Source: http://koksztys.pl/2014/10/?post_type=blog
Timestamp: 2018-07-18 07:05:42+00:00
Document Index: 15648262

Matched Legal Cases: ['art. 77', 'art. 117', 'art. 123', 'art. 5', 'art. 199', 'art. 365', 'art. 505', 'art. 14']

2014 Październik : Koksztys – Radcy Prawni i Adwokaci dla Ciebie i Twojej firmy!
W polskim systemie prawnym spadkobierca nabywa spadek (czyli prawa i obowiązki majątkowe zmarłego – spadkodawcy) z mocy prawa już z chwilą jego „otwarcia”, które z kolei następuje z chwilą śmierci spadkodawcy.
Wówczas jednak rodzą się wątpliwości co do tego, kto i jakie składniki majątkowe nabył po spadkodawcy. Aby więc sformalizować i wykazać fakt nabycia spadku wobec osób trzecich, spadkobierca winien uzyskać dokument w postaci postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku albo aktu poświadczenia dziedziczenia.
Dopiero powyższy dokument stanowi dowód przejścia spadku na rzecz spadkobiercy, który daje podstawę m.in. do przerejestrowania samochodu wchodzącego w skład majątku spadkowego czy wpisania spadkobiercy (jako nowego właściciela) do księgi wieczystej prowadzonej dla nieruchomości wchodzącej w skład spadku.
Spadkobiercy mogą złożyć wniosek o stwierdzenie nabycia spadku do sądu lub zwrócić się o sporządzenie aktu poświadczenia dziedziczenia przez notariusza.
Notariusz sporządzi akt poświadczenia dziedziczenia, jeżeli zostaną spełnione przesłanki ustawowe. Podkreślenia wymaga, iż w przypadku wyboru tej drogi wszystkie osoby należące do kręgu spadkobierców ustawowych i testamentowych (ewentualnie – uprawnione do zapisów windykacyjnych) muszą osobiście i jednocześnie złożyć podpisy przed notariuszem sporządzającym protokół dziedziczenia i akt poświadczenia dziedziczenia. Wyklucza to istnienie jakichkolwiek sporów, w tym przykładowo co do ważności testamentu.
Procedurę sądową ‘wieńczy’ natomiast wydanie postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku, w którym sąd wymienia spadkodawcę oraz wszystkich spadkobierców, którym spadek przypadł, jak również przy pomocy liczb ułamkowych wskazuje wysokość przysługujących każdemu ze spadkobierców udziałów w spadku. Jeżeli wyłoni się spór o ważność testamentu, sąd rozstrzyga ten spór w toku postępowania. Ponadto sąd stwierdza również nabycie przedmiotu zapisu windykacyjnego, wymieniając osobę dla której spadkodawca uczynił zapis windykacyjny, a także przedmiot tego zapisu.
Stwierdzenie nabycia spadku oraz poświadczenie dziedziczenia nie może nastąpić przed upływem 6 miesięcy od dnia otwarcia spadku (śmierci spadkodawcy), chyba że wszyscy znani spadkobiercy złożyli już oświadczenia o przyjęciu lub odrzuceniu spadku.
Wniosek o stwierdzenie nabycia spadku składa się we właściwym sądzie spadku, którym zgodnie przepisami jest sąd ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy (co do zasady). Wniosek może złożyć każdy, kto ma w tym interes, a zatem nie tylko spadkobiercy, ale również uprawnieni do zachowku, czy również wierzyciele spadkodawcy.
W postępowaniu powinny wziąć udział wszystkie osoby mogące wchodzić w rachubę jako spadkobiercy ustawowi i testamentowi. We wniosku należy podać adresy zamieszkania uczestników postępowania. Należy wskazać imię i nazwisko spadkodawcy, jego ostatnie miejsce zamieszkania oraz czy pozostawił on testament.
