Source: https://www.eporady24.pl/drukuj_pytania-26735.html
Timestamp: 2020-01-22 08:28:42+00:00
Document Index: 8637868

Matched Legal Cases: ['art. 10', 'art. 92', 'art. 10', 'art. 98', 'art. 87', 'art. 10', 'art. 98', 'art. 8', 'art. 128', 'art. 1441', 'art. 138', 'art. 209', 'art. 184', 'art. 186', 'art. 183']

﻿ Alimenty dla dziecka po osiągnięciu pełnoletności - Wydruk
Opublikowane: 26.09.2019
Alimenty dla dziecka po osiągnięciu pełnoletności
Od kilku lat opiekuję się synem, który niedługo będzie miał 18 lat. Pobieram zasądzone alimenty na niego od matki poprzez wpłatę na moje konto bankowe. Ostatnio matka przysłała pismo, w którym stwierdza, że od momentu pełnoletności syna alimenty będzie przekazywać dziecku na jego konto bankowe. Dziecko nadal pozostaje pod moją opieką, uczy się, nie pracuje i chciałoby, aby nadal było tak, jak dotychczas. Czy matka może sama zdecydować, że alimenty będzie przekazywać dla dziecka? Czy syn może ustanowić mnie pełnomocnikiem w celu pobierania dalszych alimentów? Wiem że matka robi to specjalnie, aby skomplikować sytuację.
Sytuacja jest zarazem trudna i delikatna, więc tym bardziej przyda się opracowanie strategii działania – do jej przygotowania zachęcam. Realistyczne stanowisko powinno pomóc w opracowaniu dobrej strategii.
Poza zakresem naszych możliwości jest zatrzymanie upływu czasu (i związanych z tym okoliczności). Jednym z przejawów upływu czasu jest to, że Państwa syn wkrótce stanie się pełnoletni, z czym wiąże się uzyskanie pełnej zdolności do czynności prawnych – art. 10 Kodeksu cywilnego (skrótowo: K.c.), który stanowi:
„§ 1. Pełnoletnim jest, kto ukończył lat osiemnaście.
§ 2. Przez zawarcie małżeństwa małoletni uzyskuje pełnoletność. Nie traci jej w razie unieważnienia małżeństwa.”
Państwa syn niebawem przestanie podlegać władzy rodzicielskiej – wniosek z art. 92 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (skrótowo: K.r.o.) w związku z art. 10 K.c. Okoliczność ta może stanowić dobrą okazję do zastanowienia się nad ważnymi sprawami (które niekiedy „pozostawia się na marginesie”). Nastolatek nic nie poradzi na to, że staje się dorosły – chodzi o powszechną prawidłowość. Będzie mógł (zwłaszcza jako już pełnoletni mężczyzna) udzielać pełnomocnictw (art. 98 i następne K.c.); warto pamiętać o tym, że w sprawach cywilnych pełnomocnictwo może zostać udzielone (między innymi) osobie z bliskiego grona rodzinnego (np. rodzicowi) – art. 87 Kodeksu postępowania cywilnego (skrótowo: K.p.c.). Pełnomocnictwo mogłoby dotyczyć rachunku bankowego (np. „związanego” z alimentacją).
Wyrażone przez Pana wątpliwości są przejawem wpływu – niestety (w takich sytuacjach), jakże silnego – prawa obowiązującego na świadomość ludzi. Wiele dziedzin rzeczywistości w Polsce jest dziwacznych, a nawet wprost nienormalnych; na ogół tego nie dostrzegamy (bo człowiek jest w stanie przyzwyczaić się nawet do czegoś złego) – dopiero kontakt z rzeczywistością w innych państwach ułatwia „otwarcie oczu” (zdarzało mi się tłumaczyć Polakom zza granicy okoliczności, które ich szokowały w Polsce).
