Source: http://zarabianie-na-blogu.pl/prawo-cytatu-czyli-przyjaciel-kazdego-blogera/
Timestamp: 2019-01-22 14:30:41+00:00
Document Index: 110149935

Matched Legal Cases: ['art. 29', 'art. 25', 'Art. 16', 'Art. 78', 'Art. 79', 'art. 111', 'art. 35', 'art. 29', 'art. 29', 'art. 29']

Prawo cytatu, czyli przyjaciel każdego blogera - Zarabianie na blogach
Prawo cytatu, czyli przyjaciel każdego blogera
Dziś znowu odpowiedź na pytanie czytelnika. Keep ’em coming, bo to zawsze świetny materiał na bloga.
Prowadzę blog w pewnej dziedzinie i jest parę fajnych stron zagranicznych na których jest bardzo dużo fajnych tekstów i głównie chodzi mi o zdjęcia umieszczone na tych stronach, których sam nie zrobię, a chciał bym mieć je na blogu jeżeli się da zgodnie z prawem.
Więc jak to zrobić, pisać do tych autorów stron z zapytaniem o możliwość wykorzystania ich zdjęć, czy może np. jak zrobię polską wersję artykułu z ich strony z ich zdjęciami dać link na końcu artykułu do źródła?
No więc odpowiem Ci, że masz prawo wykorzystać dowolne zdjęcie czy tekst z dowolnego miejsca na swoim blogu. To prawo nazywa się potocznie prawem cytatu.
O co chodzi. Otóż chodzi o to, że pod pewnymi warunkami możesz na swoim blogu umieścić:
tekst czyjegoś autorstwa,
fotografię z innego bloga,
fragment stworzonego przez kogoś raportu w PDFie,
Fajnie? Pewnie, że fajnie. Wyobraź sobie, że bierzesz z czyjejś pracy to, co jest Ci najbardziej potrzebne i wykorzystujesz do własnych celów, nawet komercyjnych, bez potrzeby uzyskiwania jego zgody!
Wspomniałem jednak, że są jakieś warunki, prawda? Otóż prawo cytatu wynika z zapisów art. 29. ust. 1. ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz.631, z późn. zm.), który brzmi następująco:
Z powyższego zapisu wynika, że zacytować wolno urywek rozpowszechnionego utworu, albo drobne utwory w całości. Urywkiem utworu będzie kilkanaście sekund piosenki, dwa akapity tekstu (o ile cały tekst jest znacznie dłuższy), albo obrazek zeskanowany z książki.
Co istotne, wolno umieścić ten cytat w utworze stanowiącym samoistną całość. Czyli nie można zrobić wpisu na bloga w całości składającego się wyłącznie z cytatów. Cytaty mają pełnić rolę podrzędną, być tylko uzupełnieniem dla Twojego wpisu.
Zacytowanie musi mieć uzasadniony cel. Ustawa mówi o wyjaśnianiu, krytycznej analizie, nauczaniu i tak dalej. Wystarczy wkleić obrazek i omówić go na blogu, by cel ten był spełniony.
No i trzeba jeszcze oznaczyć, kto jest autorem zacytowanej wypowiedzi lub obrazka, ale także skąd on pochodzi. Trzeba więc wskazać jego źródło. Niekoniecznie musisz w tym miejscu podawać odnośnik do oryginalnego tekstu (tego często robić nie chcemy, gdy rywalizujemy ze stroną internetową, z której cytujemy). Wystarczy, że jasno i czytelnie podasz źródło, np. adres URL artykułu, albo tytuł książki, miejsce i datę jej wydania, wydawnictwo, itd.
możesz napisać do autorów z prośbą o zgodę na wykorzystanie fotografii, w zależności od ich warunków, może nawet nie będziesz musiał podawać autora i źródło,
nie wolno Ci zrobić tłumaczenia artykułu bez zgody jego autora (lub spadkobiercy),
możesz brać fotografie bez pytania, byle byś podawał autora, źródło, no i wykorzystywał je do krytycznej analizy lub nauczania. 😉
Autor:Krzysztof Lis | Tagi: odpowiedzi na pytania czytelników
Cierpliwość pierwszą cnotą blogera
Dziennikarz chce cytatu
47 komentarzy	do artykułu “Prawo cytatu, czyli przyjaciel każdego blogera”
25.07.10 / 10:05
farcry422 napisał(a):
Dzięki Krzysiu za szybką odpowiedz, myślałem że będę czekał dłużej na wpis, teraz mi rozjaśniłeś większość moich pytań.
