Source: https://www.rp.pl/artykul/84763-Im-wieksze-drzewo--tym-wiekszy-problem.html
Timestamp: 2019-06-25 04:47:59+00:00
Document Index: 115626269

Matched Legal Cases: ['art. 87', 'art. 83', 'art. 89', 'art. 5', 'art. 336', 'SA/Wa ']

Im większe drzewo, tym większy problem - Poradniki - rp.pl
Aktualizacja: 18.01.2008, 00:39
Publikacja: 18.01.2008
Im większe drzewo, tym większy problem
Wycięcie bez zezwolenia jednego dużego drzewa na prywatnej posesji to wydatek rzędu nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Trzeba też się liczyć z sąsiadami. Lepiej nie sadzić dużych roślin zbyt blisko ich płotu, bo spory o drzewa bywają dziś równie gorące jak przed laty te o miedzę
Najczęściej właściciel posesji staje przed koniecznością wycięcia drzew lub krzewów przy rozpoczynaniu budowy. Często także wtedy, gdy chce rozbudować dom lub choćby wymienić ogrodzenie na nowe. Czasem też zbyt blisko posadzona i nadmiernie wybujała roślina zasłania światło albo zagraża budynkowi. Warto więc zawczasu się zastanowić, co i gdzie sadzić, żeby później kłopoty związane z wycinką i uzyskiwaniem zezwoleń na nią były jak najmniejsze. Trzeba się bowiem liczyć z odmową takiego zezwolenia, gdy urzędnik uzna, że wycinka, na której bardzo nam zależy, nie jest konieczna. Nie zawsze też się uda wyciąć drzewa bez konieczności uiszczenia opłaty. Poniżej dalsza część artykułu
Wycięcie drzewa bez zezwolenia nie jest dobrym sposobem na pozbycie się problemu. Jeżeli urząd się o tym dowie (bo np. „życzliwi” sąsiedzi doniosą), to opłata będzie kilkakrotnie większa. Może to być nie tylko wycięcie drzewa przy samej ziemi, ale np. także jedynie jego ogłowienie, czyli pozbawienie gałęzi i pozostawienie samego pnia.
Jeżeli ktoś bez zezwolenia wyciął drzewo, to będzie mógł spokojnie spać dopiero po ponad pięciu latach, bowiem zgodnie z art. 87 ust. 2 ustawy o ochronie przyrody (patrz podstawa prawna), nie można wydać decyzji o ustalenie wysokości opłaty, jeżeli od końca roku, w którym usunięto drzewa lub krzewy, upłynęło pięć lat.
Usunięcie drzew lub krzewów z terenu nieruchomości wymaga zezwolenia wydanego przez wójta, burmistrza albo prezydenta miasta (art. 83 ust. 1 ustawy). Jednak nie zawsze trzeba się o nie ubiegać. Osoby fizyczne, które uzyskają takie zezwolenie, unikną wysokiej opłaty.
Czasami na wycinkę zezwala kto inny, np. wojewódzki konserwator zabytków na wycięcie drzew lub krzewów z nieruchomości wpisanej do rejestru zabytków.
Uwaga! Urzędnik może uzależnić wydanie zezwolenia na wycięcie od przesadzenia drzew lub krzewów we wskazane miejsce albo zastąpienia ich innymi drzewami lub krzewami, nie może ich być wówczas mniej niż usuwanych drzew lub krzewów.
Osoby fizyczne, które uzyskały zezwolenie, na ogół nie muszą płacić za wycięcie drzew na swojej posesji. Płaci się tylko wtedy, gdy osoba fizyczna usuwa zieleń na cele związane z prowadzeniem działalności gospodarczej.
Właściciel posesji wystąpił o zezwolenie na wycięcie pięciu drzew ozdobnych kolidujących z budową domu mieszkalnego jednorodzinnego. Zezwolenie uzyskał i nie będzie płacił za wycięcie, bowiem nowy obiekt ma zaspokoić jego potrzeby mieszkaniowe.
Właściciel działki rozbudowuje swój dom. Dobudowaną część przeznacza na usługi – zamierza prowadzić tam salon fryzjerski. Ponieważ z inwestycją kolidują dwa srebrne świerki, wystąpił o zezwolenie na ich wycięcie. Będzie jednak musiał zapłacić za wycinkę, chyba że urząd zgodzi się na ich przesadzenie lub na nowe nasadzenia w innym miejscu posesji.
Nie płaci się za wycinkę także wtedy, gdy:
- drzewa są usuwane w związku z odnową i pielęgnacją drzewostanu na terenie nieruchomości wpisanej do rejestru zabytków,
- usunięcie było niezbędne i związane z regulacją oraz utrzymaniem koryt rzek, wykonywaniem i utrzymaniem urządzeń wodnych służących kształtowaniu zasobów wodnych oraz ochronie przeciwpowodziowej.
