Source: https://czasopismo.legeartis.org/2017/07/rowerem-ulica-mimo-drogi-dla-rowerow.html
Timestamp: 2020-03-29 02:21:26+00:00
Document Index: 105242992

Matched Legal Cases: ['art. 16', 'art. 33', 'art. 45', 'art. 16', 'art. 33', 'art. 33', 'art. 16', 'art. 33', 'art. 45', 'art. 97', 'Art. 33', 'Art. 33', 'art. 33', 'art. 33', 'art. 27', 'art. 33', 'art. 27', 'Art. 25', 'art. 27', 'art. 17', 'art.33']

Rowerem ulicą mimo drogi dla rowerów, która jest po lewej stronie (wyrok)
by Olgierd Rudak • 3 lipca 2017 • 91 komentarzy
Na specjalne życzenie P.T. Czytelników krótka rozkminka wyroku, który można zatytułować Jechał Rowerem Ulicą mimo Drogi dla Rowerów, ale go złapali, ale się nie dał i go uniewinnili — i czy to oznacza, że sąd orzekł, że można jeździć rowerem po ulicy jeśli DDR jest po lewej stronie? (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy z 27 lipca 2016 r., sygn. akt V W 2067/16).
Rowerem ulicą mimo drogi dla rowerów — mandat murowany (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)
Sprawa wyglądała następująco: kwietniowym porankiem rowerzysta jechał trzypasmówką (trzy pasy na każdej z jedni, po środku torowisko tramwajowe, po obu stronach chodniki za pasem zieleni) przy prawej krawędzi prawego pasa. Po przeciwnej („lewej”) stronie drogi poprowadzona była droga dla rowerów, jednak cyklista ani nie miał jak do niej zjechać (a nawet jeśli miałby jak zjechać, to nie wiedział, że DDR jest tam daleko po lewej).
Rowerzystę zatrzymał do kontroli policjant na motocyklu, którego zdaniem doszło do naruszenia obowiązku jazdy drogą dla rowerów — tą położoną daleko po lewej — jednak sprawca rzekomego wykroczenia odmówił przyjęcia mandatu, zatem sprawa trafiła do sądu.
Zdaniem obwinionego poruszał się on zgodnie z zasadami ruchu prawostronnego: prawym pasem, przy prawej krawędzi (art. 16 pord). Miał prawo tak jechać, bo po jego prawej nie było żadnej drogi dla rowerów, nie było znaku drogowego B-9 (zakaz wjazdu rowerów), zatem prowadzący rower może nawet nie wiedzieć, że po przeciwnej stronie jest jakaś ścieżka rowerowa (do której i tak nie miałby jak dojechać).
Sąd uniewinnił rowerzystę: na jezdni, z której korzystał obwiniony, nie było zakazu ruchu rowerów, a osoba jadąca skrajnie z prawej strony nie ma szans dostrzec drogi dla rowerów po lewej. Poza tym nikt nie ma obowiązku obserwować znaków drogowych przeznaczonych dla przeciwnego kierunku ruchu.
Rowerzysta ma obowiązek korzystać z drogi dla rowerów jeśli jest ona wyznaczona dla kierunku, w którym się porusza (lub zamierza jechać), zaś jako pełnoprawny uczestnik ruchu ma obowiązek jeździć zgodnie z zasadami ruchu prawostronnego — jednak skoro przy „jego” pasie nie było informacji, że DDR jest po przeciwnej (lewej) stronie, to tym bardziej nie mógł przejechać na przeciwną stronę po przejściu dla pieszych.
Dlaczego jednak ten — chyba słuszny i sprawiedliwy — wyrok uważam za miejscami błędny i niemiarodajny dla analizy całego sporu?
zacznijmy od smaczków: obwinionemu zarzucono jazdę rowerem ulicą mimo drogi dla rowerów (obowiązek ten wynika z art. 33 ust. 1 pord) — ale w opisie zarzutu pojawia się… art. 45 ust. 2 pkt 1 pord… czyli korzystnie z telefonu podczas jazdy;
nie wiadomo na jaką okoliczność słuchany był ów policjant — w uzasadnieniu pojawia się zdanie „sąd uznał za niemiarodajną tę część zeznań świadka [policjanta], w której świadek przedstawił swoją interpretację oznakowania wskazując, że pomimo tego, że znak informujący o drodze dla rowerzystów znajdował się po przeciwległej stronie jezdni, to ten znak również obowiązywał osoby, które poruszały się po prawej stronie jezdni w kierunku przeciwnym (tj. obwinionego)” — a przecież rolą świadka nie jest analiza przepisów ruchu drogowego (od tego właśnie jest sąd), lecz przedstawianie faktów;
wątpliwy jest akapit, w którym mówi się, że zdaniem policjanta obwiniony wiedział, że ma DDR po przeciwnej stronie, bo codziennie jeździ tą drogą do pracy — tu sąd odparował, że „zarządzający drogą może zmienić występujące w danym miejscu oznakowanie drogowe, a także zdarza się również, że poszczególne części drogi, w tym również ścieżki rowerowe, poddawane są modernizacji, w czasie której wyłączany jest na nich wszelki ruch” — cóż, sąd uległ dość typowej pokusie rozważań teoretycznych, a przecież powinien oceniać fakty: czy w tamtym dniu „ścieżka rowerowa” była wyłączona z ruchu? — zaś rozważania, że „zdarza się” remont są bez znaczenia dla istoty sprawy;
uważam także, że sąd nieprawidłowo ocenił czym w istocie jest ruch prawostronny: prawostronność „liczy się” w obrębie jezdni, nie drogi czy jakiegoś układu drogowego, a z art. 16 ust. 1-4 pord nie wynika, że wszystko musi jeździć z prawej (i mijać się z lewej), bo gdyby tak było, to każda droga dla rowerów musiałaby być jednokierunkowa (natomiast owszem, ruch prawostronny oznacza, że rowerzyści na DDR mijają się od lewej);
czy zatem brak znaku B-9 oznacza, że rowerzysta ma prawo jechać jezdnią (zwłaszcza jeśli gdzieś obok jest droga dla rowerów)? innymi słowy czy rowerzysta powinien korzystać z DDR dlatego, że ona jest — czy też dlatego, że na jezdni będzie miał znak zakazu wjazdu rowerów?
