Source: http://www.arnoldbuzdygan.com/dlaczego-microsoft-bezkarnie-oszukuje/?replytocom=183
Timestamp: 2020-01-28 04:38:09+00:00
Document Index: 29651104

Matched Legal Cases: ['Art. 74', 'art. 286', 'Art. 44', 'art. 74', 'art. 1', 'art. 74', 'art. 17', 'art 75', 'art. 74', 'art. 286']

Dlaczego Microsoft bezkarnie oszukuje? | Arnold Buzdygan
Posted on 4 grudnia 2007
W swoich opisach zasad użytkowania oprogramowania – zwanych przez Microsoft „licencjami” lub „umowami” – a także informacjach prasowych, na seminariach, szkoleniach itd., Microsoft przekazuje informacje, że na jego oprogramowanie „udzielana jest licencja na użytkowanie” .
Jest to OSZUSTWO.
Jego celem jest utrudnienie zakupu tańszych wersji oprogramowania z drugiej ręki i w ten sposób zwiększenie swoich zysków przez Microsoft. Oczywiście naszym, klientów, kosztem.
Nie istnieje coś takiego jak „licencja na użytkowanie”!
Można jedynie udzielić licencji na eksploatację utworu i to na konkretnych polach eksploatacji!
W żadnym wypadku jakiekolwiek użytkowanie – gwoli ścisłości: poza najmem i dzierżawą – dowolnego egzemplarza utworu nie wchodzi w zakres majątkowych praw autorskich! I nie ma znaczenia, czy jest to obraz, książka, program komputerowy, film czy jakikolwiek inny utwór. Nabywając go mamy prawo użytkować go w DOWOLNY sposób (oczywiście poza jego najmowaniem i dzierżawieniem) a autorowi ani właścicielowi praw autorskich nic do tego. Mamy także pełne prawo, bez żadnych ograniczeń, sprzedać ten egzemplarz.
Microsoft w perfidny sposób wykorzystuje powszechną nieznajomość niuansów prawa autorskiego i wmawia ludziom, że udziela licencji podczas gdy faktycznie dochodzi do sprzedaży egzemplarza programu. Ponadto w przypadku tzw. oprogramowania OEM twierdzi, że oprogramowanie to jest legalne jedynie z pierwotnie zakupionym elementem sprzętowym.
Oba te stanowiska są sprzeczne z polskim prawem i naruszają zbiorowe interesy konsumentów pozbawiając ich możliwości swobodnego użytkowania i dysponowania nabytym produktem.
W sytuacji gdy używanie pirackiego oprogramowania jest zagrożone sankcjami z kodeksu karnego jak i prewencyjnym (sic!) zatrzymaniem/konfiskatą sprzętu niezwykle ważną kwestią dla ludzi jak i firm jest sprawa absolutnej pewności co do legalności używanego przez nich oprogramowania.
W takiej otoczce wprowadzanie ludzi w błąd, kreowanie własnego „prawa” dotyczącego użytkowania i obrotu oprogramowaniem OEM jest skandaliczne. Jest to zwykłe oszustwo, ponieważ przez takie wprowadzanie konsumentów w błąd bardzo wiele osób jak i firm zostaje pokrzywdzonych, gdy np. dla świętego spokoju rezygnuje z kupowania – lub sprzedawania – oprogramowania na rynku wtórnym, na którym mogą je nabyć o wiele taniej niż tzw. wersje BOX lub to samo oprogramowanie OEM razem ze sprzętem, czy też jest zmuszone do kolejnego zakupu oprogramowania w przypadku wymiany istotnych elementów komputera.
Czy wyobrażacie sobie Państwo, że kupując książkę musicie ją czytać tylko na tym biurku, na którym ją rozpakowaliście? Albo oglądać film/słuchać muzyki wyłącznie na tym odtwarzaczu, na którym pierwszy raz go odtworzyliście? Absurdy? Oczywiście. Ale jakoś Microsoftowi – i niestety paru innym firmom – nie przeszkadza lansowanie takich bzdur w kwestii oprogramowania.
Pytanie (retoryczne?):
Dlaczego Urząd Ochrony Konsumentów i Konkurencji jeszcze nie ściga Microsoft za takie masowe oszustwa?
Szkoda_Trolla 4 grudnia 2007 Reply
Troll jesteś. Jak nic 🙂
Ale bzdury wypisujesz kolego…
Głowa puchnie.
W sumie po mechaniku masz prawo takie herezje wypisywać.
Jeśli coś jest moją własnością intelektualną, to JA ustalam na jakich zasadach ktoś może z tego korzystać.
