Source: https://xn--przesy-energii-lnc.pl/2016/12/13/zgoda-jednego-malzonka-na-budowe-urzadzenia-nie-przesadza-o-dobrej-wierze/
Timestamp: 2020-02-24 15:55:08+00:00
Document Index: 60547213

Matched Legal Cases: ['art. 37', 'art. 3051', 'art. 9', 'art. 16', 'art. 9', 'art. 16']

Zgoda jednego małżonka na budowę urządzenia nie przesądza o dobrej wierze - Przesył Energii
Piotr Zamroch 13 grudnia 2016 in Zasiedzenie służebności przesyłu 7 komentarzy
Zgoda jednego małżonka na budowę urządzenia nie przesądza o dobrej wierze
10 rzeczy, które powinieneś wiedzieć o zasiedzeniuJedna nieruchomość – jedna służebnośćTo co ugruntowane nie musi być słuszne
W czwartek 8 grudnia 2016 r. Sąd Najwyższy wydał uchwałę w sprawie III CZP 86/16, odnośnie do problemu prawnego, który omawiała dla Was ostatnio mecenas Adriana Łaszewska. Sprawa dotyczyła ustanowienia służebności przesyłu na nieruchomości stanowiącej własność współmałżonków. Przedsiębiorca powoływał się na zasiedzenie służebności w dobrej wierze, z uwagi na wybudowanie urządzeń przesyłowych za zgodą jednego z nich.
Sąd Okręgowy rozpoznający sprawę przedstawił następującą wątpliwość do rozstrzygnięcia Sądowi Najwyższemu:
Czy może być uznane za posiadanie samoistne w dobrej wierze władztwo nad nieruchomością wchodzącą w skład majątku wspólnego małżonków objętą w posiadanie na skutek zgody w przedmiocie lokalizacji urządzeń energetycznych na nieruchomości wyrażonej w sposób wyraźny przez jednego tylko małżonka?
Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu przedstawionego pytania, podjął uchwałę o następującej treści:
Rozstrzygając czy uzyskanie posiadania służebności o treści odpowiadającej służebności przesyłu nastąpiło w złej wierze należy mieć na względzie całokształt okoliczności poprzedzających i towarzyszących uzyskaniu posiadania służebności; domniemanie dobrej wiary jest obalone, gdy z całokształtu okoliczności wynika, że przedsiębiorca przesyłowy w chwili uzyskania posiadania wiedział lub powinien był wiedzieć przy zachowaniu wymaganej staranności, że do nieruchomości, na której zlokalizowane są urządzenia przesyłowe, nie przysługuje mu prawo o treści odpowiadającej służebności przesyłu.
Jak dotąd nie sporządzono pisemnego uzasadnienie uchwały, lecz z ustnych motywów przedstawionych na rozprawie płynie wniosek, że zgoda tylko jednego małżonka na obciążenie nieruchomości urządzeniami przesyłowymi jest nieważna. Jak stwierdził SN, gdyby taka zgoda została uznana za ważną, posiadanie przedsiębiorcy miałoby charakter legalny, co z definicji wyłącza zasiedzenie służebności (które służy legalizacji stanów bezprawnych). Skoro zaś posiadanie wykonywano bez podstawy prawnej, sąd ma obowiązek zbadać czy przedsiębiorca mógł w sposób usprawiedliwiony sądzić, że uzyskał tytuł do korzystania z nieruchomości odpowiadający treści służebności przesyłu. Jeżeli nie miał takich przesłanek – domniemanie dobrej wiary zostaje obalone.
Sąd Okręgowy w analizowanej sprawie będzie więc zobowiązany przeanalizować wszystkie okoliczności towarzyszące uzyskaniu zgody na budowę linii. Powinien rozważyć w szczególności, czy księga wieczysta wskazywała w tej dacie, że nieruchomość stanowi współwłasność, czy przedsiębiorca zapłacił odszkodowanie i w jakim zakresie, ponadto jaką zgoda miała formę. Na podstawie analizy takich okoliczność, Sąd rozstrzygnie, czy przedsiębiorca pozostawał w dobrej wierze, uzyskując posiadanie zależne nieruchomości.
Samo legitymowanie się zgodą jednego współmałżonka nie przesądza o dobrej wierze przedsiębiorcy.
