Source: http://ibikekrakow.com/2013/01/02/kmr-zniesmy-obligatoryjnie-orzekany-zakaz-jazdy-rowerem/
Timestamp: 2019-04-24 17:13:02+00:00
Document Index: 63674706

Matched Legal Cases: ['Art. 87', 'Art. 244', 'art. 178', 'art. 244', 'art. 244', 'Art 244', 'Art 244', 'Art 178', 'art 244', 'art 244', 'art. 178']

KMR: Znieśmy obligatoryjnie orzekany zakaz jazdy rowerem! | I bike Kraków
KMR: Znieśmy obligatoryjnie orzekany zakaz jazdy rowerem!
Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji Kodeksu postępowania karnego, Kodeksu karnego i innych ustaw. Zaproponowano m.in. zmianę kwalifikacji czynu prowadzenia pod wpływem alkoholu pojazdów innych niż mechaniczne, np. roweru z przestępstwa na wykroczenie.
Niestety w projekcie znalazł się bardzo szkodliwy zapis dotyczący obligatoryjnego orzekania zakazu kierowania (w praktyce) rowerem na okres od 6 miesięcy do 3 lat:
„Art. 87. § 3. W razie popełnienie wkroczenia określonego w § 1, 1a lub 2 orzeka się zakaz prowadzenia pojazdów.”.
Ten niepozornie wyglądający zapis w praktyce będzie oddziaływał na społeczeństwo w bardzo niekorzystny sposób.
Stowarzyszenie Kraków Miastem Rowerów przygotowało projekt zmiany Kodeksu Wykroczeń, sprowadzający się do ograniczenia obligatoryjnego orzekania zakazu prowadzenia pojazdów tylko do kierujących pojazdami mechanicznymi. [Zobacz projekt] Problematyka przez nas poruszona zainteresowała krakowskiego Posła Platformy Obywatelskiej Józefa Lassotę, który napisał w tej sprawie interpelację.
Wszystkim polecamy przeczytanie uzasadnienia projektu, a dla ułatwienia zrozumienia zawiłości prawniczych przygotowaliśmy kilka hipotetycznych scenariuszy pokazujących jak nasz projekt wpłynie na rzeczywistość i jak ta sama sytuacja będzie wyglądała przy uchwaleniu wersji proponowanej przez Radę Ministrów.
1. Rowerzysta po wypiciu 1 piwa jedzie ścieżką rowerową i zatrzymuje go policja:
Propozycja KMR: Propozycja Rządu:
Sprawa nie wymaga eskalacji, więc policjanci wypisują mandat rowerzyście Mimo, że rowerzysta nie stwarza zagrożenia, to sprawa musi trafić do sądu. Rozbudowane procedury są regułą, a nie wyjątkiem zarezerwowanym dla najpoważniejszych przypadków
2. Marek, który miesiąc temu został już ukarany za jazdę na rowerze po wypiciu 1 piwa i zapłacił już karę finansową, chce pojechać na wycieczkę rowerową ze swoją 11 letnią córką:
Nic mu nie grozi, cieszy się czasem spędzonym z córką. Jazda na rowerze na trzeźwo to w jego wypadku groźne przestępstwo, grozi mu do 3 lat więzienia z Art. 244 k.k.
3. Rowerzysta po 8 piwach jedzie drogą krajową bez oświetlania:
Policjanci kierują sprawę do sądu, w którym dostaje surową karę finansową. Policjanci kierują sprawę do sądu, w którym dostaje surową karę finansową.
4. Policjanci w momencie, gdy złapią nietrzeźwego rowerzystę:
Funkcjonariusze wypisują mandat i mogą łapać kolejne osoby, które popełniają wykroczenia, w tym kolejnych nietrzeźwych rowerzystów i kierowców. Policjanci mają mniej czasu na zwalczanie wykroczeń na ulicach, bo muszą prowadzić czynności wyjaśniające, wykonywać papierkową, biurokratyczną robotę i brać udział w rozprawach rowerzystów jako oskarżyciele publiczni.
5. Sytuacja w Sądach Rejonowych:
Rocznie będzie kilkadziesiąt tysięcy spraw mniej, co znacznie usprawni wymiar sprawiedliwości, skróci czas oczekiwania na rozprawę i spadnie liczba spraw, które będą się przedawniać. Przyniesie to duże oszczędności. Niepotrzebne obciążamy sądy i sędziów, bo w dalszym ciągu mamy rocznie kilkadziesiąt tysięcy spraw, które nie powinny trafić do sądów. Co prawda postępowanie w sprawach o wykroczenia jest mniej sformalizowane niż postępowanie karne: np. nie prowadzi się postępowania przygotowawczego, a czynności wyjaśniające, a w rozprawie nie uczestniczy prokurator, lecz policjant jako oskarżyciel publiczny. Wielkiej różnicy, szczególnie pod względem kosztów, jednak nie ma, ponieważ sprawy z art. 178a k.k. rozpoznawane są obecnie w trybie uproszczonym.
