Source: http://kancelariaknmp.blogspot.com/2014/02/
Timestamp: 2019-02-17 23:57:43+00:00
Document Index: 56619407

Matched Legal Cases: ['art. 160', 'art. 160', 'art. 24', 'art. 270', 'art. 271', 'art. 24', 'art. 41', 'art. 271']

lutego 2014 | Prawnik on-line
Jak podała wczoraj Rzeczpospolita, sądy lekarskie prawomocnie ukarały w 2013r - 178 lekarzy i dentystów. Jest to zdecydowanie mały procent w stosunku do tego, ile skarg wpływa rocznie na działania medyków. Statystyki podają, że rocznie skarg pacjentów na lekarzy jest około 3 tysięcy. Jedynie 5-6 % jest przez sądy lekarskie uwzględnianych. Najczęściej skargi dotyczą: nierozpoznania choroby i lekceważenie jej objawów, braku cięcia cesarskiego oraz nieprawidłowego złożenie złamanych kończyn.
W sądzie lekarskim jako podstawowa kara dominuje upomnienie. Nie należy jednak zapominać, o tym, iż TYLKO UPOMNIENIE dla lekarza może mieć niebagatelne skutki prawne.
Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że w 2013 r. sądy lekarskie prawomocnie ukarały 178 lekarzy i lekarzy dentystów. 105 osób dostało upomnienie, 49 nagany, a 14 karę pieniężną. Resort zastrzega, że część wyroków jeszcze się nie uprawomocniła.
Podobnie było w 2012 r., kiedy ze 186 ukaranych lekarzy 136 dostało upomnienia, 40 nagany, a dwie osoby karę pieniężną. Dla porównania w 2011 r. ukarano 136 medyków.
Co roku z reguły do izb lekarskich wpływa ok. 3 tys. skarg od pacjentów.W prawie połowie skarg rzecznicy okręgowi odpowiedzialności zawodowej odmawiają już na wszczęcia postępowania wyjaśniającego. W 2011 r. pięciu medykom zawieszono prawo wykonywania zawodu, ale nikomu w ciągu ostatnich lat go nie odebrano.
37 proc. skarg pacjentów dotyczy porodów
– Jest mało orzeczeń, bo środowisko lekarskie chroni swoich członków – zauważa Adam Sandauer, prezes Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere. Jego zdaniem mniej bolesne dla chorych jest, że kary dla lekarzy są łagodne, bardziej to, że jest ich mało. – Bo jeśli rocznie sądy korporacyjne nakładają sankcje na 130–190 medyków, oznacza to, że tylko kilku procentom poszkodowanym przyznają rację – mówi Sandauer. A rozstrzygnięcie sądu lekarskiego zapada w ciągu roku od wniesienia skargi. Może mieć ono decydujące znaczenie dla kilkuletniego procesu z powództwa pacjenta o odszkodowanie za błąd medyczny.
Zauważyć należy, iż wiele skarg jest już na wstępnie odrzucanych, gdyż nie dotyczą one wprost pracy lekarza, ale np. złej organizacji pracy szpitala. Część skarg jest anonimowa, inni pacjenci nie wskazują na błąd medyka, tylko od razu chcą odszkodowania.
Statystyki wskazują iż, rocznie w Polsce zdarza się od 20 do 30 tys. błędów medycznych.
Autor: Kancelaria KNMP o 01:08 Brak komentarzy:
Etykiety: Błąd lekarski, odpowiedzialność zawodowa, pacjent, postępowanie dyscyplinarne, statystyki
Źródło Rynek Zdrowia
Autor: Kancelaria KNMP o 05:10 Brak komentarzy:
Obecnie głośno jest o odkryciu, jakiego dokonał niedawno Dyrektor jednej z przychodni lekarskich w Pruszkowie. Po wprowadzeniu komputerowego systemu zarządzania w ośrodku na jaw wyszły nieprawidłowości w dokumentacji wykonanych szczepień – mimo odnotowania szczepienia w systemie, z magazynu nie znikały szczepionki, a do kasy przychodni nie wpływały pieniądze za ich zakup przez rodziców szczepionych dzieci. Sprawa dotyczyła bowiem płatnych świadczeń – nieobowiązkowych szczepień przeciwko pneumokokom i rotawirusowi, a także obowiązkowych szczepień skojarzonych w płatnej formie jednego zastrzyku (koszt to ok. 1500 zł).
