Source: http://orzeczenia.ms.gov.pl/content/$N/154505000000903_III_C_000275_2015_Uz_2016-04-27_001
Timestamp: 2019-08-20 09:49:45+00:00
Document Index: 29347799

Matched Legal Cases: ['art. 189', 'art. 58', 'Art. 58', 'art. 69', 'art. 58', 'art. 58', 'art. 69', 'art. 385', 'art. 102']

Treść orzeczenia III C 275/15 - Portal Orzeczeń Sądów Powszechnych
III C 275/15 - wyrok Sąd Okręgowy w Warszawie z 2016-04-18
Sygn. akt III C 275/15
po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 6 kwietnia 2016 r. w Warszawie
I. umarza postępowanie w zakresie żądania ukształtowania stosunku prawnego, a w pozostałym zakresie powództwo oddala.
II. zasądza od powódki M. N. na rzecz pozwanego Banku (...) S.A. w W. kwotę 7.217 zł (siedem tysięcy dwieście siedemnaście złotych) tytułem zwrotu kosztów postępowania.
wyroku z dnia 18 kwietnia 2016 r.
W pozwie wniesionym przeciwko (...) Bank (...) powódka M. N. sformułowała ostatecznie dwa alternatywne roszczenia [k. 343-348]:
1. o stwierdzenie nieważności zawartej z pozwanym umowy kredytu hipotecznego jako sprzecznej z zasadami współżycia społecznego
2. o zapłatę kwoty, jaką pozwany zyskał w związku ze sprzedażą waluty CHF wynikłą z jednostronnego ustalenia przez pozwanego ceny sprzedaży według własnego kursu, w okresie od dnia uiszczenia pierwszej raty kredytu przeliczanej według kursów z tabeli kursowej Banku do dnia 26 sierpnia 2011 r.
Jako podstawę faktyczną roszczenia powódka wskazała, iż:
W dniu 20 stycznia 2006 r. zawarła umowę kredytu na kwotę stanowiącą równowartość w złotówkach kwoty 500.281,46 CHF, lecz nie więcej niż 1.211.631,66 PLN;
W dniu 8 września 2006 r. podpisała aneks do tej umowy, zwiększający kwotę kredytu o 82.644,62 CHF, lecz nie więcej niż 200.000 PLN;
Przy zawieraniu tych umów nie wyjaśniono jej istoty kredytu walutowego, ani też ryzyka związanego ze zmianą kursu waluty.
Na poczet spłaty kredytu uiściła łącznie kwotę około 650.000 zł lecz pomimo tego wysokość jej zobowiązania przewyższa obecnie kwotę udzielonego jej kredytu o 657.835,80 zł;
Została wprowadzona w błąd co do istoty zobowiązania kredytowego poprzez świadome przemilczenie istotnych elementów ryzyka umowy, nie zaciągnęłaby bowiem zobowiązania, gdyby miała świadomość tego, iż wzrost kursu waluty może doprowadzić do zwiększenia wartości kredytu, a w konsekwencji niemożności spłaty i utraty nieruchomości;
Każde z tych roszczeń, z uwagi na różne podstawy prawne i faktyczne wymagało odrębnego rozważenia.
Co do roszczenia o stwierdzenie nieważności umowy
Podstawowe roszczenie powódki było roszczeniem o ustalenie nieistnienia stosunku prawnego, opartym o treść art. 189 kpc, powódka domagała się bowiem ustalenia iż nie wiążą jej postanowienia umowy kredytowej. Podstawą zgłoszonego przez zarzutu nieważności umowy był przepis art. 58 §2 kc, który stanowi:
Art. 58 §2: „Nieważna jest czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego.”
Pojęcie zasad współżycia społecznego jest niedookreślone, zaś jego interpretacja pozostawiona ocenie sądu. Rozumieć je należy jako poczucie elementarnej sprawiedliwości oceniane na gruncie konkretnej sprawy i okoliczności, jako swego rodzaju „zawór bezpieczeństwa” pozwalający uchylić skutki formalnie zgodnej z prawem czynności, gdy jej wykonanie byłoby niemoralne bądź nieuczciwe. Sprzeczność czynności prawnej z zasadami współżycia społecznego może przy tym wynikać zarówno z jej skutku (będącego pochodną jej treści) jak i z okoliczności jej zawarcia. Równie niemoralne jest bowiem zawarcie umowy oferującej przewidującej nieekwiwalentne świadczenia stron, jak i zawarcie umowy oferującej świadczenie ekwiwalentne, lecz nieprzydatne kontrahentowi, który to fakt był zbywcy znany i przez niego wyzyskany.
