Source: http://fundacjamrunio.org/index.php/akty-prawne/114-polskie-akty-prawne-dotyczace-ochrony-praw-zwierzat-istniejace-w-nich-niedociagniecia-oraz-nieodzowne-zmiany-do-wykonania
Timestamp: 2018-12-11 13:51:51+00:00
Document Index: 24503091

Matched Legal Cases: ['Art 7', 'Art.7', 'Art.4', 'Art.5', 'Art.6', 'Art.4', 'Art.6', 'Art.11', 'Art.11', 'Art.11', 'Art.11', 'Art. 21', 'Art.7', 'Art. 34']

Fundacja Mrunio - Polskie akty prawne dotyczące ochrony praw zwierząt
Polskie akty prawne dotyczące ochrony praw zwierząt
Polskie akty prawne dotyczące ochrony praw zwierząt; istniejące w nich niedociągnięcia oraz nieodzowne zmiany do wykonania:
- Rozwiązanie problemu maltretowania zwierząt:
Art 7.1 „Zwierzę ....(nad którym znęca się właściciel lub opiekun) ... może być czasowo odebrane właścicielowi lub opiekunowi na podstawie decyzji wójta, burmistrza ...
Niestety słowo „może” i w tym przypadku, rozumiane jest jako „może ale nie musi” (taką interpretację usłyszałam od jednego z wójtów w powiecie kłodzkim w kwestii zwierząt głodzonych).
Akty prawne muszą być sformułowane w sposób jednoznaczny. Nie mogą pozostawiać jakiejkolwiek możliwości interpretacji bądź też różnorakiego rozumienia ich treści.
Wójt czy burmistrz, który nie chce zająć się taką sprawą może tak, jeżeli potrafi, lawirować w przepisach KPA, że uda mu się przeciągać procedury w nieskończoność.
W przypadku psów z Kamieńca Z., dzięki umiejętnemu posługiwaniu się KPA wójt odpowiedział odmownie 17.1.08 na wniosek z 19.10.07. Przepisy powinny jednoznacznie określać, że wniosek o odbiór zwierząt maltretowanych powinien być przez władze gminne zrealizowany w trybie natychmiastowym a nie z zastosowaniem przepisów KPA. Administracyjna decyzja odbioru powinna być jednocześnie decyzją egzekucyjną.
Jeśli wniosek o odebranie zwierzęcia składa upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem jest ochrona zwierząt, to oznacza to, że przeprowadziła ona postępowanie sprawdzające i stwierdziła fakt znęcania się nad zwierzętami, których jej wniosek dotyczy. Zatem, w interesie zwierząt, wójt winien niezwłocznie podjąć stosowną decyzję, aby nie przedłużać cierpienia zwierząt. W tym celu ustawodawca przewidział odpowiedni tryb weryfikacji wniosku organizacji o czasowe odebranie zwierzęcia maltretowanego i jest nim postępowanie karne przed sądem, który to podejmuje ostateczną decyzję o odebraniu zwierzęcia. Nie jest to niestety jasne ani dla władz samorządowych, ani dla organów ścigania. W przypadku Kamieńca, wójt weryfikował zasadność wniosku choć nie był do tego uprawniony, gdyż od tego jest prokuratura i sąd. Wójt wszczął nawet własne postępowanie (w tym przypadku podjęcie decyzji powinno być formalnością) bezzasadnie je przewlekając. Jego rolą było natychmiastowe odebranie zwierząt bo otrzymał komplet dokumentacji od Fundacji, z której bezspornie wynikało, że właściciel znęcał się nad swoimi psami. Prokuratura Rejonowa uznała materiał dowodowy za wystarczający, Sąd wydał wyrok skazujący a wójt nadal utrzymuje, że na kamienieckim zamku psy mają odpowiednie warunki bytowe.
Inny przykład to sprawa psów z Lewina Kłodzkiego. Tam wójt z kolei dokonał czasowego odbioru psów ale nigdy nie doprowadził sprawy do końca i psy nadal (od ponad roku) przebywają w schroniskach czasowo odebrane. W takiej sytuacji nie wolno zwierząt oddać do adopcji więc męczą się za kratami. W tym przypadku wójt również łamie prawo tylko w inny sposób.
Przepisy w obecnej formie pozwalają na samowolę władz gminnych. Los zwierząt zależy więc wyłącznie od tego czy wójtowi/burmistrzowi jest na rękę odebrać zwierzęta czy też nie.
