Source: http://sieradzkiewsie.blogspot.com/2019/
Timestamp: 2019-10-19 02:35:53+00:00
Document Index: 60401629

Matched Legal Cases: ['art. 1146', 'art. 1113', 'art. 218', 'art. 248', 'art. 1777', 'art. 1146']

Wsie regionu sieradzkiego : 2019 -->
Janówka, osada leżąca prawdopodobnie w obecnej gminie Złoczew, nie odnaleziona na mapach.
Obwieszczenia Publiczne 1935 nr 62
Wydział hipoteczny przy sądzie okręgowym w Kaliszu, sekcja II niniejszem obwieszcza, że zostały otwarte postępowania spadkowe po zmarłych:
10) Moszku Dawidowiczu, właścicielu 3 działek gruntu o prze­strzeni: 1 morgi 150 prętów, 1 morgi i 2 mórg 10 prętów z osady Janówka, powiatu sieradzkiego;
Termin dla zamknięcia powyższych postępowań spadkowych wyznaczono na dzień 4 lutego 1936 r., w którym to terminie osoby zainte­resowane powinny zgłosić się do kancelarji wyżej wymienionego wy­działu hipotecznego w celu ujawnienia swoich praw pod skutkami prekluzji. Nr. 303/35.
Etykiety: Gmina Złoczew, X Niezidentyfikowane X
Ustronie, osada wydzielona z majątku Wcisłe, leżąca prawdopodobnie w obecnej gminie Błaszki, nie odnaleziona na mapach.
Obwieszczenia Publiczne 1930 nr 84
Komornik sądu powiatowego w Błaszkach z siedzibą w Kaliszu, przy ul. Pułaskiego Nr. 13, na zasadzie art. 1146 U. P. C., obwieszcza, że w dniu 6 lutego 1931 roku, o godzinie 10 z rana, w sali posiedzeń wy­działu cywilnego sądu okręgowego w Kaliszu, sprzedawana będzie, po­łożona w gm. Gruszczyce, pow. sieradzkiego, osada Ustronie Nr. 1, wydzielona z majątku Wcisłe, należąca do Emilji Sztajerowej, obecnie do Abrama Nelkena, jako prawonabywcy. Powyższa osada zawiera powierzchni 35 morgów 139 prętów, w tej liczbie około 7 morgów ziemi ornej, reszta las sosnowy 10-letni. Na osadzie tej znajduje się dom mieszkalny murowany z cementu i piasku o czterech izbach z gankiem i przystawioną szopą drewnianą oraz zasianego żyta dwa morgi.
Powyższa osada w zastawie nie znajduje się, ma książkę hipoteczną w wydziale hipotecznym przy sądzie okręgowym w Kaliszu, prawo własności zapisane jest czystym wpisem, obciążona jest długami na sumę 3800 zł. i 1109 dolarów amer., z rygorami zapisanemi w dziale III wykazu, sprzedana będzie w całości według protokółu zajęcia z dnia 30 czerwca 1930 roku na żądanie Stefana Dzierżawskiego.
Licytacja rozpocznie się od sumy szacunkowej 8000 zł. Do przetargu dopuszczone będą osoby, które złożą przed licytacją kaucję w kwocie 10 procent.
Akta, tyczące się sprzedaży, mogą być przeglądane w kancelarji wydziału cywilnego sądu okręgowego w Kaliszu.
Autor: Piotr Tameczka o 11:44 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Burzenianka
Burzenianka, kolonia leżąca w obecnej gminie Burzenin, nie odnaleziona na mapach.
Obwieszczenia Publiczne 1939 nr 57
Wydział Hipoteczny, sekcja III, przy Sądzie Okręgowym w Kaliszu obwieszcza, że otwarte zostały postępowania spadkowe po zmarłych:
1) Lucjanie i Kazimierze, małż. Ślusarskich, właścicielach: nieruchomości nr 2 w osadzie Burzenin, o pow. 357 saż. i reszty działki nr 17, o pow. (ta reszta) 1 ha 6795 m kw z kol. Burzenianka, pow. sieradzkiego;
Termin zamknięcia tych postępowań spad­kowych wyznaczony został na dzień 20 stycznia 1940 roku, w którym to terminie osoby intere­sowane winny zgłosić swoje prawa w kancelarii wyżej wymienionego Wydziału Hipotecznego, pod skutkami prekluzji. 131/39.
Autor: Piotr Tameczka o 12:51 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Etykiety: Gmina Burzenin, X Niezidentyfikowane X
Feliksów, dawniej osada położona prawdopodobnie w obecnej gminie Warta, nie odnaleziona na mapach.
Obwieszczenia Publiczne 1930 nr 79
Komornik sądu powiatowego w Błaszkach, z siedzibą w Kaliszu, przy ul. Pułaskiego 13, na zasadzie art. 1113 U. P. C., obwieszcza, że w dniu 5 grudnia 1930 roku, o godzinie 10 z rana, w sali posiedzeń wy­działu cywilnego sądu okręgowego w Kaliszu, sprzedawana będzie nie­ruchomość pod nazwą „Osada Feliksów", położona w gm. Rososzyca, pow. sieradzkiego, należąca do: 1) Józefa Tomasza Jarosińskiego w ilo­ści 5 morg., 2) Józefa i Józefy małż. Próbka 3 morg. 187 pr., 3) Francisz­ka i Zofji małż. Mączyńskich 9 morg., 4) Marjanny Łężak, 5 morg. i 5) Ignacego Jarosiaka, 5 morg. i 6) Józefa i Antoniny małż. Caj, 5 m.
Powyższa nieruchomość zawierająca przestrzeni powierzchniej 32 morg. 182 i 2/7 pr., na której zasiano 12 korcy żyta i 3 morg. łubinu, w zastawie nie znajduje się, ma książkę hipoteczną w wydziale hipotecz­nym przy sądzie okręgowym w Kaliszu, obciążona jest długami na sumę 17544 zł. oraz ostrzeżeniami zapisanemi w dziale III wyk. hip. sprzedana będzie w/g zajęcia z dnia 26 kwietnia 1930 roku, za dług Józefa Jarosińskiego, na żądanie Banku Ludowego w Warcie z wyłączeniem działek małż. Próbka i małż. Mączyńskich.
Licytacja rozpocznie się od sumy 5000 zł. za złożeniem wadjum w kwocie 10 proc.
Akta dotyczące sprzedaży mogą być przeglądane w kancelarji wy­działu cywilnego sądu okręgowego w Kaliszu.
Autor: Piotr Tameczka o 12:48 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Etykiety: Gmina Warta, X Niezidentyfikowane X
Dziechtarzew (Zacisze), folw., pow. łaski, gm. Lutomiersk. Spisano łącznie z wsią Dziechtarzew.
Zacisze, obecnie część wsi w gminie Lutomiersk.
Obwieszczenia Publiczne 1929 nr 42
Wydział hipoteczny sądu okręgowego w Piotrkowie obwieszcza, że toczą się postępowania spadkowe po zmarłych.
16) Jadwidze ze Sroczyńskich Zbijewskiej, córce Edwarda - Sta­nisława, właścicielce: 1) „osady w dobrach Dziektarzów Nr. I, zwanej Zacisze" i 2) działki gruntu Nr. 12, przestrzeni 2 dziesięciny 2051 sążni kw. w dobrach „część dóbr Dziektarzów lit. B. pow. łaskiego;
Termin regulacji powyższych postępowań spadkowych wyznaczony został na dzień 30 listopada 1929 roku co do punktów 1, 2, 3, 4, 5, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 16, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24; 25; 26 i 27 w kancelarji pisarza wydziału hipotecznego przy sądzie okręgowym w Piotr­kowie co do punktu 6 w kancelarji Seweryna Żarskiego, notarjusza przy tymże wydziale hipotecznym, w którym to dniu osoby zainteresowane, winny się stawić, pod skutkami prekluzji.
Obwieszczenia Publiczne 1932 nr 31
Dyrekcja Główna Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego w War­szawie, na zasadzie art. 218 i 219 Ustawy Towarzystwa, zawiadamia:
III. Okrąg Piotrkowski
84. Właścicieli i wierzycielkę hipotecznych dóbr Osada w do­brach Dziektarzew Nr. 1 vel Zacisze, powiatu łaskiego, a mianowicie: 1) nieujawnionych spadkobierców Jadwigi ze Sroczyńskich Zbijewskiei, córki Edwarda - Stanisława, 2) Marję Sroczyńską, córkę Edwarda- Stanisława.
Autor: Piotr Tameczka o 13:28 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Repta, dawniej kolonia, obecnie część wsi położona w gminie Wróblew.
1992 r. (źródło lokalizacji geoportal)
Obwieszczenia Publiczne 1931 nr 48
Notarjusz przy wydziale hipotecznym sądu okręgowego w Kali­szu, Stanisław Bzowski, niniejszem obwieszcza, że zostały otwarte po­stępowania spadkowe po zmarłych:
2) Stanisławie Chajdasowej, współwłaścicielce osady Nr. 5 i 6 w kol. Repta, w pow. sieradzkim, o ogólnej powierzchni 20 morg. 209 prętów;
Termin zamknięcia tych postępowań spadkowych wyznaczony zo­stał na dzień 23 grudnia 1931 roku w kancelarji notarjusza Stanisława Bzowskiego w Kaliszu.
Autor: Piotr Tameczka o 12:15 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Etykiety: Gmina Wróblew
Zakrzewka
Zakrzewka, osada wydzielona z majątku Brudnów, leżąca w gminie Dalików, nie odnaleziona na mapach.
Obwieszczenia Publiczne 1933 nr 47
Komornik sądu grodzkiego w Łodzi 21-go rewiru Ignacy Hermanowski, urzędujący w m. Łodzi, przy ul. 11-go Listopada Nr. 37-a, obwieszcza, że w dniu 11 października 1933 roku, od godz. 10 rano, odbędzie się w sali posiedzeń sądu okręgowego w Łodzi, przy Placu Dąbrowskiego Nr. 5, na żądanie adw. Romana Wajnikonisa, pełn. Apolonji Mitkiewiczowej, sprzedaż z publicznej licytacji nieruchomego ma­jątku, położonego we wsi Brudnów, gm. Dalików, pow. łęczyckiego, stanowiącego własność Antoniego Szczypińskiego.
Nieruchomość ta składa się z osady ziemskiej, wydzielonej z maj. Brudnów, pow. łęczyckiego, tak zwana osada ,,Zakrzewka", o po­wierzchni 8 hektarów i 26 mtr. kw. ziemi, oraz następujących budyn­ków, szczegółowo wymienionych w opisie z dnia 14 marca 1933 r.: 1) domu mieszkalnego, parterowego, z wapnia i piasku; 2) stodoły z desek, wraz z dobudowaną szopą z desek, 3) obory, chlewu, śpichrza z gliny i kamienia, pod jednym dachem; na nieruchomości tej znajduje się studnia czerpana oraz rośnie 48 drzewek owocowych, 57 dzikich i kilka krzaków.
Powyższa nieruchomość w zastawie nie znajduje się, posiada urządzoną księgę hipoteczną pod nazwą „Osada Zakrzewka" w pow. łęczyckim w wydziale hipotecznym w Kaliszu, zostanie sprzedana w całości, oraz obciążona jest: 1) długami w kwocie zł. 8.055 z %% i kosztami, 2) kaucjami w kwocie zł. 800, 3) ostrzeżeniem w sumie zł. 857 z %% i kosztami i 4) zaległemi podatkami zł. 111 gr. 58.
Sprzedaż rozpocznie się od ceny szacunkowej zł. 5.500.
Zamierzający wziąć udział w licytacji obowiązany jest złożyć wadjum w kwocie zł. 550.
Akta sprawy licytacyjnej mogą być przejrzane w kancelarji ko­mornika do czasu złożenia akt do sądu (art. 248 Tymcz. Instr. Og. dla sądów Dz. Ust. Nr. 2/17 r.), a od tej chwili w kancelarji I wydziału cy­wilnego sądu okręgowego w Łodzi. (Do akt Nr. 538/33).
Autor: Piotr Tameczka o 15:13 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Etykiety: Gmina Dalików, X Niezidentyfikowane X
Alojziaków
Alojziaków, osada położona we wsi Cienia Wielka, w gminie Błaszki, nie odnaleziona na mapach.
Obwieszczenia Publiczne 1935 nr 94
Wydział hipoteczny sekcja II przy sądzie okręgowym w Kaliszu, niniejszem obwieszcza, że zostały otwarte postępowania spadkowe, po zmarłych:
5) Franciszku Latkowskim, współwłaścicielu osady Alojziaków, powiatu sieradzkiego;
Termin dla zaniknięcia tych postępowań spadkowych wyznaczo­no na dzień 27 maja 1936 roku, w którym to terminie osoby interesowa­ne winne zgłosić się do kancelarji wyżej wymienionego wydziału hipo­tecznego celem ujawnienia swoich praw, pod skutkami prekluzji. L. dz. 375/35.
Autor: Piotr Tameczka o 03:38 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Zdjęcia z gminy Rusiec
Dodałem zdjęcia z miejscowości położonych w gminie Rusiec
GMINA RUSIEC:
Antonina-OSP
Błaś-krzyż przydrożny
Dąbrowa Rusiecka-Dom Dziecka, OSP
Dąbrówki Kobylańskie-budynek dawnej szkoły, kościół, OSP
Dęby Wolskie-budynek dawnej szkoły
Jastrzębice-budynek dawnej szkoły, OSP
Rusiec-cmentarz, dworzec PKP, kościół, plebania, szkoła, urząd gminy
Wincentów-kaplica
Wola Wiązowa-budynek, cmentarz, dom kultury, kościół, OSP, plebania, przedszkole, szkoła podstawowa
Zalasy-dawna remiza
Autor: Piotr Tameczka o 15:33 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Moskwina, wieś znajdująca się prawdopodobnie w obecnej gminie Goszczanów, nie odnaleziona na mapach.
Obwieszczenia Publiczne 1935 nr 105
Sąd okręgowy w Kaliszu, na mocy art. 1777-6 U. P. C., obwieszcza, iż na skutek postanowienia sądu z dnia 16 listopada 1935 r. zostało wdro­żone postępowanie o uznanie za zmarłego Nikodema Napierały, syna Tomasza i Michaliny, urodz. dnia 15 maja 1914 r. we wsi Moskwinie, gm. Goszczanów, pow. tureckiego, wobec czego sąd wzywa go, aby w termi­nie 6 miesięcznym od dnia wydrukowania niniejszego zgłosił się do są­du, gdyż w przeciwnym razie, po upływie tego terminu zostanie przez sąd uznany za zmarłego; wzywa się wszystkich, którzyby wiedzieli o ży­ciu lub śmierci Nikodema Napierały, aby o znanych sobie faktach zawiadomili sąd okręgowy w Kaliszu w powyższym terminie; nadto sąd nad­mierna, że Nikodem Napierała, był stałym mieszkańcem wsi Moskwina, gm. Goszczanów. Nr. sprawy Co. 649/35.
Autor: Piotr Tameczka o 05:52 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Etykiety: Gmina Goszczanów, X Niezidentyfikowane X
Obwieszczenia Publiczne 1935-1939
Dodałem informacje z lat 1935-1939.
Autor: Piotr Tameczka o 16:26 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Obwieszczenia Publiczne 1932-1934
Dodałem informacje z lat 1932-1934.
Autor: Piotr Tameczka o 12:46 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Obwieszczenia Publiczne 1930-1931
Dodałem informacje z lat 1930-31.
Autor: Piotr Tameczka o 11:20 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Inwentarz dóbr Zagórki (1813)
Zagórki i Jadwichna z domniemanym położoniem dworu w 1793 r.
Folwark Józefka w 1793 r.
Opis stanu dóbr Zagórek
Dwór do którego wchodząc iest sień duża, drzwi falowane, goździami nabiane bez zamku teraz, lecz znak iest iż był dawniey francuski zamek u tychże drzwi siennych, antaba, w środku dana była, lecz gałka zepsuta, te drzwi teraz na rygiel żelazny, tylko zamykaią się z sieni, te drzwi są na chakach żelaznych trzech, nadtymi drzwiami w górze iest okienko o ośmiu taflach, w którym wytłaczonych tafli dwie. Wchodząc do sieni iest podłoga z tarcic dana przez puł, adaley z kamieni ku piecowi dana, pułap z tarcic ułożony i pociąg pod balkami ofutrowany stolarską robotą pod którym są dwa słupy. W tey sieni znaki są iż obicie było dawane, lecz teraz ztego tylko kawałki w mieyscach niektórych są ieszcze. Ztey sieni schody na góre dane, naktórą wchodząc iest trepow trzy danych, po których wchodząc na góre drzwi stolarską robotą są dane zrękowieścią żelazną do przyciągania i zamkiem na antabe śrubowaną zamykaiące się na którą góre wchodząc są schody stolarską robotą dane, i obite z sieni naokół. Nate góre wszedłszy iest polepa z strych dana na którey górze iest schowań cztery wrygluwke postawionych, do których są drzwi stolarską robotą na zawiasach i chakach żelaznych, z skoblami i wrzecądzami, zamkami na antaby zamykanemi, w tym schowaniu iednym iest okno, w tafli cztery z futryną stolarską i ramami stolarskiemi z chaczykami i okuciem żelaznym, w którym oknie brakuie tafli iedney. Na drugiey stronie gury iest izdebka w którey lamperye i piec zielony z kafli w którym z izby pali się, drzwi stolarską robotą na chakach i zawiasach żelaznych, tak do schowania dane uktórych pierwszych wchodu gury zamka niemasz i tylko wrzecądz a u drugich zamek na antabe zamykane, okno o czterech taflach, z chaczykami, w dymnikach okna dwa u których przez puł okna niemasz. Na rogach dworu okienek małych dwa, po prawey ręce wchodzą[c] z sieni podwurzowey iest pokuy dość obszerny, w którym obicie farfurowe w kwiateczki dane iest lecz iuż złe. Podłoga w tym pokoiu, popręzona, drzwi stolarską robotą dawane, z zamkiem francuskim znacznie zdezelowanym, na chakach i zawiasach żelaznych. Prug z odrzwiami, znacznie skrzywiony. W tey izbie iest komin w masyf murowany, piec z kafli siarczystych, w lamperye z listwami dawane. W tym pokoiu iest okien dwa, w którym kazdym oknie iest po tafli cztery dużych danych, zramami stolarskiemi i futryną z okuciem prostym, stolarskim, u których każdego okien są dwie gałuzki prostą robotą dane stolarską, chaczyków u każdy kwatery otwieraney po dwa dawane i okucie takież proste stolarskie dane. W tych oknach pierwszego pokoiu iest tafli dwie wybitych okiennice, u tych okien dwuch iest dwie całkiem danych stolarską robotą na śruby z izby zamykaiące się. Ztey izby iest pokoik mały w którym podłoga iest dana, lecz poprężona i iuż mieyscami od proga poodrywana przez zgniłość balki podtąże, drzwi do tego pokoiu letniego całkie stolarską robotą dane z gałką prostą i zamkiem francuskiem żelaznym teraz zruynowanym na zawiasach i chakach żelaznych, prug u drzwi wygniły i odrzwi skrzywione, futryna u tych drzwi dana. Wtym pokoiku lamperye stolarską robotą dawane, lecz iuż poprężone przez które widać iż ściana spruchniała i trzemać się niemaią czego, a u budynku pogniłe będąc przyciesi tłoczą te lamperye. Wtym pokoiku iest obicie zprostego płutna dane i sufit także tymże samym płutnem wybity i olistwowany, lecz przez robastwo w kilku mieyscach pocięty. Wtym pokoiku iest okien dwa po tafli cztery z chaczykami, antabkami i zawiaskami żelaznemi dawane w których okien futryna i ramy stolarską robotą dane. Wtych dwuch oknach ukażdego tafla iedna wybita i okienice całkie na chakach i zawiasach bez śrub do zamykania dane, ztego pokoiku zwracaiąc się do izby pierwszey iest alkierz do którego są drzwi podwóyne z zamkiem francuskiem, a z okowem i antabami prostą robotą stolarską okute w którym podłoga dość dobra, drzwi szarawo pomalowane, obicie staroświeckie dane, strop płutnem wybity i biało wymalowany. W tey izbie iest okien dwa, po cztery tafle w każdym oknie dawane, okucie utych okien i chaczyki tak iak u innych okien dawane, piec który dwa pokoie grzeie od dołu w tym pokoiu siarczysty, a ku górze z białych kafli dawany, kominek murowany, ztego pokoiu iest garderobka, do którey drzwi prostą robotą stolarską dawane, zamek prosty, stolarski dany, szkobel i wrzecądz do zamykania na kłótkę dany, w tey garderobce podłoga dobra, okno iedno w tafli cztery, duże obicie staroświeckie dawno dane, lecz znacznie iuż popsute, ztego pokoiku iest wychod u którego wychoda prewetowego są drzwi prostą robotą, tak z pokoiku iako i prewetu na ogród z chaczykami i szkoblami ten prewet iest z tarcic przystawiony do dworu, w okrąg dach iest z szkudeł lecz teraz te obleciały.
Wracaiąc się do pokoiu tego sypialnego są drzwi drugie prostą robotą stolarską dawane z antabą i zamkiem prostym, stolarskim niemniey skoblem i wrzecądzem do kuchni na zawiasach i chaczykach żelaznych do którey kuchni wchodząc iest kotlina iedna duża do gotowania a druga kotlinka z luftami do potraw rozgrzewania kucharska, w tey kuchni są dwa okienka małe w których szybki małe dawane iedno całkie a wdrugim szyb dwie wytłuczonych, z tey kuchni są drzwi proste na ogród z ryglem i skoblami, zawiasami żelaznemi, ztey kuchni są drzwi do schowania z skoblem i wrzecądzem wystawione na chakach i zawiasach żelaznych, w tey izdebce czyli schowaniu iest piec z cegły dany do pieczenia chleba, wktórym piecu pali się z ogniska kuchennego. Ztey kuchni wychodząc do sieni są drzwi proste, z tarcic na zawiasach i chakach żelaznych z zameczkiem prostym popsutym,. W tey sieni są drzwi do pieców palenia dawane z chakami i zawiasami żelaznemi, niemniey klamkami ten komin w masyf murowany arkadą dana. Wchodząc do stołowego pokoiu są drzwi stolarską robotą dawane, z chakami i zawiasami żelaznemi i francuskim zamkiem starym, złym, wrzecądzami i skoblami dwiema do którego wszedłszy iest podłoga zła, okna trzy, powytłukane a szczegulniey iedno zupełnie zruynowane iż utego ani ramów niemasz tylko z okiennicą o śrubie iedney zastawione, lamperye popsute mieyscem, amieyscem ich niemasz, piec z kafli białych zupełnie popsuty uwierzchu. W tey izbie stołowey są trzy słupy pod pociąg dane aby się ta izba niezawalała. Ztey stołowey izby iest schowanie do którego wchodząc są drzwi stolarską [robotą?] z chakami żelaznemi i zawiasami, zameczkiem prostem. Ztego schowania są drzwi drugie do sadu na rygiel zamykane na zawiasach dane. Ten dwór tak w dachu iako też i przyciesiach, tudziesz w ścianach, gdysz iuż iest podparty trzema filarami murowanemi a czwartą zastrzałą w rogu od sadu danemi, znaczney reperacyi potrzebuiący, lub przestawienia nowego, gdyż bardzo dużo zdezelowany.
