Source: http://www.forum.prawnik24.pl/viewtopic.php?f=20&t=7272&p=8330
Timestamp: 2019-01-21 17:45:52+00:00
Document Index: 22016779

Matched Legal Cases: ['art. 128', 'Art. 128', 'art. 133', 'Art 135', 'Art. 144', 'Art. 113', 'art. 2161']

FORUM PRAWNE • Zobacz temat - prosze pomocy- sprawa o kontakty z dzieckiem
prosze pomocy- sprawa o kontakty z dzieckiem
przez monia09128 » Pią Lut 25, 2011 9:55 pm
Witam, i szczerze mowiac prosze o pomoc bo tak wlasciwie to nie wiem co mam zrobic,wiec napisze wszystko od poczatku.
Razem z bylym juz partnerem i wspolnym dzieckiem wyjechalismy za granice po pewnym czasie sie rozstalismy,gdyz ten zwiazek juz dawno sie wypalil.wyprowadzilam sie z domu razem z dzieckiem nie powiem ze byla nam latwiej ale nasze zycie zrobila sie mniej stresujace. poznalam kogos za reczylismy sie i planujemy naze zycie razem w trujke w uk. przez okres od wyprowadzenia sie z domu ojciec dziecka nie odzywal sie nie kontaktowal z dzieckim ..nie dzwonil nie wiedzialam nawet czy nadal mieszka w uk. po pewnym czsie okazalo sie ze mieszka w polsce z nowa dziewczyna. moj syn na dzien dzisiejszy nie pamieta ojca musi sie dobrze zastanowic kto to jest.
do dnia wczorajszego gdy szanowny tata przypomnial sobie o dziecku i uswiadomil mnie laskawie ze sklada w sadzie o ustalenie kontaktow z dzieckiem.
wg niego to ja jestem z dzieckiem za granica i to ja musze ulatwic mu widywanie sie z nim czyli wg niego musze latac do polski raz w miesacu i pokrywac wszystkie koszty podrozy.
nie dociera d niego ze maly ma szkole i ze ja nie moge pzwolic siebie na takie eskapady do polski bo najzyczajniej mnie nie stac na to, nie bronie mu kontaktow z synem bo ma do tego swiete prawo ale niech nie wymaga odemnie cudow.
wydaje mi sie ze kieruje nim czysta zawisc bo normalny czlowiek jakos by sie dogadal ale on nie woli wytoczyc mi batalie w sadzie po to zeby wyknczyc mnie psyhicznie i finansowo .. dodam ze nie palci alimentow bo na dzien dzisejszy jest bez pracy a po zatym twierdzi ze swietnie sobie radze bez pomocy jego finansowej bo jak dodal ma mnie kto utrzymywac tylko ze ciagle on nie moze zrozumiec ze alimenty nie sa dla mnie tylko dla dziecka .. tlymaczylam mu na wiele sposobow ze nie musi mi dawac kasy wystarczy jak by kupil cos dziecku dorobny prezent a on nawet kartki na siewta dziecku nie wyslal..
on sie upiera ze chce dziecko widywac ze mnie ta zla robi ja juz nie wiem co mam zrobic. po rozstaniu nie moglam liczyc na jego pomoc nie moglam w niczym go prosic bo on mial zawsze co innego w palanach nagle sie budzi ze snu jak spiaca krolewna..
co ja mam robic pomocy prosze!
monia09128
Rejestracja: Pią Lut 25, 2011 2:35 pm
E-mail monia09128
Re: prosze pomocy- sprawa o kontakty z dzieckiem
przez K Sod » Wto Mar 01, 2011 11:08 am
W tej sprawie widze 2 kwestie - alimentów i kontaktów ojca z dzieckiem. Zdecydowani najwazniejsze dla obu kwestii przepisy znajduja sie w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym - kro.
