Source: http://www.e-mentor.edu.pl/artykul/index/numer/18/id/384
Timestamp: 2019-01-19 09:59:43+00:00
Document Index: 28317954

Matched Legal Cases: ['art. 1', 'art. 4', 'art. 23', 'art. 6', 'art. 7', 'art. 9', 'art. 10', 'art. 13', 'art. 24', 'art. 7', 'art. 15', 'art. 14', 'art. 14', 'Art. 164', 'art. 164', 'art. 49', 'art. 661']

e-mentor :: Ramy prawne dla prowadzenia zajęć dydaktycznych z wykorzystaniem internetu
» E-mentor nr 1 (18) / 2007 » e-edukacja w kraju	» Ramy prawne dla prowadzenia zajęć dydaktycznych z wykorzystaniem internetu
Ramy prawne dla prowadzenia zajęć dydaktycznych z wykorzystaniem internetu
Celem niniejszego artykułu jest krótkie przedstawienie regulacji dotyczących prowadzenia zajęć w trybie e-learningowym. Poniższe uwagi dotyczyć będą przede wszystkim przepisów dotyczących prowadzenia działalności gospodarczej w internecie na podstawie dyrektywy o handlu elektronicznym i ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. W ostatniej części pokrótce omówiony zostanie projekt rozporządzenia Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, dotyczącego prowadzenia zajęć na odległość.
Dość często można się spotkać z tezą, że nauczanie przez internet nie jest regulowane i że stanowi to jedną z barier rozwoju e-learningu w Polsce. W tym artykule zostanie przedstawiona regulacja nauczania przez internet poprzez przepisy dotyczące tzw. usług społeczeństwa informacyjnego, które odnoszą się także do świadczenia usług edukacyjnych na odległość. Regulacje te obowiązują w naszym kraju przynajmniej od 10 marca 2003 roku, kiedy to weszła w życie Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną1. Ustawa ta z kolei jest wynikiem wdrożenia do polskiego porządku prawnego dyrektywy 2000/31/WE o handlu elektronicznym2. Europejski wymiar przepisów dotyczących działalności w internecie będzie miał doniosłe znaczenie dla regulacji e-nauczania w Polsce w sytuacji, gdy uczący się będą przedstawicielami innych państw członkowskich.
E-learning jako usługa społeczeństwa informacyjnego
Pod pojęciem usług społeczeństwa informacyjnego prawo europejskie rozumie usługi normalnie świadczone za wynagrodzeniem, na odległość, drogą elektroniczną i na indywidualne żądanie odbiorcy usług (art. 1 (2) dyrektywy 98/48/WE o transparentności). Nauczanie przez internet z pewnością wchodzi więc w zakres zastosowania przepisów tej dyrektywy, ponieważ odbywa się na odległość, poprzez internet i na życzenie studenta. Wbrew dosłownemu brzmieniu definicji, odpłatność nie jest elementem koniecznym do zakwalifikowania danej usługi jako usługi społeczeństwa informacyjnego, ponieważ pod pojęciem tym dyrektywa rozumie również działalność portali internetowych i wyszukiwarek, które nie pobierają bezpośrednio pieniędzy od użytkowników (a pośrednio od reklamodawców). Co za tym idzie, nawet działalność darmowych platform e-learningowych podlegać będzie przepisom tej dyrektywy i polskiej ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Posługiwanie się terminologią dyrektywy jest o tyle istotne, że w przypadku konfliktu pomiędzy brzmieniem dyrektywy i polskiej ustawy, Europejski Trybunał Sprawiedliwości nakazuje stosować prowspólnotową interpretację prawa krajowego.
Dyrektywa o handlu elektronicznym wyraźnie przewiduje, że Państwa Członkowskie nie mogą uzależnić świadczenia usług społeczeństwa informacyjnego od uprzedniego zezwolenia (art. 4). Nakłada ona jednak szereg obowiązków na usługodawców, i to bez względu na to, czy zajmują się oni zawodowo e-learningiem, czy też prowadzą taką działalność tylko ubocznie.
