Source: http://www.kzlis.konin.pl/forum/viewtopic.php?p=855&sid=6985349dae7dcc8e0e0eb010b957a2ac
Timestamp: 2018-02-20 00:10:45+00:00
Document Index: 123227379

Matched Legal Cases: ['art. 3', 'art. 64', 'art. 32', 'art.2', 'art.1', 'Art. 25', 'Art. 3', 'Art. 25', 'Art. 27', 'Art. 26', 'Art. 10', 'Art. 75', 'Art. 64', 'Art. 32', 'Art. 259', 'Art. 3', 'Art. 42', 'Art. 48', 'Art. 32', 'Art. 18', 'Art. 17', 'Art. 41', 'Art. 25', 'Art. 27', 'Art. 27', 'Art. 10', 'Art. 48', 'Art. 41']

SM - forum polskich spółdzielców mieszkaniowych, członków wspólnot mieszkaniowych :: Zobacz temat - Oto hybryda stworzona i rozesłana do członków spółdzielni pr
Oto hybryda stworzona i rozesłana do członków spółdzielni pr
kzlis_legionowo
Wysłany: Sro Cze 07, 2006 21:29:03 Temat postu: Oto hybryda stworzona i rozesłana do członków spółdzielni pr
Oto hybryda stworzona i rozesłana do członków spółdzielni przez Zarząd SMLW w Legionowie:
Legionowo, dnia 31 maja 2006 r.
Marek Jurek Marszałek Sejmu RP
Stanowisko członków Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej w Legionowie w sprawie poselskiego projektu Ligi Polskich Rodzin nowelizacji Ustawy o Spółdzielniach Mieszkanio wych
My, członkowie Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej w Legionowie sprzeciwiamy się przyjęciu nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych w brzmieniu zaproponowanym przez Ligę Polskich Rodzin.
Nie zgadzamy się, aby dysponowano naszym prywatnym majątkiem, wbrew naszej woli i ze szkodą dla nas. Proponowana nowelizacja dyskryminuje członków spółdzielni narażając ich na nieuzasadnione koszty, narusza ich prawa i ogranicza własność.
Projekt ustawy przewiduje, że członkowie z lokatorskim prawem własności dostaliby mieszkania na własność po spłaceniu nominalnej kwoty umorzonego przez państwo kredytu. Nastąpiło by to praktycznie za darmo, gdyż są to najczęściej kwoty w wysokości kilku lub kilkunastu złotych. Dotychczas przekształcenia mieszkań lokatorskich na własnościowe były przeprowadzane za odpłatnością rzędu kilku lub kilkunastu tysięcy złotych. W związku z tym proponowane zmiany sprawią, że członkowie Spółdzielni zajmujący mieszkania lokatorskie (2088 osób) będą w uprzywilejowanej sytuacji. Szkodę poniosą członkowie, którzy prawa własnościowe do lokali uzyskali zgodnie, z do tej pory obowiązującymi przepisami (czyli 6360 osób). Nowa ustawa skrzywdzi wiec 2/3 członków, wszystkich tych, którzy do tej pory uzyskali prawo własności.
Obecna ustawa zakłada jednakową dla wszystkich, 50% bonifikatę. Pieniądze wpłacone przez lokatorów zasilają fundusz remontowy spółdzielni.
Ustawa w proponowanym kształcie sprawi, że Spółdzielnia, która jest naszą własnością, poniesie straty w wysokości 1 121 053,45 zł. Ta olbrzymia suma sprawi, że natychmiast wzrośnie opłata czynszowa o 23 gr zal m2. Ta niepotrzebna podwyżka uderzy w najbiedniejszych i w rodziny wielodzietne.
Przypominamy, majątek spółdzielni jest prywatną własnością osób będących jej członkami, zgodnie z art. 3 Prawa Spółdzielczego. W związku z tym własność spółdzielcza nie może być traktowana jako własność gorsza od tej, przysługującej indywidualnym osobom fizycznym. Proponowana nowelizacja tymczasem zmusi nas, właścicieli, do wyzbycia się naszego prawa własności, na bardzo niekorzystnych warunkach. Własność prywatna to niepodważalne i nienaruszalne prawo każdego obywatela Polski, zagwarantowane przez Konstytucję. Jakiekolwiek ograniczenie spółdzielczego prawa własności jest złamaniem art. 64, ust. 2, Konstytucji RP, który sankcjonuje zasadę równej ochrony własności dla
wszystkich. Ponadto, jak stwierdził Trybunał Stanu w wyroku z dnia 7 maja 2001 r., majątku spółdzielni nie można traktować jak majątku Skarbu Państwa lub państwowych osób prawnych.
Nasz sprzeciw budzi zawarcie w Ustawie przepisu o zniesieniu obowiązku uzupełnienia wkładu mieszkaniowego wobec osób wyodrębniających własność lokali, z tytułu modernizacji budynku. Sprzeciwiamy się również odejściu od obowiązku spłaty przez te osoby przypadających na lokal zobowiązań spółdzielni z tytułu kredytów i pożyczek zaciągniętych na sfinansowanie kosztów remontu nieruchomości, w której lokal się znajduje. Przyjęcie takiego zapisu w ustawie spowoduje, że koszty, np. dociepleń budynków, w których znajdują się lokale z odrębnym prawem własności, pokryją osoby mieszkające w budynkach jeszcze nie ocieplonych. Czyli mówiąc kolokwialnie, lokatorzy zimnych bloków zafundują ciepło i komfort posiadaczom mieszkań własnościowych. Oczywiście za docieplenie swoich bloków również będą musieli zapłacić. Jest to sprzeczne z art. 32 Konstytucji RP. Zwracamy uwagę, że zgodnie z art.2 Konstytucji państwo powinno urzeczywistniać zasady sprawiedliwości społecznej.
Jesteśmy zdecydowanie przeciwni proponowanemu w projekcie ustawy zakazowi ustanawiania spółdzielczych własnościowych praw do lokali nowobudowanych i z odzysku, także w trybie przekształcania praw lokatorskich. Zniesienie spółdzielczego prawa własnościowego do lokali jest niepotrzebne i niczym nieuzasadnione. Jego zniesienie jest jawną ingerencją w sferę wolności obywatelskiej, którą zapewnia nam II Rozdział Konstytucji RP. Nie powinno się pozbawiać obywateli polskich możliwości swobodnego wyboru między odrębną a spółdzielczą własnością. Likwidacja spółdzielczego prawa własności do lokalu spowoduje jedynie niepotrzebne zamieszanie i dezorientację. Może też narazić nas, członków spółdzielni, na koszty, ponieważ w przypadku wielu budynków spółdzielczych nie został uregulowany stan prawny gruntów.
My, członkowie spółdzielni sprzeciwiamy się zawartej w propozycji nowelizacji zmianie, która umożliwiałaby ustanowienie prawa odrębnej własności lokalu na rzecz członka, mimo tego, że nie spłacił swoich zobowiązań względem spółdzielni. Projekt zakłada w takim przypadku obciążenie mieszkania hipoteką. Jednak nie zapewni to spółdzielni środków na pokrywanie jej płatności. Bank, dostawcy wody i ciepła nie honorują płatności hipoteką, wolą gotówkę. Może to doprowadzić do sytuacji, kiedy w kasie spółdzielni będą się znajdowały same weksle, w dodatku bez pokrycia. W praktyce bowiem, ustawa o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i zmiany w Kodeksie Cywilnym nie dają możliwości wyeksmitowania niesolidnego dłużnika. Ustawa uwolni członków o odrębnym prawie własności od długów. Będą go musieli spłacić inni, solidni członkowie spółdzielni
Wszyscy chcemy, żeby prawo ułatwiało nam życie i poprawiało jego komfort. Na zmianach proponowanych przez LPR stracą wszyscy członkowie spółdzielni mieszkaniowych a najbardziej, w sposób negatywny odbiją się na najbiedniejszych z nas. Pragniemy ponadto zauważyć, że spółdzielnie mieszkaniowe, w tych trudnych czasach stają się często jedyną szansą dla niezamożnych rodzin, na własne lokum. Właściwe wspieranie naszej działalności rozwiązałoby w dużej części problem mieszkaniowy. Tymczasem ustawodawca rzuca nam jeszcze przysłowiowe kłody pod nogi.
