Source: https://oko.press/bylem-gotow-na-samotny-pojedynek-z-policja-po-8-godzinach-obywatel-wygral/?utm_medium=Social&utm_source=Facebook&fbclid=IwAR24dHv7Wxc9dhMDtMDnsBByQPJVwf-bYr4pjq0RIkRBzp7w3L2wNqSvM1I
Timestamp: 2020-07-05 08:13:23+00:00
Document Index: 12696853

Matched Legal Cases: ['art. 14', 'art. 51', 'art. 54', 'art. 45', 'art. 46', 'art. 46', 'art. 15']

"Byłem gotów na samotny pojedynek z policją". Obywatel wygrał
Wyszedłem zmaltretowany. Człowiek odczuwa bezsilność, jeśli wyciąga argumenty prawne, ale zderza się z brutalną siłą. Zażądam odszkodowania. Chcę dostać przeprosiny na piśmie od komendanta policji, mieć taki dokument na ścianie - mówi obywatel, który odmówił wylegitymowania się
Piotr Pacewicz, OKO.press: To pan jest bohaterem filmu Roberta Kowalskiego, który podbija Internet. Facet w koszulce z lwem na piersi. Odmówił Pan okazania dowodu tożsamości i podania nazwiska policjantom pod Pałacem Kultury w Warszawie 23 maja 2020. Wyciągając z plecaka materiały źródłowe – w tym ustawę o policji – udowadniał pan funkcjonariuszom, że nie mają do tego prawa. Internauci piszą: „pięknie to rozgrywał”, „niewiarygodnie spokojny obywatel”, „brawo człowiek, w sumie, to on ich pozamiatał”, a także „dzięki za filmik, przyda się”. Jaka jest Pańska obywatelska recepta na postępowanie z policją?
Daniel*: Zachować spokój i argumentować racjonalnie. Powoływać się na przepisy. Ja odwołałem się najpierw do wyroku Sądu Najwyższego z 2011 roku, że obywatel może bez konsekwencji odmówić podania danych osobowych, jeżeli funkcjonariusz żąda ich bez podstawy prawnej. Wszedłem w rzeczowy dialog z policjantem.
Pojedynek obywatela z Policją pod Pałacem Kultury.Sobota, 23 maja, 200 metrów od demonstracji "Strajk Przedsiębiorców". Ten film Roberta Kowalskiego będzie dowodem złożonym w sądzie przeciwko Policji za łamanie praw obywatelskich. Jutro w OKO.press rozmowa z bohaterem filmu.
Pan go przeegzaminował.
Dopytywałem kolejno o powody wylegitymowania wymienione w art. 14 ustawy o policji. I policjant grzecznie odpowiadał, że nie prowadzi ani czynności operacyjno-rozpoznawczych, ani dochodzeniowo-śledczych, ani administracyjno-porządkowych i że nie rozpoznaje w moim działaniu przestępstw skarbowych i wykroczeń. A to oznacza, że nie ma prawa mnie legitymować. Cytowałem też art. 51 Konstytucji RP, która mówi, że „nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby”.
Rzecz działa się dość daleko od manifestacji Strajku Przedsiębiorców (tu – relacja OKO.press). Ale Pan przyszedł przygotowany na ten pojedynek, jakby pan czekał aż ktoś do pana podejdzie.
Spodziewałem się tego, choć nie powiedziałbym, że na to czekałem, bo to nie było nic przyjemnego. Zaczęło się od tego, że z kolegą, który brał udział w poprzednich protestach, rozmawiałem o legitymowaniu uczestników demonstracji i zwykłych przechodniów. I mówię mu, że to po prostu niemożliwe! Jak można wbrew prawu wysyłać nielegalne wezwania do zapłacenia gigantycznych kar? Stoisz na ulicy, nic nie robisz, policjant nie ma prawa cię wylegitymować.
Obiecałem, że przygotuję mu materiały, które tego dowodzą. Miałem je w plecaku.
I tak sobie stałem i obserwowałem. Myślałem, że manifestacja będzie zgodnie z założeniem zrobiona z głową, czyli z zachowaniem bezpiecznych odległości, ale nie zostały zachowane, więc nie dołączyłem. Nie chciałem dostać pałą, bo widać było sporo nabuzowanych policjantów. Czekałem na rozwój wydarzeń. Ale miałem z tyłu głowy…, no, że policjanci podchodzą do ludzi, robią to, co zwykle, więc można powiedzieć, że dobrze się czułem uzbrojony w argumenty.
Wcześniej angażował się pan w uliczne protesty?
Nie, to był mój pierwszy raz. Powiedziałbym, że przelała się czara goryczy w tym, co się wyprawia w naszym kraju.
W pewnym momencie wypatrzył pana Robert Kowalski.
To była jakaś, nie wiem, jak to nazwać, opatrzność, że wraz z panią operatorką pojawili minutę po tym, jak policja zaczęła mnie nagabywać, ok. 14:30.
A gdyby nie było kamery?
Wszystko byłoby tak samo, nie robiłem tego dla medialnego rozgłosu.
Byłem gotowy na samotny pojedynek z policją, że tak powiem. Gdyby nie film OKO.press nie miałbym jednak argumentów, żeby pójść teraz do sądu.
Kancelaria adwokacka już przygotowuje zażalenie na zatrzymanie mnie.
