Source: http://deregulacja.blogspot.com/2012/08/
Timestamp: 2017-09-26 01:48:12+00:00
Document Index: 22408654

Matched Legal Cases: ['art. 58', 'art. 87', 'art. 82', 'art. 35', 'art. 24', 'art. 122', 'art. 137', 'art. 33', 'art. 87']

Deregulacja Blog: sierpnia 2012
Kilka odrębnych słów dotyczących "deregulacji" należy poświecić usługom notarialnym - bo to nietypowy zawód.
Zgodnie z czerwcom badaniem CBOS "podium" zawodów przeznaczonych do deregulacji przedstawia się następująco:
1. ADWOKAT (ex equo z DORADCĄ ZAWODOWYM) - 56% wskazań;
2. RADCA PRAWNY (ex equo z POŚRENIKIEM PRACY) - 55% wskazań;
3. NOTARIUSZ - 52% wskazań.
Jednocześnie 55% ankietowanych chce "aby dostęp do wykonywania tych zawodów był łatwy, a jakość usług weryfikował rynek, więc sami klienci, a nie żeby dostęp do wykonywania sporej części zawodów był ograniczony, a wiedzę i umiejętności kandydatów do zawodu sprawdzały samorządy zawodowe i urzędnicy."
Czy da się postulowaną deregulację (przez przyznanie klientom wolnego wyboru usługodawcy zarówno Korporacyjnego jak i nie-Korporacyjnego) przeprowadzić dla usług notarialnych ???
Oczywiście, że się da, a nawet był już w taki postulat środowiska prawniczego (o czym w "perełce" na końcu) !!!
Na początek należy dokonać ważnego spostrzeżenia iż "notariat" nie jest jakimś bezwzględnie koniecznym ogniwem w wymiarze sprawiedliwości, a obrót nieruchomościami czy zakładanie spółek może być realizowane z powodzeniem także bez udziału znanych nam (drogich i poważnych) Notariuszy.
Oto z przedstawionej przez Ministerstwo Sprawiedliwości "tabeli porównawczej" regulacji zawodowych w niektórych krajach Unii Europejskiej wynika m.in. że:
- Notariatu NIE MAJĄ WCALE: Dania, Irlandia i Szwecja.
- W Finlandii Notariusze są urzędnikami państwowymi.
- W Niemczech Notariusze nie mają odrębnej regulacji (jak np. Adwokaci) i zostali objęci wspólnym określeniem "prawnik".
- Na Cyprze Notariusze to jedynie "prawnicy i urzędnicy poświadczający".
Aby przejść do dalszych rozważań, należy dokonać pewnego rozróżnienia usług notarialnych od opisywanych wcześniej innych usług które są w pełni rynkowe i nie ma żadnych przeszkód co do ich pełnej deregulacji (np. adwokaci, architekci, rzecznicy patentowi itd. itp.).
Notariusz (w pewnym zakresie) "wyręcza państwo" i jest quasi-urzędnikiem.
Jak to zostało określone na Cyprze (a także w USA gdzie jest zbliżona regulacja) - notariusze to "urzędnicy poświadczający".
Tego typu zawody quasi-urzędnicze (choć opłacane bezpośrednio z pieniędzy klientów) to również np. tłumacze przysięgli.
Ale polscy notariusze to tylko "częściowo" qasi-urzędnicy, a największe pieniądze inkasują za usługi które z powodzeniem mogłyby być zupełnie wolnorynkowe !
Notariusze poświadczają tożsamość osób zawierających umowy czy składających określone oświadczenia.
Co do zasady nasze państwo przyjęło zasadę - iż "podpis na dokumencie jest święty", a osoba podpisana dokonała tego świadomie i własnoręcznie, jednocześnie surowo karając fałszerstwo czy wymuszenie podpisu.
Od powyżej opisanej zasady ustanowiono jednak wyjątki. W drodze tych wyjątków postanowiono, iż (m.in.) umowy dotyczące nieruchomości oraz umowy dotyczące spółek będą "prewencyjne" weryfikowane przez notariuszy (quasi-urzędników) w zakresie własnoręczności i dobrowolności podpisanych oświadczeń.
Tego założenia nie mam zamiaru negować (niezależnie od jego słuszności).
Nie mniej - do weryfikacji własnoręczności i dobrowolności złożenia podpisu wystarczająca jest forma "podpisów notarialnie poświadczonych" (koszt u notariusza około 100-200zł).
Tymczasem, dla większości umów polskie prawo wymaga formy Aktu Notarialnego, która polega na tym, że Notariusz, poza poświadczeniem tożsamości osób zawierających umowę - także (formalnie) przygotowuje projekt umowy. Tego typu "usługa" (przygotowanie umowy) kosztuje u notariusza znacznie więcej (bo zwyczaj kilka lub kilkanaście tysięcy złotych !).
Moim zdaniem, nie ma żadnych przeszkód aby w tym zakresie istniała swoboda decydowania przez wolnych i dorosłych Polaków, czy chcą powierzyć przygotowanie projektu swojej umowy Notariuszowi (decydując się na formę Aktu Notarialnego) czy chcą powierzyć przygotowanie projektu swojej umowy, innemu, dowolnie wybranemu prawnikowi np. Radcy Prawnemu (rezygnując z formy Aktu Notarialnego - pozostając jedynie przy Notarialnie Poświadczonym Podpisie). Nie ma żadnych przesłanek aby na przygotowywanie projektów niektórych umów (np. umów sprzedaży nieruchomości czy umów spółek) mieli wyłączny monopol Notariusze.
- Polacy mogą już dziś swobodnie zawierać, bez udziału Notariusza, umowy o większej wartości niż nieruchomości czy kapitał zakładowy spółki (np. sprzedaży luksusowego samochodu - do czego, niezależnie od wartości samochodu, nie jest konieczne nawet poświadczenie podpisu przez Notariusza),
- niezależnie od faktu przygotowywania projektów umów przez Notariuszy w formie Aktów Notarialnych, podlegają one (pod względem skuteczności) już dziś obowiązkowej kontroli przez Sądy (dla umów sprzedaży nieruchomości - Sądy Wieczystoksięgowe, dla umów spółek - Sądy Rejestrowe).
