Source: https://forumprawnicze.info/gro%C5%BAby-bezprawne-n%C4%99kanie-zak%C5%82%C3%B3canie-miru-domowego-a-mo%C5%BCe-co%C5%9B-innego-t13774/
Timestamp: 2019-12-14 08:04:46+00:00
Document Index: 77456923

Matched Legal Cases: ['art. 286', 'art 286', 'art. 115', 'art. 107', 'art. 115', 'art. 286', 'art. 193', 'art. 107', 'art. 286', 'art 300', 'art. 115', 'art. 286', 'art. 189', 'art. 286']

Groźby bezprawne, nękanie, zakłócanie miru domowego, a może coś innego? Forumprawnicze.info - Prawo karne
Groźby bezprawne, nękanie, zakłócanie miru...
Alicja15 12 cze 2015
Mam niestety zobowiązanie w kilku firmach. Przyczyny mojego opóźnienia są dwie: poważna choroba krwi mojego męża oraz brak jego pracy ze względów zdrowotnych, a ja mam dochód w wysokości 755 zł na utrzymanie nas obojga. Druga przyczyna, to możliwe - ale tego nie jestem pewna - że zostałam oszukana finansowo.
Tutaj chciałabym prosić o informację czy wg Państwa opisane poniżej działania windykacyjne kilku firm są bezprawne? a jeśli tak, to jakie przepisy prawa cywilnego lub karnego, albo kodeksu wykroczeń zostały przez wierzycieli lub ich windykatorów naruszone w działaniach wobec mnie, a także proszę o poradę co mogę w tych sprawach uczynić.
1) E. to firma udzielająca pożyczki gotówkowe w miejscu zamieszkania z ich spłatą co tydzień, tak samo jak w Providencie. Koszmar z tą firmą zaczął się już w pierwszym tygodniu spłat. Owszem, nie miałam pełnej kwoty na spłatę raty tygodniowej, ale miałam część tej raty i chciałam ją zapłacić. Ale przedstawicielka tej firmy widząc, że płacę niepełną ratę powiedziała (cytuję dosłownie wielce kulturalną panią) "ku...wa" i podniesionym głosem zaczęła do mnie mówić: "Pani MUSI zapłacić pełną ratę, nie ma zlituj św. Antoni!", a także powiedziała mi, że z umowy wynika, że trzeba przez 30 tygodni płacić pełne raty (to kłamstwo, bo takiego zapisu w umowie nie ma). Gdy prosiłam ją o pobranie ode mnie tej częściowej spłat raty tygodniowej, odmówiła mi, a także odmówiła mi, gdy poprosiłam o pisemne potwierdzenie mi, że odmowiono przyjęcia ode mnie pieniędzy. Oburzona kobieta powiedziała: "To niech pani z szefową rozmawia". Szefowa, czyli kierowniczka, równie kulturalna jak w/w wydarła się do mnie przez tel i powiedziała, że za chwilę będzie u mnie ich menadżer. Przyjechał do mnie ten ich menadżer za góra 20 minut, był znacznie grzeczniejszy i spokojniejszy, ale właśnie z tym swoim miłym uśmiechem na twarzy powiedział mi, ze wierzyciel może wnieść sprawę o wyłudzenie na Policję. Oburzona przypomniałam mu, że przecież to oni nie wzięli ode mnie częściowej spłaty, więc żeby na Policji nie zapomnieli o tym powiedzieć, że chciałam zapłacić, a także dodałam, że aby były podstawy do stwierdzenia wyłudzenia, dłużnik w chwili zaciągania pożyczki musi mieć zamiar nie zwrócenia jej. Na co pan menadżer z grzecznym uśmiechem powiedział, że jakoś ich firma podała kilka osób na Policję i zostali oskarżeni. Facet powiedział, że na drugi dzień RANO przyjedzie do mnie po pełną ratę. Przerażona złożyłam telefonicznie skargę na ich zachowania w ich firmie. Do dziś przez półtora miesiąca nikt się do tej mojej skargi nie odniósł. A straszona Policją przez nich byłam już trzy razy, a dodatkowo oburzona moją skargą pani kierowniczka przez telefon zakomunikowała mi: "Pani ma coś z psychiką!" oraz "Jeśli pani zawierając umowę pożyczki myślała, że jej pani nie odda, to się pani myli!!". A w kolejnym tygodniu było u mnie dwóch ich pracowników, ja zastraszana Policją i słyszac od nich zarzuty o wyłudzeniu nagrywałam rozmowę w domu z nimi na dyktafonie znajdującym się w moim telefonie komórkowym. Nie uprzedziłam ich, że nagrywam ich. Gdy ich pracownik to zauważył, zrobili w moim mieszkaniu taką awanturę, że stojąc obok drzwi wyjściowych z mieszkania w bloku, swoim wydzieraniem się powiadomili moich sąsiadów o moim zobowiązaniu, o zamiarze zaskarżenia mnie na Policję, do urzędu skarbowego, do ZUS, do Inspekcji Pracy i do KRUS (mimo, że nie prowadzę działalności i nie jestem rolnikiem, gdyż mieszkam w mieście), a gdy zażadałam, aby wyszli, jeden z nich odpowiedział: NIE.
