Source: http://polskie-forum.pl/viewtopic.php?f=3&t=3886&p=140203
Timestamp: 2019-09-20 09:57:15+00:00
Document Index: 49844033

Matched Legal Cases: ['art. 20', 'art. 53', 'art. 3531', 'art. 138', 'art. 138', 'art. 138', 'art. 221', 'art. 138']

Napisane: 22 paź 2016, 08:47
Nie istniał „obowiązek świadczenia”
Ordo Iuris składa wniosek o umorzenie w sprawie drukarza odmawiającego wykonania materiałów dla organizacji LGBT.
W dniu 20 października 2016 r. prawnicy Centrum Interwencji Procesowej Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris złożyli do Sądu Rejonowego dla Łodzi-Widzewa wniosek o umorzenie na posiedzeniu przed rozprawą główną, postępowania w głośnej sprawie łódzkiego drukarza. Mężczyzna w maju 2015 r. w toku negocjacji przed zawarciem umowy na wykonanie roll-upu dla jednej z większych ogólnopolskich fundacji działających na rzecz osób LGBT, odmówił jego przygotowania z uwagi na niepodzielanie treści znajdujących się w materiałach promocyjnych. Korzystał tym samym z konstytucyjnie zagwarantowanej wolności działalności gospodarczej (określonej w art. 20 i 22 Konstytucji RP), wolności sumienia (art. 53 ust. 1 Konstytucji RP) oraz swobody umów (art. 3531 kodeksu cywilnego).
Wskutek interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich, domagającego się ukarania przedsiębiorcy, policja skierowała wniosek o ukaranie o czyn z art. 138 KW. Zgodnie z tym przepisem kto, zajmując się zawodowo świadczeniem usług, żąda i pobiera za świadczenie zapłatę wyższą od obowiązującej albo umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny. Sąd Rejonowy dla Łodzi-Widzewa na posiedzeniu niejawnym, bez udziału stron i bez zapoznania się z argumentacją obwinionego, uznał drukarza za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu, wymierzając karę grzywny. Prawnicy Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris natychmiast złożyli sprzeciw od tego orzeczenia, a wydany wyrok stracił moc. Postępowanie będzie toczyło się w trybie zwyczajnym. Sąd wyznaczył rozprawę główną na dzień 29 listopada 2016 r., aby wszcząć przewód sądowy i przeprowadzić postępowanie dowodowe.
Z uwagi na oczywisty brak znamion wykroczenia w zachowaniu przedsiębiorcy, a także dbałość o ekonomikę procesową oraz poszanowanie praw i wolności człowieka, prawnicy reprezentujący drukarza złożyli wniosek o umorzenie postępowania bez przeprowadzania postępowania dowodowego. W uzasadnieniu pisma przeprowadzili wnikliwą interpretację art. 138 KW, który nie ma zastosowania w sprawie łódzkiego przedsiębiorcy. Zgodnie bowiem z przepisami prawa cywilnego, nie doszło do zawarcia umowy między organizacją LGBT a podmiotem zajmującym się drukiem roll-upów, a jedynie do podjęcia negocjacji, które nie zostały zakończone. Nie istniał zatem po stronie drukarza „obowiązek świadczenia”, co jest warunkiem odpowiedzialności. Ponadto art. 138 KW – jako jedno z „wykroczeń przeciwko interesom konsumentów” – chroni jedynie konsumentów, którzy są definiowani przez kodeks cywilny (art. 221 KC) jako osoby fizyczne, podczas gdy fundacja LGBT występująca w sprawie jest osobą prawną. W stanowisku obrony wskazuje się również, że uchwalony w 1971 r. przez socjalistycznego prawodawcę art. 138 KW jest dostosowany do wymogów gospodarki centralnie planowanej i może znajdować zastosowanie do innych sytuacji niż te, na które zwraca uwagę RPO i policja.
Napisane: 22 gru 2016, 09:56
http://prawy.pl/43078-wystarczylo-odejs ... rmalnosci/
Wystarczy odejście człowieka złej woli, aby wszystko zaczęło działać jak należy.
Zbigniew Kuźmiuk Opublikowano 21 grudnia 2016
Wczoraj zakończyła się 9 -letnia kadencja prezesa Trybunału Konstytucyjnego Andrzeja Rzeplińskiego i okazało się, że pełniąca obowiązki prezesa sędzia Julia Przyłębska już w pierwszym dniu kierowania pracami Trybunału, uporządkowała jego funkcjonowanie.
Przypomnijmy tylko, że prezes Rzepliński tak „dzielnie” przez ponad rok łamał prawo w sprawach dotyczących instytucji, którą kieruje, że był już chyba przekonany, że wszystko mu wolno w tej sprawie.
