Source: http://paraprawo.pl/skarb-panstwa-moze-zaplacic-za-bledy-agencji-nieruchomosci-rolnych/
Timestamp: 2016-05-25 18:44:44+00:00
Document Index: 43932830

Matched Legal Cases: ['art. 117', 'art. 32', 'art. 424', 'art. 417', 'art. 424', 'art. 424', 'art. 703', 'art. 703', 'art. 703', 'art. 703', 'art. 703', 'art. 707', 'art. 6', 'art. 6', 'art. 703', 'art. 703', 'art. 6', 'art. 703', 'art. 5', 'art. 703', 'art. 703', 'art. 703', 'art. 703', 'art. 415', 'art. 5', 'art. 6', 'art. 703', 'art. 6', 'art. 703', 'art. 703', 'art. 703', 'art. 365', 'art. 189', 'art. 703', 'art. 703', 'art. 328', 'art. 328', 'art. 398', 'art. 424', 'art. 703', 'art. 703']

Z sal sądowych 1 – pozew, wyrok, apelacja | RSS
W sprawie została złożona, datowana na 25.04.2015, skarga kasacyjna do Sądu Najwyższego – choć nie bez kłopotów. Wyznaczony mi “z urzędu” Radca Prawny odmówił sporządzenia tej skargi o czym powiadomił mnie pismem z dnia 02.03.2015. Mój wniosek skierowany do Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie został przyjęty i Rada wyznaczyła mi innego Radcę Prawnego. Ciekawe przy tym jest to, że:
– na rozprawie apelacyjnej Sędzia poinformowała mnie, że jestem zwolniony od kosztów postępowania kasacyjnego i mogę ubiegać się o pełnomocnika “z urzędu” – w zgodzie z treścią art. 117 par. 1 Kpc.
– mój wniosek o sprostowanie protokołu z owej rozprawy poprzez wpisanie doń powyższego został oddalony
– pełnomocnika “z urzędu” przyznano mi (a nawet dwóch) co nie przeszkadzało Sądowi Apelacyjnemu obecnie (już po złożeniu skargi kasacyjnej) wezwać mnie do uiszczenia wpisu od skargi w wysokości 100.000 złotych (moja renta inwalidzka wynosi obecnie 613,29 zł).
Za jakiś czas zobaczymy, czy Orwell tryumfuje a podział Polaków na równych i równiejszych trwa i czy równiejsi umocnili swe pozycje czy też dysproporcje w “równości” nieco się wyrównały.
Zapis i idea art. 32 Konstytucji RP – według mnie – został 21 listopada 2014 (wyrok SA z uzasadnieniem) w sali B Sądu Najwyższego, prawomocnie zszargany a Sąd Apelacyjny w Warszawie oddalając moją apelację potwierdził niewzruszalność tak zwanego “domniemania rzetelności” jakim obdarzone są działania i orzeczenia sędziów Sądu Najwyższego. I gdyby komuś przyszło do głowy próbować poddać je kontroli – dostanie “po łapach” jak dostałem ja (a w czasie trwających ostatnio tak zwanych “wyborów samorządowych” – cale polskie społeczeństwo). A jednak Parlament uchwalił stosowny przepis art. 424.1b Kpc temu służący!!
Poprzednie posiedzenie Sądu Apelacyjnego w dniu 02.10.2013 zostało odroczone bez terminu. Sędzią sprawozdawcą była SSA Marzanna Góral znana czytelnikom Paraprawa z przeciwstawnych sobie orzeczeń wydanych w roku 2008 i 2009 w Sądzie Okręgowym w sprawie opisanej jako Zagadnienie 1. Czyli awans! Złożyłem 02.10.2013 pismo i wniosek o wyłączenie sędziów Sądu Apelacyjnego w Warszawie aby nie orzekali we własnej sprawie (choć w innym składzie) i przeciwko własnemu przełożonemu – Prezesowi Sądu Apelacyjnego. A jak rozstrzygnął moją próbę Sąd Najwyższy – proszę przeczytać. Ciekawa też jest odpowiedź Prokuratorii Generalnej z dnia 25.03.2013 na moją APELACJĘ z dnia 31.12.2012.
Czy właśnie 26 listopada 2012 nastąpił ostateczny prawa i sprawiedliwości koniec? Nie, stało się to dziś. Dla ochrony interesów swego bossa i płatnika pensji, Ministra Sprawiedliwości, zahamowań nie mieli jego ludzie w sędziowskich togach. Ale skoro pełnomocnik Ministra Sprawiedliwości i Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego Rzeczpospolitej Polskiej – Prokuratoria Generalna – kwestionuje potrzebę, sens istnienia i zastosowanie wprowadzonych przez swoich mocodawców zmian przepisów Ustaw Kpc i Kc z dnia 22 lipca 2010 (Dz. U. nr 155, poz. 1037), to spodziewałem się, że pojawiła się w Polsce jakaś myśl wprowadzająca demokrację w skostniałe struktury aparatu III Władzy. I właśnie dziś wylano na mnie “kubeł zimnej wody”.
Pozew o odszkodowanie od Skarbu Państwa (art. 417.1 par. 2 Kc i art. 424.1b Kpc) i bieżące dokumenty są zamieszczone poniżej.
Zgodnie z moimi zapowiedziami, w dniu 26.11.2012 przed Sądem Okręgowym w Warszawie, Wydział II Cywilny, odbyła się pierwsza (i ostatnia jak się okazało) rozprawa z mojego powództwa przeciwko Ministrowi Sprawiedliwości o zadośćuczynienie za szkody wyrządzone mi rażąco niezgodnymi z prawem orzeczeniami Sądu Apelacyjnego w Warszawie oraz Sądu Najwyższego, wydanymi w moich sprawach przeciwko Agencji Nieruchomości Rolnych.
Jeszcze przed rozprawą zwrócił moją uwagę zapis w wokandzie informujący o tym, że sądzić będzie Sędzia Sądu Rejonowego oddelegowana do tej sprawy. To wywołało we mnie od razu obawy, co do dalszego przebiegu postępowania – nie żebym uważał sędziów sądów rejonowych za gorszych od innych ale raczej ze względu na zaplanowany ewidentnie awans sędziego, którego się deleguje do sądu okręgowego niejako celem zdobycia należnego doświadczenia. I nie pomyliłem się zbytnio a jeżeli to raczej dlatego, że w najgorszych moich przewidywaniach nie wziąłem pod uwagę aż tak czarnego scenariusza dalszych wydarzeń, zapisanego w protokole sądowym z 26.11.2012. Na początek zostało mi doręczone pisemko Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa z dnia 20.11.2012, które w kilku lakonicznych zdaniach interpretowało dwa przepisy dotyczące postępowania odszkodowawczego (417.1 par. 2 Kc i 424.1a par. 2 Kpc) ale dziwnym trafem nie tego, który jest kanwą przedmiotowego postępowania (424.1b Kpc). To pisemko wzbudziło we mnie jeszcze większe obawy co do rezultatu procesu, gdyż pachniało ono z daleka “ukręceniem łba sprawie” po skierowaniu jej na boczny tor poza meritum pozwu. I faktycznie, po odpytaniu mnie kilkoma standardowymi pytaniami, Pani Sędzia, której nazwiska nie zapamiętałem ale które będziemy znali jak tylko zostanie mi doręczony wyrok z uzasadnieniem, oddaliła postanowieniem moje wnioski dowodowe zawarte w moim piśmie z dnia 30.10.2012, aby po chwili zamknąć rozprawę i po króciutkiej przerwie ogłosić wyrok oddalający moje powództwo. No, szczęka mi opadła. Odliczając przerwę – w pół godzinki SSR del. Katarzyna Waseńczuk, “zamiotła pod dywan” sprawę o 30 milionowe odszkodowanie i zjawisko złamania prawa na najwyższych szczeblach III Władzy. Jako ustne uzasadnienie wydanego wyroku, Pani Sędzia wyrecytowała z pamięci wspomniane wcześniej pisemko Prokuratorii Generalnej, przy wyraźnej akceptacji mimicznej jego autora, z której to recytacji zapamiętałem powtórzone dwukrotnie słowo “niedopuszczalne”. I jeszcze jedno, ten wyraz niekłamanego oburzenia, że sąd okręgowy miałby oceniać zgodność z prawem czynności sędziów Sądu Najwyższego! Tyle, że Pani Sędzia zapomniała przez chwilę, że sama orzeka w takim właśnie procesie jeszcze jako Sędzia Sądu Rejonowego !! Oczywiście, ponieważ występuję bez adwokata, Pani Sędzia pouczyła mnie o sposobie uzyskania uzasadnienia wyroku na piśmie i wniesienia apelacji, zamknęła akta i beznamiętnym wzrokiem odprowadziła mnie idącego i wciąż oniemiałego z wrażenia, do drzwi salki rozpraw. Przyznaję, że kilka tygodni przed rozprawą tknięty jakimś przeczuciem, próbowałem dowiedzieć się, jaka byłaby możliwość przeprowadzenia takiego postępowania przed Sądem Okręgowym w Ostravie (Czechy) ale chyba za mało się starałem bo nikt nie umiał mi na tak zadane pytanie odpowiedzieć ani u nas ani w Ostravie. Tymczasem co się będzie dziać teraz: Pani Sędzia dopisała do grona pozwanych przeze mnie obok Ministra Sprawiedliwości, także Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego oraz Prezesa Sądu Apelacyjnego w Warszawie – po co skoro uznała powództwo za niedopuszczalne? A proszę o zastanowienie: kto będzie rozstrzygał 12 września 2014 o godz. 14.00 w sali nr 5 SA, wniesioną przeze mnie apelację I ACa 520/13? Czyż nie właśnie Sąd Apelacyjny w Warszawie będący pozwanym w niniejszej sprawie? Czyli pozwany będzie sędzią we własnej sprawie – to kto zgadnie jakie mam szanse na bezstronny wyrok? Tylko nie opowiadajcie mi tu o niezawisłości sędziów i sądów. Spróbujcie tak dla samych siebie wyobrazić sobie, że jako pozwani, zasądzacie spore przecież odszkodowanie przeciwko sobie a już na pewno przeciwko swojemu szefowi i pracodawcy!!
