Source: http://trybun.org.pl/2015/06/12/o-broni-i-amunicji-refleksja-ogolna/
Timestamp: 2017-03-27 08:31:46+00:00
Document Index: 24476668

Matched Legal Cases: ['art. 4', 'Art. 4', 'Art. 47', 'Art. 48', 'art. 4', 'art. 4', 'Art. 5', 'Art. 10']

O broni i amunicji refleksja ogólna | Andrzej Turczyn
MENUGłównaWiadomościBlogGun free zoneOgłoszeniaBrońSklepBibliotekaO mnie O broni i amunicji refleksja ogólna
W Polsce mamy zupełny upadek kutry posiadania broni palnej. Upadek oczywiście nie jest zasługą aktualnych władz czy tzw. elit. Za upadek odpowiedzialność ponoszą komuniści, który rozpoczęli okupację Polski, w czasie gdy konały wojska Hitlera.
Moim zdaniem wszystko zaczęło się od dekretu Rady Ministrów z dnia 13 czerwca 1946 r. o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy państwa. W tym dekrecie komuniści kontynuowali antypolską akcję rozbrajania Polaków. Kontynuowali, albowiem w historii Polski, to hitlerowscy okupanci rozpoczęli karanie śmiercią za posiadanie broni palnej. Ten kierunek komunistyczni okupanci wyrazili w art. 4§1 wspomnianego dekretu, gdzie ustanowiono drakońskie prawo śmierci za nielegalne posiadanie broni lub amunicji. Przepis miał następujące brzmienie:
Art. 4§1 Kto bez zezwolenia wyrabia, gromadzi, lub przechowuje broń palną, amunicję, materiały lub przyrządy wybuchowe albo inne przedmioty mogące sprowadzić niebezpieczeństwo powszechne podlega karze więzienia na czas nie krótszy od 5 lat lub dożywotnio albo karze śmierci.
Niech nikt nie odważy się na myślenie, że ten przepis były jedynie suchą literą. Ten przepis działał jak działać powinien, czyli kara śmierci była orzekana i wykonywana. Posłuszni wykonawcy nieludzkiego komunistycznego prawa, wykonywali je naprawdę sprawnie.
Taki „duch” nadał komunistycznej Polsce kierunek w zakresie dostępu do broni palnej. Był to „duch” złowrogi, siejący strach. Był to zupełnie inny „duch” niż ten jaki istniał w Polsce międzywojennej. W przedwojennym prawie o broni palnej, za nielegalne posiadanie broni, kary były zupełnie inne. W Rozporządzeniu Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 27 października 1932 roku Prawo o broni, amunicji i materiałach wybuchowych istniały dwa przepisy ustanawiające sankcje za nielegalne posiadanie broni.
Art. 47. Kto bezprawnie wyrabia, posiada, przechowuje lub pozbywa broń palną typu wojskowego lub amunicję do takiej broni, z wyjątkiem broni krótkiej i amunicji do niej – podlega karze więzienia do lat 3 lub aresztu do lat 3.
Art. 48. Kto bezprawnie wyrabia, posiada, przechowuje lub pozbywa broń palną krótką lub myśliwską, albo amunicję do takiej broni, podlega karze aresztu do 6 miesięcy lub karze grzywny do 5.000 zł.
Prezentując te przepisy widać jednoznacznie jakim problem dla władzy Polskiej i władzy komunistycznej, stanowiło posiadanie broni palnej przez zwykłych Polaków. Oczywiście nie pochwalam nielegalnego posiadania broni palnej. Jestem jednak przekonany, że w przepisach prawa karnego wyraża się niechęć prawodawcy wobec czynów, których nielegalne posiadanie jest tam sankcjonowane. Chyba nikt nie zaprzeczy rozumowaniu, że władza, która za posiadanie broni palnej i amunicji ustanawia karę śmierci, jest władzą, która liberalna nie będzie dla posiadania broni przez zwykłych Polaków. Po to kara śmierci została ustanowiona, aby posiadanie broni w narodzie wytępić. To zamierzenie powiodło się niebywale.