6. Nie ma się co łudzić: co roku policja będzie łapać kilkadziesiąt tysięcy nietrzeźwych rowerzystów:
Nietrzeźwi rowerzyści zasilą budżet mandatami, ale w dalszym ciągu będą mogły jeździć na trzeźwo: do pracy, na zakupy, czy nawet rekreacyjnie rowerem. Wpłynie to pozytywnie na poziom zdrowia publicznego, koszty transportu i problemy parkingowe w miastach, spadną koszt opieki zdrowotnej W praktyce w ciągu kilku lat będziemy mieć kilkaset tysięcy osób z zakazami jazdy na rowerze, co wygeneruje dodatkowe problemy i koszty (zdrowie publiczne, transport) i wpłynie na konieczność podniesienia podatków, bo przecież z czegoś te koszty trzeba pokryć. Spowoduje to spadek bezpieczeństwa rowerzystów (zjawisko „safety in numbers”), a negatywne skutki kar dla nietrzeźwych rowerzystów odczuje całe społeczeństwo.
7. Marek ma samochód, ale jeździ do pracy rowerem. Niestety raz zdarzyło mu się wypić piwo na wycieczce rowerowej, za co został już ukarany:
Marek dalej dojeżdża do pracy rowerem, bo dba o miasto i środowisko Marek nie chce być przestępcą więc odstawia rower. Skryminalizowano jego zdrowy i ekologiczny tryb życia. Powiększył korki w mieście, zajął kolejne miejsca parkingowe, których już teraz jest jak na lekarstwo. Jego auto zanieczyszcza miasto spalinami i hałasem. Jazda samochodem powoduje większe zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego niż jazda rowerem.
8. Mało osób wie, że złamanie zakazu jazdy rowerem to przestępstwo, więc:
Nic się nie dzieje, bo zakaz nie jest orzekany. Dziesiątki tysięcy osób zostaje przestępcami tylko dlatego że z braku wiedzy wsiedli na trzeźwo na rower i w jakiś sposób zostali złapani (np. podczas rutynowej kontroli drogowej). Mają przez to problem np. z pracą w urzędzie, czy z wizą do USA. Sądy są niepotrzebnie obciążone takimi sprawami.
9. „Pompowanie” statystyk przez policję:
Nie występuje Dawniej łapało się pijanych rowerzystów, teraz łapani są trzeźwi rowerzyści z zakazem – wykrywalność rośnie
10. Rowerzyści „alkoholowi-recydywiści” – to oni aktualnie zapełniają więzienia:
Recydywiści co najwyżej siedzą w areszcie np. gdy nie uiścili kary finansowej. Wielu osobom udaje się wyjść z nałogu dzięki terapii. Alkoholicy dalej lądują w więzieniach z długoletnimi wyrokami za recydywę, lecz tym razem wg lekko zmodyfikowanego scenariusza: Kara za wykroczenie (nietrzeźwość na rowerze) = grzywna+ zakaz jazdy rowerem. Później, kolejna kara za wykroczenie (nietrzeźwość na rowerze) + kara za złamanie zakazu (przestępstwo) = wyrok pozbawienia wolności (np. w zawieszeniu). Później złamanie warunków warunkowego zawieszenia wykonania kary i pobyt w zakładzie karnym. Nakręca to spiralę recydywy i po kilku latach w więzieniach znowu będziemy mieli kilka tysięcy rowerzystów rocznie, ale siedzących z art. 244 kk. Pobyt w więzieniu torpeduje możliwości skutecznej terapii względem alkoholików.
11. Marian mieszka w małej wsi, gdzie nie ma rozwiniętego transportu publicznego. Pracuje w odległej o 10 km cegielni, do której codziennie dojeżdża rowerem. Jest biednym, uczciwym człowiekiem, nie stać go na samochód. Pije tylko okazjonalnie, jednak gdy wracał na rowerze po 2 piwach z grilla od brata z sąsiedniej wsi zatrzymała go policja:
Marian przyjął mandat, zapłacił go. Wobec niewielkich dochodów był to dla niego duży cios finansowy, więc będzie to dobrą nauczką. Marian ma olbrzymi problem, by spłacić grzywnę musi pracować, a jak to robić jeśli zabroniono mu poruszać się rowerem? PKS odpada, bo jedzie 2 godziny po rozpoczęciu zmiany, kolei nie ma, a 20 km w obie strony na piechotę dzień, w dzień to katorga. Marian nie może iść na bezrobocie, bo ma dzieci do wykarmienia – ryzykuje więc jazdę do pracy na rowerze … niestety łapie go policja, która wie o jego zakazie. Marian został przestępcą i idzie do więzienia. Traci pracę.
