Source: https://sip.lex.pl/orzeczenia-i-pisma-urzedowe/orzeczenia-sadow/vi-pa-39-18-wyrok-sadu-okregowego-w-szczecinie-522817585
Timestamp: 2020-05-25 14:29:13+00:00
Document Index: 58289172

Matched Legal Cases: ['art. 53', 'art. 207', 'art. 98', 'art. 100', 'art. 113', 'art. 113', 'art. 455', 'art. 817', 'art. 14', 'art. 455', 'art. 817', 'art. 14', 'art. 481', 'art. 321', 'art. 83', 'art. 81', 'art. 386', 'art. 386', 'art. 217', 'art. 278', 'art. 6', 'art. 233', 'art. 233', 'art. 233', 'art. 233', 'art. 435', 'art. 14', 'art. 435', 'art. 20', 'art. 107', 'art. 368', 'art. 368', 'art. 378', 'art. 481', 'art. 455', 'art. 481', 'art. 386']

VI Pa 39/18 - Wyrok Sądu Okręgowego w Szczecinie
Opublikowano: LEX nr 2723889
Przewodniczący: Sędzia SO Andrzej Stasiuk.
Sędziowie SO: Monika Miller-Młyńska (spr.), Jan Przybyś.
Sąd Okręgowy w Szczecinie VI Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 18 maja 2018 r. w S. sprawy z powództwa A. B. (1) przeciwko (...) spółce z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w S. z udziałem interwenienta ubocznego po stronie pozwanej - Towarzystwa (...) Spółki Akcyjnej z siedzibą w W. o odszkodowanie i zadośćuczynienie na skutek apelacji powódki A. B. (1) oraz interwenienta ubocznego Towarzystwa (...) Spółki Akcyjnej z siedzibą w W. od wyroku Sądu Rejonowego Szczecin-Centrum w Szczecinie z dnia 6 grudnia 2017 r., sygn. akt IX P 1100/14
I. uchyla punkt I zaskarżonego wyroku w zakresie dotyczącym zasądzenia od interwenienta ubocznego Towarzystwa (...) Spółki Akcyjnej z siedzibą w W. na rzecz A. B. (1) kwoty 10.773,50 zł (dziesięciu tysięcy siedmiuset siedemdziesięciu trzech złotych i pięćdziesięciu groszy) wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie liczonymi od dnia 7 grudnia 2017 r. do dnia zapłaty;
II. zmienia zaskarżony wyrok w punktach I i II w ten sposób, że jako datę początkową naliczania zasądzonych na rzecz A. B. (1) od (...) spółki z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w S. odsetek ustala dzień 6 czerwca 2014 r., określając jednocześnie, iż w okresie od 6 czerwca 2014 r. do 31 grudnia 2015 r. powódce należne są ustawowe odsetki, zaś w okresie od 1 stycznia 2016 r. do dnia zapłaty - ustawowe odsetki za opóźnienie;
IV. przyznaje adwokatowi K. O. od Skarbu Państwa - Sądu Okręgowego w Szczecinie tytułem kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej powódce z urzędu kwotę 738 (siedmiuset trzydziestu ośmiu) złotych, w tym 138 (stu trzydziestu ośmiu) złotych tytułem podatku od towarów i usług.
W toku procesu jaki, zainicjowany pozwem z 30 września 2014 r., toczył się przed Sądem Rejonowym Szczecin-Centrum w Szczecinie, A. B. (1) domagała się - po ostatecznym sformułowaniu swojego stanowiska - zasądzenia na swoją rzecz od (...) spółki z o.o. w S. kwoty 20.000 zł tytułem odszkodowania oraz 40.000 zł tytułem zadośćuczynienia w związku ze szkodą i krzywdą wywołaną wypadkiem przy pracy, jakiemu uległa w czasie pracy wykonywanej na rzecz pozwanej 15 listopada 2012 r. Ponadto domagała się zasądzenia odsetek ustawowych od dochodzonych należności, liczonych od dnia wypadku. Po ustanowieniu dla powódki pełnomocnika z urzędu, określił on żądanie pozwu w tym zakresie, że wskazał, iż domaga się zasądzenia odsetek od "dnia zgłoszenia szkody".
Wyrokiem z 6 grudnia 2017 r., wydanym w sprawie o sygnaturze akt IX P 1100/14 Sąd Rejonowy Szczecin-Centrum w Szczecinie zasądził od pozwanej spółki oraz interwenienta ubocznego kwotę 21547 zł wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie liczonymi od 7 grudnia 2017 r. do dnia zapłaty, zastrzegając, że zapłata jakiejkolwiek kwoty z ww. roszczenia przez pozwaną albo interwenienta zwalnia drugiego z zobowiązań do wysokości dokonanej zapłaty (pkt I); zasądził od pozwanej na rzecz powódki kwotę 20873 zł wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie liczonymi od 7 grudnia 2017 r. do dnia zapłaty (pkt II); oddalił powództwo w pozostałej części (pkt III), postanowił nie obciążać powódki kosztami procesu powstałymi po stronie interwenienta (pkt IV), zasądził od pozwanej na rzecz powódki kwotę 2.347,95 zł tytułem zwrotu kosztów procesu, w tym podatek VAT (pkt V), nakazał ściągnąć od pozwanej na rzecz Skarbu Państwa - Sądu Rejonowego Szczecin-Centrum w Szczecinie kwotę 4.753,32 zł tytułem nieuiszczonych kosztów sądowych (pkt VI), nakazał ściągnąć od powódki na rzecz Skarbu Państwa - Sądu Rejonowego Szczecin-Centrum w Szczecinie kwotę 2.942,96 zł tytułem nieuiszczonych kosztów sądowych z zasądzonego w punkcie I roszczenia (pkt VII), oraz przyznał od Skarbu Państwa - Sądu Rejonowego Szczecin-Centrum w Szczecinie reprezentującemu powódkę z urzędu adwokatowi K. O. tytułem wynagrodzenia kwotę 973,05 zł, w tym podatek VAT (pkt VIII).
W dniu 15 listopada 2012 r. na terenie zakładu pracy spółki (...) wykonywała pracę na rzecz tej spółki, będąc w zatrudnieniu z agencją pracy (...) Polska Agencja Pracy sp. z o.o. w P. Tego dnia podjęła pracę przy oczyszczaniu żołądków. Jedna z maszyn, tzw. mała żołądkarka, zablokowała się. Powódka, chcąc ją odblokować, otworzyła klatę zabezpieczającą, po wcześniejszym włączeniu przycisków stop. Następnie powódka włożyła do maszyny prawą dłoń, aby oczyścić maszynę. W tym momencie ręka wślizgnęła się pod nóż maszyny i została zraniona. W chwili wypadku poszkodowana miała właściwe obuwie robocze i odzież roboczą.
Po doznanym urazie powódce udzielono pierwszej pomocy, zaopatrzono ranę. Wezwano także męża powódki, który pracował w tym samym zakładzie; odwiózł on ją do szpitala w S. Z.
Aby wyłączyć maszynę, należało włączyć przycisk (...), następnie wcisnąć przycisk bezpieczeństwa tzw. "grzybek", po czym otworzyć klapę. Maszyna posiadała trójstopniowy system bezpieczeństwa: można było ją zatrzymać przez przyciśnięcie stopu lub naciśnięcie tzw. grzybka albo otwarcie klapy, w której był czujnik wyłączający maszynę.
Przed wypadkiem A. B. (1) zajmowała się domem, robiła samodzielnie zakupy, przygotowywała posiłki, sprzątała. Po pierwszym zabiegu w kwietniu 2013 r. odczuwała ból, nie mogła utrzymać przedmiotów w dłoni, musiała korzystać z pomocy osoby trzeciej przy ubieraniu się, zapinaniu guzików. Początkowo nie mogła pisać, obecnie jest w stanie się podpisać.
Aktualnie powódka jest po trzeciej już operacji (22 września 2017 r.) w związku z wypadkiem. Przebyła zabieg odbarczenia nerwu pośrodkowego na poziomie mięśnia nawrotnego obłego.
Powódka w firmie (...) pracowała od 10 maja 2012 r. do 31 stycznia 2013 r., przy czym w okresach od 16 listopada 2012 r. do 5 grudnia 2012 r. korzystała ze zwolnień lekarskich w związku z urazem doznanym wskutek wypadku przy pracy. Następnie wróciła do pracy i pracowała do końca stycznia 2013 r. Od 1 lutego 2013 r. podjęła zatrudnienie bezpośrednio w spółce (...); trwało ono do 10 maja 2013 r. Umowa o pracę z pozwaną została rozwiązana bez zachowania okresu wypowiedzenia na podstawie art. 53 § 1 pkt 1 lit.a. Od 5 lutego 2013 r. powódka, aż do rozwiązania umowy przebywała na zwolnieniu lekarskim w związku z wypadkiem przy pracy z 15 listopada 2012 r.
