Source: https://wdrodzewykladni.pl/wysylasz-przesylke-za-pobraniem-dowiedz-sie-co-dzieje-sie-z-twoimi-pieniedzmi-czego-nie-powie-ci-twoj-broker-lub-kurier/
Timestamp: 2020-06-06 07:33:32+00:00
Document Index: 120251280

Matched Legal Cases: ['art. 286', 'art. 284', 'art. 284', 'art. 284', 'art. 284', 'art. 115', 'art. 284']

Wysyłasz przesyłkę za pobraniem? Dowiedz się co dzieje się z Twoimi pieniędzmi. Czego nie powie Ci Twój broker lub kurier. - W drodze wykładni
Czy środki pieniężne przyjęte przez kuriera jako tzw. pobranie mogą być przedmiotem rozliczeń pomiędzy różnymi pośrednikami z wyłączeniem zleceniodawcy? Czy np. za potrącenie z tych środków można ponieść odpowiedzialność karną?
Ostatnio można zaobserwować lawinowy wzrost spraw, które dotyczą roszczeń z COD, czyli tzw. pobrań.
Dla porządku przypomnę, że „pobranie” (COD) to usługa, która polega na tym, że przewoźnik/kurier doręczając konkretną przesyłkę jest zobowiązany do pobrania określonej kwoty pieniężnej. Zazwyczaj stanowiącej zapłatę za towar znajdujący się w przesyłce.
Jest to forma zabezpieczenia przy zakupach na odległość, kiedy kupujemy towar nie mając w pełni zaufania do kontrahenta, względnie chcielibyśmy sobie go obejrzeć zanim zapłacimy.
Odbiorca, który dokonuje wypłaty środków kurierowi jest w tej sytuacji bezpieczny. Wydaje środki pieniężne i w zasadzie problem go już nie interesuje, czy pieniądze do sprzedawcy trafią czy nie.
Wręczenie środków pieniężnych tytułem zapłaty jest substratem bezpośredniego rozliczenia się ze swoim kontrahentem. Wydawałoby się, że środki wręczone kurierowi reprezentującemu jedną z wielu znanych na rynku marek zajmujących się doręczaniem przesyłek jest gwarantem tego, że środki te trafią z powrotem do nadawcy.
Tak się często nie dzieje.
Trzeba wiedzieć, że w Internecie można się natknąć na różne podmioty „pośredniczące” w zawieraniu umów z właściwą „firmą kurierską”. Są to tzw. brokerzy usług kurierskich. Ich działalność polega na tym, że zawierają w Twoim imieniu umowę z przewoźnikiem na podstawie której nadajesz przesyłkę. Wszystko dzieje się elektronicznie. Wprowadzasz dane na stronie brokera, później po opłaceniu zlecenia trafia ono do faktycznego wykonawcy typu DPD, DHL, FedEx, do niedawna Geis Parcel PL. To wersja uproszczona.
Zdziwilibyście się, ile z tych portali oferujących fantastyczne stawki za przesyłkę jest połączonych ze sobą w ten sposób, że jedno zlecenie na przewiezienie jakiejś przesyłki jest w praktyce procesowane przez więcej niż 3 podmioty. Im więcej uczestników takiego łańcuszka tym więcej miejsca na problemy.
Trzeba sobie jasno powiedzieć, że sporo z funkcjonujących na rynku portali to podmioty, które nie mają żadnego majątku, a całą obsługą serwisu zajmuje się komputer z okazjonalnym udziałem człowieka. Takie zlecenie może przejść przez kilka takich systemów należących do odrębnych podmiotów zanim trafi do renomowanego przedsiębiorstwa, które jest powszechnie znane.
Biznes ten opiera się na tym, że tacy brokerzy są w stanie wynegocjować dla siebie zdecydowanie niższe stawki, niż te zawarte w powszechnych cennikach. Wolumen pozwala na to, żeby konkurować ceną, stąd znaczne różnice, kiedy przeciętny Kowalski sprawdzi sobie cenę u brokera i bezpośrednio w przedsiębiorstwie kurierskim. Rozwój i popularność tego typu rozwiązań stały się miejscem do nadużyć.
Osoba zlecająca przewóz często nie wie do kogo ma się zgłaszać z roszczeniami z tytułu np. uszkodzenia lub zaginięcia paczki. Podobnie nie wiadomo często od kogo żądać zwrotu pobrania.