12. Polska za 10 lat:
Sądownictwo i Służba Więzienna wykorzystały tą szansę jaką było odciążenie ich od spraw nietrzeźwych rowerzystów i poprawiły jakość swojego działania: sądy działają sprawniej, a w więzieniach prowadzony jest proces resocjalizacji. Policja skutecznie ograniczyła ilość wykroczeń, bo czas spędza nie przy biurkach, a na ulicach. BBC kręci materiał o tysiącach polskich rowerzystów, którzy siedzą w więzieniach za to, że jeździli trzeźwo na rowerze mimo zakazu. Holendrzy nie mogą się nadziwić jak można zakazywać czegoś tak pożytecznego jak jazda na rowerze. Polska dalej jest na szarym końcu jeśli chodzi o bezpieczeństwo ruchu drogowego, bo okazało się, że koncentrowanie olbrzymich sił do walki z trzeźwymi rowerzystami nie przełożyło się na poprawę bezpieczeństwa na drogach. Nie można było jednak tego uniknąć, bo przecież takie jest prawo i rowerzystę łamiącego zakaz trzeba traktować z najwyższą surowością. Niestety nikt nie wie ilu rowerzystów przebywa w więzieniach w związku ze złamaniem zakazu sądowego, bo wszyscy trafiają do jednego przepastnego worka w statystykach pod nazwą „art. 244 kk”.
Liczymy na wsparcie medialne i przychylny odzew ze strony polityków.
Opracował Adam Łaczek
178a § 2 kk178a kkalkoholKodeks WykroczeńKraków Miastem RowerówMinisterstwonowelizacjapijani rowerzyscipijanypijany rowerzystaprawoprojekt
To ma sens, ale można prościej: sądowne zakazywanie jazdy rowerem jest po prostu śmieszne, tak jak zakaz używania soli czy sprzedaży dużych butelek coli (bo i takie pomysły w świecie się pojawiają)
Tle że zakaz używania soli nie jest powiązany z odpowiedzialnością karną … Więc idiotyzm zakazania jazdy rowerem jest 1000x większy
Bardzo obrazowo. Pozwolisz że dodam coś od siebie.
Krzysztof nigdy nie jeździł na rowerze po piwie bo ma rodzinę i nie chce żeby ojciec siedział w więzieniu.
Propozycja KMR: Krzysztof najpierw okazjonalnie popijał w po pracy jedno piwo, bo przecież i tak jak go złapią to 100zł mandatu nie jet problemem. Raz po zakończeniu budowy szef postawił kiste wódki. Krzysztof pił ze wszystkimi, a potem pił i jak zwykle wsiadł na rower. Zginął pod kołami ciężarówki której nie zauważył.
Propozycja Rządu. Krzysztof dalej jeździ na trzeźwo. Nie pije, w zamian za to kupi sobie i dzieciom czasem coś słodkiego. Ma też kasę żeby z dziećmi raz w miesiącu pójść na lody.
Jak widzisz wszystko da się ładnie i zgrabnie ująć w słowa…
Myślisz, że Krzysztof tak zgłupiał przez zmianę w prawie? Dotąd porządny obywatel nagle jeździ rowerem porządnie wstawiony? Trzeba pozwolić ludziom używać naturalnych instynktów, nie wspominając o tym, że jeśli by już był naprawdę napity, to by się zwyczajnie na tym rowerze nie utrzymał. Wskaż jakiś kraj, które ma podobne prawodawstwo do naszej propozycji, w którym to niby rowerzyści masowo giną pod kołami niezauważonych ciężarówek. Nie wymyślamy koła od nowa – to już zostało wymyślone.
Codziennie obserwuję sytuację na drogach. My Polacy naprawdę czasem zachowujemy się irracjonalnie. Wszystko jest ok jeśli krzywda dzieje się tylko temu kto jest winien. Owszem argument o przeniesieniu sytuacji z zachodu do naszych warunków mógłby być sensowny, gdyby Polacy zachowywali się jak obywatele w tamtych krajach. Ja osobiście nie chciałbym zderzyć się z drugim rowerzystom jadącym po ścieżce na bani, bo z trzeźwymi nawet są problemy. Jedno piwko jest ok, ale znam życie będą jeździć po 3. Ja bym nadal surowo karał za przekroczenie jakiegoś ustalonego niebezpiecznego limitu. Powiedzmy ze dopuściłbym 2 piwka i po godzinie jazda u mężczyzny. Ale przekroczenie limitu karałbym bardzo surowo.
OK, ale jeśli przeszłaby propozycja w takim kształcie to policjant mógłby skierować sprawę do sądu, jeśli ktoś wyraźnie przesadził. Znika natomiast pompowanie statystyk studentami po jednym piwku.
