Source: http://ozzpiplublin.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=64:opinia-projektu-ustawy-o-dziaalnoci-leczniczej&catid=4:aktualnoci
Timestamp: 2018-04-24 05:02:48+00:00
Document Index: 14629610

Matched Legal Cases: ['art. 59', 'art. 32', 'art. 9', 'art. 9', 'art. 58', 'art. 69', 'art. 61']

Opinia projektu ustawy o działalności leczniczej
niedziela, 10 października 2010 19:54 |
WAŻNE - PROSIMY O ZAPOZNANIE SIĘ Z DOKUMENTEM
Zarząd Regionu Lubelskiego OZZPIP przygotował opinię do ustawy o działalności leczniczej. Ocena nasza oparta jest na szerokiej konsultacji ze środowiskiem pielęgniarek i położnych Lubelszczyzny. Odzwierciedla nasze obawy i zastrzeżenia. Zachęcamy do wnikliwego przestudiowania tej opinii i rozpropagowania jej w swoich środowiskach. Uważamy, że tak ważna ustawa powinna przejść okres konsultacji społecznych i być szeroko omawiana i konsultowana, a zmiany które są proponowane powinny poprawiać system ochrony zdrowia w Polsce, a nie wprowadzać niejasne intencje i błędną interpretację zapisów.
Projekt ustawy zakłada uchylenie ustawy o ZOZ, wskazujemy na brak zapisu w projekcie dotyczącego wzrostu płac dla pielęgniarek wynikającego z art. 59a a gdzie realizacja słynnego porozumienia przed wyborczego o 75% wzroście wynagrodzenia.
Następna kwestia nieuregulowana, to dodatki za pracę w zespołach wyjazdowych (art. 32Ł ustawy o ZOZ).
Tytułem wstępu należy wskazać, że projekt ustawy o działalności leczniczej jest zupełnie nowym projektem odmiennym od zawetowanych przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego ustaw: o zakładach opieki zdrowotnej i o pracownikach zakładów opieki zdrowotnej. Jest to projekt nowatorski, który powstał od początku do końca w Ministerstwie Zdrowia. Tym bardziej zatem zaskakują rozwiązania w nim przyjęte. Projekt ustawy nie stanowi bowiem wyniku pogłębionych analiz w tym zakresie; nie stanowi też odpowiedzi na oczekiwania środowisk związanych ze świadczeniem usług medycznych. Nie zostały przeprowadzone w środowiskach medycznych jakiekolwiek analizy, które mogłyby posłużyć za kanwę rozwiązań prawnych (przynajmniej nie ma o tym mowy w uzasadnieniu do projektu ustawy). Projektu nie poprzedziły konsultacje społeczne w zakresie przyjmowanych założeń.
Projekt ustawy w zakresie świadczenia usług medycznych powinien stanowić kompromis pomiędzy oczekiwaniami pracowników i pracodawców zoz, osób świadczących usługi medyczne, przedstawicieli zawodów medycznych a interesem pacjentów oraz bezpieczeństwem publicznym i interesem państwa. Natomiast w przypadku tej ustawy mamy regulacje, które w ogromnej części nie były oczekiwane i – co więcej nie stanowiły problemu – w funkcjonowaniu placówek służby zdrowia.
Zaskakuje zatem, że ustawa ma regulować kwestie które przy funkcjonowaniu obecnych rozwiązań prawnych nie nastręczają problemów. Wbrew temu stanowi rzeczy resort zdrowia postanowił zaingerować w te aspekty „uszczęśliwiając” nowymi rozwiązaniami prawnymi.
Być może jest to działanie celowe. Wprowadzenie w życie tych rozwiązań, tak bardzo odmiennych od dotychczas funkcjonujących (chociażby w systematyce i terminologii podmiotów prowadzących działalność leczniczą) ma spowodować, że odwrócona zostanie uwaga od rzeczywistych problemów jaką jest niewydolność placówek służby zdrowia z powodu ich niedofinansowania na rzecz wdrażania w życie przepisów ustawy o działalności leczniczej: zmiana nazewnictwa, tworzenie rejestrów palcówek itp. Jeżeli takie jest założenie twórców tego projektu to rzeczywiście efekt zostanie osiągniety – realizacja nowych przepisów zajmie podmiotom służby zdrowia trochę czasu.
