Source: http://lacorruption.weebly.com/sa-i-sko.html
Timestamp: 2017-09-21 13:51:18+00:00
Document Index: 10852447

Matched Legal Cases: ['SA/Wa ', 'SA/Wa ', 'SA/Wa ', 'SA/Wa ', 'SA/Wa ', 'SA/Wa ', 'SA/Wa ', 'SA/Wa ', 'SA/Wa ', 'SA/Wa ', 'SA/Wa ', 'SA/Wa ', 'SA/Wa ', 'art. 217', 'SA/Wa ', 'SA/Wa ', 'SA/Wa ']

SA i SKO - LA CORRUPTION
Sądownictwo administracyjne (2)
czyli totalna porażka SKO (i WSA) w pojedynku z własną wyobraźnia
Chyba nie każdy wie co to jest SKO, więc w skrócie wyjaśniamy, że Samorządowe Kolegium Odwoławcze (SKO) jest to organ kontrolujący prawidłowość dokumentów (decyzje, postanowienia) wystawianych przez organy samorządowe Prawidłowość ustaleń SKO możemy dalej kwestionować odwołując się do sądu administracyjnego. Wydawałoby się, ze przy takim podwójnym zabezpieczeniu organy samorządowe nie maja możliwości ulegania swoim fantazjom. Okazało się jednak, ze nie jest to przeszkoda nie do pokonania.
Tytułem przybliżenia absurdu który zdołano wykreować tylko w sprawach związanych z nasza nieruchomością. Wyobraźcie sobie szanowni czytelnicy że pewnego dnia okazuje się, że nie możecie załatwić w żadnym urzędzie nic dotyczącego waszej nieruchomości. Żaden urząd nie chce jednak wam powiedzieć dlaczego, a po pewnym czasie okazuje się że według plotek krążących po mieście powodem jest to, że w waszym domu mieszkają krasnoludki. Aby przeciąć ten absurd zwracacie się do Urzędu Miasta/Gminy o zaświadczenie, że żadnych krasnoludków tam nie ma, a Urząd Miasta/Gminy wystawia zaświadczenie iż żadnych dokumentów odnośnie krasnoludków w waszym domu nie ma więc krasnoludków NIE MOŻE WYKLUCZYĆ (!). Zwracacie się więc ze skargą do SKO, a następnie sądu administracyjnego, które zupełnie na serio wystawiają wam kolejne dokumenty iż rzeczywiście brak jakichkolwiek dokumentów potwierdzających istnienie krasnoludków świadczy o tym, że istnienia krasnoludków nie można wykluczyć. Po ilu takich dokumentach sami zaczynacie szukać mitycznych krasnoludków u siebie pod łóżkiem? My wytrzymaliśmy do dziesięciu ;-)
Mówiąc poważnie. Nie będziemy roztrząsać ile papieru zużyto, dla wykazania rzekomego prawa do nie mówienia nam niczego o nieruchomości, której jesteśmy właścicielami. Pomimo iz nasze prawa własności są potwierdzone w księgach wieczystych, potraktowano nas tak jakbyśmy do nieruchomości nie mieli żadnych praw. Zresztą SKO kilkakrotnie potwierdziło, ze uznaje inny stan prawny na naszej nieruchomości niż ten, który rzeczywiście istnieje (niestety nie powiedziało dlaczego tak myśli). Nie mamy więc powodów aby wątpić, ze właśnie w oparciu o ten fikcyjny stan prawny procesuje się sprawy nie bacząc na to, ze nie ma on nic wspólnego z zapisami ksiąg wieczystych, rzeczywistością ani niczym w ogóle. To znaczy z niczym o czym, nam można by powiedzieć lub pokazać,
WSA podtrzymało wszystkie zaskarżone przez nas postanowienia SKO podtrzymujące odmowę Urzędu Miasta M. dla wydania zaświadczeń potwierdzających brak praw gminy do naszej nieruchomości i nie podejmowanie przez gminę czynności w stosunku do niej w przeszłości.
