Source: http://www.kpvl.pl/blog/
Timestamp: 2018-08-19 20:54:35+00:00
Document Index: 96580443

Matched Legal Cases: ['art. 496', 'art. 58', 'art. 24', 'art. 24', 'art. 26', 'art. 26', 'art. 27']

﻿ Blog - Kancelaria Prawna Veteris Lex
Jesteś tutajKancelaria Prawna Veteris Lex Blog
Opublikowano przez Redaktor
Wzorzec staranności konsumenta a umowy „polisolokaty”
Z całą pewnością będzie potrzeba jeszcze długiego czasu, aby w orzecznictwie sądowym i doktrynie prawa kompleksowo wyjaśnić problemy prawne związane z tzw. polisolokatami. Nakładanie się regulacji właściwych dla stosunków prywatno i publicznoprawnych – zwłaszcza dotyczących działalności bankowej bądź ubezpieczeniowej lub uprawnień konsumentów wobec przedsiębiorców – powoduje trudne do przezwyciężenia problemy interpretacyjne. Sytuacja ta zaś może prowadzić do różnorakiego rozstrzygania analogicznych problemów. W dotychczasowym orzecznictwie za jedną z najtrudniejszych, a jednocześnie najdonioślejszych kwestii w badanym przedmiocie, należy uznać problematykę pozycji prawnej konsumenta wobec przedsiębiorcy oferującego produkty typu „polisolokaty”.
Różne linie orzecznicze w kwestii „polisolokat”
Pobieżna i pozbawiona głębszej refleksji analiza orzecznictwa dotyczącego problematyki „polisolokat” może doprowadzić do niestety błędnych wniosków, że jest ono całkowicie przychylne konsumentom. Prawdą jest, co niedawno zauważył w doktrynie M.P. Ziemiak, że w ostatnich latach zauważalna stała się linia orzecznicza polegająca na kwestionowaniu ważności całości umów ubezpieczenia na życie z elementem inwestycyjnych, a nie tylko wspomnianych klauzul opłat likwidacyjnych, których treść rzeczywiście z pełnym przekonaniem może zostać uznana za abuzywne. W praktyce takie rozwiązanie pozwala na uzyskanie przez konsumenta pełnego zwrotu wszystkich środków wpłaconych zakładowi ubezpieczeń (zob. Glosa do wyroku Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 5 października 2016 r., I ACa 47/16, „Państwo i Prawo”, 6(2018), s. 128-133). Oczywiście taka sytuacja jest prostą konsekwencją zastosowania zasady zdefiniowanej w art. 496 i 497 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 roku – Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2018 roku, poz. 1025), zgodnie z którą strony mają obowiązek zwrócić sobie wszystko, co sobie świadczyły na mocy nieważnej umowy. W świetle dotychczasowej praktyki sądowej jasnym jest, że takie rozliczenie w okolicznościach konkretnego przypadku może nie być proste, zwłaszcza jeżeli w grę może wchodzić konieczność zastosowania klauzul generalnych – np. zasad współżycia społecznego, czy waloryzacji świadczeń (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 30 września 2009 roku, sygn. akt V CSK 33/09). Natomiast zgodnie z art. 58 § 3 KC jeżeli nieważnością jest dotknięta tylko część czynności prawnej, czynność pozostaje w mocy co do pozostałych części. Na gruncie spraw o „polisolokaty” przekłada się to najczęściej na niemożność uzyskania przez konsumenta pełnego zwrotu swoich świadczeń. W niektórych przypadkach sądy idą właśnie tym tropem rozumowania, czego najlepszym przykładem jest głosowany przez powyżej przywołanego autora wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 5 października 2016 roku, sygn. akt I ACa 76/16.
Konsument nie jest zwolniony z obowiązku dbania o własne interesy
Kluczową tezą wynikającą z powołanego judykatu jest stwierdzenie, że w pewnych okolicznościach jest prawnie dopuszczalne jest zawarcie umowy ubezpieczenia z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym z jednorazowo uiszczaną składką. Tego typu umowa może być kwalifikowana jako umowa o charakterze mieszanym, zawierająca elementy klasycznego modelu umowy ubezpieczenia na życie, jak i postanowienia charakterystyczne dla umów, których celem jest inwestowanie kapitału. Stąd też – idąc tokiem rozumowanie białostockiego Sądu Apelacyjnego – nie jest możliwe automatyczne orzekanie nieważności umów zbiorczo i potocznie określanych mianem „polisolokaty”. Jednocześnie sąd ten sięgnął do dorobku części orzecznictwa wskazującej, że przy rozstrzyganiu sporów z konsumentami należy odwoływać się do wzorca konsumenta świadomego, odpowiedzialnego i sumiennego, szanującego zasadę wiążącej mocy umów, wyrażającą się w uznawaniu, iż umowy ważnie zawarte są prawem dla stron, które je podpisały. Dlatego – co potwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 13 czerwca 2012 roku, sygn. akt II CSK 515/11 – nie ma podstaw do przyznania konsumentowi tak uprzywilejowanej pozycji, w której byłby zwolniony z obowiązku przejawiania jakiejkolwiek staranności przy dokonywaniu oceny treści umowy, którą zamierza zawrzeć.