Jeśli drugiej stronie to nie pasuje, nie musi wchodzić w relację handlową.
kriss 4 grudnia 2007 Reply
Mądrze gość gada a ty który nazywasz go trollem niemasz pojecia co on chce Ci wytłumaczyć. Idąc do sklepu kupujesz sobie kopię windowsa. Płacisz za nią pieniądze. Na fakturze pisze Windows XP Pro. A nie prawa do użytkowania Winodwsa w zakresie od do. Od tego moment Winodws jest twoją własnością. Swoją włąsność możesz zawsze sprzedać, zjeść i zrobić na nią kupę jeśli masz na to ochotę bo na tym polega wolny rynek i podstawowa zasada wolności. To samo tyczy się OEM – zakupiłeś malucha i nie możesz zmienić opon? Przykład jest delikatnie przesadzony (windows – maluch, opona – sprzęt) ale wpada pod to samo prawo. Piszesz człowieku tak : „Jeśli coś jest moją własnością intelektualną, to JA ustalam na jakich zasadach ktoś może z tego korzystać.
Jeśli drugiej stronie to nie pasuje, nie musi wchodzić w relację handlową.” Jedyną ustaloną zasadą kiedy kupujesz windowsa jest ZAKUP na podstawie faktury VAT. Gdyby przed zakupem sprzedawca dal ci umowę w obecności notariusza, ktora stwierdza ze masz prawo do dzierzawy na czas nieokreslny na okreslonych zasadach – to swietnie, niestety w sklepach z windowsem takie rzeczy sie nie dzieja.
Arek 4 grudnia 2007 Reply
Do „Szkoda_Trolla” : Nie wiem co ma do tego Twoja własność intelektualna bo rozmawiamy o majątkowych prawach autorskich.
A zasady ich stosowania i obowiązywania określają ramy prawa a nie sam twórca. Oczywiste jest, że każdy twórca chciałby uważać swoje dzieło za bezcenne, na dodatek sprzedać jego kopie i jeszcze mieć nad nimi pełną kontrolę. Tyle, że prawo na to nie zezwala.
Jeżeli ktoś chce zachować pełnię praw do swojego utworu to trzyma go w szufladzie, jeżeli go wprowadza na rynek to musi się liczyć z konsekwencjami.
Kriss dał Ci przykład auta. Jak się zgodzisz auto też ktoś zaprojektował, czy w takim razie ma prawo żądać od Ciebie, że nie możesz zmienić kół na inne niż zaprojektowane przez niego? Albo, że może nim jeździć tylko ten kto to auto kupił? Co tam auto! Przecież są żelazka, telewizory itd. Dlaczego twórca miałby się godzić, żeby telewizor oglądał ktoś więcej niż ten kto go kupił? A niech każdy kto chce oglądać TV kupi własny wtedy Twórca zbije więcej kasy, prawda?
Na szczęście dla nas użytkowanie egzemplarza utworu w żaden sposób nie wchodzi w zakres praw autorskich, niestety Microsoft próbuje tworzyć własną „rzeczywistość” w tym względzie ze szkodą dla konsumentów.
rooo 5 grudnia 2007 Reply
Dokładnie o to chodzi ms. Sam chętnie sprzedałbym vistę, którą musiałem kupić razem z komputerem, ale oczywiście się nie da-albo inaczej: nie wolno;)
OchronaDanychOsobowych 5 grudnia 2007 Reply
Arnoldzie Buzdyganie! Jesteś osobą publiczną. Twoje nazwisko jest własnością publiczną. Nie masz prawa do jego ochrony! Nie masz prawa do niczego. Krzysztof Kononowicz powiedział jasno: nie będzie bandyctwa, nie będzie niczego! I oto spełnił swoją obietnicę. Nie będzie ochrony Buzdygana, hehehe co to w ogole za nazwisko 😀 Bardzo śmieszne wg mnie hehehehehe 😀 Hahahahahahahahahaha 😀 BUZDYGAN HAHAHAHAHAHAHHAHA 😀
adam 6 grudnia 2007 Reply
Dla tych którzy nie wierzą, że prawa autorskie osobiste i majątkowe reguluje ustawa:
Dz.U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83
mortyr23 6 grudnia 2007 Reply
Ma pan całkowitą racje panie Arnoldzie w tej sprawie. To, że ktoś tu nazywa pana trollem, to tylko świadczy o poziomie inteligencji takich ludzi , albo o tym, że dostają kasę za „legalne oszustwo” i chcą pana zdyskredytować.
„legalne oszustwo” – oto czym według mnie jest to zjawisko:
Nie tylko Microsoft oszukuje ludzi. Robią to także hipermarkety (mam tu na myśli m.in. ceny komputerów) i jest to na skalę masową. Tak samo sklepy typu Vobis – zdziercy pierwszej wody.
Komputery w hipermarketach są drogie, a ich parametry techniczne są koszmarnie niskie. Na giełdzie komputerowej, czy też w sklepach internetowych te same części i sprzęt można dostać z gwarancjami i nowe nawet o 50% taniej. Ja rozumiem, że jest marża, sklep musi zarobić, ale nie aż tyle. Mamy wolny rynek, ale to nie oznacza, że różnica cenowa na jednym produkcie ma wynosić 900zł i więcej. Ta różnica jest zbyt wielka.