Wniosek o stwierdzenie nabycia spadku powinien zawierać zwięzłe uzasadnienie, w treści którego należy m.in. opisać stopień pokrewieństwa łączący zmarłego spadkodawcę i wymienionych w treści wniosku uczestników postępowania.
Do wniosku należy dołączyć: akt zgonu spadkodawcy, akty stanu cywilnego wskazujące na pokrewieństwo uczestników postępowania ze zmarłym (np. odpis skrócony aktu urodzenia, odpis skrócony aktu małżeństwa), testament lub testamenty, które pozostawił spadkodawca, a także odpisy wniosku w ilości odpowiadającej liczbie uczestników postępowania.
W razie jakichkolwiek dodatkowych pytań zapraszamy do kontaktu.
Bartłomiej Ofierski, prawnik, Kancelaria Koksztys
Z uwagi na wydana dnia 12 czerwca 2014 roku uchwałę siedmiu sędziów SN w sprawie ryczałtów za noclegi dla kierowców na trasach międzynarodowych, w środowisku przewoźników rozgorzały dyskusje jak się obronić przed wypłacaniem pracownikom bajońskich sum z tytułu tych właśnie ryczałtów.
Niestety, jeżeli pracownik wyjdzie do sądu z powództwem o zapłatę należności z tytułu zaległych wypłat to niewiele można będzie zrobić. Roszczenie o zapłatę tych należności przedawnia się jednak z upływem 3 lat, także starsze zaległości nie będą brane pod uwagę, gdy pracodawca podniesie w procesie zarzut przedawnienia co do należności starszych niż 3 lata. Co zrobić jednak, aby w chwili obecnej ustalić tak stosunki pracy z tirowcami, aby ryczałtów nie musieć wypłacać w kwotach wskazanych w rozporządzeniu?
Skoro zostało ustalone, że kierowca tira jest w podróży służbowej będąc zatrudnionym na umowę o pracę w przedsiębiorstwie jako kierowca na trasach międzynarodowych, to jakie pracodawca powinien zatem należności pracownikowi wypłacać? W jakich sumach? Czy konieczne jest w każdym przypadku wypłacanie kwot równych ryczałtom, których zasady obliczania określone zostały w rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 29 stycznia 2013 r. w sprawie należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowej (Dz. U. z dnia 5 lutego 2013 r.)?
Na to pytanie odpowiedzi udziela art. 77 5 Kodeksu pracy. Kodeks pracy reguluje bowiem te kwestie w sposób dostateczny. Jako, że pracownicy zatrudnieni u Państwa(z uwagi na to, że jesteście Państwo przedsiębiorcami prywatnymi) nie są pracownikami zatrudnionymi w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej, kwoty należne tytułem diet czy ryczałtów za nocleg ustalone w rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 29 stycznia 2013 r. w sprawie należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowej musiałyby być im wypłacane, jeżeli regulamin wynagradzania w Państwa przedsiębiorstwie nie będzie zawierał postanowień dotyczący właśnie tych diet i ryczałtów.
Regulaminy te w razie braku organizacji związkowych, ustala pracodawca sam.
Od zasady, że pracodawca pozabudżetowy może (w regulaminie wynagradzania) przy kształtowaniu lub współkształtowaniu (w układzie zbiorowym pracy i w umowie o pracę) należności z tytułu podróży służbowej nie kierować się regulacjami rozporządzenia ministra do spraw pracy i w tym sensie może wprowadzać postanowienia zarówno korzystniejsze, jak i mniej korzystne dla pracowników, przewidziany jest pewien wyjątek. Diety za dobę podróży służbowej na obszarze kraju nie mogą być niższe niż ustalone w rozporządzeniu ministra do spraw pracy.
