Source: http://nowa-stepnica.x25.pl/2017/07/10/marszalek-zwolal-nadzwyczajne-posiedzenie-sejmu-spotkanie-mostach-odwolane/
Timestamp: 2018-11-16 18:34:01+00:00
Document Index: 73377593

Matched Legal Cases: ['art. 162', 'art/33581', 'art. 45', 'art. 180', 'art. 4', 'art. 187', 'art. 197', 'art. 9', 'art. 45']

Marszałek zwołał nadzwyczajne posiedzenie Sejmu! Spotkanie w Mostach odwołane. | Nowa Stepnica
Autor: redakcja dnia 10 lipca 2017
Prawo i Sprawiedliwość w Goleniowie informuje
Szanowni Państwo, w dniu 11 lipca (wtorek) 2017 r. nie odbędzie się spotkanie otwarte z Posłami na Sejm RP tj. Leszkiem Dobrzyńskim, Michałem Jachem oraz Arturem Szałabawką , które miało się odbyć w Mostach.
Posłowie przepraszają i wyjaśniają, że dzisiaj tj. 10 Lipca otrzymali wiadomość od Marszałka Sejmu o zwołaniu Nadzwyczajnego Posiedzenia Sejmu w dniu 12 lipca 2017r.
W związku z powyższym posłowie zmuszeni są do przełożenia terminu spotkania.
1 sierpnia 2017 • 00:30
ciekawe czy gruby chciałby mieć na karku MI6
w Dubaju dzałają
31 lipca 2017 • 19:43
złodzieji i morderców walczy
uwaga szmalcownicy
31 lipca 2017 • 19:25
– Próby się nie uniknie – próbę trzeba podjąć! – wezwała.HGW
"Samooczyszczenie" Znowu Zbyszek musi sprzątać
30 lipca 2017 • 02:22
Prokuratura Krajowa wniosła do szczecińskiego sądu o uchylenie immunitetu tamtejszej sędzi, której chce postawić zarzut w związku z przeklejeniem przez nią cen w markecie na sprzedawanych w promocji przewodnikach – dowiedziała się Polska Agencja Prasowa w źródłach zbliżonych do prokuratury.
Prokuratura chce postawić sędzi zarzut związany z przeklejeniem przez nią 23 czerwca w lokalnym markecie cen na trzy przewodniki – z 14,99, obniżonych już w promocji z 24,99 zł, na 4,99 zł. Z trzema egzemplarzami z przeklejonymi niższymi cenami poszła do kasy. Została zatrzymana przez ochronę sklepu, która wezwała policję. Prokuratura chce jej postawić zarzut doprowadzenia marketu do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie 30 zł.
30 lipca 2017 • 01:04
Zniesienie immunitetów poselskich i sędziowskich w sprawach przestępstw pospolitych i orzekanie kary dwa razy większej niż w przypadku inny obywateli. Wprowadzenie odpowiedzialności sędziego i prokuratora za przewlekłość postępowania, a w przypadku przedawnień zdejmowanie z urzędów. Walka z obstrukcją sądów – koniec z odkładaniem rozpraw z powodu orzeczeń lekarskich (wysłanie biegłego lekarza sądowego w celu potwierdzenia), niestawienie kończące się doprowadzaniem przez policję. Więcej orzekania, mniej papierologii (od tego są asystenci i sekretariaty). Liczę że nowa ustawa o sądach powszechnych część procedur usprawni i ułatwi
Tak wygodniej sędziemu, bo się nie napracuje"
30 lipca 2017 • 01:54
Pracuję w sądownictwie od lat, znam środowisko sędziowskie, nie chcę nikogo urazić i chcę mieć święty spokój, dlatego pozwolę sobie na anonimowość, bo tak naprawdę moje imię i nazwisko nie jest istotne, a ważny jest problem. Będzie to głos krytyczny, od razu zastrzegam, że nie mam nic wspólnego z PiS-em, a jego reforma nie jest żadną reformą tylko upartyjnieniem sądów. Krytyka ma charakter luźnych uwag i subiektywnych obserwacji z wnętrza instytucji.
Praktyka naboru nowych sędziów dotąd według mojej obserwacji była taka, że po pierwsze: zostawały nimi osoby towarzysko i rodzinnie związane z sędziami, zwłaszcza z sędziami sądów okręgowych, szczególnie tymi sędziami, którzy są w kolegium sądu okręgowego. Pozostali marzący o stanowisku sędziego (piszę tu o czasach sprzed KSSIP) pracowali na stanowiskach asystentów sędziego i referendarzy sądowych i musieli ciężko pracować, podlizywać się sędziom i wykazywać się służalczością. Znam osobę, która chcąc zwiększyć szansę wybrania na sędziego, i to nie żart, chodziła od gabinetu sędziowskiego do gabinetu sędziowskiego z tortami przed zgromadzeniem i, żeby było zabawnie, przyniosło to pozytywny skutek.
Myślę tu o Sądzie Okręgowym w jednym z siedmiu największych miast w Polsce. “Zaherbatnikowanie się” to w tym środowisku to podstawa, szybkie awanse na sędziego wyższej rangi bez “zaherbatnikowania się” z odpowiednimi sędziami tego wyższej rangi Sądu należą do rzadkości.
Nie wiem, jak było kiedyś, ale tak naprawdę według mojej obserwacji młodsi sędziowie, którzy zostali nimi po 2010 roku to w dużej mierze osoby po układach rodzinno – towarzyskich, albo karierowicze z połamanymi kręgosłupami. Cechy samodzielności i niepokorności, wydawałoby się potrzebne na stanowisku sędziego, są tępione przez środowisko, Kwestia tego, który sędzia zostaje Przewodniczącym Wydziału to przeważnie kwestia “zaherbatnikowania” się z Prezesem danego Sądu.
Jak dotąd sądy nie były upartyjnione, więc reforma pisowska o tyle wprowadziłaby zmiany, że pojawiliby się w sądach ludzie towarzysko i rodzinnie powiązani z politykami i karierowicze związani z partiami, oba modele są smutne i nie wróżą niczego dobrego sądownictwu z prawdziwego zdarzenia. Sądy w Polsce kochają się w wyszukiwaniu przeszkód formalnych w rozpoznawaniu spraw, byle odrzucić pismo stronie, przekazać według właściwości innemu sądowi i zepchnąć sprawę nie rozpoznając jej merytorycznie, rygoryzm i formalizm to u nas podstawa, bo tak jest wygodniej sędziemu i się nie napracuje.
Sądy w Polsce uwielbiają sprawy schematyczne i łatwe, wtedy uzasadnienia orzeczeń są obszerne, przepisywane są liczne cytaty z orzeczeń Sądu Najwyższego i wtedy są popisy oratorskie i wywody, że ho ho. Tam, gdzie natomiast sprawa jest niestandardowa, pojawia się problem prawny, sędzia polski często udaje, że nie ma problemu, przeinacza fakty, zeznania świadków i nagina przepis, albo zbywa problem milczeniem.
Zachowanie sędziów na salach rozpraw cechuje się często grubiaństwem, zwłaszcza wobec stron występujących bez profesjonalnych pełnomocników, nieuzasadniony krzyk sędziego na strony procesu, zwykła nieuprzejmość, pokazywanie, jaki sędzia jest ważny to u nas bardzo częsty przypadek. Spóźnienie się sędziego na wyznaczoną przez siebie godzinę rozprawy to u nas standard, jeśli człowiek pofatyguje się do sądu, żeby wysłuchać ustnych motywów rozstrzygnięcia. Sąd często odracza rozprawę, żeby uniknąć wygłaszania takich ustnych motywów licząc, że stronie nie będzie chciało się przyjść na kolejny termin rozprawy i nie będzie trzeba wygłaszać ustnych motywów. Zdarzają się też sędziowie służbiści, którzy wygłaszają ustne motywy wyroku do pustej sali, co też jest dość kuriozalne. Znam przypadek sędziego, który orzekał w składzie jednoosobowym i ogłaszał przerwę, żeby udać się na naradę, czyli naradzał się sam ze sobą.
Zabawny, moim zdaniem, jest u nas przepis art. 162 k.p.c. wg. którego strona nie będąca prawnikiem ma obowiązek zwrócić uwagę sędziemu, a więc osobie, która z założenia zna się lepiej na przepisach, że narusza przepis proceduralny i wnieść zastrzeżenie na rozprawie do protokołu, jeśli tego nie uczyni, traci bezpowrotnie prawo do podniesienia tego zarzutu w dalszym toku postępowania np. w apelacji.