Kolega chciał kupić 24 calowy monitor iiyama. W znanym warszawskim hipermarkecie powiedzieli mu, że mogą mu sprowadzić, a całość ma kosztować 2600zł.
Sprawdziłem w internecie – sklep internetowy w warszawie oferuje ten sam model za ok.1700zł. Chcieli zarobić na koledze prawie 1000zł.
Kolejna sprawa to Windows Vista…
Miałem już do czynienia z tym systemem. Kumpel kupił laptop (1GB RAM) , wszystko dwurdzeniowe i piękne , seria Fujitsu-Siemens AMILO Pro. Niestety do tego pięknego zestawu dostał Windows Vista. Jakie było moje zdziwienie, gdy odkryłem, że sam system zajmuje mu 20 GB na dysku, który ma 80 GB. Okazało się, że laptop ma specjalną partycję rzekomo do odzysku systemu i to właśnie ona wraz z punktami odzyskiwania systemu oraz Windows Vista zajmuje mu 20 GB. Co więcej system zżera 500 MB RAM (czyli dokładnie połowę tego co ma laptop). Pomyślałem sobie – o rzesz k… 😀
Ale dobra. Pomimo tego podjąłem się instalacji niezbędnych aplikacji dla kolegi w laptopie z systemem Windows Vista (Asta La Vista :D)
Zainstalowałem gościowi SubEdit-Player, pakiet kodeków i parę innych niezbędnych rzeczy ;).
Okazało się, że stary dobry SubEdit-Player działa w tym systemie tylko za pierwszym razem.
Za drugim razem następuje jakiś ogólny błąd, a system krzyczy, że można spróbować zainstalować ponownie, co i tak daje te same skutki nawet po 15 instalacjach :D.
Pomyślałem, że nie będę się męczył z tym wielkim, brzydko pachnącym g… , jakim jest system Vista , więc powiedziałem mu Asta La Vista ! – co wcale nie okazało się takie proste, bo tego g… nie tak łatwo się pozbyć. Trzeba wejść do Biosu i tam w zakładke system configuration
i w sekcji SATA NATIVE SUPPORT zmieniamy na disebled i odpalamy instalke win XP.
Tak, stary dobry XP. Po instalacji wkurzyłem się jeszcze bardziej. Okazało się, że nie ma sterowników do tego laptopa pod XP, bo zmajstrowano go z myślą o Asta La Vista.
I jak tu nie zatłuc Bila Gatesa stu-kilowym młotkiem ?
No dobra – stwierdziłem, że wrócimy w tym przypadku do znienawidzonego Visty.
Zainstalowałem go ponownie. Okazało się , że kumpel nie ma Netu, i raczej nie zamierza go mieć przez dłuższy czas, a laptop jest mu potrzebny do gier i oglądania filmów, bo ma akurat taką pracę, że są bardzo długie przerwy (jak się stoi np. 2 dni w kolejce na granicy w Tirze , to coś w końcu trzeba robić). Musiałem podłączyć laptop do mojego Netu i ściągnąć aktualizacje systemu Vista. Wyłączyłem mu te durne punkty przywracania systemu i wywaliłem tą partycję do jej odzysku. System zajmował ok. 6 GB. Odnalazłem w Necie wszystkie możliwe wersje programów pod Vistę w tym SubEdit-Player. Nie muszę tłumaczyć jak byłem wściekły na producenta tegoż systemu.
Kilka dni temu okazało się, że koleś kupił sobie parę orginalnych tanich gier, a miał też kilka starych i równie orginalnych w domu. Postanowił sobie zainstalować na nowym laptopie. Ależ się chłopak wkur…, gdy się dowiedział, że żadna z jego gier nie działa, bo musi poczekać na patche do gier z Internetu, albo już je z niego ściągać.
Vista jest teraz standardowo dorzucany do większości laptopów w kraju.
Nie mam więcej pytań. Znów Microsoft wydymał pół świata.
Kolejne „Legalne Oszustwo” to zjawisko polegające na wkładaniu najgorszych części jakie są na magazynie i wkładaniu do pięknej obudowy.
Potem jeszcze „dobra” i wysoka cena i klient hipermarketu już jest wydymany i skrojony ze wszystkich pieniędzy. A przecież mógł zapłacić połowę za taki sam sprzęt.
To że ktoś jest laikiem nie zezwala na sprzedanie mu kolumny Zygmunta, albo Pałacu Kultury.
Jednym zdaniem : Polska to kraj, gdzie Microsoft, Hipermarkety (i spora liczba innych, których nie wymienię) chcą wydoić klienta i są w tym interesie niezrównani. Robią to bez przerwy i nie liczą się z interesem konsumentów.
antybuzdygan! 6 grudnia 2007 Reply
a co bedzie, jesli stwierdze, ze z pana jest niezly lolek, panie Arnoldzie? czy czeka mnie niewygodna sprawa w sadzie?
piesze przy tym zaznaczyc, ze umieszcza to pana w znakomitym gronie: mowiono tak za mlodu na Swietej Pamieci Papieza Polaka
edm 6 grudnia 2007 Reply
do antybuzdygana:
napisałeś: „a co bedzie, jesli stwierdze, ze z pana jest niezly lolek, panie Arnoldzie?”
co to w ogóle ma być – dotyka Cię to osobiście, że Pan Arnold cały czas spotyka się z wyzwiskami i chce, aby wyciągnięto z tego konsekwencje?
