Source: http://prawo-internetu.pl/
Timestamp: 2020-08-08 12:16:28+00:00
Document Index: 76324512

Matched Legal Cases: ['art. 14', 'art. 15', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 3']

Prawo Internetu - dr Łukasz Goździaszek
ACTA 2 26 listopada, 2018
Popularność RODO 31 lipca, 2018
Cele RODO a realia jego wdrażania 30 maja, 2018
Neutralność technologiczna 8 kwietnia, 2018
Orwell w Internecie 31 marca, 2018
Mam wrażenie, że w toczonej dyskusji odnośnie tzw. ACTA 2 (projekt dyrektywy unijnej w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym) często umyka obecny status prawny portali internetowych. Nieponoszenie przez portale odpowiedzialności prawnej za treści użytkowników zamieszczany na tych portalach wynika ze swoistego przywileju, przyznanego przez prawodawcę unijny. Zasadą jest ponoszenie odpowiedzialności za szkody, a jedynie wyjątkiem od tej zasady, wyjątkiem wprowadzonym przez prawo unijne, jej nieponoszenie.
Posługiwanie się nazwą „ACTA 2” na potrzeby dyrektywy unijnej w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym jest trochę na wyrost. ACTA i ACTA 2 ma wiele istotnych różnic. Różnic jest nawet więcej niż podobieństw. Jednak podobne są zagrożenia.
Nie jest zatem tak, że prawo unijne jest nieprzychylne Internetowi. Wręcz przeciwnie. Już ponad 18 lat temu na szczeblu Unii Europejskiej stworzyło warunki do jego relatywnie swobodnego (nieograniczonego zbytnio) rozwoju.
Warunki o wiele lepsze aniżeli miały osoby i podmioty w nie-internetowej gospodarce. Dotyczy to również tradycyjnych mediów (prasy, radia i telewizji, również w ich elektronicznych postaciach). Mają one gorsze warunki funkcjonowania niż portale internetowe.
Rys historyczny odpowiedzialności e-usługodawców
W tym miejscu, aby wyjaśnić o co mi chodzi w powyższych stwierdzeniach, w kilku słowach, przedstawię uproszczoną historię prawa Internetu. Fundamentalnym aktem dla tej dziedziny prawa była dyrektywa unijna nr 2000/31 w sprawie niektórych aspektów prawnych usług społeczeństwa informacyjnego, w szczególności handlu elektronicznego w ramach rynku wewnętrznego. Skrótowo ową dyrektywę określa się mianem dyrektywy o handlu elektronicznym. Można zatem humorystycznie powiedzieć, że prawo Internetu „skończyło” już 18 lat, dojrzało, jest pełnoletnie, stąd być może warto, aby nastąpiły w nim pewne zmiany.
Dotychczasowe uwarunkowania odpowiedzialności e-usługodawców
Przechodząc jednak do rzeczy, art. 14 przywołanej dyrektywy 2000/31 ustanowił regulacje wyłączającą odpowiedzialność usługodawców internetowych za działania internautów (o ile usługodawcy nie mieli wiarygodnych wiadomości o bezprawnym charakterze działalności lub informacji, w tym twórców zamieszczających w sieci różne dzieła). Jest to wyłączenie generalne, dotyczy odpowiedzialności różnego rodzaju, czyli cywilnej, karnej oraz administracyjnej.
Wreszcie art. 15 tej dyrektywy ustanowił brak ogólnego obowiązku w zakresie nadzoru usługodawców nad treściami użytkowników tworzonymi i zamieszczanymi w Internecie, w ramach usług, które świadczyli usługodawcy internetowi.
Na marginesie jedynie wskażę, że dyrektywa 2000/31 została wdrożona do polskiego systemu prawnego mocą ustawy o świadczenie usług drogą elektroniczną. Również artykuł 14 i 15 tej dyrektywy kolejno wyłącza odpowiedzialność za treści użytkowników i wyłącza obowiązek nadzoru nad treściami internautów. Numery artykułów są zatem takie same w dyrektywie 2000/31 i polskiej ustawie.
Wyjaśnię przy tym, że w razie nieobwiązywania wyłączenia z art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, to na gruncie polskiego prawa cywilnego można zastosować aż dwie koncepcję w zakresie scharakteryzowanie prawnego odpowiedzialności odszkodowawczej e-usługodawców. Innymi słowy, możliwe są aż dwa podejścia do kwestii odpowiedzialności portali za treści użytkowników. Gdyby w praktyce jedna z tych koncepcji okazała się nietrafna, to zawsze jest druga „w zapasie”.
