Source: http://aferyprawa.eu/index2.php?p=teksty/show&dzial=wyceny&id=3297
Timestamp: 2020-08-12 12:22:12+00:00
Document Index: 100758167

Matched Legal Cases: ['Art. 202', 'art. 93', 'art. 202', 'K 16/08 ', 'Art. 71', 'arta 5029', 'arta 5028', 'arta 5025', 'arta 5024']

Aferyprawa - Mechanizm wyłudzania kilku milionów zł rocznie przez oszustów – „biegłych” sądowych: Heitzmana, Gierowskiego i ich kolegów Andrzej KURSA
Aferyprawa.com Wyceny Mechanizm wyłudzania kilku milionów zł rocznie przez oszustów – „biegłych”
Kodeks postępowania karnego tak określa zakres pracy biegłych:
Art. 202. § 1. W celu wydania opinii o stanie zdrowia psychicznego oskarżonego[1] sąd, a w postępowaniu przygotowawczym prokurator, powołuje co najmniej dwóch biegłych lekarzy psychiatrów.
§ 3. Biegli nie mogą pozostawać ze sobą w związku małżeńskim ani w innym stosunku, który mógłby wywołać uzasadnioną wątpliwość co do ich samodzielności.
§ 4. Opinia psychiatrów powinna zawierać stwierdzenia dotyczące zarówno poczytalności oskarżonego w chwili popełnienia czynu, jak i jego aktualnego stanu zdrowia psychicznego oraz zdolności do udziału w postępowaniu, a w razie potrzeby co do okoliczności wymienionych w art. 93 Kodeksu karnego.
A w praktyce tak to wygląda:
najważniejsza kwestia, czyli ustalenie poczytalności człowieka w chwili czynu jest całkowicie bagatelizowane. W praktyce ta najistotniejsza kwestia to jedno zdanie, bez jakiegokolwiek naukowego uzasadnienia. Takie arbitralne „opinie”, jak „stwierdzamy, że XY był/nie był poczytalny w chwili czynu” i poza tym nie ma słowa o kryteriach czy konkretach – to praktycznie bezwartościowy pseudonaukowy bełkot. Zamiast zająć się tą najważniejszą dla procesu kwestią, czy człowiek zdawał sobie sprawę z tego, że łamie prawo (i w jakim stopniu był tego świadomy), te „opinie” stanowią kuriozalna „diagnostykę” osobowości ludzi, która w tych „opiniach” jest zawsze „psychopatyczna”, „nieprawidłowa”, „antyspołeczna” „charakteropatyczna” lub „socjopatyczna”. A są to synonimy współczesnego zaburzenia osobowości „osobowość dyssocjalna” (ICD-10 F60.2) – które ma konkretnie podane kryteria, konieczne od postawienia takiej diagnozy. Nigdy w żadnej z dziesiątek „opinii” autorstwa w/w osób nie ma nawet słowa o tych dzisiaj obowiązujących kryteriach diagnostycznych. W praktyce nie tylko oskarżonym, ale także podejrzanym wykonuje się „opinie” w trybie art. 202 kpk, co jest niedopuszczalnym rozszerzeniem treści tego artykułu. Poza tym stawianie „diagnozy” zaburzenia osobowości powinno być zupełnie nieistotne dla sądu, bo człowieka sądzi się za jego konkretny czyn i uwzględnia, czy zdawał on sobie sprawę z tego, co robił, a nie sądzi się człowieka za to kim ten człowiek jest lub jaki on jest !!!
Prawie wszystkie te bezwartościowe „opinie” składają się z zeskanowanych bez sensu i bez logiki jakichś fragmentów z akt sprawy, następnie są przepisywane jakieś fragmenty ze starych podręczników dotyczące zaburzeń osobowości i na koniec – arbitralna „diagnoza”, że badany ma „nieprawidłową” osobowość, która „wszystko” tłumaczy. Wtedy sąd niezawisły od czegokolwiek już może na takim „dowodzie” skazać człowieka.
