Source: http://polskie-forum.pl/viewtopic.php?f=3&t=1307&start=15
Timestamp: 2019-06-26 08:05:13+00:00
Document Index: 16612436

Matched Legal Cases: ['art. 63', 'art. 53', 'art. 304', 'art. 196', 'art. 196', 'art.2']

Teraz jest 26 cze 2019, 09:05
Napisane: 30 sie 2013, 21:56
http://www.fronda.pl/a/grzywna-i-sad-za ... 29907.html
Wściekłość niebywałą budzą ci Polacy, którzy zamiast grillować, chlać wódę albo tarzać się w błocie na owsiakowych imprezach, czczą polskich bohaterów. Szlachetna polska młodzież wywołuje pianę na ustach wrogów Polski.
Grzywna i sąd za uczczenie pamięci o Powstaniu Warszawskim. Nielegalne zgromadzenie czy nadgorliwość policji?
Dodane przez: MBW | 6.08.2013, 12:04 | komentarzy: 21 | odsłon: 2944
Trzem narodowcom z Częstochowy grozi kara grzywny, a wkrótce staną przed sądem. Ich „winą” jest to, że w dniu 1 sierpnia w pobliżu pomnika Nieznanego Żołnierza rozwinęli transparent z napisem „Wszechpolacy Pamiętają – Bohaterów Wysławiają”. Interweniowała policja.
Portal Narodowcy.net podaje relację z wydarzenia w Częstochowie, powołując się na naocznego świadka zajścia. „Wczorajsze obchody zaczęły się o godzinie 17:00, kiedy to odbyła się Msza Św. w intencji Bohaterów Powstania Warszawskiego w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny. Następnie zaplanowano uroczysty przemarsz z kościoła, pod Pomnik Nieznanego Żołnierza. W momencie, gdy zaczęła się formować kolumna marszowa, nasi działacze dołączyli do niej, po czym rozpoczęli rozkładanie samodzielnie zrobionego transparentu z napisem "Wszechpolacy Pamiętają - Bohaterów Wysławiają". W czasie tej czynności, trzech działaczy, wraz z transparentem zostało zaciągniętych pod kordon policji, w ,,celu wylegitymowania''. Wylegitymowanie to jednak nie doszło do skutku, gdyż działacze zostali umieszczeni w radiowozie i przewiezieni na Komendę Miejską Policji w Częstochowie. Na miejscu, dowiedzieliśmy się, że nie posiadamy zgody organizatora marszu na rozpostarcie naszego transparentu. Na mocy art. 63a Kodeksu Wykroczeń, wobec dwóch z nas skierowano wniosek do sądu o nałożenie grzywny w wysokości 500 złotych, trzeci działacz - z racji swojej niepełnoletności - odpowie przed Sądem Rodzinnym z tego samego artykułu” - czytamy na portalu Narodowcy.net.
Nieco inaczej przebieg wydarzeń wygląda w relacji rzeczniki częstochowskiej policji podinp. Joanny Lazar, na którą powołuje się „Wyborcza”. „Policjanci z Komisariatu I Policji zabezpieczali uroczystość rocznicy Powstania Warszawskiego. Podczas rozpoczęcia uroczystości, po przekazaniu informacji, iż grupa zgromadzonych na placu Biegańskiego młodych osób wyciąga transparenty, na miejsce skierowano policjantów z oddziałów prewencji. W tym czasie uczestnicy zgromadzenia opuścili plac Biegańskiego . Jednak po zakończonej mszy, gdy uczestnicy uroczystości szykowali się do przemarszu do alei Sienkiewicza, trzech młodych ludzi, skandując hasła, wywiesiło transparent. Wobec takiej sytuacji w związku z naruszeniem artykułu 63a Kodeksu wykroczeń, dwóch 23-letnich mieszkańców naszego regionu i towarzyszący im 16-latek, zostali przewiezieni do Komisariatu I Policji. Dwaj 23-letni mężczyźni usłyszeli zarzuty popełnienia wykroczenia przeciwko porządkowi i spokojowi publicznemu, osoby te dobrowolnie poddały się karze. Trzeci z uczestników -16-latek - został przekazany rodzicom. Nieletni odpowie przed Sądem Rodzinnym i dla Nieletnich. Dodatkowo - jak zapowiada rzeczniczka komendy miejskiej - policjanci przyjrzą się również zapisom z monitoringu z placu Biegańskiego, czy nie doszło tam do nielegalnego zgromadzenia” - wyjaśnia Lazar.
Zdaniem narodowców, została przekroczona kolejna granica. „Jeżeli dojdziemy do kuriozalnej sytuacji, w której policja będzie bezkarnie wyciągać ze zgromadzeń młodych patriotów, na oczach setek ludzi właśnie w ten sposób ich poniżać i karać za to, że chcieli oddać cześć naszym Bohaterom, zamiast w tym czasie np. spędzać czas na bezmyślnym oglądaniu telewizji, będziemy musieli wyciągnąć z tych faktów konkretne wnioski i coraz odważniej walczyć o nasze prawa” - uważa Adam Andruszkiewicz, wiceprezes Młodzieży Wszechpolskiej.
Dodaje, że w ostatnim czasie narodowcy coraz częściej doznają różnego rodzaju represji i zapewnia: „Nie pozwolimy, aby nasi Koledzy zostali ukarani za transparent widoczny za zdjęciu. Nigdy nie będzie naszej zgody, na gaszenie patriotyzmu i samodzielnego myślenia w młodym pokoleniu, za pomocą aparatu policyjnego. Na to, naszego biernego przyzwolenia nie ma i nie będzie”.
MBW/Wyborcza/Narodowcy.net
Napisane: 31 sie 2013, 05:50
Skoro już postanowiono naszą Ojczyznę zlikwidować, to widok Polski świadomej samej siebie i odradzającej się jest dla nich nie do przyjęcia.
Tyle pracy, a efekt przeciwny....
Napisane: 26 wrz 2013, 06:55
Totalitaryzm w Polsce był i ... jest nadal...
Skazał mnie Michnik
W procesie byłego szefa Naczelnej Prokuratury Wojskowej generała Mariana R. zeznawał Leon Chrościcki. Jako siedemnastolatek – za sprawą R. – trafił do obozu pracy w Jaworznie. Pod wyrokiem skazującym podpisał się Stefan Michnik.
Marian R. to 93-letni były prokurator wojskowy, którego pion śledczy IPN oskarżył o niedopełnienie obowiązków związanych z przedłużaniem więźniom aresztów w latach 50. Według aktu oskarżenia w latach 1951-1954 R. doprowadził do bezprawnego pozbawienia wolności 17 więźniów politycznych, członków organizacji niepodległościowych, takich jak Oddziały Pomocnicze Armii Krajowej, Obrońcy Korony, a następnie Podziemna Organizacja Wolność i Niepodległość, Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”. Niektóre z tych osób były wykorzystywane jako świadkowie oskarżenia w sfingowanych procesach politycznych.
Wczoraj przed Wojskowym Sądem Okręgowym w Warszawie zeznawał liczący dziś 80 lat Leon Chrościcki. Za sprawą m.in. oskarżonego o nadużycia byłego prokuratora wojskowego jako 17-letni chłopak trafił do obozu pracy w Jaworznie, gdzie odbywał karę, pracując niewolniczo w kopalni „Komuna Paryska” (od 2001 r. KWK „Jan Kanty”). Była to kara za udział w młodzieżowej organizacji niepodległościowej.