W okolicznościach sprawy niniejszej zarzut sprzeczności z zasadami współżycia społecznego sprowadzał się w zasadzie do tylko jednej okoliczności, będącej wprost konsekwencją konstrukcji prawnej kredytu jako kredytu denominowanego we frankach (...). Powódka koncentrowała się bowiem na skutku, jaki na wysokość jej zobowiązania miało znaczące osłabienie się złotego w relacji do franka (...), w postaci znacznego zwiększenia jej obciążeń wynikających z umowy, wskazując iż ryzyko zaistnienia takiego skutku zostało przed nią zatajone przez bank. Rozstrzygnięcie w kwestii zarzutu sprzeczności umowy z zasadami współżycia społecznego wymagało zatem rozważenia obu aspektów problemu, to jest zarówno konstrukcji umowy, jak i okoliczności jej zawarcia.
W pierwszej kolejności ocenie pod kątem zgodności z zasadami współżycia społecznego poddać należało postanowienia zawartej przez powódkę umowy z dnia 11 stycznia 2006 r. [k. 50-56]. W umowie tej zastrzeżono zatem iż
§1.1 Bank udziela, zgodnie z warunkami niniejszej umowy, długoterminowego kredytu hipotecznego w wysokości 500.281,46 CHF jednak nie więcej niż 1.211.631,66 zł, z przeznaczeniem na sfinansowanie kosztów zakupu domu jednorodzinnego na rynku wtórnym, położonego w M. dz. Nr 55/71, zwanego dalej Kredytowaną Nieruchomością
§1.4 Bank udziela kredytu na okres 420 miesięcy licząc od daty pierwszego uruchomienia kredytu
§3.1.c Bank uruchomi kredyt w wysokości określonej w akcie notarialnym ostatecznej umowy kupna sprzedaży stanowiącej różnice między ceną nabycia nieruchomości a wymaganym wkładem własnym Kredytobiorcy [...]. W przypadku gdy kwota określona w wyżej wymienionym akcie notarialnym wyrażona jest w innej walucie niż waluta kredytu, Bank dokona przewalutowania kredytu zgodnie z obowiązującymi zasadami w banku.
§4.1 Kredyt oprocentowany jest w skali rocznej według zmiennej stopy procentowej, odpowiadającej stopie bazowej LIBOR dla 6-miesięcznych depozytów w CHF powiększonej o stałą marżę w wysokości [...] 1%;
§6.1 Spłata kapitału kredytu następować będzie w 413 równych ratach miesięcznych;
§6.2 Kredytobiorca zobowiązany jest do spłaty należności związanych z udzielonym kredytem na prowadzone przez Bank konto kredytobiorcy nr (...)
Zacytowane wyżej postanowienia umowy wskazują jednoznacznie, iż umowa zawarta przez powódkę jest umową kredytu, przewidzianą w art. 69 prawa bankowego, zawartą w walucie obcej – franku (...). Rozkład wzajemnych obowiązków stron zastrzeżony w tej umowie jest typowy dla umowy kredytowej i odpowiada wprost jej definicji – bank oddaje powódce do dyspozycji kwotę 500.281,46 CHF na okres 420 miesięcy, zaś powódka obowiązana jest zwrócić kapitał kredytu i zapłacić odsetki naliczone według zmiennej stopy procentowej zależnej od stopy procentowej LIBOR CHF. Co więcej, umowa przewiduje wprost wypłatę kwoty kredytu we frankach (...), przewalutowanie wypłacanej kwoty zastrzeżono w niej jedynie na wypadek, gdyby kwota ceny zakupu nieruchomości była wyrażona w innej walucie. Brak jest zatem jakichkolwiek podstaw, by kwestionować dopuszczalność tego rodzaju konstrukcji prawnej, czy też wywodzić jej sprzeczność z dobrymi obyczajami.