odpowiedź jest wieloczłonowa: po pierwsze każdy uczestnik ruchu musi wiedzieć, że część obowiązków lub zakazów, które zwykle wynikają ze znaków — może jednak wynikać bezpośrednio z norm (por. rozważania o parkowaniu ciężkich aut na chodniku, o wjeżdżaniu samochodem do lasu, o parkowaniu w strefie zamieszkania — czasem jest jakiś znak, który „zawiera w sobie” zakaz parkowania, czasem w ogóle nie ma żadnego znaku — po prostu trzeba znać zasady. Moim zdaniem oznacza to, że rowerzysta ma obowiązek jechać po drodze dla rowerów (art. 33 ust. 1 pord) dlatego, że ona jest — a nie dlatego, że na przylegającej jezdni jest znak B-9;
wgłębiając się w temat: jeśli istotny jest znak B-9, to przecież mógłbym w ten sposób tłumaczyć jazdę rowerem po każdej ulicy, także tuż przy DDR („bo tu nie ma znaku B-9, panie władzo!”);
owszem, w opisie znaku B-9 jest dyrektywa, której realizacji akurat prawie nie widuję („Ponadto znak B-9 stosuje się na drogach, w obrębie których lub w pobliżu których wyznaczono drogę dla rowerów, a znak nakazujący korzystanie z tej drogi może nie być widoczny dla kierujących rowerami. Na odcinku drogi poprzedzającym miejsce umieszczenia znaku B-9 stosuje się odpowiedni znak (np. F-5, F-6) w celu poinformowania kierujących rowerem, że wjazd rowerów jest zabroniony, i poprowadzenia tych uczestników ruchu na część drogi przeznaczoną dla rowerów”, pkt 3.2.10 w rozporządzeniu ws. szczegółowych warunków technicznych dla znaków drogowych) — ale przecież art. 33 ust. 1 pord jest, jakby nie patrzeć, nadrzędny (przy okazji zauważyłem: „Znak B-9 „zakaz wjazdu rowerów” (rys. 3.2.10.1), wyrażający zakaz ruchu rowerów (…)” — prawodawca myli zakaz wjazdu z zakazem ruchu…);
Dlaczego zatem uważam, że wyrok jest co do zasady — mimo tych uchybień — prawidłowy?
po pierwsze impossibilium nulla obligatio est — a jazda rowerem ulicą mimo drogi dla rowerów będzie jedynym rozwiązaniem jeśli konstrukcja skrzyżowania, którym obwiniony wjechał na tę jezdnię uniemożliwia przejazd ku DDR (i wątpię by dało się wymuszać przeprowadzenie roweru po zebrze);
stąd oczywistym absurdem jest oczekiwanie, by w tamtym miejscu stał znak B-9 — zakaz wjazdu rowerów przy braku alternatywy oznacza, jakby na to nie patrzeć, dyskryminację pewnej kategorii ruchu drogowego;
po drugie oczywiście jeśli obiektywnie nie można dostrzec (zza łącznie 6 pasów i podwójnego torowiska), że po przeciwnej stronie jest wyznaczona DDR, to… impossibilium nulla obligatio est;
sumarycznie oznacza to, że moim zdaniem wyrok byłny prawidłowy o ile obwiniony nie miał możliwości bezpiecznego wjechania na drogę dla rowerów, która była po lewej (czyli poruszał się jezdnią do pierwszego wjazdu);
jednak wyrok jest nieprawidłowy jeśli rowerzysta miał możliwość skręcić na obowiązującą go drogę dla rowerów — bo sąd niewłaściwie zinterpretował pojęcie ruchu prawostronnego oraz pominął okoliczność, że obwiniony miał świadomość, że DDR jest po lewej stronie.
Tych okoliczności jednak sąd I instancji nie ustalił, zatem orzeczenie — o ile jest apelacja — powinno zostać uchylone, a sprawa zwrócona do ponownego rozpoznania.
