liniach wydzielonych o zasięgu regionalnym lub przeznaczonych wyłącznie do wykonywania przewozów w obszarze miejskim lub podmiejskim.
To jest rozwiązanie, które my proponujemy, natomiast państwo posłowie zwrócili uwagę na propozycję Parlamentu Europejskiego, żeby linie kolejowe do 500 km również podlegały takiemu wyłączeniu. Otóż jeżeli chodzi o tę propozycję, o to wyłączenie, to jest to dopiero w fazie prac. Nie zostało przesądzone, czy tak rozumiany zapis znajdzie się w przepisach unijnych, które będą nowelizowane w ramach tzw. czwartego pakietu kolejowego. Zresztą dzisiaj w Luksemburgu prezydencja łotewska przedkłada sprawozdanie z postępu prac i nie wiemy, czy ostatecznie taka możliwość będzie stworzona. Ponadto ta propozycja dotyczy tylko łączenia działalności przez jednego przedsiębiorcę, a nie dotyczy spraw związanych z rachunkowością, o których również traktuje przedłożenie rządowe. W związku z tym w sytuacji, w której znajdują się nasi przedsiębiorcy, jeszcze nie możemy zaproponować tych rozwiązań. Ponieważ prace nad nowelizacją samej dyrektywy 2012/34/UE przedłużają się, musieliśmy oprzeć się na takich regulacjach, które już obowiązują. To tytułem wstępu.
Odniosę się już bezpośrednio do tego, czy możemy rozwiązania, które proponujemy, powiązać ze spółką PKP LHS. W naszej ocenie istnieją przesłanki wskazujące na możliwość zastosowania do tej spółki
wyłączenia przewidzianego w art. 2 ust. 1 wspomnianej dyrektywy ze względu na to, że skala działalności prowadzonej przez spółkę jest ograniczona wyłącznie do jednej linii o długości wynoszącej niecałe 395 km, a przewozy są prowadzone na wydzielonej sieci. Ponieważ ta spółka jednocześnie świadczy usługi na terenie regionu śląskiego, można przypuszczać, że po wejściu w życie przepisów w kształcie zaproponowanym przez rząd będzie ona mogła zostać wymieniona w obwieszczeniu ministra infrastruktury.
Jeżeli chodzi o konsultacje z ministrem obrony narodowej i ministrem spraw wewnętrznych, to ten projekt był przedmiotem takich konsultacji i nie sformułowano uwag dotyczących obronności kraju czy nadzwyczajnych zagrożeń dla państwa. Dziękuję bardzo.
Pytanie dodatkowe zada pani posłanka Beata Mazurek.
Beata Mazurek, Poseł
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Rozdzielenie rachunkowe jest wstępem do rozdzielenia faktycznego, a tym samym do udostępnienia linii innym przewoźnikom, zarówno krajowym, jak i zagranicznym. W projektowanej ustawie usuwa się podstawę prawną, o której pan minister mówił, funkcjonowania LHS, chodzi o zapis art. 5 ust. 4 pkt 2 obecnej ustawy, na podstawie którego Urząd Transportu Kolejowego zezwolił na takie funkcjonowanie. Nawet Komisja Europejska się tego nie domagała, prowadząc postępowanie wobec Polski, a tym samym nie wnosiła zastrzeżeń wobec PKP LHS. Czy pan o tym wie, panie ministrze? Czy pan się z tym zgadza, czy też nie?
Kolejne pytanie. Dlaczego wykazujecie państwo szkodliwą nadgorliwość w implementacji regulacji unijnych, które się zmieniają? Wczoraj na posiedzeniu Komisji Infrastruktury mówiłam o tym, że rzecznik generalny Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości Niilo Jääskinen powiedział, że unijne przepisy dotyczące liberalizacji rynku kolejowego, jeśli chodzi o fakt nierozdzielenia działalności instytucjonalnego zarządcy kolejowego i działalności przewoźników kolejowych, nie zostały złamane przez Niemcy i Austrię. Państwo twierdzicie, że w tym momencie jest prowadzone postępowanie. Zgoda, ale nawet jeśli ono jest prowadzone, to czy nie uważacie
, że słuszniej byłoby poczekać na rozstrzygnięcie? Przecież rzecznik generalny Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości wie, co mówi i jakie są tendencje w zakresie rozstrzygania takich wyroków. Dlaczego nie poczekacie na rozstrzygnięcie? Dlaczego chcecie likwidować spółkę, która tak naprawdę jest jak kura znosząca złote jajka? Co z ludźmi, którzy są tam zatrudnieni? Państwo musicie wiedzieć, że w LHS-ie zatrudnionych jest 1300 osób. Proszę tam wejść i im powiedzieć: Proszę państwa, bez względu na to, jakie rozstrzygnięcia przyjmiemy, bądźcie spokojni, bo każdy z was, każdy, kto dzisiaj pracuje w LHS-ie, dalej będzie miał tu pracę. Dziękuję.
Bardzo proszę pana ministra Żałobkę o odniesienie się do zadanego pytania.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie i Panowie Posłowie! Bardzo dziękuję za to dodatkowe pytanie. Sytuacja jest taka, że naszym zdaniem sformułowania, które zaproponowaliśmy w ustawie, tak jak zresztą powiedziałem przed chwilą, dają przesłanki dla założenia, że m.in. podmiot, o którym mówiła pani posłanka, będzie mógł znaleźć się na liście, jaką obwieści minister infrastruktury i rozwoju, jeżeli oczywiście ustawa w takim zakresie weszłaby w życie. Nie dostrzegamy okoliczności, o których mówi pani poseł, to znaczy ryzyk, które by mogły spowodować tak drastyczne zakłócenie funkcjonowania spółki. Zresztą decyzje, jakie wydał prezes Urzędu Transportu Kolejowego w odniesieniu do podmiotów, które mogą stosować przepisy o odstępstwach polegających na połączeniu funkcji przewoźnika i zarządcy infrastruktury, jeszcze będą obowiązywały, jeżeli ustawa wejdzie w takim kształcie, w jakim ją przedłożyliśmy, przez kolejne lata. Tak że nie dostrzegamy takich zagrożeń. Dziękuję bardzo.
Przystępujemy do rozpatrzenia trzeciego pytania, które zostało zadane przez następujących posłów Klubu Parlamentarnego Polskiego Stronnictwa Ludowego: pana posła Artura Bramorę, panią posłankę Halinę Szymiec-Raczyńską oraz pana posła Dariusza Cezara Dziadzia. Pytanie dotyczy wydania rozporządzeń do ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia określających grupy środków spożywczych przeznaczonych do sprzedaży dzieciom i młodzieży w jednostkach systemu oświaty. Pytanie to zostało skierowane do ministra zdrowia.
Bardzo proszę pana posła Dariusza Cezara Dziadzia o zadanie pytania.
Dariusz Cezar Dziadzio, Poseł
Pani Marszałkini! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! W dniu 28 listopada 2014 r. została uchwalona ustawa o bezpieczeństwie żywności i żywienia określająca grupę środków spożywczych przeznaczonych do sprzedaży dzieciom i młodzieży w jednostkach systemu oświaty. Ta ustawa tak naprawdę wejdzie w życie od 1 września 2015 r. i doprowadzi do tego, że w szkolnych sklepikach, i nie tylko, bo także m.in. w automatach vendingowych, nie będzie można sprzedawać tzw. śmieciowego jedzenia. Wówczas właśnie wejdzie w życie znowelizowana ustawa o bezpieczeństwie żywności i żywienia, która została ogłoszona w Dzienniku Ustaw 9 stycznia 2015 r.
Do chwili obecnej nie zostały wydane rozporządzenia dotyczące grupy środków spożywczych przeznaczonych do sprzedaży dzieciom i młodzieży w jednostkach systemu oświaty oraz wymagań, jakie muszą spełniać środki spożywcze stosowane w ramach żywienia zbiorowego dzieci i młodzieży w jednostkach systemu oświaty. Powyższe rozporządzenia będą uzupełniać przepisy w zakresie norm żywienia dzieci i młodzieży oraz wartości odżywczych i zdrowotnych środków spożywczych. Brak wydania odpowiednich rozporządzeń stawia pod znakiem zapytania możliwość funkcjonowania znowelizowanej ustawy, a także uniemożliwi funkcjonowanie sprzedawców w placówkach oświatowych oraz dostosowanie przez producentów oferty produktowej do wymogów nowych przepisów.
W związku z tym zadajemy pytanie kierowane do pana ministra: Kiedy minister właściwy do spraw zdrowia wyda odpowiednie rozporządzenia regulujące sprawy związane z funkcjonowaniem tej ustawy? Dziękuję bardzo.
Na zadane pytanie odpowie podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia pan Igor Radziewicz-Winnicki.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Pośle! Dziękuję bardzo za pytanie i za nieustającą walkę pana posła o poprawę żywności i warunków żywienia i działalności edukacyjnej szkoły w tym zakresie. W rzeczywistości ustawa uchwalona przez Wysoką Izbę wprowadza delegację ustawową dla ministra zdrowia do określenia grup środków spożywczych przeznaczonych do sprzedaży dzieciom i młodzieży w jednostkach systemu oświaty oraz wymagań, jakie muszą spełnić środki spożywcze stosowane w ramach żywienia zbiorowego, czyli, mówiąc wprost, określa zasady żywienia dzieci w stołówkach szkolnych oraz dopuszczalność produktów sprzedawanych w sklepikach.
Prace wewnętrzne w Ministerstwie Zdrowia nad tym rozporządzeniem aktualnie znajdują się na końcowym etapie i spodziewam się, że w przeciągu najbliższych dni będzie ono przekazane, przesłane do uzgodnień publicznych. Chciałbym tylko wyjaśnić Wysokiej Izbie, że wydanie tego rozporządzenia wbrew pozorom jest legislacyjnie niebywale trudnym zabiegiem z uwagi na konieczność uwzględnienia i przebadania środków spożywczych dostępnych na rynku, zdefiniowania norm, też norm wielkości, określenia jednostkowych opakowań, żeby, z jednej strony, zachować pewność co do tego, że reguły żywienia są zdrowe, sprzyjające zdrowiu, a z drugiej strony, nie wprowadzić sztywnych zapisów prawa, które zmusiłyby producentów do zbyt dużego irracjonalnego wysiłku, biorąc pod uwagę wielkość rynku, szczególnie takiego, jaki tworzą sklepiki szkolne. Niemniej jednak to rozporządzenie wprowadzi po raz pierwszy w Polsce jasne normy określające, co jest żywieniem sprzyjającym zachowaniu zdrowia, a co jest żywieniem tzw. śmieciowym. Ze względu na jego wpływ na zasady żywienia polskich rodzin warto nadmienić, iż szczególnym elementem wspomagającym dydaktyczną funkcję tego rozporządzenia i koncepcji wynikającej z tej ustawy jest fakt, że to zrzeszenia społeczności lokalnych działające przy szkołach, a zatem rady, w których pracach udział biorą także rodzice, będą miały możliwość dookreślania tego, co wynika z rozporządzenia, czyli de facto przeniesienia tej wiedzy skumulowanej do całego środowiska lokalnego. Dziękuję.
Przystępujemy do rozpatrzenia pytania czwartego, które zostało zgłoszone przez pana posła Romualda Ajchlera oraz pana posła Leszka Aleksandrzaka z Klubu Poselskiego Sojusz Lewicy Demokratycznej. Pytanie to dotyczy planów zrównoważonego transportu zbiorowego dla województwa wielkopolskiego, ze szczególnym uwzględnieniem powiatów szamotulskiego i międzychodzkiego oraz zamiarów likwidacji połączenia kolejowego Krzyż – Piła.
