Source: http://uniaeuropejska.org/w-oku-cyklonu/
Timestamp: 2018-10-16 21:56:36+00:00
Document Index: 64811372

Matched Legal Cases: ['art. 2', 'art. 7', 'art. 2', 'art. 7', 'art. 7', 'art. 7', 'art. 2', 'Art. 7', 'art. 7', 'art. 354', 'art. 7', 'art. 7', 'art. 4', 'art. 7', 'art. 7']

Strona główna>> Publicystyka>>Komentarze>> W oku cyklonu
Komisja Europejska uruchamia wobec Polski „procedurę” monitorowania ochrony praworządności. Tylko na UE.org – kompleksowy komentarz na temat ostatnich działań UE wobec Polski i ich możliwych skutków.
Ewentualne zaostrzenie się sporu wokół przestrzegania reguł państwa prawa w Polsce z dużą dozą prawdopodobieństwa ograniczy możliwość wywierania wpływu na kształt decyzji zapadających w Brukseli i gotowość partnerów do wsłuchiwania się w zgłaszane przez nas postulaty.
Debata w Parlamencie Europejskim poświęcona przestrzeganiu przez Polskę zasady praworządności jest dopiero prologiem historii, której finał poznamy najszybciej za kilka miesięcy. Niesie jednak ona z sobą niebezpieczeństwo, że dwa polityczne huragany, czyli spór w Polsce o sędziów Trybunału Konstytucyjnego oraz w Brukseli o przestrzeganie zasady praworządności, zderzą się ze sobą. W związku z tym, że w jednym jak i drugim przypadku będziemy mieli do czynienia z konfliktem wartości oraz najprawdopodobniej konfliktem relacji, gdzie osiągnięcie porozumienia jest bardzo trudne, a więc prawdziwą mieszanką wybuchową, może z tego wyniknąć „mała” katastrofa.
Praworządność kręgosłupem demokracji
Komisja Europejska uznaje zasadę praworządności za kręgosłup demokracji w państwach członkowskich. Wartość wspólną dla tradycji konstytucyjnych tych krajów oraz podstawę wzajemnego zaufania pomiędzy nimi oraz ich systemami prawnymi, stanowiącą fundament, na którym opiera się Unia Europejska (UE) [1]. W Konstytucji RP zasada ta znajduje swoją podstawę w art. 2, który stanowi, że „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”, natomiast reguluje ją art. 7 zgodnie z którym „organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa”.[2] Na podstawie orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości zasada praworządności obejmuje (nie jest to katalog zamknięty):
– transparentny, odpowiedzialny, demokratyczny i pluralistyczny proces stanowienia prawa;
– pewność prawa;
– równość wobec prawa;
– zakaz arbitralnego działania przez władzę wykonawczą, a w szczególności posiadania podstawy prawnej do interweniowania w życie obywateli;
– prawa jednostki do skutecznej ochrony prawnej, skuteczną kontrolę sądową, w tym kontrolę poszanowania praw podstawowych oraz równość wobec prawa;
-prawo do uczciwego procesu przed niezawisłym i bezstronnym sądem;
– przestrzegania zasady rozdziału władzy wykonawczej, ustawodawczej i sądowniczej.
KE przeprowadzi ocenę sytuacji w Polsce
Jednym z tematów dzisiejszego posiedzenia Komisji Europejskiej był sta...
Nie po raz pierwszy Komisja Europejska monitoruje przestrzeganie zasady praworządność w państwie członkowskim
W dniu 13.01.2016 r. Komisja Europejska uruchomiła w stosunku do Polski „procedurę” monitorowania ochrony praworządności.[3] Chociaż jest to pierwszy taki przypadek w historii, to należy pamiętać, że podobne postępowania były już wcześniej wszczynane, ale nie w tak „sformalizowanej” formie.
Ramy prawne w zakresie ochrony praworządności zostały wprowadzone przez Komisję Europejską w marcu 2014 roku. Miały one stanowić odpowiedź na pojawiające się podejrzenia o naruszania zasady praworządności w państwach członkowskich, mogące również prowadzić do naruszenia praw człowieka.
