Source: https://paragraf22.eu/post/2017-07-czy-karalne-jest-litera-s-czesc-2/
Timestamp: 2018-07-23 07:23:13+00:00
Document Index: 21178231

Matched Legal Cases: ['art. 191', 'art. 191', 'art. 267', 'art. 191', 'art. 267', 'art. 267', 'art. 268', 'art. 270']

2017-07-13 prawo na 5prawoartykułczy karalne jestco mi grozi zaszantażfałszowanie podpisunagrywanie innych osóbszpiegowanie
Przed Tobą druga część artykułu z serii „Czy karalne jest…”, dzięki której możesz zostać chodzącą encyklopedią przestępczości. Odpowiemy na pytanie, co grozi za sfałszowanie podpisu w indeksie, szpiegowanie swojej ex albo szantażowanie jej kompromitującymi materiałami. Zapraszamy do lektury!
3. Czy karalne jest… szantażowanie kogoś?
Dziewczyna Cię zostawiła. Rozmowy nie pomogły, kwiaty też nie, obietnice poprawy również. Ale masz asa w rękawie - jej rozbierane zdjęcia, zapisane na dysku laptopa. Albo zostawiła Cię, ale wcale nie chcesz żeby do Ciebie wróciła, za to przydałoby Ci się trochę gotówki na wakacje. Wysyłasz więc do niej wiadomość ze stosownym załącznikiem i grozisz, że albo dalej będziecie razem (ewentualnie zapłaci za Twoje milczenie), albo jej atuty będą mogli lajkować wszyscy znajomi. Brzmi jak plan?
Na początek – kodeks karny nie posługuje się pojęciem szantażu. Tego typu zachowanie jest określone, jako „zmuszenie innej osoby do określonego zachowania się” i jest zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 3 (art. 191 k.k.). Z reguły przedmiot szantażu stanowi groźba ujawnienia informacji czy materiałów, które mogą łatwo skompromitować czy pozbawić czci jego ofiarę. Odnotowuje się przypadki celowo aranżowanych romansów, których założeniem jest wyłącznie późniejsze szantażowanie ofiary i uzyskanie od niej pieniędzy, szczególnie, jeżeli ów znajomość miała charakter homoseksualny. Szantażowane ofiary najczęściej ulegają żądaniom, nie mając świadomości, iż padły ofiarą nie tylko wyrachowanego działania, ale i przestępstwa.
Wracając do diabelskiego planu, to po pierwsze, jeżeli fotografie były wykonywane bez zgody dziewczyny, mogłeś popełnić przestępstwo utrwalania wizerunku nagiej osoby bez jej zgody (art. 191a k.k.). Jeżeli zaś ona nie wie, że je posiadasz, bo były na jej poczcie zabezpieczone hasłem – to nielegalnego uzyskania informacji (art. 267 k.k.). W momencie ich wrzucenia do sieci, popełnisz z kolei przestępstwo rozpowszechniania utrwalonego wizerunku nagiej osoby (również art. 191a k.k.).
Idąc dalej, weźmy na warsztat groźbę karalną, która ma miejsce gdy ktoś grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę jej osoby najbliższej, a groźba ta wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona. Sugerowanie więc, iż rozpowszechnisz rozbierane zdjęcia spełnia powyższe kryteria, bo niezależnie od tego jak wszedłeś w ich posiadanie, to Twoja ex na pewno nie pozwoliła Ci na ich udostępnianie nieograniczonemu kręgowi osób. Za tego rodzaju groźby grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Zacierasz ręce, bo dziewczyna odpisała: „przestań, bo zgłoszę sprawę na policję”, a przecież takim straszeniem sama popełniła przestępstwo – przecież Ci grozi? Otóż nie – ona nie popełnia żadnego przestępstwa, bo nie straszy bezpodstawnym zawiadomieniem organów ścigania, skoro faktycznie miało dojść do popełnienia przez Ciebie przestępstwa.
