Source: https://paragraf22.eu/tag/prawo/page/3/
Timestamp: 2020-04-05 19:20:16+00:00
Document Index: 49072153

Matched Legal Cases: ['art. 284', 'art. 193', 'art. 286', 'art. 267', 'art. 115', 'art. 92', 'art. 92', 'art. 92', 'art. 270', 'art. 190', 'art. 235', 'art. 65', 'art. 87', 'art. 81', 'art. 431', 'art. 140']

prawo - Strona 3 z 7 - PARAGRAF22
Homeprawo
5 prawnych mitów o zawodach prawniczych, w które na pewno wierzysz
Prezentujemy kilka mitów o zawodach prawniczych, w które na pewno wierzysz.
1. Kobieta sędzia to sędzina?
„Sędzina, która prowadzi moją sprawę o pobicie, to niezła laska” – co jest nieprawdziwego w tym zdaniu? Nie śmialibyśmy podważać urody przedstawicielek wymiaru sprawiedliwości, bo byłoby to co najmniej nieuzasadnione. Skupmy się na słowie „sędzina”, jak powszechnie przyjęło się określać kobietę, która jest sędzią. Choć zdaniem niektórych jest to dopuszczalne, to formalnie stanowi błąd, a już na pewno jest źle widziane przez samą osobę. Kim jest zatem kobieta w todze z fioletowym żabotem i ze złotym łańcuchem z gołdem na szyi? To po prostu sędzia, o której powiemy pani sędzia, tej pani sędzi, panią sędzią. Kim zatem jest sędzina? To nikt inny jak żona sędziego. Dlatego też czynienie jej komplementów jest co najmniej nie na miejscu i tego rozwiązania nie rekomendujemy.
Skąd bierze się owa pomyłka? Wyraz sędzina pierwotnie oznaczał wyłącznie żonę sędziego, tak jak hrabina ? żonę hrabiego, a aptekarzowa ? żonę aptekarza. Czasy się zmieniły, emancypacja kobiet zostawiła ślady w języku i sędziną zaczęto nazywać już nie żonę sędziego, lecz kobietę sędzię. Zapewne wpływ na to miał fakt, że słowo „sędzia” może odnosić się również do sędziego-mężczyzny (ten sędzia).
Jeżeli odnosimy się do sędziego – niezależnie czy kobiety czy mężczyzny – siedzącego za stołem sędziowskim, prawidłowe sformułowanie to „Wysoki Sądzie”, ewentualnie „Proszę Sądu”.
Obalamy mit: Kobieta wykonująca zawód sędziego to sędzia.
2. Czy prawnik a mecenas to to samo? A może mecenas to adwokat?
Tytułem wstępu zaznaczmy, że prawnikiem nazywamy osoby, które ukończyły wyższe studia prawnicze i uzyskały tytuł magistra prawa. Sam dyplom nie daje jednak tytułu zawodowego ani żadnych uprawnień. Osoba taka nie może występować przed sądami ani podpisywać pism za klientów. Jeżeli tak widzi swoją przyszłość, to dalszą drogą edukacji jest dostanie się na aplikację adwokacką lub radcowską, w trakcie której będzie aplikantem. Po jej ukończeniu będzie adwokatem albo radcą prawnym. Jeżeli zaś wolałaby pracować dla wymiaru sprawiedliwości, jej ścieżką będzie aplikacja sędziowska albo prokuratorska. Można też pójść na aplikację notarialną czy komorniczą. Po ich ukończeniu (a w przypadku sędziów i prokuratorów również po odbyciu stażu), będzie sędzią, prokuratorem, notariuszem albo komornikiem.
Do kogo więc zwracamy się „Panie Mecenasie, Pani Mecenas”? Jest to zwrot grzecznościowy, najczęściej stosowany w stosunku do adwokatów i radców prawnych, ale też aplikantów adwokackich i radcowskich, czyli ich młodszych kolegów.
Podsumowując: każdy adwokat, radca prawny, sędzia, prokurator, notariusz, jak i aplikant każdej z tych profesji, jest prawnikiem. Do pierwszych dwóch można zwrócić się per panie mecenasie, podobnie jak i do aplikanta adwokackiego i radcowskiego.
JAK SIĘ ZWRACAĆ DO PRAWNIKÓW?
do adwokata i aplikanta adwokackiego zwracamy się: pani mecenas, panie mecenasie,
do radcy prawnego i aplikanta radcowskiego: tak samo jak do adwokata,
do sędziego: jeżeli jesteśmy w sądzie, a sędzia jest w todze, łańcuchu i siedzi za stołem sędziowskim to Wysoki Sądzie, a w innych sytuacjach pani sędzio, panie sędzio,
do asesora, referendarza, etc: tak samo jak do sędziego,
do prokuratora i asesora prokuratorskiego: pani prokurator, panie prokuratorze,
do notariusza i aplikanta notarialnego: pani rejent, panie rejencie, również pani sędzio, panie sędzio (co stanowi relikt przeszłości, kiedy notariusze byli sędziami),
do komornika i aplikanta komorniczego: pani komornik, panie komorniku.
Obalamy mit: Prawnik to wspólna nazwa dla absolwentów prawa, mecenas to grzecznościowa dla adwokatów, radców prawnych i aplikantów tych profesji.
3. Czy kobieta adwokat to adwokatka? A kobieta radca prawny to radczyni?
Nie. Autorka niniejszego artykułu stoi na stanowisku, że skoro adwokat i radca prawny to tytuły zawodowe, to ich feminizowanie poprzez żeńskie końcówki stanowi zabieg zbyteczny, wręcz obniżający powagę tych profesji. Analogicznie rzecz wygląda przy prokuratorkach, notariuszkach i innych propozycjach nowomowy. Nie myślcie również o słowie „mecenaska” jako pożądanej przez którąkolwiek z pań-prawników. Najmniej kontrowersji budzi „prawniczka”, ale również rekomendujemy używanie męskiej formy „prawnik”, która jest najbezpieczniejsza i nikogo nie urazi. A adwokatkę zostawmy jako nazwę deseru.
Obalamy mit: O kobiecie wykonującej zawód adwokata czy radcy prawnego najbezpieczniej mówić pani adwokat, pani radca prawny.
4. „Czy obrońca z urzędu to dobry wybór w sprawie karnej? Czy raczej będzie olewał sprawę i działał na szkodę?”
Powyższe pytanie to cytat z jednego z forów internetowych, a idealnie oddaje wyobrażenie o osobie jakim jest „obrońca z urzędu”. Zacznijmy od tego, że w Polsce – w przeciwieństwie np. do Stanów Zjednoczonych – nie ma odrębnej kategorii prawników, którzy pracują jako obrońcy z urzędu, zatrudniani przez państwo i zajmujący się jedynie tym. Rolę tę pełnią adwokaci i radcowie prawni, którzy zadeklarowali taką chęć. Wynagrodzenie, które otrzymują jest zwykle niewielkie i nieproporcjonalne do włożonej pracy. Podstawową motywacją do pełnienia roli obrońcy z urzędu jest więc chęć pomocy potrzebującym i zdobycia doświadczenia, dlatego często tak wygląda początek drogi zawodowej młodego adwokata czy radcy prawnego. Zawód adwokata jest zawodem zaufania publicznego i jego misją jest działanie na rzecz osób, które potrzebują pomocy. Z własnego doświadczenia możemy zagwarantować, że prawnicy prowadzący „urzędówki” nie traktują ich po macoszemu. Na dobre imię pracują bowiem całe życie i nie mogą sobie pozwolić na marnie napisaną apelację, bo opinia o ich nierzetelności pójdzie w świat.
Odpowiadając na drugie z zadanych pytań, obrońca ma szczególną rolę – działa obok oskarżonego, jest jego dodatkowym wsparciem i nigdy nie może działać na jego niekorzyść. Czynność taka zostałaby uznana za nieważną. Obrońca jest największym sprzymierzeńcem, niezależnie od tego czy działa „z urzędu” czy „z wyboru”.
Na marginesie jeszcze zaznaczmy, że obrońcę z urzędu można otrzymać tylko po spełnieniu kryteriów finansowych, które wymagają wykazania niskiego statusu majątkowego (a dokładnie wykazania, że „nie jest się w stanie ponieść kosztów obrony bez uszczerbku dla niezbędnego utrzymania siebie i rodziny”), nie do końca jest więc to kwestia „wyboru”.
Istnieją sprawy, w których oskarżony musi mieć obrońcę:
oskarżony nie ma 18 lat,
oskarżony jest głuchy, niemy lub niewidomy,
zachodzi uzasadniona wątpliwość, czy zdolność oskarżonego rozpoznania znaczenia czynu lub kierowania swoim postępowaniem nie była w czasie popełnienia tego czynu wyłączona lub w znacznym stopniu ograniczona – wtedy konieczne będzie powołanie biegłych psychiatrów, którzy – w uproszczeniu – ocenią, czy oskarżony był poczytalny,
zachodzi uzasadniona wątpliwość, czy stan jego zdrowia psychicznego pozwala na udział w postępowaniu lub prowadzenie obrony w sposób samodzielny oraz rozsądny – to również mogą oceniali biegli sądowi, a oprócz stanu zdrowia psychicznego bierze się pod uwagę np. utrudniony kontakt z oskarżonym, jak i braki w wykształceniu,
dodatkowo zawsze, gdy sąd uzna to za niezbędne ze względu na inne okoliczności utrudniające obronę,
oskarżonemu zarzucono zbrodnię (czyli popełnienie przestępstwa zagrożonego karą powyżej 3 lat pozbawienia wolności), a sprawa toczy się przed sądem okręgowym.
Obalamy mit: Obrońca z urzędu zadba tak samo dobrze o klienta, jak obrońca z wyboru, a żaden nie może działać na szkodę swojego mocodawcy.
Czy adwokat zawsze jest obrońcą?
Skoro został wywołany temat obrońców, to jeszcze jedna kwestia. Adwokat nie jest synonimem obrońcy. Adwokat to prawnik, który ukończył studia prawnicze i aplikacje adwokacką. Jest on utożsamiany z prowadzeniem spraw karnych w charakterze obrońcy osoby podejrzanej czy oskarżonej, ale to tylko część prawdy. W obecnym systemie prawnym obrońcą może być zarówno adwokat, jak i radca prawny – tylko wtedy nie może pozostawać zatrudniony na umowę o pracę, co w przypadku adwokatów jest odgórnie zabronione permanentnie. Ale adwokat – tak samo radca prawny – może występować też jako pełnomocnik pokrzywdzonego lub oskarżyciela prywatnego czy posiłkowego, czyli po stronie ofiary. Oczywiście zarówno adwokaci jak i radcowie prawni biorą udział w postępowaniach cywilnych czy administracyjnych, gdzie również występują jako pełnomocnicy.
Obalamy mit: Adwokat może pełnić rolę obrońcy, ale może też reprezentować pokrzywdzonego.
5. Żeby zostać prawnikiem, trzeba mieć znajomości
Wraz z otwarciem zawodów prawniczych (tzw. lex Gosiewski z 2005 roku – przepisy, dzięki którym PiS zmieniło zasady kształcenia adwokatów i radców prawnych ułatwiając dostanie się na aplikację poprzez rezygnację z limitu osób na rzecz osiągnięcia progu określonej liczby punktów z egzaminu) istotnie zwiększyła się liczba aplikantów, adwokatów i radców prawnych. W 2005 r., zanim ustawa o otwarciu zawodów prawniczych weszła w życie, w kraju było 6191 czynnych adwokatów i 881 aplikantów. Dekadę później – ponad dwukrotnie więcej: 13 tys. 737, a na aplikacji 7 tys. osób. Znacznie więcej jest radców prawnych. Dekadę temu było ich nieco ponad 17,5 tys. i 2295 aplikantów, zaś w 2015 roku aż 28 tys. i niemal 7,5 tys. aplikantów.
Jest to najpopularniejsza droga do zawodów prawniczych adwokata i radcy prawnego (inną jest np. uzyskanie tytułu doktora nauk prawnych i legitymowanie się stosownym doświadczeniem). Nie ma żadnych ograniczeń co do dostania się na studia prawnicze, a następnie na aplikację – wystarczy dobrze zdać test. Również ukończenie aplikacji zależy wyłącznie od ocen. Sam egzamin końcowy – od posiadanej wiedzy, ma formułę kilkudniowego pisemnego sprawdzianu, a prace są zanimizowane. To, czy ktoś będzie dobrym prawnikiem zweryfikuje rynek – wiadomo, klienci nie pojawią się sami i trzeba o nich zabiegać, i w tym pomoże szeroki krąg znajomych, natomiast konieczność posiadania znajomości rozumianych jako „plecy”, jest już nieaktualna.
Obalamy mit: Dostać się na studia prawnicze a następnie na aplikację specjalistyczną i skończyć je z sukcesem dziś może każdy, czyja wiedza na to pozwala – znajomości nie grają żadnej roli.
5 przestępstw, które możesz popełnić, nawet o tym nie wiedząc
Kodeks karny do poduszki czytają tylko najwięksi pasjonaci. My wybraliśmy dla Was te zachowania, co do których moglibyście nie mieć pewności czy są karalne, czy też nie. Mamy nadzieję, że obędzie się bez wyrzutów sumienia!
