Source: http://www.rossakiewicz.pl/demokracja/df07.html
Timestamp: 2017-06-23 01:49:57+00:00
Document Index: 15258042

Matched Legal Cases: ['art. 117', 'Art. 2', 'Art. 2', 'art. 6', 'art. 13', 'art. 6', 'art. 5', 'art. 14', 'art. 5', 'art. 18', 'art. 39', 'art. 40', 'art. 26', 'art. 28', 'art. 29', 'art. 30', 'art. 31', 'art. 35', 'art. 36', 'art. 33', 'art. 39', 'art. 40', 'art. 24', 'art. 51', 'art. 52', 'art. 40', 'art. 41', 'art. 52', 'art. 53', 'Art. 53', 'art. 55', 'art. 56', 'art. 56', 'art. 59', 'art. 60', 'art. 62', 'art. 63', 'art. 55', 'art. 4', 'art. 64', 'art. 50']

DF Nr 7: Zasada Anulowania Długów Nr 7 * 5 września 2006 Jacek Andrzej Rossakiewicz
ZASADA ANULOWANIA DŁUGÓW Omówienie projektu ustawy o przeciwdziałaniu niewypłacalności
oraz o upadłości osoby fizycznej
W 5-tym numerze Demokracji Finansowej został scharakteryzowany współczesny, odsetkowy system finansowy. Zostały uwidocznione jego podstawowe wady; matematyczna niepoprawność, generowanie inflacji, dysproporcji majątkowych oraz RZEKOMEGO ZADŁUŻENIA. „Zadłużenie” to jest jednak traktowane powszechnie – zarówno przez wierzycieli jak i dłużników – jako zadłużenie rzeczywiste. Taki stan rzeczy wynika z niemal powszechnej nieświadomości tego jak funkcjonuje współczesny, odsetkowy system finansowy i na jakiej zasadzie są w nim emitowane pieniądze. O tych sprawach pisaliśmy już wiele w poprzednich numerach DF. Obecnie zajmiemy się problemem relacji pomiędzy dłużnikami a wierzycielami w dwu aspektach – zadłużenia rzeczywistego oraz zadłużenia rzekomego.
Gdyby pokrótce scharakteryzować relacje pomiędzy wierzycielami a dłużnikami wynikające z Boskiego Prawa zawartego w Piśmie uwidoczniłaby się ich generalna zasada; moralny obowiązek darowania długów. Obowiązek ten wynika z podstawowej i oczywistej zasady solidarności społecznej. Ci, których Bóg obdarzył bogactwem, mają jednocześnie obowiązek dzielenia się nim z ludźmi, którym dóbr brakuje. Osobiste bogactwo zobowiązuje do wspierania uboższych i co szczególnie ważne; do darowania im nadmiernych długów. Bardzo dobitnie jest to ukazane w Starym Testamencie, gdzie otrzymuje postać Prawa roku siódmego. W księdze Powtórzonego Prawa (5 Księga Mojżeszowa) znajduje się wyraźny zapis o „roku siódmym”:
1. Pod koniec siódmego roku przeprowadzisz darowanie długów. 2. Na tym będzie polegało darowanie długów: każdy wierzyciel daruje pożyczkę udzieloną bliźniemu, nie będzie się domagał zwrotu od bliźniego lub swego brata, ponieważ ogłoszone jest darowanie ku czci Pana. [...]
14. Podarujesz mu cośkolwiek z twego drobnego bydła, klepiska i tłoczni. Dasz mu coś z tego, w czym Pan, Bóg twój, tobie pobłogosławił. (Pwt 15:1-2, 7-15, BT /5 Moj.).
Trudno nie dostrzec Boskiej mądrości takiego rozwiązania. W każdym społeczeństwie znajdują się ludzie wyjątkowo uzdolnieni lub utalentowani, którym z łatwością udaje się zgromadzić znaczny majątek. Ludzie ci gromadząc bogactwo korzystają z pracy innych ludzi i przejmują dobra wypracowane także przez innych. Bogactwo bowiem ma zawsze naturę społeczną i jest efektem wspólnego wysiłku. I choćby rolę wiodącą ogrywała w nim inicjatywa indywidualna, to jednak zazwyczaj organizuje ona wysiłek szerszej wspólnoty. Majątkowe uprzywilejowanie jednostki nie może zrywać społecznych więzi obowiązujących we wspólnocie. Stąd majątkowe ustępstwo wobec najbiedniejszych jest obowiązkiem bogatych i powinno się odbywać cyklicznie. Takie jest Boskie prawo (określane też czasami inaczej – niesłusznie – jako „prawo naturalne”).
Podobne stanowisko zawarte jest w pismach starożytnych Chińczyków. Księga Przemian – dla Chińczyków odpowiednik naszej Biblii – jest do dzisiaj poradnikiem, jak postępować szlachetnie w zmiennych kolejach losu. Księga wyróżnia dwa rodzaje ludzi: człowieka szlachetnego i prostaka, lecz nie ze względu na urodzenie, ale ze względu na motywacje i zasady postępowania. Księga Przemian ułatwia człowiekowi doskonalenie się w szlachetności poprzez mądrość. Nadzwyczaj cenił ją Konfucjusz i rozwijał jej zasady we własnym myśleniu. Przykładem może być jego aforyzm, ukazujący prymat wartości etycznych nad wartością dóbr materialnych: „W państwie rządzonym dobrze — wstyd być biednym, w państwie rządzonym źle — jest hańbą być bogatym”. U podłoża tego twierdzenia leży poczucie solidarności międzyludzkiej, które jest więcej warte niż egoistyczne dążenie do bogactwa. Aforyzm Konfucjusza wynika wprost z Księgi Przemian; z jej wskazania mówiącego, iż człowiek szlachetny nie pozwala nagradzać się dochodami, kiedy rządzą prostacy, bowiem staje się wówczas uczestnikiem niesprawiedliwości, co przynosi mu ujmę, czyli szkodę osobistą. Bogactwo w chińskiej kulturze wynikającej z Księgi Przemian nie jest łączone z indywidualizmem i rywalizacją, jak to się najczęściej dzieje w kapitalizmie, ale z dobrem całej wspólnoty. Istotą bogactwa jest dzielenie się. Im więcej bogactwa, tym bardziej trzeba się nim dzielić, dbając o sprawiedliwość (człowiek szlachetny). Ten, kto chce zatrzymać bogactwo dla siebie (prostak) w końcu upada, bowiem jego postępowanie jest sprzeczne z naturą świata.
Kodeks Hammurabiego także zawierał motyw darowania długów. W Babilonii niewola za długi mogła trwać tylko trzy lata, klęska żywiołowa zwalniała dłużnika z obowiązku wypłaty oprocentowania wierzycielowi za dany rok. (Zwyczaj ten został przeniesiony wprost z cywilizacji sumeryjskiej). Poza tym narastanie odsetek od długów było w Babilonii ograniczone, a lichwiarski (odsetkowy) zysk nie mógł przekroczyć 1/3 wartości pożyczki. „Barbarzyński” Hammurabi był więc bardziej cywilizowany (i miłosierny) niż współcześni lichwiarze.