Opiszę, na moim przykładzie (i dokumentach z moich akt), jak wygląda u „biegłych” proceder wyłudzenia milionów złotych rocznie. Tak jest praktycznie u każdej z osób „badanych”, z których dziesiątki spotkałem w więzieniach i u każdego mogłem porównać te kuriozalne „opinie”. Mechanizm jest identyczny u wszystkich.
30.12.2090 w wieczornych wiadomościach podali, że sąd w Olsztynie nie może osądzić prezydenta Olsztyna (za molestowanie pracownic), bo … od ponad 1 roku czeka na opinię psychologiczną !!! I wtedy wystąpiła z-ca dyrektora Instytutu Ekspertyz Sądowych z Krakowa (gdzie „pracuje” na drugim pełnym etacie mój „biegły” prof. z UJ J.K. Gierowski) i powiedziała, że IES rocznie wykonuje … 6.000 ekspertyz psychologicznych!!! (sześć tysięcy), co ma rzekomo tłumaczyć, dlaczego od roku nie są w stanie wydać takiej opinii.
Prawie wszyscy moi biegli są etatowymi pracownikami różnych instytucji. Lekarz Adamczyk, Ferenc i Anna Tutak są zatrudnieni przez szpital w Jarosławiu na oddziale psychiatrii sądowej. Lek. Birecka i Juskowiak pracują na etacie w areszcie we Wrocławiu. Gierowski jest zatrudniony jako psycholog na pełnym etacie w krakowskim Instytucie Ekspertyz Sądowych (a także jako kierownik zakładu psychologii lekarskiej na Psychiatrii CMUJ → karta nr 5057). Heitzman jest kierownikiem Kliniki Psychiatrii Sądowej warszawskiego Instytutu Psychiatrii i Neurologii gdzie pracuje jako etatowy pracownik (→ karta nr 4632, 4589). Tak samo etatowymi pracownikami IPiN są lek. Opio i psycholog Pilszyk. Emerytowana, ponad 80 letnia, lek. Hajdukiewicz jest kolejnym słupem do wyciągania kolejnych kilku milionów rocznie z budżetu sądów za te „opinie”. Wszyscy ci ludzie wydają „opinie” i „badają” ludzi w godzinach swojej pracy w swoich zakładach pracy. Skoro jakiś sąd zwraca się do Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie o opinię, a badają człowieka etatowi pracownicy tego instytutu w godzinach swojej pracy, to oczywistą kwestią jest to, że rachunek za badania i opinię powinien wystawić ten instytut i na jego konto powinny wpłynąć za tą usługę opłaty. Za to, że ci ludzie pracują na etatach w tym Instytucie – ci pracownicy dostają przecież wynagrodzenie. Okazuje się jednak, że za te wszystkie „opinie” wykonywane przez etatowych pracowników danej instytucji w ich godzinach pracy, astronomiczne rachunki wystawiane są na prywatne konta tych oszustów.
Najpierw Heitzman, jako kierownik kliniki powołuje do danej opinii – kogo tylko sobie wymyśli. U mnie tak długo Heitzman wymieniał „biegłych”, aż obsadził do mojej opinii poza oczywiście sobą i dwojgiem innych etatowych pracowników IPiN (Opio i Pilszyk) jeszcze ponad 80 letnią emerytkę Hajdukiewicz i swojego promotora ( i kolegę do nabijania milionowej kasy) Gierowskiego. Oczywiście zupełnie by w moim przypadku wystarczyło tylko 2 psychiatrów (np. Heitzman i Opio), ale w każdej innej „opinii” u innych współwięźniów Heitzman mnoży tych zbytecznych biegłych, dodając zawsze figurantkę Hajdukiewicz oraz często Gierowskiego.
