Source: https://czasopismo.legeartis.org/2019/07/odszkodowanie-wywrotke-rowerem-chodniku.html
Timestamp: 2019-08-21 03:02:44+00:00
Document Index: 26096580

Matched Legal Cases: ['art. 194', 'art. 652', 'art. 435', 'art. 26', 'art. 33', 'art. 194', 'art. 26', 'art. 33', 'art. 415', 'art. 652']

Odszkodowanie za wywrotkę podczas jazdy rowerem na chodniku (wyrok)
Czy rowerzysta może żądać odszkodowania za wywrotkę podczas jazdy rowerem po chodniku? Jeśli chodnik był akurat w remoncie? I było po deszczu, więc nie widział pozostawionych na chodniku materiałów budowlanych? (nieprawomocny wyrok SR w Piszu z 29 kwietnia 2019 r., I C 676/18).
Są rzeczy, o których się nawet filozofom nie śniło (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)
Sprawa dotyczyła roszczeń rowerzystki która jadąc w czasie deszczu remontowanym chodnikiem przewróciła się i doznała licznych złamań.
Zdaniem poszkodowanej do wypadku doszło przez to, że firma budowlana pozostawiła nieukończony — ale też niezabezpieczony (bez informacji o pracach budowlanych, bez zakazu przejścia) — kawałek chodnika, a ponieważ padał deszcz, kostka i inne materiały były schowane w kałuży, więc nie było ich widać. Zawiadomiła o wypadku zarządcę drogi (powiat), który przekazał jej roszczenia ubezpieczycielowi, który jednak odmówił wypłaty odszkodowania ze względu na brak winy po stronie ubezpieczonego.
W skierowanym pozwie kobieta zażądała od ubezpieczyciela, w którym powiat miał polisę OC, 40 tys. złotych tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, 400 złotych comiesięcznej renty oraz blisko 1,8 tys. złotych odszkodowania za koszty leczenia i dojazdu do lekarza. W odpowiedzi strona pozwana wniosła o oddalenie roszczeń ze względu na brak legitymacji biernej w sprawie: chodnik został protokolarnie przekazany wykonawcy, co oznacza, że ewentualną odpowiedzialność za szkodę wywołaną przeprowadzonym remontem może ponosić tylko on. Niezależnie od tego wyłączną winę za zdarzenie ponosi poszkodowana, która nie tylko wiedziała o remoncie, ale też jechała rowerem po chodniku, czyli naruszyła przepisy ruchu drogowego.
Finalnie wezwany do udziału w sprawie w charakterze pozwanego (art. 194 par. 1 kpc) został ubezpieczyciel firmy budowlanej — jednak także jego jego zdaniem roszczenia były bezzasadne, zaś jazda rowerem po chodniku powinna być zakwalifikowana jako przyczynienie się do szkody w co najmniej 90%.
Odnosząc się do treści pozwu sąd zauważył, iż wyłącznie legitymowanym biernie może być wykonawca — protokolarne przekazanie terenu budowy wyłącza odpowiedzialność inwestora (art. 652 kc) — co oznacza konieczność oddalenia roszczeń wobec zarządcy drogi i jego ubezpieczyciela. W przypadku firmy budowlanej, która jest przedsiębiorstwem wprawianym w ruch za pomocą sił przyrody, odpowiedzialność ta opiera się na zasadzie ryzyka (art. 435 par. 1 kc). Odpowiedzialność na zasadzie ryzyka jest odpowiedzialnością obiektywną, niezależną od winy lub bezprawności działania podmiotu zobowiązanego do naprawienia szkody — nie wyłącza jej np. fakt, że działalność przedsiębiorstwa była w pełni zgodna z przepisami prawa, albowiem wystarczy występowanie przesłanek odpowiedzialności (szkoda, zdarzenie sprawcze oraz związek przyczynowy między ruchem przedsiębiorstwa a szkodą).
Okolicznością wyłączającą odpowiedzialność za ruch przedsiębiorstwa zależy od wystąpienia przesłanki egzoneracyjnej, którą jest siła wyższa lub wyłączna wina poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą prowadzący przedsiębiorstwo nie ponosi odpowiedzialności.
Zdaniem sądu wyłącznie winną szkody jest sama rowerzystka, która naruszyła zakaz jazdy rowerem po chodniku, a w dodatku nie zachowała elementarnej ostrożności.
Prawo co do zasady zakazuje jeżdżenia rowerami po chodnikach (art. 26 ust. 3 pkt 3 pord), z wyjątkiem ściśle określonych sytuacji (art. 33 ust. 5 pord) — zawsze jednak rowerzysta musi jechać powoli i zachować szczególną ostrożność. W dniu wypadku nie padał deszcz (było po deszczu, ale kobieta nie udowodniła, że występowały opady), zaś nawet z zeznań męża (który też jeździ rowerem, ale jezdnią) wynika, że żona „dla swojego bezpieczeństwa zawsze” wybierała chodnik. Owszem, jezdnia jesienią bywa śliska, zwłaszcza po deszczu, ale to nadal nie uprawnia rowerzysty do jazdy chodnikiem — w takim przypadku „obawiając się śliskiej jezdni, bądź zbyt dużego natężenia ruchu samochodowego, powódka powinna była na tym odcinku rower prowadzić”.
