Source: http://prawo.vagla.pl/node/7011
Timestamp: 2019-10-22 12:23:17+00:00
Document Index: 115065333

Matched Legal Cases: ['art. 7', 'art. 20', 'art. 45', 'art. 31', 'art. 54', 'art. 10', 'art. 37', 'art. 422', 'art. 429', 'art. 430', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 15', 'art. 45', 'art. 45', 'art. 31', 'art. 54', 'art. 10', 'art. 51']

Słupska rozprawa w sprawie komentarzy internautów i braku rejestracji portalu | prawo | VaGla.pl Prawo i Internet
Pn, 2007-01-29 12:43 by VaGla
Pamiętacie doniesienia dotyczące postawienia zarzutów redaktorowi serwisu GazetaBytowska.pl? Pisałem o tym w kwietniu zeszłego roku w tekście Czy brak rejestracji internetowego serwisu to pretekst?. Prokuratura zarzuciła Leszkowi Szymczakowi, że prowadzony przez niego lokalny portal nie jest wpisany do rejestru dzienników i czasopism. Drugi zarzut był związany z komentarzami, które ukazały się pod publikowanymi w serwisie notatkami. Na dziś wyznaczono termin pierwszej rozprawy. Proces toczy się w Słupsku.
W kwietniu zeszłego roku akt oskarżenia wpłynął do sądu. Redaktorowi serwisu GazetaBytowska.pl postawiono dwa zarzuty, oba z zakresu prawa prasowego. Jak wówczas mówił zastępca prokuratora rejonowego: "Pierwszy dotyczy nieumyślnego dopuszczenia do publikacji treści niezgodnych z prawem, a drugi braku oficjalnej rejestracji portalu w sądzie". Te treści niezgodne z prawem, o które chodzi, to komentarze internautów dotyczące komornika Wojciecha D. (jeden z komentarzy dotyczący komornika brzmiał: "zlinczować, skopać, skoro metody cywilno-prawne zawiodły. Obywatele, to do was odezwa"). Prokuratura uznała, że internauci grozili komornikowi oraz, że odpowiedzialnym za dopuszczenie do ukazania się takich komentarzy jest redaktor naczelny serwisu.
Dziennik Bałtycki, który śledzi sprawę Szymczaka w swojej notatce poinformował niedawno o innym epizodzie związanym z tym procesem: sąd omyłkowo wysłał redaktora na badania psychiatryczne. O tym wcześniej pisał również serwis Kartuzy.info: "Właściciel bytowskiego portalu gby.pl, oskarżony przez prokuraturę z powodu treści umieszczonych na forum dyskusyjnym, został przed świętami skierowany na badania psychiatryczne. Słupski sąd dopiero po interwencji lokalnej gazety przyznał się do pomyłki" (pod adresem gdy.pl dziś znajduje się zupełnie inny serwis, a internetowa Gazeta Bytowska dostępna jest pod adresem GazetaBytowska.pl)(pierwotnie zrobiłem literówkę i stąd ten błąd).
Dzień przed wigilią zeszłego roku Szymczak otrzymał decyzję sądu wraz z wezwaniem na badania psychiatryczne, a w niej przeczytał ze zdziwieniem, iż on sam "zgłosił kłopoty ze zdrowiem psychicznym, więc należy teraz ustalić czy "w chwili popełnienia zarzucanych czynów miał zachowaną zdolność rozpoznania ich znaczenia i pokierowania swoim postępowaniem..."". Głos Pomorza ujawnił 28 grudnia pomyłkę sądu: owszem, chodziło o skierowanie na badania psychiatryczne osoby o tym samym nazwisku, ale o innym imieniu i adresie.
Wraz z przeprosinami wyznaczono termin rozprawy po dziesięciu miesiącach oczekiwania. Dziś w Słupsku odbyła się rozprawa. Przy okazji powstało lekkie zamieszanie związane z możliwością utrwalania dźwięku i obrazu w czasie rozprawy (z kamerami zjawili się dziennikarze TVN; początkowo sąd stwierdził, że w sprawie ewentualnego nagrania przebiegu rozprawy nikt wcześniej nie złożył stosownego wniosku i dlatego nie zgodził się na rejestrację przebiegu, nie wiem jednak jak ten epizod się zakończył - reportaż na temat temat ma zostać opublikowany w Faktach TVN o 19:00).
