Source: https://www.dogmatykarnisty.pl/2012/05/okreslonosc-czynu-czyli-jak-korzystac-z-drabiny/
Timestamp: 2019-04-19 13:14:09+00:00
Document Index: 268451

Matched Legal Cases: ['art. 231', 'art. 231', 'art. 231', 'art. 231', 'art. 231', 'art. 148', 'art. 231', 'Art. 9', 'art. 231', 'art. 9', 'art. 231', 'art. 9', 'art. 231', 'art. 54', 'art 228']

Określoność czynu, czyli jak korzystać z drabiny - Dogmaty Karnisty
Start NaukaInterpretacja	Określoność czynu, czyli jak korzystać z drabiny
Określony skutek
W ubiegły piątek 18 maja brałem udział w zebraniu naukowym Katedry Prawa Karnego UJ, które było poświęcone dopuszczalności stosowania w prawie karnym przepisu blankietowego. Rzecz sprowadza się do pytania, czy wszystkie znamiona czynu zabronionego powinny być całościowo określone w ustawie, czy też w pewnych wypadkach jest dopuszczalne odesłanie do regulacji pozaustawowych (rozporządzeń, przepisów prawa miejscowego czy regulacji nie mających statusu prawa powszechnie obowiązującego). Kolejna kwestia dotyczy granic owego odesłania (blankietu), w kontekście podstawowej dla prawa karnego, konstytucyjnej zasady nullum crimen sine lege. W rezultacie dochodzimy do pytania, czy karne przepisy blankietowe są zgodne z Konstytucją.
Na zebraniu był omawiany między innymi art. 231 § 1 Kodeksu karnego, często podawany jako przykład przepisu, który stoi już na granicy ustawowej określoności. Brzmi on: „Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Blankietem (odesłaniem) do regulacji pozaustawowych jest ten fragment przepisu, który charakteryzuje zachowanie sprawcy jako „przekroczenie uprawnień” albo „niedopełnienie obowiązków”. Uprawnienia i obowiązki funkcjonariuszy publicznych zawierają przepisy różnego typu, których ustawa z góry nie określa. Czy jest to zgodne z zasadą: nie ma przestępstwa bez ustawy?
Ograniczając się w tym miejscu do małego fragmentu zagadnienia, sądzę, że wątpliwości co do konstytucyjności art. 231 § 1 k.k. są spotęgowane przez potraktowanie tego przepisu jako typu przestępstwa formalnego (penalizującego samo zachowanie sprawcy, bez względu na wynikające z niego skutki).
Na zebraniu stwierdziłem, że opowiedzenie się za opcją uznającą art. 231 § 1 k.k. za typ materialny (skutkowy), którego skutkiem byłoby narażenie na niebezpieczeństwo powstania szkody albo powstanie szkody, prowadziłoby do konieczności obiektywnego przypisania tego skutku do zachowania funkcjonariusza publicznego. Procedura tego przypisania, coraz dokładniej opracowywana w nauce prawa karnego, stanowiłaby dookreślenie – przynajmniej do pewnego stopnia – znamion przedmiotowych omawianego przestępstwa. Stwierdzenie przekroczenia uprawnień lub nie dopełnienia obowiązków byłoby tylko jedną z przesłanek przypisania skutku do czynu funkcjonariusza publicznego. Mogłoby to osłabić zarzut braku dostatecznej określoności znamion tego przestępstwa. Taką linię argumentacyjną przedstawił niedawno Marek Bielski w „Przeglądzie Sądowym” z września 2011 r. (s. 72–83).
W doktrynie nie ma jednak zgody co do uznania art. 231 § 1 k.k. za przestępstwo materialne.
Nieokreślona ostrożność
Problem okazuje się jednak bardziej ogólny. Dla jego pobieżnego zilustrowania proponuję przeprowadzić następujący eksperyment myślowy. Wyobraźmy sobie art. 231 § 1 k.k. bez słów: „przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków”, czyli w następującym brzmieniu: „Funkcjonariusz publiczny, który działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze…”. Zastanówmy się, czym się różni wyobrażony sobie przez nas przepis na przykład od przestępstwa z art. 148 § 1 k.k.: „Kto zabija człowieka, podlega karze…”? Nie chodzi przy tym o ich semantyczną zawartość, lecz konstrukcję i zestaw znamion.
Zakładając, że oba są typami skutkowymi – różnic w zasadzie nie ma. Wynika z tego, że występujące w aktualnym brzmieniu art. 231 § 1 k.k. dopowiedzenie: „przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków” dookreśla reguły postępowania z dobrem prawnym tylko do tych reguł, które wynikają z różnych – bądź co bądź istniejących – uregulowań wiążących funkcjonariusza w sprawowaniu jego funkcji publicznej w zakresie jego zawodowych uprawnień i obowiązków.