– odpowiedź na pozew Prokuratorii Generalnej z 27.09.2012
– moje pismo z 30.10.2012
Blizne 2012.05.29.
Pozwany: Skarb Państwa, reprezentowany przez Ministra Sprawiedliwości, Al. Ujazdowskie 11, 00-950 Warszawa
Powód : Michał Turzyński: ul. Przejazd 53 A, 05-082 Blizne Łaszczyńskiego.
Wnoszę niniejszym o zasądzenie od pozwanego kwoty 30.091.511,00 PLN wraz z odsetkami ustawowymi od dnia 31.05.2008 roku do dnia zapłaty.
Wnoszę o zasądzenie na moją rzecz ewentualnych kosztów procesowych i zastępstwa procesowego.
Wnoszę o zwolnienie mnie od kosztów sądowych – wniosek w załączeniu.
Pozew wnoszę w oparciu o art. 424.1b Kpc, 424.4 Kpc a skarżę wyrok Sądu Apelacyjnego Warszawie z dnia 16.07.2009 sygn. akt I ACa 116/09 i wyrok Sądu Najwyższego z dnia 03.12.2010 sygn. akt I CSK 123/10.
W latach 1993 – 1995 dzierżawiłem od Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa ziemie w okolicach Stargardu Szczecińskiego po byłym Kombinacie Państwowych Gospodarstw Rolnych Pęzino.
W dniu 13.03.1995 zostało sporządzone pismo doręczone mi w dniu 21.03.1995 będące wypowiedzeniem wszystkich umów dzierżawnych – bez zachowania okresu wypowiedzenia – z jednym jedynym zarzutem rzekomego nieuregulowania opłaty czynszowej za dwa pełne okresy płatności, jednak bez uprzedzenia i bez udzielenia mi dodatkowego trzymiesięcznego okresu na uregulowanie tych zobowiązań (art. 703 Kc).
Dowód nr 1 – pismo wypowiadające hurtem umowy dzierżawy z dnia 13.03.1995 Dowód nr 2 – pismo dyr. Szydłowskiego w sprawie nie uznania stosowania trybu art. 703 Kc przy rozwiązywaniu umów dzierżawy AWRSP.
Dowód nr 3 – przykładowa umowa dzierżawy (standardowa jedna z dziewięciu)
Wobec tego skierowałem najpierw pozew o uznanie wypowiedzenia tych umów za bezskuteczne a wobec dyspozycji zawartej w wyroku Sądu Apelacyjnego w Poznaniu pozew o odszkodowanie.
W wyniku wieloletniego postępowania Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok w dniu 30.05.2008 roku w sprawie I C 929/03 zasądzający mi odszkodowanie w wysokości 30.090.000,51 PLN (omyłka pisarska Sądu, powinno być 30.090.511,00 PLN) oraz koszty sądowe w wysokości 1000,00 PLN.
Podstawą do wyrokowania było nie spełnienie przez pozwaną Agencję przesłanek opisanych art. 703 Kodeksu cywilnego.
Dowód nr 4 – wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 30.05.2008.
Na potrzeby procesowe została w roku 1999 sporządzona opinia biegłego dotycząca ustalenia stanu zobowiązań czynszowych powoda wobec pozwanego.
Mimo, że ekspertyza ta zawierała podstawowe błędy wyjściowe, to jest brak jakichkolwiek dowodów na istnienie moich długów czynszowych, to nawet uwzględniając fakt, że została sporządzona wyłącznie na podstawie danych udostępnionych prawdopodobnie przez pozwaną Agencję, zawiera w swojej konkluzji jednoznaczne wyliczenie nie pozwalające absolutnie na zastosowanie trybu art. 703 dla rozwiązania umów dzierżawnych, tak jak to uczyniła pozwana.
Orzekający jednak w II instancji Sąd Apelacyjny i dalej Sąd Najwyższy, nie chciały jednak tego zauważyć i uparcie lansowały tezę o braku zapłaty za dwa okresy płatności.
Szczególnie w wyroku Sądu Najwyższego zabrakło w powołanym przepisie art. 703 Kc najistotniejszego słowa „pełne” Kolejnym kardynalnym błędem orzekających negatywnie dla mnie sądów było uporczywe niezauważanie braku jakichkolwiek dokumentów i dowodów w ogóle na istnienie wymagalnych moich zobowiązań wobec Agencji.
Należy podkreślić, że Agencja nie wystawiała faktur czynszowych za rok 1994 ani pokwitowań zapłaty i biegły takimi dokumentami nie dysponował.
Nie istniały też w obiegu prawnym ŻADNE dokumenty stwierdzające moje jakiekolwiek zobowiązania za rok 1995 wymagalne na dzień 13.03.1995 i upoważniające Agencję nie tylko do rozwiązania umów ale nawet do jakiejkolwiek windykacji.
W tej sytuacji rażącym błędem biegłego było bezpodstawne przyjęcie mojego zobowiązania za rok 1995 na kwotę 134.796,24 PLN (str. 11 ekspertyzy).
Kwota ta wzięła się znikąd, gdyż strony wiązał zapis art. 707 Kodeksu cywilnego i pozwana Agencja winna ustalić, czy taki czynsz w ogóle jest jej należny.
Jak wynika z wyroku Sądu Okręgowego w Szczecinie, wydanego w sprawie I C 48/06 – Sąd odrzucił żądanie Agencji w tym zakresie i mimo wszystko uznał prawomocnie, że moje całkowite nieuregulowane zobowiązanie wyniosło JEDEN okres czynszu dzierżawnego. Wobec braku moich dowodów księgowych (Agencja wszystkie mi zabrała 13.03.1995) oraz wobec nie uwzględnienia tabel rozliczeniowych sporządzonych przez pełnomocnika Agencji, o których piszę poniżej, kwestią sporną pozostały zasądzone odsetki.
W procesie „szczecińskim” jak i „warszawskim” oraz dla biegłego, jedynym „rozliczeniem” i to powstałym prawdopodobnie dopiero 01.12.1997 roku było prywatne pismo Jolanty Chylińskiej, nie posiadające żadnych znamion pisma urzędowego. Pismo to nie było skierowane do mnie i nie stanowiło oficjalnego stanowiska Agencji na zewnątrz. Brak na nim i pieczęci Agencji i podpisu Dyrektora Oddziału.
Jak w takiej sytuacji sądy mogły w ogóle brać je pod uwagę, tym bardziej jako uzasadnienie rozwiązania umów 13.03.1995 roku, skoro nawet piszący pismo wypowiadające mi wszystkie umowy dzierżawy nie mógł znać tego pisma?
Czy sędziowie Sądu Apelacyjnego w Warszawie i Sądu Najwyższego tego nie zauważyli przy wyrokowaniu?
Pismo to pozwana Agencja załączyła do pozwu skierowanego do Sądu Okręgowego w Szczecinie jako podstawę roszczenia w wysokości ponad 1,5 mln PLN a mogło ono stanowić co najwyżej stanowisko strony pozwanej po złożeniu stosownego oświadczenia pozwanej lub jej pełnomocnika.
Stało się ono jednak kanwą całego procesu o sygnaturze końcowej I C 48/06, zakończonego wyrokiem zasądzającym z dnia 28.02.2011, mimo, że za pismem z dnia 18.01.2011 przedstawiłem sporządzone przez innego pełnomocnika procesowego pozwanej Agencji, radcę prawnego Elżbietę Dąbrowską, tabele (załączniki 1 i 2), z których wynikało, że spłaciłem wszystkie zobowiązania za rok 1993 w terminie jak również w terminie zapłaciłem ratę za I półrocze 1994 (poza jedną umową).
Zatem przyjmując to uznanie moich wpłat (nieznane biegłemu i sporządzone prawdopodobnie na skutek jego opinii), sama pozwana przez swego pełnomocnika potwierdza, że moja zaległość wynosiła dla wszystkich umów (poza jedną) JEDEN OKRES PŁATNOŚCI.
Nie dość tego, Sąd Okręgowy w Szczecinie ustalił, że na dzień 15.03.1995 przysługiwała mi wobec Agencji wierzytelność w kwocie 255.456,75 PLN czyli równa rzekomo nie uiszczonemu czynszowi !
Ustalone też zostało, że pozwana ukrywała przede mną ten fakt aż do roku 2007, kiedy przypadkowo odkryłem na odwrocie skierowanego do Sądu pisma tabelę z wartościami majątku odebranego mi w marcu 1995 roku.
Dowód nr 5 – pismo Jolanty Chylińskiej + opisane wyżej tabele
Dowód nr 6 – Wyciąg z wyroku Sądu Okręgowego w Szczecinie I C 48/06 z dnia 28.02.2011 Dowód nr 7 – ekspertyza księgowa
Dowód nr 8 – pismo Agencji z dnia 16.05.2007, Dowód nr 9 – zestawienie wartości przejętego majątku od dzierżawcy na dzień 15.03.1995
Dowód nr 10 – nota uznaniowa na kwotę 2.676.555,43 PLN
Dalszymi konsekwencjami tego powinna być weryfikacja i redukcja żądanych przez Agencję odsetek (skoro wpłaty w terminie) i wydający wyrok Sąd Okręgowy a później Sąd Apelacyjny w Szczecinie miały obowiązek stanowisko Agencji zawarte w moim piśmie procesowym z dnia 18.01.2011 – uwzględnić.
Tymczasem w obydwu wyrokach ANI SŁOWA O TYM.
