Source: http://arborysci.net/index.php?PHPSESSID=ad2a5c13beed59730986bba932b611ce&topic=93.0
Timestamp: 2018-01-20 05:11:37+00:00
Document Index: 12122414

Matched Legal Cases: ['Art. 82', 'Art. 83', 'art.82', 'art 82', 'Art 83', 'art83', 'art.83', 'art.83']

Autor Wątek: Zmiany w ustawie o ochronie przyrody (Przeczytany 17658 razy)
« dnia: Wrzesień 23, 2010, 16:45:17 »
Kilka mies temu ogłoszono ustawę o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko oraz niektórych innych ustaw. Wprowadziła ona kilka zmian w ustawie o ochronie przyrody.
Jak oceniacie te zmiany? Czy obserwujecie już wpływ nowych przepisów i na ile są one znane?
Poniżej tekst (zmiany są pogrubione i podkreślone)
Aktualny Art. 82 ustawy : dodany ust. 1 a:
Ust. 1 Prace ziemne oraz inne prace związane z wykorzystaniem sprzętu mechanicznego lub urządzeń technicznych, prowadzone w obrębie bryły korzeniowej drzew lub krzewów na terenach zieleni lub zadrzewieniach powinny być wykonywane w sposób najmniej szkodzący drzewom lub krzewom.
Ust. 1 a Zabiegi w obrębie korony drzewa na terenach zieleni lub zadrzewieniach mogą obejmować wyłącznie:
Ust. 2 Na drogach publicznych oraz ulicach i placach środki chemiczne powinny być stosowane w sposób najmniej szkodzący terenom zieleni oraz zadrzewieniom.
Ust. 3 Minister właściwy do spraw środowiska określi, w drodze rozporządzenia, rodzaje środków, jakie mogą być używane w miejscach, o których mowa w ust. 2, a także warunki ich stosowania, kierując się potrzebą zapewnienia bezpieczeństwa ruchu drogowego, ochrony krajobrazu i różnorodności biologicznej oraz odpowiednich warunków utrzymania dróg i bezpieczeństwa korzystania z dróg.
Aktualny Art. 83 ustawy: zmieniony ust. 1, dodane: ust. 2a – 2c, w ust. 4 dodany pkt 8, w ust. 6 zmieniony pkt 4:
Ust. 1 Usunięcie drzew lub krzewów z terenu nieruchomości może nastąpić, z zastrzeżeniem ust. 2 i 2a, po uzyskaniu zezwolenia wydanego przez wójta, burmistrza albo prezydenta miasta na wniosek posiadacza nieruchomości. Jeżeli posiadacz nieruchomości nie jest właścicielem lub użytkownikiem wieczystym, do wniosku dołącza się zgodę jej właściciela.
Ust. 2 Zezwolenie na usunięcie drzew lub krzewów z terenu nieruchomości wpisanej do rejestru zabytków wydaje wojewódzki konserwator zabytków.
Ust. 2a Zezwolenie na usunięcie drzew w obrębie pasa drogowego drogi publicznej, z wyłączeniem obcych gatunków topoli, wydaje się po uzgodnieniu z regionalnym dyrektorem ochrony środowiska.
Ust. 2b Niewyrażenie stanowiska w terminie 30 dni od dnia otrzymania projektu zezwolenia, o którym mowa w ust. 2a, przez regionalnego dyrektora ochrony środowiska uznaje się za uzgodnienie zezwolenia.
Ust. 2c Organ właściwy do wydania zezwolenia, o którym mowa w ust. 1, przed jego wydaniem dokonuje oględzin w zakresie występowania w obrębie zadrzewień gatunków chronionych.
Ust. 3 Wydanie zezwolenia, o którym mowa w ust. 1 i 2, może być uzależnione od przesadzenia drzew lub krzewów w miejsce wskazane przez wydającego zezwolenie albo zastąpienia ich innymi drzewami lub krzewami, w liczbie nie mniejszej niż liczba usuwanych drzew lub krzewów.