Mimo kolejnych zmian w ustawie o TK uchwalanych przez obecną większość parlamentarną, prezes Rzepliński nic sobie z tego nie robił i konsekwentnie przydzielał sprawy 12 sędziom, trójka pozostałych miała pokoje, biurka i pensje i wszystkie przywileje wynikające z mandatu sędziego TK, ale nie orzekała, bo ich przełożony im to uniemożliwiał.
Po powołaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę na pełniącą obowiązki prezesa TK sędzię Julię Przyłębską w ciągu pierwszego dnia jej urzędowania udało się rozstrzygnąć wszystkie wątpliwości, co więcej okazało się, że nawet sędziowie do tej po stający „murem” za sędzią Rzeplińskim, są teraz skłonni do współpracy z nowym kierownictwem Trybunału.
Napisane: 13 sty 2017, 17:13
Nie wszystkie niemieckie głosy wybrzmiewają unisono. Zdarzają się też próby rzetelnego spojrzenia na obecną Polskę próbującą się rozwijać pod rządami ludzi uczciwych z PiS-u.
W dzienniku „Die Welt” ukazał się artykuł Gerharda Gnaucka w którym autor stwierdza, że Polskę należy traktować „faire i bez uprzedzeń” i zamiast nieustannej krytyki rządów PiS, Niemcy powinny nastawić się na dialog z polską prawicą i jej niekwestionowanym przywódcą J. Kaczyńskim. Autor zauważa, że rządy PiS cieszą się dużą popularnością, a wprowadzane reformy; polityka prorodzinna, zwalczanie korupcji, uszczelnienie systemu podatkowego, ograniczanie drenażu polskiej gospodarki przez zagraniczny kapitał, jak i wyrównywanie szans na awans społeczny poprzez radykalną politykę socjalną – są z entuzjazmem przyjmowane przez znaczną część społeczeństwa polskiego oraz – a to bardzo ważne – są akceptowane przez wyborcę socjaldemokratycznego w Niemczech.
W jego opinii zasiłki na dzieci i program tanich mieszkań powinien właściwie ucieszyć wielu z tych, którym na sercu leży sprawiedliwość społeczna. „Także odkupywanie zagranicznych banków jest formą protekcjonizmu praktykowaną w wielu krajach” a „restrykcyjna polityka migracyjna Polski, jak i Węgier i Czech cieszy się nie tylko szerokim poparciem w tych krajach, ale i rosnącą akceptacją w Niemczech”. Gnauck zauważa, że J. Kaczyński – wbrew licznym opiniom – ma koncepcje przebudowy państwa i wprowadza ją z żelazną konsekwencją charyzmatycznego przywódcy – co autora ze zrozumiałych, historycznych powodów – lekko niepokoi. Autor artykułu uważa, że Niemcy nastawić się „na dłuższą erę Kaczyńskiego i w dialogu polsko niemieckim postawić także na polską prawicę”.
Innymi słowy opiniotwórcze koła w Niemczech zauważyły, że PiS będzie rządził bez przeszkód do końca kadencji, a być może wygra także wybory w 2019 roku. Więcej autor wyraża opinię, że J. Kaczyński zniszczy model „liberalny” państwa polskiego – budowany przez obóz A. Michnika – i będzie usiłował na jego miejsce wprowadzić model republikański (to słowo w artykule nie pada), ale mu się nie uda. Tyle niemiecki publicysta i trudno się z nim nie zgodzić, wszyscy jako tako rozumni ludzie, twierdzą od roku, że treść rządów PiS jest dobra a forma sprawowania rządów niesłychanie radykalna w sensie ideologicznym. To właśnie metoda sprawowania rządów wzbudza niepokój. Dlaczego? Otóż dlatego, że w dużym stopniu, jest ona kalką wprowadzania ustroju demokracji – liberalnej od 1989 do 1995 roku w Polsce. Wtedy – jak i dziś – nie słuchano ludzi, którzy nie zgadzali się na tak radykalne reformy. Wtedy nie było alternatywy i dziś jej także nie ma. Wtedy budowano, jedynie słuszny system polityczny i dziś także budujemy – niektórzy ze śpiewem na ustach – jedyny możliwy i sprawiedliwy ustrój polityczny. J. Kaczyński imituje metody rządzenia A. Michnika – taki jest zarzut części opinii publicznej nastawionej krytycznie do funkcjonowania III Rzeczpospolitej.