Wspomniany wyżej serwis kartuzy.info również był przedmiotem zainteresowania organów ścigania. Tam prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie o rzekome znieważenie byłego burmistrza Kartuz na forum serwisu (jakiś internauta nazwał byłego burmistrza "jebusem"). "Prokuratura uznała, że fora internetowe nie stanowią działalności prasowej, zamieszczane wypowiedzi nie są więc materiałem prasowym ani listem do redakcji. Odpowiedzialność za ich treść ponoszą wyłącznie autorzy komentarzy" - relacjonowano na łamach kartuzy.info.
"Dorosła" już (bo w stosownym wieku) ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe mimo licznych nowelizacji nigdy nie doczekała się ogłoszenia tekstu jednolitego. Funkcjonują jedynie teksty ujednolicone. Zgodnie z ustawą (art. 7 ust. 2 pkt 4) materiałem prasowym jest każdy opublikowany lub przekazany do opublikowania w prasie tekst albo obraz o charakterze informacyjnym, publicystycznym, dokumentalnym lub innym, niezależnie od środka przekazu, rodzaju, formy, przeznaczenia czy autorstwa.
Pojęcia "dziennik" oraz "czasopismo" w definicji ustawowej odnoszą się do określenia "druk periodyczny", co sugeruje określoną formę wyrażenia. Definicja ta jednak nie jest jasna, gdyż np. w przypadku dziennika definiuje się go przez określenie "ogólnoinformacyjny druk periodyczny lub przekaz za pomocą dźwięku oraz dźwięku i obrazu, ukazujący się częściej niż raz w tygodniu". Definicja czasopisma odpowiednio odnosi się do przekazu za pomocą dźwięku oraz dźwięku i obrazu.
Na podstawie art. 20 ustawy: "wydawanie dziennika lub czasopisma wymaga rejestracji w sądzie wojewódzkim właściwym miejscowo dla siedziby wydawcy, zwanej dalej "organem rejestracyjnym". Do postępowania w tych sprawach stosuje się przepisy Kodeksu postępowania cywilnego o postępowaniu nieprocesowym, ze zmianami wynikającymi z niniejszej ustawy".
Cóż wiemy o praktyce stosowania przepisów ustawy? Na podstawie Postanowienia Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 7 kwietnia 1999 r. I ACa 738/98 (OSA 1999/10 poz. 41 str. 32) wiemy, że "obecnie brak jest podstaw prawnych do badania przez sąd w postępowaniu o rejestrację dziennika lub czasopisma, czy jego tytuł zawiera stwierdzenia zgodne lub też niezgodne z faktycznym stanem rzeczy. Nie oznacza to, że sąd jest zobligowany do zarejestrowania każdego tytułu prasowego bez względu na jego treść. Granicą prawa wolności prasy oraz prawa do swobodnego wyrażania opinii i poglądów są prawa innych osób i podmiotów prawnych, których konieczność ochrony wynika z obowiązujących przepisów". W Postanowieniu Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z dnia 13 czerwca 2002 r. (V CKN 1040/2000, Biuletyn Sądu Najwyższego 2003/2 str. 10) SN uznał, że "Sąd prowadzący rejestr czasopism nie jest uprawniony do rozstrzygnięcia sporu o to, kto jest wydawcą oraz komu przysługują prawa do tytułu prasowego", z Postanowienia Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z dnia 8 maja 2003 r. (I CK 62/2003) wynika zaś, że "w sprawie o wpis do rejestru dzienników i czasopism kasacja nie jest dopuszczalna".
