Source: https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1087033,piebiak-o-rewolucji-w-procedurze-cywilnej.html
Timestamp: 2018-12-14 08:13:54+00:00
Document Index: 95827279

Matched Legal Cases: ['art. 3', 'art. 3', 'art. 34', 'art. 34', 'art.34', 'art. 34']

Piebiak: Wprowadzamy do procedury cywilnej wiele przełomowych rozwiązań, jednym z nich jest walka z pieniactwem [WYWIAD] - Prawo i wymiar sprawiedliwości - GazetaPrawna.pl - wiadomości, notowania, kursy, praca, emerytury, podatki -
gazetaprawna.plPrawoPiebiak: Wprowadzamy do procedury cywilnej wiele przełomowych rozwiązań, jednym z nich jest walka z pieniactwem [WYWIAD]
autor: Małgorzata Kryszkiewicz23.11.2017, 07:00; Aktualizacja: 23.11.2017, 15:38
Zdaniem wiceministra sądy tracą cenny czas, który mogłyby poświęcić na rozwiązanie problemu osób przychodzących do nich z naprawdę poważnymi problemami życiowymi. To nonsensźródło: ShutterStock
Rusza reforma procedury cywilnej. Sądy będą mogły zostawiać oczywiście bezzasadne pozwy bez rozpoznania. - Będzie możliwość wyłączenia ze sprawy nie tylko sędziego, ale też całego sądu - zapowiada Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości.
W sierpniu DGP jako pierwszy informował o zmianach, których w procedurze cywilnej chciałby resort sprawiedliwości. W najbliższych dniach ma zostać upubliczniony gotowy projekt. Jego celem ma być przede wszystkim przyspieszenie postępowań w sądach cywilnych, a ma do tego doprowadzić m.in. ukrócenie pieniactwa. Po naszej publikacji pojawiły się jednak głosy, że to, co proponuje ministerstwo, to żadna rewolucja, bo już dziś w kodeksie postępowania cywilnego są narzędzia, które umożliwiają sądom eliminowanie trefnych pozwów, tyle że sędziowie nie chcą z nich korzystać.
Przygotowany przez nas projekt jest gruntowną reformą Kodeksu postępowania cywilnego, która ma na celu usprawnienie, uproszczenie i przyspieszenie postępowań przed sądem w sprawach cywilnych. Wprowadzamy wiele przełomowych rozwiązań, wśród których znajduje się również walka z pieniactwem. Twierdzenie, że już dziś są wystarczające narzędzia umożliwiające przeciwdziałanie nadużyciom procesowym, takim jak składanie nieuzasadnionych pozwów, to fikcja. Takie tezy formułują teoretycy oderwani od praktyki stosowania prawa. Ich zdaniem narzędziem do walki z pieniactwem może być np. art. 3 k.p.c. Tymczasem przepis ten stanowi jedynie, w jaki sposób powinny się zachowywać w trakcie procesu jego strony i uczestnicy. Jest w nim powiedziane np., że mają dokonywać czynności procesowych zgodnie z dobrymi obyczajami.
No właśnie. Gdy postępują wbrew tym regułom, sąd zyskuje podstawę, aby oddalać ich żądania.
Sędziowie tak tego przepisu nie interpretują. I trudno im się dziwić, skoro nie wynika to wprost z treści ustawy. Naprawdę, konia z rzędem temu, kto wskaże, czy to orzeczenie sądowe, czy też jakąś czynność sądową, oparte na art. 3 k.p.c. lub innym równie ogólnikowym przepisie k.p.c.
To po co te przepisy zostały zawarte w k.p.c.?
Z perspektywy sędziowskiej są to ozdobniki, które nie znajdują odbicia w sądowej rzeczywistości. Nie są w stanie pomóc sądowi walczyć z trefnymi pozwami, czy też czynnościami podejmowanymi tylko w celu przedłużania postępowań.
Jednak mimo tego, co Pan mówi, do tej pory panowało przekonanie, że obecne rozwiązania są wystarczające.