Osoba, która zamierza wyciąć drzewa lub krzewy, musi złożyć wniosek w odpowiednim urzędzie (miejskim, gminnym, u konserwatora zabytków). Za sam wniosek nie płaci. Nie musi też być koniecznie właścicielem nieruchomości, może być jej posiadaczem. Jeżeli jednak posiadacz nieruchomości nie jest właścicielem, to do wniosku dołącza zgodę właściciela.
W niektórych urzędach są gotowe formularze, na których składa się wniosek, w innych trzeba go napisać samodzielnie.Taki wniosek musi zawierać:
- imię, nazwisko i adres (nazwę i siedzibę) posiadacza i właściciela nieruchomości,
- tytuł prawny do władania nieruchomością,
- obwód pnia drzewa mierzonego na wysokości 130 cm,
- przeznaczenie terenu, na którym rośnie drzewo lub krzew,
- wielkość powierzchni, z której zostaną usunięte krzewy.Przedsiębiorca musi też pamiętać, że nie dostanie decyzji z dnia na dzień. Na jej wydanie urząd ma miesiąc od wpłynięcia wniosku, a jeżeli sprawa jest bardzo skomplikowana, nawet dwa. Pracownicy zajmujący się zielenią przeprowadzają oględziny w terenie i dopiero potem przygotowują projekt decyzji (patrz wniosek).
Są sytuacje, w których urzędnicy mogą się nie zgodzić na wycinkę drzew.
Właściciel działki wystąpił o zezwolenie na wycięcie kilkudziesięcioletniej sosny zwyczajnej stojącej 4 m od murowanego budynku mieszkalnego. Obawiał się, że podczas wichury może upaść na jego dom. Urzędnik, który przyszedł obejrzeć drzewo na posesji, uznał, że takiego zagrożenia nie ma – drzewo jest zdrowe i proste, a na dodatek znajduje się w miejscu osłoniętym od wiatru. Nie wydał więc zezwolenia na jego wycinkę.
Nie każde drzewo przeznaczone do wycinki trzeba zgłaszać. Przepisów dotyczących uzyskiwania zezwolenia na wycinkę drzew, a tym samym do pobierania opłat, w ogóle nie stosuje się do drzew lub krzewów m.in.:
- w lasach (wtedy zasady wycinania określa ustawa o lasach),
- owocowych (ale niektóre gatunki drzew potocznie uznawanych za owocowe są jednak gatunkami ozdobnymi i trzeba je zgłaszać, np. rajska jabłoń); są też wyjątki – trzeba zgłaszać drzewa owocowe rosnące na nieruchomości wpisanej do rejestru zabytków oraz w granicach parku narodowego lub rezerwatu przyrody, jeżeli są to obszary nieobjęte ochroną kraj-obrazową,
- których wiek nie przekracza pięciu lat.
Mieszkaniec woj. małopolskiego kupił pod budowę domu teren, na którym znajduje się stary sad owocowy porośnięty również przez tuje. Nie musi uzyskiwać zezwolenia na wycięcie drzew owocowych, ale jeżeli zdecyduje się na wycinkę tuj, będzie musiał wystąpić o zezwolenie na wycięcie krzewów.
Czasami urzędnik ustali wprawdzie opłatę za wycięcie (np. właściciel domu jednorodzinnego dobudowuje do niego pomieszczenie, w którym zamierza prowadzić działalność gospodarczą, i wymaga to wycinki drzew), ale odroczy jej płacenie. Stanie się tak wtedy, gdy drzewa bądź krzewy nie muszą być wycięte, tylko mogą zostać przesadzone w inne miejsce. Z reguły będzie to dotyczyć stosunkowo młodych roślin. Innym sposobem, który może odroczyć płacenie za wycięcie, jest posadzenie nowych drzew. O takiej możliwości decyduje wójt, burmistrz lub prezydent (o ile jest gdzie posadzić rośliny). Opłatę odracza się wówczas na trzy lata. Jeżeli przez ten czas nowe nasadzenia bądź przesadzone drzewa przeżyją, to opłata zostanie umorzona. Czasami stanie się tak także wtedy, gdy rośliny zginą, ale nie z winy posiadacza nieruchomości występującego o zezwolenie (np. wyrwie je silna wichura).