Jakie rachunki wystawił prywatnie Gierowski, który przypomnijmy „pracuje” na dwóch wysoko płatnych etatach: na UJ – wydziale psychiatrii i w tym Instytucie Ekspertyz Sądowych w Krakowie?
Na mojej „opinii” Gierowski otrzymał kwotę 1.963,80 zł (karta nr 5028) oraz 1.019,55 zł (karta nr 6774). Łącznie na mojej „opinii” zarobił Gierowski prywatnie 3.000 zł. (+ koszty dojazdów i wizyt w „sądzie” – są na osobnych rachunkach. To są 3.000 zł za jego 1 godzinę rozmowy ze mną (o niczym) w Warszawie w biurze IPiN w godzinach pracy.
Poza nim na tej mojej „opinii” prywatne rachunki wystawili następujący etatowi pracownicy IPiN: Heitzman = 1.539 zł ( karta z akt nr 5024) + 798,90 zł (karta nr 6776) Łącznie Heitzman = 2.338 zł. Anna Pilszyk i Małgorzata Opio po ok. 1.500 zł oraz emerytka Hajdukiewicz (słup) – łącznie = ok. 2.ooo zł. Na tej mojej bezwartościowej merytorycznie „opinii” grupa 5 oszustów wyłudziła prywatnie ponad 10.000 zł … , a wszystko rzekomo wykonał Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.
Jak takie „badanie” u Heitzmana wygląda? Policja przywozi przez dwa do kilku dni badanych w godzinach pracy (pomiędzy 9 – 15 w dni robocze) i ci badani są umieszczani w kilku odrębnych pokojach. Do tych pokoi przychodzi na krótką rozmowę tych kilku „biegłych” (Heitzman ze mną rozmawiał może 1 godzinę wszystkiego [o niczym]), po czym przez kilka dni ci „badani” w samotności (pilnowani przez policję) rozwiązują godzinami archaiczne test (z których później zawsze „wynika” to samo - „nieprawidłowa osobowość”).
Na mojej dwuosobowej celi jest drugi współwięzień 54 letni Grzegorz J. On też był „badany” w XI 2007 przez „Instytut Psychiatrii i Neurologii”. Poza Heitzmanem na jego „opinii” wzbogaciło się PRYWATNIE jeszcze dwoje etatowych pracowników IPiN oraz figurantka Hajdukiewich. Razem 4 osoby. Jego policja przywoziła na „badanie” przez 3 kolejne dni do IPiN w godz. 11 – 13. Z nim Heitzman rozmawiał wszystkiego łącznie 10 minut, a całkowitych rozmów z nim pozostałych „badających” było mniej niż 1 godzinę wszystkiego. Poza tym przez te 3 dni po 2 godziny rozwiązywał sam liczne „testy”. Za tą pracę Instytutu Heitzman u niego wystawił rachunek PRYWATNY na kwotę 1.041,60 zł, Anna Pilszyk, kolejna etatowa pracownica IPiN i figurantka Hajdukiewicz każda po 862 zł. Łącznie za tą „opinię” wykonaną przez IPiN – za prywatne rachunki zapłacił Sąd Okręgowy w Tarnowie (bo oskarżony nie miał pieniędzy) łącznie ponad 3.600 zł – płacąc prywatne rachunki na prywatne konta tych oszustów. Rachunki można sprawdzić w aktach sprawy Grzegorza J. – sygn. II K 16/08 – SO w Tarnowie, karta nr 1462, 1463 i 1464.
Oczywiście ci oszuści wystawiają dodatkowe prywatne rachunki za ich „koszty” dojazdów do sądów, a także za ich kolejne „godziny pracy” w sądzie, gdzie przecież te ich wizyty odbywają się w ich godzinach pracy w IPiN w Warszawie !!!