Niższe mogą być już jednak diety za podróż poza granicami kraju, z tym jednak, że nie mogą być one niższe niż diety z tytułu podróży służbowej na obszarze kraju, choć mogą być niższe od diet przewidzianych przez ministra pracy dla podróży poza granicami kraju (Kodeks pracy. Komentarz Autorzy: Józef Iwulski, Walerian Sanetra Wydanie: 2013). Znaczenie ma więc tylko ustalona w rozporządzeniu wysokość diety krajowej, a nie wysokość diety zagranicznej.
Podsumowując, pod wskazanym powyżej warunkiem, jeżeli pracodawca w regulaminie wynagradzania określi warunki wypłacania należności z tytułu podróży służbowej, przepisy rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 29 stycznia 2013 r. w sprawie należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowej, wskazujące konkretne kwoty tytułem diet i ryczałtów za noclegi, nie będą miały zastosowania.
Jeżeli przedsiębiorca w dotychczas obowiązującym regulaminie wynagradzania nie zamieścił zapisów czyniących zadość wyżej sformułowanym wymaganiom, a chciałby to jednak uczynić, w jakiej formie powinno się przeprowadzić zmiany?
O tym, w kolejnym wpisie.
Katarzyna Czepiel, prawnik
Zapraszamy też na strony: http://pomocprawnatransport.pl/ lub http://transportprawo.pl/
Czy dopuszczalne jest wnoszenie pozwów na próbę – „za złotówkę”?
Jakie korzyści niesie z sobą taki sposób prowadzenia sporu?
Dochodzenie roszczenia przed sądem, choćby żądanie pozwu było oczywiście uzasadnione wiąże się z wieloma niedogodnościami – koniecznością uiszczenia opłat sądowych
(przy wyjątkowym charakterze instytucji zwolnienia od kosztów) oraz często długim czasem trwania samego postępowania. Tym większe znaczenie ma to w sprawach, w których zasadność naszego stanowiska nie jest niewątpliwa, jednak istnieje możliwość uzyskania korzystnego rozstrzygnięcia sądu. Rozwiązaniem w takim wypadku może być dochodzenie roszczeń w procesach wszczynanych na próbę; niniejsze rozważania omawiają dopuszczalność, konsekwencje oraz korzyści takiego sposobu postępowania.
Przyjmijmy następujący stan faktyczny; przysługuje nam niewątpliwe (w tym sensie, że niewątpliwe jest istnienie samego zadłużenia) roszczenie opiewające na kwotę 100 000 zł (np. z tytułu braku zapłaty ceny towarów). Po upływie terminu przedawnienia roszczeń, wierzyciel uzyskuje od dłużnika pisemne uznanie roszczenia. Zgodnie z art. 117 § 2 zdanie pierwsze KC: „Po upływie terminu przedawnienia ten, przeciwko komu przysługuje roszczenie, może uchylić się od jego zaspokojenia, chyba że zrzeka się korzystania z zarzutu przedawnienia”. Wynika z tego, że samo uznanie roszczenia, o którym mowa w art. 123 § 1 pkt 2 KC nie jest tożsame ze zrzeczeniem się zarzutu przedawnienia – w stosunku do tego drugiego muszą być bowiem spełnione większe rygory, m. in. ze względu na fakt, że w przeciwieństwie do uznania roszczenia zrzeczenie się zarzutu przedawnienia stanowi oświadczenie woli, a nie wiedzy (w przypadku spółek prawa handlowego powinno ono być zatem dokonane zgodnie z zasadami reprezentacji widniejącymi w KRS). W orzecznictwie można jednak znaleźć głosy wskazujące – skądinąd słusznie – że „uznanie właściwe, o ile występuje po upływie okresu przedawnienia na ogół połączone jest ze zrzeczeniem się zarzutu przedawnienia. Wynika to z faktu, że uznanie roszczenia, bez zrzeczenia się przedawnienia, pozbawione jest sensu. Dłużnik, który zamierza zaspokoić przedawnione roszczenie zawsze może to uczynić i bez jego uznawania. Dlatego we właściwym uznaniu roszczenia, dokonanym po upływie okresu przedawnienia należy na ogół dopatrywać się także dorozumianego zrzeczenia się zarzutu przedawnienia” (tak Sąd Okręgowy we Wrocławiu w sprawie o sygn. akt I C 644/13). Ewentualnie istnieje możliwość powołania się na fakt, że w okolicznościach danego przypadku zrzeczenie się zarzutu przedawnienia stanowi nadużycie prawa (art. 5KC) i w związku z tym nie korzysta z ochrony.