Zresztą obecnie wątpliwym jest nawet stosowanie to portal internetowy i mediów społecznościowych, które obecnie wyglądają jak wyglądają (w sensie są rozbudowane i bardzo „aktywne”), wspomnianego art. 14 ustawy o świadczeniu usług dragą elektroniczną, który stanowi wspomniane wdrożenie art. 14 dyrektywy 2000/31.
Prawodawca unijny prawdopobnie, historycznie ujmując, nie przewidział skutków art. 14 dyrektywy 2000/31. Chciał stworzyć dobre warunki dla rozwoju społeczeństwa informacyjnego. Ale w ostatecznym rozrachunku niektóre podmioty wydają się mieć zbyt uprzywilejowaną sytuację w przestrzeni wirtualnej. Co najwyżej narażają się one na złą opinię na rynku, a nie na prawną odpowiedzialność.
Odpowiedzialności e-usługodawców w ACTA 2
Tekst dyrektywy w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym w obecnej „wrześniowej” wersji w większym stopniu odwołuję się do praw użytkowników. Obowiązki portali stara się określić poprzez uprawnienia użytkowników. Mówiąc o użytkownikach mam na myśli również uprawniony z tytułu praw autorskich.
Co jednak najistotniejsze, nowa wersja przedmiotowej dyrektywy mocno akcentuje nawiązania do dyrektywy 2000/31, a konkretnie do jej art. 14. W pierwotnej wersji ACTA 2 nawiązania takie były znikome. Przede wszystkim, nowa wersja, tłumaczy niejako, że wyłączenie odpowiedzialności za treści internatów, ustanowione w art. 14 dyrektywy 2000/31 niekoniecznie ma zastosowania do działalności wielu e-usługodawców, w szczególności do portali internetowych.
Konsekwencje ACTA 2
W mojej ocenie bardzo prawdopodobne jest, że w razie wejścia w życie dyrektywy w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym będzie wiele negatywnych konsekwencji. Jednocześnie mało prawdopodobne, że ziszczą się zamierzone pozytywne skutki dla twórców. Raczej nie nastąpi radykalna poprawa realne ochrony twórców.
Często przytaczane argumenty przeciwko ACTA 2 nie są jednak przekonujące. Literalne oczytanie przepisów proponowanej dyrektywy, zarówno w jej pierwotnej wersji, jaki obecnej, nie rodzi samo w sobie istotnych obaw. Oczywistym jest, że należy dbać o prawda twórców. Proponowane przepisy zapewniają bezpieczeństwo prawne dla wszystkich, dla użytkowników, dla uprawnionych z praw autorskich, jak i dla portali, co jest oczywiście zaletą. Ale bezpieczeństwo nie oznacza, że wszyscy zyskują, lecz że warunki działalności są w miarę jasne.
Niewykluczone, że z perspektywy czasu dyrektywa w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym stanowić będzie pierwszy krok w kierunku filtrowania Internetu. A pierwszy krok, jak wiadomo, najtrudniej zrobić. Kolejne kroki będzie już łatwiej wykonać, zwłaszcza że mogą być całkiem racjonalne ku temu powody, jak choćby walka z fejkniusami. A wtedy niewątpliwie zagrożona będzie wolność słowa. Właśnie kwestia uczynienia owego pierwszego wydaje się najistotniejsza w krytyce ACTA 2.
Wolność słowa a prawa autorskie
Odróżnić należy zagadnienie wolności słowa od prawa autorskiego. Wolność działalności autorskiej jest jednak niewątpliwe istotna dla swobody wypowiedzi. Ale zakres dyrektywy to obecnie tylko prawo autorskie. Stąd tylko praw autorskich ma zgodnie z jej dosłowną treścią dotyczyć filtrowanie.
Filtrowanie Internetu w ACTA 2
Nie tylko filtrowanie Internetu jest kontrowersyjne samo w sobie. Rodzi się obawa, że treści będą moderowane arbitralnie, że portale internetowe będą kierować się swoimi ocenami w tym zakresie. Ocenami, które niekoniecznie będę trafne. Arbitralne działania mogą stanowić zagrożenie dla swobody wypowiedzi. Zwłaszcza jeżeli nie będzie realnego organu dbającego o racjonalność i bezstronność w owym moderowaniu treści.