A teraz powróćmy do wypowiedzi z-cy dyrektora IES w Krakowie, że samych opinii psychologicznych IES wydaje … 6.000 rocznie !!! Zapewne podobny kilkutysięczny rocznie „przerób” jest tej heitzmanowej (de facto prywatnej) kliniki psychiatrii sądowej i jest to faktycznie możliwe przy systemie oszustwa, że równolegle „bada się” kilka osób siedzących w osobnych pokojach i „rozwiązujących” archaiczne testy psychologiczne, a wszystkie „opinie” to oszustwo oparte na może 10 różnych gotowcach, zeskanowanych przypadkowych fragmentach z akt i arbitralnych „diagnoz” o „nieprawidłowej osobowości” wszystkich badanych, która zawsze „wszystko” tłumaczy.
Policzmy te kwoty: Gierowski zarabia na 1 opinii 2.000 – 3.000 zł razy kilka tysięcy „opinii” na których jest on podpisany, co daje roczny zysk temu oszustowi z tytułem profesorskim rzędu 10. milionów złotych! Heitzman okrada polskie sądy rocznie na kwotę rzędu 5 – 8 mil . złotych. Przez ponad 80 letnia emerytkę – figurantkę Hajdukiewicz, Heitzman wyłudza kolejne 4 – 5 milionów zł rocznie. Być może skala tego oszustwa jest jeszcze większa, bo tak, jak na „opiniach” IPiN z Warszawy jest dopisywany Gierowski, tak samo on może wystawiać prywatne rachunki za tysiące „opinii” z IES w Krakowie, a Heitzmana można dopisywać od „opinii” w IES w Krakowie. Poza tym to co w takim wypadku robi w czasie swojej pracy Heitzman – etatowy przecież pracownik IPiN, skoro wystawia on i każdy z biegłych osobne rachunku na tysiące złotych? Na każdego z tych ETATOWYCH pracowników IPiN??? To tak, jakby sędzia miał etat w sądzie, ale za każdą rozprawę wystawiał dowolne rachunki prywatne i zarabiał miliony zł rocznie do kieszeni.
W każdym znanym mi z dziesiątków innych przypadków jest tak samo. Ze mną na dwuosobowej celi jest 55 letni współwięzień Grzegorz J. Jego też „badał” – oficjalnie instytut IPiN w Warszawie. A ma indywidualne rachunki w aktach za … 10 minutową rozmowę z Heitzmanem = 1.041,60 zł (na rachunku Heitzman napisał 20 zł x 52 godziny !), z etatową „psycholog” z IPiN – Anną Pilszyk ( jej rachunek to 20 zł x 43 godziny = 862 zł) oraz 80 letnia staruszka – figurantką dr Hajdukiewicz (rachunek 43 zł x 20 godziny = 862 zł) – to nie pomyłka ! Pilszyk ma 20 zł x 43 godziny, a staruszka - słup Hajdukiewicz ma 43 zł x 20 godziny !!! Ten współwięzień wszystkiego miał rozmowy z „biegłymi” – z Heitzmanem mniej niż 10 minut, a ze wszystkim 4 „biegłymi” łącznie mniej niż 1 godzinę. Poza tym przez 3 dni codziennie od godz. 11 do ok. 13 rozwiązywał w samotności (archaiczne) „testy”. Dlatego ci oszuści są w stanie wypisywać rocznie wiele tysięcy „opinii” (identycznych i bezwartościowych), bo codziennie w godzinach swojej etatowej pracy w pomieszczeniach instytutu „badają” równolegle kilka osób i taka ilość jak 6.000 samych psychologicznych „opinii” wydawanych przez te „naukowe” instytuty, jak IPiN, czy IES w Krakowie przez 5 psychologów – jest możliwa. Mechanizm oszustwa jest taki, że do jednej: opinii” Heitzman – jako Kierownik powołuje – kogo chce w tym ponad 80 letnią emerytkę, która nigdy nie pracowała w IPiN, (tak samo jak Gierowski, pracujący tylko w Krakowie). I odwrotnie – Gierowski „powołuje” Heitzmana do „swoich” ekspertyz, które ma zlecone nie on prywatnie, tylko Instytut IES. W efekcie ich dochody mogą być wyższe, niż nawet 20 milionów zł rocznie, a za nie płacą sądy z całej Polski i nie ma nikt nad tym żadnej