Przez ostatnie 25 lat Prezes PiS uosabiał klęskę powstania Polaków z 1980 roku, klęską widoczną przez każdego kto nie jest ślepy; zamiast ludzkiej solidarności, Naród w stanie całkowitego rozkładu więzi społecznych przypominający pierwotną hordę, zamiast sprawiedliwości system bizantyjskich sądów w których wielkość łapówki jest podstawa wydania wyroku, zamiast dobrobytu i rozwoju regres i wzrastające ubóstwo. Polska z 2013 roku jest całkowitym zaprzeczeniem marzeń z roku 1980. Kto się o tamte wydarzenia otarł, kto czuł ich oddech wie, ze prezes PiS –u, był i jest wyrazicielem ducha Solidarności, jej wielkości i jej wyjątkowości. Kto brał udział w rewolucji, która zmieniła oblicze świata, czuje moralny imperatyw by jej przesłaniu służyć do końca. Ta tęcza była zbyt piękna i prawdziwa by jej obraz mógł zniknąć z naszych wspomnień. Wyrażała – dawno już zapomniany – platoński ideał piękna i prawdy. Wiemy, że była czymś, w historii ludzkości, wyjątkowym i dlatego jej ideowy spadek jest niszczony, wdeptywany z barbarzyńskim sadyzmem w ziemię, przez tych, którzy mienią się być przedstawicielami postępu, a są odpowiednikiem współczesnego neopogaństwa opartego na skrajnym wręcz wynaturzonym indywidualizmie będącym jednocześnie zaprzeczeniem ludzkiej natury i ludzkiej historii.
Z pejzażu Polski zniknęło wszystko co przypominało „Solidarność”, zbiorowy – niespotykany w historii – wysiłek narodu został wyrzucony do kosza na śmieci. Jak w złej bajce to co się dzieje dzisiaj opisał Tadeusz Borowski w słynnym wierszu z czasów hitlerowskiej okupacji: „zostanie po nas złom żelazny i głuchy drwiący śmiech pokoleń”. Po twierdzach „Solidarności” pozostał rzeczywiście tylko złom. Drwina i śmiech towarzyszy nam każdego dnia. Prezes PiS wyraża opór tych, którzy z drwin sobie kpią, którzy wierzą, ze ideały naszej rewolucji są nie do pokonania. Dlatego jest ich przywódcą. Był znakiem sprzeciwu. Dzisiaj sprzeciw jest w „działaniu”. Problem rewolucji PiS – polega tylko na jednym; jak wprowadzić zmiany nie imitując skompromitowanych metod obozu A. Michnika.
http://pp.mediologia.pl/2017/01/13/czy- ... zynskiego/
http://newsweb.pl/2017/04/19/komornicy- ... nam-zycie/
Aj Waj, to straszne. Komornikom nie będzie wolno gnębić ludzi. To z czego będą żyć? Przecież już pewna sędzina wykazała, że za 10 tys. zł miesięcznie wyżyć się nie da.
KOMORNICY alarmują: Zmiany w prawie zrujnują nam życie!
Krajowa Rada Komornicza alarmuje, że zmiany w prawie, które mają m.in. umniejszyć kompetencje komorników, pozbawią chleba nie tylko ich, ale i… polskich przedsiębiorców. “Szykowane przez rząd zmiany w ustawie o komornikach mogą drastycznie zmniejszyć szybkość i skuteczność egzekucji. To odbije się na polskich firmach i przeciętnych obywatelach, którzy nie będą mogli odzyskać swoich należności” – ostrzega Krajowa Rada Komornicza. Środowisko komornicze nie wspomina jednak, że zdecydowana większość, w dodatku największych wierzytelności, jest przez komorników i firmy windykacyjne odzyskiwana na rzecz… zagranicznych banków i parabanków, a nie polskich firm i przeciętnych obywateli, jak twierdzą komornicy. Można za to z całą pewnością powiedzieć, że najwięcej postępowań toczy się właśnie przeciwko zwykłym obywatelom. 6 kwietnia br. Komitet Stały Rady Ministrów przyjął projekt ustawy o komornikach sądowych oraz ustawy o kosztach komorniczych. Projekty zakładają obniżenie stawek opłat egzekucyjnych. Nie zmieni się natomiast status komorników jako podatników podatku VAT (podatek zawarty w wynagrodzeniu prowizyjnym), a także obowiązkowe nagrywanie video czynności egzekucyjnych – pisze “Rzeczpospolita”. Krajowa Rada Komornicza ocenia, że planowane zmiany najboleśniej uderzą w mieszkańców mniejszych miejscowości, którzy – zdaniem komorników – “będą zmuszeni dojeżdżać do najbliższego miasta wojewódzkiego, aby móc uzyskać pomoc komornika”. – Proponowane zmiany przyniosą katastrofalne skutki dla całej gospodarki i społeczeństwa – alarmuje Rafał Fronczek, prezes Krajowej Rady Komorniczej. Komornicy ostrzegają, że część dotychczas prowadzonych spraw nie będzie kontynuowanych ze względu na problem z wyznaczeniem zastępców komorników, którzy zrezygnują z pracy.
Czytaj więcej: http://newsweb.pl/2017/04/19/komornicy- ... nam-zycie/
Napisane: 29 maja 2017, 08:38
PiS u stóp patrona Polski św. Andrzeja Boboli
Do sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie k. Sanoka pielgrzymowali dzisiaj parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości. Podczas wyjazdowego posiedzenia Klubu Parlamentarnego PiS politycy rządzącej partii podkreślali potrzebę przyspieszeniu rozwoju Podkarpacia, które za rządów koalicji PO – PSL było mocno zaniedbywane.