Nie mnie oceniać, dlaczego poprzednicy, którzy decydowali o takim, a nie innym kształcie kodeksu de facto nie chcieli się zmierzyć z problematyką obstrukcji procesowej. Faktem jednak jest, że tego nie zrobiono. A efektem tego było tolerowanie przypadków wytaczania tak absurdalnych powództw jak np. o wydanie działki na Księżycu. I mimo że dla wszystkich, nie tylko dla prawników jest oczywiste, że powództwo takie jest nie do uwzględnienia, obecny k.p.c. nakazuje traktowanie go ze śmiertelną powagą. To powoduje, że sąd musi dokonać wielu czynności, takich jak np. wezwanie do sprecyzowania powództwa, do wskazania wartości przedmiotu sporu, a w niektórych przypadkach nawet ustanowić dla powoda pełnomocnika, tylko po to, żeby po roku czy dwóch stwierdzić to, o czym wiedziano od początku, czyli że powództwo podlega oddaleniu, bo Kowalskiemu działka na Księżycu nie przysługuje. Powód może się oczywiście od tego orzeczenia odwołać i zazwyczaj to robi, co generuje dodatkowe koszty, którymi obciążany jest zazwyczaj Skarb Państwa. Sądy tracą też cenny czas, który mogłyby poświęcić na rozwiązanie problemu osób przychodzących do nich z naprawdę poważnymi problemami życiowymi. To nonsens. Wśród sędziów mówi się, że jest to gra w durnia. A tym „durniem” niestety jest sąd.
To co się teraz zmieni?
Sąd będzie mógł takie oczywiście bezzasadne pozwy oddalać na posiedzeniu niejawnym. Będzie się to działo w trybie uproszczonym, a więc bez konieczności np. wzywania powoda do uzupełniania braków, czy też do uiszczenia opłaty. Sąd nie będzie musiał się również pochylać nad wnioskami zawartymi w takim pozwie. W takim przypadku sąd będzie z urzędu pisał uzasadnienie, które z założenia nie będzie zbyt skomplikowane.
Czy od takiego orzeczenia będzie przysługiwało odwołanie?
Oczywiście. Powód, który się z takim rozstrzygnięciem nie zgodzi, będzie mógł apelować do sądu II instancji, który sprawę rozstrzygnie ostatecznie. Wszystko będzie się odbywało z zachowaniem konstytucyjnego standardu dwuinstancyjności postępowania. Jednak oszczędzimy dzięki temu rozwiązaniu mnóstwa czynności, sporych kosztów i angażowania w absurdalny proces osoby pozwanej.
Nie obawia się Pan, że sędziowie będą mieli obawy, aby używać tego narzędzia? Że dla świętego spokoju będą woleli jednak przeprowadzić całe postępowanie? Takie pytanie samo się nasuwa, gdy weźmie się pod uwagę, że od pewnego czasu sądownictwo dyscyplinarne zdaje się mieć coraz większe zakusy do rozliczania sędziów także za ich działalność orzeczniczą.
Nie mam takich obaw. Myślę, że sędziowie będą podchodzić do tego nowego rozwiązania z powagą, ale nie ze strachem. Oczywiście każda nowa instytucja na początku rodzi niepewność i musi minąć trochę czasu, zanim sędziowie się do niej przyzwyczają. Zakładamy jednak, że zarówno ta instytucja, jak i inne narzędzia, które chcemy dać sędziom do ręki, będą wykorzystywane tylko w sytuacjach ewidentnych.
W przepisie będzie mowa o „oczywistej bezzasadności powództwa”. Czy to sformułowanie nie będzie budzić wątpliwości interpretacyjnych?
Na temat oczywistej bezzasadności powództwa napisano już wiele. Wystarczy sięgnąć do tego dorobku, aby rozwiać ewentualne wątpliwości. Zaznaczam jednak, że ministerstwu nie chodzi o to, aby sędziowie w masowy sposób zaczęli teraz umarzać powództwa z powołaniem się na ten nowy przepis. Tutaj chodzi o to, byśmy nie zalewali sądów potokiem spraw oczywiście bezzasadnych.
O jakiej skali problemu mówimy? Ministerstwo zbadało, ile takich absurdalnych pozwów jest wnoszonych rocznie do sądów?
Każdy sąd w Polsce ma swoich pieniaczy. I to od lat. Kiedy jeżdżę teraz po Polsce i przedstawiam nowych prezesów sądów, trafiam również do bardzo małych jednostek, gdzie orzeka po kilku sędziów. I oni mówią, że ich problem pieniactwa również dotyka. Trzeba podkreślić, że pieniaczami nie są tylko osoby chore psychicznie, czy takie, którym po prostu sprawia to frajdę, albo chcą się zemścić na nielubianym sąsiedzie. Zdarzają się osoby, które z wnoszenia do sądów pozwów i skarg uczyniły sobie intratne źródło dochodu.