Konstrukcja tej umowy, wbrew pojawiającym się opiniom, jest zatem bardzo prosta, i nie można doszukiwać się tu jakiegokolwiek „skomplikowanego instrumentu finansowego”. Z punktu widzenia zobowiązania kredytobiorcy nie różni się ona w żaden sposób od umów, w których wysokość zobowiązania została wyrażona w walucie obcej, bądź w odniesieniu do innego niż pieniądz miernika wartości. Tak samo zatem jak obowiązek zapłaty czynszu dzierżawnego w wysokości równowartości 30 kwintali jęczmienia nie jest kontraktem terminowym na jęczmień, tak i obowiązek zapłaty raty kredytu w kwocie stanowiącej równowartość 300 CHF nie jest kontraktem terminowym na franka (...). W szczególności zaś spłacanie rat kredytowych obliczanych jako równowartość waluty obcej nie stanowi „kontraktu forward”. Istotą tego rodzaju instrumentu finansowego, podobnie jak i wszystkich rodzajów kontraktów terminowych jest bowiem ustalenie z góry tego, po jakiej cenie określone dobro zostanie zakupione lub sprzedane w oznaczonym momencie w przyszłości. Jego istotą jest zatem ustalenie sztywnej ceny po jakiej zostanie dokonana transakcja, niezależnej od aktualnej ceny rynkowej nie zaś „dostawa w ściśle określonych terminach w niewiadomej cenie”. Całkowicie błędne jest także zawarte w uzasadnieniu pozwu twierdzenie, jakoby relacje stron umowy kredytu denominowanego do waluty obcej stanowiły „instrument finansowy określany mianem opcji”. Pomijając już błędną tezę, jakoby kredytobiorca był „warunkowym użytkownikiem nieruchomości” a bank „był uprawniony do przejęcia nieruchomości” to istotą opcji jest zastrzeżenie dla jej nabywcy prawa kupna lub sprzedaży określonego dobra po określonej cenie w określonym momencie w przyszłości. Jest ona zatem zbliżona do kontraktu terminowego, tyle że zakłada prawo, a nie obowiązek zawarcia transakcji. Nie ma ona zatem absolutnie nic wspólnego z relacją kredytodawcy z kredytobiorcą kredytu walutowego.
Niezależnie od powyższego wskazać należy, iż kwestia dopuszczalności traktowania kredytu walutowego jako stanowiącego instrument finansowy była poddana pod ocenę Trybunału (UE) pod sygnaturą akt C-312/14 w wyniku pytania prejudycjalnego zadanego przez sąd węgierski w sprawie (...) Bank (...). przeciwko M. L. i M. L.. Stanowisko Trybunału zawarte wydanym w tej sprawie orzeczeniu z dnia 3 grudnia 2015 r. wiąże sąd w zakresie oceny prawnej i interpretacji prawa europejskiego wykluczając możliwość odmiennego rozstrzygnięcia kwestii będącej przedmiotem orzekania przez Trybunał. Dotyczy to w szczególności odpowiedzi na pytania postawione przez sąd odsyłający, mających dość rozbudowaną treść, lecz sprowadzających się do zapytania:
Czy taki instrument finansowy podlega regulacji tzw. dyrektywy (...) i czy w związku z tym bank był zobowiązany do dokonania czynności wymaganych tą dyrektywą?
Czy obejście przez bank wymogów dyrektywy (...) oznacza, że umowa zawarta z klientem jest nieważna?