W znanej nam rzeczywistości faktyczno-prawnej Urząd Miasta/Gmina nie mogła podejmować żadnych czynności w stosunku do naszej nieruchomości z tego prostego powodu, że nie ma żadnych uprawnień.
sądowe (SA II)
1. IV SA/Wa 913/13
2. IV SA/Wa 2049/13
SKO (I)
1. KOA 624/GO/13
2. KOA/1069/Zs/13 -
Najwyraźniej jednak zarówno SKO jak i WSA żyje w innej rzeczywistości skoro twierdzi, ze Gmina nie może o niczym zaświadczyć, ze względu na ... brak jakichkolwiek dokumentów posiadanych przez gminę. Oznacza to, ze WSA nie tylko zgodziło się z dość absurdalną interpretacją prawa zastosowana prze SKO, ale nawet nadało jej status obowiązującej wykładni wprowadzając do bazy orzeczniczej sądownictwa administracyjnego. Dając tym samym, prawo do prowadzenia postępowań w oparciu o jakiś wydumany stan prawny czy faktyczny z jednoczesnym prawem do ukrywania wszelkich informacji, które mogłyby stać się podstawą do poczynienia jawnych uzgodnień jawnych uzgodnień.
Czytając bzdury, które usankcjonowało SKO, a po nim WSA czasami zastanawiamy się czy osoba podpisana pod jedynym dokumentem jaki znamy opartym na planach nieruchomości, której nigdy nie było rzeczywiście nie jest złowrogim Wielkim Imperatorem Kosmosu. Tylko jeżeli tak, to dlaczego osoba na wniosek której ten dokument wystawiono nie potwierdza jej istnienia, za to wielokrotnie potwierdziła istnienie tej właściwej nieruchomości (a nie tej z dokumentu Wielkiego Imperatora Kosmosu) . Czyżby jedna odważna osoba we wszechświecie.....
Poniżej opis kilku przypadków związanych z procesowaniem przez sądownictwo administracyjne spraw Samorządowego Kolegium Odwoławczego tak jakby na miejscu ćwoczej nieruchomości stał inny obiekt.
1. Przypadek pierwszy - wyrok WSA IV SA/Wa 913/13 podtrzymujący postanowienie SKO KOA 624/GO/13
,Zacznijmy od tego, że usiłowaliśmy uzyskać potwierdzenie, że UMM nie ma w swoich rejestrach dokumentu wskazującego, ze ktoś poddawał się za "najemcę w trybie decyzji administracyjnej" (czyli przymusowego lokatora) na naszej nieruchomości. Istnienie jakiegokolwiek przymusowego lokatora na naszej nieruchomości jest oczywistą bzdurą, jednak Urząd Miasta odmówił wydania zaświadczenia, twierdząc, ze nie został podany jego cel, co samo w sobie należy uznać za pocieszne.
Bo czy naprawdę właściciel nieruchomości musi tłumaczyć się dlaczego chce aby Urząd Miasta wydał zaświadczenie, ze na jego nieruchomości nie było nigdy najemców w trybie decyzji administracyjnej? Najwyraźniej jednak Urząd Miasta, pomimo iż kasuje od nas podatek od nieruchomości, za właścicieli nas nie uważa. a przynajmniej nie w takim stopniu aby udzielić nam pełnej informacji o tym co w swoich rejestrach na temat nieruchomości posiada.
Biorąc pod uwagą bałagan jaki udało się tej instytucji wyprodukować w dokumentacji nie możemy wykluczyć niczego. Nawet tego, że gdzieś w zakamarkach tej instytucji zalega dokument poświadczający o tym, że pod naszym adresem znajduje się Taj Mahal zamieszkały przez krasnoludki. I co więcej nie mamy przecież nawet gwarancji, ze pewnego kopie tego dokumentu opatrzoną pieczątka "zgodne z oryginałem" podaruje jakiemuś indyjskiemu Maharadży lub królowi krasnoludków, rozpoczynając tym konflikt polsko- indyjski lub co gorsza wojnę z całym bajkowym światem.
Zarówno SKO, jak i WSA podzieliło najwyraźniej opinię Urzędu Miasta, że w miejscu naszej nieruchomości jest coś do czego nie mamy praw właścicielskich. Bo tylko wtedy można by uznać, że nie mamy żadnego interesu w posiadaniu pełnej informacji . Niestety zarówno jedna jak i druga instytucja zapomniały jednak wyjawić co to może być, ani skąd te rewelacje wzięły, .Pewną wskazówka jest to, że do tej pory UMM nie poczynił żadnych kroków aby nadać pozwoleniu na "nadbudowę" z 1993 roku podpisanej przez pana Krzysia odpowiedni status prawny dokumentu potwierdzającego ewidentna bzdurę. Czyżby więc nad całą sprawą unosiło się więc przekonanie, ze pan Krzysiu to Wielki Imperator Kosmosu, którego dokumentów nikt nie śmie kwestionować?
