Source: http://www.macierz.org.pl/artykuly/prawa_czlowieka/WI%C4%98ZIENNICTWO_-_Areszt,_Wi%C4%99zienie,_Resocjalizacja.html
Timestamp: 2020-08-03 12:57:34+00:00
Document Index: 123373273

Matched Legal Cases: ['art. 1056', 'art. 19', 'art. 322', 'art. 249', 'art. 243', 'Art. 212']

WIĘZIENNICTWO - Areszt, Więzienie, Resocjalizacja :: Prawa Człowieka :: Stowarzyszenie Macierz
Ilość wejść: 40775
W tym artykule jest krótka historia powstania więziennictwa, monitoring elektroniczny, opis aresztów i zakładów karnych, domów poprawczych, analiza systemu penitencjarnego, wzmianki o budowie nowych więzień, a także krytyka anarchistyczna systemu penitencjarnego i protesty dziennikarzy przeciwko nadmiernym represjom karno-więziennym w Polsce czy ograniczeniu wolności słowa.
HISTORIA WIĘZIENIA LUDZI
Z pierwszymi przejawami myśli penitencjarnej spotykamy się pod koniec XVI wieku. Z inicjatywy radnych Amsterdamu, pod bezpośrednim wpływem skazania szesnastoletniego chłopca za kradzież i zabójstwo w 1589 postanowiono wybudować dom, w którym znaleźliby miejsce przestępcy młodociani , włóczędzy i żebracy. W roku 1595 wybudowano zakład dla mężczyzn a w roku 1596 dla kobiet. W 1603 roku wybudowano oddzielny budynek dla młodzieży, w którym w nocy chłopcy przebywali oddzielnie, w dzień zaś pracowali wspólnie z innymi więźniami. Dało to początek więzieniu celkowemu, które później na kontynencie amerykańskim rozwinęło się w system zwany auburnskim. Za wzorem Amsterdamu podobne zakłady powstały w : Lubece w 1613 r., w Hamburgu w 1622 r ., Gdańsku w 1629 r. We Włoszech za sprawa papieża Klemensa XI powstaje w 1703 r . przytułek Św. Michała. W 1735 r. Klemens XII otworzył więzienie dla kobiet. W dalszej kolejności powstają więzienia w Turynie (1757), w Wenecji (1760), i w Mediolanie (1759), gdzie dzięki inicjatywie cesarzowej austriackiej Marii Teresy zorganizowano celkowy zakład karny, który stał się następnie wzorcem dla zakładu penitencjarnego w Gandawie (1775).
Zakład w Gandawie był pierwszym wzorowym więzieniem zorganizowanym według systemu celkowego. Zasadniczych reform dokonano jednak w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej opierając się na postępowych prądach umysłowych Europy dzięki wysiłkom wielkiego uczonego reformatora Beniamina Franklina. Rozwinęły się tam dwa systemy penitencjarne : pensylwański i auburnski. Były to dwie oryginalne postacie systemu celkowego, który w Ameryce ukształtował się pod wpływem dwóch czynników : ograniczenia kary śmierci i religijnej doktryny kwakrów. Pierwsze więzienie systemu pensylwańskiego zbudowano w 1791 r. w małej miejscowości Cherry Hill w pobliżu Filadelfii. System ten zakłada absolutne osamotnienie więźnia o każdej porze dnia, jednak wobec dużej liczby kierowanych tam więźniów z całkowitego osamotnienia szybko zrezygnowano i osadzono w jednej sali po kilka osób. W Stanach Zjednoczonych obok systemu pensylwańskiego ukształtował się drugi system auburnski. Po dwuletnim okresie próby przekonano się o szkodliwym wpływie całkowitego osamotnienia poddanych. Najlepsze wyniki osiągnięto przy zastosowaniu osamotnienia w nocy i wspólnej pracy podczas dnia, a równocześnie zakazie rozmawiania.
Podobnie jak na zachodzie Europy, tak i w Polsce karanie miało wyraźnie charakter represyjny. Stosowano powszechnie karę chłosty wobec winnych drobnych wykroczeń oraz wielorodzajową karę śmierci za poważniejsze przestępstwa. O powszechności powyższych kar decydowały względy finansowe, a ponadto łatwość ich stosowania. W XIV w. na dworach książęcych znana była instytucja tzw. wieży dolnej i górnej. Wieża dolna w praktyce była sankcją pośrednią między karą więzienia a karą śmierci. Skazani przebywali tam od 1 godziny do 1 roku i 6 tygodni. Wieża górna była karą lżejszą a, a skazany mógł posiadać własne sprzęty a nawet służącego. Karę wieży dolnej i górnej stosowano jedynie wobec szlachty. W niektórych miastach i fortecach istniały jako wielka rzadkość więzienia, do których doprowadzono skazanych przemocą i wykonywano na nich karę najczęściej na koszt powoda. W Polsce średniowiecznej środki karne stosowane wobec przestępców pozbawione były jednolitej podstawy prawnej i polegały na brutalnym odwecie. Wyjątkowo rzadkie próby przeciwstawienia się karze śmierci i torturom powodowały natychmiastową reakcję obrońców złotej wolności szlacheckiej, którzy domagali się dalszego zaostrzania represji karnej. W 1732 r. z inicjatywy ks. Baudoine powstał w Warszawie pierwszy zakład opiekuńczy dla bezdomnych i biedaków. W 1736 r. powstał również w Warszawie, z fundacji biskupa Rostkowskiego powstał dom poprawy, który miał na celu „poskromienie i poprawę złych i swawolnych ludzi”.
W roku 1767 zorganizowane zostało w Warszawie więzienie zwane marszałkowskim. Więzienie posiadało administrację wojskową , a jego funkcjonowanie oparte było na ścisłych przepisach. Do więzienia przyjmowano skazanych przez sd marszałkowski. Więźniowie byli zatrudniani, mieli prawo do odwiedzin przez bliskich, korzystali z opieki lekarskiej, mieli prawo do wniesienia skargi na administrację do samego marszałka. Każdy więzień posiadał własne łóżko i otrzymywał czystą bieliznę. Skazani traktowani byli surowo ale grzecznie i humanitarnie. Więziennictwo polskie pod koniec XVIII wieku było dość zacofane. Pojawiające się na zachodzie Europy w drugiej połowie XVIII wieku – a następnie pod jej wpływami u schyłku XVIII wieku w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej – nowe postępowe myśli o wychowawczym celu kary i jego realizacji w praktyce penitencjarnej z trudem torowały sobie drogę na gruncie polskim. Ostatnia "Bomba" w polskich więzieniach został zlikwidowana kilka lat temu, u progu XXI wieku, a jest to jak wiadomo wiaderko lub kociołek z przykrywką na odchody, które się rano wynosi, czyli brak kanalizacji.
W historii prawnokarnej odpowiedzialności zaczyna się właśnie nowa era, stymulowana rozwojem współczesnej techniki. Dychotomiczny podział na karę pozbawienia wolności i sankcje z nią niezwiązane powoli odchodzi w przeszłość. Niektóre demokratyczne państwa od jakiegoś czasu stosują nową formę kontroli zachowania skazanych - mowa tutaj o EM elektronicznym monitoringu (USA, Japonia, Wielka Brytania, Szwecja, Holandia, Belgia, Włochy, Hiszpania, Portugalia, Szwajcaria i Niemcy), polegającym na stałym lub okresowym nadzorowaniu obecności danej osoby w określonym miejscu przy pomocy specjalnych urządzeń elektronicznych. Jest to środek ciekawy, wprowadzony po raz pierwzy w USA około 1982 roku i do tej pory gruntownie nieopisany przez przedstawicieli doktryny w Polsce, a przy tym na tyle innowacyjny, że warty szerszego omówienia, zwłaszcza że jego implementacja do polskiego wymiaru sprawiedliwości mogłaby stać się rozwiązaniem wielu problemów, z którymi system ten obecnie się boryka. Teoretycy prawa spoglądają na elektroniczny monitoring z perspektywy konkretnego zastosowania i prawnego zdefiniowania omawianego środka w tradycyjnych systemach wymiaru sprawiedliwości. W państwach stosujących elektroniczny monitoring zastępuję on lub uzupełnia różnorodne, już istniejące, instytucje prawa karnego i może być wykorzystywany podczas każdego z etapów postępowania karnego.
Instytucja elektronicznie monitorowanego aresztu domowego, będącego nie tylko formą kontroli skazanego, ale także rodzajem samoistnej sankcji, została ustanowiona, aby dać wymiarowi sprawiedliwości możliwość uprzywilejowanego traktowania niektórych kategorii przestępców, dla których kara pozbawienia wolności ze względu na jej cechy mogłaby zostać uznana za środek zbyt dotkliwy bądź niespełniający swoich podstawowych założeń utylitarnych. Zastępuje także karę pozbawienia wolności w sytuacjach, kiedy jej zastosowanie może być podważone przez względy humanitarne. Takie alternatywne do kary pozbawienia wolności w zakładzie karnym zastosowanie aresztu domowego z elektronicznym dozorem ma swoje logiczne uzasadnienie z punktu widzenia dyrektyw wymiaru kary i jest, zdaniem karnistów postępowych i humanitarnych, najdalej idącą implementacją omawianego środka do systemu karnego, pociągającą za sobą szereg konsekwencji. Należy wiedzieć, że EM odpowiada postulatom zawartym w tzw. zasadach tokijskich, czyli rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Mam na myśli ˝Wzorcowe reguły minimalne Narodów Zjednoczonych dotyczących środków o charakterze nieizolacyjnym”. Dozór elektroniczny jest niewątpliwie jednym ze sposobów zmniejszenia liczby osadzonych w zakładach karnych, wskazanym w tej rezolucji.
