Source: http://www.codozasady.pl/siostra-siostry-nie-kupi/
Timestamp: 2018-12-14 09:17:08+00:00
Document Index: 43847457

Matched Legal Cases: ['art. 200', 'art. 200', 'art. 4', 'art. 4', 'art. 4', 'art. 4', 'art. 4', 'art. 200', 'art. 200', 'art. 200', 'de lege ferenda', 'art. 301', 'art. 4', 'art. 4', 'art. 4']

Siostra siostry (nie) kupi | Co do zasady
Siostra siostry (nie) kupi
Czy i w jakim stopniu kodeksowy zakaz nabywania udziałów spółki dominującej przez spółkę zależną ma zastosowanie do transakcji nabycia udziałów jednej spółki-siostry przez drugą?
Przepis art. 200 § 1 zd. 2 Kodeksu spółek handlowych stanowi o zakazie obejmowania, nabywania lub przyjmowania w zastaw udziałów spółki dominującej przez spółkę zależną. Sankcją za naruszenie tego zakazu jest bezwzględna nieważność dokonanej wbrew niemu czynności prawnej.
Na pierwszy rzut oka dyspozycja ta wydaje się nie tylko nie budzić wątpliwości interpretacyjnych, ale także być ze wszech miar słuszną. Otóż bowiem prawodawca dąży do uniknięcia sytuacji, w której spółka zależna, wskutek nabycia udziałów spółki dominującej, stałaby się sama wobec siebie spółką dominującą.
Sprawa nie jest jednak taka prosta w przypadku, gdy przychodzi nam oceniać nabycie przez jedną spółkę udziałów drugiej spółki, jeśli obydwie pozostają względem siebie w pozycji „siostrzanej”, tj. każda z nich jest kontrolowana przez tę samą, trzecią, spółkę („matkę”), zaś skład zarządów obydwu „spółek-sióstr” jest tożsamy.
Ani zależność, ani dominacja
Tożsamość osobowa organów spółek wchodzących w skład tej samej grupy spółek jest wcale nierzadkim zjawiskiem. Tymczasem na gruncie art. 200 § 1 zd. 2 k.s.h. w zw. z art. 4 § 1 lit. 4 lit. d) k.s.h. może rodzić pewne problemy.
Jakkolwiek k.s.h. nie zawiera definicji spółki zależnej, to definiuje pojęcie przeciwne – spółki dominującej. Tą ostatnią jest, na gruncie przywołanego już art. 4 § 1 lit. 4 lit. d) k.s.h., w szczególności spółka, której członkowie zarządu stanowią więcej niż połowę członków zarządu innej spółki kapitałowej (spółki zależnej właśnie).
Z literalnego brzmienia tego przepisu może wynikać stan dominacji i zależności pomiędzy dwiema spółkami-córkami, nawet w sytuacji, gdy żadna z tych spółek nie posiada udziału kapitałowego w drugiej spółce.
Przyjęcie istnienia stanu dominacji i podporządkowania pomiędzy nimi w sytuacji, gdy na obie spółki (córki) przeważający wpływ wywiera w istocie ich wspólny podmiot dominujący (spółka-matka), nie odzwierciedlałoby jednak rzeczywistych relacji między spółkami, tj. relacji między spółkami-siostrami, podporządkowanymi temu samemu podmiotowi i faktycznie niepozostającymi pomiędzy sobą ani w stosunku zależności, ani dominacji1.
Wspólnik może więcej
Należy zauważyć, że w typowych sytuacjach faktyczna kontrola nad spółką (rozumiana jako wpływ na kierunek prowadzonej przez nią działalności) nie jest sprawowania przez zarządców, lecz wypływa z uprawnień przypisanych wspólnikom (przede wszystkim z prawa głosu na zgromadzeniu wspólników spółki i z prawa do powoływania części członków organów spółki przyznanego jako indywidualny przywilej). Sami zarządcy mogą bowiem zostać w każdej chwili odwołani z pełnionej funkcji, a pole ich działania może być istotnie ograniczone ze względu na przyjęty w danej spółce model ładu korporacyjnego. Wreszcie w spółkach z o.o. członkowie zarządu podlegają daleko idącemu wpływowi wspólników, z reguły w znacznie większym stopniu aniżeli w spółce akcyjnej zaangażowanych w bieżące sprawy spółki. W efekcie sam fakt istnienia swoistej „unii personalnej” pomiędzy dwiema spółkami (w braku powiązań kapitałowych między nimi – o czym dalej) nie przesądza jeszcze o tym, że członkowie zarządu jednej z nich zyskują kontrolę nad drugą spółką. Przeciwny wniosek mógłby w pewnych okolicznościach zostać uznany za uzasadniony w spółkach o rozproszonej strukturze własnościowej. W nich bowiem niejednokrotnie to właśnie zarządy sprawują faktyczną kontrolę. Jednakże w realiach spółek posiadających jednego tylko wspólnika przyjęcie istnienia takiego poglądu uznać należy za zbyt daleko idące oraz nieadekwatne wobec realiów rynkowych, a nawet sprzeczne z celem regulacji ustawowej.
