Source: https://korneliaorwat.pl/co-to-jest-edukacja-domowa/
Timestamp: 2018-07-21 17:32:46+00:00
Document Index: 121656069

Matched Legal Cases: ['art. 44', 'art. 44', 'art. 109', 'art. 22', 'Art. 37', 'art. 37']

Co to jest edukacja domowa? Prawo i formalności. - Kornelia O...
Z pewnością wśród moich czytelników znajdują się towarzysze (nie)doli edukacyjno-domowej, którym nie muszę nic wyjaśniać. Znajdują się też wśród nich tacy, którzy, nie będąc towarzyszami tej (nie)doli, po lekturze moich artykułów wyrobili sobie już zdanie o tym, czym jest, albo czym nie jest, edukacja domowa.
Jednak dla zbłąkanego internauty szukającego praktycznych informacji o edukacji domowej przydałoby się trochę konkretów.
Dlatego zaplanowałam dwa artykuły z cyklu „Edukacja domowa dla początkujących”. W pierwszym z nich wyjaśnię aspekty prawne i formalności, jakie trzeba załatwić, gdy zamierza się rozpocząć przygodę z edukacją poza szkołą. W drugim – napiszę o tym, co czeka nas po załatwieniu formalności, czyli o edukacji domowej w praktyce.
Zatem zacznijmy od definicji: Co to jest edukacja domowa?
Edukacja domowa to spełnianie obowiązku szkolnego poza szkołą.
Tak definiuje to ustawa. Co dokładanie mówi o obowiązku szkolnym i edukacji domowej nowa, zmieniona Ustawa – Prawo oświatowe z 14 grudnia 2016 roku?
(Przytaczam fragmenty, które nie dotyczą dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych.)
4. Uczeń spełniający obowiązek szkolny lub obowiązek nauki poza szkołą uzyskuje roczne oceny klasyfikacyjne na podstawie rocznych egzaminów klasyfikacyjnych z zakresu części podstawy programowej obowiązującej na danym etapie edukacyjnym, uzgodnionej na dany rok szkolny z dyrektorem szkoły.
Egzaminy klasyfikacyjne są przeprowadzane przez szkołę, której dyrektor zezwolił na spełnianie obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki poza szkołą. Uczniowi takiemu nie ustala się oceny zachowania. Egzamin klasyfikacyjny przeprowadza się zgodnie z art. 44l ustawy o systemie oświaty i przepisami wydanymi na podstawie art. 44zb ustawy o systemie oświaty.
1) prawo uczestniczenia w szkole w zajęciach, o których mowa w art. 109 ust. 1 pkt 2, 3 i 5–7 (*);
a) podręczników, materiałów edukacyjnych i materiałów ćwiczeniowych, o którym mowa w art. 22ac ustawy o systemie oświaty, oraz
(* 2) dodatkowe zajęcia edukacyjne, do których zalicza się:
b) zajęcia, dla których nie została ustalona podstawa programowa, lecz program nauczania tych zajęć został włą- czony do szkolnego zestawu programów nauczania;
7) zajęcia z zakresu doradztwa zawodowego)
Od kiedy obowiązują powższe przepisy? Mówi o tym artykuł 189:
Ustawa wchodzi w życie w terminie i na zasadach określonych w ustawie z dnia 14 grudnia 2016 r. – Przepisy wprowadzające ustawę – Prawo oświatowe (Dz. U. z 2017 r. poz. 60).
Oto odpowiedni zapis wspomnianej ustawy:
Ustawa z dnia 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe (Dz. U. z 2017 r. poz. 59) wchodzi w życie z dniem 1 września 2017 r., (…)
Z powyższego cytatu wynika, że dzieci objęte są obowiązkiem przedszkolnym w wieku 6 lat (obowiązkowa „zerówka”), zaś obowiązkiem szkolnym – w wieku 7 lat.
Jeśli chcemy, aby nasze dzieci realizowały obowiązek szkolny poza szkołą, potrzebujemy zgody dyrektora szkoły, do której zapisane jest dziecko. Jeśli chcemy, aby dziecko realizowało obowiązek rocznego przygotowania przedszkolnego („zerówkę”) poza przedszkolem, to potrzebujemy zgody dyrektora przedszkola. Możemy też zapisać dziecko do „zerówki” od razu do szkoły, w której zamierzamy kontynuować naukę „pozaszkolną”.
W praktyce wygląda to tak, że najpierw szukamy szkoły, o której wiemy, że jest przyjazna edukacji domowej, a następnie zapisujemy do niej dziecko, składając odpowiednie dokumenty.
Przez szkołę przyjazną edukacji domowej rozumiem szkołę, która:
Po pierwsze, wie o istnieniu takiej formy edukacji (jeszcze nie tak dawno nie było to takie oczywiste).
Po drugie, akceptuje fakt, że rodzice mają prawo do samodzielnego organizowania i prowadzenia edukacji swoich dzieci.