Zależnie zatem od oceny sądu nasze żądanie może być w całości uwzględnione lub oddalone. W takim wypadku możemy wnieść pozew z żądaniem zapłaty choćby opiewającym na 1 zł, zastrzegając jednocześnie, że kwota ta nie wyczerpuje całego roszczenia. Należy bowiem stwierdzić, że rozdrabnianie roszczeń jest jak najbardziej dopuszczalne, a uprawnienie to wynika z zasady dyspozycyjności, zgodnie z którą sama decyzja co do inicjowania procesu, jego zakresu oraz dysponowania jego przedmiotem w jego trakcie leży – z pewnymi wyjątkami – w gestii samego wierzyciela-powoda (może on np. cofnąć pozew). Skoro bowiem wierzyciel może żądać zapłaty kwoty X to tym bardziej może żądać tylko połowy tej kwoty, mając na uwadze, że uprawniony jest również do zrzeczenia się długu i dokonania innych – poprawiających sytuację prawną dłużnika wynikającą niż pierwotnej treść zobowiązania – czynności materialnoprawnych (przy zastrzeżeniu odmienności czynności materialnoprawnych od procesowych). Nie będzie uzasadnione w takim wypadku podniesienie przez przeciwnika procesowego zarzutu powagi rzeczy osądzonej (art. 199 § 1 pkt 2 KPC – czego skutkiem byłoby odrzucenie pozwu); nie zachodzi w tym wypadku tożsamość roszczenia, bowiem sprawy dotyczą różnych części tego samego roszczenia. Powyższe stanowisko najpełniej znalazło swoje odzwierciedlenie w uchwale Sądu Najwyższego z 5 lipca 1995 (sygn. akt III CZP 81/95), gdzie stwierdzono „Dopuszczalne jest rozdrobnienie roszczenia o wynagrodzenie za wykonanie dzieła i dochodzenie części tego roszczenia w oddzielnych pozwach.”
W razie uzyskania wyroku zasądzającego złotówkę, będziemy mogli wnieść kolejny pozew, tym razem opiewający na całą kwotę naszego roszczenia a sąd rozpatrujący sprawę będzie związany „kierunkiem” rozstrzygnięcia przyjętym przez pierwszy sąd (art. 365 i 366 KPC). Należy podkreślić, że samo zagadnienie zakresu związania sądu w takim wypadku jest jednym z najbardziej skomplikowanych zagadnień cywilnej procesualistyki, w związku z czym mogą istnieć wątpliwości co do samego związania sądu i jego zakresu. Nie wdając się głębiej w zagadnienia teoretyczne można stwierdzić, że przyjmuje się, iż kolejny sąd będzie związany przesądzoną przez sąd pierwszy zasadą odpowiedzialności. Innymi słowy, jeżeli sąd w pierwszym postępowania orzekł, że zasadne jest żądanie pozwu oparte na określonej podstawie faktycznej to ceteris paribus zasadne będzie również takie samo żądanie wskazane w petitum drugiego pozwu. „W procesie o dalszą – ponad prawomocnie uwzględnioną – część świadczenia z tego samego stosunku prawnego, sąd nie może w nie zmienionych okolicznościach odmiennie orzec o zasadzie odpowiedzialności pozwanego” (uchwała Sądu Najwyższego z dnia 29 marca 1994 r. – sygn. akt III CZP 29/94). Objęta tym związaniem jest treść sentencji, a nie uzasadnienie wyroku, jednak okoliczności tam wskazane mogą być pomocne dla ustalenia tego, o jakim żądaniu i w związku z jaką podstawą faktyczną rozstrzygnięto. „Prawomocny wyrok oddalający powództwo o zasądzenie części roszczenia ma moc wiążącą w sprawie, w której powód dochodzi pozostałej jego części, tylko wtedy, gdy obie części roszczenia wynikającego z tego samego stosunku prawnego oparte są na tych samych okolicznościach faktycznych” (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 23 marca 2006 r. – IV CSK 89/2005).