Powódka przed pójściem na zwolnienie w dniu 5 lutego 2013 r. przeciążyła rękę, gdy musiała pracować po tzw. normalnych godzinach pracy.
A. B. (1) wskutek wypadku doznała dysfunkcji kończyny górnej prawej po ranie szarpanej śródręcza prawego. Wystąpiła pourazowa kauzalgia i sztywność stawku (...) leczona operacyjnie - 7 kwietnia 2013 r. wykonano u powódki artrolizę (...), tenolizę ścięgien prostowników, nekrolizę nerwów skórnych - gałązki czuciowe i nerwu promieniowego.
W związku z wypadkiem przy pracy z dnia 15 listopada 2012 r. A. B. doznała długotrwałego uszczerbku na zdrowiu wynoszącego 10%, z punktu widzenia biegłego z zakresu chirurgii. Jest on trwały, ze złymi rokowaniami co do zmiany tego stanu.
U powódki w następstwie urazu z 15 listopada 2012 r. wystąpiły ograniczenia zgięcia w stawach międzypaliczkowych placów, szczególnie palca II ręki prawej i z brakiem pełnego zamknięcia ręki w pięść, a ponadto zaburzenie czucia w obrębie I-III palca na promieniowej powierzchni przedramienia. Następstwa te można ocenić zgodnie z ww. rozporządzeniem (ograniczenie ruchów w stawach palca II ręki prawej) pkt 138b na 10%, osłabienie czucia w zakresie nerwu promieniowego pkt 181 na 5%, co daje łącznie 15% uszczerbku na zdrowiu z punktu widzenia wiedzy medycznej z zakresu ortopedii.
Zdarzenie z 15 listopada 2012 r. zostało uznane przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych Oddział w S. za wypadek przy pracy.
Decyzją lekarza orzecznika ZUS z 18 marca 2013 r. ustalono u powódki 15% długotrwały uszczerbek na zdrowiu w oparciu o pkt 130b tabeli rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 18 grudnia 2002 r. w sprawie szczegółowych zasad orzekania o stałym lub długotrwałym uszczerbku na zdrowiu, trybu postępowania przy ustalaniu tego uszczerbku oraz postępowania o wypłatę jednorazowego odszkodowania. Z tego tytułu wypłacone zostało przez ZUS świadczenie w kwocie łącznej 10.560 zł.
Orzeczeniami lekarza orzecznika z 10.06.2014 i następnie komisji lekarskiej ZUS z 22 lipca 2014 r. podwyższono uszczerbek do 18%. W dniu 24 lipca 2014 r. wydano decyzję odmowną o przyznaniu dodatkowego odszkodowania. Powódka nie odwołała się od decyzji z 24 lipca 2014 r.
A. B. otrzymywała zasiłek chorobowy z ubezpieczenia wypadkowego do 16 lipca 2013 r., a od 17 lipca 2013 r. do 12 maja 2014 r. przyznane jej zostało świadczenie rehabilitacyjne w wysokości 100% podstawy wymiaru.
Orzeczeniem lekarza orzecznika ZUS z 5 maja 2014 r. powódka została uznana za częściowo niezdolną do pracy do 31 maja 2015 r., z datą powstania niezdolności określoną na 15 listopada 2012 r. i w związku z wypadkiem przy pracy z tej właśnie daty. Decyzją z 20 maja 2014 r. ZUS odmówił dalszego prawa do świadczenia rehabilitacyjnego.
Powódka od 13 maja 2014 r. otrzymała rentę w wysokości 783 zł brutto. Od 1 czerwca 2015 r. wysokość renty wyniosła 810,16 zł brutto, zaś od 1 sierpnia 2016 r. - 812 zł.
A. B. (1) w związku z wypadkiem opłaciła badanie (...) na kwotę 100 zł. Obecnie, w związku z ostatnim zabiegiem, ma przepisane plastry chłodzące, których 30 sztuk kosztuje 380 zł. Będzie ich używać przez 2 miesiące, a w ciągu dnia musi zużyć 2 plastry.
Sąd Rejonowy przywołał także przepis art. 207 § 1 i 2 k.p. zgodnie z którym pracodawca ponosi odpowiedzialność za stan bezpieczeństwa i higieny pracy w zakładzie pracy. Zwrócił uwagę, że wynika z niego, iż pracodawca jest obowiązany chronić zdrowie i życie pracowników przez zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy przy odpowiednim wykorzystaniu osiągnięć nauki i techniki. W szczególności pracodawca jest obowiązany:
Zdaniem sądu I instancji bezspornie w sprawie doszło do wypadku przy pracy w przedsiębiorstwie pozwanej w dziale patroszenia drobiu. Sąd wyjaśnił, iż w jego ocenie pozwana odpowiada na zasadzie ryzyka, jako przedsiębiorstwo wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody. Zauważył bowiem, że do uboju i obróbki drobiu na skalę przemysłową, jak ma to miejsce u pozwanej, niezbędne jest korzystanie z urządzeń i maszyn wprawianych w ruch za pomocą sił przyrody, to zaś determinuje odpowiedzialność pozwanej na zasadzie ryzyka. Żeby zwolnić się z odpowiedzialności musi wystąpić siła wyższa, albo wyłączna wina poszkodowanego, przy czym zdaniem sądu żadna z tych przesłanek egzoneracyjnych nie wystąpiła. Odnosząc się do powyższego, Sąd Rejonowy podniósł, iż z poczynionych ustaleń wynika, że w maszynie - żołądkarce wprawianej w ruch za pomocą energii elektrycznej, przy której doszło do wypadku, został odłączony system bezpieczeństwa w jej klapie przez pracownika - mistrza zmianowego o nazwisku Ptyś. Stąd też doszło do naruszenia przez pozwaną ogólnych zasad bhp. Zatem w związku z działaniem tego pracownika i naruszeniem zasad bhp, nawet przy założeniu pomyłki powódki, ewentualnie niezadziałaniu pozostałych dwóch wyłączników (systemów bezpieczeństwa), doszło do wypadku - zdarzenia, w wyniku którego ucierpiała powódka. Sąd wskazał, iż A. B. (1) znała zasady obsługi maszyny i sposób postępowania przy jej odtykaniu. Podkreślił, że pracodawca tolerował sytuację, że to nie brygadzista zajmował się odtykaniem i było to normą (sąd zauważył, że zeznała o tym nie tylko powódka, ale także K. R. (1) i B. D.). Mając na uwadze powyższe, Sąd Rejonowy uznał, iż nie można mówić o wyłącznej odpowiedzialności powódki za zaistniałe zdarzenie. Podkreślił, że ze względu na rażącą sytuację po stronie pozwanej, tj. odłączenie bezpiecznika w klapie wyłączającego maszynę przez pracownika pozwanej nie doszło do jakiegokolwiek przyczynienia się powódki do skutków zaistniałego zdarzenia, które mogłoby obniżyć odpowiedzialność strony pozwanej. W ocenie Sądu Rejonowego związek przyczynowy pomiędzy odłączeniem systemu bezpieczeństwa a zaistnieniem zdarzenia jest oczywisty i jednoznaczny.
