Source: http://www.zb.eco.pl/bzb/38/rozdz_2.htm
Timestamp: 2016-12-04 18:19:49+00:00
Document Index: 70987910

Matched Legal Cases: ['art. 61', 'Art. 61', 'art. 6', 'Art. 7', 'Art. 10', 'Art. 13', 'art. 12', 'Art. 15', 'art. 86', 'art. 9', 'art. 37', 'art. 4', 'art. 21', 'art. 34', 'art. 61', 'art. 12', 'art. 18', 'art. 19', 'Art. 21', 'art. 22', 'art. 177', 'art. 177', 'art. 177', 'art. 5', 'art. 59', 'art. 21', 'art. 1', 'art. 63', 'Art. 45', 'art. 22', 'art. 45', 'art. 21', 'art. 22', 'art. 21', 'art. 22', 'art. 22', 'art. 22', 'art. 21', 'art. 23', 'art. 21', 'art. 22', 'Art. 23', 'art. 23', 'art. 231']

Katalog z ust. 1 nie jest zamknięty (ustawodawca zastosował
słowo "w szczególności"). Nie można
więc ograniczać prawa do informacji z tego powodu,
że danego rodzaju informacja nie została wymieniona
Ust. 2 zawiera definicję terminu "dokument urzędowy".
Rodzą się istotne wątpliwości co do zgodności
z Konstytucją tego przepisu. W ustawie zasadniczej nie ma
definicji tego terminu. Ale jako formę realizacji prawa
do informacji wskazano dostęp do dokumentów. Można
więc przyjąć, że dla ustrojodawcy "dokument",
to każdy zapis przejawu działalności organu władzy.
Inna jest jednak wola ustawodawcy. Lektura komentowanego przepisu
rodzi pytanie: co z oświadczeniami, które powstały
w wyniku przekroczenia uprawnień? Z całą pewnością
oświadczenie takie jest przejawem działania organu władzy
publicznej i jako takie podlega ujawnieniu na mocy art. 61 Konstytucji.
Ale nie jest to dokument w rozumieniu analizowanej ustawy. Ustawa
zasadnicza daje więc większe uprawnienia niż
analizowana ustawa. Innym elementem charakteryzującym definicje dokumentu
urzędowego jest złożenie do akt sprawy. Pojęcie
"akta sprawy" jest oczywiście terminem znanym prawu
administracyjnemu, lecz nie odgrywającym tak kluczowej roli
dla obywatela. W rozumieniu ustawy dokument staje się dokumentem
dopiero po złożeniu do akt sprawy i w tym momencie obywatel
ma do niego prawo wglądu. Lecz kto i kiedy ma obowiązek
złożenia dokumentu do akt sprawy? Czy są przewidziane
sankcje za brak takiej czynności? A co w sytuacji wyłączenia
z akt sprawy - nadal istnieje prawo wglądu? Na te pytania
należy udzielić odpowiedzi negatywnej. Ustawa nie wypowiada
się odnośnie dostępu do różnego rodzaju
materiałów roboczych, projektów. Opowiadam
się za tym, że obywatele mają prawo do wszelkich
tego typu materiałów, albowiem są one przejawem
działalności organów władzy publicznej.
Nawet jeśli ostatecznie nie zostały zaakceptowane, zastosowane,
to poświęcono im czas a może i pieniądze
publiczne. Art. 61 Konstytucji nie pozostawia żadnych wątpliwości
interpretacyjnych co do tego, że obywatele mają prawo
do wszelkich informacji o działalności organów władzy.