Parlamentarzyści PiS od 2005 r. pielgrzymują do Strachociny, gdzie znajduje się sanktuarium św. Andrzeja Boboli, jednego z patronów Polski. Tu uczestniczyli we Mszy św. w intencji Ojczyzny.
Rozmowy podczas wyjazdowego posiedzenia Klubu Parlamentarnego PiS dotyczyły m.in. bieżącej sytuacji politycznej w kraju oraz przyszłego kongresu tej partii. Parlamentarzyści na kanwie Planu Odpowiedzialnego Rozwoju rozmawiali też o sytuacji i potrzebach woj. podkarpackiego, a szczególnie o przyspieszeniu rozwoju tego regionu m.in. w zakresie dostępności komunikacyjnej drogowej i kolejowej. Temu służy m.in. projekt Via Carpathia z północy na południe Europy łączący komunikacyjnie Kłajpedę na Litwie z greckimi Salonikami, którego częścią jest droga S-19 przebiegająca przez wschodnią część Polski i m.in. Podkarpacie.
W przyjętym stanowisku parlamentarzyści podkreślili też konieczność skomunikowania Podkarpacia z pozostałą częścią kraju oraz otwarcie na zewnątrz regionu, co się wiąże z budową nowych przejść granicznych ze Słowacją i Ukrainą. Za istotne politycy partii rządzącej uznali też odbudowę podkarpackiego przemysłu, w tym również naftowo-gazowniczego i rafineryjnego, oraz wzmocnienie rolnictwa, a także w większym niż dotychczas zakresie rozwój turystyczny m.in. Bieszczadów także pod kątem gospodarstw agroturystycznych. W ramach zabezpieczenia przeciwpowodziowego priorytetem ma być m.in. budowa jednej z największych inwestycji hydrologicznych ostatnich lat w Polsce – zbiornika retencyjnego Kąty-Myscowa na rzece Wisłoce w Beskidzie Niskim, która może ruszyć już w przyszłym roku. Przyjęto też uchwałę dotyczącą planu rozwoju Podkarpacia. Pielgrzymkę parlamentarzystów PiS zakończyło spotkanie z mieszkańcami Strachociny.
http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... oboli.html
Napisane: 08 lip 2017, 13:13
Trump w Warszawie/Paweł Supernak
Wizyta w Polsce amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa jak zwykle wywołała wiele komentarzy. Środowiska centroprawicowe, ale i większość raczej obiektywnych obserwatorów życia politycznego, jak np. znany historyk Niall Ferguson, ocenili wystąpienie prezydenta na placu Krasińskich jako niezwykle ważne, pierwsze programowe wystąpienie. Lewicowe środowiska zaś głównie skupiły się na małej wpadce po wystąpieniu, kiedy Agata Duda ominęła wyciągniętą rękę D. Trumpa, aby najpierw, zgodnie z protokołem, podziękować Pierwszej Damie. Ponadto lewica mocno podkreślała brak realnych korzyści wynikających z tej wizyty.
To co jednak było naprawdę kluczowe w tej wizycie, a czego brakuje w dyskursie politycznym od co najmniej 30 lat, kiedy Ronald Reagan i Margaret Thatcher odchodzili z urzędów, to zainicjowanie tym wystąpieniem przez Prezydenta Trumpa dyskusji o zachodnich wartościach i o tym, co należy i warto zrobić, aby te wartości obronić. Jestem przekonany, że wystąpienie to nie zostanie szybko zapomniane właśnie z uwagi na zdefiniowane w nim cechy zachodniej cywilizacji: "możemy mieć największe gospodarki i najbardziej śmiercionośną broń, ale bez wartości i rodziny pozostaniemy słabi". W świecie tak bardzo wysnutym z refleksji i tradycji, prezydent Trump, podkreślając znaczenie chrześcijańskiej tradycji, rodziny, wolności ekspresji i możliwości samorealizacji bez nadmiernej ingerencji państwa w życie obywateli wygłosił manifest, który powinien stanowić podstawę do dyskusji o naszej wspólnej Zachodniej przyszłości w czasach walki o ustalenie naszej wspólnej tożsamości. I to dla nas wszystkich, nie tylko w Polsce i w USA, ale też dla Niemców, Brytyjczyków, Australijczyków czy Kanadyjczyków powinno być tematem gruntownej dyskusji.
Opublikowano: 08.07.2017 13:12.
http://swiezymokiem.salon24.pl/791976,p ... h-wreszcie
Miejmy nadzieję, że po tym wystąpieniu przyjdzie trochę otrzeźwienia do naszej codzienności i spojrzymy sami na siebie tak, że dostrzeżemy swoją godność, a nie jak nam dotąd wmawiano, że jesteśmy zaściankiem i ciemnogrodem i papugą Europy.
