Source: http://ibikekrakow.com/2012/01/17/niemieccy-naukowcy-zbadali-sprawe-pijanych-rowerzystow/
Timestamp: 2020-07-11 13:51:55+00:00
Document Index: 20817051

Matched Legal Cases: ['Art. 178', 'art. 178', 'art. 178', 'art 87', 'art. 178', 'art 87', 'Art. 1', 'art 87', 'art. 178']

Niemieccy naukowcy zbadali sprawę pijanych rowerzystów! | I bike Kraków
Niemieccy naukowcy zbadali sprawę pijanych rowerzystów!
Co różni Polaków i Niemców w kwestii podejścia do pijanych rowerzystów? Pragmatyzm. Podczas gdy w polskim dyskursie o pijanych cyklistach dominuje mitomania, histeria, czy oderwana od badań fantazja, w Niemczech po prostu przeprowadzono gruntowe badania na ten temat i na tej podstawie ustalono prawo. Niemieckie badania mogą mieć kluczową rolę w procesie nowelizacji polskiego kodeksu karnego (Art. 178 a k.k.) i przy obecnych procesach pijanych cyklistów. Także obecnie, w świetle niemieckich badań, rowerzyści popełniający przestępstwo z art. 178a § 2 k.k., ale mający mniej niż 1,5 ‰ alkoholu we krwi mogą liczyć na umorzenie sprawy ze względu na niską szkodliwość społeczną czynu.
Badania nad pijanymi rowerzystami przeprowadzono w Instytucie Medycyny Sądowej Uniwersytetu w Gießen pod kierunkiem prof. dr Güntera Schewe i opublikowano je w niemieckim periodyku medycznym „Blutalkohol” (BA) w dwóch tekstach:
1. „W kwestii niezdolności do jazdy wywołanej alkoholem u rowerzystów i motorowerzystów” („Experimentelle Untersuchungen zur Frage der alkoholbedingten Fahruntüchtigkeit von Fahrrad- und Mofafahrern”), Blutalkohol 1980; strony 298 – 329
2. „Badania eksperymentalne w kwestii wartości granicznej dla absolutnej niezdolności do jazdy wywołanej alkoholem u rowerzystów” („Experimentelle Untersuchungen zur Frage des Grenzwertes der alkoholbedingten absoluten Fahruntüchtigkeit bei Radfahrern”) , Blutalkohol 1984, strony 97 – 109
Ratunek dla oskarżonych z art. 178a § 2 k.k i art 87 §2 k.w.?
Po te badania powinien także sięgnąć każdy adwokat prowadzący sprawę pijanych rowerzystów, oskarżonych z art. 178a § 2 k.k. (w zasadzie identyczne wnioski wyciągniemy także dla art 87 §2 k.w.). Jeśli rowerzysta miał więcej niż 0,5 ‰, ale mniej niż 1,5 ‰ alkoholu we krwi to wg tych badań nie ma żadnej pewności, że rowerzysta stwarzał jakiekolwiek zagrożenie na drodze, a ponieważ wszelkie wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego, więc sprawa kwalifikuje się do umorzenia ze względu na niską szkodliwość społeczną. Społeczna szkodliwość stanowi niezbędny element przestępstwa. Art. 1 § 2 Kodeksu karnego stanowi, że nie jest przestępstwem czyn, którego społeczna szkodliwość jest znikoma. „Nullum crimen sine damno sociali magis quam minimo”, czyli nie ma przestępstwa bez społecznej szkodliwości w stopniu większym od znikomego. Z niemieckich badań oczywiście nie wynika, że każdy rowerzysta poniżej 1,5 ‰ alkoholu we krwi zachowuje się jak trzeźwy, co więcej nawet przy 0,8 ‰ alkoholu we krwi odnotowano przypadki „znacznego obniżenia sprawności prowadzenia pojazdów”, jednak nie było to regułą, a nawet przy zawartości 1,3 ‰ alkoholu we krwi „zanotowano przypadki, w których nie dało się zarejestrować spadku sprawności prowadzenia pojazdu względem sprawności rejestrowanej dla trzeźwych rowerzystów”, a wszelkie wątpliwości co do szkodliwości społecznej czynu trzeba rozstrzygnąć na korzyść oskarżonego. Nie oznacza to oczywiście automatycznej bezkarności każdego rowerzysty, który ma poniżej 1,5 ‰ alkoholu we krwi, jednak teraz to na prokuraturze spoczywa obowiązek udowodnienia szkodliwości społecznej czynu, czyli np. tego że rowerzysta przykładowo stwarzał zagrożenie poprzez jazdę np. lewą stroną jezdni, bez oświetlenia w nocy, czy na drugą stronę skrzyżowania na „czerwonym świetle”. Oczywiście odpowiedzialności z art 87 k.w. i art. 178a k.k. podlega ten, kto znajdował się w określonym stanie (po użyciu alkoholu, nietrzeźwości), jednak jak wspominałem „nie stanowi przestępstwa czyn zabroniony, którego społeczna szkodliwość jest znikoma”, więc samo znajdowanie się w stanie nietrzeźwości w czasie kierowania rowerem, przy braku szkodliwości społecznej nie jest przestępstwem. Jeśli u rowerzysty nie dało się zarejestrować i udowodnić spadku sprawności prowadzenia pojazdu względem sprawności rejestrowanej dla trzeźwych rowerzystów, ani jakiegoś wykroczenia w ruchu drogowym, to ciężko tu mówić o jakiejkolwiek szkodliwości społecznej, skoro jazda na rowerze na trzeźwo sama w sobie nie jest szkodliwa społecznie, a nawet jest społecznie korzystna.