Ty też jesteś taki płytki, żeby bez powodu obrażać?
czemu ludzie nie korzystają z głowy…
neuron 6 grudnia 2007 Reply
Nie rozumiem kompletnie oskarżeń wobec microsoft. Każdy zna warunki umowy lub licencji a jeśli nie to powinien się z nimi zapoznać i jeśli panu Buzdyganowi nie podoba się produkt microsoftu to dlaczego nie przerzuci się na darmowego linuxa. A co do argumentów mortyr23 to już problem osoby kupującej że nie zna się na cenach i nie potrafi sama poskładać komputera albo kupuje go w hipermarkecie. To tak samo jak by mówić że np. firma kraft oszukuje ludzi bo batonik prince polo opakowuje w ładny papierek pomimo złego smaku. Nie można czyjejś naiwności i nie wiedzy zrzucać na innych
qwa 6 grudnia 2007 Reply
Arnold Buzdygan he he miano trola pasuje jak do mało kogo.
neuron > Kolego, tylko, że większość gier i programów jest pod XP/Vistę, a nie pod Linux. Z Linuksem wiele przeciętnych zjadaczy chleba miałoby problem. Ponad 90 parę % kompów na świecie ma zainstalowany Windows.
Ta firma ma monopol.
eugeniusz maczeta 6 grudnia 2007 Reply
panie buzdygan, co tam słychać?
MaxxCrazyroller 7 grudnia 2007 Reply
„Trollem” jest osoba która na forach umyślnie, daje takie komentarze żeby wywołac u internautów złośc itp… NIe jest to wyrażanie własnego zdania sprzecznego ze zdaniem innych.
Czesław Topór 7 grudnia 2007 Reply
Mam nadzieję, że MS Polska pozwie pana Buzdygana i zrobi mu taką sądową ścieżkę zdrowia, że się wyprowadzi na Madagaskar
Byzdyganom mówimy NIE!!! 7 grudnia 2007 Reply
Mam tylko jedną uwagę:
Nie podoba ci się system MS? TO GO NIE UŻYWAJ!!!
Zbuduj, wymyśl, stwórz swój i wtedy rozdawaj go na lewo i prawo.
Nie jestem fanem panów z Redmont ale to produkt ICH umysłów i wiedzy ito ONI mają prawo decydować jak i za ile pozwalają go użyć. Nie podoba się? Zmień system. Nikt nie zmusza cię do używania Windowsa.
Rafał 7 grudnia 2007 Reply
cytat: „Mam tylko jedną uwagę:
Nie podoba ci się system MS? TO GO NIE UŻYWAJ!!!”
Dobrze to ująłeś, tylko dlaczego aby sprawdzić funkcjonalność i efektywność pełnej wersji najpierw mam wtopić kilkaset złotych, wiążę się z takim bublem na całe życie ku mojemu niezadowoleniu, bo nie mogę tego już odsprzedać nikomu? Ani przydatnego towaru ani kasy …
des 7 grudnia 2007 Reply
Microsoft celowo ogranicza innym firmom i producentom pole do działania aby wprowadzać własne niekorzystne dla klienta zasady, więc zarzuty wobec tej firmy nie są bezpodstawne. Powiedzieć: „nie podoba ci się Windows to nie używaj” nie wystarczy bo nie ma sensownej alternatywy dla Windowsa w przypadku wielu programów albo gier. To, że Microsoft ma monopol nie oznacza, że może w taki sposób traktować swoich klientów oraz nie zezwala tej firmie np. zmuszać producentów komputerów do sprzedaży swoich komputerów z ich systemem, a to właśnie Microsoft robi. Osoby piszące „nie podoba ci się to nie używaj” to zwykli ignoranci, ćwierćinteligenci którzy nawet nie wiedzą, że działają na swoją niekorzyść i wspierają wielkiego giganta, który i tak już ma za dużo kasy zdobytej w wyniku nieuczciwych praktyk.
Chciałbym też dodać słówko w sprawie tego trollingu, procesów itp.
Panie Arnoldzie z idiotami, a już szczególnie w Polsce Pan i tak nie wygra.
rzepka 7 grudnia 2007 Reply
Powiem jedno żal…
1. Jak MS sprzedaje kopie systemu to co robią producenci gier, do niektórych gier trzeba wykupić osobny pakiet i mamy więcej opcji.
