Source: https://www.eporady24.pl/splata-regresu-za-wypadek-drogowy-i-dalsze-roszczenia,pytania,4,60,26480.html
Timestamp: 2019-09-23 10:56:55+00:00
Document Index: 118303771

Matched Legal Cases: ['art. 43', 'art. 118', 'art. 819', 'art. 118', 'art. 118', 'art. 361', 'art. 363', 'art. 35', 'art. 440', 'art. 5', 'art. 440', 'art. 440', 'art. 440', 'art. 440', 'art. 440', 'Art. 5', 'art. 440', 'art. 440', 'art. 440']

Autor: Anna Sufin • Opublikowane: 22.08.2019
Spowodowałem wypadek drogowy bez brawa jazdy (zabrane za punkty karne). PZU wystąpiło z regresem dotyczącym zapłaty za zniszczony samochód poszkodowanego. Dodatkowo spłacam dla niego odszkodowanie (w ratach). Kilka dni temu dostałem kolejne wezwanie do zapłaty od PZU. Czy mogę uniknąć płacenia i dalszych roszczeń?
Zgodnie z art. 43 pkt 3 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych „ubezpieczyciel może dochodzić zwrotu wypłaconego poszkodowanemu z tytułu ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych odszkodowania od sprawcy, który nie posiadał wymaganych uprawnień do kierowania pojazdem mechanicznym, z wyjątkiem przypadków, gdy chodziło o ratowanie życia ludzkiego lub mienia albo o pościg za osobą podjęty bezpośrednio po popełnieniu przez nią przestępstwa”. Podaje Pan, że taki przypadek zachodził właśnie u Pana – spowodował Pan wypadek drogowy, nie posiadając uprawnień do kierowania pojazdem. Ubezpieczyciel – w tym przypadku PZU – wezwał Pana do zapłaty odszkodowania na podstawie ww. przepisu. Pan zobowiązał się spłacać je w ratach. Jednak kilka dni temu otrzymał Pan kolejne wezwanie do zapłaty – PZU zapewne wypłaciło dodatkowe odszkodowanie (np. po uznaniu odwołania albo zgłoszeniu nowej szkody, względnie – innemu poszkodowanemu). Zapytuje Pan, czy jest szansa na niezwracanie kwot, do których zapłaty ostatnio wezwał ubezpieczyciel.
Wskażę, że oczywiście Pan ma prawo – jeśli będą ku temu podstawy – nie uznać roszczenia i odmówić zapłaty, a w takim wypadku ubezpieczyciel ma prawo dochodzić żądanej kwoty przed sądem. Przy każdej zatem odmowie zapłaty musi Pan się liczyć z tym, że ubezpieczyciel wniesie pozew do sądu, a co więcej w mojej ocenie na pewno to zrobi.
Istnieje kilka możliwości, które pozwalają uchylić się od zapłaty, jednak przypadek ich zrealizowania zachodzi rzadko.
W pierwszej kolejności – gdyby roszczenie było przedawnione – można podnieść zarzut przedawnienia roszczenia, co sprawia, że sąd nie zasądzi roszczenia a Pan skutecznie uchyli się od zapłaty, pozostając jednak nadal dłużnikiem – tzn. dług nadal będzie istniał, ale nie będzie go można przy podniesieniu zarzutu przedawnienia w drodze postępowania sądowego (por. art. 118 Kodeksu cywilnego i następne). W takim wypadku ubezpieczyciel mógłby dochodzić od Pana zapłaty jedynie na drodze zwykłej, nie komorniczej, windykacji, wpisać Pana do KRD, wnosić pozew – który jednak nie odniósłby skutku, gdyby Pan w terminie odpowiedział, podnosząc zarzut przedawnienia.
Jest sporne w doktrynie i orzecznictwie, w jakim terminie przedawnia się roszczenie regresowe ubezpieczyciela wobec sprawcy – czy wedle przepisów dotyczących umowy ubezpieczenia (art. 819) czy też wedle przepisów ogólnych (art. 118). Dominuje pogląd, że przedawnienie należy liczyć zgodnie z art. 118 k. c., a roszczenie ubezpieczyciela wobec sprawcy wypadku przedawnia się z upływem lat trzech jako związane z prowadzeniem działalności, a bieg terminu przedawnienia rozpoczyna się od dnia wypłaty odszkodowania poszkodowanemu (por. uchwała SN z 16 listopada 2012 r., sygn. akt III CZP 61/12, uchwała SN z 10 listopada 2005 r., sygn. akt III CZP 83/05). Tu sygnalizuję, że można też spotkać poglądy, że termin ten rozpoczyna się tak jak dla sprawcy.
