Source: http://czasopismo.legeartis.org/2015/08/pies-przywiazany-w-lesie.html
Timestamp: 2017-09-24 10:33:17+00:00
Document Index: 39887690

Matched Legal Cases: ['art. 9', 'art. 37', 'art. 9', 'art. 9', 'art. 4', 'art. 9', 'art. 9', 'art. 9', 'art. 37', 'art. 37', 'art. 37', 'art. 9', 'art. 9', 'art. 6', 'art. 35', 'art. 9', 'art. 37', 'art. 9', 'art. 6']

Pies przywiązany w lesie (trzymanie zwierząt na uwięzi)
Rozwijając jeszcze na moment tematykę związaną z ochroną zwierząt oraz dywagacjami prawnymi dotyczącymi znalezienia cudzego psa (por. Ogłoszenie o znalezieniu psa to obowiązek znalazcy (pod rygorem 500 złotych grzywny) i Co to znaczy „porzucony pies”) gładko przechodzę do jeszcze jednego wątku — czyli obowiązków osoby, która napotka porzuconego psa lub kota. Zwłaszcza takiego, który został przywiązany do drzewa w lesie.
Pies przywiązany w lesie — masz obowiązek powiadomić odpowiednie służby (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)
Otóż ustawa o ochronie zwierząt nakłada na każdą osobę, która napotka porzuconego psa lub kota — w szczególności takiego, który jest pozostawiony na uwięzi — poinformować o tym policję, straż gminną lub najbliższe schronisko.
art. 9a ustawy o ochronie zwierząt:
Co ciekawe obowiązek ten jest „pusty”, w tym sensie, że nie ma sankcji za niezastosowanie się do jego dyspozycji (wyliczanka w art. 37 ustawy o ochronie zwierząt nie zawiera odniesienia do art. 9a).
Żaden natomiast przepis nie zobowiązuje nas do własnoręcznego uwalniania zwierzęcia. Pewnie zabrzmi to dość kontrowersyjnie, ale wydaje mi się, że taki nakaz byłby niedobry: po pierwsze nie każdy musi umieć zadawać się z psami, po drugie psy bywają różne i chcąc pomóc — można zaszkodzić (sobie).
I teraz mała dygresja: jakbym chciał się czepnąć, to bym powiedział, że można się przyczepić, że ów pies lub kot pozostawiony na uwięzi to nie tylko pies przywiązany w lesie, także taki, którego po prostu jego właściciel potraktował w ten sposób. A wynikałoby to z faktu, że art. 9 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt zezwala na trzymanie zwierząt domowych na uwięzi (definicję uwięzi przynosi art. 4 pkt 14 ustawy), pod warunkiem jednak, że:
nie dłużej niż 12 godzin na dobę,
w sposób niepowodujący uszkodzenia ciała i cierpień,
zapewniający możliwość niezbędnego ruchu,
uwięź nie może być krótsza niż 3 metry.
art. 9 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt:
Ja bym powiedział, że pies, który jest na uwięzi przeszło 12 godzin na dobę kwalifikuje się na psa porzuconego (bo jego pan musiał o nim zapomnieć albo stało się coś, co uniemożliwia mu zadziałanie) — i na interwencję określoną w art. 9a ustawy.
Co ciekawe naruszenie obowiązków z art. 9 ustawy o ochronie zwierząt wiąże się z sankcją — zgodnie z art. 37 ustawy za stosowanie „nieustawowej” uwięzi można trafić nawet do aresztu.
art. 37 ustawy o ochronie zwierząt:
Więc może to jest dobry trop.
Tags: art. 37 UOZ art. 9 UOZ art. 9a UOZ pies zwierzęta
← O tym, że sprawcę cieszył słodki ciężar pieniędzy
Odpowiedzialność za nieprawdziwe informacje naruszające dobra osobiste — a należyta staranność dziennikarska →
Wcale nie kontrowersyjne. Pies może być niebezpieczny, zwłaszcza taki porzucony, wygłodniały i odwodniony. Kot… no, też może podrapać, być chory itp. Nie wszyscy obcują ze zwierzakami i czują się z nimi dobrze. Ktoś z kynofobią nie będzie uwalniał wielkiego psa. Jak dla mnie przepis jest rozsądny.
Skoro nakazuje zawiadomić, to bezwzględnie powinien też przewidywać karę za niezawiadomienie.
Oczywiście, że powinien, ale jeszcze w za dużej części społeczeństwa zdaje się panować przekonanie, że zwierzęta mają „funkcję” jedynie użytkową, a zatem nie ma się co nimi przejmować. Tak też można wywnioskować z redakcji przepisy, a dokładniej z braku sankcji.