I Turzyński ma kolejny milion do zapłacenia. Istotne przy ocenie wymagalności płatności czynszu dzierżawnego było to, że składał się on z szeregu elementów zmiennych (przelicznik kwintali pszenicy i ceny skupu w danym okresie, wartość nakładów remontowych, elementy zmniejszające wartość dzierżawy jak wyburzenia zawalonych budynków np. przez burze, oddawanie części ziemi okolicznym rolnikom itp.). Mając to na uwadze, wystawienie faktury na dany okres było absolutnie konieczne. Sama umowa nie była do tego celu wystarczająca.
W opisanych powyżej okolicznościach, wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 30.05.2008 w sprawie I C 929/03, był najzupełniej prawidłowy.
Strona pozwana wniosła apelację, której treść w znikomym stopniu odnosi się do meritum sprawy, nie zawiera ona nadal żadnych dowodów księgowych potwierdzających w ogóle istnienie moich zobowiązań ani żadnych innych dokumentów źródłowych np. dotyczących rozliczenia przejętych od Agencji jej długów np. wobec Zakładu Energetycznego, Cukrowni w Stargardzie Szczecińskim czy sprzedanych mi maszyn zastawionych w BGŻ (de facto – własności BGŻ).
Nawiasem mówiąc przejęty dług wobec Energetyki do dziś nie jest rozliczony i nie uwzględniony przez Agencję a dokumenty dotyczące rozliczenia z Cukrownią są po prosu nieprawdziwe. Jak mogłem podpisać aneks do umowy kontraktacyjnej na buraki cukrowe w dniu 04.04.1995, gdy już nie wpuszczano mnie na dzierżawy, zasiewy i majątek odebrany mi został sprzedany już 15.03.1995 roku a ja sam nie miałem ochoty na spotykanie się i zawieranie jakichkolwiek umów z Zenonem Farysejem, który wkrótce okazał się największym dłużnikiem Agencji i po kilku latach został aresztowany za przestępstwa gospodarcze.
Ciekawe jest to, że Agencja odebrała mi cały dzierżawiony obszar bezprawnie i za kilkaset tysięcy złotych rzekomych długów a oddała 3000 hektarów moich zasiewów za darmo i bez jakiegokolwiek czynszu w użyczenie swoim wybrankom, w tym Zenonowi Farysejowi, któremu dodatkowo oddała Agencja za friko bo za 161.000 PLN kilka tysięcy moich świń znajdujących się w tuczarni i moje sklepy mięsne a za wszystko kazała sobie zapłacić jakieś marne procenty dopiero po żniwach, czyli moimi pieniędzmi (por. dowód nr 13 – umowa pierwsza z 01.09.1995).
W ten sposób okradziono mnie na kwotę ok. 20 milionów nowych złotych. Wszystkie inne wyjaśnienia zawiera moja odpowiedź na apelację z dnia 09.12.2008.
Dowód nr 11 – apelacja pozwanej z dnia 29.10.2008
Dowód nr 12 – moja odpowiedź na apelację z dnia 09.12.2008 Dowód nr 13 – umowy sprzedaży odebranego mi, mojej własności, majątku
W dniu 16.07.2009 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie, nie zważając na przedstawiony do akt sprawy bogaty materiał zawierający wszelkie wyjaśnienia i argumenty przeciwne do zarzutów strony pozwanej, wydał wyrok zmieniający wyrok Sądu Okręgowego i oddalający moje powództwo.
Przyznam, że nie tylko ja byłem tym wyrokiem zdumiony, gdyż wielu prawników znających dokładnie dokumenty było zdania, że wobec tak licznych wątpliwości Sądu Apelacyjnego, winien on oddalić sporządzoną nie na temat apelację – ewentualnie co najwyżej uchylić zaskarżony wyrok i przekazać sprawę Sądowi Okręgowemu do ponownego rozpoznania.
Zmieniając korzystny dla mnie wyrok i oddalając powództwo, Sąd Apelacyjny – moim zdaniem – złamał Konstytucję pozbawiając mnie prawa do rozstrzygnięcia w drugiej instancji.
Pomijając jednak zdanie moje i innych prawników, z całą pewnością wywody Sądu Apelacyjnego zawierają wiele nieścisłości i półprawd mających istotny wpływ na wydany wyrok.
Omówię je pokrótce w kolejności jak są opisane w uzasadnieniu wyroku SA.
Zresztą nie mają one – moim zdaniem – większego znaczenia dla sprawy gdyż nie były powodem rozwiązania umów i przed rozwiązaniem umów nie stanowiły przeszkody dla moich dzierżaw. Pismo dyr. Szydłowskiego wypowiadające umowy nie zawiera żadnego z użytych w apelacji argumentów.
Obecne mnożenie wytworzonych na potrzeby procesu późniejszych dokumentów mija się z celem i nie powinno być w ogóle brane pod uwagę przez Sąd Apelacyjny.
a/ łatwo obliczyć, że wyrok oddalający w sprawie przywrócenia naruszenia posiadania został wydany po blisko 8 latach i to z powodu mojego ubóstwa. Wpędzono mnie najpierw w ubóstwo przeciągając priorytetową sprawę 8 lat, aby później powołać się na ten argument.
b/ skoro zatem dowiedziałem się w roku 2003, że majątek mój nie zostanie mi zwrócony, wystąpiłem o odszkodowanie, gdyż wiedziałem od tego momentu, że nastąpiła szkoda i potrafiłem określić jej wielkość – o żadnym zatem przedawnieniu w ogóle nie może być mowy.
c/ Sąd Okręgowy w Szczecinie rozpoznawał sprawę o bezskuteczność wypowiedzenia umów merytorycznie ale równie długo bo 7 lat i nie miał wątpliwości, że wykazałem mój interes prawny, dopiero Sąd Apelacyjny w Poznaniu orzekł, że takiego interesu prawnego nie miałem w tym procesie, gdyż powinienem wystąpić od razu o odszkodowanie. I w tym sensie Sąd Apelacyjny oddalił apelację. Nie orzekł jednak co do meritum.
Mogę jako amator prawa uważać, że Sąd Okręgowy wprowadził mnie w błąd nie odrzucając pozwu od razu ale ciągnąc sprawę 7 lat z wszelkimi tego konsekwencjami.
d/ żadna z instancji sądowych ani w Szczecinie, ani w Poznaniu ani w Warszawie nie zażądały od pozwanej Agencji wykazania istnienia moich dwu okresowych zaległości czynszowych upoważniających Agencję do rozwiązania ze mną umów bez okresu wypowiedzenia. Kwestię tę przyjęto a priori, bo Agencja mówi…
Sąd Apelacyjny w Warszawie powołuje w swoim uzasadnieniu art. 6 Kc ale tylko w odniesieniu do mojej osoby, nie zauważając, że nie byłoby żadnej sprawy, gdyby pierwsza zastosowała tę zasadę Agencja, przedstawiając przy rozwiązaniu umów dowody na istnienie ku temu przesłanek.
Takiego dowodu mimo upływu 17 lat rozmaitych procesów – sądy nie przeprowadziły.
e/ przedstawiane rozmaite szkalujące mnie pisma załączone do apelacji i wybiórczo omówione przez Sąd Apelacyjny, powstały w większości po rozwiązaniu umów i nie mogły mieć wpływu na działanie Agencji.
f/ Sąd Apelacyjny przywołuje pracowników przydając im cechy ekspertów dla oceny moich zdolności prowadzenia gospodarstwa – co w moim odczuciu – jest po prostu nieetyczne
g/ na stronie 4 uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego wymienione jest szereg zarzutów apelacyjnych – jednak ani słowa nie ma tam o tym, czy rozwiązanie umów oparte było o prawidłowe przesłanki, czy też takie przesłanki nie zaistniały. Jako groteskowy można uznać fakt obarczania mnie błędnym przypisywaniem Agencji wyrządzonej mi w wyniku rozwiązania umów, szkody. To na czym Agencja a za nią Sąd Apelacyjny opierają okres przedawnienia na rok 1998? Przecież musiałbym mieć wiedzę o wysokości szkód i ich sprawcy ! Więc jeśli nie była nią Agencja, to kto? I kiedy w takim razie o sprawcy się dowiedziałem?
h/ wysokość szkody była bardzo dokładnie przeze mnie wyliczona i w czasie 5 letniego procesu w Warszawie pozwana Agencja nigdy jej nie kwestionowała a ja sam skorygowałem żądaną kwotę o wysokość hipotetycznego czynszu dzierżawnego należnego Agencji w wypadku trwania umów.
i/ jest sprawą oczywistą i potwierdzoną przez Sąd Apelacyjny i Sąd Najwyższy, że powinienem otrzymać od Agencji dodatkowy trzymiesięczny termin na zapłatę rzekomych zaległości.
I oczywistym jest, że w tym okresie powinienem normalnie prowadzić dzierżawy i uprawy oraz hodowlę.
Zadziwiający jest zatem wywód Sądu Apelacyjnego w Warszawie, że powinienem uregulować zobowiązania w okresie trzymiesięcznym nie mając dostępu do wielomilionowego mojego własnego majątku, który mi Agencja odebrała w okresie 13.03.1995 – 23.03.1995 i już 15.03.1995 roku sprzedała nowym użytkownikom moich gospodarstw, którzy czekali przygotowani (jak się okazało już wcześniej przygotowani przez Agencję za moimi plecami) do natychmiastowego objęcia moich gospodarstw (por. dowód nr 13).
Dowód nr 14 – wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 16.07.2009
j/ Sąd Apelacyjny na str. 6 uzasadnienia, zarzuca mi na podstawie art. 6 Kc brak dowodów negatywnych, że nie miałem zaległości.