Będę też składał zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez tych policjantów, którzy zatrzymali mnie bezpodstawnie, podali nieprawdę w dokumentach, ponieważ zgodnie z przepisami prawa zatrzymać można tylko kogoś, kto popełnił wykroczenie na gorącym uczynku, lub zaraz po nim. W innych przypadkach nie wolno zatrzymać.
A sami policjanci – i to jest zarejestrowane na filmie OKO.press – informują, że ja nie uczestniczyłem w demonstracji. I że chcą mnie wylegitymować, ponieważ podejrzewają, że jestem na tyle blisko, że być może będę w niej uczestniczył. Przepraszam, co to za argument?
Policja też kręciła całą scenę. Kamera kontra kamera.
Ale prawda jest jedna. Wasz film będzie dowodem w sprawie.
Wygrał pan pierwszą rundę dowodząc, że policjant nie ma podstawy prawnej do wylegitymowania pana. Policjant zawołał posiłki i starszy funkcjonariusz oznajmił, że skoro nie chce pan podać swoich danych, to może pan być osobą poszukiwaną.
Tak. Potem już szukali na siłę powodu do legitymowania. W dokumentacji, która została poczyniona przez panów policjantów kilka godzin później na komendzie przyczyną zatrzymania jest jednak uczestnictwo w demonstracji.
A czy policjant nie powinien po prostu powiedzieć, że prowadzi czynności operacyjno-rozpoznawcze i to jest powód legitymowania?
Moim zdaniem nie prowadził żadnych takich czynności. Sam powiedział, że tego nie robi.
Pięć minut filmu to skrót około godziny pana rozmów z policją. W pewnym momencie źle się pan poczuł.
Tak. Choruję na nadciśnienie. Policja na moja prośbę wezwała karetkę. Podali mi lek obniżający tętno, bo zwariowało skacząc do 130. Lekarz poinformował, że powinienem wrócić do domu i położyć się do łóżka.
Gdy pan powtórzył to policjantom, odpowiedzieli „Zapraszam do radiowozu”. Mieli pana odwieźć do domu?
[śmiech] Nie, od razu powiedzieli, że jadę na komendę przy Zakroczymskiej. I tak się stało.
Zniknął pan nam z oczu na prawie pięć godzin. Robert Kowalski z kamerą OKO.press cały ten czas czekał na Zakroczymskiej.
Najpierw tam mnie zawieźli. Nie zostałem poinformowany o przyczynie zatrzymania, dopiero ok. 20:30 przeczytałem o tym w protokole zatrzymania i dopiero wtedy zostałem poinformowany o przysługujących mi prawach. Na potwierdzeniu odbioru pouczenia zapisałem tę godzinę 20:30. A powinni to wszystko zrobić niezwłocznie po zatrzymaniu. Kolejny skandal.
Został pan skuty?
W pierwszej podróży nie. Na Zakroczymskiej zostałem przeszukany, mimo mojej prośby nie dostałem protokołu przeszukania i kazali mi czekać w zakratowanym pomieszczeniu. Zażądałem adwokata, podałem policjantom numer telefonu. Podobno zadzwonili do kancelarii, ale nie było karnisty na dyżurze. Potem jakiś policjant powiedział mi, że karnista oddzwonił, ale oni mu nie udzielili informacji, gdzie mnie przytrzymują.
Wielokrotnie prosiłem o umożliwienie kontaktu z adwokatem i wielokrotnie mi odmówiono. Po pół godzinie za tymi kratami zostałem przewieziony na komisariat czy posterunek przy dworcu Warszawa Centralna, po drodze zostałem już skuty.
Pierwszy raz w życiu nie dla żartów miałem kajdanki na rękach.
Zażądano, abym poddał się badaniu daktyloskopijnemu. Odmówiłem. Powiedziałem, że bez adwokata nie będę wykonywał żadnych czynności. Dyżurnemu powiedziałem też, że potrzebuję tabletek i odmawia mi się dostępu do adwokata. Poprosiłem, żeby podał swoje dane. Coś zamruczał pod nosem, poprosiłem, żeby zapisał na kartce, ale odmówił.
Pojechaliśmy na komisariat przy Świętokrzyskiej, wchodzi się tam przez stację metra. Gdy wychodziliśmy z samochodu policjant oświadczył, że
jeśli znowu nie poddam się badaniu daktyloskopijnemu, to użyją siły i środków przymusu bezpośredniego. Odpowiedziałem panu policjantowi, że nie wyrażam zgody na badanie, ale nie będę stosował ani biernego, ani czynnego oporu, bo nie chcę, żeby mi ktoś ręce połamał.
Położę ręce na stole, powiedziałem, on może moją rękę podnieść, przyłożyć. Cokolwiek zrobi, ja na to nie wyrażam zgody.
Na komisariacie przy Świętokrzyskiej poinformowałem kolejnego dyżurnego, że zostałem bezprawnie zatrzymany, że potrzebuję leków i nie mam kontaktu z adwokatem. Stwierdził, że go to nie interesuje, a jak poprosiłem o jego dane, odmówił. Poszliśmy do pomieszczenia, gdzie zeskanowano mi odciski z palców wskazujących. Oczywiście okazało się, że nie ma mnie w systemie.