W związku z powyższym zwracamy się do Pana z apelem o podjęcie na forum parlamentu wszelkich działań, które uniemożliwią wprowadzenie nowelizacji Ustawy o Spółdzielniach Mieszkaniowych w brzmieniu zaproponowanym przez Ligę Polskich Rodzin.
Wysłany: Nie Cze 11, 2006 15:24:57 Temat postu: Spółdzielcza głupota goni głupotę a mety nie widać...
Panie Marszałku ! ktoś z Pana kpi.
Większość obecnie działających spółdzielni mieszkaniowych jest całkowitym zaprzeczeniem zdrowych zasad spółdzielczości. Większość spółdzielni nie jest dobrowolnym zrzeszeniem osób, które w interesie swoich członków prowadzi wspólną działalność gospodarczą (Prawo spółdzielcze, art.1 par.1) Przynależność do spółdzielni mieszkaniowej jest reliktem a nasze członkostwo było wymogiem chwili. Jak w obecnym ustroju są one realizowane, można, a wręcz należy się przekonać, uczestnicząc w zebraniach spółdzielczych. Na ostatnim zebraniu grupy członkowskiej, na 900 osób uprawnionych, poza członkami zarządu i rady nadzorczej oraz pracownikami spółdzielni (uczestniczącymi w zebraniach raczej z obawy o miejsce pracy niż z własnej woli) było nie więcej niż 10 osób - czyli ok. 1%. Ci ludzie składają sprawozdania sami sobie, w sposób niekoniecznie nawet dla siebie zrozumiały, wybierają delegatów na zebranie przedstawicieli członków z siebie, dla siebie, we własnym interesie, co jest tylko fikcją demokratycznych wyborów. My- nie pracownicy i nie zarządzający spółdzielnią czujemy się na tych zebraniach jak intruzi, każde nasze pytanie jest arogancko odparowywane a nasze wnioski dyskredytowane. Po takich wyborach, we władzach spółdzielni rządzi nepotyzm a dostęp do jakichkolwiek informacji o naszym majątku przecież, którym jest mieszkanie i o zarządzających tym majątkiem jest bardzo trudny.
Panie Marszałku ! prosimy o zauważenie faktu, że spółdzielczość mieszkaniowa w obecnym wydaniu nie interesuje Polaków - wyraźnie to demonstrują nie przychodząc na zebrania dziwacznych struktur, nazywanych z rozpędu spółdzielniami. Lokatorzy preferują solidnych zarządców dla własnych majątków-mieszkań, bez tej całej nikomu nie służącej nadbudowy. Show jaki sobie fundują zarządzający spółdzielniami organizując zebrania dla siebie, służy tylko marnotrawieniu środków i pogłębianiu frustracji osób, które wykazują jeszcze chęć działań w interesie wspólnym członków spółdzielni, co jest bardzo niewygodne dla wiecznie panujących zarządzających. Dziwi mnie poklask zarządu i rady nadzorczej dla braku zainteresowania działalnością spółdzielni jej członków, dziwi mnie niechęć i agresja do tych nielicznych, którzy w ramach obowiązującego prawa podejmują działania na swoją korzyść - np. uwłaszczenie (przecież właśnie prawo spółdzielcze te działania definiuje) dziwi mnie, że na Walne Zgromadzenie nie można zaprosić wszystkich chętnych - przecież to również będzie garstka osób!!! dziwi mnie, że na Walnym będą za mnie decydować powinowaci i przyjaciele zarządzających a wśród nich nawet ci, którzy w spółdzielni nie zamieszkują, ale jak mi wyjaśniono zachowali członkostwo z odległych czasów gdy posiadali mieszkania spółdzielcze. Dziwi mnie jeszcze wiele innych rzeczy, ale ponieważ spółdzielnia mieszkaniowa jest teatrem zdziwień i niedomówień, prosimy Pana, Panie Marszałku o utworzenie teatrów regionalnych dla tych, którzy tego potrzebują (mównice też mogą tam umieścić) i o przekazanie własności mieszkań ich właścicielom z możliwością wyboru zarządcy dla tych mieszkań. Pora skończyć z fikcją spółdzielczości jeśli lokatorzy mieszkań jej nie chcą i dostosować prawo do obecnie panujących warunków. Na forum bywają zgłoszenia przyjaznych, demokratycznie zarządzanych, jawnie działających, w oparciu o potrzeby ich mieszkańców spółdzielni mieszkaniowych - te niech się ostaną. Cała reszta spółdzielni mieszkaniowych o utajnionych składach, tajnie zarządzanych z tak bardzo akceptowanymi władzami, które chce oglądać i próbuje z nimi współpracować raptem 1% członków nie ma prawa istnienia - to przymus i jawne zaprzeczenie demokracji.
Wysłany: Wto Cze 13, 2006 12:33:35 Temat postu: czas na konkretne działania ....
Co zamierza zrobić w najbliższym czasie Zarząd KZLiS w świetle przytaczanych tu przykładów postępowań prezesów sp-ni szkodzącym sp-com???.
Nie pochwalam pomysłu gościa "Andrzeja",domyślam się że chodzi o Prezesa KZLiS ,prezentowania dosłownych zachowań prezesów sp-ni mieszkaniowych na tym forum.Taka prezentacja tylko rozuchwala prezesów do dalszych takich działań z udziałem związków rewizyjnych.Moim zdaniem nie powinny mieć miejsca tu na tym forum takie przypadki,ponieważ sp-cy uważają,że nic już nie są w stanie zrobić a restrykcje,które ich dotknęły czy też ewentualnie dotkną w przypadku nie zaprzestania działań przeciw 'twardemu betonowi" będą coraz dotkliwsze i boleśniejsze dla nich i ich rodzin.Dlatego,niektórzy działacze czując swoją bezsilność zaczynają się powoli wycofywać z działalności społecznej,a to już jest żle dla nas wszystkich zainteresowanych nszym majątkiem.Dlataego też,pytam Zarząd KZLiS co zamierza zrobić w interecie członków tego Związku i sp-ców,oprócz wklejania przeróżnych tekstów zachowań prezesów sp-ni o nadmiarze stosowanej przez nich władzy!!!!.Wypadałoby chyba wreszcie ruszyć w teren do oddziałow terenowych i pomagać sp-com,bo oni sami niczego nie zrobią.Przecież sp-cy wygrywają procesy nawet pod rządami dotychczasowych przepisów,ale brak im wykończenia w dązności do uzyskania swoich celów bo do tego trzeba wiedzy a zwłaszcza dobrego prawnika.Chyba Związek dysponuje pomocą prawną,spotykanie się Przedstawicieli Zarządu KZLiS z Konina ze sp-cami w poszczególnych miastach byłoby budujące z nadzieją na coś lepszego.Tylko wspólnie można do czegoś dojść,bo ten w terenie który walczy jest jednoską i nie ma żadnego poparcia ,oprócz zagrożenia.Nie można więc eksponować "osiągnięć" prezesów sp-ni bo to jest straszak na działaczy.Trzeba ruszyć się w teren,bo póki co to miejscowi działacze [będące w mniejszości} się narażają a nie mają żadnej pomocy od władz krajowych tego Związku.
