Source: https://www.eporady24.pl/czy_moje_wejscie_bylo_naruszeniem_posiadania,pytania,6,80,17555.html
Timestamp: 2020-04-06 01:24:30+00:00
Document Index: 69827218

Matched Legal Cases: ['art. 140', 'art. 336', 'art. 342', 'art. 342', 'art. 344', 'art. 343', 'art. 343', 'art. 415', 'art. 288', 'art. 279', 'art. 278', 'art. 46', 'art. 278', 'art. 191']

Autor: Janusz Polanowski • Opublikowane: 09.12.2016
Jestem lekarzem. Pracowałam w pewnej przychodni, ale współpraca jest w okresie wypowiedzenia. Posiadałam klucz do głównych drzwi oraz do bramki budynku. Wczoraj wieczorem chciałam zabrać z gabinetu swoje rzeczy (osobiste, zawodowe, leki – na które mam fakturę na swoje nazwisko). W budynku okazało się, że właściciel założył dodatkowy zamek tylko na mój gabinet. Wezwałam ślusarza, który otworzył drzwi. Zabrałam rzeczy i wyszłam z budynku, dokładnie go zamykając. Czy moje wejście było naruszeniem posiadania? Czy coś mi teraz grozi? Na co się nastawić?
Bardzo trudno jest radzić w takich sytuacjach. Co więcej, może to być nawet niezręczne. Nie tylko dlatego, że sporo zależeć może od tego, kto zdecydowałby się na ofensywę (jeśli taka decyzja zostałaby podjęta), a kto znalazłby się w „sytuacji obronnej”. Praktyka pokazuje bowiem, że sporo może zależeć od tego, kto pierwszy przejawi inicjatywę, np. przystąpi do ataku (co może znaleźć wyraz wytoczeniu powództwa cywilnego lub w zgłoszeniu organom ścigania podejrzenia popełnienia przestępstwa).
Przedstawiona przez Panią sytuacja może być rozpatrywana w aspektach cywilistycznych oraz w karnych; chodzi o ogląd z dwóch perspektyw: Pani oraz podmiotu prowadzącego odnośną placówkę medyczną.
Jeżeli Pani rzeczywiście jest właścicielka odnośnych rzeczy (w tym leków), to wyłącznie Pani przysługuje prawo decydowania o tym, co dzieje się oraz jakie jest przeznaczenie tego, co do Pani należy. To wynika z ustawowego określenia własności, czyli z treści artykułu 140 Kodeksu cywilnego (skrótowo: K.c.): „w granicach określonych przez ustawy i zasady współżycia społecznego właściciel może, z wyłączeniem innych osób, korzystać z rzeczy zgodnie ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem swego prawa, w szczególności może pobierać pożytki i inne dochody z rzeczy. W tych samych granicach może rozporządzać rzeczą”. Oczywiście umową (np. z podmiotem prowadzącym odnośną klinikę) mogły być Pani uprawnienia właścicielskie ograniczone; tego nie wiem, więc tylko sygnalizuję taką ewentualność – Pani zna sytuację. Jeśli wiążącej umowy w tym zakresie nie było, to poważne ograniczenie Pani dostępu do przedmiotu Pani własności może mieć poważne konsekwencje prawne.
Napisałem o poważnym ograniczeniu dostępu, ponieważ jakieś możliwości dostania się do pomieszczenia Pani miała – warto akcentować pozostawienie Pani takich możliwości przez administrację tejże placówki medycznej, zwłaszcza w przypadku zarzucania Pani, że dopuściła się Pani włamania (korzystając z pomocy przywołanego ślusarza). Ocena prawna „przełamania bariery” w dostępie do Pani rzeczy może zależeć od różnych okoliczności, w tym od treści wiążącej Panią umowy, w której ramach wykonywała Pani czynności na terenie owej placówki medycznej. Czasami próba dostania się do własnych rzeczy powierzonych komuś innemu może być nawet przestępstwem – np. nieuprawnione dostanie się do skarbca bankowego, w którym zostały zdeponowane rzeczy osoby włamującej się. Z przedstawionego przez Panią opisu można wywnioskować, że chodzi o swoistą drogę na skróty w zakresie załatwienia problemu z zakresu prawa cywilnego; organa ścigania na ogół zachowują rezerwę wobec sporów z zakresu prawa cywilnego, więc akcentowanie kontekstu cywilistycznego może mieć znaczenie, zwłaszcza z perspektywy osoby, której śmiałość „zbliżyła jej zachowanie do prawa karnego”.
Przyjrzyjmy się prawnemu modelowi ochrony własności w Polsce. Jeżeli ktoś odbiera właścicielowi władanie jego rzeczą, to właścicielowi przysługuje roszczenie windykacyjne (o wydanie rzeczy) – dochodzi się go przez wytoczenie powództwa windykacyjnego. Innego rodzaju naruszenia własności mogą znaleźć odzwierciedlenie w powództwie negatoryjnym (z żądaniem zaniechania innego rodzaju naruszeń własności – czyli innych, niż odebranie władania rzeczą). Te roszczenia przewidziano w artykule 222 K.c.
Jednym z uprawnień właścicielskich (art. 140 K.c.) jest posiadanie rzeczy. Samo posiadanie (ustawowo określone w art. 336 K.c.) w prawie polskim traktowane jest jako stan faktyczny – w odróżnieniu od własności, która jest głównym tytułem prawnym do rzeczy (zespołem najsilniejszych uprawnień w związku z określoną rzeczą, a z uprawnieniami właścicielskimi wiążą się też obowiązki). Choć posiadanie traktuje się jako stan faktyczny, to pozostaje ono pod ochroną prawną (art. 342 i następne K.c.); w szczególności zabronione jest bezprawne naruszanie posiadania (art. 342 K.c.). Posiadacz (nie tylko właściciel), którego posiadanie bezprawnie naruszono, jest uprawniony wytoczyć powództwo o przywrócenie bezprawnie naruszonego posiadania (art. 344 K.c.); na wytoczenie takiego powództwa ma się najwyżej rok od czasu bezprawnego naruszenia posiadania. Ustawodawca dopuszcza legalną samopomoc oraz legalną obronę konieczną przeciwko bezprawnemu naruszeniu posiadania (art. 343 K.c.) – podstawową granicą jest zakaz używania przemocy wobec człowieka.
