Source: http://meakultura.pl/publikacje/improwizacja-jazzowa-miedzy-teoria-a-praktyka-cz-2-386
Timestamp: 2017-11-19 04:49:36+00:00
Document Index: 36922227

Matched Legal Cases: ['Art. 2', 'Art. 60', 'art. 16', 'art. 78', 'art. 115', 'art. 115', 'art. 1', 'art. 50', 'art. 1']

Improwizacja jazzowa – między teorią a praktyką. Cz. 2 | meakultura.pl
Jazz i Blues Prawo
Improwizacja jazzowa – między teorią a praktyką. Cz. 2
Rafał Maciąg, Małgorzata Ciepłuch
W pierwszej części artykułu wskazano, że granica pomiędzy utworem inspirowanym a opracowaniem go w praktyce jest bardzo trudna do uchwycenia. Sam Profesor Janusz Barta, najwybitniejszy autorytet w dziedzinie prawa autorskiego, wśród utworów inspirowanych wymienia improwizacje jazzowe, zaś wśród utworów zależnych… improwizacje jazzowe[1]. Czy zatem można jednego z najlepszych specjalistów z dziedziny prawa autorskiego posądzić o nieprecyzyjne informacje? Naturalnie odpowiedź na to pytanie powinna paść i pada przecząca.
Rozważania w celu unaocznienia płynności granic zawęźmy do kazuistyki. Mając w pamięci, że utworem jest każdy przejaw działalności twórczej ustalony w jakiejkolwiek postaci, nie budzi wątpliwości, iż muzyk, improwizując muzykę ustala jednocześnie utwór. Jego wypowiedź muzyczna jest bowiem wypowiedzią indywidualną, aktem działalności twórczej i intelektualnej[2]. Spontaniczny charakter muzycznej wypowiedzi nie wpływa na jej status prawny. Ustawodawca bowiem jasno twierdzi, że charakter, poziom, przeznaczenie, profesjonalizm oraz sposób działalności twórczej nie ma znaczenia. Utwór, który muzyk jazzowy ustala, zazwyczaj nie jest utrwalony – nie zapisuje się go na materialnym nośniku (płycie CD, dyktafonie). Natomiast improwizacji jazzowej słucha publiczność, a więc osoby trzecie. Warunek do objęcia ochroną prawną zostaje więc spełniony.
Pytanie jakie się rodzi, to czy ustalana przez jazzmana improwizacja jest na gruncie prawa autorskiego utworem inspirowanym, czy utworem zależnym? A może standard jazzowy to swoista forma otwarta, stworzona w początkowym zarysie przez autora (temat) i z założeniem, że współtwórcą kończącym utwór za każdym razem będzie ktoś inny – czyli muzyk jazzowy? Odpowiedzi na pytanie która z trzech postawionych hipotez jest najbardziej słuszna, należałoby chyba szukać u źródła. Analizując spostrzeżenia samych muzyków jazzowych w tej materii[3], zdecydowana większość (79,95%) postrzega improwizację jazzową jako utwór zależny[4]. Improwizacja jest więc w oczach muzyka modyfikacją utworu pierwotnego, jego opracowaniem. 12% badanych odpowiedziało, że temat standardu jazzowego jest dla nich inspiracją dla stworzenia czegoś zupełnie nowego, a więc swą wypowiedź muzyczną postrzega jako utwór inspirowany. 8,05% badanych odpowiedziało, że ich improwizacje nie mają twórczego charakteru. Co ciekawe współautorem tworzonego utworu (czyli za wersją trzecią) opowiedziało się 12% badanych – czyli tyle samo co przy utworze inspirowanym. Odpowiedzi przeprowadzonego badania są bardzo wiarygodne.
O tym, czy improwizowana część wykonywanego standardu jazzowego jest utworem zależnym, inspirowanym, czy też formą otwartą zależy przede wszystkim od języka muzycznego jakim posługuje się improwizator. Zazwyczaj w improwizacjach utrzymanych w stylu nowoorleańskim warstwy rytmiczna i harmoniczna pozostają niezmienione lub zmienione nieznacznie. Co istotne, improwizacja w wielu miejscach nawiązuje do tematu. Słychać, iż jest jego rozwinięciem.
Kolektywna improwizacja zespołu Kinga Olivera na temat Sobbin’ Blues.
Kid Ory w nagraniu z lat 50 i Basin’ Street Blues.