Pierwsze elektroniczne bransoletki na nadgarstki lub kostki skazanych za drobne przestępstwa mają trafić najpóźniej w maju 2008 roku. Prawdopodobnie tak się nie stanie, bo Ministerstwo Sprawiedliwości nadal jest na etapie przygotowań do przetargu. - Ogłosimy go w ciągu najbliższych miesięcy - mówi Edyta Żyła, naczelnik wydziału informacji. Dozór elektroniczny więźniów to jeden ze sztandarowych pomysłów na reformę systemu penitencjarnego. Niestety, podobnie jak sądy 24-godzinne, tak i ten może okazać się niewypałem, bo realizował go PiS i skrajnie nieudolny Minister Ziobro. Tak naprawdę o elektronicznych bransoletkach zamiast więzienia, już kilka lat temu mówiła Katarzyna Piekarska z SLD. Powstał nawet projekt ustawy, ale nie został uchwalony z powodu obiekcji prawicy polskiej. Rząd Jarosława Kaczyńskiego pomysł w końcu przechwycił ale go zrujnował w istotnych punktach. Powstały nowe przepisy, a w październiku 2007 ustawę w końcu jednak podpisał prezydent RP. Dozór elektroniczny ma być lekarstwem na przeludnione więzienia. W polskich więzieniach jest 74,5 tys. miejsc wedle znacznie zmniejszonego metrazu na skazańca. Osadzonych obecnie jest w nich o 15 tysięcy więcej skazanych. Zakłady karne są zatem wypełnione w 118,5 proc. Najgorzej jest w okręgu katowickim - 123,4 proc., trochę lepiej w gdańskim - 115,4 proc, a najlepiej w koszalińskim - 107,4 proc. Osadzeni skarżą się na nieludzkie warunki, żądają odszkodowań. - To dobry i tani pomysł ze względów społecznych. Więzień nie traciłby pracy, kontaktu z rodziną, a jednocześnie kara byłaby dla niego dotkliwa - wyjaśnia. I dodaje, że o opłacalności finansowej dozoru elektronicznego będzie można mówić dopiero, gdy objętych nim zostanie co najmniej 10-15 tysięcy osób.
Obecnie w większości stanów USA dozór elektroniczny jest powszechnie stosowanym sposobem wykonywania kary pozbawienia wolności. Oszacowano, że w roku 1998 istniało ponad 1500 programów związanych z dozorem elektronicznym, w których uczestniczyło 95 tysięcy skazanych i oczekujących na wyroki. W Polsce zapomniano objąć dozorem elektronicznym osób oczekujących na odbycie kary pozbawienia wolności, co wynika prawdopodobnie z niewydolności intelektualnej i technicznego zacofania osób tworzących nowoczesne panstwo prawa. W Europie system ten pojawił się w na początku lat dziewięćdziesiątych, wstępnie jako program pilotażowy w kilku krajach. Po zakończeniu projektu przyjął się we wszystkich państwach, w których był testowany. Na dzień dzisiejszy EM stosowany jest przede wszystkim w zachodniej i południowej Europie (Niemcy, Belgia, Holandia, Francja, Anglia, Walia, Szkocja, Portugalia, Włochy) oraz Skandynawii (Dania, Szwecja). Funkcjonuje on na kilku płaszczyznach. W zależności od rozwoju i postępu wprowadzania sytemu są to: najpierw program pilotażowy, a następnie środek zapobiegawczy lub sposób wykonania kary pozbawienia wolności. Znamiennym jest fakt, iż w żadnym kraju europejskim nie zdecydowano się na wprowadzenie dozoru elektronicznego do katalogu środków probacyjnych. Trwają natomiast rozmowy nad wprowadzeniem EM jako kary samoistnej. Z kolei brytyjski wymiar sprawiedliwości dopuszcza stosowanie takiego systemu nawet wobec osób pozbawionych wolności na 4 lata. Mało tego, od ponad 3 lat EM stosuje się wobec nieletnich (12-16 lat) przestępców oczekujących już na rozprawę. Ten rodzaj aresztu tymczasowego wydaje się być idący bardzo daleko naprzód. We wszystkich krajach, w których stosuje się EM widać jednoznacznie, że system ten jest o wiele tańszy niż więzienia, bo średnio o 50 %, a z analiz amerykańskich wynika, że nawet do 80%. W Wielkiej Brytanii 16 miesięczny nadzór elektroniczny przyniósł ponad 49 mln funtów oszczędności (prawie 280 mln złotych!).
- jest to termin aktualnie używany na określenie:
* ogółu zakładów karnych i ich organizacji
* systemu odbywania kary pozbawienia wolności w danym państwie.
Współczesne ustawodawstwa często zamiast nazwy więzienie używają nazwy zakład karny, a zamiast nazwy więziennictwo — system penitencjarny. Kosmetyczne nazewnictwo zdaje się maskować faktyczny cel i charakter owych jednostek penitencjarnych. Więzienia w Polsce to tak naprawdę fabryki bezdomności, agresji i poniżenia, a dla jednostek słabszych i starych także szkoła przetrwania. W więzieniu spotykają się przedstawiciele wielu różnych warstw społecznych. Można tam spotkać prawdziwych gangsterów, inżynierów, polityków, lekarzy, bezdomnych, złodziei, innowierców, oszustów, zboczeńców, księży, wsciekłych małolatów, a także niewinnie skazanych. Wypuszczanie z aresztów czy więzień ludzi na ulicę, czyli często w skrajną nędze prowokuje i wymusza na nich ponowne popełnianie wykroczeń czy przestępstw. Wola przeżycia biednych i bezdomnych jest silniejsza niż poczucie prawa czy strach przed karą, a zakłady karne nie mają wiele możliwości w załatwieniu pracy czy mieszkania.
Areszt - wspólna nazwa instytucji znanych różnym gałęziom prawa, których cechę wspólną stanowi przymusowe odizolowanie poddanej mu osoby od świata zewnętrznego. Różne natomiast są cele, którym instytucje te służą. W prawie cywilnym areszt to jeden ze środków stosowanych w toku egzekucji, służący zmuszeniu dłużnika do zachowania zgodnego z nałożonym na niego obowiązkiem. Areszt stosuje wyłącznie sąd. Stosowanie aresztu regulują przepisy art. 1056-1059 Kodeksu postępowania cywilnego. W prawie wykroczeń areszt to jedna z kar - odpowiednik kary pozbawienia wolności w prawie karnym materialnym. Jego wymierzanie regulują przepisy art. 19, 26, 35, 38 i 42-44 Kodeksu wykroczeń. Wykonywanie kary aresztu reguluje prawo karne wykonawcze, w szczególności Kodeks karny wykonawczy. W prawie karnym wojskowym areszt (właściwie "areszt wojskowy") to jedna z kar stosowanych wobec żołnierzy, odrębna od kary pozbawienia wolności. Jej wymierzanie regulują przepisy art. 322 § 1, 329 i 330 Kodeksu karnego, a wykonywanie - prawo karne wykonawcze, w tym przepisy części wojskowej Kodeksu karnego wykonawczego. Jako areszt potocznie określa się tymczasowe aresztowanie - izolacyjny środek zapobiegawczy stosowany w postępowaniu karnym (art. 249-265 Kodeksu postępowania karnego), a niekiedy również poprzedzający je okres zatrzymania (art. 243-248 tego kodeksu).
Areszt śledczy - miejsce osadzania osób tymczasowo aresztowanych. W polskim systemie penitencjarnym jest 70 aresztów śledczych według danych z 2006). Areszty śledcze w Polsce występują w dwóch rodzajach:
* samodzielne
* oddział zakładu karnego
W praktyce, areszty śledcze będące osobnymi jednostkami, służą również do wykonywania kary pozbawienia wolności, przejmując funkcje zakładów karnych, z którymi są zbliżone organizacyjnie i pod względem wyposażenia. Odbywanie kary aresztu jest najdotkliwsze i dotyczy niestety osób, które nie są skazane, a jedynie podejrzane, często latami. Teoretycznie areszt śledczy nie powinien trwać dłużej niż 3 miesiące, ale w praktyce bywa przedłużany, tak, że wiele osób w polskich aresztach tymczasowych przebywa przez 5, 7 a nawet więcej lat, czekając na jakąkolwiek rozprawę. Do roku ma prawo przedłużać areszt sąd pierwszej instancji, do 2 lat sąd drugiej instancji, a praktycznie w nieskończoność sąd najwyższy. Takie zachowanie systemu penitencjarnego jest nie tylko skandalicznym łamaniem praw człowieka i obywatela, ale też systemowym bestialstwem umożliwiającym trzymanie rzekomo podejrzanych w areszcie tymczasowym praktycznie dożywotnio, bez wyroku. Taki wymiar sprawiedliwości jest w praktyce podatny na polityczną korupcję, a funkcjonariuszom resortu pozwala na niekończące się gnębienie osób niewygodnych, np. takich, które doniosły na korupcję w sądownictwie lub skarżą się na funkcjonariuszy. Ponad tysiąc stowarzyszeń osób poszkodowanych i represjonowanych przez policję, prokuraturę, sądy czy wymiar sprawiedliwości dobitnie świadczy o wadliwości systemu areszowo-represyjnego w Polsce.
