Source: https://echokatolickie.pl/index.php?str=100&id=16658
Timestamp: 2019-12-09 14:55:14+00:00
Document Index: 38728257

Matched Legal Cases: ['art. 8', 'art.6', 'art.38', 'art.30', 'art.7', 'Art.210']

Ocalić czy stracić?
Od jakiegoś czasu Polska jest ostro strofowana przez Komitet Praw Dziecka działający przy ONZ za zgodę na funkcjonowanie tzw. okien życia.
To miejsca, gdzie matka ma sposobność anonimowego pozostawienia swojego dziecka, którym nie może, nie potrafi lub nie chce się zająć. Niedawno napomnienia przybrały formę kategorycznego żądania. Argument: łamanie praw człowieka, w tym prawa do tożsamości zapisanego w art. 8 Konwencji o prawach dziecka. Sytuacja jest o tyle absurdalna, że to samo gremium nie widzi „łamania praw dziecka” w promowaniu kontroli urodzin, która jest niczym innym jak zgodą na aborcję. Czyli wedle organizacji, która dawno utraciła swój międzynarodowy autorytet, morderstwo bezbronnego człowieka nie jest problemem, problem zaś stanowi fakt, iż zachowując życie, nie będzie w stanie poznać w pełni swojej tożsamości. Wedle agendy ONZ, polskie władze, zakazując funkcjonowania okien życia, powinny położyć większy nacisk na promocję „alternatywnych form zrzeczenia się praw dziecka”.
W domyśle: zapewnić również szeroki dostęp do aborcji, aby takie „drobne nieporozumienia”, jak niechciana ciąża, załatwiać wcześniej. Po co czekać do urodzin?
Konflikt praw?
Ale ad rem: mamy do czynienia z konfliktem praw: prawa do życia i prawa do tożsamości. Pierwsze z nich gwarantuje art.6 ust.1 Konwencji praw dziecka, jak też Konstytucja RP (art.38). Drugie - art.30 i 72 Konstytucji i art.7 konwencji, wszakże z zastrzeżeniem, iż dziecko od momentu urodzenia będzie miało prawo - „o ile to możliwe” - do poznania swoich rodziców i pozostawania pod ich opieką. Dopuszcza się sytuacje nadzwyczajne, w których - „w imię większego dobra” - tożsamość biologiczna rodziców pozostaje nieznana.
Rodzi się zatem kolejne pytanie: czy w przypadku okien życia można mówić o sytuacji wyższej konieczności, znanej prawu karnemu? Zgodnie z jego założeniami, ratując dobro o wartości większej, można poświęcić dobro przedstawiające wartość mniejszą, czyli w naszym przypadku prawo do tożsamości biologicznej. Nie ma tu sprzeczności prawnej. Jest za to niewymierna korzyść: po przejściu odpowiednich procedur adopcyjnych dziecko ma szansę na odnalezienie nowego domu i rodzicielską miłość. Dla myślącego człowieka to sprawa oczywista.
Ale od czego są organizacje broniące praw człowieka - coraz częściej nawet wbrew jego dobru, a niejednokrotnie też logice? Komitet Praw Dziecka ONZ nie odpuści nam. Podobnie, jak różnej maści agendy Unii Europejskiej domagające się szerokiej dostępności do aborcji dla Polek. Bo to jest nowoczesność. Doprawdy?
„Art.210 §1 kk., który stanowi, że kto wbrew obowiązkowi troszczenia się o małoletniego poniżej lat 15 albo o osobę nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny osobę tę porzuca, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z 4 czerwca 2001 r., przestępstwo porzucenia oznacza działanie polegające na opuszczeniu dziecka, połączone z zaprzestaniem troszczenia się o nie, bez zapewnienia mu opieki ze strony innych osób” - piszą autorzy analizy „Prawne aspekty funkcjonowania okien życia” („Białostockie Studia Prawnicze” 2017, vol.22, nr 2, s. 35-45). „Do istoty «porzucenia» należy więc pozostawienie osoby, nad którą miała być roztoczona opieka, własnemu losowi, przy czym chodzi tu nie tylko o zaniechanie sprawowania opieki nad osobą małoletnią lub nieporadną, lecz także o uniemożliwienie takiej osobie udzielenia natychmiastowego wsparcia. Zatem karalne jest pozostawienie dziecka w takim miejscu, w którym szansa na przyjście mu z pomocą jest znikoma, np. w lesie czy na śmietniku. Nie można mówić o przestępstwie porzucenia w przypadku pozostawienia niemowlęcia w oknie życia, gdzie natychmiast zostaje ono otoczone specjalistyczną opieką”.
Nie ma wątpliwości, iż „instytucja”, o ile można użyć takiego określenia, jaką są okna życia, zawsze powinna być ostatecznością. Wedle raportów policji jest alternatywą dla dzieciobójstwa - wraz z upowszechnieniem się jej, tego typu przestępstwa zdarzają się sporadycznie.
