Source: https://www.rpo.gov.pl/raport_1/919
Timestamp: 2019-07-17 12:50:56+00:00
Document Index: 96096990

Matched Legal Cases: ['art. 74', 'art. 68', 'art. 1', 'art. 1', 'art. 91', 'art. 87', 'art. 1', 'art. 15', 'art. 15', 'art. 8', 'art. 15', 'art. 22', 'art. 24', 'art. 13', 'art. 10', 'art. 186', 'art. 6', 'art. 119', 'art. 120']

- Każdy funkcjonariusz, który choć przez jeden dzień służył w formacjach uznanych za „wspierające totalitarne państwo” będzie miał obcięte świadczenie. To samo dotyczy rodzin otrzymujących renty po zmarłych i poległych funkcjonariuszach, nawet jeśli polegli w służbie III RP.
- Niezależnie od tego, co robił funkcjonariusz, jakie są jego zasługi dla państwa polskiego po 1990 r., może dostać świadczenie od min. 1000 zł do ok. 2000 zł (czyli średniej krajowej emerytury z systemu powszechnego).
Na spotkanie w Świnoujściu jechaliśmy z duszą na ramieniu: jeśli w Koszalinie było tylko 20 osób, to ile przyjdzie tu? Przyszło ponad 60, nie starczyło dla wszystkich krzeseł w Galerii Art - Miejskim Domu Kultury, tak że ta relacja na gorąco została spisana na podłodze. Świnoujście, jak okazuje się, ma wiele lokalnych problemów o znaczeniu ogólnopolskim – a ludzie chcą tu o tym rozmawiać.
- Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na straży praw zapisanych w Konstytucji i w umowach międzynarodowych ratyfikowanych przez Polskę (jak Konwencja ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami czy Konwencja ONZ o zakazie tortur, okrutnego i poniżającego traktowania). Zajmuje się naruszeniami praw i wolności na linii obywatel-przedstawiciele państwa – mówił też RPO Adam Bodnar.
Wczoraj skończyliśmy prace nad rocznym raportem z prac Rzecznika – jest on przygotowany w układzie konstytucyjnym, artykuł po artykule, tak by każdy mógł się przekonać, jak wygląda realizacja naszych praw i wolności [w piątek lub w poniedziałek raport ten będzie dostępny tu].
A skąd RPO wie o tym, jak są przestrzegane? Ze skarg od ludzi. To oni decydują o tym, co będzie w Informacji RPO – powiedział Adam Bodnar.
Uczestnicy spotkania zadawali pytania w turach po trzy – a RPO na nie w takim rytmie odpowiadał.
Jak się można bronić przed działaniami władzy?
- Czy dzisiejsi rządzący staną przed jakimś trybunałem? Jakie mamy mechanizmy obrony?
RPO: Nasz problem polega na tym, że instytucje, których zadaniem było powściąganie rządzących, nie działają. Przede wszystkim chodzi o Trybunał Konstytucyjny, ale także o podporządkowanie prokuratury politykom.
Proszę jednak pamiętać, że to my, obywatele, kontrolujemy polityków. Bardzo wiele zależy od postawy ludzi.
- Żona wyszła w piątek ze szpitala, a w niedzielę było głosowanie. I w komisji okazało się, że jest skreślona z listy (wpisano ją na listę w szpitalu)
RPO: Temu musimy się przyjrzeć. Jeśli doszło do błędu administracji, to być może trzeba rozważyć złożenie pozwu cywilnego o ochronę dóbr osobistych poprzez naruszenie praw wyborczych.
Emerytury kobiet z 1953
- Odliczono mi wszystko, co dostałam na wcześniejszej emeryturze. ZUS powinien był mnie powiadomić o tym, że tak działają przepisy emerytalne w przypadku kobiet z mojego rocznika (przepisy mające skłonić ludzi do pracy dłuższej z 2012 r., dotknęły ten rocznik, bo w momencie uchwalenia ustawy kobiety urodzone z roku 1953 zyskały prawo do wcześniejszej emerytury. Tymczasem wedle nowych przepisów kwoty wypłacone na wcześniejszą emeryturę pomniejszają emeryturę powszechną, po osiągnięciu pełnego wieku emerytalnego. Trybunał Konstytucyjny uznał to za niekonstytucyjne).
RPO: Problem w tym, że sytuacje kobiet z tego rocznika są prawnie różne. Dlatego nie da się tu powiedzieć, co robić. Proszę do nas napisać, a zajmiemy się sprawą indywidualnie.
Na razie jesteśmy optymistami, przygotowany przez Senat projekt idzie w dobrym kierunku.
Rząd zapowiedział w nowej kadencji obniżki emerytur
- Teraz obniża się emerytury żołnierzom, potem przyjdzie kolej na nas. Co zrobimy?
RPO: Powiem coś, na co polityk sobie pewnie nie może pozwolić. Nasz system emerytalny się nie utrzyma. Musimy zacząć porozmawiać o wydłużeniu wieku emerytalnego, bo nie będzie z czego utrzymać rosnącej liczby emerytów.
Niestety, skoro można było zmniejszyć emerytury tym, którzy choć jeden dzień pracowali w PRL-owskim MSW, to jaki problem obniżać emerytury innym grupom zawodowym? Dziś to możliwe, bo nie działa Trybunał Konstytucyjny. Więc zamiast otwartej, publicznej debaty, można po prostu odbiera ludziom prawa nabyte.
Co z likwidacją OFE?
RPO: Jeśli chodzi o likwidację OFE, to pierwszy krok w tym kierunku zrobił poprzedni rząd. A Trybunał Konstytucyjny nie zgodził się z wątpliwościami w tej sprawie mojej poprzedniczki, prof. Ireny Lipowicz.
W przypadku teraz zapowiadanych zmian RPO będzie przede wszystkim zwracał uwagę na to, na ile obywatele będą mogli świadomie podejmować decyzje.
Świnoujście pięknieje, ale nie dla zwykłych ludzi tylko dla turystów
- Pięknieje to, co widać z zewnątrz, ale nie podwórka. Remontowane są kościoły, ale wspólnoty nie mają szanse wsparcia na budowę zwykłych śmietników.
RPO: Jak mam Pani pomóc?
- Nie wiem, do kogo mam się zwrócić.
RPO: Po pierwsze – do radnych.
RPO: Po drugie – warto korzystać z prawa do petycji. Bo petycja musi być opublikowana a instytucja, w której gestii jest rozwiązanie problemu, musi publicznie na to odpowiedzieć (choć nie musi się z nami godzić)
Po trzecie – składać wnioski o dostęp do informacji publicznej, np. o to jakie są realizowane inwestycje, na jakich zasadach (proszę korzystać z doświadczenia organizacji Watchdog Polska).
Profesor Wiktor Osiatyński mawiał, że Rzeczpospolita Obywatelska powstanie nie wtedy, kiedy obywatel pogoni urzędnika, by naprawił jedną dziurę w drodze, ale gdy obywatele zorganizują się, by namierzać liczne dziury, przekazywać informacje i wspólnie doprowadzać do naprawy.
Barbara Imiołczyk z Biura RPO: Polecam Państwu kontakt z organizacją pozarządową, która wie, jak to robić
Czy ochrona środowiska podlega ochronie Konstytucji?
- Gdzie szukać granicy między inwestycjami a zrównoważonym rozwojem. Czy rezydent miasta może nazywać członków Stowarzyszenia Zielone Wyspy Świnoujście „pseudoekologami”
RPO: Zrównoważony rozwój jest zasadą ustrojową zapisaną w Konstytucji. Prawo do czystego środowiska zapisane jest w art. 74 Konstytucji, a także w art. 68 – w kontekście ochrony zdrowia. To oznacza oczywiście różne zobowiązania dla władzy publicznej.
A obywatelom? Obywatelom gwarantuje prawo do uczestnictwa w procedurach informacyjnych i konsultacyjnych dotyczących środowiska. A ponieważ procedury te nie są dobrze realizowane, to tu może interweniować RPO. Bo może kwestionować decyzje administracyjne czy przystępować do postępowań administracyjnych.
A co do słów – każda osoba sprawująca funkcję publiczną musi niestety uważać na słowa. Powinniśmy popierać rozwój społeczeństwa obywatelskiego, a na złe słowa trzeba reagować.
Plany budowy portu kontenerowego w Świnoujściu
- Tuż pod naszymi oknami w prawobrzeżnym Świnoujściu ma powstać gigantyczna inwestycja. Ludzie się tu organizują przeciwko inwestycji, prezydent miasta zapowiadał referendum. Ale Sejm przygotowuje specustawę, która odbierze nam prawo nie tylko do zabrania głosu, ale także do odszkodowań za pogorszenie się warunków życia.
Lokalne stowarzyszenie złożyło już petycję w tej sprawie do Parlamentu Europejskiego i ma już ona nadany bieg.
RPO: Niestety, specustawy od dawna są sposobem na szybkie załatwienie sprawy i ograniczenie protestów obywateli. Dlatego ważne jest korzystanie z procedur europejskich.
Sprawie dokładnie przyjrzymy.
Sytuacja mediów lokalnych
Media, które nie pochlebiają władzy, nie dostają reklam samorządowych.
RPO: Przykład idzie z góry. To samo dzieje się w mediach ogólnopolskich. Na szczeblu lokalnym można się bronić wnioskami o dostęp do informacji publicznej o to, kto i na jakich zasadach dostaje reklamy.
- Moje dziecko ma 12 lat. Kiedy skończy 24 lata skończy się dla niego pomoc. Dla osób dorosłych z niepełnosprawnością brakuje rehabilitacji i opieki wytchnieniowej dla opiekunów. Staramy się w Szczecinie o stworzenie kolejnego Środowiskowego Domu Samopomocy dla osób z niepełnosprawnością intelektualnego, ale dziś polityka rządu polega na „likwidowaniu białych plam”, czyli budowaniu takich domów, gdzie ich w ogóle nie ma. A to znaczy, że dla mojego syna miejsca w ŚDS nie będzie, bo w Szczecinie są już trzy takie placówki – tyle że tego jest dużo za mało. I wszystko, co dla dziecka zostało zrobione, zostanie zmarnowane
RPO: Dziękuję za tę uwagę. Malo kto rozumie, że tu nie tylko chodzi o kolejne inwestycje ale o wysiłek i pracę już włożoną.
Jeśli dostaniemy dokumenty, możemy zacząć zadawać pytania. Może to przyspieszy proces decyzyjny?
Pytania z karteczek
Dlaczego Pan nie stoi na straży wolności religijnej i nie występuje przeciw jawnemu szydzeniu z wiary katolickiej?
RPO: To jest ocena. My interweniujemy w tych sprawach (choć mało kto to nagłaśnia). A ciekawym dowodem na to jest nasz raport o dyskryminacji z powodów religijnych w miejscu pracy. Dotyczy ona także katolików.
Szydzenie z obrzędów religijnych mi się po prostu nie podoba. Nie należy się zapędzać w takie skrajności, jeśli walczy się o szacunek i podstawowe prawa.
Dostępność sądu pracy
Sąd pracy dla Świnoujścia jest w Goleniowie. Bez samochodu się nie dojedzie.
RPO: Sprawdzimy. Może poskutkuje pismo do Ministra Sprawiedliwości.
Czy Biuro RPO notuje wzrost dyskryminacji ze względu na dyskryminację w miejscu pracy
RPO: Takich skarg nie ma, ludzie nie zgłaszają. Ale mamy skargi na sposób traktowania w instytucjach publicznych, które są reorganizowane w taki sposób, że likwiduje się instytucję, powołujemy nową, a nowe stosunki pracy nawiązujemy tylko z niektórymi.
Dostępność do leczenia onkologicznego
RPO: nie mam na ten temat wiedzy. Ale myślę, że problem jest taki, że w ogóle za mało przeznaczamy na leczenie. Żyjemy dłużej, więc chorujemy. A to kosztuje.
50 osób, w tym sporo młodzieży, przyszło w południe do Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Kołobrzegu, by posłuchać i porozmawiać z RPO.
- Jesteśmy tu po to, by sprawdzać, jak prawo działa w praktyce, w normalnym życiu. Sporo wiemy dzięki skargom od ludzi, ale uważam, że trzeba też pytać ludzi na miejscu o ich sprawy. Bo nie każdy zechce zgłosić problem do urzędu, może nawet nie wiedzieć, że jego problem to kwestia praw człowieka – i że dzięki istnieniu tych praw można ten problem rozwiązać– powiedział Adam Bondar zaczynając spotkanie regionalne w Kołobrzegu.
- Każdy ma prawo złożyć wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich. Ale większość tego nie robi. Bo nie wierzy, nie zna swoich praw, nie ufa państwu. A im bardziej wykluczona jest dana grupa społeczna, tym rzadziej się skarży. To okrutny paradoks – osobom potrzebującym najpierw trzeba dać głos, by w ogóle mogły ze swoich praw skorzystać – dodała dyrektor Barbara Imiołczyk z Biura RPO. Podała przykład osób głuchych.
To, że RPO nie może się zająć każdym problemem, nie ogranicza praw obywateli, bo Rzecznik Praw Obywatelskich nie działa sam – są też inni rzecznicy, którzy na podstawie zgłoszeń od ludzi próbują poprawiać system prawa w swoich dziedzinach. Jest Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Finansowy (od ubezpieczeń, ale i kredytów, w tym tzw. „frankowych”), nowo powstały Rzecznik Przedsiębiorców, Rzecznik Praw Pacjenta, rzecznicy konsumentów (urzędnicy samorządowi) i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta, a także Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych (wcześniej GIODO).
Większość z tych instytucji, w tym RPO, nie ogranicza się do indywidualnych interwencji, lecz namierza problemy i sygnalizuje rządzącym możliwości rozwiązania. Niczego nie mogą kazać, ale mogą ostrzegać i podpowiadać, co warto zrobić. Dzięki temu nawet jeśli prawo jest niedoskonale, przestarzałe albo nieprecyzyjne, skutki tego większości z nas nie dotkną. Bo usterki zostaną na czas usunięte.
Jeśli Rzecznik Praw Obywatelskich wie, że w Polsce zdarzają się pobicia i tortury na policji, to nie ogranicza się do interwencji na rzecz poszkodowanych (co polega na pisemnym pytaniu, co kto kiedy zrobił, co zaraportował, jak zareagował). RPO wie, że problem zostałby znacząco złagodzony, gdyby każdy zatrzymany przez policjanta miał od razu dostęp do adwokata (a nie tylko wtedy, gdy jest wykształcony i zaradny). O to RPO upomina się od lat – niestety na razie bezskutecznie. Ale jeśli rządzący zmienią podejście do problemu, to będą mieli już cale rozwiązanie prawne gotowe, rozpisane na szczegóły – będą mogli z tego skorzystać.
Tak działają tzw. instytucje wpływu – w tym RPO.
Emerytury funkcjonariuszy, którym ustawa z 16 grudnia 2016 r. ścięła świadczenia emerytalne
- Zostałem skierowany do Straży Granicznej w Kołobrzegu. Moim zadaniem było zwalczanie przemytu. Obcięto mi teraz emeryturę – powiedział jeden uczestnik spotkania.
- Jesteśmy poszkodowani, dostajemy minimalne emerytury mimo lat służby – my, wdowy po naszych kolegach, dzieci z niepełnosprawnościami – dodał drugi.
RPO: Problem polega na tym, że każdy funkcjonariusz, który choć jeden dzień pracował w PRL w strukturach uznanych za struktury MSW, ma obciętą emeryturę. Zastosowano mechanizm odpowiedzialności zbiorowej – bo nie zakłada się badania, co konkretnie dana osoba robiła. Poza tym większość z tych osób 30 lat temu przeszło weryfikację i przez lata służyło wolnej Polsce.
Teoretycznie taką sprawą powinien się zająć Trybunał Konstytucyjny, ale jego niezależność została ograniczona. Sądy mogą rozpatrywać pojedyncze sprawy (RPO przystąpił do 12 takich spraw, ale w całym kraju jest ich ponad 50 tysięcy), choć sędziowie mogą się dziś obawiać odpowiedzialności za wyroki, które nie podobają się władzy. Pozostaje więc czekać na Europejski Trybunał Praw Człowieka, ale tam postępowania trwają latami.
- A czy napisze Pan o tym w swojej Informacji rocznej? Bo ma Pan obowiązek przedstawiać taką informację co roku Sejmowi i Senatowi?
