Source: http://prawo.vagla.pl/node/8657
Timestamp: 2020-07-11 17:02:05+00:00
Document Index: 90017504

Matched Legal Cases: ['art. 4', 'art. 1', 'art. 1', 'art. 2', 'art. 2', 'art. 5', 'art. 1', 'art. 1', 'art. 4', 'art. 4', 'art 23']

Otóż i są założenia do "projektu ustawy o ponownym wykorzystaniu informacji publicznej" | prawo | VaGla.pl Prawo i Internet
Pt, 2009-09-25 17:11 by VaGla
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji opublikowało wczoraj (24 września) projekt "Założeń do projektu ustawy o ponownym wykorzystaniu informacji publicznej" (pisałem o tym dwa tygodnie temu w tekście MSWiA ogłosiło, że ma projekt założeń do ustawy o ponownym wykorzystaniu informacji). Na niedawnej konferencji we Wrocławiu usłyszałem, że zaatakowałem ten projekt, nawet go nie czytając. Przypomnę, że uczestniczę w tej dyskusji od początku prac w MSWiA (por. Ponowne wykorzystanie informacji z sektora publicznego - dyskusja w Polsce, raport w UE), a nawet nieco wcześniej... Teraz nie tylko ja mogę poznać ministerialne założenia. Zapraszam zatem do lektury udostępnionego materiału i do komentowania.
Z założeniami można zapoznać się w Biuletynie Informacji Publicznej MSWiA. Opublikowano tam osiemnastostronicowy dokument (PDF), datowany na 3 września 2009 roku. W czasie konferencji wrocławskiej założenia te przedstawiał mec. Xawery Konarski z Kancelarii Prawnej Traple Konarski Podrecki (który był - jak można rozumieć - autorem ministerialnych założeń Jak się doswiedziałem od przedstawicieli MSWiA: założenia do ustawy zostały przygotowane przez MSWiA, mec. Konarski był autorem ekspertyzy prawnej, która powstała na zlecenie ministerstwa w procesie opracowywania założeń).
Jeśli materiał opublikowano w BIP MSWiA, to powstaje pytanie o możliwość jego ponownego wykorzystania i o prawa autorskie do niego (ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych stwierdza w art. 4, że nie są przedmiotem prawa autorskiego "akty normatywne lub ich urzędowe projekty", a także "urzędowe dokumenty, materiały, znaki i symbole"; jaki jest zatem autorskoprawny status "projektu założeń do ustawy", który projektem aktu normatywnego nie jest?). Mam nadzieję, że nie narażę się na zarzuty pogwałcenia praw autorskich, jeśli zacytuję fragmenty tego dokumentu, zwłaszcza, że "czas i Komisja nas goni" (por. Komisja daje nam 2 miesiące na transpozycję "ponownego wykorzystania informacji"):
4. Możliwości podjęcia alternatywnych w stosunku do uchwalenia projektowanej ustawy środków umożliwiających osiągnięcie celu, ze wskazaniem, czy środki te zostały podjęte, a w przypadku ich podjęcia – przedstawienie osiągniętych skutków.
Alternatywnym – wobec zaproponowanego – sposobem implementacji dyrektywy 2003/98/WE jest wprowadzenie zasad ponownego wykorzystania informacji do ustawy o dostępie do informacji publicznej, co nastąpiło w Bułgarii, Czechach, Finlandii, Francji, Litwie, Łotwie, Holandii i Portugalii. W takim modelu zagadnienia dostępu do informacji oraz ponownego jej wykorzystania są normowane w jednym akcie rangi ustawowej.
Proponujemy jednak inny wariant implementacji, tj. uchwalenie odrębnej ustawy, z następujących przyczyn:
pozwoli to w sposób precyzyjniejszy i bardziej zrozumiały dla adresatów norm prawnych rozróżnić instytucje „dostępu do informacji” oraz „ponownego wykorzystania informacji”,
połączenie omawianych dwóch kwestii w jednym akcie prowadzi do potrzeby uchwalenia nowej ustawy, co znacząco rozszerza zakres prac, ponieważ kompleksowo przeanalizowane powinno zostać dotychczasowe stosowanie ustawy o dostępie do informacji publicznej i wnioski z tego wynikające,
odrębna regulacja ustawowa zagadnienia ponownego wykorzystania jest częściej stosowanym zabiegiem legislacyjnym w państwach Unii Europejskiej; jak wskazuje Komisja Europejska 15 z 27 krajów europejskich wybrało drogę uchwalenia osobnych, specjalnych aktów dotyczących ponownego wykorzystania informacji sektora publicznego.