Jesteś wielki jeszcze raz dzięki.
25.07.10 / 10:26
Można też korzystać z obszernych zbiorów fotografii na licencji Creative Commons. Darmowe zdjęcia na flickr.com często dorównują poziomem tym profesjonalnym na wielkich portalach. Trzeba tylko odkryć to bogactwo.
25.07.10 / 12:14
Nie byłbym taki pewien, czy zawsze możemy sobie tak bez pytania wklejać czyjeś zdjęcia czy cytować. A co jeśli autor nie wyraża zgody na takie działanie? Przykładowo na stronie rp.pl mamy podane:
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie – bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
25.07.10 / 12:38
Wykorzystując cytat, z rp.pl zgodnie z zasadami jakie opisał Krzysztof działamy zgodnie z prawem, więc według mojej interpretacji możemy tak zrobić.
25.07.10 / 21:20
@Wojtek: Zgadzam się z Tobą.
Należy pamiętać, że prawo jest zawsze nadrzędne w stosunku do regulaminów i zarządzeń wewnętrznych firm. Jeśli prawo nam na coś pozwala, to nie można tego zakazać przez jakiś regulamin.
26.07.10 / 16:51
A w takim razie jak wygląda sprawa wykorzystania wpisów z kanałów RSS ? Jak wiadomo z reguły w kanałach RSS pojawiają się tylko kawałki wpisów (utworów) autora.
W takim razie czy można je wykorzystać w całości (te kawałki wpisów RSS) oczywiście z podaniem źródła ? Jak to wygląda ?
26.07.10 / 22:57
Według mnie można, o ile nie jest to wpis zawierający tylko taki „cytat” albo strona automat z samymi takimi wpisami.
27.07.10 / 8:15
@Ząbek: moim zdaniem trudno jest to podciągnąć pod wykorzystanie na zasadzie cytatu. Automatycznie tego „omówić” się przecież nie da.
27.07.10 / 10:13
@Krzysztof: też mi się tak wydaje, tylko chciałem się przekonać. Czy w takim wypadku jest to łamanie prawa ?
27.07.10 / 12:16
Kamil norko napisał(a):
Mylisz się. Do materiałów prasowych zastosowanie ma art. 25 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Stanowi on, że można rozpowszechniać aktualne artykuły na tematy polityczne, gospodarcze lub religijne, chyba że zostało wyraźnie zastrzeżone, że ich dalsze rozpowszechnianie jest zabronione.
27.07.10 / 13:08
@Kamil norko
Rozumiem że całego artykułu rozpowszechniać nie można, ale czy z kawałkiem (cytatem) jest tak samo?
27.07.10 / 21:31
@Ząbek: zależy co i jak powielasz, patrz komentarz Kamila.
@Wojtek: tak, ten zapis dotyczy tylko rozpowszechniania całego artykułu. Nie ma to nic wspólnego z prawem cytatu.