Dlaczego nie można zignorować wyników tych badań?
Polski Sąd raczej łatwo nie podważy wyników tych badań. Badania to kilkadziesiąt stron trudnego, specjalistycznego tekstu w języku niemieckim. Każdy z artykułów ma podsumowanie napisane po niemiecku i angielsku. Typowe w pracach naukowych jest odwoływanie się do innych prac w obcym języku, bez tłumaczenia ich na język polski. Praca została opublikowana w międzynarodowym periodyku, przeszła redakcyjną recenzję, więc jej metodyka musi być prawidłowa. Najważniejsze są wnioski, a te są łatwo przetłumaczalne. Co ciekawe badania te od lat dostępne są także w Polsce np. w Bibliotece Głównej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, jednak nikt z nich nie korzystał. Na podstawie badań zespołu Prof. dr Schewe ustalono prawo dotyczące pijanych rowerzystów w Niemczech i powołuje się na nie także niemieckie sądownictwo – trudno o większą wiarygodność. Biorąc pod uwagę to, że Ministerstwo Sprawiedliwości nie dysponuje żadnymi innymi badaniami, a prawo ustalano uznaniowo (a nie na podstawie badań), to publikacje prof. dr Schewe przyczynią się prawdopodobnie także do zmiany prawa w Polsce.
Co mają te badania do kierowców?
Błędne jest myślenie, że te badania zmieniają cokolwiek w sytuacji kierowców kierujących pod wpływem alkoholu:
1) W badaniach tych wzięli udział także motorowerzyści i już oni, odnotowywali znacznie gorsze wyniki w porównaniu z rowerzystami. Na tej podstawie z całą pewnością można stwierdzić, że wyniki tych badań nijak się mają do kierowania innymi pojazdami mechanicznymi, których prowadzenie wymaga przecież wyższych umiejętności niż dla motoroweru.
2)Analogicznie można by też twierdzić, że skoro jakieś badania wskazują na pozytywny wpływ jazdy rowerem na zdrowie, czy długość życia, to analogicznie także jazda samochodem poprawia zdrowie i wydłuża długość życia… Taki tok rozumowania chyba nie wymaga komentarza.
Poniżej zamieszczam polskie tłumaczenie uwierzytelnione z języka niemieckiego podsumowań obu publikacji, oraz fragment tłumaczenia autorstwa Jarosława Rafy (z niemieckiego) Orzecznictwa Karnego Trybunału Federalnego, wraz z tekstami w oryginale. Badania z 1980 roku jeszcze nie określają limitu dla rowerzystów, dopiero te z 1984 ustalają granicę dla cyklistów na 1,5 ‰ alkoholu we krwi. Niemiecka granica 1,6 ‰ powstała na skutek dodania do tego limitu marginesu błędu w postaci 0,1 ‰ alkoholu we krwi i takie prawo (limit) obowiązuje w całych Niemczech.
Podsumowanie – 1980
Na podstawie wyników badań nie można podtrzymać orzeczenia, że rower i motorower wymagają od kierowcy podobnej sprawności prowadzenia pojazdu. Już na poziomie testu na trzeźwość motorowerzyści popełnili znacznie więcej błędów niż rowerzyści; także w przypadku testów na zawartość alkoholu we krwi zanotowano przy próbach wykonywanych na motorowerzystach znacznie większy wzrost błędów w porównaniu do testów wykonywanych na rowerzystach.
W przypadku testów wykonywanych na rowerzystach, przy stężeniu alkoholu 1,3‰ zanotowano przypadki, w których nie dało się zarejestrować spadku sprawności prowadzenia pojazdu względem sprawności rejestrowanej dla trzeźwych rowerzystów. W przypadku rowerzystów kwestia „granicznej wartości absolutnej niezdolności do prowadzenia pojazdu” przy tej zawartości alkoholu we krwi powinna być oceniana z zachowaniem należytej ostrożności.
W przypadku motorowerzystów przy stężeniu alkoholu we krwi rzędu 1,3‰ należy się ogólnie liczyć z tak znacznym ograniczeniem bezpieczeństwa jazdy, że przy tym stężeniu alkoholu wniosek o „absolutną niezdolność do prowadzenia pojazdów” jest uzasadniony. Następnie należy ocenić z punktu widzenia prawnego, czy taki wniosek można wyciągnąć.
Ogólnie rzecz ujmując już próby na rowerzystach jak i motorowerzystach wykonywane przy stężeniu alkoholu we krwi rzędu 0,8‰ wykazywały znaczne obniżenie ich sprawności prowadzenia pojazdów. Przy stężeniu alkoholu we krwi rzędu 1,3‰ dochodziło do cięższych wypadków. W związku z tym jestem za wprowadzeniem „kwalifikowanego stanu zagrożenia” dla obu typów pojazdów już przy stężeniu alkoholu we krwi rzędu 0,8‰. Bez wątpienia zakres oceny jest w tym przypadku szerszy niż miało to miejsce przy decyzji o „wartościach granicznych” dla „absolutnej niezdolności do prowadzenia pojazdów”. Jeśli mimo to wprowadzenie „kwalifikowanego stanu zagrożenia” miałoby być rozważane jedynie w ograniczonym zakresie, należy wyjść z założenia, że wymiar zagrożenia w przypadku motorowerzystów o stężeniu alkoholu we krwi rzędu 0,8‰ należy przyjąć jako wyższy niż w przypadku rowerzystów mających stężenie alkoholu we krwi rzędu 1,3 ‰. Najpierw powinno się zatem pomyśleć o wprowadzeniu „kwalifikowanego stanu zagrożenia” w przypadku motorowerzystów mających stężenie alkoholu we krwi rzędu 0,8‰.
