Source: http://www.kzlis.konin.pl/forum/viewtopic.php?p=6418&sid=a47400798db745af23d90aa6d37bbeeb
Timestamp: 2017-09-26 12:33:00+00:00
Document Index: 57931479

Matched Legal Cases: ['Art. 1', 'Art. 1', 'Art. 18', 'art. 26', 'art. 26', 'art. 4']

SM - forum polskich spółdzielców mieszkaniowych, członków wspólnot mieszkaniowych :: Zobacz temat - Prawo własności mieszkania a członkostwo w spółdzielni
Prawo własności mieszkania a członkostwo w spółdzielni
Wysłany: Wto Lut 02, 2010 9:57:27 Temat postu: Prawo własności mieszkania a członkostwo w spółdzielni
Wspominałem już o tym tutaj ze dwa lata temu, ale nie uzyskałem żadnego zrozumienia tematu (poza odebraniem bury). A kwestia pozostawania członkiem spółdzielni w przypadku przekształcenia prawa do mieszkania w odrębną własność nie jest taka oczywista i będzie o niej coraz głośniej - owszem, pojawiają się już takie głosy nawet na forum rządowym.
Zagadnienie sprowadza się do udzielenia odpowiedzi na pytanie: jakiego rodzaju więź łączy "odrębnego" właściciela mieszkania ze spółdzielnią? Najczęściej można usłyszeć: "żadna".
Prawo spółdzielcze: Art. 1. § 1. Spółdzielnia jest dobrowolnym zrzeszeniem nieograniczonej liczby osób, o zmiennym składzie osobowym i zmiennym funduszu udziałowym, które w interesie swoich członków prowadzi wspólną działalność gospodarczą.
UOSM:Art. 1. 1. Celem spółdzielni mieszkaniowej, zwanej dalej "spółdzielnią", jest zaspokajanie potrzeb mieszkaniowych i innych potrzeb członków oraz ich rodzin, przez dostarczanie członkom samodzielnych lokali mieszkalnych lub domów jednorodzinnych, a także lokali o innym przeznaczeniu. (...) - w przypadku odrębnych fakt się już dokonał, mieszkanie "dostarczono"
2) budowanie lub nabywanie budynków w celu ustanowienia na rzecz członków odrębnej własności znajdujących się w tych budynkach lokali mieszkalnych lub lokali o innym przeznaczeniu, a także ułamkowego udziału we współwłasności w garażach wielostanowiskowych, - jak powyżej, odrębną własność ustanowiono, być może, że powstała już nawet wspólnota, zadanie wykonane
3) budowanie lub nabywanie domów jednorodzinnych w celu przeniesienia na rzecz członków własności tych domów, - tym bardziej, przyczyna działania ustała po przeniesieniu własności
3. Spółdzielnia ma obowiązek zarządzania nieruchomościami stanowiącymi jej mienie lub nabyte na podstawie ustawy mienie jej członków. - to jest kwiatuszek, jeśli na podstawie ustawy członkowie nabyli mienie i utworzyli wspólnotę mieszkaniową to według tego kwiatuszka, spółdzielnia ma obowiązek zarządzania tą wspólnotą.
Przypadek który już zaistniał w wielu spółdzielniach: na podstawie UOSM powstała wspólnota mieszkaniowa, gdzie własność wyodrębniło 100% właścicieli. Zarządca został wybrany spośród licencjonowanych zarządców nieruchomości (nie jest nim dotychczasowa spółdzielnia), większość właścicieli pozostaje członkami spółdzielni. Jeżeli nowy właściciel zbywa prawo do mieszkania w tej wspólnocie, nabywcy przysługuje roszczenie o przyjęcie w poczet członków spółdzielni. Taki bonus do mieszkania. A po co?
Może po to:
Prawo spółdzielcze - Art. 18. § 2. Członek spółdzielni ma prawo:
3) zaznajamiania się z (...) umowami zawieranymi przez spółdzielnię z osobami trzecimi,
5) do udziału w nadwyżce bilansowej;
Tylko, że coraz więcej osób zaczyna mówić na publicznych forach o tym, że powyższa sytuacja nie jest prawidłowa. W czym lepszy jest właściciel mieszkania wyodrębnionego ze spółdzielni od właściciela mieszkania wykupionego od gminy?