Teoretycznie i w świetle obowiązującego prawa strona może w każdej chwili przyjść do sądu i przeglądać akta sprawy w praktyce nie jest to takie proste, trzeba się naużerać, żeby z tego prawa skorzystać.
Nie jest łatwo dodzwonić się do sądu. Ostatnio wymyślono w ramach reform tworzenie biur obsługi interesanta – w praktyce to dodatkowa bariera. Nie można się dodzwonić, a jak się już uda, to pani z boi przełącza do innej osoby, która nie odbiera i tak “w koło Macieju”: dzwonimy znowu do boi, pani przełącza i nic z tego.
Byłem kiedyś na szkoleniu organizowanym dla sędziów, zakwaterowano nas po dwóch w pokoju hotelowym, sędzia bez żadnego skrępowania ukradł ręczniki hotelowe z pokoju.
Dodatkowo, panie w sekretariatach w sądach do uprzejmych dla interesantów nie należą. Polskie sądy cywilne do dzisiaj nie rozstrzygnęły, wydawałoby się dość prostego problemu, jakim jest odpowiedź na pytanie: czy niepoświadczona kserokopia dokumentu jest dowodem, czy też nie jest dowodem, niby nie jest, a w praktyce jak pasuje do sprawy komu.
Niestabilność orzecznictwa: ci sami sędziowie w identycznych sprawach potrafią wydać różne orzeczenia przy niezmienionym stanie prawnym. Problem z biegłymi sądowymi, którzy nie są biegli w swych dziedzinach, ich opinie do niczego się nie nadają i często są to osoby mocno posunięte w latach. Sądy oczywiście uwielbiają przepisać w uzasadnieniu wyroku fragment opinii i wydać wyrok zgodny z opinią nawet, gdy opinia jest kuriozalna na pierwszy rzut oka.
Sądy uwielbiają w uzasadnieniach wyroków przepisywać wywody z wyroków innych sądów i fragmenty komentarzy. Przeinaczanie zeznań świadków tak, żeby pasowało do rozstrzygnięcia to ulubiony chwyt polskich sądów. Niedecyzyjność usprawiedliwiana przez sędziów wielką ilością spraw w referacie, sędzia polski jak nie wie co zrobić ze sprawą, wrzuca ją do szafy na parę miesięcy i się zastanawia miesiącami co z nią zrobić, a jak go zapytać, to tłumaczy, że ma tak dużo spraw, że nie miał, kiedy rozpoznać akurat tej sprawy.
Mocno przemądrzałe towarzystwo, te wychwytywane przez PiS teksty o “nadzwyczajnej kaście ludzi” nie biorą się z niczego. Poziom merytoryczny sędziów zwłaszcza w mniejszych sądach pozostawia wiele do życzenia, ale jakby ich posłuchać prywatnie to każdy jest wybitnym fachowcem w swojej dziedzinie i pozjadał wszystkie rozumy, inna cecha nigdy nie przyznają się do błędu, zawsze wada tkwi gdzie indziej nigdy u nich.
Autor tekstu pragnął zachować anonimowość.
30 lipca 2017 • 01:58
Autor bardzo celnie wypunktował patologię polskiego sądownictwa. Należy jeszcze dodać do tego fakt dyktowania przez sędziego, co protokolant ma zapisać w protokóle rozprawy. Jeśli zeznania świadka są dla sędziego niewygodne tak długo nęka go pytaniami typu “A jest świadek całkowicie pewien ?” “A mogło być tak, że …?”, aż będzie mógł podyktować wersję, która mu pasuje. Jest to zwyczajne łamanie prawa i szeregu przepisów postępowania stojących na straży obiektywizmu i domniemania niewinności. Sąd może oceniać dowody dopiero po zamknięciu przewodu sądowego a w praktyce od pierwszej rozprawy głowi się jak skazać oskarżonego, bo taki wyrok prędzej ostoi mu się w II instancji. U nas na przykład wszystkie wyroki uniewinniające są uchylane przez II instancję pod byle pretekstem, co ma skłonić młodych sędziów do lepszej współpracy z prokuratorem.
29 lipca 2017 • 15:25
29 lipca 2017 • 15:28
Otóż inny warszawski sędzia, który podjął decyzję o niearesztowaniu gangstera „Hossa”, członka grupy przestępczej, która w wielu krajach Europy wyłudziła metodą „na wnuczka” przynajmniej 3 miliony zł, kontentując się jedynie kaucją w wysokości 300 tys zł najwyraźniej wywiódł swoją decyzję z kosztów kolacji.*
Wspomniany Hoss był łaskaw pochwalić się, że na jedną tylko kolację wydał 100 tys. eurasów, z czego wynika, ze kaucja wyniosła 70% kosztów kolacji, a kto nie wierzy, niech sobie kurs euro sprawdzi.
świeczki tanio sprzedam
29 lipca 2017 • 11:52
nieużywne
mam tego z trzy pociągi
Przestępcy uciekają do Dubaju. Korzystają z braku umowy o ekstradycji
28 lipca 2017 • 01:18
Wielu holenderskich przestępców znajduje schronienie w Dubaju, ponieważ Zjednoczone Emiraty Arabskie nie mają umowy ekstradycyjnej z Holandią – donosi dziennik De Telegraaf.
Gazeta podkreśla, że władze w kraju tulipanów są sfrustrowane brakiem możliwości działania. Chcą w końcu położyć temu kres, dlatego jeszcze w tym roku ministerstwo sprawiedliwości zamierza przystąpić do rozmów w tej sprawie z politykami z kraju położonego na Bliskim Wschodzie.
Dubaj cieszy się popularnością m.in. wśród gangsterów związanych z handlem narkotykami, którzy w obawie o własne życie opuszczają Holandię. Przebywają tam czołowi gracze marokańskich organizacji przestępczych z Amsterdamu, które pozostają w nieustannym konflikcie od 2012 roku.
Najbardziej znany przestępca z Holandii, który żyje w Dubaju, to według dziennika były agent nieruchomości Roger Lips. W ZEA ma przebywać ze swoją małżonką. Za obojgiem wystawiono europejski nakaz aresztowania.
może zaciekawi :-)
28 lipca 2017 • 01:47
8 ciekawostek na temat ekstradycji – także do Polski
http://joemonster.org/art/33581
Timmermans zagroził nam surową grzywną ...
26 lipca 2017 • 23:43
w/g prawa unijnego max. 2.7 zł na mieszkańca rocznie 🙂
28 lipca 2017 • 01:49
mogę rocznie na rodzinę zapłacić dychacza żeby mieć Timmermansa z głowy …
Lis kaput
26 lipca 2017 • 20:36
Tomasz Lis przegrał proces, który wytoczył mu poseł Marek Jakubiak. Szef “Newsweeka” nie tylko będzie musiał przeprosić, ale również zapłacić 30 tys. zł. “Kłamaliście żeby zniszczyć i tego wam nie daruję” – skomentował na twitterze polityk Kukiz ’15.
Proces dotyczył artykułu w “Newsweeku” sprzed niemal trzech lat.
“Tygodnik zasugerował, że biznesmenowi mieli pomagać ludzie związani z gdańską mafią. Wśród nich miał być Ryszard N. z trójmiejskiego gangu Jarosława K. pseudonim Kola”
– Z Tomaszem Lisem spotkamy się w sądzie – zapowiadał w rozmowie z „Super Expressem” Jakubiak. I złożył w sądzie pozew.
Wczoraj zapadł wyrok.
26 lipca 2017 • 20:32
Najnowszy sondaż przeprowadzony przez Kantar Public (dawniej TNS Polska) nie pozostawia złudzeń. Ankietowani odpowiadając na pytanie na kogo oddali by swój głos w większości wskazywali Prawo i Sprawiedliwość.
PiS – 39 proc.;
PO – 23 proc.;
Kukiz’15 – 12 proc.;
Nowoczesna – 11 proc.;
SLD – 4 proc.;
PSL – 3 proc.;
26 lipca 2017 • 20:12
Nie wiem czy pan Timmermans zna inny kraj w Europie, w którym sędzia jest gotów wykonywać polecenia premiera czy asystenta premiera na telefon. Czy zna taki kraj, w którym skazuje się za walkę z łapownictwem funkcjonariuszy, natomiast uniewinnia się polityka, który został przez tych funkcjonariuszy złapany na gorącym uczynku.(…) Ja znam taki kraj, znam takie sądy i wiemy, że naszym zadaniem jest sądownictwo zmienić, dlatego je zmieniamy
26 lipca 2017 • 16:22
Ponad 758 tys. zł kosztowało policyjne zabezpieczenie ostatniej miesięcznicy i kontrmanifestacji, które odbywały się w tym dniu – dowiedział się Onet. Wzięło w nim udział 2482 funkcjonariuszy.