Nie jest tajemnicą, że pobrania przyjmowane najczęściej w formie gotówkowej, a rozliczane ze zleceniodawcą w drodze przelewu. Ważną kwestią jest na jaki rachunek mają być te pobrania zwracane. Zagadnienie konstrukcji prawnej COD, czyli „pobrania” pozostawię sobie na oddzielny wpis, będzie to praca ważna z punktu widzenia obrotu, bo jeszcze nie spotkałem się z tym, żeby ktoś nad tą instytucją głębiej się pochylił.
Może się zdarzyć tak, że jeżeli zlecimy przewóz jakiejś przesyłki mało znanemu brokerowi, będziemy mieć problemy z odzyskaniem środków pochodzących z pobrania. Podmioty te często nie dysponują żadnym majątkiem i opierają swoją działalność na bieżących wpływach. Szczególnie z pobrań. Mało trzeba, żeby takim podmiotem zachwiać.
Środki z pobrania stają się często przedmiotem wzajemnych rozliczeń między brokerem, a przewoźnikiem, albo brokera i innym brokerem. Tak, to prawda, pieniądze klientów są przedmiotem różnych operacji, w tym kompensowania wzajemnych wierzytelności.
Zazwyczaj jest tak, że pieniądze odebrane od odbiorcy trafią najpierw na rachunek przedsiębiorstwa przewozowego, które faktycznie dokonało doręczenia. Jeżeli broker, który zlecił przewóz nie zalega z żadnymi płatnościami za usługi, środki zostaną mu przelane na jego rachunek bankowy. Tak na jego. Nie Twój.
Pomimo tego, że wpiszesz w formularzu na stronie swój nr rachunku bankowego, to znaczy tylko tyle, że broker obsługujący serwis na którym właśnie dokonujesz zamówienia jest zobowiązany pieniądze zwrócić na ten rachunek. Ale takiego obowiązku wcale nie mają jego kolejni kontrahenci do których Twoje zlecenie zostanie przekazane. Pewnie są wyjątki, ale co do zasady Twoje środki przejdą przez kilka rachunków bankowych różnych podmiotów i módl się, żeby jeden drugiemu nie był nic dłużny, bo to te środki posłużą wzajemnym rozliczeniom. Dlaczego?
Treść zobowiązania, w sensie prawnym, sprowadza się do tego, że wierzyciel może żądać od dłużnika określonego świadczenia, na określonych warunkach. Do treści zobowiązania należy również tak prozaiczny element jak nr rachunku bankowego na który mają być wpłacone środki, jeżeli zobowiązaniem dłużnika jest właśnie zapłata. Jeżeli dłużnikowi powiedziano/napisano, że ma wpłacić na dany rachunek, to spełnienie tego świadczenia na inny będzie, w zależności od okoliczności, niewykonaniem zobowiązania bądź nienależytym wykonaniem zobowiązania. Najczęściej podany jest rachunek brokera.
Jeżeli jeden drugiemu jest winien jakieś pieniądze najpewniej dojdzie do kompensaty i ten zobowiązany do zwrotu pobrania środki zatrzyma u siebie.
Można. Skoro broker miał obowiązek zwrócić pieniądze na rachunek, który należy do jego dłużnika, to mając na uwadze, że są to świadczenia pieniężne taka operacja wydaje się być jak najbardziej dopuszczalna.
Niestety dla nadawcy, który upomni się o swoje, może on dostać komunikat od swojego „brokera”, że jego środki zostaną mu zwrócone jak tylko rozliczy się z nich poprzednia firma.
Tutaj właśnie jest siedlisko patologii. Nadawcę czekającego na zwrot pobrania nie powinno obchodzić, że jakiś podmiot, którym posłużył się jego broker, nie zwrócił jeszcze środków. Skoro ewidentnie odbiorca pieniądze przekazał, to w określonym w umowie terminie powinny być one zwrócone. To, że broker ma problem z egzekwowaniem tego od swoich podwykonawców jest wyłącznie jego problemem.
Realnym wyzwaniem jest to, że serwisy te są swego rodzaju „wydmuszkami” bez majątku z którego można zwrot pobrania egzekwować. Dlatego tak ważne jest, żeby umowy zawierać jednak z serwisami o nieposzlakowanej opinii i dobrze znanymi. Nie zawadzi sprawdzić z kim się zawiera umowę przez Internet, gdzie suma pobrania jest dla nas znacząca.
Jej zwrotu, moim zdaniem, możemy domagać się wyłącznie od naszego bezpośredniego kontrahenta. A to, że jemu jeszcze nie zwrócono tej kwoty w ogóle nie powinno nikogo interesować.