Jako bardzo ważną wadę komentowanej ustawy
uznać trzeba całkowite pominięcie przepisów
o rejestrach. Ustawa nie zawiera absolutnie żadnych przepisów
o rejestrach dokumentów albo informacji. Rejestry dokumentów
są obok tajemnic, podstawowym elementem wpływającym
na realizację powszechnego prawa do informacji. Rzecz w
tym, aby obywatel realizujący powszechne prawo do informacji
mógł w prosty i szybki sposób sprawdzić,
czy dany dokument jest w posiadaniu urzędu czy też
nie. Nawet jeśli organ nie utajnił dokumentu, to można
bardzo łatwo zmylić obywatela twierdząc, że
dokumentu nie ma. Obywatel zaś bez rejestru dokumentów,
a za to w obliczu nieznanej i rozbudowanej struktury urzędniczej,
pozostaje bezradny i zostawiony samemu sobie. W odnalezieniu dokumentu
może pomóc mu tylko przypadek. Co prawda w art. 6
ust. 1 pkt. 3 pdpkt. f przewidziano, iż udostępnieniu
podlegają informacje o prowadzonych rejestrach itd. lecz
przepisy o tych rejestrach mogą być w licznych i różnorodnych
aktach normatywnych, nie muszą być przystosowane do
potrzeb obywatela (zwykle nie mającego prawniczego wykształcenia),
nie muszą być przystosowane do realizacji powszechnego
prawa do informacji. Art. 7.
Pamiętać trzeba, że wstęp na posiedzenia
organów nie oznacza prawa do udziału w posiedzeniu.
Oznacza to, że obywatel może obserwować uczestników,
ale nie może np. zabrać głosu itp. Nie została w tym przepisie określona procedura
udostępniania materiałów dokumentujących
posiedzenie. Powinny być więc one udostępniane
Nie wynika z ustawy to, czy udostępnianie ma następować
poprzez sieć internetową, rządowy intranet, poprzez
platformę cyfrową albo w jakiś inny sposób.
Każdy będzie zgodny z ustawą. Nie jest jasne dlaczego
prawodawca tak bardzo boi się być precyzyjny i zastosować
słowo "Internet". Dla takiego przedsięwzięcia
Internet jest najodpowiedniejszy. Projekt Biuletynu jest umieszczony
na stronie http://www.bip.gov.pl
Ciekawostką stron WWW organów Państwa jest
to, że jeśli posiadają wersje w języku obcym
to prawie nigdy nie jest to język rosyjski. A przecież
Polska graniczy z krajami słowiańskimi, gdzie jednak
język rosyjski jest ich mieszkańcom bliższy
niż angielski. Ustawa pomija to zagadnienie. Jest to tym
dziwniejsze, że obcokrajowcy mają takie samo prawo dostępu
do informacji publicznych jak obywatele polscy.
Strona główna będzie niczym innym jak zwykłą
"linkownią", czyli stroną WWW zawierającą
odnośniki przekierowujące do innych stron, dobranych
wg danego kryterium. Kryterium tym będzie obowiązek
udostępniania informacji publicznych. Ustawodawca nie przewidział
jednak tego, w jaki sposób obywatel ma poruszać się
w dużej ilości odnośników do stron organów
udostępniających informacje publiczne.
To, jak bardzo może być przydatny Biuletyn zależy
od segregacji i opisów odnośników. Jednakże
ta sprawa została powierzona ministrowi do określenia
w drodze rozporządzenia. Art. 10.
Ustawa nie wskazuje sposobu formułowania i przekazywania
wniosku. Biorąc pod uwagę, że uzupełnieniem
ustawy jest procedura administracyjna, to za właściwe
uznać trzeba, iż do wniosków o jakich mowa w
komentowanym przepisie mają zastosowanie przepisy rozporządzenia
Rady Ministrów z dnia 8 stycznia 2002 roku w sprawie organizacji
przyjmowania i rozpatrywania skarg i wniosków (Dz. U.
z 2002 r., Nr 5, poz. 46). Przepis ust. 2 niesie za sobą pewne niebezpieczeństwo:
organ może uznać, iż skoro może udostępnić
informację niezwłocznie, ustnie, to zwolniony jest
z obowiązku udostępnienia informacji pisemnie. Twierdzenie
takie jest błędne, ponieważ to obywatel jest podmiotem
Państwa - to on ma prawo wyboru sposobu realizacji swoich praw.