2) firma PC stosowała wobec mnie nie tylko jeden raz dziennie częste kontakty, ale były również dni, w których miałam po 4 - 5 telefonów dziennie od nich z zastraszaniem mnie Policją, 8 latami pozbawienia wolności z art. 286 KK, mówieniem do mnie przez ich PRZEŁOŻONEGO, że jestem płytka, a także zażądaniem przez tego przełożonego działu windykacji ode mnie przez tel informacji, kto jest właścicielem dwóch mieszkań: jednego, w którym mieszkam i drugiego, w którym jestem zameldowana, bo podobno chcą znać mój majątek skoro podpisałam weksel in blanco. Oprócz tego firma ta posunęła się do oszustwa, gdyż obciążono mnie i żądają ode mnie zapłaty ponad tysiąca złotych za działania windykacyjne zewnętrznej firmy windykacyjnej (ich przełożony okłamał mnie, że pewien człowiek, który dzień wcześniej u mnie był, jest właśnie z firmy zewnętrznej. Zaś on mi powiedział, że jest pracownikiem tej firmy, a nie zewnętrznej. Ponadto obciązono mnie kosztem ubezpieczenia umowy na życie w wysokości prawie 3 tys. zł. Gdy zadzwoniam do ubezpieczyciela dowiedziałam się, że firma pożyczkowa podała im znacznie zawyżoną podstawę ubezpieczenia - a więc podstawę, która w sobie zawiera już kwotę ubezpieczenia.
Nie wiem co dzieje się na drodze sądowej z wekslem in blanco w sytuacji, gdy oczywiście tej zawyżonej kwoty nie uznaję.
3) firma OK oprócz straszenia mnie przez tel Policją, odpowiedzialnością z art 286 KK i wydarciem się na mnie słowami: Pani jest złodziejem! upubliczniła informację o moim długu poprzez naklejenie na skrzynce listowej w moim bloku naklejki z moim imieniem i nazwiskiem. Gdy dzwoniłam do UOKIK powiedziano mi, że ta firma już dwukrotnie za takie dzialania została ukarana przez Prezesa UOKIK.
4) firma D.: miałam do wczoraj przesunięty polubownie termin spłaty, ale powiadomiłam wczoraj firmę, że nie mam niestety na razie tej kwoty, więc proszę o nie przyjeżdzanie do mnie po pieniądze. Te słowa miały na celu rozmowę nie obciążanie mnie wizytami windykatora. Ale rano obudziło mnie pukanie do drzwi faceta, który powiedział, że moje zachowanie (czyli nie uregulowanie w terminie spłaty) jest karygodne i jest oszustwem. Facet ten w ogóle nie chciał odejść od moich drzwi, lecz stał przy nich i ciągle pukał i mało tego - mówił SAM DO SIEBIE i to głośno o moim długu i o Policji, czyli gadał sam do siebie stojąc za zamkniętymi drzwiami. Drugi ich pracownik dziś do mnie smsem napisał: "Opowie pani Policji, jak wzięła Pani od naszej firmy 500 zł i nie zamierza spłacać? jak pani woli, możemy nazwać to nie oszustwem, a wyłudzeniem. Oczywiście będziemy dążyć wszelkimi środkami do odzyskania pieniędzy".
Mówienie im, że nie uchylam się od spłaty, lecz mam chorego męża, nie robi na nich żadnego wrażenia. Kierowniczka regionalna, do któej dziś dzwoniłam, aby złożyć u niej skargę na zachowanie ich pracowników weszła mi bowiem w zdanie i powiedziała, że NIE CHCĘ spłacać długu. Zaś pani dyrektor nie życzyła sobie nagrywanej rozmowy telefonicznej i dodała, że niczego mi nie obieca w sprawie postępowania ich windykatorów. Więc nie byłam w stanie złożyć skargi w ich firmie.
Czy w tych kilku firmach naruszono wobec mnie przepisy prawa?
Czy mogę ich działania zgłosić do sądu o zadośćuczynienie o naruszenie dóbr osobistych?
Jak mogę się bronić, skoro teraz panicznie się boje w swoim własnym mieszkaniu.
Sędzia dyżurny zaproponował mi złożenie na Prokuraturę m.in. wniosku o bodaj ochronę. Ale nie wiem jak się taki wniosek pisze i kto oraz w jaki sposób by mnie w takiej sytuacji ochraniał?
Użytkownik Alicja15 edytował ten post 12 czerwiec 2015 - 21:31
Prawne.org 13 cze 2015
Nie ma tu podstaw do przyjęcia, że pracownicy tych firm popełnili przestępstwo.
Trudno doszukiwać się tak daleko idącej ochrony dóbr osobistych, aby domaganie się przez wierzyciela zwrotu pożyczki (w mało kulturalny i cywilizowany sposób) stanowiłoby o naruszeniu tych dóbr.
Nie ma czegoś takiego jak "wniosek o ochronę". Najzwyklejszą radą będzie tu albo spłacenie zadłużenia albo nie podejmowania rozmów z wierzycielami. Doprowadzi to zapewne do skierowania sprawy do sądu i wzrost zadłużenia o koszty sądowe.