Co więcej kobieta, która mieszka niedaleko, z pewnością wiedziała o pracach budowlanych — które właściwie się już skończyły, bo chodnik był już udostępniony do ruchu pieszego, ale przed odbiorem należało jeszcze poprawić wjazdy na posesje — więc powinna była zachować szczególną ostrożność, zwłaszcza, że widziała ostrzeżenia.
Niezależnie od tego rowerzystka nie udowodniła także istnienia przyczyn upadku, na które się powoływała. Świadkowie powiedzieli, że po wymianie nawierzchni chodnik był równy i nic nie zostało po remoncie, co oznacza, że tak czy inaczej przyczyną upadku nie mogło być wjechanie w kałużę, w której porozrzucane były płytki.
Z tego względu sąd odmówił kobiecie prawa do odszkodowania za wywrotkę rowerem na chodniku — bo decydując się na naruszenie przepisów ruchu drogowego trzeba mieć na uwadze możliwe konsekwencje.
Tags: art. 194 kpc art. 26 pord art. 33 pord art. 415 kc art. 652 kc rower ruch drogowy ubezpieczenia
← Czy należy się odszkodowanie za pogryzienie psa przez psa?
Elisabeth Åsbrink, „Made In Sweden. 60 słów, które stworzyły naród” — po nich choćby „Potop” →
Widziały gały gdzie jechały.
No proszę – rozumny wyrok. I skąd to zaskoczenie ;)
I nawet 4 tysięcy nie dostała, na co pewnie liczyła.
Ale nie ma obaw, inni to wyrównają:
“ZUS może wysłać pracodawcy SMS o wystawionym pracownikowi zwolnieniu lekarskim.
Z informacji Prawo.pl wynika, że Urząd Ochrony Danych Osobowych (UODO) uznał, że pracodawca może otrzymać smsa, ale tylko z informacją, że jego pracownikowi wystawiono zaświadczenie lekarskie – bez imienia i nazwiska oraz bez daty obwiązywania zwolnienia.”
Podsumowując perspektywę rowerzysty:
– jak cię auto puknie na ulicy prawdopodobnie nie przeżyjesz- przegrałeś;
– nawet jak przeżyjesz prawdopodobnie zostaniesz kaleką- przegrałeś;
– nawet jak szkody będą niskie auta najpewniej nie będzie już na miejscu- przegrałeś;
– jak pojedziesz chodnikiem to niemal na pewno pozbawiłeś się prawnych metod walki o odszkodowanie- przegrałeś;
Ach. I jeszcze jak jedziesz po poboczu zgodnie z przepisami jesteś w stanie ciągłego włączania się do ruchu- też przegrałeś.
Daleko od prawdy chyba nie jestem? :)
Chyba jednak jesteś hen, za rogatkami. Zwłaszcza z tym poboczem, po którym jadąc po prostu nie uczestniczysz w ruchu – dopiero gdy chcesz z niego wjechać na jezdnię, to się włączasz. No i cóż, o drogach rowerowych też zapomniałeś, akurat ostatnio spotkałem takiego rowerzystę w jakiejś niewielkiej miejscowości – tuż obok (metr trawnika albo chodnika) jest nowa, gładziutka droga dla rowerów, ale co tam, szanowny rowerzysta musi uskuteczniać swoje 20km/h na jezdni, bo… nie wiem czemu. Naprawdę nie wiem czemu.
@Borek:
– jazda poboczem: nawiązywałem do wpisu RedNacza o takiej sytuacji właśnie (https://czasopismo.legeartis.org/2019/06/wymuszenie-pierwszenstwa-jadacym-poboczem.html); zdaniem sądu motocyklista jadący poboczem jest w stanie permanentnego włączania się do ruchu; a jednocześnie kodeks nakazuje rowerzystom jechać poboczem; dość mocno sugeruje to, że rowerzysta jadący poboczem jest w stanie permanentnego włączania się do ruchu; chyba, że ktoś chce to przetestować w sądzie jak będzie wypadek- ale wtedy znów jako rowerzysta przegrałeś;
– w moim mieście nie ma żadnej ścieżki rowerowej (teoretycznie jest jedna ale ma 1,5m, służy za chodnik kuracjuszom i jest niespecjalnie logicznym szlakiem komunikacyjnym).