Jeżeli (np. na podstawie umowy) podmiot prowadzący ową placówkę medyczną stał się posiadaczem rzeczy, których Pani jest właścicielką, to Pani mogła dopuścić się naruszenia posiadania – w takim razie można liczyć się z wytoczeniem powództwa o przywrócenie posiadania, zaś same okoliczności czynią samopomoc mało prawdopodobną – zabranie rzeczy z miejsca znajdującego się pod Pani władaniem mogłoby mieć poważne skutki prawne.
Jeśli zaś Pani była nie tylko właścicielką, ale również posiadaczką tychże rzeczy, to – z uwagi na opis sytuacji – można doszukiwać się jednej z dwóch okoliczności. Pierwszą jest legalne wejście do pomieszczenia, a pomoc ślusarza mogła być związana z zagubieniem klucza do nowego zamka; czasami zapomina się o różnych szczegółach, a ponadto rzeczy (nie tylko tak małe, jak większość kluczy, „potrafią się gubić”). W przypadku bezprawnego naruszenia Pani posiadania (a przy okazji także Pani własności), wytoczenie powództwa mogło być środkiem mało efektywnym – np. z uwagi na okres przydatności do użycia (zastosowania) określonych rzeczy (np. lekarstw). Taki stan rzeczy mógł przemawiać za skorzystaniem z legalnej samopomocy (art. 343 K.c.) – w celu ochrony przed bezprawnym naruszeniem posiadania. Samo dostanie się do rzeczonego pomieszczenia – niezależnie od powyższych wariantów – skutkowało zniszczeniem zamka (stanowiącego niewątpliwie cudzą własność). To zaś może przemawiać za obowiązkiem refundacji kosztów (zakupu i założenia podobnego zamka). Trudno mi jest analizować wolę kogoś, kto zdecydował o zamontowaniu odnośnego zamka, ale w przypadku trafności Pani oceny tegoż nastawienia można się liczyć przynajmniej z wytoczeniem powództwa odszkodowawczego – o wypłacenie odszkodowania (art. 415 K.c.) za zniszczenie rzeczy (prawdopodobnie zamka).
Zaakcentowałem aspekty cywilistyczne, ponieważ one mogą przyczynić się do obrony przed (zwłaszcza oszczerczym) obwinianiem Pani o dopuszczenie się przestępstwa. Trudno przewidzieć, co ktoś mógłby twierdzić, ale warto pochylić się nad wybranymi przepisami Kodeksu karnego (skrótowo: K.k.).
Wartość wyłamanego (rozwierconego) zamka prawdopodobnie jest niezbyt duża, więc zagrożenie traktowania zdarzenia jako uszkodzenia mienia (art. 288 K.c.) może być niezbyt duża; dostępność zamków (kodów, szyfrów) może być różnie interpretowana – przez Panią jako przejaw legalnego korzystania z takich rozwiązań, ale nie można wykluczyć także odmiennej interpretacji. Ktoś złośliwy mógłby twierdzić nawet, że Pani dopuściła się kradzieży z włamaniem (art. 279 K.k.), a nie kradzieży (art. 278 K.k.) „bez włamania”; górna granica zagrożenia karą za kradzież z włamaniem jest dwa razy wyższa od górnego zagrożenia karą za kradzież (odpowiednio: 10 lat oraz 5 lat pozbawienia wolności). Podstawowym znamieniem kradzieży jest zabór cudzej rzeczy ruchomej (ruchomości); rzeczą ruchomą jest każda rzecz, która nie jest nieruchomością (zaś nieruchomości ustawowo określono w art. 46 K.c.). Dlatego bardzo ważna dla Pani jest możliwość udowodnienia, że doszło do zabrania wyłącznie tego, co należy do Pani.
Aspektów karnych można dopatrzeć się również w zachowaniu tego, kto kieruje odnośną placówką medyczną lub w zachowaniu osoby, która zdecydowała o zamontowaniu zamka – bez udostępnieniu Pani klucza do niego (ale nie mogę wykluczyć zapomnienia o udostępnieniu klucza lub jego zagubienia). Znów mogę formułować tylko hipotezy. Zabór cudzego mienia w takich okolicznościach może być traktowany jako przywłaszczenie (art. 278 K.k.) lub jako przestępstwo wymuszania określonego zachowania (art. 191 K.k.) – np. wymuszania dalszego świadczenia określonych czynności w ramach działalności przedmiotowej placówki medycznej („będzie praca – będzie dostęp do rzeczy”). Sytuacja jest niejasna, ale nie można wykluczyć także czegoś takiego.
Między moim bratem, bratową i jej kochankiem doszło do poważnej awantury. Żona mojego brata zaczęła na niego krzyczeć – ktoś usłyszał te krzyki i wezwał policję. Zaznaczam, że brat był trzeźwy i nie zachowywał się agresywnie. Policjanci weszli, powalili go na ziemię, skuli, a następnie zabrali
W 1990 r. zostałem skazany w Austrii na karę więzienia. Wyszedłem z niego (zostałem zwolniony wcześniej) w 1995 r. Czy moje dane widnieją w polskim rejestrze karnym? Czy mogę być poszukiwany w kraju i powinienem obawiać się powrotu do Polski?