Wydaje mi się, że prawodawca unijny jest zbytnim optymistą wierząc, iż portale będą potrafiły zrobić dobrze działający filtry. Dotychczasowe nie działają idealnie. Z drugiej strony przeciwnicy dyrektywy, wydają się nie doceniać wiedzy o Internecie osób tworzących prawo.
Trzeba zauważyć, że wypowiedzi tekstowe, czy szerzej tekst, znacznie łatwiej filtrować niż dzieła artystyczne. Dlatego rodzi się, w dłuższej perspektywie, niebezpieczeństwo dla wolności słowa. Łatwo filtrować lub moderować to co nie podlega pod prawo autorskie. Dzieła artystyczne są nierzadko w wysokim stopniu zniuansowane, a przez to trudne do ujęcie w ramach algorytmów.
Na koniec być może kontrowersyjna myśl. Odwołuję się tutaj do tego co wcześniej wskazałem odnośnie do dyrektywy 2000/31. Wydaje się, że najgorszy wariant dla portali internetowych, ale też najłatwiejszy technicznie dla prawodawcy unijnego, to, paradoksalnie, rezygnacja z uchwalenia dyrektywy w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym i jednoczesne uchylenie przepisów ze wspomnianej starej dyrektywy 2000/31. Może to doprowadzić do szerokiej odpowiedzialności portali internetowych za treści internautów. Nadto w obecnej wersji ACTA 2, o czym pisałem powyżej, dość mocno akcentuje się, że „aktywne” portale internetowe nie podlegają pod wyłączenie odpowiedzialności z art. 14 dyrektywy 2000/31. Takie stanowisko ewidentnie nie jest w interesie portali internetowych.
Opublikowano 26 listopada, 2018 Kategorie Linki internetowe, Portale, Social Media, Usługi elektroniczneTagi VOD, Wolność słowa1 komentarz do ACTA 2
Popularność RODO
Niewątpliwie RODO wpłynęło na codzienność wielu osób. Popularność RODO zaskoczyła zapewne wielu ekspertów. Właściwie należałoby stwierdzić, że raczej chodzi nie tyle o doniosłość regulacji związanych z RODO, ale o powstały wokół nich szum informacyjny. W efekcie rodzi się wiele absurdów, które wcale nie wynikają z RODO, a czasami są nawet sprzeczne z RODO. Zwrócić warto uwagę, że sam skrót RODO wydaje się być na tyle upowszechniony, iż nie ma nawet potrzeby wyjaśniania jego znaczenia.
Dostęp do informacji i ich gromadzenie
Wydaje się, że powszechnie kwestia RODO utożsamiana jest zwykle z dostępem do informacji. W gruncie rzeczy jest to pochodna mylenia ochrony danych osobowych z ochroną dóbr osobistych. Jest to znamienne i jednocześnie sygnalizuje istotny problem z celowością obowiązywania RODO. Dostęp do informacji, czy szerze ich upublicznianie, nie wyczerpuje materii ochrony danych osobowych. W skutek zaś tego, że tak jest to jednak rozumiane, wypacza się sens RODO.
Można zaryzykować nawet tezę, że kwestia dostępu do danych osobowych jest drugorzędna wobec zagadnienia gromadzenia danych. Ochrona danych powinna się skupiać właśnie na gromadzeniu. Jeśli nie ma podstaw do udostępnienia danych, to warto rozważyć czy w ogóle są podstawy do ich gromadzenia. W każdym razie takie skupienie się, w potocznych obiorze, na dostępie do informacji, może skutkować utajnionym innym przetwarzaniem danych osobowych.
Popularność RODO i poszanowanie autonomii informacyjnej
Przede wszystkim trzeba mieć na uwadze, że ochrona danych osobowych wynika z potrzeby poszanowania autonomii informacyjnej człowieka. Problematyka dostępu do informacji nie jest wiodąca w tym zakresie (czego wyrazem są choćby osobne akty prawne w tym przedmiocie). Paradoksalnie, można się zdarzyć, że uczynienie wiodącą kwestię dostępu, a precyzyjni, opierania ochrony danych osobowych na ich nieudostępnianie w określonych sytuacjach może być sprzeczne z RODO. Nawiązać można do wspomnianego wcześniej mylenia ochrony danych osobowych i ochrony dóbr osobistych. W RODO nie chodzi wyłącznie zapobieganie wyrządzania krzywd lub szkód poprzez przetwarzanie danych osobowych, lecz o sam fakt przetwarzania.