Opłatę za usunięcie drzew ustala się na podstawie stawki zależnej od obwodu pnia oraz rodzaju i gatunku drzewa. Stawki określa minister środowiska. Są też dodatkowe współczynniki różnicujące opłatę w zależności od obwodu pnia. Generalnie zasada jest taka: im grubsze drzewa, tym wyższy współczynnik (patrz tabela). Natomiast w odniesieniu do krzewów stawka jest jednakowa i zależy tylko od wielkości zakrzewionej powierzchni. W 2008 r. wynosi 217,32 zł za metr kwadratowy usuniętych krzaków.
Uwaga! Jeżeli drzewo rozwidla się na wysokości mniejszej niż 130 cm, opłatę za każdy pień liczy się odrębnie.
Są też miejsca, w których usunięcie drzew kosztuje drożej, i to o 100 proc. Chodzi o drzewa usunięte na terenie uzdrowisk, obszarów ochrony uzdrowiskowej, terenów zieleni i nieruchomości wpisanych do rejestru zabytków.
Wysokość opłat wójt, burmistrz czy prezydent miasta określają w zezwoleniu. Nie robią tego jednak wyłącznie na podstawie informacji od wnioskodawcy – urzędnik gminny bądź miejski osobiście sprawdza wymiary przeznaczonych do wycinki drzew na posesji. Podanie więc zaniżonych wielkości niewiele daje.
Od decyzji dotyczącej wydania zezwolenia na wycięcie czy od ustalonej opłaty można się odwołać. Odwołanie składa się do samorządowego kolegium odwoławczego w terminie 14 dni od daty doręczenia decyzji za pośrednictwem urzędu, w którym składany był wniosek.
Usunięcie drzewa lub krzewu bez zezwolenia skutkuje często sankcjami finansowymi. Jeśli urząd się o tym dowie, wójt, burmistrz albo prezydent miasta wymierzy karę pieniężną.
Uwaga! Uważać powinny osoby, które wykonują pracę w sąsiedztwie drzew, krzewów czy innych rodzajów zieleni. Za zniszczenie drzew czy krzewów trzeba zapłacić karę trzykrotnej opłaty za ich usunięcie.
Przepisy o ochronie przyrody przewidują srogie kary, i to nie tylko za nielegalne wycięcie drzewa. Zapłacić trzeba będzie m.in. za:
- zniszczenie zieleni, drzew lub krzewów spowodowane niewłaściwym wykonywaniem robót ziemnych albo nieodpowiednim wykorzystaniem sprzętu mechanicznego lub urządzeń technicznych,
- zastosowanie środków chemicznych, które zaszkodziły roślinności,
Czasami posiadacze nieruchomości usiłują sprzątnąć zniszczone bądź wycięte drzewa, tak żeby urząd się nie dowiedział, jakiej były wielkości. Ustawodawca przewidział jednak i takie zachowania. Zgodnie z art. 89 ust. 2 ustawy o ochronie przyrody, gdy ustalenie obwodu lub gatunku zniszczonego lub wyciętego bez zezwolenia drzewa jest niemożliwe (nie ma ani kłody, ani śladu po pniu), dane do wyliczenia kary ustala się na podstawie informacji zebranych w toku postępowania administracyjnego (m.in. posiłkując się zeznaniami sąsiadów). Dodatkowo powiększa się też wtedy karę o 50 proc.
Jeżeli nie ma tylko kłody, natomiast karpy jeszcze nie wykarczowano, to obwód do wyliczenia kary ustala się następująco: mierzy się przekrój pnia w miejscu ścięcia i do dalszych wyliczeń przyjmuje najmniejszy promień (drzewa nie są idealnie okrągłe). Ten promień pomniejsza się o 10 proc. i z wzoru na obwód koła oblicza obwód drzewa. Następnie wylicza się opłatę za wycięcie drzewa i, mnożąc ją przez trzy, ustala wysokość kary.
Czasem posiadacz nieruchomości może uniknąć kary – odracza się ją na trzy lata, jeżeli jest szansa, że mimo uszkodzeń, drzewa lub krzewy przeżyją i jeżeli posiadacz nieruchomości podjął stosowne działania w tym kierunku.
Karę trzeba uiścić w ciągu 14 dni od dnia, w którym decyzja ustalająca jej wysokość stała się ostateczna. Jeżeli ktoś nie zapłaci terminowo, to kara wraz z odsetkami za zwłokę (jak przy podatkach) będzie ściągnięta w trybie przepisów o postępowaniu egzekucyjnym w administracji. Można też wystąpić o rozłożenie kary na raty, nie dłużej jednak niż na pięć lat.Jeżeli ktoś zamierza wyciąć drzewa bez zezwolenia, może samodzielnie oszacować, ile wyniesie potencjalna kara. Wystarczy, że pomnoży opłatę za wycięcie drzewa przez trzy – kwoty przyprawiają o zawrót głowy.
- Czy na obcięcie konarów drzewa na własnej działce w ramach jego pielęgnacji muszę uzyskać zezwolenie?
