Source: https://www.cropa.org/kompleksowa-nowelizacja-kodeksu-postepowania-cywilnego
Timestamp: 2020-06-04 01:49:55+00:00
Document Index: 18196251

Matched Legal Cases: ['art. 2051', 'art. 339', 'art. 2053', 'art. 2055', 'art. 2061', 'art. 206', 'art. 4584', 'art. 41', 'art. 2031']

Kompleksowa nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego
Na początku roku trafiła do Sejmu kompleksowa, przygotowana przez rząd, nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego („Kodeks”), która – jak wskazują jej autorzy – ma na celu wprowadzenie szeregu rozwiązań, które przyśpieszą rozstrzyganie spraw przed sądami cywilnymi. Środkami, które miałyby to ułatwić, są w szczególności: (i) ograniczenie możliwości podejmowania przez strony działań pozorowanych, za którymi nie stoi zamiar obrony swych praw, a jedynie przedłużanie przewodu sądowego, (ii) rozszerzenie kompetencji sądu w zakresie możliwości podejmowania czynności poza rozprawą (na posiedzeniach niejawnych), czy też (iii) nowe zasady dotyczące koncentracji materiału dowodowego. W niniejszym opracowaniu przyjrzymy się niektórym z proponowanych przez legislatora rozwiązań.
Zanim dojdzie do rozprawy
Planowana nowelizacja kładzie duży nacisk na to, aby całokształt materiału podlegającego ocenie przez sąd (zarówno w zakresie stanu faktycznego, jak i prawnego, a także wszelkie dowody mające znaczenie dla sprawy) został zgromadzony już przed pierwszą rozprawą. Pewne rozwiązania w tym zakresie istnieją już w chwili obecnej, niemniej: planowane przepisy mają służyć większemu zaktywizowaniu, zarówno sądu, jak i stron postępowania, jeszcze przed rozprawą, na etapie, który można określić mianem przygotowawczego. Ma to pozwolić na rozstrzygnięcie sprawy w możliwie najkrótszym czasie, według zamierzenia autorów projektu bez konieczności otwierania przewodu sądowego.
Poniżej kilka przykładów planowanych rozwiązań, które można streścić w formule wprowadzenia obowiązkowych: odpowiedzi na pozew, posiedzenia pojednawczego, planu rozprawy, a także zasady jednej rozprawy:
wezwanie przez sąd pozwanego do wniesienia odpowiedzi na pozew ma być obligatoryjne (obecnie leży to w gestii samego pozwanego) lub może wynikać z fakultatywnego wezwania sądu); a jeśli pozwany nie złoży takiej odpowiedzi – sąd wyda tzw. wyrok zaoczny, na posiedzeniu niejawnym, w którym uzna za udowodnione okoliczności przywołane przez powoda w pozwie, chyba że poweźmie co do tych okoliczności uzasadnione wątpliwości bądź zostały one przytoczone w celu obejścia prawa (por. dodany do Kodeksu nowelizacją art. 2051,zmieniany nowelą art. 339 Kodeksu);
zgodnie z dodawanym nowelizacją art. 2053 § 2, sąd może zobligować strony do tego, by jak najszybciej, w toku składania tzw. pism przygotowawczych, przedstawiły wszystkie znane im okoliczności i dowody, które mogą wpłynąć na rozstrzygnięcie sprawy, pod rygorem ich pominięcia gdy nie nastąpi to – bez uzasadnionej przyczyny (t.j. w przypadku (i) niemożności ich powołania w tej chwili albo (ii) potrzeby ich późniejszego powołania) – na tym etapie. Podkreślić należy, że pewne rozwiązania w tym zakresie istnieją w obecnym kształcie ustawy, niemniej zaproponowane zmiany zdecydowanie wzmacniają rygoryzm postępowania, znacznie zmniejszając zakres swobody sędziowskiej w uwzględnieniu spóźnionych dowodów i twierdzeń. Obecnie sąd może takie spóźnione dowody i twierdzenia uwzględnić również, gdy zachodzą wyjątkowe okoliczności, bądź gdy nie spowoduje to zwłoki w rozpoznaniu sprawy; nowelizacja taką możliwość wyklucza;
nowelizacja wskazuje, że tak zwane posiedzenie przygotowawcze powinno zostać wyznaczone przez sąd w ciągu dwóch miesięcy od złożenia przez strony pism przygotowawczych, bądź bezskutecznego upływu terminu przewidzianego na ich wniesienie. Według projektodawców posiedzenie przygotowawcze ma służyć rozwiązaniu sporu bez potrzeby prowadzenia dalszych posiedzeń, zwłaszcza rozprawy (por. dodawany nowelizacją art. 2055 § 1). Co do zasady, obecność stron i ich pełnomocników będzie w czasie posiedzeń przygotowawczych obowiązkowa. Porozumienie stron ma być osiągane przede wszystkim w drodze mediacji (przy czym maksymalny czas na zawarcie porozumienia ma wynieść sześć miesięcy od daty posiedzenia przygotowawczego).