Dyrektor przychodni zgłosił sprawę do prokuratury, mając uzasadnione podejrzenie, że jedna z pielęgniarek dopuściła się przestępstwa oszustwa, podając fikcyjne szczepionki, niezawierające przeciwciał i pobierając za to opłatę od rodziców szczepionych dzieci. Według informacji uzyskanych przez dziennikarzy pielęgniarka w zastrzykach podawała dzieciom wodę lub sól fizjologiczną, a proceder miał trwać już od trzech lat.
W związku z tym, że nie da się ustalić które z dzieci szczepionych w ciągu ostatnich lat dostały fałszywą szczepionkę, Dyrektor przychodni zaproponował wszystkim rodzicom przeprowadzenie darmowych badań krwi na obecność przeciwciał, aby sprawdzić, jakie szczepionki otrzymały dzieci. W przypadku braku konkretnych przeciwciał, szczepienia można będzie uzupełnić. Nie dotyczy to jednak szczepionki przeciw rotawirusom, którą podać można tylko w ciągu sześciu pierwszych miesięcy życia dziecka.
Zachorowanie dziecka na jedną z chorób, którym zapobiegać miały szczepienia rodzi nie tylko odpowiedzialność karną pielęgniarki za narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, ale też odpowiedzialność finansową przychodni zgodnie z zasadą odpowiedzialności zwierzchnika. W przypadku zgłoszenia roszczeń przychodnia zmuszona byłaby wypłacić rodzicom dzieci odszkodowania związane z kosztami leczenia, a także zadośćuczynienia. W razie niespełnienia się tego czarnego scenariusza, rodzicom nadal przysługuje roszczenie wobec przychodni o odszkodowanie za poniesione koszty badań na obecność przeciwciał i w konsekwencji ponownych szczepień, a także ewentualne zadośćuczynienie za poniesioną krzywdę (m.in. stan niepewności i niepokój o zdrowie dziecka).
Autor: Kancelaria KNMP o 07:11 Brak komentarzy:
Etykiety: dokumentacja medyczna, odszkodowanie, oszustwo, pielęgniarka, Pruszków, przychodnia, szczepienia, szczepionki, zadośćuczynienie
Błąd diagnostyczny jako rodzaj błędu w sztuce lekarskiej
W wyroku z dnia 24 października 2013 r. (sygn. akt II Ka 405/13) Sąd Okręgowy w Tarnowie zdefiniował pojęcie błędu diagnostycznego i podstawy odpowiedzialności lekarza za ten czyn. Zgodnie z treścią wyroku błąd diagnostyczny jest rodzajem błędu medycznego, z którym mamy do czynienia, gdy lekarz wyciągnie z objawów chorobowych inne wnioski niż te, które wynikają z ogólnej wiedzy medycznej. Może polegać także na nierozpoznaniu pewnych objawów, bądź na wadliwym wykonaniu badań diagnostycznych lub całkowitym ich pominięciu.
Do popełnienia właśnie takiego rodzaju błędu lekarskiego doszło w sprawie, będącej przedmiotem orzeczenia. Lekarz A.K. został oskarżony o popełnienie czynu z art. 160 par. 3 w związku z art. 160 par. 2 Kodeksu Karnego, tj. o to, że jako lekarz dyżurny zaniechał u pacjenta z raną głowy wykonania tomografii komputerowej głowy oraz pozostawienia go na obserwacji na Oddziale Ratunkowym Szpitala. Niewykonanie koniecznego badania skutkowało brakiem rozpoznania obrażeń i ich objawów – złamania kości sklepienia podstawy czaszki, krwiaka podtwardówkowego, wylewu krwawego podpajęczynówkowego oraz rozległego stłuczenia mózgu i pnia mózgu, co naraziło pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Pacjent R.W. trafił do szpitala w stanie upojenia alkoholowego. Stan ten utrudniał w znacznym stopniu diagnostykę – chory nie chciał współpracować z personelem medycznym, nie zgadzał się na przeprowadzenie badań. Jednocześnie, jak stwierdzili biegli sądowi, objawy upojenia alkoholowego, np. bełkotliwa mowa czy zaburzenia ruchowe, mogą być tożsame z objawami urazu mózgu, co utrudnia postawienie właściwej diagnozy. Zdaniem biegłych zaniechanie zlecenia podstawowych badań i pozostawienia chorego na obserwacji stanowiło zagrożenie dla pacjenta, bowiem przy urazach mózgu w każdym momencie może pojawić się wzrost ciśnienia śródczaszkowego, wymagający pilnego zabiegu operacyjnego.