Skoro my Polacy zachowujemy się irracjonalnie i trzeba nas karac surowo to największym problemem jest prędkośc.
I zgodnie z Twoją logiką za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o np 5 km/h powinno się odbierac prawo jazdy na 1 rok.
Tak nie ma nawet w najbardziej restrykcyjnych dla piratów krajach jak Norwegia i Szwajcaria. Pora sobie uświadomic że na tle UE jesteśmy dla nietrzeźwych rowerzystów Arabią Saudyjską.
@Zibi22. Ja proponuje w takim razie pojsc za ciosem i zakazac poruszania sie po chodnikach i przejsciach dla pieszych osobom pod wplywem alkoholu. Osoby te stwarzaja wkoncu gigantyczne niebezpieczenstwo dla innych pieszych (moga sie zdezyc czolowo, pijany pieszy moze nagle zmienic trajektorie drogi), rowerzystow (jesli DDR jest poprowadzona wzdluz chodnika lub jezeli porusza sie sciezka pieszo-rowerowa), a takze samochodow (przechodzac przez przejscie dla pieszych). Pijany pieszy moze rowniez wypic za duzo i wejsc prosto pod ciezarowke i zginac (w tym wypadku juz nigdy swoim dzieciom niczego slodkiego nie kupi). Powyzsze argumenty potwierdzaja moja teze, ze pijani piesi powinni byc surowo karani, lacznie z bezwzglednym wiezieniem za recydywe. Jestem przekonany, ze dzieki tym przepisom bedzie bezpieczniej a polska policja wkoncu zajmie sie powaznym problemem spolecznym a nie jakimis tam bandziorami, gangami, narkotykami, kibolami.
1. Od kiedy to musi to byc 100 zł mandatu? Może to byc też 500 zł, a nawet 5000 zł jeśli policjanci skierują sprawę do sądu w skrajnych przypadkach
2. Zupełnie nielogiczna jest Twoja argumentacja. Picie piwa w parku nie wiąże się z sądowym zakazem przebywania w parkach, za złamanie którego grozi do 3 lat więzienia.
I czy z tego powodu ja co tydzień mam popijac piwo w parku? Jakoś tego nie robię. Oczywiście ileś tam osób i tak pije piwo w parku, ale wprowadzenie zakazu sądowego za coś takiego nie zlikwiduje tego typu sytuacji a jedynie sprawdzi że ludzie będą siedzieli w więzieniu za pójście do parku na trzeźwo!
3. Sam zakaz jazdy rowerem nie jest żadnym straszakiem dla nietrzeźwych rowerzystów, bo 99,99% społeczeństwa w ogóle nie wiąże tego z Art 244 kk. Akurat tutaj zmiana prawa nic nie zmieni w świadomości ludzi
Co do irracjonalności… Panowie, a czy wiecie że poseł, senator czy sędzia może bez obaw prowadzić po pijaku, przekraczać dozwoloną prędkość nie ponosząc z tego tytułu żadnej sankcji? Ba jeden sędzia ostatnio został dzięki temu awansowany do Warszawy! Mówimy o bezpieczeństwie na drogach, ale pewne grupy nie muszą tego przestrzegać, jest to paradoks i powinien być zniesiony. Ciekawe są paradoksy stosowane w innych krajach np. można pic w miejscu publicznym, ale nie wolno być pijanym… jeśli ktoś jest jednak pijany a jedzie zgodnie z przepisami.. rowerem, ma oświetlenie, nie rzuca nim na boki nie jest dla zasady kontrolowany przez wszystkie służby dla statystyk..
Mateo, a wierzysz w to, ze swiete krowy zniosa dla siebie ten przywilej? Niestety jaka wladza tacy obywatele…nie dziwie sie, ze ludzie nie szanuja przepisow, skoro wladza tez ma je w d… jedyna roznica jest taka, ze oni nie ponosza konsekwencji a obywatele tak.
No z tym zgrabnie to trochę przesadziłem, ale jeszcze nie doszedłem do siebie po imprezie.. Przepraszam za błędy. Ja teraz jeżdżę na trzeźwo ale napewno po poluzowaniu polityki przynajmniej raz w tygodniu dopuki mnie nie złapią pojadę pod wpływem…
Pojedziesz i… no właśnie? i co się stanie? Przecież chyba jesteś świadomy, że jeśli komuś coś się stanie, to najprawdopodobniej Tobie, ergo: pojedziesz tylko w takim stanie, w jakim będziesz to uważał za bezpieczne dla siebie.
