Source: https://nawokandzie.ms.gov.pl/numer-3/felieton-3/ius-puniendi.html
Timestamp: 2019-12-08 18:17:55+00:00
Document Index: 52976155

Matched Legal Cases: ['art. 197', 'art. 66', 'art. 335', 'art. 341', 'art. 343', 'art. 335', 'art. 387', 'art. 387', 'art. 197']

Ius puniendi | Na wokandzie
Strona główna › Numer 3 › Felieton › Ius puniendi
Opublikowano 18 października 2010 przez Andrzej Zoll
Tagi: K.p.k, Kara, KKPK, Kodeks karny, Przesłuchanie
Czy o karaniu sprawcy przestępstwa ma decydować wyłącznie państwo? Czy kara ma być bezwarunkowym następstwem przestępstwa, czy też społeczeństwo jest w stanie zaaprobować przestępstwo bez kary? A może to do pokrzywdzonego powinien należeć głos decydujący? Od odpowiedzi na te pytania zależy kierunek reformy ustawodawstwa karnego.
Prawo państwa do sprawowania wymiaru sprawiedliwości, w szczególności do określania tego, co zabronione pod groźbą kary oraz faktycznego wymierzania tej kary, wydaje się czymś oczywistym. Nie zawsze jednak tytułowe „prawo karania” było domeną państwa. Kara wywodzi się przecież z dawnej zemsty krwawej, odwetu osoby bezpośrednio pokrzywdzonej lub osób jej najbliższych wobec sprawcy naruszenia obowiązującej normy postępowania.
Kara wymierzana przez państwo jest ucywilizowaniem dawnej zemsty, polegającym na wyznaczeniu jej granic oraz wymierzaniu jej przez organ nie utożsamiający się z pokrzywdzonym. Mówi się, że kara została „upaństwowiona” – pokrzywdzony został pozbawiony prawa jej wymierzania. Z karą, obok funkcji odpłaty, wiązane są dziś jeszcze inne funkcje. Ma ona za zadanie powstrzymać karanego przed powrotem na drogę przestępstwa, ma utrwalić w społeczeństwie określone normy postępowania, ma w końcu zaspokajać społeczne poczucie sprawiedliwości.
Coraz częściej zastanawiamy się jednak, czy owe „upaństwowienie” nie poszło zbyt daleko. Czy pokrzywdzony ma być jedynie świadkiem, z pewnymi uprawnieniami w zakresie dochodzenia odszkodowania lub zadośćuczynienia za szkody i krzywdy? Oprócz pytań o status pokrzywdzonego rodzi się też zasadniczy dla polityki karnej dylemat. Czy kara ma być bezwarunkowym następstwem przestępstwa, czy też społeczeństwo jest w stanie zaaprobować przestępstwo bez kary?
Już dzisiaj państwo pozostawia pewien zakres postępowania w sprawach kryminalnych w dyspozycji osób pokrzywdzonych. W przypadku przestępstw ściganych z oskarżenia prywatnego, porozumienie się pokrzywdzonego ze sprawcą (obojętne, na jakiej drodze) prowadzi w praktyce do zakończenia postępowania. Piszę „w zasadzie”, gdyż także w stosunku do takich przestępstw prokurator może wszcząć postępowanie z urzędu i wnieść akt oskarżenia nie pytając o zgodę pokrzywdzonego.
Drugą kategorią przestępstw, w których wola osoby pokrzywdzonej odgrywa istotną rolę, są przestępstwa ścigane na wniosek pokrzywdzonego. Złożenie wniosku przez osobę uprawnioną pozbawia ją jednak wpływu na dalsze postępowanie, które toczy się już z urzędu, zaś cofnięcie wniosku nie rodzi żadnych konsekwencji prawnych. Kategoria ta obejmuje przestępstwa o dużej rozpiętości społecznej szkodliwości, również zbrodnie – gwałtu i gwałtu ze szczególnym okrucieństwem (art. 197 § 3 i 4 k.k.).
