Source: http://cyfroteka.pl/ebooki/Zarzadzanie_wlasnoscia_intelektualna_w_transferze_technologii-ebook/p116281i192883
Timestamp: 2017-03-25 13:40:36+00:00
Document Index: 94676448

Matched Legal Cases: ['art. 551', 'art. 140', 'art. 44', 'art. 140', 'art. 140', 'art. 1', 'art. 1', 'art. 1', 'art. 1', 'art. 2', 'art. 2', 'art. 4', 'art. 5']

Zarządzanie własnością intelektualną w transferze technologii [Aldona Małgorzata Dereń] << KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE Cyfroteka.pl
012762
8775038
Książki+63 227
Wszystkie Książki: 63 227 | Nowości: +63 227	Najciekawsze kategorie
Cała Prasa: 92 725 | Nowości: +466	Najciekawsze kategorie
Ranking współpracujących blogów Ulubieni autorzy Blogerów Najnowsze recenzje Promocje+57
Wszystkie Promocje: 57 | Nowości: +57	Terminowe
Co ludzie dzisiaj czytają? Co ludzie najczęściej czytają? CYFRowy Otwieracz Książek Zarządzanie własnością intelektualną w transferze technologii - ebook/epub
ISBN: 978-83-7930-056-3
Prawa własności intelektualnej posiadają ogromny potencjał gospodarczy, którego wykorzystanie w coraz większym stopniu zależy od zdolności różnych podmiotów tych praw do współpracy i licencjonowania technologii, produktów i treści kreatywnych oraz do udostępniania nowych produktów i usług konsumentom. W publikacji ukazana została problematyka transferu własności intelektualnej, ze szczególnym uwzględnieniem umów licencyjnych, jako najbardziej skutecznego instrumentu pozwalającego na korzystanie z dóbr intelektualnych i rozwój działalności innowacyjnej przedsiębiorstw.
Czytaj dalej...Co­py­ri­ght © by Di­fin SA War­sza­wa 2014 Wszel­kie pra­wa za­strze­żo­ne. Ko­pio­wa­nie, prze­dru­ko­wy­wa­nie i roz­po­wszech­nia­nie ca­ło­ści lub frag­men­tów ni­niej­szej pra­cy bez zgo­dy wy­daw­cy za­bro­nio­ne. Książ­ka ta jest dzie­łem twór­cy i wy­daw­cy. Pro­si­my, abyś prze­strze­gał­praw, ja­kie im przy­słu­gu­ją. Jej za­war­to­ść­mo­żesz udo­stęp­nić­nie­od­płat­nie oso­bom bli­skim lub oso­bi­ście zna­nym, ale nie pu­bli­kuj jej w in­ter­ne­cie. Je­śli cy­tu­jesz jej frag­men­ty, nie zmie­niaj ich tre­ści i ko­niecz­nie za­znacz, czy­je to dzie­ło. A ko­piu­jąc jej część, rób to je­dy­nie na uży­tek oso­bi­sty. Sza­nuj­my cu­dząw­ła­sno­śći pra­wo. Wy­da­nie pierw­sze Re­cen­zja wy­daw­ni­cza: prof. dr hab. inż. Wie­sław Ko­tar­ba Re­dak­tor pro­wa­dzą­cy: To­masz Se­ra­fin Ko­rek­ta: Mo­ni­ka Ba­ra­now­ska Pro­jekt okład­ki: Mi­ko­łaj Mio­dow­ski ISBN 978-83-7930-056-3 Di­fin SA War­sza­wa 2014 00-768 War­sza­wa, ul. F. Ko­strzew­skie­go 1 tel. 22 851 45 61, 22 851 45 62, fax 22 841 98 91 Księ­gar­nie in­ter­ne­to­we Di­fin: www.ksie­gar­nia.di­fin.pl www.ksie­gar­niasgh.pl Skład i ła­ma­nie: Edit sp. z o.o. www.edit­stu­dio.plSkład wersji elektronicznej:Virtualo Sp. z o.o.Czytaj dalej...Spis treściDedykacjaWstępGospodarka oparta na wiedzy. Wiedza jako wyznacznik nowego porządku ekonomicznego1.1. Wprowadzenie1.2. Istota gospodarki opartej na wiedzy1.3. Pojęcie i znaczenie wiedzy jako zasobu niematerialnegoWłasność intelektualna – ogólna charakterystyka2.1. Własność w ujęciu ekonomicznym, prawnym i ekonomiczno-socjologicznym2.2. Zasoby niematerialne2.3. Pojęcie własności intelektualnej2.4. Przegląd kategorii własności intelektualnej2.5. Bazy danych2.6. Własność przemysłowa2.7. Instytucjonalne źródła ochrony własności intelektualnejZarządzanie i komercjalizacja wiedzy i własności intelektualnej3.1. Wprowadzenie3.2. Zarządzanie wiedzą jako podstawa zarządzania własnością intelektualną w przedsiębiorstwie3.3. Znaczenie zarządzania wiedzą w procesie komercjalizacji Ogólne zasady zawierania umów – istota zobowiązań umownych4.1. Umowy i zobowiązania umowne4.1.2. Sposoby zawarcia umowy Umowa licencyjna jako instrument zarządzania i komercjalizacji własności intelektualnej5.1. Ogólna charakterystyka umowy licencyjnej5.2. Charakter prawny umowy licencyjnej 5.3. Funkcje umowy licencyjnej 5.4. Ustawowy model umowy licencyjnej5.5. Rodzaje licencji5.6. Prawa i obowiązki stron umowy licencyjnej5.7. Struktura umowy licencyjnej5.8. Umowa licencyjna a prawo konkurencji ZakończeniePrzypisyWykaz rysunków i tabelWykaz literaturyWykaz załączników Załącznik 1. Załącznik 2. Załącznik 3. Załącznik 4. Załącznik 5. Załącznik 6. Załącznik 7. Załącznik 8. Załącznik 9. Załącznik 10. Załącznik 11. Załącznik 12. Załącznik 13. Wszystkie rozdziały dostępne w pełnej wersji książki.Czytaj dalej... Wie­dza sama w so­bie nie ma żad­nej war­to­ści. Cen­ną czy­ni ją jej sto­so­wa­nie. In­ny­mi sło­wy, świat nie od­pła­ca Ci za to, co wiesz. Świat od­pła­ca Ci za to, co ro­bisz. Les Gi­blinCzytaj dalej...WstępWzra­sta­ją­ce za­in­te­re­so­wa­nie pro­ble­ma­ty­ką za­rzą­dza­nia i ko­mer­cja­li­za­cji wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej jest przede wszyst­kim od­po­wie­dzią na wy­zwa­nia prak­ty­ki ryn­ko­wej, któ­ra do­bra nie­ma­te­rial­ne po­strze­ga jako istot­ny skład­nik w pro­ce­sie kre­owa­nia war­to­ści ryn­ko­wej współ­cze­sne­go przed­się­bior­stwa1. Umie­jęt­ne wy­ko­rzy­sta­nie wie­dzy i kom­pe­ten­cji w za­kre­sie wy­ko­rzy­sta­nia wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej w przed­się­bior­stwach jest czę­sto jed­nym z głów­nych czyn­ni­ków wpły­wa­ją­cych na zbu­do­wa­nie prze­wa­gi kon­ku­ren­cyj­nej i roz­wój przed­się­bior­czo­ści tech­no­lo­gicz­nej. Pa­ten­ty, zna­ki to­wa­ro­we, zna­ki han­dlo­we, pra­wa au­tor­skie, se­kre­ty han­dlo­we i inne skład­ni­ki wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej mogą być przed­mio­tem li­cen­cjo­wa­nia. Jest to je­den z po­wszech­nie sto­so­wa­nych w prak­ty­ce go­spo­dar­czej me­cha­ni­zmów ko­mer­cja­li­za­cji kre­atyw­nych i in­no­wa­cyj­nych re­zul­ta­tów dzia­łań ludz­kich. Stra­te­gie li­cen­cjo­no­wa­nia są ele­men­tem za­rzą­dza­nia wła­sno­ścią in­te­lek­tu­al­ną przed­się­bior­stwa. W celu zwięk­sze­nia kon­ku­ren­cyj­no­ści, uzy­ska­nia do­cho­du i zdo­by­cia ryn­ków, zmie­rza ono do pla­no­wa­nia, po­zy­ski­wa­nia i sko­mer­cja­li­zo­wa­nia wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej. Stra­te­gie li­cen­cjo­no­wa­nia naj­czę­ściej wy­ko­rzy­stu­je się w celu wdro­że­nia tech­no­lo­gii na ryn­ku przez sprze­daż, wy­mia­nę lub za­kup wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej. Stra­te­gie te słu­żą ko­mer­cja­li­za­cji na­uki i tech­no­lo­gii, a w wy­pad­ku już sko­mer­cja­li­zo­wa­nej tech­no­lo­gii są ele­men­tem roz­wo­ju za­so­bów tech­no­lo­gicz­nych, pro­duk­tu i ryn­ku. Za­mie­rze­niem au­tor­ki jest – na tle roz­wa­żań o pro­ce­sie za­rzą­dza­nia i ko­mer­cja­li­za­cji wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej – przed­sta­wie­nie umo­wy li­cen­cyj­nej jako in­stru­men­tu po­zwa­la­ją­ce­go na prze­kształ­ca­nie wie­dzy w nowe pro­duk­ty, tech­no­lo­gie i roz­wią­za­nia or­ga­ni­za­cyj­ne. Wy­na­la­zek otwie­ra nowe moż­li­wo­ści tech­nicz­ne i sam w so­bie jest bez­war­to­ścio­wy, do­pó­ki nie wska­że­my po­ten­cjal­nych moż­li­wo­ści jego za­sto­so­wa­nia i efek­tyw­no­ści eko­no­micz­nej. Tu­taj roz­po­czy­na się pro­ces ko­mer­cja­li­za­cji wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej, po­le­ga­ją­cy na wni­kli­wym roz­po­zna­niu za­let no­we­go po­my­słu, pro­duk­tu czy tech­no­lo­gii oraz oce­nie jego po­ten­cja­łu ryn­ko­we­go. Książ­ka skła­da się z pię­ciu roz­dzia­łów, któ­re ukła­da­ją się w ciąg lo­gicz­ny. Za­war­tość pierw­sze­go roz­dzia­łu wy­ni­ka z po­trze­by przed­sta­wie­nia wie­dzy jako wy­znacz­ni­ka no­we­go po­rząd­ku eko­no­micz­ne­go. Za­da­niem roz­dzia­łu jest pre­zen­ta­cja isto­ty go­spo­dar­ki opar­tej na wie­dzy oraz zna­cze­nia wie­dzy jako za­so­bu nie­ma­te­rial­ne­go sta­no­wią­ce­go pod­sta­wę bo­gac­twa przed­się­biorstw na po­cząt­ku XXI wie­ku. Uka­za­no po­ję­cia wie­dzy, ce­chy wie­dzy, spo­sób jej okre­śla­nia przez teo­re­ty­ków i prak­ty­ków zaj­mu­ją­cych się tym ob­sza­rem ba­dań oraz po­dział ro­dza­jów wie­dzy. Na­kre­ślo­na cha­rak­te­ry­sty­ka wie­dzy po­zwo­li­ła na uka­za­nie jej jako wszech­stron­ne­go za­so­bu, któ­ry po­zwa­la prze­kształ­cać sys­te­my eko­no­micz­ne i pro­ce­sy pro­duk­cji, two­rzyć nowe war­to­ści spo­łecz­ne i wzor­ce za­cho­wań. W roz­dzia­le dru­gim za­pre­zen­to­wa­no pro­ble­ma­ty­kę do­ty­czą­cą wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej. Trud­no jest wska­zać jed­ną, po­wszech­nie ak­cep­to­wa­ną de­fi­ni­cję, pre­cy­zyj­nie okre­śla­ją­cą ramy za­kre­su po­ję­cio­we­go wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej, mię­dzy in­ny­mi dla­te­go, że ma ona dy­na­micz­ny cha­rak­ter. Ist­nie­je na­to­miast po­wszech­na zgo­da, że po­ję­cie wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej jest zwią­za­ne z pro­ce­sa­mi two­rze­nia i prak­tycz­ne­go wy­ko­rzy­sty­wa­nia wie­dzy oraz od­no­si się do wszel­kich wy­two­rów ludz­kie­go umy­słu: ar­ty­stycz­nych, na­uko­wych, wy­na­laz­czych oraz do praw ko­rzy­sta­nia z nich, przy czym mogą one mieć cha­rak­ter praw oso­bi­stych lub praw ma­jąt­ko­wych. Uży­wa­ne w pra­cy po­ję­cie pra­wa wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej ozna­cza pra­wo wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej w zna­cze­niu pod­mio­to­wym. To sze­ro­kie ko­rzy­sta­nie z praw pod­mio­to­wych do po­szcze­gól­nych dóbr nie­ma­te­rial­nych od­dzia­łu­je na funk­cjo­no­wa­nie ryn­ku. Pra­wa wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej róż­nią się przed­mio­tem ochro­ny, za­sa­da­mi na­by­wa­nia, za­kre­sem ochro­ny, for­ma­mi ma­te­ria­li­za­cji i ko­mer­cyj­nej eks­plo­ata­cji, ale łą­czy je jed­na ce­cha wspól­na: wszyst­kie opie­ra­ją się na tej sa­mej kon­struk­cji, jaką jest bez­względ­ne pra­wo pod­mio­to­we do przed­mio­tu ochro­ny2. W za­kre­sie okre­ślo­nym przez od­po­wied­nie prze­pi­sy pra­wo to przy­zna­je okre­ślo­ne­mu pod­mio­to­wi wy­łącz­ność po­słu­gi­wa­nia się kon­kret­nym do­brem nie­ma­te­rial­nym. Ko­re­la­tem tego pra­wa jest moż­li­wość za­ka­za­nia wszyst­kim in­nym oso­bom in­ge­ro­wa­nia w sfe­rę wy­łącz­no­ści. Tak więc upraw­nio­ny jest je­dy­nym dys­po­nen­tem okre­ślo­ne­go do­bra i tyl­ko on może czer­pać ko­rzy­ści z go­spo­dar­czej eks­plo­ata­cji tego do­bra, a przez to de­cy­do­wać o wa­run­kach ko­rzy­sta­nia z nie­go przez inne pod­mio­ty w ich dzia­łal­no­ści na ryn­ku. Głów­nym ce­lem roz­dzia­łu trze­cie­go było przed­sta­wie­nie pro­ble­ma­ty­ki za­rzą­dza­nia wie­dzą. W go­spo­dar­ce w co­raz więk­szym stop­niu opar­tej na wie­dzy wła­sność in­te­lek­tu­al­na sta­je się naj­cen­niej­szym skład­ni­kiem war­to­ści przed­się­bior­stwa. Sta­no­wi część jego ma­jąt­ku i jako taka słu­ży po­mna­ża­niu zy­sków i pod­le­ga pro­ce­som za­rzą­dza­nia. Efek­tyw­ne za­rzą­dza­nie wła­sno­ścią in­te­lek­tu­al­ną po­win­no być jed­nym z pod­sta­wo­wych dzia­łań po­li­ty­ki roz­wo­jo­wej przed­się­bior­stwa, któ­re przez in­no­wa­cyj­ność i kształ­to­wa­nie wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej nie tyl­ko pod­no­si swą kon­ku­ren­cyj­ność na ryn­ku, ale i przy­czy­nia się do ogól­ne­go roz­wo­ju eko­no­micz­ne­go i ulep­sze­nia do­bra ogól­ne­go. Wła­sno­ścią in­te­lek­tu­al­ną za­rzą­dza się na każ­dym eta­pie – od mo­men­tu jej po­wsta­nia do mo­men­tu ko­mer­cja­li­za­cji. W mo­men­cie po­wsta­nia wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej wy­bie­ra się okre­ślo­ną me­to­dę jej ochro­ny, by za­pew­nić wy­łącz­ność. Ochro­na ta sta­no­wi gwa­ran­cję pew­no­ści ob­ro­tu no­wy­mi tech­no­lo­gia­mi, wy­na­laz­ka­mi, czy wy­ni­ka­mi ba­dań na­uko­wych. Jej ce­lem jest bo­wiem za­bez­pie­cze­nie in­te­re­sów osób upraw­nio­nych do dóbr nie­ma­te­rial­nych sta­no­wią­cych wy­nik twór­czej i po­znaw­czej dzia­łal­no­ści czło­wie­ka. Ochro­na obej­mu­je dzia­ła­nia zmie­rza­ją­ce lub ma­ją­ce wpływ na do­stęp­ność, na­by­cie, za­kres, utrzy­ma­nie w mocy, do­cho­dze­nie i eg­ze­kwo­wa­nie oraz ko­rzy­sta­nie z praw wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej w praw­nie do­zwo­lo­ny spo­sób. Za­bez­pie­cze­nie tych praw sta­no­wi za­tem pod­sta­wę sku­tecz­ne­go roz­po­wszech­nia­nia in­no­wa­cyj­nych po­my­słów, po­wsta­wa­nia no­wych to­wa­rów i usług. Dzię­ki za­bez­pie­cze­niu dóbr in­te­lek­tu­al­nych każ­dy twór­ca in­no­wa­cji ma moż­li­wość swo­bod­ne­go roz­po­rzą­dza­nia pra­wa­mi ma­te­rial­ny­mi do niej przy­pi­sa­ny­mi (np. sprze­daż do­bra, jego li­cen­cjo­no­wa­nie), a każ­da oso­ba/pod­miot, bio­rą­cy udział w jej ko­mer­cja­li­za­cji, ma moż­li­wość we­ry­fi­ka­cji wy­ge­ne­ro­wa­nych praw wła­sno­ści, a co za tym idzie, pro­gno­zo­wa­nia ra­chun­ku zy­sków i ewen­tu­al­nych strat z wdro­że­nia pro­duk­tu na ry­nek. W roz­dzia­le trze­cim opi­sa­no rów­nież pro­ces ko­mer­cja­li­za­cji wie­dzy, ro­zu­mia­ny jako ukie­run­ko­wa­ne prze­ka­zy­wa­nie wie­dzy i umie­jęt­no­ści do pro­ce­su pro­duk­cyj­ne­go, ce­lem uda­ne­go jej uryn­ko­wie­nia w po­sta­ci pro­duk­tu. Wa­run­kiem uda­ne­go uryn­ko­wie­nia jest spraw­na i sku­tecz­na ko­mer­cja­li­za­cja wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej. Na sku­tecz­ność ko­mer­cja­li­za­cji wpływ mają ce­chy tech­no­lo­gii, któ­ra oce­nia­na jest z uży­ciem kry­te­riów tech­nicz­nych i ryn­ko­wych oraz spo­sób ko­mer­cja­li­za­cji. Wy­bór spo­so­bu ko­mer­cja­li­za­cji wie­dzy za­le­ży od wie­lu czyn­ni­ków. Bę­dzie on inny w przy­pad­ku, gdy wy­nik ko­mer­cja­li­za­cji jest ja­sno okre­ślo­ny, a inny w sy­tu­acji, gdy stro­ny nie są w sta­nie prze­wi­dzieć re­zul­ta­tów ba­dań. W pierw­szym wy­pad­ku moż­na po­wie­dzieć, że twór­cy sprze­da­ją pro­dukt. W dru­gim na­to­miast, że stro­ny po pro­stu współ­pra­cu­ją w na­dziei na stwo­rze­nie no­wej wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej. Wy­bór spo­so­bu ko­mer­cja­li­za­cji za­le­ży tak­że od zło­żo­no­ści sa­mej tech­no­lo­gii, stop­nia na­sy­ce­nia tech­no­lo­gii wie­dzą nie­jaw­ną oraz od zdol­no­ści tech­no­lo­gii do ge­ne­ro­wa­nia wo­kół sie­bie no­wych po­my­słów i wy­na­laz­ków. Na wy­bór spo­so­bu ko­mer­cja­li­za­cji wpły­wa rów­nież sy­tu­acja kon­ku­ren­cyj­na w da­nej bran­ży, oce­nia­na przez pry­zmat siły prze­tar­go­wej po­szcze­gól­nych czyn­ni­ków kon­ku­ren­cji (do­staw­ców, od­bior­ców, sub­sty­tu­tów, po­ten­cjal­nych i ak­tu­al­nych kon­ku­ren­tów). Im więk­sze na­tę­że­nie wal­ki kon­ku­ren­cyj­nej w bran­ży, tym chęt­niej twór­cy tech­no­lo­gii wy­bie­ra­ją ta­kie spo­so­by ko­mer­cja­li­za­cji, jak sprze­daż praw wła­sno­ści lub li­cen­cjo­no­wa­nie. W prak­ty­ce ob­ro­tu go­spo­dar­cze­go po­wszech­nie przy­ję­ty­mi ścież­ka­mi ko­mer­cja­li­za­cji są udzie­le­nie li­cen­cji na ko­rzy­sta­nie z tech­no­lo­gii oraz prze­nie­sie­nie praw do