Source: https://publications.webnode.com/news/doniesienie-do-prokuratury-na-pkw-o-pomocnictwo-i-poplecznictwo-w-przestepstwie-przeciw-wyborom/
Timestamp: 2020-08-11 08:00:35+00:00
Document Index: 27690170

Matched Legal Cases: ['Art. 239', 'Art. 18', 'art. 160', 'Art. 82', 'Art. 249', 'art. 249']

Doniesienie do prokuratury na PKW o pomocnictwo i poplecznictwo w przestępstwie przeciw wyborom :: Publications
Strona startowa > Doniesienie do prokuratury na PKW o pomocnictwo i poplecznictwo w przestępstwie przeciw wyborom
Doniesienie do prokuratury na PKW o pomocnictwo i poplecznictwo w przestępstwie przeciw wyborom
Warszawa, 17 września 2018 roku
Pełnomocnik Wyborczy KWW Dra Mateusza Piskorskiego
/i zarazem/
Wyborca zarejestrowany w rejestrze wyborców w Warszawie
Doniesienie o podejrzeniu
Składam doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez organ państwowy Państwowa Komisja Wyborcza i/lub każdego członków PKW wraz z Dyrektorem Krajowego Biura Wyborczego.
Przestępstwa to:
Poplecznictwo: Art. 239 KK § 1. Kto utrudnia lub udaremnia postępowanie karne, pomagając sprawcy przestępstwa, w tym i przestępstwa skarbowego uniknąć odpowiedzialności karnej, w szczególności kto sprawcę ukrywa, zaciera ślady przestępstwa, w tym i przestępstwa skarbowego albo odbywa za skazanego karę, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Pomocnictwo: Art. 18 KK § 3. Odpowiada za pomocnictwo, kto w zamiarze, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, swoim zachowaniem ułatwia jego popełnienie, w szczególności dostarczając narzędzie, środek przewozu, udzielając rady lub informacji; odpowiada za pomocnictwo także ten, kto wbrew prawnemu, szczególnemu obowiązkowi niedopuszczenia do popełnienia czynu zabronionego swoim zaniechaniem ułatwia innej osobie jego popełnienie.
Wnoszę o zabezpieczenie poprawności postępowania-procesu poprzez spowodowanie zawieszenia pozwanych w czynnościach, aby przestali wspierać oczywiste przestępstwo przeciw wyborom i utrudniać-udaremniać postępowanie karne w tej sprawie.
Osoby podejrzewane to doświadczeni prawnicy:
Nie znam adresu i innych danych wrażliwych, zapewne można korespondencję kierować na adres Państwowej Komisji Wyborczej
Przewidując rozwój sytuacji już w dniu 19 lutego 2018 roku, z odpowiednim wyprzedzeniem, powiadomiłem PKW o zagrożeniu przestępstwem przeciw wyborom. W odpowiedzi następnego dnia (czyli bez choćby śladowej analizy problemu) odpowiedziano mi, że o tym, jak będzie wyglądać kampania wyborcza aresztanta decyduje „kierownik placówki” (czyli szef aresztu). Czyli suponowano w treści odpowiedzi – o bezprawie.
Takie rozwiązanie byłoby ewidentnym naruszeniem prawa wyborczego (kampanię wyborczą może „reżyserować” wyłącznie sam zainteresowany – kandydat – albo jego Pełnomocnik Wyborczy – czy też KWW). Taka więc podpowiedź ze strony PKW, w dodatku pośpieszna, wydała mi się oczywistą pomyłką.
Odczekawszy kilkadziesiąt dni na przemyślenie przez PKW tematu, widząc absolutny „bezruch” w tej sprawie, napisałem do PKW przypomnienie-ponaglenie. W odpowiedzi dostałem jednozdaniową odpowiedź podpisaną przez Wojciecha Hermelińskiego, w której odczytałem, że PKW nie jest adresatem takiej korespondencji.
Trudno mi się zgodzić z takim poglądem, skoro do ustawowych zadań Państwowej Komisji Wyborczej w sprawach związanych z przeprowadzaniem wyborów należy (art. 160 Kodeksu Wyborczego) sprawowanie nadzoru nad przestrzeganiem prawa wyborczego,
Uznałem zatem za bezcelowe korespondowanie z PKW i jedynie obserwowałem jej poczynania – lub ich brak.
