Source: http://www.pzlow.pl/palio/html.run?_Instance=forum&_PageID=855&_RowID=741&_CheckSum=-1264367531
Timestamp: 2015-04-02 00:07:19+00:00
Document Index: 117045279

Matched Legal Cases: ['art. 431', 'art. 431', 'art. 431', 'art. 46', 'art. 3', 'art. 4', 'art. 1', 'art. 8', 'Art. 19', 'art. 19']

[ rejestracja ]	Forum > HODOWLA >
Zderzenie z sarną na drodze publicznej / odszkodowanie
Data dodania: 12.07.2006 17:12
Słów kilka w tym zakresie. Kol. Łowczy zrobił znak zapytania przy punkcie 2. Sprawa jest jasna. Jeśli następuje związek przyczynowo-skutkowy, tzn. jeśli na skutek wykonywania polowania zwierzyna ucieka na drogę i dochodzi do kolizji z pojazdem mechanicznym ponosimy odpowiedzialność. Od takiej odpowiedzialności jesteśmy jako Koło ubezpieczeni. O takim przypadku należy bezwłocznie powiadomić ubezpieczyciela. W żadnym razie nie podejmować czynności samemu.
Co do padłej zwierzyny na skutek kolizji z pojazdem. Żaden myśliwy nie ma obowiązku ,,zabrać" padniętej zwierzyny. Jest to obowiązek samorządów. Taki sposób postępowania jest jednak dla wszystkich wygodny.
Myśliwy przyjedzie nawet w środku nocy, urzędnik nie. Urzędnik musi zadbać o utylizację (oficjalnie). Koszt utylizacji nie jest wcale niski.
Bądźmy koledzy w takich przypadkach bardzo ostrożni, ponieważ znany jest przypadek, w którym myśliwy na drugi dzień po zabraniu takiej zwierzyny oskarżony został przez policjanta o bezprawne pozyskanie zwierzyny (padniętej) N Fladra
Data dodania: 15.08.2006 15:47
Każda gmina ma podpisaną umowę z firmą utylizacyjną, która w ciągu 48 h (latem w ciągu 24), ma obowiązek zabrać padła zwierzynę.Tyle tytułem teorii, w praktyce wygląda to wszystko gorzej; zwierzyna padła np.w wyniku zderzenia z samochodem zabierana jest dopiero jak przejadą po niej setki aut,mimo,że stwarza zagrożenie.Zgłosiłam policji kozła potrąconego przez samochód i odebrałam w ciągu doby kilka telefonów od różnych osób, którym musiałam tłumaczyć kiedy,gdzie i co,a kozioł sobie leżał... Szkody powstałe w wyniku kolizji ze zwierzyną pokrywa ubezpieczyciel pojazdu. N Bawar
Użytkownik	Wiadomości: 1384
Data dodania: 15.08.2006 16:23
Ad. Fladra
Cytat: ""Szkody powstałe w wyniku kolizji ze zwierzyną pokrywa ubezpieczyciel pojazdu. ""
Proszę zapoznać się z treścią odpowiedzi na pytanie: Proszę o udzielenie odpowiedzi - kto odpowiada za szkody spowodowane kolizjami drogowymi (koszty uszkodzeń i napraw pojazdów)? Dotyczy to kolizji na różnego rodzaju drogach przebiegających przez obwód łowiecki:
- Jak to się ma do np. zwierząt łownych, a jak do chronionych?
- Jak ma się zachować zarząd koła w przypadku roszczeń od poszkodowanego?
- Kto likwiduje takie szkody (szacuje) i wypłaca odszkodowanie?
Aby można było mówić o odpowiedzialności cywilnej za określoną szkodę, nie wystarczy sam fakt jej zaistnienia, ale musi być także wskazana podstawa prawna tej odpowiedzialności. Przepisy rozdziału 9 ustawy Prawo łowieckie mówiące o szkodach łowieckich, a więc szkodach w uprawach i płodach rolnych oraz szkodach przy wykonywaniu polowania, traktować należy jako przepisy lex specialis w stosunku do art. 431 i 432 kodeksu cywilnego. Te zaś regulują odpowiedzialność osoby, która zwierzę chowa albo się nim posługuje. Zasadą prawa cywilnego jest, iż przepisy o charakterze specjalnym mają pierwszeństwo przed przepisami o charakterze generalnym. Wynika z tego, iż w przypadku szkód powstałych na skutek kolizji drogowych ani dzierżawcy, ani zarządcy obwodów łowieckich odpowiedzialności nie ponoszą. Nie sposób bowiem jest uznać, iż dzierżawca bądź zarządca obwodu łowieckiego zwierzę chowa lub się nim posługuje. Co prawda Sąd Najwyższy w uchwale z 1991 roku uznał, że w przypadku szkód wyrządzonych przez wilki w stadach owiec zarządca lub dzierżawca obwodu łowieckiego ponosi odpowiedzialność na zasadach art. 431 kodeksu cywilnego, tym niemniej jednak dalsze orzeczenie sądowe odpowiedzialność taką wykluczyło. Pomijając krytyczne głosy odnośnie wspomnianej uchwały Sądu Najwyższego, to dziesiątki dalszych orzeczeń sądów nie uznają dzierżawców bądź zarządców za osoby mogące ponosić odpowiedzialność z art. 431 kodeksu cywilnego. Można zatem z duża pewnością stwierdzić, iż w zakresie tym utrwaliło się już orzecznictwo sądowe.
Uwzględniając powyższe, jest rzeczą obojętną, czy kolizję spowodowały zwierzęta łowne czy też znajdujące się na liście zwierząt chronionych. Zarząd koła, w przypadku wysuwania pod jego adresem przez poszkodowanych roszczeń finansowych, powinien powołać się na brak podstawy prawnej do ich uwzględniania. W przypadku jeśli właściciel samochodu posiada stosowne ubezpieczenie, to oczywiście szkodę likwiduje ubezpieczyciel. W przypadku jeśli takowego nie posiada, w praktyce nie ma możliwości uzyskania odszkodowania. W sprawach tych koła łowieckie z prośbą o pomoc i podanie im orzeczeń sądowych mogą zwracać się do Działu Prawnego Zarządu Głównego PZŁ. Na zakończenie stwierdzić jednak należy, iż zarządca bądź dzierżawca obwodu łowieckiego będzie odpowiadał za szkody powstałe na skutek kolizji komunikacyjnej w przypadkach, kiedy pomiędzy szkodą a polowaniem zaistniał związek przyczynowo-skutkowy. Z tego typu odpowiedzialnością będziemy mieli do czynienia np. w sytuacji, gdy pędzona przez naganiaczy zwierzyna powoduje kolizję z pojazdem. W grę wchodzić wtedy będzie art. 46 ust. 1 pkt 2 ustawy Prawo łowieckie mówiący o odpowiedzialności za wszelkiego rodzaju szkody powstałe przy wykonywaniu polowania.
Odpowiedział : Marek Duszyński - prawnik ZG PZŁ.
Darz Bór!!! N ROŚ
Data dodania: 13.11.2006 14:58
cytat z dyskusji "Co do padłej zwierzyny na skutek kolizji z pojazdem. Żaden myśliwy nie ma obowiązku ,,zabrać" padniętej zwierzyny. Jest to obowiązek samorządów. Taki sposób postępowania jest jednak dla wszystkich wygodny.
Myśliwy przyjedzie nawet w środku nocy, urzędnik nie. Urzędnik musi zadbać o utylizację (oficjalnie). Koszt utylizacji nie jest wcale niski"
koszty te są horrendalne i wcale nie jest to jednoznaczne, że padłą w kolizji z samochodem sarnę ma utylizować urzędnik:
art. 3 ust. 2 pkt. 8) Ustawy z dnia 13 wrzesnia 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach "Gminy zapewniają czystość i porządek na swoim terenie i tworzą warunki niezbędne do ich utrzymania , a w szczególności: 8) zapewniają zbieranie transport i unieszkodliwianie zwłok bezdomnych zwierząt lub ich części oraz współdziałają z przedsiębiorcami podejmującymi działaność w tym zakresie;
z kolei Ustawa o ochronie zwierząt z dnia 21 sierpnia 1997 r. art. 4 pkt.16) "zwierzęta bezdomne" - rozumie się przez to zwierzęta domowe lub gospodarskie, które uciekły, zabłakały się lub zostały porzucone przez człowieka, a nie ma możliwości ustalenia ich właściciela lub innej osoby pod której opieką trwale dotąd pozostawały: Jeżeli gminy mają uprzątać zwłoki zwierząt bezdomnych to sarna jako zwierzę wolno żyjące (dzikie) czyli zwierzę nieudomowione żyjące w warunkach niezależnych od człowieka nie jest zwierzęciem bezdomnym i cytowany przepis nie ma tu zastosowania.