Pierwsza grupa obowiązków dotyczy udzielenia podstawowych informacji na swojej stronie internetowej. I tak, usługodawca powinien podać podstawowe dane adresowe, adresy elektroniczne, a także informacje dotyczące właściwego zezwolenia i organu zezwalającego na świadczenie usług, co jest szczególnie istotne w przypadku prywatnych szkół wyższych. Musi on także podać numer NIP, a dyrektywa dodatkowo wymaga podania rejestru handlowego, w którym jest on wpisany oraz numeru wpisu lub równoważnych środków pozwalających na ustalenie tożsamości. Nawet pobieżna analiza stron internetowych pokazuje, że obowiązki te nie są wypełniane w praktyce. Niespełnienie powyższych obowiązków zagrożone jest grzywną (art. 23 ustawy).
A nasza ustawa implementująca rozważaną dyrektywę nałożyła na nauczających przez internet dodatkowe obowiązki, których nie ma w przepisach tej dyrektywy. Po pierwsze, muszą oni umożliwić uczącym się dostęp do aktualnej informacji o szczególnych zagrożeniach związanych z korzystaniem z usługi świadczonej drogą elektroniczną oraz funkcji i celu oprogramowania lub danych niebędących składnikiem treści usługi, wprowadzanych przez usługodawcę do systemu teleinformatycznego, którym posługuje się usługobiorca (art. 6 ustawy)3. Po drugie, szkoły wyższe nauczające na odległość muszą stworzyć i nieodpłatnie udostępnić regulamin, który obie strony są zobowiązane stosować. Regulamin ten musi zostać udostępniony przed zawarciem umowy (co ma znaczenie w przypadku odpłatnego e-learningu) i zawierać przynajmniej następujące informacje: 1) rodzaje i zakres usług świadczonych drogą elektroniczną; 2) warunki świadczenia usług drogą elektroniczną, w tym: a) wymagania techniczne niezbędne do współpracy z systemem teleinformatycznym, którym posługuje się usługodawca oraz b) zakaz dostarczania przez usługobiorcę treści o charakterze bezprawnym; 3) warunki zawierania i rozwiązywania umów o świadczenie usług drogą elektroniczną; 4) tryb postępowania reklamacyjnego (art. 7 ustawy). Niestety, polski ustawodawca osiągnąwszy już sukces w tworzeniu biurokracji papierowej, chce wyraźnie powtórzyć swe dokonania przy budowie biurokracji elektronicznej. A to nie wszystkie obowiązki informacyjne, które przewidział europejski prawodawca.
Reklama kursów online
Dyrektywa o handlu elektronicznym zawiera szereg bardzo istotnych postanowień dotyczących reklamy online, tzn. dopuszczalności wykorzystywania poczty elektronicznej w tym celu, zawartości reklamy oraz dopuszczalności reklamowania swych usług przez zawody regulowane. Zarówno dyrektywa, jak i polska ustawa posługuje się dość enigmatycznym wyrażaniem "informacja handlowa" (commercial communication), które oznacza tak naprawdę reklamę.
Reklama musi jednak spełniać szereg wymogów. Po pierwsze, informacja handlowa musi być wyraźnie rozpoznawalna jako taka. Po drugie, reklama musi oznaczać podmiot, który świadczy usługi e-learningowe, zawierać wyraźny opis działalności promocyjnej oraz wszelkie informacje, które mogą mieć wpływ na określenie zakresu odpowiedzialności stron (art. 9). Nie może także wprowadzać w błąd.
Polska ustawa wyraźnie zakazuje wykorzystywania poczty elektronicznej (lub podobnych środków komunikacji elektronicznej np. smsów) do rozsyłania niezamówionej korespondencji handlowej. Oznacza to, że szkoły wyższe nie mogą wykorzystywać tej formy promocji swojej platformy, chyba że wykażą, iż odbiorca wyraził zgodę na otrzymywanie takiej informacji, w szczególności udostępnił w tym celu identyfikujący go adres elektroniczny (art. 10). Dyrektywa 2002/58/WE, która wprowadziła tzw. system opt-in, wyjaśnia, że można wysyłać niezamówioną korespondencję handlową do swoich byłych klientów (art. 13 dyrektywy). Rozsyłanie spamu ścigane jest jako wykroczenie (art. 24 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną).