Alicja15 13 cze 2015
Czy mam rozumieć, że zastraszanie mnie Policją i 8 latami więzienia oraz postępowaniem karym nie stanowi naruszenia art. 115 par 12 KK, a więc groźby bezprawnej?
Czy mam rozumieć, że wydzieranie się na mnie przez tel i w moim mieszkaniu, tak że sąsiedzi to słyszeli oraz odpowiedzenie na moje żądanie opuszczenia mojego mieszkania słowami NIE nie stanowi zakłócania miru domowego?
Czy mam rozumieć, że dzwonienie do mnie i z groźbami po 4- 5 razy dziennie nie stanowi nękania lub co najmniej złośliwego niepokojenia z art. 107 KW?
Czy mam rozumieć, że powiedzenie mi, że jestem płytka lub że mam coś z psychiką nie narusza moich dóbr osobistych?
A także czy mam rozumieć, że oszukanie mnie o co najmniej 2 tys. zł - nie stanowi przestępstwa oszustwa lub zamiaru wyłudzenia?
Czy mam rozumieć też, że upublicznienie informacji o moim długu poprzez zawierającą moje imię i nazwisko naklejką naklejoną na publicznej skrzynce pocztowej w bloku mieszkalnym jest zgodną z prawem praktyką windykacyjną?
Hmmmmm........mam nadzieję, że mnie oczy mylą podczas czytania w/w porady prawnej.
Użytkownik Alicja15 edytował ten post 13 czerwiec 2015 - 22:15
Prawne.org 15 cze 2015
Proszę dokładnie doczytać, że art. 115 par. 12 kk wyraźnie stanowi, że nie stanowi groźby zapowiedź spowodowania postępowania karnego, jeżeli ma ona jedynie na celu ochronę prawa naruszonego przestępstwem. Wierzyciel ma prawo uważać, że pobrana przez Panią pożyczka i niespłacona w terminie stanowi czyn z art. 286 kk.
Odmowa opuszczenia mieszkania może stanowić przestępstwo z art. 193 kk - ale jak to chce to Pani udowodnić? Pani słowo przeciwko im słowu? Z góry skazane na porażkę.
Orzecznictwo wskazuje, że dzwonienie w celu uzyskania spłaty nie zawsze stanowi czyn z art. 107 kw. Niech Pani wezwie ich pisemnie do zaprzestania kontaktu w formie telefonicznej.
Pierwszy opis jest tak długi, że nie dostrzegłem tam żadnej informacji o naklejce na skrzynce pocztowej. Jeśli to było jednak tylko imię i nazwisko bez żadnych danych dotyczących długu to pozostaje kwalifikować to w kwestiach dóbr osobistych. Nawet jeśli sąd uzna, to wysokość zadośćuczynienia może być niewspółmiernie niska do kosztów procesu. Samo ujawnienie imienia i nazwiska w bloku, w którym generalnie sąsiedzi się znają nie stanowi wielce zawinionego naruszenia prawa.
Armando 15 cze 2015
Wierzyciel ma prawo uważać, że pobrana przez Panią pożyczka i niespłacona w terminie stanowi czyn z art. 286 kk
Tylko że takie "zachowanie" nie stanowi znamion tego czynu i każdy na każdy na tyle mądry powinien o tym wiedzieć. Ten wierzyciel, z tego co widzę, jest na tyle mądry skoro wie o istnieniu takiego paragrafu więc tym bardziej powinien wiedzieć że nie on zastoowania w stosunku do dłużnika zalegającego ze spłatą; no to są jedynie środki w kodeksie cywilnym. Tak więc na miejscu autorki tego wątku to powiedziałbym temu wierzycielowi żeby puknął się w głowę.
Co prawda, w skrajnych przypadkach można zastosować paragraf z kk ale akurat nie ten tylko, co najwyżej art 300 § 1.
Alicja15 04 sie 2015
Po długim okresie braku dostępu do internetu w nawiązaniu do w/w udzielonej mi porady prawnej informuję, że:
1) odmowę opuszczenia mieszkania, jak i wszelkie inne obraźliwe słowa kierowane do mnie oraz zastraszanie mnie Policją i 8 latami więzienia, jestem w stanie udowodnić, gdyż odmowa opuszczenia mojego mieszkania została przeze mnie nagrana dyktafonem, a zastraszanie mnie telefoniczne zostało przeze mnie nagrane na telefonie.
2) zgadzam się z tym, że (jak w/w) "art. 115 par. 12 kk wyraźnie stanowi, że nie stanowi groźby zapowiedź spowodowania postępowania karnego, jeżeli ma ona jedynie na celu ochronę prawa naruszonego przestępstwem", ale brak zwrotu w ustalonym terminie pożyczki jest tylko w wyjątkowych sytuacjach przestępstwem. Życie bowiem pisze różne scenariusze, których w momencie zawierania umowy pożyczki nie jest się w stanie przewidzieć (w tym momencie czekamy np. na wynik badań czy mój 39-cioletni mąż ma nowotwór czy go nie ma. Tego, jak i konieczności zażywania przez niego niezbędnych dla jego życia leków nie byłam w chwili zawierania umowy w stanie przewidzieć. A z całą pewnością, choroba nie stanowi przestępstwa, zaś wierzyciel miał okazane przeze mnie dokumenty szpitalne mojego męża, wobec czego mając okazane dokumenty szpitalne mojego męża, którego mam na utrzymaniu, wg mnie wierzyciel nie miał podstaw do straszenia mnie odpowiedzialnością karną. Poza tym wywieranie nacisku i szantażu w celu otrzymania ode mnie zwrotu pożyczki na skutek wzbudzenia we mnie obawy przed postępowaniem karnym, jest działaniem nieusprawiedliwionym prawnie.