Jednocześnie sąd I instancji podniósł, iż nawet gdyby przyjąć, że pozwana nie odpowiada na zasadzie ryzyka, to odpowiadałaby na zasadzie winy. Odłączenie systemu bezpieczeństwa w klapie maszyny było jego zdaniem ewidentnym działaniem sprzecznym z zasadami bezpiecznych i higienicznych warunków pracy i winę za działania pracownika (pana Ptysia) ponosi zakład pracy - tutaj pozwana na zasadzie winy anonimowej. W ocenie Sądu Rejonowego była to wina co najmniej nieumyślna, tj. lekkomyślne działanie mistrza zmianowego, albo działanie umyślne z zamiarem ewentualnym godzenia się na skutki naruszenia zasad BHP. Sąd I instancji podkreślił, że z zeznań świadków wynika, że maszyna często się zapychała i pracownicy nie mogli nadążyć z pracą. Zatem w ocenie sądu celem jakiemu służyło wyłączenie bezpiecznika było odtykanie maszyny w trakcie jej normalnej pracy, tak, aby nie zatrzymywać ciągu technologicznego, z którym wiązał się przestój i ewentualnie praca w godzinach nadliczbowych. Sąd zwrócił przy tym uwagę, iż powódka nie wiedziała o tym, że bezpiecznik w klapie nie działa. Od początku twierdziła, że maszynę wyłączyła. Sąd uznał zarazem, że nie można wykluczyć, że zamiast przycisku "stop" powódka wcisnęła przycisk "start" i tzw. grzybka w ogóle nie przycisnęła. Mogło też zdarzyć się jego zdaniem tak, że żaden z ww. przycisków nie zadziałał. Sąd podkreślił jednak, że brak jest w postępowaniu powypadkowym jakichkolwiek ustaleń w tym zakresie, poza notatką J. W., z której wynika, że przyciski "start" i "stop" działają, oraz, że jest odłączony wyłącznik automatyczny w jej klapie. Sąd podkreślił nadto, że gdyby przycisk w klapie nie był odłączony, to zapewne by zadziałał i nie doszłoby do wypadku i jego następstw. Pozwana natomiast nie wykazała, aby do skaleczenia doszło przy niedziałającej (odłączonej od zasilania) maszynie, wyłącznie poprzez skaleczenie się powódki o nieporuszające się noże, czy też inne części mechaniczne żołądkarki.
Mając na uwadze powyższe, Sąd Rejonowy żądaną z tego tytułu przez powódkę kwotę 40 000 zł uznał za adekwatną do krzywdy powódki, tj. do świadomości uszczerbku trwałego na zdrowiu w prawej, wiodącej dłoni oraz ograniczeniu w pełnieniu roli żony i matki, tj. niemożności dokonywania prac domowych, zakupów czy też współuczestniczeniu w zabawach ruchowych z dziećmi. Niezależnie od powyższego zwrócił uwagę na niezakończony nadal proces chorobowy, skutki wypadku trwające do chwili obecnej i negatywne w tym zakresie rokowania. Podkreślił, iż powódka przeszła już łącznie 3 zabiegi w związku z wypadkiem, za każdym razem odczuwa ból pooperacyjny, nie ma sprawnej kończyny, zdolności chwytania są nadal niezadowalające. Stąd też zadośćuczynienie na poziomie wyżej wskazanym w ocenie sądu rekompensuje rozmiar krzywdy powódki. Sąd I instancji wskazał ponadto, iż płaca minimalna w 2017 r. wynosiła 2000 zł brutto, a przeciętnie wynagrodzenie brutto w przetwórstwie przemysłowym dla województwa (...) wg stanu na października 2017 r. - 4308 zł (według danych GUS). W świetle powyższego zadośćuczynienia na poziomie nieco ponad dziewięciokrotności takiego wynagrodzenia nie można jego zdaniem uznać za wygórowane. Sąd podkreślił też, iż nie można tracić z pola widzenia faktu, iż od wypadku do chwili orzekania minęło ponad 5 lat, a sytuacja zdrowotna powódki nadal nie ustabilizowała się, zaś rokowania są niepomyślne.
Sąd wskazał wreszcie, że rozstrzygnięcie o kosztach procesu znalazło podstawę prawną w art. 98 § 1 i 2 k.p.c. Na koszty te złożyły się wynagrodzenie pełnomocnika i opłata skarbowa od pełnomocnictwa. Powódka wygrała proces w 70,70% a pozwana go wygrała w 29,30% i w takim procencie odpowiednio skompensowawszy koszty procesu pomiędzy stronami na podstawie art. 100 k.p.c. orzeczono jak w punkcie V wyroku Orzeczenia co do kosztów sądowych nieuiszczonych przez strony w zakresie opłaty sądowej od której powódka była zwolniona tymczasowo i wydatków na opinię biegłych, oraz innych wydatków zostało wydane w stosunku do pozwanej na postawie art. 113 ust. 1 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych. Sąd zauważył jednak, iż w wyroku doszło do oczywistych niedokładności wynikających z błędu rachunkowego, ponieważ do kosztów sądowych nieuiszczonych (oprócz pełnomocnika z urzędu) wliczono jeszcze także sumę składników jednostkowych, czyli naliczono je podwójnie (tj. 9,11 + 3000 + 352 zł = 3361,61 zł + (...),61 = 6723,22 zł) (błąd kalkulatorowy) i od tej podwójnej sumy wyliczono proporcjonalnie koszty przypadające na strony procesu. Suma nieuiszczonych kosztów sądowych w sprawie wyniosła 3361,61 zł (bez kosztu pełnomocnika z urzędu, który musiał zostać rozliczony osobno, ponieważ część tego kosztu pokrywa przegrywająca strona pozwana, a w zakresie wygranym przyznano sumę od Skarbu Państwa, którą z kolei dodatkowo dodano do kosztów sądowych podlegających ściągnięciu od pozwanej z zasądzonego roszczenia). W odpowiednim procencie zostały te koszty zasądzone ((...),61 x 70,70% = 2376,66 zł). Natomiast na podstawie art. 113 ust. 2 pkt 1 tej ustawy w zakresie nieobciążającym pozwaną sąd nakazał ściągnąć od powoda z zasądzonego roszczenia ((...),61 x 29,30% = 984,95 + przypadający koszt pełnomocnika z urzędu wraz podatkiem VAT - 973,05 = razem 1958,00 zł).
Interwenient uboczny wniósł apelację w zakresie rozstrzygnięć zamieszczonych w punktach I oraz IV-VIII wyroku. W przypadku punktu I wskazał, iż zaskarża go w zakresie, w jakim sąd zasądził od pozwanej spółki oraz interweniującego kwotę przekraczającą sumę 10.773,50 złotych wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie liczonymi od 7 grudnia 2017 r. do dnia zapłaty, to jest co do kwoty 10.773,50 złotych wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie liczonymi od 7 grudnia 2017 r. do dnia zapłaty.
- zmianę zaskarżonego orzeczenia poprzez oddalenie powództwa co do pozwanej (...) spółki z o.o. w S. oraz interwenienta ubocznego występującego po stronie pozwanej - Towarzystwa (...) S.A. w W. - ponad kwotę 10.773,50 złotych wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie liczonymi od 7 grudnia 2017 r. do dnia zapłaty, a zatem co do kwoty 10,773,50 złotych wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie liczonymi od 7 grudnia 2017 r. do dnia zapłaty;
- zasądzenie od powódki na rzecz zakładu ubezpieczeń występującego jako interwenient uboczny po stronie pozwanej kosztów niniejszego postępowania, w tym kosztów zastępstwa adwokackiego za postępowanie przed sądami obu instancji, jak również stosowne do zmiany rozstrzygnięcia zasadniczego zmodyfikowanie orzeczenia o obowiązku zwrotu kosztów procesu i nieuiszczonych dotąd kosztów sądowych, ewentualnie o uchylenie zaskarżonego orzeczenia i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania sądowi I instancji.
Wreszcie interwenient uboczny podkreślił, iż powódka otrzymała od Zakładu Ubezpieczeń Społecznych odszkodowanie w kwocie 10.560,00 złotych. W związku z tym odwołał się do poglądów "współczesnego orzecznictwa" i wskazał, że dochodzona przez powódkę kwota zadośćuczynienia nie może zupełnie abstrahować od tego jednorazowego świadczenia, a w związku z tym zadośćuczynienie określone przez Sąd Rejonowy na łączną kwotę 40.000 złotych, a obciążające interwenienta ubocznego co do kwoty 20.000 złotych, jawi się jako dalece wygórowane, a przede wszystkim nienależycie uzasadnione. Zdaniem interweniującego Towarzystwa nie powinno ono ponosić odpowiedzialności finansowej wobec powódki za zadośćuczynienie powyżej kwoty 10 000 złotych, zaś w odniesieniu do odszkodowania - powyżej kwoty 773,50 złotych, czyli w zakresie połowy z sumy 1.547 złotych, uzyskanej po uwzględnieniu współczynnika 50% przyczynienia się samej powódki do powstania jej szkody.
Apelację od wyroku Sądu Rejonowego złożyła także powódka. Działający w jej imieniu pełnomocnik wskazał, iż zaskarża wyrok w części oddalającej powództwo, tj. ponad zasądzoną na rzecz powódki kwotę (...) łącznie (pkt I i II wyroku), a także w zakresie odsetek od zasądzonych kwot w okresie od dnia zgłoszenia szkody do dnia 7 grudnia 2017 r., jak również w zakresie nieobciążania powódki kosztami powstałymi po stronie interwenienta (pkt IV wyroku), a nadto co do kosztów postępowania w zakresie nieobciążającym pozwaną i w zakresie obciążającym powódkę. W apelacji nie wskazano jednak, które punkty wyroku w związku z tym powódka skarży.