Zaczniemy od alimentów. Zastosowanie maja tu przepisy art. 128, 133, 135 i 144[1] kro. Art. 128 (i 133)okreslaa obowiazek alimentacyjny ojca. Powstaje on wtedy gdy dziecko nie jest w stanie utrzymac sie samodzielnie i jesli dochody z majatku dziecka nie wystarczaja na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania (zdarza się że dziecko ma calkiem pokaźny majatek np. w spadku po dziadku, nie nalezy jednak mylic majatku dziecka z majatkiem jego rodziców). Co wazne obowiazek alimentacyjny wzgledem dziecka nie jest uzalezniony od jego niedostatku o czym mowi art. 133 kro. Art 135 mowi od czego zalezy wysokosc swiadczenia - od "usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego" - co jest pojeciem nieostrym które kazdorazowo doprecyzowuje sąd. Odnośnie bezrobocia ojca - przepis odnosi sie do MOŻLIWOŚCI zarobkowych nie zas do osiaganych zarobków, poza tym zalezy tez od mozliwosci majatkowych a wiec od posiadanego przez taka osobe majatku. Art. 144[1] stanowi dodatkowo że jesli obowiazek alimntacyjny wystepuje wzgledem małoletniego dziecka nie mozna powoływac sie na zasady współżycia społecznego aby sie od niego uchylic. Nie znam wiecej szczegółów sprawy, niemniej i tak okreslenia uzyte w przepisach sa mocno generalne wiec wiele zalezy od sadu i jego zapatrywan na dana sprawe.
Kontakty ojaca z dzieckiem - mają tu zastosowanie przedewszystkim 2 przepisy kro które pozwole sobie wkleic w calosci
Art. 113[1]. § 1. Jeżeli dziecko przebywa stale u jednego z rodziców, sposób utrzymywania kontaktów z dzieckiem przez drugiego z nich rodzice określają wspólnie, kierując się dobrem dziecka i biorąc pod uwagę jego rozsądne życzenia; w braku porozumienia rozstrzyga sąd opiekuńczy."
Jak widac znów wszystko w rekach sadu. Na pewno nie bedzie swiadczyło na korzyśc ojca jesli nie próbował dojsc do porozumienia polubownie, gdyz wg przepisów od tego powinno sie zaczac - wyraznie wynika z nich ze sad to ostateczność - sposób kontaktu powinien byc ustalony wspólnie i ojciec bedzie musiał wykazac tutaj wystapienie "braku porozumienia". Nie wiem w jakim wieku jest dziecko niemniej branie pod uwage jego "rozsadnych zyczen" czyli tego ze np. nie chce opuszczac tygodnia szkoły by zobaczyc sie z kims kogo ledwo pamieta moze byc istotne. W tej kwesti zastosowanie beda mieć art. 2161 i 576 § 2 Kodeksu postepowania cywilnego, nakładające na sąd obowiązek wysłuchania dziecka poza salą posiedzeń, jeżeli jego rozwój umysłowy, stan zdrowia i stopień dojrzałości na to pozwala, oraz uwzględnienia jego zdania i rozsądnego życzenia. W mojej osobistej opinii absurdem by było gdyby zasadzone sposoby kontaktu z dzieckiem powodowały taki uszczerbek w majatku rodzica sprawujacego opieke nad nim, ze dobro dziecka byloby przez to zagrozone. Niemniej jak w wielu przypadkach w kro tak i tu nie ma jakichś wyraznych wytycznych które z cala pewnosci a pozwalałyby przewidziec dcyzje sadu.
Ze wzgledu na duze znaczenie przekonania sadu do swoich racji w obu poruszonych kwestiach doradzałbym skorzystanie z profesjonalnej pomocy a przynajmniej porady prawnika specjalizujacego sie w prawie rodzinnym i posiadajacego doswiadczenie w takich sprawach. Szczególnie radze zapytac o to jak najczesciej sady rozwiazuja problem kontaktów z dzieckiem przebywajacym za granica a na to kluczowe w tej sprawie pytanie odpowiedziec moze tylko osoba zajmujaca sie tą gałęzia prawa zawodowo.
przez monia09128 » Sob Mar 05, 2011 6:26 pm
witam dziekuje za odpowiedz.. wiele razy porobowalam sie z ojcem dziecka dogadac w sprawie kontaktow.. podpowiadalam mu ze moze zadzwonic porozmawiac przez skype wtedy jakos ten kontatk sie utrzyma nie bedzie obcy dla malego(4lata) ale nie tata sie upiera ze ja mam go przywiec i koniec tlumaczac mu niech zacznie mi placic na dziecko wtedy bede przylatywac nie pomaga ..kolo sie zmyka..boje sie ze to on przed sadem zrobi ze mnie 'ta' ktora wywiozala dziecko i nie pozwala sie widywac..