Source: http://prawo.vagla.pl/node/8480
Timestamp: 2019-10-21 13:23:47+00:00
Document Index: 83166395

Matched Legal Cases: ['art. 8', 'art 8', 'art. 8', 'art 8', 'art. 11', 'art. 11', 'art. 8', 'art 11']

Pakiet telekomunikacyjny: prawa polskich internautów a Karta praw podstawowych... | prawo | VaGla.pl Prawo i Internet
Założenie jutrzejszego głosowania jest następujące: kluczowe znaczenie ma pierwsza poprawka (A6-0272/ 001-001 - wersja polska, plik DOC), którą Komisja Przemysłu, Badań Naukowych i Energii złożyła w drugim czytaniu do Wspólnego stanowiska Rady. W niej m.in. znajduje się modyfikacja projektu w zakresie nowelizacji art. 8 dyrektywy ramowej (Dyrektywa 2002/21/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 7 marca 2002 r. w sprawie wspólnych ram regulacyjnych sieci i usług łączności elektronicznej (dyrektywa ramowa)). Jak ma to wyglądać?
Zacznijmy od tego, że manipulacje prawodawcy unijnego dotyczą art 8 dyrektywy ramowej, a więc przepisu, który znajduje się w Rozdziale III dyrektywy, zatytułowanym "Zadania krajowych organów regulacyjnych". Sam artykuł 8 nosi tytuł "Cele prowadzonej polityki oraz zasady prawne". W artykule 8 są obecnie 4 ustępy. W pierwszym państwa członkowskie zapewniają, "by krajowe organy regulacyjne, wypełniając swoje zadania wynikające z postanowień niniejszej dyrektywy lub dyrektyw szczegółowych, podejmowały stosowne środki zmierzające do realizacji celów określonych w ust. 2, 3 oraz 4. Takie środki winny być proporcjonalne do celów, jakie mają zostać osiągnięte". Proste? Ustęp drugi to postulat, by krajowe organy regulacyjne wspierały konkurencję w dziedzinie udostępniania sieci i usług łączności elektronicznej oraz urządzeń towarzyszących i usług. Kolejne litery w tym ustępie pokazują przykłady wspierania tej konkurencji. Ustęp trzeci to postulat, by Krajowe organy regulacyjne wspierały rozwój rynku wewnętrznego (litery znów dają przykłady tego, jak należy wspierać). W czwartym zaś ustępie mowa o tym, że "Krajowe organy regulacyjne będą promować interesy obywateli Unii Europejskiej". Litery w tym ustępie wspominaja o zapewnieniu dostępu do usługi powszechnej, o wysokim poziomie ochrony konsumenta, danych osobowych... Zresztą zacytuję obecne brzmienie art. 8 ust 4. dyrektywy ramowej:
Komisja ITRE zaproponowała, by w powyżej zacytowanym art 8 ust. 4 dyrektywy ramowej dodać dwie nowe litery: g) oraz h):
g)	wspierając zdolność użytkowników do dostępu do informacji oraz ich rozpowszechniania lub korzystania z dowolnych aplikacji i usług;
h)	stosując zasadę, że nie można w żaden sposób ograniczać podstawowych praw i wolności użytkowników końcowych, bez wcześniejszego orzeczenia władz sądowych, przede wszystkim zgodnie z art. 11 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej dotyczącym wolności wypowiedzi i informacji, z wyjątkiem przypadków, gdy zagrożone jest bezpieczeństwo publiczne, kiedy to orzeczenie może zostać wydane później.
Ładnie, prawda? Ale litera h) może okazać się dla Polaków zbyt małym gwarantem, bo nawiązuje ona do art. 11 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej (por. hasło w Wikipedii). W październiku 2007 roku Polska przyłączyła się do protokołu ograniczającego stosowanie Karty praw podstawowych. W nocie z Konferencji międzyrządowej z 5 października 2007 r. (PDF), znajdziecie Państwo protokół 7 (str. 21 przywołanej noty) "W sprawie stosowania Karty praw podstwaowych do Polski i Zjednoczonego Królewstwa". Po preambule, której strony "przypominają", "mają na uwadze" i "przyjmują do wiadomości" protokół ten ma dwa artykuły:
Na mocy tego protokołu Karta praw podstawowych ma ograniczone znaczenie dla Wielkiej Brytanii (to ten kraj, w którym niedawno operator BT odciął swoich użytkowników od serwisu The Pirate Bay - niezależnie od nowelizowanych właśnie dyrektyw, co pokazuje, że dziś przedsiębiorcy telekomunikacyjni maja tu pewne możliwości; por. W Polsce "poprawka 138" do Euro-Pakietu telekomunikacyjnego przegrywa medialnie z małpkami i spotem) i dla... Polski.