Jakoś nie widać u nas chęci naśladowania błędów Zachodu.
A pozytywy? One zawsze są godne naśladowania.
Napisane: 18 lip 2017, 07:01
Krok po kroku przywracamy normalność
Znów opozycja totalna nawołuje do buntu przeciw demokratycznie wybranej władzy, a w Brukseli na wniosek Jean-Claude'a Junckera Komisja Europejska ponownie ma się zająć Polską. To przypadkowa zbieżność…?
– Nie, to nie jest przypadek, że fala, eskalacja buntu się nasila w Polsce właśnie teraz, a elity brukselskie dołączają do tego protestu i zamiast rozwiązywać realne problemy, z jakimi boryka się dzisiaj Europa, stają się stroną sporu politycznego w Polsce, przenosząc punkt ciężkości na wydumane problemy, jak chociażby rzekome przypadki łamania demokracji w naszym kraju. Słyszałem, że są dążenia, aby ponownie dyskutować w Brukseli o Polsce, ale temat tej dyskusji wywołuje automatycznie także inne państwa, w których towarzystwie powinniśmy się znaleźć. Skoro bowiem chce się krytykować polski rząd za zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa i ustroju sądów powszechnych, to należy zapytać, jak w kwestii powoływania sędziów rzecz ma się np. w Niemczech, Danii, Hiszpanii, Holandii, Szwecji czy Austrii. Jak to możliwe, że tam jest wszystko w porządku, a w Polsce, która chce wprowadzić podobne rozwiązania, już nie jest. Jeśli zatem w Polsce mamy – jak to lansuje tzw. totalna opozycja – do czynienia z pełzającym zamachem stanu, to sytuację w państwach, które wymieniłem, należałoby określić znacznie ostrzej – jako faszyzm, dyktatura, a zamachów stanu dokonano tam już dawno, skoro sędziów powołuje bądź to odpowiedni minister, bądź parlament.
Skąd zatem bierze się lament opozycji?
– Racjonalnie trudno to uzasadnić. W poprzedniej kadencji jeden z liderów tzw. totalnej opozycji, spec od mirabelek i szczawiu, którego nazwiska nie chcę wymieniać, nawoływał z mównicy sejmowej, że jak wygracie wybory, to wtedy będziecie sobie mogli przegłosować, co chcecie. Wybory wygraliśmy, ale w odróżnieniu od poprzedników nie głosujemy sobie tego, co chcemy, ale realizujemy program, z którym startowaliśmy do wyborów, do którego realizacji zobowiązali nas Polacy. Wyboru dokonał Naród i reforma sądownictwa nie jest działaniem z zaskoczenia, ale jest to kolejny punkt programu konsekwentnie realizowany przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Reforma sądownictwa jest precyzyjnie zawarta w naszym programie.
Nie da się ukryć, że hasło „ulica i zagranica” znów staje się faktem…
– Opozycja totalna przenosi spór na forum europejskie. Warto też zwrócić uwagę, że podejmowane przez nich działania są wbrew obowiązującemu prawu. Jak bowiem inaczej nazwać pogróżki Grzegorza Schetyny i Sławomira Neumanna wobec 49 parlamentarzystów, którzy podpisali się pod projektem ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i ustroju sądów powszechnych, że mogą się spodziewać zarzutów i odpowiedzą za zdradę stanu. Zapowiedzi m.in. blokowania sali plenarnej i mównicy sejmowej oraz wezwania społeczeństwa do wyjścia na ulice, do awantur jest to jawne działanie wbrew obowiązującemu w Polsce prawu.
Pytanie, czy i jak w tej sytuacji zareagować...
– To jest dobre pytanie. Mianowicie, czy dłużej wykazywać się pobłażliwością, licząc, że ci prowodyrzy w końcu sami się opamiętają. Natomiast jeśli ewidentne łamanie prawa będzie się dłużej powtarzać, to interwencja adekwatna do sytuacji musi być i – jak zajdzie potrzeba – zostanie podjęta.
Grzegorz Schetyna w końcu przyznał, że w grudniu zorganizowali w Sejmie pucz, co więcej nawoływał do kolejnego…
– To wystąpienie podczas konferencji prasowej było jawnym nawoływaniem do buntu, do nieposłuszeństwa, do niepokojów społecznych i demolowania demokracji.
Nie obawia się Pan, że nawoływanie do wrogości przez Platformę i Nowoczesną i cała ta sytuacja w końcu może się wymknąć spod kontroli?