Kto ma uprzątać zwierzęta podłe w kolizji drogowej ? Gdyby to był pies - właściciel psa, a gdy jest zwierzęciem bezdomnym gmina, gdyby to była gęś hodowlana (gospodarska) - właściciel tej gęsi, Sarna nie jest zwierzęciem bezdomnym, a zgodnie z art. 1 ustawy z dnia 13pażdziernika 1995 r. Prawo Łowieckie "Łowiectwo" oznacza gospodarowanie zasobami zwierzyny a zgodnie z art. 8 gospodarska łowiecka prowadzona jest w obwodach łowieckich przez dzierżawców lub zarządców.
Tę nieszczęsną sarnę któreś koło ujęło w planach łowieckich ....... N Bawar
Data dodania: 13.11.2006 17:08
Ustawa o drogach publicznych Art. 19
2. Zarządcami dróg, z zastrzeżeniem ust. 3 i 5, są dla dróg:
1) krajowych - Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad,
1. Zarządca drogi, o którym mowa w art. 19 ust. 2 pkt 2-4 i ust. 5, może wykonywać swoje obowiązki przy pomocy jednostki organizacyjnej będącej zarządem drogi, utworzonej odpowiednio przez sejmik województwa, radę powiatu lub radę gminy. Jeżeli jednostka taka nie została utworzona, zadania zarządu drogi wykonuje zarządca.
Zwierzyna w stanie wolnym jest własnością Skarbu Państwa. Jeżeli nie została pozyskana przez myśliwego a zabita na drodze przez pojazd nadal jest własnością Skarbu Państwa , który z tego powodu że została zabita poniósł określone straty. Obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa na drodze spoczywa na zarządcy drogi, który ma w tym zakresie ustawowe obowiązki. Leżącą tuszę zabitej zwierzyny musi usunąć ze względu na bezpieczestwo ruchu i bezpieczeństwo sanitarne . Nie musi robić tego urzędnik . Ma on tylko zorganizować system powiadamiania odpowiednich służb , mieć zawarte umowy na usuwania padliny z obszaru odpowiedzialności ( z dróg w stosunku do których jest zarządcą ) TAK ABY ZABITA ZWIERZYNA ZOSTAŁA SZYBKO I SPRAWNIE ZABRANA ,ZOSTAŁ POINFORMOWANY O STRATACH WŁAŚCICIEL ZWIERZYNY ( SKARB PAŃSTWA ) , W KTÓREGO IMIENIU DZIAŁA WOJEWODA I NADLEŚNICZY NA TYM OBSZARZE A POLICJANT , KTÓRY PRZYJECHAŁ DO WYPADKU WIEDZIAŁ KOGO MA POWIADOMIĆ O POTRZEBIE USUNIĘCIA PADLINY. Absolutnie nic do wykonania w tej sprawie nie ma żadne koło łowieckie ani przypadkowy myśliwy. Jeśli już, to koło posiadając z nadleśnictwa informacje o ilości zabitej na drogach przechodzących przez obwód łowiecki zwierzynie, uwzględnia tę ilość w planach pozyskania na następny rok a myśliwy , jeśli został wezwany na miejsce wypadku z udziałem zwierzyny, może na podstawie ustawy o ochronie zwierząt dostrzelić ranną zwierzynę o ile jest przekonany że tym sposobem skróci jej cierpienie.
N siwy 001
Data dodania: 14.04.2013 10:18
Witam. Spotkała mnie podobna sytuacja jak kolegę grzegorza z pierwszego posta tzn. na drodze nieoznaczonej znakiem informującym o możliwym występowaniu dzikiej zwierzyny doszło do kolizji z sarną. Droga przebiegała przez teren leśny. Po kontakcie z łowczym w tego rejonu łowieckiego otrzymałem informacje że rejon nie odpowiada za takie szody ponieważ sarna nie była podpisana i nie ma możliwości ustalenia, czy to szwierzę faktycznie pochodziła z tego koła łowieckiego. Mogła przecież uciec komuś z podwórka lub przyjść z terenu innego koła łowieckiego. Po jakimś czasie zacząłem się zastanawiać nad innym aspektem tej sprawy. Jeśli zwierzęta leśne wyrządzą komuś szkody w uprawach wtedy nikt nie usłyszy takiego mętnego tłumaczenia, tym bardziej jeśli myśliwy strzela do sarny zapewne nie zastanawia się, czy sarna nie uciekła z prywatnej hodowlii lub czy nie przyszła z innego koła łowieckiego. W czasie polowania wszystko co znajduje się w granicach koła należy do niego ale po polowaniu już nie. Kolejnym aspektem jest to, że koło łowieckie powinno chronić zwierzynę leśną przed m. in. najechaniem przez samochody poruszające się po drogach przecinających szlaki wędrówek zwierząt i mimo iż w tej okolicy dochodziło dosyć często do takich zdarzeń taki znak nie został ustawiony. Zarząd dróg poinformował mnie zaś, że znaki ostrzegawcze tego typu wstawiają na wniosek lub sugestię danego koła łowieckiego bo oni są tylko wykonawcą i nie wiedzą gdzie mogą występować zwierzęta pozostające pod "opieką" koła łowieckiego. Rozumiem, że koło łowieckie nie jest ubezpieczone od tego typu zdarzeń ale jeśli mój samochodód nie posiada ubezpieczenia a wyrządze komuś szkodę płacę wtedy z własnej kieszeni. Odzyskanie odszkodowania nawet na drodze sądowej jest prawie nie możliwe chociażby ze względu na to, że można spotkać osoby które jednocześnie będą i sędzią i stroną we własnej sprawie. Znalazłem jednak prywatną firmę pomagającą w wypłacie odszkodowań, która za prowizję od pieniędzy jakie mogą być wypłacone na naprawę samochodu zdecydowała się zająć tym tematem. Zastanawiam się jeszcze nad jednym wątkiem na który odpowiedzi zapewne nie usłyszę: czy myśliwi po kolizji ze zwierzyną leśną w czasie jazdy po drodze publicznej też mają problem z odszkodowaniem na naprawę samochodu czy też istnieją jakieś dodatkowe profity członkowstwa w kole łowieckim...?
Pozdrawiam Michał.M
Myśliwy (Katowice)	xxxmichal.mxxx@interia.pl	Wiadomości: 220
Data dodania: 14.04.2013 16:36
Kolego siwy001 skoro była to droga nieoznaczona znakami o możliwym występowaniu dzikiej zwierzyny a jak piszesz że przebiegała przez teren leśny,to chyba samo mówi przez siebie że gdzie jak gdzie ale w lesie zwierzyna przebywa,i należy jednak na nią zwrócić uwagę,przede wszystkim zwolnić,to Ty wjeżdzasz do lasu i obliguje Cię to do ostrożnej jazdy.jak wiadomo zwierzęta z dowodami osobistymi nie chodzą i każda zwierzyna jeśli jest na danym terenie (obwodzie) to należy do danego koła łowieckiego które dzierżawi grunty. Michał.M
Data dodania: 14.04.2013 16:48
.... więc absurdem było ustawianie znaku w lesie.Jedyną ochroną dzikiej zwierzyny i najbardziej sensowną byłoby pozamykanie dróg leśnych dla ruchu samochodowego,wtedy nie byłoby tego typu przypadków,a leśniczy czy inna osoba z koła łowieckiego zwierzyny dzikiej na smyczy prowadzić nie będzie,to jest las i to Ty jesteś gościem w lesie.A sprawa jakich wiele w naszym kraju.