Areszt śledczy to miejsce w którym dramatycznie rośnie ilość osób z chorobami wynikłymi z unieruchomienia i siedzącego trybu życia, jak miażdżyca, zawały, wylewy, a także astma, nerwice czy klaustrofobia. I to pomimo prób gimnastykowania czy ćwiczeń kulturystycznych. Większość aresztów nie ma należytych pól spacerowych, bo jak można nazwać "spacerniakiem" wysoką blaszaną klatkę o wymiarach 6 na 8 kroków czy 4 na 11 kroków, albo podobny mały pokoik na dachu budynku z wybitą dziurą w suficie, gdzie nie ma czym oddychać. W ciasnocie i zaduchu, w warunkach generujących psychozy więzienne z powodu izolacji, w niemożności poruszania wzrasta i często wybucha wzajemna agresja, a poziom czegoś co przypomina zbiorowe ADHD bywa dla osadzonych jak i pracowników nie do wytrzymania. Nie dziwi zatem nawet że młody strażnik niewytrzymuje tej atmosfery i popełnia samobójstwo, albo ostrzeliwuje pracowników, a takie ekscesy miały miejsce w ostatnich latach.
ZAKŁAD KARNY (ZK)
Zakład karny, więzienie – jest miejscem, w którym osoby skazane prawomocnym wyrokiem sądu odbywają karę pozbawienia wolności. W polskim systemie penitencjarnym jest 85 zakładów karnych różnego typu (ZK Łęczyca zlikwidowano 31.12.2006 r. wedlug danych z 2006). Zakładów karnych nie należy mylić z aresztami śledczymi. W Polsce do 1970 roku terminem więzienie określano nie miejsce, lecz samą karę pozbawienia wolności.
* zakłady dla młodocianych (M)
* zakłady dla odbywających karę pierwszy raz (P)
* zakłady dla recydywistów penitencjarnych (R)
* zakłady dla odbywających karę aresztu wojskowego. (W)
* zakłady karne typu zamkniętego (1)
* zakłady karne typu półotwartego (2)
* zakłady karne typu otwartego (3)
* stopniem zabezpieczenia
* rodzajem izolacji skazanych oraz wynikającymi z tego ich obowiązkami i uprawnieniami w zakresie poruszania się w zakładzie i poza jego obrębem
* programowego oddziaływania (p)
* terapeutycznym (t)
* zwykłym (z)
Podział ten służy też do klasyfikacji skazanych np: R3/p - recydywista penitencjarny (R), odbywający karę w zakładzie typu otwartego (3), w systemie programowego oddziaływania (p). Każdy ze skazanych musi mieć przyporządkowany rodzaj i typ zakładu karnego oraz system wykonywania kary pozbawienia wolności. Daje to 27 grup klasyfikacyjnych (bez kary aresztu wojskowego), które pozwala różnicować wykonywanie tej kary. Wszystkie zakłady karne i areszty śledcze podlegają Ministerstwu Sprawiedliwości. Zakłady lecznicze, w których stosuje się środki zabezpieczające (internacja psychiatryczna, leczenie odwykowe), podlegają Ministerstwu Zdrowia, także posiadają trzy stopnie zabezpieczenia. W większości krajów świata, system tzw. "zamków", zakładów zamkniętych, gdzie więźniowie prawie całą dobę przebywają w celach tak jak jest to w Polsce nie istnieje, a normą jest zakład półotwarty, gdzie panuje swoboda poruszania po całym oddziale i spacerniaku. Tylko jednostki wyselekcjonowane jako szczególnie niebezpieczne trzymane są w izolacji ścisłej w celi. Eliminuje to wiele czynników destrukcyjnych dla psychiki skazanego, jakie są dobrze znane systemowi penitencjarnemu ale tuzowane. Psychoza izolacyjna daje bowiem jak swój rezultat nieuzasadniony wzrost agresji.
* Zakłady resocjalizacyjne
-o charakterze otwartym (młodzieżowe ośrodki adaptacji społecznej, MOAS) i półotwartym,
-o charakterze zamkniętym, dla wielokrotnych uciekinierów z zakładów otwartych i półotwartych,
-o wzmożonym nadzorze wychowawczym dla wysoce zdemoralizowanych (po ukończeniu 16 roku życia).
* Zakłady resocjalizacyjno-rewalidacyjne dla nieletnich upośledzonych umysłowo.
* Zakłady resocjalizacyjno-terapeutyczne dla nieletnich - z zaburzeniami psychicznymi lub innymi zaburzeniami osobowości, - uzależnionych od środków odurzających, psychotropowych i alkoholu, - nosicieli wirusa HIV. Zakłady poprawcze w Polsce łącznie posiadają limit 1258 wychowanków, w tym tylko 80 dziewcząt. Wyróżnia się zakłady poprawcze:
* Resocjalizacyjne:
- otwarte – 236 miejsc dla chłopców,
- półotwarte (tzw. młodzieżowe ośrodki adaptacji społecznej) – 655 miejsc, w tym 100 dla dziewcząt,
- zamknięte – 32 miejsca dla chłopców,
- o wzmożonym nadzorze wychowawczym – 48 miejsc dla chłopców wysoce zdemoralizowanych.
* Resocjalizacyjno-rewalidacyjne – 215 miejsc dla chłopców upośledzonych umysłowo.
* Resocjalizacyjno-terapeutyczne:
- dla chłopców uzależnionych od środków odurzających i psychotropowych oraz nosicieli wirusa HIV gdzie jest 48 miejsc,
- dla chłopców z zaburzeniami rozwoju osobowości na tle organicznego uszkodzenia centralnego układu nerwowego i z upośledzeniem umysłowym w stopniu lekkim – 24 miejsca.
W Polsce brak jest zakładów poprawczych rewalidacyjnych i terapeutycznych dla dziewcząt.
NOWE WIĘZIENIA - 2007
Trwa budowa najnowocześniejszej jednostki penitencjarnej w Polsce. Wznoszenie Zakładu Karnego w Opolu Lubelskim rozpoczęło się wiosną 2006 roku. Budowana jednostka penitencjarna w Opolu Lubelskim będzie zakładem karnym typu zamkniętego dla mężczyzn odbywających karę pozbawienia wolności po raz pierwszy oraz młodocianych, z dwoma wydzielonymi oddziałami dla tymczasowo aresztowanych. Jednostka zostanie zlokalizowana w rejonie ulic Przemysłowej i Kwiatowej ostatecznie na powierzchni 5,6 ha gruntu. Jej pojemność określono na 617 miejsc zakwaterowania. Generalnym wykonawcą robót jest firma Budimex - Dromex SA. Nowy zakład karny zostanie oddany do użytku w 2009 roku. Będzie przeznaczony dla skazanych odbywających karę po raz pierwszy oraz młodocianych. Jego pojemność wyniesie 617 miejsc zakwaterowania. Pierwsze zamierzenia dotyczące budowy nowej jednostki penitencjarnej na terenie województwa lubelskiego datują się na rok 2003. Za akceptacją władz więziennictwa Dyrektor Okręgowy Służby Więziennej w Lublinie podjął działania mające na celu znalezienie odpowiedniej lokalizacji pod budowę więzienia. Wstępnie wytypowano trzy miejscowości w zachodniej części województwa: Puławy, Kraśnik i Opole Lubelskie. W trakcie rozmów z władzami samorządowymi okazało się,że Kraśnik nie jest zainteresowany tego rodzaju inwestycją, natomiast w Puławach wskazany teren okazał się nieodpowiedni do wznoszenia obiektu typu ciężkiego. Najkorzystniejszą ofertę złożyły władze samorządowe Opola Lubelskiego. Zaproponowały więziennictwu przekazanie nieodpłatnie 9 ha terenu położonego na obrzeżach miasta przy ul. Kwiatowej.