Osoba taka, jak choćby pewien skazany za zabójstwo i osadzony w zakładzie karnym, wnosi kilkadziesiąt pozwów i liczy na to, że co któryś się przeleży. Wówczas składa skargę na przewlekłość. Sąd musi taką przewlekłość stwierdzić, a skoro tak, to jest zobowiązany do zasądzenia na rzecz takiej osoby minimum 2 tys. zł. A to całkiem spory zarobek.
Jakie jeszcze narzędzia otrzymają sądy, aby móc skutecznie walczyć z tego typu patologiami?
Na przykład bardzo przydatnym narzędziem będzie możliwość pozostawiania bez rozpoznania przede wszystkim nie kończących się zażaleń, ale także innych pism procesowych, które w rzeczywistości mają na celu tylko i wyłącznie przedłużanie postępowania. W praktyce jest to nazywane spiralą zażaleń. Są tacy, którzy potrafią złożyć takich zażaleń kilkadziesiąt w trakcie jednego procesu. A sąd, zamiast zająć się sednem toczącego się procesu, musi mozolnie odrzucać te wszystkie spóźnione, nieopłacone czy też po prostu niedopuszczalne.
Czy taka decyzja sądu będzie podlegać kontroli?
Zostanie skontrolowana przy okazji rozpatrywania apelacji od orzeczenia kończącego postępowanie.
Profesjonalni pełnomocnicy raczej nie będą zachwyceni…
Jest niemała grupa osób, które stosują procesowe praktyki obstrukcyjne z tego powodu, że skalkulowali, iż to im się po prostu opłaca. Często są to przedsiębiorcy obsługiwani właśnie przez profesjonalnych pełnomocników. I jeżeli takie podmioty są pozwanymi w oczywistej sprawie, np. o zapłatę z faktury, to obecnie jedyną dla nich sankcją za przedłużanie postępowania jest konieczność zapłaty, po zakończonym procesie, nieco wyższych odsetek ustawowych. A te nie są ustalone na zbyt wysokim poziomie. Osoby takie przedłużają więc postępowania w nieskończoność, a sądy nie mogą z tym nic zrobić.
Czy to oznacza, że po zmianach, sądy będą mogły nakładać jakieś dodatkowe sankcje na strony uprawiające obstrukcję procesową?
Wprowadzamy rozwiązania, które pozwolą w wypadku stosowania takich technik, np. zasądzić dwukrotnie wyższe odsetki. Dzięki temu taka taktyka procesowa przestanie się opłacać. Sąd zyska też możliwość podwyższenia w takich przypadkach kosztów zastępstwa procesowego. Będzie to uzasadnione tym, że poprzez zawinione działania przeciwnika procesowego zmierzające do przedłużenia postępowania, pełnomocnik drugiej strony musiał włożyć w prowadzenie procesu dwukrotnie więcej pracy niż normalnie.
O akceptację dla tych propozycji także będzie ciężko w środowisku adwokackim czy radcowskim.
O możliwości zastosowania takich sankcji sąd będzie pouczał strony, gdy tylko dostrzeże, że coś jest nie tak. A jako dość doświadczony sędzia mogę powiedzieć, że z reguły od razu widać, czy ktoś się tylko broni, czy po prostu chce doprowadzić do przewlekłości. Trzeba również pamiętać, że tego typu decyzje sądu będą przecież podlegały kontroli sądu II instancji. Swoboda sądu I instancji w nakładaniu tego typu sankcji nie będzie nieograniczona.
Jakie jeszcze zmiany znajdą się w projekcie k.p.c.?
Chcemy wprowadzić wniosek o wyłączenie sądu. Obecnie jest tylko wniosek o wyłączenie sędziego. Zdajemy sobie bowiem sprawę, że jeżeli w stosunkowo niewielkim środowisku, w małym mieście, toczy się postępowanie, które dotyczy przedstawiciela lokalnego establishmentu, np. burmistrza czy dajmy na to dyrektora szkoły, to mogą pojawić się wątpliwości co do jego bezstronności. Chcemy, aby w takich sytuacjach była możliwość złożenia wniosku o wyłączenie całego sądu. To zaoszczędzi sporo czasu, bo nie trzeba będzie wszczynać długotrwałej procedury wyłączania po kolei wszystkich sędziów takiego sądu.