- Ale czy Pan w ogóle coś może? Jaka jest Pana skuteczność?
Obowiązek odpowiedzi na pismo obywatela
Czekam piaty miesiąc na odpowiedź ministerstwa. Czy jest jakiś termin, by mi odpowiedzieli. Bo premier Gowin powiedział, że go oburzają zarobki NBP, a on miesięcznie zarabia 17 tysięcy – tyle, ile ja w cały rok. I chciałam wiedzieć, jak to skomentuje rząd.
RPO: Zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego organ administracy ma obowiązek odpowiedzieć w 30 dni, a w sprawie bardziej skomplikowanej – w 50 dni. Jeśli Pan przekaże nam tę sprawę, to możemy interweniować.
Dziecko w DPS
Synowi w domu pomocy społecznej dzieje się krzywda. Nie jest dobrze leczony, głodny, źle się czuje, jest agresywny. A moje interwencje powodują tylko kłopoty dla mnie. Nic się nie zmienia. Pisałam do Pana…
RPO: Sprawdzimy korespondencję. Sprawdzimy tę sprawę.
Pytania z sali na karteczkach (od młodzieży)
RPO: Tak, bo wierzę w prawa człowieka. Choć dziś ta praca wiąże się z masą hejtu i to jest trudne. Taka cenę trzeba płacić za to, że nie mamy prawdziwej debaty, a scena polityczna się bardzo polaryzuje i liczą się tylko skrajne opinie.
Jaka była rola RPO po tragedii w Escape Roomie w Koszalinie
RPO: Nie byliśmy potrzebni, bo państwo zadziałało. Nie jestem od poganiania i wystawiania się do kamer przy okazji strasznej tragedii.
Jak Pan zwalcza patostreaming
(większość dorosłych obecnych na spotkaniu nie wiedziała, co to jest, młodzi wiedzieli – to brutalne pokazy przemocy i patologicznych zachowań w sieci)
RPO: Współpracujemy z youtuberami, organizacjami społecznymi, specjalistami, dostarczycielami usług w ramach tzw. okrągłego stołu. Udało nam się przebić z tematem – rodzice zaczynają siię o tym dowiadywać i nie zostawiają dzieci samych. Chcielibyśmy doprowadzić do tego, by na patostreamingu nie można było zarabiać.
Czy można mieć prawa nie mając obowiązków?
RPO: Ale wszyscy mamy obowiązki. Mamy obowiązek przestrzegania prawa. Mamy obowiązek wierności Rzeczypospolitej. Mamy obowiązek służby wojskowej.
Korzystanie z praw jest ograniczone także dobrem publicznym, ochroną środowiska czy prawami innych osób.
Kiedy policjanci mogą naruszyć nietykalność obywatela?
RPO: Kiedy realizują cele np. ustawy o policji: kiedy zatrzymują kogoś, kiedy zakładają kajdanki. Mogą to zrobić, jeśli jest to przewidziane ustawą i proporcjonalne do sytuacji.
Nauczycielka: Tu chodzi o sytuację, która się zdarzyła niedawno. Zatrzymana osoba na każde pytanie mówiła „nie wiem”, i za każdym razem obrywała po głowie.
RPO: A to jest używanie środków przymusu bezpośredniego do uzyskania zeznań. I to są tortury. I nie ma dla tego żadnego usprawiedliwienia. Za to jest odpowiedzialność karna (zobacz: sprawa pobicia człowieka na komisariacie w Rykach).
Powiedział Pan, że nie dotyczy nas problem podwójnych roczników, bo już jesteśmy w liceum. A dotyczy, bo będziemy mieć lekcje na korytarzach, lekcje będą na zmiany, na korytarzach będzie tłok.
RPO: Prawda.
Co Pan robił w sprawie likwidacji gimnazjum?
RPO: Rzecznik nie ma kompetencji merytorycznych, by ocenić, jaki system organizacji edukacji jest najlepszy. Ale mogę się wypowiadać w sprawie sposobu wdrażania reformy. Jeśli dzieje się to pospiesznie, bez konsultacji, to może naruszać prawa człowieka. W tej sprawie zabierałem głos, współpracuję też z samorządami.
Co robi RPO w sprawie bezdomnych?
RPO: Dużo, bo w Polsce musimy zmienić przede wszystkim postrzeganie bezdomności. Bezdomność nie jest czyjąś „winą” i problemem do samodzielnego rozwiązania. Musimy tworzyć możliwości wyjścia z bezdomności. Robi się to w dość złożony sposób (więcej informacji jest tu)
Jak należy reagować na mowę nienawiści wobec mniejszości?
RPO: Możliwości jest wiele, pytanie, czy to będzie skuteczne. Można składać zawiadomienia (choć np. jeśli RPO składa w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji w sprawie działania mediów, to nie uzyskuje nic).
Emerytury, prawa pracownicze i prawa konsumentów, złe działanie sądów, złe działanie prawa - w upalne południe w Pile na spotkanie z RPO Adamem Bodnarem w Regionalnym Centrum Kultury- Fabryka Emocji przyszło porozmawiać o tym 30 osób.
Ludzie chcieli przede wszystkim wiedzieć, co mogą zrobić w danej sprawie. Co na przykład ma zrobić farmaceuta, który widzi nadużycia w reklamowaniu suplementów diety. Albo kiedy parabanki ścigają ludzi, którzy nie mają wobec nich żadnych należności. Albo kiedy sprzedawcy stosują agresywny marketing i naciągają na wydatki osoby starsze.
Jak wyjaśnił RPO, po to istnieją instytucje rzecznicze i kontrolne – na szczęście Rzecznik Praw Obywatelskich nie jest sam. Problem suplementów diety może z powodzeniem rozwiązać NIK. Za to samo naruszenie praktyk rynkowych powinno trafić do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Na naruszane przez sprzedawców prawa starszych klientów powinien reagować miejski rzecznik konsumentów.
- Są inne instytucje niż RPO, które tu mają więcej możliwości. My za to przyglądamy się tym kwestiom od innej strony. Na ile seniorzy są chronieni przed agresywnymi praktykami sprzedaży (czyli sprawa konkretnego produktu i sprzedawcy – ale i tego, jak prawo chroni seniorów).
Dlaczego rolnik, który całe życie płacił składki ubezpieczeniowe, musi oddać gospodarstwo, żeby dostać emeryturę? Przecież nikt tego nie wymaga od rzemieślnika czy przedsiębiorcy? Dlaczego żona rolnika musi czekać, aż mąż osiągnie wiek emerytalny, by dostać swoje świadczenie w całości?
RPO: dostajemy takie sygnały. Przepis wziął się być może z tego, że kiedyś na gospodarstwie żyły rodziny, więc formalne przekazanie go porządkowało stosunki i uniemożliwiało naciąganie. Teraz jednak stosunki rodzinne i w gospodarowaniu się zmieniły. Sytuacja przedsiębiorcy-rolnika nie różni się bardzo od sytuacji innych przedsiębiorców. Sprawdzimy to.
Emerytury policjantów, którym odebrano część świadczeń ustawą represyjną
Sprawa czeka na rozstrzygnięcie w Trybunale Konstytucyjnym. Ile jeszcze mamy czekać?
RPO: nie wiadomo. Zdaniem Rzecznika wszystko jest w rękach sądów, bo wniosek do TK pewnych aspektów sprawy nie obejmuje lub czekać na Europejski Trybunał Praw Człowieka lub zmianę ustawową.
Jeśli ktoś przechodzi na emeryturę w czerwcu, to dostaje niższą emeryturę, niż gdyby to zrobił w maju. To wynika z praktyki ZUS, który waloryzuje wysokość składek emerytalnych co kwartał, ale nie robi tego w czerwcu. Na tym ZUS oszczędza.
RPO zajmuje się tą sprawą od dawna. Uzyskał nawet zapowiedź, że problem zostanie rozwiązany. Ale tak się nie stało.
Prawa techników laboratoryjnych
Uczniowie po technikum chemicznym dostawali przydziały pracy w szpitalach jako technicy laboratoryjni, bo tacy byli potrzebni w szpitalach. Teraz jednak, mimo 40-letniego stażu pracy i wielu kursów, nie są traktowani jako przedstawiciele zawodów medycznych – zostali sprowadzeni do stanowiska laborantów a nie diagnostów. Zarabiają tak jak ludzie bez wykształcenia. Taka degradacja jest niesprawiedliwa.
RPO: to jest sprawa dla nas.
Zła jakość prawa
Ustawy są złej jakości i nie ma tekstów jednolitych. Na stronie Sejmu nie mogłem znaleźć tekstu Konstytucji. O tym, że ustawa o ochronie zabytków jest źle napisana, wszyscy wiedzą, ale nikt z tym nic nie robi. Takie państwo nie zasługuje na szacunek. Czy RPO ma sposoby, by złe prawo było naprawiane, zanim zaszkodzi.
RPO zgodził się, że problem inflacji prawa – regulowania coraz bardziej szczegółowo coraz większych obszarów życia – jest problemem.
Rzecznik kieruje uwagi do ustawodawcy o projektach, zanim zostaną przyjęte. Jednak uważa, obywatelem naprawdę pomógłby system dobrze działającej pomocy prawnej, na którą każdego stać (by samotnie nie przedzierać się przez gąszcz przepisów), a także stworzenie publicznego serwisu aktów prawnych (mamy dziś tylko bazy komercyjne).
Barbara Imiołczyk z BRPO dodała, że przed złym prawem chronią dobrze przeprowadzane konsultacje.
Zobacz – SIEDEM ZASAD KOSULTACJI, projekt stworzony przez nieistniejące już Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji wraz partnerami społecznymi
Prawo podatkowe nie przewiduje możliwości spóźnienia się z deklaracją podatkową w uzasadnionych losowo przypadkach. Osoba prowadząca biuro rachunkowe musi się liczyć z tym, że deklaracje podpisuje w szpitalu, nawet na OIOM.
RPO nie dowierzał: Jak to? A jeśli byłby nieprzytomny?
- To urząd skarbowy, zgodnie z ordynacją podatkową, wyegzekwowałby kary 0 albo od biura albo od jego klienta. Jeśli chodzi o relacje obywatel-skarbówka, to cofnęliśmy się do początków lat 90. XX wieku.
ZOBACZ: poradnik RPO „Rozstrzyganie wątpliwości na korzyść podatnika”
Narastające podziały społeczne
Nawet w czasie uroczystości religijnych czy marszach organizowanych w Pile przez Kościół słychać słowa, które kojarzą się z mową nienawiści. Jesteśmu tak podzieleni, że właściwie nie wiadomo, co człowiek ma zrobić
RPO: głęboki podział kulturowy dotyczący tego, jaka ma być Polska, stawia nas każdego przed tym dylematem. Reagować? Jak to zrobić?
Jest to zjawisko ogromnie niepokojące zwłaszcza, jeśli taką postawę przybierają władze publiczne (np. zakazując marszów równości czy wydając deklaracje anty-LGBT). Jednak równie bolesne jest to, jeśli w czasie wolnościowych demonstracji pojawiają się elementy świadomie obrażające ludzi o innych poglądach (antykatolickie happeningi)
ZOBACZ: Fakty i mity o standardach edukacji seksualnej WHO
Jak ustalić, ile mam zapłacić za interenet, skoro u dostawcy rozmawia się tylko z automatem?
RPO: Firmy konkurują ze sobą, więc tną koszty zastępując pracę ludzi pracą automatów. Najwyższa pora, byśmy się jako społeczeństwo zaczęli zastanawiać nad konsekwencjami tego zjawiska – choćby dla praw seniorów, którzy nie poruszają się biegle w świecie cyfrowym.
Czy moim dzieciom unieważnią egzamin szkolny?
RPO: Nikt automatycznie wyników nie unieważni. To się stać może tylko w sytuacji, gdy w komisji zasiadały osoby nieuprawnione, a ktoś jest niezadowolony z wyniku egzaminu i podniesie ten argument.
A poza tym? Co słychać w Pile?
- Poza tym to musicie coś zrobić ze służbą zdrowia. Bo ludzie starsi nie mają się jak dostać do lekarza. A osób niedołęznych to w ogóle nie stać na domy pomocy. Trzeba się zająć ludźmi starszymi, którzy nie mają żadnej pomocy i opieki.
ZOBACZ: projekt ekspertów RPO zapewniający seiorom samodzielne życie u siebie w domu do późnej starości
Stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie odwołań od decyzji Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA obniżających z dniem 1 października 2017 r. świadczenia emerytalno-rentowe byłym funkcjonariuszom służb ochrony państwa PRL
W pismach procesowych istotne jest powoływanie się na standardy Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, w tym Protokołu Dodatkowego Nr 1.
Jeśli ustawodawca wprowadził do sytemu prawnego pojęcie „totalitarnego państwa” to powinno ono znaleźć swój wyraz w indywidualnej ocenie postępowania konkretnego funkcjonariusza, pełniącego służbę w okresie PRL.
Ustawa z 16 grudnia 2016 r., na podstawie której obniżone świadczenia wszystkim, którzy choć jeden dzień służyli w PRL w formacjach uznanych przez ustawodawcę za służące totalitarnemu państwu, przewiduje, że od decyzji Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA można się odwołać do Sądu Okręgowego w Warszawie. Sam Sąd miał jednak uzasadnioną wątpliwość, czy przepisy ustawy spełniają standardy konstytucyjne. Skierował więc pytanie prawne do Trybunału Konstytucyjnego[1]. Jednak wyznaczony w tej sprawie skład orzekający został ukształtowany niezgodnie z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego[2], tworzą go bowiem także osoby wybrane przez Sejm na obsadzone już uprzednio stanowiska sędziów Trybunału Konstytucyjnego (Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak).
Zdaniem RPO istnieje możliwość uzyskania rozstrzygnięcia sprawy przed sądem bez czekania na TK
Zakresem pytania prawnego nie jest objęta bowiem kwestia, czy sprawa dotycząca obniżenia emerytury i renty została załatwiona przez organ rentowy zgodnie ze standardem wyznaczonym przez art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności[3] (stosownie do tego Protokołu nikt nie może być pozbawiony własności, chyba że w interesie publicznym i na określonych prawem warunkach).
Europejski Trybunał Praw Człowieka w swoim orzecznictwie[4] wskazuje, że zmniejszenie lub zaprzestanie wypłaty świadczenia emerytalnego może stanowić ingerencję w poszanowanie własności w rozumieniu art. 1 Protokołu nr 1. Ingerencja ta jest dopuszczalna, musi jednak być uzasadniona. Obowiązujący w Polsce system źródeł prawa przesądza, że w myśl art. 91 ust. 2 w zw. z art. 87 ust. 1 Konstytucji, ratyfikowana umowa międzynarodowa ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy nie da się pogodzić z umową.
Nowa ustawa, z 16 grudnia 2016 r. wprowadziła tymczasem nowe kryterium – „służbę na rzecz totalitarnego państwa”. A to, co taka „służba” oznacza, tłumaczy ustawa lustracyjna[5]: chodzi o zwalczanie opozycji demokratycznej, związków zawodowych, stowarzyszeń, kościołów i związków zawodowych, łamaniu prawa do wolności słowa i zgromadzeń, gwałceniu prawa do życia, wolności, własności i bezpieczeństwa obywateli.
Tylko przy takiej interpretacji ingerencja w prawo do poszanowania mienia będzie rozsądnie proporcjonalna do realizowanego celu. Zostanie wówczas osiągnięta „sprawiedliwa równowaga” pomiędzy wymogami interesu powszechnego społeczeństwa, a wymogami praw podstawowych przysługujących osobie.
WZF.7060.1384.2017
[1] sprawa zawisła przed Trybunałem Konstytucyjnym pod sygn. akt P 4/18
[2] por. wyrok z dnia 3 grudnia 2015 r., sygn. akt K 35/15; wyrok z dnia 9 marca 2016 r., sygn. akt K 47/15; wyrok z dnia 11 sierpnia 2016 r., sygn. akt K 39/16; postanowienie z dnia 7 stycznia 2016 r., sygn. akt U 8/15
[3] Dz. U. z 1995 r. Nr 36, poz. 175
[4] ostatnio wyrok z dnia 14 czerwca 2016 r. w sprawie Philippou przeciwko Cyprowi, skarga nr 71148/10; decyzja z dnia 4 lipca 2017 r. w sprawie Mockiene przeciwko Litwie, skarga nr 75916/13
[5] Ustawa z 18 października 2006 r. ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944–1990 oraz treści tych dokumentów, Dz. U. 2006 Nr 218 poz. 1592
Od kilku dni cała Polska mówi o liście „zatroskanej” żony Pana Zybertowicza, która obawia się o stan finansów męża po ewentualnym, przegranym procesie o zniesławienie, który mogą mu wytoczyć osoby biorące udział w obradach Okrągłego Stołu.
