Source: http://olgierd.bblog.pl/wpis,o;laniu;wody;i;skutecznym;rad;sposobie,43567.html
Timestamp: 2017-11-22 03:42:33+00:00
Document Index: 87381090

Matched Legal Cases: ['art. 14', 'art. 113', 'art. 17', 'art. 17', 'art. 21', 'art. 19', 'art. 4']

O laniu wody i skutecznym rad sposobie | Lege Artis w Bblog.pl
2010-06-07 12:04
O laniu wody i skutecznym rad sposobie
Bardzo ciekawe i jakże bardzo Polskie: jeszcze woda nie wszędy opadła, jeszcze nie każdy bóbr dał głowę pod topór, a już się okazuje -- winni powodzi są działkowcy. Na ten przykład na wrocławskim Kozanowie nie ma wałów powodziowych, bo -- jak to ślicznie ujął Jacek Harłukowicz -- "inwestycję od lat sabotują właściciele terenów, przez które wał ma przebiegać: działkowcy i jeden z mieszkańców osiedla".
Znaczy się już wiemy kto jest sabotażystą i leje wodę na wiadome kręgi określonych kół, teraz, po solidnym przygotowaniu dziennikarskim, będzie można urwać łeb hydrohydrze.
Ja zaś nieodmiennie się dziwię: jak to możliwe, że w sprawie odebrania ziemi pod budowę zajezdni autobusowej można napuszczać na ludzi służby specjalne i nawet zmieniać prawo, żeby łatwiej było wywłaszczać bez udziału właściciela nieruchomości w postępowaniu (!) -- tylko dlatego, że działania te podejmuje się w ramach operacji "Euro 2012" -- zaś jeśli chodzi o temat jakże powszechnego zagrożenia życia i zdrowia ludzkiego politycy zachowują się jakby się nomen omen zachłysnęli.
Są winni braku wałów działkowcy? No to ja w ogóle nie widzę problemu: ani pielęgnujący marchewkę działkowiec, ani jego czapa w postaci PZD nie są właścicielami tych gruntów (zgodnie z przepisami ustawy dotyczącej pracowniczych ogródków działkowych z 1995 r. ziemia pod ogródki jest wyłącznie albo przekazywana w nieodpłatne użytkowanie, albo w oddawana w użytkowanie wieczyste, zaś osoby fizyczne mogą co najwyżej zawrzeć umowę o użytkowanie działek. Jej właścicielem cały czas pozostaje gmina bądź Skarb Państwa (i tak jest nadal -- por. art. 14 ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych), co nie zmienia faktu, że mimo wszystko w przypadku przeznaczenia takiej nieruchomości na cele publiczne nadal stosuje się przepisy o wywłaszczeniu (art. 113 ust. 2 ustawy o gospodarce nieruchomościami).
art. 17 ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych:
1. Likwidacja rodzinnego ogrodu działkowego w każdym przypadku następuje na warunkach niniejszej ustawy.
2. Likwidacja rodzinnego ogrodu działkowego odbywa się za zgodą Polskiego Związku Działkowców.
3. Do likwidacji rodzinnego ogrodu działkowego na cel publiczny w rozumieniu ustawy o gospodarce nieruchomościami, przepisy tej ustawy dotyczące wywłaszczenia stosuje się odpowiednio z zachowaniem warunków określonych w ust. 1 i 2(...).
Jak to zatem możliwe, żeby Skarb Państwa czy gmina, zainteresowana przecież budową wałów przeciwpowodziowych, nie mogła odzyskać jej własności? Ach, jest jeszcze ustawa o rodzinnych ogrodach działkowych z 2005 r. A w niej art. 17, podług którego likwidacja pracowniczego ogródka działkowego może nastąpić wyłącznie za zgodą Polskiego Związku Działkowców, i to nawet jeśli planowane jest przymusowe wywłaszczenie na cele publiczne.