II. Propozycje rozstrzygnięć i ich uzasadnienie:
1.Zakres przedmiotowy i podmiotowy ustawy
Dyrektywa 2003/98/WE swoim zakresem obejmuje zasady ponownego wykorzystania dokumentów będących w posiadaniu organów sektora publicznego. W kontekście zakresu dyrektywy podstawowe znaczenia mają pojęcia „ponowne wykorzystanie”, „dokument” oraz „organ sektora publicznego”.
Zaproponowana w projektowanej ustawie konstrukcja opiera się na ujednoliceniu zakresu podmiotowego i przedmiotowego dwóch ustaw (o dostępie do informacji publicznej oraz ponownym wykorzystaniu informacji publicznej), w tym znaczeniu, że obydwie dotyczą informacji publicznej i znajdują zastosowanie do podmiotów zobowiązanych, znajdujących się w posiadaniu informacji. W kwestii rozumienia tych pojęć zob. część „Objaśnienie podstawowych określeń użytych w ustawie”.
Przepisy o ponownym wykorzystaniu nie określają bowiem własnych zasad dostępu do informacji. Stosownie do art. 1 ust.3 dyrektywy 2003/98/WE jej przepisy „opierają się i pozostają bez uszczerbku” dla przepisów regulujących dostęp do informacji. Inaczej ujmując: w pierwszej kolejności określone zostają zasady dostępu do informacji, a dopiero dla informacji dostępnych normowane są zasady ponownego wykorzystania.
Celem rozwiązania polegającego na ujednoliceniu zakresów dwóch ustaw jest zapobiegnięcie sytuacji, w której nie można ponownie wykorzystać informacji (albo co najmniej taka możliwość jest niejednoznaczna), ponieważ nieuregulowane pozostają zasady dostępu.
Wobec powyższego zakres ustawy o ponownym wykorzystaniu informacji publicznej będzie obejmował zasady ponownego wykorzystania informacji publicznej będącej w posiadaniu podmiotów zobowiązanych. Jednocześnie proponuje się, aby w projektowanej ustawie wprost określić relacje z instytucją „dostępu do informacji”, w ten sposób, iż przedmiotem ponownego wykorzystania mogę być wyłącznie informacja publiczne dostępne na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej lub ustaw, o których mowa w art. 1 ust.2 tej ustawy. Ustawa o ponownym wykorzystaniu nie narusza bowiem ustawowych zasad dostępu do informacji i jego ograniczenia.
2.Wyłączenie z zakresu regulacji ustawowej
Zgodnie z Dyrektywą 2003/98/WE ustawa zawiera szeroki katalog zwolnień oraz normy kolizyjne potrzebne dla określenia relacji z innymi ustawami regulującymi wykorzystanie informacji.
W projektowanej ustawie należy wprowadzić kilka odrębnych kategorii wyłączeń:
a) [Wyłączenia podmiotowe] Przepisy ustawy nie będą stosowane do materiałów archiwalnych znajdujących się w dyspozycji archiwów państwowych, a także do informacji publicznych będących w posiadaniu:
- jednostek publicznej radiofonii i telewizji w rozumieniu ustawy z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji (Dz.U. z 2004 r. Nr 253, poz. 2531, z późn. zm.),
- instytucji kultury, samorządowych instytucji kultury oraz innych podmiotów prowadzących działalność kulturalną, o której mowa w art. 2 ustawy z dnia 25 października 1991 r. o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej (Dz.U. z 2001 r. Nr 13, poz. 123, z późn. zm.),
- szkół wyższych, Polskiej Akademii Nauk oraz innych jednostek naukowych w rozumieniu ustawy z dnia 8 października 2004 r. o finansowaniu nauki (Dz.U. z 2008 r. Nr 169, poz. 1049),
- podmiotów objętych systemem oświaty, o których mowa w art. 2 ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz. U. z 2004 r. Nr 256, poz. 2572, z późn. zm.).