A co jeśli postanowisz zagrać na uczuciach, i zagrozisz: „albo wrócisz do mnie, albo się zabiję”? Tym akurat organy ścigania nie byłyby zainteresowane. Nie będziemy oceniać moralnie, a prawnie - samobójstwo nie jest karalne (karze podlega wyłącznie namowa do samobójstwa), nie jest więc to czyn zabroniony. Z prawnego punktu widzenia taką groźbą nie popełniasz przestępstwa.
Reasumując, warto uważać na słowa i szanować prywatność innych osób.
4. Czy karalne jest… szpiegowanie partnera, pracownika, niani?
„Podsłuchuj, nagrywaj, sprawdzaj. Teraz masz do tego narzędzia - mikrokamery, ukryte podsłuchy, lokalizatory i programy szpiegowskie” - brzmią slogany sklepów dla szpiegów-amatorów, którzy już za kilkadziesiąt złotych są w stanie „zdobyć dowody winy”. Z drugiej strony przepis art. 267 Kodeksu karnego stanowi, że karze do dwóch lat więzienia podlega ten, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym urządzeniem lub oprogramowaniem. Jak to więc jest z podsłuchami?
Zacznijmy od ustalenia, czym jest urządzenie podsłuchowe – nie musi to być bowiem wysokiej klasy sprzęt, aktualnie niemalże każdy telefon komórkowy czy aparat spełnia te kryteria. Dalej mamy „informację, do której nie jest uprawniony” - czy to furtka do nagrywania tego, w czym sami uczestniczymy? Tak, wolno utrwalać takie rozmowy (nawet bez wiedzy i zgody drugiej osoby), choć ich upublicznienie i wykorzystanie grozi odpowiedzialnością na gruncie prawa cywilnego za naruszenie dóbr osobistych. Czyli można zarówno kupować jak i posiadać sprzęt – nie potrzeba żadnych pozwoleń, można z niego korzystać do nagrywania rozmów, w których bierze się udział.
„Kiedyś spotykałem się z kobietą, która nawet mi się podobała, ale ponieważ poznałem ją przez portal sympatia, postanowiłem sprawdzić, czy jest porządną kobietą i w tym celu, zainstalowałem na jej komputerze program szpiegowski. Okazało się, że pani zorientowała się iż ją szpieguję i postanowiła się na mnie zemścić opisując na różnych forach (…) moje przypadłości i ośmieszając mnie. (…) Więc ja również ośmieszałem ją, podając jej dane wrażliwe, a także pisząc z jej poczty obraźliwe maile do jej kilku przyjaciół, doprowadzając do zerwania kontaktów, między innymi z jej długoletnią miłością. Ta pani tak się tym zdenerwowała, że postanowiła zgłosić to w prokuraturze. Olałem to, ale dziś dostałem wezwanie do sądu. Bardzo się boję, że może mi co grozić?”
Autorowi postu może grozić do dwóch lat pozbawienia wolności (art. 267 Kodeksu karnego) za zainstalowanie programu szpiegującego (uzyskanie dostępu do systemu informatycznego), jak również za nieautoryzowane korzystanie z cudzej poczty elektronicznej (uzyskanie dostępu do informacji dla niego nieprzeznaczonej, czyli włamanie się na pocztę, portale społecznościowe, nawet bez wysyłania wiadomości) czy wykorzystanie pozyskanych nielegalnie informacji. Jeżeli też kasował wiadomości – to już art. 268 Kodeksu karnego (usunięcie zapisu informacji bez uprawnień do tego) i również zagrożenie do 2 lat pozbawienia wolności, a jeżeli wyrządziłby tym szkodę majątkową – do 5 lat. Dlatego też nie rekomendujemy szpiegowania jako narzędzia do weryfikacji nowych znajomych.
A co ze szpiegowaniem domowników i hasłem „wolnoć Tomku w swoim domku”? Masz prawo monitorować swoje mieszkanie i jego otoczenie, tak długo jak nie monitorujesz przy okazji krągłych kształtów sąsiadki z naprzeciwka.