W powyższej sprawie złożyłem w trybie wyborczym protest do Sądu, dużą część wyjaśnień poniżej „przepisuję” z tamtego pozwu.
Nadmieniam, że nie chodzi mi o „banalne” przekroczenie uprawnień czy niedopełnienie obowiązków. Wykorzystanie funkcji jako narzędzia przestępstwa, czyli nie jest to niedopełnienie obowiązków (paragraf) czy przekroczenie uprawnień (paragraf)
Na czym polega przestępstwo
Jego istotą jest wyeliminowanie Dra Mateusza Piskorskiego z polskiego życia politycznego:
Odmowa zarejestrowania animowanej przez niego partii politycznej, pod zarzutami nie podlegającymi penalizacji: używanie barw biało-czerwonych, zapis statutowy o dążeniu partii do objęcia władzy w Polsce, itp.;
Zatrzymanie i objęcie zatrzymanego postępowaniem niejawnym, co według Grupy Roboczej ONZ ds. Arbitralnych Aresztowań było bezpodstawne;
Ograniczenie (znaczne, rażące) kontaktu Dra Mateusza Piskorskiego z jego środowiskiem politycznym, mediami i z bieżącym życiem publicznym;
„Przecieki” medialne (z niejawnego postępowania!) nt. rzekomego szpiegostwa dla Rosji, Chin i Iranu, rzucające dyfamię na Dra Mateusza Piskorskiego;
Powodem powyższego doniesienia jest wyczerpanie znamion zawartych w Art. 82. § 1. KW: Przeciwko ważności wyborów, ważności wyborów w okręgu lub wyborowi określonej osoby może być wniesiony protest z powodu: (pkt. 1) dopuszczenia się przestępstwa przeciwko wyborom, określonego w rozdziale XXXI Kodeksu karnego, mającego wpływ na przebieg głosowania, ustalenie wyników głosowania lub wyników wyborów….
Szkodliwość społeczna przestępstwa przeciw wyborom popełnionego w sposób opisany poniżej w wyjaśnieniach osadzona jest przede wszystkim w skutecznie wypaczanej „kulturze politycznej”, która „wprowadza do obiegu” możliwość eliminowania kontrkandydatów wyborczych poprzez ich aresztowanie, utajnianie postępowania-procesu oraz obrzucanie ich infamią.
Nie można oszacować ax ante skutków wyborczych (statystyk opisujących wyniki głosowań) mających się odbyć 21 października 2018, ale na pewno nie jest argumentem osłabiającym niniejszy pozew teza, iż w opisywanym poniżej przypadku chodzi o kandydaturę mającą „znikome poparcie elektoratu”: wszak nawet w ostatnich tygodniach wszyscy kandydaci in-spe są wymieniani w sondażach, czyli „funkcjonują w obiegu”, prezentują elementy programu – gdy tymczasem Dr Mateusz Piskorski, równoprawny formalnie kandydat do funkcji Prezydenta Warszawy – jest w sondażach „nieobecny”, nie może też nijak walczyć z „negatywną legendą” na jego temat (owocem kilkuletniej nagonki i ostatecznie aresztu w postępowaniu tajnym). Wielkie znaczenie ma też „przemoc symboliczna” i formalno-prawna wobec ewentualnych obrońców praw Dra Mateusza Piskorskiego: dziennikarze „przycupnęli” i nawet jeśli piszą – to obawiając się, że część błota rzuconego na Dra Mateusza Piskorskiego przylepi się do nich. Zarazem nikt z luminarzy-prominentów życia publicznego-politycznego w Polsce nie może się skontaktować z Drem Mateuszem Piskorskim: prawa do widzenia odmówiono nawet Marszałkowi-Seniorowi obecnego Parlamentu, posłowi Kornelowi Morawieckiemu.
Mówimy zatem o świadomym, zespołowym działaniu grupy funkcjonariuszy (ew. całych organów) na szkodę wyborów i na szkodę konkretnego kandydata.
Podczas szukania kandydatów na Radnych Warszawy (rejestracja co najmniej 5 list jest niezbędna, by zgłosić kandydaturę Dra Mateusza Piskorskiego do funkcji Prezydenta Warszawy) – setki razy usłyszeliśmy (ja i moi współpracownicy), że wyborcy warszawscy albo nie znają „człowieka” i nic o nim nie wiedzą, albo z „olśnieniem” reagowali słowami „ach, to ten ruski szpieg”. Będę wnosił o powołanie takich właśnie świadków na pokazanie, jaką szkodę społeczną powoduje „sprawa Piskorskiego”.