Dramatycznie to brzmi. Ale cóż, świat nie jest doskonały. I póki co, tego typu miejsca muszą istnieć. Tak jak domy samotnej matki, organizacje świadczące pomoc w wychowaniu dzieci, opieka hospicyjna i perinatalna. Kościół dużo w tej materii robi, choć potrzeby są wielokrotnie większe.
Z s. Katarzyną Grunwald CP, przełożoną wiceprowincji Matki Bożej Częstochowskiej Zgromadzenia Sióstr Pasjonistek św. Pawła od Krzyża, rozmawia ks. Paweł Siedlanowski.
Niedawno w mediach mogliśmy usłyszeć o dziecku odnalezionym w prowadzonym przez Wasze zgromadzenie oknie życia. Cieszyłyście się?
Bardzo! Na pewno byłoby lepiej, gdyby takie miejsca nie były nikomu potrzebne. Ale świat nie jest idealny. Takie okna muszą być. Udało się ocalić życie.
Jak długo istnieje Wasze okno życia?
W Kutnie okno życia, ulokowane przy domu parafialnym prowadzonym przez siostry pasjonistki św. Pawła od Krzyża, istnieje od dziesięciu lat. Karolek, bo takie imię nadaliśmy znalezionemu w nim chłopczykowi, jest pierwszym dzieckiem tu odnalezionym. Został pozostawiony 1 listopada, ok. 14.30.
Patrząc na problem wieloaspektowo: z jednej strony jest dramat, z drugiej - radość…
Tak. Przecież dziecko mogło zostać zabite w łonie matki albo porzucone gdzieś na śmietniku, bo i takie sytuacje się zdarzają. Jest też smutek, że ktoś je zostawił. Matka nie udźwignęła ciężaru rodzicielstwa, zdezerterował ojciec.
W Polsce aktualnie istnieje kilkadziesiąt okien życia - pierwsze zostało otwarte w Krakowie przez Caritas Archidiecezji Krakowskiej w marcu 2006 r. Znajduje się w działającym od 1978 r. Domu Samotnej Matki. W naszym zgromadzeniu tradycja ratowania dzieci N.N. jest jednak dużo starsza - robiła to już nasza założycielka Maria Magdalena Frescobaldi Capponi (początek XIX w.). Rzecz jasna, inaczej to wyglądało. Ówczesne okna życia przypominały tuby, do których można było włożyć dziecko, alarmując jednocześnie opiekujące się tym miejscem siostry. Współczesne okna życia są nowocześnie urządzone, bezpieczne, ogrzewane, wentylowane, oświetlone, zaopatrzone w alarm.
Za każdym odnalezionym dzieckiem kryje się dramat matki…
Niewątpliwie tak. Ale jest też szacunek wobec niej, że dzieciątko urodziła, dała mu szansę na to, by mogło żyć. Gdy znalazłyśmy Karolka, z jednej strony cieszyłyśmy się, ale też myślałyśmy o jego matce - jak bardzo musiała cierpieć, decydując się na taki gest. Modlimy się za nią. Dlaczego tak postąpiła? Dlaczego, skoro nie była w stanie wychować synka, nie zostawiła go szpitalu? Nie wiemy. I chyba nigdy się nie dowiemy. Chłopczyk był zadbany, raczej nie było to dziecko ze środowiska patologicznego. Najważniejsze w tym momencie jest to, że udało się go uratować.
Co dzieje się z dzieckiem, które zostanie znalezione w oknie życia?
Informujemy policję, pogotowie ratunkowe. Trafia ono do szpitala, gdzie w pierwszej kolejności jest gruntowanie badane: sprawdza się, czy nie było głodzone, bite, czy jest zdrowe. W naszym przypadku, kiedy siostry poszły do szpitala następnego dnia, dowiedziały się, że wszystko jest w porządku. Chłopczyk miał być jeszcze tego samego dnia przekazany rodzinie zastępczej. Jest zasada, że matka może w ciągu sześciu tygodni zmienić swoją decyzję i dziecko odebrać - bez konsekwencji prawnych. Oczywiście dokonuje się to po odpowiedniej identyfikacji (dziś dzieje się to poprzez analizę DNA). Wiem, że takie przypadki miały miejsce w Polsce. Jeśli tego nie uczyni, traci prawa rodzicielskie. W tym momencie dziecko trafia do rodziny adopcyjnej.
„Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat” - słowa z Talmudu znamy z innego kontekstu. Ale do opisywanej przez Siostrę sytuacji pasują jak ulał…
Tak jest! Gdy dziesięć lat temu ksiądz proboszcz święcił to miejsce, mówił, że warto, aby było, nawet jeśli posłuży uratowaniu tylko jednego życia. A tak się stało. Dziękujemy za to Panu Bogu!