Ze względu na zastosowanie słowa "może"
przepis ten ma charakter fakultatywny. Obywatel ma jednak zawsze
prawo otrzymać informację, dlaczego organ nie stosuje
tego przepisu.
Nie jest jasne o jakie informacje chodzi ustawodawcy w ust. 2:
czy o wszystkie informacje, czy tylko o te, które nie zostały
umieszczone w Biuletynie. Opowiadam się za tym, że
komentowany przepis dotyczy wszystkich informacji. Związane
jest to z podmiotową rolą obywatela w Państwie
i usługową rolą jego organów. Jest wysoce
prawdopodobne, że nie wszyscy obywatele będą mieli
dostęp do Biuletynu (Internetu). Jeśli informacja będzie
umieszczona w Biuletynie, to umożliwienie obywatelom jej
kopiowania powinno być bardzo proste pod względem technicznym. Art. 13.
Terminem realizacji jest chwila doręczenia informacji obywatelowi, a nie chwila np. wysłania jej na poczcie. Zgodnie z zasadą pewności prawa, obywatel nie może domyślać się kiedy dotrze do niego przesyłka. Musi mieć on pewność, że otrzyma ją w terminie wskazanym w ustawie.
Przepis ust. 1 nakłada na obywatela obowiązek wskazywania
sposobu i formy udostępnienia informacji. Rodzi się
pytanie o sytuację, w której obywatel nie dokona
wskazania. Mogą być dwa rozwiązania: albo organ
uzna, iż obywatel akceptuje każdy sposób i formę,
albo powinien wystąpić do obywatela z prośbą
o uzupełnienie wniosku o sposób i formę. Z całą
pewnością pominięcie we wniosku wskazania sposobu
i formy nie pozwala organowi na pozostawienie wniosku bez odpowiedzi.
Wydaje się, że dostatecznym spełnieniem wymogów
komentowanego przepisu będzie umieszczenie we wniosku klauzuli
o sporządzeniu kopii informacji na papierowym nośniku
informacji (skserowanie) oraz nadesłanie na wskazany adres.
Zgodnie z art. 12 ust. 2 pkt. 2 organ ma obowiązek posiadać
środki techniczne pozwalające kopiować informację
na powszechnie stosowany nośnik informacji. Organ nie może
więc odmówić z powodów technicznych
realizacji wniosku, jeśli będzie on przewidywał
przeniesienie informacji na taki właśnie nośnik
informacji. Art. 15.
Z komentowanego przepisu jednoznacznie wynika, że od
wnioskodawcy ubiegającego się o informacje można
żądać pokrycia jedynie dodatkowych kosztów.
Ale dodatkowych względem czego? Względem kosztów
zasadniczych, zwyczajowych, stałych, planowych bądź
też standardowych? A może jeszcze jakiś innych?
Gdzie jest granica między kosztami dodatkowymi a "niedodatkowymi"?
Zgodnie z prawem do informacji obywatel ma prawo do informacji,
jakie elementy złożyły się na "dodatkowe
koszty" oraz o wielkości kosztów "niedodatkowych".
Udostępnienie informacji następuje po upływie
14 dni od dnia powiadomienia wnioskodawcy o wysokości opłaty
(czyli o wysokości dodatkowych kosztów). Nie można
w najmniejszym stopniu uzależniać udostępnienia
informacji od tego, czy opłata została, czy też
nie została uiszczona. Postępowanie takie nie zostało
przez ustawodawcę przewidziane, a wszystkie organy muszą
działać zgodnie z prawem. Możliwa jest więc
i taka sytuacja, że obywatel nie uiści opłaty,
skieruje skargę co do jej wielkości albo wniesie sprawę
do sądu, ale informację musi otrzymać. Ustawa nie zawiera żadnych ulg co do uiszczania opłat
dla osób, które ze względu na złą
sytuację materialną nie są w stanie uiścić
opłaty. Tak więc o możliwości realizacji
praw obywatelskich może decydować zasobność
obywatela. Wydaje się, że nie jest to zgodne z zasadami
sprawiedliwości społecznej. Nie ulega wątpliwości, że sporządzenie
kopii informacji może powodować koszty. Dotyczy to
w szczególności kopiowania dokumentów papierowych
(kserowanie). Wprowadzenie opłat może ograniczać
chęć obywateli do otrzymywania wielkich ilości
papierowych kopii. Rozwiązanie takie będzie zgodne
z art. 86 Konstytucji.