Zeznania lekarza i rodziny pacjenta różniły się co do okoliczności wypisania chorego ze szpitala. Lekarz utrzymywał, że nie zatrzymał pacjenta w szpitalu m.in. dlatego, że nie chciał on poddać się badaniom i leczeniu, a jego siostry nalegały na zabranie go do domu. Z zeznań sióstr chorego wynika z kolei, że chciały one w szpitalu uzyskać pomoc dla swojego brata i były nastawione, że pozostanie tam na jakiś czas, o czym świadczyć może fakt, iż zabrały ze sobą jego piżamę. Dodatkowo jedna z kobiet zeznała, że sama dopytywała lekarza o możliwość późniejszego wezwania karetki pogotowia z domu, a to, że obserwowała brata wynikało jedynie z niepokoju o jego stan zdrowia. Oskarżony twierdził, że sam poinformował rodzinę pacjenta o sposobie obserwacji i traktowania chorego. Jako że w dokumentacji medycznej widniał jedynie zdawkowy zapis „pouczono o postępowaniu”, Sąd – zarówno rejonowy, jak i apelacyjny – uznał za wiarygodne zeznania rodziny pacjenta.
Przy ocenie stopnia winy lekarza konieczne było wzięcie pod uwagę wielu czynników, działających zarówno na korzyść oskarżonego, jak i przeciwko niemu. Kluczowe były ustalenia biegłych sądowych w dziedzinie medycyny. Wątpliwości nie ulegał fakt, iż oskarżony nie przeprowadził koniecznych badań i nie dokonał właściwej diagnozy chorego – zdaniem sądu doszło tu do popełnienia błędu diagnostycznego. Biegli uznali, że prawidłowe zdiagnozowanie pacjenta było możliwe poprzez zostawienie go w szpitalu na obserwacji i przeprowadzenie tomografii głowy po jego wytrzeźwieniu. Wypisując mężczyznę do domu, lekarz godził się na skutek w postaci wystąpienia bezpośredniego niebezpieczeństwa utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu pacjenta, jako że, biorąc pod uwagę posiadaną wiedzę medyczną, wiedział czym charakteryzują się urazy głowy i jak należy w ich przypadku postępować. Bez znaczenia pozostaje fakt, że chory w efekcie działania lekarza nie doznał ostatecznie uszczerbku na zdrowiu. Istotą zarzucanego przestępstwa jest bowiem samo wystąpienie bezpośredniego niebezpieczeństwa dla zdrowia lub życia, tj. duże prawdopodobieństwo, że skutek taki nastąpi. Jak stwierdzili biegli, w przedmiotowym stanie faktycznym istniało realne zagrożenie dla życia i zdrowia pacjenta, spowodowane zaniechaniem lekarza.
Okolicznością łagodzącą, w ocenie Sądu Apelacyjnego, był stan nietrzeźwości chorego mężczyzny i brak chęci współpracy z lekarzem – przeprowadzenie badania bez zgody pacjenta nie jest wszak dopuszczalne. Sytuacja nie jest więc jednoznaczna - w przedmiotowej sprawie lekarz powinien ocenić jakie zachowanie będzie prawidłowe i najbardziej korzystne dla pacjenta. Nie było jednakże żadnych dowodów na to, że oskarżony w ogóle chciał przeprowadzić badanie TK i zostawić pacjenta na obserwacji.
W tej sytuacji wymiar kary orzeczonej przez Sąd Apelacyjny – warunkowe umorzenie postępowania karnego na okres próby 1 roku oraz świadczenie pieniężne w kwocie 2 tys. zł - wydaje się być swego rodzaju kompromisem między powinnościami lekarza a realnymi możliwościami wykonania koniecznych badań mimo sprzeciwu pacjenta.