Latem 2010 rząd francuski zlikwidował obozy oraz skłonił kilka tysięcy Romów do wyjazdu do Rumunii oraz Bułgarii, jednocześnie zaprzeczając, że podejmowane działania wymierzone są przeciwko tej grupie etnicznej[4]. Komisja Europejska uznała postępowanie rządu francuskiego za sprzeczne z dyrektywą w sprawie swobodnego przepływu osób[5] i zasadami prawa wspólnotowego, oficjalnie występując z żądaniem pełnego wdrożenia wyżej wymienionej dyrektywy przez Francję[6]. Z kolei zimą 2011 roku władzę na Węgrzech objął nowy centro-prawicowy rząd premiera Victora Orbana. Komisja Europejska uznała kilka działań podjętych przez rząd Węgier i wspierające go ugrupowania parlamentarne za potencjalnie sprzeczne z prawodawstwem Unii Europejskiej, wystosowując trzy formalne wezwania do wprowadzenia zmian. W szczególności Komisja Europejska wskazywała za sprzeczne z prawodawstwem UE zmiany naruszające niezależność węgierskiego banku centralnego, obniżające wiek emerytalny sędziów, doprowadzenie do wygaszenia kadencji ombudsmana ds. ochrony danych osobowych przed jej upłynięciem, jak również niektóre przepisy z zakresu prawa medialnego, mogące w jej opinii prowadzić do naruszenia wolności wypowiedzi.[7]
Z nieco odmienną sytuacją mieliśmy do czynienia w przypadku Bułgarii i Rumunii, które jeszcze przed akcesją zostały objęte mechanizmem dla współpracy i weryfikacji wobec problemów tych państw z reformą sądownictwa oraz zwalczania korupcji.[8]
Powyższe przypadki wykazały, że pogarszająca się kondycja gospodarcza Europy przyczynia się do powstania sytuacji, w których pojawiają się zagrożenia systemowego naruszenia zasady praworządności oraz praw człowieka, co może prowadzić do erozji fundamentalnych wartości na których opiera się UE – określonych w art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej[9]. Jednocześnie brakowało narzędzi, za pomocą których można by zapobiegać naruszeniu zasady praworządności w państwach członkowskich. Jak pokazał to przykład Węgier, podejmowanie przez Komisję Europejską działań dopiero po wejściu w życie rozwiązań naruszających zasadę praworządności, może prowadzić do kuriozalnych sytuacji, w których działania naprawcze wymagają jej ponownego złamania. Przykładowo, skrócenie kadencji Andrása Jóri, pełniącego na Węgrzech funkcje Parlamentarnego Rzecznika Ochrony Danych i Wolności Informacji, Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu uznał za naruszenie niezależności organu nadzorczego ochrony danych osobowych[10] i tym samym złamanie Dyrektywy 95/46/WE. Jednakże przywrócenie go na stanowisko musiałoby oznaczać skrócenie kadencji urzędnika aktualnie odpowiadającego za ochronę danych osobowych, co stało by w sprzeczności z wyżej wymienioną dyrektywą.
Instytucje Unii Europejskiej zauważyły brak instrumentów, które mogłyby przeciwdziałać systemowemu zagrożeniu dla przestrzegania zasady praworządności w państwach członkowskich. Co prawda art. 7 TUE (Traktatu o Unii Europejskiej) umożliwiał podjęcie działań przeciwko państwu członkowskiemu naruszającemu fundamentalne wartości na których opiera się UE, jednak opcja ta określana jest często mianem „nuklearnej”, a jej zastosowanie w praktyce może natrafić na poważne trudności.
Jak działa art. 7 TUE
Na mocy art. 7 TUE, Rada UE stanowiąca większością czterech piątych swoich członków oraz po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego może stwierdzić „istnienie poważnego ryzyka” naruszenia przez państwo członkowskie wartości, na których opiera się UE (określonych w art. 2 TUE). Działając zgodnie z tą procedurą Rada UE może również wystosować do takiego państwa zalecenia. Zarówno w jednym jak i drugim przypadku decyzja podejmowana jest na podstawie uzasadnionego wniosku zgłoszonego przez grupę co najmniej jednej trzeciej państw członkowskich, Komisję Europejską lub Parlament Europejski. Jest to więc mechanizm, który pozwala wystosować ostrzeżenie wobec państwa członkowskiego mogącego naruszać fundamentalne wartości UE oraz zalecić działania mające na celu zapobiegnięcie ich trwałemu pogwałceniu.