A teraz jak ludzie jezdza? Tez wiekszosc jezdzi pod wplywem, az ich zlapia. Za pierwszym razem dostana zawias. Skoro po zalapaniu przestaniesz jezdzic pod wplywem to efekt ten sam a przynajmniej nie bedzie trzeba uruchamiac machiny sadowniczej ktora i tak ledwo zipie. Zaplacisz 500zl mandatu, wspomozesz Jacka Vincentego i przestaniesz jezdzic po pijaku. Wlasnie o to w tym wszystkim chodzi:-)
I czy w związku z tym, że za picie w parku nie grozi Ci sądowy zakaz chodzenia po parku a tylko mandat to przesiadujesz co najmniej raz w tygodniu w parku z piwem, albo z winem?
„Skryminalizowano jego zdrowy i ekologiczny tryb życia”
Facepalm to mało.
bo powinno być „zdrowy i ekologiczny sposób przemieszczania się” tak to trochę brzmi jakby zrdowe i ekologiczne było picie alkoholu :d
ale przecież wyraźnie tam mowa że gośc nie może dojedżac do pracy na rowerze i to właśnie to jest ten zdrowy i ekologiczny tryb życia. Nie ma to związku z alkoholem
a mi się właśnie zakaz skończył w związku z czym pozdrawiam wszystkich rowerzystów serdecznie ;D
Mi też się skończył w listopadzie :) Swoje zapłaciłam rok nie jeździłam:P
A ile mieliscie promili po tescie alkomatem? I jaka grzywna jesli mozna spytac?
a czego się bałaś? że wsadzą cię za kraty, za jazdę bajcyklem ? ja mam jeszcze zakaz do lipca 2013 i jeżdżę codziennie i jak czarni mnie złapią to biorę adwokata i wygram tą śmieszną sprawę.
W punkcie 5 po stronie KMR można jeszcze dodać zdanie: Budżet zarobi. W dzisiejszych czasach to może być argument przeważający ;) Edit: jest w szóstym, nie doczytałem
I wbrew pozorom argument ekonomiczny może być kluczowy. Jak sobie policzą że dzięki temu oszczędzą kupę kasy to będą za. Inne argumenty są w zasadzie nieistotne.
zakazałbym też pić kobietom bo pijane kobiety to ladacznice (bardzo łatwo to ująć statystycznie i naukowo) i tragedia dzieci murowana, znów nic słodkiego na obiad nie będzie.
skoro pijane kobiety, to ladacznice, to może po prostu zakazać seksu pozamałżeńskiego i jeśli już kobieta złamie ten zakaz, to zakazać seksu z mężem na 3 lata. a potem się dziwić, że nie ma komu pracować na emerytury i że społeczeństwo się starzeje. następnym krokiem będzie sprowadzenie do Polski Chińczyków/Turków/Albańczyków, którzy żwawo zasiedlą nasz kraj i nie będą jeździli rowerem po piwie.
ludzie co wy macie z tym piciem piwa? Nie da się jechać na grilla pogadać, pośpiewać pośmiać się nie pijąc alkoholu?
ale co to ma wspólnego ze sprawą? Nie zdradzam żony, ale sprzeciwiłbym się karze więzienia za zdradę małżeńską. Nie kradnę, ale jestem przeciw obcinaniu rąk za kradzież. To się nazywa cywilizacja
chyba zapomniales jeszcze o jednym. rowerzysci zlekcewazyli jazde na swiatlach, wiec zlekcewaza rowniez ‚zakaz’. przypadki zamykania jadacych na trzezwo rowerem tylko dlatego, ze maja ‚zakaz’ beda naglasniane publicznie i szybko doprowadza do zmiany smiesznego prawa. niestety ucierpi kilku pierwszych bo pojda siedziec za jazde po trzezwemu.
No i to jest problem: rowerzyści lekceważą ten zakaz bo nie wiedzą o Art 244 kk, a wiara w to, że jak zauważą idiotyzm to zmienią prawo jest złudna: mamy już 10 lat z idiotycznym Art 178a par 2 kk
Uważam że inicjatywa jest słuszna. Ja bym się posunął nawet dalej i zezwolił umiarkowanie napitym (powiedzmy do 0,5 promila) na jazdę rowerem po ścieżkach rowerowych i w innych miejscach gdzie ten ruch byłby oddzielony od ruchu samochodowego, np. na poboczu.
Sądowy zakaz jazdy rowerem obejmuje tylko drogi publiczne czy cały kraj? Od dróg dojazdowych przy blokach poprzez własne podwórka czy pola do terenów wewnątrzzakładowych, dróg leśnych należących do ALP po drogi za granicą?
drogi publiczne. I bez dróg zagranicą. Zresztą tam to jest nie egzekwowalne.