Pytanie to zostało skierowane do ministra infrastruktury i rozwoju.
Pytanie zada pan poseł Ajchler.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Otóż wiele województw opracowuje plany przewozów publicznych lub plany zrównoważonego transportu zbiorowego, także województwo wielkopolskie – w czym czynny udział bierze i PKP, w przygotowaniu takiego planu transportów publicznych – taki plan opracowuje. Ale na czym polega, panie ministrze, ten plan i z czym nie może się zgodzić społeczność lokalna, której dotyczą przede wszystkim te programy i likwidacja kolejnych połączeń kolejowych. Otóż opracowywanie tego planu polega na tym, że likwiduje się ostatnie połączenia PKP, które jeszcze istnieją. Przykładem jest linia Krzyż – Piła, którą marszałek województwa ma zamiar zlikwidować, co ogłosił, a po wielkich protestach próbuje się z tego wycofać. Jeszcze nie ma oficjalnej decyzji w tej sprawie. Dlatego pytam: Co w tej sprawie zamierza zrobić minister transportu?
Druga kwestia, ma nastąpić likwidacja zawieszonej już linii PKP Międzychód – Szamotuły. W chwili obecnej jest przygotowywany remont linii kolejowej pomiędzy Poznaniem a Szczecinem i m.in. na rzece Sama w Szamotułach ma być dobudowany rozjazd w kierunku Międzychodu. PKP nie bardzo przykłada się do tego.
W związku z powyższym uważam, że opracowywanie planu transportu publicznego czy zrównoważonego rozwoju tego transportu nie powinno polegać na likwidacji ostatnich linii kolejowych PKP. Co to za zrównoważony rozwój, kiedy w dalszym ciągu ruch przenoszony jest na drogi publiczne, autostrady czy lokalne drogi i są one zatłaczane
, rozbijane?
Panie Ministrze! Jeśli na tym ma polegać zrównoważony rozwój, to gratuluję państwu pomysłu. W związku z tym, że szereg kwestii dotyczy spraw samorządów miejscowych czy samorządów wojewódzkich, chciałbym, aby pan minister odpowiedział także na pytanie: Jaki jest udział resortu w sprawie zrównoważonego transportu publicznego, nie tylko osobowego? Dziękuję.
O odpowiedź na zadane pytania zwracam się do podsekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju pana Sławomira Żałobki.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Pan poseł Ajchler i pan poseł Aleksandrzak zadali pytania natury systemowej czy bardziej podjęli taki wątek, bo bardziej w tych kategoriach to postrzegam. Otóż jeżeli chodzi o plany zrównoważonego transportu zbiorowego dla województwa wielkopolskiego, zresztą w ogóle o plany rozwoju zrównoważonego transportu publicznego, zbiorowego, które dla uproszczenia nazywa się, nie tylko potocznie, planami transportowymi, to mają one rangę aktu prawa miejscowego. Te plany ułożone są hierarchicznie, to znaczy, że układają je gminy od określonej wielkości – co najmniej 50 tys. mieszkańców – układają je powiaty, układają je związki i porozumienia międzygminne, związki i porozumienia powiatów, i wreszcie układają je województwa i układa je minister właściwy do spraw transportu – każdy na swoim poziomie.
Oczywiście w tej strukturze hierarchicznej najwyżej znajduje się plan transportowy układany przez ministra właściwego do spraw transportu, ale sprawy, o których mówił pan poseł, leżą w gestii, pan poseł też o tym wspominał, marszałków województw, czyli w gestii regionów. Kiedy taki plan transportowy jest przygotowany, to oczywiście wdrożenie go wiąże się z określoną procedurą. Procedura ta przede wszystkim zawiera możliwość konsultacji społecznej – plany są wykładane, zamieszczone w Internecie i społeczeństwo wypowiada się na temat propozycji samorządu, w którego gestii leży stworzenie danego planu transportowego. W tym przypadku bodajże w kwietniu wyłożony został plan transportowy województwa wielkopolskiego i w związku z komentarzami, z krytyką społeczną, z tego, co wiem – rząd nie jest samorządem – marszałek rzeczywiście wypowiedział się bardziej pozytywnie na temat połączenia Krzyż – Piła, o którym pan poseł był łaskaw powiedzieć, biegnącego zresztą przez Trzciankę i Wieleń.
Dzisiaj, z tego, co wiemy, możemy powiedzieć, że w tej chwili na tej trasie kursują pociągi Regio relacji Piła – Krzyż. To są pociągi, których operatorem są Przewozy Regionalne i które są finansowane przez władze samorządowe w ramach umów. Tych pociągów jest aż osiem – w jedną i w drugą stronę. To jest bardzo gęsta sieć połączeń i wiadomo, że te połączenia generują poważne straty. To znów jest kwestia oceny marszałka województwa, na ile straty natury ekonomicznej są równoważone czy bilansowane przez zapotrzebowanie społeczne na tym terenie. Jeżeli z kolei mówimy o roli państwa, to państwo włącza się bardzo intensywnie w inwestycje. Wszyscy wiemy, że poziom inwestycji, jeżeli chodzi o infrastrukturę, jest najwyższy w historii. Dotyczy to również połączenia Poznań – Szczecin. Na tej linii planowane są duże przebudowy, więc zakładamy, że już to poprawi, a nie pogorszy warunki przewozów pasażerskich na tym terenie.
Po drugie, oprócz inwestycji infrastrukturalnych mamy do czynienia z inwestycjami w tabor. PKP InterCity jest w trakcie realizacji projektu taborowego, który obejmuje zakup 10 lokomotyw spalinowych przeznaczonych do prowadzenia pociągów na odcinkach linii, które nie są zelektryfikowane, m.in. na odcinku Piła – Krzyż, który nie jest zelektryfikowany. Jeżeli uda się to zamówienie zrealizować, a zakładamy, że się uda, to odbierzemy lokomotywy, które będą mogły wykonywać pracę przewozową. Wówczas będzie można również rozważyć, zważywszy na wysokość dofinansowania z budżetu państwa, rozpoczęcie takich przewozów, ale na razie ten proces trwa.
Chciałbym podkreślić, że to, co się dzieje na obszarze województwa w tym kontekście, jeżeli chodzi o przewozy pasażerskie, znajduje się w gestii marszałka i marszałek jest najlepszym adresatem pytań i najbardziej właściwą osobą do udzielania na nie odpowiedzi. Bardzo serdecznie dziękuję.
Pytanie dodatkowe zada pan poseł Ajchler.
Nie do końca, panie ministrze, z panem się zgadzam. Podobną odpowiedź otrzymałem w sprawie remontów mostów. Pan minister przypisał właściciela, starostę powiatu międzychodzkiego, a okazało się, że właścicielem, jak mówiłem na tej sali, był marszałek województwa.
Panie ministrze, pan nie wspomniał o PKP i o działaniach PKP, a pytałem także o Międzychód. Zawieszona linia, jeśli chodzi o powiat Międzychód, jest w gestii PKP. Pan mówił, że to są sprawy dotyczące marszałka. W pewnym sensie ma pan rację, jeśli chodzi o te lokalne linie – wiem, co należy do marszałka, a co do PKP i kto zawiesił. PKP zawiesiło po to, żeby za chwilę zlikwidować i zlikwiduje ostatni przewóz PKP na terenie powiatu międzychodzkiego. Jeśli chodzi o Krzyż i połączenie. Co proponuje się po likwidacji linii PKP? Proponuje się burmistrzowi zorganizowanie transportu przez PKS, a PKS niedawno wycofał się
z tychże przewozów i wszystko zostało na łasce, jak to się mówi, gminy, samorządu. Spychacie wszystkie zadania należące do państwa na samorządy. To jest po prostu zwyczajnie nieuczciwe. Likwidujecie PKP i przewozy kolejowe, a to jest nerw państwa. Za chwilę, panie ministrze, już kończę, pani marszałek, będzie następował wyrąb Puszczy Noteckiej, bo już jest czas rębności. Będzie wywożonych co chwilę, co jakiś czas kilka milionów metrów sześciennych. Chcecie to wszystko wprowadzić na drogi publiczne, na drogi powiatowe? Rozjedziecie je, już dzisiaj trudno nimi przejechać? Takie macie plany z PKP? To gratuluję planów.
Pan minister Żałobka odpowie na pytanie.
Dziękuję panu posłowi, pani marszałek, za dodatkowe pytanie. Przede wszystkim nie ma decyzji o likwidacji. Taką decyzję w istocie wydaje minister infrastruktury i rozwoju. Nie trafiła ona dotychczas do nas, więc nie możemy o tym mówić.
Jeżeli chodzi w ogóle o działania PKP, to już powiedziałem o kwestii taborowej. Zresztą notabene nie chcemy ograniczać i likwidować kolei, wręcz przeciwnie, jak powiedziałem, inwestujemy bardzo dużo, olbrzymie, niespotykane dotychczas w historii pieniądze w tabor i w sieci kolejowe i, jeżeli chodzi o przewozy pasażerskie, bo po raz pierwszy od pięciu lat notujemy wzrosty, w ostatnich dwóch miesiącach dwucyfrowe wzrosty przewozów pasażerskich, jeżeli chodzi o spółkę PKP InterCity. Z tego punktu widzenia w mojej ocenie to idzie dokładnie w odwrotnym kierunku.
Jeżeli chodzi o przewozy towarowe, to te inwestycje infrastrukturalne mają sprzyjać wsparciu zdolności przewozowych. Mamy strategię w tej mierze, mamy również dokumenty unijne i nie wygląda na to, żeby miało tu nastąpić jakiekolwiek ograniczenie, wręcz przeciwnie, chcemy, żeby jak najwięcej potoków, zarówno pasażerskich, jak i towarowych, i nie tylko chcemy, ale realizujemy to, trafiało na tory. Dziękuję bardzo.
Przystępujemy do rozpatrzenia kolejnego pytania, które zostało zgłoszone przez posłów Zjednoczonej Prawicy.
Chyba jednak tego punktu nie rozpatrzymy z powodu nieobecności posłów. Tak że w związku z chwilowym, jak sądzę, brakiem posłów zadających pytanie proponuję 5 minut przerwy.
Są państwo do następnego pytania, tak? Dobrze, w takim razie możemy rozpatrzyć kolejne pytanie.
A zatem przystępujemy do rozpatrzenia pytania, które zostało zgłoszone przez posłankę Aldonę Młyńczak oraz pana posła Roberta Jagłę z Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska. Pytanie to dotyczy zmiany w szczegółowym opisie osi priorytetowych Programu Operacyjnego „Infrastruktura i środowisko” 2014–2020. Pytanie zostało zadane ministrowi infrastruktury i rozwoju.
Bardzo proszę panią posłankę.
Pani posłanka zada pytanie czy pan poseł?
Pani posłanka Młyńczak zada pytanie.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Szanowni Państwo! Pytanie złożyliśmy na wniosek samorządów z Dolnego Śląska, których przedstawiciele byli obecni na posiedzeniu wojewódzkiej komisji dialogu społecznego, i dotyczy ono kwestii, czy istnieje możliwość wprowadzenia zmiany w szczegółowym opisie osi priorytetowych Programu Operacyjnego „Infrastruktura i środowisko” na lata 2014–2020 polegającej na ustanowieniu trybu pozakonkursowego dla wszystkich uczestników, którzy składają projekty, a nie tylko dla Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Mówimy o osi priorytetowej IV działania 2.