Gdy organ nie będzie chciał udostępnić
obywatelowi informacji, będzie musiał wydać decyzję
administracyjną i działać zgodnie z przepisami
Kodeksu postępowania administracyjnego. Nie omawiając
tu szerzej procedury administracyjnej, zwracam uwagę na
zasadę pomocniczości realizowaną przez przepisy
Rozdziału pt. "Przepisy ogólne" a zwłaszcza
przez art. 9 k.p.a., który stanowi: "organy administracji
państwowej są obowiązane do należytego i
wyczerpującego informowania stron o okolicznościach
faktycznych i prawnych, które mogą mieć wpływ
na ustalenie ich praw i obowiązków będących
przedmiotem postępowania administracyjnego. Organy czuwają
nad tym, aby strony i inne osoby uczestniczące w postępowaniu
nie poniosły szkody z powodu nieznajomości prawa, i
w tym celu udzielają im niezbędnych wyjaśnień
i wskazówek". Ze względu na podmiotowy zakres
stosowania ustawy o dostępie do informacji publicznej, pod
pojęciem "organy administracji publicznej" należy
rozumieć wszelkie organy i podmioty zobowiązane do realizacji tej ustawy.
Decyzję organ ma obowiązek wydać tylko w
przypadku odmowy udostępnienia informacji, co jest istotnym
odformalizowaniem procedury. Ustawa milczy co do innych sytuacji, które mogą
się również pojawić. Może być
i tak, że organ do którego skierowaliśmy wniosek
nie udzieli żadnej informacji ani nie wyda decyzji o odmowie
(tzw. "milczenie władzy"). Biorąc pod uwagę
przepisy postępowania administracyjnego i sądowo-administracyjnego
trzeba przyjąć, iż organ odmawia nam udostępnienia
informacji i w ustawowym terminie nie nadsyła decyzji. Pozwala
nam to złożyć na mocy art. 37 k.p.a. zażalenie
do organu wyższego stopnia na niezałatwienie sprawy
w terminie, a w dalszej kolejności ew. skargę do sądu.
Przyjęcie, iż nieudostępnienie informacji w ustawowym
terminie nie rodzi obowiązku wydania decyzji odmownej skutkować
będzie tym, że obywatel znajdzie się w kłopotliwej
sytuacji braku przepisów proceduralnych (tzw. "luka prawna").
Może zdarzyć się i tak, że informacja
nie zostanie udostępniona, ale dostaniemy odpowiedź
odmowną, która nie będzie zawierała elementów
przewidzianych dla decyzji administracyjnej (np. prezes sądu
stwierdzi, że nie podlega przepisom komentowanej ustawy albowiem
w art. 4 nie zostały wymienione sądy). Również
i w tym przypadku, ze względu na przepisy proceduralne opowiadam
się za tym, aby taki list uznać za decyzję odmowną
(aczkolwiek wydaną z naruszeniem zasad procedury administracyjnej)
i postępować z nią na zasadach k.p.a.
