Source: http://www.sarmacja.org/artykul/pokaz/11138/0
Timestamp: 2018-10-17 10:37:54+00:00
Document Index: 85702936

Matched Legal Cases: ['Art. 2', 'art 2', 'art 32', 'art. 32', 'art 2', 'art 35']

Gazeta Hasselandzka, Piotr Paweł I, 01.08.2018 r. o 09:00:10, tantiemy: 3 500.00 lt
System podatkowy Sarmacji- egzekucja czy obowiązek?- cd
(dalszy ciąg wykładu z Królewskiej Akademii Nauk Królestwa Hasselandu)
W tej części wykładu chciałbym się skupić na kwestii prawnej. Nie można tutaj nie wspomnieć o przepisach obowiązujących z zakresu finansów, a przede wszystkim relacji prawo- obywatel.
Otóż dość prosto i nie rzucające się w oczy stosuje się przepisy, które nie tylko uniemożliwiają TK sprawowanie jakiejkolwiek kontroli nad finansami oraz decyzjami RM, ale obywatel nie ma podstaw prawnych do unieważnienia decyzji, gdy podejmowane decyzje przez ośrodek władz RM są sprzeczne z interesem społecznym, samorządowym lub instytucjonalnym. Dlaczego?
Art. 2 ust 3 Konstytucji KS stanowi że system podatków, opłat i innych zobowiązań będzie regulowane drogą ustawy, czyli nie będzie stanowionych żadnych ram prawnych w stosunku do podejmowanych decyzji poza ustawą. I pytanie: czemu finanse publiczne stanowią niepodważalność prawną, jest niezrozumiałe i niebezpieczne, gdy nieodpowiedzialność weźmie górę nad rozsądkiem. Można powiedzieć że minister bądź Kanclerz mają władzę absolutną, a nawet sama ustawa, która stanowi o wydawanych rozporządzeniach nie daje możliwości odwołań od decyzji do TK. Oczywiście TK może zbadać akty prawne, natomiast same zapisy nie dostarczą TK wiedzy co do zgodności prawnej np. przy wydaniu rozporządzenia o wydatkach na wynagrodzenia urzędników państwowych.
I druga strona, to ochrona prawna przed nadużaciami władzy czyli ustalania czy decyzje nie godzą w interes Królestwa lub obywateli. TK to organ powołany do wykładni prawa, lecz też do kontroli organów władzy. W kwestii finansów de facto TK uniemożliwiono zrobienie czegokolwiek, od umocowania prawnego ustawą ( art 2 ust 3 konstytucji) bez odniesienia się do innych aktów prawnych po niemożność zbadania zgodności rozporządzenia z ustawą, gdyż z mocy ustawy rozporządzeniem można regulować istotne decyzje mające wpływ na dochodowość budżetu Królestwa. Także w odniesieniu do finansów publicznych z mocy art 32b ust. 3 Konstytucji KS w nawiązniu do art. 32c konstytucji KS TK nie ma podstaw prawnych do odniesienia się celem unieważnienia któregokolwiek aktu prawnego. Obywatel czy instytucja nie posiada prawa odwoławczego od decyzji RM, gdyby decyzje stanowiły szkodę bądź utrudniały funkcjonowanie w Królestwie np. nabycie ziem, powstanie deficytu czy zbyt wysokie ceny nabywalnych dóbr przez mieszkańców lub obywateli itd.
Tak scentralizowany system postawił Kanclerza w roli jednowładcy nad decyzyjnością z zakresy finansów publicznych, wyłączając z tego systemu obywatela, samorządy, instytucje i TK. Niedawna ustawa o finansowej niezależności samorządów stała się kością niezgody, ale zasadniczym jej argumentem jest kontekst prawny. Otóż zgodnie z art 2 ust 3 oraz art 35 ust 1 pkt 5 oraz 9 Konstytucji stanowiła o niezgodność z Konstytucją, gdyż zapisy jasno mówią że ten system reguluje ustawa umocowana konstytucyjnie, a wobec tego nie może ją zastępować inny akt prawny nie umocowany innymi zapisami Konstytucji. Zapomniano też że niezależność to zobowiązanie, ale dokładniej o tym w innym wykładzie.
