Source: https://wdrodzewykladni.pl/frankowicze-w-natarciu-ale-banki-sie-nie-poddaja-wezlowe-zagadnienia-opracowala-kazda-ze-stron/
Timestamp: 2020-06-06 07:49:20+00:00
Document Index: 66935620

Matched Legal Cases: ['art. 405', 'art. 118', 'art. 5', 'art. 118', 'art. 125', 'art. 120', 'art. 410', 'art. 405', 'art. 455']

Frankowicze w natarciu, ale banki się nie poddają. Węzłowe zagadnienia opracowała każda ze stron. - W drodze wykładni
Wyrok TSUE z dnia 3 października 2019 r. w sprawie Dziubak otworzył coś w rodzaju polowania na czarownice, gdzie w roli czarownic siłą obsadzone zostały banki.
Praktycznie już w dniu ogłoszenia wyroku obwieszczono, że zacznie się prawdziwe eldorado dla kancelarii prawnych. Każda wypowiedź do mediów kończyła się lekką sugestią, żeby do sporu z bankiem zatrudnić jednak prawnika. Zaczęły dziać się również rzeczy niepokojące. Na klientów rzuciły się kancelarie odszkodowawcze, czego efektem jest krążąca informacja, że oferta reprezentacji w sprawie przeciwko bankowi miała opiewać na kwotę ok. 80 000 zł.
Kiedy zaczynałem pisać tego bloga wyszedłem z założenia, że treści tu zawarte mają być wartościowe i możliwe do wykorzystania w praktyce. Nie odpowiadam jeszcze na bieżące pytania moich czytelników i nie piszę na tej podstawie artykułów, ale taka formuła za mną chodzi. Niestety nie robię wpisów tak często jak bym chciał. W ostatnim czasie więcej czytam niż piszę, ale postaram się, żeby do końca tego miesiąca jeszcze 2 dodatkowe wpisy się pojawiły. Zdaje się, że dopadło mnie lekkie zmęczenie materiału i tzw. niemoc twórcza. Brakowało mi wdzięcznego tematu, który chciałbym opisać.
Sprawy frankowe już od dłuższego czasu rozgrzewają opinię publiczną. Sam chciałem dać sobie z nimi spokój, gdyż towarzyszyło mi uczucie, ze jak wszyscy się na to rzucą to szkoda poświęcać na to więcej czasu. Brakuje jednak ciekawych wypowiedzi, które pozwalałyby uchwycić istotę tych spraw. Obserwowałem nadal co się dzieje, czytałem różne artykuły, śledziłem na bieżąco kolejne wpisy. Sam wyrok w sprawie Państwa Dziubaków nie jest do końca jednoznaczny i można na kanwie rozważań zawartych w uzasadnieniu znów się posprzeczać, choć wydaje się być skrajnie rzeczowy jeżeli go porównać z wyrokiem TSUE z 19/11/2019 r. który odpowiadał na pytania SN o tzw. reformę sprawiedliwości i niezależność sędziów. Pewne jest, że stał się silną bronią w starciu z bankami.
Podobne odczucia mam jeżeli wziąć pod uwagę wysyp pseudo-artykułów, które stanowią ukrytą reklamę. Kilka okrągłych zdań, może jakieś cytaty z wyroku ws. Dziubak i zapraszam do kontaktu. Uważam, że czytanie większości z tych wpisów to strata czasu. Ktoś kto chce się czegoś więcej dowiedzieć nt. swojej sprawy ma jeszcze więcej pytań (i chyba w tym momencie zaczyna do mnie docierać…). Żeby była jasność wychodzę z założenia, że do starcia z bankiem profesjonalny pełnomocnik nam się przyda, i to bardzo. Wiem jak wyglądają pisma procesowe banku, przedkładane dowody, opinie ekspertów, wreszcie wiem jak strony niereprezentowane mogą się pogubić na sali sądowej. W końcu język Sądu bywa bardzo hermetyczny i niezrozumiały co prowadzi do nieporozumień, które kosztują zazwyczaj cały proces. Sceny jakie zdarzyło mi się obserwować wyglądały mniej więcej tak jak byśmy na pytanie „Kawa czy herbata?”, którego do końca nie usłyszeliśmy, odpowiedzieli: „tak”.