Wysłany: Nie Lut 07, 2010 9:37:49 Temat postu:
Kiedyś, w innym poście, powiedziałeś Rafale celne słowa:
"... niech ludzie sami decydują, czy chcą wspólnotę czy spółdzielnię, jestem jak najdalszy od narzucania komukolwiek czegokolwiek, uważam, że ludzie to nie małpy i swój rozum mają..."
Za co jak za co, ale ze powyższe wskazania muszę Rafała pochwalić. Tak często ukrywamy prawdę i fakty pod potokiem słów, których niekiedy nawet nie rozumiemy.
Tu jest prosto i janso.
Praktycznie od poczatku mojego na "forum" uczestnictwa odnoszę wrażenie, że istnieje jakaś swoista "zmowa" aby w poruszanych niektórych kwestiach ludziom przekazać, iż są "małpami" a ich "rozum" nie należy do nich, tylko do tzw. organów spółdzielni.
Z tym, że faktem i prawdą jest, iż Rafał mówi Nam rzeczy oczywiste. Prawo do własnego zdania i decyzji o przynależności przynależy każdemu, przynajmniej w poruszanych sprawach mieszkaniowych. Co do tego nie ma wątpliwości, bo być nie może.
Dylemat tkwi w ludzkiej mentalności; jedni zakodowali sobie, że mieszkanie wiąże się z koniecznością "kolędowania" w spółdzielni; drudzy, że ich misją życiową jest rządzenie ludźmi, a ponieważ często nie stać ich na własne działanie to posługują strukturą spółdzielczą jak włąsnym folwarkiem. Przykładów na kopy!
Problemem do rozwiązania bynajmniej jednak nie jest roztrząsanie aktualnych przepisów. Rafał też sobie zdaje sprawę, że cała ta mieszkaniówka jest jedynym tematem który faktycznie nadaje się na Komisję Sledczą. Daty, decyzje, akty prawne oraz aktualna sytuacja ludzi, wsparte odrobiną wiedzy, nakazują wręcz "kontestować" podmiotowość ludzi w tym obszarze. Niewydolny Parlament R.P. nie jest absolutnie w stanie tutaj podołać powinności zadziałania na korzyść obywateli. Wiedząc o tym Posłowie uciekają w kolejne nowelizacje oraz zwykłe mataczenia w sprawie, ot choćby słynne kredyty!
Na koniec parę słów o wspomnianym przez Rafała zarządzaniu. Pozostaję przy opinii o konieczności zaistnienia tego "fachu". Czuję jednak stale pogłębiający sie dysonas pomiędzy tym co wielu "uczonych" przedstawiało na wykładach, praktyce, egzaminie, a praktyką dnia codziennego.
Po co było klepać ludziom (ja wiem, po kasę) słynne analizy SWOT skoro następnie wiele osób posiadających owe licencje wnioskowało, przeprowadzało lub zatwierdzało "podziały nieruchomości na nieruchomości wielobudynkowe"?
Po co było klepać ludziom (ja wiem, po kasę) słynne cele działania "wyłacznie w interesie właściciela", skoro potem posiadający owe licencje na spółdzielczych zebraniach: kłamali, mówili nieprawdę, wprowadzali ludzi w błąd, czy też jawnie im ubliżali?
Po co w końcu gadać (ja wiem, po kasę) bzdury o gospodarce rynkowej skoro w naszym Rafale lokalnym slaskim grajdołku, odbywa się "wolny" przetarg na zarządzanie milionami powierzchni mieszkalnej, który wygrywa firma za 1 grosz od metra kwadratowego?
Oczywiście Rafale wiesz doskonale, że takich pytań jest jeszcze conajmniej kilkanaście.
Podajesz przykład wspólnoty sugerując podobnie jak Prezes Zarządu "mojej spółdzielni" i jej Radca gdy artykułują opinie o bezwzględności przymusu zarządzania przez spółdzielnię, a następnie tę kwestię eksponuje Wyrok Sądu wydany w Imieniu Rzeczypospolitej. Nie jest bowiem, ewentualna ocena podanej przez Ciebie sytuacji, oceną wspólnoty nmieszkaniowej jako właściwej ustawowo formy zarządzania wspówłasnością, tylko oceną działania i jego skutków, konkretnych Osób w jej ramach organizacyjnych funkcjonujących.
Tu dochodzimy do wskazanego Nam "kwiatuszka".
