Source: https://orzeczenia.ms.gov.pl/content/$N/152510100000303_I_C_000984_2017_Uz_2018-05-18_001
Timestamp: 2020-05-27 10:16:57+00:00
Document Index: 102423917

Matched Legal Cases: ['art. 223', 'art. 157', 'art. 157', 'art. 223', 'art. 157', 'art. 11', 'art. 3', 'art. 415', 'art. 415', 'art. 207', 'art. 304', 'art. 207', 'art. 207', 'art. 415', 'art. 304', 'art. 304', 'art. 207', 'art. 207', 'art. 415', 'art. 102', 'art. 102', 'art. 428', 'art. 425']

Treść orzeczenia I C 984/17 - Portal Orzeczeń Sądów Powszechnych
Sygn. akt I C 984/17
po rozpoznaniu w dniu 26 kwietnia 2018 roku w Łodzi
2. nie obciąża M. O. obowiązkiem zwrotu kosztów procesu.
Pozwem z dnia 20 czerwca 2017 roku M. O. wystąpiła przeciwko B. C. o zapłatę kwot : 60.000 złotych tytułem zadośćuczynienia wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od dnia 4 marca 2017 roku do dnia zapłaty oraz 5.000 złotych tytułem odszkodowania wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od dnia wytoczenia powództwa do dnia zapłaty w związku z negatywnymi następstwami zdarzenia z dnia 7 grudnia 2016 roku, a także przyznanie kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych.
W odpowiedzi na pozew z dnia 24 listopada 2017 roku B. C. wniosła o oddalenie powództwa w całości oraz zasądzenie kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych. Pozwana kwestionując zarówno zasadę jak i wysokość dochodzonych roszczeń wskazała, że nie można przypisać jej winy za zaistnienie zdarzenia będącego podstawą powództwa.
(odpowiedź na pozew k.46 – 47)
B. C. jest właścicielką Niezależnego Zakładu Opieki Zdrowotnej Centrum (...), mieszczącego się przy ul. (...) w Ł. od 2002 roku. Placówka ta składa się z kilku poradni, w tym kardiologicznej, neurologicznej, leczenia bólu, gastroenterologicznej, ginekologicznej i położnictwa, podstawowej opieki zdrowotnej oraz pediatrii. B. C. w prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej zatrudnia około dwudziestu kilku lekarzy specjalistów.
Prowadzona przez nią przychodnia zajmuje jedno piętro kamienicy. Składa się ona z dwóch poczekalni przedzielonych pionem klatki schodowej. Z poczekalni wchodzi się bezpośrednio do gabinetów lekarskich. Poczekalnie od klatki schodowej oddzielone są drzwiami, które co do zasady pozostają otwarte. W poczekalni położonej po lewej stronie klatki schodowej (patrząc od strony wejścia z ulicy) znajduje się rejestracja, w której zazwyczaj przebywają pracownicy przychodni, a także wejścia do gabinetów. W poczekalni po prawej stronie klatki schodowej znajdują się wyłącznie wejścia do gabinetów lekarskich.
(dowód z przesłuchania B. C. k.79 – 80 w zw. z k.87, dowód z przesłuchania M. O. k.77 – 79 w zw. z k.87, zeznania E. K. k.83 – 85, szkic sytuacyjny k.89)
M. O. świadczyła usługi medyczne w postaci przeprowadzania konsultacji i porad medycznych z zakresu psychiatrii w placówce B. C. od około 2011 roku na podstawie umowy zlecenia.
(dowód z przesłuchania B. C. k.79 – 80 w zw. z k.87, dowód z przesłuchania M. O. k.77-79 w zw. z k.87, umowa zlecenia k.16 – 17)
W prowadzonej przez B. C. placówce nie są zainstalowane kamery monitoringu, bramki wykrywające metal, nie ma też tzw. przycisków bezpieczeństwa w gabinetach lekarskich. (...) nie współpracuje również z firmą ochroniarską.
Pacjenci zgłaszający się na wizyty z reguły kierują się do rejestracji przychodni. Nie mają jednak takiego obowiązku. W przypadku pacjentów umówionych na wizyty i posiadających kartę pacjenta (w tym umawiających się telefonicznie) – karty zanoszone są przez personel do gabinetu lekarskiego na początku dnia. Pacjenci tacy mogą się udać bezpośrednio do gabinetu lekarskiego i nie muszą korzystać z rejestracji.
Osoby pracujące w rejestracji nie widzą wszystkich osób wchodzących z klatki schodowej do prawej poczekalni przychodni. Niemniej pracownicy ci nie legitymują również wszystkich pacjentów przebywający w lewej poczekalni, a jedynie tych podchodzących do rejestracji. Na ogół nie pytają także interesantów niepodchodzących do rejestracji o cel wizyty – robią to tylko wówczas, gdy ktoś wzbudzi ich podejrzenia lub wydaje się niezorientowany.