Ust. 4 Wniosek o wydanie zezwolenia powinien zawierać:
Ust. 5 Wydanie zezwolenia na usunięcie drzew lub krzewów na obszarach objętych ochroną krajobrazową w granicach parku narodowego albo rezerwatu przyrody wymaga uzyskania zgody odpowiednio dyrektora parku narodowego albo regionalnego dyrektora ochrony środowiska.
Ust. 6 Przepisów ust. 1 i 2 nie stosuje się do drzew lub krzewów:
tj. 20 lipca 2010r.
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 23, 2010, 20:21:10 »
To nagłówek z naszej lokalnej prasy:
Niezła sumka 600 tys. Rzecz dotyczy niewłaściwej pielęgnacji ośmiu drzew. Karę zawieszono na trzy lata.
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 24, 2010, 05:50:25 »
te nowelizacje nie są dość przejrzyste
znaczy się nie ma już w przepisie że można redukcję korony przeprowadzać w procentach , oraz co to jest pkt 2 b ?
wiek - do 10 lat - od sadzonki ?
« Odpowiedź #3 dnia: Wrzesień 24, 2010, 17:57:05 »
Przepisy stosunkowo świeże, więc zapewne upłynie trochę czasu zanim ludzie odpowiedzialni za wydawanie decyzji zaczną je stosować a do wielu pewnie ich sens jeszcze długo nie dotrze. Mam nadzieję że to tylko moje niepotrzebne obawy . Ale napewno jest to krok w kierunku normalizacji chorej sytuacji jaka miała miesce w naszym kraju. My jako wykonawcy zyskaliśmy argumenty by wykonywać naszą pracę zgodnie ze sztuką.
« Odpowiedź #4 dnia: Grudzień 21, 2010, 12:20:48 »
Witam, z racji "bycia urzędasem", postaram się odpowiedzieć, tak jak ja rozumiem te przepisy:
Na początku potwierdzam, że Dzik1972 ma rację, iż upłynie wiele wody zanim co do niektórych dotrze że w ogóle zmieniły się przepisy, ale to inna bajka - zresztą WY jako "wykonawcy" nie odpowiadacie za ewentualne zniszczenie, lecz posiadacz gruntu, który ewentualnie może WAS pozwać cywilnie, ale nie ma szans skoro sam zleci wam dany zakres prac (należy tylko ten zakres wpisać do umowy bądź protokołu, co by później nie wciskał że wycięto więcej niż chciał - to tak na marginesie). Na pewno "[...] jest to krok w kierunku normalizacji chorej sytuacji jaka miała miejsce w naszym kraju. My jako wykonawcy zyskaliśmy argumenty by wykonywać naszą pracę zgodnie ze sztuką" , odnosząc się do tej wypowiedzi muszę stwierdzić, że niestety ustawodawca jakby zatrzymał się w pół drogi "wylewając dziecko z kąpielą", czego efekty mogą być takie, że WY jako wykonawcy, znający się na "tej robocie" moglibyście np: wykonać cięcia odciążające jakiegoś cennego drzewa aby jeszcze pozostawić je w przyrodzie, natomiast obecne przepisy wykluczają takie operacje, drzewo musi zostać usunięte, bo zagraża. A przecież wystarczyło dodać kolejny pkt w ustawie, mówiący o tym, że np: pozostałe cięcia wykonywać zgodnie z zaleceniami "arborysty" czy "dendrologa" czy jakkolwiek inaczej nazwiemy osobę, która miała by takowy operat (z zakresem niezbędnych do wykonania cieć) wykonać. Reasumując kierunek dobry, ale ustawa spieprzona, przez co zniknie nam z horyzontu sporo starych wartościowych przyrodniczo czy kulturowo drzew. Ale tutaj nius, już zostały pozytywnie zaopiniowane zmiany do ustawy i właśnie w kierunku wykonywania pozostałego zakresu cię w oparciu o opinię dendrologiczną (a w przypadku cięć w pasach drogowych po zaopiniowaniu lub wydaniu decyzji przez wójta, burmistrza, prezydenta miasta) – jeszcze trwają konsultacje, a wdrożenia niestety potrwają pewnie z 2 lata.