Jaki sąd będzie w takim przypadku decydował o tym, gdzie sprawa trafi?
Będzie to robił Sąd Najwyższy.
Te zasady znajdą zastosowanie także wówczas, gdy przed sądem stanie sędzia, który w nim orzeka?
W takim przypadku chcemy, aby sąd macierzysty sędziego z automatu był wyłączony od rozpoznania sprawy, która dotyczy sędziego lub osoby mu bliskiej. O tym, gdzie taka sprawa trafi, zdecyduje sąd nadrzędny. To ważne zmiany, gdyż pozwolą usunąć podejrzenia co do braku bezstronności sądu.
W projekcie mają się znaleźć również przepisy dotyczące właściwości sądu. Skąd ten pomysł?
Chcemy wprowadzić regulacje, które skończą z krzywdzeniem słabszych stron procesu.
Na czym to krzywdzenie polega?
Dziś osoba, która zawiera umowę np. z telefonią komórkową z innego miasta, musi się liczyć z tym, że w razie ewentualnego sporu będzie musiała się udać do sądu położonego na drugim końcu Polski. Powód bowiem może skorzystać z art. 34 k.p.c., który stanowi, że powództwo z umowy można wytoczyć przed sąd miejsca jej wykonania. A tym wykonaniem jest również spełnienie świadczenia pieniężnego przez abonenta. Czyli w rezultacie „miejscem wykonania” jest miasto, w którym siedzibę ma telefonia.
W jaki sposób resort zamierza z tym walczyć?
Utrzymujemy generalną zasadę, że sądzimy się w sądzie właściwym dla pozwanego. Jeżeli jednak chodzi o powództwa z umów, czyli o art. 34 k.p.c., to wprowadzamy do niego zasadę praktykowaną już od dawna na tle przepisów europejskich. Zgodnie z nią sądem właściwym będzie ten ze względu na miejsce spełniania świadczenia charakterystycznego, a nie spełnienia świadczenia pieniężnego.
Wracając do przykładu, który Pan podał: dla Kowalskiego, który zawarł umowę z telefonią komórkową sądem właściwym będzie…?
Dla niego właściwym sądem będzie sąd w miejscu świadczenia usług telekomunikacyjnych, czyli tam, gdzie Kowalski zamieszkuje, a nie np. w Warszawie, gdzie mieści się firma.
Będą inne zmiany dotyczące właściwości sądów?
Tak, obejmą one powództwa o ochronę dóbr osobistych. Bywa, że ktoś nas obraża w internecie. A internet jest wszędzie, więc tak dokładnie nie wiadomo, gdzie złożyć powództwo o ochronę dóbr osobistych. Z ogólnych zasad wynika, że właściwy będzie sąd miejsca zamieszkania pozwanego. A jak się okaże, że ten zamieszkuje na drugim końcu Polski? Często w takich sytuacjach osoba obrażona rezygnuje z egzekwowania swych praw przed sądem. A przecież nie powinno być tak, że przez złe rozwiązania prawne ten, który jest naruszycielem, zyskuje de facto ochronę. Dlatego też wprowadzamy przepis, że w takich sprawach o właściwości sądu decydować będzie miejsce zamieszkania bądź siedziby powoda.
Tagi:Łukasz Piebiak, kodeks postępowania cywilnego, postępowanie cywilne, sądy, wymiar sprawiedliwości
am(2017-11-23 10:27) Zgłoś naruszenie 2333
Lepiej zlikwidujcie przymusy adwokackie i radcowskie. Taka regulacja narusza konstytucję. Kolejna rzecz to skargi kasacyjne. Dlaczego strona nie może ich napisać sama? Powinna się liczyć tylko poprawność formalna i merytoryczna a nie podpis członka określonej korporacji zawodowej. Mityczne pieniactwo nie istnieje. To są jednostkowe przypadki, pod pretekstem których raz za razem wylewa się dziecko z kąpielą. Ile spraw wymagających interwencji sądu zostaje zaniechanych przez utrudnienia, które dotyczą normalnych ludzi, a nie jakichś pieniaczy.