Wreszcie obywatel może spotkać się i z taką
sytuacją, że otrzyma informację, tyle że
inną od tej, którą zażądał (np. obywatel
zgłosił wniosek o informacje o urzędnikach,
którzy dostali nagany a dostanie informacje o urzędnikach,
którzy dostali pochwały). Ze względów
proceduralnych opowiadam się za tym, aby uznać, iż
organ nie udzielił informacji (a nadesłane informacje
udzielił bez wezwania). Można również przyjąć,
iż organ udzielił informacji, ale błędnej
i domagać się rozstrzygnięcia tego sporu przez
sąd. Jest jednak wątpliwe czy taka sprawa będzie
rozpoznawana zgodnie z zasadami z art. 21 komentowanej ustawy.
Obowiązkowi realizacji ustawy o dostępie do informacji
podlegają również takie podmioty, które
nie zostały wymienione w k.p.a. np. spółki prawa
handlowego. Jeśli obywatel zwróci się do takiego
podmiotu z wnioskiem o informacje, to w przypadku odmowy podmiot
ów ma obowiązek wydać decyzje o odmowie udostępnienia
informacji, zgodnie z wszystkimi zasadami procedury administracyjnej.
Musi więc działać tak, jakby był organem
administracji, choć nim oczywiście nie jest.
Ust. 2 ze względu na zastosowane słowo "może"
jest fakultatywny. Nie wyłącza to jednak ze stosowania
zasady wzywania do zaprzestania naruszania prawa zawartej w art. 34
ust. 3 ustawy o Naczelnym Sądzie Administracyjnym.
Jawność i dostępność o jakim mowa
w ust. 1 nie oznacza uczestniczenia w posiedzeniu, czyli np. zabieraniu
głosu itp. Obywatele mają większe uprawnienia niż tylko
dostęp do posiedzeń. Zgodnie z art. 61 ust. 2 Konstytucji
obywatele mają prawo wstępu na posiedzenia (dostęp
może odbywać się np. przez telewizje wewnętrzną)
oraz mają prawo rejestrować dźwięk i obraz.
Zdanie drugie ust. 3 nie jest jasne - kto ma zapewniać
transmisję z posiedzeń? Kto ma określać
potrzeby? Zgodnie z zasadą pomocniczości zapewnienie
transmisji powinny czynić organy pochodzące z powszechnych
wyborów a wskaźnikiem potrzeb winne być potrzeby
Ust. 4 nie odpowiada na bardzo ważne pytanie. Jeśli
warunki lokalowe uniemożliwiają dostęp do posiedzenia
wszystkim zainteresowanym, to kto powinien mieć zapewnione
pierwszeństwo dostępu wobec zasady równości
wszystkich obywateli?
Ustawa pomija całkowicie fundamentalne zagadnienie dla
realizacji prawa dostępu do posiedzeń: kto i jak
ma informować obywateli o planowanych tematach posiedzenia,
ich miejscu i czasie? Jeśli obywatel nie ma odpowiedzi na
te pytania w jaki sposób ma realizować prawo dostępu?
W praktyce, aby realizować konstytucyjne prawo wstępu
na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej
pochodzących z powszechnych wyborów warto zapoznać
się z regulaminami danego organu np. regulaminem Senatu itp.
Między protokołem a stenogramem jest zasadnicza
różnica. O ile pierwszy jest opisem zdarzenia, to
drugi jest jego zapisem. Dla obywatela może mieć wielkie
znaczenie to, czy dostanie protokół z posiedzenia
np. Sejmu, czy też jego stenogram. Czy otrzyma informacje
o tym co się działo, czy też dokładne wypowiedzi
swoich reprezentantów.
Ustawa nie mówi nic o parametrach technicznych sporządzonych
materiałów audiowizualnych i teleinformatycznych.
Ale art. 12 ust. 2 pkt. 2 nakłada na organy umożliwienie
przeniesienia informacji (a wiec i zapisu audiowizualnego i teleinformatycznego
obrad) na powszechnie stosowany nośnik informacji.
Komentowany przepis ogranicza stosowanie art. 18 i art. 19 do
jednostek pomocniczych samorządu terytorialnego. Tym samym
do tych przepisów nie będą stosowały się
żadne jednostki pomocnicze innych organów władzy
publicznej, pochodzących z powszechnych wyborów. Art. 21.
