Source: http://boz.org.pl/raport/2016/4.htm
Timestamp: 2017-06-27 22:28:48+00:00
Document Index: 80742434

Matched Legal Cases: ['art. 2', 'art. 11', 'art. 11', 'art. 11', 'art. 11', 'art. 11', 'art. 189', 'art. 180', 'art. 58', 'art. 151']

3. Gminy i schroniska
< 4. Postępowania sądowe >
5. Założenia nowej regulacji 4. Postępowania sądowe
Problem bezdomnych zwierząt nasila się od wielu lat, głównie z powodu złej jakości przepisów prawa. W grudniu 2013 roku Fundacja dla zwierząt "Argos", przy wsparciu czterech innych organizacji upomniała się u władz — nie o wzmocnienie ochrony zwierząt kolejnymi, takimi czy innymi zmianami prawa — lecz o egzekwowalność ochrony zwierząt bezdomnych, określonej prawem na jakimkolwiek poziomie. Kierowaliśmy się poglądem, wyrażonym także w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, że
przekroczenie pewnego poziomu niejasności przepisów prawnych stanowić może samoistną przesłankę stwierdzenia ich niezgodności z wyrażoną w art. 2 Konstytucji zasadą państwa prawnego, z której wywodzony jest nakaz należytej określoności stanowionych przepisów (z wyroku TK z dnia 19.10.2003 r. z w sprawie sygn. akt K 53/02)
W tym celu sporządziliśmy projekt wniosku do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie za niezgodnych z Konstytucją kluczowych dla problemu bezdomnych zwierząt przepisów trzech ustaw i jednego rozporządzenia, których łączne działanie legitymizuje patologię.
W naszej intencji, uznanie tych przepisów za nieważne prowadzić by musiało do uchwalenia w ich miejsce nowych, opartych na jakiejkolwiek spójnej i przemyślanej koncepcji, co stanowiłoby samo w sobie ogromny krok naprzód w uporaniu się z problemem bezdomnych zwierząt.
Projekt, wraz ze szczegółowym uzasadnieniem, przedstawiliśmy dziewięciu organom władzy państwowej, uprawnionym by taki wniosek skierować do Trybunału Konstytucyjnego. Adresatami byli: Prezydent Rzeczypospolitej Bronisław Komorowski, Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, Marszałek Sejmu Ewa Kopacz, Prezes Rady Ministrów Donald Tusk, Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego Stanisław Dąbrowski, Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego Roman Hauser, Prokurator Generalny Andrzej Seremet, Prezes Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski, Rzecznik Praw Obywatelskich Irena Lipowicz.
Nasze wystąpienie nie odniosło skutku. Prezydent Bronisław Komorowski nie udzielił odpowiedzi, a wszyscy pozostali adresaci odpowiedzieli odmownie. Najbardziej instruktywne były dla nas odpowiedzi wskazujące, że nasz wniosek jest przedwczesny, bo w opisywanej sytuacji to rolą sądów jest wypracowanie spójnej interpretacji przepisów prawa.
Wątpliwości związane z wykładnią kwestionowanych przepisów są natomiast stopniowo usuwane w procesie stosowania prawa przez sądy administracyjne w wyniku wydawanych przez nie orzeczeń.
(Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego)
(...) w uzasadnieniu Państwa wniosku nie wskazano na występowanie nierozwiązywalnych rozbieżności w orzecznictwie sądowym, wynikających z niejasności przepisów, a jedynie ograniczono się do krytyki dokonywanej przez sądy interpretacji tych przepisów.
Postanowiliśmy więc skłonić sądy do zajęcia stanowiska wobec konkretnych przejawów powszechnego korzystania z nieokreśloności prawa i przyczynić się do ukształtowania orzecznictwa w sprawach:
zgodności z prawem umów cywilno-prawnych zawieranych przez gminy z wykonawcami gminnej opieki nad bezdomnymi zwierzętami, zawartych wbrew ustawie o ochronie zwierząt (pozwy cywilne) — 13 postępowań;
ważności zezwoleń dla przedsiębiorców na prowadzenie schronisk dla bezdomnych zwierząt, w których wbrew prawu nie określono obszaru działalności lub określono go szerzej niż obszar właściwej gminy, albo gdy warunek nie jest przestrzegany (postępowania administracyjne i sądowo-administracyjne) — 31 postępowań;
bezczynności gmin w udostępnianiu informacji publicznej (postępowania sądowo-administracyjne) — 78 postępowań plus 22 postępowania.
