Source: http://czasopismo.legeartis.org/2017/11/tresc-przeprosin-naruszenie-dobr-osobistych.html
Timestamp: 2017-12-16 05:22:13+00:00
Document Index: 96715887

Matched Legal Cases: ['art. 321', 'art. 81', 'art. 321', 'art. 41', 'art. 12', 'art. 13', 'art. 23', 'art. 24', 'art. 321', 'art. 41', 'art. 448', 'art. 81']

Treść przeprosin za naruszenie dóbr osobistych a art. 321 kpc
Sąd jest związany żądaniem pozwu — to oczywista oczywistość — co oznacza, że powód musi dokładnie wyłuszczyć czego oczekuje od pozwanego, a sąd może dać mniej, ale nie może dać więcej (ani nie może dać nic innego). Pewną odmiennością są jednak sprawy o ochronę dóbr osobistych i to jest dobry przyczynek do pytania: czy sąd musi przyjąć lub odrzucić treść przeprosin za naruszenie dóbr osobistych z żądania pozwu, czy też ma prawo moderować żądanie i w tym zakresie? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 15 lutego 2017 r., sygn. akt VI ACa 1935/16).
Sprawa zaczęła się w 2006 r., kiedy to jeden z polityków, działając w warunkach obrony koniecznej, odepchnął mężczyznę, który miał zaczepiać jego żonę — powodując śmierć mężczyzny (śledztwo dotyczące nieumyślnego spowodowania śmierci zostało umorzone właśnie ze względu na ocenę, iż była to obrona konieczna). W opublikowanym parę lat później tekście napisano, że przebieg zdarzeń znany jest jedynie z zeznań polityka i jego żony, bo nieliczni świadkowie (z którymi dziennikarz nie rozmawiał — oparł się wyłącznie na archiwalnych publikacjach) nic nie widzieli, zaś działanie nie miało miejsca w granicach obrony koniecznej.
(Nie trzeba okruszków by wiedzieć o którym polityku mowa, zatem spuśćmy zasłonę milczenia.)
Po publikacji o polityku pisano w komentarzach per „zabójca, morderca”, a obcy ludzie zaczepiali go tymi samymi słowy na ulicy. Wystąpił zatem z żądaniem opublikowania sprostowania (redaktor naczelny odmówił druku), a Rada Etyki Mediów oceniła tekst jako jednostronny, bo nie przedstawiono prawidłowo stanowiska prokuratury oraz zagrożonej rodziny polityka.
Zdaniem posła opublikowany artykuł naruszał jego dobra osobiste w postaci dobrego imienia, godności i czci oraz wizerunku, przeto wystąpił z powództwem żądając przeprosin (od autora tekstu i wydawcy prasowego), usunięcia tekstu z portalu internetowego oraz zasądzenia 100 tys. złotych na cel społeczny.
W pierwszej rundzie sąd I instancji uwzględnił częściowo żądanie: tekst w sposób nierzetelny przedstawiał nieprawdziwy — sprzeczny z ustaleniami prawomocnie zakończonego postępowania przygotowawczego — przebieg zdarzeń. Prasa uprawniona jest do oceny i krytyki działania osób publicznych, jednak nie może stawiać zarzutów wyręczających wymiar sprawiedliwości. Nie doszło jednak do naruszenia praw do wizerunku polityka, albowiem opublikowanie jego fotografii było zgodne z dyspozycją art. 81 ust. 2 pr.aut.
Stąd uwzględniono żądanie zapłaty kwoty na cel społeczny (15 tys. złotych), odmówiono natomiast przyznania ochrony niemajątkowej, albowiem treść przeprosin nie miała na celu wykazania jakie twierdzenia były nieprawdziwe — zmierzała raczej do zmuszenia pozwanych do przyjęcia stanowiska, iż powód działał w granicach obrony koniecznej — a sąd nie może ingerować w treść oświadczenia, ponieważ jest związany żądaniem pozwu (art. 321 kpc).
Korzystny dla polityka wyrok został zmieniony w II instancji — sąd oddalił całość roszczeń.
Skuteczna okazała się jednak skarga kasacyjna powoda: Sąd Najwyższy zauważył, iż dopuszczalna jest ingerencja sądu w treść przeprosin za naruszenie dóbr osobistych — zatem oceniając, iż działania prasy naruszały dobra osobiste powoda, sąd powinien był nadać przeprosinom odpowiednią treść (wyrok SN z 11 sierpnia 2016 r., I CSK 543/15).
W związku z opublikowaniem w dniu 23 września 2010 roku artykułów mojego autorstwa pt. (…), przepraszam [powoda] za podane w tych artykułach nierzetelne, naruszające jego dobro osobiste w postaci dobrego imienia, przedstawienie okoliczności sprawy będącej przedmiotem prowadzonego postępowania karnego, zakończonego prawomocnym postanowieniem o umorzeniu postępowania z uwagi na niepopełnienie przestępstwa. [pozwany]
Rozpoznając sprawę ponownie sąd II instancji nie miał już wątpliwości: treść artykułu naruszała dobra osobiste polityka — bo autor pozwolił sobie na poddanie w wątpliwość ustaleń organów ścigania i stwierdził, że nie mogło być mowy o obronie koniecznej, lecz o zwykłym odwecie za wcześniejsze niepokojenie rodziny powoda, zaś wymierzony cios był celowy i umyślny. Do naruszenia dobrego imienia posła doszło zarówno wskutek użycia pewnych sformułowań, jak i poprzez wymowę całego tekstu. Zawarte insynuacje mogą bowiem narazić posła na utratę zaufania niezbędnego do prowadzonej działalności publicznej.