27.07.10 / 23:49
Powiedz mi Krzyśku jak się ma to, co tutaj piszesz do pierwszej strony Twojego ebooka o alternatywnym wykorzystaniu drewna. Boję się przytoczyć tytuł oraz pierwszą linijkę czerwonego akapitu – w końcu było by to w jakimś stopniu kopiowanie a wg. wspomnianego akapitu żadnej części tej publikacji kopiować nie wolno ;). Tak, wiem – czepiam się. Nie piszę o skrajnościach typu RSSowe śmietniki czy inny spam, którego pełno. Chodzi mi o wartościowe strony. Ja mogę wiedzieć swoje, dział prawny wydawnictwa tego czy owego swoje. Są wydawnictwa, które żyją z tego, że szukają w sieci kawałeczków – nawet 100×100 pikseli swoich niewydarzonych map (na przykład) i jakoś z tego żyją – proponując „piratowi” ugodę. Najczęściej „pirat” ten i „złodziej” zaznaczył czerwoną kropą na wspomnianym kawałku mapki, w ogólnie dostępnym programie graficznym miejsce, gdzie u Babci spędzał wakacje i się świetnie bawił łapiąc motyle. Jestem przekonany, że gdyby wspomniany złodziej (Jaś, lat 14 np) dał link do źródła i wspomniał o autorach – również miał by problemy…
28.07.10 / 8:29
@Piotrek: odpowiem jak wcześniej, moim zdaniem zapis „niniejsza publikacja ani żadna jej część nie może być kopiowana ani […] reprodukowana, powielana” nie dotyczy wykorzystania na prawach cytatu.
Gdyby problemy miał Jaś, który umieścił u siebie pół akapitu i podał źródło zgodnie z zasadami, tak samo problemy mieliby autorzy książek naukowych, czy jakichkolwiek innych, którzy całymi garściami czerpią ilustracje, informacje, tabele, zestawienia i wykresy od innych autorów, którzy na przykład prowadzili badania naukowe i opisali je w swoich książkach.
29.07.10 / 0:58
Od siebie dodam, ze jesli uzyjecie czyjegos utworu (w tym tekstu) niezgodnie z prawem i bedziecie mieli z tego zysk, to temu komus bedzie przyslugiwac prawo ubiegania sie o oddanie calosci zysku i pokrycie szkod zwiazanych z wykorzystaniem utworu.
Przykladowo jesli uzyjemy czyjegos kursu i sprzedamy go w zlotych myslach, autor bedzie mogl ubiegac sie o cala kase + odszkodowanie za strate renomy na rzecz falszywego autora.
Generalnie lepiej zapytac, bo mozna sie wkopac.
29.07.10 / 17:40
O jejku, przecież korzystanie z kilku źródeł i przerobienie ich to już praca własna. Każdy promotor mi to potwierdzi. Nie trzeba się ograniczać do jednego źródła. Jeżeli już ktoś chce użyć nie swoją treść na blogu, to czemu nie poprosić o to autora i zamieścić dodatkowo link źródła? Przecież to sprawa napisania kilku linijek w mailu i po kłopocie. Zresztą kopiowanie to nie dobry pomysł… Google gorzej pozycjonuje strony na których jest pełno skopiowanego tekstu i brak unikalności.
29.07.10 / 20:43
Piotrek Brodowski napisał(a):
Tylko te zdjęcie nie powinno być z jakąś osobą lub nieruchomością – tak myślę.
30.07.10 / 1:05
a jak napiszę źródło pod artem, ale małymi literkami z odnośnikiem nofollow to też tak można ?
30.07.10 / 11:57
A co w przypadku danych zbieranych przez różne serwisy? Mam na myśli np dane dotyczące cen paliw. Czy mogę skorzystać z tych danych i na swoim blogu opisać na ich podstawie artykuł dotyczący cen/tendencji itd dotyczących cen paliw? Oczywiście mogę podać na dole źródło tych danych, ale czy muszę pytać o zgodę autora?
30.07.10 / 16:56
Piotr Brodowski napisał(a):
@kamils Możesz skorzystać, wydaje mi się że nie musisz nawet podawać źródła bo to są dane ogólnodostępne, ale podanie źródła stawia Cię w roli wiarygodnego blogera, że masz te informacje prawdziwe, a nie wyssane z palca 😉
07.08.10 / 23:43
@kamils: z dziennikarskiego warsztatu – lepiej podawać źródło pobrania nawet takich ogólnodstępnych danych ZAWSZE 🙂
przytoczę tu anegdotę, kiedy to pobrano jakiś gorący news bez zastanowienia i nie podano źródła. Normalnie bajka – jest treść, cudzy pomysł wprawdzie ale się sprzedaje. NIe skopiowano tekstu kropka w kropkę, wzorowano się na nim by napisać calkowicie własny.