O 381 nowych miejsc zakwaterowania wzbogacił się Areszt Śledczy w Lublinie. Zakończona w grudniu b.r. inwestycja kosztowała 9,2 mln. zł. W całości została sfinansowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Nowy czterokondygnacyjny pawilon ułatwi pracę lubelskim sądom. Dzięki dodatkowym miejscom tymczasowo aresztowani, dotychczas przebywający w jednostkach w Krasnymstawie i Chełmie, będą w bezpośredniej bliskości organów dysponujących. Wraz z budową pawilonu areszt wzbogacił się o nowoczesną i przestronną salę widzeń, która umozliwia jednoczesny kontakt z odwiedzającymi 50 osadzonym. Uroczystość otwarcia pawilonu odbyła sie 8 grudnia. Mszę św. w nowej kaplicy celebrowało dwóch arcybiskupów: metropolita lubelski Jóżef Życiński i prawosławny biskup lubelski i chełmski Abel. Wśród zaproszonych gości obecni byli przedstawiciele CZSW, władz wojewódzkich oraz miejskich.
Sześciuset skazanych znajdzie zakwaterowanie w nowym Oddziale Zewnętrznym Aresztu Śledczego w Koszalinie. W Doborowie koło Białogradu Służba Więzienna przejęła poradziecką bazę wojskową od Marynarki Wojennej. Dawna baza rakietowa będzie teraz zakładem typu półotwartego i otwartego dla pierwszy raz karanych i recydywistów. Aktualnie już przebywa tam około 300 osadzonych. Oficjalne otwarcie zakładu zaplanowano na 7 listopada 2007 roku. A dokonała go Wiceminister Sprawiedliwości Beata Kempa, przedstawiciele Służby Więziennej, Wojewody Zachodniopomorskiego, Marynarki Wojennej, samorządu oraz wojska.
Jeszcze w 2007 roku zakończy się budowa otwartego zakładu karnego, który powstaje w Kaliszu przy Centralnym Ośrodku Szkolenia Służby Więziennej. Placówka w dzielnicy Szczypiorno istniała w tym miejscu do końca lat 90-tych. Niedawno zrodził się pomysł, aby opustoszałe obiekty wyremontować i na nowo zaadoptować. Będzie mogło tam trafić nawet 80 skazanych głównie za drobne przestępstwa mężczyzn. Inwestycja szacowana jest na blisko 2,5 mln złotych i zostanie sfinansowana z pieniędzy Centralnego Zarządu Służby Więziennej.
Do półotwartego zakładu, który będzie zewnętrznym oddziałem kaliskiego więzienia, zostaną przeniesieni skazani przebywający obecnie przy ulicy Łódzkiej i odsiadujący wyroki m.in.za niepłacenie alimentów, przestępstwa komunikacyjne, czy drobne kradzieże. O tym, kto trafi do półotwartego zakładu karnego będzie decydowała komisja penitencjarna. Nie sprawi to jednak, że zniknie problem przeludnienia kaliskiego zakładu karnego. Ich miejsca zajmą osoby z surowszymi wyrokami.
W ciągu dwóch najbliższych lat, liczba miejsc w zakładach karnych w województwie opolskim zwiększy się o 20 procent - z 5 do około 6 tysięcy. Nasza służba więzienna się rozbudowuje. Powiększą się nie tylko więzienia w Nysie i Kluczborku, ale powstanie także nowy zakład w Przywarach. Miejscowość leży na granicy województw opolskiego i śląskiego. Choć terytorialnie jest już w obrębie powiatu lublinieckiego, to administracyjnie jednostka będzie podlegała opolskiej służbie więziennej. - Nowy zakład ma być oddany do użytku w 2009 roku. Będzie w nim 650-700 nowych miejsc - tłumaczy Andrzej Majewski, dyrektor Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Opolu. Nowe więzienie jest już budowane w byłych koszarach wojskowych, które położone są w lesie. Koszt adaptacji budynków i stworzenia odpowiedniej infrastruktury szacuje się na 40 milionów złotych. Konieczne jest wybudowanie nowej kotłowni i oczyszczalni ścieków, bo te pozostawione przez wojsko są za małe jak na potrzeby więzienia.
Zakłady karne w województwie śląskim pękają w szwach, dlatego w pierwszej kolejności tutaj będą powstawały nowe więzienia - zapowiadają centralne władze więziennictwa. W najbliższych latach na Śląsku powstaną trzy, cztery nowe zakłady karne. Od kilku tygodni władze Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Katowicach jeżdżą po całym regionie w poszukiwaniu najlepszego miejsca pod budowę nowych aresztów i więzień. Sprawdzamy budynki i lokalizacje, które przekazał nam wojewoda śląski. Ale czekamy również na propozycje śląskich miast. Sprawdzamy działki w Siemianowicach, Katowicach, Rybniku i kilku innych miejscowościach. Rekonesans trwa, w ciągu 10 dni będziemy mieli gotową listę miejsc, gdzie mogłyby powstać zakłady karne - potwierdza Mirosław Gawron, zastępca dyrektora OISW w Katowicach. Z zaproponowanych przez wojewodę śląskiego 17 obiektów, 10 zostało już odrzuconych. Pozostałe też najprawdopodobniej nie zyskają akceptacji władz więziennictwa, gdyż rygory obowiązujące przy tego typu budowlach są bardzo wysokie. Budowa nowych więzień na Śląsku miałaby się odbywać w ramach ogólnopolskiego programu stworzenia do 2009 roku 17 tysięcy nowych miejsc dla skazanych. Ministerstwo Sprawiedliwości chce budować nowe więzienia, część z nich chce oddać w prywatne ręce oraz wprowadzić tzw. elektroniczny dozór skazanych.
Więziennictwo, w ramach realizacji "Programu pozyskania 17.000 miejsc w jednostkach organizacyjnych więziennictwa w latach 2006 - 2009", podjęło już w 2006 r. intensywne działania w celu powiększenia bazy zakwaterowania dla skazanych poprzez pozyskanie i zagospodarowanie obiektów zbędnych dla wojska, policji i samorządów. W wyniku tych działań otrzymaliśmy, na początku 2006 roku, listę nieruchomości i obiektów, które uznano za zbędne dla tych instytucji. Po wstępnej weryfikacji i dokonaniu przeglądów tych obiektów, Centralny Zarząd Służby Więziennej wytypował 16 nieruchomości, które mogłyby być zaadaptowane na cele penitencjarne. Jednak już po wstępnym wytypowaniu tych jednostek, niektóre władze i mieszkańcy miast wystąpiły z ostrym protestem i sprzeciwem przeciwko budowie na ich terenie zakładów karnych. W związku z tą sytuacją więziennictwo musiało zrezygnować z przejęcia nieruchomości na Helu, w Brzegu i w Toruniu. Również Agencja Mienia Wojskowego nie wyraziła zgody na przejęcie wszystkich wskazanych przez nas nieruchomości. W latach 2006-2007 Centralny Zarząd Służby Więziennej planował przejąć od wojska i policji 10 kompleksów koszarowych. Do dnia dzisiejszego przejęto 5 byłych jednostek wojskowych. Podobno za komuny w czasach PRL prawo było represyjne, a ilość uwięzionych zbyt duża. To co jest teraz za demokracji kierowanej przez solidarność? Panstwo to teraz wielki łagier?
Resocjalizacja w polskim więziennictwie jest nieskuteczna, bo jest papierkową fikcją. Jednym z powodów jej praktycznego braku jest brak odpowiedniej ilości i jakości personelu. Jeden wychowawca na oddział 140 osób na pewno nikogo nie zresocjalizuje, ani jeden psycholog na cały więzienny pawilon, często 3-4 takie oddziały. Rozmowa skazanego z wychowawcą to zwykle 1-3 minuty dla wypisania kwita dyscyplinarnego lub wniosku nagrodowego. Bywa, że na taką rozmowę czeka się kilka dni, nie licząc dłuższych weekendów. Dłuższa kilkanaście minut rozmowa psychologa z osadzonym zdarza się, ale jak ten podetnie sobie żyły albo inną próbę samobójczą dokona. 10 minut średnio zajmuje rozmowa z wychowawcą dyżurnym, który przyjmuje skazanego do zakładu karnego, gdyż tworzy jego kartotekę. Za zbyt częste zawracanie głowy wychowawcy można czasem dostać kwita dyscyplinarnego, za uprzykrzanie się lub domaganie czegoś, a już na pewno za wykłócanie się z z Kodeksem w ręku o swoje prawa podstawowe. Raz na pół roku więzień staje przed komisją penitencjarną, gdzie wychowawca szybko czyta dyrektorowi kilka zdań opinii, którą dyrektor hurtem zatwierdza dla kilkuset skazanych. Wychowawcy mają tyle biurokratycznej papierowej roboty, że często pracują po godzinach, aby temu podołać, zamiast resocjalizować osadzonych. Biurokratyczna machina więziennictwa sama sobie swoimi procedurami i brakiem etatów uniemożliwia wpływ resocjalizatorów na tych, którzy mają być naprawiani i przywracani do społeczeństwa.