Stąd też konsument – nawet korzystający z nowych i wysoce skomplikowanych produktów – nie może czuć się zwolniony od obowiązku starannego rozważenia przyjmowanych na siebie obowiązków, gdyż sam fakt bycia kontrahentem podmiotu profesjonalnego nie zwalnia go z dbałości o swoje interesy. W tej perspektywie warto pamiętać, że jakiekolwiek wątpliwości co do treści zawieranej umowy dobrze jest skonsultować ze specjalistą w danej dziedzinie.
Nowelizacja a GetBack
Wpływ najnowszej noweli zasad dochodzenia roszczeń na działalność firm windykacyjnych
Skupowanie roszczeń i próba ich agresywnej „egzekucji” w ostatnich latach stały się dobrą metodą na szybkie – i niestety nie zawsze do końca uczciwe – zarobienie dużych pieniędzy. Dobrym przykładem tego typu działalności jest spółka GetBack, której problemy finansowe w ostatnim czasie wstrząsnęły polskim rynkiem finansowym narażając na spore straty wszystkich inwestujących w jej działalność. Jednak biorąc pod uwagę treść ostatniej nowelizacji Kodeksu cywilnego i Kodeksu postępowania cywilnego można wysnuć wniosek, że działalność tego typu podmiotów może zostać – słusznie – utrudniona.
Nowela Kodeksu cywilnego i Kodeksu postępowania cywilnego
9 lipca br. weszła w życie ustawa z dnia 13 kwietnia 2018 roku o zmianie ustawy – Kodeks cywilny oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2018 roku, poz. 1104). Jej głównym założeniem jest dokonanie zasadniczych zmian w kwestii przedawnienia roszczeń. Zgodnie z aktualnym brzmieniem przepisów podstawowy termin przedawnienia roszczeń został skrócony z dziesięciu do sześciu lat – natomiast ustawodawca pozostawił trzyletni termin przedawnienia roszczeń o świadczenia okresowe oraz związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. Wyjaśnienie ostatniego z tych terminów – ze względów na wielość sposobów jego użycia w aktach prawnych – nastręcza pewne trudności. Sąd Najwyższy w uchwale 7 sędziów podjętej dnia 18 czerwca 1991 roku, sygn. akt III CZP 40/91stwierdził, że termin ten na gruncie Kodeksu cywilnego oznacza taką działalność, która ma charakter zawodowy i powtarzalny, jest podporządkowana regułom opłacalności i zysku lub zasadzie racjonalności gospodarowania, co oznacza założenie efektywności bądź wydajności. Jednocześnie działalność gospodarcza musi być prowadzona na własny rachunek oraz polegać na uczestnictwie w obrocie gospodarczym.
Ustawodawca wprowadził także przepis, zgodnie z którym co do zasady po upływie terminu przedawnienia nie można domagać się zaspokojenia roszczenia przysługującego przeciwko konsumentowi, a więc skutek w postaci przedawnienia nastąpi z mocy prawa. W wyniku tego zobowiązanie przekształci się w zobowiązanie naturalne niemogące być dochodzonym w postępowaniu sądowym.
Skutki znowelizowanych przepisów dla działalności firm windykacyjnych
W związku z tym przedsiębiorcy skupujący w ramach swojej działalności gospodarczej roszczenia oraz egzekwujący je, nawet jeżeli pozwany nie podniesie w procesie zarzutu przedawnienia roszczenie nie będzie mogło zostać zasądzone. Jak dotąd niejednokrotnie tego typu przedsiębiorcy bazowali w swojej działalności na nieświadomości konsumentów i przy braku ich stosownej reakcji procesowej skutecznie dochodzili faktycznie przedawnionych roszczeń. Aktualnie takie postępowanie nie będzie możliwe.