Przywołany w propozycji ITRE artykuł 11 karty nosi tytuł "Wolność wypowiedzi i informacji" i brzmi tak:
Pozostaje mieć nadzieję, że dla polskich internautów będzie miało znaczenie, że proponowane w nowej literze "h" art. 8 ust. 4 omawianej wyżej dyrektywy ramowej, nawiązanie do Karty praw podstawowych poprzedzone jest słowami "przede wszystkim".
« Wtorek w UE: debata nad komunikacją elektroniczną oraz głosowanie w sprawie dostępu do dokumentów unijnych | Chodzi o to, żebyśmy mogli sprawdzić, jak głosowaliście »
Wt, 2009-05-05 16:37 by VaGla
Konrad Niklewicz pisze w gazetowym BlogUE tekst Jak internautom zrobić wodę z mózgu. Proponując lekturę całości tego tekstu zacytuję tutaj jedynie fragment:
Otóż, szanowni internauci, te wszystkie ostrzeżenia, cała ta zadyma rozkręcana w ostatnich tygodniach - to ciężka nieprawda. - Historia, że niby pakiet telekomunikacyjny ma ograniczyć dostęp do internetu, jest wymyślona od A do Z. Ten pakiet nigdy nie miał wprowadzić i nie wprowadzi ograniczeń dostępu do sieci! - zapewnia Cezary Lewanowicz, jeden z rzeczników PE, odpowiedzialny za rynek wewnętrzny i prawa konsumentów. - W tej dyrektywie jest wprost napisane, że to państwa członkowskie, na mocy swojego prawa krajowego, mogą decydować o ewentualnym odcięciu od internetu - dodaje Lewanowicz.
Już obecnie, pod rządami unijnego prawa, każdy dostawca usług internetowych może wprowadzić ofertę ”ograniczonego” dostępu do internetu. Przykładowo, mógłby oferować tańszy dostęp do sieci - ale tylko do stron z końcówką .pl. Taka oferta byłaby jednak tak idiotycznie niepraktyczna, że spotkałaby się z zerowym zainteresowaniem konsumentów. I dlatego nikt jej nie proponuje.
Czy to rzeczywiście od początku do końca wyssane z palca? Warto robić notatki na marginesie historii: lipiec 2008 Organizacje alarmują: eurodeputowani chcą przed wakacjami wprowadzić niepokojące poprawki.
Od pocztąku sprawa
Wt, 2009-05-05 18:36 by michuk
Od pocztąku sprawa "Pakietu" była dość zagadkowa i niejasna. Nie była komentowana w mediach, właściwie poza Twoim serwisem oraz tekstem blog.lrem.net/2009/04/21/abonament-za-google, a potem artykułami na OSnews.pl i w Dzienniku Internautów. W związku z tym pojawiało się wiele interpretacji kolejnych poprawek, czasem sprzecznych ze sobą.
Postanowiliśmy działać, zwrócić uwagę mediów (a więc i polityków) na "Pakiet", choćby po to, żeby ktoś w końcu wyjaśnił o co w tym wszystkim chodzi. Nieraz już w UE próbowano uchwalić ważne przepisy tylnymi drzwiami ( że przypomnę chociażby próbę przepchnięcia patentów na oprogramowanie na Komisji Rybołóstwa: osnews.pl/patenty-na-oprogramowanie-w-europie-tylnymi-drzwiami ) i nie chcieliśmy, żeby tym razem stało się podobnie.
Mam ogromną nadzieję, że to o czym pisze Konrad Niklewicz jest prawdą. Ale w razie jakby tak jednak nie było, wiemy już co Internauci sądzą o łamaniu zasady net neutrality w UE. Warto było zorganizować tę akcję, choćby z tego powodu.
PS. I jeszcze link do ostatniego raportu ze strony BlackoutEurope: www.blackouteurope.eu/blog/ask-meps-to-adopt-citizens-rights-amendments-on-6-may..html
Wynika z niego, że jeśli zaakceptowane zostaną poprawki "The Citizens Rights Amendments", zagrożenie umożliwienia podziału Internetu rzeczywiście się oddali. Miejmy nadzieję, że eurodeputowani, jak obiecali tu: stopcenzurze.wikidot.com/odpowiedzi zagłosują sensownie.
Cz, 2009-05-07 10:22 by 3.14159otReG
Człowiek jest mieszaniną racjonalności, emocji, instynktów, (ale odkrycie :) zdaję sobię sprawę, że to solidna podstawa dla budowania marketingu, PRu itd. Niewątpliwie muszę przyznać: w przypadku całej tej akcji górę we mnie wzięły emocje i instynkt, ale też całkiem racjonalnie postanowiłem racjonalność pozostawić w cieniu i polecieć na fali haseł kilku osób, które wcześniej wydały mi się wiarygodne. Dlaczego?