Do odzyskania spłaty zobowiązania wierzyciel ma takie cywilizowane metody, jak droga cywilnoprawna, a nie zastraszanie, uporczywe nękanie, stosowania szantażu, wydzieranie się na klatce schodowej, czyli w miejscu publicznym z żądaniem zwrotu długu za zamkniętymi drzwiami mojego mieszkania czy naklejenie w miejscu publicznym informacji o moim długu wraz z moim imieniem i nazwiskiem (ta sama firma została już za naklejanie takich naklejek dwukrotnie ukarana finansowo przez Prezesa UOKiK, wiem o tym, gdyż taką informację od UOKiK otrzymałam w tej sprawie). Nawet jeśli wierzyciel może uważać i sprawdzić np. na Policji czy nie popełniłam przestępstwa z art. 286 KK, to ponad wszelką wątpliwość nie ma on prawa do stosowania szantażu i do zastraszania, ani do upublicznienia informacji o moim długu czy do zakłócania miru domowego. Należy zauważyć, że firma PC zamiast iść do komornika, straszy mnie Policją i więzieniem. A tymczasem to właśnie ta firma domaga się ode mnie o blisko 3 tys. zł za wysokiej kwoty zobowiązania i jasny szlag ich trafił słysząc, że się w ich przekręcie zorientowałam (firma m.in. poinformowała mnie, że pewien ich pracownik jest pracownikiem zewnętrznej firmy windykacyjnej, za której to działania naliczono mi bardzo wysokie koszty, a tymczasem człowiek ten powiedział mi, że jest pracownikiem działu wewnętrznego firmy wierzyciela. Ponadto dwukrotnie naliczono mi koszty pod pozorem ubezpieczenia na życie pożyczki, który to fakt potwierdził mi sam ubezpieczyciel, że jest to zdecydowanie bezprawne działanie wierzyciela).
3) odnośnie natomiast udzielonej mi informacji (cyt.): "Samo ujawnienie imienia i nazwiska w bloku, w którym generalnie sąsiedzi się znają nie stanowi wielce zawinionego naruszenia prawa" przypomnieć należy, że oczywiście wierzyciel nie nakleił wizytówki z samym moim imieniem i nazwiskiem w stylu "pani Janina Kowalska, początek i koniec cytatu", lecz z informacją wskazującą na posiadanie przeze mnie zobowiązania. I to wraz z moim imieniem i nazwiskiem. Poza tym jakiż byłby cel i sens zamieszczenia przez wierzyciela naklejki z samym tylko imieniem i nazwiskiem?
Użytkownik Alicja15 edytował ten post 04 sierpień 2015 - 00:33
Alicja15 27 sie 2015
Po długim okresie psychicznego wyczerpania poważną chorobą męża oraz bezprawnymi działaniami windykacyjnymi, opisanymi przeze mnie powyżej, przygotowuję się do napisania pozwu przeciwko firmie P.C. (opisana przeze mnie powyżej w punkcie 2) zarówno w sprawie zadośćuczynienia za naruszenie moich dóbr osobistych (poprzez zastraszanie mnie Policją, więzieniem, dzwonienie do mnie po 5 - 6 razy dziennie nawet co chwila, obrażanie mnie itp.), jak i w sprawie ustalenia przez sąd kwoty, którą rzeczywiście powinnam temu pożyczkodawcy oddać (ponieważ nie zamierzam płacić celowo i to na kilka tysięcy zł zawyżonych przez tę firmę kwot), a także w sprawie lichwy i ewentualnie klauzul niedozwolonych i nieważności wobec tego co najmniej części umowy pożyczki -
- czy w tych wszystkich sprawach powinnam napisac tylko jeden Pozew, skierowany do Sądu Okręgowego?
- czy może powinnam wysłać trzy pozwy - jeden do Sądu Okręgowego o naruszenie dóbr osobistych, drugi pozew do sądu rejonowego o ustalenie kwoty należnej do zapłaty przeze mnie, a trzeci pozew do sądu SOKIK w sprawie klauzul niedozwolonych?
Zastanawiam się po prostu czy powinnam jeden pozew we wszystkich tych sprawach wysłac do Sądu Okręgowego i czekać na decyzję sędziego o konieczności rozdzielenia roszszczeń i o ew. potrzebie pokierowania osobnego pozwu do Sądu Rejonowego, czy już teraz powinnam w tych sprawach wysłać osobne pozwy do różnych sądów?
Proszę również uprzejmie o informację, czy w sytuacji, gdy umowa pożyczki została przeze mnie zawarta w moim miejscu zamieszkania, czy pozwy/pozew powinnam poierowac do sądu/sądów właściwych dla mojego miejsca zamieszkania, czy dla siedziby firmy udzielającej pożyczki, którą chcę pozwać?