Dodatkowo Art. 7 TUE uprawnia Radę Europejską do stwierdzenia „poważnego i stałego” naruszenia przez państwo członkowskie wartości, na których opiera się UE. W tym przypadku decyzja podejmowana jest jednomyślnie na wniosek jednej trzeciej państw członkowskich lub Komisji Europejskiej. W wyniku stwierdzenia przez Radę Europejską naruszenia fundamentalnych wartości Unii Europejskiej, Rada UE może – kwalifikowaną większością głosów – wprowadzić sankcje, zawieszając niektóre prawa państwa członkowskiego, wynikające z traktatów, w tym prawa do głosowania w Radzie UE. Oczywiście w przypadku podejmowania decyzji na mocy art. 7 TUE, państwo członkowskie które jest jej przedmiotem nie bierze udziału w głosowaniu, ani nie jest uwzględniane przy określeniu większości wymaganej do jej przyjęcia, co reguluje art. 354 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej.
Mechanizm prewencji i sankcji funkcjonujący na mocy art. 7 TUE nie jest ograniczony wyłączne do obszarów podlegających prawu UE. W praktyce wysokie progi decyzyjne konieczne do podjęcia działań przez Radę Europejską i Radę UE mogą być trudne do osiągnięcia. Przykładowo Premier Węgier Victor Orban już zapowiedział zgłoszenie sprzeciwu w przypadku podejmowania powyższych decyzji względem Polski – należy jednak pamiętać, że słowne deklaracje to jedno, a oparcie się presji pozostałych państw członkowskich i narażenie na szwank własnych interesów to coś zupełnie innego.
Ramy prawne w dziedzinie praworządności
Wprowadzone ramy prawne w dziedzinie praworządności mają stanowić mechanizm prewencyjny, uruchamiany w momencie pojawienia się systemowego zagrożenia dla praworządności i państwa prawa w jednym z krajów członkowskich UE, przeciwdziałać pojawieniu się poważnego ryzyka lub trwałego naruszenia wartości UE i co za tym idzie, konieczności podejmowania decyzji na postawie art. 7 TUE. Zagrożenie systemowe pojawia się wówczas, gdy państwo członkowskie podejmuje działania lub toleruje sytuacje naruszające „integralność, stabilność i właściwe funkcjonowanie” instytucji oraz mechanizmów ustanowionych na poziomie państw członkowskich, mających służyć zachowaniu praworządności.[11] Ramy prawne zakładają poszukiwanie rozwiązania problemu na drodze dialogu Komisji Europejskiej z zainteresowanym państwem członkowskim, przy wsparciu Parlamentu Europejskiego i Rady UE oraz ewentualnie innych instytucji zaproszonych do współpracy. Wprowadzenie ram prawnych miało zwiększyć przejrzystość całego procesu oraz zapewnić równie traktowanie państw członkowskich.
W trzyetapowym procesie, zarysowanym przez ramy prawne, Komisja Europejska przyjęła rolę niezależnego arbitra, stojącego na straży nie tylko prawa, ale również wartości na których opiera się UE.
Pierwszy etap zakłada dokonanie obiektywnej oceny występowania systemowego zagrożenia dla państwa prawa, po zebraniu i przeanalizowaniu przez Komisję Europejską stosownych informacji. W przypadku stwierdzenia, że zagrożenie rzeczywiście występuje Komisja przesyła do zainteresowanego państwa „opinię na temat państwa prawnego”, przedstawiającą jej obawy i stanowiącą de facto ostrzeżenie dla kraju członkowskiego. Następnie Komisja prowadzi dialog z zainteresowanym państwem, co do zasady zachowując dyskrecję odnośnie wyjaśnień i opinii przedstawianych przez jego rząd, aby możliwie szybko doprowadzić do rozwiązania problemu. Komisja Europejska stoi na stanowisku, że brak gotowości do współpracy ze strony władz danego kraju lub nie powstrzymanie się od działań, które w sposób nieodwracalny wpływałyby na przedmiotową sprawę, jest sprzeczne z zasadą lojalnej współpracy określonej w art. 4 TUE.
