Source: http://pomocfrankowiczom.pl/?p=914
Timestamp: 2019-06-26 02:53:36+00:00
Document Index: 125306920

Matched Legal Cases: ['art. 385', 'art. 6', 'art. 354', 'art. 56', 'art. 56', 'art. 56', 'art. 41', 'art. 211', 'art. 41', 'art. 41', 'art. 211', 'art. 358', 'art. 6', 'art. 354', 'SK 71/09 ', 'art. 385', 'art.56', 'art. 56']

Redukcja utrzymująca skuteczność – niedopuszczalna, ale jednak… – Pomoc Frankowiczom
By Jacek Czabański | 7 września 2017
Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 22 czerwca 2017 r. (Wyrok SO XXVII Ca 3477 16 uzasadnienie) zmienił wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia z 29 kwietnia 2016 r. (I C 1713/15) i oddalił powództwo kredytobiorcy w całości.
Sąd uznał, że klauzule indeksacyjne stosowane przez mBank są nieuczciwe. Jednak zdaniem Sądu:
Dalej należy wskazać, że wyeliminowanie abuzywnych postanowień umownych dotyczących sposobu przeliczania wartości świadczenia nie powoduje, że wyeliminowana zostaje również sama waloryzacja. Świadczenia kredytobiorcy nadal powinny być waloryzowane według ustalonego przez strony miernika wartości czyli w tym przypadku waluty szwajcarskiej, albowiem stosownie do art. 385 1 § 2 k.c. niedozwolone postanowienia umowne nie wiążą stron, ale są one związane umową w pozostałym zakresie. Z art. 6 ust. 1 cyt. Dyrektywy wynika, że umowa będzie obowiązywała nadal po wyłączeniu z niej nieuczciwych warunków, jeżeli jest to możliwe. Pomimo wyeliminowania § 7 ust. 1 oraz § 12 ust. 4 umowy nadal w mocy pozostaje § 3 ust. 1 umowy.
Innymi słowy: postanowienie jest nieuczciwe, ale ma być stosowane dalej. W tym miejscu Sąd dokonuje zabiegu tzw. redukcji utrzymującej skuteczność. Skoro bowiem część postanowienia umownego, wskazującego na miernik wartości, okazała się wadliwa, to należy zredukować postanowienie do takiej formy, która byłaby dopuszczalna. Wg Sądu sama waloryzacja kursem CHF (bez bliższego określenia co to za kurs), jest dopuszczalna.
Zabieg tzw. redukcji utrzymującej skuteczność jest jednoznacznie wykluczany przez doktrynę prawa. (R. Trzaskowski, Skutki sprzeczności umów obligacyjnych z prawem, Warszawa: Lexis Nexis 2013, s. 608-628; E. Łętowska, Prawo umów konsumenckich, Warszawa: C.H. Beck 2002, s. 343; M. Bednarek (w:) E. Łętowska (red.), System Prawa Prywatnego, Prawo zobowiązań – część ogólna, tom 5, Warszawa C.H. Beck 2013, s. 773, F. Zoll, Kilka uwag na temat tzw. redukcji utrzymującej skuteczność, „Transformacje Prawa Prywatnego” 2000, 1-2, s. 9). Jednoznacznie jest też odrzucana na gruncie możliwej waloryzacji zobowiązań z umów kredytowych (patrz J. Czabański, Walutowe klauzule waloryzacyjne w umowach kredytów hipotecznych. Analiza problemu, „Palestra” nr 6/2016 s. 63).
Redukcja utrzymująca skuteczność to nic innego jak powrót do warunków uczciwych, a więc takich, które nie byłyby kwestionowane, gdyby były w umowie od początku. Jeżeli jedyną sankcją dla przedsiębiorcy miałby być powrót do warunków uczciwych, to jest oczywiste, że przepisy chroniące konsumenta, w tym zwłaszcza Dyrektywa 93/13/EWG, nie miałyby żadnego praktycznego efektu – przedsiębiorca ryzykowałby co najwyżej powrotem do takich warunków, jakie powinny obowiązywać w umowie od początku. Efekt prewencyjny Dyrektywy podkreślany jest często przez Trybunał Sprawiedliwości UE, ostatnio w wyroku z dniu 21 grudnia 2016 r. w połączonych sprawach C‑154/15, C‑307/15 i C‑308/15):
Dlatego zaprezentowana przez Sąd Okręgowy koncepcja utrzymania klauzuli indeksacyjnej w części jest niedopuszczalna.