Otóż Program Operacyjny „Infrastruktura i środowisko” w zakresie osi priorytetowej IV działania 2 to są przede wszystkim działania polegające na zwiększeniu dostępności transportowej ośrodków miejskich leżących poza siecią drogową TEN-T i odciążeniu miast od nadmiernego ruchu drogowego. W rozwiązaniach w sprawie trybu naboru projektów istnieją zdaniem samorządowców prawne zróżnicowania i różne tryby naboru tych projektów, a także różnice w dofinansowaniu w zależności od tego, czy projekt składany jest przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, czy też przez miasto na prawach powiatu.
Jak wszyscy wiemy, zgodnie z przepisami ustawy o drogach publicznych drogi publiczne krajowe zarządzane są przez dwa podmioty: albo przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, albo przez prezydenta miasta na prawach powiatu
(w granicach miasta)
. Do obowiązków zarządców dróg należy wykupywanie ziemi pod budowę dróg, pełnienie funkcji inwestora. Tak więc utrzymywanie tych dróg, a także inwestycje są finansowane z budżetu albo państwa, albo miasta na prawach
Dlatego też pytanie, które już wcześniej zadałam, dotyczy kwestii tego, że dla Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad istnieje pozakonkursowy nabór projektów i dofinansowanie w 100%, natomiast dla miast na prawach powiatu jest to tryb konkursowy i dofinansowanie w 85%. Bardzo proszę o odniesienie się do tej kwestii. Dziękuję.
O odpowiedź na to pytanie zwracam się do sekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju pana Waldemara Sługockiego.
Waldemar Sługocki, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju
Pani Marszałek! Panie i Panowie Posłowie! Pani poseł, bardzo dziękuję za to pytanie. Jak sądzę, niezbędna jest ta interakcja między nami, między samorządem terytorialnym a ministrem właściwym do spraw infrastruktury i rozwoju. Chciałbym zwrócić uwagę na dwie ważne przesłanki w tym kontekście: na ustawę wdrożeniową, ustawę o zasadach realizacji polityki spójności w perspektywie 2014–2020, oraz na zapisy w programie.
Odnosząc się do zapisów ustawowych, chciałbym zwrócić uwagę na dwa istotne ich elementy. Mianowicie chciałbym zauważyć, że ta ustawa uwzględnia istotne, znaczące kwestie co do realizacji inwestycji ważnych z punktu widzenia rozwoju społeczno-gospodarczego państwa. W tej ustawie jest mowa o tym, że inwestycje, które są istotne z punktu widzenia celu czy też podmiotu, który będzie je realizował, mogą być realizowane w trybie pozakonkursowym. Jakie to są podmioty? To są takie podmioty, dla których nie występuje konkurencja w przestrzeni publicznej. Na przykład Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w zakresie realizacji infrastruktury drogowej krajowej – myślę tutaj o autostradach, drogach ekspresowych, drogach szybkiego ruchu czy też drogach krajowych – nie ma konkurencji, bo jedynie ten podmiot zarządza budową i utrzymaniem tejże infrastruktury drogowej, a więc absurdem byłoby organizowanie konkursu, w ramach którego Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad musiałaby konkurować z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad. A zatem ten zapis pojawia się w ustawie. Drugi wątek, który także jest mocno uwypuklony w ustawie, to fakt, że w trybie pozakonkursowym mogą być wybierane wyłącznie projekty o strategicznym znaczeniu dla państwa polskiego czy też regionu, czy ewentualnie strategiczne inwestycje z punktu widzenia ZIT-ów, zintegrowanych inwestycji terytorialnych, czyli de facto stołecznych ośrodków regionalnych, które zostały oczywiście przez ministra infrastruktury i rozwoju określone. To są zapisy ustawowe.
Natomiast z drugiej strony mamy do czynienia, tak jak słusznie pani poseł zauważyła, z Programem Operacyjnym „Infrastruktura i środowisko” 2014– 2020 oś priorytetowa IV działanie 2, które pani poseł była uprzejma przywołać. Tam z kolei jest mowa o tym, że infrastruktura drogowa w granicach miast na prawach powiatu może być realizowana oczywiście przez jednostki samorządu terytorialnego, jest to bowiem kompetencja tychże jednostek, ale tutaj sytuacja wygląda już diametralnie inaczej, dlatego że liczba środków finansowych dostępna na realizację tychże zadań jest skończona, jak w przypadku każdej innej osi priorytetowej i działania, a liczba beneficjentów jest na tyle duża, że nie wszystkie podmioty starające się dofinansowanie mogą uzyskać owe środki. W związku z tym, aby równo traktować podmioty, środki te są przyznawane w trybie konkursowym, czyli każdy z beneficjentów zobowiązany jest przedstawić aplikację projektową, która jest oceniana także z punktu widzenia kwalifikowanych wskaźników, wskaźników mierzalnych, czy to produktu, rezultatu, czy to oddziaływania, i na tej podstawie te projekty, te przedsięwzięcia, te drogi w tym konkretnym przypadku, które otrzymają najwyższą liczbę punktów, otrzymają dofinansowanie.
To jest jedna część odpowiedzi na pytanie pani poseł.
Druga część dotyczy dofinansowania. Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku, szanowna pani poseł, maksymalny poziom dofinansowania ze środków z budżetu Unii Europejskiej wynosi 85% – i w jednym, i w drugim przypadku – natomiast wśród beneficjentów pozakonkursowych są przede wszystkim państwowe jednostki budżetowe, więc maksymalny poziom dofinansowania z budżetu państwa wynosi 100%, w tym ze środków Unii Europejskiej – 85%. W przypadku jednostek samorządu terytorialnego, chociażby na prawach powiatu, w działaniu, o którym mówimy, także one mogą uzyskać dofinansowanie ze środków europejskich w 85%, czyli dostęp do źródła środków europejskich z Programu Operacyjnego „Infrastruktura i środowisko” jest równy dla państwowych jednostek budżetowych, np. Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, jak i dla jednostek samorządu terytorialnego. Ta procedura konkursowa jest jedyną, która pozwala w sposób odpowiedzialny wybrać te najlepsze przedsięwzięcia, które będą służyły rozwojowi infrastruktury w polskich miastach. Dziękuję bardzo.
(Poseł Aldona Młyńczak: Chciałabym tylko podziękować za bardzo szczegółowe wyjaśnienie. Dziękuję bardzo.)
Rozumiem, że na tym kończymy rozpatrywanie tego pytania.
(Poseł Aldona Młyńczak: Jeszcze pytanie dodatkowe.)
(Głos z sali: Poseł Robert Jagła.)
Dobrze, bardzo proszę.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Szanowni Państwo! Chciałbym zapytać, jaka kwota środków finansowych jest przewidziana na realizację zadań inwestycyjnych w ramach projektu 4. nr 2 PO IiŚ na lata 2014–2020 oraz jaki jest ewentualny podział środków pomiędzy beneficjentów, czyli Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad oraz gminy na prawach powiatu. Dziękuję.
Pani Marszałek! Panie i Panowie Posłowie! Chcę powiedzieć, że w tym działaniu środki dedykowane są głównie jednostkom samorządu terytorialnego, ponieważ mówimy o infrastrukturze drogowej w granicach polskich miast na prawach powiatu, czyli dużych polskich miast. Oczywiście nie będziemy mieli do czynienia z taką sytuacją, że jednostka samorządu terytorialnego, jedno z wielu polskich miast na prawach powiatu, będzie musiała konkurować np. z projektami Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Ta konkurencja będzie dotyczyła jedynie podmiotów o tym samym statusie, czyli polskie miasta na prawach powiatu będą konkurowały między sobą. Będą wybierane oczywiście te najlepsze projekty, będą tworzone listy rankingowe, projekty otrzymają określoną liczbę punktów. Te, które otrzymają największą liczbę, będą sukcesywnie po kolei dofinansowywane, oczywiście do momentu wygaśnięcia środków finansowych, które przeznaczamy na realizację tych projektów.
Jak pokazuje życie i jak pokazują doświadczenia perspektywy 2007–2013 czy też wcześniejszej perspektywy 2004–2006, będą pojawiać się także oszczędności poprzetargowe. Ze wspomnianych doświadczeń wynika, że częstokroć wartość wynikająca z rozstrzygnięcia postępowania przetargowego jest niższa, niejednokrotnie zdecydowanie, od wartości kosztorysowej, o którą aplikuje beneficjent. To wszystko będzie powodować, że kwoty wygenerowane w tej procedurze będą trafiać ponownie do tej ogólnej puli dostępnej dla beneficjentów i będzie to powodować, że będziemy dofinansowywać kolejne projekty.
W mojej ocenie ważny jest jeszcze jeden wątek, na który nie zwróciłem uwagi, wynikający z dotychczasowej realizacji Programu Operacyjnego „Infrastruktura i środowisko” w tej dobiegającej końca de facto perspektywie 2007–2013. Procedura konkursowa ma jednak to do siebie – mamy takie doświadczenia dotyczące gospodarki wodno-ściekowej w poprzedniej, to znaczy dobiegającej końca perspektywie – że beneficjenci, którzy znaleźli się na liście projektów kluczowych, bo w minionej perspektywie była nieco inna filozofia, nie mieli wystarczających przesłanek stymulujących ich aktywność, jeśli chodzi o realizację tych inwestycji.
Podejście konkursowe sprawia, że jednostki samorządu terytorialnego już na etapie składania wniosków muszą być stosunkowo dobrze przygotowane, przynajmniej w sensie aplikacji, aby z tymi konkretnymi projektami iść do instytucji zarządzającej, czyli do ministra infrastruktury i rozwoju. Powoduje to też dynamiczniejszą realizację tych inwestycji, a to jest ważny czynnik z punktu widzenia oczekiwania państwa i społeczności lokalnych, bo z jednej strony te inwestycje rozwiązują problemy społeczno-gospodarcze, zwłaszcza komunikacyjne, a z drugiej strony są elementem stymulującym rozwój społeczno-gospodarczy.
Jestem przekonany, że to jest jedyne możliwe rozwiązanie, które pozwala równo traktować wszystkie podmioty, które będą mogły aplikować o środki finansowe w perspektywie 2014–2020 w zakresie budowy infrastruktury drogowej w miastach na prawach powiatu. Bardzo dziękuję.
Przystępujemy do rozpatrzenia pytania nr 5, które zostało przygotowane przez panów posłów Andrzeja Dąbrowskiego, Andrzeja Derę, Jarosława Gowina, Mieczysława Golbę, Patryka Jakiego, panią posłankę Beatę Kempę, panów posłów Krzysztofa Popiołka, Tadeusza Woźniaka, Kazimierza Ziobrę i Jacka Żalka z Klubu Parlamentarnego Zjednoczona Prawica. Pytanie dotyczy niedopuszczenia do legalnego użycia w celach leczniczych medycznej marihuany i zostało skierowane do ministra zdrowia.
Bardzo proszę panią posłankę Beatę Kempę o zadanie pytania.
Beata Kempa, Poseł
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Kwestia dopuszczalności medycznego obrotu marihuaną pojawiła się w mediach po informacji od rodziców nieuleczalnie chorych dzieci, którym w Centrum Zdrowia Dziecka podawano olej RSO m.in. w terapii paliatywnej. W naszym kraju nie można legalnie stosować medycznej marihuany w celach leczniczych. Przyczyną tego stanu rzeczy jest brak prawnego rozróżnienia w definicji ustawowej marihuany leczniczej i marihuany sprowadzanej w celach rekreacyjnych. Art. 55 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii nie wyróżnia w katalogu substancji psychotropowych marihuany sprowadzanej w celach leczniczych, przez co obrót nią na terenie naszego kraju jest niedopuszczalny. Dla porządku przypomnę, że za posiadanie lub podawanie tej rośliny osobom bardzo chorym obok innych kar grozi m.in. kara pozbawienia wolności.
