Source: http://www.zb.eco.pl/bzb/31/kijek.htm
Timestamp: 2018-11-16 11:44:28+00:00
Document Index: 51697752

Matched Legal Cases: ['art. 10', 'art. 226', 'art. 135', 'art. 212', 'art. 213', 'art. 54']

Jak napisał Andrzej Goszczyński w artykule Zagrożenia wolności prasy. Analiza przepisów kodyfikacji karnych ("Rzeczpospolita" z 8.2.99): Wolność prasy nie jest przywilejem nadanym mediom. Jest atrybutem wolnego społeczeństwa, żyjącego w demokratycznym państwie prawa. To ono, zgodnie z art. 10 Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, ma prawo do wolności wyrażania opinii, posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe . To przysłowiowa marchewka. Jak w dobrym przysłowiu - znajdzie się również i kijek. Otóż, jak wynika z przygotowanego przez Zespół Programowy Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP raportu o wolności prasy, w Polsce polskie prawo, zwłaszcza kodeksy karne obowiązujące od 1.9.98, zawierają wiele rozwiązań tę wolność ograniczających. Szczególny niepokój budzą regulacje przydające osobom piastującym stanowiska publiczne lepsze warunki ochrony ich dóbr osobistych niż zwykłym obywatelom .
Poniżej te zapisy kodeksów, których konsekwencje mogą na własnej skórze odczuć Autorzy piszący do ZB.
W następujących artykułach Kodeksu karnego zapisano sankcje za znieważanie:
135. §2. Kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do 3 lat.
226. §1. Kto znieważa funkcjonariusza publicznego albo osobę do pomocy mu przybraną podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§3. Kto publicznie znieważa lub poniża konstytucyjny organ Rzeczypospolitej Polskiej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Autorzy raportu przywołanego we wstępie artykułu uważają, że przepisy dotyczące ochrony dobrego imienia najwyższych organów państwowych należy uznać za anomalię . Zwłaszcza w świetle niedawnej historii, gdy to właśnie zakaz znieważania najwyższych organów wykorzystywany był do ograniczania swobody wypowiedzi i represjonowania wypowiedzi krytycznych wobec działalności władz państwowych. Jako taki, należał do dziedzictwa prawa niedemokratycznego .
Co więcej, wprowadzony właśnie zakaz "znieważenia" jest potencjalnie bardziej niebezpieczny dla wolności prasy niż zakazy dotyczące zniesławienia. Dla zaistnienia zniesławienia niezbędny jest bowiem efekt polegający na poniżeniu pomówionej osoby w opinii publicznej lub na narażeniu jej na utratę zaufania niezbędnego do wykonywania zawodu lub funkcji. Są to znamiona o charakterze w dużym stopniu obiektywnym. Tymczasem dla zaistnienia "znieważenia" wystarczy samo wymówienie słów, uznanych przez sąd za znieważające - nieistotne są dalsze efekty społeczne, związane z recepcją danej wypowiedzi i jej obiektywnymi skutkami. W tym sensie "znieważenie" jest czymś dużo bardziej subiektywnym, a karanie za znieważenie zawiera wyższe zagrożenie dla wolności słowa .
Wprowadzając w życie takie przepisy oddalamy się od pewnych standardów społeczeństw demokratycznych, w których to osoby publiczne, a w szczególności sprawujące najwyższe funkcje państwowe, korzystają z niższego stopnia ochrony czci. Wynika to (...) z następujących przesłanek:
osoby te mają łatwiejszy dostęp do środków masowego przekazu niż zwykli obywatele (a zatem mają większe możliwości odpowiedzi na zniewagę);
osoby te świadomie i dobrowolnie przyjęły na siebie pełnienie funkcji, z którymi wiąże się większe ryzyko publicznej krytyki i nawet oszczerstw;
wolność prasy, której główną funkcją jest oddolna kontrola władzy, wymaga pewnego zakresu ochrony prasy przed oskarżeniami o znieważenie; subiektywny charakter pojęcia "znieważenie" może bowiem doprowadzić do wykorzystywania tych przepisów do represjonowania prasy za jej krytycyzm wobec władzy.