Poniżej streszczamy wyniki osiągnięte do dnia 30.04.2016 r.:
4.1. przekazywanie bezdomnych zwierząt na własność przedsiębiorcy
Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 22.11.2013 r. w sprawie sygn. akt II CSK 114/13, Stowarzyszenie Obrona Zwierząt przeciw Miastu Sieradz i Longinowi Siemińskiemu, o uznanie za nieważne z powodu sprzeczności z prawem ośmiu jednoczesnych umów z marca 2011 r. o dożywotnie przejęcie na własność 200 psów za wynagrodzeniem 442.800 zł.
Tłem skarżonych umów była długoletnia współpraca Miasta Sieradz z kombinatem Longina Siemińskiego w Wojtyszkach, gdzie nagromadziły się setki psów z Sieradza, za które Longin Siemiński obciążał Miasto Sieradz rosnącymi w postępie arytmetycznym kosztami, liczonymi wedle stawki dziennej utrzymania. Miasto Sieradz próbowało wydobyć się w tej pułapki finansowej, oferując Siemińskiemu atrakcyjną jednorazową kwotę za uwolnienie się od dalszych zobowiązań wobec zgromadzonych w schronisku zwierząt. Służyć temu miała przeprowadzona w drodze umowy zmiana statusu tych zwierząt z bezpańskich na posiadające właściciela.
Organizacja społeczna zaskarżyła takie przekazanie na własność, jako że gmina sama nie nabywa prawa własności do bezdomnych zwierząt, zatem nie może go przekazać innemu podmiotowi. Wskazywała też, że jest to paradoksalna transakcja handlowa, gdzie zbywający płaci nabywcy, a więc rzeczywistym przedmiotem transakcji było odpłatne uwolnienie się Miasta Sieradz od ustawowego zadania zapewnienia bezdomnym zwierzętom opieki. Nadto umowa dotyczyła przekazania zwierząt osobie, która nie będzie ich oczywiście utrzymywać jako zwierząt domowych (tj. we własnym domostwie w charakterze towarzysza), zatem nie może być mowy o tzw. "adopcji".
Sąd I instancji uznał skarżone umowy za nieważne, ale nie na podstawie merytorycznych argumentów skarżącego — od których rozpatrzenia uchylił się — lecz z formalnego powodu braku uchwały Rady Miasta Sieradz, wymaganej dla dalszego rozstrzygania z bezdomnymi zwierzętami (w myśl art. 11 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt w jego brzmieniu przed 2012 r.).
W postępowaniu apelacyjnym podnoszono brak legitymacji procesowej powoda do skarżenia umów gminy z wykonawcami jej zadań. Sąd Apelacyjny w Łodzi utrzymał w mocy wyrok sądu I instancji, jednak Sąd Najwyższy ostatecznie oddalił powództwo Stowarzyszenia. W uzasadnieniu wyraził rzadko spotykany pogląd, że w zadaniu gminy sformułowanym jako "zapewnianie opieki oraz wyłapywanie" chodzi o dwa oddzielne zadania własne gminy, a więc wymóg i zakres podejmowanych przez gminy uchwał (zarówno w brzmieniu przepisów przed 2012 r., jak i po nowelizacji) dotyczy jedynie wyłapywania a nie zapewniania opieki. Skarżone umowy nie dotyczyły wyłapywania, bo zwierzęta w schronisku już od dawna były. Nie wymagały więc uchwały rady gminy. Zatem wyrok sądu I instacji został uchylony.
Wniosek z tego wyroku jest taki, że — wbrew powszechnemu przekonaniu — gmina nie musi podejmować wyłapywania i umieszczania zwierząt w schroniskach (co jest nierozdzielne na mocy §7 rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 26.11.1998 r. w sprawie zasad i warunków wyłapywania bezdomnych zwierząt) a może się nimi tylko "opiekować" w sposób nie skrępowany szczególnymi uchwałami ani przepisami prawa.