tech­no­lo­gii (naj­czę­ściej w for­mie sprze­da­ży). Źró­dłem tych czyn­no­ści praw­nych jest umo­wa. Ogól­ne za­sa­dy za­wie­ra­nia umów oraz isto­tę zo­bo­wią­zań umow­nych przed­sta­wio­no w roz­dzia­le czwar­tym pra­cy. Roz­dział ten kon­cen­tru­je się na omó­wie­niu kom­plek­so­wych za­gad­nień do­ty­czą­cych swo­bo­dy kon­trak­to­wej, spo­so­bów za­wie­ra­nia umów, oraz isto­ty wy­ko­na­nia zo­bo­wią­zań umow­nych. Wy­ja­śnie­nie pro­ble­ma­ty­ki zo­bo­wią­zań umow­nych sta­no­wi­ło pod­sta­wę dla za­pre­zen­to­wa­nia w roz­dzia­le pią­tym umo­wy li­cen­cyj­nej jako in­stru­men­tu za­rzą­dza­nia i ko­mer­cja­li­za­cji wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej. Na za­war­tość tego roz­dzia­łu skła­da się ogól­na cha­rak­te­ry­sty­ka umo­wy li­cen­cyj­nej oraz opis jej funk­cji. W roz­dzia­le znaj­du­je się rów­nież ma­te­riał do­ty­czą­cy usta­wo­we­go mo­de­lu li­cen­cji, któ­rej przed­mio­tem są do­bra nie­ma­te­rial­ne okre­śla­ne jako wła­sność in­te­lek­tu­al­na. Za­da­niem roz­dzia­łu jest pre­zen­ta­cja ro­dza­jów li­cen­cji, pod­sta­wo­wych praw i obo­wiąz­ków stron umo­wy li­cen­cyj­nej oraz struk­tu­ry sa­mej umo­wy. Sta­ra­no się nie za­wę­żać za­kre­su roz­wa­żań do umów li­cen­cyj­nych dla po­szcze­gól­nych dóbr nie­ma­te­rial­nych, choć w zde­cy­do­wa­nie więk­szym stop­niu od­wo­ły­wa­no się do przy­kła­dów li­cen­cji w za­kre­sie pra­wa wła­sno­ści prze­my­sło­wej. Swo­istym uzu­peł­nie­niem roz­wa­ża­nych tre­ści są wzo­ry umów li­cen­cyj­nych, któ­re za­miesz­czo­no w po­sta­ci za­łącz­ni­ków. Roz­dział koń­czy się przed­sta­wie­niem pro­ble­ma­ty­ki re­la­cji mię­dzy pra­wem kon­ku­ren­cji a pra­wem wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej. Współ­cze­śnie ak­cen­tu­je się zbież­ność, a przy­najm­niej brak ko­li­zji mię­dzy ce­la­mi pra­wa kon­ku­ren­cji i pra­wa wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej. Za­rów­no w pra­wie unij­nym, jak i pra­wie kra­jo­wym przyj­mu­je się, że w ogra­ni­czo­nej licz­bie przy­pad­ków pra­wo wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej może być na­rzę­dziem, za po­mo­cą któ­re­go upraw­nio­ny może ogra­ni­czyć kon­ku­ren­cję. Za­tem zna­jo­mość prze­pi­sów pra­wa kon­ku­ren­cji, zwłasz­cza zaś nie­do­zwo­lo­nych klau­zul umow­nych, ma kon­kret­ne zna­cze­nie prak­tycz­ne dla oce­ny kon­ku­ren­cyj­nych skut­ków za­war­te­go po­ro­zu­mie­nia ma­ją­ce­go za przed­miot do­bro nie­ma­te­rial­ne.Czytaj dalej...Gospodarka oparta na wiedzy. Wiedza jako wyznacznik nowego porządku ekonomicznego1.1. Wpro­wa­dze­nie Każ­da cy­wi­li­za­cja ma swój mo­del funk­cjo­no­wa­nia spo­łe­czeń­stwa i go­spo­dar­ki. Zmia­na pa­ra­dyg­ma­tu cy­wi­li­za­cyj­ne­go wy­pie­ra do­tych­cza­so­we mo­de­le nie tyl­ko go­spo­dar­ki w ogó­le, lecz tak­że za­rzą­dza­nia, in­we­sto­wa­nia, han­dlu, kształ­ce­nia, pra­cy, za­trud­nie­nia, kon­sump­cji, a na­wet rzą­dów i ro­dzi­ny, któ­re szyb­ko tra­cą ak­tu­al­ność. Prze­kształ­ca się więk­szość me­tod ko­mu­ni­ko­wa­nia się, pro­du­ko­wa­nia i wy­mia­ny han­dlo­wej3. Dla spo­łe­czeń­stwa feu­dal­ne­go cha­rak­te­ry­stycz­na była ugrun­to­wa­na na pod­sta­wie sto­sun­ków len­nych for­ma wła­dzy da­ją­ca szcze­gól­ne przy­wi­le­je po­sia­da­czom ziem­skim, czy­li szlach­cie. Rzad­kim do­brem była wła­dza, sta­no­wią­ca pod­sta­wę ów­cze­snej in­fra­struk­tu­ry spo­łecz­nej. Głów­nym czyn­ni­kiem pro­duk­cji była zie­mia, oko­ło 70–80% lud­no­ści pra­co­wa­ło w go­spo­dar­ce rol­nej. Do­pie­ro Re­wo­lu­cja Fran­cu­ska w dzie­dzi­nie po­li­tycz­nej i re­wo­lu­cja prze­my­sło­wa w dzie­dzi­nie go­spo­dar­czej wy­mu­si­ły przej­ście z feu­da­li­zmu do no­wo­cze­snych sys­te­mów go­spo­dar­czych. Na po­cząt­ku XIX wie­ku wy­kształ­ci­ło się spo­łe­czeń­stwo in­du­strial­ne, w któ­rym do­mi­nu­ją­cym sek­to­rem pro­duk­cji był prze­mysł, a głów­ny­mi czyn­ni­ka­mi wy­twór­czy­mi – pra­ca i ka­pi­tał. Po­wsta­ła struk­tu­ra spo­łecz­na, któ­rej pod­sta­wą był ka­pi­tał, a ce­cha­mi cha­rak­te­ry­stycz­ny­mi spo­łe­czeń­stwa – or­ga­ni­za­cja po­dzia­łu wła­dzy i roz­dział pie­nią­dza oraz środ­ków pro­duk­cji4. Po­nad dwie­ście lat po tym, jak re­wo­lu­cja prze­my­sło­wa ra­dy­kal­nie zmie­ni­ła styl ży­cia i me­to­dy pra­cy, współ­cze­sne spo­łe­czeń­stwo i or­ga­ni­za­cje go­spo­dar­cze po­now­nie zna­la­zły się na pro­gu burz­li­wych prze­mian po­wo­du­ją­cych zmia­nę orien­ta­cji dzia­ła­nia. Era in­du­strial­na do­bie­gła koń­ca. Na­sta­ła era wie­dzy i wie­dza li­czy się co­raz bar­dziej, a do­bra ma­te­rial­ne co­raz mniej5. Tra­dy­cyj­ne czyn­ni­ki pro­duk­cji, ta­kie jak zie­mia, ka­pi­tał i pra­ca, od­gry­wa­ją­ce nad­rzęd­ną rolę w erze pro­duk­cyj­nej, ustę­pu­ją miej­sca wie­dzy sta­no­wią­cej głów­ne źró­dło bo­gac­twa i naj­waż­niej­szy czyn­nik pro­duk­cji6. 1.2. Isto­ta go­spo­dar­ki opar­tej na wie­dzy Od stro­ny teo­re­tycz­nej go­spo­dar­ka opar­ta na wie­dzy jest no­wym zja­wi­skiem. Roz­wój wie­dzy na­stę­po­wał wraz z ko­lej­ny­mi fa­za­mi roz­wo­ju ludz­ko­ści. W hi­sto­rii go­spo­dar­czej nie bra­ku­je przy­kła­dów roli, jaką peł­ni­ła wie­dza, np. w śre­dnio­wie­czu wie­dza mi­strza wy­róż­nia­ła go z ca­łe­go gro­na wy­twór­ców. Ta­jem­ni­ce wy­twa­rza­nia były prze­wa­gą kon­ku­ren­cyj­ną (np. dla Ja­po­nii pro­duk­cja je­dwa­biu)7. Opi­su­jąc kształ­to­wa­nie się roz­wo­ju spo­łecz­ne­go – Da­niel Bell – na pod­sta­wie czyn­ni­ków tech­no­lo­gicz­nych, spo­łecz­nych i eko­no­micz­nych wy­róż­nił trzy fazy: pre­agrar­ną, agrar­ną oraz in­du­strial­ną8. Pierw­sza faza – pre­agrar­na była cza­sem, w któ­rym lu­dzie uczy­li się wy­ko­rzy­sty­wać ogień, opa­no­wa­li pro­duk­cję na­rzę­dzi z ka­mie­nia oraz spo­so­by uży­cia bro­ni. Dzia­łal­ność go­spo­dar­cza sku­pia­ła się na my­śli­stwie, ry­bo­łów­stwie i zbie­rac­twie. Funk­cjo­no­wał pod­sta­wo­wy po­dział pra­cy: męż­czy­zna peł­nił funk­cję my­śli­we­go i wo­jow­ni­ka, a ko­bie­ta przy­go­to­wy­wa­ła po­sił­ki i wy­cho­wy­wa­ła dzie­ci. Głów­nym wy­znacz­ni­kiem było to, że czło­wiek wów­czas nie sto­so­wał tech­no­lo­gii do opa­no­wa­nia śro­do­wi­ska na­tu­ral­ne­go. Faza agrar­na zwią­za­na była z przej­ściem od ko­czow­ni­cze­go do osia­dłe­go try­bu ży­cia. Za­sad­ni­czą rolę za­czę­ło od­gry­wać rol­nic­two w miej­sce my­śli­stwa, wy­kształ­cał się po­dział pra­cy. Po­wsta­wa­ły małe osa­dy, któ­re łą­czy­ły się w ce­lach obron­nych i han­dlo­wych, two­rząc mia­sta-pań­stwa, któ­re z cza­sem zmie­nia­ły się w pań­stwa o cha­rak­te­rze na­ro­do­wym. Wów­czas czło­wiek od­krył brąz i że­la­zo, wy­na­lazł koło, zbu­do­wał blo­czek krąż­ko­wy i dźwi­gnię, za­czął wy­ko­rzy­sty­wać zwie­rzę­ta po­cią­go­we, bu­do­wał stat­ki ża­glo­we i na­uczył się na­wi­ga­cji. Upra­wiał też zie­mię, ho­do­wał drób i by­dło, bu­do­wał za­bez­pie­cze­nia przed ka­ta­kli­zma­mi przy­rod­ni­czy­mi. Pod­sta­wo­wym wy­na­laz­kiem dla ludz­ko­ści było wy­na­le­zie­nie dru­ku i roz­po­wszech­nie­nie go na sze­ro­ką ska­lę. Ko­lej­nym eta­pem była faza in­du­strial­na, a jej wy­znacz­ni­kiem sta­ło się od­dzie­le­nie pro­du­cen­ta i kon­su­men­ta oraz po­stę­pu­ją­cy roz­wój po­dzia­łu pra­cy. Po­wsta­ła kla­sa ro­bot­ni­cza, co znacz­nie roz­sze­rzy­ło wy­mia­nę dóbr. Z ko­lei roz­kwit ryn­ku przy­czy­nił się do roz­wo­ju fa­bryk i naj­szyb­sze­go w dzie­jach ludz­ko­ści wzro­stu sto­py ży­cio­wej. W wy­ni­ku tych prze­mian znacz­na licz­ba chło­pów opu­ści­ła wieś i zna­la­zła za­trud­nie­nie w fa­bry­kach. Po­stę­pu­ją­cy roz­wój przed­się­biorstw pod wzglę­dem zaj­mo­wa­ne­go ob­sza­ru, licz­by hal pro­duk­cyj­nych oraz licz­by za­trud­nio­nych pra­cow­ni­ków wy­mu­szał na wła­ści­cie­lach fa­bryk pod­ję­cie prac nad po­pra­wą or­ga­ni­za­cji pra­cy, jed­no­cze­śnie cią­gle do­sko­na­lo­no tech­ni­kę wy­twa­rza­nia. Roz­wój pro­duk­cji i ca­łej go­spo­dar­ki na­stę­po­wał głów­nie dzię­ki za­sto­so­wa­niu więk­szej ilo­ści za­an­ga­żo­wa­ne­go ka­pi­ta­łu ma­te­rial­ne­go oraz ro­sną­cej licz­bie pra­cow­ni­ków. W spo­łe­czeń­stwie po­ja­wi­ła się nowa, za­moż­na gru­pa spo­łecz­na obok wła­ści­cie­li ziem­skich, wła­ści­cie­le i za­rząd­cy ka­pi­ta­łu, któ­rzy w krót­kim cza­sie zdo­mi­no­wa­li ob­szar­ni­ków. Za­cho­dzą­ce zmia­ny w tech­no­lo­gii pro­duk­cji, ak­tyw­no­ści go­spo­dar­czej oraz ro­sną­ce zna­cze­nie za­rzą­dza­nia za­po­cząt­ko­wa­ły dy­na­micz­ny roz­wój miast, po­wsta­nie no­we­go sys­te­mu kształ­ce­nia, roz­po­wszech­nie­nie ega­li­tar­nych idei de­mo­kra­tycz­nych oraz wzrost zna­cze­nia związ­ków za­wo­do­wych. Współ­cze­sna era to faza post­in­du­strial­na bę­dą­ca ko­lej­ną fazą roz­wo­ju, cha­rak­te­ry­zu­ją­cą się tem­pem i stop­niem za­awan­so­wa­nia prze­mian, gdzie two­rze­nie war­to­ści od­by­wa się przede wszyst­kim dzię­ki czyn­ni­kom nie­ma­te­rial­nym, w tym ka­pi­ta­ło­wi in­te­lek­tu­al­ne­mu, któ­re­go pod­sta­wą są tzw. ak­ty­wa wie­dzy. P. Druc­ker na­zy­wa zmia­ny, ja­kie za­cho­dzą dzię­ki czyn­ni­kom nie­ma­te­rial­nym, pro­ce­sem trans­for­ma­cji, prze­mo­de­lo­wa­niem spo­łe­czeń­stwa – jego po­glą­dów i war­to­ści9. Wie­dza, jako spe­cy­ficz­ny za­sób, na­da­je zna­cze­nie i kształ­tu­je nową go­spo­dar­kę – tzw. go­spo­dar­kę opar­tą na wie­dzy (GOW). Jest to go­spo­dar­ka, w któ­rej pod­sta­wo­wym skład­ni­kiem jest za­rzą­dza­nie pro­ce­sa­mi go­spo­dar­czy­mi i umie­jęt­ne kie­ro­wa­nie ludź­mi, to struk­tu­ra, w któ­rej za­sad­ni­czym pro­ble­mem jest po­zna­nie i okre­śle­nie me­cha­ni­zmów od­dzia­ły­wa­nia na prze­mia­ny i roz­wój go­spo­dar­ki. Zda­niem P. Druc­ke­ra go­spo­dar­ka opar­ta na wie­dzy jest po­rząd­kiem eko­no­micz­nym, w któ­rym wie­dza – a nie pra­ca, su­row­ce lub ka­pi­tał – jest klu­czo­wym za­so­bem; jest po­rząd­kiem spo­łecz­nym, dla któ­re­go nie­rów­ność spo­łecz­na opar­ta na wie­dzy sta­no­wi głów­ne wy­zwa­nie. W spo­łe­czeń­stwie wie­dzy war­tość jest kre­owa­na w de­cy­du­ją­cym stop­niu nie po­przez alo­ka­cję ka­pi­ta­łu i siły ro­bo­czej, ale dzię­ki pro­duk­tyw­no­ści i in­no­wa­cyj­no­ści. Wio­dą­cą gru­pą spo­łecz­ną sta­ją się tzw. pra­cow­ni­cy wie­dzy, wśród któ­rych moż­na wy­róż­nić: kie­row­ni­ków wie­dzy ma­ją­cych umie­jęt­ność alo­ko­wa­nia wie­dzy swo­jej i in­nych dla uzy­ska­nia pro­duk­tyw­no­ści, pro­fe­sjo­na­li­stów po­sia­da­ją­cych szcze­gól­ną wie­dzę z okre­ślo­nej dzie­dzi­ny i wresz­cie pra­cow­ni­ków wy­ko­rzy­stu­ją­cych ją w co­dzien­nej pra­cy. We­dług P. Druc­ke­ra znaj­du­je­my się obec­nie w trze­ciej fa­zie ewo­lu­cji go­spo­dar­ki, po re­wo­lu­cji prze­my­sło­wej i pro­duk­cyj­nej, tzw. re­wo­lu­cji za­rząd­czej, w któ­rej or­ga­ni­za­cje wy­ko­rzy­stu­ją po­sia­da­ne umie­jęt­no­ści do kre­owa­nia no­wej, lep­szej wie­dzy10. Post­in­du­strial­na eko­no­mia, na­zy­wa­na go­spo­dar­ką opar­tą na wie­dzy, ma wie­le cech cha­rak­te­ry­stycz­nych. W od­nie­sie­niu do naj­waż­niej­szych de­ter­mi­nan­tów war­to­ści jest ona, po pierw­sze: zdo­mi­no­wa­na przez wie­dzę, w prze­ci­wień­stwie do do­mi­na­cji zie­mi w eko­no­mii agrar­nej i ka­pi­ta­łu w eko­no­mii prze­my­sło­wej. Po dru­gie, naj­więk­sze zna­cze­nie mają w niej czyn­ni­ki nie­ma­te­rial­ne. W przy­pad­ku ofer­ty ryn­ko­wej ozna­cza to zwięk­sze­nie zna­cze­nia usług w sto­sun­ku do pro­duk­tów ma­te­rial­nych. W od­nie­sie­niu do na­kła­dów znaj­du­je to wy­raz w do­mi­na­cji in­we­sty­cji w ak­ty­wa nie­ma­te­rial­ne jako źró­dła two­rze­nia war­to­ści nad in­we­sty­cja­mi w ak­ty­wa ma­te­rial­ne. W li­te­ra­tu­rze przed­mio­tu sto­sun­ko­wo czę­sto spo­ty­ka­my się z okre­śle­niem, że go­spo­dar­ka opar­ta na wie­dzy jest to taki mo­del współ­cze­sne­go roz­wo­ju go­spo­dar­cze­go, któ­ry ba­zu­je w szcze­gól­no­ści na in­no­wa­cjach11. Ta­kie uj­mo­wa­nie za­gad­nie­nia wy­da­je się jed­nak da­le­ko idą­cym uprosz­cze­niem, nie wspo­mi­na bo­wiem o źró­dle wy­stę­pu­ją­cych w go­spo­dar­ce in­no­wa­cji. Te ostat­nie nie po­ja­wia­ją się zni­kąd, są efek­tem wy­mier­ne­go wy­sił­ku in­te­lek­tu­al­ne­go i fi­nan­so­we­go kon­kret­nych pod­mio­tów. Na­to­miast ich pier­wot­nym źró­dłem jest wie­dza. To ona jest po­cząt­kiem pro­ce­su i ona go wień­czy w po­sta­ci go­to­wych pro­ce­sów, roz­wią­zań, pro­duk­tów. Go­spo­dar­ka Opar­ta na Wie­dzy jest więc bez wąt­pie­nia dok­try­ną, w któ­rej to sze­ro­ko ro­zu­mia­na wie­dza sta­je się mo­to­rem zmian spo­łecz­no-eko­no­micz­nych, a w kon­se­kwen­cji bodź­cem do wzro­stu i roz­wo­ju go­spo­dar­cze­go państw. Umie­jęt­nie prze­two­rzo­na lub po­zy­ska­na sta­no­wi isto­tę zmian mi­kro- i ma­kro­go­spo­dar­czych. Źró­dłem wie­dzy jest na­to­miast czło­wiek i zwią­za­ny z nim sze­ro­ko uj­mo­wa­ny ka­pi­tał ludz­ki. Tym sa­mym GOW jest mo­de­lem, któ­re­go „głów­ne po­stu­la­ty i spo­strze­że­nia mają cha­rak­ter kul­tu­ro­wy, do­ty­czą bo­wiem ka­pi­ta­łu ludz­kie­go. Ka­pi­tał ten bu­do­wa­ny jest przez ro­dzi­nę, śro­do­wi­sko, wzbo­ga­co­ny przez szko­łę i sys­tem norm i do­pie­ro w doj­rza­łej for­mie do­stęp­ny jest go­spo­dar­ce. Tam może być roz­wi­nię­ty i wy­ko­rzy­sta­ny, bądź stłam­szo­ny i za­mor­do­wa­ny”12. Traf­niej jest de­fi­nio­wać GOW w kon­tek­ście pier­wot­ne­go bodź­ca pro­wa­dzą­ce­go do zmian w struk­tu­rze go­spo­dar­ki oraz dzia­ła­ją­cych w niej pod­mio­tów. Ta­kie wła­śnie okre­śle­nie GOW znaj­du­je­my w de­fi­ni­cji za­pro­po­no­wa­nej przez OECD, któ­ra w swo­jej pier­wot­nej po­sta­ci stwier­dza­ła, że jest to mo­del go­spo­dar­ki, któ­ra w spo­sób bez­po­śred­ni ba­zu­je na pro­duk­cji, dys­try­bu­cji oraz wy­ko­rzy­sta­niu wie­dzy i in­for­ma­cji. Wer­sja póź­niej­sza, przy­ję­ta w po­ro­zu­mie­niu z Ban­kiem Świa­to­wym, nie­co ją uszcze­gó­ła­wia, sta­no­wiąc, że jest to ten typ go­spo­dar­ki, „w któ­rej wie­dza jest two­rzo­na, przy­swa­ja­na, prze­ka­zy­wa­na i wy­ko­rzy­sty­wa­na bar­dziej efek­tyw­nie przez przed­się­bior­stwa, or­ga­ni­za­cje, oso­by fi­zycz­ne i spo­łecz­no­ści, sprzy­ja­jąc szyb­kie­mu roz­wo­jo­wi go­spo­dar­ki i spo­łe­czeń­stwa. De­fi­ni­cja, o któ­rej mowa, nie kon­cen­tru­je uwa­gi wy­łącz­nie na wą­skim od­cin­ku prze­my­słu wy­so­kiej tech­no­lo­gii, czy też na tech­no­lo­gii in­for­ma­cji i ko­mu­ni­ka­cji. Na­to­miast ze wzglę­du na sto­pień ogól­no­ści, po­zwa­la na ana­li­zę ca­łe­go spek­trum opcji w za­kre­sie po­li­ty­ki edu­ka­cyj­nej oraz po­li­ty­ki w za­kre­sie in­fra­struk­tu­ry in­for­ma­cyj­nej oraz sys­te­mów in­no­wa­cji, któ­re pro­mu­ją roz­wój GOW. Po­nad­to de­fi­ni­cja ta ak­cen­tu­je rolę lep­szej ko­or­dy­na­cji po­mię­dzy dzia­łal­no­ścią rzą­du, sek­to­ra pry­wat­ne­go oraz spo­łe­czeń­stwa oby­wa­tel­skie­go – w celu wzmoc­nie­nia kon­ku­ren­cyj­no­ści oraz przy­spie­sze­nia roz­wo­ju go­spo­dar­cze­go i spo­łecz­ne­go”13. Dla