Source: https://prawointernetu.eu/dla-marketingu/czy-mozna-wygrac-z-hejtem-w-internecie
Timestamp: 2020-04-10 08:13:30+00:00
Document Index: 9765522

Matched Legal Cases: ['Art 212', 'art. 488', 'art 216', 'art. 190', 'art. 190', 'Art 119', 'art. 126', 'art. 24', 'art. 54', 'art. 30']

Hejt w Internecie - Czy można wygrać z hejtem w Internecie? | Prawo Internetu
Dla marketingu | 20 stycznia 2020
Prawdopodobnie każdy użytkownik sieci zetknął się w niej z tzw. hejtem. Ten neologizm, pochodzący od angielskiego słowa „hate” oznaczającego nienawiść, określa agresywne zachowanie w sieci wyrażające właśnie nienawiść lub złość w stosunku do konkretnej osoby, grupy osób lub jakiegoś zjawiska. Hejt wyrażany jest najczęściej przez treść komentarzy, ale czasem również przez prywatne wiadomości, publikacje, blogi, mikroblogi, posty, vlogi i inne formy wyrażania swojego zdania w sieci.
Hejt w Internecie kiedyś i dziś
Nie można powiedzieć, że hejt istnieje w sieci od zawsze, bo początki Internetu były bardziej przyjazne. Prawdopodobnie wiązało się to z trudniejszym do niego dostępem. Osoby, które zadały sobie trud, by udzielać się wtedy w sieci, należały raczej do grona pasjonatów danego zagadnienia i chciały porozmawiać z osobami podobnymi do siebie, wymieniając się doświadczeniem i praktyczną wiedzą.
Dziś w Internecie politycy nawołują do obrażania pewnych postaw czy zachowań niezgodnych z ich oczekiwaniami, zwolennicy danej ideologii w mowie nienawiści obrażają swoich przeciwników, ludzie mający zdecydowane poglądy emanują nimi w sposób rażący, bez względu na to jak poglądy te wpływają na różnego rodzaju mniejszości. Czasem wystarczy, że przeciętny nastolatek stworzy kontrowersyjne, śmieszne lub niosące spory ładunek emocjonalny nagranie, by drogą marketingu viralowego było one rozesłane do milionów osób. Daje to duże możliwości, ale również stawia przed nowymi zagrożeniami, nad którymi ciężko zapanować. Sytuacja jest poważna do tego stopnia, że na problem z tym związany uwagę zwracają instytucje takie jak chociażby Komisja Europejska, a ustawodawcy wielu krajów starają się wprowadzić normy prawne ograniczające to zjawisko.
Wyrażanie opinii w sieci
Każdy z nas ma możliwość wyrażenia opinii na temat niemal dowolnej sprawy. Wolność słowa nigdy nie miała takiego zasięgu jak obecnie. Jeśli chcemy wyrazić opinię na temat danego przedsiębiorcy czy produktu umożliwia nam to m.in. serwis Google lub miejsca typu spotted na Facebooku. Nierzadko w takich miejscach swój komentarz zostawiają osoby niezadowolone i w ten sposób wyrażają swoją frustrację czy poirytowanie. Oczywiście konstruktywna opinia to nie hejt. Konstruktywna krytyka jest dopuszczalna, a nawet pożądana w świecie, w którym konsument zalewany jest propozycją nabycia towarów, usług czy innych form współpracy. Możliwość wyrażenia opinii czy oceny daje konsumentowi pewne wskazówki na temat jakości produktu czy usługi oraz rzetelności danego przedsiębiorcy. Taka sytuacja skłania również uczciwych przedsiębiorców do dbania o wysoką jakość i należytą obsługę swoich klientów, a co za tym idzie dobrą reputację w sieci. Niestety konsumenci, którzy są także użytkownikami Internetu, mogą dzisiaj nadużywać swojej pozycji i zaszkodzić przedsiębiorcy nieadekwatną krytyką. Wystarczy, że skrytykują jego produkty i nawołają do tego swoich znajomych z portalu społecznościowego. Krytyka może okazać się niesłuszna i zepsuć reputację sprzedawcy. W takiej sytuacji przedsiębiorca powinien mieć skuteczne narzędzia prawne zmierzające do ochrony jego praw. Nad kwestią tą pracują aktualnie ustawodawcy oraz organizacje chroniące prawa przedsiębiorców. Poniżej przedstawiono obecne regulacje prawne umożliwiające podjęcie działań w stosunku do osób, które stosują hejt, czyli szeroko rozumianą mowę nienawiści niebędącą konstruktywną krytyką.
Droga postępowania karnego
Co poradzić na taki rodzaj hejtu? Art 212 Kodeksu karnego jasno penalizuje takie zachowanie:
Jest to przestępstwo ścigane z oskarżenia prywatnego. Możemy zatem wnieść do sądu prywatny akt oskarżenia i później pełnić rolę oskarżyciela prywatnego. Niestety sposób ścigania powoduje również konieczność zdobycia danych sprawcy na własną rękę. Bywa to trudne. W pierwszej kolejności powinniśmy ustalić numer IP hejtera. W tym celu musimy zwrócić się do administratora strony/portalu, na którym komentarz został umieszczony. W razie, gdy administrator serwisu odmówi nam udzielenia takiej informacji, możemy się zgłosić do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z wnioskiem o nakazanie ujawnienia IP. Posiadając IP, operator Internetu będzie w stanie powiązać je z konkretną osobą. Jednak uzyskać od niego taką informację mogą jedynie ograny ścigania lub wspomniany już Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. W przypadku, gdy instytucja ta potwierdzi zasadność naszego żądania, uzyskamy dane hejtera, z którymi możemy udać się do sądu razem z aktem oskarżenia.
