Source: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2089/k,2
Timestamp: 2019-03-20 03:35:10+00:00
Document Index: 16956697

Matched Legal Cases: ['Art. 3', 'art. 12', 'art. 13', 'art. 4', 'Art. 4', 'art. 12', 'art. 12', 'art. 931']

152.816.349 wizyt
Zakazane związki [2]
Jako ciekawostkę można wspomnieć o projektowanych zmianach w Kodeksie Etyki Zawodowej Kuratora Sądowego jakie przedłożyli przedstawiciele środowiska kuratorskiego: "Art. 3. Kurator sądowy w każdej sytuacji powinien wypełniać swoje obowiązki z poszanowaniem praw człowieka bez względu na wiek, płeć, rasę, narodowość, wyznanie, przynależność społeczną, sytuację materialną, stan cywilny, orientację seksualną, poglądy polityczne, popełnione czyny czy też inne uwarunkowania."
Rozporządzenie Rady Ministrów z 25 czerwca 2002 r. w sprawie Pełnomocnika Rządu do Spraw Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn (Dz. U.2002.96.849) jako główne zadanie pełnomocnika, oprócz realizowania polityki rządu w zakresie równego statusu kobiet i mężczyzn, przewidziało przygotowanie przezeń utworzenia urzędu do spraw przeciwdziałania dyskryminacji z powodu rasy, pochodzenia etnicznego, religii i przekonań, wieku oraz orientacji seksualnej, w tym opracowanie harmonogramu prac związanych z utworzeniem urzędu oraz opracowanie projektów aktów prawnych dotyczących funkcjonowania tego urzędu.
Do czasu utworzenia urzędu do zadań Pełnomocnika należy promowanie, inicjowanie, realizowanie albo koordynowanie realizacji rządowych programów mających na celu przeciwdziałanie dyskryminacji, w szczególności poprzez 1) upowszechnianie wiedzy na temat dyskryminacji i jej przejawów oraz metod i strategii przeciwdziałania jej występowaniu, 2) współpracę z właściwymi organami administracji publicznej, organizacjami pozarządowymi i instytucjami — w zakresie ich odpowiedzialności za realizację programów edukacyjnych i wychowawczych związanych z przeciwdziałaniem dyskryminacji, 3) inicjowanie, opiniowanie oraz opracowywanie aktów prawnych i innych dokumentów rządowych mających na celu przeciwdziałanie dyskryminacji, 4) inspirowanie i wspieranie działalności grup, organizacji i środowisk działających na rzecz zwalczania dyskryminacji.
Pełnomocnik podejmował już pierwsze inicjatywy w zakresie jego tymczasowych zadań w sprawie przeciwdziałania dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej. Wyrazem tego było przede wszystkim seminarium zorganizowane 26 marca 2003 r. przez pełnomocnika Izabelę Jarugę-Nowacką, które zarazem było pierwszym spotkaniem poświęconym problemom homoseksualistów zorganizowanym przez przedstawiciela rządu polskiego. Obecni byli na nim przedstawiciele nauki, instytucji państwowych, mediów oraz organizacji reprezentujących mniejszości seksualne.
Podstawą do wdrażania wiedzy na temat orientacji homoseksualnej w szkołach są m.in. podstawy programowe kształcenia ogólnego w poszczególnych typach szkół. Było to przewidywane w ramach przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie", co wydaje się bardzo dziwnym pomysłem. Program zawarty w rozporządzeniu z roku 2001 (Dz. U. Nr 61, poz. 625), przewidywał krzewienie wiedzy na temat zjawiska homoseksualizmu, jego przyczyn oraz możliwości pomocy. Ujęcie to i zakres tematów były bardzo niefortunne. Nie wiadomo jak miałoby wyglądać nauczanie licealistów o przyczynach homoseksualizmu, skoro jest to kwestia na którą nie ma jednoznacznej i przekonywującej odpowiedzi. Chyba że nauczyciele korzystali z tego by przekazywać szereg występujących jeszcze teorii pseudonaukowych, głoszących, iż homoseksualizm jest przede wszystkim wynikiem złych nawyków i przejść (np. uwiedzenie). Jeszcze gorzej przedstawia się zagadnienie „Możliwości pomocy", które niechybnie otwierało drogę do wdrażania kościelnych programów „leczenia" homoseksualizmu, zwłaszcza jeśli się trafił jakiś nauczyciel o proklerykalnym nastawieniu, czy co gorsza, osoba związana z Kościołem. Wspomniane przeze mnie zjawiska związane z nieszczęsnym ujęciem tej kwestii w rozporządzeniu musiały występować nierzadko, skoro podstawa programowa uchwalona rok później była radykalnie przeformułowana. Tematy do rozwijania na zajęciach szkolnych dotyczące orientacji seksualnej miały być następujące: "Zakłócenia i trudności w osiąganiu tożsamości płciowej. Istota homoseksualizmu. Prawdopodobne przyczyny kształtowania się orientacji seksualnej. Możliwości pomocy w pokonywaniu trudności związanych z tożsamością płciową."