Za Obrońców Korony
Po wojnie Chrościcki działał w młodzieżowej organizacji konspiracyjnej, odradzało się przedwojenne harcerstwo. – To było coś! To była enklawa, ale potem tego zabrakło – mówił przed sądem Chrościcki. Jak podkreślał, byli jeszcze wtedy w wojsku kapelani i dość swobodnie można było wypowiadać swoje zdanie.
– Po jakimś czasie, w 1949 r., taka możliwość się skończyła – relacjonował. Dlatego młodzież zaczęła tworzyć własne organizacje. Jedna z nich powstała w podwarszawskim Rembertowie.
– Stworzyliśmy organizację Obrońcy Korony. Chodziło o obronę korony na godle narodowym. Potem ją zmieniliśmy na „Wolność i Niepodległość”. Istniała ona kilka miesięcy. Potem została namierzona i nastąpiły aresztowania – opowiadał przed sądem świadek.
Nie pamiętał, kiedy i w jakich okolicznościach został aresztowany. Zanim to się stało, pod przymusem wcielono go do Służby Polsce, w której młodzież wykorzystywano do różnego rodzaju prac. Chrościcki trafił do podszczecińskiego PGR.
– Tak się złożyło, że mnie powołano w okresie wakacji. Tam zostałem w jakimś PGR zatrzymany i przewieziony do Warszawy, do więzienia karno-śledczego, owianego złą sławą tzw. Toledo na Pradze Północ, w którym UB i NKWD przetrzymywały żołnierzy WiN, AK i NSZ – mówił.
Razem z Chrościckim zatrzymano jego kolegów z organizacji. Świadek nie pamięta, na jakiej podstawie został aresztowany. Wczoraj sędzia ppłk Robert Gmyz okazał mu dokument z decyzją o aresztowaniu podpisany przez Mariana R. Wczoraj świadek go nie rozpoznał.
– Trudno powiedzieć, czy go spotkałem. Po takim czasie… tyle lat – tłumaczył, rozkładając ręce i oświadczając, że nie pamięta, czy osobiście zetknął się z Marianem R.
– Metody te [bicie – przyp. red.] stosowali oficerowie śledczy. Ale jestem przekonany, że prokuratorzy wiedzieli o tych metodach, choć sami przesłuchań nie prowadzili. Traktowali nas jak bydło, nie miałem możliwości zgłosić prokuratorowi, że stosowano wobec mnie niedozwolone metody śledcze – zaznaczył.
Leon Chrościcki przeszedł bardzo brutalne śledztwo. Potem sąd, w składzie którego zasiadał Stefan Michnik (brat Adama Michnika), skazał go na 5 lat więzienia. Opuścił je na mocy amnestii. Za każdy rok przymusowej pracy w kopalni zaliczono mu dwa lata więzienia. W latach 90. Sąd Najwyższy uchylił wyrok.
Kilka miesięcy po opuszczeniu więzienia kara pozbawienia praw publicznych uratowała go wprawdzie przed poborem do wojska (m.in. uniemożliwiała złożenie przysięgi), ale znów trafił do kopalni węgla pod pretekstem odbywania zasadniczej służby wojskowej.
Odpowiadający z wolnej stopy Marian R. został nie tylko oskarżony o bezzasadne przedłużanie okresów aresztowań. Zdaniem prokurator Małgorzaty Kuźniar-Ploty, uczestniczył też w prześladowaniach osób wcześniej działających na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego, o odmiennych poglądach politycznych, którym bezzasadnie przypisywano usiłowanie obalenia przemocą ustroju.
W sprawie R. jest 14 pokrzywdzonych – osób, wobec których stosowano areszty, lub ich najbliższych. R., któremu grozi do 10 lat więzienia, nie przyznaje się do zarzutów. Marian R. to dziś starszy pan z laseczką. Wczoraj próbował zagadywać świadka i towarzyszące mu osoby.
– Pan pracował na kopalni, a kto mi dziś zapłaci za to, że muszę chodzić po tych schodach? – zagajał po rozprawie. Bez kompleksów usiłował nawiązać kontakt z człowiekiem, którego wsadził do więzienia.
Marian R. od 1945 r. służył w UB, a potem trafił do prokuratury wojskowej. W latach 60. został generałem, uzyskał tytuł doktora nauk prawnych. Od 1956 r. do sierpnia 1968 r. był naczelnym prokuratorem wojskowym PRL. W latach 1978-1981 pełnił funkcję prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej.
W latach 80. został dyrektorem generalnym URM. W stanie wojennym był m.in. wiceszefem Centralnej Komisji do Walki ze Spekulacją oraz przewodniczącym Centralnej Komisji Specjalnego Postępowania Porządkowego.
Joanna Żelazko w książce „Ludowa sprawiedliwość. Skazani przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Łodzi 1946-1955” wymienia, że Marian R. był oskarżycielem w procesie oddziału żołnierzy Konspiracyjnego Wojska Polskiego działających na terenie powiatu sieradzkiego, w którym prosił sąd o wymierzenie kary śmierci dla Władysława Ograbka i jego sześciu współtowarzyszy.
Brał on również udział w sesjach wyjazdowych Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie, np. 13 stycznia 1947 r. w Ostrowi Mazowieckiej oskarżał Władysława Kornelewskiego ps. „Grunt”, „Orlicz”, żołnierza Narodowej Organizacji Wojskowej i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, oraz jego adiutanta Henryka Olczaka ps. „Lew”, skazanych następnie na karę śmierci. Skazani zostali niemal natychmiast zamordowani, nie mając nawet możliwości wystąpienia o ułaskawienie.
http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... chnik.html
Napisane: 09 kwi 2014, 14:52
http://wirtualnapolonia.com/2014/04/08/ ... w-zgierzu/
Oświadczenie Ruchu Narodowego w Zgierzu ws. wydarzeń wokół spotkania z R N w Zgierzu
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2014-04-08
4 kwietnia w Zgierzu, w sali konferencyjnej Parku Kulturowego „Miasto Tkaczy” odbyło się spotkanie z Ruchem Narodowym. Spotkało się ono z akcją protestacyjną środowisk skrajnie lewicowych przeciwko rzekomemu wspieraniu przez Urząd Miasta Zgierza „neofaszystowskiej propagandy”.
To nie pierwsze takie wybryki środowisk lewicowych. W ubiegłym roku podobnymi metodami usiłowano zablokować organizację przez Klub imienia Romana Dmowskiego spotkań z profesorem Janem Żarynem i redaktorem Stanisławem Michalkiewiczem.
Akcję plakatową wymierzoną w narodowców firmowała organizacja „Młodzi Socjaliści”. Organizacja ta nie kryje swoich odwołań do symboli komunistycznych (logo tej organizacji to czerwona gwiazda), zaś w 2010 roku wyrażała „zaniepokojenie – wprowadzonym do Kodeksu Karnego – zakazem posiadania oraz rozpowszechniania treści i nośników symboliki komunistycznej”.