WYJAŚNIENIE SZCZEGÓŁOWE
Art. 249. KK (zakłócanie przebiegu wyborów) stanowi: Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem przeszkadza w:
Jako Pełnomocnik Wyborczy KWW Dra Mateusza Piskorskiego (zarejestrowanego w dniu… na podstawie …) wnoszę o uznanie, że wyczerpane zostały znamiona art. 249 KK, punkt 1 i 2.
Nie potrafię wskazać konkretnej osoby (osób), która popełniła i nadal w trybie ciągłym popełnia to przestępstwo, ale że ma ono miejsce – jest oczywiste. Postępowanie organów RP w jego sprawie jest niejawne i „szary obywatel” zna tylko wyrywkowe informacje medialne i ogłoszenia tzw. „wokandy”.
Dr Mateusz Piskorski jest założycielem partii Zmiana, której od lat odmawia się rejestracji z przyczyn nie podlegających żadnej penalizacji: używanie barw biało-czerwonych, zapowiedź statutowa o dążeniu do objęcia władzy w Państwie Polskim itp..
Dr Mateusz Piskorski jest od wielu lat czynnym politykiem, był np. Posłem RP, rzecznikiem partii współrządzącej, obserwatorem wyborów za granicą;
Dr Mateusz Piskorski jest czynnym naukowcem (sprawuje nawet funkcje w administracji uczelni), publikuje, jest współzałożycielem tzw. think-tanku, jako ekspert daje komentarze naukowe i polityczne w kraju i za granicą, w rozmaitych mediach, uczestniczy w debacie, itp.;
W dniu 18 maja 2016 roku Dr Mateusz Piskorski został objęty aresztem w postępowaniu niejawnym. Jest uprawdopodobnione, że areszt jest „następnym krokiem” mającym zniechęcić Dra Mateusza Piskorskiego do czynnego uczestnictwa w polityce, a skoro „nie zrozumiał” odmowy rejestracji partii Zmiana, bezprawnym w tym sensie, że nie istnieje żaden formalny powód odmowy takiej rejestracji (odmowa jest stronniczą samowolą sądu rejestrowego) – to nastąpiła eskalacja działań wrogich wobec niego i wobec jego projektów społecznych.
Areszt jest od niemal 28 miesięcy wciąż przedłużany, a z „przecieków” – i teraz już z aktu oskarżenia (pojawił się po niemal 2-ch latach od aresztowania) wiadomo, że Dr Mateusz Piskorski nie popełnił żadnego czynu karalnego.
Aresztowaniu Dra Mateusza Piskorskiego towarzyszyła – najprawdopodobniej starannie przygotowana – medialna kampania „przecieków”, w których padają wciąż słowa kładące na „zainteresowanego” infamię-dyfamię, obrzydzające go jako polityka: faszysta, komunista, proputinowiec, prokremlowiec, szpieg (ruski, chiński, irański), zdrajca, geszefciarz (na podobieństwo „rosyjskiej zaliczki” znanej z historii innego ugrupowania): przeciw tej kampanii ani „zainteresowany” aresztant, ani jego otoczenie nie jest w stanie przeciwstawić wystarczającej odpowiedzi.