Obok tego dworu, po prawey ręce, ogród założony, włoski, do którego wchodu są drzwi dane, w rogu dworu, z klamką rekowieścią, wrzecądzem i zawiasami żelaznemi. Ten ogród różnem drzewem owocowem iest zasadzony, w kwaterach, lecz ten przez nie utrzymywanie w porządku znacznie spustoszały i wrota dane do tego z sztachetkami znacznie zdezelowane. Około tego ogroda iest ogrodzenie z tarcic, które są przybiane, na słupach wkopanych w ziemie, żelaznemi brachnalami, które ogrodzenie znacznie także zdezelowane. Za tym ogrodem są wrota, na lęg dane, prostą robotą, u których żadnego żelastwa nie masz, także popsute. Na prost tego dworu są staynie, przy których po rogach są dwie wozownie dane, u którey iedney wozowni są dwie kuny do kłótki zamykania, żelazne, a udrugiey wozowni prągi zepsute tylko skobel i wrzecądz wisi, wrota u tychże wozowniów są nienaygorsze, staynie zaś duże w środku, w którey iedney są żłoby i drabie, a w drugiey nie masz, tylko owce teraz stawaią. Te staynie z wozowniami z drzewa rzniętego stawiane, lecz w dachu i przyciesiach znaczney reperacyi potrzebuiące gwałtem. Zatemi stayniami iest owczarnia z pruska w regluwke postawiona u góry, a od dołu z drzewa z wystawami dwiema po rogach, o słupach ośmiu w środku z drzwiami dwiema przy których drzwiach żadne żelastwo nie znayduie się, ta owczarnia zupełnie nowego postawienia potrzebuiąca, gdyż iuż się cała obala tylko podporami trzema zaparta i w tey inwentarz żaden mieścić się niemoże. Zatą owczarnią iest stodoła o dwuch klepiskach postawiona. Wrót u tey stodoły iest osiem z żniętych tarcic dawane u których skoble i wrzecądze, czyli kuny do zamykania na kłótki od podworza z żelaza dawane a od pola wrota na mieczyki i kołki zamykane. Przy tey stodole są drzwi do sąsieka od owczarni wyrznięte, u których wrzecądze skoblem żelaznym a z środka na zapore zamykaiące się, w środku stodoły iest sklep pod sąsiekiem murowany, do którego są drzwi podwóyne na zawiasach i chakach żelaznych, z wrzecądzem i skoblem, niemniey chakami i zawiasami żelaznemi. Ta stodoła znaczney reperacyi potrzebuie, tak w dachu, iako przyciesiach pod uleczeniu, niemniey oporządzeniu wrót. Na prost tey stodoły iest gołębnik stary, pochylony, który zaniedługim czasem obali się, zatą stodołą są wrota z podworza ku drodze Wartzkiey dane z tarcic, u których u góry są kuny żelazne prągi zepsute ana dole bieguny drewniane. Zatemi wrotami iest spichrz z rzniętego drzewa postawiony z wystawą o trzech słupach, do którego wchodząc są drzwi stolarską robotą z dwiema wrzecądzami i skoblami do zamykania na kłótki danemi, w środku zaś drzwi tych zamek dany, lecz teraz popsuty. W tym spichrzu podłoga z kawałków utego na dylików w tym spichrzu kolców do sypania zboża dwa, daley w tymże przefoszta dana i drzwi z wrzecądzem żelazne z tarcic za którą przefosztą iest kolców większych także do sypania zboża pięć z drzewa prostego pod topór ociesanego dany, na góre spichrza tego są schody prostą robotą dane na którą górę wszedłszy pułap z delików ułożony i polepa z gliny dana mieyscami iuż znacznie popsuta, kolców zaś do sypania zboża żadnych niemasz pod wystawą tego spichrza z boku iednego karmnik z drzewa kostkowego, o czterech słupach postawiony z drzwiczkami z tarcic starych danemi, u których iedna tarcica zepsuta i wcale iey niemasz tylko znak szkobla iż ten karmnik na skobel był zamykany. Z boku tego spichrza od browaru iest do ściany spichrzowey przybudowanych chlewików cztery, które miały przegrody w sobie dla drobiu, lecz teraz niemaią i pustkami stoią, w rogu zaś spichrza tego od drogi Wartskiey są dwa chlewiki na gęsi także do tegoż spichrza przybudowane, do których drzwi dwoie z tarcic na biegunach drewnianych, u iednych skobel i wrzecądz, a u drugich drzwi niemasz, tylko zapieraią się chlewika. Ten spichrz z drzewa rzniętego wraz z chlewikami temi postawiony szkudłami był wraz z chlewikami temi pobity, lecz teraz dla złego utrzymania i nieodnowienia dachu reperacyi tak w dachu iako i mieyscami w przyciesiach znacznie potrzebuiący. Za tym spichrzem był postawiony budynek z rzniętego drzewa, na którym dachu teraz niemasz, tylko zrąb stoi. Zatym budynkiem są trzodne trzy chlewy postawione z rzniętego drzewa, u których troie drzwi na biegunach drewnianych u drzwi dwoyga od browaru szkoble żelazne z wrzecądzami aiedne drzwi są zepsute. Ten budynek był szkudłami pobity, lecz skudły na nim poodpadały przez niepoprawne zmarłey dożywotniey Pani zupełnie, teraz znaczney reperacyi potrzebuie, tak w przyciesiach, iako i dachu. Pułapów na tych chlewach niemasz żadnych. Zatym budynkiem iest browar wraz z gorzelnią postawiony z pruska, do którego wchodząc w si[e]nie dane były dwie kotliny do garców, z których kotlin garce są wyięte dwa, ieden przez sukcesorów niegdy Jaśnie Wielmożnego Kołdowskiego byłego dziedzica dóbr tych większy, a drugi pomnieyszy garniec przez Wielmożnego Wężyka z Iwanowic iak świadczy powieść ludzi gruntowych. W tym mielcuchu w tey sieni iest okno bez szkła. Po prawey ręce iest izba duża w którey zamiast podłogi asztrych był dany, lecz teraz popsuty mieyscami. W tym mielcuchu iest okien dwa w małe tafelki w którym brakuie w pierwszym od podwórza tafelek siedm a od pasternika tafelek trzy. W tey izbie iest piec y kominek prostą robotą z cegły dawany.U drzwi siennych z gorzelni wrzecądze dwa, ieden z sieni, a drugi z izby do zamykania dane, drzwi te na biegunach drewnianych. Z izby do komory mielcuszney są drzwi na zawiasach i chakach z skoblem i wrzecądzem dane, a z komory na podwórze drugie na iedney zawiasie i chaku, a drugie zaś u dołu u tych oderwana z podwórza, zaś skobel i wrzecądz dany na tym budynku pułap z tarcic ułożony i z sieni na góre dane są schody, lecz te teraz mieyscem popsute na którey górze dana iest szuszarnia do szuszenia słodów. Ten budynek całki zupełnie spustoszony tak w ścianach iako i dachu niemniey brandzmurach skudłami pobitym nowego postawienia zupełnie potrzebuiący. U rogu tego browaru iest studnia do wywaru dana, ocębrowana staremi klepkami z starego drybusa, daley studnia do wody lania dana, na słupach czterech ocębrowana lecz iuż cębrzyna pognita, nad wierzchem zaś rynna z olszowego drzewa niedawno zaprowadzona do lania wody. U tey studni koczur na końcu okuty, węborek z pałąkiem żelaznym i z dwiema obręczami od góry i od dołu okuty, socha zaś w tey studni dębowa z żurawiem sosnowem na kołku drewnianym dana. Za tym browarem ku dworowi iest folwark o dwuch izbach do którego wchodząc są drzwi proste z tarcic dane, z klamką żelazną na zawiasach iako i chakach żelaznych, po prawey ręce drzwi do izdebki gdzie teraz zamieszkuie ekonom, na chakach i zawiasach żelaznych z klamką i pałąkiem żelaznemi z środka izby chaczykiem i z sieni wrzecądzem i skoblem żelaznemi. W tey izbie kominek i piec z cegły dawany. Komin w masyf murowany. Ztey izby komory niemasz, w środku kuchenka z klamką na chakach i zawiasach żelaznych dana prostą robotą. W tey izdebce iest okno iedno w małe tafelki dawane, w którym tafelka iedna iest wybita na prost tey izdebki iest znowu druga izba z komorą od dworu do którey są drzwi prostą stolarską robotą dane, na zawiasach i chakach żelaznych z klamką i pałąkiem żelaznemi. Z tey izby są drzwi do komory podobnież iak z sieni dane, u których wrzecądz i skobel. Z tey komory są drzwi na podwórze dane, na zawiasach żelaznych z wrzecądzem. Od podwórza ten budynek z drzewa kostkowego stawiany, od browaru kamieniami troche podmurowany dla grunt wagi a daley nie. Pułap na tym budynku z tarcic cienkich ułożony, polepy niemasz, schody na góre prostą robotą dane, zepsute. Ten budynek snopkami poszyty tak w dachu iako i przyciesiach reperacyi porzebuiący. Około tych zabudowań dworskich płoty tak u podwórza iako i u ogroda włoskiego mieyscami z płatów rzniętych dawane, a mieyscem z chrustek pogrodzone tak ku wsi płatami polewey ręce a od stodoły chróstem.
Gościniec w którym zamieszkuią teraz Jakub i Teressa oboie małżonkowie Tomaszewscy, gościnni, a na drugiey stronie w izdebce Kacper Wyzykowski, który przez uczciwego Mateusza Zalewskiego, młynarza z wsi Tądowa Górnego iako kontrakt na posiedzenie i wiatrak od niegdy Jaśnie Wielmożney Jadwigi Kołdowskiey maiącego za zkieniem tegoż Zaleskiego młynarza iako zastępca tegoż izdebkę te wraz z wiatrakiem posiada. Do gościńca wchodząc iest wystawa przed sienią dana. Drzwi do sieni na biegunach drewnianych z wrzecądzem żelaznym do izby zaś prostą robotą u których wrzecądz z izby ma bydź karczmarzów właściwy oświadczaią piec z cegły i komin prostą robotą dany. W izbie podłogi niemasz, okna dwa na droge w małe tafelki u których tafelek siedem brakuie, w tyle alkowa wyrznięta i okno w małe tafelki dawane w którym tafelek dwóch brakuie, podłoga z beli ułożona. Od drogi czyli stayni zaiezney iest przefoszta na komore do których drzwi stolarską robotą dane, stare u których zawiasy, chaki żelazne dane. Z komory wychod na ogród, u którego wychodu drzwi proste z tarcic na zawiasach i chakach.
Gościnni powinności dworowi odrabiaią takowe: latem do żniwa chodzą dni dwanaście z czym im i do czego każą, na ryby chodzą do łowienia i do siewu jarzynnego i oziminnego pukąd dwór nie ukończy. Szynkuią piwo z dwudziesty pierwszey beczki i z dwudziestego pierwszego garca wódki, czynszu żadnego nie daią, furażce i kom[i]nowe z innemi królewskiemi podatkami w proporcyi roli daią, rolą do gościńca należną posiewaią i łączkę należną sprzątaią. Na przeciw tey izby iest izdebka z chlewikiem w którey mieszka Kacper Wyzykowski, młynarz. Do tey izdebki są drzwi od drogi do sieni prostą robotą na zawiasach i chakach żelaznych i toż samo do izdebki z klamką żelazną, do chlewika zaś są drzwi wystawione do których chaków niemasz tylko zawiasy dwie przy drzwiach. Ten czynsz opłaca dworowi z wiatraka i posiedzenia za rok dwieście siedemdziesiąt złotych polskich czyli dukatów piętnaście, furaż i podatek królewski, do gromady dokłada, posiewa roli składów dziewięc przez pułtora staia, łączkę młynarską, ogród maleńki przy chałupie. Posiada wiatrak zły tylko zamknięcie do niego wraz z drzwiami kazał swym kosztem wyreperować. Na tym wiatraku iedne siedem razy zerwaną a drugą dobrą za dwadzieścia złotych polskich sprawioną przez Mateusza Zalewskiego, niemniey trzecią, pomnieyszą do stawidła za złotych polskich sześć przez tegoż sprawioną. Schody na ten wiatrak popsute, oboie kamienie na tym wiatraku w cale cieńkie tak wierzche iako i dolne, i niezdatne bardzo iuż do melenia, skrzynie dwie, górną dobrą a dolną złą, pytlów niemasz pańskich tylko młynarskie, oszkard ieden, drąg żelazny ieden, paprzyce i ponewki ma pańskie dobre, ten wiatrak zupełnie reperacyi potrzebuie, gościniec zaś nowego postawienia, gdyż tak w dachu iako i ścianach iest pognite drzewo przez nieposzycie.
Staynia przy tym gościńcu iest zaiezna o iednym żłobie i iedney drabinie u którey drzwi iest czworo, u tych kuny żelazne u góry dwie a u drugich wrót iedna kuna skoblami dwiema.
Chałupa dwoiaki za gościńcem w których zamieszkuie zagrodnik pracowity Szymon Osiewała, zagrodnik trzechdniowy ma pańskiego bydła troie, wołów pare i krowe iedne, siekiere, sierp, pług z żelazami, wóz, który ma, zabrany iest do Polkowa, robi w tydzień dni trzy bydłem, dni dwa orząc po lasek sześć, a trzeci dzień ręczno. Czynszu żadnego nie daie, ani żadney sztuki nie oprząda, trzode w stróżą strzeże, roli nadaney pańskiey ma sobie dwadzieścia składów, na którey zasianie wziął od niegdy Jasnie Wielmożnego Kołdowskiego, miare tatarki, jęczmienia wiertel, owsa wiertel, żyta wiertel, tłuki dwie do żniwa odprawia, do jarzyny i oziminy a drugi dwie do kopania lub tarcia chodzi, darmoch innych nie robi.
W drugim zamieszkaniu tych dwoiaków mieszka Wincenty Osiewała. Ma pare wołów, pług z żelazem i wóz ma, roli dwadzieścia składów pańskich ziarnym obsianych. Odrabia ten pańszczyzne ci i pierwszy tu chałupa z drzewa kostkowego stawiana, u drzwi wrzecądze, skoble i zawiasy i chaki żelazne u reszty drzwi niemasz tylko na biegunach, klamki drewniane, kominy i piece prostą robotą postawione z kamieni. Okna w szybki małe dawane przez większą część powytłukane, pułapy z tarcic podawane, ta chałupa tak w poszyciu iako i przyciesiach znaczney reperacyi potrzebuie. Oborek przy tey chałupie niemasz tylko w komorze bydło stawa. Za tą chałupą iest stodoła z pruska stawiana w strychulec u którey wrota iedne, przyciesi pogniełe w dachu reperacyi potrzebuie.
Chałupa trzecia z pruska stawiana nad drogą bitą na prost gościńca, w którey zamieszkuie komornik Szymon Jaroszewski. W tey chałupie drzwi z sieni i izby na chakach i zawiasach żelaznych bez wrzecądza, z klamką iedną żelazną i chaczykiem żelaznym tudziesz do komory drzwi na zawiasach i chakach żelaznych i na ogród drzwi na chakach i zawiasach żelaznych. Piec w izbie z cegły postawiony, komin z gliny ulepiony, pułap z tarcic ułożony, okna dwa w tafelki małe dane w których siedm tafelek wytłuczonych. Ta chałupa tak w dachu iako i przyciesiach znaczney reperacyi potrzebuie. Robi ten komornik dni dwa w tydzień ręczno robi, stróży niestrzeże ani zakoleią trzody nie pasa i darmoch żadnych nie robi, gdyż mni od innych. Ma roli na którey żyta wierteli dwa, jarzyny zaś pańskiey ziarnem zasianey, tatarki wiertel, owsa wiertel, furaże i podatki królewskie do gromady daie, stodoły ani obory przy tey chałupie nie ma.
Chałupa czwarta w kórey Piotr Patykowski zagrodnik trzech dniowy ma pare wołów pańskich i na wóz danych sobie złotych dwanaście, zasiewu ma pańskiego żyta składów osiemnaście, owsa dostał na siew wierteli trzy, tatarki wiertel ieden, jęczmienia wiertel ieden, grochu garniec ieden, prosa garcy trzy, robi to co i inni i te powinności odprawia co i inni. Do chałupy tey iest drzwi dwoie, u których drzwi skoble i wrzecądze żelazne. Piec i komin prostą robotą, okno w tafelki małe dawane, na drugiey stronie tey chałupy zamieszkiwał Wojciech Lisiecki, komornik, lecz się ten wyprowadził, do którey chałupy drzwi na zawiasach i chakach żelaznych, piec i kumin prostą robotą , okna w małe tafelki dawane, powytłukane, ta chałupa w poszyciu i przyciesiach znaczney reperacyi potrzebuie. Za tą chałupą iest stodoła częścią z drzewa a częścią z chróstu stawiana, która nowego przestawienia potrzebuie.
Ukończywszy opis stanu dóbr Zagórek przystąpił wyżej podpisany Pisarz Aktowy do należącey wioski Jadwichna nazwaney, gdzie stanąwszy naypierw przystąpił primo do opisu gościńca do którego wchodząc sieni są drzwi prostą stolarską robotą na zawiasach i chakach żelaznych z wrzecądzem i skoblem, niemniey rękowieścią i klamką żelaznemi. Do izby gościnney są drzwi na zawiasach i chakach żelaznych, z klamką drewnianą i chaczykiem żelaznym. W izbie podłogi niemasz, tylko o czterech słupkach stół i ława do siadania. W tey izbie iest okien trzy w tafelki spore dawane, u których tafelka iedna iest wybita, komin i piec z cegły, w którym sabatnik. W tey izbie iest alkowa do sypiania, do komory są drzwi stolarską robotą na zawiasach i chakach żelaznych, z komory na dwór drzwi takowe z wszystkiem dane na zapore zamykaiące się. W tey karczmie zamieszkuie wdowa Kasprowa, karczmarka. Nie ma nic pańskiego tylko tronek pański szynkuie i bierze dwudziesty pierwszy garniec wódki i dwudziestą pierwszą beczke piwa kominowego. Do gromady daie na cały rok złoty ieden groszy piętnaście. Na drugiey stronie tego gościńca siedzi komornik Ignacy Kamiński, nie ma nic pańskiego, robi w tydzień dni dwa kosą lub sierpem albo grabiami, do pelenia ogrodów i sadzenia darmo chodzi, ma roli pańskiey składów dwadzieścia, którą swym ziarnym zasiał. Do tey izdebki są drzwi z wrzecądzem i skoblem na zawiasach żelaznych, komin, piec z cegły prostą robotą, okno w którym szyb siedm wybitych a drugie deskami zabite. Na tym budynku iest pułap z tarcic dawany. Budynek z pruska stawiany, gliną wylepiony znaczney potrzebuie reperacyi. Na prost tego gościńca iest staynia z pruska stawiana w reglówke, żłob ieden, drabki żadney, wrota złe, u których u góry kuny żelazne, u drzwi z boku wrzecądz. Ta staynia przypadkowi podlega, aby się nie obaliła, a stoiących gościnnych koni nie potłukła i powozów nie połamała zupełnie nowego postawienia potrzebuie. Za gościńcem tym ku Lubolli chałupa druga, w którey Wawrzyniec Gidelski trzech dniowy, ma pańskich wołów pare, robi tak iak i inni zagrodnicy, darmochy i inne powinności tak odbywa iak i inni, ma zasiewka pańskiego żyta wierteli sześć, jęczmienia wierteli dwa, owsa wierteli trzy, grochu ćwierć. Iedne drzwi u chałupy tak z podwórza iako i do izby na chakach i zawiasach żelaznych z wrzecądzem i skoblami, piec z gliny prostą robotą, komin z gliny ulepiony. Okno iedne na tyle w którym tafelka wybita, a drugie od drogi deskami zabite, naprzeciwko w tey chałupie z sieni ma komore do którey drzwi na zawiasach żelaznych, okna niemasz, drzwi na dwór na biegunach dane i zabite. Ta chałupa z pruska postawiona, znaczney reperacyi potrzebuie, gdyż iuż upada. W tyle oborka, ta zupełnie zła, stodoła na prost tey chałupy zła, przestawienia potrzebuiąca.
Chałupa trzecia w którey Walenty Kleczyński zagrodnik ma wołów pare i krowe pańskie ma zasianey roli składów osiemnaście, które żytem i jarzyną są zasiane przez dwór, reszta zaś roli wyrudowaney ma swym ziarnem zasianą, a do chałupy są drzwi na biegunach drewnianych z wrzecądzem i skoblem żelaznemi, do izby drzwi na biegunach, w izbie kominek i piec prostą robotą. Okno w izbie małe, w którym szyb pięć wybitych, na drugiey stronie iest komora, która teraz na obore obrócona, ta chałupa w reglówke postawiona, pułap z dylików ułożony, a nad komorą wcale go niemasz. Ta chałupa reperacyi potrzebuie. Stodoły do tey chałupy niemasz, dopiero sochy postawione na nie. Ten odbywa powinności tak iak i inni.
Chałupa czwarta, w którey Balcer Jarmucz zagrodnik, który powinności te same odbywa co inni. Bydła pańskiego ma wołów pare, na wóz złotych sześć, pług z żelazami, zasiewu ma pańskiego żyta składów dwadzieścia i jarzyny dostał, owsa składów cztery i na zasiew tatarki wiertel ieden garcy osiem. Ma chałupe częścią w regluwke, częścią w bale stawianą, drzwi na zawiasach i chakach żelaznych z chaczykiem żelaznym. Piec i komin prostą robotą z kamieni. Okno w izbie, w którym tafelek dziesięć brakuie, na drugiey stronie sieni komore u którey drzwi, wrzecądz i szkobel żelazne, a u wychodnych na podworek drzwi zupełnie popsute. Ta chałupa reperacyi potrzebuie znaczney, stodoła zupełnego przestawienia lub reperacyi znaczney.
Chałupa piąta, w którey Karol Kowalczyk zagrodnik ma wołów pare pańskich, pług z żelazami i wóz stary. Robi pańszczyzne tak iak inni i powinności te odbywa. Ma żyta nasianego przez dwór składów dwadzieścia trzy, owsa cwierci trzy, tatarki ćwierć iedne, grochu garcy cztery. U drzwi chałupnych ma drzwi na zawiasach żelaznych z wrzecądzem i skoblem żelaznemi, do izby na biegunach drewnianych. Okna w tey chałupie są dwa dobre. Z izby iest komora do którey są drzwi na biegunach drewnianych z wrzecądzem i skoblem żelaznym. Pułap na tey chałupie iest z delików. Ta chałupa z pruska stawiana reperacyi potrzebuie. Na prost tey chałupy iest stodoła, u którey wrota są, wrzecądz i skobel żelazne, która także reperacyi potrzebuie.
Chałupa szósta, w którey Jędrzey Walentas zagrodnik odrabia te same powinności co inni. Bydła pańskiego nie ma więcey iak wołów pare, lemiesz do pługu i krowy, nożyce do strzyżenia owiec, siekiere, sierp, kose i wóz. Zasiew ma pański, żyta wierteli cztery, jęczmienia wierteli trzy, owsa wierteli trzy, grochu garcy osiem, perek wierteli trzy. Do chałupy drzwi na zawiasach i chakach żelaznych z wrzecądzem i szkoblem i do izby takiesz, piec i komin prostą robotą, okno iedno, w którym szyb trzy wybitych. Na drugiey stronie komora, do którey są drzwi na zawiasach i chakach żelaznych z wrzecądzem. Ta chałupa w strychulce stawiana, która w przyciesiach i dachu reperacyi potrzebuie. Pułap z tarcic ułożony, chlewik kawałkami tylko założony. Wprost tey chałupy, która w ścianach i słupach znaczney reperacyi potrzebuie.