To co wzmacnia prawo to kontrola władzy sądowniczej nad decyzjnością władz, ochrona obywatela, jednoznaczy podział kompetencji czy ramy prawne w konstytucji, które dają stabilność obywatelom, samorządom czy instytucją np. akademią, które w Sarmacji dość prężnie zaczynają się rozwijać. Złudne jest że ustawa wszystkich uszczęśliwi, gdyż po drugiej stronie jest budżet z ograniczonymi środkami i umocowanie konstytucyjne władz za nią decyzjnych. Po środku jest strona społeczna, która ... i o niej w kolejnym wykładzie.
Wywiad z Panem Marceli de Bordeaux-Ossoliński
Dzień dobry Panu i dziękuję za poświęcony czas na wywiad
Witam serdecznie Pana Redaktora i wszystkich Czytelników.
Pełni Pan wiele stanowisk i jeśli mogę będę zwracać się tytułem profesora. W czasie pobytu Pana w Sarmacji, jakie zauważył Pan dobre i złe strony Królestwa?
Bardzo proszę. Do Księstwa Sarmacji przybyłem – patrząc na staż większości obywateli – dość niedawno, bo około 10 miesięcy temu. Nigdy wcześniej nie słyszałem o Sarmacji, więc zaraz po osiedleniu bardzo szybko zacząłem nadrabiać zaległości. Dziś mogę powiedzieć, że wspomniane nadrabianie przypominało coś na kształt uzależnienia (śmiech). Kiedyś również publicznie mówiłem, że żałuję, że przybyłem tutaj tak późno, ale gdybym wcześniej wiedział, że takie państwo istnieje… I tutaj pojawia się kwestia promocji Księstwa, która musi być naszym priorytetem. Dziś jest bardziej dostrzegana w sferze publicznej, wiemy, że jest potrzebna, ale wydaje mi się, że nie wiemy jak konkretnie ugryźć ten temat, żeby dał oczekiwane efekty.
W kwestii złych i dobrych stron Sarmacji to muszę powiedzieć, że to bardzo trudne pytanie. Kiedyś w ramach Akademii Sclavińskiej zrobiłem badania o realiozie, które wykazały, że to nie tylko choroba, bardzo zaraźliwa zresztą, ale również świadomy wybór. Badania pokazały, że mamy problem ze złymi emocjami, z podsycaniem wzajemnej wrogości, dyskredytowaniem inicjatyw i gaszeniem aktywności. Musimy pamiętać, że zostawianie w Sarmacji złych emocji skutkuje ucieczką w realiozę obywateli, którzy nie mają ochoty na walkę z czymś tak absurdalnym w warunkach mikronacji jak zniechęcanie. Moje początki w Księstwie nie ukrywam były ciężkie, dziwiło mnie, że moja aktywność jest przez niektórych wpływowych obywateli brana za fanaberię, takie pomysły niewarte zainteresowania. Nie mogłem zrozumieć jak potencjalne źródło aktywności może być uznawane za niepotrzebne. Swoją drogą do dziś tego nie rozumiem…
Na szczęście są dobre strony i jest ich więcej. Chciałbym powiedzieć głośno – Księstwo Sarmacji to wyjątkowe miejsce, w którym można realizować pomysły. Można stworzyć coś od podstaw, patrzeć jak ta inicjatywa się rozwija. Można dzielić się wiedzą, można wspierać innych, można budować znajomości, tworzyć historię własną, swojego regionu a nawet całego państwa. To wszystko daje i radość i poczucie bycia częścią czegoś większego, a także i satysfakcję, że robimy coś wspólnie. Może Sarmacja niektórym spowszedniała, może niektórzy uważają ją za miejscami zakurzoną, ale jest bardzo wielu obywateli, którym chce się działać. Trzeba pamiętać, że w dzisiejszych czasach bardzo ciężko o wspomniane dobre strony, a Sarmacja to wszystko oferuje swoim obywatelom. I to jest w niej wyjątkowe.