Jeśli ktoś ma zamiar odwiedzić pracującego w przychodni lekarza (np. w celu dostarczenia dokumentacji) nie musi komunikować tego faktu w rejestracji – również może udać się bezpośrednio do gabinetu.
Przychodnia otwarta jest od godziny 8.00 do godziny 21.00. Drzwi wejściowe są na ogół otwarte i pacjenci nie muszą korzystać z domofonu. Drzwi te są zamykane jedynie wieczorem, ok. godziny 19.00 – wówczas to pacjenci, chcąc dostać się do przychodni, używają domofonu.
(dowód z przesłuchania B. C. k.79 – 80 w zw. z k.87, dowód z przesłuchania M. O. k.77 – 79 w zw. z k.87, zeznania E. K. k.83 – 85)
W dniu 7 grudnia 2016 roku M. O. udzielała świadczeń medycznych w gabinecie znajdującym się w prawym skrzydle przychodni należącej do B. C. w godzinach od 13 do 17. Po dokonaniu konsultacji wszystkich pacjentów zapisanych na ten dzień, kobieta pakowała swoje rzeczy i szykowała się do wyjścia. Nagle do gabinetu wtargnął mężczyzna, którego tożsamości nie rozpoznała ona w pierwszej chwili. Krzyczał on, używając słów wulgarnych, że teraz M. O. „mu zapłaci”.
Kobieta próbowała uciec z gabinetu, jednak gdy wychyliła się zza biurka, mężczyzna szarpnął ją, przewrócił na ziemię i poraził paralizatorem jej górną część klatki piersiowej i bark. M. O. zaczęła wówczas krzyczeć.
(dowód z przesłuchania M. O. k.77 – 79 w zw. z k.87)
Reagując na krzyk kobiety do gabinetu wbiegło trzech mężczyzn (pacjentów innych poradni), którzy obezwładnili napastnika. Na miejsce przyszła też pracująca w przychodni rejestratorka, która poinformowana przez jednego z pacjentów o zdarzeniu niezwłocznie zawiadomiła policję oraz pogotowie.
(dowód z przesłuchania M. O. k.77 – 79 w zw. z k.87, zeznania E. K. k.83 – 85)
Przybyły na miejsce patrol policji dokonał zatrzymania napastnika ujętego przez pacjentów przychodni. Mężczyzna ten miał przy sobie paralizator oraz niezidentyfikowany przedmiot przypominający rewolwer. M. O. w chwili przybycia policjantów była wyraźnie przestraszona, miała także widoczne ślady po paralizatorze w okolicach szyi i barku.
(zeznania J. M. k.82)
Napaść na M. O. miała charakter dynamiczny. Odstęp pomiędzy wejściem do gabinetu, a atakiem był bardzo niewielki, a od chwili wtargnięcia napastnika do jej gabinetu do zatrzymania go minęło nie więcej niż 3 – 5 minut.
Po zatrzymaniu mężczyzny przez policję M. O. rozpoznała w nim swojego dawnego pacjenta – M. W.. Przebywał on kilkanaście lat przed zdarzeniem na oddziale otwartym w klinice psychiatrycznej na ulicy (...) w Ł. (tzw. oddział S – schizofreniczny), na którym kobieta pracowała, jednak nie był jej bezpośrednim pacjentem, choć miała z nim styczność.
M. O. dowiedziała się następnie, iż mężczyzna ten uczynił ją, oraz jej koleżankę z pracy w szpitalu na ulicy (...), obiektem swych urojeń, w wyniku których jest przekonany, że kobiety przeprowadzały na nim badania lekowe i zniszczyły mu zdrowie i życie. M. W. od roku przed zdarzeniem śledził M. O. i w ten sposób ustalił jej miejsce pracy.
M. W. nie był pacjentem M. O. w poradni prowadzonej przez B. C., ani też w żadnej innej przychodni.
(dowód z przesłuchania M. O. k.77 – 79 w zw. z k.87, zeznania E. K. k.83 – 85, dowód z przesłuchania B. C. k.79 – 80 w zw. z k.87)
Przed dniem 7 grudnia 2016 roku w przychodni prowadzonej przez B. C. nigdy nie doszło do napaści na lekarza. Zatrudnieni lekarze, obsługa administracyjna, inni pracownicy oraz pacjenci nie zgłaszali zastrzeżeń co do stanu bezpieczeństwa w placówce. Sama M. O. nie odczuwała zagrożenia, świadcząc tam usługi medyczne.
Personel przychodni także po zdarzeniu z udziałem M. W. nie stwierdził potrzeby przedsięwzięcia jakichkolwiek kroków w celu poprawy bezpieczeństwa.
