Source: http://wystap.pl/proces-zbigniewa-kaczmarka-dokumenty/
Timestamp: 2018-08-15 10:47:12+00:00
Document Index: 28637000

Matched Legal Cases: ['art. 25', 'art. 43', 'art. 199', 'art. 32', 'art. 32', 'art. 385']

proces Zbigniewa Kaczmarka - Wystap.pl - jak wystąpić z Kościoła katolickiego. Centrum informacji i platforma batalii.
Proces Zbigniewa Kaczmarka – kalendarium dramatu
26.05.2000 – Sąd w Padwie orzeka, że konstytucyjna zasada niezależności Kościoła (odpowiednik polskiego art. 25 ust. 3) nie wyłącza go spod ustawy o ochronie danych osobowych.
20.01.2005 – Zbigniew Kaczmarek (ZK) pisze akt apostazji i chowa go do szuflady.
05.10.2005 – Kanclerz Kurii Metropolitalnej Warszawskiej ks. Grzegorz Kalwarczyk w liście do Roberta Prochowicza tworzy zarys przyszłej instrukcji KEP-u o apostazji. ZK użyje go w sądzie do obalenia linii obrony pozwanego proboszcza. Będzie to jednak zwycięstwo pyrrusowe.
19.10.2005 – Proboszcz Edmund Łagód jadąc taksówką nazywa ZK „czubkiem” w rozmowie z kierowcą taksówki, prywatnie jego koleżanką; ta przekazuje mu tę informację.
20.10.2005 – ZK z dwoma kolegami jadą pod plebanię złożyć akt apostazji. Zwraca się per „proszę pana”. Na schodach dochodzi do incydentu. ZK mówi tylko, że chce złożyć akt apostazji na co proboszcz zatrzaskuje drzwi. Zdarzenie zostaje nagrane na dyktafonie.
24.10.2005 – ZK składa w Sądzie Rejonowym (nawet nie w wydziale cywilnym tylko grodzkim) pismo przeciwko proboszczowi EŁ. Oskarża proboszcza o naruszenie wolności sumienia i wyznania z powodu nieprzyjęcia pisma. Twierdzi, że proboszcz ma obowiązek wypisać go z Kościoła katolickiego. Cały spór ma charakter czysto personalny. Wydział Grodzki przekazuje sprawę do Wydziału Cywilnego.
25.10.2005 – Sąd wzywa ZK do usunięcia braków formalnych ponieważ nie wiadomo nawet czego się domaga i kogo skarży.
27.10.2005 – ZK domaga się „ukarania księdza Edmunda Łagóda za odmowę przyjęcia aktu apostazji” oraz „nakazania przez sąd przyjęcia w/w aktu”.
02.11.2005 – ZK uściśla, że pozywa EŁ jako osobę fizyczną (!) a nie parafię. Nadal stosuje argumentację czysto religijną.
14.11.2005 – Sąd Rejonowy w Olecku Wydział I Cywilny przekazuje sprawę do Sądu Okręgowego w Olsztynie.
13.12.2005 – Przewodniczący Wydziału zarządza posiedzenie niejawne na którym ma być zbadana możliwość odrzucenia pozwu. Pierwotny pomysł – art. 43 ustawy o ochronie danych osobowych.
ok. 15.12.2005 – Tajna narada sędziów co z tym fantem zrobić. Sprawy nie można odrzucić na gruncie ustawy o ochronie danych osobowych. Zapada decyzja, by sprawę kontynuować do jej odrzucenia. Praktycznie przesądza to, że granat wkrótce wybuchnie.
28.12.2005 – Sąd Okręgowy w Olsztynie wyznacza 500 zł wpisowego.
03.01.2006 – ZK wpłaca 500 zł wpisowego.
25.01.2006 – EŁ odpowiada na pozew. Rozpaczliwa próba zakończenia sprawy zanim granat wybuchnie.
odpowiedź proboszcza 25.01.2006
06.02.2006 – EŁ wynajmuje adwokata.
08.02.2006 – Pierwsza rozprawa w SO w Olsztynie. Sprawa nadal zakwalifikowana jako kwestia ochrony dóbr osobistych. ZK wyjaśnia, że nie chodzi mu o nazwanie go „czubem”. Nadal nie wie o ustawie o ochronie danych osobowych. Pokazuje instrukcję ks. Kalwarczyka z 05.10.2005. Adwokat EŁ twierdzi, że „akt apostazji dotyczy osób konsekrowanych”. ZK kontaktuje się ze lokalnym dziennikarzem Stanisławem Brzozowskim sądząc, że sprawa skończy się notatką prasową, która będzie jedynie ciekawostką w Olecku.
rozprawa w Olsztynie 08.02.2006
09.02.2006 – Artykuł Stanisława Brzozowskiego uruchamia lawinę. Jeszcze tego samego dnia o sprawie piszą wszystkie największe portale oraz PAP. Dziennikarze dzwonią do ZK.