Wyrok ma też szersze znaczenie także przez to, że Sąd Najwyższy wyłożył ściśle podstawy legitymacji procesowej do skarżenia takich umów przez organizacje o statutowym celu ochrony zwierząt. Zdaniem Sądu Najwyższego, nie stanowią takiej podstawy ani przepisy k.p.c. o udziale organizacji społecznych w postępowaniu cywilnym, ani sam statutowy interes tych organizacji, ale materialny przepis art. 11 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt, nadający im uprawnienie do opiniowania uchwał (obecnie art. 11a ust. 7). Sąd Najwyższy stwierdził:
"(...) Skoro ustawa o ochronie zwierząt w art. 11 ust. 3 określiła rolę organizacji społecznej, której celem działania jest ochrona zwierząt, a rola ta polega na opiniowaniu aktu uchwalonego przez radę gminy, którego przyjęcie jest niezbędne do podjęcia określonej czynności prawnej, to nie można odmówić stowarzyszeniom wymienionym w art. 11 ust. 3 u.o.z. zainteresowania prawnego w dochodzeniu stwierdzenia nieważności umowy zawartej pomimo braku odpowiedniej uchwały rady gminy, która powinna być poddana, chociażby niewiążącej, opinii tych stowarzyszeń. W ten sposób dochodzi do pozbawienia towarzyszenia ustawowego uprawnienia do wyrażenia swego stanowiska w tej materii, które wypełnia przesłankę interesu prawnego wymaganą treścią art. 189 k.p.c."
Wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 17.06.2014 r. w sprawie sygn. akt I ACa 528/14, Stowarzyszenie Obrona Zwierząt przeciw Miastu Starachowice i Zakładowi Unieszkodliwiania Odpadów "Janik" sp. z o.o., o uznanie za nieważne z powodu sprzeczności z prawem postanowienia umowy o przekazaniu Spółce prawa własności do bezdomnych zwierząt, wyłapywanych przez nią w Starachowicach.
Pozew oddalono. Sąd Apelacyjny zgodził się z sądem I instancji, że do bezdomnych zwierząt mają zastosowanie przepisy art. 180 i 181 k.c., tzn. że zwierzę porzucone staje się niczyje i może być objęte w posiadanie samoistne gminy. Zaś cel opieki, jakim jest adopcja, uzasadnia rozszerzenie tego nabycia własności na zwierzęta, które uciekły i te, które się zbłąkały. Sąd oddalił też zarzut zastosowania w umowie instytucji zatrzymania, jako że oczywista jest wymagalność wierzytelności samoistnego posiadacza w związku z nakładami na windykowaną rzecz.
Sąd Apelacyjny nie podzielił natomiast poglądu sądu I instancji, że powód utracił interes prawny w terminie wygaśnięcia skarżonej umowy, gdyż wygaśnięcie umowy zawartej na czas oznaczony, nie oznacza wyeliminowania jej wszystkich skutków. Strony bowiem nadal będą rozliczać się z jej wykonania zgodnie z jej treścią. Nadto interes prawny powoda jako organizacji społecznej zawiera w sobie aspekt prewencyjny w stosowaniu przez gminę ustawy ochronie zwierząt.
4.2. umowy gmin z podmiotami nieuprawnionymi
Brak uprawnień podmiotów do przyjmowania zwierząt wynika z różnych okoliczności:
podmiot, z którym gmina podpisała umowę na odbieranie bezdomnych zwierząt, w ogóle nie prowadzi żadnego schroniska, np. Z. Kossewski (umowa z gminą Resko), W. Grodecki (umowa z gminą Grójec), ewentualnie prowadzi tylko zakład leczniczy dla zwierząt, jak np. D. Różycki (umowa z gminą Konstancin-Jeziorna), D. Basiński i D. Hypś (umowa z gminą Bochnia).
podmiot prowadzi schronisko, lecz bez zezwolenia, ani zgłoszenia do Inspekcji Weterynaryjnej, jak np. L. Siemiński w Łodzi (umowa z gminą Łask), M. Glijer (umowa z gminą Skarżysko-Kamienna, Suchedniów, Sandomierz).
podmiot prowadzi legalne schronisko, ale przyjmuje zwierzęta z innych gmin niż macierzysta, co narusza warunki zezwolenia, np. L. Siemiński w Wojtyszkach (np. umowa z gminą Łask i gminą wiejską Sieradz), MPGK w Jeleniej Górze (umowa z gminą Jelenia Góra).