Utwór pierwotny, który brzmiał w określony sposób, został opracowany przez muzyków tak, że jest czymś podobnym, a za razem już czymś innym. Utwór zależny charakteryzuje powiązanie z pierwowzorem również w sferze ideologicznej[5]. Jest to przekazanie tej samej treści, lecz innymi słowami lub środkami wyrazu (np. opowiadanie i jego inscenizacja). W utworze zależnym musi być widoczny ślad utworu pierwotnego.
Śledząc historię jazzu trudno nie spostrzec faktu, iż wraz z rozwojem muzyki improwizacja odrywa się od dzieła pierwotnego. Najpierw w bebopie, przy zachowaniu respektu dla formy utworu, jego harmonii i warstwy rytmicznej, znacznym modyfikacjom ulega linia melodyczna:
Swobodniejsze podejście zarówno do sfery harmonicznej jak i rytmicznej można zaobserwować w hard-bopie i w jazzie modalnym przełomu lat 50. i 60.:
Dochodzi także do uwolnienia wypowiedzi muzycznej i potraktowania jej jako oddzielnej samoistnej wypowiedzi:
Aż do potraktowania tematu jazzowego jako szkicu, pretekstu, inspiracji do zbudowania całkowitej zamkniętej formy. Taki nurt postrzegania tematów wykształcił styl free, kontynuowany przez Milesa Davisa w jego jazz rock –fusion:
W ostatnim przypadku można śmiało powiedzieć, że twórca tematu nie jest twórcą utworu. Jest jedynie współtwórcą (i to w stopniu nieznacznym) dzieła muzycznego, które każdorazowo tworzą muzycy.
Po co dzielić włos na czworo, czyli dokąd mają nas doprowadzić powyższe rozważania?
Art. 2 ust. 2 u.p.a.p.p. stanowi że „rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły.”. Innymi słowy, trzymając się litery prawa, jazzman chcący w swej improwizacji modyfikować treść zapisaną w standardzie jazzowym przed wykonaniem takiej modyfikacji publicznie[6] powinien uzyskać na to zgodę autora lub jego spadkobierców. Powyższa regulacja, obowiązująca w wielu europejskich porządkach prawnych[7], mająca w swym założeniu chronić przede wszystkim twórców literackich przed zniekształcaniem ich utworów przez osoby do tego nie powołane, przez przypadek doprowadziła do sytuacji, gdy respektowanie prawa przez muzyka jazzowego wiązałoby się jednoznacznie ze zniweczeniem jego prawa do wolności artystycznej. Każda chęć wykonania jazzowego standardu, przy jednoczesnej jego modyfikacji, teoretycznie wiąże się z obowiązkiem uzyskania zgody (często odpłatnej) autora utworu.
W praktyce sytuacja wygląda nieco odmiennie. Wracając do omawianego już wyżej badania warto wskazać, że ponad 72% aktywnych muzyków jazzowych uznało, że modyfikowanie tematów jazzowych oraz tworzenie do nich improwizacji bez zgody autora jest rzeczą normalną, powszechną, wynikającycą z samej istoty tej muzyki. 82% badanych przyznało, że nigdy nie pytało autora utworu jazzowego o zgodę na jego modyfikację, zaś 86% kompozytorów tworzących muzykę jazzową przyznało, że godzą się i liczą się z tym, że jego kompozycja będzie w przyszłości modyfikowana przez muzyków jazzowych podczas koncertów. Należy więc zadać sobie pytanie, czy w związku z powszechną zgodą na tworzenie opracowań należy uznać, że zgoda została udzielona tylko że w formie niewerbalnej? Art. 60 k.c. stanowi: […] wola osoby dokonującej czynności prawnej może być wyrażona przez każde zachowanie się tej osoby, które ujawnia jej wolę w sposób dostateczny […]. Odpowiedzi należy udzielić przeczącej. Doktryna twierdzi w tej kwestii bezspornie, że co prawda forma oświadczenia woli może być dowolna, niemniej musi zostać ona wyrażona w sposób jasny i zrozumiały. Cytując Annę Marię Niżankowską: zgoda powinna być udzielona precyzyjnie i powinna dokładnie określać, czego i w jakim zakresie dotyczy[8]. Zgoda powinna zostać udzielona na przyszłość (ante factum)[9]. W doktrynie zdarzają się poglądy dopuszczające również udzielenie zgody po fakcie (ex post). Zróżnicowane są jedynie skutki zgody w zależności od momentu jej udzielenia. Zdaniem wymienionej autorki: w razie wyrażenia zgody poprzedzającej działanie ingerujące w dobro mamy do czynienia z sytuacją, w której nie dochodzi do naruszenia dobra osobistego. W przypadku zaś wyrażenia zgody już po podjęciu działania zgoda uchyla zaistniałą bezprawność naruszenia[10].