Darz Bór siwy 001
Data dodania: 15.04.2013 19:42
Cytat: "więc absurdem było ustawianie znaku w lesie" W ciągu roku przejeżdzam ok. 60 tys km i znak A 18b widzę właśnie najczęściej w terenach leśnych co dla mnie nie jest absurdem bo tam właśnie dzikie zwierzaki najczęściej występują. Na odcinku gdzie miałem kolizję dozwolona prędkość to 90 km/h, ale ze względu że jeździłem tamtędy wcześniej i widywałem zwierzęta przebiegające przez drogę lub w jej okolicy jechałem na szczęście nie szybciej niż 70 km/h. Na pewno nie jest tajemnicą na których odcinkach dochodzi do częstych kolizji ze zwierzętami leśnymi (a są to według mnie najczęściej drogi przebiegające przez lasy lub w ich okolicy) i to tam właśnie powinny stać znaki informujące o takim zagrożeniu a jeśli to nie pomaga droga powinna być zabezpieczona siatką by chronić nie samochody a szczególnie zwierzęta, które zwykle nie przeżywają zderzenia z samochodem. Tłumaczenie, że w lesie mogłem sie spodziewać zwierzęcia można porównać do tłumaczenia, że mogłem spodziewać się wypadku na skrzyżowaniu bo to przecież skrzyżowanie więc po co ustawać znak ostrzegawczy ustąp pierszeństwa.
"jak wiadomo zwierzęta z dowodami osobistymi nie chodzą i każda zwierzyna jeśli jest na danym terenie (obwodzie) to należy do danego koła łowieckiego które dzierżawi grunty." To tłumaczenie wydaje mi się sensowne, jednak łowczy z koła łowieckiego poinformował mnie - tak jak pisałem wcześniej - że nie wiadomo do kogo należy ta sarna i tego ustalić nie można więc samochód muszę naprawić sobie sam.
Data dodania: 15.04.2013 20:58
Kolego nie chodziło mi o wywołanie afery z tym że pisałem o tym absurdzie,ale jak wiadomo znaki na naszych drogach są ustawiane bez jakiego kolwiek pomyślunku,a znaki "ustąp pierwszeństwa,bądź pierwszeństwo przejazdu"regulują ruch,więc raczej na tej trasie którą jeździsz powinni ograniczyć prędkość a nie ustawiać znaki "uwaga na dziką zwierzyne" tym bardziej jeśli jest to droga przebiegająca przez las.
Tłumaczenie, że w lesie mogłem sie spodziewać zwierzęcia można porównać do tłumaczenia, że mogłem spodziewać się wypadku na skrzyżowaniu bo to przecież skrzyżowanie więc po co ustawać znak ostrzegawczy ustąp pierszeństwa.
Odnosząc się do tego co napisałeś wyżej,myślę że to normalne tłumaczenie że w lesie żyje zwierzyna dzika ,a nie krasnale,a odnosząc się do skrzyżowania to jednak samochód prowadzi osoba myśląca i posiadająca uprawnienia do jego prowadzenia i niestety ale również trzeba liczyć się z tym że jakiś pseudo kierowca wjedzie nam w zad bądź spowoduje kolizję,niestety zwierzyna lata sobie gdzie chce i kiedy chce.Też jestem za poprawieniem bezpieczeństwa na drogach polnych i leśnych ale w naszym kraju urzędasy lubią odbijać piłeczke i najlepiej winę zwalić na koła łowieckie,co się będą nadwyrężać.A łowczy po prostu zbył Cię ,i tyle,bo jak byś mu skłusował sarne w tym miejscu czy w pobliżu to na pewno nie przytoczył by swojej śpiewki cyt " nie ma możliwości ustalenia, czy to szwierzę faktycznie pochodziła z tego koła łowieckiego."
Darz Bór Michał.M
Data dodania: 15.04.2013 21:18
A jeśli chodzi o siatki zabezpieczające to Gminy itp instytucje najchętniej obarczyły nakazem budowy takiego zabezpieczenia koła łowieckie i to jeszcze za ich pieniądze (pieniądze koła).Chociaż nawet jak byłyby zainstalowane siatki to zwierzyna gdzieś musiałaby przechodzić i problem powtarzałby sie co jakiś czas,i myślę że tu niestety człowiek musi zwracać uwagę na panujace warunki na drodze,i żadne znaki nie zapewnią nam bezpieczeństwa w 100%.
Darz Bór ak_2107
Data dodania: 16.04.2013 14:02
@siwy001
- Jadac z dozwolona predkoscia 90 km/h wpadasz w poslizg z powodu gololedzi.
- Jadac z dozwolona predkoscia 90 km/h wpadasz w poslizg z powodu mokrej nawierzchni.
W obu przypadkach rozp....la sie nieubezpieczony grucht ktorego wrodzone sknerstwo nie pozwolilo
Ci ubezpieczyc.
Do kogo zwracasz sie o odszkodowanie ?
Do Pana Boga ? Czy do jego miejscowego przedstawiciela w osobie proboszcza miejscowej parafii ?
A jak jest ze sarna ?. Czy ta sarna ma wlasciciela ? Ma. Skarb Panstwa. Czyli jest dobrem ogolno
spolecznym. Jakas jej czesc nalezy tez do Ciebie. Czy masz prawo z tego dobra ogolnospolecznego
skorzystac ?
Sprzedaj trupa ktorym sie poruszasz i wstap do kola lowieckiego. Wtedy mozesz jak najbardziej
legalnie z owej sarny korzystac. Dlaczego tego nie zrobisz ?
Mysliwy maja PRAWO korzystac z owej sarny i maja tez OBOWIAZKI zwiazane z korzystaniem z owego
prawa - tj. np. wyrownanie szkod w gospodarce rolnej powyzej okreslonego poziomu i jednak tak jak ksiadz proboszcz nie ponosza ODPOWIEDZIALNOSCI za to ze za szybko jezdzisz,
majac calkowita swiadomosc tego, ze owa sarna moze w kazdym momencie wyjsc na droge.
Czy tez nieswiadom jestes tego ze w kraju zyje kilka milionow stworzen mogacych wyjsc na droge,
ze zdarza sie gololedz i pada deszcz, ktore jadac samochodem tez trzeba uwzglednic ?
"Znalazłem jednak prywatną firmę pomagającą w wypłacie odszkodowań, która za prowizję od pieniędzy jakie mogą być wypłacone na naprawę samochodu zdecydowała się zająć tym tematem."
Dostaniesz takiego ch... a nie odszkodowanie.
Ile tej firmie zaplacisz to Twoja sprawa - idiotow nie sieja, tylko sie sami rodza.
siwy 001
Data dodania: 16.04.2013 17:30
"Ile tej firmie zaplacisz to Twoja sprawa"
Firma ta jak większość tego typu pobiera opłatę prowizyjną z odszkodowania jakie uzyskam na naprawę samochodu więc nic nie tracę.
"Mysliwy maja PRAWO korzystac z owej sarny i maja tez OBOWIAZKI zwiazane z korzystaniem z owego prawa - tj. np. wyrownanie szkod w gospodarce rolnej powyzej okreslonego poziomu i jednak tak jak ksiadz proboszcz nie ponosza ODPOWIEDZIALNOSCI za to ze za szybko jezdzisz" Myśliwi mają prawa ja też mam prawo na drodze - gdzie dozwolona prędkość wynosi 90 - jechać 90 i mimo tego, że jechałem wolniej sarna wyskoczyła prosto pod samochód. Wiem, że najłatwiej wszystko wpakować w jeden worek nadmiernej prędkości i nawet gdybym jechał 10 km/h a zwierze uderzyłoby w bok samochodu napewno nie brakowałoby zwolenników potępiania "piractwa drogowego". Myśliwi to też najczęściej kierowcy więc wiedzą że w lesie nie jeździ się z wysoką prędkością a poza tym powinni zapewnić zwierzynie leśnej bezpieczeństwo w najprostszy sposób czyli wstawić znak. Na tym odcinku drogi widywałem już sarny a od policji która przyjechałana do kolizji wiem, że takie zderzenia miały tu nie raz miejsce. W celu uprzątnięcia sarny przyjechał myśliwy więc po przeanalizowaniu wszystkich faktów stwierdzam, że obwód łowiecki mógł wiedzieć o częstym występowaniu zwierząt na tej drodze ale nic nie zrobił aby je chronić. Gdyby to ode mnie zależało napewno zasugerowałbym aby na takich odcinkach wstawić znak informujący typu A 18b i do tego ewentualne ograniczenie prędkości. Ale prościej jest komuś napisać to co Cimoszewicz powiedział powidzianom w 97 roku: "było się ubezpieczać". ak_2107
Data dodania: 16.04.2013 21:17
nie rozumiesz paru spraw i nie chcesz rozumiec posuwajac bzdet za bzdetem. Zalecalbym odpier....lenie
sie albo pojscie do sadu.