Jednocześnie sekretarz krajowy Młodych Socjalistów, a jednocześnie lider listy „Zielonych” do europarlamentu – Mateusz Mirys – produkuje następujące enuncjacje: „władze miasta nie widzą nic niestosownego w goszczeniu osób, które otwarcie szerzą antysemityzm, rasizm i szowinizm”, okraszając to bredniami o „niszczeniu wielokulturowej historii Zgierza” (sic!).
Jeżeli pan Mirys i jemu podobni raczyli pochylić się nad działaniami Ruchu Narodowego, a zwłaszcza jego zgierskich struktur, to dostrzegliby, że nie szerzą one „antysemityzmu, rasizmu
i szowinizmu”. Chyba, że za szerzenie takowych uznać czczenie Żołnierzy Wyklętych (wykład prof. Żaryna), Polskiego Państwa Podziemnego (Marsz Polski Walczącej) czy też najzwyczajniejsze w świecie spotkanie z liderami prawicowej siły społeczno – politycznej, na którym przedstawiano też program działań samorządowych (mowa o oprotestowanym wydarzeniu).
Ruch Narodowy w Zgierzu oświadcza, że dalsze kalumnie ze strony ludzi bez honoru, którzy odwołują się do najgorszych, zbrodniczych tradycji komunizmu i stosują stalinowskie metody propagandowe, spotka się ze zdecydowaną odpowiedzią środowisk narodowo – patriotycznych. Nie pozwolimy, aby demony systemu, którego demontaż rozpoczął się w 1989 roku, powracały do naszego miasta.
Za: Ruch Narodowy w Zgierzu
Napisane: 02 cze 2014, 06:34
Od kilku dni trwa festiwal hagiografii sowieckiego namiestnika odpowiedzialnego za kilkudziesięcioletnie zniewolenie Narodu i zbrodnie na Polakach. Właśnie rozpoczął się jego kolejny akt. Słowa nienawiści wobec tych wszystkich, którzy nie godzili się na uroczysty, państwowy pogrzeb człowieka o takiej przeszłości w narodowej nekropolii. Resortowe dzieci, resortowe media, resortowa III RP znów stanęły na pierwszej linii ideologicznego frontu. Propagatorzy moralnego zepsucia zasłużeni w atakach na Kościół, narodową tożsamość, zachwycający się świętokradczym motłochem, „świeżością jego ekspresji”, gdy plugawił krzyż na Krakowskim Przedmieściu latem 2010 r., teraz odsądzają od czci i wiary ludzi, dla których honory oddane zbrodniczemu dyktatorowi były publicznym zgorszeniem.
Żyjemy w świecie odwróconych pojęć i znaczeń słów, który z wielką siłą narzucają nam największe media oraz środowiska opiniotwórcze kreujące się nie tylko na znawców prawdy, ale i dobrego smaku. Ludzie wywodzący się z komunistycznych rodzin i środowisk, sięgających swym rodowodem KPP, mają czelność wyzywać od stalinowców ludzi broniących prawdy. To doskonała ilustracja, że dyskusja z nimi pozbawiona jest sensu, dla nich bowiem fakty nie mają żadnego znaczenia, ich odpowiedzią są jedynie epitety i obelgi.
Pogrzeb Jaruzelskiego pokazał nam w całej okazałości rzeczywistość III RP, czyli zmutowanej PRL, fasadowego państwa, z elementami sterowanej demokracji, w nowych, bardziej kolorowych dekoracjach. Prawdę o istocie tej transformacji starano się długo ukrywać.
4 czerwca zaleje nas potok słów o obaleniu PRL, komunizmu, wolności. Będą to tylko puste frazesy. Państwo, które nie potrafi osądzić zbrodniarzy i zadośćuczynić ofiarom, nie rozróżnia tych, którzy dławili wolność, od tych, którzy za nią oddawali życie, skazuje się na hańbę, i niech nie oczekuje szacunku. Budowa państwa polskiego, które potrafi odróżnić Witolda Pileckiego i bohaterów z Łączki od komunistycznego dyktatora służącego Moskwie, to pierwsze i największe wyzwanie, przed jakim staje teraz Naród. Wyzwanie na całe pokolenie, szczególnie dla młodych.
Napisane: 21 cze 2014, 06:42
W tej wojnie nasz wróg wykorzystuje nasze najniższe instynkty, aby nas samych zwrócić przeciw sobie.
Nasz wróg lewacki jest chytry i podstępny i zdeterminowany, aby naszą kulturę i nas samych zniszczyć.
Bluźnierstwo jest bezprawiem
Organ władzy powinien stać na straży porządku. Świadomość popełnienia przestępstwa, jakim jest bluźnierstwo, zobowiązuje władze do informowania organów ścigania
Epatujący pornografią, lubieżnymi scenami spektakl „Golgota Picnic”, którego pokaz zaplanowano w ramach Malta Festival w Poznaniu 27 czerwca, ma być wystawiony przy niemym przyzwoleniu władz miasta. Przedstawienie ukazuje Chrystusa jako degenerata, egoistę, odpowiedzialnego za całe zło na świecie, pod Jego adresem padają liczne wulgaryzmy. Aktorzy występujący nago kpią z męki Chrystusa. To część faktów, które kwalifikują tę pseudosztukę jako przestępstwo.
Bluźniercze przedstawienie sprzeniewierza się Konstytucji RP i godzi w art. 53 ust. 1, który mówi o tym, że Konstytucja gwarantuje każdemu wolność sumienia i religii w życiu prywatnym i publicznym. W konsekwencji prezydent Poznania, mając świadomość zagrożenia obrazoburczymi czynami, jest zobowiązany do powzięcia środków zmierzających do zapobieżenia im. Obliguje go do tego ważny interes społeczny, a także m.in. art. 304 par. 2 kodeksu postępowania karnego, który zobowiązuje władze samorządowe do informowania organów ścigania w razie powzięcia wiedzy o przestępstwie ściganym z urzędu. Wobec tych faktów nie możemy pozostać obojętni. W dzisiejszym „Naszym Dzienniku” zamieszczamy wzór protestu do prezydenta miasta Poznania.
Obrazoburcze sceny spektaklu, w których szydzi się z dogmatów wiary katolickiej, w myśl art. 196 kodeksu karnego naruszają wolność sumienia i wyznania. Jak zwraca uwagę w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” konstytucjonalista, specjalista prawa wyznaniowego ks. prof. Józef Krukowski, organ władzy powinien stać na straży porządku. A poprzez umyślne zezwolenie na obrazoburcze przedstawienie staje się współsprawcą przestępstwa zniewagi i obrażania uczuć religijnych chrześcijan. – Nie wolno popełniać czynów, które naruszają porządek publiczny, a prezydent ma stać na czele porządku publicznego. Jeśli więc spektakl się odbędzie, to prezydent stanie się świadomym i dobrowolnym współsprawcą czynu zabronionego pod sankcją karną, co określa art. 196 kodeksu karnego – podkreśla ks. prof. Krukowski.