Rozwija się dziennikarstwo obywatelskie. Kolejne redakcje organizują plebiscyty na blogera roku, Tygodnik Time przyznał tytuł człowieka roku wszystkim użytkownikom internetu. Jednocześnie praktyka stosowania archaicznego prawa stanowić może niejasną wskazówkę dotyczącą obowiązków internetowych publicystów. Z jednej strony blogerzy cieszą się zawsze wówczas, gdy jakiś sąd uzna któregoś z nich za dziennikarza, z drugiej strony niepokoi ich, gdy pojawiają się sygnały dotyczące obowiązków rejestracji internetowej działalności publicystycznej. Jednocześnie obieg informacji z wykorzystaniem współczesnych środków komunikacji elektronicznej stwarza kolejne wyzwania. Czy bloger może być uznany za lobbystę? Pisałem o tym niedawno w tekście Blogerzy jak lobbyści czyli zamieszanie wokół 'grassroots lobbyingu'. Czy powinien zostać zlustrowany (por. Lustracja blogerów i komentatorów)?
Jeśli w sprawie toczącej się przed sądem w Słupsku zapadnie wyrok, z którego będzie wynikało, iż prowadzący serwis internetowy powinien być zarejestrowany w sądzie - taka informacja winna dać do myślenia również wszystkim politykom (w tym posłom, którzy biorą udział w procesie stanowienia prawa), którzy prowadzą własne blogi internetowe. Może się okazać, że ponoszą oni odpowiedzialność również za komentarze publikowane pod ich notatkami przez internatów (posłom przysługuje jednak immunitet, o czym warto pamiętać).
To zagadnienie jest znacznie bardziej obszerne. Czy w przypadku internetu działają przepisy dotyczące sprostowania i odpowiedzi (por. Sprostowania i media dla ludzi oraz Prawo do odpowiedzi online)? Pojawiają się kolejne sprawy dotyczące przekraczania granic wolności słowa (ostatnio pisałem o serwisie DontDateHimGirl.com: Internet i masowe przekraczanie granic wolności słowa). Na świecie pojawiają się też pomysły na obowiązki zgłaszania przez internetowych wydawców zauważonych treści niezgodnych z prawem (por. Pomysł na zgłaszanie treści nielegalnych). W Polsce trwają prace nad ustawą tworzącą Centrum Dobrych Mediów.
O tego typu sprawach piszę w dziale prasa niniejszego serwisu, jednak jeszcze raz zachęcam do przeczytania komentarzy pod sygnalizowanym już wyżej tekstem Czy brak rejestracji internetowego serwisu to pretekst?. Jest tam m.in. informacja o tym, że 22 listopada 2005 roku roku Sąd Rejonowy we Włocławku II Wydział Karny postanowił o zwróceniu się do Trybunału Konstytucyjnego z pytaniem prawnym: Czy przepis art. 45 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 roku Prawo prasowe (por. niżej) jest zgodny z przepisami art. 31 ust. 3 i art. 54 Konstytucji RP oraz art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności?
Ustawa Prawo prasowe (wybór)
Redaktor, który nieumyślnie dopuścił do opublikowania materiału prasowego zawierającego znamiona przestępstwa, o którym mowa w art. 37a - podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności
Na obrazku powyżej: megafony w garażu pod warszawskim supermarketem Reduta. Na podstawie przepisów Prawa prasowego - w określonych warunkach za prasę można również uznać radiowęzły zakładowe.
« Sporu o pobieranie mp3 ciąg dalszy | Geodezyjne zasoby informacyjne - zespół ekspertów »
Bardzo ciekawy jestem
Pn, 2007-01-29 22:58 by Michał Poselt
Bardzo ciekawy jestem dalszego rozwoju tej rozprawy. Moim skromnym zdaniem (o ile mogę teraz takie publikować - bez obaw ze np. pan Piotr W. zostanie osądzony :) ) jest to czysta paranoja by administrator strony odpowiadał za komentarze innych.
Czy jest Pan w stanie kontrolować wszystkie komentarze dodawane do Pańskiego serwisu?
Problem podobny jak z retencja danych i z kwestią "małych administratorów" - "Nie stać Cię zrezygnuj"
W większości z serwisów/portali/stron internetowych (jak by tego nie nazywać) istnieje regulamin.
A teraz cytat, i pytanie:
15. Onet.pl zastrzega sobie prawo do natychmiastowego usunięcia wszelkich materiałów, które zostały opublikowane z naruszeniem pkt 14 powyżej oraz pozostałych postanowień niniejszego regulaminu.