Od chwili, kiedy Dr Mateusz Piskorski został zgłoszony jako in-spe kandydat do funkcji Prezydenta Warszawy (bowiem ma pełnię praw wyborczych, w tym pełnię biernego prawa wyborczego) – jego prawa wyborcze są przemocą i poprzez intrygi ograniczane: jest osadzony w areszcie, a do tego objęty postępowaniem niejawnym-tajnym. W odróżnieniu od innych kandydatów in-spe:
- nie może zwołać konferencji prasowej;
- nie może udzielać wywiadów;
- nie może „uprawiać polityki” (np. animować sojuszów-koalicji);
- nie jest obecny w audycjach RTV, w spotkaniach-debatach z wyborcami, w dyskusjach internetowych;
- nie może swobodnie (bez ograniczeń cenzuralnych i technicznych) pisać do wyborców czy sojuszników i otrzymywać od nich korespondencji w czasie uznanym za oczywisty w kampanii wyborczej (czyli na bieżąco, bez kilku-, albo kilkunasto-dniowej zwłoki);
- jego kontakty z Pełnomocnikiem Wyborczym i innymi członkami Komitetu Wyborczego są ograniczone (jak dotąd każdy z nas odwiedzał aresztowanego JEDEN RAZ, choć trzykrotnie uzyskaliśmy obaj na to zgodę sądową);
- jedyną drogą kontaktu z nim są tzw. widzenia w areszcie, rozmowy telefoniczne (nikt z KWW nie może takich rozmów prowadzić z przyczyn formalnych) oraz korespondencja (która – licząc w obie strony – trwa tygodniami);
Mimo trzykrotnego „podejścia” – jako Pełnomocnik Wyborczy KWW (wraz z Pełnomocnikiem Finansowym) nie uzyskałem zgody Sądu, aby wnieść do sali widzeń w areszcie formularze niezbędne do zgłoszenia Dra Mateusza Piskorskiego jako kandydata w wyborach, co oznacza, że obywatel nie ma technicznej możliwości zgłoszenia swojej kandydatury. Co prawda, istnieje też droga kontaktu poprzez mecenasa-pełnomocnika-obrońcy w postępowaniu-procesie, którym objęty jest Dr Mateusz Piskorski, ale nie jest jego (mecenasa) obowiązkiem, i tym samym nie jest do końca poprawne formalnie wnoszenie przez niego i wynoszenie dokumentów nie związanych bezpośrednio z postępowaniem-procesem. Możnaby przecież zarzucić mecenasowi i aresztantowi, że „grypsują” (przenoszą „grypsy” przez „mur”).
W tym samym czasie co najmniej dwaj kandydaci – in-spe „na Warszawę” brylowali i brylują w mediach i w życiu politycznym-publicznym, w tym również w sposób niedozwolony, przed 13 sierpnia 2018 (dzień ogłoszenia wyborów). Jak dotąd każdy z nich miał około 100 znaczących „zaistnień” w mediach, a pozostali – po kilkanaście.
Tym samym wybory 2018 zwane w skrócie samorządowymi – nie są równe. Równość wyborów oznacza przecież konkretne wymogi w stosunku do osób podlegających biernemu prawu wyborczemu takim jak zebranie odpowiedniej liczby podpisów z poparciem niezbędnych do rejestracji czy też ściśle określone zasady prowadzenia kampanii wyborczej. Równe traktowanie kandydatów powinno przejawiać się w ustalonym, takim samym dla wszystkich korzystaniu z praw, w tym dostępu do mediów publicznych.
Dr Mateusz Piskorski – mówiąc kolokwialnie – jest „pojmany za” i „oskarżany o” szpiegostwo, przy czym akt oskarżenia w treści, która jest znana „powszechnie” wymienia jedynie czyny, które nie są w Polsce penalizowane, za to mieszczą się w antyrosyjskiej polityce obecnych władz RP. Obywatele polscy są „przyzwyczajeni” do tego, że pojmanie szpiega następuje w wyniku „przyłapania” go na czynach szpiegowskich – tymczasem nie dość, że nic takiego nie miało miejsca, to jeszcze ponad 2-letnie dochodzenie prokuratorskie nie znaleziono żadnych przesłanek i dowodów na to, że Dr Mateusz Piskorski popełnił przestępstwo szpiegostwa czy jakiekolwiek inne.
Z publikacji medialnych dowiadujemy się, ze „podobno” na „przypadku Piskorskiego” wymiar sprawiedliwości będzie „ćwiczył” rozszerzenie interpretacji-wykładni prawnej pojęcia „szpiegostwo”. Rzecz w tym, że nawet jeśli taka wykładnia się kiedyś zmieni – to wedle aktualnie obowiązującej Dr Mateusz tak czy owak jest niewinny, a sąd ma obowiązek stosować wykładnię obowiązującą w okresie (dniu) popełniania czynów, a nie interpretację spreparowaną specjalnie i ex post.
Smaczku (inaczej: dodatkowej okoliczności obciążającej) dodaje sprawie fakt, że kontrkandydatem in-spe Dra Mateusza Piskorskiego do funkcji Prezydenta Warszawy jest Wiceminister Sprawiedliwości, bezpośrednio zainteresowany osłabianiem konkurentów, ale też „zamykaniem im ust” w sprawach istotnych dla Stolicy i Polski.