Gdy obywatel nie otrzyma informacji lub otrzyma decyzję
o odmowie udostępnienia informacji (ale nie ze względu
na ochronę tajemnicy - zob. art. 22), to ma prawo wnieść
sprawę do sądu na zasadach przewidzianych w ustawie
o Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Zgodnie z Konstytucją
właściwe są sądy powszechne we wszystkich
sprawach, które nie są przekazane do właściwości
innych sądów. Ustawa komentowana nie zawiera przepisu
wskazującego właściwy sąd (w przeciwieństwie
do wielu innych ustaw), a to oznacza, że sądami właściwymi
są sądy powszechne - zgodnie z art. 177 Konstytucji.
W ustawie wskazana została procedura: są to przepisy
(proceduralne) zawarte w ustawie o Naczelnym Sądzie Administracyjnym.
Ustawodawca wskazuje nie na sąd właściwy do rozpoznawania
spraw, a jedynie wskazuje na ustawę jaka ma być stosowana
przy sądowej kontroli dostępu do informacji. Samo wskazanie
na ustawę o Naczelnym Sądzie Administracyjnym nie może
(w świetle art. 177 Konstytucji) oznaczać, że
to NSA jest sądem właściwym w tego typu sprawach.
Dotychczasowa praktyka jak i doktryna zdają się pomijać
art. 177 Konstytucji i często podaje się, iż
sądem właściwym do spraw z komentowanego przepisu
jest Naczelny Sąd Administracyjny.
Naczelny Sąd Administracyjny "powinien udzielać
stronom i uczestnikom postępowania występującym
w sprawie bez adwokata lub radcy prawnego potrzebnych wskazówek
co do czynności procesowych oraz pouczać ich o skutkach
prawnych tych czynności i skutkach zaniedbań"
(art. 5 Kodeksu postępowania cywilnego w związku z
art. 59 ustawy o NSA).
W sytuacji gdy obywatel otrzyma decyzję o odmowie udostępnienia
informacji, ale "z powołaniem się na ochronę
danych osobowych, prawo do prywatności oraz tajemnicę
inną niż państwowa, służbowa, skarbowa
lub statystyczna", to również będzie
miał prawo wnieść sprawę do sądu. Ale
art. 21 komentowanej ustawy nie będzie miał żadnego
zastosowania. Sytuacja taka jest wielce negatywna ze względu
na brak terminów rozpatrzenia sprawy. W praktyce sprawa
może być rozpoznawana przez wiele, wiele miesięcy,
ad calendas Graeceas...
Negatywne może być i to, że ustawa milczy
na temat procedury zastosowanej do rozpoznawania spraw wymienionych
we skazanym przepisie. Zastosowanie zwrotu o interwencie publicznym
wskazuje na procedurę cywilną. Tyle tylko, że
art. 1 k.p.c. określa jakie sprawy mogą być rozpoznawane
wg k.p.c. Nie ma tam spraw z zakresu realizacji powszechnego prawa
do informacji. Powództwo będzie służyć "udostępnieniu
informacji". W ściśle formalnym znaczeniu sądowej
kontroli poddana ma być jedynie okoliczność legalności
odmowy udostępnienia informacji, czyli to, czy odmowa była
zgodna z prawem. Prawo nakazuje odmówić udostępnienia
informacji, gdy została ona utajniona. Prawdziwym jednak
problemem dla obywatela jest legalność utajnienia informacji,
czyli to, czy objęcie danej informacji tajemnicą odbyło
się zgodnie z prawem (przez właściwy organ i w
zgodzie z odpowiednim przepisem definiującym daną tajemnicę).
Skoro obywatelowi odmówiono dostępu ze względu
na utajnienie informacji, to ma on ma prawo wystąpić
o jej odtajnienie. Jest oczywiste, że nikt nie jest doskonały
i mogło nastąpić przeoczenie, pomyłka...