Wysłany: Nie Lip 23, 2006 14:15:50 Temat postu: Re: Oto hybryda stworzona i rozesłana do członków spółdzieln
kzlis_legionowo napisał:
... Stanowisko członków Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej w Legionowie w sprawie poselskiego projektu Ligi Polskich Rodzin nowelizacji Ustawy o Spółdzielniach Mieszkaniowych...
Ciekawe ilu członków tej Spółdzielni się pod tym listem podpisało lub iloma głosami zostali wybrani przedstawiciele członków (w stosunku do wszystkich członków SMLW, a nie w stosunku do ilości członków uczestniczących w ZGCz), którzy się podpisali pod listem ?
Panie Marszałku ! ktoś z Pana kpi. ...
Bardzo celny tekst !!!
Myślę, że oddaje on istotę tego co dzieje się w spoółdzielczości mieszkaniowej. Sądziłem, że w mojej SM, w której frekwencja na ZGCz nie przekracza 8% dzieje się źle. Jednak przy 1% frekwencji jest już tragicznie.
Moim zdaniem to właśnie frekwencja na ZGCz powinna być ustawową przesłanką do przekształcenia struktury SM.
Np. jeżeli frekwencja na ZGCz nie przekracza 10%, powinien być obowiązek jego powtórzenia. Przy braku wymaganej frekwencji w II terminie zebranie byłoby ważne, jednak jeżeli średnia frekwencja ze wszystkich ZGCz nie przekraczałaby 10%, ZPCz powinno być z mocy ustawy zamienione na Walne Zgromadzenie. Dalszym krokiem mógłby być podział Spółdzielni na Spółdzielnie nie przekraczające 1000 członków.
Przy takich przepisach prawnych to rzeczywiście członkowie SM decydowaliby o swoich sprawach, a nie "teatr" o którym pisze milka
Wysłany: Nie Gru 10, 2006 9:07:54 Temat postu: oto hybryda stworzona.......
Cieszyn, dnia 05.06.2006r.
ul. Skrajna 12A/8
tel. 0-33-4797616
Kancelaria Sejmu R.P.
W związku z procedowaniem przez Sejm R.P. zmian ustawy z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych (z 2001 r. Dz. U. Nr 4, poz. 27 – z późn zm. /zwanej dalej: u.s.m.) pragnę przekazać Paniom i Panom Posłom życzenia owocnej pracy nad wskazanym aktem oraz przekazać kilka swoich uwag, przemyśleń oraz doświadczeń w przedmiocie sprawy.
Pragnę na wstępie wyrazić opinię, że obszar stosunków prawnych regulowanych zapisami wskazanej ustawy jest szczególnym i istotnym obszarem życia publicznego w naszym kraju. Oczywistym jest, że niektóre osoby wyłączą, literalnie może słusznie, gospodarkę spółdzielni mieszkaniowych z obszaru życia publicznego. Prywatny charakter własności w spółdzielni pozwala na zajmowanie tego typu stanowiska. Ponieważ jednak, ten obszar działalności gospodarczej dotyczy znacznej liczby (większości) obywateli naszego kraju organy właściwym uznaję skierowanie do władzy ustawodawczej uwag i wniosków jego dotyczących.
Problematyka działalności spółdzielni mieszkaniowych jest, moim zdaniem, dość rzadko i niezbyt należycie odzwierciedlana w postaci rzeczowej i merytorycznej dyskusji. Znacznie częściej problematyka ta ujawnia swe wieloaspektowe (publiczne) oblicze pod postacią publicznych reakcji na reportaże, artykuły prasowe, skargi, listy lub prośby o interwencję, opisujące „jakąś tam” rzeczywistość. Problematykę, ginącą być może w potoku paranoi i problemów dnia codziennego ale której nie można odłożyć na półkę gdyż jest ona współudziałem zbyt wielu osób. Sarkastycznymi, moim zdaniem, można określić kolejne pytania o osoby, instytucje i powiązania które mają wpływ na taki a nie inny przebieg debaty w przedmiotowej sprawie. Jestem przekonany, że większość Posłów posiada pewną wiedzę o ww. obszarze gospodarki mieszkaniowej (nieruchomościami). Trudno mi jednak powstrzymać się od stwierdzenia, że ciągle niezbyt licznym jest grono osób które, w sposób adekwatny dla sprawy, powyższą problematykę rozważa oraz rzeczywiście działa na rzecz unormowań prawnych właściwych dla relacji osób fizycznych z osobami prawnymi. Relacji które, w rozpatrywanych przypadku, nominalnie osoby fizyczne same (dobrowolnie?) stworzyły w celu realizacji swoich interesów. Relacji, które w aspekcie szeroko rozumianej podmiotowości obywatela trudno uznać za właściwe. Władza sądownicza i odpowiednie trybunały wielokrotnie wydały już swe opinie (wyroki) rozpatrując sprawy z obszaru spółdzielczości mieszkaniowej. Czas by już był najwyższy aby określić sobie rzeczywiste przyczyny (okoliczności, osoby, organizacje, partie) implikujące te działania ustawodawcze które blokują, spowalniają lub w inny sposób niekorzystnie wpływają na przebieg procedur formowania właściwych sprawie aktów prawnych.
Spółdzielczości mieszkaniowej trzeba oddać adekwatne uznanie za wkład w dzieło mieszkalnictwa w Polsce. W niczym to jednak nie powinno zakłócić procesów konsolidowania przepisów właściwych spółdzielczości, dostosowania ich do wymogów teraźniejszości, harmonizowania z odrębnymi przepisami oraz ich przystosowania do warunków (świat, UE) które przyniosły znacznie lepsze efekty gospodarowania w mieszkalnictwie. Pozwoliły osiągnąć wskaźniki znacznie przewyższające nasze standardy, zarówno te liczbowe jak też prawne. Zwróciłbym szczególną uwagę na ten aspekt sprawy który pozwoli pozytywnie myśleć o realnym zaktywizowaniu społeczeństwa (społeczeństwo obywatelskie) poprzez procedurę udostępnienia, dużej (większości) grupie obywateli, praw i obowiązków przynależnych wykonywaniu prawa własności. Każdy, kto pozytywnie myśli o społeczeństwie obywatelskim winien wziąć pod uwagę wskazany aspekt ww. zmian ustawowych (zmian u.s.m.) pod uwagę.
Proszę również aby, rozpatrując sprawy zmian w u.s.m., rozważyć wszelkie subiektywności oceny prywatności podmiotów prawa jakim są osoby prawne – spółdzielnie mieszkaniowe. Dzisiaj, za nie pozbawione podstaw można uznać domniemanie, że zbyt wiele jest przykładów wskazujących na bezpośrednią możliwość zaistnienia sytuacji w których niektóre (zbyt wiele) działania spółdzielni mieszkaniowych trudno uznać za właściwe. Wiele z nich pozwala przypuszczać, że zamierzają wprost do przysporzenia zysku spółdzielni mieszkaniowej kosztem nominalnych właścicieli spółdzielni, jej członków.