Odpowiadając na tak postawione pytanie Trybunał stwierdził, iż transakcje wymiany, które są wyłącznie dodatkowe wobec udzielenia i zwrotu kredytu konsumenckiego denominowanego w walucie obcej, to jest ograniczają się do wymiany, na podstawie kursu kupna lub sprzedaży danej waluty obcej, kwot kredytu i rat wyrażonych w tej walucie (waluta rozliczeniowa) na walutę krajową (waluta płatnicza) nie stanowią usług inwestycyjnych ani działalności inwestycyjnej w rozumieniu dyrektywy (...). Trybunał stwierdził w szczególności iż:
„Jedyną funkcją takich transakcji jest posłużenie za sposoby wykonania istotnych zobowiązań płatniczych z umowy kredytu, czyli udostępnienie kapitału przez kredytodawcę i zwrot tego kapitału wraz z odsetkami przez kredytobiorcę. Celem tych transakcji nie jest realizacja inwestycji, gdyż konsument zamierza wyłącznie uzyskać fundusze na nabycie dobra konsumpcyjnego lub świadczenie usługi, a nie na przykład zarządzać ryzykiem kursowym czy spekulować kursami wymiany walut obcych.” [Akapit 57 orzeczenia]
Sąd oddalił wniosek powódki o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego z zakresu ekonomii i finansów, zgłoszony na okoliczność rzekomego spekulacyjnego charakteru umowy i podobieństw jej konstrukcji do instrumentów finansowych. W ocenie sądu bowiem dopuszczenie dowodu z opinii biegłego winno służyć pozyskaniu wiadomości specjalnych niezbędnych do dokonania oceny przedstawionych faktów i twierdzeń, nie zaś zastępowaniu strony w uzasadnianiu swego roszczenia. Inaczej mówiąc biegły nie może wyręczać strony w poszukiwaniu argumentów na poparcie jej twierdzenia, może natomiast, i powinien być przywołany wówczas, gdy sąd nie dysponując wiadomościami specjalnymi nie jest w stanie ocenić zasadności przedstawionej argumentacji. W sprawie niniejszej jednak takowej argumentacji nie było, były jedynie arbitralne stwierdzenia. W żadnym miejscu powódka nie wskazała np. na czym miałoby polegać wywodzone przez nią podobieństwo pomiędzy zawartą przez nią umową a „kontraktami terminowymi, swapami walutowymi, i kontraktami na różnice”, zaś proste sięgnięcie do definicji tychże instrumentów finansowych i porównanie ich z treścią umowy zawartej przez powódkę jednoznacznie wskazywało na brak jakichkolwiek podobieństw pomiędzy nimi a umową kredytu denominowanego w walucie obcej. I tak:
- kontrakt terminowy oznacza umowę, w ramach której strony umawiają się na sprzedaż lub kupno określonego dobra w oznaczonym momencie w przyszłości po ściśle określonej cenie, niezależnej od ceny rynkowej
- swap walutowy oznacza umowę, w ramach której strony wymieniają się przepływami pieniężnymi osiąganymi z umów kredytowych zawartych w różnych walutach;
- kontrakt na różnicę oznacza umowę w ramach której strony umawiają się, iż zbywca zapłaci nabywcy kwotę odpowiadającą różnicy w cenie określonego dobra pomiędzy datą nabycia a datą wybraną przez nabywcę, zaś nabywca pokryje ewentualną stratę
- umowa kredytu denominowanego w walucie obcej oznacza zaś umowę, w ramach której bank udostępnia kredytobiorcy ustaloną kwotę kapitału kredytu wyrażoną w walucie obcej, zaś kredytobiorca zobowiązuje się zwrócić ten kapitał w ratach i zapłacić wynagrodzenie w postaci odsetek kapitałowych.
Zasięganie w takiej sytuacji opinii biegłego w takiej sytuacji, w celu znalezienia rzekomych „podobieństw” było zatem bezprzedmiotowe i skutkowałoby wyłącznie niezasadnym przewleczeniem postępowania i wzrostem jego kosztów.