Pozwów o uznanie za nieważne umów gmin z w/w powodów złożono dotąd jedenaście. W dwóch przypadkach, sądy uwzględniły prawomocnie pozwy Fundacji dla zwierząt "Argos" o stwierdzenie nieważności umowy gminy na wyłapywanie i zapewnianie dalszej opieki z podmiotami, które nie prowadziły schroniska dla zwierząt. Są to wyroki Sądu Okręgowego w Szczecinie (wyrok z dnia 11.03.2014 r., sygn. akt I C 988/12) oraz Sądu Okręgowego w Tarnowie (wyrok z dnia 03.09.2015 r., sygn. akt I C 293/15).
W dwóch postępowaniach zapadły prawomocne wyroki oddalające takie pozwy (gmina Łask i gmina Suchedniów). W kolejnych pięciu sprawach, zapadły dopiero wyroki w I instancji, w tym dwa uznające powództwo (gminy Grójec i gmina Konstancin-Jeziorna) i trzy oddalające powództwo (gminy Skarżysko-Kamienna, Sandomierz, Góra Kalwaria). Dwa pozwy nie zostały jeszcze rozpatrzone (gmina wiejska Sieradz i gmina Jelenia Góra).
Wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 18.10.2013 r. w sprawie sygn. akt I ACa 540/13, I Acz 638/13, oddalił pozew Stowarzyszenia Obrona Zwierząt przeciw gminie Łask i Longinowi Siemińskiemu o uznanie za nieważne umowy z powodu zawarcia jej z podmiotem nieuprawnionym, jako że schroniska prowadzone przez Longina Siemińskiego w Łodzi i w Wojtyszkach nie mają zezwolenia na przyjmowanie zwierząt z gminy Łask (tj. schronisko w Wojtyszkach ma zezwolenie na działanie wyłącznie na obszarze gminy Brąszewice, zaś schronisko w Łodzi działa w ogóle bez zezwolenia).
Wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi, oddalający apelację powoda od wyroku sądu I instancji, wyraził pełną aprobatę dla stanowiska Sądu Okręgowego w Sieradzu, że Longin Siemiński "mógł skutecznie przyjmować do schroniska w Wojtyszkach zwierzęta z gminy Łask, [albowiem] żaden przepis analizowanej ustawy nie określa, że powyższy podmiot ma obowiązek przyjmować zwierzęta wyłącznie z terenu gminy, która udzieliła mu zezwolenia na prowadzenie schroniska. [Natomiast] użyte w osnowie decyzji określenie, że obszar działalności schroniska dla bezdomnych zwierząt to "teren gminy Brąszewice" należy rozumieć w ten sposób, że schronisko jako obiekt prowadzenia działalności polegającej na zapewnieniu opieki bezdomnym zwierzętom, winno być usytuowane w granicach administracyjnych gminy Brąszewice.(...). Tak określony teren prowadzenia schroniska nie odnosi się do miejsca pochodzenia zwierząt objętych opieką schroniska, lecz wyłącznie do miejsca położenia schroniska".
Sąd Apelacyjny w Łodzi zawarł też w wyroku swoje ogólniejsze stanowisko, co do systemu sprawowania opieki nad bezdomnymi zwierzętami w Polsce:
"Nieracjonalnym jest argument skarżącego, że przez obszar działalności objętej zezwoleniem (w zakresie prowadzenia schroniska) należy rozumieć obszar, z którego pochodzą zwierzęta przyjmowane do schroniska, tj. ten, na jakim zostały znalezione lub złapane, co z kolei wyznacza zbiór usługobiorców schroniska. Przy takiej interpretacji przepisów każda, nawet najmniejsza gmina w Polsce, na której ciąży obowiązek zapewnienia opieki bezdomnym zwierzętom, musiałaby posiadać na swoim terenie schronisko dla zwierząt, co praktycznie nie jest możliwe".
Wyrok jest prawomocny. Sąd Najwyższy odmówił powodowi rozpoznania skargi kasacyjnej. Nie znalazł w sprawie istotnego zagadnienia prawnego, wymagającego wykładni przepisów, budzących poważne wątpliwości.