Gdyby zatem ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie, a wobec Pana o zwrot wystąpił po trzech latach od tej chwili, mógłby Pan podnieść zarzut przedawnienia roszczenia. Trzeba przyznać, że ubezpieczycielom zdarza się doprowadzenie do przedawnienia roszczenia regresowego, choć niezbyt często. Niemniej jednak warto sprawdzać te daty.
Bardziej realne do zastosowania wydaje się podważenie wysokości wypłaconego odszkodowania. Można zweryfikować, czy ubezpieczyciel wypłacił adekwatne odszkodowanie. Przy szkodach komunikacyjnych rzadko ubezpieczyciel wypłaca więcej niż powinien, niemniej jednak na pewno trzeba przeanalizować, skąd bierze się kwota regresu.
Odpowiedzialność za szkodę ogranicza się do strat, które poszkodowany poniósł oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono. Przy czym sprawca odpowiada tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła (art. 361 k. c.). Przy tym poszkodowany winien stosować niezbędne i ekonomicznie uzasadnione środki do tej naprawy. W tym zakresie obowiązuje zasada pełnego odszkodowania – zatem wszystkie środki konieczne do naprawienia szkody winny być zwrócone. Tu przywołać można orzecznictwo SN: „Odszkodowanie przysługujące od ubezpieczyciela odpowiedzialności cywilnej za uszkodzenie pojazdu mechanicznego obejmuje niezbędne i ekonomicznie uzasadnione koszty naprawy pojazdu, ustalone według cen występujących na lokalnym rynku (tak uchwała SN z 13.06.2003 r., sygn. akt III CZP 32/03 OSN 2004, Nr 4, poz. 51). Tu nadmienię jeszcze, że zgodnie z art. 363 Kodeksu cywilnego:
Częstokroć przy prośbie o dokumenty ubezpieczyciele powołują się na tajemnicę ubezpieczeniową (art. 35 ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej), co powoduje, że nie może przedłożyć dokumentów z tego postępowania (choć tu praktyka ubezpieczycieli bywa różna). Tym samym może on wykazać swoje racje dopiero w postępowaniu sądowym, a to w takim wypadku stanowi dość znaczne ryzyko. Gdyby Pan jednak zauważał, że ubezpieczyciel zawyżył wysokość odszkodowania, w szczególności, gdy jest to zawyżenie rażące, można zastanowić się nad ograniczeniem wpłaty do odszkodowania według Pana zasadnego, a następnie oczekiwać na proces sądowy, by bronić swoich racji.
Istnieje możliwość także powołania się na swoją sytuację materialną w celu zmniejszenia żądanej kwoty, w szczególności jeśli ta sytuacja nie pozwalałaby nawet wyegzekwować ewentualnie zasądzonego roszczenia, warto tę ostatnią okoliczność wskazać to ubezpieczycielowi. Jest to o tyle istotne, że może zniechęcić do dochodzenia ubezpieczenia,. Ponadto przed sądem cywilnym może Pan starać się o tzw. miarkowanie odszkodowania. Nie jest bowiem tak, że szczególne okoliczności nie mogą spowodować, iż sąd nie zasądzi dla ubezpieczyciela pełnej kwoty, sąd ma bowiem podstawę do miarkowania zasądzanego odszkodowania.
Na mocy art. 440 Kodeksu cywilnego: „w stosunkach między osobami fizycznymi zakres obowiązku naprawienia szkody może być stosownie do okoliczności ograniczony, jeżeli ze względu na stan majątkowy poszkodowanego lub osoby odpowiedzialnej za szkodę wymagają takiego ograniczenia zasady współżycia społecznego”.
Ponadto zgodnie z art. 5: „nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony”.
Na te dwa przepisy może się Pan ewentualnie powoływać. Muszę jednak zwrócić uwagę, że ich stosowanie w podobnych sytuacjach (regres ubezpieczyciela) jest kontrowersyjne w orzecznictwie i doktrynie.