- masz PRAWO leciec tam 90 - tka ale nie masz OBOWIAZKU. Czy w czasie gololedzi tez lecialbys tam
70 tka - dop....jajac sie potem do proboszcza o odszkodowanie - NIE !.
Dlaczego pieprzysz tu trzy po trzy w zalobie po skasowaniu gruchota ?
- jesli na tym odcinku drogi widziales juz sarny to przejechales te sarne "z premedytacja",
przemieszajac sie z szybkoscia uniemozliwiajaca unikniecie wypadku ze zwierzyna - z pelna swiadomoscia, trzezwy ( mam nadzieje) i przy zdrowych zmyslach.
- czy jechalbys wolniej po zobaczeniu znaku zamiast saren ? . NIE. Jesli widok zywego, potencjalnego
ryzyka w postaci zwierzecia przy drodze nie wplynal ani na twoja wyobraznie, ani na obrana
predkosc, to jakie znaczenie ma dla takich kierowcow jak Ty postawienie obrazka tego zwierzecia
przy drodze. Zapeierd....lalbys tak samo szybko, albo szybciej.
- mysliwi nie maja PRAWA postawic zadnego znaku przy drodze. Od stawiania znakow i podobnej ingerencji jest zarzadca drogi.
- w celu uprzatniecia sarny przyjechal mysliwy ? Czy ubrany na zieolno pracownik Lasow Panstwowych ?.
I co zrobil z ta sarna ? wrzucil do gara ? Czy posprzatal podline, ktora z Twojej winy
lezala na drodze ?. Ja bym Ci za te padlinie wpierd...lil porzadny mandat i doje...al slony
rachunek. Bo to Ty byles w koncu sprawca.
- czy Ty zdajesz sobie sprawe z tego co oznacza ograniczenie predkosci w celu wyeliminowania
wypadkow ze zwierzyna ? . To jest jazda z maks. predkoscia 40 - 50 km/h. Wszedzie. Bo dzikie
zwierzeta moga wszedzie wejsc na jezdnie. Po konsekwentej realizacji tego srodka WSZEDZIE
pajacowalbys ze tutaj ze zabrania Ci sie jezdzic gruchotem 90 - tka mimo, ze zwierzyny nie widzisz.
Albo rzadko widzisz.
Podobne do Twoich bzdetne wpisy pojawiaja sie od czasu do czasu na portalach mysliwskich i
lesnych. Podziwiajac sam siebie za cierpliwosc musze sie w koncu spytac kiedy k....wa,
te wszystkie chlopskie filozofy przestana pier....lic glupoty tak jak Ty tutaj i zamiast
tego sami zerkna do obowiazujacych przepisow, ktore sa jednoznaczne.
Dales dooopy. Rozbiles samochod i powinienies z tego wyciagnac wnioski w postaci zawarcia
w przyszlosci ubezpieczenia, albo - jesli jestes za biedny albo za chciwy zeby zaplacic
autokasko - jezdzic ostrozniej i wolniej.
Przykro mi z powodu samochodu, jeszcze bardziej mi szkoda tej sarny, ktora swiadomie pierd....lales
swoim gruchotem ale dluzej juz Ci tylka nie zamierzam ucierac.
Poczytaj paragrafow. Idz do sadu czy co tam chcesz, ale przestac przynudzac. Nad swoja wlasna
glupota i brakiem wyobrazni mozesz pouzalac sie sam.
Data dodania: 17.04.2013 19:48
"I co zrobil z ta sarna ? wrzucil do gara ? Czy posprzatal podline, ktora z Twojej winy lezala na drodze ?. Ja bym Ci za te padlinie wpierd...lil porzadny mandat i doje...al slony rachunek. Bo to Ty byles w koncu sprawca."
Nie wiem co zrobi z sarną i mało mne to obchodzi. Z twojego punktu widzenia czyli kogos kto ma jednego zwierza mniej do odstrzału ja jestem sprawcą, dla mnie czyli kierowcy sprawcą jest sarna, która wpadła na samochód. Co do "gruchota" AC wukupię z nową polisą a tekstem o premedytacji natchnąłeś mnie właśnie do zakupu orurowania na przód wana które pojawi się jeszcze wcześniej niż AC. Wtedy jeśli będzie znak oczywiście będę jechał ostrożnie bo dostałbym mandat za spowodowanie kolizji w oznaczonym terenie ale jeśli znaku nie będzie nie będę miał nic do stracenia. Czytając twoje posty ak 2107 dochodzę do wniosku, że na branżowym forum innej odpowiedzi nie mogłem się spodziewać chyba, że twoje "genialne" rady są wyjątkiem. Dobrze zrozumiałem twój jedyny słyszny punkt widzenia, że jeśli sarna wpadnie mi pod koła to jestem mordercą (ale jeśli byłbym myśliwym to mogę zabijać bezkarnie zwierzęta wszelakiej maści i może nawet koledzy będą bić mi brawo...)? Niedawno też poczytałem jak to odmieniłeś paragrafów i coś przykuło moją uwagę na stronie rzu.gov.pl : "prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie (sygn. akt. I ACa 272/08), który to wyrok dotyczył odpowiedzialności cywilnoprawnej zarządcy drogi, w którym to wyroku Sąd wskazał, iż pomiędzy brakiem znaku A-18b „uwaga dzikie zwierzęta" a powstałą szkodą istnieje adekwatny związek przyczynowy. Kierowca nie mógł się spodziewać wtargnięcia dzikiego zwierzęcia na jezdnię, bo zarządca drogi krajowej nie postawił znaku ostrzegającego o tym niebezpieczeństwie, choć dochodziło tam do częstych kolizji z dzikimi zwierzętami." Ze strony fakt.pl: "Zgodnie z przepisami Prawa łowieckiego do zadań dzierżawców lub zarządców obwodów łowieckich należy ochrona zwierzyny przed zagrożeniem ruchu pojazdów samochodowych na drogach krajowych i wojewódzkich. To właśnie na dzierżawcach lub zarządcach obwodów łowieckich spoczywa obowiązek zgłaszania zarządcom dróg konieczności oznakowania drogi."
Ze strony forumprawne.org: "Odszkodowania można dochodzić w następujący sposób:
1. występując o odszkodowanie do podmiotów odpowiedzialnych za gospodarkę łowiecką na danym terenie, tj. do dzierżawcy lub zarządcy obwodu łowieckiego, bądź właściwego przedstawiciela Skarbu Państwa, jeśli do wypadku doszło z powodu zaniedbań we właściwym oznakowaniu odcinka drogi, poprzez który migrowały zwierzęta łowne;
2. od zarządcy drogi w przypadku, gdy odcinek drogi, na którym doszło do zdarzenia z udziałem zwierząt dziko żyjących nie był oznakowany znakiem ostrzegawczym A18b –„Uwaga! Dzikie zwierzęta”;
3. występując o odszkodowanie do podmiotów odpowiedzialnych za gospodarkę łowiecką na danym terenie, tj. do dzierżawcy lub zarządcy obwodu łowieckiego bądź właściwego przedstawiciela Skarbu Państwa – jeśli do zdarzenia doszło przy wykonywaniu polowania, np. na skutek płoszenia zwierzyny przez nagonkę."
Ale przyznam ci rację, że niektórzy faktycznie powinni poczytać paragrafów... Michał.M
Data dodania: 17.04.2013 20:18
Sivy001 odniosę się tylko do Twojej wypowiedzi.
Cyt" Co do "gruchota" AC wukupię z nową polisą a tekstem o premedytacji natchnąłeś mnie właśnie do zakupu orurowania na przód wana które pojawi się jeszcze wcześniej niż AC. Wtedy jeśli będzie znak oczywiście będę jechał ostrożnie bo dostałbym mandat za spowodowanie kolizji w oznaczonym terenie ale jeśli znaku nie będzie nie będę miał nic do stracenia.