Tags: art. 16 pord art. 33 pord art. 45 pord art. 97 kw rower ruch drogowy znaki drogowe
← Czy niesolidność kontrahentów zwalnia pracodawcę ze skutków opóźnienia w wypłacie wynagrodzenia?
Kto może żądać publikacji sprostowania? →
Niezmiernie cieszy mnie to rozstrzygnięcie. W mojej okolicy podczas jazdy do pracy mam jeszcze większą zagadkę. Sytuacja podobna, ale aby dojechać do DDR musiałbym jechać chodnikiem albo jezdnią pod prąd i analogicznie zjeżdżając z DDR (Bydgoszcz, ul Focha od Mostów solidarności do Multikina). Swoją drogą zarządców to powinni na latarniach wieszać za nie powiem co.
… za nie projektowanie pasów rowerowych :D
Jak można się cieszyć z tak wadliwych i niechlujnych rozstrzygnięć ?
Tylko dlatego, że w ramach dużego pokładu frywolności i pobłażliwości sędziego, pedalarz został uniewinniony należy cieszyć się z wyroku, który były rzetelniej napisany na I roku studiów ?
Jak można takie głupoty pisać to też ciężko zrozumieć. Radzę przypomnieć sobie ustawę a potem komentować.
wątpliwy jest akapit, w którym mówi się, że zdaniem policjanta obwiniony wiedział, że ma DDR po przeciwnej stronie, bo codziennie jeździ tą drogą do pracy — tu sąd odparował, że „zarządzający drogą może zmienić występujące w danym miejscu oznakowanie drogowe, a także zdarza się również, że poszczególne części drogi, w tym również ścieżki rowerowe, poddawane są modernizacji, w czasie której wyłączany jest na nich wszelki ruch” — cóż, sąd uległ dość typowej pokusie rozważań teoretycznych, a przecież powinien oceniać fakty: czy w tamtym dniu „ścieżka rowerowa” była wyłączona z ruchu? — zaś rozważania, że „zdarza się” remont są bez znaczenia… Czytaj więcej »
Przepis jest jasny, jednak sądy na szczęście rzadko oceniają abstrakcyjne konstrukcje prawne (tak wyłącznie Trybunał Konstytucyjny), lecz zachowania osób (motywację, etc.).
Miał świadomość, czy nie… co to ma za znaczenie. Albo są znaki, które jednoznacznie informują, albo ich nie ma… powoływanie się na „świadomość” to jawna „dyskryminacja” miejscowych (przyjezdny takiej świadomości mieć nie może, wiec jest z góry niewinny) i już nie tak jawna, akceptacja „jazy na pamięć”.
Generalnie (nie wdając się w dywagacje czy to wykroczenie drogowe można popełnić z winy nieumyślnej czy tylko z umyślnej), tu nie ma większej filozofii: w prawie karnym istotne bywa czy czyn jest umyślny czy nieumyślny, można to także oceniać na podstawie woli czy świadomości sprawcy.
Sąd powinien oceniać fakty, ale skoro „świadek” porusza nieistotną kwestię wiedzy oskarżonego, to sąd poruszył nieistotną kwestię ewentualnych zmian organizacji ruchu.
Zgadzam się z patchworked. Gdyby było inaczej to przepisy PoRD byłyby rozgraniczone dla tych którzy mieszkają w danym miejscu (np mieście) i dla tych którzy są np przyjezdni i jeszcze dla tych którzy zamieszkali w danym miejscu np od 6 miesięcy i mieli odpowiedni czas aby sprawdzić gdzie przebiegają wszystkie DDR w mieście.
To może jeszcze raz: skoro rzecz dotyczy sankcji, to ocenia się stopień zawinienia — zatem umyślność, brak umyślności, z czego wynika ten brak umyślności też ma znaczenie.
Rzecz nie dotyczyła sankcji, tylko uznania winy. Sąd tym komentarzem moim zdaniem chciał uzmysłowić świadkowi (którym był policjant od którego wymagałoby się większej świadomości), że to czy ten rowerzysta jest winny popełnienia wykroczenia nie zależy od jego wcześniejszej wiedzy o organizacji ruchu w danym miejscu, bo ta może się zmieniać-na co podał przykład, tylko od faktów i prawa a w szczególności aktualnego oznakowania drogi widocznego z kierunku z którego się jedzie.
Rozstrzygnięcie oczywiście słuszne, obwiniony ma 200% racji, natomiast uzasadnienie nie do końca zadowalające. Wystarczyłoby podać, iż DDR nie prowadziła w kierunku, w którym poruszał się rowerzysta, dodatkowo znajdując się po jego lewej stronie. Każda z tych okoliczności, jak powszechnie wiadomo zgodnie z prawem polskim i logiką, wyłącza obowiązek poruszania się DDR. Szkoda, że sąd pochylał się nad oznakowaniem i wątpliwej jakości przemyśleniami policjanta, marnowanie czasu na bzdury niezbyt licuje z powagą sądu.
Wystarczyłoby podać, iż DDR nie prowadziła w kierunku, w którym poruszał się rowerzysta, dodatkowo znajdując się po jego lewej stronie. Każda z tych okoliczności, jak powszechnie wiadomo zgodnie z prawem polskim i logiką, wyłącza obowiązek poruszania się DDR.