I nagle klops bo autor pierwotnej wersji popełnił błąd za który otrzymał pozew sądowy. Autor drugiego artykułu również, gdyż uznano że on napisał własny artykuł, nie zaś artykuł w nawiązaniu do artykułu pierwszego.
Podawanie źródeł (w tym wypadku bez konieczności pytania o zgodę) jest tarczą obronną – podajesz, że Ty wzorowałeś się na kimś, a nie napisałeś sam coś co może się okazać blędem 😉
20.08.10 / 18:20
6 sposobów na świetny wpis gościnny – metoda promocji bloga | zarabianie-na-blogu.pl napisał(a):
[…] który on będzie mógł opublikować. Co mam na myśli? Ano wszelkie zagadnienia związane z prawami autorskimi. To samo dotyczy języka i używanych sformułowań. Jeśli ktoś unika przekleństw i innych […]
09.09.10 / 19:26
Tytułowa obietnica – czym jest i jak ją spełnić? | zarabianie-na-blogu.pl napisał(a):
[…] bo oszczędza mu tej pracy zbierania i kompilowania informacji. Trzeba tylko uważać na prawo cytatu, w takich momentach bywa […]
27.12.10 / 18:47
Dlaczego tak lubię wklejać obrazki z Flickra? | zarabianie-na-blogu.pl napisał(a):
[…] i oznaczenie autorstwa wstawiamy po to, by zadość stało się wymogom prawa cytatu. WordPress (niestety nie we wszystkich szablonach) potrafi fajnie wstawiać te etykiety pod […]
29.10.11 / 19:18
Fotograf dostaje za produkcję i wykorzystanie swoich prac kasę (gazety, reklama, portale internetowe itd.). Sądzicie że możecie mu zakosić foty ze strony www i sobie wstawić za friko? Gratulują nieznajomości prawa i niskiego IQ.
29.10.11 / 21:56
@rademenes: chętnie dowiem się, w jaki sposób opisane przeze mnie wykorzystywanie cudzych materiałów dowodzi naszej nieznajomości prawa. Najlepiej jeszcze zacytuj jakieś przepisy, albo orzeczenia, cokolwiek.
01.05.12 / 17:28
copyright napisał(a):
Art. 16.Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, autorskie prawa osobiste chronią nieograniczoną w czasie i nie podlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem, a w szczególności prawo do:
Art. 78. 1.Twórca, którego autorskie prawa osobiste zostały zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania. W razie dokonanego naruszenia może także żądać, aby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w
szczególności aby złożyła publiczne oświadczenie o odpowiedniej treści i formie. Jeżeli naruszenie było zawinione, sąd może przyznać twórcy odpowiednią sumę pieniężną tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę albo – na żądanie twórcy – zobowiązać sprawcę, aby uiścił odpowiednią sumę
pieniężną na wskazany przez twórcę cel społeczny.
Art. 79. 1.Twórca może żądać od osoby, która naruszyła jego autorskie prawa majątkowe, zaniechania naruszenia, wydania uzyskanych korzyści albo zapłacenia w podwójnej, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione, potrójnej wysokości stosownego wynagrodzenia z chwili jego dochodzenia; twórca może również żądać naprawienia wyrządzonej szkody, jeżeli działanie naruszającego było zawinione.
2.Niezależnie od roszczeń wymienionych w ust. 1, uprawniony może się domagać, ażeby sprawca naruszenia dokonanego w ramach działalności gospodarczej podejmowanej w cudzym albo we własnym imieniu, choćby na cudzy rachunek, uiścił odpowiednią sumę pieniężną z przeznaczeniem na Fundusz, o którym mowa w art. 111. Suma ta nie może być niższa niż dwukrotna wysokość uprawdopodobnionych korzyści odniesionych przez sprawcę z dokonanego naruszenia.
3.Przepis ust. 1 stosuje się w odniesieniu do usuwania lub obchodzenia zabezpieczeń technicznych przed udostępnianiem, zwielokrotnianiem lub rozpowszechnianiem utworu, jeżeli działania te mają na celu bezprawne korzystanie z utworu.
