Source: https://forum.wiara.pl/viewtopic.php?f=2&p=1035225
Timestamp: 2019-05-20 20:35:54+00:00
Document Index: 28593019

Matched Legal Cases: ['art. 91', 'art. 177', 'art. 177', 'art. 91', 'art. 52', 'art. 23', 'art. 52', 'art. 23']

forum.wiara.pl - Zobacz wątek - Czy w Kościele katolickim jest dyktatura?
Czy w Kościele katolickim jest dyktatura?
Re: Czy w Kościele katolickim jest dyktatura?
Janprzy napisał(a):
Dajmy na to, proboszcz parafii, na której terenie funkcjonuje szkoła, w imię swoich partykularnych interesów, zwraca się do biskupa o cofnięcie skierowania dla nauczyciela do nauczania religii w szkole. Wobec nauczyciela nie ma żadnych zastrzeżeń co do jego pracy, zachowania, zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym.
Biskup korzystając z prerogatyw, jakie daje mu bezpośrednio rozporządzenie MEN, a pośrednio Konkordat i Kodeks prawa kanonicznego, cofa skierowanie. Nie musi tego uzasadniać. Nie ma też kontroli nad takim cofnięciem. Nauczyciel nie ma szans na odwołanie się do kogokolwiek, poza tym samym biskupem. Co w rzeczywistości nie ma specjalnie sensu.
Zgaduję, Szanowny Janie, że wiesz co mówisz jako były katecheta, który wygłaszał herezje... Niech zgadnę: gnostyckie?
Śr maja 15, 2019 20:55
Janprzy
Dołączył(a): N maja 12, 2019 20:08
Nie zauważyłem, żeby sąd w Krakowie <<podważył dotychczas "żelazną" zasadę, że cofnięcie skierowania biskupiego oznacza automatyczne rozwiązanie umowy o pracę>>
Wręcz przeciwnie. Po pierwsze oddalił apelację nauczycielki, a po drugie napisał między innymi, że
"Niewątpliwie w niniejszej sprawie rozwiązanie z powódką stosunku pracy nastąpiło z
powodu cofnięcia jej skierowania do nauczania religii w pozwanej szkole.
[...]w razie cofnięcia skierowania do nauczania religii w szkole stosunek pracy z nauczycielem zatrudnionym na podstawie mianowania ulega rozwiązaniu.
[...]Strona pozwana rozwiązując zatem z powódką, która, [...] nie posiadała missio canonica i zostało jej cofnięte skierowanie do nauczania w pozwanej szkole, zachowała się zgodnie z powyższymi przepisami."
W sumie racja, choć nie do końca. Sąd nie podważył wyżej wspomnianego związku co do zasady, podważył jednak (dotychczas uznawaną) zasadę, że w tych przypadkach nie stosuje się innych przepisów ochronnych wynikających z Karty Pracy i/lub Karty Nauczyciela. Sąd natomiast podkreślił, że główną przyczyną oddalenia apelacji był brak starania się o przedłużenie misji kanonicznej przez powódkę, przez co spełniała ten ustęp prawa na temat ochrony osób w ciąży, który wlicza zawinienie ze strony pracownika do listy wyjątków.
Trochę odchodzimy od tematu. Z wyroku jednoznacznie wynika, że przesłanką wypowiedzenia umowy o pracę jest cofnięcie misji. Jeszcze jeden cytat z wyroku sądu rejonowego "Przyczyną rozwiązania stosunku pracy było tylko i wyłącznie cofnięcie powódce skierowania do nauczania religii".To jest istotne dla nas. Cała reszta sprawy z Krakowa dotyczy czego innego i w tym zakresie sąd wskazywał różne inne przepisy.
Sąd NIE "podkreślił, że główną przyczyną oddalenia apelacji był brak starania się o przedłużenie misji kanonicznej przez powódkę".
Przyczyną oddalenia apelacji była jej bezzasadność z powodu nietrafionych zarzutów apelacyjnych.