Po pierwsze, to najpierw musiałbym znać dowody na istnienie zaległości i uzasadnienie rozwiązania umów – a tego Sąd Apelacyjny nie żąda od pozwanej
Po drugie Agencja zabrała mi całą księgowość i inne dokumenty biurowe, na co są w aktach zeznania świadków i o czym Sąd Apelacyjny doskonale wiedział. Zabranie tych dokumentów nie było przecież przypadkowe, lecz zaplanowane przez pozwaną i zorganizowane. Bojówki z opaskami na ramionach, złożone z moich byłych pracowników i pracowników Agencji nie dopuszczały mnie do obiektów na dzierżawach abym właśnie tych dokumentów nie mógł zabrać i potem nimi dysponować Były tam bowiem nie tylko pokwitowania rozmaitych wpłat na rzecz Agencji ale także przygotowane rozliczenia remontów, których koszty miały być zaliczone po kolei na czynsze dzierżawne przez cały następny rok.
W ten sposób przepadły mi nakłady, dokumenty i teraz jeszcze zarzuca mi się brak dowodów na opłacenie czynszów.
k/ jak pisałem wcześniej, ekspertyza księgowa choć zawierała błędne założenia, to jednak zawierała dokładne wyliczenie biegłego Koronczewskiego, że moja ewentualna zaległość wynosiła 1 ¼ okresu płatności i w żadnym wypadku nie mogła być podstawą do rozwiązania umów. Sąd Apelacyjny w Warszawie dopuszcza się zatem poświadczenia nieprawdy w uzasadnieniu swojego wyroku, pisząc (str. 7 góra), że z ekspertyzy wynika, że „powód nie uiścił żadnej kwoty na poczet czynszu” i dalej „zalegał z czynszem za dwa pełne okresy płatności”.
Wręcz przeciwnie, z ekspertyzy i tabel (por. dowód nr 5), wynika właśnie, że uregulowałem czynsz i wpłatami gotówkowymi i rozliczeniem nakładów na remonty – zgodnie z przepisami i na podstawie pism dyr. Jacka Janiszewskiego.
l/ kuriozalny staje się zarzut, że nie ma pokwitowań za uregulowanie „chociaż części zaległości w okresie trzech miesięcy”.
Wyjaśniłem to już wcześniej, ale podkreślenia domaga się fakt, opisany (str.7 uzasadnienia) przez Sąd Apelacyjny, który stwierdza wprost, że nastąpiło naruszenie mojego posiadana w drodze czynu niedozwolonego!
Co i jak miałem zatem regulować? Skoro wszystko mi po prostu ukradziono?
Nie bez znaczenia pozostaje, że w odbieraniu mi majątku nie uczestniczyłem ani ja ani ktokolwiek przeze mnie wyznaczony choćby dla kontroli liczebnej grabionych rzeczy, zapasów oraz zwierząt.
Do dziś nie otrzymałem pokwitowania zabranego mi własnego majątku i rzetelnej jego wyceny a doszło do tego, że część jego wartości była i prawdopodobnie nadal jest przede mną ukrywana. Pełnomocnik Agencji na rozprawie w dniu 14.06.2012 IV C 957/10, oświadczył, że nie uznaje żadnych moich wierzytelności, chociaż nawet Sąd Okręgowy w Szczecinie uznał prawomocnie dwie z nich (Agencja nie zaprzeczyła temu uznaniu i nie złożyła w tej sprawie apelacji – por. dowód nr 6).
Dowód nr 15 – protokół z posiedzenia Sądu z dnia 14.06.2012.
m/Sąd Apelacyjny nie ma żadnych podstaw do twierdzenia, żeutraciłem tytuł prawny do władania gospodarstwami i moimi rzeczami.
Nikt nigdy i nigdzie nie wydał wyroku zatwierdzającego rozwiązanie umów dzierżawnych i sankcjonującego zabór mojego mienia wielkiej wartości. Jeśli ktokolwiek twierdzi inaczej to domagam się od niego okazania orzeczenia i tytułu wykonawczego.
n/ jeśli czyta się uzasadnienie Sądu Apelacyjnego na dole str. 7, rodzą się poważne wątpliwości, jak to jest możliwe, że pozwany dopuścił się czynu niedozwolonego i można mu przypisać winę ale nie daje to podstaw do obciążenia pozwanego odpowiedzialnością za szkody w postaci utraty dochodów.
To tak jakby zabrać znienacka taksówkarzowi dzierżawioną taksówkę i domagać się za nią czynszu a potem uchylić się od odpowiedzialności za utratę przez niego dochodów….
o/ nie mogę też dociec motywów ani zasad prawa, dla jakich Sąd Apelacyjny uznał, że umowy dzierżawy wiązały mnie z Agencją akurat jeszcze do 13.06.1995.
Jeżeli od 15.03.1995 na dzierżawach byli nowi użytkownicy, którym Agencja sprzedała moja własność to jest maszyny, zwierzęta i zasiewy a ziemię oddała w bezpłatne użytkowanie – to co nas jeszcze wiązało? Ja uważałem i nadal uważam, że umowy dzierżawne były ważne aż do końca, zwłaszcza, że Agencja wyparła się działania art. 703 wobec umów dzierżawnych w ogóle (por. dowód nr 2) i nie uznawała terminu 13.06.1995 – zresztą zwróćmy uwagę na to co pisze na ten temat uznany autorytet prawniczy, Sędzia Helena Ciepła.
Dowód nr 16 – komentarz Sędzi Heleny Ciepłej do art. 703 Kc.
Otóż twierdzi Pani Sędzia, że najpierw powinienem dostać pismo udzielające mi trzymiesięcznego terminu a dopiero po wykonaniu zobowiązania prawo do wypowiedzenia w ogóle nie powstaje, lub gdy nie wypełnię zobowiązania – wydzierżawiający zastanowi się co dalej.
Można przyjąć za Sędzią Heleną Ciepłą, że wobec braku dodatkowego terminu na spełnienie świadczeń – pismo wypowiadające umowy jest w ogóle nie ważne i nie rodzi skutków prawnych ! p/Sąd Apelacyjny znowu poświadcza nieprawdę na str. 10 uzasadnienia, gdyż ja złożyłem do akt sprawy dziesiątki dowodów na zawarte kontrakty krajowe i zagraniczne np. na dostawy prosiąt, siana, słomy, zbóż a nadto kontrakt na zasiewy buraków cukrowych i rzepaku.
Trzeba wspomnieć, że jako nie rokujący nadziei na przyszłość (według pozwanej Agencji a z akceptacją tego stanowiska przez Sąd Apelacyjny) dzierżawca zostałem poproszony przez Wojewódzki Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Barzkowicach o pełnienie funkcji starosty Dożynek Regionalnych we wrześniu 1994. Dawałem środki i opiekowałem się Zespołem Pieśni i Tańca z Pęzina, trzema drużynami Ochotniczej Straży Pożarnej (wsie były bezpieczne a drużyny wyróżnione przez Premiera Pawlaka), zespół piłkarski moich pracowników „Pomorzanin Krąpiel” awansował do wyższej ligi, ogrzewałem i dostarczałem wodę do 400 mieszkań robotniczych, obsługiwałem oczyszczalnię ścieków i wykonałem dokumentację w sprawie jej modernizacji, wyremontowałem biurowiec w zabytkowym pałacu (z wydanego miliarda starych złotych nie odzyskałem od Agencji ani złotówki), prowadziłem cztery sklepy mięsne na terenie okolicznych wsi, sprzedawałem także pracownikom moje własne wyroby jak makarony i kasze (w cenach producenta), wykonałem remonty dzierżawionych obiektów na Fermie Tuczu, z których rozliczyć zdążyłem tylko tzw. „porodówkę” – to tylko niektóre istotniejsze moje grzechy i przesłanki do wyrzucenia mnie z dzierżaw.
Sąd Apelacyjny o wszystkim tym wiedział i miał do dyspozycji dokumenty o tym świadczące. r/ żądanie przez Sąd Apelacyjny udowodnienia uzyskania dochodów z gospodarstwa w okresie 14.03.1995 – 13.06.1995 traktuję jak ponury żart osób z minimalną znajomością charakteru pracy rolnika. Wymieniony okres to czas największych nakładów pracy, to zasiewy buraków, opryski, orki wiosenne i zasiewy zbóż jarych – w tym czasie nie ma żadnych dochodów, Wysoki Sądzie. W sprawie została złożona skarga kasacyjna,
Dowód nr 17 – skarga kasacyjna z dnia 25.01.2010
Która najpierw została przyjęta do rozpoznania aby po kilku miesiącach zostać oddalona.
Dowód nr 18 – postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 19.08.2010 Dowód nr 19 – wyrok Sądu Najwyższego z dnia 03.12.2010.
W uzasadnieniu swojego wyroku Sąd Najwyższy na str. 8 dół i str. 9 góra potwierdza zasadność mojego twierdzenia o zapłacie czynszu za I półrocze 1994 roku w wysokości 169.208,32 PLN.
Pisze dalej Sąd Najwyższy, że pozostaje do zapłaty reszta okresu I/1994 i cały okres II/1994.
I tak też wyliczył biegły Koronczewski.
Skoro uzyskałem korzystny wyrok, nie wnosiłem apelacji a pozostała do zapłaty należność udowodniona uznaną przecież i cytowaną przez Sąd Najwyższy opinią biegłego, gwarantowała mi dalszy byt dzierżawcy.
Strona pozwana też nie kwestionowała stanu moich zobowiązań (por. tabele dowód nr 5) Jakie zatem miałyby to być dalsze dowody?
Nie wskazuje też Sąd Najwyższy, dlaczego nie doszło ze strony pozwanej Agencji do naruszenia art. 6 Kc i jakimi dowodami posłużyła się Agencja na okoliczność, że w ogóle miałem nie zapłacone wymagalne wierzytelności.
Powtarzam, że sama umowa wskazywała tylko na przeliczniki zbożowe i ilość kwintali zboża.
Wobec różnych składników czynszowych (pisałem o tym wcześniej) oczekiwałem faktur, zwłaszcza, że prowadziłem już w tym czasie pełną księgowość komputerową.