Następnie przewieziono mnie do komendy na Wilczej, tam miały się odbyć jakieś dalsze czynności. Na dziedzińcu spotkałem policjanta po cywilnemu, ale wyglądał na wyższego stopniem, miał zawieszkę na szyi Paweł Zalewski, lub Zaleski, zbladł trochę, gdy opowiedziałem mu całą historię, widać było, że nie do końca się z tym dobrze czuje, ale nie zareagował. Kazał czekać na ławce.
Poczułem się naprawdę kiepsko, pewnie mnie w końcu dopadł stres, poprosiłem o pomoc medyczną. Przyjechała karetka, zrobili mi EKG i stwierdzili, że trzeba zrobić poważniejsze badania. Czekając na tę karetkę powiedziałem:
„Panowie, nie udostępniacie mi leków, przetrzymujecie mnie bezpodstawnie, uważam, że to są tortury”. Ale podałem im dane osobowe, bo już miałem dosyć.
Lekarze mnie zbadali, wypisali dokumenty, zrobiła się 20:00.
Dane podał pan policjantom, czy lekarzom?
Policjantom. Pojechaliśmy z powrotem na komendę przy Zakroczymskiej, tam mi oddali plecak, który zatrzymali, ale bez telefonu.
Nie wydali panu telefonu?
Nie chcieli, żebym dzwonił po adwokata. Około 20:30 wręczyli mi pouczenie o prawach zatrzymanego i protokół zatrzymania. W protokole były wierutne bzdury, że o 15:25 w Warszawie na Placu Defilad popełniłem wykroczenie z art. 54 kodeksu wykroczeń, czyli uczestniczenie w demonstracji, która jest zakazana w związku z epidemicznym rozporządzeniem Rady Ministrów. I że zostałem zatrzymany na podstawie art. 45 kodeksu wykroczeń, czyli jako osoba, która została złapana na gorącym uczynku lub zaraz po nim. Samo rozporządzenie jest nielegalne, zgodnie z art. 46B rozporządzeniem można wprowadzić tylko ograniczenia, obowiązki i nakazy z art. 46 ust. 4, gdzie nie ma ani słowa o zakazach.
I jeszcze, co mnie dodatkowo zirytowało, w protokole zapisano, że nie zgłosiłem żadnych zarzutów co do czynności, ani do treści protokołu. Powiedziałem panom policjantom, że tego nie podpiszę, bo to wszystko nieprawda.
Jest więc tylko podpis policjanta i moja notatka, że odmówiłem przyjęcia protokołu.
Proszę, tu jest ten protokół zatrzymania (poniżej – fragment).
Wychodziłem zmaltretowany. Mam duże nadciśnienie, zobaczymy, co jest z sercem, już się umówiłem do lekarza. Przyznam się, że mam stracha, bo po tych wszystkich wydarzeniach, utrzymuje się ból.
Ból w okolicy serca?
Tak, jakby słoń nadepnął.
Będzie pan składał zażalenie.
Zażalenie do sądu na czynność bezprawnego zatrzymania. To po pierwsze. Potem zawiadomienie o popełnieniu przez policjantów przestępstwa przekroczenia uprawnień, czyli zatrzymania osoby, która nie popełniła wykroczenia, ani też nie została ujęta zaraz po nim oraz składanie fałszywych oświadczeń w protokole zatrzymania. Film OKO.press posłuży jako dowód.
Będę też dochodził zadośćuczynienia.
Chcę dostać przeprosiny na piśmie od komendanta policji, chcę mieć taki dokument na ścianie. Po drugie zażądam 10 tys. zł, bo tyle ludzie dostają zadośćuczynienia za wielogodzinne bezpodstawne zatrzymanie. Zażądam, by wpłacili te pieniądze na Fundację OKO.press, żeby ich zapiekło. Zadośćuczynieniem dla mnie będzie symbolicznie jedna złotówka.
A jak pan ocenia policjantów? Ci młodzi, którzy pana zatrzymywali byli z Gdańska. Ten, który filmował też.
Mogę mieć pretensje do tego funkcjonariusza, który złamał prawo i napisał nieprawdę w dokumentach, bo to było oszustwo, ale reszta była raczej kulturalna, nie mogę złego słowa powiedzieć.
Kiedy mnie przewozili na komendę i nie było z nami tego starszego policjanta, który de facto zmusił młodego gdańszczanina, żeby mnie zatrzymać, to się z tymi rozmawiało zupełnie normalnie. Mówili, że im jest przykro, że to muszą robić, że wiedzą, że to my mamy rację.
Tak. Ci z Gdańska mówili, że są zmęczeni podróżą, nie wiedzą, gdzie będą spali. Ten młody z kamerą też był sympatyczny, warto zwrócić uwagę w filmie OKO.press na mimikę jego twarzy. Mimo maski widać, jak to przeżywa.
Zwykle policję widzimy, jako ludzi z kamiennymi twarzami.
Kiedy są gapie, kamery, przełożeni, ale tutaj byliśmy sami. „Nie dać panu wody? Czy pan się lepiej czuje?”.
Co było tą kroplą goryczy, która przelała Pana obywatelską czarę i skłoniła do wyjścia na ulicę?
Deptanie konstytucji. Skoro ta partia została wybrana przez suwerena, to OK, mam szacunek dla wyboru. Tak myślałem, niech rządzą, może przegrają następne wybory. Ale muszą rządzić zgodnie z prawem.
Konstytucja została już tyle razy podeptana… i teraz jeszcze ci ludzie, którzy są spisywani na każdym kroku i bezpodstawnie dręczeni przez policję.