– Jest takie niebezpieczeństwo. Schetyna, Petru i cała reszta są w sytuacji podbramkowej. Mają świadomość, że przez półtora roku nic mądrego nie wymyślili, co byłoby do zaakceptowanie przez Naród. Stąd coraz częstsze zaczepki, prowokacje, szarpanie się. Stojąc na granicy śmieszności czy wręcz rozpaczy z powodu utraty wpływów, politycy Platformy, Nowoczesnej są zdolni podpalić Polskę. Dlatego obawiam się prowokacji, że w końcu może zadziałać psychoza tłumu i nawet tysiąc czy półtora tysiąca ludzi rozgrzanych przez nieodpowiedzialnych polityków może doprowadzić do dramatu. I choć – jak sądzę – jest to ostateczność, to nie mam żadnych wątpliwości, że ci sfrustrowani politycy mogą i zapewne będą usiłowali to wykorzystać. Myślę, że oliwy do ognia dolała wizyta prezydenta Trumpa w Polsce. Była to udana wizyta i wszelkie nadzieje opozycji, że będzie to wizyta niezauważona, po której będzie można krytykować polski rząd, spełzły na niczym. I stąd ta wściekłość.
Protesty KOD-u wspieranego przez polityków Platformy i Nowoczesnej przed Sejmem nie zawrócą rządu Beaty Szydło z drogi reformowania wymiaru sprawiedliwości?
– Nie cofniemy się. Przypomnę, dlaczego wygraliśmy wybory, m.in. dlatego, że od dawna mówiliśmy o reformie sądownictwa. O to prosili nas ludzie podczas spotkań w małych miastach, miasteczkach i dużych aglomeracjach. Polacy mówili nam nie o wymiarze sprawiedliwości, ale o wymiarze niesprawiedliwości. Podając przykłady rażącego łamania prawa i skali tej niesprawiedliwości. Przecież dotychczasowe sądy to nic innego jak przedłużenie stanu z PRL-u, a w niektórych przypadkach jeszcze gorzej, i to zarówno, co do form, jak i osób piastujących funkcje. Ludzie tracili majątki i można tu wymieniać nie tylko Warszawę i kwestie związane z reprywatyzacją, gdzie odbierano majątki i dewastowano godność ludzi, ale skala przestępstw w wymiarze sprawiedliwości była tak ogromna, że miarka się w końcu przebrała. Ludzie powiedzieli dość, a my w kampanii wyborczej obiecaliśmy im, że przywrócimy i doprowadzimy wymiar sprawiedliwości do stanu normalnego. Polacy nam zaufali, uwierzyli, że w tym kraju po ośmiu latach rozgrabiania Polski może być normalnie i tę normalność przywracamy krok po kroku.
Jak Polska jest odbierana przez ludzi za granicą, i nie mam tu na myśli elit brukselskich?
– Obywatele wielu państw zachodniej Europy mają Polskę za wzór w przeciwieństwie do swoich przywódców. Dowodem na to niech będzie rekordowa ilość wniosków o wydanie polskich paszportów obywatelom Wielkiej Brytanii. Podobna sytuacja jest w przypadku Francuzów, obywateli państw Beneluksu czy też Niemiec. Jest to olbrzymia fala. Również w przypadku małżeństw mieszanych druga strona, która nie jest obywatelem Polski, stara się o polski paszport. Coraz większe zainteresowanie Polską występuje wśród instytucji okołobiznesowych, bankowych, które chcą lokować swoje przedsięwzięcia nad Wisłą. Również biorąc pod uwagę oceny agencji ratingowych, opinia o Polsce – nawet te z ostatnich dni – są bardzo pochlebne. Decyduje o tym stabilizacja polskiego prawa, przewidywalność gospodarcza, również prognozy długoterminowe są korzystne dla Polski. Polskę pokazuje się jako jeden z najstabilniejszych państw na świecie, gdzie warto inwestować. Wpływ na to mają także zapowiedzi PiS-u odnośnie do obszarów, które będziemy reformować i modernizować. Tu nie chodzi tylko o gospodarkę, ale również o wymiar sprawiedliwości. I od tej drogi nie możemy się odwrócić.
Jak rozumieć ten dysonans, bo z jednej strony mamy – jak Pan wspomniał – obywateli innych państw Europy Zachodniej, które chcą związać swoją przyszłość z Polską, a z drugiej strony jest tzw. totalna opozycja, która krzyczy, że w Polsce nie ma demokracji, i wtórująca tym gremiom Bruksela?
– Nie wiem, dla kogo autorytetem może być wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Timmermans. Przecież ten facet nie ma nawet politycznej legitymacji, aby sprawować tę funkcję w najważniejszym organie UE. Z przewodniczącym Junckerem sytuacja ma się podobnie. Przy okazji przypomnę, że KE to ciało, które nie pochodzi z wyboru, ale obsada stanowisk jest wynikiem konsensusu najbardziej liczących się państw zachodniej Europy. Zresztą bodajże dwa tygodnie temu odbyło się spotkanie mojej grupy EKR z przewodniczącym Junckerem, któremu wprost wyłuszczyłem, że zarówno on sam, jak i KE ponoszą winę za Brexit, i zapytałem, czy wyciągnął z tego jakieś wnioski. Powiedziałem też, co o nim myślę jako o człowieku, który stracił mandat polityczny po tym, jak po ostatnich wyborach formacja, którą reprezentował, poszła w niebyt. Nie ma więc żadnej politycznej legitymacji do pouczania Polski.