Tyle jestem w stanie przekazać na podstawie ustnego referatu na rozprawie, ostatecznie stanowisko Sądu Najwyższego będzie możliwe analizy po opublikowaniu pisemnego uzasadnienia orzeczenia.
Jedna nieruchomość - jedna służebność
13 grudnia 2016 o 23:12
Bardzo, ale to bardzo dziękuję za ten wpis. Nigdzie nie mogłem znaleźć relacji z uzasadnienia podjętej uchwały, sama zaś jej teza nie rozwiązuje dość specyficznego problemu jaki powstał na gruncie rozpoznawanej przez SO sprawy.
Przytoczone jednakże przez Pana ustne motywy rozstrzygnięcia już powyższy problem rozwiązują. Swoją drogą zdziwyłbym się, gdyby SN stwierdził, że zgoda wyrażona przez jednego tylko małżonka jest ważna. Przecież obciążenie nieruchomości na wiele lat jest ewidentnym przykładem czynności przekraczającej zwykły zarząd, do której to wymagana jest zgoda obojga małżonków.
O ile obecnie kwestia ta nie budzi wątpliwości (Kodeks rodzinny i opiekuńczy wymienia w katalogu czynności przekraczających zwykły zarząd również obciążenie nieruchomości – a zatem i służebność przesyłu albo odpowiadająca jej treści służebność gruntowa) to do 19 stycznia 2005 roku ta kwestia nie była aż tak oczywista.
Z drugiej strony – skoro wprowadzenie do art. 37 kro katalogu czynności przekraczających czynności zwykłego zarządu, co do których dokonania wymagana jest zgoda obojga małżonków miało jedynie charakter porządkujący – nie wyobrażam sobie innego rozstrzygnięcia SN.
Chociaż – jak to wiele razy przedstawiał Pan na łamach swojego bloga, komentarze przedstawiali również Czytelnicy tegoż bloga – są momenty, w których szczena potrafi opaść…
16 grudnia 2016 o 18:25
na blogu porusza się ostatnio wiele interesujących zagadnień, jednakże, o ile nie przeoczyłem wpisu, dwa niezmiernie istotne orzeczenia SN nie doczekały się jeszcze wpisu.
Obok sprawy zasiedzenia służebności gruntowej w Trybunale Konstytucyjnym wydanie tych orzeczeń to w mojej ocenie jedno z ważniejszych wydarzeń “przesyłowych” ostatnich miesięcy.
Chodzi o postanowienie SN w sprawie IV CSK 509/15 i IV CSK 510/15. Mamy kolejną małą rewolucję – otóż w treści zaprezentowano następujący pogląd “Prawem powstających w wyniku przekształcenia tytułu do korzystania z nieruchomości państwowych w zakresie niezbędnym do eksploatacji urządzeń uzyskanych na własność i posadowionych na tych nieruchomościach była – w poprzednim stanie prawnym – służebność gruntowa o treści odpowiadającej służebności przesyłu. Skoro możliwe było umowne nabycie albo zasiedzenie takiej służebności przed wejściem w życie przepisów art. 3051 k.c. i n. k.c., to taka służebność mogła też powstać ex lege jako prawny skutek uwłaszczenia osoby prawnej. Takie ograniczone prawo rzeczowe jest
skuteczne wobec kolejnych właścicieli obciążonej nim nieruchomości gruntowej.”.
Jeżeli ta linia się utrzyma, a pewnie tak będzie, to problem zasiedzenia i roszczeń właścicieli nieruchomości w przypadku kiedy poprzednim właścicielem nieruchomości był Skarb Państwa i podmiot ten jednocześnie wzniósł urządzenia przesyłowe, zdaje się być definitywnie zakończona.
Słyszałem, że w sprawach o ustanowienie służebności, sądy stosując ten pogląd oddalają z marszu wnioski w przypadku stwierdzenia okoliczności budowy urządzeń przez SP na jego gruncie.
Mimo wszystko poprawniejsza i bardziej wyważona zdaje się być konstrukcja z zasiedzeniem i dobrą wiarą przedsiębiorcy przesyłowego, jako następcy SP, w przypadku wzniesienia urządzeń na gruncie SP.
19 grudnia 2016 o 09:51
jeżeli chodzi o te orzeczenia, postanowiłem o nich na razie nie pisać, do czasu podjęcia przez SN uchwały w sprawie wskazanej poniżej:
http://www.sn.pl/sprawy/SitePages/Zagadnienia_prawne.aspx?ItemID=877&ListName=Zagadnienia_prawne.