Albowiem? Po czym poznać w którym kierunku prowadzi droga dla rowerów?
Po tym, że określenie „w kierunku” przy ruchu prawostronnym oznacza „po prawej stronie”.
Oczywiście, co oznacza, że jak jadę rowerem po DDR, to jadę po jej prawej stronie.
Natomiast „nie prowadzi w kierunku” oznacza, że DDR jest jednokierunkowa. Zdarzają się takie ale niezbyt często.
Art. 33 ust.1 ma chyba w założeniu umożliwić stwierdzenie rowerzyście czy może jechać jezdnią, czy musi skorzystać z DDR/pasa dla rowerów? Przy Pana interpretacji sformułowania „jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić” nie spełnia tego zadania. Bo przy takiej interpretacji to można w zasadzie żądać od rowerzysty jazdy DDR/pasem dla rowerów ulicą równoległą do tej, którą się poruszamy ale przecznicę czy dwie dalej (skoro można żądać od niego wypatrywania znaków oddalonych o kilkadziesiąt metrów to można i znajomości topografii obszaru, po którym się porusza) – o ile tylko są tam DDRy/pasy dla rowerów prowadzące… Czytaj więcej »
Art. 33 ust.1 ma chyba w założeniu umożliwić stwierdzenie rowerzyście czy może jechać jezdnią, czy musi skorzystać z DDR/pasa dla rowerów? W żadnym wypadku, ten przepis nie daje żadnej alternatywy (czy „może” czy „musi”). Rozważania o drodze równoległej są bez sensu, bo „kierunek” nie oznacza „azymutu”, lecz konkretne miejsce, jeśli będę poruszał się po przeciwległych prostych (jak po kwadracie) to wyląduję w innym punkcie. Oczywiście rowerzysta nie musi się domyślać czy 40 metrów dalej jest DDR, jeśli jej nie widać, to jej nie widać i z głowy, ale nie można dać się wkręcać (i wkręcać innych) w absurdalną interpretację ruchu… Czytaj więcej »
Chociaż może niektórzy się nasłuchali i tak próbują ;-)
Czyli wg Ciebie mam obowiązek bycia wróżką ;) Skoro muszę korzystać z DDR, która nie jest w widoczny sposób oznakowana ani widoczna i znajduje się kilkanaście metrów od miejsca w którym się znajduję (czasem jeszcze oddzielona pasem zieleni i płotem). Spoko – pozostanę przy swojej (i nie tylko mojej) interpretacji. Najpierw piszesz, że „w kierunku” oznacza, że muszę mieć możliwość poruszania się tą drogą pożądanym kierunku, teraz piszesz, że nie chodzi o „azymut” a poruszanie się drogami równoległymi nie ma sensu… Tylko, że DDR po lewej stronie to w sumie jest właśnie taka droga równoległa – muszę pojechać w lewo… Czytaj więcej »
To jeszcze raz przeczytaj mój poprzedni komentarz, a później zastanów się czy masz rację pisząc „Czyli wg Ciebie mam obowiązek bycia wróżką ;) Skoro muszę korzystać z DDR, która nie jest w widoczny sposób oznakowana ani widoczna i znajduje się kilkanaście metrów (…)” BTW jeśli nie widzisz na kilkanaście metrów to może powinieneś pomyśleć o okularach. To jest zaledwie szerokość przeciętnego skrzyżowania, przekątna zwykle bywa większa — jeśli chcesz (nawet rowerem) przejechać takie skrzyżowanie, lepiej widzieć co tam czyha. DDR poprowadzona po lewej stronie drogi nie jest drogą równoległą. I cieszę się, że już nie ma znaczenia kwestia „ruch prawostronny… Czytaj więcej »
Odnoszę się nie tylko do poprzedniego komentarza – w dyskusji pod wcześniejszym artykułem ważne było dla Ciebie istnienie DDR po drugiej stronie, nieważne natomiast było czy rowerzysta ma jakiekolwiek szanse na jej dostrzeżenie. BTW jeżeli tak samo uważnie obserwujesz obszar za lewą nitką drogi dwujezdniowej jak swoją jezdnię to gratuluję podzielności uwagi… Problemów ze wzrokiem nie mam ale dziękuję za troskę. Co do równoległości… żeby pojechać prosto muszę dwukrotnie skręcić w lewo i dwukrotnie w prawo. Ja tu nie widzę zbytniej różnicy w stosunku do przypadku konieczności jazdy równoległą przecznicą. Nadal nie widzę analogii między ruchem prawostronnym, art. 33 ust.1… Czytaj więcej »
BTW jeżeli tak samo uważnie obserwujesz obszar za lewą nitką drogi dwujezdniowej jak swoją jezdnię to gratuluję podzielności uwagi… Problemów ze wzrokiem nie mam ale dziękuję za troskę. Na skrzyżowaniu, owszem, skupiam się i na tym — ale przecież poza skrzyżowaniem (bez którego i tak nie wskoczę na DDR) nie interesuje mnie przeciwna strona. Nigdy nie napisałem, że nie ma znaczenia czy rowerzysta ma szansę czy nie ma szansy dostrzec DDR (i wjechać na nią). To jest zupełnie poza istotą sporu o to czy art. 33 ust. 1 pord ma coś wspólnego z (błędnie pojmowaną) regułą ruchu prawostronnego. Natomiast argumenty… Czytaj więcej »
Zależy, czy termin kierunek traktujesz z precyzją matematyczną czy też jako formę potoczną.