Oznaczałoby to, że należałoby rozważyć postawienie na tym samym poziomie motorowerzystów jak i wszystkich pozostałych kierowców zarówno w kwestii „absolutnej niezdolności do jazdy uwarunkowanej stężeniem alkoholu” jak i w odniesieniu do zastosowania postanowienia § 24a ustawy o ruchu drogowym.
Podsumowanie – 1984
Opublikowane i przeprowadzone w Gießen w roku 1980 badania związane z kwestią niezdolności do prowadzenia pojazdów przez rowerzystów i motorowerzystów znajdujących się pod wpływem alkoholu opierały się na próbach jazdy wykonanych przy stężeniu alkoholu rzędu 0,8 promila i 1,3 promila. Zgodnie z wynikami badań, w przypadku motorowerzystów należy liczyć się ze znacznym ograniczeniem ogólnego bezpieczeństwa jazdy przy stężeniu alkoholu we krwi rzędu 1,3 promila. W przypadku rowerzystów przy stężeniu alkoholu we krwi rzędu 1,3 promila zanotowano pojedyncze przypadki, w których nie nastąpiło obniżenie sprawności prowadzenia pojazdów w stosunku do sprawności w stanie trzeźwości.
Na skutek tego Trybunał Federalny dokonał w 1981 roku rewizji orzeczenia w kwestii niezdolności do prowadzenia pojazdów na skutek spożycia alkoholu dla motorowerzystów, zgodnie z którym wartość graniczna absolutnej niezdolności do prowadzenia pojazdów została odrzucona: obecnie także dla motorowerzystów przyjmuje się, że wartość graniczna absolutnej niezdolności do prowadzenia pojazdów wynosi 1,3 promila stężenia alkoholu we krwi. W kwestii wartości granicznej dla kierowców nowsze wyniki badań sugerują, że także dla rowerzystów zgodnie z dzisiejszym stanem wiedzy za absolutną niezdolność do prowadzenia pojazdu należy przyjąć wartość z zakresu 1,5 do 2,0 promila.
Stało się to impulsem do wykonania innych prób jazdy dla rowerzystów, które miały wykazać, przy jakim stężeniu alkoholu we krwi należy oczekiwać powtarzających się wypadków. Próbom poddano łącznie 79 ochotników, i to przy zastosowaniu tych samych tras testowych, z jakich korzystano we wcześniejszych próbach. Zgodnie z próbami jazdy przeprowadzanymi w stanie trzeźwości, trasy testowe były pokonywane pod wpływem alkoholu (stężenia docelowe najpierw rzędu 1,5 promila a następnie 1,7 promila). Zgodnie z wynikami prób jazdy – także z uwzględnieniem wyników z wcześniejszych prób – przy stężeniu alkoholu we krwi rzędu 1,5 promila doszło do zaburzeń bezpieczeństwa jazdy, które wyszło w zwiększeniu ilości błędów względem prób wykonywanych w stanie trzeźwości; liczba ogólnie ujętych błędów wzrosła znacznie.
Wskazując na związane ze spożyciem alkoholu ograniczenie bezpieczeństwa jazdy, zgodnie z wynikami badań dla rowerzystów przy stężeniu alkoholu rzędu 1,5 promila, wniosek o „absolutną niezdolność do kierowania na skutek spożycia alkoholu” jest uzasadniony. Teraz należy go tylko uprawomocnić.
BGH, Beschluß vom 17.07.1986 – Aktenzeichen 4 StR 543/85
„Jak już stwierdził Senat1 w orzeczeniu dotyczącym wartości granicznej dla kierowców motorowerów nie wymagających prawa jazdy (tzw. Mofa 25) w roku 1981, wyniki badań przeprowadzonych na 71 osobach w Instytucie Medycyny Sądowej Uniwersytetu w Gießen pod kierunkiem prof. dr Schewe („W kwestii niezdolności do jazdy wywołanej alkoholem u rowerzystów i motorowerzystów”, Blutalkohol 1980, 298 i nast.) wykazały także zbliżoną wartość graniczną dla rowerzystów (BGHSt2 30, 251, 254). Od tego czasu instytut w Gießen przeprowadził dodatkowe badania na kolejnych 79 rowerzystach dla dokładniejszego określenia wartości granicznej. Te „Badania eksperymentalne w kwestii wartości granicznej dla absolutnej niezdolności do jazdy wywołanej alkoholem u rowerzystów” (Blutalkohol 1984, 97 i nast.) dowiodły, że bez wyjątku u wszystkich osób badanych – łącznie z 71 osobami z pierwszej serii badań – przy stężeniu alkoholu we krwi 1,5 ‰ stwierdzono utratę sprawności w stosunku do sprawności na trzeźwo, prowadzącą do znacznego zaburzenia bezpieczeństwa jazdy (Blutalkohol 1984, 97, 107/108). Wyniki dodatkowych badań, w których – podobnie jak we wcześniejszych badaniach – należało przejechać odcinki testowe do jazdy prosto, slalomem, przejazdu przez bramki i jazdy po kole, po sześciu nieocenianych przejazdach ćwiczebnych, zarówno na trzeźwo jak i pod wpływem alkoholu, są – wraz z wynikami wcześniejszych badań – wystarczające jako naukowe uzasadnienie stawianych wymagań, i są uznawane za pewnik przez większość znawców przedmiotu (Heifer, Blutalkohol 1981, 270 i 1986, 1 43; BGHSt 30, 251, 253).
