Source: http://kancelaria-bieleccy.pl/en/publikacje/blog
Timestamp: 2019-11-20 07:01:49+00:00
Document Index: 86961024

Matched Legal Cases: ['art. 105', 'art. 105', 'art. 5', 'art. 91', 'art. 87', 'art. 87', 'art. 331', 'Art. 91', 'art. 91', 'art. 91', 'art. 91', 'art. 3', 'art. 3', 'art. 5', 'art. 3', 'art. 5', 'art. 5', 'art. 2', 'art. 2', 'art. 10', 'art. 5', 'art. 10', 'art. 5', 'art. 2', 'art. 5', 'art. 5', 'art. 11', 'art. 2', 'Art. 10', 'art. 5', 'art. 7', 'art. 5', 'art. 11', 'art. 11', 'art. 2', 'art. 11', 'art. 11', 'art. 10', 'art. 20']

Kancelaria Bieleccy - Blog
Premia uznaniowa płatna co miesiąc
Niektórzy pracodawcy stosują jeszcze praktykę rozdzielania wynagrodzenia miesięcznego pracowników na kwotę wynagrodzenia „zasadniczego” i „premię uznaniową”. Taki podział jest w teorii możliwy. Jednak w sytuacji, gdy pracodawca pozbawi pracownika „premii uznaniowej”, pracownik może skutecznie żądać jej wypłaty.
Tak dzieje się w sytuacji, gdy „premię uznaniową” pracodawca wypłaca co miesiąc w tej samej kwocie i to wielu (lub wszystkim) swoim pracownikom. Wtedy pracodawca nie może powołać się na to, że „premia uznaniowa” jest w rzeczywistości nagrodą (w rozumieniu art. 105 kodeksu pracy), czyli składnikiem nieroszczeniowym.
Zdarza się, że pracodawca przy przyjmowaniu pracowników do pracy umawia się z nimi na konkretną kwotę wynagrodzenia, po czym przedstawia projekt umowy o pracę z tym umówionym wynagrodzeniem rozdzielonym na dwie części – wynagrodzenie zasadnicze i premię uznaniową. Pracownik jest zapewniany, że zawsze ta „premia uznaniowa” jest wypłacana i rozdzielenie ma charakter „techniczny”. I rzeczywiście, w trakcie zatrudnienia pracownik otrzymuje całość umówionej kwoty. Natomiast problem dla pracownika powstaje wtedy, gdy pracodawca rozwiązuje z nim umowę o pracę. Wtedy pracodawca nierzadko decyduje, że części wynagrodzenia nazywanego „premią uznaniową” nie wypłaci, bo przecież ma takie prawo (tak „uznał”).
W jednym z ostatnich wyroków dotyczących tego typu sytuacji (III PK 30/16), Sąd Najwyższy podkreślił, że nagrody i wyróżnienia mogą być przyznawane pracownikom, którzy przez wzorowe wypełnianie swoich obowiązków, przejawianie inicjatywy w pracy i podnoszenie jej wydajności oraz jakości przyczyniają się szczególnie do wykonywania zadań zakładu pracy. Nagrody są więc świadczeniami wyjątkowymi, które mogą być przyznawane za to, co przekracza zwyczajne obowiązki pracownika. Natomiast jeżeli świadczenie pieniężne nazwane „premią uznaniową”, wypłacane jest pracownikowi systematycznie, w regularnych odstępach czasu, za zwyczajne wykonywanie obowiązków służbowych, w oderwaniu od przesłanek nagrody określonych w art. 105 kodeksu pracy, jest składnikiem wynagrodzenia za pracę (w szczególności wynagrodzenia urlopowego), co oznacza, że pracownikowi przysługuje roszczenie o jego wypłatę.
Dlatego jeśli pracodawca regularnie wypłaca co miesiąc „premię uznaniową” w tej samej wysokości i w którymś momencie zdecyduje się pracownika jej pozbawić, pracownik może skutecznie żądać wypłaty takiej „premii”.
Stowarzyszenia muszą zmienić statuty
Do 20 maja 2018 r. stowarzyszenia działające na podstawie Prawa o stowarzyszeniach mają obowiązek dostosowania swoich statutów do przepisów, które wprowadzono ustawą sprzed dwóch lat.