Proszę pozwolić, że zabiorę głos w imieniu tysięcy innych, prawdziwie skrzywdzonych kobiet o których nikt dziś nie mówi (nasuwa się pytanie dlaczego?).
Mój list dotyczy policjanta, którego po wieloletniej służbie dla III RP niesłusznie zniesławiono i drastycznie zmniejszono mu emeryturę.
W sprawie, o której piszę, napisano już wiele skarg, złożono wiele pozwów.... A nad tym wszystkim zalega solidarna cisza. Czasem tylko ktoś wrzuci jedno, dwa zdania i wstydliwie milknie... Dalsze milczenie oznacza zgodę na podłość, niesprawiedliwość i krzywdę wielu tysięcy ludzi i ich rodzin.
Doceniam to co zrobił Pan dla nas do tej pory, ale to niestety wciąż za mało. Jestem żoną pracowitego, uczciwego i skromnego człowieka, oszukanego przez Państwo, któremu wiele lat z oddaniem służył. Dziś odmawia mu się praw obywatelskich, przeciągając
w nieskończoność procedury administracyjne i odkładając rozprawy sądowe. Nikogo nie interesuje, tak artykułowana przez Panią Zybertowicz „ruina finansowa” dotykająca tego człowieka.
Całą emeryturę mąż wypracował po roku 1990. Pracował do roku 2015. Podnosił na własny koszt kwalifikacje zawodowe (dodatkowe studia cywilne), awansował i przez kolejne lata przyjmował odznaczenia za wzorową służbę.
Nie musiał pracować w Policji. Jako absolwent studiów cywilnych mógł wybrać inną drogę. To on i jemu podobni był wtedy potrzebny Polsce.
Mnie sytuacja osobista, związana z opieką nad nieuleczalnie chorym dzieckiem, nie pozwoliła na wypracowanie godnej emerytury. Naszym zabezpieczeniem na starość miała być emerytura męża.
Przeżycia związane z chorobą i śmiercią dziecka odbiły się na naszym zdrowiu i całym życiu.
Mąż często był nieobecny... Praca - służba nie pozwalała mu być przy nas, nawet w trudnych chwilach.
Był dobrym policjantem, gdy chronił Papieża podczas kolejnych pielgrzymek, był dobrym policjantem, gdy z narażeniem życia brał udział w akcji ratunkowej podczas wybuchu gazu.
Mogłabym przytaczać wiele przykładów, ale to wszystko jest w jego dokumentach.
Dziś „ odbiera zapłatę” za swoją służbę.
Być może patrząc z perspektywy miasta Warszawy widać sprawę inaczej. Wielu dotkniętych ustawą represyjną ma możliwość podjęcia pracy i zniwelowania, chociaż po części, jej skutków. W prowincjonalnym mieście tych możliwości nie ma. Nikt nie chce zatrudnić człowieka oplutego przez władzę, nawet jeśli posiada wysokie kwalifikacje zawodowe. Zły stan zdrowia nie poprawia też sytuacji.
Mam wrażenie, że nie chodzi o sprawiedliwość. Wykorzystano nas tylko w „politycznych igrzyskach dla gawiedzi”.
Odebrano nam prawo do rzetelnego sądu - niezależnego, bezstronnego i niezawisłego, działającego bez nieuzasadnionej zwłoki,.........
Czekamy na pomoc - także my kobiety - matki, żony, córki dotknięte skutkami ustawy represyjnej.
W Międzynarodowym Dniu Kobiet 2019 r.
(nazwisko do wiadomości RPO)
Funkcjonariusz SB, który w latach 80. współpracował z opozycją i Kościołem, ma mieć przywróconą emeryturę na wcześniejszych, korzystniejszych zasadach - orzekł Sąd Okręgowy w Warszawie
Sąd uwzględnił odwołanie Augustyna Skitka od decyzji Dyrektora Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA o obniżce świadczeń, na podstawie ustawy „represyjnej” z 2016 r.
Do sprawy przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich, który ma wiele wątpliwości konstytucyjnych wobec tej ustawy
Precedensowy wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 4 marca 2019 r. nieprawomocnie rozstrzyga, że Augustyn Skitek w ogóle nie powinien zostać objęty przepisami tej ustawy. Udowodnił on bowiem już pod rządami poprzednio obowiązującej ustawy tzw. dezubekizacyjnej, że przed rokiem 1990 - bez wiedzy przełożonych - podjął współpracę i czynnie wspierał osoby lub organizacje działające na rzecz niepodległości Państwa Polskiego (podobnie jak dwaj jego koledzy - Tadeusz Klimanowski i Krzysztof Kęski).
Sąd Okręgowy w Warszawie zawiesił 7844 (stan na 31 stycznia 2019 r.) z niemal 24 tys. postępowań w sprawie odwołań od decyzji ZER MSWiA - w oczekiwaniu na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego, do którego zwrócił się sąd z pytaniem prawnym. Sąd ten wystąpił do Sądu Apelacyjnego w Warszawie o wyznacznie innego sądu w ok. 6 tys. sprawach, z czego niemal 400 wniosków uznano za bezzasadne.
Tymczasem w ocenie RPO sprawy mogą zostać rozstrzygnięte przez sądy niezależnie od wyniku postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym oraz niezależnie od tego, czy i w jakim składzie (a w szczególności, czy w składzie konstytucyjnie legitymowanym) będzie on orzekał.
Zakresem pytania prawnego sądu do TK (sygn. akt P 4/18) nie jest bowiem objęta kwestia, czy taka sprawa jak np. sprawa Augustyna Skitka, dotycząca obniżenia emerytury, została załatwiona przez organ rentowy zgodnie ze standardem wyznaczonym przez art. 1 Protokołu Nr 1 do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.
W ocenie Rzecznika nowelizacja ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym 16 grudnia 2016 r. wprowadziła korzystniejszy tryb ustalania wysokości świadczenia wobec funkcjonariuszy współpracujących z osobami lub organizacjami działającymi na rzecz niepodległości Państwa Polskiego. Okres tej współpracy nie ma aktualnie żadnego znaczenia dla wysokości świadczenia. O tym, czy funkcjonariusz podlega pod rygory ustawy, decyduje sam fakt czynnej współpracy, a informacje o takiej współpracy znajdują się m.in. w prawomocnych wyrokach sądowych. We wcześniejszych postępowaniach sądowych (po nowelizacji ustawy zaopatrzeniowej w 2009 r.) stroną był Dyrektor ZER MSWiA. Oznacza to, że orzeczenia takie powinny znajdować się w aktach emerytalno-rentowych świadczeniobiorców.
Trzej esbecy ostrzegali Kościół
Do Rzecznika zwrócili się o pomoc trzej byli funkcjonariusze wydziału IV SB (zwalczającego Kościół katolicki). W latach 80. XX w. udzielali oni Kościołowi katolickiemu i zdelegalizowanemu NSZZ „Solidarność” tajnych informacji o działaniach SB, takich jak: podsłuchy księży, inwigilacja korespondencji, planowane prowokacje podczas pielgrzymek oraz „plany eliminacji duchownych”. W 1990 r. wszyscy trzej zostali funkcjonariuszami Urzędu Ochrony Państwa, jako pozytywnie zweryfikowani.
Po uchwaleniu w 2009 r. przez Sejm pierwszej ustawy „dezubekizacyjnej”, funkcjonariusze ci wystąpili do sądów. Uznały one, że przed rokiem 1990 r. czynnie wspierali oni osoby i organizacje działające na rzecz niepodległości Państwa Polskiego w rozumieniu art. 15b ust. 3 i 4 ustawy. Na tej podstawie Zakład Emerytalno-Rentowy MSWiA nie obniżył wówczas ich emerytur. Stało się to zaś na podstawie nowej ustawy z 2016 r.
Nowa ustawa obniżyła ich emerytury
Nowa ustawa „represyjna” uchwalona 16 grudnia 2016 r. zmieniła zapisy poprzedniej. Nie odwołują się już one do służby w organach bezpieczeństwa państwa z ustawy lustracyjnej, ale przywołują „służbę na rzecz totalitarnego państwa”. Niemniej jednak w zakresie dotyczącym funkcjonariuszy wydziału IV SB, zakres podmiotowy pokrywa się z ustawą lustracyjną - wskazuje RPO.
Według obecnych przepisów świadczenia nie obniża się, jeżeli dana osoba udowodni, że przed 1990 r., bez wiedzy przełożonych, podjęła współpracę i czynnie wspierała osoby lub organizacje działające na rzecz niepodległości Państwa Polskiego. Dowodem może być szczególności wyrok skazujący, choćby nieprawomocny, za działalność polegającą na podjęciu, bez wiedzy przełożonych, czynnej współpracy z osobami lub organizacjami działającymi na rzecz niepodległości Państwa Polskiego w okresie służby na rzecz totalitarnego państwa.
Przed październikiem 2017 r. (gdy nowa ustawa weszła w życie) organ emerytalno-rentowy robił to wyłącznie na żądanie wnioskodawcy. Obecnie niejako z urzędu powinien on wziąć pod uwagę, będące w jego dyspozycji dowody, w tym np. prawomocne orzeczenia sądowe - uważa Rzecznik.
MSWiA nie zmienia zdania
Tymczasem MSWiA w odpowiedzi na interpelację poselską nr 14750 (w sprawie tych trzech funkcjonariuszy) stwierdził, że wyroki sądów zmieniające decyzje organu emerytalnego i nakazujące przeliczenie okresu służby w organach bezpieczeństwa państwa po 2,6% podstawy wymiaru, nie stanowią dla organu emerytalnego podstawy odstąpienia od ponownego ustalenia wysokości świadczeń. Takie stanowisko, w opinii Rzecznika, jest nieuprawnione.
Dla oceny czy funkcjonariusz podlega pod rygory ustawy w aktualnym stanie prawnym wystarczające jest udowodnienie faktu współpracy i czynnego wspierania osób lub organizacji działających na rzecz niepodległości Państwa Polskiego. W ocenie Rzecznika wystarczającym dowodem na stwierdzenie tego faktu jest treść prawomocnych wyroków sądowych w sprawach, w których sąd doliczył funkcjonariuszom w pełnym wymiarze okresy służby w latach 1944–1990 w trybie art. 15b ust. 3 i 4 poprzedniej ustawy.
RPO: wyroki powinny przesądzać sprawę
Zdaniem RPO, wbrew twierdzeniom MSWiA, wyroki sądów zmieniające decyzje organu emerytalnego i nakazujące przeliczenie okresu służby w organach bezpieczeństwa państwa po 2,6% podstawy wymiaru, powinny zatem być podstawą dla organu do odstąpienia od ponownego ustalenia wysokości świadczeń emerytalnych. Przesądzają one bowiem o fakcie współpracy i czynnego wspierania osób lub organizacji działających na rzecz niepodległości.
Dlatego Adam Bodnar zwrócił się do ministra Joachima Brudzińskiego o weryfikację jego stanowiska oraz spowodowanie uchylenia decyzji Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA wobec osób wskazanych w interpelacji.
W interpelacji tej poseł Jarosław Porwich pisał, że osobą informowaną przez tych oficerów był m.in. nieżyjący już kapelan gorzowskiej Solidarności, odznaczony przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, ks. prałat Witold Andrzejewski. Na potwierdzenie tej współpracy zeznawał on przed sądami w charakterze świadka oraz złożył w Instytucie Pamięci Narodowej stosowne oświadczenie. Fakt współpracy potwierdzony został prawomocnymi wyrokami Sądu Okręgowego i Sądu Apelacyjnego w Warszawie (2013, 2014) oraz Sądu Apelacyjnego w Szczecinie (2014) - głosiła interpelacja.
Rzecznik wnosił o zmianę ustawy
Do RPO wpłynęło ponad 1,5 tys. wniosków od osób objętych tzw. ustawą represyjną - nie tylko byłych funkcjonariuszy PRL, ale także wdów i sierot po nich. Były też wśród nich osoby z niepełnosprawnościami, którym w wyniku nowych przepisów obniżono świadczenia.
Według Rzecznika zakres podmiotowy i przedmiotowy ustawy zakreślono zbyt szeroko. Ustalenie wysokości świadczenia b. funkcjonariuszom PRL na podstawie nowych przepisów jest np. mniej korzystne niż ustalenie prawa do emerytury funkcjonariuszom prawomocnie skazanym za przestępstwa.
W lutym 2018 r. RPO zwrócił się do MSWiA o rozważenie zmiany ustawy.
WZF.7060.1547.2017
W Szczytnie wieczorem, po meczu Polska-Senegal, na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem przyszło ponad 60 osób. Interesowały ich możliwości działania obywatelskiego w obecnej sytuacji Polski.
To było drugie spotkanie w Szczytnie – na pierwsze, przed miesiącem, zorganizowane rano, przyszła tylko jedna osoba, dlatego Adam Bodnar zdecydował przyjechać tu jeszcze raz.
Rzecznik wyjaśniał zebranym , że istotna kompetencja RPO polegająca na zgłaszaniu spraw do Trybunału Konstytucyjnego jest ograniczona, ponieważ T Trybunał utracił niezależność. RPO stara się kompensować ten brak innymi aktywnościami (zgłaszając uwagi na etapie legislacyjnym czy przystępując po stronie obywateli do ważnych postępowań przed sądami), bo to może doprowadzić do zmian prawa lub zastopować wprowadzenie i stosowanie złych przepisów.
Podporządkowanie politykom niezależnych instytucji, prokuratury, TK, Krajowej Rady Sądownictwa i Sądu Najwyższego, sterowanie mediami publicznymi, rozmontowanie służby cywilnej - to wszystko oznacza rozmontowanie demokratycznego państwa prawa. To musi mieć konsekwencje dla wszystkich. Juz są grupy, których prawa zostały naruszone. Osoby sprawujący funkcje publiczne już się zastanawiają, jakie konsekwencje może mieć fakt korzystania z praw obywatelskich, takich jak podpisania apelu, listu otwartego, pójścia na demonstracje, zalakowanie posta w mediach społecznościowych.
Druga sfera życia to ta, w której jesteśmy pozbawiani praw i pozbawieni środków odwoławczych. To sytuacja 50 tys. osób objętych ustawą represyjną z 16 grudnia 2016 r. i ich rodzin-. Do RPO trafiło już około 2 tysięcy skarg od tej grupy osób, którym ustawa obcięła świadczenia emerytalne i rentowe bez sprawdzenia, co rzeczywiście robiły na etatach uznanych obecnie za etaty peerelowskiego MSW. Naprawdę grozi nam, że ta metoda odpowiedzialności zbiorowej będzie przenoszona na inne grupy zawodowe. (Rzecznik te wnioski analizuje teraz pod kątem wniesienia spraw do sądu. Trzeba pamiętać, że tego typu sprawy można też przestawiać Europejskiemu Trybunałowi Praw Człowieka w Strasburgu, choć to droga długa i dla starszych osób trudna).
Także zmiany w sądownictwie będą miały wpływ na stan przestrzegania praw obywatelskich. Po zmianach – jak wyjaśniał RPO – rządzący dysponują dziś aparatem nacisku, mediami, finansami. Prawa opozycji natomiast są ograniczane, nakładane są kary na posłów opozycji. Szykanowanie są osoby demonstruje poglądy niezgodne z poglądami rządzących. Władze wspierają finansowo działania osób, organizacji i inicjatywy przychylnych rządowi.
Z kolei zmiany w Sądzie Najwyższym oznaczają utworzenie nowej izby kontroli nadzwyczajnej i spraw publicznych, która będzie też orzekać o ważności wyborów.
Powstanie tej izby to najważniejsze zmiany, najgroźniejsze zmiany, które zagrażają wolnym wyborom. Ale trzeba też pamiętać, że w ciągu najbliższych miesięcy odejdzie z Sądu Najważniejszego prezes i 40% składu, bo osiągną oni nowy, obniżony wstecznie wiek emerytalny. Za tymi zmianami stoją losy konkretnych osób, przykładem jest osobą sędziego Zabłockiego. Zastąpią ich nowi sędziowie, powołani teraz - - ma ich być 120.