....i powiem że kolego albo masz ułańską fantazję albo jesteś odważny i wysoko ubezpieczony,proponuję zobaczyć jak wygląda samochód po zderzeniu z łosiem,jeleniem,odyńcem,a potem zakładać "orurowanie"+ klatkę bezpieczeństwa bo pewnie się przyda wiele razy widziałem wmontowanego w samochód zwierzaka który zają miejsce nie tylko pasażera ale i kierowcy,jednym słowem powodzenia.
Data dodania: 18.04.2013 07:52
Daj sobie spokoj Michale. To nic nie pomoze.
Idiotow nie sieja. Rodza sie sami. Moze sobie kupic czolg i zapier....lac tak szybko jak
jak mu sie to podoba. daras6022
Myśliwy (Kraków)	dariusz35@op.pl	Wiadomości: 3656
Data dodania: 20.04.2013 18:32
najlepiej niech złoży wniosek obywatelski żeby się sarny musiały przymusowo ubezpieczyć od kolizji drogowych - najlepiej NW, OC, AC i jeszcze niech się ubezpiecza od kradzieży po wypadku czy kolizji. Darz Bór.
Myśliwy od 1994r, selekcjoner, szczęśliwy posiadacz 2 jagdterierów i jamnika szorstkowłosego, zapalony dzikarz i lisiarz. nomios
Myśliwy (Katowice)	Wiadomości: 34
Data dodania: 27.04.2013 13:31
To ile "siwy 001" dostałeś tego odszkodowania?:) Ciekaw jestem czy coś "zdziałała" ta twoja firma czy dostałeś wielkie ZERO?:) ak_2107
Data dodania: 27.04.2013 14:18
Wlasciwie to do przecwiczenia w ramch tej idiotycznej dyskusji bylby nastepujacy wariant.
siwy001 zap....dal afaltowka w miejsci gdzie sarny widywal i jesli nie udowodni jasnosci pomrocznej,
sklerozy albo innej politycznej choroby to je....l zwierzaka z premedytacja. Nalezy sie mandat
i odszkodowanie. Odszkodowanie DLA Skarbu Panstwa.
Przeciez gdy jest znak, kierowca pierdyknie jakiegos zwierzaka to jest jednoznaczne jego wina.
Zignorowal znak drogowy, nie dostosowal predkosci do panujacych warunkow mimo ostrzezenia.
A wiej jednoznacznie 500 zlotych. Mandat. Jak jest mandat to jest wina kierowcy. Jak jest wina
to nalezy sie odszkodowanie za bezprawne pozyskanie wlasnosci Skarbu panstwa, uszkodzenie czy
zniszczenie. Czyli nawiazka taka sama jak za bezprawne pozyskanie.
A co ? Autami swiete krowy jezdza ?.
Dalej ten zwierzak musi byc czesto dostrzelony/uspiony a nastepnie utylizowany.
Tez koszta - dojazd, czas, naboj (albo wet), potem transport i sama utylizacja. A winowajca
jest - siedzi w potrzaskanym gruchocie.....
Sadze ze niejdna gmina i n-ctwo powitalaby rozwiauzanie w postaci kasy wplywajacej od kierowcow,
ktorzy przejechajli jakas gadzine, z otwartymi kieszeniami. Zawsze to by pare groszy wpadlo
do budzetu jednostki z tytulu wypadku, ktory ten budzet teraz uszczupla.
Trzeba tylko jakiegos jelenia, ktory przejechal jelenia w charakterze testowego kozla ofiarnego
zeby go zaskarzyc o odszkodowanie.....
szkoda ze siwy001 sie zmyl i adresu nie zostawil..... siwy 001
Data dodania: 01.05.2013 21:08
"To ile "siwy 001" dostałeś tego odszkodowania?"
Sprawa jest w toku ale wszystko jest na dobrej drodze.
"siwy001 zap....dal afaltowka w miejsci gdzie sarny widywal i jesli nie udowodni jasnosci pomrocznej, sklerozy albo innej politycznej choroby to je....l zwierzaka z premedytacja. Nalezy sie mandat i odszkodowanie."
Czytaj moje wcześniejsze posty o premedytacji do której mnie natchnąłeś. Rury na przód zamówione, blacharz założy je podczas remontu. I powtórze jeszcze raz - na drodze nie było znaku - nie wiem dlaczego ale może dlatego, że jakiś myśliwy filozofuje zamiast dbać o zwierzęta do kolizji z którymi dochodziło już na tej drodze.
"Autami swiete krowy jezdza?" Mam wrażenie, że ty samochodem jeszcze nie jechałes a na pewno nie za kierownicą bo wypisujesz śmieszne rozkminki, śmieszne nie tylko dla kogoś kto przejeżdża rocznie ok. 60 tys ale dla ogólu kierowców. "pozyskanie wlasnosci Skarbu panstwa, uszkodzenie czy zniszczenie"
A ile ty "pozyskałeś" sztuk należących do skarbu państwa strzelając do nich - a jakże - z premedytacją? Ja widzę różnicę w zabiciu zwierzęcia przypadkiem, gdy wpadnie pod koła samochodu a strzelaniu sportowym z premedytacją do zwierzęcia które mogło by żyć ale dzięki tobie nie będzie. Ale po jakimś czasie to już pewnie norma. Tok myślenia jaki widzę w twoich wypowiedziach przypomina mi rozmowę z łowczym do którego dzwoniłem po kolizji. Stwierdził, że nie wiadomo do kogo należy ta sarna bo nie była podpisana czyli mogła przyjść z innego koła lub uciec z hodowli więc kasy od koła nie dostane. Ale ty sądzisz, że miała właściciela który powinien kołu łowieckiemu lub innej instytucji zapłacić za rozjechanie zwierza? Zdecydujcie się więc jak to jest, to może być pomocne przy uzyskaniu odszkodowania. A to, że sarny tam już widywałem nie znaczy że zwalnia to kogoś z odpowiedzialnośći o informowaniu zarządu dróg o miejscach występowania i wędrówek zwierząt leśnych. Na szczęście dla mnie z tego względu nie jechałem tam szybko i ucierpiała tylko sarna.
Data dodania: 02.05.2013 15:46
Cyt." A to, że sarny tam już widywałem nie znaczy że zwalnia to kogoś z odpowiedzialnośći o informowaniu zarządu dróg o miejscach występowania i wędrówek zwierząt leśnych."
Kolego siwy001 każdy z nas widząc brak znaku informującym o dziko żyjącej zwierzynie i występujące zagrożenie w postaci jej występowania i częstych kolizji,powinien sam zadzwonić bądz skierować pismo do Zarządu Dróg,Urzędu Gminy czy Nadleśnictwa,bo to jest w gestii naszej jako społeczeństwa dbać o bezpieczeństwo nasze,a nie obarczać kogoś innego obowiązkiem informowania kto nie jechał tą drogą i nie wie czy znak stoi czy leży w rowie czy wogóle stał tam kiedyś,taki to obowiązek mój jak i Twój,skoro tą drogą jeździłeś i widziałeś już kolizje w tym miejscu i wędrujące tam tędy zwierzęta,to dlaczego nie poświęciłeś chwilę czasu i nie napisałeś pisma w tej sprawie do Urzędu,w dzisiejszych czasach jak sam zauważyłeś technika poszła do przodu i nie trzeba zaprzęgać wozu i jechać kilku kilometrów do Urzędu tylko odpalić kompa napisać w czym jest problem i drogą internetową przesłać pismo.Jak już pisałem wcześniej las to nie zoo zwierzęta w nim żyją wolno chodzą,biegają,gdzie chcą i kiedy chcą jedzą również co chcą.Niestety jakie mamy oznakowanie dróg to widać i na głupotę nie ma rady,fantazja i bezmyślność bierze górę nad zdrowym rozsądkiem (jej efekty można śledzić na POBOCZEM.PL).
Darz Bór "Milczenie jest złotem."
Darz Bór. ak_2107
Data dodania: 02.05.2013 20:43
to wszystko jest deczko bardziej zlozone.
Wypadki ze zwierzetami (kopytnymi, dzikozyjacymi - szczegolnie ) sa materia nieslychenie kompleksowa.