Należy jedynie przypomnieć kwestie finansowania służby zdrowia - utworzenie Kas Chorych a następnie w nieodległym czasie Narodowego Funduszu Zdrowia – spowodowało, że wdrożenie tych przepisów i swobodne posługiwanie się nim trwało kilka lat. Bowiem oswojenie się z nowym sposobem finansowania, wycena procedur, korzystaniem przez pacjentów z usług medycznych (bez rejonizacji, z obowiązkiem zapisu do zoz-u) musiał potrwać. To z kolei skutecznie wyciszyło problemy w służbie zdrowia na kilka lat. Wszak mieliśmy do czynienia z okresem przejściowym, wdrażaniem nowy systemu. Tak też może stać się w tym przypadku. Narastające problemy samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej mogą zostać skutecznie zastąpione problemami realizacji założeń nowego systemu. W ten sposób na kilka lat zostaną „załatwione” propriorytetowe kwestie związane z ochrona zdrowia. Zanim „nauczymy” się nowych przepisów będą zakusy dotyczące ich zmiany. Okazać się bowiem może, że bezpieczeństwo obywateli jest zagrożone gdyż formuła przedsiębiorcy i spółki kapitałowej nie sprawdzi się w tak istotnej sferze życia publicznego jaką jest ochrona zdrowia obywateli.
Należy zatem z całą ostrożnością podchodzić do tzw. rewolucyjnych pomysłów na uzdrowienia systemu opieki zdrowotnej. Mamy przykład sprzed niewiele ponad 10 laty, gdy wprowadzono właśnie rewolucyjną formułę samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej, których działalność miała się bilansować. Okazała się niewłaściwa. Nieprzystająca do specyfiki funkcjonowania placówek służby zdrowia.
Wszelkie zmiany w zakresie funkcjonowania systemu ochrony zdrowia powinny być poprzedzone wnikliwych analizami, konsultacjami społecznymi, symulacjami i ekspertyzami. Takie działania w konsekwencji winny „wyklarować” założenia nowego systemu. Tak by nie można było zarzucić że działania reformujące był przeprowadzone przedwcześnie i ad hoc. W tym przypadku nie wystarczą wizje Ministra Zdrowia oraz zdolności urzędników Ministerstwa. Nie wystarczy też chęć „sprywatyzowania szpitali” (warto pochylić się w tym przypadku nad prywatyzacją sektora bankowości w Polsce; zdaje się że nie ma nikogo kto uznałby te decyzje przeszłości za słuszne i służące interesom Polski i obywateli). Konieczna jest długotrwała rzetelna analiza, które ukaże płaszczyzny zmian; konieczne są rozwiązania, które zostaną nie tylko przedyskutowane lecz ocenione przez specjalistów z różnych dziedzin.
Wielki niedosyt budzi uzasadnienie projektu ustawy; niewiele niego wynika. Właściwie jest to omówienie tego co jest w ustawie. Takie uzasadnienie przy tak istotnej regulacji jest chyba żartem projektodawców.
Aktualnie problem zoz-ów ma być załatwiony w taki sposób: nie mamy pomysłu na zmodyfikowanie systemu ochrony zdrowia to ją wyprzedajmy i pozbędziemy się problemu. Pamiętać należy jednak, że na końcu wszystkich problemów jest pacjent. O tym należy pamiętać, bowiem sprawnie działający system ochrony zdrowia to sprawnie działające Państwo. Nie trzeba chyba posługiwać się przykładami typu: lepsza profilaktyka, więcej zdrowych obywateli i mniejsze wydatki na świadczenia socjalne itd.
Czytając projekt ustawy nie można się oprzeć konkluzji, że służy ona jedynie przeforsowaniu kwestii przekształcenia samodzielnych zakładów opieki zdrowotnej w spółki kapitałowe. Przy nieco mniej kategorycznej formule niż obligatoryjne przekształcenia ich spółki prawa handlowego (w zawetowanej przez L. Kaczyńskiego ustawie) mamy mechanizm de facto obowiązkowego ich przekształcenia. Cała treść tego projektu ustawy, celowo rozbudowana, wprowadzająca nowy katalog nazewnictwa itp. wydaje się jedynie otoczką dla przeforsowania rzeczywistego zamierzenia – zmiana formuły prawnej sp zoz-ów. Właściwie należałoby sobie darować kilkadziesiąt stron ustawy i określić ją mianem „ustawa o przekształceniu zakładów opieki zdrowotnej w spółki prawa handlowego”. A tak pod pozorem szerokich zmian mamy ukrytą rzeczywistą wolę projektodawców. Poza przekształceniami sp zoz-ów trudno jest wskazać rzeczywisty zakres przedmiotowy tej ustawy. Potwierdzeniem tego mogą być streszczenia założeń ustawy w gazetach, dziennikach i portalach internetowych. Wskazuje się wyłącznie na kwestię przekształceń zoz-ów – nic ponadto.
