Source: https://issuu.com/czas_mosiny/docs/czas_mosiny_kwiecien_2014
Timestamp: 2017-06-24 01:04:01+00:00
Document Index: 93909623

Matched Legal Cases: ['art.63', 'Art. 63', 'art. 25', 'art. 222', 'Art. 25', 'Art. 222']

Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014 by Małgorzata Kaptur - issuu
1Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014Skargi nadal
bez rozpatrzeniaNie truj siebie i innych!
Już prawie rok obowiązuje tzw. ustawa śmieciowa,
która miała wyeliminować dzikie wysypiska i palenie
śmieci w piecach CO. Jednak problem palenia śmieci
pozostał. Wpływają na to kwestie ekonomiczne.
Oszczędność jest jednak pozorna. Oszczędzamy pieniądze, ale tracimy zdrowie.Pod koniec stycznia wpłynęły do Rady Miejskiej w Mosinie skargi na Burmistrza Gminy Mosina w związku z
przetargiem na wynajem pomieszczeń przychodni, ale
radni proburmistrzowscy nie chcą dopuścić do zbadania
zarzutów stawianych Burmistrzowi przez spółki Vis Medica i Consensus. Sprawa ciągnie się już 3 miesiące.
Radny Marian Jabłoński próbował uświadomić radnym, że łamią prawo nie dopuszczając do badania przez Komisję Rewizyjną
zasadności skarg, ale radni nie słuchali
argumentów. Oburzyli się na słowa krytyki.
Aby sobie poprawić samopoczucie opracowali stanowisko potępiające radnego, który
miał odwagę powiedzieć, co myśli o takimzachowaniu.
Wojewoda również próbował zdyscyplinować Radę, ale Rada Miejska w Mosinie
głosami 12 radnych zdecydowała, że „nie
przekazuje skarg na czynności Burmistrza
Gminy Mosina związane z przeprowadzeniem przetargu na najem budynku przy Dworcowej 3 do Komisji Rewizyjnej i pozostawiaje bez rozpatrzenia w związku z toczącymi się
postępowaniami przed organami orzekającymi”. Wojewoda Wielkopolski wszczął więc
postępowanie nadzorcze w sprawie stwierdzenia nieważności uchwał dotyczących
tych skarg. Zawiadomił o tym Radę Miejską
pismem z dnia 16 kwietnia 2014 r. (RED)
Więcej na str. 2 i 3Siwki - OliwkiSiwki – Oliwki lata 60-teFot. ze zbiorów Izby MuzealnejSiwki Oliwki 2014W drugie święto Wielkiej Nocy od niepamiętnych czasów
mieszkańców Pożegowa odwiedzają Siwki – Oliwki.
Siwki to element wielkopolskiej tradycji
wielkanocnej. Korowód przebierańców jest
wyrazem radości z powodu zakończonego
Wielkiego Postu oraz Zmartwychwstania
Chrystusa. Chociaż skład i ilość przebierańców różni się w poszczególnych miejscowościach, to zawsze grupie przewodzi
Siwek – postać przebrana za białego lub
siwego konia.
W Lany Poniedziałek ulicami Pożegowa
i osiedla nr 6 w Mosinie przeszedł, jak co
roku, korowód złożony z 10 przebierańców:
Siwek – Karol Buczkowski, Kominiarze
– Mirosław Wośkowiak, Hubert Obidziński,
Wojciech Włodarczak, Baba – Bartosz Siuda, Dziad – Jan Włodarczak, Michu – Artur
Szalczyk, Trup – Dominik Maćkowiak,
Grajek – Wojciech Paluszkiewicz, Poganiacz
– Mateusz Kwaśny. Najmłodszy z nich ma15, a najstarszy 25 lat. Weteranem w grupie
jest Mirosław Wośkowiak, który z Siwkami
chodzi już od dziesięciu lat. Tradycja przekazywana jest z pokolenia na pokolenie i jak
zapewnili mnie Karol Buczkowski i Mateusz
Kwaśny, nie zaginie, bo jest ciągle bardzo
wielu chętnych. Dlatego planowane jest
powiększenie grupy o jeszcze jedną postać.
Stroje są własnego pomysłu, przygotowują
je sami, ale doceniają pomoc pana Piotra
Demutha z Mosińskiego Ośrodka Kultury.
Siwki – Oliwki tańczą, śpiewają, murzą
tzn. smarują pastą od butów i robią różne
psikusy. Bywa, że Siwek lub jego kompani
ruszają w pogoń za przechodniami i złapanemu nieszczęśnikowi dostanie się lanie, ale
skarżyć się nie wypada, bo jak mówi tradycja,
razy dawane są za Boże Rany. Mieszkańcy
Pożegowa lubią swoich Siwków i obdarowująFot. Angelika Kwaśnaich słodyczami i datkami. Członkowie grupy,
by popularyzować lokalną tradycję założyli
Funpage Siwki Mosina. Można tam zobaczyć
zdjęcia i ﬁlmy z poprzednich lat.
(MK)Najgorsze skutki – przynosi spalanie tworzyw sztucznych, impregnowanego i lakierowanego drewna, torebek
foliowych, gumy, starych szmat i butów oraz zużytych
pampersów. Według danych z raportu Komisji Europejskiej, wynika, że co roku na choroby wywołane złym
stanem powietrza umiera 28 tysięcy Polaków.
Dlaczego palenie śmieci jest aż tak szkodliwe? Ponieważ piece domowe nie są przystosowane do spalania
materiałów tego typu. W profesjonalnej spalarni odpadów
proces spalania odbywa się w o wiele wyższej temperaturze, a używane piece wyposażone są w odpowiednie
ﬁltry.
Co dokładnie wydobywa się z naszych kominów?
Według danych Fundacji ARKA są to: pyły powodujące
szkodliwe zanieczyszczenie metalami ciężkimi, trujący
tlenek węgla oraz tlenek azotu, który powoduje podrażnienia, a nawet uszkodzenia płuc. Oprócz tego w dymie
znajduje się dwutlenek siarki, chlorowodór, cyjanowodór
oraz rakotwórcze dioksyny. Wszystkie te związki pozostają w sąsiedztwie komina, z którego się wydostały,
wdychane są przez okolicznych mieszkańców, wnikają do
gleby i wód a stamtąd do owoców i warzyw uprawianych
w przydomowych ogródkach, wciskają się wszystkimi
szparami do wnętrza domów.
Ponad 50% dioksyn przenika do naszego organizmu
z pożywieniem, głównie w postaci produktów mięsnych,
mleczarskich i ryb. Związki te są niezwykle trwałe, w
glebie rozkładają się około 10 lat, natomiast w organizmie
ludzkim odkładają się i działają bardzo destrukcyjnie.
(RED)22 kwietnia 2014 r. odeszła od nas
pozostawiając w naszych sercach wielki żalMaria Dahlke
Nauczyciel matematyki, wieloletni Dyrektor
Szkoły Podstawowej nr 1 w Mosinie,
Radna Rady Miejskiej w latach 1990-1994.
Żyła nie dla siebie, lecz dla innych.
Pozostanie w dobrej pamięci przyjaciół, nauczycieli, uczniów,
„Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią im się płaci”Szanowni Państwo
Na łamach naszego pisma prezentujemy swoją ocenę tego, co się
dzieje w naszej gminie. Piszemy także o ciekawych inicjatywach i
e-mail: jacek.szeszula@vp.plPIOTR WILANOWSKI
„Czas Mosiny” kwiecień 2014 r.
materiałów. Zapraszamy do współtworzenia naszego pisma.Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014Z Prac Rady Miejskiej
W okresie styczeń – marzec 2014
r. Rada Miejska w Mosinie odbyła
trzy sesje zwyczajne i jedną nadzwyczajną, zwołaną na wniosek Klubu
Koalicja Samorządowa, w sprawie
sytuacji w mosińskiej służbie zdrowia.
Na sesjach podjęto 32 uchwały przygotowane przez organ wykonawczy,
które uprzednio opiniowały komisje
problemowe Rady Miejskiej.KOMISJE STAŁE
Wszystkie komisje analizowały Strategię Rozwoju Gminy Mosina na lata
2014-2020 oraz odbyły w tym temacie
jedno wspólne posiedzenie.
Budżetu i Finansów: Przyjęła plan
pracy na 2014 rok. Zajmowała się m.in.
remontami dróg powiatowych, przebudową drogi nr 430, ul. Sowiniecką,
sygnalizacją świetlną na ul. Leszczyńska-Krasickiego, sytuacją w TBS, problemami związanymi z remontem linii
kolejowej E-59, transportem zbiorowym – linią autobusową do Poznania,
sytuacją finansową Zakładu Usług Komunalnych, komunikacją gminną oraz
wpływami do budżetu z tytułu opłaty
Pracowała nad planem zagospodarowania przestrzennego części wsi Krosno,
analizowała skuteczność kontroli i nadzoru Straży Miejskiej nad utrzymaniem
porządku i czystości w gminie Mosina,strategią oczyszczania ścieków na terenie gminy Mosina, budową kanalizacji
sanitarnej w Krosinku.
Edukacji Kultury i Sportu: Analizowała zapisy projektów Statutu Ośrodka Sportu i Rekreacji, Mosińskiego
Ośrodka Kultury. Pracowała nad regulaminami korzystania z: Przystani
Żeglarskiej w Dymaczewie Nowym,
Stadionu Miejskiego, kompleksu sportowego „Orlik”, Hali Sportowej OSiR.
Na posiedzeniu wyjazdowym dokonała
przeglądu warunków pracy uczniów w
Zespole nr 2, Szkole Podstawowej nr 1
i Gimnazjum nr 1. Zapoznała się również z płacami administracji, obsługi i
nauczycieli w mosińskich placówkach
oświatowych oraz dodatkami funkcyjnymi i motywacyjnymi nauczycieli oraz
wysokością środków przeznaczanych na
Inwestycji i Mienia Komunalnego: Komisja opiniowała MPZP dla
części Krosna, była współgospodarzem
komisji wyjazdowej w Nowinkach w
sprawie remontu linii kolejowej E-59.
Zajmowała się też wysokością opłaty
adiacenckiej, renty planistycznej. Uzyskała informację odnośnie złożonych
wniosków w sprawie pozyskiwania
środków zewnętrznych jak i możliwości
i konieczności budowy planowanych
Porządku Publicznego: Opiniowa-ła projekty uchwał dotyczące nowych
nazw ulic w gminie. Pracowała nad
organizacją ruchu drogowego na niektórych ulicach w mieście jak i nad oceną
staną bezpieczeństwa mieszkańców
w gminie. Zorganizowała spotkanie
wyjazdowe w Komisariacie Policji poświęcone ocenie stanu bezpieczeństwa
Ochrony Zdrowia i Pomocy Społecznej: Opiniowała przedstawiane projekty uchwał. Zajmowała się sprawami
związanymi z aktualną sytuacją w przychodni zdrowia w Mosinie. Zapoznała
się z rozstrzygnięciem konkursu ofert
organizacji pozarządowych i profilaktyką w zdrowotną w szkołach.
Promocji i Współpracy Samorządowej: Zapoznała się z działalnością
SOSW im. Janusza Korczaka. Uzyskała informacje dotyczące materiałów
promocyjnych w gminie na rok 2014,
współpracy z gminą Witnica, pracy
MOK, Izby Muzealnej, Galerii Miejskiej oraz konkursów: „Obycie umila
życie” oraz „Dyktando dla leworęcznych”.
Komisja Rewizyjna: Na swoich
posiedzeniach komisja zajmowała się
skargami na Burmistrza Gminy Mosina:
Małgorzaty Rajkowskiej, przychodni
VIS Medica i Consensus, Tadeusza
Vogta oraz Ireny i Jerzego Kręgielczaków.Wojewoda dyscyplinuje Radę
Rada nie skierowała skarg spółek
Vis Medica i Consensus do Komisji
Rewizyjnej. Przewodniczący Rady
w piśmie do skarżących uznał, że
sprawa jest zakończona. Wojewoda
Wielkopolski nakazał Radzie rozpatrzenie skarg.
W dniu 12 lutego br. odbyła się, zwołana na wniosek radnych opozycyjnych,
LVI sesja nadzwyczajna Rady Miejskiej
w Mosinie w celu podjęcia uchwały o
przekazaniu do zbadania przez Komisję
Rewizyjną skarg na Burmistrza Gminy
Mosina złożonych przez Przychodnię
Zdrowia VIS MEDICA i Przychodnię
Lekarza Rodzinnego CONSENSUS.
Sprawa wydawała się bardzo prosta.
Zostały złożone skargi, a więc należy
zagłosować za podjęciem uchwały, zlecającej Komisji Rewizyjnej zbadanie
zarzutów po to, aby opierając się na materiale z kontroli Rada mogła ocenić, czy
te skargi są zasadne, czy też nie. Po blisko
dwugodzinnej dyskusji, sesja zakończyła
się na niczym, bowiem w głosowaniu nie
przeszła uchwała o przekazaniu skarg do
Komisji Rewizyjnej. Rada powiedziała
w ten sposób skarżącym: nie zawracajcie
nam głowy!
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w art.63 zapewnia prawo do składania skarg do organów władzy publicznej
i obowiązek ich rozpatrzenia. Tryb i
terminy rozpatrywania skarg określają
przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego. Czy Rada Miejska w
Mosinie miała prawo odrzucić te skargi
bez ich rozpatrzenia? Nie miała takiego
prawa! Miała obowiązek podjąć uchwałę
zlecającą ich zbadanie przez Komisję
Rewizyjną po to, aby na kolejnej sesji
dokonać oceny ich zasadności i wyrazić
to w stosownej uchwale.Przewodniczący, mimo że Rada nie
podjęła w sprawie skarg żadnej uchwały, jednoosobowo orzekł, że to koniec
procedury i wysłał pismo do spółek
Mimo, iż nie brałem udziału w sesji
nadzwyczajnej (przewodniczący Rady
dba, aby w takich sesjach nie mógł – ze
względu na godzinę jej rozpoczęcia wziąć udziału taki „malkontent” jak ja),
postanowiłem zwrócić się do Wojewody
Wielkopolskiego o napomnienie Rady
Miejskiej w Mosinie w tej sprawie. Reakcja Wojewody była natychmiastowa.
Rada Miejska w Mosinie została zobowiązana do rozpatrzenia tych skarg i do
przesłania kopii odpowiedzi udzielonych
skarżącym do Wydziału Kontroli, Prawnego i Nadzoru Wielkopolskiego Urzędu
Wojewódzkiego w Poznaniu.
Ten przypadek, nie wystawia najlepszego świadectwa mosińskiemu samorządowi, a konkretnie „dzielnym
radnym” w osobach: Barbary Czaińskiej,
Jerzego Sławomira Falbierskiego, Marii
Krause, Kordiana Kleibra, AleksandryMiedziarek-Rogal, Mariana Osucha,
Jacka Rogalki, Krzysztofa Siestrzencewicza, Waldemara Wiązka i Waldemara
Waligórskiego, którzy głosowali za odrzuceniem skarg bez ich rozpoznania.
Takie zachowanie jest nie tylko obrazą
stosownych przepisów Konstytucji i Kodeksu postępowania administracyjnego,
ale także podręcznikowym przykładem
arogancji władzy. Myślę, że ci radni są
już zmęczeni pełnieniem tak zaszczytnej
funkcji i w listopadowych wyborach
będą występować tylko w roli głosujących, a nie wybieranych.
Pod koniec sesji, przewodniczący
Komisji Rewizyjnej Sławomir Falbierski
zapowiedział, że złoży rezygnację z zajmowanej funkcji. I tak też się stało. Niestety rezygnacja nie została przez Radę
przyjęta. Nieuszanowanie takiej prośby
powoduje, że radny Falbierski, prezes
Zarządu Gminnego PSL w Mosinie,
członek partii, która współrządzi Polską
i województwem wielkopolskim funkcję
pełni niejako „pod przymusem”.Skargi nadal bez rozpatrzenia
Na skutek interwencji Wojewody Wielkopolskiego na sesji w dniu 27
marca 2014 r. ponownie stanęła sprawa skarg spółek lekarskich Vis Medica
i Consensus. Mimo że skarg nie badała Komisja Rewizyjna, do projektu
uchwały wpisano stwierdzenie, że skargi są nieuzasadnione. Radni Koalicji
Samorządowej ponownie złożyli wniosek o skierowanie skarg do Komisji
Rewizyjnej. Po burzliwej dyskusji na ten temat Rada większością głosów ( 12
za i 7 przeciw) zdecydowała, że „nie przekazuje skarg na czynności Burmistrza
Gminy Mosina związane z przeprowadzeniem przetargu na najem budynku
przy Dworcowej 3 do Komisji Rewizyjnej i pozostawia je bez rozpatrzenia w
związku z toczącymi się postępowaniami przed organami orzekającymi”.
Po otrzymaniu tych uchwał Wojewoda Wielkopolski wszczął postępowanie
nadzorcze w sprawie stwierdzenia ich nieważności. Zawiadomił o tym Radę
Miejską pismem z dnia 16 kwietnia 2014 r.Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014Nie idźcie tą drogą3Z radnym Marianem Jabłońskim rozmawia Wojciech Konieczny.
– Jest Pan radnym od 2006
r. Przez 6 lat pełnił Pan funkcję
przewodniczącego Komisji Rewizyjnej. W 2010 r. Pana kandydaturę poparli wszyscy radni. Teraz
12 z nich jest przeciw Panu, bo
na sesji w lutym nazwał Pan ich
zachowanie chuliganerią samorządową. Stwierdził Pan też, że
Rada Miejska pod przewodnictwem Waldemara Waligórskiego
– Oczywiście, mogłem to powiedzieć spokojniej, tak jak to czyniłem wcześniej. Doszedłem jednak
do wniosku, że przekaz musi być
adekwatny do możliwości percepcyjnych odbiorcy. Moja ekspresja i treść
wypowiedzi została tak dobrana, aby
dotrzeć do świadomości radnych
proburmistrzowskich. Chciałem ich
przekonać, że wszyscy obywatele,
a radni w szczególności, są zobowiązani do przestrzegania prawa.
Art. 63 Konstytucji RP gwarantuje
każdemu prawo do złożenia skargi
na działalność organu administracji
publicznej i do jej rozpatrzenia.– Odnoszę wrażenie, że radni
jednak nie zrozumieli sensu tej
wypowiedzi. Uważają, że głosowali
zgodnie ze swoim sumieniem…
– Kiedy wpływa skarga, radnemu
nie pozostaje nic innego, jak głosować za jej przekazaniem do Komisji
Rewizyjnej, która powinna skargę
zbadać i relację z tego badania wraz z
odpowiednimi wnioskami przedstawić Radzie. Mówiąc krótko, na tym
etapie trudno mówić o swobodzie
głosowania. Odrzucenie skarg spółek
Vis Medica i Consensus bez podjęcia stosownej uchwały, jak miało to
miejsce w tym przypadku, to wyraz
arogancji całej Rady. Potwierdził
to Wojewoda, przywołując Radę
do porządku i nakazując rozpatrzenie skargi. Dopiero po wysłuchaniu
wniosków Komisji Rewizyjnej po
zbadaniu skargi radny decyduje w
głosowaniu, czy skarga jest zasadna,
– W ostatnim „Kurierze Mosińskim” ukazał się tendencyjny, pełen
przekłamań artykuł pt. „Kompromitacja Mariana Jabłońskiego”.Jego cel jest oczywisty – zdyskredytować Pana w oczach wyborców.
Anonimowy autor pyta: „Czy ktoś,
kto nazywa radnych łobuzami i
chuliganami, którzy sprowadzają
radę na psy, jest godny zaufania,
którym obdarzyli go wyborcy?”