I jaka była reakcja Jean-Claude Junckera?
– W zasadzie żadna, a to, co mówił, że kiedyś bodajże trzy razy w życiu startował w wyborach i był wybrany, wzbudziło śmiech na sali. Nie usłyszałem też żadnej odpowiedzi na pytanie: – co ma zamiar zrobić z problemami, z jakimi boryka się Europa, a więc z problemem imigracji muzułmańskiej i kryzysem w strefie euro. Przecież ta jego słynna Biała Księga, którą się wszędzie chwali, czyli pięć różnych wariantów i kiepskie nieprzystające do rzeczywistości analizy, to jest totalne nieporozumienie. Juncker okazał się także głuchy na pytanie o to, kiedy KE zacznie wreszcie odpowiadać na interpelacje eurodeputowanych, bo jak dotychczas ma z tym wyraźny problem, a jeśli już pada odpowiedź, to ma się nijak do rzeczywistości. To tak na marginesie. Natomiast wracając do pana pytania o dysonans w postrzeganiu Polski, to mogę powiedzieć, że ci, którzy myślą trzeźwo i chcą budować dobrą przyszłość Europy jako wspólnoty, postrzegają sytuację w Polsce i Polskę jako tak, jak to rzeczywiście wygląda, a nie jak fałszywie rysują to nieprzychylne Polsce media czy sami politycy. Powiedzmy sobie uczciwie, w życiu istnieją dwie więzi: więź matki i dziecka oraz więź grupy przestępczej – ludzi, którzy mają dużo do stracenia. I tej grupie bardzo zależy na tym, ażeby tego ducha odnowy zniszczyć. Tymczasem prezydent Trump niedawno w Warszawie zachęcał, wręcz nawoływał, aby Polska nie zbaczała z obranej drogi, bo może i jest wzorem dla świata. I tej wspomnianej grupie, która ma swoich przedstawicieli zarówno w Polsce jak i w Europie, ten projekt nie odpowiada.
Napisane: 23 wrz 2017, 06:39
Kiedy jakieś siły ponad społeczne, ponad narodowe, chcą społeczeństwo, czy naród, czy ludzkość zdegenerować, to prowadzą określoną politykę w tym kierunku, głównie poprzez media, ale i poprzez kulturę, szkolnictwo, itp.
Reklama substancji szkodliwych dla zdrowia fizycznego, psychicznego, czy duchowego jest takim właśnie działaniem.
Jeżeli się temu nie przeciwstawimy, to siły zła zniszczą nas ludzi.
Pójdą o krok, o kilka kroków dalej i zaczną reklamować np. narkotyki, pedofilie, homokopulację, wielość płci.
Przecież to już się dzieje i tylko czekać kiedy nas to ... przytłoczy.
Mamy biernie jak barany tylko przyglądać się, aż nas do końca zdegenerują?
Reklama alkoholu w Polsce powinna być zakazana – apeluje ks. abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski
Te słowa padły w trakcie homilii podczas Mszy św. rozpoczynającej trzydniowy Narodowy Kongres Trzeźwości „Ku trzeźwości narodu!”, który odbywa się na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski nawiązał do postulatów podnoszonych przez wielu ekspertów, którzy wskazują, że to właśnie wszechobecna reklama alkoholu, głównie piwa, powoduje wzrost jego spożycia do niepokojących rozmiarów, gdyż alkoholizm stał się większym problemem niż w czasach PRL.
Natomiast poseł Maria Zwiercan (Wolni i Solidarni) mówi, że ma już gotowy projekt nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości. – W artykule 13 wystarczy wprowadzić zakaz reklamy na terenie całego kraju, by alkoholu nie można było w Polsce reklamować. Mam nadzieję, że w ciągu półtora miesiąca uda się złożyć ten projekt do laski marszałkowskiej. Teraz czekam na spotkanie z prezesem Jarosławem Kaczyńskim – mówi posłanka. Maria Zwiercan przed objęciem mandatu do Sejmu prowadziła dwa ośrodki terapii uzależnień i problemy związane z alkoholizmem nie są jej obce.