Idąc dalej należy zastanowić się czy "poświadczanie podpisu" konieczne musi zostać dokonane przez prawnika, po specjalistycznej aplikacji, po asesurze itd. itp. Może w tym zakresie wystarczyłyby "standardowe" wymogi urzędnicze (np. takie jak dla ławników w sądach) plus odpowiednie przyrzeczenie.
Jedynie jako ciekawostka - coraz częstsza praktyka polskich banków (które - nastawione na zysk - trudno posądzić o nieracjonalność):
Oto pod umowami bankowymi (nawet na kredyty po kilkaset tysięcy złotych) podpisy poświadczają... kurierzy. Kurier ogląda dowód osobisty, weryfikuje tożsamość i czuwa nad własnoręcznością podpisu (za co prawdopodobnie otrzymuje kilkadziesiąt złotych extra). I ten system się sprawdza. Przystępują do niego kolejne banki, dopuszczając zawieranie tego typu umów "przy kurierze", na coraz większe kwoty !!!
Propozycja odejścia od obligatoryjnej formy AKTU NOTARIALNEGO na rzecz jedynie formy PODPISU NOTARIALNIE POŚWIADCZONEGO jest jest jednym z postulatów pojawiających się podczas prac nad nowym Kodeksem Cywilnym - prowadzonych przez Komisję Kodyfikacyjną działającą przy Ministrze Sprawiedliwości (składającą się z wybitnych polskich profesorów prawa), pracującej nad zupełnie nowym Kodeksem Cywilnym planowanym za kilka (lub kilkanaście) lat.
Autor: Deregulacja 7 komentarzy:
Dlaczego jestem przeciwny obecnie proponowanemu modelowi "deregulacji" według ministra Gowina...
Dla tych którzy przeczytali wcześniejsze wpisy - odpowiedź jest oczywista: bo to jest "pseudo deregulacja".
Jednak tu jeszcze raz spróbuję odnieść się do planowanych zmian, uzasadniając moje stanowisko w tym zakresie.
Może zabrzmi to przewrotnie, ale NIE CHCĘ BYĆ "DORADCĄ PODATKOWYM".
Model deregulacji przyjęty przez ministra Gowina zakłada "manipulowanie" przy tzw. ustawach korporacyjnych.
W niektórych przypadkach jest to duża zmiana: np. tak ma być w przypadku Doradców Podatkowych, gdzie wszyscy którzy zdawali "prawo podatkowe" na studiach mają być zwalniani z egzaminu.
W innych przypadkach zmiany są (delikatnie mówiąc) pozorne: np. tak ma być w przypadku Adwokatów i Radców Prawnych gdzie jedyną zmianą będzie drobna korekta jednej z pięciu części egzaminu (zamiast testu będzie opinia prawna).
Dlaczego kwestionuję to podjecie ???
Bo Ja (jako prawnik, który kiedyś tam zdawał egzamin z prawa podatkowego) otrzymam od ministra Gowina wstęp do korporacji zawodowej Doradców Podatkowych !!!
Pomimo tego, że moja przygoda z prawem zakończyła się tuż po studiach - będę mógł otrzymać oficjalny, państwowy tytuł "doradcy podatkowego". Otrzymam ten ich "śmieszny" numerek, otrzymam prawo do posługiwania się logo "doradcy podatkowego" itd. itp. De facto nasze Państwo będzie OSZUKIWAŁO moich klientów "ręcząc" za moją rzetelność jako "doradcy podatkowego" - gdy tymczasem ja tej rzetelności nie będę gwarantował (bo jak pisałem - podatkami się nigdy nie zajmowałem !!!).
Dlatego - w mojej ocenie - jest to droga BŁĘDNA !!!
Idea uwolnienia "usług regulowanych" jest słuszna. Nie mniej nie powinno się to odbywać przez "manipulowanie" przy ustawach korporacyjnych ! Nie tędy droga !
W mojej ocenie ustawy korporacyjne mogą pozostać niezmienione. Istotnym jest aby umożliwić wykonywanie usług przez każdego chętnego, z zachowaniem rzetelnej informacji dla klientów.
Niech rynek jest podzielony na:
Doradców Podatkowych (posiadających "śmieszne" numerki) - za których rzetelność będzie odpowiadać Państwo (jeśli tylko chce).
nie-Doradców Podatkowych - jako zawód zupełnie wolnorynkowy, wykonywany bez żadnych ograniczeń (o czym klienci powinni wiedzieć).
I klient (wolny i dorosły człowiek) niech ma prawo dokonania na własny koszt swobodnego wyboru:
- droższego Doradcy Prawnego,
- tańszego nie-Doradcy Prawnego.
Są jednak na liście min. Gowina pojedyncze zawody których deregulacja ma przebiegać zgodnie z tym co postuluję. Tak jest planowane np. z zawodem Księgowego. Zawód ten ma zostać uwolniony, z tymczasowym zachowaniem dotychczasowych certyfikatów, ale jedynie jako elementu "informacyjnego" i "marketingowego".
Jaki jest tego skutek ?
Księgowi nie "płaczą i straszą" tylko już "sprowadzają" do Polski największe prywatne międzynarodowe stowarzyszenia Księgowych (o uznanej w świecie renomie) - do których dostęp jest trudny, zachęcając kolegów i koleżanki do podnoszenia swoich kwalifikacji i wstępowania do tych stowarzyszeń. Jednocześnie promują te renomowane stowarzyszenia wśród klientów (przedsiębiorców)- jako gwarantujące najwyższą jakość usług.
I właśnie tak to powinno działać !!!