– Styl tego artykułu przypomina
mi minioną epokę, kiedy niewygodnych zamykało się w zakładzie
psychiatrycznym. Ma on na celu
pokazanie mnie jako awanturnika
i warchoła. Komentowanie go jest
– 27 marca radni proburmistrzowscy tuż przed zakończeniem
sesji, mimo że nie było tego w
porządku obrad, przedstawili, a
następnie przegłosowali Stanowisko, w którym wzywają Pana do
opamiętania się. Nazywają Pana
zachowanie ordynarnym i prostackim. Co Pan o tym wszystkim
– Jestem pod wrażeniem „odwagi” kilku radnych, którzy podpisali
się pod projektem tego Stanowiska, ponieważ przypomnieli mi w
ten sposób, że są radnymi Rady
Miejskiej i że ich aktywność poza
podpisywaniem listy obecności na
sesji przejawia się również w autoryzowaniu zredagowanych zapewne
przez innych dokumentów. Stanowisko pod względem redakcyjnym
i merytorycznym jest przygotowane
niedbale, czego dowodzi odręczne
poprawienie w tekście słowa „chamskie” na „prostackie”. Stanowisko,
mimo że w tytule nawiązuje do Kodeksu Etycznego Radnego pomija
istotne normy etyczne, a skupia się
na wąskim jego wycinku. Jest to
więc zwyczajna manipulacja. Czy
sposób prowadzenia debaty powinno
się oceniać w drodze głosowania?
Przecież to są sprawy niemierzalne.
Niektóre aspekty życia po prostu nie
mogą podlegać demokratycznym
decyzjom...
Nie ulegam naciskom, nie zabiegam o załatwianie swoich prywatnych spraw, aktywnie uczestniczę
w pracach Rady i przede wszystkim
przestrzegam obowiązującego prawa. Te istotne normy etyczne autorzy
Stanowiska pominęli. Głosowanie
nad tym, czy słowo „łobuz” jest
parlamentarne, czy nie, jest kolejnym curiosum w Radzie Miejskiej w
Mosinie. Organizowanie w związku
z tym całej akcji (Stanowisko zamieszczono w marcowym numerzeSprostowanie
W ostatnim wydaniu „Czasu
Mosiny”, wspominając śp. Jana
Kałuzińskiego napisałem: „Nie
było ani Burmistrza ani Zarządu.
Próba powołania mieszkańca Mosiny Zenona Szolca nie powiodła
się”. Tą drogą pragnę przeprosić
pana Bogdana Szolca za przypisanie Mu błędnego imienia.
Jan Marciniak„Merkuriusza”) jest niczym innym
jak nagonką na osobę, która ma odwagę głośno wyrażać swoje zdanie.
– Dlaczego radni tak nerwowo reagują na krytykę z Pana
– Jestem zdziwiony ich reakcją,
ponieważ na sali sesyjnej oceniam
nie osoby prywatne, tylko radnych.
Osoby publiczne muszą się liczyć z
krytyką. Słowa „zachowujecie się
Państwo jak łobuzy” i „ to jest samorządowa chuliganeria” służyły wyrazistej ocenie działalności radnych,
nie odnosiły się do sfery prywatnej.
Za nadużycie uważam wkładanie mi
w usta słowa „cholera”, którego w ramach sesyjnych potyczek słownych
nigdy nie wypowiedziałem.
– Pańska wypowiedź zawierała
również ocenę Przewodniczącego
Rady Miejskiej…
– Sposób prowadzenia obrad
przez Waldemara Waligórskiego
jest karygodny, to mobbing sesyjny
aprobowany przez członków klubów: Nowoczesna Rzeczpospolita
Mosińska i Niezrzeszeni Radni Mosiny. Waldemar Waligórski nie potraﬁ być przewodniczącym wszystkich
radnych. Wypowiedź: „Udzieliłem
panu głosu, bo pana lubię” (pod
adresem radnego popierającego burmistrza) świadczy o tym, że dzieli
on Radę na swoich, którym wolno
więcej i przeciwników, którym na
każdym kroku trzeba pokazać, gdzie
ich miejsce. Stąd przerywanie w
połowie zdania, odbieranie głosu i
złośliwe komentarze pod adresemSąd Najwyższy w jednym ze
swoich orzeczeń stwierdził, że
krytyka, jako wkład w formę
debaty publicznej a zarazem
kontrola sprawujących stanowiska publiczne jest niezbędna w
demokratycznym państwie prawa. O ile w przypadku zwykłego
człowieka raczej wyżej stawia
się jego prywatność i ochronę dobrego imienia, o tyle w
przypadku osób publicznych ta
granica jest przesunięta w inne
miejsce i pozwala na ostrzejszą
krytykę takiej osoby i bardziej
wyrazistą ocenę jej działania w
osób zabierających głos.
Oburzający jest w tej sytuacji apel
radnych kończący Stanowisko: „W
razie jakichkolwiek nieparlamentarnych zachowań prosimy Przewodniczącego Rady o natychmiastowe
odbieranie głosu, przywoływanie do
porządku, a w ostateczności przerywanie sesji”. Brakuje tylko zachęcania do stawiania w kącie i kary
chłosty. Dla mnie jest oczywiste, że
demokracja w Mosinie przeżywa
poważny kryzys.
Przewodniczący nie udziela
głosu mieszkańcom, teraz kolej na
zamknięcie ust radnym. Odnoszę
wrażenie, że po sprawie „blogera z
Mosiny”, mamy do czynienia z próbą
sprokurowania sprawy „radnego z
Mosiny”. Mogę tylko zaapelować
do wszystkich o rozwagę: Nie idźcie
tą drogą.Wypowiedź radnego Mariana Jabłońskiego na sesji w dniu
27.02.2014 r.:
„Rada Miejska w Mosinie nie rozpatruje skarg. To jest przejaw
najdalej posuniętej arogancji władzy. Z czymś takim ja się nie spotkałem. Święte prawo obywatela do skargi, przecież nikt nie przesądza,
że ta skarga była uzasadniona. Rada powiedziała „Nie”. Rada miała
święty obowiązek wynikający z Konstytucji i co Rada zrobiła i Wy
mi zwracacie uwagi na moje zachowanie? Mówię to, co czuję. Jestem
oburzony i tylko to przyrzeczenie, to ślubowanie powstrzymuje mnie
przed złożeniem rezygnacji z mandatu radnego. To jest niesłychane, to
nie są moje standardy. Państwo zachowujecie się jak zwyczajne łobuzy. Te zachowania można tylko przyrównać do takiej samorządowej
łobuzerii. Wybaczcie, ale nie ma słów, żeby to określić.”
Słowa te radni proburmistrzowscy uznali, za „ordynarne, prostackie i nie licujące z pełnieniem mandatu radnego jako osoby zaufania
społecznego”.Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014Bajka o obwodnicach
Łukasz KasprowiczHasło: Obwodnice dla Mosiny było na topie w kampanii wyborczej roku
2010. Lansowali je pretendenci do fotela burmistrza Zofia Springer i Sławomir Jerzy Falbierski. Ciekawe jak będzie w tym roku, bo wiadomo, że
perspektywa obwodnicy wydaje się być bardzo odległa.
Fot. 2 x M. KapturPrzy szeregowcach wzdłuż ulicy Morelowej w Czapurach na 1 mieszkanie jest
tylko miejsce na jeden samochód, w dodatku taki niezbyt duży.Fikcyjny normatyw
Małgorzata KapturIle miejsc postojowych na 1 mieszkanie powinien zapewnić inwestor? Tam, gdzie nie ma
miejscowego planu decyduje o tym burmistrz,
który określa to w decyzji o warunkach zabudowy. Standardy ponoć są, ale jak pokazuje życie,
niestety nie obowiązują wszystkich.
Ul. Morelowa, Czapury
Zamiast odpowiedzi na pytanie:
ile przypada miejsc postojowych
na 1 mieszkanie przy ulicy Morelowej w Czapurach radna Małgorzata
Twardowska otrzymała informację,
że ustalana w WZ liczba miejsc
postojowych jest zgodna ze standardami przyjętymi w tym zakresie na
terenie gminy.Jakie są te standardy?
Na pytanie radnego Mariana Jabłońskiego dotyczące Krosna w rejonie ulicy Strzeleckiej o ilość miejsc
parkingowych zastępca burmistrza
S. Ratajczak w lutym 2009 r. udzielił
następującej odpowiedzi: W przypadku zabudowy działek budynkami
mieszkalnymi, Burmistrz Gminy
Mosina w decyzjach stosuje normatyw dwóch miejsc parkingowych
lub garażowych łącznie dla każdego mieszkania. Po wszechstronnej
analizie, aby zwiększyć standard i
bezpieczeństwo korzystania z przestrzeni publicznej, Burmistrz Gminy
Mosina zwiększył normatyw liczby
miejsc parkingowych z jednego do
dwóch miejsc. Burmistrz Gminy
Mosina w decyzjach o warunkach
zabudowy stosuje ustalony przez
siebie normatyw liczby miejsc parkingowych równo wobec wszystkich wnioskodawców – zapewniał
w 2009 r. zastępca burmistrza.Takie standardy ustalono, ponieważ, jak czytamy dalej, inwestycja
jest położona na obszarze o wysokim
stopniu zainwestowania w związku z czym powstanie teren silnie
zurbanizowany o wysokim stopniu
zaludnienia, w związku z czym zachodzi konieczność zapewnienia
odpowiedniej liczby miejsc parkingowych, zarówno dla obecnych
jak i przyszłych mieszkańców tego
W tej sytuacji dziwią warunki
zabudowy dla Osiedla Królewskiego położonego w tym rejonie. Tu
również przypada tylko 1 miejsce
(garaż) na mieszkanie. Z szeregowca
przy ulicy Strzeleckiej (długość ok.
120 m), w którym będzie 28 mieszkań, wyjazd będzie bezpośrednio na
ścieżkę rowerową i chodnik. Niepokoi to wiele osób, ponieważ jest
to droga do szkoły dla licznej grupy
uczniów z dalej położonych osiedli.
Czy kierowcy wyjeżdżający z garażu
położonego poniżej poziomu drogi
wprost na chodnik i ścieżkę rowerową nie będą stanowili zagrożenia
Wszystkim nam zależy, aby
mieszkańcom gminy żyło się wygodnie i bezpiecznie, dlatego warto
w praktyce stosować oparty na racjonalnych przesłankach normatyw i to w dodatku równo wobec
wszystkich wnioskodawców.Droga z Mosiny
Wszyscy wiemy, że w godzinach
szczytu wjazd do Mosiny jest zakorkowany. Istnieje pilna potrzeba
rozwiązania tego problemu. Zarząd
Województwa Wielkopolskiego myśli o modernizacji drogi 430 na
odcinku Mosina - Luboń. W roku
2011 powstały 3 koncepcje dla tego
zadania. Przedstawione mieszkańcom plany będą dopracowywane
na podstawie uzyskanych opinii
i zgłoszonych uwag. Nie nastąpi
to jednak w najbliższym czasie,
bowiem do roku 2020 roku Zarząd
Województwa nie będzie dysponował środkami finansowymi na rozbudowę drogi 430 – tak informował
wicemarszałek Województwa Wielkopolskiego Wojciech Jankowiak w
maju ubiegłego roku. Jedyne, na co
mogą liczyć w najbliższym czasie
kierowcy, to wiadukt w Luboniu
– Lasku. Powstanie on w związku
z modernizacją linii kolejowej Poznań-Czempiń.(WRPO na lata 2014-2020). Samo
ujęcie naszego zadania w propozycjach do sfinansowania ze środków
europejskich w perspektywie 20142020 nie oznacza powstania tego
odcinka. Jak poinformowała nas
Mieczysława Borówka z Urzędu
Marszałkowskiego łączna wartośćuzgadniając plan, nakazał zdegradowanie tego fragmentu do kategorii
drogi gminnej. Planiści zastosowali
się do tych uwag. Od tego momentu
obwodnica, droga ponadlokalna,
stała się drogą zbiorczą gminną.
Z posiadanych przez nas informacji wynika, że Burmistrz Gminy
Mosina nie przesłał do Powiatu żadnego pisma w tej sprawie, Starosta
nie został zapoznany z koncepcją
planowanej obwodnicy. Szkoda, że
pani burmistrz nie dołożyła wszelkich starań, by pozyskać w Starostwie sprzymierzeńców koniecznych
dla tak znaczącego dla naszej gminy
przedsięwzięcia.inwestycji ujętych w propozycjach
do realizacji przy współudziale środków europejskich znacznie przekracza realną kwotę do uzyskania.
Ostatecznie nie zastało przesądzone, które zadania zastaną sfinansowane. Ustaliliśmy też, że o wiele
skuteczniej o obwodnice zabiegały
w ostatnich dwóch latach Gostyń,
Wronki oraz Oborniki. To są według
Urzędu Marszałkowskiego priorytety, choćby ze względu na dużych
inwestorów, którzy przyszli do tych
gmin. Sporo środków pochłonie też
przebudowa węzłów drogowych w
rejonie Wrześni, tam z kolei sporą
inwestycję realizuje Volkswagen.
Czyżby Mosina przespała kolejną
szansę?Czerwonka
W kwietniu ubiegłego roku zastępca burmistrza Sławomir Ratajczak poinformował radnego Jacka
Szeszułę, że „realizacja tego zadania
jest uzależniona od wykupów gruntów, uzgodnień z PKP i WPN oraz
możliwości finansowych. Czynniki te powodują brak możliwości
określenia rozpoczęcia realizacji
tej inwestycji.” Aktualnie trwają
prace projektowe i uzgodnienia z
Wielkopolskim Zarządem Dróg Wojewódzkich.Obwodnice na papierze
Za duże pieniądze powstała koncepcja wschodniego odcinka z Dymaczewa Nowego, przez Bolesławiec i Borkowice do Drużyny, dalej
przez Krosno do ulicy Śremskiej,
dalej przez Karolewo aż do ulicy
Piotra Mocka (trasa na Rogalinek).
W roku 2011 radni podjęli uchwałę
wywołującą sporządzenie miejscowego planu zagospodarowania
przestrzennego dla przebiegu tej
drogi. Projekt planu trafił do konsultacji. Pod koniec września 2012
Zarząd Powiatu wydał postanowienie mówiące, iż nie uzgadnia tego
projektu. Nie uzgadnia, czyli nie
zgadza się na plan w zaproponowanym kształcie.Co podnosi Powiat?Mosina, ul. Strzelecka, Os. Królewskie – wyjazd z garażu będzie bezpośrednio
na ścieżkę rowerową.Wcześniej Zarząd Powiatu opiniował miejscowy plan zagospodarowania dla części wsi Krosno. Przez
teren objęty planem przebiega fragment wschodniej obwodnicy, która w
planie miała charakter drogi głównej
(powiatowej lub wojewódzkiej).
Zarząd Powiatu ze Starostą na czeleZarząd Powiatu stwierdza, że
obwodnica została wytyczona przez
tereny silnie zagrożone powodzią,
wskazuje sprzeczność projektu z
ustawą o drogach publicznych, ustawą o planowaniu przestrzennym,
ustawą o szczególnych zasadach
przygotowania inwestycji w zakresie
dróg publicznych. Wykazuje też kilka innych błędów w projekcie planu.
Od tego postanowienia burmistrz nie
odwołała się do Samorządowego
Kolegium Odwoławczego.Mosina przespała szansę?
Jesienią 2012 r. przebieg obwodnicy uzgodnił Wielkopolski Zarząd
Dróg Wojewódzkich (WZDW).
Wschodnia obwodnica ma zostać
wykonana w ramach modernizacji
drogi wojewódzkiej 431 z Kórnika do Granowa. Koszt około 100
milionów zł. Trudno powiedzieć,
dlaczego, ale dopiero w styczniu
tego roku Burmistrz Gminy Mosina
wystąpiła do Urzędu Marszałkowskiego o wpisanie mosińskiego
fragmentu inwestycji do Wieloletniego Planu Inwestycyjnego
Dlaczego nie zrobiono tego jeszcze
w roku 2012, gdy WZGW uzgodniło przebieg obwodnicy, dlaczego
nie w 2013? Co było powodem tak
dużej zwłoki?
Nasza obwodnica została wrzucona do worka propozycji inwestycyjnych w ramach Wielkopolskiego Regionalnego Programu OperacyjnegoPropaganda sukcesu trwa
Całkiem niedawno, zastępca burmistrza Waldemar Krzyżanowski,
odnosząc się do budowy wschodniej obwodnicy Mosiny napisał na
Facebooku: Po wielu, wielu, wielu
spotkaniach z wieloma, wieloma
ludźmi i po wysłaniu stosownych
dokumentów czekamy na wpisanie
obwodnicy na listę istotnych inwestycji dla Województwa Wielkopolskiego.
Aby potwierdzić słowa pana
Waldemara Krzyżanowskiego, wysłaliśmy zapytanie w tej sprawie
do Urzędu Marszałkowskiego w
Poznaniu. Otrzymaliśmy następującą
odpowiedź: Instytucja Zarządzająca
nie otrzymała formalnego zgłoszenia
w sprawie wpisania na listę projektów kluczowych WRPO poniższego
projektu (budowa wschodniej obwodnicy Mosiny).Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014Jan Marciniak21 lutego 2014 r. w czasie kontroli prowadzonej
przez inspektorów PINB na Osiedlu Leśnym w
Czapurach została zaatakowana przez dewelopera radna Małgorzata Kaptur.
Mieszkańcy ul. Czereśniowej
(Os. Leśne) w Czapurach zwrócili się do Powiatowego Inspektora
Nadzoru Budowlanego z wnioskiem
o przeprowadzenie kontroli. Przyczyną ich desperacji jest usypana
przez inwestora skarpa na części
ich ogródków. Skarpa powstała w
kilka dni na ich oczach. Obawiają
się, że świeżo nawieziony piach z
większym deszczem spłynie na ich
nieruchomość. Skarpa zabiera znaczną część ich ogródków. Na nich,
jako właścicielach terenu, będzie
spoczywał obowiązek utrzymywania tej skarpy w dobrym stanie. W
umowach, które zawierali, nie ma
mowy o takim rozwiązaniu. Czują
się oszukani.
Na zaproszenie mieszkańców w
kontroli wzięli także udział radni
Małgorzata Kaptur i Łukasz Kasprowicz.
Inspektorzy po zapoznaniu się z
projektem stwierdzili, że nie przewiduje on żadnych sztucznie usypanych skarp. Po dokonaniu pomiaru
okazało się także, że ul. Czereśniowa
(pieszo-jezdnia) ma zaledwie 5.40 m
Kiedy kontrola dobiegała końca
na ul. Czereśniową przyjechał zdenerwowany prokurent spółki Family
Hause Jakub Pyżalski. Nie zamierzał
dyskutować z kontrolerami, tylko
zaatakował radną.
Małgorzata Kaptur tak relacjonuje to zdarzenie:
„Pan Pyżalski w obecności inspektorów i przedstawiciela mieszkańców zaczął na mnie krzyczeć.
Jego agresję słowną odczułam szczególnie dotkliwie, gdyż krzycząc zbliżał twarz do mojej. Zarzucał mi odpłatne pozostawanie na usługach mosińskich deweloperów, groził sądem
za pisanie o skarpach i zapowiadał
zorganizowanie negatywnej kampanii wyborczej. W trakcie wypowiadania pod moim adresem zarzutów i
gróźb uderzył mnie w ramię. Kiedywsiadłam do samochodu i chciałam
odjechać, przez pewien czas mi to
uniemożliwiał, przytrzymując drzwi
samochodu tak, że nie mogłam ich
zamknąć. Całe zajście traktuję jako
próbę zastraszenia, dlatego o zajściu
zawiadomiłam prokuraturę.”