Całkowicie nieakceptowalne są także kolejne wywody Sądu dotyczące rozkładu ciężaru dowodu:
W ocenie Sądu Okręgowego zastosowanie tego postanowienia umownego to kwestia właściwego wykonania zobowiązania stosownie do treści art. 354 k.c. nakładającego na dłużnika obowiązek wykonania umowy zgodnie z jej treścią, zasadami współżycia społecznego oraz ustalonymi zwyczajami. W taki sam sposób przy wykonaniu zobowiązania powinien współdziałać wierzyciel – w tym przypadku bank, który pobierał raty kapitałowo – odsetkowe z rachunku powoda. Należy wskazać, że przepis ten dotyczący wykonania zobowiązania objętego umową jest niejako odpowiednikiem art. 56 k.c., który to przepis z kolei dotyczy treści praw i obowiązków stron wynikających z zawarcia umowy. Zarówno jeden jak i drugi przepis odwołują się do zasad współżycia społecznego i ustalonych zwyczajów, jako elementów, które mają wpływ na kształt i sposób wykonywania umowy na równi z jej treścią. Zdaniem Sądu Okręgowego nie ma przeszkód, aby w sytuacji eliminacji abuzywnego postanowienia umownego posiłkować się normami pozaustawowymi wskazanymi w treści art. 56 k.c. oraz 354 k.c. pod warunkiem jednakże, że normy te funkcjonują w obrocie prawnym i podlegają identyfikacji. W przypadku klauzul walutowych zawartych w umowach są to normy, które odnoszą się do zastosowania przeliczników mierników wartości zawartych w tych umowach. W ocenie Sądu Okręgowego sięgnięcie do norm pozaustawowych nie powoduje, że Sąd dokonuje twórczej ingerencji w treść umowy łączącej strony. W zasadzie wyrażonej w wyroku Trybunału Sprawiedliwości z dnia 14 czerwca 2012 roku (C-618/10) sprzeciwiono się uregulowaniu państwa członkowskiego, które zezwala sadowi krajowemu przy stwierdzeniu nieważności nieuczciwego warunku w umowie zawartej między przedsiębiorcą, a konsumentem na uzupełnienie rzeczonej umowy poprzez zmianę treści tego warunku. Należy jednak podnieść, że zasada ta powstała na tle regulacji ustawy hiszpańskiej, która przyznawała sądowi krajowemu uprawnienie do uzupełnienia luki powstałej po wyeliminowanym postanowieniu, w ramach tego sąd krajowy mógł zmiarkować prawa i obowiązki stron przy utrzymaniu umowy. Czym innym jest jednak dowolne ukształtowanie całej umowy przy wzięciu pod uwagę interesów obu stron, w tym również przedsiębiorcy, który wprowadza daną klauzulę abuzywną do obrotu prawnego, a czym innym jest odwołanie do przepisu prawa krajowego, który wskazuje na skutki prawne, które wywiera każda czynność prawna. Skoro w orzecznictwie dopuszcza się możliwość zastosowania skutków art. 56 k.c. przez odwołanie do ustalonych zwyczajów w sytuacji, kiedy same strony nie dość precyzyjnie formułują postanowienia umowne, nie ma również przeszkód do stosowania tego przepisu w sytuacji, kiedy eliminowane jest postanowienie umowne jako niewiążące od samego początku (vide: postanowienie SN z dnia 29 października 2014 r., III CSK 237/14, R. Trzaskowski „Skutki sprzeczności umów obligacyjnych z prawem”). Należy w tym miejscu podkreślić, że odwołanie się do zwyczaju w przypadku klauzul walutowych nie jest nowością. Przykładem jest chociażby art. 41 Prawa wekslowego czy art. 211 Prawa zobowiązań. Przedwojenny ustawodawca uznał, że w ten sposób wystarczająco została uregulowana kwestia wykonania zobowiązania wyrażonego