Od 2008 r. mamy ustawę o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Kiedy tylko pojawiła się pandemia, już 7 marca Sejm dokonał zmiany tej ustawy, dopisując przepisy o horrendalnych karach, do 30 tys. O natychmiastowej wykonalności! Bezmyślnie, automatycznie ktoś dręczy ludzi.
Albo z premedytacją. Nie uchwalając stanu nadzwyczajnego.
Tak, z premedytacją. Wykorzystują narzędzia przygotowane do tego, żeby chwycić ludzi za przysłowiową mordę.
A jak pan reagował na protesty w latach 2016-2018 przeciwko tzw. reformom sądowniczym. Ogromne wiece.
Mam 48 lat z czego 47 mieszkałem na Śląsku i do Warszawy to jednak była wycieczka. Ale od września 2019 mieszkam w Warszawie i już nie mogę zrzucić na to, że mnie nie ma na miejscu.
Tak siedziałem w domu i patrzyłem w telewizor, aż sobie powiedziałem: trzeba ruszyć cztery litery, to jest 15 minut jazdy tramwajem, czy Uberem za 8 zł, trzeba ruszyć.
Pan się czuje Ślązakiem?
Mieszkałem blisko tzw. trójkąta trzech cesarzy, my byliśmy w zaborze austriackim. Formalnie to jest Galicja. Galicja to tradycje przywiązania do prawa, nie to co w Kongresówce.
Na ulicach pojawiła się nowa fala demonstrantów, w tym pojedyncze osoby, tak jak pani na rowerze pod Trójką z hasłem „Pisiory mordują utwory”, czy niewidomy muzyk, który opowiadał OKO.press o tym, że pierwszy raz demonstruje.
Ta pani spod Trójki też pewnie pierwszy raz. Jak rozmawiałem z ludźmi na demonstracjach, to wielu z nich mówiło, że to jest ich pierwszy raz.
Pańskie zatrzymanie pod komunistycznym Pałacem Kultury odbywało się w dekoracjach jak z PRL, bo tam jest punkt wypożyczania maluchów i Fiatów 125 P.
Trochę ironiczne, ta scenografia z PRL. Ale tak, jakbyśmy się cofnęli w czasie. Pamiętam mojego tatę, który może nie uczestniczył bojowo w „S”, ale był od początku jej członkiem i z tamtą władzą jakoś tam walczył. Pamiętam słuchanie w domu Radia Wolna Europa, trzeba było dostrajać żeby nie było słychać pisku zakłócającego.
Miałem 9 lat. W moim mieście nie było za wiele czołgów, trochę wozów opancerzonych.
Można powiedzieć, że się panu w III RP wiodło?
Można tak powiedzieć. Wszystko się pozytywnie rozwijało. Brałem udział w wyborach, zawsze. Jestem ekonomistą, prowadzę działalność gospodarczą, ale jestem też w zarządzie spółki finansowej.
Pana akcja pod Pałacem nie jest typowym zachowaniem człowieka, który ma ma sporo do stracenia.
Na pewno są osoby, które mogą tak pomyśleć. Co za głupek, wszystko ma i po co się szarpie? Niech poda te dane, zamknie mordę i wraca do swojego drogiego samochodu, pewnie mieszka w jakiejś willi i niech sobie siedzi.
A pańskie środowisko jak zareagowało?
Wiedzą, popierają absolutnie i plują sobie trochę w brodę niektórzy, że ich nie było, mówią, że im wstyd, że oni byli wtedy na grillu.
Mama wie, reszta rodziny nie. Może niektórzy obejrzeli film. Nie wszyscy w rodzinie mamy takie same poglądy.
Nie jest Pan aktywny na Facebooku. A to często droga do zaangażowania.
Mam konto, ale nie jestem aktywny. Odwaga znad klawiatury, moim zdaniem, to nie do końca jest odwaga.
Czy tacy ludzie jak Pan – biznesmen, finansista czy ja (od 1989 do 2013 w Wyborczej), czy my – elity III RP – jesteśmy w jakiś sposób odpowiedzialni za to, że w Polsce doszło do takiego kryzysu demokracji i populistycznych autorytarnych rządów?
Wielu z nas nie było na wyborach. Nie angażujemy się w politykę, walczymy z przeciwnościami na rynku, irracjonalnymi przepisami podatkowymi, brakiem pomocy od urzędników, szarą strefą i zatorami płatniczymi. Myślę też, że
zbyt wielu przedsiębiorców skupia się na zysku osobistym i nie wynagradza odpowiednio swoich pracowników, nie dba o ich rozwój, raczej nazwał bym to eksploatacją.
Dobra zmiana wprowadziła kilka programów socjalnych, które zapełniły portfele i zaślepiły rozum, ale widzę teraz że dzięki wolnym mediom wielu otwiera oczy i dostrzega że oddali wolność za garść srebrników.
Na filmie widać, że starał się pan kontrolować emocje, ale ciężko pan to wszystko przeżywa.
Tak, człowiek odczuwa bezsilność, jeśli wyciąga argumenty merytoryczne, prawne, a z drugiej strony zderza się de facto z brutalną siłą, nie fizyczną, chociaż była i groźba jej użycia, przy tym badaniu daktyloskopijnym. Bo człowiek jest zatrzymany i widzi że jeżeli będzie się upierał, to spotka się z nieprzyjemnościami.