1. Przywłaszczenie
Siadasz na pustym przystanku autobusowym. Twoją uwagę przykuwa teczka, którą ktoś zostawił na ławce. Zaglądasz do środka i znajdujesz laptopa. Masz dobre chęci, więc szukasz w torbie czegoś, co pozwoliłoby na ustalenie właściciela, jednak nic takiego nie znajdujesz. Jako uczciwy znalazca zostawiasz na przystanku ogłoszenie z informacją o tym, jak skontaktować się z tobą w celu odbioru komputera. Po upływie dwóch tygodni stwierdzasz, że widocznie właścicielowi niezbyt zależy na jego zgubie, dlatego z radością umieszczasz laptopa na biurku, ustawiasz tapetę ze swoim kotem w przebraniu Godzilli i cieszysz się, że los był tak łaskawy. Po roku używania sprzedajesz komputer koledze. Wszystko załatwione uczciwie, zdaje się, że nikt nie ucierpiał, ale…
W wypadku (…) przywłaszczenia rzeczy znalezionej, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. (kodeks karny, art. 284 § 3)
Ale przecież nikomu nic nie ukradłeś – próbujesz się tłumaczyć. Tyle że właśnie przywłaszczenie tym różni się od kradzieży, że sprawca nie musi nikomu zabierać rzeczy, gdyż w jakiś sposób – co samo w sobie nie stanowi jeszcze przestępstwa – wszedł w jej posiadanie. Na przykład dostał ją od właściciela na przechowanie, posiadał rzecz w ramach umowy (najmu, leasingu, itp.) lub ją znalazł. Przestępstwo polega na tym, że sprawca traktuje tę rzecz jak właściciel, czyli korzysta z niej albo – jak w naszym przypadku – sprzedaje ją. Należy przy tym odróżnić znalezienie rzeczy zagubionej od sytuacji, gdy właściciel porzucił rzecz, np. pozostawiając ją na śmietniku. Wtedy można zabrać ją do domu, nie zgłaszając nikomu tego faktu.
Czy zatem znaleziony komputer powinniśmy zostawić na ławce? Nie, ustawa o rzeczach znalezionych nakłada na nas obowiązek zawiadomienia o takim zdarzeniu właściwego starosty i albo przekazania mu jej, albo przechowywania we własnym zakresie. W tym drugim przypadku będziemy mogli żądać od osoby uprawnionej do odbioru (którą jest zwykle właściciel) kosztów związanych z przechowaniem. Jest też nagroda za uczciwość: tzw. znaleźne w wysokości 1⁄10 wartości rzeczy. Trzeba jednak pamiętać, by zgłosić żądanie chęci otrzymania znaleźnego osobie uprawnionej do odbioru najpóźniej w chwili wydania rzeczy.
2. Zakłócenie miru domowego
Jesteś na przyjęciu w domu kolegi. W pewnym momencie zaczynasz zachowywać się niestosownie i znajomy zwraca Ci uwagę. Nadal jesteś nieznośny, więc gospodarz traci cierpliwość. – Stary, idź do domu, nie chcę cię tu dzisiaj widzieć – mówi. – Nigdzie nie idę – odpowiadasz bojowo. – Nie żartuję, wynoś się z mojego domu, pókim dobry! – kategorycznie nakazuje kolega, próbując wyprowadzić cię za drzwi. – Sam mnie zaprosiłeś, więc mam prawo tu być – odpowiadasz i odtrącasz go, pewny swoich racji. Tym bardziej, że słyszysz, jak w tle Krzysztof Krawczyk śpiewa o tym, że chciał być marynarzem i nie zamierzasz przegapić tego kawałka. Ruszasz na parkiet i myślisz, że dałeś kumplowi niezłą lekcję, na czym polega gościnność, a tymczasem…
Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. (kodeks karny, art. 193)
Właściciel ma prawo decydować o tym, kogo wpuścić do swojego domu i komu pozwolić na przebywanie w nim. Jeśli kategorycznie zażąda, by ktoś opuścił jego lokal, niezastosowanie się do tego polecenia może stanowić przestępstwo, określane jako naruszenie miru domowego. Nie trzeba tego żądania usprawiedliwiać szczególnymi okolicznościami, nie ma też znaczenia, że właściciel sam zaprosił do siebie daną osobę.
Również przeskakiwanie przez cudze ogrodzenie może prowadzić do poniesienia odpowiedzialności za to przestępstwo, nawet jeśli sprawca nie zamierzał czegokolwiek kraść czy niszczyć. Co ciekawe, za naruszenie miru może odpowiadać również właściciel mieszkania, który wynajął je innej osobie i wdziera się do niego wbrew woli najemcy. Dlatego jeśli wynajmujesz komuś mieszkanie, pamiętaj, by zawsze uzgadniać z tą osobą możliwość wejścia do lokalu pod jej nieobecność.
Wybrałaś się na zakupy do supersamu. Twój wzrok przykuły filety z dorodnego łososia, spoczywające w lodówce. „Piękna ryba. A gdyby jeszcze była równie tania, co leżąca tuż obok panga…” – pomyślałaś. Wtedy do głowy przyszedł Ci wyśmienity plan. Dyskretnie przekleiłaś metkę z opakowania pangi na pojemnik z łososiem, co uszło uwadze kasjera. Zaoszczędzone tym sprytnym zabiegiem pieniądze wrzuciłaś do skarbonki. Jednak nie ma się z czego cieszyć, musisz wiedzieć, że…
§ 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd (…), podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 (kodeks karny, art. 286).
Wprowadzenie innej osoby w błąd nie musi polegać na użyciu wyrafinowanych technik. W przypadku zawierania umowy sprzedaży wystarczy, że nabywca został poinformowany o takich cechach towaru, których ten w rzeczywistości nie posiada. Dlatego za oszustwo możesz odpowiadać na przykład wtedy, gdy za pośrednictwem Internetu sprzedasz komuś towar nowy, a wyślesz mu używany lub wtedy, gdy sprzedajesz samochód jako bezwypadkowy, z przebiegiem 10 000 km, podczas gdy w rzeczywistości licznik był już dwukrotnie przekręcany, a pojazd dwa razy lądował na dachu. Oszustwa dopuszczasz się również wtedy, gdy przyjmując od kogoś pieniądze, nie zamierzasz wysłać mu towaru – czyli wprowadzasz inną osobę w błąd co do zamiaru wywiązania się z umowy. Przykładem może być przyjęcie od kogoś pieniędzy za sprzęt elektroniczny z zamiarem wysłania mu ziemniaka (albo bez zamiaru wysłania mu czegokolwiek).
4. Prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości
Idąc na urodziny kolegi wiedziałeś, że następnego dnia będziesz prowadził, dlatego skończyłeś picie o północy. Poza tym sporo tańczyłeś i zjadłeś solidną porcję golonki, a o 3 w nocy poszedłeś spać. Wsiadłeś do samochodu o 8, spokojny o swoją trzeźwość. O tym, że był to zły plan przekonała Cię kara roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata i trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów… Dlaczego to przestępstwo znalazło się na liście przestępstw, które się popełnia, niekoniecznie mając tego świadomość? Przecież każdy doskonale wie, że prowadzenie w stanie nietrzeźwości to przestępstwo. To prawda, wciąż jednak mnóstwo osób wierzy w to, że wystarczy chwilę przespać się po imprezie i wypić mocną kawę, by jazda następnego dnia była bezpieczna. Dlatego tak wielu kierowców pada ofiarami „trzeźwych poranków”.
W rzeczywistości kluczowym czynnikiem wpływającym na zmniejszenie zawartości alkoholu w organizmie jest upływ czasu. Czynniki takie jak wysiłek fizyczny czy sen, choć poprawiają samopoczucie, nie sprawiają, że mimo spożycia znacznej ilości alkoholu po kilku godzinach będziesz w stanie prowadzić pojazd. Możliwe jest obliczenie zawartości alkoholu w organizmie przy użyciu np. wzoru Widmarka, jednak zawsze należy traktować uzyskany wynik jedynie jako przybliżenie, nie uwzględniające wszystkich czynników mających wpływ na stężenie alkoholu. Warto natomiast wiedzieć, że w przypadku spożycia np. kilkunastu kieliszków wódki, nawet po upływie 24 godzin i porządnym śnie nie ocenimy kategorycznie, że możemy już bezpiecznie prowadzić pojazd. Znacznie rozsądniejszym wyjściem niż samodzielne wykonanie obliczeń jest poddanie się badaniu trzeźwości w jednostce Policji.
Trzeba też pamiętać, że nie tylko skazanie za przestępstwo prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości (czyli powyżej 0,5 ‰ alkoholu we krwi) niesie poważne konsekwencje. Również ukaranie za wykroczenie prowadzenia pojazdu mechanicznego w stanie po użyciu alkoholu (gdy jego stężenie we krwi wynosi pomiędzy 0,2 i 0,5 ‰) skutkuje zakazem prowadzenia pojazdów na okres od 6 miesięcy do 3 lat.
5. Bezprawne uzyskanie informacji
Wiesz doskonale, że mąż Cię zdradza, ale on nie chce się przyznać. W postępowaniu rozwodowym zamierzasz więc wykorzystać nagranie zarejestrowane dyktafonem ukrytym w Waszym wspólnym mieszkaniu. Wyjeżdżasz na weekendowe szkolenie, zostawiając dyktafon włączony i masz nadzieję, że w tym czasie dojdzie do jego spotkania z kochanką. Sądzisz, że w ten sposób zmusisz go do mówienia prawdy, jednak…
Kodeks karny, art. 267 § 3: (…) karze podlega, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym (…).
Nagranie rozmowy, w której sprawca nie bierze udziału, bez wiedzy rozmówców, może stanowić przestępstwo nawet wtedy, gdy dyktafon został ukryty w domu sprawcy. Co więcej, nie mają znaczenia społecznie akceptowalne intencje sprawcy, np. chęć uzyskania dowodu zdrady małżeńskiej. Jak więc zdobyć dowody bez narażania się na odpowiedzialność karną? Może to ułatwić skorzystanie z usług detektywa posiadającego licencję, jednak jego uprawnienia nie obejmują czynności zastrzeżonych dla organów i instytucji państwowych (np. prowadzenia podsłuchu telefonicznego).
5 trików na bezpieczne życie – część 3
Szukasz life-hacków na bezpieczne życie? Przedstawiamy trzecią odsłonę naszego poradnika. Co mam zrobić z sąsiadem prosto z koszmaru? Czy mogę wylegitymować policjanta? Czy ekspedientka może odmówić przyjecia spódnicy, z zakupu której się rozmyśliłam? Zapraszamy do lektury!
1. ABC podawania danych osobowych
Odebrałeś telefon z banku, a rozmowa zaczyna się od prośby o potwierdzenie Twojej tożsamości? Wypełniłeś ankietę na temat zadowolenia z życia w rodzinnym mieście, a na koniec proszą Cię o podanie danych wrażliwych, takich jak Twój numer PESEL? Lepiej dokładnie się upewnić komu podajemy dane dotyczące naszej osoby i w jakim celu będą one użyte.
Dane wrażliwe, czyli takie jak np. adres zamieszkania, numer PESEL czy nazwisko panieńskie matki, mogą służyć nieuczciwym ludziom do popełnienia szeregu przestępstw. Jednym z powodów, dla których nasze dane są tak ważne dla złodziei, jest wzięcie na nasze imię i nazwisko kredytu. Oczywiście samo imię i nazwisko nie sprawi, że złodziej automatycznie będzie mógł zawierać na nasze imię niekorzystne transakcje, jednakże będzie już o dwa kroki bliżej, a lepiej takich sytuacji uniknąć. Wymienione informacje można podać, ale dopiero po upewnieniu się, że dzwoniący rzeczywiście jest pracownikiem banku czy osobą działającą dla danej instytucji. Najłatwiejszym sposobem do weryfikacji danych nieznanych nam osób jest zatelefonowanie do takiej instytucji z prośbą o sprawdzenie konkretnego nazwiska. Gdy mamy do czynienia z instytucjami takimi jak np. bank, można podczas zakładania konta czy lokaty ustalić konkretne hasło, dzięki któremu będzie potwierdzana nasza tożsamość. Jeżeli ktoś skontaktował się z nami telefonicznie bądź inną pośrednią drogą, zawsze powinniśmy mieć możliwość umówienia się z taką osobą osobiście w siedzibie instytucji, bądź w jej terenowym oddziale. Skoro mamy powyższe sposoby, to lepiej podawać nasze dane jedynie zaufanym osobom – tym samym będziemy mogli poczuć się trochę bezpieczniej.
2. Zwrot zakupionych rzeczy
Wszyscy mamy czasami tak, że po powrocie do domu z zakupów zakupiona rzecz, która w sklepie wydawała nam się najpotrzebniejszą lub najładniejszą rzeczą, nagle okazuje się zbędna, za duża, za mała, bądź zwyczajnie brzydka. Chcemy jak najszybciej oddać ją do sklepu, a tam czeka nas niespodzianka – karta: „zwrotów nie przyjmujemy”. Co wtedy?