Nadużywanie alkoholu to prawdziwa plaga. – W naszej Ojczyźnie jest prawie milion osób uzależnionych od alkoholu, a kilka milionów pije w sposób ryzykowny i szkodliwy – zaznaczył ks. abp Stanisław Gądecki. Wzywał także do walki z piciem alkoholu przez młode pokolenie. – Naród, który rozpija własne dzieci, nie ma przyszłości – mówił przewodniczący KEP. Uczula szczególnie katolików pracujących w mediach, by kierowali się chrześcijańskimi zasadami, a nie zyskiem z wpływów z tytułu reklam alkoholu. – Wzywamy do podjęcia solidarnych działań: ograniczenia fizycznej i ekonomicznej dostępności napojów alkoholowych oraz zakazu reklamy alkoholu jako środka narkotycznego i szkodliwego dla życia społecznego – apelował ks. bp Bronakowski.
Okazuje się, że reklama alkoholu zapewnia ogromne wpływy mediom. Tylko w ostatnim roku taka promocja zajęła we wszystkich mediach 150 tys. minut. Szczególnie destrukcyjnie wpływają one na wybory najmłodszych Polaków. Znamienne, że – jak mówił mecenas Andrzej Lis – swego czasu nakłady na promocję piwa bezalkoholowego przewyższały zyski z jego sprzedaży. Kampania ta jednak zmieniła strukturę spożycia napojów alkoholowych.
Jak wynika z badań Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, 12-, 13-latkowie, z którymi są problemy wychowawcze, czerpią wzorce zachowań z reklam alkoholu, gdzie pijący są pięknymi, młodymi, zadbanymi ludźmi. – To zbrodnia na naszym wychowaniu młodzieży za grube pieniądze – mówił Krzysztof Brzózka, dyrektor PARPA. Podał w wątpliwość wysokość wpływów do polskiego budżetu z tytułu reklamy alkoholu, które są często koronnym argumentem, by je pozostawić.
Produkcja i sprzedaż alkoholu przynoszą ogromne zyski i paradoksalnie po ostatnim wzroście akcyzy w Polsce ceny alkoholu spadły zamiast wzrosnąć. Ale firmy wiedzą, co robią, bo nie doszło do spadku spożycia. – Polityka cen i marketingu jest problemem dla polityków także we Włoszech – mówił Emanuel Scafato z Włoskiego Instytutu Sanitarnego. Dlatego Włosi przede wszystkim stawiają na propagowanie kultury picia alkoholu.
W Polsce z kulturą jest różnie, z pewnością negatywnym zmianom sprzyja rosnąca lawinowo liczba punktów sprzedaży alkoholu. Jeden sklep przypada średnio na 200 osób, a na Zachodzie – na 1,5 tys. osób. U nas rocznie wydawanych jest 300 tys. zezwoleń na handel trunkami, ale o cofaniu koncesji jednak nie słychać, choć nagminnie łamany jest choćby zakaz sprzedaży alkoholu nieletnim. Tymczasem prawo stanowi, że wystarczy jeden przypadek, by zezwolenie zabrać, jednak samorządy i służby państwowe nie korzystają ze swoich uprawnień. Jak podkreślają eksperci, w ten sposób sprzedajemy bliźnich, a koncernom alkoholowym zapewniamy potężne zyski, gdy ogół społeczeństwa ponosi straty.
Jak wyliczył prof. Krzysztof Wojcieszek, autor Narodowego Programu Trzeźwości, codziennie cztery osoby w Polsce umierają bezpośrednio w wyniku zatrucia alkoholem, a pośrednio 57. Alkohol bowiem to też źródło depresji i przemocy, a także piętno zespołu alkoholowego u nowo narodzonych dzieci. – Pijak to zdrajca polskiej racji stanu, każdy – podkreślił prof. Wojcieszek, który ma nadzieję, że przez najbliższe 25 lat uda się wychować Polaków do trzeźwości, by rezygnacja z alkoholu stała się normą.
Profesor Wojcieszek uważa, że najpierw trzeba zapobiegać w Polsce upijaniu się, a potem wprowadzić zasadę „mniej jest lepiej”, a ostatecznie – „najlepiej wcale”.
Ksiądz arcybiskup Stanisław Gądecki podziękował kapłanom i katolikom świeckim za ogromne zaangażowanie na rzecz propagowania trzeźwości Narodu i przygotowanie Narodowego Programu Trzeźwości. – Prawo jest dla złoczyńców, a motywację daje edukacja, czyli przygotowanie młodego pokolenia do trzeźwego życia – podkreślił ks. abp Stanisław Gądecki.
W polskich szkołach są organizowane specjalne projekty promujące wychowanie do trzeźwości, choć dr n. med. Bohdan T. Woronowicz uważa, że pod tym kątem powinien być zmieniony program nauczania. Woronowicz od lat bezskutecznie o to apeluje, tymczasem edukacja proabstynencka to klucz do wychowania świadomych i wolnych obywateli.
http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... klamy.html
Napisane: 17 sty 2018, 18:20
http://niewygodne.info.pl/artykul8/0422 ... -wegla.htm
Napisane: 01 lip 2019, 18:59
https://www.salon24.pl/u/seafarer/96671 ... atek-drogi