Tymczasem prezydent Poznania Ryszard Grobelny w niedawno wydanym stanowisku, odpowiadając na protesty przeciwko wystawieniu spektaklu ,,Golgota Picnic”, stwierdza, że jako prezydent miasta „nie posiada narzędzi prawnych, które administracyjnie zobowiązywałyby jakiegokolwiek organizatora wydarzenia artystycznego, czy protestu, do jego odwołania”. Owszem, wyraża w nim obawy o bezpieczeństwo uczestników tego wydarzenia, które może być zagrożone falą protestów. Umywa jednak ręce od odpowiedzialności za wystawienie spektaklu. I w tym samym oświadczeniu zasłania się wyjaśnieniem, że „samorząd i jego organy nie są upoważnione do pełnienia roli recenzenta wydarzeń artystycznych i stosowania wobec ich twórców cenzury prewencyjnej”.
Prezydent ma również świadomość, że „w odbiorze wielu uczestników tych wydarzeń spektakl godzi w tradycyjne poznańskie wartości i odbierany jest tym samym jako prowokacja”.
Jak więc wytłumaczyć jego opieszałość i zaniechanie działań?
– W mojej ocenie, możemy mówić o postawie piłatowej, w której ważne jest postawienie „Panu Bogu świeczki a diabłu ogarka” – odpowiada w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. bp Wiesław Mering, przewodniczący Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Kultury i Ochrony Dziedzictwa Kulturowego. – Piłat przez historię jest negatywnie oceniany. Gdyby miał więcej odwagi i poczucia sprawiedliwości, to nie doszłoby do utożsamienia go z symbolem tchórzostwa i wygodnictwa – dodał.
O zapobieżenie popełnieniu przestępstwa w czasie pseudospektaklu „Golgota Picnic” na policję trafił również wniosek Ruchu Społecznego „Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę”. Jego sygnatariusze motywują, iż planowany spektakl, prezentując treści pornograficzne i obrażające uczucia religijne, sprzeniewierza się prawu. I wobec tego żądają zabezpieczenia porządku publicznego poprzez nakaz wstrzymania przedsięwzięcia. Domagają się także od policji zabezpieczenia śladów w związku z podejrzeniem przygotowania do popełnienia przestępstwa z artykułu 202 i 196 kk, które to odnoszą się do rozpowszechniania pornografii oraz obrazy uczuć religijnych.
http://www.naszdziennik.pl/wp/82758,blu ... awiem.html
Napisane: 03 lip 2014, 13:15
http://orwellsky.blogspot.com/2014/07/d ... -rzym.html
Miłośnicy lesbijstwa, mordercy dzieci nienarodzonych i kidnaperzy zabierają się za "ochronę" znaku Polski Walczącej. Wiadomo o co chodzi - każdy, kto będzie sprzeciwiał się zbrodniczej polityce, posługując się przy tym znakiem Polski Walczącej będzie ten znak "bezcześcił".
Środa, 2 lipca 2014 (22:10)
Senatorowie podczas debaty nad ustawą o ochronie znaku Polski Walczącej nie zgłosili poprawek. W ustawie przewidziano karę grzywny za znieważanie słynnej kotwicy znanej z okresu Powstania Warszawskiego.
Podczas debaty senator Jarosław Obremski (niezrz.) pytał, czy ochrona znaku Polski Walczącej będzie oznaczała m.in. obowiązek uzyskania zgody na korzystanie z niego. „Czy w czasie jakichś manifestacji, w czasie świąt narodowych będzie możliwość także używania znaku, czy to już będzie podpadać pod ściganie z urzędu?”- pytał senator.
W odpowiedzi sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Krzysztof Kunert podkreślił, że ustawa nie zamyka nikomu drogi do używania Znaku Polski Walczącej. „Ta ustawa w bardzo precyzyjny sposób przypomina, że jest coś takiego w polskim prawodawstwie jak przeciwdziałanie znieważaniu znaku ogólnonarodowego. Nie ma tam słowa o tym, że ktokolwiek musi uzyskać zezwolenie na używanie tego znaku” - tłumaczył.
Według Kunerta podczas obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego 1 sierpnia „dość łatwo można rozróżnić godne używanie tego znaku od używania niegodnego, a niestety często stanowiącego tegoż znaku znieważenie”.
W ustawie zapisano, że „znak Polski Walczącej, będący symbolem walki polskiego narodu z niemieckim agresorem i okupantem podczas II wojny światowej, stanowi dobro ogólnonarodowe i podlega ochronie należnej historycznej spuściźnie Rzeczypospolitej Polskiej”. Zapisano również, że „otaczanie znaku Polski Walczącej czcią i szacunkiem jest prawem i obowiązkiem każdego obywatela Rzeczypospolitej Polskiej”.
Kolejny artykuł ustawy mówi o tym, że „kto publicznie znieważa znak Polski Walczącej, podlega karze grzywny”. Ustawa przewiduje też, że do postępowania w sprawach dotyczących ochrony znaku stosuje się przepisy kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia.
Napisane: 19 lip 2014, 09:42
http://www.usopal.pl/publicystyka/3443- ... i-mu-5-lat
W wolnej Polsce za taki czyn byłaby nagroda państwowa.
Bronił godności Ojca Świętego, teraz grozi mu 5 lat!
piątek, 18 lipca 2014 10:03 Biuro Prasowe KSD
Były poseł Witold Tomczak w 2000 r. stanął w obronie godności Ojca Świętego Jana Pawła II. Po wieloletnim śledztwie prokuratura uznała Tomczaka za wandala, i teraz toczy się przeciwko niemu proces, wokół którego panuje porażająca zmowa milczenia.
Sprawa sprzed czternastu lat dotyczy instalacji przedstawiającej powaloną postać Papieża Polaka przygniecionego meteorytem. Do profanacji doszło w Galerii Narodowej Zachęta - utrzymywanej z naszych podatków. Ta skandaliczna ekspozycja wzbudziła zrozumiałe oburzenie wśród Polaków.
"Jako poseł Rzeczypospolitej Polskiej nie mogłem w tej sytuacji pozostać biernym - usunąłem 60 kilogramowy głaz - meteoryt przygniatający postać papieża. Uczyniłem to po bezskutecznych, wcześniejszych interwencjach parlamentarnych" - powiedział w rozmowie z Prawy.pl były poseł, który obecnie - za czyn sprzed czternastu lat - sądzony jest niczym pospolity przestępca!
WYWIAD z Witoldem Tomczakiem na portalu Prawy.pl: http://www.prawy.pl/z-kraju/6273-wedlug ... t-wandalem
Napisane: 20 lip 2014, 08:58
http://wirtualnapolonia.com/2014/07/19/ ... smarkaczy/
Napisane: 30 lip 2014, 13:27
http://gosc.pl/doc/2102346.Znak-Polski- ... -chroniony
Znak Polski Walczącej prawnie chroniony
Teraz będzie można ścigać młodzież za wymalowanie Znaku Polski Walczącej na ścianie zgodnie z prawem - wcześniej policja ścigała bezprawnie.
Napisane: 31 lip 2014, 11:41
http://niezlomni.com/?p=15950
Dziś dowiaduję się, że walczyliśmy o prawa gejów – uczestniczka powstania warszawskiego komentuje umieszczenie tęczy na powstańczych gadżetach
lip 30, 2014 Admin Humor 0
Dziś dowiaduję się, że walczyliśmy o prawa gejów – uczestniczka powstania warszawskiego komentuje umieszczenie tęczy na powstańczych gadżetach.