Odpowiadając na post piotr880 - nigdy w przepisach nie było mowy o redukcji korony w procentach, natomiast można było w różnych publikacjach spotkać się z określeniami, że maksymalnie można usuwać jednorazowo do 20 bądź 30% masy asymilacyjnej korony drzew (w zależności od stopnia znoszenia cieć przez dany gatunek drzewa).
pkt 2 b art.82 -wiek 10 lat prawdopodobnie zostanie podciągnięty do 15 lat.
Odpowiadając Krzyśkowi (Poncz) - zmiany są znaczące szczególnie w odniesieniu do zapisów art 82 ust 1a, gdyż poza posuszem i kolizją z infrastrukturą nie można ruszyć nic więcej - lekka kicha, ale jak pisałem zmiany mają nastąpić i zapis będzie uzupełniony.
aty.83 ust1 - OK, w końcu ...., wiadomo, że użytkownik wieczysty ma być traktowany jak właściciel i nie potrzeba zgody np: Skarbu Państwa (w zastępstwie Starosty)
Art 83 ust 2a-b, to powrót do dawnego przepisu (kiedy to zezwolenie z pasa drogowego było wydawane po zaopiniowaniu tzw. "planu wyrębu" z Wojewódzkim Konserwatorem Przyrody"), tyle że, w zmodyfikowanej wersji - teraz przesyła się Regionalnemu Dyrektorowi Ochrony Środowiska (faktycznie ten sam organ co dawniej Konserwator Przyrody, nawet ludzie ci sami) projekt decyzji - na pewno procedura się wydłuży.
a art83 ust 2c Ciebie "Panki" nie dotyczy, tylko urzędasów, którzy prowadząc oględziny muszą teraz również w protokole zapisać czy w obrębie przedmiotowego drzewa występują chronione gatunki (niby proste, ale nieeeee....., bo np: porosty oznacza się przy pomocy odczynników chemicznych, więc trzeba taki porościk zabrać do biura, żeby go zbadać, a jak się okaże że zabrany porost jest chroniony, to wtopa, bo najpierw trzeba było uzyskać zezwolenie na przeniesienie stanowiska chronionego gatunku - takie tam niuanse i problemy urzędnicze)
art.83 ust4 pkt.8 - wnioskodawca ma dołączyć szkic bądź mapkę - prosta sprawa, potrzebne urzędasowi, żeby mógł zlokalizować drzewa wnioskowane do usunięcia, w przypadku gdyby wnioskodawca nie pojawił się na oględzinach i nikt nie mógł wskazać miejsca.
art.83 ust6 pkt 4 - ustawodawca podniósł wiek z 5 do 10 lat (w przyszłości ma być do tego dołączona tabela dla poszczególnych gatunków, z odniesieniem ile to jest cm obwodu pnia - na razie trwają badania i konsultacje, a później tzw. wdrożenia)
« Odpowiedź #5 dnia: Grudzień 21, 2010, 18:03:56 »
czy mogę ten post wkleić na forum pilarze ,pl ?
dla powiększenia rozeznania ?