Sprawę opisał 4 marca 2014 r.
„Głos Wielkopolski”. Artykuł Ł.
Cieśli „Czapury: Na osiedlu Family
House wyrosły... skarpy. W projekcie
ich nie było” wywołał oburzenie i
liczne komentarze internautów.
Radna Małgorzata Kaptur od
dłuższego czasu zwraca uwagę
na negatywne dla mieszkańców
Osiedla Leśnego skutki niezwykle korzystnych dla Family House warunków zabudowy wydawanych przez Burmistrza Gminy
Mosina. Zwraca uwagę, że układ
komunikacyjny na osiedlu stwarza zagrożenia dla bezpieczeństwa
mieszkańców, ponieważ drogi są
za wąskie w stosunku do wielkości
osiedla i w niektórych miejscach
przebiegają na świeżo usypanych
skarpach. Tak intensywna zabudowa na terenie zagrożonym ruchami
masowymi ziemi nie powinna mieć
jej zdaniem miejsca. Jest więc solą
w oku pana Pyżalskiego i Zofii
Klub radnych – Koalicja Samorządowa skierował do burmistrza i
wszystkich radnych pismo w sprawie
wydarzeń w Czapurach. Poniżej jego
Radna Małgorzata Kaptur w
czasie tego incydentu wykony-Fot. 3 x Ł. KasprowiczUlica Czereśniowa jest za wąska.wała mandat radnego w związku z tym z mocy art. 25 ust. 1
ustawy z dnia 8 marca 1990 r.
o samorządzie gminnym, była
objętą ochroną prawną przewidzianą dla funkcjonariuszy
publicznych. Naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego kodeks karny
penalizuje w art. 222 § 1.
wnosi o zamieszczenie w najbliższym „Merkuriuszu Mosińskim”
artykułu dotyczącego ochrony prawnej radnego.
Niestety mimo poparcia tego
wniosku przez wszystkich radnych
w Merkuriuszu taki artykuł się nie
ukazał.Art. 25 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym: Radny jednostki samorządu terytorialnego w związku z wykonywaniem mandatu korzysta
z ochrony prawnej przewidzianej dla funkcjonariuszy publicznych.
Art. 222 kodeksu karnego: Kto narusza nietykalność cielesną
funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej
podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega
do lat 3.Ogródki ze skarpą na Osiedlu Leśnym w Czapurach.CZYTELNICY KOMENTUJĄ
www.czasmosiny.plMałgorzata Kaptur: Jak można wyrazić zgodę inwestorowi przy tak
intensywnej zabudowie i wąskich drogach wewnętrznych na 1 miejsce
postojowe na mieszkanie? Osiedle jest bez kanalizacji. Teraz, kiedy liczba
mieszkańców się zwiększyła, widzę za każdym razem 2-3 szambowozy.
Nie mają gdzie zawrócić, często cofają stwarzając dodatkowe utrudnienia
w ruchu. Burmistrz wydając warunki zabudowy powinien dbać o standardy,
myśleć perspektywicznie, działać z wyobraźnią, ale tego nie robi. Kiedy
patrzę na ulicę Czereśniową, mam poważne obawy nie tylko o komfort
życia mieszkańców, ale o ich bezpieczeństwo.
Uważam, że: Za zajście ponosi osobistą odpowiedzialność Pyżalski, ale
geneza tego to niespotykana przychylność burmistrza i przewodniczącego
RM temu deweloperowi. Moralna odpowiedzialność jest po stronie władzy
i nikt tej odpowiedzialności z nich nie zdejmie.
Mieszkanka: Zdjęcie z szambowozem doskonale pokazuje szerokość tej
drogi. Przecież tamtędy będą chodziły dzieci do szkoły! Ta pieszo-jezdnia
jest stanowczo za wąska. Tam nie ma dokąd uciec. A straż pożarna? Na
osiedlu nie ma żadnych znaków i wszędzie jest ograniczona widoczność, bo
płotki, bo skarpy. Zabrakło wyobraźni. My mieszkańcy wierząc makiecie
wpadliśmy jak śliwka w kompot. Mści się zaufanie do władzy, która nie
stanęła na wysokości zadania. No, bo kto z mieszkańców mógł to przewidzieć, że droga będzie za wąska. Skąd to ma wiedzieć zwykły mieszkaniec?
Od czego są urzędnicy?
Wera: Nie tylko mieszkańcy nowych osiedli mają dosyć obecnych
podwójnych standardów panujących w gminie. Gdy 5 lat temu starając się
o pozwolenie na budowę nawieźliśmy 2 wywrotki ziemi na działkę, usłyszeliśmy w gminie, że mamy natychmiast przestać nawozić ziemię, ponieważ
nie można budować na świeżym nasypie - gleba musi się „uleżeć” 10 lat.
Roki: Obecność radnych w czasie kontroli na pewno sprawę trochę
komplikowała – stąd takie nerwy. Pan Pyżalski ma na koncie nie takie
wyskoki.21.02.2014 r. Kontrola na ul. Czereśniowej. Z prawej strony widoczna niezabezpieczona skarpa.Co powie burmistrz: Co teraz powie p. Springer tym ludziom?
Wszystkie pytania radnych o Leśne były zbywane, odpowiedzi urzędników
pokrętne. Odpowiedzialność za ten bałagan ponosi pani Springer. Czy tak
postępuje demokratycznie wybrany burmistrz, pomaga oszukiwać nowych
mieszkańców gminy przez dewelopera?6Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014Skarga częściowo
Małgorzata Kaptur27 lutego Rada Miejska w
Mosinie uznała, że skarga
pani Małgorzaty Rajkowskiej
na Burmistrza Gminy Mosina jest częściowo zasadna.SkargaMieszkanka Czapur, pani Małgorzata Rajkowska, złożyła skargę
na Burmistrza Gminy Mosina w
związku z procedowaniem planu
miejscowego dla części Czapur.
Planem tym objęty jest niewielki
obszar, na którym zaprojektowano
drogę o szerokości 25 m łączącą ul.
Spokojną i Gromadzką. Osoby, przez
których tereny ma ona przebiegać,
dowiedziały się o tym, kiedy było
już po drugim wyłożeniu planu. Pani
Rajkowska zaczęła szukać odpowiedzi na pytanie, po co planuje się tak
szeroką drogę w tym miejscu. Nie
otrzymała rzeczowej i wyczerpującej informacji. Do napisania skargi
skłoniły ją liczne nieprawidłowości
w procedowaniu planu. W swojej
skardze zawarła 9 zarzutów pod
adresem Burmistrza Gminy Mosina, bo to on jest odpowiedzialny za
procedurę planistyczną.by każdy uczestnik mógł zapoznać
się z projektem planu, zobaczyć,
jakie zmiany są projektowane w
odniesieniu do jego nieruchomości.
Posiedzenia powinny być nagrywane
przez pracownika Urzędu. Każdy
uczestnik powinien otrzymać wyczerpujące odpowiedzi w związku z
procedowanym planem. Urzędnicy
powinni informować mieszkańców
rzetelnie i uprzejmie. Ponieważ wiele wątpliwości budzi wynikające z
ustawy informowanie w sposób
zwyczajowo przyjęty w danej miejscowości, Komisja Rewizyjna widzi
konieczność doprecyzowania tego
określenia.Będzie IV wyłożenie
planuW sprawie planu nadal są pytania
bez odpowiedzi. Skoro ujęta w planie
droga miała mieć przypisywane jej
znaczenie – to dlaczego sołtys nieGłosowanieKomisja Rewizyjna badała skargę
na pięciu posiedzeniach. Trzy z dziewięciu zarzutów uznała za zasadne.
1. Skarżącej udzielano fałszywych informacji w sprawie miejscowego planu zagospodarowania
2. Trzecie wyłożenie planu miało
miejsce na podstawie błędnie sporządzonych dokumentów.
3. Skarżącej odmówiono udzielenia jakichkolwiek informacji w
urzędzie, mimo że trwało wyłożenie
planu i mieszkaniec powinien taką
informacje uzyskać.
Kolejne 4 zarzuty zostały uznane
przez komisję za częściowo zasadne.
Zaledwie 2 zarzuty komisji uznała
za niezasadne. W czasie głosowania
na sesji 12 radnych było za uznaniem skargi za częściowo zasadną,
6 głosowało przeciw, a jeden radny
wstrzymał się od głosu. We wcześniejszym głosowaniu – na pytanie
czy skarga jest zasadna – 7 radnych
odpowiedziało twierdząco.Wnioski Komisji
RewizyjnejKomisja Rewizyjna po zbadaniu skargi doszła do następujących
wniosków: Do wielu mieszkańców
nie dociera informacja o wywołaniu
planu i o kolejnych etapach procedury planistycznej. Takie informacje powinny być zamieszczane w
Merkuriuszu Mosińskim, na stronie
internetowej gminy Mosina oraz w
gdzie powinny być dostępne tak
długo aż plan nie zostanie uchwalony. Teraz obwieszczenia znikają
po zakończeniu wyłożenia. Dyskusja publiczna powinna być dobrze
przygotowana, powinna się odbywać
w odpowiedniej sali z wykorzystaniem rzutnika multimedialnego,Nie ma to jak hycel…
Łukasz KasprowiczWiele emocji wśród mieszkańców Mosiny wywołuje instytucja gminnego
hycla lub jak kto woli, całodobowego pogotowia interwencyjnego ds.
zwierząt dzikich i domowych. Kontrowersje wywołuje nie tylko kto, ale
także za ile zajmuje się m.in. bezpańskimi psami.
Wyłapywaniem żywych i zbieraniem z dróg martwych zwierząt
zajmują się na przemian ﬁrmy państwa Marcina i Joanny Szymczaków
z Mosiny, syna i synowej Jolanty
Szymczak -bliskiej koleżanki burmistrz Zoﬁi Springer, prezesa Stowarzyszenia Nowoczesna Rzeczpospolita Mosińska i redaktora naczelnego
pisma „Kurier Mosiński”.
Na umowę o wartości 47 tys. zł
od 31 maja do 31 grudnia 2013 r.
działała na terenie gminy Mosina
ﬁrma PTASIOR. Od kilkunastu lat
ta sama ﬁrma zajmuje się płoszeniem ptactwa metodą sokolniczą na
lotnisku wojskowym w Krzesinach.
Tam, jak powszechnie wiadomo,
pracował jako rzecznik prasowy
Waldemar Krzyżanowski, który w
wieku trzydziestu ośmiu lat przeszedł na resortową emeryturę i objął
funkcję Zastępcy Burmistrza Gminy
Od 28 stycznia 2014 do 30 listopada 2014 roku te same usługi, co w
ubiegłym roku PTASIOR, wykonuje
ﬁrma FALCO, której właścicielką
jest pani Joanna Szymczak. Złożyła
ona ofertę na prowadzenie całodobowego pogotowia interwencyjnego
w wysokości 83 600 zł. Gmina
w ramach umowy wypłaca ﬁrmie
czterystuzłotową taksę za pełnienie
całodobowego dyżuru. Nie oznacza
to jednak, że gdy zajdzie potrzebawezwania pomocy, mieszkaniec
może zadzwonić bezpośrednio do
ﬁrmy FALCO. W przedmiotowej
sprawie należy dzwonić do Referatu
i Leśnictwa Urzędu Miejskiego w
Mosinie, Komendanta Straży Miejskiej, kierownika Referatu Gotowości Cywilnej, Spraw Wojskowych i
Obronnych, a hycel może spać w
W tej sprawie interesujące są cztery kwestie – bliskie związki obu ﬁrm
z władzą, duże koszty świadczeniausług oraz sama organizacja „całodobowego” pogotowia (mieszkańcy
nie znają numeru ﬁrmy, a to wydłuża
czas udzielenia pomocy). Zaskakują
też gatunki przesiedlanych zwierząt
- wśród dzikich zwierząt przesiedlonych przez ﬁrmę PTASIOR znalazło
się w ubiegłym roku… 7 jeży.
Ponieważ całodobowe interwencyjne pogotowie ds. zwierząt dzikich
i domowych działa na terenie gminy
dopiero od roku, będziemy wdzięczni za podzielenie się z nami opiniami
na temat jego funkcjonowania.W ramach realizacji umowy w
okresie od 31 maja do 31 grudnia
2013 r. ﬁrma PTASIOR wykonała
1. Schwytanie i przesiedlenie
zwierząt dzikich: 17 (4 kuny, 1 sarna,
4 lisy, 1 ptak, 7 jeży);
2. Schwytanie zwierząt bezdomnych: 36 (30 psów i 6 kotów);
3. Interwencje mające na celu
skrócenie cierpień zwierzęcym oﬁarom wypadków komunikacyjnych i
ich transport do utylizacji: 31;
4. Schwytanie oraz usunięcie rojów pszczół, szerszeni lub os: 1;
5. Przeprowadzenie odstrzałów redukcyjnych dzikiej zwierzyny: 22 (8
dzików i 14 lisów).
Za schwytanie i przesiedlenie dzika, jak wynika z cennika będącego
załącznikiem do umowy, ﬁrma kasowała 1 100 zł, za pozostałe zwierzęta
500 zł, za schwytanie psa i odwiezienie go do przytuliska 400 zł.Kampania wyborcza tylko za swoje
informował mieszkańców o tym nowym rozwiązaniu komunikacyjnym
na zebraniach wiejskich? Dlaczego o
takich planach nie można było przeczytać w „Merkuriuszu”? Dlaczego
w planie dla Wiórka uchwalonym
w 30.10.2014 r. nie zaprojektowano
dalszego przebiegu tej drogi?
– A co najbardziej bulwersuje i
dziwi mnie – mówi Małgorzata Rajkowska – to, że nie dość, że sołtys o
tej drodze wcześniej nie informował,
to zrobił wszystko, aby nie było śladu
w protokole z zebrania wiejskiego
w Czapurach z 11 września 2013r.
na temat dyskusji o tej drodze, o
nowym układzie dróg w Czapurach.
Po prostu nic na piśmie. Temat przebudowy węzła komunikacyjnego został poruszony przez mieszkańców
– (dowiedzieli się o tym we własnym
zakresie) i był szeroko omawiany,
komentowany, padało dużo pytań na
temat tej dziwnej dla mieszkańców,
rzekomo niezbędnej dla Czapur i
dla Gminy inwestycji i nie zostało to
zaprotokołowane! Pomimo wyraźnej
prośby mieszkańców w tej kwestii!
Drogę z 25 m przed III wyłożeniem zwężono do 15 metrów. Nie
jest to ostatnia zmiana, bo po trzecim
wyłożeniu Burmistrz uwzględnił
część złożonych uwag i za kilka
miesięcy będzie kolejne, czwarte już
wyłożenie tego planu.Urzędujący burmistrz reklamuje się za pieniądze publiczne, opozycja za swoje. Warto o tym
pamiętać w okresie przedwyborczym.
W styczniu radni jednomyślnie
uchwalili Strategię Mosina 2020+.
Opracowanie tego obszernego dokumentu było poprzedzone serią spotkań z mieszkańcami, opracowaniami
statystycznymi i przeprowadzeniem
ankiet. Kosztowało 31 tys. zł. Trwało
wiele miesięcy i mimo że jest rok
wyborczy, nie zawiera treści, które
można by uznać za propagandowe.
Inaczej było wiosną 2010 r. Burmistrz bez wiedzy radnych wyasygnowała kwotę 43 tys. zł za badanie
ankietowe. Na ich podstawie opracowano prezentację i kolorowy folder
reklamowy, stanowiący dodatek do
Merkuriusza w okresie poprzedzającym wybory.
Opracowanie z 2010 r. wykonane przez Pracownię Badań Opinii
Publicznej Społeczności Lokalnej w
Jarocinie miało stanowić podstawę
do stworzenia strategii. Zastanawiające jest jednak, że coś, co w zamyśle
miało być tylko elementem całości,
kosztowało o 12 tys. więcej niż opracowanie całej strategii wykonane
Dane sprzed 3 lat w niewielkimstopniu przydały się do projektowania wizji rozwoju naszej gminy,
bowiem nie odzwierciedlały już aktualnego stanu.
Tej samej pokusie, by robić sobie
część kampanii za publiczne pieniądze, ulegli w 2010 r. burmistrzowie
kilku innych gmin w Wielkopolsce
i również zlecili jarocińskiej ﬁrmie
wykonanie podobnego opracowa-nia. Regionalna Izba Obrachunkowa
przyglądała się tej sprawie w Pleszewie. W jej ocenie zamawianie
takich badań było nieoszczędne i
niecelowe. W Mosinie takiej kontroli nie przeprowadzono, ale sprawa
tego nieuzasadnionego, znacznego
wydatku wielokrotnie wracała w
dyskusjach na sesjach i komisjach.
Urzędujący burmistrz część kosztów kampanii wyborczej pokrywa z
budżetu. Jest więc w uprzywilejowanej pozycji. Warto o tym pamiętać,
dlatego będziemy się uważnie przyglądać wydatkom na osobistą promocję kandydata z ekipy rządzącej.Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014Niebawem wybory
Jan Marciniak16 listopada 2014 r. będziemy wybierać burmistrza i 21 radnych. Gmina Mosina została
podzielona na 21 okręgów. Z każdego okręgu
wybierzemy jednego radnego, który spośród
pozostałych kandydatów otrzyma największą
W wyborach zawsze największe
szanse mają ci, którzy są rozpoznawalni, a więc sprawujący funkcje
publiczne. Stanowisko burmistrza
- szansę ma obecnie sprawujący
ten urząd, albo inny kandydat przez
obecnego burmistrza namaszczony.
Co do wygranej jednak nic nie jest
przesądzone. Obecny układ mosińskiej władzy funkcjonuje już 12 lat
i jak można zauważyć i usłyszeć
mieszkańcy są już znużeni obecną
sytuacją: ciągłymi obiecankami, brakiem widocznych działań. Ludzie nie
przechodzą też obojętnie obok przekazów medialnych (Głos Wielkopolski, Czas Mosiny, www.czasmosiny.
pl, blog Łukasza Kasprowicza, Fakty
Mosińsko-Puszczykowskie). Mieszkańcom oczy się otwierają, kiedy
dowiadują się o aferach czy nieprawidłowościach. Biorąc powyższe
pod uwagę, z dużymi szansami jest
także kandydat opozycji.
Mandat radnego – szansę mają
obecni radni, choć wydaje się, że nie
wszyscy. Nie bez szans są ewentualni
kandydaci wywodzący się z osiedli,
sołectw, stowarzyszeń i jednostek
budżetowych gminy.Co jest najważniejsze
w kampanii wyborczej?
Najważniejsze, aby każdy miał
równe szanse, choć jest to nierealne. Obecna władza wystawina burmistrza i radnych swoich
kandydatów, w których promowanie mocno się włączy. Wszystkie
media (gazetowe i internetowe)
podległe burmistrzowi będą nasilać
propagandę im bliżej będzie wyborów. Odbywać się będzie cała masa
festynów, na których będzie gościła
darmowa, a jakże grochówka, koniecznie wojskowa, rozlewana z
szerokim uśmiechem przez kandydata na radnego. Będą i kiełbaski z
grilla. To wszystko rzecz jasna za
darmo, tylko, że zapłacone z budżetu gminy, a więc z Twoich i moich
podatków. Przybędą, zobowiązani
przez władzę strażacy ze swoimi
wozami bojowymi i będą przewozić zachwycone tym dzieci.