Warszawska tęcza wywołuje wiele kontrowersji. Ale sama jej obecność w eksponowanym miejscu Warszawy nie wystarcza władzom. Teraz wizerunek tęczy znalazł się na… powstańczych gadżetach!
Dorota Łosiewicz w serwisie wPolityce.pl pisze:
Babcia moich przyjaciół, Pani Wanda, jak co roku dostała od miasta stołecznego „gadżety” upamiętniające rocznicę Powstania Warszawskiego. Tym razem była to m.in. torba i „Informator obchodów 70 rocznicy Powstania Warszawskiego” z dopiskiem: „Prezydent Miasta St. Warszawy zaprasza na uroczystości”.
Na torbie widniał…. symbol tęczy z Placu Zbawiciela.
„Dziś dowiaduję się, że walczyliśmy o prawa gejów” – skomentowała Pani Wanda.
Napisane: 03 sie 2014, 16:08
http://marucha.wordpress.com/2014/07/19 ... kulture-1/
Posted by Marucha w dniu 2014-07-19 (sobota)
http://mysl-polska.pl/node/153
http://marucha.wordpress.com/2014/08/02 ... kulture-2/
Posted by Marucha w dniu 2014-08-02 (sobota)
Zamachy na polska duszę zaczęły się dużo wcześniej. W 1994 r. Robert Rumas, osiem figur Chrystusa i Matki Boskiej przygniecionych ogromnymi, okrągłymi workami foliowymi wypełnionymi wodą rozłożył na Długim Targu w Gdańsku. Zszokowani przechodnie zniszczyli instalację i w spontanicznej procesji zanieśli figury świętych do pobliskiego kościoła. („Termofory”, 1994).
I oby nigdy to nie nastąpiło. Wtórowała jej oczywiście „Gazeta Wyborcza”, piętnując odwołanie spektaklu jako „ograniczenie swobody ekspresji”. W takim duchu krzyczą również tzw. „autorytety” w rodzaju Andrzeja Wajdy, Agnieszki Holland Krystyny Jandy, Jana Klaty (!) czy Jerzego Owsiaka, podkreślając prawo artystów do wolności twórczej (jak cyt. wyżej sąd w Gdańsku), argumentując że przecież protestujący nie widzieli sztuki, a swą wiedzę czerpią tylko z internetu (więc nie powinni czuć się obrażeni) oraz że dążą do cenzury prewencyjnej!
„We własnym, wirtualnym świecie żyjecie w przekonaniu, że jesteście buntownikami, kontestatorami. Nic błędniejszego. Płyniecie zgodnie z obowiązującą falą, która w Europie niszczy wartości i fundamenty tożsamości europejskiej. Jako klasyczni oportuniści podpisujecie się pod dewizą premiera Tuska: „polskość to nienormalność”. Ale nienormalność to właśnie wy. Wasza „normalność” to rechot nad tragedią Swinarskiego, rechot nad tragedią smoleńską. Rechot nad poszukiwaniem prawdy”.
A czy nie jest tak, że wbrew głoszonym hasłom o wolności, pod pozorem uprawiania sztuki, trwa i nasila się coraz bardziej agresywny proces bluźnienia i opluwania Kościoła, Krzyża, Pisma Świętego – najświętszych wartości dla ludzi wierzących? Zachodnim sponsorom, korowcom i ich akolitom, od 25 lat nie jest już potrzebny kościelny certyfikat dla odróżnienia, kto „nasz? Czy wysoki sąd (złożono już bowiem stosowne zawiadomienie do Prokuratury Generalnej) i tym razem również wyda wyrok uniewinniający bluźnierców – pseudoartystów?
Czy i teraz będzie bronił kulturowych i religijnych wandali i ich prawa do „wolności artystycznego wyrazu”, bo będą się zapierać, że bezpośrednio nie mieli plugawych zamiarów?
Ks. prof. Waldemar Chrostowski twierdzi, że jest to długo przygotowywana i dobrze opłacona kolejna zmasowana akcja przeciwko Kościołowi i wierze katolickiej. Bluźnierczy spektakl jest tu tylko wybiegiem i wytrychem… Świat nauki, kultury, w tym teatr – obok środków publicznego przekazu, stały się areną antyewangelizacji – zmagania się o duszę tego świata, o duszę człowieka („Nasz Dziennik”, 28 2909. b.r.). „Walka toczy się o pozbawienie nas kultury, której religia stanowi warstwę zasadniczą, będąc jednocześnie jej spoiwem” (o .prof. Albert Krapiec).
Jakże trafnie określił tę sytuację prof. Karol Estreicher („Historia sztuki w zarysie”, PWN 1984, s.9):
„Kant oddzielił kategorie etyczne od estetycznych. To on pierwszy udowodnił, że piękno i dobro nie muszą iść w parze, że są od siebie niezależne. Odkrycie to – którego przyjęcie nastąpiło w XX wieku – zdawało się nie naruszone i trwałe: dzieło sztuki przedstawiające grzech, krzywdę lub fakt nieetyczny, słowem zło, mogło być piękne, oddziaływać estetycznie. Tak stały sprawy do lat sześćdziesiątych naszego wieku. Artyści wyciągnęli z tego dla siebie wnioski korzystne; całkowitej swobody obyczajowej i praw sprzeciwu moralnego. A zaczęło się od żartów, od drażnienia rzekomo małomieszczańskich obyczajów, skończyło zaś na narkotykach, zbrodniach, mordach.
Wykładnia przepisów stosowana przez sądy i doktrynę prawa – wbrew wzmiance w preambule ustawy zasadniczej o Polakach wierzących w Boga – praktycznie nie sięga do obiektywnych norm prawa naturalnego (Dekalog), niezależnych od zasady demokratycznego państwa prawa (art.2 Konstytucji). W ten sposób demokratyczna wola nie licząca się z Dekalogiem, prowadzi do absurdalnych konsekwencji (wystarczy posłuchać telewizyjnych komentatorów sprawy prof. Bogdana Chazana, krzyczących o prymacie prawa nad… sumieniem przy dylemacie zabicia dziecka). A przecież demokracja – jako tylko jeden z możliwych ustrojów politycznych – nie uzasadnia sama siebie, a ludzkie prawo nie jest ostateczną podstawą ani moralności ani prawdy…
„Tak jak nie można demokratycznie ustalić ani obalić żadnej tezy naukowej, tak samo nie można demokratycznie znieść ani Dekalogu ani zasad prawa naturalnego. Zarówno prawda, jak i dobro moralne, przekraczają bowiem kompetencje jakiegokolwiek ludzkiego prawodawcy. Próby przekraczania tych kompetencji podejmowane były od niepamiętnych czasów. I zawsze niosły za sobą dla człowieka tragiczne konsekwencje … Jeśli prawo nie będzie czerpać z Dekalogu, będzie prowadziło do zbrodni. Bo sama wola ludzka – jako źródło prawa – może prowadzić do wielu aberracji, czego przykładem jest sowiecki bolszewizm czy nazistowskie Niemcy. Naziści, którzy mordowali ludzi na szeroka skalę, podczas procesów norymberskich, też usprawiedliwiali się tym, że postępowali zgodnie z obowiązującym prawem. A mimo to ich osądzono i skazano na śmierć. Na podstawie czego? Na podstawie prawa naturalnego, które jest w duszę ludzką” („Przestańcie się lękać” – z abp. Stanisławem Wielgusem rozmawia Sebastian Karczewski”, ss. 65 -66).