Zastanawiając się bliżej nad problemem znaczenia znowelizowanych przepisów dla inwestujących w produkty GetBack należy zbadać przepisy przejściowe do ustawy nowelizującej. Zgodnie z nimi co do zasady nowe rozwiązania znajdą zastosowanie do wszystkich roszczeń powstałych przed 9 lipca br. i w tym dniu jeszcze nieprzedawnionych. Ponadto od tego samego dnia nie można dochodzić przedawnionych roszczeń przeciwko konsumentowi, co do których nie podniesiono jeszcze zarzutu przedawnienia. Jednak, co niezwykle istotne dla wszystkich konsumentów walczących o swoje prawa z GetBack, jeżeli ich roszczenia powstały przed 9 lipca br. i do tego dnia nie przedawniły się stosuje się dotychczasowe terminy przedawnienia roszczeń. Jednak regulacja ta dotyczy jedynie zasad obliczania okresu przedawnienia. Oznacza to, że aktualnie przedawnienie takiego roszczenia jest brane przez sąd pod uwagę bez względu na zarzut pozwanego.
Pomimo faktu, że ostatnia nowela Kodeksy cywilnego zakłada pewne bardzo korzystne dla walczących z GetBack konsumentów, to jednak nie powinna uśpić ich czujności i staranności w prowadzeniu ewentualnego procesu. Wynika to z faktu, że zmianie uległ jedynie niewielki fragment regulacji mających zastosowanie w tego typu sprawach. Stąd nadal konieczne jest zachowanie aktywnej postawy, a przede wszystkim wzięcie udziału w prowadzonej procedurze restrukturyzacyjnej. W przeciwnym razie może dojść do nieodwracalnego utracenia zainwestowanych pieniędzy.
Pozasądowe sposoby rozwiązania problemu polisolokaty
W większości przypadków wkroczenie na drogę postępowania sądowego wiąże się z koniecznością przejścia długiej i skomplikowanej procedury. Nie inaczej jest w przypadku dochodzenia swoich praw przez konsumenta przeciwko przedsiębiorcy oferującemu tzw. polisolokaty. Podstawowa trudność tego typu spraw ogniskuje się przede wszystkim wokół konieczności wykazania abuzywności klauzul zawartych w umowie polisolokaty. Jednak problem ten już jakiś czas temu został dostrzeżony przez ustawodawcę, co jednocześnie otworzyło drogę do innego, prostszego niż proces cywilny rozwiązania. Z pewnością przed rozpoczęciem ewentualnej sprawy sądowej warto skorzystać z pozasądowych metod ochrony praw konsumenta pokrzywdzonego nieuczciwą praktyką przedsiębiorcy oferującego takie produkty finansowe.
Proponowanie tzw. polisolokat a regulacje prawa ochrony konsumentów
Zgodnie z ustawą z dnia 16 lutego o ochronie konkurencji i konsumentów (t.j. Dz.U. z 2018, poz. 798) zakazane jest stosowanie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów (24 ust. 1). Ustawodawca za tego typu praktykę uznał m.in. proponowanie konsumentom nabycia usług finansowych, które nie odpowiadają ich potrzebom ustalonym z uwzględnieniem dostępnych przedsiębiorcy informacji w zakresie cech konsumentów lub proponowanie nabycia tych usług w sposób nieadekwatny do ich charakteru (art. 24 ust. 2 pkt. 4). Przepis ten został wprowadzony do przedmiotowej ustawy na podstawie ustawy nowelizującej z dnia 5 sierpnia 2015 roku (Dz.U. 2015, poz. 1634). Rekonstruując normę prawną wynikającą z tego przepisu warto sięgnąć do metod wykładni historycznej – w tym przypadku do przebiegu procesu legislacyjnego. Z inicjatywą przedmiotowej zmiany wystąpił rząd, a parlament pracował nad nią pod Drukiem Sejmowym nr 3662. W uzasadnieniu noweli projektodawcy wprost wskazali, że jej głównym celem była walka ze zjawiskiem misseling’u – a więc sprzedaży produktów niedopasowanych do potrzeb konsumenta. Do tej grupy zaliczono przede wszystkim produkty finansowe, których stopień skomplikowania wyklucza możliwości oceny ich odpowiedniości przez przeciętnego konsumenta – a w tym zwłaszcza tzw. polisolokaty.
