Source: http://prawo.vagla.pl/skrypts/rejestracja_nazwy_domeny.htm
Timestamp: 2018-02-24 03:43:59+00:00
Document Index: 32580126

Matched Legal Cases: ['art. 750', 'art. 627', 'art. 750', 'art. 750', 'art. 750', 'art. 66', 'art. 384', 'art. 70', 'art. 70', 'art. 25', 'art. 25', 'art. 26', 'art. 27', 'art. 750', 'art. 27', 'art. 27', 'art. 27', 'art. 27', 'art. 384', 'art. 3851', 'art. 3853', 'Art. 3851', 'art. 3851', 'art. 3853', 'art. 6', 'art. 17', 'art. 1', 'art. 551', 'art. 551', 'art. 551', 'art. 551', 'art. 551', 'art. 551', 'art. 551', 'Art. 552', 'Art. 751', 'art. 526', 'art. 509', 'art. 511', 'art. 75']

Rejestracja nazwy domeny internetowej | prawo | VaGla.pl Prawo i Internet
Rozważania nad prawnymi aspektami Internetu wymagają odpowiedniego podejścia, uwzględniającego jego specyfikę w stosunku do wszelkich innych płaszczyzn komunikacji. Tę odmienność najlepiej charakteryzują dwie podstawowe cechy, które można by nazwać decentralizmem i terytorialnością[1]. Wymienione terminy mają na celu zobrazowanie pewnego stanu faktycznego – nie prawnego. Są to właściwości Internetu – wynikające z jego istoty, a nie z takiego uregulowania jego statusu. Powstanie Internetu (czy może koncepcji leżącej u jego podstaw) wiąże się z zastosowaniem czysto militarnym. Jego zaczątkiem była stworzona w latach sześćdziesiątych sieć, mająca zabezpieczyć amerykańskie systemy wojskowe przed możliwością przerwania komunikacji między nimi w wyniku ataku. Podstawowym założeniem było oparcie tej sieci na kilku węzłach, z których żaden nie ma charakteru nadrzędnego, nie jest niezastąpiony. Wskutek tego informacja mogła dotrzeć do adresata różnymi drogami – poprzez różne węzły. Z czasem jednak oparta na zasadzie decentralizmu sieć zaczęła się coraz bardziej rozszerzać – obejmując w zasadzie cały glob. Stąd właśnie bierze się druga cecha – aterytorialność. Oznacza ona, że Internet jako płaszczyzna komunikacji funkcjonuje niezależnie od granic państw, tworząc pewną wirtualną przestrzeń, w której informacja jest „potencjalnie wszechdostępna”. Przymiotu aterytorialności nie mają już jednak poszczególne sieci działające w ramach Internetu, które podlegają jurysdykcji danego państwa.
Adresy internetowe to oznaczenia jednoznacznie identyfikujące konkretne komputery (hosty) podłączone do Internetu. Adresy te można podzielić na cyfrowe (numery IP hostów) oraz słowne (domenowe). Adresy cyfrowe składają się z czterech liczb, oddzielonych kropką (np. 212.244.105.8). Pełnią one funkcję pierwotną w stosunku do adresów słownych, bezpośrednio wskazując na określony host. Taki, oparty na cyfrowych identyfikatorach system, jest jednak trudny w powszechnym stosowaniu dla człowieka. Opracowano więc metodę pozwalającą na posługiwanie się adresami słownymi (np. www.onet.pl, sunsite.icm.edu.pl) – system DNS (Domain Name Server). Mówiąc w skrócie, DNS jest odpowiedzialny za powiązanie adresów słownych z numerami IP komputerów w sieci oraz zapewnia dostęp do informacji o tych powiązaniach. Takie rozwiązanie pozwala na niezauważalne dla końcowego użytkownika „tłumaczenie” adresów słownych, którymi się posługuje, na adresy cyfrowe, ostatecznie niezbędne dla komputerów. Pojęć tych nie można więc przeciwstawić. Adresy słowne wskazują na adresy cyfrowe, a dopiero te bezpośrednio identyfikują komputer.
Adres domenowy jest hierarchicznie zbudowanym oznaczeniem składającym się z kilku członów, „czytanych” od prawej strony. Część wysunięta najbardziej w prawo, nie zakończona kropką to domena pierwszego stopnia (ang. Top Level Domain – TLD). Drugi człon nazywany jest domeną drugiego stopnia (ang. Second Level Domain – SLD). Każdy z członów jest subdomeną (poddomeną) w stosunku do poprzedzającej go części. Domeny pierwszego stopnia dzieli się na rodzajowe[2] (ang. generic Top Level Domain - gTLD) i krajowe[3] (ang. country code Top Level Domain – ccTLD). Wśród domen drugiego stopnia wyróżnia się domeny rodzajowe oraz regionalne, jednak podział ten nie ma praktycznego znaczenia[4]16:00 2003-02-10. W tej pracy termin „domena” oznacza część adresu internetowego (zarejestrowanie nazwy w określonej domenie to dodanie do niej podrzędnego członu)[5]. Pokrywa się to znaczeniowo się z „nazwą domeny”, dlatego pojęcia te będą używane zamiennie.
W związku z tym, że adres domenowy składa się z kombinacji określonych słów, najczęściej nieprzypadkowych, może on spełniać obok tej pierwotnej, inne funkcje. Może identyfikować określony podmiot, towary, usługi itd., pełnić funkcję marketingową, reklamową. Upodabnia to adresy domenowe do innych kategorii oznaczeń odróżniających, jednak tylko w płaszczyźnie zewnętrznej – natura prawna jest zupełnie inna.
Wśród adresów domenowych wyróżnić można adresy wskazujące na konkretny serwer i tam ewentualnie na określony dokument (nie tylko stronę www) oraz adresy poczty elektronicznej, wskazujące na konto poczty elektronicznej na danym serwerze.
II. Rejestracja nazwy domeny
Znaczenie terminu „rejestracja nazwy domeny internetowej”
Gdy mowa jest o „rejestracji nazwy domeny” należy mieć na uwadze, dla uniknięcia niejasności, dwa istotne znaczenia tego terminu – faktyczne i prawne. Po pierwsze jest to czynność faktyczna (techniczna) – delegacja domeny. Polega ona, w największym uproszczeniu, na utworzeniu subdomeny (domeny niższego stopnia), w istniejącej już domenie - inaczej mówiąc na dodaniu następnego członu do istniejącej już domeny. W ten sposób zostaje przyporządkowany adresowi cyfrowemu (numerowi IP) adres słowny, a odpowiednie informacje są wpisywane do bazy danych domeny nadrzędnej. System taki pozwala na posługiwanie się adresami słownymi, przejmując cały proces „tłumaczenia” ich na adresy cyfrowe. Jak bowiem wspomniano, komputery w Internecie identyfikują się na podstawie tych ostatnich. Skutek tej rejestracji – możliwość posługiwania się słownym adresem internetowym - nie jest ograniczony do jakiegoś obszaru państwowego. Określony adres słowny wskazuje konkretnie na niepowtarzalny (w skali globalnej) adres „cyfrowy” - numer IP serwera. Dlatego też niemożliwe jest posługiwanie się dwoma jednobrzmiącymi adresami domenowymi, ponieważ ten sam adres musiałby wskazywać raz na pierwszy, raz na drugi adres cyfrowy. Tak więc skutkiem rejestracji jest wyłączność (ogólnoświatowa) danego adresu - brak jakiejkolwiek technicznej możliwości zarejestrowania i używania takiego samego adresu przez osobę trzecią (co nie wyklucza ewentualności zarejestrowania i używania adresu podobnego – np. www.yahoo.com – www.yaho.com). To, co napisano wyżej odnosi się do adresu jako całości. Nazwy odpowiadające poszczególnym jego członom mogą pojawiać się w innych adresach (np. www.wp.pl – strona Wirtualnej Polski, www.wp.com.pl – strona Wydawnictwa Prawniczego).