Autor: Kancelaria KNMP o 22:54 Brak komentarzy:
Etykiety: Błąd lekarski, błąd medyczny, brak rozpoznania, lekarz, Oddział Ratunkowy, pacjent, pijany, Sąd Okręgowy, skazanie, warunkowe umorzenie, wyrok
Autor: Kancelaria KNMP o 03:44 Brak komentarzy:
Komitet Bioetyki PAN w listopadzie ub. roku uznał za zasadne wydanie stanowiska ze względu na "powracające doniesienia o niewłaściwym korzystaniu przez polskich lekarzy z prawa do odmowy wykonania legalnej procedury medycznej oraz ponawiane przez międzynarodowe organizacje apele o udoskonalenie krajowych regulacji prawnych dotyczących tzw. klauzuli sumienia".
Stanowisko zawiera załącznik nt. klauzuli sumienia w medycynie reprodukcyjnej, ponieważ - jak wskazał Komitet - w tej dziedzinie najczęściej dochodzi do odmowy wykonania świadczeń z powodów światopoglądowych. Chodzi o przypadki przerywania ciąży oraz zapłodnienia in vitro. Komitet uznał prawo lekarzy i pielęgniarek do odmowy osobistego uczestniczenia w tych zabiegach.
Wskazał jednocześnie, że lekarz nie ma prawa odmówić pacjentce "informacji i innych legalnych środków umożliwiających im (parze-PAP) swobodne i odpowiedzialne decydowanie o tym, ile, kiedy i w jakich odstępach czasu chcą mieć dzieci, a także informacji i legalnych środków umożliwiających im osiągnięcie możliwie najlepszego zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego oraz dających im największą szansę na posiadanie zdrowego potomka".
Komitet zwrócił uwagę, że lekarz nie może odmówić pacjentce skierowania na badania np. prenatalne, nawet jeśli wie lub przypuszcza, że na podstawie wyników tych badań kobieta skorzysta z prawa do przerywania ciąży.
Lekarz nie może też odmówić wydania orzeczenia ws. istnienia wskazań zdrowotnych lub dotyczących patologii płodu uprawniających pacjentkę do legalnego przerwania ciąży. Komitet przypomniał, że to nie lekarz, ale pacjentka decyduje, czy zagrożenie jest wystarczająco duże, aby uzasadnić przerwanie ciąży.
Stanowisko Komitetu PAN nie jest wiążące dla lekarzy.
Źródło: PAP/Rynek Zdrowia | 20-02-2014 14:19
Autor: Kancelaria KNMP o 00:57 Brak komentarzy:
Etykiety: aborcja, badania prenatalne, klauzula sumienia, Komitet Bioetyki, odmowa wykonania świadczenia medycznego, PAN
Zmiana karty pacjenta a przestępstwa przeciwko wiarygodności dokumentów
Dnia 18 lutego 2014 r. portal TVN24 zamieścił na stronie internetowej artykuł pt. "Nieudana operacja powiększenia piersi. Lekarka zmieniła dokumentację?" Głośna sprawa Szwedki, która po wykonanym w Pomorskim Centrum Traumatologii w Gdańsku zabiegu powiększenia piersi zapadła w śpiączkę, nadal budzi wiele emocji, a toczący się proces doczekał się licznych wzmianek w mediach. W zamieszczonym przez TVN 24 artykule mowa jest m.in. o zeznaniach asystującej przy operacji pielęgniarki anestezjologicznej, która miała poinformować Sąd, że "już po operacji prowadząca zabieg lekarka anestezjolog Dorota S.-P. (jest podejrzaną w śledztwie prokuratury) zmieniła kartę medyczną pacjentki, zawierającą m.in. listę i dawki podawanych leków." Wg pielęgniarki lekarka miała powiedzieć, że postawiła pieczątkę świadka (pielęgniarki) na zmienionym dokumencie. Warto podkreślić, że zdaniem świadka nazwy leków na zmienionej karcie były podane zgodnie z prawdą, ale świadek nie pamiętał, jakie były ich dawki, należy jednak zwrócić uwagę na fakt, że dawki podane podczas zabiegu nie budziły zastrzeżeń doświadczonej pielęgniarki.
