Source: http://czasopismo.legeartis.org/2016/09/papierosy-elektroniczne-nowelizacja-ustawy-antynikotynowej.html
Timestamp: 2017-10-17 13:25:04+00:00
Document Index: 67754496

Matched Legal Cases: ['art. 2', 'art. 2', 'art. 2', 'art. 11', 'art. 2', 'art. 8', 'art. 8', 'art. 5', 'art. 5', 'art. 6', 'art. 7', 'art. 2', 'art. 12', 'art. 13', 'art. 13', 'art. 251', 'art. 257']

Papierosy elektroniczne w nowelizacji ustawy antynikotynowej
Od dziś papierosy elektroniczne z nowymi obostrzeniami (nowelizacja ustawy anty-nikotynowej)
by Olgierd Rudak • 8 września 2016 • 33 komentarze
Czysto informacyjnie: dokładnie dziś weszła w życie nowelizacja ustawy anty-nikotynowej zaostrzająca zasady korzystania z e-papierosów (ustawa z dnia 22 lipca 2016 r. o zmianie ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych, Dz.U. z 2016 r. poz. 1331).
Biblioteka obrazów stosowanych w mieszanych ostrzeżeniach zdrowotnych — taki załącznik do ustawy naprawdę robi wrażenie
Chyba warto, by każdy miłośnik e-palenia zwrócił uwagę na następujące nowe reguły gry:
w ustawie pojawia się pojęcie „nowatorski wyrób tytoniowy” — a jest nim wyrób tytoniowy inny niż papieros, tytoń do samodzielnego skręcania papierosów, tytoń fajkowy, tytoń do fajki wodnej, cygaro, cygaretka, tytoń do żucia, tytoń do nosa lub tytoń do stosowania doustnego (art. 2 pkt 11 ustawy);
jakkolwiek e-papieros może być uznany za coś nowatorskiego, w ustawie jest on definiowany odrębnie — papieros elektroniczny to wyrób, który może być wykorzystywany do spożycia pary zawierającej nikotynę za pomocą ustnika, lub wszystkie elementy tego wyrobu, w tym kartridże, zbiorniki i urządzenia bez kartridża lub zbiornika (art. 2 pkt 20);
co ciekawe już nie ma wątpliwości, że papierosa elektronicznego się „pali” (art. 2 pkt 17 definiuje „palenie papierosa elektronicznego”) — jak wyglądać powinien papieros elektroniczny określa art. 11c ustawy;
Od 8 września 2016 r. papierosy elektroniczne podlegają regulacjom takim samym jak „zwykłe” papierosy
uregulowania doczekała się reklama papierosów elektronicznych (której definicję przynosi art. 2 pkt 25) — obecnie podlega ona dokładnie takim samym obostrzeniom jak reklama zwykłych papierosów (art. 8 ust. 1): czyli nie w telewizji, radiu, prasie dziecięcej i młodzieżowej (oraz w innej prasie), w miejscach publicznych, na plakatach oraz „w ośrodkach usług informatycznych” (cokolwiek to oznacza). Nie wolno także eksponować opakowań i ich imitacji w punktach sprzedaży (art. 8 ust. 3);
palenie nowatorskich wyrobów tytoniowych i papierosów elektronicznych podlega tym samym zakazom, co palenie prawdziwych papierosów. Od dziś nie wolno palić e-papierosów m.in. w szkołach i uczelniach, na terenie ZOZ-ów, w lokalach gastronomicznych, na przystankach i w innych pomieszczeniach dostępnych do użytku publicznego (art. 5 ust. 1) — z wyjątkiem wyznaczonych palarni (art. 5a);
zakazana jest sprzedaż e-papierosów młodzieży do 18 lat, a także w automatach, w sklepach samoobsługowych (art. 6) oraz przez internet (art. 7f) — dość zabawne, że zakazana jest także sprzedaż transgraniczna (por. definicja w art. 2 pkt 35) — oczywiście jakiś eBay czy europejski Amazon może się nauczyć tych reguł, ale czy teraz polskie organy ścigania będą zajmowały się np. czeskimi e-sklepami sprzedającymi e-papierosy klientom z Polski?
