Source: http://www.psz.pl/116-bezpieczenstwo/anna-jorasz-interwencja-humanitarna-po-mocna-dlon-zachodu
Timestamp: 2019-07-18 22:26:01+00:00
Document Index: 12004277

Matched Legal Cases: ['art.2', 'art.2', 'art. 39', 'art. 41', 'art. 51', 'art. 41', 'art. 1']

Anna Jórasz: Interwencja humanitarna - (po)mocna dłoń Zachodu? - Portal Spraw Zagranicznych psz.pl
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Bezpieczeństwo Anna Jórasz: Interwencja humanitarna - (po)mocna dłoń Zachodu?
Anna Jórasz: Interwencja humanitarna - (po)mocna dłoń Zachodu?
_short_analizy_cywilizacje
Anna Jórasz
Interwencja humanitarna – termin o tyle popularny, co niejasny i budzący skrajne emocje. Gwoli politycznej poprawności coraz częściej unikany, zastępowany innymi, mniej kontrowersyjnymi. Pokazuje, jak bardzo w polityce punkt widzenia zależy od zajmowanej na arenie międzynarodowej pozycji. Interwencja – z jednej (zachodniej) strony rozumiana jako pomoc, z drugiej traktowana jest jako bezprawna ingerencja w wewnętrzne sprawy danego kraju. Bezpodstawna nadinterpretacja na użytek silniejszego czy działania oparte na prawie? Neokolonializm czy realna obrona praw człowieka?
Prawo a obowiązek
Wbrew pozorom problem interwencji humanitarnej ma długą historię – praktyka „pomocy” rozwinęła się w XIX w., kiedy to mocarstwa europejskie wysyłały niewielkie oddziały wojskowe na terytoria innych państw w celu ratowania swych obywateli. Przyczyny? Początkowo prześladowania religijne, wojny domowe, zamieszki wewnętrzne, a w końcu w XX w. zamachy terrorystyczne. To oficjalnie. Od początku legalność interwencji nawet pod pretekstami humanitarnymi pozostawała wątpliwa, kojarzona z imperializmem i kolonializmem
Z uwagi na splot czynnika humanitarnego oraz interesów mocarstwowych kwestia interwencji humanitarnej dzieli środowiska zarówno prawników, jak i polityków, nie wykluczając przy tym opinii publicznej, nie zawsze (obiektywnie) informowanej. Niestety również prawo międzynarodowe, zarówno traktatowe jak i zwyczajowe nie jest w tym względzie całkowicie jednoznaczne. Widoczny jest konflikt pomiędzy zasadą suwerenności państwa z jednej strony, a odpowiedzialnością społeczności międzynarodowej za uniwersalny system ochrony praw człowieka z drugiej. Dochodzi do paradoksalnego konfliktu wartości, które z założenia powinny iść w parze.
Według D. Murphy’ego „humanitarna interwencja jest groźbą lub użyciem siły przez państwo, grupę państw, organizację międzynarodową przeciwko innemu państwu głównie w celu ochrony jego obywateli przed masowymi naruszeniami uznanych międzynarodowo praw człowieka”.
Zasadniczo na interwencję humanitarną składają się następujące elementy:
faktyczne użycie siły,
podmiot (organizacja międzynarodowa, państwo lub grupa państw),
przyczyna (masowe naruszenie praw człowieka – kryterium ilościowe, musi dojść do „katastrofy humanitarnej”),
cel i motyw (powstrzymanie naruszeń praw człowieka, ochrona obywateli państwa, w którym następuje interwencja).
Od razu pojawia się kontrowersyjna kwestia autoryzacji działań – jeśli warunkiem koniecznym, a przy tym wystarczającym, ma być zgoda Rady Bezpieczeństwa ONZ wyrażona w rezolucji, po co pretekst humanitarnej interwencji, skoro można oprzeć się po prostu na konstrukcji zagrożenia pokoju i bezpieczeństwa na świecie? Wątpliwe, czy może chodzić wyłącznie o moralność.
Charakter instytucji interwencji humanitarnej podlega ewolucji, dlatego wprowadzono różne kryteria klasyfikacji tego typu działań. Podział interwencji ze względu na czas opiera się na cezurze końca zimnej wojny. Z kolei kryterium uzyskania autoryzacji RB ONZ wyróżnia interwencje, w przypadku których zgoda Rady Bezpieczeństwa została wyrażona przed podjęciem akcji (Rwanda, Somalia) i takie, które odbyły się bez autoryzacji (Kosowo).
W. Chesterman klasyfikując interwencje z punktu widzenia ich autoryzacji w trybie rozdziału VII KNZ (a więc w sytuacjach zagrażających pokojowi i bezpieczeństwu), wyróżnia trzy rodzaje zdarzeń:
· wewnętrzne konflikty zbrojne,
· kryzysy humanitarne,
· upadek demokracji.
„Odpowiedzialność za ochronę” a poprawność polityczna
W 1991 r. Zgromadzenie Ogólne ONZ, po zapoznaniu się z sytuacją kurdyjskich uciekinierów z Iraku, przyjęło rezolucję na temat wzmocnienia reakcji Narodów Zjednoczonych na sytuacje kryzysowe i klęski naturalne przy poszanowaniu suwerenności, integralności terytorialnej i jedności narodowej państwa, w którym ma miejsce interwencja.
