Source: https://bezprawaanirusz.pl/
Timestamp: 2018-09-21 17:12:22+00:00
Document Index: 120205232

Matched Legal Cases: ['art. 20', 'art. 58', 'art. 58', 'art. 58', 'Art. 97', 'art. 97', 'art. 97', 'Art. 107', 'art. 58', 'art. 107', 'art. 59822', 'art. 7562', 'art. 244']

Bez prawa ani rusz — Blog adwokat Agnieszki Swaczyny o prawie w rodzinie
Do którego sądu złożyć wniosek o powrót dziecka w trybie konwencji haskiej dotyczącej cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę?
To pytanie, z którym musiałam się zmierzyć niedawno (pierwszego dnia obowiązywania ustawy zmieniającej właściwość sądów z rejonowych na okręgowe). Łatwo nie było, a odpowiedź leżała w zasięgu ręki :-). Przyznam, że w dniu, kiedy ta informacja była mi potrzebna nie dotarłam do źródłowych informacji. Udało się ustalić wydział powołany do rozpoznawania sprawy z konwencji haskiej “chałupniczymi sposobami”. Biorąc pod uwagę, że nie jestem pierwsza i ostatnia, która takich informacji będzie potrzebowała podaję namiary na tekst udzielający odpowiedzi na to pytanie (zarządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 24 sierpnia 2018 r. zmieniające zarządzenie w sprawie utworzenia wydziałów w sądach okręgowych oraz ośrodków zamiejscowych sądów okręgowych – poz. 228 z tego roku) i poniżej
spis wydziałów sądów okręgowych w kolejności alfabetycznej:
Białymstok – I Wydział Cywilny
Gdańsk – II Wydział Cywilny Rodzinny
Katowice – XVIII Wydział Cywilny Rodzinny
Kraków – XI Wydział Cywilny Rodzinny
Lublin – III Wydział Cywilny Rodzinny
Łódź – XII Wydział Cywilny Rodzinny
Poznań – I Wydział Cywilny
Rzeszów – I Wydział Cywilny
Szczecin – X Wydział Cywilny Rodzinny
Warszawa – VI Wydział Cywilny Rodzinny Odwoławczy
Wrocław – XIII Wydział Cywilny Rodzinny
Który sąd wybrać?
Od razu zaznaczę, że w razie złożenia wniosku do Organu Centralnego (w Polsce to Ministerstwo Sprawiedliwości) tę decyzję podejmuje Organ Centralny. Jeżeli jednak ktoś się zdecyduje na bezpośrednie złożenie wniosku do sądu – mamy następujące możliwości (art. 20 ustawy, o której pisałam tu:
sąd, w którym toczy się lub toczyło postępowanie dotyczące władzy rodzicielskiej, opieki lub kurateli, albo
sąd, w którego okręgu dziecko lub rodzice mieli miejsce zamieszkania lub pobytu przed wyjazdem za granicę,
sąd, w którego okręgu ma miejsce zamieszkania lub przebywa osoba, której wniosek dotyczy
Na koniec gorące podziękowania dla koleżanki, która podesłała mi namiary na zarządzenie Ministra Sprawiedliwości. Tak, tak – przyznaję, nie dotarłam do zarządzenia sama :-).
Nie planowałam dzisiejszego wpisu
o konwencji haskiej (dotyczącej uprowadzenia dziecka za granicę),ale temat doścignął mnie sam. Więc piszę wszem i wobec! Dzisiaj weszła w życie ustawa regulująca postępowanie m. in. w sprawach z konwencji haskiej dotyczącej cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę. Tekst ustawy można znaleźć tu. Nie będę w tym wpisie omawiać w szczegółach nowych przepisów (nie mam dziś na to czasu). Zwrócę uwagę na istotną zmianę, o której same sądy (a przynajmniej pracownicy biur podawczych) nie wiedzą. Sądem właściwym do rozpoznania wniosku są sądy okręgowe w 11 miastach (kolejność alfabetyczna) tj. w: Białymstoku, Gdańsku, Katowicach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Rzeszowie, Szczecinie, Warszawie i Wrocławiu.
Który sąd będzie właściwy?
Dobre pytanie… Ustawa stanowi, że Ministerstwo Sprawiedliwości może przekazać wniosek do sądu, w którym:
do sądu, w którym toczy się lub toczyło postępowanie dotyczące władzy rodzicielskiej, opieki lub kurateli, albo
do sądu, w którego okręgu dziecko lub rodzice mieli miejsce zamieszkania lub pobytu przed wyjazdem za granicę, albo
do sądu, w którego okręgu ma miejsce zamieszkania lub przebywa osoba, której wniosek dotyczy
Rozumiem, że osoba składająca wniosek na podstawie konwencji haskiej ma taki sam wybór. Nie jestem przekonana, czy jest to dobre rozwiązanie, ale skoro przepis obowiązuje to moje wątpliwości są jałowe.