Słowem: bez zgody PZD nie ma możliwości niczego stamtąd ruszyć; a nawet jak się zgodzą (i ruszą), to należy się nowa miejscówka na ogródki (plus odtworzenie urządzeń i budynków -- czytajcie art. 21 ust. 1 oraz art. 19-20 ustawy) oraz odszkodowanie za to, co zostało. Ba, jeśli PZD się nie zgodzi, nie można nawet iść do sądu, aby ten przymusił działkowców do wyrażenia takiej zgody.
Dlaczego zatem mamy się dziwić -- w dodatku insynuując sabotaż -- komuś, komu po prostu ustawa daje konkretne narzędzia. Mało tego: jak piszą sami działacze PZD w kontekście nieszczęsnego Kozanowa: "Okręgowy Zarząd Polskiego Związku Działkowców we Wrocławiu oświadcza, że do dnia dzisiejszego do organów Polskiego Związku Działkowców nie wpłynął formalnie żaden wniosek o lik widację terenów ogrodów działkowych pod budowę wałów".
Co jak co, ale prawdziwość tego zaprzeczenia można łatwo zweryfikować i mógłby to zrobić nawet red. Harłukowicz: pokolędować po różnych biurach i poprosić o papiery na stół. Przynajmniej byśmy wiedzieli, czy faktycznie coś próbowano zrobić, czy tylko teraz -- klasycznie -- szuka się winnego "gdzieś".
Bo może rzeczywiście wyjdzie, że żadnej dywersji nie było, lecz po prostu municypałki -- jak ten rząd Tuska -- żadnych propozycji nie składa, "bo i tak nie przejdzie", albo zasadniczo z oszczędności, bo trzeba zaproponować ten zamiennik?
No i jeszcze można pokolędować wśród legislatorów: skąd takie cudo w ustawie o ogródkach, skąd ochrona ich posiadania większa, niż każdego właściciela? No a jeśli to błąd, to może dałoby się -- szybką ścieżką legislacyjną -- zmienić przepis?
No ale wówczas mogłoby się okazać, że całe to lanie wody w prasie i gderanie wrocławskiej PO na Dutkiewicza psu na budę się nadaje, a to już byłby poważniejszy problem.
PS na górnym zdjęciu: łódka przed blokiem na Kozanowie (zamiast drugiego auta część rodzin powinna pomyśleć o łajbie właśnie), zdjęcie z 26 maja. Poniżej: taka tabliczka straszy włóczących się właśnie przez te kozanowskie ogródki działkowe. Zdjęcie z 24 stycznia -- w tle charakterystyczny zimowy śnieg, bo zwróćcie uwagę, że jak zaczęło padać w pierwszy piątek tego roku, to pada w zasadzie do teraz.
Tagi wrocław,	prawo,	nieruchomości,	euro 2012,	wywłaszczenie,	powódź 2010,	Kozanów,	działkowcy,	PZD
Trybunał EU: każde państwo może... Magiczna formuła "włączyć i...
2010-06-07 12:58:44 | 82.210.186.* | makowski
Działkowsy? sol ziemi... [1]
Panie OR,
pan nie wiesz, z kim zaczynasz: Dzialkowcy -- to miliony wyborców; a w sporej części
-- (ex-) decydenci, fakt: rożnych szczebli, ale. kwiat tej Ziemi... u nas np.
wszystkie „ogródki..." mają Rewolucyjnych patronów -- więc Pan uważaj...