Jestem rowerzystą i nie pijam alkoholu. Mimo to uważam, że jazda po wpływem alkoholu na rowerze powinna być umiarkowanie tolerowana z prostej przyczyny – wolałbym, żeby wjechał we mnie pijany rowerzysta niż pijany kierowca samochodu. Ludzie pili i będą pić alkohol. Ludzie jeździli pod wpływem alkoholu i będą tak jeździć, ale tak długo jak długo będą na równi penalizowane jazdy samochodem i rowerem pod wpływem alkoholu, tak długo pijani ludzie, którzy chcą gdzieś pojechać będą wybierali samochód. Zakaz jazdy rowerem może tylko wzmocnić ten wybór. Zakazywanie poruszania się na rowerze jest także tylko o krok o zakazywania poruszania się pieszo, co byłoby niekonstytucyjne.
Panie Adamie, gratuluję następnego kroku na drodze do cywilizowanej EUROPY, robi pan zdecydowanie więcej dla obywateli RP niż tzw politycy ! Znowu trafił pan w same sedno problemu, który opisywał pan w swoich relacjach z krajów EUROPY, a sednem problemu nie są trzeźwi lub na gazie cykliści tylko TRZEŹWI SHUMACHERZY, którzy w swoich bolidach są największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa na drogach, dla pieszych i cyklistów. Ale jak widać po niektórych komentażach część internałtów w dalszym ciągu chce wsadzania nawalonych i trzeźwych cyklistów (art 244kk) za kraty a zupełnie pomija konsekwencje wyczynów SHUMACHERÓW, może jest to spowodowane tzw. solidarnością kierowców aut, o którą pan pierwszy wspomniał a może jeszcze czymś innym. Co widać ostatnio po olbrzymim oporze przy wprowadzaniu nowych taryfikatorów mandatów za PRZEKROCZENIA prędkości i nazywaniem tego dojeniem SHUMACHERÓW. Panie Adamie, jak wejdzie pan do cywilizowanej rowerowej EUROPY to przyjadę do Krakowa z Opola bajcyklem pogratulować panu. POZDRAWIAM.
Zgadam sie z Panem Panie Andrzeju w 100%. Wczoraj w wiadomosciach bylo o fotoradarach i jakis SZUMACHER mowil, ze nie powinno sie ustawiac fotoradarow na prostych odcinkach drogi…szkoda, ze ten sam SZUMACHER nie czyta statystyk ze najwiecej wypadkow jest na prostych odcinkach drogi w sloneczna, piekna pogode, spowodowanych przez TRZEZWYCH kierowcow. Zaryzykuje stwierdzenie, ze to nie pijani kierowcy sa plaga polskich drog!! Nie twierdze ze nie trzeba ich wylapywac, ale pijani kierowcy powoduja tylko 20% wszystkich wypadkow, z czego wynika ze 80% wypadkow powoduja trzezwi SZUMACHERZY!! Korzystajac z reguly Pareto lepszy efekt uzyskamy w statystykach smiertelnosci jesli zajmiemy sie trzezwymi SZUMACHERAMI. A pijanych rowerzystow wogole powinno sie olac bo walka z nimi pochlonie duzo kasy i czasu a mozemy uratowac co najwyze 1 postronna osobe, ktora zginela w wypadku spowodowanym przez pijanego rowerzyste w ciagu ostatnich kilku lat. Dla porownania walka z pijanymi SZUMACHERAMI moze uratowac zycie okolo 800 osob rocznie, a TRZEZWYMI SZUMACHERAMI ponad 3000!!! Skupmy sie zatem na nawazniejszym i powiem cos ze co pewnie mi sie dostanie…w 100% popieram stawianie fotoradarow i korzystanie z nieoznakowanych aut IDT!! Serdecznie pozdrawiam i dziekuje kierowcom za zasypywanie dziury budzetowe:-)
Ja też jestem za fotoradarami i kontrolami prędkości w miastach, wsiach (generalnie w obszarach zabudowanych), ale w tej chwili większość fotoradarów i suszarek stawianych jest w miejscach gdzie dają pewny zysk, a nie w miejscach, gdzie nadmierna prędkość powoduje zagrożenie.
Zgodze sie ze sporo radarow jest ustawiana za zabudowaniami a jeszcze przed tablica koniec terenu zabudowanego, ale mimo wszystko sa to raczej wyjatki, a bynajmniej auta ITD nie robia zdjec w malych pipidowach na zlosc kierowcom. Pozatym rosnaca swiadomosc ludzi, ze w kazdej byle pipidowie moze czaic sie na nich straz wiejska, powoduje ze zwalniaja profilaktycznie. Sam zalapalem 2 mandaty w Witowie i Koscielisku i jak widze ktoras z tych tabliczek to jade jak znaki nakazuja:-) Gdyby Ci co mandaty dostaja jechali zgodnie z przepisami to by mandatow nie dostali. Przepisy sa jakie sa ale trzeba ich przestrzegac, a z durnymi oznakowaniami trzeba walczyc i wysylac pisma do zarzadzcow o zmiane oznakowania.