Na drugim etapie procesu Komisja Europejska publikuje skierowane do określonego państwa członkowskiego „zalecenia w sprawie państwa prawnego”, oczywiście o ile spornych kwestii nie udało się rozwiązać wcześniej. Celem zaleceń jest nakłonienie rządu zainteresowanego państwa do rozwiązania problemu w wyznaczonym przez Komisję Europejską czasie oraz przekazywania informacji o podjętych działaniach. Komisja zastrzega sobie możliwość zawarcia w zaleceniach „specyficznych wskazówek” co do działań mających doprowadzić do rozwiązania problematycznej sytuacji.
W trzecim, ostatnim etapie procesu Komisja Europejska śledzi działania naprawcze podjęte przez państwo członkowskie. W przypadku braku podjęcia skutecznych działań zmierzających do usunięcia systemowego zagrożenia dla państwa prawa, Komisja może uruchomić mechanizmy przewidziane w art. 7 TUE. Rozwiązanie takie wydaje się jednak ostatecznością, a cały proces ma umożliwić wpłynięcie na stanowisko kraju członkowskiego poprzez argumentację, perswazję, ale również wywarcie presji politycznej ze strony instytucji UE i pozostałych państw członkowskich.
Motywy działania Komisji Europejskiej
Nie znając przebiegu dyskusji w łonie Komisji Europejskiej, jak również treści korespondencji pomiędzy Warszawą i Brukselą – poza emocjonalnym listem Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry do Komisarza Günthera Oettingera – można jedynie spekulować co przeważyło o wszczęciu wobec Polski „procedury” monitorowania ochrony praworządności. Osobiście przypuszczam, że kroplą, która przelała czarę było niepełne implementowanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 9 grudnia 2015 roku[12], czyli de facto odmowa przez Prezydenta Andrzeja Dudę odebrania przysięgi od trzech sędziów Trybunału, wybranych przez Sejm poprzedniej kadencji, argumentowana przyjęciem przysięgi od pięciu sędziów wyznaczonych przez Sejm obecnej kadencji. Jak się wydaje, już sam ten fakt Komisja Europejska uznała za niewłaściwe wykonanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego, stanowiący bardzo niebezpieczny precedens z punktu widzenia przestrzegania zasady praworządności oraz utrzymujący spór pomiędzy instytucjami państwa, co do właściwego składu Trybunału Konstytucyjnego.
W całej sprawie znaczenie mógł mieć również sposób procedowania noweli ustawy o Trybunale Konstytucyjnym przez polski rząd i większość parlamentarną. Bardzo duży pośpiech w pracach parlamentu, szybkie opublikowanie ustawy oraz ekspresowe zaprzysiężenie przez Prezydenta nowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, może sprawiać wrażenie, że Prawo i Sprawiedliwość – czerpiąc z doświadczenia Węgier –chciało, poprzez zastosowanie polityki faktów dokonanych, uniemożliwić instytucjom europejskim wywierania presji na zmianę stanowiska i działań tego ugrupowania względem Trybunału Konstytucyjnego. Opozycja i tak nie była w stanie zablokować lub zmienić noweli ustawy zgłoszonej przez większość parlamentarną, jednakże przedłużająca się w Polsce debata na ten temat wystawiłaby rząd oraz Prezydenta na presję ze strony np. Komisji Europejskiej. Było bowiem jasne, że w świetle dotychczas zajmowanego przez Komisję stanowiska, zapisy noweli ustawy o Trybunale Konstytucyjnych w zakresie np. skrócenia kadencji jego prezesa i wiceprezesa zostaną uznane za godzące w niezawisłość sądów. Komisja Europejska mogła więc postrzegać działania PiS za próbę wykazania jej słabości, jako instytucji stojącej na straży wartości, na których opiera się Unia Europejska. Należy pamiętać, że rola ta nie wynika jednoznacznie z traktatów. Po reformie lizbońskiej nowy układ sił pomiędzy instytucjami UE jeszcze nie do końca się ukształtował, a Komisja rywalizuje z Radę Europejską o przywództwo w UE. Jak pokazuje dotychczasowa historia integracji europejskiej, rywalizacja pomiędzy instytucjami o kompetencje i polityczne znaczenie ma charakter permanentny, ale po istotnych reformach traktatowych nabiera szczególnie na sile, gdyż pojawia się wiele zapisów wymagających wypracowania interpretacji, musi ukształtować się praktyka postępowania oraz przyjęcia szczegółowych rozwiązań na poziomie prawa wtórnego.