W ostatnim czasie najbardziej nurtujące pytania to kwestie przedawnienia roszczeń oraz to czy banki mają realną szansę spełnić swoją „groźbę” w postaci żądania zapłaty za bezumowne korzystanie z kapitału w przypadku gdy umowa zostanie uznana za nieważną.
Bankierzy nie zdążyli się jeszcze pochwalić z czego wyciągnęli to swoje rzekome roszczenie, ale Witold Bańka w artykule w gazecie Rzeczpospolita z 18/11/2019 r. napomknął, że jego źródłem ma być art. 405 k.c. traktujący o bezpodstawnym wzbogaceniu. Ale po kolei…
Wydaje mi się, że jest sporo osób, które zastanawiają się nad tym czy ich roszczenia nie uległy przedawnieniu. Spora część umów była zawierana w latach 2001-2009/10 w okresie kiedy produkt ten (kredyty indeksowane i denominowane) był najpopularniejszy. Zamieszanie mogła wprowadzić również nowelizacja art. 118 kodeksu cywilnego i skrócenie okresów przedawnienia z 10 lat do 6 lat. Już tym miejscu zaznaczę, że ustawodawca był dość roztropny i zgodnie z art. 5 ust. 3 noweli [Ustawa z dnia 13 kwietnia 2018 r. o zmianie ustawy - Kodeks cywilny oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. poz. 1104)] należy stosować dotychczasowe przepisy do terminu przedawnienia roszczenia konsumenta, które powstało i nie uległo przedawnieniu przed dniem wejścia w życie noweli, a do którego stosuje się art. 118 albo art. 125 § 1 k.c.
Sprawa nie jest jednak do końca załatwiona, bowiem w dalszym ciągu musimy się liczyć z tym, że niektóre umowy zawarte były na tyle dawno, że 10 letni termin już minął. Na to zagadnienia są różne spojrzenia. Doczytałem się, że prawnicy rekomendują, żeby nie tykać roszczeń, które dotyczą okresu sprzed 10 lat.
Nie ma jeszcze jednoznacznych odpowiedzi w doktrynie i orzecznictwie, ale wydaje mi się, że warto zaryzykować. Koszty jakie trzeba będzie ponieść w związku z podjęciem ryzyka są bardzo niskie w porównaniu z potencjalnym zyskiem. To co można stracić to proporcjonalna część opłaty sądowej oraz ew. kosztów zastępstwa procesowego. Wydają się to być jednak kwoty drobne w stosunku do wartości przedmiotu sporu w tego typu sprawach.
Od siebie mam następującą koncepcję: w wyroku z dnia 4 czerwca 2019 r. sygn. V ACa 30/19 Sąd Apelacyjny w Warszawie orzekł, że:
Bieg terminu przedawnienia roszczenia wynikającego z nienależnego świadczenia spełnionego w wykonaniu bezwzględnie nieważnej czynności prawnej rozpoczyna się od dnia, w którym uprawniony mógł w najwcześniej możliwym terminie wezwać zobowiązanego do zapłaty (art. 120 § 1 zd. 2 k.c. i art. 410 § 1 i 2 k.c.). Określenie chwili początkowej biegu przedawnienia będzie zależeć od wielu okoliczności, zwłaszcza od rodzaju świadczenia. Nie może więc być określona in abstracto, a jedynie indywidualnie, dla każdego konkretnego zobowiązania, co pozostaje przedmiotem ustaleń Sądu.
Sąd w tym wypadku wyłożył ogólną regułę, które trzeba przekładać na warunku konkretnej sprawy. Jak to się ma do spraw frankowiczów?