15.02.2006 – Sprawa przekwalifikowana z ochrony dóbr osobistych na zobowiązanie.
13.03.2006 Olecko – Rozprawa w Sądzie Rejonowym na polecenie Sądu Okręgowego. Obaj bohaterowie dramatu wyjaśniają swoje zachowanie z 20.10.2005. ZK argumentuje, że EŁ powinien był przyjąć akt apostazji ponieważ on przestrzegał procedur kościelnych. Nadal nie wie o ustawie o ochronie danych osobowych.
rozprawa w Olecku 13.03.2006
13.03.2006 Watykan – Ze względu na pytania „licznych Biskupów, Wikariuszy sądowych i innych osób działających na obszarze prawa kanonicznego” Papieska Rada ds. Tekstów Prawnych wydaje instrukcję występowania z Kościoła.
actus formalis oryginał
27.03.2006 – Wyrok sądu I instancji (SO w Olsztynie). Sprawa uznana za niedopuszczalną na gruncie art. 199 par. 1 pkt 1 kpc. Sąd pisze nieprawdę: „Prawo cywilne nie zawiera żadnej normy prawnej, która pozwalałaby na zobowiązanie proboszcza parafii do przyjęcia aktu apostazji od powoda i wykreślenia go z grona wyznawców religii rzymskokatolickiej. Roszczenie powoda nie znajduje żadnego usprawiedliwienia w prawie materialnym. W związku z tym sprawa niniejsza nie ma cech sprawy cywilnej”.
wyrok SO w Olsztynie rękopis
wyrok SO w Olsztynie wydruk
koniec marca 2006 – ZK dowiaduje się o ustawie o ochronie danych osobowych. Posługuje się dobrymi artykułami na forum internetowym.
ZK był w stanie napisać lepsze zażalenie
31.03.2006 – Watykan wysyła „Actus formalis” do Episkopatu Polski
04.04.2006 – ZK pisze zażalenie na wyrok Sądu Okręgowego w Olsztynie. Wie o artykule 27 ust. 2 pkt 4 ustawy o ochronie danych osobowych, ale o nim nie pisze. Zamiast tego załącza list ks. Kalwarczyka do R. Prochowicza dot. apostazji. Przytacza wszakże art. 32 ust. 1 pkt 6 ustawy o ochronie danych osobowych.
apelacja Zbigniewa Kaczmarka
05.04.2006 – Ujawnienie instrukcji „Actus formalis” przez United States Conference of Catholic Bishops.
11.04.2006 – Kolejne wpisowe – 120 zł.
kwiecień 2006 – Instrukcja Watykanu dyskutowana w środowisku amerykańskich katolików oraz ujawniona w Polsce. Czy Sąd Apelacyjny o tym wiedział?
19.05.2006 – ZK otrzymuje emaila od osoby o dużej wiedzy na temat ustawy o ochronie danych osobowych. Padają cenne rady.
20.05.2006 – Ta sama osoba wysyła profesjonalne rady jak wzmocnić powództwo. Radzi pilnie wysłać do Sądu Apelacyjnego uzupełnienie zażalenia. Podaje szereg artykułów, praktycznie „gotowca” po którym wyrok z 29-go nie byłby możliwy. Niestety ZK to ignoruje dając sądowi do zrozumienia, że nadal działa samotnie i ośmielając do zakończenia procesu. Proces był o włos od przeniesienia na grunt ustawy o ochronie danych osobowych.
luty – maj 2006 – W polskiej prasie pojawia się kilkadziesiąt artykułów o apostazji. Dowiadują się o niej miliony Polaków. Słowo „apostazja” wypiera przedwojenne „odstępstwo”.
29.05.2006 – Sąd Apelacyjny w Białymstoku ignoruje powołanie się na art. 32 ust. 1 pkt 6 ustawy o ochronie danych osobowych i wydaje wyrok po myśli proboszcza. Zażalenie oficjalnie uznano za „bezzasadne” (art. 385 kpc) nie odnosząc się do wzmianki o ustawie o ochronie danych osobowych.
SA w Białymstoku nie widzi zażalenia
13.06.2006 – ZK ponownie składa akt apostazji u EŁ. Tym samym potwierdza i uznaje kościelną jurysdykcję, mimo zebrania dowodów na podleganie przez Kościół ustawie. Nic dziwnego, że tym razem wszystko odbywa się nieomal serdecznie. Panowie podali sobie ręce, proboszcz obiecał dopilnować załatwienia sprawy.
sierpień 2006 – Parafia miejsca chrztu jest nieskora do wysłania zaświadczenia. ZK wysyła ostro brzmiący email.