Chałupa siódma, w którey Mareusz Kolasa zagrodnik, ten to odrabia co i inni zagrodnicy, ma wołów pare, krowe iedne, świnie iedne, żelaza płużne, wóz stary, kose, siekiere, sierp. Na zasiew wziął żyta wierteli cztery, owsa wierteli dwa, jęczmienia wiertel ieden, grochu miare iedne. Chałupe ma z drzewa kostkowego, drzwi do sieni na biegunach, a do izby na zawiasce iedney u góry, na dole na biegunie z klamką żelazną i rękowieścią, w izbie kominek prosty z piecem. Okno w tey chałupie iedno, do komornych drzwi zawiasy i chaki dane do ogroda z tey komory na biegunie, ta chałupa iest nienaygorsza, lecz przyciesi poduleczenia potrzebuią. Na prost tey chałupy iest stodoła zła, przestawienia potrzebuie.
Chałupa osma, w którey Józef Sobieray zagrodnik, ten robi to wszystko co inni, ma wołów pańskich pare, krowe iedne, wóz stary, żyta wierteli siedm, jęczmienia wierteli dwa, grochu miar trzy, owsa wierteli dwa, tatarki ćwierć. Iedne u chałupy są drzwi na biegunach drewnianych z wrzecądzem i szkoblem żelaznym, a do izby na zawiasach żelaznych z klamką. W izbie kominek prosty i piec, okna dwa w których tafelek cztery wybitych, pułap z delików ułożony, chałupa z drzewa kostkowego stawiana, która znaczney reperacyi potrzebuie.
Chałupa dziewiąta, w którey Mateusz Kolasa komornik. Ten robi dni dwa pieszo w tydzień, żyta ma zasianego pańskiego wierteli pięć, owsa wierteli trzy, jęczmienia wiertel ieden, grochu garcy osiem, kose trawną. Ta chałupa w regluwke stawiana, drzwi w tey chałupie iest czworo na zawiasach trzech żelaznych u których iednych iest klamka żelazna, okno iedno w którym szyb cztery brakuie, a drugie w którym tylko dwie szyby. Ta chałupa także reperacyi potrzebuie. Piec i komin prostą robotą.
Po ukończeniu opisu Jadwichny przystąpił Urząd Pisarstwa Aktowego do opisu kolonii Józefki, a naypierw folwarku, w którym zamieszkuią teraz urodzeni Madaleńscy małżonkowie, u którego folwarku są drzwi na biegunach drewnianych z klamką drewnianą do sieni, do izby z takiemże porządkiem. W izbie piec, kominek prostą robotą, podłogi niemasz, okna trzy, w których tafelek cztery wybitych, drzwi do komory na biegunach drewnianych z wrzecądzem i skoblem. Z tey izby komorney drzwi wychodne na podwórze na biegunach drewnianych z zaporą drewnianą, wrzecądzem i skoblem. Na tym folwarku pułap dany z drzewa kostkowego. Ten folwark tak w przyciesiach iako i dachu znaczney reperacyi potrzebuie. Za tym folwarkiem iest szopa postawiona, świerkiem pokryta, za tą szopą iest budynek na kształt obory postawiony, z drzewa kostkowego, u którego drzwi z desek. Ta obora zupełnie wraz z chlewikiem przystawionym zła. Daley iest obora z pruska postawiona, do którey wrota są dane z tarcic, z prągami na kulki pokładane. Ta obora także zła. Wysiewu iest na folwarku tym żyta wierteli dwadzieścia, owsa wierteli dwanaście, jęczmienia wierteli dwa, tatarki wierteli dwa, prosa miare iedne, grochu wiertel ieden.
Po ukończonym opisie folwarku przystąpił do opisu zabudowań Józefki niżey podpisany Urząd a naypierw do chałupy pierwszey Stefana Gorzucha zagrodnika trzech dniowego, który ma zasiewu pańskiego żyta składów trzydzieści, jęczmienia wierteli dwa, owsa wierteli dwa, tatarki wiertel ieden, grochu garcy dwa, bydła ma pańskiego wołów pare, płużne żelaza, wóz, powinności te same odbywa co zagrodnicy w Jadwichnie, chałupe dość dobrą i stodołe.
Chałupa druga, w którey siedzi Józef Zawarski dwuch dniowy, ten robi dni dwa ręczno i te same powinności pełni co trzech dniowy. Chałupe ma dobrą, stodoły i chlewa nie ma, zasiewu pańskiego żyta wierteli pięć, grochu garcy sześć i na owies pieniędzy złotych czternaście.
Chałupa trzecia, w którey Sebestyan Gorzuch, ten odbywa pańszczyzne tak iak i inni zagrodnicy, chałupe ma dobrą dosyć.
Chałupa czwarta, w którey mieszka Michał Ziecykowski, chałupe ma i stodołe ma dobrą, niemniey okna ma dwa dobre. Ten nie ma nic pańskiego i do tego czasu nie robił pańszczyzny, gdyż miał wolne lata, dopiero się z nim o pańszczyzne lub czynsz układać się trzeba. Ma wyrudowaney roli około czterdziestu składów z łąką.
Buda hollenderska piąta, w którey mieszka Mći Budziarz, ten wyrudował około pułtory morgi roli wraz z łąką, wysiedział lata swe robocizny, ani czynszu żadnego niedaie, chałupy nie postawił.
Po ukończonym opisie stanu dóbr przystąpił Urząd do opisu wysiewu na folwarkach pańskich wsi Zagórek na których żyta wierteli wysianego sto dwadzieścia, pszenicy ozimy szesnaście, pszenicy jary wierteli trzy, jarki wierteli dziewięć, garcy osiem, jęczmienia wierteli trzydzieści i trzy garcy osiem tatarki wierteli dziewięć garcy osiem, grochu wierteli sześć, owsa wierteli sto iedenaście, prosa wierteli dwa, garcy sześć, rzepaku garcy iedenaście, lnianego siemienia wiertel, garcy osiem, konopnego siemienia wiertel ieden, garcy osiem, kartofli trzydzieści wierteli, garcy osiem.
Autor: Piotr Tameczka o 03:03 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Obwieszczenia Publiczne 1927-1929
Dodałem informacje z lat 1927-1929.
Inwentarz dóbr Sadokrzyc (1813)
Sadokrzyce w 1793 roku
Opis stanu Dóbr tych Szadokrzyc Wołoryczkowych i Trzeszczykowych.
Dwór od publiczny drogi wieżdżaiąc w podwórzowe wrota z tarcic podwóyne na biegunach iuż stare z poręczą górą u tych wrot kuny żelazne przytych fortka do przechodzenia deskami założona, po prawey stronie tych wrot płot z żerdzi łupanych ciągnący się ku dworowi, stary, na froncie dworu od końca węgłów sztacheciki w słupki do połowy dobre, w drugiey połowie ku węgłom wywrowne.
Do dworu wchodząc dwa słupy murowane do laterniow przytych podobnie cztery słupy murowane na których wspiera się ganek na którym galereyka z graniastych sztachecik krzyżowa czarno malowana. Wchodząc do sieni dworu drzwi podwóyne dubeltowe gwozdziami nabiane na zawiasach i chakach żelaznych z zasufkami dołem, i gora w połowie z klamką i ryglem żelaznym zasuwane z sieni. W sieni posadzka z cegły kwadratowey, w ścianach z frontu okna dwa niewielkie, z tafli, pobokach drzwi, ztey sieni po prawey stronie drzwi do pokoiu podwóyne na chakach i zawiasach z zamkiem i kluczem do zamykania. Wszedłszy do pokoiu okna taflowe po sześć tafel, dwa z okienicami, przy drzwiach komin szufiaty, mozaikowaną robotą malowany, przytym piec biały kachlany okrągły z drzwiczkami żelaznemi. Z tego pokoiu drzwi podwóyne, do pokoiu sypialnego na chakach zawiasach żelaznych z zamkami i kluczem, okna dwa po sześć tafel, piec okrągły, biały, w którym z garderobki się pali bez drzwiczek, z tego pokoiu drzwi poiedyńcze na zawiasach, chakach z zamkiem kluczem do garderoby w którey posadzka ceglana i drzwi na wchod do sadu ze wszystkiem ztey garderoby podobne drzwi zewszystkiem do drugiey garderoby, z tarcic posadzkę ułożoną maiącą, w którey okno taflowe z prętami żelaznemi, krzyżowemi, w którey garderobie schody na górę wpół garderoby tey szafa przy ścianie do papiorow z drzwiczkami dołem i górą, u którey zawiasy żelazne i zamki, w tey szuflady do papiorow. Z pierwszego pokoiu drzwi podwóyne na salę zewszystkim w połowie szklane, posadzka kwadratowa stolarską robotą, piec biały, płaski z drzwiczkami żelaznemi i dymniczkami bocznemi, cała w malaturze o dwóch oknach po sześć tafel zewszystkim całe i okiennicami, z tey sali drzwi na drugą salę podwóyne ze wszystkim w którey okna dwa o sześciu taflach, piec okrągły, niebieski, podle niego rufka do szkła zewszystkim, w orzech malowana, druga przy drzwiach podobna, trzecia z drugiey strony drzwi takaż, przytey komin szufiaty, podłoga z tarcic cała, sala w malaturze, po lewey ręce drzwi sienie, izba z poiedyńczemi drzwiami o dwóch oknach w tafli sześć, bez pieca z kominem kapturowym, ściany bez obicia z lamperyami gołemi, podłoga z tarcic, z tey izby na prawą stronę drzwi poiedyńcze zewszystkim, podłoga z tarcic stara, piec piekarski z cegły, komin przy nim, z kapturem, okna dwa w których kwatery dwie wytłuczone, ztey izby i zpierwszey drzwi poiedyńcze ze wszystkim, do komor w sieni zaś do pieców drzwiczki zewszystkim, i z szafką na boku do schowania.
Dwór ten cały w koło gliną wylepiony, dachem nowym przed kilku lat pobitem. Zatem dworem w srodku sklep o dwóch przegrodach, murowany, o iednych tylko drzwiach na hakach, drugie zepstute, trzecie do wniścia zamykanena zamek i kłotkę. W rogu tego dworu ogród włoski od wsi zapoczynaiący, a ku folwarkowi ciągnący się i za folwark różnym drzewem owocowem zasadzony, w kwaterach wokół ogrodzony, żerdziami dartemi w wielu mieyscach iuż powywalany, w którym sadzie altana na słupach z dachem szkudlanym, obita poczęści tarcicami, przytym sadzie sklepik murowany do mleka ze starym dachem, drzwi iedne na zawiasach i hakach na kłotkę zamykane, obok dworu narożnego folwark.
Drzwi podwóyne gwoździami nabiane z klamką i reglem do sieni w którey podłoga z starych tarcic ułożona ztey sieni po prawey stronie izba z podłogą z tarcic oknami dwiema po cztery tafle piec kachlany, stary komin z kapturem, z tey izby drzwi poiedyncze zewszystkim do alkierza w którym kominek mały kapturowy, okno iedno, o sześciu tafelkach z tego alkierza w drzwi zewszystkim żelastwem do kuchenki, komin murowany massyv po lewey stronie sieni drzwi poiedyńcze do czeladnice w którey okno poiedyncze złe, piec ceglany, komin z kapturem, podłogi wtey izbie niemasz z izby czeladny iest komora bez podłogi do którey drzwi zewszystkim porządkiem do zamykania, bez okna ta komora iest, z schody z sieni na górę.
Spichrz z wystawą z drzwiami na chakach z zamkiem i szkoblem, dwóch komorach podobnie z drzwiami, schody na górę z dachem szkudlanym w oknach pręty żelazne krzyżowe. W rogu folwarku oborka dla trzody o pięciu komorkach z drzwiami na biegunach dobremi z skublami dachem szkudlanym dobrym, podworek wygrodzony żerdziami łupanemi, niedaleko tey komorki czyli chlewow iest kubl do karmienia wieprza, stary, słomą posyty, za temi oborkami sadzaweczka mała za którą płot z żerdzi łupanych, zatym płotem budynek o dwóch izbach obrócony na gorzelnią bez podłogi, z piecem w iedney izbie i kominkiem, komorą iedną, okien cztery z tafelek małych, stare, dach ze szkudeł, dobry, drzwi sześcioro na zawiasach i chakach z szkublami, daley idąc, Gorzelnia stara o iedney izbie i komorze bez podłogi, okno iedno, drzwi na zawiasach i komin bezpieca, komin murowany w massyv dach, dobry, szkudlany, daley ku stodołom idąc chlewy o sześciu przeforsztach z sześciorgiem drzwi na biegunach, dachem słomianym, od tych wciąsz idąc ku stodołom wrota z tarcic stare na biegunach, daley Stodoła o dwóch klepiskach pod którą przyciesi pogniły, dach stary, słomiany, reperacyi potrzebuiąca przeciwko tey stodoły szopka mierna do kładzenia zboża bez klepiska, ściany poczęści dołem zblochow, dach stary, przez drogę po drugiey stronie Owczarnia która w ścianach i przyciesiach, iako i w dachu znaczney reperacyi potrzebuiąca, w rogu tey owczarni iest szopka w blochy stara do swin a na drugiey stronie chlewiki dwa z drzwiami na biegunach które na rozna gospodarskie inwentarze mogą bydź użytemi, koło stodoł i owczarni ku wrotom od drogi publiczney, zdrugiey strony za folwarkiem ku sadowi płoty trzy z żerdzi łupanych, częścią dobre, częścią popsute, w prost od owczarni ku dworowi staynie wraz z oborami, z drzwiami, dachem, ścianami, przyciesiami iuż podmurowane, przed temi stayniami studnia na słupach z krzyżownicami, dachem nowym, kołem do ciągnienia wody, w rogu tych staien wozownia z przyciesiami, ścianami, dachem podmurowanym, także wbok podwórza przed folwarkiem sadek mały w czworogran ogrodzony żerdziami łupanemi i dla wygody wniysce.
Opis zabudowań włościanskich.
Owczarnia.Wychodząc z wrot podwórzowych na prawą stronę Chałupa owczarska z ścianami przyciesiami średniemi, dachem złym, oknem, piec z cegły i komin bez podłogi tak u chałupy iako i u komory są drzwi nabiegunach, komin u góry z tyczek wylepiony gliną.
1mo Franciszek Weszczak chałupa iego średnio opatrzona, okno niedobre, drzwi czworo na biegunach ze szkoblami i wrzecądzmi, kominek z kapturem, lepiony, piec z kamieni, chlew i oborka dobra, z poszyciem stodoła u ktorey wrotnie na biegunach, ściany i dach zmynowane, ogrodzenie dobre, żerdziami, wołów parę, koni parę, woz, pług, radło, kosy dwie, siekierę i sierp, .........
2do Chałupa w którey mieszka Franciszek Weszczak pułrolnik, ta iest o iedney izbie i komorze, piec ceglany, komin lepiony, okno iedno, troie drzwi na biegunach z wrzecądzami i szkoblem. Dach na tey chałupie dobry, stodoła z dachem i ścianami doyść dobra, przy tey chałupie chlewy i staienka nienaygorsze i to ma samo co i pierszy.
3tio Chałupa w którey Andrzey Piotrowski, w tey chałupie izba iest iedna z komórą, z piecem ceglanym, komin lepiony, okna dwa dobre, drzwi czworo na biegunach dwoie a dwoie na zawiasach. Za tą chałupą, obora, chlewy, komora, szopa i staynia, stodoła i komora wszystko dobre i to ma samo co i pierszy pułrolnik.
4to Chałupa w którey zamięszkuie Paweł Kowalczyk, ta chałupa iest nienaygorsza przy ktorey komora dobra, piec, komin i okno dobre, drzwi czworo z wrzecądzami, chlewy i trzecia szopa iako też stodoła z szopą dobre, i to samo ma co i pierszy pułrolnik.
5to Andrzy Oleynik ta chałupa z komorą iest zła tak w poszyciu iako i ścianach, u drzwi wrzecądze i szkuble, chlewy, szopa, obora, stodoła średnie. Resztę to samo ma co i pierszy pułrolnik.
6to Plac pusty pułrolniczy który dwór obsiewa, na ktorym placu niektóre pobudynki zmynowane dotąd stoią.
7mo Józef Bednarek pułrolnik ma chałupę z komorą, szopę z chlewami i stodołę. Wszystko dobre i resztę to samo ma co i pierwszy.
8vo Alexander Weszczak który chałupy niema tylko komorą siedzi, chlewy i stodołę ma dobrą i resztę to samo co i pierszy.
9no Paweł Kowalczyk ma chałupę, stodołę, chlew, dobre, ma koni dwa, pańskich wołów dwa, krowe iedne, swinie iedne, pług, radło, brony, kosy dwie, do trawy i sieczki, sierp ieden.
10mo Franciszek Weszczak ma chałupę dobrą, stodołę, oborę i to samo ma dane sobie co i powyższy pułrolnik oprócz wołu iednego który mu zdechł.
11mo Andrzy Oleynik ma chałupę dobrą, stodołę, oborę i też same dane inwentarze co i inni pułrolnicy i porządki.
12mo Józef Bednarek ma także chałupę, stodołę, oborę dobre i te same porządki i inwentarze co i pierwszy pułrolnik.
13.Alexander Weszczak ten chałupy nie ma, komorą siedzi, stodołę i oborę ma dobre, ma wołów dwa, konia iednego, krowe iedne i swinie iedne. Reszte porządków gospodarskich ma tak iak i inni.
14.Jacenty Rosiak siedzi w dwoiakach na połowie, a na drugiey połowie wdowa Bartłomiejowa i Piotr komornik na których dach iakoteż przyciesi i ściany złe, te dwoiaki są odwóch izbach bez komor, oknach dwóch średnich, o piecu iednym, kominach dwóch, drzwiach czworgu na biegunach, i za temi dwoiakami obora, staienka i komora dla koni i bydła, stodoła o iednym klepisku ze wszystkim niezłe te budynki iakoteż komora przystawiona do teyże stodoły. Ma wołów pańskich dwa, krowe iedne, wóz i pług, radło, kosy dwie, sierp ieden, siekierę iedne i swinie iedne, robi dni trzy pieszo, lub orze za dzień lasek cztery długości prętów trzydzieści, radli prętow ośm, darmochy, kapustę siekać i obierać wszelkie warzywo, owce strzydz, trzodę koleyno paść oraz i sadze wycierać, niemniey owce ptokać chodzi sztukę zgrzebną lub paciesną oprząda i to obrabia która ieżeli będzie paczesna bierze groszy piętnaście od obrobienia a ieżeli zgrzebna groszy dwanaście daie czyńszyku jay mędel, kapłona iednego.
15. Chałupa w którey mięszka Augustyn Weszczak ta chałupa iest o iedney izbie, komorze i oknie dobrym, piecem ceglanym i kominem lepionym na którey dach dość dobry, drzwi czworo na biegunach, chlewy wraz z szopą, stodoła o iednym klepisku, przy tey komora do schowania dość dobre te zabudowania. To wszystko ma co i pierszy i te same powinnosci odbywa.
16to Chałupa w którey zamięszkuie Stanisław Swina, o iedney izbie i komorze, drzwi czworo na biegunach, piec i komin lepiony, dach natey chałupie dość dobry, chlewy, obora, szopa, stodoła z komorą dość niezłe. Ten te same powinności odbywa co i pierszy i to samo ma.
17mo Chałupa w którey Maci Krawczyk. Ta chałupa obaliła się. Siedzi w inney chałupie. Oborę i stodołę wtym placu ma dosyć niezłe. Robi to samo co i pierszy i ma to samo.
18vo Walenty Weszczak ma chałupę z komorą, piecem i oknem dobrą, drzwi czworo na biegunach. Wtey chałupie szopę i chlew i stodołę dobre, i robi to samo co i powyżsi i te same ma inwentarze i porządki.
19no Filip Krawczyk ma chałupę z komorą, oknem i drzwiami dobrą. Stodołę, chlewy, szopę dość niezłe. Ten robi te same powinności co i powyżsi i te same inwentarze i porządki ma co i inni.
20mo Szymon Grzelak ten chałupę ma zewszystkim dobrą. Oborkę, chlewy i stodołę nienaygorsze. Te same powinności pełni co i inni i inwentarze i inne załogi ma te same co i inni.
21mo Karczma z staynią zaiezdną w którey izba i komora, piec z cegły, okna dwa, drzwi czworo. Dach na karczmie nowy, u drzwi izdebnych wrzecądze i szkoble, u stayni wrota na biegunach drewnianych bez żelastwa. Wtey karczmie mięszka gościnny Layzer który szynkuie pański trunek.
22do Dwoiaki w których mięszkaią dway zagrodnicy. Pierwszy Franciszek Ciechowicz, drugi Maci Krawczyk. Ta chałupa z komorą dobra, szopa, chlew i stodoła zewszystkim dobre. Robią te powinności co i inni i maią takową załogę daną iak i powyżsi.
23. Jakub Weszczak ma chałupę z komorą dobre. Szopę, chlewy i stodołę dobre. Odrabia te same powinności co i powyżsi i ma to co i inni.
24.Ambroży Smigrodzki ma chałupę z komorą dobrą. Stodołę, chlew i oborkę także dobre. Te same powinności odbywa i to samo ma co i powyżsi.
25. Mikołay Frączczak chałupę z komorą ma zupełnie złą i nowego postawienia potrzebuiącą, iakoteż stodołę, szopę, chlewy także nowego postawienia potrzebuiące. Odbywa te same powinności co i inni i ma to samo.
26to Łukasz Klimczak ma chałupę, komorę, chlewy, szopkę, stodołe, dobre. Robi te same powinności co i inni i to samo ma co i inni.
27. Jan Tomaszek ma chałupę z komorą, szopkę z chlewami i stodołę dobre. Te same powinności odbywa co i inni i to samo ma co i inni.
28. Jacenty Bednarek ma chałupę z komorą, stodołę, szopkę, chlewy ze wszystkim dobre i te same powinności odbywa co i inni.
29. Felix Król miał chałupę z komorą, chlewy, stodołę ma dobre. Teraz tylko siedzi komorą i chałupy nie ma. Robi to co inni i to ma.
30.Wincenty Gerczak ten ma chałupę z komorą dobrą, stodołę, chlew z oborą dobry. Robi te same powinności co i inni i ma to samo co inni.
31. Jacenty Cichowicz ma chałupę, stodołę i oborę dobrą. Miał pański inwentarz, lecz mu ten wyzdychał, zaś reszte porządków gospodarskich ma tak iak inni i swinie.
32. Marcin Urbaniak ma chałupę, stodołę, komorę dobre i oborkę ma dworską krowę, siekierę, swinię, kossę, sierp, pług, radło. Wóz zaś z parą wołmi utracił w obowie moskiewskim.
33. Augustyn Weszczak ma chałupę, stodołę, oborkę dobre, woły mu zdechły. Ma krowę, swinię i resztę wszystko co i inni i te same powinności odbywa.
34. Stanisław Swiec ma chałupę, stodołkę i oborkę dobre i wszystko ma iak i inni i powinności te same pełni iak inni.
35. Maci Krawczyk ten chałupy nie ma, gdyż mu się obaliła. Stodołę i oborę ma dobre. W placu wołu ma tylko iednego, gdyż drugi zdechł. Resztę wszystko ma i te powinności pełni co inni.
36. Walenty Weszczak ma chałupę, stodołę i oborę dobre, krowy nie ma i wołu iednego. Resztę wszystko i to robi co i inni.
