Source: https://praworeklamy.pl/2012/01/10/promocja-lozeczko-1-zl-czy-taka-reklama-wprowadza-w-blad-decyzja-prezesa-uokik-nr-rbg-252011-w-sprawie-meblik-sp-z-o-o/
Timestamp: 2019-05-20 07:20:27+00:00
Document Index: 34659799

Matched Legal Cases: ['art. 5', 'art. 4', 'arta 8', 'art. 2', 'art. 6', 'art. 3']

„Promocja Łóżeczko – 1 zł” – czy taka reklama wprowadza w błąd? (Decyzja Prezesa UOKiK Nr RBG- 25/2011 w sprawie Meblik Sp. z o.o.) | Prawo reklamy
← Czy nagroda musi byc całkowicie darmowa? (pytanie prejudycjalne, sprawa C-428/11 Purely Creative)
Zmywarka za 1 zł →
„Promocja Łóżeczko – 1 zł” – czy taka reklama wprowadza w błąd? (Decyzja Prezesa UOKiK Nr RBG- 25/2011 w sprawie Meblik Sp. z o.o.)
Opublikowano Styczeń 10, 2012 by Michał Strzelecki
Prezes UOKiK uznał, że reklama „o treści: »Promocja Łóżeczko – 1 zł«, która sugeruje, iż przedmiotowe łóżeczko konsument może nabyć w promocyjnej cenie 1 zł, podczas gdy regulamin Promocji »Wiosenne Meblikowe« wskazuje, iż cena ta jest możliwa pod warunkiem, iż wartość zamówienia przekroczy 6900 zł” stanowi praktykę rynkową wprowadzającą w błąd poprzez działanie (Decyzja Prezesa UOKiK Nr RBG- 25/2011 w sprawie Meblik Sp. z o.o.). Moim zdaniem niesłusznie.
Prezes UOKIK wskazał na naruszenie art. 5 ust. 1 i ust. 2 pkt 1 oraz ust. 3 pkt 5 w związku z art. 4 ust. 1 i ust. 2 ustawy z dnia 23 sierpnia 2007r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym.
„W ramach prowadzonej działalności MEBLIK zorganizował promocję, której zasady określił w Regulaminie – Promocja „Wiosenne Meblikowe”. Promocja obowiązywała od dnia 19 kwietnia 2011r. do dna 9 maja 2011r. wyłącznie w salonach i stoiskach firmowych MEBLIK wymienionych na stronie internetowej http://www.meblik.pl w zakładce Promocja (58 punktów sprzedaży). Informacje na temat promocji dostępne były na ww. stronie internetowej przedsiębiorcy. Ponadto Spółka prowadząc kampanię reklamową wyemitowała plakat oraz baner (vide karta 8, 9). W ramach organizowanej przez siebie promocji „Wiosenne Meblikowe” skarżony przedsiębiorca zaakceptował plakat, który zastosował sklep firmowy w Toruniu, prowadzony przez Piotra Świątnickiego i Luizy Ciesielskiej-Janik STUDIO PROJEKT s.c. w Piotrkowie Trybunalskim. Na przedmiotowym plakacie u góry widnieje napis „PROMOCJA ŁÓŻECZKO – 1 ZŁ http://www.meblik.pl”. Napis „promocja” zaznaczony był kolorem pomarańczowym, natomiast „łóżeczko – 1 zł” kolorem czerwonym. Na dole plakatu w lewym roku znajdowała się strzałka wskazująca kierunek do sklepu, obok informacja – „100 m” oraz adres – „ul. Lelewela 32”. Plakat oprócz napisów wypełniony był trzema zdjęciami. Po lewej stronie widniało zdjęcie łóżeczka, pod spodem zdjęcie pokoju dziecięcego. Natomiast po prawej stronie zdjęcie rodziców z dwójka małych dzieci, które wypełniało 3/4 powierzchni plakatu. Reklama była opatrzona logo Spółki. Przedmiotowy przekaz reklamowy został zawieszony na budynku mieszkalnym w Toruniu w dniu 16 marca 2011r., zdjęto go w dniu 30 czerwca 2011r. Z przedłożonych przez skarżonego przedsiębiorcę dokumentów wynika, iż w ramach promocji „Wiosenne Meblikowe” konsumenci nabyli w Salonie Firmowym w Toruniu artykuły o wartości od 150 zł do 7 211 zł, co dało wartość obrotu sklepu 32 916 zł”.
Argumentacja Spółki:
Zasadniczy argument Spółki zmierzał do wykazania, że „nie miało miejsca oddziaływanie na sferę decyzyjną konsumenta prowadzące do zniekształcenia jego decyzji rynkowych”. Spółka wskazuje, że:
„trudno sobie wyobrazić sytuację, że konsument ulega przedmiotowej reklamie i w celu nabycia łóżeczka za cenę 1,00 zł dokonuje jednocześnie transakcji o wartości 6.900,00 zł, zgodnie z warunkami promocji. Stąd w opinii MEBLIK nie nastąpił skutek nieuczciwej praktyki rynkowej w postaci istotnego zniekształcenia (potencjalnego lub realnego) zachowania rynkowego przeciętnego konsumenta”.