jeśli okaże się, że porozumienie stron nie będzie możliwe, sąd skieruje sprawę do rozpoznania na rozprawie, a strony – przed jej rozpoczęciem – wypracują wraz z sądem tak zwany plan rozprawy, który będzie ustalał w szczególności okoliczności sporne pomiędzy stronami, terminy posiedzeń i innych czynności, harmonogram rozprawy wraz z oznaczeniem kolejności i terminów przeprowadzenia dowodów; strony będą mogły przedstawiać określone okoliczności i dowody na ich poparcie jedynie do momentu zatwierdzenia tego planu rozprawy, pod rygorem ich późniejszego pominięcia;
gdy rozprawa zostanie już wyznaczona, należy dążyć do tego, by wyrok został wydany na jednym posiedzeniu jawnym, a jeśli z przyczyn obiektywnych okaże się to niemożliwe - posiedzenia powinny się odbywać w kolejnych dniach, a w ostateczności tak, aby upływ czasu pomiędzy kolejnymi posiedzeniami nie był nadmierny (por. dodawany nowelą art. 2061 Kodeksu).
Przytoczone powyżej założenia należy ocenić, co do zasady, pozytywnie. Zmierzają one w praktyce do ustalenia jasnego horyzontu czasowego dla podejmowanych działań procesowych. Jednocześnie, założenia te są także dość ambitne. Zakładają bowiem podjęcie nie tylko przez sąd, ale i pełnomocników procesowych, licznych organizacyjnych czynności procesowych jeszcze przed wyznaczeniem rozprawy, co znacznie zmieni filozofię prowadzenia sporu w kierunku wprowadzenia niejako nowej zasady współpracy procesowej. Jednak, zanim sprawy będą procedowane według nowych zasad, będziemy świadkami swoistego okresu przejściowego, w którym postępowania prowadzone na dotychczasowym zasadach, bez tak wyraźnego zakreślenia poszczególnych ich etapów, mogą być rozpatrywane w jednym referacie sędziowskim wraz z tymi, do których zastosowanie znajdą nowe zasady, co z pewnością uczyni ten okres turbulentnym.
Podkreślić również należy, że w szczególności dla stron niereprezentowanych przez profesjonalnych pełnomocników nowe zasady, z uwagi na ich kazuistyczność i szczegółowość, mogą okazać się niezbyt jasne (mimo, że nowelizacja zakłada, że sąd powinien – za pomocą pouczeń kierowanych do takich stron – wskazywać na zobowiązania procesowe stron i konsekwencje ich niedotrzymania). Co więcej, już w obecnym kształcie przepisy dotyczące gromadzenia materiału dowodowego i zakresu czynności procesowych podejmowanych przed rozprawą (por. art. 206 i 207 Kodeksu) kładą nacisk na to, jak ważne jest podjęcie, przed terminem rozprawy, czynności, które doprowadzą do ustrukturyzowania całego postępowania i materiału dowodowego, który ma być podstawą wyrokowania. Pytanie, które należałoby postawić dotyczy tego, czy nie należałoby w praktyce zweryfikować, czy obecne rozwiązania, wprowadzone stosunkowo niedawno, nie są wystarczające i czy konieczne jest wprowadzanie już teraz, bez szczegółowej analizy obowiązujących regulacji i wyciągnięcia z niej wniosków, nowych reguł, którym zapewne nie można odmówić słuszności, ale które dość jednoznacznie skoncentrowane są na konkretnym celu (przyśpieszeniu procedowania), a być może tracą z pola widzenia to, że przede wszystkim należy zapewnić przejrzystość procesów decyzyjnych.