Innym smaczkiem jest treść książki opublikowanej w roku 2016 przez niekłamany autorytet i przywódcę politycznego formacji rządzącej. Książka ma tytuł „Porozumienie przeciw monowładzy” i opisuje sposoby, w jaki „zamyka się usta” opozycji i „indoktrynuje się urzędowo” społeczeństwo-naród-elektorat-suwerena”, tłamsząc metodami symbolicznymi oraz poprzez infamię, nagonkę, lincz wszelki opór a nawet myśl o dysydencji. Zastanawia, że akurat ci, którzy podjęli urzędową działalność na szkodę Dra Mateusza Piskorskiego, nie tylko czytali tę książkę, ale też potraktowali ją jako swoistą instrukcję, mają też świadomość, że postępują łamiąc prawo (kodeksy), łamiąc prawa człowieka i obywatela, łamiąc standardy cywilizacyjne i polityczne. Książka J. Kaczyńskiego wskazuje wszak na to, że „monowładza” to zjawisko ze wszech miar godne potępienia.
W połowie września (prawie na pewno w dniu 16 września 2018) wysoki urzędnik Kancelarii Prezydenta, Minister Krzysztof Szczerski, w audycji telewizyjnej ogłosił, że Dr Mateusz Piskorski nie „siedzi” z powodów politycznych, tylko ze względu na „bezpieczeństwo Państwa”. Będę wnosił o powołanie tego obywatela na świadka, aby wyjaśnił, jak doszedł do tego, że kwestia bezpieczeństwa Państwa nie jest kwestią polityczną.
W dniu 2 maja 2018 ONZ-towska Grupa Robocza ds. Arbitralnych Aresztowań wydała oświadczenie/raport, w którym nie tylko podważyła jakiekolwiek racje formalne na rzecz aresztowania Dra Mateusza Piskorskiego „w sprawie”, którą go objęto, ale też dała jasny sygnał, że cała „sprawa” ma charakter polityczny oraz obfituje w akty niehumanitarne. Na koniec oświadczenia – co nie zdarza się często organizacjom międzynarodowym – Grupa Robocza wezwała polskie władze do wyjaśnienia, „kto za tym stoi” i rozliczenia tego „kogoś” z mocy prawa.
Bezkarnie przez ponad 2 lata – wprost albo aluzyjnie – media w Polsce sączyły do świadomości „wyborców” nieprawdziwą „wiedzę” na temat partii Zmiana i Dra Mateusza Piskorskiego. Celem-zamiarem tej nieustającej kampanii było wyeliminowanie tej partii i samego Dra Mateusza Piskorskiego z życia politycznego.
Kampania ta wpisywała się (i nadal wpisuje) w politykę informacyjno-propagandową Rządu (formacji rządzącej), którą jednym słowem można określić „walka z komunizmem”, albo łagodniej: walka z rusofilią.
Jest to kampania polityczna oparta na celowo nieprecyzyjnej interpretacji prawa, bowiem:
W Polsce wolno być komunistą, a zakazane jest jedynie propagowanie totalitarnych metod „komunistycznych” (dla równowagi i zrównania-obrzydzenia komunizmu: również faszystowskich): tymczasem kierownictwo co najmniej jednej legalnej partii lewicowej zapłaciło grzywny za nazwę swojej partii;
Pomniki, ulice i inne nazwy o „komunistycznej” treści-przekazie nie są nośnikami idei „komunistycznych” – a przede wszystkim są ilustracją-dokumentacją historii Polski (tak myśli się niemal na całym świecie), ich zmiana i burzenie – to polityka zakłamywania historii, widoczna zresztą również w oficjalnych wystąpieniach prominentów;
Animatorzy tej kampanii zupełnie nie znają pojęcia „komunizm” (powszechność samorządności i spółdzielczości), a na pewno nie chcą, nie umieją rozróżnić między komunizmem, socjalizmem, socjaldemokratyzmem, itd.: wszystko wkładają do jednego pojemnego pojęcia „lewactwo” i utożsamiają je z „komunizmem”;
Animatorzy tej kampanii z wyrachowaniem dokonują merytorycznego i historycznego nadużycia, które najprościej można ująć w słowach: Stalina, Kima, Pol-Pota i podobnych totalitarnych „wodzów” nazywają „komunistami”, gdy tymczasem oni właśnie całym swoim życiem przeczyli komunizmowi, tłamsząc w ludziach i społeczeństwach – obywatelstwo;
Komunizm – wobec obywatelskiej niedojrzałości większości ludzi na świecie – może i jest utopią, a przynajmniej projektem „na całe pokolenia” – ale podobną utopią jest np. liberalizm, który zakłada, że zdecydowaną większość ludzi cechuje „rynkowość”, awersja do monopolizowania raz zajętych pozycji i zdobyczy. Ta rynkowość Ludzkości jest równie utopijna, jak ich obywatelskość (samorządność, spółdzielczość), równie też narażona jest na totalitarne przeinaczenia – ale nikt nie nazywa liberałów „ojcami totalitaryzmu”, natomiast wszelkich ludzi lewicy obarcza się „komunistyczną” odpowiedzialnością za winy jawnych i ewidentnych tyranów, antyspołecznych i nierzadko zbrodniczych, którzy albo sami się nazywali, albo ktoś ich nazwał komunistami.