Mamy jasną sytuację w momencie, gdy towar został kupiony poza lokalem przedsiębiorstwa (np. podczas pokazu organizowanego w hotelu) lub na odległość (np. w sklepie internetowym bądź przez telemarket). Konsument – czyli każdy z nas (chyba że zawiera umowę jako przedsiębiorca i bierze za dany towar fakturę VAT) – ma wtedy prawo do odstąpienia od umowy w terminie 14 dni i obowiązek zwrotu towaru w ciągu kolejnych 14 dni. Na nic zda się wielkie logo na stronie, że „nie będą przyjmowane zwroty” i na nic zdadzą się maile/telefony ze sklepu grożące pozwem bądź próbujące nas przekonać, że zniszczymy całą firmę.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy kupujemy rzeczy w sklepie stacjonarnym. Na zasadach reklamacji można zwrócić towar wadliwy, w momencie, gdy wada istniała już w rzeczy kiedy ją kupowaliśmy, jednakże wskazać należy, że reklamacja nie musi zostać nad udzielona – nie każdy sklep respektuje reklamację. Sprzedawca może sam przewidzieć to, że klient będzie chciał zwrócić rzecz i zawrzeć to z regulaminie. To o czym powinniśmy pamiętać to zachowanie jakiegokolwiek dowodu dokonania transakcji, takiego jak rachunek, bądź potwierdzenie dokonanego przelewu do konkretnego sklepu. I to nie musi być faktura – zwykł paragon też wystarczy. Dodatkowo, nie zaszkodzi zapytać czy istnieje również opcja zamiany rzeczy w podobnych przedziale cenowym. Zawsze lepiej mieć inne niż chcieliśmy buty, niż nie mieć niczego.
Równie często występującym w sklepach napisem jest „Prosimy o przemyślane zakupy, gdyż zwrotów nie przyjmujemy”. Przywilej zwracania towarów bez podawania szczególnej przyczyny ustanawiany jest przez samych sprzedawców w wewnętrznych regulaminach i procedurach, obowiązujących w ich placówkach. Innymi słowy, tylko od ich dobrej woli zależy przyjmowanie zwrotów. Wbrew dość powszechnym przekonaniom, prawo nie nakłada na nich takiego obowiązku. Jeżeli sprzedawca nie dokonuje zwrotów, bądź wymian towarów na inny, to zawsze zostaje nam reklamacja zakupionego produktu.
3. Jak chronić się przed włamywaczem
Pamiętaj, że nie jesteś bezbronny w starciu z włamywaczem. O ile nic nie da Ci 100-procentowego bezpieczeństwa, to stosowanie zawartych tu rad i zaleceń pozwoli Ci zmniejszyć ryzyko włamania, a jeśli już do niego dojdzie – ograniczyć jego skutki i pomóc Policji w ustaleniu sprawcy.
Po pierwsze ważne jest, żeby zamek u drzwi nie wystawał poza ich płaszczyznę. Nawet kilka milimetrów wystarczy włamywaczowi do tego, aby uchwycić wystającą wkładkę i bez trudu złamać w miejscu mocowania. Jak się przed tym zabezpieczyć? Przede wszystkim wybieraj takie wkładki zamków, które są dopasowane do szerokości Twoich drzwi (w sprzedaży dostępne są wkładki o różnej długości). Jeżeli wkładka i tak wystaje, to zainstaluj szyld antywłamaniowy, który uchroni ją przed uchwyceniem i złamaniem. Czasami lepiej zainwestować w pomoc specjalisty, aby lepiej czuć się bezpieczniej w swoim domu.
W celu lepszej ochrony naszego domu można kupić też zamki certyfikowane, które zostały poddane w drobiazgowej analizie odporności na forsowanie. Certyfikowaniem zamków zajmują się w Polsce Instytut Mechaniki Precyzyjnej oraz Instytut Techniki Budowlanej, jednakże wcale nie jest łatwo zrozumieć wydawanych opinii. Potrzebne informacje możemy znaleźć w Internecie, a to, co musimy zapamiętać to fakt, iż litera C oznacza najwyższą odporność na włamanie, więc jest to najlepszy wybór.
Najważniejsze jednak, abyśmy pamiętali o różnorodności jeżeli chodzi o stosowane zamki w naszych drzwiach. Standardowe drzwi frontowe do domów i mieszkań wyposażone są w dwa zamki: górny i dolny. Preferowane rozwiązanie jest takie, aby zamki te były różnego rodzaju. Przykładowo górny zamek może być klasycznym mechanizmem zamykającym, a dolny większym zamkiem z zastawkami płytkowymi. Zasada różnorodności powinna zresztą dotyczyć nie tylko zamków. Jeżeli jesteś w stanie zapewnić sobie dodatkowe zabezpieczenia, takie jak rolety antywłamaniowe, system alarmowy, monitoring, to pamiętaj, że żadne z nich nie zapewni Ci stuprocentowego bezpieczeństwa, ale ich suma może skutecznie zniechęcić potencjalnego włamywacza.
4. Nie bój się legitymować podchodzących do Ciebie ludzi
Nasza czujność z reguły jest uśpiona i z góry zakładamy, że każda podchodząca do nas osoba jest tą, za którą się podaje. A co w przypadku, gdy nie mamy pewności, że podchodzący do nas policjant i proszący, żebyśmy się z nim udali na komisariat nie jest w rzeczywistości funkcjonariuszem policji? Pewnie zadajecie sobie pytanie czy to wypada sprawdzać policjanta – ależ warto! Jeżeli czujemy się niepewnie, czy nawet czujemy się zagrożeni, bądź po prostu nie wiemy z kim mamy do czynienia – zawsze możemy wylegitymować drugą osobę. Funkcjonariusze służb publicznych, tacy jak policjanci czy strażnicy miejscy mają w takich chwilach obowiązek pokazania nam swojej legitymacji służbowej, abyśmy mogli przekonać się, że w rzeczywistości rozmawiamy z Janek Kowalskim, chyba, że jest to podczas wykonywania czynności legitymowania naszej osoby, a policjant ma na sobie mundur, który nie sposób pomylić z niczym innym. Szczególnie warto pamiętać o tym, że tzw. policjanci w „cywilu” powinni wylegitymować się jako pierwsi. Jeżeli policjant nie chce się wylegitymować, nawet na naszą prośbę to nie mamy obowiązku pokazywać mu jakichkolwiek naszych dokumentów. W takiej sytuacji nie ma potrzeby stawiania oporu, wystarczy zaproponować pójście do najbliższej komendy Policji, bądź wezwanie innych funkcjonariuszy, którym po wylegitymowaniu się okazalibyśmy nasze dokumenty. Dodać należy, że mamy prawo wylegitymować kontrolera biletów czy ochroniarza, ale nie każdy z nich musi podawać nam swoje dowody osobiste – w przypadku takich osób zazwyczaj polega to na podaniu numeru identyfikatora czy legitymacji, który możemy sprawdzić dzwoniąc pod odpowiedni numer, również podany nam przez te osoby lub możemy go sprawdzić u kierownika sklepu czy na numer podany w Internecie. Jest to również dobry sposób na zniechęcenie oszustów i naciągaczy, którzy przedstawiają się jako eksperci w prezentowanej dziedzinie, a nie jest to niczym potwierdzone.
5. Sąsiedzkie niesnaski i co z nimi zrobić
Wszyscy wiemy co to znaczy denerwujący sąsiad – to ten, który ma przez 365 dni w roku remont, taki, który tak głośno krzyczy do telewizora do późnych godzin nocnych, że słychać go nawet w łazience, albo taki, który od rana do wieczora śledzi każdy nasz ruch z okna. Jak sobie z nimi radzić?
Po pierwsze przestać myśleć o nich, jako o osobach, z których zachowaniami nie można nic zrobić. I tak, nie ma znaczenia, że cisza nocna obowiązuje dopiero o 22 (warto zaznaczyć, że cisza nocna nie stanowi żadnego terminu określonego prawem, a jedynie może być ustanowiona przez wspólnotę, samorząd, bądź właściciela hotelu, w którym się zatrzymujemy), a nasz sąsiad krzyczy tylko do 21.55 – można powiadomić dzielnicowego, bądź nawet najbliższy posterunek policji, że dana osoba zakłóca porządek publiczny poprzez nieodpowiednie zachowanie się. Może jedna wizyta funkcjonariuszy coś zmieni. Możemy zacząć też od samorządu naszego bloku, bądź osiedla, który również może postarać się dojść do porozumienia z uporczywym sąsiadem.
Po drugie, nie obawiajmy się, że zwrócenie komuś uwagi odbije się na nas negatywnymi konsekwencjami. Możemy zawsze dać odpowiednie zgłoszenie pozostając anonimowym dla osoby, która może nam teoretycznie uprzykrzyć życie.
Po trzecie, sami możemy zmienić otaczające nas środowisko! Możemy starać się porozmawiać z sąsiadek, bo może nie wie co czyni, możemy poprosić kogoś wspólnie nam znajomego o wstawiennictwo, bądź poprosić o pomoc ochroniarza, bądź nawet członka zarządu spółdzielni, w której mieszkamy – oprócz oczywiście policji i straży miejskiej.
Po czwarte, należy uważać z pomysłem nagrywania swoich sąsiadów. Nagrywanie naszej posesji jest dozwolone nawet w przypadku, gdy narywamy kawałek przestrzeni publicznej, jak chodnika, ulicy przylegającej do naszego domu. Jednakże musimy pamiętać o tym, że nie możemy zainstalować ukrytej kamery, która będzie nagrywać każdy krok naszego sąsiada – naruszamy wtedy jego dobra osobiste co może nawet grozić pozwem! Ta sama zasada działa w drugą stronę, gdy sąsiad nagrywa naszą codzienność możemy zgłosić do np. straży miejskiej i zacząć rozglądać się za prawnikiem. W końcu pamiętać należy, że z naszym sąsiadem kochamy się i nie lubimy w tym samym momencie, więc tylko my możemy znaleźć sposób jak się z nim porozumieć.
5 prawnych mitów, w które na pewno wierzysz cz.2
Od kiedy zdecydowałem się na studiowanie prawa i nieco poznałem jego zawiłości zauważyłem, prowadząc rozmowy ze znajomymi niebędącymi prawnikami, jak wiele „mitów” odnośnie prawa, jego instytucji czy też funkcjonowania państwa krąży w społeczeństwie. Przypomniałem sobie także kilka „mitów”, które sam wcześniej uważałem za prawdziwe. Każdy z nas przecież, oglądając telewizję, czytając gazetę, rozmawiając ze znajomymi rozmawia o życiu publicznym, znanych procesach. Częstokroć mamy też pewne doświadczenia z życia prywatnego – wytaczamy powództwa albo inicjujemy postępowania administracyjne. Dużą cześć wiedzy czerpiemy z książek lub filmów, często zagranicznych, co powoduje, że w naszej głowie (nawet nieświadomie) zdarza nam się mieszać różne instytucje i porządki prawne. W ten sposób utrwala nam się pewna informacja, która może być właśnie mitem. W tym artykule, chce przedstawić pięć takich „mitów”, które zauważyłem w rozmowie ze znajomymi, czytając gazety lub też oglądając telewizję, a następnie wyjaśnić jak jest naprawdę.
1. Postępowanie w sprawie i przeciwko osobie
„Postępowanie prowadzimy póki co w sprawie, a nie przeciwko osobie” – taki komunikat można usłyszeć czasem w mediach z ust prokuratorów wypowiadających się na temat sprawy karnej. Podobnie często słyszymy, że zatrzymano kogoś kto jest podejrzany o dokonanie np. kradzieży albo, że skierowano wobec podejrzanego wniosek o tymczasowe aresztowanie. Co to wszystko znaczy i jak takie informacje należy interpretować? W tym celu należy przybliżyć niejako kształt procesu karnego uregulowanego przez kodeks postępowania karnego.
Zacznijmy od tego, że postępowanie karne wszczyna prokurator . Jego źródła informacji są różne: przesłuchanie osoby pokrzywdzonej, z mediów, od policji, służb specjalnych, etc. Prokurator, po wykonaniu czynności sprawdzających, czyli wstępnym zapoznaniu się ze sprawą, i dojściu do wniosku, że mogło dojść do popełnienia przestępstwa, wydaje postanowienie o wszczęciu postępowania przygotowawczego. Od tego momentu postępowanie toczy się w sprawie (in rem).
Dla przykładu: Pracownicy znanej sieci sklepów meblowych po przyjściu do pracy zorientowali się, że ktoś włamał się do ich sklepu. W związku z powyższym udają się na policję w celu złożenia zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Po wstępnej weryfikacji zgłoszenia, przed ustaleniem konkretnych osób, które włamały w nocy do sklepu, śledztwo prowadzone jest w sprawie kradzieży z włamaniem do firmy Meblix. Prokurator po zgromadzeniu odpowiednich dowodów i wytypowaniu osoby podejrzanej może zdecydować, że wyda postanowienie o przedstawieniu jej zarzutów. Od momentu przedstawienia zarzutów postępowanie toczy się przeciwko osobie (in personam) – czyli przeciwko Kowalskiemu podejrzanemu o kradzież z włamaniem do siedziby firmy Meblix. Kiedy prokurator wyda postanowienie o przedstawieniu zarzutów, może stosować środki zapobiegawcze wobec takiej osoby – poręczenie majątkowe, zakaz opuszczania kraju lub tymczasowe aresztowanie oraz inne przewidziane przepisami.