Użytkownik Alicja15 edytował ten post 27 sierpień 2015 - 13:15
Prawne.org 28 sie 2015
1. Moim zdaniem tych wszystkich roszczeń nie da się dochodzić w jednym pozwie, bo właściwe są różne sądy - zarówno rzeczowo jak i miejscowo.
Winny być trzy osobne pozwy tak jak opisała to Pani w swoim poście.
Alicja15 28 sie 2015
Skoro powinnam złożyć trzy pozwy do trzech sądów, proszę jeszcze o informację na temat tego co powinnam napisać w Pozwe w sprawie ustalenia przez sąd kwoty, którą rzeczywiście powinnam temu pożyczkodawcy oddać? (biorąc pod uwagę, że nie zamierzam płacić celowo i to na kilka tysięcy zł zawyżonych przez tę firmę kwot)?
Jaki powinien być - że tak to nazwę - tytuł Pozwu?
Pozew o co?
Dosłownie Pozew o ustalenie wysokości zobowiązania wobec firmy PC? czy może jakoś inaczej powinnam to napisać?
Użytkownik Alicja15 edytował ten post 28 sierpień 2015 - 14:28
Prawne.org 30 sie 2015
Trudno w ogóle doszukać się podstawy dla tego pozwu. Mógłby to być co prawda pozew o ustalenie - ale pytanie po co?
Jeśli ów wierzyciel nie ma przeciwko Pani tytułu egzekucyjnego, to on powinien Panią pozwać o zapłatę - a wówczas Pani w ramach tego powództwa będzie kwestionowała wysokość dochodzonej kwoty.
Alicja15 30 sie 2015
Nie mam na szczęście doświadczeń w tej dziedzinie, więc nie wiem jak to powinno się odbywać.
Prawdę mówiąc ja również brałam pod uwagę możliwość czekania i czekam do dziś na to, aż wierzyciel złoży pozew egzekucyjny w sądzie i że ja wówczas będę mogła w tym rozpoczętym przez wierzyciela postępowaniu egzekucyjnym poinformować sąd o tym, że kwestionuję wysokość dochodzonej ode mnie kwoty.
Tak zamierzałam uczynić i z tego powodu czekałam na jakieś pismo z e-sądu w postępowaniu egzekucyjnym.
Jednak proszę sobie wyobrazić, że dokładnie wtedy, gdy z pewnym pracownikiem działu windykacji firmy PC (jedynym spokojnym i normalnym) kilkakrotnie rozmawiałam już na temat możliwości podziału mojego zobowiązania na możliwe do ponoszenia przeze mnie raty. Ów pracownik działu windykacji powiedział mi, że możemy ustalić kwoty dogodne dla mnie i w ten sposób poprzez polubowny podział na raty możemy zapobiec postępowaniu sądowemu, abym nie była dodatkowo obciążona kosztami sądowymi i kosztami zastępstwa procesowego, to inny pracownik tejże firmy w osobie kierownika regionalnego powiedział mi, że rat nie będzie i dodał: "chcielibyśmy, aby zostało zrealizowane zgodnie z Wezwaniem".
Prawdę mówiąc pomimo, ze wykonałam wiele telefonów w celu zrozumienia sprawy i terminu spłaty, nie rozumiem w ogóle niczego co dotyczy wypowiedzenia i weksla in blanco.
Nikt mi nie raczy tego wyjaśnić, a gdy dzwonię z prośbą o wyjaśnienia, to nie chcą mi odpowiadać na pytania lub jeden kieruje mnie do drugiego pracownika, a w końcu każdy gada co innego.
I mało tego- dokładnie w czasie prowadzenia przeze mnie spokojnych i wydawało się, że zmierzających do polubownego zakończenia problemu poprzez podział na dogodne raty, to jakiś inny pracownik tejże firmy złożył na mnie w tym samym czasie Zawiadomienie o przestępstwie wyłudzenia. W piątek byłam przesłuchana w charakterze Podejrzanej.
Wobec tego co mi mówił kierownik dzialu windykacji nie wiem czy oni rozpoczną postępowanie egzekucyjne w sądzie, podczas którego ja mogłabym zakwestionować kwotę do zapłaty. A jeśli rozpoczną postępowanie egzekucyjne w sądzie, to nie wiem czy podstawą w nim będzie wypełniony przez nich z całkowicie fikcyjną i celowo zawyżoną kwotą weksel in blanco? Wszystko raczej kręci się teraz wokół weksla in blanco (firma ta już telefonicznie domagała się ode mnie informacji na temat mojego majątku z powodu weksla, w tym kto jest właścicielem mieszkania, w którym mieszkam itp.).
Czy wobec tego lepiej jednak byłoby wysłać do sądu rejonowego pozew o ustalenie?
Co w takim pozwie o ustalenie powinnam pisać, na jakie przepisy prawa się mogę powoływać?
A także chciałabym prosić o informację, w jaki sposób ów Pozew o ustalenie powinnam nazwać - jako Pozew o ustalenie kwoty zobowiązania czy jako Pozew o ustalenie stosunku prawnego?
Użytkownik Alicja15 edytował ten post 30 sierpień 2015 - 12:19
Prawne.org 01 wrz 2015
Czy wobec tego lepiej jednak byłoby wysłać do sądu rejonowego pozew o ustalenie? Co w takim pozwie o ustalenie powinnam pisać, na jakie przepisy prawa się mogę powoływać?