Więcej szczegółów – następnym razem. Jeżeli chcesz sam złożyć wniosek o powrót dziecka do sądu – “walcz” i upieraj się, że sądem właściwym jest sąd okręgowy. Przekazanie wniosku z sądu rejonowego do okręgowego będzie trochę trwało. W sprawie o uprowadzenie dziecka za granicę każdy dzień jest cenny.
Jeżeli chcesz wiedzieć, do którego wydziału należy złożyć wniosek przeczytaj ten wpis.
Zanim napiszę coś o wydziedziczeniu
– kilka słów o przerwie w pisaniu bloga. Na www.blogrozwod.pl zdradziłam co się ze mną działo przez ten czas, jak mnie tu nie było :-). Tu napiszę tylko krótko – odpoczywałam. Teraz wakacje powoli się kończą i najwyższy czas wrócić do dobrych zwyczajów. Zapraszam na oba blogi!
Od dawna piszę tu o prawie spadkowym, ale o wydziedziczeniu nie ma jeszcze ani jednego wpisu. Ostatnio pojawiło się interesujące orzeczenie Sądu Najwyższego (o tym napiszę niżej) i pomyślałam, że najwyższy czas, żebym i ja napisała coś o wydziedziczeniu.
Czy pamiętacie, jak pisałam o zachowku?
Jeżeli nie, to wszystkie dotychczasowe wpisy można zobaczyć tu. Czym zatem jest wydziedziczenie? W skrócie – sposobem na pozbawienie zachowku małżonka, rodziców albo zstępnych (czyli dzieci, wnuków, prawnuków itd. choć to “dalej” zdarza się niezmiernie rzadko z przyczyn biologicznych). Jeżeli spadkodawca sporządzi testament i w tym testamencie napisze, że wydziedzicza określoną osobę z jakiegoś wskazanego w testamencie powodu, to ten wydziedziczony może się raczej pożegnać z zachowkiem. Te powody są ściśle określone przez prawo i muszą być wskazane w testamencie (nie wystarczy napisać: wydziedziczam i tyle).
Jeżeli np. dziecko spadkodawcy:
1) wbrew woli spadkodawcy postępuje uporczywie w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego – np. jest alkoholikiem, albo jest przestępcą, czego spadkodawca nie akceptuje;
2) dopuścił się względem spadkodawcy albo jednej z najbliższych mu osób umyślnego przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności albo rażącej obrazy czci – tu chyba nie trzeba niczego tłumaczyć;
3) uporczywie nie dopełnia względem spadkodawcy obowiązków rodzinnych – o tym za chwilę
to wydziedziczenie będzie prawdopodobnie skuteczne i osoba wskazana w testamencie do wydziedziczenia nie otrzyma zachowku. Należy pamiętać, że wydziedziczenie dotyczy tej konkretnej osoby wymienionej w testamencie. Dzieci lub dalsi zstępni tej wydziedziczonej osoby mają nadal prawo do zachowku.
To, czy wydziedziczenie było skuteczne czy nie okazuje się najczęściej w postępowaniu o zachowek. Sąd bada w tym postępowaniu, czy faktycznie istnieje przyczyna wydziedziczenia wskazana wyżej w jednym z trzech punktów . Właśnie w takiej sytuacji zapadło orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 23 marca 2018 r. (I CSK 424/17 – treść można przeczytać tu).
Historia w skrócie wyglądała tak:
X powołał w testamencie do dziedziczenia partnerkę A, a synów B i C wydziedziczył. Wydziedziczenie uzasadnił tym, że: „od 3 lat kłamią, niszczą i trwonią mój majątek, donoszą na mnie na policję i do prokuratury, nie udzielają mi pomocy w mojej chorobie i starości”. Kiedy X zmarł, a synowie B i C wystąpili o zachowek. X rozwiódł się z matką B i C. Nie ulegało też wątpliwości, że nadużywał alkoholu, był agresywny, wszczynał awantury itp. Między X a synami B i C toczyły się sprawy karne (wzajemne oskarżenia ojca i synów – sprawy umarzano). X – jak widać – miał wiele wad, ale miał też niewątpliwe zalety: był właścicielem nieruchomości wartej ok. 1 mln PLN i współwłaścicielem mieszkania.
B i C wystąpili po śmierci X o zachowek i w I i II instancji wygrali. Sądy obu istancji uznały, że uwzględniając całokształt stosunków rodzinnych nie można uznać, że zaistniały przesłanki do wydziedziczenia. Zdaniem sądów orzekających relacje B i C z ojcem nie były poprawne, “to jednak przyczyn konfliktu można upatrywać po stronie ojca”. Z przeprowadzonego
postępowania dowodowego nie wynikało też, aby X “domagał się od synów jakiejkolwiek pomocy, a oni od jej udzielenia uchylali się”.