– Trzeba zaznaczyć, że nie jest to zabezpieczenie samej miesięcznicy. Zaangażowanie dodatkowych sił, a co za tym idzie zwiększenie kosztów akcji, generowały właśnie kontrmanifestacje, które odbywały się w tym dniu w Warszawie. Dla przykładu, w 2015 roku, kiedy tych kontrmanifestacji nie było, w zabezpieczenie miesięcznic brało udział najwyżej kilkudziesięciu funkcjonariuszy, a koszty akcji wynosiły od kilku do kilkunastu tysięcy zł – powiedział Onetowi Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji.
26 lipca 2017 • 13:27
Po reformie w sądownictwie to zobaczycie prawdziwe afery jakie wyjdą bo te u sowy to będzie pryszcz.
25 lipca 2017 • 21:44
Trzecie miejsce w sondażu zdobył Kukiz’14 z wynikiem 11 proc., co oznacza z kolei wzrost poparcia o 2 proc.
25 lipca 2017 • 19:21
KASTA uwaliła sprawę KORUPCJI w Sądzie Najwyższym?
Prawnicy z Wrocławia i Warszawy zobowiązali się, że w zamian za łapówkę załatwią uchylenie niekorzystnego wyroku przez Sąd Najwyższy.
Sędzia Sądu Najwyższego udzielał swojemu koledze z Naczelnego Sądu Administracyjnego poufnych porad, jak napisać wniosek kasacyjny, by mógł on trafić na wokandę. Kiedy sprawę powoływania się na wpływy w Sądzie Najwyższym ujawniły media, złożył na ręce I Prezesa Sądu Najwyższego oświadczenie, że nic takiego nie miało miejsca.
Anita Gargas i Cezary Gmyz udowodnili mu kłamstwo, ujawnili taśmy, na których nagrano szokujące rozmowy najwyższych przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości.
Jedno z najważniejszych śledztw ostatnich lat, dotyczące korupcji w Sądzie Najwyższym, zostało umorzone 2 marca br., na dwa dni przed objęciem władzy w prokuraturze przez nowego Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobrę
https://warszawskagazeta.pl/kraj/item/3729-korupcja-w-sadzie-najwyzszym-pod-lupa-ziobry-czy-znajdzie-sie-sposob-na-ukaranie-skompromitowanych-sedziow
Zgromadzono ogromną liczbę tajnych materiałów dowodowych, m.in. z podsłuchów, a jest ich ponad sto tomów. Prokuratura Krajowa w Lublinie musiała specjalnie na nie kupić dwie dodatkowe szafy pancerne.
Sprawa była dwukrotnie umarzana!!!
Ciekawym elementem rozmów Sędziów SN jest jeszcze wątek “damsko- męski”, gdzie Sędzia Moraczewski zapraszając do siebie Sędziego Pietrzykowskiego, chwali swoją słabość do “dziewczynek”.
KASTA BEZKARNA???
Błaszczak szarżuje - INW
25 lipca 2017 • 18:04
Rząd przyjął projekt ustawy powołującej Inspektora Nadzoru Wewnętrznego (INW)
INW to nowa instytucja powołana w ramach MSWiA, która ma kontrolować służby mundurowe podległe temu resortowi. W uzasadnieniu do projektu czytamy, że większa kontrola ministerstwa – kierowanego obecnie przez Mariusza Błaszczaka – nad służbami wynika z faktu, iż mają one uprawnienia do ingerencji w prawa i wolności obywatelskie, ale też mogą być narażone na korupcję.
Do zadań Biura Nadzoru Wewnętrznego należałoby weryfikowanie kandydatów na wyższe stanowiska w służbach mundurowych i funkcjonariuszy, którzy mieliby reprezentować służby poza granicami kraju, a także dbanie o utrzymanie wysokich standardów wśród mundurowych. W Biurze Nadzoru Wewnętrznego mieliby pracować funkcjonariusze z poszczególnych służb. Inspektor Nadzoru Wewnętrznego co roku do końca marca przedstawiałby szefowi MSWiA informację o działalności biura.
Projekt wzmacnia też biura spraw wewnętrznych w poszczególnych służbach mundurowych. Zostałyby wyłączone spod zwierzchnictw komendantów głównych, co dałoby im większą swobodę w kontroli funkcjonariuszy. Cała reforma ma pozwolić na większą aktywność funkcjonariuszy i pracowników, którzy informują o nieprawidłowościach w służbach mundurowych.
“Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji nie miał dotąd realnych instrumentów do sprawowania nadzoru nad podległymi służbami. Szef MSWiA, minister Mariusz Błaszczak wielokrotnie podkreślał, że nie zgadza się na taką sytuację” – czytamy na stronie ministerstwa. – Służby muszą działać w sposób przejrzysty, a minister musi mieć nad nimi realny, a nie tylko teoretyczny nadzór – mówił sam Błaszczak. – Mundurowi mają szerokie uprawnienia wobec obywateli, dlatego Polacy mają prawo oczekiwać, że pracują oni zgodnie z najwyższymi standardami.
W opublikowanym dokumencie czytamy uprawnienia MSWiA nad służbami dotyczą:
raport Najwyższej Izby Kontroli z 2010 roku
25 lipca 2017 • 17:17
wskazywał, że powszechnym zjawiskiem w sądownictwie jest kumoterstwo
no i po ptokach :-)
25 lipca 2017 • 12:05
Prezydent Andrzej Duda złożył podpis pod nowelizacją Prawa o ustroju sądów powszechnych – poinformował dziś zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha. Dodał, że jest to najważniejsza ustawa dla reformy sądownictwa z punktu widzenia interesów obywateli.
25 lipca 2017 • 14:38
Jarek znowu zrobił ubekom NOKAUT 🙂
A oni wyciągneli na ulicę resztę agentury …
hej matoły!
25 lipca 2017 • 14:58
Wszyscy mają wakacje, poza panem prezydentem, który będzie pracował nad projektem nowych ustaw.
Możecie iść się teraz spalić w słońcu 🙂
24 lipca 2017 • 19:07
Orędzie Prezydenta…
24 lipca 2017 • 15:26
Jak można stawać po stronie postkomuny i KODomitów, wstyd. Czarny dzień Rzeczypospolitej zawsze się znajdzie ktoś kto nie wytrzyma ciśnienia.
“Pakuj walizki bo jesteś śliski”
24 lipca 2017 • 17:16
teraz są dwa miesiące na spokojne prace nad tymi ustawami
a “walka o demokrację” w międzyczasie wygaśnie ….
Nie podoba się Ziobro :-) ?
24 lipca 2017 • 11:47
No to DUDA przygotuję ustawy o Sądzie i Najwyższym i KRS – być może przy pomocy ekspertów w ciągu 2 miesięcy 🙂
TLEN ODDCIELI :-)
24 lipca 2017 • 12:00
Pan prezydent odebrał TLEN totalnej opozycji. Wiele osób, i to nie z pozycji pisowskich, klnie w tej chwili prezydenta za to weto tylko dlatego, że cała akcja już tak fajnie się rozkręcała. Już Krajowa Rada Sądownictwa Zimbabwe miała przygotowaną odezwę o chronienie demokracji w Polsce i wszystko upadło 🙂
Nie tylko, nie tylko :-)
24 lipca 2017 • 12:57
Na nic wysiłek obrońców polskiej demokracji z Wenezueli 🙂
23 lipca 2017 • 18:32
Polecam lekturę o pseudo legendzie Frasyniuku:
23 lipca 2017 • 17:27
Destrukcyjna, anarchizująca funkcjonowanie organów państwa i stanowienie prawa grupa reprezentująca odsuniętą od władzy część byłych prominentów mieniących się elitą i ich klientów działa na zasadzie emocjonalnego posługiwania się hasłami obrony demokracji, obrony konstytucji, w istocie w nie godząc – mówi Piotr Andrzejewski, adwokat, były senator i członek Trybunału Stanu o reformie sądownictwa w rozmowie z Piotrem Jackowskim.