Terminu „rejestracja nazwy domeny” używa się też w drugim znaczeniu – dla określenia czynności prawnej na mocy której dokonywana jest rejestracja nazwy domeny w sensie faktycznym. Jest ona tytułem, podstawą prawną dla tej faktycznej rejestracji. Nie oznacza to, że faktyczne zarejestrowanie nazwy domeny może nastąpić tylko na podstawie czynności prawnej. Przedmiotem jednak dalszych rozważań będzie rejestracja właśnie w tym prawnym, a nie faktycznym znaczeniu.
Po dokonaniu takiego rozróżnienia pojawia się pytanie o charakter rejestracji jako czynności prawnej. Wchodzą tu w grę generalnie dwie możliwości. Pierwsza i w zasadzie występująca w praktyce jako jedyna – rejestracja jako cywilnoprawna czynność prawna - umowa. W drugim przypadku rejestracja (faktyczna) dokonywana byłaby na mocy aktu administracyjnego. W związku jednak z ogromną praktyczną rolą umownej rejestracji – dalsza część pracy będzie dotyczyć jedynie tej problematyki. Mowa więc będzie o „umowie o rejestrację nazwy domeny internetowej”.
III. Umowa o rejestrację nazwy domeny internetowej
Skala i masowość zawierania umów o rejestrację, a także ustalenie się ich treści oraz specyficzny przedmiot świadczenia pozwalają na wyodrębnienie ich jako mieszczących się w zakresie nowego „empirycznego” rodzaju umowy nienazwanej. Mimo, że w obrocie umowy te występują pod różnymi określeniami, różnią się znacznie w zakresie nieistotnym, zawierane są w różnej formie – zachowują jednak te specyficzne postanowienia, które są wyróżnikiem „umowy o rejestrację nazwy domeny”. Takie ujęcie sprawy nie wyklucza możliwości stosowania istniejących regulacji. Przede wszystkim, co oczywiste, chodzi tu o przepisy dotyczące umów w ogólności. Czy mogą jednak mieć zastosowanie przepisy o umowach nazwanych? Analiza unormowań kodeksu cywilnego pozwala na wskazanie przepisów regulujących dwa typy umów, które mogą wchodzić tu w grę. Są to: zlecenie oraz umowa o dzieło. Podstawowym wyznacznikiem odróżniającym te rodzaje umów jest znaczenie rezultatu działań dłużnika. Umowa zlecenia jest umową starannego działania. Akcent położony jest na same czynności dłużnika zmierzające do wywołania określonego skutku, a co za tym idzie - obowiązek (w zasadzie) osobistego działania i przede wszystkim niedecydujące dla wywiązania się dłużnika z zobowiązania znaczenie osiągnięcia rezultatu. W umowie o dzieło natomiast, będącej umową rezultatu, na plan pierwszy wysuwa się osiągnięcie celu – szeroko pojęte wykonanie dzieła. To właśnie jest głównym obowiązkiem dłużnika i z tej perspektywy następuje ocena wykonania przez niego zobowiązania. Różnice pojawiają się również na płaszczyźnie odpłatności – o ile zlecenie może być odpłatne lub nieodpłatne, o tyle z wykonaniem dzieła zawsze wiąże się obowiązek uiszczenie wynagrodzenia przez zamawiającego. Dodatkowo, przedmiotem zlecenia może być tylko czynność prawna. Jeżeli zleceniobiorca zobowiązuje się do dokonania czynności faktycznej, na mocy art. 750 kc, przepisy o zleceniu będą stosowane odpowiednio (jeżeli brak jest innej ustawowej regulacji).
Dla stwierdzenia, czy do umowy o rejestrację nazwy domeny będą miały zastosowanie przepisy regulujące wspomniane umowy nazwane, a jeżeli tak, to czy wprost, czy może w drodze analogii, konieczne jest zbadanie charakteru świadczeń pod kątem wypełniania ustawowych przesłanek.
Rejestrator zobowiązuje się do zarejestrowania domeny. Bardzo często jednak stosowane jest sformułowanie „rejestracja i utrzymywanie”. Czy na tej podstawie można wysunąć wniosek, że zależnie od użytego zwrotu różny jest zakres obowiązków rejestratora? Odpowiedź na to pytanie należy rozpocząć od zbadania znaczenia terminów „dokonanie rejestracji domeny” i „utrzymywanie domeny”.
Termin „dokonanie rejestracji” wskazuje na świadczenie charakterystyczne dla umowy o dzieło – wykonanie faktycznej czynności polegającej na delegacji domeny, czyli wpisaniu odpowiednich informacji do baz danych serwerów obsługujących domenę w której ta rejestracja następuje. Rejestrator nie zawsze osobiście wykonuje tę czynność (o czym będzie mowa dalej), ale również taka sytuacja wypełnia przesłanki z umowy o dzieło. Obowiązkowi wykonania dzieła towarzyszyć musi po stronie zamawiającego obowiązek zapłaty wynagrodzenia (art. 627 kc), niekoniecznie w formie pieniężnej. Wskazując, że nie zawsze umowy o rejestrację mają charakter odpłatny, należy stwierdzić, że nie zawsze przesłanki z umowy o dzieło zostaną spełnione. W takim przypadku przepisy kodeksu cywilnego w tym zakresie mogą być stosowane najwyżej per analogiam. Przez „utrzymywanie” należy rozumieć zapewnienie istnienia delegacji domeny, czyli odpowiednich informacji w bazach danych. Trudność stanowi jednak ustalenie relacji między „rejestracją” a „utrzymywaniem”. Można uznać, że skoro rejestracja jest wykonaniem dzieła, to utrzymywanie będzie po prostu „umożliwieniem korzystania z dzieła stosownie do jego właściwości”[6]. W wyniku rejestracji powstaje domena o określonej nazwie, która istnieje dopóty, dopóki istnieją odpowiednie wpisy w bazach danych. Bardziej jednak przekonujące jest stwierdzenie, że rejestrator zobowiązuje się w istocie do dwóch świadczeń. Pierwsze to świadczenie jednorazowe (wykonanie dzieła) – faktyczna rejestracja, czyli wpisanie odpowiednich informacji do baz danych domeny. Drugie to świadczenie ciągłe – utrzymywanie nazwy domeny, czyli utrzymywanie odpowiednich wpisów na serwerach obsługujących domenę nadrzędną w stosunku do tej zarejestrowanej – istnienie delegacji domeny (na ogół przez określony czas). W istocie więc na rejestratorze w zasadzie zawsze ciążyć będzie obowiązek utrzymywania domeny, nawet jeśli nie jest to wprost ujęte w umowie. W sytuacji, w której rozróżnia się „rejestrację” i „utrzymywanie”, pojawia się pytanie, czy rezultat działań rejestratora może zostać uznany za „dzieło”. Jako jedną z przesłanek uznania za „dzieło” wskazuje się jego samoistność[7]. Rezultat określonego procesu pracy, musi istnieć niezależnie od osoby „twórcy”. W omawianym przypadku samoistność taka występuje, a „utrzymywanie” dzieła, to udostępnienie nośnika (mówiąc w uproszczeniu - serwera), na którym zostaje ono utrwalone, będące przedmiotem odrębnego świadczenia. Dla określenia, czy rezultat danych działań to „dzieło”, pomocne jest również zbadanie, czy może ten rezultat być obciążony wadami, a w związku z tym mogą mieć zastosowanie odpowiednie przepisy kodeksu cywilnego[8]. Odpowiedz jest twierdząca, wady mogą istnieć – na przykład, gdy w rezultacie rejestracji powstaje nazwa inna niż oznaczona przez rejestrującego; gdy adres internetowy nieprawidłowo funkcjonuje w wyniku wpisania nieprawidłowych serwerów nazw. Umowa, w zakresie dotyczącym zobowiązania rejestratora do „utrzymywania” domeny, jest umową starannego działania – obowiązkiem rejestratora jest staranne wykonywanie usługi. Na tej podstawie można więc stwierdzić podobieństwo zobowiązania rejestratora do zobowiązania przyjmującego zlecenie w ramach kodeksowej umowy zlecenia, z tą podstawową różnicą, że tu dłużnik zobowiązuje się do czynności faktycznej, nie prawnej. Tę kwestię jednak reguluje art. 750 kc, według którego, do umów o świadczenie usług, nieuregulowanych odrębnymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. Rozważania powyższe prowadzą do wniosku, że z punktu widzenia stosunku do regulacji kodeksowej umowę o rejestrację nazwy domeny uznać można za:
1) umowę o dzieło, rodzącą po stronie rejestratora (przyjmującego zamówienie) zobowiązanie do wykonania dzieła, a po stronie rejestrującego (zamawiającego) – obowiązek zapłaty wynagrodzenia.