Lecz tych pierwszych w Polsce zasadniczo nie osądzono w ogóle. Wręcz przeciwnie. Dziś wielu z nich uchodzi za wybitne moralne (!) autorytety, a pogrobowcy już nie żyjących, narzucają nam coraz ostrzejszą dyktaturę relatywizmu lub co najmniej zasadę podwójnych standardów.
http://mysl-polska.pl/node/170
http://marucha.wordpress.com/2014/06/15 ... arlatanow/
Posted by Marucha w dniu 2014-06-15 (niedziela)
Kod 5161 to nie kryptonim tajnej operacji wojskowej, to także nie szyfr otwierający sejf, to fachowe oznaczenie zawodu… wróżbity. W Polsce ok. 100 tys. osób trudni się magią i ezoteryką, zaś wróżbiarski rynek szacowany jest na 2 mld złotych!
Jak informuje Departament Rynku Pracy w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej, „zawód wróżbity jest zawodem ujętym w klasyfikacji zawodów i specjalności regulowanej rozporządzeniem Ministra Pracy i Polityki Społecznej z 27 kwietnia 2010 r. w sprawie klasyfikacji zawodów i specjalności dla potrzeb rynku pracy oraz zakresu jej stosowania i posiada kod zawodu 5161 02”.
Zawody wróżbity i bioenergoterapeuty ministerstwo po raz pierwszy wpisało na stosowną listę już w 2009 r., kiedy resortem kierowała minister Joanna Fedak z PSL. Widać zabrakło jej zdrowego „chłopskiego” rozsądku, by pomysł rejestracji tych procederów jako zawodów potraktować tak, jak na to zasługiwał, czyli wyrzucić do kosza.
Pod numerem 5161 klasyfikacja zawiera oficjalną, precyzyjną definicję obowiązków, od których nie mogą się uchylić przedstawiciele zawodu określanego jako „Astrolodzy, wróżbici i pokrewni”. Przepisy stwierdzają:
„Astrolodzy, wróżbici i pokrewni badają wpływ poszczególnych planet Układu Słonecznego i gwiazd stałych na środowisko ziemskie, opowiadają o wydarzeniach z przeszłości i przewidują przyszłe zdarzenia w życiu osobistym, korzystając z metod astrologicznych, w oparciu o cechy charakterystyczne dłoni klienta, wylosowane karty lub inne techniki, oraz ostrzegają i dają rady dotyczące przyszłości”.
W rubryce „Zadania zawodowe” czytamy:
„Zadania wykonywane przez astrologów, wróżbitów i osoby praktykujące pokrewne techniki zazwyczaj obejmują: studiowanie wpływu konstelacji gwiazd i innych zjawisk na życie ludzkie; sporządzanie horoskopu urodzeniowego stanowiącego psychofizyczny portret człowieka w celu samopoznania, określenia pola możliwości i ukierunkowania w życiu; opracowywanie prognozy w zakresie wybranych spraw, problemów, predyspozycji i zdarzeń odnoszących się do jednostki, ogółu, danej chwili, roku lub wieku; przewidywanie przyszłych zdarzeń; określanie charakteru i przeznaczenia człowieka poprzez interpretację liczb wynikających z ważnych dla niego dat, imienia i innych danych; określanie korzystnego czasu dla różnych ludzkich wydarzeń, takich jak: zawarcie małżeństwa, wyruszenie w podróż, zawarcie transakcji, objęcie stanowiska; udzielanie porad dotyczących zaginionych osób lub rzeczy; przestrzeganie i doradzanie w zakresie możliwego rozwoju wydarzeń; doradzanie klientom różnych środków ostrożności celem uniknięcia nieszczęśliwych przypadków itp.”.
Widać wyraźnie, że cała sprawa, która jeszcze niedawno byłaby uznana za zwykły kawał, przez Rząd RP potraktowana została całkiem na serio, ba, ze śmiertelną powagą!. Wielce pouczające może być dokonanie porównania, w jaki sposób ewoluowały zapisy dotyczące wróżbitów w „Klasyfikacji zawodów i specjalności” od 2009 do wersji z 2011 r. W klasyfikacji z 2009 wróżbita „Świadomie wykorzystując wrodzone uzdolnienia do działania w obszarze zjawisk nadprzyrodzonych”(podkreślenie autora). W dokumencie z 2011 określenie „nadprzyrodzone” już się nie pojawia, czytamy w nim o „studiowaniu” i „określaniu” czy „badaniu”.
Można odnieść wrażenie, że na naszych oczach resort nadał profesji wróżbity naukowy charakter. Nie dziwią zatem liczne protesty środowisk naukowych, które już w 2009 roku potępiło projekt wpisania wróżbitów na listę zawodów. Frapujące jest także miejsce zajmowane przez „zawód wróżbity” w opisywanej klasyfikacji. Sąsiaduje on bowiem z kodem 5162, pod którym opisano zadania zawodowe „osób do towarzystwa”. Nie wiedzieć czemu kolejne miejsce zajmują pracownicy zakładów pogrzebowych…
Skoro zatem – zgodnie z ministerialnymi wytycznymi – wróżbita zajmuje się badaniem i studiowaniem, to nic nie stoi na przeszkodzie, by móc się nauczyć tej profesji. Co prawda nie ma jeszcze techników, czy szkół wyższych dających możliwość zdobycia takiego zawodu, jednak ilość szkoleń wróżek i wróżbitów jest dość pokaźna. Aby zostać dyplomowanym przepowiadaczem przyszłości należy jedynie ukończyć dziewięciomiesięczny kurs, za który trzeba zapłacić blisko 1,4 tys. złotych.
Rosnący rynek czarów i szarlatanerii
Zapotrzebowanie na usługi wróżbiarskie jest wielkie, co potwierdza rynek rosnący z roku na rok. Widzowie w Polsce mają do dyspozycji dwa kanały tematyczne w telewizji, liczne infolinie, możliwość zamówienia codziennego horoskopu. Co ciekawe, programy przygotowywane przez ezoterycznych „ekspertów” pojawiają się również w stacjach „mainstreamowych” dostępnych w ramach naziemnej telewizji cyfrowej. Późną nocą w TVN można zobaczyć – zgodnie z informacją zawartą na internetowej stronie stacji – program „Sekrety magii”. Przez 80 minut „wróżki odpowiadają na pytania widzów”. Program ten pojawia się także na antenie TVN 7.
Miłośnicy ezoteryki mają także okazję wymienić doświadczenia podczas licznie organizowanych targów. Odbywają się one m.in. w Krakowie, Gdańsku, Poznaniu, Warszawie, Wrocławiu, Łodzi. Czego mogą oczekiwać przybywający na targi? „Do Państwa dyspozycji będą radiesteci, bioenergoterapeuci, masażyści, kręgarze, egzorcyści i wróżki. Ponadto będzie można nabyć szeroki asortyment preparatów ziołowych, książek, zdrowej żywności, minerałów, naturalnych kosmetyków i wszystkiego, co służy do pielęgnacji naszego ciała i duszy” – czytamy w zapowiedzi już wkrótce rozpoczynających się targów w Warszawie.