W tym pierwszym przypadku, jadąc po ulicy na północ, poruszasz się po drodze o kierunku północ-południe, więc scieżka, nawet po lewej stronie, prowadzi w kierunku, w którym się poruszasz ;)
Pewnie chodzi o te jednokierunkowe DDR, które rzadko ale jednak się zdarzają. Nie do każdego dociera, że zwyczajna dwukierunkowa DDR może znajdować się tylko po jednej stronie drogi – dokładnie tak samo jak wydzielone torowisko tramwajowe, które wcale nie musi podążać środkiem drogi. I jak najbardziej rower powinien taką drogą podążać w obu kierunkach.
Ba, podobnie jak dwukierunkowe DDR mogą być zbudowane po obu stronach drogi :) lub iść środkiem.
Głównie chodzi zapewne o kontrapasy – jadąc ulicą jednokierunkową poruszasz sie tak jak inne pojazdy, jadąć „pod prąd” poruszasz się wydzielonym pasem rowerowym. W innych przypadkach rzadko kiedy występują jednokierunkowe DDRy, choć pewnie sporadycznie się zdarzają.
Gdyby ktoś nie rozróżniał kontrapasów od DDR, nie powinien wyjeżdżać poza plac zabaw ;-)
Jednokierunkowe DDR to rzadkość, ale jednak:
https://czasopismo.legeartis.org/2017/05/jednokierunkowa-droga-dla-rowerow.html
To jak już wykazałem się ignorancją, to nie zrobi różnicy, gdy zrobię to drugi raz ;)
Olgierdzie, czy droga rowerowa+przejazd tworzą z ulicą skrzyżowanie równorzędne (wyłącznie prosta ulica bez skrzyżowania z innymi ulicami, i prostopadła do niej DDR)? Czy jest to traktowane podobnie do przejścia dla pieszych?
Jeśli przejazd dla rowerów przecina ulicę („na krzyż”), to mamy ten idiotyczny paradoks, że jest inaczej, niż gdyby ulica skręcała (art. 27 ust. 1-3 pord):
http://olgierd.bblog.pl/wpis,o;pierwszenstwie;przejazdu;na;przykladzie;z;zycia;wzietym,55545.html
https://czasopismo.legeartis.org/2015/10/przejscie-piesi-droga-rowerowa.html
1a. jest jasny i oczywisty.
Tylko 1. mnie dręczy – jak wyżej, prosta droga i prostopały do niej przejazd, jadę 15 km/h, do przejazdu mam kilka(naście) metrów, jestem z samochodem na kursie kolizyjnym (wjedziemy na przejazd w tym samym momencie) – kto ma pierwszeństwo, kto komu powinien ustąpić, kto jest winny kolizji?
Zapewne jak zawsze — decydują ułamki, wrażenie, to czy policjant (sędzia) dobrze posłodził herbatę… Natomiast raczej jest tak, że przed przejazdem nie masz pierwszeństwa, obowiązek zachowania szczególnej ostrożności dotyczy także rowerzysty — wychodzi na to, że wszyscy na siebie uważają i jakoś to rozwiązują w locie (i nie obowiązuje zasada prawej ręki, która może byłaby tu na miejscu).
Wcześniej zabrakło jeszcze tego linka:
https://czasopismo.legeartis.org/2016/01/ustapienie-pierwszenstwa-rowerzyscie.html
No to w takim razie na kilku łódzkich drogach jest istna dżungla, bo zmienia się strona drogi po której są poprowadzone DDRy, przejazdy są bez sygnalizacji a ludzie rowerzyści wjeżdzają na nie tak jakby mieli pierwszeństwo ;)
Przejazd bez sygnalizacji to raczej nic nowego (we Wrocławiu sygnalizacja się trafia, ale nieczęsto), a to, że rowerzyści wjeżdżają jak chcą… to przecież norma! ;-)
Oczywiście że przed przejazdem ma pierwszeństwo bo to wynika z punktu 1a Przecież jest tam napisane po jakich częściach drogi jeśli jedzie Rowerzysta na wprost to ma pierwszeństwo. Przecież na przejazd rowerowy Rowerzysta wjeżdża z drogi dla rowerów nie pojawia się tam z nikąd. To nie są przepisy które dotyczą pieszych radzę czytać ze zrozumieniem. Pieszy nabywa pierwszeństwo dopiero na przejściu a Rowerzysta jeśli jedzie na wprost nabywa to pierwszeństwo przed przejazdem zanim na niego wjedzie bo wynika to z punktu 1a. W 2011 r była nowelizacja i został wykreślony zapis o tym że Rowerzysta nie może wjechać tuż pod… Czytaj więcej »
Raczej inny był sens skreślenia art. 33 ust. 4 pord, ale niech będzie.