Po trzecie, ufa rodzicom, że są w stanie samodzielnie tę edukację zorganizować i poprowadzić w sposób odpowiedni i dobry dla ich dzieci.
Po czwarte, rozumie specyfikę edukacji domowej – czyli zdaje sobie sprawę, że edukacja domowa nie oznacza szkoły w domu (a przynajmniej w zdecydowanej większości przypadków).
Po piąte, które wynika z pierwszego, drugiego, trzeciego i czwartego – oferuje rodzinom w edukacji domowej wsparcie, o którym za chwilę.
Zatem mamy krok pierwszy, czyli znalezienie odpowiedniej szkoły.
Pamiętajmy, że możemy wybierać tylko spośród szkół na terenie województwa, w którym mieszkamy. A ściślej mówiąc, „w którym zamieszkuje dziecko”, jak wskazuje ustawa. Uwaga: „zamieszkuje”, a nie „jest zameldowane”.
Szukając przyjaznej szkoły, dobrze jest kierować się rekomendacjami i doświadczeniami innych rodziców edukujących domowo. Znajdziemy ich na forach internetowych, portalach społecznościowych i… w szkołach. (Pisałam o tym w moim poradniku-trylogii.)
Przed wyborem szkoły warto odpowiedzieć sobie na następujące pytania:
1. Czy będziemy potrzebować pomocy ze strony szkoły? 2. Czy chcemy, by szkoła była blisko naszego miejsca zamieszkania?
Zanim odpowiemy sobie na nie, zastanówmy się, jakiego wsparcia możemy oczekiwać od szkoły.
Oto moja „lista marzeń”:
możliwość uczestniczenia w wybranych zajęciach (np.: angielski, w-f, kółka zainteresowań),
konsultacje (w realu czy on-line),
wycieczki, lekcje muzealne,
pomoce naukowe w postaci spisów zagadnień egzaminacyjnych czy próbnych testów egzaminacyjnych,
informacje o wymaganiach egzaminacyjnych i podstawie programowej,
informacje o podręcznikach, według których są skonstruowane wymagania egzaminacyjne,
biblioteczkę on-line zawierającą treści o których mowa w punktach 4. – 6.,
biblioteczkę on-line, zawierającą pomoce dydaktyczne: tabele, skrypty, streszczenia i repetytoria, artykuły, bibliografię, filmy, wykłady…,
warsztaty wychowawczo-edukacyjne dla rodziców i dzieci,
obozy integracyjno-edukacyjne dla rodzin,
konsultacje psychologa i pedagoga,
refundację zajęć pozaszkolnych (basen, angielski),
refundację podręczników i innych pomocy naukowych.
Ustawa co prawda precyzuje (Art. 37 punkt 7.), z jakiego wsparcia szkoły „może korzystać” uczeń i rodzice w edukacji domowej. Jednak, po pierwsze – sformułowanie „może korzystać” nie oznacza, że szkoła „musi zapewnić” (takiego sformułowania w ustawie nie zauważyłam), a po drugie, ustawa nie narzuca szkołom ograniczeń w zakresie wsparcia, jakie mogą one zapewniać. Z czego wynika fakt, że szkoły mają wolną rękę w tym zakresie, a zatem mogą ze sobą konkurować.
Powyższa „lista marzeń” jest długa i zdaję sobie sprawę, że znalezienie szkoły oferującej wszystko to jednocześnie jest niemożliwe, ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, żebyśmy wiedzieli, czego potrzebujemy najbardziej.
Gdy będziemy już wiedzieli, jakiego rodzaju pomocy oczekujemy od szkoły i z czego będziemy korzystać, zdecydujmy, czy szkoła ma być blisko naszego miejsca zamieszkania, czy nie. (Tutaj ustawa nas ogranicza, wskazując, że szkoła musi znajdować się w obrębie województwa, w którym zamieszkuje dziecko.)
Warto być realistą i nie nastawiać się, że będziemy ze wszystkiego korzystać. Często na początku przygody z edukacją domową mamy ogromny apetyt na wszelkie atrakcje edukacyjne, a z czasem okazuje się, że dojeżdżanie z trójką dzieci na zajęcia na drugim końcu miasta trzy razy w tygodniu zaczyna nas przerastać. Że chcielibyśmy pojechać na rodzinny obóz integracyjny, ale niestety, urlop męża nie jest z gumy, a dzieci akurat na wyjazd zachorowały. Że co prawda biblioteczka on-line wygląda kusząco, ale przecież nie chcemy, żeby nasze dzieci przesiadywały zbyt często przy komputerze.
Pamiętajmy o minimalizmie, który dawkowany odpowiednio, dobrze robi edukacji domowej.