Mówiąc o zastosowaniu środków zapobiegawczych i tymczasowym aresztowaniu należy poświęcić parę zdań na temat różnicy pomiędzy zatrzymaniem a aresztowaniem osoby. Zatrzymanie nie jest środkiem zapobiegawczym – jest środkiem przymusu, stosowanym przez organy państwa. Może być stosowany wobec każdego jeżeli istnieje uzasadnione podejrzenie, że popełnił przestępstwo lub nie można ustalić tożsamości takiej osoby. Zatrzymany musi zostać poinformowany o przyczynach zatrzymania i należy go zwolnić po upływie 48 godzin od zatrzymania, chyba, że skierowano wobec niego wniosek o tymczasowe aresztowanie – wtedy otwiera się termin 24-godzinny dla sądu na decyzję, czy stosować areszt, czy też nie.
Zatrzymanie, zwane też potocznie „dołkiem” nie stanowi o niczyjej winie. Podejrzenie będące podstawą zatrzymania może się nie potwierdzić. Osoba zatrzymana może zostać zwolniona bez postawienia zarzutów i bez stosowania wobec niej jakichkolwiek środków. Inaczej sytuacja prezentuje się wobec osoby tymczasowo aresztowanej. Osoba taka ma już bowiem przedstawione zarzuty. Przekaz medialny często bywa skrótowy, czasem nawet błędny, wobec czego poprawne odczytywanie informacji medialnych wymaga podstawowego zakresu wiedzy z procesu karnego. Zachęcam do zapoznania się z przepisami kodeksu postępowania karnego i zgłębienia swoje wiedzy! Oraz, oczywiście, czytania naszych kolejnych artykułów!
2. Pełnomocnik a doradca
Wiele osób myli ze sobą radców prawnych z doradcami prawnymi, często nawet nieświadomie korzystając z usług kancelarii niebędących kancelarią adwokacką lub kancelarią radców prawnych. Jaka to różnica? Bardzo istotna. Zarówno adwokat jak i radca prawny to prawnicze zawody zaufania publicznego. Radcowie prawni oraz adwokacji zorganizowani są w swoich samorządach zawodowych. Aby zostać radcą prawnym lub adwokatem należy po odbyciu studiów prawniczych zdać egzamin wstępny na aplikację radcowską lub adwokacką, a następnie odbyć 3 letnią aplikację zakończoną egzaminem zawodowym, który stanowi potwierdzenie zdobycia wiedzy i doświadczenia niezbędnego do wykonywania tych zawodów. Adowkaci i radcowie prawni zakładają odpowiednio kancelarie adwokackie i radcowskie. Z kolei doradcy prawni i inne quasi prawne kancelarie można założyć bez żadnego przygotowania zawodowego, nawet bez ukończenia studiów prawniczych.
Decydując się na wybór adwokata lub radcy prawnego do reprezentacji naszych interesów, możemy być pewni, że jest on przeszkolony do reprezentacji i zna odpowiednie przepisy. Takiej gwarancji nie mamy korzystając z usług quasi-prawnych. Ponadto radcowie i adwokaci podlegają obowiązkowemu ubezpieczeniu od odpowiedzialności cywilnej. Oznacza to, że w razie gdyby swoimi działaniami wyrządzili nam szkodę, możemy uzyskać od nich odszkodowanie. Takiej gwarancji nie mamy w przypadku innych osób świadczących usługi prawne.
No dobrze, ale jak odróżnić od siebie adwokata lub radcę prawnego od doradców? Nie jest to takie trudne. Po pierwsze tylko adwokaci i radcowie prawni mogą nazwać kancelarię odpowiednio „kancelaria adwokacka” i „kancelaria radcy prawnego”. Dlatego należy zachować czujność przy nazwach „kancelaria prawna”, „doradca prawny”, „doradztwo prawne”. Adwokat lub radca prawny, kiedy powierzymy mu swoje interesy, poprosi nas o podpisanie pełnomocnictwa lub upoważnienia do obrony, gdy jesteśmy oskarżeni w sprawie karnej. Na podstawie tego dokumentu adwokat zgłosi się jako nasz reprezentant i będzie mógł składać pisma w naszej sprawie, kontaktować się z prokuraturą czy sądem. Doradcy prawni nie będą uprawnieni do tego aby móc występować za nas w sądzie lub też wysyłać lub też odbierać w naszym imieniu pisma w sprawie (uwaga: powyższe nie dotyczy spraw z zakresu prawa administracyjnego). Jeżeli więc zatrudniony prawnik każdorazowo prosi o podpisanie pisma w sprawie i nie może stawać za nas w sądzie, z dużym prawdopodobieństwem nie jest adwokatem ani radcą prawnym.
Musimy pamiętać, że w intrenecie możemy sprawdzić imię i nazwisko, a także adres wykonywania działalności zawodowej przez każdego z adwokatów i radców prawnych w Polsce. Adresy stron znajdziesz tutaj: dedykowana adwokatom oraz radcom prawnym. Wyszukiwarki adwokatów i radców prawnych prowadzone przez samorządy tych zawodów, są bardzo przydatnym i pewnym narzędziem pozwalającym weryfikować osobę świadczącą nam usługi prawne.
3. Mandat za przejazd bez biletu
Każdemu może zdarzyć się przejazd komunikacją publiczną bez biletu. W takich sytuacjach robi się nieprzyjemnie, szczególnie gdy zostaniemy poddani kontroli przez kontrolera. W takiej sytuacji po sprawdzeniu czy posiadamy ważny bilet, kontroler wypisze druczek, poprosi nas o jego podpisanie a następnie wręczy nam jego kopię. Wiele osób twierdzi, że to co otrzymały od kontrolera to mandat, tymczasem jest to wezwanie do zapłaty kary umownej lub pokwitowanie do dodatkowej opłaty za przejazd bez biletu. Jaka to różnica?
Mandat karny, który może nam zostać wręczony np. za przekroczenie prędkości, pociąga za sobą obowiązek opłacenia go w terminie 7 dni od wystawienia, w przeciwnym razie sprawa trafia do sądu. Mandat karny wystawiany jest za wykroczenia, tymczasem wezwanie do zapłaty jest związane z nałożeniem kary, zwanej umowną, bo wynika z umowy przewozu zawieranej przez nas z chwilą wejścia do środka komunikacji miejskiej za przejazd bez biletu. Regulacje te są szczegółowo opisane w regulaminie, który znajdziecie w Internecie, w miejscach sprzedaży biletów, jak też w środkach komunikacji – warto zapoznać się z zawartymi w nim postanowieniami. W przypadku kiedy otrzymamy wezwanie do zapłaty od kontrolera, należy uiścić wskazaną kwotę, w innym przypadku możemy zostać pozwani przez podmiot świadczący usługi komunikacyjne o kwotę wskazaną w wezwaniu do zapłaty powiększoną o odsetki ustawowe należne od dnia otrzymania wezwania od kontrolera do dnia zapłaty. Warto więc zapłacić karę umowną w terminie. Odpada wtedy ryzyko zapłaty większej sumy pieniężnej.
Amatorzy częstej jazdy środkami komunikacji publicznej bez biletu powinni pamiętać, że trzykrotny przejazd środkiem transportu zbiorowego bez uprawnień stanowi wykroczenie wyłudzenia przejazdu, za co grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo aresztu. Warto również wiedzieć, że podanie cudzych danych do wiadomości kontrolera, który nalicza nam karę umowną, stanowi przestępstwo. W sytuacji zaś, w której odmawiamy podania danych kontrolerowi, jest on uprawniony do wezwania policji lub innych służb porządkowych, które mają prawo nas wylegitymować.
4. Na prawnika stać tylko ludzi bogatych
Kolejnym z mitów jest to, że na prawnika stać tylko ludzi majętnych. Nie jest to na szczęście prawdą. Rynek prawniczy ostatnimi laty uległ znacznemu powiększeniu co skutkuje zwiększeniem konkurencyjności, szczególnie w dużych miastach. Ceny usług prawniczych uzależnione są przede wszystkim od tego, jak skomplikowana jest sprawa i jak wiele czynności będzie należało wykonać. Pomoc prawną można uzyskać nawet wtedy, gdy nie jesteśmy w stanie pokryć wynagrodzenia prawnika. W jaki sposób? Otóż jeżeli potrzebujemy pomocy adwokata lub radcy prawnego w sytuacji kiedy nie jesteśmy w stanie pokryć jego wynagrodzenia, możemy zwrócić się o udzielenie nam pomocy prawnej z urzędu. Pomoc taka może być uzyskana w związku z postępowaniu sądowym lub przygotowawczym w którym uczestniczymy. W biurach obsługi interesanta w sądach, na stronach internetowych sądów można uzyskać informację jakie musimy spełniać warunki i jakimi dokumentami dysponować aby taka pomoc prawna z urzędu została nam przyznana, zobacz np. tutaj.
Nie jest to jednak jedyna możliwość uzyskania bezpłatnej pomocy prawnej. Przy wielu uniwersyteckich wydziałach prawa funkcjonują „kliniki prawa” w których pracując studenci pod nadzorem wykładowców z odpowiednim doświadczeniem. Porady udzielane są w klinikach po wcześniejszym zapisie na dyżur i spotkaniu ze studentami. W klinice prawa uzyskać można poradę oraz pomoc w zakresie tworzenia i składania pism procesowych oraz załatwienia różnych innych spraw. W klinice prawa nie uzyskamy jednak pomocy w zakresie reprezentacji naszych interesów w sądzie- to może zapewnić tylko adwokat lub radca prawny. Innym miejscem w którym możemy otrzymać pomoc jest poradnia prawna. Poradnie prowadzone są przez różnego rodzaju organizacje pozarządowe, fundacje i stowarzyszenia. W poradniach tych pracują prawnicy – wolontariusze. Zakres możliwej do uzyskania pomocy jest tu analogiczny jak w klinice prawa. W niektórych poradniach prawa pracują także, adwokaci i radcowie prawni, którzy, w zależności od kryteriów przyjętych przez poradnie, mogą przejąć sprawę do prowadzenia pro bono.
Zapraszamy również do zapoznania się z ofertą Poradni Prawnej i Obywatelskiej prowadzonej przez Towarzystwo Paragraf 22. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
5. Ściąganie pirackich kopii filmów to przestępstwo
W dobie powszechnie dostępnego internetu wiele osób korzysta z różnych systemów wymiany plików. Kiedyś popularne były serwisy uploadowe, dziś królują torrenty i inne systemy wymiany plików P2P, ustępujące powoli serwisom abonamentowym typu netflix, spotify, tida etc. Dużo ludzi zamiast chodzić do kina woli ściągnąć film właśnie poprzez torrenty. Panuje przekonanie, że ściągnięcie filmu z Internetu stanowi przestępstwo. Nie jest to prawdą. Kodeks karny nie zawiera typu czynu zabronionego sankcjonującego ściągnięcie filmu. W tym zakresie stosuje się przepisy karne z ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych (art. 115-123), które o ile nie penalizują ściągania utworów chronionych prawami autorskimi (filmów, muzyki, książek, etc.), tak przewidują kary za ich udostępnianie bez zezwolenia pod karą nawet do dwóch lat pozbawienia wolności. Nie oznacza to jednak zupełnej bezkarności procederu ściągania utworów chronionych prawem autorskim. Nie należy zapominać, że ściąganie plików torrent w systemie P2P oznacza ich jednoczesne udostępnianie. Autor może domagać się od nas zapłaty, należnej za nielegalne wejście przez nas w posiadanie jego dzieła. W przypadku w którym autor dowie się, że np. ściągnęliśmy napisaną przez niego książkę, może skierować do nas wezwanie do zapłaty należnej mu sumy pieniężnej. Gdy odmówimy zapłaty, może on dochodzić ochrony swoich praw na drodze sądowej. Warto więc zastanowić się nad zakupem niedrogich acz legalnych serwisów abonamentowych, uważając na torrenty i inne źródła, z których korzystanie może sprowadzić na nas kłopoty.
5 praw, które powinien znać każdy konsument
Przedstawiamy pięć praw, które każdy konsument powinien znać, żeby świadomie móc z nich korzystać na co dzień.
1. Gwarancja a rękojmia
Mało z nas wie, jakie konkretnie prawa przysługują nam kiedy jako konsumenci kupujemy np. sprzęt elektroniczny czy RTV i AGD. Każdy z nas chyba słyszał o gwarancji, ale na pewno nie wszyscy słyszeli termin “rękojmia za wady”, a jeszcze mniej osób potrafi powiedzieć czy jest to to samo czy nie. Ważne jest jednak aby zdawać sobie sprawę z tego jakie mamy prawa związane z zakupem rzeczy.
Zaznaczenia wymaga, to, że zarówno rękojmia jak i gwarancja przysługują nam równolegle i niezależnie od siebie. Są to dwa oddzielne uprawnienia kupującego. Pierwsze z nich – gwarancja, przysługuje wobec gwaranta. Osobą gwaranta najczęściej pozostaje producent, aczkolwiek zdarza się, że rolę gwaranta przyjmuje na siebie w całości sprzedawca (czyli konkretny sklep np. [email protected]). Gwarancja wskazuje zakres uprawnień przysługujących kupującemu oraz sytuację w których z gwarancji można skorzystać. Rękojmia za wady rzeczy jest prawem przysługującym nam wobec konkretnego sprzedawcy, u którego daną rzecz nabyliśmy i może przybiera dwojaką postać – rękojmi za wady fizyczne rzeczy, oraz rękojmi za wady prawne. Co to oznacza? Rękojmia za wady fizyczne oznacza iż towar jest w jakiś sposób niekompletny, uszkodzony. Rękojmia za wady prawne natomiast zabezpiecza przed sytuacją w której na kupionej przez nas rzeczy ciążą wady prawne – sprzedawca nie jest jej właścicielem, na rzeczy ustanowiono zastaw, etc. W praktyce oczywiście najczęściej mamy do czynienia z pierwszą z tych sytuacji. Każde z tych uprawnień wykonuje się w inny sposób jak również zgłoszenie swojego żądania skorzystania z tych uprawnień należy dokonać dla każdego z nich innemu podmiotowi, o czym poniżej.