Jedne z ważniejszych zmian wprowadzonych wtedy do Prawa o stowarzyszeniach to możliwość otrzymywania przez członków zarządu stowarzyszenia (i członków zarządów jednostek terenowych) wynagrodzenia za czynności wykonywane w związku z pełnioną funkcją. Do tej pory członkowie zarządów mogli pobierać wynagrodzenie za prace na rzecz stowarzyszenia, ale tylko takie, które nie pokrywały się z funkcją członka zarządu. Obecnie sytuacja jest prostsza, ale tylko po zmianie statutu.
Statuty powinny też zweryfikować ogólnokrajowe stowarzyszenia zrzeszające osoby wykonujące określony zawód lub zawody pokrewne, podejmujące zadania w zakresie rozpowszechniania wiedzy specjalistycznej i podnoszenia poziomu zawodowego w ramach wewnętrznego systemu potwierdzania kwalifikacji i umiejętności. W statucie takiego stowarzyszenia mają być wskazane powyższe zadania, zakres i sposób ich realizacji.
Wszystkie stowarzyszenia posiadające jednostki terenowe, a szczególnie jednostki terenowe z osobowością prawną, powinny szczegółowo zweryfikować swoje statuty, ponieważ wprowadzone regulacje dotyczące jednostek terenowych stowarzyszeń zostały rozbudowane i prawdopodobnie wiele statutów nie zawiera elementów wymaganych obecnie przez prawo.
Warto przypomnieć, że od kilkunastu miesięcy obowiązuje też przepis nakładający obowiązek szczególnej reprezentacji stowarzyszenia w wypadku zawierania umów z członkami jego zarządu. We wszelkich umowach między stowarzyszeniem a członkiem zarządu (oraz w sporach z nim) stowarzyszenie reprezentuje członek organu kontroli wewnętrznej wskazany w uchwale tego organu lub pełnomocnik powołany uchwałą walnego zebrania członków (zebrania delegatów). Oznacza to, że umowy podpisywane z członkami zarządu przez inne niż wskazane w tym przepisie osoby mogą być nieważne.
Powyższe zasady dotyczą stowarzyszeń „regularnych”. Co do stowarzyszeń zwykłych, są one zobowiązane do wpisu do ewidencji stowarzyszeń zwykłych, prowadzonej przez organ nadzorujący. Brak wpisu skutkuje rozwiązaniem stowarzyszenia zwykłego z mocy prawa.
Pożegnajmy podmiot gospodarczy
Dlaczego cały czas posługujemy się terminem „podmiot gospodarczy”?
To nieco pokraczne sformułowanie ma walor niewątpliwie historyczny i może budzić nostalgię u prawników, którzy swoją drogę zawodową zaczynali w latach 80-tych lub 90-tych. Ja na przykład doskonale pamiętam, jak trzeba było biedzić się w tłumaczeniach na język angielski („economic entity” o ile dobrze pamiętam, było wiodące).
Termin „podmiot gospodarczy” został zastąpiony terminem „przedsiębiorca” kilkanaście lat temu. Kto nie wierzy, niech poczyta w Wikipedii…
Oczywiście w kilku aktach prawnych, w tym w kilku ustawach, „podmiot gospodarczy” jeszcze się ostał. Wynika to jednak z tego, że są to akty, które z reguły nie dotyczą obrotu gospodarczego (np. prawo o szkolnictwie wyższym).
Natomiast zupełnie nie rozumiem reklam firm doradzających niezmiennie „podmiotom gospodarczym”, nie wspominając o prawnikach specjalizujących się w „obsłudze podmiotów gospodarczych”.
Mam więc prośbę do wszystkich: zapomnijmy już o podmiocie gospodarczym! Pozwólmy odejść mu tam, gdzie znajduje się też „jednostka gospodarki uspołecznionej” – do lamusa…
Czy roszczenie pracownika z tytułu wypadku przy pracy przedawnia się po 10 latach?
