Source: http://www.oszust-darek-z-ustka-pabianice.pl/materialy-z-sadu/22-prokuratura-umorzyla-postepowanie-w-sprawie-dariusza-m-oszusta-z-pabianic-i-ustki
Timestamp: 2019-09-19 23:17:18+00:00
Document Index: 15705240

Matched Legal Cases: ['Art. 282', 'Art. 286', 'Art. 207', 'Art. 207', 'Art. 282', 'Art. 286', 'Art. 190', 'Art. 191']

Utworzono: środa, 16, listopad 2016 18:42
Słupska prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie oszustwa, gróźb, znęcania się , przemocy Dariusza M. nad własna matką. Sławny oszusta i bandyta z Pabianic oraz Ustki na wolności.
I. Niniejszym zawiadamiam, że mój brat Dariusz M popełnił przestępstwa Art. 282 i Art. 286 Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, przemocą, groźbą zamachu na życie lub zdrowie albo gwałtownego zamachu na mienie, doprowadza inną osobę do rozporządzenia mieniem własnym lub cudzym... z Art. 207. § 1. Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny. Brat za pomocy przemocy, gróźb, zastraszeniem i oszustwem zmusił moją mamę Justynę M. do zmiany testamentu dzień przed wigilią 23 grudnia 2002. ( W „nagrodę” mama spędziła wigilię w Pabianicach u rodziny brata)
Potwierdzeniem tego są zeznania, sąsiadki p. ... , (oraz film nr 1) która stwierdziła, że po śmierci Henryka Mazura, Darek M i jego żona zaczęli zastraszać, grozić, nie wpuszczać jej do swojego mieszkania oraz bić Justynę Mazur argumentując, że skoro testament jest na wnuczkę, to niech idzie sobie do wnuczki. Sam termin sporządzenia tego II testamentu z 23 grudnia 2012, mówi sam za siebie, zaledwie 2 miesiące po śmierci jej męża, kiedy jeszcze nie doszła do siebie oraz dzień przed wigilią. Dla mojej mamy, osoby, której w październiku 2002 roku zmarł ukochany mąż i towarzysz życia, groźba nie utrzymywania z nią kontaktów przez brata, nie wpuszczania do mieszkania na Wróblewskiego, które bratu kupili rodzice, musiała być straszną traumą.
Potwierdzają to również zeznania S.... -
zeznania kuzynki ... -
… Chodzi o Dariusza M. Mama próbowała dochodzić szczegółów. Było tylko stwierdzenie, jak mama się dopytywała, dlaczego tak mówi, że, mimo, że kupiliśmy mieszkanie Dariuszowi M jest niemile widzianym gościem u niego, że często jak próbuje się dostać czy pójść tam to nie jest wpuszczana
… Ciocia nic nie mówiła, że zmieni testament. Nie było rozmów o terminie sporządzenia testamentu z ciocią. Testament, który dotyczył wydziedziczenia Artura, to w tym testamencie ujęta jest córka Artura oraz mąż Henryk Mazur. Drugiego testamentu w ogóle nie widziałam. Z informacji od żony Dariusza M wiem tylko tyle, że został sporządzony u notariusza akt, w którym Dariusz Mazur ma spełnić wolę cioci. Taka była wypowiedź żony Dariusza Mazur. Wola cioci miała być taka, żeby jej syn Artur Mazur nie został osobą bezdomną, że ma zamieszkać na ul. Leśnej w Ustce.
zeznania sąsiadki ... -
Zeznania sąsiadki .. -
Wiem,że testament był na wnuczkę,bo syn Dariusz dostał mieszkanie na Wróblewskiego.
Więcej faktów i dowodów na ten temat w II zawiadomieniu.