– Bez wątpienia. Uregulowania wymaga choćby kwestia pozbawiania prawa wykonywania zawodu sędziów, którzy w orzekaniu sprzeniewierzają się zasadzie niezawisłości. Od transformacji ustrojowej w 1989 r. nie udało się wprowadzić mechanizmu odsuwania od wymiaru sprawiedliwości takich sędziów.
– Na przykład byłych tajnych i jawnych współpracowników służb, autorów orzeczeń godzących w podstawowe zasady, jakimi kieruje się wymiar sprawiedliwości narodów cywilizowanych (np. niedziałanie prawa karnego wstecz, naruszanie prawa do obrony).
– Autorów orzeczeń rodzących odpowiedzialność odszkodowawczą państwa polskiego wobec skazanych, orzekaną przez Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu z racji naruszania ich prawa do „sprawiedliwego i jawnego rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy sąd, niezależnego i niezawisłego sędziego” (art. 45 konstytucji), sędziów uchylających się od jawności i kontroli legalności nabycia posiadanego majątku, skazanych w trybie pozakorporacyjnych orzeczeń dyscyplinarnych.
– Jeśli chodzi o możliwość zewnętrznej kontroli sędziów – nic. Jedynym sposobem weryfikacji ich pracy były wewnętrzne postępowania dyscyplinarne samego środowiska sędziowskiego. Dopiero konstytucja z 1997 r. dopuściła możliwość przenoszenia sędziego w stan spoczynku lub do innego sądu w związku ze „zmianą ustroju sądów lub granic okręgów sądowych”, a także możliwość przenoszenia ich w takim wypadku do innych sądów (art. 180 ust. 5). Oznaczało to, że każdorazowa większość reprezentacji narodu, będąca władzą ustawodawczą w Sejmie i Senacie, może zmieniać ustrój sądów, odsuwając określoną kategorię sędziów od sądzenia i przenosząc ich w stan spoczynku. Jednak nie jest to rozwiązanie idealne.
– Zasada trójpodziału władzy wyrażona w konstytucji (art. 4) oznacza niezależność poszczególnych władz, ale tylko w zakresie ich kompetencji. Konstytucja np. w kwestii ustroju, zakresu działania i trybu pracy Krajowej Rady Sądownictwa oraz sposobu wyboru jej członków (art. 187 pkt 4) odsyła do regulacji władzy ustawodawczej. To samo dotyczy charakteru administrowania sądami, obsadzania funkcji prezesów czy stanowienia procedur postępowania sądowego w kodeksach. Podobnie jest z „organizacją i trybem postępowania Trybunału Konstytucyjnego (art. 197). Władza sądownicza to wymiar sprawiedliwości w konkretnej sprawie, z konkretnym wyrokiem wydanym przez sędziego orzekającego z poszanowaniem praw podsądnych gwarantowanych Powszechną Deklaracją Praw Człowieka i polską konstytucją (art. 9 i 45). W określonych wypadkach konstytucja oddaje władzę sądowniczą do dyspozycji władzy ustawodawczej jako reprezentacji narodu, jako najwyższej władzy zwierzchniej w państwie. W tych ramach aktualnie uchwalona przez Sejm i Senat ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa i nowela do ustawy o ustroju sądów powszechnych spełniają wymogi konstytucyjne.
– Nie należy instrumentalnie machać konstytucją, tylko ją czytać i literalnie realizować jej treść. Podzielam pogląd, że suwerenny naród poprzez swoją reprezentację we władzy ustawodawczej zobowiązuje do niewypaczania treści konstytucji poprzez zakłamywanie zawartej w niej regulacji. Destrukcyjna, anarchizująca funkcjonowanie organów państwa i stanowienie prawa grupa reprezentująca odsuniętą od władzy część byłych prominentów, mieniących się elitą, i ich klientów działa na zasadzie emocjonalnego posługiwania się hasłami obrony demokracji, obrony konstytucji, w istocie w nie godząc.
– Za najważniejszą zmianę w ustroju sądów uważam postulowane przeze mnie od lat, co wynikało z moich doświadczeń jako zastępcy rzecznika dyscyplinarnego Naczelnej Rady Adwokackiej, ustanowienie ponadkorporacyjnej instancji dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym, co w tej chwili staje się rzeczywistością.
– Tak, bo dotyczącej wszystkich zawodów prawniczych: prokuratorów, sędziów, adwokatów, notariuszy, komorników – wszystkich. Nadrzędnym celem jednak jest realizowanie wobec obywateli praw gwarantowanych konstytucją we wskazanym wcześniej art. 45. Z mojej praktyki i doświadczenia interwencji senatorskich mogę powiedzieć, że dominującymi zarzutami wobec sądów były te odnoszące się do niespełniania przez władzę sądowniczą (nie administracja, nie prezesi, nie KRS, ale sędzia orzekający w konkretnej sprawie) podstawowych gwarancji konstytucyjnych wobec podsądnych. W mojej opinii ci, którzy nie chcą zmiany w zakresie weryfikacji pracy sędziów, nie chcą poprawy jej jakości dla dobra obywateli, w istocie postępują niezgodnie z konstytucją.
– Powrotu do koncepcji z Konstytucji 3 maja, że w pierwszych instancjach, tak jak w sądach ziemskich, w społecznościach lokalnych wybiera się sędziów kadencyjnie – osoby obdarzone zaufaniem obywateli, kierujące się nie tylko literą prawa, lecz także rozumem i sumieniem. Dawniej odwoływano się również do sumienia sędziowskiego, bo sędzia nie stosuje tylko litery prawa, ale i ducha całego systemu prawa.
– Tak, orzekających w drobnych sprawach karnych. Jest to zresztą tradycja II Rzeczypospolitej. Od dawna mówię, że sędziowie pokoju w pierwszej instancji to dobre rozwiązanie. Ponadto w postępowaniu należy zwiększyć udział czynnika społecznego pochodzącego z wyboru społeczności lokalnych. W trudnych procesach politycznych w stanie wojennym odwoływałem się niejednokrotnie do poczucia sprawiedliwości ławników. Podobnie w III RP w procesie zbrodni komunistycznej Grudnia ’70 zasiadający w składzie orzekającym ławnicy oceniali zarzucane oskarżonym czyny, podzielając tezy oskarżenia, wbrew stanowisku sędziów zawodowych.
– Nie. Choć podejrzewam, że gdyby ich zaproponowano, o nich też byłby spór, bo wszystkie propozycje dalej idące przy takiej postawie, jaką prezentują obecne politycznie stronnicze korporacje prawnicze, które wcale nie chcą naprawy wymiaru sprawiedliwości, są odrzucane. Wszystko, co robi obecny parlament, jest kwestionowane. W zamian jednak nie ma żadnej konstruktywnej propozycji.
– Niestety prawdziwe.
23 lipca 2017 • 16:45
W sondażach. 70% respondentów jest przekonana o zapaści moralnej i etycznej polskiego wymiaru sprawiedliwości
17 lipca 2017 • 01:45
matka z kodu
16 lipca 2017 • 17:15
Marszami , pikietami wiele nie zdziałamy .
Musimy przekonać młodych
Trzeba zacząć od swoich rodzin .
My to robimy w naszej rodzinie i to samo proponujemy wszystkim nieobojętnym
Na ścianie w salonie powiesiliśmy portret Prezydenta Tuska obok po lewej Przewodniczącego Schetynę i Petru
Po prawej Prezydenta Komorowskiego i Prezesa Rzeplińskiego
z gliny ulepiliśmy siedzącą postać Frasyniuka z różą w zębach oraz leżącego w łożu szpitalnym Bolesława
Wieczorem zbieramy się tam całą rodziną .
Najpierw zapalamy znicze i okadzamy podobizny wonnościami
Jedno z nas czyta artykuł z GW red. Maziarskiego , Kublik , Wielowiejskiej lub inny tekst przypadający pod rozmyślania na dany dzień
Lektor przy akapitach lub śródtytułach przerywa na chwilę czytanie
My wtedy wspólnie mówimy :
WOLNOŚĆ RÓWNOŚĆ DEMOKRACJA lub
KONSTYTUCJA KONSTYTUCJA KONSTYTUCJA albo
Podskakujemy kilkakrotnie
Następnie odśpiewujemy Odę Do Radości
i idziemy spać
16 lipca 2017 • 18:01
Dawno się tak nie uśmiałam @matka z kodu!
“Na ścianie w salonie powiesiliśmy portret Prezydenta Tuska obok po lewej Przewodniczącego Schetynę i Petru
z gliny ulepiliśmy siedzącą postać Frasyniuka z różą w zębach oraz leżącego w łożu szpitalnym Bolesława”
Dokładam jeszcze księżnę Koparkową nad Tuskiem.