Inna sprawa, że skoro palenie jest takie szkodliwe — to czemu troskliwe państwo w ogóle jego nie zakaże? Czyżby jednak szkodliwość na poziomie budżetowym odbierana była inaczej?
w załączniku do ustawy pojawia się całkiem gustowna „biblioteka obrazów stosowanych w mieszanych ostrzeżeniach zdrowotnych” — pozwoliłem sobie nimi urozmaicić dzisiejszy tekst;
osoba naruszająca zakaz reklamy, eksponowania papierosów elektronicznych, sponsorowania imprez sportowych, pomijanie obowiązkowych ostrzeżeń musi liczyć się z grzywną do 200 tys. złotych lub karze ograniczenia wolności (art. 12-12c ustawy);
właściciel obiektu, który zapomni wywiesić informację o zakazie palenia może dostać grzywnę do 2000 złotych (art. 13 ust. 1);
natomiast palenie — także e-papierosów — w miejscu niedozwolonym wiąże się grzywną w wysokości do 500 złotych (art. 13 ust. 2).
Tags: Dziennik Ustaw konsumenci papierosy reklama sprzedaż zdrowie
← Odpowiedzialność za naruszenie przepisów o dozwolonym użytku — brak wskazania źródła cytatu
Linkowanie do „pirackich utworów” może naruszać prawa autorskie — jeśli linkujący ma świadomość naruszenia praw uprawnionego →
Fajnie byłoby, gdyby przepisy dotyczące palenia w miejscach publicznych w ogóle były przestrzegane… Niestety. Tak nie jest. palą wszyscy i wszędzie – ulice, chodniki, przystanki autobusowe, parki, balkony, klatki schodowe…
Takie nawyki są trudne do wykorzenienia — podobnie jak np. nawyk rzucania śmiecia gdzie popadnie (m.in. w tych czarujących parkach narodowych, gdzie piesek łapką postąpić nie może…)
Jestem nie palący, ale oczekiwanie, że palący nie będą palić w parku, chodniku, ulicy (skwerze, placu, skrzyżowaniu) jest dla mnie przesadą. ale fakt, wolałby, żeby było nie tylko przestrzegane i egzekwowane zakazy palenia na przystankach.
Natomiast palenie na klatce uważam za zwykłe buractwo.
najpierw powinni się wziąć za normalne papierosy a nie za lepszą alternatywę jaką są e-papierosy, vapuję tabaque od 2 lat i widzę więcej plusów niż minusów
Nie palę i nie lubię zapachu papierosów, niemniej jednak uważam, że tytoń nie szkodzi, a przynajmniej nie szkodzi sam w sobie. Prędzej w połączeniu z innymi substancjami.
To nie jest tak, że 90% palących zapada na to czy tamto, to raczej x% zapadających na to czy tamto pali też papierosy. Także moim zdaniem trudno z tego wyciągać jednoznaczny wniosek pt. papierosy szkodzą.
Przez lata to producenci papierosów sponsorowali badania, których wyniki mówiły: palcie, to zdrowe, a na pewno nie szkodzi. Widzę, że zdarzają się osoby, które pamiętają o tych badaniach.
A poważnie: jeśli uda się stworzyć papierosy, które przy paleniu nie będą wydalały substancji smolistych, dwutlenku węgla i innych takich miły, to osoba/spółka, która to opatentuje i rozpowszechni będzie jeszcze bardziej bogata niż istniejące koncerny tytoniowe.
Jest jeszcze bierne palenie, które nie jest niczym gorszym niż zwykłe palenie, a ponoć jest nawet gorsze.
Myślę, że tytoń nie szkodzi podobnie jak nie szkodzi żyto lub kartofle — odpowiednio podany (bo wódka z żyta lub ziemniaków niestety zaszkodzić potrafi). Zdaje się, że palony najbardziej, chociaż żuty zdaje się też potrafi narobić ambarasu.
Niestety ale nawet laik powinien wiedzieć, że np. większość chorujących na płuca to palący. Związek jest bezpośredni, co nie oznacza, że każdy chory palił lub że każdy palący zachoruje.
Mnie akurat papierosy nigdy nie pociągały — odmawiać prawa do dymka nie chcę (podobnie jak do paru innych rzeczy, które też potencjalnie są groźne lub szkodliwe) — więc zakaz mi nie w głowie, aczkolwiek poziom syfiastości dla otoczenia jest taki, że faktycznie ochrona pobocznych palaczy coś w sobie ma.
Ale dlaczego ja, niepaląca, muszę być skazana na wąchanie smrodów palaczy? Idę chodnikiem, przede mna komin buchający dymem. Zwalniam, próbuje ominąć- niewiele to daje. To samo w parku. Idę z dzieckiem, a tu kolejny komin… Nie wspomnę o sąsiedzie z dołu, który pali na balkonie…
Balkon jeszcze rozumiem, wiem, bo sam ma sąsiadów, którzy palą w oknie/balkonie (choć mimo to mam opory przed zakazem w tym akurat miejscu) i na klace. Ale chodnik to jak dla mnie nazbyt duża restrykcja. Gdzie w takim razie mieliby palić? Nad brzegiem jeziora, rzeki, na pustyni błędowskiej (w każdym z tych miejsc zabierając kiepy)? Palący szczęśliwie zostali wyrzuceni z restauracji, klubów, pubów i barów, autobusów, pociągów i samolotów, mają zakaz palenia na przystankach, nawet nie mogą palić w swoim samochodzie, gdy jest (małoletni) pasażer. Na tej samej zasadzie można zakazać przebywania ludzi niedomytych w tramwajach i autobusach (bo smrodzą; celowo odchodzę od względów natury zdrowotnej)
Dla antypalaczy odpowiedź jest jedna słuszna: mogą rzucić swój zgubny nałóg.