Grecy (Ateńczycy) odkryli konieczność zasady darowania długów już w starożytności. Ok. 600 r. p.n.e. kiedy nieliczna oligarchia skumulowała większą część bogactw i ziemi, a pozostali siłą rzeczy grzęźli w długach i popadali w niewolnictwo, powstał ruch domagający się „strząśnięcia długów”. Dokonał tego Solon w 594 roku p.n.e. Wraz ze strząśnięciem długów ustalono maksymalną wielkość majątku ziemskiego, zapobiegając nadmiernej koncentracji własności i umożliwiając tym samym: powszechną własność ziemi. Wraz z anulowaniem długów Solon wykupił także z niewoli Ateńczyków sprzedanych za długi, szukając ich nawet za granicą. Solon dokonał dewaluacji i zakazał eksportu wielu produktów rolnych. Zmiany te okazały się później początkiem demokracji ateńskiej i przyczyniły się do rozkwitu greckiej kultury. Te pozytywne przemiany najlepiej opisują słowa Lucjusza Anneusza Seneki: „Pieniądzom trzeba rozkazywać, a nie służyć”. Ludzka etyka i prawo powinny stać ponad pieniądzem i kontrolować skutki dążenia do maksymalnej korzyści indywidualnej, gdyż koncentracja bogactwa w rękach niewielu osób oznacza pozbawianie dóbr większości ludzi.
W takim kontekście całkowicie zrozumiałe stają się słowa Jezusa z Przypowieści o zarządcy. 1. [...] Był pewien bogaty człowiek, który miał zarządcę, a tego oczerniono przed nim, że trwoni jego majętność.
7. Potem rzekł do drugiego: A ty ile winieneś? A ten odrzekł: Sto korców pszenicy. Rzekł mu: Weź zapis swój i napisz osiemdziesiąt. 8. I pochwalił Pan szafarza niesprawiedliwości, że rozsądnie uczynił. Bo synowie obecnego czasu są rozsądniejsi od synów światłości, w swym pokoleniu.
13. Żaden domownik nie może dwom panom służyć, gdyż albo jednego znienawidzi, a drugiego będzie miłował, albo jednego trzymał się będzie, a drugiego zlekceważy. Nie możecie Bogu służyć i mamonie1.
Kiedy zarządca daruje część długu wierzycielom swojego pana, nie okrada pana, tylko przestaje uczestniczyć w wyzyskiwaniu innych ludzi. Zarządca nie zrobił tego, co prawda bezinteresownie, ale jego postępowanie miało dobre konsekwencje, zmniejszyło obciążenie innych ludzi. Taki jest sens tej przypowieści. Dalej jej sens jest uogólniony; człowiek powinien kierować się ideą Bożej sprawiedliwości, w tym, co małe; w zarządzaniu majątkiem i pieniędzmi, po to, aby osiągnąć to, co wielkie; własne zbawienie. Cała przypowieść jest zatem przypowieścią o prymacie Bożego Prawa nad zwyczajami i prawami ludzkimi. Boże prawo nakazuje kierowanie się zasadą miłosierdzia, a ta zobowiązuje ludzi do anulowania nadmiernych długów. Spór Jezusa z faryzeuszami dotyczył m. in. tej właśnie kwestii. Prawo roku siódmego zachęcało do szczerego i radosnego dawania – wspierania najuboższych, tak aby nie było ubogiego we wspólnocie żydowskiej. Trzeba było wyjątkowej zatwardziałości serca i chciwości, aby uchylić prawo roku siódmego. Dokonali tego właśnie faryzeusze i to powołując się na rzekomą wierność Pismu. Jeden z przywódców, reprezentujący typowo faryzejski punkt widzenia, Hillel (I w. p.n.e. – zmarły około 10 r. n.e.) stwierdził, że można domagać się zwrotu pożyczki także po roku siódmym, na podstawie podpisanego dokumentu przedłożonego przez wierzyciela trybunałowi; „wówczas, to co masz u brata swego, nie znajduje się w rękach dłużnika” i można – zdaniem Hillel’a – żądać zwrotu długu także po roku siódmym. Hillel miał na myśli głównie zobowiązania handlowe pomiędzy partnerami rozwijającej się gospodarki, ale jego nauczanie zostało rozpowszechnione przez faryzeuszy i stało się nowym obyczajem niszczącym spisane Prawo, duchowość i żydowską wspólnotę. Ustne nauczanie faryzeuszy zostało w przypadku prawa roku siódmego ukształtowane w sprzeczności z nauką Mojżesza. Zarzucenie Prawa roku siódmego prowadziło do odbierania dóbr ludziom ubogim i poszkodowanym przez los; „pożerania domów wdów i sierot”. Jezus mówił: „Biada wam uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że pożeracie domy wdów i to pod pokrywką długich modlitw; dlatego otrzymacie surowszy wyrok”.
W Koranie tradycja anulowania długów jest podtrzymana; „Jeżeli twój dłużnik ma trudność w opłaceniu, daj mu czas, albo jeżeli chcesz lepiej uczynić, daruj mu dług jego. O gdybyście o tem wiedzieli.” (Koran, II. 280). Darowanie długu staje się rodzajem jałmużny, a ta zawsze jest mile widziana w islamie. „Wierni! dawajcie jałmużnę z dóbr, któreście nabyli, i z płodów, którem wyprowadził z ziemi; na ten cel obracajcie to, co macie zbywającem. Nie ofiaruj ubogiemu nic tak nędznego, czego byś sam będąc ubogim nie przyjął, przynajmniej jeśli to nie jest skutkiem jakiej umowy. Pamiętaj, że Bóg jest bogaty i wielbiony. (Koran, II. 269-270). Jałmużna jest dobrowolna, jest cnotą i świadczy o doskonałości człowieka. Ten kto nie jest doskonały może domagać się zwrotu pożyczki, jest to jego prawo i jest ono w islamie szanowane. Dłużnik jest zobowiązany oddać dług, kiedy wierzyciel tego od niego wymaga. Koran zawiera wskazania dotyczące praw wierzycieli, wówczas kiedy pożyczka nie jest rodzajem zapomogi, ale jest zaciągana celowo, wraz ze zobowiązaniem do zwrotu; „Wierni! gdy się obowiązujecie opłacić dług w pewnym oznaczonym czasie, niech pisarz wiernie napisze zobowiązanie się wasze, niech tak pisze jak go Bóg nauczył, niech to co dłużnik pisze powiada. Niech się boi Pana i nie odejmuje żadnego warunku z zaciągniętej pożyczki, jeżeliby dłużnik był nieumiejętny, chory, lub nieumiejący dyktować: niech jego pełnomocnik uczyni to za niego, podług prawideł sprawiedliwości; niech wezmą dwóch ludzi za świadków, albo w niedostatku jednego lub dwie niewiasty, wybrane według waszej woli; jeżeli by jedna z nich pomyliła się przez zapomnienie, druga jej przypomni prawdę. Świadkowie powinni złożyć świadectwo, ilekroć będą potrzebowani do tego; niech całkowicie będzie napisany dług, mały czy wielki, aż do czasu obrachunku. Ta ostrożność jest sprawiedliwszą przed Bogiem, pewniejszą dla świadków i właściwszą dla usunienia wszelkiej wątpliwości. Jeżeli sprzedaż czyni się między osobami obecnemi i z ręki do ręki, nie ma obowiązku tego pisać, wezwij świadków do takowej umowy. Ani pisarzowi, ani świadkom nie czyń przymusu, bo popełniłbyś zbrodnię. Bójcie się Pana, On was sam nauczy. On posiada zupełną mądrość. (Koran, II. 282).