Zakładana nowelizacja wraca w dużym stopniu do zasad, które utraciły moc w 2012 roku, a które wyznaczały podwyższone standardy prowadzenia postępowań przez przedsiębiorców. Zasady te bardzo rygorystycznie określały choćby kwestie tzw. prekluzji dowodowej, która w dużym stopniu ograniczała swobodę stron sporu – przedsiębiorców w zakresie przedstawienia w toku postępowania okoliczności faktycznych i materiału dowodowego na ich poparcie, a także innych wniosków i twierdzeń. Co do zasady, na gruncie ówczesnych regulacji, twierdzenia i dowody winny były być przedstawione sądowi tak szybko, jak było to możliwe, chyba że strony wykazały, że nie były one spóźnione bądź nie mogły być ujawnione wcześniej z przyczyn niezależnych od strony. Dużą nowelizacją z 2012 roku te krytykowane przepisy zostały wykreślone z Kodeksu, a część z przepisów dotyczących prekluzji dowodowej, w wersji znacznie bardziej liberalnej, została wprowadzona do postępowania jako takiego. Omawiana tu nowelizacja reguły te do pewnego stopnia przywraca.
Autorzy nowelizacji zauważają, że po wyeliminowaniu tzw. postępowania odrębnego w sprawach gospodarczych czas rozpatrywania takich spraw znacząco się wydłużył. Z drugiej jednak strony, należy zwrócić uwagę, że zasady, które obowiązywały do 2012 roku, nie mogły być uznane za sprawiedliwe. Tymczasem, planowane zmiany zdają się znów tworzyć rozwiązania niekorzystne dla przedsiębiorców. Otóż bowiem zgodnie z dodawanym nowelizacją art. 4584 § 1, powód jest obowiązany powołać wszystkie twierdzenia i dowody w pozwie, a pozwany – w odpowiedzi na pozew, natomiast twierdzenia i dowody przywołane później są przez sąd pomijane, chyba że strona uprawdopodobni, że nie mogła tych przytoczeń dokonać wcześniej. Legislator zdaje się tworzyć swoisty automatyzm w zakresie pomijania przez sąd spóźnionego materiału dowodowego, nie uzależniając pominięcia (wobec braku stosownego wniosku o przyjęcie spóźnionego materiału dowodowego, który ma być także uprawdopodobniony) od jakiekolwiek oceny sądu, tym bardziej oceny wyrażonej w określonej czynności procesowej. Zmiany te należy ocenić jako niekorzystne, zbyt rygorystyczne.
Skupiając się na tym, by postępowanie cywilne w sprawach gospodarczych było prowadzone możliwie najsprawniej (a de facto – najszybciej), nowelizacja uniemożliwia (i) występowanie w toku sprawy gospodarczej z nowymi roszczeniami zamiast bądź obok dotychczasowych, czy też (ii) dokonywanie przekształceń podmiotowych. Niemożliwe będzie także wnoszenie powództwa wzajemnego przez pozwanego, co doprowadzi zapewne do szybszego wydania wyroku w konkretnej sprawie, ale jednocześnie skutkować może koniecznością wszczynania innego postępowania (funkcjonalnie i merytorycznie powiązanego z obecnie prowadzonym) i zaangażowania dalszych zasobów w celu obrony swych praw. Nie wiadomo dlaczego, w szczególności wobec wprowadzenia możliwości planowania rozpraw oraz szerszych ram formalnych dla ugód, takie rozwiązanie, nakładające na strony obowiązek wytaczania innych spraw, ma być słuszne i potrzebne.