2) umowę zbliżoną do umowy o dzieło, do której przepisy dotyczące tej ostatniej mogą być stosowane w drodze analogii (gdy rejestrujący nie jest zobowiązany do zapłaty wynagrodzenia).
3) umowę mieszaną, w części wykazującą cechy charakterystyczne umowy o dzieło, w części zaś będącą umową o świadczenie usług, która „nie jest uregulowana innymi przepisami” (art. 750 kc). Do tej ostatniej z mocy art. 750 kc stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. Ta propozycja jest najbardziej przekonująca.
Stronami umowy o rejestrację nazwy domeny internetowej są[9] rejestrujący (ang. registrant) i rejestrator (ang. registrar). Rejestrator zobowiązuje się do rejestracji domeny i utrzymywania jej, rejestrujący może żądać spełnienia tych świadczeń. Dla dokonania, z kolei, faktycznej rejestracji, konieczna jest możliwość „zarządzania” domeną, w której ta rejestracja ma być dokonana. W wielu przypadkach funkcję taką realizuje równocześnie rejestrator[10]. Często jednak role te są rozdzielone. Pojawia się wówczas jednostka, którą można nazwać „zarządzającym rejestrem domeny” (ang. registry), mająca bezpośrednią możliwość delegowania domen. W sytuacji takiej stosunek prawny istnieje między rejestrującym a rejestratorem, z tym, że świadczenie, do którego zobowiązany jest ten ostatni faktycznie wykonuje zarządzający rejestrem – na podstawie łączącej go z rejestratorem umowy. Rejestrator jest więc stroną dwóch stosunków prawnych. Pierwszego - z rejestrującym, drugiego - z zarządzającym rejestrem. W układzie tym rejestrującego nie łączy z zarządzającym rejestrem więź prawna.
Z drugiej strony sytuacja również może ulec skomplikowaniu. Delegacja bowiem wymaga wpisania adresów serwerów obsługujących delegowaną domenę. Nie da się po prostu „zgłosić” danej nazwy (czasem pojawia się taka możliwość – ale o tym niżej), musi ona zostać ostatecznie powiązana z konkretnym serwerem. Nie zawsze podmiot, który zamierza zarejestrować domenę dysponuje taką możliwością. Tu pojawia się pole do działania dla „dostawcy usług internetowych” (ang. Internet Service Provider – ISP). ISP „udostępnia” rejestrującemu (zapewnienia dostęp do części zasobów – pamięci, mocy obliczeniowej oraz odpowiednio konfiguruje) serwer. Rejestrujący z kolei zawiera z rejestratorem umowę o rejestrację, dokonywaną „na serwer” dostawcy usług internetowych. Faktycznie więc pewne powiązania istnieją między ISP, a zarządzającym rejestrem (czy to będącym równocześnie rejestratorem czy też osobną jednostką). W płaszczyźnie prawnej natomiast istnieje więź tylko między rejestratorem, a rejestrującym. Rolą ISP jest zapewnienie rejestrującemu fachowej obsługi technicznej. Związana z tym jest możliwość redelegacji (zmiany delegacji) domeny, czyli zmiany serwerów obsługujących domenę (np. wskutek zmiany ISP), która nie prowadzi do zmian podmiotowych w stosunku zobowiązaniowym (mimo, że w płaszczyźnie faktycznej zmiana ta może mieć duże znaczenie). Tutaj więc rejestrujący jest stroną dwóch różnych umów – z rejestratorem oraz z dostawcą usług internetowych. Na marginesie należy wspomnieć, że ISP jest zobowiązany na ogół do szeregu innych świadczeń. Może to być na przykład dostarczenie dostępu do Internetu, wykonanie stron www, konfiguracja kont pocztowych.
Może się zdarzyć, że to rejestrator występuje w roli ISP. Stanie się tak wówczas, gdy zobowiązuje się on dodatkowo do „udostępnienia” serwera, co umożliwi dokonanie rejestracji (ten serwer obsługuje domenę). Zakres tych dodatkowych świadczeń może być oczywiście szerszy. Taka sytuacja zewnętrznie wygląda po prostu jak „zgłoszenie” nazwy domeny. W istocie jednak rejestrator zobowiązuje się tutaj do różnych świadczeń, nawet jeżeli następuje to w ramach jednej umowy.
Dostawca usług internetowych może działać również jako pośrednik przy rejestracji nazwy domeny. Nie jest on jednak rejestratorem w przyjętym tutaj znaczeniu. Działa on w imieniu i na rachunek rejestrującego, w ramach istniejącego umocowania. W wyniku jego działalności nawiązany zostaje stosunek prawny między rejestratorem a rejestrującym. Sytuacja taka, mimo zewnętrznego podobieństwa, różni się od sytuacji, w której obok rejestratora występuje zarządzający rejestrem. Tam, mimo że to ten ostatni dokonuje delegacji domeny, stosunek prawny istnieje na linii: rejestrujący – rejestrator oraz rejestrator – zarządzający rejestrem.
Cechy Internetu omówione na wstępie – brak istnienia ośrodków, które pełnią w stosunku do Internetu jako całości funkcje (technicznie) nadrzędne i brak (technicznych) ograniczeń związanych z granicami państwowymi powodują, że również w podejściu do systemu rejestracji nazw domen nie należy ograniczać się jedynie do określonego terytorium państwowego i co za tym idzie, podmiotów administrujących daną domeną krajową. Rejestracji (faktycznej) mogą dokonywać różne jednostki, niezależnie od czynników geograficznych i przynależności państwowej. Brak jest technicznych do tego przeszkód[11], czym innym są natomiast prawne ograniczenia, skuteczne w płaszczyźnie dopuszczalności dokonywania czynności prawnych mających za przedmiot tę rejestrację faktyczną.
Można wyróżnić trzy możliwości w zakresie wyboru rejestratorów:
1) rejestracja w ramach domeny krajowej.pl
2) rejestracja w ogólnodostępnych domenach generycznych pierwszego stopnia (.com, .org, .int, .biz itd)
3) rejestracja w ramach innych domen krajowych
ad. 1) Domena krajowa Polski jako domena najwyższego poziomu (ccTLD): .pl jest administrowana przez Naukową i Akademicką Sieć Komputerową (NASK)[12], mającą status jednostki badawczo-rozwojowej. Obok domeny .pl NASK zarządza szeregiem atrakcyjnych domen drugiego poziomu – generycznych i regionalnych. NASK administrując tymi domenami, jednocześnie rejestruje w ich ramach domeny niższego stopnia - pełni więc równocześnie rolę rejestratora i zarządzającego rejestrem. Na przełomie 2002 i 2003 roku NASK zmodyfikował częściowo sposób działania. Abstrahując od szczegółowych zmian „technicznych” w procesie rejestracji nazw domen[13], należy wspomnieć, że wprowadzona została możliwość rejestracji domen poprzez podmioty współpracujące z NASK w ramach „Porozumienia”[14]. Działają one jednak jako pośrednicy, w związku z czym rola NASK jako zarządzającego i rejestratora nie uległa zmianie. To wszystko nie oznacza w żadnym razie, że NASK jest jakimś wyłącznym „organem rejestracyjnym” dla podmiotów (w szerokim rozumieniu) powiązanych z obszarem Polski. Obok bowiem możliwości wyboru innej niż .pl domeny pierwszego stopnia (a w ramach poszczególnych domen często również różnych rejestratorów), istnieje możliwość rejestracji w domenach drugiego stopnia domeny .pl administrowanych przez inne niż NASK podmioty. Wśród nich wyróżnić można zarówno domeny regionalne, jak i funkcjonalne.
