Source: https://informacjapubliczna.org/aktualnosci/nowelizacja-ustawy-o-dostepie-do-informacji-publicznej-raz-thriller-raz-komedia/
Timestamp: 2017-10-19 03:45:07+00:00
Document Index: 60252174

Matched Legal Cases: ['art. 363', 'art. 1', 'art. 1', 'art. 4', 'art. 36', 'art. 1', 'art. 1', 'art. 3', 'art. 9']

Nowelizacja ustawy o dostępie do informacji publicznej. Raz thriller, raz komedia
Nowelizacje ustawy o dostępie do informacji publicznej przyzwyczaiły nas już do tego, że proces zmian może stanowić materiał na scenariusz filmu przygodowego. Jak to z filmami bywa, czasami można się pośmiać, czasami popłakać, a zdarzają się również momenty przerażające.
Ostatnio procedowana nowelizacja była już opisywana na naszym portalu kilkukrotnie i przedstawialiśmy różne wątki związane ze zgłoszonymi propozycjami. Pisaliśmy o pomysłach zawartych w poselskim projekcie nowelizacji, o stanowisku rządu i naszych podejrzeniach, że to rząd jest rzeczywistym autorem zmian. Udowadnialiśmy również, że nowelizacja stara się sprzedać dwa razy ten sam produkt pod nazwą Scentralizowanego Systemu Dostępu do Informacji Publicznej (a tak naprawdę dwa razy kupić – oczywiście za nasze – podatników, pieniądze).
Teraz przyszedł czas na opisanie tego fragmentu nowelizacji, który dotyczy Centralnego Repozytorium Informacji Publicznej, a w jego tle procesu legislacyjnego, który – jeśli nie do filmu – mógłby z powodzeniem trafić do księgi złych praktyk legislacji.
Poselski projekt ustawy oznaczony numerem druku 1331 zawierał przede wszystkim propozycje norm technicznych, umożliwiających działanie CRIP oraz SSDIP. Repozytorium zostało już co prawda wprowadzone nowelizacją ustawy w 2011 r., ale nie udało się go uruchomić, głównie z powodu braku wiedzy, czym są „zasoby informacyjne” i jakie podmioty w jakim trybie mają przekazywać posiadane przez siebie dane. Wydawało się, że projekt ma jedynie na celu zrealizowanie postanowień i tak już nieudanej nowelizacji sprzed dwóch lat.
Jednak wszystko wskazuje na to, że i to podejście zakończy się fiaskiem z powodu braku zrozumienia czym jest, a czy nie jest „zasób informacyjny”. Zdaniem autorów uzasadnienia projektu, są nimi na przykład te rejestry, o których mowa w ustawie z dnia 9 kwietnia 2010 r. o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych (czyli na przykład baza REGON). Ale w nowym stanowisku rządu z września 2013 r. znajdujemy informację, że „ustawodawca wprowadzając do polskiego porządku prawnego pojęcie „zasobu informacyjnego” nie miał na myśli danych zgromadzonych w rejestrach np. KRS, REGON,”
Efektem prac komisji, poprzedzonych posiedzeniami podkomisji w dniu 24 lipca 2013 r., jest przyjęcie projektu ustawy z poprawkami wyłączającymi umieszczanie w CRIP następujących informacji:
1) centralnej bazy danych ksiąg wieczystych, o której mowa w art. 363 ust. 1 ustawy z dnia 6 lipca 1982 r. o księgach wieczystych i hipotece
2) Krajowego Rejestru Karnego, o którym mowa w art. 1 ustawy z dnia 24 maja 2000 r. o Krajowym Rejestrze Karnym
3) Krajowego Rejestru Sądowego, o którym mowa w art. 1 ustawy z dnia 20 sierpnia 1997 r. o Krajowym Rejestrze Sądowym oraz elektronicznego katalogu dokumentów spółek, o którym mowa w art. 4 ust. 2 pkt 1 tej ustawy,
4) rejestru zastawów, o którym mowa w art. 36 ust. 1 ustawy z dnia 6 grudnia 1996 r. o zastawie rejestrowym i rejestrze zastawów”
Powyższe wyłączenia zawarte wprost w ustawie nie oznaczają, że tylko tych informacji będzie brakować w CRIP. Zgodnie z inną propozycją zawartą w projekcie, to minister właściwy ds. informatyzacji określi w drodze rozporządzenia zakres zasobu informacyjnego, mając na względzie szczególne znaczenie określonych informacji publicznych dla rozwoju innowacyjności i społeczeństwa informacyjnego. Może się zatem okazać, że w CRIP znajdzie się zaledwie kropla z morza informacji, będących w posiadaniu podmiotów zobowiązanych.
W efekcie prac komisji opracowano nowe propozycje zmian, które były przedmiotem II czytania podczas posiedzenia Sejmu w dniu 25 września 2013 r. Poseł Witold Sługocki, który jest posłem sprawozdawcą, na końcu swej wypowiedzi zawarł następujące zdanie:
„Odnosząc się jeszcze bezpośrednio do procedowanego projektu ustawy, chciałbym na ręce pana marszałka złożyć propozycję poprawki do art. 1 ust. 3 pkt 1 lit. b [tak naprawdę to chodziło o „ art. 1 pkt 1 lit b ust. 3. przyp – KI], która jest wynikiem refleksji, przemyśleń nie tylko pań i panów posłów. Jest ona także wynikiem relacji z otoczeniem, a także rozmów prowadzonych z przedstawicielami poszczególnych ministerstw. Panie marszałku, dziękując serdecznie panu i państwu za uwagę, zgłaszam poprawkę”.