Niniejszym zawiadamiam, że mój brat Dariusz Mazur popełnił przestępstwa z Art. 207. § 1. Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny, Art. 282 i Art. 286 Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, przemocą, groźbą zamachu na życie lub zdrowie albo gwałtownego zamachu na mienie, doprowadza inną osobę do rozporządzenia mieniem własnym lub cudzym albo do zaprzestania działalności gospodarczej oraz Art. 190a., Art. 191. § 1, § 1a
Mając na uwadze powyższe zwracam się z uprzejmą prośbą o wszczęcie postępowania karnego wobec Dariusza Mazura zamieszkałego w 95-200 Pabianicach przy ul. Kilińskiego 8/10 oraz posiadającego mieszkanie w w Ustce przy ulicy Wróblewskiego 6/102
Dariusz Mazur działał przez wiele lat z premedytacja wiedząc, że jestem osobą niepełnosprawna (wg dokumentów od 1998r),choruje na przewlekłą depresje oraz mam kłopoty z pamięcią.
Brat Dariusz Mazur w okresie od lipca 2012 do jesieni 2015 wielokrotnie używał w stosunku do mnie słów obraźliwych, bił mnie i tłuk, naruszając nietykalność osobistą, próbował siłą wyrzucić z mieszkania na ul. Leśnej, doskonale wiedział o moich pobytach w szpitalach psychiatrycznych, próbach samobójczych na pewno liczył i kalkulował, ze pod wpływem dodatkowych stresów popełnię samobójstwo, o co nie raz było bardzo blisko, co ułatwi mu przejecie całego majątku po rodzicach.
Wielokrotnie przez te 4 lata straszył wczasowiczów, blokował swoim samochodem wjazd do ogródka na parking, zrywał kartki z okien ( Wolne Pokoje) zamykał gaz, co powodowało wyprowadzkę zastraszonych wczasowiczów i konieczność zwrotu gotówki uniemożliwiając mi prowadzenie działalności gospodarczej, co spowodowało później kłopoty i opóźnienia z opłatami za czynsz. raz 22 lipca, po co najmniej dwukrotnym wezwaniu przeze mnie policji , zmieniłem zamek w drzwiach, wtedy przyszedł z młotkiem i gwoździami zakleszczył, zepsuł wkładkę. ( dowód zdjęcie na płycie CD ) Wielokrotnie wzywałem policje z prośba o interwencje, ale brat po ich odjeździe wracał do domu na ul. Leśna i próbował na mnie siła wymusić natychmiastową wyprowadzkę. Dopiero włączanie kamery, nagrywania, trochę go uspokajało i powstrzymywał się od użycia siły fizycznej. Później założyłem z tego powodu monitoring w domu.
Na początku lipca 2012 r zaraz po ogłoszeniu testamentu po śmierci mamy, brat kazał mi się wynosić z rodzinnego mieszkania, (gdzie mieszkałem nieprzerwanie od 2000 r) i dał mi łaskawie 3 dni na spakowanie się. Robiąc awantury, pokazując testament i strasząc ich policją, wygonił przy tym wszystkich wczasowiczów, przez co byłem zmuszony oddać im pieniądze. Zrywał też reklamy, kartki o Wolnych Pokojach Sytuacja taka powtarzała się wielokrotnie.( a później miał do mnie pretensje, że nie mam za co zapłacić za czynsz).
Następnie wystąpił do sądu, pomimo nieprawomocnego wyroku o zabezpieczenie mieszkania na Leśnej i spisanie rzeczy ruchomych, czyli starych gierkowskich mebli.
Bardzo ciężko jest mi o tym pisać , dlatego załączam fotografie mojego planowanego wystąpienia w sądzie, które należy potraktować jak II część uzasadnienia, przepraszam za kiepska jakość, ale przez pomyłkę skasowałem plik, a mój obrońca mec. Wawrowska nie chciała mi wydać ksera, duplikatu oryginalnych papierów jej przekazanych. .