Szczególnie dużą rolę pełnią te pierwsze – rejestracja nazw w tych domenach i używanie takiego adresu domenowego może być bardzo atrakcyjne dla jednostek (w szerokim rozumieniu) związanych z danym „regionem”. Przykładowo wymienić można domeny
- zarządzane przez Akademickie Centrum Komputerowe CYFRONET[15]: między innymi: krakow.pl, niepolomice.pl, nowy-sacz.pl, nowy-targ.pl, przemysl.pl, sandomierz.pl, tarnow.pl, wieliczka.pl, zakopane.pl
- zarządzane przez Centrum Informatyczne Trójmiejskiej Akademickiej Sieci Komputerowej (CI TASK)[16]: gda.pl, gdynia.pl, sopot.pl
- zarządzane przez Wrocławskie Centrum Sieciowo-Superkomputerowe (WCSS)[17]: wroc.pl
Istnieją również domeny, nie zarządzane przez NASK, które można nazwać funkcjonalnymi. Tytułem przykładu:
- art.pl - ICM[18]
- med.pl - CI TASK
- gov.pl - Instytut Podstawowych Problemów Techniki PAN (IPPT PAN)[19]
- site.pl – EnterNet sp. z o.o.[20]
ad. 2) Obecnie istnieje czternaście domen rodzajowych pierwszego stopnia (gTLD). Są to znane już wcześniej domeny:
.com, .org, .net - zarządzane przez VeriSign Global Registry Services[21], w których nie są przewidziane ograniczenia w rejestracji,
.mil, .gov, .edu – zarezerwowane dla instytucji amerykańskich (.mil – siły zbrojne USA, .gov – instytucje rządowe, .edu – placówki edukacyjne)[22],
.int – zarządzana przez IANA, przeznaczona dla organizacji międzynarodowych spełniających określone kryteria[23].
W 2001 i 2002 roku utworzono siedem nowych domen:
.aero – przemysł lotniczy[24],
.biz - przeznaczona dla biznesu i celów komercyjnych[25],
.coop [26],
.info – nie przewiduje się tu ograniczeń w rejestracji[27]
.museum - muzea[28],
.name – osoby fizyczne[29],
.pro – „profesjonaliści” (prawnicy, lekarze, księgowi, psychologowie itd.)[30].
System rejestracji w tych domenach (z wyjątkiem .gov, .mil, .edu, .int) opiera się na rozdzieleniu funkcji – przekazaniu „zarządzania rejestrem” określonej jednostce i dopuszczeniu do działania w roli rejestratorów, na zasadzie konkurencji, wielu (akredytowanych przez ICANN) podmiotów[31].
ad. 3) Rejestracja w ramach każdej z 244 domen krajowych pierwszego stopnia opiera się, w zasadzie, na innych regułach W zakresie omawianym tutaj sprawą kluczową jest dopuszczalność rejestracji na rzecz podmiotów nie związanych z obszarem danego państwa. W większości bowiem przypadków taki wymóg istnieje. Nie chodzi tu tylko o obywatelstwo czy siedzibę podmiotu. Czasem dla dopuszczalności rejestracji wystarczy o wiele luźniejszy związek – na przykład istnienie oddziałów lub przedstawicielstw, czy prowadzenie działalności na obszarze danego państwa. Ciekawym zjawiskiem, które można zaobserwować jest swego rodzaju przekształcenie się pewnych domen krajowych de facto w dwuliterowe domeny funkcjonalne pierwszego stopnia. Są to domeny, których nazwy kojarzyć się mogą z określonymi dziedzinami. Wskazać trzeba przede wszystkim na kilka z nich:
- .fm – domena krajowa Mikronezji - stacje radiowe [32]
- .am - Armenia - stacje radiowe[33]
- .cd – Kongo - compact-disk [34]
- .tm – Turkmenistan, znaki towarowe (trademark)[35]
- .tv – Tuvalu, stacje telewizyjne (television)[36]
- .ws – Samoa – strony internetowe (WebSite) [37]
- .to – Tonga – np. adresy: to.jest.to, to.czy.to, lubie.to[38]
Charakterystyczne jest również to, że podobnie jak w domenach rodzajowych do rejestracji dopuszcza się wszystkie podmioty (według pierwszeństwa zgłoszenia). Brak jest też w zasadzie, w tym zakresie, ograniczeń podmiotowych i przedmiotowych.
Forma i tryb zawarcia
Brak jest szczególnych wymogów co do formy umowy o rejestrację domeny. Zastosowanie w tym zakresie będą więc miały przepisy ogólne.
Proces zawierania umowy o rejestrację wygląda w zasadzie zawsze podobnie. Rejestrator, poprzez informacje na stronach www, zaprasza do składania ofert. Mimo, że ustalenie charakteru stron internetowych (oferta czy zaproszenie) często natrafia na trudności[39], to w tym przypadku oświadczenia na stronach nie mogą być uznane za ofertę. Brak jest wypełniania ustawowych wymogów uznania oświadczenia woli za ofertę (art. 66 §1) – a ściślej – nie określa się przedmiotowo istotnych postanowień umowy. Za pośrednictwem witryny internetowej rejestrator oświadcza wolę zawarcia umowy, zamieszczając jednocześnie wzorzec umowy („Formularz”, „Regulamin”, „Ogólne warunki”, „Terms and conditions” itd.). Jednak to rejestrujący składa ofertę, bowiem to on precyzuje istotne postanowienia umowy (przede wszystkim oznacza dzieło). Swoboda oferenta w zakresie sformułowania oferty ogranicza się do wskazania nazwy domeny, która ma być zarejestrowana, name-serwerów ją obsługujących oraz ewentualnie okresu, na który umowa będzie zawarta. Pozostałe postanowienia nie podlegają negocjacji – rejestrujący może więc albo przystać na te warunki, albo oferty po prostu nie składać (a jeżeli składa, zostanie ona odrzucona). Na tej podstawie można stwierdzić, że umowa o rejestrację jest umową adhezyjną – zawieraną przez przystąpienie. Dla zawarcia umowy konieczne jest zgodne oświadczenie woli (konsens). Oferent oświadcza więc, że wyraża zgodę na wszystkie warunki przedstawione przez rejestratora. Należy uwzględnić tutaj jednak przepisy art. 384 i nast. kc. dotyczące wzorców umownych (problemy umów konsumenckich zostaną zasygnalizowane dalej).
Oferta może być złożona w różny sposób. Rejestrujący (zapraszający) może zastrzegać przyjmowanie ofert w formie pisemnej, jednak w praktyce szerzej stosowane jest składanie ofert on-line – poprzez wypełnianie formularzy na stronach www lub też drogą poczty elektronicznej.
- moment i miejsce zawarcia umowy
Jeżeli chwila i miejsce zawarcia umowy nie są określone, może pojawić się konieczność ich ustalenia. Sprawę tę reguluje art. 70 kc. Postanawia on w § 1, że „w razie wątpliwości poczytuje się umowę za zawartą w chwili otrzymania przez składającego ofertę oświadczenia o jej przyjęciu, a jeżeli dojście do składającego ofertę oświadczenia o jej przyjęciu nie jest potrzebne - w chwili przystąpienia przez drugą stronę do wykonania umowy.” Sposób ustalenia chwili zawarcia uzależniony jest więc od istnienia potrzeby składania oświadczenia o przyjęciu oferty. Chociaż w zasadzie jest to reguła, nie można wykluczyć sytuacji, w której oblat nie będzie składał oświadczenia o przyjęciu oferty. Wówczas chwilą zawarcia umowy, będzie chwila przystąpienia drugiej strony (rejestratora) do wykonania umowy.