Jak się uda to czas na zniesienie kary dla rowerzystów po piwie, którzy nie stwarzają zagrożenia w ruchu.
OCR z odpowiedzi na interpelację Posła Lassoty
Na stronach Sejmu jeszcze nie ma
https://docs.google.com/document/d/18RkZfmSyDUQqAduxROg2OQR2-vl5y5CUWXpmsDzvHus/edit
TC2, 3Miasto
A może by tu po prosty żywcem skopiować jakieś skuteczne przepisy sąsiadów?
Nie znam przepisów Czechów, Słowaków, znam tylko legendy o surowych przepisach Szwedów, nie szanuję przepisów Rosjan, Białorusinów i Ukraińców, bo wiem, jak krwawo się tam jeździ, ale Niemców na rowerze ginie co roku mniej niż NAS, mimo że więcej ich jeździ rowerem, i więcej ich jeździ samochodami, a ich rowerzysta może bezkarnie wychlać niemal 1,6%o i nikt się go nie czepi, chyba że nabroi.
Nie wierzę że nasze prawodawce, „świadome że hej” faktu, że sami stoją PONAD prawem, dopuszczą aż tak wysoki limit. Ale mogli by dopuścić niemiecką koncepcję podwójnego progu. U Niemca, kierowca może mieć 1,1%o i nie zostanie ukarany za alkohol. Ale jeśli nabroi, staje się nagle istotne czy nie przekroczył 0,7%o. I jeśli przekroczył, jego wina i kara są zwielokrotnione. U rowerzystów podobnie, tylko jak pisałem wolno się toczyć z aż 1,6%o kiedy to rowerzysta staje się „fahruntüchtig”, prawnie niezdolony do jazdy), jeśli się stroni od szkodzenia innym. Ale jak się kogoś drapnie, to wtedy staje się istotne, czy nie przekroczyło się 0,7%o i kara rośnie.
Jak już prawodawce chcą dla nas, plebsu okupowanego, tego limitu 02%o, to niech i tak będzie, insh’allah. Ale tylko w razie draki. W czasie kontroli prewencyjnej/przypadkowej, a nie spowodowanej wypadkiem/szkodą, limit bezkarności mógł by być wyższy. Może nie aż tyle, co u przeciętnego posła złapanego na procentach, ale jednak trochę wyższy. np. 0,6%o. Jedno piwo. Angielskie.
Akurat tą tematykę mamy opracowaną: http://ibikekrakow.com/2012/06/06/europa-wobec-nietrzezwych-rowerzystow/
http://wyborcza.pl/1,75248,13164861,Jak_karac_pijanych_rowerzystow_.html
xyxyQ
Wysokie mandaty i odpowiednie mądre podejście bez niczego rozwiąze problem :) :)
Poza tym ludzie wydający bezsensowne ustawy te które na dzień dzisiejszy obowiązują powninni oddać te pieniądze które państwo zmarnował na sądy dla rowerzystów po piwku!!! Banda nierobów i złodziei!!!
A teraz fakty. Pani prokurator żąda 5 lat bezwzględnego więzienia dla rowerzysty z art 244 i 178 za jazdę DDR o godz 20m30 w lipcu 2011r.Historia ma miejsce w Opolu. Tak się traktuje cyklistów, jak najgorszych kryminalistów zagrażających zdrowiu i życiu innych obywateli.
A może by tak jakąś petycję internetową w tej sprawie przygotować? Większa liczba głosów może zwiększyć siłę przebicia.
http://lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,13350799,Plaga_pijanych_rowerzystow_z_zakazem_prowadzenia_roweru.html
Tego samego dnia, o 16.20 w Pożdżenicach, policjanci z Zelowa zatrzymali do kontroli 53-letniego rowerzystę. Mężczyzna był trzeźwy, jednak i on zlekceważył, obowiązujący do 2015 roku, zakaz kierowania jednośladem.
Zatrzymanym, którzy nie podporządkowali się sądowym zakazom, grożą kary do trzech lat pozbawienia wolności.
http://www.ap.krakow.pl/~raj/masa/alkohol_rowertour.pdf
Rowertour o pijanych rowerzystach – wywiad
czy coś się ruszyło w związku z tą propozycją?