po­trzeb de­fi­ni­cyj­nych, zwią­za­nych z kon­cep­cją GOW, wie­dza jest więc uj­mo­wa­na w spo­sób moż­li­wie sze­ro­ki, za­rów­no jako wie­dza jed­nost­ko­wa wy­ko­rzy­sty­wa­na zgod­nie z kon­cep­cją nie­wi­dzial­nej ręki A. Smi­tha, jak i wie­dza jako klam­ra spi­na­ją­ca po­szcze­gól­ne sek­to­ry go­spo­dar­ki w celu efek­tyw­niej­sze­go wy­ko­rzy­sta­nia rzad­kich za­so­bów. Wie­dza jest pro­duk­tem i czyn­ni­kiem na­pę­dza­ją­cym go­spo­dar­kę. Wy­ma­ga ona jed­nak cią­głe­go pro­ce­su ucze­nia się. Po pierw­sze – od jed­nost­ki, któ­ra w ten spo­sób pod­no­si szan­se na suk­ces oso­bi­sty i fir­my, w któ­rej jest za­trud­nio­na lub któ­rą two­rzy. Po dru­gie – ucze­nie się to rów­nież umie­jęt­ność prze­twa­rza­nia wie­dzy i jej efek­tyw­ne wy­ko­rzy­sta­nie14. War­to za­zna­czyć, że po­ję­cie go­spo­dar­ki opar­tej na wie­dzy wią­że się z teo­rią wzro­stu en­do­ge­nicz­ne­go. Teo­ria ta za­kła­da, że pew­ne czyn­ni­ki pro­duk­cji po­wsta­ją w wy­ni­ku pro­ce­sów na­gro­ma­dze­nia (aku­mu­la­cji) np. ka­pi­ta­łu wie­dzy. Po­stęp tech­nicz­ny i or­ga­ni­za­cyj­ny uza­leż­nio­ny jest od sze­ro­ko ro­zu­mia­nej po­li­ty­ki spo­łecz­no-go­spo­dar­czej oraz zmian men­tal­no­ści spo­łe­czeń­stwa. Efek­tyw­ne wy­ko­rzy­sta­nie czyn­ni­ków pro­duk­cji na­stę­pu­je wów­czas, gdy ist­nie­ją sil­ne ramy praw­ne re­gu­lu­ją­ce dzia­łal­ność go­spo­dar­czą i za­bez­pie­cza­ją­ce pra­wa wła­sno­ści. Wie­dza trak­to­wa­na jest jako głów­ny en­do­ge­nicz­ny czyn­nik kształ­tu­ją­cy struk­tu­rę pro­duk­cji oraz po­stęp go­spo­dar­czy i spo­łecz­ny. W myśl tak uję­tej teo­rii moż­na po­wie­dzieć, że wie­dza w for­mie na­kła­du i sta­nu sta­je się waż­nym czyn­ni­kiem de­ter­mi­nu­ją­cym tem­po i po­ziom roz­wo­ju go­spo­dar­cze­go wraz z na­kła­da­mi i sta­nem środ­ków trwa­łych15. Cha­rak­te­ry­zu­jąc go­spo­dar­kę opar­tą na wie­dzy, M. Stroj­ny po­da­je wie­le cech, któ­re sta­wia­ją tę go­spo­dar­kę w wy­raź­nej opo­zy­cji do go­spo­dar­ki prze­my­sło­wej. Otóż jego zda­niem pod­sta­wo­wym za­so­bem GOW jest sze­ro­ko ro­zu­mia­na wie­dza i po­prze­dza­ją­ce ją in­for­ma­cje, a bę­dą­cy jej no­śni­kiem pra­cow­ni­cy nie są trak­to­wa­ni jako źró­dło kosz­tów, lecz opła­cal­na in­we­sty­cja; to oni rów­nież w zde­cy­do­wa­nym stop­niu wy­zna­cza­ją war­tość ryn­ko­wą przed­się­bior­stwa. W go­spo­dar­ce opar­tej na wie­dzy od­mien­ny jest styl za­rzą­dza­nia: ma on cha­rak­ter par­ty­cy­pa­cyj­ny (współ­de­cy­du­ją­cy), a nie od­gór­ny (na­ka­zo­wo-kon­tro­l­ny). Po­nad­to sta­tus w or­ga­ni­za­cji nie za­le­ży od za­kre­su wła­dzy, lecz umie­jęt­no­ści i wie­dzy: je­steś wart tyle, ile wiesz. Nowy wy­miar zy­sku­je kul­tu­ra or­ga­ni­za­cyj­na opar­ta, na za­ufa­niu i bodź­cach wy­na­gra­dza­ją­cych kre­atyw­ność oraz umie­jęt­ność pra­cy w gru­pie. Cha­rak­te­ry­stycz­na jest w tej go­spo­dar­ce sie­cio­wa struk­tu­ra or­ga­ni­za­cyj­na, w któ­rej głów­na stra­te­gia opar­ta jest na ko­ope­ra­cji. Od­mien­ny jest też sys­tem mo­ty­wa­cyj­ny, któ­ry obok tra­dy­cyj­nych bodź­ców fi­nan­so­wych pre­fe­ru­je oso­bi­stą, ze­wnętrz­ną sa­tys­fak­cję16. We­dług M. Stroj­ne­go, w go­spo­dar­ce opar­tej na wie­dzy ob­ser­wu­je­my roz­wój firm mię­dzy­na­ro­do­wych oraz no­wych form pro­wa­dze­nia biz­ne­su, co sprzy­ja dy­fu­zji wie­dzy i efek­tyw­no­ści jej wy­ko­rzy­sta­nia. Do­daj­my, że prze­kształ­ce­nia w śro­do­wi­sku ze­wnętrz­nym i we­wnętrz­nym trak­to­wa­ne są jako druc­ke­row­ski pre­tekst do zmian, a nie za­gro­że­nie17. W no­wej teo­rii wzro­stu go­spo­dar­cze­go – kon­cep­cji opar­tej na wie­dzy – ra­dy­kal­nie zmie­nił się spo­sób po­strze­ga­nia przed­się­bior­stwa. Dzi­siaj nie wy­star­czy okre­ślić przed­się­bior­stwa mia­nem jed­nost­ki or­ga­ni­za­cyj­nej, po­sia­da­ją­cej od­ręb­ność eko­no­micz­ną i praw­ną, pro­wa­dzą­cej dzia­łal­ność pro­duk­cyj­ną, han­dlo­wą czy usłu­go­wą. Współ­cze­sne przed­się­bior­stwo to przede wszyst­kim mniej lub bar­dziej skom­pli­ko­wa­ny sys­tem prze­twa­rza­nia in­for­ma­cji, w któ­rym na­kła­dy po­czy­nio­ne w celu ich po­zy­ska­nia (lu­dzie, know-how, pa­ten­ty, itd.) są wy­znacz­ni­kiem suk­ce­su ryn­ko­we­go. Tym sa­mym współ­cze­sne przed­się­bior­stwo to pod­miot in­no­wa­cyj­ny lub co naj­mniej z owych in­no­wa­cji ko­rzy­sta­ją­cy. Jego roz­wój nie ma już cha­rak­te­ru li­nio­we­go, na­to­miast czę­sto jest spon­ta­nicz­ny, trud­ny do prze­wi­dze­nia, lecz ade­kwat­ny do roz­wo­ju sy­tu­acji ryn­ko­wej pod­mio­tu. We współ­cze­snym przed­się­bior­stwie wy­ko­rzy­sty­wa­nie no­wo­cze­snej tech­no­lo­gii sta­no­wi wy­znacz­nik suk­ce­su ryn­ko­we­go i sens jego ist­nie­nia Wie­dza, in­no­wa­cyj­ność i kre­atyw­no­ści pod­mio­tów to pod­sta­wo­we ce­chy Go­spo­dar­ki Opar­tej na Wie­dzy – za­prze­cze­nie prze­my­sło­we­go mo­de­lu go­spo­dar­ki – wzro­stu opar­te­go na ru­ty­nie. 1.3. Po­ję­cie i zna­cze­nie wie­dzy jako za­so­bu nie­ma­te­rial­ne­go Wie­dza jest nie­wąt­pli­wie jed­nym z naj­waż­niej­szych po­jęć w hi­sto­rii ludz­ko­ści i przed­mio­tem in­ter­dy­scy­pli­nar­ne­go za­in­te­re­so­wa­nia – od fi­lo­zo­fii po­czy­na­jąc (wcze­sne kon­cep­cje wie­dzy Pla­to­na i Ary­sto­te­le­sa, prze­wrót ko­per­ni­kań­ski Kan­ta z po­wo­ła­niem do ży­cia res co­gi­tans, czy­li ro­zu­mu teo­re­tycz­ne­go), przez so­cjo­lo­gię (so­cjo­lo­gia wie­dzy), aż do teo­rii i prak­ty­ki za­rzą­dza­nia (ka­pi­tał in­te­lek­tu­al­ny). Nie jest za­mia­rem au­tor­ki pro­wa­dze­nie hi­sto­rio­zo­ficz­nych roz­wa­żań nad zło­żo­ną na­tu­rą wie­dzy i to­wa­rzy­szą­cych jej kon­tek­stów spo­łecz­nych, psy­cho­lo­gicz­nych, a na­wet re­li­gij­nych; dość po­wie­dzieć, że de­fi­ni­cja wie­dzy za­wsze bę­dzie za­le­ża­ła od kon­tek­stu, w któ­rym o niej mó­wi­my. Jed­nak z uwa­gi na fakt, że na obec­nym eta­pie roz­wo­ju go­spo­dar­ki wie­dza jest naj­waż­niej­szym za­so­bem, war­to przed­sta­wić naj­bar­dziej re­pre­zen­ta­tyw­ne okre­śle­nia i de­fi­ni­cje wie­dzy. Ter­min wie­dza po­ja­wia się już w sta­ro­żyt­nym pi­śmien­nic­twie18. Po raz pierw­szy de­fi­ni­cję wie­dzy ro­zu­mia­nej jako „praw­dzi­we uza­sad­nio­ne prze­ko­na­nie” wpro­wa­dził Pla­ton. W dia­lo­gu Te­aj­te­ta 201sd czy­ta­my: „wie­dza to jest sąd praw­dzi­wy, ści­śle uję­ty do­ksa ale­thes meta logu a sąd nie­ści­śle uję­ty nie na­le­ży do wie­dzy. I cze­go ści­śle ująć nie moż­na, tego i wie­dzieć nie moż­na. A tyl­ko to, co się da ści­śle ująć, to moż­na wie­dzieć”. Od­no­sząc się kry­tycz­nie do prac Pla­to­na, Ary­sto­te­les twier­dził, że nie ist­nie­ją idee poza jed­nost­ko­wy­mi rze­cza­mi. Uzna­jąc, że wie­dza za­war­ta jest w po­ję­ciach ogól­nych, wpro­wa­dził po­dział na wie­dzę teo­re­tycz­ną i prak­tycz­ną. In­te­re­su­ją­cą po­znaw­czo kon­cep­cję wie­dzy, na­wią­zu­ją­cą do ma­te­ma­ty­ki jako wzor­ca me­to­do­lo­gicz­ne­go od­naj­du­je­my w fi­lo­zo­fii R. De­scar­te­sa Kar­te­zju­sza. Otóż we­dług nie­go wie­dza łą­czą­ca fi­lo­zo­fię i na­uki mia­ła mieć struk­tu­rę de­duk­cyj­ną: pod­sta­wą była fi­lo­zo­fia pierw­sza (me­ta­fi­zy­ka), za­wie­ra­ją­ca tak zwa­ne praw­dy wiecz­ne usta­no­wio­ne przez Boga i od­kry­wa­ne przez ludz­ki umysł jako nie­zmien­ne ak­sjo­ma­ty, z niej mia­ły wy­ni­kać lo­gicz­nie twier­dze­nia fi­zy­ki, me­dy­cy­ny, me­cha­ni­ki i ety­ki. No­wo­żyt­ność przy­no­si zmia­nę pa­ra­dyg­ma­tu my­śle­nia na te­mat moż­li­wo­ści i źró­dła po­zna­nia, de­fi­nio­wa­nia wie­dzy i spo­so­bów jej uzy­ski­wa­nia. Eu­ro­pej­ska fi­lo­zo­fia no­wo­żyt­na XVII i XVIII wie­ku to kon­fron­ta­cja dwóch wiel­kich epi­ste­mo­lo­gicz­nych ten­den­cji. Z jed­nej stro­ny roz­wi­ja się teo­rio­po­znaw­czy ra­cjo­na­lizm i aprio­ryzm opar­ty na prze­ko­na­niu, że wie­dza pew­na i po­wszech­nie waż­na leży w za­się­gu władz po­znaw­czych czło­wie­ka, oraz na teo­rii na­ty­wi­zmu, gło­szą­cej ja­ko­by wie­dza taka moż­li­wa była dzię­ki po­zna­niu wro­dzo­nych dys­po­zy­cji umy­słu, nie­za­leż­nych od do­świad­cze­nia. Tym­cza­sem w fi­lo­zo­fii bry­tyj­skiej do­mi­no­wa­ło sta­no­wi­sko prze­ciw­ne – em­pi­ryzm, na­ka­zu­ją­cy po­szu­ki­wa­nie źró­deł wszel­kiej wie­dzy w do­świad­cze­niu, dzię­ki któ­re­mu moż­li­we jest po­zna­nie. Owo do­świad­cze­nie jed­nak win­no być pro­wa­dzo­ne w ra­mach okre­ślo­nych re­guł, w spo­sób me­to­dycz­ny, zor­ga­ni­zo­wa­ny i kry­tycz­ny. Je­den z naj­wy­bit­niej­szych przed­sta­wi­cie­li em­pi­ry­zmu – J. Loc­ke przy­jął, że przed­mio­tem wła­ści­we­go po­zna­nia są idee – nie ro­zu­mia­ne po pla­toń­sku, ale jako wra­że­nia po­cho­dzą­ce ze zmy­słów, od­bi­te w umy­śle. Wie­dza pew­na jest moż­li­wa tyl­ko w ob­rę­bie tych idei oraz związ­ków po­mię­dzy nimi. Te bo­wiem przyj­mo­wa­ne są w spo­sób bez­po­śred­ni, w prze­ci­wień­stwie do przed­mio­tów re­al­nie ist­nie­ją­cych, któ­rych po­zna­nie leży poza za­się­giem władz pod­mio­tu19. Em­pi­ryzm Loc­ke’a roz­wi­nął D. Hume uzna­jąc, że cała wie­dza po­cho­dzi z do­świad­cze­nia zmy­sło­we­go (im­pre­sji) i musi być na nim opar­ta. Wszel­ka wie­dza jest albo aprio­rycz­na (opar­ta na de­fi­ni­cjach po­jęć i tym, co moż­na z nich wy­wnio­sko­wać) albo apo­ste­rio­rycz­na (opar­ta na ob­ser­wa­cjach). D. Hume pod­kre­ślał, że wie­dza aprio­rycz­na jest wie­dzą pew­ną, lecz nie mówi nic o rze­czy­wi­sto­ści, bo­wiem od­no­si się tyl­ko do po­jęć, któ­re sami de­fi­niu­je­my; dru­ga nig­dy nie bę­dzie pew­na. Ra­cjo­na­lizm ce­nił ro­zum, ale nie ce­nił zmy­słów (Par­me­ni­des), em­pi­ryzm – ce­nił zmy­sły, ale nie ce­nił ro­zu­mu (He­ra­klit). I. Kant oce­nił po­zy­tyw­nie oba źró­dła. Gło­sił po­gląd, że aby po­znać rzecz trze­ba naj­pierw wejść z nią w kon­takt zmy­sło­wy, ale trze­ba ją też zro­zu­mieć, co moż­na do­ko­nać tyl­ko ro­zu­mem. Opo­wia­da­jąc się za syn­te­zą ra­cjo­na­li­zmu i em­pi­ry­zmu pod­kre­ślał, że w każ­dym po­zna­niu spo­ty­ka­ją się te dwa czyn­ni­ki i oba są nie­zbęd­ne. Wpraw­dzie nie mo­że­my wyjść poza na­sze przed­sta­wie­nia i po­rów­nać je z rze­cza­mi, ale mamy dwa ro­dza­je przed­sta­wień, zmy­sło­we i ra­cjo­nal­ne, wy­obra­że­nia i po­ję­cia, któ­re mo­że­my po­rów­ny­wać; one kon­tro­lu­ją się wza­jem­nie i przez tę kon­tro­lę dają gwa­ran­cję praw­dy20. Do epi­ste­mo­lo­gii przez ko­lej­ne lata wra­ca­li fi­lo­zo­fo­wie tacy jak G. He­gel czy K. Marks. Sta­ła się ona rów­nież istot­na dla eko­no­mi­stów, któ­rzy za­czę­li ją prze­kła­dać na prak­ty­kę. A. Mar­shall – je­den z twór­ców neo­kla­sycz­nej eko­no­mii – do­strzegł, że „na ka­pi­tał w du­żej mie­rze skła­da­ją się wie­dza i or­ga­ni­za­cja. (…) Wie­dza jest na­szym naj­sil­niej­szym mo­to­rem pro­duk­cji. (…) or­ga­ni­za­cja wspo­ma­ga wie­dzę”21. W spo­sób ca­ło­ścio­wy za­gad­nie­nie wie­dzy pod­jął F. Hay­ek, pi­sząc, iż wie­dza jest to „ca­łość ad­ap­ta­cyj­nych za­cho­wań czło­wie­ka do śro­do­wi­ska, w któ­rych bra­ło udział prze­szłe do­świad­cze­nie22. „Pod­kre­ślał przy tym, iż ce­chą cha­rak­te­ry­stycz­ną spo­łe­czeń­stwa jest to, że wcho­dzą­ca w jego skład jed­nost­ka nie uświa­da­mia so­bie ogro­mu wie­dzy, z któ­rej ko­rzy­sta, a któ­ra jest wy­pad­ko­wą umie­jęt­no­ści i in­for­ma­cji gro­ma­dzo­nej i wy­ko­rzy­sty­wa­nej przez wie­le lu­dzi ową spo­łecz­ność sta­no­wią­cych (jest to tzw. kon­cep­cja wie­dzy roz­pro­szo­nej)”23. Rolę i zna­cze­nie wie­dzy oraz bę­dą­cej jej po­chod­ną in­no­wa­cyj­no­ści pod­kre­ślał wie­lo­krot­nie tak­że J. Schum­pe­ter. W opu­bli­ko­wa­nej w roku 1932 wy­da­niem pol­skim Teo­rii roz­wo­ju go­spo­dar­cze­go, pi­sał on m.in. o ko­niecz­no­ści cią­głe­go po­szu­ki­wa­nia no­wych dróg, no­wa­tor­skich roz­wią­zań, o kon­cep­cji wy­trą­ca­nia go­spo­dar­ki z utar­tych ko­le­in za po­mo­cą wie­dzy i kre­atyw­no­ści pod­mio­tów w owej go­spo­dar­ce dzia­ła­ją­cych. Współ­cze­sne de­fi­ni­cje wie­dzy w za­sa­dzie nie od­bie­ga­ją od swych pier­wo­wzo­rów. Nadal po­dej­mu­je się pró­by zna­le­zie­nia bez­po­śred­niej od­po­wie­dzi na py­ta­nie: „co to jest wie­dza?”, bądź okre­śla się wa­run­ki, ja­kie po­win­na ona speł­niać. Cha­rak­te­ry­stycz­ne na­to­miast jest uży­wa­nie ter­mi­no­lo­gii in­for­ma­tycz­nej do de­fi­nio­wa­nia po­ję­cia wie­dzy, zwłasz­cza w od­nie­sie­niu do kwe­stii za­rzą­dza­nia wie­dzą. I tak for­mu­łu­je się okre­śle­nie, że „wie­dza jest to zdol­ność wy­ko­rzy­sty­wa­nia da­nych i in­for­ma­cji do kon­kret­ne­go dzia­ła­nia”24, ak­cen­tu­jąc w ten spo­sób prak­tycz­ny aspekt wie­dzy. Opi­su­je się wie­dzę jako „wnio­sko­wa­nie na te­mat in­for­ma­cji i da­nych w celu zwięk­sze­nia efek­tyw­no­ści, zdol­no­ści do roz­wią­zy­wa­nia pro­ble­mów, po­dej­mo­wa­nia de­cy­zji, na­uki i ucze­nia się” lub mówi się, że „wie­dza jest in­for­ma­cją, któ­ra zo­sta­ła po­zy­ska­na i prze­ana­li­zo­wa­na tak, aby mo­gła zo­stać za­sto­so­wa­na do roz­wią­za­nia pro­ble­mu lub pod­ję­cia de­cy­zji”25. „Wie­dza wy­kra­cza poza in­for­ma­cje – stwier­dza A. Za­liw­ski – gdyż im­pli­ku­je zdol­ność do roz­wią­zy­wa­nia pro­ble­mów, do in­te­li­gent­ne­go za­cho­wa­nia się i dzia­ła­nia. (…) Tak poj­mo­wa­ną wie­dzę utoż­sa­mia się ze zbio­rem re­guł (bazą wie­dzy), pod­czas gdy in­for­ma­cje utoż­sa­mia się z bazą fak­tów (…) Wie­dza to zdol­ność do roz­wią­zy­wa­nia da­ne­go zbio­ru pro­ble­mów z daną efek­tyw­no­ścią”26. Okre­śla­jąc czym jest wie­dza moż­na tak­że po­słu­żyć się dia­gra­mem przed­sta­wio­nym na rys. 1. Ry­su­nek 1. Pi­ra­mi­da wie­dzy Źró­dło: opra­co­wa­nie na pod­sta­wie: Ko­wal­kie­wicz M., Za­rzą­dza­nie wie­dzą krok po kro­ku: Czym jest wie­dza? „Ga­ze­ta IT” nr 9 (39), 19 paź­dzier­ni­ka 2005. Ana­li­zu­jąc po­wyż­szą pi­ra­mi­dę wie­dzy – pi­sze Z. Łap­niew­ska – do­strze­ga­my na naj­niż­szym po­zio­mie dane, któ­re są zgro­ma­dzo­ne w róż­nych sys­te­mach in­for­ma­tycz­nych or­ga­ni­za­cji. Je­śli te dane od­po­wied­nio prze­two­rzy­my, umie­ści­my w ja­kimś kon­kret­nym kon­tek­ście, sta­ną się in­for­ma­cja­mi. Zgro­ma­dzo­ne in­for­ma­cje jesz­cze nie sta­no­wią wie­dzy, po­now­nie mu­szą zo­stać one prze­two­rzo­ne po­przez umiesz­cze­nie ich na od­po­wied­nim tle, czy w kon­tek­ście i wte­dy do­pie­ro sta­ją się wie­dzą. Przy­kła­do­wo, z da­nych PZU o panu Ko­wal­skim, wie­my o fak­cie jego 60-pro­cen­to­wej zniż­ki na ubez­pie­cze­nie sa­mo­cho­du, z któ­re­go mo­że­my po­zy­skać in­for­ma­cję, że klient ten ofi­cjal­nie przez przy­najm­niej 8 lat nie spo­wo­do­wał wy­pad­ku dro­go­we­go. Jed­nak­że na­le­ża­ło­by ze­brać więk­szą ilość szcze­gó­ło­wych in­for­ma­cji na te­mat ubez­pie­czeń, sa­mo­cho­du Pana Ko­wal­skie­go czy jego bez­wy­pad­ko­wej jaz­dy, któ­re umiesz­czo­ne w kon­tek­ście da­ły­by nam kon­kret­ną wie­dzę na te­mat Pana Ko­wal­skie­go27. Wie­dzę cha­rak­te­ry­zu­je wy­miar ludz­ki, opie­ra się ona na