Do naszej listy osób, które się po prostu straszliwie wygłupiły dodać więc musimy
1. B. P. - członek Samorządowego Kolegium Odwoławczego w *** - (KOA 624/GO/13)
2 K. N - członek Samorządowego Kolegium Odwoławczego w *** - (KOA 624/GO/13)
3. M. L - członek Samorządowego Kolegium Odwoławczego w *** - (KOA 624/GO/13)
4. A. B. - sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w *** - (IV SA/Wa 913/13)
5. Ł. K. - sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w *** - (IV SA/Wa 913/13)
6. M. L.-P.- sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w *** - (IV SA/Wa 913/13)
W związku z wyrokiem IV SA/Wa 913/13
Sędziowie WSA orzekający w sprawie IV SA/Wa 913/13- A.B., Ł.K.,M.L-P
W związku z powyższym w trybie dostępu do informacji publicznej (inne tryby wyjaśnienia sprawy zostały wyczerpane) zwracamy się z następującymi zapytaniami związanymi z kolejną (drugą) sprawą tym razem o sygn. VII IV SA/Wa 913/13
1. Czy są Państwo w stanie podać numer karty sprawy (i przesłać jej elektroniczną kopię) w której znajdują się informacje o rzekomym istnieniu pod adresem K** 53 w M** nieruchomości w stosunku do której osoby ujawnione jako właściciele w księdze wieczystej WA1G/0000****/5 nie maja praw właścicielskich w stopniu w którym Urząd Miasta M*** może im nawet odmówić pełnej informacji o tej nieruchomości w wybranej przez nich formie
3. Czy są w stanie Państwo podać inne wytłumaczenie niż funkcjonalny analfabetyzm składu sędziowskiego rozpatrującego sprawę IV SA/Wa 913/13 dla nie zorientowania się po zapoznaniu się z jej aktami, że wszelkie informacje o innym stanie faktyczno-prawnym nieruchomości przy ul K*** 53 w Mi*** niż ten ujawniony w prowadzonych dla niej księgach wieczystych WA1G/0000****/5, WA1G/0005****/6, WA1G/0005****/3, WA1G/0005****/0 nie mogą być prawdziwe?
6. Czy uważają Państwo działania sędziów w sprawie o sygn IV SA/Wa 913/13 za zgodne z prawem.
Pragniemy zauważyć, że uchylenie się Państwo od złożenia należytych wyjaśnień poprzez udzielenia wyczerpujących odpowiedzi na zapytania 1-6 będzie kolejnym potwierdzeniem, ze nie są Państwo wytłumaczyć w sposób racjonalny działań podjętych w sprawie IV SA/Wa 913/13
Pismo o prawie identycznej treści wysłaliśmy do SKO w **, zaznaczając, że dotyczy ono postanowienia KOA 624/GO/13 podpisanego przez B.P., K.N., M.L
2. Przypadek drugi - wyrok WSA IV SA/Wa 2049/13 podtrzymujący postanowienie SKO KOA/1069/Zs/13
Innym zaświadczeniem które usiłowaliśmy uzyskać jest potwierdzenie, ze UMM (lub jego przedstawiciel) nie podejmował żadnych czynności zmierzających do zmiany stanu prawnego naszej nieruchomości, a w szczególności nie występowali przed sądem w sprawach takich jak np zasiedzenie lub innych potencjalnie zmieniających stan prawny naszej nieruchomości. UMM odmówił wydania zaświadczenia,o takiej treści argumentując;
"W przypadku określonym w art. 217 § 2 pkt 2 Kpa (a tak jest w niniejszej sprawie) strona ubiegająca się o wydanie zaświadczenia nie ma, zdaniem organu, interesu prawnego w żądaniu jego wydania, jeśli okoliczności, które mają być w zaświadczeniu potwierdzone, powinny być ustalone i ocenione wyłącznie w postępowaniu cywilnym. Ponadto organ nie ma obowiązku prowadzić rejestru czy ewidencji tego rodzaju czynności. Dane te zawarte są bowiem w rejestrze ksiąg wieczystych."
UMM powtórzył to w odpowiedzi na nasze zażalenie na odmowę wydania zaświadczenia
"Organ podtrzymuje stwierdzenie, że okoliczności przedstawione przez Skarżącą we wniosku o wydanie zaświadczenia, jak też w zażaleniu, nic uprawdopodobniają istnienia interesu prawnego w uzyskaniu zaświadczenia o określonej treści."
