Source: http://wyszkowski.com.pl/index.php?option=com_k2&view=item&id=425:wyrok-so-w-sprawie-jurczyk-szerkus&tmpl=component&print=1&Itemid=107
Timestamp: 2020-06-01 13:02:43+00:00
Document Index: 107267890

Matched Legal Cases: ['art. 6', 'art. 24', 'art. 23', 'art. 24', 'art. 448', 'art. 23']

Wyrok SO w sprawie Jurczyk - Szerkus
Przeglądane 28332 razy
Sygn. akt IC 699/06
Dnia 7 września 2007 roku.
Przewodniczący SSO Dariusz Białecki
Protokolant Katarzyna Kaźmierczak
po rozpoznaniu w dniu 7 września 2007 roku w Szczecinie
w sprawie z powództwa Mariana Jurczyka
II. Zasądza od powoda Mariana Jurczyka na rzecz pozwanego
Eugeniusza Szerkusa kwotę 1560 (jeden tysiąc pięćset sześćdziesiąt) złotych tytułem zwrotem kosztów zastępstwa procesowego.
Powód Marian Jurczyk wniósł przeciwko pozwanemu Eugeniuszowi Szerkus w dniu 22 września 2006 roku pozew o ochronę dóbr osobistych, w którym wniósł o nakazanie pozwanemu, aby na łamach dziennika "Gazeta Wyborcza" złożył oświadczenie o następującej treści: " W nawiązaniu do treści mojej wypowiedzi opublikowanej w dzienniku "Gazeta Wyborcza" w dniu 30 sierpnia 2006 roku, w związku z formułowanymi przeze mnie zarzutami, iż Pan Marian Jurczyk był agentem Służby Bezpieczeństwa przepraszam Pana Mariana Jurczyka i jego najbliższych, którzy poczuli się lub mogli się poczuć urażeni i dotknięci powyższą wypowiedzią. Jednocześnie oświadczam, iż Pan Marian Jurczyk nigdy nie był agentem Służby Bezpieczeństwa"; zasądzenie od pozwanego na rzecz Hospicjum Dziecięcego w Szczecinie kwoty 10.000 złotych tytułem zadośćuczynienia na cel społeczny oraz zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych.
W uzasadnieniu powództwa powód wskazał, że w wydaniu Gazety Wyborczej z dnia 30 sierpnia 2006 roku opublikowana została wypowiedź pozwanego ­wiceprzewodniczącego komitetu strajkowego w grudniu 1970 roku. Zgodnie z jej treścią pozwany m.in. stwierdził: " Wiedziałem, że wśród znajomych jest agent SB, ale podejrzewałem kogoś innego - mojego bliskiego kolegę (. . .) O tym, że Jurczyk był agentem bezpieki dowiedziałem się dopiero w Sądzie podczas rozprawy lustracyjnej".
Powód podniósł, że oświadczenie - w którym zaprzeczył jakoby kiedykolwiek miał współpracować świadomie z PRL - owskimi organami
bezpieczeństwa - uznane zostało, wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 2
października 2002 roku. Sygn. akt II KKN 311/01, za zgodne z prawdą. Formułowanie, zatem obecnie zarzutów posądzających powoda o "bycie agentem SB" - świadomym współpracownikiem służb organów bezpieczeństwa państwa jest pomówieniem i nie polega na prawdzie.
Pozwany Eugeniusz Szerkus w odpowiedzi na pozew z dnia 09 listopada 2006 roku wniósł o oddalenie w całości żądań zawartych w pozwie o ochronę dóbr osobistych.
W uzasadnieniu, odnosząc się do sytuacji opisanej w pozwie, wskazał, że na pytania redaktora "Gazety Wyborczej, podczas rozmowy telefonicznej prowadzonej w przeddzień obchodów 26 rocznicy podpisania porozumień sierpniowych w Szczecinie, odpowiadał zgodnie ze swoim sumieniem.
Powód - Marian Jurczyk na przełomie lat 1970/1971 uczestniczył w strajkach w Stoczni Szczecińskiej, a w styczniu 1971 - jako czołowy działacz komitetu strajkowego Stoczni Szczecińskiej. W konsekwencji powyższych działań powód oraz jego żona przesłuchiwani byli przez Służbę Bezpieczeństwa. Przesłuchania odbywały się w mieszkaniu państwa Jurczyków, w pracy bądź w Urzędzie Bezpieczeństwa przy ul. Małopolskiej w Szczecinie. Do 1976 roku powód nie był nakłaniany do współpracy przez Służby Bezpieczeństwa.