in­for­ma­cjach, do­świad­cze­niu, ludz­kiej in­tu­icji i zro­zu­mie­niu. Na­le­ży ją od­róż­niać od mą­dro­ści, któ­ra jest umie­jęt­no­ścią oraz zdol­no­ścią lu­dzi i or­ga­ni­za­cji do two­rze­nia i po­zy­ski­wa­nia wie­dzy, a tak­że do ucze­nia się jej dzię­ki umie­jęt­no­ści prze­kształ­ca­nia da­nych i in­for­ma­cji28. Okre­śla­jąc wie­dzę zwra­ca się rów­nież uwa­gę na aspekt so­cjo­lo­gicz­ny w de­fi­ni­cji opi­su­ją­cej wie­dzę jako „zbiór do­świad­czeń, pro­ce­dur i prze­my­śleń, któ­re są wła­ści­we i praw­dzi­we i z tego po­wo­du są uży­wa­ne przez lu­dzi do my­śle­nia, za­cho­wa­nia się i ko­mu­ni­ko­wa­nia29. G. Probst, S. Raub i K. Rom­hardt de­fi­niu­ją wie­dzę jako ogół wia­do­mo­ści i umie­jęt­no­ści wy­ko­rzy­sty­wa­nych przez jed­nost­ki do roz­wią­zy­wa­nia pro­ble­mów. „Obej­mu­je ona ele­men­ty teo­re­tycz­ne, prak­tycz­ne, a za­ra­zem ogól­ne za­sa­dy i szcze­gó­ło­we wska­zów­ki po­stę­po­wa­nia. Pod­sta­wą wie­dzy są in­for­ma­cje i dane. Jed­nak­że pod­sta­wo­wą róż­ni­cą mię­dzy nimi, a wie­dzą jest to, że wie­dza jest za­wsze zwią­za­na z kon­kret­ną oso­bą. Jest ona dzie­łem jed­no­stek i re­pre­zen­tu­je ich prze­ko­na­nia do­ty­czą­ce za­leż­no­ści przy­czy­no­wo-skut­ko­wych”30. W tym miej­scu na­le­ży za­zna­czyć wy­raź­ną róż­ni­cę mię­dzy wie­dzą a in­for­ma­cją. Wie­dza na­le­ży do spo­łecz­no­ści – jest po to, aby do­mi­no­wać nad lub słu­żyć in­nym lu­dziom. In­for­ma­cja może funk­cjo­no­wać bez re­la­cji po­mię­dzy nią a jej wła­ści­cie­lem. Może eg­zy­sto­wać poza umy­słem czło­wie­ka. Wie­dza jest zwią­za­na z ludź­mi, na­le­ży do wspól­not, prze­miesz­cza się w spo­łecz­no­ściach lu­dzi i na­da­je im toż­sa­mość31 – gdy mó­wi­my o wie­dzy, na myśl przy­cho­dzi nam jej po­sia­dacz. Tym, co od­róż­nia te dwa po­ję­cia nie jest ich sta­tus, lecz ich za­kres fak­tycz­ny. In­for­ma­cja „jest spe­cy­ficz­nym do­brem nie­ma­te­rial­nym, któ­re w mia­rę po­stę­pu go­spo­dar­cze­go oraz roz­wo­ju środ­ków i form ko­mu­ni­ko­wa­nia się spo­łecz­ne­go na­bie­ra co­raz więk­sze­go zna­cze­nia, prze­obra­ża­jąc ob­li­cze wie­lu tra­dy­cyj­nie zor­ga­ni­zo­wa­nych go­spo­da­rek świa­ta”32. Na­to­miast „wie­dza wy­kra­cza poza in­for­ma­cje, gdyż im­pli­ku­je zdol­ność do roz­wią­zy­wa­nia pro­ble­mów, do in­te­li­gent­ne­go za­cho­wa­nia się i dzia­ła­nia. (…) Tak poj­mo­wa­ną wie­dzę utoż­sa­mia się ze zbio­rem re­guł (bazą wie­dzy), pod­czas gdy in­for­ma­cje utoż­sa­mia się z bazą fak­tów (…) Wie­dza to zdol­ność do roz­wią­zy­wa­nia da­ne­go zbio­ru pro­ble­mów z daną efek­tyw­no­ścią”33. W li­te­ra­tu­rze przed­mio­tu róż­ni­cę, a tak­że wza­jem­ną za­leż­ność po­mię­dzy tria­dą dane – in­for­ma­cje – wie­dza wy­ja­śnia się przy po­mo­cy mo­de­lu stwo­rzo­ne­go przez D. To­bi­na i funk­cjo­nu­ją­ce­go pod na­zwą tzw. hie­rar­chii wie­dzy. Mo­del ten zo­stał prze­sta­wio­ny na rys. 2. Jako pod­sta­wę wy­róż­nia się tu dane, któ­re sta­no­wią zbiór po­je­dyn­czych, obiek­tyw­nych fak­tów o zda­rze­niach. Dane są prze­kształ­ca­ne w in­for­ma­cje po­przez do­da­nie war­to­ści w po­sta­ci kon­tek­stu, ka­te­go­ry­za­cji, po­pra­wek i agre­ga­cji. Dane to fak­ty i licz­by, a ich na­tu­ra jest bez­kon­tek­sto­wa. Dane po pro­stu ist­nie­ją i nie mają żad­ne­go zna­cze­nia poza swo­im ist­nie­niem. Na­to­miast in­for­ma­cje to dane, któ­re na­bra­ły zna­cze­nia przez wpro­wa­dze­nie kon­tek­stu. Wie­dza to in­for­ma­cja po­łą­czo­na ze zro­zu­mie­niem i moż­li­wo­ścią jej wy­ko­rzy­sta­nia. Wie­dza i do­da­ne do niej do­świad­cze­nie, in­tu­icja, za­sa­dy (mo­ral­ność), wów­czas na szczy­cie pi­ra­mi­dy po­ja­wi się mą­drość. Ry­su­nek 2. Mo­del D.R. To­bi­na – hie­rar­chia wie­dzy Źró­dło: opra­co­wa­ne na pod­sta­wie: M. Ni­kle­wicz-Pi­ja­czyń­ska, M. Wa­chow­ska, Wie­dza – ka­pi­tał ludz­ki – In­no­wa­cje, Praw­ni­cza i Eko­no­micz­na Bi­blio­te­ka Cy­fro­wa, Wro­cław 2012, s. 19. Przed­sta­wio­ny wy­żej prze­gląd de­fi­ni­cji wie­dzy do­wo­dzi, że po­ję­cie to jest nie­jed­no­znacz­ne. Ter­min ten ozna­cza: „w fi­lo­zo­fii, za­gad­nie­nie wie­dzy spro­wa­dza sie do py­ta­nia jak po­praw­nie i wia­ry­god­nie we­ry­fi­ko­wać zgod­ność za­war­to­ści fe­no­me­nów umy­sło­wych (czy­li wszel­kie struk­tu­ry in­for­ma­cyj­ne – głów­nie spo­strze­że­nia, teo­rie i prze­ko­na­nia) z ze­wnętrz­ną wo­bec tego umy­słu rze­czy­wi­sto­ścią. W fi­lo­zo­fii eu­ro­pej­skiej, dość po­wszech­ny jest bo­wiem sąd, że wie­dzą moż­na na­zwać tyl­ko te fe­no­me­ny umy­sło­we, któ­re moż­na ja­koś zwe­ry­fi­ko­wać z ze­wnętrz­ną rze­czy­wi­sto­ścią choć­by i ten sąd by­wał kry­ty­ko­wa­ny. Wie­dza teo­re­tycz­na – jest to ter­min, któ­ry za­wie­ra w so­bie wszel­kie fe­no­me­ny umy­sło­we opi­su­ją­ce i po­rząd­ku­ją­ce ogól­nie ze­wnętrz­ną rze­czy­wi­stość (teo­rie, hi­po­te­zy, sądy prze­ko­na­nia, za­ło­że­nia itp.), któ­re two­rzy so­bie we wła­snym umy­śle każ­dy czło­wiek. Wie­dza prak­tycz­na – ter­min ozna­cza­ją­cy po­sia­da­nie kon­kret­nych umie­jęt­no­ści, po­trzeb­nych do wy­ko­na­nia da­ne­go za­da­nia”34. Wy­da­je się, że naj­bar­dziej kom­plet­ną de­fi­ni­cję da­nych in­for­ma­cji i wie­dzy za­pre­zen­to­wa­li Da­ven­port i Pru­sak. Wspo­mnia­ni au­to­rzy wy­raź­nie roz­róż­nia­ją wszyst­kie trzy po­ję­cia, przy czym kon­cen­tru­ją się na po­ję­ciu wie­dzy, okre­śla­jąc ją mia­nem da­nych lub in­for­ma­cji w dzia­ła­niu. We­dług Da­ven­por­ta i Pru­sa­ka „dane to zbiór dys­kret­nych, obiek­tyw­nych fak­tów na te­mat zda­rzeń”35. Dane w uję­ciu tech­no­lo­gicz­nym są naj­czę­ściej prze­cho­wy­wa­ne w po­sta­ci zbio­ru re­kor­dów re­pre­zen­tu­ją­cych okre­ślo­ne trans­ak­cje go­spo­dar­cze. Same dane nie po­sia­da­ją celu ani zna­cze­nia. Z ko­lei in­for­ma­cja to „dane, któ­re czy­nią róż­ni­cę”. Dane mogą zo­stać prze­kształ­co­ne w in­for­ma­cje po­przez do­da­nie do nich war­to­ści. Moż­na tego do­ko­nać po­przez ich kon­tek­stu­ali­za­cję, ka­te­go­ry­za­cje, kal­ku­la­cję, ko­rek­cje i kon­den­sa­cję36. Jak już wspo­mnia­no wy­żej, au­to­rzy naj­wię­cej uwa­gi po­świę­ca­ją wie­dzy, któ­rą moż­na otrzy­mać z in­for­ma­cji po­przez: po­rów­na­nie sy­tu­acji, kon­wer­sa­cje z od­bior­ca­mi, okre­śle­nie kon­se­kwen­cji lub po­łą­czeń z in­ny­mi in­for­ma­cja­mi. Sama de­fi­ni­cja wie­dzy we­dług Da­vne­por­ta i Pru­sa­ka przed­sta­wia się na­stę­pu­ją­co: „Wie­dza to płyn­ne po­łą­cze­nie ukształ­to­wa­ne­go do­świad­cze­nia, war­to­ści, in­for­ma­cji kon­tek­sto­wej i eks­per­ty­zy, któ­re za­pew­nia­ją mo­del oce­ny oraz po­zwa­la­ją wcie­lić nowe do­świad­cze­nia i in­for­ma­cje. Swój po­czą­tek i od­nie­sie­nie znaj­du­je w umy­słach lu­dzi po­sia­da­ją­cych wie­dzę. Jest osa­dzo­na w do­ku­men­tach, re­po­zy­to­riach, pro­ce­du­rach, pro­ce­sach, prak­ty­kach i nor­mach or­ga­ni­za­cyj­nych”37. De­fi­ni­cja wie­dzy za­pro­po­no­wa­na przez Da­ven­por­ta i Pru­sa­ka jest po­dob­na do kon­cep­cji twar­dej wie­dzy za­pre­zen­to­wa­nej przez No­na­ke38. W kon­tek­ście or­ga­ni­za­cyj­nym No­na­ka wy­róż­nia dwa ro­dza­je wie­dzy: wie­dzę nie­jaw­ną39 lub ukry­tą oraz wie­dzę twar­dą lub kon­kret­ną. Po­da­jąc przy­kła­dy wie­lu ja­poń­skich firm sta­ra się do­wieść, że wła­śnie wie­dza ukry­ta, nie­jaw­na, czy­li ta bę­dą­ca je­dy­nie w umy­słach lu­dzi jest nie­zwy­kle istot­na w pro­ce­sie in­no­wa­cyj­no­ści. Wie­dza ta, przez jej wy­ra­ża­nie i sto­so­wa­nie, może prze­kształ­cić się w wie­dzę twar­dą, czy­li jaw­ną, opi­sa­ną, za­war­tą w pro­ce­du­rach i nor­mach. Uwa­ża, że po­wszech­nym zja­wi­skiem jest nie­do­ce­nia­nie wie­dzy nie­jaw­nej przy jed­no­cze­snym prze­ce­nia­niu wie­dzy twar­dej, któ­rą utoż­sa­mia z da­ny­mi i in­for­ma­cją. Na istot­ną rolę od­bior­cy w pro­ce­sie prze­kształ­ca­nia da­nych w in­for­ma­cje a na­stęp­nie w wie­dzę uwa­gę zwra­ca rów­nież P. Sen­ge, któ­ry stwier­dza: „Kie­dy lu­dzie prze­dzie­ra­ją się przez dane cią­gle in­ter­pre­tu­ją je jako albo szum (igno­ro­wa­ny i nie­zna­czą­cy) albo jako in­for­ma­cję, waż­ną w ja­kimś sen­sie. Jak tyl­ko dane do­trą do two­ich zmy­słów, pew­nie już przy­pi­su­jesz im ja­kieś zna­cze­nie. Po­ka­zu­je to jak waż­na jest rola czło­wie­ka w kon­wer­sji da­nych w in­for­ma­cje. (…) In­for­ma­cje to dane od­no­szą­ce sie do sy­tu­acji od­bior­cy”40. Da­lej au­tor za ro­bo­czą przyj­mu­je de­fi­ni­cję wie­dzy jako po­ten­cja­łu do efek­tyw­ne­go dzia­ła­nia. Jed­no­cze­śnie pod­kre­śla­jąc, że: „Wie­dza nie może być prze­kształ­co­na w obiekt i prze­ka­za­na przez jed­ną oso­bę in­nej. Wie­dza prze­kształ­ca sie je­dy­nie w pro­ce­sie ucze­nia sie, gdy czło­wiek two­rzy nowy po­ten­cjał by dzia­łać efek­tyw­nie. Tech­ni­ka in­for­ma­cyj­na, klu­czo­wa je­śli cho­dzi o umoż­li­wie­nie roz­prze­strze­nia­nia in­for­ma­cji, nie może gro­ma­dzić i prze­cho­wy­wać wie­dzy. Tyl­ko lu­dzie to po­tra­fią”41. Przyj­mu­jąc ta­kie za­ło­że­nia moż­na stwier­dzić, że głów­nym za­da­niem za­rzą­dza­nia wie­dzą po­win­no być do­star­cza­nie lu­dziom od­po­wied­nich da­nych. Od­po­wied­nich co do cza­su, po­sta­ci i istot­no­ści. Dane te mu­szą być do­sto­so­wa­ne do ist­nie­ją­ce­go po­ten­cja­łu od­bior­ców, tzn. ich obec­nej wie­dzy, ale tak­że zdol­no­ści ucze­nia się. Tyl­ko w ta­kiej sy­tu­acji dane mogą zo­stać prze­kształ­co­ne w in­for­ma­cje, a na­stęp­nie za­pa­mię­ta­ne i gro­ma­dzo­ne jako wie­dza od­bior­cy. Twar­da wie­dza, choć ma cha­rak­ter obiek­tyw­ny nie musi zwięk­szać wie­dzy od­bior­ców, a cza­sem może wpro­wa­dzać cha­os nie bę­dąc po­praw­nie zro­zu­mia­na i zin­ter­pre­to­wa­na. Po­dej­mu­jąc pró­bę zde­fi­nio­wa­nia po­ję­cia wie­dza, na­le­ży zwró­cić uwa­gę na spe­cy­ficz­ne ce­chy, od­róż­nia­ją­ce ją od in­nych za­so­bów. Mia­no­wi­cie, wie­dza jest nie­uchwyt­na i trud­no ją zmie­rzyć, ma cha­rak­ter nie­ma­te­rial­ny. Za­so­by wie­dzy mają cha­rak­ter nie­sta­bil­ny, co ozna­cza, że w każ­dym mo­men­cie wie­dza może się ulot­nić. Wie­dza nie zu­ży­wa się, lecz przy­by­wa jej w trak­cie uży­wa­nia. Jest nie­wy­czer­py­wa­na. Źró­dłem tego jest ak­tyw­ność czło­wie­ka, co przy­czy­nia się do po­ja­wia­nia się wciąż no­wych czą­stek wie­dzy – no­wych ocen, no­wych opi­nii, hi­po­tez, prze­ko­nań, nie­ma­te­rial­nych fak­tów kul­tu­ro­wych itp. – i tak bez koń­ca. Za­so­by wie­dzy nie­ustan­nie ro­sną na sku­tek nie tyl­ko in­dy­wi­du­al­nej dzia­łal­no­ści czło­wie­ka i gro­ma­dzo­nych do­świad­czeń, lecz tak­że na sku­tek ak­tów ko­mu­ni­ka­cyj­nych – wy­mia­ny wie­dzy w spo­łe­czeń­stwie. Wie­dza jest za­so­bem wiecz­nie ży­wym, dy­na­micz­nie od­na­wia­ją­cym się i roz­wi­ja­ją­cym. Dy­na­mizm ten spra­wia to, że wie­dza jest ob­ra­zem (od­bi­ciem) rze­czy­wi­sto­ści, a ta roz­wi­ja się dy­na­micz­nie i nie­ustan­nie się zmie­nia. Spra­wia to, że wie­dza jako jej ob­raz ule­ga nie­ustan­nym prze­mia­nom. Do­ty­czy to zwłasz­cza wie­dzy fak­to­gra­ficz­nej, opar­tej na in­for­ma­cji od­wzo­ro­wu­ją­cej sta­ny obiek­tów, pro­ce­sów i zja­wisk za­cho­dzą­cych w tej rze­czy­wi­sto­ści. Nie­ste­ty wie­dza szyb­ko się dez­ak­tu­ali­zu­je42. Nie może być ku­pio­na w każ­dej chwi­li i czę­sto cha­rak­te­ry­zu­je się dłu­gim okre­sem gro­ma­dze­nia. Wie­dza może być wy­ko­rzy­sty­wa­na w róż­nych miej­scach, przez róż­nych lu­dzi w tym sa­mym cza­sie (sy­mul­ta­nicz­ne wy­stę­po­wa­nie). Ma cha­rak­ter nie­li­nio­wy (nie­cią­gły); ogrom­na ilość wie­dzy może oka­zać się dla da­nej jed­nost­ki bez­u­ży­tecz­na, a mała ilość wie­dzy może mieć w pew­nych sy­tu­acjach ogrom­ne zna­cze­nie; po­nad­to wie­dza dla jed­ne­go pod­mio­tu może mieć inne zna­cze­nie niż dla dru­gie­go. Cha­rak­te­ry­zu­jąc wła­ści­wo­ści wie­dzy B. Sta­no­wicz zwra­ca uwa­gę na moż­li­wość po­wie­la­nia oraz prze­no­sze­nia wie­dzy w cza­sie i prze­strze­ni. Jak słusz­nie za­uwa­ża au­tor, wie­dza jako za­sób nie­ma­te­rial­ny jest po­dat­na na po­wie­la­nie i prze­no­sze­nie w cza­sie i prze­strze­ni, ale pod wa­run­kiem że będą po­wie­la­nie i prze­no­szo­ne od­po­wied­nie jej no­śni­ki, gra­nu­le. Do­wo­dem są książ­ki do­star­cza­ją­ce wie­dzy (jaw­nej, po­da­nej w po­sta­ci od­po­wied­nich za­pi­sów) sfor­mu­ło­wa­nej jesz­cze w sta­ro­żyt­nym Su­me­rze, Chi­nach czy Gre­cji lub tra­dy­cje lu­do­we i ust­ne prze­ka­zy le­gend i hi­sto­rii. Przy tym dzię­ki współ­cze­snym tech­no­lo­giom te­le­ko­mu­ni­ka­cyj­nym wie­dza może być bły­ska­wicz­nie prze­nie­sio­na i udo­stęp­nio­na na duże od­le­gło­ści i do róż­nych od­bior­ców. Czy­ni to z niej nie­za­stą­pio­ny za­sób we współ­cze­snej go­spo­dar­ce. Wła­sność ta, któ­rą moż­na na­zwać cie­kli­wo­ścią wie­dzy, w po­wią­za­niu z wła­sno­ścią jej po­wie­lar­no­ści i prze­na­szal­no­ści pod­kre­śla wy­jąt­ko­wość tego za­so­bu43. Nie tyl­ko de­fi­ni­cja i isto­ta wie­dzy jest róż­nie poj­mo­wa­na przez róż­nych au­to­rów. Wy­pra­co­wa­no rów­nież wie­le po­dzia­łów wie­dzy, któ­re war­to przed­sta­wić w krót­kim za­ry­sie. Otóż w li­te­ra­tu­rze przed­mio­tu czę­sto spo­ty­ka się po­dział wie­dzy na dwa ro­dza­je44: 1.	Wie­dza for­mal­na – jaw­na (ang. expli­ci­te know­led­ge) – jest to tak zwa­na wie­dza uze­wnętrz­nio­na, co zna­czy, że może być przed­sta­wio­na w spo­sób for­mal­ny, na przy­kład za po­mo­cą słów, liczb, zna­ków, sym­bo­li. Może być prze­ka­zy­wa­na za po­mo­cą do­ku­men­ta­cji, ra­por­tów, da­nych itp. Ten ro­dzaj wie­dzy czę­sto po­rów­ny­wa­ny jest z in­for­ma­cją. Dzię­ki swo­je­mu cha­rak­te­ro­wi jest ona ła­twa to roz­po­wszech­nia­nia wśród pra­cow­ni­ków, na przy­kład przez wy­ko­rzy­sta­nie baz da­nych za po­mo­cą kom­pu­te­rów, do­ku­men­tów, in­struk­cji czy in­for­ma­cji za­miesz­czo­nych w in­ter­ne­cie. 2.	