Należy nadmienić, że takie faktury otrzymałem za rok 1993 i to w prawidłowym terminie. Dowód nr 20 – faktury za rok 1993
Jest bezsporne, że pozwana Agencja nie dotrzymała warunków art. 703 ani nie dając mi trzymiesięcznego okresu dodatkowego na uregulowanie zobowiązań ani nie wykazując w żaden sposób istnienia stosownych moich zaległości czynszowych.
Wypowiedzenie umów oparte było na gołosłownym stwierdzeniu dyr. Leszka Szydłowskiego i z nieznanych mi przyczyn zostało zaakceptowane przez Sąd Apelacyjny i Sąd Najwyższy jako stan faktyczny (wbrew opinii biegłego i tabelom rozliczeniowym). Istotne przy tym jest (o czym Sąd Najwyższy już nie napisał), że wykazałem, że od dnia 13.03.1995 roku nie miałem wstępu na teren dzierżaw, nie mogłem dysponować swoim własnym majątkiem wielomilionowej wartości – zatem uniemożliwiła mi pozwana i dalsze rozliczenia remontów i pobranie pieniędzy z kasy (Agencja przejęła moje pieniądze w kasach gospodarstw i w kasach sklepów – dowody złożyłem do akt sprawy) i pozyskanie środków na spłatę.
Powyższe fakty i załączone dokumenty potwierdzają zasadność mojego pozwu o odszkodowanie przeciwko Agencji Nieruchomości Rolnych a bezzasadność jego oddalenia w II instancji jak również oddalenia skargi kasacyjnej.
W tych okolicznościach przytoczone przez Sąd Najwyższy na str. 3 uzasadnienia wyroku stwierdzenie Sądu Apelacyjnego „Wynika z niej (opinii – MT), że powód za 1994 r nie uiścił na poczet czynszu żadnej kwoty i w dacie wypowiedzenia zalegał z zapłatą za dwa okresy płatności. Nie doszło również do wniesienia tych opłat w okresie trzech miesięcy od wypowiedzenia” oraz twierdzenie Sądu Najwyższego (str. 9) „Wobec tego niezasadnie kwestionuje stanowisko Sądu Apelacyjnego oraz stwierdzenie, ze zaległość dotyczyła obu okresów płatności czynszu, co dawało pozwanej uprawnienie do wypowiedzenia umowy po wcześniejszym uprzedzeniu dzierżawcy i wyznaczeniu dodatkowego terminu do zwolnienia się z zobowiązania” – wydaje się – moim zdaniem – być czynem niedozwolonym, gdyż polega na utworzeniu nowego przepisu prawa, który pozwalałby wypowiadać umowę co prawda z dodatkowym uprzedzeniem i dodatkowym terminem ale niekoniecznie i to w wypadku zwykłych zaległości o nieokreślonej wysokości występujących w dwóch okresach płatności czynszu. Ponieważ takiego przepisu w prawie polskim nie ma i nie może być to novum podstawą do wyrokowania, nadto nie została ewidentnie spełniona przesłanka dodatkowego trzymiesięcznego terminu dla mnie na uregulowanie rzekomych zobowiązań i w ogóle takie zobowiązania w ustawowej wysokości nie wystąpiły – nastąpiło przy wyrokowaniu zarówno Sądu Apelacyjnego jak i Sądu Najwyższego rażące naruszenie prawa.
W wyniku tego naruszenia prawa, utraciłem prawidłowo zasądzone mi odszkodowanie.
Wobec powyższego powództwo moje przeciwko Skarbowi Państwa jest w pełni uzasadnione.
W związku z wydanym przez Sąd Okręgowy w Szczecinie prawomocnym wyrokiem w sprawie I C 48/06, powstała sytuacja, która stawia w sprzeczności z prawem i z rzeczywistością opisane w pozwie wyroki Sądu Apelacyjnego i Sądu Najwyższego.
Nie do końca można się zgodzić z argumentacją w szczególności Sądu Najwyższego oddalającego moje zażalenie postanowieniem I CZ 132/11 z dnia 03.02.2012, gdyż bez wątpienia o toczącej się sprawie I C 48/06 wiedziały wszystkie instancje sądowe rozpoznające mój pozew o odszkodowanie – wszak pisałem w nim o toczącym się procesie „szczecińskim” sugerując zależność wydanego rozstrzygnięcia w Warszawie od rozstrzygnięcia „szczecińskiego”.
Tymczasem, Sąd Najwyższy oddalił moją skargę kasacyjną na dwa miesiące przed wydaniem wyroku w Szczecinie ustalającego moje zobowiązanie czynszowe na jeden okres płatności.
Jednak, wbrew stanowisku Sądu Najwyższego zawartym w postanowieniu z dnia 03.02.2012, oddalającym moje zażalenie na odrzucenie skargi o wznowienie postępowania, środki dowodowe zawarte w postępowaniu I C 48/06 w Szczecinie istniały w toku całego postępowania I C 929/03 w Warszawie, jednak ich forma była taka, że nie nadawała się do zgłoszenia jako dowód !
Dopiero wydanie przez Sąd Okręgowy w Szczecinie prawomocnego wyroku z dnia 28.02.2011 nadało tym dowodom formę, która mogła być wzięta pod uwagę i uwzględnienia przy wyrokowaniu w postępowaniu przed Sądem Apelacyjnym i Sądem Najwyższym I CSK 123/10. A zatem rozbieżność w ocenach Sądu Najwyższego i mojej zasadza się na tym, że Sąd Najwyższy uważa, że wskazane przeze mnie jako podstawa wznowienia, dowody powstały po wydaniu przez Sąd Najwyższy wyroku I CSK 123/10 a ja twierdzę, że one były znane i powstały wcześniej ale istniała niemożność ich użycia ze względu na ich formę materiałów procesowych w postępowaniu I C 48/06 nie ocenionych jeszcze przez Sąd Okręgowy w Szczecinie i przez to nie nadających się do zaprezentowania.
Uważam też, że dążenie Sądu Najwyższego do ujednolicenia linii orzeczniczej i naturalne oraz zgodne ze ślubowaniem sędziowskim dążenie do obiektywnej prawdy, winny skutkować choćby w oparciu o art. 5 Kc wznowieniem postępowania i wydaniem wyroku odpowiadającego prawdzie i faktycznym wydarzeniom.
Dowód nr 21 – skarga o wznowienie z dnia 27.05.2011
Dowód nr 22 – postanowienie Sądu Apelacyjnego o odrzuceniu skargi z dnia 12.07.2011
Dowód nr 23 – zażalenie moje na postanowienie Sądu Apelacyjnego z dnia 27.07.2011
Dowód nr 24 – postanowienie Sądu Najwyższego oddalające zażalenie z dnia 03.02.2012.
Jako motto mojego pozwu wybrałem poniższy tekst ślubowania:
Składający ślubowanie może dodać na końcu zwrot: „Tak mi dopomóż Bóg.”
1/ Skrót pozwu – odpowiedź na pismo Sądu z dnia 25.07.2012
Blizne, 06.08.2012
Sygn. akt II C 548/12
Pozwany : Skarb Państwa – Minister Sprawiedliwości, Al. Ujazdowskie 11, 00-950 Warszawa
Powód : Michał Turzyński, ul. Przejazd 53 A, 05-082 Blizne Łaszczyńskiego.
W związku z pismem Sądu z dnia 25.07.2012, wyjaśniam:
W postępowaniu sądowym wywołanym moim pozwem będę starał się wykazać, że w – mojej ocenie – w wyniku sprzecznego z przepisami prawa działania składów sędziowskich Sądu Apelacyjnego a następnie Sądu Najwyższego, utraciłem w pełni zasadnie zasądzone mi przez Sąd Okręgowy odszkodowanie.
Twierdzę, że wydanie wyroku przez Sąd Apelacyjny w Warszawie w oparciu o rzeczywiste dowody i opinię biegłego oraz w ścisłym związku z treścią przepisów prawa musiałoby wywołać prawomocność wydanego przez Sąd Okręgowy w Warszawie wyroku zasądzającego.
Podobnie, ścisłe zastosowanie przepisów prawa a w szczególności art. 703 Kc przez Sąd Najwyższy, spowodowałoby oddalenie ewentualnej skargi kasacyjnej pozwanej.
Wydanie wyroku oddalającego moją skargę kasacyjną oceniam jako przekroczenie uprawnień Sądu w wyniku niedopuszczalnej prawem zmiany treści przepisu art. 703 Kc – alternatywnie utworzenia nowego przepisu podobnego w treści a jednak zawierającego istotną różnicę w postaci braku słowa „pełne” – do czego również nawet Sąd Najwyższy nie posiada uprawnień.
1/ Podstawą do rozważań prawnych Sądu Apelacyjnego stało się stwierdzenie zawarte na stronie 7 uzasadnienia wyroku z dnia 16.07.2009, stwierdzenie: ”Z załączonej do akt sprawy kserokopii ekspertyzy wynika zaś, ze za pierwsze i drugie półrocze 1994 powód nie uiścił żadnej kwoty na poczet czynszu”.
Jest to stwierdzenie nieprawdziwe i umieszczenie go w treści uzasadnienia wyroku jest po prostu poświadczeniem nieprawdy przez skład Sądu Apelacyjnego.
Z tego nieprawdziwego stwierdzenia Sąd Apelacyjny wywodzi dalsze skutki oczywiście niezgodne z prawem i ze stanem faktycznym :
– konieczność udowodnienia przeze mnie uregulowania w okresie trzech miesięcy chociaż części zaległości
– utratę przeze mnie tytułu prawnego do władania dzierżawami
– utratę prawa do odszkodowania za czyny bezprawne pozwanej Agencji
Skoro Sąd Apelacyjny powołuje się w tak zasadniczej kwestii na opinię biegłego, to znaczy, że ją uznał za dowód w sprawie i to dowód na tyle istotny aby oprzeć na nim całość uzasadnienia wyroku oddalającego powództwo.