Taka pożyczka nie może być pożyczką lichwiarską; „Bóg potępia tego który bierze lichwę, a z okładem płaci temu który daje jałmużnę”. (Koran, II. 277). Ma ona za zadanie powiększyć obrót pieniądzem, tak aby pieniądz nie leżał bezużytecznie i służył ludziom do zaspokojenia ich potrzeb. Pożyczki te nie mają nic wspólnego z oprocentowanym kredytem jaki znamy z czasów współczesnych. Nieoprocentowane pożyczki udzielane rzeczywistym pieniądzem są rzetelnie zwracane wierzycielom nawet przez spadkobierców dłużników. W szczególnych przypadkach pożyczki te są zwracane przez całą wspólnotę z zakatu, czyli podatku (jedynego jaki płacą muzułmanie) wysokości około 2.5%, (o którym pisałem w DF Nr 6). Dzieje się tak, kiedy wierzyciel nie może lub nie chce darować długu. Nie zmienia to jednak generalnej zasady i wskazania dla wierzycieli, aby anulowali dług; „Jeżeli twój dłużnik ma trudność w opłaceniu, daj mu czas, albo jeżeli chcesz lepiej uczynić, daruj mu dług jego.” (Koran, II. 280). W państwach chrześcijańskich religijne wskazanie dotyczące anulowania długów znalazło inne rozwiązanie prawne. Wprowadzono prawo przedawnienia roszczeń z czasem, o ile tylko wierzyciel ich nie dochodzi. Przedawnienie polega na tym, że na skutek upływu czasu wierzyciel traci możliwość skutecznego egzekwowania swoich uprawnień wobec dłużników. Zgodnie z definicją zawartą w art. 117 § 2 kodeksu cywilnego, po upływie terminu przedawnienia ten, przeciwko komu przysługuje roszczenie, może uchylić się od jego zaspokojenia. Terminy przedawnienia wynoszą od dziesięciu lat do sześciu miesięcy w zależności od rodzaju roszczenia. Celem prawnego przedawnienia jest „urealnienie stanu prawnego w stosunku do rzeczywistych stosunków gospodarczych poprzez zwolnienie dłużnika z obowiązku przymusowego spełnienia świadczenia, którego wierzyciel i tak nie dochodzi” (http://www.bankier.pl/wiadomosci/multiarticle.html/1449018,1,.html). Istotą przedawnienia jest chrześcijański obyczaj anulowania długów. Przedawnienie wynika z decyzji wierzyciela o nie podjęciu dochodzenia swoich roszczeń przed sądem. Może też wynikać z braku wiedzy lub z roztargnienia wierzyciela, o ile minie czas określony w prawie, a dłużnik wezwany do zapłaty powoła się na zasadę przedawnienia. Lepiej więc świadomie darować długi na zasadzie miłosierdzia – o ile taka jest nasza wola – niż być zaskoczonym przedawnieniem roszczeń. Prawo roku siódmego, sformułowane dobitnie jako wyraźny nakaz, zostało na przestrzeni dziejów zastąpione zasadą dobrowolnego anulowania długów, ponieważ ludzie zinternalizowali dobry obyczaj darowania długów; uznali je za słuszny i wartościowy, i za zasługę w oczach Boga. Natomiast dłużników obowiązuje zasada zwrotu pożyczki. Pożyczka nie może być zaciągana w złej wierze, z myślą o uchyleniu się od jej zwrotu. Opisane powyżej prawa i obyczaje dotyczą długów rzeczywistych. Są one jasno określone, zazwyczaj powszechnie znane i akceptowane. Zupełnie inaczej jest w przypadku długów rzekomych. Ich istota jest ukrywana a rzekomi wierzyciele roszczą sobie prawo bezwzględnego ściągania wierzytelności, bez oglądania się na sytuację dłużnika.
B. Długi rzekome. Historyczna geneza zjawiska, jego przejawy i konsekwencje. Dług rzekomy jest rodzajem perfekcyjnie zorganizowanego oszustwa, bazującego najpierw na manipulacji świadomością ludzi, a później na manipulacji prawem. Powstawanie długów rzekomych jest niezgodne z prawem, ale kreatorzy długów rzekomych dążą do takiego ukształtowania prawa, aby zalegalizować swoją działalność, a także do tego, aby prawo broniło ich interesów. Geneza długów rzekomych sięga działalności średniowiecznych złotników, którzy pożyczali na procent rzekome złoto posługując się papierowymi kwitami. Złotnicy ci wystawiali po prostu więcej papierowych, depozytowych pokwitowań niż posiadali złota w skarbcu, mając nadzieję na to, iż nie wszyscy wierzyciele przyjdą po odbiór złota jednocześnie lub, że zadowolą się posiadaniem papierowego pokwitowania na złoto, które (rzekomo) „leży bezpiecznie w dobrze chronionym sejfie”. W rzeczywistości złotnicy dobrze wiedzieli, że złota tego jest za mało, aby nim zaspokoić zobowiązania wobec wszystkich wierzycieli. Niektórzy zrzeszali się zatem w większe „organizacje” i udzielali sobie wzajemnie gwarancji w przypadku, gdyby klienci przyszli po złoto. Rzekome pożyczki rzekomego złota stały się świetnym interesem, który dostarczał rzeczywistych korzyści majątkowych. Oprocentowanie od pożyczek rzekomego złota i zwrot rzekomych długów sprawiał, że do złotnika napływało coraz więcej rzeczywistych kruszców. Zorganizowani złotnicy stali się z czasem bankierami. Wprowadzili oprocentowanie depozytów, aby skłonić swoich klientów do trzymania własnych zasobów finansowych w ich prywatnym banku. To zabezpieczało prywatny bank przed wycofywaniem z kont rzeczywistych pieniędzy potrzebnych czasami na wypłaty i umożliwiało prowadzenie dalszej akcji kredytowej. Z czasem bankierzy zorientowali się, że jedynie co dziesiąty klient wypłaca pieniądze z banku i że posiadając pewną sumę pieniędzy jako depozyt można udzielić oprocentowanego kredytu dziesięciokrotnie przekraczającego swoją wartością zasób posiadanych depozytów. W ten sposób prywatne