b) [Wyłączenia przedmiotowe] Przepisy projektowanej ustawy nie znajdą także zastosowania do:
- informacji, których udostępnienie została w ustawie szczególnej uzależnione od wykazania interesu indywidualnego (prawnego lub faktycznego),
- ponownego wykorzystania informacji dla celów realizacji prawem określonym zadań publicznych, w tym do przekazywania w tym celu informacji między podmiotami wykonującymi zadania publiczne.
c) [Ograniczenia ponownego wykorzystania] Ponownemu wykorzystaniu nie podlegają:
- utwory oraz bazy danych, do których prawa własności intelektualnej przysługują podmiotom trzecim,
- informacji publicznych, do których dostęp jest wyłączony na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznych (art. 5 ust.1-2) lub innych ustaw szczególnych, o których mowa w art. 1 ust.2 tejże ustawy.
W/w dwie kategorie znajdują się w katalogu wyłączeń zawartym w art. 1 ust. 2 lit b)-c) dyrektywy 2003/98/WE, ale jednocześnie dyrektywa przewiduje podejmowanie rozstrzygnięć w przedmiocie odmowy przekazania informacji do ponownego wykorzystania z powołaniem się na wspomniane przepisy. Na gruncie polskiego prawodawstwa należy zatem przyjąć rozwiązanie, w którym co prawda omawiane sytuacje objęte są zakresem regulacji, ale pozostają podstawą prawną ograniczenia ponownego wykorzystania.
b) Innych ustaw, które określają szczególne zasady wykorzystania informacji publicznej (w szczególności opłaty za wykorzystanie oraz cel i okres wykorzystania informacji), pod warunkiem, że gwarantują one zasady ustalania opłat, przejrzystości, niedyskryminacji i niewyłączności, co najmniej takie same jak przewidziane w ustawie o ponownym wykorzystaniu.
I tak dalej... To właśnie w tych założeniach postulowana jest nowelizacja definicji "informacji publicznej" (por. Potencjalnie szykuje się zmiana definicji "informacji publicznej"). To właśnie te założenia wchodzą w interakcję z istniejącymi przepisami o sui generis ochronie baz danych. Tu wreszcie kreśli się założenia dotyczace odpłatności za udostępnienie informacji i swoistego "monopolu informacyjnego" przysługujacego państwu (bo jeśli na podstwaie "wzorca licencji", który będzie umieszczony w przepisach wykonawczych do projektowanej ustawy, będzie można ustalić warunki przekazywania uzyskanych informacji dalszym podmiotom, w szczególności zakaz takiego, dalszego udostępniania, to rodzi się pytanie: jaka jest podstawa władztwa, monopolu, prawa wyłącznego decydowania o tego typu informacjach)...
Jak wspomniałem - proszę o komentarze na temat udostępnionego materiału.
« Międzynarodowy Dzień Prawa do Wiedzy i Tydzień informacji publicznej 2009 | Sąd Apelacyjny w Paryżu: Spółka Edu4 naruszyła GPL »
Wprowadziłem zmiany do tekstu
N, 2009-09-27 19:39 by VaGla
Sygnalizuję zmiany wprowadzone do powyższego tekstu. W pierwszej kolejności wyjaśnienie, że mec. Konarski przygotował opinię prawną dla MSWiA. Drugi fragment uzupełniłem, by było wiadomo dlaczego istnieje problem prawno-autorski.
N, 2009-09-27 22:45 by Jakub Bartosia (niezweryfikowany)
Najbardziej przeszkadza mi restrykcyjne podejście widoczne w dokumentach, czyli "Z zasady jest licencja i ograniczenie wykorzystywania, a w przypadku niektórych informacji może udostępnimy bez licencji". Według mnie właściwszym rozwiązaniem jest "Umożliwiamy wykorzystanie wszystkich informacji bez warunków wstępnych, a w przypadku niektórych (związanych z prawami autorskimi itp.) wprowadzamy ograniczenia".
Kolejna sprawa to rzeczywiście niewłaściwe i niezrozumiałe nazewnictwo. Czemu nie stosuja określenia z oficjalnego tłumaczenia Dyrektywy?