Zeznania sąsiada Stanisława Olszaka: -Artur mieszkał z matką po śmierci ojca, opiekował się matką. Nie miał innego mieszkania. Pracował w nocy....Mieszkanie na ul. Leśnej po śmierci miały dostać wnuki. Jak Henryk Mazur kupił Dariuszowi mieszkanie to się spotkaliśmy, to było 54.000 zł. Henryk chciał pożyczyć pieniędzy, ale myśmy już mieli dla swojego syna przedpłatę zrobioną i odmówiłem. Nawet był spokojny, wiedział, że jeden i drugi syn będzie miał mieszkanie. W akcie u notariusza nie było napisane, bo Artur miał długi. Przez to jest całe to zamieszanie. ... Męża nie było. Henryk kupił mieszkanie Darkowi, a Artur będzie miał mieszkanie po nich- to wiem. Drugi testament, o którym się dowiedziałem to już mnie serce bolało, jako ojca, bo ja mam też dwoje dzieci i takie same mieszkanie i nie wierzę, że ojciec czy matka by wydziedziczyli własne dziecko. W tym stanie, w jakim ona była i by to podpisała?
Zeznania sąsiadki Barbary Duch - Pani Justyna opowiadała mi o sporządzeniu testamentu, że testament był na wnuczkę, bo Artur miał długi i bali się o komorników.
… Pani Mazur chyba miała konflikt, bo raz mi opowiadała, że poszła do mieszkania do Dariusza, to nie wiem, czy ją pobili czy ją wygonili, bo powiedzieli, że jak wszystko inwestuje w dzieci Artura to niech idzie do niego, z problemami czy z wizytami... Justyna mówiła mi, ze kupiła mieszkanie dla syna Dariusza, a to na ul. Leśnej mali być dla Artura, ale ze względu na długi zapisano je na wnuczkę.
Wielokrotnie w sądzie kłamał i łgał, np.: że nie mieszkałem od 2000 na ul. Leśnej i po śmierci taty,
nie opiekowałem się mamą - wszyscy świadkowie i moje dzieci potwierdziły prawdziwa wersję wydarzeń. .
Więcej znajda państwo w materiałach z sądu Sygn. akt IX Ns 47/13 oraz na stronie http://www.oszust-darek-z-ustka-pabianice.pl , gdzie informacje będą na bieżąco uzupełniane.
506 930 020
1.Ksero planowanego wystąpienia sądowego – uzasadnienie cz. II
Kserokopie zaświadczeń lekarskich 3szt.
Orzeczenie o niepełnosprawności 3 szt.
Ksero wniosku o zabezpieczenie spadku z 2012 r.
Płyta CD z filmami i protokołami z sądu.
Wielokrotnie przez te 4 lata straszył wczasowiczów, blokował swoim samochodem wjazd do ogródka na parking, zrywał kartki z okien ( Wolne Pokoje) zamykał gaz, co powodowało wyprowadzkę zastraszonych wczasowiczów i konieczność zwrotu gotówki uniemożliwiając mi prowadzenie działalności gospodarczej, co spowodowało później kłopoty i opóźnienia z opłatami za czynsz. raz 22 lipca, po co najmniej dwukrotnym wezwaniu przeze mnie policji , zmieniłem zamek w drzwiach, wtedy przyszedł z młotkiem i gwoździami zakleszczył, zepsuł wkładkę. ( dowód zdjęcie na płycie CD )
Wielokrotnie wzywałem policje z prośba o interwencje, ale brat po ich odjeździe wracał do domu na ul. Leśna i próbował na mnie siła wymusić natychmiastową wyprowadzkę. Dopiero włączanie kamery, nagrywania, trochę go uspokajało i powstrzymywał się od użycia siły fizycznej. Później założyłem z tego powodu monitoring w domu.