Obecnie toczy się kampania wyborcza kandydatów na urząd Kanclerza i Posła. Czytając programy wyborcze czy widzi Pan profesor w nich problemy Sarmacji i możliwości ich rozwiązań czy może ma Pan swoje własne spostrzeżenia?
Nie chciałbym mówić o swoich preferencjach wyborczych i kandydatach, którym kibicuję, ale czas wyborczy to taki papierek lakmusowy na sytuację państwa. Mamy kilku kandydatów na Kanclerza, kilka partii kandydujących do Sejmu, co w sytuacji spadku aktywności bardzo mnie cieszy. Wbrew pozorom praca w tak zwanej centrali jest zadaniem bardzo ciężkim – trzeba poświęcić dużo czasu, żeby nauczyć się jej działania, sposobu pracy czy to Sejmu czy urzędu kanclerskiego czy ministerialnego, a później jeszcze zmierzyć się z ilością tej pracy i wygospodarować czas na pozostawanie w gotowości.
Panie profesorze, pełni Pan funkcję także Posła. Jak Pan godzi obowiązki rektora i Posła i czy są zależne od siebie?
Kończy się właśnie moja druga kadencja w Sejmie, a kadencja rektorska niedawno się zakończyła. Czas kiedy godziłem te funkcje wspominam jako pracowity. Jak już mówiłem praca posła to nie tylko decydowanie, który guzik wcisnę w głosowaniu, ale przede wszystkim uczestniczenie w debatach, przygotowywanie projektów czy to całych aktów prawnych czy poprawek, czytanie, porównywanie, poszukiwanie rozwiązań. To wszystko wymaga czasu i uwagi i nie ukrywam, że łączenie stanowisk jest ciężkie do pogodzenia. Stąd też decyzja o niestartowaniu w wyborach na Akademii i tych sejmowych. Teraz czas na odpoczynek i produkcję smogówki eldorackiej.
Często wczytuję się w debaty sejmowe i nie często krytycznie odnosi się Pan do projektów ustaw. Jeśli jednak już to z są to wyważone wypowiedzi. Czy to wynika z Pana charakteru czy formy działalności?
Krytyka dla samej krytyki i pokazania, że jestem obecny, że potrafię pokazać pazur nie jest dla mnie. Krytyka oparta na argumentach jest cenna, ale krytyka dla krytyki to już niesportowe zachowanie. Przyznam się Panu Redaktorowi, że ja strasznie szybko się zapalam w emocjach i szybko mi przechodzi, ale staram się pamiętać, że sprawowanie funkcji to nie jest chwilowa rola, ale odpowiedzialność, to jest czyjeś zaufanie, a do tego pewien styl funkcjonowania. Stanowiska nauczyły mnie przede wszystkim nabierania dystansu, podchodzenia do spraw w sposób wyważony. Oczywiście emocji nigdy nie da się uniknąć, proszę zwrócić uwagę na debaty, w których przedstawiałem ustawę o edukacji sarmackiej. Były to aż trzy kadencje sejmowe! W pierwszej kiedy jeszcze nie byłem posłem zarzucono mi – takiemu młodemu i niedoświadczonemu obywatelowi, że wprowadzam regulacje podatkowe pod płaszczykiem tworzenia szkół. Potem jako poseł mierzyłem się z różnymi zarzutami i po gorącej dyskusji wycofałem projekt, wziąłem miesięczny urlop i poddałem się. Potem przyszły kolejne wybory i doszedłem do wniosku, że nie chcę tylko kupować zupy i realizować czyjejś wizji mojej obecności w Sarmacji. Kolejna próba uchwalenia ustawy zakończyła się sukcesem.