Kilka spotkań podkomisji, kilka spotkań komisji, przedstawienie sprawozdania z jej prac i nagle pojawia się nowa propozycja, która „jest wynikiem relacji z otoczeniem”. Specyficzne uzasadnienie dla specyficznej poprawki, wprowadzonej w specyficznie zaskakujący sposób. A brzmiała ona następująco:
„Przepisów ustawy w zakresie przekazywania informacji publicznej do centralnego repozytorium oraz jej udostępniania w tym repozytorium nie stosuje się do informacji publicznej zawierającej dane podlegające ograniczeniu ze względu na ochronę prywatności osoby fizycznej, gromadzonej oraz udostępnianej w rejestrach publicznych, o których mowa w art. 3, pkt 5 ustawy z dnia 17 lutego 2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne (Dz.U. z 2013 r., poz. 235)przez podmioty, o których mowa w art. 9a, ust. 2.”
Owa „relacja z otoczeniem” była de facto relacją z przedstawicielami rządu, gdyż nowe stanowisko rządu z dnia 6 września (a więc po sprawozdaniu komisji, a przed posiedzeniem plenarnym) to opowiedzenie się za wprowadzeniem takiego rozwiązania. Z jednej strony poprawka usuwała bezpośrednie wyłączenie rejestrów wymienionych powyżej, ale jednocześnie rozszerzała zakres wyłączeń o każdy rejestr (bądź jego zawartość), w którym pojawiała się potrzeba ochrony prywatności. Tymczasem ustawa o dostępie do informacji publicznej zawiera wyraźnie wskazanie, że i tak informacje zawierające dane związane z prywatnością osoby fizycznej nie będą mogły zostać udostępnione, czy to w CRIP czy na wniosek. Zgłoszona poprawka nie jest więc próbą dalszego ograniczenia dostępu do informacji publicznej, ale daje podstawę do twierdzenia, że jej autorzy nie znają do końca materii prawa do informacji publicznej. Propozycja znalazła poparcie przedstawiciela Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji (MAiC tworzył stanowisko rządu w tej sprawie).
Krytyczna ocena treści tej poprawki dokonana m.in. przez Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych oraz przedstawicieli Ministerstwa Sprawiedliwości skłoniła posła Sługockiego do zajęcia następującego stanowiska:
„Panie ministrze, do pana ministra sprawiedliwości formułuję swoje pytanie, pytanie ma charakter retoryczny, bardzo przepraszam, ale nie złośliwy, czy minister sprawiedliwości jest członkiem Komitetu Ustawowego Rady Ministrów i czy naprawdę nie możecie państwo przygotować takiego przepisu, który nie będzie musiał być dyskutowany na posiedzeniu Komisji Administracji i Cyfryzacji? Czy nie możecie państwo na gremium rządowym tego w taki sposób przygotować, żeby nie rozdzierać szat podczas posiedzeń komisji? Czy nie możecie państwo zaproponować takiego przepisu, który nie będzie wzbudzał kontrowersji? Bardzo dziękuję.”
Pan poseł Sługocki podjął się dalszego prowadzenia ustawy, a III czytanie odbędzie się najprawdopodobniej 9 października. A potem prace legislacyjne w Senacie, które, jak wiemy z poprzedniej nowelizacji, mogą również dostarczyć nam wielu emocji.
W czwartek 3 października MAiC opublikował komunikat, w którym napisano, że propozycja zgłoszona podczas II czytania nie miała za zadanie wprowadzenia dodatkowego ograniczenia w dostępie do informacji publicznej. Na końcu komunikatu znalazło się stwierdzenie, że „CRIP został wprowadzony jako narzędzie ułatwiające dostęp, przeszukiwanie oraz ponowne wykorzystywanie informacji publicznej. Wagę tych zagadnień dostrzega i podkreśla prawodawca unijny w znowelizowanej dyrektywie 2003/98/WE w sprawie ponownego wykorzystywania informacji sektora publicznego, wyłączając wprost z ponownego wykorzystywania dokumenty lub ich części niepodlegające udostępnianiu z powodu ochrony danych osobowych.” Jest to o tyle ciekawe, że Minister Spraw Zagranicznych w opinii na temat zgodności projektu z prawem Unii Europejskiej wskazał, iż „projekt ustawy nie jest objęty zakresem prawa Unii Europejskiej.”
Chciałoby się zatem powtórzyć za posłem Sługockim, by się w tej i w innych kwestiach związanych z nowelizacją ustawy o dostępie do informacji publicznej członkowie Rządu porozumieli i ustalili, co i w jakim zakresie nowelizują, bo w to, że jest to projekt poselski nikt już chyba nie wierzy. I co najważniejsze, by pamiętano, że obowiązkiem władz jest robienie wszystkiego by zagwarantować rzeczywistą realizację prawa do informacji publicznej.