Source: http://forum.burgmania.net/topic/10169-art-86-p-1-kw-i-art-19-kd/
Timestamp: 2017-11-19 17:28:04+00:00
Document Index: 67732243

Matched Legal Cases: ['art 86', 'art 19', 'art 86', 'art 19', 'art 86', 'art 19', 'art. 335', 'art 335', 'art 86']

art 86 p 1 KW i art 19 KD - Ogólne - www.burgmania.net
art 86 p 1 KW i art 19 KD
Przez helmutek76, 10 Maj 2010 na Ogólne
helmutek76
jakis czas temu mialem malociekawa sytuacje na drodze.
jadac (WA-WA) srodkiem pasa ruchu z lewej strony chcial sie wcisnac pojazd. wg mojej oceny sytuacji nasze drogi by sie spotkaly. Aby unikac zderzenia wcisnalem wszystkie halmulce jakie byly. Niestety bylo zbyt slisko i niestety 200 sie przewrocilo i udezylo w stajacy przede mna pojazd ..... Zanim sie podnioslem i otrzasnalem z szoku wlasciciel .... drogiego auta obejrzal uszkodzenia swojego pojazdu... podeszla kobieta (inny uczestnik ruchu) i spytala czy ..."lapiemy tego gowniarza co mi zajechal droge..." poniewaz bolala mnie noga i bylem w szoku odstapilem od tego zamiaru (za duzo wrazen). Poniewaz 200 malo tylko rysy na plaskiku i bylo sprawne uznalem ze nic sie nie stalo i kazalem kobiecie odjechac.... (na swoja gape nie wzialem do niej namiarow). Nastepnie wlasciciel z drogiego auta poprosil mnie o polise, bo chce naprawic sobie szkode.... (rysy na zdezaku....) Wezwana policja na miejsce zdarzenia uznala, ze nieokreslony sprawca wypadku odjechal z miejsca zdarzenia, natomiast ja nie ejstem winny zdarzenia......
Sprawa trafila na policje, po "zebraniu materialu dowodowego" przedstawili mi zarzuty z:
art 86 par 1 Kodeksu wykroczen:
oraz art 19 kodesku drogowego ( o niedostosowaniu predkosci)
1. jechać z prędkością nieutrudniającą jazdy innym kierującym;
2. hamować w sposób niepowodujący zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub jego utrudnienia;
3. utrzymywać odstęp niezbędny do uniknięcia zderzenia w razie hamowania lub zatrzymania się poprzedzającego pojazdu.
4. Poza obszarem zabudowanym, w tunelach o długości przekraczającej 500m, kierujący pojazdem jest obowiązany utrzymać odstep od poprzedzającego pojazdu nie mniejszy niż:
1. 50 m - jeżeli kieruje pojazdem o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 t lub autobusem;
2. 80 m - jeżeli kieruje zespołem pojazdów lub pojazdem niewymienionym w pkt 1.
5. Organ zarządzający ruchem na drogach może zmniejszyć lub zwiększyć za pomocą znaków drogowych dopuszczalny odstep, o którym mowa w ust. 4, w zależności od obowiązującej w tunelu dopuszczalnej prędkości.
finalnie mam 2 opcje
albo sprawa trafi do Sadu i tutaj
- do 5000 kary, + koszta sadowe (+ mozliwe orzeczenie o odebraniu prawka)
- lub uniewinnienie (mam kiepskie doswiadczenia w sadzie i......)
poddac sie dobrowolnej karze: 300 zl mandatu i 6 pkntow (mam w tej chwili 0....) i tylko rozliczyc sie z ubezpieczycielem.
Jak wasze doswiadczenia w takich sprawach?
Czy lepiej miec spokoj, czy udowodnic (ewentualnie) ze ma sie racje i piepszyc sie po sadach. Nie bardzo mi sie chce po sadach biegac i to nie wiadomo jak dlugo i jakich..... Poza tym prowadzacy sprawde juz podczas moich zeznan przebakiwal, ze ...nie powinien pan 200 jezdzic....(to mnie bardzo zastanawia)
Maxiskuter: Piaggio X-Evo 400
Masz dwa dwa wyjścia.
Dać sobie spokój z sądami i przyjąć mandat i 6 punktów, albo łazić po sądach.