Choć jesteśmy w niechlubnej czołówce państw z "zawodami regulowanymi" (z liczbą 380 tego typu regulacji), to jednak nadal tysiące zawodów w Polsce jest wykonywanych na zasadach zupełnie wolnorynkowych (z pełnym powodzeniem !!!).
Są to zawody niejednokrotnie o wiele bardziej odpowiedzialne niż te "regulowane" !!!
1. PSYCHOTERAPEUCI
Jest to "wolny rynek" którego nam zazdroszczą obywatele innych Państw żądając deregulacji tego typu usług u siebie !
Jak jest w Polsce ?
Oto zawód "psychoterapeuty" jest w Polsce zawodem zupełnie wolnorynkowym (od zawsze !!!).
W Polsce każdy (bez względu na wykształcenie czy doświadczenie) może sobie zarejestrować działalność i wywiesić szyld "Gabinet psychoterapii".
Począwszy od 2000 roku były próby utworzenia odpowiedniej korporacji zawodowej, ale te próby (podejmowane na skutek lobbingu potencjalnych władz korporacji) ostatecznie zarzucono, na skutek nacisków... samych klientów !!!
Jak to działa ? Doskonale ! O "aferach" dotyczących psychoterapeutów jakoś nie słychać (a na pewno są one znacznie rzadsze niż dotyczące np. Adwokatów).
Klienci bez żadnych problemów radzą sobie na tym rynku.
Są większe i mniejsze prywatne stowarzyszenia dające rękojmię za swoich członków (np. Polskie Towarzystwo Psychiatryczne oraz Polskie Towarzystwo Psychologiczne).
Kto ma wątpliwości co do fachowości psychoterapeuty - korzysta z psychoterapeutów z tych stowarzyszeń.
Jednocześnie - kto bardziej ufa psychoterapeucie poleconemu przez znajomego (choćby był niezrzeszony i bez wykształcenia) - to na swój koszt i swoją odpowiedzialność klient może sobie korzystać z takiego usługodawcy.
I to wszystko pomimo odpowiedzialności za życie i zdrowie (psychiczne) Polaków.
I to wszystko pomimo obcowania z najskrytszymi tajemnicami osobistymi Polaków.
Jak więc widać wolny wybór usługodawców działa doskonale !!!
Co ciekawe - pomimo tego, że gabinet psychoterapii może otworzyć każdy - jakoś nie widać pędu "domorosłych psychologów" do otwierania takiej działalności. Inteligentni są zarówno Klienci, jak i potencjalni usługodawcy - który wiedzą, że bez doświadczenia i wykształcenia nie ma sensu otwierać gabinetu bo... się nie zarobi nawet na czynsz !!!
2. MECHANICY SAMOCHODOWI
Psychoterapeuci to nieco niszowy zawód - dlatego drugi przykład wolnorynkowych usługodawców z którymi niemal każdy (kto tylko ma samochód) obcuje co jakiś czas: mechanicy samochodowi.
Oto w Polsce mamy wolny rynek mechaników samochodowych. Warsztat samochodowy może otworzyć bez wymogów wykształcenia czy doświadczenia zawodowego.
Jak to działa ? Doskonale ! Choć oczywiście są "czarne owce" wśród mechaników to jednak... szczegóły w "perełce" na końcu wpisu.
No i na rynku działają obok siebie z powodzeniem Autoryzowane Stacje Obsługi (za których renomę ręczą światowe koncerny samochodowe) oraz niezależne warsztaty.
Kto nie zna dobrego niezależnego warsztatu - naprawia samochód (nieco drożej) w ASO.
Wszelkie pomysły (które się co jakiś czas pojawiają) aby ASO miały monopol na naprawy samochodów są traktowane z uśmiechem !
I to wszystko pomimo tego, że od bezpiecznej naprawy samochodu zależy niejednokrotnie życie i zdrowie kierowcy oraz pasażerów !!! Każda lekko nie dokręcona śrubka (czy to w kole, czy w hamulcach) - przy większej prędkości stanowi śmiertelne zagrożenie dla wszystkich uczestników ruchu !!!
3. OPIEKUNKI DZIECIĘCE
To z kolei przykład zupełnie wolnorynkowego zawodu w którym:
a) jest chyba największa odpowiedzialność (dzieci to przecież najcenniejsze co zostało nam dane !),
b) jest chyba największe zaufanie (niejednokrotnie opiekunce powierzamy cały swój dom/mieszkanie !),
c) jest chyba najwięcej tajemnicy zawodowej (dzieci to straaaaszne gaduły, które powtórzą wszystko co usłyszą).
...a jest to zawód wolnorynkowy !!!
Jakoś każdy rodzic potrafi wybrać dla swojego dziecka opiekunkę dziecięcą (pomimo braku korporacji zawodowej opiekunek).
Techniki wyboru są przeróżne (jaka danym rodzicom pasuje):
- polecenie rodziny i znajomych,
- "casting",
- korzystanie z usług renomowanej agencji opiekunek
Przykłady takich wolnorynkowych zawodów (bardzo odpowiedzialnych), w których nikomu nie dzieje się krzywda mógłbym mnożyć !
Na koniec jeszcze jeden zawód (którego uwolnieniem często "straszą" środowiska korporacyjne):
LEKARZE / UZDROWICIELE
Jak się okazuje - to wbrew pozorom również jest wolny rynek.
Oto w zakresie prywatnych usług medycznych - z powodzeniem - konkurują ze sobą dyplomowani lekarze (członkowie Izb Lekarskich) z "uzdrowicielami" (od profesorów medycyny z krajów których dyplom nie jest honorowany po "bioenergoterapeutów po zawodówce").
No i Polacy swoje prywatne zdrowie - na swój koszt i odpowiedzialność - powierzają raz lekarzom (w prywatnych gabinetach), a innym razem: uzdrowicielom, zielarzom, bioenergoterapeutom, filipińskim chirurgom itd. itp. (...z których to usług korzysta regularnie ok. 2 mln Polaków).