Opublikowano 31 lipca, 2018 1 sierpnia, 2018 Kategorie TechnologiaTagi Dane osobowe
Opublikowano 30 maja, 2018 3 czerwca, 2018 Kategorie Internet Rzeczy, TechnologiaTagi Dane osobowe
Opublikowano 8 kwietnia, 2018 2 kwietnia, 2018 Kategorie Technologia, Usługi elektroniczneTagi Informatyzacja
Opublikowano 31 marca, 2018 2 kwietnia, 2018 Kategorie Social Media, TechnologiaTagi Dane osobowe
Opublikowano 25 lutego, 2018 Kategorie Identyfikacja elektronicznaTagi Działalność gospodarcza, Informatyzacja
Opublikowano 26 stycznia, 2018 29 stycznia, 2018 Kategorie Identyfikacja elektronicznaTagi Działalność gospodarcza, Informatyzacja2 komentarze do Jednolity Plik Kontrolny
Opublikowano 22 grudnia, 2017 Kategorie Identyfikacja elektronicznaTagi ePUAP
Personalizacja reklamy
Odnośnie do problematyki reklamy internetowej nasuwa się jeszcze jedna istotna kwestia (oprócz zagadnień wskazanych w poprzednim wpisie: „Reklama w Internecie”). Personalizacja reklamy. Nawet nieźle to funkcjonuje w ostatnich latach. W sensie działa dość inteligentce i trafnie. Dawniej wyniki były raczej bezsensowne. Na marginesie dodam, że nawet często mam wątpliwości czy tak świetne dostosowanie reklamy do moich bieżących potrzeb, to przypadek, czy może jednak świadome targetowanie reklamy.
Informacje o potencjalnym odbiorcy reklamy
Przedmiotowa kwestia na gruncie prawa wiąże się przede wszystkim z przetwarzaniem danych osobowych. Oczywiście o ile spełnione są przesłanki definicji danych osobowych. Dzisiejszy zakres śledzenia ruchu internetowego skłania jednak do przyjęcia, że większość użytkowników Internetu jest zidentyfikowanych. Czasami nawet ta identyfikacja jest pełna wskutek choćby popularności różnego typu kont na portalach społecznościowych.
Trzeba też zwrócić uwagę, że kwestia reklamy może mieć znaczenie wykraczające poza zagadnienia marketingowe. Działania reklamowe jednej ze europejskich społek amerykańskiej firmy Google stały się choćby przyczynkiem do statuowania na terytorium Unii Europejskiej prawa do bycia zapomnianym w wyszukiwarce internetowej. Miarodajny jest w tym zakresie wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 13.05.2014 r. (sygnatura C-131/12). Sprawa ta dotyczyła sporu Google Spain SL i Google Inc. przeciwko Agencia de Protección de Datos (AEPD) i Mario Costeja González.
Istotne zmiany w tytułowej problematyce mogą wiązać się z rozpoczęciem stosowania nowej (unijnej) regulacji o danych osobowych, czyli rozporządzenia nr 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych. Jest to tzw. ogólne rozporządzenie o ochronie danych.
W szczególności warto podkreślić znaczenie przepisu art. 3 wspomnianego rozporządzenia. Określa on terytorialny zakres stosowania tego aktu prawnego. Zgodnie z przywołanym uregulowaniem rozporządzenie to ma zastosowanie do przetwarzania danych osobowych osób przebywających w Unii Europejskiej, przez podmiot niemających jednostek organizacyjnych na terytorium Unii Europejskiej, jeżeli czynności przetwarzania danych osobowych wiążą się z:
oferowaniem towarów lub usług takim osobom
lub monitorowaniem ich zachowania.
Monitorowanie zachowań konsumentów, a to jest przecież niezbędne dla spersonalizowania reklamy, stanowiłoby będzie zatem przesłankę związania unijnymi regulacjami podmiotów spoza Unii Europejskiej.
Opublikowano 26 listopada, 2017 Kategorie Sklepy internetoweTagi Dane osobowe
Opublikowano 18 października, 2017 Kategorie BlogosferaTagi Reklama1 komentarz do Reklama w Internecie