Dlaczego nie chcę pisać – otóż w swojej praktyce zawodowej, która obejmuje obsługę prawną spółek z sektora gazowego i ciepłowniczego oraz właścicieli nieruchomości w sektorze elektroenergetycznym, gdzie nie mam klientów po stronie przedsiębiorców, staram się przede wszystkim polegać na prawie i reprezentować starannie swoich Klientów, z szacunkiem dla drugiej strony, jej interesów i racji.
Owa staranna reprezentacja jest trudna w sytuacji, kiedy Sąd Najwyższy robi tego typu rzeczy jak we wskazanych przez Pana orzeczeniach. Nie jest to bowiem już problem interpretacji przepisów prawa jak przy zasiedzeniu służebności, ale problem czystego prawotwórstwa, dodatkowo wprost sprzecznego z podstawowymi zasadami prawa cywilnego.
Służebność z mocy prawa, związana z własnością urządzeń przesyłowych? Nie ma służebności w prawie polskim powstałych z mocy prawa, nie ma służebności gruntowej związanej z rzeczą ruchomą. To podstawy prawa cywilnego.
Osobiście jest mi wstyd, kiedy te orzeczenia czytam. Sąd Najwyższy wydając te orzeczenia umieścił się na poziomie polityków.
Może Pan mieć na mój temat odmienne zdanie, jednak ja patrząc w lustro nie mam problemu i nie będę przez swojego bloga promował tego typu poglądów.
Jeżeli Pana zdaniem Sąd Najwyższy jest od “ważenia interesów” to się różnimy, w mojej ocenie jest bowiem od stosowania prawa.
20 grudnia 2016 o 00:46
może będzie to zaskoczenie, ale co do treści podobnie skomentowałem wskazane orzeczenia. Czasami z przekory próbuję przedstawić tutaj inny punkt widzenia. To co Pan opisał to jest ciekawy problem z dziedziny teorii nauki i prawa – jaką funkcję obecnie sprawuje SN. Można mieć zastrzeżenia czy jest to tylko stosowanie prawa. Jednak w zasadniczej mierze należy mieć pretensje do osób, które już dawno temu powinny rozwiązać problem ustanawiając odpowiednie regulacje – i tak jak to Pan napisał wreszcie “zważyć interesy stron”. Bez tego – jak widać – trudno o zachowanie proporcji, czy może nawet słuszne rozstrzygnięcia. Co do orzeczeń to faktycznie nie sposób wyobrazić sobie bardziej jednostronną interpretację – chociaż w opisanych okolicznościach SN jak się wydaje zdaje się stać na stanowisku, że budowa na gruncie SP przez SP oznacza powstanie służebności “z mocy umowy”. Sprawy przesyłowe dotyczą wielu właścicieli nieruchomości – stąd cieszę zasłużoną popularnością. Mogę jednak przywołać inne ciekawe orzeczenie SN z ostatnich miesięcy, w którym w sposób dyskusyjny zarzucono kilkuletnią linię orzeczniczą korzystną dla właścicieli nieruchomości – w trosce o interes SP. Zgodnie z uchwałą składu 7 sędziów SN sygn. akt III CZP 82/14 “Obowiązywanie art. 9 ust. 3 i 4 ustawy z dnia 12 marca 1958 r. o sprzedaży państwowych nieruchomości rolnych oraz uporządkowaniu niektórych spraw, związanych z przeprowadzeniem reformy rolnej i osadnictwa rolnego (Dz.U. Nr 17, poz. 71 ze zm.; art. 16 ust. 3 i 4 w tekście jednolitym: Dz.U. z 1989 r. Nr 58, poz. 348 ze zm.) nie stanowiło przyczyny zawieszenia biegu zasiedzenia przez Skarb Państwa nieruchomości objętych art. 9 ust. 1 (art. 16 ust. 1) tej ustawy.”