Olej konopny, zwany dalej olejem RSO, pomaga w leczeniu nowotworów, również w terapii paliatywnej, stwardnienia rozsianego, padaczki, miażdżycy, cukrzycy czy AIDS. Od 2013 r. w wyselekcjonowanych aptekach w Polsce dostępny jest lek na receptę przyjmowany przez pacjentów ze stwardnieniem rozsianym – Sativex. Rodzice nieuleczalnie chorych dzieci od lat starają się zwrócić uwagę ministra zdrowia na ten problem. W naszej ocenie kwestia trudności w dostępie do leku była jednak do tej pory bagatelizowana. W Polsce rodzice nieuleczalnie chorych dzieci muszą przejść przez długą i skomplikowaną procedurę, aby zdobyć olej konopny, który może uratować życie ich dziecka. We wniosku przedstawiamy tę procedurę. Ponadto w tej sprawie wypowiedział się Trybunał Konstytucyjny i zdaje się, że zasadne byłoby, zgodnie z jednym z jego orzeczeń, zastosowanie w tej sytuacji art. 68 ust. 1 konstytucji.
Mając zatem na uwadze powyższe, w szczególności wyrok Trybunału Konstytucyjnego, prosimy, panie ministrze, o odpowiedź na następujące pytania: Jakie działania zamierza podjąć minister zdrowia, aby wprowadzić do systemu prawnego wyjątki dotyczące stosowania oleju RSO jako środka leczniczego? Jak długo mali pacjenci Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie będą oczekiwać prawnego uregulowania dostępu do tej substancji w celach leczniczych?
Kiedy podległy panu resort przygotuje i przedstawi pakiet rozwiązań i procedur, które ułatwią dostęp do środków na bazie konopi w ramach ściśle kontrolowanego handlu w celu wykorzystania ich do celów medycznych lub naukowych?
Pozostały dwa pytania, których już regulamin nie pozwala mi zadać, dotyczące polityki informacyjnej w tym zakresie. I jeszcze pytanie: Panie ministrze, kiedy powstanie projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, który będzie realizował wytyczne Trybunału Konstytucyjnego, w szczególności zawarte w orzeczeniu z dnia 4 listopada 2014 r., sygnatura akt: SK 55/13. Dziękuję.
Na pytanie odpowie podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia pan Igor Radziewicz-Winnicki.
Droga Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Pani Poseł! Dziękuję pięknie za zadanie ważnego pytania. W odpowiedzi na nie chciałbym rozwiać kilka wątpliwości i przytoczyć kilka faktów. Mianowicie polskie prawodawstwo, podobnie jak prawodawstwo większości krajów europejskich, odróżnia substancje czynne zawarte w marihuanie, które są w obrocie jako produkty lecznicze, są traktowane jako leki, jest do nich dostęp w aptekach lub poprzez sieć dystrybucji produktów leczniczych, od tych produktów, które też powstają na bazie marihuany, a które są w obrocie nielegalnym, są narkotykami i są ścigane z urzędu.
Oczywiście różne dziedziny medycyny, o czym wiemy od kilkudziesięciu lat, poszukują zastosowania substancji, które działają na różne receptory w centralnym układzie nerwowym, także na receptory kannabinoidowe. Rzeczywiście pojawiają się doniesienia o możliwym, potencjalnie skutecznym zastosowaniu konopi do osiągnięcia celów leczniczych w różnych jednostkach chorobowych: w leczeniu bólu, w leczeniu napięcia mięśniowego u chorych na stwardnienie rozsiane, w leczeniu schizofrenii, padaczki lekoopornej i innych. Prawdą jest też – trzeba to powiedzieć szczerze i uczciwie – że te badania, z wyjątkiem kilku jednostek chorobowych, są w bardzo wstępnej fazie i nie pozwalają na przyjęcie takiego uogólnienia, które wybrzmiało ze słów pani poseł, iżby to był lek, który uzdrawia dzieci. Takich badań po prostu nie ma, to są bardzo wstępne eksperymenty.
Jeżeli chodzi zatem o eksperymentalne zastosowanie leków, to warto powiedzieć, że na polskim rynku istnieją zarejestrowane leki, które zawierają substancje czynne występujące w marihuanie. Jest jeden produkt lecznicy zarejestrowany w Polsce, a także polskie Prawo farmaceutyczne przewiduje możliwość tzw. importu docelowego, czyli sprowadzenia z zagranicy leku zarejestrowanego w kraju innymi niż Polska i dopuszczonego tam do obrotu. Taki lek można do Polski importować, nawet refundować koszty jego sprowadzenia i zakupu dla pacjenta w sytuacji, kiedy ze względów medycznych jest to zasadne i potrzebne. To potwierdzają konsultanci krajowi, jest cała procedura. A zatem nie jest prawdą, że nie ma dostępu do leków, które zawierają THC, czyli tetrahydrokannabinol, kannabidiol czy inne substancje czynne zawarte w marihuanie. Te leki są na polskim rynku. Można ich użyć nie tylko we wskazaniach, o jakich mowa w ulotce, czyli zgodnych z charakterystyką produktu leczniczego, ale także we wskazaniach off-labelowych, czyli wtedy, kiedy wiedza naukowa wskazuje na to, iż mogą one przynieść korzyść terapeutyczną w innych wskazaniach niż te, w których został zarejestrowany lek, kiedy przechodził procedurę dopuszczania do obrotu. Szczególnie w pediatrii, dyscyplinie niezwykle mi bliskiej, dużo leków jest stosowanych we wskazaniach off-labelowych z uwagi na trudność wykonywania badań klinicznych.
Kolejnym aspektem tej sprawy jest dostęp do badań klinicznych. Rzeczywiście minister zdrowia od dawna stymuluje jednostki naukowe, w tym uniwersytety, instytuty naukowe, do prowadzenia badań klinicznych. Według mojej wiedzy Centrum Zdrowia Dziecka aktualnie przygotowuje się do zarejestrowania badania klinicznego dotyczącego stosowania produktów leczniczych zawierających marihuanę w leczeniu dzieci z chorobami neurologicznymi. Tam właśnie chodzi o padaczkę wielolekooporną.
Teraz powiem o samym oleju RSO, bo to też jest ciekawe. Jest pewien mit, który chciałbym rozwiać. Otóż olej RSO jest substancją, która jest otrzymywana przy użyciu metody opracowanej w Kanadzie przez Ricka Simpsona. Stąd pochodzi nazwa Rick Simpson Oil, czyli RSO. Jest to zagęszczony ekstrakt o niezwykle wysokiej zawartości THC, tetrahydrokannabinolu, który jest otrzymywany przez ekstrakcje rozpuszczalnikiem organicznym kwiatostanu wyselekcjonowanych odmian konopi indyjskich. Charakterystyczne jest to, że ta substancja ma dość niestabilny skład. W związku z powyższym nie został on dopuszczony do stosowania w lecznictwie w żadnym kraju. Olej RSO nie jest lekiem. Olej RSO jest produktem, który został wytłoczony z rośliny zawierającej te substancje, ale nigdzie na świecie nie jest produktem leczniczym dopuszczonym do obrotu, nie jest lekiem, nie można go sprowadzać w ramach importu docelowego i nie można go stosować do leczenia ludzi w tym trybie. Zważywszy, że polscy pacjenci mają dostęp do leczenia, wydaje się, że polskie przepisy w tym zakresie są wystarczające.
Odpowiem wprost na pytanie zadane przez panią poseł, jeżeli chodzi o to, jakie działania zamierza podjąć ministerstwo, żeby wprowadzić do systemu prawnego wyjątek dotyczący stosowania oleju RSO jako środka leczniczego: w tej sytuacji żadne, chyba że producent zarejestruje olej RSO i gdziekolwiek dopuści do obrotu jako lek. Zważywszy na to, że w kraju są dostępne inne leki zawierające te same substancje, leki o znanym stałym składzie – wiemy, jak je dawkować, jak uniknąć działań niepożądanych – to zadanie, jak się wydaje, jest niezwykle trudne i w moim przekonaniu mało zasadne.
Drugie pytanie pani poseł dotyczy tego, jak długo mali pacjenci z Centrum Zdrowia Dziecka będą oczekiwali na uregulowania prawne. Mówiłem, że jesteśmy w trakcie badań klinicznych, a leki są dostępne.
Zważywszy na czas, nie odpowiem wprost na pozostałe trzy pytania, ale myślę, że odpowiedziałem na nie w tej długiej wypowiedzi. Dziękuję.
Pytanie dodatkowe zada również pani posłanka Kempa.
Panie Ministrze! Mam taką prośbę. Chcielibyśmy tę odpowiedź przekazać rodzicom, bo są żywotnie zainteresowani tą sprawą. Żeby było jasne, osobiście zgadzam się z polityką państwa w zakresie posiadania narkotyków, jeżeli chodzi o karanie, ale zapoznałam się w szczególności z potrzebami dzieci i rodziców, a także wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. Jestem legalistką, powinniście państwo wykonać wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Interesuje mnie to, w jaki sposób zamierzacie ten wyrok wykonać. To jest kwestia pojęć, wprowadzenia słownika pojęć. To nie jest łatwe, zdaję sobie z tego sprawę, ale możliwe do przeprowadzenia.
Kolejna rzecz dotyczy rozpoczęcia leczenia olejem RSO. Dowiedzieliśmy się, że aby rozpocząć w Polsce leczenie olejem RSO, trzeba zastosować tę skomplikowaną procedurę, o której pan minister był uprzejmy powiedzieć. Zapoznałam się z tą procedurą. Panie ministrze, to jest naprawdę długa, bardzo skomplikowana procedura. Podejrzewam, że również jej stosowanie trwa długo, bo najpierw lekarz prowadzący musi wystąpić o sprowadzenie leku z zagranicy, potem ten wniosek musi potwierdzić krajowy konsultant w tej dziedzinie. Dopiero wtedy trafia do ministra zdrowia.
Po uzyskaniu zezwolenia lekarz prowadzący może wypisać receptę, która jest realizowana w zagranicznej aptece.
Wydaje mi się, panie ministrze, że ta odpowiedź powinna być zdecydowanie poszerzona na piśmie. Oczywiście proszę także o jakąś wstępną odpowiedź w tej materii.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Pani Poseł! Jest dokładnie odwrotnie niż pani powiedziała. Ta procedura jest całkiem prosta. Jeżeli pacjent potrzebuje takiego leku, jego lekarz składa wniosek do ministra zdrowia. Minister zdrowia wydaje decyzję i pacjent albo odbiera ten lek w aptece po krótkim czasie, zwykle po paru tygodniach, albo taki lek jest przekazywany szpitalowi i odbiera go w szpitalu. To nie jest skomplikowana procedura, ona jest prosta. Lekarz zgłasza zapotrzebowanie i wysyła to do ministra zdrowia. Oczywiście to musi być potwierdzone przez konsultanta krajowego, bo musi być ocena merytoryczna dotycząca zasadności stosowania takiego leku. Następnie lek odbiera się w aptece. To jest prosta procedura. Jeżeli chodzi o odpłatność, to przy refundacji w wysokości 3 zł pacjent zapłaci 20 zł w aptece. Czyli ta procedura nie jest skomplikowana. Druga kwestia…
(Poseł Beata Kempa: Czy jest długa?)
Czy jest długa? Nie, to trwa, jak powiedziałem, najwyżej kilka tygodni. Zwykle wnioski w ministerstwie przechodzą na bieżąco, czyli jeżeli dziś wniosek wpływa, to dziś lub jutro jest decyzja. Te zgody wydajemy bardzo szybko. Potem jest kwestia dotycząca sprowadzenia tego leku z zagranicy. To czasami trwa 2–3 tygodnie, ale to nie są leki, które trzeba stosować natychmiast. To jest eksperymentalna terapia. Jest to 5., 7. czy 8. lek stosowany przez pacjenta cierpiącego na padaczkę. To nie jest tak, że to jest lek, który się włącza natychmiast.