Na mocy rezolucji z 1991 r. interwencja miałaby nastąpić wskutek apelu lub zgody dotkniętych nieszczęściem państw na działanie zewnętrznych instytucji. Gdy rozmiary i czas trwania zdarzeń przekraczają możliwości właściwej reakcji państwa, wówczas powinna zostać uruchomiona współpraca międzynarodowa według zasad humanitaryzmu, neutralności i bezstronności.
Rezolucja z 1991 stanowiła pierwszy krok, ale z pewnością problemu nie rozwiązywała. Pomysł kodyfikacji zasad misji humanitarnych został po raz pierwszy wygłoszony przez Kofiego Annana, podczas wykładu w brytyjskiej Ditchley Foundation w 1998 roku: "Naszym zadaniem jest interweniowanie: w celu zapobiegania konfliktom gdzie to możliwe, w celu ich zakończenia jeśli już wybuchły lub – jeśli te dwie rzeczy są niemożliwe – w celu powstrzymania ich dalszej eskalacji".
Dopiero w 2000 r., z inicjatywy rządu Kanady, doszło do powołania Międzynarodowej Komisji ds. Interwencji i Suwerenności Państwa, grupy wybitnych ekspertów pozarządowych, na czele z byłym ministrem spraw zagranicznych Australii, Garethem Evansem. Końcem 2001 r. grupa ta opublikowała raport „Odpowiedzialność za ochronę”, w którym przedstawiono zasady podjęcia interwencji humanitarnej (właściwa intencja, ostatnia instancja, proporcjonalność środków, dobre szanse powodzenia). Gwoli politycznej poprawności, by uniknąć kontrowersji termin „interwencja” został zastąpiony pojęciem „odpowiedzialności za ochronę”.
W raporcie Komisja podkreśliła, że jedynym podmiotem mającym zdolność podjęcia decyzji o użyciu siły zbrojnej w celach militarnych pozostaje Rada Bezpieczeństwa ONZ, zgodnie z rozdziałem VII i VIII KNZ. Komisja wyszła z założenia o odpowiedzialności państwa za ochronę swej ludności przed możliwymi cierpieniami w kontekście różnych sytuacji; w rodzaju wojny, powstania, załamania instytucji państwowych. Dopiero jeśli państwo nie jest w stanie się z tej odpowiedzialności wywiązać, przechodzi ona na społeczność międzynarodową.
Ustalenia raportu zostały uwzględnione w powstających w latach 2003-05 oenzetowskich projektach reform. Istota koncepcji „odpowiedzialności za ochronę” (w sytuacjach ludobójstwa, zbrodni wojennych, czystek etnicznych i zbrodni przeciw ludzkości) została zaakceptowana przez Zgromadzenie Ogólne w „Dokumencie końcowym” we wrześniu 2005 r., kiedy to podkreślono, że obejmuje ona działania związane z prewencją, reakcją i odbudową.{mospagebreak}
Z mocy prawa?
Kwestia zasadności interwencji humanitarnej powinna być rozpatrywana jednocześnie na trzech płaszczyznach - prawnej, politycznej i etycznej. Legalność tego typu akcji jest jednak kwestią konkretnych przepisów prawnych, a przede wszystkim Karty Narodów Zjednoczonych, będącej swoistą „konstytucją” współczesnych stosunków międzynarodowych.
Według Karty państwa-strony powinny „powstrzymywać się od stosowania groźby lub użycia siły przeciwko nietykalności terytorium albo niepodległości politycznej” (art.2 ust.4) oraz w jakikolwiek inny sposób niezgodny z celami NZ. Ponieważ sytuacje, będące przedmiotem interwencji, mają charakter konfliktów wewnętrznych a nie typowo międzynarodowych, zakaz ten łączy się z art.2 ust.7, zabraniającym ingerencji w sprawy należące do wewnętrznej kompetencji państwa. I tu pojawiają się wątpliwości – czy obecnie prawa człowieka zaliczają się jeszcze do wyłącznej kompetencji wewnętrznej państwa?
Idąc dalej, według art. 39 Rada Bezpieczeństwa powinna ustalać czy doszło do zagrożenia lub zakłócenia pokoju bądź aktu agresji, co w konsekwencji (na mocy art. 41) może doprowadzić do autoryzowanej przez nią akcji zbrojnej. Innym wyjątkiem uzasadnionego użycia siły na gruncie Karty NZ jest konieczność samoobrony (art. 51).
O ile przyjmie się rygorystyczną, wąską wykładnię Karty NZ, stan prawny wydaje się oczywisty: z jednej strony zasadą jest wyrzeczenie się siły zbrojnej i zakaz ingerencji w sprawy drugiego państwa zastrzeżone dla jego wewnętrznej kompetencji, z drugiej strony wyjątki są enumeratywnie określone w tymże dokumencie. Koniec, kropka.
Interwencja zimnowojenna
Początek dyskusji na temat legalności interwencji humanitarnej datuje się na lata 70. XX wieku w związku z kilkoma akcjami zbrojnymi. Choć KNZ jednoznacznie odrzucała możliwość stosowania siły jako środka rozstrzygania konfliktów, praktyka międzynarodowa poszła w innym kierunku. Pomimo iż oficjalnie nie powoływano się na względy humanitarne, ingerencje w sprawy wewnętrzne z lat 60. i 70. określane są mianem interwencji humanitarnych w dzisiejszym rozumieniu – ze względu na przyczyny inwazji, reakcję społeczności międzynarodowej oraz działania ONZ.