Prezes UOKiK w uzasadnieniu stwierdził m.in.:
Niemniej jednak, przeciętny konsument ma świadomość specyfiki języka marketingu jego pewnej umowności, skłonności do przesady czy metafory i konieczności odnoszenia sie do reklam, promocji z racjonalnym dystansem. Ma również jednak prawo odebrać kierowany do niego tego typu przekazu w sposób dosłowny, zakładając, że przedsiębiorca wysyłający takie komunikaty – jako profesjonalista jest podmiotem wiarygodnym i przekazuje informacje w sposób jasny, jednoznaczny i nie wprowadzający w błąd. To czego można oczekiwać od rozsądnego konsumenta wynika przede wszystkim z tego, jak daleko sięga obowiązek informacji handlowej, jej dostępności, jasności, niedwuznaczności, pełności i odpowiedniości.
Prezes UOKiK wskazuje, iż zgodnie z przywoływanym już art. 2 pkt 7 upnpr przez decyzje dotyczącą umowy rozumie sie podejmowana przez konsumenta decyzję, co do tego, czy, w jaki sposób i na jakich warunkach dokona zakupu, zapłaci za produkt w całości lub w części, zatrzyma produkt, rozporządzi nim lub wykonana uprawnienie umowne związane z produktem, bez względu na to, czy konsument postanowi dokonać określonej czynności, czy też powstrzymać się od jej dokonania. Wobec powyższego, faktyczne skorzystanie z promocji, czy też brak reakcji na reklamę i niedokonanie zakupu, pozostaje bez znaczenia przy ocenie, czy przedsiębiorca dopuścił sie stosowania nieuczciwej praktyki rynkowej.
Plakat pozbawiony był odnośników tzw. gwiazdek wskazujących, iż należy dokonać innych czynności aby otrzymać możliwość zakupu łóżeczka po promocyjnej cenie. W związku z powyższym przekaz zdaje sie być jasny w swoim odczycie, bowiem wskazanie przedmiotu i jego ceny (nawet promocyjnej) wzbudza przekonanie o tym, że jest to cena finalna.
Zdaniem Prezesa UOKiK, kierując się informacją „Promocja Łóżeczko – 1 zł” zawartą na plakacie zawieszonym na budynku mieszkalnym, przeciętny konsument mógł podjąć decyzję dotyczącą umowy, której inaczej by nie podjął. Przeciętny konsument powinien i mógł oczekiwać, że w tym zakresie przekaz reklamowy zawiera pełną i wyczerpującą informację. Nawet dobrze poinformowany, uważny i ostrożny konsument mający świadomość specyfiki języka reklam, ale jednocześnie – obowiązku podawania w reklamach prawdziwych informacji, w sytuacji braku odnośnika, nie mógł zakładać, że warunkiem koniecznym do zakupu łóżeczka w cenie 1 zł jest dokonanie zakupów na kwotę przewyższającą 6 900 zł.
Trudno zgodzić mi się z Prezesem UOKiK, że przedmiotowa reklama mogła wprowadzić w błąd. Żaden przeciętny konsument nie pomyśli, że może kupić mebel dziecięcy za symboliczną złotówkę. Nawet w czasie wyprzedaży towary mniej wartościowe niż łóżeczko (np. T-shirty) dostępne są w wyższych niż 1 zł cenach. W percepcji konsumenta za 1 zł co najwyżej można kupić telefon komórkowy… przy zawarciu umowy w ofercie abonamentowej. Na marginesie – najtańsze łóżeczka dziecięce w pierwszym z brzegu sklepie z wyszukiwarki Google kosztują ok. 200 zł.
Teza, że uważny i ostrożny konsument bezwarunkowo przyjmuje wszystkie informacje zawarte w reklamie jako prawdziwe (bo wie, że przedsiębiorca ma obowiązek podawania prawdziwych informacji), jest kuriozalna. Zastanawia mnie, czy Prezes UOKiK wygłosiłby podobny pogląd w przypadku towaru o znacznie wyższej wartości rynkowej – czy też przekonanie, że konsument wierzy informacjom przekazywanym przez przedsiębiorcę byłaby niezachwiana.
Zwiększone obowiązki informacyjne, które wynikają z dyrektywy 2005/29/WE nie zwalniają konsumenta z obowiązku myślenia… Trzeba przy tym jednak wskazać, że inspiracją dla poglądów głoszonych przez Prezesa UOKiK są poglądy doktryny – bodajże A. Tischner utożsamia się przesłankę dobrego poinformowania przeciętnego konsumenta z informacjami, które powinien przekazać mu przedsiębiorca. Błędnie. Z orzecznictwa TS wynika, że przesłankę tą należy utożsamiać z poziomem wiedzy lub znajomością rynku (zob. opinia Rzecznik Generalnej Sharpston w sprawie Bovemij C-108/05 pkt 37 i wyrok ETS w sprawie Graffione C-313/94 pkt 22).