- protokół zeznań powoda - k. 22, 27 akt sprawy lustracyjnej o sygn. akt V AL. 22/99.
W 1976 roku na trenie Stoczni Szczecińskiej, podczas otwartego zebrania załogi, powód jako Przewodniczący Związków Zawodowych ostro potępił wypowiedź ówczesnego premiera PRL Piotra Jaroszewicza. Od tego czasu rozpoczęły się dolegliwe dla powoda i jego rodziny przesłuchania. W 1977 roku powód w siedzibie Służby Bezpieczeństwa przy ul. Małopolskiej w Szczecinie podpisał oświadczenie, z którego wynikało, że będzie przestrzegał praw PRL. Powód zobowiązany był stawiać się na każde wezwanie, składać ustne i pisemne oświadczenia. Służba Bezpieczeństwa nadała mu pseudonim ­"Święty". Celem pozyskania powoda przez Służbę Bezpieczeństwa na TW było m.in. kontrolowanie, a tym samym zapobieganie rozpowszechniania biuletynu "Szerszeń". Powód podczas współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa złożył około 8 pisemnych informacji. Informacje dotyczyły m.in.: opozycyjnego biuletynu "Szerszeń" - drukowanego prawdopodobnie na zachodzie, osoby Eugeniusza ~zerkusa, czy spraw gospodarczych. Powód otrzymywany biuletyn "Szerszeń" odnosił na ówczesną Milicję. Ostanie informacje powód złożył przed rokiem 1980, jedynie raz w okresie przekazywania informacji Służbie Bezpieczeństwa podpisał pokwitowanie gratyfikacji finansowej. Wszystkie informacje powód pisał w obecności pana Dynaka, odpowiadając na jego pytania. Podpisywał je pseudonimem "Święty".
- protokół zeznań powoda - k.22-24 akt sprawy lustracyjnej sygn. akt V AL. 22/99,
- zeznania powoda - k. 166,
- protokół zeznań powoda - k.149,150,151 akt sprawy lustracyjnej sygn. V AL
52/00,
- protokół zeznań świadka Leona Dynaka - k.181,182,183v akt sprawy lustracyjnej sygn. V AL 52/00,
- protokół zeznań świadka Sławomira Sokołowskiego - k.188v akt sprawy lustracyjnej sygn. V AL 52/00.
W 1977 roku pozwany przekazał powodowi jako zaufanej osobie publikację biuletynu "Szerszeń". Po kilku dniach Służba Bezpieczeństwa przeprowadziła w mieszkaniu pozwanego, w miejscu jego pracy oraz na działce rewizję. Pozwany powyższe zdarzenie łączył z panem Szamańskim, z którym zerwał wszelkie kontakty.
- zeznania pozwanego - k166v,
W sierpniu 1980 roku powód został Przewodniczącym Komitetu Strajkowego. Zarówno pan Dynakjak i I Sekretarz Wydziału, na którym powód pracował, naciskali, by powód zrezygnował z funkcji Przewodniczącego w zamian za wysokie stanowisko na terenie Szczecina.
- protokół zeznań powoda k. 148 akt sprawy lustracyjnej sygn. akt V AL 52/00 .
W sierpniu 1980 roku powód ostatni raz wezwany był telefonicznie przez Służbę Bezpieczeństwa. Nie stawił się na spotkanie, był wówczas przewodniczącym komitetu strajkowego w Stoczni.
- zeznania powoda - k.166,
Po roku 1980 powód za próbę obalenia ustroju spędził trzy lata w zakładzie karnym.
W dniu 12 sierpnia1997 roku powód, jak senator RP, po zapoznaniu się z . treścią ustawy z dnia 11 kwietnia 1997 roku o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944- 1990 osób pełniących funkcje publiczne - oświadczył, że nie pełnił służby, ani nie był świadomym i tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa w rozumieniu w/w ustawy.
Orzeczeniem z dnia 8 lipca 1999 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie V Wydział Lustracyjny w sprawie o sygn. akt V AL. 22/99 orzekł, że lustrowany Marian Jurczyk złożył nie zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne, przy czym 'podjął współpracę z organami bezpieczeństwa działając pod przymusem w obawie utraty życia. W wyniku rozpoznania apelacji powoda od w/w wyroku Sąd Apelacyjny V Wydział Lustracyjny w Warszawie działając jako Sąd II instancji orzeczeniem z dnia 24 marca 2000 rok utrzymał w mocy zaskarżony wyrok. Od orzeczenia Sądu Apelacyjnego powód wywiódł kasację. Wyrokiem z dnia 5 października 200 roku Sąd Najwyższy po rozpoznaniu kasacji powoda uchylił zaskarżone orzeczenie i utrzymane nim w mocy orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 23 listopada 1999 roku i przekazał sprawę temu Sądowi do ponownego rozpoznania.