Przytoczone wyniki badań, w których symulowane były sytuacje drogowe, z którymi rowerzyści muszą się w każdej chwili liczyć (Blutalkohol 1980, 298, 299), uzasadniają wniosek, że przy stężeniu alkoholu we krwi 1,5 ‰ każdy rowerzysta jest bezwarunkowo niezdolny do jazdy (tzw. absolutna niezdolność do jazdy)
Czy i kiedy mamy do czynienia z niezdolnością do jazdy w sensie paragrafu 316 kodeksu karnego, zależy, jak orzekł Senat w BGHSt 25, 360, 361, z jednej strony od stopnia wywołanych alkoholem zmian sprawności i zaburzeń osobowości samego prowadzącego pojazd, z drugiej zaś strony także od wielkości możliwego zagrożenia z jego strony dla innych uczestników ruchu.
Zgodnie z wynikami badań instytutu w Gießen, sprawność i osobowość wszystkich rowerzystów jest przez takie stężenie alkoholu zaburzana w takim stopniu, że nie są oni już w stanie bezpiecznie kierować rowerem w ruchu ulicznym. Dla ogólnej liczby 150 osób badanych, przy stężeniu alkoholu 1,5 ‰ dochodziło mianowicie do wyraźnej utraty sprawności w stosunku do sprawności na trzeźwo i do znacznych błędów w jeździe (Blutalkohol 1984, 97, 108). Znaczenie statystyczne tych wyników jest jeszcze wzmocnione przez to, że – w odróżnieniu od przeciętnego przekroju rowerzystów biorących udział w ruchu ulicznym – wybrano tylko osoby zdrowe, wypoczęte i względnie młode, od 18 do 44 lat (średnia wieku 25/26 lat), które były szczególnie zmotywowane poprzez sytuację badawczą, oraz wykluczono wszelkie niespodzianki podczas przejazdu znanych odcinków próbnych na łatwym do prowadzenia rowerze-damce (Blutalkohol 1984, 97, 108; por. też Blutalkohol 1980, 298, 300). Brak opanowania pojazdu – w tym wypadku roweru (por. BGHSt 30, 251, 255) – przy zawartości alkoholu we krwi 1,5 ‰ można zatem uznać za pewnik.”
Przypisy: 1 Senaty są jednostkami, na jakie dzieli się Trybunał Federalny
2 BGHSt – Orzecznictwo Karne Trybunału Federalnego
Bundesgerichtshof (BGH; Trybunał Federalny) – jest najwyższą instancją sądownictwa karnego i cywilnego w Republice Federalnej Niemiec.
Autorem przekładu z języka niemieckiego jest Jarosław Rafa.
1980 – Summary
On the basis of the test results it is hardly possible to maintain the juridical presumption that the performance requirements for bicycle riders and Mofa riders are similar. Already in the sober state, Mota riders made more mistakes than the bicyclists. Likewise, the increase in the number of mistakes in the alcohol tests was markedly higher in the case of the Mofa riders.
In the bicycle tests, some of the test persons did not even show a decline in performance at blood alcohol concentrations of around 1.3 ‰ in comparison to performance in the sober state. Accordingly, the question of the “marginal value of absolute lack of driving ability” in this concentration range should be assessed with caution in the case of bicycle riders.
In the case of Mofa riders, on the other hand, a considerable impairment of the ability to drive safely can be expected at blood alcohol concentrations of around 1.3 ‰ with such regularity that it seems justified to draw the conclusion that an “absolute lack of driving ability” exists in this concentration range. However, the final decision about whether this conclusion can be drawn must be left to juridical evaluation.
In general, the bicycle as well as the Mofa tests showed that distinct impairments of performance occured already at blood alcohol concentrations of around 0.8 ‰. They were even more pronounced at concentrations of around 1.3 ‰. Accordingly, it would be justified to introduce the concept that “endangerment” exists already at blood alcohol concentrations of around 0.8 ‰ for both types of vehicles.
Without doubt, however, this would give a much greater latitude of evaluation than would be the case in a decision about the “marginal value” of the “absolute lack of driving ability”. Should one consider to introduce the concept of “endangerment” only to a limites extent, one would have to start from the premise that the degree of endangerment for Mofa riders with blood alcohol concentrations of around 0.8 ‰ is higher than that for bicycle riders with blood alcohol concentrations of around 1.3 ‰. First and formost, one would therefore have to think of introducing the concept of “endangerment” for Mofa riders with blood alcohol concentrations of more than 0.8 ‰.
1984 – Summary
The Giessen studies published in 1980 on the alcohol-induced unfitness of bicyclists and Mofa riders to operate their vehicles were based on tests made at blood alcohol concentrations around 0.8 ‰ and 1.3 ‰. In the Mofa tests it was found that the ability of the riders to operate their vehicles safely was considerably reduced at blood alcohol concentrations around 1.3 ‰. In the bicycle tests, on the other hand, some test persons did not even show impaired performance at blood alcohol concentrations around 1.3 ‰ when compared to performance in the sober state.
As a consequence, the Federal High Court of Justice in 1981 revised its previous ruling regarding the alcohol-induced unfitness of Mofa riders to operate their vehicles by which acceptance of a marginal value for unfitness had been refused. For Mofa riders also, the marginal value of absolute unfitness to operate a vehicle now is a blood alcohol concentrations of 1.3 ‰. With regard to the marginal value for bicyclists, the Court holds that in view of recent test results, absolute unfitness to operate a bicycle is to be assumed at blood alcohol levels between 1.5 ‰ and 2.0 ‰.
