Source: https://www.cyberlaw.pl/prawo/odpowiedzialnosc-za-komentarze-w-internecie/
Timestamp: 2019-01-18 02:27:35+00:00
Document Index: 56410929

Matched Legal Cases: ['art. 14', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 7', 'art. 15', 'art. 7', 'art. 7', 'art. 14']

Blog Czy wydawca prasy może odpowiadać za komentarze użytkowników portalu?
Odpowiedź jest prosta. To trochę sztucznie nadmuchana sprawa. Po pierwsze dlatego, że oba Sądy (tak Okregowy jak i Apelacyjny) bardzo ładnie zbadały kiedy wydawca prasy jest dostarczycielem treści (ang. content provider) i za tę treść w pełni odpowiada, a kiedy dostarczycielem platformy do komentowania (ang. hosting provider) i stosujemy do niego szczególne wyłączenia z ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Nie ulega wątpliwości, że należy odróżnić artykuł prasowy od systemu komentarzy udostępnianego użytkownikom.
Zgodnie z art. 14 ust.1 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (dalej jako „uśude”) ten kto udostępnia zasoby systemu teleinformatycznego (ang. hosting provider, czyli w tym wypadku internetowy wydawca prasy) nie ponosi odpowiedzialności za przechowywane dane (czyli komentarze) o ile nie wie o ich bezprawnym charakterze (czyli nie wie, że naruszają dobra osobiste), a w razie otrzymania wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze tych danych (w tym wypadku przekazanie informacji przez poszkodowanych) uniemożliwi do nich dostęp. Wszystkie te przesłanki powinny być pozytywne i należy oceniać je łącznie jeżeli mówimy o wyłączeniu odpowiedzialności usługodawcy.
Naruszono dobra osobiste? Trzeba powiadomić usługodawcę a potem to udowodnić
Po drugie to na powodzie ciąży obowiązek wykazania, że wnosił o usunięcie danych. W tym celu powinien posłużyć się odpowiednimi dowodami. W sprawie powołano biegłego, który w swej opinii stwierdził, że usługodawca nie wiedział, przed wniesieniem pozwu, o obraźliwych komentarzach. Opinia ta wykazała natomiast, że system filtrujący wulgaryzmy jest nieszczelny, gdyż w komentarzach dotyczących powoda się one znalazły. Dla Sądu Najwyższego to okazało się istotne, a mianowicie czy usługodawca mógł wiedzieć o obraźliwym charakterze komentarzy i czy mógł ręcznie owe komentarze dodać. Jak wiemy systemy filtrujące nie są idealne, a obowiązek ich posiadania nie jest wymagany przez prawo.
Bez wątpienia usługodawca powinien był usunąć komentarze naruszające dobra osobiste osoby, jeżeli wskazała ona (choćby za pomocą swojego pełnomocnika), o jakie komentarze chodzi i uzasadniła ich usunięcie. Usługodawca nie ma przecież obowiązku decydować, które komentarze naruszają dobra osobiste, a które nie. To osoba, której dobra zostały naruszone powinna zgłosić się do usługodawcy. Powinna to zrobić jeszcze przed wniesieniem pozwu. To jest czas na wysłanie wiarygodnej wiadomości, o której mowa w art. 14 ust.1 uśude. Sam fakt wysłania wiadomości należy zachować na poczet przyszłego, ewentualnego postępowania sądowego.
Brak przeprowadzenia dowodu z chwilą wniesienia pozwu na okoliczność nieusunięcia komentarzy naruszających dobra osobiste, w mojej ocenie, uniemożliwia skuteczne dochodzenie odpowiedzialności i powoływanie się na nieskuteczność art. 14 ust.1 uśude.
Usługodawcy nie można zarzucić, iż ponosi odpowiedzialność za umieszczone komentarze, a jednie za ich nieusunięcie. I przepis art. 14 ust.1 uśude znakomicie zakreśla sposób poinformowania usługodawcy (wysłanie wiarygodnej wiadomości) oraz czas na ich usunięcie (niezwłocznie).
Dlatego tak ważne jest przygotowanie się przed wniesieniem pozwu.
Komentarze to nie listy do redakcji
Argumentem, który wywołał poruszenie i tak naprawdę stał się przyczyną mojego wpisu to twierdzenie pełnomocnika powoda, że „komentarze pod artykułami na stronie internetowej powinny być traktowane jak listy do redakcji, a wydawca strony internetowej powinien ponosić odpowiedzialność za ich treść”.
Dla mnie jest to argument chybiony. Listy do redakcji to nie to samo co system komentowania na stronie.
Zgodnie z art. 7 ust.2 pkt.4 ustawy prawo prasowe:
Tak jak napisałam na początku, co zresztą dowiodły Sądy, mamy do czynienia z takim przypadkiem gdzie wydawca prasy z jednej strony udostępnia treść czyli jest content providerem, a z drugiej strony jest usługodawcą i udostępnia m.in. system komentowania – element systemu teleinformatycznego – w tym wypadku jest hosting providerem. W mojej ocenie, w tej sytuacji komentarze nie są materiałem prasowym ani prasą! System komentowania to platforma systemu teleinformatycznego, którą udostępnia usługodawca – hosting provider. Usługodawca nie ma on obowiązku filtrowania treści. Zgodnie z art. 15 uśude:
Materiał prasowy jest ściśle związany z prasą. W mojej ocenie nie można przyjąć, że komentarz pod artykułem prasowym jest listem do redakcji ponieważ listy do redakcji stanowią materiał prasowy w rozumieniu art. 7 ust. 2 pkt 4 prawa prasowego jeżeli zostały przesłane do redakcji w celu ich opublikowania w prasie. Kluczowym jest zatem fakt, że mają być opublikowane w prasie!. A system komentowania nie jest prasą. Zgodnie z art. 7 ust.2 pkt.1 prawa prasowego:
Sam pomysł skierowania skargi do Trybunału Konstytucyjnego by Trybunał rozstrzygnął, czy art. 14 uśude jest zgodny z zasadą demokratycznego państwa prawnego, z prawem do ochrony życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia jest raczej formą prawnego straszaka. Trudno wyobrazić sobie sytuację, żeby hosting provider miał odpowiadać za treści, o których istnieniu nie ma pojęcia. W świetle prawa nie można także narzucać mu moderacji komentarzy.
Obywatele są dobrze chronieni, gdyż przepisy zapewniają domaganie się usunięcia np. komentarzy naruszających ich dobra osobiste, a także pociągania do odpowiedzialnosci usługodawcę, który niezwłocznie nie umożliwi dostępu do danych od momentu uzyskania wiarygodnej wiadomości o bezprawnym ich charakterze lub związanej z nimi działalności.
Niemniej gdy zapadnie wyrok w tej sprawie z przyjemnością poinformuję jakie jest stanowisko Trybunału.
Autr grafiki promującej wpis: kylor