banki zaczęły emitować papierowe (a później elektroniczne) środki płatnicze, które były oprocentowanymi długami. Dodajmy, że były to długi rzekome; przejaw sprytnego oszustwa, bowiem prywatnym bankom nie przysługiwało prawo emisji narodowych pieniędzy. (W Polsce taki stan prawny obowiązuje do dzisiaj.) Bank prywatny dokonując emisji kredytowych „pieniędzy”, (które są długiem dla społeczeństwa), udaje, że pożycza rzeczywisty pieniądz z depozytów, ale w rzeczywistości emituje coraz to nowe zasoby pieniądza dłużnego, który traktuje jak swoją własność, zobowiązując ludzi do zwrotu wykreowanych, pożyczonych i oprocentowanych kwot. Ponieważ większość ludzi ma kłopoty ze zrozumieniem tego oszustwa, które stało się już rozpowszechnionym sposobem funkcjonowania banków „cywilizacji zachodniej”, praktyka ta nie natrafia na zdecydowany opór - a powinna! Kredytowa kreacja długów sięga 96.5% „zasobów” prywatnych banków. Obowiązujące dla kredytów pokrycie w rzeczywistym (narodowym) pieniądzu wynosi obecnie jedynie około 3.5 %. Wykreowany jako dług pieniądz krąży w społeczeństwie, pełniąc rolę normalnego pieniądza, w tym samym czasie jednak dzięki oprocentowaniu dług rośnie. Kwota długu do zwrotu jest większa niż kwota wykreowana w postaci długu. Dłużnicy wpłacając pieniądz do banku wprowadzają deflację, czyli brak pieniądza na rynku, (który niekoniecznie wiąże się ze spadkiem cen). W końcu brakuje pieniędzy na spłacenie wszystkich długów. Pewna ilość kredytobiorców (konsumentów) popada w niemożliwe do spłaty zadłużenie, wynikające z braku emisji pełnowartościowego pieniądza nie będącego długiem, czyli z natury odsetkowego systemu finansowego. Aby zasada prywatnej emisji długów dla społeczeństwa mogła w państwie funkcjonować i przynosić nielicznym reprezentantom oligarchii finansowej niebotyczne zyski, potrzebna jest kontrola najwyższych władz w państwie, czyli osadzenie na najwyższych stanowiskach osób całkowicie powolnych bankierom. W DF Nr 5 ukazaliśmy jak zapoczątkowano tego rodzaju praktykę w Anglii pod koniec XVII wieku. Wówczas to bankierzy osadzili na angielskim tronie swoją marionetkę; generała wojsk holenderskich, Wilhelma, księcia orańskiego. W tym celu zaaranżowano wcześniej jego małżeństwo z Marią, córką panującego Jakuba II. Następnie wywołano zamieszki i usunięto panującego króla. Była to rewolucja angielska, którą nazwano „chwalebną”. Uzależniony od bankierów „król Billy” w 1694 roku scedował na prywatne osoby, w tajemnicy przed parlamentem i narodem, swój feudalny przywilej emisji pieniądza. Od tego czasu do dzisiaj Anglicy toną w długach. W 1698 roku (po czterech latach) dług wzrósł z 750 tysięcy do 16 milionów funtów. W 1815 roku zadłużenie osiągnęło 885 milionów funtów, a w 1945 roku brytyjski dług narodowy wobec anonimowych akcjonariuszy Banku Anglii wynosił 22 miliardy 503 miliony funtów szterlingów. Dzisiaj największymi bankrutami na świecie są Amerykanie. Corocznie bankrutuje około 5 milionów Amerykanów, bowiem ich pieniądz jest emitowany jako dług wobec całkowicie prywatnego „Funduszu Rezerwy Federalnej”. Monopol FED na emisję został wprowadzony w noc wigilijną 1913 roku, przez garstkę senatorów. Amerykanie do dzisiaj nie mogą uwolnić się od zmory prywatnego pieniądza, a prezydenci emitujący narodowe banknoty w miejsce prywatnych „federalnych” byli po prostu zabijani – jak np. John F. Kennedy. Narodowe banknoty wprowadzone przez Kennedy’ego po jego śmierci wycofano z obiegu.
W dzisiejszej Polsce rolę „króla Billy” odgrywa Leszek Balcerowicz, który jako szef NBP wyzbył się prawa do emisji narodowego pieniądza przez NBP. Legalna, konstytucyjna emisja pełnowartościowego pieniądza, którego nie trzeba zwracać, została zastąpiona nieokiełznaną kreacją długów dla Polaków, której dokonują banki prywatne. Taka postawa władz NBP sprawiła, że w ostatnich latach zagraniczne zadłużenie Polaków urosło ponad 300%. Na początku 2005 roku wynosiło ponad 126 mld dolarów i nadal rośnie w tempie 12-15 mld dolarów rocznie Za „uzasadnienie” takiej polityki służy bezzasadna teoria „walki z inflacją”. (Inflacja waha się w ostatnich latach od 3.5 do 0.8%. W istocie rzeczy w Polsce od lat nie mamy do czynienia z inflacją, ale z deflacją. Występuje brak pełnowartościowego pieniądza na rynku objawiający się zadłużeniem i zubożeniem społeczeństwa, chociaż z powodu oprocentowania pieniądza deflacja ta nie jest odzwierciedlona drastycznym spadkiem cen. Premier Marek Belka nazwał to w swoim czasie quasideflacją). C. Kategoryczne żądanie zwrotu długów rzekomych jako przejaw oszustwa.
Prywatni bankierzy i powolni im państwowi urzędnicy – realizatorzy rzekomego zadłużenia narodów – nie chcą oczywiście słyszeć o zasadzie anulowania długów. Nie po to utkali misterny system bankowego zadłużania ludzi, aby rezygnować z efektów swojej „pracy”. Bankierzy chcą BEZPIECZNIE konsumować swoje oszustwo, więc po pierwsze; kategorycznie domagają się spłaty wszelkich zobowiązań, po drugie; kształtują obowiązujące prawo - licząc na nieświadomość ludzi, którzy je uchwalają. Dobrym i bardzo aktualnym przykładem takich działań w Polsce jest Projekt ustawy o przeciwdziałaniu niewypłacalności oraz o upadłości osoby fizycznej (druk sejmowy Nr 776).