Trudno w tej kwestii doradzić. Jeśli to wierzyciel chce wystąpić do sądu z powództwem to po co wychodzić przed szereg?
Podstawą powództwa o ustalenie jest art. 189 kpc.
Alicja15 14 wrz 2015
Odnośnie opisanej przeze mnie powyżej sytuacji związanej z działaniami mojego wierzyciela PC, któremu rzeczywiście nie zapłaciłam nawet jednej raty, ale byłam w trakcie rozmów z pracownikiem ich działu windykacji, zmierzających do ugody, a więc do podziału zobowiązania na możliwe do regulowania przeze mnie raty, a także do umorzenia mi przez wierzyciela pewnej części zobowiązania tytułem rekompensaty za bezprawne działania windykacyjne ze strony tej firmy - mam tym razem do Państwa prośbę o poradę i informację związaną z Policją i z Prokuraturą.
Otóż jak wynika z zamieszczonego przeze mnie w tym temacie w przeszłości opisu, wierzyciel ten złożył zawiadomienie o popełnieniu przeze mnie przestępstwa wyłudzenia pożyczki. Której nie spłacam, gdyż nie uznaję żądanej ode, celowo zawyżonej przez wierzyciela kwoty.
Proszę Państwa wobec tego o informację:
1) Policja z którego miasta powinna prowadzić sprawę o wyłudzenie przeze mnie tej pożyczki? uważam, że powinna ją prowadzić Policja z Komisariatu z mojego miasta, zwłaszcza, że właśnie w moim mieszkaniu została zawarta umowa tej pożyczki. Tymczasem sprawa jest prowadzona przez Komendę Powiatową. Czy to normalne?
2) w sytuacji, gdy Policjantka, nie prowadząca w ogóle mojej sprawy, przyjechała do mnie celem przesłuchania mnie jako Podejrzanej w miejscu zamieszkania (mój stan zdrowia) i ZANIM w ogóle mnie dopuściła do głosu powiedziała: "No to stwierdzamy wyłudzenie", a następnie nie zamieściła w raporcie z przesłuchania znacznej części informacji, które podczas przesłuchania chciałam przekazać, a one miały szczególne znaczenie, lecz Pani Policjantka powiedziala: "Nie spędzę u pani całego dnia", więc zamknęła mi w ten sposób usta. Powiedziała tylko, że mogę o tym napisać w piśmie wyjaśniającym. A także nie chciała mnie pouczyć o tym, ile mam dni na sporządzenie pisma wyjaśniającego (które napsiałam z tego tylko powodu, że Policjantce się nie chciało już dłużej mnie przesłuchiwac), a także ta Policjantka i inna, druga Policjantka powiedziały: "PANI powinna wiedzieć, kiedy się pismo wyjaśniające składa". A oprócz tego Policjantka prowadząca moją sprawę W OGÓLE nie zapoznała się z żadną z przedstawionych przeze mnie dla celów dowodowych rozmów telefonicznych przeprowadzonych z wierzycielem, ponieważ Pani Policjantka powiedziała mi, że nie może ich odsłuchać ze względu na ograniczenia sprzętowe w swoim pokoju w KPP... Gdy o tym powiedziałam dzwoniąc do Wydziału Kontroli Komendy Wojewódzkiej, natychmiast podano mi maila do Komendanta i powiedziano, że mam podstawę do tego, aby złożyć skargę na ich zachowania. Dzisiaj otrzymałam od Komendanta pismo, które było kopią pisma skierowanego przez Komendanta na Prokuraturę prowadzącą sprawę, aby Prokurator ocenił, czy doszło do naruszenia prawa przez obie Policjantki w postępowaniu przygotowawczym. A ponadto w KPP jest prowadzone postępowanie skargowe w sprawie zachowania Policjantek.
Bardzo proszę wobec powyższego o jakieś porady w sprawie tego, jakie prawa mi teraz przysługują? co mogę uczynić, zwłaszcza, że jak w/w Policja w ogóle nie zapoznała się z przedstawionymi przeze mnie dla celów dowodowych szczególnie istotnymi w sprawie rozmowami telefonicznymi, a z powodu braku pouczenia Policjantki - pismo wyjaśniające złożyłam kilka dni po terminie podobno wynikającym z kpk? A dodam, że tego pisma wyjaśniającego w ogóle nie musiałabym złożyć, gdyb przesłuchująca mnie Policjantka łaskawie posłuchała co mam do powiedzenia i gdyby zamieściła w raporcie wszystkie udzielone przeze mnie informacje, zamiast kazać mi je ująć w piśmie wyjaśniającym.
Nie mam absolutnie żadnych doświadczeń i wiedzy na temat postępowania tego typu. Czy kolejnym etapem będzie postępowanie karne w sądzie przeciwko mnie, jako już wtedy oskarżonej?