Art.7.3 „W przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu, policjant, a także upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, może odebrać mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia przez ten organ decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia”.
Ten punkt jest po pierwsze niejasno sprecyzowany: z jednej strony upoważnia policjanta lub organizację ochrony zwierząt do odebrania zwierzęcia a z drugiej mówi o niezwłocznym zawiadomieniu wójta, burmistrza ... celem podjęcia decyzji odebrania zwierzęcia.
W przypadku podjęcia przez policjanta lub organizację ochrony zwierząt decyzji odebrania zwierzęcia, wójt lub burmistrz ... powinien oczywiście być powiadomiony ale nie w celu „podjęcia” decyzji gdyż decyzja ta została już uprzednio podjęta przez policjanta lub organizację ...... Sąd potem osądzi czy decyzja organizacji była zasadna. Wójt czy burmistrz nie powinien podważać decyzji organizacji, której statutowym celem jest ochrona zwierząt gdyż one mają uprawnienia do podejmowania tego typu decyzji i działają w obronie zwierząt.
Brak jest przepisów wykonawczych zabezpieczających realizację odbioru zwierząt maltretowanych:
Ustawowo nadane policji i organizacjom ochrony zwierząt, prawo do odebrania maltretowanego zwierzęcia jest czysto teoretyczne. Nie daje ono możliwości zastosowania go w praktyce jeżeli właściciel lub opiekun zwierzęcia nie wyrazi zgody na wejście na jego posesję i na odebranie zwierzęcia. Trudno sobie wyobrazić, że oprawca taką zgodę wyrazi. Maltretowane zwierzęta noszą na sobie ślady świadczące o znęcaniu się, a tym samym ślady winy ich prześladowcy. Nie ma więc możliwości aby odebranie zwierzęcia pozostającego w warunkach zagrażających jego życiu odbyło się bez nakazu prokuratora. Pozostaje więc czekanie na długą czasem procedurę administracyjną (w przypadku Kamieńca już 18 lat) albo odebranie zwierzęcia po kryjomu bądź podstępem.
Odrębnym problemem jest postępowanie wymiaru sprawiedliwości.
Policja niechętnie interweniuje w przypadkach znęcania się; prokuratura nie chce wydawać pozwoleń na wejście na posesję w celu sprawdzenia słuszności zarzutów lub umarza postępowanie. W Kamieńcu prokuratura wydała pozwolenie na przeszukanie zamku dopiero gdy po 15 latach starań wielu organizacji społecznych dostała nakaz sądowy aby to zrobić. W Lewinie umorzyła postępowanie mimo, że psy przebywały bez wątpienia w bardzo złych warunkach; oraz zagrażały bezpieczeństwu publicznemu.
No i trzeci etap: Sprawa trafia do sądu i albo zostaje umorzona z powodu małej szkodliwości społecznej czynu albo sąd daje wprost śmieszną karę. Przykład: Kamieniec – 30 stawek po 25 zł. Inne przykłady to: Ligota (obóz koncentracyjny), Krzyczki (masowe groby), Legnica (masowe usypianie zdrowych psów, Białka (zabijanie psów siekierą i przetapianie na smalec). To tylko kilka z wielu przykładów. Winowajcy albo nie zostali ukarani albo otrzymali śmieszną karę.
Co do społecznej szkodliwości czynu: Jakakolwiek forma znęcania się, okrucieństwa, bezzasadnego uśmiercania, skrajnego zaniedbania itp ma ogromną szkodliwość społeczną ale tego przecież nie muszę uzasadniać. Nie mogę więc pojąć jak to jest możliwe, że nasi sędziowie tego nie rozumieją!!!!???? Niekarane czyny zachęcają do dalszego przestępczego postępowania. Znieczulenie na cierpienie powoduje wypaczenie moralne.
Rozporządzenie 753 z dnia 5 września 1998 r. w sprawie zasad i warunków wyłapywania bezdomnych zwierząt a Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o Ochronie Zwierząt:
- Rozporządzenie określa: podmiot (mający pozwolenie na prowadzenie takiej działalności) dokonujący wyłapywania.
Zwierzęta mają być przewiezione i umieszczone w schronisku (nie ma wzmianki o innych miejscach niż schronisko) – Art.4
- Dalej, Art.5.2.4/ mówi o „wskazaniu miejsca przetrzymywania wyłapanych zwierząt przed przewiezieniem do schroniska”. Nie podaje ani jakie to może być miejsce ani jak długo można je w tym miejscu przetrzymywać. (uwaga: tu jest furtka do tego co dzieje się w praktyce, czyli przetrzymywaniu wyłapanych zwierząt przez hycla w niewłaściwych warunkach oraz przez długi okres czasu; lub co gorsza dochodzi często do uśmiercania zwierząt). ... Dalej Art.6 ...