Równie niekorzystnie należy ocenić fakt skrócenia w postępowaniu w sprawach gospodarczych, w porównaniu z zasadami obowiązującymi w postępowaniu prowadzonym w zwykłym trybie, terminów na podjęcie zawieszonego postępowania czy wznowienie prawomocnego postępowania, co wzbudza wątpliwości z perspektywy zasady równości wobec prawa. Warto na marginesie podkreślić, że nowelizacja wyraźnie w toku postępowania w sprawach gospodarczych daje prymat dowodowi z dokumentów, co należy już teraz wziąć pod uwagę przy konstruowaniu wszelkich dokumentów związanych z prowadzoną działalnością, w tym: umów, a w szczególności dbać o ich precyzyjność, jasność i klarowność.
Gdy stronę reprezentuje profesjonalny pełnomocnik
Nowelizacja zwiększa zakres odpowiedzialności profesjonalnych pełnomocników procesowych za prowadzone postępowanie, statuując daleko idące konsekwencje za potencjalne, nawet nieumyślne błędy. W szczególności, nowe przepisy wracają do rozwiązań, które istniały wcześniej w polskim systemie prawnym, a które zostały poddane bardzo wyraźnej krytyce, również przez Trybunał Konstytucyjny. Przykładowo, zgodnie z planowanymi regulacjami, jeśli środek zaskarżenia, od którego przysługuje opłata stała albo stosunkowa, liczona od wartości przedmiotu zaskarżenia, a także wniosek o sporządzenie uzasadnienia orzeczenia, zostały wniesione przez stronę reprezentowaną przez profesjonalnego pełnomocnika, a nie zostały należycie opłacone (a więc również, gdy opłata została wniesiona w zbyt dużej kwocie), pisma takie zostają przez sąd odrzucone. Takie rozwiązanie trzeba ocenić zdecydowanie krytycznie. W praktyce może ono doprowadzić do skutków niekorzystnych dla stron postępowania, w tym np. do ich nierozpoznania, a w niekorzystnym układzie procesowym – do rozstrzygnięcia prawomocnie sprawy w sposób niekorzystny dla strony bądź nawet do przedawnienia roszczenia.
Jeśli pismo wnoszone przez pełnomocnika będzie dotknięte innymi brakami formalnymi, które uniemożliwią mu nadanie biegu, sąd zwróci je bez wzywania do ich uzupełnienia, z prawem do uzupełnienia braku w terminie siedmiu dni od dnia jego zwrotu, co wywoła skutki od dnia jego pierwotnego wniesienia.
Sąd może również zobowiązać pełnomocnika procesowego do wskazania podstaw prawnych składanych wniosków i żądań, co jest zapewne spowodowane skomplikowaniem obrotu prawnego, ale także stwarza pokusę dla braku samodzielności sędziego w rozwiązaniu sprawy.
Zgodnie z nowelizacją, jeśli obie strony są reprezentowane przez pełnomocników, i o ile obie wyrażą na to zgodę, mogą przesyłać sobie pisma procesowe za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej, co z pewnością przyczyni się do zmniejszenia kosztów prowadzonych postępowań, choć planowane przepisy nie regulują zasad doręczania takich pism w toku sprawy oraz nie włączają w ten proces sądu (przykładowo: poprzez osobny e-mail kierowany do sędziego, informujący o zasadach komunikacji pomiędzy stronami), co wydawałoby się potrzebne dla zapewnienia przejrzystości przepływu informacji w toku postępowania.
Czynności pozorne bądź oczywiście nieuzasadnione
Projekt nowelizacji stara się zapobiec podejmowaniu przez strony postępowania czynności pozornych bądź oczywiście nieuzasadnionych, co ma przeciwdziałać tzw. pieniactwu oraz obstrukcji procesowej i umożliwiać pominięcie czynności, które podejmowane są jedynie dla – szeroko rozumianego – przedłużania postępowania.