« Odpowiedź #6 dnia: Grudzień 22, 2010, 08:09:47 »
gdyby były jakieś niejasności związane z przepisami ustawy o ochronie przyrody, to w miarę moich możliwości spróbuję odpowiadać na pytania
« Odpowiedź #7 dnia: Grudzień 22, 2010, 14:34:20 »
Kol. gureczek proszę o interpretację przepisów odnośnie takiego zjawiska. Chodzi mi o poczynania energetyków a raczej firm działających na zlecenie energetyki. To że przy kolizji drzewa z linią napowietrzną należy drzewo podkrzesać bądź wyciąć nie ulega wątpliwości jednakże to jak po takim zabiegu wyglądają później drzewa pozostawia wiele do myślenia. U mnie nagminnie są ogławiane drzewa niezależnie od gatunku np. w połowie bądź okrzesywane są od dołu do góry od strony linni. Toż to kpina jakaś jest. Chyba lepiej już wyciąć całe niż zostawić taki kikut? Podkrzesać też można jakoś sensowniej żeby to miało wygląd drzewa. Nie można zmusić wykonawcy żeby robił to z wyobraźnią?
« Odpowiedź #8 dnia: Grudzień 22, 2010, 15:13:21 »
Ciężki temat z energetyką, niestety jedyny bat na takie działania, to zgłoszenie w miejscowym urzędzie gminy, wtedy urzędas powinien wszcząć postępowanie administracyjne i naliczyć karę za zniszczenie drzewa-ale to w teorii, a w praktyce to wygląda tak, że "nikt nic nie widział nikt nic nie słyszał" - dlaczego, ano dlatego, że po pierwsze urzędnicy często są nękani na terenie miast i wsi przez ludzi, o to że jakieś gałęzie zwierają linie, więc urzędas załatwia z zaprzyjaźnionymi energetykami żeby taką gałązkę przycieli, no i jak tu iść na wojnę z kimś kto w razie potrzeby pomaga - niestety jest to paranoja ponieważ przepisy wyraźnie mówią o tym, że energetycy mają obowiązek przycinania gałęzi powodujących zwieranie linii więc na dobrą sprawe łaski nie robią, ale to znowu teoria a praktyka swoje. Po drugie naliczenie kary energetyce to też długotrwałe i ciężkie postępowanie administracyjne, bo jako tako zakład energetyczny nie jest posiadaczem gruntu na którym rosną drzewa, a jedynie mają tzw. prawo przesyłu więc najpier trzeba by im udowodnić że popełnili delikt administracyjny (nie będe się tutaj wywodził na ten temat bo zanudzę). W każdym bądź razie jest jeszcze drugie wyjście (które z doświadczenia wiem, że jest stosowane) - pozwanie energetyki do sądu o odszkodowanie przez własciciela gruntu na którym rosły uszkodzone przez nich drzewa (wiem że rolnicy wygrywają takie sprawy i otrzymują odszkodowania, a co za tym idzie energetycy zaczynają podchodzić ostrożniej do sprawy).
Według mnie takie drzewa powinny zostać usuniete w całości - po uzyskaniu stoswnej decyzji administracyjnej. I tutaj kicha, bo nikt w energetyce nie chce się bawić w takie sprawy i koło się zamyka. Pewnie gdyby w przypadkach energetyki uprościć procedury, to może w końcu wszystko miało by ręce i nogi.
Teoretycznie jest to możliwe (dla chcącego nic trudnego), bo zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego, decyzję można też wydać ustnie spisując stosowny protokół, ale po pierwsze urzędas - taki jak ja najpierw musi mieć wiedzę że taka możliwość jest, po drugie chęci żeby to w taki sposób załatwić i po trzecie upoważnienie burmistrza do wydania decyzji.
Nie ma sytuacji bez wyjścia-pod warunkiem że są chęci
« Odpowiedź #9 dnia: Grudzień 22, 2010, 15:43:42 »
Dzięki za wypracowanie. Widzę że zagadnienie znane a mimo wszystko i tak energetycy czują się jak święte krowy.