Od niekorzystnego dla siebie rozstrzygnięcia odwołała się partnerka A, która została zobowiązana zaskarżonym orzeczeniem do wypłaty zachowku synom B i C. Sąd Najwyższy rozpoznając skargę kasacyjną doszedł do wniosku, że oba sądy nie uwzględniły wszystkich okoliczności sprawy. Sąd Najwyższy uznał, że brak relacji rodzinnych B i C było wprawdzie zawinione przez X, ale także po stronie B i C dopatrzył się współwiny. Skoro agresja i negatywne działania stron były wzajemne, to wina leżała po obu stronach. W efekcie Sąd Najwyższy uznał, że skoro więzi rodzinne miały charakter jedynie formalny, to nie ma uzasadnienia dla ochrony interesów dzieci X w drodze zachowku. Partnerka A przegrała sprawę o zachowek w dwóch instancjach, ale Sąd Najwyższy uchylił niekorzystny wyrok i oddalił powództwo B i C o zachowek. W ten sposób synowie X pożegnali się z dużymi pieniędzmi.
Z orzeczenia można wyciągnąć różne wnioski:
1) merkantylny – jeżeli chcesz otrzymać zachowek, to trzeba się postarać o dobre relacje ze spadkodawcą za jego życia;
2) filozoficzny – w sądzie nie ma prostych rozwiązań, a sądy mogą w różny sposób oceniać te same okoliczności;
3) optymistyczny – nie należy się poddawać i trzeba walczyć do końca. Póki piłka jest w grze – jest nadzieja, o czym przekonała się partnerka A;
4) korporacyjny – prawnicy się przydają (przed Sądem Najwyższym jest obowiązek reprezentacji przez fachowych pełnomocników
Na pewno można wyciągnąć też inne i pozytywne i negatywne wnioski. Ja skończę w tym miejscu.
Uzasadnienie opisanego wyroku jest bardzo jasno napisane, sprawa ciekawa, więc zachęcam do lektury orzeczenia, a nie tylko mojej zwulgaryzowanej wersji.
Podział majątku wspólnego – w końcu każdego “dopadnie”
Byli małżonkowie nie mają obowiązku dokonywać podziału majątku wspólnego. Zwykle jednak tłumaczę Klientom, że taki podział i tak się odbędzie – najpóźniej w momencie prowadzenia sprawy spadkowej po nich. Dziwnie się rozmawia o śmierci osób, które ze mną rozmawiają…, ale nie ma wyjścia.
W wyniku rozwodu, czy też umowy notarialnej (ale też śmierci małżonka) powstaje rozdzielność majątkowa, a dotychczasowa wspólność łączna (każdy z współwłaścicieli ma 100% udziałów we współwłasności) przekształca się we wspólność ułamkową – domyślnie po 50% udziałów dla każdego.
Dlaczego ostatnim momentem na podział majątku wspólnego jest dział spadku? Dział spadku ma odpowiedzieć na pytanie kto co dziedziczy? Wcześniejsze postępowanie – stwierdzenie nabycia spadku lub poświadczenie dziedziczenia (u notariusza) przesądza jedynie o udziałach w spadku poszczególnych spadkobierców. Konkretne przedmioty przechodzą na własność spadkobierców dopiero po dziale spadku.
Najpierw jednak trzeba ustalić co konkretnie wchodzi w skład spadku.
Nie da się tego zrobić bez wcześniejszego podziału majątku wspólnego. Trzeba przesądzić najpierw jakie składniki majątkowe są własnością jeszcze żyjącego małżonka (lub małżonka zmarłego później od spadkodawcy), a jakie składniki majątkowe weszły do spadku i mogą być przedmiotem działu spadku. Jak się nad tym zastanowić to jest to logiczne. Na przykład małżonkowie byli współwłaścicielami dwóch mieszkań o podobnej wartości (to, tak modelowo, żeby było mi łatwiej tłumaczyć :-)). Po śmierci małżonka A małżonek – w wyniku podziału majątku wspólnego otrzymuje na własność mieszkanie, w którym mieszka, a drugie mieszkanie wchodzi w całości do spadku. A może też do spadku wejść ½ udziału w jednym mieszkaniu i ½ w drugim mieszkaniu. Oba warianty są możliwe i zgodne z prawem. Widać jednak na tym przykładzie (taką mam nadzieję), że najpierw trzeba tę kwestię przesądzić, a dopiero potem dzielić spadek.
Dla jeszcze wątpiących.
Jeżeli jednak do tej pory ktoś jest nieprzekonany (ostatnio prowadziłam sprawę, w której przez dłuższy czas nie udawało mi się przekonać sędziego (!) o konieczności złożenia przez wnioskodawcę wniosku o podział majątku wspólnego. Dopiero nowy pełnomocnik wnioskodawcy docenił ryzyko i złożył brakujący wniosek) podaję namiary na orzeczenie Sądu Najwyższego – uchwała Sądu Najwyższego – Izby Cywilnej z dnia 2 marca 1972 r. (stare, ale jare) sygn. akt: III CZP 100/71):
W wypadku, gdy w skład spadku wchodzi udział spadkodawcy w majątku objętym małżeńską wspólnością ustawową, do dokonania działu spadku niezbędne jest uprzednie albo jednoczesne z działem spadku, połączone w tym samym postępowaniu, przeprowadzenie podziału majątku wspólnego, chyba że zapadł już prawomocny wyrok rozstrzygający o żądaniu ustalenia nierównych udziałów małżonków w majątku wspólnym oraz o żądaniach zwrotu wydatków, nakładów i innych świadczeń z majątku wspólnego na majątek odrębny lub odwrotnie, albo że częściowy dział spadku nie dotyczy udziału spadkodawcy w majątku wspólnym.