Jedna ze spraw, którą prowadziliśmy w sądzie w imieniu pracodawcy, dotyczyła powództwa pracownika o bardzo znaczną sumę tytułem renty, zadośćuczynienia i odszkodowania z tytułu wypadku przy pracy. Wypadek przy pracy, któremu uległ pracownik, miał miejsce w 2004 roku, a pozew został wniesiony w roku 2013, czyli ok. 9 lat po zaistnieniu wypadku. Oczywiście głównym zarzutem w odpowiedzi na pozew był zarzut przedawnienia roszczeń, ponieważ pozew wniesiony był po upływie trzech lat od dnia, w którym powód dowiedział się o szkodzie i osobie obowiązanej do jej naprawienia. Niemniej jednak pełnomocnik pracownika w dalszych pismach ze swadą wywodził, że do roszczenia jego mocodawcy ma zastosowanie okres przedawnienia dziesięcioletni.
Obecnie obowiązujący przepis kodeksu cywilnego stanowi, że roszczenia o naprawienie szkody czynem niedozwolonym (w tym szkody na osobie) przedawniają się z upływem trzech lat od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i osobie obowiązanej do jej naprawienia. Dziesięcioletni termin przedawnienia pojawia się natomiast w przepisie, który stanowi, że „w każdym wypadku roszczenie przedawnia się z upływem lat dziesięciu od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wyrządzające szkodę”.
Podstawowym więc terminem przedawnienia roszczeń tego typu jest termin trzyletni, liczony od dnia powzięcia wiadomości o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Przepisy kodeksu cywilnego nie wprowadzają w żadnym razie żadnego „samoistnego” terminu przedawnienia wynoszącego dziesięć lat. Podstawową datą graniczną jest data, w której poszkodowany dowiedział się o szkodzie i osobie obowiązanej do jej naprawienia (jeśli są to dwie daty – późniejsza z nich). Jeśli powództwo jest wnoszone do sądu po trzech latach od tej daty – zarzut przedawnienia powinien być uwzględniony.
W przypadku wypadków przy pracy wydaje się, że wiadomość o szkodzie (spowodowanej wypadkiem) i osobie obowiązanej do jej naprawienia (pracodawca) pracownik uzyskuje już w dniu wypadku. Jednak może się okazać, że skutki wypadku przy pracy mogą – jak w przypadku każdej szkody – ujawnić się w terminie późniejszym, niż dzień wypadku. W sądzie jednak trzeba wskazać, w jakim dniu pracownik powziął wiadomość o szkodzie (i osobie obowiązanej do jej naprawienia), jeśli pracodawca – szczególnie poprzez zarzut przedawnienia - wskazuje datę inną, niż chce tego pracownik. Jeśli jest to szkoda, która ujawniła się po dniu wypadku, należy wskazać datę wystąpienia tej nieujawnionej dotąd szkody (oraz powiązać to z wypadkiem przy pracy).
W procesie pojawiał się również zarzut, że skorzystanie przez pracodawcę z instytucji przedawnienia jest nadużyciem prawa i jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, wobec czego przedawnienie nie powinno być przez sąd brane pod uwagę. Niestety, zarzut ten był gołosłowny i nie poparty żadnym argumentami ani faktami. A słusznie już w orzecznictwie podkreślono, że podnoszenie tego zarzutu musi być poparte argumentami, np. trzeba wskazać, że pracodawca celowo przewlekał sprawę lub zwodził pracownika lub utrudniał mu dochodzenie roszczeń w ten sposób, by doprowadzić do przedawnienia. Nie wystarczy więc wypowiedzenie magicznej formułki „art. 5 kc”, należy jeszcze odpowiednio swoje stanowisko udowodnić.
W wyroku sąd apelacyjny uwzględnił zarzut przedawnienia. Wyrok jest prawomocny.
Od 1 stycznia 2016 r. ruszyły punkty nieodpłatnej pomocy prawnej. Prawnicy będą nieodpłatnie doradzać obywatelom w szerokim zakresie spraw prawnych. Przy konstruowaniu zasad tej pomocy prawnej nie ustrzeżono się od błędów. Poniżej tylko kilka z tych, które – naszym zdaniem – są najważniejsze.