Nawet jak jesteś mega odważny, to jakaś podświadomość zaczyna działać, pojawiają się jakieś hormony i masa złych rzeczy dzieje się w człowieku.
To jest nie do opanowania, jak stres przed wystąpieniami publicznymi. Trenowałeś, jesteś dobry, potrafisz świetnie rozmawiać z kilkoma osobami, ale wyjście na scenę spina okrutnie.
*Nasz rozmówca prosił, by ujawnić tylko jego imię.
Protesty, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, Kancelaria Prezydenta, Rząd Mateusza Morawieckiego, Sejm IX kadencji,
tak, odwaga z nad klawiatury lub innego sprzętu to nie to samo co twarzą w twarz
pełen szacunek dla PANA!!!!!!!!!
29 maja 2020 at 14:14
Marek Jarczewski 30 maja 2020
Jak by to by ło w stanach to po kilku sekundach gość leżał by na ziemi z butem na karku. No niestety Polska to jeszscze dzsiki kraj, zadymiarze mają więcej praw niż Policja.
30 maja 2020 at 06:45
Andrzej Sokołowski 30 maja 2020
Niektórzy kochają być trzymani za mordę.
30 maja 2020 at 08:57
Prawilny piętaszek Jarczewski nie odróżnia spokojnego obywatela od zadymiarza. Masz cymbale duże problemy z percepcją. Chociaż ja uważam, że jesteś po prostu tępy.
31 maja 2020 at 12:31
Michał Czarny 31 maja 2020
W stanach to policjant miałby sprawę karną za popełnione przestępstwo. Aktualnie w stanach policjant który zabił człowieka – odpowiada za zabójstwo. Wyobrażasz sobie to w polsce? U nas co najwyżej odpowie za "przekroczenie uprawnień" albo za "niefortunny incydent". Tak więc jak już się powołujesz na stany to tam policja nie bawi się w bezkarną kastę tylko działa zgodnie z prawem (bo obywatele mają narzędzia do egzekwowania prawa przez policję)
31 maja 2020 at 13:44
khernatify . 3 czerwca 2020
Wykrakaleś, właśnie jeden policjant tak stanął komuś na karku i dostał wyrok za zabójstwo 3go stopnia, poza tym palą miasta w połowie stanów.
3 czerwca 2020 at 13:55
Radek Idzkowski 5 czerwca 2020
A właśnie czym się różni Policja od Milicji ?
Ta pierwsza ma za zadanie bronić obywatela , ta druga bronić Partii Już zakupiono polewaczki , formacja jak ZOMO , będzie "bijącym ramieniem Partii " . Z racji wieku pamiętam PRL. Wspominam bez nostalgii , niestety to już wróciło .
5 czerwca 2020 at 13:20
Policja – i to w pełnej akceptacji swych oficjeli – ciężko pracuje na to by zostać znienawidzoną przez obywateli.
A aparat ścigania przestępczości bez wsparcia obywateli będzie jako ta ślepa babcia bez zębów.
29 maja 2020 at 14:16
Rafal Poniecki 29 maja 2020
Dla mnie to jest klasyczne kopanie się z koniem.
29 maja 2020 at 14:33
No właśnie nie! Może to jest droga, by trafić do tych, którzy dziś są obojętni? Jeśli takich "jednoosobowych demonstrantów", jak pan Daniel, jak pani spod Tru/ójki będzie na tyle dużo, że będą widoczni, że będzie się o nich mówić również w kontaktach osobistych, to może dotychczas bierna część społeczeństwa włączy myślenie (wiem, że to trudne i nie każdemu zostało przez naturę dane)?
Dla pana Daniela szacun.
29 maja 2020 at 14:40
Niech się cieszy, że to PiS a nie PO rządzi, wtedy policjanci po cywilnemu kopali ludzi na ulicach.
29 maja 2020 at 14:49
Jakiś konkret? Ja tylko pamiętam, jak narodowcy kopali wespół pewnego człowieka.
Nie dyskutuj z tym pisowskim pastuchem. Ten gamoń nie ma nic mądrego do powiedzenia.
29 maja 2020 at 17:42
https://warszawa.wyborcza.pl/warsza­wa/1,54420,15081808,Policjant_skaza­ny_za_skopanie_manifestanta_na_Mars­zu.html
29 maja 2020 at 17:50
triss merigold 29 maja 2020
A Igor Stachowiak kiedy został zamordowany?
29 maja 2020 at 20:22
Michał Hubicki 29 maja 2020
No właśnie – został skazany… Ale ty tej różnicy nie pojmiesz.
29 maja 2020 at 23:33
tadeusz siemko 30 maja 2020
Że pis rządzi to cieszą się tylko prostaki i cwaniaki do bólu cyniczni
30 maja 2020 at 20:54
Konserwatywny Socjalista 29 maja 2020
"Ból w okolicy serca?
Tak, jakby słoń nadepnął."
To jest objaw zawałowy albo przedzawałowy. 120 kg wagi? Potrzebny jest kardiolog i to szybko.
Kaziowy gach zrobił filmu z "wyborczej ustawki", oczywiście przypadkowo. Ha, ha, ha, hi, hi , hi. Facet z Łodzi wyraźnie mówił, że nie chodzi o "przedsiębiorców" tylko o rządy PIS-u i różne inne brednie. Kiedyś kumpelka gacha Kazi, niejaka Diduszko-Zyglewska "wepchnęła" swojego chłopa pod samochód – szybko zmartwychwstał – i poszło to w zagranicznych mediach. Teraz następna prowokacja. Kodziarze i inne męty tj. Szczerba, stanowiły większość "manifestantów". Polska Policja powinna terminować u francuskiej. Ta wiedziała jak przeciwstawić się żółto-kamizelkowej hołocie urządzającej cykliczne i nielegalne burdy.