Niezależnie czy powódka byłaby w ciąży czy nie, to do rozwiązania umowy by doszło. Wystarczyło cofnięcie misji.
Również niezależnie od tego, czy cofnięcie wynikałoby z niezwrócenia się o jej przedłużenie, czy z cofnięcia z woli biskupa. Właśnie o to chodzi, że nie bada się przyczyn cofnięcia skierowania do szkoły, bo to nie leży w gestii sądu cywilnego.
Z każdego wyroku zajmującego się taką sprawą to wynika. Faktem jest, że wyroków w tym zakresie jest mało, bo jest to sprawa tak oczywista, że szkoda pieniędzy na przegraną. Zresztą i nauczycieli religii jest mało w stosunku do reszty nauczycieli.
Przykład z reklamą jest nietrafiony. Umowy nie można cofnąć. Można ją np. wypowiedzieć, albo rozwiązać i to na podstawie przesłanek zawartych w niej samej, albo w prawie. Jeżeli wypowiedzenie nastąpiło z naruszeniem prawa, albo na podstawie nieprawdziwych przesłanek, to można je zaskarżyć do sądu.
Jeżeli umowa jest na czas określony i nie podlega automatycznemu przedłużeniu, nie można.
W przypadku zatrudnienia nauczyciela religii takiej możliwości nie ma, bo przesłanką jest cofnięcie skierowania i żadne sądy cywilne nie zajmie się zasadnością tego cofnięcia.
Owszem, zajmą się. W wyroku jest nawet ustęp poświęcony ewentualności, gdyby powódka starała się o przedłużenie misji kanonicznej i dostała odmowę. Jest tam nawet odwołanie do wyroku Trybunału Europejskiego. Jest to, dla przypomnienia, także sąd cywilny.
Poproszę cytat, bo z żadnego fragmentu uzasadnienia wyroku nie mogę tego wywnioskować.
Nawet w obrębie autonomii Kościoła nie można się realnie odwołać ani nikt nie skonroluje decyzji władczej.
W sumie tu się nieco pomyliłem, prawo kanoniczne przewiduje pewne tryby odwoławcze, tutaj stosuje się kanony 1732-1752. I moim zdaniem przepisy 1732-39 można stosować też przy decyzji o nie-przedłużaniu misji kanonicznych. Nie kwestionuje to hierarchiczności Kościoła, niemniej daje to możliwość odwołania, zawieszenia, uzasadnienia i obrony.
Dziękuję bardzo za wskazanie przepisów. Przyznaję, że to jest jakaś procedura odwoławcza, ale wygląda na dość iluzoryczne prawo do rzetelnego i bezstronnego zbadania decyzji przez niezależny organ. Można jednak spróbować.
Nie ma też chyba w Polsce urzędów albo rad wskazanych w kan. 1733 par. 2.
Nie za bardzo też wiadomo kto jest w tym przypadku właściwym przełożonym biskupa diecezjalnego oraz biskupa archidiecezjalnego w przypadku odwołań od decyzji, którymi są misje kanoniczne.
Śr maja 15, 2019 21:15
Zgadywanie po trzykroć błędne.
Śr maja 15, 2019 21:21
Jeżeli po trzykroć, to znaczy, że przynajmniej punkt zaczepienia jest trafiony. W przeciwnym razie odrzuciłbyś mój żart bez wchodzenia w szczegóły (ten "trzykroć" to właśnie taki szczegół).
A zatem: aktywny katecheta, który uważa, że nie głosi herezji (choć Kościół uważa inaczej), herezji nie-gnostyckiej, czyli np. ireneizmu.
Śr maja 15, 2019 22:07
A co twoje zgadywanki, Palmer, maja wspolnego z tematem? Zgaduje, ze chcesz po prostu, po "katolicku" dogryzc autorowi watku. A po co? Zgaduje, ze czujesz sie z tym, niestety, lepiej.
Cz maja 16, 2019 5:20
Prawda jest tak, że jedynym decydentem jest biskup i kurialiści.