Byłby niezmiernie wdzięczny, gdyby Państwo zachcieli uwzględnić w swoich pracach parę moich uwag wyartykułowanych poniżej. Pragnę przypomnieć, że już wcześniej składałem do organów Sejmu R.P. (obecnej i poprzedniej kadencji, w tym również obejmujące opinię o zmianach u.s.m. w roku 2002) swoje propozycje w przedmiotowej sprawie oraz powoływałem przykłady działań wzbudzających moją dezaprobatę. Jeżeli dotarły one do Szanownej Komisji wyrażam podziw dla pracy Sejmu jeżeli nie trudno, może choć niniejsze pismo będzie przeczytane i zauważone. Nie chciałbym tutaj jednak komentować spraw i okoliczności które miały wpływ na to, że w takim a nie innym kierunku toczyły się zmiany ww. ustawy. Twierdzę jednak, że pozytywne zmiany w obszarze spółdzielczości mieszkaniowej, zapoczątkowane pierwotnym brzmieniem u.s.m., zostały zniweczone kolejnymi zmianami ustawy. Zmianami których powodowały, że ustawa stała się aktem prawnym nie mającym wiele wspólnego z tą linią postępowania która wychodziła naprzeciw zarówno potrzebom regulacji prawnych własności nieruchomości jak też rzeczywistym oczekiwaniom większości spółdzielców. Państwo macie prawdopodobnie z problematyką spółdzielczości do czynienia na co dzień, w postaci wielu skarg i apelów kierowanych, mniej lub bardziej właściwie, do organów i jednostek państwa. Trudno tu oczywiście mówić o lobbingu. Trudno również by było namawiać grupy spółdzielców do tworzenia kolejnych podmiotów, zresztą nie trudno zauważyć powstających. Co odważniejsi redaktorzy usiłują przedstawiać problematykę w prasie, radiu a w szczególności w Telewizji, która stała się jedynym ośrodkiem opiniotwórczym dla wielu użytkowników spółdzielczych zasobów mieszkaniowych . Nie powinienem oceniać tych prób ale nie sposób oprzeć się wrażeniu, słuchając niektórych opinii, że, czas najwyższy, coś w tej sprawie zrobić.
Uważam, zarówno z punktu widzenia osoby posiadającej odrobinę wiedzy właściwej dla zarządzania nieruchomościami jak też właściciela wyodrębnionej nieruchomości, zamieszkującego w zasobach mieszkaniowych zarządzanych przez spółdzielnię mieszkaniową, jak też byłego członka spółdzielni mieszkaniowej (jej władz - różnego szczebla), że należy wnikliwie przeanalizować możliwość dokonania następujących zmian w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych.
1.	Przywrócić pierwotny zapis Art. 25 u.s.m. (u.s.m. tekst z 2001 r. Dz. U. Nr. 4, poz. 27) zmieniony ustawą z dnia 19 grudnia 2002 r. o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych oraz niektórych innych ustaw(z roku 2002 Dz. U. Nr 240. poz. 2058 – zwanej dalej: ustawą zmieniającą). Proszę wybaczyć, nie jestem prawnikiem, ale jest dla mnie jest dość oczywistym, że należy dążyć do takiego systemu prawnego w państwie, który pozwala na stosowanie jednolitych przepisów dla potrzeb regulacji prawnych właściwych tym samym (podobnym) obszarom gospodarki (tutaj; gospodarki nieruchomościami, w tym nieruchomościami mieszkalnymi) oraz relacjami osobowymi jakie one implikują. Dla współwłasności przyjęte są i stosowane regulacje ustawy – Kodeks cywilny oraz ustawa o własności lokali. Skoro ustawa z dnia 14 czerwca 1994 r. o własności lokali dokonuje wykładni w zakresie przepisów o powstaniu współwłasności i wspólnoty mieszkaniowej (min. Art. Art. 3 i 6 tej ustawy) to nie jest właściwym i uzasadnionym blokowanie, zwłaszcza w dłuższym okresie czasowym (dla ściśle określonego terminu można znaleźć uzasadnienie), funkcjonowania tych przepisów do analogicznych sytuacji w tzw. spółdzielczych zasobach mieszkaniowych. Aksjomatem sprawy jest oczywiście przyjęcie jednolitej definicji nieruchomości określonej we właściwej ustawie – Kodeksie. Jest to fundamentalny, moim zdaniem, zapis (o współwłasności i wspólnocie) z punktu widzenia prawidłowości gospodarki nieruchomościami mieszkalnymi. Powszechnie wiadomym jest, że nikły jest procent osób (spółdzielców, członków spółdzielni mieszkaniowych) które skorzystały z dotychczasowych możliwości przekształcenia swoich praw (ograniczonych praw rzeczowych oraz innych spółdzielczych) do lokali mieszkalnych w zasobach mieszkaniowych spółdzielni w prawo odrębnej własności użytkowanego lokalu jako nieruchomości. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy (braku zainteresowania?) jest z pewnością ograniczona możliwość bezpośredniego wpływania na czynności zarządcze częściami wspólnymi nieruchomości w których znajdują się lokale co do których prawa podlegają ww. przekształceniu. Nie wspominam tutaj o innych problemach jakie są udziałem, wspomnianej powyżej, garstki właścicieli. Rozpowszechnianie (przez kogo?) wśród współmieszkańców opinii o niedobrych właścicielach, którzy prawdopodobnie nie zachcą płacić na rzecz funduszu remontowego, jest tylko drobną uwerturą do całej litanii utarczek z władzami spółdzielni. Najczęściej rozmowa z władzami spółdzielni może przebiegać merytorycznie wyłącznie pisemnie lub z wykorzystaniem instytucji sądowych. Zatem, za właściwe i konieczne uważam wskazanie, że musi być dany porządny impuls prawny w sprawie. Zapis prawny mający jednoznacznie świadczyć o tym, że zaistnienie właściciela (współwłaściciela) w zasobach spółdzielni mieszkaniowej to nie jest kolejna mrzonka władz o uwłaszczeniu. Zapis stanowiący milowy krok na drodze do skutecznej i właściwej realizacji, adekwatnej prawu własności, zasady współodpowiedzialności za nieruchomości. Odpowiedzialności właściwie popartej możliwością bezpośredniego wpływania na czynności zarządcze w obrębie nieruchomości.
Z uwagi na powyższe, wskazanie przedmiotowego uchylenia ww. Art. 25 u.s.m. (ustawą zmieniającą z roku 2002) za decyzję niewłaściwą w przedmiocie sprawy należy uznać za właściwą i uzasadnioną.