. Przepis ten w okresie słusznie minionym skutkował tym, że prawo własności nieruchomości bezprawnie przejętych przez SP przechodziło bez odszkodowania na rzecz SP z mocy prawa z dniem wejścia ustawy w życie. Jeżeli właściciel nieruchomości występował przeciwko SP o wydanie nieruchomości, to sąd powszechny zawieszał postępowanie do czasu wydania decyzji administracyjnej potwierdzającej to przejęcie, a następnie umarzał postępowanie. Potworek ten został uchylony z dniem 1 stycznia 1992 r. Przez kilka lat SN interpretował jego obowiązywanie jako przypadek siły wyższej zawieszającej bieg zasiedzenia – słusznie bo z perspektywy właściciela nieruchomości lepiej było nie podejmować w czasie jego obowiązywania jakichkolwiek akcji windykacyjnych, które prowadziłyby przecież do ostatecznego potwierdzenia, że właścicielem nieruchomości jest SP. Najpewniej potencjalna skala roszczeń, w zestawieniu z brakiem rozwiązania problemu reprywatyzacji, doprowadziły do wydania wskazanej uchwały (prokuratoria zaczęła przegrywać liczne sprawy o zasiedzenie wadliwie znacjonalizowanych lasów). Tymczasem z uchwały wynika, że właściciela obciążą bierność w sytuacji, kiedy nie mógł podjąć żadnej prawnie skutecznie akcji przeciwko posiadaniu nieuprawnionego posiadacza, a co więcej podjęcie takiej ewentualnej akcji prowadziło do negatywnych dla niego konsekwencji. Taki jest sens tego orzeczenia – właściciel musiał podejmować czynności sprzeczne z jego interesem. Jakkolwiek ktoś może uznać za uzasadnione wywody SN (przepis, który nie został uchylony, a został prawidłowo ustanowiony, nie może być uznany za “siłę wyższą”), to nie powinno ono zapaść – nie jest przecież słuszne i prowadzi do oczywistego pokrzywdzenia interesu prawnego, który powinien być chroniony. Dlatego nie jestem optymistą jeśli chodzi o dalszy rozwój wypadków także w sprawach przesyłowych – pozostaje przypomnieć korzystne w ostatnim czasie dla przedsiębiorstw energetycznych, opisane szeroko przez Pana Mecenasa, orzeczenia co widoczności urządzeń, braku przerwania biegu zasiedzenia na skutek wystąpienia z powództwem o zapłatę wynagrodzenia za bezumowne korzystanie, komentowanej dobrej wiary w przypadku budowy urządzeń na gruncie SP, biegu zasiedzenia od momentu rozpoczęcia budowy urządzeń, a nie eksploatacji. Taki jest jak widać szerszy – niedotyczący tylko spraw przesyłowych – trend. Aczkolwiek orzeczenie, pod którym się wpisuję, stanowi na szczęście pewien wyjątek od tej nieprzyjemnej reguły, co oznacza, że nie należy się poddawać.
w mojej ocenie trend, który Pan opisuje będzie się pogłębiał co, jak Pan słusznie zauważył, jest widoczne, jeżeli spojrzymy kilka lat wstecz. Myślę, że prawnicy zapytani w 2010 r. o możliwy rozwój orzecznictwa w sprawach przesyłowych nie spodziewaliby się, że wykładnia tak istotnie zmieni się w okresie kilku lat.
Zgadzam się z Panem w pełni, z czym zgadzaliśmy się już obaj w przeszłości, że problem został nieuregulowany przed laty i teraz nie będzie już dobrych rozwiązań.
Co do roli Sądu Najwyższego, z pewnością ma Pan rację, że dziś nie tylko stosuje prawo, ale faktycznie też kreuje treść norm przez wykładnię – problem w tym, że tego się nie da przewidzieć, dostosować, wprowadzić vacatio legis, bo to jest twórczość z mocą wsteczną. Mi nie chodzi o to, na czyją stronę są wydawane orzeczenia (co czasem trudno ocenić, kiedy patrzymy szerzej na ich skutki), lecz o brak pewności prawa, brak możliwości wydania opinii co do przewidywanego przebiegu i wyniku postępowania, bo wszystko w tzw. międzyczasie wywraca się do góry nogami.
16 stycznia 2017 o 18:02
przepraszam też za zbyt emocjonalny ton mojej pierwszej odpowiedzi, wskazane przez Pana orzeczenia budzą we mnie złe emocje, co oczywiście nie jest Pana winą.
Bardzo ciekawe rozstrzygnięcie i zarazem dyskusyjne. Z niecierpliwością czekam na uzasadnienie.
Pozdrawiam i gratuluję konkretnego merytorycznie bloga !