Współczesne systemy penitencjarne państw demokratycznych przywiązują dużą wagę - przynajmniej w sferze ustaleń formalnych i kodeksowych - do resocjalizacji skazanych. Znalazło to swoje odbicie m.in. w polskim kodeksie karnym wykonawczym z 1998 r. (nowelizacja w 2003 r.), na podstawie którego odbywa się wykonywanie orzeczeń wydanych w postępowaniu sądowym karnym i w postępowaniu w sprawach o wykroczenia. W praktyce jednak jest znacznie gorzej, od wielu lat większość polskich zakładów karnych jest przeludnionych i nie spełnia wielu spośród norm, przestrzeganych w innych państwach Europy, zwłaszcza Zachodniej. Znane są powszechnie problemy osób niepalacych z osadzeniem ich w celi wolnej od dymu tytoniowego. Wielu osadzonych jest karanych dyscyplinarnie (pozbawienie paczek żywnosciowych, telefonów czy widzeń) za natarczywe domaganie się celi całkowicie niepalącej, bez osób palących. Funkcjonariusze za celę niepalącą uważają często taką w której większość osadzonych nie pali, a paląca jest mniejszością, co zakrawa na paranoję systemu. Osoba domagająca się diety światopoglądowej np. muzułmańskiej (bez wieprzowiny) czy żydowskiej (koszernej) postrzegana jest jako uciążliwy pacjent, bywa kierowana do psychiatry, czeka tygodniami, albo nie dostaje diety wcale, bywa oszukiwana w złośliwy sposób. Los wegetarian czy wegan jest jeszcze gorszy, bywają brutalnie traktowani, zmuszani do głodówek w celu wymuszenia na zakładzie karnym czy areszcie diety, karani dyscyplinarnie za nieprzyjmowanie posiłków nienadających się do zjedzenia. Jest to nieetyczna i amoralna działalność systemu penitencjarnego, który ma obowiązek zapewnienia wyżywienia. Znane są wypadki bestialskiego traktowania wyznawców Hare Kriszna w areszcie tymczasowym, którzy domagali się odpowiedniego z uwagi na wyznanie wyżywienia wegetariańskiego. Znane są przypadki dość bestialskiego traktowania Świadków Jehowy i siłowe pobieranie krwi do badania wbrew światopoglądowi który nie akceptuje takich działań. W wielu aresztach i więzieniach system widzeń z osadzonymi jest ciągle tak plugawy, że wymusza na rodzinach i bliskich wielogodzinne stanie w kolejce zimą, na mrozie czy na deszczu, aż doczekają "łaski" wpuszczenia na salę widzeń. Rodzina czy bliscy nielubianego więźnia mogą czekać dłużej niż inni i nawet nie doczekać w danym dniu widzenia. Dlaczego system represjonuje i poniża osoby, które w świetle prawa nie podlegają żadnej karze? Może profilaktycznie?
Resocjalizacyjnej Roli Więzienia
Thomas Mathiesen twierdzi, że więzienie nigdy jednak rzeczywistej zdolności resocjalizacyjnej nie miało, a jego funkcją ukrytą jest represjonowanie najniższych warstw społecznych (Prison on Trial). Michel Foucault był zdania (Nadzorować i karać), że więzienie powstało jako jeden z najważniejszych instrumentów nowoczesności i państwa nowoczesnego, mający na celu stworzenie społeczeństwa uregulowanego, pracującego systematycznie, w sposób uporządkowany, o wyznaczonych godzinach i w wyznaczonych miejscach, przewidywalnego, możliwego do opanowania przez władzę i porządek społeczny. Jego zdaniem więzienie miało na celu przymusić jednostki oporne do takiej pracy i zarazem znaleźć ludzi, którzy by wykonywali pracę, której z własnej woli nikt nie chce wykonywać, niezależnie od stawki, ze względu na morderczy wysiłek fizyczny, jaki się z nią wiązał (np. w kamieniołomach).
Donald Clemmer (The Prison Community, New York 1940) twierdzi, że więzienie dokonuje procesu "prisonization", czyli włączenia w specyficzną kulturę więzienną. Lloyd W. McCorkle i Richard Korn (Resocialisation within walls, "Annals of American Academy of Political and Social Science" 1954) opisali mechanizm, w jaki proces sądowy jest przez sądzonych odbierany jako seria rytuałów wykluczenia; znalazłszy się w gronie tak samo wykluczonych, stają się częścią kultury polegającej na odrzucaniu tych, którzy ich odrzucili czyli reszty społeczeństwa.
Polscy myśliciele z uporem, choć bez większego efektu, walczyli o reformy w dziedzinie ustawodawstwa karnego i ustroju więziennictwa. Hugo Kołłątaj, żądał równości wobec prawa wszystkich obywateli oraz ograniczenia kary śmierci. Józef Szymanowski domagał się stopniowania kar, podkreślając wyraźnie ich funkcjonowanie poprawcze i wychowawcze. Po Kongresie Wiedeńskim i utworzeniu Królestwa Kongresowego, w 1818 r. uchwalony został po raz pierwszy w historii państwa polskiego kodeks karny, w związku z czym zaczęto poważnie zastanawiać się nad praktyczną realizacją kary pozbawienia wolności. Około 1830 r. kierownictwo więzień polskich powierzono Skarbkowi. Dążył on przede wszystkim do takiego zorganizowania więziennictwa, aby oddzielić więźniów karnych od więźniów śledczych. W Warszawie wybudowano więzienie śledcze, które stało się niebawem wzorem naśladowanym przez państwa zachodnie. Skarbek, zajmując się praktyczną organizacją więziennictwa, nie zaniedbywał jednak studiów teoretycznych. Śledził on myśl penitencjarną Zachodu, ze swej strony wnosząc do niej wiele cennych koncepcji. Jego dziełem jest typologia przestępców, gdyż wychodzi on z założenia, że warunkiem skutecznego wychowania jest znajomość charakteru więźnia, jego skłonności oraz przyczyn, które doprowadziły do przestępstwa. Skarbek wyróżnił dwie kategorie przestępców : do pierwszej zaliczył tych, którzy popełnili przestępstwa z afektu lub nędzy; do drugiej tych, którzy mają skłonności do czynienia zła i złe nałogi. Skarbek kładł duży nacisk na organizowanie opieki nad młodzieżą moralnie zagrożoną. Poprzez opiekę nad taką młodzieżą starał się zapobiegać jej wykolejeniu i przestępczości.
W szerokich rzeszach społeczeństwa, a także jeszcze wśród wielu penitencjarzystów i prawników panuje nadal przekonanie, że najskuteczniejszym sposobem walki z przestępczością jest represyjne odstraszanie przestępców od czynów niezgodnych z prawem. Słyszy się na wet głosy, że złagodzenie reżimu więziennego postulowane przez zwolenników resocjalizacji może okazać się szkodliwe i przyczynić się do wzrostu przestępczości. Niemniej jednak należy wskazać, że represyjne więzienie nie okazało się w historii więziennictwa szczególnie skutecznym sposobem walki z przestępczością. Z danych cytowanych przez P. Horoszowskiego wynika, że w 1939r. powrót do przestępstwa u osób poprzednio karanych wahał się w różnych krajach od 24,8%(Kanada) do 54,5%(Austria), w Polsce w 1937r. wynosił 30,6%. Z drugiej strony należy zaznaczyć, że więzienie zorganizowane jako zakład resocjalizacyjny pozostaje mimo to więzieniem, w którym osobnik na mocy wyroku sądowego przebywa w warunkach pozbawienia wolności i już ten fakt decyduje o dotkliwości kary więzienia.
Inną trudnością w konsekwentnym realizowaniu idei resocjalizacji stanowi niewłaściwa selekcja personelu więziennego oraz często niskie wykształcenie ogólne i psychologiczno – pedagogiczne funkcjonariuszy. Stanowisko funkcjonariusza w zakładzie resocjalizacyjnym jest niezwykle odpowiedzialne, a przy tym związane z wieloma trudnościami, wymaga więc odpowiednich cech osobowości i określonego przygotowania. Trzeba wspomnieć także o trudnościach natury technicznej, które musi przezwyciężać nasze więziennictwo. Odziedziczyliśmy z przeszłości więzienia pod względem architektury i urządzenia wnętrz nie dostosowane do celu resocjalizacji, niewystarczająca jest ciągle liczba odpowiednio zróżnicowanych miejsc pracy w więzieniach, zbyt słabo rozbudowana sieć szkół i zakładów kształcenia zawodowego, niewystarczające wyposażenie świetlic i bibliotek więziennych itd.
W polskim systemie penitencjarnym na rok 2007 jest 165 zakładów karnych i aresztów różnego typu i około 69 tysięcy miejsc więziennych przy maksymalnie zaniżonym metrażu na osadzonego. Osadzonych jest ponad 86 tysiący osób, a oczekujących na osadzenie 40 tysięcy. W polskich więzieniach nie jest więc przestrzegane prawo minimum 3 m² w celi na osadzonego. Najtrudniejsza sytuacja występuje w okręgu katowickim, np. w 2005 roku w Częstochowie zaludnienie sięga prawie 150%. W okręgu koszalińskim, w Starym Bornem przekroczono limit o 26%, a w Wierzchowie, gdzie osadzeni są młodociani przestępcy, zaludnienie sięga 116% (dane z połowy 2005 r.). Rząd projektuje pozyskanie 10 tysięcy miejsc do roku 2009. Rocznie zakłady karne w Polsce opuszcza około 180 tys. osób. Tygodniowo przyjmowane jest około 500-700 skazanych. Problemem są narkomani, którzy na leczenie w specjalnym zakładzie muszą czekać nawet 2 lata. Oprócz kary pozbawienia wolności polskie ustawodawstwo teoretycznie przewiduje inne środki walki z przestępczością: karę ograniczenia wolności i dozór kuratora. Likwiduje się ostatnie świetlice, biblioteki, siłownie, a nawet magazyny i wszelkie inne pomieszczenia które nie są celami, tak ażeby zwiększyć zagęszczenie osadzonych. W niektórych więzieniach zlikwidowano hale fabryczne i przerobiono je na cele, eliminując możliwość pracy dla osadzonych. Jedynie kaplic katolickich się jeszcze nie likwiduje celem przerobienia ich na cele mieszkalne.