Kryzysy, którym obecnie musi stawić czoła UE również w istotny sposób determinują agendę prac Komisji, a rządy państw członkowskich w takiej sytuacji zawsze „silniej trzymają lejce” ograniczając pole manewru „strażniczce traktatów”. Komisja Europejska od samego początku jasno deklarowała swoją determinację w przeciwdziałaniu naruszeniom praworządności i gotowości do zastosowania wprowadzonych w 2014 roku ram prawnych w celu zarządzania systemowymi zagrożeniami dla państwa prawnego w krajach członkowskich UE.[13] W związku z tym, że konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego w Polsce, stanowi modelową sytuację, w której nowe ramy prawne miały być wykorzystane, zaniechanie w tym zakresie ze strony Komisji Europejskiej podważałoby jej kompetencje oraz znaczenie nowoprzyjętych rozwiązań, a w przyszłości dało podstawę do formułowania oskarżeń o stosowanie podwójnych standardów wobec państw członkowskich. Zapewne obawiano się również, że brak zdecydowanej reakcji ze strony Komisji Europejskiej, w tym trudnym dla UE okresie, mógłby zachęcić niektóre państwa członkowskie do podejmowania działań naruszających wartości, na których opiera się Unia Europejska.
Podejrzenie wystąpienia systemowego zagrożenia praworządności, a interesy Polski w UE
Zamieszanie wokół Trybunału Konstytucyjnego w Polsce, wynikające z niskiej kultury politycznej naszych elit oraz traktowania przez nie rywalizacji partyjnej w kategoriach walki z przeciwnikiem, stanowi zagrożenie dla interesów Polski i Polaków. Zarówno politycy koalicji Platforma Obywatelska – Polskie Stronnictwo Ludowe, jak również Prawa i Sprawiedliwości, partii posiadającej obecnie stabilną większość w parlamencie, prezentują wobec problemu wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego moralność Kalego. Każda ze stron rościła sobie prawo do wyboru wszystkich pięciu sędziów, jednocześnie odmawiając takiego prawa politycznym konkurentom. Problem polega na tym, że bez rozwiązania sporu o Trybunał Konstytucyjny pomiędzy głównymi partiami politycznymi w Polsce, bardzo trudno będzie znaleźć rozwiązanie problemu systemowego zagrożenia praworządności podnoszonego przez Komisję Europejską. Debata w Parlamencie Europejskim na temat sytuacji w Polsce, wskazała, że strony pozostają przy swoim zdaniu. Należy zdawać sobie sprawę, że przebieg debaty nie oddawał układu sił w Parlamencie Europejskim, gdyż wszystkie grupy polityczne, bez względu na ich liczebność, uzyskały do dyspozycji ten sam czas na wystąpienia. W efekcie silniej były słyszalne głosy ugrupować eurosceptycznych.
PE debatował o sytuacji w Polsce
19 stycznia odbyła się w Parlamencie Europejskim debata na temat sytua...
Główni aktorzy debaty, w tym Premier Beata Szydło, wyraźnie nie chcieli eskalować konfliktu. Największe ugrupowania w Parlamencie Europejskim obawiały się, że przyjęcie na samym początku oskarżycielskiego tonu wzmocni nie tyle eurosceptyczne skrzydło w PiS i ograniczy pole manewru polskiego rządu. Sama Pani Premier była chyba najlepiej przygotowanym uczestnikiem debaty i umiejętnie starała się znaleźć złoty środek pomiędzy zadowoleniem swojego elektoratu w kraju, a nie osłabianiem pozycji własnego rządu w UE. Nie zmienia to jednak faktu, że pełne wdrożenie orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego odnoszących się do ustawy regulujących jego funkcjonowanie jest dla PiS politycznie nie do przyjęcia, co oznacza, że obecnie znajdujemy się na kursie kolizyjnym z Komisją Europejską. Z drugiej strony, opozycja parlamentarna zdecydowanie odrzuca propozycję nowego sposobu powoływania sędziów tego trybunału, zaproponowaną przez Jarosława Kaczyńskiego.
