Source: http://www.obserwatorium.org/index.php?option=com_content&view=article&id=4169:gdy-policja-przychodzi-do-gazety-po-adresy-ip-przypadek-portalu-nasze-dziemiany&catid=42:z-kraju-polska&Itemid=64
Timestamp: 2019-07-19 05:41:47+00:00
Document Index: 69580848

Matched Legal Cases: ['art. 212', 'art. 30', 'art. 488', 'art. 216', 'art. 217', 'art. 236', 'art. 14']

Gdy policja przychodzi do gazety po adresy IP. Przypadek portalu „Nasze Dziemiany”
Strona główna O programie Aktualności programu Aktualności Polska Gdy policja przychodzi do gazety po adresy IP. Przypadek portalu „Nasze Dziemiany”
Wtorek, 27 Marzec 2012 13:56
Do „Obserwatorium” zgłosiła się redakcja gazety internetowej „Nasze Dziemiany”. 22 grudnia 2011 r. po godzinie 20.00 w siedzibie redakcji zjawiła się policja z żądaniem wydania kilku adresów IP należących do internautów, którzy umieszczali swoje komentarze na portalu gazety. Adresy IP miały zostać udostępnione na potrzeby prywatnoskargowego procesu o zniewagę (216 kk), który zainicjował przeciwko autorom wpisów Pan M. - jeden z mieszkańców gminy. Podobne postępowanie o zniesławienie (art. 212 kk) na portalu Dziemiany.net wszczął także wójt gminy, który poczuł się urażony komentarzami na temat nieprawidłowości prowadzonych przetargów. Niniejsza sprawa pokazuje, że wciąż brakuje ustalonych standardów w zakresie praktyki ścigania sprawców przestępstw internetowych przeciwko czci.
Redaktorka naczelna „ND” poinformowała nas, że policjanci – zjawiając się niespodziewanie w redakcji - nie przedstawili jej z własnej inicjatywy żadnego dokumentu, na podstawie którego zażądali udostępniania wskazanych danych. Dopiero na jej prośbę, okazali do wglądu postanowienie sądu nakazujące policji ustalenie adresów IP w ramach „dokonania czynności dowodowych na podstawie art. 30 § 1 kpk, art. 488 § 2 kpk”. Postanowienie zostało wydane w ramach procesu z art. 216 kk z oskarżenia prywatnego M. Redaktorce okazano wówczas także zaadresowane do niej pismo Naczelnika Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Kościerzynie z prośbą o przesłanie wskazanych adresów IP na adres policji. Jak twierdzi redaktorka, pismo nigdy nie zostało jej jednak doręczone (o sprawie pisze również sam portal „Dziemiany.net”, na którym m. in. można zobaczyć zdjęcie pisma policji, które redaktorka zrobiła podczas wizyty policjantów).
Według informacji przekazanych nam przez redaktorkę „ND”, policjanci nie poinformowali jej, jakiej dokładnie czynności procesowej dokonują, a także nie spisali i nie przedstawili do podpisu żadnego protokołu. Redaktorka wydała adresy IP na żądanie policjantów, choć – jak zauważyła – część komentarzy, których autorów chciał ujawnić sąd na prośbę oskarżyciela prywatnego, nie miała charakteru krytycznego, ale całkowicie neutralny wydźwięk.
Kontrowersyjna praktyka sądów i organów ścigania
Sprawa wzbudziła nasze wątpliwości przede wszystkim z uwagi na sposób postępowania organów ścigania oraz brak poszanowania szeregu gwarancji proceduralnych. Jeśli chodzi o przekazywanie adresów IP (czy innych danych teleinformatycznych), do tej czynności powinno stosować się odpowiednio przepisy o wydaniu rzeczy (art. 217 i art. 236a kpk). Konieczne jest w tym przypadku uprzednie wydanie postanowienia przez sąd lub prokuratora. Ewentualnie, czynności tej może dokonać policja bez postanowienia „w wypadku niecierpiącym zwłoki”, ale wówczas sąd lub prokurator mają obowiązek w sposób następczy zatwierdzić postanowieniem wykonaną już czynność. Na postanowienie w tym zakresie dysponentowi danych przysługuje ponadto zażalenie.
Warunkiem żądania od redakcji „ND” adresów IP było zatem uprzednie zwolnienie z tajemnicy służbowej. Wydaje się ponadto, że o wiele bardziej proporcjonalnym rozwiązaniem byłoby zwrócenie się w takim postanowieniu z żądaniem przekazania przez „ND” wskazanych adresów IP na piśmie, bez angażowania policji. Jeśli bowiem policja osobiście zjawia się w redakcji z żądaniem wydania IP, zastosowanie powinny znaleźć gwarancje proceduralne dotyczące przekazania danych teleinformatycznych wynikające z kpk. Tymczasem, z wizyty policjantów nie spisano nawet protokołu.
Co z „prawem do anonimowości” w sieci?
Zdaniem redakcji „ND”, celem wszczętych postępowań karnych oraz ustalenia tożsamości internautów, którzy zamieszczają wpisy na portalu jest w istocie zniechęcenie społeczności lokalnej do zabierania głosu i jakiegokolwiek komentowania spraw gminy opisywanych przez gazetę. Dlatego – jak sądzi redakcja - żądanie ujawnienie adresów IP dotyczy tak dużej liczby komentarzy i to nie tylko tych krytycznych. W jednym z artykułów „ND” cytują wypowiedź wójta podczas sesji rady gminy: „I już ja broń Boże, żebym ja żądał od kogoś jakieś kary, tylko po prostu chcę, żeby ustalono osoby, które takie wpisy dokonują”. Tymczasem, portal „ND” jest w zasadzie jedynym forum, na którym mieszkańcy gminy mogą wymieniać swoje poglądy.
Warto dodać również, że żaden z oskarżycieli prywatnych nie zwrócił się do administratora „ND” o zablokowanie rzekomo obraźliwych komentarzy, choć takie uprawnienie daje art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. W praktyce jest to najszybsza droga, aby zapobiec dalszemu naruszaniu czci w Internecie.
Portal „ND” skierował pisma do policji i sądu z prośbą o wyjaśnienia zastosowanego trybu procedowania. „Obserwatorium” będzie się przyglądać sprawie.
Sprawę komentowaliśmy także w "Dzienniku Bałtyckim".