Natomiast błądzić jest rzeczą ludzką, niemniej nie zachęcam do weryfikowania art. 27 ust. 1a pord w praktyce, bo się można sparzyć.
Art. 25. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdowi nadjeżdżającemu z prawej strony, a jeżeli skręca w lewo – także jadącemu z kierunku przeciwnego na wprost lub skręcającemu w prawo. 2. Przepisu ust. 1 nie stosuje się do pojazdu szynowego, który ma pierwszeństwo w stosunku do innych pojazdów, bez względu na to, z której strony nadjeżdża. 3. Przepisy ust. 1 i 2 stosuje się również w razie przecinania się kierunków ruchu poza skrzyżowaniem. 4. Kierującemu pojazdem zabrania się: 1) wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim nie ma miejsca… Czytaj więcej »
Takie skrzyżowanie nazywa się „przejazd dla rowerzystów” i są o tym całkiem inne przepisy (np. art. 27 ust. 1 pord). Natomiast wjazd na jezdnię z drogi dla rowerów jest włączaniem się do ruchu — więc nie jest „skrzyżowaniem” ani innym przecinaniem się kierunków ruchu (art. 17 ust. 1 pkt 3a pord).
Rozważasz kolizję, a przecież wystarczy że tylko jeden (którykolwiek) kierowca ma naprawdę choćby ździebko oleju w głowie i do żadnego konfliktu nie dojdzie…
Przecież mnie nie o kolizję jako taką chodzi, tylko o ustalenie kto ma pierwszeństwo.
Czy aby przejazd to nie jest ta część DDR znajdująca się bezpośrednio na jezdni? Czyli, kolokwialnie, od krawężnika do krawężnika?
No jest, co w związku z tym?
To w związku, że kierowca ustępuje rowerzyście znajdującemu się na przejeździe – a nie przed nim. ;)
Pieszych obowiązuje jeszcze taka ładna konstrukcja, że nie wolno im nawet na przejście wejść bezpośrednio przed jadący pojazd. W przypadku przejazdów rowerowych nie wiadomo czemu tego nie ma, a jest tu jeszcze bardziej potrzebne takie coś – albo nie wolno rowerzyście przed tuż przed pojazd, albo nie wolno pojazdowi jeżeli do przejazdu dojeżdża rowerzysta. W obecnym stanie prawnym sędzia może rzucić monetą i kto nią dostanie w czoło ten przegrał.
I to jest smętna prawda…
Ano, ubrałeś w słowa wszystkie moje wątpliwości związane z przejazdami rowerowymi.
Albo niech to będzie normalne skrzyżowanie (równorzędne lub ze znakami) albo przejazd, tak opisany w przepisach, żeby było jasne kto kogo ma przepuszczać, i w jakich sytuacjach.
W tej chwili człowiekowi serce zamiera, gdy widzi niemal codziennie rowerzystów bezrefleksyjnie wjeżdzających na drogę tak, jakby to oni mieli bezwzględne pierwszeństwo przejazdu.
Jak to w kolarstwie — liczy się być o dwie szprychy wcześniej i się wygrywa ;-)
Nie wierzę jak czytam wszystkie wpisy. W PoRD jest jak wół napisane, że rowerzysta ma pierwszeństwo przed samochodem na przejeździe rowerowym a tu ciągle i ciągle jakieś dyrdymały, interpretacje, doszukiwanie się trzeciego dna, nawet swoje wersje prawa są tworzone.
To oznacza, że w sumie nie ma dylematu „kto ma pierwszeństwo”. W momencie wjazdu na przejazd rowerzysta to pierwszeństwo wymusi (analogia do pieszego co wtargnął na jezdnię) bo wcześniej go nie miał (nie mam na myśli przypadku z DDR z uprzywilejowaniem oczywiście).
No a poza tym: cóż za różnica kto miałby rację jak mający rację rowerzysta mógłby się tym więcej nie pochwalić.
W momencie wjazdu na przejazd rowerzysta to pierwszeństwo wymusi(…) bo wcześniej go nie miał
Ale na czym opierasz swoją pewność, że nie miał, skoro w przepisach nie jest jasno określone kto pierwszeństwo ma? Analogii nie ma, bo w przypadku przejść dla pieszych masz konkretny paragraf zabraniający wchodzenia komuś przed maskę.
Dorzuć do tego znak D-6a/b, i masz niezły bigos z tymi przepisami ;)
Nie wymusi pierwszeństwa bo je miał zanim wjechał na przejazd wynika to z punktu 1a przecież był na drodze dla rowerów zanim wjechał na przejazd!
A jadąc DDR ma pierwszeństwo!
Zmusz by Rowerzysta zatrzymał się przed przejazdem to będzie musiał zatrzymać się na DDR a jadąc tą drogą ma pierwszeństwo.
I zapamiętaj nie ma czegoś takiego jak wymuszenie pierwszeństwa jest nieustąpienie pierwszeństwa.
Kłania się ustawa prawo o ruchu drogowym.
Ty masz pierwszeństwo bo zanim wejdziesz na przejazd przecież jesteś na DDR to kierowca ma tak dostosować prędkość by tobie umożliwić przejazd… Lub się zatrzymać.