Niektóre serwisy brokerskie oczywiście chętnie pośredniczą w zawieraniu umów przewozu, ale gorzej już sprawa wygląda z odpowiedzialnością za nieprawidłowości, które po drodze wystąpią. Należy się dobrze zastanowić.
Obrót należnościami na które czeka nadawca niektórym prokuratorom kojarzy się z oszustwem (art. 286 k.k.) albo przywłaszczeniem (art. 284 § 2 k.k.). To mimo, że kwestia potrącania należności z pobrań wchodzi na stałe do kontraktów zawieranych z podwykonawcami przez największych graczy rynkowych.
Nie ma jeszcze jednolitego stanowiska co do charakteru prawnego środków pieniężnych pobranych od odbiorców. Sam stawiam sobie wyzwanie, żeby przebrnąć raz na zawsze przez ten proces i sprawy gruntownie przemyśleć i opisać. Swego czasu uważałem, że środki pieniężne z tego tytułu objęte są swego rodzaju immunitetem i nikt nie powinien ich dotykać do czasu, aż zostaną zwrócone osobie uprawnionej.
Teraz nie jestem już tego taki pewien w końcu pieniądze to pieniądze i nadawcy nie interesuje czy dostanie dokładnie te banknoty, które przekazał odbiorca, czy po prostu taką sumę na jaką opiewało pobranie.
Nie ma jednak jednolitych poglądów na tę materię i w niektórych sprawach prokuratorzy/sądy sprawy umarzają jako nienoszące znamion czynu zabronionego. Takie decyzje kwituje się tym, że wszelkie operacje na pobraniu mieszczą się w – pojemnym – pojęciu tzw. „ryzyka gospodarczego”.
Są jednak przypadki, w których postępowania są wszczynane, a do sądów finalnie trafia akt oskarżenia.
Ten dualizm jest dla mnie trudny, gdyż często muszę bronić sprzecznych racji 😊
W jednym z przypadków podejrzani zatrzymali pieniądze pobrane od klientów, powołując się na wzajemne potrącenie wierzytelności z firmą kurierską. Zdaniem organu orzekającego takie postępowanie było prawnie dopuszczalne, gdyż podejrzani nie byli zobowiązani do przekazania konkretnych rzeczy oznaczonych co do tożsamości, lecz do rozliczenia się finansowego w pieniądzu oznaczonym jedynie co do gatunku. Wobec tego ich działaniu nie można przypisać cechy bezprawności, a tylko działania bezprawne mogą być uznane za przestępstwo.
Okolicznością kwalifikującą przywłaszczenie (art. 284 § 2 k.k.) jest legalne wejście sprawcy w posiadanie rzeczy przez jej powierzenie w określonym celu przez właściciela. Przez powierzenie dochodzi do przeniesienia władztwa nad rzeczą osobie innej aniżeli właściciel i jest ono powiązane z ustaleniem określonego postępowania z rzeczą przez osobę ją uzyskującą. Przepis art. 284 § 2 k.k. reguluje zatem sytuację, w której dochodzi do nadużycia zaufania, jakim pokrzywdzony obdarzył sprawcę.
Przedmiotem sprzeniewierzenia może być każda rzecz ruchoma, w tym również polski pieniądz, który występuje albo w postaci gotówki albo jako pieniądz bezgotówkowy, np. w formie zapisu na rachunku bankowym.
O zamiarze przywłaszczenia rzeczy powierzonej nie może przesądzać postąpienie z rzeczą w sposób inny niż uzgodniony z właścicielem rzeczy. W odniesieniu do przestępstwa z art. 284 § 2 k.k. konieczne jest wykazanie oskarżonemu działania w zamiarze bezpośrednim kierunkowym w formule animus rem sibi habendi. Z drugiej strony, w orzecznictwie wskazuje się, że jeżeli oskarżonemu została powierzona zaliczka, będąca rzeczą w rozumieniu przepisu art. 115 § 9 k.k., co do której istniał w pewnych sytuacjach obowiązek jej zwrotu, którego oskarżony jednak nie dokonał - można w tym przypadku mówić o wyczerpaniu znamion przestępstwa sprzeniewierzenia z art. 284 § 2 k.k.
