Source: https://www.rp.pl/Sedziowie-i-sady/312209986-Decyzja-Komisji-Europejskiej-ws-artykulu-siodmego-dla-Polski.html
Timestamp: 2019-11-21 00:46:54+00:00
Document Index: 28203118

Matched Legal Cases: ['art. 7', 'art 7', 'art 7', 'art. 157', 'art. 7', 'art. 7', 'art. 7', 'art. 7', 'art. 7', 'art. 7', 'art. 7', 'art. 7', 'art. 7', 'art. 7', 'art. 7', 'art. 7', 'art. 7']

Decyzja Komisji Europejskiej ws. artykułu siódmego dla Polski - Sędziowie i sądy - rp.pl
Aktualizacja: 20.12.2017, 12:52
Decyzja Komisji Europejskiej ws. artykułu siódmego dla Polski
Komisja Europejska zdecydowała w środę o uruchomienie art. 7 traktatu unijnego wobec Polski - poinformowało PAP źródło w tej instytucji. Wniosek w tej sprawie zgłosił wiceszef KE Frans Timmermans.
To kolejny krok w prowadzonej od wakacji procedurze o naruszenie prawa unijnego. Zdaniem Brukseli ustawa o ustroju sądów powszechnych podważa niezależność polskich sędziów.
Mówi on o tym, że na uzasadniony wniosek jednej trzeciej państw członkowskich, Parlamentu Europejskiego lub Komisji Europejskiej, Rada UE może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez kraj członkowski wartości unijnych. Decyzja w tej sprawie, która jest podejmowana przez kraje większością czterech piątych, nie wiąże się jeszcze z sankcjami, ale jest krokiem na drodze do nich. Same sankcje są mało prawdopodobne, bo wymagają jednomyślności, ale już uruchomienie art 7. byłoby bezprecedensowym krokiem w historii UE i zmusiłoby stolice do zajęcia stanowiska wobec wydarzeń w Polsce.
Frans Timmermans: KE zdecydowała o uruchomieniu art 7.1 unijnego traktatu, ale daje trzy miesiące na wprowadzenie rekomendacji.
"Komisja jest gotowa, w konsultacji z PE i Radą, do ponownego rozważenia swojej uzasadnionej propozycji. (...) To nie jest opcja nuklearna. Prosimy teraz Radę i PE o to, co Komisja robiła przez ostatnie dwa lata: o przeanalizowanie sytuacji i zadecydowanie, czy w opinii tych dwóch instytucji istnieje wyraźne ryzyko poważnego zagrożenia dla praworządności" - powiedział na konferencji prasowej Timmermans.
Polskie władze w pismach do KE przekonywały, że zmiany wprowadzone nowelizacją nie oddziałują na niezawiłość sędziów i ich orzecznictwo. KE stoi na stanowisku, że ustawa ta jest niezgodna z prawem UE z uwagi na wprowadzenie odmiennego wieku emerytalnego dla kobiet (60 lat) i mężczyzn (65 lat) sprawujących urząd sędziowski. Zdaniem KE stanowi to dyskryminację ze względu na płeć. To z kolei jest sprzeczne z art. 157 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej i dyrektywą w sprawie równości płci w dziedzinie zatrudnienia.
KE ma również zastrzeżenia prawne wobec uprawnienia ministra sprawiedliwości do uznaniowego przedłużania kadencji sędziów, którzy osiągnęli wiek emerytalny, jak również do uznaniowego odwoływania i powoływania prezesów sądów.
Ziobro o decyzji KE ws. art. 7
Przyjmuję ze spokojem tę decyzję; chodzi o politykę, nie o praworządność - powiedział w środę minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, odnosząc się do decyzji KE o uruchomieniu art. 7 traktatu unijnego wobec Polski. Podkreślił, że Polska jest krajem praworządnym.
"Polska będzie tylko wtedy liczącym się krajem w Europie i UE, jeśli będzie miała sprawne i dobrze działające sądy, dlatego my musimy zapewnić, aby te sądy zaczęły wreszcie dobrze i sprawnie działać, i kontynuować reformę wymiaru sprawiedliwości" - powiedział minister.
"Jest zastanawiające, że jednym z argumentów Komisji za - rzekomo - niepraworządnością naszych rozwiązań jest żądanie, abyśmy podwyższyli wiek emerytalny dla kobiet, to zdaje się pokazywać, że tutaj chodzi raczej (...) o politykę, niż o praworządność" - oświadczył szef MS.
Zapewnił, że wszystkie rozwiązania, które znajdują się w ustawach o KRS i SN, "istnieją w poszczególnych krajach UE, nie ma tam żadnego rozwiązania, które nie byłoby znane z innych systemów krajów UE".
"To jest kolejny argument wskazujący, że ta decyzja ma ten smak polityczny, to jest polityka" - oświadczył Zbigniew Ziobro.
"Deutsche Welle" donosiło
Jeśli w ostatniej chwili nie dojdzie do bardzo znacznych kroków pojednawczych ze strony Warszawy bądź dużych nieoczekiwanych wydarzeń, komisarze UE powinni zatwierdzić decyzję o art. 7. ustęp 1. około południa na swym cotygodniowym posiedzeniu w Brukseli. - To pierwsze w historii UE zastosowanie takiej procedury wobec kraju członkowskiego Unii - przypomina "DW".