Pani Ania kupiła ekspres do kawy marki X w sklepie „[email protected]”. Producent gwarantuje nam, że będzie on działał zgodnie z opisem produktu co najmniej przez okres 2 lat (gwarancja). Niezależnie od gwarancji złożonej przez producenta ekspresu, wobec sprzedawcy przysługują nam uprawnienia z rękojmi odnośnie zgodności towaru z umową (rękojmia).
2. Uprawnienia z rękojmi
Jak wspomniano rękojmia chroni przed wadami fizycznymi rzeczy jak też jej wadami prawnymi. W niniejszym punkcie omówione zostaną jedynie aspekty związane z wadami fizycznymi z tego powodu, że wady prawne rzeczy nie występują praktycznie w masowym obrocie konsumenckim.
Czym więc jest rękojmia za wady rzeczy? Rękojmia polega na niezgodności towaru z umową, która ma miejsce gdy rzecz kupiona nie ma właściwości, o których istnieniu sprzedawca zapewnił kupującego, nie ma właściwości które mieć powinna zgodnie z zawartą umową lub okolicznościami jej zawarcia bądź też przeznaczeniem rzeczy lub też rzecz ta nie nadaje się do celu, o którym kupujący poinformował sprzedawcę, zaś ten nie zgłosił zastrzeżenia, co do takiego jej przeznaczenia. Niezgodność towaru z umową ma miejsce również, gdy rzecz została wydana kupującemu w stanie niezupełnym. Co istotne, jeżeli rzecz została wadliwie zamontowana przez sprzedawcę u konsumenta, albo montaż ten został wadliwie wykonany przez osobę wskazaną przez sprzedawcę, wtedy również mamy do czynienia z niezgodnością towaru z umową. Stwierdzimy niezgodność towaru z umową, jesteśmy uprawnieni do złożenia sprzedawcy oświadczenia w którym domagamy się obniżenia ceny lub odstąpienia od umowy lub usunięcia wady albo też wymiany rzeczy na wolną od wad. Oznacza to, że wystarczy napisać proste pismo, w którym wskażemy od kogo nabyliśmy rzecz, co się z rzeczą stało i czego się domagamy. Warto takie pismo złożyć osobiście u przyjmującego reklamację, za potwierdzeniem iż takie pismo zostało złożone, lub też nadać je pocztą za potwierdzeniem nadania.
Ekspres zakupiony przez panią Anie ma urwany kabel zasilania. Pani Ania w tym celu pisze pismo, w którym wskazuje, że ekspres kupiła 2 dni temu w sklepie „[email protected]”, że odpakowała go i wtedy okazało się, że nie ma on kabla zasilania. W związku z tym, pani Ania domaga się wymiany ekspresu na nowy, z kompletnym kablem zasilania.
W razie kiedy zgłaszam żądanie obniżenia ceny lub odstąpienia od umowy, sprzedawca może jednak zamiast wykonywać nasze żądanie, naprawić rzecz lub wymienić na wolną od wad. Może tak uczynić tylko raz co oznacza, że jeżeli rzecz zepsuje się po raz drugi, nie ma on możliwości uchylenia się od naszego żądania. Kupującemu nie przysługuje żadne z wyżej wymienionych roszczeń w zakresie wady, o której wiedział, kupując rzecz.
Pani Ania, kiedy reklamowała brak kabla zasilania za pierwszym razem, otrzymała informację, że ekspres do kawy nie zostanie wymieniony, lecz naprawiony poprzez wymianę kabla zasilania. Po tygodniu użytkowania kabel odpadł od ekspresu. Pani Ania ponownie udała się do sprzedawcy, żądając wymiany ekspresu na nowy. Tym razem sprzedawca ma obowiązek postąpić zgodnie z żądaniem pani Ani i wymienić ekspres na nowy. Gdyby pani Ania wiedziała, kupując ekspres w sklepie „[email protected]”, że ekspres ten ma sprawny kabel zasilania – np. powiedział jej o tym ekspedient lub był to egzemplarz z oznaczeniem, iż jest on uszkodzony, wtedy pani Ani nie przysługuje żądanie naprawy kabla. Jeżeli jednak w ekspresie zepsułby się młynek, wtedy jest to wada, o której pani Ania nie wiedziała i może żądać jej naprawy.
Rękojmia chroni kupującego co najmniej w terminie 2 lat od zakupu rzeczy, jeżeli chodzi o rzecz używaną termin ochrony nie może być krótszy niż rok. Niezwykle istotne jest to, że roszczenia z rękojmi zgłaszamy podmiotowi, od którego rzecz kupiliśmy. Czemu jest to istotne? Jeżeli w sklepie “[email protected]” kupiliśmy rzecz wyprodukowaną przez firmę “ElektroSprzęty”, to roszczenie możemy zgłosić tylko w sklepie “[email protected]”.
3. Uprawnienia z gwarancji
Gwarancja i płynące z niej uprawnienia określone są w dokumencie gwarancyjnym. Co do zasady uprawnienia przysługujące uprawnionemu z gwarancji określa gwarant. Gwarancja jest również dobrowolna – gwarant nie ma obowiązku jej udzielenia. Kodeks cywilny wskazuje na uprawnienia jakie gwarancja może przyznawać konsumentowi. Dla przykładu wskazano uprawnienie do zwrotu zapłaconej za rzecz ceny, wymiany lub naprawy oraz zapewnieniu innych usług w sytuacji gdy towar nie spełnia warunków przewidzianych umową. Termin na który udzielona została gwarancja określony jest przez gwaranta w dokumencie gwarancyjnym. Jeżeli terminu nie określono, gwarancja obejmuje okres dwuletni od dnia wydania rzeczy kupującemu. Oświadczenie gwarancyjne zawiera również podstawowe informacje potrzebne do wykonywania uprawnień z gwarancji, w szczególności nazwę i adres gwaranta lub jego przedstawiciela w Rzeczypospolitej Polskiej, czas trwania i terytorialny zasięg ochrony gwarancyjnej, uprawnienia przysługujące w razie stwierdzenia wady, a także stwierdzenie, że gwarancja nie wyłącza, nie ogranicza ani nie zawiesza uprawnień kupującego wynikających z przepisów o rękojmi za wady rzeczy sprzedanej. Najczęściej roszczenie gwarancyjne możemy zgłosić w salonie firmowym producenta albo też autoryzowanych punktach naprawy lub sprzedaży.
Wiele osób nie zdaje sobie również sprawy z tego, że termin gwarancji biegnie na nowo od chwili dostarczenia rzeczy wolnej od wad lub zwrócenia rzeczy naprawionej jeżeli w wykonaniu swoich obowiązków gwarant dostarczył uprawnionemu z gwarancji zamiast rzeczy wadliwej rzecz wolną od wad albo dokonał istotnych napraw rzeczy objętej gwarancją. Jeżeli gwarant wymienił część rzeczy, przepis powyższy stosuje się odpowiednio do części wymienionej. Oznacza to, że kiedy dostaniemy nową rzecz w miejsce starej, w wyniku skorzystania z gwarancji, otrzymujemy na nią nową gwarancje.
Pani Ania dostała nowy ekspres do kawy po zgłoszeniu usterki, korzystając z gwarancji. Po otrzymaniu nowego ekspresu do kawy, wręczono jej nową gwarancję na nowy ekspres. Okres tej gwarancji biegnie od początku.
4. Sprzedaż przez Internet
Ustawodawca, reagując na ciągle rozwijającą się sprzedaż internetową, zdecydował się na wprowadzenie przepisów regulujących prawa konsumenta związane z zawieraniem transakcji przez Internet. Przepisy te nakładają przedsiębiorcę zawierającego transakcje przez Internet dużą ilość obowiązków informacyjnych. Przedsiębiorca musi wskazać konsumentowi główne cechy świadczenia, swoją siedzibę, dane identyfikujące firmę, adres pod którym klient może zgłaszać reklamacje, łączną cenę, którą zapłacić ma klient, sposób i termin zapłaty, procedurze zwrotu, sposobach płatności, etc. Najbardziej interesujące jest nowe uprawnienie – możliwości odstąpienia od umowy przez konsumenta w terminie 14 dni. Termin ten liczony jest od dnia, w którym przedsiębiorca poinformuje konsumenta o przysługującym mu prawie zwrotu, co najczęściej ma miejsce w trakcie dokonywania transakcji. Odstąpienie nie wymaga uzasadnienia ani też jakiejkolwiek opłaty. Termin 14 dni przewidziany jest na złożenie przedsiębiorcy oświadczenia o odstąpieniu, nie zaś na oddanie rzeczy. Dopiero w razie skorzystania z tego prawa, obowiązuje nas kolejny 14 dniowy termin na zwrot rzeczy zakupionej.Nie musimy więc od razu odsyłać rzeczy wraz z oświadczeniem. A jeśli sprzedawca nie poinformował nas o przysługującym nam prawie do odstąpienia od umowy, to czas na zwrot wydłuża się aż do 12 miesięcy od otrzymania towaru.
Pani Ania kupiła ekspres do kawy na internetowej stronie sklepu “[email protected]”. Ekspres przyszedł kurierem ale okazuje się, że nie zmieści się na półce, na której pani Ania chciała go postawić. W terminie 14 dni może, ów ekspres zwrócić bez podawania przyczyny, poprzez poinformowanie sprzedawcy o tym, iż odstępuje od umowy. Sprzedawca jest obowiązany zabrać na swój koszt ekspres od pani Ani i zwrócić jej pieniądze.
Termin tej jednak nie ma zastosowania gdy to przedsiębiorca zadeklaruje, że rzecz odbierze samodzielnie. Fakt, że od umowy można odstąpić bezpłatnie nie oznacza jednak, że nie jesteśmy w ogóle narażeni na jakiekolwiek koszty. Konsument może być zobligowany do poniesienia pewnych kosztów o ile przesyła przedsiębiorcy rzecz innym środkiem transportu, droższym niż ten wyznaczony przez przedsiębiorcę (w zakresie różnicy). Koszty przesyłki, poza zakresem wskazanym powyżej ponosi przedsiębiorca. Zmiany te umożliwiają nam – konsumentom, dokonywanie zakupów przez Internet z zapewnieniem poczucia bezpieczeństwa, że nie zostaniemy przez sprzedawcę oszukani. Jeżeli zamawiamy przez Internet ubranie, a nie trafiliśmy z rozmiarem przepisy te umożliwiają nam zwrot. Z pewnością jest to rozwiązanie praktyczne i bezpieczne. Przedsiębiorcy również przystosowali się do tych przepisów w odpowiedni sposób, respektując je, przez co zakupy w sieci mogą być dla nas jeszcze wygodniejsze.
Jeżeli Pani Ania kupiła ekspres do kawy na potrzeby prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej i poprosiła o wystawienie faktury, nie jest konsumentem, więc nie przysługuje jej prawo zwrotu w ciągu 14 dni!
5. Rzecznik konsumenta
Co zrobić, jeżeli czujemy, że nasze prawa, jako konsumenta zostały naruszone albo jeżeli mamy wątpliwości co do tego, czy nie zostaliśmy przez przedsiębiorcę oszukani? A co jeżeli chcemy zareklamować towar ale spółka prowadząca sklep, w której kupiliśmy reklamowaną rzecz, już nie istnieje lub jeżeli promocja w której wzięliśmy udział była nieuczciwa? Na te i wiele innych pytań związanych z ochroną praw konsumentów możemy znaleźć odpowiedzi kontaktując się z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumenta lub miejskim czy powiatowym rzecznikiem konsumenta. Organy te prowadzą infolinię konsumencką, na którą możemy zadzwonić i dowiedzieć się co możemy zrobić ze swoim kłopotem. Instytucje te w niektórych centrach handlowych rozkładają tzw. latające stoiska, na których możemy zasięgnąć porady. Czemu warto to zrobić? Po pierwsze podmioty te są wyspecjalizowane w tego rodzaju tematyce, uzyskanie porady w takim miejscu będzie więc szybkie.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów podejmuje działania w przypadku naruszenia zbiorowych interesów konsumentów. Natomiast w sprawach indywidualnych bezpłatną pomoc prawną konsumenci mogą u miejskiego i powiatowego rzecznika. Poza udzieleniem porady możemy również uzyskać pomoc w postaci złożenia wniosku w sprawie stanowienia lub zmiany przepisów prawa miejscowego dotyczących ochrony praw konsumenta, wystąpienia do przedsiębiorcy w sprawie naruszenia praw i interesów konsumenta, wytoczenie powództwa na rzecz konsumenta lub włączenie się do postępowania już przez konsumenta wszczętego. Jeżeli wobec konsumenta przedsiębiorca dopuścił się wykroczenia, rzecznik konsumentów może wstąpić do takiego postępowania w charakterze oskarżyciela publicznego. Na stronie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów dostępna jest wyszukiwarka umożliwiająca znalezienie najbliżej położonego punktu, w którym możemy uzyskać tego typu pomoc. Poza wskazanymi wyżej organami funkcjonuje również wiele podmiotów z trzeciego sektora – organizacji pozarządowych zajmujących się tego rodzaju sprawami, które chętnie udzielają nieodpłatnej pomocy konsumentom. W razie problemów, nie zostaniemy więc z nimi sami.