Jedynie dla ścisłości:
Zgodnie z art. 58 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty rozpoznawanie chorób i ich leczenie przez nie-lekarzy jest w Polsce... KARALNE !!! Tak oto każda mama która rozpoznała u swojego dziecka przeziębienie i podała mu aspirynę POWINNA BYĆ ŚCIGANA !!!
Na szczęście, organa ścigania (pomimo wielokrotnych interwencji środowiska lekarskiego) co do zasady nie stosuje tego przepisu - nie widząc "szkodliwości społecznej" takiego czynu (no bo jak chęć pomagania ludziom może być "szkodliwa społecznie"?).
Wyniki wyszukiwania w Google:
"Mechanik samochody mnie oszukał" - ok. 125.000 wyników wyszukiwania (na kilkadziesiąt tysięcy działających w Polsce warsztatów samochodowych),
"Adwokat mnie oszukał" - ok. 183.000 wyników wyszukiwania (na zaledwie ok. 9.000 Adwokatów),
"Radca Prawny mnie oszukał" - ok. 410.000 wyników wyszukiwania (na ok. 24.000 Radców Prawnych) !!!
Jak pokazują sondaże zawody prawnicze w Polsce są w czołówce zawodów do "deregulacji".
W badaniach OBOP zawody Adwokata, Radcy Prawnego i Notariusza zajęły 3 pierwsze miejsca jako "przeznaczone do deregulacji".
Więc na ich przykładzie pokażę "deregulację za granicą".
Deregulacja zawodów prawniczych była problemem w wielu krajach - jednak w większości z tym problemem sobie poradzono (w różny sposób).
1. UŁATWIANIE DOSTĘPU DO ADWOKATURY
Ten pomysł polega na pozostawieniu adwokaturze dotychczasowych uprawnień, z jednoczesnym ułatwieniem dostępu do adwokatury. To pomysł m.in. Niemiecki, Włoski czy Hiszpański.
Na skutek tego typu działań podjętych już lata temu:
W Niemczech na ok. 80 mln obywateli przypada 200.000 adwokatów.
We Włoszech na ok. 60 mln obywateli przypada 150.000 adwokatów.
W Hiszpanii na ok. 40 mln obywateli przypada 150.000 adwokatów.
(Polska - na ok. 40 mln obywateli przypada 9.000 adwokatów i 24.000 radców prawnych).
Najpóźniej tego typu "deregulację" wprowadziła u siebie Hiszpania (ok. 10 lat temu).
Polegało to na tym, że nagle ustalono, że jedynym wymaganiem dostępu do adwokatury jest ukończenie 5-letnich wyższych studiów prawniczych. W ciągu kilkunastu miesięcy osiągnięto zawrotną liczbę 200.000 adwokatów (z początkowej poniżej 50.000) !!! Obecnie ta liczba ukształtowała się na poziomie ok. 150.000 (zmuszając najsłabszych do opuszczenia tego zawodu).
Obecnie, w związku z rozdzieleniem studiów prawniczych w Hiszpanii na licencjat oraz uzupełniające magisterskie, zmieniono zasadę dostępu do adwokatury w ten sposób, że warunkiem uzyskania tytułu adwokata w Hiszpanii będzie... 4-letni licencjat + 1-roczny dodatkowy kurs akademicki.
2. ROZSZERZANIE UPRAWNIEŃ DRUGIEGO ZAWODU PRAWNICZEGO
Ten pomysł polega na pozostawieniu adwokaturze dotychczasowych uprawnień, z jednoczesnym rozszerzaniem uprawnień alternatywnego zawodu prawniczego. To pomysł wyspiarski.
W Wielkiej Brytanii i Irlandii są dwa zawody prawnicze:
BARRISTER (pol. Awokat) oraz SOLICITOR (pol. Radca Prawny).
Barrister - to szacowny stary zawód, do którego niezwykle trudno się dostać.
Solicitor - to zawód (początkowo) pomocnicy, do którego dostać się dość łatwo.
Obecnie Wielkiej Brytanii i Irlandii trwa "rozszerzanie uprawnień" Solicitorów.
Pomimo, że Solicitorem można zostać nawet z średnim wykształceniem (!!!), to w Irlandii uprawnienia tych zawodów są już niemal zrównane.
3. CAŁKOWITE UWALNIANIE DROBNYCH USŁUG ADWOKACKICH
Ten pomysł polega na uwalnianiu drobnych usług adwokackich (w sądach niższych instancji), z jednoczesnym utrzymaniem monopolu adwokatów w sądach wyższych instancji. To jest pomysł francuski.
We Francji następuje stopniowe uwalnianie usług adwokackich w drobnych sprawach, w niższych instancjach sądowych, z jednoczesnym "kierowaniem" adwokatów do spaw przed wyższymi instancjami sądowymi. We Francji nazywa się nawet adwokatów "pełnomocnikami przed sądami apelacyjnymi".
4. CAŁKOWITE UWOLNIENIE PRYWATNYCH USŁUG ADWOKACKICH (TJ. WOLNA KONKURENCJA ADWOKATÓW I NIE-ADWOKATÓW)
Ten pomysł polega na całkowitej swobodzie wykonywania wszelkich usług adwokackich, i poddanie prywatnych usług adwokackich zasadom wolnej konkurencji. To jest pomysł północnoeuropejski a także amerykański.
Całkowita swoboda wyboru pełnomocnika procesowego i obrońcy jest uznawana w USA za bezwzględnie obowiązująca zasadę konstytucyjną. W związku z powyższym istnieje swoboda w prowadzeniu działalności przez doradców prawnych (bez względu na ich wykształcenie i doświadczenie).
Jednocześnie w części stanów USA znana jest instytucja "licencji prawniczych". Zdobywa się je po studiach (lub po studiach i aplikacji - zależnie od stanu) które uprawniają... do założenia i prowadzenia Firmy Prawniczej (kancelarii). W tych stanach osoby bez licencji mogą świadczyć klientom usługi jednoosobowo, jako tzw. "wolni strzelcy"
W północnej europie model ten jest realizowany w Danii, Szwecji, Norwegii, Finlandii, a także są próby jego wprowadzenia w innych krajach (od Hiszpanii po Łotwę).