Obowiązujący kodeks karny w istotny sposób wzmocnił pozycję pokrzywdzonego w postępowaniu karnym, zaś w przepisach karnych w większym stopniu odzwierciedlenie zyskała idea tzw. sprawiedliwości naprawczej. Celem postępowania karnego, według tej idei, jest nie tyle ukaranie sprawcy, co zniesienie konfliktu wywołanego popełnieniem przestępstwa.
Idea sprawiedliwości naprawczej znalazła swój wyraz w przewidzianym w art. 66 § 3 k.k. poszerzeniu możliwości stosowania warunkowego umorzenia postępowania karnego, jeśli pokrzywdzony pojednał się ze sprawcą, gdy sprawca naprawił wyrządzoną szkodę lub ustalił sposób naprawienia szkody. Szeroko rozumiana idea sprawiedliwości naprawczej leży też u podstaw konsensualnego zakończenia postępowania karnego przewidzianego przede wszystkim w art. 335 k.p.k. W znaczącym odsetku spraw karnych postępowania kończą się dziś bez przeprowadzania rozprawy, zaś sąd wymierza kary proponowane przez oskarżycieli publicznych w uzgodnieniu z oskarżonymi. W celu likwidacji konfliktu wywołanego przestępstwem, wydanie wyroku może być poprzedzone próbą uzgodnienia pomiędzy sprawcą i pokrzywdzonym sposobu naprawienia szkody lub zadośćuczynienia (art. 341 § 3 k.p.k.). Sprawca wykazujący gotowość przyjęcia na siebie kary i wynagrodzenia spowodowanej szkody korzysta zaś z poważnych złagodzeń (art. 343 k.p.k.).
W Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego trwa dyskusja nad możliwością rozszerzenia zastosowania art. 335 k.p.k. i objęcia nim postępowania karnego w sprawach o wszystkie występki nie tylko zagrożone karą nieprzekraczającą 10 lat pozbawienia wolności. Dyskutujemy nad wprowadzeniem mechanizmu podobnego do możliwości łagodzenia kary w sytuacji, gdy oskarżony o występek składa w trakcie rozprawy wniosek o wydanie wyroku skazującego bez przeprowadzania postępowania dowodowego (art. 387 § 1 k.p.k.). Są wśród członków Komisji zwolennicy rozszerzenia zakresu stosowania tego artykułu także na zbrodnie.
I tu rodzą się zasadnicze pytania. Czy rezygnacja z prowadzenia rozprawy wobec oskarżonego o zbrodnię, po uwzględnieniu jego wniosku o wymierzenie określonej kary (już niezależnie od tego, czy z łagodzeniem nadzwyczajnym, czy bez), nie będzie prowadziła do „wylania dziecka z kąpielą”? Rozprawa powinna przecież mieć oddziaływanie ogólnoprewencyjne. Czy nie przemawia za poszerzeniem zakresu stosowania art. 387 § 1 k.p.k. możliwość zakończenia poza rozprawą spraw o takie zbrodnie, jak te przewidziane w art. 197 § 3 i 4 k.k.?
Są to pytania, na które Komisja musi w najbliższym czasie znaleźć odpowiedź – pamiętając, że przyspieszenie i uproszczenie postępowania, choć jest ważnym zadaniem reformy procedury karnej, nie może dokonać się za każdą cenę. Tak samo, Komisja musi rozstrzygnąć, czy i w jakich wypadkach pojednanie się sprawcy przestępstwa z pokrzywdzonym ma skutkować brakiem karalności popełnionego czynu zabronionego. A może państwo z prawa karania, pomimo likwidacji konfliktu wywołanego przestępstwem, rezygnować nie powinno?
Są to niezwykle istotne pytania, od których rozstrzygnięcia zależy kierunek reformy polskiego ustawodawstwa karnego.
Autor jest profesorem nauk prawnych, kierownikiem Katedry Prawa Karnego UJ i przewodniczącym Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego. W latach 1989-1997 był sędzią Trybunału Konstytucyjnego, w tym w latach 1993-1997 jego prezesem
‹ Komu przeszkadzają ławnicy?
Sala tortur ›