W nosie mam p2p i Partię Piratów. Uznałem jednak, że istotą jest ustalenie skali oporu na ewentualny lobbing, zmierzający do zawłaszczenia takiego czy innego medium, a w szczególności medium wielokierunkowego, które staje się nowym dobrem dla relacji społecznych. Podpisałem, namówiłem kilkoro znajomych, nawet tych oderwanych od problemu.
Czy zatem ktoś mi zrobił wodę z mózgu? Tak. Bo zareagowałem zupełnie nie wnikając w to, czy ktoś tajemny za tym stoi, ani nie analizując merytorycznie jakie są projekty i jak się wpisują w instytucje prawne. Brak czasu typowy dla "targetu" to Bóg manipulacji. W tym jednak przypadku swoją ignorancję uniewinniam. Chyba wyszło lepiej niż wyjazd do miejsca kultu za cenę udziału w prezentacji garnków.
Jak z podpisem albo retencją
Wt, 2009-05-05 18:33 by Marcin Gryszkalis
Też się nieco obawiam bo szeroko omawialiśmy tutaj polskie implementacje prawa unijnego - podpis elektroniczny, gdzie pojawia się nagle bezpieczne urządzenie - czy retencję danych, gdzie nasi posłowie chcieli pobić rekord świata w długości okresu retencji...
komentarz z forum serwisu Fronda
Śr, 2009-05-06 13:16 by VaGla
Ktoś z forum Frondy uznał, że komentuje stroniczo (o ile dobrze zrozumiałem), ponieważ nawiązałem do karty praw podstawowych, a nie skomentowałem normy znajdującej się w na końcu proponowanej litery "h", tj. nie skomentowałem "przypadków, gdy zagrożone jest bezpieczeństwo publiczne, kiedy to orzeczenie może zostać wydane później".
Za komentarz do tego fragmentu może posłużyć chyba jedynie tekst Kontrola operacyjna bez zgody sądu powinna trafić do TK - to teza Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka z 2007 roku. Tu chodzi o kontrolę operacyjną, ale prywatność również należy do "podstawowych praw i wolności użytkowników końcowych", chociaż w tej propozycji poprawki nawiązanie do art 11 Karty praw podstawowych raczej sugeruje, że projektodawca miał na myśli jakieś tłumienie wypowiedzi, cenzurowanie, filtrowanie, raczej czynności blokujące wolność słowa w sposób aktywny, a w mniejszym stopniu (chociaż mieści się to w normie wynikającej z tej propozycji) takie działania, jak infiltracja, kontrola operacyjna i temu podobne.
Ale oczywiście warto się zastanowić w jakich przypadkach wynikających z obecnego systemu prawnego w RP może dojść do "ograniczenia podstawowych praw i wolności użytkowników końcowych, bez wcześniejszego orzeczenia władz sądowych", "gdy zagrożone jest bezpieczeństwo publiczne, kiedy to orzeczenie może zostać wydane później". Jakieś pomysły? Wyobrażam sobie jakieś urzędowe "notice and takedown" bez wyroku sądowego, albo zlecenie założenia filtrów na komunikację, ale wypadałoby to przeanalizować ze względu na przepisy (czy coś takiego w ogóle jest dziś w ustawach). Coś w stylu: Nie wiem jak było, ale wyłączyli anime.com.pl, albo mechanizm opisany w tekście Transgraniczne ręce wymiaru ścigania: jakie prawo właściwe?, gdy - policja z Włoch doprowadziła do zdalnego wyłączenia serwisów w USA - rozumiem, że tu właśnie nie było wyroku sądu).
Przy okazji - mam wrażenie, że na forum serwisu Fronda sposób prowadzenia przeze mnie serwisu został skomplementowany. W odpowiedzi na tezę, że piszę w serwisie VaGla.pl różne teksty "na zamówienie" Ezra P. napisał tam:
E nie. Czytuję od dawna, nie zauważyłem tekstów sponsorowanych. W ogóle, jakichkolwiek poglądów nie zauważyłem. Głównie obraca się wokół wewnętrznej logiki prawa, rzadko cokolwiek oceniając.
Bardzo się cieszę. To istotnie nie jest serwis o polityce.
C-555/07 a protokół polsko-brytyjski do Karty Praw Podstawowych
Cz, 2010-01-21 09:24 by VaGla
Adam Bodnar w tekście Protokół Polsko-Brytyjski do kosza? omawia znaczenie Wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z dnia 20 stycznia 2010 r. (sprawa C-555/07), co może być istotne dla rozważań komentowanej notatki.