Source: http://www.pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=320852
Timestamp: 2018-04-25 20:03:24+00:00
Document Index: 37989693

Matched Legal Cases: ['art. 111', 'Art. 50', 'Art. 50', 'Art.33', 'art. 25', 'art=0']

Sprint24 wynajem busów polecam|władysławowo noclegi blisko morza tanio i tanie noclegi Wieliczka|części do przyczepek samochodowych
**** Rólka zaprasza do długoweekendowej rywalizacji kalorycznej spacerowo-biegowo-rowerowej!
2012-10-09, 15:45	 Niewidzialni
Wysłany: 2014-08-05, 13:36:45
Tomasz zabiera ze sobą skrzynkę.
Tylko w zasadzie jakim prawem?
Myślę, że podstawą będzie tutaj jakiś "protoplasta" art. 111 Ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.
Wysłany: 2014-08-05, 19:36:50
W ustawie z dnia 15 lutego 1962 r. o ochronie dóbr kultury, znajduje się artykuł 37, który zezwala wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków na tymczasowe zabezpieczenie zabytku z uwagi na potencjalne zagrożenie jego zniszczenia, uszkodzenia lub wywozu za granicę. Tomasz nie był co prawda konserwatorem wojewódzkim, ale jako pracownik zwierzchniej im instytucji nie miałby chyba problemu z uzyskaniem w razie potrzeby odpowiedniej decyzji. Co więcej owo zabezpieczenie mogło trwać do czasu ustania potencjalnego zagrożenia, a więc na wieki wieków.
Posty: 31884
Wysłany: 2014-08-06, 08:42:37
No proszę, to faktycznie wyjaśnia sprawę. Czy ten przepis funkcjonuje do dziś?
Wysłany: 2014-08-06, 09:27:12
Art. 50 ust. 1 Ustawy z dnia 23 lipca 2003r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami: W przypadku wystąpienia zagrożenia dla zabytku ruchomego wpisanego do rejestru, polegającego na możliwości jego zniszczenia, uszkodzenia, kradzieży, zaginięcia lub nielegalnego wywiezienia za granicę, wojewódzki konserwator zabytków może wydać decyzję o zabezpieczeniu tego zabytku w formie ustanowienia czasowego zajęcia do czasu usunięcia zagrożenia.
Art. 50 ust. 4 pkt 1: Jeżeli nie jest możliwe usunięcie zagrożenia [...] zabytek ruchomy może być przejęty przez wojewódzkiego konserwatora zabytków, w drodze decyzji, na własność Skarbu Państwa, z przeznaczeniem na cele kultury, oświaty lub turystyki, za odszkodowaniem odpowiadającym wartości rynkowej tego zabytku.
Oczywiście jeżeli sprawa ulegnie przedawnieniu w kontekście kary za niezgłoszenie odnalezionego zabytku to sprawca tego przestępstwa jej uniknie. Nie oznacza to jednak przepadku zabytku na korzyść sprawcy. W dalszym ciągu mają zastosowanie przepisy ustawy - zgłoszenie, zarejestrowanie, zabezpieczenie lub przejęcie.
Wysłany: 2014-08-06, 09:52:16
No tak, tylko to jest przepis z 2003 r.
Czy ten wpis oznacza każdy zabytek wpisany do rejestru, czy też jakiś specjalny rejestr zabytków szczególnej wagi dla naszej kultury? Bo kiedyś słyszałem dyskusję że należałoby coś takiego stworzyć i tylko te zabytki byłyby objęte zakazem wywozu za granicę.
A poza tym, to te szpargały ze skrzynki Maklulskiego z pewnością do żadnego rejestru wpisane nie były...
Wysłany: 2014-08-06, 10:02:21
Ale jest to przepis jak najbardziej aktualny. Tekst jednolity znajdziesz tutaj: ./redir/isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20031621568
Zabytki ze skrzynki Wągrowskiego zdecydowanie nie były wpisane do rejestru. Jednakże w momencie ujawnienia ich zawartości inspektor, tutaj w tej roli Tomasz, wszczyna postępowanie (którego konsekwencją będzie odpowiednie zaewidencjonowanie przedmiotów) a tym samym ma prawo korzystać z arsenału jaki daje mu ustawa.
Wysłany: 2014-08-07, 13:51:55
Ale jest to przepis jak najbardziej aktualny. Tekst jednolity znajdziesz tutaj: ./redir/isap.sejm.gov.pl/D...=WDU20031621568
Ja miałem na myśi, że ten przepis nie obowiązywał w czasie akcji książki!
Wysłany: 2014-08-09, 01:20:45
Przecież pytałeś "czy ten przepis funkcjonuje do dziś", więc Nietajenko przytoczył Ci jego dzisiejsze brzmienie, bardzo zbliżone do pierwowzoru - artykułu 37 z 1962 roku, który podał Saint.