Bezprawności działania pozwanych nie wyłącza prawo do swobodnej wypowiedzi oraz wolność prasy, a zwłaszcza uprawnienia do kontroli i krytyki polityków (art. 41 prawa prasowego) — a to dlatego, iż warunkiem skorzystania z kontratypu jest staranność i rzetelność wypowiedzi (por. uchwała 7 sędziów SN z 18 lutego 2005 r., III CZP 53/04). Tymczasem autor tekstu wybiórczo sięgnął po archiwalne materiały prasowe, wyłącznie w celu udowodnienia stawianej tezy, że sprawa nie została należycie wyjaśniona (np. autor żąda sądowej kontroli umorzenia śledztwa — co miało miejsce).
Bezprawne jest także podważanie działania polityka w warunkach kontratypu obrony koniecznej — powołując się na to, że powód dopiero po pewnym czasie po agresji odszukał winowajcę i go „ukarał”, podczas gdy ustalenia prokuratury wskazywały, że poseł bronił się przed bezpośrednią agresją wymierzoną w siebie samego (pierwszy cios wymierzyła ofiara) — a prasa nie ma prawa wyręczać sądu w ocenie zarzutów.
Stąd też powód miał prawo oczekiwać przeprosin od wydawcy gazety i od dziennikarza, który był autorem artykułu — zaś sąd miał prawo dostosować treść przeprosin za naruszenie dóbr osobistych, a zmiana taka nie stanowi orzekania ponad żądanie pozwu.
Tags: art. 12 prawa prasowego art. 13 prawa prasowego art. 23 kc art. 24 kc art. 321 kpc art. 41 prawa prasowego art. 448 kc art. 81 pr.aut. dziennikarze obrona konieczna prasa przeprosiny wizerunek wolność słowa
← Czy należą mi się tantiemy za króciutki filmik na YouTube?
Czy wydawca prasowy może odpowiadać za komentarze pod tekstem insynuujące przestępcze działania polityka? →
Jeden pan podobno został zaatakowany przez drugiego pana więc podobno musiał się bronić w wyniku czego drugi pan zmarł (bodajże w wyniku uderzenia tyłem głowy o podłoże co miałoby być skutkiem odepchnięcia przez pierwszego, broniącego się pana).
Świadkami podobno napastliwej postawy drugiego pana jest pierwszy pan i jego żona.
Pierwszy pan jest jest politykiem wówczas rządzącej partii, która obsadza stanowisko Prokuratora Generalnego.
Prokuratura umarza postępowanie w sprawie, przyjmuje wersję polityka. Nie dochodzi do sprawy przed sądem, który jedynie akceptuje decyzję prokuratury.
Sytuacja ta przypomina mi wypadek pani premier sprzed kilku miesięcy oraz natychmiastowe ustalenie policji i prokuratury odnośnie winy kierowcy seicento, który wjechał w samochód BOR’u podobno mający włączone sygnały świetlne i dźwiękowe.
Szczęśliwie dla kierowcy seicento w tej sprawie znaleźli się świadkowie (znalezieni przez media, nie prokuraturę) którzy zaprzeczyli, że pojazd BOR miał włączone sygnały dźwiękowe.
Jak widać prokuratura sporo może.
Ciekawsze, że ów poseł odszukał agresora po pewnym czasie (zaalarmowany przez żonę poszedł do szukać i znalazł!) — mnie zawsze interesuje ten wątek obrony koniecznej w sytuacji, kiedy ktoś szuka zwady.
Bo w to, ze zaczepiony mógł machać rękoma, jestem w stanie uwierzyć.
No właśnie, tutaj jest pies pogrzebany – obrona konieczna, gdy samemu szukało się zaczepki, obrona konieczna, gdy nie było bezpośredniości, a poszukiwanie zaatakowanego-atakującego, czyli nawet jeśli w emocjach, to planując działania (takie czy inne, słowne czy fizyczne). Groźba ataku i konieczność obrony najbliższych minęło jak tylko oddalił się autobusowy słowny napastnik.
Ale stało się, zadziałało prawo (i sprawiedliwość).
a wystarczyło jak w USA, poczekać żeby napastnik wszedł na posesję i nie wystawał poza trawnik ;)
a potem tylko przeładować
Nie ma czegoś takiego jak USA ;-) co najwyżej są poszczególne stany — i tak może być w niektórych stanach ;-)
Po drugie napastnik jechał autobusem, a broniącego swej rodziny nawet przy tym nie było. Ot, głośna sprawa sprzed lat.