Jeśli masz pieniądze to możesz załatwić dobrego "papugę" i jemu zlecić szukanie świadków. Może wtym miejscu był też tam jakiś monitoring kamer. Nie wiem, trudna to sprawa, jeśli nie masz danych tej kobiety.
Możesz też, dać ogłoszenie prasowe, że szuka się świadków, ale dziś to wątpliwe, że ktoś przeczyta anons i się zgłosi.
Poza tym w Sądach Grodzkich, policja ma dosyć skutecznych swoich prawników, którzy bardzo rzadko przegrywają sprawy. Musiałbyś naprawdę mieć nieposzlakowaną opinię i mieć żelaznych świadków obrony, którzy by byli wiarygodni, czyli znowu liczyłaby się prócz zeznań ich nieposzlakowana opinia itd., by się wywinąć od kary.
Ja, trudno, wybrałbym tę pierwszą.
Najważniejsze, jest to, że Opatrzność nad Tobą czuwała i że nic Tobie się nie stało.
Lepiej wylozyc kase na naprawe niz sie rehabilitowac ze zlamanych konczyn itp... Jednen zong w tej sprawie, ze pojazd nie jest moj pojazd.... Gdyby to byly moje ubezpieczenia, pewnie szybciej dalbym sobie spokoj....
Czy wynajme papuge, czy przegwam w sadzie - te same albo i wieksze koszty. Czasami lepiej miec spokoj niz miec racje
Lepiej zapłacić mandat. W sądzie nie masz najmniejszych szans.
Masz lub ktos z Twoich znajomych przez to przechodził?
Jakieś 16-cia lat temu miałem dość podobna sytuacje, jadąc autem (fiat 126p) małżeństwo emerytów wtargnęło mi na jezdnie w nie dozwolonym miejscu. Auto mi obróciło po czym po dotknięciu krawężnika położyło się na bok i wstało. Około 10-ciu metrów dalej szła Pani z wózkiem, dziecko zaczęło płakać więc wezwałem karetkę. Na pogotowiu się okazało jednak na moje szczęście że dziecko tylko się przestraszyło. Emeryci uciekli a na moje drugie szczęście miałem świadków zaistniałej sytuacji przynajmniej tak mi się wydawało. Policja zrobiła swoje (mierzenie drogi hamowania, stan techniczny auta i oczywiście mój) ja byłem w porządku. Następnie chodzenie po policji wyjaśnianie sprawy i trafiłem na kolegium do spraw wykroczeń, oskarżyciel zażądał 1 rok pozbawienia prawa jazdy i dużą kasę, lecz dzięki świadką zostałem uniewinniony. Jakie było moje zdziwienie jak po 10-ciu miesiącach dostałem wezwanie do sądu w tej właśnie sprawie. Osiwiałem w ciągu paru dni i tak mi już zostało, więc moja rada zapłać i po prostu zapomnij, żebyś przypadkiem nie przechodził coś podobnego jak ja.
@bilety:Dziękuję za podzielenie się informacją. A co bylo po ponownym wezwaniu i co sie dzialo dalej ?
Tylko teraz jest trochę inaczej nie ma już kolegium ds. wykroczeń jest od razu sąd.
Według mnie w ocenie sądu będzie wyglądać to tak:
- nie wyhamowałeś, wpadłeś w tył pojazdu Twoja wina, niestety na Twoją niekorzyść przemawia brak jakichkolwiek świadków oraz orzeczenie przez policję, iż to Ty byłeś sprawcą kolizji (nie ma tu znaczenia, że policja dokonała tego później po zebraniu materiału dowodowego).
Jeśli nie znajdziesz jakiegokolwiek świadka lub nie było w okolicy jakiegoś monitoringu na poparcie Twojej tezy to niestety sprawa w sądzie wydaje się z góry przegrana.
Właśnie zapomniałem dopisać, oczywiście zostałem uniewinniony sędzina też w przemowie zadała pytanie, po co ta sprawa się toczyła? skoro wszystko było jasne.
@ciochin: Takie mam dokladnie wrazenie jak opisujesz..... Czy znasz kogos, kto sie przed Sadem Grodzkim borykal?
Z tego co sie dowiedzialem na Komisariacie, sprawa i tak idzie do Sadu grodzkiego, ale (i tutaj nie jestem pewien 100% ze tak jest) jesli wczesniej poddam sie dobrowolnej karze, to tak czy tak sprawa idzie do Sadu, i jesli do rozprawy nie zmienie zdania to nastepuje utrzymanie dobrowolnej kary. (?)