Interesujące są ewidentne związki środowisk zajmujących się tzw. medycyną naturalną z różnego rodzaju pracownikami sektora wróżbiarskiego. Jeszcze bardziej intrygująca jest zapowiedź obecności na targach osób zajmujących się egzorcyzmami. Można bowiem z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa przypuszczać, że nie będą to osoby duchowne.
Bez wątpienia, skoro mamy do czynienia z tak dużą podażą ezoterycznych „usług” musi to być powiązane ze sporym na nie popytem. Według Katolickiej Agencji Informacyjnej około 7 mln Polaków korzysta z usług wróżbiarzy i bioenergoterapeutów. Dlaczego aż tyle? Na to pytanie odpowiada KAI ksiądz ks. Bogdan Bartołd, wieloletni duszpasterz akademicki, obecnie proboszcz katedry warszawskiej.
- Człowiek współczesny charakteryzuje się tym, że nie chce brać odpowiedzialności za swoje życie i nie chce korzystać z daru wolności. Efektem tego jest poszukiwanie prostych odpowiedzi, niewymagających wysiłku, dotyczących naszej egzystencji – mówi ks. Bartołd. – Jeśli nam się coś nie udaje, żeby się nie stresować łatwiej nam przyjąć, że jesteśmy zdeterminowani, nie mamy, więc wpływu na nasze życie, gdyż «wszystko jest zapisane w gwiazdach». Czarny kot, Jowisz, Saturn czy krokodyl w buszu determinuje wypadki naszego życia, a jednocześnie szukamy namiastek – nadzieję, że coś nam się w życiu uda, ale bez większego wysiłku. A wróżbici i magowie wchodzą w pustkę aksjologiczną i chaos, które otaczają współczesnego człowieka – stwierdza duchowny.
Katechizm Kościoła Katolickiego nie pozostawia wątpliwości, co do szkodliwość „ezozainteresowań” – zakazuje zabobonu i bezbożności, gdyż pierwsze przykazanie zabrania oddawania czci innym bogom poza Jedynym Panem. Równie kategorycznie Katechizm odnosi się do wróżbiarstwa. W kanonie 2116 stwierdza się, że wszystkie formy wróżbiarstwa, korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnienie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium, noszenie amuletów, są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i nad ludźmi, a jednocześnie są pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Wszystkie te praktyki są sprzeczne z czcią i szacunkiem należnych wyłącznie Bogu i nic ich nie usprawiedliwia – nawet szlachetne intencje, np. chęć zapewnienia komuś zdrowia. „Dlatego Kościół upomina wiernych, by wystrzegali się ich”.
Odrzucający coraz gwałtownie naukę Jezusa Chrystusa współczesny świat chce być uważany za ostoję racjonalizmu, swego rodzaju „świątynię rozumu”. Upiornym paradoksem jest fakt, że wraz z postępującą ateizacją i pozorną drogą do „oświecenia”, następuje coraz większe zwrócenie się ku irracjonalizmowi i hołdowania zabobonom. Nie ma w tym nic zaskakującego, doskonale spuentował to francuski pisarz katolicki Leon Bloy stwierdzając, że „kto nie modli się do Boga, modli się do diabła”. Przekonani o swojej nowoczesności postępowcy odrzucający chrześcijaństwo – ze względu na jego rzekome wstecznictwo i ciemnotę – oddają się krańcowo irracjonalnym „rozrywkom” takim jak horoskopy, czy kabała. Wszystko dobre, byle nie chrześcijańskie – zdają się wołać.
Ezobiznes ma także swoich „pożytecznych idiotów”. Tabuny mniej lub bardziej znanych celebrytów obnoszą się ze swoją fascynacją wróżbiarstwem. Na łamach wysokonakładowych magazynów opowiadają o uzależnianiu życiowych decyzji od tego, co powie wróżka. Na ich szyjach i rękach dyndają symbole ezoteryczne. Także i oni ponoszą odpowiedzialność za gwałtowny wzrost popularności usług wróżbiarskich.
Snujący się po naszym kraju, jak i po całym świecie smród ezoterycznego szaleństwa ma bez wątpienia zapach siarki. Stworzenie z przejmowania dusz dochodowego biznesu to kolejna odsłona szatańskiej aktywności.
Największym sukcesem „ojca kłamstwa” jest upowszechnianie przekonania, że wszystko to jest żartem, zaś branie na poważnie wróżbiarstwa jest głupotą. Żarty się jednak skończą, gdy przyjdzie zapłacić rachunek. Bardzo słony rachunek.
http://www.pch24.pl/zawod--wrozbita--po ... 583,i.html
Napisane: 09 sie 2014, 11:35
Słowo do rządzących
Czy mamy nie pamiętać:
o rycerzach spod Grunwaldu,
o obrońcach Jasnej Góry,
o husarii spod Wiednia? Czy tak po prostu mamy zapomnieć:
o żołnierzach dwudziestego roku
i tragicznego września,
o warszawskich powstańcach,
o tylu, tylu imiennych
i bezimiennych bohaterach,
którzy Ojczyznę kochali
bardziej niż swoje życie? Na Boga!
„Wy, którzy Rzeczpospolitą władacie”,
nie podcinajcie korzeni,
z których wszyscy wyrastamy;
powstrzymajcie się od głupich osądów
naszych ojczystych dziejów,
nie gaście Ducha Narodu!
Władysław Pytlak, Wesoła
http://www.naszdziennik.pl/wp/90335,listy.html
Napisane: 10 sie 2014, 09:56
http://prawica.net/39107
Dział: Opinie » autor: Michał Pluta » data: sob, 09-08-2014
Straszne rzeczy dzieją się w Polsce. Oto w Warszawie ktoś podpalił tęcze zboczeńców ustawioną na placu Zbawiciela i odnawianą za każdym razem z fanatycznym uporem gdy znajdzie się paru śmiałków, którzy puszczą owo cudo z dymem.
Trzeba docenić i podziękować tym ludziom, którzy walczą z panowaniem zboczeńców w sferze publicznej. Pewnie będą musieli swoje odsiedzieć, ale tak to już w III RP jest, że zdrajca i złodziej siedzi w rządzie, a tych, którzy podskakują władzy, władza zamyka do więzień. Inna sprawa, że trzeba byłoby pomyśleć o pomocy prawnej dla tych ludzi, komu bliżej do Warszawy kto tam się zna na tzw. prawie niech próbuje pomóc.
Warto zauważyć, że niedawno piłkarz trzecioligowej drużyny na stadionie Polonii Warszawa po meczu tak ułożył palec wskazujący i kciuk, że utworzyły literę L. Został za to zatrzymany przez policję a sąd raz dwa wymierzył mu karę 1500 zł. Zdaje się, że chodziło o to, że prowokował kibiców Polonii elką Legii. Jeżeli sąd byłby konsekwentny, a nie działał na zamówienie zwierzchników, to ukarałby tych, co postawili tęczę na Placu Zbawiciela i tych, którzy po każdym podpaleniu tęczę odnawiają.