Nawet największy kraj członkowski, pozbawiony wsparcia ze strony innych członków Rady UE, skonfliktowany z Komisją Europejską i głównymi grupami politycznymi w Parlamencie Europejskim, w praktyce traci wszelką zdolność do wpływania na kształt decyzji podejmowanych w Brukseli.
Czy wpływ Polski na decyzje w UE ulegnie osłabieniu ?
Ewentualne zaostrzenie się sporu wokół przestrzegania reguł państwa prawa w Polsce z dużą dozą prawdopodobieństwa ograniczy możliwość wywierania wpływu na kształt decyzji zapadających w Brukseli i gotowość partnerów do wsłuchiwania się w zgłaszane przez nas postulaty. Pozostałe kraje członkowskie, Komisja Europejska oraz eurodeputowani mogą więc objąć Polskę poważnymi sankcjami we współpracy w procesie podejmowania decyzji, bez konieczności korzystania z mechanizmów określonych w art. 7 TUE. Należy pamiętać, że nawet największy kraj członkowski, pozbawiony wsparcia ze strony innych członków Rady UE, skonfliktowany z Komisją Europejską i głównymi grupami politycznymi w Parlamencie Europejskim, w praktyce traci wszelką zdolność do wpływania na kształt decyzji podejmowanych w Brukseli. Świetnym przykładem jest tu Szwecja w pierwszym roku swojego członkostwa. Oczywiście miałoby to negatywny wpływ na prowadzone przez Polskę negocjacje dotyczące polityki klimatycznej w UE, kryzysu migracyjnego, czy bezpieczeństwa energetycznego – czyli spraw istotnych dla interesów naszego państwa.W tych niepewnych dla rynków finansowych czasach, silna eskalacja napięcia na linii Bruksela-Warszawa może również negatywnie odbić się na kursie złotego, czy oprocentowaniu obligacji skarbu państwa, co mniej lub bardziej bezpośrednio dotknie przeciętnego Polaka. Zachwianiu ulega również zaufanie obywatela do państwa oraz prawa. Istnieje także niebezpieczeństwo, że Polska zostanie obwiniona za brak postępu w rozwiązaniu przynajmniej niektórych kryzysów, z którymi obecnie boryka się Unia Europejska, pomimo faktu, że o wiele większe znaczenie ma tu utrata zdolności przez Niemcy, Francję i Wielką Brytanię do zachowania impetu procesu integracji. Dodatkowy kryzys w łonie UE dotyczący przestrzegania reguł państwa prawa oraz potencjalny ostracyzm wobec Polski, stanowi również zagrożenia dla utrzymania twardego kursu UE wobec Rosji, w kontekście agresji na Ukrainę.
Niezbędny kompromis w Polsce
W obecnej sytuacji wydaje się, że szybkie rozwiązanie sporu o przestrzeganie praworządności w Polsce, możliwe jest tylko w wyniku wypracowania przez polski rząd oraz opozycję jakiegoś kompromisu, co do Trybunału Konstytucyjnego. Jednak silnie negatywne wzajemne postrzeganie się stron tego konfliktu, jak również odwoływanie się do fundamentalnych wartości nie wróży szybkiego przełomu w tej sprawie. Być może rozwiązaniem, umożliwiającym wszystkim stronom zachowanie twarzy i jednoznaczne ucięcie sporów prawnych, byłaby rezygnacja sędziów Trybunału wybranych na te same miejsca przez Sejm poprzedniej i obecnej kadencji – należy pamiętać, że jest to decyzja leżąca wyłącznie w kompetencji tych osób – oraz wspólny wybór przez większość parlamentarną oraz opozycję trzech nowych sędziów. W 38-milionowym kraju chyba udałoby się znaleźć trzy osoby o wystarczających kompetencjach, których apartyjność nie budziłaby wątpliwości. Rozwiązanie to wymaga jednak, aby strony konfliktu obdarzyły się wzajemnie minimum zaufania. W przypadku przyjęcia w Sejmie wyżej wskazanego rozwiązania najprawdopodobniej nie spowodowałoby to automatycznego zaprzestania przez Komisję Europejską monitorowania praworządności w Polsce, ale zminimalizowałoby wystąpienie ostrego konfliktu rządu polskiego z instytucjami UE.