· Interwencja Indii w Pakistanie Wschodnim/ Bangladeszu 1971
Po uzyskaniu niepodległości w 1947, Pakistan – w sensie formalnym jedno państwo – podzielony był pod względem etnicznym, kulturowym, językowym na Pakistan Zachodni (sympatie proarabskie) i Wschodni (proindyjskie). Od końca lat 60. narastały dążenia części wschodniej do zwiększenia autonomii. Po wygranych w Pakistanie Wschodnim wyborach przez dążącą do autonomii Ligę Ludową (Anami), jej przywódca Szejk Mujibur Rahman, 23 marca 1971 ogłosił Deklarację Wyzwolenia, by w miesiąc później proklamować niepodległość Ludowej Republiki Bangladeszu. W odpowiedzi armia wkroczyła do Dakki, stolicy Pakistanu Wschodniego – nastąpiły masowe represje, eksterminacja ludności cywilnej, zabójstwa członków Awami, gwałty, tortury. Życie straciło ok. miliona osób, 10 mln migrowało do Indii.
Wynikiem tych wydarzeń była trwająca 12 dni wojna pakistańsko-indyjska, zakończona klęską armii pakistańskiej. Raport International Commission of Jurists z 1972 stwierdził, że interwencja w Pakistanie Wschodnim byłaby uzasadniona, gdyby Indie działały na gruncie doktryny humanitarnej interwencji, jednakże oficjalne uzasadnienie oparte było na innych przesłankach, mianowicie na konieczności samoobrony (pakistańskie naloty na indyjskie lotniska, „agresja uchodźcza”).
W oświadczeniach większości państw, a nawet sekretarza generalnego ONZ, przeważało stanowisko, że wydarzenia są sprawą wewnętrzną Pakistanu, a zatem objęte są zakazem interwencji w myśl KNZ.
Za jedynego obrońcę praw człowieka uchodzi więć ZSRR i satelici, którzy opowiedzieli się po stronie Indii ( w tym szczególnie Polska jako członek RB ONZ). W grudniu 1971 przyjęto rezolucje 2793, która w zasadzie niczego nie rozwiązywała, mimo wszystko nie oceniając indyjskiej interwencji w kategoriach agresji.
· Interwencja Tanzanii w Ugandzie 1978/9
Mimo zbrojnego charakteru, konfliktem tym nie zajmowały się ani OJA ani ONZ, a legitymizacja moralna i polityczna miała miejsce post fatum. W 1971 r. w wyniku przewrotu wojskowego władzę objął Idi Amin – obalony prezydent, Milion Obote schronił się w sąsiedniej Tanzanii. Rządy Amina znanego z wyjątkowej, nawet jak na standardy afrykańskie, brutalności, doprowadziły do śmierci 300 tys. ludzi.
Interwencja wojsk tanzańskich nastąpiła jednak dopiero po ataku wojsk Ugandy, chociaż o masowych zbrodniach Amina wiedziano już wcześniej. W żadnym oświadczeniu formalnym nie było mowy o motywach humanitarnych – po raz kolejny powoływano się na przesłankę samoobrony. Jako że sprawa bliżej nie zainteresowała wielkich mocarstw, do dyskusji na forum ONZ nigdy nie doszło.
· Interwencja Wietnamu w Kambodży 1978/9
Po wkroczeniu do Phnom Penh oddziałów Czerwonych Khmerów w kwietniu 1975, nastąpił okres największej od czasów nazizmu zbrodni. Za rządów Czerwonych Khmerów, w wyniku głodu, deportacji, tortur i aktów ludobójstwa, w ciągu 4 lat śmierć poniosło 2 mln osób, co stanowiło 1/3 populacji Kambodży. Koszmar rządów Czerwonych Khmerów przerwała dopiero inwazja sąsiedniego Wietnamu (pod pretekstem ochrony eksterminowanej mniejszości wietnamskiej), który osadził w Phnom Penh posłuszny sobie rząd.
Tym razem sprawa została poruszona na forum ONZ - Zgromadzenie Ogólne przyjęło rezolucję na temat wycofania wszystkich obcych wojsk z terenu Kampuczy. Niezależnie od raczej imperialnych przyczyn i motywów interwencji, sama interwencja wywołała pozytywny efekt w postaci obalenia krwawego reżimu Pol Pota.
· Interwencja Francji w Republice Środkowoafrykańskiej 1979
Interwencja ta została podjęta przez wojska francuskie przeciwko reżimowi Bokassy, po masakrze dzieci i młodzieży (150-200 ofiar śmiertelnych, tortury w wiezieniu Ngbargba). Poza sprzeciwem Beninu, Czadu i Libii, akcja spotkała się z milczącym poparciem państw afrykańskich, przy kompletnym braku zainteresowania ze strony ONZ i OJA,
W czasach zimnej wojny, masowe zbrodnie nie wywołały szczególnych kroków RB ONZ - na gruncie obowiązującej wówczas doktryny traktowane były jako konflikty wewnętrzne. Interwencje zyskiwały milczącą akceptację społeczności międzynarodowej (Uganda, Afryka Środkowa) albo stawały się przedmiotem gry Wschód-Zachód (Pakistan, Kambodża), co oczywiście wiązało się z ich arbitralnym charakterem i potencjalnymi nadużyciami.