W związku z powyższym doniesieniem można postawić pytanie czy postępowanie lekarza było zgodne z prawem. Jak wynika z art. 24 ust. 2 ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta, lekarze, pielęgniarki i położne są uprawnieni do uzyskiwania i przetwarzania danych zawartych w dokumentacji medycznej. Dokumentacja medyczna powinna być sporządzana zgodnie z prawdą i zawierać wszelkie informacje dotyczące pacjenta oraz udzielanych mu świadczeń, w tym informacje na temat stosowanych leków i ich dawek. Oczywiście trudno na podstawie krótkich, medialnych informacji wnioskować dlaczego i czy rzeczywiście lekarka zamieniła kartę pacjentki, nie wiadomo również czy i jakich zmian dokonała w jej treści, ale należy zwrócić uwagę na fakt, że zgodnie z przepisami żaden dokument zawarty w dokumentacji medycznej pacjenta nie może być usuwany, a wprowadzane zmiany powinny być właściwie oznaczone. Zakładając, że lekarka rzeczywiście dokonała zmiany karty pacjenta można się zastanawiać czy jej postępowanie wyczerpywało znamiona przestępstwa z art. 270 lub 271 k.k.
Pierwszy ze wskazanych artykułów przewiduje odpowiedzialność za podrobienie, przerobienie lub użycia jako autentycznego dokumentu. Za podrobienie dokumentu można uznać nie tylko podrobienie całego dokumentu, ale również podrobienie samego podpisu osoby uprawnionej do jego wystawienia. W okolicznościach opisywanej sprawy pojawia się pytanie czy przystawienie na dokumencie pieczątki pielęgniarki można uznać za takie podrobienie dokumentu. Odpowiedź wymagałaby ustalenia m.in. czy sama pieczątka stanowi np. potwierdzenie prawdziwości dokumentu, czy też dopiero podpis pielęgniarki potwierdza dane w nim zawarte. Cel użycia za autentyczny jest tu oczywisty.
Z kolei przerobienie polega na zmianie treści dokumentu autentycznie istniejącego, np. poprzez dokonanie skreśleń, dopisków czy wymazań (oczywiście nie dotyczy to sytuacji, gdy osoba uprawniona dokonuje dopisków opatrując je stosownym podpisem). W niniejszej sprawie można by się zastanawiać czy podmiana dokumentu na inny stanowi jego podrobienie bądź przerobienie, ale raczej należałoby się skłonić ku temu pierwszemu. Z drugiej strony, jak wskazywałam powyżej lekarz jest osobą uprawnioną do przetwarzania, a także sporządzania dokumentacji medycznej. Nie wiedząc z czego wynikała domniemana zamiana karty pacjenta, nie można stwierdzić czy nie było to prawidłowe działanie w ramach obowiązków zawodowych, wynikające np. z niechęci do nanoszenia licznych poprawek na kartę istniejącą. W niektórych sytuacjach sporządzenie nowego dokumentu zgodnego ze stanem faktycznym może być łatwiejsze i szybsze niż dokonanie licznych skreśleń i dopisków z właściwym ich oznaczeniem na już istniejącym dokumencie.
Z kolei art. 271 k.k. dotyczy sytuacji, gdy funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne. Poświadczenie nieprawdy może polegać na potwierdzeniu okoliczności, które nie miały miejsca, lub też na ich przeinaczeniu lub zatajeniu; potwierdzenie to może mieć charakter odrębnego dokumentu, może być też częścią innego dokumentu. Jak wynika z art. 24 ustawy o prawach pacjenta wynika, że lekarz ma prawo przetwarzanie dokumentacji medycznej, natomiast z art. 41 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty wynika wprost obowiązek lekarza do prowadzenia indywidualnej dokumentacji medycznej pacjenta. W związku z tym uznać należy, że lekarz jest osobą uprawnioną do wystawienia dokumentu. Dla zaistnienia przestępstwa z art. 271 k.k. nie ma znaczenia cel wystawienia dokumentu poświadczającego nieprawdę, aczkolwiek biorąc pod uwagę okoliczności konkretnej sprawy można się zastanawiać czy wystawienie takiego dokumentu przez oskarżoną lekarkę nie jest pewnego rodzaju realizacją prawa do obrony.
Z powyższych rozważań wynika, że fałszowanie dokumentów, w tym dokumentacji medycznej może zostać uznane za przestępstwo, jednakże ocena danej sytuacji zawsze zależy od okoliczności konkretnej sprawy.
Autor: Kancelaria KNMP o 04:50 Brak komentarzy:
Etykiety: anstezjolog, błąd medyczny, dokumentacja medyczna, fałszerstwo dokumentów, odszkodowanie, operacja powiększenia piersi, Pomorskim Centrum Traumatologi, śpiączka, wina lekarza