W nowym kodeksie zaostrzono w stosunku do wcześniejszych regulacji zakaz "znieważenia funkcjonariusza", bowiem okoliczności analogicznego przestępstwa określone są jako: "podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych" (art. 226 §1). Nieznaczna zmiana spójnika "i" na "lub" oznacza, że można obecnie skazać kogoś za znieważenie funkcjonariusza, chociaż nie miało ono żadnego związku z obowiązkami służbowymi tego ostatniego; wystarczy sama zbieżność czasowa .
Z interpretacji przepisu art. 135 §3., w którym mowa o konstytucyjnym organie RP wynika, że pod ochroną znajdują się nie tylko Senat, Sejm, rząd, trybunały . W tym gronie mogą się więc znaleźć także rzecznik praw obywatelskich, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, a nawet marszałkowie izb parlamentarnych czy sądy wszystkich instancji, z rejonowymi włącznie. Tak więc - jak piszą Autorzy raportu - Gazetowy rysunek Mleczki czy Czeczota, na którym szary obywatel pokazuje p. Grześkowiak lub p. Płażyńskiemu "gest Kozakiewicza", stanie się więc przestępstwem ściganym z całą powagą z oskarżenia publicznego .
Artykuł 213. §2. Kodeksu karnego - którego brzmienie przytaczamy w całości: Nie popełnia przestępstwa określonego w art. 212. §1. lub §2., kto publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut służący obronie społecznie uzasadnionego interesu; jeżeli zarzut dotyczy życia prywatnego lub rodzinnego, dowód prawdy może być przeprowadzony tylko wtedy, gdy zarzut ma zapobiec niebezpieczeństwu dla życia lub zdrowia człowieka albo demoralizacji małoletniego - stanowi, jak piszą Autorzy omawianego tu raportu, ograniczenie podstawowych wolności obywatelskich w zakresie rozpowszechniania informacji i wyrażania opinii, w szczególności wolności słowa i wolności prasy . Tym samym pozbawia się opinię publiczną możliwości sprawowania kontroli nad, jak to napisano, różnorodnymi sferami życia prywatnego . W tym również nad takimi zjawiskami, jak: swoboda seksualna, nadużywanie alkoholu, styl i sposób życia prywatnego osób publicznych , które mogą decydować o kształtowaniu się obrazu osób sprawujących funkcje publiczne w społeczeństwie.
Natomiast artykuł 212. §2. Kodeksu karnego przewiduje następującą sankcję: Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w §1. (pomówienie o postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności - dop. CMWP) za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 .
Ten zapis ma służyć wzmocnieniu ochrony czci jednostki przez ograniczenie prawa do krytyki, szczególnie gdy dotyczyć ma ona życia prywatnego i rodzinnego, a zarzuty stawiane są publicznie .
Z analizy kodeksu może wynikać, że: Zarzut publiczny i prawdziwy dotyczący życia prywatnego nie jest karalny tylko wtedy, jeśli podnosi się go dla uchylenia niebezpieczeństwa dla życia zdrowia albo dla zapobieżenia demoralizacji nieletniego (art. 213. §2 k.k.) . Co gorsza: Zniesławienie ujęto jako przestępstwo formalne, dla którego dokonania nie jest wymagany skutek w postaci rzeczywistego poniżenia lub utraty zaufania, także gdy kwalifikuje się winę z zamiarem ewentualnym. W konkretnej sytuacji do odpowiedzialności dziennikarza wystarcza, że zdaniem sądu do poniżenia lub utraty zaufania dojść mogło . Ten zapis można odbierać jako daleko posuniętą próbę ograniczenia swobody wypowiedzi w mediach. Ta zaś, w myśl rozstrzygnięć Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - jest jedną z podstaw demokratycznego społeczeństwa . Bowiem, choć prasa nie może przekroczyć ustalonych granic, m.in. w interesie ochrony dobrego imienia i praw innych osób, ciąży na niej obowiązek przekazywania informacji i idei będących przedmiotem zainteresowania opinii publicznej. Prasa nie tylko ma zadanie przekazywania ich; społeczeństwo ma również prawo do ich otrzymywania. Gdyby było inaczej, prasa nie mogłaby grać swojej ważnej roli publicznego obserwatora .
Kodeks postępowania cywilnego w artykule 730. §1. przewiduje, że: W celu zabezpieczenia roszczenia, którego dochodzić można w sądzie powszechnym lub przed sądem polubownym, sąd może wydać zarządzenie tymczasowe, jeżeli roszczenie jest wiarygodne, a brak zabezpieczenia mógłby wierzyciela pozbawić zaspokojenia. Wydanie zarządzenia tymczasowego jest dopuszczalne także w innych wypadkach, gdy jest to konieczne do zabezpieczenia wykonalności orzeczenia w sprawie .