W dniu 7 marca 2001 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie V Wydział Lustracyjny w sprawie o sygn. akt V AL. 52/00 orzekł, że ( ... ) Marian Jurczyk złożył niezgodne z prawdą oświadczenie, o którym mowa wart. 6 ust 1 ustawy o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944 -1990 osób pełniących funkcje publiczne. W/w orzeczenie zaskarżył powód. Orzeczeniem z dnia 8 czerwca 2001 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie V Wydział Lustracyjny zaskarżone orzeczenie
utrzymał w mocy. Od powyższego orzeczenia Sądu Odwoławczego kasację wywiódł powód.
Wyrokiem z dnia 2 października 2002 roku Sąd Najwyższy uchylił zaskarżone orzeczenie, a także utrzymane nim w mocy orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 7 marca 2001 roku i stwierdził, że oświadczenie lustracyjne złożone w dniu 12 sierpnia 1997 roku jest prawdziwe.
- kserokopia wyroku Sądu Najwyższego z dnia 2 października 2002 roku sygn. akt II KKN 311/01 wraz z uzasadnieniem - k.1 0-29,
. W związku z odbywającymi się w Szczecinie obchodami roczmcy podpisania Porozumień Sierpniowych zorganizowana została uroczystość
. wręczenia, przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego, odznaczeń zasłużonym w tamtych dniach. Kancelaria Prezydenta RP skreśliła nazwisko Mariana Jurczyka z listy zasłużonych, którzy w rocznicę Sierpnia 80 mieli dostać odznaczenia.
W wydaniu "Gazety Wyborczej" z dnia 30 sierpnia 2006 roku opublikowana została wypowiedź pozwanego Eugeniusza Szerkusa ­wiceprzewodniczącego komitetu strajkowego w grudniu 1970 roku. Zgodnie z jej treścią pozwany m.in. stwierdził: "I bardzo dobrze, że Lech Kaczyński wykluczył Jurczyka z grona zasłużonych działaczy opozycji. ( ... ) Wiedziałem, że wśród znajomych jest agent SB, ale podejrzewałem kogoś innego - mojego bliskiego kolegę ( ... ) O tym, ze Jurczyk był agentem bezpieki dowiedziałem się dopiero w sądzie podczas rozprawy lustracyjnej".
- kserokopia "Gazety Wyborczej" z dnia 30 września 2006 roku - k.6,
W odpowiedzi na opublikowaną na łamach "Gazety Wyborczej" wypowiedź pozwanego - powód zwrócił się do Redaktora Naczelnego Szczecińskiej Redakcji "Gazety Wyborczej" z pismem, w którym domagał się opublikowania oświadczenia wraz z wezwaniem do publicznych przeprosin.
- kserokopia pisma z dnia 13 września 2006 roku - k8
- kserokopia oświadczenia powoda - k. 7 ,
W "Gazecie Wyborczej" z dnia 15 września 2006 roku zamieszczony
został artykuł "Marian Jurczyk domaga się przeprosin za "agenta bezpieki", w którym opublikowano oświadczenia powoda.
- kserokopia artykułu z "Gazety Wyborczej" z dnia 15 września 2006 roku ­k9,
Podstawę prawno-materialną powództwa stanowi art. 24. § 1 kc., który traktuje, iż ten, czyje dobro zostało bezprawnie naruszone, może żądać ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków.
Katalog dóbr osobistych znajduje swą regulacje w kodeksie cywilnym art. 23 i 24 kc. Jego otwarty charakter pozwala na włączenie do zakresu dóbr osobistych tych, które spełniają wszystkie wymagania odnoszące się do pojęcia dobra osobistego według obowiązującego prawa, a które są związane m.in. ze sferą życia prywatnego, rodzinnego oraz ze sferą intymności. Zapewniają one jednostce prawo rozwoju osobowości, ochrony egzystencji, korzystania z tych dóbr, które są dostępne na danym etapie rozwoju społeczno-ekonomicznego
społeczeństwa. Prawidłowe relacje między interesem ogólnym a interesem jednostki w sferze dóbr osobistych nie mogą być naruszone w sposób krzywdzący jednostkę ludzką w jej własnym odczuciu, lecz odczuciu środowiska w którym żyje.
