Source: http://szgp.pl/blog/kategoria/biuro-zarzadu/
Timestamp: 2018-05-24 04:04:18+00:00
Document Index: 37429546

Matched Legal Cases: ['art. 299', 'art. 21', 'art. 31', 'art. 31', 'art. 7781', 'art. 49']

Archiwa: biuro zarządu - Spółki z Górnej Półki
Spółka komandytowa bez odpowiedzialności?
Spółka komandytowa w ostatnich latach stała się bardzo popularnym modelem biznesowym prowadzenia działalności gospodarczej. Tak zwana spółka z o.o. spółka komandytowa jest hybrydowym rozwiązaniem, które pozwala na połączenie korzyści podatkowych z ochroną majątku osobistego wspólników. Niemniej jednak, należy pamiętać, że w spółce z o.o. spółce komandytowej także istnieje możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności członków zarządu komplementariusza.
W pierwszej kolejności przypomnijmy na czym polega konstrukcja spółki z o.o. spółki komandytowej. Jest to rozwiązanie biznesowe, w którym działalność gospodarcza prowadzona jest przez spółkę komandytową, w której komandytariuszami są najczęściej osoby fizyczne, będące głównymi beneficjentami prowadzonej działalności, natomiast komplementariuszem jest spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Działalność spółki z o.o. ogranicza się zwykle wyłącznie do zarządzania i reprezentowania spółki komandytowej. Ponieważ spółka komandytowa nie jest podatnikiem podatku dochodowego od osób prawnych (CIT), komandytariusze nie są zmuszeni do podwójnego opodatkowywania dochodów uzyskanych za pośrednictwem tej spółki. Jednocześnie odpowiedzialność za zobowiązania spółki komandytowej jest istotnie ograniczona. Komandytariusze ponoszą odpowiedzialność wyłącznie w takim zakresie, w jakim ich wkłady nie pokrywają sumy komandytowej ustalonej w umowie spółki. Natomiast pełna odpowiedzialność za zobowiązania spółki komandytowej spoczywa na komplementariuszu tj. spółce z ograniczoną odpowiedzialnością.
Warto jednak pamiętać, że odpowiedzialność za zobowiązania spółki komandytowej nie kończy się na komplementariuszu. Członkowie zarządu spółki z o.o. ponoszą odpowiedzialność za długi niewypłacalnej spółki z o.o., o ile nie są w stanie wykazać okoliczności zwalniających (np. zgłoszenia we właściwym terminie wniosku o upadłość). Podstawą dla odpowiedzialności członków zarządu w spółce z o.o. jest art. 299 Kodeksu spółek handlowych oraz art. 21 prawa upadłościowego (istotnie znowelizowany w ostatnim czasie o czym można było przeczytać tutaj).
W związku z powyższym wierzyciel, który chciałby pociągnąć do odpowiedzialności za zobowiązania spółki komandytowej członków zarządu jej komplementariusza musi wyczerpać określoną ścieżkę działania. W pierwszej kolejności powinien dochodzić swoich roszczeń bezpośrednio od spółki komandytowej. Stosownie do art. 31 § 1 Kodeksu spółek handlowych, dopiero kiedy egzekucja z majątku spółki komandytowej okaże się bezskuteczna, sięgnąć można do majątku komplementariusza (tj. spółki z o.o.). Kiedy jednak i spółka z ograniczoną odpowiedzialnością okaże się niewypłacalna, wierzyciel będzie mógł skierować swoje działania w stronę członków zarządu tej spółki.
Szczęśliwie jednak dla wierzyciela, przepisy nie wymagają prowadzenia (i ponoszenia kosztów) trzech procesów sądowych. Zgodnie bowiem z art. 31 § 2 Kodeksu spółek handlowych, spółkę z o.o. można pozwać równolegle ze spółką komandytową, a jedynie wstrzymać się z wykonaniem wyroku do czasu, kiedy egzekucja wobec spółki komandytowej okaże się bezskuteczna. Gdyby jednak wierzyciel zapomniał pozwać spółki z o.o., art. 7781 Kodeksu postępowania cywilnego umożliwia nadanie na wyrok wydany względem spółki komandytowej klauzuli wykonalności przeciwko komplementariuszowi tejże spółki, jeżeli egzekucja przeciwko spółce komandytowej okaże się bezskuteczna, jak również wtedy, gdy jest oczywiste, że egzekucja ta będzie bezskuteczna. Natomiast jeżeli chodzi o odpowiedzialność członka zarządu to tutaj już nie obędzie się bez osobnego powództwa.
Dzięki powyższym ułatwieniom, możliwość dochodzenia roszczeń od członków zarządu jest właściwie zbieżna spółce z ograniczoną odpowiedzialnością jak i w spółce z o.o. spółce komandytowej. Trzeba jedynie pamiętać o dochowaniu pewnych dodatkowych wymogów formalnych i chronologii postępowania.