3) proszę również o informację czy w sytuacji, gdy wierzyciel PC doskonale wiedział, że nie wyłudziłam od niego pożyczki, ponieważ wielokrotnie dzwoniłam do wierzyciela i prosiłam o podział zobowiązania na raty, celem właśnie jego spłaty (gdybym wyłudziła pożyczkę, to oczywiście nie byłabym w trakcie rozmów na temat spłaty zobowiązania w ratach), czy w takiej sytuacji mam możliwość złożenia na Prokuraturę jakiegoś zawiadomienia o fałszywym oskarżeniu?
4) czy mogę złożyć przeciwko temu wierzycielowi drogą mailowa na Prokuraturę Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez tego wierzyciela oraz zawiadomienie o fałszywych zeznaniach ich świadka? (każdy jeden przedstawiony przez tego świadka zarzut był fałszywy, a także przemilczał on doskonale mu znane korzystne dla mnie informacje).
Czy mogę je wysłać mailem na Prokuraturę, skoro stan zdrowia nie pozwala mi iść na pocztę i nie mam nikogo kto by mi na pocztę mógł list zanieść?
Użytkownik Alicja15 edytował ten post 14 wrzesień 2015 - 21:58
Prawne.org 15 wrz 2015
1. Policja miejsca zawarcia umowy lub miejsca Pani zamieszkania
2. Nie istnieje coś takiego jak pismo wyjaśniające. Może być załącznik do protokołu - ale winien on być spisany w obecności policjantki i dołączony od razu do protokołu przesłuchania.
3. Nie istnieje żaden związek pomiędzy ewentualnym wyłudzeniem a rozmowami na temat ugody i spłaty ratami. Można negocjować i mimo wszystko popełnić przestępstwo wyłudzenia. Skoro do zawarcia ugody nie doszło to żadne okoliczności wynikające z tych negocjacji nie są wiążące i nie stanowią żadnych argumentów w tej sprawie.
4. fałszywe zeznania - jak są dowody to tak. Ale jakie inne przestępstwo miałby on popełnić?
Jeśli nie ma Pani podpisu elektronicznego kwalifikowanego - to nie można złożyć zawiadomienia w formie elektronicznej.
Alicja15 15 wrz 2015
ad. 1: bardzo proszę wobec tego o poradę, co mogę uczynić, skoro sprawę prowadzi Policja niezgodna ani z miejscem mojego zamieszkania, ani z miejscem zawarcia umowy? Ja mieszkam w mieście W., umowa została zawarta w miejscu mojego zamieszkania, zaś sprawę prowadzi Komenda Powiatowa z miasta O. Wprawdzie w lipcu czynności sprawdzające robił Policjant z mojego miasta, z naszego Komisariatu, ale całą sprawę prowadzi Komenda z miasta, które widocznie zostało naznaczone tylko przypadkowo palcem na mapie.
Czy mogę złożyć jakiś sprzeciw teraz związany z tym, że Policja z niewłaściwego miasta prowadzi sprawę?
Jeśli taka skarga jest możliwa, to gdzie ją powinnam złożyć?
ad. 3: do zawarcia ugody nie doszło tylko i wyłącznie z tego powodu, że wierzyciel w osobie kierownika regionalnego nie wyraził zgodę na raty, lecz zażyczył sobie całej kwoty do zapłacenia przeze mnie. A więc nie wiem po co wysłali do mnie wcześniej pracownika działu windykacji, z którym rozmawiałam na temat spłaty w ratach, on na to wyrażał zgodę, ja również, a ich kierownik nie wyraził na raty w ogóle zgody. Załóżmy, że wierzyciel nie musi wyrazić zgody na raty (bo rzeczywiście nie musi). Ale skoro nie miał wierzyciel woli podziału zobowiązania na raty, to w jakim celu wysyłał do mnie swego pracownika, który ze mną rozmawiał o ratach, na które i ja i ten ich pracownik wyraziliśmy zgodę?
Bez sensu, a za wizytę u mnie oczywiście obciążyli mnie kolejnym kosztem. To tak nawiasem mówiąc.
ad. 4: świadek popełnił przestępstwo fałszywych zeznań oraz zatajenia wszelkich korzystnych dla mnie informacji. Oprócz tego zanim był przesłuchany w charakterze świadka, wcześniej nękał mnie jako windykator telefonicznie, obrażał, zastraszał itp. W końcu doprowadził mnie swoimi zachowaniami do zamiarów samobójczych i do konieczności dokonania przeze mnie zmiany nr tel.
Odnośnie natomiast udzielonej mi powyżej informacji brzmiącej: "Jeśli nie ma Pani podpisu elektronicznego kwalifikowanego - to nie można złożyć zawiadomienia w formie elektronicznej" pragnę poinformować, że dzwoniłam dzisiaj na Prokuraturę, gdzie powiedziano mi, że mogę złożyć Zawiadomienie mailem wraz z zeskanowanymi dokumentami czy innymi dowodami. Proszę wobec tego o informację, czy mam rzeczywiście prawo wysłać na Prokuraturę zawiadomienie mailem, czy nie mogę tego jednak uczynić bez podpisu elektronicznego (a więc z samym tylko zeskanowanym podpisem odręcznym?).