Nie. Trzeba jednak pamiętać, że przycięcie powinno być wykonane zgodnie ze sztuką ogrodniczą, gdyż za zniszczenie drzewa spowodowane niewłaściwą pielęgnacją wójt, burmistrz czy prezydent miasta wymierzy karę (gdy się o tym dowie). Z pewnością za takie zniszczenie zostanie uznane ogłowienie drzewa, czyli pozbawienie go korony.
- Na mojej działce rośnie sporo krzewów głogu jednoszyjkowego. Część z nich wyrosła w miejscu, w którym zamierzam prowadzić budowę. Czy mogę je zaliczyć do krzewów owocowych i wyciąć bez zezwolenia?
Jeżeli krzewy mają ponad pięć lat, to radzimy wystąpić o zezwolenie, zwłaszcza że głóg występuje w tabeli opłat za wycięcie drzew i ewentualne kary mogą sięgać tysięcy złotych.
- Czy jest ustalony okres ochronny, w którym nie wolno wycinać drzew i krzewów?
Nie. Ale urzędnik może pozwolić na wycięcie drzew czy krzewów w późniejszym terminie, niż chciałaby tego osoba występująca o zezwolenie, np. nie wcześniej niż po zakończeniu okresu lęgowego.
- Czy muszę mieć pozwolenie na wycinkę w moim prywatnym lesie?
Tak. Nie będzie to jednak zezwolenie z urzędu gminy. Sprawy związane z lasami reguluje ustawa o lasach (DzU z 2005 r. nr 45, poz. 435 ze zm.). Żeby dokonać wycinki, należy się zwrócić do starostwa lub nadleśnictwa, które nadzoruje lasy niepaństwowe. Urzędnik zgodnie z decyzją lub planem urządzenia lasu wyznaczy drzewa do wycinki i dokona odbioru drewna. Właściciel dostanie odpowiedni kwit.
- ustawa z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (DzU nr 92, poz. 880 ze zm.),
- rozporządzenie ministra środowiska z 13 października 2004 r. w sprawie stawek opłat dla poszczególnych rodzajów i gatunków drzew (DzU nr 228, poz. 2306 ze zmianami)
- obwieszczenie ministra środowiska z 16 października 2007 r. w sprawie stawek opłat za usunięcie drzew i krzewów oraz kar za zniszczenie zieleni na rok 2008 (MP z 2007 r. nr 77, poz. 828)
O tym, że wycięcie drzewa bez zezwolenia może dużo kosztować, przekonała się jedna z warszawskich spółdzielni mieszkaniowych. Odwołała się ona do WSA od decyzji Samorządowego Kolegium Odwoławczego dotyczącego nałożenia kary pieniężnej za wycięcie jabłoni purpurowej. Sąd rozpatrzył kilka aspektów sprawy i nie znalazł przyczyn, dla których kara miałaby zostać uchylona lub zmniejszona.
Po pierwsze uznał, że przeprowadzone postępowanie wyjaśniające prawidłowo ustaliło(na podstawie zeznań świadków), że doszło do wycięcia drzewa ozdobnego, a nie owocowego. Rajska jabłoń, jak nazwali je świadkowie (prawidłowo jabłoń purpurowa), jest bowiem gatunkiem ozdobnym, a nie owocowym, i potrzebne było zezwolenie na jego usunięcie. Sąd uznał za prawidłowe wyliczenie kary. Obwód drzewa ustalono na podstawie pomiaru najmniejszego promienia pnia w miejscu usunięcia (4 cm nad ziemią), przy czym do obliczeń przyjęto promień pomniejszony o 10 proc. Wyliczona na 5497,52 zł opłata została powiększona o 100 proc., ponieważ drzewo rosło na terenie zieleni (o tym, co to są tereny zieleni, mówi art. 5 pkt. 21 ustawy o ochronie przyrody), a następnie, jak to się robi przy wyliczaniu kary, przemnożona przez 3. Wyszło więc 32 985,12 zł.
Spółdzielnia skarżyła się również, że to nie ona, lecz spółdzielca korzystający z przydomowego ogródka, w którym rosło drzewko, jest posiadaczem terenu. Sąd, powołując się na art. 336 kodeksu cywilnego,uznał jednak, że to spółdzielnia jest posiadaczem gruntu (jest nim właściciel, użytkownik, zastawnik, najemca, dzierżawca lub mający inne prawo, z którym łączy się określone władztwo nad cudzą rzeczą). Natomiast korzystający z ogródka spółdzielca jedynie użytkuje ogródek, nie ma natomiast do niego praw.
Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z 15 lipca 2005 r. (sygn. IV SA/Wa 796/05)