System więzienny wykonuje zlecone wyroki, czesto też niestety wyroki absurdalne. Reformy wymaga myślenie sędziów i prokuratorów, a także system resocjalizacji. Robert Cz., mieszkaniec Bydgoszczy mając siedemnaście lat został odurzony środkiem nasennym w alkoholu przez byłego funkcjonariusza policji do którego miał zaufanie, a następnie zgwałcony doodbytniczo. Robert Cz., kiedy się ocknął, bo dawka środka była zbyt mała wyrwał się zboczeńcowi seksualnemu chwycił gaśnicę i uderzył pederastę gwałciciela. Zboczeniec seksualny, emerytowany policjant zmarł po kilku godzinach. Z uwagi na to, że Robert Cz. nie miał ukończonych lat 18, sąd w Bydgoszczy wymierzył Robertowi Cz. karę maksymalną 15 lat pozbawienia wolności. Kontekst rozprawy sądowej od poczatku był obrzydliwy, a sędziowie i prokuratorzy dobrze wiedzieli o pedalskich chuciach byłego policjanta do młodych chłopców. Robert Cz. w momencie dokonania tej obrony koniecznej przed dalszym gwałceniem przez zboczeńca był słabowitym i chuderlawym siedemnastolatkiem z tak zwanej rodziny patologicznej, czyli rozbitej z powodu alkoholizmu. Sąd uznał sobie w ramach swoich uprawnień, że Robert Cz. dokonał zabójstwa z premedytacją, zamordował gaśnicą emerytowanego policjanta, a za szczególnie naganne uznał fakt, że zdemoralizowany siedemnastolatek pił alkohol z policjantem. Sąd trzeba mu to przyznać, pokręcił kota ogonem i jeszcze zawiązał go w supełek. O efebofilii policyjnego zboczeńca seksualnego nie raczył jednym słowem wspomnieć w wyroku. Robert Cz. prawnikiem nie był. Kolejne instancje bezmyślnie uprawomocniały wyrok. Trybunał w Stasbourgu odrzucił skargę z powodów formalnych, bo wpłynęła abyt późno, a dziecko jeszcze nie znało prawa. Areszty nie informują o trybie skaładania skarg do Trybunału Praw Człowieka. Chciałoby się powiedzieć: polskie prawo jest do dupy, a siedzieć w więzieniu powinien sędzia i prokurator, za wspólnictwo ideologiczne z policyjnym pedałem i pedofilem, o ewidentnych skłonnościach do dzieci bez trzeciorzędnych cech płciowych. Dla Roberta Cz. z Bydgoszczy policyjny pedofil był pierwszym w życiu kontaktem seksualnym jaki przeżył, patologicznym rzecz jasna. Może by tak zwolnić Roberta Cz. i wypłacić mu wysoką nagrodę, za skuteczne wyeliminowanie chociaż jednego zboczeńca seksualnego z życia publicznego? Jak czytelnik nie wiedział na czym polega patologia więziennictwa i prawa to już wie, tyle, że takich przypadków jest kilka tysięcy rocznie. Ludzi tak potraktowanych przez system nie da się resocjalizować. Resocjalizować trzeba wysokich i niskich funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości w pierwszej kolejności.
Resort sprawiedliwości chce zmienić zasady stosowania przedterminowego zwolnienia z wiezienia. Minister Zbigniew Ćwiąkalski w dniu 20 grudnia 2007 wyjaśnił, że chodzi o umożliwienie wcześniejszego, warunkowego opuszczenia aresztu przez osoby skazane za drobne przestępstwa. Szef resortu zaznaczył, że obecnie łatwiej jest uzyskać przedterminowe warunkowe zwolnienie osobom skazanym na dłuższe wyroki za poważniejsze przestępstwa, niż skazanym za drobne przewinienia. Podczas konferencji prasowej profesor Zbigniew Ćwiąkalski przedstawił sytuacje polskiego więziennictwa. Powiedział, że resort sprawiedliwości chce między innymi położyć większy nacisk na prace dozorowaną na cele publiczne zamiast kary pozbawienia wolności. Chce także rozpocząć przygotowania do wprowadzenia dozoru elektronicznego. Jak dotychczas sądy skłaniają się głównie ku średniowiecnemu systemowi trzymania ludzi w klatkach piwnicznych mających swój rodowód w tzw. więzieniach biskupich czyli lochach.
Wielu komentatorów systemu więziennniczego twierdzi, że rozbudowywanie sieci więzień i aresztów zawsze jest charakterystyczne dla okresu rządu dyktatur, o faszystowskim i nieludzkim charakterze, szczególnie jeśli liczba ludności spada z powodu emigracji i ujemnego przyrostu naturalnego. Niszczący ludzkie życie system sądowniczo-więzienniczy należy zlikwidować i zupełnie przeistoczyć szukając całkowicie nowych rozwiązań proedukacyjnych. Trzeba od podstaw stworzyć resocjalizację, która właściwie w ogóle nie istnieje w praktyce, trzeba postawić na mocne i wszechstronne programy edukacyjne, szczególnie dla nastolatków i młodzieży do 30-35 roku życia, kiedy mózg jeszcze się rozwija, a kształtowanie przez wychowanie jest możliwe. Wzmaganie ilości ostrych jak brzytwa drutów kolczastych jest jedynie dowodem, że więzienia zamieniają się jawnie w obozy koncentracyjne dla jednostek niepoprawnych politycznie, takich którzy z głodu kradną, bo dyktuje im to naturalny instynkt przetrwania gatunku.
Mnożenie więźniów typowo politycznych, siedzących w więzieniach, a w istocie w łagrach jakiegoś tam reżimu zwanego demokracją za np. obsikanie pomnika jakiegoś międzywojennego polityka, pomnika papieża czy innego artysty obraża cały naród, a siedzenie ludzi w więzieniach za obrazę słowną sądowych funkcjonariuszy czy nadętych prokuratorów czasem będących na usługach mafii powiększa dno rozpaczy. Kardynalnie złym jest ustrój polityczny, który zabrania ludziom swobody wypowiedzi, bo walka o demokrację to walka o wolność słowa. Sądowy faszyzm w białych rękawiczkach jak to nazwano w USA, gdzie tysiące ludzi dostaje duże i ciężkie wyroki, tylko dlatego, że sędzia czy prokurator się obrazili, zasługuje nie tylko na surową naganę, ale na natychmiastową likwidację. Prawo naturalne, zwyczajowe, zgodne ze zdrowym rozsądkiem, dopuszcza do wiadomości morderstwa i rozbójnictwo, kradzieże i fałszerstwa oraz przemoc i przymus także seksualny jak gwałt. Zdrowy rozsądek odrzuci wszystko, co jest nierzeczywiste i jako przestępstwo raczej urojone. Środek karny powinien być współmierny do winy. Za znieważenie słowne sąd może nakazać przeproszenie, czyli słowne zadośćuczynienie, a w żadnym wypadku nie ma moralnego prawa setek czy tysięcy ludzi więzić, bo jest to wtedy amoralny, brutalny odwet o zbójeckim jednak charakterze. Nie ma potrzeby mnożenia bytów ponad niezbedną konieczność, jeśli o zapełnianie więzień chodzi.
Historycznie, reforma więziennictwa amerykańskiego wzbudziła żywe zainteresowanie w Europie. W przeciwieństwie do Ameryki, w Europie od systemu celkowego żądano tylko odstraszenia, sprzeciwiał się temu jedynie Karol Lukas. System penitencjarny zdaniem Lukasa, powinien dążyć do uspołecznienia więźniów, zaś powodzenie na tym odcinku zależy od całokształtu możliwości wychowawczych zakładu karnego. Lukas w swych założeniach twierdził, że podstawą wychowania więźniów powinna być odpowiednia ich klasyfikacja i segregacja. Lukas stał się prekursorem nowoczesnych koncepcji penitencjarnych. Ich dalszy rozwój jest poważną zasługą wybitnego penitencjarzysty, Waltera Croftona, którego koncepcja sposobu wykonywania kary pozbawienia wolności przewidywała trzy fazy :
- w pierwszej fazie skazani byli bardzo surowemu reżimowi.
- W fazie drugiej (głównej) więźniowie wykonywali ciężkie prace najczęściej publiczne na świeżym powietrzu.