W ciągu najbliższych dni będziemy znać stanowisko Komisji Europejskiej i jej ewentualne działania – dodał Adam Bodnar. - Sądy trzeba reformować – podkreślił jednak. - Stałe pokazuję, co trzeba w nich zmienić, by działały wydajniej. Niestety, resort sprawiedliwości na to nie reaguje.
Rozmawialiśmy też o nadużywaniu prawa do legitymowania przez policję osób zadających niewygodne pytania na spotkaniach z politykami partii rządzących.
RPO: blokowanie pytań źle świadczy o tych, którzy organizują spotkania. Może bierze się to z niepewności, co odpowiedzieć? Policja absolutnie nie może legitymować uczestników spotkań. To jest nadużywanie prawa. RPO wystąpił w tej sprawie pismo do policji.
Jaki będzie miało skutek?
RPO: - Wychodzę z założenia, że każde wystąpienie zostawia ślad, każe się zastanowić i wymusza odpowiedź – powiedział Adam Bodnar.
Na spotkanie był obywatel zatrzymany za skandowanie hasła „Lech Wałęsa” oraz „Równość! Wolność! Demokracja!”
Sprawy osób z niepełnosprawnościami
Niesłysząca pani, która na co dzień pomaga głuchym, mówiła o całej gamie zjawisk dyskryminujących osoby z niepełno sprawnościami: to m.in. brak tłumaczy w instytucjach publicznych, ograniczenia w dostępie do pracy.
- Z braku wiedzy o możliwościach osób głuchych i często lekarze nie dopuszczają ludzi głuchych do pracy. A przecież maszyny można przystosować do potrzeb osób z niepełnosprawnościami, np. maszyna w ruchu może być oznaczona sygnałami świetlnymi!
Biuro RPO (Centrum Projektów Społecznych) przy współpracy z Komisją Ekspertów ds. Osób Głuchych) w najbliższych tygodniach przygotuje warsztaty dla osób głuchych jak napisać wniosek lub skargę do RPO.
Rozmawiamy na tym spotkaniu także o tym, jak ludzie na wózkach nie są obsługiwani przez sprzedawców czy niewidome z psami przewodnikami nie są wpuszczane do instytucji czy komunikacji społecznej.
W grupie osób z niepełnosprawnościami dodatkowo są też osoby z doświadczeniem choroby czy też kryzysu psychicznego, co tym bardziej je wyklucza z rynku pracy.
Co jest ważniejsze - edukacja i empatia, czy powoływanie się na przepisy i skargi do RPO. - Protest w Sejmie uprzytomnił nam, jak ważne i trudne są problemy osób z niepełnosprawnościami. Czekamy teraz na propozycje zmian w orzekaniu o niepełnosprawności, zapowiadanych na koniec czerwca.
Mowa jest też o przedsiębiorstwach społecznych dających szansę na aktywne życie osobom, którym trudno znaleźć pracę. Podawaliśmy przykłady ze spotkań regionalnych RPO: Pensjonat „U Pana Cogito” w Krakowie i Gospodę Jaskółeczka w Radomiu.
Trzej byli oficerowie Służby Bezpieczeństwa, którzy w latach 80. ostrzegali Kościół o działaniach SB, byli już raz uznani przez sądy za osoby współpracujące z niepodległościowym podziemiem - wskazuje RPO w piśmie do MSWiA
Zakład emerytalno-rentowy MSWiA dysponuje prawomocnymi orzeczeniami sądowymi, które powinien wziąć pod uwagę w tej sprawie – podkreśla Adam Bodnar
Jego zdaniem ustawa z 16 grudnia 2016 r., do której ma wiele wątpliwości konstytucyjnych, nie jest stosowana przez organ emerytalno-rentowy przy ustalaniu wysokości świadczeń
Rzecznik wystąpił do ministra Joachima Brudzińskiego w sprawie problemów z ustaleniem wysokości świadczeń emerytalno-rentowych byłym funkcjonariuszom służb PRL.
Dlatego Adam Bodnar zwrócił się do ministra Joachima Brudzińskiego o weryfikację jego stanowiska oraz spowodowanie uchylenia decyzji Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA wobec osób wskazanych w interpelacji nr 14750.
WZF.7060.134.2018
O sprawach niemieszczących się w głowie powinniśmy informować Rzecznika. Zwłaszcza jeśli za takimi niemieszczącymi się w głowie działaniami stoją przedstawiciele państwa. O tym rozmawialiśmy na spotkaniu regionalnym ​w Ełku.
Prawie 30 osób przyszło na przedpołudniowe spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem w Ełku. Rzecznik zaczął je od przedstawienia zasad zbierania i przetwarzania danych osobowych – 25 maja wchodzą nowe przepisy o ochronie naszych danych. Nakładają one nowe obowiązki na instytucje publiczne.
Każdy ma prawo złożyć skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich na działania władz.
Rzecznik może te sprawy wyjaśniać, prowadzić sprawy przed sądami, składać wnioski do Trybunału Konstytucyjnego, składać kasacje w sprawach karnych do Sądu Najwyższego (niestety, tych wniosków dostajemy za dużo w stosunku do liczby zatrudnionych pracowników, a na więcej nie mamy pieniędzy) , sygnalizować problemy z przepisami władzom (mogą być źle napisane, mogą nie uwzględniać zmian społecznych i cywilizacyjnych albo wyjątkowej sytuacji danej osoby). To uruchamia proces dyskusji i daje szansę na zmianę stanu rzeczy – wyjaśnił Adam Bodnar.
- Często potrzebne są drobne, szczegółowe zmiany – a o nich nie mówi się w debacie publicznej – tymczasem od nich zależy sytuacja ludzi. Po to są spotkania regionalne, tu możemy usłyszeć, co warto zmieniać - powiedział.
Schroniska dla osób w kryzysie bezdomności
Standardy dotyczące schronisk dla osób w kryzysie bezdomności są tak wyśrubowane, że schroniska nie mogą sprawnie działać. Np. opiekunowie muszą mieć wykształcenie średnie –tymczasem tu, w Ełku jest wiele osób, które, choć same mają wiele spraw w życiu jeszcze nie załatwionych, mogłyby w noclegowniach i schroniskach pomagać.
Do tego osoby w kryzysie bezdomności dostają skierowanie do konkretnych placówek. W ogóle nie uwzględnia się tego, gdzie chciałyby zamieszkać, a to nie pomaga w wychodzeniu z bezdomności.
RPO: - Standaryzacja placówek trwa, a niestety wiemy, że tych standardów nie spełni większość placówek. Jesteśmy w kontakcie z Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Zajmiemy się sprawą wykształcenia – wiemy przecież, że także osoby wychodzące z bezdomności mogłyby usamodzielniać się zaczynając pracę dla schroniska.
Proszę pamiętać, że RPO wspiera komisja wybitnych ekspertów zajmujących się problemem bezdomności.
Brak pomocy mieszkaniowej
Są u nas osoby, które w żaden sposób nie mogą zaspokoić swoich potrzeb mieszkaniowych. Mieszkają w strasznych warunkach, w pomieszczeniach nieremontowanych – a gmina tłumaczy, że nie ma pieniędzy na pomoc. Czy to jest sprawa dla Rzecznika?
RPO: Tak. Potrzebujemy tylko dokumentów.
U nas osoby pracujące tracą prawo do pomocy ze Środowiskowego Domu Pomocy. A to jest miejsce ofiarujące wsparcie osobom w kryzysach choroby psychicznej czy z niepełnosprawnościami intelektualnymi, na terapię i zajęcie, a przede wszystkim na kontakt z ludźmi. Przepisy nigdzie nie mówią, że jeśli ktoś wychodząc z kryzysu znajduje pracę, to musi być od takiej pomocy odcięty. Ale tu tak jest. Zakłada się, że znalezienie pracy dowodzi, że cel udzielania pomocy został osiągnięty.
RPO: Przyjrzymy się problemowi. Bardzo przydadzą się nam dokumenty.
Barbara Imiołczyk: Proszę też pomyśleć o nowej formule wsparcia dla osób wychodzących z kryzysu. Im dłużej będziecie działać, tym większe będą Wasze sukcesy, ale też tym więcej będzie osób, które będą chciały utrzymywać kontakt już po wyjściu z kryzysu. Formułą może być klub samopomocy – nawet nieformalna grupa działająca przy stowarzyszeniu.
RPO podaje doskonały przykład z Krakowa – Pensjonat Pana Cogito
Problem rowerzystów
Rowerzyści nie korzystają w Ełku ze ścieżek rowerowych. To robi się niebezpieczne. Pani, która zgłasza problem, była dwukrotnie potrącona przez rowerzystę. Policja i straż miejska nie reaguje. Co z tym można zrobić?
RPO: To nie jest błahy problem. Zajmowała się nim NIK. Przyjrzymy się.
Uczestnik spotkania: problem jest głębszy. Policja nie reaguje na zgłoszenia. Przełożeni nie reagują na bezczynność podwładnych. Wygląda na to, że szwankują szkolenia, ale też widać, jakby policjanci oczekiwali, że im ktoś wyraźnie powie, kiedy wkraczać.
Bo np. w przypadku picia alkoholu na ławce w parku potrafią osobę z niepełnosprawnością zabrać z Elku do Giżycka na dwa dni i ukarać 50-złotowym mandatem.
RPO: takie rzeczy koniecznie trzeba zgłaszać Rzecznikowi.
Dlaczego samorządy biorą się za realizację zadań, które lepiej wykonałyby organizacje pozarządowe?
RPO: Pełna zgoda. Jeździmy po kraju i widzimy, ile dobrego mogą zrobić organizacje pozarządowe, jeśli się im pozwoli. Widzimy jednak także świadome działania państwa, które centralizuje swoje działania i pozbawia sił pewne organizacje pozarządowe (zwłaszcza te, które przeciwdziałają przemocy w rodzinie i wobec kobiet).
Barbara Imiołczyk z Biura RPO przypomniała przy okazji sukces Częstochowy, która przekazuje zadania publiczne do realizacji spółdzielniom społecznym.
Nigdy nie byłem esbekiem. Zawsze odmawiałem takim propozycjom. Byłem milicjantem, nie należałem do PZPR. Ślub brałem w kościele. W III RP właśnie dlatego stałem na czele komisji weryfikacyjnej służb w regionie. I teraz obniżono mi emeryturę. Bo IPN uznał, że w jakimś momencie moja komórka podlegała SB! Mimo mojej całej działalności.
RPO: jest niestety możliwe, jeśli państwo zamiast odpowiedzialności indywidualnej wprowadza zbiorową. Niestety, to może się skończyć międzynarodowym skandalem, za który wszyscy zapłacimy.
Na koniec RPO pyta o to, jak licealiści radzą sobie w regionie z dojazdami do szkoły (problem zgłaszany był także w czasie innych spotkań regionalnych).
W Ełku są autobusy. Tyle że wyjeżdżają spod szkoły zaraz po lekcjach. I nie ma jak skorzystać z zajęć pozalekcyjnych.
Mieszkańcy, pracownicy instytucji samorządowych, nauczyciele, bibliotekarze i radni. Ponad 30 osób przyszło na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich w Bibliotece Miejskiej w Hajnówce. Tematy: kłopoty z wywłaszczeniami, szczepienia, sprawy społeczności prawosławnej, ustawa o IPN. Po raz kolejny pojawia się sprawa ustawy represyjnej z 16 grudnia 2016 r. I sprawa obojętności władz centralnych na narastający konflikt między nacjonalistami a lokalną społecznością.
Problem narastającej agresji nacjonalistów
Hajnówka jest miastem wielowyznaniowym, gdzie ludzie żyli w zgodzie. Teraz jednak społeczność prawosławną obraża marsz ONR, który wysławia „Burego” – w marszu uczestniczą głównie przyjezdni. Wygląda to tak, jakby ktoś chciał sprowokować konflikt, bo marsz odbywa się koło cerkwi, kiedy na nabożeństwo w święto wybaczenia przychodzą krewni ofiar „Burego”.
Zebrani nie rozumieją też sensu ustawy o IPN i pytają, jak należy się temu przeciwstawiać, jak reagować na zafałszowany, czarno-biały przekaz polityki historycznej.
- Żyjemy w bardzo groźnych czasach. Polityka rządu jest sprzężona z przymykaniem oka na takie zjawiska – mówi Adam Bodnar. A skoro nie można liczyć na policję, to trzeba reagować inaczej – reagować powinno społeczeństwo. Dlatego tak ważne są uroczystości ku czci ofiar „Burego”.
A Rzecznik będzie na to reagował – tak jak reaguje do tej pory (tak jak w przypadku marszu 11 listopada). Nie może jednak zostać sam. Państwo nie możecie zostawać sami. Musimy szukać sojuszników, zwłaszcza takich, którzy nie zapomną o problemie po tygodniu.
W latach 70. wywłaszczona została na cel publiczny wieś Łuka. Miał tam powstać obiekt hydrotechniczny dostarczający wodę do Białegostoku: zbiornik wodny i kanał. Powstał tylko zbiornik, czyli cel publiczny nie został osiągnięty. Władze uważały jednak, że wszystko jest w porządku.
Mieszkańcy dostali odszkodowania i mieszkania komunalne - teraz w imieniu wywłaszczonych rodziców występują dzieci, które chcą zwrotu ziemi. Tymczasem gmina rozdysponowuje te ziemie na cele wskazane rzez prywatnych inwestorów (hotele i pensjonaty).
RPO: To jest sprawa dla naszych prawników. Dobrze, że już Państwo ją do nas zgłosiliście. Dzięki temu, że tu przyjechaliśmy, lepiej rozumiemy problem.
Świadczenia dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami
Opiekunowie dzieci z niepełnosprawnościami dostają 1400 zł z opieki społecznej, ale zasiłki z ZUS dla innej grupy opiekunów, tych, którzy mają staż zawodowy – wynoszą tylko 700 zł.
Zasiłek pielęgnacyjny z opieki społecznej wynosi 153 zł, a z ZUS – ponad 200 zł.
RPO: Jeśli to nie jest kwestia zróżnicowania wsparcia w zależności od wieku, w jakim stwierdzono niepełnosprawność, to musimy się tej sprawie przyjrzeć. Możemy albo doprowadzić do indywidualnych spraw sądowych, albo wystąpienia do ministerstwa.
Nienowoczesne szczepionki
W Polsce podaje się szczepionki drugiej generacji przeciw WZW „B”. Szczepionki trzeciej generacji są lepsze i bardziej skuteczne. Czy nie można tego zmienić?
RPO: Rzecznik nie może wskazywać Ministrowi Zdrowia, jakie mają być szczepionki. Ale może np. napisać do krajowego konsultanta w tej dziedzinie o opinię. A to już jest podstawa do pytania Ministra Zdrowia.
Ustawa represyjna z 16 grudnia 2016 r.
- Jak to jest możliwe, że takie rzeczy dzieją się w Unii Europejskiej? Że zabierają ludziom świadczenia?
- A co mamy zrobić z pensjonariuszami prywatnych domów opieki, którzy mają obniżane renty w ramach tej ustawy?
RPO opowiada, jak zajmuje się sprawą tej ustały niesłusznie nazywanej „dezubekizacyjną”.
Prawa społeczności prawosławnej
Osoby prawosławne maja prawo do odbioru dnia wolnego w dniu świątecznym zgodnie ze swoim kalendarzem liturgicznym. Jednak w praktyce bywają z tym problemy.
RPO: Proszę to zgłaszać. Bez tego nic nie zmienimy. Zajmujemy się takimi sprawami (np. sprawą rekolekcji w szkołach).
Wydawnictwa i gazety prawosławne są coraz słabiej wspierane przez państwo, zamknięto dostęp do dotacji.
RPO: To też trzeba zgłaszać. Możemy wyjaśniać, szukać sposobów poprawy tej sytuacji.
Koniec spotkania przynosi więcej optymizmu: uczestnicy opowiadają o tworzonych w mieście inicjatywach społecznych i kulturalnych. A Adam Bodnar opowiada o wzorach, z których można korzystać, a które zna dzięki spotkaniom i podróżom po Polsce (#WielkodusznaPolska). Zebrani też zaczynają dzielić się pomysłami i sposobami na ich realizację.