This ruling prompted us to make further bicycle tests in order to determine at which blood alcohol concentrations impairment of performance was likely to occur regularly. A total of 79 persons participated in these tests which were carried out on the same test courses as previously. After test rides in the sober state, further tests were done under the influence of alcohol (initial target concentration around 1.5 ‰, later around 1.7 ‰). The results showed — also when considering those of the previous tests — that the safe operation of the bicycle was impaired without exception at a blood alcohol concentration around 1.5 ‰. This was evidenced by an increasing number of mistakes in comparison to performance in the sober state; the increase in the number of mistakes was generally considerable.
Considering these test results under the aspect of alcohol-induced impairment of safe operation, it seems justified to conclude that “alcohol-induced absolute unfitness to operate a bicycle” exists at blood alcohol concentrations of 1.5 %c in the case of bicyclists.
BGH, Beschluß vom 17.07.1986 – Aktenzeichen 4 StR 543/85:
Wie der Senat schon in seiner Entscheidung über den Grenzwert für Fahrer eines führerscheinfreien Fahrrades mit Hilfsmotor (sog. Mofa 25) im Jahre 1981 ausgeführt hat, legten bereits die Ergebnisse der Untersuchungen mit 71 Testpersonen im Institut für Rechtsmedizin der Universität Gießen unter Leitung von Prof. Dr. Schewe „zur Frage der alkoholbedingten Fahruntüchtigkeit von Fahrrad- und Mofafahrern” (Blutalkohol 1980, 298 ff) die Bestimmung eines Grenzwertes auch für Radfahrer nahe (BGHSt 30, 251, 254). Seitdem sind von dem Gießener Institut noch zusätzlich Versuche mit weiteren 79 Radfahrern zur genaueren Ermittlung eines Grenzwertes durchgeführt worden. Diese „Experimentelle(n) Untersuchungen zur Frage des Grenzwertes der alkoholbedingten absoluten Fahruntüchtigkeit bei Fahrradfahrern” (Blutalkohol 1984, 97 ff) haben ergeben, daß ohne Ausnahme bei allen Versuchspersonen – einschließlich der 71 aus der ersten Untersuchungsreihe – bei einer Blutalkoholkonzentration von 1, 5 o/oo Leistungseinbußen gegenüber der Nüchternleistung festzustellen waren, die zu einer erheblichen Beeinträchtigung der Fahrsicherheit führten (Blutalkohol 1984, 97, 107/108). Die Ergebnisse der zusätzlichen Untersuchungen, bei denen – wie bei der früheren Untersuchung – Teststrecken für Geradeausfahrt, Slalomfahrt, Toredurchfahren und Kreisfahren nach sechs unbewerteten Übungsfahrten jeweils nüchtern und unter Alkoholeinfluß zu durchfahren waren (Blutalkohol 1984, 97, 99/100), genügen den an eine wissenschaftliche Überzeugungsbildung zu stellenden Anforderungen ebenso wie die Erkenntnisse der früheren Versuche und werden von allen Sachkennern als gesichert anerkannt (Heifer, Blutalkohol 1981, 270 und 1986, 1 43; BGHSt 30, 251, 253).
2. Die vorliegenden Ergebnisse der Versuche, bei denen Verkehrssituationen simuliert worden sind, mit denen Radfahrer jederzeit zu rechnen haben (Blutalkohol 1980, 298, 299), rechtfertigen den Schluß, daß bei einer Blutalkoholkonzentration von 1, 5 o/oo jeder Radfahrer unbedingt fahruntüchtig ist (sog. absolute Fahruntüchtigkeit).
a) Nach den Untersuchungsergebnissen des Gießener Instituts wird die Leistungsfähigkeit und die Gesamtpersönlichkeit durch eine derartige Alkoholkonzentration bei allen Radfahrern so beeinträchtigt, daß sie nicht mehr in der Lage sind, ein Fahrrad im Straßenverkehr sicher zu lenken. Bei sämtlichen 1 50 Versuchspersonen ist es nämlich bei Alkoholwerten von 1, 5 o/oo zu deutlichen Leistungseinbußen gegenüber der Nüchternleistung und zu erheblichen Fahrfehlern gekommen (Blutalkohol 1984, 97, 108). Die statistische Bedeutung dieses Ergebnisses wird noch dadurch verstärkt, daß – abweichend vom Durchschnitt der üblicherweise mit dem Fahrrad am Straßenverkehr Teilnehmenden – nur gesunde, ausgeruhte und verhältnismäßig junge Personen zwischen 18 und 44 Jahren (Durchschnittsalter 25/26 Jahre) herangezogen worden sind, die durch die Versuchssituation besonders motiviert und keinerlei Überraschungen auf den ihnen bekannten Versuchsstrecken beim Fahren mit einfach zu handhabenden Damenfahrrädern ausgesetzt waren (Blutalkohol 1984, 97, 108; vgl. auch Blutalkohol 1980, 298, 300). Die mangelnde Beherrschung des eigenen Fahrzeugs – hier des Fahrrades (vgl. BGHSt 30, 251, 255) – steht damit bei einem Blutalkoholgehalt von 1, 5 o/oo als gesichert fest.