Ale dla jasności: pisałem zupełnie złośliwie :)
Oj, ja wiem że złośliwie. Po prostu nie zgadzam się z twierdzeniem, że można być permanentnie w stanie „włączania się do ruchu”, bo to nielogiczne – włączanie się do ruchu to nie jest proces ciągły. Trochę tak jak przełączanie pstryczka, niby możesz go utrzymać pomiędzy stanami ale to nie jest naturalne, standardowo musisz wybrać jeden z jego stanów pracy. Tak samo z włączaniem się do ruchu – albo uczestniczysz w ruchu albo nie, a zmiana tego stanu to włączenie się do ruchu bądź jego opuszczenie. I tak, ja wiem że sformułowanie „włączał się do ruchu” sugeruje, że kierujący był jakby… Czytaj więcej »
Ale tam się nikt permanentnie do niczego nie włączał, facet wjeżdżał na skrzyżowanie — z pobocza — cała tajemnica.
Ale tu mówicie o ruchu (o włączaniu lub wyłączaniu się) na jezdni publicznej (bo nawet nie drodze), a przecież pomimo tego taka osoba (i nawet pieszy) cały czas jest w ruchu, bo się przemieszcza. Jak by nie była w ruchu, to by nie jechała na rowerze, tylko stała przy nim.
Z tym, że wyrok nie jest o tym, że „jechała chodnikiem, dwieście mandat będzie!”, chociaż rowerzystka błagała sąd i się zarzekała, że ona ze strachu o dziatki, etc. — ale o tym, że jak nie umie utrzymać równowagi, to niech się nie wygłupia (zdaje się, że bez różnicy byłoby gdyby jechała jezdnią).
Ja się zastanawiam, jak się można wywrócić na prostym chodniku? Jedyny sensowny moment, w którym ona mogła się wywrócić, to moment „wyłączania się z ruchu” na jakimś zjeździe indywidualnym i fakt, iż zaatakowała krawężnik z byt małym kątem.
E, przecież można, zawsze można, choćby jakiś uślizg; starsze osoby w ogóle mają do tego predyspozycje, bo wiadomo, że jazda z niską prędkością oznacza brak efektu żyroskopowego, więc stabilność roweru jest w ogóle mniejsza.
Jak RedNacz zauważył przy małej prędkości niewielka przeszkoda (np. kostka betonowa wystająca ponad poziom; w tym wypadku nie wszystkie prace budowlane zakończono) może ułatwić upadek.
btw.: to nie efekt żyroskopowy stabilizuje rower :D
Z tego co się orientuję bez efektu żyro trudno o pion na rowerze, zaś kwestię tzw. „offsetu” (czy też „trail”) zapewne można pominąć, bo nie sądzę, by kobieta modyfikowała rower lub jechała na monocyklu (sam offset nie wystarczy do stabilnej jazdy, musi być żyroskop).
Efekt żyroskopowy być może ma znaczenie jak próbujemy kręcić samym kołem lub też sprawdzać stabilność roweru bez rowerzysty. Po dodaniu ekstra masy efekt żyroskopowy jest pomijalny. Natomiast trail ma kluczowe znaczenie- rowery miejskie mają mniejszy i są bardziej „narowiste”, że tak to określę.
Hmm mam rozumieć, że żyro nie jest istotne dla utrzymania się w pionie, wystarczy sam offset widelca? To dlaczego tak trudno zrobić „stójkę”? przecież wówczas widelec się nie podwija?
Stójka aka track stand nie taka znów trudna (acz wciąż nie umiem :) i uchodzi za podstawową umiejętność MTB. Dla ścisłości przy stójce nie stoi się kompletnie w miejscu tylko właśnie stabilizuje się całość (rower+rowerzysta) przesuwając środek ciężkości odrobinę w przód/tył. Mniemam, że wykorzystuje się wówczas trail bo przecież o efekcie żyroskopowym być nie może (acz nie będę się upierał).
Jak można wykorzystać efekt żyroskopowy, skoro nic się nie obraca? Stójka (która jest podstawową umiejętnością kolarzy torowych, nie MTB) wymaga dobrego wyczucia balansu na boki — natomiast uważam, że w czasie ruchu rower trzyma się w pionie dzięki efektowi żyroskopowemu (kół) oraz być może dzięki wyprzedzeniu koła (to zdaje się ma wpływ na skrętność roweru, nie tyle na samą możność utrzymania się na rowerze, który de facto stoi przecież podparty na bardzo niewielkiej powierzchni).
Stójka uchodzi za podstawową w MTB bo uczy wyczucia roweru niezbędnego w bardziej zaawansowanych manewrach MTB. Przy używaniu SPD nie trzeba się wypinać i schodzić z roweru. Na nieznanej trasie pozwala się zatrzymać i ocenić trasę przed wyborem toru jazdy, ułatwia pokonanie bardzo ciasnego zakrętu, ułatwia trialowe metody przez wyczucie balansu. Podstawowa sprawa… i wciąż niespecjalnie mi się udaje. ;/ Z obserwacji: balans na boki to absolutne minimum ale utrzymanie stójki po złapaniu balansu nie polega już na ruchach ciałem na boki a właśnie przód/tył dzięki czemu wprawia się rower w ruch. O efekcie żyroskopowym nie może być mowy w… Czytaj więcej »