37. Filip Krawczyk ma chałupę, stodołę i oborę dobre i to ma wszystko co i inni i te same powinności odbywa.
38. Szymon Grzelak ma chałupę, stodołę i oborę dobre i to samo ma co i inni i te same powinności odbywa.
39. Franciszek Cichowicz ma chałupę, stodołę i oborę dobre i to wszystko ma co i inni, i te same powinności pełni dworowi.
40. Jakub Weszczak chałupe, stodołę, oborę ma dobre i to wszystko co i inni i te same powinności odbywa co inni.
41. Ambroży Smigrodzki ma chałupę, stodołę i oborę dobre i te same inwentarze co i inni, niemney porządki gospodarskie, i te same powinności pełni dworowi.
42. Franciszek Mikołajczyk także ma chałupę, stodołę i obore dobre i to wszystko co i inni oprócz wołu iednego, ktorego mu moskale zabrali i te same powinności pełni.
43. Łukasz Klimczak ma chałupę z komorą, stodołę, oborę dobre, wozu nie ma, resztę inwentarza i sprzętów potrzebnych ma wszystkie, i te same powinności odbywa co i inni.
44. Jan Tomaszek ten także chałupę, stodołę i oborkę ma dobre i inwentarze wszystkie, iako też sprzęty gospodarskie, i powinności te same odbywa co i inni.
45. Jacenty Bednarczyk wszystkie zabudowania ma i inwentarze iakoteż sprzęty i powinności te same odbywa co inni.
46. Felix Król wszystko zabudowanie ma dobre, i to wszystko co i inni, i te same powinności pełni.
47. Wincenty Gerczak wszystkie pobudynki ma dobre, także i to robi co i inni.
Katarzyna Jeniasowna robi dni dwa w tydzień, za to bierze żyta kope iedne, jęczmienia pręt, owsa tyleż, tatarki tyleż, grochu tyleż, lnu przysiewa zagon ieden, i kartofli przysadza zagon ieden. Darmochów robi, owce strzyże, chodzi płukać tłuki trzy, w żniwa odrabia, i do obierania warzywa chodzi.
Tekla Skonieczna to samo robi co i piersza i to samo bierze.
Pietrkowa to samo robi także i bierze co i piersza.
Bartłomiejowa toż samo robi i bierze.
Napierayka toż samo robi i bierze.
Owczarkowa toż samo robi i bierze.
Ponieważ przy opisie pułrolników to się nie wyraziło iż każdy pułrolnik robi dni sześć ręczno albo trzy dni bydelnie przez rok cały, tłuk robi w żniwa sześć, wywóz zboża do Błaszków lub gdzieindziey, za darmo w święta, a co więcey nad milę idzie to za zaciąg, potrąca mu się darmoch, robi do kapusty siekania, obierania wszystkiego warzywa chodzi. Owce strzyże, trzodę koleyno pasie oraz i sadze wyciera za koleią, a zagrodnicy przez połowę tych darmoch robią, oprócz trzody, sadzy wycierania i ptokania, strzyżenia owiec, które nierachuią się, chodzą. Zaczym i to umieszcza się, jakoteż że pułrolnicy szadokrzyczy czyńszyku po dwa kapłony, jay trzydzieści oddaią dworowi swemu, i kądzieli po sztuce oprządaią od którey oprządzoney i obrobioney paczesny łokci piętnastu groszy piętnaście, a od zgrzebney po groszy dwanaście biorą nadmienia się.
Do pomienionych dóbr Szadokrzyc Wołoryczkowych i Trzeszczykowych należy się znacz część Borku, w którym drzewo balkowe znaiduie się sosnowe, którego obszerność iest wyrażona w mappie iako też i obszerność dóbr tych całey rozległości.
Ma wysiewu dwór żyta z psenicą wierteli dwieście dziewiędziesiąt, jarzynnego wysiewu trzysta dwadzieścia dziewięć wierteli, siana wozów z potrawem ośmdziesiąt chłopskich.
Autor: Piotr Tameczka o 12:47 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Zacisze, kolonia wydzielona dawniej z majątku Wielgie i Dymek, leżąca prawdopodobnie w obecnej gminie Ostrówek, nie odnaleziona na mapach.
Obwieszczenia Publiczne 1932 nr 82
DYREKCJA GŁÓWNA TOWARZYSTWA KREDYTOWEGO ZIEMSKIEGO W WARSZAWIE
na zasadzie artykułów 218 i 219 Ustawy Towarzystwa zawiadamia:
Okrąg Kaliski (I Sekcja):
4. Wierzycieli hipotecznych dóbr WIELGIE i DYMEK, które są uregulowane w 2 ks. hip. pod nazwą: 1) WIELGIE i DYMEK, 2) Kolonja ZACISZE, wydzielo­na z majątku Wielgie i Dymek, lecz obciążone pożyczką Towarzystwa niepo­dzielnie, powiatu wieluńskiego, a mianowicie: 1) Bank Depozytowy Sp Akc. w Łodzi, 2) Ksawerego Lewkowicza, 3) Stanisławę Lewkowicz, żonę Ksawerego, 4) Firmę Bracia Glass i S-ka w Łodzi, 5) Towarzystwo Techniczno-Rolnicze i Handlowe „Technorol", Sp. z ogr. odp., 6) Samuela Borensteina, 7) Sa­rę Drecher, 8) Pawła Zelcera.
Obwieszczenia Publiczne 1934 nr 27
Wydział hipoteczny przy sądzie okręgowym w Kaliszu, I sekcja obwieszcza, że otwarte zostały postępowania spadkowe po zmarłych:
2) Marji Fiszerowej, współwł. maj. Wielgie, kol. Wielgie Nr. 1 i kol. Zacisze, pow. wieluńskiego;
Termin zamknięcia tych postępowań spadkowych wyznaczony został na dzień 17 października 1934 roku. W powołanym terminie osoby zainteresowane winne zgłosić swoje prawa w powyżej wskaza­nym wydziale hipotecznym pod skutkami prekluzji.
Obwieszczenia Publiczne 1934 nr 38
DYREKCJA GŁÓWNA TOWARZYSTWA KREDYTOWEGO ZIEMSKIEGO
na zasadzie artykułów 218 i 219 Ustawy Towarzystwa zawiadamia właścicieli i wie­rzycieli hipotecznych niżej wymienionych dóbr:
III. Okrąg Kalisz.
Sekcja I-sza.
22. 1) WIELGIE i DYMEK, 2) KOLONJA WIELGIE Nr. 1, 3) KOLONJA ZACI­SZE w 3-ch księgach hipotecznych, uregulowanych lecz obciążonych pożyczką Towarzystwa niepodzielnie, powiatu wieluńskiego: 1) Nieujawnionych Spadko­bierców Marji Fiszerowej, żony Tadeusza, 2) Bank Depozytowy, Sp. Akc. w Ło­dzi, 3) Ksawerego Lewkowicza, 4) Stanisławę Lewkowiczową, żonę Ksawerego, 5) Towarzystwo Techniczno-Rolnicze i Handlowe "Technorol", sp. z ogran. odpo­wiedzialnością, 6) Samuela Borensteina, 7) Sarę Dreszerową, 8) Pawła Zelcera.
Autor: Piotr Tameczka o 13:36 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Etykiety: Gmina Ostrówek, X Niezidentyfikowane X
Lamus, młyn zaznaczony na mapie Gilly'ego z roku 1793, położony w dzisiejszej gminie Lutomiersk.
Autor: Piotr Tameczka o 17:43 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Sabiniakówka
Sabiniakówka, osada położona w gminie Błaszki, nie odnaleziona na mapach.
Obwieszczenia Publiczne 1926 nr 96
Komornik przy sądzie okręgowym w Kaliszu, Józef Trojanowski, urzędujący tamże, przy ul. Józefiny w domu Nr. 23, na skutek żądania Józefa Karmańskiego i stosownie do art. 1146 U. P. C., w poszukiwaniu należności zasądzonej od Józefa i Stefanji małż. Sabiniak, na rzecz wyżej wymienio­nego Józefa Karmańskiego i innych, w dn. 12 lutego 1927 r., od godziny 10 rano, w sali posiedzeń powyższego sądu, wyznaczona została sprzedaż z publicznej licytacji nieruchomości rolnej, położonej w miejscowości pod nazwą „Osada Sabiniakówka" w gm. Błaszki, pow. kaliskiego, o przestrzeni 4 mórg w jednym odcinku, z niżej wyszczególnionemi budynkami, a mia­nowicie: a) domem mieszk. z bali w średnim stanie, dług. 14, szer. w jednym końcu 7,13, a w drugim końcu 4,90, wysok. 2,74 metr. kryt. w połowie papą, a w połowie dachówką, b) stodoła z 2-ma szopami z drzewa w reglówkę obitą deskami, w średnim stanie pod słomą, dług. 11,74, szerokości 6,34, wysokości 3 metr. c) oborą murowaną pod papą dług. 6,84, szer. 4,40 wysok. 1,90 metr., d) studnią betonową, e) płotem drewnianym, oraz sadem owoco­wym, mieszczącym w sobie 109 drzew różnego gatunku, a także 5 ulami, wo­zem kolejnym i maszyną do sieczki, oraz zasiewami podług opisu z dn. 22 li­pca 1926 r.
Wyżej opisana nieruchomość-osada, ma zaprowadzoną księgę hipotecz­ną, przechowującą się w archiwum hipotecznem, przy sądzie okręgowym w Kaliszu, a tytuł własności takowej w II dziale wykazu, zapisany jest na imię Józefa i Stefanji małż. Sabiniaków, którzy takową obecnie mają w swojem posiadaniu. W IV dziale wyk. hip. osada ta obciążona jest długami na ogólną sumę 2329 zł. z ewentualnemi %% i kosztami, a w III dziale wy­kazu zapisane są ograniczenia, dotyczące dróg i rowu, wykazanych na planie folwarku Lubanów, a odnoszących się i do rzeczonej nieruchomości.
Sprzedaż rozpocznie się od sumy 3.000 zł., za złożeniem vadium w kwocie 300 zł. Akta sprzedaży mogą być przeglądane w kancelarji wydzia­łu cywilnego sądu okręgowego w Kaliszu, a w dniu licytacji u prowadzącego sprzedaż komornika.
Autor: Piotr Tameczka o 14:26 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Misiaków
Misiaków, osada znajdująca się w gminie Brzeźnio, nie odnaleziona na mapach.
Obwieszczenia Publiczne 1926 nr 28
Notarjusz przy wydziale hipotecznym sądu okręgowego w Kaliszu, Stanisław Bzowski, niniejszem obwieszcza, że zostały otwarte postępo­wania spadkowe po zmarłych:
8) Antonim Misiaku, współwłaśc. osady Misiaków, st. sieradzkiego;
Termin zamknięcia tych postępowań spadkowych wyznaczony zo­stał na d. 18 października 1926 r. w kancelarji notarjusza Stanisława Bzowskiego, w Kaliszu.
Autor: Piotr Tameczka o 14:00 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Etykiety: Gmina Brzeźnio, X Niezidentyfikowane X
Olendry / Holendry Leśnik
Olendry, przysiółek w gminie Poddębice.
Holendry Leśnik 1944 r.
Olendry 1964 r.
Autor: Piotr Tameczka o 13:30 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Etykiety: Gmina Poddębice
Skrzynki, nazwa majątku znajdującego się między wsiami Dzigorzew i Wola Dzierlińska w gminie Sieradz.
Obwieszczenia Publiczne 1926 nr 7
1) Michale i Józefie małż. Utrackich, właśc. 4 morg. 235 1/2 pr. z maj. Skrzynki, pow. sieradzkiego;
Termin zamknięcia tych postępowań spadkowych wyznaczony został na d. 2 sierpnia 1926 r., w którym to dniu osoby interesowane winny zgłosić swoje prawa w tymże wydziale hipotecznym, pod skutkami prekluzji.
Autor: Piotr Tameczka o 14:52 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Obwieszczenia Publiczne 1926
Autor: Piotr Tameczka o 07:15 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Bukowina Las
Bukowina Las, nazwa majątku położonego w gminie Błaszki.
Obwieszczenia Publiczne 1925 nr 62
Notarjusz przy wydziale hipotecznym sądu okręgowego w Kaliszu, Sta­nisław Bzowski, niniejszem obwieszcza, że zostały otwarte postępowania spadkowe po zmarłych:
8) Dawidzie Mintusie, właśc. maj. Leśna przestrzeń Ustków, star. sie­radzkiego, właśc. kaucji na sumę 1.110 zł., zabezpieczonej pod Nr 1010, dz. IV wyk. hip. nieruch. w Kaliszu, oznaczonej Nr 712 i właśc. kaucji na sumę 25.000 mk., zabezpieczonej pod Nr 26, dz. IV wyk hip. na maj. Bukowina i pod Nr 4, dz. IV wyk. hip. maj. Bukowina Las, star. kaliskiego;
Termin zamknięcia tych postępowań spadkowych wyznaczony został na d. 5 lutego 1926 r. w kancelarji notarjusza, Stanisława Bzowskiego, w Kaliszu.
Obwieszczenia Publiczne 1928 nr 32
Dyrekcja Główna Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego w War­szawie, na zasadzie artykułów 218 i 219 ustawy Towarzystwa za­wiadamia.
I. Okrąg Kaliski
5. Wierzycieli hipotecznych dóbr: 1. Bukowina, 2. Bukowina Las, w dwóch księgach hipotecznych uregulowane, obciążone po­życzką Towarzystwa niepodzielnie, powiatu kaliskiego, a mianowicie:
Nieujawnionych spadkobierców Dawida Mintusa, 2. Dwojrę Frydę, Zeliga Frydę;
Obwieszczenia Publiczne 1928 nr 36
W ogłoszeniach Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego dla nie­wiadomych z pobytu właścicieli i wierzycieli hipotecznych dóbr z okrę­gów kaliskiego i piotrkowskiego, wydrukowanych w Nr. Nr. 32 i 33 Do­datku z dni 21 i 25 kwietnia 1928 r. zaszły pomyłki:
A) dnia 21 kwietnia 1928 r.
2) na stronie 16-ej w pozycji 5-ej odnośnie dóbr Bukowina, Buko­wina Las (2 ks. wiecz.) powiatu kaliskiego — mylnie wydrukowano w rubryce 5-ej sumę zaległości Towarzystwa jako „dol. 5.763, zł. 313— powinno być: „zł. 5.763 i dol. 313";
(...) co się niniejszem prostuje.
Autor: Piotr Tameczka o 15:24 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Etykiety: Gmina Błaszki
Ustków, nazwa majątku położonego w gminie Warta między Skęcznem, Raszelkami i Rożdżałami.
Autor: Piotr Tameczka o 15:21 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Obwieszczenia Publiczne 1925
Autor: Piotr Tameczka o 15:20 Brak komentarzy: Linki do tego posta
Lutomiersk (1945-1990)
Dziennik Łódzki 1946 nr 161
Dr Konrad Jażdżewski, prof. UŁ
W poszukiwaniu zaginionych osiedli i cmentarzysk pod Łodzią.
Łódzki ośrodek badań prehistorycznych przy pracy. Ślady kultury prasłowiańskiej w okolicach Łodzi. Wieś opiekuje się zabytkami. I na tym odcinku przeszkadza biurokracja.
W porównaniu z wieloma innymi okolicami w Polsce najbliższe otoczenie Łodzi nie posiadało zbyt korzystnych warunków dla osadnictwa ludzkiego z przed wielu stuleci. Nie nęciła tu jakaś specjalnie urodzajna gleba, brak było jakichś większych, a nawet średnich rzek w rodzaju Wisły czy środkowej Warty, nie wiadomo też nic o tym, by w ubiegłych wiekach przechodziły tędy jakieś ważniejsze szlaki handlowe.
Niewątpliwie znaczne partie pasma wyżynnego, stanowiącego wododział miedzy Nerem, Bzurą a dopływami Pilicy. — tam właśnie gdzie rozsiada się Łódź, pokryte były odwieczną puszczą. Tym niemniej nie brak na terenie samej wielkiej Łodzi i w jej najbliższej okolicy śladów pobytu ludzi z czasów, odległych od nas co najmniej o 8 wieków, często nawet o kilka tysiącleci.
Łódzki ośrodek badań prehistorycznych (tworzą go pracujące łącznie instytucje i stowarzyszenia takie, jak Zakład Prehistorii Uniwersytetu Łódzkiego, Miejskie Muzeum Prehistoryczne i Koło Miłośników Prehistorii Studentów Uniwersytetu Łódzkiego) przystąpił w tym roku od kwietnia (po zeszłorocznych przygotowaniach organizacyjnych) do zbadania najbliższych okolic Łodzi pod względem archeologicznym. Próbne badania podjęte w Łodzi — Retkini, w miejscu, gdzie przed wojną odkryto przypadkowo bardzo bogato wyposażony grób z późnego okresu wpływów rzymskich (200— 375 po Chr.), m.in. z ozdobami ze złota, srebra i bursztynu, nie dały niestety spodziewanego rezultatu. Nie jest jednak wykluczone, że na jesieni, po sprzątnięciu zbóż, będzie można odkryć tam jeszcze kilka grobów.
W Rudzie Pabianickiej, gdzie polski personel muzeum łódzkiego w czasie okupacji niemieckiej rozkopał znaczną cześć prasłowiańskiego cmentarzyska z t.zw. okresu halsztackiego, czyli z czasów między r. 700 a 400 przed Chr.. natrafiliśmy tylko na 2 dalsze zniszczone groby popielnicowe, z których jeden zawierał szpile i naszyjnik z żelaza. Była to bowiem epoka, w której żelazo było cenną rzadkością i służyło do wyrobu ozdób. Okazało się, że niestety, znaczna cześć terenu cmentarzyska została tu w czasie wojny zryta w barbarzyński sposób przez przygodnych amatorów starożytności, głównie przez Niemców.
Nie zrażeni tym początkowym brakiem powodzenia, postanowiliśmy zbadać brzegi rzek i rzeczek, płynących opodal Łodzi w poszukiwaniu nowych punktów, w których wartoby w przyszłości podjąć większe prace wykopaliskowe.
Ludzie prehistoryczni osiadali najczęściej na suchych wznieseniach na skraju doliny zalewowej rzek. Tam też szukaliśmy śladów ich pobytu, wędrując wiele dziesiątków kilometrów wzdłuż Neru, Bzury, Dzierzażny i rozmaitych drobnych rzeczułek.
Wygodne podmiejskie kolejki elektryczne dowoziły nas do jakiegoś dalszego punktu w rodzaju Ozorkowa, Aleksandrowa. Lutomierska, Pabianic czy też Emilii, a potem zaczynała się „łazęga archeologiczna". Klucząc po rozmaitych wydmach piasczystych i innego rodzaju piaskach, zaglądając do każdej napotkanej odkrywki, czy to piaśnicy, do żwirowni, lub też do jakiegoś urwiska, łażąc po różnych nieobsianych polach, czasem nawet ostrożnie po kartoflach lub łubinie, odkryliśmy w sumie kilkadziesiąt nowych osiedli, cmentarzysk z rozmaitych odcinków naszych pradziejów. Obecność ich sygnalizowały nam zabytki, dla niespecjalistów bardzo niepozorne, śmieszne zgoła, bo np. ułamki naczyń, rozbitych częściowo już hen, tysiące lat temu lub stosunkowo niedawno po wzięciu pól pod uprawę, dalej narzędzia z krzemienia i odpadki pozostałe po ich fabrykacji, spalone ludzkie kości, oraz węgle drzewne ze zwęglonych konstrukcji drewnianych, częściowo pochodzące też ze stosów, na których palono nieboszczyków. Czasem też widoczna była na jasnej powierzchni piasków ciemna plama lub czarniawa "kieszeń" w ścianie urwiska. W takich miejscach znajdowaliśmy t. zw. groby jamowe lub jamy odpadkowe.
Natrafiwszy na powierzchni wydmy pod Konstantynowem na skupienie kości spalonych, zaczęliśmy łopatkami odsłaniać partie głębsze i w ten sposób odkryliśmy ciekawy bardzo grób z początków prasłowiańskiej kultury łużyckiej, pochodzący prawdopodobnie jeszcze z III okresu epoki bronzu, tj. z czasu między r. 1300 a 1100 przed Chr. Był on o tyle różny od dotychczas znanych, że zawierał wielką masę częściowo niepokruszonych kości scalonych z conajmniej pięciu nieboszczyków. Że ich tylu było, świadczy 9 połówek szczęk dolnych. Kości te nie znajdowały się w popielnicy, lecz ułożone były grubą warstwą na bruku z płaskich głazów na przestrzeni około 1.5 metra kwadratowego. Wśród nich znajdowały się ułamki kilkunastu naczyń, częściowo zdobionych i węgle ze stosu.
W miejscowości Głowa w pow. brzezińskim znaleźliśmy również na wielkiej wydmie, zarosłej laskami, dwie jamy w obrębie osady prasłowiańskiej kultury łużyckiej, pochodzące — tak samo jak grób z Konstantynowa — z samych początków tej kultury (a więc też z końca 11 tysiąclecia przed Chr.). Do tych jam prehistoryczne gosposie rzuciły jakieś wielkie naczynia, które rozbiły im się podczas gotowania. W Kazimierzu pod Lutomierskiem, w pow. łódzkim, pokazał nam gospodarz Kazimierz Cyrulski przy narożniku swej stodoły miejsce, gdzie tuż przed wojną odkopał urnę. Jako dobry Polak nie wyjawił swego odkrycia okupantom, samą zaś urnę prawie nieuszkodzoną zostawił na miejscu, przysypując ją ostrożnie ziemią. Rzadki to wypadek umiejętnego i obywatelskiego obejścia się z zabytkami!
Po odkopaniu przekonaliśmy się, że był to grób prasłowiański, t.zw. kloszowy, gdzie urna przykryta jest dużym "kloszem'' glinianym, odwróconym do góry dnem. Pochodzi on z czasu miedzy r. 550 a 250 przed Chr. Godzi się podkreślić, że wdzięczność należy się też współwłaścicielowi młyna w Świątnikach, w pow. łaskim, p. Florianowi Wieczorkowskiemu, który ofiarował nam ładną urnę kultury łużyckiej z okresu halsztackiego (700- 400 przed Chr.). znalezioną na własnym polu i ukrytą przed Niemcami podczas wojny. Opodal, w Okołowicach w pow. łaskim, odkryliśmy cmentarzysko z t.zw. późnego okresu lateńskiego (150 przed Chr. do Nar. Chr.). Groby tego cmentarzyska, do których wrzucono wszystkie resztki stosu wraz z węglem, widoczne są zupełnie wyraźnie na powierzchni pola z kartoflami. Po ich wykopaniu możnaby przystąpić do zbadania tego cmentarzyska.
Duże znaczenie naukowe posiada też odkrycie w dwu miejscowościach, bo w Czołczynie, w pow. łaskim i w Pabianicach niedaleko Potaszni nad rzeką Dobrzynką, pozostałości osad prasłowiańskich, pochodzących z czasu, z którego brak nam dotąd w Polsce, a szczególnie w naszym muzeum łódzkim, niemal zupełnie zabytków, mianowicie ze środkowego okresu lateńskiego (250 do 150 przed Chr.). I te również należałoby zbadać w terminie niezbyt późnym, bo chodzi o stworzenie pewniejszego pomostu między stosunkowo dobrze znaną kulturą łużycką a prasłowiańską kulturą wenedzką z czasu między r. 150 przed Chr. a r. 560 po Chr.