Nie istotne czy Rowerzysta już wjechał na przejazd czy nie bo ma pierwszeństwo przed przejazdem bo jest na DDR jak i na przejeździe.
Tak mnie wczoraj naszło. Kto ma pierwszeństwo, rowerzysta jadący DDR z przejazdem przez jednię, czy rowerzysta jadący tą jezdnią po kontrapasie?
Myślę, że rower na jezdni (nawet w kontrze) jest zwykłym pojazdem jadącym tą jezdnią, czyli stosujemy „zwykłe” reguły:
– jeśli kontrapas idzie „po zakręcie” — przepuszcza bezwarunkowo,
– jeśli jest po prostej — mamy tradycyjną grę nerwów.
Moim zdaniem to nie skrzyżowanie, bo do jego zaistnienia potrzebne są dwie drogi mające jezdnie – DDR nie ma jezdni.
Poza tym, gdyby to było skrzyżowanie, niepotrzebny byłby przejazd dla rowerów.
Czy DDR nie ma jezdni? Na dwoje babka wróżyła:
Jezdnia – część drogi przeznaczoną do ruchu pojazdów (…); rower na pewno jest pojazdem, ale czy droga dla rowerów jest drogą… Oto jest pytanie.
Poza tym oczywiście, że tak — to nie jest skrzyżowanie.
Nie istotne czy DDR tworzy z jezdnią skrzyżowanie. W punkcie 1a są wymienione części drogi po których jeśli Rowerzysta jedzie na wprost to ma pierwszeństwo. Są tam części drogi które tworzą skrzyżowanie jak i takie które go nie tworzą takie jak droga dla rowerów. Wiec to nie ma żadnego znaczenia. Czytać ludzie przepisy ze zrozumieniem, macie prawo jazdy? Jeśli tak to smutne to…
Oczywiście jako definicję legalną zawartą w Konwencji Wiedeńskiej :)
Czego definicję mamy brać z konwencji?
Z zakładając, że mam sokoli wzrok i widzę przez 5 pasów ruchów i pas zieleni, że po drugiej stronie jest śmieszka rowerowa, ale widzę też, że ma mniej niż 2m szerokości wymagane dla dwukierunkowej śmieszki rowerowej… to czy muszę się nie poruszać?
Ależ w pord nie ma nic o 2 metrach. A obowiązek jest.
W warunkach technicznych dla dróg rowerowych jest jak najbardziej 2m
Jakiś pomysł gdzie jest DDR?
Może jest w Projekcie Wykonawczym?
przecież to nie jest DDR. Mogą się poruszać piesi i rowerzyście, ale piesi mają „przywilej”.
Myliłem się co do „przywilejów”.
Nawiązałem do zdarzających się rozbieżności na linii dokumentacja-rzeczywistość :D
Przywilej dla pieszych jest przy kresce poziomej i pieszych na górze znaku.
poprawiłem siebie niżej.
Nie masz racji. Pord art.33
Albo mieli tylko takie tablice pod ręką, albo się komuś pomyliło. Gorzej, że to tak czy inaczej wygląda po prostu na jezdnię — ale patrząc na znak powiedziałbym, że auta po lewej są na nielegalu, i to nie tylko wskutek tego X-ksa.
Rowerzysta ma obowiązek korzystać z drogi dla rowerów jeśli jest ona wyznaczona dla kierunku, w którym się porusza (lub zamierza jechać), wiec mam pytanie: jezeli po jednej ze stron jezdni jest DDR oznakowana jako przeznaczona do jazdy w obu kierunkach to czy rowerzysta ma obowiazek jechac ta droga za kazdym razem, niezalezaleznie od tego w ktorym kierunku jedzie?
Dodatkowo ważny jest też w niektórych przypadkach kierunek jazdy rowerzysty. Jeśli ścieżka nie prowadzi w kierunku jego jazdy to nie ma obowiązku nią się poruszać.
Szanowny Panie to że z przepisów ogólnych wynika jakiś obowiązek to nie wszystko by zastosować się do tych przepisów ogólnych czy jak Pan napisał norm uczestnik ruchu musi wiedzieć na jakim odcinku drogi ma się do nich zastosować. A więc musi być znak pionowy szanowny Panie. Droga dla rowerów jest oznaczona odpowiednimi znakami wynika to z definicji, nie ma znaku? nie ma drogi Dla rowerów i nie ma tu dyskusji. Uczestnik ruchu ma się stosować do znaków a nie ich braku! Przykład strefy zamieszkania widać nie rozumie Pan że taka strefa musi być oznaczona odpowiednimi znakami wówczas też wiadomo że… Czytaj więcej »
Ale gdzie jest napisane, że droga dla rowerów ma nie być oznaczona odpowiednim znakiem drogowym? Bo coś mu tu świta, że „Szanowny Pan” (to nie list, tu nie ma Szanownych Panów) polemizuje sam ze swoimi wyobrażeniami…
Bo przykład ze strefą zamieszkania dowodzi, że chyba nie ma wątpliwości co do tego czym ona jest a czym nie jest.