kontroli, ani finansowej, ani merytorycznej, bo biegli to hermetyczna i nieliczna grupa oszustów popierająca się wzajemnie. A swoja drogą, to ciekawe, za co np. Gierowski pobiera pensje na UJ i w IES, skoro nie mają tam czasu od roku wydać opinii psychologicznej co do tego byłego prezydenta Olsztyna w IES w Krakowie, a Gierowski zarabia kilkanaście milionów zł na de facto prywatnych opiniach, robionych w pomieszczeniach instytutów i w godzinach swojej etatowej pracy. Widząc co się dzieje, to cała „praca” Heitzmana – jako „kierownika” kliniki w IPiN w Warszawie, to jest to tylko przydzielanie sobie i swoim koleżkom spraw i wypisywanie prywatnych rachunków za państwową pracę. Tak ci przestępcy dzielą się zyskami z tego skandalicznego oszustwa na milionowe kwoty. Za te wszystkie „opinie” płaci te wielotysięczne rachunki zawsze najpierw sąd tym oszustom na ich prywatne konta, po czym ściąga pieniądze ze skazanych jako „koszty” sądowe. W Polsce jest 375 sądów, to oznacza, że rozłożone na tą liczbę miliony wyłudzone przez „biegłych” się gubią. Może by prokuratura przyjrzała się tym milionowym prywatnym rachunkom – bo przecież Gierowski, Heitzman, Pilszyk, Opio – to ETATOWI pracownicy IES, czy IPiN i za takie opinie wykonywane w czasie ich pracy powinni zarabiać te instytucje, które ich przecież zatrudniają na pełnych etatach i za ich „kwalifikacje” im płacą profesorskie i docenckie pensje.
[1] Kpk - Art. 71. § 1. Za podejrzanego uważa się osobę, co do której wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów albo której bez wydania takiego postanowienia postawiono zarzut w związku z przystąpieniem do przesłuchania w charakterze podejrzanego.
W Polsce mamy 375 sądów i w każdym z nich jest wielu sędziów prowadzących swoje odrębne procesy, to nie widać skali oszustwa – idącego w dziesiątki milionów złotych rocznie, które popełnia de facto doskonale zorganizowana grupa przestępcza tych kilku biegłych psychiatrów i psychologów. Każdy poszczególny sędzia jeżeli w jednym roku spotka się z dwoma opiniami i tymi prywatnymi wielotysięcznymi rachunkami, to może nie zauważać skali tego ogólnopolskiego oszustwa sądowego. Chociaż to dziwi, że dotychczas sędziowie bez zastrzeżeń podpisywali do wypłaty te indywidualne prywatne rachunki, gdy przecież zlecali wykonanie opinii instytucjom, państwowym (jak IPiN w Warszawie, czy IES w Krakowie) i oczywistym jest, że to instytucja powinna wystawić taki rachunek za swoja usługę !
Tą grupą przestępczą wyłudzania milionów na prywatne rachunki kieruje Heitzman w IPiN w Warszawie i Gierowski w IES w Krakowie, którzy dowolnie kierują członków tej przestępczej organizacji do wystawiania prywatnych rachunków. Prokuratura powinna sprawdzić, ile ci oszuści rocznie wyłudzili – na skarbie państwa oraz na więźniach, zsumować ich wszystkie dochody z tych „opinii” i podzielić przez ich stawkę godzinową. Zatrudnieni na 1 etacie w instytucie powinni chociażby przepracować w miesiącu ze 170 godzin. Gierowski i Heitzman zatrudnieni są na dwóch etatach, każdy z nich, więc w miesiącu powinni realnie pracować dla swoich pracodawców minimum 250 godzin. Więc kiedy oni wykonują te prywatne opinie, bo przecież ich rachunki są prywatne ?! I gdzie wykonywali te „badania”? Podejrzewam, że po zsumowaniu tych ich wszystkich „opinii” i godzin podanych w ich zestawieniach „pracy biegłego” otrzymamy astronomiczne ilości ich „godzin pracy”.