W zalewowej dolinie rzeki Neru, na gruntach wsi Jerwonice w pow. łaskim odkryliśmy ślady jakiejś osady prapolskiej z VIII lub IX w. po Chr. Na wyspowatym piaszczystym wzniesieniu koło drogi z Szydłowa do Jerwonic widać usypisko, grube ponad 1 metr. przesycone popiołem i węgielkami, zawierające bruki kamienne, a w jednym miejscu odsłaniające zwalisko zwęglonych belek dębowych z jakiejś konstrukcji drewnianej. Ułamki naczyń na dnie usypiska określają dobrze wiek i przynależność kulturową tego obiektu. Trudno narazie zdecydować, czy to resztki zwykłej nieobronnej osady, czy też jakiegoś gródka przy przeprawie przez Ner. Całość otoczona jest mokradłami.
Mamy nadzieję, że mimo pewnych trudności, stwarzanych zresztą nie przez czynniki łódzkie, będzie można niebawem na terenie woj. łódzkiego przystąpić do badań na nieco większą skalę. W Lutomiersku na przykład znajduje się cmentarzysko z połowy I tysiąclecia przed Chr. rozryte rowami strzeleckimi, które wobec grożącego mu zniszczenia, należałoby rozkopać, gdy tylko będą środki na badanie i gdy ustaną niektóre dokuczliwe psikusy św. Biurokracego, który nawet w dziedzinie prehistorii i muzeologii ma swych zagorzałych wyznawców.
Dziennik Łódzki 1946 nr 214
Dr Konrad Jażdżewski prof. U. Ł.
Wykopaliska w woj. łódzkim.
Ślady osad prasłowiańskich w Lutomiersku i Wrzącej.
Podczas jednej z naszych zeszłorocznych wycieczek badawczych, odkryliśmy miejsce, po którym z pewnych danych spodziewaliśmy się, że dostarczy sporo ciekawych zabytków i obserwacyj.
Jest to piaszczyste wzgórze na wschód od Lutomierska i folwarku Wrząca, otoczone niemal zewsząd drobnymi, bezimiennymi dopływami Neru. Ludzie miejscowi zwą je „Koziówką". Na tym wzgórzu podczas ostatniej wojny pokopano rowy strzeleckie, które odsłoniły głębsze warstwy. W rowach i na ich zboczach znaleźliśmy sporo ułamków ręcznie lepionych naczyń, węgiel i przepalone kamienie z ognisk oraz tzw. polepę, tj. kawałki gliny wypalonej w pożarze, na której znać nieraz odciski słomy. Ponadto było tu sporo wielkich głazów.
Znalezione zabytki zdawały się wskazywać, że mamy tu do czynienia zarówno z osadą jak i z cmentarzyskiem z okresu halsztackiego, tzn. z czasu miedzy r. 700 a 400 przed Chr. Spodziewając się m. in. znalezienia cmentarzyska z tzw. grobami kloszowymi w tym roku rozpoczęliśmy tam prace wykopaliskowe. Przekopaliśmy na próbę przestrzeń o powierzchni 100 metrów kwadratowych. Wbrew naszym nadziejom nie natrafiliśmy zupełnie na groby. Odkryliśmy natomiast pozostałości dwóch osad, z których jedna, późniejsza, pochodziła z końca tzw. wczesnego okresu lateńskiego, tzn. z czasów około r. 300 — 250 przed Chr., druga zaś, wcześniejsza, głównie z II okresu epoki brązu, tj. z lat między r. 1500 a 1300 przed Chr. Młodsza osada, ta mianowicie, od której dzieli nas przestrzeń 2200 lat zbudowana była przez prasłowiańską ludność z tzw. kulturą łużycką z ostatniej fazy jej rozwoju.
Materiały zabytkowe spoczywały w głębokości przekraczającej niejednokrotnie 2 metry. Zauważyliśmy taki układ stratygraficzny, tj. układ warstw kolejno po sobie następujących: na samym wierzchu znajdowała się warstwa próchniczna grubości 23 cm, przez czas jakiś orana, przedzielona od niższej warstwy próchnicznej (grubości 23 cm) cieniutką warstewką piasku (grubość tej ostatniej wynosiła 4 cm). Pod nimi na głębokości od 50 do 90 cm spoczywała pierwsza warstwa tzw. kulturowa prasłowiańskiej kultury łużyckiej. Odznaczała się ona ciemniejszą (ciemno-brunatną) barwą i zawierała przede wszystkim ułamki naczyń,odlaną sztabkę brązu (surowca do wyrobu narzędzi lub ozdób) oraz niewielką ilość kości i zębów zwierzęcych. Powstanie takiej warstwy wiąże się z dłuższym pobytem człowieka na jednym miejscu. Śmieci i odpadki wszelkiego rodzaju, w dużej części pochodzenia organicznego, przyczyniają się w wyniku rozpadu do wytworzenia warstwy kulturowej.
W osadach archeolog znajduje stosunkowo rzadko całe przedmioty, bo te ludność zabiera z sobą, opuszczając osadę. Przedmioty całe rozbijały się lub niszczyły w inny sposób, gdy osada pustoszała wskutek jakiejś katastrofy (pożaru, powodzi, najazdu obcego) lub w wyniku dobrowolnej emigracji. Natomiast pełno w osadach ułamków naczyń, które rozbiły się prehistorycznym gosposiom przy gospodarowaniu w "kuchni", dużo tu popsutych i pogubionych narzędzi, kości zwierzęcych, połupanych i wyssanych z szpiku, węgli drzewnych z ogniska, kawałków polepy itp.
Pod warstwą z zabytkami kultury łużyckiej rozciągała się warstwa jałowego, jasnego piasku, grubości 40 cm., w której nie było wyrobów ręki ludzkiej z wyjątkiem tych miejsc, gdzie wkopy dokonane przez ludność kultury Łużyckiej (w postaci jam z odpadkami) przebijały się głębiej aż do poziomu warstwy drugiej. Powstanie tej jałowej warstwy piasku bez zabytków tłumaczy się zapewne panującym wówczas klimatem suchszym i cieplejszym niż obecny. Zmarniała wtedy uboga szata roślinna i pokrywająca to wzgórze, a obnażone piaski, wprawione w ruch przez wiatry, zakryły niżej leżącą warstwę kulturową starszą od górnej warstwy kulturowej o całe tysiąclecie. Spoczywające tu zabytki kultury trzcinieckiej znaleźliśmy średnio na poziomie 1,27 — 1,62 metra pod powierzchnią pola.
Osady w Lutomiersku dały nam więc prócz samego materiału zabytkowego także obserwacje stratygraficzne, potwierdzające zupełnie wyraźnie ustalone już dawniej następstwo kolejne kultury trzcineckiej i przedłużyckiej. Prace dotychczasowe miały tylko charakter próbny. W przyszłym roku, gdy Muzeum nasze będzie dysponowało może większymi środkami, należałoby poprowadzić tu prace wykopaliskowe na większą skalę. Pozwoliłyby one wtedy na lepsze poznanie charakteru i zasięgu wspomnianych osad.
Niedaleko od tego miejsca, na gruncie miejscowości Wrząca odkopaliśmy w tym samym mniej więcej czasie, tzn. w końcu czerwca i na początku lipca, ponad 20 grobów popielnicowych prasłowiańskiej kultury łużyckiej z IV okresu epoki brązu., czyli z czasu między r 1100 a 900 przed Chrystusem. Badania prowadziliśmy na małym wycinku wielkiego cmentarzyska rozciągającego się na dużej przestrzeni na terenie obecnego boiska sportowego, koło szkoły przy drogach z Lutomierska do Bechcic i Prusinowic.
Jak to zwykle bywa, groby znajdowały się tutaj niegłęboko, bo ok. pół metra pod powierzchnią.
Pod niewielką ilością kamieni polnych lub bez wszelkiej osłony stały tu najczęściej pojedyncze gliniane naczynia, zawierające spalone kości ludzkie. Czasami znajdowały się obok nich puste (obecnie) naczynia, w których niegdyś było jadło i napój na drogę pośmiertną dla dusz pochowanych tu ludzi. Niekiedy natrafialiśmy na groby dziecięce. Kości były wtedy drobne i nieliczne, spoczywały zaś w małych naczyńkach. Niektóre z naczyń, znalezionych w grobach, miały kształt bardzo piękny i zdobione były ukośnymi żłobkami, na brzuścach. Trzeba zresztą dodać, że Prasłowianie celowali w ogóle w garncarstwie, a w tym właśnie czasie ceramika kultury łużyckiej na ziemiach Polski środkowej odznaczała się szczególną elegancją form i ornamentów.
Materiały zabytkowe, zdobyte przez nas w czasie badań wykopaliskowych, wzbogaciły zbiory Miejskiego Muzeum Prehistorycznego w Łodzi (Plac Wolności 14) i będzie je można tam oglądać zimą, gdy zabytki przejdą wszystkie stadia przygotowawcze, tzn. gdy poddane zostaną oczyszczeniu, konserwacji, rekonstrukcji, segregacji, określeniu czasowemu i kulturowemu, inwentaryzacji i skatalogowaniu i gdy wreszcie otrzymają właściwe objaśnienia.
Dziennik Łódzki 1946 nr 277
Dziennik Łódzki 1946 nr 284
Zabytki kultury prasłowiańskiej
w woj. łódzkim Osady sprzed 34 wieków — Cmentarzyska popielnicowe — Żona musiała umrzeć wraz z mężem — Ozdoby ze złota w epoce brązu.
Pod kierownictwem wybitnego archeologa prof. Konrada Jażdżewskiego, dyrektora Miejskiego Muzeum Prehistorycznego w Łodzi, przeprowadzono w ciągu letnich miesięcy szereg ciekawych badań prehistorycznych i wykopaliskowych.
Pod wsią Lutomiersk, w okolicach Łodzi, wykryto np. ślady istnienia osady z drugiego okresu epoki brązu okr. t. zw. „kultury trzynieckiej", t. j. na 1500 — 1300 przed Chr.
Wykryto tu również osady z wczesnego okresu hatyńskiego o cechach kultury łużyckiej (400 — 250 przed Chr.).
M. in. znaleziono tam liczne paleniska i dużą ilość szczątków ceramiki.(...)
Dziennik Łódzki 1946 nr 324
Podczas pościgu za bandytami pluton operacyjny M. O. z Łasku zatrzymał Stefana Porębskiego, zamieszkałego w Lutomiersku, jednego z uczestników napadu.
W toku dochodzenia ustalono, że Porębski brał udział w kilku napadach na przejeżdżającą ludność w okolicy Lutomierska. Ustalono również nazwiska jego wspólników.
Dziennik Łódzki 1947 nr 11
odznaczony Krzyżem Zasługi — kupiec i ob. m. Lutomierska zmarł w wieku lat 84 w Lutomiersku w dniu 8. 1. 47 r. Wyprowadzenie drogich nam zwłok nastąpi w niedzielę dnia 12 stycznia r. b. o godz. 2-giej po południu z domu żałoby w Lutomiersku przy ul. Głowackiego Nr 10, na cmentarz katolicki.
Na smutny ten obrzęd zapraszają krewnych, znajomych i przyjaciół
Dziennik Łódzki 1947 nr 80
Zbiegło 2 uczniów.
Z zakładu wychowawczego w Lutomiersku zbiegło dwóch wychowanków tego zakładu: Zbigniew Polka i Józef Barkowski, obaj liczący po 14 lat.
Dziennik Łódzki 1947 nr 96
WYSZŁA NA PRZEDSTAWIENIE.
23 marca wyszła z domu przy ul. Kościuszki 12 w Lutomiersku Maria Gąsiorowska, urodzona w r. 1938, udając się na przedstawienie w Zakładzie OO Salezjanów przy ul. Wodnej w Łodzi i dotychczas nie powróciła.
Dziennik Łódzki 1947 nr 98
Dnia 9 kwietnia b.r. zmarła w Lutomiersku po ciężkich cierpieniach opatrzona Św. Sakramentami nasza najukochańsza żona, Matka, Teściowa, Babcia
STANISŁAWA POSZEPCZYŃSKA
z domu DZIENIAKOWSKA
przeżywszy lat 67
Wyprowadzenie drogich nam zwłok nastąpi w piątek dnia 11 kwietnia b.r. do kościoła parafialnego w Lutomiersku o godz. 17-ej.
Nabożeństwo żałobne odbędzie się w sobotę dnia 12 kwietnia b. r. o godz. 9 w kościele parafialnym, po czym odbędzie się pogrzeb o godz. 16 na cmentarzu w Lutomiersku.
O czym zawiadamiają pogrążani w głębokim smutku:
MĄŻ, CÓRKA, SYNOWIE, SYNOWE,
ZIĘĆ I WNUCZKI.
Dziennik Łódzki 1947 nr 216
Cenne wykopaliska na terenie woj. łódzkiego.
Podwójne groby-Żony musiały umierać wraz z mężami - Cmentarzysko w Rudzie Pabianickiej
ŁÓDŹ (PAP). Miejskie muzeum prehistoryczne i zakład prehistorii uniw. łódzkiego prowadzą na terenie woj. łódzkiego szereg prac wykopaliskowych. W wielu wypadkach prace te uwieńczone zostały b. cennymi wynikami.
M.in. pod Lutomierskiem w pow. łaskim odkryto dobrze zachowane części osady z okresu tzw. kultury trzcinieckiej (1000 lat przed Chrytusem) oraz osady z okresu kultury łużyckiej (400—250 lat przed Chrystusem). Znaleziono tu również ślady palenisk, ułamki ceramiki itp. W pobliżu wsi Jesienna- Klekot odkopano cmentarzysko kurhanowe.
Ekspedycje badawcze U. Ł. rozkopały dotychczas około 50 kurhanów, zawierających groby szkieletowe. W wielu wypadkach były to groby podwójne, co każe przypuszczać, iż w epoce powstawania kurhanów istniał zwyczaj pozbawiania życia wdów w czasie pogrzebu ich mężów. W grobach znalezione zostały liczne przedmioty codziennego użytku.
Ciekawe wykopaliska dokonane zostały w granicach m. Łodzi. Na przedmieściu Ruda Pabianicka odkopane zostało prasłowiańskie cmentarzysko I-go wieku przed Chrystusem. Wykopano szereg dobrze zachowanych przedmiotów oraz kości ludzkich. Obecnie opracowywana jest monografia o wynikach badań tego cmentarzyska.
Dziennik Łódzki 1948 nr 146
Zwiedzamy okolice Łodzi
Lutomiersk miasto z 13 wieku
Podhalański kościołek. Najstarszy dwór w woj. łódzkim.
Wyjeżdżamy z Placu Wolności tramwajem podmiejskim, który co 40 minut odchodzi z Łodzi w kierunku Lutomierska. Mijamy Zdrowie, wjeżdżamy na równinę. Na tle pól uprawnych i ogrodów warzywnych zarysowują się kominy zrujnowanych w czasie wojny cegielni. Przejeżdżamy przez Konstantynów, miasteczko założone w 1828 r. tj. w okresie powstania przemysłowego okręgu łódzkiego. Poza nielicznymi zresztą w porównaniu z Łodzią fabrykami włókienniczymi, nic nie przykuwa tu naszej uwagi. Konstantynów jest jakby miniaturą Łodzi. Ciekawą przeszłość historyczną ma natomiast wieś Żabice, na terenie której on powstał. Żabice już w okresie średniowiecza musiały odgrywać w ówczesnych stosunkach ważniejszą role, o czym świadczy istnienie na ich gruntach (na północ od dzisiejszego Konstantynowa) wczesnohistorycznego grodziska.
Za Konstantynowem zmienia się krajobraz, na widnokręgu zarysowują się coraz częściej pagórki. Jedziemy wzdłuż doliny Neru, przyjeżdżamy rzekę i jesteśmy w Lutomiersku.
Jest to dziś niewielka osada, wznosząca się amfiteatralnie na stoku doliny Neru. Jedna z najstarszych osad w woj. łódzkim. Już w 1274 r. Leszek Czarny nadał jej prawa miejskie.
Z dawniejszych świetności Lutomierska nic nie ocalało. Z czasów nieco późniejszych zaś zachował się choć znacznie zniekształcony przy odbudowie w r. 1920 r. barokowy klasztor i kościół poreformacki zbudowany w 17 w., dwie piękne figury Matki Boskiej z 18 wieku oraz zabytkowy świątek z drzewa.
W Lutomiersku jesteśmy już poza granicami przemysłowego okręgu łódzkiego. Nie ma tu fabryk; miasteczko nosi raczej charakter centrum handlowego zaspakajającego skromne potrzeby okolicznych wsi. Stąd po 15 minutowym spacerze jesteśmy w Wrzącej. Mamy tu duży staw, pięknie położną plażę i łódki.
W pobliżu znajduje się również restauracja.
Pragnąc zapoznać się z zabytkami architektonicznymi województwa, udajemy się do odległej o niecałe 4 klm. od Lutomierska do wsi Mikołajewice. Oglądamy tu przepiękny kościółek modrzewiowy, wzniesiony w 1711 r. w stylu, zbliżonym do podhalańskiego.
Z Mikołajewic wysadzona drzewami droga prowadzi do Wodzierad. Wieś ta pamięta czasy średniowiecza.
Tuż w pobliżu wsi znajduje się stary park, a w nim najstarszy i najpiękniejszy w okolicach Łodzi dwór Wodzierady. Obecnie jest to resztówka Zw. S. Chł.
Dwór zbudowano w XVI wieku. Ma on oryginalny o dwu kondygnacjach dach (tzw. krakowski) i klasyczny fronton. Nie mniej ciekawym zabytkiem architektonicznym jest położony tuż w pobliżu dworu lamus z podziemiami.
Z Wodzierad udajemy się szosą do Lutomierska, gdzie wsiadamy w tramwaj i powracamy do Łodzi.
J. B-wicz.
Dziennik Łódzki 1948 nr 172
Z wędrówek po województwie
Świat "zabity
deskami"
Lutomiersk - skupisko starych panien.
Na północny zachód od Łodzi nad Nerem, leży Lutomiersk, w oddaleniu 3 klm. od Konstantynowa, ściśle związanego z przemys. okr. łódzkiego. Ale w Lutomiersku trudno znaleźć nawet ślady warsztatów sukienniczych, które tu istniały do końca XVIII wieku. Upadek Lutomierska, jako miasta przemysłowego, datuje się od powstania styczniowego 1863, w którym ludność brała czynny udział. Do dziś na cmentarzu katolickim w Lutomiersku zachowała się „bratnia mogiła powstańców". Nie dźwignął się Lutomiersk ze swego upadku aż do dnia dzisiejszego, w międzyczasie bowiem dotknęły go ciężko działania wojenne w okresie pierwszej wojny światowej.
Podczas okupacji, w drugiej wojnie światowej, Lutomiersk wcielony zostaje do „Reichu" i przemianowany na „Nerthal". Niemcy zburzyli tu ponad 40 domów, szukając złota. Ludność żydowską wymordowali, a polską wypędzili z miasta na roboty przymusowe, lub do obozów koncentracyjnych. Dokonali rabunku mienia, wywożąc nawet dzwony z zabytkowego parafialnego kościoła — do Niemiec.
Po wyzwoleniu odbudowa Lutomierska żółwim krokiem, posuwa się naprzód. Dopilnowano tylko sprawy oświatowej, uruchomiając dwie szkoły powszechne dla 500 dzieci oraz przedszkole. Natomiast życie kulturalne (z wyjątkiem organizacji młodzieżowych) jest w zupełnym zastoju. Nic nie wiadomo o elektryfikacji. Lampa naftowa i łojówka, jak przed stu laty, są w powszechnym użytku. Ulice toną w ciemnościach. Radiofonizacja jest tu w powijakach. Tylko niektórzy zamożniejsi obywatele mają u siebie aparaty radiowe na akumulatory. Wprawdzie słupy do radiofonizacji z Konstantynowa są już przeprowadzone. Niestety, większość obywateli Lutomierska uchyla się od udziału w wydatkach na elektryfikację i radiofonizację. Sprawa trwa i może trwać jeszcze długie lata. Widocznie lutomierzanie nie odczuwają potrzeby światła i nawiązania kontaktu ze światem.
W tym stanie rzeczy, Lutomiersk, to miejscy „zabite deskami" od kraju i świata.
DOMENA STARYCH KAWALERÓW.
Lutomiersk jest poza tym prawdziwym rezerwatem starych kawalerów i starych panien. To nie jest żart. To smutna prawda, którą potwierdza znikomość naturalnego przyrostu ludności. Napływowej — w ogóle nie ma.
Powojenny Lutomiersk posiada charakter osady rolniczo - rzemieślniczej. Element rolniczy zamieszkuje w 13 gromadach, należących do osady. W samym Lutomiersku większość rzemieślników — to szewcy, którzy obficie zaopatrują targi Lutomierska w obuwie.
Ulice, drogi i place wołają chociaż by o naprawę. Natomiast stan zadrzewienia jest dobry. Najmilej przedstawia się ulica 3-go Maja z kościołem zabytkowym (barok), zbudowanym w 1781 r. przez księżnę Barbarę Sanguszkową. Plac „Związku Walki Młodych", to wielka płachta niesplantowanej ziemi, a więc pełnej dołów i pagórków. Tu właśnie odbywają się środowe targi, a podczas deszczu wszystko tonie w błocie. Miejscowa karczma pod nazwa „Cicha Przystań", jest bardzo głośną przystanią, zwłaszcza w dnie targowe.
W osadzie dotąd nie uruchomiono dwu łaźni i młynu wodnego.
Jest w tym ośrodku kilku ludzi oddanych gminie. Od świtu do nocy niesie pomoc lekarską jedyny lekarz dr. Fabianowski. Wysiedlony z Poznania przez Niemców, osiadł w Lutomiersku i pozostał w nim na stałe. Pięknie rozbudował ochotniczą Straż Ogniową prezes Sebastian Jasiński, z zawodu ślusarz. Położył dla niej również zasługi p. Łukasz Burski, najstarszy strażak, bo od założenia straży w 1898 r. Miejscowy proboszcz ks. Zygmunt Szpetulski dba o staranne utrzymanie zabytkowego kościoła. Wiele energii i pracy poświęca osadzie wójt Antoni Grzelczak. O.O. Salezjanie w dawnym zabytkowym klasztorze reformackim (1650 r.) prowadzą "Dom Sierot", dla dzieci, których rodzice zginęli w powstaniu warszawskim.
Ale te kilka wymienionych "jaskółek" wiosny w Lutomiersku nie robią. Pozostała ludność tkwi jakby w letargu, który kładzie smutne piętno na życiu Lutomierska.
Zbigniew Morski
Dziennik Łódzki 1948 nr 180
Od starej panny.
W imieniu wszystkich starych panien z Lutomierska komunikuję, że początkowo byłyśmy mocno urażone artykułem "Dziennika Łódzkiego" z dnia 24 czerwca. Napisano tam bowiem, że Lutomiersk to miasto pań niezamężnych, a leciwych. Ubodło to nas być może i dlatego, że spostrzeżenie to nie mija się zbytnio z prawdą.
Obecnie nie mamy powodów do dalszych narzekań albowiem po tym artykule kilka z nas poznało starających się Łodzian, którzy do nas do Lutomierska z ciekawości zajrzeli.
Szczęście to spotkało również niżej podpisaną TEODOZJĘ P.
I tak, mimowoli pismo nasze stało się organem kojarzącym małżeństwa. Natomiast intencją autora wymienionego artykułu było zgoła coś innego. Chodziło mu o naprawienie bolączek i zaniedbań od których roi się w Lutomiersku. Wolelibyśmy otrzymać list, w którym by Zarząd Miejski poinformował nas o przystąpieniu do likwidacji mankamentów.
Dziennik Łódzki 1948 nr 199
Dziennik Łódzki 1948 nr 205
Jeszcze raz Lutomiersk.