To była trudna lekcja, ale odrobiona – nauczyłem się, że nie można się poddawać, że konsekwencja w działaniu daje dużo więcej niż tupanie i złość. Chociaż tak zwyczajnie po ludzku chciałoby się tupać… (śmiech)
Czy Pana zdaniem obecne wybory przyniosą duże zmiany w sarmackiej polityce?
Dopiero z perspektywy czasu można ocenić kadencję, ale mam nadzieję, że po tych wyborach dużo się zmieni, dużo będziemy mieli pracy merytorycznej, a jak wygra jeden z kandydatów, którego nie chcę wymieniać, to i zdarzy nam się nieraz uśmiechnąć. Z pewnością będzie to kadencja ciekawa.
Panie profesorze, chciałbym się skupić na Pana działalności edukacyjnej. Co Pana skłoniło do działalności w sferze edukacji i jak Pan godzi czas na wypełnianie tych wszystkich obowiązków?
Edukacja to niestety dziedzina niedoceniana. Proszę zwrócić uwagę, że wszystko zaczynamy od zdobywania wiedzy, od gromadzenia informacji. Zaczynając od rzeczy błahych - kiedy kupimy ekspres do kawy nie wciskamy przycisku włączenia urządzenia i siadamy od razu z filiżanką espresso - najpierw szukamy w opakowaniu instrukcji. Tak samo z rzeczami bardzo ważnymi - kiedy nasz wniosek imigracyjny zostanie rozpatrzony poszukujemy informacji jak zacząć, co jest istotne, na co zwrócić uwagę. Zaczynamy od uczenia się, od edukacji, dlatego tak ważna jest to sfera naszego życia. Dziś zaczynając przygodę z Sarmacją otwieramy Instytut Edukacji Sarmackiej, który jest niestety zaniedbany, nie ma aktualnych informacji, ba, ma nawet jeden temat opracowany w dwóch różnych wersjach. Jaką wysyłamy informację do młodego obywatela? Po co nam w takim razie resort edukacji? Proszę również zwrócić uwagę, że odznaczenia państwowe są przyznawane we wszystkich możliwych dziedzinach, ale nie za działalność w sferze edukowania i osiągnięć naukowych. Nie jest to oczywiście przytyk do Dworu czy administracji rządowej, ale to może smucić, bo Sarmacja ma wielu świetnych badaczy i naukowców, wiele znaczących odkryć i opracowań naukowych. To wszystko to jest codzienna aktywność i praca, czasami mozolna, męcząca, ale jednak działalność, która nie może być niezauważona. Tak pojawił się pomysł na ustawę o edukacji i powołanie Rady Nauki, instytucji która będzie łączyć sarmacki świat nauki i przyznawać swoje nagrody i wyróżnienia. Nie jest to ten sam wymiar co odznaczenie państwowe, ale jest sygnałem, że świat nauki ma się w Księstwie całkiem nieźle.
Scalvinia ma złoto i serce nauki w postaci Pana osoby. Czy Scalvińczycy chętnie korzystają z Pana dorobku?
Przecenia Pan Redaktor moje zasługi. Sclavinia przede wszystkim posiada wspaniałą uczelnię jaką jest Akademia imienia Stanisława Gertalda. Prowadzimy badania i studia chyba w każdej dziedzinie życia, uczelnia jest od strony prawnej przygotowana na każdą możliwą aktywność naukową i społeczną, na realizację nawet najbardziej szalonych pomysłów badawczych. Borykamy się z brakami kadrowymi, ale ten stan dotyka dziś wszystkie instytucje, nie tylko szkoły. Mam natomiast pewność, że edukacja w Sclavinii jest powodem naszej dumy.
Jak Pan profesor ocenia edukację Sarmacji instytucjonalnie, a jak personalnie?