Ostatnią sprawą, która mnie zastanawia, jest rozumienie "ponownego wykorzystania". Ja rozumiem to w ten sposób, że pierwotnym wykorzystaniem jest wykorzystanie przez administrację, a ponownym wykorzystaniem - wykorzystanie przez inne podmioty. Mam wrażenie, że autor założeń "ponowne wykorzystanie" rozumie jako wykorzystanie wtórne wobec uzyskanego dostępu do informacji publicznej. Kto tu ma rację?
Czy jest zatem taka
Pn, 2009-09-28 03:49 by incognitus (niezweryfikowany)
Czy jest zatem taka restrykcyjność zgodna z Kontytucją RP?
Pn, 2009-09-28 14:55 by ksiewi
Jako pierwsze wrażenie po lekturze projektu założeń (czy też założeń do projektu :) - uważny czytelnik wie o co chodzi) przyszło mi do głowy pytanie - co zmienią przepisy wprowadzone na ich podstawie?
Czy bowiem już teraz nie mamy do czynienia z następujacymi sytuacjami:
nakładanie przez podmioty publiczne warunków wykorzystania udostępnianej informacji, przeciwko którym podmioty zainteresowane mogą występować na drogę sądową - np. wprowadzanie zakazu komercyjnego wykorzystania;
niejasny zakres ochrony prawno autorskiej i podobnej (bazy danych) wobec informacji publicznej oraz brak spójnej polityki organów publicznych co do nabywania tych praw od osób prywatnych (np. przygotowujących zamówione przez organy materiały) oraz oznaczania określonych dokumentów w sposób niepozostawiający wątpliwości, że ma do nich zastosowanie wyłączenie z art. 4 pr. aut. - skutkujące odmowami udostępnienia informacji, przeciwko czemu zainteresowani mogą się odwoływać;
czy teraz jednostka nie ma prawa do ponownego wykorzystania informacji, skoro wprowadzenie tego prawa postulują autorzy założeń?
czy teraz organ publiczny nie ma obowiązku traktowania osób, którym udostępnia informacje zgodnie z konstytucyjnymi zasadami równości, niedyskryminacji, przejrzystości itd.?
Innymi słowy mam wrażenie, że postuluje się wprowadzenie przepisów petryfikujących obecny stan niepewności. Obywatel dostanie jedynie dodatkową garść przepisów potwierdzających, że "może się odwołać", ale te skargi (pozwy) rozpatrywane będą w oparciu o zasady, które już w polskim prawie istnieją. Bo z założeń nie wynika dla mnie, aby zasady te zostały doprecyzowane w sposób usuwający istniejące przeszkody, jakie organy publiczne mogą stawiać obywatelowi na drodze do uzyskania (i wykorzystania) informacji.
Z drugiej strony, urzędy dostaną kolejną garść przepisów potwierdzających, że mogą stawiać te przeszkody. Na konferencji we Wrocławiu pytałem mec. Konarskiego i dr Sibigę, czy przypadkiem nie postulują wprowadzenia nowego prawa wyłącznego - prawa organów publicznych do informacji publicznej. Bo z założeń dowiadujemy się, że organ będzie mógł udzielać licencji na tę informację.
Oczywiście w trakcie procedury legislacyjnej może dojść do uchwalenia przepisów, które rozwiązują jednak te problemy, ale moim zdaniem założenia nie wytyczają wyraźnego kierunku w tę stronę. Oznacza to, że ustawa uchwalona wg założeń może, ale nie musi doprowadzić do realnej zmiany i uwolnienia informacji publicznej. Ale będzie tak tylko jeżeli postulowane przez autorów założeń przepisy będą przychylnie interpretowane przez urzędy i sądy (np. urząd wspaniałomyślnie zgodzi się udostępnić informację bez warunków itd.).
Alternatywą (o której nie wspomina się w pkt I.4 założeń) byłoby zatem przeanalizowanie i ustawowe rozstrzygnięcie (a nie pozostawienie do analizy i rozstrzygnięcia sądom i urzędnikom) następujących kwestii:
zakaz nakładania warunków wykorzystania informacji publicznej, z ewentualnymi ścisłymi i konkretnymi wyjątkami - wynikający z odpowiedzi na pytanie, czy takie warunki w ogóle mogą być brane pod uwagę w demokratycznym państwie prawnym (czy informacja publiczna jest produkowana w interesie publicznym dla wszystkich obywateli, czy też w jakimś innym celu?)