16 lipca 2017 • 02:00
Załóżmy, że sędziowie są uczciwi i reprezentują wysokie standardy moralne. W tym wypadku nie ma podstaw, by obawiać się o merytoryczne podporządkowanie sędziów władzy wykonawczej i niesprawiedliwe wyroki ponieważ człowiek prawy potrafi przeciwstawić się wszelkim naciskom zmierzającym do niesprawiedliwości. W okresie II Wojny Światowej, mimo łapanek, obozów koncentracyjnych i kary śmierci za najdrobniejsze przewinienie Niemcy nie zdołały zgermanizować Polski – przeciwnie – powstało polskie państwo podziemne i ludzie wzajemnie się wspierali ratując nawet Żydów.
Skoro ktoś zakłada, że z powodu nacisków ministra Ziobry zapanuje serwilizm i niesprawiedliwość, to zakłada tym samym, że sędziowie stawiają własny interes (awanse, możliwość wykonywania zawodu) ponad powszechnie przyjętymi wartościami a tym samym słuszna jest diagnoza PiS-u, że wymiar sprawiedliwości jest całkowicie zdeprawowany i nie zdołał oczyścić się z przyzwyczajeń stalinowskich przez ostatnie 25 lat.
Nie popieram PiS-u, prezentuję tylko proste rozumowanie logiczne, którego nie sposób podważyć.
14 lipca 2017 • 22:26
Uczestnicy opozycji antykomunistycznej z Trójmiasta wystosowali apel do posłów i senatorów klubów parlamentarnych Prawa i Sprawiedliwość oraz tych posłów innych ugrupowań, którzy “chcą przywrócić wymiar sprawiedliwości obywatelom”. “Do uczciwych i patriotycznie nastawionych parlamentarzystów apelujemy, abyście w procesie wprowadzania reform wymiaru sprawiedliwości nie cofnęliście się ani o krok. Nie pozwólcie zastraszyć się totalnym obrońcom PRL-bis” – piszą.
Pod apelem podpisały się władze Stowarzyszenia “Godność”:
Jako byli więźniowie polityczni z lat 1981-89 zrzeszeni w Stowarzyszeniu ,,Godność” zdecydowanie popieramy reformę wymiaru sprawiedliwości wprowadzaną przez Prawo i Sprawiedliwość. Z osobistego doświadczenia znamy dyspozycyjność wymiaru sprawiedliwości ukształtowanego w czasach PRL. Niektórych sędziów, którzy nas skazywali w stanie wojennym, spotykaliśmy po 1991 r. podczas procesów o odszkodowania za niesłuszne skazywanie za działalność związkową i polityczną. Od 1993 r. w licznych apelach i protestach domagaliśmy się usunięcia z wymiaru sprawiedliwości prokuratorów i sędziów skompromitowanych udziałem w procesach politycznych. Na nasze apele nasi byli przywódcy solidarnościowi z UW i PO przez wiele lat pozostawali głusi. Odnosiliśmy wrażenie, że budowali sobie posłuszny wymiar sprawiedliwości w oparciu o starą kadrę i struktury.
Ten oficjalnie nowy wymiar sprawiedliwości głosił stanie na straży “państwa prawa”, a utrwalał bezprawie. Szary obywatel przez 25 lat widział na co dzień, jak krzywdząco jest traktowany, a jakimi przywilejami cieszą się gangsterzy i ludzie z postkomunistycznej elity władzy. Korporacje sędziowskie i prokuratorskie skorumpowało polski wymiar sprawiedliwości.
To Wy realizujecie oczekiwania większości społeczeństwa. Oczekujemy pełnej frekwencji podczas głosowania ustaw. W tej sprawie, my – ofiary prokuratorsko-sędziowskich represji, jesteśmy z Wami i oczekujemy, że nas nie zawiedziecie!
http://niezalezna.pl/102270-gdanscy-opozycjonisci-popieraja-reforme-sadownictwa-dosc-bezprawia
ogłaszam koniec POstkomunizmu w Polsce
14 lipca 2017 • 17:31
To jest koniec pozostałości teoretycznego państwa bezprawia, koniec epoki aferzystów i bolków.
Barbara Piwnik: niezawisłość sędziów gwarantuje, że nikt nie może wpływać na ich decyzje i wyroki
14 lipca 2017 • 13:30
Mnie, orzekającego sędziego, nie interesuje, kto jest ministrem sprawiedliwości, kto jest prezesem sądu, bo niezawisłość sędziów gwarantuje, jak ten sędzia podejmuje decyzje i wyroki – komentuje w rozmowie z PAP ustawę o KRS b. minister sprawiedliwości i prokurator generalny Barbara Piwnik.
Była Prokurator Generalna i minister sprawiedliwości Barbara Piwnik skomentowała w udzielonym PAP wywiadzie przyjętą w środę przez Sejm ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa. Za jej przyjęciem opowiedziało się 227 posłów, w tym 224 z PiS. Przeciw było 5 posłów – 2 z PO i 3 z koła Republikanie. W głosowaniu wzięło udział 232 posłów. “Za” było też 2 posłów koła WiS oraz jeden niezrzeszony. Nikt nie wstrzymał się od głosu. Większość posłów opozycji nie wzięła udziału w głosowaniu nad nowelą o KRS.
PAP: Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego powiedział wczoraj przed głosowaniem: “To nie jest obawa, to jest realne zagrożenie. W tej reformie chodzi o zastraszenie sędziów”. Jak Pani skomentuje te słowa?
B. Piwnik: Jestem sędzią, któremu w tym roku minie 39 lat pracy. Uważam, że ani władza ustawodawcza ani wykonawcza nie może zastraszyć sędziego. W swojej wieloletniej pracy doświadczyłam wszystkiego. Także prowadzono wobec mnie postępowanie dyscyplinarne, zainicjowane działaniami sędziów, w tym członków KRS. Postawiono mi zarzut, że wzięłam udział w wydaniu decyzji w pięcioosobowym składzie. Sędzia Żurek (rzecznik KRS, główna twarzą walki o przywileje sędziowskie – przyp.red.) m.in. twierdzi, że nowa władza chce tak uregulować przepisy, by wszczynać postępowania dyscyplinarne wobec sędziów, także za wydanie orzeczenia, które nie spodoba się władzy. To ja przypominam, że mnie już stawiano zarzuty za udział w wydaniu decyzji w minionych latach. Prawomocnie zostałam uniewinniona na początku 2014 r. Wtedy stawiający mi taki zarzut sędziowie nie widzieli w tym problemu.
PAP: Z kolei Cezary Grabarczyk, były minister sprawiedliwości z PO stwierdził wczoraj, że: “wartość orzeczeń sądowych będzie taka, jak wyroków w stanie wojennym. Kaczyński cofa Polskę do czasów mrocznego PRL, gdy partyjni urzędnicy decydowali o karaniu sędziów wydających wyroki niezgodne z linią partii”. Pani komentarz do tych słów?
Druga rzecz – może wydawać się odległa od wymiaru sprawiedliwości – jednak ma wpływ na szeroko pojęte sądownictwo. W społeczeństwie brakuje znajomości prawa, w tym także uregulowań konstytucji, do której ostatnio tak wiele osób chętnie się odnosi, ale tez ustaw i aktów prawnych niższego rzędu. Społeczeństwo nie jest nawykłe do słuchania i respektowania każdej z trzech władz. To, jeśli chodzi o władzę sądowniczą, przekłada się na postawę obywatela przed sądem. Mam na myśli wszystkich uczestników postępowań, czyli np. świadków, którzy lekceważą wezwania do sądu.
Kolejna kwestia dotyczy rozszerzenia dostępności do zawodu, przygotowanie do jego pełnienia a także pomysł, aby radcowie prawni, mogli pełnić funkcję obrońców. Tutaj warto zapytać o jakość świadczonej pomocy prawnej, która niejednokrotnie może pozostawić wiele do życzenia. Ktoś by powiedział: “a co to ma wspólnego z wymiarem sprawiedliwości?”. Przekłada się to na sprawność toczących się postępowań.
Zmiany w sądownictwie są potrzebne, ale jak często podkreślam, należało je rozpocząć “od dołu”, a więc od podstaw, a nie od samej “góry” czyli od prezesów.