Gdy w szkołach średnich dominować zaczął niż demograficzny i zaczęło brakować klas dla katechetów, to pozbawiony pracy został mój znajomy, świecki katecheta, ojciec trójki dzieci, w tym jedno niepełnosprawne, ale pozostali kapłani, w tym proboszcz wiejskiej parafii oddalonej od miasta o 40 km pozostał.
Nie pomogły apele nauczycieli zmartwionych losem rodziny bezrobotnego kolegi skazanego na życie z jednej pensji żony, a kurialiści nawet nie dopuścili katechety do biskupa.
Chwała Bogu mamy teraz biskupa ordynariusza byłego misjonarza w krajach Ameryki Płd i Afryki, który 2-3 razy w tygodniu, w wyznaczone dni i godziny przyjmuje osobiście duchownych i katechetów. I w 2 dni w tygodniu osoby świeckie. Nie ma żadnych portierów, funkcyjnych, którzy decydują kto i w jakiej sprawie potrzebuje rozmawiać z biskupem.
Cz maja 16, 2019 6:59
"W niniejszej sprawie niewątpliwie powódka utraciła missio canonica, które było uprawnieniem koniecznym do wykonywania pracy katechetki w pozwanej szkole, gdyż utrata missio spowodowała cofnięcie powódce skierowania do nauczania religii w tej szkole. W ocenie Sądu Okręgowego utrata uprawnień była zawiniona przez powódkę. Na rozprawie apelacyjnej w dniu 20 października 2016 r. pełnomocnik powódki powołując się na wpisy w książeczce misji kanonicznej wskazywał, że w poprzednich wypadkach, powódka nie zwracała się o przedłużenie missio niezwłocznie po wygaśnięciu poprzedniego, ale zwracała się o to niejako przy okazji, będąc w Kurii, gdzie podbijano jej książeczkę, nie robiąc żadnych problemów. Tym razem jednak sytuacja była inna. Powódka miała pełną świadomość w jakiej osobistej sytuacji się znajduje, już pod koniec sierpnia 2014 r. wiedziała, że jest w ciąży, że nie będzie uczyć w szkole w nadchodzącym roku szkolnym, o czym poinformowała dyrektor strony pozwanej. Do czasu rozwiązania z nią stosunku pracy w dniu 17 września 2014 r. powódka miała czas, by zwrócić się o przedłużenie missio canonica, czego nie uczyniła. Powódka była doświadczonym nauczycielem religii, musiała zatem mieć świadomość, że brak missio pozbawi ją prawa do nauczania religii. Takie niezbadanie o swoje interesy należy ocenić jako niedbalstwo, co czyni utratę uprawnień do wykonywania pracy na zajmowanym stanowisku zawinioną przez powódkę." <1>
W dalszej części uzasadnienia wyroku właśnie ten punkt (zawinione niedbalstwo) jest podnoszony jako główny i decydujący aspekt o takie a nie innej wykładni przepisów o ochronie kobiet w ciąży.
"W przedmiotowej sprawie wystąpiła jednak jeszcze jedna okoliczność, której powyższe przepisy nie regulują, to, że powódka w dacie rozwiązania z nią stosunku pracy była w ciąży. Powołane przepisy nie przewidują takiej sytuacji. W Karcie Nauczyciela brak jest regulacji dotyczących ochrony kobiet w ciąży przed rozwiązanie stosunku pracy. Taką sytuację rozwiązuje regulacja z art. 91c ust. 1 KN, który w sprawach nieuregulowanych w Karcie Nauczyciela odsyła do uregulowań kodeksu pracy. Nie ma tu mowy o stosowaniu odpowiednim przepisów Kodeksu Pracy, a zatem te przepisy powinno stosować się wprost. Wobec tego do rozwiązania stosunku pracy mianowanej nauczycielki stosuje się art. 177 § 1 k.p., zgodnie z którym pracodawca nie może wypowiedzieć ani rozwiązać umowy o pracę w okresie ciąży, a także w okresie urlopu macierzyńskiego pracownicy, chyba że zachodzą przyczyny uzasadniające rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia z jej winy (...)"