2.	Uważam za właściwe zmianę aktualnego brzmienia Art. 27 u.s.m. Można, z uwagi na (moim zdaniem: ciągle niezadowalający) stopień aktualnej, ogólnej tzw. percepcji prawnej sporej części społeczeństwa (w rozpatrywanym obszarze, tutaj: tej, która zamieszkuje w spółdzielczych zasobach mieszkaniowych), pozostawić zapis ust. 2 ale wyłącznie z wprowadzeniem terminu (ograniczenia czasowego). Nie ma, w moim przekonaniu (doświadczeniu), nadto uzasadnionej potrzeby utrzymywanie ustawowo określonego zarządu powierzonego spółdzielni przez okres dłuższy niż jeden rok, od czasu wyodrębnienia pierwszego lokalu. Za właściwe uważam jedynie zastanowienie się jeszcze nad określeniem tego terminu jako pełnego roku kalendarzowego (obrachunkowego) następującego po roku w którym przeprowadzono pierwsze wyodrębnienie samodzielnego lokalu. Dla tego typu uwarunkowania można znaleźć uzasadnienie powodowane głównie wzięciem pod uwagę ww. percepcji prawnej oraz podjęciem przez organa spółdzielni określonych uchwał w przedmiocie stosowania odrębnych rozliczeń wyodrębnionych nieruchomości (patrz: Art. Art. 26 i 27 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych pozostających w związku z adekwatnymi zapisami ustawy o własności lokali). Uważam jednocześnie, że brak zatwierdzenia (skwitowania) wykonywania zarządu powierzonego przez spółdzielnię, po pełnym roku kalendarzowym (bilansowym), przez wszystkich właścicieli, nieuchronnie powinien skutkować wypowiedzeniem (nawet zaryzykowałbym zapis, że z mocy ustawy) tego zarządu. W implikacji powstaną okoliczności w których możliwym będzie zastosowanie pełnych zasad właściwych dla wspólnoty mieszkaniowej określonych zapisami Rozdziału 4 ustawy o własności lokali. Oczywistym jest zatem, że pozostawanie dalej w przepisach zapisu ust. 3 (aktualizowany ustawą z dnia 3 czerwca 2005 r. o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych oraz niektórych innych ustaw /Dz. U. Nr 122, poz. 1024 – zwanej dalej: zmiana u.s.m.2005/) wskazanego artykułu ustawy nie znajduje adekwatnego uzasadnienia. Przywołana zamiana u.s.m. dokonana została wybitnie przy zbyt silnej (moim zdaniem niewłaściwej oraz niemerytorycznej) interwencji czynnika politycznego. Spowodowała ona zmiany w obszarze spraw które są już dostatecznie uregulowane w naszym kraju. Lektura uzasadnienia do przeprowadzonej zmiany, moim zdaniem, nie powinna pozostawiać złudzeń co do intencji wnioskodawców (lobbystów) przeprowadzenia tej ustawy w Sejmie R.P.. Przedmiotowa zmiana wpłynęła znacząco na zahamowanie (skutecznie) przeprowadzania właściwych własnościowo zmian w omawianym obszarze gospodarki mieszkaniowej, nie przyczyniła się w żaden sposób do poprawy jakichkolwiek wskaźników mieszkalnictwa, walnie przyczyniła się do pogłębienia rozbieżności naszych aktów prawnych z adekwatnymi przepisami Unii Europejskiej, zahamowała procesy regulacji własności nieruchomości oraz wpłynęła na pogłębienie rozterek tych członków spółdzielni którzy byli skłonni „wziąć sprawy w swoje ręce” – co uznaliśmy wszyscy za słuszne kilkanaście lat temu. Rozważając okoliczności przyjęcia i meritum zmian dokonanych we wskazanej powyżej zmianie u.s.m. (2002 rok) za właściwe uważam ocenę kształtowania się proporcji szeregowych spółdzielców do przedstawicieli organów Krajowej Spółdzielczości w procesach lobowania za przeprowadzeniem tych zmian. Lektura, właściwych rozpatrywanemu obszarowi opinii, pism oraz decyzji organów Krajowej Rady Spółdzielczej i Związków Spółdzielczych, analiza niektórych wniosków lustracyjnych spółdzielni mieszkaniowych oraz uchwał i działań poszczególnych spółdzielni nakazuje mi zwrócić Państwa szczególną uwagę na ten aspekt przebiegu procedur dokonywania kolejnych zmian w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych. Spółdzielcy zaczynają się już coraz częściej grupować w formach zorganizowanych. Być może warto by kilka z tych organizacji zaprosić na posiedzenia właściwych komisji. Formalne zaproszenia do spółdzielni mieszkaniowych i organów spółdzielczości są właściwe ale pozbawią Państwa opinii tej części społeczeństwa której interes faktycznie rozpatrujecie.
3.	Istotnym aspektem pozostającym do rozważenia jest sprawa opłat związanych z przekształceniem (min. Art. 10, 12, 17, 18 u.s.m.). Pozostaje w tej mierze wiele nieporozumień. Traktowanie przekształceń własnościowych w spółdzielniach mieszkaniowych wyłącznie w kategoriach uwłaszczenia społeczeństwa nie znajduje właściwego sobie zrozumienia. Lub inaczej, jest już, moim zdaniem, zbyt późno na artykułowanie tego aspektu sprawy pierwszoplanowo. Nie znaczy to, że uważam tą okoliczność za niesłuszną. Wręcz przeciwnie, pozwoli to uwolnić się od zapisów Konstytucji PRL z 1952 r. która zawierała deklarację poparcia państwa dla budownictwa spółdzielczego. Poparcia nigdy do końca nie ocenionego merytorycznie. Pozostajemy z niskimi (najniższymi?) wskaźnikami mieszkalnictwa zarówno liczbami jak też jakością. Dodatkowo wskazać trzeba o czekających nas sprawach regulacji standardów energetycznych budynków. Obowiązująca ustawa zasadnicza w żadnym z zapisów nie wspomina o spółdzielniach. Właściwym natomiast wydaje się przywołanie w tym miejscu zapisu Art. 75 oraz Art. 64 obecnej Konstytucji w związku z postanowieniami jej Art. 32. Szczególnie ten ostatni zapis znalazł swe odzwierciedlenie w wielu opiniach oraz decyzjach właściwych organów (min. Wyroki Trybunału Konstytucyjnego i Orzecznictwo Sądu Najwyższego, które są związane z rozpatrywaniem niektórych aspektów działalności spółdzielni mieszkaniowych oraz aktów prawnych właściwych obszarowi. Szczególnie w zakresie relacji prawnych na linii spółdzielnia - jej członkowie. Nie trudno nie dostrzegać sytuacji osób które płacą rynkowe ceny za uzyskanie tylko ograniczonych (spółdzielczych) praw rzeczowych. Sytuacji nieadekwatnej do posiadania prawa odrębnej własności lokalu jako nieruchomości, która i tak jest dodatkowo hamowana poprzez wyłączanie, moim zdaniem prawnie niewłaściwie, stosowania ustawy o własności lokali oraz ustawy – Kodeks cywilny (patrz min.: Wyrok Trybunału Konstytucyjnego – sygn. Akt. K 32/03). Trudno również tutaj nie zauważyć problemów związanych ze spłacaniem kredytów mieszkaniowych. Znam spółdzielnie, które wyliczając olbrzymie kwoty jako warunek przekształceń praw do lokali w odrębną własność jednocześnie stwierdzają, że wpłaty aktualnych użytkowników lokali w jej zasobach (pomimo, że regularne bez zaległości, zgodne z uchwałami organów spółdzielni) nie pokrywają kosztów zaciągniętych kiedyś kredytów. Jak więc zatem wygląda nadzór nad gospodarką spółdzielni mieszkaniowych? Kto kontroluje organy spółdzielni, które tolerują ww. sytuacje? Konkluzją zarówno powyższych jak też następnych zapisów mogło by być rozważenie adekwatności tych działań organów Państwa które stworzyły sytuację, że sprawy spółdzielczości mieszkaniowej stały się domeną związków spółdzielczych jako organizacji o samorządności rozumianej nadto korporacyjnie. To nie przystaje, moim skromnym zdaniem, do zadań Państwa (obligowanego ustawami krajowymi i okresami dostosowawczymi do kompatybilności z przepisami UE) w dziedzinie wspierania i inicjowania działań w obszarze konkurencyjności i przedsiębiorczości. Krajowa Rada Spółdzielcza czuje się tak zobligowana zapisami Art. 259 ustawy – Prawo spółdzielcze, że zapomniała o Art. 3. tej ustawy szczególnej. Dodatkowo należałoby zauważyć działania spółdzielni które zadłużenia użytkowników lokali wobec spółdzielni nieadekwatnie bilansują (spółdzielnia musi „wyjść na zero”?) w rozliczeniu spółdzielni. Również przeprowadzanie kolejnych ustaw np. jak ta o finansowym wsparciu rodziny w nabyciu własnego mieszkania, nie można być uznane za właściwe skoro nie są spłacone (prawdopodobnie nigdy nie będą!) poprzednie zobowiązania na podobne cele. Zacznijmy porządkowanie spółdzielczości mieszkaniowej od uregulowania uaktualnionych zaszłości. Taki stan zerowy wydaje się, że byłby właściwy i słuszny z uwagi na interes publiczny albowiem dotyka wszystkich. Stawianie ww. pytań to nie sarkazm. To rzeczywistość, która toleruje takie a nie inne schematy oraz błędne interpretacje (patrz: min. wyrok TK sygn. Akt K 42/02) zasad cywilnoprawnych stosunków spółdzielni mieszkaniowej i jej członków.