Reasumując powyższe Sąd stoi na stanowisku iż konstrukcja umowy kredytu denominowanego w walucie obcej jest prosta i nie zawiera żadnych elementów konstrukcyjnych, które mogłyby być niejasne bądź niezrozumiałe dla przeciętnego konsumenta, wykazującego choćby podstawową staranność przy dbaniu o własne interesy. Postanowienia umowy są jednoznaczne zarówno w zakresie tego, iż kwota zadłużenia wyrażona jest w walucie obcej, jak i co do tego, iż spłata następować będzie w tej walucie, ewentualnie w walucie polskiej według stosowanego przez bank kursu wymiany. Umowa ta nie różni się zatem w żaden sposób od różnego rodzaju umów w których wysokość świadczenia określono jako równowartość kwoty w walucie obcej. Z wykonywaniem tej umowy nie wiąże się także żadne szczególne ryzyko poza normalnym ryzykiem kursowym, związanym ze zmianą kursów walut obcych, konsumenci winni być zaś tego ryzyka świadomi. Zmienność kursów walut jest bowiem zjawiskiem powszechnie znanym, z którym każda osoba zawierająca umowę, w której wysokość świadczeń odniesiona jest do wartości waluty obcej winna być obeznana. Nie sposób jest zatem twierdzić, iż z zawarciem tego rodzaju umowy wiąże się jakieś szczególne, niewidoczne dla zwykłego konsumenta ryzyko, przed ponoszeniem którego winien on być szczególnie chroniony. Ryzyko kursowe obciąża nadto obie strony w równym stopniu, w związku z czym nie można także stwierdzić iż umowa taka ze swej natury zakłada pokrzywdzenie słabszej strony. Nie zawiera ona także żadnego elementu spekulacyjnego, który jest typowy dla finansowych instrumentów pochodnych.
Na tej podstawie stwierdzić należało, iż brak jest podstaw do uznania umów kredytu hipotecznego denominowanych w walucie obcej za nieuczciwe, szczególnie niebezpieczne czy niemoralne, i przez to sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Konsekwentnie zatem brak jest także podstaw do uznania takich umów za nieważne zgodnie z art. 58 §2 kc. Działanie Państwa w zakresie ochrony konsumentów winno bowiem ograniczać się do ochrony ich przed działaniami podstępnymi bądź nieuczciwymi, nie mogą oni natomiast oczekiwać, iż państwo ochroni ich przed wszelkimi negatywnymi konsekwencjami podejmowanych przez nich decyzji gospodarczych.
Okoliczności zawarcia umowy
Uznanie za dopuszczalne zawierania umów kredytowych denominowanych w walucie obcej nie oznacza jednakże, iż zawarcie tego rodzaju umowy zawsze i w każdym przypadku będzie zgodne z zasadami współżycia społecznego. Nie jest bowiem wykluczona sytuacja, gdy sprzeczny z dobrymi obyczajami będzie sam fakt zawarcia umowy, z uwagi na osobę kontrahenta bądź okoliczności jej zawarcia. Sąd stoi przy tym jednakże na stanowisku, iż możliwość powołania się na sprzeczność zawarcia umowy z zasadami współżycia społecznego winna być stosowana wyjątkowo, i tylko tam, gdzie nie ma innej możliwości zniweczenia niesprawiedliwego skutku. Nie może ono zatem co do zasady być stosowane w miejsce zarzutu zawarcia umowy pod wpływem błędu (w tym błędu wywołanego podstępnie), nie jest także wystarczające by konieczność wykonania umowy pociągała za sobą istotne uciążliwości. Naruszenie zasady pacta sunt servanda winno mieć miejsce wyłącznie w przypadkach wyjątkowych, nacechowanych znacznym poziomem złej woli po stronie „silniejszej” która doprowadziła do zawarcia umowy, bądź umowy w sposób oczywisty niemożliwej do prawidłowego wykonania przez stronę „słabszą”. Jako przykład takiej umowy wskazać można np. zawarcie z 86-letnim „inwestorem” umowy nakładającej obowiązek dokonywania przez niego wpłat przez okres 10 lat, albo udzielenie pożyczki pieniężnej osobie nie mającej faktycznej możliwości jej spłacenia, który to fakt był pożyczającemu wiadomy, zaś celem udzielenia pożyczki było osiągnięcie korzyści wykraczającej poza zwykłe wynagrodzenie.