Widzę dwie drogi. Pierwsza to taka, że wezwanie do zwrotu nienależnego świadczenia można było kierować do banku od momentu uznania przez prezesa UOKIKu, że klauzule stosowane przez banki są niedozwolone w następstwie czego w 2011 r. doszło do zmiany ustawy Prawo bankowe. Skoro był to moment kiedy do publicznej wiadomości trafiła informacja (choćby w drodze fikcji – kto z nas przegląda codziennie rejestr klauzul niedozwolonych), że banki stosują niedozwolone klauzule to znaczy, że od tego momentu należałoby żądać zwrotu nienależnie pobranych środków. Druga to taka, że w momencie kiedy okazało się, że umowa jest nieważna to dopiero od tego momentu można liczyć bieg terminu do zwrotu świadczenia jako najwcześniejszy. Może to prowadzić niejako do „odżycia” przedawnionego roszczenia. W mojej ocenie wzajemne świadczenia ulegające zwrotowi to już nowe roszczenie i nie ma co poszukiwać ich związku uznaną za nieważną czynnością prawną.
Nawet nie chce zaczynać o tym ile w kontekście tych spraw może dać powoływanie się na 5 k.c., w odpowiedzi na zgłaszane przez banki zarzuty przedawnienia. Sprawy frankowiczów są doniosłe społecznie, dotknęły dość dużej grupy osób i jak się okazuje trzeba było lat, żeby odpowiednie instytucje (ustawodawca, sądu, TSUE) zadziałały, żebym postawić tamę szerzącej się patologii. Choć da się słyszeć głosy krytyczne względem osób zawierających takie kredyty (np. https://www.rp.pl/Felietony/311069875-Zaplaca-wszyscy-zyskaja-niektorzy.html) to skłaniam się, że twierdzenie, że sami sobie są winni jest lekkim nadużyciem. Mówię to z własnej perspektywy. Może nie dam sobie najlepszego świadectwa, ale jak zawierałem swoją umowę o kredyt hipoteczny rok temu, to czułem się jako dziecko we mgle. Spotkania z doradcami kredytowymi, spotkania w banku, omawianie formalności. Dla tych ludzi to jest chleb powszedni i robią to niemalże taśmowo. Z zawodowej rutyny oglądałem te dokumenty, które dostawałem szybko do podpisu i zadawałem pytania, które wywoływały tylko zniecierpliwienie. Jak się w tym ma odnaleźć osoba, która zachodzi do banku jak do instytucji bądź co bądź zaufania to ja szczerze nie wiem. Sam dobór najlepszego produktu (czyli kredytu) musiałem pozostawić swojemu doradcy, w alternatywie miałem spędzenie dziesiątek jak nie setek godzin, żeby dojść do sedna sprawy i być może wrócić do punktu wyjścia. Jestem absolutnie przekonany o tym, że każdy kto przychodził do banku ten kredyt brać płynął z nurtem, a zawieranie tych umów indeksowanych czy denominowanych było czymś tak oczywistym jak zakładanie podstawowego rachunku bankowego.
MOŻLIWOŚĆ ŻĄDANIA ZAPŁATY ODSETEK ZA BEZUMOWNE KORZYSTANIE
Banki po tym jak dowiedziały się o treści wyroku ws. Dziubak zapowiedziały, że będą domagać się od kredytobiorców wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału. To dość ciekawa koncepcja i oczywiście tu i ówdzie znajdzie się jakieś poglądy przedstawicieli doktryny prawniczej dopuszczające takie żądanie.