Generalnie dwie kwestie:
- dlaczego zwierzyna wchodzi na jezdnie i daje sie przejezdzac
- dlaczego kierowcy ja przejezdzaja (i potem sie onanizuja jak siwy 001 nad potluczonym gruchotem)
Sa dwa warianty radykalnego zmniejszenia ilosci wypadkow na drogach:
- szczelne zagrodzenie drog
- obnizenie predkosci pojazdow do 30-50 km/h
(zwierzeta nie potrafia ocenic predkosci obiektu poruszajacego sie szybciej in one sa w stanie
biegac - maja problemy z wlasciwa ocena dystansu do takich obiektow)
Oba na szersza skale nierealne w zastosowaniu i kontraproduktywne
Poza tym istnieje szereg innych (pol)srodkow
A. grupa odstraszajaca zwierzyne przed wkroczeniem na jezdnie
- chemiczne srodki odstraszajace (zapachow)
- wizualne ( np. reflektory odbijajce swiatla zblizajacego sie samochodu)
- akustyczne (czujniki ploszace zwierzyne gdy zbliza sie samochod)
- kombinacja tych dwoch ostatnich
B. "oddzialywanie na kierowcow"
- znaki ostrzegawcze - dodatkowe informacje o ryzyku wypadkow ze zwierzyna (tablice etc.)
- polepszanie widocznosci (wykaszanie poboczy, usuwanie podszytu przy drogach)
- ograniczenia predkosci
- elektroniczne systemy ostrzegajace przed zwierzyna na poboczach
Ilosc i czestotliwosc wypadkow ze zwierzyna koreluje z jednej strony z jej liczebnosci z
drugiej jest wypadkowa zageszcenia ruchu drogowego i sredniej predkosci pojazdow.
Zwierzeta daja sie przejezdzac i sa przejezdzane wg. szeregu "regul"
- Gro wypadkow ma miejsce na przestrzeni doby w godzinach poprzedzajacych wschod slonca i
po nim , nastepnie od poznych godzin popoludniowych do polnocy - Na przestrzeni roku jest uzaleznione od gatunku i jego biologii. Najwiecej saren przejezdzanych jest
w okresie od polowy kwietnia do polowy konca maja, by spasc w miesiacach letnich i ponownie
wzrosnac od konca wrzesnia po koniec listopada. Ta druga "gorka wypadkowa" sarny jest dodatkowo
potegowana przez poznojesienne warunki atmosferyczne z kiepska czesto widocznoscia.
W stosunku do dzika/jelenia/drapieznikow ten rozklad jest nieco inny.
Ale to dluzsze historie...
Dotycza tez kierowcow, wsrod ktorych sa grupy szczegolnie narazone na bliskie spotkania "trzeciego
stopnia"
Skutecznosc znakow drogowych jako srodka majacego minimalizowac ilosc wypadkow jest praktycznie
zerowa. Ustawienie, badz usuniecie tych znakow nie ma absolutnie zadnego znaczenia na lokalna
i globalna ilosc wypadkow na zdefionowanym wiekszym obszarze. Inflacyjne stosowanie tych znakow
ma znaczenie wrecz kontraprodukcyjne, przyczynia sie w rezultacie do totalnego ich ignorowania
i ignorowanioa realnego ryzyka.
Z wypadkami drogowymi ze zwierzyna i ich analiza mam do czynienia od ponad 10 lat na terenie, gdzie
dochodzi rocznie od 400 do 500 wypadkow z kopytna. Jesli idzie o praktyczna prewencje znaki ostrzegawcze sa wylacznie dekoracja poboczy.
Ale niezaleznie od tego temat wyadkow ze zwierzyna nie ma nic do czynia z wystepami imbecyli ala siwy001 ....... do ktorych w ostatecznym rezultacie przemawia jednanie finansowy kij na dooope.
Data dodania: 02.05.2013 21:50
Mi chodziło głównie o fakt jaki przedstawił siwy001 dlaczego ktoś ma robić coś za kogoś (w tym przypadku powiadomienie o nieustawieniu znaku) skoro Kolega siwy001 przejeżdzał tam wiele razy i stwierdził brak znaku i częste kolizje,mógł zareagować ale czekał aż ktoś go wyręczy.Wiem że jest to złożony proces i kosztowny by wyeliminować te zagrożenia,a znaki i tak niczego nie zmienią,nie zastąpią nam myślenia,odnosiłem się już do tego we wcześniejszych postach.
Przejeżdzając jakiś czas temu z Świdwina do Piły teren urozmaicony lasy pola,piękne tereny i masa zwierza,ja pochodzę z Katowic i na tej trasie byłem drugi raz,jechałem z kolegą który był z Piły i znał te tereny i tylko dlatego nie doszło do wypadku,wyobraźcie sobie że cztery razy w różnych miejscach sarny przelatywały może ze 20/30m przed maską i były to tereny polne,widoczność idealna był dzień i znaków też nie było,ale wiedza i rozwaga Kolegi na temat częstego pojawiawiania się i przebiegania na tej trasie zwierząt zmusiło go ZWOLNIENIA,I ZWIĘKSZENIA UWAGI.I będę się upierał przy swoim że skoro wjeżdzam na tereny polne,leśne to MUSIMY spodziewać każdego rodzaju zwierza na drodze,znaki nie usuną z drogi zwierząt to my musimy zwracać uwagę bo to my jesteśmy istotami myślącymi i tu nasza przewaga jako ludzie,i zgodzę się z Kolegą ak_2107 że zwierzęta nie potrafią ocenić prędkośći ani odległości tym bardziej jeśli w nocy są oślepiane przez nadjeżdzające samochody.Niestety niektórzy ludzie nie powinni dostać nigdy prawa jazdy,widząc co wyprawiają co poniektórzy na drogach.Trochę pomyślunku i nie trzeba będzie robić z dróg siatkowanych tuneli,a brawurę radze wykożystać w grach komputerowych.
Darz Bór. siwy 001
Data dodania: 03.05.2013 11:46
"każdy z nas widząc brak znaku informującym o dziko żyjącej zwierzynie i występujące zagrożenie w postaci jej występowania i częstych kolizji,powinien sam zadzwonić bądz skierować pismo do Zarządu Dróg,Urzędu Gminy czy Nadleśnictwa,bo to jest w gestii naszej jako społeczeństwa dbać o bezpieczeństwo"
Michal.m, rozumiem przesłanie ale jest pewne ale. W praktyce musiałbym jeździć z notesem i notować słupki, przy których widzę sarny, zające i inne. Do zarządu dróg należałoby też zgłaszać inne niebezpieczeństwa, nie tylko brak znaku o występowaniu zwierzyny ale też informować zarząd o dziurach w jezdni i ich dokładnej lokalizacji, braku słupków kilometrażowych, przekrzywionych znakach, konieczności ograniczenia prędkości na pewnych odcinkach, nieodśnieżonej drodze itp. Występowanie saren w pobliżu drogi to tylko jeden z aspektów wpływających na bezpieczeństwo a ja naprawdę nie po to wyjeżdżam na drogę by "uprzejmie donosić" o każdej nieprawidłowości jaką na nich zauważę. Moja kolizja nie była pierwsza na tej trasie więc wiedziała o tym i policja i koło również bo po sarnę przyjechał myśliwy. Rozmawiając z łowczym o mojej kolizji opisałem dokładnie miejsce po czym ustalił, że faktycznie należy do obszaru tego koła. Zrozumiałem też, że mój przypadek nie był pierwszy na tej trasie i tak jak poprzednicy nic od koła nie dostanę z powodów jakie opisywałem wcześniej.