Jak czytamy w raporcie: Zabezpieczenie roszczenia w postępowaniu cywilnym może polegać m.in. na wydaniu przez sąd zakazu publikacji, w razie podejrzenia, że narusza ona dobra osobiste osoby bądź instytucji . I choć to rozwiązanie, przyjęte w wielu systemach prawnych państw demokratycznych należy uznać za właściwe, to polska praktyka wykazuje jednak wiele ułomności tej procedury, polegających np. na wydawaniu zakazu publikacji materiałów prasowych nie znanych sądowi, a nawet nie istniejących. Tego typu postanowienia sądów zostały wydane m.in. wobec:
p. Witolda Michałowskiego - zakaz publikowania czegokolwiek o p. Aleksandrze Gudzowatym i gazociągu Jamał-Europa;
tygodnika "NIE" - zakaz publikacji nie istniejącego tekstu o Hotelu Europejskim;
"Dziennika Bałtyckiego" - zakaz publikowania czegokolwiek o firmie "Banpol".
Z obecnej praktyki sądowej nie wynika, że w przypadku złożenia pozwów mamy do czynienia z rozważeniem dwóch rodzajów praw: ochrony dóbr ewentualnego poszkodowanego oraz prawa opinii publicznej do informacji . To drugie zaś ma charakter konstytucyjny (art. 54 ust. 1) .
Z tym problemem wiąże się także kwestia terminów, na jakie orzeczone zostaje zabezpieczenie, bowiem: Decyzja o zabezpieczeniu jest w istocie ograniczeniem swobodnego obiegu informacji i idei. Dopuszczając taką ewentualność, trzeba zarazem powiedzieć, iż akceptujemy ją jedynie wówczas, gdy jest bezwzględnie konieczna, a postępowanie sądowe będzie odpowiednio energiczne . Długotrwałe procesy sprawiają, że takie orzeczenie skutecznie blokuje dostęp do informacji.
Natomiast Kodeks cywilny w artykule 448. przewiduje, że: W razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez niego cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia .
Tym samym w polskim prawie istnieje możliwość zasądzenia odszkodowania z tytułu naruszenia dóbr osobistych osoby fizycznej przez publikację materiałów prasowych nie tylko w sytuacji, gdy naruszenie miało charakter umyślny, tj. wynikało ze złej woli dziennikarza, chęci zdyskredytowania czy ośmieszenia kogoś etc . Obecnie może to nastąpić również w przypadku niezawinionego naruszenia. Taki zapis stwarza możliwość nękania dziennikarzy procesami przez niezadowolone ze swego prasowego wizerunku osoby publiczne . Gdy weźmiemy pod uwagę wysokość roszczeń wobec dziennikarzy, redaktorów i wydawców, to przekonujemy się - jak gruby jest to kijek.
opracowanie Ryszard Skrzypiec
W oparciu o raport Zagrożenia wolności prasy. Analiza przepisów kodyfikacji karnych, przygotowany przez Zespół Programowy Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP w składzie: red. Andrzej Goszczyński, prof. Bogudar Kordasiewicz, prof. Ewa Łętowska, mec. Maciej Łuczak, mec. Jerzy Naumann, red. Stanisław Podemski, prof. Andrzej Redelbach, prof. Andrzej Rzepliński, prof. Wojciech Sadurski, zamieszczony w dzienniku "Rzeczpospolita" z 8.2.99.
W komentarzu Od redakcji czytamy: Mec. Jerzy Naumann, współautor tej ekspertyzy, jest pełnomocnikiem korporacji Amway Polska SA w procesach wytoczonych przez tę firmę twórcom filmu Witajcie w życiu oraz TVP, w tym m.in. o niedopuszczenie tego filmu do emisji !!!
* Grójecka 29/16
)/2 0-22/658-14-09
: cmwp@ikp.pl
: www.freepress.org.pl
PKO BP IX o/Warszawa nr 10201097-305453-270-222
Centrum poleca m.in. Kieszonkowy Poradnik Prawny dla Dziennikarzy Ewy Nowińskiej (cena 20 zł/egz. + koszty wysyłki pocztowej).