Tematem transgranicznej zmiany siedziby spółki zajmowaliśmy się już w sierpniowym wpisie. Wydane niedawno orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej każe na nowo przyjrzeć się polskim regulacjom w kontekście ich zgodności z prawem Unii Europejskiej. Zdaniem bowiem Trybunału, polskie przepisy stoją w sprzeczności z unijną swobodą przedsiębiorczości.
Stanowisko Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wyrosło na kanwie sprawy polskiej spółki Polbud – Wykonawstwo sp. z o.o. (Polbud). 30 września 2011 r. zgromadzenie wspólników Polbud podjęło uchwałę o przeniesieniu siedziby spółki do Luksemburga. W uchwale nie wskazano by przeniesienie siedziby spółki wiązało się z przeniesieniem siedziby zarządu czy też miejsca rzeczywistego prowadzenia działalności gospodarczej. Na skutek podjętej uchwały sąd rejestrowy wpisał w KRS otwarcie likwidacji Polbud. Po formalnym zarejestrowaniu Polbud w Lukseburgu (pod nową nazwą Consoil Geotechnik Sàrl) spółka złożyła wniosek o wykreślenie z KRS. Sąd rejestrowy odmówił wykreślenia, żądając przedłożenia dokumentacji, z której wynika faktyczne przeprowadzenie likwidacji (tj. zakończenie działalności w Polsce). Polbud zaskarżył stanowisko KRS’u i sprawa trafiła aż przed Sąd Najwyższy, który wystosował zapytanie do TSUE.
TSUE zajął się przede wszystkim dwoma pytaniami:
Po pierwsze, czy w zakres swobody przedsiębiorczości wchodzi możliwość transgranicznej zmiany siedziby spółki bez jednoczesnego przeniesienia miejsca rzeczywistej siedziby spółki (tj. miejsca prowadzenia działalności gospodarczej)?
Po drugie, czy zgodne z przepisami UE są przepisy krajowe, które wymagają przeprowadzenia pełnej likwidacji spółki mającej zamiar transgranicznej zmiany siedziby?
Jeżeli chodzi o pierwsze pytanie to TSUE wskazał, iż w kwestii badania powiązania spółki przenoszącej siedzibę z krajowym systemem prawnym państwa przyjmującego, istotne są jedynie przepisy państwa przyjmującego. Oznacza to, że jeżeli państwo przyjmujące nie wymaga, aby wraz z transgraniczną zmianą siedziby spółki doszło do zmiany miejsca wykonywania działalności gospodarczej, wówczas spółka może dokonać zmiany siedziby bez zmiany miejsca wykonywania działalności gospodarczej. W omawianym przypadku przepisy Luksemburga nie wymagały przeniesienia miejsca wykonywania działalności gospodarczej ergo polskie regulacje prawne muszą akceptować możliwość takiej zmiany siedziby, gdyż mieści się ona w zakresie swobody przedsiębiorczości spółki.
Co do drugiej kwestii TSUE przyjął, że przepisy k.s.h. które wymagają przeprowadzenia likwidacji spółki (tj. zakończenia bieżących interesów, ściągnięcia wierzytelności, wypełnienia zobowiązań i upłynnienia majątku spółki, zaspokojenia lub zabezpieczenia wierzycieli, złożenia sprawozdania finansowego z dokonania tych czynności oraz wskazania przechowawcy ksiąg i dokumentów likwidowanej spółki) przed wykreśleniem spółki z KRS w ramach procedury transgranicznej zmiany siedziby stanowią ograniczenie swobody przedsiębiorczości gwarantowanej Traktatem o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej (art. 49 i 54 TFUE).
Jednocześnie TSUE zauważył, że państwa członkowskie mogą ograniczać swobodę przedsiębiorczości o ile jest to uzasadnione nadrzędnymi względami interesu ogólnego – przykładowo: ochroną wierzycieli, wspólników mniejszościowych czy pracowników przeniesionej spółki. Natomiast polskie przepisy przewidują ogólny obowiązek przeprowadzenia likwidacji bez względu na rzeczywiste ryzyko naruszenia interesów wierzycieli, wspólników mniejszościowych i pracowników oraz bez możliwości wyboru mniej restrykcyjnych środków mogących chronić te interesy. Co się tyczy w szczególności ochrony interesów wierzycieli, jak zaznaczyła Komisja Europejska, ustanowienie gwarancji bankowych lub innych równoważnych zabezpieczeń mogłoby zapewnić odpowiednią ochronę wspomnianych interesów. Takie podejście stanowi de facto wyraz domniemania winy w działaniu spółki, która planuje transgraniczną zmianę siedziby.
Tezy przedstawione przez TSUE wskazują na to, że polskie prawo nie może wymagać „zwinięcia” działalności w Polsce przy okazji transgranicznej zmiany siedziby zupełnie niezależnie od okoliczności faktycznych, które temu towarzyszą. Innymi słowy, transgraniczna zmiana siedziby polskiej spółki do innego kraju powinna być możliwa bez konieczności zlikwidowania działalności w Polsce. Granice Polski zostały dla spółek otwarte.
Chętnych do zapoznania się z orzeczeniem TSUE zapraszam tutaj.