29 maja 2020 at 15:32
Prawilny Mikutas, któremu 7cm wacek staje 11go listopada widząc bandę zamaskowanych szympansów palących race pisze o hołocie i burdach. Weź mnie nie rozśmieszaj pisdusiu.
29 maja 2020 at 17:51
Pedalski gnojek, jak zwykle, nie na temat. Nie licz na odpowiedź. Obciągnij oficerowi prowadzącemu. Tylko szekli nie zapomnij wziąć.
Jak każdy pedał i impotent masz obsesję na punkcie długości kutasika. Mierzysz codziennie, czy tylko 1-go maja. 7 cm to u was dobry wynik. Mniej wizyt u proktologa.
29 maja 2020 at 19:21
Cieniutko Mikutas ie. Czyli dalej trzymasz poziom Strasburgera. A rzekłbym nawet, że Studio Yayo 😂
Tomasz Widawski 31 maja 2020
Ojojoj, tylko się nie popłacz, że twoi brunatni kumple nie chcą się z tobą bawić. Wyłaź z szafy, pizdusiu.
31 maja 2020 at 15:48
Redakcjo, moze jakis ban?
29 maja 2020 at 22:08
Michal Szczesny 31 maja 2020
Nieźle żeś się pajacu napocił żeby stworzyć taki spisek. Ale źle trafiłeś, bo tu nikt się nie łapie na PiSowską propagandę
Większość z "artykułów" na oko. Press to lewacki ściek. Ale w tym wypadku brawa dla Tygryska. Zrobił to co każdy prawy obywatel powinien robić, walczyć o swoją wolność i o przestrzeganie prawa przez władze. Zaznaczam, że chodzi mi o prawych obywateli, lewackie szury mają prawo łącznie z konstytucją w doopie. I zależy im tylko na okradaniu i nękaniu innych.
29 maja 2020 at 18:35
Prawacki-knajacki lepszy sorcie,tygryski to są w zoo
29 maja 2020 at 20:15
Kolejny prawilny troll z mało wyszukanym nickiem.
To do mnie?Jeśli tak,to przeczytaj z 5 razy całość,napij się zimnej wody i ochłoń,do zobaczenia na każdej manifestacji,na której jestem, a nick mam tak długo,że pewnie Cię jeszcze na świecie nie było Mądralo na zapas.
29 maja 2020 at 20:30
30 maja 2020 at 05:42
Redakcjo, kolejny kandydat do bana.
Wypada chyba zgodzić się z opinią Rafała Drabio: "Większość z "artykułów" na oko. Press to lewacki ściek".
„Wszyscy potrzebujemy rzetelnych i sprawdzonych informacji. Znajdziesz je w poniższym tekście. WESPRZYJ OKO >>”
Zachwalają się przekazywaniem „rzetelnych informacji”, ale jeśli coś nie tak – to ostra cenzura i eliminacja komentarzy. Oto przykład:
OkoPress z dnia 10 maja 2020 „Rząd szykuje atak na organizacje pozarządowe” art. M. Chrzszczonowicz (sekretarz redakcji OkoPress). Wycięte wszystkie komentarze n.t. sponsorowania organizacji w Polsce przez Sorosa (łącznie z listą tych organizacji).
30 maja 2020 at 12:01
Łukasz Kuchowicz 29 maja 2020
Eh… 6 godzin, a wystarczyło podać swoje dane. Trochę szkoda życia.
29 maja 2020 at 19:13
Właśnie,lepiej siedzieć pod miotłą i łamanie prawa przyjmować z dobrodziejstwem inwentarza,gdyby tak myślano przed 89,to dzisiaj nie szkoda byłoby Ci czasu,bo spędzałbyś go na zebraniu ZSMP
W normalnych warunkach, w normalnym kraju, pewnie bym się zgodził i też uznał to za zachowanie na granicy pieniactwa. Niestety, policja coraz częściej łamie prawo i wysługuje się rządzącej Partii, zamiast służyć społeczeństwu, zwłaszcza ostatnio się to nasiliło w związku z reżimem sanitarnym i zakazem zgromadzeń. W takiej sytuacji tego typu opór jest cnotą – poprzez konkretne działanie a nie tylko gadanie, pokazuje policji, a pośrednio władzom i społeczeństwu, że nie wszystko jej wolno i nie na wszystko musimy się godzić.
29 maja 2020 at 21:22
29 maja 2020 at 22:11
Florian Marzejewski 31 maja 2020
Za to, że możesz napisać to co napisałeś wielu Polaków oddało lata swojego życia, które spędzili jako więźniowie polityczni za poprzedniego ustroju.
Czym, że jest te 6 godzin w porównaniu z okrazem uwiezięnia np Władysława Frasyniuka.
