Source: http://aferyprawa.eu/Sady/Prowokacja-dziennikarska-z-cyklu-patologie-systemu-sadownictwa-zawiadomienie-Ministra-Sprawiedliwosci-Zbigniewa-Ziobro-o-nieetyce-prezesa-SO-w-Krosnie-Zbigniewa-Dziewulskiego-i-sedziego-Sadu-Rejonowego-w-Krosnie-Piotra-Wojtowicza-890
Timestamp: 2019-06-21 00:01:59+00:00
Document Index: 87727575

Matched Legal Cases: ['art. 197', 'art.190', 'art.233', 'art.49', 'art.49', 'art.148', 'art. 375', 'art. 351', 'art. 357', 'art. 191']

Aferyprawa - Prowokacja dziennikarska - z cyklu patologie systemu sądownictwa - zawiadomienie Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro o nieetyce prezesa SO w Krośnie Zbigniewa Dziewulskiego i sędziego Sądu Rejonowego w Krośnie Piotra Wojtowicza.
Aferyprawa.com Sądy Prowokacja dziennikarska - z cyklu patologie systemu sądownictwa - zawiadomienie Ministra
Prowokacja dziennikarska - z cyklu patologie systemu sądownictwa - zawiadomienie Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro o nieetyce prezesa SO w Krośnie Zbigniewa Dziewulskiego i sędziego Sądu Rejonowego w Krośnie Piotra Wojtowicza.
Jak długo jeszcze będą osądzali skorumpowani, albo niedouczeni sędziowie? - ciąg dalszy sądowej zabawy w "wariata z idiotami" - czas na ruchy Raczkowskiego :-)
Jest szansa, że w końcu krośnieńska sitwa sędziowska zostanie osądzona. Świadczy o tym zapowiedz Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro o Centralnym Biurze Antykorupcyjnem i przygotowywana ustawa dla sejmu zapowiadającą że w końcu urzędnicy państwowi poddani zostaną lustracji majątkowej i będą odpowiedzialni za popełnione błędy swoich decyzji.
Redakcja postara się, żeby jednych z pierwszych "skasowanych" był nieetyczny prezes Sądu Okręgowego w Krośnie Zbigniew Dziewulski - zgodnie z artykułem: ZBIGNIEW DZIEWULSKI - PREZES SˇDU OKRĘGOWEGO W KROŚNIE - smród z tego sądu dawno przekroczył granice kraju - CZAS ROZLICZENIA NIEETYCZNYCH SĘDZIÓW I PROKURATORÓW KROŚNIEŃSKICH
O co chodzi - Redakcja opublikowała sprawę oszustwa popełnionego na firmie Zdzisława Raczkowskiego Przedsiębiorstwo Wielobranżowe "ELSAN" w Brzozowie, i szereg nieproceduralnych decyzji sędziów krośnieńskich nic nie mają wspólnego z obowiązującym w Polsce PRAWEM.
Działa się to wszystko na oczach prezesa Dziewulskiego mieszkającego "naprzeciw" w sąsiednim bloku tej samem Spółdzielni Mieszkaniowej w Brzozowie, nad biurami byłego "prezesa" spółdzielni W Garbińskiego. W tej sytuacji wzajemnej zażyłości "prezesów" nietrudno domyśleć się dlaczego wniesienie szeregu pozwów do sądu brzozowskiego, czy krośnieńskiego zostało "olane", a prezes Z. Dziewulski, dla ukrycia swoich i kolegów matactw robi redaktorowi Z. Raczkowskiemu stary stalinowski "numer na wariata" . Logiczne, że takie postępowanie sędziego ma na celu ukrycie korupcji sędziów podkarpackich jak też oszustwa na Raczkowskim.
Sęk w tym, że Raczkowski nigdy nie cierpiał na urojenia umysłowe, (w przeciwieństwie do wielu sędziów i prokuratorów) i zna doskonale ten "stalinowski numer" niszczenia elity intelektualnej z informacji od czytelników, których zawiadomienia o przestępstwach urzędniczych w ten nieetyczny komunistyczny sposób zostały załatwione. Tu mamy dowód, że takie nieproceduralne postępowania dalej jest preferowane przez sędziów i prokuratorów wykorzystujących swe stanowisko i władze. Należy zwrócić uwagę, że jeszcze wielu sędziów i prokuratorów ma stare SB-eckie mafijne powiązania i układy. Dopiero zgodnie z założeniami nowego rządu PiS - ci urzędnicy mają być usunięci z tak odpowiedzialnych stanowisk.
Łatwo przewidzieć, że Raczkowski korzystając z przysługującego mu prawa odmówił poddaniu się badaniom. Warunkiem było też obecność podczas badania jego adwokata - a tego prawa tez mu odmówiono. Dodatkowo w sprawie istotne jest, że po zatrzymaniu siłą w dniu 08.09.2002r na 24h w areszcie (dla zastraszenia i żeby zmiękł?) i przewiezieniu do Poradni Zdrowia Psychicznego w Krośnie - okazało się, że jest tylko jeden lekarz - Piotr Hejnar, a to zgodnie z Kodeksem Karnym nie wystarcza do podjęcia badań - patrz: Rola biegłego psychiatry w procesie cywilnym i karnym.
Powstała sytuacja patowa - nie było badań, co robi prokurator żeby "ujaić" ofiarę i ukryć korupcję w sądzie? proste - stara się o "lewą opinię" od dobrze znanego sobie krośnieńskiego (prze)biegłego sądowego Adama Drehera - w końcu zakupywanie opinii biegłych to normalna sądowo procedura dla uziemienia "upierdliwych" obywateli poszkodowanych przez sędziów.
Aktualnie Redakcja ma wiele takich dowodów nieetyki przysłanych przez poszkodowanych czytelników (zresztą nie tylko przez tego skorumpowanego lekarza) wystawianych dla wszelkiego rodzaju oszustów i kombinatorów, co oczywiście będzie systematycznie publikowane.
I dlatego właśnie redaktor czasopisma postanowił spotkać się z tym nieetycznym (prze)biegłym (Żydem?) Adamem Dreherem celem uzyskania dowodów jego mataczenia.
Okazja nadarzyła się w 2005r - skorumpowany prokurator sanocki Adam Sawicki postanowił wykorzystać "lewą opinię" tego lekarza wystawioną dla prokuratury, żeby kolejny raz ukryć dowody fałszowania podpisów przez byłego prezesa W. Garbińskiego na potrzeby sądy i prokuratury.
Teraz już Raczkowski był już dobrze przygotowany do spotkania i to on postanowił sam przebadać biegłego, czy jest w stanie psychicznym wykonywać badania i wystawiać ludziom opinie. Wiadomo, przebywając stale z różnymi wariatami w końcu sami durniejemy - dotyczy to zwłaszcza psychiatrów - w końcu sami nie potrafią odróżnić prawdy od fałszu. Jedni uciekają w alkoholizm - np. psychiatra Antoni Ferenc z Jarosławia, inni do "własnego świata wariatów" - wiadomo, kto z kim przystaje takim się staje... Psychiatra A. Dreher wybrał drugi wariant - jest więc typowym schizofrenikiem.
Żeby nie było nieporozumień, kogo i czego dotyczy ma dotyczyć ta rozmowa zaraz na wstępie rozmowy sam się przedstawiłem i poprosił lekarzy o przedstawienie się. Przedstawił się trochę marudnie, ale grzecznie, zarówno lekarz Adam Dreher jak i będąca w pokoju psychiatra Jolanta Szczerba-Per. Całość oczywiście była nagrywana.
Po przestawieniu się wszystkich aktorów tego spektaklu, biegłemu A. Dreherowi zostało zadane pytanie:
- Czy pamięta Pan mnie z badania psychiatrycznego w poradni w dniu 09.09.2002r? - biegły A. Dreher przyznał że nie badał mnie i nie spotkaliśmy się...
Wtedy pokazałem mu opinię z jego podpisem i zapytałem: w takim razie skąd ta opinia i podpis na opinii? - i postawiłem dodatkowo zarzuty "przebiegłemu biegłemu", że jego opinia nie spełnia nawet warunków opinii zgodnie z Kodeksem Karnym. To już wyraĽnie "wkurwiło" lekarza.
Następnie lekarz został poinformowany przeze mnie, że na skutek jego "lewej" opinii spędziłam już raz sześć tygodni w zamkniętym szpitalu w Jarosławiu i zażądałem wyjaśnień jego nieetycznego postępowania - w końcu jakby nie było, psychiatra dopuścili się potwierdzenia nieprawdy, tym samym naruszył art. 197§3 w związku z art.190§1 kpk (za wydanie niezgodnej z prawem i prawdą opinii grozi odpowiedzialność karna z art.233§1kk). Następnie podałem mu wydruk artykułu na jego temat, który całkiem już zły odmówił przyjęcia, co dowodzi że wcześniej zapoznał się z nim. Po kilkunastominutowej wertowaniu akt sprawy lekarz stwierdził, że nic nie będzie prostował i spytał się czy zgadzam się na badania. Logiczne że nie zgodziłem się, ponieważ nie było przy tym przyznanego mi z urzędu adwokata Jerzego Ulbrycha (nie został uprzedzony o badaniach przez prokuratora A. Sawickiego), który powinien być przy wszystkich proceduralnych czynnościach, ponieważ już raz przecież ten biegły wystawił fikcyjną opinię. Wtedy też nie było mającego reprezentować mnie z urzędu adwokata, który po prostu sprzedał mnie - niestety tak często postępują "adwokaci z urzędu". Poprosiłem też A. Drehera o możliwość zrobienia mu zdjęcia ponieważ chcę napisać dalszy ciąg artykułu o jego nieetycznym postępowaniu.
To już wyprowadziło psychiatrę całkiem z równowagi. Chwycił mnie za poły marynarki i siłą (uderzając mym ciałem w zamknięte drzwi) wyrzucił mnie z pokoju. Tym samym naruszył moją nietykalność cielesną. Jest to dowodem, że A. Dreher w żaden sposób nie nadaje się do wykonywania i pełnienia funkcji biegłego sądowego.
Oczywiście świadkiem incydentu była biegła lekarka Jolanta Per - co polecam prokuraturze do sprawdzenia przedstawionych faktów.
Zawiadomienie o przestępstwie potwierdzenia nieprawdy przez biegłych krośnieńskich, zostało wniesione do prokuratury w Sanoku (zgodnie z miejscem zamieszkania) w dniu 21.06.05r.
W zawiadomieniu zostało wniesione o przesłuchaniu nagrania ze spotkania, jak też świadków na okoliczność mataczenia biegłych. Jednocześnie, z uwagi że stroną w pomówieniu Raczkowskiego była prokuratura krośnieńska - zostało wniesione o wyłączenie z dochodzenia prokuratorów krośnieńskich z uwagi na ich osobiste zaangażowanie, oraz przesłuchanie świadków i nagrania. Z uwagi na skalę problemy, zostało wniesione o nadzór Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie.
Każdy kto już dotąd doczytał moje wywody, domyśli się, że skorumpowanym prokuratorom bynajmniej nie chodziło o wyjaśnienia "lewych opinii" wystawianych przez biegłego Drehera, sprawdzenie skąd ma "Mercedesa" i wyjaśnienie prawdy.
Sprwę kolejny raz nieproceduralnie przejęła Prokuratura Rejonowa w Krośnie, w której przecież biegli A. Dreher i P. Hejnar wystawiający fałszywe opinie badań psychiatrycznych mają doskonałe osobiste kontakty i układy z prokuratorami i sędziami.
Tam sprawa trafiła, chyba nie przypadkiem do podobno prokuratora Pawła Marcinkowskiego. Oczywiście ani policja ani prokuratura nie przesłuchała świadków ani nagrań!!! - czyli mamy kompletną ignorancje, nie znajomość procedury - olewa dowody i zawiadomienie, z dniem 29.07.05r sygn. akt 3Ds 517/05 wydaje świstek nazwany postanowienie o odmowie wszczęcia dochodzenia, w którym niczym nie uzasadnia swoją niekompetencję i stronniczość - bo niby jak? Przecież jego tatuś? już dawno został opisany i osmieszony za niezachowanie procedury sądowej. Cóż, jaki tatuś taki i synek, też idiota :-)
Zresztą zabawa z idiotami dopiero się zaczyna.
Na takie nieuzasadnione i nieproceduralne postępowanie urzędnika, która ma strzec prawo a nie łamać go, zostaje napisane zażalenie i powtórzone to co w zawiadomieniu o przestępstwie potwierdzenia nieprawdy przez biegłych krośnieńskich.
Do Prokuratury Okręgowej zostaje wysłane kolejne pismo, które oczywiście pozostało bez odpowiedzi. Kolejny raz przerasta możliwości umysłowe prokuratorów?
Moje zażalenie zostaje kolejny raz olane - od dawna pisze, że w tej prokuraturze nie ma jednego kompetentnego urzędnika.
Prokurator tak się obawiał ośmieszenia przez Raczkowskiego, że nawet nie podpisał się, do czego jest obligatoryjnie zobowiązany. Wielokrotnie wykazałem że w krośnieńskich prokuraturach i sądzie rządzi rodzinna mafia niedouczonych urzędników, wzajemnie sobie wypisująca lub zakupująca dyplomy prawnicze na rzeszowskim bazarze?
Ale najlepszy bajer debilizmu sędziowskiego jeszcze przed nami.
Jasne że to poplecznictwo rodzinne zaskarżam, ale dalej zawiadomienie przestępstwa biegłych ma rozpatrzyć sąd w Krośnie. Udokumentowałem wcześniej, że trudno spotkać tam sędziego znającego PRAWO, w dodatku sędziowie w sądzie krośnieńskim są stroną w sprawie o pomówienie, tak więc nie mają prawa rozpatrywać tej sprawy z powodu osobistego zaangażowania zgodnie z art.49 kpc . Po prostu są powodem w sprawie o pomówienie. A dowodem tego faktu jest pismo przysłane przez prezesa Sądu Rejonowego w Brzozowie - Andrzej Siedlecka, który będąc stroną w pomówieniu - podobnie jak prezes SO z Krosna - wyłączył się i wszystkich sędziów tego sądu z prowadzenia spraw Raczkowskiego.
Jednak etycznego postępowania i znajomości przepisów PRAWA przez sędziów w sądzie krośnieńskim nie można się spodziewać. Poznałem tam osobiście co najmniej połowę pracujących tam urzędników, ale do dnia dzisiejszego nie spotkałem się z jednym kompetentnym.
A poniżej dowód.
Na wszelki wypadek przed posiedzeniem w tym teatrze wniosłem pismo sądowe.
W którym wnoszę:
1/ o wyłączenie z rozpatrzenia sprawy sędziów krośnieńskich – już raz wniesione do Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie w dniu 22.04.04r zawiadomienie o przestępstwie potwierdzenia nieprawdy przez krośnieńskich lekarzy psychiatrów Adama Drehera i Pawła Hejnara zostało w tym sądzie „olane”, ponieważ inicjatorem doniesienia do prokuratury na działalność publicystyczną strony jest prezes Sądu Okręgowego w Krośnie Zbigniew Dziewulski, a sędziowie krośnieńscy poparli jego nieproceduralną inicjatywę mającą na celu skasowanie wydawnictwa i niedopuszczenie do publikowania i dokumentowania nieetycznych postępowań sędziów krośnieńskich.
2/ rozpatrzenie wniosku o wyłączenie sędziów krośnieńskich w nadrzędnym niezależnym sądzie i zgodnie z art.49kpc – nieproceduralne jest, żeby sędziowie sami na siebie rozpatrywali wniosek o wyłączenie, co już było kilkakrotnie przerabiane w sądach krośnieńskich z naruszeniem prawa, ponieważ wzajemna solidarność zawodowa, osobiste zaangażowanie sędziów w sprawy, jak też rodzinne powiązanie sędziów i prokuratorów wykluczają obiektywność ich oceny.
3/ obligatoryjnie – z uwagi na kodeks etyki sędziowskiej, wskazanie jest wyłączenie się sędziów, którzy poparli wniosek prezesa Zbigniewa Dziewulskiego do prokuratury o ukaranie strony, jak też tych, których nieetyczne postępowanie i naruszenie procedury sądowej zostało udokumentowane na stronach wydawnictwa „AFERY PRAWA”.
4/ jawność posiedzenia – w 90% pozwów i zażaleń powoda rozpatrywanych jest trybem niejawnym, co jest sprzeczne z art.148kpc, art. 375kpc. Narusza to konstytucyjne prawo strony do rzetelnej obrony, nie są rozpatrywane wniesione fakty i dowody. Bez wątpienia jest to dowodem negatywnego nastawienia sędziów do strony.
5/ o obowiązkową obecność podczas posiedzenia wizytatorów sądowych - Strona występuje bez adwokata i czuje się zagrożona kolejnym nieproceduralnym rozpatrzeniem jej sprawy, z jakim spotyka się stale w sądach krośnieńskich - brakiem niezbędnych pouczeń, oraz udzielenie koniecznych wyjaśnień na jawnym posiedzeniu.
6/ o przeprowadzenie przez sąd konfrontacji z udziałem świadków:
1/ Adama Drechera – 38-400 Krosno ul. Lewakowskiego 10
2/ Pawła Hejnara - 38-400 Krosno ul. Krakowska 43/16
3/ Aleksandry Raczkowskiej – zam. 38-500 Sanok ul. Polna 15
4/ Zdzisław Raczkowskiego – adres j.w.
na wyjaśnienia faktycznych okoliczności przebiegu zdarzenia w dniu 09.09.2002r z udziałem tych osób i przesłuchanie nagrań z dnia 15.06.05r.
7/ o dołączenie do aktualnej sprawy – akt ze sprawy II Kp 232/04 z dnia 02.11.04r – umorzonej przez prokuraturę i sąd zawiadomienie potwierdzenia nieprawdy przez krośnieńskich lekarzy psychiatrów Adama Drehera i Pawła Hejnara - z uwagi na nowe okoliczności w ich sprawie.
A jak było podczas posiedzenia sądowego w Krośnie?
Okazało się, że sprawę Raczkowskiego prowadzi kolejny raz ten sam sędzia Piotr Wojtowicz, którego debilizm już raz został przedstawiony. Tak więc mamy od początku przekręt - ten sam sędzia nie powinien ponownie rozpatrywać sprawy z odwołania. Niby jak ma przyznać się do popełnionych błędów?
Logiczne, że doszło tym samym do naruszenia art. 351par.1 kpk – zasad wyznaczania i losowania składu orzekającego – ponieważ jako inżynier uważam, że prawdopodobieństwo trafienia na tego samego sędziego, w tej samej sprawie przeciw biegłym i z powództwa Raczkowskiego jest mniejsze niż wygranie w TOTKA.
Ale to tylko zapowiada zabawowy początek spektaklu cyrkowego w sądzie krośnieńskim i niedouczonego sędziego P. Wojtowicza.
Dla udokumentowania jego nieznajomości przepisów prawa przedstawiam protokół z posiedzenia, na którym obowiązkowo są protokołowane czynności sędziego. Brak tego protokołu dowodzi mataczenia sędziego w sprawie - sam niejednokrotnie z tym się spotykałem - to taka uwaga dla czytelników mających sprawy w sądach.
Oczywiście, protokół powinien być podpisany przez sędziego, ale nie możemy tego wymagać od jakiegoś niepiśmiennego idioty.
Ponieważ wiedziałem że w tym sądzie będą mataczenia - na posiedzenie zostali zaproszenie dwaj mężowie zaufania ze stowarzyszenia "Ogólnopolski Ruch Ochrony Praw Obywatelskich i Walki z Korupcją".
Pierwsze co powinien na posiedzeniu zrobić sędzia - to złożyć sprawozdanie i ustosunkować się do wniesionego pisma (powyżej). Tego oczywiście nie zrobił niedouczony sędzia Piotr Wojtowicz, bo i po co? - wyrok wcześniej już był uzgodniony, a sędzia nawet nie raczył zapoznać się z aktami.
Tak więc fałszem zaczyna się ten spektakl teatralny w sądzie.
Dlaczego spektakl? - dalej już była tylko jakaś tragikomedia.
Na wszelki wypadek chciałem wyłączyć komórkę, żeby nikt nie przeszkadzał w posiedzeniu sądu. Zobaczył to sędzia Wojtowicz i dosłownie "zaaresztował" komórkę - zabrał mi ją i wyniósł do sąsiedniego pomieszczenia, które zamknął na klucz!!! - z takimi "jajami" pierwszy raz spotkałem się w sądzie.
Ale to tylko pierwszy numer urzędnika Wojtowicza.
Następnie wniosłem o zgodę na rejestracji tego spektaklu. Tu poinformuję czytelników, że jako redaktorowi przysługuje mi to prawo. Ponadto postępowanie sądowe w Polsce jest z założenia JAWNE, o ile nie zadecydowano inaczej. To oznacza automatyczne prawo wstępu dla publiczności i możliwość utrwalania jego przebiegu. Jedynie względy natury praktycznej mogą powodować pewne ograniczenia (mała pojemność sali, zakłócanie przebiegu postępowania czynnościami technicznymi). Oczywiście, nie powinno być żadnych ograniczeń dla uruchomienia magnetofonów, dyktafonów, czy kamer bez użycia reflektorów czy fleszów.
Jednak sędzia Wojtowicz nie zgodził się na rejestrację posiedzenia. Takie postępowanie sędziego jest dowodem jego nieznajomości PRAWA jak też dowodem mataczenia w sprawie. Z własnego doświadczenia wiem, że sędzia który nie ma nic do ukrycia bez problemu zgadza się na rejestrację. Logiczne, że sędzia "zakupiony" nie godzi się na zarejestrowanie jego przekrętów.
Dalej idiota Wojtowicz stwierdził całym swym autorytetem, cyt: ...albowiem pokrzywdzony nie jest dziennikarze i ogóle przedstawicielem mediów i z z tej przyczyny nie ma uprawnień do występowania z wnioskiem określonym w art. 357 i nast. kpk. Oczywiście, takie postępowanie sędziego jest dowodem, że funkcjonuje on w mafijnych układach tego sądu. Fakt, na pierwszy wniosek o rejestracje czasopisma w tym sądzie, Raczkowski otrzymał negatywną odpowiedz. Tylko skąd wiedział o tym sędzia Wojtowicz?
Jednak Raczkowski wniósł kolejny wniosek, tym razem do sądu w Poznaniu i tam bez problemów (30 06.2005r) zarejestrowano jego czasopismo. Tak że niestety, idiota Wojtowicz kolejny raz się myli, ponieważ Raczkowski jest redaktorem naczelnym, a to działanie sędziów Sądu Okręgowego w Krośnie dowodzi tylko ich stronniczości i niekompetencji - czyli debilizmu?
Jednak na kolejne udowodnienie jego stronniczości, niekompetencji - słowem głupoty przygotowałem Wojtowiczowi lepszy numer.
Na posiedzeniu sądowym w dniu 10.10.05r zostaje mu wręczona dyskietka z nagraniem rozmowy z lekarzem Hejnarem. Tego nie chcieli wysłuchać prokuratorzy krośnieńscy, a przecież zawiadomienie opiera się na nagraniu.
Moja niezamierzona złośliwość polegała dodatkowo na tym, że nagranie zostało dostarczone na dyskietce w formie skompresowanej - tak przechowuje pliki na komputerze. Zresztą inaczej kilkadziesiąt mega dĽwięku nie zmieściłoby się na dyskietce. Logiczne, że odtworzenie wymaga specjalnego programu do dekompresji dĽwięku. PO otrzymaniu dyskietki sędzia wychodzi na jakieś 10 min. niby odczytać ją. A komputer przecież ma sali?
Przypuszczalnie, jak przy poprzednim posiedzeniu, poszedł po dodatkowe instrukcję do prezesa Dziewulskiego - co zrobić z tym fantem i Raczkowskim?
I mamy kolejny dowód oszustwa sędziego Wojtowicza.
Po przyjściu stwierdza: cyt: "Sąd zapoznał się z treścią dyskietki" - hee, niby jak i kiedy? Nie ma szans, żeby w tym sądzie mieli program do dekompresji tego nagrania - a to już by zajęło sędziemu ok.10 min, a w dodatku przesłuchanie rozmowy może odbywać się tylko w czasie naturalnym - akurat tego nie da się przyspieszyć - czyli potrzeba dalsze 20 min. Sędziego Wojtowicza nie było ok. 10 min - co jest dowodem, że w oświadczeniu do protokołu poświadczył nieprawdę - czyli jest idiotą, a nie sędzią.
Kolejny raz dowód swego idiotyzmy dał Wojtowicz udający sędziego w stwierdzeniu: cyt. "nie pojawiły się nowe okoliczności, które by nakazały zainicjowanie postępowania w sprawie wyłączenia sędziów SR w Krośnie od obecnej sytuacji" - tu kolejny raz pouczę niedouczonego urzędnika Wojtowicza, że taki wniosek strony ma być przed posiedzeniem obowiązkowo rozpatrzony.
A okoliczności są zarówno nowe, jak i stare - trzeba było się po prostu zapoznać z dokumentacją - ale to przerasta możliwości umysłowe urzędnika państwowego P. Wojtowicza.
Przypomnę: sąd w Krośnie sam wyłączył się z rozpatrzenia sprawy przenosząc sprawę o pomówienie do Strzyżowa. Dzisiejsza sprawa jest dalszą konsekwencją tego samego działania - dotyczy wznowienia. Tak więc obligatoryjnie nie mogą rozpatrywać zażalenia sędziowie krośnieńscy - ale PRAWO nie może być dla idiotów!!!
Nadmienię, że w podobnej sprawie - zaskarżonej niekompetencji prokuratora sanockiego A. Sawickiego sędzia sanocki Mariusz Hanus sygn. akt. Kp 160/05 przeprowadził dowody w sprawie, uznał zatrzymania Raczkowskiego na postanowienie prokuratora za niezasadne. Uznał też wniosek prokuratorski dot. badań psychiatrycznych jako "nie zasługujący uwzględnienia" (sygn. II Kp 155/05). I to wszystko po wystawieniu "lewych" opinii właśnie przez biegłych krośnieńskich.
Mam jeszcze inny dowód nieznajomości PRAWA przez sędziego.
W podobnej sprawie, ale dotyczącej oszustwa adwokata tarnowskiego miejscowa prokuratura sama się wyłączyła i sprawę przeniesiono do Krakowa - właśnie żeby nie było mataczeń i podejrzeń.
A co robi się w skorumpowanym Krośnie?
Przedstawię jeszcze kolejny dowód stronniczości sędziego Wojtowicza.
Wydając swą poprzednia bezprawną decyzję długo utrudniał mi dostęp do swego nieuzasadnionego postanowienia.
Tam fałszywie oświadczył, że mój opłacony wniosek o wydanie postanowienia do sądu nie doszedł.
W tej sytuacji zareklamowałem list na poczcie. I co się okazało - list doszedł do sądu i został tam odebrany - może sam skorumpowany sędzia wyrzucił go do kosza żebym jego idiotyzmów nie publikował?
Podobny numer z gubieniem stron w aktach spotyka się często w sądach - aktualnie w wyrzucanie pism sądowych Raczkowskiego do kosza zabawia się podobny niekompetentny urzędnik - prokurator sanocki A.Sawicki.
O tym niedługo napisze i udokumentuje. Mam nadzieję, że jego korupcyjna kariera też się skończy.
Tak więc postępowanie sędziego Wojtowicza na posiedzeniu sądowym w dniu 10. 10. 2005r dowodzi jego stronniczości niekompetencji i wręcz debilizmu prawnego. Ciekawe kto i za ile podpisał jego dyplom!!!
W sprawie nic nie zrobili skorumpowani prokuratorzy w Krośnie. Jednocześnie sędzia odmawia dochodzenia w sprawie gdzie nie przeprowadzono żadnych dowodów, a przede wszystkim nie przesłuchano wniesionych świadków, analizy dokumentów, który nie zna procedury sądowej - czyli nie powinien i nie może dłużej sprawować tak odpowiedzialnej funkcji urzędniczej.
Należy zaznaczyć, że ten idiota pracuje w dodatku w dziale karnym sądu - dlatego nie ma się co dziwić, że notowania polskich organów (nie)sprawiedliwości są tak niskie w opinii społeczeństwa.
Jeżeli sami sędziowie nie dbają o swoja pozytywną opinię, to redaktor Raczkowski zadba o ich etykę i godność i o to żeby wszyscy skompromitowani sędziowie zostali pozbawieni możliwości wykonywania tego zawodu.
Oczywiście, sędzia Wojtowicz może mi zrobić sprawę o pomówienie - ALE CYWILNˇ - ponieważ tak mówi PRAWO. Chętnie się stawię i udokumentuje jego niedojebstwo.
Acha, i niech zgodnie z zaleceniem Ministra Sprawiedliwości dołączy do akt swoją opinię z badań psychiatrycznych - czy kiedykolwiek nadawał się do pełnienia funkcji sędziego - mam do tego duże wątpliwości...
10/25 Sądy traktują podejrzanych nierówno. Obserwując postanowienia Sądów każdej instancji, każdy obywatel może zauważyć różne traktowanie podejrzanych.
WeĽmy dla przykładu młodego człowieka, który w legitymacji szkolnej przerobił zawarte tam dane. Sąd bez zmrużenia oka zastosował areszt, sprawa została nagłośniona. Należy w tym miejscu zastanowić się nad wagą przestępstwa. Faktem jest, że chłopak popełnił przestępstwo, dopuścił się fałszerstwa. Nie chcę w tym miejscu oceniać tego faktu, jednak zastanowiło mnie jakie szkody dla społeczeństwa jego postępek mógł spowodować. Muszę jednak wyraĽnie podkreślić, że areszt jest środkiem zapobiegawczym, stosowanym z kilku powodów. Aresztuje się osoby, które popełniły poważne przestępstwa kryminalne i podejrzany jest zagrożeniem dla społeczeństwa lub poważne afery gospodarcze znacznych rozmiarów. Innym powodem jest uniemożliwienie matactwa, czyli zacierania śladów, nakłanianie innych osób, świadków do składania fałszywych zeznań, poważne straty i tym podobne.
Po zastanowieniu się nad wyżej opisanym przykładem, nad powodami aresztowań, zastanawiam się nad przypadkiem głośnej w ostatnim okresie czasu afery dotyczącej byłego ministra z Kancelarii byłego Prezydenta. Sprawa głośna, medialna ale i bardzo poważna. Pan Mieczysław W. według wielu jednostek organów ścigania jest zamieszany w wiele afer. Przechodzi w bardzo poważnych sprawach kryminalnych i gospodarczych, dotyczy to handlu narkotykami, miał bliskie kontakty z osobami zamieszanymi i podejrzanymi, powiązanymi ze śmiercią byłego Komendanta Głównego Papały.
W mieszkaniu Mieczysława W. ABW znalazła wiele dokumentów go obciążających, w tym dokumenty tajne. Biorąc pod uwagę jego byłą funkcję, którą pełnił swego czasu, jest to sprawa bardzo poważna, jak i poważne jest zagrożenie matactwa. Prokuratura postawiła Panu Mieczysławowi W zarzuty, Sąd zastosował dozór policyjny i zatrzymał paszport. Biorąc powagę sprawy – mało.
Obrońcy Pana W złożyli zażalenie na postanowienie Sądu, i co dalej się dzieje w tej sprawie?
W piątek Sąd wydał kolejne postanowienie, cofnął dozór policyjny nie stosując w tej poważnej sprawie aresztu, kolejną decyzją Sądu było zwrócenie Panu Mieczysławowi paszportu.
Może warto porównać te dwa wyżej opisane przypadki, chłopak za przerobienie legitymacji szkolnej trafia do aresztu, a Pan M.W. przy tak poważnych podejrzeniach decyzją pierwszej instancji otrzymuje dozór policyjny i ma zatrzymany paszport, jednak druga instancja cofa dozór i paszport oddaje – czyli człowiek praktycznie jest wolny.
Gdzie tu jest równe traktowanie obywateli w tym samym Państwie, przy tym samym obowiązującym Prawie.
Co jest przyczyną tak różnej interpretacji Prawa w stosunku do tak różnych osób, najpierw do młodego chłopaka za przerobienie legitymacji, potem do znanej z mediów postaci, kiedyś bardzo ważnej w Państwie. Drobnego przestępcę się aresztuje, niszczy, drugiego – zamieszanego w różne afery puszcza się bez jakichkolwiek ograniczeń.
Jak to też porównać ze sprawą Romana Kluski i jego kaucją 8 milionów złotych?
Jest mi niezmiernie przykro pisać o moich odczuciach, ale myślę, że wiele osób nurtuje podobne pytanie, albo znów tu zadziałały układy, powiązania, albo Pan Mieczysław dysponuje czymś, co gwarantuje mu bezpieczeństwo.
Niestety, nasza Temida mimo podglądania, jest bardzo ślepa a jej waga ma różne skale ocen.
Żadna reforma sądownictwa się nie uda bez zlikwidowania nieodpowiedzialności urzędników (w tym prokuratorów, komorników i sędziów) za swoje decyzje, nadmiernie i niepotrzebnie skomplikowanego prawa i złej organizacji pracy sądów. Te trzy czynniki decydują o błędach w orzekaniu, które powodują, że sprawa zamiast zostać raz załatwiona dobrym orzeczeniem, trafia do apelacji i wraca do ponownego rozpatrzenia (i to dobrze, jeśli jeden raz). Efekt jest taki, że sądy wykonują niekiedy kilka razy tę samą pracę, zamiast raz wykonać ją dobrze. Wydawanie dobrych orzeczeń już w pierwszej instancji zmniejszyłoby ich pracę o ponad połowę.
14-05-2016 / 11:07
09-05-2016 / 21:16
Sędzia Marek Maślanka z dniem 01.03.2016r., odszedł w stan spoczynku. Już nie będzie linczował Obywateli. Karierę rozpoczął w 2009r., można powiedzieć że dopiero rozpoczął pracę, ale wiele niejasności w orzekaniu spowodowało że odszedł na emeryturę. Szkoda że wcześniej nie został wydalony z zawodu i osadzony. Ale na to jest jeszcze szansa.
04-08-2015 / 23:47
Sędzia Marek maślanka to karykatura wymiaru sprawiedliwości, na rozprawie w sprawie zmiany kontaktów z maliletnimi nie wziął poduwagę ani jednego dowodu ojca dzieci , które znajdiwaky się na 8stribach papieru A4, ani zdjęć ani filmów ani też żadnych wydruków rozmów , z których jednoznacznie wynikało ze matka zaniedbuje i złe opiekuje się dziećmi , przerywal w zeznaniach ojca i kazał protokolance zapisywać zupełnie inne zeznania , natomiast matka nie miała żadnych dowodów przemawiajacych za jej nuewinnoscia ale miała duże cycki i sukienkę z dekoldem na rozprawie . W opinii sędziego to były wystarczające dowody żeby ukrocic kontakty ojca z dziećmi . Po drugie przed rozprawa na salę wszedł adwokat matki dzieci i rozmawiał z maślanka w cztery oczy . Posmarowania łapa i duże cycki to wyznaczniki wydania wyroku
14-05-2015 / 20:40
SSR Marek Maślanka to zwykła prostytutka prawnicza, co za kasę zrobi wszystko jak kur.. pracująca przy drodze. Za kasę fałszuję zeznania, utrudnia zeznania, wybiórczo traktuje zeznania. Protokolantce każe zapisać to co jest odpowiednie dla akt sprawy, tak aby wygrała strona która dała w łapę. Na tyle zawisły i skorumpowany, że nie zrezygnuje z łapówki którą otrzymał, nie odda sprawy, nawet jeśli będzie kilka razy wnoszone o zmianę sędziego. Nie oddał sprawy mimo, że było prowadzone postepowanie w jego sprawię przez Prokuraturę. Na tyle pazerny, że dla łapówki i darmowego pierdolenia jest w stanie podważyć "niezawisłość Sądu" P.K
13-04-2015 / 18:14
Witam. Miałam i ja traumatyczne przejścia z wymienionymi konowałami, sędziami, policją i prokuratorami z Krosna, żyjącymi jeszcze w epoce stalinizmu i stosującymi identyczne metody. Mam za sobą trzykrotne próby usiłowania zamknięcia mnie w szpitalu psychiatrycznym i zamordowania tam pod pretekstem rzekomej choroby od czasu, gdy zaczęłam dochodzić swoich praw w sposób drastyczny i istotny naruszanych. Obecnie już w Rzeszowie, trwa czwarta nagonka z przemocą psychiatryczną i bezprawną inwigilacją policyjnych, niedouczonych, skorumpowanych gachów, z tym, że tutaj biegli nie stwierdzili choroby psychicznej ani upośledzenia umysłowego. zostałam jednak zeszkalowana i poniżona publicznie ze względu na schorzenia somatyczne. Sprawa jest świadomie skomplikowana. Samosąd, ma odbyć się w dniu 15 czerwca 2015 roku w Sądzie Rejonowym w Rzeszowie, X Wydział Karny o godz 9,00, sala nr 4, ul. Kustronia 4 (boczna ul. Rejtana). Można tę informację potraktować, jako oficjalne przyzwolenie Wydawnictwa na udział bierny, lub czynny w posiedzeniu sądu. Mam zarzut z art. 191&1 kk nie udowodniony, gdyż zarzucanego mi czynu, nie popełniłam. W aktach sprawy znajdują się poświadczające nieprawdę opinie Hejnara, Drehera i Marzeny Barczentewicz-Kus w sytuacji, gdy tamto postępowanie zostało umorzone w 2009 roku, postanowienie jest prawomocne, dla mnie jest przedawnione, a w świetle prawa, musi zostać uznane za niebyłe. Krośnieńscy biegli, a raczej popłuczyny Komuny, publicznie pomówili mnie o chorobę psychiczną z zabłoconymi buciorami ingerując w moją prywatność i upubliczniając ją - jestem prywatną osobą fizyczną i nigdy nie byłam funkcjonariuszem publicznym, dlatego poczują smak mojej zemsty. W Rzeszowie jest trochę lepiej z tym, że Banderowcy polskiego obywatelstwa, także nie respektują godności i praw człowieka, praw i wolności konstytucyjnych, narażają zdrowie i zycie - wartości najwyższe, na niebezpieczeństwo utraty, a w gmachach urzędasów nic nie można załatwić. Ja, proponuję pozew zbiorowy przeciwko sądowi i biegłym z Krosna.
10-12-2012 / 20:56
Zgadzam sie z opinią anonima, co do tej "pani",
01-12-2012 / 16:12
Witam Bardzo proszę o kontakt w sprawie sędziny R.Syniec Pana/Panią ~anonim. Bardzo mi na tym zależy. proszę pisać na a-mail: nzs3@interia.eu