Jakie jest ryzyko jeżeli sąd nie dokona podziału majątku wspólnego w takiej sytuacji? W razie apelacji sąd nawet się nie zastanawia nad innymi zarzutami – uchyla orzeczenie do ponownego rozpoznania. Warto o tym pamiętać, bo strony mają różne interesy w postępowaniu sądowym. Warto się skupić na dbanie o swój interes.
Opieka naprzemienna w projekcie
Może nie powinnam, ale przyznam, że nie nadążam za zmianami przepisów prawnych. O tej proponowanej zmianie dowiedziałam się z Facebooka (o tempora o mores!), przy okazji, gdy moje nazwisko zostało wymienione jako przykład adwokata wrogiego opiece naprzemiennej. Pomijam skandaliczną treść wypowiedzi autorów petycji (celowo nie podaję linku, żeby nie robić reklamy populistycznym treściom), co wywołało słuszne oburzenie w szeregach kolegów adwokatów. Muszę jednak wyrazić podziękowanie autorom petycji – bez nich pewnie nie trafiłabym na dokumenty, które bardzo mnie interesują :-).
Oto rzeczone dokumenty (wystarczy kliknąć na link): projekt zmian przepisów (druk senacki) 776 i opinia NRA 776_nra
Postanowiłam napisać swoją własną opinię na temat proponowanych zmian i od razu zastrzegam, że tekst może być mało przyjazny, za co z góry przepraszam.
Artykuł 58 par. 1a k.r.o.
Obecne brzemiennie art. 58 § 1a k.r.o:
“W braku porozumienia, o którym mowa w § 1, sąd, uwzględniając prawo dziecka do wychowania przez oboje rodziców, rozstrzyga o sposobie wspólnego wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem po rozwodzie. Sąd może powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców, ograniczając władzę rodzicielską drugiego do określonych obowiązków i uprawnień w stosunku do osoby dziecka, jeżeli dobro dziecka za tym przemawia.”
Planowana zmiana brzmi tak:
„W braku porozumienia, o którym mowa w § 1, sąd, uwzględniając prawo dziecka do wychowania przez oboje rodziców, może powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom oraz określić wykonywanie opieki nad dzieckiem w ten sposób, że dziecko będzie mieszkało przemiennie z każdym z rodziców w porównywalnych okresach, z wyjątkiem przypadku, gdy jedno z rodziców zamieszkuje za granicą.”;
To źle sformułowany przepis. Pozytywnie oceniam expressis verbis wprowadzoną możliwość orzeczenia o opiece naprzemiennej. Takie orzeczenie jest możliwe już teraz, ale wprowadzenie wprost opieki naprzemiennej do kodeksu rodzinnego i opiekuńczego może zmienić akcenty i uświadomić sędziom, że ta forma opieki jest także możliwa bez konieczności sztywnego trzymania się dotychczasowej linii orzeczniczej (wybór rodzica pierszoplanowego). Proponowana zmiana stwarza oczywiście możliwość, a nie przymus orzeczenia opieki naprzemiennej, co także oceniam pozytywnie. Można się zastanowić, czy prawidłowe jest określenie, że to dziecko będzie mieszkało przemiennie z każdym z rodziców, a nie rodzice będą mieszkać przemiennie z dzieckiem. Różnica jest może drobna, ale ta druga wersja zawiera w sobie możliwość stworzenia stałego centrum życiowego dziecka i zamiany rodziców przy dziecku (ostatnio czytałam opinię OZSS wskazującą na takie rozwiązanie jako korzystne dla dzieci w konkretnej sytuacji). Niepotrzebne wydaje się zastrzeżenie: „z wyjątkiem przypadku, gdy jedno z rodziców zamieszkuje za granicą”. Początkowo byłam zdania, że trudno wyobrazić sobie ustanowienie opieki naprzemiennej w takiej sytuacji, więc takie zastrzeżenie nie jest celowe. Po zamieszczeniu postu otrzymałam bardzo słuszną uwagę od czytelnika bloga. Można sobie wyobrazić taką formę opieki nawet między rodzicami mieszkającymi w różnych krajach. Czasem te miejsca są położone bardzo blisko siebie (np. CIeszyn i Czeski Cieszyn) i nie mażadnych przeszkód w ustanowieniu opieki naprzemiennej (bardzo dziękuję za tę krytyczną uwagę – to dowodzi, że dyskusja ma sens!). Z drugiej strony skoro ustawodawca wyłączył jedynie taki przypadek spod opieki naprzemiennej, to znaczy, że opieka naprzemienne między Krakowem a Szczecinem byłaby dopuszczalna? Tekst prawny powinien być maksymalnie precyzyjny i jakiekolwiek sformułowania, które zaciemniają obraz i stwarzają niepotrzebne podstawy do