Jakby MS miał sprzedawać tylko jedną płytę z systemem to osiągnęła by ona taką cenę, że byłyby zarzuty, że system jest niedostępny dla zwykłego użytkownika. Może niech rozdadzą system za darmo, wtedy użytkownicy będą zadowoleni, a pracownicy nie będą mieli za co żyć. To było naprawdę bardzo mądre pogratulować tylko…
2. To nie jest wina Microsoftu, że większość gier ukazuje się na Windowsa! To producent gry wybiera sobie system.
3. Jeden z komentarzy dotyczy tego, że komputery w hipermarketach są drogie. ehhhh Czy ktoś zmusza Cię do zakupu takiego komputera? Możesz iść do innego sklepu i kupić taniej – MAMY WOLNY RYNEK LUDZIE – niektóre rzeczy w sklepie będą droższe niż jak sobie sami je zamówimy.
4. Jeżeli ktoś mówi, że nie podoba się system nie używaj go ma całkowitą rację! Jeżeli np. masz internet z TP to ktoś Cię do tego zmusił? W niektórych miejscach jeszcze nawet jak się chce to można mieć internet jak się za własne pieniądze kable poprowadzi – czy to jest sprawiedliwe? NIE, ale dany operator nie ma obowiązku zapewnić każdemu dostęp do internetu!
Windows nie jest jedynym systemem na rynku, możecie przecież wybrać Linuksa, a że na niego nie ma gier to już Wasz problem! Płacicie macie, nie płacicie to pozostaje Wam jedynie narzekanie.
A co do tego kto to jest Troll:
Troll rozpoczyna dyskusję przede wszystkim po to, aby wywołać zamieszanie, wyładować w niej swoje negatywne emocje, oraz aby poczuć się ważnym i zauważonym (u trolli cechą charakterystyczną jest konfabulowanie dotyczące własnej pozycji społecznej, zawodu, wykształcenia, doświadczeń życiowych etc.). Rzadziej spotykanym powodem jest chęć popisania się elokwencją i sztuką erystyki.
źródło: http://www.wkipedia.pl
Nie mnie oceniać czy ktoś nim jest czy nie.
Pozdrawiam Rzepka
Arek 7 grudnia 2007 Reply
* Rzepka:
To z ceną to czysta demagogia. Chcesz powiedzieć, że do wersji OEM Microsoft dopłaca? Jeżeli jakaś firma nie potrafi kontrolować swoich kosztów i zaoferować produktu dostępnego dla klientów to po prostu znika z rynku a jej miejsce zajmuje ta, która to potrafi.
Microsoft przez całe lata rozdawał swoje programy za darmo – nie zabezpieczając ich i nie czepiając się piractwa – dlatego zdobył taką pozycję na rynku i jakoś nie splajtował.
W przypadku praw autorskich NIE MA WOLNEGO rynku i dlatego istnieją określone ramy prawne.
Czas to wreszcie zrozumieć.
Wolny rynek był gdy twórców wspierali mecenasi albo dostawali oni co łaska do kapelusza od rozbawionej dziatwy na ulicach i każdy mógł – i robiono to powszechnie – korzystać z cudzych pomysłów do woli.
Nie jest ważne czy komuś się podoba system czy nie , czy jest monopol czy nie – producent nie może tworzyć własnych praw sprzecznych z prawami ustalonymi przez parlament i nie może oszukiwać ludzi.
* DES :
Masz rację, przekonałem się już nie raz, że ciężko, albo nawet nie daje się, dyskutować o rynku praw autorskich z ludźmi, którzy na tym polu są zwykłymi ignorantami nie rozumiejącymi w ogóle podstawowych pojęć i zasad.
* Czesław Topór :
Mógłbym nawet zrobić całą kampanię informacyjną pt. Microsoft oszukuje klientów , a nie wytoczyliby mi żadnego procesu bo to byłby koniec ich oszustw. W tej chwili tylko świrują , bazują na nieznajomości tematu przez ludzi i na dziennikarzach powtarzających w dobrej wierze ich bzdury o „licencjach na używanie programu”.
*neuron :
Nie możesz zawrzeć umowy sprzecznej z nadrzędnymi przepisami prawa. Taka umowa jest po prostu nieważna.
aleś ty mądry… jak sto głupich za przeproszeniem.
a o prawach autorskich, microsofcie i całej reszcie wiesz mniej od przeciętnego laika.
Szkoda gadać i komentować.
Anonim 7 grudnia 2007 Reply
Zachecam do przeczytania wywiadu z Arnoldem tu – http://wolnastrona.pl/2007/wywiady/wywiad-z-arnoldem-buzdyganem
rorio 7 grudnia 2007 Reply
1) W 100% zgadzam się z treścią artykułu. To co robi ms to skandal.
2) Proponuję wszystkim trollom podpisać się z imienia i nazwiska. Anonimowe rzucanie głupawych hasełek o niczym nie świadczy. To, że wielu ludzi tak się zachowuje i powtarza swoje nonsensowne opinie nie znaczy, że mają rację.
Czesław Topór 8 grudnia 2007 Reply
Bardzo jestem ciekawy takiej kampanii antymicrosoftowej. Uwierzę jak zobaczę.
