Source: http://olgierd.bblog.pl/tag,turystyka,2992,strona,2.html
Timestamp: 2017-11-19 10:09:00+00:00
Document Index: 23605479

Matched Legal Cases: ['art. 20', 'art. 33', 'art. 29', 'art. 26', 'art. 60', 'art. 60']

O regulacji zawodu przewodnika turystycznego
Fajny temat wyciągnęła "Wyborcza": nie można pójść z większą grupą w miasto (tzw. wycieczka) i jej oprowadzić po ciekawych miejscach, bo taka działalność jest zastrzeżona dla zawodowych przewodników turystycznych. Takie jest prawo.
Najśmieszniejsze, że na takie prawo łapią się także wycieczki szkolne, które często odbywają się w plenerze -- jak się okazuje "chytrzy" (bo oszczędni) nauczyciele są karani za nielegalne oprowadzanie swoich podopiecznych...
Faktycznie, zgodnie z fantastyczną ustawą o usługach turystycznych z 2004 r. przewodnikom turystycznym (zdefiniowanym jako osoba "zawodowo oprowadzająca turystów lub odwiedzających po wybranych obszarach, miejscowościach i obiektach, udzielająca o nich fachowej informacji oraz sprawująca nad turystami lub odwiedzającymi opiekę w zakresie wynikającym z umowy") przysługuje monopol na oprowadzanie turystów (zgodnie z definicją ustawową jest nią osoba, która "podróżuje do innej miejscowości poza swoim stałym miejscem pobytu na okres nieprzekraczający 12 miesięcy, dla której celem podróży nie jest podjęcie stałej pracy w odwiedzanej miejscowości i która korzysta z noclegu przynajmniej przez jedną noc") w ramach wycieczek (tak, zgadliście, wycieczka także ma definicję w czarodziejskiej ustawie; jest to "rodzaj imprezy turystycznej, której program obejmuje zmianę miejsca pobytu jej uczestników") pod karą grzywny (o czym poniżej).
Jest to o tyle istotne, że przewodnikiem turystycznym może być tylko osoba, która posiada uprawnienia określone ustawą (art. 20 ust. 1) -- co w ogólności sprowadza się do konieczności poddania się specjalnym badaniom lekarskim (wstępnym i okresowym), odbyciu szkolenia przeprowadzonego przez wyspecjalizowany ośrodek a także -- a jakże! -- zda egzamin przeprowadzany przez marszałka województwa.
Dopiero wówczas można mienić się dumnie przewodnikiem turystycznym, acz i to z ograniczeniami. Zgodnie z art. 33 ust. 1 ustawy przewodnicy działają oczywiście w swoich rewirach terytorialnych i biada takiemu, który zdecyduje się wtargnąć na obszar zajęty przez innego przedstawiciela gatunku ("Przewodnicy turystyczni mogą oprowadzać obsługiwane wycieczki po muzeach, wystawach i zabytkach znajdujących się na obszarze ich uprawnień, jeżeli zadania tego nie wykonuje uprawniony etatowy pracownik"). Konsekwencje mogą być surowe, włącznie do zawieszenia uprawnień na okres do 12 miesięcy, po przeprowadzeniu kontroli w zakresie "posiadania uprawnień co do ich obszaru i ważności" (art. 29 ust. 1 pkt 1 w zw. z art. 26 ust. 1 pkt 1 ustawy) -- jednak już odwieszenie tych uprawnień może być uzależnione od ponownego zdania egzaminu przewodnickiego!
Na straży reguł stoi także art. 60(1) par. 4 ust. 1 kodeksu wykroczeń, w myśl którego ten kto wykonuje zadania przewodnika turystycznego bez uprawnień podlega karze ograniczenia wolności lub grzywny do 5000 złotych. W tym także ten przysłowiowy nauczyciel, który powinien był wynająć licencjonowanego -- w ramach przydziału terytorialnego -- przewodnika.
Nie mam bladego pojęcia czemu służy taka regulacja zawodu przewodnika turystycznego. Dotąd spieraliśmy się tu o zamknięcie korporacji prawniczych oraz możliwość reprezentacji przez "zwykłego" prawnika -- tymczasem się okazuje, że zupełnie niedawno, w całkowitej skrytości wyhodowano taką tragedię jak zamknięty i wyregulowany zawód przewodnika turystycznego!
PS na zdjęciu dwa obrazki z Wrocławia. Za darmo, pod rygorem art. 60(1) par. 4 pkt 1 kw ale na licencji CC-BY-2.0.
Tagi polityka,	biurokracja,	korporacje,	prawo,	turystyka,	przewodnicy
Tani bilet na mecz to skrzecząca... Internet internowany