Pytanie czy w miedzyczasie moze zmienic sie sytuacja (mandat + punkty karne). Z tego co mi powiedziano sprawa tak czy tak trafia do Sadu. Pytanie, czy bedzie wezwanie do Sadu, czy na posiedzeniu niejawnym Sad podejmie decyzje? !happybth
Jeżeli poddasz się dobrowolnie karze (art. 335 kpk) i prokurator przystanie na twoją propozycję kary to akt oskarżenia idzie do sądu z już uzgodnioną (karą, wyrokiem), ale nie na normalną rozprawę tylko na posiedzenie. Wezwanie na posiedzenie dostaniesz pocztą, ale nie musisz być wtedy na niej obecny. Najlepiej jednak przeczytać pouczenie na wezwaniu. Sąd wtedy w 95% przyklepuje to co uzgodniłeś z prorokiem. Jeżeli masz możliwość poddać się dobrowolnie karze to na twoim miejscu bym tak zrobił. Lepiej przeboleć te 300 zł niż włóczyć się po sądach. Bez dobrego papugi ciężko moim zdaniem taką sprawę będzie wygrać.
kaktus83 piszesz prawdę tyle, że art 335 kpk dotyczy sprawców przestępstw natomiast helmutek76 jest obwiniony o wykroczenie i może odpowiadać jedynie przed sądem grodzkim. Tak jak napisał ciochin jeśli nie ma świadków lub innego jasnego dowodu na istnienie faktycznego sprawcy kolizji to szanse na uniewinnienie są bliskie zeru i mandat może być najrozsądniejszym rozwiązaniem. No chyba, że kierowca uszkodzonego pojazdu w lusterku widział trzeciego uczestnika zdarzenia i potwierdzi jego winę ale z jego punktu widzenia to jakby "strzał w stopę".
Nie chcę doradzać jak postąpić ale mogę podpowiedzieć jakie może być zdanie policji, na podstawie mojego prostego przypadku.
Kilkanaście lat temu jechałem dwupasmówką, lewym pasem bo zbliżałem się do skrzyżowania, gdzie widziałem szybko zbliżający się pojazd, który miał zamiar wjechać na pas prawy. Co uczynił wjeżdżając na ten prawy pas zanim do niego dojechałem. Uczynił coś jeszcze, a mianowicie natychmiast zmienił pas na lewy lądując mi przed nosem i raptownie zachamował na tym lewym pasie (prawy był pusty) bo zobaczył z przodu koguty milicyjne. On miał ABS a ja dużego fiata i nie wyhamowałem, wylądowałem mu na zderzaku. Zderzak lekko pękł ujawniając grubą szpachlę pod spodem.
Władza była opodal i stwierdziła że to nie on niebezpiecznie hamował (pkt 1 tego paragrafu) tylko ja nie zachowałem odległości (pkt 2).
Nie było dyskusji a naprawa z OC tego złomu wyniosła więcej niż kosztował wtedy mój fiat (chociaż najtańszy nie był).
Wniosek: z obowiązkiem zachowania odległości nie wygrasz.
Bezwzględnie przyjąć mandat - jesteś w 100% na przegranej pozycji.
Inaczej było by, gdyby był ten, którego nie ma ale wówczas również nie dał bym Ci większych szans na wygranie sprawy - chyba, że zachaczył byś o tamtego i był by ślad zajechania drogi lub, gdyby inni uczestnicy zeznali, że widzieli, że doszło do zajechani Ci drogi...
Nie wiem jednak, jak się ma wywrócenie motocykla przy hamowaniu do zajechania drogi bo tu również można zastosować przepis o nie dostosowaniu prędkości itd...
Jeszcze raz - według mnie - przyjąć mandat i pamiętać, że od świadków należy zawsze wziąć chociaż numer telefonu...
Gość radiolog
jadac (WA-WA) srodkiem pasa ruchu z lewej strony chcial sie wcisnac pojazd. wg mojej oceny sytuacji nasze drogi by sie spotkaly. Aby unikac zderzenia wcisnalem wszystkie halmulce jakie byly. Niestety bylo zbyt slisko i niestety 200 sie przewrocilo i udezylo w stajacy przede mna pojazd .....