Tak błądzący „antykomuniści” gotowi są – i często tak czynią – do stosowania zbrodniczych metod znanych z Historii jako Inkwizycja, Oprycznina, Maccartyzm. Taki właśnie charakter ma kampania nagonki-linczu-dyfamii realizowana przez formację aktualnie rządzącą w Polsce – w tej sprawie wezwiemy świadków z udokumentowaną ekspercką wiedzą nt. państwa, prawa, ustroju.
Ofiarą takiego myślenia padł Dr Mateusz Piskorski. Charakterystyczne, że bez zająknięcia krytycy (pozostający pod wpływam „ogłuszającej i ogłupiającej” przemocy symbolicznej) zarzucają mu zarówno faszystowskość, jak też komunistyczność, choć w rzeczywistości jest on patriotą i socjalistą, a w jego „konstrukcji psycho-mentalnej” nie ma miejsca na jakąkolwiek przemoc, nagłość, dyktatorstwo, autorytaryzm.
Możnaby powiedzieć, że „system się pomylił” wobec Dra Mateusza Piskorskiego, ale w rzeczywistości System-Ustrój (formacja aktualnie rządząca) spreparował dla politycznych potrzeb przypadek Dra Mateusza Piskorskiego, uczynił z szanowanego posła, eksperta, aktywisty, członka rodziny, towarzysza rozmów i działań, człowieka przyzwoitego – osobę „szemraną” politycznie i biznesowo.
Spreparowano ten „przypadek” wykorzystując środki niedozwolone prawem powszechnie obowiązującym w Polsce. W tej sprawie wniosę o powołanie świadków o ustalonej pozycji naukowej i charakterze moralnym.
Powyższe obszerne uwagi wyjaśniające oraz opisujące szerszy kontekst „sprawy Piskorskiego” podyktowane są oczywistą potrzebą wskazania, że to nie Dr Mateusz Piskorski jest przestępcą, i to groźnym dla Państwa – tylko jego oprawcy, ścigający go w karygodny sposób za rzekome przestępstwa (ich czyny nie są rzekome, wyczerpują znamiona przestępstw wskazanych powyżej).
Czyniąc bezpodstawnie, z użyciem bezprawia, Dra Mateusza Piskorskiego domniemanym przestępcą – Państwo Polskie popełnia przestępstwo przeciw wyborom, używając do tego „narzędzia” w postaci służb, całego wymiaru sprawiedliwości, a nawet Państwowej Komisji Wyborczej.
Może właściwym tropem jest to, że Wojciech Hermeliński jest od końcówki lat 60-tych bliskim znajomym „Prezesa”, czyli przywódcy formacji aktualnie rządzącej w Polsce.
DODATKOWO – skoro istotą wyborów samorządowych są nie tylko głosowania, ale też batalia o majątek, budżety, decyzje o znacznym wpływie na funkcjonowanie społeczności, środowisk, sąsiedztw, gospodarstw domowych, obywateli – szkodliwość społeczna zarówno opisanego przestępstwa przeciw wyborom, jak też postawy PKW i każdego z jej członków z osobna – jest znaczna.
KWW Dra Mateusza Piskorskiego