II. OMÓWIENIE PROJEKTU USTAWY O PRZECIWDZIAŁANIU NIEWYPŁACALNOŚCI
ORAZ O UPADŁOŚCI OSOBY FIZYCZNEJ Projekt powstał w czasie poprzedniej kadencji Sejmu i stanowi prawdziwą pułapkę dla posłów obecnej V. kadencji. Projekt odwołuje się do pozytywnych aspiracji unormowania społecznego chaosu, jaki został wytworzony w polskim społeczeństwie przez dominację prywatnej bankowości i emisję pieniądza w postaci oprocentowanego długu. Jednak autorzy projektu całkowicie abstrahują od cech odsetkowego systemu finansowego, a to one właśnie są strukturalną przyczyną stwierdzonego chaosu. Porzucenie rozważań nad strukturalnymi przyczynami zadłużenia przy generalnym braku świadomości jak funkcjonuje odsetkowy system finansowy, owocuje zapisami całkowicie oderwanymi od finansowych realiów, które okazują się realizacją oczekiwań reprezentantów „cywilizacji lichwiarskiej”, iż za pomocą kreacji oprocentowanych długów przejmą majątek rzekomych dłużników. Zapisy te w żadnym razie nie są sposobem pomocy osobom niewypłacalnym. Ustawa o upadłości konsumenckiej całkowicie abstrahuje od natury długu, traktując każdy dług jako dług rzeczywisty. W rzeczywistości znakomita większość kredytowych długów społeczeństwa to długi rzekome. Świadomość tego jak funkcjonuje współczesny system odsetkowy oraz kierowanie się zasadą solidaryzmu społecznego, wyprowadzoną z najbardziej wartościowej tradycji ludzkości, pozwala prawidłowo ocenić projekt ustawy, a także sformułować słuszną drogę rozwiązania nabrzmiałych problemów społecznych wywołanych przez bankową kreację długów.
Warto przeanalizować zapisy projektowanej ustawy, aby oddzielić to, co jest poselską, dobrą intencją oddłużenia ludzi zogniskowaną wokół ustawy, od wadliwego zapisu, który pozwoli lichwiarzom bogacić się kosztem milionów Polaków. A. Upadłość konsumencka
Podstawową cechą projektowanej ustawy jest akceptacja oprocentowania pieniędzy i zobowiązań, (czyli pomnażania pieniądza z czasem). Oprocentowanie powiększa dług i jest podstawowym czynnikiem nadmiernego zadłużenia ludności. Monoteizm i Boże Prawo zakazuje oprocentowania, bowiem oprocentowanie niszczy życie. Zasadniczą treścią ustawy mającej na celu „przeciwdziałanie niewypłacalności” powinno być zatem anulowanie odsetek od długu. Taki zapis pozwoliłby generalnie zredukować nadmierne i bezzasadne zadłużenie. Ustawa w dalszej części dotyczyłaby warunków zwrotu zasadnego długu w jego rzeczywistej wysokości; kwota netto pożyczki plus (np. w przypadku kredytu) prowizja banku pokrywająca jego koszty i stanowiąca jego należny zysk. (Tymczasem abstrahujemy od kwestii, czy mamy do czynienia z długiem rzeczywistym czy rzekomym).
Drugą bardzo istotną cechą projektu ustawy jest abstrahowanie od oczywistego faktu majątkowego zróżnicowania społeczeństwa. Z tego wynika bezwzględność wobec osób ubogich i słabszych. Ustawa ma na celu zaspokojenie żądań wierzycieli, bez względu na ich zamożność. W myśl projektu ustawy zamożny i zabezpieczony we wszelkie dobra wierzyciel mógłby wymagać zwrotu długu i powiększać swoje bogactwo nawet kosztem likwidacji majątku ludzi niezamożnych. Taki zapis jest niezgodny z zasadą solidaryzmu społecznego, a w skrajnych wypadkach uchybia praworządności i zasadom współżycia społecznego. Może się bowiem okazać, że wierzyciele zaczną „przejadać domy wdów i sierot” i to pod pozorem zachowania prawa i sprawiedliwości. Taki przypadek nie powinien mieć miejsca. Ustawa powinna anulować zadłużenie ludzi ubogich i pokrzywdzonych przez los, a słuszne prawa wierzyciela (nie wynikające z oprocentowania), z których nie chce on zrezygnować dobrowolnie, powinny być zwracane przez całą wspólnotę, czyli wypłacane z podatków.
Po trzecie ustawa w proponowanym kształcie koncentruje się na prawie wierzycieli do zaspokojenia swoich roszczeń, a nie na przeciwdziałaniu niewypłacalności dłużników, choć to ma w tytule. „Postępowanie uregulowane ustawą prowadzi się tak, aby przy zachowaniu prawa dłużnika i jego rodziny do zaspokojenia podstawowych potrzeb bytowych, roszczenia wierzycieli mogły zostać zaspokojone w możliwie jak najwyższym stopniu.” (Art. 2.). Znajduje to wyraz przede wszystkim w tym, że ustawa abstrahuje od okoliczności powstania niewypłacalności i traktuje każdą niewypłacalność tak samo, jako wystarczającą przesłankę do pozbawienia dłużnika jego majątku. Nawet Hammurabi – ponoć nadzwyczaj surowy – tak nie czynił. (W jego kodeksie zadłużenie nie rosło np. w czasie klęsk żywiołowych). Zadłużenie niezawinione, powstałe z przyczyn losowych lub zdrowotnych dłużnika, powinno być traktowane inaczej niż wynikające z ekstrawaganckiej konsumpcji. Art. 2. wspomina o „podstawowych potrzebach bytowych dłużnika”. Przyjrzyjmy się zatem, jak te potrzeby są określone w projekcie ustawy. „Od chwili złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości dłużnik nie może rozporządzać majątkiem określonym w art. 6 ani zaciągać zobowiązań poza drobnymi bieżącymi sprawami życia codziennego. Ograniczenie to nie dotyczy zobowiązań zaciąganych w celu ratowania życia dłuż­nika lub osób będących na jego utrzymaniu.” (art. 13.). Majątek dłużnika został zdefiniowany w art. 6.: „Wartość majątku dłużnika ustala się jako sumę wartości rzeczy ruchomych i nieruchomo­ści stanowiących własność dłużnika, wartości praw majątkowych przysługujących dłużnikowi [wraz ze spadkami] oraz środków pieniężnych w formie gotówkowej i bezgotówkowej stanowiących własność dłużnika”. Zasadne jest zatem pytanie czym może rozporządzać dłużnik, dopóki jego życie nie jest zagrożone. I z czego ma żyć, skoro nie ma dostępu do gotówki, ani konta w banku, wszystko to bowiem zostaje zablokowane w momencie złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości. Projekt ustawy przewiduje możliwość likwidacji majątku dłużnika (art. 5.), o ile nie da się uprawdopodobnić, że układ z wierzycielami pozwoli ich lepiej zaspokoić (art. 14.). Układ z wierzycielami jest możliwy wyłącznie za ich zgodą: „Zawarcie układu pomiędzy dłużnikiem i jego wierzycielami może nastąpić, jeżeli godzą się na to wierzyciele, wobec których łączna wartość zobowiązań wynosi trzy czwarte wartości wszystkich zobowiązań dłużnika.” (art. 5, ust. 4). Tak więc osoba decydująca się na wystąpienie o upadłość musi liczyć się z możliwością likwidacji jej majątku w celu zaspokojenia wierzycieli i to bez względu na wysokość swojego zadłużenia.