Czyli Art.4, Ar.5 i Art.6 nie są spójne, jak również nie do końca współgrają z Ustawą o Ochronie Zwierząt.
- Dalej, Rozporządzenie nie wskazuje jednoznacznie, że wyłapywanie może być dokonane tylko i wyłącznie na zlecenie gminy. Zgodnie z Ar.11 Ustawy o Ochronie Zwierząt „wyłapywanie należy do zadań .. gmin”. Nie jest to automatycznie rozumiane, że „wyłącznie” przez lub na zlecenie gminy (uwaga: są przypadki takich zleceń przez osoby prywatne lub instytucje – gmina o tym nic nie wie i nie wiadomo co dzieje się ze zwierzętami potem).
- Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o Ochronie Zwierząt mówi, że „Zapewnianie opieki bezdomnym zwierzętom oraz ich wyłapywanie należy do zadań własnych gmin” (Art.11.1). Czyli zwierzęta te, po wyłapaniu, mają pozostać na utrzymaniu gminy bezterminowo (dośmiertnie w schroniskach lub do czasu oddania ich do adopcji (uwaga: gminy płacą za wyłapanie zwierząt ale nie poczuwają się do śledzenia dalszego ich losu. Do Art.11 Ustawy, wydane jest Rozporządzenie o tym jak wyłapywać bezdomne zwierzęta; nie ma natomiast aktu wykonawczego do działań gminy związanej z prowadzeniem bezterminowej „opieki” nad nimi (leczenie, karmienie, programy adopcji. itp). Jest to dla gmin niejasne mimo, że Art.11.3 rozszerza kwestię: „Wyłapywanie bezdomnych zwierząt oraz rozstrzyganie o dalszym postępowaniu z tymi zwierzętami odbywa się wyłącznie na mocy uchwały rady gminy podjętej po uzgodnieniu z powiatowym lekarzem weterynarii oraz po zasięgnięciu opinii upoważnionego przedstawiciela organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt”. Potrzebne byłoby Rozporządzenie dotyczące bezterminowego obowiązku gmin do opieki nad wyłapanymi zwierzętami.
- Brak programów walki z bezdomnością. Rozwiązanie problemu bezdomności to nie tylko wyłapywanie, umieszczanie w schroniskach. To przede wszystkim prewencja. Bez niej nigdy problem bezdomności nie będzie rozwiązany. Prewencja to edukacja społeczeństwa, sterylizacja zwierząt, szeroko pojęty program adopcji zwierząt, chipowanie z umieszczeniem informacji w ogólnokrajowej i unijnej bazie danych. Obecnie zaniedbywane jest zgłaszanie chipowanych w gminach psów do bazy danych.
Mimo, że jest to sprawa tak wielkiej wagi gdyż problem bezdomności rośnie z zastraszającą szybkością; mimo, że od lat trąbią na ten temat chyba wszystkie organizacje ochrony zwierząt ... problem bezdomności psów i kotów jest nadal okryty ciasnym płaszczem zmowy milczenia w kręgach rządowych i samorządowych (z pewnymi wyjątkami od reguły). Na ten temat jest tylko wzmianka w postaci Art.11a Ustawy o Ochronie Zwierząt: „Rada gminy może w drodze uchwały przyjąć program zapobiegający bezdomności zwierząt obejmujący w szczególności: 1) sterylizacje albo kastracje zwierząt;
3) usypianie ślepych miotów” (to wszytko na koszt gminy).
Niestety słowo „może” rozumiane jest jako „może ale nie musi” zamiast „może więc ma taką możliwość” bo tak większości gmin jest na rękę.
- Gdyby w tym art. słowo „może” zastąpione zostało choćby „należy do zadań ...”, byłoby łatwiej wymóc na gminach możliwość przeprowadzenia programów prewencyjnych. Skoro opieka nad bezdomnymi zwierzętam jest obowiązkiem gminy to również zapobieganie bezdomności powinno być jej obowiązkiem a nie tylko możliwością.
- Oprócz tego należałoby dodać punk 4) chipowanie.