Kandydat na radnego będzie
wprost popierany przez burmistrza,
jako ten najlepszy, niezastąpiony,
idealny. Na ich promocję, w sposób
bardzo zawoalowany, pójdą pieniądze budżetowe. Pozostali kandydaci,
w tym kandydaci opozycji, będą już
na starcie w trudniejszej sytuacji, co
nie oznacza, że beznadziejnej. Aby
zostać radnym, będą mieli trudniejsze zadanie, ale przy osobistym mocnym zaangażowaniu jest to walka do
Najważniejsze, aby wybrać takich, którzy będą bronić interesów
mieszkańców, jako wspólnoty, a
nie takich, którzy swój partykularny interes przedkładają nad
dobro wspólne.Bolesławiec- BorkowiceDwa problemy
Łukasz KasprowiczDroga przez Bolesławiec oraz jaz na Kanale
Mosińskim, to dwa ważne problemy, z którymi
borykają się mieszkańcy tej miejscowości.
Jak utrzymują władze gminy,
cały czas trwają prace nad rozwiązaniem, tych spraw. O podtapianiu
okolicznych pól przez piętrzenia
wody na potrzeby elektrowni wodnej ukazał się niedawno artykuł w
Głosie Wielkopolskim. Z problemami podtopień borykają się głównie
rolnicy z Dymaczewa Nowego,
ale też i Bolesławca. Trwa procedura administracyjna zmierzająca
do uchylenia pozwolenia wodnoprawnego właścicielowi elektrowni,
aby piętrzenie wody przestało być
problemem dla rolników. Nie może
być bowiem tak, że ktoś bogaci się
kosztem innych. Rolnicy nie mogą
w optymalnym czasie wykonać prac
polowych, a potem zebrać plonów.
Powoduje to dla nich wymierne
straty finansowe.Droga w Bolesławcu spędza sen
z powiek mieszkańcom i właścicielowi firmy Wielkopolski Indyk. Od
bardzo dawna toczą się prace nad
koncepcją optymalnej jej odbudowy.
Analiza gruntu pod drogą ujawniła
występowanie na kilku odcinkach
tzw. języków torfowych, które są
realną przeszkodą, przynajmniej w
opinii urzędników, w budowie tej
drogi. Rozwiązanie techniczne jest
oczywiście możliwe, ale znacząco
podnosi ono koszty realizacji. Gmina wycofała ze Starostwa wniosek
o wycinkę drzew wzdłuż drogi w
Bolesławcu. Zostanie on złożony ponownie wraz z ostatecznym
wnioskiem o wydanie pozwolenia
na budowę. Kiedy to nastąpi, nikt
tak naprawdę nie potrafi precyzyjnie
odpowiedzieć.Okręgi jednomandatowe– szansa czy zagrożenie dla demokracji?
Małgorzata KapturW najbliższych wyborach samorządowych będą okręgi jednomandatowe.
Dotychczasowe 4 duże okręgi zostały zastąpione 21 mniejszymi.
Okręgi większe i mniejsze
Nie udało się wydzielić okręgów
tak, by wszystkie miały podobną liczbę
mieszkańców. Największe okręgi to:
Nr 18 – Mosina – osiedle Morena i Pożegowo – 1890 mieszkańców i okręg
Nr 9 – Pecna – 1889 mieszkańców.
Najmniejsze okręgi to: Nr 7 – Baranowo, Baranówko, Bogulin, Krajkowo,
Sowiniec, Sowinki, Żabinko – 834
mieszkańców i Nr 6 – Mieczewo,
Radzewice – 865 mieszkańców.Plusy i minusy
Zaletą jest transparentny sposób liczenia głosów. Dotychczas ważne było
ile głosów otrzymała lista, w drugiej
kolejności dopiero ilość otrzymanych
głosów przez kandydata, teraz nie lista
lecz kandydat będzie najważniejszy.
Plusem będzie też równomierne „rozłożenie” radnych w terenie – teraz
mamy zjawisko nadreprezentacji w
radzie jednych obszarów i brak reprezentacji innych. I tak osiedle nr 4 w
Mosinie ma aż czterech radnych – w
kolejnej kadencji będzie miało trzech,
osiedle nr 3 ma obecnie 3 radnych,
po kolejnych wyborach będzie miało
tylko dwóch. Daszewice mają dwóch
radnych, w kolejnej kadencji będą
musiały się zadowolić jednym.
Zyskają natomiast okręgi Nr 6,
8,12,13,17 – bo z ich terenu w obecnej radzie nie ma reprezentantów – tu
jest największa szansa na pojawienia
się nowych osób. Zyska też Krosno,
ponieważ zostało podzielone na 2
Minusem jednomandatowych
okręgów będzie związanie radnego z
niewielkim obszarem – aby zadowolić
wyborców radny będzie musiał wygrać jeszcze jeden wyścig – o względy
burmistrza, co w konsekwencji umoc-ni jego władzę, a ograniczy funkcję
kontrolną Rady jako organu władzy
gminnej.Zostań radnym
Mamy nadzieję, że nie zabraknie
ciekawych nowych twarzy i skład
Rady będzie bardziej zróżnicowany i
dynamiczny niż w obecnej kadencji.
W naszej radzie brak przedstawicieli
młodszego pokolenia – najmłodszy
radny ma 37 lat, a najstarszy 67, średnia wieku wynosi ok. 58 lat.
Wszystkie osoby zainteresowaneubieganiem się o mandat radnego
zachęcamy do przychodzenia na sesje
i posiedzenia komisji, by przekonać
się jak w praktyce wygląda praca
Może się okazać, że wielogodzinne posiedzenia nie dla wszystkich
są interesujące. Obserwacja pomoże
odpowiedzieć na pytanie, czy jest to
zajęcie dla Ciebie. Zachęcamy również
do odwiedzania naszej strony www.
czasmosiny.pl, gdzie staramy się dzielić wiedzą na temat spraw dotyczących
gminnej wspólnoty.Co z przychodniami?
Doszło do pewnego kompromisu z przychodniami przy ulicy
Dworcowej w Mosinie.
Nowi najemcy zawarli trzyletnią
umowę ze spółką stomatologiczną
Modent, która od wielu lat w ramach
NFZ świadczy usługi dentystyczne na rzecz mieszkańców. Spółka
złożyła wniosek do NFZ na kolejny
trzyletni kontrakt stomatologiczny. Cały czas trwają rozmowy ze
spółkami Vis Medica i Consensus.
Póki co, obydwie spółki nieprzerwanie świadczą opiekę medyczną na
rzecz swoich pacjentów. W ostatnim
Merkuriuszu Mosińskim sugerowano, że spółki nie płacą gminie za
użytkowanie pomieszczeń. Płacą.
Nadto w urzędowej gazecie redaktor
Dariusz Urbanowicz, sugeruje, że
nowy podmiot został wyłoniony w
postępowaniu zgodnym z ustawą o
zamówieniach publicznych. Przetargi, jeśli tak można je nazwać,były ogłaszane w formie zarządzeń
burmistrza. Strony postępowania
mogły je jedynie zaskarżyć do sądu
powszechnego, co trwałoby latami.
O prawidłowości postępowania nie
mógł więc zadecydować na drodze
administracyjnej Urząd Zamówień
Na skutek zawiadomienia prokuratury przez Burmistrza Gminy Mosina Zofię Springer przed organami
ścigania składali wyjaśnienia właściciele wszystkich spółek medycznych
zaangażowanych w sprawę. Pewne
wątpliwości, co do bezstronności
radnych oraz burmistrza w sprawie
przychodni mogą budzić całostronicowe reklamy spółki Medicomplex,
która otrzymała w najem budynek na
ulicy Dworcowej, w gazecie wydawanej przez Stowarzyszenie Rzeczpospolita Mosińska.
W funkcjonowaniu przychodni
co rusz pojawiały się utrudnienia, ato burmistrz wyłączyła w styczniu
podczas mrozów ogrzewanie, to z
kolei wyłączano windę, aby utrudnić
chorym pacjentom dostanie się na
wyższe kondygnacje, a to zakręcono
wodę, aby przychodnie nie przeszły pozytywnej kontroli Sanepidu.
Wszystko to dzieje się w gminnym
budynku, w którym świadczone są
i życia mieszkańców. Pacjenci w
żaden sposób nie powinni odczuć
problemu gminy z najemcami. Bezpośredni nadzór nad obiektem sprawuje burmistrz Zofia Springer, zatem
ma pełną wiedzę o tym, co się tam
dzieje.Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014Nie wszyscy radzą sobie sami O polityce prorodzinnej
Łukasz KasprowiczMałgorzata Kaptur
Radni zapoznali się w marcu
ze sprawozdaniem z działalności
Mosinie za rok 2013. W Mosińskim
Ośrodku Pomocy Społecznej pracuje 16 osób. W 2013 r. wydatki
na opiekę społeczną wyniosły 8
935 233 zł.
Zadań z roku na rok przybywa.
Problemy, z którymi przychodzą
mieszkańcy są poważne. Niestety
warunki lokalowe (pomieszczenia
wynajmowane od Mosińskiego
Ośrodka Kultury), w których pracuje
OPS są bardzo trudne.
Według stanu z dnia 31.12.2013
r. w gminie Mosina zarejestrowano
741 bezrobotnych (w tym 270 osób
trwale bezrobotnych). W porównaniu do 2012 r. ilość bezrobotnychzwiększyła się o 226 osób. Tylko
169 bezrobotnych miało prawo do
zasiłku dla bezrobotnych. Gmina
posiada 167 mieszkań i 13 lokali
socjalnych. Złożono 76 wniosków
przez oczekujących na pomoc w tej
W 2013 r. udzielono wsparcia
1575 osobom (645 rodzin), w tym
1038 długotrwale korzystającym z
pomocy mosińskiego OPS.
• ubóstwo - 396 rodzin (1 056
• bezrobocie - 253 rodzin (673 osoby)
• niepełnosprawność - 174 rodziny
(373 osoby)
• długotrwała i ciężka choroba - 266rodzin (591 osób),
• bezradność - 67 rodzin (212 osób)
• alkoholizm - 41 rodzin (80 osób)
• narkomania - 2 rodziny (2 osoby)
• potrzeba ochrony macierzyństwa
- 101 rodzin
• wielodzietność - 48 rodzin
• bezdomność - 17 osób
• opuszczenie zakładu karnego - 11
• zdarzenia losowe - 3 rodziny - 7
• ofiary przemocy w rodzinie - 33
rodziny (101 osób)
Na koszt gminy pochowano w
ubiegłym roku 1 osobę. 7 osobom
gmina dopłaca do pobytu w domu
W 2013 r. wydatki na opiekę
społeczną wyniosły 8 935 233 zł.W wielu gminach w Polsce działa program wspierania rodzin wielodzietnych. Także i władze Mosiny
postanowiły przenieść ten pomysł
na nasze podwórko. W program
oprócz gminy włączyli się licznie
Co w ramach tego programu
oferuje rodzinom wielodzietnym
gmina? Póki co jest to rabat w wysokości 50% na założenie karty bibliotecznej, która bez rabatu kosztuje 5
złotych. Rodzina wielodzietna może
też za połowę ceny kupić bilety na
imprezy organizowane przez MOK.
Gmina, która powinna być liderem
w tym programie, liderem nie jest.
Gmina ma wiele możliwości wspierania rodzin wielodzietnych, ale w
programie Mosińska Karta Rodziny
3+, ograniczyła się, póki co, tylko do
dwóch mało znaczących, z punktu
widzenia rodziny, bonusów. By systemowo ulżyć rodzinom warto obniżyć podatki płacone na rzecz gminy,
opłaty za przedszkole, wprowadzić
dopłaty do opłat za wywóz śmieci.
Przedsiębiorcy mosińscy bardzo
chętnie włączyli się w program Mo-sińska Karta Rodziny 3+. Choć nie
mają obowiązku wspierać polityki
prorodzinnej, ponad 40 firm oferuje
cały szereg znaczących zniżek na
oferowane przez siebie towary i usługi. Fakt, że do projektu przystąpiło
tyle prywatnych podmiotów pozytywnie świadczy o naszej społeczności. Wsparcie gminy póki co jest
symboliczne, bo dwa pięćdziesiąt
za kartę do biblioteki i 10 złotych
na kabaret w ośrodku kultury, to
nie jest chyba szczyt możliwości
gminy w ramach wspierania rodzin
wielodzietnych. Dlatego byłoby dobrze, aby Burmistrz i Rada Miejska
poważniej zabrała się za kreowanie
realnej polityki prorodzinnej.W gminie Mosina jest około 900 rodzin wielodzietnych. Wychowuje
się w nich ponad 3 tys. dzieci. 552 rodziny posiadają troje dzieci, 207
rodzin czworo, 76 pięcioro, 24 sześcioro a 13 rodzin wychowuje aż siedmioro dzieci. Jest też kilka rodzin z większą ilością dzieci.Urzędnicy
Oszczędzać, ale z głową doświadczalnym
Piotr WilanowskiWiększość dróg w gminie to
drogi gruntowe. Ich profilowanie i
utwardzanie sporo kosztuje. W 2012
r. kosztowało to 319 tys. zł, w 2013 r.
253 tys. zł. Niestety efekty tych prac
są z reguły krótkotrwałe.
Niestety kolejny raz jestem zmuszony do napisania paru słów na temat równania dróg na terenie naszej
gminy. Naiwnie zakładałem, że po
napisaniu publikowanych w „Czasie
Mosiny” dwóch poświęconych temu
tematowi wcześniejszych artykułów:
„Równiarki Syzyfa” i „Dlaczego w
gminie nie ma pieniędzy”, równanie
dróg poprawi się na tyle, że przestanie być to temat do interwencji, a tylko stanie się pretekstem do pochwały
sprawności wykonywanej usługi.
Poproszony o zajęcie się sprawą
przez mieszkańca ul. Jesionowej
w Rogalinie z przykrością muszę
potwierdzić słuszność jego zarzutów. Oto na dużym fragmencie tejże
ulicy wykonano zły profil drogi.
Zamiast ułatwiać odpływ nadmiaru
wód opadowych poza cały utwardzony pas nawierzchni (szerokości
dwóch mijających się samochodów)
wręcz przeciwnie, zatrzymuje się ją
w wąskim, środkowym wyżłobionym przez równiarkę profilu drogi
o szerokości rozstawu kół przeciętnego samochodu. Stagnująca w tych
miejscach woda spowoduje roz-miękczenie gruntu, który będzie się
trwale odkształcał po każdorazowym
przejeździe samochodu. W efekcie w
stosunkowo szybkim czasie powstaną głęboko wyżłobione koleiny.
Urzędnicy tłumaczyli zainteresowanemu, że to z oszczędności równiarka pracowała tylko w osi drogi, a
nie na całej szerokości utwardzonego
stosunkowo niedawno pasa drogi.
Pozwolę sobie zgodzić się ze stwierdzeniem, że to żadna oszczędność,
to marnotrawienie wcześniejszych
nakładów na utwardzenie drogi i
marnotrawienie nakładów na aktualny przejazd równiarki. W sytuacji
koniecznych oszczędności należało
zrezygnować z równania drogi, której stan przed równaniem można
było określić jako poprawny. Jeżeli
przejazd musiał być wykonany, bo
już podpisano zlecenie lub z innych
powodów, to należało równać i profilować tylko połowę szerokości drogi(z lewej lub prawej strony). Jeżeli
w czasie, kiedy będzie wykonywany w przyszłości kolejny przejazd
równiarki nadal będą obowiązywać
podobne ograniczenia, to można
będzie wyrównać i sprofilować teraz niewykonaną połowę drogi. I
w kolejnych latach na przemian raz
jedną raz drugą stronę, żeby się nie
myliło można założyć, że w lata parzyste będzie to strona prawa. Niby
to oczywiste i pewnie nie warte, by
o tym pisać na łamach poczytnej
gazety, ale doświadczenie uczy, że
zespoły obsługujące równiarki już
niejednym nas zaskoczyły i pewnie
niejednym nas zaskoczą. Mylenie się
jest rzeczą ludzką, ale też ludzi stać
na wyciąganie wniosków z wcześniej
popełnionych błędów i unikanie ich
w przyszłości. Pewnie po drogach
gminnych jeździłoby się nam łatwiej
gdyby pracownicy Urzędu w Mosinie przyjmowali podobne zgłoszenia
ze zrozumieniem, w konsekwencji
precyzyjniej określali zakres zadań
dla ekip naprawczych i kontrolowali
poprawność ich wykonania. Kwitowanie zgłoszenia w przedmiotowej
sprawie stwierdzeniem, że zgłaszający nie jest ekspertem od dróg, a
zakres wykonania usługi jest prawidłowy, nie tylko irytuje zgłaszającego,
ale jest objawem samozadowolenia,
które najczęściej rodzi porażkę.Małgorzata KapturJesienią ubiegłego roku 60 pracowników urzędu zostało przeszkolonych z obsługi trudnego
klienta i wizerunku instytucji publicznej. Szkolenie za 14 250 zł przeprowadziła firma, która
zarejestrowała działalność tydzień wcześniej.
Dlaczego decydując się na najdroższe w 2013 r. szkolenie dotyczące wszystkich niemal pracowników
wybrano firmę bez doświadczenia?
Odpowiedź pozostaje w sferze domysłów. Zastępca Burmistrza Waldemar
Krzyżanowski zapewnia, że szefowa
firmy działała przez lata na rynku,
jako freelancer, a firmę wybrano na
podstawie złożonej przez nią oferty.
Informacja o doświadczeniu firmy
- jak informuje W. Krzyżanowski
- jest zawarta na stronie internetowej
www.nowoczesni.info.pl. Niestety
strona o podanym adresie już nie
istnieje. Z Ewidencji Działalności
Gospodarczej wynika, że w dniu
zarejestrowania firmy SKUTECZNI, jej właścicielka wyrejestrowała
poprzednią firmę, która zajmowała
się... zagospodarowaniem terenów
Inna sprawa, która nas zainteresowała, to kwestia, czy mieszkańcy
gminy Mosiny są aż tak uciążliwi,że urzędnicy muszą się przed nimi
bronić? Czy jest to największa trudność, na jaką napotykają w swojej
Jak nas poinformowano, urzędnicy zatrudnieni w mosińskim urzędzie
szkolą się również w innych obszarach. W 2013 roku uczestniczyli
w 51 szkoleniach. Za wyjątkiem
szkolenia BHP, w którym brało
udział 20 pracowników, pozostałe
dotyczyły jednak jednej lub dwóch
osób. Ciekawe jest też to, że wszystkie pozostałe szkolenia kosztowały
łącznie 15 379 zł, czyli nieznacznie
więcej niż jedno szkolenie przeprowadzone przez firmę SKUTECZNI
(14 250 zł).
Nie wiemy, czy każdy urzędnik
umie już poradzić sobie z trudnym
klientem, ale wiemy, że Burmistrz
Gminy Mosina zlecając firmie bez
doświadczenia szkolenie swoich pracowników stworzył jej w mosińskim
urzędzie poligon doświadczalny.Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014Wykluczenie cyfrowe – co to jest?
Wojciech KoniecznyJesteśmy otoczeni przez urządzenia elektroniczne i
informatyczne – począwszy od telewizorów poprzez
telefony, a na komputerach kończąc. Internet zastępuje codzienną prasę, a telefon osobisty kontakt
z bliskimi - prawie nikt już nie pisze tradycyjnych
listów. Z telefonów komórkowych korzystają niemal wszyscy, bez względu na wiek. Według badań
CBOS z Internetu korzysta zaledwie 6 % osób powyżej 65 lat i co czwarta osoba w wieku 55-64.