Artykuł "Świat zabity deskami" o Lutomiersku, z dnia 24. 6 rb. wywołał reakcję nie tylko wśród mieszkańców Lutomierska, ale także i wśród łodzian. Najbardziej oburzyło lutomierszczan nazwanie miasta siedzibą starych panien i kawalerów. Wielu czytelników wypowiedziało się już w naszym piśmie na ten temat. Niżej zamieszczony list traktujemy jako zamknięcie dyskusji i wierzymy, że przysłowiowy "kij w mrowisko" pobudzi wszystkich opieszałych kawalerów do wstąpienia w związki małżeńskie z "wolnymi" jeszcze obywatelkami Lutomierska i wpłynie na szybkie nadrobienie strat. Szanowna Redakcjo! Uważam, że trochę p. Morski przesadził w artykule „Świat zabity deskami", ale trochę miał także i racji.
Przede wszystkim do Lutomierska trudno się dostać. Jeżdżą tam tramwaje-żółwie (18 km. w czasie 90 min. — szybsze były tramwaje konne, które przeszły już do historii).
Nie ma tu zupełnie organizacji młodzieżowych, chociaż są szyldy głoszące o istnieniu takich. Młodzież, mimo że jest zmęczona jazdą do szkół łódzkich, chętnie pracowałaby w tych organizacjach, gdyby było w nich co robić.
Może by "Czytelnik" założył tu jakąś placówkę, która zatrudniłaby chociaż kilkudziesięciu młodych ludzi chętnych do pracy?
Słyszy się o odbudowie wsi i miast, tylko Lutomiersk jest zawsze pomijany. Trudno myśleć o zakładaniu rodziny, kiedy co drugi dom grozi zawaleniem, nie ma elektryczności, a ceny są wyższe niż gdziekolwiek (dlaczego nie zajmie się tym Komisja Specjalna?). Radio, to także zbyt droga rozrywka dla naszych małorolnych obywateli.
Orkiestra Straży Pożarnej — jedynej ruchliwej organizacji w Lutomiersku — nie ma pieniędzy nie tylko na nuty i nauczyciela, ale także i na naftę do lamp.
Powiat łaski wykazuje za mało zainteresowania dla naszego miasta. Wolelibyśmy należeć do Wielkiej Łodzi.
My także chcemy pracować i stanąć do wyścigu w odbudowie Polski.
Stały czytelnik mieszkaniec Lutomierska.
Dziennik Łódzki 1948 nr 335
Rehabilitacja Lutomierska
Pierwszy reportaż z Lutomierska pt "Świat zabity deskami". — "Lutomiersk — miasto starych panien" wywołał nieoczekiwaną reakcję wśród lutomierskich czytelników „Dziennika Łódzkiego".
Przez szereg tygodni na łamach „Dziennika Łódzkiego" ukazywały się listy dotkniętych „do żywego" przyjaciół Lutomierska. Nie brakło też wyrazu uznania za "uderzenie" w pogrążony w głębokim śnie Lutomiersk. Zastanowiano się, co należy uczynić, aby miasto wróciło do swej poprzedniej, dobrej formy.
Co zrobić? Po prostu wziąć się do roboty i odrobić zaległości. I właśnie, gdy po raz wtóry byłem w Lutomiersku stwierdziłem, że to już uczyniono. Czyja to zasługa? Burmistrza Antoniego Grzelaka, czy zespołu gminnego; czy też obywateli? Był to rezultat wspólnego wysiłku.
Przede wszystkim doprowadzono miasto do możliwego wyglądu. W centrum uporządkowano ulice. Koło kościoła parafialnego ułożono nowy bruk. Wykonano 2 km nowej drogi na odcinku Lutomiersk — Pabianice i Lutomiersk — Czołczyn. Na wąskich jednokierunkowych ulicach gospodarze odremontowali jakoś domy, które jakby się wyprostowały i wyporządniały. Rynek, który tonął w błocie jest teraz dobrze zabrukowany.
Oczywiście wiele jeszcze jest w mieście do zrobienia, ale nie odrazu Lutomiersk zbudowano.
W mieście panowały ciemności egipskie, a teraz tylko patrzeć, jak zabłyśnie tam elektryczne oświetlenie. 14 km napowietrznej sieci elektrycznej otoczy obszar Lutomierska oraz wchodzące w skład jego gromady — Wrzącą, Bechcice — wieś, Bechcicę kolonię i Czołczyn. Kosztorysy i plany gotowe, a co najważniejsze jest zgoda wszystkich gospodarzy na przyłączenie do sieci. Koszt instalacji na jedno gospodarstwo wyniesie 19.000 zł.
W ostatniej chwili nadeszła do Lutomierska wiadomość z Łodzi, że każda gromada może ubiegać się o dotację, która wyniesie kwotę zł 700 tysięcy.
Nie ma już wątpliwości, że elektryczność „idzie" i kończą się wieczory Lutomierskie przy łojówce i lampach naftowych.
Lutomiersk, w którym do niedawna nie było ani jednego głośnika obecnie jest już zradiofonizowany.
Radiowęzeł w Konstantynowie zainstalował tu oraz w pobliskich — Wrzącej i Bechcicach 300 głośników. Abonament dla ludzi pracy wynosi zł 50 miesięcznie. Ostatecznie Lutomiersk wybił sobie „okno na świat". Miasto leży przy szosie wojewódzkiej Łódź — Szadek. Od powiatu tego w Łasku oddalony o 22 km od Łodzi — 18 km. Pabianic — 17.
Konstantynowa — 8 km. Leży na skrzyżowaniu dróg. Mimo tak dogodnego położenia Lutomiersk dotąd nie posiada prawa na jarmarki. W środę odbywają się tu zwykłe targi i to dość duże. Zjeżdżają się chłopi z gminy Wodzierady, Babic i Rąbienia, z Łodzi — straganiarze z manufakturą i drobną galanterią. W projekcie nowego podziału administracyjnego powiatu łódzkiego, Lutomiersk, zresztą zupełnie słusznie, ma być doń przyłączony. Przyszłe władze powiatowe powinny wyjednać dla Lutomierska kilka jarmarków dorocznych.
Na terenie osady Lutomierska, podczas badań archeologicznych pod kierown. prof. Jażdżewskiego odkryto w miejscowości Kuziówek fragment osiedla sprzed I wieku przed Chr. Osiedle to umocnione było specjalnym obudowaniem od strony strumienia, dziś prawie wyschłego, który wpadał do Neru.
Niemcy też prowadzili tu wykopaliska, chcąc udowodnić, że żyły tu niegdyś germańskie plemiona Wikingów. Zaprzestali jednak robót, dokopawszy się śladów sadyb słowiańskich.
W pierwszym reportażu. Lutomiersk określony był jako miasto starych panien. Sugestia ta powstała na skutek oskarżenia „kilku starszych niewiast", z którymi wówczas rozmawiałem. Trzeba tę opinię jednak sprostować. Jeśli nawet zdarza się niechęć do żeniaczki, wypływa ona głównie z powodu braku mieszkań dla nowożeńców. Nie każdy chce "kątem" mieszkać z żoną u rodziny, czy krewnych. Nie jest jednak najgorzej. Potwierdza to statystyka.
W r. bieżącym do 1 grudnia — na ogólną ilość 4.800 mieszkańców zarejestrowano 48 małżeństw. A więc co setny obywatel wstępował w związki małżeńskie. Pod względem "matrymonialnym" Lutomiersk nie ustępuje więc innym miastom. (S)
Dziennik Łódzki 1949 nr 180
O TAJEMNICACH
wydartych ziemi Lutomierskiej
Na krańcu miasteczka, na wzgórzu pod drzewami rozłożyło się obozowisko. Dwa namioty, za nimi prowizoryczna, polowa kuchenka, z boku na zbitej z patyków „umywalce" — wielka miednica. Oto siedziba ekspedycji prehistoryków łódzkich prowadzących z polecenia prof. Jażdżewskiego prace wykopaliskowe na terenie Lutomierska.
W namiotach próżno by kogoś szukać. Cały dzień, od świtu aż do późnego wieczora, są puste. Ich mieszkańcy całe dnie spędzają na oddalonym o kilkadziesiąt metrów terenie, gdzie prowadzi się badania.
CMENTARZYSKO Z X WIEKU
A tam kopanie idzie pełną parą. Pod kierunkiem mgr. Aleksandra Gardawskiego i dwóch studentów prehistorii z Uniwersytetu Łódzkiego Jerzego Pfeifera i Andrzeja Abramowicza, robotnicy kopią już od sześciu dni. Górną warstwę już odwalono. Odkryto poszukiwane cmentarzysko z X lub XI wieku. Teraz pracuje się z wielką precyzją, małymi szpadelkami, szczoteczkami, palcami, żeby tylko nie przeoczyć żadnej, najmniejszej nawet pamiątki tych zamierzchłych czasów, żeby nic nie uszkodzić.
SZUKALI WIKINGÓW — ZNALEŹLI SŁOWIAN
Kopanie w tym miejscu rozpoczęli Niemcy w 1942 r. w poszukiwaniu śladów Wikingów na tych ziemiach. Wykopaliska miały potwierdzić teorię hitlerowską o niemieckości ziemi łódzkiej. Niemcy znaleźli podobno nawet miecz „wikingów". Z tej uciechy natychmiast najbliższą ulicę w miasteczku przemianowali na ul. Wikingów. Jednakże dalsze wykopaliska wykazały niezbicie, że osadę, leżącą przed 900 laty na terenie obecnego Lutomierska, zamieszkiwała ludność słowiańska. Dali więc spokój kopaniu i przykryli kopalisko grubą warstwą ziemi.
„PIĘCIOPIĘTROWA" OSADA
W 1946 r. do Lutomierska zjechała znów ekspedycja naukowa. Tym razem jednak przybyli uczeni polscy. Kopania prowadzone, z przerwami, do 1948 r. dały nadzwyczajne wyniki. Odkryto ślady pięciu osad nawarstwionych jedna na drugiej z okresów od 1300 r. przed Chr. (pierwsza), do VIII wieku po Chr. (ostatnia). Odkrycia te, dokonane pod kierownictwem prof. Jażdżewskiego, były wielkim wydarzeniem w świecie naukowym. Ale to już było. Podobno prace na tym terenie mają być wkrótce wznowione. W tej chwili jednak łódzcy prehistorycy pracują na innym terenie, oddalonym od prehistorycznych osad o jakieś 500 metrów.
STRZEMIONA WALECZNEGO RYCERZA
Mgr. Gardawski, kierujący pracami z ramienia prof. Jażdżewskiego jest dumny z wyników poszukiwań
— Niech no pani spojrzy, co za wspaniałe odkrycie — woła tryumfującym głosem, wskazując na odkopane do połowy, sczerniałe, pokryte warstwą ziemi strzemiona. O tu, przy sprzączce nawet kawałek rzemienia się zachował. A przecież strzemiona zakopano zapewne wraz z ich właścicielem dobre 900 lat temu. Kto wie, może przy dalszym kopaniu i miecz znajdziemy,
— Dotychczas odkopaliśmy 5 grobów, a w każdym znaleźliśmy jakiś "rarytas", np. grot strzały, resztki okuć wiadra, jakieś naczynia żelazne i pisankę kijowską.
900-LETNIE KOLCZYKI
Idziemy do namiotu i mgr. Gardawski z wielkiej skrzyni ze zwojów ligniny wyjmuje wydarte ziemi pamiątki po naszych pradziadach.
— Tym nawet dzisiejsze elegantki by nie pogardziły — mówi wyłuskując z opakowania kolczyk filigranowej roboty. — Znaleźliśmy to w jednym z odkopanych grobów. Jak widać, niewiasty zawsze lubiły się stroić. — A to jeszcze jeden kolczyk, już prostszej roboty, to znów pierścień, a to grot strzały o którym już wspominałem. — Tylko bardzo ostrożnie, żeby nie uszkodzić — przestrzega magister, gdy biorę wykopaliska do ręki.
ZŁOTO W WIADRZE
W miasteczku o „kopaniu" głośno. Wielka sensacja w monotonii prowincjonalnego życia, mówią więc o tym wszyscy.
— "Złoto znaleźli" — ktoś szepnął. — „Całe wiadro" — ktoś inny dodał. — Plotka rośnie...
Nic dziwnego, że kierownik robót jest nieco zafrasowany i konferuje z sekretarzem gminy, jakby tu zapobiec poszukiwaniu złota w nocy przez „prywatną inicjatywę".
— Rzeczywiście odkopaliśmy jakieś żelazne naczynie, zbliżone kształtem do wiadra. Ze względu na oryginalność wykopaliska, chciałem pozostawić je w obecnym stanie do przyjazdu prof. Jażdżewskiego. Wydaje mi się jednak, że będę zmuszony owe wiadro całkowicie wykopać i pokazać jego ewentualną zawartość „szerokiej publiczności" ażeby rozwiać plotki o złocie. Bo złoto, — to wielka pokusa, a zwłaszcza całe wiadro.
SZWEDZKI PROFESOR
I KIJOWSKA PISANKA
Na zakończenie trzeba jeszcze dodać, iż Lutomiersk odwiedził ostatnio gość profesora Jażdżewskiego prof. Holger Arbman ze Szwecji wraz z kilkoma szwedzkimi studentami. Prof Arbman po dokładnym zbadaniu wykopaliska potwierdził jeszcze raz, iż Niemcy bardzo się mylili dopatrując się w wykopaliskach przedmiotów pochodzenia germańskiego. Stwierdził natomiast, iż w X wieku mieszkańcy osady, leżącej obok dzisiejszego Lutomierska, importowali niektóre rzeczy z Kijowszczyzny, czego dowodem jest m. in. znaleziona oryginalna, kijowska pisanka.
Dziennik Łódzki 1949 nr 184
Lutomiersk - miasto szewców
Lampa elektryczna jest tylko w tramwaju, a warsztaty pracy - w Łodzi
W okresie dzielącym nas od chwili wyzwolenia wiele miast, miasteczek i wsi zmieniło swój wygląd. Usunięte zostały ślady zniszczeń wojennych, miejscowości zostały zelektryfikowane, zradiofonizowane, rozkwitło w nich bujnie życie kulturalne. Niektóre miejscowości, jak np. wieś Kruszew, zmieniły się niedopoznania. Niestety, są jeszcze nieliczne miejscowości, w których nie wszystko jest tak jak być powinno. Do nich właśnie zaliczyć należy Lutomiersk.
Lutomiersk — to chyba najdziwniejsze miasteczko na świecie. No, bo gdzie jeszcze można taki dziwoląg znaleźć, żeby w mieście był tramwaj, a nie było elektryczności- Odwrotnie — to owszem, istnieją nawet duże miasta z elektrycznością i bez tramwaju jak np. Lublin. Ale tak...
Maleńkie domki po prostu chatki, niektóre tak małe, że człowiek się zastanawia, jak też tam ludzie mogą mieszkać.
Do wojny były w Lutomiersku podobno i większe budowle, ale Niemcy w poszukiwaniu złota, po wyniszczeniu Żydów, zniszczyli także ich domy.
— 30 domów Niemcy rozebrali — powiedział mi jeden z mieszkańców wskazując na rozległy plac, gdzie ongiś stały budynki. — Toteż i ciasno teraz u nas. Chociaż i ludności mniej niż było. Z ponad 2 tys. zostało zaledwie 1800 osób.
Miasteczko, liczące prawie 2 tys. mieszkańców, bez światła!
— Teraz to jeszcze nic — mówią lutomierszczanie — wieczory są jasne. Ale jesienią, a zimą... Pracujemy i czytamy jak sto lat temu — przy lampie naftowej lub świecy. A do czytania amatorów mamy coraz więcej. Od wiosny już 200 osób z pośród analfabetów nauczyło się czytać. Ci chcieliby naczytać się za całe życie.
— Chcieliśmy doprowadzić elektryczność do Konstantynowa — powiedział mi ktoś z obywateli. Ale okazało się, że to nie na nasze możliwości. Mniej więcej po 40 tys. zł wypadałoby na gospodarstwo, a po tym jeszcze koszta instalacji. Na to nie możemy sobie pozwolić.
— W 1950 r. Państwowy Majątek Doświadczalny w Puczniewie ma być zelektryfikowany, wówczas może i nam uda się jakoś otrzymać światło tańszym kosztem — dodał ktoś inny.
— Ano, aby tak było, to jeszcze ten rok poczekamy. Choć prawdę mówiąc, trudno to bardzo żyć bez elektryczności.
W Lutomiersku nie ma ani fabryk, ani zakładów rzemieślniczych, ani wielkiej ilości sklepów. Urzędów też nie jest za wiele.
— Czym też tu ludzie się trudnią — zastanawia się obcy przybysz. Gdzie szukać ich warsztatów procy?
— W Łodzi — proszę pani — odpowiadają mi na to pytanie. — Poważna część mieszkańców Lutomierska codziennie dojeżdża do pracy do Łodzi. Podobnie i młodzież. W Lutomiersku jest bowiem tylko szkoła 7-klasowa. Do starszych klas młodzież jeździ do Konstantynowa lub do Łodzi.
Pozostali mieszkańcy pracują na miejscu w spółdzielczości, samorządzie itp. instytucjach.
Do wojny Lutomiersk był miastem szewców. Znajdowało się tu blisko 80 warsztatów szewskich. Rzemieślnicy wykonywali, na zasadzie pracy nakładczej, obuwie dla magazynów łódzkich.
Teraz pozostało może 30 procent szewców. Ci starają się o zorganizowanie spółdzielni. Pertraktowali podobno z Samopomocą Chłopską, ale bez rezultatów. Może w jakiś inny sposób uda się im zorganizować spółdzielnię pracy. Są prawda, trudności lokalowe, ale te przy dobrej woli możnaby pokonać. Trzeba by szewcom lutomierskim pomóc w otrzymaniu stałego zajęcia, a tym samym stałego zarobku. (lbk)
Dziennik Łódzki (Panorama) 1951 nr 6
Wydarte ziemi tajemnice sprzed tysięcy lat....
Jemy z porcelanowych talerzy, gotujemy w aluminiowych garnkach, jeździmy tramwajami i samolotami. Jednocześnie żyjemy w rodzinach, tworzymy zróżnicowane społeczeństwo, w którym istnieją klasy, warstwy, grupy; pracujemy przy warsztacie tkackim, w kopalniach, biurach, teatrach.
Świat się zmienia, ale nie tylko teraz, zmieniał się i w przeszłości. Nie zawsze ludzie jedli z talerzy, nie zawsze też byli zorganizowani w takie społeczeństwo, jakie my tworzymy. Już prześledzenie historii pisanej pozwala na stwierdzenie ciągłych zmian, wznoszenia się ludzkości na coraz wyższe szczeble rozwoju.
Ale historia pisana jest przecież sama wynikiem długiego rozwoju człowieka i społeczeństwa. Minęły miliony lat, zanim człowiek nauczył się pisać, zanim jego ręka stała się zdolna do zrobienia „pióra" i nakreślenia na wyprawionej skórze najpierw rysunków, które wyrażały jego ubogą myśl a dopiero potem umówionych znaków.
Jak więc poznać pierwotne dzieje ludzkości, okresy, o których nie posiadamy danych pisanych?
Olbrzymie usługi oddaje nam tutaj archeologia, nauka, która zajmuje się wykopaliskami. Na ich podstawie możemy odtworzyć obraz życia ludzi pierwotnych.
Wykopaliska pokazują nam jak człowiek zaczął posługiwać się najpierw kamieniem tylko z grubsza obrabianym, po tym kamienną siekierą, której ostrze wygładzone już było na kamieniu przy użyciu piasku, następnie po okresie kilku tysięcy lat doszedł do siekiery z brązu, a po niej użył pierwszą siekierę z żelaza.
Podobną ewolucję przeszły wszystkie narzędzia. Stawały się one coraz doskonalsze; pozwalały człowiekowi na coraz skuteczniejszą obronę przed zwierzęciem, zdobywanie coraz większej ilości pokarmu, pozwalały stawiać domy, wytwarzać ozdoby, coraz bardziej opanowywać przyrodę i wykorzystywać ją dla swych celów.
Rozwój narzędzi umożliwił ludziom wytwarzanie większej ilości produktów niż potrzebowali oni dla własnego utrzymania. Wraz z tą resztą, tzw. produktem dodatkowym powstała własność prywatna i rozwinęły się różnice majątkowe między ludźmi powstało społeczeństwo klasowe.
Wykopaliska potwierdzają to różnicowanie się społeczeństwa. Można nawet na ich podstawie określić strukturę społeczną okresu, z którego one pochodzą.
Ciekawe pod tym względem są osiągnięcia łódzkiej ekipy archeologów. Odkryła ona w Lutomiersku pod Łodzią groby z XI wieku, które wyraźnie mówią o występujących w tym okresie trzech warstwach społecznych. Znajdują się tam wspaniałe groby wojów konnych, w których znaleziono uprząż, bogatą zbroję, groby wojów pieszych, zawierające groty oszczepów i topory oraz groby ubogiej ludności, w których znaleziono tylko małe nożyki i drobne ozdoby.
Poza Lutomierskiem łódzcy archeolodzy, którzy skupiają się wokół Zakładu Prehistorii UŁ oraz Muzeum Archeologicznego prowadza pod kierownictwem prof. Jażdżewskiego, a z ramienia Kierownictwa Badań nad Początkami Państwa Polskiego szerokie prace badawcze jeszcze i w innych miejscowościach: Gdańsku, Łęczycy oraz w Sarnowie pod Włocławkiem. Bogate materiały wykopaliskowe służą jako eksponaty łódzkiemu Muzeum Prehistorycznemu, znajdującemu się na Pl. Wolności. Placówka ta, choć jest najmłodszym z tego rodzaju w Polsce, właśnie dzięki pracom prowadzonym w Lutomiersku, Gdańsku i Łęczycy, może poszczycić się już poważnymi osiągnięciami. Jednym z nich jest różnorodność zdobytych eksponatów, pochodzących z różnych źródeł: grobów, osad, grodów.
Obok badań pod Lutomierskiem, poważne wyniki dały prace wykopaliskowe w Gdańsku, gdzie ze względu na specjalne warunki zachowały się nawet kolorowe tkaniny. Włókniarze mogą je obejrzeć, jak i części pierwotnego warsztatu tkackiego w gablotach łódzkiego muzeum.
W muzeum nastąpiły ostatnio duże zmiany. Zreorganizowano je pod tym kątem, aby poprzez pokazanie rozwoju narzędzi pokazać rozwój samego człowieka na podstawie stosunków produkcyjnych. Zwiedzając muzeum śledzimy ten rozwój poprzez okazy okresu paleolitu (kamienia łupanego), potem neolitu (kamienia gładzonego), następnie brązu, żelaza, odpowiadające określonym formacjom społecznym.
Ciekawe są dzieje ludzkości! Wiele o nich możemy dowiedzieć się podczas pobytu w Muzeum Archeologicznym. W. Wes.
Dziennik Łódzki (Panorama) 1951 nr 43
Wykopaliska „mówią".
Ciekawe odkrycia łódzkich archeologów.
We wrześniu i październiku br. ekipy naukowe z Muzeum Archeologicznego i Ośrodka Prehistorycznego Uniwersytetu Łódzkiego przeprowadzały pod kierownictwem prof. Jażdżewskiego szereg prac wykopaliskowych.