Dyrektywa o handlu elektronicznym wprowadziła także szereg istotnych wymogów w zakresie zawierania umów o dostęp do kursów online. W praktyce przepisy te dotyczyć będą szkół oferujących zdalną możliwość wykupienia uczestnictwa w zajęciach przez internet. Szkoły wyższe oferujące kursy online muszą ułatwić procedurę zawierania umowy, wyraźnie wskazując, na jakim etapie transakcji znajduje się usługobiorca. Usługodawca powinien także wskazać kodeksy dobrych praktyk, do których zamierza się stosować (co może mieć znaczenie w interesującym nas obszarze). Potencjalny student powinien również zostać poinformowany o sposobach identyfikacji i poprawiania błędów podczas zawierania transakcji oraz o dostępnych językach i o tym, czy umowa będzie zapisana i dostępna przez usługodawcę.
Ponadto, usługodawca musi potwierdzić fakt zawarcia umowy bez zbędnej zwłoki i w formie elektronicznej. To zwyczaj dotyczący zawierania umów w sklepach internetowych i aukcjach4, który powoli toruje sobie drogę w świecie e-learningu. Co więcej, prawo europejskie nakłada na usługodawcę, który zawiera umowę z konsumentem, ma obowiązek potwierdzenia warunków transakcji na trwałym nośniku5. Wreszcie, usługodawca musi umożliwić weryfikację i poprawianie błędów przy zawieraniu umów o dostęp do kursu. Polskie prawo implementowało przepisy dyrektywy dotyczące umów elektronicznych w kodeksie cywilnym6.
Niemniej, polski ustawodawca nałożył na usługodawców dodatkowe warunki, których nie ma w dyrektywie o handlu elektronicznym. Dotyczy to w szczególności obowiązku zapewnienia poufności przesyłania danych oraz jednoznacznej identyfikacji użytkowników. Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną posługuje się w tym miejscu enigmatycznym warunkiem w razie, gdy wymaga tego właściwość usługi (art. 7 ustawy). Zdaniem autora niniejszego opracowania, w przypadku, gdy student opłaca dostęp do kursu przez internet, usługodawca powinien zabezpieczyć kanał za pomocą silnego szyfrowania SSL. Pytanie jednak, czy w odniesieniu do kursów oferowanych "za darmo" istnieje taka konieczność? Analiza praktyk w społeczności e-learningowej pozwala przyjąć, że na tym etapie rozwoju e-nauczania nie wykształcił się zwyczaj szyfrowania transmisji danych na darmowych platformach edukacyjnych czy wykorzystywania kwalifikowanych certyfikatów. Bezpieczeństwo jest najczęściej ograniczone do stosowania haseł dostępu.
Dyrektywa o handlu elektronicznym przesądziła, że pewne grupy usługodawców internetowych, tzn. dostawcy usług internetowych, dostawcy usług typu proxy (caching) oraz dostawcy usług hostingu, są co do zasady zwolnieni z obowiązku aktywnej kontroli treści, którą przekazują lub utrzymują na swoich stronach (art. 15 dyrektywy i ustawy). Zwolnienie tych trzech grup usługodawców oznacza, że aktywną rolę w odniesieniu do kontroli treści umieszczanych na platformach e-learningowych muszą przejąć ich administratorzy i autorzy kursów. To oni będą więc odpowiedzialni za umieszczane treści, w tym za ewentualne naruszenia praw autorskich czy dóbr autorskich, których interesująca nas dyrektywa nie dotyczy.