Reguły ustalania miejsca zawarcia umowy, w przypadku nieokreślenia tego w umowie, zawiera art. 70 §2 kc, mówiący, że „w razie wątpliwości poczytuje się umowę za zawartą w miejscu otrzymania przez składającego ofertę oświadczenia o jej przyjęciu, a jeżeli dojście do składającego ofertę oświadczenia o jej przyjęciu nie jest potrzebne - w miejscu zamieszkania składającego ofertę w chwili zawarcia umowy”. Problemem jednak może być ustalenie miejsca otrzymania oświadczenia o przyjęciu oferty, w przypadku gdy zawarte jest ono w e-mail`u. [40]
- zagadnienia kolizyjnoprawne[41]
W wielu przypadkach w stosunku prawnym powstałym na mocy umowy o rejestrację pojawi się element obcy (zagraniczny). Sytuacja taka będzie miała miejsce przede wszystkim wtedy, gdy stroną umowy będzie podmiot podległy prawu obcemu – może to być zarówno rejestrator (rejestrujący podlega prawu polskiemu), jak i rejestrujący (rejestrator podlega prawu polskiemu). Pojawia się tu konieczność ustalenia prawa właściwego, rządzącego stosunkiem zobowiązaniowym. W grę wchodzą więc przepisy kolizyjnoprawne, na czele z ustawą prawo prywatne międzynarodowe z 1965 r. (ust. ppm - Dz.U. nr. 46, poz. 290 z 1965 r. z późniejszymi zmianami).
Ust. ppm zawiera w art. 25 i nast. reguły ustalania statutu umownego. Zasady te powinny być stosowane w określonym porządku[42]. Przede wszystkim należy zbadać, czy strony dokonały wyboru prawa. Ten bowiem jest dopuszczalny, o ile wybrane prawo pozostaje w związku z zobowiązaniem, a zobowiązanie nie dotyczy nieruchomości (art. 25 ust. ppm). W praktyce - w przypadkach, w których prawo rządzące stosunkiem prawnym jest wybierane, następuje to w wzorcach umowy (a rejestrujący wyrażając zgodę na te warunki, godzi się również na poddanie stosunku prawu określonego państwa).
Jeżeli nie dokonano wyboru prawa, w grę mogą wejść przepisy art. 26 ust. ppm, w myśl którego, zobowiązanie podlega prawu państwa, w którym strony w chwili zawarcia umowy mają siedzibę lub miejsce zamieszkania. Jednak szersze zastosowanie będzie miał art. 27 § 1 pkt. 2, stanowiący, że do umowy zlecenia lub umowy o dzieło stosuje się – jeżeli wyżej wymienione reguły zawiodły – prawo państwa, w którym w chwili zawarcia umowy ma siedzibę albo miejsce zamieszkania przyjmujący zamówienie lub przyjmujący zlecenie. Jak wskazano wyżej, umowa o rejestrację jest umową, w której rejestrator zobowiązuje się do wykonania dzieła oraz świadczenia usług - czynności faktycznych (do której zastosowanie będzie miał art. 750 kc). Mimo, że nie wypełnia ona przesłanek zlecenia w rozumieniu kodeksowym, a nie zawsze wypełnia przesłanki umowy o dzieło (nieodpłatność), to mieści się w zakresie normy kolizyjnej z art. 27 § 1 pkt 2 ust. ppm. W literaturze[43] wskazuje się bowiem na konieczność szerokiego ujmowania zakresu tej normy, dokonując wykładni pojęć tam zawartych na użytek prawa kolizyjnego, w oderwaniu od znaczenia nadawanego im w prawie merytorycznym (funkcjonalna metoda kwalifikacyjna). Jeżeli wskazano, że umowa o rejestrację jest umową mieszaną, pojawia się problem ustalenia statutu dla poszczególnych składników umowy. W tym przypadku jednak „wszystkie składniki mieszczą się w zakresie tej samej normy kolizyjnej”[44] (czyli art. 27 §1 pkt.2) – właściwe więc będzie prawo państwa, w którym w chwili zawarcia umowy ma siedzibę albo miejsce zamieszkania przyjmujący zlecenie lub przyjmujący zamówienie. Umowa o rejestrację zawierana jest jednak na ogół w ramach przedsiębiorstwa, więc na mocy art. 27 § 3 właściwe będzie prawo państwa siedziby przedsiębiorstwa. Jeżeli jednak nie można ustalić miejsca zamieszkania lub siedziby strony, stosuje się prawo państwa, w którym umowa została zawarta (art. 27 § 2). Jak widać, ustalenie chwili i miejsca zawarcia umowy może być sprawą kluczową dla ustalenia prawa właściwego. Wyłania się jednak pytanie o znaczenie reguł prawa merytorycznego w tym zakresie. Doktryna[45] przychyla się do poglądu, w myśl którego nie należy wiązać się zasadami prawa merytorycznego, a dokonywać ustaleń na użytek prawa prywatnego międzynarodowego, przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności danego przypadku.
- umowy konsumenckie
Wywody przeprowadzone wyżej mają pełne zastosowanie jedynie do obrotu profesjonalnego. Mimo, że ma on przeważające znaczenie, nie można ominąć zagadnienia umów zawieranych przez rejestratora w ramach przedsiębiorstwa, których drugą stroną jest konsument. Do takich sytuacji zastosowanie będą miały szczególne unormowania, których celem jest ochrona konsumenta.
Na gruncie prawa polskiego pojęcie konsumenta ma szeroki zakres, nie ograniczony jedynie do osób fizycznych. Konsumentem, w myśl art. 384 §3 kc jest osoba, która zawiera umowę z przedsiębiorcą w celu bezpośrednio nie związanym z działalnością gospodarczą. Istotny jest więc konkretny, przyświecający danej umowie „cel”. Ten sam podmiot może występować i jako profesjonalista, i jako konsument – dla ustalenia jego charakteru w określonym przypadku, niezbędne jest zbadanie realizacji podstawowej przesłanki – zawarcia umowy w celu bezpośrednio nie związanym z działalnością gospodarczą.
Określenie, czy umowa o rejestrację jest zawierana w celu związanym z działalnością gospodarczą nie napotyka raczej na większe trudności. Wystarczy zbadać, czy powstały w wyniku rejestracji adres internetowy będzie wykorzystywany w celu szeroko związanym z działalnością gospodarczą. Kiedy jednak można powiedzieć o związaniu bezpośrednim? Można uznać, że umowa o rejestrację i utrzymywanie domeny internetowej zawierana jest bezpośrednio w celu związanym z działalnością gospodarczą wówczas, gdy tym celem ma być uczynienie powstałego adres internetowego przedmiotem obrotu (sprzedaży czy dzierżawy) lub gdy domena ma być w celach komercyjnych, w sposób odpłatny udostępniana (np. tworzenie w jej ramach kont poczty elektronicznej lub właśnie dokonywanie rejestracji faktycznej nazw w tej domenie). Można też przyjąć, że celem bezpośrednio związanym z działalnością gospodarczą jest również zamiar wykorzystania adresu internetowego dla udostępniania za jego pośrednictwem danych bezpośrednio związanych z działalnością gospodarczą (np. stron www będących sklepem internetowym). Uznanie w określonym przypadku rejestrującego za konsumenta nie jest problemem teoretycznym – rodzi szereg konsekwencji praktycznych. Jak wspomniano, stosowane będą szczególe, bezwzględnie obowiązujące przepisy chroniące konsumentów, zawarte przede wszystkim w kodeksie cywilnym oraz w ustawie o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny (ust. o ochr. kons.) z 2 marca 2000 (Dz.U. nr 22, poz 271).
Kodeksowa ochrona konsumentów koncentruje się na zapewnieniu im rzeczywistego wpływu na treść zawieranych umów. W szczególności, kodeks zajmuje się wzorcami umów (regulaminami, formularzami, ogólnymi warunkami itp.), które są stosowane w ogromnym zakresie w masowym obrocie konsumenckim. Również umowy o rejestrację zawierane są w oparciu o wzorce umowne – zarówno wtedy, gdy odbywa się to on-line (poprzez wypełnienie formularza na stronie www), jak i za pośrednictwem poczty - elektronicznej lub tradycyjnej (wypełniając wydrukowany formularz, dostępny na stronie www). Należy więc zbadać postanowienia poszczególnych wzorców pod kątem art. 3851 w zw. z art. 3853. Art. 3851 §1, zawierając pewne wyłączenie, stanowi, że „postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nie uzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy”. Nieuzgodnionymi indywidualnie są te postanowienia, na które konsument nie miał rzeczywistego wpływu – a w szczególności „przejęte z wzorca umowy, zaproponowanego konsumentowi przez kontrahenta” (art. 3851 §3). Z kolei otwarty katalog tych „niedozwolonych postanowień umownych” zawiera art. 3853.