Jeżeli dobrze cię zrozumiałem to czasami Starostwo same sobie musiałoby nałożyć karę bo nierzadko takie zabiegi są wykonywane na ich gruncie np. pas drogowy :?:
« Odpowiedź #10 dnia: Grudzień 22, 2010, 16:03:05 »
Ojjj tak energetyka to duży problem. Ale nie tylko oni - mieliśmy kolesia który robił treeworker-a tylko pod zlecania dla energetyki twierdził że on nie będzie miał czasu na ochraniacz cambium, i inne "bzdury" płacą mu od metra więc...
Inni energetycy z kolei byli na kursie przygotowawczym do egzaminu etw i całkiem spoko podchodzili do tematu wysłął icha zakład aby podnieść kwalifikacje.
Jak patrzę na rzeź jaka odchodzi w moim mieście za sprawą energetyki to mi się śmiać chce. Ci ludzie nie mają zielonego pojęcia o cięciu. Tym bardziej drzew
« Odpowiedź #11 dnia: Grudzień 22, 2010, 16:22:05 »
No a mi raczej płakać się chce niż śmiać.
Abstrakując od tematu to ostatnio nawet sprzątać musieliśmy po nich tzn. odciągnąć gałęzie od drogi publicznej na 30m bo linia biegła przez LP a chrabiostwo z enegretyki przecież nie od tego :!:
« Odpowiedź #12 dnia: Grudzień 27, 2010, 08:29:07 »
Niestety, jak napisałem w Polsce nadal pokutuje zasada – „jak nie masz wejścia to nic nie załatwisz”, dlatego jeszcze długo niektóre instytucje będą jak „święte krowy”.
Z tym naliczaniem sobie kary to nie do końca tak jest – zawsze nalicza inny organ, np: wójtowi czy burmistrzowi starosta, ale że naliczona kara nie idzie do sakwy starostwa, to po co niby mieli by się pocić z procedurami – kupę roboty a kasa i tak zostaje w gminie ......
To że ktoś pod energetykę zrobił treeworker-to na pewno plus, a to że gość olewa zasady to już wyłącznie sprawa osobowości, znajda się w końcu i tacy, co będą robili zgodnie ze sztuką.
Zresztą energetyka to nie jedyna plaga, to samo dotyczy drogowców.
Leśnik – to sprzątanie po energetyce to wyłącznie wina Twojego szefostwa, bo też nie chcą sobie rąk brudzić – obecnie nie ma przepisów zezwalających energetyce wycinać drzewa z pod linii energetycznych przebiegających przez tereny leśne – możliwość taka znajdzie się dopiero w nowych przepisach o lasach (zmianę przyjął rząd 14 września, ale kiedy zostanie ogłoszona w dzienniku urzędowym nie wiem - jest informacja o tym na stronie ministerstwa gospodarki). Trzeba będzie przypilnować, żeby nadleśniczy podpisał dobre porozumienie (umowę) z energetyka i będzie po bólu.
« Odpowiedź #13 dnia: Grudzień 27, 2010, 12:46:55 »
Cytat: "leśnik"
Sprawa z energetyką nie jest taka jednoznaczna.
Po pierwsze, jak Guru pisał, energetycy mają obowiązek usuwania gałęzi kolidujących z liniami energetycznymi - więc chcą czy nie chcą, dbać o to muszą.
Po drugie, odnośnie pozywania energetyki przez właścicieli gruntów (a więc i drzew), to sprawa wygląda tak, że energetycy zlecają firmom wykonującym przycinki także pozyskanie zgód wszystkich właścicieli - i takie zgody są pozyskiwane (a jeżeli nie, to już broszka wykonawcy, który ma to w umowie).
Po trzecie, jak również pisał Guru, zmiany w ustawie zostały skopcone i nie ma możliwości usuwania innych gałęzi, niż te kolidujące z liniami. Więc jak mają postępować wykonawcy i energetyka? Postępować niezgodnie z ustawą? Dokonywać dodatkowych cięć, których wykonać nie mogą?