To, że dyrektywa pozostawia państwom członkowskim swobodę wprowadzania możliwości stawiania takich warunków nie oznacza jeszcze, że państwo polskie może pozostawić taką swobodę własnym organom publicznym.
Tymczasem w wielu urzędach uważa się chyba, że informacje i inne dokumenty urzędowe należy strzec za wszelką cenę, a udostępnienie jest nawet traktowane jako naruszenie przepisów - spotkałem się np. z wieloma wypowiedziami, jakoby bliżej niezidentyfikowane "księgowe" informowały urzędników, że udostępnienie czegoś na wolnej licencji sprowadzi na nich zarzut "sprzeniewierzenia państwowego majątku" itd. - dlaczego by zatem nie wprowadzić przepisu ustawowego, który przetnie te urzędnicze wątpliwości?
zobowiązanie organów publicznych do nabywania praw autorskich do zamawianych/produkowanych przez siebie materiałów (względnie nabywania szerokiej licencji na ich wykorzystanie) oraz wyraźnego oznaczania ich jako niepodlegające prawu autorskiemu dokumenty urzędowe (względnie, jako podlegające szerokiej, wolnej licencji)
Celem wyraźnej regulacji takiego obowiązku byłoby uniknięcie naruszeń praw powodowanych przez np. wprowadzenie do dokumentu urzędowego materiałów chronionych prawami osób prywatnych, co w myśl obecnych przepisów prowadzi do czegoś w rodzaju "wywłaszczenia" (art. 4 pr. aut.).
Tymczasem autorzy założeń proponują surogat w postaci "jeżeli nie zastrzeżono warunków, to informację można ponownie wykorzystać", co spowoduje ni mniej ni więcej, tylko stemplowanie "zastrzeżone" na wszystkim jak leci (bo przecież nieprzybicie stempla to "sprzeniewierzenie majątku".
Z kolei proponowane wyłączenie spod prawa do ponownego wykorzystania utworów i baz danych należących do osób trzecich to prosta furtka do zamykania dostępu do informacji publicznej - wystarczy bowiem tak organizować proces jej powstawania, aby jej większość lub istota znalazła się w dokumencie objętym takimi prawami. Np. projekt założeń do ustawy odwołujący się do opinii zleconej prywatnej kancelarii; powierzenie sporządzenia bazy dokumentów urzędowych prywatnej firmie (np. prowadzącej aplikację sieciową).
skoro już powstają jakieś wątpliwości - wyraźne potwierdzenie, że prawa sui generis do baz danych nie mogą przysługiwać podmiotom publicznym, gdyż
"cel[em] uchwalenia dyrektywy (i polskiej ustawy [o ochronie baz danych]), ... było wprowadzenie regulacji zapobiegającej powstaniu nieuzasadnionego uszczerbku majątkowego po stronie podmiotów dokonujących inwestycji w sporządzenie i utrzymywanie bazy danych, poprzez pozbawienie ich możliwości amortyzacji tych nakładów. W danym stanie faktycznym uszczerbek ten wyraża się w tym, że producent dokonujący nowego uporządkowania danych zaoszczędza - kosztem pierwotnego producenta - wydatki związane z pozyskaniem tych danych. Niewątpliwie bowiem, gdyby chciał od nowa stworzyć bazę danych o tej samej treści, koszty jej stworzenia byłyby wyższe niż wydatki na usystematyzowanie zebranych już - przez inny podmiot - danych." (X. Konarski, Przedmiot ochrony i treść prawa sui generis do bazy danych. PPH 11/2005)
- innymi słowy może warto by było odpowiedzieć na pytanie jaki "uszczerbek majątkowy" powstanie po stronie organu publicznego, gdy obywatel (lub przedsiębiorca) wykorzysta sporządzoną przez organ bazę i jaki odnosi on koszt z powodu tego, że informacja z bazy zostanie wykorzystana?