M. O. nie skarżyła się synowi – J. O. na kwestie bezpieczeństwa w miejscu jej pracy. Przed zdarzeniem z dnia 7 grudnia 2016 roku, w ciągu jej 40-letniej kariery jako lekarza psychiatry, tego rodzaju zdarzenia nigdy nie miały miejsca.
(dowód z przesłuchania M. O. k.77 – 79 w zw. z k.87, zeznania J. O. k.82 – 83)
Po wypadku M. O. nadal przyjmowała pacjentów w przychodni (...) do końca 2016 roku.
Zdarzenie z dnia 7 grudnia 2016 roku spowodowało zaprzestanie wykonywania pracy zawodowej przez M. O. z powodu powstałych u niej problemów psychicznych. Kobieta leczy się psychiatrycznie (czego nie czyniła przed zdarzeniem) i przyjmuje różnego rodzaju leki – uspokajacze i antydepresanty. Odczuwa ona lęki, ma problemy ze snem, odczuwa przygnębienie, brak inicjatywy do działania. Ograniczyła także wychodzenie z domu. Te skutki utrzymują się do chwili obecnej.
W życiu codziennym wspiera ją syn, dla którego do chwili zdarzenia była oparciem.
Postanowieniem z dnia 14 grudnia 2016 roku Prokuratura Rejonowa Ł. wszczęła dochodzenie w sprawie dotyczącej czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego (M. O.), tj. o czyn z art. 223 § 1 k.k. w zw. z art. 157 § 1 k.k. w związku ze zdarzeniem z dnia 7 grudnia 2016 roku.
(zawiadomienie k.18)
Postanowieniem z dnia 9 października 2017 roku, prawomocnym od dnia 14 listopada 2017 roku, Sąd Rejonowy dla Łodzi – Śródmieścia w Łodzi w sprawie sygn. akt IV K 692/17, przyjmując że M. W. dopuścił się czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego lekarza M. O. poprzez dwukrotne porażenie jej paralizatorem podczas pełnienia przez nią obowiązków służbowych powodując u niej w ten sposób obrażenia w postaci poparzenia naskórka górnej części klatki piersiowej oraz lewego ramienia, które spowodowały naruszenie czynności narządów ciała na czas nieprzekraczający 7 dni w rozumieniu art. 157 § 2 k.k., tj. czynu wypełniającego dyspozycję art. 223 § 1 k.k. i art. 157 § 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. umorzył postępowanie karne przeciwko M. W. z uwagi na niepoczytalność w chwili popełnienia zarzucanego mu czynu i zastosował wobec mężczyzny środek zabezpieczający w postaci umieszczenia go w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.
(postanowienie z dnia 9 października 2017 roku k.75)
W dniu 10 stycznia 2017 roku L. W., główny specjalista ds. bezpieczeństwa i higieny pracy oraz B. C. sporządzili kartę wypadku, w której stwierdzili, szczegółowo opisując okoliczności zdarzenia, iż w dniu 7 grudnia 2016 roku M. O. została napadnięta w swoim gabinecie podczas pracy w Centrum Medycznym przy ul. (...) w Ł.. Jako tytuł ubezpieczenia wypadkowego wskazano umowę zlecenia (art. 3 ust. 3 ustawy z dnia 30 października 2002 roku o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych).
(karta wypadku k.13 – 14, zeznania L. W. k. 85 – 86)
W oparciu o sporządzoną kartę wypadku M. O. wystąpiła do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych o przyznanie odszkodowania z tytułu wypadku przy pracy. W toku postępowania administracyjnego lekarz orzecznik ustalił, że kobieta doznała długotrwałego uszczerbku na zdrowiu w wysokości 10 % spowodowanego skutkami wypadku przy pracy z dnia 7 grudnia 2016 roku.
Decyzją z dnia 8 sierpnia 2017 roku Zakład Ubezpieczeń Społecznych przyznał M. O. odszkodowanie w kwocie 8.090 złotych z tytułu doznanego wskutek wypadku przy pracy uszczerbku na zdrowiu.
(dokumentacja Zakładu Ubezpieczeń Społecznych k.54 – 64)
Wezwaniem do zapłaty (nr przesyłki (...)) doręczonym w dniu 24 lutego 2017 roku M. O. wezwała B. C. do zapłaty kwoty 80.000 złotych tytułem zadośćuczynienia za krzywdę doznaną na skutek wypadku z dnia 7 grudnia 2016 roku.
(wezwanie do zapłaty k.10 – 12, (...)
Powyższy stan faktyczny Sąd ustalił na podstawie całokształtu materiału dowodowego zebranego w toku procesu, w szczególności dowodu z przesłuchania stron, a także zeznań świadków: E. K., J. O. oraz J. M. i przedłożonych przez strony dowodów z dokumentów.