Z drugiej strony jak się ludziska dowiedzą, że można donieść na sąsiada, że psa 24/7 trzyma na uwięzi… ;-)
„Poprzez porzucenie rzeczy, zgodnie ze stanowiskiem doktryny, należy rozumieć taką czynność (jej charakter prawny jest sporny), która umożliwi zawładnięcie nią przez inną osobę (J. Nadler [w:] E. Gniewek, Kodeks cywilny. Komentarz, Wydawnictwo C.H. Beck, Warszawa 2011).” „Możliwe jest porzucenie zwierzęcia nie tylko przez „właściciela”, lecz również przez osobę sprawującą nad nim faktyczne władztwo (według terminologii ustawy o ochronie zwierząt – opiekę).” Jak stwierdził Sąd Okręgowy w Rzeszowie w wyroku z dnia 21 sierpnia 2013 r., znaczenie ma jedynie fakt wyzbycia się posiadania zwierzęcia oraz określony stosunek psychiczny człowieka do tej czynności, zawierający w sobie chęć utraty własności zwierzęcia. Dla bytu „porzucenia” obojętne jest, czy do rozstania doszło w warunkach zapewniających zwierzęciu ochronę i opiekę, czy też nie.
Skoro więc pies jest w lesie, jest przywiązany do drzewa, nie ma w okolicy właściciela, to nastąpiło porzucenie, ponieważ pies jest w sytuacji, kiedy ktoś może nim zawładnąć (oczywiście w celu zapewnienia mu opieki). -> w związku z tym w nieciekawym świetle stawia to osoby, które zostawiają psa przywiązanego pod sklepem
Natomiast nie można mówić o znęcaniu się przez porzucenie, gdy zwierzę jest przywiązane na terenie posiadłości właściciela. Wtedy, jeśli mija 12 godzin, mówimy o znęcaniu się poprzez trzymanie psa na uwięzi przez czas dłuższy niż przewidziany w ustawie o ochronie zwierząt.
Z tym, że znęcanie się jest dość dobrze zdefiniowane w ustawie. Katalog nie jest wprawdzie zamknięty i być może dałoby się znaleźć coś (nawet całkiem blisko są art. 6 ust. 2 pkt 10 — aczkolwiek to też zależałoby od okoliczności)… Jednak biorąc pod uwagę, że sankcja za znęcanie jest w art. 35 ust. 1a ustawy (występek), a sankcja za naruszenie zakazu z art. 9 dopiero w art. 37 (wykroczenie), to raczej nie da się powiedzieć, że trzymanie psa z naruszeniem art. 9 ust. 2 byłoby znęcaniem się nad zwierzęciem.
Może sam sobie odpowiem: skoro coś jest dość jednoznacznie sklasyfikowane jako wykroczenie to nie ma sposobu na „poszukanie” w innym przepisie silniejszej sankcji. Więc wszystko co przed „jednak” w powyższym komentarzu to prawnicze pitu-pitu :)
A, tak, zakręciłam się :) Z jakiegoś powodu byłam pewna, że trzymanie na uwięzi jest w art. 6 i całkowicie ta wyraźnie rzucająca się w oczy 9 mi umknęła.
W takim razie faktycznie nie mogę się zgodzić z tym co jest po „jednak” :) Samo trzymanie na uwięzi powyżej 12 godzin nie stanowi znęcania się poprzez porzucenie. (zapominalstwo nie jest też działaniem umyślnym z zamiarem bezpośrednim -> sprawa psa ciągniętego za samochodem)
Uwiązanie może raczej wpłynąć na ocenę czynu (uniemożliwienie psu prób ratowania się, okrucieństwo), jeśli nastąpi porzucenie. Chociaż w przywołanym wyroku z Rzeszowa właściciel został uniewinniony, mimo że porzucił psa -> sąd uznał, że znęcanie się znęcaniem się, ale bądźmy rozsądni: właściciel przez pewien czas szukał nowego właściciela dla psa, a potem przywiązał go w pobliżu schroniska, więc w miejscu, gdzie mógł się spodziewać, że ten otrzyma pomoc. (http://orzeczenia.ms.gov.pl/content/$N/154010000001006_II_Ka_000356_2013_Uz_2013-08-21_001)
Ja może dodam, że to co tu uprawiam to publicystyka prawna, a symbolizuje to wprowadzenie do akapitu I teraz mała dygresja: jakbym chciał się czepnąć, to bym powiedział, że można się przyczepić… ;-)
Bardzo fajna ta publicystyka prawna. Rozpowszechniam.
A próby ugryzienia tematu z innej strony mogą czasami doprowadzić do ciekawych rezultatów :)