Odpowiednikiem praw osobistych jako praw bezwzględnych jest obowiązek wszystkich innych osób do biernego zachowania się, polegającego na uznawaniu tych praw i powstrzymywaniu się od zagrożenia im oraz naruszania ich w jakikolwiek sposób.
Z art. 24 k.c. wynika, że w każdym wypadku naruszenia dobra osobistego, a więc bez względu na rodzaj naruszenia i rodzaj dobra, pokrzywdzonemu przysługuje roszczenie usunięcia jego skutków, tzn. może on żądać aby osoba, która jego dobro naruszyła, dokonała takiej czynności lub takich czynności, które według powszechnie przyjętych poglądów lub pojęć danego środowiska
. stanowią ekwiwalent wyrządzonej krzywdy w tym znaczeniu, że niejako niwelują jej skutki. Rodzaj tych czynności musi być odpowiedni, tzn. musi zależeć od rodzaju dobra osobistego oraz rodzaju i intensYWności naruszenia tego dobra. W szczególności typowym sposobem usunięcia skutków naruszenia dobra osobistego jest złożenie odpowiedniego oświadczenia tj. przeproszenie, odwołanie zarzutów; ogłoszenie w prasie itp.
Żądanie zapłaty natomiast zostało oparte na art. 448 k.c., zgodnie z którym w razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro zostało naruszone odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez niego cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia.
Strona, której zarzuca się naruszenie dóbr osobistych, może zniweczyć zasadność żądania, wykazując, że naruszenie dóbr osobistych nie nastąpiło, gdyż stawiane zarzuty były prawdziwe.
Po przeprowadzeniu postępowania dowodowego sąd doszedł do przekonania, iż pozwany wykazał bezzasadność podstawy faktycznej powództwa.
Wniosek ten wypływa już z samych twierdzeń powoda, zbieżnych z jego zeznaniami złożonymi w postępowaniu lustracyjnym. Należy zauważyć, że powództwo oparte zostało na ostatecznym orzeczeniu wydanym w toku procesu lustracyjnego powoda, uznając najwyraźniej, iż orzeczenie to wyczerpuje zarówno stan faktyczny jak i ewentualną jego ocenę w kontekście zarzucanej Marianowi Jurczykowi agenturalnej współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Powoływane zarówno w pozwie jak i w późniejszych pismach powoda postępowanie lustracyjne oparte było na przepisach ówcześnie obowiązującej ustawy z dnia 11 kwietnia 1997 roku o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 19944-1990 osób
. pełniących funkcje publiczne ( Dz. Nr 40 z 1997 roku poz. 443, dalej cytowana jako ustawa lustracyjna). Ten akt prawny pozwalał Sądowi Lustracyjnemu nie tylko na zweryfikowanie twierdzenia o formalnym podjęciu współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa ale także dopuszczał możliwość oceny ewentualnego przymusu 1 skutków współpracy. Treść uzasadnienia orzeczenia Sądu Najwyższego z dnia 2 października 2002 roku w sprawie II KKN 311/01 wyraźnie wskazuje, że sąd w pełni skorzystał z możliwości jakie dawała ówcześnie obowiązująca ustawa lustracyjna, nie wykraczając poza normy w niej określone.
Zupełnie inna była rola sądu orzekającego w niniejszej sprawie. Miał on bowiem ocenić czy prawdziwe jest twierdzenie pozwanego o pozostawaniu "agentem bezpieki" przez powoda. Szczególniejszej uwadze sądu nie podlegało bowiem rozważanie czy sformułowanie użyte przez Eugeniusza Szerkusa istotnie narusza dobra osobiste innej osoby gdyż nie tylko nie budzi to żadnej wątpliwości sądu ale pozostaje on w przekonaniu, iż ocena temu przeciwna w społeczeństwie polskim musiałaby być uznana za wręcz kuriozalną. Nie umyka
uwagi sądu wyrażany niekiedy publicznie pogląd przeciwny, lecz już sama próba polemiki z przekonaniem o absolutnej naganności współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa PRL jest wyrazem skrajnego relatywizmu i samoistnie zasługuje na potępienie. Nie ma bowiem w języku ludzi cywilizowanych określeń bardziej obelżywych od użytego przez pozwanego.