Decydujące znaczenie w określonych okolicznościach miał raczej humanitarny skutek (osiągany raczej „przy okazji”) niż problem humanitarnych intencji. Zdarzały się jednak takie interwencje, które nijak związane były z kwestią ochrony praw człowieka – USA (np. Dominikana czy Grenada), ZSRR (Węgry, Czechosłowacja). {mospagebreak}
Lata 90. - dekada interwencji humanitarnej
Po 1989 r. nastąpiła specyficzna koncentracja zjawiska interwencji humanitarnej w czasie, przy czym coraz częściej działaniom tym towarzyszyła autoryzacja Rady Bezpieczeństwa – tak rozumiany proces rozpoczął się przy okazji interwencji w Liberii i Iraku, a przerwany został casusem Kosowa.
Teoria i praktyka interwencji humanitarnej, po zakończeniu zimnej wojny i upadku komunizmu, pokazują jak interpretacja i stosowanie prawa międzynarodowego zależą od zewnętrznego kontekstu politycznego. W latach 90. zmiana w doktrynie wpłynęła na bardziej elastyczną interpretację KNZ - w intencjach interweniujących państw na pierwszy plan (oficjalnie) wysuwają się argumenty humanitarne, a wszystkiemu towarzyszą wszechobecne media (tzw. efekt CNN).
· Interwencja ECOWAS w Liberii 1990
Zaangażowanie w Liberii to pierwsza w latach 90. interwencja humanitarna sensu stricte. Lokalny konflikt wewnętrzny i walka o władzę oznaczały katastrofę humanitarną, w wyniku której w latach 1989-95 śmierć poniosło 200 tys. ludzi, a 785 tys. innych (z 2,5 mln populacji) musiało uchodzić z kraju.
W przypadku Liberii mamy do czynienia ze specyficznym podmiotem interweniującym, z akcją organizacji regionalnej – ECOMOG (siły interwencyjne w ramach ECOWAS). Autoryzacja RB nastąpiła post fatum - w 5 dni po wkroczeniu oddziałów ECOMOG przewodniczący RB pochwalił „wysiłki ECOWAS mające na celu krzewienie pokoju w Liberii”. Nie była to wprawdzie formalna rezolucja, ale opinii tej towarzyszyła milcząca aprobata większości państw. Ostatecznie 19 listopada 1992 przyjęto rezolucję 788 uznającą sytuację w Liberii za zagrożenie dla międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa, upoważniając ECOWAS w trybie rozdziału VIII do podjęcia działań w sprawie embarga na dostawy broni. Późniejsza rezolucja 866 przewidywała utworzenie specjalnej misji obserwacyjnej ONZ (UNOMIL). Łącznie obie rezolucje kładły retroaktywną pieczęć na podjęte działania.
· Interwencja w Iraku 1991
Działania zbrojne podjęte zostały wobec represji reżimu Husajna w stosunku do cywilnej ludności kurdyjskiej na północy i szyickiej na południu Iraku, które nasiliły się po zawieszeniu broni w marcu 1991. Przyjęta w kwietniu 1991 r. rezolucja 688 po raz pierwszy uznała naruszenie praw człowieka na terytorium jednego państwa członkowskiego za sytuację zagrażająca pokojowi i bezpieczeństwu – dokument wzywał do natychmiastowego zaprzestania prześladowań, ale nie była to autoryzacja użycia siły (brak odwołań do rozdziału VII karty z obawy przed tworzeniem precedensu interwencji opartej wyłącznie na bazie humanitarnej).
W wyniku nadinterpretacji rezolucji 688 zdecydowano się na akcję „provide komfort”, ustanawiając strefę zakazu lotów samolotów irackich powyżej 36 równoleżnika. Wybór równoleżnika dokonany tak, by nie pozostawić Kurdom żadnych złudzeń, że działania te mogą być poparciem dla ich dążeń separatystycznych.
· Interwencja w Somalii 1992
W przypadku tej interwencji, po raz pierwszy RB udzieliła jednoznacznej zgody na użycie siły w trybie rozdziału VII z powodu katastrofy humanitarnej bez zgody rządu zainteresowanego państwa. Jak określił ten fakt Boutros Ghali „RB stworzyła precedens w historii Narodów Zjednoczonych”.
Interwencja przebiegała w dwóch fazach: od stycznia 1991 do listopada 1992 miała charakter niemilitarny. Natomiast od grudnia 1992 do października 1993 była to już akcja przymusowa.
Obalenie w 1991 r. prezydenta Mohammeda Siada Barre dało początek krwawej wojny domowej w Somalii, skutkiem której w październiku 1992 r. w wyniku walk, głodu i chorób ok. 4,5 mln ludzi wymagało pomocy humanitarnej, 1,5 mln utraciło dach nad głową (uchodźcy), a 400tys straciło życie. W grudniu 1991 r. przewodniczący Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, Kornelio Sommaruga, zwrócił się do sekretarza generalnego ONZ z prośbą o pomoc.