Ustawa o edukacji sarmackiej podzieliła instytucje związane z edukacją na dwa rodzaje – szkoły wyższe i instytuty naukowe. To podział podstawowy – szkoły kształcą i nadają tytuły, w tym te najwyższe, a instytuty mogą prowadzić działalność naukową, a po uzyskaniu zgody Rady Nauki również kształcić. Kwestią różniącą jest przede wszystkim fakt posiadania odpowiedniej kadry naukowej. Natomiast personalnie – tak jak już mówiłem - mamy wielu świetnych badaczy i naukowców, ale zawsze przydadzą się nowi. Jest jeszcze wiele do zrobienia i odkrycia.
Jakiś czas temu połączył Pan edukację samorządową w Radę Nauki. Co było tego celem i czy można mówić że to początek wielkiego projektu przy urzędzie Jego Książęcej Mości?
Ustawa stworzyła instytucje nauki, ale powstawało pytanie czy każdy z nas ma sobie działać u siebie, lokalnie i oddzielnie czy może moglibyśmy jakoś połączyć siły, mieć instytucję, która będzie nas łączyć i dbać o nasze interesy. Stąd też pomysł, aby nad sferą edukacji pieczę miała Rada Nauki, instytucja łącząca sarmacki świat nauki.
Jakie są Pana profesora oczekiwania i plany wobec gremium Rady Nauki?
Mamy teraz dość trudne zadanie, bo obradujemy właśnie nad publikacją w profilach obywateli ich tytułów naukowych, musimy wypracować pewne zasady jak cały ten czas, kiedy nie były nadawane formalne tytuły, wpisać zgrabnie w profesury, doktoraty i magisteria. Powolutku klarują się pomysły, czasem się spieramy się, ale działamy. W dalszej kolejności dokonamy podziału instytucji na szkoły wyższe i instytuty naukowe, musimy też pochylić się nad ustawą o promocji płodności i kwestią naszej obecności w tym przedsięwzięciu. Potem przyjdzie czas na honorowanie naukowców spoza środowiska akademickiego. Trochę to potrwa, ale jestem dobrej myśli.
Został Pan też Przewodniczącym Rady Nauki. Czy i jakie stawia Pan cele sobie i członkom Rady?
Nie rozróżniam swojej funkcji od członkowstwa w Radzie. Działamy jak jeden organizm, bo Rada nie jest stworzona dla kreowania indywidualności, ale dla wspólnego działania. Mamy konkretne zdania i chciałbym, abyśmy przede wszystkim działali systematycznie i konsekwentnie realizowali plany. Przy obecnym składzie Rady myślę, że osiągniemy sukces, bo członkowie Rady to ludzie nauki, od wielu lat związani z Księstwem, a edukacja i nauka to ważna dla nich sfera życia.
Czy są wytyczone cele programowe i organizacyjne Rady Nauki?
Realizujemy to o czym mówi ustawa i nasz wewnętrzny regulamin. Dopiero czas pokaże co wymaga dopracowania, czy nasze funkcjonowanie się sprawdza czy może potrzebna jest inna formuła. Dziś niczego nie przesądzamy.
Podsumowując edukację w Sarmacji- czy uważa Pan że Sarmaci są zaangażowani w edukację czy może to początek promowania i ciężkiej pracy na rzecz nauki i rozwoju edukacji w Sarmacji?
Ciężko mi to oceniać z perspektywy miesiąca odkąd działa ustawa, ale myślę, że edukacja i nauka jest dla Sarmatów ważna, że postrzegają tę dziedzinę jako możliwe pole do aktywności i interesującego działania. Oczywiście musimy mówić o roli nauki i zachęcać obywateli do studiowania czy dołączenia do szkół i odkrywania, do prowadzenia badań naukowych. Chciałbym, aby kiedyś ktoś powiedział, że faktycznie ten pomysł edukacyjny to nie była fanaberia, że to ma swój cel, że to działa. Może za jakiś czas tak się stanie, kto wie.
Wracając jeszcze do akademii; mamy akademie na poziomie samorządów i Radę Nauki. Co ma pozostać częścią samorządów a co RN w sferze edukacji?