Zwrócmy uwagę na to, że szkoła nastawiona na uczniów edukacji domowej, nawet jeśli nie jest najbliżej naszego miejsca zamieszkania i nie będziemy zbyt często jej odwiedzać, może być dla nas miejscem, gdzie nawiążemy kontakty z innymi rodzinami w edukacji domowej. Natomiast w „zwykłej” szkole rejonowej, najbliższej naszemu miejscu zamieszkania, a więc najwygodniejszej z punktu widzenia zajęć dodatkowych, możemy – ale nie musimy! – czuć się niezręcznie w roli „odmieńców”. Podkreślam: nie musimy. Zresztą, bycie odmieńcem ma swoje zalety. Jesteśmy tymi, którzy wnoszą powiew nowości i świeżości (nowości i świeżości, która dawniej była przecież normą, bo edukacja domowa jest stara jak świat, tyle że zapomniana) w skostniałe mury szkolne!
Krok drugi, czyli kompletujemy potrzebne dokumenty.
1. Wniosek do dyrektora szkoły o umożliwienie spełniania obowiązku szkolnego poza szkołą.
Szkoły, które bierzemy pod uwagę, czyli przyjazne edukacji domowej, najczęściej dysponują gotowymi formularzami takich wniosków. Jeśli tak nie jest, proponuję krótką formułę (zawierającą od razu oświadczenie o zapewnieniu dziecku warunków do realizacji podstawy programowej oraz zobowiązanie do przystępowania do egzaminów), do podpisania przez oboje rodziców:
Na podstawie art. 37 Ustawy – Prawo oświatowe z 14 grudnia 2016 roku wnoszę o wydanie zezwolenia na spełnianie przez moje dziecko, (imię i nazwisko dziecka) obowiązku szkolnego (przedszkolnego) poza szkołą (przedszkolem).
Jednocześnie oświadczam, że zobowiązuję się zapewnić dziecku warunki umożliwiające realizację podstawy programowej obowiązującej na danym etapie edukacyjnym, a także zobowiązuję się do tego, by moje dziecko, (imię i nazwisko dziecka) przystępowało w każdym roku szkolnym do rocznych egzaminów klasyfikacyjnych.
2. Opinia z publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej.
Wielu rodziców obawia się tej opinii. Warto przypomnieć więc, że opinia nie jest wiążąca w tym sensie, że poradnia w żaden sposób nie orzeka, czy dziecko nadaje się do edukacji domowej czy też nie.
Całe szczęście swoją drogą, bo takie orzekanie otwierałoby pole do wszelakich dalszych orzeczeń, poczynając od tego, czy dziecko nadaje się do karmienia piersią, czy nadaje się do nauki mówienia, chodzenia i jedzenia (w domu!), czy nadaje się do nauczania obowiązków domowych (w domu!), i w ogóle do życia w domu (bo to, że nadaje się do życia i edukacji w placówkach to oczywista oczywistość!).
Tak więc opinia z poradni psychologiczno – pedagogicznej, która jest niczym innym jak opinią o dziecku wystawioną na potrzeby wnioskowania o edukację domową, jest potrzebna jako dokument, który załączamy do wniosku o edukację domową.
Zatem zgłaszając się do poradni, oświadczamy, że „potrzebujemy opinii o dziecku na potrzeby wnioskowania o edukację domową.”
Nowa ustawa wchodzi w życie z 1 września 2017 roku, więc do tej daty mamy jeszcze możliwość skorzystania z usług poradni niepublicznych. Po 1 września 2017 roku pozostaną do naszej dyspozycji jedynie poradnie publiczne. Co utrudnia sprawę o tyle, że w publicznych poradniach mamy dłuższe kolejki i załatwienie opinii zazwyczaj trwa dłużej. Nawet kilka miesięcy.
No dobrze. Mamy już opinię z poradni psychologiczno – pedagogicznej, napisaliśmy wniosek o umożliwienie na spełnianie obowiązku szkolnego poza szkołą. Wybraliśmy szkołę, w której nasze dziecko będzie zdawać coroczne egzaminy klasyfikacyjne. Zanosimy (lub wysyłamy pocztą) wniosek do dyrektora szkoły. Czekamy na odpowiedź i decyzję.
Zaczynamy naszą przygodę! Obiecuję Wam krew, pot i łzy. Zalecam miłość, cierpliwość i pokorę.
Słowa kluczowe: edukacja domowaedukacja domowa dla początkującychegzaminynauka w domuporadnikporadnikiprawo oświatoweszkołaustawa
2337 (ilość odsłon)
Poprzedni wpisWykorzystaj pudełka po chusteczkach higienicznych czyli zadanie #27
Następny wpisObowiązki, dyscyplina – co za niemiłe słowa!
Kornelia Weronika Orwat	9 marca 2017 at 13:03
Dziękuję Olcho i też Ci gratuluję zawczasu!!! 🙂 Dwa lata zleciały szybko… ech. Drugi artykuł pewnie nie w najbliższa, a w kolejną środę będzie.
liseko.pl	9 marca 2017 at 20:10
Kornelia, z wielkim entuzjazmem omielam wszystkie cytaty z ustaw ☺ chętnie zamiast nich poczytalabym o tym, jakie pytania zadać sobie ZANIM zdecydujemy się na edukację domową dzieci ☺
basja	24 marca 2017 at 22:28
dobrze, że w moim województwie choć jedna szkoła przyjazna ed jest 😉