Tłumacząc z urzędowego na ludzki Urząd Miasta odmówił wydania zaświadczenia, że nie brał udziału w żadnej czynności skutkującej hmm... "zaopiekowaniem się" naszą nieruchomością przez n.p. jakąś osobę trzecią powołując się na to, że według niego to nic nam do tego co kto z naszą nieruchomością zrobił. Argumentacja trochę dziwna jeżeli wierzy się w nasze prawa własności ujawnione w rejestrach cieszących się domniemaniem wiarygodności takich jak księgi wieczyste czy wypisy z ewidencji pełniących role katastru.
Jeszcze ciekawiej zrobiło się kiedy dostaliśmy postanowienie SKO będące odpowiedzią na nasze zażalenie. W postanowieniu tym SKO bez ogródek oświadczyło, że nie rozumiemy co piszemy, bo... przecież nasze prawa własności ograniczają się tylko do dwóch lokali.
No cóż jeżeli się w to wierzy to istotnie można czuć się usprawiedliwionym w odmawianiu nam informacji bo jeżeli mamy tylko dwa lokale to nic nam do tego co gmina robiła w związku z reszta nieruchomości.
Po tej rewelacji SKO chyba poczuło potrzebę przekonania siebie, jakie niekumate tłuki jesteśmy, bo nastąpiła seria pouczeń o tym że "...gmina gromadzi różne dane. w rejestrach, których prowadzenie wskazują ustawy, ale nie są to rejestry postępowań w sprawach cywilnych....." (czyżby nie notowała nigdzie w jakich sprawach uczestniczy?); sakramentalne "Skarżąca pragnie uzyskać dowody w sprawie domniemanego przestępstwa. Jednak Kolegium wskazuje, ze tego rodzaju podejrzenia należy zgłosić do odpowiednich służb i organów (Policja, Prokurator), inaczej mogą być uznane za pomówienie." (czyżby zbieranie dowodów we własnej sprawie było pomówieniem?) czy "Jeżeli natomiast zamiarem Pani jest uzyskanie informacji publicznej zasobu posiadanych przez gminę dokumentów, powinna zwrócić się o to we właściwym trybie." (czyżby pytania o naszą nieruchomość należało składać w trybie przewidzianym dla nieruchomości gminnych?) W każdym razie SKO dało się wkręcić równo nie tylko w przeprocesowanie sprawy tak jakby nasza nieruchomość nie była nasza własnością ale jeszcze w potwierdzenie, że nie uznaje się naszych praw do niczego poza 2 lokalami mieszkalnymi."
WSA wszystko podtrzymało. Dlaczego nie wiemy bo nie raczyło wyjaśnić. Ale czy w takich wypadkach nie zakłada się, ze argumentacja została w całości podtrzymana. Łącznie z poświadczeniem innego stanu prawnego niż ten, który w rzeczywistości (i w księgach wieczystych) istnieje?
Na marginesie. Po upływie pewnego czasu, intensywnej korespondencji z nami oraz wymianie burmistrza Urząd Miasta wycofał się z potwierdzania innego stanu prawnego na naszej nieruchomości i teraz zaklina się, ze nie kwestionuje zapisów ksiąg wieczystych. Nie przeszkadza mu to jednak nadal odmawiać informacji odnośnie tego czy na naszej nieruchomości czegoś przypadkiem nie przeskrobał. Stawia to zarówno SKO i WSA w trochę niezręcznej sytuacji, jednak mamy wrażenie, że żadnej instytucji to specjalnie nie przeszkadza.
Czy Samorządowe Kolegium Odwoławcze będzie w stanie podać bardziej prawdopodobny powód dla zdumiewającego działania swoich członków niż niezachwiana wiara w nieomylność pana Krzysia (w domyśle Wielkiego Imperatora Kosmosu)? Czy będzie to w stanie zrobić WSA w stosunku do rozpatrujących ta sprawę sędziów?
1. M. G. - członek Samorządowego Kolegium Odwoławczego w *** - (KOA/1069/Zs/13)
2 M. Gr - członek Samorządowego Kolegium Odwoławczego w *** - (KOA/1069/Zs/13)
3. A. K - członek Samorządowego Kolegium Odwoławczego w *** - (KOA/1069/Zs/13)
4. T. W. - sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w *** - (IV SA/Wa 2049/13)
5. M. D. - sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w *** - (IV SA/Wa 2049/13)
6. A. S.- sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w *** - (IV SA/Wa 2049/13)
Pisma jakie wysłaliśmy do WSA i SKO w tej sprawie miały treść identyczną jak pismem wysłanym w związku z opisanym powyżej przypadkiem pierwszym. Oczywiście z zaznaczeniem, że chodzi o inna sprawę i inny skład orzekający
Photos used under Creative Commons from blieusong, Michael Ranzau