Wie­dza ci­cha – ukry­ta (ang. ta­cit know­led­ge) – jest to wie­dza, o któ­rej wie­my, że ist­nie­je, wy­ko­rzy­stu­je­my ją w co­dzien­nych dzia­ła­niach, jed­nak jest pro­blem z jej spre­cy­zo­wa­niem. Po­wo­du­je to, że wie­dza ci­cha jest trud­na do prze­ka­za­nia in­nym, a po­nad­to trud­no ją ma­ga­zy­no­wać. Wie­dza ci­cha jest po­łą­czo­na z czło­wie­kiem jego in­tu­icją i do­świad­cze­niem. Ze wzglę­du na jej nie­ma­te­rial­ny cha­rak­ter i to, że sta­no­wi ona oko­ło 80% wie­dzy w przed­się­bior­stwie, nie­zbęd­ne sta­ło się stwo­rze­nie od­po­wied­nich sys­te­mów za­rzą­dza­nia tego typu wie­dzą. Wie­dza ukry­ta może być uj­mo­wa­na w dwóch wy­mia­rach: pierw­szy – tech­nicz­ny – obej­mu­je nie­sfor­ma­li­zo­wa­ne i trud­ne do wy­kry­cia umie­jęt­no­ści i zdol­no­ści; dru­gi – po­znaw­czy – skła­da się ze sche­ma­tów, mo­de­li men­tal­nych, prze­ko­nań i spo­strze­żeń, któ­re przyj­mu­je się za oczy­wi­ste. Bio­rąc pod uwa­gę kry­te­rium przed­mio­to­we, wie­dzę moż­na po­dzie­lić na czte­ry ka­te­go­rie45: a)	wie­dza know-how (wiem, jak) – jest to wie­dza ope­ra­cyj­na, któ­ra od­no­si się do umie­jęt­no­ści lu­dzi, ozna­cza zdol­ność ro­bie­nia cze­goś; jest ona ukry­ta w umy­słach lu­dzi i zwią­za­na z na­by­tym do­świad­cze­niem; b)	wie­dza know-what (wiem, co) – rów­nież jest za­li­cza­na do wie­dzy ope­ra­cyj­nej; jest to wie­dza pod­sta­wo­wa, wy­ko­rzy­sty­wa­na w co­dzien­nym funk­cjo­no­wa­niu; jej zna­cze­nie jest bar­dzo bli­skie in­for­ma­cji, ła­two jest ją ująć w sło­wa i prze­ka­zy­wać da­lej; c)	wie­dza know-why (wiem, dla­cze­go) – jest to wie­dza wy­ja­śnia­ją­ca rze­czy­wi­stość; d)	wie­dza know-who (wiem, kto)– jest to wie­dza o tym, kto jest kim i jaką dys­po­nu­je wie­dzą. *** W przed­sta­wio­nych wy­żej roz­wa­ża­niach sta­ra­no się do­ko­nać prze­glą­du de­fi­ni­cji i okre­śleń od­no­szą­cych się do isto­ty po­ję­cia wie­dzy. W opi­nii au­tor­ki wie­dza sta­no­wi nie­od­łącz­ny nie­ma­te­rial­ny skład­nik na­szej ludz­kiej rze­czy­wi­sto­ści. Bez niej nie by­li­by­śmy w sta­nie sku­tecz­nie funk­cjo­no­wać. Oczy­wi­stość tego stwier­dze­nia uza­sad­nia wszel­kie pró­by zmie­rze­nia się z pro­ble­mem wy­ja­śnie­nia, a przy­najm­niej zwró­ce­nia uwa­gi na pew­ne aspek­ty tego po­ję­cia. Wie­dza jest do­brem rzad­kim, po­żą­da­nym i aby ją po­zy­skać i opty­mal­nie wy­ko­rzy­stać, na­le­ży przy­swo­ić me­to­dy i tech­ni­ki, któ­re po­zwo­lą nią efek­tyw­nie i sku­tecz­nie go­spo­da­ro­wać, za­rzą­dzać i za­pa­no­wać nad jej nie­ma­te­rial­nym cha­rak­te­rem. Sama w so­bie nie przy­czy­nia się do wzro­stu go­spo­dar­cze­go, musi bo­wiem zo­stać wy­ko­rzy­sta­na do pro­duk­cji to­wa­rów i usług46. Wie­dza jest czymś wię­cej niż ko­lej­nym czyn­ni­kiem pro­duk­cji, jest ele­men­tem od­two­rze­nia czyn­ni­ków wy­twór­czych oraz czyn­ni­kiem łą­czą­cym po­zo­sta­łe środ­ki pro­duk­cji. Dzię­ki wie­dzy dys­po­nu­je­my no­wy­mi moż­li­wo­ścia­mi wy­twór­czy­mi. Jest ona jed­no­cze­śnie uwa­run­ko­wa­niem efek­tyw­no­ści in­nych czyn­ni­ków. Ma spe­cy­ficz­ne ce­chy, jest za­so­bem ulot­nym i trud­no de­fi­nio­wal­nym. W sze­ro­kim uję­ciu może być ro­zu­mia­na jako zbiór in­for­ma­cji, po­glą­dów i wie­rzeń, któ­rym przy­pi­su­je się war­to­ści po­znaw­cze lub prak­tycz­ne. Na­to­miast w węż­szym zna­cze­niu poj­mu­je się ją jako ogół wia­ry­god­nych in­for­ma­cji o rze­czy­wi­sto­ści wraz z umie­jęt­no­ścią ich wy­ko­rzy­sta­nia. Owo węż­sze uję­cie utoż­sa­mia­ne jest z wie­dzą na­uko­wą. Pod­kre­ślić na­le­ży, że dla go­spo­dar­ki opar­tej na wie­dzy, jako czyn­ni­ku nie­ma­te­rial­nym, co­raz więk­sze zna­cze­nie ma wie­dza za­rów­no ko­dy­fi­ko­wa­na (książ­ki, pro­jek­ty tech­nicz­ne, opra­co­wa­nia na no­śni­kach elek­tro­nicz­nych), jak i nie­sko­dy­fi­ko­wa­na (wie­dza nie­wy­po­wie­dzia­na ist­nie­ją­ca w umy­słach ludz­kich). Za­so­by wie­dzy za­le­żą od kul­tu­ry i jej skład­ni­ków (sym­bo­li, ide­olo­gii, war­to­ści) oraz in­for­ma­cji. Wie­dza po­win­na być uj­mo­wa­na jako ca­łość zło­żo­na z in­for­ma­cji, ale też z emo­cji, wy­obra­żeń i prze­czuć. A. Tof­fler na­zy­wa je fun­da­men­tem spo­łecz­nym wie­dzy, a I. No­na­ka – wie­dzą ci­chą47. Wie­dza jest naj­bar­dziej wszech­stron­nym za­so­bem, któ­ry po­zwa­la prze­kształ­cać sys­te­my eko­no­micz­ne i pro­ce­sy pro­duk­cji, two­rzyć nowe war­to­ści spo­łecz­ne i wzor­ce za­cho­wań.Czytaj dalej...Własność intelektualna – ogólna charakterystyka2.1. Wła­sność w uję­ciu eko­no­micz­nym, praw­nym i eko­no­micz­no-so­cjo­lo­gicz­nym Wy­ja­śnie­nie po­ję­cia „wła­sność in­te­lek­tu­al­na” na­le­ży po­prze­dzić przed­sta­wie­niem naj­do­nio­ślej­szej in­sty­tu­cji ży­cia spo­łecz­ne­go, jaką jest bez wąt­pie­nia wła­sność. Dok­try­ny po­li­tycz­ne i praw­ne za­wsze w więk­szym lub mniej­szym stop­niu od­no­si­ły się do za­gad­nie­nia wła­sno­ści i jej po­stu­lo­wa­nych form. Je­że­li cho­dzi o naj­prost­szą de­fi­ni­cję, moż­na po­wie­dzieć, że w ży­ciu spo­łecz­nym po­sia­dać przed­miot na wła­sność, to zna­czy mieć pra­wo do jego uży­wa­nia. Pra­wo to może po­le­gać na nie­do­pusz­cza­niu in­nych lu­dzi do kon­sump­cji, na po­ży­cza­niu, zmie­nia­niu, nisz­cze­niu itd. Wła­sność ozna­cza za­tem naj­peł­niej­szą wła­dzę użyt­ko­wa­nia i dys­po­no­wa­nia (ius uten­di et abu­ten­di), jaką moż­na mieć nad rze­cza­mi (ro­zu­mia­ny­mi sze­ro­ko, od kon­kret­nych przed­mio­tów fi­zycz­nych, ta­kich jak dom, do two­rów in­te­lek­tu, ta­kich jak utwór li­te­rac­ki czy wzór ma­te­ma­tycz­ny); tak­że sama rzecz, nad któ­rą ma się ową wła­dzę. Po­wsta­ło wie­le kon­cep­cji wła­sno­ści – od wła­sno­ści pry­wat­nej, przez par­ty­cy­pa­cyj­ną, pań­stwo­wą, aż do wła­sno­ści ko­mu­nal­nej, któ­re w za­ło­że­niu mia­ły peł­nić słu­żeb­ną rolę w sto­sun­ku do po­stu­lo­wa­nej idei spra­wie­dli­wo­ści. War­to przy tym za­zna­czyć, że w no­wo­cze­snych na­ukach o spo­łe­czeń­stwie od­róż­nia się od daw­na eko­no­micz­ne i for­mal­no-praw­ne lub so­cjo­lo­gicz­ne poj­mo­wa­nie wła­sno­ści. Przy­czy­ni­ła się do tego książ­ka R. Dah­ren­dor­fa o kla­sie i kon­flik­cie kla­so­wym w spo­łe­czeń­stwie in­du­strial­nym48. Wła­sność w zna­cze­niu eko­no­micz­nym jest sto­sun­kiem po­mię­dzy ludź­mi, któ­ry po­wsta­je w związ­ku z fak­tycz­nym, a jed­no­cze­śnie nie­ko­niecz­nie od­zwier­cie­dlo­nym w prze­pi­sach pra­wa ko­rzy­sta­niem przez lu­dzi z re­zul­ta­tów dzia­łal­no­ści go­spo­dar­czej (w tym zwłasz­cza pro­duk­cji) oraz dys­po­no­wa­niem czyn­ni­ka­mi pro­duk­cji. Wła­sność ozna­cza okre­ślo­ne ma­te­rial­ne sto­sun­ki spo­łecz­ne za­cho­dzą­ce mię­dzy ludź­mi w pro­ce­sie wy­twa­rza­nia. Eko­no­micz­ne po­ję­cie wła­sno­ści od­po­wia­da na py­ta­nie, kto wła­da środ­ka­mi pro­duk­cji, w czy­ich in­te­re­sach i w ja­kim celu są one wy­ko­rzy­sty­wa­ne oraz kto nimi roz­po­rzą­dza. Wła­sność to pod­sta­wa wszel­kich sto­sun­ków go­spo­dar­czych, któ­re kształ­tu­ją okre­ślo­ne re­la­cje spo­łecz­ne: za­ufa­nie, uczci­wość, przed­się­bior­czość, itp. Wła­sność może wy­stę­po­wać w róż­nych for­mach. Jed­nak szcze­gól­ne zna­cze­nie od­gry­wa wła­sność czyn­ni­ków wy­twór­czych – roz­ma­itych za­so­bów nie­zbęd­nych w re­ali­za­cji pro­ce­su pro­duk­cji to­wa­rów i świad­cze­nia usług. Spo­sób i za­kres wła­da­nia tą ka­te­go­rią za­so­bów ma bez­po­śred­ni wpływ na spo­sób ich wy­ko­rzy­sta­nia, na za­an­ga­żo­wa­nie siły ro­bo­czej, tj. oso­by fi­zycz­nej ze wszyst­ki­mi jej umie­jęt­no­ścia­mi i zdol­no­ścia­mi, w pro­ce­sie wy­twór­czym oraz na in­ten­syw­ność do­ko­nu­ją­cej się wy­mia­ny. Za­tem w aspek­cie eko­no­micz­nym, wła­sność to ogół upraw­nień przy­słu­gu­ją­cych wła­ści­cie­lo­wi w sto­sun­ku do okre­ślo­ne­go za­so­bu (przed­mio­tu wła­sno­ści), któ­ry może wy­stę­po­wać za­rów­no w po­sta­ci ma­te­rial­nej, jak i nie­ma­te­rial­nej. Upraw­nie­nia, o któ­rych mowa, po­zwa­la­ją na fak­tycz­ne uży­wa­nie tego za­so­bu i przej­mo­wa­nie do­cho­dów, ja­kie on przy­no­si. Po­nad­to, co waż­ne, wła­sność daje pra­wo do zmia­ny for­my i tre­ści tego za­so­bu (pra­wo do sprze­da­ży, do za­mia­ny na inny za­sób, do prze­ka­za­nia upraw­nień zwią­za­nych z tym za­so­bem in­nym oso­bom). Pra­wa te nie są poj­mo­wa­ne jako bez­względ­nie wy­łącz­ne, ni­czym nie­ogra­ni­czo­ne. Są one bo­wiem ogra­ni­czo­ne przez nor­my praw­ne49. Przy­kła­do­wo w pra­wie bi­lan­so­wym de­fi­niu­je się ak­ty­wa, jako „kon­tro­lo­wa­ne przez jed­nost­kę za­so­by ma­jąt­ko­we o wia­ry­god­nie okre­ślo­nej war­to­ści, po­wsta­łe w wy­ni­ku prze­szłych zda­rzeń, któ­re spo­wo­du­ją w przy­szło­ści wpływ do jed­nost­ki ko­rzy­ści eko­no­micz­nych. Ak­ty­wa two­rzą ma­ją­tek pod­mio­tu go­spo­dar­cze­go, któ­ry po­dzie­lić moż­na na ma­ją­tek trwa­ły, tzw. ak­ty­wa trwa­łe i ma­ją­tek ob­ro­to­wy, tzw. ak­ty­wa ob­ro­to­we. Ak­ty­wa to za­so­by kon­tro­lo­wa­ne przez pod­miot, a pod­sta­wą do­ko­ny­wa­nia tej kon­tro­li jest fakt po­sia­da­nia ty­tu­łu praw­ne­go, ja­kim jest pra­wo wła­sno­ści. W uję­ciu eko­no­micz­nym wła­sność to czer­pa­nie ko­rzy­ści z po­sia­da­nych przed­mio­tów, w tym głów­nie z czyn­ni­ków pro­duk­cji. Od­no­si się ono do re­la­cji, jaka po­wsta­je w związ­ku z fak­tycz­nym i nie­ko­niecz­nie od­zwier­cie­dlo­nym w prze­pi­sach pra­wa ko­rzy­sta­niem przez lu­dzi z re­zul­ta­tów dzia­łal­no­ści go­spo­dar­czej i dys­po­no­wa­niem okre­ślo­ny­mi za­so­ba­mi. Wła­sność w zna­cze­niu eko­no­micz­nym jest poj­mo­wa­na zwy­kle jako każ­da for­ma wła­da­nia ma­jąt­kiem i ozna­cza praw­ne for­my wła­da­nia do­bra­mi o war­to­ści eko­no­micz­nej – za­rów­no ma­te­rial­ny­mi (np. nie­ru­cho­mo­ści), jak i nie­ma­te­rial­ny­mi (np. wy­na­laz­ka­mi, utwo­ra­mi). Tak ro­zu­mia­na wła­sność wy­stę­po­wa­ła i wy­stę­pu­je w każ­dym sys­te­mie i w każ­dej for­ma­cji pań­stwo­wej (sta­no­wi pod­sta­wo­wą in­sty­tu­cję praw­ną), a je­dy­nie jej in­sty­tu­cjo­nal­ny kształt (skła­da­ją­ce się na nią upraw­nie­nia i gra­ni­ce ich re­ali­za­cji), a tak­że zróż­ni­co­wa­nie form są zde­ter­mi­no­wa­ne ty­pem pa­nu­ją­cych sto­sun­ków spo­łecz­no-eko­no­micz­nych. W go­spo­dar­ce ryn­ko­wej wy­stę­pu­je do­mi­na­cja wła­sno­ści pry­wat­nej; w sys­te­mach re­ali­zu­ją­cych mo­del go­spo­dar­ki na­ka­zo­wo-roz­dziel­czej wła­sno­ści pod­le­ga ogra­ni­cze­niu na rzecz zbio­ro­wych form wła­sno­ści, tzw. uspo­łecz­nio­nej i pań­stwo­wej; zwy­kle ogra­ni­cze­nia te do­ty­czą za­kre­su udzie­la­nej ochro­ny oraz moż­li­wo­ści na­by­wa­nia przez okre­ślo­ne pod­mio­ty wła­sno­ści skon­kre­ty­zo­wa­nych jej przed­mio­tów (np. środ­ków pro­duk­cji). W zna­cze­niu praw­nym wła­sność poj­mu­je się jako pra­wo oso­by do swo­bod­ne­go i wy­łącz­ne­go po­sia­da­nia, ko­rzy­sta­nia i dys­po­no­wa­nia rze­czą. De­fi­niu­je się ją też sło­wa­mi: peł­ne władz­two praw­ne oso­by nad rze­czą. Wła­sność zo­sta­je wów­czas uję­ta w ka­te­go­riach wła­dzy. Wy­raź­niej uzna­je wła­dzę za naj­bar­dziej cha­rak­te­ry­stycz­ną ce­chę wła­sno­ści for­mu­ła pra­wa rzym­skie­go z epo­ki ce­sa­rza Ju­sty­nia­na (482–565). Po­wia­da ona, że wła­sność to ple­na in re po­te­tas – peł­na wła­dza nad rze­czą. Ta peł­na wła­dza ma się jed­nak m.in. wy­ra­żać w wol­no­ści i wy­łącz­no­ści po­sia­da­nia, ko­rzy­sta­nia i dys­po­no­wa­nia rze­czą50. Ter­mi­ny po­sia­da­nie, ko­rzy­sta­nie i czę­ścio­wo dys­po­no­wa­nie wy­ra­ża­ją czę­sto ma­jąt­ko­wy aspekt wła­sno­ści. Nie dzie­je się tak jed­nak za­wsze. Po­ję­cia wła­dzy nad rze­czą, pra­wa wy­łą­cza­nia in­nych z po­sia­da­nia i ko­rzy­sta­nia oraz swo­bod­ne­go urze­czy­wist­nia­nia swo­jej woli wo­bec po­sia­da­nych rze­czy by­wa­ją od­no­szo­ne do do­mi­na­cyj­ne­go, czy­li wład­cze­go aspek­tu wła­sno­ści. W for­mal­no-praw­nym poj­mo­wa­niu wła­sność jest zbio­rem sto­sun­ków ma­jąt­ko­wo-do­mi­na­cyj­nych51. Wła­sność to pod­sta­wo­wa for­ma wła­da­nia do­bra­mi ma­te­rial­ny­mi; okre­śle­nie to wy­stę­pu­je w róż­nych zna­cze­niach na grun­cie ure­gu­lo­wań praw­nych (wła­sność kon­sty­tu­cyj­na, wła­sność ad­mi­ni­stra­cyj­na, czy też wła­sność jako pra­wo rze­czo­we ure­gu­lo­wa­ne w prze­pi­sach pra­wa cy­wil­ne­go); po­nad­to tak­że w ję­zy­ku praw­ni­czym do­dat­ko­wo wy­stę­pu­ją dal­sze okre­śle­nia wła­sno­ści, np. wła­sność in­te­lek­tu­al­na, prze­my­sło­wa, któ­re do­ty­czą za­rów­no przed­mio­tów ma­te­rial­nych, jak i róż­ne­go ro­dza­ju dóbr nie­ma­te­rial­nych. Wy­ni­ka to z tego, że wła­sność jako – pod­sta­wo­wa in­sty­tu­cja praw­ne­go wła­da­nia do­bra­mi ma­te­rial­ny­mi (w tym do­bra­mi przy­ro­dy) – ma cha­rak­ter in­ter­dy­scy­pli­nar­ny. Dla praw­ne­go uję­cia wła­sno­ści istot­ne zna­cze­nie ma zwłasz­cza to, że wła­sność jest tak­że ka­te­go­rią eko­no­micz­ną – jej kształt praw­ny, wy­ni­ka­ją­cy z in­sty­tu­cjo­nal­ne­go ure­gu­lo­wa­nia, sta­no­wi w znacz­nej mie­rze sku­tek utrwa­le­nia się okre­ślo­ne­go mo­de­lu sto­sun­ków spo­łecz­no-eko­no­micz­nych w pań­stwie. Jak pi­sze J. Het­man52, wła­sność jest naj­sze­rzej za­kre­ślo­nym przez usta­wo­daw­cę, zby­wal­nym i pod­le­ga­ją­cym dzie­dzi­cze­niu pra­wem pod­mio­to­wym bez­względ­nym (sku­tecz­nym erga omnes – mię­dzy wszyst­ki­mi). Z ko­lei pra­wo pod­mio­to­we to wy­ni­ka­ją­ca ze sto­sun­ku praw­ne­go wiąz­ka moż­li­wych do re­ali­za­cji upraw­nień, przy­słu­gu­ją­ca pod­mio­to­wi praw­ne­mu (oso­bie) w sto­sun­ku do da­ne­go do­bra chro­nio­ne­go pra­wem oraz od­po­wia­da­ją­ca tym upraw­nie­niom treść obo­wiąz­ków in­nych osób. Wła­sność sta­no­wi zbiór kon­kret­nie unor­mo­wa­nych upraw­nień, ja­ki­mi dany wła­ści­ciel dys­po­nu­je w od­nie­sie­niu do okre­ślo­ne­go obiek­tu wła­sno­ści (przed­mio­tu, za­so­bu, do­bra), mo­gą­ce­go wy­stę­po­wać w po­sta­ci ma­te­rial­nej bądź nie­ma­te­rial­nej. Wła­sność to naj­szer­sze pra­wo pod­mio­to­we i jed­no­cze­śnie cen­tral­na in­sty­tu­cja ca­łe­go sys­te­mu praw­ne­go. Jest to pra­wo pod­mio­to­wo uni­wer­sal­ne, któ­re może przy­słu­gi­wać każ­dej oso­bie. Kształ­tu­jąc nor­ma­tyw­ną treść pra­wa wła­sno­ści usta­wo­daw­ca po­zy­tyw­nie okre­śla upraw­nie­nia wła­ści­cie­la oraz ne­ga­tyw­nie okre­śla sy­tu­ację osób trze­cich jako wy­łą­czo­nych Kon­struk­cja ta może być od­no­szo­na za­rów­no do wła­sno­ści dóbr ma­te­rial­nych, jak i dóbr nie­ma­te­rial­nych, np.wła­sno­ści utwo­ru i praw au­tor­skich ma­jąt­ko­wych do dzie­ła, któ­rych treść jest okre­ślo­na w usta­wie o pra­wie au­tor­skim i pra­wach po­krew­nych; do­ty­czy to tak­że od­po­wied­nio wy­na­laz­ków i in­nych ka­te­go­rii wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej. Wła­sność w ję­zy­ku praw­ni­czym moż­na też od­nieść do dóbr praw­nych ma­ją­cych cha­rak­ter masy ma­jąt­ko­wej. Ta­kie uję­cie od­nieść moż­na np. do wła­sno­ści przed­się­bior­stwa ro­zu­mia­ne­go – zgod­nie z tre­ścią art. 551 k.c. – jako zor­ga­ni­zo­wa­ny ze­spół skład­ni­ków nie­ma­te­rial­nych i ma­te­rial­nych prze­zna­czo­ny do pro­wa­dze­nia dzia­łal­no­ści go­spo­dar­czej. Ze wzglę­du na re­ali­zo­wa­ne funk­cje wy­róż­nia się zwy­kle wła­sność: pry­wat­ną, pań­stwo­wą, ko­mu­nal­ną; mniej­sze zna­cze­nie ma od­róż­nie­nie wła­sno­ści oso­bi­stej (obej­mu­ją­cej głów­nie tzw. środ­ki kon­sump­cji) od wła­sno­ści środ­ków pro­duk­cji. Poza ści­śle praw­ną funk­cją, wła­sność od­gry­wa też rolę w in­nych aspek­tach: so­cjo­lo­gicz­nych, psy­cho­lo­gicz­nych, np. sty­mu­lu­jąc po­dej­mo­wa­nie przez lu­dzi ak­tyw­no­ści ży­cio­wej, w tym go­spo­dar­czej, stwa­rza­jąc tak­że po­czu­cie bez­pie­czeń­stwa; z tego po­wo­du po­wszech­ny do­stęp do wła­sno­ści jest uwa­ża­ny za gwa­ran­cję wol­no­ści jed­nost­ki. Wła­sność53, jako in­sty­tu­cja praw­na, jest nie­ja­ko ze­wnętrz­ną, ju­ry­dycz­ną po­sta­cią wła­sno­ści eko­no­micz­nej. W nad­bu­do­wie praw­nej sta­no­wi cen­tral­ną in­sty­tu­cję sys­te­mu praw­ne­go. W