B. Piwnik: Przeciętny Polak słyszy wersję: – “Jak zmieni się ustawa o KRS, to PiS będzie wybierać swoich sędziów. KRS, która powinna stać na straży niezawisłości sędziów, w tym niezależności sądów, ma stać się upolityczniona”. Trzeba tutaj przypomnieć, że od początku powstania, KRS składa się zarówno z sędziów, jak i polityków, a więc posłów, senatorów, ministra sprawiedliwości. Ale społeczeństwu wdrukowano w pamięć jedną myśl: “politycy będą powoływać sędziów”. To nieporozumienie bo chodzi o to, żeby tych sędziów, którzy znajdą się w KRS, nie wybierali ze swego grona sędziowie, a politycy. Jeżeli przyjmujemy, że dotychczas obowiązujące przepisy, regulujące funkcjonowanie KRS, są prawidłowe, to oznacza, że w myśl tych dobrych przepisów wybrani zostali sędziowie nie budzący wątpliwości. Dlaczego mamy zakładać, że są w ich gronie tacy, którzy sprzeniewierzą się niezawisłości i niezależności? Mnie, jako orzekającego sędziego, nie interesuje, kto jest ministrem sprawiedliwości, mnie nie interesuje, kto jest prezesem sądu, bo niezawisłość sędziów gwarantuje, że nikt nie może wpływać na to, jak dany sędzia dochodzi do decyzji i wyroku. Sędzia nie może orzekać zgodnie z oczekiwaniami prezesa, bo wtedy powstaje pytanie: czy na pewno jest to osoba, która powinna pełnić urząd?
http://www.rp.pl/Sedziowie-i-sady/307139951-Barbara-Piwnik-niezawislosc-sedziow-gwarantuje-ze-nikt-nie-moze-wplywac-na-ich-decyzje-i-wyroki.html#ap-1
14 lipca 2017 • 17:37
Wszystkie te wzniosłe hasła o niezawisłości sądownictwa, praworządności i obronie praw obywatelskich, pięknie brzmią, ale nie bardzo pasują do polskiej rzeczywistości. Polskie sądownictwo bowiem w żadnym razie nie jest niezawisłe, co więcej – właściwie nigdy nie było. W okresie zaborów zależało ściśle od zaborców, w okresie międzywojennym – najpierw od środowisk niepodległościowych, a po 1926 roku od władzy wykonawczej. Jak było w PRL-u nie trzeba wspominać, natomiast po 1989 r. sądownictwo zostało głęboko spetryfikowane przez byłą agenturę służb PRL, zorganizowane grupy przestępcze i środowiska biznesowe. Jedyne, co udało się zmienić w XXI wieku, to uniezależnienie sądownictwa od grup przestępczych, bowiem największe polskie gangi (mafia pruszkowska, grupa wołomińska, grupa Krakowiaka, mafia trójmiejska itd.) zostały rozbite. Sądownictwo nadal jest jednak głęboko spenetrowane wpływami biznesowymi – i to na wszystkich szczeblach – od wpływów lokalnego biznesmena na sędziów rejonowych, po wpływy zachodnich koncernów na sądy wyższych instancji. Z kolei Sąd Najwyższy jest towarzystwem wzajemnej adoracji, do którego nie da się wejść nikomu spoza określonych układów, podobnie zresztą jest w sądach apelacyjnych. Przykro to stwierdzić, ale polskie sądownictwo przypomina bardziej sitwę pełną towarzyskich i biznesowych powiązań personalnych, niż niezawisły wymiar sprawiedliwości. Wie o tym każdy, kto miał jakikolwiek dostęp do informacji o przebiegu wyborów prezesa sądu w dowolnym okręgu. O takim wyborze nigdy nie decydują kompetencje i wiedza, ale zawsze to, kto kogo zna i kto z kim trzyma. O jakości wydawanych w Polsce wyroków już nie wspomnę, bo orzecznictwo polskich sądów to zwykła loteria. Wynik sprawy zależy od tego, na jakiego sędziego się trafi, bo jeden uważa tak, inny siak i każdy orzeka jak mu się podoba. W Polsce nie ma żadnej jednolitości orzecznictwa, w takich samych sprawach orzekają inaczej sądy w różnych miastach, a w obrębie jednego miasta – w różnych sądach. Bardzo często się zdarza, że w tym samym mieście i tym samym sądzie, w takich samych sprawach zapadają całkowicie odmienne wyroki, bo poszczególni sędziowie mają różne poglądy. Do tego dochodzą rozmaite układy sędziów z adwokatami, prokuratorami, radcami prawnymi, których skutkiem są czasem wyroki dosłownie uzgadniane podczas imprez towarzyskich. Nie, mi drodzy, to nie jest niezawisły wymiar sprawiedliwości, to jest bagno układów. Ile w Polsce było spraw, w których sędziego złapano po pijanemu za kierownicą? A ilu z tych sędziów skazano? “Zwykły” obywatel w takiej sytuacji zasiada z automatu na ławie oskarżonych, sędziego bierze na dywanik prezes sądu i zwraca mu uwagę, aby na przyszłość uważał. To nie jest immunitet, tylko wyjęcie spod prawa,skutkujące poczuciem całkowitej bezkarności. Przykłady można mnożyć dziesiątkami. Oczywiście to wszystko nie oznacza, że działania PiSu są słuszne, bo przecież w działaniach tych nie chodzi o uzdrowienie sądownictwa, tylko o wykorzystanie go przez władzę do swoich celów politycznych. Chodzi natomiast o to, że bez względu czy sądownictwo zostanie podporządkowane władzy PiS, czy też pozostanie podporządkowane układom – gorzej już nie będzie, więc te wszystkie wzniosłe hasła, to raczej krzyk tych, którzy zostaną odsunięci od układów, a nie obrońców demokracji
Sędzia Barbara Piwnik: sędziowie nie powinni się ukrywać przed społeczeństwem
21 lipca 2017 • 16:26
– Dlaczego sędziowie mieliby stracić swoje kwalifikacje, również moralne, w momencie kiedy nie wybiorą ich inni sędziowie, tylko politycy? Przecież to nie jest tak, że minister powoła nowych ludzi na urząd i zrobi z nich sędziów w Sądzie Najwyższym – mówi w rozmowie z Onetem sędzia Barbara Piwnik, była minister sprawiedliwości i prokurator generalny. Dodaje też, że sędziowie powinni edukować obywateli, a nie ukrywać się przed społeczeństwem.
“Gdyby nasze społeczeństwo od lat było edukowane przez sędziów, to dzisiaj nie trzeba byłoby szukać na gwałt zrozumienia, czy oparcia, bo obywatele wiedzieliby, co za takimi propozycjami reform może iść” – twierdzi Barbara Piwnik
Była minister sprawiedliwości krytykuje też środowisko sędziowskie za patologie i brak otwartości na reformy w poprzednich latach. “Jeżeli dziś wyrażane są obawy, że może dochodzić do oskarżania sędziów za to, że wydali decyzję, która się komuś nie spodobała, to ja już mam to wszystko za sobą”
Piwnik przekonuje, że przez emocje, które narosły wokół reform sądownictwa, sędziowie, którzy w przyszłości mieliby zasiadać w Sądzie Najwyższym lub KRS mogą obawiać się ostracyzmu
Mateusz Baczyński: Czuje się pani przedstawicielką nadzwyczajnej kasty?
Barbara Piwnik: Niestety, ten głos płynący ze środowiska sędziowskiego będzie nam chyba zapamiętany na zawsze. Wprawdzie były później próby tłumaczenia tego, że ta wypowiedź została opacznie zrozumiana, ale ja już bym nie chciała tego tłumaczenia komentować. Ja natomiast nigdy się tak nie czułam i sędziowie, z którymi pracuję nigdy w swoich zachowaniach tego nie przejawiali i taki sposób przedstawienie osób wykonujących ten zawód jest mi dalece obcy.
Można mówić o pewnej wyjątkowości, ale związanej z wyjątkowymi wymaganiami, jakie są w stosunku do nas. Chodzi mi szczególnie o wysokie kwalifikacje moralne i zawodowe. Tyle że to nie jest przywilej, ale obowiązek, obciążenie i szczególnego rodzaju powinność wobec społeczeństwa. Każdego, kto chce, żeby tej władzy było dla niego jak najwięcej, mogę tylko ostrzec, że duża władza, to duża odpowiedzialność. Bardzo duża władza, to bardzo duża odpowiedzialność.
Dużą cześć tej władzy chce w tej chwili przejąć PiS. Ze strony opozycji i wielu autorytetów prawnych słychać głosy, że to koniec trójpodziału władzy i koniec demokracji.