W tej ustawie z 1962 roku był jeszcze podobny artykuł, który już dziś nie obowiązuje:
Art.33. Jeżeli właściciel zabytku, a w razie nieustalenia właściciela lub miejsca jego pobytu - użytkownik zabytku nie przestrzega art. 25 albo jeśli interes publiczny wymaga przejęcia na własność Państwa zabytku o szczególnej wartości historycznej, naukowej, artystycznej w celu udostępnienia zabytku ogółowi, zabytek może być przejęty na własność Państwa.
(artykuł 25 nakłada na właściciela obowiązek ochrony zabytku przed zniszczeniem, kontaktu z konserwatorem wojewódzkim itp.)
Można było uznać, że Makulski nie zabezpieczył dokumentów we właściwy sposób, a miały one "szczególną wartość" więc "interes wymagał". Według ustawy z 1962 przedmiot rekwizycji nie musiał być wpisany do rejestru, "jeśli jego charakter zabytkowy jest oczywisty".
Tak jak w artykule 37, przejęcie następowało na wniosek wojewódzkiego konserwatora i za odszkodowaniem, ale pisarz ma prawo trochę uprościć akcję. Zresztą przerażony napadem i nastraszony urzędową mową Makulski może z ulgą podpisał zrzeczenie się na rzecz Państwa, aby pozbyć się kłopotu.
Wysłany: 2014-08-09, 12:25:02
Fakt, za szybko czytałem zaległości forumowe i co nieco mi się zapętliło...
I to by pewnie wyjaśniało sprawę!
Wysłany: 2016-11-11, 01:00:32
Czytam "Niewidzalnych". I muszę przyznać, że pierwszy rozdział bez sensu jest. Bo skoro Tomasz wiedział o nowym pracowniku to dlaczego ta cała szopka gdy Marczak i Tomasz rozmawiają w cztery oczy? Równie dobrze intrygę można by było poprowadzić od wniesienia biurka do wizyty u zwierzchnika gdzie Monika już czeka i wtedy polecieć z szopką. Natomiast takie rozwiazanie jak jest w książce bardzo ogłupia czytelnika.
Po za tym kiążkę się ciekawie czyta. Do łez ubawiła mnie wizja Grety Herbst mieszkającej w kawalerce Tomasza. A także wystająca w kolejce za mięsem i papierem toaletowym, robiąca pranie w pralce Frania z wyżymaczką, co wieczór zasiadająca przed DTV. Sądzę że każda kobieta rzuciłaby bez wahania "zgniły zachód" i zamieszkała za żelazna kurtyną. Ale Tomasz? Nigdy!
Książka przynosi trochę nostalgii Może dlatego, że moje dziecko malutkie studiowalo ostatnio na uniwersytecie w Weimarze? Może dlatego, że pamiętam wygląd banknotu 100DM oraz o wiele mniej wartych 100M? Albo tego, że będąc jako mlodzi dorośli (końcówka szkoły średniej) na dwutygodniowym wyjeździe w Halle i tam po spiciu naszego niemieckiego "przewodnika" dowiedzieliśmy się że on jest cacy, ale żeby innym nic nie mówić bo są ze Stasi? Dwa lata później DDR juz nie istniało.
A odnośnie "tych sfer". Czy nie zauważyliście ze Tomasz przyznaje się do bycia T.W. i ma swojego oficera prowadzącego? Trzeba sprawdzić IPN, moze jest jakiś T.W. "Samochodzik".
"ze swojego biura zatelefonowałem do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, do człowieka, który z ramienia tego ministerstwa dyskretną opieką otaczał polskie zabytki i muzea. To od niego właśnie otrzymałem informację o przyjeździe do Polski Schreibera. Byłem mu teraz winien sprawozdanie ze swych przygód we Frankfurcie i w Weimarze"
Kiedyś najlepsze połączenie lotnicze z Katowicami było realizowane przez LuftWaffe (tak zdrobniale się mówi o LH) właśnie przez Frankfurt (teraz juz nle) i ilekroć wsiadałem do samolotu z napisem Frankfurt to zawsze przypominał mi się 18 odcinek serialu "07" a nie Samochodzik. Sorry Winnetou.
Ostatnio zmieniony przez Kynokephalos 2016-11-11, 08:26, w całości zmieniany 2 razy
Wysłany: 2016-11-11, 08:21:08
dlaczego ta cała szopka gdy Marczak i Tomasz rozmawiają w cztery oczy?
Inaczej rozmawia się sam na sam a inaczej w obecności osoby która jest przedmiotem dyskusji.
Ale mnie też nie przekonuje wyjaśnienie Nienackiego o tym że Marczak z Tomaszem ćwiczyli aktorskie talenty. Po przeczytaniu wcześniejszej wersji tekstu (http://pansamochodzik.net...?t=3359?start=0) miałem wrażenie, że protesty Tomasza początkowo miały być szczere; że w trakcie pracy nad książką ta koncepcja została zmieniona i wtedy powstało nowe zakończenie rozdziału.
każda kobieta rzuciłaby bez wahania "zgniły zachód" i zamieszkała za żelazna kurtyną. Ale Tomasz? Nigdy!
