Source: http://czasopismo.legeartis.org/2016/04/niedopuszczenie-pracownika-po-alkoholu.html
Timestamp: 2017-06-23 20:39:00+00:00
Document Index: 30814832

Matched Legal Cases: ['art. 17', 'art. 108', 'art. 52', 'art. 108', 'art. 52', 'Art. 16', 'art. 52', 'Art. 14']

Niedopuszczenie pracownika po alkoholu do pracy
by Olgierd Rudak • 18 kwietnia 2016 • 33 komentarze Jak ten świat leci do przodu… Ledwie co ustawa o wychowaniu w trzeźwości miała tekst jednolity — a tu w Dzienniku Ustaw opublikowano tekst jednolity ustawy o wychowaniu w trzeźwości (obwieszczenie Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 25 marca 2016 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, Dz.U. z 2016 r. poz. 487).
Być może prawodawca jest zdania, że im częściej ustawa ukaże się w publikatorze, tym lepiej…
Pracodawca ma obowiązek nie dopuścić do pracy pracownika po alkoholu. Na szczęście na Wrocławskim Festiwalu Piwa 2015 byłem prywatnie (nie na statek) (fot. M. Rudak, CC-BY-SA 3.0)
Wracając ad rem: mówiąc o tej ustawie zwykle wracam do jednego z ulubionych tematów — albo rzekomego zakazu picia alkoholu w miejscach publicznych, albo zakazu reklamy (cydru, bo reklama piwa jest dozwolona).
Dziś zatem czas na trzy zdania o tym, że pracodawca ma obowiązek — no właśnie: nie prawo, lecz obowiązek — nie dopuścić do pracy pracownika, który przyszedł do pracy po użyciu alkoholu lub też spożywał tenże alkohol w czasie pracy (i znów: nie „w pracy”, lecz „w czasie pracy”).
art. 17 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi
1. Kierownik zakładu pracy lub osoba przez niego upoważniona mają obowiązek niedopuszczenia do pracy pracownika, jeżeli zachodzi uzasadnione podejrzenie, że stawił się on do pracy w stanie po użyciu alkoholu albo spożywał alkohol w czasie pracy. Okoliczności stanowiące podstawę decyzji powinny być podane pracownikowi do wiadomości. (…)
3. Na żądanie kierownika zakładu pracy, osoby przez niego upoważnionej, a także na żądanie pracownika, o którym mowa w ust. 1, badanie stanu trzeźwości pracownika przeprowadza uprawniony organ powołany do ochrony porządku publicznego. Zabiegu pobrania krwi dokonuje fachowy pracownik służby zdrowia. (…)
Zwracam uwagę na trzy aspekty tematu, które mogą być kluczowe w ewentualnym sporze między chlebodawcą a pracownikiem po spożyciu:
po pierwsze oczywiście przepis nie ma na celu wyłącznie zwalczaniu picia w pracy — „stawił się do pracy po alkoholu” to rzecz jasna także wczorajszy pracownik (nie mylić z niedzisiejszym);
po drugie natomiast — z jednej strony przepis mówi, że kierownik nie może pozwolić na podjęcie pracy przez osobę, co do której „zachodzi uzasadnione podejrzenie” użycia;
z drugiej jednak strony (to już po trzecie) pracownikowi przysługuje prawo do zgłoszenia votum separatum — jeśli jest pewien, że to czekoladki, ma prawo zażądać wezwania balonika (szczegóły znaleźć można w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 11 grudnia 2015 r. w sprawie badań na zawartość alkoholu w organizmie, Dz.U. z 2015 r. poz. 2153) — ale miłośników kruczków prawnych pragnę zapewnić, że w orzecznictwie przyjęło się, że organoleptyka też może wystarczyć (por. wyrok SN z 22 września 2004 r., I PK 576/03).