4.	Za niesłychanie istotne uważam zwrócenie uwagi, przy zmianach u.s.m., dokonanie analizy adekwatnych zmian w zapisach ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym i aktach wykonawczych wydanych na podstawie jej delegacji. Oczywistym jest, że moja uwaga odnosi się wyłącznie do obszaru spółdzielczości mieszkaniowej. Rozumiem, że wniesienie poprawki, do ww. przepisów, obejmującej jeden tylko obszar może być trudne ale doświadczenie nie pozwala mi nie dokonać niniejszej wzmianki. Organ KRS-u nie może, moim zdaniem, być organem wyłącznie proceduralnie rozpatrującym i zatwierdzającym wszelkie dostarczone mu zmiany w statutach spółdzielni mieszkaniowych. Aby tylko były właściwe terminy, podpisy etc.etc.. Zasadnym jest udzielenie odpowiedzi na pytanie czy tworząc przepisy (instytucje) KRS-u chcieliśmy rzeczywiście utworzyć li tylko wyłącznie Rejestr (w randze organu sądowego) zajmujący się zasadniczo ewidencjonowaniem (przeglądaniem i zatwierdzaniem) dokumentów, czy też instytucję merytorycznego nadzoru nad procesami rejestracji podmiotów prawa. Wiem, że zawsze można interweniować w Sądzie właściwym dla sprawy ale trudno mi nie zwrócić uwagi, że Sąd Okręgowy rozpatrując terminy nie bierze pod uwagę interwencji (pozwu) w Sądzie rejestrowym. Mówiąc o spółdzielniach mieszkaniowych trudno nie wskazać na pewien aspekt ich działalności. W (bardzo?) wielu przypadkach, w organach stanowiących (nadzorczych) spółdzielni (głównie chodzi o Zebrania Przedstawicieli – które skutecznie i dawno już wyparły instytucję Walnych Zebrań Członków – oraz Rady Nadzorcze) zasiadają osoby, które nie posiadają wiedzy adekwatnej do podejmowanych decyzji. Z drugiej strony nikt aktualnie nie może zmusić członków spółdzielni do odstąpienia od zasady podejmowania samodzielnych decyzji obszarze wewnątrzspółdzielczym, również w kwestii wyboru osób do organów spółdzielni. Wprowadzone (w roku 2005 – Dz. U. Nr 122, poz. 1024) decyzją ustawodawcy zmiany dotyczące odpowiedzialności członków organów spółdzielni skupiły się, tak naprawdę, na członkach zarządów. Adekwatna odpowiedzialność członków pozostałych organów (w szczególności zebrań przedstawicieli) jest nadal praktycznie żadna. Zarówno organy wykonawcze (zarządy) jak też nadzorcze (rady nadzorcze) skutecznie (i poniekąd słusznie) opierają swe działania (a zatem ich skutkowanie dla członków spółdzielni) na delegacjach decyzji ww. organów spółdzielni. W rozpatrywanym obszarze dotyczy to głównie zapisów statutów spółdzielni. Uważam, że Sądy Rejestrowe rozpatrując zmiany statutowe mógłby żądać, od organu spółdzielni zgłaszającego zmianę, oświadczenia o wyczerpaniu przez daną zmianę wszystkich aktualnych wymagań (wskazań) określonych we właściwym akcie prawnym. Zarówno w sądzie rejestrowym (Dz.K.Og.1000/03 KRS-106.435) jak też w okręgowym (sygn. Akt I C 554/03) w Bielsku-Białej zostawione są moje uwagi do tego typu zmian. Formalistyka oraz terminy nie pozwoliły niezależnym sędziom na uwzględnienie choćby jednej uwagi, np. z uwagi na interes publiczny. Nie chciałbym tutaj wylewać żalów, chyba, że Państwo wyrażą wolę abym przesłał kopie akt. Satysfakcja organów spółdzielni, jej członków oraz radcy prawnego spółdzielni z takich rozstrzygnięć – bez komentarza. Wracając do meritum. Właściwym w sprawie byłoby zobowiązanie sądów rejestrowych do zwrócenia uwagi na właściwość (sposób) zapisów statutów spółdzielni mieszkaniowych które mają nominalnie realizować ustawowy wymóg ich dostosowania do wymogów (wskazań) ustawowych. Sama u.s.m. oraz jej zmiany zawierały takich delegacji kilka. Jestem przekonany, że analiza przeprowadzonych (w postępowaniu wewnątrzspółdzielczym) zmian statutowych, dowolnej spółdzielni, mogła by wykazać szereg wątpliwości co do ich zgodności z intencjami ustawodawcy i wymogami odrębnych przepisów. Pamiętam co prawda o zapisie Art. 42 par. 2 Prawa spółdzielczego ale sądzę, że organy wykonawcze spółdzielni mieszkaniowych nie przykładają adekwatnej staranność i rzetelność w obszarze zapoznawania wszystkich swoich członków z aktualnym brzmieniem właściwych dla gospodarki spółdzielczej aktów prawnych.