LOOOL 9 grudnia 2007 Reply
Jeżeli to prawda że szykanujesz ludzi, to mam nadzieje że trafi kiedyś kosa na kamień 🙂 (może postraszysz mnie pozwem.. np: za nick)
TOMAS 10 grudnia 2007 Reply
lol stac cie wiecej niz na blog ? 😀 xD
Byzdyganom mówimy NIE!!! 12 grudnia 2007 Reply
Pewnie kiedyś natknie się na kogoś, kogo prześladowanie zakończy się dla idioty bardzo kosztowną wizytą u dentysty 🙂
student_prawa 12 grudnia 2007 Reply
Witam! Wiekszych bzdur w życiu nie słyszałem. Właśnie pisze prace z prawa autroskiego także czuje się kompetenty zdementowac. Odniose się tylko do tekstu zasadniczego a nie do komentarzy.
„Microsoft przekazuje informacje, że na jego oprogramowanie „udzielana jest licencja na użytkowanie” .
Jest to OSZUSTWO.”
Producent może udzielac licencji tzn. zawierac umowe licencyjna ktorej przedmiotem jest przekazanie praw autorskich do programu licencjobiorcy. Nie ma to nic wspólnego z oszustwem.
„Jego celem jest […]zwiększenie swoich zysków”
tak jak celem kazdego przedsiebiorstwa
„Nie istnieje coś takiego jak “licencja na użytkowanie”!”
w prawie nie chodzi o nazwy umów. Liczy się ich tresc zasadniczo. Licencja na uzytkowanie to po prostu umowa ktorej przedmiotem jest przekazanie prawa do użytkowania (zwyklego korzystania) z programu komputerowego (jego egzemplarza)
„Można jedynie udzielić licencji na eksploatację utworu i to na konkretnych polach eksploatacji!”
jednym z tych pól jest używanie
„żadnym wypadku jakiekolwiek użytkowanie – gwoli ścisłości: poza najmem i dzierżawą – dowolnego egzemplarza utworu nie wchodzi w zakres majątkowych praw autorskich”
gwoli scislosci – najem i dzierzawa nie jest użytkowaniem. Zapewne chodzi ci o korzystanie 🙂
Ależ wchodzi! a wszelkie działania odtwórcze w ramach korzystania? takie jak rozpowszechnianie, modyfikacja, zwielokrotnianie? ponadto dekompilacja? i twórcze – przetransponowywanie języka, zmiana struktur, zmiana interfejsu? to wszystko miesci sie w zakresie korzystania i jest zbywane w drodze umowy. Ochrona praw majątkowych dotyczy takze tych praw ktore wynikaja z dozwolonego uzytku publicznego. Przykład: normalnie używasz nielegalny windows. Naruszyles prawo nie tylko karne ale i autroskie bo nie nabyles nigdy prawa do normalnego uzywania windowsa które bys nabyl w drodze zawarcia umowy licencyjnej.
„I nie ma znaczenia, czy jest to obraz, książka, program komputerowy, film czy jakikolwiek inny utwór”
a książka jest utworem?
„Nabywając go mamy prawo użytkować go w DOWOLNY sposób (oczywiście poza jego najmowaniem i dzierżawieniem”
Generalnie wystepuja roznice miedzy programem komputerowym a innymi utworami w zakresie silniejszej ochrony tego pierszego. W dowolny sposób? a prawa autorskie? mozemy sie np: podpisac pod tym programem? mozemy zmieniac jego język, interfejs, zasady, mozemy dekompilowac w jakomkolwiek celu, kopiowac czesci kodu zrodlowego do swojego programu? chyba nie
„a autorowi ani właścicielowi praw autorskich nic do tego”
przeciez właścicielem jestes ty sam na podstawie umowy licencyjnej, i nie właścicielem tylko dysponentem praw autroskim ktore na ciebie przeszły w tym niektórych na zasadzie wyłącznosci np: prawa do rozporządzenia egzemplarzem programu
„[…]wykorzystuje powszechną nieznajomość niuansów prawa autorskiego”
kto wykorzystuje ten wykorzystuje na forach internetowych zbierajac komentarze 🙂
” i wmawia ludziom, że udziela licencji podczas gdy faktycznie dochodzi do sprzedaży egzemplarza programu”
w tym przypadku przedmiotem umowy kupna sprzedazy jest rzecz (nośnik danych) oraz prawo. Moze tez dojsc do zawarcia umowy ktorej przedmiotem jest samo prawo (umowy licencyjnej) np: zakupiony program sciagasz z internetu i nie ma on w ogóle nośnika.
„Oba te stanowiska są sprzeczne z polskim prawem ”
„naruszają zbiorowe interesy konsumentów pozbawiając ich możliwości swobodnego użytkowania i dysponowania nabytym produktem.”
wnies skarge do rzecznika praw konsumenta. Nabytym produktem możesz swobodnie uzytkowac i dysponowac w granicach prawa autorskiego. Odnosnie windowsa bedzie to dozwolony uzytek publiczny i osobisty oraz prawa wynikajace z licencji w zakresie w jakim sa zgodne zpolskim prawem.