No to pewnie jechałeś, w jego martwej strefie, z zasady trzeba zakładac że każdy Cię nie widzi, albo z premedytacją wymusza pierszeństwo, a jak nie spisaleś numerów, w dodatku zmowa 400 chciała cię udupić, to lepiej zapłać mandat, bo nie udowodnisz, ze ktos Ci wyjechał
Miejscowość: Marki k. Warszawy
Jest jeszcze notatka policjanta z miejsca zdarzenia. Jeśli przypadkiem wspomniał w niej, że obie strony potwierdzają, że był inny sprawca i uciekł to masz jakiś punkt zaczepienia dla Sądu. Wtedy można jeszcze powalczyć.
Dwa lata temu tez podobny przypadek przeżyłem. Lece sobie autem trzypasmówka. Siedze na srodkowym. Widze w lustrze opelka omega combi który z pasa na pas przeskakuje. wyprzedzajac mnie wjezdza na mój pas i przez chwile nim jedzie zasłaniajac mi cała widocznosc swoja folia do przyciemniania szyb. W pewnym momencie zmienia pas na lewy bez kierunku a przede mna wyłania sie samochod stojacy na skrzyzowaniu. Z powodu lekko zawilgotniałej nawierzchni droga hamowania skonczyła sie na zderzaku samochodu poprzedzajacego.
Na pytanie policjantów -prosze opisac przebieg zdarzenia opowiedziałem sytuacje.
Pytanie czy ma pan swiadków? odp. Nie
Czy przyjmuje pan dobrowolnie mandat wys. 300zł 6pktk ? odp. TAK
I ciesze sie ze w ten sposób sie to skonczyło mimo tego ze miałem ogromny zal ze tak naprawde nie z mojej winy tak sie stało.
Wiedziałem ze nie ma co walczyc. Tobie tez tak zycze.
PS jesli masz problem z kasa zawsze mozesz zwrócic sie do policji o rozłozenie mandatu na raty. Dostajesz oddzielne konto na które wpłacasz regularnie jakas kwote az do ukonczenia spłaty.
Jednen zong w tej sprawie, ze pojazd nie jest moj pojazd.... Gdyby to byly moje ubezpieczenia, pewnie szybciej dalbym sobie spokoj....
Płać mandat
Taka jest moja rada !OK
A właścicielowi dopłacisz różnicę w oc, to nie będą wielkie pieniądze, raczej jakieś grosze
Nie za bardzo do tego przypadku się odnosi mój wywód, ale:
jeśli ktoś wymusza pierszeństwo, albo wbiega kot albo człowiek pod samochód, lepiej nie hamować ryzykując dramatyczny poślizg lub nie skręcać po omacku by uniknąć kolizji, tylko WALIĆ w sprawcę. Dzięki temu:
a ) sprawca nie ucieknie,
b ) będą dowody kto był winowajcą (wgnieciony bok sprawcy, przejechany pies, poturbowany (trudno, takie życie) pieszy.
Bo jeśli "szczęśliwie" się ominie sprawcę, a przy tym narobi szkód (wpadniesz na latarnię, albo walniesz Bogu ducha winne inne auto, albo przejedziesz pieszego na chodniku), to masz dokładnie jak w swoim przypadku: jedyne dowody jakie są, wskazują na Twoją winę; czyli nie zachowałeś właściwej prędkosci / odstępu, straciłes panowanie i przywaliłeś czyniąc szkody.
Na 2oo to się średnio sprawdza, bo awaryjne hamowanie (bez treningu) a zwłaszcza kolizja, łatwo kończy się wywrotką i paskudnymi konsekwencjami i lepiej unikać kolizji i wywrotki jak ognia kombinując jak się da, niż "walić sprawcę". Ale w aucie - namawiam: zero kombinowania i uciekania, mocno hamować i starać się nie zmieniać bezmyślnie toru jazdy, żeby nie narobić gorszych szkód niż przywalenie w bok sprawcy. Ktoś wymusił? To niech poniesie konsekwencje on, a nie ja.
I druga zasada - zachowywać odstęp. Nie raz i nie dwa o mały włos nie wjechałem w poprzedni pojazd, a nawet kiedyś mi się zdarzyło 2 razy wjechać :-(, bo jechałem zbyt blisko. Na drodze zdrzają się różne przypadki, których nie da się przewidzieć. Po to należy zachowywać odstęp.