Czemu więc czyni mi zarzut, że (str. 6) „tymczasem poza przedstawieniem kserokopii ekspertyzy księgowej biegłego Stefana Koronczewskiego….. (str. 7) powód nie wykazał w żaden sposób, iż zwłoki w zapłacie za dwa kolejne okresy płatności nie było”.
Jest to kolejne poświadczenie nieprawdy dokonane przez skład Sądu Apelacyjnego, gdyż załącznikami do w/w ekspertyzy była właśnie m.in. faktura za wykonane remonty na kwotę 169.208 zł służąca zapłacie za czynsze dzierżawne – zgodnie z pismem Jacka Janiszewskiego – Dyrektora Oddziału Agencji.
Końcowe wyliczenia biegłego wskazują jednoznacznie na pozostałe zobowiązanie za rok 1994 w wysokości jednego pełnego okresu czynszowego – przy zastosowaniu obniżki czynszu byłoby to 1 i 1/3 tego okresu ale w żadnym wypadku dwóch pełnych okresów czynszowych.
W tych okolicznościach oczywistym jest, że uwzględnienie całej ekspertyzy przez Sąd Apelacyjny musiałby skutkować uznaniem za zbędne udzielenie mi trzymiesięcznego okresu na uzupełnienie czynszu – taka sytuacja ma miejsce tylko w przypadku zalegania z dwoma pełnymi okresami czynszowymi – w miejsce niedopuszczalnego przyjęcia wbrew zapisowi ustawy Kodeks cywilny, że „mimo nieudzielenia dodatkowego terminu (str. 7)…. wypowiedzenie stało się skuteczne z dniem 13.06.1995”.
Jest to w całkowitej sprzeczności z zapisem art. 703 Kc ale także z założeniem przyjętym przez Sąd Apelacyjny na początku uzasadnienia, że skoro w umowie dzierżawy nie uregulowano sprawy tego trzymiesięcznego okresu dodatkowego, to w myśl jej par. 20 , ma zastosowanie właśnie zapis art. 703 Kc.
Sąd Apelacyjny zaprzeczając sam sobie również przez to czyni wydany wyrok sprzeczny z prawem.
Ustalenie biegłego oczywiście daje mi prawo do dochodzenia odszkodowania z art. 415 Kc. czyni rozwiązanie umów bezskutecznym a co za tym idzie pozostawia mi tytuł prawny do dysponowania dzierżawami.
Przy tych zarzutach, kwestia, która poruszył Sąd Najwyższy w publikowanej tezie wyroku z dnia 03.12.2010, a więc prawo Sądu Apelacyjnego do przeprowadzenia własnego postępowania dowodowego bez zwracania sprawy do I instancji, nabiera ogromnego znaczenia, zwłaszcza w świetle faktu, że takie postępowanie nie było przeprowadzone a ja nie byłem przesłuchany przez Sąd Apelacyjne choćby w celu wyjaśnienia istnienia dowodów na okoliczność opłacenia czynszu dzierżawnego choćby w minimalnej – dopuszczalnej dla zachowania dzierżaw – wysokości.
W tym momencie Sąd Apelacyjny złamał zasadę art. 5 Kpc, wprowadzając mnie w błąd zamiast udzielając mi porady (działałem bez adwokata) co do konieczności dowiedzenia zapłaty ponad opinię biegłego księgowego przyjętą za dowód bez zastrzeżeń.
Reasumując, nie dowody ani okoliczności faktyczne, także nie odmienna ich interpretacja a wielokrotne złamanie prawa przez Sąd Apelacyjny w składzie orzekającym, spowodowały wydanie orzeczenia o oddaleniu mojego pozwu pozbawiające mnie słusznie i zgodnie z prawem zasądzonego odszkodowania – w czym upatruję szkody w tej wysokości wyrządzonej mi przez Sąd Apelacyjny.
2/ Kwestie dotyczące Sądu Najwyższego:
– na str. 9 uzasadnienia wyroku z dnia 03.12.2010 Sąd Najwyższy przyznaje za Sadem Apelacyjnym w Poznaniu (czyli odmiennie, niż to przyjął Sąd Apelacyjny w Warszawie), że „zaliczeniu podlegała na poczet czynszu za pierwsze półrocze 1994 jedynie kwota 169.208,32 zł. Pozostałe zadłużenie obejmuje RESZTĘ CZYNSZU ZA PIERWSZE PÓŁROCZE 1994 i całą należność za drugie półrocze tego roku”. I dalej „Nie ma zatem podstaw do przyjęcia, że doszło do naruszenia art. 6 w związku z art. 703 Kc, skoro powód (czyli ja) nie sprostał obowiązkowi wykazania, że poza wymienioną kwotą doszło do dalszych zaliczeń… , zaległość dotyczyła obu okresów płatności czynszu, co dawało pozwanej uprawnienie do wypowiedzenia umowy po wcześniejszym uprzedzeniu dzierżawcy i wyznaczeniu dodatkowego terminu do zwolnienia się z zobowiązania”.
– Sąd Najwyższy nie wskazał przepisu prawa, które zastosował przy orzekaniu o nienaruszeniu przez pozwaną art. 6 w związku z art. 703 Kc.
Sąd Najwyższy nie podał, kontrolując orzeczenie Sądu Apelacyjnego, który dokument udowadniał, że w ogóle nastąpiła zaległość czynszowa, cytując Sąd Apelacyjny „poza kserokopią ekspertyzy księgowej”.
Nadto, skoro Sąd Najwyższy uznał, że pozostałe zadłużenie stanowiła „reszta czynszu za I półrocze i II półrocze w całości”, to oznacza to ni mniej ni więcej, że rację ma powód (czyli ja), że zobowiązanie wynosiło w pełnej nominalnej kwocie JEDEN PEŁNY OKRES PŁATNOŚCI, a przy uwzględnieniu obniżki czynszu o 33% = 1 i 1/3 pełnego okresu czynszu.
I bez znaczenia było w jaki sposób do zapłaty czynszu doszło. Jakby tę zapłatę nie nazwać, to dokonana ona została za zgodą obu stron i to wyrażoną na piśmie i w zgodzie z przepisami prawa – nikt nigdy nie kwestionował jej skuteczności.
Wobec powyższego i w związku z treścią literalną przepisu art. 703 Kc nie miałem zaległości upoważniającej pozwaną Agencję do rozwiązania ze mną umów dzierżawnych ani też nie było podstaw do kierowania do mnie pisma o udzieleniu mi dodatkowego terminu – bo nie było do czego.
Zgodnie z treścią tego przepisu i komentarzem SSN H. Ciepłej, nie uzbierałem zaległości w wysokości dwóch pełnych okresów płatności.
Gdyby Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok Sadu Apelacyjnego zawierający tyle sprzeczności, że nie nadający się do kontroli kasacyjnej, to okazałoby się, ze pozwana nie posiada żadnego dokumentu świadczącego o jakiejkolwiek zaległości, gdyż w aktach nie ma żadnego dokumentu urzędowego ani księgowego o tym świadczącego a na moje żądanie w czasie postępowania przed Sądem Okręgowym w Warszawie – pozwana odmówiła dostarczenia do akt sprawy wydruków księgowych rozliczających moje konto dzierżawcy.
Sąd Najwyższy nie wskazał, który przepis prawa pozwala na rozwiązanie umów bez zachowania okresu wypowiedzenia na podstawie zaległości czynszowej za dwa okresy płatności w nieokreślonej wysokości?
Mimo pełnej świadomości, że moje zobowiązanie (abstrahując w ogóle od jego istnienia) wynosi 1 i 1/3 okresu płatności w zmniejszonym wymiarze tj. kwoty 255.613 zł a jednego okresu płatności w zwykłym wymiarze 339.150 zł (w zaokrągleniu) – Sąd Najwyższy podtrzymał wyrok Sądu Apelacyjnego, w oparciu o nieadekwatny do sytuacji art. 703 Kc, choć Sąd Apelacyjny tym bardziej nie wskazał w ogóle skali mojego zobowiązania i posłużył się dla uzasadnienia swojego orzeczenia poświadczeniem nieprawdy.
Podobnie i Sąd Najwyższy oświadczył w swym uzasadnieniu, że Sąd Apelacyjny w Poznaniu potwierdził skuteczność rozwiązania umów a jego wyrok jest wiążący (art. 365 par. 1 Kpc) – co jest nieprawdą, gdyż oddalenie apelacji miało miejsce ze względu na nie wykazanie przeze mnie interesu prawnego – art. 189 Kpc – a nie o rozstrzygnięcie merytoryczne. W tych okolicznościach kwestie wymienione w uzasadnieniu nie są wiążące dla nikogo.
Reasumując, Sądowi Najwyższemu zarzucam przede wszystkim, że w pełni świadomie nadużył swych uprawnień stosując jako podstawę prawną dla swego wyroku z dnia 03.12.2010, nieistniejący przepis prawa – alternatywnie stosując istniejący przepis art. 703 Kc ale zmodyfikowany w sposób niedopuszczalny poprzez usunięcie z jego treści słowa „pełne”. Przyczynił się tym samym do szkody powstałej w wyniku zmiany przez Sąd Apelacyjny wyroku zasądzającego na moją korzyść odszkodowanie od pozwanej.
Zastosowanie bowiem przez Sąd Najwyższy literalnie obowiązującego prawa art. 703, niechybnie wywołałoby skutek w postaci przyjęcia skargi kasacyjnej i uchylenia sprzecznego z prawem i szkodliwego wyroku Sądu Apelacyjnego.
3/ Pozwałem Skarb Państwa – Ministra Sprawiedliwości, ponieważ skarżę dwa wyroki wydane przez dwa różne sądy : Sąd Apelacyjny i Sąd Najwyższy.
Uznałem więc, że pozwanie jako Skarbu Państwa zwierzchnika obu tych sądów będzie jak najbardziej prawidłowe.
Dla uzasadnienia moich zarzutów przedstawionych w treści niniejszego pisma przytoczę poniżej kilka orzeczeń Sądu Najwyższego.