Wie pan, to jest tak, że niektórzy słuchają wyłącznie siebie i sprawia im to nawet dużo satysfakcji, kiedy słyszą swoje gromkie wypowiedzi. Trochę mnie to smuci, bo sprawowanie trzeciej władzy, to potrzeba spokoju, namysłu i rozwagi w podejmowaniu decyzji. A jeśli wokół panuje duży zgiełk, to o tę rozwagę trudno.
Ale nie uważa pani, że podniesione głosy ze strony trzeciej władzy są w tym wypadku uzasadnione?
Kiedy sędzia podnosi głos na sali rozpraw sądowych, to niejednokrotnie jest to interpretowane, jako niewłaściwe zachowanie. Za trzecią władzą powinna przemawiać siła argumentów i edukacja prawna, która przygotowałaby społeczeństwo do tego, aby w spokoju jej wysłuchało. Dlatego od lat mówię o tym, że sędziowie nie powinni się ukrywać przed społeczeństwem. Oczywiście mam na myśli to, że powinni być obecni w przestrzeni publicznej i wypowiadać się np. za pośrednictwem mediów. Tymczasem sędziowie Sądu Najwyższego są praktycznie anonimowi i społeczeństwu szerzej nieznani. A gdyby od lat tłumaczyli obywatelom prawo i wyjaśniali dlaczego Sąd Najwyższy jest tak ważny dla nich, to ci politycy, którzy proponują zmiany, musieliby się liczyć z tym, że świadomy, znający materię obywatel będzie na bieżąco analizował propozycje, które mogłyby naruszać te gwarancje trzeciej władzy. Gdyby nasze społeczeństwo od lat miało taką bezpośrednią informację, nie tylko ze strony władzy ustawodawczej, czy wykonawczej, ale również ze strony sędziów, to nie trzeba byłoby szukać na gwałt zrozumienia, czy oparcia, bo obywatele wiedzieliby, co za takimi propozycjami może iść.
Uważa pani, że obecna sytuacja to wina samych sędziów?
Odpowiem panu trochę przewrotnie. Kiedy byłam ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym – to był schyłek 2001 roku – pojechałam do Jastrzębiej Góry na spotkanie z prezesami sądów apelacyjnych. Przedstawiłam im pewną propozycję dotyczącą awansów sędziowskich. A mianowicie, że w przypadku sytuacji, kiedy dany sędzia chciałby awansować np. z sądu okręgowego do sądu apelacyjnego w Warszawie, to żeby jego oceny dokonał sędzia wizytator z sądu apelacyjnego np. z Krakowa, Szczecina lub innego miasta w Polsce. W mojej opinii, znakomicie uzdrawiałoby to sytuację, ponieważ taki sędzia wizytator otrzymując akta danego sędziego oceniałby jego pracę, a nie to czy jest interesujący towarzyszko. Obecna wówczas na spotkaniu wiceprezes Sądu Apelacyjnego w Warszawie odpowiedziała na to poruszona, że jest to pomysł absurdalny, ponieważ (zapamiętałam to na całe życie) sędziowie w danej apelacji najlepiej wiedzą z kim chcą pracować, a z kim nie.
Wiedziałam już w tym momencie, że jak przestanę być ministrem i wrócę do pracy sędziego, to moja kariera zawodowa zakończy się na sądzie okręgowym w pierwszej instancji. Poza tym, jako sędziemu, było mi zwyczajnie przykro, kiedy usłyszałam takie słowa. Bo co to niby znaczy? Inni wiedzą z kim chcą pracować, a z kim nie? Jak to się ma do mojego zaangażowania w pracy? Mówię o tym też dlatego, że u nas często dyskutuje się w taki sposób, że ktoś podsumuje kogoś jednym słowem, albo skwituje w sposób mniej lub bardziej przykry i to zamyka sprawę. Biegniemy dalej.
Ha! Proszę pana, musiałabym panu opowiedzieć 19 ostatnich lat swojego życia zawodowego. Płaci się bardzo wysoką cenę za to, kiedy człowiek jest konsekwentny, niepokorny i prezentujący swój pogląd, bez względu na to, co może go spotkać. A ja zawsze zabieram głos wtedy, kiedy uważam, że mam ugruntowane zdanie na jakiś temat. No i prób pociągnięcia mnie do odpowiedzialności dyscyplinarnej było kilka.
Była na przykład taka sytuacja, że Marek Jamrogowicz – zastępca prokuratora generalnego, wysłał pismo wnioskujące o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego za to, że w programie “Fakty po Faktach” wyraziłam opinię, że za nieprawdopodobną uważam wersję, iż generała Marka Papałę zabili złodzieje samochodów. Ta sprawa ma dla mnie szczególne znaczenie, bo w 1998 roku na wniosek gen. Papały otrzymałam ochronę policji, gdyż dostał on informację, że został wydany na mnie wyrok śmierci. A jego zamordowano właśnie wtedy, kiedy miałam tę ochronę przydzieloną, więc mam takiego poczucie, że być może uratował mi życie.
W każdym razie – prokurator chciał wszczęcia postępowania dyscyplinarnego za to, że ośmieliłam się zabrać głos. Jak gdyby nie zważając na to, że jako obywatel mam zagwarantowane prawo do wyrażania swojego osobistego poglądu. Sprawa trwała pięć miesięcy, aż rzecznik dyscyplinarny doszedł do wniosku, że prokurator generalny nie może wnioskować o wszczęcie wobec mnie postępowania dyscyplinarnego. Niemniej jednak odbyło się przesłuchanie i była to dla mnie przykra historia.
Miała pani też poważniejsze postępowanie. Chodzi mi o głośną sprawę z 2011 roku, kiedy została pani oskarżona wraz z sędzią Hanną Pawlak o złamanie prawa w decyzji sądu ws. dotyczącej jednej z grup przestępczych. Ta sprawa wzbudziła dużo kontrowersji.
Tak, zostałam obwiniona o to, że wzięłam udział w wydaniu decyzji, która przez prezesa sądu została oceniona jako niewłaściwa. Przy czym, podjęłam tę decyzję, jako jeden z pięciu sędziów – bo była nas dwójka sędziów zawodowych i trzech ławników. Przy czym nie był to wyrok w sprawie, tylko postanowienie. Ja zostałam skazana w pierwszej instancji za to, że wzięłam udział w wydaniu tej decyzji, choć chciałabym dodać, że pokój narad jest jak konfesjonał. Nie ma możliwości, by uchylić tajemnice pokoju narad. W związku z tym, nie było wiadomo, czy np. nie zostałam przegłosowana. Co więcej, obie mogłyśmy zostać przegłosowane przez ławników, ale tylko naszą dwójkę pociągnięto do odpowiedzialności. Ostatecznie zostałyśmy uniewinnione przez Sąd Najwyższy. W związku z tym, jeżeli dziś wyrażane są obawy, że może dochodzić do oskarżania sędziów za to, że wydali decyzję, która się komuś nie spodobała, to ja już mam to wszystko za sobą.
Tylko, że niezależny Sąd Najwyższy panią uniewinnił. Jeżeli reformy PiS wejdą w życie, to może stracić swoją niezależność.
Ale przedtem trzech sędziów sądu apelacyjnego mnie skazało. Rzecznikiem dyscyplinarnym też jest sędzia. Czyli cała ta sytuacja i dochodzenie do oskarżenia odbyło się przy udziale sędziów – w tym zasiadających w Krajowej Radzie Sądownictwa. Jeżeli dzisiaj podnosi się zgiełk w związku z planami powołania Izby Dyscyplinarnej przy Sądzie Najwyższym, to ja zwracam uwagę, że przecież zostaną tam powołani sędziowie z grona tych sędziów, którzy swój urząd sprawują od lat. Przecież to nie jest tak, że minister powoła nowych ludzi na urząd i zrobi z nich sędziów w Sądzie Najwyższym, czy członków KRS.
Ale będzie miał narzędzia do wywierania na nich presji.
Proszę pana, jeżeli te osoby były godne powołania na urząd i jak rozumiem nie wystąpiły okoliczności, które skutkowałyby skazaniem ich w postępowaniu dyscyplinarnym, to oznacza, że wypełniali swoje obowiązki zgodnie ze ślubowaniem, które składa każdy sędzia obejmując swój urząd. Wobec tego, dlaczego mieliby stracić te kwalifikacje, również moralne, w momencie, kiedy nie wybraliby ich inni sędziowie, tylko politycy?
