Source: http://czasopismo.legeartis.org/2016/11/odpowiedzialnosc-karna-pogryzienie-przez-psa.html
Timestamp: 2017-08-22 20:41:59+00:00
Document Index: 62792905

Matched Legal Cases: ['art. 157', 'art. 77', 'art. 157', 'art. 157', 'art. 157', 'art. 157', 'Art. 157', 'art. 160', 'art. 2', 'art. 431', 'art. 157', 'art. 2', 'art. 431', 'art. 77']

Odpowiedzialność karna za pogryzienie przez psa (art. 157 par. 3 kk)
Odpowiedzialność karna za pogryzienie przez psa
by Olgierd Rudak • 6 listopada 2016 • 3 komentarze
A skoro jakiś czas temu było o tym, że ugryzienie człowieka przez psa może być kwalifikowane jako wykroczenie z art. 77 kodeksu wykroczeń — to dziś będzie o tym, że w przypadku szczególnie dotkliwych skutków dla zdrowia poszkodowanego — nawet jeśli właścicielowi psa nie można zarzucić celowego działania (np. szczucia psem), lecz rzecz sprowadza się do zaniedbań w zakresie nadzoru nad zwierzęciem, sprawa może skończyć się odpowiedzialnością karną.
Właściciel psa, który zaniedbał obowiązków w nadzorze psa będzie odpowiadał tak za działanie jak i zaniechanie (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)
wyrok Sądu Najwyższego z 18 lutego 2000 r. (III KKN 280/99)
Użyte w art. 157 § 3 kk sformułowanie „działa”, wynikające z zastosowanej przez ustawodawcę techniki legislacyjnej, oznacza zarówno działanie, jak i zaniechanie.
Właściciel psów został oskarżony o spowodowanie nieumyślnego uszkodzenia ciała pokrzywdzonego, który spowodował rozstrój zdrowia na okres powyżej 7 dni (art. 157 par. 3 kk). Wskutek braku nadzoru nad psami doszło do pokąsania ręki pokrzywdzonego.
Oskarżony został prawomocnie uniewinniony: zdaniem sądu przestępstwo to nie może być popełnione poprzez zaniechanie — bo przepis wyraźnie mówi o tym, że sprawca „działa”.
art. 157 kodeksu karnego
Rozpatrując kasację wniesioną przez prokuratora SN wskazał, iż analiza przestępstwa nieumyślnego naruszenia czynności narządu ciała nie może być przeprowadzona w oderwaniu od brzmienia art. 157 par. 1 i 2 kk, w których zwrot „powoduje” oczywiście odnosi się i do działania sprawcy, i do jego zaniechania. Art. 157 par. 3 kk odnosi się do „działania” sprawcy, który „powoduje” określony skutek dla zdrowia pokrzywdzonego. Prawidłowa wykładnia normy brzmi przeto: „jeżeli sprawca powodując, a więc również przez zaniechanie, naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia działa nieumyślnie podlega karze” (podobnie np. w art. 160 kk).
Nie można także przyjąć, iżby nie było możliwe ustalenie związku przyczynowego pomiędzy nieumyślnym zaniechaniem sprawcy a powstałym skutkiem w postaci wyrządzonej szkody. W tym przypadku szczególny obowiązek zapobieżenia skutkowi (art. 2 kk) wynika z art. 431 kc — przepis, który zobowiązuje właściciela psa do przeciwdziałania niebezpieczeństwom pochodzącym od jego zwierzęcia.
Z tych względów SN zaskarżony wyrok uchylił, sprawa wróciła do ponownego osądzenia w II instancji — a my mamy jasność, że nawet jeśli przyjąć, iż brak stosownego nadzoru nad psem jest wynikiem nieumyślnego zaniechania, to odpowiedzialność karna za pogryzienie nas nie uniknie.
Tags: art. 157 kk art. 2 kk art. 431 kc art. 77 kw pies Sąd Najwyższy
← „Przełęcz ocalonych” — recenzja filmu o bohaterze, który miał wszelkie zadatki, by bohaterem nigdy nie zostać
15 książek, przez które nie przebrnąłem — lub ich tutaj nie zrecenzowałem →
Zakładając że można to wykazać – np. ktoś akurat filmował wyczyny pieska gdy doszło do zdarzenia – jak się ma do tego prowokowanie zwierzęcia przez poszkodowanego? Bo owszem, jest przepis który złośliwe drażnienie zrównuje ze znęcaniem się nad zwierzęciem, ale on ustala karę za takie zachowanie, natomiast czy taka okoliczność może wyłączyć odpowiedzialność właściciela?
Jak zawsze: wszystko zależy od okoliczności, a te od umiejętności ich przedstawienia przez pełnomocnika ;-)
Aczkolwiek uważam, że oczywiście, pokrzywdzony, który się prosił o zgubę, jest co najmniej współodpowiedzialny za skutek — ale jak to się przełoży na kwalifikację w sprawie karnej (a jak w sprawie cywilnej, bo wiadomo, że te mogą być różne), to inna para kaloszy.
Mówiąc wprost: poszkodowany zwierzę prowokował, ale gdzie był wówczas przewodnik psa i co zrobił, żeby jednak z tych prowokacji nic nie było? Spuścił zwierzę ze smyczy? Obrócił się na pięcie i poszedł w drugą stronę? Miał przekonanie — całkiem usprawiedliwione, bo pies znany był z grzeczności — że nic się nie zdarzy, ale tym razem zwierzę nie zdzierżyło? Pies właściwie stanął w obronie pana, wyczuwając zagrożenie ze strony napastnika?
Np. smycz jednak nie wytrzymała – ale to podejrzewam że spadłoby raczej na właściciela. ;)