Druga kwestia dotyczy dostępności do badań klinicznych. Stymulujemy rozwój badań klinicznych. W CZD takie badania będą wykonywane, bardzo nam na tym zależy, ale jeszcze raz podkreślam, że są to badania eksperymentalne. Nie ma konsensusu, światowej wiedzy w takim zakresie, że dostępne leki czy leki z THC, z marihuaną są skuteczne w leczeniu padaczki.
Trzecia rzecz. Nieprawda, że nie ma dostępności. Co może zrobić lekarz? Może przepisać off-label lek zarejestrowany w Polsce, czyli Sativex. Idzie do apteki i ten lek otrzymuje, ale jest bariera cenowa, bo jest on bardzo drogi. Dziękuję.
Na tym kończymy rozpatrywanie tego pytania.
Przechodzimy do kolejnego pytania, które zostało zgłoszone przez pana posła Andrzeja Adamczyka i pana posła Jerzego Szmita z klubu…
Przepraszam, jeszcze pytanie…
(Poseł Andrzej Adamczyk: Pani marszałek, bardzo chętnie zadamy to pytanie.)
Nie, jest kolejność. Przepraszam, ale to zostało przestawione na mojej liście.
Przechodzimy do kolejnego pytania, które zostało zgłoszone przez panów posłów Michała Jacha, Joachima Brudzińskiego, Leszka Dobrzyńskiego, Czesława Hoca i Stefana Strzałkowskiego w sprawie rażących nieprawidłowości na budowie terminalu LNG w Świnoujściu. Pytanie zostało skierowane do prezesa Rady Ministrów.
Bardzo proszę pana posła Jacha o zadanie pytania.
Michał Jach, Poseł
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Terminal LNG w Świnoujściu miał być ukończony w połowie ubiegłego roku. Potem spółki Polskie LNG i Saipem podpisały umowę o przedłużenie budowy do końca roku. Jesienią ubiegłego roku premier Ewa Kopacz zapewniała wszystkich, że na 200% gazoport odbierze pierwszy gaz 1 lipca 2015 r. Wczoraj premier Piechociński stwierdził, że są szanse na to, by pierwszy odbiór odbył się jeszcze w tym roku.
Tak więc nadal nic nie wiemy, czeski film. I pragnę dodać, że nic się na budowie nie poprawia. Zgłaszają się do nas przedstawiciele wykonawców, podwykonawców i opowiadają, przedstawiają dowody na to, co tam się dzieje. Aktualnie trwa nerwowe naprawianie błędów powstałych podczas budowy, a chcę powiedzieć, że to są błędy, nieprawidłowości na budowie, jakich dopuścili się cudzoziemcy, przede wszystkim włoskie firmy. Mógłbym podawać przykłady, ale nie czas na to. Pan minister zapewne ma o tym pełną wiedzę.
Proszę państwa, mamy w tej chwili powtórkę sprzed dwóch lat, gdy na budowie bankrutowały polskie firmy. Znów podwykonawcy nie otrzymują zapłaty za wykonaną pracę. Pomimo że Polskie LNG zbiera oświadczenia od przedsiębiorców, od Saipemu, od jego pierwszego podwykonawcy, o zapłacie za wykonaną pracę podwykonawcom, podwykonawcy i tak nie otrzymują należnych pieniędzy w terminie. Przykład: opóźnienia wobec niektórych sięgają ponad jednego roku. To oczywiste, że ta sytuacja przekłada się na wynagrodzenia pracowników. Pracownicy, którzy do nas się zwrócili, skarżą się, że są wielomiesięczne zaległości w wypłacie wynagrodzeń. Ostatnio, w ubiegłym tygodniu, części pracownikom wypłacono zaległe płace jeszcze za grudzień. W wypadku wielu pracowników są
trzymiesięczne zaległości w wypłacie wynagrodzeń.
Panie ministrze, czy rząd podejmie wreszcie jakieś konkretne działania, aby dokończyć tę inwestycję i żeby ta inwestycja była prowadzona zgodnie z cywilizowanymi zasadami, a przede wszystkim z Kodeksem pracy? Dziękuję.
Na pytanie odpowie sekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa pan Zdzisław Gawlik.
Pani Marszałek! Państwo Posłowie…
(Poseł Joachim Brudziński: Panowie…)
Państwo posłowie, bo jest również pani poseł, co zauważyłem, tak że przepraszam, panie pośle. Zwrócę się teraz do mego rozmówcy.
(Poseł Joachim Brudziński: To ja przepraszam bardzo.)
Panie pośle, każdy z nas powinien mówić, jak jest, i posługiwać się danymi i informacjami prawdziwymi. Panie pośle, cieszę się z pana dobrego samopoczucia, ale dla precyzji, jeżeli spojrzy pan na moment, w którym rozpoczynano realizację projektu budowy terminalu w Świnoujściu, czyli 2006 r., i na ówczesny harmonogram, to zauważy pan, że tam termin zakończenia tej inwestycji jest to rok 2011. Ale myślę, że każdy z nas, kto patrzy z taką starannością na to, jak realizowana jest ta inwestycja, pewnie powinien również spojrzeć na harmonogram przygotowany w 2006 r. Jeżeli, panie pośle, weźmie pan ołówek do ręki, odhaczy pan poszczególne zdarzenia ujęte w harmonogramie przygotowanym w 2006 r., oceni pan, co zostało zrobione do końca 2007 r., i będzie pan miał równie dobre samopoczucie jak dzisiaj, krytykując, mówiąc, że wszystko jest źle, wszystko się wali, wszystko jest nie tak, to winszuję panu tego dobrego samopoczucia. Ja w przeciwieństwie do pana akurat nie będę posługiwał się taką retoryką, jaką pan się posłużył jak gdyby dzisiaj – co do tego, że mamy opóźnienia, to nikt nie twierdzi, że takich opóźnień nie ma – i nie będę szukał w tym momencie jakiegoś kija, żeby uderzyć, i tłumaczył się, dlaczego te zdarzenia w tym miejscu występują i wyglądają tak, jak wyglądają.
Wie pan, mógłbym dopowiedzieć tak na pytanie, kiedy terminal zostanie zakończony: Najlepiej wiedzą ci, którzy ten terminal budują. I nie będę się odwoływał już w jakikolwiek sposób do tego, co…
(Poseł Andrzej Adamczyk: Panie ministrze, co pan mówi?)
Ja nie chcę panu przeszkadzać i nie będę panu przeszkadzał absolutnie.
(Poseł Andrzej Adamczyk: Dobrze…)
No to się cieszę. Dziękuję bardzo.
Generalny realizator inwestycji to Saipem. Przedstawiciel Saipemu z biura prasowego pani Camilla Palladino, odpowiadając na pytanie „Rzeczpospolitej” – informacja zamieszczona 30 marca tego roku – kiedy terminal zostanie ukończony, oddany do użytku, stwierdza: Terminal LNG będzie gotowy do przyjęcia pierwszych ładunków już latem. Tak więc mogę to powtarzać – i jestem przekonany, że jestem uprawniony do tego – że pierwsze statki na terminalu w Świnoujściu pojawią się latem tego roku, opierając się na stwierdzeniach tych, którzy ten terminal budują, bo oni najlepiej wiedzą, kiedy co ma się stać i kiedy, w którym momencie, co się stanie.
Minister skarbu państwa, jeżeli chodzi o termin, stwierdza, że realizacja projektu LNG znajduje się w końcowej fazie. Montaż urządzeń na terenie terminalu został zrealizowany w 100%. Obecnie trwają testy poszczególnych zespołów urządzeń, których stopień zaawansowania przekroczył 50%. W najbliższych tygodniach proces ten ulegnie przyspieszeniu w związku z zakończeniem prób kriogenicznych gazociągu LNG, co umożliwi dokonywanie testów na jeszcze większą skalę niż do tej pory. Po zakończeniu tego i pozytywnych efektach prób osuszania zbiorników LNG nastąpi kolejna faza odbioru poszczególnych elementów instalacji, niezbędnej do obsługi pierwszego statku na terminalu. Od kilku miesięcy mają miejsce czynności związane z inspekcjami i odbiorami poszczególnych systemów, w tym aparatury kontrolno-pomiarowej. W ujęciu statystycznym stan zaawansowania inwestycji na miesiąc maj wyniósł prawie 98%. Zostało zatem ponad 2% prac do wykonania. W dniu wczorajszym przy budowie terminalu pracowało 1141 osób. Przypomnę tylko, że w okresie kryzysu budowlanego, który dotknął również terminal, przy projekcie pracowało 200–300 osób. Były takie momenty, że kryzys firm budowlanych dotknął również projekt realizowany w Świnoujściu.
Projekt ma pełne wsparcie ministra skarbu państwa, również na poziomie kontaktów międzynarodowych ze stroną włoską. Kwestia realizacji terminalu jest omawiana podczas moich cyklicznych spotkań z ambasadorem Republiki Włoskiej w Polsce panem Alessandro De Pedys. Wczoraj spotkałem się również z wiceministrem spraw zagranicznych Włoch panem Benedetto Della Vedova. Rozmawialiśmy o tym, żeby nie uchybić niczemu, żeby termin uruchomienia terminalu – lato 2015 r. został dotrzymany.
Chcę także powiedzieć, że na ostatnim spotkaniu komitetu sterującego do spraw budowy terminalu gazu w Świnoujściu wszystkie podmioty, które są zobowiązane do wydania stosownych decyzji i pozwoleń niezbędnych do uruchomienia terminalu w zakresie przemysłowej eksploatacji tego obiektu, otrzymały informację o potrzebie wydania tego typu zezwoleń, o które będą występować Polskie LNG i Saipem, żeby nie uchybić jakimkolwiek terminom, w jakich te decyzje powinny być zrealizowane.
W odniesieniu do pana tezy, że na budowie pracują przede wszystkim zewnętrzni wykonawcy, chcę powiedzieć, że na budowie
ponad 80% podmiotów to są polskie podmioty. Polskie LNG wypłaca na rzecz generalnego wykonawcy wszystkie zobowiązania kontraktowe, nawet niekiedy z wyprzedzeniem, po to, żeby zadośćuczynić ewentualnym ryzykom, jakie byłyby związane z utratą płynności przez generalnego realizatora inwestycji.
Tak że chcę powiedzieć, że w lecie 2015 r. – wszystko na to wskazuje, potwierdzam to tylko, żeby nie pojawił się zarzut, że przedstawiciel rządu mówi, że będzie to lato 2015 r. – terminal będzie gotowy. Ten, kto buduje terminal, potwierdził, że latem tego roku zakończy jego budowę. Dziękuję bardzo.
Pytanie dodatkowe zada pan poseł Joachim Brudziński.
Joachim Brudziński, Poseł
Pani marszałek, zwracam się do pani marszałek z gorącą prośbą i z apelem, bo do pana Gawlika nie będę się zwracał. Już od ośmiu lat mamy doświadczenie z tym wyjątkowo, powiedziałbym, przepraszam za takie określenie, bezczelnym urzędnikiem, który przychodzi do Sejmu i pozwala sobie na ruganie i niestosowne uwagi pod adresem parlamentarzystów. Pan Gawlik nie jest w VIP roomie restauracji Sowa i Przyjaciele, tylko w Wysokiej Izbie i jego niestosowne uwagi do parlamentarzystów powinny się spotkać z reakcją prowadzącego obrady. Pani marszałek, proszę, żeby przy kolejnych tego typu absolutnie niestosownych wycieczkach tego urzędnika pani marszałek była uprzejma zareagować.