Tu niezupełnie rozumiem, co masz na myśli. W którą stronę przenosiny przez żelazną kurtynę. Jeśli ze wschodu na zachód - nie wiem czy kobiety były do tego bardziej skłonne, mimo że na nich statystycznie mocniej ciążyły braki w zaopatrzeniu i technologiczne zacofanie w dziedzinie gospodarstwa domowego. Możliwe że było tak jak piszesz, ale nigdy o tym w ten sposób nie myślałem.
Ostatnio zmieniony przez Kynokephalos 2016-11-11, 08:40, w całości zmieniany 1 raz
Wysłany: 2016-11-11, 09:48:34
Tu niezupełnie rozumiem, co masz na myśli. W którą stronę przenosiny przez żelazną kurtynę.
Zauważ, ze PS wyobraża sobie Gretę mieszkającą w Polsce ale jakoś nie wyobraża siebie mieszkającego u Grety. Za dziwne w latach 70 gdzie wszyscy (przynajmniej u mnie na Górnym Śląsku) na gwałt szukali niemieckich przodków aby wyjechać do Niemiec. Ale tych prawdziwych, a nie do ruskiego obozu koncentracyjnego zwanego DDR.
Wysłany: 2016-11-11, 10:12:37
Tak się domyślałem, że zamiast "rzucić zgniły zachód" powinno być "wschód".
W takim razie to co napisałem dalej pozostaje w mocy. Nie zauważyłem różnic między kobietami i mężczyznami jeśli chodzi o pragnienie wyjazdu do wolnych i zamożniejszych państw, ale może się mylę.
Natomiast to co wyobraża sobie Pan Samochodzik to chyba skutek zarówno stanowiska politycznego autora jak jego poglądów na temat roli mężczyzny i kobiety w związku. Zaryzykuję opinię, że to drugie ma nawet większe znaczenie.
Wysłany: 2016-11-11, 10:34:22
Dokładnie tak! Też zawsze miałem takie wrażenie. Nienacki w pewnej chwili wpadł na koncept z "graniem", ale nie chciało mu się przerabiać już napisanego tekstu.
Albo spekulując jeszcze dalej - w pewnej chwili doszedł do wniosku, że z jakichś powodów bardziej mu pasuje, iż to Tomasz wybrał Monikę. Szkoda mu było wierszówki, nie chciało mu się pisać od nowa początek I rodziału, więc na szybko dorobił parę zdań o tym, że z Marczakiem "grali".
Ciekawe, czy maszynopis coś na ten temat powie?
Wysłany: 2016-11-11, 11:31:54
Mogło by tak być. Tomasz z pierwszych zdań to osoba zwana przeze mnie "d**a wołowa". Na końcu rozdziału pokazuje "pazur". Szkoda tylko, że nie jest to logiczniej połączone.
Ponadto jest to chyba pierwszy przypadek, że Tomasz wpada na pomysł śledzenia osoby która jeszcze nic nie "przeskrobała". I zadanie to powierza "żółtodziobowi", co jest bardzo nieodpowiedzialne.
Ostatnio zmieniony przez CPN 2016-11-11, 11:32, w całości zmieniany 1 raz
Wysłany: 2017-07-09, 20:17:16
Czytam właśnie Niewidzialnych, a że lecę po kolei wszystkie tomy, to odniosłem wrażenie, że Nienacki lubił burze i to takie konkretne. Lubił też chyba zimę, chociażby ten spacer w zadymce śnieżnej do wraku Szkwała, albo nocowanie w kwietniu na wyspie, pod namiotem. Mógł przecież napisać, że to działo się latem. Myślę, że lubił takie klimaciki, dokładnie jak ja.
Wysłany: 2017-07-09, 23:38:11
Jak "lecisz po kolei", to chyba w Niewidzialnych Tomasz jeszcze nie wie, ze odnajdzie Szkwała. Chyba, że w moim wydaniu brakuje jakichś kartek.
Wysłany: 2017-07-10, 06:34:48
Nie czytam kolejno, tylko w miarę jak dostaję pytania od Milady. Ostatnia będzie Winnetou.
Wysłany: 2017-09-07, 16:07:39
Oskarynek napisał/a:
Tylko inaczej to czytam w wieku 38 lat. Zmarnowałem PS, należało to przeczytać 20 lat temu.
A ja zawsze sobie wyobrażałam, jak cudownie byłoby znaleźć TERAZ jakiegoś nieznanego, nieczytanego PS-a...
Hmmm... No, to ja jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że mam taką nieprzeczytaną pozycję - PS i UFO. Jednakowoż po wszechobecnej krytyce aż boję się po tę książkę sięgnąć...
Ale, co tam... Zamawiam. Na własną odpowiedzialność...
Wysłany: 2017-09-07, 19:32:47
Krytyka jest nieuzasadniona, są wielbiciele tej pozycji. Ja np. wolę UFO niż Winnetou czy Fantomasa.