Wychodzi na to, że jednym wolno prowokować i to za nasze pieniądze, a drugiemu nie wolno nawet palców ułożyć tak, jakby chciał. I to w samym środku Unii Europejskiej, tej strefy wolności i dobrobytu. Widać taka ma być ta wolność i dobrobyt. Wolność i dobrobyt dla członków organizacji promujących zboczenia (i to za nasze pieniądze odebrane w formie podatków przez władzę), a inni mają celę i więzienny chleb.
Natychmiast straszna afera zrobiła się w straży miejskiej. Gdy podpalano tęczę samochód ze strażnikami miejskimi oddelegowanymi aby bronić tęczy bardziej niż niepodległości, nie interweniował. Tak przynajmniej wynika z relacji „dziennikarzy”. Toczone jest w tej sprawie energiczne śledztwo przez wydział wewnętrzny czy tam inne gestapo, a strażnikom grożą okrutne konsekwencje.
Gdyby tak pilnowali Szczerbca i ktoś go podprowadził, odwrócili się plecami i udawali, że nie widzą, jak bandyci leją starowinkę, albo gdy sami wlepiają mandat niewinnemu człowiekowi to pewnie pani rzeczniczka straży miejskiej wytłumaczyłaby pospólstwu, że wszystko jest w porządku, prawo nie zostało złamane, postępowali zgodnie z procedurami. Ale widać ta tęcza jest stokroć ważniejsza niż Szczerbiec itd.
Takie będą Rzeczpospolite jak ich młodzieży chowanie - powiedział czy też napisał kanclerz i hetman wielki koronny Jan Zamoyski, który sam jest znakomitym przykładem wskazującym, że wykształceniem i rozumnością w normalnych czasach można coś tam osiągnąć i służyć Polsce. Jak podaje Wikipedia pan Jan studiował w Paryżu, Strasburgu i Padwie. Napisał jakąś pracę, pewnie dużo czytał itd. Po powrocie nad Wisłę dobrze radził sobie w świecie polityki, bo i był sekretarzem ostatniego Jagiellona i trybunem szlacheckim i kluczową osobą w Polsce w okresie panowanie Batorego i co by dużo gadać, on decydował kto będzie królem Polski i na elekcji i na polu bitwy, bo przecież pogromił wojska arcyksięcia Maksymiliana pod Byczyną.
Trzeba zauważyć, że gdy Batory oddał mu buławę koronną to i w dziedzinie przynależnej Marsowi dał sobie radę, mimo, że wcześniej jakoś do wojaczki go nie ciągnęło. Dowodził pod Pskowem, podporządkował Polsce Mołdawię i Wołoszczyznę, dziarsko zabrał się za odzyskiwanie Inflant, gdy zajęli je Szwedzi, no i pod tą Byczyną tak nie lubianego przez siebie Habsburga pobił. Świadom był znaczenia nauki, z własnej kiesy wyciągnął gotowiznę i ufundował Akademię Zamoyską. A sam Zamość kazał porządnie ufortyfikować, co przydało się w okresie buntu kozaków pod wodzą Chmiela. I jeszcze jedno, został jednym z najbogatszych ludzie w Polsce.
Chciałbym, żeby w Polsce młodzi ludzie po odbyciu „procesu edukacyjnego” byli nie tylko równie dobrze przygotowani do udziału w życiu publicznym jak był w swoim czasie przygotowany Jan Zamoyski, ale przede wszystkim, aby dzięki wykształceniu potrafili radzić sobie z nowymi zadaniami, problemami, wyzwaniami, które mogą się w każdej chwili ich życia i istnienia państwa i narodu polskiego pojawić. Ale widać władze chcą, żeby było jak najwięcej zboczeńców.
Skoro edukacja w III RP jest na katastrofalnie niskim poziomie a rządzący nie tylko pozwalają na propagowanie zboczeń to jeszcze dają na ten cel pieniądze, to widać takie są intencje tych szubrawców. Po co nam taka władza?
Napisane: 14 paź 2014, 14:40
http://hej-kto-polak.pl/wp/?p=83737
Wymordowano nam elity i nie pozwolono wyrosnąć nowym. Teraz próbuje się Polaków upodlić, by stali się tak obrzydliwym narodem, jakim są Niemcy i Żydzi. Wtedy będziemy "normalni".
Witryny sieciowych księgarń i kiosków pełne są dziś materiałów służących do budowy nowego porządku historycznego.
Najbardziej klarowna reakcja na rewizjonistyczne brednie nastąpiła jednak na długo przed pojawieniem się zychowszczyzny. W październiku 1941 roku Ignacy Matuszewski pytał retorycznie na łamach londyńskich „Wiadomości”: „Dlaczego taka prosta i taka logiczna rzecz, jak, nieunikniony rzekomo, wybór »albo Rosja, albo Niemcy« – nie nastąpił, choć miał mniej więcej tysiąc lat czasu, by się stać? Czemu, do diabła, Polska w ciągu tysiąca lat ani przez godzinę nie poddała się dobrowolnie kierownictwu niemieckiemu czy rosyjskiemu? Czemu nigdy nie weszła »in close association« z tym lub tamtym z tych sąsiadów? (…) Przypisanie tego tylko przekornemu charakterowi Polaków – jest doprawdy zbyt płytkie”.
W artykule „Wola Polski” Matuszewski dowodził, że Polska nie mogła sprzymierzyć się z sąsiednimi mocarstwami, bo od początku swego istnienia należy do innej wspólnoty. Cywilizacyjna i duchowa przepaść wobec Rosji jest oczywista. Ale i Niemcy „na wschodzie zawsze były tym, czym są dzisiaj Niemcy hitlerowskie dla świata”. „Nie tylko z sadyzmu niszczy się bez potrzeby Zamek królewski w Warszawie, nie tylko z barbarzyństwa czyni się z królewskiej sypialni św. Jadwigi na Wawelu miejsce odchodowe dla żołdactwa. (…) Naród niemiecki nie chce być członkiem wspólnoty zachodnioeuropejskiej – gdyż musiałby w niej zasiadać »inter pares«. Dlatego musi tę wspólnotę zamordować”. Materialistyczne potęgi, jak Anglia czy Francja, które zdradziły kulturę Zachodu, gwałcąc wierność słowu, świętość sojuszniczego kontraktu, wyszły z wojny uświnione, ale zwycięskie. Polska za dochowanie wierności płaci najwyższą cenę do dzisiaj. To prawda. Czy jednak mamy pewność, że gdybyśmy w porę zaprzedali duszę diabłu, dopuszczono by nas do wspólnego koryta? Obawiam się, że w naszej sytuacji geopolitycznej cynizm nie jest gwarancją sukcesu. Choćby w głębi kontynentu sól zwietrzała, my wciąż musimy być ośrodkiem chrześcijańskiej cywilizacji, żeby istnieć. A swoją drogą: jak nisko trzeba upaść, żeby tęsknić do wegetacji w oborze?
Felieton z tygodnika „Gość Niedzielny” nr 41/2014
http://wojciechwencel.blogspot.com/2014 ... toria.html
Prof. Jan Żaryn vs. Piotr Zychowicz o Powstaniu Warszawskim. Gośćmi spotkania byli prof. Jan Żaryn (redaktor naczelny miesięcznika „wSieci Historii”) i red. Piotr Zychowicz (redaktor naczelny miesięcznika „Historia Do Rzeczy)”, a poprowadził je red. Stanisław Michalkiewicz.