Source: http://zawod-architekt.pl/artykuly/za47_defekty.html
Timestamp: 2019-02-18 15:35:35+00:00
Document Index: 94215360

Matched Legal Cases: ['art. 28', 'art. 4', 'art. 28', 'art. 29', 'art. 30', 'art. 20']

﻿ Z:A | Mitomania zgłoszeń | arch. Bożena Nieroda, architekt IARP, arch. Wojciech Gwizdak, architekt IARP
Jeszcze nigdy w historii polskiego budownictwa tak wielu nie zaznało tak licznych krzywd od tak niepozornej regulacji. Oto analiza skutków nowelizacji Prawa budowlanego w świetle § 60 warunków technicznych, czyli krótka opowieść o tym, jak politycy wywiedli budujących na mało cudne manowce.
20 lutego 2015 r. Sejm uchwalił Ustawę o zmianie ustawy – Prawo budowlane oraz niektórych innych ustaw – nazywaną popularnie „małą nowelizacją prawa budowlanego”. Jedną z głównych idei, jaka przyświecała ówczesnemu ustawodawcy przy tworzeniu tej ustawy, była chęć przyśpieszenia i uproszczenia procedur administracyjnych poprzedzających realizację domów jednorodzinnych, poprzez zastąpienie procedury wydawania decyzji pozwoleń na budowę procedurą „zgłoszenia”.
Różnica jest fundamentalna. Wydawanie decyzji wiąże się z uruchamianiem postępowania administracyjnego, którego istotnym elementem jest ustalanie i powiadamianie stron postępowania ze wszystkimi tego konsekwencjami, w tym procedurami odwoławczymi rozciągniętymi w czasie i o nieprzewidywalnych rozstrzygnięciach. Natomiast przyjmowanie „zgłoszeń” ze swojej natury pozbawione jest ingerencji sąsiadów – niektórym wydaje się więc kuszącym pomysłem, mającym uzdrowić ułomności obowiązującego prawa budowlanego. Czy tak optymistyczną ocenę uznać można jednak za uprawnioną, czy raczej jest ona tylko pochodną porcji jakichś onirycznych mitów?
Meandrująca historia zgłoszeń
Przyglądając się „małej nowelizacji prawa budowlanego” z 2015 roku, warto sięgnąć do burzliwej historii windowania i upadania pomysłów kręcących się wokół problemu decyzji o pozwoleniu na budowę.
Pierwszym z najbardziej nagłośnionych był pomysł sejmowej Komisji Nadzwyczajnej „Przyjazne Państwo”, która w 2008 r. złożyła do Sejmu projekt Ustawy o zmianie ustawy – Prawo budowlane oraz niektórych innych ustaw. Proponowano wówczas całkowitą rezygnację z obowiązku uzyskiwania pozwoleń na budowę. Nawet największe inwestycje podlegać miały – według zmienianego art. 28. Pb – wyłącznie zgłoszeniu zamiaru wykonania robót budowlanych z wpisem do stosownego rejestru. Badaniem reakcji sąsiadów na plany inwestorów – „Przyjazne Państwo” nie było zainteresowane.
Ten najbardziej radykalny szczyt liberalizującej fali złagodzony został nieznacznie w bojach sejmowych oraz senackich i przybrał postać ustawy z dnia 23 kwietnia 2009 r., która niezadowolone osoby trzecie odsyłała do sądów cywilnych (art. 4.2. Pb) oraz wprowadzała obowiązek decyzji, ale tylko dla inwestycji oddziałujących na środowisko i wymagających przeprowadzenia oceny oddziaływania. Inne inwestycje miały wymagać jedynie co najwyżej zgłoszenia (art. 28 Pb).
Zbiór tak oryginalnych pomysłów nie spotkał się z aprobatą społeczną i 15 maja 2009 r. został skierowany przez Prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego. Po upływie prawie dwóch lat, 20 kwietnia 2011 r., Trybunał wyrokiem 26/3/A/2011 orzekł o niezgodności przepisów ustawy z Konstytucją RP.
Nigdzie nie spotkaliśmy opracowania, które wykazałoby, jak rozległy o.o.o. występuje wokół standardowych domów jednorodzinnych. A przecież, aby w sposób odpowiedzialny wprowadzać ustawowy zapis o możliwości realizacji takich obiektów w trybie zgłoszenia, trzeba znać odpowiedź na podstawowe pytanie: jak duża musi być działka, by móc zrealizować typowy dom jednorodzinny na zgłoszenie?
Minęło następnych kilka lat i koncepcja dopuszczania inwestycji do budowy na bazie procedury „zgłoszenia” ponownie stała się modna w świecie niektórych polityków i inwestorów. W 2014 roku Rząd złożył do Sejmu nowy projekt Ustawy o zmianie ustawy – Prawo budowlane oraz niektórych innych ustaw. Tym razem zachowano większą ostrożność i przedłożona propozycja rezygnacji z pozwoleń na budowę na rzecz zgłoszeń – ograniczała się do budynków jednorodzinnych i poligonowych obiektów budowlanych. W projekcie dodano w art. 29 Prawa budowlanego kilka punktów, w tym stanowiący, iż pozwolenia na budowę nie wymaga budowa „budynków mieszkalnych jednorodzinnych, których obszar oddziaływania mieści się w całości na działce lub działkach, na których zostały zaprojektowane”. Przepis posłużył się pojęciem „obszar oddziaływania” budynku jednorodzinnego – zastosowanym jako kryterium pozwalające wyróżnić budynki, dla których inwestor nie musiałby uzyskiwać decyzji na budowę. Obiekty, które spełniałyby ww. warunek, według nowelizowanego art. 30. miały być objęte procedurą „zgłoszenia”.
O tym, czy dom jednorodzinny powinien być realizowany w trybie pozwolenia na budowę czy zgłoszenia, trzeba zdecydować przed złożeniem wniosku, dlatego w projekcie ustawy dodano w art. 20 nowy punkt, według którego „określenie obszaru oddziaływania obiektu w przypadku budynku mieszkalnego jednorodzinnego” miało być dodatkowym obowiązkiem projektanta.
Jeszcze nigdy w historii polskiego budownictwa tak wielu nie zaznało tak licznych krzywd od tak niepozornej regulacji. Oto analiza skutków nowelizacji Prawa budowlanego w świetle § 60 warunków technicznych.
Cały artykuł możesz przeczytać w numerze Z:A_#47