W moim przypadku Gierowski podaje (karta 5029) na „Karcie pracy biegłego” ilość godzin 10 + 10 + 10 = 30 godzin (co ciekawe podaje tutaj Gierowski swój prywatny adres zamieszkania w Krakowie przy ul. Majora 48 m .22) i tak samo Heitzman oraz pozostali 3 moi „biegli” wypisują w swoich „kartach pracy biegłego” 10 + 10 + 10 = 30 godzin pracy (i nikt nie zwraca uwagi na tą fikcję, czy wymóg ustawowy, która to ustawa nakazuje, że „Biegli nie mogą pozostawać ze sobą w … stosunku, który mógłby wywołać uzasadnioną wątpliwość co do ich samodzielności). Na rachunku Gierowski (karta 5028) także podaje swój prywatny adres, kwotę do zapłaty za te „30 godzin” = 1963 zł, a żeby nie było żadnych wątpliwości, czy rachunek wystawia instytut, czy prywatnie Gierowski – na końcu pisze on „Nie jestem płatnikiem VAT”) i numer konta w Krakowie (czyli na pewno nie IPiN w Warszawie).
Pozostali oszuści także wpisują raz swój prywatny adres – np. Heitzman na „karcie pracy biegłego (10 + 10 + 10 godzin) – karta 5025 podaje adres Kraków ul. Szafera 1/24, a na swoim prywatnym rachunku na 1.539 zł (karta 5024) wypisuje adres instytutu + także dopisek „Nie jestem płatnikiem VAT” !!!
Komplet kopii potwierdzających to gigantyczne oszustwo znajduje się na płycie CD w pliku Akta 2009 \ Biegli (plik w posiadaniu Redakcji AP).
To samo dotyczy wszystkich innych moich biegłych. Wszyscy oni wydawali opinie – w godzinach swojej pracy i w miejscu swojego etatowego zatrudnienia – jak np. lek. Adamczyk pracujący w szpitalu w Jarosławiu, czy Birecka i Juskowiak pracujące na pełnych etatach w areszcie we Wrocławiu.
Należałoby by wszcząć jedno globalne śledztwo, aby jeden prokurator zwrócił się do każdego księgowego z tych 375 sądów w Polsce z prośbą o dostarczenie kopii zapłaconych przez sąd rachunków biegłych: Heitzmana, Gierowskiego, Pilszyk, Opio, Hajdukiewicz, Adamczyka, Ferenca, Tutak, Bireckiej i Juskowiak – z okresu np. 2005 – 2009 i zebrał razem te milionowe kwoty rocznego wyłudzenia. Wtedy wyszłoby ile ci oszuści „pracowali” godzin w roku, co jest oczywiście fizycznie niemożliwe.
Oczywiście poziom tych „opinii” jest zerowy, bo ci oszuści produkując hurtowo te „opinie” nie byliby w stanie napisać fachowych i prawdziwych opinii, a wszystkie ich „opinie” to pseudonaukowy bełkot, bez jakichkolwiek obowiązujących od wielu lat w Polce kryteriów diagnostycznych (ICD-10), czy też pojęcia o aktualnej wiedzy tych specjalistów, co widać na ich „biografii”, która zamieszczają na końcu swoich „opinii” (np. Bafia 1971, Andrejew 1973, Seyle 1977, Reykowski 1966, Łuniewski 1950, Uszkiewiczowa 1966, Korzeniowski 1972. – zresztą nigdzie nie ma żadnych konkretnych odnośników, bo te ich „opinie” to bełkot pomieszanych cytatów z antykwarycznych podręczników)
W załączeniu kilka kopii z tych dokumentów oszustwa (komplet jest na płycie CD w folderze AKTA 2009 / Biegli, w posiadaniu Redakcji AP)
Na zakończenie – wybrane fragmenty z artykułu z „Polityki” nr 37 (2722), 12.09.2009 - s. 78-79, gdzie Heitzman jest aż tak szczery, że ujawnia, jak on opiniuje!