Przepraszam, że nie sporządziłem bardziej zwięzłego pisma.
Wyrok Sądu Najwyższego – Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych z dnia 8 czerwca 2010 r., I UK 55/2010, LexPolonica nr 2396059
Sąd drugiej instancji jest uprawniony do dokonania odmiennej oceny zebranego w sprawie materiału dowodowego tylko pod warunkiem przedstawienia wyczerpującej i przekonującej relacji ze sposobu i podstaw tego zabiegu. Oznacza to, że Sąd ten powinien wyjaśnić motywy oraz podać uzasadnienie radykalnej zmiany oceny zebranego w sprawie materiału dowodowego w sposób umożliwiający przeprowadzenie kasacyjnej weryfikacji zaskarżonego orzeczenia.
Wyrok Sądu Najwyższego – Izba Cywilna z dnia 14 maja 2010 r. II CSK 545/2009, LexPolonica nr 2578265, Monitor Prawniczy 2010/1 str. 49
1. Jak wynika z art. 328 § 2 k.p.c. uzasadnienie wyroku powinno zawierać wskazanie podstawy faktycznej rozstrzygnięcia, czyli ustalenie faktów, które sąd uznał za udowodnione, dowodów na których się oparł, i przyczyn dla których innym odmówił wiarygodności i mocy dowodowej. Sąd Apelacyjny może oprzeć swoje rozstrzygnięcie na ustaleniach sądu I instancji. Jeżeli jednak dokonuje własnych ustaleń odmiennych od tych, których dokonał sąd I instancji, to nie wystarczy aby w uzasadnieniu uznał za nietrafne ustalenie, którego dokonał ten sąd, ale jest zobowiązany do wskazania dlaczego takie ustalenie uznaje za udowodnione wskazując dowody na których się oparł.
Wyrok Sądu Najwyższego – Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych z dnia 9 kwietnia 2009 r., I UK 316/2008, LexPolonica nr 2625582
Każdy przeprowadzony dowód wymaga indywidualnej oceny, zwłaszcza gdy sąd drugiej instancji zmienia ustalenia faktyczne sądu pierwszej instancji. Dokonanie przez sąd drugiej instancji odmiennej oceny materialnoprawnej ustalonych faktów jest dopuszczalne, jeżeli jednak odmienna ocena materialnoprawna jest skutkiem zakwestionowania przez sąd drugiej instancji przyjętej przez sąd pierwszej instancji podstawy faktycznej wyroku, to przed przystąpieniem do odmiennej oceny materialnoprawnej zasadności roszczeń powoda sąd drugiej instancji powinien dokonać własnych, stanowczych ustaleń i własnej oceny przeprowadzonych dowodów.
Wyrok Sądu Najwyższego – Izba Cywilna, z dnia 11 lutego 2009 r., V CSK 335/2008, LexPolonica nr 1999902
W polskim procesie cywilnym obowiązuje zasada pełnej apelacji. W myśl tej zasady sąd drugiej instancji ma obowiązki i uprawnienia także sądu merytorycznego, który może dokonać innej oceny prawnej ustalonego przez sąd pierwszej instancji stanu faktycznego, odmiennej oceny dowodów i innych ustaleń faktycznych, a także uzupełnić ustalenia sądu pierwszej instancji. Jeżeli jednak sąd drugiej instancji dokonuje innej oceny prawnej roszczenia, musi wskazać przyjęte za podstawę takiej oceny ustalenia faktyczne oraz przepisy prawa materialnego uzasadniające rozstrzygnięcie. Jeżeli ustalenia faktyczne sądu pierwszej instancji były wystarczające także do zastosowania innych, przyjętych przez sąd drugiej instancji przepisów prawa materialnego, sąd ten może tylko powołać się na te ustalenia i nie ma obowiązku powielania ich w swoim uzasadnieniu, musi natomiast wyjaśnić podstawę prawną wyroku. Jak wielokrotnie przyjmowano w orzecznictwie Sądu Najwyższego, wyjaśnienie podstawy prawnej wyroku polega na wskazaniu nie tylko przepisów prawa, ale także na wyjaśnieniu, w jaki sposób wpływają one na treść rozstrzygnięcia.
Wyrok Sądu Najwyższego – Izba Cywilna, z dnia 2 kwietnia 2009 r., IV CSK 457/2008, LexPolonica nr 2077700
W obowiązującym systemie prawnym apelacji pełnej, sąd odwoławczy jest sądem merytorycznym, uprawnionym i zobowiązanym do samodzielnej i wnikliwej oceny całego materiału dowodowego. Tylko zatem w wypadku kiedy podziela ustalenia i ocenę dowodów dokonane przez Sąd I-ej instancji, nie musi omawiać detalicznie każdego dowodu, lecz wystarczy, że zawrze w uzasadnieniu swojego rozstrzygnięcia stwierdzenie które oceny podziela i dlaczego. W innym przypadku poprzestanie na dokonaniu oceny części materiału dowodowego było niedopuszczalne. W dodatku oceny tej dokonał Sąd bardzo ogólnikowo, dosłownie w dwóch zdaniach uzasadnienia. O stopniu tej ogólnikowości świadczy użyte określenie „te i inne dowody”, bez ich wyszczególnienia, co stanowi rażące naruszenie art. 328 § 2 kpc. W rezultacie zabrakło w uzasadnieniu jednoznacznych ustaleń Sądu, co sprawia, że ocena wydanego rozstrzygnięcia w postępowaniu kasacyjnym jest z punktu widzenia materialnoprawnego niemożliwa. Bez dokonania wszechstronnej oceny dowodów przedwczesne było też powoływanie się na domniemanie faktyczne, przemawiające, zdaniem Sądu, na korzyść strony powodowej. Te uchybienia proceduralne mają charakter istotny, mogący mieć wpływ na wynik sprawy, a zatem stanowią wystarczającą podstawę do uwzględnienia skargi kasacyjnej (art. 398[3] § 1 pkt 2 kpc).
Komentarzy: 31	»
Autor: Marcin 27 December 2012 @ 09:26
Czyli tak: Szanowny Pan przegrał sprawę, po czym pozwał Skarb Państwa o odszkodowanie twierdząc, że przegrał niesłusznie?
To tak jakby bokser, który przegrał, wytoczył powództwo o przekazanie mu nagrody, bo przegrał niesłusznie.
Panie kochany, niech Pan najpierw myśli, a potem działa – w odwrotnej kolejności Panu nie wychodzi.
Autor: Michał Turzyński 27 December 2012 @ 09:47
Niestety, nie zauważył Pan, że przegrana miała związek z rażącym złamaniem prawa a taki czyn umożliwia dalsze procedowanie.
Autor: Marcin 27 December 2012 @ 10:30
Umożliwia w sytuacji, gdyby dysponował Pan orzeczeniem stwierdzającym wydanie orzeczenia z naruszeniem prawa.
Jak wynika z Pana wpisów, nie dysponuje Pan tego rodzaju wyrokiem. A zatem prawomocnie rozstrzygnięto sprawę na Pana niekorzyść, nikt tego nie podważył, a Pan się domaga za to odszkodowania. Dorabianie w takiej sytuacji teorii o podległości sędziów ministrowi, czy innych głupot jakie Pan tu wypisuje jest co najmniej niestosowne, w sytuacji, gdy dla każdego średnio rozgarniętego człowieka jasnym jest, że nie ma Pan racji (mam na myśli proces o odszkodowanie – tych wcześniejszych nie chce mi się – szczerze mowiąc – analizować.)
Autor: Michał Turzyński 27 December 2012 @ 12:55
Lubimy wydawać wyroki zanim rozpoznamy sprawę – ale to taka nasza narodowa przywara.
Gdyby Pan interesował się nieco prawem i przeczytał dokładnie choćby wstęp lub skrót pozwu, znalazłby Pan podstawę prawną to jest art. 424.1b Kpc, który wprowadził właśnie taką procedurę 25.09.2010 roku.
Lepiej jednak zanim się Pan stara kogoś poniżyć, dobrze przeczytać dokumenty.
Autor: Marcin 28 December 2012 @ 15:04
aha, czyli Pan rozumie ten przepis tak, że gdy się prawomocnie przegra w SN wolno jeszcze raz kazać rozpoznać sprawę w postępowaniu odszkodowawczym.
W rzeczy samej – nie wpadłbym na taki koncept. Ale to pewnie przez długoletnie zajmowanie się kpc.
Nie ma to jak spojrzenie nowicjusza.
Szkoda, że nie przekonał Pan Sądu do swej rewolucyjnej koncepcji.
Autor: Michał Turzyński 28 December 2012 @ 16:27
Przykro, że zawodowiec nie rozumie różnicy miedzy postępowaniem merytorycznym a odszkodowawczym.
To pierwsze się zakończyło, zmienia się strona, którą teraz jest Skarb Państwa i to on odpowiada za rażące złamanie prawa przy orzekaniu.
Spojrzenie jest nowe jak przepis jest nowy. Nie może być grupy społecznej poza kontrolą. Dotyczy to Premiera (przegrał przed WSA) i dotyczy wysokich urzędników Państwa jakimi są sędziowie SN.
Co drugiego komentarza, to już przywykłem, że gdy brakuje argumentów pozostaje atak na osobę.
Źle natomiast świadczy o Panu, jako obywatelu, traktowanie poważnych spraw i sądów w kategoriach zabawy.
Autor: Marcin 29 December 2012 @ 07:32
Ależ doskonale rozumiem różnicę pomiędzy postępowaniem merytorycznym a odszkodowawczym.
Nie rozumiem tylko, jak w postępowaniu odszkodowawczym można udowodnić, że postępowanie merytoryczne było obarczone błędem bez ponownej analizy tej sprawy.
Innymi słowy – dlaczego niby odszkodowanie się należy, skoro merytoryczne postępowanie zakończyło się w określony sposób?