- Co do usypiania ślepych miotów czyli uśmiercania ... to uważam, że jest to tak samo niemoralne jak uśmiercanie zwierząt, które już widzą. Nie ma żadnej różnicy bo są to tak samo cenne żywe istoty. Zapobieganie rozrodowi byłoby humanitarnym rozwiązaniem a nie doprowadzanie do rozrodu a potem uśmiercanie.
- Koty wolno żyjące w aglomeracjach miejskich nie powinny być uznawane za zwierzęta bezdomne lecz jako wolnobytujące, będące częścią ekosystemu miejskiego. Ich bytowanie jest cenne dla człowieka gdyż zapobiega rozmnażaniu się szczurów i myszy. Podobnie jak zwierzęta dzikie, powinny być traktowane zgodnie z Art. 21 Ustawy: „Zwirzęta wolno żyjące stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu ...”. Temat wolnego bytowania kotów w aglomeracji miejskiej budzi wiele kontrowersji. Rozwiązanie problemu jest jednak bardzo proste. Wymaga tylko odpowiedniego rozporządzenia i niewielkich funduszy. W każdym mieście znalazłby się niewielki kawałek terenu aby pobudować dla kotów zadaszone schronienia. Koty byłyby tam dokarmiane. Samice musiałyby być poddane zabiegowi sterylizacji. Miejsca te nie muszą być ogrodzone. Koty trzymają się miejsc gdzie są dokarmiane i gdzie przebywają inne koty. Przy odpowiednim wykonaniu mogłoby to stanowić rodzaj atrakcji turystycznej, podobnie jak gołębie w Wenecji, koty w Rzymie, czy wiewiórki w warszawskich Łazienkach.
Organizacje społeczne, których statutowym celem jest ochrona zwierząt razem z karmicielami kotów na pewno podjęliby się wykonania tego przedsięwzięcia. Fundacja Mrunio mogłaby przedstawić szczegółowy projekt.
W Ustawie jest tylko niejasna wzmianka o ochronie przed bezdomnymi zwierzętami. Ustawa nie określa na czym taka ochrona miałaby polegać. Są w Ustawie wyłącznie bardzo szczególowe przepisy na temat usuwania i wywozu odpadów komunalnych. Czytając ją ma się nieprzyjemne wrażenie, że bezdomne zwierzęta traktowane są nie inaczej jak odpady komunalne.
Nie istnieją „odrębne przepisy” określające zasady ochrony przed bezdomnymi zwierzętami. Istnieją tylko przepisy mówiące o opiece nad bezdomnymi zwierzętami.
Art.7 ”Zaspokajanie zbiorowych potrzeb wspólnoty należy do zadań własnych gminy. ... zadania własne obejmują sprawy:
... utrzymania porządku i czystości .......... i unieszkodliwiania odpadów komunalnych ...”
W Ustawie o Samorządzie Gminnym nie ma zapisu ani na temat „ochrony przed bezdomnymi zwierzętami”, ani na temat „opieki nad bezdomnymi zwierzętami”, ani na temat ochrony praw zwierząt.
Ustawa o Ochronie Zwierząt; Ustawa o Utrzymaniu Porządku i Czystości w Gminach oraz Ustawa o Samorządzie Gminnym; nie są ze sobą spójne.
Ważna sprawa do zmiany:
- Należałoby zlikwidować działalność gospodarczą hycla. Wyłapywanie zwierząt bezdomnych powinno być wykonywane przez pracowników schronisk, do których gmina kieruje swe bezdomne zwierzęta; lub przez pracowników gminy bądź Straży Miejskiej. Uniknęlibyśmy w ten sposób wyłapywania zwierząt tylko z chęci zysku, traktowania żywych istot jak odpadów komunalnych, dokonywania wyłapywania przez osoby nie dbające o dobro zwierząt oraz wielu sytuacji niezgodnych z prawem lub choćby niejasnych.
- Nie powinno być schronisk prywatnych gdyż praktyka wykazała, że w wielu przypadkach ludzie je prowadzący kierują się chęcią zysku z krzywdą dla zwierząt. Schroniska powinny być zakładane przez władze samorządowe lub organizacje społeczne. Jednorazowa opłata za przyjęcie psa do schroniska umożliwia kierownictwu zagarnięcie pieniędzy i uśmiercenie psa. Niestety jest to często praktykowany brudny proceder w wielu schroniskach. Forma jednorazowej opłaty w żaden sposób nie motywuje schroniska by troszczyło się o dobro psa.