Zastosowanie znajdzie tu również ust. o ochr. kons. i przepisy zawarte w jej rozdziale drugim. Umowa o rejestrację bowiem może być umową zawieraną na odległość w rozumieniu art. 6 ust. o ochr. kons., czyli „umową zawieraną z konsumentem bez jednoczesnej obecności obu stron, przy wykorzystaniu środków porozumiewania się na odległość [...], jeżeli kontrahentem konsumenta jest przedsiębiorca, który w taki sposób zorganizował swoją działalność”.
W wymienionej wyżej ustawie ogromne znaczenie ma art. 17 statuujący bezwzględny zakaz ograniczania lub wyłączania praw konsumenta określonych w art. 1-16 ust. o ochr. kons. - również w razie dokonania wyboru prawa obcego.
Szczegółowa analiza wymienionych przepisów przekracza ramy tego opracowania, należy jednak zasygnalizować problem wynikający stąd, że często w oparciu o te same warunki, zawierane są umowy o rejestrację zarówno z profesjonalistami, jak i z konsumentami. Analiza postanowień poszczególnych wzorców umownych i konfrontacja ich z przytoczonymi przepisami prowadzi do wniosku, że w wielu przypadkach treść umów narusza prawa konsumentów, wynikające z bezwzględnie obowiązujących przepisów.
Charakter i treść
Podstawowym obowiązkiem rejestratora jest dokonanie rejestracji nazwy domeny (w sensie faktycznym) i utrzymywanie jej. Na drugiej stronie, rejestrującym może, ale nie musi ciążyć obowiązek określonych świadczeń. Dlatego też umowy o rejestrację mogą przybrać postać umów jednostronnie albo dwustronnie zobowiązujących - wzajemnych.
Ten pierwszy przypadek ma w praktyce komercyjnego, gospodarczego obrotu niewielkie znaczenie. Dla dokonania rejestracji muszą być spełnione pewne kryteria, określone pozytywnie lub negatywnie. Chodzić tu może np. o wymóg niekomercyjnego wykorzystania domeny – dla prezentowania twórczości artystycznej czy celów kulturalnych[46], edukacyjnych, społecznych. Przewiduje się również ograniczenie rejestracji tylko na rzecz określonej kategorii podmiotów (np. organizacje pozarządowe). W sytuacji, o której mowa „rejestrujący” nie jest zobowiązany do jakichkolwiek świadczeń.
Umowami dwustronnie zobowiązującymi są te, w których zarejestrowanie nazwy domeny, a potem jej utrzymywanie jest związane z dokonaniem przez rejestrującego określonych świadczeń, które mają charakter ekwiwalentny w stosunku do świadczenia rejestratora. Umowy takie są więc wzajemne. Przedmiot zobowiązania rejestrującego może przybrać postać świadczenia pieniężnego (i tak jest na ogół) lub innego rodzaju. Świadczeniami niepieniężnymi mogą być przede wszystkim różne formy reklamy, promocji lub informacje (najczęściej przybierające postać „banera reklamowego”, umieszczanego na stronie www, dostępnej poprzez adres domenowy lub tzw. pop-up window, czyli dodatkowego okienka otwierającego się razem z witryną internetową[47]).
Na rejestratorze mogą ciążyć dodatkowe obowiązki – w przypadku, w którym występuje on w podwójnej roli – jako rejestrator oraz jako dostawca usług internetowych.
Często używa się pojęcia „prawo z rejestracji domeny”, nie zawsze jednak precyzując jego znaczenie. Traktuje się je jako specyficzne prawo swego rodzaju, będące przedmiotem obrotu, zbliżone charakterem do skutecznych erga omnes praw chroniących oznaczenia odróżniające. Postuluje się objęcie go ochroną, na wzór znaków towarowych, wskazując na wiele podobieństw między tymi ostatnimi, a adresami internetowymi. Jaki jednak jest charakter „prawa z rejestracji domeny”?
Istotą treści stosunku prawnego między rejestrującym a rejestratorem jest obowiązek tego ostatniego dokonania rejestracji nazwy domeny (a następnie utrzymywanie jej), a z drugiej strony odpowiadające mu uprawnienie rejestrującego do żądania wykonania tego obowiązku. Rejestrującemu przysługuje więc prawo podmiotowe względne - wierzytelność, skuteczne wyłącznie na płaszczyźnie istniejącego tu, dwustronnego stosunku prawnego, konkretyzujące się w roszczeniach w stosunku do rejestratora. Prawo z rejestracji domeny internetowej jest niczym innym jak tym właśnie względnym prawem podmiotowym – możliwością żądania przez wierzyciela spełniana świadczenia, do którego dłużnik jest zobowiązany. Rejestrującemu przysługuje roszczenie o dokonanie faktycznej rejestracji przez rejestratora, a następnie o utrzymywanie delegacji domeny.
Przeniesienie praw i obowiązków z umowy
Obrót adresami domenowymi ma już w tej chwili duże znaczenie – szczególnie w państwach, w których Internet odgrywa poważną gospodarczą rolę (USA, państwa Unii Europejskiej, Japonia itd.). Istnieją adresy szczególnie atrakcyjne – czy to poprzez samo ich brzmienie (np. www.orange.com, www.business.com), czy też w związku z wypromowaniem ich (www.yahoo.com, www.altavista.com). Adresy te - jako takie, osiągają realną wartość na rynku – w wielu przypadkach szacowaną w milionach dolarów. Stąd zainteresowanie nimi jako samoistnymi dobrami. Tendencje takie obserwuje się również w Polsce, a z czasem znaczenie tego obrotu na pewno będzie rosło.
Na marginesie tej pracy należy wspomnieć o działaniach w rodzaju cybersquatting`u – polegających na rejestrowaniu atrakcyjnych adresów, „intuicyjnie” wskazujących na określony podmiot, elementem których często jest zastrzeżony znak towarowy. Uniemożliwia to zarejestrowanie i używanie takich adresów podmiotom „kojarzonym” z nimi. Często celem działania cybersquatter`a jest właśnie doprowadzenie do odkupienia od niego adresu domenowego przez zainteresowanego. Problematyka ta to odrębny temat, poruszany już w literaturze[48], dotykający, między innymi, zagadnień prawa znaków towarowych, nieuczciwej konkurencji, prawa firmowego oraz kwestii „prawa do domeny”.
Adres domenowy może zostać przeniesiony na inną osobę trzema sposobami:
1) w przypadku zbycia przedsiębiorstwa (w rozumieniu art. 551 kc) – nabywca może stać się stroną istniejącego stosunku prawnego z rejestratorem
2) przeniesienie samego adresu domenowego – bez przedsiębiorstwa
3) wygaśnięcie dotychczasowego i powstanie nowego stosunku prawnego
ad. 1) W myśl art. 551 kc przedsiębiorstwo - jako zespół składników materialnych i niematerialnych przeznaczonych do realizacji określonych zadań gospodarczych - obejmuje wszystko, co wchodzi w skład przedsiębiorstwa. Dalej, art. 551 kc, zawierający otwarty katalog, wymienia przykładowe składniki. Wśród nich wyróżnić można szczególnie:
- firmę (nazwę), znaki towarowe i inne oznaczenia indywidualizujące przedsiębiorstwo (art. 551 pkt 1 kc)
- zobowiązania i obciążenia, związane z prowadzeniem przedsiębiorstwa (art. 551 pkt 5 kc)
Ta pierwsza grupa ma takie znaczenie, że w wielu przypadkach brzmienie adresu domenowego pokrywa się z firmą (lub nazwą) przedsiębiorstwa. Adres (lub jego część) bywa zastrzeżony jako znak towarowy (usługowy). Na tle natomiast sformułowania „inne oznaczenia indywidualizujące przedsiębiorstwo” powstaje pytanie, czy adres domenowy może zostać zakwalifikowany do tej grupy składników? Jak wspomniano, adres słowny często pełni faktycznie rolę identyfikującą – może między innymi wskazywać na usługę lub towar, określony podmiot czy wreszcie identyfikować przedsiębiorstwo (np. portal, sklep lub aukcję internetową). Te rozważania mają charakter raczej teoretyczny, stwierdzenie bowiem, że adres domenowy powstaje i istnieje jako skutek wykonania umowy, powoduje, że jego przeniesienie to przejście wierzytelności („prawa z rejestracji domeny internetowej”) – uprawnienia do żądania zarejestrowania domeny, a następnie jej utrzymywania oraz długu (jeżeli umowa dwustronnie zobowiązująca) – obowiązku ponoszenia opłat.