5.	Zwróciłbym uwagę na aktualne brzmienie (propozycja w druku nr 339) Art. 48 ust. 1 (ze znacznikiem 1) punkt 2. Są sytuacje, że spółdzielnia nabyła nieodpłatnie budynki oraz prawa użytkowania gruntów a mimo to „wtórnie” odsprzedawała (w trybie wewnątrzspółdzielczym) mieszkania ich użytkownikom. Za słuszne można uznawać sytuację gdy była to operacja związana z uzyskaniem i przekazaniem środków wyłącznie na remonty. Oczywistym jest, że można wszystko sprawdzić. Nie zdziwił bym się jednak gdyby zaistniały przypadki nagradzania władz spółdzielni za korzystne przeprowadzania takich operacji sprzedaży lokali. Zwłaszcza gdy ww. transakcja nabycia nieodpłatnego była przeprowadzona z tzw. „dobrodziejstwem inwentarza”. Zaznaczam z dobrodziejstwem inwentarza ponieważ dotyczyło to nie tylko spraw określonych i opisanych przez przepisy prawa cywilnego ale również okoliczności związanych np. z brakiem pełnej dokumentacji technicznej, właściwej dokumentacji przydziału mieszkań itp.. Dodatkowo, jeżeli spółdzielnie do tak nabytej masy zastosowały system sprzedaży „bonifikatowy” (adekwatny do istniejących przepisów) to nie można wnosić większych zastrzeżeń do ich czynności. Sytuacje, jak wyżej, winny wpływać, na wskazany przepis, w ten sposób, że za właściwe można by uznać rozpatrzenie zastosowania uwarunkowania czasowego (terminu). Brzmienie wprowadzanego zapisu ust. 1 ze znacznikiem 1, pozwala bowiem na interpretacje zbyt daleko idące. Właściwym byłoby udzielenie odpowiedzi w zakresie: co będzie z osobami które już przeprowadziły procedury nabycia lokali (z wkładem budowlanym) a które to lokale spółdzielnie nabyły nieodpłatnie. Również niejasna pozostawała by wtedy sytuacja osób które wskazane lokale nabyły od spółdzielni w trybie przetargowym, nierzadko po cenach znacznie przewyższających nawet lokalne ceny określone przez właściwych rzeczoznawców. Rozumiem, że pewne zaszłości nie byłyby brane pod uwagę i prawnie można to uzasadnić. Zdajemy sobie jednak sprawę, że pewne wątpliwości w przedmiocie sprawy mogą powstać. Tym bardziej, że większość z tych spraw mogła zaistnieć po roku 1995 tj. dacie obowiązywania odrębnych przepisów o sprzedaży lokali będących we władaniu podmiotów państwowych a zatem pewne roszczenia mogą powstać. Mogą zaistnieć okoliczności pewnego typu protestu publicznego. Jestem przekonany, że wskazaną niejasność przepisów mogły by przede wszystkim wykorzystać organizacje związków spółdzielczych w celu zablokowania, przynajmniej w określonym czasie, szybkiego wprowadzenia w życie zmian u.s.m.. Ze strony praktycznej zwróciłbym również w tym miejscu uwagę, że spółdzielnie mieszkaniowe w momencie spisywania aktów notarialnych przeniesienia własności lokali żądają umieszczenia w nich zobowiązań o roszczeniach spółdzielni które bardziej szczegółowo przedstawiam w punkcie następnym. Przedmiotowe akty notarialne nie zawierają również wskazań co do sposobu zarządu częściami wspólnymi wyodrębnionych nieruchomości lub zawierają zapisy korzystne wyłącznie dla spółdzielni, zapewniające im wieloletnie prowadzenie zarządu powierzonego. Na bazie tych dwóch wskazań oraz powyższych uwag chciałbym zreasumować niniejsze w ten sposób, że przepisy zmian u.s.m. nie mogą budzić wątpliwości co do intencji ustawodawcy. Wszelkie niejasności tej ustawy były dotychczas wykorzystywane przez ww. organy spółdzielczości i ich reprezentantów w celu uniemożliwienia zmian w systemie zarządzania spółdzielczymi zasobami mieszkaniowymi. Jeżeli zatem w obecnym czasie ustawodawca jasno nie opowie się po stronie osób fizycznych (członków spółdzielni) dając im rzeczywiste możliwości wyboru (bez uciekania się do sądowych rozstrzygnięć), samodzielnego zdecydowania o formie prawnej użytkowania lokalu oraz związanych z tym odpowiedzialności i korzyści.
6.	Za właściwe, oczekiwane przez wielu spółdzielców, należy uznać zapisy o nie uznawaniu modernizacji (głównie dociepleń) za remonty budynków. Znam przypadki uchwał spółdzielni (sam jedną oprotestowałem /Sąd Okręgowy Bielsko-Biała sygn. Akt I C 281/04/ – z nikłym skutkiem?) które osobom chcącym uzyskać odrębną własność lokalu narzucają wymóg niezwłocznej spłaty należności z tytułu ww. dociepleń budynków. Należności wynikającej przeważnie nie z faktu przeprowadzenia modernizacji danego budynku ale wyłącznie w wyniku podjęcia tego typu uchwały przez spółdzielnię. Uchwały mającej długoterminowo (bywa, że spółdzielnie niekiedy nie precyzują terminu przeprowadzenia prac) zobowiązać, wnioskodawców ww. przekształceń własnościowych, do jednorazowego ponoszenia świadczeń których efekt będą mogli odczuć w bliżej nie określonym czasie. Świadczeń do których ponoszenia pozostali członkowie spółdzielni (patrz jednocześnie: Art. 32 Konstytucji R.P. oraz zapis Art. 18 par. 1 ustawy - Prawo spółdzielcze) są zobowiązani w okresach miesięcznych, w postaci wpłat na tzw. (najczęściej) fundusz remontowy. Nie znajdują również mojego uznania te okoliczności które skutkują (działaniami spółdzielni) powiązaniami tych świadczeń nie tylko z ww. żądaniami przekształceń własnościowych ale również z ewidentnym blokowaniem możliwości rezygnacji z członkostwa w danej spółdzielni mieszkaniowej. Dodatkowo należy wskazać, że spółdzielnie stosują błędnie nazewnictwo niektórych swych czynności, w powyższym obszarze, określając je (podkreślam: w zapisach oficjalnych dokumentów, jakim są niewątpliwie uchwały organów spółdzielni) mianem termomodernizacji. Właściwym byłoby skontrolowanie tych spółdzielni pod kątem postępowania zgodnego z wymogami właściwych sprawie przepisów (ustawy o wspieraniu termomodernizacji) a zatem również stosowaniem procedur technicznych w nich określonych. Zaznaczam, że w wielu przypadkach (obawiam się, że w zbyt wielu) przedmiotowe dopłaty nie są związane z podwyższeniem właściwych wkładów (budowlanych, mieszkaniowych) lub też z podwyższeniem wartości księgowej budynków. Zapis Art. 17 ze znacznikiem 3 ust. 5, po nowelizacji u.s.m. roku 2005, pozostaje zatem martwy. Jest to zatem kolejny dowód na to, że zmian u.s.m. dokonanych w poprzedniej kadencji Sejmu R.P. nie można uznać za poprawianie istniejącego prawa. O implikacjach rachunkowości, nie warto wspominać. Również o przyrostach gabarytowych budynków i możliwych kosztach adekwatnych tzw. zobowiązań publiczno-prawnych. W rozpatrywanym obszarze również służę kopiami odpowiednich dokumentów (w tym „opinią” Sądu, jak wyżej) które oczywiście traktują takie sprawy (dopłat „termomodernizacyjnych”) jako materialne żądania członków spółdzielni w stosunku do osoby prawnej (o dziwo, z którą łączą ich określone stosunki cywilno-prawne mające nominalnie zapewnić ochronę ich interesu). „Opinie” odmawiające prowadzenia postępowania w formalnej sprawie uchylenia ww. uchwał. Uchwał ewidentnie działających na niekorzyść członków spółdzielni. Podstawa zaskarżenia tych uchwał jest zasadnicza, dlaczego jedni członkowie spółdzielni mają płacić jednorazowo opłaty które inni pokrywają w comiesięcznych opłatach. Opłatach na rzecz pokrycia kosztów działalności spółdzielni. Zapytać by wypadało dodatkowo o rozliczanie tzw. zaległości w opłatach w aspekcie odpowiednich przepisów o zobowiązaniach ale, przynajmniej tutaj, mógłby Ktoś powiedzieć, że się za dużo czepiam. Chciałbym jednak, w zakończeniu tego wątku, przywołać Orzeczenia Sadu Najwyższego (min. sygn. II CKN 964/00 oraz w nim przywołane) które min. wskazywały na słuszność zasady ponoszenia kosztów eksploatacyjnych na rzecz spółdzielni adekwatnych do poniesionych przez spółdzielnię i odniesionych do danego lokal.