Przechodząc do uwag szczegółowych. Ustawa posługuje się szeregiem nowych określeń jak: „działalność lecznicza”, „podmiot wykonujący działalność leczniczą”, „podmiot leczniczy”, „podmiot leczniczy niebędący przedsiębiorcą”, „podmiot tworzący”, „praktyka zawodowa” ale także znanymi i funkcjonującymi aktualnie. Należy wymienić tutaj: „przedsiębiorca”, „samodzielny publiczny zakład opieki zdrowotnej”, „instytut badawczy”, „szpital”, „przedsiębiorstwo (szpital)”, „jednostka budżetowa”, „samorządowy zakład budżetowy”, „spółka kapitałowa”, „zakład opiekuńczy - leczniczy”, „hospicjum”, „ambulatorium”.
W założeniu projektodawców ustawa ma porządkować pojęcia związane z ochroną zdrowia i udzielaniem świadczeń zdrowotnych. Czy można stwierdzić, że posługując się wymienionym katalogiem pojęć ustawa taka cokolwiek porządkuje. Nauczenie się nowej terminologii, systematyki tych podmiotów oraz poznanie specyfiki ich działania zajmie nie tylko obywatelowi, ale także lekarzowi co najmniej rok. Szczególnie że niektóre z pojęć nie zostały zdefiniowane jak chociażby „działalność lecznicza” czy też karkołomne definicja jak „świadczenia szpitalne” (art. 9 ust.1)
Ustawa nie porządkuje - ustawa komplikuje, wydaje się że celowo. „Nauczenie się tej ustawy” spowoduje, że – jak wskazano wcześniej- organy władzy wykonawczej będą się zajmować ich wyjaśnianiem, nowelizowaniem precyzowaniem. To da dużo czasu i odwróci skutecznie uwagę od rzeczywistych problemów oraz kwestii prywatyzacji sp zoz -ów
Ponadto dlaczego pojęcie „działalność lecznicza” ma być lepsze od funkcjonującego, ugruntowanego, znanego pojęcia „udzielanie świadczeń zdrowotnych”. Lub „podmiot tworzący” od „organu założycielskiego” Trudno znaleźć racjonalne uzasadnienie.
Niektóre z pojęć zostały zdefiniowane jak np. „świadczenia szpitalne” i przyjęto kuriozalną niespójną definicję (art. 9 ust.1 a także następne ustępy). Czy błędna jest terminologia aktualnie funkcjonująca opierająca się na zapewnieniu całodobowej opieki. Czy trzeba wszystko zmienić na siłę. To co dobrze się sprawdza i funkcjonuje prawidłowo, chociażby nazewnictwo nie musi być zmienione.
Możliwe jest niedokonywanie rewolucji w nazewnictwie - do czego samym urzędnikom trudno będzie przywyknąć – można posługiwać się pojęciami już wypracowanymi. Nie niosą one bowiem żadnej negatywnej konotacji nie są też sprzeczne z prawem czy niespójne wewnętrznie. Można z powodzeniem posługiwać się nimi. Czy dobrze brzmi pojęcie „przedsiębiorstwo – szpital” lub też „przedsiębiorstwo – hospicjum”.
Dlaczego nie posługiwać się nadal zakładem opieki zdrowotnej? Lepiej brzmi niż przedsiębiorstwo. Poprzez krótkie odwołanie do odpowiednich przepisów w ustawie o zakładach opieki zdrowotnej zoz może być (skoro już musi) traktowane na gruncie praw jak przedsiębiorstwo. Zoz chyba lepiej brzmi niż szpital przedsiębiorstwo.
Koniecznie proponuje się, by podmioty udzielające świadczeń zdrowotnych były przedsiębiorcami. Powstaje pytanie czy koniecznie trzeba uznać podmioty udzielające świadczeń zdrowotnych przedsiębiorcami. Czy to się sprawdzi. Jak wskazano nie sprawdziła się praktyka sp zoz-ów w kwestii ich bilansowania się. Było to do przewidzenia podobnie jak w przypadku aktualnie proponowanych zmian. Trudno bowiem kwestie ochrony zdrowia i równego do niej dostępu bez względu na sytuację materialną zagwarantowanych konstytucyjnie uczynić przedmiotem obrotu gospodarczego.
W porównaniu z przekształceniami jednostek budżetowych służby zdrowia w sp zoz-y projektodawcy idą o wiele dalej. Czy system ochrony zdrowia będzie wydolny, a prawa zapisane w Konstytucji nadal gwarantowane.