Złożenie stosownego wystąpienia może zainicjować
naprawienie takiego błędnego stanu. Zgodnie z art. 63
Konstytucji każdy ma prawo składać wnioski
w interesie własnym do organów władzy publicznej.
Oczywiście jest możliwa i taka sytuacja, gdy organ
nie uwzględni wniosku obywatela i nie odtajni informacji.
Obywatel może wystąpić do sądu o zbadanie
legalności decyzji o utajnieniu informacji. Art. 45 Konstytucji
stwierdza, że każdy ma prawo do rozpatrzenia sprawy
przez sąd. Wskazany przepis nie zawiera katalogu spraw, które
mogą być kierowane do sądu albo przeciwnie - nie
mogą być rozpatrywane przez sąd. Oznacza to, że
każda sprawa może być wniesiona do sądu.
Ustrojodawca nie przewidział pod tym względem żadnych ograniczeń. Ze względu na ekonomikę procesową najkorzystniejszym
rozwiązaniem wydaje się uzupełnienie "powództwa
o udostępnienie informacji" o wniosek o zbadanie legalności
utajnienia informacji. Tak więc sąd powinien badać
nie tylko formalną poprawność odmowy udostępnienia
informacji (w szczególności fakt utajnienia danej
informacji), ale i przesłanki merytoryczne na jakich oparto
decyzję utajnienia informacji świadczące o zgodności
normy prawnej o utajnieniu ze stanem faktycznym. Biorąc pod
uwagę to, że sądy powszechne są właściwe
we wszystkich sprawach, które nie zostały przekazane
innym sądom, a przepisy o utajnieniu nie mają przepisów
o sądowej kontroli utajniani informacji, to rozwiązanie
takie jest możliwe. Rodzi się pytanie o to, jak ma postępować
obywatel z tajemnicami wyłączanymi przez art. 22 to
jest: "z tajemnicą państwową, służbową,
skarbową i statystyczną". Jak to zostało
wskazane powyżej: obywatel ma prawo skierować każdą
sprawę do sądu, żadna działalność
organów nie jest objęta immunitetem sądowym
(art. 45 ust. 1 Konstytucji). Dlatego też twierdzenie, iż
komentowany przepis wyłącza jakieś tajemnice spod
sądowej kontroli jest całkowicie błędne -
sprzeczne z Konstytucją. Co zaś tyczy się procedury
to zwracam uwagę, że art. 21 jest normą ogólną,
a art. 22 jest normą szczególną. Tak więc
art. 21 dotyczy wszystkich spraw z wyjątkiem tych, które
zostały uregulowane przez normę z art. 22. Tyle tylko,
że art. 22 nie reguluje postępowania w sprawach, w
których zachodzi obecność "tajemnicy
państwowej, służbowej, skarbowej i statystycznej".
Jeśli jakaś sprawa nie jest regulowana przez art. 22,
to jest regulowana przez art. 21 komentowanej ustawy, jako
że ten przepis nie jest zamknięty co do rodzajów
spraw jakie normuje. Czy takie rozwiązanie jest zgodnej z
zasadą domniemania racjonalności, którą
kieruje się zawsze ustawodawca? Wydaje się, że tak.
Tajemnice związane z danymi osobowymi, prywatnością
i innymi tajemnicami są w pewnym stopniu pochodne dobrom
osobistym (art. 23 Kodeksu cywilnego), a tymi sprawami zajmują
się właśnie sądy powszechne. Z kolei tajemnica
państwowa, służbowa, skarbowa i statystyczna
związane są głównie z działalnością
organów administracji publicznej. Sądowa kontrola
tych organów odbywa się najczęściej z
zastosowaniem procedury sądowo-administracyjnej. Ustawodawca
tworząc powyższe przepisy wziął więc
chyba pod uwagę dotychczasowe zasady orzecznicze. Może
być to jednak rozwiązanie wątpliwe z punktu widzenia
obywatela, który w tej samej sprawie będzie stosował
różne procedury, zasady itd. Np. domagając się
danej informacji w przypadku braku odpowiedzi będzie wpierw
stosował art. 21, a gdy dostanie odmowę ze względu
na ochronę danych osobowych, to zastosować będzie
musiał art. 22. A co ma zrobić obywatel, gdy odmówiono
mu dostępu do informacji ze względu na prawo do prywatności
oraz tajemnicę skarbową, a w dodatku organ nie pouczy
obywatela o prawie do sądu? Na szczęście sądy
same powinny badać czy dana sprawa podlega ich właściwości.