W tym samym czasie towarzysze w mundurach wojskowych i milicyjnych korzystali z dobrodziejstwa posiadania broni palnej. Wiadomo władza, może więcej. Zwykły Polak nie miał co o broni marzyć, a na prawdziwe Wojsko Polskie mówiło się bandy zbrojne. W taki to sposób Polak z bronią palną, stał się zagrożeniem dla porządku i bezpieczeństwa publicznego.
Przez lata trwania komunizmu przepisy karne złagodzono, w miejsce ich surowości wprowadzając prewencję administracyjną. Wydawaniem pozwoleń na broń zajął się aparat bezpieczeństwa wewnętrznego – Milicja Obywatelska.
Mówi się, że w 1989 roku nastała wolna Polska, komuna upadła. Kto chce niech w to wierzy, ja ponad słowa wolę oceniać fakty. Od 1961 roku obowiązywała ustawa o broni, amunicji i materiałach wybuchowych. Ustawa czysto milicyjna, zgodnie z art. 4 ust. Broń wolno posiadać tylko na podstawie pozwolenia wydanego przez organy Milicji Obywatelskiej. Ustawa obowiązywała do 2000 roku, w międzyczasie w art. 4 Milicja Obywatelska została przemianowana na Policję. Merytorycznych zmian z „upadkiem komunizmu” nie odnotowałem. Zatem w 1989 roku komunizm może i upadł, ale z całą pewnością nie w dziedzinie dostępu do broni palnej przez Polaków. W tej materii, dzielnie radził sobie z nową rzeczywistością.
W 1999 roku uchwalono z inicjatywy rządu Jerzego Buzka, przez Sejm pod kierownictwem Macieja Płażyńskiego, nową ustawę o broni i amunicji. Posłem sprawozdawcą był Edward Wende, pracami Komisji Spraw Wewnętrznych kierował Jan Rokita. Wydawanie pozwoleń na broń powierzono Policji przemianowanej w 1990 roku z Milicji Obywatelskiej. Uznaniowość ustawy z 1961 roku przeniesiono wprost do ustawy z 1999 roku.
ustawa z 1961 roku: Art. 5.1. Organy Milicji Obywatelskiej wydają pozwolenia na broń, jeżeli okoliczności faktyczne, na które powołuje się osoba ubiegająca się o pozwolenie na broń, uzasadniają wydanie takiego pozwolenia.
ustawa z 1999 roku: Art. 10.1. Właściwy organ Policji wydaje pozwolenie na broń, jeżeli okoliczności, na które powołuje się osoba ubiegająca się o pozwolenie, uzasadniają jego wydanie.
Taki to był upadek komunizmu, w zakresie dostępu do broni palnej przez zwykłych Polaków. Był to upadek zupełnie pozorny, ładnie pomalowany i ogłoszony, w praktyce nieistniejący.
W istocie dopiero w 2011 roku w materii dostępu do broni palnej nastąpiła śmierć komunistycznego prawa. Uznaniowość zastąpiono obowiązkiem wydania pozwolenia na broń, po spełnieniu przesłanek z ustawy. Stało się tak za sprawą czynnika społecznego i przychylnych posłów. Ta przychylność ogarnęła cały Sejm, ponad 400 posłów było za nową jakością dostępu do broni palnej.
Po upadku komuny w 2011 roku, w zakresie dostępu do broni palnej, mamy spuściznę taką, że na 100 Polaków mamy 1,3 egzemplarza broni palnej i daje nam do miejsce w ścisłej czołówce najbardziej rozbrojonych społeczeństw na świecie. Ten stan pilnie trzeba zmienić, choćby z tego powodu, że musimy dążyć do standardów europejskich. Do tych naprawdę nam bardzo daleko. W Europie średnio jest 30 egzemplarzy broni na 100 mieszkańców.
Komenda Główna Policji dzielnie broni swojego imperium, dba o rozbrojenie praworządnych Polaków, z tęsknotą pewnie wspominając dawne uznaniowe czasy. Nowelizacje ustawy o broni i amunicji nie dają dostatecznie szybko oczekiwanych rezultatów, bądź to okazują się niewykonalne. Kolejne nowelizacje, to jak próba łatania starych portek, gdy szyjesz łatę na kolenie, pęka materiał na tyłku.
