Source: http://www.pawelkurnik.pl/finanse/zus-i-praworzadnosc-czyli-surrealistyczna-mieszanka
Timestamp: 2017-11-21 15:44:20+00:00
Document Index: 88001928

Matched Legal Cases: ['art. 6', 'art. 120', 'art. 66', 'art. 123', 'Art. 83', 'art. 18', 'de lege lata']

praca nakładcza, system ubezpieczeń społecznych, uprawnienia pracownicze, opłacać ZUS | Optymalizacja kosztów firmy
ZUS i praworządność, czyli surrealistyczna mieszanka
Podobno Polska jest demokratycznym państwem prawnym. Podobno organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Podobno to tylko teoria.
Zasada praworządności jest wyjątkowo mocno akcentowana zarówno w przepisach kodeksu postępowania administracyjnego (art. 6), ordynacji podatkowej (art. 120) jak i w przepisach ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (art. 66 oraz odesłanie do kpa z art. 123).
Nie mniej jednak istnieje w Polsce taki organ władzy, który rządzi się swoimi prawami i jest ponad prawne regulacje. W jego przypadku zasada praworządności ma inny wymiar – surrealistyczny. Mowa oczywiście o Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych.
Co mam dokładnie na myśli?
Otóż nie jestem pewien, czy wszyscy jesteśmy świadomi, że zwykły obywatel już na wstępie jest na straconej pozycji w starciu z ZUS. Dlaczego? Art. 83a ust. 2 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych stanowi: „decyzje ostateczne Zakładu, od których nie zostało wniesione odwołanie do właściwego sądu, mogą być z urzędu przez Zakład uchylone, zmienione lub unieważnione na zasadach określonych w kodeksie postępowania administracyjnego”.
I oczywiście można skierować sprawę do sądu, ale historia pokazuje, że to i tak nic nie da.
z dnia 9 lutego 2010 r. I UK 151/2009: „Naruszenie przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego nie stanowi przesłanki wzruszenia decyzji przez sąd pracy i ubezpieczeń społecznych, więc także w tym aspekcie przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego nie są przez ten Sąd stosowane”.
Można by w tym miejscu wymieniać miliony podobnych przykładów niesprawiedliwości i braku równości wobec prawa. Nie wspominając o przypadkach kiedy ZUS wydaje jakąś decyzję, aby po kilku miesiącach ta sama instytucja wzywała do wyjaśnienia za nie zjawienie się z dokumentacją w sprawie, która jest już rozstrzygnięta. Poplątanie z pomieszaniem, a winny i tak jest obywatel.
Ale przejdźmy dalej. W latach 2003-2009 blisko 500.000 osób korzystało z możliwości danej im przez państwo i zamiast opłacać ZUS od prowadzonej działalności gospodarczej, opłacało go z tytułu pracy nakładczej.
Dnia 9 stycznia 2008 roku Sąd Najwyższy uznał, że: W zakresie określenia minimum podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne osób wykonujących pracę nakładczą, Sąd Najwyższy uważa, że wykładnia systemowa przepisów rozporządzenia o pracy nakładczej w związku z art. 18 ust. 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych prowadzi de lege lata do wniosku, że przychód z tytułu pracy nakładczej przyjmowany do podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe osób wykonujących pracę nie może być niższy od połowy minimalnego wynagrodzenia za pracę, które jest konstrukcyjnym elementem i minimalnym „pułapem” płacowym oraz składkowym prawnie doniosłej umowy o pracę nakładczą na gruncie przepisów rozporządzenia o pracy nakładczej oraz przepisów prawa ubezpieczeń społecznych. Sąd Najwyższy nie rozwijał dalej tego wątku zagadnienia, które wykraczało poza materię kasacyjną rozpoznawanej sprawy… .”
W tym miejscu musimy zaznaczyć, że według Sądu Najwyższego umowa istnieje tylko wtedy, gdy wynagrodzenie z jej tytułu wynosi co najmniej 380 złotych.
Cały ubaw polega na tym, że nakładca może wypowiedzieć umowę dopiero po tym, jak wykonawca z własnej winy nie osiąga tego pułapu nieprzerwanie przez 3 miesiące. Ale jak można wypowiedzieć umowę, której wg Sądu Najwyższego w ogóle nie ma?
Idąc dalej tym tropem, z § 15 ust. 2 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 31.12.1975 r. w sprawie uprawnień pracowniczych osób wykonujących pracę nakładczą wynika doniosłość prawna umowy o pracę nakładczą pomimo tego, że wykonawca nie osiągnął „konstrukcyjnego pułapu”. Jeśli ze swojej winy to traci na urlopie. Jeśli z winy zakładu, to trudno – tak wyszło. Najlepsze jest to, że z tego wynika iż zgodnie z rozporządzeniem urlop przysługuje, choć Sąd Najwyższy uważa, że taka umowa w ogóle nie istnieje.
No przecież to jest tragicznie żałosne!
Źródło: na podstawie artykułów ze stron: www.obserwatorium.nowyekran.pl oraz rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 31.12.1975 r. w sprawie uprawnień pracowniczych osób wykonujących pracę nakładczą, ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych.
Nowa Oferta to pełna wiedza, poczucie bezpieczeństwa oraz profesjonalna obsługa