Source: http://wstroneojca.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=780&Itemid=51
Timestamp: 2018-04-22 14:24:39+00:00
Document Index: 39197627

Matched Legal Cases: ['art. 80', 'art. 86', 'art. 14', 'art. 6', 'art. 14', 'art. 8']

W strone ojca - portal o ojcostwie i ojcostwie w kryzysie - Unieważnienie ojcostwa po latach zgodne z europejską konwencją praw człowieka
Unieważnienie ojcostwa po latach zgodne z europejską konwencją praw człowieka
Przewidywane zmiany KRiO pozwalają na unieważnienie uznania ojcostwa nawet po latach. Projektodawca motywuje ją koniecznością uzyskania kompromisu między zasadą ustalenia ojcostwa zgodnie z „prawdą genetyczną” a ochroną dobra dziecka przez stabilizację ustalonego stanu cywilnego, co budzi sprzeciw niektórych prawników.
Pogląd jednak, iż prawo rodzinne ma chronić zwłaszcza dobro dziecka, nawet kosztem przykrości formalnego ojca, jest przy obecnym stanie rozwoju nauki błędny i anachroniczny. Co więcej, nie wytrzymuje krytyki ze strony europejskiego systemu ochrony praw człowieka.
Strasburg zmienił zdanie
Nasz kodeks rodzinny i opiekuńczy (k.r.o.) pozwala ojcom odwołać uznanie tylko w ciągu roku od uznania dziecka, powołując się na tzw. wady oświadczeń woli (art. 80). Po owym okresie z pozwem wystąpić może prokurator (art. 86). Podobne ograniczenie czasowe znają ustawodawstwa wielu innych państw europejskich. W przeszłości również Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że nakładanie takich limitów czasowych mieści się w ramach dopuszczalnego marginesu swobody sygnatariuszy konwencji w dziedzinie legislacji. W 1984 r. (sprawa Rasmussen przeciwko Danii) Trybunał uznał nawet, że mężczyzna, któremu odmówiono cofnięcia uznania ojcostwa pięcioletniego dziecka z powodu prekluzji, nie może się uważać za ofiarę dyskryminacji z art. 14 konwencji, nawet jeśli równocześnie matka dziecka nie była krępowana żadnymi terminami.Od tego stanowiska jednak Trybunał odszedł (Mizzi przeciwko Malcie, 2006). W tej sprawie powód od początku kwestionował biologiczne ojcostwo dziecka małżeńskiego, ale w świetle prawa maltańskiego został uznany za ojca, bo brakowało mu jednoznacznych dowodów. Te uzyskał na podstawie badań DNA na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy dziecko było już dorosłe. Podobnie jak w wypadku Rassmusena sądy krajowe z powodu przedawnienia odrzuciły jego pozew o zaprzeczenie ojcostwa.
Tym razem Trybunał w Strasburgu jednogłośnie uznał, że ponieważ Mizziemu prawo krajowe nie dało nigdy możliwości zaprzeczenia ojcostwa, władze naruszyły prawo do sądu (art. 6 konwencji), prawo do niedyskryminacyjnego traktowania (art. 14) i prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego (art. 8). Najistotniejsze było stwierdzenie tego ostatniego naruszenia. Zdaniem sędziów prawo do ustalenia prawnych relacji z domniemanym dzieckiem mieści się w pojęciu „prawo do prywatności”. Radykalnie zaś zastosowane ograniczenie nie przekonuje, że było konieczne w demokratycznym społeczeństwie ze względu na projektowany cel, tj. interes dziecka.
Zielone światło dla nowelizacji
Wyroki Trybunału stanowią wytyczne także dla polskiego ustawodawcy i polskiego wymiaru sprawiedliwości. Obecne przepisy k.r.o. w dyskutowanej materii są zgodne z linią orzecznictwa wyrażoną w wyroku Rassmusen, ale już nie z jej zmianą wypowiedzianą w orzeczeniu Mizzi. Dlatego nowelizacji proponowanej przez Komisję Kodyfikacyjną należy dać zielone światło, ponieważ wobec jej braku grozi Polsce lawina pozwów do Strasburga formalnych ojców, którzy dzięki testom DNA dowiedzieli się, że jednak ojcami nie są.
Projekt Komisji Kodyfikacyjnej jest wyważony i bierze pod uwagę (podobnie jak sędziowie w Strasburgu) zmieniającą się rzeczywistość społeczną i posiadaną przez naukę wiedzę. Wprowadzenie sześciomiesięcznego terminu badań na podważanie ojcostwa od momentu uzyskania przez mężczyznę wiadomości zapobiega ewentualnym szantażom ze strony jednego z rodziców. Jak stwierdził Trybunał, w pewnych sytuacjach przyjęte ustawowe ograniczenia czasowe przy zaprzeczaniu ojcostwa nie są niezgodne z konwencją.
Dominująca powinna być jednak w dobie powszechności badań DNA zasada, że decyduje więź biologiczna, a więc absolutnie wyjątkowo nie pozwala się na wytoczenie mężczyźnie, który nie jest ojcem, pozwu o zaprzeczenie ojcostwa. Rozwiązania polskie przewidujące granicę 18. roku życia dziecka dla ewentualnej „korekty” oświadczenia woli formalnego ojca i tak nie są w świetle precedensu Mizzi niczym niezwykłym. Owszem, więzy biologiczne nie wyczerpują relacji ojcostwa. Ale brak tych więzi już daje prawo formalnemu ojcu na podstawie konwencji domagania się, by w świetle prawa ustała więź między nim a dzieckiem, które nie jest jego. Dlatego projektowi Komisji Kodyfikacyjnej należy przyklasnąć, ma on jednak zasadniczą wadę. Z wypowiedzi jej sekretarza wynika, że intencją projektodawców nie było wzruszanie dawnych uznań ojcostwa. Wobec tego ojcowie dzieliliby się na „lepszych”, tj. takich, których pozycja prawna byłaby silniejsza, ponieważ badaniami DNA na swoją korzyść dysponowaliby już po zmianach w prawie, oraz na tych „gorszych”, którzy np. badań tych przed laty nie zrobili albo zrobili, ale sąd nie dopuścił ich jako materiału dowodowego.
Takie różnicowanie podmiotów znajdujących się w podobnej sytuacji prawnej wydaje się kontrowersyjne.
Rozwiązanie jak najbardziej dopuszczalne
Projektowane zmiany można oceniać różnie. Niewątpliwie wzmacniają pozycję procesową mężczyzny, który dąży do zaprzeczenia ojcostwa lub jego unieważnienia. Czy takie rozwiązanie powinno być dopuszczalne? Jak trafnie zauważył Trybunał w sprawie Mizzi, potencjalny interes (dziecka) polegający na funkcjonowaniu w społeczeństwie jako dziecko określonego mężczyzny nie może przeważać nad prawem tegoż do przynajmniej posiadania możliwości zaprzeczeni a ojcostwa dziecka, które w świetle naukowej wiedzy nie jest jego. Obecnie polskie prawo rodzinne zbyt łatwo poświęca dobro formalnego ojca dla uzyskania korzyści przez dziecko. Pora to zmienić, ponieważ wytyczne strasburskie z wyroku w sprawie Mizzi są jasne: sytuacja, w której prawne domniemanie przeważa nad biologiczną prawdą, może nie być kompatybilna z obowiązkiem państwa zapewnienia efektywnego poszanowania prawa do prywatności i życia rodzinnego.