Source: http://forum.remitent.pl/viewtopic.php?t=1596
Timestamp: 2019-06-26 20:31:36+00:00
Document Index: 97172651

Matched Legal Cases: ['art. 626', 'art. 44', 'art. 60', 'art. 85', 'art. 86', 'art. 88', 'art. 89']

"Sprawę ci założę, hultaju!" - Forum o wekslach i windykacji
Dzisiaj jest 26 cze 2019, 21:31
"Sprawę ci założę, hultaju!"
Post autor: Bernard » 09 lut 2018, 14:28
Sformułowanie "założę ci sprawę" zwykle słyszy się od ludzi starszych, zdenerwowanych albo usiłujących przestraszyć.
Jeśli coś takiego słyszymy, to można (nomen omen) założyć, że osoba ta niespecjalnie zna się na prawie (co nie znaczy, że nie ma racji i ewentualnej "sprawy" z nami nie wygra!). Najczęściej chodzi im o sprawę cywilną (powództwo o alimenty) albo karną (zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa albo prywatny akt oskarżenia). Nigdy nie zastanawiałem się nad tym, czy to sformułowanie powstało pod wpływem starych ustaw (tj. że był to kiedyś język prawny, który przeniknął do potoczczyzny); chyba nieświadomie zakładałem, że ot tak się nie-prawnikom ukuło (na zasadzie: skoro "założę ci chomąto" brzmi złowrogo i zapowiada przeoranie kimś, to można też założyć sprawę i kogoś przeorać procesowo).
Przed chwilą natknąłem się na orzeczenie Sądu Najwyższego (C 267/30, PPH 1931, poz. 834), w którym stwierdził, że "protest wekslowy z weksla płatnego w instytucji finansowej może być założony przeciwko kasjerowi instytucji. Podanie w proteście charakteru zajęcia kasjera nie jest konieczne". Czy "założenie" było kiedyś pojęciem ustawowym, tak jak tytułowy "hultaj" był kiedyś obelgą?
PS Sprawdziłem i dziś mówimy co najwyżej o założeniu księgi wieczystej (art. 626 kpc), ale np. dziennikarze też używają potoczczyzny (zob. http://www.rp.pl/artykul/855662-Koszty- ... adzie.html).
Post autor: KamilCK » 09 lut 2018, 14:58
Post autor: Bernard » 09 lut 2018, 16:22
Zgadzam się, że "założyć" = "zapoczątkować"; z semantycznego punktu widzenia ten zwrot jest jak najbardziej poprawny.
Nie chcę też nie-prawnikom zarzucać, że nie posługują się expressis verbis językiem ustawy.
Ciekawi mnie jednak etymologia tego zwrotu ("skąd on się wziął"). Możliwe są co najmniej dwa rozwiązania: (i) nie-prawnik nazwał coś prawniczego po swojemu, bo akurat tak mu się wydawało logicznie, (ii) do języka potocznego przeniknął język prawny, np. jakaś międzywojenna ustawa procesowa*** znała (albo nawet definiowała) termin "założenie sprawy".
*** Napisałem o "jakiejś międzywojennej ustawie procesowej", bo przepisy wekslowe nigdy nie mówiły o "zakładaniu protestu".
W PrWeksl z 1936 jest mowa o dokonaniu (art. 44), niedokonaniu (art. 60), sporządzeniu (art. 85), żądaniu (art. 86), pisaniu (art. 88) lub umieszczeniu (art. 89). Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 14 listopada 1924 roku o prawie wekslowem (które obowiazywało podczas wydawania C 267/30) było w tym zakresie niemal identyczne.
Niewykluczone, że zarówno sędzia w C 267/30, jak i starsi sędziowie, których słyszałeś w sądzie, nazwali coś prawniczego po swojemu, bo akurat tak im się wydawało logicznie (bo nie chcieli cytować ustawy). Byłoby to rozwiązanie nr 3 (przeniknięcie języka prawniczego do języka potocznego).
Post autor: KamilCK » 09 lut 2018, 20:14
Bernard pisze: ↑
09 lut 2018, 16:22
A jak językiem ustawy mam informować inne osoby o zamiarze założenia sprawy sądowej?
Post autor: Bernard » 09 lut 2018, 21:17
Najlepiej tak, żeby Cię zrozumieli ;)
A na poważnie, to można mówić o wytoczeniu powództwa alimentacyjnego/pozwaniu o alimenty czy wniesieniu prywatnego aktu oskarżenia/zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa. Oczywiście w praktyce różni ludzie stosują różne skróty myślowe. Dociekam tylko źródłosłowu.