Takiego doprecyzowania reguł postępowania brak w przypadku wielu przestępstw skutkowych. Art. 9 § 2 k.k., który określa ogólne przesłanki odpowiedzialności za przestępstwo nieumyślne, mówi o regułach ostrożności wymaganych w danych okolicznościach. W porównaniu z określeniem zawartym w art. 231 § 1 k.k., konstrukcja z art. 9 § 2 k.k. okazuje się blankietem ewidentnie zupełnym! Co to bowiem znaczy, że ostrożność jest wymagana „w danych okolicznościach”? Oznacza to, że w pewnych sytuacjach reguły ostrożności dookreślające znamiona czynu zabronionego będą wynikały z regulacji nie mających charakteru przepisów powszechnie obowiązujących. Przykładem mogą być liczne reguły różnych dyscyplin sportowych, ustanawiane przez podmioty nie mające nic wspólnego z funkcjonowaniem instytucji publicznych (a niekiedy nawet do końca nie skodyfikowane).
Wniosek z tego, że nie sposób sensownie kwestionować konstytucyjności art. 231 § 1 k.k., bez jednoczesnego kwestionowania konstytucyjności przepisów określających materialne typy przestępstw.
Od razu trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że nie dającą się zaakceptować alternatywą dla blankietowego rozwiązania przyjętego w art. 9 § 2 k.k. jest pojawienie się niezliczonej ilości ustaw, rozporządzeń, zarządzeń, regulaminów i innych tworów normatywnych, regulujących takie zagadnienia jak np. zasady wchodzenia po drabinie, reguły używania krzesła czy ministerialne wytyczne na temat gotowania zupy. Maksymalna określoność znamion czynu zabronionego w ustawie jest nieżyciową utopią.
Koherencja normatywna
Na koniec dzisiejszych wywodów spróbuję pokrótce przedstawić ogólne zarysy procedury, która mogłaby posłużyć do zbadania, czy dowolny przepis blankietowy spełnia konstytucyjny wymóg zewnętrznej i wewnętrznej określoności czynu zabronionego. Poniższy pomysł przyszedł mi do głowy kilka tygodni temu, na kanwie referatu wygłaszanego przez Piotra Kiziukiewicza na seminarium doktoranckim Profesora Andrzeja Zolla. Był on wtedy krótko dyskutowany, a dziś skorzystam z okazji, by go jeszcze raz zaprezentować. Nazwijmy go testem koherencji normatywnej:
1. Pomiędzy przepisem typizującym czyn zabroniony, który – zgodnie z nowoczesną teorią norm sprzężonych – wysławia w szczególności hipotezę normy sankcjonującej, decydującą o zakresie karalności danego rodzaju zachowań, a normą sankcjonowaną dedukowaną z opisu czynu zabronionego, musi zachodzić koherencja normatywna.
2. Koherencja normatywna zachodzi wtedy, gdy ze sformułowania przepisu typizującego czyn zabroniony da się wyprowadzić normę sankcjonowaną, to znaczy da się odpowiedzieć na pytanie, jakiego typu zachowania są bezprawne.
3. Mówiąc o bezprawności zachowań określonego typu, chodzi o przynajmniej ogólną charakterystykę zachowań z określonej dziedziny życia.
4. Ustawowy blankiet nie spełnia wymogu określoności czynu zabronionego, gdy nie da się na jego podstawie określić, jakie zachowania są bezprawne, i jaki typ zachowań może się stać podstawą regulacji, do której blankiet odsyła.
Test koherencji normatywnej w powyższym ujęciu przechodzi pozytywnie art. 231 § 1 k.k. Trudno jednak uznać, aby rezultatem pozytywnym zakończyło się badanie koherencji normatywnej art. 54 Kodeksu wykroczeń („Kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany”).
W tym świetle proponuję przyjąć, że obowiązkiem ustawodawcy jest określenie w przepisie blankietowym w zgeneralizowany i zbiorczy sposób, jakiego typu zachowań z określonej dziedziny życia mogą dotyczyć regulacje pozaustawowe, których funkcją będzie doprecyzowanie znamion danego czynu zabronionego.
norma postępowaniaprzypisanie skutku
Pytania do wykładu prof. Andrzeja Zolla
Norma czy narracja? Czy istnieje tylko to, o...
Anonimowy 5 maja 2013 - 00:29
Pamiętam w książce Dębskiego "Pozaustawowe znamiona przestępstw" był podany przykład wykroczenia z prawa lotniczego, chodziło z grubsza o niepodporządkowanie się zarządzeniom kierownika lotniska, to było jeszcze przed konstytucja z 1997 r, która wprowadziła podział źródeł prawa na powszechnie i wewn. obowiązujące. Z tego co pamiętam to uznał on te wykroczenie za niespełniające wymogu okreslenia znamion czynu zabronionego w ustawie. Tomasz Tyburcy
Anonimowy 19 lutego 2014 - 21:29
W zwiazku z tym problemem o ktorym jest mowa w powyzszej wypowiedzi p. Mikolaja Maleckiego, a który to problem istneje od lat, chcialbym prosic o wypowiedz , co do art 228 par 1 K.k. Badz podanie publikacji dotyczacych tego artykulu. To jest typowy przeps blankietowy. Dziekuje. Edward