178a § 2 kkalkoholbezpieczeństwobrdgrzywnakaramandatNiemcypijanipijanypraworowerSądsądownictwowięzienie
http://www.wykop.pl/ramka/187397/holandia-zamyka-wiezienia-z-powodu-braku-przestepcow/
Normalnie koszmar ;) pijani rowerzyści nie siedzą, jarający trawę nie siedzą, pewnie niepłacący alimenciarze też nie ;)
Polski Sąd raczej łatwo nie podważy wyników tych badań. Badania to kilkadziesiąt stron trudnego, specjalistycznego tekstu w języku niemieckim.
Skąd ta pewność, zwłaszcza że to opracowanie jest TRUDNE i SPECJALISTYCZNE. Poza tym wiadomo – badania stare, Niemcy piją inaczej, metabolizują takoż, nie mają dziur w jezdniach i niebezpiecznych ‚zachwiań’ rowerzystów przez które tiry rozjeżdżają całe rodziny…
Obawiam się, że to już wystarczające powody, by wyniki tych badań w Polsce zostały uznane za bezwartościowe :/
A, no i to n i e m i e c k i e badania; w dzisiejszych czasach w polskiej rzeczywistości to duży minus… Przykre ale IMHO zaraz się jeden z drugim w polskim parlamencie do tego przyczepią.
Słuchajcie – mam sposób na to, żeby nie trafić do więzienia za jazdę po pijaku na rowerze. Skoro w Polsce jest takie prawo jakie jest proponuję… nie pić jeśli mamy zamiar wsiąść na rower. Ja nie mam problemu z powstrzymaniem się od kilku głębszych. Naprawdę są poważniejsze sprawy – również w temacie rowerowym. Pierwsza z brzegu, która mi się nasuwa po dzisiejszym dniu to pieniądze na odśnieżanie DDR. Umęczyłem się dzisiaj tak w drodze do pracy, że na chwilę mój entuzjazm rowerowy spadł do minimum. Wiem, najwyraźniej mam do d… kondycję. Z powrotem na szczęście było lepiej, co nie umniejsza rangi problemu, bo jak tu wmawiać niezrowerowanym, że zima na rowerze też nie jest taka zła…
Piszesz tak jakby te wszystkie patologie o których pisałem w poprzednich tekstach nie istniały, że 2000 rowerzystów nie siedzi w więzieniu , etc. A co do poważniejszych spraw: oczywiście z naszego punktu widzenia inne sprawy są 1000x ważniejsze, ale nie miałbym sumienia powiedzieć tego siedzącemu w więzieniu rowerzyście … i dlatego mimo wszystko znajduje czas na bezpardonową walkę o zmianę prawa
z odsniezaniem to rzeczywiscie jest problem, z ktorym myslalem, ze juz sobie w miare poradzilismy. ale po tym jak sie o malo nie wywrocilem chcac wjechac na z Lubicz na ddr przed rondem mogilskim, to sie zdenerwowalem. sluzbom nie chcialo sie odsniezyc 4 m ddr – lacznika.
jak dlugo ZIKiT bedzie nas tak upokarzal?
Mam rodzine w miescie niemieckim ok. 100.000 mieszkanow. Do odleglego o 35 km miasteczka „satelitarnego” da sie dojechac uzywajac jedynie DDR (od czasu do czasu przecinajac jezdnie dla samochodow) i to nie jest wyjatkowa sytuacja.
Zdanie mowiace, ze niezdolnosc do jazdy zalezy od wielkosci mozliwego zagrozenia dla innych uczestnikow ruchu od razu daje polskiemu sadowi argument do nieuznania niemieckich opracowan, bo ze wzgledu na roznice w infrastrukturze zagrozenie moze byc rozne w Niemczech i w Polsce. Nie twierdze, ze tak uwazam w 100%, ale nie bylbym pewien, ze da sie tym dokumentem wybronic przed polskim sadem chocby z tego powodu (oczywiscie nie znam calego dokumentu).
W naszym kraju mozesz jadac na rowerze miec do 0.5 i zaplacisz mandat (stosunkowo niewielki). Dla zdrowego mezczyzny sa to ok. dwa piwa. Z tego, co sprawdzilem PJ juz Ci w takiej sytuacji zabrac nie moga (ale nie mam tu 100% pewnosci). Moim zdaniem problem przesadnie rozdmuchiwany.
To akurat łatwo obalić. W Berlinie tylko ok 10% (lub mniej) sieci dróg to DDR – reszta pasy i kontrapasy(a więc jezdnia) oraz pełna integracja (w tym ok 70 % Tempo 30). Więc w takim Berlinie rowerzysta znajduje się głównie na jezdni.
Między 0,2-0,5 promila dostajesz mandat, ale też zabierają Ci prawo jazdy na jakiś tam okres (tyle że krótszy np pół roku).
Nie zmienia to faktu, że ludzie którzy nie zrobili nic złego a tylko mieli np 0.5 promila jak jechali na rowerze – siedzą w więzieniach.
W Berlinie byłem raz w życiu przez kilka godzin, więc się nie wypowiadam.
Nie sądzisz jednak, że trzeba być skrajnym debilem, żeby wiedząc co za to grozi decydować się na ryzyko więzienia za taką głupotę? Nieważne, czy zasłużonego, czy nie. Alkoholu jednak mimo wszystko nikt nikomu na siłę do ust nie wlewa. Ja potrzebuję prawa jazdy, więc nie wsiadam na bani na rower i nie mam z tym żadnego problemu :). Uważam ponadto, że na krakowskich ulicach i „przyjaznej koegzystencji” wszystkich tutejszych uczestników ruchu byłoby to niemądre.