„Oddział niedomknięty” Paweł Walewski :
mówi doc. Janusz Heitzman, kierownik Kliniki Psychiatrii Sądowej w warszaw­skim Instytucie Psychiatrii i Neurologii. …Doc. Janusz Heitzman: … Ale w końcu i on przyznaje, że psychia­tria jako jedyna z dyscyplin medycznych posiada możliwości diagnostyczne … Są one jednak poddane … także rozmaitym naciskom. - A czy nie jest naciskiem ze strony państwa, gdy ZUS ogranicza świadczenia chorym ze schizo­frenią w remisji, czyli bez objawów? - za­stanawia się docent.
DIAGNOZA NA INTUICJĘ
… W psychiatrii - zauważa doc. Heitzman - muszę rozważyć, czy jeśli chory milczy, to mam do czynienia z psychozą, otę­pieniem, symulacją, a może po prostu ze zwykłą niechęcią do rozmowy? Wtedy przydaje się intuicja. - Ona wca­le nie jest darem od Boga, tylko po prostu doświadczeniem, umiejętnością obserwacji - wyznaje doc. Heitzman. Tak poswatał mechanizm tego gigantycznego milionowego oszustwa! Po prostu Heitzman ma „umiejętność obserwacji” i zauważył, ze te wszystkie jego „opinie” nikt nie weryfikuje w sądach. Ani merytorycznie, ani to, na jakie konto idą wielotysięczne płatności za rachunki wystawiane zawsze różnym sądom po całej Polsce i akceptowane przez różnych sędziów.
Te wszystkie „opinie” są identyczne. Każdy (tak samo, jak i u mnie) jest „psychopatą”, każdy jest „niebezpieczny”, a zamiast rzetelnej obrony swoich opinii – mamy fikcję. Oto przykład z tygodnika „Angora” nr 45 (8.XI.09) „Nadzwyczaj Niebezpieczny”, s.34 –35 (fragment artykułu): …Tym razem przypadkowi Stanisła­wa M. przyjrzeli się między innymi profesor Józef Gierowski i docent Janusz Heitzman. … Biegli uznali, że Stanisław M. ma osobowość psychopatyczną. Co to właściwie oznacza? - do­pytuje sędzia Jarosław Leszczyński. U oskarżonego brak jest uczuć wyższych. Patologicznie kłamie. Nie ma poczucia winy. Ma za to tenden­cje do manipulacji - tym razem swo­ją opinię przedstawia profesor Gie­rowski. … Profesor nie może ustać w jednym miejscu, kiedy mówi. Widać, że te­mat go poruszył. W końcu, nie pyta­ny przez nikogo, dodaje: -oskarżony jest człowiekiem nadzwyczaj niebezpiecznym. Jest jednym z najbardziej niebezpiecz­nych zabójców, jakich badałem w ciągu 30 lat mojej pracy! Stanisław M. do tej pory nie szu­kał kontaktu wzrokowego z biegły­mi. Jednak po słowach profesora podnosi głowę znad kartek, gdzie bez przerwy robi notatki. Kiwa nią i krzywo się uśmiecha. Gierowski patrzy mu prosto w oczy i wygrywa tę potyczkę. Oskarżony opuszcza głowę.
Jak widać głęboki PRL nadal żyje i ma się doskonale. Witamy w Polsce 2010.