Istnieje jednak alternatywna droga, jeśli przykładowo administrator strony odmawia współpracy, możemy posłużyć się art. 488 § 1 Kodeksu karnego:
Wtedy to organy ścigania ustalą za nas tożsamość hejtera oraz prześlą je razem ze skargą do sądu. Przy okazji, jeśli prokurator uzna, że przemawia za tym interes społeczny, może objąć zarzucany hejterowi czyn ściganiem z urzędu oraz samemu wstąpić w rolę oskarżyciela publicznego.
Hejt spersonalizowany
Kolejnym rodzajem hejtu jest ten bezpośrednio kierowany pod adresem naszej osoby. Przykładowo komuś nie spodobała się nasza wypowiedź w sieci i w odpowiedzi, w komentarzu lub w prywatnej wiadomości otrzymujemy wyzwiska, a nawet groźby. Co można wtedy zrobić? W sytuacji obraźliwego publicznego komentarza na nasz temat ma zastosowanie art 216 §2 Kodeksu karnego zawierający opis przestępstwa znieważenia w sieci:
Znieważenie również ścigane jest z oskarżenia prywatnego. Czasem bywa tak, że hejter naprzykrza się konkretnie naszej osobie i przykładowo pod każdym naszym wpisem są jego negatywne komentarze lub regularnie otrzymujemy od niego agresywne wiadomości. Wtedy można to uznać za stalking z art. 190a § 1 Kodeksu karnego:
Jeżeli pod naszym adresem hejter stosuje groźby, to podlegał będzie pod sankcje wymienione w art. 190 § 1 Kodeksu karnego:
Groźba oraz stalking ścigane są na wniosek pokrzywdzonego. Musimy więc takowy złożyć, ale sprawa jest dużo prostsza niż w przypadku oskarżenia prywatnego. Nie musimy znać danych sprawcy ani popierać aktu oskarżenia przed sądem — tym zajmie się już prokurator. Jeżeli w efekcie stalkingu poszkodowany targnie się na własne życie, sprawcy grozi do 10 lat pozbawienia wolności, a ściganie przestępstwa ma charakter publicznoskargowy. Wystarczy wtedy, że organy ścigania powezmą informację o jego popełnieniu, by bez naszego udziału (nawet wniosku) prowadzić dalej sprawę.
Historia Michała Karmowskiego
Pewną ciekawostką będzie sytuacja związana z znanym kulturystą Michałem Karmowskim, który przez 10 miesięcy szukał za pośrednictwem m.in. prawników hejtera obrażającego w sieci jego oraz jego rodzinę. Gdy go odnalazł i okazał się nim młody człowiek, uznał, że ewentualne finansowe zadośćuczynienie dotknie raczej jego rodziców, a nie taki jest cel kary. W porozumieniu z ojcem hejtera uznał więc, że najlepsze będzie 400 godzin pracy w hospicjum oraz wspólne nagranie z nastolatkiem filmu na swój kanał YouTube, w którym młody człowiek przeprosi za swoje zachowanie. Film można zobaczyć w tym miejscu: https://www.youtube.com/watch?v=HwXHokADYBQ.
Innym rodzajem hejtu jest ten kierowany pod kątem jakiejś grupy osób, np. konkretnego wyznania, koloru skóry lub orientacji seksualnej. Art 119 § 1 Kodeksu karnego:
Warto wspomnieć, że skrajnym przypadkiem hejtu w sieci skierowanego do danej grupy osób będzie nawoływanie do ludobójstwa czy masowego zamachu. Przestępstwo to wskazane jest w art. 126a Kodeksu karnego, który zawiera w sobie również nawoływanie do dyskryminacji oraz samo publiczne pochwalanie takich działań.
W sytuacji zetknięcia się z takową dyskryminacją w sieci, jeżeli sprawca nie wyraża wyłącznie swojej niechęci do danej grupy społecznej, a wyraźnie kieruje się agresją i groźbą – można zawiadomić organy ścigania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. W tym przypadku również mamy do czynienia z przestępstwem publicznoskargowym.
Warto wspomnieć, iż oprócz drogi prawnokarnej przysługuje nam również możliwość złożenia pozwu cywilnego na podstawie art. 24 Kodeksu cywilnego:
W postępowaniu cywilnym mamy więc możliwość domagania się cofnięcia skutków, jakie wywołał hejt, przynajmniej w pewnym stopniu, gdyż jak wiadomo ciężko cofnąć wszelkie skutki wywołane przez mowę nienawiści, w praktyce jest to niemożliwe. Możemy żądać oświadczenia, np. z przeprosinami i sprostowaniem, oraz zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Jeżeli ponieśliśmy szkodę majątkową w związku z działaniami hejtera i potrafimy to udowodnić, możemy zarządać jej naprawienia – między innymi w formie odszkodowania pieniężnego w wysokości poniesionej szkody. W przypadku skutecznie przeprowadzonego postępowania sądowego wraz z odszkodowaniem i zadośćuczynieniem hejter zwróci również koszty sądowe i koszty zastępstwa procesowego.
Należy pamiętać, że wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna wolność drugiego – jak powiedział francuski polityk i myśliciel Alexis de Tocqueville.
Idealnie wpasowuje się to w kontekst mowy nienawiści w Internecie. Z jednej strony mamy wolność słowa zawartą w art. 54 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, który jasno stanowi, że:
Natomiast z drugiej strony granice dla tej wolności wyznaczane są, również w Konstytucji, przez art. 30:
Oznacza to, że każdy człowiek ma bezwarunkowe prawo do godności i dobrego imienia, które należy chronić. Odpowiedź na pytanie zawarte w tytule niniejszego artykułu jest jak najbardziej twierdząca – tak, można wygrać z hejtem w Internecie. Niestety nie zawsze będzie to łatwa do osiągnięcia wygrana.