tech­nicz­no-praw­nym zna­cze­niu wła­sność sta­no­wi for­mę praw­ną ko­rzy­sta­nia z rze­czy, w sys­te­mie pol­skie­go pra­wa cy­wil­ne­go okre­ślo­ną w art. 140 k.c. Z jed­nej stro­ny jest for­mą pier­wot­ną, naj­prost­szą i bez­po­śred­nią, z dru­giej zaś stro­ny for­mą naj­bar­dziej peł­ną, gdyż tyl­ko w jej ra­mach oso­ba upraw­nio­na ko­rzy­sta z naj­więk­sze­go za­kre­su upraw­nień wzglę­dem rze­czy, ja­kie w da­nym sys­te­mie pra­wa mogą przy­słu­gi­wać pod­mio­to­wi pra­wa. Wła­sność to pra­wo oso­by, to pew­ne­go ro­dza­ju sto­su­nek po­mię­dzy oso­bą a rze­czą, któ­ry po­le­ga na swo­bod­nym i wy­łącz­nym po­sia­da­niu, użyt­ko­wa­niu i roz­po­rzą­dza­niu rze­czą54. Naj­czę­ściej pra­wo wła­sno­ści uży­wa­ne jest w dwóch zna­cze­niach: w szer­szym oraz w węż­szym. W szer­szym ze zna­czeń obej­mu­je wszel­kie pra­wa ma­jąt­ko­we – za­rów­no cy­wil­ne: pra­wo rze­czo­we, wie­rzy­tel­no­ści, pra­wa na do­brach nie­ma­te­rial­nych jak i nie­cy­wil­ne, np. z za­kre­su pra­wa ad­mi­ni­stra­cyj­ne­go, fi­nan­so­we­go itp., któ­re przy­słu­gu­ją lub mogą przy­słu­gi­wać okre­ślo­ne­mu pod­mio­to­wi pra­wa. W ob­sza­rze pra­wa cy­wil­ne­go. od­po­wied­ni­kiem pra­wa wła­sno­ści w szer­szym zna­cze­niu (w zna­cze­niu kon­sty­tu­cyj­nym) jest przede wszyst­kim po­ję­cie mie­nia (art. 44 k.c.). Z ko­lei od­no­sząc się do węż­sze­go za­kre­su na­le­ży po­wie­dzieć, że jed­ną z ga­łę­zi pra­wa, któ­ra pre­cy­zu­je bli­żej po­ję­cie wła­sno­ści w zna­cze­niu węż­szym, jest pra­wo cy­wil­ne. W pra­wie cy­wil­nym za­kres na­zwy pra­wo wła­sno­ści jest o wie­le węż­szy. Pra­wo wła­sno­ści, albo kró­cej wła­sność w zna­cze­niu cy­wi­li­stycz­nym, sta­no­wi praw­ny wy­raz je­dy­nie pod­sta­wo­wej czę­ści ma­te­rial­nych sto­sun­ków spo­łecz­nych, ja­kie za­cho­dzą mię­dzy ludź­mi w pro­ce­sie pro­duk­cji. Jak już nad­mie­nia­no, ogól­ne po­ję­cie wła­sno­ści w uję­ciu cy­wi­li­stycz­nym okre­śla art. 140 k.c. Prze­pis ten sta­no­wi, że „W gra­ni­cach okre­ślo­nych przez usta­wy i za­sa­dy współ­ży­cia spo­łecz­ne­go wła­ści­ciel może, z wy­łą­cze­niem in­nych osób, ko­rzy­stać z rze­czy zgod­nie ze spo­łecz­no-go­spo­dar­czym prze­zna­cze­niem swe­go pra­wa, w szcze­gól­no­ści może po­bie­rać po­żyt­ki i inne do­cho­dy z rze­czy. W tych sa­mych gra­ni­cach może roz­po­rzą­dzać rze­czą”. Pra­wo wła­sno­ści w uję­ciu cy­wi­li­stycz­nym sta­no­wi rdzeń kon­sty­tu­cyj­ne­go po­ję­cia wła­sno­ści i ma za przed­miot rze­czy w zna­cze­niu tech­nicz­nym oraz jest ono pra­wem bez­względ­nym. Wska­za­ne ce­chy nie są jed­nak wła­ści­we sa­me­mu tyl­ko pra­wu wła­sno­ści. Cha­rak­te­ry­zu­ją one tak­że całą gru­pę pod­mio­to­wych praw ma­jąt­ko­wych zwa­nych pra­wa­mi rze­czo­wy­mi. Isto­tą pra­wa wła­sno­ści jest to, że pod wzglę­dem tre­ści pra­wo wła­sno­ści jest naj­szer­szym i naj­peł­niej­szym po­śród wszyst­kich praw rze­czo­wych. O ile w in­nych, poza wła­sno­ścią, pra­wach rze­czo­wych tkwi z re­gu­ły ja­kieś okre­ślo­ne upraw­nie­nie, to upraw­nień wy­ni­ka­ją­cych z pra­wa wła­sno­ści nie da się wy­li­czyć wy­czer­pu­ją­co. Z pra­wa wła­sno­ści wy­ni­ka nie tyl­ko upraw­nie­nie do po­sia­da­nia, do ko­rzy­sta­nia, do roz­po­rzą­dza­nia rze­czą. Wspo­mnia­na tu­taj prze­ze mnie tzw. tria­da upraw­nień wła­ści­cie­la nie wy­czer­pu­je tre­ści pra­wa wła­sno­ści. Mogą bo­wiem za­ist­nieć sy­tu­acje, wpraw­dzie ma­jąt­ko­we, kie­dy wła­ści­ciel zo­sta­je po­zba­wio­ny (cza­so­wo) wszyst­kich trzech wy­mie­nio­nych upraw­nień, a mimo to jego pra­wo wła­sno­ści nie wy­ga­sa, lecz ist­nie­je nadal. Na­le­ży jed­nak pa­mię­tać, że wła­sność jest pra­wem naj­peł­niej­szym w gra­ni­cach okre­ślo­nych przez usta­wy róż­nych ga­łę­zi pra­wa oraz przez za­sa­dy współ­ży­cia spo­łecz­ne­go oraz przez spo­łecz­no-go­spo­dar­cze prze­zna­cze­nie tego pra­wa. Tyl­ko w wy­mie­nio­nych gra­ni­cach moż­na mó­wić o upraw­nie­niach wła­ści­cie­la sta­no­wią­cych treść jego pra­wa wła­sno­ści. Co wię­cej, treść pra­wa wła­sno­ści przed­sta­wia się w spo­sób od­mien­ny w za­leż­no­ści od tego, czy cho­dzi o pra­wo wła­sno­ści, któ­re­go przed­mio­tem jest nie­ru­cho­mość, czy też o pra­wo wła­sno­ści na rze­czy ru­cho­me. Zwłasz­cza w pierw­szym przy­pad­ku za­kre­śle­nie gra­nic tre­ści oraz wy­ko­ny­wa­nia pra­wa wła­sno­ści ma szcze­gól­nie do­nio­słe zna­cze­nie spo­łecz­ne i go­spo­dar­cze. Dla­te­go też w od­nie­sie­niu do pra­wa wła­sno­ści na nie­ru­cho­mo­ściach usta­wo­daw­ca wpro­wa­dza wie­le re­guł szcze­gól­nych od­dzia­ły­wu­ją­cych na treść i wy­ko­ny­wa­nie tego pra­wa. Spo­śród wie­lu moż­li­wych upraw­nień, któ­re skła­da­ją się na treść pra­wa wła­sno­ści, ko­deks cy­wil­ny w art. 140 wy­mie­nia przy­kła­do­wo tyl­ko dwa z nich, a mia­no­wi­cie upraw­nie­nie do ko­rzy­sta­nia z rze­czy i upraw­nie­nie do roz­po­rzą­dza­nia nią. Ko­rzy­sta­nie z rze­czy obej­mu­je w pierw­szym rzę­dzie moż­ność fak­tycz­ne­go wła­da­nia rze­czą oraz moż­ność po­bie­ra­nia po­żyt­ków i in­nych do­cho­dów z rze­czy, moż­ność prze­twa­rza­nia jej, zu­ży­cia a na­wet znisz­cze­nia. Z ko­lei roz­po­rzą­dza­nie rze­czą ozna­cza moż­ność do­ko­ny­wa­nia za­rów­no czyn­no­ści praw­nych roz­po­rzą­dza­ją­cych, np. prze­nie­sie­nie wła­sno­ści, jak i dys­po­zy­cji czy­sto fak­tycz­nych. War­to za­zna­czyć, że praw­ne po­ję­cie rze­czy jako obiek­tu wła­sno­ści ma cha­rak­ter for­mal­ny. Abs­tra­hu­je bo­wiem ono od efek­tyw­no­ści eko­no­micz­nej i spo­łecz­nej rze­czy, od miej­sca i funk­cji rze­czy w go­spo­dar­ce i po­za­go­spo­dar­czych struk­tu­rach spo­łe­czeń­stwa. Ten for­ma­lizm praw­ni­czy prze­zwy­cię­ża eko­no­micz­no-so­cjo­lo­gicz­na ana­li­za. Dzie­li ona obiek­ty wła­sno­ści na środ­ki bez­po­śred­niej i po­śred­niej (han­del, fi­nan­se) pro­duk­cji dóbr ma­te­rial­nych, środ­ki pra­cy prze­bie­ga­ją­cej w po­za­eko­no­micz­nych struk­tu­rach spo­łe­czeń­stwa oraz środ­ki kon­sump­cji. Ana­li­za, o któ­rej mowa, za­kła­da na­uko­wą teo­rię go­spo­dar­ki jako ca­ło­ści i spo­łe­czeń­stwa jako ca­ło­ści. Środ­ki pro­duk­cji skła­da­ją się z przed­mio­tów pra­cy: zie­mia, woda, bo­gac­twa mi­ne­ral­ne, pół­fa­bry­ka­ty oraz ze środ­ków pra­cy. Tyl­ko część środ­ków pra­cy ma po­stać rze­czy. Środ­ki pra­cy to nic in­ne­go jak wszyst­kie te siły i pro­ce­sy przy­rod­ni­cze, któ­re sto­su­je się w spo­sób świa­do­my i ce­lo­wy w przy­sto­so­wa­niu ja­kie­goś ob­sza­ru przy­ro­dy do po­trzeb ludz­kich, za po­mo­cą któ­rych wpro­wa­dza się zmia­ny przy­rod­ni­cze do przy­ro­dy za­sta­nej lub prze­kształ­co­nej uprzed­nio przez pra­cę ludz­ką, za po­mo­cą któ­rych lu­dzie współ­two­rzą przy­ro­dę. Obok środ­ków pra­cy ma­ją­cych po­stać rze­czy wska­zać rów­nież na­le­ży na in­te­lek­tu­al­ne środ­ki pro­duk­cji: pro­jek­ty ar­chi­tek­to­nicz­ne, tech­no­lo­gie, urzą­dze­nia, pro­gra­my kom­pu­te­ro­we, in­struk­cje ob­słu­gi ma­szyn, przy­rzą­dy po­mia­ro­we i kon­tro­l­ne. Waż­ną od­mia­nę in­te­lek­tu­al­nych środ­ków pro­duk­cji – we­dług S. Ko­zyr-Ko­wal­skie­go – sta­no­wią me­to­dy or­ga­ni­za­cji pra­cy ludz­kiej oraz sto­so­wa­ne w prak­ty­ce nor­my ad­mi­ni­stra­cyj­ne i praw­ne, któ­re re­gu­lu­ją czas i wa­run­ki pra­cy, przyj­mo­wa­nie i zwal­nia­nia z pra­cy, obo­wiąz­ki i pra­wa pra­cow­ni­ków. In­te­lek­tu­al­ne środ­ki pro­duk­cji sta­no­wią nie tyl­ko waż­ny czyn­nik pro­duk­cji, lecz tak­że waż­ny obiekt wła­sno­ści w sen­sie eko­no­micz­no-so­cjo­lo­gicz­nym. Od­po­wied­ni­kiem ma­te­rial­nych i in­te­lek­tu­al­nych środ­ków pro­duk­cji dóbr ma­te­rial­nych są w in­sty­tu­cjach po­za­eko­no­micz­nych ma­te­rial­ne i in­te­lek­tu­al­ne środ­ki pra­cy sę­dziów, woj­sko­wych, po­li­cjan­tów, uczo­nych, na­uczy­cie­li, du­chow­nych i dzien­ni­ka­rzy55. S. Ko­zyr-Ko­wal­ski pod­kre­śla zna­cze­nie po­ję­cia wła­sno­ści siły ro­bo­czej w eko­no­micz­no-so­cjo­lo­gicz­nej teo­rii wła­sno­ści. Otóż pod po­ję­ciem siły ro­bo­czej (er­go­dy­na­mis) ro­zu­mie on zdol­ność pra­co­wą, zdol­ność do wy­ko­ny­wa­nia pra­cy w ogó­le lub kon­kret­nej pra­cy pro­duk­cyj­nej lub po­za­pro­duk­cyj­nej, zwłasz­cza zaś pra­cy szcze­gól­nie po­szu­ki­wa­nej, wy­so­ko ce­nio­nej, za­pew­nia­ją­cej przy­wi­le­je tak ma­te­rial­ne jak i du­cho­we. Er­go­dy­na­mis ro­zu­mia­ny jest przez au­to­ra jako ogół tych zdol­no­ści fi­zycz­nych i du­cho­wych, bę­dą­cych czę­ścią oso­bo­wo­ści czło­wie­ka, któ­re czy­nią go zdol­nym albo nie­zdol­nym do wy­ko­ny­wa­nia pra­cy w ogó­le albo pra­cy szcze­gól­ne­go ro­dza­ju. Do ele­men­tar­nych skład­ni­ków siły ro­bo­czej, a więc i obiek­tów wła­sno­ści eko­no­micz­no-spo­łecz­nej, na­le­żą kwa­li­fi­ka­cje, wy­kształ­ce­nie, do­świad­cze­nie, wy­cho­wa­nie, zdro­wie fi­zycz­ne i psy­chicz­ne, ta­lent. S. Ko­zyr-Ko­wal­ski zwra­ca uwa­gę na to, że w więk­szo­ści eko­no­micz­no-so­cjo­lo­gicz­nych kon­cep­cji wła­sno­ści uni­ka się okre­śle­nia obiek­tów wła­sno­ści za po­mo­cą for­mal­no-praw­ne­go lub zdro­wo­roz­sąd­ko­we­go po­ję­cia rze­czy56. A. Smith i D. Ri­car­do57 za głów­ne obiek­ty wy­stę­pu­ją­cej w go­spo­dar­ce wła­sno­ści uzna­li trzy czyn­ni­ki pro­duk­cji: zie­mię, ka­pi­tał i pra­cę. War­to w tym miej­scu za­zna­czyć, ze samo po­ję­cie ka­pi­ta­łu jest u Smi­tha nie­ja­sne. Nie od­róż­nia on bo­wiem nie­raz przy­cho­du od ka­pi­ta­łu. Na­to­miast od­róż­nia ka­pi­tał spo­łecz­ny od in­dy­wi­du­al­ne­go. Włą­cza do ka­pi­ta­łu pie­nią­dze, z tym, że są one czę­ścią ka­pi­ta­łu ob­ro­to­we­go jed­nost­ki, lecz nie są pro­duk­cyj­ne, tyl­ko sta­no­wią ty­tuł do udzia­łu w roz­dzia­le pro­duk­tu spo­łecz­ne­go, nie wcho­dzą więc w skład ka­pi­ta­łu spo­łecz­ne­go, dzię­ki cze­mu ka­pi­tał spo­łecz­ny jest u Smi­tha wy­łącz­nie ka­pi­ta­łem rze­czo­wym. Max We­ber obiek­ta­mi apro­pria­cji, wła­sno­ści i wol­nej wła­sno­ści czy­ni szan­se go­spo­dar­cze i po­za­go­spo­dar­cze. Jak słusz­nie za­uwa­ża S. Ko­zyr-Ko­wal­ski, wy­ra­sta­ją one z apro­pria­cji i wła­sno­ści środ­ków za­opa­try­wa­nia (Be­schaf­fung­smit­tel), czy­li środ­ków pro­duk­cji, trans­por­tu, han­dlu i fi­nan­sów, apro­pria­cji za­sto­so­wa­nia siły ro­bo­czej i świad­czeń dys­po­zy­cyj­no-kie­row­ni­czych. We­ber czy­ni też obiek­tem wła­sno­ści wła­dzę dys­po­zy­cji, wła­dzę po­li­tycz­ną, du­cho­wą, wła­dzę re­pre­zen­to­wa­nia, sza­cu­nek, rze­czo­we środ­ki trud­nie­nia (Be­trieb­smit­tel): ad­mi­ni­stro­wa­nia, wal­ki, kul­tu re­li­gij­ne­go. Po­nad­to wśród obiek­tów wła­sno­ści umiesz­cza też czło­wie­ka, jego kwa­li­fi­ka­cje, wy­kształ­ce­nie, wy­cho­wa­nie, ren­tę ludz­ką ma­ją­cą źró­dło w po­sia­da­niu nie­wol­ni­ków i chło­pów pod­da­nych58. Przed­sta­wi­cie­le chi­ca­gow­skiej szko­ły praw wła­sno­ści (pro­per­ty ri­ghts scho­ol): A. Al­chian, H. Dem­setz, R. Co­ase, S. Pe­jo­vich, E. G. Fu­ru­botn, G. Tul­lock i inni59, czy­nią obiek­ta­mi wła­sno­ści wszel­kie lub tyl­ko rzad­kie za­so­by (re­so­ur­ces). Za za­so­by uwa­ża­ją zaś do­bra, usłu­gi, wła­sne cia­ło i ro­zum, głos, słuch. Po­ję­ciem do­bra obej­mu­ją wszyst­ko, co przy­no­si ko­rzyść lub sa­tys­fak­cję: pra­wo do in­for­ma­cji, po­sia­da­nia wła­snych po­glą­dów, do gło­so­wa­nia, pra­wa czło­wie­ka. Zwią­za­ny ze szko­łą praw wła­sno­ści, lau­re­at na­gro­dy No­bla w dzie­dzi­nie eko­no­mi­ki Gary S. Bec­ker za szcze­gól­nie waż­ny obiekt wła­sno­ści uwa­ża po­sia­da­ne przez pra­cow­ni­ka kwa­li­fi­ka­cje, jego wy­szko­le­nie i wy­kształ­ce­nie, zdro­wie, jego in­for­ma­cje do­ty­czą­ce za­trud­nie­nia, eme­ry­tu­rę, któ­re nie na­zy­wa siłą ro­bo­czą, lecz ka­pi­ta­łem ludz­kim60. 2.2. Za­so­by nie­ma­te­rial­ne Za­so­by mo­że­my zde­fi­nio­wać jako „każ­dy czyn­nik wy­twór­czy znaj­du­ją­cy się w dys­po­zy­cji przed­się­bior­stwa i wy­ko­rzy­sty­wa­ny w pro­ce­sie pro­duk­cji, po­dzia­łu, wy­mia­ny i kon­sump­cji”61. Tra­dy­cyj­na eko­no­mia wy­róż­nia­ła trzy pod­sta­wo­we ro­dza­je za­so­bów: –	za­so­by na­tu­ral­ne (skład­ni­ki przy­ro­dy), –	za­so­by ludz­kie (lu­dzie wraz z ich kwa­li­fi­ka­cja­mi), –	za­so­by ka­pi­ta­ło­we (rze­czo­we czyn­ni­ki pro­duk­cji, tj. bu­dyn­ki, ma­szy­ny, urzą­dze­nia, su­row­ce, ma­te­ria­ły, za­so­by fi­nan­so­we)62. W wa­run­kach go­spo­dar­ki opar­tej na wie­dzy wy­ło­ni­ły się nowe, istot­ne dla bu­do­wa­nia war­to­ści przed­się­bior­stwa gru­py ak­ty­wów – za­so­by nie­ma­te­rial­ne. Ten czwar­ty ro­dzaj za­so­bów sta­no­wi obec­nie jed­ną z głów­nych ka­te­go­rii ba­daw­czych w na­ukach eko­no­micz­nych. Ich cha­rak­te­ry­stycz­ną ce­chą są pro­ble­my z jed­no­znacz­nym zde­fi­nio­wa­niem ich na­tu­ry. Tak­że zwią­za­na z nimi ter­mi­no­lo­gia jest nie­jed­no­li­ta – w uży­ciu są okre­śle­nia ta­kie, jak ka­pi­tał in­te­lek­tu­al­ny, ak­ty­wa nie­wi­dzial­ne, ka­pi­tał wie­dzy, kry­tycz­ne za­so­by nie­ma­te­rial­ne63. Współ­cze­sne ba­da­nia na te­mat za­so­bów nie­ma­te­rial­nych kon­cen­tru­ją się na ich ce­chach, źró­dłach, ro­dza­jach i eko­no­micz­nych ko­rzy­ściach, któ­re ge­ne­ru­ją. Do ko­rzy­ści tych za­li­czyć moż­na zwięk­szo­ne zy­ski, do­cho­dy i war­tość ryn­ko­wą przed­się­bior­stwa. Ba­da­nia te do­pro­wa­dzi­ły do wnio­sku, iż za­so­by nie­ma­te­rial­ne, sta­no­wiąc ele­ment ma­jąt­ku przed­się­bior­stwa, po­sia­da­ją okre­ślo­ną war­tość ryn­ko­wą, wo­bec cze­go wpły­wa­ją na war­tość ryn­ko­wą ca­łe­go przed­się­bior­stwa. Za­so­by nie­ma­te­rial­ne moż­na po­dzie­lić na ak­ty­wa nie­ma­te­rial­ne (zna­ki to­wa­ro­we, wła­sność in­te­lek­tu­al­ną, bazy da­nych) oraz na umie­jęt­no­ści nie­ma­te­rial­ne (zdol­no­ści, kom­pe­ten­cje). Tak więc za­so­by nie­ma­te­rial­ne (w ka­te­go­riach sta­tycz­nych) to stan lub bie­żą­ca war­tość czyn­ni­ka nie­ma­te­rial­ne­go w da­nym mo­men­cie. Za­so­by nie­ma­te­rial­ne mogą też być roz­pa­try­wa­ne w ka­te­go­riach dy­na­micz­nych, kie­dy przed­się­bior­stwa po­dej­mu­ją dzia­ła­nia zmie­rza­ją­ce do bu­do­wy we­wnątrz lub do prze­ję­cia z ze­wnątrz za­so­bów, po­pra­wy po­sia­da­nych za­so­bów, a tak­że ich mie­rze­nia i mo­ni­to­ro­wa­nia (szko­le­nie w celu po­pra­wy ka­pi­ta­łu ludz­kie­go, R&D w celu po­pra­wy zdol­no­ści tech­no­lo­gicz­nych, dzia­ła­nia ryn­ko­we w celu zdo­by­cia lo­jal­nych klien­tów). Pod po­ję­ciem za­so­by nie­ma­te­rial­ne na­le­ży ro­zu­mieć wszyst­kie, za­rów­no we­wnętrz­ne, jak i ze­wnętrz­ne nie­ma­te­rial­ne czyn­ni­ki, do któ­rych przed­się­bior­stwo ma do­stęp i któ­re może wy­ko­rzy­stać w pro­ce­sie two­rze­nia war­to­ści. Ak­ty­wa nie­ma­te­rial­ne (in­tan­gi­ble as­sets) są to nie­ma­ją­ce fi­zycz­nej po­sta­ci, uni­ka­to­we, opar­te na wie­dzy, ce­chu­ją­ce się zdol­no­ścią do ge­ne­ro­wa­nia po­ten­cjal­nych ko­rzy­ści, kon­tro­lo­wa­ne bądź przy­najm­niej bę­dą­ce pod wpły­wem przed­się­bior­stwa za­so­by, któ­re