Rada Nauki to jedynie opiekun i strażnik tego co w sferze nauki powstanie w regionach. Z jednej strony to bardzo proste zadanie, ale z drugiej musimy pamiętać, że Rada nie będzie istnieć bez aktywności szkół i instytutów, bez naukowców i ich pracy i bez kształcenia studentów. Mam nadzieję, że Rada nigdy nie będzie wykorzystana jako instrument do dyscyplinowania naukowców czy rektorów, do wyróżniania jednej czy drugiej instytucji, ale że zawsze będzie instytucją, która będzie dbała o stan sarmackiej edukacji, że będzie animowała rozwój nauki i powszechną chęć zdobywania wiedzy, że będzie ją promowała w ogólnosarmackich konkursach i testach wiedzy.
No i ostatnie pytanie, jakie jest Pana miejsce odpoczynku od pracy, Pana oaza spokoju?
Moje zaciszne lenno w Konsulacie Sclavinii – baronia de Bordeaux. Tam wypoczywam, tam są moje korzenie i historia domu. Wcześniej nie mieliśmy nadanych formalnie ziem, ale teraz się to zmieniło i jestem na etapie tworzenia formalnego baronii, zbierania historii rodzinnych i przygotowywania strony informacyjnej, na którą już niebawem zaproszę. Baronia to moje miejsce, tutaj produkuję smogówkę eldoracką – wyjątkowy trunek, który jako jedyny na świece ma zamkniętą w sobie nutę sclavińskiego powietrza. Zachęcam do spróbowania i przede wszystkim do odwiedzenia baronii w najbliższym czasie.
Bardzo dziękuję za zaproszenie do redakcji.
Ja dziękuję za poświęcony czas. Chciałbym życzyć Panu spełnienia w naszej sarmackiej rzeczywistości, wytrwałości w dążeniu do celów i dalszego zaangażowania w sprawy Sarmacji. Myślę że Pana postawa w tym wywiadzie, bo to co Pan powiedział uczy i motywuje, jest godna najwyższego uznania, i mówię szczerze nie przesadzając. Ponadto RN życzę podejmowania mądrych i rozsądnych decyzji, bo na tym Wszyscy skorzystamy. Raz jeszcze dziękuję i zapraszam jak najczęściej na Akademię, do Hasselandu.
INFORMACJE HASSELANDU:
12.07.2018- Lord Protector Eddarg Noqtern opublikował nową listę Senatorów Królestwa Hasselandu w związku z nadaniem 2 obywatelom tytułó szlacheckich
23.07.2018- Wydanie zarządzenia przez JKM o przywileju samorządowym
25.07.2018- Została uchwalona ustawa budżetowa Hasselandu
29.07.2018- Zostało uchwalone postanowienie ws. wynagrodzeń urzędników
W zbliżających się wyborach Hasseland prosi o poparcie dla Pana Erika von Hohenburg na urząd Kanclerza, który chce postawić na promocję Sarmacji, odejście od centralizacji władzy czy wyjście naprzeciw nowym mieszkańcom Sarmacji i kilka innych ( czyt. program wyborczy). Hasseland zaczyna rozwijać się pod wieloma względami tj. prawo, nauka, promocja czy współpraca z różnymi podmiotami. Otwartość na wszystkich- tego chce Hasseland.
W dniu 15.08.2018 minie moja 1 rocznica bycia w Sarmacji. Z tej okazji chciałbym rozpisać konkurs, którego szczegóły podam w najbliższych dniach. Już dziś zapraszam. Środki finansowe będą pochodziły z zasobów prywatnych.
Wszystkim Sarmatom życzymy
wszystkiego dobrego w te upalne dni.
Ten artykuł lubią: Erik Otton von Hohenburg, Michael Wolferine, Helwetyk Romański, Marceli de Bordeaux-Ossoliński, Bajtuś Bajtuś, Guedes de Lima.