Spotkanie regionalne RPO w Białej Podlaskiej: wybory, informacja publiczna, emerytury, pomoc dla rodzin dzieci z niepełnosprawnościami
Biała Podlaska – mała salka w Stowarzyszeniu WSPÓLNY ŚWIAT pęka w szwach. Przyszło około 50 osób. Działacze lokalni, osoby poszkodowane przez sądy, rodzice dzieci z niepełnosprawnościami, ludzie z konkretnymi sprawami, zainteresowani prawami pacjenta, ciekawi spraw życia publicznego i tego, co będzie z wyborami.
Rzecznik Praw Obywatelskich nie może nic kazać, ale może wpływać na rządzących. Nasze spotkania są także po to by na przykładzie Państwa spraw pokazać, jak się to robi. Jak się wpływa na rzeczywistość.
Dofinansowanie dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkoły
- Moje dziecko powinno chodzić do szkoły dla dzieci z autyzmem, takiej jaka jest w Białej. W rodzinnym Międzyrzeczu jest szkoła, ale nie dla dzieci z takimi niepełnosprawnościami.
Ale przegrałam sprawę o dopłaty za dojazd w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym, bo szkoła w Białej jest niepubliczna. Kasacji nie złożyłam, bo nie było mnie na to stać.
A na podstawie tego wyroku odmówiono dopłat koleżance, która wcześniej je dostawała. I mówią nam, że nie stosują ustawy, bo mają wyrok. Naprawdę tak jest?
RPO: Nie, tak nie jest. Takie sprawy trzeba koniecznie zgłaszać do Rzecznika. Wyjaśniamy to. Reagujemy. Interweniujemy. Ostatnio w podobnej sprawie wygraliśmy przed sądem w Krakowie. Korespondujemy w tej sprawie z Ministrem Edukacji.
- Pojawiają się pomysły obowiązkowych szczepień przeciwko grypie np. w przypadku zagrożenia epidemią. Czy nie jesteśmy ofiarami manipulacji koncernów farmaceutycznych, którym zależy na sprzedawaniu szczepionek? Z kim się Rzecznik konsultuje w takich sprawach?
RPO: Mamy w Biurze ekspertów i komisję ekspertów, która z nami współpracuje.
Jestem za szczepieniem, uważam, że chronią nas przed groźnymi chorobami. Ale uważam, że kuleje w Polsce polityka informacyjna.
Sprawa 20 lat w sądzie
- Przegrałem sprawę i w wyższej instancji zasiadał ten sam sędzia, który wydał pierwszy wyrok (Niemożliwe! Możliwe). Starałem się o zwrot działki.
W aktach znalazłem sfałszowane dokumenty, ale prokurator nie chciał się tym zająć.
RPO: Takiej sprawy tu nie rozstrzygniemy, ale musimy się jej przyjrzeć. Być może to jest właśnie sprawa, która nadaje się na skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego.
Skutki ustawy represyjnej z 16 grudnia 2016 r.
Ta ustawa nazywa się w oficjalnym obiegu „dezubekizacyjną” i RPO prosi, by pilnować się tego, jakich słów się używa. Od tego trzeba zawsze zaczynać naprawianie krzywd. Ustawa jest jego zdaniem represyjna i tego trzeba się trzymać.
Obecni na sali opowiadają swoje historie:
Jestem elektronikiem, pracowałem w MSW. Z papierów z IPN wynika, że nie byłem esbekiem. Ale obcięli mi świadczenie. Z powodu służenia „państwu totalitarnemu”. To skoro ja służyłem państwu totalitarnemu naprawiając sprzęt RADMOR-u, to pracownicy RADMORu chyba też wspierali to totalitarne państwo produkując ten sprzęt?
Nie byłem esbekiem, ale znajomi mówią „no coś musiało być, że ci obcięli świadczenia”.
A ja jeszcze nie podlegam, ale przecież wojskowi też nie podlegali – a pozbawianie stopni wojskowych skończy się obniżaniem świadczeń.
Ja też pracowałem w sekcji łączności w MSW. I też zostałem potraktowany jak przestępca.
Jak długo będzie w taki sposób stanowione prawo?
Rzecznik nie chce wchodzić w ocenę sformułowań użytych w ustawie, prosi o stonowanie emocji – podkreśla, że chce się zająć tym, jak pomóc ludziom, którym obcięto świadczenia stosując zasadę odpowiedzialności zbiorowej, a drogę odwoławcza ograniczono. Przypomina, że ustawa, o której tu mowa, została przyjęta w czasie posiedzenia na Sali Kolumnowej Sejmu, w niejasnych okolicznościach (ujawnił je sędzia Igor Tuleja). To powoduje duże zastrzeżenia wobec tego prawa. Do tego dochodzą zastrzeżenia do wprowadzonych nią rozstrzygnięć.
Do tej pory rozwiązaniem mógł być sąd. Jednak sąd zadał pytanie prawne Trybunału Konstytucyjnego i niestety należy się obawiać, że sprawa zostanie odłożona do czasu rozstrzygnięcia w Trybunale, które nie wiadomo kiedy nastąpi.
Drugim rozwiązaniem może być Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. To też nie jest prosta droga.
- Na tej sprawie widać, jak nam się zmienił system ochrony prawnej. Kiedyś byłby niezależny Trybunał Konstytucyjny i rządzący pewnie obawialiby się przyjmować przepisy, które można zakwestionować na podstawie Konstytucji. Teraz tego nie ma. Zostały same sądy, ale to będzie wymagało od nich wielkiego wysiłku intelektualnego – przypomina Adam Bodnar.
Ale większość emerytów ma do 2 tys. brutto
Jak można żyć za 1200 zł czy 1600 zł miesięcznie. Pieniądze z funduszy emerytalnych nam zabrano. I naliczają nam inaczej emerytury – mamy teraz tysiąc złotych mniej. „Niech oni oddadzą nam te pieniądze”.
RPO: Emerytury nie pochodzą z magicznego skarbca. Nasze jest tylko to co jest w budżecie państwa. I to idzie na bieżące emerytury, na zdrowie, wojsko, oświatę – i cały czas państwo się zadłuża. Bo nie zarabia wystarczająco dużo. Tymczasem obniżyliśmy wiek emerytalny – i ktoś za to musi zapłacić.
Po drugie – na liście leków dla seniorów nie ma leków na serce. Oszukali nas. A biorą premie dodatkowe!
RPO: Rzeczywiście, obietnica rządu była chyba na zapas. Być może Najwyższa Izba Kontroli mogłaby sprawdzić funkcjonowanie tego programu.
Dlaczego emerytury są opodatkowane?
Przecież emerytury są z pieniędzy, za które już odprowadziliśmy podatki. A dorabiający emeryt płaci dwa razy składkę zdrowotną.
RPO: Sprawa zgłaszana jest w całej Polsce. Sprawdzimy, czy są podstawy do wystąpienia do Ministerstwa Pracy. Pamiętajmy jednak, że opodatkowanie oznacza także prawo do ulg podatkowych. I dlatego bardziej sensowne wydaje się zwiększanie kwoty wolnej od podatku.
Zakaz zakrywania twarzy w czasie protestów
Próbowano zakazać zakrywania twarzy uczestnikom protestów. Tymczasem policjanci interweniują ubrani tak, że nie można ustalić ich tożsamość. Może powinni mieć wyraźne i czytelne numery.
RPO: To ciekawy postulat. Musimy się nad tym zastanowić.
Klauzula sumienia aptekarza
Aptekarze chcą funkcjonować zgodnie ze swoimi poglądami. Ale to tak jakby strażak odmawiał jeżdżenia do pożaru z powodu obawy przed ogniem i poglądów na świat.
RPO: Klauzula sumienia jest dopuszczalna jeśli chodzi o lekarzy. Niestety, jest nadużywana – bo korzystają z niej np. całe szpitale.
W przypadku farmaceutów o klauzulę sumienia upominają się ich stowarzyszenia zawodowe. Ale nie ma takiego przepisu w ustawie.
Egzekwowanie kary za niepłacenie alimentów
Zostałem niesłusznie uznany za uporczywie uchylającego się od płacenia alimentów. Bo nie dopełniłem szczegółowych formalności. Nie jestem już zobowiązany do alimentów, ale mam dług alimentacyjny. Jako osoba bezrobotna nie mam tego z czego spłacać – a uchylenie decyzji możliwe jest tylko po wpłaceniu przeze mnie procentu od zaległości. Skąd mam to wziąć?
W odpowiedzi RPO opowiada o problemie niepłacenia alimentów przez rodziców. To powoduje narastanie długu alimentacyjnego, z którego rodzice nie mają jak wyjść. W Pana sprawie potrzebne nam są dokumenty.
Skoro kodeks wyborczy się zmienia, to na ile w ogóle jest realne, że wybory będą uczciwe?
W naszym powiecie było 106 komisji wyborczych, teraz ma być dwa razy tyle. To pokazuje, jak trudno będzie znaleźć mężów zaufania, którzy dopilnują rzetelności wyborów.
Czy powinniśmy szukać pomocy w instytucjach zagranicznych? Może teraz jest lepszy klimat do tego, by rząd liczył się z opinią światową?
RPO: Rząd raczej nie liczy się z opiniami organizacji międzynarodowych. Kodeks wyborczy został zmieniony i będzie obwiązywał. A największym zagrożeniem jest to, że niejasność nowych przepisów będzie powodem bardzo wielu protestów wyborczych – a o tym będą rozstrzygały sądy okręgowe. Znacznie gorzej będzie w wyborach parlamentarnych – bo tu odwołania będzie rozstrzygała nowo powoływana Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Na jej obsadę ogromny wpływ będzie miał Minister Sprawiedliwości.
Proszę pamiętać, że nowe prawo wprowadziło tez rzecz dobrą – społecznego obserwatora wyborów. Organizacje społeczne będą mogły stworzyć sieć wolontariuszy i nie czekając na obserwatorów w zagranicy włączyć się do akcji. A to przecież ważny element aktywności obywatelskiej.
https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-o-projekcie-zmian-w-ordynacji-wyborczej
Samorządy odmawiają informacji w formie pism a nie decyzji administracyjnych – a tylko decyzje można zaskarżyć do sądu administracyjnego.
Do tego planowane zmiany w dostępie do informacji publicznej (w „ustawie o jawności”) jeszcze bardziej pogorszą dostęp obywateli do informacji o poczynaniach władzy.
RPO: Ta praktyka odmów jest znana. Czasem chodzi nawet nie o odmowę, ale o zyskanie na czasie. Dlatego należy na to odpowiadać „Wzywam do usunięcia naruszenia prawa i wydania decyzji administracyjnej”. Wszystkie wzory są w serwisie fundacji Watchdog Polska.
Ustawa o „jawności życia publicznego” może nie wejdzie w życie. Właśnie dzięki ogromnemu naciskowi organizacji pozarządowych. Jednak główne jej zagrożenie polegało na wprowadzeniu lustracji majątkowej i to w dużej części jawnej. Jednak udało się nam doprowadzić do tego, że rząd ogłosił, że z lustracji majątkowej w internecie się wycofuje.
Jak widać, nie można odpuszczać w sprawach zagrażających życiu publicznemu.
Do RPO wpłynęło ponad 1,5 tys. wniosków od osób objętych tzw. ustawą dezubekizacyjną, nie tylko byłych funkcjonariuszy PRL, ale także wdów i sierot po tych funkcjonariuszach, w tym osób z niepełnosprawnościami, którym w wyniku nowych przepisów zostały obniżone świadczenia.
Ustalenie wysokości świadczenia byłym funkcjonariuszom PRL w oparciu o nowe przepisy jest mniej korzystne niż ustalenie prawa do emerytury funkcjonariuszom prawomocnie skazanym za przestępstwa.
Rzecznik prosi Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o rozważenie zmiany ustawy.
W związku z wejściem w życie ustawy o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęło ponad 1500 wniosków o ochronę praw i wolności byłych funkcjonariuszy służb mundurowych.
Analiza spraw przedstawionych przez emerytów, rencistów oraz wdowy i sieroty po byłych funkcjonariuszach PRL prowadzi do wniosku, że zakres podmiotowy i przedmiotowy niniejszej ustawy został zakreślony zbyt szeroko. Zastosowany przez ustawodawcę mechanizm obniżania świadczeń nie uwzględnia, w szczególności:
indywidualnej oceny postępowania danego funkcjonariusza oraz faktycznie realizowanych przez niego czynności służbowych,
wyników postępowania kwalifikacyjnego do służb mundurowych, w tym do Urzędu Ochrony Państwa oraz innych jednostek organizacyjnych podległych Ministrowi Spraw Wewnętrznych po 31 lipca 1990 r.,
stanu zdrowia (osób znajdujących się w hospicjach, ośrodkach leczniczych, stopni niepełnosprawności, możliwości podwyższenia wysokości świadczenia rentowego czy zasad i trybu orzekania o schorzeniach pozostających w związku ze służbą),
osiągnięć zawodowych i pozasłużbowych,
podwyższenia świadczenia emerytalnego, związanego ze służbą w warunkach szczególnie zagrażających zdrowiu i życiu,
zobowiązań finansowych (z tytułu zaciągniętego kredytu, leczenia czy kosztów utrzymania),
braku możliwości podjęcia zatrudnienia (z uwagi na ustawowy zakaz zatrudniania byłych funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa państwa , zaawansowany wiek lub stan zdrowia),
opłacania składek na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych po odejściu ze służby (poprzez ustawowe określenie maksymalnej wysokości świadczenia)
realizacji szczególnej ochrony państwa w stosunku weteranów walk o niepodległość.
Nowelizacja z dnia 16 grudnia 2016 r. ustanawia dla byłych funkcjonariuszy PRL specjalny reżim emerytalno-rentowy w ramach systemu zaopatrzeniowego, bez możliwości odejścia do systemu powszechnego. Obniżenie świadczenia nie ma żadnego związku z indywidualną oceną ich postępowania, a sprowadza się do negatywnej oceny wyboru miejsca pracy.
Kogo dotyczy tzw. ustawa dezubekizaycjna? Przykłady spraw, które trafiły do RPO
Żołnierz AK, łączniczka w czasie Powstania Warszawskiego, funkcjonariuszka Departamentu Społeczno-Administracyjnego MSW.
Dziecko Powstania Warszawskiego. W jej zgrupowaniu walczył także ojciec, żołnierz AK, który zginął w trakcie transportowania rannych przez Wisłę.
W resorcie spraw wewnętrznych od 1953 r. do 1987 r. W całym okresie zatrudnienia w MSW wykonywała pracę o charakterze organizacyjnym i kancelaryjno-biurowym między innymi w Departamencie Społeczno-Administracyjnym. Pracowała w tej jednostce w Wydziale Ogólnym, prowadziła prace kancelaryjne i sekretariat naczelnika Wydziału.
Jak wskazuje wnioskodawczyni - w opracowaniach naukowych IPN zastrzeżenia kierowane są do pracy Wydziału I (społecznego), który w Departamencie nadzorował stowarzyszenia i zgromadzenia. Całkowicie przemilcza jednak pracę pozostałych czterech administracyjnych wydziałów, w tym Wydziału Ogólnego, w którym była zatrudniona.
Po odejściu ze służby komisja lekarska zaliczyła funkcjonariuszkę do drugiej grupy inwalidzkiej z ogólnego stanu zdrowia i trzeciej grupy inwalidzkiej w związku ze służbą w MSW. Orzeczono inwalidztwo trwałe. Po trzydziestu latach stan zdrowia bardzo się pogorszył. Ustawa zaopatrzeniowa poprzez zastosowany mechanizm obniżenia rent inwalidzkich uniemożliwia zwiększenie świadczenia rentowego – z uwagi na pogorszenie stanu zdrowia.
Funkcjonariuszka zwróciła się do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z wnioskiem o zastosowanie wobec niej art. 8a ustawy zaopatrzeniowej. Minister odmówił wyłączenia stosowania wobec wnioskodawczyni art. 15c, art. 22a i art. 24a ustawy zaopatrzeniowej w uzasadnieniu wskazując między innymi, że nie spełnia ona przesłanek ustawowych, bowiem organ nie ma możliwości zbadania rzetelności wykonywania zadań i obowiązków po 12 września 1989 r., w szczególności z narażeniem życia i zdrowia.
Wdowa po zmarłym funkcjonariuszu Służby Więziennej, poddawanym w trakcie wojny eksperymentom medycznym.