yorry 234(2017-11-23 13:38) Zgłoś naruszenie 190
Te propozycje nie są złe, ale prawdziwym problemem jest pisanie przez sędziów uzasadnień do szuflady, czyli w sprawach, w których strony następnie nie składają apelacji. Nierzadko sędzia 50% uzasadnień pisze do szuflady, co zabiera mu czas, który mógłby przeznaczyć na merytoryczne rozpoznanie innych spraw. Łatwo to zmienić: najpierw apelacja, a potem uzasadnienie. Sędzia pisałby uzasadnienie w sprawach, w których złożono apelację tylko w zakresie tylko zaskarżenia (obecnie sędzia pisze czterdzieści stron uzasadnienia w skomplikowanej sprawie działowej, a zaskarżone jest jedynie rozłożenie na raty, ). Następnie stronie doręczano by uzasadnienie, która w terminie 14 dni mogłaby uzupełnić zarzuty apelacyjne. Jakie to proste i oszczędne, a także nie narusza praw stron, bo te zawsze mogłyby uzupełnić zarzuty apelacyjne po zapoznaniu się z uzasadnieniem.
Judykator(2017-11-25 16:28) Zgłoś naruszenie 30
@wjw "A uzasadnienia będą pisane pod apelację... " A co byłoby w tym złego
wjw(2017-11-25 12:52) Zgłoś naruszenie 01
A uzasadnienia będą pisane pod apelację...
kawa (2017-11-23 18:42) Zgłoś naruszenie 14
Propozycja bardzo trafna . Ale ... cóż dadzą uzupełnione zarzuty , jeśli będą one już poza zakresem zaskarżenia ?
praktyk (2017-11-23 13:42) Zgłoś naruszenie 102
Wystarczy orzekać na ostatniej rozprawie a nie odraczać publikacji lub wprowadzić bezpłatny wniosek o odpis wyroku. Mecenas nie fatyguje się na samą publikacje tylko składa pismo o uzasadnienie bo szybciej, łatwiej i bezpłatnie. Absurdem jest, że odpis wyroku bez uzasadnieni kosztuje 6 plnów a z uzasadnieniem jest bezpłatny.
kawa (2017-11-23 18:33) Zgłoś naruszenie 151
No , jak to ? Pieniactwo zakałą polskiego sądownictwa ? Przecież jeszcze niedawno pan minister i panowie wiceministrowie powoływali się na wpływ ( w roku 2016 ) ok. 40.000 skarg od obywateli , co miało być dowodem na moralną degenerację ( sic! ) sędziów . Oczywiście , żaden z nich nie powiedział , ile z tych skarg było zasadnych . Zresztą , jak mieliby to ustalić ? Czy ktokolwiek badał te skargi pod tym kątem ? Zapewne nie i nic dziwnego . Skąd wziąć podstawę do takiego badania . Dla chcącego jednak nic trudnego . Ta liczba była potrzebna do czegoś innego . Zdumiewa wolta . Może w innych sprawach oceny też są formułowane w oparciu o takie cenne " źródła" ?
prawnik - Szczecin (2017-11-23 08:04) Zgłoś naruszenie 150
Do autora. Pani Małgorzato. Kolejny dobry, rzeczowy artykuł. Formuła wywiadu jak najbardziej właściwa. Dzięki temu, uniknęła Pani tematu - rzeki ("zlewania się" tekstu). Pozdrawiam serdecznie.
kaka(2017-11-23 09:02) Zgłoś naruszenie 123
Dorzucam pomysły: - likwidacja sądowych wyjawień majątku, - przekazanie w zamian referendarzom prowadzenie posiedzeń w przedmiocie zawezwań do próby ugodowej, - umożliwienie nałożenia grzywny za złożenie oczywiście bezzasadnego wniosku o zwolnienie od kosztów sądowych.
kaka(2017-11-23 14:27) Zgłoś naruszenie 30
@ :) - ależ dlaczego za wszystkie? Tylko za te oczywiście naruszające przepisy prawa. I nawet ustawodawca nie jest na takie przypadki ślepy. W takich sytuacjach stronie się zwraca opłatę od środka zaskarżenia a sędzia referent może mieć wytoczone postępowanie dyscyplinarne.
kaka(2017-11-23 14:24) Zgłoś naruszenie 50
Oczywiście bezzasadne pozwy mają być oddalane na posiedzeniu niejawnym. Co do grzywny za bezzasadną apelację to Pana zaskoczę - jest coś na jej kształt. Nazywa się "opłata od apelacji" - jak się apelację oddala to opłata przepada.