Warto podkreślić, że omawiana regulacja nie kreuje żadnego nowego obowiązku przedsiębiorcy w zakresie pozyskiwania informacji o potrzebach konsumentów, którym chce zaoferować swój produkt. Jej celem – na co również zwrócili uwagę jej projektodawcy – jest dostosowanie oferty do zidentyfikowanej przez przedsiębiorcę grupy konsumentów. Stąd też, jak słusznie podnosi się w doktrynie, nie dopuszcza się misseling’u przedsiębiorca, który przedstawi swoją ofertę klientom w sposób dokładny i wyczerpujący, tak aby mogli oni podjąć świadomą decyzję. Oczywistym jest, że nie chodzi tutaj o sumaryczne wyliczenie wszystkich cech produktu, czy ich zwyczajną prezentację, ale o takie przybliżenie oferty, które będzie zawierało opis najważniejszych postanowień umowy oraz ewentualnych ryzyk (zob. A. Wędrychowicz-Karpińska, A. Wiercińska-Krużewska, Komentarz do art. 24 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, Lex 2016). Bez wątpienia w tym zakresie należy poinformować potencjalnego kontrahenta o rzeczywistych kosztach umowy, a przede wszystkim skutkach (w tym finansowych) jej zerwania. Warto nadmienić, że sposób prezentacji przedmiotowych zagadnień powinien zostać dostosowany do możliwości percepcyjnych danego konsumenta, co otwiera drogę do możliwości szerokiej oceny poprawności prezentacji.
Skutki niezgodności umowy tzw. polisolokaty z prawami konsumentów
Organem właściwym do egzekwowania powyższych zasad jest Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W przypadku, gdy stwierdzi on stosowanie przez przedsiębiorcę praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów wydaje decyzję o zaniechaniu jej stosowania (art. 26 ust. 1). W tej samej decyzji Prezes może określić środki usunięcia trwających skutków naruszenia zbiorowych interesów konsumentów w szczególności zobowiązać przedsiębiorcę do złożenia jednokrotnego lub wielokrotnego oświadczenia o treści i w formie określonej w decyzji (art. 26 ust. 2). Możliwość taką Prezes Urzędu posiada nawet w sytuacji, gdy przedsiębiorca zaprzestał stosowania zakazanej praktyki (art. 27 ust. 4).
Ustawodawca nie sprecyzował co należy rozumieć pod pojęciem „oświadczenia”, jednak biorąc pod uwagę systemową, a przede wszystkim proeuropejską wykładnię przepisów prawa nie ma wątpliwości, że przedsiębiorcę można zobowiązać do złożenia konkretnego oświadczenia woli. Stąd w przypadku tzw. polisolokat bez wątpienia Prezes UOKIK może zobowiązać przedsiębiorcę np. do zmiany abuzywnych postanowień umowy, a nawet jej rozwiązania. Oczywiście każdy z tych przypadków pociąga za sobą konieczność rozliczenia się stron ze wzajemnych świadczeń – a więc przede wszystkim ich zwrot. Warto wykorzystywać te możliwości w walce o swoje prawa z nieuczciwymi przedsiębiorcami oferującymi polisolokaty. W tego typu procedurze konsument nie musi wkraczać na drogę postępowania sądowego, wystarczy zainicjowanie w praktyce dużo prostszego postępowania przed Prezesem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Czy KNF przymknęło oczy na problemy Getback?
W tym tygodniu znów zajmiemy się problemem spółki ówcześnie zajmującej się egzekwowaniem wierzytelności – Getback. Tym razem jednak spytamy – jak to się stało, że KNF nie było w stanie zapanować nad podmiotem, tak mocno widocznym na rynku finansowym?
Wartość wyemitowanych przez Getback obligacji sięga kwoty 2,58 mld złotych, więc teraz, gdy windykator ogłosił złożenie wniosku o Postępowanie restrukturyzacyjne przyspieszone układowe, większość prywatnych inwestorów, którzy ulokowali pieniądze w obligacjach spółki szuka winnych.
Pierwsza fala złości wylała się na KNF, bo „przecież oni na pewno wiedzieli”. Otóż nie do końca. Emisje prywatne, czyli te, którymi najczęściej posługiwał się Getback, nie podlegają tak restrykcyjnej kontroli KNF, bo są to emisje, skierowane do zaledwie 149 odbiorców, co pomaga małym i średnim przedsiębiorcom zdobyć finansowanie od obligatariuszy. A przynajmniej takie było założenie. Nawet ustawodawca nie przewidział, że spółka tych rozmiarów – w swoim czasie walcząca o miano największego polskiego windykatora, będzie wolała wypuścić na rynek setki serii obligacji, tylko po to, żeby pozostać przez KNF niezauważona. I faktycznie im się to udało.