W Lutomiersku — Wrzącej kontynuowano badania starego cmentarza, znajdującego się na południowym brzegu rzeki Ner. Odkryto tu kilka grobów, pochodzących z IV okresu brązu (1100—900 lat przed naszą erą). Archeolodzy odnaleźli w nich piękną ceramikę, charakterystyczną dla kultury łużyckiej, spalone kości w urnach i rozmaite drobne przedmioty znajdujące się niezbyt głęboko, bo 1/4 do 1/2 metra pod ziemią.(...)
Dziennik Łódzki 1951 nr 217
Płyną złote strumienie ziarna...
„Niech robotnik wie, że jestem jego siostrą" mówi małorolna chłopka Maria Beczke z gr. Rusiec.
Pracownicy gminnych punktów skupu zboża przeżywają obecnie bardzo gorący i pracowity okres, a szczególnie w te dni, gdy od rana do wieczora nadjeżdżają chłopskie wozy, załadowane worami żyta, pszenicy, jęczmienia czy owsa.
W pow. radomszczańskim takim znojnym dniem dla magazynierów był dzień 10 sierpnia, kiedy to przez ich ręce przepłynęło zamiast zaplanowanych 206 ton aż 483 tony ziarna.
Tego dnia GS w Dąbrowie Zielonej przejęła o 60 q więcej niż przewidywał dzienny plan, GS w Brzeźnicy o 80 q więcej, a GS w Gidlach aż o 150 q więcej.
Również i w pow. łaskim dzień 10 sierpnia zaznaczył się wielkimi dostawami zboża. Punkt skupu w Zapolinie przekroczył swój dzienny plan o 2 q w Sędziejowicach o 20 q, w Widawie o 28 q, w Dobroniu o 30 q i w Lutomiersku o 32 q.
W pow. brzezińskim wyróżniły się gminy Będków, Dobra, Niesułków i Dmocin, które dzienny plan dostawy zboża przekroczyły o 160 q.
Jednocześnie wydłuża się lista chłopów, którzy odsprzedają dla państwa znacznie więcej zboża niż przewiduje zobowiązania. Np. Stanisław Górski z gr Strzelce (pow. radomszczański) zamiast 77 kg odsprzedał 300 kg, a wdowa Maria Beczke z gr. Rusiec (pow. łaski) w ogóle nie objęta planem skupu, gdyż posiada tylko 40 arów ziemi, przy wiozła do GS w Dąbrowie Rusieckiej 50 kg i oświadczyła:
— Ziarnko do ziarnka i będzie z tego miarka dla całego narodu. Niech robotnik wie, że i ja jestem jego siostrą.
W Kiernozi (pow. łowicki) Adam Rybus przywiózł do punktu skupu zamiast 750 kg 1.700, a Antoni Sokołowski za miast 250 kg przeszło pięciokrotnie więcej, gdyż aż 13 i pół kwintala.
Dziennik Łódzki 1951 nr 247
Próby sabotażu spaliły na panewce
Chłopi dostarczają
coraz więcej zboża na skup
Piękna przysłowiowa złota polska jesień okres gdy rolnik nie jest całkowicie zajęty wykopkami, daje najlepsze warunki do przeprowadzania omłotów, tym bardziej, że większość zboża młóci się maszynami POM i SOM-owskimi. Wielu chłopów, aby przyśpieszyć sprzedaż zboża Państwu, nie czekając na lokomobile, przeprowadza omłoty kieratami.
Coraz liczniej napływają meldunki o realizacji dziennych, miesięcznych i rocznych planów skupu. Najliczniej włączają sie do tej akcji mało-i średniorolni, którzy np. to powiecie piotrkowskim stanowią 70% odstawiających zboże. Jedynie bogacze wiejscy ociągają się w sprzedaży.
Nie brak jest również w akcji omłotowej prób sabotażu, stosowanego przez kułaków i spekulantów, jak to miało miejsce w Bełchatowie, gdzie prywatny właściciel lokomobili podstępnie zalutował rurki od chłodnicy, aby uniemożliwić sprawną pracę motoru. Sabotaż został jednak dzięki czujności w porę zdemaskowany. W Lutomiersku już od 15 dni stoi bezczynnie maszyna omłotowa i nikt się nią nie interesuje.
W sprzedaży państwu zboża przodują, spółdzielnie produkcyjne, mało-i średniorolni chłopi. (...) Małorolny chłop M. Resterniak posiadający 2 ha ziemi w gromadzie Dębołęka w pow. Sieradzkim sprzedał na punkcie skupu 875 kg zboża ponad swój roczny plan.
Mimo wielkiego napływu ziarna do punktów GS jest ono wszędzie planowo rozprowadzane do przygotowanych magazynów PZZ. Jedynie w powiecie sieradzkim w gm. Wierzchy PZZ. mimo otrzymania dyspozycji nie odbierały zboża z punktu skupu, co dezorganizowało pracę GS. W tym samym powiecie w gm. Brzeźnio magazynier GS w dn. 11 bm. upił się i zamknął przedwcześnie magazyn, przez co chłopi musieli wrócić ze zbożem do domu. Również w gminie Buczek w pow. łaskim na próżno szukano kasjera GS. żeby wypłacił pieniądze za odstawione zboże.
Jednak wszelkie próby wrogiej roboty kułaków i sabotażystów dzięki stale zaostrzającej się czujności są natychmiast demaskowane i napiętnowane, a winowajcy pociągani do odpowiedzialności.
Należyte zrozumienie obowiązku odstawy, zapał mało-i średniorolnych chłopów, ofiarna praca delegatów gminnych i całego aktywu społecznego oraz nieprzejednana walka z wrogami i sabotażystami i troska o wykonanie dziennych i dekadowych planów pozwalają, przypuszczać, że województwo nasze wykona plan sprzedaży zboża, przedterminowo. (jek.)
Dziennik Łódzki 1951 nr 285
Sankcje przeciwko opornym bogaczom
Gdy grozi kara
— znajdują się ziemniaki i zboże.
W tej czy innej gromadzie ciągle jeszcze wywiązanie się z obowiązków wobec państwa hamują bogacze wiejscy. Tych sobiepanków piętnuje nie tylko opinia gromadzka, lecz ściga ich również prawo. Nasi korespondenci donoszą: Na wniosek GRN w Godynicach został ukarany 400 zł. grzywny Franciszek Krzemieniak (19,5 ha), który mimo kilkakrotnych upomnień przynaglających go do odstawy ziemniaków i zboża, nie odstawił ani kilograma.
Podobnie jak Krzemieniak postąpili Michał Kowalczyk z Polkowa właściciel 11 ha, oraz Józef Caban z Klonowa (10,5 ha). Za sabotowanie dekretu rządowego obaj oporni bogacze wiejscy zostali ukarani. Pierwszy zapłaci 1.000 zł. grzywny, drugi 500 zł.
Poza nimi w pow. łaskim GRN przedstawiły wnioski o ukaranie: Kazimierza Dyły z Lutomierska (17,92 ha), Feliksa Kędzierskiego z Izydorowa (13 ha), Stanisława Łobodę z Rychlewa (9,52 ha), Antoniego Jończyka z Leszczyny (13,16 ha).
Józef Jejsak z gm. Zelów, gospodarujący na 16 ha niezłej ziemi, dowiedziawszy się, że prezydium GRN przekazało wniosek do PRN Łask o ukaranie go grzywną za upór i sabotowanie dekretu, natychmiast zmiękł w swym uporze, znalazł zboże i ziemniaki, po czym odstawił je na punkt skupu, wywiązując się w 100% ze swojego obowiązku. W ten sposób zaoszczędził 1.000 zł. Tyle bowiem wynosiłaby grzywna.
Inny znów kułak Wincenty Kałużny z gmn. Podolin, pow. piotrkowskiego, od 3 lat nie płacił podatków, nie odsprzedał państwu zboża, ani ziemniaków. Wobec tego dokonano zabezpieczającego zajęcia gospodarki i o dziwo Kałużny znalazł natychmiast pieniądze na podatki oraz dostarczył kartofle.
Dziennik Łódzki 1952 nr 302
Na przekór biadoleniu i narzekaniu na trudności
W pow. łaskim pokazano że można wykonać i przekroczyć plan skupu trzody
Lisa przodujących zakładów przemysłowych, które wykonały już roczny plan produkcyjny, wydłuża się z dnia na dzień.
Lista gromad, gmin i powiatów, które przodując w regulowaniu obowiązkowych odstaw zboża, ziemniaków, żywca i mleka, wykonały już swoje plany roczne — również rozrasta się imponująco.
Zaszczytne przodownictwo licznych zakładów pracy oraz pracującego chłopstwa w przodujących gminach i powiatach nie zrodziło się oczywiście samo przez się — poprzedziła je i towarzyszyła mu praca uświadamiająca aktywistów, partyjnych i bezpartyjnych, w miastach — współpraca i wspólny wysiłek kierownictwa i załóg zakładów, na wsiach — współpraca gminnych rad narodowych ze spółdzielczym aparatem skupu i kontraktacji.
Taka właśnie współpraca, zalecana i budowana przez partię, istnieje już w większości gmin pow. łaskiego, powiatu, który w woj. łódzkim zajmuje trzecie miejsce w odstawie zboża i pierwsze w kontraktacji żywca.
Przykład łasku
Na 18 istniejących w pow. łaskim gmin, 9 znacznie przekroczyło plany kontraktacyjne. Do nich należą: Zelów 228,7 proc., Zapolice 185,2 proc.. Chociw 157,5 proc., Sędziejowice 151,9. Rusiec 141,9 proc., Widawa 122.8 proc., Buczek 108 proc., Karnyszewice 106.4 proc. i Wygiełzów 101,9 proc.
W gm. Rusiec np. dzięki niezwykle ruchliwym agentom kontraktacyjnym, a mówiąc konkretnie, dzięki Józefowi Sobierajowi, Franciszkowi Migdalskiemu, Walentemu Gibkiemu, Janowi Ziółkowskiemu, Bronisławowi Korzeniowskiemu i Lucjanowi Pytlowi, skup i kontraktacja wysoko przekraczają roczne limity.
Agenci ci, chociaż w dniu 17 listopada mieli przekroczony roczny plan kontraktacji o 355 sztuk, zobowiązali się dodatkowo zakontraktować dalszych 100 sztuk trzody— w terminie do 1 grudnia.
I słowa dotrzymali! Poza tym kontraktują dalej.
Jakżeż kontrastowo na odcinku kontraktacji przedstawia się sytuacja w niebiednej zresztą gm. Lutomiersk, gdzie do dnia 5 grudnia zdołano zakontraktować dopiero [...]4.5 proc. zaplanowanej ilości tuczników!
Również w ogonie wloką się gminy Dłutów — 51,4 proc., Szczerców — 57,3 proc. i Wodzierady 57,8 proc.
Przyczyny?.-Brak współpracy między radami narodowymi i aktywistami z organizacji miejscowych. Brak ofiarnych agentów. Dojutrkowanie. Ślamazarność.
Wiadomo, że w Dłutowie prezes GS Adam Stępień nie znosił wtrącania się członków gminnego zarządu ZSCh w sprawy zaopatrzenia i skupu. W rezultacie prezes Morawiec I sekretarz Górczyński podali się do dymisji, zaś koła gromadzkie są w rozsypce. A przecież koła ZSCh, koła dobrze pracujące — to czynnik, od którego w dużej mierze zależ powodzenie każdej akcji na wsi.
W GS Szczerców, po zlikwidowaniu tam kumoterskiej i pijackiej kliki, która wyrządziła wielkie szkody gospodarce spółdzielczej, nie zdołano jeszcze otrząsnąć się i właściwych ludzi postawić na właściwych miejscach, a więc i kontraktacja nie mogła wypaść zadowalająco.
Należy się spodziewać, że aktyw powiatowy uzdrowi i w tych 4 gminach stosunki pracy i współpracy, że i te gminy, choć w nieco późniejszym terminie, wywiążą się całkowicie tak z zaplanowanej kontraktacji, jak i z odstaw żywca.
Dziennik Łódzki 1953 nr 54
Na polach woj. łódzkiego rozpoczęła się orka
W wielu gromadach woj. łódzkiego, posiadających grunty o glebach piaszczystych, chłopi już w końcu lutego przystąpili do przyorywania obornika czy to pod ziemniaki, czy pod zboża jare.
— Pod ziemniaki najlepiej przyorać obornik jesienią — mówi pracujący w polu Józef Górczyński z Brzykowa (gm. Widawa, pow. łaski) — no, ale ubiegła jesień z powodu ulewnych deszczów nie pozwoliła na to. A więc ponieważ luty uśmiechnął się do nas rolników, łapię czas za nogi i przygotowuję glebę pod wiosenne uprawy.
Z bułanka unosi się raz po raz kłąb pary. Mimo że słońce jasno przyświeca, dmie porywisty, chłodny wiatr. Górczyński cmoka na konia i dodaje z uśmiechem:
— Jak tak dalej będzie, pod koniec tygodnia zaczniemy siać mieszanki motylkowe na paszę dla bydła. Nasz instruktor rolny Józef Owczarek wystarał się dla gminy o odporne na zimno nasiona.
Na 18 istniejących w pow. łaskim GOM-ów całkowicie do wiosennej akcji siewnej są już gotowe: Ksawerów, Górka Pabianicka, Dobroń, Buczek, Wygiełzów, Zelów, Pruszków, Sędziejowice, Zapolice, Wodzierady, Bałucz, Lutomiersk.
GOM-y Dłutów, Łask, Chociw, Szczerców, Widawa i Rusiec, po otrzymaniu brakujących części wymiennych, kończą remonty ostatnich siewników.
Akcja podpisywania umów z chłopami na siew rzędowy znajduje się dopiero w fazie początkowej i wykonana została zaledwie w 30 proc.
POM Gorczyn, ukończywszy już 19 stycznia remonty pługów. kultywatorów, bron, wałów i siewników rozplanował wspólnie z zarządami 11 spółdzielni produkcyjnych zasiew kultur wiosennych i zawarł umowy na przeprowadzenie orek głębokich oraz kultywacji.
W dniach najbliższych, po otrzymaniu z Ekspozytury POM w Łodzi nowego cennika, wyruszą do gromad kilkuosobowe ekipy w celu zawierania umów z mało i średniorolnymi chłopami na przeprowadzenie traktorami orek głębokich i kultywatorowania
Należy się spodziewać, że Wydział Polityczny POM Gorczyn oraz Agronomowie jeszcze przed rozpoczęciem wiosennej kampanii siewnej udzielą szerokiej pomocy fachowej nowopowstałym spółdzielniom produkcyjnym w Markówce, Zielencicach, Nowej Woli, Szynkielewie i Okupie Małym.
Światowit 1955 tom 21
23. Lutomiersk, pow. Łask. W Państw. Muzeum Archeologicznym w Poznaniu znajduje się miecz pochodzący z cmentarzyska wczesnośredniowiecznego. Głownia dwusieczna jest zachowana fragmentarycznie. Rękojeść miecza długości 17 cm. Jelec długości 12 cm ma końce rozszerzone w dół i w górę. Na powierzchni ślady srebrnej plecionki. Gałka wysokości 9,5 cm złożona jest z podstawki analogicznej do jelca (też o końcach rozszerzonych) oraz z górnej części pięciodzielnej. Na gałce, podobnie jak na jelcu, była srebrna ornamentyka plecionkowa (rys. 18).
24. Lutomiersk, pow. Łask — z tego samego cmentarzyska co miecz poprzedni. Według rysunku z archiwum Muzeum jest to miecz zachowany częściowo. Głownia dwusieczna. Jelec długi żelazny, zupełnie prosty. Gałki brak (rys. 19).
Dziennik Łódzki 1957 nr 289
„Dziennik" rozmawia z prof. dr K. Jażdżewskim
— Niedźwiedzie w „Jaskini Nietoperzowej"
—W Lutomiersku przed 2 tysiącami lat
—Co odkrył ksiądz przy pomocy swej różdżki...
„Pisana" historia Polski rozpoczyna się w końcu IX wieku, czyli obejmuje około 1000 lat. Rzecz jasna, że źródła pisane (dokumenty, kroniki, żywoty) nie dają pełnego obrazu naszych dziejów i stąd sięganie do zabytków przedhistorycznych — do wszystkiego, co było wykonane i służyło człowiekowi przedhistorycznemu. Te zabytki są skrzętnie zbierane i badane przez naukowców-archeologów. W tym dziele niepoślednią rolę spełnia i łódzki ośrodek archeologiczny, którym kieruje prof. dr Konrad Jażdżewski. Z prof. Jażdżewskim rozmawiamy na temat ostatnich badań łódzkich archeologów.
—W jakich miejscowościach pracowali nasi uczeni latem br?
—Odpowiedź pozwolę sobie sformułować chronologicznie, a więc rozpoczynając od badań nad najstarszymi kulturami. (...) Prowadziliśmy badania w Okopach pow. sieradzki, gdzie mniej więcej w XII wieku istniał gród warowny, (...) —Oceniając znaczenie zabytków przedhistorycznych, nie można pominąć roli, jaką odgrywają w obalaniu tendencyjnych poglądów nacjonalistycznych czy zgoła szowinistycznych reprezentantów nauki niemieckiej na naszą przeszłość. I dziś jeszcze rewizjoniści zachodnio-niemieccy dla uzasadnienia swych urojonych pretensji do ziem w dorzeczu Odry i Wisły, powołują się na rzekomo wyłącznie germańskie ich zasiedlanie w czasach wyprzedzających pojawienie się tu Słowian. Czy i jakie materiały w tej kwestii zebrali łódzcy archeolodzy?
—Każdy z ośrodków archeologicznych ma wyznaczony rejon, na którym prowadzi badania. Łodzi przypadł w udziale Gdańsk i Polska środkowa, a więc do pewnego stopnia peryferie. jeśli chodzi o kształtowanie się państwa polskiego. Największe znaczenie mają w tym względzie badania prowadzone w Poznaniu, Gnieźnie, Krakowie i Wiślicy. Ale i nasze odkrycia rzucają sporo światła na zagadnienie tubylczości Słowian w dorzeczach Odry i Wisły. (...) Dowodem długowiecznej ciągłości osadnictwa słowiańskiego na obszarach między Wisłą a Odrą, są m. in. odkrycia w Lutomiersku, gdzie warstwa na warstwie, w nieprzerwanym — jak się zdaje — ciągu leżą zabytki z poszczególnych okresów od I w. przed n. e. aż do XI — XII w. naszej ery. (...)
—A propos siarki i w ogóle wszelkich poszukiwań geologicznych... Na pewno przy tych pracach natrafia się na ciekawe zabytki?
—A jakże. I dlatego poza planowanymi zadaniami naukowcy naszego ośrodka stale wyjeżdżają w teren wzywani do odkrytych przypadkowo cmentarzysk, osad itd. M. in. w tym roku zbadaliśmy wstępnie cmentarzysko z V wieku n. e. w Olewinie, groby kultury łużyckiej z późniejszej epoki brązu w Kolumnie koło Łodzi i Mastkach, duże cmentarzysko tej samej kultury w Stobnicy koło Sulejowa i inne.
—A plany na najbliższą przyszłość? Gdzie archeolodzy będą kontynuować swe "wykopki" w roku przyszłym?
—Przede wszystkim w Jerzmanowicach, Witowie, Lutomiersku, Węsiorach, Gdańsku i Tumie. (...)
Rozmawiał: JOT
Dziennik Łódzki 1958 nr 199
Co nowego w Lutomiersku
*Brak wody
*Zastój w budownictwie
Do Lutomierska jedzie się z Łodzi tramwajem przeszło godzinę. Miasteczko jest bardzo małe — liczy około 1700 mieszkańców. Ma kilka ulic, przy których stoją stare, drewniane, zapadnięte w ziemię domki.
Najpoważniejszą bolączką mieszkańców Lutomierska, jest brak dobrej wody do picia. Studni tu mało. Obecna GRN projektuje przeprowadzenie wody z jedynej studni głębinowej do hydrantów ulicznych. Projekty tej dosyć poważnej inwestycji, przedstawiono już w Powiatowej i Wojewódzkiej Radzie Narodowej.
Złe są warunki mieszkaniowe w Lutomiersku. Większość domów to stare, drewniane, parterowe chatki, mocno nadszarpnięte tzw. zębem czasu. O budowie jakiegoś bloku mieszkalnego na razie nie ma mowy. Około 11 ha placów poparcelacyjnych przeznaczono pod budowę domków jednorodzinnych. Obecnie przeprowadzane są pomiary tych placów.
Na razie GRN powołała komisje, które zajmują się przydziałem materiałów budowlanych dla tych, którzy obecnie budują sobie domy. W związku z projektami budowy domków jednorodzinnych GRN projektuje uruchomienie w Lutomiersku cegielni, która pokrywać będzie miejscowe zapotrzebowanie na cegłę. Ale to dopiero piękne projekty.
Poważnym kłopotem GRN są fatalne warunki lokalowe miejscowego Ośrodka Zdrowia. Mieści się on w jednej izbie prywatnego domu. GRN wystąpiła z wnioskiem o zbudowanie w Lutomiersku nowego Ośrodka Zdrowia z pomieszczeniem dla izby porodowej. Projekt ten może być jednak zrealizowany dopiero w latach 1960-61.
Obecnie GRN przeprowadza akcje naprawy dróg na terenie gromady. W bieżącym roku naprawiono 4,5 km dróg. Trzeba dodać, że w pracach tych biorą udział mieszkańcy gromady, którzy w ramach czynu społecznego pracują przy naprawie dróg. W samym Lutomiersku naprawiono w tym roku 300 m chodników, które znajdowały się w bardzo złym stanie.
(Z. W.)
Dziennik Łódzki 1958 nr 212
Wczoraj po południu na ul. Żeromskiego, będący w stanie nietrzeźwym woźnica Henryk Pawłowski z Lutomierska tak niefortunnie zawracał wozem, że spowodował zderzenie z motocyklem J. T. 25-55 prowadzonym przez Antoniego Rączkę (Więckowskiego 48).
Rączka doznał poważnych obrażeń brzucha i pęknięcia wątroby.
W stanie bardzo ciężkim przewieziony został do Szpitala im. Pirogowa.
Dziennik Łódzki 1959 nr 145
Stare skarby. Cmentarzyska. Przedhistoryczne osady mówią o przeszłości narodu.
Prace łódzkiego Ośrodka Archeologicznego.
Społeczeństwo polskie postanowiło uczcić Tysiąclecie Państwa Polskiego przez wybudowanie tysiąca szkół.
Pomysł arcywspaniały i — dodajmy z dumą — realizowany już z ogromnym zapałem. Ale ograniczenie się wyłącznie do tej jednej akcji społecznej, byłoby zawężeniem uczczenia owego wielkiego,. historycznego wydarzenia.
Pamiętają o tym przede wszystkim nasi naukowcy — historycy, którzy w zaciszu swoich gabinetów kontynuują rozliczne prace, ażeby zbliżyć historie narodu do społeczeństwa i wzbogacić ją nowymi szczegółami.
Szerokie plany nakreślili sobie m. in. także i polscy archeologowie, którzy na różnych zjazdach i naradach (kwietniowa sesja w Opolu) ustalili generalną linię działalności.
Nawiązując do tematyki Tysiąclecia przewidują oni badania na około 300 stanowiskach archeologicznych, z których połowa dostarczyć może cennego materiału wykopaliskowego z doby wczesnego średniowiecza.
Niezwykłe ruchliwy ośrodek archeologiczny w Łodzi nie pozostaje w tyle.
Ukazała się już — bodaj jako pierwsza publikacja tego typu — wydana przez ŁTN praca Andrzeja Nadolskiego, Andrzeja Abramowicza i Tadeusza Poklewskiego pt. "Cmentarzysko z XI wieku w Lutomiersku pod Łodzią".