Model ten polega na tym, iż w krajach tych działa Adwokatura - jednak ma ona monopol wyłącznie na usługi finansowane z budżetu Państwa (np. zastępstwo czy poradnictwo prawne "z urzędu").
Na rynku prywatnych usług "Królewscy Adwokaci" muszą konkurować z tzw. doradcami prawnymi (co do których nie ma żadnych wymogów doświadczenia czy wykształcenia). Tzw. doradcy prawni mogą komercyjne (na zasadach identycznych jak Adwokaci) wykonywać usługi prawnicze w pełnym zakresie - z zastępstwem procesowym w sprawach rodzinnych, czy obroną w sprawach karnych włącznie.
Tzw. doradców prawnych nie obowiązują żadne zasady dotyczące etyki czy tajemnicy zawodowej. Jedynym wymogiem jest rzetelna i uczciwa reklama, co podlega bieżącej kontroli lokalnych Urzędów Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Np. w Danii tamtejszy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów szczególną wagę przywiązuje do rzetelnej informacji w zakresie wynagrodzenia oraz szans na wygranie sprawy sądowej - ścigając w tym zakresie nierzetelnie informujących swoich klientów Adwokatów i tzw. doradców prawnych.
I WŁAŚNIE TEN MODEL UWAŻAM ZA NAJLEPSZY.
Nie tylko ja uważam model północnoeuropejski za najlepszy. Potwierdzają to także wszelkie rankingi wymiarów sprawiedliwości poszczególnych krajów (np. robione w ramach ramach badań Doing Business). Wymiar sprawiedliwości krajów północnej europy jest niezmiennie oceniany jako najlepszy na świcie !!! Polski wymiar sprawiedliwości jest niezmiennie oceniany w okolicach... setnego miejsca ! Ale trudno się dziwić, że nasz wymiar sprawiedliwości jest skrajnie niewydolny, skoro (wg. rocznika statystycznego) zaledwie 2% osób ma pełnomocnika w sprawie sądowej, a reszta... nieudolnie reprezentuje się sama - zajmując i "zapychając" sądy które muszą tym "nieudolnym" stronom pomagać na każdym kroku.
Model północnoeuropejski nie dotyczy tylko "zawodów prawniczych". Dotyczy on w zasadzie wszystkich prywatnych usług !!! Oto w Danii, Szwecji, Norwegii czy Finlandii można (za własne pieniądze i na własną odpowiedzialność) powierzyć projektowanie prywatnego domu każdemu (zarówno Architektowi jak i nie-Architektowi, bez względu na jego doświadczenie czy wykształcenie).
Ten model się rozszerza - i dokładnie taką "deregulację" zawodu Architekta, poprzez przyznanie prawa obywatelom do prywatnego korzystania również z nie-Architektów przeprowadzili u siebie Holendrzy.
Autor: Deregulacja 3 komentarze:
Obecnie chyba najczęstszym argumentem aby coś uzasadnić jest "Prawo Unii Europejskiej".
Jednak prawo UE to nie żaden mityczny "czarny las" - i tak naprawdę nie reguluje ono "wszystkiego i wszystkich" (jak się często uważa).
Tak też jest dla "zawodów regulowanych". Regulacje UE są "szczątkowe" i co do zasady nie mają kompletnie żadnego wpływu na dopuszczalność deregulacji.
Na wstępie trzeba wskazać, iż - co do zasady - prawo unijne bardzo wysoko ceni swobody gospodarcze, w tym wolność wykonywania dowolnego zawodu na terenie całej unii (to obok wolności przemieszczenia się jedna z podstawowych wolności obywatelskich w UE).
Te "szczątkowe" regulacje dotyczące zasad wykonywania niektórych zawodów należy podzielić na dwie kategorie:
1. ZAWODY SEKTOROWE.
2. ZAWODY INNE NIŻ SEKTOROWE.
„Zawodami sektorowymi” w Unii Europejskiej są: Architekt, Farmaceuta, Lekarz, Dentysta, Weterynarz, Pielęgniarka i Położna.
Dla tych zawodów Unia europejska ustanowiła wspólne standardy wykształcenia nazywając je „sektorowe” (np. obecnie także Polska Pielęgniarka musi mieć licencjat, a nie jak przed wejściem Polski do UE jedynie wykształcenia średnie).
Jednak poza "standardami wykształcenia" Unia kompletnie nie ingeruje w swobody wykonywania poszczególnych "zawodów sektorowych".
I nie chodzi tu tylko o obowiązek zrzeszania się w ramach "zawodów sektorowych" w korporacjach (który w jednych krajach Unii istnieje, a w innych go nie ma), ale także dopuszczalność konkurowania "zawodów sektorowych" z innymi usługodawcami na wolnych rynkach !!!
Przykład (co będzie szerzej opisane w kolejnych wpisach):
Holenderskie czy Skandynawskie usługi projektowania budynków, gdzie na własny koszt i własną odpowiedzialność, inwestor może zamówić sobie projekt budowlany zarówno u „sektorowego Architekta” jak i nie-sektorowego nie-Architekta (bez względu na jego doświadczenie i wykształcenie).
Równoległe funkcjonowanie usługodawców Korporacyjnych i nie-Korporacyjnych, konkurujących o prywatne usługi jest w pełni godne z prawodawstwem unijnym (i nie grozi np. "wykluczeniem z Unii" - czym niektórzy straszą).
ZAWODY NIESEKTOROWE
Jak wskazałem na wstępie, zasadą w UE jest swoboda wykonywania zawodu.
Dla niektórych zawodów (np. Adwokata) są pojedyncze regulacje dotyczące przepływu usługodawców pomiędzy różnymi krajami (dyrektywa 77/249/EWG oraz uzupełniająca ją dyrektywa 98/5/WE)- ale to tyle. Żadne prawo Unijne nie ingeruje w zasady wykonywania tych zawodów !!!