16. W przypadku wystąpienia przez osoby trzecie z jakimikolwiek roszczeniami z tytułu naruszenia ich praw przez publikację przez Użytkownika materiałów w serwisie digart.pl, Użytkownik zobowiązuje się, że przejmie na siebie w całości koszty ewentualnego postępowania sądowego, koszty zastępstwa procesowego oraz zasądzonych lub ustalonych w drodze ugody odszkodowań.
17. Grupa Onet.pl S.A. natychmiast powiadomi o takim fakcie użytkownika i pozostawi mu decyzję w sprawie ustanowienia pełnomocnika do prowadzenia sprawy sądowej.
Link: http://www.digart.pl/tekst/regulamin.html
Czy jest to sposób na unikniecie konsekwencji prawnych takich jak w w/w serwisach?
Jak "to" odnośi sie do ideii WEB 2.0 ? i z zaangażowaniem społeczności internetowej w budowanie treści serwisów?
Doczekamy się chyba cenzury Internetu jak w Chinach... ;-)
Jestem i robię to
Pn, 2007-01-29 23:13 by VaGla
Pyta Pan: "Czy jest Pan w stanie kontrolować wszystkie komentarze dodawane do Pańskiego serwisu?". Odpowiedź jest następująca - owszem. Jestem w stanie i robię to. Każdy komentarz osoby anonimowej przechodzi przez moderację, przez moderację przechodzą również posty osób mających konto. Tylko niektóre osoby posiadające konto mają prawo dodawać komentarze bez moderacji.
Co zaś tyczy regulaminy - nie może on być sprzeczny z powszechnie obowiązującym prawem. Nie można też regulaminem wyłączyć odpowiedzialności, gdzie powszechnie obowiązujące prawo taką odpowiedzialność przewiduje.
Sam jestem ciekaw jak powyższa sprawa się zakończy.
Ok, odpowiedz na 1 pytanie
Pn, 2007-01-29 23:21 by Michał Poselt
Ok, odpowiedz na 1 pytanie uzyskałem wysyłając wypowiedź. Ale i tak pozostaje problem WEB 2.0 i blogów w których ciężko kontrolować treść.
Nie można też regulaminem wyłączyć odpowiedzialności, gdzie powszechnie obowiązujące prawo taką odpowiedzialność przewiduje.
... z czasem zobaczymy jak to przekłada się na życie codzienne, i serwisy internetowe.
Wydaje mi się ze "prawo internetowe" u Nas w kraju przechodzi właśnie trudny okres - kryzys - gdzie będzie się ono kształtować niestety na konkretnych przypadkach...
Kolego Vagla, to zła odpowiedź
Wt, 2007-01-30 10:11 by tommy
Kolego Vagla, taka odpowiedz może zostać użyta jako koronny argument za skazaniem administratora każdego serwisu. Zapomniałeś tylko o maleńkim szczególiku czyli o tym, że jesteś moderatorem serwisu (rodzaj redaktora odpowiadającego za treści publikowane w serwisie). Brak takiej wzmianki powoduje, że w oczach "szarych" użytkowników zaciera się różnica między moderowaniem a administrowaniem. Jeśli obiegowa opinia nie widzi różnicy, to co dopiero Sądy kiepściutko orientujące się w polu tzw. nowych technologii.
Wt, 2007-01-30 14:06 by VaGla
Pytanie było o to, czy jestem w stanie. Pytanie było skierowane do mnie. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Pewnie są tacy, którzy nie są wstanie kontrolować komentarzy. Przy okazji właśnie rozważam założenie mechanizmów antyspamerskich na te komentarze, bo zaobserwowałem wzmożoną aktywność spambotów.
No to ja jeszcze raz...