„jak i prewencyjnym (sic!) zatrzymaniem/konfiskatą sprzętu ”
historia tej instytucji na zachodzie jest długa i dzis juz powszechnie akceptowalna. I nie konfiskatą.
„niezwykle ważną kwestią dla ludzi jak i firm jest sprawa absolutnej pewności co do legalności używanego przez nich oprogramowania”
ochrona osób trzecich które nabyły prawa w dobrej wierze… Poza tym zatrzymaniu przed wyrokowaniem podlegają przedmioty pochodzące z działalności pirackiej, polegającej na masowej raczej działalnosci w celu osiągniecia zysku. Działalnoscia piracką nie jest uzywanie windowsa przez firme lub osobe fizyczna z przekroczeniem praw autorskich.
„kreowanie własnego „prawa” dotyczącego użytkowania i obrotu oprogramowaniem ”
prawo do obrotu (rozpowszechniania) jest jednym z praw autorskich
„przez takie wprowadzanie konsumentów w błąd bardzo wiele osób jak i firm zostaje pokrzywdzonych, gdy np. dla świętego spokoju rezygnuje z kupowania – lub sprzedawania – oprogramowania na rynku wtórnym”
no cóż, ignorantia iuris nocet
„czy też jest zmuszone do kolejnego zakupu oprogramowania w przypadku wymiany istotnych elementów komputera”
to ograniczenie praw majątkowych do modyfikowania programu w celu dostosowania go do danego sprzętu nie jest interpretowane dosłownie. Stosuje się wykładnie funkcjonalą i „obchodzi ten przepis”. W przeciwnym razie producenci hardware’u nie mogli by prowadzic swojej dzialanosci.
„Czy wyobrażacie sobie Państwo[…]”
kiepska analogia. Ksiazka jest nosnikiem utworu, a program jest utworem.
Programy podlegaja o wiele glebszej ochronie niz filmy, nagrania itp.
Program komputerowy oem nabywasz na podstawie umowy licencyjnej i przysluguja ci ograniczone prawa. Jezeli chcesz szersze to bierzesz box.
„NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ!”
niech to będzie mottem
Arek 12 grudnia 2007 Reply
Do studenta prawa:
Dam Ci przykład – masz windowsa i corela. Robisz na tych oprogramowaniach jakiś projekt, za który dostajesz 10 tys. złotych. I teraz – czy M$ i Corel dostają od Ciebie jakąkolwiek kasę za ten projekt, załóżmy 50% ?
Ponieważ używanie (egzemplarza) utworu/oprogramowanie NIE WCHODZI W ZAKRES DZIEDZINY PRAW AUTORSKICH !
Gdyby wchodziło w zakres autorskich praw majątkowych to płaciłbyś tantiemy, a twórcy mogliby zastrzec, że utworu możesz używać tylko po umyciu zębów, rąk, przetarciu monitora, odmówienia 3 zdrowasiek itd. itp.
Mogą tak? Nie mogą.
Jeżeli to TY – rzekomo – otrzymujesz licencję na użytkowanie programu to wara od niego Twojej rodzinie, znajomym, współpracownikom – przecież oni takiej licencji nie otrzymali!
A przyjęcie, że soft jest przypisany do komputera, jest już totalnym kuriozum, bo to by oznaczało, że RZECZ nabywa cech osoby i otrzymuje licencję na używanie.
Masz rację, że programy mają ciut większą ochronę niż inne utwory, ale też mają ŚCIŚLE wymienione AŻ TRZY pola eksploatacji, na których twórca może udzielić licencji.
Art. 74 ust. 4 Ustawy o prawach autorskich i pokrewnych przedstawia w sposób wyczerpujący katalog uprawnień składających się na treść autorskiego prawa majątkowego do programu komputerowego :
1) trwałego lub czasowego zwielokrotniania programu komputerowego (kopiowania);
2) tłumaczenia, przystosowania, zmiany układu lub jakichkolwiek innych zmian w programie komputerowym,
3) publicznego rozpowszechniania programu (dystrybucji), w tym najmu i dzierżawy.
Jak widzisz nigdzie nie ma tu wymienionego użytkowania programu ani jego odsprzedaży po wprowadzeniu do dystrybucji bo te działania NIE WCHODZĄ w zakres praw autorskich.
– używanie nielegalnego oprogramowania nie jest naruszeniem kodeksu karnego, tylko pirackiego oprogramowania
Książka jest egzemplarzem utworu tak samo jak program komputerowy używany przez ludzi jest jego egzemplarzem bez względu na to jak jest utrwalony.
Odnośnie Twojego: no cóż, ignorantia iuris nocet
art. 286 kk „Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.”
Ok. Nie mam materiałów przed sobą ale sprobuje odpowiedziec.