Jednakże wyłączenie zasad odpowiedzialności tych trzech grup usługodawców nie jest absolutne. Ramy tego artykułu pozwalają jedynie na zajęcie się usługą hostingu. Hostingodawca nie może wiedzieć o bezprawnym charakterze utrzymywanych treści, a w razie otrzymania urzędowego zawiadomienia lub uzyskania wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności niezwłocznie uniemożliwi dostęp do tych danych (art. 14 ust. 1). Jeśli więc przedsiębiorca oferujący usługę hostingu platformy e-learningowej otrzyma urzędowe zawiadomienie o bezprawnym charakterze treści i zablokuje dostęp do tych treści, będzie zwolniony z wszelkiej odpowiedzialności z tytułu wyrządzenia szkody szkole wyższej. Jeśli tylko uzyska wiarygodną wiadomość o bezprawnej treści, aby zostać zwolnionym z odpowiedzialności, musi niezwłocznie zawiadomić usługobiorcę (w naszym przypadku administratora platformy e-learningowej) o zamiarze uniemożliwienia do niej dostępu (art. 14 ust. 2 i 3 ustawy). Dyrektywa nie przewiduje jednak obowiązku takiego powiadomienia. Istotne jest jednak to, że jeśli hostingodawca działa pod kontrolą właściciela platformy e-learningowej, wówczas będzie on odpowiedzialny tak, jak twórca kontentu.
Polska ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną zawiera także przepisy dotyczące ochrony danych osobowych w komunikacji elektronicznej, które mają również duże znaczenie dla prowadzenia e-nauczania. Objętość artykułu nie pozwala również na prezentacje zarysu problemów związanych z ochroną prawnoautorską "contentu", a także ochroną zawartości baz danych, które stanowią nieodzowny element każdej platformy e-learningowej. Osobnej analizy wymagają implikacje wynikające z ochrony konsumentów przy umowach zawieranych na odległość, w szczególności możliwość odstąpienia od umowy o udostępnienie kursu bez podawania jakiejkolwiek przyczyny w ciągu 10 dni (tak w Polsce).
Podsumowując, dyrektywa o handlu elektronicznym stworzyła ramy prawne dla rozwoju wszelkich usług realizowanych online, w tym edukacji przez internet. Pamiętać należy, że prawodawca unijny nałożył na wszystkie państwa Wspólnot Europejskich, obowiązki wdrożenia zharmonizowanych przepisów dotyczących braku zezwoleń na podjęcie działalności w sieci, obowiązków informacyjnych, reklamy internetowej, umów elektronicznych czy odpowiedzialności pośredników za treści umieszczone w serwisie. Regulacje te zostały przetransponowane do polskiego ustawodawstwa z pewnymi zmianami, z reguły zupełnie niepotrzebnymi lub nieudanymi. Dziś szczegółów regulacji należy poszukiwać zarówno w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną, jak i w Kodeksie cywilnym, a także w wielu innych ustawach, które składają się na bardzo skomplikowany system prawa obowiązującego w "europejskim" internecie.
Omówione powyżej i bardzo skrótowo przepisy dotyczące usług internetowych nie zostały stworzone z myślą o regulacji e-nauczania. Szczegóły dotyczące warunków prowadzenia zajęć przez internet w Polsce wskaże dopiero rozporządzenie Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, o którym będzie mowa poniżej. Już teraz jednak trzeba zaznaczyć, że przepisy te nie mogą służyć ograniczeniu swobody przepływu usług zagwarantowanych w Traktacie ustanawiającym Wspólnoty Europejskie, a doprecyzowanym w dyrektywie o handlu elektronicznym.