Ostatecznie w grudniu 1992 r. przyjęto rezolucję 794, w której uznano, że sytuacja wymaga natychmiastowej i wyjątkowej odpowiedzi, ponieważ ludzka tragedia wywołana konfliktem w warunkach niemożności dostarczenia pomocy humanitarnej stanowi zagrożenie pokoju i bezpieczeństwa.
Przy okazji prezydent Bush chciał pokazać, że lansowany przez niego „nowy porządek świata” nie jest czysto retorycznym zwrotem, a interwencja humanitarna miała poprawić społeczny wizerunek. To tak na marginesie.
Rezolucja 814 rozszerzyła mandat na rozbrojenie sił somalijskich, aresztowanie głównych przywódców oraz działania typu „nation building”. Kryzys trwa do dziś, co niewątpliwie dowodzi, że interwencja humanitarna nie może być traktowana w kategoriach panaceum na wszystkie problemy wewnętrzne danego państwa - straty w ludziach i negatywny odbiór misji na długo zniechęciły mocarstwa do podejmowania się interwencji humanitarnych. Zaważyło to m.in. na odmowie Waszyngtonu i wielu innych stron w sprawie interwencji przeciwko ludobójstwu w Rwandzie.
· Interwencja w Bośni i Hercegowinie 1992-95
Jeśli ten przykład uznany ma być za interwencję humanitarną to nie tyle z bezpośrednich powodów politycznych, dla których została ona podjęta, ale raczej z powodu pośrednich skutków humanitarnych. Wydarzenia w byłej Jugosławii w ogóle a w szczególności w BiH ujawniły występujący już w koncepcji Grocjusza dodatkowy aspekt interwencji humanitarnej – jej funkcję penalizacyjną.
Pierwsza istotna reakcja ze strony ONZ – 25 września 1991 rezolucja 713 w trybie rozdziału VII wprowadziła całkowite embargo na dostawy broni. Z kolei 21 lutego 1992 RB zadecydowała o wysłaniu sił pokojowych ONZ do Jugosławii (rezolucja 743, UNPROFOR). Z kolei w sierpniu 1992 rezolucją 770 wezwano wszystkie państwa do „podjęcia przez nie same lub w ramach organizacji bądź porozumień regionalnych, wszystkich koniecznych środków” w celu wykonania swojej misji.
Charakter interwencji uległ zmianie po przyłączeniu się sił NATO (rezolucja 776 z września 1992). Kolejna rezolucja z października tego roku wprowadzała rozwiązanie podobne temu zastosowanemu wcześniej w Iraku – mianowicie strefę zakazu lotów. Równoległe działania UNPROFOR i NATO były ze sobą kompletnie niespójne, opierały się na różnych filozofiach – tradycyjnej operacji peacekeeping ze strony oddziałów ONZ oraz militarnej interwencji ze strony lotnictwa sojuszu.
· Interwencja w Rwandzie 1994
Warto zwrócić uwagę na ten casus ze względu na skalę zbrodni i wyjątkowo późną reakcję społeczności międzynarodowej, w szczególności ONZ. Współczesne dane na temat dokonanych zbrodni pozwalają oszacować liczbę ofiar z dokładnością do zaledwie kilkudziesięciu tysięcy, na około 500 tys. wśród ludności Tutsi – przy czym nie wiadomo ilu zmarło w wyniku ludobójstwa, ilu w wyniku głodu. Z kolei ICSS podaje, że było 800 tys. ofiar, 3 mln wewnętrznych i 2 mln zewnętrznych uchodźców
20 czerwca 1994 francuski minister spraw zagranicznych, Alain Jupce, złożył na ręce sekretarza generalnego ONZ ofertę zorganizowania przez jego kraj przy współudziale innych państw europejskich i afrykańskich interwencji w celu zakończenia ludobójczej masakry. Dwa dni później rezolucja 929 autoryzowała na okres dwóch miesięcy w trybie rozdziału VII francuską interwencje w Rwandzie, pod kryptonimem Operation Turquoise. Jej celem było utworzenie strefy bezpieczeństwa w południowo-zachodniej części kraju. Pozytywny skutek – ocalenie pewnej liczby zarówno Tutsi jak i Hutu. Wątpliwości jak zwykle dotyczą czysto humanitarnych przesłanek.
· Interwencja na Haiti 1993-94
Interwencja autoryzowana przez RB w trybie rozdziału VII z powodu upadku, a raczej przerwania demokracji. Zdaniem Danish Institute of International Affairs jest to najbardziej kontrowersyjny przypadek w praktyce RB w zakresie rozdziału VII, jako że stanowił próbę wprowadzenia demokracji „na siłę”.
Również i tu mamy do czynienia z katastrofą humanitarną – w czerwcu 1992 r. ilość ofiar śmiertelnych szacowano na 3 tys., dodatkowo 2 tys. rannych, 4 tys. osób pozbawionych wolności, dziesiątki tysięcy uciekinierów do USA i Dominikany.
Po raz pierwszy na naruszenia praw człowieka wskazano w rezolucji z maja 1994, nakładającej na Haiti embargo handlowe i finansowe. Na nic się to zdało, dlatego w lipcu 1994 rezolucja 940 upoważniła państwa członkowskie do podjęcia wszelkich środków w celu przywrócenia prawowitego rządu (operacja nazwana przez Pentagon „przywrócić demokrację”).