Co ciekawe, Prezes UOKiK w dużej mierze poprawnie opisuje model przeciętnego konsumenta, aby dojść do konkluzji całkowicie zaprzeczającej poczynionym rozważaniom. Moim zdaniem model przeciętnego konsumenta, który w rzeczywistości przyjął Prezes UOKiK, odpowiada temu stosowanego ponad dwie dekady temu przez niemieckie sądy, który został skomentowany przez TS w wyroku w sprawie Prantl C-16/83 w bardzo dosadny sposób:
niemieckie prawo jest najmniej elastyczne na świecie a dodatkowo przyjmowany przez niemieckie orzecznictwo model przeciętnego konsumenta jako absolutnie niedojrzałego, niemal patologicznie głupiego i niebezpiecznie nieuważnego nie może być utrzymany (cytat za A. Tischner, Model przeciętnego konsumenta w prawie europejskim, Kwartalnik Prawa Prywatnego 2006, z. 1, s. 215-216).
Z treści uzasadnienia nie wynika jednak, aby Spółka powoływała się na brak konfuzji. Zasadniczy argument Meblik polegał na zakwestionowani możliwości istotnego zniekształcenia zachowania gospodarczego przeciętnego konsumenta.
Problem w tym, że zgodnie z poglądami UOKiK, SOKiK i Komisji Europejskiej istotne zniekształcenie zachowania gospodarczego konsumenta może polegać wyłącznie na odwiedzinach w sklepie bądź wejściu na stronę internetową przedsiębiorcy. Konkurencyjna interpretacja stanowi, że wprowadzenie w błąd musi mieć potencjalny wpływ na ostateczną decyzję o zakupie reklamowanego produktu (z taką decyzją zasadniczo będziemy w mieli do czynienia w przypadku reklamy opisującej wyłącznie cechy/cenę produktu).
Interpretacja proponowana przez UOKiK i innych budzi moje wątpliwości z tego powodu, że samo wejście do sklepu, które nie ma wpływu na decyzję zakupową, może naruszać jedynie interes pozaekonomiczny konsumenta rozumiany jako mitręga, niewygoda organizacyjna (odwieczny cytat z E. Łętowskiej zamieszczany w decyzjach Prezesa). A interes pozaekonomiczny nie jest objęty zakresem dyrektywy 2005/29 o nieuczciwych praktykach handlowych. Z tego też względu byłbym bardziej skłonny, aby wymagać wykazania wpływu wprowadzenia w błąd na decyzję zakupową, co w omawianej sprawie byłoby pewnym wyzwaniem (abstrahując od tego, że m.zd. w tej sprawie nie mamy do czynienia z ryzykiem konfuzji). Trzeba mieć też na uwadze, że reklama wisiała 100 m od sklepu – klient daleko się nie pofatygował, więc mniejsze znaczenie ma tutaj dążenie do redukcji dysonansu poznawczego.
Reasumując – świetny temat na pytanie prejudycjalne. Tym bardziej, że tematyka reklamy wprowadzającej w błąd nie doczekała się wielu wypowiedzi ze strony TS. Trybunał zasadniczo powtarza, za wyrokiem w sprawie C‑373/90 X., że „reklama może wprowadzać w błąd szczególnie wtedy, gdy brak w niej pewnych informacji, a zwłaszcza jeśli – z uwagi na konsumentów, do których jest skierowana – ma ona na celu ukrycie okoliczności, która – gdyby była znana – spowodowałaby rezygnację z zakupu ze strony znacznej części konsumentów” (wyrok TS w sprawie Lidl C-356/04, pkt 80). Wydaje się niezbędne, aby Trybunał wypowiedział się co do jego aktualności na gruncie dyrektywy 2005/29. W tym kontekście warto odnotować pogląd wyrażony przez Rzecznika Generalnego w opinii w sprawie Lidl C‑159/09, zgodnie z którym dyrektywa 2005/29:
ograniczyła się do zapewnienia – w szczególności poprzez art. 6 i 7, o których mowa w przeformułowanym art. 3a dyrektywy 84/450 – szeregu wyjaśnień, które sprecyzowały, jednak nie zmieniły, ani tym bardziej nie odwróciły sensu pojęcia reklamy wprowadzającej w błąd, zawartego w dyrektywie 84/450, zmienionej dyrektywą 97/55.
Ten wpis został opublikowany w kategorii nieuczciwe praktyki rynkowe, przeciętny konsument, reklama, UOKiK, wprowadzająca w błąd, zbiorowe interesy konsumentów. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.