interpretacji powinny być eliminowane. Przy redakcji art. 58 § 1a k.r.o. zapomniano o koniecznym do tej pory elemencie orzeczenia rozwodowego tj. uregulowaniu kontaktów z dzieckiem. Jeżeli jest to zabieg świadomy – nie mam uwag, ale wymaga to konsekwentnych zmian w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Obawiam się jednak, że jest to „wypadek przy pracy” i ktoś nie zauważył, że w razie nieskorzystania przez sąd z opcji opieki naprzemiennej (nie każdy chce orzeczenia opieki naprzemiennej) sąd nie ma narzędzi do uregulowania kontaktów. To złe i niespójne rozwiązanie. Nadal w mocy pozostaje art. 58 § 1b k.r.o. stanowiący, że sąd nie orzeka o kontaktach z dzieckiem na zgodny wniosek stron. Podsumowując, jakkolwiek sama idea wprowadzenia wprost możliwości orzekania o opiece naprzemiennej jest pozytywna, to wykonanie pozostawia dużo do życzenia i w tym kształcie nie powinno być przyjęte. Przepis wymaga przemyślenia i ponownej redakcji w taki sposób, by nie budził wątpliwości i był spójny z resztą przepisów regulujących rozwód i separację.
Artykuł 97 k.r.o.
Art. 97 § 3 projektu zmian k.r.o. oceniam krytycznie. Jakkolwiek można się domyślać, że jest to zmiana podyktowana wprowadzeniem opieki naprzemiennej do k.r.o. to jednak przepis ten dotyczy różnych form wspólnego wykonywania władzy rodzicielskiej (nie tylko opieki naprzemiennej). Trudno zrozumieć, co ma oznaczać stwierdzenie, że „rodzice przekazują sobie dokumenty dziecka, w szczególności dowód osobisty”? Kiedy? W jaki sposób? Po co? Prawnik nie może domyślać się o co chodziło ustawodawcy. Rolą ustawodawcy jest takie sprecyzowanie przepisu, żeby dla wszystkich było jasne, a w szczególności jaka jest treść i cel przepisu. Należy podkreślić, że art. 97 k.r.o dotyczy także rodziców mieszkających razem. Proponowany § 3 art. 97 k.r.o. to bubel prawny, z którego nic – poza źle wyrażonymi intencjami – nie wynika
Artykuł 107 k.r.o.
Art. 107 § 2 k.r.o. w proponowanej formie powiela błędy propozycji art. 58 § 1b k.r.o. Z tego powodu nie będę powtarzać wskazanych wyżej uwag. Należy jedynie zauważyć, że art. 107 wymagałby w całości głębszej analizy i ujednolicenia z przepisami dotyczącymi rozwodu i separacji tak, by nie stwarzać innej sytuacji prawnej dzieci, o których orzeka Sąd Okręgowy w sprawie rozwodowej oraz Sąd Rejonowy w sprawie opiekuńczej.
Propozycja zmiany art. 59822 k.p.c. jest kosmetyczna. Zmiana z: dziecko będzie mieszkać z każdym z rodziców w powtarzających się okresach” na „dziecko będzie mieszkać przemiennie z każdym z rodziców w porównywalnych okresach” ma sens jedynie w celu ujednolicenia terminologii obowiązującej w obrocie prawnym. Z praktycznego punktu widzenia proponowany przepis nic nie zmienia. Podobna uwaga dotyczy proponowanych zmian art. 7562 k.p.c. – jest to zmiana o charterze uzgodnienia terminologii.
Kodeks karny – rewolucja
Od wielu lat nie zajmuję się prawem karnym, zatem moje uwagi do zmian proponowanych w kodeksie karnym mają charakter ogólny. Omawiana ustawa zmieniająca k.r.o. wprowadza w kodeksie karnym nowy rodzaj przestępstwa (art. 244c) tj. utrudnianie lub uniemożliwianie wykonywania kontaktów lub opieki. Zagrożenie karą to ograniczenie wolności lub pozbawienie wolności. To zmiana rewolucyjna i kontrowersyjna. Nie można nie zauważyć, że obecnie obowiązujące przepisy są niewystarczające do egzekucji kontaktów z dziećmi. Sądy orzekają zbyt wolno o karach pieniężnych (to bolączka całego wymiaru sprawiedliwości nie tylko w tego typu sprawach), a jeżeli w końcu orzekają to niejednokrotnie kary określane są na tak niskim poziomie, że osobie niestosującej się do orzeczenia o kontaktach „opłaca się” bardziej płacić niż wykonywać postanowienia orzeczenia. Są kraje, gdzie podejście do realizacji kontaktów jest bardziej restrykcyjne niż w Polsce i daje do bardzo dobre efekty. Czy zaproponowany kształt sankcji za utrudnianie kontaktów z dzieckiem jest prawidłowy? To pytanie do karnistów. Jako osoba niejednokrotnie borykająca się w imieniu Klientów o dostęp do dziecka nie potrafię ocenić proponowanych przepisów kodeksu karnego negatywnie.