Drugi akt interwencji humanitarnej odegrał się po 29 lutym 2004, kiedy to prezydent Aristide opuścił kraj. Już następnego dnia zaczęła się autoryzowana przez RB interwencja francusko-amerykańska. Paradoks polega na tym, że w ciągu 10 lat doszło w tym kraju do dwóch interwencji autoryzowanych przez ONZ – jednej w celu przywrócenia do władzy Aristide i drugiej w celu opanowania chaosu po jego nieudolnych rządach.
· Interwencja w Kosowie 1999
Interwencja odbyła się w związku z dramatem humanitarnym w Kosowie, będącym następstwem walk toczonych miedzy zmierzającymi do pełnej niepodległości bojownikami Armii Wyzwoleńczej Kosowa (UCK) a wojskami serbskimi. Wobec odrzucenia przez Belgrad projektu pokojowej regulacji konfliktu (plan z Rambouillet), 24 marca 1999 lotnictwo NATO rozpoczęło naloty na FRJ, w tym także na obiekty cywilne. Jak tłumaczył wówczas premier Wielkiej Brytanii, Tony Blair: „To sprawiedliwa wojna, nie oparta o ambicje terytorialne, ale wartości. Nie możemy pozwolić na zło etnicznej czystki - mówił w Chicago Economic Club w kwietniu 1999 roku, nazywając interwencję nową "doktryną społeczności międzynarodowej".
We wrześniu 1998 RB wezwała federacyjną republikę Jugosławii oraz przywódców partyzantów kosowskich do podjęcia pilnych środków w celu zapobiegnięcia bezpośrednio zagrażającej katastrofie humanitarnej.
Miesiąc później przyjęto rezolucję 1203 mówiącej, iż w przypadku zagrożenia misji weryfikacyjnych zostanie przedsięwzięte konieczne działanie w celu ochrony bezpieczeństwa swobody misji – dla USA zapis ten oznaczał zgodę na przyszłą interwencję. Sprawa Kosowa podzieliła nie tylko wielkie mocarstwa w RB, ale groziła wewnętrznym pęknięciem w NATO. Rezolucja 1244 nie potępiła akcji zbrojnej i uznała sytuację w regionie za zagrażającą pokojowi i bezpieczeństwu. Nie była to jednak wyraźna autoryzacja jak w przypadku Liberii i ECOWAS.
Niestety ograniczenie się NATO wyłącznie do uderzeń z powietrza przez wzgląd na zachowanie wiarygodności Sojuszu (zapewnienie zwycięstwa) wziął górę nad celami humanitarnymi. Wojna o Kosowo w ostrzejszym świetle postawiła podstawowe zagadnienia, które składają się na legitymizację interwencji humanitarnej – kto, w jakiej sytuacji, na podstawie czyjego mandatu i przy użyciu jakich środków ma prawo podjąć tego rodzaju interwencję. W sensie formalno-prawnym interwencja ta wyczerpała znamiona wojny. W toku walk dochodziło niewątpliwie do naruszeń praw człowieka, w tym masowych rozstrzeliwań oraz czystek etnicznych. Z perspektywy lat wiadomo, że do zbrodni dochodziło po obu stronach.
Niezależna Międzynarodowa Komisja ws. Kosowa uznała, że „interwencja militarna była nielegalna, ale legitymizowana”. Oznacza to rozdźwięk między bezpieczeństwem (a zatem legalnością, pewnością porządku prawnego, literalną interpretacją Karty NZ) a sprawiedliwością (reprezentowaną przez oczywistą niedopuszczalność bierności wobec zbrodni humanitarnych). Wątpliwości wzbudza proporcjonalność użytych środków oraz zasada ostateczności rozwiązania. Sąd Najwyższy Kosowa podległy misji ONZ orzekł we wrześniu 2001, iż czynów popełnionych przez reżim Milosevicia na terenie Kosowa nie można jednak zakwalifikować jako ludobójstwo.
· Interwencja w Timorze Wschodnim 1999
Genezy interwencji trzeba poszukiwać w 1975 r., kiedy to Indonezja dokonała inwazji na portugalskie kolonie we wschodniej części wyspy i dokonała aneksji. Wschodni Timor zgodnie z deklaracjami nowych władz po upadku dyktatury w Portugalii miał podlegać dekolonizacji.
Rządy indonezyjskie przyniosły do 1999 r. 200 tys. ofiar śmiertelnych. 30 sierpnia 1999 referendum pod nadzorem misji ONZ UNAMET – 78,5 proc. Timorczyków opowiedziało się za niepodległością (przy 98 proc. Frekwencji), co spowodowało gwałtowną reakcję ze strony indonezyjskiej armii. 15 września 1999 rezolucja 1264 autoryzowała w trybie rozdziału VII akcję międzynarodowych sił (na czele z Australią) w celu przywrócenia pokoju. W kwietniu 2002 wybrano nowego prezydenta, we wrześniu tego roku Tirom Wschodni został przyjęty do ONZ.