Dodam, że problem dotyczy firmy Profi Credit. Pozwalam sobie podać tutaj jej nazwę, ponieważ Prokuratura Okręgowa w Bielsku-Białej, prowadząca sprawę nr V Ds. 10/15 z art. 286 i 304 KK ujawniła nazwę tej firmy do publicznej wiadomości. A nawet Prokuratura przez net poszukuje wciąż osób poszkodowanych przez Profi Credit. Dziś dzwoniąc na Prokuraturę w Bielsku - Białej dowiedziałam się, że śledztwo jest nadal w toku i że mogę się do niego dołączyć przesyłając mailem swoje Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa wraz z dowodami.
Czy w takiej sytuacji Państwa zdaniem złożone przeze mnie Zawiadomienie zostanie potraktowane jedynie jako "załącznik" do śledztwa dotyczącego kilkudziesięciu pokrzywdzonych przez tę firmę osób? czy może będzie ono potraktowane jako indywidualne Zawiadomienie, które jednocześnie zostało wykorzystane w śledztwie "ogólnym"? czy jeśli dołączę się do tego śledztwa dotyczącego kilkudziesięciu poszkodowanych przez Profi Credit osób, to czy wszystko będzie mieć taki sam przebieg jak dzieje się to przy samodzielnym złożeniu Zawiadomienia, a więc czy zostanę przesłuchana przez Policję itp?
Użytkownik Alicja15 edytował ten post 15 wrzesień 2015 - 20:12
Prawne.org 17 wrz 2015
1. Można spróbować złożyć wniosek o przekazanie sprawy do prowadzenia innej KPP według właściwości;
Praktyki prokuratur są różne. Generalnie jednak brak podpisu kwalifikowanego w oparciu o obowiązujące przepisy KPK nie stanowi skutecznie złożonego pisma.
Alicja15 25 wrz 2015
Bardzo proszę o podanie mi wzoru:
- zawiadomienia o fałszywych zeznaniach i o zatajeniu prawdy przez świadka (zatajenie prawdy również jest ważne w mojej sprawie);
- a także proszę o wzór zawiadomienia o fałszywym oskarżeniu o przestępstwo.
Prawne.org 25 wrz 2015
Przykładowy wzór zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa jest w dziale z plikami. Resztę trzeba sobie samemu dostosować.
Mam poważny problem ze zrozumieniem sprawy wypowiedzenia mi umowy przez firmę PC.
Moje prośby o wyjaśnienie mi tej sprawy przez Profi Credit są całkowicie lekceważone i spotykają się naprawdę z wykorzystywaniem mojej niewiedzy.
Otóż dn. 18. maja br. otrzymałam od tej firmy pismo z dn. 10. maja br. pt. Wezwanie do zapłaty.
W piśmie tym zawarte są słowa:
"Niniejszym wypowiadamy Pani umowę pożyczki z zachowaniem terminu 30 dni co czyni wszystkie Pani zobowiązania dotyczące Umowy wymagalnymi".
Natomiast w pewnym punkcie zawartej przeze mnie z tą firmą umowy znajdują się słowa:
"(...) Pożyczkodawca może wypowiedzieć umowę z zachowaniem 30-stodniowego terminu i wypełnić weksel po uprzednim wezwaniu Pożyczkobiorcy do zapłaty zaległych rat w terminie 7 dni od otrzymania wezwania".
Proszę o informację czy mam rację sądząc, że:
- wypowiedzenie powinno być liczone dopiero od dnia skutecznego doręczenia mi owego pisma pt. Wypowiedzenie umowy, a więc od dn. 18. maja 2015r? Kierownik i dyrektor regionalny działu windykacji wydzierając się na mnie przekonywali mnie, że termin 30 dni liczy się od dnia SPORZĄDZENIA pisma o wypowiedzeniu, a nie od dnia otrzymania przeze mnie tego Wypowiedzenia. Z tym osobiście absolutnie nie mogę się zgodzić.
- i proszę również o informację w jaki sposób Państwo rozumiecie w ogóle nie wyjaśnione mi mimo moich próśb słowa dotyczące terminu 7 dni. Czy jako termin zapłaty łącznie po upływie 37 dni, czy po upływie 7 dni? A może nie wiadomo co jeszcze? Jedyny normalny pracownik działu windykacji tej firmy (czyli nie wydzierający się) powiedział mi szczerze, że on tego po prostu nie wie.
Alicja15 26 wrz 2015
W nawiązaniu do dwóch moich powyższych pytań pozwalam sobie jeszcze poprosić o informację:
1) czy prawidłowo rozumiem, że wypowiedzenie weszło w życie dopiero po upływie terminu wypowiedzenia, czyli po upływie 30 dni liczonych od dnia doręczenia mi pisma o wypowiedzeniu? a więc czy mam rację sądząc, że wypowiedzenie nastąpiło dopiero 30-stego dnia liczonego od dnia otrzymania przeze mnie tego pisma o wypowiedzeniu?
Mam problem ze zrozumieniem kiedy, a więc którego konkretnie dnia nastąpiło wypowiedzenie. I zastanawiam się czy powinno się uznać, że wypowiedzenie nastąpiło w dniu otrzymania przeze mnie pisma o wypowiedzeniu czy dopiero 30 dni później, a więc po upływie 30-stodniowego terminu, w którym miała nastąpić spłata zobowiązania.
2) czy mam również rację, że dopiero na drugi dzień po upływie 30-stodniowego okresu wypowiedzenia moja umowa pożyczki stała się wymagalna?