Dla przykładu (opisany powyżej zawód adwokata):
Dla Adwokata i Radcy Prawnego nie ma żadnych ustanowionych przez Unię „sektorowych standardów wykształcenia”.
Np. „Adwokat” w Hiszpanii musi mieć Licencjat z Prawa + 1 roczne szkolenie akademickie.
„Radca Prawny” (Solicitor) w Irlandii musi mieć zaledwie wykształcenie średnie + egzamin + 2 letnią praktykę (…i z takim wykształceniem Irlandzki Solicitor może się wpisać na listę polskich Adwokatów !!!).
Jedyna regulacja unijna w zakresie zawodów Adwokata i Radcy Prawnego dotyczy ograniczenia swobody przepływu osób i usług (co – na marginesie – miało być objęte pełną swobodą, jednak na skutek lobbingu z tej swobody zostało wyłączone). Jedyny skutek opisanej regulacji jest taki, że „niekorporacyjni prawnicy” zostali wyłączeni ze swobody przepływu usług, i objęci są nią wyłącznie prawnicy korporacyjni z poszczególnych krajów (Adwokaci, Radcy Prawni, Solicitor’owie, Barrister’owie itd.). Jak dotychczas nie-korporacyjni prawnicy z krajów gdzie tacy działają (np. Szwecji, Danii, Łotwy czy Finlandii) nie próbują przełamać lobbingu unijnych adwokatów i rozszerzyć unijną swobodę przepływu usług także na prywatne usługi prawnicze świadczone przez „nie-Adwokatów” (jak to było pierwotnie planowane), więc nie ma żadnych przesłanek aby coś w tej kwestii mieli zmieniać ewentualni polscy nie-Adwokaci (o ile dojdzie kiedyś do „prawdziwej deregulacji”). Tak więc temat Unijnej swobody przepływu usług prawniczych świadczonych przez nie-Adwokatów (co jedynie jest objęte unijną regulacją – dość rygorystyczną) pozostaje całkowicie poza przedmiotową dyskusją.
Polscy Radcowie Prawni w swoich wewnętrznych uchwałach (np. kodeks etyki) piszą sami o sobie, nie tylko jako "zawodzie zaufania publicznego" ale także "gwarant realizowania zasady demokratycznego państwa prawa". Tyle, że zawód Radcy Prawnego, znany jest w Unii Europejskiej zaledwie w... 8 krajach (z 27), i to głównie dawnego "bloku wschodniego" ! Czy pozostałe 19 krajów gdzie nie ma zawodu Radcy Prawnego nie ma "zagwarantowanej zasady demokratycznego państwa prawa" ?
Amber Gold czyli związek deregulacji ze sprawami bieżącymi (ale nie tylko).
Czy aby sprawcą problemów klientów z "lokatami" w Amber Gold nie jest Państwo, które skrajnie przeregulowało tę dziedzinę działalności gospodarczej ???
Bo co się okazuje: jak tylko ludzie widzą że nie ma żadnej regulacji na rynku - sami się potrafią ochronić przed oszustami !!!
Wystarczy tylko skończyć z ułudą wszechwładnej regulacji - która rzekomo chroni wszystko i wszystkich - a "afer" nie ma !
Przykład - bardzo proszę.
Prosty przepis na przekręt:
Proszę założyć warsztat samochodowy. Ogłosić "naprawa mercedesa za 100zł". W dwa tygodnie zebrać 20 samochodów (po 100.000 zł każdy) z kluczykami i dokumentami. Samochody sprzedać za wschodnią granicą. 2.000.000 zł w dwa tygodnie !
Dlaczego taki przekręt jest nie możliwy ???
Bo ludzie wiedzą, że działalność mechaników samochodowych - była - jest - i będzie - wolnorynkowa, i NIGDY nie powierzą samochodu co dopiero otwartemu warsztatowi z podejrzaną reklamą !!!
Czy ktokolwiek słyszał o kliencie który myślał, że powierza samochód Autoryzowanej Stacji Obsługi, a w rzeczywistości korzystał ze "zwykłego mechanika" ???
Polacy potrafią się poruszać po wolnych rynkach !!!
Przekręty typu "piramida finansowa" są możliwe dzięki temu, że rynek usług finansowych w Polsce (i nie tylko) jest bardzo mocno regulowany !!!
Klienci "złudnie" wierzą, że wszystko na tym rynku jest "kontrolowane i bezpieczne", no i mamy... Amber Gold.
Państwo zamiast tylko "dawać drogowskazy", chciałoby takie mieć regulacje prawne aby być "aniołem stróżem" który czuwa i prowadzi nieporadnego obywatela "za rączkę".
Idea szczytna... ale utopijna !!!
Każde prawo, co do zasady jest "dziurawe".
Prawa bez "dziur" jeszcze nigdy i nigdzie nie stworzono !
Elastyczny i kreatywny "Nikodem Dyzma" (ten od Amber Gold i każdy kolejny) zawsze będzie o krok przed "sztywnym prawem".
Nie stwarzać ułudy regulowywania rynku, ale wręcz zrezygnować z tej regulacji - uświadamiając klientom ich wolność i odpowiedzialność (-co, jak wyżej opisano, działa doskonale).
Oczywiście Państwo może dawać "drogowskazy". Jak ???
Chroniąc pewne nazwy firmowe - i za te nazwy gwarantować i odpowiadać swoim majątkiem.
Przykład: Niech zastrzeżona będzie nazwa "BANK".
Firmy które będą miały w nazwie "BANK" - niech będą poddane regulacjom, no i niech będą objęte gwarancjami państwowymi (Bankowego Funduszu Gwarancyjnego).
A podmioty które nie będą miały w nazwie "BANK" - niech będzie zupełnie wolnorynkowe, ale też bez żadnych gwarancji Państwowych (czego świadomość powinni posiadać Polacy).