Taki wariant antypsizmu: „nie obchodzi mnie gdzie jego pies będzie się wypróżniał. Nikt go nie zmuszał żeby miał psa”.
Ja jako były palacz(a może ściślej – niepraktykujący od kilku lat palacz) może podchodzę ze zbytnim sentymentem do czynności palenia, ale uważam że już obecne przepisy zakazujące palenia są po prostu uciskiem człowieka przez człowieka i są prostą zemstą za czasy kiedy rzeczywiście palacze byli wszędzie i rzeczywiście uciskali palących swymi wyziewami (chociaż wtedy akurat, jako praktykujący palacz, tak nie uważałem)
Ekchem, każdy (?) człowiek swój rozum ma, wie gdzie wolno a gdzie nie wolno się wypróżniać. Pies zwykle też wie, ale jednak trudno od niego za wiele wymagać — natomiast można od przewodnika (który np. usunie odchody).
Wymyśl sposób na dymka w buteleczce — nie będę miał nic przeciwko (i tu coś mi świta, że walka z e-fajkami jest przeciwskuteczna, bo ich zapach bywa mdlący jak taniej perfumerii, ale jednak nie cuchnie paskudnie).
Jednak dopóki przyjmuje się, że załatwianie potrzeb fizjologicznych w dowolnym miejscu czy tam puszczanie bąków jest fa-pa — a kiedyś przecież nie było (por. art. 251 i nast., a zwłaszcza art. 257:
http://dziennikustaw.gov.pl/DU/1928/202/1
Imho palenie w miejscu publicznym nie będąc co najmniej 10-15 metrów od niepalącego (czy też osoby niewiadomego statusu papierosowego) zdecydowanie narusza wolność tych osób od smrodu fajek.
Przykro mi, to nie jest czynność życiowo niezbędna i niezależna od naszej woli jak puszczanie bąków. To aktywne wydzielanie nie tylko zapachów, ale i substancji ogólnie uważanych za szkodliwe.
Ewa Szydełko
O to to! Tez kiedyś paliłam, w czasach, kiedy to raczej niewielu osobom przeszkadzało, ale tez w tamtych czasach „nie wypadało”, że palić idąc chodnikiem… I nie potrafię zrozumieć, dlaczego ja, narzekając na smród papierosów i szkodliwy (udowodniono szkodliwość biernego palenia !!) dym, ograniczam wolność palaczy ?? To oni ograniczają moją wolność ! To ja nie mogę nabrać powietrza, tylko muszę na bezdechu przemykać chodnikiem, nie wspomnę o nieszczęsnym balkonie (dym potrafi zaciągnąć aż do pomieszczenia po drugiej stronie mieszkania…). I to samo z e-palaczami. Dymią niby ta „zdrową” parą, śmierdząca – jak już zauważono – tanimi perfumami (bardzo tanimi)… Uważają, że oni nie szkodzą.. Świadomość w narodzie jest maleńka, jeśli chodzi o szkodliwość palenia, a zwłaszcza dopóki ich osobiście ta szkodliwość nie dotyczy…
Ale jak zabronić palenia na własnym balkonie? Od razu trzeba zakazać palenia we własnym mieszkaniu przy otwartym oknie — palacz powinien mieć obowiązek wyposażania mieszkania w hermetyczną budkę…
Z psem chodziło mi o to, że są wprost całe połacie miasta gdzie psa nie można, nie łamiąc jakiegoś tam zakazu, wyprowadzić. Przynajmniej w Poznaniu. Na pytanie „no to gdzie mam iść z tym psem” odpowiedź często brzmi „nie ma obowiązku posiadania psa”.
IMHO „moda na niepalenie” zaszła za daleko i jak wahadło wróci, tym większe będzie smrodzenie. Gwałt się gwałtem odciśnie i będziemy jeszcze wąchać nikotynę czy chcemy czy nie.
Odpowiada na pytanie: papier zniesie wszystko.