Niedopuszczenie pracownika po alkoholu do pracy to jedno — natomiast dla ukazania całokształtu warto zwrócić uwagę, że zgodnie z art. 108 par. 2 kp za przyjście do pracy po alkoholu lub picie w pracy pracodawca może stosować karę pieniężną w wysokości nie większej niż dniówka tego pracownika. Picie alkoholu w pracy może być także zakwalifikowane jako ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych (tzw. dyscyplinarka — art. 52 par. 1 pkt 1 kp — polecam m.in. wyrok Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim z 13 listopada 2013 r., sygn. akt V Pa 91/13).
PS niektórzy mawiają, że można wszystko, byle nie dać się złapać… ale nie okłamujmy się — generalnie większość trunków przed 18.00 to obciach. Grunt zatem nie dać się wrobić w nadgodziny ;-)
Tags: alkohol art. 108 kp art. 52 kp Dziennik Ustaw pracodawca pracownik tekst jednolity	Post navigation
← Sprostowanie sugestii wyrażonych w artykule prasowym
Obowiązkowe informacje na stronie internetowej spółki (i inne obowiązki informacyjne przedsiębiorców) →
„Być może prawodawca jest zdania, że im częściej ustawa ukaże się w publikatorze, tym lepiej…”
Prawnik i takich rzeczy nie wie :) http://isap.sejm.gov.pl/Download;jsessionid=EEFF46F91C5DDE8458C7902398DFD073?id=WDU20160000296&type=2
„Art. 16. 1. Marszałek Sejmu ogłasza tekst jednolity ustawy nie rzadziej niż raz na 12 miesięcy, jeżeli była ona nowelizowana. Ustawa może określić termin ogłoszenia tekstu jednolitego”
Wie, wie — licentia poetica…
Ja rozumiem, że problem jest z pracownikami w fabrykach, na budowach itp ale jest też całkiem sporo zawodów, gdzie problemu z alkoholem nie ma.
Czy sommelier lub kiper też mają zakaz picia w pracy? Dlaczego w restauracji sejmowej podaje się alkohol? Czy poseł po spożyciu może głosować? Kto jest jego pracodawcą?
Czy taksówkarz pijący piwo pomiędzy kursami pije piwo w czasie pracy? :P
Pije w pijalni czy w kabinie auta? ;-)
Z anecdaty pamiętam, że to miała być wydzielona przestrzeń do spożycia poza lokalem. Czy jakoś tak :D
A jak jest obecnie ze sprzedażą alkoholu w pobliżu obiektów kultu religijnego? Czy restauracja sejmowa nie jest zbyt blisko sejmowej kaplicy? (;
Mnie zastanawia jak wygląda sprawa jeśli pracodawca dopuszcza pracę przy piwku. W końcu z jednej strony ma obowiązek nie dopuścić, a z drugiej może (no właśnie, czy może?) stwierdzić, że jedno piwko nikomu krzywdy nie zrobi, a pracownikom może się pracować przyjemniej.
Nie wolno to nie wolno — są jeszcze przepisy BHP. Niechby coś się zdarzyło… Pewnie nawet PIP mogłaby coś znaleźć na takiego.
Natomiast oczywiście pracodawca akceptujący spożywanie w czasie pracy nie może wyciągać konsekwencji dyscyplinarnych z art. 52 kp.
Ach ta tendencja państwa do regulowania wszystkiego…. A po drugiej strony wielkiej wody są firmy, co własne piwo warzą i jak człowieka pragnienie dopadnie to może sobie z kranika nalać. I od razu pisanie programów lepiej idzie. (;
A co z zakrapianymi kolacjami dla klientów? Technicznie rzecz biorąc jestem w pracy w nadgodzinach, bo nie mogę nie być (bez konsekwencji finansowych lub gorzej) na takiej kolacji?
Pytanie retoryczne, :-)
Ech, ta skłonność do pogłębiania (od jednego głębszego) tematów przez P.T. Czytelników… obawiam się, że ustawodawca w tym przypadku kierował się czymś zgoła przeciwnym; wiadomo, że z punktu widzenia PARP nawet nasze tu żarciki są ka-ry-god-ne!