· Interwencja w Sierra Leone 2000
Głównym motywem trwającej jedenaście lat wojny domowej w tej byłej brytyjskiej kolonii była walka o dostęp i kontrolę nad złożami diamentów. Wojna wybuchła w 1991 r., kiedy to przeciwko rządowi zbuntował się Zjednoczony Front Rewolucyjny (Revolutionary United Front - RUF) pod wodzą Fodaya Sankoha. W wyniku działań wojennych śmierć poniosły dziesiątki tysięcy osób, czemu towarzyszyła ponad 2 milionowa fala uchodźców. Po nieudanej interwencji sił ECOMOG, w maju 1997 r., w wyniku zamachu stanu, dotychczasowy prezydent Ahmad Tejan Kabbah został obalony, a na jego miejsce powołano majora J.P.Koromaha. Traktat pokojowy podpisany został 7 lipca 1999 w Lomé.
W rok później sytuacja stała się jednak na tyle poważna, że musiały interweniować wojska brytyjskie. W "Operacji Palliser" ewakuowano zagranicznych obywateli. Żołnierze doprowadzili do zawieszenia broni i długo oczekiwanego końca wojny domowej.
„[…] siły pokojowe ONZ przy wsparciu armii Wielkiej Brytanii zapewniły stabilność przez długi czas” - twierdzi David Malone, prezes kanadyjskiego International Development Research Center, uznając interwencję w Sierra Leone za przykład jedynej naprawdę udanej interwencji humanitarnej.
O ile w czasie zimnej wojny, decydując się na interwencję w danym regionie, powoływano się raczej na aspekt samoobrony (Pakistan, Uganda, Kambodża) lub np. na konieczność obrony własnych obywateli (Grenada, Panama) - teraz wyraźnie na pierwszy plan wysuwają się motywy humanitarne i konieczność powstrzymania masowych naruszeń praw człowieka.
Obecnie interwencje humanitarne to akcje wielonarodowych koalicji (wcześniej akcje unilateralne), częściej mamy do czynienia z autoryzacją Rady Bezpieczeństwa ONZ, jako że po zimnej wojnie oficjalnie zniknęła, a przynajmniej została ograniczona, rywalizacja na jej forum (zgoda ta często wydawana jest jednak post fatum).
Z reguły akcje zbrojne poprzedzane są szeregiem sankcji wynikających z art. 41 Kart NZ lub wspierane są przez organizacje regionalne w rozumieniu rozdziału VIII. Interwencje nie ograniczają się już tylko do strategii „in-out” (zakończenie wewnętrznego konfliktu i wycofanie się), ale coraz częściej mamy do czynienia z działaniami typu „nation building” (odpowiedzialność za reakcję i za odbudowę).{mospagebreak}
Z samej istoty właściwie pojętej interwencji humanitarnej – celem jest ochrona praw człowieka, a nie atak na integralność terytorialną czy niepodległość. W konsekwencji jej zwolennicy utrzymują, że realizuje ona zasady NZ, skoro Karta w wielu miejscach odsyła do konieczności poszanowania praw jednostki i wymienia je wśród celów ONZ (do Narodów Zjednoczonych należy „poszanowanie praw człowieka i podstawowych wolności” – art. 1 ust. 3).
Jeszcze inny argument podają S.J. Solarz i M.E O’Hanlon w swej książce „Humanitarian intervention: when is force justified?”. Ich zdaniem obowiązek interwencji humanitarnej wypływa wprost z Konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa z 1949 r. Podkreślają oni, że jedynie kraje zachodnie dysponują możliwościami technicznymi, organizacyjnymi, finansowymi oraz… czują odpowiedzialność moralną niezbędna dla podjęcia interwencji.
Zdecydowanie przeciwne jakiejkolwiek interwencji pozostają jednak państwa rozwijające się, bynajmniej nie rozróżniając ingerencji zwanych humanitarnymi od innych typów mieszania się mocarstw w ich sprawy wewnętrzne. Oskarżają one państwa interweniujące o realizacje własnych interesów politycznych (strefy wpływów, surowce), przy czym nie bez znaczenia pozostają tu doświadczenia kolonializmu, schemat podziału Północ-Południe.
Przeciwnicy interwencji humanitarnej głoszą pogląd o upolitycznieniu, czy wręcz „militaryzacji” prawa humanitarnego. Międzynarodowa Organizacja Czerwonego Krzyża mówi wprost o wypaczeniu sensu akcji humanitarnej jako przedsięwzięcia prawdziwie neutralnego i bezstronnego. Przeciwnicy powołują się na zapisy Deklaracji o niedopuszczalności interwencji w sprawy wewnętrzne państw i ochronie ich niezawisłości i suwerenności z 21 grudnia 1965 oraz Deklarację zasad prawa międzynarodowego dotyczących przyjaznych stosunków i współdziałania państw zgodnie z KNZ z 20 października 1970. Według J. Moore’a „pomoc humanitarna straciła niewinność, towarzyszy jej zachłanny, imperialistyczny i programowo agresywny sposób zachowania”
Pozycję przeciwną interwencji humanitarnej odnajdujemy również w orzecznictwie Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, który od początku opowiadał się za restrykcyjnym przestrzeganiem zasad KNZ – w 1949 r., orzekając w sprawie incydentu brytyjsko-albańskiego w cieśninie Korfu, podkreślił, że prawo do interwencji jako polityka siły w przeszłości doprowadziło już do nadużyć. Podobnie wypowiedział się w 1986 r. w wyroku w sprawie Nikaragui, uznając zasadę niestosowania siły za kamień węgielny współczesnego porządku, uznając, że użycie siły nie jest właściwą metodą ochrony praw człowieka.