("Liczba osób korzystających z działek – ok. 4 mln ludzi tj. 10%
społeczeństwa...")
www.pzd.pl/strona.php?31 skomentuj
2010-06-07 13:07:56 | *.*.*.* | olgierd
I o to chyba chodzi, panie makowski, o to chyba chodzi... skomentuj
2010-06-07 13:09:57 | *.*.*.* | Jurgi
Re: O laniu wody i skutecznym rad sposobie [5]
Podejrzewam, że w znacznym stopniu chodzi o wspomnianą oszczędność, gdzie tu we
Wrocławiu znaleźć miejsce na ogródki działkowe, a na dodatek pieniądze na
odtworzenie… skomentuj
2010-06-07 13:17:22 | *.*.*.* | olgierd
Rzecz w tym, że w zasadzie nie ma potrzeby wywłaszczać całych ogródków (jeśli
potrzeba budować wał). Mowa jest o jakimś chyba niewielkim pasie, bo -- troszkę znam
ten teren (http://bit.ly/awPhSs) -- te ogródki może na odcinku 100 metrów przebiegają
w promieniu powiedzmy 20-50 metrów od Ślęzy. W pozostałej części rzeki od ogródków
dzieli jeszcze całkiem duża połać lasu -- ja tu problemu naprawdę wielkiego nie widzę
(ale może się nie znam). skomentuj
2010-06-07 15:25:27 | *.*.*.* | spex
Olgierd nie wiem czemu, ale mam wrażenie iż im chodzi o przekazanie całych ogródków
na obszar zalewowy, co nie wyklucza istnienia tam ogródków działkowych. Przykładowo
ogórki działkowe w Krakowie, na końcu ul Klasztornej znajdują się pomiędzy wałem a
Wisłą. I prawie co roku są podtapiane, a mimo to dalej istnieją.
Za to mam pytanie, jak w/w ustawa ma się do spec ustawy. Koło mnie planuje się tz
Trasę Ciepłowniczą, która ma przejść po skraju OD, przy czym procedura idzie tak
jakby było pewne likwidacja tych ogródków. Nawet niektórzy liczą na całkowitą
likwidację ogródków, by na terenach odzyskanych postawić jeszcze szkołę. skomentuj
2010-06-07 15:42:33 | 79.188.75.* | rokiroki1
Bobry niech poproszą Niemców o Azyl, a Naszych urzędników co szukają winnych tam
gdzie nie trzeba, do wałów ( łopata i worek) skomentuj
2010-06-07 16:08:13 | *.*.*.* | olgierd
Ależ te ogródki już teraz są na terenach zalewowych ;-) i nawet jeśli wał się zbuduje
2 km od ujścia Ślęzy do Odry, to też raczej potrzeba tylko góra 50 metrów na jakieś
'przedwale' i sam wał.
Ogólnie jestem przeciwny stawianiu budynków w miejscu, gdzie potencjalny nurt może
być silny -- nawiasem mówiąc obok, przy Odrze, jest taka sytuacja (stoją tam murowane
zabudowania) -- bo to powoduje wiry i piętrzenie wody (na pewno większe, niż bobry)
-- ale nawet jeśli odsunie się wał o 2000 metrów od rzeki, to nie będzie raczej
potrzeba więcej miejsca, niż gdyby go zbudować w odległości 50 m. skomentuj
2010-06-07 19:49:08 | *.*.*.* | spex
A jeszcze w Oświęcimiu wały nie zostały wyremontowane przez ekologów.