Trwają prace w podkomisji sejmowej. Projekt 870
w zasadzie już prawie nie jest to przestępstwo, ale trzeba poczekać, aż kolejna podkomisja rozpatrzy milion poprawek. Niestety, poza usunięciem wspomnianego § 2 z art. 178a kk, nic się nie zmienia w kwestii jazdy rowerem „na bani”, jak to ktoś tutaj zgrabnie ujął – nie będziesz przestępcom, ale zakaz jazdy rowerem pozostanie, i za jego złamanie przestępcom już będziesz i pójdziesz siedzieć nawet jak pojedziesz trzeźwy jak barszcz, Ty dwukołowy terrorysto, maszyno śmierci i zagłady narodów! Mnie złapali prawie 2 tygodnie temu, absolutnie nie jestem z tego dumny i rozumiem, że istniała minimalna szansa, że mogłem spowodować wypadek (choć o 1 w nocy na oświetlonej drodze rowerowej, którą codziennie pokonuję jadąc do pracy, raczej zbyt dużo potencjalnych ofiar nie było), ale statystycznie – najprędzej sam bym się przewrócił i przynajmniej miałbym nauczkę, żeby tego więcej nie robić. Mogłem też iść przy rowerze – wtedy żadnego zagrożenia już bym nie powodował wg KK. Generalnie nie stać mnie na taxówki, ani tym bardziej nie mam samochodu, rower to dla mnie (oprócz frajdy oczywiście) środek lokomocji. Wykształcenie wyższe, pracuję, nigdy nie byłem karany z kk ,tylko mandacik za zaśmiecanie od strażaków miejskich… Mógłbym dojeżdżać do pracy np autobusem, ale jest to za drogie. Bilet miesięczny to koszt ok 100 zł, a nie jest on ważny przez cały miesiąc, a 4 tygodnie… – łącznie w ciągu roku taki koszt to zatem 1300 zł, przy założeniu, że w międzyczasie bilet nie podrożeje, pfffi. Oczywiśćie w zimę i jesień nie jeżdżę rowerem, więc można założyć, że rower używam pół roku. Tylko, że autobus stoi w korku, więc się spóźnia, śmierdzi, hałasuje, jest przepełniony i jeździ dokładnie raz na pół godziny. Do tego kosztu, który w przypadku zakazu jazdy na rowerze siłą rzeczy się pojawia, dochodzi także b. dotkliwa kara finansowa, bo przecież ktoś dziurę w budżecie musi zapełnić – jakby nie koszono nas wystarczająco, np polepszając sobie statystyki wykrywalności przestępstw, czy stawiając gdzie popadnie fotoradary. Oczywiście zalet jazdy na rowerze nie ma co przedstawiać – zastanawia mnie tylko, jakim trzeba być człowiekiem, żeby robić tak strasznie pod górkę pozostałym? Co taki człowiek ma głowie? Bo przecież ktoś ustawę wymyślił, ktoś zgłaszał poprawki, ktoś ją przyjął, podpisał. A potem dziwimy się, że ludzie stąd zwyczajnie spier.alają? Ilu już moich znajomych, przyjaciół, rodziny wyjechało? Ilu Waszych? Państwo, za które nasi dziadkowie i pradziadkowie, babcie i prababcie walczyli, nie tylko nie stara się obywatelom pomagać, a już nie daj boże cokolwiek zmienić na lepsze (emerytury? służba zdrowia? zarobki Polaków? wszechobecna drożyzna? zus? biedni przedsiębiorcy? nieurchonny niż społeczny? socjal? bezrobocie? podnoszenie wieku emerytalnego? podatków? ciągłe zwiększanie deficytu? praca policji? prokuratur? sądów?), ale dojeb.ć na każdym możliwym kroku, żeby każdy wiedział, że jest gów.o wart. Rower to tylko wierzchołek pieprzonej góry lodowej. Sam zastanawiam się, co z tym zrobić – z jednej strony napędza to we mnie agresję i przez to mam energię, żeby każdemu, kto przykłada rękę do takiej sytuacji po prostu, po męsku przypierd..ić, bo TO JEST SPRAWIEDLIWE – żeby wiedział czy nawet wiedziała, że nieuczciwość dla chęci własnych zysków nie da nic dobrego. A z drugiej strony wiem, że agresją niczego nie zwojuję, bo co z tego, że gdybym nawet namówił paru posłów czy senatorów, by ktoś postarał się przeforsować jakieś poprawki w ustawie, żeby lobbował zmiany, które mają oczywisty sens i niebagatelne korzyści dla każdej strony – i państwa, i obywateli, jak w tym przypadku – skoro w sejmie i tak zawsze jedni głosują przeciwko drugim (nie za/przeciw ustawom, bo to tego trzeba mieć sumienie!) i w efekcie zmiany są wprowadzane latami albo wcale, bo żaden rząd nie zdąży ich wprowadzić. Nie czuję się przestępcom, pracuję, płacę podatki, zamierzam się ożenić w przyszłym roku i krew mnie zalewa, kiedy myślę sobie, że jutro będę musiał się płaszczyć przed prokuratorem, żeby ten ktoś łaskawie zaproponował mi SPRAWIEDLIWĄ KARĘ.