mogą być uchwy­co­ne w jed­nej z grup. Pierw­sza gru­pa to ak­ty­wa nie­ma­te­rial­ne in­dy­wi­du­al­nie iden­ty­fi­ko­wal­ne, czy­li te któ­re po­sia­da­ją od­dziel­ny byt eko­no­micz­ny i praw­ny, tzw. twar­de za­so­by, bę­dą­ce przed­mio­tem wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej, np. wy­na­laz­ki, wzo­ry użyt­ko­we, opro­gra­mo­wa­nie, bazy da­nych a tak­że inne pra­wa, np. pra­wa do czę­sto­tli­wo­ści ra­dio­wych, itp. Dru­ga gru­pa to po­zo­sta­łe ak­ty­wa nie­ma­te­rial­ne, któ­re nie mogą być in­dy­wi­du­al­nie iden­ty­fi­ko­wal­ne, w sen­sie ich wy­dzie­la­nia z przed­się­bior­stwa, tzw. mięk­kie za­so­by: ak­ty­wa od­no­szą­ce się do lu­dzi, ak­ty­wa od­no­szą­ce się do pro­ce­sów, ak­ty­wa od­no­szą­ce się do re­la­cji64. W przy­ję­tych kla­sy­fi­ka­cjach ak­ty­wa nie­ma­te­rial­ne (in­tan­gi­ble as­sets) ro­zu­mia­ne są sze­rzej niż ka­te­go­ria ak­ty­wa w ra­chun­ko­wo­ści. Obej­mu­ją bo­wiem swo­im za­kre­sem za­rów­no za­so­by nie­ma­te­rial­ne ak­ty­wo­wa­ne w ra­chun­ko­wo­ści jako war­to­ści nie­ma­te­rial­ne (tzw. bi­lan­so­we ak­ty­wa nie­ma­te­rial­ne), jak te nie­ak­ty­wo­wa­ne, któ­re nie­speł­nia­ną kry­te­riów, tzw. ukry­te (nie­ujaw­nio­ne) ak­ty­wa nie­ma­te­rial­ne. War­to w tym miej­scu za­zna­czyć, że utoż­sa­mia­nie za­so­bów nie­ma­te­rial­nych z ka­te­go­rią ak­ty­wa nie­ma­te­rial­ne jest po­wszech­nie sto­so­wa­ne w li­te­ra­tu­rze. We współ­cze­snym po­dej­ściu do za­so­bów przed­się­bior­stwa zwra­ca się szcze­gól­ną uwa­gę na za­so­by o cha­rak­te­rze nie­ma­te­rial­nym, czę­sto na­zy­wa­ne ka­pi­ta­łem in­te­lek­tu­al­nym. To wła­śnie one ce­chu­ją się dużą ela­stycz­no­ścią i są trud­ne do imi­ta­cji przez inne pod­mio­ty. Ak­ty­wa nie­ma­te­rial­ne obej­mu­ją m.in. kul­tu­rę or­ga­ni­za­cji, za­so­by in­for­ma­tycz­ne, kon­tak­ty z klien­ta­mi, know-how, li­sty klien­tów, mar­ki han­dlo­we, pra­wa au­tor­skie, struk­tu­ry or­ga­ni­za­cyj­ne, wie­dzę i umie­jęt­no­ści pra­cow­ni­ków, sta­ją się obec­nie zna­czą­cym skład­ni­kiem port­fe­la za­so­bów przed­się­biorstw. De­ter­mi­nu­ją re­al­ną war­tość przed­się­bior­stwa, jako part­ne­ra ryn­ko­we­go oraz zdol­ność do sku­tecz­ne­go kon­ku­ro­wa­nia ryn­ko­we­go. Mimo ro­sną­ce­go zna­cze­nia go­spo­dar­cze­go, ak­ty­wa nie­ma­te­rial­ne są jed­nym z trud­niej­szych ob­sza­rów de­ter­mi­nu­ją­cych funk­cjo­no­wa­nie i roz­wój przed­się­bior­stwa. Są one zwy­kle two­rzo­ne i aku­mu­lo­wa­ne w dłu­gim okre­sie, co w kon­se­kwen­cji wy­wo­łu­je trud­no­ści w ich peł­nej iden­ty­fi­ka­cji, po­mia­rze, czy za­rzą­dza­niu nimi. Wa­run­ko­wa­ne jest to z pew­no­ścią ich spe­cy­fi­ką, któ­ra m.in. po­le­ga na tym, że za­so­by nie­ma­te­rial­ne są trwa­łe, a tem­po de­pre­cja­cji nie­któ­rych z nich, przy od­po­wied­nim po­stę­po­wa­niu, może być po­wol­ne. Za­so­by te wy­róż­nia­ją in­dy­wi­du­al­ne i czę­sto nie­po­wta­rzal­ne ce­chy, zwłasz­cza zaś brak ma­te­rial­nej (fi­zycz­nej) po­sta­ci co ozna­cza, że nie są moż­li­we do bez­po­śred­nie­go ob­ser­wo­wa­nia. Za­so­by nie­ma­te­rial­ne nie są trans­pa­rent­ne, co spra­wia, że iden­ty­fi­ka­cja za­rów­no spo­so­bów two­rze­nia przez nie war­to­ści, jak i stra­te­gii ma­ją­cych na celu ich opty­mal­ne­go wy­ko­rzy­sta­nie nie jest jed­no­znacz­na. Oma­wia­ne za­so­by cha­rak­te­ry­zu­je nie­wy­czer­py­wal­ność. Ak­ty­wa nie­ma­te­rial­ne opar­te na wie­dzy w wie­lu wy­pad­kach nie tyl­ko nie zu­ży­wa­ją się, ale wręcz prze­ciw­nie w mia­rę ich wy­ko­rzy­sta­nia zy­sku­ją na war­to­ści. Mogą być wie­lo­krot­nie wy­ko­rzy­sty­wa­ne łącz­nie z in­ny­mi za­so­ba­mi czy zdol­no­ścia­mi przed­się­bior­stwa bez utra­ty war­to­ści65. Uwa­gę zwra­ca nie­li­nio­wość ak­ty­wów nie­ma­te­rial­nych, któ­ra wy­ni­ka ze zróż­ni­co­wa­nej ich roli w kształ­to­wa­niu wy­ni­ku eko­no­micz­ne­go przed­się­bior­stwa. Ak­ty­wa nie­ma­te­rial­ne mają też zdol­ność do po­więk­sza­nia swo­jej war­to­ści po­przez in­te­rak­cje za­cho­dzą­ce mię­dzy róż­ny­mi ele­men­ta­mi. Pod­kre­ślić na­le­ży, że z nie­wy­czer­py­wal­no­ścią i nie­li­nio­wo­ścią ak­ty­wów nie­ma­te­rial­nych wią­że się inna istot­na ich ce­cha, jaką jest do­mi­na­cja. Otóż, że efek­tyw­ne wy­ko­rzy­sta­nie ak­ty­wów nie­ma­te­rial­nych, któ­re przyj­mu­ją nad­rzęd­ną rolę do po­zo­sta­łych ak­ty­wów w kre­owa­niu war­to­ści, de­ter­mi­nu­je po­zy­cję kon­ku­ren­cyj­ną przed­się­bior­stwa. Rów­nież uni­ka­to­wy cha­rak­ter ak­ty­wów nie­ma­te­rial­nych bę­dą­cy wy­ni­kiem ich rzad­ko­ści, wa­run­ku­je tę po­zy­cję. Umoż­li­wia bo­wiem we wła­ści­wy so­bie spo­sób wy­róż­niać przed­się­bior­stwo na tle in­nych, np. na­zwą, pro­duk­ta­mi. Cha­rak­te­ry­zu­jąc ak­ty­wa nie­ma­te­rial­ne wska­zać moż­na na inne jesz­cze ce­chy, mia­no­wi­cie ak­ty­wa te są opar­te na wie­dzy, mają we­wnętrz­nie zróż­ni­co­wa­ną struk­tu­rę (obej­mu­ją skład­ni­ki o od­mien­nym cha­rak­te­rze, np. pa­ten­ty, umie­jęt­no­ści pra­cow­ni­ków, kul­tu­rę or­ga­ni­za­cyj­ną). Wpły­wa­ją na sie­bie na­wza­jem w cza­sie rze­czy­wi­stym i czę­sto są ze sobą nie­ro­ze­rwal­nie zwią­za­ne. To po­wo­du­je, ze in­we­sty­cje w jed­ną war­tość nie­ma­te­rial­ną czę­sto wy­ma­ga­ją in­we­sty­cji w inne ta­kie war­to­ści. Są cha­rak­te­ry­stycz­ne dla da­ne­go przed­się­bior­stwa i po­win­ny go wy­róż­niać spo­śród wie­lu pod­mio­tów funk­cjo­nu­ją­cych na ryn­ku. H. Ita­mi i T.W. Ro­ehl przy­po­rząd­ko­wu­ją oma­wia­nym ak­ty­wom na­stę­pu­ją­ce ce­chy: sta­no­wią fak­tycz­ne źró­dło mocy i prze­wa­gi kon­ku­ren­cyj­nej, są trud­ne do zgro­ma­dze­nia, po­sia­da­ją zdol­ność wie­lo­ra­kich za­sto­so­wań jed­no­cze­śnie, sta­no­wią za­rów­no wkład, jak i wy­nik dzia­łań biz­ne­so­wych, moż­na je wie­lo­ra­ko wy­ko­rzy­sty­wać, nie moż­na ich uzy­ski­wać wy­łącz­nie za pie­nią­dze, są cza­so­chłon­ne w pro­ce­sie ich opra­co­wy­wa­nia, moż­na je wy­ko­rzy­sty­wać jed­no­cze­śnie na wie­le spo­so­bów, mogą w tym sa­mym cza­sie przy­no­sić róż­no­rod­ne ko­rzy­ści66. Oma­wia­jąc na­tu­rę za­so­bów nie­ma­te­rial­nych na­le­ży zwró­cić uwa­gę na róż­no­rod­ność ter­mi­no­lo­gii sto­so­wa­nej w od­nie­sie­niu do tej ka­te­go­rii eko­no­micz­nej. Przy­kła­do­wo T.A. Ste­wart, M.S. Ma­lo­ne’a, W. Hud­son, P.A. Stras­sman uży­wa­ją ter­mi­nu ka­pi­tał wie­dzy (ang. H. Ita­mi – ak­ty­wa nie­wi­dzial­ne (ang. in­vi­si­ble as­sets), G. Gu­il­ding i R. Pike – nie­ma­te­rial­ne ak­ty­wa ryn­ko­we (ang. in­tan­gi­ble mar­ke­ting as­sets). Inne okre­śle­nia to: ak­ty­wa in­for­ma­cyj­ne (ang. in­for­ma­tion as­sets), kry­tycz­ne za­so­by nie­ma­te­rial­ne (ang. cri­ti­cal in­tan­gi­bles) oraz za­so­by nie­ma­te­rial­ne (ang. in­tan­gi­ble re­so­ur­ces). Każ­de ze wska­za­nych wy­żej okre­śleń wpro­wa­dza nie­co od­mien­ny spo­sób po­strze­ga­nia zja­wisk em­pi­rycz­nych do­ty­czą­cych za­so­bów nie­ma­te­rial­nych, co prze­ja­wia się w ak­cen­to­wa­niu epi­ste­mo­lo­gicz­ne­go cha­rak­te­ru wie­dzy, bądź nie­ma­te­rial­ne­go cha­rak­te­ru przed­mio­to­wych za­so­bów. *** W go­spo­dar­ce opar­tej na wie­dzy ak­ty­wa nie­ma­te­rial­ne zy­sku­ją nowe zna­cze­nie spo­łecz­ne (za­rów­no od­no­śnie do ich za­sto­so­wań dla po­trzeb ca­łych spo­łecz­no­ści, jak i po­szcze­gól­nych pod­mio­tów), co zwią­za­ne jest ści­śle z po­stę­pem cy­wi­li­za­cyj­nym i zmia­na­mi spo­so­bu ży­cia. Spo­łe­czeń­stwo in­du­strial­ne, roz­wi­ja­ją­ce się w wa­run­kach do­mi­na­cji tra­dy­cyj­nych dzie­dzin go­spo­dar­ki pro­duk­cyj­nej, ta­kich jak prze­mysł cięż­ki, czy wy­do­byw­czy, wy­ma­ga­ją­cych du­że­go za­an­ga­żo­wa­nia pra­cy ludz­kiej, co­raz wy­raź­niej ustę­pu­je spo­łe­czeń­stwu in­for­ma­cyj­ne­mu, dla któ­re­go pod­sta­wo­wym wy­znacz­ni­kiem roz­wo­ju jest ła­twy do­stęp do in­for­ma­cji i ko­rzy­sta­nie z za­awan­so­wa­nych tech­no­lo­gicz­nie usług, opar­tych w swej isto­cie wła­śnie na dys­po­no­wa­niu róż­ne­go ro­dza­ju do­bra­mi nie­ma­te­rial­ny­mi. Współ­cze­sna go­spo­dar­ka na­bie­ra w co­raz więk­szym stop­niu zu­peł­nie no­we­go, cy­fro­we­go, sie­cio­we­go, elek­tro­nicz­ne­go (w obec­nym kształ­cie tech­no­lo­gicz­nym) cha­rak­te­ru. Go­spo­dar­ka ta jest rów­nież go­spo­dar­ką wie­dzy, gdyż opie­ra się na sto­so­wa­niu ludz­kie­go know-how we wszyst­kich pro­ce­sach wy­twór­czych. W no­wych re­aliach eko­no­micz­nych przy­rost war­to­ści do­da­nej jest efek­tem pra­cy umy­sło­wej, a nie wy­twór­czej. Tra­dy­cyj­ne źró­dła suk­ce­su, tj. pro­dukt, pro­ces tech­no­lo­gicz­ny, do­stęp do za­so­bów fi­nan­so­wych, tra­cą na po­pu­lar­no­ści na rzecz nie­ma­te­rial­nych za­so­bów przed­się­bior­stwa, któ­re sta­ją się de­cy­du­ją­cy­mi z punk­tu wi­dze­nia kon­ku­ren­cyj­no­ści67. Prak­ty­ka wska­zu­je, że obec­nie to ak­ty­wa nie­ma­te­rial­ne sta­no­wią znacz­ną część war­to­ści przed­się­biorstw. Dla dóbr nie­ma­te­rial­nych o ko­mer­cyj­nym za­sto­so­wa­niu, ta­kich jak utwo­ry czy wy­na­laz­ki, mo­to­rem roz­wo­ju była go­spo­dar­ka wol­no­ryn­ko­wa, wy­mu­sza­ją­ca kon­ku­ren­cję, a tym sa­mym do­sko­na­le­nie ofe­ro­wa­nych pro­duk­tów. Za­cho­dzą­ce zmia­ny cy­wi­li­za­cyj­ne spra­wi­ły, że war­tość dóbr nie­ma­te­rial­nych, z uwa­gi na ich spo­łecz­ną przy­dat­ność, wy­raź­nie wzro­sła. K. Ob­łój twier­dzi, że uni­ka­to­wy cha­rak­ter po­sia­da­ją je­dy­nie za­so­by nie­ma­te­rial­ne, co znaj­du­je po­twier­dze­nie w spe­cy­fi­ce ich eks­plo­ata­cji. Za­so­by nie­ma­te­rial­ne mogą być wy­ko­rzy­sty­wa­ne w wie­lu miej­scach, np. mar­ka. Pod­czas ra­cjo­nal­nej eks­plo­ata­cji za­so­by tego ro­dza­ju nie ule­ga­ją de­pre­cja­cji, lecz ich war­tość ro­śnie, np. wie­dza, kom­pe­ten­cje. Za­so­by nie­ma­te­rial­ne two­rzą w or­ga­ni­za­cji uni­ka­to­wą kon­fi­gu­ra­cję, któ­ra ukształ­to­wa­na jest dzię­ki spe­cy­ficz­ne­mu do­bo­ro­wi człon­ków tej or­ga­ni­za­cji i in­te­rak­cjom, ja­kie za­cho­dzą po­mię­dzy nimi68. 2.3. Po­ję­cie wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej Nie ule­ga wąt­pli­wo­ści, że te­ma­ty­ka zwią­za­na z wła­sno­ścią in­te­lek­tu­al­ną jest zło­żo­nym, wie­lo­płasz­czy­zno­wym, in­ter­dy­scy­pli­nar­nym pro­ble­mem ba­daw­czym, ana­li­zo­wa­nym od stro­ny praw­nej, a tak­że na grun­cie nauk o za­rzą­dza­niu. Trud­no jest wska­zać jed­ną, po­wszech­nie ak­cep­to­wa­ną de­fi­ni­cję, pre­cy­zyj­nie okre­śla­ją­cą ramy za­kre­su po­ję­cio­we­go wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej, mię­dzy in­ny­mi, dla­te­go, że ma ona dy­na­micz­ny cha­rak­ter. Ist­nie­je na­to­miast po­wszech­na zgo­da, że po­ję­cie wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej jest zwią­za­ne z pro­ce­sa­mi two­rze­nia i prak­tycz­ne­go wy­ko­rzy­sty­wa­nia wie­dzy oraz od­no­si się do wszel­kich wy­two­rów ludz­kie­go umy­słu: ar­ty­stycz­nych, na­uko­wych, wy­na­laz­czych oraz do praw ko­rzy­sta­nia z nich, przy czym mogą one mieć cha­rak­ter praw oso­bi­stych lub praw ma­jąt­ko­wych. Po­dej­mu­jąc pró­bę wy­ja­śnie­nia ter­mi­nu wła­sność in­te­lek­tu­al­na (ang. in­tel­lec­tu­al pro­per­ty), na­le­ży uści­ślić jego za­kres i zna­cze­nie. Kon­wen­cja o usta­no­wie­niu Świa­to­wej Or­ga­ni­za­cji Wła­sno­ści In­te­lek­tu­al­nej (World In­tel­lec­tu­al Pro­per­ty Or­ga­ni­za­tion, WIPO), de­fi­niu­je po­ję­cie wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej jako zbiór praw przy­na­leż­nych róż­no­rod­nym wy­two­rom umy­słu czło­wie­ka, ta­kim jak: dzie­ła li­te­rac­kie, ar­ty­stycz­ne i na­uko­we, wy­na­laz­ki we wszyst­kich dzie­dzi­nach dzia­łal­no­ści ludz­kiej, wzo­ry prze­my­sło­we, zna­ki to­wa­ro­we i usłu­go­we, na­zwy han­dlo­we i ozna­cze­nia han­dlo­we. Oma­wia­na de­fi­ni­cja obej­mu­je rów­nież ochro­nę przed nie­uczci­wą kon­ku­ren­cją. Za­zwy­czaj po­ję­cie wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej ogra­ni­cza się do wy­two­rów, któ­re mają (mogą mieć) war­tość ko­mer­cyj­ną, wy­ni­ka­ją­cą z moż­li­wo­ści kon­tro­li spo­so­bów wy­ko­rzy­sta­nia obiek­tów sta­no­wią­cych wła­sność in­te­lek­tu­al­ną, np. przez od­płat­ne udzie­le­nie praw do ich uży­cia. Je­śli nie ist­nie­je moż­li­wość uzy­ska­nia opła­ty za użyt­ko­wa­nie, ka­te­go­ria wła­sno­ści może mieć war­tość in­te­lek­tu­al­ną, nie po­sia­da­jąc war­to­ści ko­mer­cyj­nej. Dy­na­mi­ka po­stę­pu tech­no­lo­gicz­ne­go, zwłasz­cza zaś in­for­ma­ty­za­cja dzia­łal­no­ści go­spo­dar­czej, wy­kształ­ca­ją nowe do­bra, któ­re po­sze­rza­ją ka­ta­log ka­te­go­rii sta­no­wią­cych re­zul­tat dzia­łal­no­ści in­te­lek­tu­al­nej czło­wie­ka. Bio­rąc to pod uwa­gę moż­na ze wzglę­du na spo­sób po­wsta­nia po­dzie­lić wła­sność in­te­lek­tu­al­ną na kre­atyw­ną (zna­ki to­wa­ro­we, pra­wa au­tor­skie, pro­gra­my kom­pu­te­ro­we), i in­no­wa­cyj­ną (pa­ten­ty, pro­jek­ty prze­my­sło­we, know-how)69. Wy­róż­nie­nie owe­go kry­te­rium ma istot­ne zna­cze­nie nie tyl­ko teo­re­tycz­ne, ale tak­że prak­tycz­ne. Wła­sność in­te­lek­tu­al­na jest bo­wiem ści­śle zwią­za­na z pro­ce­sa­mi two­rze­nia, roz­wi­ja­nia i wy­ko­rzy­sty­wa­nia zdo­by­tej wie­dzy, po­sia­da­nych do­świad­czeń i kom­pe­ten­cji. Sta­no­wi ona wy­nik ludz­kiej twór­czo­ści, kre­atyw­no­ści, za­cho­wań przed­się­bior­czych, po­my­słów, in­wen­cji. Traf­nie wła­ści­wość tę do­strze­gli R.D. Bla­ir i T.F. Cot­ter pi­sząc, że wła­sność in­te­lek­tu­al­ną wy­róż­nia to, że moż­na okre­ślić jej war­tość eko­no­micz­ną i pod­le­ga ona ochro­nie praw­nej70. W przy­pad­ku, gdy za­so­by wie­dzy sta­ją się przed­mio­tem praw wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej, moż­li­we jest czer­pa­nie ko­rzy­ści fi­nan­so­wych z ty­tu­łu roz­po­wszech­nia­nia i wy­ko­rzy­sty­wa­nia tych za­so­bów – sprze­da­ży, trans­fe­ru, ko­mer­cja­li­za­cji. Mamy wów­czas rów­nież do czy­nie­nia z ochro­ną praw­ną przed ich nie­upraw­nio­nym uży­wa­niem dla ce­lów ko­mer­cyj­nych71. Wła­sność in­te­lek­tu­al­na ma cha­rak­ter nie­ma­te­rial­ny i jest za­wsze kwa­li­fi­ko­wa­na, jako do­bro nie­ma­te­rial­ne, co ra­dy­kal­nie od­róż­nia ją od ma­te­rial­nych rze­czy. Nie­ma­te­rial­ność ozna­cza, że nie da się wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej po­znać zmy­sła­mi. Od­biór, po­zna­nie wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej ma cha­rak­ter nie­ma­te­rial­ny (in­te­lek­tu­al­ny). Zmy­sły je­dy­nie po­ma­ga­ją nam w tym od­bio­rze i ca­łym pro­ce­sie po­znaw­czym. Z tego wzglę­du na­le­ży zde­cy­do­wa­nie od­dzie­lać do­bro nie­ma­te­rial­ne od tego wszyst­kie­go, co jest tyl­ko jego no­śni­kiem, ma­te­rial­nym prze­ja­wem, sub­stra­tem. Czym in­nym jest do­bro nie­ma­te­rial­ne, a czym in­nym po­strze­gal­ny zmy­sło­wo ma­te­riał, któ­ry je ucie­le­śnia i w któ­rym owo do­bre jest in­kor­po­ro­wa­ne. Pa­mię­tać na­le­ży, że pra­wa do rze­czy, któ­ra wy­ra­ża wła­sność