Wyżej przytoczone przykłady i stanowiska judykatury doprowadziły do niejednoznacznego traktowania sytuacji, w której pobrania są rozliczane pomiędzy różnymi podmiotami prowadzącymi działalność gospodarczą, podczas gdy wchodzą one w posiadanie tych podmiotów na skutek dyspozycji nadawcy. Klient zamawia usługę i oczekuje, że w jej ramach zleceniobiorca pobierze odpowiednią kwotę środków i ją zwróci. Usługa ta z samej genezy zakłada, żeby środki pobrane od odbiorcy, czy też ich równowartość wróciły do osoby uprawnionej. Tutaj odbiorcy nie interesuje już co się z tymi środkami dalej stanie. Nadawca nie może przecież zwrócić się do niego wskazując, że pieniądze z jakichś względów do niego nie dotarły i trzeba zapłacić ponownie. Całe ryzyko jest na nadawcy.
Nie wiadomo, czy potrącenie z środków tytułem pobrania traktować jako sprzeniewierzenie się i niedopuszczalną operację na czyichś rzeczach – jednostkach płatniczych, czy raczej zwyczajne działanie w ramach uprawnień o charakterze cywilnoprawnym.
Taka sytuacja może kojarzyć się z powierzeniem przewoźnikowi środków pieniężnych, poprzez dokonanie czynności faktycznej przyjęcia środków od jednej osoby i przekazanie ich drugiej. Układ ten budzi skojarzenie z umową zlecenia, w której zleceniobiorcy powierza się jakąś kwotę, z której jest on zobowiązany się później ze zleceniodawcą rozliczyć.
Co się jednak dzieje, kiedy tego nie dokonuje?
Czy taki nadawca może mieć roszczenie do podmiotu, który uczestniczył w całym przedsięwzięciu, ale nie zawarł z nim żadnej umowy. Czy te środki mogą być przedmiotem obrotu?
Czy jeden broker może potrącić swoje wierzytelności z wierzytelnością innego brokera, którego źródłem są środki pieniężne z tytułu pobrania?
Jeżeli pobranie ma być zwrócone między brokerami wydaje się, że takie działanie jest jak najbardziej dopuszczalne. Broker będący gdzieś w środku całego łańcucha nie ma żadnego kontaktu z pierwotnym nadawcą, może nawet nie dysponować nr rachunku bankowego osoby na której rzecz powinny być zwrócone środki tytułem pobrania. Zresztą jaka byłaby tego podstawa? Zleceniodawca takiego brokera (inny broker) mógłby zasadnie oczekiwać od niego zwrotu tych środków. Trzeba by było płacić dwa razy…
Mimo wszystko rozumiem, że osoba zamawiająca przesyłkę wraz z usługa pobrania nie będzie zbytnio szczęśliwa, kiedy dowie się, że środki z tego tytułu są przedmiotem operacji których nie jest nawet stroną. Nikt o tym nie informuje ani przed ani po. Tego typu sytuacje są miejscem do nadużyć i załatwiania swoich własnych rozliczeń w zasadzie kosztem osób, które w dobrej wierze powierzają takim podmiotom zadanie przekazania im środków. Zabezpieczając się przed nieuczciwymi sprzedawcami, nabywca zostaje poddany próbie rzetelności kolejnych podmiotów.
Jakimś zabezpieczeniem będzie powierzanie przewozów bezpośrednio uznanym na rynku przewoźnikom, z drugiej różnica w cenie jaką oferuje przewoźnik, a broker jest znacząca i dla osób opierających swoją działalność e-commerce na wysyłkach nie jest to żadne rozwiązanie. Trzeba dodać, że również duże firmy kurierskie zwyczajowo kompensują swoje wierzytelności ze swoimi bezpośrednimi kontrahentami.
Zdaje się, że praktyka wyprzedziła ustawodawcę. Jak zwykle zresztą.
Reasumując, choć nie bez zastrzeżeń opowiadam się za tym, że środki z pobrania mogą być przedmiotem wzajemnych rozliczeń. Głównie dlatego, że obowiązek zwrotu dotyczy określonej sumy, a nie konkretnych banknotów. Zasadność dokonania wzajemnych operacji i rozliczeń, wypełnienie zobowiązań bądź ich niewykonanie powinny być raczej badane na gruncie prawa cywilnego.
Niemniej trzeba mieć na uwadze, że organy ścigania wszczynają i prowadzą dochodzenia w takich sprawach dopatrując się w nich czynu sprzeniewierzenia. Także, żeby nie było zdziwienia. Szczególnie jak się współpracuje z niewypłacalnymi podmiotami o wątpliwej reputacji.
Mam nadzieję, że wpis będzie przydatny przy podejmowaniu w przyszłości decyzji o skorzystaniu z usługi przesyłki za pobraniem.