Wskazana strategia prowadzenia sporu niesie z sobą korzyść praktyczną, która jest nie do przecenienia – w ten sposób zmniejszamy prawie całkowicie [sic!] ryzyko finansowe związanego z prowadzeniem sporu (związane z kosztami postępowania). W razie bowiem niekorzystnego rozstrzygnięcia w pierwszej sprawie – nie ponosimy kosztów drugiego postępowania, ponieważ wobec mocy wiążącej pierwszego orzeczenia, zaniechamy wszczynania kolejnych postępowań. Wadą takiej strategii jest natomiast dłuższy czas uzyskania definitywnego (ostatniego) rozstrzygnięcia (przy założeniu, że prowadzenie dwóch postępowań zawsze trwa dłużej niż jednego), może to mieć czasem również negatywny wpływ na rozstrzygnięcie co do kosztów procesu. Sąd może bowiem uznać, że biorąc pod uwagę okoliczności konkretnej sprawy nie było celowym pozywanie częściowe (zwłaszcza w przypadku, gdy kwota całego roszczenia jest wskazana w jednej fakturze). Wydaje się jednak, że w praktyce taka okoliczność musiałaby być podniesiona przez drugą stronę a dodatkowo prawdopodobieństwo jej wystąpienia będzie zmniejszone w przypadku procesów, które są rzeczywiście skomplikowane, nieoczywiste lub mają precedensowy charakter. Co więcej, oprócz samej treści prawa przy prowadzeniu postępowań sądowych należy mieć również na uwadze determinanty pozaprawne, np. sędzia zdający sobie sprawę z pobudek, jakie były przyczyną niestandardowego sposobu prowadzenia sporu może być „mniej skory” do wydania rozstrzygnięcia, które będzie dla nas korzystne.
Należy również mieć na uwadze, że z punktu widzenia „oszczędności procesowej” optymalnym rozwiązaniem byłoby pozywanie za minimalną kwotę w wysokości 600 zł. W tym przypadku opłata od pozwu wyniesie 30 zł, podobnie jak w przypadku pozwu za złotówkę. Taka sprawa nie będzie prowadzona w postępowaniu uproszczonym, jeśli całe roszczenie nie nadaje się do tego postępowania (czyli zasadniczo, gdy przekracza kwotę 10 000 zł), zgodnie z art. 505 z indeksem 3 § 3 KPC.
Podsumowując należy stwierdzić, że niezwykle istotne zalety wszczynania procesów częściowych przesłaniają ewentualne wady takiego sposobu prowadzenia postępowań, ponieważ znacznie zmniejsza ryzyko niepowodzenia przy istotnym zminimalizowaniu kosztów dochodzenia roszczeń. W razie gdyby mieli Państwo pytania w przedmiocie treści artykułu, proszę o kontakt mailowy: d.barwasny@koksztys.pl
Dariusz Barawaśny, prawnik, kancelaria Koksztys
Kwestie dotyczące zawieszenia wykonywania działalności gospodarczej przedsiębiorcy (w tym również spółki z ograniczoną odpowiedzialnością) reguluje przede wszystkim ustawa z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (tekst jedn.: Dz. U. 2013 r., poz. 672 z późn. zm., zwana dalej „Ustawą”).