29.08.2006 – Proboszcz parafii miejsca chrztu wysyła zawiadomienie o dokonaniu adnotacji w księdze chrztu.
15.09.2006 – W „Faktach i Mitach” list od ZK informujący o wystąpieniu z Kościoła „po niemal roku szarpaniny”.
I. Nieprawdopodobny zbieg okoliczności
To, co okazało się być największą – dotąd – porażką Kościoła w III RP zdarzyło się w wyniku splotu czterech nieprawdopodobnych wydarzeń, których łącznego wystąpienia nikt nie mógł przewidzieć. Całość wygląda jak mnożenie przez siebie szans na wygranie w totolotka. Zaczęło się od obrażenia Zbigniewa Kaczmarka przez „jego” proboszcza podczas jazdy taksówką kierowaną przez jego koleżankę. Ta przekazała mu treść rozmowy na co Kaczmarek wyciągnął z szuflady napisany w styczniu akt apostazji, zmienił datę, załatwił dwa podpisy kolegów i poszedł na plebanię uzbrojony w dyktafon niczym Adam Michnik. Drugi niesamowity zbieg okoliczności to to, że proboszcz Edmund Łagód – nienawykły do braku honorów – obraził się na tytułowanie go per „proszę pana” (trudno żeby Kaczmarek mówił „przewielebny księże proboszczu” do człowieka, który dzień wcześniej nazwał go „czubkiem”). W efekcie zamknął mu drzwi od plebanii przed nosem chcąc pokazać, że nie będzie robił tego czego chce „ten człowiek”. To zamknięcie drzwi miało efekt przybicia 95 tez do drzwi katedry w Wittenberdze pięć stuleci wcześniej. Jak mówił później sam Kaczmarek w wywiadach dla prasy do poniżenia go wystarczyłoby przetrzymać go pod drzwiami przez godzinę i rzucić podpisany akt apostazji w twarz ze słowem „spieprzaj”. Trzeci element, który doprowadził do procesu to napisanie pisma do Sądu Rejonowego w Olecku, które miało zmusić proboszcza do przyjęcia tego aktu apostazji. List był nieprzemyślany, chaotyczny i pisany pod wpływem emocji. Kaczmarek odpowiedział wet za wet chociaż nie miał przygotowanych żadnych poważnych argumentów. Użył ich zdawkowo dopiero w apelacji od wyroku SO w Olsztynie. I wreszcie czwarty element tej nieprawdopodobnej historii to samo przyjęcie pozwu. Być może został on przyjęty tylko dlatego, że Kaczmarek chaotycznie i bez związku ze sprawą wspomniał o nazwaniu go „czubkiem” w taksówce, co było impulsem do decyzji o złożeniu aktu apostazji. Sąd Rejonowy w Olecku mógł to wyłowić sądząc, że chodzi o to zdarzenie. Wskazuje na to fakt zakwalifikowania sprawy jako pozwu o naruszenie dóbr osobistych. Profesor Marian Filar wyraził potem zdziwienie, że sąd ten pozew przyjął. Wyjaśnia to zakwalifikowanie sprawy inaczej niż chciał sam Kaczmarek ze względu na chaos jego pisma. Zdarzenie czwarte samo w sobie graniczy z niemożliwością a jest to tylko ostatni element, który doprowadził do procesu. Droga tej sprawy do wokandy przypomina komedię pomyłek. Nawet wówczas mogło się jeszcze tak zdarzyć, że pozew zostałby szybko odrzucony i nikt by o nim nie usłyszał. I na to grał proboszcz starając się wykazać, że ten cały Kaczmarek to rzeczywiście „czubek” i w ogóle sąd nie ma czego badać. Granat wybuchł dopiero kiedy 9-go lutego o sprawie napisał lokalny dziennikarz Stanisław Brzozowski. Następnego dnia komórka Zbigniewa Kaczmarka zrobiła się gorąca a informacje o niej pojawiły się na wszystkich najważniejszych portalach internetowych.