"Reasumując należy stwierdzić, że chociaż powódka będąc w ciąży podlegała szczególnej ochronie przed rozwiązaniem stosunku pracy na mocy art. 177 § 1 k.p w zw. z art. 91c ust. 1 KN, to jednak zaistniały przesłanki do rozwiązania z nią umowy o pracę z jej winy wymienione w art. 52 § 1 pkt 3 k.p. "
Pierwszy akapit streszcza moją tezę, a mianowicie że wykładnia sądu rejonowego o "niestosowaniu prawa do ochrony" była błędna. Natomiast w konkretnym przypadku sąd okręgowy uznał, że okoliczności utraty m.c. sprawiają, że mimo to mogła być zwolniona.
Niby racja, ale w tym i w podobnych przypadkach są organizacje, jak przykładowo Fundacja Helsinska, które przejmują się takimi przypadkami.
"„Pomimo tego, że rozstrzygnięcie Sądu Okręgowego ostatecznie jest niekorzystne dla Sylwii Z., to z uzasadnienia wyroku wynikają ważne wnioski dla przyszłej praktyki orzeczniczej w podobnych sprawach. Zdaniem Sądu Okręgowego pogląd wyrażony przez Sąd Rejonowy, że ochrona kobiet w ciąży nie dotyczy mianowanych nauczycielek katechezy był nieuprawniony” – mówi prawniczka dr Dorota Pudzianowska, która z ramienia HFPC prowadziła tę sprawę." <2>.
Mam uzasadnić, że umowy na czas określony wygasają automatycznie, chyba że sama umowa przewiduje inny tryb?
"Fakt, że powódka sama ponosi odpowiedzialność za nieuzyskanie w terminie przedłużenia missio canonica, sprawia, że rozważania, czy taka misja zostałaby jej udzielona, czy nie, gdyby powódka się o to zwróciła, są prawnie irrelewantne. Tym niemniej, wobec złożenia do akt przed Sądem I instancji informacji prasowych o przyczynach zwolnienia powódki z pracy oraz powoływania się przez powódkę na treść wyroku Sądu Okręgowego w Gliwicach (IX Pa 91/14) wypada stwierdzić, że takiego przedłużenia biskup diecezjalny mógłby powódce nie udzielić, z uwagi na jej sytuację osobistą. Powódka, co przyznała w toku postępowania, będąc osoba rozwiedzioną, żyła w konkubinacie i zaszła w ciążę. Sytuacja taka, co powszechnie wiadomo, jest niezgodna z religią Kościoła (...), której powódka miałaby nauczać. Doszło zatem do kolizji jej prawa do ochrony z uwagi na ciążę i prawa do swobodnego kształtowania życia prywatnego z prawem do wolności wyznania władz religijnych. Podobną kolizję praw rozpoznawał Europejski Trybunał Praw Człowieka, (...) W uzasadnieniu wyroku ETPC stwierdził, że z racji wykonywanej pracy nauczyciele religii powinni kierować się moralnością katolicką, z uwagi na szczególną relację zaufania wiążącą ich z władzami kościelnymi, a jeśli ta relacja zostanie naruszona, biskup nie powinien wskazywać takiej osoby do nauczania religii." <1>
Przełożonym biskupa jest papież. Niemniej, nawet jeżeli te wspomniane w kanonach urzędy są podległe biskupowi, to jednak zapewniają pewien wachlarz instrumentów odwoławczych i zmuszają drugą stronę do uzasadniania swoich racji. Z tego co słyszałem (inne przypadki, nie związane z tematem) bywali księża oblatani w prawie kanonicznym, którzy mimo różnych przewinień potrafili przed wewnętrznymi instytucjami kościelnymi przeciągać w wieczność swoje odwołanie z probostwa. Wydaje mi się, że osoba cywilna może po prostu nie wiedzieć o swoich możliwościach odwoławczych i zostawiać sprawy swojemu biegowi.