Informatyka, a zwłaszcza Internet
w ogromnym stopniu ingerują w nasze życie i coraz większego znaczenia nabiera umiejętność poruszania
się w tym cyfrowym świecie. Można
zaryzykować tezę, że współczesne
społeczeństwo wręcz dąży do cyfryzacji wielu aspektów życia - gospodarki, kultury a zwłaszcza rozrywki.
Każdy, kto nie ma możliwości lub
chęci w tym uczestniczyć, jest cyfrowo wykluczony. Korzystanie ze
„światowej sieci”, czyli z Internetu,
ma oczywiście wiele zalet: najświeższe wiadomości – ze świata czy z
urzędu gminy, dostęp do swojegokonta w banku, możliwość pobrania
różnych urzędowych dokumentów
lub obejrzenia odcinka ulubionego serialu, który „umknął” nam w
telewizji i wiele, wiele innych. Są
oczywiście i zagrożenia, dlatego
trzeba świadomie i umiejętnie z tych
dobrodziejstw korzystać.
Wykluczenie cyfrowe można podzielić na dwa stopnie. Pierwszy,
tzw. „twardy” występuje wtedy, gdy
nie ma się możliwości korzystania z
odpowiedniego sprzętu i oprogramowania z powodów materialnych.
Drugi stopień, „miękki”, występuje,
gdy ktoś nie korzysta z komputera iInternetu z powodu braku wiedzy i
umiejętności. A to dotyczy głównie
osób starszych, wychowanych w
epoce przedkomputerowej.
Niestety, skutki braku możliwości
lub chęci korzystania z globalnej
sieci, zwłaszcza wśród osób dopiero
wkraczających w dorosłe życie mogą
być dotkliwe, gdyż coraz więcej
dziedzin naszego życia przenosi
się do cyfrowej sieci. Niektóre firmy na przeniesieniu działalności do
Internetu opierają swój rozwój. W
przypadku młodych ludzi znajomość
komputera jest często podstawowym
elementem pracy zawodowej. NiecoWybrane gminne wydatki
Gmina wydała w ubiegłym roku 74 983 327 zł. Najwięcej, bo aż 43% środków budżetowych przeznaczonych
zostało na potrzeby najmłodszych mieszkańców. Oświata i wychowanie to koszt 30 346 131 zł, świetlice szkolne
to wydatek w wysokości 1 672 203 zł. Wybrane wydatki budżetowe rok 2013rok 201274 983 32778 150 335profilowanie i utwardzanie dróg gruntowych253 323318 921cząstkowe remonty dróg, wyrównywanie zadoleń541 793665 0301 484 7541 569 198100 849193 65651 56025 523promocja gminy222 082199 112straż gminna713 542668 40330 346 13131 187 056szkoły podstawowe12 734 12814 334 404oddz. przedszkolne w szkołach podstawowych1 784 0231 067 476przedszkola7 683 7186 981 125inne formy wychowania przedszkolnego52 552------------- gimnazja7 154 4627 301 175 dowożenie uczniów do szkół1 209 7851 479 9921 672 2031 355 305sprzątanie dzikich wysypisk23 61469 016opróżnianie pojemników na surowce wtórne74 47535 614sprzątanie ulic242 333361 360utrzymanie zieleni342 015412 742oświetlenie ulic2 188 2672 375 881Wydatki majątkowe - inwestycyjne9 067 36212 117 248wydatki ogółemlokalny transport zbiorowy
naprawa znaków, montaż znaków, koszy, słupków, gablot,
opłaty komornicze i sądoweoświata i wychowanie
w tym:świetlice szkolne inaczej jest z osobami starszymi
– umiejętność korzystania z Internetu
służy im głównie do podniesienia jakości życia. A to dla wielu może być
bezcennym doświadczeniem.
Problemy wynikające z wykluczenia cyfrowego dostrzegła też
Unia Europejska. W ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju
Regionalnego samorządy mogły
starać się o sfinansowanie działań
redukujących wykluczenie cyfrowe. W Poznaniu wnioski na ten
cel złożono już w roku 2010, a
inauguracja programu nastąpiła w
marcu 2011 roku. W Mosinie przez
trzy lata była cisza… Nikt o tym
w urzędzie nie myślał. Dopiero w
ubiegłym roku złożono wniosek i
otrzymano na ten cel dofinansowanie w wysokości prawie 2 milionów
złotych (85% z Unii, 15 % z budżetupaństwa). Myślę, że jest to zasługą
prawidłowo napisanego wniosku, a
tym zajęła się nowa osoba w mosińskim urzędzie, pani Katarzyna
Lewandowska. Projekt przewiduje
sfinansowanie zakupu komputerów
wraz z dostępem do Internetu dla
200 gospodarstw domowych, które spełniają odpowiednie kryteria.
Oprócz tego zakupionych zostanie
60 komputerów dla 5 szkół z naszej
gminy. W ramach tego projektu,
osoby które dostaną komputery
będą musiały odbyć obowiązkowe
szkolenie z obsługi komputera i
Reakcja mosińskich urzędników
trochę spóźniona (o trzy lata - co by
było gdyby nie nowa urzędniczka?),
ale dobrze że w ogóle zajęto się tym
tematem. Realizacji tego projektu
będziemy się bacznie przyglądać.Nie d@j się wykluczyć!
Spośród żyjących w Polsce 13 milionów osób w wieku powyżej 50 lat,
około 70 % w ogóle nie korzysta z Internetu. W naszej gminie w wieku
50+ jest około 8,5 tys. mieszkańców. Ilu jest wykluczonych cyfrowo?
Około 5-6 tys. osób.
Większość starszych osób uważa, że Internet jest dla młodych, że to jest
bardzo skomplikowane i niepotrzebne. Tymczasem korzystanie z komputera
i Internetu jest prostsze niż się wydaje. Jest to okno na świat dające osobom
starszym nieograniczone możliwości rozwijania pasji, zdobywania wiedzy i
załatwiania życiowych spraw. Jeśli masz komputer i dostęp do Internetu, ale
brakuje Ci odwagi, by zrobić pierwszy krok, zadzwoń, chętnie pomogę.
Małgorzata Kaptur: 512 334 157Kąpielisko nad Jeziorem
Dymaczewskim
Na początku lipca nad Jeziorem Łódzko-Dymaczewskim ma ruszyć kolejne w gminie miejsce
wyznaczone do kąpieli. Ma być ono zlokalizowane na hektarowej gminnej działce za Hotelem
Szablewski*** w Dymaczewie Nowym.
wakacji w miejscowym hotelu firma „Hajdasz” organizować będzie
obozy dla dzieci z całej Polski. W
programie obozów przewidziana jest
m.in. kąpiel w jeziorze pod okiem
ratownika WOPR. Przedstawicielka firmy poinformowała, że dzieci
będą kąpać się na prywatnej plaży,
płetwonurkowie już zbadali dno i
do rozpoczęcia wakacji wszystko
Jak zapowiadają władze gminy,
wstęp na plażę będzie nieodpłatny.
Finansowanie i prowadzenie plaży oraz kąpieliska, ma poprzedzić
zawarcie porozumienia pomiędzy
gminą, a Hotelem Szablewski.***.
W okresie wakacyjnym, nad plażowiczami i kąpiącymi się nadzór
będą sprawować ratownicy WOPR.
Wielkopolski Park Narodowy nigdy nie był przeciwko stworzeniu
miejsca do kąpieli nad Jeziorem
Dymaczewskim. Dyrektor WPN,
pan Adam Kaczmarek, w dwóch zeszłorocznych wywiadach dla gazety
Fakty Mosińsko-Puszczykowskie
powiedział to jednoznacznie. RadnyRady Miejskiej oraz sołtys wsi Dymaczewo Łukasz Kasprowicz jest
zadowolony z tego, że kąpielisko powstanie, ale obawia się, że: lokalizacja nie spodoba się wszystkim, gdyż
część mieszkańców Dymaczewa
przez całe życie korzystała z kąpieli
na plaży w sąsiedztwie przystani
Mosińskiego Klubu Żeglarskiego.
Niektórym trudno będzie zaakceptować zmiany, ale to rozwiązanie jest
kompromisem pomiędzy dyrekcją
parku, ustawami i oczekiwaniami
Jak ustaliliśmy, dzieci korzystające z obozów żeglarskich organizowanych przez MKŻ również
będą musiały korzystać z kąpieliska
za hotelem, choć nie jest to jeszcze
ostatecznie przesądzone. Wybrano
miejsce za hotelem, aby wszyscy legalnie kąpiący się nad jeziorem byli
jednym miejscu pod okiem ratowników. Dyrektor WPN zapowiedział,
że w związku ze zmianą ustawy
Prawo Wodne, wobec kąpiących
się w jeziorze poza wyznaczonym
miejscem będą nakładane mandaty
karne.
(Red)10Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014Tym żyją Nowocześni Dwa kłamstwa
W najnowszym numerze pisma www.nowoczesna rzeczpospolita mosińska.pl ukazały
się 3 artykuły na mój temat. Chciałbym się
do nich odnieść. Gazetę wydaje burmistrzowskie Stowarzyszenie Nowoczesna
Rzeczpospolita Mosińska wraz z radnymi z klubu o tej samej nazwie, którzy są
wspierani przez radnych Niezrzeszonych: Sławomira Falbierskiego, Krzysztofa
Siestrzencewicza, Aleksandrę Miedziarek-Rogal i Waldemara Wiązka.
Jestem winny… 500 zł
Anonimowy autor zarzuca mi,
że na swoim blogu (mosina.blox.
pl) nie napisałem, iż sąd uznał mnie
winnym w procesie z Zoﬁą Springer
i muszę zapłacić 500 złotych na cel
społeczny. Autorzy tego tekstu nie
dostrzegli, lub nie chcieli dostrzec,
że w trakcie dyskusji na blogu o tym
poinformowałem.
Przy okazji chciałbym przypomnieć, że proces karny, który wytoczyła mi pani Zoﬁa Springer trwał
5 lat. Burmistrz wysunęła wobec
mnie 15 zarzutów. Domagała się
od sądu orzeczenia 10.000 złotych
nawiązki na cel społeczny, zakazu
wykonywania zawodu dziennikarza,
zakazu publikacji tekstów prasowych,
zakazu zajmowania funkcji redaktora
naczelnego, przeprosin w „Głosie
Wielkopolskim” i „Merkuriuszu Mo-Marian Jabłoński
Radny Rady Miejskiej w Mosiniesińskim”. Pięcioletnia batalia sądowa
zakończyła się tym, że sąd uznał mnie
winnym tego, iż mogłem, podkreślam, mogłem narazić Zoﬁę Springer
na utratę zaufania potrzebnego dla
zajmowania przez nią stanowiska
burmistrza. Sąd umorzył warunkowo
postępowanie na rok i orzekł, że muszę zapłacić 500 zł na cel społeczny.
Dodam, że uczynię to z przyjemnością. Nie jest też prawdą, że muszę
zapłacić koszty procesu, ponieważ są
one niższe niż opłata wniesiona przez
panią burmistrz. Zatem koszty procesu ponosi pani Zoﬁa Springer.Dieta radnego to 1077,
a nie 1535 zł
Pragnę wyjaśnić, że za funkcję w
komisjach otrzymują dodatkowe pieniądze tylko przewodniczący komisjiDaszewice, 6 kwietnia 2014 r.Pani
Bezpłatnego Informatora
Stowarzyszenia Nowoczesna Rzeczpospolita Mosińska
„www.nowoczesna-mosina.pl Kurier Mosiński”
W ostatnim numerze Informatora ukazał się redakcyjny artykuł pt. „Kompromitacja radnego Jabłońskiego”. Nie będę polemizował z jego treścią i
domagał się sprostowania, bo ma on na celu zdyskredytowanie mojej osoby i
pokazanie mnie jako awanturnika i warchoła. Nie mam ochoty i czasu znęcać
się nad tak marnym tekstem. Fakty, o których jest mowa w tym „artykule”
są do skonfrontowania z zapisami protokołów z sesji Rady Miejskiej. Można
się z nimi zapoznać na stronie internetowej Gminy Mosina ( bip.mosina.pl)
bez potrzeby udawania się do siedziby Biura Rady Miejskiej jak to Państwo
proponujecie wszystkim chętnym do odsłuchania moich „wyzwisk” na sesjach
Rady Miejskiej. Każdy mieszkaniec Gminy może więc wyrobić sobie własną
opinię na ten temat, nie ruszając się z domu, jeżeli oczywiście będzie miał
Jestem niezmiernie ciekaw, jakich określeń użylibyście Państwo na
określenie zachowania radnych dopuszczających się obrazy Konstytucji RP
i naruszenia ustawy Kodeks postępowania administracyjnego poprzez odrzucenie bez jakiegokolwiek powodu skarg na Burmistrza Gminy Mosina? Z
niecierpliwością oczekuję w następnym numerze „Kuriera” tekstu na temat
pisma Wojewody Wielkopolskiego nawołującego Radę, a konkretnie proburmistrzowskich radnych do przestrzegania prawa poprzez rozpatrzenie tych
skarg. Czy tekst ten zostanie zatytułowany „Kompromitacja Wojewody”?
Zamieszczenie w tekście informacji o odrzuceniu przez Radę skargi p.
Małgorzaty Rajkowskiej, a także powątpiewanie w fundamenty mojego wykształcenia pozostawiam Pani do rozważenia w rachunku sumienia w części
dotyczącej VIII Bożego przykazania.
Na koniec pragnę życzliwie dodać, że praca piórem, wbrew pozorom, niesie wiele zagrożeń i wymaga odpowiedzialności. Proszę więc zapamiętać te
słowa i bardziej ważyć skierowaną w moim kierunku krytykę. W przeciwnym
razie nie będę wykładał swoich racji na papierze formatu A4, a na jednej z sal
wydziału cywilnego konkretnego sądu.oraz zastępca przewodniczącego.
Wszyscy radni natomiast otrzymują
dietę za pełnienie funkcji radnego i
jest to kwota 1.077,54 złotych miesięcznie. Anonimowy autor napisał,
że za pełnienie obowiązków radnego wypłacano mi miesięcznie 1535
złotych. Jest to kłamstwo, gdyż jako
radny otrzymuję dietę w wysokości
1077 złotych.
Tak na marginesie, chcę przypomnieć, że wraz z naszym klubem
radnych wnioskowałem o systemowe
obniżenie diet radnym. Nasz pomysł
poparło wówczas, o ile pamiętam, tylko 6 radnych. To ja i pozostali członkowie naszego klubu złożyliśmy wniosek
na początku kadencji, by za każdą nieobecność na sesji rady lub na komisji
potrącać 10% diety radnego. Także i w
tej sprawie nie było jednomyślności w
radzie, ale wniosek przeszedł.Podwójna moralność?Anonimowy autor zarzuca mi, że
krytykuję zamieszczanie w gazecie
ich stowarzyszenia reklam ﬁrmy Family House, choć w „Faktach Mosińsko-Puszczykowskich” - gazecie, w
której pracuję od 12 lat także kiedyś
ukazała się reklama tej ﬁrmy. Wyjaśniam, że było tylko raz, może 6
lat temu, albo jeszcze dawniej, kiedy
ja i mój szef nie wiedzieliśmy, kim
jest właściciel tej spółki. Nadto, jako
dziennikarz, to nie ja decyduję, jakie
reklamy się ukazują w gazecie, w
Swoją drogą, zastanawia mnie,
skąd taki atak na moją osobę?
Jestem zwykłym radnym w opozycyjnej mniejszości. Dlaczego Stowarzyszenie NRM nie zajmie się pisaniem o prawdziwych problemach
tej gminy, których jest sporo?
Jakie korzyści dla gminy przynosi wnikliwe analizowanie tego,
co napisałem, a czego nie napisałem
na swoim blogu? Zwłaszcza, że jak
twierdzą złośliwi, odwiedza go tylko
kilka ciągle tych samych osób? Godne
pożałowania…w jednym zdaniu
Aż 2 kłamstwa o mojej skardze
znalazły się w zmanipulowanym
artykule o radnym Marianie Jabłońskim w ostatnim „Kurierze
Mosińskim”.Skarga częściowo zasadnaAnonimowy autor artykułu
„Kompromitacja radnego Jabłońskiego” – „www.nowoczesna-mosina.pl KURIER MOSIŃSKI” nr 5
marzec 2014, zamieścił w jednym
zdaniu aż 2 nieprawdziwe informacje odnoszące się do mojej skargi.
Napisał, że skarga dotyczyła planu
miejscowego. Jest to nieprawda,
gdyż moje zarzuty nie odnosiły się
do rozstrzygnięć w projekcie planu,
tylko do sposobu jego procedowania.
Była to skarga na Burmistrza Gminy
Mosina, bo to on jest odpowiedzialny
za procedurę planistyczną.
Kurier wprowadził też czytelników w błąd pisząc o wynikach
głosowania na sesji. Autor napisał,
że moja skarga została odrzucona
przez większość Rady, ponieważ
będzie analizowana przy procedowaniu planu. Prawda jest taka, że
skarga została na sesji 27 lutego
2014 r. uznana za częściowo zasadną
głosami 12 radnych. Tylko 6 radnych
było „przeciw”. 1 radny wstrzymał
Sprawa jest dla mnie tym bardziej
bulwersująca, że pismo to ﬁrmuje
trzech członków Komisji Rewizyjnej, którzy rozpatrywali moją skargę.
Ta kłamliwa informacja doszła do
około ośmiu tysięcy domostw na
terenie naszej gminy. Mieszkańcy
zostali wprowadzeni w błąd, a moje
dobre imię zostało naruszone. Teraz
jestem posądzana przez mieszkańców o kłamstwo, bo wcześniej poinformowałam ich, że Rada Miejska
odrzuciła tylko dwa zarzuty z dziewięciu i że skarga została uznana za
częściowo zasadną. Uważam, że te
fałszywe informacje zostały podane
celowo z zamiarem zatuszowania
prawdziwych faktów, zatarcia rzeczywistej, skandalicznej sytuacji,
jaka ma miejsce i cały czas trwa
w naszej gminie. Gdy ktoś próbuje
pokazać, ujawnić nieprawidłowości
zaraz jest atakowany, na jego temat
rozpowszechniane są nieprawdziwe
informacje.Wybór należy do Ciebie
W naszej gminie mamy dwie
zwalczające się opcje: rządzącą
i opozycyjną. Ta pierwsza ma
urzędowego „Merkuriusza Mosińskiego” i „Kuriera Mosińskiego”
- gazety wydawane przez grupę
osób sprawujących władzę w naszej gminie. Opozycja dysponuje
„Czasem Mosiny”.
W czasach PRL-u wszystkie gazety
wraz z telewizją i radiem były tubą
propagandową władzy komunistycznej. Naród miał świadomość, że tak
jest, dlatego przez 45 lat słuchał i
czytał również treści zakazane: WolnąEuropę, Głos Ameryki, sekcję polską
BBC, paryską Kulturę i bibułę, czyli
pisemka opozycyjne, które zaczęły być
kolportowane od połowy lat 70 – tych.
Po upadku komuny w 1989 r. nastał
czas wolnych mediów, które z czasem
stały się jednak zależne od władzy, bo
kto daje pieniądze, ten wymaga.