W sprawie niniejszej powódka powoływała się, uzasadniając swój zarzut, na fakt iż przy zawieraniu umowy nie poinformowano jej o rozmiarze ryzyka walutowego, a nawet iż nie miała do końca świadomości tego, że zadłuża się w walucie obcej, bo nie miała takiego zamiaru. To ostatnie twierdzenie uznać należy jednak wprost za niewiarygodne, warunki umowy wynikają bowiem jednoznacznie z jej treści. Otrzymała ona także harmonogramy spłaty kredytu, w których zarówno wysokość jej zadłużenia jak i wysokość rat wyrażona była w CHF [k. 339, 340]. Sama powódka zeznając na rozprawie w dniu 6 kwietnia 2016 r. przyznała przy tym, że wnioskowała wprawdzie o kredyt w złotych, ale ostatecznie przyjęła propozycję kredytu w CHF, przy którym wysokość rat była niższa. Nie powinno zatem ulegać wątpliwości, iż miała ona świadomość tego, iż zawiera umowę o kredyt denominowany w walucie obcej. Oznacza to także, iż zdaniem Sądu winna mieć ona także świadomość ryzyka walutowego wiążącego się z podjęciem takiej decyzji. Zmienność kursów walut, na co wskazano już wyżej, jest bowiem okolicznością powszechnie znaną, a co za tym idzie powódka, jako osoba z wyższym wykształceniem i przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą winna być tego ryzyka świadoma, podobnie jak i tego, że kurs waluty może zmienić się znacznie – zmiany kursu waluty „w górę” nawet o kilkadziesiąt procent zdarzały się już bowiem w przeszłości. Nie można także, zdaniem Sądu, wywodzić iż ewentualne zapewnienia pracowników Banku o stabilności kursu F. S. były nieprawdziwe bądź celowo zatajały rzeczywisty poziom ryzyka. Jak wynika bowiem z wykresu kursu CHF [k. 280] na przestrzeni czterech lat poprzedzających zawarcie umowy kurs tej waluty wahał się w przedziale między 2,6 i 3 zł za 1 franka, można go było zatem uznać za stabilny w takim rozumieniu, iż wahania kursu nie zmieniały zasadniczo skali zobowiązania. Znaczne osłabienie złotego do franka (...) nastąpiło dopiero w roku 2011 (w związku ze światowym kryzysem finansowym) a następnie w 2014 (w związku z decyzjami (...) banku centralnego), przy czym obie te okoliczności nie mogły zostać przewidziane w momencie zawierania umowy kredytu. Nie jest zatem tak, jak to wskazywała powódka, iż „zatajono” przed nią rzeczywisty poziom ryzyka. Trudno także zrozumieć na czym miałaby polegać „presja” na powódkę w celu doprowadzenia jej do zawarcia umowy denominowanej we franku (...) – przez „presję” trudno bowiem rozumieć zaproponowanie zawarcia umowy kredytu, przy której rata jest znacznie niższa niż rata kredytu w złotych.
Reasumując powyższe wskazać należy, iż zawarcia z powódką umowy z dnia 11 stycznia 2006 r. nie można w żadnym stopniu uznać za działanie sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, a samej umowy jako nieważnej zgodnie z art. 58 §2 kc. Treść umowy odpowiada wprost umowie kredytu z art. 69 Prawa bankowego, zaś jej zawarcie z powódką nie naruszało zasad współżycia społecznego. W szczególności powódka winna być świadoma ryzyka walutowego, jako że kurs waluty jest z natury zmienny, a nadto przez szereg lat odnosiła korzyści z faktu, iż wysokość płaconej przez nią raty była niższa niż wysokość raty, którą musiałaby uiszczać, gdyby zaciągnęła kredyt w złotych. Powództwo o ustalenie nieważności umowy należało zatem oddalić.
Co do roszczenia o zwrot kwot pobranych z tytułu tzw. spreadu
Drugim (alternatywnym) roszczeniem powódki było roszczenie o zapłatę kwoty, jaką pozwany zyskał w związku ze sprzedażą waluty CHF wynikłą z jednostronnego ustalenia przez pozwanego ceny sprzedaży według własnego kursu, w okresie od dnia uiszczenia pierwszej raty kredytu przeliczanej według kursów z tabeli kursowej Banku do dnia 26 sierpnia 2011 r. Roszczenie to nie zostało sprecyzowane poprzez wskazanie konkretnej kwoty, która miała zostać wyliczona przez biegłego, sąd oddalił jednakże ten wniosek, jak również wniosek o odroczenie rozprawy celem umożliwienia powódce samodzielnego jej wyliczenia, z uwagi na fakt, iż skutkowałoby to wyłącznie przewlekłością postępowania. Roszczenie powódki, niezależnie od jego wysokości podlegało bowiem oddaleniu co do zasady.