Mamy nadzieję, że teraz zakupy staną się jeszcze przyjemniejsze!
5 praw, które Ci przysługują, a pewnie o tym nie wiesz
„Może Pan zachować milczenie” – to zdanie, znane z wielu amerykańskich filmów bardzo mocno zapada w pamięć i z pewnością jest powszechnie znane. Podobnie jak wolność słowa, prawo do wyboru wyznania, prawo do życia, do edukacji… Uprawnienia każdego wynikają z Konstytucji, ale i wielu ustaw, do których przeciętny obywatel nigdy nie sięga. Dlatego też większość osób nie jest świadomy przysługujących mu uprawnień.
Kto nigdy nie wpisywał w wyszukiwarce internetowej swojego imienia i nazwiska? Nie szukał swoich znajomych czy rodziny? Chyba każdy kiedyś choć raz chciał „się wygooglować”. I każdego z nas mogły zaskoczyć wyniki wyszukiwania. Takie nieprzyjemne zaskoczenie stało się właśnie powodem postępowania w poniższej sprawie.
W 2014 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok dotyczący bezpośrednio naszej prywatności w Internecie. W ramach rozpatrywania sprawy Mario Costeja González i Espanola de Protección de Datos (AEPD) przeciwko koncernowi Google, Trybunał uznał, że każdy ma prawo do żądania usunięcia jej imienia i nazwiska z wyszukiwarki, a po złożeniu odpowiedniego wniosku, dane powinny być niezwłocznie usunięte i niedostępne w wyszukiwaniu. Dotyczy do zarówno artykułów z naszymi danymi, notatek, ale także zdjęć na których możliwa jest identyfikacja naszej osoby. Każdy może złożyć stosowny wniosek skierowany do administratora danych (np. może nią być firma zarządzającej wyszukiwarką internetową, ale także podmioty publiczne czy prywatne gromadzące dane osobowe) o wykreślenie nazwiska z rejestrów. Wniosek musi być umotywowany. Można także wystąpić o wymazanie treści, które już wcześniej zostały skasowane z konkretnych stron internetowych.
Należy jednak pamiętać, że choć prawo do zapomnienia nie jest ustanowione na poziomie krajowym (np. w polskiej ustawie), a pochodzi z orzeczenia unijnego, więc powinno być stosowane w krajach członkowskich Unii Europejskiej. W odpowiedzi na to rozstrzygnięcie, Google udostępnił nawet na swoich serwerach specjalny formularz, który można wypełnić, zamiast składania pisemnego wniosku. Formularz ten zawiera możliwość zgłoszenia nie tylko ujawnienia danych osobowych, ale także naruszenia dóbr osobistych, prawa własności przemysłowej i intelektualnej oraz innych działań i bezprawnych treści.
Warto zaznaczyć, że w przypadku Google, wniosek może dotyczyć nie tylko usługi wyszukiwarki internetowej, ale także innych portali koncernu Google: filmów na YouTube, portalu Google+, reklam Google czy Google Play.
Skutki tego można zaobserwować podczas przeglądania wyników wyszukiwania – niekiedy na dole strony pojawia się komunikat: “Niektóre wyniki mogły zostać usunięte na mocy europejskich przepisów o ochronie danych.”
Informacją publiczną jest każda wiadomość wytworzona przez szeroko rozumiane władze publiczne oraz osoby pełniące funkcje, a także inne podmioty, które realizujące kompetencje związane z władzą. Tego typu informacje powinny znaleźć się w Biuletynie Informacji Publicznej. Jeżeli poszukiwane fakty (takie, które spełniają kryterium informacji o działalności organów władzy publicznej i osób pełniących funkcje publiczne) nie zostały udostępnione w Biuletynie Informacji Publicznej, to nie ma szans na ich uzyskanie? Zdecydowanie nie. Każdemu obywatelowi przyznane jest konstytucyjne prawo do uzyskiwania tego typu informacji (także m.in. o działalności samorządów gospodarczych i zawodowych).
Odformalizowana procedura wprowadzona ustawą o dostępie do informacji publicznej pozwala na otrzymanie konkretnych informacji od organów administracji publicznej po złożeniu odpowiedniego wniosku. Taki wniosek może być wysłany mailem, pocztą, za pomocą elektronicznego formularza, faksem, czy zaniesiony osobiście do urzędu. Ma dowolną formę, ale by zostać rozpatrzony, musi zawierać niezbędne informacje: podstawę prawną ubiegania się o informację, dokładne opisanie, o jaka informacja interesuje wnioskodawcę oraz jaka forma odpowiedzi jest preferowana (fax, mail, poczta). W praktyce, największe trudności sprawia dokładne opisanie żądanych informacji. Precyzyjne wskazanie, jakie fakty nas interesują jest najważniejszym elementem wniosku, który będzie rozpatrywany przez urząd. Nawet jeżeli po rozpatrzeniu uzna on, że pytanie nie jest precyzyjne, możliwe jest złożenie kolejnego wniosku z doprecyzowanymi kwestiami.
Należy także pamiętać, że organ może odmówić dostępu do tzw. informacji przetworzonej, czyli takiej, której uzyskanie będzie wymagało np. dodatkowych analiz czy badań. Po pierwsze, to organ jednak musi udowodnić, że żądana informacja ma charakter przetworzony, po drugie zaś – może odmówić tylko wtedy, gdy wnioskodawca nie wykaże interesu publicznego w ujawnieniu informacji.
Przykładowy wniosek znajdziesz tutaj.
3. Prawo do informacji w postępowaniu karnym
Prawo do informacji w postępowaniu karnym ma różny zakres – w zależności od naszej roli w tym postępowaniu i od jego etapu (postępowanie przygotowawcze czy sądowe). Inne informacje musi otrzymać świadek – m.in. o tym, że może odmówić odpowiedzi na pytanie, jeśli odpowiedź naraża jego lub osobę najbliższą na odpowiedzialność karną, czy o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania, a inne podejrzany, czy oskarżony – przede wszystkim o prawie do obrony i jego pochodnych. Osobną kategorią są informacje i pouczenia niezbędne do przekazania pokrzywdzonemu. Zawsze, gdy przepis szczególny wskazuje jakieś obowiązki lub prawa przysługujące pokrzywdzonemu – organ, który na tym etapie prowadzi postępowanie (prokurator, sąd) musi o nich poinformować. Ważne z punktu widzenia osoby pokrzywdzonej jest to, że jeśli organ nie dopełni obowiązku informacyjnego, nie mogą mieć miejsca negatywne konsekwencje procesowe wobec pokrzywdzonego – np. jeżeli organ prowadzący przesłuchanie nie pouczy pokrzywdzonego o prawie odmowy odpowiedzi na poszczególne pytania, treść takiej odpowiedzi nie może być wykorzystana w postępowaniu.
Podobne unormowania dotyczą nie tylko pokrzywdzonego – przewidziane są także negatywne konsekwencje nieprawidłowego informowania świadków czy podejrzanych i oskarżonych. Powodują one możliwość odwoływania się od treści zawartych w protokołach na różnych etapach postępowania, a czasami nawet sprawiają, że dana czynność w ogóle staje się nieważna. Z tych względów warto zwracać uwagę na to, czy jesteśmy odpowiednio informowani podczas postępowania, w którym bierzemy udział. Dlatego też należy skrupulatnie badać, czy otrzymujemy treść pouczeń podczas czynności wykonywanych osobiście, czy tego typu pouczenia są dodawane do korespondencji. Każdą wątpliwość związaną z pouczeniem należy zgłosić organowi prowadzącemu postępowanie, a w miarę możliwości zadbać o zapisanie takiej okoliczności w protokole. Jednym z takich uprawnień osób zawiadamiających o podejrzeniu popełnienia przestępstwa – co najczęściej robią pokrzywdzeni – jest prawo do uzyskania w ciągu 30 dni informacji, czy w sprawie zostało wszczęte postępowanie albo czy odmówiono jego wszczęcia.
4. Prawo do opieki konsularnej w placówkach dyplomatycznych innych krajów niż Rzeczpospolita Polska
Zagubiony paszport czy dowód osobisty, konieczność szybkiego przemieszczenia się do kraju, problemy z opieką zdrowotną podczas podróży… – te i inne zagadnienia są bolączką obywateli znajdujących się poza granicami Polski. Warto wiedzieć, że z samego faktu posiadania obywatelstwa Unii Europejskiej (wtórnego wobec obywatelstwa kraju i w żaden sposób niezastępującego go) każdemu obywatelowi państwa członkowskiego przysługuje prawo do opieki konsularnej i dyplomatycznej w placówkach każdego z pozostałych państw UE. Co takie prawo gwarantuje? We wszystkich krajach, w których Polska nie ma swojego konsulatu lub ambasady (w krajach Europy placówki te istnieją), można zwrócić się o pomoc do każdego przedstawicielstwa dowolnego kraju Unii Europejskiej. W wielu przypadkach udzielenie pomocy może mieć postać umożliwienia kontaktu z polską placówką w innym kraju, ale nie jest to jedyna forma. Wszystkie instytucje dyplomatyczno – konsularne mogą udzielać Polakom tylko takiej pomocy, jaka przysługuje obywatelom ich państw. Ze wsparcia taki placówek można korzystać m.in. w przypadku poważnych wypadków, ciężkich chorób, zgonu, ale także przy zatrzymaniu lub aresztowaniu. W skrajnych sytuacjach, możliwe jest także otrzymanie wsparcia finansowego, jednak musi być ono poprzedzone zgodą polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych lub odpowiedniej misji konsularnej. Ponadto, pomoc ma charakter zwrotny, o czym obywatele są informowani przed jej udzieleniem. Oznacza to, że jeśli będzie miała charakter finansowy, jest udzielana na zasadzie „pożyczki”. Zakres pomocy jest zależny zarówno od kraju położenia placówki dyplomatycznej, jak i kraju macierzystego, dlatego też dokładny jej kształt można poznać kontaktując się z odpowiednim konsulatem czy ambasadą. W niewielu placówkach obsługa będzie prowadzona w języku polskim.
5. Prawo do zwolnienia z kosztów postępowania cywilnego
Jeżeli okazuje się, że poniesienie pełnych kosztów postępowania sądowego przekracza budżet osoby biorącej w nim udział, to jeszcze nic straconego. Istnieje bowiem możliwość zwolnienia z ponoszenia tych kosztów w pełnej wysokości lub w części, jeżeli to osoba zainteresowana wykaże, że taki wydatek nie będzie możliwy bez poważnego uszczerbku dla siebie i dla rodziny (tzn. jeżeli dochody są na tyle niskie, że poniesienie wydatku w procesie spowodowałoby koszt, którego strona nie jest w stanie pokryć). Taki wniosek (wraz z oświadczeniem o niemożliwości poniesienia kosztów) należy złożyć na piśmie lub ustnie do protokołu w sądzie, w którym sprawa się toczy. W oświadczeniu należy zawrzeć szczegółowe informacje o stanie rodzinnym, dochodach, pobieraniu zasiłków, emerytur itp. – warto potwierdzić dane odpowiednimi dokumentami. Wzór oświadczenia został znormalizowany i jest dostępny m.in. na stronach sądów. Wniosek jest rozpatrywany przez sąd, a na rozstrzygnięcie przysługuje zażalenie.
5 prawnych mitów o wykroczeniach i mandatach
Obcowanie z funkcjonariuszami reprezentującymi państwowy aparat wykonawczy zwykłemu obywatelowi bardzo często kojarzy się z niepozornym świstkiem papieru wetkniętym za wycieraczkę, z którego treści często wynika niewiele więcej, jak tyle, że mamy problem. Mandat karny, bo o nim mowa, nie musi być jednak końcem problemu, ani nawet jego początkiem. Po co jest, jak działa i czy można go anulować? Odpowiedzi na te i inne pytania – poniżej. Zapraszam do lektury!
1. Popełniłeś wykroczenie? To na pewno dostaniesz mandat!
Otóż… nie. Postępowanie mandatowe to tak naprawdę wyjątek od reguły rozpatrywania sprawy o wykroczenie przez sąd. Oznacza to, że gdyby tego wyjątku nie przewidziano, za przejście na czerwonym świetle, zbyt głośne słuchanie muzyki nocą czy wyprzedzanie na podwójnej ciągłej i inne wykroczenia za każdym razem otrzymywalibyśmy wyrok sądu. Prawodawcy postanowili wobec tego sprawy „błahych” naruszeń prawa przyspieszyć, aby i podsądny przyznający się do winy i sąd czasu nie tracili i – jeśli sprawa jest na tyle oczywista, że wystarczy osąd znajdującego się na miejscu uprawnionego funkcjonariusza (najczęściej policjanta) – przeprowadzić postępowanie, w którym wystarczy wystawienie mandatu karnego, który ma wiele cech wspomnianego wyroku. Taki tryb szczególny nazywamy postępowaniem mandatowym.