4.Przepisy ust. 1 i 2 stosuje się odpowiednio w przypadku usuwania lub zmiany bez upoważnienia jakichkolwiek informacji identyfikujących dzieło, autora, podmiot praw autorskich do dzieła lub informacji o warunkach eksploatacji dzieła, o ile zostały one dołączone do egzemplarza dzieła lub są przekazywane w związku z rozpowszechnianiem dzieła, a także zawinionego rozpowszechniania dzieł z bezprawnie usuniętymi lub zmodyfikowanymi takimi informacjami.
04.05.12 / 10:37
@copyright: a co to ma wspólnego z tematem wpisu?
07.05.12 / 17:00
zapomniałeś dodać do swoich punkcików jednego bardzo ważnego zdania, że w przypadku zamieszczania utworów, a takowym jest zdjęcie, twórcy należy się wynagrodzenie. I tyczy się to prawa cytatu. Polecam przeczytać dokładniej i ze zrozumieniem ustawy o prawie autorskim i nie wciskać ciemnoty internautom nie „siedzącym w temacie” bo zaleje nas (już zalewa) fala kradzionych zdjęć a ponieważ świadomość autorów rośnie to i niebawem fala pozwów. A nie będzie tłumaczenia „bo Pan Krzysztof tak napisał”. Ustawa to ustawa.
07.05.12 / 19:32
@Michał: prawo cytatu pozwala też powielić cały drobny utwór, na tych samych warunkach, jak fragment. Nie ma tam mowy o wynagrodzeniu dla autora.
08.05.12 / 10:21
” Oznacza to, że rozmiar dozwolonego cytatu nie może być taki, aby dochodziło w gruncie rzeczy do reprodukcji dzieła, z którego zaczerpnięto cytat. Cytowanie bowiem, co wynika również z art. 35 Prawa autorskiego, nie powinno prowadzić do uszczuplenia twórcy w możliwości wykorzystywania dzieła w normalny sposób i osiągania z tego tytuły wymiernych korzyści majątkowych.”(źródło:http://itlaw.computerworld.pl/index.php/2008/09/12/nasze-top-five-prawo-cytatu-w-internecie/)
Prawo autorskie wyraźnie mówi ,że autor ma prawo do ” nadzoru nad sposobem korzystania z utworu.” ergo – chcąc opublikować zdjęcie trzeba mieć zgodę autora.
08.05.12 / 10:52
wrzucam jeszcze raz bo coś się poprzednim razem skopało.
tu jest w miarę łopatologicznie, taki pierwszy z brzegu komentarz prawników
http://www.wiadomosci24.pl/blog/internet_to_nie_dziki_zachod_12185-1–1-d.html
08.05.12 / 15:33
@copyright: tak się od kilku dni zastanawiam nad kolejnymi komentarzami pojawiającymi się tu w tym wątku i chyba wiem już, czemu się nie rozumiemy.
To, co opisujesz, to sytuacja, w której wezmę czyjeś zdjęcie i w tej samej formie udostępnię je czytelnikom na blogu. Wrzucę zdjęcie w pełnej rozdzielczości, opatrzę zdawkowym komentarzem, niech czytelnicy sobie pobierają i wykorzystują np. na tapetę na pulpit.
Tyle tylko, że to nie ma nic wspólnego z tym, o czym ja piszę.
Problem osób piszących blogi, ale też podręczniki, czy inne książki, polega na tym, że o ile o treść tekstową jest łatwo, to z ilustracjami bywa gorzej. Jasne, każdy może sobie narysować skomplikowany schemat, albo wykonać zdjęcie jakiegoś obiektu (choćby wymagało to pojechania na drugi koniec świata). Ale po to jest w polskim prawie zdefiniowane prawo cytatu, żeby w takich sytuacjach z niego korzystać.