Zobaczmy co osobie niewypłacalnej oferuje projekt ustawy o zapobieganiu niewypłacalności w zakresie jej podstawowych potrzeb życiowych? Ustawa przewiduje pozostawienie tej osobie mieszkania o pow. 20 m2, jeżeli jest ona osobą samotną lub 10 m2 na osobę, jeżeli ma ona na utrzymaniu inne osoby (art. 18.). Samotnej matce z dzieckiem przysługiwałoby zatem mieszkanie o pow. 20 m2. [Po uchwaleniu ustawy przez Sejm, Senat wprowadził do ustawy poprawkę, w ktorej zamienił prawo do posiadania mieszkania, prawem do otrzymania zasiłku równego średnim kosztom dwuletniego najmu takiego mieszkania w danej okolicy.] Złożenie wniosku o upadłość może skończyć się dla tej osoby utratą majątku oraz zwolnieniem z obowiązku dalszej spłaty (nieściągniętych) wierzytelności, chyba że otrzyma spadek. Wówczas korzyści ze spadku w pierwszej kolejności zaspokoją potrzeby wierzycieli, nawet po ogłoszeniu upadłości (art. 39.). Tak więc w projekcie ustawy de facto następuje zawieszenie (a nie anulowanie) spłaty nieściągalnych długów. Nie następuje ono też z powodu troski o bliźniego, ani na skutek miłosierdzia, ale z powodu braku aktualnej możliwości zaspokojenia wierzycieli. Kiedy możliwości te pojawią się na skutek spadku, wierzyciele dalej przejmują korzyści majątkowe upadłego. Na wniosek zarządcy, kolegium może włączyć do masy upadłości nawet prawa spadkowe wątpliwe co do ich istnienia (art. 40). To, co oferuje się dłużnikowi w projekcie tej ustawy to szybka likwidacja jego majątku i systematyczne odbieranie mu majątku odziedziczonego po krewnych. Na skutek ogłoszenia upadłości zmierzającej do likwidacji majątku upadłego dłużnik musi się ponadto liczyć z tym, że wszystkie jego zobowiązania stają się wymagalne, nawet te których termin płatności jeszcze się nie rozpoczął, zobowiązania niepieniężne stają się zobowiązaniami pieniężnymi (art. 26.), wygasają jego umowy o używanie rzeczy lub druga strona może taką umowę wypowiedzieć, choćby była zawarta na czas określony (art. 28.), wygasają jego umowy o świadczenie usług, zarządca ma prawo wypowiedzieć umowę, w której upadły świadczy usługę, o ile wymaga tego interes wierzycieli (art. 29), wygasa umowa rachunku bankowego (art. 30), wygasa umowa nieobowiązkowego ubezpieczenia emerytalnego, a środki tam zgromadzone służą zaspokojeniu wierzycieli, umowy ubezpie-czenia majątkowego mogą zostać wypowiedziane przez zarządcę (art. 31.). Tak więc złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości jest droga ku likwidacji nie tylko majątku dłużnika, ale i jego umów, wraz z tymi dzięki którym utrzymuje się on przy życiu. Ponadto wierzyciel może wystąpić w drodze powództwa, nawet o przywrócenie świadczenia zaspokojonego przez upadłego w okresie roku przed ogłoszeniem upadłości. Czynności upadłego wykonane nieodpłatnie w okresie roku przed ogłoszeniem upadłości są bezskuteczne wobec masy upadłości. Bezskuteczne jest również zapłacenie długu niewymagalnego dokonane przez upadłego w okresie sześciu miesięcy przed złożeniem wniosku o ogłoszenie upadłości. (art. 35). Bezskuteczne jest przejęcie przez upadłego długu dokonane w ciągu dwóch lat przed datą ogłoszenia upadłości (art. 36.).
Jeżeli dłużnik pozostaje w związku małżeńskim złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości wymaga zgodnego wniosku obu małżonków i dotyczy ich majątku wspólnego oraz odrębnego majątku każdego z nich. (Sprawy te omówione są bardziej szczegółowo w art. 33. i 34.).
Do masy upadłości wchodzi spadek na rzecz upadłego, otwarty nawet po ogłoszeniu upadłości (art. 39.). Zbycie spadku lub umowa o podział spadku zawarta przez upadłego nawet po ogłoszeniu upadłości jest nieważna (art. 40.), a prowadzenie takich działań ze strony upadłego grozi mu karą więzienia do 5 lat.
Zobowiązania upadłego wobec wierzycieli obejmują odsetki, o ile tylko wierzytelności te są zabezpieczone hipoteką, wpisem w rejestrze, zastawem, zastawem rejestrowym, zastawem skarbowym albo hipoteką morską, czyli zwyczajowo są to zobowiązania największe; zazwyczaj kredyty mieszkaniowe. Odsetki te stanowią zobowiązanie upadłego, a ich naliczanie nie zostaje przerwane z dniem złożenia wniosku (art. 24.) ani z dniem ogłoszenia upadłości. Odsetki te spłaca się wraz z wierzytelnościami (art. 51.).