Czy nie wystarczy dać prawa do tego by sp zoz-y zarabiały obok kontraktów NFZ i świadczeń refundowanych. Mogą aktualnie powstawać nzoz-y które korzystając ze sprzętu szpitalnego – zakupionego ze środków publicznych – i infrastruktury szpitalnej zarabiają. Może warto byłoby się zastanowić na uregulowaniem możliwości zarabiania przez sp zoz-y. Może warto wykorzystać pośrednie regulacje zamiast rewolucyjnych rozwiązań, których cofnąć się nie da. Prywatyzacja ma bowiem wyłącznie jednostronny kierunek.
Rzeczywistym przedmiotem tej regulacji jest poprzez pozornie woluntatywne postanowienie zobligowanie organów założycielskich sp zoz-ów do przekształcenia tychże w spółki kapitałowe. Należy wyraźnie zaznaczyć, że biorąc pod uwagę zapisy projektu (oddział 2 rozdziału 3) oraz kondycję finansową sp zoz-ów prywatyzacja jest nieuchronna w przypadku większości z nich. Forma prawna po przekształceniu jedyna i słuszna to spółka kapitałowa. Szkoda że projektodawca sięgnął wyłącznie po najprostszy ze sposobów. W art. 58 projektu wyraźnie czytamy, że ma to charakter obligatoryjny. I tak w przypadku niepokrycia ujemnego wyniku finansowego podmiot tworzący podejmuje uchwałę (zarządzenie lub rozporządzenie w zależności od podmiotu) o zmianie formy organizacyjno – prawnej. Nie wskazano żadnych możliwości podjęcia działań naprawczych, działań przejściowych.
Ponadto nie wzięto pod uwagę tego, ze długi szpitali - wynik ujemny wynika z niedoszacowania kontraktu z NFZ, nadwykonań za które nie chce zapłacić NFZ. Ponadto zastanawia co z zadłużeniem aktualnie funkcjonującym. Dlaczego w projekcie wskaźnik zadłużenia jest ustalany z uwzględnieniem długów narastających przez lata (art. 69,70,71). Może należy brać pod uwagę wynik finansowy za ostatni rok z pominięciem długów narastających przez lata. Aktualnie bowiem większość sp zoz-ów jest zadłużona, czy to oznacza, że mają one jedynie 12 miesięcy i zostaną przekształcone w spółki. Wprowadzając nowe zasady trzeba odnieść się do długów już funkcjonujących. Dajmy zoz-om w nowych warunkach prawnych prawo – szanse - do tego by mogły wykazać się sposobem zarządzania. Należałoby zatem zacząć od zera: są nowe przepisy, zatem odcinamy się od dotychczasowych i każdemu z sp zoz-ów dajemy szansę na to by poprzez działalności mogły się bilansować (przynajmniej spróbować). W tym celu należałoby umorzyć aktualne długi. Ponadto należy stworzyć im ku temu rozwiązania prawne tak by mogły czerpać zyski z działalności. Aktualnie większość pomysłów dyrektorów w zakresie działalności zarobkowej sp zoz-ów jest uznawana za niezgodną z Konstytucją i prawami pacjenta. Można wskazać przykłady wprowadzenia współpłacenia pacjentów za pobyt w szpitalu jak opłata za zużywaną energię elektryczną i inne media z których korzysta; opłaty za pobyt matek na oddziałach dziecięcych.
W związku z faktem, że w razie przyjęcia przedmiotowych rozwiązań prywatyzacja będzie następowała lawinowo należy zabezpieczyć ustawowo interesy pracowników.
W przypadku likwidacji sp zoz-ów należy bezwzględnie domagać zapisów ustawowych w zakresie uprawnień pracowniczych. Przede wszystkim wskazać trzeba, na wzór rozwiązań ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, a mianowicie że załącznikiem do rozporządzenia, zarządzenia lub uchwały właściwego organu podmiotu tworzącego jest pakiet socjalny zawarty przez związki zawodowe z nowym pracodawcą. Skoro będzie to obowiązek bezwzględny dla legalnego przekształcenia pracodawcy lub też podmiotu tworzącego nie będą mogli naruszać przepisów w tym zakresie, a interesy pracowników będą mogły być zabezpieczone, gdy będą świadczyli pracę na rzecz spółki.
W rozdziale 3 oddział 2 w dość dziwnym miejscu uregulowano uprawnienia pracowników (art. 61 - 64), a mianowicie pomiędzy regulacjami dotyczącymi likwidacji zoz-ów a ich połączeniem. Budzi to zastrzeżenia punktu rzetelnej legislacji. Z jednej strony mamy przepisy o likwidacji a następnie wskazywane są uprawnienia pracowników sp zoz-ów. Adresatów tych norm może słusznie wprowadzać to w błąd; a mianowicie, że także w warunkach likwidacji wskazane uprawnienia zachowają. Tymczasem nie jest to prawdą; wskazane uprawnienia tracą gdy zmieni się formuła prawna podmiotu ich zatrudniającego.