Moim zdaniem ustawy z 1999 roku nie da się już uratować, potrzebna nowa ustawa, z nowymi zasadami. Potrzebne podsumowanie obowiązywania dotychczasowego prawa, społeczna dyskusja o nowych regułach wydania pozwoleń na broń. Do podjęcia tej dyskusji zachęcam.
Inne WpisyCzy mamy pewność, że dobrze wybieramy?W świetle prawa, które Polska uznaje za uchylony akt normatywny, ci Żołnierze Wyklęci nielegalnie posiadali broń.Tak to się robi w Ameryce, głupie prawa o broni znosi się pierwszego dnia urzędowania.Zupełnie niecodzienna rozmowa o broniBroń ratuje życie, czyli o tym dlaczego politycy realizują cele nieartykułowaneUnia Europejska rozważa wprowadzenie całkowitego zakazu posiadania broni palnej przez cywilów.Niedziela to czas na mądrość Biblijną, bez tej mądrości człowiek jest zwyczajnym głupcem.Do posłów PiS: występujcie o pozwolenie na broń palną, bo ubecy wam grożą – “Będziemy likwidować wasze rodziny”.
Tags: broń, prawo, sejm, ustawa o broni i amunicji	Uwolnic_Bron
To przepisywanie ustaw z epoki PRL woła o pomstę do nieba.
Kara śmierci za nielegalne posiadanie broni, do tego wykonywana? Szczególnie gdy legalnie nie można jej było w ogóle posiadać? Aż mnie ciarki przeszły.
Obecnej, szeroko pojętej władzy (prawie wszystkich posłów) też bym nie zwalniał całkiem z odpowiedzialności. Powinni dla dobra społeczeństwa i kraju zachęcać naród do pójścia na strzelnicę, a nie tylko bez sensu straszyć. Sama (pozostawiająca dużo do życzenia) ustawa to nie wszystko. Gdyby naprawdę mieli dobre chęci, to po komunistycznej propagandzie trwającej tyle lat, warto byłoby teraz naród próbować odczarować z tego strachu, a nie go pogłębiać.
Ciekawy artykuł, Panie Andrzeju. Brawo!
Dziękuję za uznanie. Od jakiegoś czasu szukałem punktu przełomowego w podejściu do broni palnej w Polsce. Nie mogę innego odszukać niż ten nieszczęsny dekret. Wówczas władza pokazał prawdziwe oblicze. Tak jak nagle pokazała władza swoją złą twarz, tak nie ma zwrotnego punktu w stronę przeciwną. Przełom z 2011 roku był w całości zasługą strony społecznej. Władza jedynie mu się nie przeciwstawiła.
Nie da się bezkarnie rządzic społeczeństwem które ma dostęp do broni. Powstanie Styczniowe było ostatnim tego dowodem. Hitlerowcy już nie popełnili tego błędu, a ich wzorem komuniści. Mamy sytuację w której jedynie władza dysponuje bronią. Naiwny obywatel w razie zagrożenia może jedynie liczyć na pomoc policji, ale to tylko teoria.
Nie da się stworzyć społeczeństwa z niewolników. Władza ma szansę rządzenia wyłącznie wówczas gdy jest społecznie akceptowana. Gdy tek akceptacji brak, upada. Brak akceptacji wynikać zaś może np. z powodu traktowania społeczeństwa jak niewolników. Broń jest najlepszym z możliwych próbników tego traktowania.
Genialny artykuł Panie Andrzeju,aż mi się z przyjemnością bo czytało, aż wzbudziło pewne refleksje 🙂 Tak z perspektywy patrząc niby przełom 50 lat ale ustawy zmieniały się jak w kalejdoskopie, jak by to władza nie bała się o obywateli ale o siebie chcąc sobie podporządkować lud. Widać że represja karną budziła strach,a tym bardziej że była wykonywana, to dawało w tedy wiele do myślenia ale i do rozbrojenia nie tyle obywateli co narodu. Pytanie czy nawet gdyby zaszła wielka chęć zmiany ustaw na bardzo przychylne, to jaką część obywateli by z niej chciała skorzystać, patrząc w pewnym sensie na zakorzeniony strach w obywatelach dzieląc obywateli na tych bez broni czyli bezpiecznych a na tych z bronią przyklejajac im łatkę niebezpiecznych bandytów jak wojsko zbrojne w tamtych czasach.