Dziś niewiele jest w Polsce gazet
opozycyjnych. A jak wygląda prasa opozycyjna w gminach? Tu już
prawie kompletna pustynia. Wśród
nielicznych jesteśmy my - mosińska
opozycja z „Czasem Mosiny” i stroną
internetową www. czasmosiny.pl.Kto jest niegrzeczny
W tym samym artykule poinformowano nas Obywateli, że pan
Marian Jabłoński „radnych, którzy
ośmielili się mieć w kwestii skarg
inne zdanie niż on nazwał łobuzami i chuliganami, a radę, która
tak postępuje, nazwał schodzącą na
psy”. Dla uwiarygodnienia informacji podanych na temat radnego
Mariana Jabłońskiego pod artykułem
napisano następujące zdanie: „Określenia użyte przez radnego można
sprawdzić odsłuchując nagrania z
sesji Rady Miejskiej.” Autor napisał
tak, bo wie, że w chwili obecnej jest
to trudne do wykonania. Celowo
nie pisze, gdzie takie nagranie jest
dostępne. Żeby do niego dotrzeć,
trzeba się pofatygować osobiście do
Urzędu, do Biura Rady, bo w gminie,
którą rządzą radni skupieni wokół
Stowarzyszenia Nowoczesna Rzeczpospolita Mosińskiej nie ma nagrań
z sesji Rady Miejskiej na stronie
internetowej gminy. Dlaczego ich
tam nie umieszczają, skoro radni
opozycyjni są tacy, jak się sugeruje w
„Kurierze”? Dlaczego tego nie robią,
skoro są tacy nowocześni? Przecież
to dzisiaj nie stanowi żadnego problemu technicznego. Uważam, że ułatwiłoby to nam mieszkańcom udział
w życiu gminy, dostęp do informacji,
a co najważniejsze, zmusiłoby np.
przewodniczącego Waligórskiego do
kultury i szacunku w wypowiedziach
do innych radnych i mieszkańców.
Mieszkańcy dowiedzieliby się, że
tam nie ma dla nich miejsca, że
przewodniczący na sesji nie udzieli
im głosu, nawet jeśli taki wniosek
złożą radni.
Gdyby takie nagrania były dostępne, każdy by ponosił odpowiedzialność za swoje słowa. Niepotrzebna by była wtedy „opinia”
wiceburmistrza Ratajczaka, że byłam
„ niegrzeczna” na sesji – każdy mógłby sam się o tym przekonać, kto
jest naprawdę niegrzeczny. Niejeden
by się zdziwił, jak przewodniczący
Waligórski prowadzi obrady. Mieszkańcy powinni mieć możliwość
przysłuchania się pracy burmistrza i
radnych, bo przecież są to osoby, na
które głosowali w wyborach.W demokracji media wykorzystywane są przez rządzących do
utrzymania się przy władzy. Czy
władza w sposób elegancki odda
ster? Żarty na bok. By obecna władza w Mosinie trwała jeszcze kilka
kadencji troszczy się „Merkuriusz”,
który ma za zadanie bezkrytyczne
wychwalanie władzy i „Kurier”,
który najczęściej piórem anonimowych autorów ma dyskredytować
w sposób niewybredny, bo atakując
personalnie opozycję.
Mieszkańcy gminy mają jednak
alternatywę – „Czas Mosiny”, który
pisze bardzo krytycznie, ale merytorycznie o działaniach władzy i, co
ważne, pisze o sprawach, o których
w rządowych tubach propagandowych nie przeczytasz.
Komu zatem ufać? Wybór należy
do Ciebie.11Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014Kurier Marcowy
Kto ﬁnansuje
„Kuriera Mosińskiego”?
W czterech pierwszych numerach
tego pisma można było zobaczyć reklamę Family House, firmy deweloperskiej, która dzięki niebywałej
przychylności władz buduje osiedle
mieszkaniowe w Czapurach. To dla tej
ﬁrmy kierownik referatu planowania
przestrzennego Urzędu Miejskiego
przygotowywał decyzje o warunkach
zabudowy i jednocześnie na jej rzecz
wykonywał prywatnie projekty budowlane.
W trzech ostatnich numerach natomiast reklamuje się spółka lekarska
Medicomplex, która wygrała rokowania na 10 letnią dzierżawę Ośrodka
Zdrowia przy Dworcowej, eliminując
dotychczasowe spółki: Vis Medica
i Consensus. Sprawa przetargu będzie miała ciąg dalszy w sądach, bo
zarówno burmistrz jak i spółki skierowały tam swoje pozwy chcąc dojść
sprawiedliwości. Warto przypomnieć,
że w ubiegłym roku stowarzyszenie
wydające „Kuriera”, dzięki przychylności Medicomplexu zorganizowało w
pomieszczeniach tej ﬁrmy (nad Tesco)
tzw. Białą Sobotę.13 szabel Burmistrza
Na 3 stronie widzimy zdjęcia 13
radnych. W poprzednich numerach
prezentowano tylko dziewiątkę radnych Nowoczesnej Rzeczpospolitej
Mosińskiej. Teraz w podziękowaniu
za to, że zawsze można liczyć na ich
głosy, zamieszczono dodatkowo czworo radnych zrzeszonych w ”Klubie
Niezrzeszonych radnych Mosiny”.Nie mogło obejść się
Wywiad z Zoﬁą Springer musi być.
W połowie jest jak zwykle poświęcony
złej opozycji. To nic nowego. Jednak
nie sposób przejść obojętnie wobecewidentnych kłamstw i manipulacji. Z.
Springer mówi, że na budowę dróg i
ulic w budżecie na 2014 r. jest 5,6 mln,
mimo, że z budżetu jasno wynika, że
tylko 2,6 mln. Mówi, że zbudujemy
kolektor sanitarny i odprowadzimy
wody deszczowe z ul. Skrytej i Strzałowej. Coś się chyba pani burmistrz
pomyliło, bo kanalizacja sanitarna
już na tych ulicach jest. A może miała
na myśli kolektor deszczowy, którym odprowadzi się wody opadowe
z tych ulic? Jednak w budżecie na
ten cel środków nie ma. Dalej mówi
o budowie ulicy Gałczyńskiego wraz
z kanalizacją deszczową. Pytam się,
gdzie są środki na ten cel, bo ja ich w
budżecie nie widzę.
Dziwią kpiny z naszej propozycji
obniżenie diet radnych. Naśmiewa się
z tego włodarz gminy i mówi - jeśli
nie chcą diet, to niech przekażą je na
szczytny cel. My mówiąc o ograniczeniu diet dla wszystkich radnych,
powtarzam dla wszystkich radnych
chcemy, aby środki te zostały przeznaczone na ważny cel. Proponowaliśmy
opracowanie za zaoszczędzone w ten
sposób w 2014 r. środki opracować
koncepcję rozbudowy Szkoły Podstawowej w Krosinku.
I jeszcze na koniec Z Springer mówi,
że opozycja chce skasowania Merkuriusza. Pismo, które kosztuje podatnika
rocznie 130 tys. zł, a jego misją jest
promowanie władz gminy, które pisze
tylko i wyłącznie pozytywnie i pomija
wiele istotnych problemów nie zasługuje na poważne traktowanie. Merkuriusz,
jako gazeta samorządowa, powinien
być otwarty na różny punkt widzenia,
także ten, który głosi opozycja, ale
tak nie jest. Dlatego Merkuriusza nie
można uznać za prasę obiektywną, a
przez to wartościową.Środki na promocję
W artykule pt. „Antypromocja”,
anonimowy autor krytykuje opozycję, że jest za zdecydowanymNowocześni inaczej
Wojciech KoniecznyStowarzyszenie, które wydaje
gazetę www.nowoczesna-mosina.pl
Kurier Mosiński w nazwie posiada
wyrażenie „Nowoczesna Mosina”.
Czy sam fakt używania słowa „nowoczesny” jest gwarancją nowoczesności?
Stowarzyszenie „nowoczesnych”
posiada stronę internetową, ale ostatnie aktualizacje ograniczają się do
wstawienia kilku zdjęć z imprez
organizowanych przy współudziale
Mosińskiego Ośrodka Kultury. W
zakładce „Gorący temat” ostatnia
informacja jest z marca 2013 roku
– widocznie według władz owego
stowarzyszenia nic ciekawego w
gminie się nie dzieje. Na stronie nie
ma możliwości komentowania, co
może sugerować, że autorzy najnormalniej boją się krytycznych tekstów
internautów. Nasuwa się jeden wniosek – taka „martwa” strona świadczy
o braku zainteresowania członków
tego stowarzyszenia prawdziwą
nowoczesnością, której jednym zelementów, na miarę XXI wieku,
jest porządnie redagowana, czytelna
i „przyjazna” dla odwiedzającego
A oto inny przykład „nowoczesności”. W ostatnim numerze gazetki wydanej przez stowarzyszenie
„nowoczesnych”, na 6 stronie, anonimowy autor (to norma w tej gazecie) pod swoim tekstem zamieścił
adres internetowy, prawdopodobnie,
aby ktoś bardziej dociekliwy mógł
doczytać pewne informacje. I cóż
widzimy? Cytuję: „https://docs.google.com/viewer?a=v&pid=sites&
srcid =ZGVmYXVsdGRvbWFpbnxza25wYXIzfGd4OjRhNGU3OGIyMGQ4Y2NhNGQ”. Gratuluję temu, komu udało się ten adres
wpisać w przeglądarkę internetową.
„Nowocześni” tym razem chcieli być
bardziej „do przodu” niż wypada.
Nie wiedzą o zasadach publikacji
linków internetowych. Taki adres,
jaki podano w „Kurierze” bez problemów publikuje się na stronachzmniejszeniem wydatków na promocję gminy. To prawda, bowiem
w bieżącym roku rozrzutność będzie
rekordowa - 265 tys. Można przeczytać, że w Czempiniu (tam gdzie
pracuję) na promocję przeznaczy
się w 2014 r. aż 300 tys. zł. Z jakich
źródeł anonimowy autor korzystał?
Nie wiem. Wiem tylko tyle, że w
Czempiniu jest zarezerwowana na
ten cel kwota 48 800 złotych. Wysłałem do redakcji „Kuriera” prośbę
o sprostowanie tego kłamstwa. Zobaczymy, czy się ukaże.Spóźniony reﬂeks
Radny Jacek Rogalka wbija szpilę nowo wybranemu przewodniczącemu Osiedla nr 4 Tomaszowi
Łukowiakowi. Za co? Ano za to, że
zarząd osiedla „Za Barwą” odważył
się napisać petycję do burmistrza o
podjęcie działań mających na celu
przedłużenie tunelu pod torami kolejowymi w stronę siedziby ZUK-u.
PKP przystępując do przebudowy
peronów, w ramach modernizacji
linii kolejowej, wybuduje przejście podziemne w kierunku miasta.
Przy okazji PKP mogło wybudować
przejście w kierunku ZUK-u. Burmistrz nie był zainteresowany tym
tunelem, Radny Rogalka również.
Kiedy przestał sprawować funkcję
przewodniczącego osiedla, wyśmiewa wniosek następcy, pisząc, że
pierwszym pomysłodawcą był radny
Panie Rogalka, gdzie pan był z
zarządem osiedla, kiedy opiniowano
modernizację peronów. Żadnego
wniosku z pana strony, jako radnego, ani ze strony pana zarządu
osiedla, nie było w tej sprawie. A
tak na marginesie, proponuję panu
przesłuchanie nagrania z posiedzenia komisji, gdzie była mowa
o budowie przejścia w kierunku
ZUK-u. Dowie się pan, kto tę kwestię podniósłinternetowych, przesyła w e-mailach
czy w dokumentach elektronicznych,
gdyż kopiuje się go w pole adresowe
przeglądarki metodą „kopiuj-wklej”.
Podanie go w takiej formie na papierze jest lekceważeniem czytelnika.
Są dziesiątki sposobów, aby dokument, który posiada tak skomplikowany adres internetowy umieścić
w bardziej przyjaznym miejscu dla
każdego internauty.
Trudno nawiązać z kontakt elektroniczny radnymi proburmistrzowskimi. Kurier Mosiński podaje tylko
numery telefonów. Jakiś czas temu
na oﬁcjalnej stronie Urzędu Miejskiego w Mosinie „nowoczesna”
radna Wiesława Mania zamieściła
swoje dane kontaktowe, w tym i
adres e-mailowy. który wyglądał
trochę niepoważnie. Wywołał rozbawienie i wiele komentarzy. Radna,
osoba jakby nie było publiczna, nie
może sobie pozwolić na taki „swojski” adres internetowy do kontaktu.
Odbiera to trochę powagi. Przyjęło
się, że zawsze do oﬁcjalnych kontaktów używa się adresów w formacie imię.nazwisko@domena.pl, lub
Jak widać samo użycie słowa „nowoczesny” w nazwie nie gwarantuje
bycia nowoczesnym.Urzędnicza
Pani Burmistrz ma zwyczaj pogardliwie wyrażać się o opozycji.
Używa określeń, które godzą w dobre
imię radnych krytycznie odnoszących
się do działań włodarza gminy. Idąc
za przykładem burmistrza podobnym stylem posługuje się kierownik
referatu oświaty UM. W marcowym
„Kurierze” pod pozorem wyjaśnień
Małgorzata Kasprzyk zastosowała
atak personalny używając języka,
który urzędnikowi po prostu nie
Chciałabym przypomnieć Szanownym Czytelnikom, że pani burmistrz
przez 5 lat ścigała Łukasza Kasprowicza po sądach, bo twierdziła, że swoją
krytyką naraził ją na utratę zaufania
społecznego potrzebnego do piastowania funkcji burmistrza. Jeśli się nie
mylę, taki sam cel realizuje burmistrz
oczerniając opozycyjnych radnych.
Angażuje przy tym środki zdecydowanie potężniejsze od tych, którymi
dysponował bloger z Dymaczewa Nowego. Zoﬁa Springer jest politykiem
piastującym funkcję Burmistrza Gminy
Mosina. To funkcja z wyboru, dlatego
można dyskutować o stylu, ale samo
prowadzenie (anty)kampanii wyborczej
można zrozumieć. Natomiast dziwi angażowanie się etatowych urzędników w
sposób jawny w walkę polityczną.
W marcowym numerze „Kuriera”
kierownik referatu oświaty Urzędu
Miejskiego w Mosinie Małgorzata
Kasprzyk zamieściła obszerny artykułna mój temat. Dla 90% czytelników cel
jego napisania jest oczywisty. Chciałabym się odnieść do sytuacji, która
spowodowała, że powstał. Miała ona
miejsce na sesji Rady Miejskiej w
dniu 30 stycznia 2014 r. Jako przewodnicząca Komisji Edukacji, Kultury i
Sportu zadałam burmistrzowi pytanie
dotyczące finansowania przedszkoli prywatnych. Odpowiedzi udzieliła Małgorzata Kasprzyk – kierownik
Referatu Oświaty. Każda z nas użyła
określonych argumentów. Jeżeli ktoś
jest zainteresowany sprawą, zachęcam
do odczytania odpowiednich fragmentów z protokołu (dostępny na: http://bip.
mosina.pl/).
Ubolewam, że urzędnik zamiast
ograniczyć się do merytorycznego
wyjaśnienia sprawy, obrzuca publicznie błotem adwersarza. Świadczy to
niestety o braku profesjonalizmu i wystawia całemu Urzędowi nie najlepsze
świadectwo, bo dzieje się to przy pełnej
akceptacji Burmistrza.
Zgodnie z Kodeksem Etycznym
Pracowników Urzędu Miejskiego w
Mosinie i urzędnik powinien wykonywać obowiązki sumiennie i rzetelnie
niezależnie od własnych emocji, działać
profesjonalnie, kierować się obiektywizmem bezstronnością, uprzejmością i
życzliwością w kontaktach z obywatelami, zwierzchnikami, podwładnymi
oraz współpracownikami, zachowywać
się z godnością w miejscu pracy i poza
nią.KODEKS ETYCZNY PRACOWNIKÓW
„Być tylko uczciwym to za mało.
Najważniejsze to kierować się uczciwością.”DemokrytKierując się wzrostem oczekiwań społecznych wobec działań administracji samorządowej i odpowiedzialnością wobec dobra społeczności
lokalnej my, pracownicy Urzędu Miejskiego w Mosinie zobowiązujemy
• wykonywać obowiązki sumiennie i rzetelnie niezależnie
od własnych emocji,
• działać profesjonalnie,
• przestrzegać obowiązujących norm i regulacji prawnych,
• działać zgodnie z procedurami organizacyjnymi,
• kierować się obiektywizmem i bezstronnością,
• informować organy, instytucje i osoby zainteresowane,
jeżeli prawo tego nie zabrania,
• kierować się uprzejmością i życzliwością w kontaktach z obywatelami,
zwierzchnikami, podwładnymi oraz współpracownikami,
• zachowywać się z godnością w miejscu pracy i poza nią...
... a naczelną zasadą niech będzie jasność procedur oraz dokumentacji,
która nie pozwoli, aby powstał cień wątpliwości co do uczciwości naszych
działań.12Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014Kilka ciekawostekObecny
w 1985 r.Jacek SzeszułaHerb miasta
Herbem miasta ustanowionym od 1985 r. jest nawiązujący do jagiellońskiego - orzeł w złotej koronie, na czerwonym polu tarczy. Wynika to z potwierdzenia dokumentu
lokacyjnego nadanego przez Władysława Jagiełłę w 1429
r. Po drugim rozbiorze Polski, kiedy Mosina weszła w
skład państwa pruskiego, taki herb był nie do zaakceptowania. Dlatego władze pruskie wprowadziły nowy herb,
w którego polu jest umieszczony ratusz z wieżą zegarową.
Nie napotkałem jeszcze ryciny, która przedstawiałaby
ratusz w Mosinie, tak jak faktycznie wyglądał. Czy był
taki? W okresie okupacji hitlerowskiej na dokumentach występowały opłaty, naklejane w znaczkach, na których
widniał bardzo uproszczony widok tej wieży.
Z 1915 r. pochodzi też herb Mosiny z wieżą zegarową, zakupiony na aukcji internetowej w jednym z miast
Opracowanie zdjęć: Jakub SzeszułaPijawki i szkoły niedzielnePoczta w MosinieWarto też zastanowić się nad treścią cytowanych dwóch zarządzeń (podaję w oryginałach)
Królewskiey Regencyi w Poznaniu Dziennik
Urzędowy Nro 18. Poznań, dnia 30. Kwietnia
1833. Nro 128. Kwietnia r.b.Cena pijawek
W związku z obwieszczeniem z dnia 12. Lutego r. zeszł. względem nowey taxy lekarstw, podaiemy do wiadomości, iż odpowiednio stosunkom miejscowym ustanawia się cena pijawek od dnia 1 Maja do ostatniego dnia
Października r. bież na 1 sbrgr. za iednę, do czego zastosować się aptekarze powinni.