Powszechna, milcząca zgoda środowiska muzycznego na modyfikację utworów przez jazzmanów nie ma więc charakteru oświadczenia woli. Nie można więc powiedzieć, że została ona udzielona. Konsekwencją tego jest fakt, że trudno uznać działalność muzyków jazzowych za w pełni legalną.
Paleta zagrożeń za korzystanie z utworu zależnego bez zgody autora utworu pierwotnego jest szeroka. W pierwszym rzędzie należy wspomnieć o naruszeniu osobistych praw autorskich (art. 16 u.p.a.p.p.), tj. prawo do nadzoru nad sposobem korzystania z utworu oraz prawo do integralności utworu. Autor utworu pierwotnego w przypadku dokonania powyższych naruszeń jest uprawniony do wystąpienia do sądu z roszczeniem o zadośćuczynienie, zapłaty określonej sumy na cel społeczny oraz złożenie publicznych przeprosin (art. 78 u.p.a.p.p.). Modyfikowanie utworu pierwotnego bez zgody jest uznane również przez ustawę o prawie autorskim i prawach pokrewnych za przestępstwo. Zgodnie z art. 115 ust. 2 u.p.a.p.p. kto publicznie zniekształca utwór, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności lub karze pozbawienia wolności do lat 3. Zgodnie zaś z ust. 3 art. 115 u.p.a.p.p. za naruszenie osobistych praw autorskich w celu uzyskania korzyści majątkowej (czyli np. za wykonanie improwizacji jazzowej bez zgody autora standardu na koncercie za który muzyk otrzymuje wynagrodzenie) grozi kara pozbawienia wolności do roku.
Muzyk jazzowy tworząc improwizację do standardu jazzowego naraża się na odpowiedzialność karną. Jednocześnie należy uspokoić sumienie wszystkich czytelników. W bogatym dorobku orzeczniczym z zakresu praw zależnych, jak również bogato omawianych kazusach w literaturze, ani tym bardziej w toku zawodowego doświadczenia, tworzący ten artykuł nie spotkali się z sytuacją, aby stroną pozwaną był muzyk jazzowy, pozywającą – autor standardu, a przedmiotem sporu – stworzenie improwizacji i modyfikacja tematu jazzowego. Trudno też uznać, że improwizowanie spełnia wszystkie przesłanki czynu zabronionego (przestępstwa) ze względu na znikomy stopień społecznej szkodliwości. Co więcej, ZAIKS[11], do którego statutowych działań[12] należy pośredniczenie pomiędzy autorami a osobami korzystającymi z utworów w zawieraniu umów licencyjnych oraz reprezentowanie (pełnomocnictwo udzielone ustawowo!) interesów twórców i zawieranie w ich imieniu umów nie przewiduje i nie posiada[13] wzorów umów na opracowanie jazzowego standardu dla muzyków jazzowych. Co za tym idzie, sama egzekutywa wyraża cichą zgodę na omijanie przepisów prawnych i nie wymaga ich przestrzegania[14]. Muzycy jazzowi nie mają również możliwości zgłoszenia utrwalonych improwizacji do ZAIKS-u i pobierania z tytułu ich rozpowszechniania tantiem twórczych. Biorąc pod uwagę wyniki badania, gdzie prawo do modyfikacji jazzowego standardu bez zgody autora przyznało sobie 72% muzyków jazzowych oraz gdzie 82% kompozytorów jazzowych oświadczyło , iż wie i godzi się z tym, że ich kompozycje będą w przyszłości modyfikowane przez muzyków oraz biorąc pod uwagę rozważania powyższe, z których wynika, że milcząca zgoda nie może być traktowana jako oświadczenie woli, można postawić tezę, że w polskim prawie autorskim mamy w niektórych sytuacjach do czynienia z prawem zwyczajowym.
Wszystkie ilustracje graficzne są autorstwa Małgorzaty Ciepłuch.
[1] Por. J. Barta (red.) Prawo autorskie. System Prawa Prywatnego, Warszawa 2005 s. 36 i 40.
[2] Paradoksem oraz niewątpliwą luką w działalności polskich Organizacji Zbiorowego Zarządzania (OZZ) jest przyznanie muzykowi jazzowemu statusu jedynie artysty wykonawcy. Muzyk jazzowy nagrywający np. płytę ze standardami jazzowymi nie może oddać w zarząd swoich improwizacji ZAIKS-owi, które w świetle art. 1 u.p.a.p.p. (Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych) niewątpliwie są utworem, zaś muzyk jazzowy niewątpliwie jest twórcą. Na chwilę obecną OZZ (Organizacje zbiorowego zarządzania) uznają muzyków jazzowych jedynie jako artystów wykonawców, a więc jazzmani oddają swe prawa w zarząd jedynie STOART-owi lub SAWP-owi. Pozbawieni są natomiast prawa do pobierania tantiem autorskich za rozpowszechnianie ich improwizacji w radiu, telewizji, Internecie itd.