w walucie obcej w ramach przepisów ustawowych. Komentatorzy podnoszą, że w przypadku weksli opiewających na walutę obcą, płatnych w Polsce właściwym kursem, który zwyczajowo obowiązuje jest średni kurs NBP (vide: Komentarz do art. 41 Prawa wekslowego pod red. Lidii Bagińskiej, Komentarz do art. 41 Prawa wekslowego pod red. Adama Szpunara). Odpowiednikiem art. 211 Prawa zobowiązań jest obecnie art. 358 k.c. w aktualnym brzmieniu. Przepis ten znowelizowany w 2009 roku nie mógł znaleźć zastosowania bezpośrednio w przypadku przedmiotowej umowy – z uwagi na datę jej zawarcia jak i fakt, że dotyczy zobowiązań wyrażonych w walucie obcej, a nie waloryzowanych do waluty obcej. Ustawodawca zrezygnował w tym przepisie z odwołania się do ustalonych zwyczajów w przypadku ustalania przelicznika waluty zobowiązania nie bez powodu wskazując w to miejsce na średni kurs NBP jako najbardziej obiektywny i powszechnie stosowany w obrocie gospodarczym. Podobnie ustawą nowelizującą Kodeks postępowania cywilnego z dnia 2 lipca 2004 roku wprowadził zasady przeliczenia świadczeń zasądzonych w walutach obcych na etapie postępowania klauzulowego i w tym przypadku również posłużył się kursem średnim NBP. Także w ustawie z dnia 29 września 1994 roku o rachunkowości kurs średni NBP jest stosowany posiłkowo w przypadku transakcji w walutach obcych. W ocenie Sądu Okręgowego, aby zastosować jednolity sposób przeliczania zobowiązania powoda trzeba odwołać się do przelicznika zwyczajowego. Należy przy tym wskazać, że niekonieczne, a wręcz niewskazane byłoby takiego poszukiwanie kursu, który uwzględniałby słuszne interesy obu stron umowy tj. który uwzględniałby interes przedsiębiorcy np. poprzez wzięcie pod uwagę kosztów uzyskania kapitału w postaci waluty obcej przy tej konkretnej umowie. Przedsiębiorca, który nie zachowuje odpowiednich standardów i dopuszcza się stosowania klauzul abuzywnych musi się bowiem liczyć z tym, że umowa, która będzie obowiązywać po wyłączeniu z niej klauzul niedozwolonych będzie dla niego mniej korzystna i opłacalna. Chodzi tutaj o wskazanie na taki przelicznik, który jest powszechnie stosowany i akceptowany. W związku z powyższym należy podnieść, że zadaniem powoda zgodnie z art. 6 k.c. w niniejszym procesie było więc wykazanie, że bank pobierając takie, a nie inne kwoty naruszył obowiązek wynikający z art. 354 § 2 k.c. i wykazanie w jaki sposób go naruszył. Inaczej mówiąc powód powinien wskazać w jaki sposób jego zdaniem powinno zostać przeliczone jego świadczenie, a następnie wskazać na różnicę pomiędzy tak obliczonymi kwotami a kwotami pobranymi przez bank. Powód nie wskazał jednak żadnego przelicznika ( ani kursu średniego NBP ani też żadnego innego), a co za tym idzie nie przedstawił właściwej symulacji umowy kredytowej tj. w jaki sposób spłata powinna być wykonywana. Nie wnosił również o powołanie biegłego, który mógłby taką symulację wykonać. Powód przedstawił najkorzystniejszy dla siebie rodzaj symulacji umowy kredytowej z całkowitą eliminacją waloryzacji, co w niniejszym postępowaniu było po prostu nieprzydatne. W tej sytuacji na podstawie zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego nie można było ustalić, czy faktycznie strona powodowa świadczyła ponad to, co miałaby obowiązek świadczyć i w jakim zakresie.