Po dokonaniu likwidacji masy upadłościowej do wysokości co najmniej 75% jej wartości zarządca zwraca się do kolegium o wydanie postanowienia o ukończeniu postępowania upadłościowego, choćby wierzytelności wierzycieli upadłego nie zostały w pełni zaspoko-jone. Wydanie takiego postanowienia „powoduje, że zobowiązania dłużnika objęte tym postępowaniem, nie mogą być dochodzone przed sądem, ani zaspokajane w drodze egzekucji, jednakże w razie późniejszego zaspokojenia tych wierzytelności przez dłużnika, nie może on żądać zwrotu spełnionego świadczenia”. (art. 52.). Możliwość „późniejszego zaspokojenia tych wierzytelności” otwiera zapis mówiący o tym, iż na wniosek zarządcy, kolegium może włączyć do masy upadłości prawa spadkowe nawet te wątpliwe co do ich istnienia (art. 40). Z dniem ogłoszenia upadłości postępowania administracyjne i cywilne dotyczące masy upadłości mogą być wszczęte i prowadzone wyłącznie przez zarządcę działającego w imieniu własnym lecz na rachunek upadłego (art. 41). Zarządca może rozporządzać prawami majątkowymi upadłego dłużnika i scedować je na rzecz wierzycieli. Kiedy upadły dowie się o przejęciu spadku przez dawnych wierzycieli, zgodnie z zapisem art. 52. nie miałby podstaw żądać zwrotu „spełnionego świadczenia”. B. Zapobieganie niewypłacalności
Postępowanie zapobiegające niewypłacalności – tytułowe dla projektu ustawy – może być wszczęte w stosunku do dłużnika zagrożonego niewypłacalnością (art. 53, ust. 2). Art. 53 ust. 1 zawiera precyzyjne dane jak ocenić to zagrożenie. Powiatowy ośrodek doradztwa finansowego i kredytowego powołany przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów może wszcząć „postępowanie zapobiegające niewypła-calności” w stosunku do dłużnika, który nie przedstawi wymaganych przez ośrodek dokumentów niezbędnych do stwierdzenia prawdziwości danych zawartych w oświadczeniu (w projekcie nie określono jakim oświadczeniu). W przypadku, gdy dłużnik nie przedstawi takich dokumentów, „albo budzą one uzasadnione wątpliwości, co do ich autentyczności, ośrodek wraz z oświadczeniem o wszczęciu postępowania zapobiegającego niewypłacalności przesyła [Konsumenckiemu] Kolegium [Orzekającemu, działającemu przy Delegaturze Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów] swoje umotywowane zastrzeżenia” (art. 55, ust. 7). Kolegium może zażądać dokumentów, przeprowadzić postępowanie wyjaśniające, zakazać wszczęcia takiego postępowania lub zlecić ośrodkowi powiatowemu zwołanie zgromadzenia wierzycieli w celu zatwierdzenia planu naprawczego. (art. 56.). Na wniosek powiatowego ośrodka Kolegium wyznacza zarządcę naprawczego, do którego stosuje się przepisy ustawy o zarządcy (art. 56. ust. 4). Od chwili zwrócenia się do powiatowego ośrodka z wnioskiem o sporządzenie panu naprawczego lub o jego akceptację, dłużnik nie może rozporządzać swoim majątkiem” (art. 59). Zrobi to za niego zarządca, który przystąpi do realizacji „planu naprawczego” poprzez zbywanie i obciążanie majątku dłużnika (art. 60, ust. 6). Wystąpić z wnioskiem o powołanie zarządcy naprawczego może każdy z wierzycieli, podobnie jak z wnioskiem o umorzenie postępowania zapobiegającego niewypłacalności, o ile plan naprawczy nie jest realizowany Umorzenie postępowania zapobiegającego niewypłacalności niweczy jego skutki. (art. 62.). „Wykonanie planu naprawczego następuje według przepisów ustawy o wykonaniu układu z wierzycielami, które stosuje się odpowiednio. Według zasad określonych w planie naprawczym podlegają zaspokojeniu wszystkie wierzytelności wymienione w oświadczeniu o wszczęciu postępowania naprawczego, choćby ich wysokość nie uprawniała wierzyciela do udziału w zgromadzeniu wierzycieli” (art. 63). Tak oto w postępowaniu zapobiegającym niewypłacalności, poprzez „plan naprawczy”, wierzyciele mogą uzyskać to samo od dłużnika, włącznie z likwidacją jego majątku. Ponadto wszczęcie postępowania „zapobiegającego niewypłacalności” nie zależy od dłużnika i może być dokonane przez osoby z ośrodka powiatowego, które są uprawnione do zażądania od dłużnika dokumentów potwierdzających jakieś (sic!) złożone oświadczenie (art. 55. ust. 7), np. o wysokości zarobków. Tak więc zapis art. 4, iż „postępowanie uregulowane ustawą może być wszczęte tylko na wniosek dłużnika”, będzie można w praktyce łatwo obejść. Postępowanie nazwane „zapobiegającym niewypłacalności” okazuje się zatem wstępem do likwidacji majątku dłużnika i jego umów. Nie ma ono charakteru zapobiegania niekorzystnym zjawiskom społecznym. Ono je po prostu uruchamia.
Projekt ustawy kończą zapisy o odpowiedzialności karnej dłużnika polegającej na ograniczeniu wolności od 3 miesięcy do 5 lat za podawanie nieprawdy i niestosowanie się do wskazań ustawy (art. 64. i 65.). C. Podsumowanie Projekt ustawy nie wspomina o rzeczy najważniejszej; o zasadzie anulowania długów. Nie realizuje jej w żadnym zapisie. Raczej stoi z nią w jaskrawej sprzeczności. Wierzytelności są ściągane od dłużnika w sposób bezwzględny i bez względu na ich pochodzenie. Szereg zapisów np. o zaniechaniu naliczania odsetek po złożeniu wniosku o upadłość lub o wszczęciu postępowania jedynie na wniosek dłużnika, jest z łatwością uchylana w zapisach uszczegóławiających zapisy główne. Projekt abstrahuje od tradycji religijnej, moralnej i etycznej nie tylko chrześcijańskiej, ale od tradycji każdej cywilizacji charakteryzującej się zasadą solidaryzmu społecznego. Ten zadziwiający projekt ustawy nawiązuje jedynie do tradycji faryzejskiej; polegającej na bezwzględnym wymaganiu zwrotu długu i uchyleniu prawa roku siódmego. Tradycja ta poprzez osłabienie duchowości przyczyniła się jednak w swoim czasie do upadku narodu żydowskiego. Nie zasługuje ona na jakąkolwiek kontynuację. Projekt stosuje się do wskazań zwolenników oprocentowania. W istocie jest dziełem „cywilizacji lichwiarskiej”, ta zaś jest „cywilizacją śmierci” a nie „cywilizacją życia i miłości”. Widać to szczególnie wyraźnie właśnie w omawianym projekcie. Gdyby projektowana ustawa weszła w życie w jej obecnym kształcie, wówczas pod pozorem dbałości o prawa wierzycieli i dłużników, Sejm R.P. zrealizowałaby do końca plan finansowego zniewolenia polskiego społeczeństwa. Powołane zostałyby ogólnopolskie i powiatowe instytucje kontrolujące kredytobiorców i WYWOŁUJĄCE konsumencką upadłość, pod pozorem pomocy dłużnikom w spłacaniu swojego zadłużenia. Instytucje te byłyby częściowo finansowane przez podatników. Wynagrodzenie zarządcy pochodziłoby jednak z funduszów uzyskanych z masy upadłości (art. 50.). Nad całością przedsięwzięcia czuwałby Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Należy zadać pytanie komu potrzebna jest taka ustawa i takie instytucje NISZCZĄCE miliony ludzi zagrożonych niewypłacalnością (z winy odsetkowego systemu finansowego)? Z pewnością nie są to konsumenci, ani nie społeczeństwo.