Projekt Ministerstwa o warunkach prowadzenia zajęć przez internet
Od dnia 1 września 2005 roku na omówione powyżej przepisy dotyczące świadczenia usług online nakładają się regulacje zawarte w nowym Prawie o szkolnictwie wyższym7, które wyraźnie dopuszczają prowadzenie zajęć z wykorzystaniem internetu. Art. 164 ust 3 przewiduje, że: Zajęcia dydaktyczne na studiach mogą być prowadzone także z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość. Przepis ten ma charakter bardzo ogólny i musi zostać uzupełniony przez odpowiednie rozporządzenie wydane przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. I tak Minister właściwy do spraw szkolnictwa wyższego określi, w drodze rozporządzenia, warunki, jakie muszą być spełnione, aby mogły być prowadzone zajęcia dydaktyczne, o których mowa w ust. 3, uwzględniając zapewnienie przez uczelnię odpowiedniej dostępności dla studentów zajęć prowadzonych z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość oraz właściwej proporcji czasu tych zajęć, odpowiednio na studiach stacjonarnych oraz na studiach niestacjonarnych, do całkowitego czasu zajęć na studiach (art. 164 ust 4. ustawy). Niestety, rozporządzenie to nie zostało wydane do dnia dzisiejszego, dlatego szkoły wyższe mają problemy z ustaleniem właściwej polityki dotyczącej prowadzenia zajęć z wykorzystaniem metod i technik nauczania na odległość.
Jednakże na stronach internetowych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego dostępny jest projekt rozporządzenia w sprawie warunków, jakie muszą być spełnione, aby zajęcia dydaktyczne na studiach mogły być prowadzone z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość (dalej: projekt)8. Na wstępie należy wskazać, że zgodnie z projektem zajęcia mogą być prowadzone na odległość za pomocą technologii informatycznych na wszystkich kierunkach studiów i poziomach kształcenia na studiach stacjonarnych i niestacjonarnych (§1 projektu). Delegacja ustawowa wyraźnie nakazuje ministrowi właściwemu do spraw szkolnictwa wyższego określenie warunków do prowadzenia zajęć w formie elektronicznej, uwzględniając zapewnienie przez uczelnię odpowiedniej dostępności dla studentów zajęć prowadzonych z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość. Warunki te określa §2 i §3 projektowanego rozporządzenia. Zgodnie z nimi, uczelnia prowadząca zajęcia dydaktyczne online musi spełnić łącznie pięć następujących warunków: 1) posiadać platformę e-learningową zapewniającą interakcję student - nauczyciel akademicki; 2) zapewnić materiały dydaktyczne opracowane w technologii informatycznej; 3) zorganizować cykl szkoleń dla studentów, przygotowujących do udziału w zajęciach dydaktycznych prowadzonych z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość; 4) zapewnić opiekę dydaktyczną i metodyczną każdemu studentowi; 5) zapewnić bieżącą kontrolę postępów w nauce studentów, w tym również poprzez przeprowadzenie egzaminów kończących zajęcia z określonego przedmiotu w siedzibie uczelni.
Trudno jest w tym miejscu szczegółowo analizować postanowienia tego projektu, ponieważ wszystko wskazuje na to, że zostanie on dość gruntownie przebudowany. Jednakże warto przynajmniej zwrócić uwagę kontrowersyjne ustalenie proporcji czasu zajęć e-learningowych do tradycyjnych. Projekt przewiduje różne proporcje czasu zajęć online do zajęć tradycyjnych w zależności od toku studiów. Ustala się następujące proporcje czasu zajęć dydaktycznych prowadzonych z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość, do całkowitego czasu zajęć na studiach: 1) na studiach stacjonarnych - nie więcej niż 30%; 2) na studiach niestacjonarnych - nie więcej niż 70% (§4 projektu). Takie ujęcie może uniemożliwić prowadzenie zajęć w ramach tzw. czystego e-learningu. Nie wiadomo, czy propozycja ministerstwa zostanie utrzymana, ponieważ obecnie przygotowywane są już dwa konkurencyjne projekty rozporządzenia wykonawczego.
Na koniec należy podkreślić słabe uzasadnienie projektu, które w zasadzie powtarza tylko treść przepisów. Taki sposób tworzenia uzasadnienia nie pozwala na lepsze zrozumienie intencji ustawodawcy. Taka praktyka musi budzić sprzeciw. Co więcej, wstępna opinia o zgodności rozporządzenia z prawem Unii Europejskiej zastrzega, że stanowi ono wyłączną domenę prawa krajowego i nie jest objęte zakresem prawa Unii Europejskiej. Jednakże, jak zostało to już wyżej wskazane, e-learning to usługa świadczona na odległość, która podlega regulacji wspólnotowej, a co za tym idzie, przepisy tego rozporządzenia powinny być ocenione pod kątem zgodności z traktatową swobodą świadczenia usług (art. 49 - 55 TWE).