- naruszenie przepisów prawa materialnego w postaci art. 455 k.c. i art. 817 § 1 k.c. w zw. z art. 14 ust. 1 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, (...) i (...) przez jego niezastosowanie w sprawie, a w konsekwencji zasądzenie odsetek od 7 grudnia 2017 r., to jest od dnia wyrokowania, nie zaś od 30-go dnia od daty zgłoszenia szkody.
Odnosząc się do wysokości wykazanej szkody, apelująca podniosła, iż mogła uzasadniać swoje żądanie przy wykorzystaniu wymienionych w przepisach kodeksu postępowania cywilnego dowodów, w tym dowodu z przesłuchania strony. Powódka dla wykazania wysokości szkody zaproponowała przede wszystkim dowód ze swojego przesłuchania i dowody z dokumentów, które jednakże zostały uznane jedynie do kwoty 2420 zł. Innych dowodów nie była w stanie zdobyć, stąd miała nadzieję przekonać sąd do swoich racji w toku przesłuchania swojej osoby na rozprawie. Sąd I instancji nie uznał za wiarygodne dowodów wpłat ponad tę kwotę. Jeśli zaś chodzi o zeznania powódki, apelująca wskazała, że wydaje się jej, że sąd uznał je za niewiarygodne w całości w zakresie obniżenia dochodu i konieczności przekwalifikowania się, a także obniżenia możliwości zarobkowych. Powódka podała, że w istocie żądana kwota tytułem utraconych dochodów wynosiła łącznie ok. 15.000 zł, czyli - mając na względzie okres od dnia zaistnienia wypadku do dnia wyrokowania, wynoszący blisko 61 miesięcy - dochodziła z tego tytułu kwoty odpowiadającej około 245 zł miesięcznie. W apelacji wskazano, iż "jakkolwiek wydaje się, że szkoda z tego tytułu poniesiona przez powódka była o wiele wyższa", to jednak sąd I instancji nietrafnie przyjął, iż treść zeznań powódki, w tym zwłaszcza w części dotyczącej opisu przebiegu jej kariery zawodowej i sytuacji finansowej po zaistnieniu wypadku, nie dała asumptu do orzeczenia zgodnie z żądaniem. Zaproponowana kwota jest zdaniem apelującej na tyle niska, że nie powinna budzić wątpliwości, zwłaszcza, że "w istocie jej żądanie jest niższe od inflacji w tym okresie". Bez względu na powyższe w ocenie powódki sąd w tym zakresie w ogóle nie dokonał oceny jej zeznań.
Powódka nie zgodziła się także z ustaleniem w zakresie liczenia terminu należnych odsetek dopiero od dnia wyrokowania. Podniosła, iż zgodnie z tezą wyroku Sądu Najwyższego z 8 lutego 2012 r., V CSK 57/11, w razie wyrządzenia szkody czynem niedozwolonym odsetki należą się poszkodowanemu już od chwili zgłoszenia roszczenia o zapłatę odszkodowania, w tej bowiem chwili staje się, zgodnie z art. 455 k.c., wymagalny obowiązek spełnienia świadczenia odszkodowawczego. Rozmiar szkody, a tym samym wysokość zgłoszonego żądania, podlega weryfikacji w toku procesu, nie zmienia to jednak faktu, że chodzi weryfikację roszczenia wymagalnego już w dacie zgłoszenia, a nie dopiero w dacie sprecyzowania kwoty i przedstawienia dowodów. Powołując się na wyrok SN, powódka wskazała, iż wbrew twierdzeniu sądu w niniejszej sprawie podstawą rozstrzygnięcia w zakresie odsetek winny być przepisy 455 k.c. i art. 817 § 1 k.c. w z w. z art. 14 ust. 1 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, (...) i (...), a nie art. 481 § 1 k.c.
Niniejsza sprawa miała charakter szczególny o tyle, że rozstrzygnięcie sądu I instancji zamieszczone w punkcie I wyroku w wyraźny sposób naruszało prawo, na co jednak żadna ze skarżących stron nie zwróciła uwagi. Należy bowiem zauważyć już w tym miejscu, że Sąd Rejonowy wydał wyrok, w którym zasądził część dochodzonej przez powódkę od pozwanej spółki należności także od interwenienta ubocznego - podmiotu niebędącego w ogóle stroną procesu. Nie tylko więc, że sąd orzekł ponad żądanie pozwu (powódka nie domagała się zasądzenia na swoją rzecz jakichkolwiek kwot od Towarzystwa (...) S.A.), co jest działaniem niedopuszczalnym w świetle treści przepisu art. 321 § 1 k.p.c., ale i objął wyrokiem podmiot, który wprawdzie uczestniczył w procesie, jednak nie na prawach strony, wobec czego brak było możliwości zasądzenia dochodzonych kwot właśnie od niego.
Jak więc z powyższego wynika i co należy jeszcze raz podkreślić, interwenient uboczny z chwilą wstąpienia do sprawy staje się podmiotem postępowania, niemniej nie jest stroną procesu (może się nią stać wyłącznie za zgodą dotychczasowych stron, w trybie określonym przepisem art. 83 k.p.c. - taka sytuacja, co niesporne, nie miała w niniejszej sprawie miejsca). Interwenient uboczny nie dochodzi w procesie żadnych praw własnych (poza przypadkiem interwencji ubocznej samoistnej art. 81 k.p.c.; zgłoszona w niniejszej sprawie interwencja uboczna nie miała jednak takiego charakteru; vide: m.in. Joanna Mucha "Charakter prawny interwencji ubocznej ubezpieczyciela w sprawie o odszkodowanie z tytułu obowiązkowego ubezpieczenia OC wszczętej przeciwko ubezpieczonemu posiadaczowi pojazdu mechanicznego" w: Prawo Asekuracyjne 1/2014). Współdziałając ze stroną, do której przystąpił, interwenient pośrednio broni jedynie własnej sytuacji prawnej, na którą może mieć wpływ wygranie lub przegranie procesu przez tę stronę.
Rozstrzygnięcie zamieszczone w punkcie I. zaskarżonego wyroku - w zaskarżonym zakresie, tj. co do kwoty 10.773,50 zł wraz z ustawowymi odsetkami, zasądzonej od interwenienta ubocznego - jako całkowicie wadliwe wymagało więc korekty. Zdaniem Sądu Okręgowego jedynym rozstrzygnięciem, które w takiej sytuacji mogło zostać wydane było orzeczenie o uchyleniu wyroku w tym zakresie. Brak było bowiem podstaw do dokonywania zmiany wyroku, skoro przepis art. 386 § 1 k.p.c. stanowi, że " w razie uwzględnienia apelacji sąd drugiej instancji zmienia zaskarżony wyrok i orzeka co do istoty sprawy ". W tym przypadku nie było zaś przecież możliwe wydanie jakiegokolwiek orzeczenia " co do istoty sprawy", skoro w toku postępowania przed Sądem Rejonowym nie zostało nigdy przez powódkę zgłoszone żądanie zasądzenia jakiejkolwiek należności na jej rzecz od interwenienta ubocznego. W powyższej sytuacji wyeliminowanie owego skrajnie naruszającego prawo rozstrzygnięcia mogło nastąpić wyłącznie poprzez jego uchylenie. O powyższym orzeczono w punkcie I. sentencji, stosując odpowiednio do tej - nieprzewidzianej przez ustawodawcę sytuacji - normę art. 386 § 3 k.p.c.
W pozostałym zakresie apelacja interwenienta podlegała dalszemu rozpoznaniu, jako że skarżący wniósł ją, działając także na rzecz pozwanej spółki. Ocenie sądu II instancji podlegało więc to czy istniały podstawy do zasądzenia od pozwanej na rzecz powódki tytułem zadośćuczynienia kwoty wyższej niż 10.773,50 zł wraz z odsetkami liczonymi od 7 grudnia 2017 r.