Na koniec warto wrócić do podstawowej kwestii, czy wymagane w ustawie wierzytelności są długami rzeczywistymi czy tez jedynie rzekomymi? Dług rzeczywisty polega na udzieleniu pożyczki z rzeczywistego majątku, za pomocą rzeczywistych pieniędzy lub świadczeń wykonywanych na rzecz dłużnika. Zadłużenie osób prywatnych w pewnej części wynika z takich zobowiązań. Jednak w znakomitej większości jest to zadłużenie kredytowe, które jest rzekome w 96%. Polega ono na przywłaszczeniu sobie prawa do emisji pieniędzy przez banki prywatne i nie ma wiele wspólnego z korzystaniem z realnego majątku banków, ani ich klientów. Kiedy klient prywatnego banku zaciąga „pożyczkę” kredytową np. na zakup mieszkania, bank emituje dla niego pieniądze w postaci zapisu na koncie jego kontrahenta; dewelopera. Bank nie udziela tej pożyczki z depozytów swoich klientów, posługuje się pieniądzem elektronicznym (dawniej czekiem) który stosunkowo rzadko wymieniany jest na prawdziwe polskie banknoty emitowane przez NBP. Dopiero ewentualna wymiana na banknoty NBP sprawia, że bank ponosi koszty emisji (pożycza banknoty od NBP) lub korzysta z zasobów banknotów wpłaconych do kasy przez jego klientów deponentów. Rozwój bankowości elektronicznej ogranicza stosowanie banknotów i powiększa swobodę emisyjną oraz bezpieczeństwo banków prywatnych. W istocie kwota wyemitowana na kredytowy zakup mieszkania staje się pełnowartościową własnością dewelopera, który zbudował mieszkanie. Bank nie musi żądać zwrotu tej kwoty, bowiem nie on był właścicielem pieniędzy ani mieszkania. Bank monetyzuje tylko wypracowany przez innych ludzi majątek, dokonując emisji pieniędzy. Należy mu się za tę usługę wynagrodzenie np. w postaci prowizji, ale nie ma żadnych podstaw, aby wynagrodzenie to osiągało cenę mieszkania lub przewyższało tę cenę poprzez oprocentowanie. Wymaganie zwrotu wyemitowanej kwoty jest zatem ze strony banku oszustwem w proporcji 96.5 do 3.5 (3.5 to statystyczny, procentowy poziom zaangażowania przez bank realnych pieniędzy w działal-ności kredytowej. (Samowolna kreacja długów przez banki nie jest dzisiaj dziesięciokrotnością posiadanych pieniędzy jak dawniej, ale osiąga rozmiar 27 razy przewyższający zasób gotówki). Poprzez uchwalenie tej ustawy w jej obecnym kształcie prywatni emitenci oprocentowanych długów zalegalizowaliby do końca swoje oszustwo. Po przywłaszczeniu sobie prawa do emisji pieniądza, przywłaszczyliby sobie prawo do ściągania rzekomych długów, tak jakby były one długami rzeczywistymi. Nieliczna grupa oligarchów finansowych zdobywałaby majątek Polaków, dzięki matematycznej niepoprawności odsetkowego systemu finansowego i dzięki najbardziej zaawansowanej procedurze lichwiarskiej; kreacji pieniędzy dłużnych.
Transformacja ustrojowa jaka odbyła się w Polsce (a wcześniej w wielu państwach Unii Europejskiej), polega w istocie na wprowadzeniu monopolu prywatnej emisji oprocento-wanego pieniądza dłużnego w miejsce dawnej emisji pieniądza narodowego. Zamiana emisji pieniądza – z emisji narodowej na prywatną – prawie nigdy nie jest nagłaśniana, a jeżeli już się o tym mówi, przedstawia się to społeczeństwu w fałszywym świetle. Zamiana taka, aby była skuteczna poprzedzona jest zazwyczaj manipulacją na istniejącym narodowym pieniądzu. Dawniej, w starożytności i średniowieczu, była to praktyka pozyskiwania złotego pieniądza w handlu i tradycyjna lichwa; dopuszczana w wielu krajach ze względu na brak kruszcu. Od XVIII wieku manipulacja ta polegała na intencjonalnym wywoływaniu hiper-inflacji przy użyciu pieniądza papierowego; nadmierne drukowanie banknotów po to, aby waluta narodowa załamała się w hiperinflacji. Tak między innymi działo się w Polsce w latach osiemdziesiątych XX wieku. Następnie w latach 90. hiperinflacja ta posłużyła za uzasadnienie dla braku emisji i dla zadłużania społeczeństwa wobec banków prywatnych. Zamiana waluty narodowej na prywatną została w Polsce zrealizowana pod hasłem „planu Balcerowicza”. (Obecny prezes NBP nie jest więc „strażnikiem polskich pieniędzy” – jak piszą o nim media – ale ich głównym defraudantem). Specami manipulacji społeczną świadomością w zakresie wychwalania kredytu i lekceważenia zadłużenia są dziennikarze i ekonomiści powolni oligarchii finansowej. Tymczasem transformacja emisji pieniądza z narodowej na prywatną jest formą przejęcia kontroli nad społeczeństwem i jego majątkiem przez bankierów, co widać najlepiej właśnie w projekcie omawianej ustawy. Rozwiązaniem problemu deflacji i nadmiernego zadłużenia jest powrót do emisji pieniędzy narodowych lub w przypadku euro wypracowanie nowych zasad emisji pieniędzy ponadnarodowych.
Przeciwdziałanie niewypłacalności powinno polegać przede wszystkim na powrocie do emisji pełnowartościowego pieniądza Pro Publico Bono przez NBP, który jest wyrazem monetyzacji przyrostu dóbr. Nie ma żadnych powodów, aby oddawać prywatnym bankom prawo takiej emisji, tym bardziej, że należy ono konstytucyjnie właśnie do NBP. (Powrót do emisji można osiągnąć poprzez odpowiednie zmiany personalne w NBP).
Pieniądz wyemitowany przez prywatne banki należy zalegalizować, stanowi on bowiem wynagrodzenie producentów użytecznych dóbr. Kwoty kredytów spłacone do tej pory przez kredytobiorców powinny pozostać własnością banków, na zasadzie umorzenia należności banku wobec jego klientów. (Bank byłby zwolniony z wypłaty klientom, kwot spłaconych już kredytów. Byłoby to formą „urealnienia stanu prawnego w stosunku do rzeczywistych stosunków gospodarczych poprzez zwolnienie dłużnika z obowiązku przymusowego spełnienia świadczenia, którego wierzyciel i tak nie dochodzi”).
Natomiast niespłacone zobowiązania kredytobiorców wobec banków należy anulować, wówczas kiedy kwoty spłacone przekraczają 3.5% wartości kredytu netto, gdyż nie ma powodu, aby kontynuować przejmowanie społecznej własności przez banki. Byłoby to podobne do „strząśnięcia długów”, jakiego dokonał Solon w VI wieku p.n.e., ale trzeba pamiętać, iż w tym przypadku są to długi rzekome a nie rzeczywiste. Należy także zlikwidować nadmierne zadłużenie obywateli wobec państwa (abolicja podatkowa), aby odbudować moralnie i finansowo polskie społeczeństwo udręczone deflacją. Powrót do emisji Pro Publico Bono z łatwością wynagrodzi państwu tę „stratę”, a uwolnione w ten sposób środki finansowe i tak zasilą gospodarkę bezpośrednio, (zgodnie z potrzebami ludzi i wymogami rynku). Ponadto należy rozwijać w Polsce bankowość bezodsetkową (opisaną w 6 numerze DF), która rozwija się obecnie na świecie najszybciej i zapewnia bankom godziwe zyski. Jacek Andrzej Rossakiewicz 1 Łuk. 16:1-7 (BW), 16:8-13 (redakcja na podstawie GPNT) Istnieją duże rozbieżności w tłumaczeniu tej przypowieści w różnych wersjach Biblii, wynikające z różnego pojmowania treści. Niniejsza redakcja oparta jest na tekście greckim.