Sąd pominął natomiast w przeważającej części zeznania L. W., bowiem świadek ten, poza potwierdzeniem sporządzenia karty wypadku znajdującej się w aktach sprawy, nie przedstawił żadnych okoliczności mających istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy. Mężczyzna, pomimo iż świadczył usługi jako specjalista ds. bezpieczeństwa i higieny pracy w przychodni pozwanej, nigdy nie był w niej osobiście. Ponadto jego zadaniem była jedynie ocena przychodni pod względem technicznego bezpieczeństwa pracy (w zakresie urządzeń, którymi posługują się pracownicy). Środki bezpieczeństwa i ochrona pracowników przed zewnętrznymi zagrożeniami nie pozostają zaś w zakresie jego działalności.
Depozycje osobowych źródeł dowodowych w przedmiotowej sprawie pozostawały co do zasady jednobrzmiące, dlatego też obdarzono je walorem wiarygodności niemalże w całości. Jedynie w zakresie przebiegu samego zdarzenia oraz okoliczności dotyczących obezwładnienia napastnika Sąd dał wiarę zeznaniom powódki jako naocznemu świadkowi zdarzenia, odmówił zaś jej pozwanej, która w chwili ataku na M. O. w ogóle nie znajdowała się w przychodni. Ponadto w odniesieniu do faktycznych zasad funkcjonowania rejestracji przychodni Sąd dał wiarę rejestratorce E. K. jako osobie najlepiej zorientowanej w zasadach wykonywanej przez nią pracy. Na tej podstawie odmówiono wiary twierdzeniom powódki, iż osoby pracujące w rejestracji pytają wszystkich pacjentów znajdujących się w lewym skrzydle przychodni, w jakim celu przyszli, oraz weryfikują ich z dowodów tożsamości. Powyższe okoliczności pozostawały jednak irrelewantne z punktu widzenia rozstrzygnięcia sprawy.
Sąd oddalił wnioski dowodowe strony powodowej o dopuszczenie dowodów z opinii biegłych z zakresu psychiatrii i psychologii zmierzające do wykazania wysokości doznanej przez powódkę szkody. W świetle przeprowadzonego w sprawie (i wyczerpanego w tym zakresie) materiału dowodowego dotyczącego zasady odpowiedzialności pozwanej, Sąd uznał, iż nie została ona wykazana. Tym samym postępowanie dowodowe co do okoliczności dotyczących wysokości szkody pozostawało nie tylko bez znaczenia dla rozstrzygnięcia, ale także zmierzałoby do zbędnego przedłużenia postępowania oraz generowania kosztów sądowych, które w ostatecznym rozrachunku obciążałyby strony procesu.
Podstawę materialno prawną powództwa stanowił przepis art. 415 k.c., zgodnie z którym kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.
Wskazać przy tym należy, iż dla zaistnienia odpowiedzialności deliktowej wskazanej w powyższym przepisie, konieczne jest wykazanie przez powoda wystąpienia trzech kumulatywnych przesłanek: zawinionego zachowania sprawcy, szkody oraz adekwatnego związku przyczynowego pomiędzy szkodą a zawinionym zachowaniem sprawcy.
Aby mówić o zawinionym zachowaniu sprawcy szkody, koniecznym jest natomiast wykazanie dwóch elementów tego zachowania: obiektywnego, jakim jest bezprawność, oraz subiektywnego, jakim jest wina w ścisłym znaczeniu. Bezprawność – jako przedmiotowa cecha czynu sprawcy – tradycyjnie ujmowana jest jako sprzeczność z obowiązującym porządkiem prawnym. Pojęcie porządku prawnego obejmuje nakazy i zakazy wynikające z normy prawnej, lecz także nakazy i zakazy wynikające z norm moralnych i obyczajowych, określanych jako „zasady współżycia społecznego” lub „dobre obyczaje” [por. m.in. G. J. (red.), Kodeks cywilny. Komentarz. Tom III. Zobowiązania. Część ogólna, wyd. II, komentarz do art. 415]. Wskazać przy tym należy, iż ustalenie, że czyn sprawcy szkody nie miał charakteru bezprawnego czyni bezprzedmiotowym badanie kolejnej przesłanki, tj. winy w znaczeniu ścisłym. Działanie takie, będąc pierwotnie legalnym, nie stanowi bowiem deliktu w świetle prawa cywilnego.