Porównanie chodnika z drogą dla rowerów czy strefą zamieszkania jest nieporozumieniem bo z definicji wynika że ddr jest oznaczona znakiem,strefa zamieszkania również a chodnik nie to wynika z konstrukcji drogi .
Poza tym nie rozumiem problemów z przepisami dotyczącymi rowerzystów na przejazdach rowerowych z którymi mają problem niedouczeni kierowcy …to nie są te same przepisy które dotyczą pieszych !
Przecież rowerzysta zanim wjedzie na przejazd dla rowerów to jedzie drogą dla rowerów a więc ma pierwszeństwo zanim wjedzie na ten przejazd !
Dlatego w 2011r wykreślono zapis o tym że rowerzysta ma zakaz wjazdu tuż pod nadjeżdżający pojazd bo było to sprzeczne z konwencją wiedeńską o ruchu drogowym .
Z jednej strony ustawodawca dawał pierwszeństwo z drugiej strony je odbierał totalna głupota …po 2011r zostało to szaleństwo usunięte.
Skoro i pan wie że ddr musi być oznaczona odpowiednimi znakami to powinien i pan szanowny wiedzieć że aby wymagać pewnych zachowań na drodze te znaki powinny być po odpowiedniej stronie i być widoczne dla uczestnika ruchu …
A dlaczego to polecam zapoznać się z ustawą pord dotyczącą sygnałów i znaków drogowych…
Tak, wiem, po odpowiedniej — czyli po prawej lub lewej w tym przypadku. Wynika to rozporządzenia, bo akurat tego prawo o ruchu drogowym nie reguluje.
Pisałem o tym, można sprawdzić, zawsze warto się czegoś nowego dowiedzieć.
Po lewej owszem można postawić znak ale jest jeden warunek jeśli przepisy dodatkowe stanowią inaczej…
A w przypadku oznakowania drogi dla rowerów znakiem C13 przepisy dodatkowe nie stanowią inaczej.
Nie ma tu tego wyjątku w przypadku znaku C13.
Znak po lewej C13 nie obowiązuje rowerzysty który ma się stosować do znaków po prawej a wynika to wprost z ustawy pord..
A więc nic się nie nauczę od osoby która powinna sobie przypomnieć przepisy skoro ma problemy z banalnym przepisami dotyczącymi rowerzystów.
Czy w rozporządzeniu jest napisane że po lewej stronie drogi można postawić znak C13? :-)
Obstawiam, że to dlatego, że znak C-13 stawia się na drodze dla rowerów, zaś zdanie „znak drogowy po prawej” dotyczy tylko jezdni.
Więc możemy się co najwyżej spierać, że „na drodze dla rowerów” powinno być rozumiane „na środku” (podobnie jak w zdaniu „na jezdni, jeżeli droga jest zamknięta dla ruchu lub ruch na niej jest ograniczony”).
Ja bym jednak nie mylił cpr z ddr.
A by stosować się do przepisów musi być znak w pszypadku ddr.
Ja bym jednak nie mylił ddr z cpr…
Nie usuniesz tego obraźliwego komentarza masz trolla.
Ja z innej nieco beczki, bo przyśniło mi się, że policja mogłaby upowszechniać wiedzę o prawie w społeczeństwie. Czy nie uważasz, że drogówka powinna tłumaczyć obwinionym, że dopuścili się wykroczenia formalnego, więc skutek (stworzenie zagrożenia, potrącenie, ukatrupienie) nie ma znaczenia? W tych wszystkich programach („Jedź bezpiecznie”, „Na drogach”, „Uwaga! Pirat!”) ludzie przy kontroli zawsze się tłumaczą, że co prawda złamali przepis PoRD, ale nikomu nic się nie stało (weźmy np. pieszego, który ignoruje czerwone światło i tłumaczy, że jest 3 w nocy, a na horyzoncie ani żywej duszy albo kierowcę, który omija/wyprzedza na przejściu dla pieszych i mówi, że nie… Czytaj więcej »
Masz rację, że nie są to wykroczenia skutkowe tylko formalne, ale jednocześnie aby zakwalifikować dany czyn jako wykroczenie musi być on szkodliwy społecznie. Jeśli faktycznie była trzecia w nocy a na horyzoncie żywej duszy, to ja bym się poważnie zastanowił, czy faktycznie mamy do czynienia z czynem społecznie szkodliwym. Inna sprawa, że jak ktoś nie zauważył policjanta w pobliżu to raczej ostrożności nie zachował i sprowokował zagrożenie ;)
Czy kierowca samochodu lub roweru musi obserwować znaki znajdujące sie po za jego jezdnią ? Bo znaki ścieżek rowerowych i pieszorowerowych są niestety tak ustawiane. Nawet jeśli jadę po ulicy w kierunku w którym po prawej mam ścieżkę to interesują mnie znaki na mojej jezdni czyli na ULICY a nie to co sie dzieje gdzieś tam na chodniku ! Nie mam obowiązku obserować znaków na chodniku jeśli jadę po ulicy !!!!!??
JEZDNIA a nie ulicą. Panie adwokat pokaż/zacytuj z ustawy art z pojęciem „ulica”.