Poznań, dnia 16 Kwietnia 1833. Król. Pruska Regencya I Nro. 1576. Lutego r.b.O szkołach niedzielnych
Do urządzenia i pilnego odwiedzania szkół niedzielnych po miastach naszego obwodu zarządowego przyłożyło
się szczególniey postanowienie cechów niewyzwalania więcey żadnego ucznia, któryby nie mógł udowodnić, iż pilnie
do szkoły niedzielnej uczęszczał. Postanowienie to pocieszaiącym jest dowodem rozsądku i chwalebney cechów
tych staranności o naukowe wychowanie powierzoney ich wykształceniu młodzieży. Cechy w Lesznie i Bojanowie,
gdzie od roku 1827. utrzymuie się bez przerwy szkoła niedzielna, przewodniczyły wszystkim innym w tey mierze
chwalebnym przykładem, za którym poszły: …14) w Powiecie Sremskim, wszystkie cechy miasta Sremu Bnina,
Dolska, Jarocina, Kornika Mosiny, Xsiąża. …
Poznań, dnia 15 Kwietnia 1833. Król. Pruska Regencya II.Szybki przekaz informacji zawsze był doceniany przez ludzi, niezależnie
w jakim czasie żyli. Metody I środki tego przekazu zmieniały się, ostatnio
zmiany zachodzą w niewyobrażalnym tempie. Na początku II połowy
XVIII w., uniwersałem Stanisława Augusta Poniatowskigo, uruchomione
zostało połączenie pomiędzy Poznaniem a Dreznem przez Mosinę, Krosno,
Czempiń… Połączenie działało prawie do końca tego wieku. Wznowione
zostało powtórnie w latach 20 XIX w. Przystanek pocztowy znajdował się
w Krośnie a nie w Mosinie. Do Mosiny został przeniesiony pod koniec lat
30, do nieistniejącego już parterowego domu przy obecnej ul. Sowinieckiej
– naprzeciw budynku Teodora Gorońskiego. Natomiast obecny budynek
poczty został wybudowany przez Niemca Thiele i oddany do użytku w
1898 r. Tam też przeniesiono „stary” urząd pocztowy. Thile przeniósł się
następnie do Berlina. Do końca lat 60 układ wewnętrznych pomieszczeń
budynku pozostawał bez zmian. Późniejsze remonty nadały pomieszczeniom inny wygląd.
Dowodem na istnienie „starej” poczty jest pocztówka Firmy N. GLÜCKMANN z Mosiny wysłana do P. Wolff w Poznaniu w dniu 27 lipca 1875
roku, bita prostokątnym stemplem MOSCHIN. Może ktoś z Czytelników
posiada starszą kartę pocztową?O mosińskich mostach i moim ojcu…
Wspomina Eugeniusz Ludek – mieszkaniec Mosiny od 1935 r. do 1972 r.
Wysadzenie i naprawa
Byłem z moim kuzynem Bolesławem Kowalskim ostatnim przechodniem, który 23 stycznia 1945
r. widział most betonowy na ul. Św.
Jana (obecnie Niezłomnych) chwilę
przed wysadzeniem. Na moście,
po obu stronach, stały na chodniku
duże zielone skrzynie z kostkami
materiałów wybuchowych. Chciałem z kuzynem dostać się z rynku
na drugą stronę kanału. Na moście
było kilku żołnierzy niemieckich.
Spytaliśmy, czy możemy przejść.
Kazali nam szybko biec środkiem
mostu. Żołnierze natomiast kierowali
się pośpiesznie do bramy piekarni
p. Szymańskiego. Biegliśmy szybko i kiedy byliśmy przy willi Arlta
(Kokotek) nastąpił wybuch. Huk
był bardzo silny, a drobne kamienie
latały wokół nas.
Pamiętam też naprawę tego mostu.
Zarwany most złożył się w kształcie
litery „V”. Żeby można było przemieszczać się po nim, zostały wrzucone kłody zgodnie z nurtem kanału.
Woda przepływała między nimi. Na
te kłody położono grube deski (tzw.
blochy) jak tor kolejowy i po tych
jakby szynach jechały czołgi i samo-chody rosyjskie w stronę ulicy Leszczyńskiej. Obok tej prowizorycznej
przeprawy od strony zachodniej nad
samą wodą była szeroka na 1 metr
kładka dla pieszych bez poręczy. Niedaleko mostu (ok. 30 m) w przeręblu
Niemki i VD w lodowatej wodzie
(styczeń 1945) prały bieliznę, najprawdopodobniej szpitalną. Pilnował
ich żołnierz rosyjski.Most Arlta
Był używany przez wozy i samochody rosyjskie. Pewnego razu
wjechał na niego ZIS-5 z drewnianą
szoferką i most się zarwał. Jechał w
stronę rynku. Zablokował się między
przyczółkami z czerwonej cegły.
Okazało się, że pod plandeką wiózł
połcie słoniny. Rosjanie wyrzucali ją
na śnieg. Gromadka dzieci, a wśród
nich również ja, przyglądała się
temu z ogromnym zaciekawieniem.
I wtedy, o dziwo, jeden z rosyjskich
żołnierzy kazał nam zabrać sobie
po jednej sztuce słoniny. W domu
była ogromna radość z tej zdobyczy.
Byliśmy z matką sami i trzeba było
sobie jakoś radzić…Wspomnienie o ojcu
Ojciec (Kazimierz Ludek) był w
obozie. Wrócił dopiero we wrześniu1945 roku. Do tego czasu przebywał
w amerykańskim szpitalu. W chwili
wyzwolenia ważył 36 kg (łącznie
z protezą nogi). Nogę stracił pod
Verdun w 1917 roku.
W 1939 roku ojciec pracował w
Dyrekcji PKP w Poznaniu. Pracownicy z rodzinami zostali ewakuowani
do Jarosławca, a potem do Brześcia
nad Bugiem. Po wkroczeniu Niemców do Brześcia wróciliśmy do Mosiny. Nasze mieszkanie było już zajęte przez Niemców. Zamieszkaliśmy
przy ulicy Hallera. Mieszkanie w
czasie okupacji zmienialiśmy cztery
razy. Stale nas wyrzucali, ostatni raz
na Nowe Krosna. Mieszkaliśmy razem z pp. Różańskimi. Witek (poeta)
był wtedy małym chłopcem.
Mój ojciec pracował wtedy jako
magazynier przy budowie „grajzerówki”. Zajmował się kolportowaniem prasy podziemnej. Po wsypie
mosińskiej, akurat w swoje urodziny,
17 lutego 1943 roku został aresztowany. Z domu zabrał go żandarm
niemiecki. Prowadził go na dworzec. Szedłem obok ojca. Na dworcu
pożegnałem się z nim. Żandarm z
ojcem odjechali do Poznania. Dom
Żołnierza, Fort VII, Młyńska, obozy
koncentracyjne… Ojciec nigdy nie
mówił nam, co przeżył…Wrócił, jak już wspomniałem,
we wrześniu 1945 roku. Pewnego
dnia przez okno zobaczyliśmy jak
idzie jakiś biedak. Okazało się, że to
był mój ojciec. Matka z ogromnego
napięcia i wrażenia zemdlała.
Ojciec podjął pracę w DOKP
Poznań. Pracował tam do emerytury.
Udzielał się w ZBWP i ZBOWiD,
był radnym w MRN. Miał duszę społecznika. Zmarł 7.08.1967 r. Pochowany jest na cmentarzu paraﬁalnym
w Mosinie.Krosinka). Było to przejście zabronione, ale był to duży skrót drogi.
Szło się po szynie pojedynczej 2
metry nad wodą.
Tyle utrwaliło się w mojej pamięci o tamtych czasach.Most Budzyński
i śluza w Krosinku
Most był uszkodzony, na środku były same dziury. Można było
jednak przejść na drugą stronę, z
boku, przy poręczy. Za mostem
była gorzelnia i tam znajdowała się
kuchnia polowa. Zaglądaliśmy tam
i żołnierze rosyjscy zawsze dali nam
coś do zjedzenia. Rosjanie lubili
dzieciaki. Często słyszeliśmy „ U
mienia toże takoj synok”. Pamiętam, że za majątkiem na drodze do
Krosinka stał rozbity wóz niemiecki
z granatami. Widziałem jak żołnierz
rosyjski rzucał te granaty z mostu
budzyńskiego do kanału i głuszył
Na kanale w Krosinku była śluza.
Po niej przechodziłem do szkoły
niemieckiej (z Nowego Krosna doO mostach mosińskich można przeczytać także w artykule Jacka Szeszuły „Wysadzono most i co dalej”
opublikowanym w marcu 2012 r. w
gazecie „Fakty Mosińsko-Puszczykowskie” oraz w publikacji „Mieszkańcy Ziemi Mosińskiej w czasach wojny
1939 – 1945” cz. 113Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014Insurekcja w Mosinie
Tylko do 30 kwietnia w Izbie Muzealnej w Mosinie można
obejrzeć kolekcjonerskie zbiory
Romana Wikieła. Na wystawie
zorganizowanej w 220. rocznicę
Insurekcji Kościuszkowskiej, zaprezentowano eksponaty – znaczki
i kartki pocztowe, monety, datowniki okolicznościowe i pocztówki
– nawiązujące do postaci Tadeusza
Kościuszki i powstania narodowego
1794 roku…
Roman Wikieł jest pracownikiem
Poczty Polskiej S.A. w Poznaniu,
autorem publikacji z zakresu historii poczty, a także kolekcjonerem
znaczków i kartek pocztowych, pocztówek datowników, czy fraktur.
Swoje zbiory prezentował wcześniej
w wielu miastach Polski. W Izbie
Muzealnej w Mosinie, Roman Wikieł
pokazał kolekcję eksponatów związa-nych z postacią Tadeusza Kościuszki
i powstaniem narodowym 1794 r.
Okazją ku temu stała się 220. rocznica Insurekcji Kościuszkowskiej,
która przypadła właśnie w tym roku.
W dniu 24 marca, dokładnie 220
lat temu, Tadeusz Kościuszko jako
Najwyższy Naczelnik Siły Zbrojnej
Narodowej, złożył na rynku w Krakowie przysięgę przed Bogiem i Narodem, iż powierzonej mu władzy na
niczyj prywatny ucisk nie użyje, lecz
jedynie jej dla obrony całości granic,
odzyskania samowładności Narodu i
ugruntowania powszechnej wolności
używać będzie…
– Najstarszym, pokazanym u nas
eksponatem, jest pocztówka z 1900
r. z pomnikiem Tadeusza Kościuszki
przed budynkiem sądowym w Jaśle.
Wystawę poszerzyliśmy o kącik mosiński – informuje Józefa Roszak-Rosić, kierownik Izby Muzealnej w
Mosinie. Jak wyjaśnia dalej, Mosina
także posiada swój historyczny, „kościuszkowski” akcent.
W roku 1924, na miejskim rynku
stanął pomnik Tadeusza Kościuszki
autorstwa Władysława Marcinkowskiego. Odsłonięto go z okazji 15–lecia Towarzystwa Gimnastycznego
„Sokół”, którego patronem ideowym
był Tadeusz Kościuszko. Pomnik
został usunięty przez Niemców na
początku okupacji hitlerowskiej, w
październiku 1939 r., a potem zniszczony.
Kościuszko „powrócił” do Mosiny dopiero w 1984 r. Już nie na
rynku, ale na placu przed bankiem,
stanął kolejny jego pomnik autorstwa
Adama Jezierzańskiego. W gablocie
muzealnej, prześledzić można dokumentację fotograficzną związaną zhistorią tego pomnika. Ciekawostką
dla zwiedzających mogą być także dawne telegramy ślubne z wizerunkiem Naczelnika Kościuszki, a
zwłaszcza jeden, którego adresatem
jest Józef Mayer, przedwojenny burmistrz Mosiny…
Wystawa z okazji 220. rocznicy
Insurekcji Kościuszkowskiej, to kolejna godna uwagi propozycja Izby
Muzealnej w Mosinie, której praca
stanowi nieoceniony element edukacji historycznej społeczności lokalnej, budowania jego tożsamości,
a także podtrzymywania lokalnego
patriotyzmu. Izbę powołała do życia
Miejska Rada Narodowa w roku
1985. Wcześniej prowadziła działalność jako Izba Pamięci Narodowej
w Mosinie, przeniesiona do bóżnicy
przy ul. Niezłomnych z budynku
Szkoły Podstawowej nr 2 w Mosinie.Fot. ze zbiorów Izby MuzealnejMosina, rok 1937.Jej inicjatorem i organizatorem, był
wówczas nauczyciel historii Jacek
Szeszuła. Od roku 1985 do chwili
obecnej, pracą mosińskiej Izby Muzealnej kieruje Józefa Roszak–Rosić,
która od blisko 30 lat, niestrudzenie
zajmuje się poszerzaniem, gromadzeniem i opisywaniem zbiorów stanowiących źródła do badania lokalnych
zbiorów, a także ich udostępnianiem.
Taką formą udostępniania, jest właśnie organizacja wystaw, a jedną z
nich, można jeszcze obejrzeć do 30
kwietnia. Zachęcamy!Rok 1932 Kolejowe Przysposobienie Obronne przed pomnikiem Tadeusza Kościuszki w Mosinie. Oddanie do użytku strzelnicy kolejowej.Biblioteka Ziemi Mosińskiej. Mosina i okolice w latach 1918-1939Zaproszenie do współpracyOdsłonięcie pomnika Kościuszki. Rok 1924 - w 15-rocznicę powstania Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” (ze
zbiorów Izby Muzealnej w Mosinie)Redakcja Biblioteki Ziemi
Mosińskiej, zwraca się z prośbą
do mieszkańców Gminy Mosina
– dawnych i obecnych – o wzbogacenie materiałów źródłowych
dotyczących historycznego okresu
20-lecia międzywojennego Mosiny
Biblioteka Ziemi Mosińskiej to
cykl wydawniczy Stowarzyszenia
Przyjaciół Jedynki, prezentujący
dorobek pracy zespołu historyków
zajmujących się lokalnymi dziejami. Dotychczas ukazało się już 5
zeszytów, zakresem tematycznym
obejmujących okres powstania wielkopolskiego 1918-1919, wojny polsko-sowieckiej 1919-1921, a także II
wojny światowej. Ponadto, w ramach
cyklu wydane zostały dwie monografie. Miło nam poinformować, że
w opracowaniu znajduje się kolejny
zeszyt, dotyczący 2-lecia międzywojennego Ziemi Mosińskiej.
Nasze prace prowadzimy w oparciu o źródła dostępne w archiwach,
Izbie Muzealnej w Mosinie i innych
jednostkach muzealnych, a takżeliteraturze przedmiotu opisującej
dotychczasowy dorobek badawczy.
Nieocenionym źródłem wiedzy na
temat dziejów Ziemi Mosińskiej,
są rodzinne pamiątki: fotografie,
dokumenty, a także wspomnienia
przechowywane w pamięci mieszkańców. Dlatego zwracamy się z
gorącym apelem o podzielenie się z
nami wszelkimi materiałami, jakie
znajdują się w Państwa domowych
archiwach, a związanymi z okresem
międzywojnia 1918-1939.
Będziemy wdzięczni, za każdą
fotografię, każdy dokument i każdą
informację, która wzbogaci wiedzę
całej lokalnej społeczności o dziejach naszej gminy w tym okresie
Koordynatorem opracowania
publikacji jest Jacek Szeszuła.
Ziemi Mosińskiej http://www.zolnierzewolnosci.pl14OlimpijczykCzas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014Rowerem po Gminie MosinaAdam Krasuski – absolwent mosińskiej Jedynki, tegoroczny maturzysta II LO w Poznaniu – ma na swoim koncie wiele sukcesów
naukowych. Już jako gimnazjalista został laureatem 3 konkursów wojewódzkich:
matematycznego, chemicznego i dwukrotnie fizycznego. W ubiegłym roku zdobył
srebrny medal na 44. Międzynarodowej Olimpiadzie Fizycznej w Kopenhadze.
M. Kaptur: – Wkrótce matura,
w Twoim przypadku międzynarodowa. Czym się różni od tej zwyczajnej?
Adam Krasuski: – Różnica jest
spora, wybiera się sześć przedmiotów,
z których się zdaje maturę i tylko ich
się uczy w szkole (poza pierwszą klasą,
tzw. PRE–IB, gdzie przedmioty są jak
w zwykłym liceum z rozszerzonym
angielskim). Zatem można się skupić
tylko na tych przedmiotach, które są
dla danej osoby najistotniejsze. Co
za tym idzie, klasa jest podzielona na
małe kilkuosobowych grupy (np. na
fizyce to tylko cztery osoby). Kolejnym elementem, który wyróżnia IB,
jest CAS (Creativity, Action, Service),
dwuletni program zobowiązujący nas
między innymi do wolontariatu (ja
udzielałem korepetycji potrzebującym
uczniom). Musimy pisać bardzo wiele
prac, które liczą się do matury – w tym
Extended Essay, który jest pracą naukową na 4000 słów, na poziomie, jak
to określają profesorowie, „pomiędzy
pracą licencjacką a magisterską”. Do
przyjemniejszych elementów IB mogę
zaliczyć udział w wymianie międzynarodowej z Holandią – w drugiej klasie
oni przyjechali na tydzień do nas, a w
trzeciej my pojechaliśmy do nich.
– W tegorocznej Ogólnopolskiej
Olimpiadzie Fizycznej zająłeś III
miejsce. W lipcu będziesz reprezentował nasz kraj na Międzynarodowej Olimpiadzie Fizycznej w
Kazachstanie. Czy do tego startu
przygotowujesz się tak jak sportowiec pod okiem trenera, czy jest to
praca własna?
jednoznaczna – z jednej strony wiele
wysiłku trzeba włożyć samemu w
naukę teorii i podstaw. Najważniejsze
są jednak umiejętności zdobywane w
praktyce – czyli podczas faktycznego rozwiązywania zadań. To z kolei
najlepiej robić pod okiem profesora
(w moim przypadku prof. Damiana
Mikulskiego), ze względu na to, że
podczas takich sesji w trakcie dyskusjiOsiągnięcia Adama
• Laureat 62. Ogólnopolskiej
Olimpiady Fizycznej.
• Srebrny medal na 44. Międzynarodowej Olimpiadzie Fizycznej w Kopenhadze.
• Laureat Międzynarodowego
Konkursu „Kangur Matematyczny”.
• Zdobywca tytułu „kaon” w
Polsko – Ukraińskim Konkursie
Fizycznym Lwiątko.
• V miejsce w Matematycznych
Mistrzostwach Polski Dzieci i
• Udział w Ogólnopolskim Forum
Młodych Chemików na UMCS w
• I, II i III miejsce (w różnych
kategoriach) w Lidze Zadaniowej
Wrocławskiego Portalu Matematycznego.można wyciągnąć przydatne wnioski.
Poza tym samemu trudno jest wyłapać
błędy, a z pomocą opiekuna można się
np. dowiedzieć, że jakaś metoda, którą
zastosowałem, jest nieodpowiednia w
– Jak wyglądają międzynarodowe zawody młodych fizyków?
– Chyba najlepiej będzie, jak opiszę zeszłoroczną olimpiadę. Zakwate-szego w Danii, gdzie mieliśmy za
zadanie wykonanie dla zabawy ciekawych pomiarów, np. przeciążenia
na rollercoasterze.
– Czy sukcesy naukowe przynoszą tylko sławę, czy dają również
jakieś wymierne korzyści?
– Do wymiernych korzyści, poza
nagrodami pieniężnymi i rzeczowymi
(otrzymałem w 2013 r. m.in. stypen-Dania 2013. Laureaci 44. Międzynarodowej Olimpiady Fizycznej (Adam drugi
z lewej)rowano nas w hotelu w Kopenhadze.
Po ceremonii otwarcia, zostaliśmy
rozdzieleni z naszymi opiekunami,
gdyż oni zostali oddelegowani do tłumaczenia zadań na zawody. Następnego dnia pisaliśmy część teoretyczną
– trzy zadania przez pięć godzin.
Potem mieliśmy dzień przerwy, a
kolejnego dnia była część doświadczalna. Trzeba było rozwiązać dwa
zadania polegające na wymyśleniu
metody pozwalającej na zmierzenie
konkretnych parametrów fizycznych.