W imieniu matki, której obniżono rentę rodzinną wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich napisała córka. Wdowa otrzymywała rentę po zmarłym 19 lat temu funkcjonariuszu Służby Więziennej (zatrudnionym w latach 1948-1967). We wrześniu od Dyrektora Biura Emerytalnego Służby Więziennej otrzymała decyzję o ponownym ustaleniu renty rodzinnej SW. Jej stan zdrowia uległ pogorszeniu. W ocenie córki aktualnie nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować.
Małżonek w trakcie II wojny światowej był pracownikiem przymusowym, a następnie więźniem niemieckich obozów koncentracyjnych. W trakcie pobytu w obozie koncentracyjnym w Dachau przeprowadzano na nim eksperymenty medyczne (stacja malaryczna). W 1948 r. rozpoczął służbę w Straży Więziennej. Po dziewiętnastu latach służby w więziennictwie, pięciu latach obozu, policzone podwójnie i kilku latach pracy przy drogach przeszedł na emeryturę. Zmarł w 1998 roku.
Zgodnie z art. 13b ust. 1 pkt 4 ustawy zaopatrzeniowej Straż Więzienna (przemianowana następnie w lipcu 1954 r. na Służbę Więzienną), jako jednostka podległa Ministerstwu Bezpieczeństwa Wewnętrznego została uznana za służbę na rzecz totalitarnego państwa. Służba Więzienna pod nadzór Ministerstwa Sprawiedliwości przeszła z dniem 1 listopada 1956 r.
Wdowa po lekarzu-chirurgu, milicjancie.
Funkcjonariusz był lekarzem-chirurgiem w milicyjnym mundurze i otrzymywał uposażenie płacone przez MSW. W ówczesnych czasach opiece zdrowotnej w służbie zdrowia podległej MSW podlegali nie tylko milicjanci, ale też np. strażacy, pracownicy służby ochrony kolei, WOP. Jak wskazuje wdowa – oprócz tego mąż leczył osoby, które w żaden sposób nie były związane z resortem spraw wewnętrznych. Operował poszkodowanych w wypadkach, katastrofach i innych tego typu zdarzeniach, przywiezionych przez pogotowie lub milicję do szpitala, w którym pracował.
Pracę w resorcie spraw wewnętrznych podjął nie na ochotnika, ale dostając typowy w latach pięćdziesiątych nakaz zatrudnienia. Nie miał możliwości wyboru między cywilną, a innego typu służbą zdrowia (praktycznie od razu ze służby wojskowej, do której wcielono go po studiach został przeniesiony do Szpitala MSW). Był on tylko i wyłącznie oddany swojemu zawodowi – chirurga w szpitalu. Nie prowadził prywatnej praktyki lekarskiej. Zmarł w 1999 r.
Wdowa pracowała jako polonistka w Liceum Ogólnokształcącym. Jest córką żołnierza, bezpartyjnego bohatera II Wojny Światowej, walczącego na Zachodzie. Odznaczony w czasie Wojny za bohaterstwo wieloma orderami, w tym Virtuti Militari.
W latach pięćdziesiątych został aresztowany a rodzina wysiedlona. Zrehabilitowany w 1956 roku wrócił do zawodu. Po kilku latach zmarł na zawał. Jego pogrzeb był manifestacją patriotyczną. Od tego czasu zarówno w PRL, jak i w Wolnej Polsce przy jego grobie stoi corocznie warta honorowa w dniu Wszystkich Świętych. Jego imię nosi jednostka wojskowa, ulica, postawiono mu także pomnik. Córka jest zapraszana na liczne uroczystości państwowe.
Wdowa po wybitnym bokserze, milicjancie.
Z prośbą do RPO o pomoc zwróciła się wdowa po milicjancie, który zajmował się wyczynowo pięściarstwem, najpierw jako zawodnik, a następnie jako trener. Zatrudniony w klubie gwardyjskim. Wielokrotny medalista mistrzostw Polski i Europy, olimpijczyk. Wychowawca wielu mistrzów Polski i Europy. Za swoją działalność sportową otrzymał wiele odznaczeń państwowych i sportowych, w tym Krzyż Kawalerski i Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. Przez dwa lata i jeden miesiąc był zawieszony na etacie, który został zakwalifikowany, jako służba na rzecz totalitarnego państwa.
Przytoczone wyżej, skomplikowane losy osób, będących aktualnie w zaawansowanym wieku lub ich rodzin, pokazują, że pośpiech towarzyszący uchwaleniu ustawy z dnia 16 grudnia 2016 r., a także zastosowany w niej mechanizm zbiorowej odpowiedzialności wyrządziły ogromną krzywdę ludziom, którzy być może na to nie zasługują. Nie sposób jej naprawić bez zmiany przepisów ustawy zaopatrzeniowej.
Funkcjonariusz skazany za przestępstwo ma wyższą emeryturę
W swoim wystąpieniu Rzecznik zwrócił również uwagę, że ustalenie wysokości świadczenia byłym funkcjonariuszom PRL w oparciu o nowe przepisy jest mniej korzystne niż ustalenie prawa do emerytury funkcjonariuszom prawomocnie skazanym za przestępstwa lub wobec których orzeczono prawomocnie środek karny pozbawienia praw publicznych za przestępstwo popełnione przed zwolnieniem ze służby. Skazani funkcjonariusze tracą wówczas prawo do korzystniejszego zaopatrzenia emerytalnego. Ich wysługa przeliczana jest według zasad obowiązujących w systemie powszechnym.
Zdaniem Rzecznika mechanizm obniżania świadczeń powinien uwzględniać takie okoliczności jak m.in. indywidualną ocenę postępowania danego funkcjonariusza oraz faktycznie realizowane przez niego czynności służbowe, wyniki postępowania kwalifikacyjnego do służb mundurowych, w tym do Urzędu Ochrony Państwa oraz innych jednostek organizacyjnych podległych Ministrowi Spraw Wewnętrznych po 31 lipca 1990 r., jak również jego osiągnięcia zawodowe i pozasłużbowe.
W ocenie Rzecznika przyjęta metoda obniżania świadczeń w zakresie, w jakim ustanawia dla funkcjonariuszy PRL specjalny reżim zaopatrzeniowy, bez indywidualnej oceny postępowania, poprzez postawienie ich w pozycji znacznie mniej korzystnej od funkcjonariuszy skazanych za przestępstwo lub pozbawionych praw publicznych ingeruje w przyrodzoną i niezbywalną godność człowieka.
Zastosowany przez ustawodawcę rygoryzm nabiera szczególnego znaczenia wobec osób, które po transformacji ustrojowej państwa kontynuowały swoją służbę w Rzeczpospolitej Polskiej, a po jej zakończeniu przez wiele lat pobierały przysługujące im świadczenie emerytalne. Taka sytuacja oznacza zawsze naruszenie zasady zaufania obywatela do państwa, niezależnie od oceny dokonywanej przez pryzmat zasady ochrony praw słusznie nabytych.
Możliwość nabycia prawa do emerytury na korzystniejszych zasadach, obowiązujących w systemie powszechnym, przez funkcjonariuszy prawomocnie skazanych za przestępstwo lub pozbawionych praw publicznych pozwala także na postawienie zarzutu niewspółmiernej ingerencji w gwarantowane przez Konstytucję prawo do zabezpieczenia społecznego.
Ponadto, Rzecznik zauważył, że każdy funkcjonariusz czy żołnierz potencjalnie naraża zdrowie i życie – obowiązek taki ma wpisany w rotę ślubowania. Niektórzy pełniąc służbę w szczególnych warunkach doznali ciężkiego i trwałego inwalidztwa (i otrzymują z tego tytułu renty inwalidzkie), inni zginęli, a renty rodzinne po nich otrzymują wdowy i sieroty. Tymczasem po zmianach wprowadzonych przedmiotową ustawą renty inwalidzkie i rodzinne po zmarłych lub zaginionych funkcjonariuszach nie mogą być wyższe niż przeciętne renty inwalidzkie i rodzinne w ZUS. W najlepszym razie, inwalidzi mundurowi otrzymali przeciętne renty za nieprzeciętną służbę. Jednak im dłuższa służba w PRL tym większa szansa na ustalenie renty inwalidzkiej w minimalnej wysokości (1000 zł brutto).
WZF.7060.1204.2017
Musicie zareagować. To jest kwestia obywatelskiej aktywności. Trzeba wykorzystywać wszystkie możliwe środki prawne. Trzeba pomagać potrzebującym.
Ustawa represyjna (tzw. dezubekizacyjna) była jednym z najbardziej kontrowersyjnych projektów rządu Prawa i Sprawiedliwości. Już przeprowadzona przez PO nowelizacja ustawy (z 2009 roku), dotyczącej uposażenia emerytalnego byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL, od początku stała się przedmiotem gorącego sporu. Przeciwnicy projektu zarzucali mu niekonstytucyjność, zaś zwolennicy bronili go, twierdząc, że nie ma tu miejsca odbieranie świadczeń, lecz jedynie niesłusznie przyznanych przywilejów. Ustawa została ponownie zmieniona – tym razem 16 grudnia 2016 r. odbierając prawo do świadczeń za czas przepracowany w PRL wszystkim, którzy pracowali w jednostkach MSW, które ustawodawca uznał za wspierające „ustrój totalitarny”. Jednocześnie dla tych świadczenia za okres w III RP zostały obniżone do wartości minimalnej. Ustawa przewiduje możliwość odwołania, ale te nie są obecnie rozpatrywane, tymczasem świadczenia zostały obniżone od 1 października.
Temat ten wzbudził również olbrzymie emocje podczas drugiego dnia Kongresu Praw Obywatelskich.
O dezubekizacji dyskutowali Andrzej Milczanowski - były minister spraw wewnętrznych oraz szef UOP w latach 1992-1995, Henryk Majewski - były szef MSW i działacz Solidarności, Marek Chmaj - prawnik konstytucjonalista, Marcin Szwed - prawnik, ekspert Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, oraz Tomasz Truskawa ze Stowarzyszenia Wolnego Słowa.
Jak podkreślił moderator debaty, gen. Adam Rapacki, zaproszenie na nią trafiło także do ministra i wiceministra spraw wewnętrznych jako autorów ustawy, nie zdecydowali się jednak oni, aby z niego skorzystać.
Dyskusja była gorąca. We wprowadzeniu do debaty gen. Rapacki podkreślił, że: „16 grudnia większością głosów przegłosowano tzw. ustawę dezubekizacyjną. My mówimy, że ta nazwa jest specjalnie tak dobrana, by dyskredytować tych, których ona dotyka. Jest nielogiczna - doprowadziła do tego, że ci, którzy najbardziej dokuczali opozycji i nie poddali się weryfikacji, mają wyższe emerytury niż ci, którzy uwierzyli państwu i pozytywnie przeszli weryfikację. Jest niekonstytucyjna, poza wszelkimi zasadami prawnymi” (wynika to z tego, że osoby zweryfikowane negatywnie w 1990 r. mają dziś emerytury z systemu powszechnego, zweryfikowani pozytywnie – mundurowe, drastycznie obniżone).
Następnie głos Andrzej Milczanowski, nawołując do oporu i protestu przeciwko ustawie, którą określił „wyrazem gigantycznej podłości i małości”. Wspominając swoje doświadczenie w opozycji w latach 80. Milczanowski podkreślił, że ustawa wymierzona jest w ludzi w podeszłym wieku, z licznymi kłopotami zdrowotnymi, a działanie rządzących jest rodzajem osobistej zemsty. Wymienił także progi maksymalnych i minimalnych świadczeń emerytalnych dla funkcjonariuszy objętych ustawą, które wynoszą zaledwie 1700 i 1000 zł brutto.
Milczanowski zaapelować do konieczności stawienia oporu tej „drastycznej niesprawiedliowści”. Gen. Rapacki apelował o zaangażowanie, uczestnictwo w wyborach, korzystanie z wszelkich możliwości prawnych, by zmienić złe prawo, a min. Majewski – prosił o wspieranie się nawzajem, o niesienie pomocy tym, których ustawa dotknęła najbardziej, o wyszukiwanie ludzi w kryzysach psychicznych i szukania wsparcia materialnego dla tych, których ustawa postawiła w dramatycznej sytuacji życiowej.
Adam Rapacki przypomniał, że weryfikacja służb odbyła się już na przełomie lat 80. i 90., a ci, którzy zostali dopuszczeni do pracy na rzecz wolnej Polski, słusznie mogą się dziś czuć oszukani.
Zwracano uwagę, że w treści ustawy funkcjonuje w niecodziennym rozumieniu sformułowanie „ustrój totalitarny”. “Ustawa nazwała cały okres PRL okresem totalitarnym. […] W państwie totalitarnym nie może być opozycji, a jeśli taka jest, to jest prowokacją ze strony służb. Więc jeśli nazywamy lata 70. i 80. totalitarnymi, negujemy dorobek Solidarności i KOR-u” - podkreślał Marek Chmaj. Całą ustawę określił jako “ohydne stosowanie odpowiedzialności zbiorowej, które nie powinno mieć miejsca w demokratycznym państwie prawa”.
Prawnicy zasiadający w panelu zgodzili się co do niekonstytucyjnego charakteru ustawy i jej sprzeczności z wieloma przepisami. Według nich ustawa narusza zasady państwa prawa, takie jak prawa nabyte i prawo do ubezpieczenia społecznego, jak również jest sprzeczna z zasadą niedyskryminacji i równości. W związku z tym nawoływali, aby dotknięci nią funkcjonariusze dociekali swoich praw, podając przykłady artykułów, z którymi stoi ona w sprzeczności, np. 1. artykułu Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który stanowi o prawie własności. Marcin Szwed przypomniał, że masowe skargi do europejskiego Trybunału Praw Człowieka wpłynęły już w roku 2009, kiedy ogłoszono pierwszą tzw. ustawę dezubekizacyjną. Wtedy Trybunał wszystkie je oddalił, zdaniem Szweda funkcjonariusze nie powinni się tym jednak zniechęcać.
Warto mimo wszystko dociekać swoich spraw w Trybunale, gdyż od 2009 r. zmieniła się rzeczywistość prawna i polityczna w naszym kraju. „Trybunał zna sytuację Trybunału Konstytucyjnego w Polsce, zna opinię Komisji Weneckiej, więc nie będzie już z takim respektem podchodził do jego decyzji” – argumentował Szwed.
Marek Chmaj dodał: “Niektórzy media twierdzą, że bronię esbeków. Być może te same osoby, które ich dziś bronią, zaangażują się kiedyś w obronę członków PiS, kiedy po powrocie do państwa prawa ktoś będzie chciał wobec nich zastosować odpowiedzialność zbiorową”.
Paneliści zgodnie mówili także o roli niezależnych, niezawisłych sądów w sprawie ustawy dezubekizacyjnej. “Każde postępowanie przed sądem okręgowym, rozpoznanie o decyzji zakładu emerytalno-rentowego to bitwa o to, żeby ta haniebna ustawa nie była stosowana tak, jak sobie zażyczyli ustawodawcy”. “Trzeba mieć nadzieję, że sądy będą niezłomnie orzekać na podstawie Konstytucji. Jest kilkanaście opinii prawnych wskazujących na to, że w tym przypadku sądy muszą stosować konstytucję i zasady państwa prawa, zwłaszcza, kiedy większość sejmowa, prezydent i Trybunał Konsytucyjny nie mają refleksji konstytucyjnej”.
Min. Majewski sojusznika dla objętych ustawą funkcjonariuszy szukał w Kościele katolickim. Powołując się na słowa Jana Pawła II i prymasa Polski, stwierdził, że to kwestia, w której Episkopat stanowczo powinien zabrać głos. „Chciałbym z tej trybuny przypomnieć, że kiedy w latach 80. potrzebowaliśmy pomocy Kościoła, był dialog, bo był potrzebny spokój społeczny. Najgorsze problemy można rozwiązać, jeśli chcemy dojść do porozumienia”.
Opozycyjny głos w dyskusji zajął Tomasz Truskawa, który stwierdził, iż należy przyjąć jakąś ustawę rozliczającą okres komunizmu, której zabrakło po 1989. r. Przyznał jednak, że ustawa z 16 grudnia 2016 trudna jest do obrony, a po upływie niemalże 30 lat może być to skrajnie trudne, a także przekonywał, iż problem służby w organach komunistycznych jest natury moralnej - i nie powinien stanowić kanwy do rozstrzygnięć prawnych.