Qwa!!! Na Alledrogo bez problemu nadal można kupić fajkę, czyli urządzenie, które umożliwia palić tytoń! Ja się pytam dlaczego zakazano e-papierosów, jako urządzeń, a nie tylko e-liquidów? To one zawierają nikotynę. Jak dla mnie brak konsekwencji w działaniu PIS i ewidentna ustawa pod zamówienie lobby tytoniowego. E-palenie stało się za dużą konkurencją?
Cóż, ta reklama nie mówi że palenie jest zdrowe i że lekarze polecają palenie.
Ale nawet dzisiaj aktualne jest przysłowie „szewc bez butów chodzi”
Czy ja dobrze rozumiem, iż teraz w sklepie nie można wystawiać w widocznym miejscu e-papierosów oraz na ich opakowaniu należy umieszczać powyższe grafiki. A co z tradycyjnymi papierosami? Ich też dotyczą się te same reguracje?
Zwykłe fajki to już chyba od dawna (stąd np. w hipermarketach są często w takich klatkach, nad głową kasjerów — nawet to ma zniechęcać do kupowania).
Muszę, po potwierdzić, ale u mnie na osiedlu w Żabce nad kasą jest gablota, gdzie są wycięte „fronty” wszystkich dostępnych papierosów wraz z podaną ceną.
I pytanie, jak to się ma do tego:
„eksponować opakowań i ich imitacji”
Cóż, z tego wynika, że ktoś nie doczytał (ale ja codziennie mijam kilka płacht reklamowych gabinetów weterynaryjnych, ciekawe czy też nie doczytali?).
Z tą reklamą weterynarzy, to zastanowiłbym się, czy to reklama, czy też informacja, że tu-i-tu jest gabinet weterynarza, gdzie wykonuje się taki-a-takie zabiegi. Bo przecież na ogół nie jest napisane: „najlepszy weterynarz w mieście”, „psy same do niego przychodzą”.
Informacja byłaby wówczas gdyby była w bezpośredniej bliskości gabinetu. 1000 metrów to już reklama (nawet jeśli podaje wyłącznie adres i logo, a nie ma sloganów).
Mnie to nie przeszkadza (podobnie jak pudełka papierosów w witrynach kiosków), niemniej dowodzi to, że ilość norm prawnych nie przechodzi w jakość zachowań współobywateli :)
Tak z ciekawości: z tego wynika, że odległość od zakładu decyduje o tym, że mamy do czynienia z reklamą a nie informacją?
Ustawy słabo radzą sobie z definicją reklamy, ale ustawa o działalności leczniczej wyraźnie zabrania reklamy, ale informowanie o prowadzonym gabinecie jest dozwolone. (zakładam, że analogicznie jest u weterynarzy).
Przecież w taki sam sposób, a nawet tym gorzej dla weterynarzy, lekarzy, dentystów, jest posiadania strony www, a o profilu na fejsiku, tw@erze nie wspomnę – nijak po drodze do gabinetu, a trafia do masowego odbiorcy.
Oczywiście miało być z czego, a nie z tego.
Osobiście przez „informowanie” widzę szyld, ale już nie ciąg szyldów, tablic i bilbordów. Zresztą każda reklama „informuje i zachęca”, z tym, że szyld do niedawna był obowiązkowy.
Sytuacja przy całej odmienności jest dość podobna do radców prawnych i adwokatów.
Z tym, że otwierając Rzepę czy DGP, każdy widzi na łatwo obchodzi się zakazy reklamy, nie tylko przez artykuły z nazwami kancelarii, ale też informowanie o tym, kto został nowym partnerem/dyrektorem działu, szczytem była informacja o tym, że aplikanci zdali egzamin radcowski.
Czyli bez nikotyny mozna „parowac” bezkarnie… Wystarczy miec liquid 0mg/ml ze soba w kieszeni. Przeciez para z czajnika nikomu nie przeszkadza… Choc i to moze sie zmienic w jakiejs ustawie o parach i gazach…w przyszlosci
BZDETNET
Nie ma (na razie bądź w ogóle) dowodów na szkodliwość biernego e-palenia. Po prostu nie ma. To uwaga na temat małej świadomości :>
a gdyby tu było przedszkole w przyszłości…. ;-)
A to proszę sobie poczytać. Jest sporo opracowań na ten temat. Poza tym, zdaje sie pisałam o biernym paleniu w przypadku „analogowych” papierosów. Na palącego sąsiada mam sposób – podlewam pelargonie na parapecie… Jeśli nie mozna palić grilla na balkonie, to dlaczego można palić papierosy?
Mamy specyficzny układ mieszkań, sąsiad z dołu ma wysunięty balkon, moje okna sa cofnięte, więc dym wyjątkowo łatwo wpada wprost do mojego pokoju.