Gdy inwestorzy żądają od Komisji informacji jak mogła do tego dopuścić, słyszą jedynie wyjaśnienia: „ my nic nie wiedzieliśmy, jeśli czujecie się oszukani, to od tego nie jest Komisja, tylko prokuratura”, co oczywiście owocuje coraz większą ilością złożonych podejrzeń o popełnieniu przestępstwa.
Ale czy to prawda? Czy faktycznie KNF mogło nic nie wiedzieć?
Na to pytanie uda nam się zapewne odpowiedzieć, jeśli w ogóle jest to możliwe, nie szybciej niż za co najmniej kilka lat.
Pareto II – piramida finansowa
Produkt Pareto to najczęściej oferowana polisolokata przez Towarzystwo Ubezpieczeniowe Europa. Nabycie tej polisy możliwe było poprzez bezpośrednio powiązane banki i firmy pośredniczące. W latach 2002 – 2013 klienci Getin Bank oraz Idea Bank wciągani byli w nic innego, jak w klasyczne piramidy finansowe poprzez oferowanie produktów inwestycyjnych – polis z Ubezpieczeniowymi Funduszami Kapitałowymi.
Piramida finansowa polega na wykorzystaniu „luki w prawie” pod przykrywką nowego, dochodowego biznesu. Jasnym jest, że ilość uczestników w danym programie jest kluczowa. Im więcej ludzi zdecyduje się na przystąpienie do oferowanego produktu, tym więcej pieniędzy wpłynie do firm oferujących te nowoczesne rozwiązania.
Na początku przystąpienie do polisy wydawało się doskonałą okazją na odkładanie, a nawet pomnażanie oszczędności. Rozsądny wkład i maksymalny zysk w stosunkowo krótkim czasie był piękną wizją na przyszłość. W rzeczywistości tego rodzaju systemy finansowe nie mają prawa skutecznie działać. Czas pokazał, że Pareto było niczym innym jak piękną filozofią przyszłości. Jak to w klasycznych piramidach i w przypadku polisolokat najniższym szczeblem okazał się klient, czyli osoba wnosząca swój kapitał. Dokonując wpłaty składki pierwszej tzw. inicjującej oraz wnosząc comiesięczne regularne wpłaty, co najmniej przez pierwszy rok – doradcy otrzymywali sowite wynagrodzenie. Towarzystwo Ubezpieczeniowe oczywiście również nie było stratne. Klienci ponosili każdego miesiąca opłaty administracyjne w zamian za to, że dana polisa jest prowadzona, a w zasadzie sztucznie podtrzymywana. W przypadku chęci odstąpienia i wycofania pieniędzy z lokaty, Klienci musieli liczyć się z opłatą likwidacyjną. Można powiedzieć, że pobierana opłata za zamknięcie polisolokaty oraz stosowane tabele opłat stanowiły doskonałe zabezpieczenie oraz solidny pion regularnych dochodów Towarzystw Ubezpieczeniowych. Tak prezentuje się najczęściej spotykana tabela odnosząca się do Pareto II.
Grupowe Ubezpieczenia na życie i dożycie z Ubezpieczeniowym Funduszem Kapitałowym Pareto II było nowym rozwiązaniem, na które zdecydowało się dziesiątki tysięcy polaków. Niestety doświadczenia osób zgłaszających się do Kancelarii nie są pozytywne. Polisolokaty te przynosząc spore straty zainwestowanego kapitału zmuszały konsumentów do likwidacji polisy, a tym samym do zastosowania opłaty likwidacyjnej i utraty ciężko zarobionych pieniędzy.
Vienna Life – odwieczny dylemat – kończyć z polisą, czy opłacać dalej?
Ten piękny okres jakim jest zbliżające się lato od kilku lat nie był i nadal nie jest łatwy dla posiadaczy polisolokat. Ładna pogoda bardzo często oznacza częste spotkania ze znajomymi oraz rodziną. To właśnie temat zarobków, oszczędności i inwestycji jest bardzo często poruszany na zjazdach rodzinnych. Osoby, które niegdyś podzieliły się z bliskimi informacją, że zaczęły inwestować swoje pieniądze w fundusze inwestycyjne w celu pomnażania zarobków, zapewne w dobie niepowodzeń Towarzystw Ubezpieczeniowych muszą liczyć się z dużą ilością niewygodnych pytań tj. Jak tam Twoja polisa? Jesteś z niej zadowolony? Generuje takie zyski jak wspominałeś? Słyszałem, że te polisolokaty wcale nie są takim świetnym produktem, to prawda że obarczone są dużym ryzykiem?