Siostry zależne tylko od matki
Mając na względzie powyższe okoliczności, należy podkreślić, że przepisy kolizyjne zawarte w art. 4 § 3-5 k.s.h. nie mają zastosowania do spółek-sióstr bez względu na to, jaki był skład ich zarządów w chwili nabycia udziałów jednej z nich przez drugą. Zgodnie bowiem z art. 4 § 3 k.s.h. regulacje zawarte w tym oraz w kolejnych paragrafach obejmują instytucję tzw. udziałów krzyżowych. Udziały takie występują w sytuacjach, gdy dwie spółki handlowe posiadają wzajemnie swoje udziały, co prowadzi do istotnych problemów w ustaleniu, która ze spółek zajmuje pozycję dominującą, a która zależną2.
O ile więc w chwili nabywania udziałów jednej spółki-siostry przez drugą spółka nabywająca nie posiada udziałów drugiej spółki (i vice versa), to zastosowanie do tych spółek przepisów kolizyjnych zawartych w art. 4 §3-5 k.s.h. nie wydaje się możliwe. Tym samym niemożliwe jest uznanie takich spółek-sióstr za podmioty względem siebie wzajemnie dominujące i zależne, a jedynie za podmioty zależne od ich, wspólnego zresztą, wspólnika – spółki „matki”.
Na marginesie powyższych rozważań warto mieć na uwadze to, że art. 200 § 1 zd. 2 k.s.h. odnosi się wyłącznie do samego nabywania udziałów spółki dominującej przez spółkę zależną. Tym samym przeprowadzane dla potrzeb stwierdzenia ewentualnego naruszenia przywołanej normy badanie stanu dominacji-zależności dotyczy tylko chwili nabycia.
Przyjęcie poglądu, że art. 200 § 1 zd. 2 k.s.h. znajduje zastosowanie do nabycia jednej spółki-siostry przez drugą, niepowiązaną z nią bezpośrednio kapitałowo spółkę, prowadziłoby wszak do wniosków nieracjonalnych. Oto bowiem tożsamość zarządów spółek w chwili nabycia udziałów stanowiłaby naruszenie art. 200 § 1 zd. 2 k.s.h., podczas gdy taka tożsamość przed nabyciem i po nabyciu takim naruszeniem już by nie była. Zapewne nie jest to skutek, jaki prawodawca zamierzał osiągnąć, konstruując przywołane przepisy. Tym bardziej zasadne jest stosowanie w podobnych przypadkach raczej wykładni celowościowej aniżeli językowej.
Jako postulat de lege ferenda wskazać można więc zrewidowanie przywołanych przepisów, podobnie jak i dokonanie szerszego przeglądu norm odnoszących się do tzw. zgrupowań spółek i czynności prawnych dokonywanych w ich ramach. Ale to już jest problematyka zdecydowanie wykraczająca poza ramy niniejszego artykułu.
Maciej Szewczyk, Krzysztof Libiszewski, praktyka transakcji i prawa korporacyjnego kancelarii Wardyński i Wspólnicy
1 Tak też A. Opalski (red.), Kodeks spółek handlowych. Tom III A. Spółka akcyjna. Komentarz do art. 301-392, Warszawa 2016, komentarz do art. 4 k.s.h., W. Popiołek [w:] W. Pyzioł (red.), Kodeks spółek handlowych. Komentarz, Warszawa 2008, komentarz do art. 4 k.s.h. oraz M. Michalski, Kontrola kapitałowa nad spółką akcyjną, Warszawa 2004, s. 421 i n.
2 Por. J. Strzępka (red.), Kodeks spółek handlowych. Komentarz., Wyd. 7, Warszawa 2015, komentarz do art. 4 k.s.h.