Najdalej w tym zakresie zgłoszonym zarzutem apelacji był zarzut nieważności postępowania poprzez pozbawienie pozwanej możliwości obrony jej praw przez działanie sądu I instancji polegające na wydaniu wyroku bez merytorycznego uwzględnienia wniosku interwenienta o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego z zakresu bhp. Zarzut ten okazał się niezasadny. Należy bowiem zauważyć, iż żaden przepis Kodeksu postępowania cywilnego nie nakazuje sądowi uwzględniania wszystkich wniosków dowodowych każdej ze stron. Przeciwnie, ustawodawca pozostawia w tym zakresie sądowi swobodę, zezwalając - w art. 217 k.p.c. - na pomijanie wniosków dowodowych strony jeśli są spóźnione, powołane jedynie dla zwłoki albo jeśli okoliczności sporne zostały już w dostateczny sposób wyjaśnione. Jak w związku z tym przyjmuje się w orzecznictwie, odmowa przeprowadzenia dowodów powołanych przez stronę nie stanowi pozbawienia jej możności obrony swych praw, powodującego nieważność postępowania. Może tylko - w zależności od okoliczności - stanowić uchybienie procesowe mogące mieć istotny wpływ na wynik sprawy (tak: wyrok Sądu Najwyższego z 23 lipca 2008 r., III CSK 87/08).
Odnosząc omawiany zarzut do okoliczności tej konkretnej sprawy należy więc wskazać, że przed zamknięciem rozprawy Sąd Rejonowy istotnie nie wypowiedział się w żaden sposób co do zgłoszonego przez interwenienta ubocznego wniosku o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego z zakresu bhp, tj. w szczególności nie wydał postanowienia o pominięciu czy oddaleniu tego wniosku dowodowego. Uchybienie to usunął jednak w pisemnym uzasadnieniu wyroku, wskazując, że " nie było wystarczającego materiału dowodowego, by zlecić taką opinię, brak było dokumentacji technicznej maszyny, sama maszyna została wymieniona, a w postępowaniu powypadkowym brakło ustaleń w tym zakresie, więc dowód ten był zbędny dla niniejszego procesu". Powyższą konstatację, choć zwięźle uzasadnioną, Sąd Okręgowy uznaje za w pełni prawidłową w świetle okoliczności sprawy. Trzeba bowiem przypomnieć, że wniosek o przeprowadzenie omawianego dowodu został zgłoszony w piśmie procesowym interwenienta ubocznego z 21 sierpnia 2015 r., stanowiącym zgłoszenie interwencji, gdzie na stronie drugiej pisma (k. 69 akt sprawy) wskazano, iż interwenient wnosi o przeprowadzenie dowodu z " pisemnej opinii biegłego z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy - na okoliczność ustalenia przyczyn oraz przebiegu zdarzenia szkodowego z dnia 15 listopada 2012 r., a zwłaszcza wyjaśnienia, czy powódka A. B. (1) jest sprawczynią tego wypadku bądź też przyczyniła się w jakikolwiek sposób do powstania rzeczonego zdarzenia, a jeżeli tak, to w jaki sposób i w jakim stopniu, bądź określenia, czy winę za przedmiotowy wypadek przy pracy ponosi pozwana spółka jako pracodawca i ewentualnie dlaczego". Już po dosłownym przytoczeniu treści omawianego wniosku dowodowego można, zdaniem sądu II instancji, dojść do przekonania, że jako niekonkretny powinien on był zostać oceniony jako nieprzydatny dla wyjaśnienia okoliczności sprawy, a nawet jako powołany wyłącznie dla zwłoki. Interwenient nie wyjaśnił bowiem w jaki sposób jego zdaniem i - co istotniejsze - w oparciu o jakie dokumenty biegły miałby się wypowiedzieć na wskazywane okoliczności. Powołanie biegłego może przy tym nastąpić tylko wtedy, gdy zachodzi " wypadek wymagający wiadomości specjalnych" (art. 278 § 1 k.p.c.). Wnioskujący nie wyjaśnił zaś jakie wiadomości specjalne, których nie posiada sąd pracy, miałby posiadać biegły z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy. Nie wskazał również w oparciu o jaki materiał dowodowy biegły ów miałby się wypowiedzieć. Tymczasem jak słusznie wskazał sąd I instancji w uzasadnieniu wyroku, w aktach sprawy nie było wystarczającego materiału dowodowego, by zlecić sporządzenie takiej opinii, w tym w szczególności brak było dokumentacji technicznej maszyny, przy obsłudze której doszło do wypadku (żadna ze stron nie złożyła takiej dokumentacji jako dowodu do akt sprawy), a sama maszyna została wymieniona - maszynę, przy obsłudze której doszło do wypadku zastąpiono nową, o czym zeznawali świadkowie, w tym mistrz zmianowy J. W. Co za tym idzie, nieprzeprowadzenie omawianego dowodu należało uznać za czynność procesowo w pełni prawidłową, podjętą przy uwzględnieniu ciążącego na sądzie obowiązku czuwania nad sprawnością prowadzonego postępowania i przeciwdziałania jego przewlekłości (art. 6 § 1 k.p.c.). Tym bardziej brak było też podstaw, by - o co wnosił skarżący w apelacji - przeprowadzić omawiany dowód na etapie postępowania apelacyjnego.
Odnosząc się zaś do zarzutu naruszenia przepisu art. 233 k.p.c. (skarżący nie określił, o którą z dwóch norm przywołanego artykułu mu chodzi, wydaje się jednak, że miał na myśli normę art. 233 § 2 k.p.c.), to - jak jednolicie przyjmuje się w orzecznictwie - jeżeli z określonego materiału dowodowego sąd wyprowadza wnioski logicznie poprawne i zgodne z doświadczeniem życiowym, to ocena sądu nie narusza reguł swobodnej oceny dowodów i musi się ostać, choćby w równym stopniu, na podstawie tego materiału dowodowego, dawały się wysnuć wnioski odmienne. Tylko w przypadku, gdy brak jest logiki w wiązaniu wniosków z zebranymi dowodami lub gdy wnioskowanie sądu wykracza poza schematy logiki formalnej albo, wbrew zasadom doświadczenia życiowego, nie uwzględnia jednoznacznych praktycznych związków przyczynowo-skutkowych, to przeprowadzona przez sąd ocena dowodów może być skutecznie podważona (tak m.in. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 27 września 2002 r., II CKN 817/00). Trzeba zarazem zaakcentować, że zarzucenie naruszenia zasady swobodnej oceny dowodów może polegać tylko na podważeniu podstaw tej oceny z wykazaniem, że jest ona rażąco wadliwa lub oczywiście błędna (por. wyrok Sądu Najwyższego z 15 kwietnia 2004 r., sygn. akt IV CK 274/03). Skuteczne postawienie zarzutu naruszenia przez sąd przepisu art. 233 § 1 k.p.c. wymaga więc wykazania, że sąd uchybił zasadom logicznego rozumowania lub doświadczenia życiowego, to bowiem może być jedynie przeciwstawione uprawnieniu sądu do dokonywania swobodnej oceny dowodów. (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 7 czerwca 2006 r., sygn. akt I ACa 1407/05). W szczególności skarżący powinien wskazać, jakie kryteria oceny naruszył sąd przy ocenie konkretnych dowodów, uznając brak ich wiarygodności i mocy dowodowej lub niesłuszne im je przyznając (tak: Sąd Najwyższy m.in. w orzeczeniach z: 23 stycznia 2001 r., IV CKN 970/00; 12 kwietnia 2001 r., II CKN 588/99; 10 stycznia 2002 r., II CKN 572/99). Na płaszczyźnie procesowej, skuteczność zarzutu dokonania przez sąd I instancji błędnych ustaleń faktycznych uzależniona jest od wykazania, iż sąd ten wadliwie ocenił zgromadzony w sprawie materiał dowodowy, a tym samym naruszył art. 233 § 1 k.p.c.