Czy nie jest przypadkiem tak, że organ publiczny dokonuje "inwestycji" w stworzenie bazy danych informacji publicznej bo taki jest jego ustawowy obowiązek (a ściślej - ta baza jest ubocznym produktem sprawnego i rzetelnego wykonywania obowiązków organu). "Inwestycja" organu nie jest zatem dokonywana w obliczu jakiegoś "ryzyka" inwestycyjnego i konieczności "amortyzacji nakładów". Np. sądy produkują bazę orzecznictwa nie po to, aby zarobić na wykorzystaniu tej bazy, ale po prostu dlatego, że wykonują powierzony im przez suwerena wymiar sprawiedliwości.
Czy istotnie sytuacja, w której obywatel lub przedsiębiorca wykorzystuje wtórnie informację publiczną zyskując w ten sposób jakąś korzyść, prowadzi do jakiejś szkody organu publicznego? Czy przypadkiem celem organu publicznego nie jest właśnie to, aby obywatel i przedsiębiorca odnosił korzyści?
"Ale będzie tak tylko
Pn, 2009-09-28 15:34 by incognitus (niezweryfikowany)
Ale będzie tak tylko jeżeli postulowane przez autorów założeń przepisy będą przychylnie interpretowane przez urzędy i sądy (np. urząd wspaniałomyślnie zgodzi się udostępnić informację bez warunków itd.).
Z dotychczasowej praktyki wynika, ze wszystkie urzedy zazwyczaj chwataja sie kazdego pretekstu, aby tylko informacji publicznej nie udostepnic, zatem nie wolno im dawac do rak takich narzedzi, ktore spowoduja, ze udostepnienie informacji publicznej bedzie w istocie zalezalo wylacznie od ich "widzimisie", bedzie sie odbywalo na drodze uznaniowej, bowiem to sparalizuje w duzym stopniu mozliwosc uzyskania informacji publicznej przez kazdego.
Warto tu zacytowac czyjs komentarz pod artykulem z blogu Olgierda:
http://olgierd.bblog.pl/wpis,wyroki;sadowe;to;informacja;publiczna,35312.html
Natomiast znajomość i stosowanie UDIP często ogranicza strach. Strach natomiast, przed skorzystaniem z ustawy i ujawnianiem informacji publicznej, wynika właśnie z niewiedzy. Koło się zamyka:) Urzędnicy boją się bowiem, że przypadkiem udostępnią coś, czego nie powinni. Więc, dla zasady - wolą nie udostępniać NIC. Oto prosty przykład:
Miałem kiedyś zajęcia z przedmiotu "Ochrona Informacji". Jeden z prowadzących opowiedział nam jakie, wydawałoby się, że banalnie proste, zadanie zadawał niegdyś studentom do wykonania. Otóż należało wyciągnąć od jakiegokolwiek urzędu jakąkolwiek informację publiczną zgodnie z UDIP. Co się okazało, problemów było co niemiara.
Odmowy, pytania po co, czemu, komu, dlaczego i jeszcze raz odmowy. Oczywiście wszystko dotyczyło prawidłowo wytypowanych urzędów i informacji publicznej w czystej postaci. Ale największe zaskoczenie, przeżyła jedna ze studentek, gdy po poproszeniu o udostępnienie inf. publicz. w urzędzie w jej rodzinnym miasteczku dostała później telefon do domu, w którym jak się okazało urzędniczka będąca znajomą rodziny zaczęła się wypytywać o co chodzi, czy coś się stało, czemu ona żąda jakichś informacji.. :)
"... stosowanie UDIP często
Pn, 2009-09-28 17:14 by incognitus (niezweryfikowany)
"... stosowanie UDIP często ogranicza strach ... Urzędnicy boją się bowiem, że przypadkiem udostępnią coś, czego nie powinni. Więc, dla zasady - wolą nie udostępniać NIC."
Strach to raczej powinni wykazywac przed nieudostepnieniem, bo "Kto, wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie udostępnia informacji publicznej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku." (art 23 ustawy)
A jak byś skomentował
Pn, 2009-09-28 15:40 by incognitus (niezweryfikowany)
A jak byś skomentował odmowę udostępnienia wskaźników orzecznictwa:
założenia do reuse w referacie mec. Konarskiego
So, 2009-10-03 18:09 by VaGla
Mec. Rafał Cisek opublikował w serwisie Vimeo nagranie z wrocławskiego wystąpienia mec. Xawerego Konarskiego. Na obejrzenie tego nagrania należy przeznaczyć 20 minut.