Przed odniesieniem się do konkretnych okoliczności niniejszej sprawy podkreślić także należy, że zgodnie z art. 207 § 1 zd. 1 i § 2 pkt 1 k.p. pracodawca jest obowiązany chronić zdrowie i życie pracowników przez zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy przy odpowiednim wykorzystaniu osiągnięć nauki i techniki. W szczególności jest on obowiązany organizować pracę w sposób zapewniający bezpieczne i higieniczne warunki pracy. Ponadto ponosi on odpowiedzialność za stan bezpieczeństwa i higieny pracy w zakładzie pracy. W świetle natomiast art. 304 § 1 i 3 k.p. pracodawca jest obowiązany zapewnić bezpieczne i higieniczne warunki pracy, o których mowa w art. 207 § 2 k.p., również osobom fizycznym wykonującym pracę na innej podstawie niż stosunek pracy w zakładzie pracy lub w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę, a także osobom prowadzącym w zakładzie pracy lub w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę na własny rachunek działalność gospodarczą. Ponadto obowiązki określone w art. 207 § 2 k.p. stosuje się również odpowiednio do przedsiębiorców niebędących pracodawcami, organizujących pracę wykonywaną przez osoby fizyczne.
W orzecznictwie przyjmuje się w związku z powyższym, że zawinione uchybienia pracodawcy w zakresie bezpieczeństwa pracy, pozostające w związku przyczynowym z zaistniałą szkodą, mogą prowadzić do ziszczenia się dyspozycji art. 415 k.c. Kwalifikacja tego rodzaju nie jest jednak możliwa bez wcześniejszego zakreślenia granic obowiązku pracodawcy. Wyznacza on bowiem bezprawność czynu, która polega na wykroczeniu poza obowiązujący porządek prawny. Zakreślając granice tego obowiązku przyjąć należy, że pracodawca zobowiązany jest nie tylko do realizowania powszechnie obowiązujących przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy. Jego zadanie sprowadza się również do zagwarantowania faktycznego bezpieczeństwa. W rezultacie niepodjęcie możliwych, dyktowanych doświadczeniem życiowym oraz dbałością o zdrowie i życie osób pozostających w sferze działania zakładu pracy działań zapobiegających naruszeniu tych dóbr (również gdy wskazania w tym względzie nie wynikają z bezpośrednio z norm prawnych) jest samo w sobie naruszeniem porządku prawnego, uzasadniającym jego kwalifikację jako deliktu (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 września 2016 roku, III PK 146/15, Lex nr 2112315, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 grudnia 1979 roku IV CR 447/79, OSNC 1980/7-8/143, wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 1 sierpnia 2013 roku, III APa 11/13, LEX nr 1356616, wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 24 stycznia 2013 roku III APa 31/12, Lex nr 1293105, wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 12 lutego 2018 roku, I ACa 769/17, Lex nr 2475087).
W powyższym świetle właściciel placówki medycznej (B. C.) niewątpliwie była odpowiedzialna, w świetle art. 304 k.p., za zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy w prowadzonej przez siebie przychodni również lekarzom świadczącym tam pracę na podstawie umów zlecenia. Dlatego też niezrozumiałym wydaje się podniesiony w odpowiedzi na pozew zarzut braku legitymacji procesowej pozwanej z uwagi na to, że powódka powinna swoje roszczenia kierować bezpośrednio do sprawcy napaści. Wobec jednoznacznie zakreślonej podstawy faktycznej powództwa – którą stanowiło niedopełnienie obowiązków w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy – to właśnie M. W. nie był osobą legitymowaną biernie do udziału w niniejszej sprawie. Przytoczona zaś w powództwie norma indywidualno – konkretna w sposób niewątpliwy dotyczy B. C. jako osoby odpowiedzialnej za bezpieczeństwo i higienę pracy osób świadczących ją w przychodni przy ul. (...) w Ł.. Jest ona zatem osobą legitymowaną biernie do udziału w niniejszym postępowaniu, a podniesiony przez stronę pozwaną zarzut dotyczący tej okoliczności jest całkowicie nietrafny.
Abstrahując od powyższego, zdającego wynikać się z nieporozumienia zarzutu, spór pomiędzy stronami ogniskował się w zakresie tego, czy działanie pozwanej (a raczej zaniechanie dotyczące zapewnienia osobom wykonującym pracę na terenie przychodni dodatkowych środków bezpieczeństwa) miało charakter bezprawny, a tym samym mogło spowodować powstanie po jej stronie odpowiedzialności deliktowej za skutki zdarzenia z dnia 7 grudnia 2016 roku względem powódki.
Tego rodzaju uchybienie, jak wynika z wcześniej przytoczonych uwag, mogło mieć charakter dwojakiego rodzaju. Mogło ono dotyczyć niewypełnienia nakazów i zakazów powszechnie obowiązujących przepisów prawa stanowionego, dotyczącego szczegółowych reguł bezpieczeństwa i higieny pracy lub też dotyczyć naruszenia reguł faktycznego bezpieczeństwa, wynikających z zasad dyktowanych doświadczeniem życiowym oraz dbałością o zdrowie i życie osób pozostających w sferze działania zakładu pracy. Dla przejrzystości dalszej części rozważań Sąd będzie posługiwał się jedynie pojęciami pracodawcy i pracownika, jednak należy mieć na uwadze, iż znajdują one, na podstawie cytowanego już art. 304 k.p. w pełni zastosowanie do stanu faktycznego niniejszej sprawy, w której praca powódki na rzecz pozwanej wykonywana była na innej podstawie niż stosunek pracy.