W niniejszej sprawie zdaniem sądu II instancji pozwanej nie udało się podważyć ustaleń poczynionych przez Sąd Rejonowy. Sąd ten wprawdzie nie wyjaśnił dlaczego poczynił określone ustalenia w oparciu o takie a nie inne dowody (szczegółowo przywoływane przy każdym kolejnym fragmencie ustaleń stanu faktycznego), jednak także apelujący nie wyjaśnił w oparciu o jakie dowodu sąd powinien był jego zdaniem dokonać innych ustaleń. W apelacji (stanowiącej notabene w dużej części dosłowne powtórzenie pisma procesowego stanowiącego zgłoszenie interwencji ubocznej) ograniczył się bowiem do powołania się na bliżej nieokreślone dokumenty, " tak zgromadzone w aktach szkodowych, jak też przedłożonych do dyspozycji sądu orzekającego przez obie strony sporu". Z kolei w dalszej części apelacji odwołano się do " metodologii postępowania w analogicznych sytuacjach, przedstawionych przez pozwaną interweniującemu Towarzystwu w toku likwidacji szkody", także nie wyjaśniając o jaki dokument (jaką " metodologię") chodzi. Tymczasem zdaniem Sądu Okręgowego w oparciu o te dowody z dokumentów, które znajdują się w aktach sprawy i aktach szkodowych interwenienta ubocznego, a także w oparciu o przeprowadzone dowody z zeznań świadków - niezakwestionowane przez żadną ze stron co do ich miarodajności - można było dokonać tylko takich ustaleń, jakie poczynił sąd I instancji. Co za tym idzie, brak było obecnie podstaw do skutecznego ich kwestionowania, zwłaszcza w taki sposób w jaki uczynił to interwenient, który ograniczył się do przepisania swojego stanowiska procesowego wyrażonego na początkowym etapie sporu, bez merytorycznego odniesienia się do tego, co wydarzyło się w toku procesu. Na marginesie należy jednak zauważyć, że tak w aktach sprawy, jak i w dołączonych do nich aktach postępowania z likwidacji szkody brak jest dokumentu, który można byłoby uznać za " metodologię postępowania" w takich sytuacjach jak ta, w której w dniu 15 listopada 2012 r. doszło do wypadku z udziałem powódki. Z przeprowadzonych dowodów z przesłuchania świadków wynika natomiast jasno, że nie tylko nie istniał zakaz wykonywania przez osoby pracujące przy stole (jak w feralnym dniu A. B.) czynności przy maszynie - żołądkarce w sytuacji, gdy ta się zapychała, ale wręcz oczekiwano, że to właśnie ci pracownicy będą samodzielnie przepychać maszynę, tak by cały proces patroszenia i czyszczenia przywiezionego drobiu przebiegał sprawnie. W tym zakresie należy odwołać się w szczególności do zeznań świadek K. R. (2), zatrudnionej w pozwanej spółce jako brygadzistka. Zeznała ona bowiem, że te maszyny (żołądkarki) często się zapychały i miało to miejsce także w dniu, w którym doszło do wypadku. Świadek ta wskazała również, że to do powódki należało w takiej sytuacji przepychanie maszyny i była ona do tego przeszkolona. Świadek zeznała bowiem wprost (k. 176 akt sprawy): "Co do zasady przy stole powinny pracować dwie osoby, wtedy pracowała ta powódka a drugiej osoby nie pamiętam. Ona stała przy stole z tej strony gdzie miała za zadanie tej maszyny pilnować. Powódka była przeszkolona i doświadczona przy pracy z tą maszyną, ponieważ tam nie przeznaczano do pracy osób, które się na tym nie znały. (...) Dlatego do tej maszyny były osoby przeszkolone, ponieważ było tam niebezpiecznie włożyć rękę." Dalej K. R. zeznała również: "Powódka miała stać przy stole i pilnować pracę żołądkarki oraz procesu produkcyjnego Jak maszyna staje to różnie, albo ja sama tego powinnam doglądać, albo powódka. Podchodząc do maszyny w celu jej oczyszczenia powódka nie naruszyła swoich obowiązków." Zdaniem sądu II instancji z zeznań tych wynika więc jasno, że brak jest podstaw, by formułować takie twierdzenia jak te zawarte w apelacji, tj. że A. B. bezpodstawnie " opuściła swoje miejsce pracy, aby udrożnić jedną z żołądkarek, pomimo iż nie otrzymała takiego polecenia od swojego przełożonego". Z zeznań ówczesnej bezpośredniej przełożonej powódki, co do których brak jest podstaw, by je kwestionować (nie wskazywał na to również skarżący) wynika bowiem, że polecenie to miało charakter niejako permanentny, gdyż udrażanie maszyny należało do stałych obowiązków A. B. Brak jest też podstaw, by twierdzić, jak czyni to apelujący, że powódka " prawdopodobnie przycisnęła nie ten przycisk, który nacisnąć należało, albo też przyciskała go w nieodpowiedni sposób. Bez wątpienia poszkodowania nie włączyła również przycisku awaryjnego". Z zeznań świadka J. W., ówczesnego mistrza zmianowego u pozwanej, i z treści sporządzonej przez niego na potrzeby postępowania powypadkowego notatki służbowej wynika bowiem, że poprzedni mistrz zmianowy dokonał odłączenia istotnego zabezpieczenia maszyny, nie informując o tym nikogo. Tymczasem, gdyby zabezpieczenie to było włączone, otwarcie przez powódkę klapy unieruchomiłoby maszynę i niewątpliwie nie doszłoby do wypadku, nawet gdyby - choć brak jest podstaw, by twierdzić, że tak było, bowiem w aktach sprawy nie ma to jakichkolwiek dowodów - powódka przycisnęła niewłaściwy przycisk lub przycisnęła go w niewłaściwy sposób. Co za tym idzie, Sąd Rejonowy prawidłowo ustalił tak same podstawy odpowiedzialności pozwanej spółki, jak i to, że powódka w żaden sposób nie przyczyniła się do powstania szkody.
W tym miejscu Sąd Okręgowy pragnie nadmienić, że Sąd Rejonowy prawidłowo przyjął również, że odpowiedzialność pozwanej kształtuje się na zasadzie ryzyka, wyrażonej w art. 435 k.p.c. Prawidłowo uznał też, że nie zaistniała żadna z okoliczności egzoneracyjnych, pozwalających pozwanej na zwolnienie się z tej odpowiedzialności. Nie wyprowadził jednak żadnego wniosku z poczynionego przez siebie prawidłowego ustalenia, że pozwana spółka w czasie gdy doszło do wypadku przy pracy nie była pracodawcą powódki, a tylko pracodawcą użytkownikiem. Powyższe wprawdzie nie miało żadnego praktycznego znaczenia dla rozstrzygnięcia, jednak warto jest zauważyć, że podstawowym aktem prawnym jaki powinien był mieć zastosowanie przy ustalaniu odpowiedzialności pozwanej była w związku z tym ustawa z 9 lipca 2003 r. o zatrudnianiu pracowników tymczasowych (Dz. U. z 2003 r. Nr 166, poz. 1608 z późn. zm.). W przepisie art. 14 ust. 2 określa ona bowiem prawa i obowiązki pracodawcy użytkownika, którym w listopadzie 2012 r. była dla A. B. (1) spółka (...). W przepisie tym mowa jest o tym, że pracodawca użytkownik wykonuje obowiązki i korzysta z praw przysługujących pracodawcy, w zakresie niezbędnym do wykonywania pracy z udziałem pracownika tymczasowego (ust. 1). Ponadto jest on obowiązany m.in. zapewnić pracownikowi tymczasowemu bezpieczne i higieniczne warunki pracy w miejscu wyznaczonym do wykonywania pracy tymczasowej (ust. 2 pkt 1). Z tej ostatniej regulacji należy więc wyprowadzić istnienie ogólnej, opartej o przepisy kodeksu cywilnego, odpowiedzialności takiego pracodawcy użytkownika za powstanie po stronie pracownika szkód spowodowanych przebiegiem procesu pracy, w tym np. szkód spowodowanych ruchem przedsiębiorstwa, w przypadku których podstawę odpowiedzialności tegoż przedsiębiorstwa będzie stanowił przepis art. 435 k.p.c. (tak też Sąd Najwyższy w wyroku z 10 kwietnia 2014 r., sygn. akt I PK 243/13).