Podstawową przesłanką zaliczenia określonych składników w zakres przedsiębiorstwa jest przeznaczenie ich do realizacji „określonych zadań gospodarczych” – dotyczy to zarówno składników wymienionych w art. 551 kc, jak i innych. Nie można więc z góry stwierdzić, czy prawa i obowiązki z rejestracji nazwy domeny wejdą w skład przedsiębiorstwa. W każdym konkretnym przypadku należy zbadać, czy przesłanka przeznaczenia do realizacji zadań gospodarczych jest realizowana.
Wymóg z art. 551 kc będzie wypełniony najściślej w dwóch przypadkach. Po pierwsze, gdy nazwa domeny została zarejestrowana w celu jej sprzedaży (lub dzierżawy) – gdy na przykład przedmiotem działalności przedsiębiorstwa jest handel (nie chodzi o pośrednictwo) adresami domenowymi (czy dzierżawa). Po drugie, gdy przedsiębiorstwo prowadzi działalność polegającą na komercyjnym udostępnianiu domeny – np. tworzenie w jej ramach kont poczty elektronicznej, utrzymywanie stron www lub innych danych, czy właśnie dokonywanie rejestracji faktycznej (delegacji) nazw w tej domenie.
W innych sytuacjach kryterium przeznaczenia praw i obowiązków z rejestracji nazwy domeny do realizacji zadań gospodarczych powinno być rozpatrywane w zasadzie pośrednio, przez pryzmat skutków wykorzystania (lub zamierzonego wykorzystania) adresu domenowego. Chodzi tu tak naprawdę o ustalenie przeznaczenia strony internetowej (lub innych dokumentów), kont pocztowych itp. dostępnych za pośrednictwem danego adresu domenowego. Jeżeli są one przeznaczone do zadań gospodarczych, to można uznać, że również prawa i obowiązki z rejestracji spełniają taką rolę. To przeznaczenie gospodarcze należy rozpatrywać w szerokim rozumieniu, obejmując nim nie tylko prowadzenie działalności gospodarczej, ale również działalność reklamową, informacyjną, czy marketingową. Można stwierdzić, że nie wchodzą w zakres przedsiębiorstwa – te składniki, które są przeznaczone do celów innych niż szeroko pojęte gospodarcze (np. hobbystyczne).
Art. 552 kc statuuje zasadę jednej czynności prawnej mającej za przedmiot przedsiębiorstwo. Obejmuje ona wszystko, co wchodzi w skład przedsiębiorstwa, chyba że co innego wynika z jej treści lub z przepisów szczególnych. Art. 751 kc, z kolei, przewiduje wymóg formy pisemnej z podpisami notarialnie poświadczonymi. W sytuacji więc, w której prawa z rejestracji nazw domen będą uznane za składniki przedsiębiorstwa, przejdą one razem z nim na mocy jednej czynności prawnej. Należy jednak zaznaczyć, że nie wyłącza to wymogów przewidzianych dla przelewu wierzytelności, o których dalej. Problem ujawni się dopiero dla obowiązków rejestrującego wynikających z umowy o rejestrację, czyli długu. Tu bowiem wchodzą w grę przepisy kodeksu cywilnego dotyczące zmiany dłużnika, a wśród nich art. 526 – przewidujący solidarną odpowiedzialność nabywcy przedsiębiorstwa ze zbywcą za zobowiązania związane z prowadzeniem przedsiębiorstwa. Przepis ten, będący szczególnym przypadkiem kumulatywnego przystąpienia do długu z mocy ustawy, ma charakter bezwzględnie obowiązujący. Nie obejmuje jedynie sytuacji, gdy nabywca nie wiedział o zobowiązaniach mimo zachowania należytej staranności – ale w tym przypadku będzie to wyjątek. Odpowiedzialność jest jednak ograniczona do wartości przedsiębiorstwa – według stanu z chwili nabycia, a cen z chwili zaspokojenia wierzyciela. Reasumując, przeniesienie uprawnień i zobowiązań z rejestracji nazwy domeny jako składników przedsiębiorstwa nie powoduje automatycznego zwolnienia z obowiązku świadczenia dotychczasowego dłużnika – zbywcy przedsiębiorstwa. Ponosi on w stosunku do wierzyciela odpowiedzialność solidarną z nabywcą przedsiębiorstwa ze wszystkimi tego konsekwencjami, a dla wyłączenia jej konieczna jest zgoda wierzyciela.
ad. 2) Ze stwierdzenia, że prawo z rejestracji nazwy domeny jest wierzytelnością wynikają określone konsekwencje również w zakresie przenoszalności tego prawa. Zastosowanie będą miały tu przepisy kodeksu cywilnego zawarte w tytule IX, regulujące kwestie zmiany wierzyciela lub dłużnika. Sytuacja będzie się różnie przedstawiać w zależności od tego czy umowa ma charakter jedno czy dwustronnie zobowiązujący. W pierwszym przypadku wystarczy spełnienie przesłanek przewidzianych dla cesji wierzytelności, w drugim, w związku z brakiem instytucji łącznego przeniesienia wierzytelności i długu, konieczne jest dodatkowo uwzględnienie warunków zmiany dłużnika.
Prawo z rejestracji nazwy domeny jako wierzytelność, zgodnie z art. 509 §1 kc, może zostać przeniesione przez wierzyciela na osobę trzecią, chyba że jest to sprzeczne z ustawą, zastrzeżeniem umownym lub właściwością zobowiązania. Brak jest ustawowych regulacji problematyki domen internetowych, na ogół trudno będzie również uznać, aby na przeszkodzie stała właściwość zobowiązania. W grę może wejść natomiast zastrzeżenie umowne – zabraniające lub ograniczające możliwość przeniesienia prawa z rejestracji.
Kodeks cywilny generalnie nie przewiduje wymogu szczególnej formy cesji. W praktyce jednak często pojawi się konieczność zachowania formy pisemnej - ad probationem. Jeżeli bowiem umowa o rejestrację ma formę pisemną, wówczas, zgodnie z art. 511 kc przelew powinien być stwierdzony pismem. Trzeba też mieć na uwadze art. 75 §1 kc. Wymóg formy pisemnej może wreszcie wynikać z treści umowy. Skuteczność umowy o przeniesienie długu – obowiązków rejestrującego jest uzależniona, obok konieczności zachowania formy pisemnej ad solemnitatem, od wyrażenia zgody przez rejestratora (jako wierzyciela).
ad. 3) W tym przypadku zmiana polega na wygaśnięciu istniejącego stosunku prawnego i nawiązaniu nowego. Przedmiotem nowej umowy jest zobowiązanie rejestratora do zarejestrowania takiej samej nazwy domeny, na rzecz jednak innego rejestrującego. To wygaśnięcie stosunku prawnego może nastąpić również w wyniku „rezygnacji” z domeny – jako wykonania umowy zawartej między dotychczasowym rejestrującym, a osobą trzecią. Celem tej umowy jest umożliwienie zarejestrowania domeny osobie trzeciej, dlatego jednocześnie z oświadczeniem woli rejestrującego zmierzającego do „wyrejestrowania” domeny, osoba trzecia oświadcza wolę zawarcia umowy o rejestrację. Zobowiązaniu do rezygnacji z domeny odpowiadać może obowiązek zapłaty wynagrodzenia.