Być może warto się zastanowić nad opracowaniem rozdziału poświęconego uprawnieniom pracowniczym. Najlepszym rozwiązaniem byłoby jednak powrócenie do pomysłu opracowania odrębnej pragmatyki służbowej jak to miało już miejsce – projekt ustawy o pracownikach zakładów opieki zdrowotnej.
Wszelkie argumenty przemawiają za tym by prawa i obowiązki tej grupy zawodowej ukształtować w drodze pragmatyki pracowniczej (na wzór Karty Nauczyciela). Bez względu na formułę prawną pracownicy mieliby zagwarantowany pakiet świadczeń a ich obowiązki także ukształtowane byłyby w odniesieniu do specyfiki podmiotów zatrudniających. Stąd też należałoby dążyć do wprowadzenia takich rozwiązań.
Podczas procedury likwidacji projektodawcy jakby zapomnieli o pacjentach dla których czy to sp zoz-y czy spółki funkcjonują. Zapomniano o zabezpieczeniu praw pacjentów zarówno w okresie likwidacji jak i po przekształceniu w spółkę. Co z profilem działalności spółki, czy można ją ograniczyć. Wyraźnie brakuje w projekcie ustawy jakiego kanonu czy wyznaczników w zakresie procedury likwidacji i tworzenia spółki. Biorąc pod uwagę profil działalności tych podmiotów oraz zapewnienie ochrony zdrowia jest to ważna kwestia i winna być uregulowana ustawowo. W tym zakresie nie można pozostawić swobody organom tworzącym czy zarządom spółek. Aktualnie mamy regulacje dotycząca utworzenia spółek, a co dalej poza możliwością zbywania udziałów po 5 latach od utworzenia spółki. Jest utworzona spółka i wszystko pozostawia siew wolnej grze rynkowej. Tak chyba wyobrażają to sobie projektodawcy.
Ponadto należałoby odnieść się do kwestii zarządzania spółkami. Możliwe jest bowiem by dyrektorzy dzisiejszych sp zoz-ów będą prezesami zarządów spółek. Nieuregulowanie tego jest błędem. Nieudolny dyrektor nie może być nagle udolnym prezesem zarządu. Należy wskazać, jakie warunki musi spełniać osoba kierująca spółką o strategicznym znaczeniu. Przede wszystkim należałoby wyłączyć możliwość kierowania spółkami przez osoby które kierowały sp zoz-ami. Skoro w projekcie jest mowa o przedsiębiorstwach niech zatem zarządzają nimi profesjonalni menedżerowie, ale nie tacy którzy się za nich uznają lecz ci którzy w tym zakresie zostali wykształceni. Należy absolutnie oddzielić kwestie obsadzania prezesów z klucza politycznego. Tylko spełnianie przez kadrę zarządzającą sprawdzalnych wymogów formalnych mogą się sprawdzić w tym wypadku. Dobrym rozwiązaniem byłoby także powoływanie tych prezesów wyłącznie na czas określony.
Za pozytywne rozwiązanie należy uznać wprowadzenie rozwiązania polegającego na obowiązku uzyskania wpisu przez lekarzy oraz pielęgniarki i położne prowadzące praktyki w rejestrze podmiotów wykonujących działalność leczniczą prowadzonym przez organy władzy wykonawczej - wojewodę. Legitymizacja w postacie rejestracji przez samorząd zawodowy wydaje się że jest sprzeczne z zadaniami organów państwa w tym zakresie. Samorządy zawodowe w skrajnych przypadkach mają możliwość blokowania czy utrudniania prowadzenia działalności w danym miejscu pod pozorem dbałości o należyte wykonywanie zawodu. Swoboda prowadzenia działalności gospodarczej nie powinna być ograniczana przez samorządy zawodowe. Słusznie zatem rejestrację i kontrolę w tym zakresie przeniesiono na organy władzy wykonawczej.
W przypadku tak rewolucyjnej regulacji jaką jest ustawa o działalności leczniczej poza uwagami przedstawionymi w pkt 1 należy zwrócić uwagę na bardzo krótki okres vacatio legis. Zmiany w systemie opieki zdrowej jakie wprowadzić miałaby projektowana ustawa nie mogą wejść w życie po upływie zaledwie 3 miesięcy. Z uwagi na zakres zmian należałoby ten okres wydłużyć.
Maria Olszak - Winiarska