Source: https://sluzbymundurowe.plportal.pl/artykuly/policja-wiadomosci/moj-dom-moja-twierdza-zakres-obrony-koniecznej
Timestamp: 2019-08-23 14:11:52+00:00
Document Index: 1841696

Matched Legal Cases: ['art. 25', 'art. 25', 'art. 25', 'art. 25', 'art. 25', 'art. 25']

MÓJ DOM MOJĄ TWIERDZĄ. ZAKRES OBRONY KONIECZNEJ | sluzbymundurowe.plportal.pl
Strona główna » Policja » MÓJ DOM MOJĄ TWIERDZĄ. ZAKRES OBRONY KONIECZNEJ
wt., 12/11/2018 - 07:10 -- zzz
Co zmieniły nowe przepisy o obronie koniecznej? Prawo karne zezwala nam się bronić przed napastnikiem, złodziejem, włamywaczem lub innym intruzem, ale jednocześnie wyznacza granice tej obrony. Jak nie przesadzić z reakcją obronną, żeby nie mieć zarzutów prokuratorskich? Wyjaśniamy to na przykładach.
Obrona własnego domu lub mieszkania jest traktowana w szczególny sposób w nowym przepisie Kodeksu karnego, obowiązującym od początku 2018 r.
Obrona konieczna - jak się można bronić we własnym domu?
W sytuacji gdy dochodzi do naruszenia miru domowego, mamy prawo skorzystać z tak zwanej obrony koniecznej przewidzianej w art. 25 Kodeksu karnego.
Zgodnie z art. 25 § 1 Kodeksu karnego nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem.
Co to oznacza w praktyce dla właściciela nieruchomości, który ma do czynienia z intruzem na swojej posesji?
Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy wyjaśnić, że:
zamach na przysługujące nam prawo do decydowania o tym, kto może przebywać w naszym domu, może polegać na działaniu (wtargnięciu na teren nieruchomości) bądź zaniechaniu (nieopuszczaniu nieruchomości). Wtargnięcie na teren cudzej nieruchomości z pewnością jest zamachem bezprawnym;
z zamachem bezpośrednim mamy do czynienia wtedy, gdy sprawca przystąpił już do jego realizacji (na przykład przeskoczył płot i znajduje się już na naszej posesji) albo gdy z obiektywnej analizy sytuacji wynika, że niezwłocznie do niej przystąpi (wdrapuje się na ogrodzenie, usiłuje wyważyć drzwi czy otworzyć zamek). W drugiej z tych sytuacji również mamy prawo zacząć działać od razu, nie czekając na to, aż intruz znajdzie się na terenie nieruchomości.
Działania, które podejmujemy w celu przeciwstawienia się zamachowi i ochrony naszych dóbr, są więc traktowane jako zgodne z prawem i nie stanowią przestępstwa (w rozumieniu prawa karnego) ani czynu niedozwolonego (w rozumieniu prawa cywilnego). Powinny się jednak mieścić w granicach wyznaczonych w art. 25 § 2 Kodeksu karnego, czyli sposób obrony powinien być współmierny do niebezpieczeństwa zamachu.
Z początkiem 2018 r. wszedł w życie przepis dodatkowo wzmacniający uprawnienia obronne właścicieli nieruchomości. Nowy art. 25 § 2a Kodeksu karnego zakłada, że karom nie będzie podlegał ten, kto przekraczałby granice obrony koniecznej, odpierając zamach polegający na wdarciu się do mieszkania, lokalu, domu albo przylegającego do nich ogrodzonego terenu lub odpierając zamach poprzedzony wdarciem się do tych miejsc.
Jednakże gdy przekroczenie granic obrony koniecznej będzie rażące, broniący się zostanie pociągnięty do odpowiedzialności karnej.
Co będzie w razie przekroczenia granic obrony koniecznej?
O rażącym przekroczeniu można mówić wtedy, gdy sposób obrony lub użyte środki nie były odpowiednie do zagrożenia wynikającego z zachowania napastnika.
Weźmy na przykład taką sytuację. Włamywacz demoluje dom w poszukiwaniu łupu. Właściciel nakrywa złodzieja na gorącym uczynku i używając deski, którą akurat ma pod ręką, ogłusza go. W takiej sytuacji nie będzie podlegał karze bez względu na stan emocjonalny, w jakim się znajdował. Podobnie byłoby, gdyby przyłapał włamywacza na usiłowaniu otwarcia zamka – takie „majstrowanie” przy zamku to również bezpośredni zamach.
Gdyby natomiast po obezwładnieniu czy ogłuszeniu napastnika pobił go dotkliwie, doprowadzając do śmierci lub kalectwa, przekroczyłby granice obrony koniecznej w sposób rażący.
W praktyce nowe przepisy oznaczają, że przypadki przekroczenia granic obrony koniecznej nie będą kierowane od razu do sądu. Każdą sprawą zajmie się najpierw prokurator, który określi, czy miało ono charakter rażący, czy też nie. Nie będzie przy tym stosował trudnych do zweryfikowania kryteriów emocjonalnych:
jeżeli prokurator uzna, że przekroczenie granic nie miało charakteru rażącego, będzie mógł umorzyć postępowanie już na etapie przygotowawczym. Od takiej decyzji prokuratora będzie przysługiwać zażalenie do sądu;
jeśli zaś prokurator uzna, że doszło do rażącego naruszenia granic obrony koniecznej, skieruje sprawę do sądu. Dopiero wówczas sąd będzie oceniał, czy działaliśmy pod wpływem strachu lub wzburzenia. Gdy dojdzie do takiego wniosku – zastosowanie znajdą dotychczasowe klauzule niekaralności wskazane w art. 25 § 2 Kodeksu karnego (sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia) i w art. 25 § 3 Kodeksu karnego (nie podlega karze ten, kto przekracza granice obrony koniecznej pod wpływem strachu albo wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu).
Obrona konieczna – przykłady z sali sądowej
Na ile możemy sobie pozwolić, wykorzystując uprawnienie do obrony? Czy możemy ugodzić włamywacza nożem, czy też musimy poprzestać na zagrożeniu mu tą bronią? Tego typu problemy towarzyszą instytucji obrony koniecznej od początków jej istnienia, a w mediach niejednokrotnie głośno było o wyrokach wobec osób, które broniąc swoich nieruchomości, doprowadziły do uszczerbku na zdrowiu, a nawet śmierci intruza.
Na przykład w 2011 r. uniewinniono mężczyznę, który zadał śmiertelny cios nożem jednemu z czterech napastników, którzy wtargnęli na jego posesję, a następnie zaatakowali i pobili dwoje domowników. Oskarżony o przekroczenie granic obrony koniecznej wybiegł z domu z nożem (którym w chwili ataku obierał ziemniaki), wtedy napastnicy zaczęli rzucać w niego różnymi przedmiotami, a jeden z nich ruszył w jego kierunku i napierając, nadział się na ostrze noża. Dostał jednak drugi cios, który okazał się śmiertelny. Sąd uznał mimo to, że oskarżony miał prawo bronić siebie i swoich najbliższych.
Z kolei w 2013 r. na dziesięć lat więzienia skazano mężczyznę, który bronił się przed dwoma napastnikami. Wdarli się oni do jego mieszkania i nie chcieli opuścić go wbrew żądaniom, używali wobec domowników przemocy i grozili pozbawieniem życia. Tu oskarżony zadał pięć ciosów nożem kuchennym jednemu i dwa ciosy drugiemu napastnikowi. Obaj zmarli w ciągu kilkunastu minut. Sędziowie uznali, że sposób obrony był niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamachu i że sprawca działał z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia napastników.