Cz, 2007-02-01 01:40 by tommy
Przykro mi to pisać, ale to w dalszym ciągu zła odpowiedź. Jako człowiekowi "zorientowanemu" w niuansach funkcjonowania serwisu takiego jak na przykład ten *nie wolno* Ci tak odpowiadać. Nieskromnie zaczynając od siebie powiem, że wiem w czym rzecz, ale "zwykli, niezorientowani" użytkownicy nie widzą granicy między administratorem, a moderatorem. Z technicznego punktu widzenia administrator każdego systemu może w nim wszystko. Ma dostęp do dzienników systemowych, może je dowolnie przetwarzać (w tym zmanipulować), może czytać korespondencję każdego użytkownika i zaglądać do wszystkich przesyłek jakie w ogóle przez serwer przechodzą. Może w końcu wyczyniać najprzeróżniejsze cuda w bazie danych wykorzystywanej przez serwisy działające na tym serwerze. Wie to każdy, kto "rządzi lub rządził" jakimkolwiek komputerem na prawach użytkownika uprzywilejowanego, serwerem, serwisem, itp. Mówiąc krótko - w obiegowym rozumieniu funkcjonowania serwisów dostępnych w sieci administrator i moderator/redaktor to jedno i to samo.
Możliwości techniczne to jedno. Funkcja to zupełnie inna sprawa. Serwis prawo.vagla.pl ma swojego moderatora bo taką ma formułę działania. Moderator jest redaktorem naczelnym i on odpowiada za publikowane tu treści. Serwis GazetaBytowska.pl natomiast działa w innej formule - forum obywatelskiego, gdzie wypowiedzieć się może każdy bez moderacji jak mniemam. Zaworem bezpieczeństwa w takiej formule jest rodzaj obywatelskiego donosu na publikacje, które naruszają czyjeś prawa. Taki mechanizm z powodzeniem działa w tak gigantycznym przedsięwzięciu jak chociażby komentarze do treści publikowanych przez na przykład Gazetę Wyborczą (to nie jest kryptoreklama tylko przywołanie w celu ilustracji tezy :-)). Zawsze też istnieje droga do dochodzenia swoich praw jeśli na forum pojawi się publikacja uznana przez nas jako szkalująca, pomawiająca, itp.
W rzeczonej sprawie doprowadzenie administratora serwisu pod Sąd to nic innego jak niekompetencja tzw. "organów ścigania" i usiłowanie stworzenia precedensu ścigania wolności wypowiedzi z urzędu.
Nie wiem Tomku o co Ci chodzi :)
Cz, 2007-02-01 02:59 by VaGla
Nie wiem Tomku o co Ci chodzi :) Wiesz doskonale, że mogę kontrolować i kontroluje wszystkie komentarze. Nie twierdziłem i nie twierdzę przy tym, że inni mają taką samą kontrolę w swoich serwisach. Pytanie było skierowane bezpośrednio do mnie i dotyczyło bezpośrednio tego serwisu. Obie odpowiedzi są zatem zgodne z prawdą. Drupal jest tak skonstruowany, że daje użytkownikowi o określonych uprawnieniach systemowych (przy odpowiednich ustawieniach systemowych) stosowną kontrolę. Ja zaś mam najwyższe uprawnienia w tym serwisie. Oczywiście są inne serwisy i nawet prowadzone są przez osoby, z których inne pełnią funkcję moderatora, inne redaktora, inne wreszcie redaktora naczelnego. W moim konkretnie przypadku - w jednej osobie skupiam wszystkie te funkcje, a nawet dodatkowo administrację bazami danych i zarządzanie plikami, chociaż administracja serwerami leży już na barkach profesjonalnego przedsiębiorstwa hostującego, bo tego już bym po prostu nie uniósł.
Dokladnie o to chodzilo
Pt, 2007-02-02 00:15 by tommy
Przyznaję się bez bicia, że mój komentarz to podpucha. Dokładnie chodziło mi o to, żebyś napisał jak wyżej. Jesteś moderatorem i gdyby w moderowanym przez Ciebie serwisie pojawił się "trefny" materiał, to stanąłbyś przed sądem i byłoby to jak najbardziej właściwe? Nie powiesz chyba, że należałoby postawić zarzuty przedsiębiorstwu hostującemu, prawda?
Zważ, że postawienie zarzutów administratorowi serwisu w sytuacji kiedy nie jest on jego redaktorem czy moderatorem, to niebezpieczne uproszczenie. Pochwycono kogoś, kto się ani nie ukrywał, ani też nie miał żadnego związku z wypowiedzią uznaną za naruszającą czyjeś prawa.
Po prostu - umożliwiał funkcjonowanie forum jako takiego. Odnosząc to na grunt prasy - w uproszczeniu oskarżanie administratora to jakby stawianie zarzutów drukarni.