- Nieuregulowana prawnie jest również sprawa hodowli. Prawo zezwala na rejestrację działalności „Chów i hodowla ...” gdzie rozmnaża się psy na sprzedaż. Są to rasowe psy bez rodowodów oraz kundle. W obecnej sytuacji nadmiernego rozrodu psów i bezdomności tego typu chodowle są bardzo niekorzystne. Istnieje wiele pseudo-hodowli. Właściciel nie rejestruje ich. Prawo dozwala na posiadanie nieograniczonej ilości zwierząt. Nikt nie próbuje udowodnić takiemu pseudo-hodowcy, że sprzedaje szczeniaki. Nikt tam nie przeprowadza kontroli.
- Człowiek skazany za znęcanie się nad zwierzętami może dalej mieć, hodować, przetrzymywać zwierzęta. Jest na ten temat wzmianka w związku z prowadzeniem działalności gospodarczej ale nie ma nic na temat osób prywatnych. Powinien być na ten temat zapis w Ustawie o Ochronie Zwierząt.
- Brak jest w Ustawie zakazu procederu zoofilii. (to nie jest czysto teoretyczne bo ostatnio została wykryta afera zoofilii w jednym z warszawskich domów rozrywki)
- Skoro gminy mają obowiązek opieki nad bezdomnymi zwierzętami to również powinny mieć obowiązek pokrywania szkód wyrządzonych przez te zwierzęta. W przypadku zwierząt pod ochroną, Państwo pokrywa wyrządzone szkody.
- Ochrona zwierząt powinna być w zakresie obowiązków powiatu. Na tej samej zasadzie jak ochrona zdrowia czy edukacja leży w gestii zarówno gminy jak i powiatu.
- Służby takie jak Sanepid i Inspekcja Weterynaryjna powinny podlegać Staroście na poziomie powiatu a wojewodzie na poziomie województwa. Na szczeblu krajowym obie powinny podlegać jednej Inspekcji Generalnej będącej na poziomie ministerstwa. Zmniejszyłoby to samowolę pracujących tam urzędników oraz pozwoliłoby na sumienniejsze wykonywanie kontroli.
Powiatowe Inspekcje Weterynaryjne utrzymują, że nie mają obowiązku kontroli czy bytowanie zwierząt jest zgodne z Ustawą o Ochronie Zwierząt. Utrzymują również, że nie mają obowiązku nadzorowania prywatnych właścicieli zwierząt towarzyszących. Art. 34a.1 Ustawy o Ochronie Zwierząt mówi: „Inspekcja Weterynaryjna sprawuje nadzór nad przestrzeganiem przepisów o ochronie zwierząt”. Niestety inspekcje nie respektują tego zapisu.
- Ustawa o Ochronie Zwierząt nie wskazuje jednoznacznie jednostki nadrzędnej kontrolującej jej stosowanie. Domyślamy się, że jest to Minister Rolnictwa. Jest to słuszne w przypadku zwierząt hodowlanych ale nie jest w przypadku zwierząt towarzyszących.
- Powinnna powstać policja dla zwierząt. Albo odrębne jednostki policji albo patrole złożone z przedstawicieli organizacji społecznych podlegające policji.
- Brak jest nadrzędnej koordynacji działań w przypadku nagłego wypadku lub choroby zwierzęcia. Powinien być opracowany program 24 godzinnych dyżurów weterynarzy w powiecie. Mogłoby to być zorganizowane w ten sam sposób co dyżur aptek. Za dyżur weta płaciłaby gmina oczywiście tylko w przypadku gdyby była potrzeba interwencji.
- Za przestępstwa popełnione na zwierzętach – nawiązki na rzecz organizacji ochrony zwierząt i prace publiczne na rzecz ratowania zwierząt (nawiązki są w Ustawie ale nie za bardzo w praktyce).
- Brak jest funduszy na uregulowanie problemu bezdomności (chipowanie, sterylizacja, adopcja, schroniska lub tymczasowe domy); na ratowanie zwierząt rannych i chorych, na dokarmianie wolnobytujących kotów, na ratowanie zwierząt maltretowanych przez właścicieli.
- Potrzebna lepsza współpraca z organami ścigania, prokuraturą i sądownictwem: zwalnianie oprawców zwierząt bo czyn o małej szkodliwości społecznej, braki kadrowe w policji.
Opracowane przez Elżbietę Śmigielski, prezesa Zarządu Fundacji „Mrunio”
Kłodzko dnia 16.07.07 – uzupełnione dnia 02.04.08