Podnosi się, że art. 440 może być zastosowany pomiędzy osobami fizycznymi, ale także wtedy, gdy pozwana osoba fizyczna odpowiada solidarnie z osobą prawną (czyli z ubezpieczycielem – por. wyrok SN z 26.01.2011 r., sygn. akt IV CSK 308/10; W. Borysiak, Komentarz do art. 440 K.c., red. Osajda, Legalis). W związku z tym w procesie regresowym sprawca szkody może powoływać się na art. 440 k. c, w zakresie, w jakim przepis ten znalazłby swoje zastosowanie w stosunkach między sprawcą szkody a osobą bezpośrednio poszkodowaną (por. W. Borysiak, op. cit., wyrok SN z 17.03.1970, sygn. akt II PR 659/68, uchwała SN z 15.12.1970, sygn. akt III CZP 76/70). Gdyby było inaczej, sprawca szkody zostałby pozbawiony możliwości ochrony art. 440, gdy poszkodowany, który wiedział o istnieniu tego przepisu, wytoczył swoje powództwo względem innego dłużnika solidarnego. Z takim poglądem nie zgadza się np. M. Safjan (Komentarz do art. 440, red. K. Pietrzykowski, Legalis) oraz E. Skowrońska-Bocian (Zobowiązania, 2009, s. 97).
Dodatkowo w doktrynie i orzecznictwie podnosi się, że przepis ten nie powinien znaleźć zastosowania w przypadku przestępstwa umyślnego, a także (część doktryny) – rażącego niedbalstwa. Nie wiem, jak u Pana wyglądało zdarzenie i czemu ubezpieczyciel dochodzi regresu.
Art. 5 może być zastosowany w przypadkach, w których dodatkowo można by się powołać na zasady współżycia społecznego, ale dane przesłanki nie wyczerpują tych z art. 440. Takie jego zastosowanie też zresztą jest kontrowersyjne, gdyż niektórzy podnoszą, iż art. 440 wyczerpująco uregulował przesłanki miarkowania odszkodowania.
O ograniczeniu odszkodowania mogą zdecydować wszystkie okoliczności sprawy (tak np. wyrok SA w Łodzi z 1.10.2012 r., sygn. akt I ACa 420/12). Przede wszystkim trzeba mieć na uwadze – jak w przepisie – porównanie stanu majątkowego sprawcy ze stanem poszkodowanego. Należy mieć na względzie, jak zasądzenie pełnego odszkodowania wpłynie na sytuację życiową i osobistą sprawcy w porównaniu do całokształtu sytuacji majątkowej poszkodowanego. W dalszej kolejności trzeba zbadać (por. wyrok SA w Łodzi, sygn. akt I ACa 420/12):
Na podstawie art. 440 sąd może, a nie musi obniżyć odszkodowania – zależy to od jego oceny okoliczności sprawy. Ponadto sąd może tylko ograniczyć wysokość odszkodowania (bądź rozłożyć świadczenie na raty, obniżyć bądź nie zasądzić odsetek z tytułu opóźnienia – proponuję z ostrożności także o to wnioskować), nie może całkowicie wyłączyć przyznania odszkodowania poszkodowanemu (por. np. wyrok SN z 4.02.1970, sygn. akt II CR 527/69).
Podsumowując, przypadki, w których można uniknąć zapłaty w podobnych do Pana sytuacjach, stanowią raczej wyjątek niż regułę. Niemniej jednak oczywiście może Pan przeanalizować swoją sytuację z uwzględnieniem podanych przypadków. Gdyby któryś z nich dawał w Pana wstępnym rozeznaniu możliwości uniknięcia zapłaty, proszę o informację – wtedy przeanalizujemy go dokładniej.
Wpisz wynik równania (liczba): II plus jeden =
Mój mąż pracuje na stacji benzynowej od czterech lat. Mniej więcej dwa lata temu zostały tam wstawione maszyny hazardowe. Mąż zaczął sobie „pogrywać”. Niestety popadł w nałóg – jest teraz uzależniony od hazardu i ma ogromne długi. Czy można domagać się odszkodowania od pracodawcy, skoro mąż popadł w nałóg hazardu, grając w miejscu pracy?
Posiadam dwuletni, serwisowany samochód zachodniej marki. Dwa miesiące temu miałem kolizję z innym uczestnikiem ruchu drogowego nie z mojej winy. Samochód został uszkodzony, naprawiałem go w serwisie. Niestety, pomimo naprawy, samochód nie wygląda już tak samo jak przed kolizją. Przy uważnym oglądzie: widać na nim malowanie, spasowanie błotnika już nie to, co oryginał. Przedni reflektor wymieniony, co można sprawdzić po dacie wybitej na części. Ogólnie widać, że samochód jest „wypadkowy”. Odszkodowania dochodziłem z tytułu ubezpieczenia OC sprawcy. Moje pytanie jest następujące: czy mogę starać się o zadośćuczynienie z tytułu utraty wartości samochodu w firmie ubezpieczeniowej? Jeśli tak, to jakie kroki mam poczynić w tym kierunku i jakich argumentów użyć, aby firma ubezpieczeniowa mnie nie zbyła?