Roszczenie powódki opierało się wprost o tezę, iż postanowienia umowne, na podstawie których Bank dokonywał przeliczenia spłat dokonywanych przez powódkę w złotych na waluty obce stanowią klauzule niedozwolone. Teza ta opierała się przy tym o utrwalony już w orzecznictwie pogląd, iż abuzywny charakter ma odesłanie przy określaniu kursów wymiany do tabel kursowych Banku, jeżeli nie towarzyszy mu jednocześnie określenie sposobu, w jaki kursy w owych tabelach są określane. Abuzywny jest zatem nie sam „spread” czyli różnica między kursami kupna i sprzedaży, a niejasność kryteriów, w oparciu o które kurs przeliczeniowy jest ustalany, skutkująca faktycznie pozostawieniem w rękach Banku decyzji co do wysokości zobowiązania jego klientów. Zostało to przystępnie wyjaśnione w wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie – Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z dnia 14 grudnia 2010 r. (wyrok w sprawie klazul w umowach Banku (...))
„Brak określenia w umowie sposobu ustalania kursów walutowych na potrzeby przeliczenia salda zadłużenia na walutę obcą oraz przeliczenia na złote kwoty wymaganej do spłaty kredytu w rażący sposób narusza interes konsumenta. Skoro umowy kredytu cechują się długim okresem trwania i ograniczoną możliwością jego wcześniejszej spłaty kredytem z innego banku to ustalenie prawidłowych zasad określania kursu waluty pozwoliłoby konsumentowi np. samodzielnie wyliczyć kurs waluty obcej. Ponieważ jednak klauzule I i II takich zasad nie zawierają konsument uzależniony jest całkowicie od decyzji Zarządu Banku, który ustali kursy w sposób znany wyłącznie jemu, zaś konsument nie ma żadnego wpływu na taką arbitralną decyzję, nie może w żaden sposób jej zweryfikować i może się jej jedynie podporządkować”
W okolicznościach sprawy niniejszej rozważenia wymagał jednakże zarzut pozwanego, iż postanowienia umowy stron przewidywały spłatę kredytu w walucie, w jakiej został on udzielony, to jest we franku (...). Powódka nie miała zatem obowiązku korzystania z oferty Banku co do wymiany waluty i nie musiała jej dokonywać po proponowanym przez Bank kursie. Z tego faktu wywodzono, iż sposób ustalania przez Bank kursów walut uwzględnianych przy dokonywaniu spłaty nie oddziaływał w żaden sposób na wysokość zobowiązania powódki, a co za tym idzie nie naruszał także jej interesów.
Rozważenie tego zarzutu wymagało wprost sięgnięcia do postanowień łączącej strony umowy, wraz z towarzyszącym jej Regulaminem udzielania kredytu hipotecznego [k. 191-194]. Postanowienia samej umowy nie pozostawiają bowiem wątpliwości co do tego, iż spłata kredytu winna następować we frankach (...) na wskazane w umowie konto:
Jako że kwota kredytu określona została w umowie we frankach (...) to nie powinno budzić wątpliwości, iż spłata należności winna także nastąpić w tej walucie, o ile szczególne postanowienia umowne nie stanowią inaczej. Takiego postanowienia jednakże nie ma ani w umowie, ani w powołanym wyżej Regulaminie. Przeciwnie, postanowienia §23 regulaminu potwierdzają stanowisko Banku co do tego, iż podstawowym sposobem spłaty zadłużenia była jego spłata w walucie kredytu:
§23.1 Kredytobiorca zobowiązany jest do otwarcia Konta oraz do zasilania tego Konta wpływami zabezpieczającymi miesięczną spłatę raty, odsetek oraz innych należności wynikających z umowy kredytu [...]