Chodzi o pierwszy etap z art. 7., czyli o złożenie przez Komisję Europejską wniosku do Rady UE (ministrowie krajów Unii) o stwierdzenie „wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia" zasady praworządności. To przesuwa ciężar odpowiedzialności za kwestię rządów prawa w Polsce z Komisji Europejskiej na kraje członkowskie UE.
Uruchomienie art. 7.1 było przygotowywane od tygodnia, ale – wedle informacji "Deutsche Welle" – szef KE Jean-Claude Juncker wahał się aż do wtorkowego wieczora. Z Brukseli płynęły we wtorek sygnały o gotowości do rozmowy telefonicznej z premierem Mateuszem Morawieckim, ale Juncker nie doczekał się telefonu ani od premiera, ani od żadnego z jego ministrów. Morawiecki nie zdecydował się nawet na króciutką rozmowę z Junckerem (w formule „na stojąco") podczas szczytu UE w zeszłym tygodniu. Ale czy telefon z Warszawy mógłby coś zmienić? Zdaniem niektórych urzędników UE mógłby przesunąć na styczeń ostateczne rozstrzygnięcie o art. 7.
Jak pisze "DW", we wtorek około godz. 18. z najwyższego piętra Komisji Europejskiej, gdzie urzęduje jej szef, zaczęły nadchodzić wieści, że Juncker zarekomenduje reszcie komisarzy decyzję o wszczęciu postępowania z art. 7.1. W ostatnich dniach Juncker miał podkreślać w rozmowach ze współpracownikami, że nie chodzi o traktatową „broń nuklearną", czyli o groźbę nałożenia na Polskę sankcji. Istotnie, sankcje przewiduje dopiero drugi etap art. 7. Zapisy traktatowe nie doprecyzowują możliwych restrykcji (oprócz zawieszenia prawa głosu w Radzie UE), ale mogłoby potencjalnie oznaczać nawet zawieszenie unijnych funduszy. Jednak do sankcji trzeba jednomyślności przywódców UE (poza premierem Polski) - nikt jeszcze do tego nie dąży, a węgierski premier Viktor Orbán od dawna obiecuje weto.
– Nie jesteśmy w stanie wojny z Polską. To trudne postępowanie, ale mam nadzieję, że ostatecznie dojdzie do naszego zbliżenia. W środę nie wszystkie mosty do Polski zostaną zburzone – powiedział Juncker we wtorek ok. godz. 22 zapytany o art. 7.1. na konferencji prasowej z austriackim kanclerzem Sebastianem Kurzem. W wewnętrznych dyskusjach w KE podnoszono, że pierwszy etap art. 7. to - o ile Warszawa zechciałaby skorzystać - szansa na dialog. Tyle, że przede wszystkim z krajami Unii w Radzie UE, a nie z „eurokratyczną" Komisją Europejską.
"DW" podaje, iż Komisja Europejska zamierza też skierować do Trybunału Sprawiedliwości UE skargę na ustawę o ustroju sądów powszechnych, bo Polska odmówiła wszelkich zmian w dwóch pismach do Brukseli w ramach – wszczętej w lipcu - procedury dyscyplinującej (czyli „postępowania w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego"). Zdaniem KE ta ustawa wprowadza dyskryminację ze względu na płeć poprzez różnicowanie wieku emerytalnego mężczyzn i kobiet sędziów, ale – co ważniejsze – uchybia też traktatowemu obowiązkowi utrzymywania sprawnego, czyli m.in. niezawisłego wymiaru sprawiedliwości. KE tłumaczy, że obsadzanie prezesów sądów przez ministra sprawiedliwości i jego czysto uznaniowe zgody na pracę sędziów po osiągnięciu wieku emerytalnego łamią trójpodziału władz w Polsce.
Ponadto KE rozważa wszczęcie procedur dyscyplinujących co do ustaw o Sądzie Najwyższym i o KRS, gdy te po podpisie prezydenta zostaną opublikowane w Dzienniku Ustaw. Te bardzo czasochłonne procedury, w których ostateczną instancją jest unijny Trybunał, mają pod względem symbolicznym znaczenie mniejsze od art. 7. Jednak w przypadku Polski mogą ostatecznie okazać się dotkliwszym narzędziem. Trybunał UE jest władny do nakładania olbrzymich grzywien – nawet rzędu kilkuset tysięcy euro za jeden dzień naruszenia zasad UE.
Czy KE uruchomi procedurę art. 7 unijnego traktatu?
Z informacji źródeł PAP w Komisji Europejskiej wynikało, że sprawa uruchomienia artykułu 7.1 nie jest przesądzona.
"Są komisarze, którzy woleliby przyjęcia teraz kolejnych rekomendacji, a ewentualne uruchomienie artykułu 7 zostawić na styczeń" - przekazał w środę rozmówca PAP. KE waha się, bo uchwalone przez Sejm ustawy o KRS i Sądzie Najwyższym nie są podpisane jeszcze przez prezydenta Andrzeja Dudę. Jedna z rozważanych opcji to zadeklarowanie, że art. 7 będzie uruchomiony automatycznie, jeśli prezydent podpisze ustawy.
Polski rząd gotowy do dialogu, Timmermans czeka na konkrety
Irlandzki sąd uderza w reputację polskich sędziów
Biała księga reform w polskich sądach - wiemy co w niej jest
Spór Polski z Komisją Europejską: pojęciowa wieża Babel