- W fazie trzeciej kara odbywana była w warunkach rozluźnionego reżimu.
Ten system odbywania kary pozbawienia wolności znany jest pod nazwą systemu progresywnego. W historii swego istnienia system progresywny ulegał przeróbkom i modyfikacjom. Świadczy to wedle jego zwolenników o jego wychowawczych wartościach oraz o znacznym postępie w sposobie wykonywania kary więzienia. Niestety przestępczość ciagle rośnie, bardziej niż przyrost ludności, co raczej jest związane i z błędną koncepcją systemu karnego i z możliwymi błędami systemów społeczno-politycznych jakie sprawują władzę.
- zbrodnia przeciw ludzkości
Analiza krytyczna John Bowden'a
Więzienie jest współczesną formą niewolnictwa, bez względu na to jakie jest jego ideologiczne uzasadnienie i komu ma służyć. Jest ono nade wszystko zbrodnią wobec człowieczeństwa. Ośrodki karne to w rzeczywistości miejsca stworzone po to, aby w zaplanowany i systematyczny sposób pogłębiać brutalność i utrwalać poczucie bezsilności przetrzymywanych w nich osób. Konkretyzując można powiedzie, że więzienie ma na celu zniszczenie ducha i natury ludzi najuboższych i niewygodnych dla społeczeństwa. Ośrodki karne bez względu na to, co głoszą osoby popierające ich istnienie i stające w ich obronie, tak naprawdę nigdy nie zapobiegały przestępczości, ani też nie broniły przeciętnych obywateli. Jeżeli istnieje jakiekolwiek powiązanie pomiędzy więzieniem a przestępczością, to jedynie takie, że oddziaływuje ono na osoby w nim zamknięte w sposób odwrotny niż powinno oddziaływać.
Miejsce takie kształtuje pałające nienawiścią, antyspołeczne indywidua, którym bliżej jest do ponownego łamania aniżeli egzekwowania praw społeczeństwa, z którego czują się wyalienowane i przez które są odrzucane .Ponieważ prawa ogółu tworzone i nadzorowane są przez ludzi, w których interesie leży ochrona swojego majątku i idei własności prywatnej, osadzenie w ośrodku karnym jest doświadczeniem klasy najuboższej. Prawo nigdy nie ma wpływu na egzystencję uprzywilejowanych grup przestępczych i oszustów, którzy grabią i mordują na skalę globalną.
Jedynie najbiedniejsi i najbardziej bezsilni członkowie naszego społeczeństwa trafiają za kratki, a tam poprzez dyscyplinę i poddawanie karom, wpaja się im gdzie jest ich miejsce. Społeczność więzienna jest mikroskopijną wersją naszego zchierarchizowanego i rozbudowanego społeczeństwa, a co za tym idzie odzwierciedla pogłębioną tendencję do autorytaryzmu i dezaprobaty wobec klasy robotniczej. W placówkach karnych najgorzej traktowani są ubodzy czarnoskórzy więźniowie ze względu na niezahamowane przejawy rasizmu ze strony strażników. To właśnie rasistowsko nastawiona policja i niesprawiedliwy system sądowy są powodem ich cierpienia. Wewnątrz ośrodków karnych występuje również walka klas, której przejawem są nieustające brutalne zatargi pomiędzy strażnikami a więźniami. Umożliwia to tym w mundurach stosowanie wszelkich metod, jakie uznają za stosowne ażeby zdusić opór i nieposłuszeństwo osadzonych. Odwołując się do uchwalonych przez państwo ustaw i przyjętych przez nie praw, status więźnia jest łudząco podobny do statusu ubezwłasnowolnionego niewolnika. Torturowanie, a nawet mordowanie osadzonych przez straż więzienną jest faktem, który państwo od zawsze tolerowało, dokładając przy tym wszelkich starań by nie wyszedł on na jaw. Więźniowie stawiają jednak opór. Tak jak w przypadku powszechnie przyjętej wersji historii niewolnictwa w Afryce, sprowadza się znaczenie faktów dotyczących niewolników, którzy walczyli na własną rękę o wyzwolenie do rangi nic nie znaczących wzmianek historycznych (Wilberforce i jego biali liberalni towarzysze uchodzą za legendarnych herosów ruchu anty-niewolniczego podczas gdy zapomina się o buncie niewolników na Karaibach) tak i opór współczesnych więźniów pozostaje niezauważony przez aparat ustawodawczy, mający przeprowadzać reformy więziennictwa. Bunt skazańców stanowił tym niemniej potężną siłę i powadzi często do konfrontacji z państwem która to przybierała charakter rewolucyjny: Attica, Strangeways, Sanata Fe, etc. Opór skazańców a w szczególności tych ze Stanów Zjednoczonych, wykreował swoje ikony rewolucjonizmu więziennego takie jak: George Jackson, Eldridge Cleaver,H.Rap Brown, etc. Bez względu na to, czym został wywołany i co nim kieruje im bardziej intensywny i desperacki jest sprzeciw wobec ucisku, tym odważniejsi i bardziej zaangażowani stają się walczący z tym uciskiem. Bardzo często więźniowie, których dotknęły represje identyfikują się z ruchami rewolucyjnymi trzeciego świata. Dzieje się tak dlatego, że odczuwają oni pokrewieństwo z tymi którzy, walczą z jawnym okrucieństwem państwa miażdżącego podwaliny demokratycznej wolności. Dostrzegli oni prawdziwe oblicze bestii przez co są w stanie pojąć, że drobne reformy systemu nie zmieniają praktycznie niczego. Ażeby skutecznie się temu przeciwstawić system używa siły podobnej do tej, której to używa się w walce z wolnościowymi bojownikami trzeciego świata; Bicie, tortury i śmierć są konsekwencjami zmagań tego rodzaju, dotykającymi obu stron konfliktu.
Ludzie trafiający za kratki zmuszeni są do radykalnej zmiany swojej psychiki, ażeby przystosować się do panujących tam warunków. Największy szok wywołuje unicestwienie nawet pozornego samostanowienia podczas gdy podstawowa uczciwość ludzka narażona jest na unicestwienie. ”Dostosowanie”- czy też przystosowanie - sprawia że stajemy się bezmyślnymi, wypranymi z uczuć automatami tak samo jak strażnicy. Niektórzy więźniowie nie mają zamiaru się dostosowywać, a przysłowiowe nasiąknięte rewolucjonizmem słowo ”NIE” nabiera wtedy głębokiego znaczenia. Kiedy więźniowie opierają się procesowi dehumanizacji, gdy zaciekle bronią swojej fundamentalnej ludzkiej uczciwości i godności, gdy wyrażają swój gniew wobec całej masy upokorzeń i poniżeń, których doznają ze strony wrogich im strażników i systemu przeciw nim nastawionemu, gdy zaczynają się przeciwstawiać zacięty i dynamiczny opór rodzi krwawe represje ze strony ich oprawców a u więźniów dziki heroizm.
Po bezlitosnym stłumieniu powstania więziennego które miało miejsce w Attica w 1971 roku, jeden ze strażników powiedział: ”Gdybyśmy stracili Attica bylibyśmy zmuszeni do walki na ulicach.” Zdawał sobie sprawę, że walka Afroamerykańskiej biedoty, a w szczególności tej żyjącej w gettach Stanów Zjednoczonych, była tą samą walką, którą toczyli więźniowie osadzeni w Attica. Był to ten sam opór i gniew skierowany przeciw ubóstwu, rasizmowi i uciskowi. Gdy rewolucja więźniów jest rewolucją wszystkich ludzi biednych i uciskanych, oznacza to tylko jedno, że staje się ona jednym oporem, jedną walką.
Za każdym razem gdy uda się złamać powstanie więzienne, usiłuje się zniszczyć aktywistów; system usprawiedliwia akcje tego rodzaju poprzez demonizowanie więźniów i przedstawienie ich jako „ODMIEŃCÓW” będących czymś zupełnie innym aniżeli ludzką istotą. Ludzie Diabły, bez jakichkolwiek zbawczych cech czy oznak człowieczeństwa. To napiętnowanie służy określonym celom, ma ono wpłynąć na społeczeństwo, tak aby zgodziło się i zaaprobowało wszelkie metody które uznane zostaną za niezbędne by utrzymać więźniów w ryzach. Postrzeganie więźniów jako czegoś mniej znaczącego niż człowiek, czegoś co jest bezuczuciowym przedmiotem pozbawionym moralności i cech ludzkich, stanowi usprawiedliwienie zachowań strażników względem osadzonych.. Taka dehumanizacja więźniów, używana przez strażników w celu zagłuszania sumienia i wyzbycia się poczucia winy tak naprawdę dehumanizuje również ich samych. Zachowanie strażników w nazistowskich obozach koncentracyjnych było niechybnie rezultatem tegoż samego procesu de-humanizacji więźniów i odnoszenia się do nich jak do obiektów pozbawionych myśli, uczuć i ludzkich wartości.