Póki co tego złego co komuniści zrobili w sprawie dostępu do broni palnej, nie udało się naprawić. Jeszcze…. ale nie ustaję w nadziei.
Ogólnie zgadzam się z opisem, zwłaszcza czasów nam współcześniejszych. Dość dobrze oddaje niezbyt optymistyczną sytuację, ale…
“…a na prawdziwe Wojsko Polskie mówiło się bandy zbrojne”.
Prawdziwe Wojsko Polskie w tym okresie, to (Ludowe) Wojsko Polskie. Innego nie było i być nie mogło. Ocena PRL, to jedno, ale kreowanie rzeczywistości, to ślepa uliczka. Która prędzej czy później się zemści. Nazywanie zbrojnych band po imieniu w ostatnim czasie stało się co prawda passe, ale jak nie każdy chłop z widłami, to Posejdon, tak nie każdy kto hasał z bronią po lasach w mundurze z orzełkiem, to Wojsko Polskie…
Punktem wyjścia do nowego prawa mogłyby (powinny?) być rozwiązania z Peru. Bez głupawych limitów ilości, kalibrów i dziwactwa z “celami”. Minimalna liczba licencji, maksimum swobody. Ustawa oparta na takim wzorcu byłaby tak oczekiwanym, prawdziwym przełomem. Normalnością, wreszcie.
Zdecydowanie się z tym nie zgadzam. Oficjalnym wojskiem było LWP ale jakie to wojsko skoro nic nie mogło zrobić same bo podlegało całkowicie dowództwu w Moskwie. Ponadto śledztwa prowadzone w wojsku były pod nadzorem jeśli nie wprost przez oficerów radzieckich często z NKWD. To nie Polacy decydowali o tym kto ma awansować i dostać szlify generalskie a kto pozostać w obecnej randze do końca służby. Wojsko państwowe za PRL nie było nakierowane na obronę obywateli, tylko tworu państwowego stworzonego w Moskwie przez Stalina zwanego PRL. Chronili zresztą nie tylko “interes” komunistycznej Polski ale też całego molochu jakim był Układ Warszawski. AK oraz reszta organizacji niepodległościowych zwanych pogardliwie “leśnymi bandami” a często znacznie gorzej była prawdziwym wojskiem Polskim, gdyż mieli wpojone patriotyczne wartości, bronili Ojczyzny zabranej przez Stalina, a wcześniej przez Hitlera. Chcieli powrotu II RP i płacili za to cenę najwyższą jakim jest życie. Tych ,których pozostawiono przy życiu traktowano jak śmieci przez cały okres PRL i teraz. Niestety. Co do tego “hasania” to za to właśnie “hasanie” brat mojego Dziadka dostał kulę w potylicę i został pochowany w lesie w szafie z wybitymi półkami jako trumnie razem z dwoma innymi Żołnierzami Podziemia Niepodległościowego.
Z wyraźną zależnością od Moskwy ani trochę nie polemizuję. To fakt. W czym się zgadzamy, to ocena AK. Tylko warto zauważyć, że walka AK miała miejsce w czasie wojny. I na początku 1945 AK się rozformowało. Przez Polskę przeszedł front w drodze do Berlina. Ale niektórym ten fakt umknął, na długie lata, bo bardzo, bardzo polubili przemoc i strzelanie do ludzi…
I o ile walkę z siłami nowego porządku można uznać za haniebną lub chwalebną, w zależności od punktu widzenia, można usiłować jakoś ją uzasadniać, to mordowanie ludności cywilnej jest mordowaniem. I tyle. W tym aspekcie odrażający “bohaterowie” napawają mnie wstrętem. Ironia losu, że niektórzy przetrwali piekło wojny, a zamordowało ich “prawdziwe Wojsko Polskie”.
Nie wspominając o współpracy NSZ i podobnych tworów z Niemcami (jeszcze w czasie wojny). W tym z Gestapo. Ja oceniam to jednoznacznie: bardziej zeszmacić się byłoby trudno. I nie jestem w tej ocenie odosobniony, co pokazują liczne dokumenty, meldunki dowództwa AK. No ale nie dość, że NSZ blisko było do hitlerowskich oprawców, którzy Polaków chcieli raz na zawsze unicestwić, to terroryzowali i rabowali ludność podszywając się pod AK. Tacy “patrioci” z nich byli.