Autorzy sumują tu wyniki swoich prac w Lutomiersku, gdzie odkryto i przebadano około 130* grobów.
Trwają nadal badania w osadzie z V wieku w Olewinie, pow. wieluński. Osada ta, złożona z kilku obiektów mieszkalnych, stanowi wielką rzadkość archeologiczną. Badania kontynuuje tu mgr H. Wiklak, publikacje zaś na ten ciekawy temat opracuje prof. dr Konrad Jażdżewski.
Przedstawiciele Muzeum Archeologicznego w Łodzi dokonują prac wykopaliskowych na terenie Praszki (Wieluńskie), gdzie znajduje się stare cmentarzysko sprzed 2.500 lat oraz prowadzą roboty konserwacyjne na cmentarzysku z okresu kultury łużyckiej we wsi Rychłowice.
Kontynuowane są również prace wykopaliskowe we wsi Witów na terenie odkrytej w latach ubiegłych osady wydmowo-bagiennej z epoki mezolitu (od 10 tys. do 2.500 lat przed nasza erą).
Mgr R. Gupieniec. kustosz działu numizmatycznego, opracowuje skarb z pierwszej połowy XI w. znaleziony w Oleśnicy w pow. poddębickim. Składa się on z wielkich ozdób srebrnych oraz monet (w tym wiele czeskich księcia Bolesława).
Docent dr Janina Kamińska badać będzie średniowieczny Sieradz, a stacja archeologiczna w Łęczycy stare grodzisko w Szydłowie nad Nerem pochodzące z IX w.
Dyrektor Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi prof. dr Konrad Jażdżewski zapytany o dalsze jeszcze szczegóły informuje nas:
„W roku 1962 odbędzie się w Łódzkim Muzeum Archeologicznym i Etnograficznym wielka sesja naukowa pod hasłem: „Udział ziemi łęczyckiej i sieradzkiej w powstaniu i rozwoju Państwa Polskiego" oraz poszerzona wystawa pod tym samym tytułem.
W sesji wezmą udział archeologowie, historycy, etnografowie i geografowie, zarówno polscy, jak i zagraniczni. Impreza naprawdę wielka i wymagająca właściwych ram: stąd piekąca troska, ażeby zaplanowana obecnie rozbudowa naszego muzeum zrealizowana została we właściwym czasie!
Muszę dorzucić tu jeszcze, że łódzki ośrodek archeologiczny weźmie również udział w ogólnopolskich wystawach i sesjach w Warszawie i Poznaniu oraz, że wspierać będzie pomocą i radą pomniejsze ośrodki regionalne, więc: Piotrków, Łęczycę, Sieradz i Radomsko". (...)
Dziennik Łódzki 1959 nr 92
Ballada Lutomierska
Wokół Łodzi — wielkiego, ale ubogiego w tradycje miasta rozsiadło się wachlarzem wiele pomniejszych osad, miasteczek i miast, z których niemal każde ma swoją wiekową historię. Burzliwy rozwój łódzkiego ośrodka włókienniczego, a z nim i samego miasta, przyćmił dawną świetność historyczną okolic, pozbawił je splendoru i samodzielności.
Asfaltowe szosy i marne drogi gruntowe, szybkie pociągi elektryczne i rachityczne, powolne tramwaje rozbiegają się promieniście z łódzkich rogatek w kierunku miejscowości notowanych w najdawniejszych kronikach historycznych.
Jednym z tych szlaków po przeszło godzinie od chwili wyjazdu z Łodzi docieramy do Lutomierska.
zym właściwie jest Lutomiersk? Dla władz administracyjnych siedzibą Gromadzkiej Rady Narodowej. Dla badaczy zamierzchłej przeszłości „Eldorado archeologicznym". Dla wałęsających się po ulicach małych dzieci osadą, gdzie zlikwidowano przedszkole. Pracujący w Łodzi robotnik (8 godzin pracy + 4 godziny dojazdu w obie strony) widzi w nim tylko swój zapadły domek, z którego następnego dnia przed godziną piątą rano musi znowu wyjść do natłoczonego tramwaju. Chłopi z 14 okolicznych wsi należących do gromady zjeżdżają tu jak do stolicy — zaszlachtować krowę w rzeźni, pójść do pana doktora (ośrodek zdrowia), pokrzepić się jednym głębszym w gospodzie.
Wiele spraw krzyżuje się na tym końcowym przystanku podmiejskiego tramwaju. Reporter, który przyjeżdża tu na kilka godzin i z powodu aparatu fotograficznego staje się sensacją miasteczka, musi długo wybierać najważniejsze.
gablotach Muzeum Archeologicznego na Pl. Wolności spoczywają plony 13-letnich badań wykopaliskowych na terenie Lutomierska. Można tam znaleźć kompletne wyposażenie wojownika z X w. od miecza i topora poczynając a kończąc na osełce do ostrzenia noży. Znaleziska z cmentarza w Lutomiersku przewyższają liczebnie wykopaliska ze stu cmentarzysk Wielkopolski. Zaczęło się wszystko od przypadku. W roku 1941 hitlerowscy zapędzili ludność żydowską Lutomierska do kopania kamieni polnych na budowę drogi. Na starym cmentarzu żydowskim znaleziono wówczas miecz, który został zidentyfikowany jako skandynawski.
Niemcy zaczęli więc systematyczne badania w celu udokumentowania, że Sieradzkie od wieków było terenów plemion germańskich. Natknąwszy się jednak na zbyt oczywiste znaleziska słowiańskie, zaniechali dalszych prac.
Badania wznowione ood kierunkiem prof. dr Konrada Jażdżewskiego w r. 1946 pozwoliły pod cmentarzem żydowskim odkopać cmentarz słowiański z końca X w. Był on do tego stopnia bogaty w znaleziska, że pozwolił nawet stwierdzić stopień zamożności grzebanych tu ludzi. W centrum cmentarza spoczywają bogaci rycerze, wokół nich wojownicy piesi, dalej giermkowie. Znaleziono tu obok trwałych przedmiotów żelaznych także zachowane dobrze skórzane siodło, wypchane puchem. Charakter znalezisk nasunął archeologom przypuszczenie, że w X w. w Lutomiersku osadzona została drużyna księcia ruskiego Światopełka, zbiegłego z Rusi. Niestety, do tej pory nie znaleziono jeszcze śladów grodziszcza, w którym mieszkali grzebani na cmentarzu woje.
Ziemia raz dotknięta przez człowieka, pozostawia jego ślady na zawsze — mówi mi mgr Kmieciński, adiunkt UŁ. Badania prowadzone przez nas w Lutomiersku na tzw. Koziówkach pozwalają stwierdzić pierwsze ślady osadnictwa około r. 1500 przed naszą erą.
Lutomiersk — miasteczko prywatne w gubernii warszawskiej przy trakcie pocztowym zwyczajnym na wzgórzu nad rzeką Nerem położone, od miasta Łodzi 2 mile odległe, ze wsi tegoż nazwiska przywilejem Leszka Czarnego księcia sieradzkiego w r. 1274 na miasto wyniesione i prawem magdeburskim obdarzone. Wkrótce doszło do znacznej zamożności, szczególnie pod zarządem niejakiego Konrada ze Zbożowa. Ludność 2363 głowy, pomiędzy którymi chrześcijan 1042, starozakonnych 1321 utrzymujących się z rzemiosł i handlu, mianowicie liczni krawcy i szewcy, gdyż prawie 3 części mieszkańców składają. Cechów jest 3 — sukienniczy. szewski i garncarski, pierwszy najdawniejszy — istnieje od czasu założenia miasta. (Encyklopedia Olgebranda 1864 str. 460 — 461).
Ten tekst wpadł mi w ręce zaraz po zwiedzeniu ostatniego dokumentu dawnej świetności miasta — rozsypującego się klasztoru zbudowanego w r. 1650 na miejscu jeszcze wcześniejszego zamku, z którego pozostała do dziś gotycka ściana szczytowa. Wydobyte spod tynków barokowe freski, wiąz, pod którym zasiadał sztab powstańczy w r. 1863, sklepione długie korytarze klasztorne — i po chwili znowu rynek, z wiecznie wystającymi pod gospodą wyrostkami, furmanki z nawozom ciągnące przez „pryncypalną" ulicę miasteczka. — Współczesność działa jeszcze silniej w chwili, gdy jest się jeszcze pogrążonym we wspomnieniach historycznej przeszłości.
ypis z encyklopedii należałoby uzupełnić, ale tylko nieznacznie. W sześć lat później Lutomiersk został pozbawiony praw miejskich. Jego twarzą jest w tej chwili szyld „Gromadzka Rada Narodowa..." Zamieszkuje go już tylko 1738 mieszkańców, rodzimy przemysł i rzemiosło reprezentuje prywatna wytwórnia wody sodowej i dwaj fryzjerzy w rynku. Ludność albo dojeżdża do pracy w Łodzi, albo trudni się rolnictwem na swoich karłowatych gospodarstwach, z których żadne nie przekracza wielkości 2 ha. Problemem miasteczka jest woda, która znajduje się tu dopiero na głębokości 80 m. Jest tu 12 studni komunalnych i chyba wszystkiego 6 prywatnych, studnie (pompy ręczne) psują się nie rzadziej niż raz na miesiąc. Na rok bieżący gospodarze terenu otrzymali 350 tys. zł na budowę hydroferni i zdrojów ulicznych.
Coś się wiec rusza w miasteczku. Ba, od czasów notatki Olgebranda "ruszyło się" ogromnie dużo. Przed wojną zbudowano piękną szkołę i doprowadzono linię tramwajową. W roku 1951 Lutomiersk zelektryfikowano. Powstało tu także stałe kino, ośrodek zdrowia, punkt weterynaryjny i "szpital" dla zwierząt. Brukowane ulice i troska mieszkańców o utrzymanie czystości, zapadające się, ale często malowane chałupy sprawiają, że miasteczko jest miłe dla oka.
ciągu ostatnich lat nazbierało się u nas tylu ludzi, którzy nie ukończyli szkoły podstawowej, że począwszy od V oddziału starczyłoby ich na pełne, czternastoosobowe klasy. Próbowaliśmy założyć szkołę wieczorową — istniała 2 tygodnie. Do uniwersytetu powszechnego zapisały się 3 osoby — mówi mi jeden z nauczycieli. —• Tymczasem w pobliskiej wsi Bechcice od lat działa doskonały uniwersytet rolniczy. Z ośrodka zdrowia czy rzeźni korzystają tu głównie mieszkańcy okolicznych wiosek. Nie sposób jest zwołać mieszkańców na zebranie, nie sposób ich zająć jakąś sprawą publiczną — opowiada mi p. Herman, długoletni tutejszy mieszkaniec. — Tylko wybory radnych poruszyły ludność, bo dały możliwość wyciągnięcia zastarzałych sporów.
Można i trzeba pracować nad poprawą warunków komunalnych ludności, sadzić drzewka i kłaść chodniki, jak to robi rada gromadzka. Nie można chyba jednak wiązać z tym nadziei na rozruszanie wewnętrznego życia miasteczka. Codziennie wyrusza stąd do pracy w łódzkich fabrykach blisko 700 osób. 500 młodych ludzi udaje się dzień w dzień do łódzkich i konstantynowskich szkół. Lutomiersk to klasyczny przykład „miasteczka na wyjezdnym".
Nie sposób porównywać dawnego historycznego Lutomierska z obecnym, mimo że dane co do ilości mieszkańców, rozwoju przemysłu i rzemiosła zamożności miasta itp., dostarczają pozornie ciekawych spostrzeżeń. Dawniej było to miasto żyjące własnym życiem dziś przede wszystkim przedmieście Łodzi. Taki jest los nie tylko Lutomierska, lecz większości słynących pamiątkami historycznymi miasteczek, wśród których wyrósł kolos.
awet dwie zawieruchy wojenne i związana z tym migracja ludności nie zniszczyły charakterystycznego dla Lutomierska zjawiska. Blisko 3/4 ludności nosi tutaj tylko 4 nazwiska: Poszepczyński, Bujnowicz, Stachowicz i Zakrzewski. By ich odróżnić nadano im pseudonimy: Bujnowicz-Ciurka, Bujnowicz koło Owocu. Zakrzewski-Duch, Poszepczyński — Pióryś itd. W ubiegłym roku przyszło tu na świat 68 nowych Duchów, Piórysiów i Ciurków, a tylko 37 zasnęło snem wiecznym, 29 zawartych ślubów pozwala rokować dalsze nadzieje. Ludności więc ciągle przybywa. Na budowę nowych mieszkań nie ma pieniędzy, większość domów mieszkalnych to drewniane parterowe chałupy. Nierzadkim gościem jest tu słomiana strzecha.
Myślę, że jest w tej chwili moment, kiedy należy o Lutomiersku zdecydować — czy pozostanie tym, czym jest obecnie — dalekim przedmieściem Wielkiej Łodzi, czy też rozkwitnie własnym życiem dzięki jednej czy drugiej, być może na razie niewielkiej, inwestycji.
Asfaltowymi szosami i polnymi drogami, koleją elektryczną i rachitycznym tramwajem promieniście spływają do Łodzi mieszkańcy dalekich przedmieść i bliskich miasteczek. Wieczorem opuszczają Łodź i wracają do siebie. Czekają na nich wyludnione uliczki biegnące od rynków, na których nierzadkimi gośćmi bywali ksiażęta i królowie, które kryją w sobie niejedną tajemnicę dziejów. Prawem dnia powszedniego zwycięża jednak jak najbardziej współczesna rzeczywistość. JULIAN BRYSZ.
Dziennik Łódzki 1961 nr 82
Hasło: Ratunek-powódź!
dla województwa łódzkiego ogłoszony wczoraj o godz. 9.30
Wczoraj o godz. 9.30 ogłoszony został alarm powodziowy dla województwa łódzkiego. Powodzią zagrożone są powiaty: sieradzki, łaski, tomaszowski, rawsko-mazowiecki, piotrkowski, radomszczański i łęczycki. Powiatowe komitety przeciwpowodziowe utrzymują stały kontakt z Wojewódzkim Komitetem Przeciwpowodziowym. Telefon w Łodzi 516-84 dyżuruje bez przerwy przyjmując meldunki. Pierwszeństwo mają rozmowy pod hasłem: Ratunek — powódź! W razie potrzeby do dyspozycji przygotowane są oddziały ratownicze, wśród których w pełnym pogotowiu jest wojsko.
Wody Warty przybierają stale. Najpoważniejsza sytuacja zaistniała w Sieradzu. Poziom rzeki osiągnął wczoraj w południe 4.36 m, a więc o 26 cm ponad stan alarmowy. Straż czuwa tu bez przerwy. Władze miejscowe mają kontakt z wojskiem, które pomoże, jeśli zajdzie potrzeba. W Działoszynie poziom rzeki osiągnął wczoraj 4.95 m. Przewiduje się, że jeśli nie byłoby już opadów, poziom ten podniesie się o dalsze 15 cm. W takim wypadku nie doszłoby do krytycznego momentu powodzi.
W Uniejowie Warta nie jest groźna. Do stanu powodziowego brakuje jeszcze metr.
W Podgórzu rzeka Widawka przekroczyła stan alarmowy o 60 cm, a w Łęczycy Bzura o 7 cm.
Przybrały potężnie także wody Pilicy. W Spale poziom rzeki podniósł się do 2,60 m, podczas gdy stan alarmowy uważany jest już przy 2 metrach. W Sulejowie Pilica podniosła się 1,40 m.
Z Łowicza nadeszły wieści na razie nie wróżące nic złego. Poziom wody wynosił 1,40 m. a więc brak 60 cm do stanu alarmowego. Także z Lutomierska nadeszły pocieszające meldunki. Ner opada szybko. W południe poziom rzeki przekraczał już tylko 5 cm stan alarmowy. (Kas.)
Dziennik Łódzki 1964 nr 28
Wczoraj w Lutomiersku wybuchł pożar w magazynie GS. Spłonął magazyn drewniany, w którym przechowywano pasze treściwe i środki owadobójcze. Spaliły się również sąsiadujące budynki Antoniego Madeja, wraz z inwentarzem żywym. Straty sięgają 230 tys. zł. Interweniowało 10 oddziałów straży.
Dziennik Łódzki 1965 nr 45
Lutomierszczanin
Pan S. B. z Lutomierska pyta, „jak właściwie należy poprawnie określać mieszkańców tego miasta w liczbie mnogiej i pojedyńczej. Czy jako: lutomierszczan, lutomierzan, czy lutomierzaków? Od dawna istnieje spór na ten temat, a interesuje się tym zwłaszcza młodzież.
Mieszkaniec Waszego miasta, to lutomierszczanin (w liczbie mnogiej-lutomierszczanie), tak jak mieszkanie Gdańska-gdańszczanin, a Przeworska — przeworszczanin. Nazwy tych mieszkańców odmieniają się tak samo, jak rzeczownik „mieszczanin", a więc np. „Otrzymałam list od lutomierszczanina (w l. mn.-od lutomierszczan)
„Odpowiedziałam lutomierszczaninowi (lutomierszczanom)".
Lutomierzaninem nazywali byśmy mieszkańca Lutomierza (tak jak zgierzaninem-Zgierza, sandomierzaninem-Sandomierza). Z tych samych względów nieodpowiednia jest dla Was trzecia wymieniona przez Pana nazwa: lutomierzak. Ale w pewnych wypadkach można powiedzieć "lutomierszczak"*). Nazwy mieszkańców zakończone na-ak, są poprawne, choć niektórzy odczuwają w ich brzmieniu pewien ujemny odcień znaczeniowy.
W. Doroszewski pokazał kiedyś na przykładach z wieku XVIII, że używający nazwy "warszawiak" chcieli w ten sposób okazać mieszkańcom stolicy swą niechęć lub pogardę. „Pobieżne przyjrzenia się historii tego wyrazu pozwala zauważyć, że miał — a przynajmniej miewał — on kiedyś jako formacja znaczenie ujemne, potem zaś jego zaakcentowana niejako rubaszność przekształciła się w treść raczej dodatnią" — pisze W. Dorpszewski.
W artykule Tadeusza Kołodziejczyka-„Warszawiak i inni" ("Zwierciadło" nr 6 z br.) znajdujemy ciekawe świadectwo na to, jaką różnicę widzi stołeczny obywatel z dziada pradziada między nazwą z przyrostkiem-anin, a nazwą z przyrostkiem-ak. Autor pisząc o ludności zamieszkałej w Warszawie po ostatniej wojnie, tłumaczy się:"Napisałem „element napływowy" i już widzę, jak ten i ów czuje się dotknięty. Wybaczcie warszawskiemu rodakowi, ale to nie miało zabrzmieć pejoratywnie **); podkreśla jedynie inność tej grupy mieszkańców stolicy, która przybyła nad warszawski brzeg Wisły, z czterech stron kraju i świata. Nie byliście z nami w najgorszym — to wszystko. Dla warszawiaków — jesteście warszawianie".
Wiele czynników specyficznych dla Warszawy i jej dziejów złożyło się na takie właśnie odczuwanie obu nazw i trudno tu chyba doszukać się analogii z odczuciem nazw na-anin i-ak, służącym mieszkańcom innych miast. Ogólnie można jednak powiedzieć, że "lutomierszczanin" brzmi oficjalniej i więcej w tej nazwie powagi niż w „lutomierszczaku"
H. BODALSKA
* Mieszkanka Lutomierska zawsze nazywa się lutomierszczanką (nie: lutomierszczaczką)
**) Ujemnie.
Dziennik Łódzki 1967 nr 9
Lutomierskie ciekawostki
W Lutomiersku panuje dobry zwyczaj podejmowania różnych inicjatyw w czynie społecznym. I tak w roku ubiegłym mieszkańcy Lutomierska pracowali przy budowie kąpieliska. Na stawie spiętrzono wodę, postawiono kiosk, zorganizowano kajaki. Wartość tych czynów wyniosła 155 tys. zł.
Jednak na tym się nie poprzestanie. W najbliższym roku projektuje się uporządkowanie drogi do stawu, zrobienie parkingu i podjazdu. Myśli się o zbudowaniu kawiarenki. Tak więc mieszkańcy Łodzi winni otrzymać jeszcze jeden ośrodek wypoczynku świątecznego.
Koszty elegancji w Lutomiersku są bardzo drogie. Panie zamieszkujące to osiedle chcąc wyglądać elegancko muszą jeździć do Łodzi, gdyż na miejscu nie ma żadnego punktu fryzjerstwa damskiego ani punktu kosmetycznego. Nie ma również drogerii i potrzebny jest punkt krawiecki. Sądzimy, że ten stan rzeczy winien być jak najszybciej zlikwidowany.
Piękna szkoła w Lutomiersku nie posiada, niestety, centralnego ogrzewania i sali gimnastycznej. Władze GRN chcą doprowadzić do budowy sali gimnastycznej oraz korzystając z tego, że w budowanym Domu Nauczyciela będzie c.o., podłączyć je do szkoły. Budowa Domu Nauczyciela jest już na ukończeniu i zamieszka w nim około 30 rodzin.
W planach inwestycyjnych GRN przewidziana jest jeszcze budowa remizy w Czołczynie i w Prusinowicach. Grunta we wsiach Czołczyn i Antoniew zostaną zmeliorowane. Projektuje się także elektryfikację Wygody, Mikołajewic i Prusinowic.
Dziennik Łódzki 1970 nr 51
W Lutomiersku, z nie wyjaśnionych przyczyn, spaliła się stodoła drewniana, należąca do Wacława Kacprzaka.Straty wynoszą ok. 25 tys.
Dziennik Łódzki 1971 nr 81
W Lutomiersku, pow. Łódź kierowca motocykla Stanisław Z., lat 28, jadąc z nadmierną szybkością wpadł w poślizg i upadł na jezdnię, ponosząc śmierć.
Dziennik Łódzki 1973 nr 50
Całkowicie spłonęła drewniana, kryta słomą stodoła należąca do rolnika Konstantego W. w Lutomiersku. Przyczyny pożaru w toku ustalenia. Straty ok. 20 tys. zł.
Dziennik Łódzki 1973 nr 234
15-letni Henryk K. z Lutomierska jadąc motorowerem spowodował zderzenie z motocyklem, obaj kierowcy przewiezieni zostali do szpitala.
Dziennik Łódzki 1974 nr 107
Na 700-lecie
Sekcja Tradycji Łódzkich TPŁ wespół z ŁOTiW w najbliższą niedzielę (12 bm.) organizuje wycieczkę krajoznawczo-historyczną po Łodzi i do 700-letniego Lutomierska. Wycieczkę poprowadzą w czynie społecznym — Zdzisław Konicki i Stanisław Łukawski członkowie Zarządu TPŁ.
Zgłoszenia członków TPŁ przyjmuje Sekretariat w godz. 10—15 przy ul. Piotrkowskiej 104 (pr. ofic. parter). Uczestnicy zwiedzą zachodnie dzielnice Łodzi i zabytki starego Lutomierska. Wycieczka odbędzie się autokarem ŁOTIW-u.
Dziennik Łódzki 1974 nr 210
Stodoła ze zbiorami i 2 szopy spaliły się z nieustalonych przyczyn w Lutomiersku przy ul. Kilińskiego. Straty wynoszą ok. 60 tys. zł. Podczas akcji komendant gminny OSP
Walenty Ł. lat 60 doznał złamania
nogi. (kl)
Na Sieradzkich Szlakach 1992/1
Na Sieradzkich Szlakach 1994/4
Na Sieradzkich Szlakach 1996/4
Autor: Piotr Tameczka o 17:26 Brak komentarzy: Linki do tego posta