N, 2007-02-04 04:19 by Monika Mosiewicz
Takie proste rozdzielenie funkcji administratora od moderatora, z punktu widzenia prawa też jest niebezpiecznym uproszczeniem. Niebezpiecznym dla czytających te słowa administratorów:) Prawo cywilne zna wiele konstrukcji, gdy odpowiedzialnośc ponosi jedna osoba, za czyn drugiej osoby, art. 422 k.c (pomocnictwo, podżeganie), art. 429- wina w nadzorze, art. 430 - odpowiedzialność kierownika, to jeśli chodzi o czyny niedozwolone, czyli te przepisy na podstawie których można dochodzić odszkodowania za naruszenie dóbr osobistych. Pomiędzy administratorem a moderatorem zawsze będzie istniał jakiś stosunek umowny (nikt nie mówi, że umowa musi być zawarta w formie pisemnej w tym zakresie), z którego będzie wynikało powierzenie czynności moderowania przez administratora jakiejś osobie i na tej podstawie trzeba będzie oceniać, czy administrator odpowiada za zaniechania i działania moderatora, czy też nie.
A co z wyłączeniem odpowiedzialności?
Pn, 2007-01-29 23:44 by PawełL
Nie zapominajmy też o art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną! Wyłączenie odpowiedzialności z tytułu świadczenia usług hostingowych dotyczy każdej sytuacji udostępniania w sieci cudzych treści, przez "prasę", czy nie. Wyłączenie ma charakter horyzontalny, a więc dotyczy także prawa karnego. A to znaczy, że zarzut nieumyślnego dopuszczenia do publikacji treści niezgodnych z prawem można bardzo łatwo obalić, właśnie na podstawie art. 14 u.ś.u.d.e., o ile oczywiście spełnione zostały przesłanki wyłączenia odpowiedzialności. I jeszcze jedno - z art. 15 wynika, że oskarżony nie miał i nie ma obowiązku monitorowania treści wypowiedzi na swoim forum.
IHMO nie całkiem tak łatwo
Wt, 2007-01-30 00:33 by Michał Poselt
IHMO nie całkiem tak łatwo będzie "obalić" ten zarzut.
Redaktorowi serwisu GazetaBytowska.pl postawiono dwa zarzuty(..)Pierwszy dotyczy nieumyślnego dopuszczenia do publikacji treści niezgodnych z prawem, a drugi braku oficjalnej rejestracji portalu w sądzie
Przytoczę jeszcze wspomniany artykuł 15
Tyle że z tego co się orientuję(czyt. Jak to rozumiem) właściciela wcześniej wymienionego serwisu oskarża się o publikację (jako dziennikarza) owego (niezgodnego z prawem) komentarza, poprzez serwis internetowy.
Zarzut publikacji jest
Wt, 2007-01-30 09:29 by PawełL
Zarzut publikacji jest wynikiem uznania portalu za gazetę. Ten zarzut musiał zresztą tak brzmieć, bo tak brzmi przepis. Natomiast w razie wykazania, że to nie oskarżony umieszczał wpisy, pojawia się możliwość wyłączenia jego odpowiedzialności.
skarżypyta ze mnie
Wt, 2007-06-05 09:21 by adammada
Wspominany już wcześniej w tym serwisie artykuł z gazety wyborczej trafił wczoraj do "polecanych".
Zaowocowało to wieloma komentarzami, między innymi wpisem pewnego trolla
Ja już wczoraj użyłem ikonki kosza aby zwrócić uwagę na to, że publikowanie takich tekstów wydaje mi się niezgodne z regulaminem portalu, a także z prawem.
Do dzisiaj jednak komentarz wciąż tam wisi. Ciekaw jestem więc mechanizmów rządzących usuwaniem komentarzy z gazeta.pl ... Czy jest tam np. jakaś wartość graniczna, powyżej której dopiero moderatorzy sprawdzają post?
Np. powyżej 10 zgłoszeń - bo poniżej może to być prosty szum informacyjny? Zapewne sam bym to tak rozwiązał ;).