Podsumowując te wywody: wobec wadliwości wskazanego miernika wartości (kurs CHF wyznaczany przez bank), w umowie jest luka, którą należy wypełnić. Zdaniem Sądu należy się tu odwołać do zwyczaju, a zwyczaj ten wskazuje na kurs średni NBP. Rozumowanie to jest błędne, gdyż w zakresie umów indeksowanych / denominowanych nie wykształcił się żaden zwyczaj, za wyjątkiem nieuczciwego zwyczaju narzucania kursów przez banki. Również brakuje w tym zakresie przepisów dyspozytywnych – co zauważył mimochodem sam Sąd. W tym świetle brak podstaw do przyjęcia, że to akurat kurs średni miałby być tym miernikiem.
Jednak najistotniejszy błąd popełnia Sąd na koniec, obciążając kredytobiorcę obowiązkiem wskazania takiego miernika. Należy tu zauważyć, że to bank pobiera określone świadczenia (raty kredytowe). Skoro więc spór dotyczy ich wysokości, to obowiązkiem banku jest udowodnić ich należną wysokość w sytuacji, w której kredytobiorca kwestionuje zasadność ich pobierania – czy to w całości czy w części. Dodatkowo należy zauważyć, że w sytuacji, w której postanowienia dotyczące indeksacji są bezskuteczne, to bank utracił prawo do pobierania rat obliczonych na tej podstawie (patrz np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 17 czerwca 2009 r., IV CSK 71/09 czy wyrok SN z 8 września 2016 r., II CSK 750/15).
Tymczasem Sąd z jednej strony uznał postanowienia za bezskuteczne, a z drugiej strony uznał, że pobieranie na tej podstawie rat jest należne. Jest to ewidentne naruszenie prawa, które mówi o bezskuteczności nieuczciwych postanowień umownych. Jeżeli zaś zdaniem banku – i Sądu – postanowienia te w jakiejś mierze są skuteczne, to ciężar dowodu spoczywa na tym, który wywodzi z tego uprawnienie do pobierania rat w określonej wysokości, a więc banku. Również i TSUE w cytowanym powyżej orzeczeniu podkreśla, że skutkiem nieuczciwości stosowanych postanowień umownych jest obowiązek zwrotu nienależnych kwot, a kwestię tę Sąd musi uwzględniać z urzędu.
Wyrok ten jest sprzeczny również z wcześniejszym orzeczeniem tego samego Sądu Okręgowego odwoławczego w sprawie dotyczącej klauzuli dowolnej zmiany oprocentowania stosowanej przez mBank (wyrok z dnia 28 września 2016 r. (XXVII Ca 678/16):
Sąd Odwoławczy podziela jednocześnie pogląd o niedopuszczalności stosowania zabiegu („redukcji utrzymującej skuteczność”) zastosowanego przez Sąd Najwyższy w omawianym wyroku z dnia 14.05.2015 r., który ograniczył zakres bezskuteczności kwestionowanej klauzuli, uznając jej abuzywność jedynie w części, a w pozostałej części nadając jej sens, który – w ocenie Sądu Najwyższego – odpowiada charakterowi stosunku kredytowego (tj. utrzymuje zmienność wysokości oprocentowania w granicach zasadnych kosztów banku). Trafnie przyjmuje się, że taki zabieg prowadzi do nadmiernie dowolnych rezultatów interpretacyjnych sprzecznych z autonomią stron, stawiając jednocześnie sąd w roli „pomocnika” strony nieuczciwej (tj. stosującej klauzulę abuzywną). Godzi on w nakaz transparentności wzorca umowy. Przemawiają przeciwko niemu także względy prewencji ogólnej, ponieważ ogranicza się konsekwencje, które ponosi podmiot stosujący postanowienia nieuczciwe. Podkreślenia wymaga, iż korzystanie z „redukcji utrzymującej skuteczność” zostało zakwestionowane w uchwale Sądu Najwyższego z dnia 29.06.2007 r. (III CZP 62/07, OSNC 2008, nr 7-8, poz. 87) oraz w wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 14.06.2012 r. w sprawie C. (C-618/10) www.(…).eu. Operacja interpretacyjna, jakiej dokonał Sąd Najwyższy, pozostaje także w sprzeczności z art. 385 § 2 zd. 2 k.c., zgodnie z którym postanowienia niejednoznaczne tłumaczy się na korzyść konsumenta. Dokonując zaś redukcji omawianej klauzuli, Sąd Najwyższy zinterpretował ją – przynajmniej częściowo – na korzyść banku, nadając jej sens uwzględniający jego interesy.