Z kolei jeśli chodzi o ustalenie wysokości zadośćuczynienia na poziomie 40.000 zł, należy zwrócić uwagę, że Sąd Rejonowy w pisemnym uzasadnieniu wyroku wyjaśnił, jakimi względami się kierował, ustalając należność na tym a nie innym poziomie. Odniósł się w szczególności do wysokości ustalonej w roku 2017 w województwie (...) (a więc województwie, w którym mieszka powódka) przeciętnej płacy brutto w przetwórstwie przemysłowym, zwracając uwagę, że przyznana A. B. suma stanowi nieco ponad dziewięciokrotność takiego wynagrodzenia. Sumy tej nie można więc w tym kontekście zdaniem sądu II instancji uznać za wygórowaną, biorąc pod uwagę także inne okoliczności sprawy. Pomijając budzące wątpliwości z punktu widzenia zasady równouprawnienia kobiet i mężczyzn wyjaśnienie Sądu Rejonowego, jakoby kwota ta miała rekompensować powódce " ograniczenia w pełnieniu roli żony i matki", sprowadzające się jego zdaniem do " niemożności dokonywania prac domowych, zakupów czy współuczestniczeniu w zabawach ruchowych z dziećmi", należałoby zaakcentować raczej fakt, że w czasie wypadku A. B. (1) była matką dwojga bardzo małych dzieci - jak wynika z odpisów ich aktów urodzenia złożonych do akt ZUS, jedno z nich urodziło się we wrześniu 2011 r., zaś drugie w lipcu 2008 r., co oznacza, że w dacie wypadku jedno miało nieco ponad rok, zaś drugie - nieco ponad trzy lata. Przebyty wypadek i jego następstwa wiązały się zaś, co wykazano w toku procesu, z koniecznością częstego leczenia powódki, także szpitalnego, a także rehabilitacji z powodu znacznego początkowo ograniczenia sprawności jej wiodącej kończyny. Niezależnie więc od rozumienia " roli żony i matki", a nawet przy przyjęciu, że A. B. (1) pozostaje w związku, w którym relacje między małżonkami mają charakter partnerski i oboje małżonkowie po równo dzielą się wszystkimi obowiązkami (na taki charakter relacji wskazywał w swoich zeznaniach mąż powódki), nie sposób było w takiej sytuacji nie dostrzec, że czas najbardziej intensywnego leczenia powódki był zarazem czasem, w którym jej dzieci, z racji swego wieku, najbardziej potrzebowały opieki obojga rodziców, a więc również matki. Powódka zaś nie tylko nie mogła jej w pełnym zakresie osobiście sprawować, ale była wręcz oddzielana od dzieci na czas hospitalizacji i rehabilitacji. Powyższe musiało rzutować na ocenę wysokości przyznanego jej zadośćuczynienia, które zdaniem sądu II instancji zostało ustalone przez Sąd Rejonowy w granicach nieprzekraczających obowiązujących w tej mierze, wypracowanych przez orzecznictwo i doktrynę zasad.
W apelacji interwenienta ubocznego wskazano nadto, iż dotyczy ona również zaskarżenia wyroku w jego punktach od IV do VIII, tj. " w zakresie w jakim obciążają pozwaną obowiązkiem zwrotu na rzecz powódki kosztów procesu, w tym częściowo kosztów zastępstwa procesowego, rozstrzygają o kosztach sądowych i obowiązku ich zwrotu, a także o wysokości wynagrodzenia adwokackiego należnego pełnomocnikowi powódki ustanowionemu dlań z urzędu od Skarbu Państwa." Skarżący w uzasadnieniu apelacji nie przytoczył jednak jakichkolwiek argumentów na uzasadnienie apelacji w tym zakresie. Brak jest w apelacji choćby jednego zdania, z którego wynikałoby dlaczego dokładnie interwenient uboczny uważa, że zaskarżone rozstrzygnięcia są wadliwe. Sąd Okręgowy zaś, mając na uwadze, że rozstrzygnięcia o kosztach procesu zamieszczone przez Sąd Rejonowy w punktach VI i VII wyroku zostały następnie przez ten sąd sprostowane, a od nowych rozstrzygnięć żaden z uczestników postępowania nie złożył zażalenia, nie widział w takiej sytuacji podstaw, by ingerować w treść tych rozstrzygnięć. W pozostałym zakresie także nie dopatrzył się nieprawidłowości, mając także na względzie fakt, iż żadna z wniesionych apelacji nie doprowadziła do istotnej zmiany wyroku, mogącej mieć wpływ na sposób rozliczenia kosztów procesu. Odpowiedzialność strony pozwanej z tytułu roszczeń głównych nie uległa bowiem co do zasady zmianie, a korekty dotyczyły tylko zasądzenia należności od niebędącego stroną interwenienta oraz rozstrzygnięcia o odsetkach, nie branych pod uwagę przy ustalaniu wartości przedmiotu sporu (art. 20 k.p.c.).
W zakresie orzeczenia zamieszczonego w punkcie IV sentencji należy zaś wskazać, że jeśli chodzi o koszty związane z interwencją uboczną, zasadą - wyrażoną w art. 107 k.p.c. - jest, że interwenient uboczny, do którego nie mają zastosowania przepisy o współuczestnictwie jednolitym, nie zwraca kosztów przeciwnikowi strony, do której przystąpił. Sąd może jednak przyznać od interwenienta na rzecz wygrywającego sprawę przeciwnika strony, do której interwenient przystąpił, zwrot kosztów wywołanych samoistnymi czynnościami procesowymi interwenienta. Sąd może także przyznać interwenientowi koszty interwencji od przeciwnika obowiązanego do zwrotu kosztów. Jak z powyższego wynika, apelujący mógł domagać się w tym przypadku od powódki wyłącznie przyznania kosztów, gdyby mogła ona zostać potraktowana jako osoba " obowiązana do zwrotu kosztów". Koszty te ustawodawca określił przy tym jako " koszty interwencji", a więc związane z wniesieniem i popieraniem interwencji w toku procesu. Mając to na uwadze, należy zauważyć, że powódka co do zasady została uznana przez Sąd Rejonowy za stronę wygrywającą proces w przeważającym zakresie (co do około 70%). Oznaczało to konieczność zasądzenia na jej rzecz, a nie od niej kosztów procesu, o czym sąd I instancji orzekł w punkcie V. sentencji wyroku. Nie zachodziła więc podstawa do orzekania o zwrocie kosztów interwencji, wobec czego zaskarżenie rozstrzygnięcia w tym zakresie nie miało podstaw.
Zgodnie z treścią przepisu art. 368 § 1 k.p.c. apelacja powinna czynić zadość wymaganiom przewidzianym dla pisma procesowego, a ponadto zawierać: oznaczenie wyroku, od którego jest wniesiona, ze wskazaniem, czy jest on zaskarżony w całości czy w części (pkt 1), zwięzłe przedstawienie zarzutów (pkt 2), uzasadnienie zarzutów (pkt 3), powołanie, w razie potrzeby, nowych faktów i dowodów oraz wykazanie, że ich powołanie w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji nie było możliwe albo że potrzeba powołania się na nie wynikła później (pkt 4) oraz wniosek o zmianę lub o uchylenie wyroku z zaznaczeniem zakresu żądanej zmiany lub uchylenia (pkt 5). Wynika z tego, że środek zaskarżenia ma być tak sformułowany, aby nie budził wątpliwości co do jego istotnych elementów, mających wpływ na orzeczenie sądu drugiej instancji. Temu właśnie służą wymagania apelacji objęte art. 368 § 1 pkt 1 i 5 k.p.c., które odnieść należy do art. 378 k.p.c., zgodnie z którym sąd drugiej instancji rozpoznaje sprawę w granicach zaskarżenia. Należy mieć na uwadze, że punkt 5 powołanego artykułu pozostaje w ścisłym związku z jego punktem 1. Jeśli strona skarży wyrok w całości i domaga się jego zmiany lub uchylenia, to znany jest zarówno zakres jego zaskarżenia, jak i zakres żądanej zmiany lub uchylenia. Natomiast zaskarżenie wyroku w części powoduje konieczność wyjaśnienia zakresu zaskarżenia we wniosku apelacyjnym (tak: Sąd Najwyższy w postanowieniu z 8 marca 2018 r., sygn. akt II PZ 2/18). W tej sytuacji strona skarżąca, zwłaszcza reprezentowana przez fachowego pełnomocnika, nie tylko powinna wyartykułować zakres żądanej zmiany, proponowaną jej treść w sposób odpowiadający technice redagowania sentencji orzeczeń przez sąd, ale i wskazać wprost, które punkty wyroku zaskarża. Sąd rozpoznający sprawę nie może bowiem domniemywać, jakie jest żądanie strony. W szczególności taka sytuacja nie powinna mieć miejsca w przypadku zastępowania strony przez pełnomocnika będącego adwokatem, do którego należało precyzyjne sformułowanie roszczenia i który z racji wykonywanego zawodu powinien posiadać umiejętności wymagane do zadośćuczynienia temu żądaniu.
Odnosząc to do apelacji złożonej w niniejszej sprawie w imieniu powódki przez działającego na jej rzecz pełnomocnika, należy zauważyć, iż pełnomocnik ten wskazał, iż zaskarża wyrok " w części oddalającej powództwo, tj. ponad zasądzoną na rzecz powódki kwotę 42420 zł łącznie (pkt I i II wyroku), a także w zakresie odsetek od zasądzonych kwot w okresie od dnia zgłoszenia szkody do dnia 7 grudnia 2017 r., a także w zakresie nie obciążenia powódki kosztami powstałymi po stronie interwenienta (pkt IV wyroku), a nadto co do kosztów postępowania w zakresie nieobciążającym pozwaną i w zakresie obciążającym powódkę".