Natomiast pozwolę sobie na zacytowanie jednego z pracowników z tej budowy, którą pan Gawlik tak nam tutaj zachwala: 40 lat pracy mamy, ale takiego bajzlu jak na tej budowie to ja za komuny nie widziałem. Te zakłady były wtedy budowane, wytrzymywały po 30 lat, a to, co teraz budujemy, nie wytrzyma nawet trzech lat.
Ani jednym zdaniem pan Gawlik nie odniósł się do pytania pana posła Jacha, co z zaległościami płacowymi dla pracowników, co z informacjami, które płyną do opinii publicznej o jakości prac, o jakości spawów, o jakości rurociągów.
W końcu konkretne pytanie: Czy planujecie panowie szopkę wizerunkową z wprowadzeniem – jak pan powiedział – latem gazowca technicznego po to, żeby ogłosić, że gazoport jest czynny, bo pojawił się w nim gazowiec? A tak naprawdę technicznych możliwości odbioru gazu nie będzie wcześniej niż, powiedział to jeden z pana kolegów, w 2017 r. Mówił to, przypomnę, w saloniku VIP-owskim restauracji Sowa i Przyjaciele. Dziękuję uprzejmie.
Pan minister Gawlik.
Bardzo proszę, panie ministrze, odnieść się do kwestii poruszonych przez pana posła Brudzińskiego.
Pani Marszałek! Szanowny Pośle! Nie wiem, czym w swojej wypowiedzi mogłem tak urazić pana posła, czym dotknąć panów posłów.
(Poseł Joachim Brudziński: Proszę sięgnąć do stenogramów.)
Ale jeżeli pan pozwoli, to będę kontynuował i odniosę się do tych kwestii, które są.
Mam prawo odnosić się do momentu, kiedy decyzja o uruchomieniu projektu została podjęta, zostało to rozpoczęte, i do pewnych dokumentów z tamtego okresu, bo jeżeli chcemy mówić o pewnych zdarzeniach, które są na osi czasu, to powinniśmy mówić również o tym.
(Poseł Joachim Brudziński: Ja nie oczekuję polemiki z panem ministrem, tylko oczekuję odpowiedzi na konkretne pytania, które padły z ust posłów na Sejm RP, drogi podsekretarzu czy też sekretarzu w ministerstwie skarbu.)
O drogości itd. to bym po prostu nie mówił, przepraszam.
Jeżeli chodzi o kwestie relacji pracowniczych, to jest to realizowane na poziomie tego, kto zatrudnia określonych ludzi. Są stosowne inspekcje, które dbają o interes pracowników i o to, żeby prawa pracownicze były przestrzegane. Tak jak wspomniałem, Polskie LNG realizuje wszystkie zobowiązania na rzecz GRI i podwykonawców zgodnie z przyjętymi regułami. W tym zakresie, jeżeli chodzi o Polskie LNG, nie ma żadnych opóźnień.
Kwestia ryzyk, o których pan wspomina, jakoby miały powstać jakiekolwiek niedoróbki. Jeżeli są niedoróbki, to są one usuwane pod nadzorem dozorów technicznych, które są zobligowane do oceny każdego odcinka prac, tego, co zostało zrealizowane na budowie. Nie ma nic ważniejszego niż bezpieczeństwo tej inwestycji. Bez akceptacji wszystkich jednostek, które mają wydać zgody, pozwolenia i stosowne decyzje dotyczące oddania do użytku tego terminalu, na pewno projekt nie zostanie odebrany. Za te wszystkie czynności i jakość wykonanych prac odpowiada Saipem.
Ponadto chcę zwrócić uwagę, że w przypadku projektu cyklicznie są realizowane przez potencjalnego dostawcę pierwszych tankowców z gazem skroplonym, czyli Qatargas, tzw. due diligence. Podczas żadnej z tych kwartalnie odbywających się inspekcji nie potwierdzono jakichkolwiek wątpliwości czy uchybień co do jakości instalacji realizowanej w Świnoujściu. A więc z jednej strony mamy służby techniczne – TDT-y, UDT-y – które w swoim zakresie zajmują się oceną tego typu urządzeń, a z drugiej strony jest ten, kto ma dostarczyć gaz, który również stwierdza, że jakość instalacji wykonanej w Świnoujściu jest dobra.
Jeśli chodzi o te informacje, które panowie posłowie posiadacie, nie chciałbym tu dyskutować. Jeżeli uważacie panowie, że coś jest złego, coś jest nie tak, to każdy…
(Poseł Michał Jach: Mogę panu przedstawić zdjęcia. Mam tutaj, widać, jak to wygląda.)
Myślę, panie pośle, że pan wie lepiej niż ja, że są miejsca
, w których te dokumenty powinien pan złożyć. To nawet nie jest pana prawo, ale obowiązek. Dziękuję bardzo.
Przystępujemy do rozpatrzenia kolejnego pytania, które zostało zgłoszone przez pana posła Andrzeja Adamczyka i pana posła Jerzego Szmita z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość. Pytanie dotyczy ujednolicenia sposobu pobierania opłat na autostradach i zostało skierowane do ministra infrastruktury i rozwoju.
Bardzo proszę, pytanie zada pan poseł Adamczyk.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! Wysoka Izbo! Pytanie, pani marszałek, dotyczy sytuacji na polskich autostradach, zwłaszcza w sezonie urlopowym, letnim. Przed rokiem mieliśmy w tym okresie do czynienia z istną hekatombą. Rząd zadeklarował wówczas, że podejmie szybkie starania, aby zmienić tę sytuację, żeby kierowcy nie byli narażeni na przestój w zatorach przed punktami poboru opłat, przestój często wielogodzinny. Rząd zadeklarował, że podejmie starania, że zrobi wszystko, aby już w tym roku ta historia się nie powtórzyła.
Mieliśmy okazję w czasie ostatniego weekendu testować wszystko to, co rząd zrobił w tej sprawie. Jakie są wyniki testu? Na autostradzie A1 Toruń – Gdańsk długość kolejki oczekujących na zapłatę za przejazd na bramkach przekraczała 5 km. Faktycznie wielkie osiągnięcie. A tak zupełnie poważnie, to trzeba na to spojrzeć w kategoriach bezpieczeństwa w ruchu drogowym, bo podróżujący mogą być nieprzygotowani na przestój przy punktach poboru opłat, na taką sytuację, często podróżują z małymi dziećmi, są też tacy, którzy mogą być chorzy na różnego rodzaju choroby, których objawy wzmagają się, kiedy chory narażony jest na długotrwałe przebywanie w wysokiej temperaturze, w upale, a takie sytuacje mogą zagrażać nie tylko zdrowiu, ale i życiu podróżnych.
Wobec tej sytuacji zadajemy pytanie: Czy ministerstwo infrastruktury jest świadome sytuacji, jaka latem, w okresie wakacji będzie najprawdopodobniej miała miejsce w związku z funkcjonującymi w dalszym ciągu
bramkami do poboru opłat za przejazd autostradami?
Na jakim etapie wdrażania są obiecywane rozwiązania, wielokrotnie deklarowane przez Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju, które miały zapobiec powtórzeniu się sytuacji sprzed roku, kiedy to kierowcy tkwili w wielogodzinnych kolejkach, chcąc zapłacić za przejazd autostradami? I wreszcie, panie ministrze: Jakie racjonalne czynniki stoją na przeszkodzie, by szybko rozwiązać ten problem? Bardzo proszę o konkretne odpowiedzi na te pytania. Proszę nie poruszać się w obszarze deklaracji i obietnic na poziomie wysokiej ogólności. Dziękuję, pani marszałek.
Na pytanie odpowie sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju pan Paweł Olszewski.
Paweł Olszewski, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju
Pani Marszałek! Panie i Panowie Posłowie! Tak, ministerstwo jest świadome tej sytuacji i tych ryzyk, które są przed nami, jeśli chodzi o okres wakacyjny i możliwość zatorów.
Odpowiadając na drugie pytanie, konkretnie, zgodnie z oczekiwaniem pana posła, powiem, że wdrożono bardzo wiele rozwiązań mających na celu usprawnienie ruchu i zmniejszenie tych zatorów, a od 1 lipca będą wdrażane kolejne. Przede wszystkim przez ten okres od zeszłego roku, o którym pan mówi, który w istocie spowodował niezwykle trudne sytuacje dla użytkowników dróg, doszło do rozbudowy punktów poboru opłat pod Gdańskiem oraz pod Toruniem. Nie wiem, czy pana posła interesują szczegółowe odpowiedzi. Jeśli nie, to mogę odpowiedzieć na piśmie.
(Poseł Andrzej Adamczyk: Przepraszam, bardzo proszę.)
Od 1 lipca zostały wprowadzone i będą funkcjonowały dodatkowe pasy, w tym bramki dwukierunkowe, co zapewni elastyczność regulowania ruchu. Aby zapobiec występowaniu zatorów został wdrożony system automatycznych wydruków biletów, co również poprawia sytuację, niemniej jednak musimy mieć na uwadze to, że wspomniany przez pana posła ostatni długi weekend, który miał miejsce, generował większe natężenie ruchu niż analogiczny weekend w zeszłym roku. Cały czas wdrażamy te rozwiązania, przygotowujemy kompleksowe rozwiązania, których celem jest przede wszystkim zabezpieczenie płynności ruchu i wyeliminowanie sytuacji, o których pan mówił, niedopuszczenie do ich wystąpienia. Z oczywistych względów dotyczy to szczególnie autostrady A1 w okresie wakacyjnym.
Jakie czynniki stanęły czy stoją na przeszkodzie w szybkim rozwiązaniu tego problemu? Mam pełne przekonanie, że to, co zostało w ciągu roku zrobione, w istotny sposób poprawi tę sytuację, jednak doskonale pan wie, że w wielu obszarach jest to również proces inwestycyjny, z którym związane są ograniczenia czasowe. Jako resort niebawem, jak sądzę, będziemy w stanie zaprezentować państwu rozwiązania, które kompleksowo rozwiążą problem płatności za korzystanie z autostrad w skali całego kraju. Jednak na to, jak pan doskonale wie, też potrzeba czasu. Dziękuję.
Pytanie dodatkowe zada pan poseł Jerzy Szmit.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Sądzę, że nie tylko my na tej sali oczekujemy, ale przede wszystkim kierowcy, którzy po raz kolejny godzinami czekali na wjazd na autostradę lub zjazd z autostrady, oczekują konkretnych odpowiedzi, nie tylko stwierdzeń w stylu: w najbliższym czasie, właśnie nad tym pracujemy, dobrze wykorzystaliśmy czas. Gdyby pan powiedział na przykład, że to nastąpi wtedy, a to wtedy, natomiast tamto wtedy, to myślę, że bylibyśmy trochę bardziej spokojni. No, ale niestety.
Panie ministrze, budowanie autostrad czy dróg szybkiego ruchu – w tym wypadku autostrad, mówimy o drogach płatnych – jest wieloletnim procesem, ale zawsze na początku przygotowuje się założenia funkcjonalno-użytkowe, czyli trzeba wiedzieć, jakie będzie natężenie ruchu, jak ten ruch zostanie rozprowadzony i w jaki sposób będą przyjmowane opłaty. Niestety, z faktów, które znamy, wynika, że te założenia albo były źle przygotowane, albo potem realizacja tych założeń była po prostu błędna.