Przykładowo, ktoś pisze artykuł o jakiejś architektonicznej perełce zza oceanu, którą widział na filmie w telewizji. Trudno, żeby zaraz jechał tam tylko po to, by zrobić temu obiektowi zdjęcie do opisania na blogu. Bierze więc cudze zdjęcie, publikuje miniaturkę o szerokości 500 pikseli u siebie, podpisuje informacjami o autorze, wstawia link do źródła, opisuje co na tym zdjęciu jest. Jest mu niezbędne do przekazania wiedzy na temat tego budynku. Spełnia zatem wymogi prawa cytatu. Jednocześnie taki użytek nie uszczupla twórcy możliwości wykorzystywania dzieła w normalny sposób i czerpania z tego korzyści majątkowych, bo niby jak? Bo ktoś, kto będzie chciał wykorzystać zdjęcie w dużej rozdzielczości do drukowanego albumu pobierze z bloga miniaturkę?
Po raz kolejny powtarzam — na cytowanie czyjegoś dzieła nie trzeba mieć zgody, nie trzeba za to płacić, nie trzeba pytać o zdanie ani nawet o tym informować. Nie ma takiego obowiązku. Trzeba za to upewnić się, że cytat spełnia ustawowe wymogi. Tylko tyle i aż tyle.
08.05.12 / 21:17
To ze zmniejszysz zdjęcie do znaczka pocztowego nie znaczy, że to już fragment czy cytat. Do zdjęcia to się ma nijak to prawo cytatu na które się powołujesz 🙂
Nadrzędne tutaj jest prawo autorskie, które jest niezbywalne. Jak wyjaśnisz mi cytowanie zdjęcia ? bo skoro książki skopiować w czcionce 8 nie możesz to dlaczego uważasz, że taka praktyka jest słuszna wobec zdjęcia do 500 pix na kotre sie powołujesz?
08.05.12 / 21:25
z podanego przez Pana linka: „Ale prawo cytatu obejmuje także wynikające z art. 29 ust. 2 oraz ust. 2(1) pr.aut. uprawnienie do zamieszczania drobnych utworów w całości bądź fragmentów dłuższych utworów w całości, jednakże wyłącznie w sytuacji, kiedy jest to uzasadnione celami dydaktycznymi i naukowymi, zaś publikacja następuje w podręczniku lub antologii.
W takim przypadku — przypomnijmy, że wydawca nie musi uzyskać na to zgody autora utworu — autorowi należy się jednak należne mu wynagrodzenie. To, że wydawca podręcznika nie musiał prosić autora o zgodę, nie oznacza, że nie musi mu zapłacić.” (źródło: http://olgierd.bblog.pl/wpis,prawo;cytatu;prawo;przedruku;i;przeglad;publikacji,40622.html)
09.05.12 / 22:26
Kilka komentarzy do tego wpisu z powodu umieszczonych linków zostało przez automat zakwalifikowanych jako spam. Jakby ktoś poświęcił tę minutę i mi o tym napisał, to bym mógł je od razu stamtąd wyciągnąć i opublikować.
Wyciąłem też kilka komentarzy, w których ktoś pisał, że jestem złodziejem, bo kradnę w Biedronce, albo że namawiam do kradzieży. Takich śmieci tu publikować nie będę, możecie sobie odpuścić ich pisanie. 🙂
@maniak: jest różnica między skopiowaniem czegoś a twórczym użyciem tego we własnym dziele, do czego właśnie służy prawo cytatu. W całości mogę skopiować czyjś utwór, pewnie nawet mógłbym skopiować zdjęcie w oryginalnej, dużej rozdzielczości. Istotne jest tylko, bym zrobił to w zgodzie z opisanymi tu przepisami.
@copyright: o ile się nie mylę, blog nie jest podręcznikiem ani antologią, więc nie dotyczy go ust. 2 i 2(1) tego artykułu. To, o czym piszemy, ujęte jest w art. 29. ust. 1.
A przy okazji, warto dokładnie przeczytać cały wpis Olgierda, tam jest istotny fragment orzeczenia Sądu Najwyższego, które chyba powinno uciąć tę bezproduktywną dyskusję. A istotny fragment brzmi:
W art. 29 ust. 1 Pr.aut. nie chodzi o rozmiar przytaczanego we własnym dziele utworu, lecz o ich wzajemne relacje i cel cytatu. W określonych wypadkach uzasadnione może być nawet przytoczenie cudzego utworu w całości, jeżeli następuje to w celu wyjaśniania, analizy krytycznej, nauczania lub uzasadnione jest prawami gatunku twórczości. W każdym razie jednak cytowany urywek lub nawet cały drobny utwór musi pozostawać w takiej proporcji do wkładu własnej twórczości, aby nie było wątpliwości co do tego, że powstało własne, samoistne dzieło.