Pan napisał (między innymi) – cytuję: „Pobieram zasądzone alimenty na niego od matki poprzez wpłatę na moje konto bankowe.” Pan ma więc świadomość tego, że wierzycielem (w tym wypadku: wierzycielem alimentacyjnym) jest nastolatek, a nie Pan; Pan go jeszcze reprezentuje jako jego przedstawiciel ustawowy – art. 10 i następne K.c. w związku z art. 98 K.r.o. W świetle prawa w Polsce obowiązującego, człowiek od samego urodzenia jest podmiotem prawa – osobą fizyczną w kategoriach prawa cywilnego (art. 8 K.c.). Nie ma więc żadnych przeciwwskazań, by nawet bardzo małe dziecko (np. niemowlę) było posiadaczem rachunku bankowego (prowadzonego na jego dane osobowe); oczywiście, taki rachunek byłby obsługiwany przez przedstawiciela dziecka (np. rodzica jako przedstawiciela ustawowego). Można odnieść wrażenie, jakoby w sprawach alimentacyjnych nawet sędziowie bali się zauważyć powszechności korzystania z rachunków bankowych. Kiedyś (np. ćwierć wieku temu) „mieć rachunek to było coś”, ale teraz swój rachunek to zagadnienie wprost oczywiste dla cywilizowanego człowieka w Polsce. Niestety, nadal (także w związku z alimentacją) masa ludzi trzyma się (i to dosłownie) określenia „do rąk” – występującego zarówno w K.c., jak i w K.r.o. (choć nie w samych przepisach o obowiązku alimentacyjnym: art. 128 – art. 1441). Sukcesem jest, gdy sąd zauważy (często dopiero na wniosek rodzica), że alimenty mogą być wpłacane na rachunek (np. bankowy) – a to przecież powinno być oczywistością (chociażby ze względów dowodowych). Dalej jednak marginalne okazuje się wpłacanie alimentów „na dziecko” na rachunek prowadzony na dane tego dziecka (czyli wierzyciela alimentacyjnego) – choć takie rozwiązanie może np. ułatwiać ochronę należnych dziecku pieniędzy w przypadku egzekucji długów od rodzica, który dzieckiem się zajmuje i otrzymuje alimenty „na dziecko” (wprawdzie są możliwości obrony, ale one wymagają aktywności).
Brak mi wiedzy o intencjach dłużniczki alimentacyjnej, ale – niezależnie od jej intencji – przedstawiona przez nią propozycja wydaje się rozsądna. Matka chłopca powinna jednak postarać się o oficjalne doprowadzenie do zmiany sposobu wywiązywania się przez nią z obowiązku alimentacyjnego. Uzyskanie pełnoletniości przez wierzyciela alimentacyjnego może być ważną okolicznością (art. 138 K.c.), która przemawia za dokonaniem zmian w sposobie spełniania świadczenia.
W świetle prawa i jego (nadal mocno się trzymającej) wykładni, samowolne wpłacanie przez dłużnika alimentów w sposób odmienny od wcześniej oficjalnie ustalonego może skutkować problemami dłużnika alimentacyjnego – a czasami zwłoka dłużnika i związane z nią odsetki za zwłokę to tylko część problemów; zdarza się skazywanie przez sądy karne na podstawie art. 209 Kodeksu karnego w przypadku np. płacenia alimentów wprost pełnoletniemu dziecku, jeśli dotychczas oficjalnie upoważniony rodzić chciał (np. z zemsty) doprowadzić faktycznie do parodii sprawiedliwości pod pozorem wymierzania sprawiedliwości. Niestety, część skazywanych przez sądy (i niekiedy utrzymywanych przez podatników) tak zwanych alimenciarzy stanowią ludzie, którzy nie dopełnili formalności, choć faktycznie łożyli na swe dzieci – np. przez płacenie im (np. w trakcie studiowania) alimentów bez angażowania w to jakichkolwiek osób trzecich (np. rodzica, który został oficjalnie upoważniony do otrzymywania alimentów). Prawo polskie (a zwłaszcza jego stosowanie) w ten sposób – dla całkiem wielu ludzi w Polsce – obniża faktyczne znaczenie uzyskania pełnoletniości.
Proszę zdecydować (zapewne wspólnie ze swym synem), co do dalszego sposobu postępowania. Moim skromnym zdaniem, trudno byłoby wskazać zalety czekania na pomyłkę matki nastolatka – ale decyzja nie do mnie należy. Proste (i zarazem obciążone niską opłatą sądową) byłoby zawezwanie (zapewne przez dłużniczkę alimentacyjną) do próby ugodowej (art. 184 – art. 186 K.p.c.), w celu doprowadzenia ugodowo do zmiany sposobu spełniania zobowiązania alimentacyjnego. Być może udałoby się jednocześnie doprowadzić do podwyższenia alimentów – potrzeby zapewne są spore, a więc wyższe alimenty mogłyby się przydać. Oczywiście, w grę mogłoby wchodzić podwyższenie alimentów na drodze spornej – np. po wytoczeniu powództwa przeciwko matce chłopca (w tym powództwa wzajemnego, np. w przypadku wytoczenia przez nią powództwa o zmianę sposobu płacenia alimentów).
Prawdopodobnie będzie Pan załatwiał dla swego syna różne sprawy, więc – poza wyżej wspomnianym udzielaniem przez niego pełnomocnictw – proszę wziąć pod uwagę (przewidziane w art. 183 K.r.o.) zawnioskowanie do „sądu opiekuńczego” o ustanowienie dla niego kuratora niepełnosprawnego (zapewne Pana w tym charakterze).