Po czwarte energetyka wykonuje te prace na własny koszt, mimo tego, że w większości przypadków jest to kwestia ewidentnej głupoty właścicieli gruntów, którzy sadzą drzewa pod liniami energetycznymi (tudzież zaniedbują swój grunt, który sukcesywnie zarasta). Więc ciężko oczekiwać, że energetyka będzie się podejmować wycinek, gdzie oprócz potężnych kosztów dochodzi konieczność zdobycia decyzji administracyjnych. Nie wspominając już o tym, że prawo zabrania działania na szkodę własnej firmy - a tak można by odczytywać dokonywanie wycinek i cięć (vide jednostronnego przycinania drzew), do których energetyka nie jest zobowiązana.
Sprawa jest skomplikowana. Ustawa wymaga niezwłocznego dopracowania i dopóki to się nie zmieni, to moim zdaniem w tej kwestii mamy pat. Chyba, że ktoś z was zna rozwiązania skuteczne z prawnego punktu widzenia.
Oczywiście kierunek zmian jest jak najbardziej słuszny. Z pozytywnych rzeczy mogę przytoczyć np. że w jednostce wojskowej w Opolu nie doszedł do skutku przetarg na ogłowienie 650 topól i lip:). Podobnie na dużym osiedlu w Opolu (około 50 drzew rożnych gat.). No i na co dzień dużo łatwiej rozmawia się z ludźmi - nie trzeba im perswadować, żeby zrezygnowali z ogławiania itd - wystarczy pokazać ustawę i opowiedzieć o karach .
Może więc podyskutujmy, jakie zmiany w ustawie widzielibyście?
« Odpowiedź #14 dnia: Grudzień 28, 2010, 10:46:27 »
Sprawa z energetyką jest bardziej skomplikowana niż by się to mogło wydawać, dawniej było to na tyle klarowne, że można było wprost z przepisów prawa wyczytać jaka odległość powinna być pomiędzy gałęziami a napowietrzną linią energetyczną o danych parametrach (co wynikało z normy PN-E-05100-1:1998 „Elektroenergetyczne linie napowietrzne. Projektowanie i budowa. Linie prądu przemiennego z przewodami roboczymi gołymi”). Ale jak to w naszym ustawodawstwie bywa, zawsze znajdzie się ktoś kto postanowi zmienić ustawę bądź akt wykonawczy do danej ustawy i robi to w sposób dosyć swawolny, przez co nagle okazuje się, że zapomniano o jakimś przepisie .... niestety nikt nie kwapi się, aby dany błąd naprawić – ot taki żarcik (specyfika Polskiego ustawodawstwa). Tak też stało się w przypadku przycinania gałęzi (drzew, krzewów) w pobliżu napowietrznych linii elektroenergetycznych. Otóż Rozporządzenie, dzięki któremu funkcjonowała wyżej przytoczona Polska Norma już nie istnieje, zostało zastąpione nowym Rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 roku (Dz.U.Nr.75, poz.690 z roku 2002, ze zmianami) w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, gdzie w załączniku „Wykaz Polskich Norm Powołanych w Rozporządzeniu” nie wymieniono już tej normy, a więc nie wiadomo jak energetyka ma wykonywać swoje obowiązki w tym zakresie.
Słusznie poncz zauważył, że w wielu przypadkach problem wynika z głupoty ludzkiej, objawiającej się sadzeniem drzew pod liniami energoelektrycznymi (problem często dotyczy skwerów osiedlowych, nagminnie zazielenianych, nie bacząc nie tylko na to co nad drzewami, ale i na to co pod ziemią – bo bolączka są nie tylko linie napowietrzne ale i wszelaka infrastruktura techniczna podziemna), czy zaniedbania właścicieli gruntów rolnych (brak użytkowania, a tym samym zarastanie ich samosiewami, nie tylko gat. pionierskich, bo często oprócz brzozy, wierzby czy olszy wkracza na takie grunty klon, jawor i jesion). Nie dziwota, że energetycy się buntują.