:) (2017-11-23 13:32) Zgłoś naruszenie 16
To może tak: Skarb Państwa płaci wszystkie koszty sądowe za uchylone lub zmienione wyroki ?
goornot(2017-11-23 13:29) Zgłoś naruszenie 43
I może jeszcze grzywna za oczywiście bezzasadny pozew? Grzywna za oczywiście bezzasadną apelację? Grzywna za oczywiście bezzasadną kasację? Strach się bać czy iść ze sprawą do sądu :) W złej organizacji pracy sądów (nieprzygotowany do rozprawy, niezaznajomiony z aktami sprawy), w braku jakiejkolwiek weryfikacji wiedzy biegłych leży problem... No ale róbta tak dalej Społeczeństwo za kilka lat oceni te przełomowe zmiany :)
Alois Hudal(2017-11-23 09:02) Zgłoś naruszenie 111
Pani Redaktor Kryszkiewicz konsekwentnie wyrasta na jednego z najważniejszych publicystów prawnych w kraju. Nie boi się poruszać tematów naprawdę ważnych i kontrowersyjnych ( np. niedawne oświadczenie rzecznika NSA odnośnie ważności wyborów dublerów do TK ), a jej artykuły stoją na wysokim poziomie merytorycznym. Co do kierunku zmian omawianego przez Sędziego Piebiaka - nareszcie !
hmmmm(2017-11-23 13:04) Zgłoś naruszenie 100
dalsze rozszerzanie kompetencji referendarzy nic nie da, albowiem gdyż.....MS nie daje nowych etatów referendarskich. w konsekwencji, mimo istotnego rozszerzenia ich kompetencji w dalszym ciągu robią wyłącznie Nc i klauzule. są tez wydziały cywilne, w których nie ma ani jednego pracującego referendarza (o etacie widmo - referendarza od 10 lat delegowanego do MS nie wspominam, bo go od 10 lat fizycznie w sądzie nie ma). w efekcie, co z tego że rozszerza się kompetencje referendarzy skoro zakres faktycznych czynności sędziów pozostaje bez zmian. reforma powinna zmierzać do zmiany nie tyle kpc co całej filozofii wymiaru sprawiedliwości, ale tu większości wyobraźnia się kończy.....
wojto(2017-11-23 13:32) Zgłoś naruszenie 80
A co z pieniaczami w sprawach karnych? tam to dopiero jest co robić
Demokracja w PIS-Landzie (2017-11-23 12:08) Zgłoś naruszenie 814
Czyli krótko .. "Spadać ŚLEDZIE, bo PIS-Bolszewia jedzie i rządzi" ....jak wymaga tego DYKTATOREK ze znanej ulicy. Nie wycierać sobie "*****" Karzełkiem ...., ale ***** w KUBEŁ. Chyba jasne ŚLEDZIE ...?
Piotr(2017-11-23 11:03) Zgłoś naruszenie 71
Ciekawostka, bezzasadne zażalenia sąd będzie pozostawiał bez rozpoznania. Jednocześnie w innej ustawie proponuje się obniżenie opłaty od skargi na czynność komornika. W efekcie dostaniemy szybko wyrok ale jego wyegzekwowanie będzie trwało latami. Szkoda, że w MS pracują zespoły, które proponują sprzeczne rozwiązania.
mecenas(2017-11-23 13:10) Zgłoś naruszenie 714
Może tez likwidacja takiego kuriozum jak orzeczenie referendarza, które po zaskarżeniu jest kontrolowane przez sędziego, któremu ten referendarz służbowo podlega i który to sędzia de facto to pierwsze orzeczenie podyktował. Kompletna fikcja. Już lepiej wprowadzić orzeczenie niezaskarżalne niż tworzyć stornom iluzję.
rada(2017-11-25 16:23) Zgłoś naruszenie 20
referendarz nie podlega sędziemu, referendarz jest niezależny- zgodnie z ustawą o sądach powszechnych, pan mecenas nie doczytał… szkoda
nie-mecenas(2017-11-24 17:25) Zgłoś naruszenie 30
Referendarz nie podlega służbowo sędziemu. Chyba że ten ostatni jest przewodniczącym wydziału. Ale nawet wtedy nikt nic referendarzowi nie dyktuje. Referendarz jest niezależny w orzekaniu.
abc(2017-11-23 13:18) Zgłoś naruszenie 00
Tylko że w Konstytucji jest mowa o dwuinstancyjności.