Wystarczy, że tę zasadę uzupełni skutecznie działający UOKiK - którego zadaniem jest czuwać nad tym aby reklamy nie wprowadzały w błąd (i nikt nie "udawał" BANKU, jeśli nim nie jest). Już dziś są odpowiednie kary za to (bardzo wysokie) i odpowiednie narzędzia dla UOKiKu (który ma kompetencje niemal równe służbom specjalnym).
To samo dotyczy wszystkich "rynków regulowanych".
To dlatego obok Licencjonowanych Taksówek (po 3zł/km) działają z powodzeniem przewozy osób (po 50zł/km).
To dlatego obok należących do korporacji zawodowej Adwokatów (co do zasady pobierających stawki wg rozporządzenia Ministra) działają z powodzeniem "kancelarie odszkodowawcze" (z olbrzymimi prowizjami rzędu 30-50% wygranego odszkodowania).
Dodatkowe regulacje (które są proponowane po sprawie AMBER GOLD) nic nie pomogą.
Nawet jeśli do założenia firmy będzie trzeba przedstawić zaświadczenie o nie karalności do 3 pokolenia wstecz, a do tego system komputerowy w sądach rejestrowych będzie odrzucał wszystkich prezesów skazanych, to czy to ochroni ludzi przed przekrętami ? Nie. Nowy "Nikodem Dyzma" będzie jeszcze bardziej bezczelny i kreatywny.
Ludzie mogą ochronić się sami. A chronią się sami gdy mają świadomość wolności i odpowiedzialności.
Czas więc na PRAWDZIWĄ DEREGULACJĘ.
Niech klienci mają pełne prawo korzystać ze swobodnie wybranych usługodawców.
Państwo co najwyżej może chronić pewne nazwy (np. "Bank", "Adwokat") biorąc pełną odpowiedzialność za tych usługodawców, pozostawiając jednak swobodę korzystania z nie-Adwokatów (na koszt i odpowiedzialność wolnych i dorosłych obywateli).
Mój ulubiony przykład "kreatywności' Polaków.
Oto w zeszłym roku, gdy pojawił się problem "przewozów osób" udających Taxi i żądających stawek 50zł/km, zamiast uświadomić polkom, że tylko to co ma w nazwie "Taxi" jest regulowane, a wszystko resztę jest legalne ale nieuregulowane (dodatkowo ścigając UOKiKem tych którzy wprowadzają w błąd udając Taxi), postanowiono całkowicie zabronić prowadzenia działalności "przewóz osób".
Oczywiście to kompletnie nic nie zmieniło, a jedynie zmusiło Polaków do główkowania jak obejść "dziurawe" przepisy.
No i powstało 101 pomysłów.
Moim ulubieńcem jest jeden z przewoźników z Warszawy który tak oto "obchodzi" zakaz (zgodnie z jego wypowiedziami w telewizji):
Jest byłym kierowcą autobusu, więc wie, że ludzie mają potrzebę "wygadania" się kierowcy.
Więc - wychodząc na przeciw oczekiwaniom klientów - założył działalność para-psychologiczną pod nazwą "pogadaj z kierowcą". Oczywiście aby rozmowa była skuteczna (tj. kierowca zbyt dużo nie gadał) - musi być "w ruchu". No i on taką usługę "rozmowy z kierowcą w ruchu ulicznym" zapewnia (za opłatą).
A to, że ktoś podczas takiej "terapii" dojedzie z dworca centralnego na lotnisko, za połowę ceny u taksówkarza to... tylko przypadek.
Jak widać - POLAK POTRAFI znaleźć dziurę w każdym przepisie.
Co więc chodzi z tą „Prawdziwą Deregulacją” (w największym możliwym uproszczeniu).
W mojej ocenie Prawdziwa Deregulacja powinna polegać na przyznaniu dorosłym Polakom prawa korzystania z prywatnych usług jakich tylko chcą: zarówno korporacyjnych jak i nie-korporacyjnych.
Dokładnie tak jak jest w Polsce z prywatnym leczeniem.
Wolny i dorosły Polak może się prywatnie leczyć gdzie chce. Może się leczyć prywatnie (na swój koszt i odpowiedzialność) zarówno u lekarza, jak też i znachora, zielarza, bioenergoterapeuty czy filipińskiego chirurga (i tak robi 2 mln Polaków).
Tylko tyle i… aż tyle !
Dlaczego więc postuluję aby:
Wolny i dorosły Polak mógł prywatnie ustanowić swoim pełnomocnikiem sądowym i obrońcą zarówno Adwokata jak i nie-Adwokata (tak jak to jest np. w Szwecji, Norwegii, Danii czy na Łotwie).
Wolny i dorosły Polak mógł prywatnie zlecić zaprojektowania własnego prywatnego domu zarówno Architektowi jak i nie-Architektowi (jak to jest np. w Holandii czy Szwecji).
Oczywiście tytuły zawodowe "Adwokat" czy "Architekt" mogą pozostać. Państwo ma prawo dawać "drogowskazy" - oczywiście biorąc za to pełną odpowiedzialność (w tym przypadku: odpowiedzialność za tych który posługują się zastrzeżonymi tytułami "Adwoakt" czy "Architekt").
W praktyce chodzi nie o to aby „korygować” (mniej lub bardziej) ustawy korporacyjne (typu „Prawo o Adwokaturze”) – jak planuje to minister Gowin obecnie. Ustawy te, co do zasady, jedynie regulują tytuł zawodowy "Adwokata" (co jest dopuszczalne), ale nie są źródłem monopoli korporacyjnych – więc dyskusja o ich korygowaniu jest, w mojej ocenie, jałowa.
Mi chodzi o to by zmieniać te przepisy które rzeczywiście ograniczają wolność wyboru usługodawców przez dorosłych Polaków (działających na własny koszt i własną odpowiedzialność).
Dla usług zastępstwa procesowego, postuluję zmianę:
- art. 87 k.p.c.,
- art. 82 i 88 k.p.k.,
- art. 35 Ustawy sądowo-administracyjnej,
- art. 24 i 30 postępowania w sprawach o wykroczenia,
- art. 122a i 123 k.k.s…. itd. itp.