Pt, 2009-10-16 00:14 by Alek Tarkowski (niezweryfikowany)
Czy ekspertyza prawna, o której piszesz, została upubliczniona? Może warto uzyskać do niej dostęp.
Pt, 2009-10-16 10:57 by VaGla
Myślę, że w tym wątku należy odnotować, że publikowane w tym serwisie materiały na temat ponownego wykorzystania informacji z sektora publicznego zebrałem w nowym dziale pt. re-use.
wystąpenie mec. Konarskiego
Pt, 2009-10-16 10:45 by tarkowski
Obejrzałem to wystąpienie i nie zgadzam się z dwoma przedstawionymi w nim podstawowymi tezami, które jak rozumiem leżą u podstaw przygotowanych założeń.
Po pierwsze, dostęp do informacji publicznej to nie tylko kwestia decyzji aksjologicznej - na tej płaszczyźnie można argumentować, że coś przyjęło się w kontynentalnej tradycji. To także kwestia kalkulacji ekonomicznej - która, z tego co wiem, wskazuje, że otwartość po prostu się opłaca. Wiem, że taką analizę przeprowadzono na pewno dla ochrony sui generis baz danych. Martwię się tylko, że nie możemy w Polsce raczej na taką analizę liczyć.
Po drugie, nie zgadzam się, że re-use dotyczy tylko podmiotów komercyjnych czy ekonomicznych - co udowadnia najpiękniej w USA Karl Malamud (a w Polsce niedługo pokaże serwis Mojapolis).
Pt, 2009-10-16 10:54 by VaGla
Tu jest problem ustalenia, w jakich obszarach Unia Europejska może przyjmować dyrektywy i w jakich obszarach takie dyrektywy wymagają regulacji przez prawo krajowe. Dyrektywa Re-use dotyczy kwestii wspólnego rynku, dlatego proponowana regulacja ma - zdaniem projektodawcy - dotyczyć relacji komercyjnych. Nawet jeśli tak jest (chociaż trzeba się zastanowić, czy sytuacja nie zmienia się wraz z przyjęciem Traktatu Lizbońskiego i Karty Praw Podstawowych), to nie zmienia to faktu, że prawodawca polski, który będzie dokonywał transpozycji tej konkretnej dyrektywy, nie powienien przez przypadek w jednym i tym samym akcie uregulować również sfer ponownego wykorzystania informacji poza sferami komercyjnymi i gospodarczymi. Dlatego też w tekście Propozycja planu publicznej dyskusji na temat Re-use uwzględniłem to jako jedno z zagadnień do dyskusji.
ad. "po drugie"
Pt, 2009-10-16 11:31 by tarkowski
zgoda. tylko że w wystąpieniu nie pada stwierdzenie, że ograniczenie zakresu myślenia o re-use w założeniach ustawy wynika z zakresu dyrektywy, która jest transponowana. Tam pada silniejsze stwierdzenie, że o ile dostęp jest prawem politycznym, to re-use jest prawem ekonomicznym.
I tu jest właśnie problem, który należy dobrze opracować
Pt, 2009-10-16 11:43 by VaGla
Ponieważ w moim odczuciu, w przypadku informacji publicznej (chociaż ja wolę myśleć o ponownym wykorzystaniu informacji "z sektora publicznego"), podział na prawo polityczne i prawo ekonomiczne jest podziałem nietrafionym. Zwłaszcza zaś wówczas, gdy prawodawca ma zamiar uregulować ponowne wykorzystanie informacji, jako prawo ekonomiczne, a nie chciałby uregulować ponownego wykorzystania jako prawa "politycznego". Z Założeń wynika trochę, ze zdaniem projektodawcy prawo polityczne ogranicza się tylko do "dostępu", a "ponowne wykorzystanie" już nie mieści się w sferze, którą należałoby uregulować w sytuacji, w której będą istniały podmity, które w sposób niekomercyjny chciałyby wykorzystywać ponownie informacje z sektora publicznego (np. wspierając w ten sposób realizację swoich statutowych celów). W tym sensie zgadzam się z Tobą, a szukam możliwości krytycznego odniesienia się do tez przedstawionych przez mec Konarskiego i MSWiA.