Jak wspomniałem, współpracą w zakresie realizacji tego typu programów edukacyjnych powinien zajmować się Pełnomocnik Rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn (§ 4 ust. 2 pkt 2). Pełnomocnik powinien dbać, poprzez monitorowanie sposobu wdrażania rządowych programów antydyskryminacyjnych, w szczególności w szkołach, by wiedza przekazywana młodzieży na temat orientacji homoseksualnej odpowiadała standardom naukowo-racjonalnym, by wolna była od przesądów i pseudoteorii, by edukacja w tym zakresie nie stała się karykaturą rządowych programów, realizujących przecież dyrektywy Unii Europejskiej.
Do utworzenia nowego urzędu jeszcze nie doszło. Można mieć wątpliwości czy regulacja w tym zakresie jest przeprowadzona racjonalnie. Uważam, że tworzenie dodatkowego urzędu ds. przeciwdziałania dyskryminacji powinno się łączyć z likwidacją urzędu Pełnomocnika ds. równego statusu kobiet i mężczyzn. Czyś irracjonalnym byłoby utrzymywanie dwóch urzędów o tak podobnym charakterze, jeden powinien zajmować się ogólnie sprawami dyskryminacji z jakiegokolwiek względu, czyli w jednym urzędzie powinno się skupiać zapobieganie dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej, płci itd. Różne przepisy wymieniają łącznie formy dyskryminacji z powodu: płci, rasy, pochodzenia etnicznego, religii i przekonań, wieku oraz orientacji seksualnej. Tymczasem planuje się tworzyć osobny urząd dla większości tych form, a osobny dla płci. Dlaczego więc podobnie nie wydzielić osobnego urzędu ds. przeciwdziałania dyskryminacji z powodu religii i przekonań, skoro w naszym kraju jest to problem równie żywotny jak dyskryminacja z powodu orientacji seksualnej czy płci? Nie powinien zatem Pełnomocnik Rządu ds. równego statusu mężczyzn i kobiet spieszyć się z realizacją drugiego pionu swych zadań, natomiast Rada Ministrów powinna zmienić rozporządzenie tak by nowy urząd — obejmujący również dyskryminację z powodu płci — został stworzony de facto jako przekształcenie urzędu Pełnomocnika ds. równego statusy kobiet i mężczyzn. Dość mnożenia urzędów!
Obecnie główną innowacją w prawie polskim, zmieniającą radykalnie sytuację osób homoseksualnych, mogłaby przede wszystkim być ustawa o rejestrowanych związkach partnerskich, której projekt został przedłożony przez senator Marią Szyszkowską — osobę wielce zasłużoną w walce o prawa homoseksualistów, za co m.in. otrzymała w 1999 roku Tęczowy Laur, przyznany za działalność na rzecz tolerancji i otwartości społeczeństwa. Ustawa, którą proponuje prof. Szyszkowska, w sposób kompleksowy regulowałaby sytuację prawną par osób homoseksualnych, na wzór małżeństwa, choć oczywiście nie byłoby to „małżeństwo homoseksualistów", o czym przesądza nie tylko nazwa związku, ale i jego status prawny, który przyznawałaby mu ustawa uchwalona na podstawie projektu. Często argumentem przeciwko legalizacji takich związków jest twierdzenie, iż nie może on być ustanowiony na podobieństwo małżeństwa, gdyż nie może on wypełniać wszystkich funkcji przypisywanych małżeństwu i rodzinie (przede wszystkim prokreacja). To dlaczego na analogicznych podstawach nikt nie woła o ustanowienie górnej granicy zawierania małżeństw? Przecież osoby starsze również nie są w stanie funkcji tych pełnić. Jednak mogą sobie udzielać wsparcia i tworzyć wspólnotę duchową. I o to też głównie chodzi przy legalizacji tzw. związków partnerskich, zaś ich przeciwnikom tak naprawdę chodzi o zwykłe uprzedzenia, wiążące się z błędnymi poglądami, iż związki takie są „niemoralne".