Oznacza to tyle, że co do zasady – właściwy do rozpoznania sprawy o wykroczenie jest nie policjant czy strażnik miejski, a sąd – a ściślej, sąd rejonowy właściwy ze względu na miejsce popełnienia wykroczenia. Ze względu jednak na to, że w ogromnej większości przypadków – a tak jest na przykład, jeśli chodzi o powszechne wykroczenia w ruchu drogowym – ustawa zezwala na przeprowadzenie postępowania mandatowego na przykład przez Policję, bo funkcjonariusze tej formacji przyspieszają działanie organów egzekwujących przestrzeganie prawa. Ilość wystawianych mandatów sprawia przy tym, że często wyrabia się mylne przekonanie o zasadzie postępowania mandatowego a nie – zwyczajnego. Wypisujący druk Policjant powinien pouczyć ukaranego o prawie do odmowy przyjęcia mandatu. Jeżeli ukarany z tego prawa skorzysta, spowoduje to skierowanie sprawy do sądu, w celu przeprowadzenia właśnie postępowania zwyczajnego .
2. Dostałem mandat i nie zgadzam się z policjantem. Z Internetu wiem, że ten mandat mogę ANULOWAĆ!
Nic bardziej mylnego. Mówiąc o anulowaniu mandatu narazimy się na cichy chichot naszych znajomych prawników (zwłaszcza tej złośliwej większości). Jeśli jednak nie zgadzamy się z oceną funkcjonariusza, możemy skorzystać z dwóch ścieżek obrony, z których każda działa nieco inaczej i żadna nie jest PROCEDURĄ ANULACJI.
Po pierwsze, przysługuje nam – jeszcze przed podpisaniem mandatu karnego kredytowanego – prawo do odmowy przyjęcia mandatu, o którym pisałem przed chwilą. Wówczas uprawnieni funkcjonariusze sporządzają niezbędną dokumentację, wzywają nas oraz świadków zdarzenia na przesłuchanie i – zamiast stwierdzać sprawstwo arbitralnie, jak w postępowaniu mandatowym – wysyłają zebrane dowody wraz z wnioskiem o ukaranie do sądu, który ocenia, czy można nam przypisać winę, czy też jesteśmy niewinni. W ten sposób w Kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenia zostało zagwarantowane konstytucyjne prawo do sądu. Warto pamiętać, że w tym postępowaniu jesteśmy uważani za niewinnych, dopóki wina nie zostanie udowodniona i stwierdzona prawomocnym wyrokiem, zaś ciężar dowiedzenia naszej winy leży w całości po stronie organu, który chciał nam wystawić mandat i to jego przedstawiciele muszą udowodnić, że popełniliśmy zarzucane wykroczenie.
Po drugie, jeśli mandat przyjęliśmy (pokwitowaliśmy jego odbiór lub opłaciliśmy mandat gotówkowy), przysługuje nam możliwość złożenia wniosku o uchylenie prawomocnego mandatu karnego. O ile jednak w przypadku odmowy przyjęcia mandatu sąd bada sprawę od samego początku i czyni ustalenia co do naszej winy, o tyle w przypadku wniosku o uchylenie prawomocnego mandatu karnego sąd bada samo postępowanie mandatowe – przeprowadzenie go zgodnie z prawem. Prawomocny mandat karny podlega bowiem uchyleniu tylko w ściśle przewidzianych wypadkach. Przyjrzyjmy się najczęstszym przypadkom.
Sytuacja, w której mandat karny został nałożony za czyn niebędący czynem zabronionym jako wykroczenie. Chodzi tu nie tyle o właściwe zakwalifikowanie czyjegoś zachowania jako wykroczenia – bo to już merytoryczna ocena samej sprawy, w tym postępowaniu wyłączona, a o to, czy na blankiecie mandatu wpisano czyn obiektywnie będący wykroczeniem. Przykład: kierowca samochodu przejechał przez skrzyżowanie na zielonym świetle, zaś nieuważny w tym wypadku policjant twierdzi, że uczestnik ruchu nie zastosował się do sygnału drogowego – światło czerwone. Jeżeli policjant prawidłowo oceni ustalone przez siebie zachowanie kierowcy (przejazd na czerwonym świetle) z punktu widzenia prawa, powinien wpisać na blankiecie mandatu mniej więcej „Niezastosowanie się do sygnału drogowego – światło czerwone – art. 92 § 1 Kodeksu wykroczeń”. Wówczas opisane jest zachowanie nieobojętne z punktu widzenia prawa – jest bowiem wykroczeniem z art. 92 § 1 Kodeksu wykroczeń i mandat – mimo, iż policjant się pomylił w kwestii koloru sygnału, nie podlega uchyleniu. Inaczej będzie, kiedy w tej samej sytuacji policjant napisze na przykład „Szybki przejazd przez skrzyżowanie – art. 92 § 1 Kodeksu wykroczeń”. Wówczas, jak wynika z blankietu mandatu, policjant błędnie wskazał, że szybki przejazd przez skrzyżowanie jest prawnie zabroniony jako wykroczenie. Co ciekawe – taki mandat będzie podlegał uchyleniu nawet, jeśli kierowca faktycznie przejechał skrzyżowanie na czerwonym świetle!
Osoba ukarana mandatem popełniła czyn, ale nie ma ukończonych 17 lat.
Ukarany działał w ramach obrony koniecznej, stanu wyższej konieczności, albo był niepoczytalny.
Doszło do naruszenia przepisów dotyczących wymiaru grzywny nakładanej w drodze mandatu karnego. Tu należy pamiętać, że za pojedyncze wykroczenie nie można zasadniczo nałożyć kary grzywny wyższej niż 500 złotych, chyba, że jeden czyn wyczerpuje znamiona dwóch wykroczeń – wówczas kwota graniczna sięga 1000 złotych.
Każdą z powyższych okoliczności musi jednak wskazać skarżący. Nie może on więc – jak w przypadku odmowy przyjęcia mandatu – zachowywać się biernie. I druga bardzo ważna rzecz: na złożenie wniosku o uchylenie mandatu mamy tylko 7 dni, licząc od dnia uprawomocnienia się mandatu (termin będzie zachowany, jeśli w tym czasie wyślemy przesyłkę na poczcie). Po tym czasie tracimy możliwość zaskarżenia mandatu.
A wracając do anulowania mandatu – nie należy ufać ludziom, którzy twierdzą, że opracowali cudowny wzór pisma, dzięki któremu można wygrać każdą sprawę w sądzie, a my, za drobną opłatą możemy pobrać ten wzór ze strony internetowej i być pewnymi zwycięstwa na sali sądowej. Po pierwsze dlatego, że każda sprawa jest inna i często drobny szczegół decyduje o tym, że pismo – choćby było zredagowane w sposób uniwersalny – pasuje w naszej sprawie jak świni siodło. Po drugie, Autor zasadniczo odradza podpisywanie gotowych formularzy ściągniętych z Internetu, bez zagłębiania się w ich treść. Ta bywa bowiem nie tylko niezrozumiała, ale też oparta na błędnej argumentacji i w dużej mierze nielogiczna. Po trzecie wreszcie, spróbujmy postawić się w roli przedstawiciela organu ścigania lub w roli sędziego, czytającego po raz wtóry to samo pismo, ze zmienionymi danymi autora. Czystą naiwnością jest sądzić, że ów policjant lub sędzia – który przecież spotka się prędzej czy później z nadawcą – potraktuje go poważnie. Decyzję co do stosowania (odpłatnych!) internetowych wzorów przed sądem, autor pozostawia czytelnikom :).
3. Odmówię przyjęcia mandatu za wykroczenie drogowe, to nie dostanę punktów karnych!
I znów skucha. Wielu kierowców sądzi, że jeśli odmówi przyjęcia mandatu, to – nawet jeżeli sąd uzna ich za winnych – ominie ich nałożenie punktów karnych, choćby kosztem zapłaty wyższej grzywny czy kosztów sądowych. A tak nie jest. Jeżeli uprawomocni się wyrok lub wyrok nakazowy, który stwierdza naszą winę w zakresie wykroczenia drogowego, za które zgodnie z taryfikatorem naliczane są punkty karne, sąd, kierując taki wyrok do wykonania wyda zarządzenie o sporządzeniu i wysłaniu do właściwej jednostki policji specjalnej karty informacyjnej. Dzięki niej w policyjnej bazie danych (a dokładniej: ewidencji kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego) pojawią się informacje o ukaraniu nas za popełnione wykroczenie i zostanie nam przypisana odpowiednia ilość punktów karnych.
Warto wiedzieć, że powyższy mit nie wziął się znikąd. Polskie prawo przewiduje bowiem odpowiedzialność za wykroczenie, które ma bliski związek z wykroczeniami drogowymi, ale w istocie nie jest czynem popełnianym przez kierowcę. Chodzi o osławiony artykuł 96 § 3 Kodeksu wykroczeń („kto wbrew obowiązkowi nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie”). Oznacza to, że nie trzeba być kierowcą, żeby za takie wykroczenie odpowiedzieć (decyduje o tym zaimek KTO, który oznacza, że wykroczenia może dopuścić się każdy – jest to wtedy wykroczenie powszechne, w przeciwieństwie do wykroczeń indywidualnych, za które odpowiada tylko pewien określony w przepisie krąg podmiotów, na przykład uczestnicy ruchu), a co za tym idzie, jeśli jego sprawca nie jest kierowcą pojazdu silnikowego, a tylko jego właścicielem lub posiadaczem, to oczywiście nie można na niego nałożyć punktów karnych.
4. Już wiem! Podam funkcjonariuszowi wypisującemu mandat cudze dane i uniknę kary!
Autor stanowczo odradza takiego pomysłu. Po pierwsze, funkcjonariusz legitymujący złapanego na gorącym uczynku sprawcę wykroczenia jest wyposażony w szereg uprawnień, pozwalających na weryfikację danych osobowych przez niego podawanych. W szczególności jeżeli nie można ustalić tożsamości osoby zatrzymanej na gorącym uczynku popełnienia wykroczenia lub bezpośrednio potem, policja ma prawo taką osobę zatrzymać (na popularne „48 godzin”). Jeśli dodatkowo okaże się, że wprowadziliśmy funkcjonariuszy w błąd – na przykład posługując się fałszywym poświadczeniem naszej tożsamości przez inną osobę i podpisaliśmy się na blankiecie mandatu jako ktoś inny – to nasze zachowanie może zostać potraktowane jako jednocześnie:
przestępstwo z art. 270 § 1 Kodeksu karnego (Kto, w celu użycia za autentyczny, podrabia lub przerabia dokument lub takiego dokumentu jako autentycznego używa, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5);
Przestępstwo z art. 190a § 2 Kodeksu karnego (Karze pozbawienia wolności do lat 3 – podlega, kto, podszywając się pod inną osobę, wykorzystuje jej wizerunek lub inne jej dane osobowe w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej);
Przestępstwo z art. 235 Kodeksu karnego (Kto, przez tworzenie fałszywych dowodów lub inne podstępne zabiegi, kieruje przeciwko określonej osobie ściganie o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne albo w toku postępowania zabiegi takie przedsiębierze, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3); 4) Wykroczenie z art. 65 § 1 Kodeksu wykroczeń (Kto umyślnie wprowadza w błąd organ państwowy lub instytucję upoważnioną z mocy ustawy do legitymowania: 1) co do tożsamości własnej lub innej osoby, 2) co do swego obywatelstwa, zawodu, miejsca zatrudnienia lub zamieszkania, podlega karze grzywny.).
Tak. Za umyślne podanie policji cudzych danych i podpisanie mandatu jako ktoś inny możemy zostać skazani na karę 5 lat pozbawienia wolności. To… może jednak lepiej uderzyć się w piersi i wyłożyć te 500 złotych?
5. Dostałem mandat od kontrolera w komunikacji miejskiej, a on przecież nie jest funkcjonariuszem!
Fakt: nie jest funkcjonariuszem (choć w pewnych, przewidzianych w ustawie Prawo przewozowe wypadkach może nas ująć – co nie jest oczywiście równoznaczne z zatrzymaniem przez funkcjonariusza). Mit: ale… kwitek wypisany za jazdę bez ważnego biletu to nie żaden mandat. Spójrzmy na tytuł takiego dokumentu – jest to zwykle wezwanie do uiszczenia opłaty dodatkowej za jazdę bez ważnego dokumentu przewozu (to taka ustawowa nazwa biletu). Wystawienie takiego wezwania jest uprawnieniem przewoźnika i ma naturę nie represji karnej, nakładanej przez organ egzekwowania prawa, ale bardziej kary umownej, z którą spotykamy się w prawie cywilnym . Wszak przewoźnik (na przykład ZTM w Warszawie) nie jest podmiotem nadrzędnym wobec nas, a faktycznie naszym kontrahentem, z którym umowę zawarliśmy wsiadając do środka komunikacji.
Co to oznacza? Że wszystko, co opisane jest powyżej w kwestii mandatów, nie dotyczy wezwań do zapłaty wystawianych przez kontrolerów w komunikacji miejskiej, gdyż takie wezwanie to nie mandat!