KOT(2017-11-23 10:17) Zgłoś naruszenie 77
Do Pana Kaka - co z takimi postanowieniami. Sąd Rejonowy w Gdańsku. Referendarz sądu odmówił zwolnienia mnie z kosztów sądowych od złożonej przeze mnie apelacji ( jestem pozwanym, emerytura rolnicza 1.000 złotych - koszta sądowe 3.500) Złożyłem zażalenie na to postanowienie i pani sędzia tym razem (przewodnicząca wydziału) podtrzymała to postanowienie uzasadniając to tum, że mam żonę i ona też otrzymuje 1.000 złotych emerytury rolnicze i to powinno nam wystarczyć. Problem w tym, że ja nie mam żony ( jak Ona to wymyśliła) a postanowienie jest prawomocne i w ciągu tygodnia mam opłacić koszta sądowe. I co dalej?
wow(2017-11-23 13:41) Zgłoś naruszenie 00
@KOT Pisz do Ziobry albo do Prezesa. Oni wszystko mogą :)
prawnikus (2017-11-23 13:07) Zgłoś naruszenie 51
Małżeństwo 80 i 84 lata. On emerytura 1000 on 1500 . On chory na Alzheimera. Opłata od apelacji: 3600 . Sąd odmawia zwolnienia, gdyż wydatki na opiekę nad chorym nie mają pierwszeństwa przed oplatą sądową. Utrzymane po zaskarżeniu.
A.(2017-11-23 13:06) Zgłoś naruszenie 50
proszę złożyc nowy wniosek, podając brak żony jako nową okoliczność może chwyci...
kaka(2017-11-23 12:51) Zgłoś naruszenie 41
Mówię o sytuacjach, w których ktoś wnosi o zwolnienie go od kosztów sądowych wyłącznie w celu przedłużenia postępowania sądowego. Przykład: pozwany A składa zażalenie w toku postępowania (np. na odmowę odrzucenia pozwu). Zażalenie nie jest opłacone. Następnie sąd wzywa A do uiszczenia opłaty, pozwany odbiera w ostatnim dniu terminu na podwójne aiwzo (trwa to miesiąc), następnie w ostatnim dniu terminu A składa wniosek o zwolnienie go od opłaty od zażalenia. Sąd wzywa A do złożenia oświadczenia o stanie majątkowym na urzędowym formularzu (trwa to kolejny miesiąc). A składa oświadczenie wskazując, że posiada oszczędności na rachunku bankowym w kwocie 80 000 zł i nie stać go na opłacenia zażalenia w kwocie 30 zł (autentyczny przypadek). Sąd oddala wniosek, na co zażalenie (wolne od opłat) wnosi A. Po 3 kolejnych miesiącach brakowania pism i postępowania międzyinstancyjnego sąd okręgowy utrzymuje w mocy zaskarżone postanowienie. Sprawa może toczyć się dalej zaś A śmieje się po cichu z imbecylizmu sądu i frajerstwa powoda. Swoją drogą jak się ma Pana przykład do moich propozycji?
Mec (2017-11-23 09:33) Zgłoś naruszenie 612
Do Kaka. Co to jest bezzasadny wniosek o zwolnienie z kosztów (niemal najwyższych w Europie)? Może grzywna na sędziego za oddalenie zasadnego wniosku , co ?
kaka(2017-11-23 14:29) Zgłoś naruszenie 41
@goornot - tak właśnie robię. Co wcale nie oznacza, że na tym się sprawa kończy i nie można sobie jeszcze kilka miesięcy takiego postępowanie przedłużać.
prawnik(2017-11-23 13:48) Zgłoś naruszenie 82
Dajesz sobie skutecznie wmówić, że nasze koszty sądowe są wysokie. Nie są. A przynajmniej nie w zakresie opłat sądowych, które od chwili uchwalenia ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych nie były waloryzowane i powinny zostać podwojone.
goornot(2017-11-23 13:40) Zgłoś naruszenie 24
No to mu oddal taki wniosek o zwolnienie z kosztów, uzasadniając dwoma, trzema zdaniami. W czym widzisz problem? Tak bardzo jest to skomplikowane i czasochłonne? Nakładając grzywnę oprócz tego, że oddalisz to będziesz musiał pisać argumentację dotyczą nałożenia grzywny (np. co przemawiało za tym, że w takiej wysokości itp.?). No chyba, że wychodzisz z założenia, że grzywna taka się należy, a dlaczego w takiej wysokości to już obywatel nie musi wiedzieć, wystarczy, że sąd wiedział, a sąd zdradzić tego nie zamierza. Chcecie mieć więcej pracy? To będziecie ją mieli.