Częste pytania prowadzą do refleksji. W końcu należy sobie odpowiedzieć na jedno z najtrudniejszych pytań. Likwidować polisę, czy dotrwać do końca obowiązywania umowy?
Na takie dylematy nigdy nie ma idealnego rozwiązania, jednak aby móc odpowiedzieć sobie na to trudne pytanie należy najpierw zadać szereg łatwiejszych pytań, które dadzą nam odpowiedź na główne.
– Czy od samego początku wszelkie warunki funkcjonowania polisy były mi znane?
– Czy polisa zgodnie z zapewnieniami generuje założone zyski?
– Czy obciążenie jakim jest opłacanie kolejnych składek jest dla mnie problematyczne?
– Czy gdyby okazało się, że fundusz/e na których mam ulokowane środki nagle straciłyby na wartości, mogę pozwolić sobie na stratę nawet wszystkich wpłaconych pieniędzy?
– Czy przekształcenie polisolokaty w produkt bezskładkowy (zawieszenie składek regularnych) będzie dobrym rozwiązaniem, jeżeli zostaną podwyższone comiesięczne opłaty za prowadzenie polisy?
– Czy gdybym na dzień zawarcia produktu wiedział/a na czym będzie polegała ta „inwestycja” – ponownie bym założył/a taki sam produkt?
– Czy ponownie mam uwierzyć w zapewnienia doradcy, że tym razem po niespełna 10 latach polisa w końcu zacznie odrabiać straty?
– Czy lepiej spieniężyć to co jest teraz na polisie i powalczyć o jak najwyższy zwrot z polisy, czy ryzykować dalej?
Jeżeli większość powyższych pytań była jednoznaczna, chyba właśnie znalazłeś/aś odpowiedź na jedno z najtrudniejszych pytań, jakim jest odstąpienie od umowy i narażenie się na utracenie części zainwestowanych pieniędzy ze względu na pobierane opłaty likwidacyjne przez TU Vienna Life.
W przypadku dodatkowych pytań warto skontaktować się z naszymi specjalistami do spraw funduszy inwestycyjnych. Tysiące powierzonych spraw naszej Kancelarii umożliwia rozwiać wszelkie ewentualne niejasności. Skontaktuj się z nami, podzielimy się swoją wiedzą i doświadczeniami innych przywiązanych do polisy.
GetBack – sztucznie nadmuchana bańka
W zeszłym tygodniu bankrutująca spółka GetBack przedstawiła raport finansowy, na który oczekiwali z wytchnieniem posiadacze obligacji. Według dokumentów ujawnionych przez sąd, w środkach trwałych firma zgromadziła 146 mln zł. Problem w tym, że uzyskana wartość jest przeszacowana.
Raport wskazuje, iż majątek spółki wynosi 2,58 mld zł, z czego 2,4 mld znajduje się w funduszach inwestycyjnych. Na rachunkach bankowych znajduje się 15,3 mln zł, natomiast 18,2 mln zł dotyczy udziałów w innych podmiotach.
Kontrowersyjną częścią raportu majątku jest liczące setki pozycji zestawienie środków trwałych, gdzie znaleźć można mnóstwo rozmaitych rzeczy począwszy od lodówek, mikrofonów, sprzęt komputerowy, aż do samochodów. Przedstawiony raport budzi ogromne wątpliwości ze względu na bardzo duże zróżnicowanie między podanymi cenami, a cenami rynkowymi poszczególnych rzeczy. Dla przykładu przedstawimy kilka ciekawych pozycji:
– Porsche Panamera 16-4S = 672 462,76 zł,
– BMW seria 7 = 485 215,67 zł,
– Mercedes V250 = 328 517,02 zł,
– BMW 650i = 424 279,01 zł,
– Opel Insignia = 146 204,23 zł,
– Volvo V60 = 135 130,74 zł,
– Mazda 6 kombi	= 150 264,70 zł,
– Dell V3800 + monitor Philips = 57 460,41 zł,
– Samsung Galaxy S6 czarny = 11 003,85 zł,
– Samsung Galaxy S7 Edge LTE Black = 28 201,42 zł,
– DellV3800 + monitor Philips = 147 802,59 zł,
– Dell Latitude 3350 13,3” = 101 521,32 zł,
– Samsung Galaxy Tab A 10.1 16 GB LTE = 88 515,00 zł,
– Serwery DELL = 2 024 691,70 zł,
– program Adobe – Acrobat Pro DC v2015, Win, PL	= 18 147,54 zł,
– aplikacja BlackBoc CTI = 185 000 zł,
– aplikacja Wasy Collect 2.0 = 4 062 755,93 zł,
– baza danych = 75 703 858,23 zł.