Źródło: money.pl, wytłuszczenie moje.
29.12.13 / 17:08
Moim zdaniem naruszenie prawa cytatu to kwestia nad wyraz uznaniowa i jeżeli uważamy, że nasze prawa zostały naruszone – warto dążyć do konfrontacji. Artykuł jest ciekawy i słusznie przytaczasz/omawiasz przepisy prawa, ale wyciągane wnioski są trochę beztroskie. Nie winię Cię – w praktyce mało komu zależy lub chce się dochodzić roszczeń w sytuacjach, gdy ktoś zapożycza naszą pracę powołując się na prawo cytatu, ale wynik sądowej konfrontacji bardzo często mógłby okazać się sporym zaskoczeniem.
@Kuba: ja w sumie też czekam na jakieś sprawy sądowe, to pokazałoby na przykładach, jak te przepisy interpretują polskie sądy. Na razie jest dość sporo różnych „wydajemisiów”, zarówno po stronie osób takich, jak ja, ale także po stronie osób uważających, że każde użycie opublikowanego dzieła bądź fragmentu powinno wiązać się z odszkodowaniem.
29.12.13 / 21:07
Po tym co polskie sądy zrobiły ze zjawiskiem linkingu (polecam wyrok SA z dnia 20 lipca 2004 r. (I ACa 564/04)) to ja się autentycznie boję ich orzekania, szczególnie jeśli trafi im się cytat na fali internetu, nie daj Boże nie tekstowy, a np. wizualny 😉
Przede wszystkim przydałaby się szersza nowelizacja ustawy…
19.02.14 / 16:00
mrtad napisał(a):
Prawo cytatu jest moim zdaniem bardzo potrzebne, chcąc użyć jednego zdania w swoim artykule musiałbym go opóźniać nie wiadomo o ile, czekając na zgodę autora.
23.02.14 / 10:42
Prawo cytatu to nie jedyne ułatwienie. Można również korzystać z prawa do publikacji krótkiej informacji prasowej, licencji niewyłącznej itp.
16.05.14 / 21:39
Muszę przyznać, że analiza ciekawa. Najczęściej, gdy coś mógłbym zrobić w sieci, a nie znam prawa lub nie potrafię je zinterpretować to omijam temat szerokim łukiem, aby nie ryzykować naruszenia tego prawa. Tu dość jasno napisałeś i wyjaśniłeś temat.
18.02.15 / 15:02
Prawo cytatu ma tylko prasa nie osoba prywatna
18.02.15 / 22:24
@tom: bzdura.
22.10.15 / 9:39
MJ1975 napisał(a):
Z wszystkiego trzeba korzystać z głową. Dokładnie należy zagłębić się w regulaminy, treści licencji, itp.
10.08.16 / 8:18
Strasznie nie lubię jak ktoś kradnie czyjeś prace. Przecież to jest tragedia. Kiedyś jak robiłam zdjęcia, to to mi się przydarzyło, że jeden ze sklepów wziął sobie moje zdjęcie na główną, ale że ja nie robiłam tego zarobkowo to nic mu nie mogłam zrobić.
28.03.18 / 15:27
Miałam kiedyś sytuację, że pewna osoba na swoim blogu zamieściła recenzję napisaną przez mnie i zamieszczoną na moim blogu. Oczywiście kilka zdań zmieniła, troszkę dopisała, ale jak byk – to była moja recenzja. Napisałam do dziewczyny, że nie ładnie korzystać z kogoś pracy i podpisywać ją, jako własną. Dziewczyna pozmieniała szybciutko „swoją” recenzję, ale ogólny szkic i tak pozostał 🙂 No i oczywiście żadnego przepraszam się nie doczekałam.