in­te­lek­tu­al­ną, nie dają au­to­ma­tycz­nie żad­nych praw do tej wła­sno­ści. Rzecz i przez nią okre­śla­na wła­sność in­te­lek­tu­al­na (do­bro nie­ma­te­rial­ne) to dwa róż­ne przed­mio­ty ochro­ny praw­nej i rzą­dzą nimi od­mien­ne re­żi­my praw­ne. Do­bro nie­ma­te­rial­ne obej­mu­je pra­wo wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej. Na­to­miast o ochro­nie praw do przed­mio­tów fi­zycz­nych trak­tu­ją inne prze­pi­sy, w szcze­gól­no­ści pra­wo rze­czo­we (naj­waż­niej­sze spo­śród nich to pra­wo wła­sno­ści), któ­re do­ty­czy ru­cho­mo­ści oraz nie­ru­cho­mo­ści. Pra­wo rze­czo­we bez­po­śred­nio nig­dy nie re­gu­lu­je ochro­ny wła­sno­ści dóbr nie­ma­te­rial­nych. Wła­sność in­te­lek­tu­al­na obej­mu­je trzy po­sta­cie dóbr nie­ma­te­rial­nych: utwo­ry, roz­wią­za­nia i ozna­cze­nia. Utwo­ry (w ro­zu­mie­niu pra­wa au­tor­skie­go i roz­wią­za­nia (wy­na­laz­ki, pro­jek­ty ra­cjo­na­li­za­tor­skie, wzo­ry użyt­ko­we, wzo­ry prze­my­sło­we, to­po­gra­fie ukła­dów sca­lo­nych) są do­bra­mi nie­ma­te­rial­ny­mi sta­no­wią­cy­mi re­zul­tat pra­cy in­te­lek­tu­al­nej czło­wie­ka. Ozna­cze­nia (ozna­cze­nia przed­się­biorstw, fir­my przed­się­bior­ców, zna­ki to­wa­ro­we oraz ozna­cze­nia geo­gra­ficz­ne) sta­no­wią pew­ne war­to­ści po­le­ga­ją­ce na wy­two­rze­niu w świa­do­mo­ści uczest­ni­ków ob­ro­tu okre­ślo­nych sko­ja­rzeń. Po­dział dóbr nie­ma­te­rial­nych na utwo­ry, roz­wią­za­nia i ozna­cze­nia nie ma cha­rak­te­ru roz­łącz­ne­go. Moż­na bo­wiem wska­zać na do­bra, któ­re łą­czą w so­bie ce­chy dwóch lub na­wet trzech po­sta­ci. Przy­kła­do­wo, ory­gi­nal­na gra­fi­ka ze­sta­wie­nia kil­ku li­ter, opra­co­wa­na w celu wy­ko­rzy­sta­nia jej do ozna­cza­nia okre­ślo­nych to­wa­rów, sta­no­wi jed­no­cze­śnie utwór i ozna­cze­nie; ory­gi­nal­ny kształt fla­ko­nu per­fum, uła­twia­ją­cy ich do­zo­wa­nie i peł­nią­cy funk­cję zna­ku to­wa­ro­we­go wska­zu­ją­ce­go na po­cho­dze­nie od ozna­czo­ne­go pro­du­cen­ta, jest jed­no­cze­śnie utwo­rem, roz­wią­za­niem i ozna­cze­niem72. Sta­tus dóbr nie­ma­te­rial­nych wy­zna­cza­ją prze­pi­sy pra­wa. Roz­strzy­ga­ją one rów­nież, któ­re z owych dóbr są przed­mio­tem sto­sun­ków cy­wil­no­praw­nych, a w kon­se­kwen­cji praw pod­mio­to­wych i jaka im przy­słu­gu­je ochro­na. Ochro­na ta jest zbli­żo­na do ochro­ny wła­sno­ści rze­czy, stąd tłu­ma­czyć moż­na zbior­czą na­zwę sto­so­wa­ną zwy­cza­jo­wo dla ich okre­śle­nia: wła­sność dóbr nie­ma­te­rial­nych. Naj­ogól­niej rzecz uj­mu­jąc – pi­sze Ra­fał Go­lat73 – do­bra nie­ma­te­rial­ne mogą zo­stać po­dzie­lo­ne na dwie pod­sta­wo­we gru­py przed­mio­tów ochro­ny, wy­ma­ga­ją­ce, z uwa­gi na swo­ją od­mien­ność, od­ręb­ne­go po­trak­to­wa­nia. Są to mia­no­wi­cie z jed­nej stro­ny do­bra oso­bi­ste, zwią­za­ne ści­śle z każ­dym czło­wie­kiem i jego pry­wat­ny­mi in­te­re­sa­mi, jako zin­dy­wi­du­ali­zo­wa­nej oso­by ludz­kiej albo z in­nym pod­mio­tem praw (oso­bą praw­ną lub jed­nost­ką or­ga­ni­za­cyj­ną, po­zba­wio­ną oso­bo­wo­ści praw­nej), z dru­giej zaś stro­ny do­bra nie­ma­te­rial­ne, sta­no­wią­ce efek­ty kon­cep­cyj­nej dzia­łal­no­ści po­szcze­gól­nych osób, czy­li ma­ją­ce wy­od­ręb­nio­ny cha­rak­ter wy­two­ry ludz­kie­go umy­słu. Te wła­śnie do­bra nie­ma­te­rial­ne sta­no­wią przed­miot roz­wa­żań w ni­niej­szej pra­cy przede wszyst­kim z uwa­gi na ich rolę i zna­cze­nie w dzia­łal­no­ści ryn­ko­wej przed­się­biorstw. Każ­de do­bro nie­ma­te­rial­ne sta­no­wi od­ręb­ny, sa­mo­dziel­ny przed­miot ochro­ny. Na­to­miast wszyst­kim do­brom nie­ma­te­rial­nym moż­na przy­pi­sać dwie wspól­ne wła­ści­wo­ści: –	od­ręb­ność w sto­sun­ku do in­nych dóbr, za­rów­no ma­te­rial­nych, czy­li rze­czy, jak i po­zo­sta­łych dóbr nie­ma­te­rial­nych oraz –	nie­ma­te­rial­ny cha­rak­ter, czy­li nie­da­ją­cą się kon­kret­nie fi­zycz­nie wy­mie­rzyć war­tość każ­de­go do­bra nie­ma­te­rial­ne­go, któ­re­go isto­ta, jak sama na­zwa wska­zu­je, nie jest zwią­za­na z przed­mio­ta­mi na­ma­cal­ny­mi, ma­te­rial­ny­mi, ale spro­wa­dza się do roli i zna­cze­nia, ja­kie po­sia­da dane do­bro nie­ma­te­rial­ne dla pod­mio­tu z tego ty­tu­łu upraw­nio­ne­go74. Jak za­uwa­ża U. Pro­miń­ska75, do­bra nie­ma­te­rial­ne moż­na pod­dać kla­sy­fi­ka­cji we­dług róż­nych kry­te­riów. Zna­cze­nie pod­sta­wo­we ma po­dział na do­bra nie­ma­te­rial­ne o cha­rak­te­rze in­te­lek­tu­al­nym i do­bra nie­ma­ją­ce ta­kie­go cha­rak­te­ru. Do dóbr o cha­rak­te­rze in­te­lek­tu­al­nym za­li­cza się: utwo­ry ro­zu­mia­ne jako każ­dy prze­jaw dzia­łal­no­ści twór­czej o in­dy­wi­du­al­nym cha­rak­te­rze, usta­lo­ne w ja­kiej­kol­wiek po­sta­ci, nie­za­leż­nie od war­to­ści i prze­zna­cze­nia oraz roz­wią­za­nia, a więc: wy­na­laz­ki, wzo­ry użyt­ko­we i prze­my­sło­we, to­po­gra­fie ukła­dów sca­lo­nych cha­rak­te­ry­zu­ją­ce się no­wo­ścią i ory­gi­nal­no­ścią. „Są to in­te­lek­tu­al­ne wy­two­ry umy­słu ludz­kie­go. Wy­si­łek twór­czy (pe­wien ła­du­nek in­te­lek­tu­al­ny) to­wa­rzy­szą­cy po­wsta­niu sta­no­wi nie­zbęd­ną prze­słan­kę dla uzna­nia ich za praw­nie chro­nio­ne do­bra nie­ma­te­rial­ne”76. Dru­gą gru­pę sta­no­wią sym­bo­le, któ­re są no­śni­ka­mi okre­ślo­nych in­for­ma­cji, np. o przed­się­bior­stwie, przed­się­bior­cy, o po­cho­dze­niu to­wa­ru lub usłu­gi, o miej­scu geo­gra­ficz­ne­go po­cho­dze­nia to­wa­ru, zdat­ne do wy­two­rze­nia okre­ślo­nych sko­ja­rzeń. Nie są one twór­czym re­zul­ta­tem umy­słu ludz­kie­go w tym sen­sie, ja­kie na­da­je się wy­żej wy­mie­nio­nym do­brom. Dla uzna­nia ich za do­bra nie­ma­te­rial­ne sta­no­wią­ce przed­miot ochro­ny nie jest ko­niecz­na prze­słan­ka no­wo­ści i ory­gi­nal­no­ści. Nie sta­no­wią one aktu kre­acji77. W tej gru­pie – zda­niem U. Pro­miń­skiej – miesz­czą się ozna­cze­nia od­róż­nia­ją­ce, ta­kie jak: zna­ki to­wa­ro­we, fir­my przed­się­bior­ców, ozna­cze­nia przed­się­bior­ców, ozna­cze­nia geo­gra­ficz­ne. Obok kla­sy­fi­ka­cji dóbr nie­ma­te­rial­nych ze wzglę­du na ła­du­nek in­te­lek­tu­al­ny, moż­na rów­nież za kry­te­rium róż­ni­cu­ją­ce przy­jąć ich prze­zna­cze­nie. I tak wska­zać moż­na na do­bra bę­dą­ce przed­mio­tem ochro­ny nie­za­leż­nie od ich war­to­ści i prze­zna­cze­nia (utwo­ry) oraz po­zo­sta­łe do­bra nie­ma­te­rial­ne, któ­re sta­no­wią przed­miot ochro­ny tyl­ko wów­czas, gdy wy­ka­zu­ją zdol­ność do prze­my­sło­we­go sto­so­wa­nia (wy­na­laz­ki oraz wzo­ry użyt­ko­we i prze­my­sło­we) lub są eks­plo­ato­wa­ne w związ­ku z dzia­łal­no­ścią go­spo­dar­czą (ozna­cze­nia). Za­kres przed­mio­to­wy wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej po­sze­rza się nie­kie­dy o inne jesz­cze ele­men­ty. Są to naj­czę­ściej: na­zwy han­dlo­we, mar­ka, re­pu­ta­cja, ka­pi­tał ludz­ki, re­la­cje z klien­ta­mi, kul­tu­ra or­ga­ni­za­cyj­na i przy­wódz­two, czy też siła atrak­cyj­na przed­się­bior­stwa (go­odwill). Dy­na­micz­ny roz­wój no­wych tech­no­lo­gii, zwłasz­cza zaś in­ter­ne­tu spra­wił, że po­ję­cie wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej roz­sze­rzo­no, obej­mu­jąc nim rów­nież do­me­ny in­ter­ne­to­we, jako ele­men­ty od­róż­nia­ją­ce przed­się­bior­ców dzia­ła­ją­cych w sie­ci. W tej sy­tu­acji jed­no­znacz­ne okre­śle­nie po­ję­cia wła­sność in­te­lek­tu­al­na na­strę­cza spo­re trud­no­ści. W moim prze­ko­na­niu pod po­ję­ciem wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej ro­zu­mieć na­le­ży wszel­kie wy­two­ry ludz­kie­go umy­słu po­sia­da­ją­ce cha­rak­ter nie­ma­te­rial­ny. Re­zul­ta­ty umy­sło­wej twór­czo­ści czło­wie­ka po­ja­wia­ją się w róż­nych dzie­dzi­nach ży­cia, ta­kich jak: prze­mysł, kul­tu­ra, sztu­ka, na­uka – stąd mo­że­my wy­róż­nić np. ta­kie ro­dza­je wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej, jak: –	wła­sność prze­my­sło­wą, –	wła­sność ar­ty­stycz­ną, –	wła­sność na­uko­wą, –	wła­sność li­te­rac­ką itp. Ge­ne­ral­nie jed­nak, z przed­mio­to­we­go punk­tu wi­dze­nia, wła­sność in­te­lek­tu­al­na nie ma cha­rak­te­ru jed­no­rod­ne­go, bo­wiem obej­mu­je gru­pę róż­no­rod­nych dóbr od­mien­nych, co do cha­rak­te­ru, po­sta­ci i funk­cji, a przez to tak­że spo­so­bu ochro­ny. W uję­ciu nor­ma­tyw­nym po­cząt­ki od­nie­sie­nia po­ję­cia wła­sno­ści do dóbr nie­ma­te­rial­nych się­ga­ją cza­sów re­wo­lu­cji fran­cu­skiej. Jed­nak pierw­sze re­gu­la­cje ma­ją­ce na celu ochro­nę wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej po­wsta­ły w dru­giej po­ło­wie XIX w. W 1883 r. w Pa­ry­żu pod­pi­sa­no mię­dzy­na­ro­do­wą kon­wen­cję o ochro­nie wła­sno­ści prze­my­sło­wej78. Jej za­kre­sem przed­mio­to­wym ob­ję­to wy­na­laz­ki, wzo­ry użyt­ko­we, wzo­ry prze­my­sło­we, zna­ki to­wa­ro­we, zna­ki usłu­go­we, na­zwy han­dlo­we i ozna­cze­nia po­cho­dze­nia lub na­zwy po­cho­dze­nia, jak rów­nież zwal­cza­nie nie­uczci­wej kon­ku­ren­cji (art. 1 ust. 2 Kon­wen­cji). Kon­wen­cja nie­ja­ko usank­cjo­no­wa­ła tra­dy­cyj­ny, dy­cho­to­micz­ny po­dział dóbr nie­ma­te­rial­nych na wła­sność in­te­lek­tu­al­ną i wła­sność prze­my­sło­wą. Jed­no­cze­śnie w tre­ści art. 1 ust. 3 Kon­wen­cji pod­ję­to pró­bę zde­fi­nio­wa­nia za­kre­su wła­sno­ści prze­my­sło­wej wska­zu­jąc na naj­szer­sze jej ro­zu­mie­nie, obej­mu­ją­ce obok prze­my­słu i han­dlu w ści­słym zna­cze­niu, tak­że prze­mysł rol­ny i wy­do­byw­czy oraz wszyst­kie pro­duk­ty wy­two­rzo­ne lub na­tu­ral­ne, „jak na przy­kład wina, na­sio­na, li­ście ty­to­niu, owo­ce, zwie­rzę­ta, mi­ne­ra­ły, wody mi­ne­ral­ne, piwo, kwia­ty, mąkę”79. Za­tem w uję­ciu prze­pi­sów Kon­wen­cji wła­sność prze­my­sło­wa jest zbior­czym po­ję­ciem obej­mu­ją­cym tę gru­pę dóbr nie­ma­te­rial­nych, któ­rych rola i zna­cze­nie ujaw­nia­ją się w sze­ro­ko ro­zu­mia­nym prze­my­śle, a więc we wszyst­kich dzie­dzi­nach dzia­łal­no­ści go­spo­dar­czej, bez wzglę­du na to, czy do­bra te są wy­ni­kiem twór­cze­go wy­sił­ku umy­słu ludz­kie­go, czy też – prze­no­sząc je­dy­nie okre­ślo­ne in­for­ma­cje – są in­stru­men­tem pod­bo­ju klien­te­li. Do dóbr wła­sno­ści prze­my­sło­wej za­li­cza się rów­nież – na pod­sta­wie art. 1 Kon­wen­cji pa­ry­skiej – zwal­cza­nie nie­uczci­wej kon­ku­ren­cji. Pod­kre­ślić na­le­ży, że bu­dzi to za­strze­że­nia teo­re­tycz­ne, ze wzglę­du na nie­moż­li­wość wy­od­ręb­nie­nia do­bra nie­ma­te­rial­ne­go bę­dą­ce­go przed­mio­tem pra­wa pod­mio­to­we­go. Jed­nak Kon­wen­cja nie na­rzu­ca usta­wo­daw­com kra­jo­wym typu ochro­ny przed czy­na­mi nie­uczci­wej kon­ku­ren­cji. Dla­te­go też w nie­któ­rych sys­te­mach praw­nych zwal­cza­nie nie­uczci­wej kon­ku­ren­cji jest okre­ślo­ne w spe­cjal­nych usta­wach, w in­nych zaś opar­te jest na prze­pi­sach pra­wa cy­wil­ne­go. W Pol­sce w oma­wia­nej ma­te­rii obo­wią­zu­je usta­wa z 16 kwiet­nia 1993 r. o zwal­cza­niu nie­uczci­wej kon­ku­ren­cji80. Ko­lej­nym ak­tem praw­nym po­cho­dzą­cym z XIX w., a do­ty­czą­cym bez­po­śred­nio wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej jest Kon­wen­cja Ber­neń­ska pod­pi­sa­na 9 wrze­śnia 1886 r. o ochro­nie dzieł li­te­rac­kich i ar­ty­stycz­nych (Ber­ne Co­nven­tion for the Pro­tec­tion of Li­te­ra­ry and Ar­ti­stic Works)81. Jej ce­lem była ochro­na praw au­to­rów do ich dzieł li­te­rac­kich i ar­ty­stycz­nych (art. 1), pod któ­rym to po­ję­ciem ro­zu­mia­no „wszyst­kie dzie­ła li­te­rac­kie, na­uko­we i ar­ty­stycz­ne bez wzglę­du na spo­sób lub for­mę ich wy­ra­że­nia, ta­kie jak książ­ki, bro­szu­ry i inne pi­sma; od­czy­ty, prze­mó­wie­nia, ka­za­nia i inne dzie­ła tego ro­dza­ju; dzie­ła dra­ma­tycz­ne lub dra­ma­tycz­no-mu­zycz­ne; dzie­ła cho­re­ogra­ficz­ne i pan­to­mi­my; dzie­ła mu­zycz­ne ze sło­wa­mi lub bez słów; dzie­ła fil­mo­we oraz zrów­na­ne z nimi dzie­ła wy­ra­ża­ne w po­dob­ny spo­sób jak film; dzie­ła ry­sun­ko­we, ma­lar­stwo, dzie­ła ar­chi­tek­to­nicz­ne, rzeź­by, dzie­ła ry­tow­ni­cze i li­to­gra­ficz­ne; dzie­ła fo­to­gra­ficz­ne oraz zrów­na­ne z nimi dzie­ła wy­ra­ża­ne w po­dob­ny spo­sób jak fo­to­gra­fia; dzie­ła sztu­ki użyt­ko­wej, ilu­stra­cje, mapy geo­gra­ficz­ne, pla­ny, szki­ce i dzie­ła pla­stycz­ne do­ty­czą­ce geo­gra­fii, to­po­gra­fii, ar­chi­tek­tu­ry lub in­nych nauk” (art. 2 ust. 1 Kon­wen­cji)82. Je­śli cho­dzi o hi­sto­rię roz­wo­ju ochro­ny wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej, to war­to wska­zać, że w 1967 r. zo­stał pod­pi­sa­ny Akt sztok­holm­ski na pod­sta­wie, któ­re­go do­ko­na­no zmian i re­wi­zji wspo­mnia­nych wy­żej Kon­wen­cji oraz po­wo­ła­no do ży­cia Świa­to­wą Or­ga­ni­za­cję Wła­sno­ści In­te­lek­tu­al­nej (WIPO – In­tel­lec­tu­al Pro­per­ty Or­ga­ni­za­tion). W 1974 r. sta­ła się ona or­ga­ni­za­cją wy­spe­cja­li­zo­wa­ną Or­ga­ni­za­cji Na­ro­dów Zjed­no­czo­nych. Re­zul­ta­tem prac WIPO jest uchwa­lo­ny 20 grud­nia 1996 r. w Ge­ne­wie Trak­tat Świa­to­wej Or­ga­ni­za­cji Wła­sno­ści In­te­lek­tu­al­nej o pra­wie au­tor­skim83. Jego pre­am­bu­ła sta­no­wi, że stro­ny trak­ta­tu: „uzna­jąc głę­bo­ki wpływ roz­wo­ju tech­no­lo­gii in­for­ma­cyj­nych i ko­mu­ni­ka­cyj­nych oraz ich wza­jem­ne­go prze­ni­ka­nia na two­rze­nie i wy­ko­rzy­sta­nie utwo­rów li­te­rac­kich i ar­ty­stycz­nych; pod­kre­śla­jąc wy­jąt­ko­we zna­cze­nie ochro­ny pra­wa au­tor­skie­go, jako za­chę­ty do twór­czo­ści li­te­rac­kiej i ar­ty­stycz­nej; uzna­jąc po­trze­bę utrzy­ma­nia rów­no­wa­gi mię­dzy pra­wa­mi au­to­rów i ogól­nym in­te­re­sem pu­blicz­nym, zwłasz­cza w dzie­dzi­nie na­ucza­nia, ba­dań na­uko­wych i do­stę­pu do in­for­ma­cji”, ob­ję­ły za­kre­sem ochro­ny pra­wa au­tor­skie­go for­mę wy­ra­że­nia, a nie idee, pro­ce­du­ry, me­to­dy dzia­ła­nia czy też po­ję­cia ma­te­ma­tycz­ne jako ta­kie (art. 2 trak­ta­tu). Jed­no­cze­śnie za­kres sto­so­wa­nia trak­ta­tu zo­stał roz­cią­gnię­ty na pro­gra­my kom­pu­te­ro­we (art. 4) oraz zbio­ry da­nych (art. 5). Za­uważ­my, że ro­zu­mie­nie po­ję­cia wła­sno­ści in­te­lek­tu­al­nej przed­sta­wio­ne w omó­wio­nych wy­żej kon­wen­cjach po­zo­sta­je nadal ak­tu­al­ne. Pod­sta­wo­wy­mi ka­te­go­ria­mi wła­sno­ś
Zarządzanie własnością intelektualną w transferze technologiiAutor: Aldona Małgorzata Dereń
<a href="http://cyfroteka.pl/ebooki/Zarzadzanie_wlasnoscia_intelektualna_w_transferze_technologii-ebookRO/p116281i192883" target="_blank" title="Zarządzanie własnością intelektualną w transferze technologii [Aldona Małgorzata Dereń] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE" > <img src="http://cyfroteka.pl/images/BRD.png" style="border:none;background:none transparent;box-shadow:none;-webkit-box-shadow:none;-webkit-border-radius:0;border-radius:0;" alt="Zarządzanie własnością intelektualną w transferze technologii [Aldona Małgorzata Dereń] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE"/></a>