Zgodnie z art. 14a Ustawy, zawiesić wykonywanie działalności gospodarczej może jedynie przedsiębiorca niezatrudniający pracowników (w rozumieniu przepisów Kodeksu pracy), natomiast okres zawieszenia może wynosić od 30 dni do maksymalnie 24 miesięcy. Okres zawieszenia wykonywania działalności gospodarczej może być oznaczony w dniach, miesiącach albo miesiącach i dniach.
Pamiętajmy, iż w okresie zawieszenia wykonywania działalności gospodarczej przedsiębiorca nie może wykonywać działalności gospodarczej i osiągać bieżących przychodów z pozarolniczej działalności gospodarczej. Jednakowoż zgodnie z Ustawą w okresie zawieszenia wykonywania działalności gospodarczej przedsiębiorca:
– ma prawo wykonywać wszelkie czynności niezbędne do zachowania lub zabezpieczenia źródła przychodów,
– ma prawo przyjmować należności lub obowiązek regulować zobowiązania, powstałe przed datą zawieszenia wykonywania działalności gospodarczej,
– ma prawo zbywać własne środki trwałe i wyposażenie,
– ma prawo albo obowiązek uczestniczyć w postępowaniach sądowych, postępowaniach podatkowych i administracyjnych związanych z działalnością gospodarczą wykonywaną przed zawieszeniem wykonywania działalności gospodarczej,
– wykonuje wszelkie obowiązki nakazane przepisami prawa,
– ma prawo osiągać przychody finansowe, także z działalności prowadzonej przed zawieszeniem wykonywania działalności gospodarczej,
– może zostać poddany kontroli na zasadach przewidzianych dla przedsiębiorców wykonujących działalność gospodarczą.
Zawieszenie wykonywania działalności gospodarczej oraz wznowienie wykonywania tej działalności następuje na wniosek przedsiębiorcy. Okres zawieszenia wykonywania działalności gospodarczej rozpoczyna się od dnia wskazanego we wniosku o wpis informacji o zawieszeniu, nie wcześniej niż w dniu złożenia wniosku, i trwa do dnia złożenia wniosku o wpis informacji o wznowieniu wykonywania działalności gospodarczej lub do dnia wskazanego w tym wniosku, który nie może być wcześniejszy niż dzień złożenia wniosku.
Zgłaszanie informacji o zawieszeniu wykonywania działalności gospodarczej oraz o wznowieniu wykonywania działalności gospodarczej w przypadku przedsiębiorców podlegających obowiązkowi wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego (a zatem również sp. z o.o.) następuje na podstawie przepisów o Krajowym Rejestrze Sądowym (KRS).
Zatem do zawieszenia konieczne jest złożenie wniosku do KRS-u. Jeżeli umowa spółki z o.o. nie zawiera innych wymogów w tym zakresie, uchwałę w przedmiocie zawieszenia wykonywania działalności gospodarczej podejmuje Zarząd bezwzględną większością głosów (zgodnie z przepisami Kodeksu spółek handlowych).
Do wniosku o wpis informacji o zawieszeniu wykonywania działalności (na formularzu KRS-Z62) spółka musi dołączyć oświadczenie o niezatrudnianiu pracowników. Ponadto do wniosku dołącza się oryginał lub poświadczoną notarialnie kopię ww. uchwały o zawieszeniu wykonywania działalności.
Od przedmiotowego wniosku nie pobiera się opłaty sądowej oraz z tytułu ogłoszenia w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. Należy również pamiętać o dołączeniu odpowiednich formularzy do Urzędu Skarbowego, Urzędu Statystycznego (GUS) oraz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS).
Pamiętajmy, że przedsiębiorca nie musi w żaden sposób uzasadniać swojej decyzji o zawieszeniu wykonywania działalności gospodarczej ani też uzyskiwać uprzednio zgody jakiegokolwiek organu na dokonanie zgłoszenia zawieszenia.