Przedstawione wyceny najprawdopodobniej odnoszą się do kosztów ich zakupu. Choć trudno w to uwierzyć, zarząd spółki pod rygorem odpowiedzialności karnej zapewnia, że podane informacje we wniosku są prawdziwe.
Czy przyspieszone postępowanie układowe będzie tak samo nierealne jak przedstawiony raport? Podejście GetBack do zaistniałej sytuacji oraz posiadaczy obligacji pozostawia wiele do życzenia, co skutkować będzie problemem w odzyskaniu zainwestowanych pieniędzy. Służymy fachową pomocą.
Vienna Life logowanie (dawniej Skandia Logowanie)
Często dzwonią do nas posiadacze polisolokat, aby dowiedzieć się dlaczego wokół lokat z UFK jest taki duży „szum”. Mało kto zauważa, że z jego pieniędzmi dzieje się coś złego. Dopiero w momencie, gdy Klient zostanie uświadomiony jaki zawarł produkt, zaczyna dokładnie weryfikować swoją polisę.
Każdego posiadacza funduszy inwestycyjnych zachęcamy do pozyskania dostępu online do swojego produktu. Taki dostęp jest darmowy, a można w każdym miejscu na świecie zweryfikować aktualny stan polisy.
Jak sprawdzić saldo polisy oraz wysokość zwrotu od VL na dzień dzisiejszy? To bardzo proste.
Po zalogowaniu się po lewej stronie widoczny powinien być fioletowy panel. Należy wejść w zakładkę moja umowa/y, a następnie przejść do szczegóły umowy. Oczom powinny ukazać się wszelkie szczegóły polisy, począwszy od aktualnej wartości rachunku, sumy wpłaconych składek, aż po nazwę produktu oraz datę zawarcia umowy. Poniżej widoczny powinien być napis Wysokość świadczenia wykupu: wylicz. Po naciśnięciu na niebieski napis, system wskaże aktualny zwrot z polisy na dzień dzisiejszy. I w tym momencie pojawia się rozczarowanie.
Klienci po uzyskaniu dostępu do portalu mogą w łatwy sposób zauważyć, iż suma wpłaconych składek niemalże każdorazowo jest zdecydowanie wyższa w stosunku do aktualnej wartości polisy. Do tego w sytuacji przedterminowego rozwiązania umowy, klient traci kolejną część wpłaconych pieniędzy.
Zadaniem naszej Kancelarii, jest udzielenie pomocy w uzyskaniu jak najwyższego zwrotu z pieniędzy, które zostały zainwestowane w daną polisolokatę. Okazuje się, że opłaty za rezygnację z polisy są rażąco wysokie i wcale nie trzeba się godzić na taką stratę pieniędzy. Wystarczy skontaktować się z naszą Kancelarią. Specjaliści z departamentu funduszy inwestycyjnych udzielą Państwu fachowej pomocy.
Dawniej Skandia, teraz Vienna Life – obsługa ta sama…
Towarzystwo ubezpieczeniowe Skandia miało w swojej ofercie szeroki wachlarz polis inwestycyjnych z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi (UFK). Zadaniem lokat oszczędnościowych było gromadzenie kapitału na realizację planów życiowych, szybszą spłatę kredytu, niezależność na emeryturze, czy zabezpieczenie przyszłości swoich bliskich, najczęściej dzieci. Na rynek wprowadzono mnóstwo polisolokat.
Najczęściej oferowane polisy przez TU Skandia ze składką regularną (czyli miesięczną, kwartalną, półroczną lub roczną) to:
– Multiportfel Złoty Wiek,
– Multiportfel Spektrum,
– Multiportfel Misiek,
– Multiportfel R,
– Multiportfel Dobry Plan,
– db Inwestuj w Przyszłość – Pasja Oszczędzania.