http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,7914102,_Gdyby_nie_ekolodzy_______konflikt_o_w
aly_w_Oswiecimiu.html
Tak dla jasności iż monopol powodziowy mają tylko bobry i działkowcy. skomentuj
2010-06-07 23:17:58 | 82.143.185.* | -ZED-
Generalnie z ogródkami problem IMVHO jest taki, że w dużych miastach ziemię pod nimi
często można byłoby
opchnąć za tego tauzena - blisko lub ze sporym kawałkiem pod takie na przykład
W naszym mieście ludziska kupują mieszkania "na Krzykach" - czyli w miejscach, gdzie
jak ktoś głośno w nocy
krzyczy, to go może i czasami pod tablicą "Wrocław" słychać. Tymczasem bardzo blisko
centrum, w fajnych
i mało zalewowych lokalizacjach, rozpościerają się tereny mało zielone - w marchew i
inną pietruszkę obfitujące. Tereny ogrodzone często drutem kolczastym, a ze spaceru
na nich można nawet przynieść coś gratis - np. widły w plecach
lub grabie w zadku. I ponownie IMVHO - albo się powinno ziemię działkowcom sprzedać -
po stawkach rynkowych oczywiście, albo zaproponować lokalizację tańszą -
odpowiedniejszą dla wzrostu przyszłej ćwikły z chrzanem. A że działki to "zielone
płuca miasta", bo i coś takiego słyszałem? Bardzo ekstensywanie zielone, a przy
okazji niedostępne - jeśli w centrum zielenina jest konieczna, to raczej w formie
parku lub eleganckiej łąki/ogrodu... I by nie było, że ja przeciw działkowcom jestem
- ja się przecież jedynie troszczę o ich zdrowie - co to za czas wolny i rekreacja,
gdy wokół pełno spalin? ;-) skomentuj
2010-06-08 10:11:09 | *.*.*.* | olgierd
Wszystkiego zabudować nie możesz, choćby dlatego, że wtedy ludzie stamtąd nie wyjadą
rano do pracy i nie wrócą po pracy (korki). Owszem, zamykanie ogródków na kłódkę jest
dość niezgodne z ustawą (art. 4), jednak mimo wszystko uważam, że skutek ich
istnienia niedaleko centrów miast jest nieoceniony -- z pewnością dzięki zgromadzonej
tam zieleni (a nawet jakiejś glebie) może mieć miejsce jakaś tam wymiana powietrza.
Feler szczelnie zabudowanego i wybetonowanego miasta jest taki, że jak się robi
ciepło, to całe powietrze stoi w miejscu. skomentuj
2010-06-10 23:27:55 | 82.143.185.* | -ZED-
A porównaj "produkcję tlenu" miejscami obsadzonej działki z ogólnie dostępnym
trawnikiem/parkiem.
Dodatkowy rzut oka na mapę może przynieść refleksję, iż to wietrzenie miasta
musiałoby się odbywać w dość osobliwy sposób...
Korki - jeśli ludzie jadą do pracy daną drogą 5-7km dłużej, to raczej nie rozładowuje
to korków,
wręcz je wzmaga - choćby dzięki synchronizacji.
Tak szczerze powiedziawszy, to mogą sobie nawet tam posadzić trawę żubrową i postawić
leżak. Jednak pod warunkiem, że to najpierw kupią. Obecnie jest tak, jak napisałem -
ogrodzone marchewki w gruncie za 1000-1500PLN/mkw. A park? Jak jest w dobrym miejscu,
to i drzewa jakoś tak dziwnie masowo chorują i trzeba je wyciąć - jak przy Powstańców
Śląskich. ;-) skomentuj
2010-06-11 09:05:25 | *.*.*.* | olgierd
Parków się u nas prawie nie robi. Przez 20 lat (strzelam, że przez 50...) ledwie
jeden -- Milenijny. A i teraz troszkę zaburzyli jego otoczenie, obwodnicą (chociaż
dziki jakoś się nadal tam przedostają -- nie wiem jak to możliwe). skomentuj
2010-07-13 00:54:19 | 87.105.131.* | -ZED-
Odkąd na Placu Bema, tak około 20.00, przed maską przebiegł mi jeleń, to już mało co
mnie dziwi. ;-)
Swoją drogą zwierzątko było mocno wystraszone - mam nadzieję, że udało mu się
w jakieś bardziej odludne rejony.
Swoja drogą, to naprawdę nie wiem, gdzie ten Milenijny... Czytałem, że nowy park
robią, wiem jaka to okolica
i to w sumie wszystko. Czy to ten park, który był tam zawsze i tylko trochę nowych
drzewek nasadzili na obrzeżach?
Ten za Kuźnikami zaraz? skomentuj
2010-07-13 10:20:48 | *.*.*.* | olgierd
To na skraju Nowego Dworu, w sumie za rzeką. O tu: http://bit.ly/aiNFoe skomentuj