Zanim o zachowku
– najpierw kilka słów wstępu, bo dawno mnie tu nie było. Tych, którzy chcą wiedzieć, dlaczego dawno nie pisałam, zapraszam na blgowrozwod.pl.
I jeszcze refleksja? Wczoraj przeczytałam o zrzucie wody z zapory we Włocławku i zalaniu gniazd wielu ptaków. To straszna i smutna wiadomość. Za brak szacunku dla przyrody przyjdzie nam zapłacić, a konsekwencje odczują na pewno nasze dzieci. Przypomniała mi się w związku z tą sytuacją bardzo stara piosenka żeglarska Andrzeja Koryckiego: sto pierwszy toast za zdrowie morza (dla mniej cierpliwych – piosenka zaczyna się od 0:52). Dedykuję tym, dla których przyroda ma znaczenie i tych – którzy nie myślą…
W tym niewesołym nastroju nie mogę pisać o niczym innym niż o prawie spadkowym.
Małżonkowi, zstępnym i rodzicom spadkodawcy, o ile byliby powołanie do spadku z ustawy. Zstępni to prawnicze określenie na tych wszystkich krewnych, których pozostawiamy po sobie w linii prostej: dzieci, wnuki, prawnuki (biologia nie pozwala sięgać dalej). Co oznacza stwierdzenie, że zachowek się należy o ile byliby powołani do spadku z ustawy? Rodzice spadkodawcy dziedziczą wyłącznie wtedy, gdy spadkodawca nie pozostawił zstępnych. Jeżeli zmarły pozostawił dzieci, wnuki itd. to rodzice nie doszliby do spadku, czyli zachowek im się nie należy.
Zachowek przysługuje w wysokości połowy udziału, który przypadłby osobie uprawnionej w drodze dziedziczenia ustawowego. Są jednak osoby “uprzywilejowane”, którym należy się wyższa kwota bo aż 2/3 udziału, jako by im przypadł w wyniku dziedziczenia ustawowego.
Kiedy należy się 2/3 udziału?
Tylko wtedy, gdy osoba uprawniona do zachowku jest trwale niezdolna do pracy lub jest małoletnia. Decydujący jest moment otwarcia spadku, czyli śmierci spadkodawcy. Jeżeli dziecko zmarłego stało się inwalidą niezdolnym do pracy 3 lata po śmierci rodzica to wysokość przysługującego zachowku wynosi 1/2 udziału, który by przypadł w drodze dziedziczenia ustawowego. Podobnie, jeżeli sprawę o zachowek wnosi 19-letnie dziecko zmarłego 4 lata pośmierci rodzica, to wysokość zachowku wynosi 2/3 udziału spadkowego, jaki by przypadł tej osobie przez dziedziczenie ustawowe.
Jeżeli zastanawiasz się nad wysokością należnego Ci zachowku, pamiętaj o przedawnieniu roszczenia. Pisałam o tym tu i tu – zapraszam do lektury.
ETS, czyli Europejski Trybunał Sprawiedliwości
– informacje na temat tego sądu można znaleźć tu. Szperając po internecie natknęłam się (na stronie jednej z brytyjskich kancelarii) na informację o pierwszej sprawie rozpoznawanej przez ETS na kanwie pytania prejudycjalnego skierowanego do ETS przez sąd polski (o precedurze prejudycjalnej można przeczytać tu). Duma narodowa mnie ogarnęła i postanowiłam przedstawić na blogu rozstrzygnięcie ETS – odpowiedź na pytanie prejudycjalne sądu polskiego. Po co w ogóle prawnicy czytają orzeczenia sądów – w tym orzeczenia ETS? Ano dlatego, że orzeczenia takie mają ogromne znaczenie dla praktyki. Skoro mądre głowy zastanawiały się nad problemem i doszły do wniosków końcowych, to warto z tego skorzystać. Można też dyskutować z orzeczeniem, jeżeli się z nim nie zgadzamy, ale jest to zawsze punkt odniesienia.
Polka mieszkająca we Frankfurcie nad Odrą udała się do notariusza w Słubicach.
Pani Aleksandra Kubicka wybrała prawo, któremu miał podlegać jej spadek – prawo polskie. Pewnie dlatego udała się do notariusza i zażądała umieszczenia w testamencie zapisu windykacyjnego (o zapisie windykacyjnym pisałam tu). Niestety, notariusz odmówił czynności (wolno mu, jeżeli uważa, że czynność jest sprzeczna z prawem).