Jak zaś wygląda sytuacja kontrolowania pracowników? „Koniec z fejsbukiem, grami i aukcjami w czasie pracy!” - pomyślał niejeden pracodawca, montując kamery na terenie zakładu pracy, monitorując aktywność podwładnych w internecie i rejestrując trasy samochodów służbowych. Czy mógł to zrobić? Tak, może zarówno zakazać korzystania z komputerów do celów prywatnych, prowadzić kontrolę sposobu korzystania z powierzonych komputerów (ale co do zasady bez czytania prywatnych wiadomości, nawet wysyłanych ze służbowej poczty), jak i założyć monitoring zakładu pracy (z wyłączeniem miejsc naruszających intymność typu łazienki czy szatnie) oraz śledzić trasy floty samochodowej. Jednak wprowadzenie systemu kamer powinno być należycie uzasadnione, np. koniecznością ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa albo zabezpieczenia produkcji, chęć weryfikacji jakości pracy będzie niewystarczającym powodem. Pracodawca musi wcześniej poinformować pracowników o rodzaju i zakresie kontroli, pożądane jest szczegółowe uregulowanie jej w wewnętrznym regulaminie. Nie ma obowiązku uzyskania zgody pracowników, tym samym jej brak nie będzie uniemożliwiał wprowadzenia monitoringu. Wyjątek stanowić może zainstalowanie kamer nagrywających nie tylko wizję, ale i fonię – z uwagi na stopień ingerencji w życie pracowników, przyjmuje się, iż w takim przypadku muszą oni wyrazić zgodę na nagrywanie.
5. Czy karalne jest… sfałszowanie podpisu?
Co grozi za sfałszowanie podpisu: męża, rodzica, na umowie kredytowej, na fakturze, w indeksie… lista pytań do Googla jest długa, podobnie jak długa jest lista tematów na forach internetowych, gdzie znaleźć można dramatyczne historie zaczynające się od lekkomyślności, a kończące na zarzutach karnych.
Jeśli nigdy nie podpisałeś się za inną osobę, stanowisz wyjątek. Zdarza się to niemal każdemu, czy to odbierając mężowi paczkę od kuriera, czy wpisując się za koleżankę na liście obecności podczas wykładu – takich sytuacji w życiu jest sporo i wydają się być zupełnie błahe. Dokładnie, wydają się. Bo powiedzmy wprost: nie możesz podpisywać się za inną osobę jej imieniem i nazwiskiem niezależnie od tego, jak bardzo sprawa jest ważna czy pilna, jak wielką przysługuję możesz zrobić, ani nawet jak bardzo ta osoba Cię o to prosi.
Zgoda osoby, której podpis podrobiono „nie wyłącza bezprawności czynu, ani jego karygodności” – tak stwierdził Sąd Najwyższy i nie wróżę sukcesu w polemice. Oczywiście, każdorazowo bierze się pod uwagę okoliczności sprawy, dlatego można próbować skutecznie tłumaczyć, że nikomu szkoda się nie stała (czyli społeczna szkodliwość czynu jest niska lub znikoma), licząc na warunkowe umorzenie postępowania albo przynajmniej niskie „zawiasy”. Wszystko tak naprawdę zależy od konkretnej sytuacji, ale podrabianie podpisów na dokumentach funkcjonujących w obrocie prawnym – umowach, fakturach, oświadczeniach – zawsze spotka się z reakcją organów ścigania.
„Kupiłam niedawno samochód w Niemczech w komisie, dostałam brief i dowód rejestracyjny niestety nie dostałam umowy kupna sprzedaży dokumentu niezbędnego do zarejestrowania auta w kraju, dowiedziałam się w Polsce że to nie jest wielki problem bo taką umowę mogę wypisać sama, tak podobno robi wiele osób sprowadzających auta z zagranicy - więc tak zrobiłam, wypisałam umowę na ostatniego właściciela fałszując jego podpis, niestety zrobiłam błąd który wykryli funkcjonariusze zatrzymujący mnie do rutynowej kontroli (…) nie przyznałam się do sfałszowania umowy, ale policjant wziął wzór mojego pisma do porównania. Co grozi mi za tego rodzaju przestępstwo?”