Przemysław Duda 29 maja 2020
Rafał Drabio Z ciekawości pytam. Dla siebie. Po czym poznaje pan, że coś jest lewackim ściekiem? Czy dlatego, że jest nieprawdziwe w warstwie faktograficznej czy dlatego, że nie odopowiada pańskim poglądom? Na jakiej podstawie twierdzi pan, że ktoś ma prawo łącznie z konstytucją w d–pie? Dlatego, że pan tak powiedział? Będę wdzięczny za odpowiedź pozbawioną inwektyw i odnoszącą się do zadanych pytań. Z poważaniem.
29 maja 2020 at 19:24
Ten pan przyplynal tu z prawej strony, tam nie dyskutuje sie o faktach, tam sie idzie rownym krokiem.
29 maja 2020 at 22:13
29 maja 2020 at 19:54
Panie Danielu-dziękuję.Pana postawa przywraca wiarę w człowieka,obywatela.
29 maja 2020 at 20:23
Vlod Boss 30 maja 2020
Obecność trolli, niestety, zniechęca do udziału w dyskusji.
30 maja 2020 at 10:26
Wojciech Wojtyla 30 maja 2020
W sumie niezła stawka godziniowa. 500 zł za 1 godzinę siedzenia na komisariacie. Można się przemęczyć. Standardowe odszkodowanie w takiej sprawie wynosi 3 tyś zł. Na 10 nie ma co raczej liczyć.
30 maja 2020 at 12:02
Le Gal 30 maja 2020
Żadna to stawka. To nie jest za godzinę pracy tylko za godzinę bezpodstawnej utraty wolności! To powinny być stawki w tysiącach za godzinę, z czego część powinna być pokryta z pensji współuczestniczący milicjantów.
Panie Danielu! Dziękujemy ❣️ Prawidłowa postawa, nikt nie może być ponad prawem. I dziękuję za cały materiał, teraz ja też będę przygotowany, tylko będę miał wszystko w telefonie (żeby mnie nigdy nie zaskoczyli milicjanci….).
Proszę ścigać ich wszystkich, włącznie z dyżurnymi którym pan zgłaszał sytuację. Dużo wytrwałości życzę ❣️❣️❣️
Michał Czarny 30 maja 2020
Ja bym jeszcze złożył zawiadomienie do RODO za to że policjant bezprawnie i PRZEMOCĄ wszedł w posiadanie wrażliwych danych osobowych(odciski palców).
Jak policjant wyskoczy z bańki euro kary to się zastanowi czy warto łamać prawo.
Do tego radzę przez RODO żądać usunięcia wszystkich kopii nielegalnie pobranych wrażliwych danych pod groźbą kar za każdy dzień zwłoki. I co do tej symbolicznej złotówki – żadnej złotówki. Popełnili przestępstwo to niech płacą w pełnym tego słowa znaczeniu.
Ja bym jeszcze podniósł w sądzie wątek apropo reszty policjantów. Skoro zostało udowodnione że ten konkretny policjant popełnia przestępstwo to pozostali policjanci mieli obowiązek go skuć w kajdanki i przewieźć na komisariat celem przesłuchania. Jaka podstawa prawna im tego zabroniła? To też trzeba wyjaśnić aby policjanci nie bali się zakuć w kajdanki kolegę jak widzą że ten popełnia przestępstwo.
30 maja 2020 at 15:24
Marek Jarczewski: "Jak by to by ło w stanach to po kilku sekundach gość leżał by na ziemi z butem na karku. No niestety Polska to jeszscze dzsiki kraj, zadymiarze mają więcej praw niż Policja".
Tak właśnie sprawa wygląda.
"Podstawą prawną legitymowania jest Ustawa o Policji z 6 kwietnia 1990 roku, a dokładnie art. 15 ust. 1 pkt 1. Wg niego policja ma prawo do legitymowania osób w celu ustalenia ich tożsamości. Policjant powinien podać przyczynę legitymowania. Samo legitymowanie nie oznacza zatrzymania. Ale to nie znaczy, że osoba legitymowana może odmawiać pokazania dokumentu tożsamości. Policjant ma też prawo wziąć ten dokument do ręki. Takie uprawnienia ma właśnie policja, a poza nią tylko straż graniczna. Przed innymi służbami wystarczy okazanie dowodu. Rzeczywiście, jeśli ktoś odmawia, policjanci wzywają radiowóz". https://www.fakt.pl/pieniadze/prawo­­­/czy-policja-moze-kazdego-wyleg­it­ym­owac/feby4c1
Ten facet powinien odpowiedzieć za stawianie oporu funkcjonariuszom (w tej konkretnej sytuacji). Albo obowiązuje prawo, albo nie. Dura lex sed lex.
30 maja 2020 at 18:29
On nie stawiał oporu tylko podważył powód legitymowania kolejno pytając o stan faktyczny. Ponieważ policjant nie wykonywał żadnej z opisanych przez prawo czynności będących podstawą legitymowania to obywatel takiego obowiązku nie miał.
Może fascynacja USA przysłoniła ci fakty ale w cywilizowanych krajach normalny policjant służy obywatelom, policjant z USA przekraczający uprawnienia staje się przestępcą, policjant w Polsce robiący to samo staje się bohaterem władzy.
Chyba nie dostrzegasz tej różnicy.
31 maja 2020 at 11:29
Anna Wasilewska 30 maja 2020
Cytuję :" Chcę dostać przeprosiny na piśmie od komendanta policji, chcę mieć taki dokument na ścianie" – to już nie w prasie codziennej, a za szkłem wyimek z prasy.
Takie rozwiązanie wydaje się bardziej prawdopodobne.