2) w przypadku kredytu w walucie obcej kredytobiorca otwiera rachunek walutowy w walucie udzielonego kredytu i wskazuje go w umowie kredytowej
Kwestionowany przez powódkę mechanizm przeliczania środków wpłacanych w walucie polskiej w oparciu o tabele kursowe banku znajduje zgodnie z Regulaminem zastosowanie jedynie w przypadku, gdyby powódka nie zasiliła wskazanego w umowie konta wpływami zabezpieczającymi miesięczną spłatę raty:
§23.5 Kredytobiorca upoważnia Bank do pobierania ze wszelkich środków Kredytobiorcy w Banku oraz bieżącego rachunku firmowego Kredytobiorcy kwot należnych Bankowi z tytułu umowy o kredyt, gdyby kwoty te nie zostały spłacone w terminie, o którym mowa w §21.
Przeliczenie należnej raty na złote na zasadach zawartych w kwestionowanym przez powódkę postanowieniu §21.3 Regulaminu następowało zatem jedynie wówczas, gdy powódka nie wywiązała się z nałożonego na nią §23.1 i §21.2 Regulaminu obowiązku zapewnienia na rachunku kredytu odpowiedniej kwoty franków (...), celem pokrycia należnej raty. Dopiero wtedy bank był bowiem uprawniony do „poszukiwania” pieniędzy na innych rachunkach bankowych, w tym na rachunkach prowadzonych w złotych i pobrania jej, zgodnie z §23.5 umowy. Podzielić zatem należało stanowisko pozwanego Banku, iż zawarte w Regulaminie postanowienie nie naruszało interesów powódki jako konsumenta, w rozumieniu art. 385 1 kc. Mechanizm przeliczania raty był bowiem uruchamiany dopiero w przypadku nie wywiązania się przez powódkę z jej obowiązków jako kredytobiorcy. Nie miał on zatem wpływu na zakres jej obowiązku wynikającego z umowy, a w szczególności nie dawał bankowi prawa swobodnego kształtowania wysokości jej zobowiązania, co było podstawą uznania za abuzywne podobnych klauzul zawartych w umowach banków, które nie dopuszczały dokonywania spłat bezpośrednio w walucie kredytu. Roszczenie powódki także i w tej części podlegało zatem oddaleniu, brak było bowiem podstaw do uznania kwestionowanego przez nią postanowienia umownego za nie wiążące.
Sąd oddalił zatem także wniosek dowodowy o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego z zakresu rachunkowości, który miałby dokonać rozliczenia umowy i wyliczyć kwotę, której powódka żądała w związku ze spreadem. Dopuszczenie tego dowodu, wobec bezzasadności samego roszczenia także skutkowałoby wyłącznie przewleczeniem postępowania.
Mając na uwadze powyższe rozważania Sąd oddalił powództwo w całości, umarzając jednocześnie postępowanie w części dotyczącej roszczenia o ukształtowanie umowy, co do którego powództwo zostało cofnięte.
Jednocześnie Sąd nie uwzględnił wniosku powódki o zastosowanie w sprawie niniejszej postanowień art. 102 kpc, uznając iż w okolicznościach sprawy niniejszej nie zachodzą podstawy do odstąpienia od obciążania powódki, jako przegrywającej w sprawie, kosztami postępowania poniesionymi przez bank. Sama tylko trudna sytuacja finansowa powódki nie uzasadnia zwolnienia jej z obowiązku zwrotu kosztów przeciwnikowi. Sprawy niniejszej nie można także uznać za prostą, typową, i nie nastręczającą większych trudności pełnomocnikom strony pozwanej, mając na uwadze zakres argumentacji, w wielu miejscach chaotycznej i wymagającej szczegółowej analizy i odniesienia się do niej. Nie sposób także pominąć faktu, iż całe powództwo opierało się pierwotnie na oczywiście bezzasadnym zarzucie nieważności nieistniejącej „klauzuli walutowej”, jedną zaś z funkcji regulacji przewidującej nałożenie na powoda obowiązku zwrotu kosztów procesu poniesionych przez pozwanego jest zapobieganie nieodpowiedzialnemu wytaczaniu powództw. Sąd zasądził zatem od powódki na rzecz pozwanego kwotę 7.217 zł stanowiącą zwrot kosztów procesu, obejmujący wynagrodzenie pełnomocnika procesowego w kwocie 7.200 zł oraz zwrot uiszczonej opłaty skarbowej od pełnomocnictwa w kwocie 17 zł.
Dodano: 14 czerwca 2016 , Opublikował(a): Aneta Krasuska