Dyskusja wokół zasadności interwencji humanitarnej łączy się nierozerwalnie z kwestią uniwersalizmu praw człowieka. Wojny w Afganistanie i w Iraku pogłębiły dyskusję na temat pojęcia i zakresu samoobrony oraz dopuszczalności tzw. wojny wyprzedzającej. Po 11 września 2001 i ogłoszeniu światowej wojny z terroryzmem problematyka legalności i legitymizacji wzrosła na sile. Motywy humanitarne wypierane są bowiem przez cele strategiczne narodowego i międzynarodowego bezpieczeństwa. Złośliwi wskazują tu na analogie do radzieckich interwencji na Węgrzech czy w Afganistanie.
Jednakże praktyka ONZ mimo wszystko idzie w kierunku upowszechnienia instytucji interwencji. W 1991 r. Javier Perez de Cuellar, sekretarz generalny ONZ, stwierdził, że zasada niemieszania się w sprawy wewnętrznej jurysdykcji państwowej nie może być uznana za barierę. Również Boutros-Ghali w Agendzie dla Pokoju (1992) wyraźnie podkreślił, że „minął czas absolutnej i wyłącznej suwerenności”. W podobne tony uderzył Kofi Annan w 1999 r., mówiąc, iż „suwerenność państwa jest redefiniowana przez siły globalizacji i współpracy międzynarodowej”. Zalecił maksymalnie szerokie rozumienie terminu na działania „od najbardziej pokojowych do najbardziej siłowych”. I wszystko można by było zrozumieć i nawet przyznać rację, ale dlaczego nie doszło do interwencji np. w Czeczenii, w Tybecie czy na Sri Lance?{mospagebreak}
(Bez)prawna (nad)interpretacja?
O ile można próbować bronić poglądu, iż dopuszczalną była interwencja w ramach koncepcji wojny sprawiedliwej oraz że w wieku XIX i na początku XX ukształtowała się odpowiednia norma prawa zwyczajowego, o tyle podpisanie Karty NZ w 1945 r. powinno w zasadzie ucinać wszelkie spekulacje, co dotyczy nie tylko interwencji humanitarnej, ale użycia siły w stosunkach międzynarodowych w ogóle. Niestety w praktyce przedstawia się to nieco inaczej, a kontrowersjom nie ma końca, czego dobitnym przykładem jest próba argumentacji sierpniowej interwencji rosyjskiej w Gruzji względami humanitarnymi (ochrona rosyjskich obywateli w Osetii Południowej).
Obecnie wątpliwości prawnych nie budzi jedynie sytuacja, w której interwencja humanitarna została zalegalizowana przez rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ (Rwanda, Somalia, Liberia). Z drugiej strony często potrzeba takiej interwencji może być sparaliżowana (niczym nie uzasadnionym z moralnego punktu widzenia) prawem weta stałego członka Rady. I tu powstaje kolejne pytanie - dlaczego o interwencji zbrojnej ma w praktyce decydować tylko pięć państw? Na czym obecnie polega kryterium reprezentatywności tego grona? Czy nie jest to już tylko relikt przeszłości? W tym miejscu wydaje się uzasadnionym postulat Samuela Huntingtona, aby do grona zaliczyć przedstawicieli wszystkich cywilizacji – postulat zasługujący niemalże na miano złotego środka, gdyby tylko posiadał jakiekolwiek realne szanse na wprowadzenie go w życie...
Jak powiedział Bothe „gdy dochodzi do zderzenia prawa z etyką coś z jednym musi być nie w porządku”. Niestety etyki nie możemy skodyfikować, ale prawo tak. Celem wspólnoty międzynarodowej powinno być wypracowanie przejrzystych norm prawnych, jasno określających ramy interwencji – prawa, a przede wszystkich obowiązki interweniujących.
Choć zapewne długo jeszcze problem pozostanie nierozwiązany, logika pozwala na zaryzykowanie twierdzenia, iż decyzja o interwencji podejmowana powinna być na podstawie przesłanek humanitarnych (moralnych) i politycznych, natomiast ocena bazować powinna na przesłankach prawnych, bez szans na zbędne spekulacje co do interpretacji. Niestety polityka z logiką niewiele ma wspólnego, a interwencja humanitarna z pewnością na pewien czas pozostanie słowem wytrychem na każdą okazję.
R. Kuźniar, Prawa człowieka – prawo, instytucje, stosunki międzynarodowe
M. Lubiszewski i inni, Wybrane aktualne problemy międzynarodowego prawa humanitarnego
G. Michałowska, Pomoc humanitarna dla państw afrykańskich, „Stosunki Międzynarodowe. International Relations”
A. Mężykowska, Interwencja humanitarna w świetle prawa międzynarodowego
D. Rudkowski Interwencja humanitarna w prawie międzynarodowym
A.Szpak Interwencja humanitarna - aspekt prawny
J. Zajadło, Dylematy humanitarnej interwencji