W pierwszej kolejności należy podkreślić, iż pozwanej, w związku ze zdarzeniem będącym podstawą niniejszego powództwa nie sposób przypisać naruszenia jakichkolwiek przepisów prawa stanowionego, dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy. Wynika to z faktu, iż w polskim porządku prawnym nie istnieją tego rodzaju przepisy dotyczące procedur przyjmowania pacjentów w placówkach medycznych oraz weryfikowania ich tożsamości, a także określających sposób zabezpieczenia placówki, procedur bezpieczeństwa i postępowania w razie stwierdzenia przypadków napaści na lekarzy.
Oceny wymaga zatem okoliczność, czy strona pozwana uchybiła innym, wynikającym nie bezpośrednio z przepisów prawa, lecz z doświadczenia życiowego oraz obowiązku dbałości o zdrowie i życie pracowników, wymaganiom stawianym pracodawcy a określonym w sposób ogólny w art. 207 § 2 pkt 1 k.p. Wskazać przy tym należy, iż truizmem pozostaje fakt, że tego rodzaju niepisane reguły, mające na celu zapobieżenie zagrożeniom dla życia i zdrowia pracowników, uwarunkowane są w każdym zakładzie pracy zarówno rodzajem wykonywanej pracy, jak i występujących przy niej zagrożeniami. Z konieczności bowiem inne zasady bezpieczeństwa i higieny pracy obowiązywać będą chociażby w stosunku do pracowników będących w posiadaniu istotnych środków pieniężnych, a zatem mogących być potencjalnym obiektem napadu (np. konwojenci czy pracownicy kantorów) – inne zaś w przypadku, jak w niniejszej sprawie – lekarzy świadczących usługi medyczne.
W tym kontekście należy odpowiedzieć na pytanie, czy specyfika pracy lekarza w prywatnej, otwartej placówce medycznej, do której pacjenci zgłaszają się w sposób dobrowolny, wiąże się z niebezpieczeństwem dokonania fizycznej napaści na lekarza, a w efekcie czy pracodawca jest obowiązany podjąć jakiegokolwiek rodzaju środki związane zapewnieniem pracownikom ochrony przed takim zdarzeniem.
Zdaniem Sądu orzekającego w niniejszym składzie tego rodzaju ryzyko dla zdrowia i życia pracowników (napaść dokonana przez pacjenta) nie występuje w funkcjonowaniu zakładu opieki zdrowotnej, nie jest jego typowym elementem, w związku z czym nie sposób wymagać od pracodawcy podjęcia środków bezpieczeństwa zmierzających do jego uniknięcia czy też wyeliminowania. Na pracodawcy nie ciąży bowiem obowiązek uchronienia pracowników od wszelkich możliwych do wyimaginowania zdarzeń, jakie mogą ich spotkać w czasie pracy. Ma on ich uchronić jedynie przed niebezpieczeństwami związanymi ze świadczoną pracą, o czym jednoznacznie świadczy także sama nazwa określonych w art. 207 § 2 pkt 1 k.p. obowiązków dotyczących bezpieczeństwa i higieny – pracy właśnie.
O ile zatem można wyobrazić sobie, iż pracodawca zatrudniający pracowników dysponujących środkami pieniężnymi w miejscach publicznie dostępnych (jak np. konwojenci czy pracownicy banków) powinien ich wyposażyć w jakiegoś rodzaju środki chroniące przed ewentualną napaścią, o tyle nie sposób takich wymagań stawiać właścicielom placówek medycznych zatrudniających lekarzy. W przypadku tych pierwszych grup zawodowych ryzyko ewentualnego ataku ze strony osób postronnych jest bowiem racjonalnie uzasadnione możliwością chęci uzyskania bezprawnej korzyści majątkowej przez napastnika. W przypadku gabinetu lekarskiego tego rodzaju racjonalny powód ataku nie istnieje.