Bardzo poważnym problemem pominiętym przez prawodawcę
jest to, że występując do sądu o kontrole
legalności utajnienia informacji obywatel nie będzie
oczywiście znał treści utajnionej informacji, a
co za tym idzie, nie będzie mógł przedstawiać
argumentów przemawiających za tym, że utajnienie
było nielegalne. Tego problemu oczywiście nie będzie
miał organ utajniający informację. Art. 23.
Pomijając zagadnienie czy jest właściwe umieszczanie
przepisów karnych w innych ustawach niż Kodeks karny,
to zwracam uwagę na zakres czynów objętych
sankcją karną. Mowa w tym przepisie jest tylko o "nie
udostępnianiu informacji publicznej". Pomijając
to, że nie wiadomo dokładnie co to jest informacja publiczna,
to nie ma tu zagrożenia sankcją takich czynów
jak wprowadzanie w błąd, np.: co do istnienia informacji
albo treści informacji publicznej, bezprawne utajnianie,
opóźnione wprowadzanie informacji do Biuletynu Informacji
Publicznych. Przepis ten wskazuje na to, jaki jest faktyczny stosunek
ustawodawcy do problematyki realizacji powszechnego prawa do informacji.
Porównanie wielkości sankcji karnej wskazanego przepisu
z wielkościami sankcji w przepisach z Rozdziału XXXIII k.k.
(o odpowiedzialności za ujawnienie tajemnicy) oraz różnorodność
czynów zakazanych zawartych w tym Rozdziale wskazuje, że
zdecydowanie ważniejsze dla prawodawcy od prawa do informacji
jest ochrona tajemnic. Pamiętać należy, że z mocy ustawy Prokuratorem
Generalnym jest zawsze Minister Sprawiedliwości. Jeśli
obywatel zawiadomi Prokuraturę o popełnieniu przestępstwa
z art. 23 ustawy o odstępie do informacji publicznej przez
ministra, to może pojawić się myśl, że
"szef mojego szefa jest moim szefem" i prokurator będzie
się obawiał podjąć działania wobec
człowieka, który co tydzień spotyka się
na posiedzeniach rządu z Ministrem Sprawiedliwości (Prokuratorem
Generalnym). "Na czele Urzędu Prokuratora Generalnego
stoi czynny polityk. Taki stan rzeczy przynajmniej sprawia wrażenie
istnienia niewłaściwego powiązania z podjętymi
decyzjami odsunięcia od konkretnych spraw prokuratorów
uważanych za uczciwych. Zalecenia wynikające z raportów
NIK są realizowane tylko w małym zakresie. Wyrażano
też wątpliwości co do obsady urzędniczej
Urzędu. Twierdzono, że dokumenty ulegają zawieruszeniu,
oraz że niektóre zasadne postępowania prokuratorskie
w sprawach przeciwko wysoko postawionym osobą bywały
umarzane lub zawieszane" ("Korupcja w Polsce. Przegląd
obszarów priorytetowych i propozycji przeciwdziałania
zjawisku (fragment raportu Banku Światowego)", "Prokurator"
z 2000 r., nr 3, s. 48.).
Składając zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa
warto pamiętać o art. 231 k.k. (niedopełnienie
obowiązków przez funkcjonariusza publicznego). Nadto
procedura karna zawiera możliwość utajniania danych
osobowych dla ochrony obywatela. Można się tego domagać.