[3] W kolejnej części artykułu omawiamy badanie przeprowadzone wśród 126 muzyków jazzowych z całej Polski oraz 56 osób komponujących muzykę jazzową. W badaniu wzięły osoby w przedziale wiekowym 20 lat w wzwyż, czynnie wykonujący zawód muzyka. Ze względu na ograniczoną liczbę osób wykonujących czynny zawód muzyka zaniechano przeprowadzenia próby losowej. Badanie zostało przeprowadzone w formie ankiety elektronicznej oraz papierowej w terminie 10-28.01.2012 roku.
[4] Pytanie brzmiało: Kiedy wykonuję improwizację jazzową do standardu to czuję jakbym – odpowiedź większości brzmiała: modyfikował istniejący utwór.
[5] A. Niżankowska pisze o konieczności zachowania „bagażu treściowego” w opracowaniu; por. A. Niżankowska, Prawo do integralności utworu, Kraków 2007, s. 129.
[6] Publiczne wykonanie uważane jest przez ustawę o prawie autorskim za korzystanie z utworu. Korzystać z utworu można na tzw. polach eksploatacji wymienionych w art. 50 u.p.a.p.p. i są to: 1) w zakresie utrwalania i zwielokrotniania utworu – wytwarzanie określoną techniką egzemplarzy utworu, w tym techniką drukarską, reprograficzną, zapisu magnetycznego oraz techniką cyfrową, 2) w zakresie obrotu oryginałem albo egzemplarzami, na których utwór utrwalono – wprowadzanie do obrotu, użyczenie lub najem oryginału albo egzemplarzy, 3) w zakresie rozpowszechniania utworu w sposób inny niż określony w pkt. 2 – publiczne wykonanie, wystawienie, wyświetlenie, odtworzenie oraz nadawanie i reemitowanie, a także publiczne udostępnianie utworu w taki sposób, aby każdy mógł mieć do niego dostęp w miejscu i w czasie przez siebie wybranym.
[7] Np. w Niemczech i we Francji.
[8] Cyt. za: A. Niżankowska, op.cit., s. 124; Autorka bardzo trafnie argumentuje konieczność wyrażenia zgody w formie aktywnej. Aby móc rozsądnie przewidzieć ostateczny rezultat działań, udzielana zgoda musi się odznaczać maksymalną możliwą precyzją, ergo na pewno nie może mieć charakteru abstrakcyjnego. Pogląd ten zdaje się wyrażać Sąd Najwyższy, który w jednym z orzeczeń (dotyczących udzielenia przez pacjenta zgody na zabieg) stwierdza, że "brak sprzeciwu pacjenta lub też złożony przez niego automatycznie podpis na dokumencie stwierdzającym historię choroby nie może być traktowany jako zgoda na zabieg" (zob. Ibidem).
[11] ZAIKS – Związek Autorów i Kompozytorów Scenicznych – organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi powołana do działania Decyzją Ministra Kultury 1 lutego 1995 roku, której funkcjonowanie przewiduje ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
[12] § 4 pkt 1 statutu. Statut dostępny na stronie: <http://www.zaiks.org.pl/70,29,statut_stowarzyszenia> z dnia 15.05.2012.
[13] Informacja aktualna na dzień 15.05.2012.
[14] Inna sprawa, że ZAIKS w ogóle nie traktuje jako twórców muzyków jazzowych, dopóki ci tworzą jedynie jazzowe improwizacje. Jazzmani z tytułu korzystania z improwizacji ich autorstwa przez osoby trzecie (czyli np. emitowanie w radiu, telewizji, Internecie) nie otrzymują tantiem autorskich, a jedynie tantiemy wykonawcze. Jazzman ma bardzo ograniczone możliwości, aby swoją solówkę do standardu jazzowego zgłosić do ZAIKS-u, co w zasadzie nie powinno mieć miejsca, skoro ZAIKS powołany jest do ochrony praw twórców zaś improwizacja do standardu jazzowego jest utworem w rozumieniu art. 1 u.p.a.p.p.
Ochrona prawna dzieła muzycznego - część 2
JoBee i Cat Called Fritz - nowy projekt na polsko-francuskiej scenie muzycznej
Mariusz Bogdanowicz „… To mój czas zachwyceń…”