Co miało być sprzeczne z prawem?
Zdaniem notariusza problemem było to, że w prawie niemieckim nie jest znany zapis windykacyjny. Rozporządzenie 650/2012 (w skrócie – rozporządzenie spadkowe) wyłącza spod zastosowania rozporządzenia “charakter praw rzeczowych”. Z tego względu notariusz uznał, że nie może sporządzić testamentu, który – w momencie śmierci spadkodawczyni – przenosi własność na spadkobiercę, gdyż prawo niemieckie nie przewiduje takiej sytuacji.
Każdy zainteresowany może przeczytać treść orzeczenia w całości tu: sprawa C-218/16. Ja przedstawię jedynie
wnioski wypływające z orzeczenia:
nie ma przeszkód, by sporządzić testament zgodny z prawem polskim nawet, jeśli prawo miejsca położenia nieruchomości nie zna zapisu windykacyjnego. Zapis windykacyjny to sposób przeniesienia własności. Prawo własności jest znane także w prawie niemieckim, zatem testament stanowiący o przeniesieniu prawa znanego w kraju miejsca położenia nieruchomości jest zgodny z rozporządzeniem 650/2012.
Zeszły tydzień był dla mnie bardzo trudny. Musiałam uśpić mojego 12-letniego psa. Teraz w zasięgu mojego wzroku śpi pies ze schroniska – Karton.
Tak dla psa, jak i dla nas jest to nowe doświadczenie (Kraksę chowaliśmy od szczeniaka). Karton zapełnia pustkę po Kraksie i … dzięki temu mogę znów pracować. Pochrapywanie zadowolonego psa działa na mnie niezwykle pozytywnie :-). Tyle o naszym nowym domowniku, a teraz wracam do prawa spadkowego.
Właściwość sądu w sprawie spadkowej to nic innego, jak odpowiedź na pytanie, przed którym sądem sprawa spadkowa (otwarcie i ogłoszenie testamentu, stwierdzenie nabycia spadku, dział spadku) może się toczyć.
Rozporządzenie 650/2012
Kwestię tę reguluje rozporządzenie rozporządzenie Parlamentu Europejskiego Rady (UE) nr 650/2012 z dnia 4 lipca 2012 r. w sprawie jurysdykcji, prawa właściwego, uznawania i wykonywania orzeczeń, przyjmowania i wykonywania dokumentów urzędowych dotyczących dziedziczenia oraz w sprawie ustanowienia europejskiego poświadczenia spadkowego (w skrócie: rozporządzenie spadkowe).
Zasada ogólna to właściwość sądu państwa, w którym zmarły miał zwykły pobyt w chwili śmierci.
Czym jest zwykły pobyt? Nie jest to miejsce zameldowania (takie jest zwykle pierwsze skojarzenie w Polsce). To miejsce, w którym dana osoba ma swoje centrum życiowe – tam mieszka, ma najbliższą rodzinę, pracuje, leczy się itp.
Jak zwykle od zasady są wyjątki :-). Wszystkie zainteresowane strony mogą się umówić, że sądem właściwym jest sąd państwa, którego prawo wybrał zmarły do uregulowania swoich spraw spadkowych (prawo ojczyste zmarłego). Taka umowa wybierająca sąd innego państwa niż państwo zwykłego pobytu zmarłego musi spełniać określone warunki. Musi być zawarta w formie pisemnej, zaopatrzona w datę i podpisy zainteresowanych stron. Możliwe jest także zawarcie takiej umowy za pomocą środków elektronicznych.
Co jeżeli miejsce zwykłego pobytu zmarłego znajdowało się w kraju innym niż kraj członkowski Unii Europejskiej?
W takim wypadku sądem właściwym do rozpoznawania wszystkich spraw spadkowych jest sąd państwa, w którym zmarły pozostawił składniki majątkowe. Dodatkowo: zmarły miał obywatelstwo tego państwa lub – jeżeli nie miał obywatelstwa – miał w tym kraju miejsce zwykłego pobytu nie dawniej niż 5 lat przed wniesieniem do sądu sprawy spadkowej.
A jeżeli zmarły nie miał obywatelstwa tego państwa?
Albo nie miał miejsca zwykłego pobytu, w tym państwie członkowskim? Albo miał miejsce zwykłego pobytu wcześniej niż 5 lat przed wniesieniem sprawy spadkowej do sądu tego państwa? W takiej sytuacji to państwo członkowskie, w którym znajdują się składniki majątkowe ma jurysdykcję do rozpoznania sprawy spadkowej ale dotyczącej tylko tego majątku, który znajduje się w tym państwie.
Jest jeszcze koło ratunkowe.
Jeżeli żaden sąd państwa członkowskiego nie ma właściwości na podstawie wyżej wskazanych zasad to – w drodze wyjątku – sąd może orzekać w sprawie spadkowej. Znów warunek – tylko, jeżeli postępowanie spadkowe w państwie trzecim, z którym sprawa jest ściśle związana, nie może być we właściwy sposób wszczęte lub przeprowadzone.