Stan faktyczny jest następujący: kobieta sfałszowała podpis drugiej strony umowy, została przesłuchana, przedstawiono jej zarzuty, jednocześnie pobrano od niej próbki pisma. Prowadzący postępowanie powoła biegłego z zakresu badań pisma ręcznego, który zapewne stwierdzi, że podpis na umowie nakreśliła podejrzana. Jeżeli była niekarana, może liczyć na karę pozbawienia wolności z jej warunkowym zawieszeniem, jeżeli zaś to nie jej pierwsza przygoda z prawem, to możemy życzyć dobrego adwokata.
Podpisów ani samego pisma nie bada grafolog! Grafolog mógłby co najwyżej spróbować stwierdzić, w jakim nastroju była osoba pisząca albo jakim typem osoby jest (co organów ścigania zazwyczaj nie interesuje), ale nie wypowiadałby się o cechach porównawczych pisma. Tym zajmuje się biegły z zakresu badań pisma ręcznego.
Teraz pewnie i Ty zrobiłeś sobie rachunek sumienia, zobaczmy, co może Ci grozić (art. 270 Kodeksu karnego):
grzywna, kara ograniczenia wolności oraz kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat - tyle można dostać za podrobienie dokumentu, o ile chcesz go użyć jako autentycznego, np. podpisać się na umowie sprzedaży samochodu jako Ziemowit Kot, mimo iż nim nie jesteś; ale też gdy podpisz się na owej umowie „Ziemowit Kot”, bo to Twój kolega, który ma złamaną rękę i nie ma jak trzymać długopisu, a sam Cię o to poprosił;
taka sama kara za użycie jako autentycznego dokumentu, co do którego wiemy że jest podrobiony – np. chciałeś wynająć samochód okazując podrobione prawo jazdy;
znów taka sama kara grozi również jeżeli dysponujesz blankietem (in blanco, tj. czystą kartką z czyimś podpisem na dole strony), które miałeś wykorzystać np. do napisania usprawiedliwienia z nieobecności kolegi Ziemowita Kota na zajęciach, a zamiast tego wydrukowałeś tam oświadczenie o jego zgodzie na dożywotnie korzystanie przez Ciebie z jego konsoli do gry, na co na pewno by się nie zgodził;
grzywna, kara ograniczenia wolności lub pozbawiania wolności do 2 lat – to tak zwany „wypadek mniejszej wagi”, czyli mniej poważna sprawa – w praktyce wszystko zależy o okoliczności czynu, powagi dokumentu i faktu, czy został on podpisany za zgodą i wiedzą Ziemowita i czemu miał służyć, np. Ziemowit zamówił gry do konsoli, ale kurier przyszedł pod jego nieobecność, więc podpisałeś odbiór paczki za niego;
taka sama kara - za przygotowanie do popełnienia tych przestępstw, czyli np. gromadzenie dokumentów ze sfałszowanym podpisem Ziemowita Kota w celu ich późniejszego wykorzystania do sprzedania owej konsoli, ale też wygodnej sofy i kolekcji płyt winylowych do niego należących.
Co zatem robić, gdy jednocześnie chcemy pomóc znajomemu, a nie narażać się na odpowiedzialność karną? Skorzystać z instytucji pełnomocnictwa. Zawsze możesz upoważnić rodzica, małżonkę, przyjaciółkę czy kolegę z pracy do wykonania za Ciebie konkretnej czynności. Najlepiej takie pełnomocnictwo sporządzić na piśmie – z danymi obu stron, określeniem kto kogo do czego upoważnia. Wtedy kwitując odbiór paczki napisz: „z upoważnienia Ziemowita Kota, Jonatan Lis.”
Jeżeli lektura powyższego artykułu skłoniła do refleksji, to nie zapominaj, że istnieje coś takiego jak przedawnienie karalności :)