Nowelizacja wprowadza kontrowersyjną, gdyż zdecydowanie ocenną, klauzulę tzw. nadużycia prawa procesowego. Jak bowiem wskazuje dodawany nowelizacją do Kodeksu art. 41, z uprawnienia przewidzianego w przepisach postępowania stronom i uczestnikom postępowania nie wolno czynić użytku niezgodnego z celem, dla którego je ustanowiono (nadużycie prawa procesowego). Przydając tej zasadzie wymiar generalny, autorzy nowelizacji stwierdzają, że wszelkie czynności podejmowane w złej wierze, pomimo że strony są w prawie i korzystają z uprawnień przewidzianych przepisami Kodeksu, nie zasługują na aprobatę. W przypadku stwierdzenia, że do nadużycia prawa procesowego doszło, sąd dysponować będzie szeregiem sankcji natury ekonomicznej, a w szczególności będzie uprawniony do nałożenia na daną stronę grzywny, podwyższenia kosztów procesu, które dana strona będzie ponosić (również na wniosek drugiej strony) czy też podwyższenia stopy odsetek zasądzonych od strony, której nadużycie spowodowało zwłokę w rozpoznaniu sprawy, za czas odpowiadający tej zwłoce (z wyłączeniem, co kontrowersyjne, przepisów o odsetkach maksymalnych).
Powyższe zasady należy ocenić jako pozytywne, choć mogące wpływać na strategię procesową stron i skutecznie ograniczać prawo do podejmowania przez nie niestandardowych działań procesowych, szczególnie w kontekście zasygnalizowanej powyżej reguły koncentracji materiału dowodowego i planowania przebiegu postępowania. Choć nadużycie prawa procesowego doczekało się w ostatnich latach dość obszernej literatury, omawiającej szczegółowo przedmiotowe zagadnienie, sąd, w ramach zasady swobody sędziowskiej, może uznać za nadużycie prawa procesowego czynności, które podejmowane są przez strony w dobrej wierze. Rozwój orzecznictwa w ramach tej instytucji będzie z pewnością jednym z najciekawszych aspektów zakładanych przepisów.
Klauzula nadużycia prawa procesowego znajduje swe rozwinięcie w wielu nowych, projektowanych normach procesowych.
Przede wszystkim, w przypadku wpływu pozwu, który jest – w świetle przedstawionych okoliczności i materiału dowodowego – oczywiście bezzasadny, sąd nie jest zobowiązany podejmować czynności technicznych, których Kodeks wymaga (typu: weryfikacja spełnienia przez powoda wymogów formalnych pozwu), a może oddalić powództwo na posiedzeniu niejawnym, bez konieczności doręczania pozwu pozwanemu. W takim wyroku sąd będzie zobowiązany wykazać, na jakiej podstawie uznał powództwo za oczywiście bezzasadne. Co więcej, taki sam los może spotkać apelację wniesioną od wyroku oddalającego powództwo jako oczywiście bezzasadne. Co zrozumiałe, nowelizacja nie precyzuje, co należy rozumieć pod pojęciem „oczywiście bezzasadnego” powództwa, zasady te wykształcą się bowiem w toku praktyki sądowej. Takie uprawnienie dla sądu stanowi jednak zupełnie nową jakość w polskim postępowaniu cywilnym i choć jego założenia należy uznać za słuszne, może ono stanowić pokusę rozstrzygania w ten sposób spraw, które tego warunku nie spełniają.
Z nadużywaniem prawa procesowego nowelizacja ma zamiar walczyć również w innych przypadkach, umożliwiając sądowi w szczególności:
pozostawienie bez rozpoznania pisma, które zostało wniesione jako pozew, a z którego nie wynika żądanie rozstrzygnięcia sprawy;
uznanie za niedopuszczalne zażalenia, które zostało wniesione jedynie dla zwłoki (przy czym nowelizacja doprecyzowuje, że chodzi tu o (i) drugie i dalsze zażalenie wniesione przez tę samą stronę na to samo postanowienie oraz (ii) zażalenie na postanowienie wydane w wyniku czynności wywołanych wniesieniem przez tę samą stronę wcześniejszego zażalenia, chyba że z okoliczności będzie wynikać konieczność jego rozpoznania);
pozostawienie bez rozpoznania wniosku o wyłączenie sędziego (i) opartego wyłącznie na okolicznościach związanych z rozstrzygnięciem przez sąd o dowodach oraz (ii) złożonego po raz kolejny co do tego samego sędziego z powołaniem tych samych okoliczności, co będzie równoznaczne z uznaniem takiego wniosku za niedopuszczalny;
pozostawienie bez rozpoznania wniosku o sprostowanie/uzupełnienie/wykładnię wyroku, złożonego jedynie dla zwłoki, tj. drugiego i kolejnego złożonego przez tę samą stronę, chyba że z okoliczności będzie wynikać konieczność jego rozpoznania.