Marian Jurczyk, relacjonując szczegółowo przebieg swoich kontaktów ze Służ.bą Bezpieczeństwa nie zaprzeczył, iż podjął z nią współpracę, choć decyzję w tym zakresie uznawał za przymusową, podjętą wobec groźby utraty życia. Nie zostało w pełni dowiedzione, iż takie właśnie były źródła decyzji powoda, a dodatkowo osłabia taką tezę późniejsze - wręcz pozbawione dolegliwości dla powoda - zaniechanie tej współpracy przez organa SB. W ocenie sądu takie zakończenie współpracy pozostaje w sprzeczności z gwałtownym jej wymuszeniem według stanowiska powoda. Nie można jednak wykluczyć, iż 'przebieg zdarzeń był dokładnie taki jak opisał go powód. Przyczyną, dla której sąd okoliczności tej nie uznał za konieczną do zweryfikowania jest sam fakt podjęcia współpracy. Sąd uznał bowiem, że dla stwierdzenia prawdziwości, a tym samym bezprawności twierdzenia Eugeniusza Szerkusa było podjęcie tej współpracy, jej kontynuowanie poprzez spotkania osobiste i sprawozdania pisemne, a nawet pokwitowanie odbioru gratyfikacji finansowej. Okolicznościom tym powód nie zaprzeczył, usiłując przerzucić istotę procesu w dziedzinę rozważań nad skutecznością, bądź przydatnością swoich donosów dla Służby Bezpieczeństwa. Powód w tym zakresie zdawał się pozostawać w przekonaniu, iż kontynuuje on proces lustracyjny, gdzie ocena taka byłaby ł dopuszczalną. Tymczasem, swoimi działaniami Marian Jurczyk wyczerpał definicję agenta SB. Nie można bowiem zapominać, że propozycje przymusowej bądź dobrowolnej współpracy z bezpieką przedstawiano wielu tysiącom Polaków w okresie rządów komunistycznych i nie budzi wątpliwości, że znaczny odsetek wśród odpowiedzi stanowiły odmowy współpracy. Osoby odmawiające współpracy nie stawały się agentami bezpieki, narażając się
niejednokrotnie na różne formy represji. Ich postawę niejednokrotnie można uznać za heroiczną, ale też w tym kontekście nie sposób odmówić prawdziwości twierdzeniu, że powód do ich kręgu po prostu nie należał. Sąd nie próbuje nawet w tym miejscu oceniać stosunku pomiędzy ilością odmów i akceptacji współpracy z SB. Nie ma on jednak znaczenia, gdyż każda z odpowiedzi pozytywnych była niewątpliwie spełnieniem zakwalifikowaniem odpowiadającego na ofertę jako agenta bezpieki. To, czy współpraca była skuteczna i, w szczególności, przydatna organom SB kwestionowane było nagminnie w wypowiedziach osób, które zmuszone były przyznać podjęcie agenturalnej współpracy. Ten mechanizm pomniejszania własnej odpowiedzialności jest zrozumiały psychologicznie ale nie może likwidować skutków samego faktu podjęcia współpracy. Nawet najbardziej nieudolny agent wchodził jednak w krąg osób współpracujących z bezpieką, tym samym
.legitymizując władzę. Brak zrozumienia tak podjętej własnej roli powadzi do prób samo usprawiedliwiania, czym sąd miał do czynienia w niniejszym procesie. Na końcu należy dodać, że o ile wymuszona groźbą śmierci współpraca przyniosłaby w konsekwencji poinformowanie osób z najbliższego kręgu konspiracji bezpośrednio po jej podjęciu lub choćby po upadku dyktatury komunistycznej, to można by rozważać, czy słusznym jest nazwanie takiego współpracownika "agentem bezpieki". Nie budzi jednak wątpliwości, że Marian Jurczyk takich działań osłabiających wymowę deklaracji współpracy wcale nie podjął i co więcej nie umiał tego w przekonywujący sposób wytłumaczyć. Najmniej wytłumaczalna pozostaje taka postawa po roku 1989.
Brak bezprawności działania Eugeniusza Szerkusa, wyrażającego się w nazwaniu powoda "agentem bezpieki" eliminuje możliwość udzielenia mu ochrony prawnej na podstawie art. 23 i 24 kc.
O kosztach Sad orzekł na podstawie § 10 punkt 1 podpunkt 2 i §6 punkt 4 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 roku w sprawie opłat za czynności radców prawnych.
Ostatnia aktualizacja: poniedziałek, 02 marca 2009 09:43