Sama w sobie idea była piękna a realizacja wydawała się bardzo prosta – na Klientów czekała „fachowa” pomoc „specjalistów” zajmujących się funduszami inwestycyjnymi, dzięki czemu założenie polisy miało być szybkie i wygodne. To wszystko powodowało, że tym chętniej Klienci decydowali się na skorzystanie z takiego rodzaju lokaty oszczędnościowej. Mało kto ma wiedzę na temat produktów oszczędnościowych/bankowych, dlatego większość klientów polegało na wiedzy i doświadczeniu „specjalistów”, a chyba w największym stopniu na ich uczciwości i chęci pomocy. Szybko okazywało się, że realizacja marzeń tysięcy osób „spaliła na panewce”. Lokaty, które miały pomnażać kapitał i zabezpieczać przyszłość w praktyce okazały się kulą u nogi. Pieniądze zamiast się pomnażać, topniały, ponieważ szereg comiesięcznych opłat był wyższy od wypracowanych zysków, a „specjaliści”, którzy mieli pomóc, wykorzystali niewiedzę Klientów.
Wysokie niezadowolenie właścicieli polis przyczyniło się do problemów finansowych spółki, a tym samym do przejęć przez inne firmy. W dniu dzisiejszym dawną Skandię odnaleźć możemy pod szyldem Vienna Life. Pomimo zmiany nazwy, standardy firmy pozostały niezmienne.
Opierając się o doświadczenie osób, które zgłaszają się do naszej Kancelarii, zauważyć można, iż zmiana wizerunku oraz marketingu firmy nie miała najmniejszego wpływu na zmianę podejścia do klienta. Posiadacze polisolokat nieustannie skarżą się na brak perspektyw na obiecany zysk. Niestety Towarzystwo Ubezpieczeniowe pozostawiło swoich podopiecznych na pastwę losu. Polisolokaty założone kilka lat temu, w większości przypadków mają stały portfel funduszy bez względu na sytuację rynkową. Czy „nowo” prężnie działająca firma nie powinna wspierać swoich klientów? Czy obu stronom nie powinno zależeć na maksymalnym zysku? Teoretycznie tak, jednak w praktyce Ubezpieczyciel czerpie korzyści finansowe bez względu, czy polisa generuje zyski, czy też straty, a losy klienta są mu obojętne. Osoby, które jeszcze nie podjęły decyzji o zamknięciu polisy nieustannie borykają się ze zmniejszającym kapitałem na polisie, a Ci co odważyli się zamknąć, ponieśli ogromne straty.
Sytuacja osób, które skorzystały z usług tego Towarzystwa Ubezpieczeniowego była na tyle zła, że zainterweniować postanowił Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Prezes UOKiK nałożył na Towarzystwo Ubezpieczeniowe karę finansową, jednocześnie dokonując modyfikacji w możliwościach pobierania opłat likwidacyjnych w nowo oferowanych produktach inwestycyjnych. Polisy nowej generacji m.in. nie mają tak horrendalnych opłat związanych z zerwaniem umowy.
Reprezentując Konsumentów na drodze postępowania sądowego wielokrotnie spotkaliśmy się z argumentacją pełnomocnika Vienna Life (dawniej Skandia), że Klient podpisując wniosek o zawarcie umowy, zaakceptował wszelkie warunki ubezpieczenia oraz pobieranych opłat. Pytanie, jakie informację zostały przedstawione Klientowi przez zachwalającego polisę „specjalistę”? Czy klienci mieli możliwość oraz czas na przebrnięcie przez zawiłą konstrukcję warunków umowy? Zatem, czy rzeczywiście Towarzystwo Ubezpieczeniowe się zmieniło ? Czy jest to wilk w owczej skórze, który wkrótce ponownie pokaże ostre kły nowym klientom ? Pojawia się ostatnie, a zarazem najważniejsze pytanie, czy klienci zrozumieją jak ważne jest dokładne zapoznanie się z tym co podpisują? W końcu nasz podpis może decydować o oszczędnościach naszego życia.
Polisolokaty, Ubezpieczenia Niskiego Wkładu Własnego, Kredyty walutowe
Polisolokaty, Ubezpieczenia Niskiego Wkładu Własnego, kredyty walutowe – oto w czym specjalizuje się nasza Kancelaria. Wraz z doświadczonymi pełnomocnikami pomagamy konsumentom oszukanym przez banki oraz Towarzystwa Ubezpieczeniowe. Na temat kredytów w CHF wielokrotnie było głośno w mediach, tak jak o polisolokatach tj. lokatach z funduszami kapitałowymi. Z wymienionej wyżej trójki najmniej mówi się o dodatkowym ubezpieczeniu do kredytów hipotecznych. To właśnie pseudo zabezpieczenie będzie tematem niniejszego tekstu.