@madziu,
Kompletnie odwracasz ciąg przyczynowo skutkowy. Tak, w obecnych warunkach „trzeba być debilem”, żeby wsiadać na rower po wypiciu piwa czy dwóch – ale również „trzeba być debilem”, żeby ustanawiać takie prawo a następnie egzekwować je losowymi łapankami w piątki wieczór bez żadnych innych podstaw.
Bo problem nie polega na tym, że rowerzysta wypić musi. Problem polega na tym, że chciałbym móc normalnie napić się piwa czy wina i wrócić z pubu rowerem, jak to na zgniłym Zachodzie zwyczajnie można bez żadnego stresu. Bo tak chcę – bo nie ma racjonalnego powodu, dla którego miałbym nie móc, jest tylko histeria i hipokryzja (zawiść) przeciwników.
No tak, ale w wielu krajach na zgnilym zachodzie mozesz wrocic po piwie czy winie do domu rowniez samochodem ;). Wlochy, UK, Szwajcaria, 0,8 promila, w wiekszosci krajow UE 0,5.
Oni od nas roznia sie kultura picia (wbrew obrazkom z wieczorow na rynku glownym).
Ja nic nie odwracam i nie twierdze, ze prawo jest dobre. Z punktu widzenia praktycznego bardzo by mi odpowiadalo, zebym mogl skoczyc wieczorem z zona na rynek na rowerach na wino i na tych rowerach wrocic do domu, a nie MPK w jedna, taksa albo dlugi spacer w druga :), ale Ty wyskoczysz na piwo czy dwa, ja wyskocze z kobita na karafke wina, a dwudziestu nastepnych nawali sie jak dziala, bo przeciez mozna miec 1,5 promila i jest ok (tez kiedys bylem studentem ;)).
Jak na razie nikt nie przygladnal sie, co sie dzieje w tych liberalnych krajach, jesli majac promil alkoholu we krwi jadac na rowerze spowodujesz wypadek. Obawiam sie, ze moga Cie spotkac sankcje karne. W sensie, ze nie jest to karalne dopoki nic sie nie stanie, ale jak juz sie stanie to zostajesz pijanym sprawca albo pijanym uczestnikiem.
Sugerujesz że jakby w PL zezwolono na 0,5 promila to ludzie piliby na umór i wsiadali za kierownicą auta? Co co to znaczy inna kultura picia?
W UK limitów dla rowerzystów nie ma, a widziałem ciekawe galerie fotografii przedstawiające tamtejsze „nocne życie” – niczym się to nie różni od tego co mamy na Rynku Głównym :) A w Norwegii gdzie też nie ma limitu dla rowerzystów widziałem w Oslo na własne oczy tłumy nawalonych Norwegów, a co gorsza naprawdę wiele młodych dziewczyn czy chłopaków którzy po prostu leżeli zaprani w trawie, albo na chodniku. Tak – u nas takiej kultury picia nie widziałem :) No chyba że na Rajdzie Polibudy. Naprawdę sądzisz że w Niemczech jest limit 1,5 promila a mimo to Niemcy nie wsiadają na rower po więcej niż jednym piwie? O naiwności!. Polecam zerknąć do mojego ostatniego tekstu o Norwegii:
Według sondażu przeprowadzonego przez TNS Gallup na zlecenie Skadeforsikring: 3 na 10 Norwegów uważa, że to w porządku jeździć na rowerze po wypiciu do 3 kieliszków wina lub kilku piw. 1 na 10 przyznaje też, że jazda na rowerze jest ok. po wypiciu do pięciu kufli piwa lub butelki wina. Badanie pokazuje, że osoby poniżej 45 lat są najbardziej liberalne ws jazdy po pijanemu na rowerze. Około połowa z nas nawet samemu jeździła na rowerze w stanie nietrzeźwym częściej niż raz, albo zna kogoś kto tak zrobił. Większa akceptacja dla jazdy po pijanemu na rowerze jest w sąsiednich krajach. W Finlandii 74 procent populacji odpowiedziało, że zdarzyło im się jeździć na rowerze pod wpływem alkoholu.”
No ale bardzo łatwo idzie nam idealizowanie innych nacji. I skąd teza że ktoś kto nawali się jak działo to ma 1,5 promila? Akurat jak nawalisz się jak działo to masz więcej promili, a jak masz mniej to wg badań Pana Prof Schewe zachowujesz się na rowerze całkiem poprawnie i nawet jest szansa że w ogóle nie będziesz odstawał umiejętnościami od trzeźwych (jest taki wniosek z badań). 1,5 promila to można zrobic np 5 piwami, a zauważ że 10% Norwegów zadeklarowało że 5 piw i rower to jest ok. Mają słabsze piwa, ale nie na tyle by robiło to aż taką różnicę.
Jeśli na rowerze spowodujesz wypadek w którym ucierpi osoba trzecia to naturalne jest że jest za to sankcja karna – w Polsce też tak jest. Niezależnie czy zrobisz to na trzeźwo czy nie. W tekście o Norwegii masz to na przykładach, w innych tekstach też masz informacje o tym że jak spowodujesz wypadek to oczywiście nie przymykają na to oka.
Nie – sugeruję, że powinno się podnieść limit dla kierowców do 0,5, bo to jest równie niegroźne dla otoczenia jak 1,5 na rowerze :D. Tak uważa większość nieomylnego zachodu :P.
Inna kultura picia = picie alkoholu częściej niż u nas, ale w małych ilościach (wino do posiłków etc.), pewnie stąd mają trochę wyższe limity, bo i inne nawyki.