Na koniec jedno pytanie, myślę, bardzo ważne. Czy w sytuacjach kryzysowych, które mogą wystąpić w najbliższym czasie, latem, rząd zamierza otwierać, tak jak to miało miejsce poprzednio, bramki i nie pobierać opłat? Przypomnę, że wówczas dotyczyło to tylko autostrady A1, a użytkownicy pozostałych autostrad niestety stali w korkach i musieli płacić także za to stanie.
Bardzo proszę, panie ministrze, o odpowiedź na pytanie.
Panie pośle, z całym szacunkiem, myślę, że nie do końca uważnie słuchał pan mojej odpowiedzi sprzed paru minut. Konkretnie powiedziałem, co zostało w ciągu roku zrobione i co od 1 lipca konkretnie zostanie wdrożone w związku z decyzjami, które zapadły po zeszłorocznych wakacjach i które mają usprawnić ruch głównie na autostradzie A1. Polecam jednak podejście merytoryczne, tym bardziej że podzielam pogląd, jak również myślę, że wszystkim na tej sali leży na sercu to, aby takie sytuacje się nie zdarzały. Niemniej jednak musimy wiedzieć, że drogi, autostrady i drogi szybkiego ruchu projektowane są na średnie natężenie ruchu. Okresy wakacyjne są dość specyficzne. W ciągu roku, umówmy się, nie ma problemów, problemy pojawiają się wówczas, kiedy natężenie jest zdecydowanie większe. Obserwujemy z miesiąca na miesiąc, z roku na rok większą liczbę użytkowników, którzy korzystają z autostrad. Dlatego poza doraźnymi inwestycjami, o których powiedziałem, które zostały wykonane, część jest wdrożona, część będzie wdrożona od 1 lipca, pracujemy nad systemowymi rozwiązaniami mającymi na celu całkowite wyeliminowanie takich sytuacji, które wynikają bezpośrednio nie z problemów dotyczących drogi, lecz z systemu płatności. I to stanowi duży problem.
Przystępujemy do rozpatrzenia pytania nr 10, które stawiają pani posłanka Małgorzata Woźniak oraz pani posłanka Elżbieta Gapińska z Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska. Pytanie dotyczy niezgodności w przepisach prawnych i zostało skierowane do ministra spraw wewnętrznych.
Bardzo proszę panią posłankę Woźniak o zadanie pytania.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Szanowni Posłowie! Moje pytanie dotyczy niezgodności w przepisach prawnych w zakresie Prawa o aktach stanu cywilnego.
Panie Ministrze! Ustawa z dnia 28 listopada 2014 r. Prawo o aktach stanu cywilnego stanowi, że kierownikiem urzędu stanu cywilnego jest wójt, burmistrz lub prezydent miasta. W okręgach liczących poniżej 50 tys. mieszkańców wójt, burmistrz lub prezydent miasta może zatrudnić inną osobę na tym stanowisku, a w okręgach liczących powyżej 50 tys. mieszkańców obligatoryjnie musi zatrudnić inną osobę do pełnienia tej funkcji. Zgodnie z tą ustawą kierownikiem urzędu stanu cywilnego może być osoba, która: ma obywatelstwo polskie, ma pełną zdolność do czynności prawnych i korzysta z pełni praw publicznych, nie była skazana prawomocnym wyrokiem sądu za umyślne przestępstwa, posiada dyplom ukończenia wyższych studiów prawniczych lub administracyjnych potwierdzający uzyskanie tytułu zawodowego magistra lub dyplom potwierdzający ukończenie wyższych studiów prawniczych lub administracyjnych za granicą uznany w Rzeczypospolitej Polskiej albo dyplom ukończenia studiów wyższych za granicą uznany za równoważny z polskim dyplomem potwierdzającym uzyskanie tytułu zawodowego magistra na podstawie umowy międzynarodowej lub w drodze nostryfikacji lub dyplom potwierdzający uzyskanie tytułu zawodowego magistra i świadectwo ukończenia studiów podyplomowych w zakresie administracji, posiada łącznie co najmniej trzyletni staż pracy na stanowiskach urzędniczych w urzędach lub w samorządowych jednostkach organizacyjnych, w służbie cywilnej, z wyjątkiem stanowisk pomocniczych i obsługi. Biorąc pod uwagę Kodeks wyborczy, pojawia się pewna sprzeczność i niekonsekwencja w przepisach prawa. Mianowicie kodeks zakłada, że wójtem, burmistrzem lub prezydentem może zostać osoba, która posiada bierne prawo wyborcze do tych organów, ma określony wiek itd.
, przy czym nie wymaga się od kandydata wykształcenia wyższego czy stażu pracy na tym stanowisku, tak jak w Prawie o aktach stanu cywilnego, na podstawie którego mianuje się wójta, burmistrza lub prezydenta kierownikiem urzędu stanu cywilnego. Dodatkowo wyjaśniam, że z mocy prawa wójt, burmistrz, prezydent nie otrzymuje uprawnień geodezyjnych czy budowlanych. Proszę o zajęcie stanowiska wobec niniejszej rozbieżności w tym zakresie. Dziękuję.
O odpowiedź na zadane pytanie zwracam się do podsekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych pana Tomasza Szubieli.
Szanowna Pani Marszałek! Szanowne Panie Posłanki i Szanowni Panowie Posłowie! Nie będę powtarzał wymogów, które są stawiane przed osobami pełniącymi funkcję kierownika urzędu stanu cywilnego – chciałbym to także podsumować w swojej odpowiedzi – ale zwrócę uwagę na kilka szczegółów.
Przede wszystkim Prawo o aktach stanu cywilnego wskazuje, że kierownikiem urzędu stanu cywilnego z mocy prawa jest wójt, burmistrz lub prezydent miasta. Tożsame regulacje zawierała ustawa Prawo o aktach stanu cywilnego z 1986 r. Jednocześnie zgodnie z ustawą w gminach liczących powyżej 50 tys. mieszkańców wójt jest zobowiązany do zatrudnienia innej osoby na stanowisku kierownika urzędu stanu cywilnego, a w gminach liczących poniżej 50 tys. mieszkańców wójt może zatrudnić inną osobę na stanowisku kierownika urzędu stanu cywilnego.
W przypadku osób, które są zatrudniane na stanowiskach urzędniczych, np. w odniesieniu do kierownika urzędu stanu cywilnego i jego zastępcy, ustawa o pracownikach samorządowych, poza warunkami dotyczącymi posiadania obywatelstwa polskiego oraz braku skazania prawomocnym wyrokiem sądu za umyślne przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego lub umyślne przestępstwo skarbowe, określa dodatkowe kwalifikacje w zakresie wykształcenia, które pani posłanka wymieniła, m.in. staż. Sytuacja wójta, burmistrza, prezydenta jest inna z tego względu, że mamy dwie różne podstawy, jeśli chodzi o pełnienie funkcji kierownika urzędu stanu cywilnego. W przypadku urzędników zatrudnionych na podstawie ustawy o pracownikach samorządowych zakres wymagań jest szerszy, a w przypadku wójta, burmistrza czy prezydenta, który pełni tę funkcję z wyboru, ten zakres jest węższy.
Reasumując, wójt, burmistrz lub prezydent jako pełniący z mocy prawa funkcję kierownika urzędu stanu cywilnego nie musi spełniać wymogów wynikających z ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego, natomiast taki wymóg przewiduje ustawa o pracownikach samorządowych w odniesieniu do osoby zatrudnionej na stanowisku kierownika urzędu stanu cywilnego na podstawie umowy o pracę, a więc niepochodzącej z wyboru. Odnosząc się do zawodów, gdzie podobny mechanizm formalny nie działa, chciałbym zwrócić uwagę, że w przypadku wójta, burmistrza czy prezydenta wybór jest wyrazem najwyższego zaufania społecznego, które musiał on uzyskać, żeby objąć to stanowisko, natomiast na przykład zawód geodety wiąże się ze specyficznymi, technicznymi uprawnieniami, więc charakter tych funkcji, zawodów jest inny. Mam nadzieję, że moja odpowiedź jest satysfakcjonująca.
Czy pani posłanka chce zadać pytanie dodatkowe?
Tak, oczywiście. Chciałabym zadać pytanie dodatkowe.
Nie zgodzę się z odpowiedzią pana ministra, mimo że chciał odpowiedzieć dość wyczerpująco. Do października 2014 r. wymagania co do kierownika urzędu stanu cywilnego były inne. Jeżeli zmieniły się wymagania co do kierownika urzędu stanu cywilnego, to nie rozumiem, dlaczego kierownikiem urzędu stanu cywilnego miałby być wójt, który nie posiada odpowiedniego przygotowania.
Ja z kolei nie zgodzę się z tym, że wymagania w stosunku do kierownika urzędu stanu cywilnego były inne. Tym, co się zmienia, jest systematyczne podnoszenie wymagań w zakresie kwalifikacji, chodzi m.in. o kwestię, która budziła kontrowersje, dotyczącą wyższego wykształcenia. Setki, a nawet, z tego co pamiętam, tysiące osób – przywołuję te dane z pamięci – miały pewien czas na uzupełnienie wykształcenia. Tak że to w żaden sposób, według mnie, nie wpływa na zróżnicowanie wymagań, które wynika z podstawy pełnienia funkcji.
(Poseł Małgorzata Woźniak: Jeśli mogę…)
Na tym kończymy. Było pytanie dodatkowe, była odpowiedź, tak że chyba już przy tej niezgodzie muszą państwo pozostać.
Przystępujemy do rozpatrzenia kolejnego pytania. Zostało ono zgłoszone przez panią posłankę Domicelę Kopaczewską oraz panią posłankę Iwonę Kozłowską. Obie panie posłanki są z Platformy Obywatelskiej. Pytanie dotyczy wsparcia finansowego szkolnictwa zawodowego i zostało skierowane do ministra edukacji narodowej.
Bardzo proszę panią posłankę Kopaczewską o zadanie pytania.
Domicela Kopaczewska, Poseł
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Kształcenie zawodowe finansowane jest przede wszystkim w ramach części oświatowej subwencji ogólnej. Istotnym wsparciem dla systemu kształcenia zawodowego w Polsce były środki pochodzące z Europejskiego Funduszu Społecznego. W latach 2007–2014 środki te były przeznaczone m.in. na modernizację systemów egzaminów potwierdzających kwalifikacje zawodowe i doskonalenie podstaw programowych kształcenia w zawodach. W ramach tych projektów szkolono autorów zadań na egzaminy potwierdzające kwalifikacje zawodowe, opracowywano informatory na temat egzaminów potwierdzających kwalifikacje zawodowe i realizowano wiele innych zadań.
W ramach funduszy polityki spójności w latach 2014–2020 realizowanych będzie sześć krajowych programów operacyjnych, w tym działania edukacyjne w ramach Programu Operacyjnego „Wiedza, edukacja, rozwój”. W tym obszarze mamy jednak wiele zadań do realizacji, m.in. zadania dotyczące współpracy z pracodawcami, czyli ustalanie kierunków kształcenia zgodnych z potrzebami rynku pracy i ustalanie zasad współpracy z pracodawcami tak, aby wypracować mechanizmy włączania się pracodawców w proces kształcenia zawodowego i nawiązywania współpracy ze szkołami zawodowymi.
W związku z tym moje pytanie do pana ministra brzmi: Jakiej wielkości środki w ramach tego programu będą przeznaczone na działania związane z dostosowaniem kształcenia zawodowego do rynku pracy i współpracy z pracodawcami?
O odpowiedź na zadane pytanie zwracam się do sekretarza stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej pana Tadeusza Sławeckiego.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Pani Poseł! Wczoraj rozpoczęliśmy na posiedzeniu podkomisji edukacji dyskusję na ten temat. Warto na forum Sejmu powiedzieć o pewnych działaniach, które będą podejmowane, jeśli chodzi o wsparcie finansowe szkolnictwa zawodowego w najbliższej perspektywie finansowej.