W ocenie Sądu Okręgowego, przy tak jednoznacznym wskazaniu przez pełnomocnika, że zaskarża punkty I i II wyroku, zaś nie zaskarża punktu III, brak było podstaw do badania zasadności orzeczenia w zakresie, w którym powództwo A. B. (1) o zapłatę odszkodowania ponad zasądzoną kwotę 2420 złotych zostało oddalone. Jeszcze raz należy bowiem podkreślić, iż sąd odwoławczy jest związany granicami złożonej apelacji, które określa skarżąca strona, nie zaś sam sąd. Sąd nie ma też obowiązku domniemywania zaskarżenia w oparciu o uzasadnienie apelacji, jeśli w jej zasadniczej części jednoznacznie wskazano jaki jest zakres zaskarżenia. Powyższe oznaczało konieczność zbadania zasadności rozstrzygnięcia zamieszczonego w zaskarżonych punktach I i II wyroku, wyłącznie w zakresie w jakim Sąd Rejonowy ustalił w nim datę początkową naliczania odsetek ustawowych na rzecz powódki na dzień 7 grudnia 2017 r., tj. na dzień następny po dniu wydania wyroku.
W tym zakresie w pisemnym uzasadnieniu wyroku Sąd Rejonowy wskazał wyłącznie, że swoje rozstrzygnięcie oparł o normę art. 481 § 1 k.p.c., " mając na uwadze to, że proces chorobowy i krzywda powódki były rozciągnięte w czasie oraz nieustalone definitywnie w chwili zgłoszenia szkody pozwanej". Dalej wyjaśnił, że uznał, iż " data wyrokowania stanowić będzie określony stan rzeczy co do zakresu szkody i krzywdy, stąd też wymagalność roszczenia następuje na tę datę i w opóźnieniu pozwana i ubezpieczyciel pozostawać będą od dnia kolejnego".
W niniejszej sprawie zdaniem sądu II instancji nie wystąpiły jednak okoliczności uzasadniające zasądzenie odsetek dopiero od dnia wyrokowania, a nie od daty wcześniejszej. Powódka domagała się bowiem w pozwie ich przyznania początkowo od dnia wypadku, tj. od dnia 15 listopada 2012 r. (vide: pismo procesowe z 24 lutego 2015 r., k. 34 akt sądowych), by następnie, pismem procesowym z 11 maja 2016 r. złożonym w jej imieniu przez ustanowionego dlań pełnomocnika, określić, że " odsetki ustawowe od wskazanych kwot winny być liczone od dnia zgłoszenia szkody". Identycznym sformułowaniem posłużył się obecnie pełnomocnik powódki w apelacji, w której domagał się zasądzenia na rzecz swojej mandantki odsetek liczonych " od dnia zgłoszenia szkody", nie precyzując jaki dzień ma na myśli. W tej sytuacji, mając na uwadze fakt, że pełnomocnik nie cofnął jednocześnie pozwu, w zakresie, w którym powódka określiła, że domaga się zasądzenia odsetek od 15 listopada 2012 r., sąd II instancji uznał, iż ta właśnie data jest traktowana przez stronę jako "dzień zgłoszenia szkody", od której powinny jej zdaniem zostać zasądzone odsetki.
Zdaniem Sądu Okręgowego w dacie doręczenia wskazanego wezwania do zapłaty, sytuacja powódki związana ze skutkami przebytego przez nią wypadku była już ustabilizowana na tyle, że mogła ona ustalić tak rozmiar doznanej przez siebie szkody majątkowej i niemajątkowej. Ustaleń takich mogła też dokonać pozwana spółka. Co za tym idzie, w oparciu o przepisy art. 455 k.c. w zw. z art. 481 § 1 k.c., datę początkową należnych A. B. odsetek należało ustalić na dzień następny po upływie wyznaczonego przez powódkę w wezwaniu do zapłaty terminu, tj. na dzień 6 czerwca 2014 r. W tej sytuacji, w punkcie II wyroku Sąd Okręgowy zmienił wyrok Sądu Rejonowego w zaskarżonych punktach I i II w ten sposób, że datę początkową naliczania odsetek ustawowych za opóźnienie określił na dzień 6 czerwca 2014 r., zamiast - jak uczynił to Sąd Rejonowy - na dzień 7 grudnia 2017 r. Dodatkowo, w związku ze zmianą przepisów Kodeksu cywilnego odnoszących się do odsetek, doprecyzowano, że w okresie od 6 czerwca 2014 r. do 31 grudnia 2015 r. powódce należne są odsetki ustawowe, zaś w okresie od 1 stycznia 2016 r. do dnia zapłaty - ustawowe odsetki za opóźnienie. Stosowne rozstrzygnięcie, oparte o treść art. 386 § 1 k.p.c., sąd II instancji zamieścił w punkcie II sentencji swojego wyroku.
W tym miejscu należy zauważyć, iż Sąd Okręgowy dostrzegł, że żądanie apelacji odnoszące się do odsetek zostało przez pełnomocnika powódki określone w taki sposób, że domagał się on zasądzenia " od pozwanej oraz interwenienta ubocznego solidarnie na rzecz powódki kwoty 17.580 zł tytułem odszkodowania wraz z ustawowymi odsetkami liczonymi od dnia zgłoszenia szkody do dnia zapłaty oraz zasądzenie od pozwanej oraz interwenienta ubocznego na rzecz powódki solidarnie skapitalizowanych odsetek ustawowych od kwoty 21.457 zł liczonymi od daty zgłoszenia szkody do dnia zapłaty i zasądzenie od pozwanej na rzecz powódki skapitalizowanych odsetek ustawowych od kwoty 20.873 zł liczonymi od daty zgłoszenia szkody do dnia zapłaty". W sytuacji, w której jednak w toku postępowania przed sądem I instancji powódka nie domagała się:
a) zasądzenia na swoją rzecz jakiejkolwiek należności od interwenienta ubocznego;
b) nie zgłaszała żądania zasądzenia jakichkolwiek kwot solidarnie od pozwanej i interwenienta;
c) nie sformułowała żądania zasądzenia skapitalizowanych odsetek, zgłoszenie przez nią takich żądań po raz pierwszy dopiero w apelacji nie mogło wywołać żadnych skutków prawnych. Sąd Okręgowy nie widział więc potrzeby rozstrzygania o nich. Marginalnie tylko można zauważyć, że budzącą głęboki niepokój jest sytuacja, w której profesjonalni prawnicy - tj. sędzia Sądu Rejonowego oraz adwokat - uważają, że w procesie cywilnym możliwe jest zasądzanie jakichkolwiek należności od interwenienta ubocznego działającego po stronie pozwanej.
Wreszcie, wyjaśnienia wymaga dokonanie sprawdzenia przez Sąd Okręgowy ustalonej przez powódkę wartości przedmiotu zaskarżenia. Apelująca określiła ją na kwotę 61.370 złotych, w żaden sposób swojego stanowiska w pisemnej apelacji nie uzasadniając. Na rozprawie pełnomocnik powódki podał, iż wartość ta została ustalona także przy wzięciu pod uwagę sumy dochodzonych w apelacji skapitalizowanych odsetek. Oczywistym jest, że takie określenie wartości przedmiotu zaskarżenia było błędne, gdyż - jak wyjaśniono wyżej - w toku procesu przed sądem I instancji powódka nie dochodziła zapłaty skapitalizowanych odsetek. W tej sytuacji konieczna była ingerencja sądu w ustaloną wartość przedmiotu zaskarżenia. Ustalono ją i tak w sposób dla skarżącej (i działającego w jej imieniu pełnomocnika) korzystny, bo na kwotę 17.580 zł.
W punkcie IV. wyroku orzeczono o wynagrodzeniu (opłacie za czynności) należnym reprezentującemu powódkę adwokatowi, ustanowionemu z urzędu. Jego wysokość ustalono przy odniesieniu się do ustalonej wartości przedmiotu zaskarżenia w oparciu o normy obowiązującego w dacie wniesienia apelacji rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 3 października 2016 r. w sprawie ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej przez adwokata z urzędu (Dz. U. z 2016 r. poz. 1714), a w szczególności w oparciu o normy § 8 pkt 5 w zw. z § 15 ust. 1 pkt 5 w zw. z § 16 ust. 1 pkt 1. Tak ustalona wysokość opłaty wyniosła 600 złotych. Z mocy unormowania § 4 ust. 3 rozporządzenia podwyższono ją o należną w tym przypadku stawkę podatku od towarów i usług.