„Ponieważ używanie (egzemplarza) utworu/oprogramowanie NIE WCHODZI W ZAKRES DZIEDZINY PRAW AUTORSKICH !”
nieprecyzyjnie się wyrażasz. Uzytkowanie jest prawem majątkowym autorskim ktore przechodzi na rzecz licencjobiorcy na podst. umowy
„I teraz – czy M$ i Corel dostają od Ciebie jakąkolwiek kasę za ten projekt, załóżmy 50% ?
NIE!”
Art. 44. W razie rażącej dysproporcji między wynagrodzeniem twórcy a korzyściami nabywcy autorskich praw majątkowych lub licencjobiorcy, twórca może żądać stosownego podwyższenia wynagrodzenia przez sąd.
Te 10 tys. to twoje korzysci z użytkowania.
„Gdyby wchodziło w zakres autorskich praw majątkowych to płaciłbyś tantiemy”
w zasadzie tantiemy są od czegos innego
„Jak widzisz nigdzie nie ma tu wymienionego użytkowania programu ani jego odsprzedaży po wprowadzeniu do dystrybucji bo te działania NIE WCHODZĄ w zakres praw autorskich.”
Owszem wchodzą. To prawda ze art. 74 reguluje wyczerpująco prawa do programu komputerowego. Ale zauważ ze p.k. jest tez utworem (art. 1 ust1 w zw. z ust 2). I dalej w zw. z art. 74 ust 1 do p.k. stosuje się przepisy rozdziału VII co jednak nie wyłącza stosowania przepisów ogólnych pochodzących z poprzednich rozdziałów (wykładnia systemowa) oraz zasada lex specialis derogat legi generali ale tylko w razie kolizji pomiędzy normą ogólną i szczególnoą. Innymi słowy na tresc praw do p.k. składają sie tez prawa ogólnie przyznane wszystkim utworom. I tak:
inne uprawnienia do p.k. to np: prawo do wynagrodzenia (art. 17)
„ani jego odsprzedaży po wprowadzeniu do dystrybucji ”
tu się zgadzam. Sprzedawac mozna.
„twórcy mogliby zastrzec, że utworu możesz używać tylko po umyciu zębów, rąk, przetarciu monitora, odmówienia 3 zdrowasiek itd. itp.”
nie mogą tak zastrzec a w każdym razie w sposób legalny bo użytkowanie które nabywasz na podstawie umowy licencyjnej a w razie wątpliwości jego zakres określa art 75 ust. 2 . Nie wymaga zezwolenia uprawnionego:
2) obserwowanie, badanie i testowanie funkcjonowania programu komputerowego w celu poznania jego idei i zasad przez osobę posiadającą prawo korzystania z egzemplarza programu komputerowego, jeżeli, będąc do tych czynności upoważniona, dokonuje ona tego w trakcie wprowadzania, wyświetlania, stosowania, przekazywania lub przechowywania programu komputerowego;
3) zwielokrotnianie kodu lub tłumaczenie jego formy w rozumieniu art. 74 ust. 4 pkt 1 i 2, jeżeli jest to niezbędne do uzyskania informacji koniecznych do osiągnięcia współdziałania niezależnie stworzonego programu komputerowego z innymi programami komputerowymi
„A przyjęcie, że soft jest przypisany do komputera”
upraszczasz sprawe, soft jest dobrem niematerialnym.
„Gwoli ścisłości
– używanie nielegalnego oprogramowania nie jest naruszeniem kodeksu karnego, tylko pirackiego oprogramowania”
Przedmiotem tego przestępstwa – w odróżnieniu od przestępstwa z § 1 – jest program komputerowy korzystający z ochrony autorskoprawnej. Indywidualnym przedmiotem ochrony tego przestępstwa jest natomiast mienie w postaci majątkowych praw autorskich do programu komputerowego.
„art. 286 kk “Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej,[…] ”
no tak, ale kto wytoczy taki proces w Polsce
venn 17 grudnia 2007 Reply
Te, Buzdygan. Bedziesz plul na Microsoft, czy mam paru karkow wyslac zeby Ci morde obili ?
Odpowiedz na „Czesław Topór”	Anuluj pisanie odpowiedzi
Afrykarium we wrocławskim ZOO? - porażka, szkoda było kasy :(
Brand 24 - wyniki finansowe za 2015 r. i pierwsze 9 miesięcy 2016 r.
Pola o Komornik a konto bankowe – nie dajcie się okradać!
Ktoś Taki o Komornik a konto bankowe – nie dajcie się okradać ! (2)
Rumcajs o „World of Tanks” – przestroga przed rozpoczynaniem „przygody” z tą grą.
Arek o Bezprawnie wydawane pieniądze na kampanię wyborczą przez Szymona Hołownię.
Gonzo o Bezprawnie wydawane pieniądze na kampanię wyborczą przez Szymona Hołownię.
wojciech o Plus GSM jeszcze bardziej okrada klientów.
Krzysztof Garncarek o Czy w Internecie są jeszcze jakieś ciekawe strony?