"Ale niezaleznie od tego temat wyadkow ze zwierzyna nie ma nic do czynia z wystepami imbecyli ala siwy001 ....... do ktorych w ostatecznym rezultacie przemawia jednanie finansowy kij na dooope."
ak 2107 nie mierz wszystkich swoją miarą. Michał.M
Data dodania: 03.05.2013 14:27
Cyt."W praktyce musiałbym jeździć z notesem i notować słupki, przy których widzę sarny, zające i inne. Do zarządu dróg należałoby też zgłaszać inne niebezpieczeństwa, nie tylko brak znaku o występowaniu zwierzyny ale też informować zarząd o dziurach w jezdni i ich dokładnej lokalizacji, braku słupków kilometrażowych,"
Zdaję sobie sprawę z tego co napisałeś,ale nie chodzi tu o powiadamianie o braku każdego znaku który nam widział by się w danym miejscu bo przy drogach mielibyśmy las ale znaków drogowych,mi chodziło o miejsca niebezpieczne w których dochodzi do częstych potrąceń np.zwierzyny,tak jak zaobserwowałeś to feralne miejsce w którym Ty miałeś kolizję i wiele innych osób również,skoro dochodzi w tym miejscu do wielu takich przypadków to coś musi być na rzeczy albo brawura kierowców,liczne występowanie zwierza,żle oznakowana droga.Jeśli chodzi o fakt przyznania że to teren koła i sarna należy do niego (KŁ) to tutaj łowczy ameryki nie odkrył,a co do policji i innych organów porządkowych to oni mają gdzieś powiadamianie o złym oznakowaniu drogi (co się będą wysilać przecież tak ciężko harują) nie raz spotkałem się z taką obojętnością cyt."...a co mnie to obchodzi niech uważają".Więc pismo w tej akurat sprawie wysłałbym wraz z załącznikiem notatki z policji o częstych kolizjach ze zwierzyną dziko żyjącą.Dodatkowo skontaktowałbym się z kimś kompetentnym z Koła łowieckiego i zapytał czy nie ma gdzieś w pobliżu tego rejonu kolizyjnego jakiegoś nęciska,pasa zaporowego dla zwierzat.Ale to już jest w gestii użytkowników tej drogi,czy wolą bezpieczeństwo czy wizyty u blacharza,bądz być na garnuszku NFZ przez jakiś czas.
Darz Bór. Michał.M
Data dodania: 19.05.2013 19:18
Data dodania: 19.05.2013 19:19
Data dodania: 21.05.2013 12:07
Czarny weekend.
W sobote rano pobudka - straz ognista melduje wypadek z sarna na podmiejskiej drodze. Policja
oznaczyla miejsce wypadku. Poniewaz zbieram sie do wyjazdu, prosze kolege zeby sie rozejrzal.
Koziol szpicak - pojechal do zwierzynca jako karma dla wilkow. W niedziele rano krotko po 5.00
ten sam telefon. Udaje ze mnie nie ma. Dzwonia do kolegi. Dzik, potracony przez tramwaj. Pojechal.
Warchlak (przelatek (?) - 12 - 15 kilo) jeszcze zyl. Kolega byl bez broni, zadzwonil do zamieszkalego w poblizu znajomego z prosba o pomoc. Ok. 9.00 sprawa zalatwiona. Dzik pojechal do utylizacji. W niedziele po poludniu
sms od rolnika - kosza laki na potege wykorzystujac ladna pogode. Sms tresci "zapomnieliscie sarne
pod ambona w....". Potem drugi "a nawet dwie" i fotka. Jade rezygnujac z popoludniowej kawki.
Pierwsza "zapomniana" sarna - tylko resztki. Druga na pierwszy rzut oka smierdzi bardziej niz
pierwsza choc lezy nie dluzej niz 24 - 36 godzin. Kapitalny koziol - rana jak po postrzale na miekkie
i....zadzierzgniety kawalek linki za tulow - ktos zwierzaka ewidentnie "transportowal" i porzucil.
W tym rejonie nikt nie polowal od kilku tygodni albo dluzej. Sekcja nie pachnacych fijolkami zwlok.
Wlot kuli .22lfb HV, .22Magnum bocznego zaplonu ("polujcy strzelcy sportowi") czasem trudno znalezc. Sprawa sie wyjasnia po sciagnieciu skory z karku - krwiaki. Tak samo z boku. Dziura jak po wylocie kuli to krukowate - skora wokol od wewnatrz jak "perforowana". Czyli wypadek - ale do najblizszej drogi ok. pol kilometra - ?.
I ta linka - ?. Na pewno nie mysliwy, ten zagospodarowalby kapitalne parostki.
Sarna nr. 1 - resztki. Nic sie nie da w zasadzie ustalic. Ale..... jedna z cewek zgruchotana -
od kopyt po kolano - " na plasko" jak mlotkiem - tego nie zrobil zaden drapieznik - wyglada jakby po tym tez przejechal samochod - (?) Jaki ch.....j.....?. Inspekcja ambony - zadnych sladow. Ale w krzakach cos w rodzaju "czatowni".
Wyglada na "przyrodnika" fotografa, ktory zagospodarowuje zwloki z wypadkow...
Trzeba bedzie chyba z kims "porozmawiac"
Poniedzialek, godzina 5.30 Telefon. Sarna. Koziol. Szostak. Przyczyna zgonu - ?.
Lezal przy drodze, na sciezce rowerowj . Wypadku komunikacyjnego nikt nie zglaszal. Padl/zostal zagryziony w nocy - zwloki jeszcze swieze."Sekcja zwlok" w trakcie.
Czyli trzy kozly, jedna sarna NN i jeden warchlak jak na jeden weekend niezle...
W tym rejonie gdzie znaleziono zwloki strzela sie w roku 6 - 8 kozlow. Kierowcy sie staraja.....
w 1 weekend prawie polowe planu...
Myśliwy (Jelenia Góra)	ldormus@o2.pl	Wiadomości: 684
Data dodania: 21.05.2013 15:40
Czy i Ty musisz humanizować te padłe zwierzaki? Nie dyskutuj z idiotą bo sprowadzi cię do swego poziomu i pokona doświadczeniem.
"Czasami lepiej milczeć i sprawiać wrażenie idioty, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości"
M.Twain ak_2107
Data dodania: 21.05.2013 16:03
Znaczy sekcja zwlok i pogrzeby ?
Niekoniecznie. Choc ich mordowanie jest faktycznie bardziej odprezajacym.Jesli sie o to rozchodzi. ldormus
Data dodania: 21.05.2013 16:56
Chyba się nie rozumiemy. Zwłoki w tym przypadku kojarzą mi się z nieodparcie z człowiekiem.
"Choc ich mordowanie jest faktycznie bardziej odprezajacym."
To że zdarza mi się - strzelić, zastrzelić, ubić- dla co poniektórych "zamordować" to taki urok tego sportu i nie każdemu on musi odpowiadać.Zdarza mi się też zrobić sekcję ale nie zwłok tylko zwierzaka czy zezwłoku który tego z jakichś tam względów wymaga. Nie dyskutuj z idiotą bo sprowadzi cię do swego poziomu i pokona doświadczeniem.
Data dodania: 21.05.2013 20:10
Idormus - chyba sie rozumiemy....
Wokol - i to od dosc dawna - panuje tendencja do werbalnej (i nie tylko werbalnej) humanizacji zwierzat, dlaczego nie szczypta ironii ?
Poza tym, ze zdarza Ci sie "strzelic", "zastrzelic", "ubic" ( nie zamordowac - bo to juz przyznaje, swiadome werbalne przegiecie z mojej strony) najnormalniej w swiecie zabijasz zwierzeta. Zadajesz
im smierc. Ktora nie jest zarezerwowana jedynie dla gatunku homo sapiens. O ile mi wiadomo.
Masz cos do ukrycia, ze zmuszony jestes "tuszowac" te czynnosc werbalizmami ?