Zeznania sąsiada .... -Artur mieszkał z matką po śmierci ojca, opiekował się matką. Nie miał innego mieszkania. Pracował w nocy....Mieszkanie na ul. Leśnej po śmierci miały dostać wnuki. Jak Henryk Mazur kupił Dariuszowi mieszkanie to się spotkaliśmy, to było 54.000 zł. Henryk chciał pożyczyć pieniędzy, ale myśmy już mieli dla swojego syna przedpłatę zrobioną i odmówiłem. Nawet był spokojny, wiedział, że jeden i drugi syn będzie miał mieszkanie. W akcie u notariusza nie było napisane, bo Artur miał długi. Przez to jest całe to zamieszanie. ... Męża nie było. Henryk kupił mieszkanie Darkowi, a Artur będzie miał mieszkanie po nich- to wiem. Drugi testament, o którym się dowiedziałem to już mnie serce bolało, jako ojca, bo ja mam też dwoje dzieci i takie same mieszkanie i nie wierzę, że ojciec czy matka by wydziedziczyli własne dziecko. W tym stanie, w jakim ona była i by to podpisała?
Zeznania sąsiadki ... - Pani Justyna opowiadała mi o sporządzeniu testamentu, że testament był na wnuczkę, bo Artur miał długi i bali się o komorników.
2. Kserokopie zaświadczeń lekarskich 3szt.
3. Orzeczenie o niepełnosprawności 3 szt.
4. Ksero wniosku o zabezpieczenie spadku z 2012 r.
Dodatkową formą znęcania się nad mamą, było zabranie jej opieki w soboty. Miałem dogadane z opiekunkę, że będzie przychodziła również w soboty, niestety jak po przejęciu dostępu do konta z emeryturą mamy, w czerwcu 2007 roku przez brata Dariusza, gdy opiekunka przyszła z rozliczeniem godzin do niego, nie wypłacił jej kasy za soboty i kazał się zgłosić do mnie po wypłatę, a przecież mama miała bardzo wysoka emeryturę po tacie rybaku, szyprze, która 2007 roku wynosiła ponad 1600 zł na rękę ( w 2012r. 2400 zł z zasiłkiem) i zawsze zostawały jej pieniądze, po które okresowo zgłaszał się brat, aby „zabezpieczyć” i wpłacić na konto. (W tym czasie pracowałem w mleczarni w Kobylnicy na 12 godzinne zmiany, również w soboty. )
Również w kolejnych latach brat oszczędzał na opiece nad mamą, nawet po tym jak opiekunka się zwolniła, gdy mama kolejny raz było w stosunku do niej agresywna i latała za nią z nożem, to następnej płacił również tylko za 2 godziny, nawet jak sąsiad zrobił mu kiedyś awanturę, że mama jest nie pilnowana odpowiednio i często rozbiera się do naga i staje na krześle przed oknami.
Pomimo tego prawie w każdy weekend od maja do sierpnia wyjeżdżał popływać kanu lub na inne wojaże nie informując mnie nawet o takich wypadach. Gdy ja chciałem gdzieś wyjechać musiałem na 2 tygodnie wcześniej poinformować go o tym na kartce.
Ponadto brat wyjeżdżał na długie urlopy i nie miałem wtedy z nim, żadnego kontaktu. Ostatni taki wyjazd był w maju tuż przed ostatnim mamy udarem, którego dostała parę dni po jego powrocie. Brat tradycyjnie nie powiedział, że gdzieś wyjeżdża, o wyjeździe dowiadywałem się tylko po przywiezionych zapasach jedzenia do lodówki i zupach w słoikach. Jego nie interesowało, ze np.: w tym samym czasie mogłem mieć jakieś własne plany. Opiekunka przychodziła tylko przez 5 dni w tygodniu z rana, a cała opieka w innych godzinach spadała na mnie, a przecież ja też jeździłem często do pracy i to za Słupsk. Jego to nic nie obchodziło. Po tym wszystkim, mama trafiła już na stałe do ośrodka opiekuńczego w Gardnie Wielkiej, gdzie przebywała, aż do śmierci w styczniu.