Nie ma jeszcze oczywiście bezpośrednich odpowiedzi czy można się tego domagać w sprawach dotyczących kredytów walutowych z zakazanymi klauzulami. Trudno też oczekiwać, że takie szybko się znajdą patrząc na to ile zabrało sądom i trybunałowi zajęcie się sprawami frankowiczów i doprowadzenie do takiego stanu prawnego jak obecnie. W drodze analogii można jednak spojrzeć na to przez pryzmat odstąpienia od umowy sprzedaży. Orzecznictwo zgodnie przyjmuje, że sprzedawca nie może się domagać od kupującego wynagrodzenia za zużycie rzeczy, która okazała się potem wadliwa (odmiennie D. Mróz-Krysta, Obligacyjne skutki ustawowego prawa odstąpienia od umowy, Warszawa 2014, Część druga, Rozdział IX.9.6; por. też powołany wyrok SN z dnia 26 lutego 1998 r., I CKN 510/97). Dominuje przy tym pogląd, że dotyczy to tylko zużycia wynikającego z używania rzeczy zgodnego z przeznaczeniem (tak uchwała składu siedmiu sędziów SN z dnia 26 października 1972 r., III CZP 48/72, OSNCP 1973, nr 2, poz. 23; wyrok SN z dnia 14 maja 1979 r., II CR 131/79, OSNCP 1980, nr 1–2, poz. 23; tezy 6 i 8 uchwały pełnego składu Izby Cywilnej i Administracyjnej SN z dnia 30 grudnia 1988 r., w sprawie wytycznych w zakresie wykładni prawa i praktyki sądowej w sprawach rękojmi i gwarancji, M.P. z 1989 r. Nr 1, poz. 6; uchwała składu siedmiu sędziów SN z dnia 27 lutego 2003 r., III CZP 80/02, OSNC 2003, nr 11, poz. 141, w której Sąd Najwyższy posłużył się sformułowaniem „przy założeniu normalnej eksploatacji”; J. Skąpski (w:) System Prawa Cywilnego, t. 3, cz. 2, Prawo zobowiązań – część szczegółowa, red. S. Grzybowski, Ossolineum 1976, s. 139; T. Wiśniewski (w:) Kodeks..., t. 3, cz. 1, red. J. Gudowski, 2013, s. 948). Reprezentowane jest jednak również stanowisko, że chodzi tu o każde zużycie (tak – jak się wydaje – C. Żuławska (w:) Kodeks..., t. 3, cz. 1, red. J. Gudowski, 2013, s. 86; J. Pisuliński (w:) System Prawa Prywatnego, t. 7, Prawo zobowiązań – część szczegółowa, red. J. Rajski, Warszawa 2011, s. 224 wraz przypisem 799).
W konsekwencji nie można też na kupującego nakładać obowiązku zapłaty odpowiedniego wynagrodzenia za korzystanie z rzeczy sprzedanej (tak też W. Czachórski, Zobowiązania..., 2009, s. 347; por. też uchwała SN z dnia 6 września 1994 r., III CZP 105/94, OSNC 1995, nr 2, poz. 26). Od chwili, w której kupujący odstąpił od umowy, nie jest on już jednak uprawniony do korzystania z rzeczy, dlatego istnieje zgoda co do tego, że dalsze korzystanie podlega wynagrodzeniu (powołana uchwała składu siedmiu sędziów SN z dnia 27 lutego 2003 r., III CZP 80/02; por. też wyrok SN z dnia 3 lipca 1980 r., II CR 190/80, OSNCP 1981, nr 1, poz. 18; wyrok SN z dnia 29 czerwca 2004 r., II CK 388/03, LEX nr 176096; J. Pisuliński, System..., t. 7, red. J. Rajski, 2011, s. 224).
W uzasadnieniu wyroku z 21 maja 2009 r., V CSK 439/08 (LexPolonica nr 2037280 z uzasadnieniem) Sąd Najwyższy również potwierdził taką niedopuszczalność. Wskazano w nim, że: „Dopiero stwierdzenie nieważności umowy, na podstawie której zostały wykonane roboty budowlane otwiera możliwość zasądzenia od strony korzystającej z efektów przeprowadzonych prac wynagrodzenia na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu”.
Podobnie wypowiedział się B. Frączyk (Unieważnienie umowy...). Jego zdaniem: „Jeżeli kontrakt zostanie wykonany w całości przez określone świadczenie jednej strony i uiszczenie zapłaty za powyższe przez drugą stronę, a w późniejszym czasie dojdzie do unieważnienia umowy przez sąd, wówczas zastosowanie znajdą przepisy k.c., dotyczące wzajemnych roszczeń wymienionych wyżej podmiotów o zwrot nienależnie wykonanych świadczeń w granicach bezpodstawnego wzbogacenia. Zatem zastosowanie znajdą tu wspomniane przepisy art. 405-414 k.c.”.