Data dodania: 25.05.2013 18:16
Po długim oczekiwaniu sprawa została zamknięta. Wypłata nastąpiła z polisy OC wojewódzkiego zarządu dróg z powodu nie ustawienia oznaczenia o zwierzynie leśnej. Firma, która zajmowała się odszkodowaniem stwierdziła, że szanse na wypłatę są większe z polisy zarządu dróg niż kołą łowieckiego i w tym właśnie kierunku trwały prace nad formalnościami. Nie można mieć wszystkiego ale... w firmie zajmującej się moim odszkodowaniem dowiedziałem się właśnie, że myśliwi odpowiadają nie tylko za wtargnięcie zwierzęcia na jezdnię w czasie polowania i za szkody wyrządzone w uprawach. Odpowiadają też za uszczerbek na zdrowiu spowodowany wejściem na niezabezpieczoną (nieogrodzoną, nieoznakowaną zakazem wejścia) ambonę. Odpowiedzialność za czyjeś potłuczenie lub złamanie wynika niezależnie od tego, czy koło się ubezpieczyło przed takimi zdarzeniami czy nie. Michał.M
Data dodania: 25.05.2013 19:05
Cyt."Odpowiadają też za uszczerbek na zdrowiu spowodowany wejściem na niezabezpieczoną (nieogrodzoną, nieoznakowaną zakazem wejścia) ambonę"
A może jeszcze firmę ochroniarską KŁ będzie wynajmowała i przy każdej ambonie będzie stał uzbrojony ochroniarz otoczony zasiekami. :)
Czy ta firma która pomagała Tobie odzyskać ubezpieczenie myśli że wszyscy ludzie to debile,skoro ktoś wchodzi na ambonę to na własne ryzyko,nikt nikogo tam nie pcha WEJDZ WEJDZ i połam się ,jeśli złamię noge na chodniku to mam pozwać Urząd Miasta o odszkodowanie?,od tego są ubezpieczenia które każdy prawie posiada a nie leję na wszystko nie ubezpieczam się i potem mam pretensje do wszystkich bo coś mi się przydarzyło.Skoro to wina również KŁ to dlaczego Zarząd Dróg wypłacił odszkodowanie ? Niedługo KŁ będą miały w szeregach obowiązkowo wróżkę która będzie przepowiadać gdzie i kiedy będzie jakieś zdarzenie.Normalnie paranoja.
Data dodania: 25.05.2013 19:26
I gratuluję wygranej sprawy.
A tak Zarząd dróg znakuje drogi :)
Data dodania: 25.05.2013 19:27
[URL=http://img14.imageshack.us/i/facebook1844461522.jpg/][IMG]http://img14.imageshack.us/img14/8512/facebook1844461522.jpg[/IMG][/URL] Michał.M
Data dodania: 25.05.2013 19:33
Myśle że wyjdzie poprawnie
http://img855.imageshack.us/img855/8512/facebook1844461522.jpg
Data dodania: 25.05.2013 20:39
Tu jest to bardziej rozjaśnione.
http://rzu.gov.pl/skargi/najczestsze-pytania-i-odpowiedzi/Zdarzenie_z_dzikiem__jeleniem__psem__krowa_czyli_odpowiedzialnosc_za_szkody_wyrzadzone_przez_zwierzeta__20902
Data dodania: 26.05.2013 14:55
"przy każdej ambonie będzie stał uzbrojony ochroniarz otoczony zasiekami. :)"
Przytoczyłem tylko stanowisko firmy zajmującej się pomocą w uzyskaniu odszkodowania, osobiście nie zamierzam chodzić po ambonach aby to sprawdzić. A oznakowanie dróg mamy w Polsce naprawde fatalne i od wielu lat nie widzę wielkiej poprawy. Michał.M
Data dodania: 26.05.2013 15:47
Do Ciebie nic nie mam,wiem że stanowisko firmy przytoczyłeś ale to jest nie do pomyślenia żeby każda ambona czy zwyżka była ogradzana,mogę zrozumieć tabliczkę zakaz wstępu na ambonę bądź zwyżkę ale co to da jak za jakiś czas tabliczka zmieni miejsce umieszczenia z ambony na pokojowe drzwi u jakiegoś amatora takich rzeczy,a wtedy co KŁ będzie zmuszone do wypłacania odszkodowania bo nie było tabliczki (a raczej była tylko właściciel się zmienił i miejsce umieszczenia).Nie wiem jakich ta firma ma fachowców nie mnie to oceniać ale skoro wyjeżdzają z takimi tekstami to strach się bać co jeszcze wymyślą.
Data dodania: 26.05.2013 15:49
Cyt." A oznakowanie dróg mamy w Polsce naprawde fatalne i od wielu lat nie widzę wielkiej poprawy."
I raczej nie liczmy że to się zmieni w najbliższym stuleciu.
Data dodania: 27.05.2013 10:55
Oznakowanie drog nie ma wplywu na wypadkowosc ze zwierzyna. Znaki sa ignorowane zarowno przez
zwierzeta, jak i imbecyli zza kolek.
U naszych sasiadow przejezdza sie rocznie ok 230 000 zwierzat kopytnych, mimo widocznej wiekszej "czestotliwosci" zankow. Jesli idzie o "polskie drogi", to pozostawienie paru dziur
w asfalcie, wyrabanych poboczy etc. jest w zasadzie blogoslawienstwem dla zwierzostanu. Pajace
bez wyobrazni jezdza wolniej. W zasadzie mysliwska profilaktyka "antywypadkowa" moze sie
ograniczyc do pojscia z drogowcami na wodke i przekonania ich zeby nie podejmowali zadnych
dzialan "naprawczych" na szczegolnie zagrozonych ta wypadkowoscia odcinkach drogi. Dla
dekoracji moga postawic pare znakow. Co jest tanszym niz latanie dziur w asfalcie..... Michał.M
Data dodania: 28.05.2013 19:00
Cyt."Oznakowanie drog nie ma wplywu na wypadkowosc ze zwierzyna. Znaki sa ignorowane zarowno przez zwierzeta, jak i imbecyli zza kolek."
Oczywiście że żadne znaki nie zastąpią nam zdrowego rozsądku na drodze i jakie by to znaki nie były i nawet w kosmicznej ilości przy drogach nie spowodują zmniejszenia wypadkowości.
Data dodania: 30.05.2013 21:30
niestety nie wszyscy o tym wiedzą Michale a szkoda Darz Bór.
Myśliwy od 1994r, selekcjoner, szczęśliwy posiadacz 2 jagdterierów i jamnika szorstkowłosego, zapalony dzikarz i lisiarz. 1tomrud
Data dodania: 03.10.2013 20:04
Do Siwy 001
Witam zwracam się z prośbą o adres tej firmy od odszkodowań. Mam podobny przypadek i ubezpieczyciel zarządcy dróg po mimo interwencji rzecznika praw ubezpieczeniowych cały czas upiera się że nie ma winy zarządu dróg.Z góry serdecznie dziękuje. Owiecka
Data dodania: 12.10.2013 16:23
czytam i oczy przecieram ze zdumienia... jeżdżę dużo po naszych jakże wspaniałych drogach, i znaków ostrzegawczych jest coraz więcej...
jakoś dla mnie naturalnym jest, że jeżeli poruszam się drogą w lesie - zwalniam, czy jest znak czy nie... może to logika (las=zwierzyna) a może jakaś babska fanaberia...nie wiem, choć zwierzaki przebiegają również na terenach upraw rolnych przeciętych drogami... ale to już loteria... nie wszystko można przewidzieć,
naturalnym dla mnie jest również ubezpieczenie samochodu od różnych niespodzianek... może to logika, a może znowu jakaś babska fanaberia...też nie wiem
na myśl mi przyszło... czy jeżeli bolid Pana Siwego zostałby pokancerowany przez grad (a w tym roku u nas przynajmniej było porządne gradobicie 2 razy)... wniósłby sprawę do sądu i ubiegałby się o odszkodowanie od Stwórcy, bo ten nie ukazał na niebie żadnych znaków że w tym miejscu będzie gradobicie?
Od zdrowego rozsądku jeszcze nikt nie zachorował... Fakt, że ubezpieczenia są drogie, ale lepszy spokój ducha niż późniejsze nerwy i szukanie winnego....
Data dodania: 12.10.2013 20:02
@ Owiecka I oby więcej takich kierowców z Twoim podejściem do sprawy :D
"Milczenie jest złotem."
Darz Bór. Bawar
Data dodania: 27.08.2014 15:09
http://radom.gazeta.pl/radom/1,48201,16536498,Szybka_jazda_przez_las__Ginie_czlowiek_albo_zwierze.html
Darz Bór! gregor1
Myśliwy (Kalisz)	Wiadomości: 309
Data dodania: 24.10.2014 19:46
w takiej sytuacji, jeśli nie ma znaku ostrzegawczego o dzikiej zwierzynie, odpowiedzialność ponosi zarządca drogi,jedynym wyjątkiem jest gdy zwierzę wybiegnie podczas pędzenia na polowaniu zbior. wtedy my odpowiadamy. DB. Strona 1 / 2
,El Popo