Działalność szkół wykorzystujących platformy do zdalnego nauczania jest przedmiotem dość dogłębnej regulacji wynikającej z prawa europejskiego i prawa polskiego. Może to być zaskoczeniem dla wielu nauczycieli i dyrektorów placówek edukacji zdalnej. Administratorzy platform e-nauczania powinni pamiętać, że podlegają tym przepisom nawet wtedy, gdy jedynie wspomagają tradycyjne nauczanie za pomocą internetu. Nie jest to rozwiązanie najszczęśliwsze i dlatego trudno się spodziewać, że obowiązki nałożone przez nasze prawo zostaną szybko spełnione w praktyce. Warto jednak pamiętać o kilku istotnych elementach, takich jak zakaz promocji kursów przy pomocy poczty elektronicznej czy też o konieczności potwierdzania transakcji zawieranych ze studentem, najlepiej zarówno w wersji elektronicznej, jak i na piśmie.
W odniesieniu do projektowanego rozporządzenia, z ulgą należy przywitać fakt, że zajęcia dydaktyczne będą mogły być prowadzone w formie e-learningowej. Ważne jest jednak, aby warunki nałożone na uczelnie były jasne i czytelne, a ustalone proporcje zajęć w trybie online do zajęć tradycyjnych umożliwiały rozwój nowoczesnych metod kształcenia.
Autor jest adiunktem w Katedrze Informatyki i Metod Ilościowych WSPiZ im. Leona Koźmińskiego w Warszawie oraz adiunktem w Katedrze Prawa Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego i współpracownikiem CBKE przy Uniwersytecie Wrocławskim. Z wykształcenia informatyk i prawnik, specjalizuje się w prawie nowych technologii. Jest administratorem dwóch platform e-learningowych i uczy przedmiotów informatycznych oraz prawniczych.
1 Ustawa z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zmianami).
2 Dyrektywa 2000/31/WE z dnia 8 czerwca 2000 r. w sprawie niektórych aspektów prawnych usług społeczeństwa informacyjnego, w szczególności handlu elektronicznego na rynku wewnętrznym (dyrektywa o handlu elektronicznym) (Dz.Urz. WE L 178 z 17.07.2000). Ponadto, ustawa ta również zawiera przepisy dotyczące ochrony danych osobowych w komunikacji elektronicznej, dla których pierwowzorem był projekt przyszłej dyrektywy 2002/58/WE.
3 Obowiązek ten najprawdopodobniej odnosi się do nakazu informowania o spyware, jest jednak nieczytelny i powoduje tylko niepotrzebne problemy interpretacyjne. Por. np. P. Litwiński, Świadczenie usług drogą elektroniczną, [w:] P. Podrecki (red.), Prawo internetu, LexisNexis, Warszawa 2007, s. 199-201.
4 P.P. Polański, Customary Law of the internet: In the Search for a Supranational Cyberspace Law, T.M.C. Asser Press/Cambridge University Press, Haga 2007.
5 Por. dyrektywa 97/7/WE z dnia 20 maja 1997 r. w sprawie ochrony konsumentów w przypadku umów zawieranych na odległość (Dz.Urz. WE L 144 z 04.06.1997). Polska wdrożyła przepisy tej dyrektywy w ustawie z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny (Dz. U. z 2000 r. Nr 22, Poz. 271 ze zmianami).
6 Por. art. 661 k.c.
7 Ustawa z dnia 27 lipca 2005 r. - Prawo o szkolnictwie wyższym (Dz. U. Nr 164, poz.1365 ze zmianami).
8 www.bip.nauka.gov.p..., [17.01.2007].