To jednak nie jest przykład ani estetyki ani, tym bardziej etyki. Nie ma tu, też żadnego zarządzania. Kolejny raz jednak zapraszam Rafała na zapoznanie się z właścicielami, którzy się wyłącznie sami zarządzają. Z błędami, z pomyłkami, z dylematami, z kłodami pod nogami (Urzędu!!!), ale samodzielnie. Jakkolwiek by ich działań nie oceniać, nie są to ludzie stojacy ze "zmiętą czapką w ręce" na tzw. "zebraniu wspólnoty" i rzekomo "współdecydujący". Tam z pewnością nie mamy do czynienia z małpowaniem jakichkolwiek zachowań czy czynności.
Co chcę powiedzieć? Ano tylko tyle, że do zarządzania swoją wspówłasnością nie trzeba "licencjonowanych". Niewielu o tym wie, natomiast jest cała armia ludzi (?) którzy usiłują właścicielom wmówić, iż jest odwrotnie.
W reasumpcji....
Wysłany: Sro Kwi 14, 2010 14:27:15 Temat postu:
przynaleznosc do spoldzielni nie ma niczego wspólnego z lokalem we wspólnocie. Patr art. 26 ust 1 usm
Wysłany: Sro Kwi 14, 2010 15:09:51 Temat postu:
Nie wszyscy na tym forum są biegli w przepisach prawnych, a także w skrótach stosowanych przez dyskutujących między sobą, jak mniemam, profesjonalistów, więc dla mniej zorientowanych pozwalam sobie na zacytowanie poniżej art. 26 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych (uosm):
Wysłany: Pią Kwi 16, 2010 15:29:00 Temat postu:
A mnie interesuje taka kwestia, czy jako współwłaściciel spółdzielczego-własnościowego prawa do lokalu mogę wystąpić do spółdzielni o sporządzenie dla mnie kalkulacji kosztów. Prawo nabyłem w drodze spadku po zmarłym tacie.
Zgodnie z art. 4 ust 6. (15)
Za opłaty, o których mowa w ust. 1-2 i 4, odpowiadają solidarnie z
członkami spółdzielni, właścicielami lokali niebędącymi członkami spółdzielni lub osobami niebędącymi członkami spółdzielni, którym przysługują spółdzielcze własnościowe prawa do lokali, osoby pełnoletnie stale z nimi zamieszkujące w lokalu, z wyjątkiem pełnoletnich zstępnych pozostających na ich utrzymaniu, a także osoby faktycznie korzystające z lokalu.
Tak się pytam, bo mogą mi np doliczyć do opłat koszty utrzymywania zarządu albo opłaty za działalność społeczno - kulturalną itp., a ja nic o tym nie będę wiedział i płacił jak głupi.
Niby całą kasę wpłaca moja mama, która jest członkiem, ale wydaje mi się, że jako współwłaściciel mam jakieś prawa w zakresie płacenia opłat. Czy ta suma o jaką mógłbym mniej płacić w przypadku, gdyby mi źle coś naliczali za mój wkład w czynsz raczej będzie niewarta walki, żeby coś robić w tym kierunku?
Wysłany: Pią Kwi 16, 2010 23:01:55 Temat postu:
Ostatnio zmieniony przez peepe dnia Pon Lis 07, 2011 13:18:46, w całości zmieniany 1 raz
Wysłany: Sob Kwi 17, 2010 0:45:26 Temat postu:
A propos postu Eugeniusza: po wielu, wielu staraniach ściągnąłem do swojej spółdzielni człowieka, który od samego początku funkcjonowania uowl zarządzał kilkuset wspólnotami (licencjonat)- i choć aktualnie uczy się spółdzielczości, to po niecałym miesiącu pracy w SM jego opinia jest taka, że w SM jest normalniej i lepiej niż we wspólnotach. Ciekawostka taka.
Piotrek_t, występuj śmiało, nie obawiaj się, że zostaną ci doliczone koszty KO, nie ma takiej możliwości jak słusznie zapodał peepe, a co do kosztów utrzymywania zarządu, to wybacz, za darmo nikt nie pracuje, czy to będzie zarządca spółdzielczy, czy zarządca licencjonowany "od wspólnot".
Heh, wybaczcie, nie mogę się powstrzymać, nieprawdaż Eugeniuszu? Zarządcy "wspólnotowi" nie pracują za darmo? No jak to nie, to jakiś skandal!