Podczas panelu zabrał także głos poseł Andrzej Rozenek, który namawiał środowisko mundurowe do konsolidacji, a nawet wystawiania w wyborach swoich przedstawicieli, by mogli zdobyć reprezentację w Parlamencie. Przypomniał, że 28 lutego w Parlamencie Europejskim dzięki inicjatywie naszych europosłów odbędzie się specjalne czytanie dotyczące ustawy. Rozenek odniósł się także do słów Chmaja: “Rozumiem, że pan, jako prawnik, konstytucjonalista, musi tak mówić. Ale ja mówię jasno - ja ich [obecnych działaczy PIS, jak stracą władzę i staną przed sądami] bronić nie będę.” Jego daniem ustawa ma już śmiertelne ofiary (samobójstwa i gwałtowne śmierci z powodu chorób) i nie można o tym zapomnieć.
Z widowni można było także usłyszeć głosy żołnierzy w stanie spoczynku, jak np. kapitana Leszka Szymańskiego, wiceprezesa Stowarzyszenia Żołnierzy Zawodowych w Stanie Spoczynku, który bez ogródek stwierdził, że byli żołnierze są przez państwo okradani.
Jagoda Grondecka, „Kultura Liberalna”
Seniorzy i młodzi ludzie z Gryfic pytają RPO o sprawy, które są dla nich najważniejsze
- Nie zdradzę wielkiej tajemnicy, że jestem z Gryfic. Tu, na sali, jest moja Mama. …A jesteśmy tu po to, by porozmawiać o problemach – o problemach widzianych z perspektywy Polski, a nie Warszawy. Temu służą spotkania regionalne Rzecznika Praw Obywatelskich.
Na spotkanie konsultacyjne z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem w Gryficach przyszło do Doku Kultury ponad 50 osób. Jak zwykle ustawiliśmy krzesła w krąg, ale zabrakło miejsca, by wszyscy zmieścili się w pierwszym rzędzie. Spotkanie było burzliwe i dotyczyło najgłośniejszych spraw w kraju.
Prawa osób starszych – co robi Rzecznik
Rzecznik zaczął spotkanie od praw osób starszych, bo to seniorzy z Gryfic byli reprezentowani najliczniej.
RPO: Pracujemy z ekspertami po to, by pomysły na poprawę sytuacji osób starszych były jak najlepsze. Nasze społeczeństwo się starzeje, a polityka państwa zdaje się tego nie zauważać.
Nam zależy przede wszystkim na tym, by seniorzy nie musieli trafiać do domów opieki. Bo najlepszy nawet dom opieki to nie dom rodzinny.
Jednak nadal osoby starsze i niesamodzielne, jeśli nie mają dziś wsparcia rodziny, trafiają do domów opieki. Rzecznik pilnuje tego, co się dzieje w domach pomocy społecznych (wynika to z tego, że jednym z jego zadań jest przeciwdziałanie okrutnemu i nieludzkiemu traktowaniu). W tym roku zaczął też wspierać wiedzą i kontrolami prewencyjnymi placówki komercyjne. Bo musimy się uczyć, jak właściwie traktować osoby starsze i jak budować kulturę braku tolerancji dla nieludzkiego traktowania.
Najważniejsza jest jednaka taka polityka, która doprowadzi do tego, że seniorzy nie będą trafiali do domów opieki. Trzeba po prostu odpowiednio przystosować mieszkanie, usługi publiczne, odpowiednio zorganizować przestrzeń wokół domu i postawić na pomoc sąsiedzką.
Przygotowaliśmy takie propozycje wsparcia (linki do cyfrowych wydań dostępne są pod tą relacją):
Staramy się też o to, by seniorzy mieli dostęp do pomocy rzeczników konsumentów, którzy mogą np. doradzić, co zrobić, jeśli kogoś naciągnięto na niekorzystną umowę, choćby przez telefon.
Prawa pacjentów, skutki wykluczenia transportowego
Pytanie z sali: Czy zdajecie sobie Państwo, jaki ludzie mają dostęp do pomocy specjalistycznej, jeśli mieszkają w małych miejscowościach? Choćby osoby w kryzysie psychicznym… Jak mają sobie radzić, skoro nie ma jak dojechać do specjalisty (zresztą niewielu z nas myśli także o obciążeniu dzieci z małych miejscowości, które tracą mnóstwo czasu na dojazdy do szkół).
Czy badacie obciążenie pracą lekarzy i pielęgniarek?
RPO: Dostęp do komunikacji w kontekście edukacji to bardzo poważny problem. Bo to oznacza praktyczną nierówność w dostępie do edukacji. Na przykład dzieciaki nie mogą zostać na zajęcia pozalekcyjne, bo ostatni autobus odjeżdża o 15.00 (nie wszystkie rodziny stać na inny dojazd, choć – co warto zauważyć – Program 500+ wiele dobrego tu zrobił).
W kwestii komunikacji osób starszych z lekarzami Rzecznik niewiele może zrobić. Pytanie, co może zrobić sama wspólnota samorządowa.
Problemy służby zdrowia, o których Pani mówiła, zaczęliśmy badać. Zdajemy sobie sprawę, że nasza służba zdrowia leczy i pomaga pacjentom tylko dlatego, że pielęgniarki pracują na dwa etaty…
Dlaczego pan się ujmuje za ubekami?
- Przecież ci ludzie szli tam świadomie? – pytali dwaj młodzi ludzie. – Dlaczego Pan ich broni? To jest sprawiedliwa ustawa.
RPO: Ta ustawa stosuje odpowiedzialność zbiorową i jest źle napisana. Obejmuje nie tyle „ubeków”, ale osoby pracujące w strukturach podległych MSW, np. programiści PESEL, lekarze, piłkarze (zatrudnieni na etatach MSW).
A co do oficerów SB – owszem wiele osób tam pracowało, albo w kontrwywiadzie. Oni jednak zostali zweryfikowani w 1990 r. Państwo powiedziało: jesteście nam potrzebni do budowy nowej policji. Nie odchodźcie ze służby. To te osoby np. brały udział w słynnej operacji Samum w Iraku. Teraz państwo unieważnia ich pracę na rzecz III RP.
Niestety, nie mieliśmy szans na poprawę tej ustawy. Została przyjęta bez dyskusji w czasie słynnego głosowania na sali kolumnowej 16 grudnia. Senatorowie nie mieli szans zgłosić poprawek – a próbowali to robić bohaterowie podziemia, osoby naprawdę prześladowane przez SB (Bogdan Borusewicz, Jan Rulewski).
Ustawa pozwala człowiekowi wywinąć się od tej odpowiedzialności zbiorowej tylko na podstawie indywidualnej decyzji szefa MSWiA. Nie wiemy, jak będzie to uprawnienie wykonywał. Obywatel może też pójść do sądu albo do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (na co czeka się kilka lat – a świadczenia już są obcięte).
Temat wzbudził emocje, bo choć sprawa wydawała się prosta młodym uczestnikom spotkania, to starsi wiedzieli już, że zbyt prosta ocena czyjegoś życia może być naprawdę krzywdząca.
Co Panu się nie podoba w Narodowym Instytucie Wolności? Dlaczego Pan donosi na niego do OBWE i do Fundacji Helsińskiej
To było kolejne pytanie młodych uczestników spotkania.
RPO: Ta ustawa grozi działaniu organizacji pozarządowych, bo wprowadza zupełnie nieprzejrzyste zasady dzielenia pieniędzy publicznych, do tej pory dostępnych na zasadzie konkursów.
OBWE jest organizację międzynarodową mającą siedzibę także w Polsce, która przygotowała proste i zrozumiałe wytyczne dotyczące prawa zrzeszania się i dzielenia pieniędzy publicznych. Zna się na tym i przygotowała opinię w sprawie naszej ustawy. Podobnie Fundacja Helsińska.
Zwróćcie Państwo uwagę na jedno – Polska ma prawo do tzw. funduszy norweskich. To wsparcie dla organizacji pozarządowych, które Norwegia przekazuje za to, że choć nie jest członkiem Unii, korzysta z dobrodziejstwa wspólnego europejskiego rynku. Te fundusze nie są teraz dostępne, bo rząd Norwegii uzależnił przekazanie tych środków od tego, że będą dzielone niezależnie od rządu.
Dlaczego się gloryfikuje bandytów
Dla jednych bandytami byli żołnierze NZS, a dla drugich – komuniści.
Młody człowiek: A dlaczego Pan nie reaguje na blokowanie prawicowych stron na Facebooku?
RPO: - Jest Pan pewien, że nie?
RPO: Od razu po pierwszysch blokowaniach zrobiliśmy spotkanie, także z udziałem organizacji prawicowych. To pokazało, jak to złożony problem i że lepiej rozwiązywać go raczej na poziomie całej Unii Europejskiej. Stenogram z debaty trafił do Ministerstwa Cyfryzacji – ono teraz pracuje nad przepisami.
- Ale w indywidualnych sprawach Pan nie reaguje
RPO: W przypadku przejawów agresji i mowy nienawiści zawsze i konsekwentnie reaguję w przypadku pobić i aktów przemocy wobec ludzi atakowanych tylko za to, kim są albo jak wyglądają.
Głos z sali: Prawo jest dla wszystkich. Nie jest powodem do ataku to, że ktoś ma swastykę albo jest gejem. Umów się dotrzymuje, nawet jeśli to umowa z ubekiem.
Jest Pan za przyjmowaniem uchodźców?
RPO: Tak, to jest nasz chrześcijański, ludzki obowiązek.
- A jak pobiją Polaka za granicą, to co?
RPO: Kiedy z powodów rasowych zamordowano Polaka w Harlow, pojechałem tam. Moja jurysdykcja nie sięga poza granice Polski, ale mogę współpracować z ombudsmanami z innych krajów. I to robię.
Ludzie dodają swoje historie do sejmowego wystąpienia Rzecznika: Spotkanie regionalne RPO w Szczecinie
- Nazywam się Adam Bodnar. Od 9 września 2015 roku pełnię funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich.
Tak Adam Bodnar zaczyna każde spotkanie regionalne (a było ich prawie 100). Tak samo zaczęło się spotkanie w Szczecinie.
- Wiedza ze spotkań służy nie tylko temu, by Rzecznik mógł lepiej zrozumieć, co się w Polsce dzieje. Podejmujemy interwencje w sprawach zgłaszanych przez Państwa, a także proponujemy na tej podstawie rozwiązania generalne, służące większej grupie osób - wyjaśnił zebranym Adam Bodnar.
Spotkania regionalne - co to jest?
Rzecznik praw obywatelskich spotyka się z przedstawicielami organizacji pozarządowych i zaangażowanymi w sprawy publiczne obywatelami, aby porozmawiać o tym, jakie problemy występują w regionie, ale też o rzeczach dobrych, którymi warto się podzielić z innymi organizacjami w kraju. Adam Bodnar uważa bowiem, że o stanie praw człowieka w Polsce nie można się dowiadywać tylko z pism przysyłanych do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.
Bardzo ważne jest dla Rzecznika, żeby wszyscy mogli się widzieć i słyszeć, dlatego siadamy w kręgu. Rzecznik krótko opowiada, na czym polega jego praca, a potem uważnie słucha każdego, kto chce zabrać głos. Zgłaszane tematy są dokładnie notowane, a zgłaszający może liczyć na informację zwrotną, co się stało z jego sprawą.
W spotkaniach uczestniczy także prawnik z Biura RPO, któremu można zgłosić swoją osobistą sprawę, bez konieczności omawiania jej na forum publicznym.
Szczecińskie spotkanie odbyło się w Zachodniopomorskim Centrum Doskonalenia Nauczycieli, przy ul. Generała Sowińskiego 68. Przyszło na nie ponad 30 osób.
Czy Rzecznik naprawdę może pomóc?
- Słyszałam, że chcą pana odwołać. Nie zgadzam się na to.
RPO: - Rzecznik Praw Obywatelskich wciąż dużo w Polsce może, ale jednak to mniej niż kilka lat temu. Pozbawieni zostaliśmy obrony Trybunału Konstytucyjnego. Rzecznik, który nie może skutecznie interweniować w Trybunale, jest mniej groźny. To może tłumaczyć coraz mniejszy zapał w krytykowaniu RPO. Jedno mogę Państwu obiecać: że dołożę wszelkiej staranności w sprawach, które zgłaszacie. To mogę.
Ustawa represyjna odbierająca świadczenia pracownikom MSW w czasach PRL
Na spotkanie przyszło kilka osób poszkodowanych przez tę ustawę. Słyszeli, że RPO mówił o problemie krzywdy, jaką to prawo powoduje, w zeszłym tygodniu w Sejmie. Ale - jak komentowali - posłów przy tym nie było. Wyszli.
Rzecznik wyjaśniał na spotkaniu, że w sprawie tej ustawy otrzymaliśmy 1300 skarg od poszkodowanych. Tłumaczył, że wobec takiego prawa ważne są nie tylko działania czysto prawne, ale także dawanie świadectwa, opowiadanie innym tego, co człowieka spotkało. Inaczej opinii publicznej trudno jest zrozumieć problem.
Uczestnik spotkania - żołnierz Wojsk Ochrony Pogranicza (WOP): wygląda na to, że oni wydają wnioski o odbieraniu świadczeń hurtowo. A po odwołaniu człowiek dostaje odpowiedź: o, rzeczywiście, nie służył w PRL w jednostkach wspierających totalitarne państwo, więc decyzję cofamy. Czy to chodzi o to, by wykazać się jak największą liczbą zabranych emerytur (bo może ktoś się nie odwoła, albo umrze)?
Uczestnik spotkania - policjant: rządowe media mówią o tej ustawie „dezubekizacyjna”. A to jest po prostu ustawa godząca w policjantów. My przeszliśmy weryfikację, pracowaliśmy w policji. To jest ustawa przeciw policji.
Uczestnik spotkania - oficer kontrwywiadu: Odwołałem się od decyzji o obcięciu emerytury powołując się na to, że po 1990 r. służyłem w III RP – na 27 stronach opisałem swoją pracę. Od kwietnia czekam na odpowiedź. Zadzwoniłem, chciałem podać numer sprawy, ale pan mi powiedział, że „na tej podstawie nikomu nie udzielono jeszcze odpowiedzi”. Potem przesłali mi pismo, że mam czekać jeszcze do końca kwietnia 2018 r. Tymczasem emeryturę obniżą mi już od 1 października...
Uczestniczka spotkania - policjantka: Pracowałam w Polsce, której sobie nie wybrałam. Przez półtora roku byłam w kontrwywiadzie. Stopień oficerski w policji dostałam już w III RP.
Uczestniczka spotkania: - Czemu Państwo się usprawiedliwiacie? Czemu prosicie o indywidualne wyłączenie spod ustawy? Czemu wspólnie nie protestujecie?
RPO: - Demonstracje w społeczeństwie demokratycznym mają sens, jeśli postulat zrozumiały jest dla opinii publicznej. Tymczasem w tej sprawie media dopiero zaczynają rozumieć, jak ta ustawa działa. Argument o tym, że tym się różni demokratyczne państwo od totalitarnego, że dotrzymuje słowa – taki argument przebija się wolno.
W takiej sytuacji trzeba korzystać z dostępnych narzędzi prawnych. W tym z odwołań. Trzeba kierować sprawy do sądu (choć jest spore niebezpieczeństwo, że wskazany w ustawie Sąd Okręgowy w Warszawie zostanie zablokowany przez te sprawy). Sam Rzecznik może się przyłączyć do kilkunastu takich spraw przedstawiając argumentację prawną. Musimy też liczyć na niezależność sądów.
- Tak bardzo mnie smuci, że Pana wystąpienia w Sejmie, także w naszych sprawach, słuchało tylko 11 posłów. Nas tu, na sali jest trzydzieścioro. A jeśli nie będziemy razem, to jak sobie pomożemy?
Zajmujemy się osobami z niepełnosprawnością umysłową, które nie mają już żyjących rodziców. Jesteśmy ich opiekunami prawnymi. Ale fizycznej opieki sprawować nie jesteśmy w stanie. Co dalej zatem? Te osoby zostają zupełnie same…
Z drugiej strony – starsi opiekunowie osób z niepełnosprawnością umysłową mają bardzo niskie emerytury. Nie mogli inwestować w karierę zawodową. To naprawdę niesprawiedliwe, jak potraktowało ich społeczeństwo.