Inne drobne zmiany, ale o dużym znaczeniu praktycznym
Nowelizacja ogranicza możliwość przytoczenia przez strony podczas postępowania zarzutu potrącenia. Zgodnie z nowym art. 2031 § 1 Kodeksu, podstawą zarzutu potrącenia może być tylko wierzytelność pozwanego z tego samego stosunku prawnego co wierzytelność dochodzona przez powoda, chyba że wierzytelność pozwanego jest niesporna lub udowodniona dokumentem niepochodzącym od pozwanego. Zarzut ten może być podniesiony jedynie na piśmie, nie później niż przy wdaniu się w spór co do istoty sprawy albo w terminie dwóch tygodni od dnia, gdy wierzytelność pozwanego stała się wymagalna. Nowa regulacja ogranicza więc znacznie uprawnienia w stron w tym zakresie.
Istotną zmianą jest wyeliminowanie przez nowelizację praktyki zaprzeczania faktom powołanym przez drugą stronę poprzez użycie ogólnych sformułowań typu „zaprzeczam wszystkim faktom powołanym przez X”. Pod rządami nowelizacji konieczne będzie wyraźne wskazanie, którym konkretnie faktom składający oświadczenie zaprzecza.
Nowelizacja wprowadza również szereg udogodnień w sporach pomiędzy konsumentami a przedsiębiorcami. Zasadą będzie możliwość prowadzenia sporu w okręgu zamieszkania konsumenta (w tym: w miejscu gdzie dany towar miał być dostarczony, a dana usługa – świadczona), a opłaty sądowe w niektórych kategoriach spraw czysto konsumenckich zostaną obniżone.
Każda ze stron, w dowolny sposób, po uprzedzeniu o tym sędziego prowadzącego postępowanie, będzie mogła rejestrować przebieg rozprawy w dowolny sposób.
Powyższa analiza obejmuje jedynie wybrane elementy nowelizacji Kodeksu i nie może być traktowana jako analiza całościowa. Kierunek zmian wskazuje, że nowelizacja opiera się na daleko posuniętej kazuistyce. Autorzy planowanych regulacji mieli przede wszystkim na celu wprowadzenie mechanizmów przyśpieszających postępowania i minimalizujących pracę sądów, nierzadko przerzucając ryzyko zachowania gwarancji procesowych na same strony bądź ich pełnomocników. Wydaje się, że zbyt często ma się to dziać z pomocą nadmiernego rygoryzmu formalnego, który utrudni prowadzenie postępowania rozumianego jako zespół czynności zmierzających do ustalenia rzeczywistego stanu faktycznego i jego oceny w świetle mających faktycznie zastosowanie przepisów prawa. Nie sposób też oprzeć się wrażeniu, że konstrukcja nowelizacji, która wprowadza wielostopniowe odesłania do istniejących już przepisów, a także skomplikowaną numerację jednostek redakcyjnych, jeszcze bardziej utrudni poruszanie się po treści Kodeksu. Być może remedium na tę sytuację byłoby wprowadzenie zupełnie nowego Kodeksu, który realizowałby zasady przejrzystości legislacyjnej. Warto byłoby się również przyjrzeć skutkom zmian wprowadzonych do Kodeksu na przestrzeni ostatnich lat i ocenić, czy w ich świetle tak szeroko zakrojona nowelizacja jest z pewnością konieczna i uzasadniona.