Z powyższych powodów komentowane orzeczenie Sądu Okręgowego nie może zasługiwać na aprobatę.
← Kursy wyznaczane przez bank a kurs rynkowy (przykład Getin Banku) Kredytobiorca wygrywa z Raiffeisen – Polbank →
7 thoughts on “Redukcja utrzymująca skuteczność – niedopuszczalna, ale jednak…”
nikt 7 września 2017
Czyli jak nie masz kasy na zaplate nieuczciwego pseudokredytu to licytacja i eksmisja.
A.I. 7 września 2017
To teraz pytanie jest takie, czy ten sędzia jest jedynie nieukiem z rażącymi brakami elementarnej wiedzy, czy też…
Monika 8 września 2017
Jakie środki przysługują kredytobiorcy w przypadku wyroku sądu sprzecznego z doktryną i prawem europejskim? Czy kredytobiorca może wnieść skargę kasacyjną do SN czy nie ma takiej możliwości? Czy możliwe jest jakiekolwiek zaskarżenie wyroku np. w Trybunale Sprawiedliwości? Czy sędzia wydający wyroki rażąco sprzeczne z prawem i doktryną ponosi jakiekolwiek konsekwencje?
Jarek11 9 września 2017
Ale co w tej sytuacji może zrobić kredytobiorca?
A.s. 11 września 2017
Czy sąd może zastępować ustawodawcę? Przecież gdyby ustawodawca chciał, aby w miejsce “usuwanych ” z umów klauzul abuzywnych sąd mógł wprowadzać inne,np uznane przez ten sąd za zgodne z obowiązującymi zwyczajami, to chyba powinien to wprost zapisać.
Poza tym, czy to normalne, kiedy sąd w uzasadnieniu wyroku pisze, że jakiś przepis jest “niejako” odpowiednikiem innego?
lehu 11 września 2017
Wyrok jest przecież niezgodny z Dyrektywą. Sędziowie wymyślają już coraz bardziej niedorzeczne uzasadnienia żeby tylko wyrok nie był korzystny dla kredytobiorcy. Za chwilę trzeba będzie orzekać w sprawach kredytów CHF nie kilka razy w roku tylko kilkadziesiąt razy albo i kilkaset. Sąd Najwyższy powinien jak najszybciej wydać opinię jak ostatecznie należy orzekać w tym temacie. Sędziowie nie dość że samodzielnie interpretują Dyrektywę to jeszcze z błędami tłumaczenia które do chwili obecnej nie zostały zmienione. Ludzie tracą pieniądze na kredycie i jeszcze na sprawach sądowych, przez niedouczonych lub skorumpowanych sędziów. Ciekawe jak będą się ci właśnie sędziowie czuć jeśli okaże się, że ich interpretacje okażą się niezgodne z prawem. Będą mieć wyrzuty sumienia? Osobiście nie sądzę.
a.s. 12 września 2017
Sąd powołał się na postanowienie SN z dnia 29 października 2014 r. III CSK 237/14
cyt: “Pierwsze istotne zagadnienie prawne dotyczy tego, czy art.56 k.c. pozwala na uzupełnienie treści czynności prawnej o metodę wyceny opcji. Z ustalonej linii orzecznictwa Sądu Najwyższego na tle art. 56 k.c. wynika, że zwłaszcza w stosunkach profesjonalnych, o jakich tu mowa, nie budzi wątpliwości dopuszczalność zastosowania ustalonych zwyczajów. Skoro zatem strony umowy nie wskazały wprost metody wyceny opcji, a konkretna metoda była w obrocie powszechnie stosowana, to dopuszczalne jest uzupełnienie o nią treści stworzonego przez strony stosunku prawnego.”
Po pierwsze SN podkreślił, że uzupełnienie umowy dotyczy “zwłaszcza stosunków profesjonalnych” oraz, że może mieć miejsce w sytuacji, w której strony nie określiły zupełnie jakiegoś zagadnienia w umowie.
Według mnie zacytowane postanowienie może być użyte raczej przeciwko uzupełnianiu umów zawieranych z konsumentami, a nie jako argument za takim działaniem.