RPO: Tak, sytuacja opiekunów to jest właśnie to, czym powinniśmy się zająć. O tym mówiłem w piątek posłom. Niestety, debata publiczna skupiła się na niskiej frekwencji w Sejmie, a nie na tym, co jest do zrobienia.
Uczestnik spotkania: Wielkim wyzwaniem dla ludzi pracujących na rzecz osób z niepełnosprawnościami jest niska świadomość społeczna tego, jak ważna jest ekonomia społeczna. Słabo upowszechniają się klauzule społeczne w zamówieniach społecznych. A rząd tymczasem wydaje sobie miliony złotych na kampanie bez przetargu.
RPO: Tak, bo formalnie w tej sytuacji nie musiał przeprowadzać przetargu. Ale problem jest głębszy, bo nasza administracja po prostu nie umie stosować klauzul społecznych, czyli brać pod uwagę nie tylko cenę i inne policzalne kryteria w przetargach. Przepisy pozwalają bowiem na promowanie aspektów prospołecznych. Dlatego staramy się propagować klauzule społeczne. To nie zmieni się od razu, ale trzeba na rzecz tej zmiany pracować.
Uczestniczka spotkania opowiada o tym, jak policja nie radzi sobie z groźnymi grupami młodych ludzi, a osoby zgłaszające ten problem są potem ciągane na policje i legitymowane (jakby to one były problemem).
RPO: to sprawa, w której Rzecznik może interweniować. Ale być może lepiej, by zrobił to lokalny polityk.
Mowa nienawiści, prawa uchodźców
Czy RPO może pomóc osobo bez obywatelstwa polskiego?
RPO: - Biuro RPO jest w stałym kontakcie z organizacjami, które tym się zajmują.
Uczestnik spotkania: a czy Pan wie, w ilu sprawach w sądach nie nagrywa się rozpraw?
RPO: Nie. A jakie jest Pana doświadczenie?
- W mojej sprawie sędzia dyktował do protokołu, a kiedy starałem się poprawić sformułowanie, bo inaczej powiedziałem, sędzia mówił „sąd wie lepiej, co ma zapisać”. Czy może Pan poprosić Ministra Sprawiedliwości o informacje?
RPO: Jasne.
Dostęp do informacji, ochrona środowiska
O ile informację publiczną dostaje się na wniosek po 14 dniach i to za darmo, to już na wniosek o informację o stanie środowiska czeka się 30 dni, a odpowiedź (np. ksero dokumentacji) może być płatna. W efekcie kontrola społeczna nie działa w tak ważnej dziedzinie. Bo w 30 dni można doprowadzić do nieodwracalnych zmian.
RPO: Zajmiemy się tym. Nie bez przyczyny mówiłem o tym w Sejmie. Konsultacje i dostęp do informacji mają być traktowane poważnie. Państwo ma nie kantować ludzi – co oczywiście nie znaczy, że mamy przestać w kraju budować.
- Szanowni Państwo, kierujemy rocznie do władz ponad 400 wystąpień generalnych, systemowych. Jeśli ruszy się coś w 150 sprawach, to naprawdę będzie coś. Bardzo wiele od nas zależy. Nie warto się zrażać.
Dziękuję za to spotkanie, dziękuję za zgłoszenia. Traktujemy je naprawdę bardzo powaznie.
[Oklaski i komentarz z sali]: Bo jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!
RPO: 95-letniemu powstańcowi ustawa „dezubekizacyjna” nie odbierze części świadczeń. Ale co z innymi tego typu przypadkami?
W komunikacie MSWiA możemy przeczytać, że „z informacji przekazanych z Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA i Instytutu Pamięci Narodowej nie wynika, aby osoba ta pełniła służbę na rzecz totalitarnego państwa. W związku z tym, osoby tej nie dotyczy obniżenie świadczeń".
Dorota Wysocka-Schnepf w rozmowie z dr. Adamem Bodnarem dla Wyborcza.pl
Mam 95 lat i jestem jednym z ostatnich powstańców warszawskich. Pod koniec życia za przelaną krew dla Polski, za pracę zawodową i społeczną zostałem nagrodzony dezubekizacją. Czuję się tak, jakbym został spoliczkowany.
Do Biura RPO wpłynęło już około tysiąca stu skarg wniosków osób, które straciły lub tracą prawo do emerytury/renty na podstawie tzw. „drugiej ustawy dezubekizacyjnej” uchwalonej 16 grudnia 2016 r.
Ludzi ci skarżą się na niesprawiedliwe potraktowanie – zostali objęci odpowiedzialnością zbiorową. Ustawa ignoruje ich osobiste losy, to, co rzeczywiście robili, a także ich zasługi dla państwa – jeżeli pracowali w jednostkach podległych resortowi spraw wewnętrznych przed 1990 r., to ich świadczenie zostaje automatycznie obniżone – nie będzie mogło przekroczyć średniej emerytury w ZUS, a w wielu wypadkach zostanie sprowadzone do ustawowego minimum (przykłady działania ustawy można znaleźć tu: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-wypracowuje-stanowisko-w-sprawie-drugiej-ustawy-dezubekizacyjnej%E2%80%9D).
21 sierpnia wpłynęło kolejne pismo. Jego autor zgodził się na upublicznienie wniosku, bo dobrze pokazuje on, czego ustawa nie bierze pod uwagę stosując automatyczne kryteria oceny:
W czasie Powstania Warszawskiego walczyłem w batalionie „Ruczaj". Zostałem ciężko ranny na polu walki. Później był lazaret dla jeńców wojennych w Zeithain, długie 5 miesięczne leczenie i Stalag IV B w Muhlbergu.
Później do 70. roku życia pracowałem na 1/2 etatu w Przychodni Chirurgicznej PKP. Praca w Przychodni MSW nie uchroniła mojej córki, która nie mogła się dostać na studia, bo krążył za nią „wilczy bilet".
Proszę zwrócić uwagę na fakt, że ciągle jestem w Polsce wrogiem. Najpierw byłem żołnierzem AK „zaplutym karłem reakcji" i osobistym wrogiem towarzysza Bieruta i Stalina, a teraz jestem wrogiem Narodu i osobistym wrogiem, ale czyim?” – napisał autor wniosku.
Realizując nałożony na RPO ustawowy obowiązek ochrony podstawowych praw i wolności obywateli Rzecznik Praw Obywatelskich analizuje wpływające do niego wniosków z prośbą o pomoc. Przekazują je związki zawodowe funkcjonariuszy, organizacje pozarządowe zrzeszające byłych funkcjonariuszy i żołnierzy, mundurowi emeryci, renciści i członkowie rodzin zmarłych funkcjonariuszy i żołnierzy.
Rzecznik Praw Obywatelskich z najwyższą powagą podchodzi do tych spraw i bierze pod uwagę wszystkie argumenty dotyczące rządów prawa.
Rzecznik Praw Obywatelskich ma obecnie następujące możliwości
Skierowanie ustawy do oceny Trybunału Konstytucyjnego
Przystępowania do konkretnych spraw obywateli przed sądami
Decyzji, które rozwiązanie wybrać, RPO jeszcze nie podjął. Rzecznik analizuje teraz ewentualny wpływ sposobu przyjęcia ustawy na to, jak będą jej postanowienia traktować sądy, do których świadczeniobiorcy będą się zwracać w sprawach swoich rent i emerytur.
Dwie ustawy „dezubekizacyjne”
Ustawa ta – tzw. „druga ustawa dezubekizacyjna” (ustawa z dnia 16 grudnia 2016 r. o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin) wprowadza następującą zasadę:
Przykłady z wniosków do RPO i uwag organizacji pozarządowych
Pan Q. został ranny jako żołnierz znanej jednostki specjalnej, która powstała w 1990 r., ale od początku była jednostką zawodową - pan Q. przeszedł rekrutację do niej a wcześniej służył w formacjach PRL. Teraz jego renta zostanie zmniejszona do minimum – tysiąca złotych.
Pani Xy. od urodzenia jest osobą z niepełnosprawnością. Jako córka funkcjonariusza nie mogła dostać „zwykłej” renty, ale rentę rodzinną z „systemu mundurowego”. Teraz wysokość tej renty zostanie zmniejszona do tysiąca złotych, bo zmarli rodzice pani X. byli funkcjonariuszami „totalitarnego państwa” w rozumieniu ustawy z 16 grudnia 2016 r.
Miał wyższą emeryturę, gdyż z uwagi na szczególne zagrożenie życia i zdrowia okres służby w jednostkach antyterrorystycznych liczy się podwójnie. Ale przed 1990 r. pan Y. był milicjantem i pracował jako operator maszyny cyfrowej w biurze C Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w latach 1985–1990. Emerytura zostanie obniżona do dwóch tysięcy.
Pan Qx. służył 8 lat w MSW w latach PRL a następnie – w Urzędzie Ochrony Państwa i w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Otrzymał wysoką emeryturę „mundurową”. Pan Q. wziął kredyt – bank wyliczył mu zdolność kredytową na podstawie emerytury. Teraz rata będzie wyższa niż nowa emerytura, która wyniesie ok. dwóch tysięcy.
Pani Xy pracowała od 1986 r. jako maszynistka i sekretarka kolejnych ministrów spraw wewnętrznych (to znaczy – była sekretarką, ale jej praca w rozumieniu przepisów prawa była służbą na etacie „mundurowym”). Od 1990 r. była sekretarką w UOP i ABW (ciągle na etacie „mundurowym”). Była wielokrotnie nagradzana, a na emeryturę przeszła w 2011 r. Z uwagi na lata zaliczone jako służbę na rzecz totalitarnego państwa, wysokość pobieranego świadczenia zostanie obniżona.
Pan Yq., pirotechnik, dzięki którego pracy powstał system szkolenia minersko-pirotechnicznego dla nowej polskiej policji i który zabezpieczał pirotechnicznie pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Polski, współpracował przy szkoleniach antyterrorystycznych milicji ukraińskiej, został za to odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi. Wykładowca ASW Wydziału Bezpieczeństwa Państwa w Legionowie. Emerytura zostanie obniżona do 2000 zł.
Pan Qy., emerytowany policjant pełniący służbę do 2010 r., przed 1990 r. pracował w SB, ale – jak podkreśla – jego prawdziwe osiągnięcia zawodowe zaczęły się dopiero po 1990 r., kiedy przeszedł pozytywną weryfikację i zajął się zwalczaniem przestępczości kryminalnej. Kolejne pokolenia policjantów kształcił następnie w szkole policyjnej. Miał emeryturę przekraczającą średnią krajową. Teraz dostanie ok. 2000 zł.
Pan Xq. od początku służby w pionie kryminalnym. Jeden z pierwszych tzw. „przykrywkowców” - jako policjant przenikał do grup przestępczych rozpracowując je od środka. To niebezpieczna i wyczerpująca służba. To on pozyskał do współpracy z Policją i prowadził jako informatora przez wiele lat członka grupy zorganizowanej, który dzięki temu stał się później słynnym świadkiem koronnym - umożliwiło to rozbicie nie tylko tzw. grupy „pruszkowskiej”, ale także wielu innych, oraz zatrzymanie sprawców najcięższych przestępstw kryminalnych w tym zabójstw. Z zemsty pomówiony przez środowisko przestępcze, w wyniku czego pół roku spędził w areszcie. Dwukrotnie uniewinniony i odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi. Słuchacz WSO MSW w Legionowie. W 1989 r. trzy miesiące w SB. Emerytura zostanie obniżona do 2000 zł.
Zarzuty wnioskodawców
Świadczenie „mundurowe” jako kara a nie rekompensata za służbę
Ustawa z 16 grudnia nie pozwala „ukaranym” funkcjonariuszom korzystać z systemu powszechnego, tylko każe ich obcięciem współczynników w ramach systemu „mundurowego”. Tymczasem istotą takich systemów – na całym świecie – jest to, że państwo stara się zrekompensować ograniczenia nakładane przez służbę obietnicą stabilizacji finansowej w postaci specjalnie wyliczanej emerytury.
Stosunki służbowe funkcjonariuszy i żołnierzy nie są bowiem stosunkami pracy. Dlatego wśród szczególnych warunków uzasadniających korzystniejsze zasady „mundurowych” uprawnień emerytalno-rentowych podaje się m.in.: pełną dyspozycyjność i zależność od władzy służbowej, wykonywanie zadań w nielimitowanym czasie pracy i trudnych warunkach, związanych nierzadko z bezpośrednim narażeniem życia i zdrowia (np. w czasie udziału w obronie kraju lub ochronie bezpieczeństwa obywateli), wysoką sprawność fizyczną i psychiczną wymaganą w całym okresie jej pełnienia, niewielkie możliwości wykonywania dodatkowej pracy i innych źródeł utrzymania, ograniczone prawo udziału w życiu politycznym i zrzeszania się.
Paradoksalnie – jak zauważył w swojej opinii Sąd Najwyższy – okres indywidualnej pracy (w obojętnym charakterze i na obojętnych stanowisku) w latach 1944-1990 w ustawowo wskazanych instytucjach nowa ustawa traktuje gorzej od okresu nieskładkowego w powszechnym systemie emerytalnym. Tu bowiem obowiązuje przelicznik 0,7. „Druga ustawa dezubekizacyjna” wprowadza zaś przelicznik zero.
Innymi słowy, bardziej korzystne dla emerytów (rencistów) byłoby skazanie wyrokiem karnym za przestępstwo umyślne, gdyż wtedy trafiłby do ZUS a wysokość ich składek zostałaby przeliczona przy zastosowaniu przelicznika 1,3 (art. 10 ustawy zaopatrzeniowej). Wskazując na ten paradoks skarżący przypominają, że nawet w przypadku odbywania kary pozbawienia wolności dostaje się przelicznik 0,7 – a nie zero.
W toku prac nad ustawą swoje obawy zaczęli też zgłaszać funkcjonariusze oddziałów prewencji Policji zatrudnieni po 1990 roku. Zaczynają się obawiać, że i oni w przyszłości mogą stracić zagwarantowane przez państwo świadczenia, jeśli kolejni rządzący uznają, że "niewłaściwa” z politycznego punktu widzenia reakcja na zachowania np. protestujących obywateli może zostać negatywnie oceniona, czego skutkiem może być z kolei odebranie "nienależnie przyznanych przywilejów emerytalnych”.
sygnalizowany przez związki zawodowe funkcjonariuszy problem naruszenia obowiązku konsultacyjnego. Związki zawodowe opiniowały projekt, który potem został znacznie zmieniony (powstał de facto inny projekt). Projekt został zwolniony obowiązku rozpatrzenia projektu przez Komisję Prawniczą – bez wskazania na konkretny uzasadniony przypadek (na etapie rządowym);
naruszenie obowiązku konsultacyjnego z Krajową Radą Sądownictwa. Opiniowanie projektów aktów normatywnych dotyczących władzy sądowniczej wywodzące się z art. 186 ust. 1 Konstytucji jest nie tylko uprawnieniem KRS, lecz także jej obowiązkiem. KRS nie została poproszona o opinię. Tymczasem ustawa wpływa na kognicję sądów i sprawy, które wpłyną do sądów w 2017 r. Jak szacuje Ministerstwo Sprawiedliwości wprowadzenie ustawy będzie kosztowało sądownictwo 8,6 mln zł (nowe etaty sędziowskie, asystenckie, urzędnicze). Tymczasem w ustawie (art. 6 ) koszty w ciągu 10 najbliższych lat szacowane są na 5,2 min zł;
sposób uchwalenia ustawy w III czytaniu na posiedzeniu Sejmu 16 grudnia 2016 r. wskazuje na możliwość naruszenia art. 119 ust. 2 i art. 120 Konstytucji. Istniejące ekspertyzy prawne z dnia 9 stycznia 2017 r. (BAS-2/17A) w szerszym zakresie odnoszą się do legalności 33 posiedzenia Sejmu RP.
Groźba postępowań sądowych i skarg na Polskę
Przedstawione skutki wprowadzenia w życie ustawy prawdopodobnie doprowadzą do masowego kierowania skarg na naruszenie prawa do sądów krajowych oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Wprawdzie skargi na ustawę z 2009 r. zostały przez ETPCz odrzucone (sprawy (nr 15189/10, 16970/10, 17185/10, 20080/10, 20705/10, C i inni przeciwko Polsce z dnia 14 maja 2013 r.), jednak tamta ustawa zyskała aprobatę Trybunału Konstytucyjnego i nie było w jej przypadku wątpliwości dotyczących sposobu jej przyjęcia.