Z lekkim przymrużeniem oka można by sobie wyobrazić np. milicjantów, którzy po 1989 postanowili stać się “wyzwolicielami”. Bo im nowy porządek nie przypasował. Więc w imię “prawdziwej Polski” mordowali, gwałcili, rabowali i palili. Jak byśmy ich ocenili? Zwyrodniali bandyci? No właśnie…
Daleki jestem od wrzucania wszystkich do jednego wora. Co więcej, uważam, że to poważny błąd. AK i NSZ, to jak dzień i noc. Podziemie, partyzantka (tak, ta “komusza” też), to wiele chlubnych kart naszej historii. Choć i mroczniejsze też się zdarzały. Ale w przypadku NSZ i spółki, pozytywów – żadnych – po prostu nie widzę. Szermowanie wzniosłymi hasłami patriotyzmu, honoru, Ojczyzny żeby w swoim mniemaniu uzasadnić bycie zdemoralizowanym do szpiku kości bandytą, któremu fanatyczny, skrajny nacjonalizm zastąpił wszystko inne, ani trochę do mnie nie przemawia. Dla mnie nie tyle są wyklęci, co przeklęci. I takimi pozostaną.
To co piszesz pomija fakt, że pow wojnie 2 mieliśmy jeszcze domową. Można to pomijać, mówić bandy. Niestety to “błogosławieństwo” komunistów. Im właśnie na takim myśleniu bardzo zależało. Doprowadzić do nienawiści Polaków przez Polaków. Łatwiej walczyć z bandytą, jak z żołnierzem.
Kiedy wspominana jest tą zmianę z 2011 roku zastanawiam się gdzie podziali się ci posłowie kiedy odrzucano projekt ustawy o zmianie zasad obrony koniecznej ? W końcu to były czasy PO. Czyżby tak bardzo stracili kontakt z rzeczywistością, a prawdę mówiąc rozum by najpierw uchwalać prawo pozwalające wreszcie na powolną normalizację sytuacji z posiadaniem broni palnej przez praworządnych obywateli, a potem nie zgodzić się na kolejną zmianę prawa powiązaną z dostępem obywateli do broni palnej ale mającą o wiele szersze oddziaływanie. W końcu każdy może być napadnięty nie tylko ten kto posiada broń palną i każdy może zostać wysłany do więzienia za ochronę własnego zdrowia i życia ,a to prawo gwarantuje przecież Konstytucja. Coraz bardziej skłaniam się do przekonania, że każdy z puli osób odpowiedzialnych za tworzenie prawa powinien przejść obowiązkowe badania psychologiczne bo osoba posiadająca dysfunkcję psychiczną więcej szkód zrobi mając wpływa na tworzenia prawa często ze sobą sprzecznego niż taka sama osoba posiadająca broń palną.
W 100% zgoda, Pan jako praktyk wie, że każde grzebanie w istniejących przepisach to większy bałagan i jedynym rozwiązaniem jest zmiana całości, to samo winno dotyczyć innych ustaw bo każda poprawka to większe niejasności. I jeszcze jedna WAŻNA sprawa, w tych ustawach powinien b być obowiązkowy język polski a nie język prawniczy którego poza wąską grupa nikt inny nie rozumie :).
Obawiam się, że nie da się napisać ustawy bez używania jeżyka prawnego. Język prawniczy to język, którym prawnicy mówią o prawie. Język prawny to język aktów normatywnych. Jeszcze takie rozróżnienie występuje 🙂
Pingback: Przyczyny upadku kultury posiadania broni palnej w Polsce | Andrzej Turczyn()
Pingback: MSWiA planuje wprowadzenie czasowego zakazu noszenia i przenoszenia broni w stanie rozładowanym na części Polski. | Andrzej Turczyn()
Pingback: O projekcie ustawy o broni i amunicji zaczynają powoli mówić media. | Andrzej Turczyn()
Pingback: Pozytywne zmiany prawa o broni zawsze dokonywane były jednomyślnie, ponad politycznymi podziałami. | Andrzej Turczyn()
Pingback: Rocznica antychińskiego powstanie w Tybecie. | Andrzej Turczyn()