Istnienia omawianego zagrożenia nie sposób również wywodzić, jak to czyni strona powodowa, z samej specyfiki pacjentów poradni psychiatrycznej. Równoznaczne byłoby to z przyjęciem krzywdzącego stereotypu, iż tego rodzaju osoby, z samej racji występowania zaburzeń psychicznych, stanowią zagrożenie dla otoczenia. Po drugie nie sposób wytłumaczyć, dlaczego pacjenci, uczestniczący w przecież dobrowolnej terapii odbywanej w warunkach ambulatoryjnych, mieliby stanowić zagrożenie dla lekarzy. Jak wskazuje doświadczenie życiowe osoby agresywne są natomiast leczone, co do zasady przymusowo, w innego rodzaju placówkach. Wskazać też należy, iż tego rodzaju zagrożenie nie jest także odczuwane powszechnie, co wynika zarówno z zasad doświadczenia życiowego, jak też z depozycji osobowych źródeł dowodowych w niniejszej sprawie. Doświadczenie życiowe wskazuje, iż poradnie medyczne nie są co do zasady wyposażane przez ich właścicieli w urządzenia mające zapewnić bezpieczeństwo pracowników przed ewentualną napaścią (bramki wykrywające metal, monitoring, przyciski „napadowe”). Nie wdrażają one także procedur mających na celu weryfikację tożsamości i celu wizyty każdej z osób wchodzących. Powyższe tezy potwierdziła zarówno powódka („pacjenci psychiatryczni bywają różni, nie zawsze sympatyczni, ale nigdy wcześniej nie czułam się zagrożona”, jak też świadek E. K. („moim zdaniem takie rzeczy [ochrona, monitoring], nie są potrzebne, tak samo było w poradni, w której pracowałam wcześniej”).
Podkreślić także należy, iż co prawda dla odpowiedzialności pracodawcy bez znaczenia pozostaje subiektywne odczucie pracownika dotyczące zapewnienia bezpieczeństwa i higieny pracy przez pracodawcę i nie zgłaszanie problemów lub żądań w tym zakresie (por. cytowane już orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 24 stycznia 2013 r. III APa 31/12). Jednakże tego rodzaju okoliczności mogą być brane pod uwagę w kontekście oceny, czy pracodawca dopełnił obowiązków bezpieczeństwa i higieny pracy niewynikających bezpośrednio z norm prawa stanowionego, lecz z zasad doświadczenia życiowego. Ocena pracowników co do występujących w zakładzie pracy zagrożeń i niezbędnych środków bezpieczeństwa stanowić może bowiem istotną wskazówkę pozwalającą na zdekodowanie obowiązków pracodawcy w tym zakresie. Są to bowiem osoby znające zakład pracy i związane z nim zagrożenia najlepiej, niejako „od środka”. W omawianym kontekście podkreślenia wymaga, iż pracownicy placówki medycznej strony pozwanej, w tym sama powódka, zarówno przed zdarzeniem, jak i po nim nie zgłaszali konieczności zastosowania dodatkowych środków bezpieczeństwa, a także czuli się bezpiecznie w swoim zakładzie pracy.
W ocenie Sądu powyższe przekonanie pracowników było w pełni uprawnione. Jak już bowiem wskazano powyżej do zagrożeń związanych z pracą w placówce medycznej nie należy napaść fizyczna na lekarza.
Tezy tej nie falsyfikuje w żaden sposób przypadek, który spotkał powódkę w dniu 7 grudnia 2016 roku. Pozostawał on bowiem w związku ze świadczoną przez nią pracą jedynie o tyle, o ile nastąpił w jej czasie. Okoliczność ta zdaje się mieć jednak charakter przypadkowy, biorąc zaś pod uwagę osobiste pobudki i sposób działania napastnika – atak mógł nastąpić również w każdym innym miejscu. Napastnik M. W. nie tylko nie był pacjentem przychodni (...), ale nie był też w ogóle nigdy pacjentem powódki. Co więcej, jak zeznała sama M. O., sprawca napaści uczynił ją adresatką swoich urojeń długo przed atakiem, a także śledził ją i ustalił miejsce jej pracy. Nie sposób włożyć na pracodawcę obowiązku zapobiegania również tego rodzaju zaplanowanym atakom osób trzecich, niezwiązanych z zakładem pracy, a mających podłoże osobiste, na swoich pracowników. W przeciwnym razie każdy pracodawca zobowiązany byłby do wyposażenia swojej placówki w monitoring, ochronę oraz przyciski napadowe, a także weryfikację tożsamości odwiedzających zakład pracy klientów.
Konkludując należy uznać, że B. C. w żaden sposób nie uchybiła ciążącym na niej obowiązkom w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy. Na osobie odpowiedzialnej za organizację pracy w poradni medycznej nie ciąży bowiem obowiązek podjęcia działań zmierzających do zapobieżenia ewentualnym atakom osób trzecich na personel przychodni, gdyż omawiane zagrożenie nie jest związane z rodzajem świadczonej pracy. Zachowanie pozwanej polegające na zaniechaniu podjęcia środków bezpieczeństwa wskazywanych przez powódkę nie nosi zatem cech bezprawności.
Parafrazując treść głosu do protokołu rozprawy strony powodowej z dnia 30 kwietnia 2018 roku stwierdzić należy, iż na pracodawcy – właścicielu placówki medycznej nie ciąży obowiązek sprawowania kontroli nad tym, kto, w jakim celu i w posiadaniu czego pojawia się w centrum medycznym.