Współczuję i też sugeruję "przyznać się" i miec to z głowy.
Z mojego doświadczenai wynika, ze gdy sprawa dotrze do sądu, to jakoś o karnych punktach zapominają :-) :-) i pozostaje tylko zapłacenie kary. Co prawda okazji ostatnio nie miewam, ale NIE PRZYJMUJĘ MANDATÓW, każę sprawę kierowac do sądu. W połowie przypadków policjanci daja sobei spokój (pewnie nie chce im się pisać raportów itp), a w drugiej połowie prxzypadków - płące tyle co miało byc na mandacie, ale punktów nie dają. Tego nie wiem, ale chyba sąd nawet nie ma prawa nakazać wpisania punktów do policyjnej bazy danych :-)
Miejscowość: Krosno Odrzańskie / Zielona Góra
W momencie kiedy pisałeś posta również miałem kolizje za która policja ukarała mnie także art 86 p 1 KW (300zł + 6pkt), z tym, że ja jechałem 400.
U mnie zawinił... każdy po trochu, ale policja postanowiła zwalić całą winę na mnie (najmłodszy, niedoświadczony).
Całość wyglądała tak, że szedł pieszy w moją stronę po mojej lewej (nieprawidłowo). Tir wylatując z zakrętu zauważył, że nie jest w stanie wychamować i zjechał na mój pas. Przede mną jechało BMW, które mimo minięcia tira (poboczem) postanowiło, że zatrzyma się do 0. Ja jadąc 100m za tym BMW zaczełem razem hamować, ale nie przewidziałem, że Pan podczas przychamowywania po chwili dociśnie hamulec do końca i lekko go musnełem (gdybym miał z 1-2m bym nawet go nie dotkną).
Autem byłem wstanie dokończyć podróż (po kolizji jeszcze 700km).
Po dzisiejszej rozmowie z rodziną jutro piszę odwołanie się od decyzji.
To jakieś herezje!!!
Sad wysyła wniosek o dodanie do twojego konta, punktów karnych
Niestety system jest strasznie niedoskonały, niestety dla tego ponieważ możesz obudzić się z ręką w nocniku nie zdając sobie sprawy z tego że te punkty karne posiadasz !OK
lepiej sprawdź ile masz i w porę wykup dokształt
Dziękuję wszystkim za informację. W piątek idę na Komendę będę wiedział więcej.
Niestety na miejscu zdarzenia policjant nie zaproponował mi mandatu tylko przyznał mi rację, że jestem niewinny zaistniałej sytuacji oraz uznał że winny jest trzeci sprawca (nie do ustalenia). Sprawa trafiła na komende.... tutaj się sytuacja pozmieniała.....
Dziś tę sprawę załatwiłbym inaczej, ale niestety za niewiedzę się płaci. Najważniejsze, że mi nic się nie stało - uszkodzone ciało trudnej się doprowadza do zdrowia niż maszynę....
Będę dalej Was informował o sprawie.....
Jeśli chodzi o punkty karne - to są one z góry przyznawane i Sąd nie musi o nich wspominać.....
Z mojego doświadczenai wynika, ze gdy sprawa dotrze do sądu, to jakoś o karnych punktach zapominają :-) :-)
Nikt o niczym nie zapomina. Sąd nie ma prawa przyznać punktów karnych, natomiast po zakończeniu sprawy, wysyłane jest pismo na komendę z informacją o wyniku sprawy - po czym, jeśli stwierdzona jest wina to na komendzie dopisują punkty zgodnie z taryfikatorem. Wiadomo, że trochę ta procedura trwa, ale nas to nie ratuje, bo punkty są dopisane z datą wykroczenia a nie dostarczenia pisma z sądu.
Maxiskuter: Gilera Runner 125/250
Co prawda okazji ostatnio nie miewam, ale NIE PRZYJMUJĘ MANDATÓW, każę sprawę kierowac do sądu. W połowie przypadków policjanci daja sobei spokój (pewnie nie chce im się pisać raportów itp), a w drugiej połowie prxzypadków - płące tyle co miało byc na mandacie, ale punktów nie dają.
a o kosztach postępowania sądowego nie zapomniałeś?
Koszty sądowe nie są zbyt duże ale jazda na rozprawę np. na drugi koniec Polski nie bardzo się opłaca.