No dobra, to chciałem jeszcze zwrócić uwagę na rozporządzenie Ministra Spraw Zagranicznych z dnia 29 listopada 2004 r. wsprawie wypadków iokoliczności, wktórych ze względu na zwyczaje międzynarodowe dopuszczalne jest podawanie ispożywanie nieznacznej ilości napojów alkoholowych
http://dziennikustaw.gov.pl/DU/2004/2617/1
A czy ksiądz pijąc „krew Jezusa” pije w pracy? ;-)
Może nawet nie musi szukać rozgrzeszenia…
Sportowcy szampana po zwycięstwie… „biedny” ustawodawca, ileż to przypadków.
a tymczasem czytam:
„Nowe propozycje dotyczące opodatkowania handlu zostały przedstawione w
ubiegłą środę na posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania
Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego”
jak ktoś może na poważnie takie rzeczy pisać? :-D
A co, podatek to nie jest na wsparcie przedsiębiorczości?
Należy też pamiętać o pozytywnym wpływie na rozwój biur księgowych.
A czy rozporządzenie nie ma mniejszej mocy niż ustawa? ;)
imć Leszek Miller mógłby się w tej kwestii uczyć od PiS ;-)
za których zatrudnienie (zusy) jak i sam podatek zapłacą konsumenci….
Nie wiedziałem ;-) że patriotyzm ekonomiczny to po prostu kolejna grabież obywateli.
…i co z tego? ;-)
Więc rozporządzeniem minister nie może wprowadzić wyjątku do zapisu w ustawie i nie może zezwolić na spożywanie alkoholu w pracy w szczególnych przypadkach. Tak ja to rozumiem, ale pewnie prawo sobie a rzeczywistość sobie. ;)
Ależ może, a nawet ustawa mu to nakazuje:
Art. 14. ust. 8. Minister właściwy do spraw zagranicznych określi, w drodze rozporządzenia, wypadki i okoliczności, w których, uwzględniając zwyczaje międzynarodowe, dopuszczalne jest podawanie i spożywanie nieznacznej ilości napojów alkoholowych.
A wczoraj sąd w Warszawie orzekł, że Bulwary Wiślane to ulica (?) i nie wolno tam popijać.
Jakieś szczegóły? Jest tam ścieżka rowerowa i chyba jeszcze jezdnia z czasów budowy tunelu, więc konkretne miejsce picia może mieć znaczenie.
http://www.rp.pl/Prawo-karne/304199912-Sad-bulwar-nad-Wisla-jest-ulica-wiec-nie-mozna-tam-pic-alkoholu.html#ap-3
Wygrała argumentacja językowa, to dla mnie zaskoczenie. (…) Bulwar należy przecież do rzeki, a przywołane przez sąd rozporządzenie nie było mi znane. Dziś zresztą jesteśmy w stanie niepewności, bo np. na wiślanej plaży po prawej stronie rzeki alkohol pić można, a po przejściu mostem na drugą stronę można zostać ukarany mandatem.
No i właśnie: jeśli o tym czy popełniam czyn karalny ma decydować jakieś rozporządzenie o ewidencji ulic i budynków — zwłaszcza dlatego, że ta akurat definicja może pasuje do układanki (bo już ta inna mniej pasuje), to bardzo ale to bardzo niedobrze.
To jest przykład niejasnego prawa, niejasnej interpretacji, która będzie się przekładać na karanie ludzi przez niekochaną staż miejską, sprzeciw ludzi, a zatem niechęć do poszanowania prawa i władz je stanowiących i organów egzekwujących. Brawo Polsko.
tam też jest argumentacja że skoro ulica to może być bulwar, to bulwar to ulica i nie wolno pić piwa. A więc skoro ulica może przebiegać przez miasto, w mieście pić nie wolno bo miasto to ulica. A w ogóle to pijak, bo każdy pijak to złodziej.
Czyli: skoro ukradł ulicę, a podłożył bulwar, to ma oddać miasto!
I zapłacić VAT.