I z jakiego powodu uznać, że zakończyło się źle – skoro nie badamy jego zasadności (tak Pan stwierdził).
Chce Pan dostać odszkodowanie za to, że Pan przegrał?
Bo tylko taki argument zostaje.
Autor: Michał Turzyński 29 December 2012 @ 09:39
Owszem, w pierwszej instancji, która badała sprawę wygrałem (choć i tu prawo złamane został) a później naruszono prawo w sposób rażący – niemal identycznie jak uczyniła to Pani Jakubowska z Ustawą o radiofonii. I ocenie podlega takie działanie sądów Apelacyjnego i Najwyższego. Oba te sądy zmieniły treść zapisu ustawowego użytych przepisów art. 703 Kc, bo przepis w brzmieniu oryginalnym (bez opuszczenia słowa ‘pełnych’) gwarantował mi utrzymanie orzeczenia w II instancji.
można zbadać też ‘do dna’, że w ogóle ten przepis nie miał zastosowania co potwierdziło prawomocne orzeczenie SO w Szczecinie z dnia 28.02.2011.
Jeśli Pana interesują szczegóły, to powinien Pan przeczytać choćby 4 stronicowy skrót pozwu.
Autor: TADEUSZ PIECZONKA 27 February 2013 @ 13:05
tak DLA jaj i dla zachęty ;
o polskich sędziach SUBIEKTYWNIE i nieobiektywnie.
W mojej sprawie APELACYJNEJ O PRZYWRÓCENIE DO PRACY koleżeństwo =SSA we WROCŁAWIU obecnego mininistra prof. JACKA GOŁACZYŃSKIEGO, uznało za powód rzeczywisty zwolnienia z pracy fakt, że pisałem=korespondowałem bodajże w 1985-6 roku do KW [ idzie o KW PZPR] w JELENIEJ GÓRZE. Zwolnienie=WYPOWIEDZENIE z pracy dostałem w 1997roku.
Autor: jedenz 28 February 2013 @ 23:16
Wyrok SN nie jest rażąco błędny – tak na pierwszy rzut oka. Podstawą do niekorzystnego dla pozywającego oddalenia skargi kasacyjnej było stwierdzenie ( faktu?) , że jako dzierżawca nie zapłacił ani grosza czynszu w roku 1994 czyli za dwa pełne cykle rozliczeniowe. Nie zapłacił również w trzymiesięcznym okresie , który nastąpił po wypowiedzeniu umowy. Można się oczywiście bawić w kruczki prawne ( ale skutki są widoczne ) albo udowodnić ,że się zapłaciło. Z uzasadnienia wynika,że wystarczyłoby wpłacić do kasy choćby złotówkę w gotówce.
Trzeba oczywiście było podnosić kwestię braku inwentaryzacji przejętego majątku , inwentarza oraz kosztów i nakładów. Ale powód chciał odszkodowanie za utracone korzyści na podstawie bezprawności wypowiedzenia dzierżawy i przegrał bo SN uznał prawidłowość tego wypowiedzenia.
Odszkodowania za orzeczenie SN to już jest intryga grubymi nićmi szyta.
Autor: Michał Turzyński 28 February 2013 @ 23:52
Tylko na pierwszy rzut oka. Strona pozwana nie wykazała żadnym dokumentem finansowym jakiejkolwiek zaległości lub należności. Cały proces przebiegł na podstawie prywatnego rozliczenia bez wskazania źródłowych dokumentów księgowych. Zgodnie zaś z decyzją Dyrektora AWRSP (wicepremiera J. Janiszewskiego) wykonałem remonty warte ratę czynszu, które miały być zaliczone na czynsz – i były ale kilka lat później. A Sąd Apelacyjny i Sąd Najwyższy nie użyły słów “pełne okresy płatności’ tylko ‘okresy płatności’ – a takiego przepisu nie ma i nie jest to kruczek prawny tylko coś na kształt “lub czasopisma” Pani Jakubowskiej.
Autor: jedenz 1 March 2013 @ 00:44
Może i nie użyły wyrażenia ” pełne okresy”, ale stwierdziły wyraźnie, że inwestycje ( remonty ) jedynie zmniejszyły ratę czynszu za pierwsze półrocze 1994 roku ale nie stanowiły jej spłaty. Z taką interpretacją można dyskutować ,ale ma swoją logiczną spoistość. Należy też wspomnieć, że to do powoda należy udowodnienie okoliczności potwierdzających jego twierdzenia – albo powołanie się na okoliczności uniemożliwiające taki wywód – np zajęcie dokumentacji księgowej.
Proszę mnie zrozumieć, ja nie twierdzę ,że nie został Pan obrabowany w biały dzień, ale w Sądzie należy zachować zimna logikę ( o którą skrzywdzonemu trudno) i mieć prawnika , który przewidzi , że sprawa w SO może ciągnąć się latami i skończyć niczym – i dlatego trzeba mieć już przygotowane dodatkowe pozwy. I to jest najtrudniejszy wymóg, bo prawnicy w Polsce to ludzie nieodpowiedzialni brakiem konkurencji.
Autor: Michał Turzyński 1 March 2013 @ 06:07
Prawie się zgadzam tyle, że
1/ Kodeks nie rozróżnia form zapłaty czynszu (zwłaszcza w obliczu dokumentów J. Janiszewskiego)
2/ Wysokość zapłaty ‘pracami’ określił i potwierdził biegły sądowy w swojej opinii
3/ W pierwszej instancji SO zasądził odszkodowanie
4/ art. 703 Kc w ogóle nie miał tu zastosowania, bo jak wykazał biegły, nie było zaległości dwóch pełnych okresów płatności
5/ a gdyby nawet = Agencja odmówiła udzielenia mi trzymiesięcznego okresu na dopłatę i zajęła cały majątek i dokumentację zanim otrzymałem dokumenty rozwiązujące umowy (w tym dokumenty wpłaty) – uniemożliwiając mi wykonanie dopłaty
Mogę z Panem podyskutować szerzej na ten temat ale proszę się przedstawić – mnie Pan zna,działam otwarcie.
Autor: contact center 8 June 2014 @ 06:39
Interesujące spojrzenie na historię, każdy
winien rozczytać i zaznajomić się z tematem.
contact center ostatnio opublikował..contact center
Autor: call center online rozwiązania call center oprogramowanie do call center 11 June 2014 @ 08:40
Bardzo fajny post, interesujące teksty polecam wszystkim lekturę
call center online rozwiązania call center oprogramowanie do call center ostatnio opublikował..call center online rozwiązania call center oprogramowanie do call center
Autor: raportowanie sprzedaży 14 June 2014 @ 15:59
Strona świadczy o interesujących wydarzeniach, zapraszam do
raportowanie sprzedaży ostatnio opublikował..raportowanie sprzedaży
Autor: place zabaw 25 June 2014 @ 04:17
Autor: Kacper 28 August 2014 @ 12:34
No niestety, tak to już jest w naszym kraju. Musimy o wszystko się bić. Mamy rację a jednocześnie przegrywamy całą sprawę, bo w naszym Państwie jeden urzędnik kryje drugiego. Przykre to jest ale prawdziwe. Życzę woli walki w tym całym postępowaniu. Będę śledził na bieżąco.
Kacper ostatnio opublikował..Stroje kąpielowe dla dzieci
Autor: Psychol 4 September 2014 @ 14:38
Kawał dobrej roboty z opisaniem tej niezwykle szczególnej historii. Warto było zapoznać się z jego zawartością. Pozdrawiam
Autor: Natalia Parulska 5 September 2014 @ 09:56
Powinniśmy mieć status najbardziej niesprawiedliwego oraz irracjonalnego kraju na świecie!
Autor: usuwanie blizn 10 September 2014 @ 17:53
Szczególnie korzystny wpis, polecam ludziom
usuwanie blizn ostatnio opublikował..usuwanie blizn
Autor: Alicja 17 September 2014 @ 13:46
Życzę Ci powodzenia w całym tym procesie, aż do końca. Na pewno to nie jest prosta sprawa i minie jeszcze kilkanaście lat zanim dobiegnie końca nie mniej jednak nie możesz się poddawać. Walcz!
Alicja ostatnio opublikował..Oleje 5w40
Autor: Adam 22 September 2014 @ 23:16
Sprawa wygląda dosyć ostro. Daj znać jak poszło 🙂
Autor: Marysia 8 October 2014 @ 12:24
Polska to jednak jeden wielki absurd 🙂
Autor: Deutz 15 October 2014 @ 10:07
Prawda jest taka, że w naszym kraju ciężko o sprawiedliwość i trzeba zawsze walczyć o swoje aby coś osiągnąć. Niestety w naszym prawie ciężko o jakiekolwiek zmiany jednak warto mieć nadzieję, że sytuacja w końcu się poprawi na lepsze ponieważ aby walczyć o swoje, to także jesteśmy w tym ograniczeni
Autor: Ogrodowa Inwestycje 14 November 2014 @ 09:25
Musiałeś się bardzo napracować opisując tak szczegółowo tą sprawę. Daj znać jak się wszystko zakończy.
Autor: Profesjonalne szkolenia 22 January 2015 @ 15:22
Włożyłeś w to sporo pracy, żeby tak szczegółowo to opisać. Podziwiam za wytrwałość.
Autor: Centrum biznesowe 30 January 2015 @ 14:20
Ciekawa sprawa, no i faktycznie opis baaardzo szczegółowy 🙂
Autor: Piotr 11 June 2015 @ 11:30
Achh, ta Nasza Polska… megarolnik.com.pl
Autor: Estera 11 June 2015 @ 11:33
Naprawdę podziwiam Twoją wytrwałość. Momentami mam wrażenie, że urządają sobie z Ciebie jakieś kpiny. 100.000zł?! Brak mi słów…
Autor: Beautifulspace 13 June 2015 @ 23:26
Nie wiedziałem, że są jeszcze tacy wytrwali ludzie…
Licznik odwiedzin	Total Hits : 628410