We współczesnych zakładach karnych nastawienie tego rodzaju nie ogra icza się jedynie do zuniformizowanych i słabo wyedukowanych strażników. Taką mentalnością skażeni są wszyscy, którzy pracują dla systemu więziennego. Systematyczna brutalizacja i torturowanie więźniów osadzonych w zakładzie karnym w Wormwood Scrubs w latach dziewięćdziesiątych nie mogły mieć miejsca przez tak długi okres czasu bez porozumienia całego zatrudnionego w nim personelu. Jak donosi późniejszy raport, rządy terroru w Wormwood Scrubs trwały dziewięć lat, ujawnił on również, że kierownictwo więzienia nadużywało swojej władzy będąc przy tym w zmowie i kryjąc ponad 160 strażników. Lekarze, pracownicy socjalni, a nawet kapelani w Scrubs trzymali gęby na kłódkę i dawali ciche przyzwolenie na to, jak traktowano więźniów. Wszyscy oni uważali, że skazańcy nie zasługują na humanitarne traktowanie.
Wbrew temu co głoszą liberalni reformiści, system więzienny nie nadaje się do zreformowania a chęć jego „udoskonalania” wynika z intencji ludzi z nim związanych, których celem jest kontrolowanie i niszczenie więźniów. Tak naprawdę żadna z reform nie zmieniła dotąd niczego jeżeli chodzi o zmniejszenie represji i destrukcyjnego nastawienia względem osadzonych. Jedynym skutkiem jaki możemy dostrzec jest powstawanie coraz to nowszych i coraz bardziej destrukcyjnych form reżimu psychicznego oraz zwiększenie kontroli w ośrodkach karnych. Reformy pomagają również państwu w przekonywaniu ludzi o słuszności istnienia więzień.
Żadna z wiodących organizacji , takich jak „Prison Reform Trust” czy „Howard League for Penal Reform” nie skrytykowała publicznie utworzenia w 1997 roku w Woodhill „ Close Supervision Centre”, okrutnej jednostki nadzoru która niejednokrotnie dopuszczała się łamania praw człowieka zawartych w „Human Rights Act” z 1998roku. Faktem jest również to, że reformiści pochodzący z klasy średniej podzielali zdanie państwa według którego nawet mała grupka „intrygantów” i „wywrotowców” utrudnia życie innym osadzonym i że to właśnie przez nich system ma problemy z uczynieniem więzień bardziej liberalnymi i przyjaznymi.
To właśnie dlatego gdy Woodhill wprowadzono tak zwane „twarde metody” by złamać niewygodnych intrygantów reformiści dyskretnie to poparli.
Wielu z więźniów przeniesionych do Woodhill było umysłowo chorych i niezdolnych do uczestnictwa w codziennym więziennym życiu. Gdy trafiali do owej placówki, byli zamykani w pustych betonowych celach i pozbawiani jakiegokolwiek kontaktu z innymi ludźmi poza biciem i złym traktowaniem przez strażników. Niektórzy popadali w skrajne psychozy, inni natomiast stawiali opór czego rezultatem był dynamiczny konflikt ze strażnikami którzy nie przebierając w środkach starali się złamać ducha oporu więźniów i ponownie zapanować nad Woodhill. Ostatecznie nieustępliwość i nieposłuszeństwo więźniów przezwyciężyło przemoc i okrucieństwo strażników i podkopało fundamenty reżimu panującego w więzieniu. Żadna z tak zwanych organizacji reformacyjnych nie wspierała więźniów Woodhill którzy walczyli o swoje prawa na własną rękę.
Gdy więźniowie uzbrojeni są w oręż solidarności i kolektywizmu stają się siłą zdolną zastraszyć zarówno zarządzających systemem więziennym jak i tych którzy go wspierają.Ten duch oporu jest czymś co powinno inspirować nas wszystkich.
John Bowden - Tłum. Mateo
REPOTRERZY BEZ GRANIC
przeciwko karze więzienia za zniesławienie w Polsce
Międzynarodowa organizacja obrońców wolności prasy Reporterzy bez Granic domaga się od przyszłego polskiego (2007-11-07) rządu usunięcia z kodeksu karnego artykułu 212, który przewiduje m.in. karę więzienia za pomówienie. W przesłanym we wtorek oświadczeniu Reporterzy bez Granic twierdzą, że zapis ten jest niegodny kraju należącego do Unii Europejskiej. Organizacja przypomina, że w jej tegorocznym Światowym Rankingu Wolności Pracy Polska znalazła się dopiero na 56. miejscu. Głównym powodem ma być właśnie artykuł 212 kodeksu karnego, który przewiduje do 2 lat więzienia za zniesławienie - oświadczyła organizacja. 30 października warszawski sąd nakazał doprowadzenie przez policję redaktora naczelnego "Gazety Polskiej" Tomasza Sakiewicza i jego zastępczyni Katarzyny Hejke na następny termin procesu karnego o pomówienie, wytoczonego im przez TVN. Powodem decyzji była nieusprawiedliwiona nieobecność obojga oskarżonych. Art. 212 Kodeksu karnego stanowi, że "kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej, o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku". Jeżeli sprawca dopuszcza się tego "za pomocą mediów", maksymalna kara to 2 lata. Nie dochodzi do tego przestępstwa, gdy zarzut jest prawdziwy i podano go w interesie społecznym. Takich przepisów w polskim Kodeksie Karnym jest więcej, a sądy nadzwyczaj gorliwie baczą na to, żeby jak najwyższe kary wymierzać osobom, które np. obraziły sędziego czy pomówiły prokuratora o łapówkarstwo, a nie rzeczywiście groźnym przestępcom z punktu widzenia bezpieczeństwa obywateli i dobra publicznego. Czy 3 lata pozbawienia wolności za obrazę prezydenta lub jakiegoś dyplomaty to jest kara czy barbarzyństwo z epoki kamienia łupanego. Tego rodzaju kary więzienia są zresztą sprzeczne z konstytucyjną wolnością słowa naruszanie której kosztem innych powinny rozpatrywać sądy w trybie cywilnym, a nie karnym. Czyżby polskie prawo miało rozdwojenie jaźni? Schizofrenię trzeba chyba leczyć, a nie wykonywac na obywatelach.
ALTERNATYWA UWIĘZIENIA
Alternatywą dla klatkowego systemu więziennictwa są kary w formie prac dozorowanych, podawanie kary do publicznej wiadomości i nadzór kuratora, różne ograniczenia wolności. Rozsądną alternatywą są też półotwarte miasteczka więzienne z dobrze zorganizowanym systemem pracy. W Polsce więzień kwalifikujący się do zakładu otwartego czy półotwartego często długo czeka bezproduktywnie na taką możliwość odbywania kary. Rozsądna praca należy do rzadkości. Bardziej cywilizowane kraje karę śmierci zastapiły już karą dożywotniego uwięzienia. Pytanie czy kara ta musi polegać na trzymaniu ludzi w "beczce pełnej śledzi", jak można zobrazować polskie (i nie tylko) więziennictwo z 2-3 metrami kwadratowymi na osobę, a trzeba pamiętać, że część z tej przestrzeni to także kibel, umywalka, blat (stół) i kojo czyli wóz lub grzęda (prycza). Jeśli jeszcze okno jak to w aresztach bywa jest zablindowane nieprzeźroczystym plastikiem obraz klatki jest zupełny. Zwierzęta w ZOO miewają lepsze warunki do życia, ale obrońców praw zwierząt jest więcej i są lepiej zorganizowani niż obrońcy praw osób uwięzionych, pomimo tego tysiąca stowarzyszeń osób poszkodowanych. Jak ktoś trzyma psa w budzie w której nie za bardzo może chodzić a biegać wcale przez 23 godziny na dobę, to za znecanie się nad zwierzętami idzie do więzienia dlaludzi na rok. A za trzymanie ludzi przez lata w takich warunkach ile się należy? Miasteczka więzienne, kary przymusowego osiedlenia z zakazem opuszczania wskazanej miejscowości i pracy byłyby na pewno dużo lepsze i bardziej resocjalizujące. Odpracowywanie więzienia w warunkach nadzorowanego obozu pracy np. przy budowie autostrad na zasadzie rok pracy za dwa lata więzienia to też przynajmniej resocjalizacja przez pracę. Mądre są też kary "od - do", np. od 3 do 8 lat pozbawienia wolności w zależności od postępów w resocjalizacji. Mitem jest, że więzień jest bardzo niebezpieczny jak ucieknie z zakładu karnego. Ucieka zwykle po to by się napić gorzały i podymać konkubinę albo żonę, czasem tylko po to, by pokazać tzw. "gadom" że uciec potrafi. Bardziej niebezpiecznym jest jak niezresocjalizowany opuści zakład karny z końcem kary i nie ma środków do życia! A coś jeść musi i to zwykle codziennie.
DOWCIP O PRAWIE
Jesli chcesz wiedzieć więcej o konkretnych przypadkach sądowych przekrętów i dewiacji w Polsce polecam stronę internetową:
Opracowanie i redakcja materiału: P.D.
Licznik odwiedzin: 8604001 Ostatnia aktualizacja strony: 2020-08-03 14:57:33