Proszę spojrzeć na to jeszcze szerzej. Załóżmy taką sytuację, że politycy w wymaganej większości zgłoszą kandydaturę sędziego, który jest ze wszech miar godzien szacunku i uznania, ale ze względu na obecną atmosferę nie zgodzi się na objęcie tej funkcji, bo będzie obawiał się ostracyzmu. Jeżeli nie w tym momencie, to w dalszej perspektywie. Bo władza ustawodawcza i wykonawcza przemijają – przychodzą wybory, które mogą sprawić, że dana osoba już więcej się w Sejmie nie znajdzie. A trzecia władza trwa do śmierci.
Skoro sędzia mianowany jest na stanowisko dożywotnio, to również dożywotnio odpowiada dyscyplinarnie i te wysokie wymagania pozostają już z nim do śmierci. Jeżeli jakiś sędzia, po przeprowadzeniu tych reform otrzyma propozycje kandydowania do KRS-u, albo zostania prezesem Sądu Najwyższego, to po następnych wyborach, które mogą zmienić władzę, mogą jednocześnie skomplikować jego sytuację zawodową – poprzez przyklejenie mu etykiety danej partii politycznej. To może wpłynąć na jego karierę, na następne 5, 10, 15 lat. W związku z tym, wszyscy którzy prowadzą dziś tak emocjonalną dyskusję powinni pomyśleć też o sytuacji tego sędziego, który za parę dni, tygodni, miesięcy będzie musiał podjąć decyzję, czy objąć dane stanowisko czy nie.
Załóżmy, że będzie rzetelnym, uczciwym i przyzwoitym sędzią, pracującym z przestrzeganiem wszelkich zasad i reguł. I co on usłyszy w czasie gorącej sejmowej dyskusji na temat tego, czy dobrze byłoby, żeby został członkiem KRS-u? Ja niejednokrotnie mówiłam, że sędzia musi być człowiekiem odważnym i życzę odwagi wszystkim sędziom w podejmowaniu decyzji wówczas, kiedy otrzymają propozycję i będą musieli podjąć decyzję.
Czyli pani wierzy w to, że politycy przy wyborze sędziów będą kierować się wyłącznie merytorycznymi przesłankami, a sędziowie będą wolni od wpływów politycznych?
(śmiech) Nie ma pan wiary w człowieka, a ja ciągle mam. Choć może nie jest to nawet kwestia wiary, tylko oczekiwanie tego, że władza wykonawcza, ustawodawcza i sądownicza nie będą sobie rzucały wzajemnie kłód pod nogi, bo wszyscy żyją w tym samym kraju. No bo co? Mamy się utwierdzać dalej w przekonaniu, że będzie jak w “Samych Swoich”, czyli “sąd, sądem, ale sprawiedliwość jest po naszej stronie”?
Może mój brak wiary wynika z tego, co się dzieje wokół Trybunału Konstytucyjnego, po tym, gdy stał się on obiektem targów politycznych. Nie napawa to optymizmem.
Zawsze się u nas mawiało, że wszyscy znają się na polityce i medycynie. Teraz dodałabym do tego jeszcze prawo konstytucyjne. Przez lata nikogo to nie interesowało – w takim sensie, że nikt nie tłumaczył tego obywatelom. A ja nie jestem specjalistką od prawa konstytucyjnego, nie zasiadałam w TK i nie mam na tyle doświadczenia w tej materii, żeby móc wyrażać kategoryczny pogląd w tej sprawie.
Niemniej jednak, ta cała sytuacja wokół reformy sądownictwa, sprawiła, że rozpoczęła się na ten temat dyskusja i debata publiczna. Aczkolwiek nie bardzo rozumiem, jak palące się świecie przed siedzibą Sądu Najwyższego miałyby pomóc obywatelowi w tym, żeby zrozumiał, jakie znaczenie ma Sąd Najwyższy w demokratycznym państwie prawa i jaki ma wpływ na niego samego.
od jutra KWIK !
12 lipca 2017 • 23:25
“Niezwykłej Kasty” na cały świat!
Gersdorf – “zapomniałam skąd mam dwie i pół bańki” – będzie pierwsza!
Zobaczycie! 🙂
same smakołyki nt. Gersdorf
12 lipca 2017 • 23:38
13 lipca 2017 • 14:03
Środowisko prawnicze miało 25 lat by się zreformować, byli samodzielni a pozwolili na rozwój patologi. Komornicy, sedziowie stali się bogaczami, do tego orzekali w swoich sprawach stając się praktycznie bezkarnymi, wytworzył sie swoisty bantustan. a teraz wielki krzyk że dzieje sie krzywda. PiS nie bedzie rzadził wiecznie a zmiany sa potrzebne i nie jest to krzyk o sprawiedliwość tylko kwik bo teraz skończy sie samowola.
14 lipca 2017 • 01:16
Wymiana kadr jest konieczna. To właśnie obecne zdemoralizowane kadry zdewastowały Wymiar Sprawiedliwości.
Kasta musi opuścić resort.
11 lipca 2017 • 17:51
Stanowisko w tej bulwersującej sprawie wydało Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP
Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko utrudnianiu pracy dziennikarzy podczas wykonywania ich zawodowych obowiązków, czego przykładem jest atak na reportera i publicystę TVP S.A. Michała Rachonia w czasie relacjonowania przez niego przebiegu kontrmanifestacji smoleńskiej organizowanej przez organizację Obywatele RP podczas obchodów Miesięcznicy Smoleńskiej w Warszawie 10 lipca 2017 r.
Dziennikarz został zaatakowany przez agresywnych mężczyzn, był popychany i szturchany oraz prowokowany, przez stosowanie zaczepek, do odpowiedzenia przemocą na te ataki. Fizyczne ataki na dziennikarza wykonującego swoje obowiązki są jaskrawym naruszeniem zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa i nigdy nie powinny mieć miejsca. Bezpieczeństwo pracy dziennikarzy relacjonujących wszelkie wydarzenia, w tym te wywołujące silne społeczne emocje, powinno być zawsze przedmiotem troski organizatorów tych wydarzeń, którzy zgodnie z obowiązującym prawem zobowiązani są do zapewnienia dziennikarzom godnych i niezagrażających ich życiu i zdrowiu warunków pracy
– napisała dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.
11 lipca 2017 • 11:10
Powiem więcej , próbowałem dowiedzieć się jaki jest porządek obrad u 2 posłów i sami nie wiedzą wiedzą tylko że jutro mają być w sejmie. dziś może otrzymają szersze informacje .
12 lipca 2017 • 20:45
Zmiana zasad powoływania i odwoływania prezesów sądów przez zwiększenie uprawnień ministra sprawiedliwości oraz wprowadzenie zasady losowego przydzielania spraw sędziom – to główne zapisy nowelizacji Prawa o ustroju sadów, które w środę przyjął Sejm. Za nowelizacją autorstwa posłów PiS głosowało 229 posłów, przeciw było 3. Nikt nie wstrzymał się od głosu. Opozycja nie głosowała. Teraz nowela trafi do Senatu.
12 lipca 2017 • 21:08
“Nie ulega żadnej wątpliwości, że polski system powoływania sędziów jest skrajnie niedemokratyczny. Rodzi się pytanie, czy jest zgodny nie tylko z duchem, ale też zasadami polskiej konstytucji
– mówił minister. Dodał, że mechanizmy powoływania sędziów opierają się na zasadach kooptacji, które mają swoje źródło przed 1989 r., a na skutek „pewnego kompromisu z komunistami po 1989 r. mają swoją kontynuację poprzez KRS”.
Krajkowa Rada Sądownictwa to konstytucyjny organ stojący na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Nowela przewiduje m.in. powstanie w niej dwóch izb oraz wygaszenie, po 30 dniach od wejścia noweli w życie, kadencji jej członków: zarówno 15 sędziów, jak i sześciu parlamentarzystów. Nowi członkowie Rady-sędziowie byliby wybrani na wspólną 4-letnią kadencję.
oPOzycja powróciła do pradawnego zwyczaju ...
12 lipca 2017 • 21:59
… zrywania Sejmów
Ogółem w XVII-XVIII wieku Sejm zerwano 73 razy.
Podział posłów zrywających sejm ze względu na pochodzenie wygląda następująco:
Jaki wynik ma już obecnie oPOzycja?
10 lipca 2017 • 19:59
nadzwyczaje posiedzenie Sejmu nie jest zwoływane co tydzień …