Postuluję aby im proste brzmienie „Pełnomocnikiem (obrońcą) może być osoba fizyczna posiadająca pełną zdolność do czynności prawnych” *
* proponowane brzmienie wskazanych przepisów to zacytowane brzmienie art. 137 Ordynacji podatkowej czy art. 33 k.p.a., które to przepisy dokładnie taką swobodę klienta w wyborze pełnomocnika przed urzędami – nawet tak specjalistycznymi i ważnymi jak Urzędy Skarbowe czy Urząd Atomistyki albo Lotnictwa.
* proponowane brzmienie wskazanych przepisów jest bliskie propozycji prof. Radwańskiego i Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego ubiegłej kadencji w zakresie proponowanego brzmienia art. 87 k.p.c.
Na koniec badanie opinii publicznej:
Zgodnie z badaniami CBOS z czerwca 2012 roku:
65% Polaków opowiada się za „deregulacją”,
55% Polaków jest za tym, aby dostęp do wykonywania niemal wszystkich zawodów był łatwy, a jakość usług weryfikował rynek, więc sami klienci, a nie żeby dostęp do wykonywania sporej części zawodów był ograniczony, a wiedzę i umiejętności kandydatów do zawodu sprawdzały samorządy zawodowe i urzędnicy – CZYLI DOKŁADNIE TO CO OPISAŁEM POWYŻEJ I MAM ZAMIAR OPISYWAĆ NA TYM BLOGU.
(źródło: http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/633601,deregulacja_wiekszosc_polakow_chce_ulatwienia_dostepu_do_zawodow.html )
W następnych wpisach (wcześniej lub później) będzie m.in. o:
- zgodności proponowanych zmian z prawem UE,
- zgodności proponowanych zmian z Konstytucją RP.
„ W interesie publicznym leży realna możliwość bycia reprezentowanym w sądzie czy urzędzie przez każdego a nie mniej pracy i wygoda adwokatów czy radców prawnych.”
(prof. A. Rzepliński – prezes Trybunału Konstytucyjnego).
Witam Cię Szanowny Czytelniku.
Zachęcony przez znających moje poglądy na temat deregulacji wszelkich zawodów (w tym prawniczych) niniejszym rozpoczynam działalność tego bloga.
Zasugerowano mi, abym moje spójne argumenty przedstawił zwięźle w jednym miejscu (bez „pyskówek” z członkami deregulowanych korporacji zawodowych które porozrzucane dyskusje w sieci tworzą nieczytelne). To właśnie mam zamiar uczynić.
Nie będzie to więc „typowy blog”. Nie będę opisał historii swojego życia. Będę jedynie przedstawiał moje własne poglądy w zakresie tzw. „deregulacji”, poparte widzą zdobytą w ostatnich latach (tematem „deregulacji” w ujęciu krajowym, jak też międzynarodowym interesuję się od kilku lat).
Będę pisał zarówno o zawodach regulowanych wymienianych przez Polaków (wg. badań CBOS) jako TOP 3 przeznaczonych do deregulacji (tj. Adwokat, Radca Prawny, Notariusz), jak też o „słynnych” bibliotekarzach czy taksówkarzach, a także o zawodach mniej znanych np. Rzeczniku Patentowym (ok. 900 osób które ma monopol na występowanie przez Urzędem Patentowym RP).
Chcę aby ten blog był zbiorem argumentów do dyskusji i przemyśleń dla tych który chcą sobie wyrobić swój własny pogląd na temat "deregulacji zawodów".
Podstawowym moim postulatem jest WOLNOŚĆ WYBORU.
Uważam, że dorosły człowiek powinien mieć prawo wyboru (na swój koszt i swoją odpowiedzialność) dowolnego usługodawcę, zarówno Korporacyjnego jak i nie-Korporacyjnego.
Żaden z moich postulatów nie będzie „utopią”, ale opisem systemu funkcjonującego w krajach Unii Europejskiej (lub w USA).
Ze szczególną uwagą mam zamiar odnieść się do najczęstszych „zarzutów” stawianych planowanej deregulacji, w szczególności:
- rzekomej niekonstytucyjności planowanych zmian,
- rzekomym spadku jakości usług po deregulacji,
Mam nadzieję, że będzie tu kilkanaście lub kilkadziesiąt notatek, opisujących spójny pogląd na „deregulację”, z którym każdy będzie mógł się zapoznać i samemu rozważyć, czy „jest za deregulacją czy jest jej przeciwny”. Ponadto mam nadzieję, że będzie to dostępny i przejrzysty zbiór argumentów dla wszelkich zwolenników „deregulacji”.
Oświadczam wszem i wobec, że nie mam zamiaru wykonywać jakiegokolwiek zawodu regulowanego (…dobrze mi w „marketingu” który jak na razie jest wolnorynkowy).
Piszę tu wyłącznie z punktu widzenia KLIENTA – i takie podejście polecam wszystkim.
Na koniec słów o sobie… Jestem z wykształcenia prawnikiem, ale nigdy nie pracowałem w tym zawodzie. Początkowo na etacie, a do ładnych paru lat „na swoim” (prowadząc prywatną firmę) zajmuje się marketingiem. Mam rodzinę. Z polityką (czy politykami) nie mam nic wspólnego.
Miejsce akcji: południowa polska.
Kontakt do mnie: deregulacja@gmail.com
Wszystkie teksty publikuję z prawem do dowolnego cytowania przedruku zarówno w całości jak i częściach (z podaniem źródła).
ps. to jest mój pierwszy blog w życiu - więc przepraszam za ewentualne błędy.
JEŚLI ZGADZASZ SIĘ Z MOIM PODEJŚCIEM DO KWESTII "DEREGULACJI" - PROPAGUJ TE POGLĄDY I TEN BLOG GDZIE TYLKO MOŻESZ !!!