Ale z drugiej strony - w sprawie gazety bytowskiej było oskarżenie o publikację niezgodnych z prawem wypowiedzi. Podejrzewam, że gdyby ktoś do administratora ww. strony napisał i zwrócił mu na to uwagę, to usunął by on te komentarze. Jednak tak się najwyraźniej nie stało - od razu do sądu.
Czy więc teraz za każdy wpis na gazeta.pl można by podawać do sądu (i to gazeta.pl - za to że publikuje) zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że takie wpisy są przecież zgłaszane moderatorom... - a oni nic. W regulaminie mają napisane, że nie odpowiadają za treść wypowiedzi - ale w świetle powyższych rozstrzygnięć wydaje się to być mało wiążące. No a akurat ten serwis wydaje się mieć baaaaaaardzo dużo wspólnego z gazetą ;).
To gazeta.pl jest gazetą, czy nie jest?
Wt, 2007-01-30 01:46 by Washko (niezweryfikowany)
Dobra wiadomość jest taka, że Trybunał Konstytucyjny już za trzy tygodnie rozpozna pytanie Sądu we Włocławku. Moja opinia - na pierwszy rzut oka - to oczywista niekonstytucyjność art. 45 prawa prasowego. Państwo nie potrzebuje rejestrować żadnych czasopmism ani innych publikatorów, bo mu to do niczego nie jest potrzebne. A jak ktoś głosi zabronione przez prawo hasła, to są inne paragrafy, które można zastosować.
Wokanda TK
Wt, 2007-01-30 02:42 by VaGla
Pomyślałem, że zacytuje ten wpis ze strony Trybunału Konstytucyjnego (sprawy na wokandzie):
Sygnatura: P 1/06
Termin: 20 II, godz. 10.00
Wnioskodawca: Sąd Rejonowy we Włocławku II Wydział Karny
Trybunał Konstytucyjny rozpozna pytanie prawne czy przepis art. 45 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 roku Prawo prasowe jest zgodny z przepisami art. 31 ust. 3 i art. 54 Konstytucji RP oraz art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.
Takie oczywiste to to wcale
Wt, 2007-01-30 09:37 by PawełL
Takie oczywiste to to wcale nie jest. Problem dotyka zakresu informacji gromadzonych przez Państwo, w szczególności celu takiej zbierania danych. Tyle tylko, że ocena tego przepisu Prawa prasowego nie będzie następować w oparciu o art. 51 Konstytucji, ponieważ nie mówimy tutaj (albo tylko w znikomym zakresie) o zbieraniu danych o obywatelach, a właśnie w zakresie interpretacji tego przepisu dysponujemy bogatym orzecznictwem Trybunału. Ocena raczej powinna dotykać kwestii swobody prowadzenia działalności gospodarczej oraz swobody głoszenia poglądów. I tutaj dotykamy sedna sprawy - czy Państwo potrzebuje rejestrować czasopisma? Moim zdaniem można bronić tezy, że potrzebuje. To nie jest sprzedaż mleka, a i ta musi być rejestrowana. Uwzględniając choćby zagrożenia dla prywatności, o których mowa w tym serwisie, rejestracja tytułów prasowych ma na celu wprowadzenie pewnego ładu informacyjnego, choćby w zakresie tytułów dzienników i czasopism. Zresztą, podobne systemy działają w innych krajach Europy (Francja, Hiszpania).
Następna rozprawa pod koniec lutego
Wt, 2007-01-30 14:24 by VaGla
Myślę, że trzeba szybko jeszcze napisać jak się wczorajszy dzień skończył w Słupsku. Relacja z wczorajszej rozprawy znalazła się w tekscie Proces za cudze słowa opublikowanym w portalu Gazeta.pl. Czytamy tam:
Warto jeszcze odwołać czytelników to wypowiedzi radcy prawnego Tomasza Ejtminowicza, który - podobnie jak uczynił to wyżej Paweł - odniósł się do przepisów ustawy o świadczeniu usług drogę elektroniczną.
Dla rzetelności powiem jeszcze, że mam kontakt z oskarżonym Leszkiem Szymczakiem, który potwierdził rzetelność informacji znajdujących się w Gazecie.
Powoli nikną prawne przeszkody