II. Błędy Zbigniewa Kaczmarka
Można wymienić kilka błędów jakie w tej sprawie zostały popełnione przy tym to, co obiektywnie działało na szkodę procesu nie musiało być błędem w zależności czego się od Zbigniewa Kaczmarka wymaga. Na najbardziej fundamentalnym poziomie błędem było samo składanie aktu osobiście, bo to przesądza o uznawaniu jurysdykcji kościelnej. Myśl ta najwyraźniej przebiegła przez głowę Pani Sędzi Bożenie Charukiewicz, skoro o to zapytała. Odpowiedź ZK: „Tego pisma nie wysłałem pocztą ponieważ najłatwiej, najprościej i najszybciej doręczyć go proboszczowi” (protokół z 8 lutego 2006 I C 634/05, s. 1). Konsekwencją tego jest jednak brak możliwości skierowania sprawy na tor ustawy o ochronie danych osobowych. Czy był to więc błąd? Nie sądzę. Jeszcze kilka tygodni temu ja sam o tym nie wiedziałem. Nie chcę nazywać czyimś błędem tego, co przekraczało jego możliwości, choć jednocześnie nie chcę milczeć o tym co należało zrobić inaczej. To, co można było zrobić to wyjść z zaklętego kręgu instrukcji księży i biskupów w trakcie tego procesu.
Błędem Zbigniewa było to, że nie starał się o pomoc prawną, która mogła doprowadzić do skierowania sprawy na właściwy tor. W szczególności do rangi grzechu urasta to, że nie poprosił żadnego prawnika o pomoc w napisaniu zażalenia, chociaż wiedział, że należy iść tropem ustawy o ochronie danych osobowych. Wystarczyło wydać góra 100 zł żeby ta sprawa przyjęła zupełnie inny obrót. W zażaleniu powołał się na pismo kanclerza kurii warszawskiej ks. Kalwarczyka z 5-go października 2005, co Sąd Okręgowy w Olsztynie słusznie wyrzucił do kosza. Była to walka o przegraną sprawę. W istocie mówił o artykule 53 Konstytucji RP nawet po wyroku SA w Białymstoku! Mimo tego los mu sprzyjał i 20 maja 2006 otrzymał szczegółowe instrukcje co należy zrobić. Niestety nie zdał sobie sprawy z wagi tego emaila i nie podjął żadnych działań. Tydzień później Sąd Apelacyjny wykorzystał ten błąd i zakończył całą sprawę starając się nie widzieć zacytowanego artykułu 32 ustawy o ochronie danych osobowych.
III. Bilans dramatu
– kilkadziesiąt artykułów prasowych, nie licząc portali i for internetowych; miliony Polaków dowiadują się o apostazji i metodach spychania ateistów na margines; ogromne zainteresowanie internautów – nawet kilka tysięcy komentarzy pod artykułami
– zwichnięcie kariery ks. Edmunda Łagódy (na rok przed sprawą otrzymał godność protonotariusza apostolskiego)
– „wypuszczenie” przez niego 16.07.2007 dwójki dzieci poniżej 18 lat (czego rzekomo nie można zrobić)
– Kościół ustalił nową zasadę, proklamowaną przez ks. Antoniego Skowrońskiego: „żaden ksiądz nie może odmówić przyjęcia aktu apostazji” (która obowiązywała do lata 2010)
– odrzucenie początkowych kłamstw i głupot, będących pierwszą linią obrony Kościoła (najśmieszniejsze były „zapisy na członka parafii” w wykonaniu ks. proboszcza Łagódy, co jest chyba nową nazwą sakramentu Chrztu Świętego)
– dowód jak nie należy walczyć o wystąpienie z kościołów
– dowód prokościelnego nastawienia sądów powszechnych (próba odrzucenia pozwu na podstawie ustawy o ochronie danych osobowych w grudniu 2005 i brak okularów przy czytaniu o tej ustawie w zażaleniu z 4 kwietnia 2006); oczywiście nie było także kasacji
– Kościół dostaje zielone światło do ogłoszenia własnej procedury apostazji, co dzieje się 27 września 2008. Wiadomo bowiem, że sądy i urzędy nie staną w obronie obywateli.
To, co się nie stało – skierowanie sprawy na tor ustawy o ochronie danych osobowych.
POST SCRIPTUM – DOKOŃCZENIE W 2010 ROKU
21.05.2010 – skarga do Prezesa Sądu Apelacyjnego w Białymstoku
15.06.2010 – odpowiedź Wiceprezesa Sądu Apelacyjnego w Białymstoku
Lipiec 20th, 2010 Odpowiedz
Nawet gdyby KrK miał taki proces i go przegrał, to co? Nic, po nich to spływa jak woda po kaczce. Nie do takich ciosów i przekrętów są przyzwyczajeni.
Co do przekrętów to pełna zgoda tylko, że to inna sprawa. A co do ciosów – proszę wymienić choćby trzy! Ja w III RP nie widzę żadnego – mamy nieustający marsz „uzgadniania” wszystkiego z biskupami a „jak lewica rządzi to Kościół ciągnie najwięcej”. A co by dała przegrana Kościoła? Instrukcję KEP można będzie wyrzucić do kosza. To zmieni oblicze ziemi, tej ziemi.