W ten sposób dalej nierozstrzygnięta pozostaje, na gruncie prawa cywilnego, zasadnicza wątpliwość, co do zakresu zadań własnych gmin i statusu bezdomnych zwierząt w schroniskach. Zarówno ustawa o ochronie zwierząt (stanowiąca zadanie własne gminy), jak i ustawa o czystości i porządku w gminach (na podstawie której wydawane są zezwolenia na prowadzenie schronisk), konsekwentnie zakładają wyłącznie lokalne kompetencje gmin w tym zakresie. Czy zatem bezdomne zwierzęta, umieszczone przez daną gminę w schronisku na terenie innej gminy, znajdują się pod opieką tej gminy, która je tam wysłała (z mocy umowy z przedsiębiorcą), czy też pod opieką tej gminy, na terenie której się znajdują (z mocy ustawy)? A może pod opieką obu gmin? Praktyka wskazuje, że najczęściej żadnej. Gmina wysyłająca ceduje swoje zadanie opieki na przedsiębiorcę w innej gminie, a miejscowy gospodarz gminy, który wydał przedsiębiorcy zezwolenie, nadzoruje działalność schroniska tylko wedle przepisów o usuwaniu odpadów. Nieracjonalnym jest bowiem, by wójt malutkiej gminy wiejskiej Brąszewice odpowiadał za opiekę nad tysiącami zwierząt zwiezionych do schroniska w Wojtyszkach z ponad stu gmin — choć tak wynika literalnie z przepisu prawa. Wszak bezdomne zwierzęta zamknięte w schronisku na terenie gminy nie przestają być bezdomnymi zwierzętami na terenie tej gminy.
Nieracjonalność takiego sytemu opieki dostrzegł natomiast Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 17.03.2015 r. w sprawie sygn. akt II OSK 2136/13, odnośnie tego samego schroniska w Wojtyszkach. Zupełnie odmiennie niż Sąd Apelacyjny w Łodzi dwa lata wcześniej, zinterpretował znaczenie "obszaru działalności schroniska", określanego zezwoleniem na podstawie ustawy o czystości i porządku w gminach. Rozpatrując skargę kasacyjną Stowarzyszenia Obrona Zwierząt w postępowaniu o cofnięcie zezwolenia dla schroniska w Wojtyszkach z powodu przyjmowania do niego zwierząt z innych gmin niż gmina Brąszewice, Naczelny Sąd Administracyjny uwzględnił skargę i stwierdził, że:
"(...) dokonując wykładni użytego sformułowania "obszar działalności objętej zezwoleniem" Sąd I instancji pominął istotną dla powyższego kwestię, iż zezwolenie jest formą reglamentacji działalności gospodarczej prowadzonej w związku z nałożonym na gminę obowiązkiem zapewnienia opieki bezdomnym zwierzętom i ich wyłapywania. Publiczny charakter tego zadania własnego oraz obowiązek spełnienia wymagań określonych w uchwale rady gminy uprawnia do stwierdzenia, że "obszar działalności objętej zezwoleniem" to obszar zamykający się w granicach gminy, w której zadanie będzie realizowane. W ten tylko sposób zapewniona zostanie realizacja zadania gminy polegającego na zapobieganiu bezdomności zwierząt.
(...) Nie sposób zgodzić się z Sądem I instancji, iż okoliczność przyjmowania do tego schroniska zwierząt wyłapanych poza granicami Gminy Brąszewice nie stanowi o przekroczeniu warunków określonych w zezwoleniu Wójta tej Gminy. Powołanie się w tej mierze na umowy, jakie właściciel schroniska podpisał z "przedstawicielami innych gmin", nie może być uznane za wystarczające.
(...) Nie sposób zatem zgodzić się z konkluzją, iż przyjmowanie zwierząt do schroniska prowadzonego na terenie Gminy Brąszewice a wyłapanych poza granicami tej Gminy nie wskazuje a naruszenie udzielonego zezwolenia".
4.3. postępowania w sprawie zezwoleń dla schronisk
W 2015 r. i 2016 r. prowadzono postępowania administracyjne w sprawacg 30 zezwoleń na prowadzenie schronisk dla bezdomnych zwierząt. Zarzuty dotyczyły głównie wymogu określenia w tych zezwoleniach "obszaru działalności", tj. zezwolenia na przyjmowanie zwierząt z innych gmin niż macierzysta.