Praca ta jest próbą dokonania ogólnej charakterystyki zagadnienia rejestracji domen internetowych. Wiele problemów zostało w związku z tym jedynie zasygnalizowanych i wymagać będzie rozwinięcia. Przeprowadzone rozważania prowadzą jednak do pewnych ogólniejszych wniosków, mających znaczenie dla toczącej się dyskusji w sprawie sposobów prawnej regulacji Internetu. Instrumentem regulacji obrotu w zakresie rejestracji domen internetowych może być narzucenie określonego modelu „umowy o rejestrację nazwy domeny”. Konstrukcja tej umowy nazwanej powinna opierać się na przepisach bezwzględnie obowiązujących (lub semiimperatywnych), które – abstrahując od szczegółów – powinny między innymi regulować kwestie sporne, sposób przenoszenia domen, odpowiednio rozkładać ciężar dowodu. Dla skuteczności realizacji tego postulatu konieczne byłoby współdziałanie na szczeblu międzynarodowym, prowadzące do ujednolicenia przepisów w tym zakresie. Ta uwaga odnosi się jednak do wszelkich działań mających na przedmiot regulację Internetu. Zaletą takiego ukształtowania systemu rejestracji nazw domen internetowych byłoby zapewnienie minimum bezpieczeństwa obrotu przy zachowaniu decentralizacji pozwalającej na konkurencję między rejestratorami. Nie powodowałoby to też wielkiej „rewolucji” skoro system ten w praktyce opiera się właśnie na umowach (tyle, że z treścią dowolnie kształtowaną).
M. Barta, R. Markiewicz, Internet a prawo, Kraków 1998
System prawa prywatnego. Prawo zobowiązań – część ogólna, t. II, (red.) Z. Radwański, Warszawa 2002
System prawa prywatnego. Prawo zobowiązań – część szczegółowa, t. VII, (red.) Z. Radwański, Warszawa 2002
Kodeks cywilny – komentarz, t. I, (red.) K. Pietrzykowski, Warszawa 1999
Kodeks cywilny – komentarz, t. II, (red.) K. Pietrzykowski, Warszawa 1999
J. Rajski, W. Kocot, K. Zaradkiewicz, Prawo o kontraktach w obrocie gospodarczym, Warszawa 2002
M. Pazdan, Prawo prywatne międzynarodowe, Warszawa 1998
[1] tak też D. Kot, Prawo właściwe dla transakcji internetowych, Radca Prawny 1/2001
[2] należy wspomnieć o domenie pierwszego stopnia .arpa, której rola ogranicza się tylko do pewnych techniczych aspektów funkcjonowania systemu DNS
[3] określenie to nie jest w pełni adekwatne, ponieważ nie tylko państwom, a również terytoriom o innym statusie, przydzielone zostały tego rodzaju domeny, por. http://www.iana.org/cctld/cctld.htm
[4] w przypadku możliwości rejestracji nazw bezpośrednio w domenie pierwszego stopnia (np. gazeta.pl - Gazeta Wyborcza, a nie domena dla gazet)
[5] np. adres www.onet.pl to adres portalu internetowego onet.pl. Równocześnie domena „onet.pl” to zarejestrowana w domenie „.pl” nazwa „onet”. Z kolei w adresie polityka.onet.pl domeną nadrzędną dla „polityki” jest domena „onet.pl”
[6] W. Czachórski, A. Brzozowski, M. Safjan, E. Skowrońska-Bocian, Zobowiązania – zarys wykładu, Warszawa 2002 – str. 417
[7] A. Brzozowski [w] Kodeks cywilny – komentarz, t.II, K. Pietrzykowski (red.), Warszawa 1999 – str. 187 i n., A. Brzozowski [w] System prawa prywatnego. Prawo zobowiązań – część szczegółowa, t. VII, Z. Radwański (red.), Warszawa 2002 – str. 227 i n.
[8] K. Pietrzykowski (red.), op. cit., Z. Radwański (red.), op. cit.
[9] określenia użyte tutaj są propozycją nazewnictwa - nie opierają się na dosłownym tłumaczeniu z języka angielskiego.
[10] np. NASK, który jednocześnie dokonuje rejestracji oraz rzeczywiście zarządza pewnymi domenami
[11] warunkiem możliwości tworzenia subdomen jest „dysponowanie” domeną (w sensie prawnym i technicznym - dostępu do serwerów ją obsługujących)
[12] http://www.nask.pl, http://www.dns.pl
[13] nowe „Zasady rejestracji i utrzymywania nazw domen internetowych” (http://www.dns.pl/nzasady.html)
[14] http://www.dns.pl/porozumienie.html
[15] http://www.cyf-kr.edu.pl/msk/rejestracja_domen.php
[16] http://www.task.gda.pl/uslugi/dns/main.html
[17] http://hpux.wcss.wroc.pl/wcss/zasady.html
[18] http://www.art.pl
[19] http://www.ippt.gov.pl/DNS/
[20] http://www.site.pl
[21] http://www.verisign-grs.com/
[22] http://www.nic.gov/, http://www.nic.mil/,
[23] http://www.iana.org/int-dom/int.htm
[24] http://www.nic.aero
[25] http://www.nic.biz
[26] http://www.nic.coop
[27] http://www.nic.info
[28] http://musedoma.museum/
[29] http://www.nic.name
[30] http://www.nic.pro
[31] http://www.icann.org/registrars/
[32] http://www.fm
[33] http://www.amnic.net/
[34] http://www.cd
[35] http://www.nic.tm
[36] http://www.tv
[37] http://www.samoanic.ws
[38] http://www.tonic.to
[39] por. M. Barta, R. Markiewicz, Internet a prawo, Kraków 1998 - str. 57 i n., A. Król, Zawarcie umowy w internecie według kodeksu cywilnego, Poznań 1998 (http://www.prometeus.com.pl/prawo) P. Turek, Zawieranie umowy w drodze elektronicznej, w trybie ofertowym, według kodeksu cywilnego (http://www.vagla.pl)
[40] por.: A. Król, op. cit.; P. Turek, op. cit.; M. Barta, R. Markiewicz, op. cit.
[41] szerzej D. Kot, op. cit.
[42] M. Pazdan, Prawo prywatne międzynarodowe, Warszawa 1998 - str. 130
[43] M. Pazdan, op. cit., str. 134
[44] M. Pazdan, op. cit., str. 137
[45] M. Pazdan, op. cit., str. 134, 135
[46] http://www.art.pl
[47] Agnieszka Gajowniczek, Wykorzystanie Internetu w celu reklamy - Wybrane zagadnienia prawne, Warszawa 1999 (http://www.vagla.pl)
[48] R. Chmura, W. Włodarczyk, Bezprawne używanie zarejestrowanych znaków towarowych w adresach domenowych w świetle ustawy o znakach towarowych [w:] R. Skubisz (red.), Internet - problemy prawne, Lublin 1999, s. 85-110 (http://www.netlaw.pl/domeny/) R. Chmura, Cybersquatting a nieuczciwa konkurencja, "Biuletyn NASK" nr 2/2000, s. 7-8 (http://www.netlaw.pl/domeny/) R. Chmura, Piractwo domenowe (cybersquatting) - wybrane zagadnienia [w:] T. Zasępa (red.), R. Chmura (wsp.red.), Internet - fenomen społeczeństwa informacyjnego, Częstochowa 2001, s. 251-258 (http://www.netlaw.pl/domeny)
« Zasoby prawnicze | Hacker - postawiono zarzuty »
Czy w przypadku, kiedy
Pn, 2008-12-22 22:30 by Mariusz (niezweryfikowany)
Czy w przypadku, kiedy zarejestruję domenę nie wiedząc, że jest ona nazwą znaku zastrzeżonego firmy mam obowiązek jej odsprzedaży prowadząc działalność gospodarczą w innym sektorze?
domena a prawo autorskie do nazwy utworu
Wt, 2012-02-28 22:07 by Marat Dakunin (niezweryfikowany)
Chciałbym skonsultować krótko jak może wyglądać procedura działania osoby uprawnionej do nazwy utworu (chronionego prawem autorskim, jako nazwa niepowtarzalna i oryginalna) w stosunku do osoby zagranicznej (USA), która zarejestrowała taką nazwę (z domeną .com.). Czy w takim wypadku, zakładając niemożność załatwienia sprawy polubownie, należy wystąpić do amerykańskiej instytucji zajmującej się rejestracją domen, do odpowiedniego organu administracji czy też właściwego sądu?
Pozdrawiam serdecznie i winszuję aktywności
i niezwykle cennych inicjatyw oraz wiadomości udostępnianiach