Nawiązując do słów Tadeusza Różewicza, chciałoby się naszym elitom powiedzieć: Kochani ludożercy poczekajcie chwilę, posuńcie się trochę, nie zajmujcie się tylko sobą, jest dużo innych ludzi w tym kraju.
Dr Marcin Kleinowski – adiunkt w Katedrze Międzynarodowych Stosunków Politycznych na Wydziale Politologii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
[1] Komisja Europejska, Communication from the commission to the European Parliament and the Council. A new EU Framework to strengthen the Rule of Law, COM(2014) 158 final/2, Bruksela 19.03.2014, s. 2.
[2] Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej, z dnia 2 kwietnia 1997, Dz. U. 1997 nr 78 poz. 483.
[3] Komisja Europejska, Communication from the commission to the European Parliament and the Council. A new EU Framework to strengthen the Rule of Law, COM(2014) 158 final/2, Bruksela 19.03.2014.
[4] Rząd francuski skłonił do wyjazdu kilkanaście tysięcy Romów, oferując im gratyfikację finansową i bilet lotniczy.
[5] Dyrektywa 2004/38/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 29 kwietnia 2004 r. w sprawie prawa obywateli Unii i członków ich rodzin do swobodnego przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich, zmieniająca rozporządzenie (EWG) nr 1612/68 i uchylająca dyrektywy 64/221/EWG, 68/360/EWG, 72/194/EWG, 73/148/EWG, 75/34/EWG, 75/35/EWG, 90/364/EWG, 90/365/EWG i 93/96/EWG, Dz. U. UE L 158, 30.04.2014.
[6] Komisja Europejska, Komunikat prasowy, 29.09.2010, http://europa.eu/rapid/press-release_IP-10-1207_en.htm (inf. z dnia. 23.01.2016)
[7] Komisja Europejska, Komunikat prasowy, 17.01.2012, http://europa.eu/rapid/press-release_IP-12-24_pl.htm (inf. z dnia 23.01.2016);
[8] Decyzja Komisji z dnia 13 grudnia 2006 r. w sprawie ustanowienia mechanizmu współpracy i weryfikacji postępów Rumunii w realizacji określonych założeń w zakresie reformy systemu sądownictwa oraz walki z korupcją (notyfikowana jako dokument nr C(2006) 6569), Dz. U. UE L 354, 14.12.2006; Decyzja Komisji z dnia 13 grudnia 2006 r. w sprawie ustanowienia mechanizmu współpracy i weryfikacji postępów Bułgarii w realizacji określonych założeń w zakresie reformy systemu sądownictwa oraz walki z korupcją i przestępczością zorganizowaną (notyfikowana jako dokument nr C(2006) 6570), Dz. U. UE L 354, 14.12.2006.
[9] Artykuł 2 Traktatu o Unii Europejskiej stanowi, że: „Unia opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości. Wartości te są wspólne Państwom Członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności oraz na równości kobiet i mężczyzn”.
[10] Wyrok Trybunału (wielka izba) z dnia 8 kwietnia 2014 r. – Komisja Europejska przeciwko Węgrom
(Sprawa C-288/12), Dz. U. UE C 175, 10.06.2014.
[11] Komisja Europejska, Communication from the commission to the European Parliament and the Council. A new EU Framework…, s. 6.
[12] Wyrok Trybunału konstytucyjnego z dnia 9 grudnia 2015 r. sygn. akt K 35/15, Dz.U. 2015, poz. 2147.
[13] F. Timmermans, Commission Statement: EU framework for democracy, rule of law and fundamental rights, Speech of First Vice-President Frans Timmermans to the European Parliament, Strasbourg 12.02.2015.
Tagi: Dr Marcin Kleinowski, komisja europejska, praworzadnosc, procedury UE
Jeden komentarz do “W oku cyklonu”
Birdie 9 lutego 2016 o godz. 22:10