Mec (2017-11-23 13:19) Zgłoś naruszenie 12
Ok. rozumiem. Ale jak sądzę Pan Kaka dopuszcza karę dyscyplinarną na sędziego za oddalenie wniosku w sprawie jak opisana przez KOT ??
kaka(2017-11-23 12:58) Zgłoś naruszenie 60
Bezzasadny wniosek to jest taki, kiedy ktoś wnosi o zwolnienie od opłaty w kwocie 30 zł a następnie wykazuje, że posiada oszczędności na rachunku bankowym w kwocie 80 000 zł. Albo wtedy, gdy osoba zarabiająca 8 000 zł i wykazująca stałe wydatki na poziomie 5 000 zł wnosi o zwolnienie od opłaty od pozwu w kwocie 300 zł. Albo kiedy ktoś wskazuje, że posiada dwa mieszkania (w tym jedno w Warszawie o wartości 2 000 000 zł) i lokal który nieodpłatnie udostępnia innej osobie prowadzącej działalność gospodarczą a wnosi o zwolnienie od opłaty od skargi na czynność komornika w kwocie 100 zł. Albo wtedy, gdy ktoś w gospodarstwie domowym dysponuje dochodem w kwocie 10 000 zł i dwoma mieszkaniami, ale twierdzi, że go nie stać na opłatę od pozwu w kwocie 400 zł ponieważ niedawno kupił sobie dom za 400 000 PLN i ma wysokie raty kredytu w CHF.
as(2017-11-23 13:17) Zgłoś naruszenie 510
Wydaje się że dla MS głównym problem sadów jest przewlekłość. Otóż głównym problemem sądów jest niesprawiedliwość. Lepsza nierychliwa sprawiedliwość niż szybka nieprawość.
Zigi(2017-11-23 12:26) Zgłoś naruszenie 41
I bardzo dobrze. Zlikwidować wyjawienia, referendarzom dać nakazowe, zawezwania, Cps-ki, większość nieprocesu.
qwerty(2017-11-23 21:29) Zgłoś naruszenie 30
A skąd tych referendarzy na to wszystko weźmiecie?
xyz(2017-11-23 13:29) Zgłoś naruszenie 31
I zabezpieczenia (to przecież chrona prawna a nie wymierzanie sprawiedliwości)
abc(2017-11-23 13:03) Zgłoś naruszenie 21
Taa, najlepiej dać wszystkie działówki...
Andrzej(2017-11-23 11:41) Zgłoś naruszenie 27
Może nie wylewajmy dziecka z kąpielą bo oprócz pieniaczy są osoby nieporadne które po uzyskaniu dobrej pomocy prawnej a przede wszystkim życiowej są w stanie sformułować sensowne roszczenie. Niektórzy potrafią sobie naprawdę tak skomplikować życie, tak że trudno się w tym wszystkim połapać.
StAAbrA(2017-11-23 22:06) Zgłoś naruszenie 29
Jeśli sąd nie nadaje się do rozpoznania sprawy z udziałem lokalnej mafii , to cały skład należy zwolnić . Z cieciem włącznie . Itd. , itp. A swoja drogą ciekawe , o ile miejsc POdskoczymy w rankingu , w temacie zwalczania pieniactwa .
zb(2017-11-23 11:02) Zgłoś naruszenie 02
A co z umowami sprzedaży między przedsiębiorcami (art.34 kpc)? Czy sprzedawca będzie teraz jeździł na drugi koniec Polski w sprawie nieuczciwego kupującego?!
nRT(2017-11-24 14:04) Zgłoś naruszenie 01
Pomysł zmiany art. 34 k.p.c. jest fatalny. Teraz będę ścigał dłużników po całej Polsce ponosząc wysokie koszty dojazdów/noclegów/substytucji, których nigdy nie uda się wyegzekwować. Absolutnie chybiony pomysł zarówno w obrocie konsumenckim jak i profesjonalnym.
wjw(2017-11-25 12:55) Zgłoś naruszenie 01
A gdzie przepis który miał być reanimowany o badaniu upływu przedawnienia z urzędu ? Przepis taki w kpc istniał ale znikł nie wiadomo kiedy no i efektem kwitnące firmy windykacyjne dochodzące roszczeń przedawnionych nawet ponad 10 lat bo przedawnienie uwzględniane tylko na zarzut ...