W konsekwencji stronie pozwanej nie można przypisać podstawowej przesłanki odpowiedzialności deliktowej w postaci zawinionego zachowania pozostającego w związku z powstałą szkodą.
Na zakres powyższych rozważań w żaden sposób nie wpływa fakt, iż przedmiotowe zdarzenie zostało uznane przez specjalistę do spraw bezpieczeństwa i higieny pracy za wypadek przy pracy oraz iż Zakład Ubezpieczeń Społecznych wypłacił z tego tytułu odszkodowanie powódce. Przesłanki odpowiedzialności odszkodowawczej pracodawcy na podstawie art. 415 k.c. oraz przyznania odszkodowania na podstawie ustawy z dnia 30 października 2002 roku o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych nie są tożsame. W przypadku odszkodowania z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych nie bowiem znaczenia przesłanka winy pracodawcy, która w sprawie cywilnej odgrywa kluczowe znaczenie. Tym samym pracownik, występując z powództwem dotyczącym roszczeń uzupełniających z tytułu wypadku przy pracy, nie może się w postępowaniu sądowym powołać jedynie na fakt wypadku przy pracy, który stwierdzony został protokołem powypadkowym, lecz obowiązany jest wykazać przesłanki prawne odpowiedzialności odszkodowawczej wynikające z przepisów kodeksu cywilnego (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5 lipca 2005 roku I PK 293/04, Pr.Pracy 2005/11/35).
O kosztach procesu Sąd orzekł na podstawie art. 102 k.p.c. uznając, że w realiach konkretnej sprawy zachodzi szczególnie uzasadniony wypadek skutkujący odstąpieniem od nałożenia tego obowiązku na powódkę.
Jak powszechnie przyjmuje się w judykaturze, przesłanki, których zaistnienie warunkuje zastosowanie w sprawie art. 102 k.p.c., obejmują wystąpienie w sprawie wypadków szczególnie uzasadnionych, które powodują, że zasądzenie kosztów na rzecz wygrywającego przeciwnika w całości, a nawet w części, byłoby sprzeczne z powszechnym odczuciem sprawiedliwości oraz zasadami współżycia społecznego. Zalicza się do tych "wypadków" okoliczności związane z przebiegiem postępowania, jak charakter dochodzonego roszczenia, jego znaczenie dla strony, przedawnienie roszczenia, subiektywne przekonanie o zasadności roszczenia wsparte na obiektywnych podstawach. Do warunków leżących poza procesem należy natomiast sytuacja majątkowa i życiowa strony (por. m.in. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 19 września 2013 r., I CZ 183/12, LEX nr 1388472).
Zgłoszone przez powódkę w niniejszym procesie roszczenie ma charakter o tyle wyjątkowy, iż należy do przypadków, w których występuje osoba jednoznacznie i w sposób traumatyczny poszkodowana, przy jednoczesnym braku możliwości uzyskania stosownej rekompensaty od jakiegokolwiek podmiotu (ewentualna odpowiedzialność M. W. na zasadach słuszności – art. 428 k.c. w zw. z art. 425 k.c. jawi się jedynie teoretycznie). Bezpośredni sprawca zdarzenia, znajdujący się obecnie w warunkach detencji, z przyczyn oczywistych nie może być bowiem w sposób skuteczny pociągnięty do odpowiedzialności. Nie budzi zatem w żadnym stopniu zdziwienia, iż powódka, wobec rozmiaru doznanej krzywdy, której powagi i intensywności nie sposób M. O. odmówić, poszukiwała możliwości jej naprawienia u innych podmiotów – w tym strony pozwanej jako organizującej pracę na terenie placówki medycznej. Roszczenie to nie okazało się zasadne, jednak wskazać przy tym należy, iż powódka miała prawo żywić subiektywne przekonanie o zasadności swoich roszczeń. Wynika to z faktu, iż obowiązków pracodawcy z których wywodzone było roszczenie nie regulują wprost przepisy prawa stanowionego, a ich wydedukowanie z reguł doświadczenia życiowego jest rzeczą Sądu. Powódka, nie będąc prawnikiem ani specjalistą do spraw zasad bezpieczeństwa i higieny pracy, mogła zatem racjonalnie sądzić, iż zgłoszone roszczenie jest zasadne, tym bardziej że zostało ono uznane za wypadek przy pracy przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych.
Przede wszystkim jednak wobec oczywistości i rozmiarów krzywdy doznanej przez powódkę, a także niemożności otrzymania przez nią zadośćuczynienia od jakiegokolwiek podmiotu, Sądu uznał, iż obciążenie M. O. dodatkowo kosztami postępowania zmierzającego do zrekompensowania doznanej szkody byłoby sprzeczne z elementarnym poczuciem sprawiedliwości.