Ograniczenie postępowania.
Warto wiedzieć, że sąd państwa członkowskiego może ograniczyć postępowanie spadkowe do niektórych składników majątkowych, jeżeli można oczekiwać, że orzeczenie tego sądu odnoszące się do tych składników “nie będzie uznane ani, w stosownych przypadkach, nie zostanie stwierdzona jego wykonalność w tym państwie trzecim”.
PODSTAWIENIE – SPADKOBIERCY NA WSZELKI WYPADEK
Nie sądzę, żeby podstawienie kojarzyło się z prawem spadkowym :-). Podstawienie jest dość rzadko spotykane, a szkoda, bo daje możliwość spadkodawcy zadecydowania co ma się stać, jeżeli spadkobierca nie będzie żył w chwili otwarcia spadku, lub nie będzie chciał dziedziczyć.
Czym jest podstawienie?
Artykuł 963 kodeksu cywilnego definiuje podstawienie (tzw. zwykłe, bo jest jeszcze podstawienie powiernicze, ale o nim dzisiaj nie piszę) następująco:
Może najprościej będzie, jak podam przykład (zresztą z życia wzięty).
Lata temu (jeszcze przy innym uregulowaniu porządku ustawowego dziedziczenia, co oznacza, że gmina dochodziła do spadku osób bezdzietnych dość szybko) zostałam poproszona przez starsze małżeństwo z rodziny o pomoc w takim skonstruowaniu testamentu, żeby (nazwijmy małżeństwo wujostwem) wujostwo było spokojne o losy majątku po śmierci. Wujostwo nie mieli dzieci, więc martwili się o to kto odziedziczy cały ich majątek po śmierci ostatniego z nich. W pierwszej kolejności chcieli nawzajem dziedziczyć po sobie. I tu nie było oczywiście problemu. Nie wiadomo było jednak (tego nigdy nie wiadomo 🙂 ), kto pierwszy opuści ten ziemski padół. Gdyby to wujek zmarł pierwszy (tak się zresztą później stało), a ciocia nie zdążyłaby zmienić testamentu (albo ze względu na stan zdrowia nie mogłaby już zmienić testamentu), to po niej wujek nie mógłby dziedziczyć, bo by go już nie było na świecie
Jeżeli nie wujek to kto?
Na takie dylematy odpowiedzią jest podstawienie. Trochę się napracowałam, ale w końcu uzgodniłam z wujostwem treść testamentu odpowiadającą ich oczekiwaniom. Na wypadek, gdyby wujek (i w testamencie wujka wzajemnie – ciocia) nie mógł lub nie chciał dziedziczyć, do spadku powołanych było kilka osób spośród dalszych krewnych.
Podstawienie to sposób na różne sytuacje życiowe.
Ostatnio trafił w moje ręce testament, w którym do spadku została powołana partnerka, a na wypadek niemożności/braku chęci dziedziczenia powołane były dzieci i spadkodawcy i jego partnerki. Powodem takiego rozrządzenia spadkowego był wspólnie spłacany kredyt na dom kupiony tylko przez jednego z partnerów. Podstawienie pozwoliło zabezpieczyć byt partnerki na wypadek śmierci właściciela domu.
Co dalej z wujostwem?
Uzgodniliśmy z wujostwem, że sporządzą testament u notariusza. Przede wszystkim po to, żeby nie było jakichkolwiek uchybień przy tym – bardziej niż zwykle – skomplikowanym testamencie. Pamiętam, że poprosiłam notariusza o przyjęcie starszych państwa i przekazałam projekt testamentów. Efekt był beznadziejny, bo notariusz przekonał wujostwa, że zwykle sporządza się prostsze testamenty i wujostwo wyszli od notariusza z takimi właśnie testamentami :-). Wujek powołał do spadku ciocię, a ciocia – wujka… Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że nie o to chodziło! Znalazłam notariusza, który nie bał się myśleć i sporządził testament nie “taki jak zwykle”, ale odzwierciedlający potrzeby i oczekiwania starszych państwa.
Życie pokazało, że podstawienie było rozwiązaniem idealnym w tej konkretnej sytuacji. Wujek zmarł pierwszy. Po wujku cały majątek odziedziczyła ciocia, a po cioci – te osoby, które były podstawione w testamencie. Ciocia była w takim stanie zdrowia, że po śmierci wujka nie mogła zmienić testamentu (nie miała zdolności testowania). Przypomnę: przy zwykłym/prostym testamencie tu by się kończyła historia, bo do spadku byłby powołany wujek. Ciocia chcąc by po jej śmierci spadek trafił do innych osób niż wujek (wujek już nie mógł) musiałaby sporządzić nowy testament. W tej sytuacji – ze względu na sporządzenie testamentu z podstawieniem – po śmierci cioci majątek trafił do tych osób, które wybrali wujostwo. Jestem tego pewna, bo byłam wykonawcą testamentu.