7.	W przypadku wprowadzenia zmian u.s.m. za słuszne należy uznać zwrócenie uwagi na realizację, przez spółdzielnie mieszkaniowe, zapisów Art. 41 tej ustawy. W pierwotnym zamiarze twórców u.s.m. (jej współtwórców i recenzentów) ten akt prawny miał też na względzie regulacje stanów prawnych nieruchomości w R.P.. Zatem należało również (a może w szczególności) brać pod uwagę odrębne przepisy, tutaj: o ewidencji gruntów i budynków oraz przepisów wprowadzanych pod kątem ewentualnego wdrożenia podatku katastralnego. Podatku którego korzyści widzą nawet aktualni jego oponenci. Ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych miała być jednym z instrumentów służących porządkowaniu przedmiotowej ewidencji a zatem również porządkowania spraw własnościowych nieruchomości. Aktualny wskaźnik uregulowań własnościowych nieruchomości w naszym kraju nie powinien nikogo zadawalać. Nie podam Państwu jego wysokości, znacie ją lepiej ode mnie. Natomiast nie mogę podzielić euforii niektórych osób związanej z wielkością przyrostu tego wskaźnika, wyrażającą się w liczbach trzycyfrowych. Ogólny wskaźnik jest nadal niski a niekwestionowana jest proporcjonalność (wprost) stopnia rozwoju czołowych państw świata do tego wielkości tego wskaźnika. O naszym miejscu w tym szeregu warto wiedzieć i pamiętać. Według mojej aktualnej wiedzy spółdzielnie mieszkaniowe w Polsce nie zostały dotychczas rozliczone z postępów w regulowaniu stanów prawnych nieruchomości. Przepraszam jeżeli jest odwrotnie, mogę się mylić nie mając pełnych danych. Moje wiadomości nakazują jednak sformułowanie ww. przypuszczeń. W tym temacie w grę wchodzą oczywiście również oceny wspólnych dokonań spółdzielni i jednostek samorządu terytorialnego. Przypuszczam, że znana mi jest przyczyna braku nadmiernej gorliwości spółdzielni mieszkaniowych w naszym kraju w przedmiocie spełniania wskazanej delegacji ustawowej. Uregulowane stany prawne to przecież możliwość zaistnienia kolejnych właścicieli w zasobach spółdzielni i „kłopoty” z tym związane. Nie znam osobiście przykładu spółdzielni która zwróciła by się do wszystkich swoich członków z odpowiednimi wyjaśnieniami w przedmiocie przekształceń własnościowych. Znam natomiast osobiście przykłady spółdzielni których członkowie organów spółdzielni, przedstawiając sprawy przekształceń własnościowych i omawiając u.s.m., mówili o niej (niekiedy w obecności tzw. radców prawnych) per. „potworek prawny”. Z uwagi zatem na taki mój stan wiedzy muszą wybaczyć Państwo, że zabieram Im czas niniejszymi wnioskami. Osobiście nie uważam również za słuszne rozpowszechnianie poglądów, ze ewentualne wprowadzenie podatku katastralnego może znacząco zaszkodzić interesom ewentualnych właścicieli nieruchomości, w tym wyodrębnionych lokali w spółdzielczych zasobach mieszkaniowych. Przykro mi to stwierdzić ale zmuszony jestem powiedzieć, że również w obecnym składzie Sejmu R.P. zauważam zbyt wiele opinii wyrażanych w podobnym tonie. Chwała jeżeli są to opinie mające na celu udoskonalenie warunków i okoliczności wprowadzenia tej daniny publiczno-prawnej (podatku katastralnego). Uważam wprowadzenie tego podatku za właściwe i słuszne posunięcie władz R.P.. Podatek ten ma szanse urealnienia zasad tzw. sprawiedliwości społecznej, cokolwiek byśmy pod tym pojęciem nie rozumieli. I dalej, uważam, że takiego stwierdzenia nie ma co się specjalnie wstydzić. Nie znam Posła który by się zasadniczo odcinał od wskazanej zasady. A zatem można uznać, że pozostały do rozstrzygnięcia wyłącznie sprawy drobne i formalne co do których właściwą jest procedura dyskusji i podejmowania decyzji w trybie demokracji parlamentarnej. Warunkiem powinno być dążenie do odpowiedniego przygotowania organizacyjno-prawnego społeczeństwa oraz adekwatne i właściwe przygotowanie stawek podatkowych. Wszelkie demagogie w tej sprawie winny być wskazywane i odsyłane pod publiczną dyskusję. Uważam, że zmiany w u.s.m. mogą się do właściwych regulacji w tej mierze, walnie i pozytywnie przyczynić.
1.	Przywrócić pierwotny zapis Art. 25 u.s.m. (u.s.m. tekst z 2001 r. Dz. U. Nr. 4, poz. 27) zmieniony ustawą z dnia 19 grudnia 2002 r. o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych oraz niektórych innych ustaw(z roku 2002 Dz. U. Nr 240. poz. 2058).
2.	Dokonać zmiany aktualnego brzmienia Art. 27 u.s.m.
3.	Pozostawanie dalej w przepisach u.s.m. zapisu Art. 27 ust. 3 (aktualizowanego ustawą z dnia 3 czerwca 2005 r. o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych oraz niektórych innych ustaw /Dz. U. Nr 122, poz. 1024/) u.s.m. nie znajduje uzasadnienia.
4.	Rozważyć zapisy u.s.m. w zakresie opłat związanych z przekształceniem praw do lokali (min. Art. 10, 12, 17, 18 u.s.m.) w odrębną własność, przyjmując tezę, że spółdzielnie nie powinny przysparzać sobie zysków kosztem swoich członków.
5.	Dokonać oceny działań prawa skutkujących zdominowaniem spraw spółdzielczości mieszkaniowej przez korporacyjne związki. Wesprzeć działania konkurencyjne w spółdzielczości.
6.	Zwrócić uwagę na możliwość zmiany tych zapisów ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym które mogą wpływać pozytywnie na kompatybilność statutów spółdzielni mieszkaniowych z delegacjami ustawowymi (cele: patrz punkt powyższy).
7.	Poprawić aktualne brzmienie (propozycja w druku nr 339) Art. 48 ust. 1 (ze znacznikiem 1) punkt 2 w aspekcie poprawy sytuacji niektórych członków spółdzielni, uzyskujących różne prawa do lokali nieadekwatne do wniesionych środków finansowych na poczet zakupu lokalu.
8.	Właściwym, oczekiwanym przez wielu spółdzielców, jest zapisy o nieuznawaniu modernizacji (głównie dociepleń budynków mieszkalnych) za remonty.
9.	W przypadku wprowadzenia zmian u.s.m. za słuszne należy uznać zwrócenie uwagi na dotychczasową realizację, przez spółdzielnie mieszkaniowe, zapisów Art. 41 tej u.s.m. w aspekcie porządkowania całości gospodarki nieruchomościami w kraju.
10.	Dokonać zmian zapisów ustawy – Prawo spółdzielcze mocujących należycie członków spółdzielni w stosunkach ze spółdzielnią jako podmiotem z natury „silniejszym”.
Kończąc swój list pragnę serdecznie podziękować za możliwość przedstawienia Państwu moich doświadczeń, spostrzeżeń, uwag i opinii. Czas i możliwości nie pozwoliły mi aktualnie na bardziej szczegółowe wyartykułowanie wszystkich uwag do zmian w przedmiotowej ustawie oraz aktach prawnych z nią związanych. Podjąłem kroki aby powyższe uwagi przedstawić niektórym Posłom osobiście. Gdyby Państwu udało się w jakimś stopniu upublicznić dyskusję w sprawie zmian ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, uważałbym takie działanie za zasadne.
Pozostaję życzeniami owocnej pracy dla dobra Nas Wszystkich, dla Rzeczypospolitej.