30 maja 2020 at 20:48
Michal Mazur 31 maja 2020
Haha, grubasek antypolicjant… Wielki bohater, ale się uśmiałem. Tymczasem na yt jest facet który tak potrafi "zniszczyć" drogówkę, SM i innych policjantów , że ci płacą mandaty – i on to dla widzów dokumentuje. Tamten facet to emeryt, chyba prawnik. Ten tutaj to pieniacz i nic więcej – przygotowany był i jeszcze wymyśla, że chory. O zdrowie nie dba?
Prawilna doopa boli, że ktoś się postawił milicji co?
31 maja 2020 at 12:40
Stanisław Nowak 31 maja 2020
31 maja 2020 at 15:03
Służyłem w wojsku i policji w latach 1992 – 2009 (zwolniony przez komisję lekarską po wypadku w trakcie wykonywania obowiązków służbowych) i muszę przyznać, że niedowierzam gdy widzę takie materiały.
Policja w której służyłem nie jest już taką samą policją, kompletnie nie utożsamiam się z nią, a nawet coraz częściej dochodzę do przekonania, że wypadek, którego konsekwencją było moje odejście był jak znak aby zakończyć tą "przygodę". Znając siebie i tak pewnie nie pozwoliłbym sobie służyć w obecnych czasach gdy policjant to "bat władzy" podniesiony na obywatela.
Chciałoby się powiedzieć że czuję wstyd ale to jednak nie wstyd, to smutek, że zaangażowanie tysięcy policjantów, budowanie wizerunku policji, tworzenie bezpieczenej przestrzeni dla obywateli zostało zdewaluowane to postaci policjanta strzegącego skrzynki pocztowej na furtce "prezesa", policjanta inwigilującego lidera opozycyjnej partii (obserwacja operacyjna prowadzona za Ryszardem Petru) czy jak obecnie "wartowników" przy PKiN czy też PR3.
Wyemigorwałem z Polski z powodów osobistych i nie widzę już możliwości powrotu do Polski co nie zmienia faktu, że to, do czego doprowadził Jarosław Kaczyński wraz ze swoją "świtą" powoduje u mnie niemałe wzburzenie.
Nie chcę już jeździć do kraju ale w kontekście tego co tu zobaczyłem zdecydowałem się wykupić na tym portalu "abonament na wolność" bo upatruję w tym szansy na otworzenie ludziom oczu, a następnie dokonanie zmiany w Polsce i przywrócenie normalności.
Mam nadzieję, że łapówki w postaci różnych programów "Plus" nie będą już argumentem dla obywateli oddających swój głos w wyborach.
Korniszony uprawiają bezprawie. Do czasu.
Irek Pacak 1 czerwca 2020
Wszystko jest nie tak jak być powinno po pierwsze źle wyszkoleni policjanci po drugie chory człowiek, który sam się pcha w kłopoty no i teraz to co najważniejsze nasze bezpieczeństwo policjant powinien mieć narzędzia do pracy stosowne do sytuacji a obywatel jeżeli nie ma złych intencji powinien Współpracować a tak z blachostki zrobiło się nieprzyjemnie zaangażowane służby niepotrzebnie które mogły być potrzebne tak naprawdę gdzie indziej i co dalej, sądy sprawy przepychanki masakra a powinniśmy po tej samej stronie
1 czerwca 2020 at 11:39
Hello World 4 czerwca 2020
Trochę czasu mi zajęło zrozumienie, co tu nie gra. Tytuł tu nie gra. Jak to obywatel wygrał? Odciski dał sobie pobrać i dane jednak podał. Tytuł byłby uzasadniony, gdyby go wypuścili bez tego.
4 czerwca 2020 at 21:51
Jurek Ekonom 5 czerwca 2020
Irek Pacak :
"…po pierwsze źle wyszkoleni policjanci po drugie chory człowiek, który sam się pcha w kłopoty …"
Taki infantylno- dziecięcy tekst. A potrafi wnerwić. Do tego ten apel,ze obywatel powinien współpracować…
Zadam Ci obywatelu pytanie:nos dla tabakiery, czy tabakiera dla nosa?
Kto komu ma służyć? Może przeczytaj sobie słowa przysięgi policjanta?
Oj jak ty cierpisz. Jakie to : " niepotrzebne, nieprzyjemne, błachostki, a teraz sądy, sprawy, przepychanki…"
Jesteś tak cyniczny, czy tak naiwny?
Chciałem w zasadzie dodać jeden argument p. Danielowi.
Mianowicie przypomniałem sobie jak policjanci po spotkaniu przedwyborczym legitymowali na ulicy kobiety, które zadawały pytania chyba kandydatowi na posła. Na ulicy po wyjściu z lokalu !!
Panowie mundurowi mieli jedną odpowiedź na pytanie o podstawę prawną:
-Tan kandydat może mieć pretensje do pytających i my musimy mieć dane tych osób!
Można ten wykręt stróżów prawa nazwać kulturalnym słowem?
W końcu większe komisariaty, komendy mają swoich prawników. Ktoś policjantów instruuje, rozkazuje odpowiednie działania.
Co na to powiedzą pan Irek i inni piszący o lewactwie, ścieku itp. ?
Ewa Szemraj 7 czerwca 2020
a mogli zabic…. w momencie gdy bohater siegnal reka aby zdjac plecak wystarczylo skoczyc, przewrocic, docisnac kolanem szyje….