Postępowania podjęto w celu wyegzekwowania prawa jakie jest. Skoro działalność schronisk regulowana jest niezależnie od ustawy o ochronie zwierząt, w przepisach o pozbywaniu się odpadów — to trudno. Warto jednak, by w takim razie przestrzegany był wynikający z tych przepisów lokalny charakter tej działalności. To znaczy taki, że jeden i ten sam organ gminy wydaje zezwolenie dla przedsiębiorcy, nadzoruje go z tego tytułu, a także umawia się na opiekę nad zwierzętami z tej gminy i płaci mu za nią. Organ gminy ma wówczas zarówno pełną kontrolę, jak i pełną odpowiedzialność za los swoich zwierząt umieszczonych w schronisku na swoim terenie.
Z dotychczasowego podsumowania tych postępowań wynika, że wszystkie kompetentne organy państwa (organy gmin, samorządowe kolegia odwoławcze oraz wojewódzkie sądy administracyjne) robią wszystko, by zanegować tezę, że "obszar działalności" określany w zezwoleniu organu gminy musi zamykać się w ramach gminy i oznaczać obszar pochodzenia zwierząt przyjmowanych do schroniska — choć to wynika nieodparcie z analizy tych przepisów.
Nie wiadomo dlaczego tak postępują, przypuszczalnie nie wyobrażają sobie innego modelu postępowania ze zwierzętami i po prostu bronią status quo (w tym wygody urzędników i interesów przedsiębiorców), a litera prawa nie stanowi dla nich przeszkody. Wszystko wskazuje na to, że cytowany wyżej wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 17.03.2015 r. w sprawie sygn. akt II OSK 2136/13, pozostanie tylko incydentalnym, odosobnionym poglądem.
Tym łatwiej, że na gruncie postępowania administracyjnego obowiązuje zasada trwałości decyzji administracyjnych (np. zezwoleń), które można podważyć jedynie w przypadku rażącego naruszenia prawa. W orzecznictwie przyjmuje się, że nie dochodzi do "rażącego" naruszenia prawa w decyzji, którą oparto na jednej ze spornych i konkurujących interpretacji przepisu prawa. Logiczny stąd wniosek, że wystarczy pielęgnować jawnie błędne orzeczenia i niejasne przepisy, by nic bądź cokolwiek było podważalne, albo niepodważalne. Bo nawet jednostkowe błędne orzeczenie można uznać za "odmienną interpretację przepisu prawa".
Już pół roku po w/w wyroku Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok całkowicie przeciwny. Wyrok NSA z dnia 23.10.2015 r. w sprawie sygn. akt II OSK 390/14, dotyczącej schroniska w Czartkach oddalił skargę kasacyjną Stowarzyszenia Obrona Zwierząt, pomimo że skarżone zezwolenie przypisywało schronisku działalność w zakresie "ochrony przed bezdomnymi zwierzętami", zamiast opieki nad nimi, a także w ogóle nie zawierało określenia obszaru działalności. A więc nawet całkowite pominięcie w zezwoleniu tego obowiązkowego elementu uznano za przejaw "jednej z wielu możliwych interpretacji przepisu", który tego elementu wymaga.
Badaniem treści zezwoleń objęto dotąd 35 schronisk, przyjmujących systematycznie zwierzęta z wielu gmin.
schroniska (nazwy podmiotów wg. Monitora BOZ www.boz.org.pl/monitor)
schronisko działa bez żadnego zezwolenia 4
Białogard (J.Harłacz), Kruszewo, Strzelce, Tarnów
w zezwoleniu nie jest określony obszar działania schroniska
Bagienice, Bolesław, Cieszyn, Czartki, Giżycko, Janik, Kielce, Kolno, Miedary, Nowiny, Nowy Targ, Ostrów Maz., Racibórz, Radysy, Ruska Wieś, Rybnik, Węgrowo, Zawiercie
jako obszar działalności wskazany jest obszar całego kraju
Baros, Chełmek, Jabłonna, Mońki
obszar jest prawidłowo określony, lecz warunek ten jest naruszany 9
Chorzów, Chrcynno, Kościerzyna, Kutno, Małoszyce, Michalski, Nowodwór, Wojtyszki, Żywiec
Postępowania udokumentowane są szczegółowo na stronach Stowarzyszenia Obrona Zwierząt z Jędrzejowa, pod adresem: www.obrona-zwierzat.pl. W przypadkach II i III kierowany był wniosek o unieważnienie wydanego zezwolenia. W przypadku IV kierowany był wniosek o cofnięcie zezwolenia z powodu nieprzestrzegania warunków jego udzielenia. W szeregu przypadków II, organy postępowania dopatrywały się w zezwoleniu określenia "obszaru" i wtedy wszczynane były postępowania o cofnięcie zezwolenia (Cieszyn, Kolno, Ostrów Maz., Węgrowo, Zawiercie). Oprócz postępowania w sprawie Czartek i Kielc (j.w.), żadne postępowanie nie zakończyło się do dnia 30.04.2016 r.