Potem jeszcze dwa-trzy dni, kiedy
sprawdzane były nasze prace, po
czym była ceremonia kończąca wraz
z wręczaniem medali. Pobyt w Kopenhadze był oczywiście okraszony
zwiedzaniem miasta i okolic, a także
tamtejszego uniwersytetu. Ostatniego
dnia poszliśmy nawet do lunaparku
Tivoli, prawdopodobnie najsłynniej-dium naukowe Marszałka Województwa Wielkopolskiego oraz stypendium
Ministra Edukacji Narodowej za wybitne osiągnięcia edukacyjne) mogę
zaliczyć głównie znajomości nawiązane wśród elity młodych ludzi – do teraz
mam kontakt np. z zeszłorocznymi
międzynarodowymi olimpijczykami
z Polski. Dodatkowo, olimpiada daje
mi wstęp na praktycznie wszystkie
polskie szkoły wyższe w tej i pokrewnych dziedzinach.
– Na koniec pytanie najważniejsze dla każdego maturzysty – co
Trochę na przekór moim osiągnięciom, po maturze mam zamiar
studiować informatykę – jako zajęcie
życiowe planuję wybrać programowanie. Najprawdopodobniej studiować
będę na Politechnice Poznańskiej, na
Wydziale Informatyki.Modernizacja linii kolejowejEfekty modernizacji są już widoczne na stacji w Pecnej i w Drużynie
(na zdjęciu). Mieszkańcy tych miejscowości największe utrudnienia mają
już za sobą. Miejmy nadzieję, że burmistrz aktywniej się włączy w sprawę
wytyczania objazdów w Mosinie i informowanie o utrudnieniach.  (RED)W niedzielę, 13 kwietnia 2014
r. odbył się rajd rowerowy. Już po
raz szósty organizatorzy imprezy:
Krąg Instruktorski T.W.A. Elita, Ośrodek Sportu i Rekreacji w
Mosinie, Nadleśnictwo Konstantynowo i Gmina Mosina zaprosili
mieszkańców Mosiny i okolic do
aktywnego, rodzinnego wypoczynku na świeżym powietrzu a przede
wszystkim do poznania nowych,
ciekawych, pełnych uroku zakątków Gminy Mosina.
Po zarejestrowaniu się na starcie,
miłośnicy jazdy na rowerze w liczbie
110 osób, wyruszyli ze stadionu przy
ul. Konopnickiej na trasę rajdu, kierując się w stronę Śremu.
Rowerzyści minęli leśniczówkę
Bogulin i pomknęli w stronę Miejsca
Pamięci Narodowej koło Sowinek.
Pierwszy przystanek był na parkingu
leśnym tuż przy zbiorowych mogiłach
rozstrzelanych. Po krótkim odpoczynku peleton rowerzystów ruszył
w dalszą drogę. I tak dotarł do wsi
Żabinko. Przy drodze prowadzącej
do Nowinek, uczestnicy odwiedzili
„zapomniany” cmentarz ewangelicki,
który dzięki ludziom dobrej woli,
został gruntownie uporządkowany.
Renowacji cmentarza ewangelickiego
podjął się Krąg Instruktorski T.W.A
Elita, przy współpracy z Radą Sołecką wsi Żabinko i Nadleśnictwem
Konstantynowo. Inicjatorem przywrócenia pamięci zapomnianegocmentarza był Bogusław Kuik, prezes Towarzystwa Przyjaciół Ziemi
Brodnickiej GNIAZDO.
Następny etap, to przejazd koło
rezerwatu „Goździk Siny” do Nowinek. Na mecie rajdu na terenie
Nadleśnictwa w Konstantynowie
na uczestników czekała pyszna grochówka z wkładką. Oprócz przejazdu
zaplanowaną trasą, dla uczestników
rajdu zostały przygotowane niespodzianki. Każdy rowerzysta otrzymał
okolicznościową plakietkę rajdową,
mógł wziąć udział w konkursie wiedzy o Ziemi Mosińskiej i wylosować
nagrodę. Pomimo, że długość trasy
wynosiła ok. 17 km (nie licząc drogi
powrotnej) i prowadziła w znacznej
części duktami leśnymi, nie zabrakło
najmłodszych, którzy dzielnie pokonali całą trasę.
dziękujemy za przyjęcie zaproszenia i aktywne uczestnictwo. Słowa
podziękowania kierujemy do Straży Miejskiej i Policji w Mosinie za
wsparcie działań na rzecz sprawnego i
bezpiecznego przebiegu rajdu. Organizatorzy rajdu dziękują darczyńcom:
księgarni „U Kasi”, SWEEIS TABACO, sklepowi przemysłowo-rowerowemu, AT Com System, Folios
Pak, Folios 2 „Pajączek”, LIDER,
księgarni szkolnej, TOTOMAT Art.
za rzeczowe wsparcie rajdu.
Do zobaczenia na 7 edycji rajdu.
hm Danuta Białas15Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014Świat na osnowie Komputerowy sukces
Joanna Nowaczyk„Boję się pająków” – wystawę pod takim intrygującym tytułem w miesiącu
marcu pokazała Galeria Miejska w Mosinie. Autorką wyeksponowanych
prac jest Agnieszka Zaprzalska, absolwentka Uniwersytetu Artystycznego
w Poznaniu, dla której twórczą domeną stała się tkanina artystyczna, bo
– jak twierdzi artystka – wszystko jest osnową…
Działalność galerii sztuki współczesnej w małym miasteczku, jakim
jest Mosina to ewenement. Dlatego
nasza Galeria Miejska jest kulturalną perełką, a dla Mosiny promocją
nie tylko w regionie, ale i w całej
Powstała w roku 1993, z inicjatywy dwóch artystów, pedagogów z Uniwersytetu Artystycznego
w Poznaniu – Jacka Strzeleckiego
i Bogdana Wegnera, na co dzień
mieszkańców Mosiny. Inicjatywę tę
poparł ówczesny burmistrz Gminy
Jan Kałuziński, powołując Galerię
do życia. Nad jej programem wystawienniczym czuwa Rada Artystyczna, a nad organizacją wystaw oraz
inną działalnością kulturalną – kierownik artystyczny Dorota Strzelecka. Niedawno Galeria Miejska
obchodziła 20-lecie działalności.
Do tej pory zaprezentowała ok. 250
wystaw. W miesiącu marcu tego
roku, mieliśmy okazję obejrzeć arcyciekawą wystawę prac utalentowanej, młodej artystki Agnieszki
Zaprzalskiej. Była to jej pierwsza,
indywidualna wystawa.
Agnieszka Zaprzalska, absolwentka Uniwersytetu Artystycznego
w Poznaniu na wydziale Edukacji
Artystycznej, ukończyła studia w
roku 2011 dyplomem z wyróżnieniem i nominacją do konkursu im.
Marii Dokowicz dla najlepszych
dyplomów tej poznańskiej uczelni.
W swojej twórczości, zajmuje się
tkaniną artystyczną, rzeźbą i rysunkiem.
Dominującą częścią wystawy,
były dużych rozmiarów gobeliny.
Bo to tkanina artystyczna właśnie,
jak wyjaśniła mi artystka, pochłonęła ją niemal bez reszty. Gobeliny
imponują rozmiarami, ale nie tylko
tym. Agnieszka, jako osnowy do
tkania używa drutu, który pozwala
modelować gobelin i nadawać mu
nawet przestrzenne formy. Jednak
tkanie na takiej osnowie, nie należy
to techniki łatwej tym bardziej, że
jako wątek w jej pracach pojawia się
różnorodny materiał: papier, trawa,
czy igły sosny. Wychodzące z pod
jej ręki tkaniny wywołują podziw dla
żmudnej, ciężkiej pracy, trwającej,
jak się okazuje, nieraz blisko rok.
Skąd tyle cierpliwości dla twórczych
– To wciąga i uzależnia – zdradza
artystka. – Wchodzi się w to i światAgnieszka Zaprzalska i Dorota Strzelecka znika. I nagle patrzę za okno i jest
Oto praca tytułowa: „Boję się
pająków”. Na czarnej podszewce
straszy agresją swej czerwieni nastroszony kształt przypominający
część anatomiczną pająka.
– Pająk jest symbolem wszelkich lęków, niepewności i obaw, do
których nawiązują wszystkie prace.
Choć pochodzą z 4 różnych cyklów,
stąd taki tytuł wystawy. Choć swoją
drogą boję się pająków – wyjaśnia
autorka prac.
Twórczość artystyczna, przynosi
jej sposobność do walki z własnymi
– Muszę tworzyć, to mnie relaksuje, daje siłę i jest motorem wszelkiego
działania – stwierdza Agnieszka
Zaprzalska.
Tworząc, inspiracje czerpie z
własnej wrażliwości, przeżyć i pasji. Tak jak w przypadku gobelinu utkanego z „nut”. Podobnie jak
kompozytor na osnowie pięciolinii
umieszcza pojedyncze nuty, tak artystka w drucianą osnowę, „wplotła”
pocięte partytury ulubionych oper
– od Pucciniego poprzez Verdiego,
Moniuszkę, po Wagnera, których
słuchając tkała. W inny gobelin, z
widoczną postacią kobiety w pozie
wewnętrznego rozdarcia, Agnieszka
wplotła całą „Grę w klasy” Cortaza-Fot. Galeria Miejskara, od pierwszej do ostatniej strony, a
właściwie pocięty jej wydruk.
– Swego czasu – opowiada artystka – była to dla mnie ważna książka.
Przed 10-cioma laty przeczytałam ją
na różne sposoby i chciałam do niej
wrócić. Podobno do Cortazara się
jednak nie wraca. Ja bałam się, że
przeczytana znów po takim czasie,
może mnie rozczarować. Miałam
potrzebę, żeby jednak do niej wrócić,
więc stała się moim wątkiem…
Na mosińskiej wystawie znalazł
się także cykl niewielkich rozmiarów
rysunków jej autorstwa, zatytułowany „Genesis 2:22” za biblijnym
wersetem o stworzeniu kobiety. Kobieta jest też główną bohaterką tych
rysunkowych przedstawień. Droga
do ich realizacji wbrew „rozmiarowym” pozorom wcale nie była łatwa,
bo artystka nie rysuje ołówkiem,
lecz multiszlifierką, stosując różne
techniki, także ryty przecinane i
malowane…
Choć mosińska wystawa prac
Agnieszki Zaprzalskiej za nami, zachęcam wszystkich mających okazję
obejrzeć jej prace, by je poznali, bo
są tego naprawdę warte!
Galeria Miejska zaprasza na kolejną wystawę. Tym razem jest to wystawa prac Władysława Radziwiłłowicza
„DÉJÀ VU”, która będzie trwała od
11 kwietnia do 18 maja 2014 r.Gmina Mosina otrzyma dwa
miliony złotych na zakup komputerów, oprogramowania, serwis i
szkolenia dla beneficjentów. Pieniądze na ten cel pochodzić będą
ze środków europejskich oraz budżetu państwa.
W roku 2012 władze gminy nie
wiedziały o takiej możliwości lub
nie chciały wiedzieć. Do zainteresowania się możliwościami, jakie dają
programy unijne w ramach walki z
wykluczeniem cyfrowym zachęcał
Burmistrza Gminy Mosina radny
Łukasz Kasprowicz. We wniosku
z dnia 12 maja 2012 zwracał się o
podjęcie działań w tym kierunku,
stwierdzając, że walka z wykluczeniem cyfrowym powinna być ważnym celem samorządu lokalnego.
Wskazał, aby zadanie sfinansować
ze środków unijnych. Już wówczas
działał program Przeciwdziałanie
Wykluczeniu cyfrowemu, działanie
8.3 eInclusion w ramach Programu
Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Radny otrzymał odpowiedź,że nie ma pieniędzy, a gmina radzi
sobie z edukacją internetowo-komputerową poprzez Gminne Centrum
Informacji, Mosiński Ośrodek Kultury oraz centra internetowe w Nowinkach i Świątnikach. Jeszcze w
październiku 2012 zastępca burmistrza Waldemar Krzyżanowski pisał
radnemu, że jedyną przeszkodą
w realizacji jego wniosku jest brak
wskazania środków finansowych,
gdyż nawet zadania ze środków
unijnych wymagają częściowego
dofinansowania z budżetu gminy.
Ostatecznie jednak gmina złożyła wniosek na zakup komputerów, oprogramowania i szkolenia w
marcu 2013, na dzień przed końcem
ostatecznego terminu. Uzyskaliśmy
2 miliony złotych na konieczne zadania, do których gmina nie musi
dokładać własnych środków budżetowych. Nabór wniosków o przyznanie komputerów trwa 31 maja
2014 r. Formularze można pobierać
w Urzędzie Miejskim. Zachęcamy
osoby o niskich dochodach, nieposiadające dostępu do Internetu do
wypełnienie wniosku i skorzystania
z szansy, jaką stwarza ten program.
(Red.)Ani biedna, ani bogata...
Wpływy z podatków w gminie
Mosina w 2012 r. wynosiły 37,4
mln zł, na głowę mieszkańca 1364
zł. Średni dochód podatkowy na 1
mieszkańca dla wszystkich gmin
w kraju to 1 359 zł. Mosina w tym
rankingu zajmuje 451 miejsce na 2
479 gmin.
Ministerstwo Finansów oszacowało dochody podatkowe w poszczególnych gminach na 2014 r. Podstawę tych
wyliczeń stanowią dane o dochodach
podatkowych za 2012 r. z uwzględnieniem późniejszych korekt.
Dochody z podatków znacznie się
różnią - najbogatsza gmina w Polsce
ma dochód 33 561 zł, najbiedniejszazaledwie 344 zł na jednego mieszkańca. W powiecie poznańskim różnice
nie są takie duże. Największe wpływy
z podatków na głowę mieszkańca,
bo aż 4758 zł ma gmina Suchy Las,
najniższe Luboń 1269 zł. Wpływy z
podatków lokują gminę Mosina dopiero na 15 miejscu (na 17 gmin).
Co ciekawe, nasz sąsiad Puszczykowo zajmuje w tym rankingu w powiecie piąte miejsce, a w Polsce wysokie 71. Dochód z podatków u naszych
sąsiadów jest o 884 zł na 1 mieszkańca
wyższy niż u nas. Aż 70 % wpływów z
podatków w Puszczykowie pochodzi
z podatków dochodowych od osób
fizycznych.16Czas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014Mosina w półmaratonie
„Mosina biega…elegancko” –
pod takim hasłem, w dniu 6 kwietnia
grupa mieszkańców naszej gminy
pokonała dystans 21,097 kilometrów
7 Półmaratonu Poznań. Ta ciesząca
się coraz większym zainteresowaniem impreza sportowa, w tym roku
zgromadziła na starcie blisko 8 tysięcy zawodników z 27 krajów…
„Poznań biega” – takie hasło promujące poznańskie biegi uliczne wydaje się uzasadnione. W Poznaniu
bowiem od 15 lat odbywa się w październiku bieg maratoński, uważany
dziś za najważniejszą taką imprezę w
kraju. Obok maratonu, tysiące zawodników gromadzi też na starcie poznański półmaraton, z 7-letnią już tradycją.
Zatem – Poznań rzeczywiście biega,
ale biega też nasza Mosina. Bo w tegorocznej edycji 7 Półmaratonu Poznań,
wystartowała nieformalna grupa blisko
90-ciu biegaczy z mosińskiej gminy,
zgrupowanych pod hasłem „Mosina
biega… elegancko”. Jak się okazało,
w większości debiutantów, bo w ubiegłorocznym biegu udział wzięło tylko
ok. 35 naszych mieszkańców.
Jak sformowała się tak liczna grupa? Wszystko zaczęło się od pozasłużbowego spotkania osób na co
dzień współpracujących służbowo,
które dowiedziały się o sobie, że wczasie prywatnym biegają: Katarzyna
Leszczyńska z Gminnego Centrum
Informacji, Klaudia Kołodziejczak
z Referatu Inwestycji mosińskiego
magistratu, Estera Wekwert – szefowa
Zarządu Osiedla nr 7 i nauczycielka,
Waldemar Demuth – kierownik OSiR.
Wiedzieli, że takich jak oni jest więcej.
Postanowili zainicjować integrację
mosińskich pasjonatów długodystansowego biegania, by na półmaratonie
w Poznaniu pobiec już razem – jako
mieszkańcy Gminy Mosina. Na zaproponowane w ostatni dzień marca
spotkanie przy wieży widokowej na
Pożegowie, przybiegło aż 50 osób!
W słoneczną niedzielę 6 kwietnia,
na poznańskiej Malcie gdzie przewidziano start Półmaratonu Poznań,
stawiło się blisko 8 tys. zawodników
z 27 krajów. Wystartowali punktualnie
o 10.00, pokonali ulicami Poznania
niezmienny dystans 21,097 km, by
wrócić na maltańską metę w najlepszym możliwym czasie. Ostatecznie
zwycięzcami okazali się tradycyjnie
Kenijczycy – w klasyﬁkacji pierwszym był Mark Kibiwott Kangogo z
czasem 1:02:45. Na metę dobiegli też
niestrudzeni biegacze z Mosiny. Najlepsi z nich w kolejności, to: Marcin
Wieczorek (1:23:24), Marcin Lulka
(1:28:39) i Marcin Idkowiak (1:29:37)Grupa z Mosiny w niebieskich koszulkach– w klasyﬁkacji mężczyzn oraz Paulina Korcz (1:45:48), Anna Jarczyńska
(1:48:34) i Iwona Rożek (1:51:30) - w
klasyﬁkacji kobiet.
Jak relacjonują zawodnicy z Mosiny, na trasie spotkali się z dobrym
dopingiem. Kibicom nie umknęły
uwadze wyróżniające mosińską grupę koszulki z „grupowym” napisem.
Najważniejsze, że do mety dobiegli
Nasi długodystansowcy zapewniają, że biegać nie przestaną. ZapraszająFot. Adam Ciereszko marathon.poznan.plteż wszystkich już biegających, także
i tych mających zamiar, aby przyłączyli się do wspólnych treningów,
a przy okazji wzajemnej integracji
wokół aktywnego spędzania czasu.
Jako pasjonaci biegania, chcą razem
podejmować sportowe inicjatywy.
Włączyli się już aktywnie w przygotowanie ścieżek biegowych na terenie
które obok tras narciarstwa biegowego
i Nordic Walking, powstaną w ramach
3 ścieżek aktywności, realizowanychw porozumieniu dyrekcji WPN z
gminami ościennymi, między innymi
Gminą Mosina.
Już niedługo wszyscy biegający
będą mieli okazję stanąć na starcie w
Mosinie, w dniu 24 maja podczas Dni
Mosiny. Wówczas odbędzie się tradycyjny już bieg uliczny pod patronatem
Eleganta, w ramach ogólnopolskiej
akcji „Polska biega”. W tym roku dystans wyniesie 5 km – o 1,5 km więcej
niż w roku ubiegłym. Dalsze plany,
to letnia „Pogoń za wilkiem” Lubońskiego Klubu Biegacza, z partnerskim
współudziałem naszej grupy „Mosina
biega”, a 20 października – mosińska
Sztafeta Pamięci.
Mosińscy biegacze poważnie myślą o reprezentowaniu Mosiny na
16. Maratonie Poznań w miesiącu
październiku. Planują wspólne przygotowanie reprezentacji do tej ważnej, biegowej imprezy. A już teraz,
zainicjowali cykliczne spotkania dla
pobiegać. Informacje o tych spotkaniach dostępne są na fb: ww.facebook.
com/mosina.biega, a o planowanych
imprezach – na stronach internetowych gminy Mosina. Mosińskim
maratończykom gratulujemy wyników, wytrwałości i dobrej promocji
naszej gminy!All pages:12345678910111213141516InfoBookmarkLikeShareDownloadMoreCzas Mosiny 1 (11) kwiecień 2014 Published on Apr 29, 2014 Czasopismo Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Ziemi Mosińskiejczas_mosinyFollowRead moreRead moreSimilar toPopular nowJust for youGo explore