Trzeba jednak pamiętać, że kontrolerowi jesteśmy obowiązani okazać dokument tożsamości (to nie to samo co legitymowanie!), o ile nie decydujemy się na zapłatę kary umownej po ujawnieniu w czasie kontroli braku ważnego biletu. Nieokazanie dokumentu przy jednoczesnym nieopłaceniu kary będzie w takim wypadku… wykroczeniem z art. 87a ustawy Prawo przewozowe. I… za to już możemy oczywiście zostać ukarani mandatem, na przykład przez wezwaną przez kontrolera Policję.
Czy… warto przyjąć mandat?
A – to już nie mit, ale pytanie, na które jasna odpowiedź pojawia się dopiero, gdy znane są okoliczności konkretnej sprawy. Nie ma wobec tego jedynej i niepodważalnej recepty. Jeśli jednak znajdziemy się w tej krępującej, problematycznej dla nas i funkcjonariusza sytuacji, pamiętajmy, że egzekwowane prawo jest zasadniczo, w większości przypadków, także po to, abyśmy sami czuli się bezpiecznie i mieli pewność, że ktoś, kto zagraża naszemu bezpieczeństwu, na przykład przez nieostrożną jazdę samochodem, zostanie ukarany – szybko i skutecznie. Prawidłową odpowiedź na powyższe pytanie – przy każdorazowym „dokumenty proszę” musimy zawsze podać sami. Mam nadzieję, że powyżej zgromadzone wskazówki pomogą w jej znalezieniu.
5 praw, które musisz znać jako podróżnik
Zaczynasz planować wakacje? Liczysz wydatki i zastanawiasz się czy nie lepiej wsiąść do pociągu byle jakiego, pojechać nad morze i rozbić namiot? Z drugiej zaś strony polskie morze zimne a pogoda kapryśna, to może jednak Hawaje? Niezależnie od ostatecznej decyzji, warto wiedzieć jak reagować w nieprzewidzianych sytuacjach podczas wypoczynku.
1. Odwołany lot i co dalej
Uzbierałeś przez cały rok w skarbonce odpowiednią kwotę na wakacje w ciepłych krajach. Kupiłeś nowe klapki, okulary i ręcznik w sam raz na plaże na Hawajach. Spakowałeś starannie walizkę. Pojechałeś na lotnisko, zaznaczyłeś na Facebooku, że spędzasz wakacje na Hawajach, czekasz a odprawę, kupiłeś prasę na lot… A tu nagle pojawia się informacja, że Twój lot został odwołany.
I jak tu się nie zdenerwować? Ale spokojnie – z każdej sytuacji jest jakieś wyjście!
Gdy odwołują Twój lot masz prawo do zwrotu kosztów biletu lub zapewnienia Ci innego połączenia z punktem docelowym oraz posiłku, napojów i rozmowy telefonicznej, jeżeli czas oczekiwania na inne połączenie lotnicze to usprawiedliwia.
Na lotnisku po podaniu informacji o odwołanym locie powinny zostać również przekazane pasażerom informację o ewentualnej zmianie planu lotu albo o podstawieniu samolotu zastępczego.
Pamiętaj również, że przysługuje Ci prawo do odszkodowania.
Wysokość odszkodowania zależy od zasięgu podróży: – w przypadku lotów do 1500 km – wynosi do 250 euro; – w przypadku lotów na dystansie 1500-3500 km – 400 euro; – w przypadku lotów powyżej 3500 km – 600 euro;
Jeżeli zaś po wyczerpaniu procedury reklamacyjnej u przewoźnika nie otrzymasz satysfakcjonującej rekompensaty, możesz wnieść skargę do Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Informacje dot. złożenia skargi znajdziecie tutaj
Uprawnienie do odszkodowania nie obowiązuje jednakże gdy: – przewoźnik uprzedził nas o odwołaniu lotu z co najmniej 2-tygodniowym wyprzedzeniem, albo; – przewoźnik uprzedził nas o dowołaniu lotu z co najmniej 7-dniowym wyprzedzeniem i zaproponował połączenie rozpoczynające się nie wcześniej niż 2 godziny wcześniej i kończące się nie później niż 4 godziny później niż planowano.
2. Zgubiony bagaż
Twój lot na Hawaje jednak się odbył. Już myślisz o tym aby założyć swoje nowe bikini lub kąpielowe spodenki i wskoczyć do wody albo wylegiwać się nad basenem z drinkiem z palemką w dłoni. Czekasz już tylko na bagaż aby zrealizować swoje plany i nagle okazuje się, że bagaż zaginął…
Panika nic nie da. Najwyżej będziesz opalać się nago (czy to dobry pomysł znajdziesz odpowiedź w pkt. 5), ale zanim do tego dojdzie dobrze zachować rozsądek i postarać się wybrnąć z tej patowej sytuacji. Pierwsze co należy zrobić to udać się do punktu zagubionego bagażu. Tam poproszą Cię o kartę pokładową i otrzymany przy odprawie biletowo-paszportowej odcinek świadczący o nadaniu bagażu. Następne powinieneś starannie opisać zaginiony bagaż np. kolor i rodzaj walizki. Kolejnym krokiem będzie wypełnienie stosownego formularza z podaniem adresu, pod który linia ma przesłać odnalezioną walizkę.
Jeżeli bagażu nie uda się sprowadzić w ciągu kilku godzin od zgłoszenia, warto się upomnieć o tzw. pakiet przetrwania. Niektórzy przewoźnicy oferują rodzaj zapomogi na zakup najpotrzebniejszych rzeczy. Jej wysokość zależy od linii – zwykle jest to 100 dolarów, czasem 100 euro. Niektórzy przewoźnicy mają przygotowane przez siebie „pakiety przetrwania”, które dają pechowcom bez bagażu – jest to zwykle kosmetyczka z podstawowym zestawem higienicznym, koszulka, skarpetki, itp.
Jeśli bagaż nie znajdzie się po upływie 21 dni od dnia, w którym miał przybyć, jesteś uprawniony do dochodzenia w stosunku do przewoźnika uprawnień wynikających z umowy przewozu np. takich jak zapewnienia Ci odpowiednich warunków przewozu, czy dostarczenia w miejsce docelowe Twojego bagażu.
WAŻNY AKT PRAWNY!
3. Gdzie mogę rozbić namiot?
Drobne ze skarbonki nie wystarczyły na ekskluzywny hotel pięciogwiazdkowy i SPA, ale jeszcze nic straconego! Masz przecież kupiony kilka lat temu namiot, wykorzystywany w warunkach bojowych na Openerze. SPA też możesz sobie zorganizować, w końcu nie jedna plaża w Polsce może być błotnista. Dodatkowo po co płacić za pole namiotowe jak możesz rozbić namiot np. na plaży, słuchać szumu morza, śpiewu mew… Słyszałeś o czymś takim jak „prawo ziemi” jak i o opowieściach znajomych, którzy na dziko zatrzymywali się w urokliwych miejscach Skandynawii.
Rozbicie namiotu na dzikich plażach w Chałupach może nie być takie proste. Terenami nadmorskimi zarządzają Urzędy Morskie, do których powinieneś wystąpić o zezwolenie. Jak wygląda taki wniosek? Musisz podać:
adresata wniosku tj. Dyrektora właściwego Urzędu Morskiego,
okres, na jaki chcesz uzyskać zgodę,
na co dokładnie chcesz uzyskać zgodę np. na rozbicie namiotu,
miejsce, w którym chciałbyś rozbić namiot.
Urząd Morski w Szczecinie Urząd Morski w Słupsku Urząd Morski w Gdyni
Zarządzenie porządkowe nr 1 Dyrektora UM w Szczecinie z dnia 17 czerwca 2015 r. w sprawie ochrony terenów pasa technicznego;
Zarządzenie porządkowe nr 1 Dyrektora UM w Słupsku z dnia 24 marca 2014 r. w sprawie określenia wymogów zabezpieczenia brzegu morskiego, wydm nadmorskich i zalesień ochronnych w nadbrzeżnym pasie technicznym;
Zarządzenie porządkowe nr 3 Dyrektora UM w Gdyni z dnia 05 maja 2011 r. w sprawie określenia wymogów zabezpieczenia terenów pasa technicznego.
Na tym jednak nie koniec. Chcąc rozbić namiot, powinieneś dodatkowo sprawdzić czy miejsce, które wybrałeś nie stanowi części rezerwatu przyrody lub parku narodowego. W takich miejscach rozbicie namiotu jest zabronione, z drobnymi wyjątkami – Dyrektor Parku Narodowego (w parku narodowym) lub Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska (w rezerwacie przyrody) może wyznaczyć miejsca do rozbicia namiotu.
To może nad jeziorem będzie łatwiej? Nie do końca. Na terenach leśnych zabrania się bowiem biwakowania z wyjątkiem miejsc wyznaczonych przez właściciela lasu lub nadleśniczego. Można je znaleźć na mapie, albo zapytać w nadleśnictwie.
Najbezpieczniejszym zaś rozwiązaniem będzie jednak znalezienie pola namiotowego i rozbicie tam namiotu. Jednakże jeżeli marzy Ci się namiot na pustej plaży z możliwością codziennego podziwiana wschodów i zachodów Słońca, to klawiatury w ruch i piszcie wnioski o stosowne zezwolenia, żeby później nie dopłacać do wakacji w ramach otrzymanego mandatu za rozbicie namiotu na plaży ,,na dziko’’.
Wysokość takiego mandatu wynosi 300 zł na podstawie art. 81 Kodeksu wykroczeń w zw. z pkt. 12 rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów w sprawie wysokości grzywien nakładanych w drodze mandatów karnych za wybrane rodzaje wykroczeń
4. Zimne piwo na plaży… Czy mogę je pić?
Jesteś na plaży. Jest gorąco, słońce parzy, piasek przyjemnie przykleja Ci się do stóp, morze szumi… Jednym słowem – idealnie. Do pełni szczęścia brakuje Ci tylko dobrze schłodzonego złotego trunku czyli piwa. Już chcesz otworzyć puszkę swego ulubionego napoju chmielowego ale czy na pewno Ci wolno?
Miejsca, w których nie wolno spożywać alkoholu wymienione są w ustawie o wychowaniu w trzeźwości – będą to np. tereny szkół, domów studenckich (akademik również), komunikacja miejska lub parki. Jednakże każda gmina ma możliwość do określenia dodatkowego miejsca, w którym alkoholu spożywać nie można. Czyli planując urlop w Chałupach, sprawdź czy gmina Władysławowo wydała taki zakaz.
Informację taką możemy uzyskać od napotkanego patrolu Policji lub Straży Miejskiej. Jeżeli zaś zachęcony wakacyjną aurą dasz się ponieść chwili i wypijesz piwo, to musisz liczyć się z możliwością otrzymania mandatu w wysokości 100 zł(na podstawie art. 431 ust. 1 Ustawy o wychowaniu w trzeźwości oraz w zw. pkt. 52 rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów w sprawie wysokości grzywien nakładanych w drodze mandatów karnych za wybrane rodzaje wykroczeń).
5. Czy na każdej plaży mogę opalać się toples?
Jest gorąco, a Ty marzysz o idealnej opaleniźnie. Nie chcesz mieć nieefektownych śladów po kostiumie kąpielowym, więc zdejmujesz górę od kostiumu kąpielowego. Panowie przecież nie chodzą na plaży w koszulkach, więc komu może przeszkadzać Twój brak części kostiumu? Tylko teoretycznie możesz czuć się bezpiecznie. Jeżeli nie przebywasz na plaży nudystów, to możesz liczyć się z przykrymi konsekwencjami swego niekompletnego ubioru. Otóż zgodnie z Kodeksem wykroczeń – art. 140 – publiczne dopuszczanie się nieobyczajnego wybryku podlega karze aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 1500 złotych albo karze nagany.
Aby amatorki przebywania na plaży w niekompletnym bikini zostały ukarane stróż prawa (policjant, strażnik miejski) musi uznać, że ,,wybryk’’ (w naszym wypadku opalanie topless) miał charakter celowy, nieobyczajny i został dokonany publicznie. Plaża zatem może wpisywać się w te wymagania, ale oceny dokona stróż prawa.
Opalanie się topless staje się społecznie akceptowane, choć zawsze trzeba mieć też na uwadze opinię innych osób przebywających na plaży, którym widok gołego biustu może przeszkadzać. Biorąc zaś pod uwagę wysokość możliwej grzywny, drogie Panie jeżeli zdecydujecie się na taką formę korzystania z uroków słońca, to róbcie to w sposób rozsądny z poszanowaniem zdania innych. Albo sprawdźcie mapę plaż nudystów.
Przejmij inicjatywę – dostęp do informacji publicznej w pigułce
Utworzone przez admin - Bez komentarzy Baza WiedzyInfografika
Z czytelnej infografiki dowiesz się w jaki sposób uzyskać dostęp do informacji publicznej. Czym właściwie jest informacja publiczna? Kto może ją uzyskać? Co zrobić, gdy organ administracji spóźnia się z jej udzieleniem?
Druga część wkrótce!
Przejmij inicjatywę – dostęp do informacji publicznej w pigułce – cz. 2
Z czytelnej infografiki dowiesz się w jaki sposób uzyskać dostęp do informacji publicznej. Jakie są ograniczenia w dostępie do informacji publicznej? Czy i kiedy trzeba za taką informację zapłacić? Jakie podmioty są zobowiązane do udzielenia Ci takiej informacji?