4.4. Postępowania o udzielenie informacji publicznej
Patologia związana z publicznym zadaniem gmin wobec bezdomnych zwierząt utrzymuje się w dużej mierze przez jej ukrywanie przed opinią publiczną. Społeczeństwo bardzo interesuje się problemem bezdomnych zwierząt, czemu dają wyraz media. Podejmowane są liczne inicjatywy przez organizacje społeczne i zwykłych obywateli. Nie prowadzi to jednak do odkrycia mechanizmów działania patologii, bo wielu jednostkowych przypadków i osobistych doświadczeń nie udaje się trafnie uogólnić bez wiedzy i dokumentów jakimi dysponują urzędnicy na temat umów, kosztów, procedur i losów zwierząt.
Dlatego dostępność takich dokumentów ma zasadnicze znaczenie dla rozwoju lokalnych inicjatyw, które z kolei mają kluczowe znaczenie dla rozwiązywania problemu bezdomnych zwierząt w każdej gminie. Bez wolontariuszy, bez szukania zwierzętom nowych domów, urzędnicy są w zasadzie bezradni. Działając sami zza biurka, mogą w najlepszym razie finansować kombinaty-przechowalnie, z których nic dobrego nie wynika ani dla zwierząt ani dla finansów gmin, a najmniej dla skutecznego rozwiązania problemu.
Fundacja dla zwierząt "Argos" wraz z partnerami, zbiera coroczne informacje ze wszystkich gmin w Polsce, a ostatnio publikuje je także w postaci ogólnodostępnej bazy danych w internecie. Ciągle jednak nie udaje się wyegzekwować informacji publicznej ok. 10% gmin. Na wniosek o udzielenie informacji o wykonaniu zadań gminy w 2013 r., skierowany w styczniu 2014 r. do wszystkich gmin, ostatecznie odpowiedziało 91% gmin (niektóre po dwóch monitach). Nie odpowiedziało 221 gmin i wobec 78 z nich wszczęte zostały postępowania administracyjne i sądowe. Szczegółowy ich wykaz, dokumentacja i podsumowanie opublikowane są pod adresem www.obrona-zwierzat.pl. Tamże opublikowany jest — będący wynikiem wieloletnich doświadczeń — wykaz obstrukcji stosowanych przez urzędników i sposoby postępowania w takich przypadkach.
Wnioski z uzyskanych orzeczeń sądów
a) Ignorancja co do nowoczesnych technologii
Dla sądów kwestie komunikacji elektronicznej pozostają materią tajemniczą, a przeciętny sędzia nie jest w stanie poprawnie zdefiniować elektronicznej skrzynki pocztowej. Stąd wynika nieuprawnione rozróżnianie serwera pocztowego od samej skrzynki odbiorczej, co skutkowało przyjęciem, iż wniosek uważa się za doręczony jedynie w sytuacji wyświetlenia go na ekranie monitora urzędnika. Na orzeczeniach zaważyło również całkowicie fałszywe pojmowanie konfiguracji poczty elektronicznej, tj. wpływu użytkownika serwera na stosowanie różnego rodzaju oprogramowania antyspamowego i antywirusowego. Sądy przyjmowały więc, że na jego używanie organ gminy zasadniczo nie ma żadnego wpływu lub że zatrzymanie wniosku przez specjalne filtry obciąża wnioskodawcę (wyjątkiem jest tutaj jedynie WSA w Rzeszowie).
