Source: https://www.ebos.pl/artykul/1404_pozwac_rapera_czyli_o_odpowedzialnosci_prawnej_tworcow_tekstow.html
Timestamp: 2019-04-19 08:37:49+00:00
Document Index: 91728986

Matched Legal Cases: ['art. 73', 'art. 256', 'art. 255', 'art. 255', 'art. 256', 'art. 255', 'Art. 18']

Pozwać rapera czyli o odpowedzialności prawnej twórców
Pozwać rapera czyli o odpowedzialności prawnej twórców tekstów
07.11.2011 / ebos/hfpcz
Wolność słowa nie jest prawem absolutnym. W społeczeństwie demokratycznym dopuszcza się możliwość ograniczenia tej wolności w celu ochrony innych dóbr np. porządku publicznego, tajemnicy państwowej i przede wszystkim godności i czci innych osób.
RAP jako fundament kultury hip – hopowej oraz wyrazista forma ekspresji jest jednym z przejawów korzystania z konstytucyjnego prawa do wolności słowa. Nie oznacza to jednak, że takie prawo nie może zostawać poddawane uzasadnionym ograniczeniom.
Przede wszystkim należy podkreślić, że teksty hip-hopowe rządzą się i posługują się specyficzną retoryką, osadzoną na gwarantowanej w polskim prawie wolności słowa. Taka perspektywa, bez wątpienia zostałaby wzięta pod uwagę w przypadku jakiejkolwiek sprawy rozstrzyganej przez sąd.
Jednak wolność słowa nie jest prawem absolutnym. W społeczeństwie demokratycznym dopuszcza się możliwość ograniczenia tej wolności w celu ochrony innych dóbr np. porządku publicznego, tajemnicy państwowej i przede wszystkim godności i czci innych osób. Zwolennicy retoryki hip – hopu zapewne będą na stanowisku, że zawarte w niektórych tekstach sformułowanie nawołujące do przemocy i agresji stanowią jedynie przekaz artystyczny. Raperzy zawsze mogą się zasłaniać argumentem, że nie chodzi o podżeganie do popełnienia przestępstwa przemocy wobec organów władzy (czy znieważenie policjantów), ale raczej o wyrażenie ogólnego sprzeciwu wobec władzy. Ponadto, ważne jest również zwrócenie uwagi na bogatą tradycję hip – hopu, której kontestacja rzeczywistości oraz wyrażenie sprzeciwu wobec niej stanowi jeden z kluczowych elementów. Warto pamiętać, że wolność artystyczna jest szczególnie i dodatkowo chroniona na podstawie Konstytucji w art. 73.
W tym świetle, powstaje jednak pytanie, czy w polskich warunkach, gdzie jednak dość częste są zjawiska przemocy wobec policjantów, gdzie mamy na porządku dziennym do czynienia z przemocą stadionową, a z osób atakujących (czy zabijających) policjantów robi się bohaterów w określonym środowisku. Stąd należy przyjąć, że nie można z tego z góry i abstrakcyjnie niczego przesądzić, a każda taka sprawa (czy wypowiedź) musi być indywidualnie badana.
Z punktu widzenia środków prawnych istnieją teoretycznie różne możliwości:
1) powództwo o ochronę dóbr osobistych - można twierdzić, że słowa piosenek, w których wyrażone są krytyczne zdania pod adresem policjanta, naruszają jego dobre imię. Problem w tym, że w polskim prawie przyjęta jest koncepcja konkretnego naruszenia dóbr osobistych. Nie można zatem skutecznie dochodzić praw w przypadku wypowiedzi skierowanej do nieokreślonego, generalnego kręgu adresatów. Co za tym idzie, gdyby któryś z funkcjonariuszy Policji poczuł się urażony sformułowaniami, które padają w tekstach grupy np. Hemp Gru musiałby wykazać, że sformułowania te są kierowane pod jego adresem. Taki pozew zostałby oddalony, bo policjant nie mógłby wykazać, że tekst odnosił się konkretnie do niego.
Warto się zastanowić czy w takim przypadku nie byłoby możliwe wniesienie powództwa np. przez związek zawodowy policjantów, który niejako działa w interesie całej grupy zawodowej. Byłoby to ryzykowne z punktu widzenia prawa, ale być może dałoby asumpt sądom do ciekawego orzeczenia rozstrzygającego kwestię takiego ogólnego, abstrakcyjnego naruszenia dóbr osobistych.
2) zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa - polskie prawo przewiduje ochronę przed tzw. mową nienawiści (art. 256 i 257 k.k.). Trzeba jednak mieć świadomość, że mowa nienawiści jest jednak ścigana tylko w kontekście ochrony mniejszości narodowych, etnicznych czy wyznaniowych. Oznacza to, że aby twórca hip – hopu ponosił odpowiedzialność karną z tego tytułu, musiałby w swoich tekstach używać sformułowań np. rasistowskich, które miałyby na celu nawoływanie do pogardy względem danej rasy. Na marginesie, trzeba zaznaczyć, że za mowę nienawiści w obecnym porządku prawnym nie zostałyby uznane takie teksty, które nawołują do nienawiści względem np. mniejszości seksualnych czy teksty o treści szowinistycznej. Warto jednak zastanowić się, czy zastosowania nie znajdzie art. 255 k.k., który mówi o publicznym nawoływaniu do popełnienia zbrodni, występku czy przestępstwa skarbowego albo publicznie pochwala popełnienie przestępstwa (art. 255 para. 3 k.k.). Przestępstwa przewidziane regulacjami zarówno art. 256 oraz 257 kk, jak i art. 255 nie są przestępstwami skutkowymi. Stąd nie jest konieczne, aby twórcy tekstu udało się wzbudzić nienawiści względem danej grupy wśród swoich odbiorców lub nie jest konieczne, by dana osoba popełniła przestępstwo, do którego nawołują niektóre teksty hip – hopowe, lecz ważny jest sam fakt tworzenia i rozpowszechniania takich tekstów. W takich sytuacjach musi istnieć zamiar bezpośredni ("chcę aby to się stało") lub zamiar ewentualny ("dopuszczam możliwość, że taka może być konsekwencja moich czynów"). Udowodnienie zamiaru ewentualnego (ze względu na stylistykę rapu) może być utrudnione. Oskarżony może skutecznie zasłaniać się swobodą artystyczną twierdząc, że narzucona środowiskowo konwencja jest na tyle znana jej odbiorcom, że nie traktują oni takich nawoływań poważnie.
3) ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym - zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, zakazane są te reklamy, które są sprzeczne z dobrymi obyczajami i w istotny sposób zniekształcają lub mogą wpłynąć na zachowanie rynkowe przeciętnego konsumenta. Takie praktyki mogą być dla konsumentów możliwością pozywania przedsiębiorców. Co prawda, przepis ten nie będzie miał zastosowania w przypadku piosenek, ale być może warto z takiej możliwości skorzystać w przypadku reklamy ubiorów hip-hopowych, w których treści tych piosenek byłyby wykorzystywane. W takiej sytuacji, musiałby się znaleźć konsument, który jest urażony taką, a nie inną stylistyką. Tego rodzaju sprawy są dość częste w Niemczech. Jeden z ważniejszych wyroków niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego zapadł w w wyniku takiego postępowania (rzecz dotyczyła reklam United Colors of Benneton).
4) ustawa o radiofonii i telewizji oraz dyrektywa o audiowizualnych usługach medialnych 2007/65/EC – Analizując treści zawarte w tekstach hip – hopowych nie bez znaczenia pozostaje kwestia ochrony małoletnich, którzy zwykle zaliczają się do potencjalnego kręgu odbiorców tego przekazu. W ustawodawstwie unijnym dyrektywa o audiowizualnych usługach medialnych (zwana potocznie dyrektywą medialną) wskazuje na konieczność stworzenia w porządku krajowym takich przepisów, które służyłyby ochronie fizycznego, umysłowego i moralnego rozwoju małoletnich.
Podobnie, ochrona ta została ujęta w regulacjach ustawy o radiofonii i telewizji. Art. 18 pkt 4 ustawy przewiduje, że zabronione jest rozpowszechnianie przekazu zagrażającemu psychicznemu oraz moralnemu rozwojowi małoletnich, a w szczególności zawierające treści, które w sposób nieuzasadniony eksponują przemoc. Niektóre piosenki hip - hopowe zdecydowanie mogłyby zostać uznane, za takie, które posiadają negatywny wpływ na rozwój psychiczny, jak również intelektualny małoletnich. W związku z tym należy zastanowić się, w jaki sposób ochraniać małoletnich przed bywa, że brutalnym i agresywnym rapem. Stąd nadawcy zobowiązani są do oznaczania danych programów w czasie chronionym (od 6 do 23.00) odpowiednim symbolem, który sugeruje, czy dany przekaz jest właściwi dla dziecka. Wypełnianie tego obowiązku przez nadawców stale kontroluje Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.
Warto również wspomnieć o coraz bardziej popularnym w USA ruchu Parental Advisory Explicit Content3, którego celem jest przekazywanie rodzicom informacji na temat tego, czy dany album zawiera treści nieodpowiednie dla dzieci. W Polsce coraz częściej wydawcy sami decydują się na oznaczanie swoich publikacji tą nalepką. Jest to jednak kwestia indywidualnej decyzji wydawcy, a nie wymóg prawa. Na przykład książka Andrzeja Budy, Historia kultury hip – hop w Polsce w latach 1977 – 2002 jest opatrzona takim symbolem.