Przejdźmy jednak do projektu Marii Szyszkowskiej. Rejestrowany związek partnerski zawierany byłby przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego przez dwie pełnoletnie i posiadające pełną zdolność do czynności prawnych osoby. Zakazy zawarcia związku partnerskiego są przewidziane na wzór małżeństwa. Być może jednak obok choroby psychicznej i niedorozwoju umysłowego należałoby rozważyć dodanie „innych zakłóceń czynności psychicznych", które objęłyby zakresem również pozostałe zaburzenia psychiczne (nie tylko patologiczne) nie zaliczane do chorób psychicznych, takie jak anomalie osobowości (psychopatie) dotyczące sfery emocjonalnej, woluntatywnej i popędów. Kształt regulacji w projekcie wynika z niemal dosłownego przejęcia pierwszego zdania art. 12 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Uważam, że w przypadku związków partnerskich powinno się raczej przejąć warunki z art. 13 i 16 kodeksu cywilnego, czyli: „choroba psychiczna, niedorozwój umysłowy, albo innego rodzaju zaburzenia psychiczne, w szczególności wynikające z pijaństwa lub narkomanii".
Z rejestracji związku wynikałyby nie tylko same prawa, ale i obowiązki. Partnerzy udzielać by mieli sobie wzajemnej pomocy i wsparcia, w tym finansowego. Podobnie jak w małżeństwie, jednak w tym miejscu pominięto „wierność", co występuje w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Małżeńskie współdziałanie dla dobra rodziny byłoby odpowiednio wspólnym dbaniem „o podtrzymanie wytworzonych pomiędzy sobą więzi uczuciowych i pogłębianie porozumienia duchowego. [Partnerzy] Są również zobowiązani do współdziałania i wspólnego planowania przyszłości."
Istniałaby również możliwość zmiany nazwiska, w sposób podobny jak w małżeństwie. Bardzo ważna jest projektowana solidarna odpowiedzialność za zobowiązania jednego z partnerów w sprawach wynikających z zaspokajania zwykłych potrzeb związku. Partnerzy odpowiadaliby także solidarnie za zobowiązania podatkowe. Między partnerami powstawałaby wspólność majątkowa na wzór regulacji z kodeksu rodzinnego. Wówczas powstawałaby możliwość rozliczania się z podatków na zasadach podobnych jak dla małżonków, czyli przede wszystkim wspólne PIT-y, o ile nie zostanie zniesiona ta regulacja dla małżonków, o czym mówiło się jakiś czas temu.
Zdaje się, że poprawek wymagałyby art. 4 i 12, oba dotyczące praw i obowiązków partnerów. Art. 4 wymienia konkretne prawa i obowiązki, w tym częściowo wskazując odpowiednie stosowanie kilku artykułów z rozdziału dotyczącego praw i obowiązków małżonków w kodeksie rodzinnym, zaś art. 12 wskazuje na ogólne zastosowanie do partnerów odpowiednio wszystkich przepisów dotyczących praw i obowiązków małżonków (w szczególności z zakresu prawa podatkowego, prawa ubezpieczeniowego, w tym emerytur i rent oraz przepisy dotyczące świadczeń socjalnych). Być może art. 12 powinien określać odpowiednie stosowanie reszty praw i obowiązków małżonków poprzez logiczną egzemplifikację.
Również odpowiednio jak dla małżonków następowałoby dziedziczenie (zastosowanie miałyby przede wszystkim przepisy art. 931-940 kodeksu cywilnego), czyli w razie braku testamentu, partner dziedziczyłby cały spadek zmarłego partnera w razie braku jego zstępnych, przysposobionych, rodziców, rodzeństwa i zstępnych rodzeństwa, a także dziadków pozostających w niedostatku i nie mogących uzyskać należnych im środków utrzymania od osób na których ciąży wobec nich obowiązek alimentacyjny. W innym przypadku dziedziczyłby co najmniej jedną czwartą (w razie dziedziczenia wraz z zstępnymi lub przysposobionymi zmarłego partnera) lub też połowę spadku (w razie dziedziczenia z rodzicami i/lub rodzeństwem zmarłego partnera — w razie braku zstępnych i przysposobionych, co w naszych warunkach byłoby póki co regułą). Należy podkreślić, że nie byłaby to oczywiście połowa czy czwarta cześć majątku wspólnego partnerów, lecz część odnoszona do tej części majątku wspólnego, która po ustaniu wspólności majątkowej po śmierci partnera, przypadałaby właśnie jemu.