Sądy nie potrafią samodzielnie i poprawnie odczytać zapisów logów, dokumentujących transmisję wiadomości elektronicznej na serwer odbiorcy, uznając w związku z tym, iż do czynności tej potrzebne są "wiadomości specjalne", a więc konieczność powołania biegłego. Ponieważ możliwości takiej nie przewiduje prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, w przypadku braku potwierdzenia otrzymania wiadomości przez samego jej adresata, skarżący jest praktycznie pozbawiony możliwości udowodnienia przed sądem skutecznego doręczenia wniosku.
b) Niekompetencja
Sądy nagminnie dokonywały błędów w subsumpcji, tj. przyporządkowania stanu faktycznego do normy prawnej. Identyczne stany faktyczne sądy traktowały raz jako kwalifikujące do odrzucenia skargi (art. 58 p.p.s.a.), innym razem do jej oddalenia (art. 151 p.p.s.a.). Co gorsza, odrzucenia i oddalenia opatrywane były identycznymi uzasadnieniami metodą "kopiuj-wklej". Tę wadę procedowania wykazywał WSA w Poznaniu (skierowano tam 25 z 78 skarg). Wnioskiem z powyższego jest, że któreś ze składów orzekających WSA w Poznaniu musiały być niekompetentne w stosowaniu przepisów postępowania. Dla skarżącego skutki tego błędu są istotne. Odrzucenie następuje postanowieniem, jest formalnym załatwieniem sprawy, a przysługująca od niego skarga kasacyjna rozstrzygana jest przez NSA postanowieniem wydanym w składzie jednoosobowym i również nie może odnosić się do meritum (a więc nawet po uchyleniu postanowienia WSA, sprawa wraca niejako do punktu wyjścia). Oddalenie natomiast ma formę wyroku, jest merytorycznym załatwieniem sprawy, a przysługująca od niego skarga kasacyjna rozstrzygana jest przez NSA wyrokiem wydanym w składzie trzyosobowym, który odnosi się również do meritum.
c) Niekonsekwencja
Sądy w żaden sposób nie potrafiły zachować jednolitości orzeczniczej w ocenie badanych zagadnień. Część powoływała się na stanowisko Sądu Najwyższego, który w postanowieniu z dnia 10.12.2003 r., sygn. akt V CZ 127/03, przyjął, że
"(...) oświadczenie woli w postaci elektronicznej dokonywane on-line zostaje złożone z chwilą jego wejścia do systemu informatycznego prowadzonego i kontrolowanego przez odbiorcę, to jest w momencie przyjęcia oświadczenia przez serwer odbiorcy i zarejestrowania na nim odpowiednich danych". Cóż z tego, skoro te same sądy, pomimo przedstawionych logów, nie uznawały za udowodnione doręczenia wniosku na serwer adresata. Z kolei inne sądy, odwrotnie — przyjmując za udowodnione doręczenie na serwer, ale ignorując powyższe stanowisko SN, domagały się udokumentowania wpływu wniosku na skrzynkę pocztową adresata, dokonując nieuprawnionego rozróżniania serwera pocztowego od samej skrzynki odbiorczej. Ta rozbieżność orzecznicza miała miejsce również w przypadku orzeczeń tych samych składów orzekających tego samego sądu, rozstrzygających skargi o identycznym stanie faktycznym. Sędziowie WSA w Poznaniu Donata Starosta, Ewa Kręcichwost-Durchowska i Maciej Busz orzekali w sprawie miasta Wągrowiec i wręcz przeciwnie w sprawach gminy Krobia i miasta Turek.
Nikt nie wymaga od sądów, aby posiadały profesjonalną wiedzę z zakresu komunikacji elektronicznej. Jednak z całego chaosu i zagubienia wynika niemożności dotarcia przed sądami administracyjnymi do prawdy materialnej i iluzoryczność prawnej ochrony interesów podmiotu ubiegającego się elektronicznie o dostęp do informacji publicznej.
d) Schematyczność i rutyna
Sądy zapoznają się z aktami sprawy jedynie pobieżnie, rozstrzygnięcia wydawane są rutynowo i czasami bez związku ze sprawą (WSA w Poznaniu — sprawa gminy Konin, WSA w Bydgoszczy — sprawa gminy Skępe), a uzasadnienia całymi dziesiątkami są bezrefleksyjnie kopiowane z orzeczeń innych sądów. Wyjątkiem jest WSA w Rzeszowie, który jako jedyny wykazał umiejętność niesztampowego i logicznego myślenia oraz samodzielnego formułowania uzasadnień.