Oczywiście ma pani poseł rację: głównym źródłem finansowania szkolnictwa zawodowego była i pozostaje subwencja oświatowa. Natomiast subwencja oświatowe ma określone cele i szkoły z subwencji oświatowej nie są w stanie dokonywać zakupów sprzętu, maszyn, urządzeń, prowadzić szkoleń, chociaż nikt tego nie zabrania.
W związku z tym priorytetowym działaniem Ministerstwa Edukacji Narodowej w obszarze kształcenia zawodowego jest wsparcie współpracy szkolnictwa z pracodawcami. Te zmiany, które wspólnie wprowadziliśmy kilka lat temu, od 1 września 2012 r., w dalszym ciągu są realizowane i skończą się w 2017 r. Rok szkolny 2014/2015 został ogłoszony Rokiem Szkoły Zawodowców. Troska o wysokiej jakości kształcenie zawodowe odpowiadające potrzebom rynku pracy przyświeca działaniom podejmowanym przez Ministerstwo Edukacji Narodowej w bieżącym roku szkolnym oraz planowanym do podjęcia w kolejnych latach, przypadających na okres realizacji projektów współfinansowanych ze środków europejskich w perspektywie na lata 2014–2020.
Warto pamiętać, że te środki kiedyś się skończą, dlatego muszą one być optymalnie wykorzystane, ale jednocześnie trzeba zbudować pewien system, który będzie pozwalał funkcjonować szkolnictwu zawodowemu w sytuacji, gdy te środki się już skończą.
Pani natomiast pyta, na co konkretnie te pieniądze mogą być przeznaczone. Na poziomie centralnym, bo mamy te środki na poziomach centralnym i regionalnym, w ramach Programu Operacyjnego „Wiedza, edukacja, rozwój” w latach 2014– 2020 na wsparcie kształcenia zawodowego oraz doradztwa edukacyjno-zawodowego przeznaczono łącznie 120 mln euro.
Działania te obejmą m.in. rozwój współpracy z pracodawcami i innymi partnerami społecznymi na rzecz dostosowania kształcenia zawodowego do potrzeb rynku prac, tj. przegląd i aktualizację podstaw programowych oraz przykładowych programów nauczania we współpracy z pracodawcami. Mamy dzisiaj podstawy programowe dla ponad 200 zawodów i ich przybywa. Na to jest 18 mln euro. Przygotowanie zadań egzaminacyjnych z udziałem pracodawców oraz organizacja szkoleń dla pracodawców zainteresowanych udziałem w procesie egzaminowania – 16 mln euro. Przygotowanie programów praktycznej nauki zawodu realizowanych u pracodawców oraz wypracowanie zachęt dla pracodawców z tytułu włączania się w proces kształcenia zawodowego i egzaminowania – 6 mln euro. Opracowanie przykładowych programów nauczania do kwalifikacyjnych kursów zawodowych – jest to nowa forma – i kursów umiejętności zawodowych oraz zwiększanie oferty kursów multimedialnych do kształcenia zawodowego – 13 mln euro. Przygotowanie multimedialnych e-zasobów i e-podręczników do kształcenia zawodowego – 40 mln euro. To jest bardzo ważne, bo mamy problem z podręcznikami do kształcenia zawodowego. Opracowanie ramowych programów i rozwiązań organizacyjnych w zakresie realizacji doradztwa zawodowo-edukacyjnego – 1 mln euro. Przygotowanie kadry doradców edukacyjno-zawodowych do wdrożenia tych rozwiązań – 6 mln euro. W tym zakresie doradztwo pojawi się też na poziomie regionalnym. Wypracowanie i udostępnianie multimedialnych zasobów wspierających proces doradztwa zawodowego. Bardzo ważną sprawą jest monitorowanie losów absolwentów szkół zawodowych. Przymierzamy się do tego. Na to jest 6 mln euro. I wypracowanie modelu współpracy uczelni ze szkołami zawodowymi, bardzo potrzebny obszar – 7 mln euro.
Z kolei na poziomie regionalnym na lata 2014– 2020 na wsparcie kształcenia zawodowego przeznaczono łącznie – uwaga – 930 mln euro z przeznaczeniem na: zwiększenie udziału pracodawców w procesie kształcenia zawodowego, w tym w zakresie dostosowania oferty kształcenia w szkołach do potrzeb lokalnego rynku pracy; opracowanie programów nauczania we współpracy ze szkołami oraz organizacjami kształcenia praktycznego dla uczniów w zakładach pracy; tworzenie w szkołach zawodowych warunków odzwierciedlających naturalne warunki pracy w zawodach przez wyposażenie, doposażenie tych szkół – chodzi o projekty twarde, na to szkoły czekają: maszyny, urządzenia, wyposażenie – organizację kursów dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych zwiększających ich szanse na zatrudnienie, w tym kwalifikacyjnych kursów zawodowych, kursów umiejętności zawodowych, kursów pozwalających na nabycie dodatkowych uprawnień; organizację staży i praktyk dla nauczycieli kształcenia zawodowego w przedsiębiorstwach, bo kiedy przyjdą nowe maszyny, nowe urządzenia, nauczyciele muszą również się dokształcać; współpracę szkół zawodowych ze szkołami wyższymi, co powtarza się m.in. w zakresie doskonalenia nauczycieli kształcenia zawodowego; tworzenie w gimnazjach i szkołach ponadgimnazjalnych, centrach kształcenia zawodowego i ustawicznego odpowiednio wyposażonych szkolnych punktów informacji i kariery, wspierających realizację doradztwa zawodowo-edukacyjnego; zewnętrzne wsparcie szkół w obszarze realizacji doradztwa zawodowego, które jest konsolidacją.
W ramach organizacji kształcenia praktycznego u pracodawców dla uczniów szkół zawodowych, gdzie warunkiem będzie podpisanie umowy przez dyrektora szkoły z pracodawcą, przewiduje się finansowanie. Za przygotowanie stanowiska pracy dla ucznia bądź praktykanta pracodawca otrzyma kwotę 5 tys. zł. Za udział w stażu zawodowym uczniowie otrzymują stypendium, którego wysokość określają instytucje zarządzające regionalnymi programami operacyjnymi. Takie stypendia fundują również coraz częściej zakłady pracy. Za opiekę nad stażystą praktykantem opiekunowi wyznaczonemu przez pracodawcę przysługuje wynagrodzenie lub dodatek do wynagrodzenia refundowany w całości lub w części ze środków europejskich.
Już kończy mi się czas. Myślę, że to są podstawowe informacje o wysokości środków i o kierunkach ich podziału, natomiast o ostatecznym kształcie będą decydowały województwa, a więc na pewno programy rozwoju szkolnictwa zawodowego w danych województwach będą miały spore znaczenie. Dziękuję bardzo.
Pytanie dodatkowe zada pani posłanka Iwona Kozłowska.
Iwona Kozłowska, Poseł
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Projekty edukacyjne będą wdrażane w ramach 16 regionalnych programów operacyjnych. Za opracowanie sposobu realizacji będą odpowiedzialne zarządy poszczególnych województw. Istotną rolę w tych programach oczywiście będzie odgrywało kształcenie zawodowe, o którym dzisiaj tak szeroko już pan minister był łaskaw powiedzieć. Tak naprawdę na moje pytania częściowo pan minister już odpowiedział, nawet nie częściowo, ale w bardzo szerokim zakresie, ponieważ chciałam dopytać właśnie o programy realizowane na poziomie regionalnym. Gdyby jednak był pan jeszcze, panie ministrze, łaskaw odpowiedzieć na pytanie, dla jakiej liczby uczniów będą te programy przewidziane, mówię tutaj o programach regionalnych. Jak ministerstwo zamierza skoordynować realizację wydatkowania środków pochodzących z poziomu centralnego ze środkami regionalnymi? Czy może pan minister zna już jakieś przykłady dobrych rozwiązań w zakresie korelacji środków pochodzących z poziomu centralnego i z poziomu regionalnego? Bardzo dziękuję.
Bardzo dziękuję. Pani poseł, już podawałem, że łącznie tych środków, bo już możemy mówić o kwotach, jest 930 757 tys. euro i te środki oczywiście nie będą na poziomie regionalnym rozdzielane w sposób dowolny. Trwały negocjacje między MiR, MEN i marszałkami województw. Ustaliliśmy pewne określone standardy. Myślę, że nie będzie 16 oddzielnych polityk regionalnych. Środki są dosyć znaczące, bo np. województwo… Z jakiego, przepraszam, województwa jest pani poseł?
(Poseł Iwona Kozłowska: Z kujawsko-pomorskiego, panie ministrze.)
Województwo kujawsko-pomorskie ma 62 511 tys. euro, to jest jednak znacząca kwota. Ważne jest to, żeby województwa opracowały strategie rozwoju szkolnictwa zawodowego. Na dzień dzisiejszy, z tego, co mi wiadomo jako członkowi komisji wspólnej rządu i samorządu, województwo śląskie opracowało strategię, która to określa. Właśnie ta strategia pozwala poszczególnym powiatom, które są najczęściej organami prowadzącymi, na konsolidację, konsultację z rynkiem pracy, z urzędami pracy. Wtedy to one decydują o tych proporcjach, ile środków idzie na projekty twarde, ile na miękkie, na jakie potrzeby, na jakie szkolenia. Pytała pani, czy mamy przykłady. Podam chociażby przykład szkoły w Turku, gdzie między Wojskową Akademią Techniczną, Politechniką Łódzką, szkołą i jednym z dużych zakładów działających na terenie tego powiatu podpisano porozumienie o tworzeniu szkolnych programów nauczania i o ośrodkach egzaminowania. To jest właśnie to, o co nam chodzi. W związku z tym będą mogły te instytucje liczyć na wsparcie finansowe i na dofinansowanie ośrodka egzaminowania, który będzie w zakładzie pracy, bo nam chodzi o to, żeby ośrodki egzaminowania i miejsca praktyk funkcjonowały w rzeczywistych warunkach, w których przyjdzie później absolwentowi pracować, czyli w miejscach pracy. Również wspomniałem tutaj o tym, jest taka potrzeba, to chyba nawet będzie połączone, że jeśli dana szkoła otrzyma supernowoczesne urządzenia, sprzęt, narzędzia, to trzeba doszkolić nauczyciela, który będzie pracował, wykorzystując je, bo inaczej będą one stały jak eksponat w szkole, a nie jako coś, co ma służyć nauczaniu. Taka jest właśnie tendencja, żeby wiązać pewne działania. Jak pani zauważyła, w moim wystąpieniu, cały czas mówię o doradztwie zawodowym zarówno na poziomie centralnym jak i regionalnym. Potrzeba nam wielu doradców zawodowych, bo dzisiaj, owszem, zgodnie z przepisami prawa doradztwo zawodowe jest w gimnazjach realizowane
, tylko realizowane w różny sposób. Chodzi o to, żeby było realizowane przez przygotowanych fachowców. Bardzo dziękuję.
Pytanie to kończy rozpatrywanie tego punktu porządku dziennego.
Zanim przejdziemy do kolejnego punktu, chciałabym bardzo serdecznie przywitać służby mundurowe, tak licznie zgromadzone dzisiaj na galerii, jak również młodych ludzi. Życzę państwu bardzo udanego zwiedzania polskiego parlamentu.
A teraz możemy już przystąpić do kolejnego punktu.
« Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz niektórych innych ustaw Sprawoozdanie Komisji Zdrowia o — rządowym projekcie ustawy o leczeniu niepłodności, — poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów »