Source: http://www.mrog.org/885/dostep-do-metryk-w-urzedach
Timestamp: 2020-04-07 10:46:17+00:00
Document Index: 125886387

Matched Legal Cases: ['art. 83', 'art. 83', 'Art. 1', 'art. 83', 'Art. 83', 'art. 83', 'art. 79']

Dostęp do metryk w urzędach – mrog
Dostęp do metryk w urzędach
Autor: Maciej Róg 25.04.2010
Genealogia, Urząd
Przypadkowo trafiłem na stronę internetową o galicyjskiej Krainie Absurdu, czyli o prywatnej krucjacie, jaką przeciwko niektórym urzędom w obronie pokrewieństwa musi toczyć Zbigniew Penkalski, autor znanej mi od dawna rodzinnej strony genealogicznej. Czy coś w tym zakresie można zmienić? Czy genealogia rodzinna jest dyskryminowana przez obowiązujące w Polsce prawo?
Doniosłości badań i prac genealogicznych dla społeczeństwa chyba dowodzić tutaj nie muszę. Wyrażę jedynie pogląd, iż historia rodziny jest częścią dorobku kulturowego każdego narodu, a świadomość wspólnoty rodzinnej jest prawem każdego z nas.
Poszukiwania genealogiczne, tak zawodowe jak amatorskie, wymagają poparcia źródłami historii rodziny. Prócz relacji ustnych na pierwszym miejscu stoją metryki, a więc akty stwierdzające narodziny (chrzest), ślub i zgon (pogrzeb). Akty metrykalne stanowią nie tylko dowód zdarzeń w nich stwierdzonych. Owszem, pozwalają one udowodnić (potwierdzić) pokrewieństwo i powinowactwo, dokumentują i obrazują więzy rodzinne dla potomności, ale to nie jest ich jedyna funkcja. Często w ogóle warunkują kontynuowanie poszukiwania następnych krewnych. Dzięki dacie urodzenia lub wieku osób w akcie zgonu lub ślubu można dotrzeć do ich aktu urodzenia. Dzięki imionom rodziców czy małżonka, można szukać dalszych osób w łańcuchu pokoleń, w ciągu filiacji i koicji, szukać starszych metryk i wcześniejszych przodków, albo poszerzać wiedzę o ich rodzeństwie, bratankach i siostrzeńcach, skompletować wiedzę o krewnych w linii bocznej.
Obecnie prowadzeniem państwowych aktów stanu cywilnego zajmują się urzędy stanu cywilnego (USC) prowadzone przez gminy (miasta), oprócz tego kancelarie parafialne lub podobne jednostki różnych kościołów i związków wyznaniowych prowadzą własną rejestrację wiernych. Przed 1946 r. było inaczej. To urzędy parafialne lub podobne zajmowały się wyznaniową rejestracją stanu cywilnego. Co więcej, w różnych zaborach w różnym czasie wprowadzono obowiązek prowadzenia duplikatów (kopii) ksiąg metrykalnych, które przekazywano do właściwych władz świeckich. Takie duplikaty po wojnie przejęły państwowe urzędy stanu cywilnego. Jednak po 100 latach przekazywane są one do archiwów państwowych, o ile dana księga w całości obejmuje tylko wpisy starsze, czyli roczniki starsze da się wydzielić do archiwizacji. W ten sposób w roku 2010 USC dysponują co do zasady metrykami wytworzonymi od 1910 r. Starszych zaś można szukać we właściwych archiwach państwowych. Podobnie jest z wyznaniowymi metrykami chrztów, ślubów i pogrzebów — znaczna część z najstarszych z nich trafiła niegdyś do archiwów kościelnych (diecezjalnych) lub podobnych.
Dostęp do tych metryk jest newralgiczną kwestią wszystkich badających historię rodziny. Niektóre spośród tych dokumentów pozostają bowiem we władaniu państwa, inne są we władaniu kościołów i związków wyznaniowych. Każdy ich dysponent określa własne zasady wglądu w metryki. Nie będę dlatego tu opisywał dostępu do metryk w instytucjach wyznaniowych (zwłaszcza parafiach i archiwach kościelnych, diecezjalnych), gdyż rządzą się własnymi prawami, na które nie mam żadnego wpływu. Co do zasady wikary ma obowiązek potwierdzić tylko akty potrzebne do udzielenia sakramentów, a ewentualna pomoc w prywatnych poszukiwaniach genealogicznych jest tylko wyrazem jego uprzejmości lub ignorancji, do których obu ma prawo.
Czego innego mogę jednak wymagać od mojego państwa, które zleciło gminom i archiwom udostępnianie metryk na zasadach określonych w przepisach powszechnie obowiązującego prawa. W przypadku tych pierwszych (tj. USC) reguluje to głównie w ustawie z dnia 29 września 1986 r. — Prawo o aktach stanu cywilnego (Dz. U. z 2004 r. Nr 161, poz. 1688, z 2007 r. Nr 21, poz. 125, Nr 181, poz. 1287 oraz z 2008 r. Nr 182, poz. 1121, Nr 195, poz. 1198, Nr 220, poz. 1431, Nr 234, poz. 1571). Po pierwsze każdy urząd musi działać na podstawie i w granicach prawa, kierując się zasadą praworządności, w ostatecznym rozrachunku (choćby dopiero w wyniku odwołań i skarg) nie może odmówić realizacji ustawowego uprawnienia jednostki. Po drugie, jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej mogę podejmować działania w celu zmiany obowiązującego prawa, stosownie do potrzeby może być to petycja lub wniosek w rozumieniu kpa, lobbing czy nagłośnienie sprawy.
Co ciekawe, nie ma problemu z dostępem do ksiąg metrykalnych, jeżeli tylko znajdują się w archiwum państwowym. Dostęp do archiwaliów jest generalnie nieodpłatny (darmowy), powszechny i swobodny, o ile nie grozi to uszkodzeniu metrykaliom. Część z nich zmikrofilmowano i można je przeglądać na rzutnikach mikrofilmów. Odgórna dygitalizacja przez skanowanie i fotografowanie dopiero rusza, potrwa dziesiątki lat, więc do tego czasu pozostaje tylko wgląd osobisty lub korespondencyjne załatwienie sprawy. Archiwa za odpłatnością wykonują bowiem kserokopie, a nawet skany, i na życzenie wysyłają pocztą. A w dodatku przeprowadzają kwerendy. Co prawda jeszcze kilka lat temu żądały za to makabrycznych stawek (rzędu kilkunastu złotych za kserokopię jednej strony A4), ale obecne cenniki archiwalne są bardziej przystępne (3 zł/A4 można jeszcze zaakceptować). Dla chcącego, zainteresowanego i zdeterminowanego rodzinną pasją nie stanowi to problemu. Co najważniejsze, archiwa nie wymagają wykazania przez petenta interesu prawnego czy faktycznego. Nie pytają, po co i dlaczego potrzebna jest dana metryka. Nie zasłaniają się ochroną prywatności czy danych osobowych, przynajmniej jeśli chodzi o księgi metrykalne rzeczywiście starsze niż 100 lat. W końcu znakomita większość z osób w nich wymienionych już nie żyje, a ich nie dotyczy ustawa o ochronie danych osobowych z 1997 r.
Jak boleśnie odczuł to Pan Zbigniew, zupełnie inny świat obowiązuje (przynajmniej ex lege) w gminnych/miejskich urzędach stanu cywilnego. Nie będę tutaj rozważał, czy wszystkie USC stosują się rygorystycznie do przepisów. Jak wspomniałem, każdy urząd działa na podstawie i w granicach przepisów prawa. Jeśli są takie, które bardziej niż sztywną literę prawa wolą zadowolonego klienta, to chwała im za to. Jest jednak cała masa USC, które rzeczywiście zażarcie bronią genealogom dostępu do dawnych metryk. I nie chodzi nam tutaj bynajmniej o metryki wytworzone przed chwilą, kilka miesięcy czy lat temu.
Urzędy te na podstawie przepisów prawa bronią również takich metryk, których udostępnienie nikomu nie czyni szkody ani nie narusza niczyich praw — myślę o aktach zgonu oraz pozostałych rodzajach, jeżeli wiadomo, że osoba już zmarła i na pewno nie żyje. Powtórzę, że dane osobowych zmarłych nie chronią krajowe (1997) ani unijne (1995) przepisy dotyczące ochrony danych osobowych, a więc osób żyjących. Nic dziwnego. W końcu przepisy te miały chronić nas głównie przed nachalnymi firmami czy telemarketingiem. Cóż złego, nagannego, niepożądanego, kategorycznie niedopuszczalnego może być w tym, że poznam datę śmierci brata mojego pradziadka, który zmarł w ciągu ostatnich stu lat? Czy nie jest hipokryzją zakładanie, że teraz nie mogę się tego dowiedzieć, ale za kilka lat stosowna księga metrykalna trafi do archiwum, i dopiero wówczas będę miał do niej dostęp?
Obowiązujące przepisy ustawy z dnia 29 września 1986 r. — Prawo o aktach stanu cywilnego, dotyczące udostępniania aktów stanu cywilnego, stanowią:
Nie będę tutaj dokonywał wykładni tych przepisów, gdyż na różnych forach genealogicznych łamało nad nimi już wiele tęgich (i nie tylko) głów. Jednoznacznie wynika z nich, że w USC nie można badać linii bocznej poza własnym rodzeństwem. Podobnie nie można otrzymać aktów dotyczących ojczyma, macochy lub innych osób przybranych przez poprzednie lub następne małżeństwo kogoś w rodzinie. Nie mogę więc sam prosić o metryki mojej ciotki, wujka, rodzeństwa dziadków, pradziadków, kuzynów itd. Co najwyżej można próbować tego za pośrednictwem ich potomków, którzy są dla nich wstępnymi. Ale najpierw trzeba ich poznać, a z tym może być kłopot, jeśli nie potwierdzamy lecz dopiero szukamy krewnych.
Dodam, że z art. 83 nie wynika zakaz wydawania kserokopii z akt stanu cywilnego, nie można bowiem dokonywać wykładni rozszerzającej, która tworzy nowe zakazy. W tej sprawie wypowiadało się nawet MSWiA, wskazując wyraźnie na prawo żądania kserokopii, ale dotyczy to tylko kręgu osób wymienionego w art. 83. Linii bocznej (poza rodzeństwem) oraz powinowatych (przez inne małżeństwo) to również nie dotyczy.
Nie ma więc innej możliwości, niż tylko prowadzić lobbing za odpowiednią zmianą przepisów prawa. Należałoby dodać ustęp trzeci w artykule 83:
3. Odpisy aktów stanu cywilnego i zaświadczenia o dokonanych w księgach stanu cywilnego wpisach lub o ich braku wydaje się również na wniosek innego krewnego lub powinowatego zmarłego, którego stan cywilny został w akcie stwierdzony.
Takie brzmienie pozwoliłoby na legalny dostęp do metryk, do których każdy miałby dostęp w archiwum, a nie narusza to praw ani prywatności osób żyjących. Gdyby ktoś miał wątpliwości, że każdy mógłby wtedy dostać każdy akt, to muszę temu zaprzeczyć, bowiem USC nie przyjmuje oświadczeń dotyczących pokrewieństwa i śmierci, lecz żąda (a przynajmniej musi żądać) wykazania tego odpisami stosownych innych aktów stanu cywilnego, potwierdzających pokrewieństwo z badaną osobą oraz potwierdzających jej zgon, chyba że o akt zgonu ktoś się zwraca.
Przy okazji proponowałbym dodanie przepisu jednoznacznie potwierdzającego możliwość wydania uprawnionym osobom lub podmiotom kserokopii, skanu lub zdjęcia metryki. Mógłby on przyjąć takie brzmienie:
Na wniosek (…) wydaje się również kserokopię aktu stanu cywilnego lub jego obraz w formie dokumentu elektronicznego.
Cała ustawa nowelizująca brzmiałaby:
o zmianie ustawy — Prawo o aktach stanu cywilnego
Art. 1. W ustawie z dnia 29 września 1986 r. — Prawo o aktach stanu cywilnego (Dz. U. z 2004 r. Nr 161, poz. 1688, z 2007 r. Nr 21, poz. 125, Nr 181, poz. 1287 oraz z 2008 r. Nr 182, poz. 1121, Nr 195, poz. 1198, Nr 220, poz. 1431, Nr 234, poz. 1571) wprowadza się następujące zmiany:
1) w art. 83 po ust. 2 dodaje się ust. 3 w brzmieniu:
„3. Odpisy aktów stanu cywilnego i zaświadczenia o dokonanych w księgach stanu cywilnego wpisach lub o ich braku wydaje się również na wniosek innego krewnego lub powinowatego zmarłego, którego stan cywilny został w akcie stwierdzony.”;
„Art. 83a. Na wniosek osób wymienionych w art. 83 ust. 1 i 3 wydaje się również kserokopię aktu stanu cywilnego lub jego obraz w formie dokumentu elektronicznego.”;
Powtórzę, że takie rozwiązania usuwają niezasadne utrudnienia i nie naruszają praw żyjących.
PS. (z 27.04.2010) Choć na przeciągu I–III kwartału 2009 r. Polskie Towarzystwo Genealogiczne uczestniczyło w konsultacjach społecznych do projektu MSWiA zmian w PASC, który miał wprowadzić przepisy podobne (a zbieżne w celu) do zaproponowanych przeze mnie, to jednak żaden taki projekt nie wpłynął do Sejmu, nie ujrzał światła dziennego w BIP MSWiA ani nie ma go w planie prac legislacyjnych Rady Ministrów. Sprawa ucichła. A szkoda, gdyż w ich toku zaproponowano jeszcze dalej idące oznaczenie dotychczasowej treści art. 79 jako ust. 1 i dodanie po nim ust. 2 w brzmieniu:
„2. Dla celów prowadzenia badań genealogicznych, z ksiąg stanu cywilnego wydaje się również kserokopie aktów stanu cywilnego lub, jeżeli stan księgi na to nie pozwala, umożliwia się wykonanie fotokopii aktu.”.
Taki zapis byłby jednak zbyt daleko idący, brakuje warunku pokrewieństwa lub powinowactwa, brakuje ochrony prywatności osób żyjących.