Akurat wiem w jakim jest się stanie mając 1,5 promila, bo kiedyś to sprawdzałem „na sucho”. Powyżej 1 promila jest się w marnym stanie, choć do spania na chodniku jeszcze daleko… 1,5 promila to dla 85 kg faceta raczej 7 – 8 piw niż 4. Oczywiście zależy to też od metabolizmu etc. Dobrze, że zauważyłeś, że tam mają słabsze piwa. One są sporo słabsze i różnica jest odczuwalna.
Wiem, jak się bawią w innych krajach zachodnich, ale jeśli nie widziałeś takich scen w Polsce to słabo się przyglądałeś. Nie jestem absolwentem PK ;).
Nie idealizuję innych narodowości, ale wystarczy minąć Olszynę, żeby zobaczyć, jak ogromna jest różnica w koegzystencji kierowców na drogach. Twierdzę, że ma to swoje odbicie również w zachowaniu pijanych rowerzystów oraz kierowców samochodów względem nich.
Co do sankcji karnych chodziło mi o to, czy nie jest tak, że dopóki jedziesz nawalony, to jest wszystko ok, ale jak nawalony spowodujesz wypadek to wyciągane są wobec Ciebie sankcje karne nie jak wobec sprawcy wypadku, tylko jak wobec PIJANEGO sprawcy wypadku. W Niemczech na przykład funkcjonują w prawie drogowym mechanizmy dające prawo wyboru, ale licząc się z konsekwencjami.
Mam niekiedy wrażenie, że obracasz się w gronie ludzi, którym można by dać wiele swobód, a oni nie wykorzystali by ich w sposób totalnie idiotyczny i szkodliwy, tylko kierowaliby się zdrowym rozsądkiem i empatią i przekładasz ten obraz na całe polskie społeczeństwo. Niestety jest to błąd :(.
1. Myślę że kopiowanie Zachodu na zasadzie dopuszczamy 0,5 promila dla kierowców, ale zero tolerancji dla prędkości jak tam w sumie wyszło by Polakom na zdrowie.
2. Jak sprawdzałeś na sucho promile? Miałeś certyfikowany alkomat za 4 tys? Bo takim domowym to niezbyt jest to wiarygodne (wiem bo miałem). Stąd też założenie że 1,5 promila to 7-8 piw jest dla mnie zwykłym przypuszczeniem. Ja sprawdzałem np internetowym licznikiem promili i tam wychodziło właśnie tak jak pisałem.
3. Piłem te Norweskie Carslbergi itp i wcale nie jest to takie słabe jak opisujesz i nie robi to aż takiej różnicy: 4,7 vs 5,5 % Upijałem się nimi również bez problemu razem z Norwegami :)
4. Jak wychodziłem z knajpy na Rynku w Krakowie o 3 w nocy to nie widziałem co 100 metrów śpiącej nawalonej dziewczyny lub chłopaka – a to widziałem w Oslo :)
5. Co do sankcji karnych w razie wypadku to się zgadzam.
6. Tak – mam świadomość że obracam się w specyficznym towarzystwie i że wniosków z tego nie można rozciągać na całą Polskę
1. też tak uważam, ale we Włoszech na przykład różnie to bywa z tym 0 tolerancji z tego co pamiętam.
2. Półprofesjonalnym służącym w firmie transportowej do porannego badania kierowców. Pewnie bez legalizacji. Przy 1.8 byłem bardzo pijany.
3. Miałem akurat na myśli Holandię. Piwo pyszne ale słabiutkie :).
4. Nie byłem w Norwegii – patrz pkt. 3.
Pingback: Jak zmienić prawo dla nietrzeźwych rowerzystów? | I bike Kraków()
w Pl siedzi ok. 80 tys skazanych w tym 5 tys rowerzystów. Ponaddto dziesiątki tysięcy skazanych na inną karę. Taka osoba jest wykasowana ze społeczeństwa na 5 lat. Do czasu zatarcia skazania dotyczy ją wiele ograniczeń. Komu to jest potrzebne? Pijani, tzn. kierowcy pow. 0,5 powodują ok 5% wypadków pozostałe m.in. przekraczajacy znacznie prędkość. Piraci drogowi są znacznie bardziej niebezpieczni od pijanych ale jak narazie nikomu nie przyszło do głowy karanie więzieniem za przekroczenie prędkości w sytuacji normalnej kontroli drogowej. Wszyscy, którzy potepiają kierowców po piwku i jednocześnie podkreślają, że „oni nigdy” niech sami odpowiedzą sobie na pytanie ile razy znacznie przekroczyli prędkość. Jak na razie ofiarami bezradności państwa w działaniach poprawiających bezpieczeństwo na drogach są rowerzyści po piwie.
Dzis jade rano na dzialke sobie rowerem zadupie jak nie wiem sciezka a tu nagle zza drzewa policjant z alkomatem wyskakuje,,,,,,sie okazalo jeszcze znajomy chodzilem z nim do szkoly pogadalismy troche powiedzial ze plan maja zawsze miesieczny tyle i tyle zlapac pijanych rowerzystow kierowcow cos tam jeszcze…..i wie ze debila z siebie robi hehehe tak mi powiedzial….i ze ta robota mu nie pasuje w ogole i bedzie zmienial no widac gosc jakis normalny bo w policij to lenie wielkie chlopy roboty sie boja tylko siedza w tych radiowozach i dupy ogladaja albo na sciezke rowerow szukaja…..