Odpadnięcie podstawy prawnej świadczenia (condictio causa finita)
Condictio causa finita jest uzasadniona wtedy, gdy w chwili spełnienia świadczenia jego podstawa prawna istniała, lecz następnie odpadła (A. Ohanowicz (w:) System..., t. 3, cz. 1, red. Z. Radwański, s. 491). Dotyczy to także sytuacji, w której odpadnięcie podstawy prawnej świadczenia następuje ze skutkiem ex tunc (uchwała SN z dnia 7 maja 2010 r., III CZP 26/10, OSNC 2010, nr 12, poz. 159).
Roszczenie o zwrot świadczenia powstaje dopiero z chwilą odpadnięcia jego podstawy prawnej.Nie wyklucza to jednak tego, że już wcześniej przyjmujący świadczenie powinien był się liczyć z obowiązkiem zwrotu (powołana uchwała SN z dnia 7 maja 2010 r., III CZP 26/10). Roszczenia z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia mają charakter bezterminowy. Żaden przepis nie wskazuje konkretnie w jakim terminie należy je spełnić. Zastosowanie znajduje zatem art. 455 k.c., zgodnie z którym jeżeli termin spełnienia świadczenia nie jest oznaczony ani nie wynika z właściwości zobowiązania, świadczenie powinno być spełnione niezwłocznie po wezwaniu dłużnika do wykonania.
Co do roszczeń wzajemnych o korzystanie z kapitału to ciekawe co banki zrobią jak z takimi roszczeniami zwrócą się do nich kredytobiorcy którzy już swoje kredyty spłacili. To się nazywa miecz obosieczny.
Ten artykuł powstawał dość długo. Pewnie dlatego, że zmiany w sprawach frankowych są dość dynamiczne. Obserwując jeden z popularnych fanpage’y można odnieść wrażenie, że banki przegrywają sprawę za sprawą. Okazuje się jednak, że nie wcale nie zamierzają składać broni. Pojawiają się informacje o sprawach przegranych przez frankowiczów pomimo wyroku ws. Dziubak. Dobrym omenem jest wyrok Sądu Najwyższego z 29/10/2019 r. w którego sentencji stwierdzono, że w razie sporu o ważność umowy kredytu bankowego denominowanego do obcej waluty, w której treści znajduje się niedozwolona klauzula konsumencka dotycząca sposobu tej denominacji, rozważyć należy dwie możliwości rozstrzygnięcia. Pierwsza, to ustalenie, czy po wyeliminowaniu klauzuli niedozwolonej, zgodnie z przepisami krajowymi, umowa kredytu bankowego może obowiązywać w pozostałym zakresie jako ta właśnie umowa, mająca strony, przedmiot oraz prawa i obowiązki stron. Druga możliwość rozstrzygnięcia, to uznanie umowy za nieważną lub w zależności od spełnionych przesłanek - unieważnienie zawartej umowy, która bez klauzuli niedozwolonej nie może dalej funkcjonować w obrocie prawnym, zwłaszcza ze względu na brak (odpadnięcie) któregoś z koniecznych składników (essentialia negotii) umowy nazwanej kredytu bankowego. Po ustaleniu okoliczności rozpoznawanej konkretnie sprawy konsument winien oświadczyć, które rozwiązanie wybiera jako dla niego korzystniejsze.
Banki nie składają broni o czym świadczy najnowsza publikacja stworzona na zlecenie Związku Banków Polskich dostępna pod tym linkiem.
Sporo można się też dowiedzieć od autorów monografii prawniczej dotyczącej kredytów walutowych, którzy uważają, że wyrok ws. Dziubak wiele nie zmienia w kontekście ich opracowania z 2018 r. Zainteresowanych odsyłam tutaj
Wszystko to dowodzi tego, że wcale nie skończyło się szukanie koncepcji idealnej. Choć jej formuła pewnie zależeć będzie od punktu siedzenia autora. W kolejnych wpisach poddam analizie opracowanie ZBP i porównam je ze Studiami i Analizą Sądu Najwyższego. Muszę najpierw dokonać wyboru najciekawszych zagadnień i je podzielić na kolejne wpisy. Pierwszy będzie raczej dotyczył „egzekucji” banku na dwa sposoby, czyli stwierdzenia nieważności umowy czy wyeliminowanie poszczególnych postanowień umownych.