<1> http://orzeczenia.krakow.so.gov.pl/cont ... -10-20_001
<2> https://www.hfhr.pl/wyrok-w-sprawie-kat ... z-pracy-2/
Cz maja 16, 2019 9:27
Przyznaję, w tym przypadku ciąża kobiety miałaby znaczenie gdyby nie zawiniła.
Jednak w sytuacji standardowej (o taką mi chodzi), bez takich szczególnych przypadków, do rozwiązania umowy dojdzie niezależnie od winy.
Wcześniej sąd rejonowy stwierdził, czego sąd okręgowy nie zanegował, że "w żadnym z aktów prawnych nie zapisano z jakiego powodu można nauczycielowi cofnąć skierowanie do nauczania religii. Byłoby to dyktowanie biskupowi kiedy może cofnąć skierowanie. W tym zakresie Kuria Metropolitalna dysponuje pełną swobodą podejmowania decyzji zarówno co do osoby, co do czasu rozwiązania stosunku pracy, jak i okresu na jaki należy umowę z nauczycielem zawrzeć."
Co najważniejsze, sąd okręgowy napisał "Niewątpliwie w niniejszej sprawie rozwiązanie z powódką stosunku pracy nastąpiło z powodu cofnięcia jej skierowania do nauczania religii w pozwanej szkole. W takiej sytuacji zastosowanie ma art. 23 ust. 1 pkt 6 Karty Nauczyciela."
Gdyby nie doszło do zawinienia, to powódka przestałaby uczyć religii i musiałaby być np. zatrudniona w innym charakterze ze względu na ochronę ciążową.
Natomiast w sytuacji bez wyjątkowych przypadków, zasada jest taka, czego sąd nie rozważał, że w razie zawinienia rozwiązanie następuje bez wypowiedzenia (art. 52 Kodeksu pracy), a w razie niezawinionej utraty uprawnień jest pewien okres wypowiedzenia i stosuje się zasadę (art. 23 Karty nauczyciela). Efekt ten sam, tylko w jednym przypadku oddalony w czasie.
Tu się zagalopowałem, przyznaję, bo skupiłem się na problemie ogólnym rozwiązania stosunku pracy z racji cofnięcia misji kanonicznej, a wyrok miał tylko pokazać, że nie da się zakwestionować w sądzie cywilnym decyzji biskupa, czego konsekwencją jest zawsze (przy braku szczególnych przypadków) rozwiązanie stosunku pracy.
Tak, organizacje się przejmują, ale tu zajęły się problemem ciężarnej – szczególnym przypadkiem. Pozostałe osoby po cofnięciu misji tracą zatrudnienie. Są oczywiście różnice między nauczycielem mianowanym, dyplomowanym czy kontraktowym, ale to szczegóły. Finalnie każdy z nich straci zatrudnienie.
Z czego wynika, że "Jeżeli umowa jest na czas określony i nie podlega automatycznemu przedłużeniu, nie można:
- Jej "wypowiedzieć, albo rozwiązać i to na podstawie przesłanek zawartych w niej samej, albo w prawie"
- zaskarżyć wypowiedzenia do sądu "Jeżeli wypowiedzenie nastąpiło z naruszeniem prawa, albo na podstawie nieprawdziwych przesłanek".
Tak, o tyle się sąd zajął sprawą cofnięcia misji, że ją skomentował. Dopóki jednak w Polsce przepisy się nie zmienią, to żaden sąd cywilny nie będzie ingerował w decyzje biskupa i nie będzie badał zasadności cofnięcia misji kanonicznej. Jedynie można próbować odwoływać się do niezależnych organów Kościoła, o ile takie zostały ustanowione.
Podobieństwo misji kanonicznej do dekretów może być pomocne. Dziękuję bardzo.
Pytanie tylko, czy te urzędy rzeczywiście są i jak to w rzeczywistości funkcjonuje.
Cz maja 16, 2019 18:34