1. Zbyt szeroki krąg osób uprawnionych do uzyskania bezpłatnej porady. Ustawodawca nie zastosował kryterium dochodowego, co sprawia, że budżet państwa będzie opłacał porady prawne dla osób zamożnych, które stać na skorzystanie z porady odpłatnej. Niezależnie od stanu majątkowego do bezpłatnych porad prawnych uprawnieni są wszyscy obywatele polscy, którzy nie ukończyli 26 lat lub ukończyli 65 rok życia, wszyscy posiadacze Karty Dużej Rodziny, a także wszyscy, którzy np. ponieśli stratę w związku z bliżej nieokreśloną awarią techniczną.
W związku z brakiem kryterium dochodowego możliwe są np. takie sytuacje, gdzie zamożny opiekun prawny ośmiolatka (bo przecież nie sam ośmiolatek – uprawniony wszakże do skorzystania z porady, lecz niemogący samodzielnie występować w tzw. obrocie prawnym) zgłosi się po poradę przy zakupie drogiej nieruchomości wyjaśniając, że ośmiolatek będzie spadkobiercą majątku opiekuna tę nieruchomość nabywającego i porada prawna ma zabezpieczyć interesy prawne tegoż ośmiolatka. Nawet nie komplikując tak tego stanu faktycznego – osoby zamożne posiadające Kartę Dużej Rodziny czy będące w wieku powyżej 65 lat też mogą zgłosić się po poradę np. co do zakupu nieruchomości czy innych inwestycji.
2. Bardzo szeroki zakres porad. W ramach porady prawnik nie tylko udziela porady ustnej, ale także może napisać np. projekt pozwu -a w większości przypadków jest to bardzo skomplikowana praca. Można to porównać do sytuacji, gdzie lekarz internista pierwszego kontaktu jest na wizycie zobowiązany do przeprowadzenia małej operacji. Naszym zdaniem nie powinno sporządzać się żadnych pism w postępowaniach sądowych i sądowo administracyjnych w ramach nieodpłatnej pomocy prawnej. W tych przypadkach prawnik powinien ewentualnie przekazać wzór pisma dostępnego na stronach internetowych sądów. Naszym zdaniem nierozsądne jest również założenie, że prawnicy udzielający porad (w tym magistrowie prawa) nie mają specjalizacji i powinni znać się na wszystkim. Przy zawężeniu zakresu porad i przyjęciu kryterium dochodowego dla uprawnionych jest szansa, że prawnicy dyżurujący w punktach spotkają się z podstawowymi problemami do rozwiązania, z którymi poradzi sobie też magister prawa.
3. Nieokreślona przesłanka uprawnienia osoby, która w wyniku wystąpienia klęski żywiołowej, katastrofy naturalnej lub awarii technicznej znalazła się w sytuacji zagrożenia lub poniosła straty. Taka osoba uprawniona jest do skorzystania z nieodpłatnej pomocy prawnej. Sęk w tym, że ustawodawca nie powiązał zakresu tej porady z przesłanką podmiotową do skorzystania z niej. W rezultacie w punkcie może pojawić się zamożna osoba, która wskaże, że w wyniku awarii osobistego laptopa chciałaby skorzystać z porady dotyczącej rozwodu. Wydaje się, że ustawodawcy chodziło tu o pomoc prawną potrzebną w związku z tą awarią, ale to oczywiście nie zostało doprecyzowane.
4. Turystyka prawnicza. Z niezrozumiałych względów uprawniony do korzystania z nieodpłatnej pomocy prawnej może korzystać z porad w każdym punkcie w kraju. Może to spowodować sytuację, że z tą samą sprawą uda się do kilku prawników. Każdy korzystający z usług podstawowej opieki zdrowotnej wie, że nieodpłatnie skorzysta z porady lekarza tylko w swojej przychodni. Tam trzymana jest dokumentacja medyczna pacjenta, z informacjami dotyczącymi leczenia, przepisanych leków itp. Jeśli pacjent będzie miał fantazję radzić się kilku internistów, może to zrobić tylko w ramach swojej przychodni. Poza swoją przychodnią za porady lekarskie internisty z zasady zapłaci. Nie wiadomo, czemu tego typu rejonizacja nie została wprowadzona przy nieodpłatnej pomocy prawnej.
Z publikacji prasowych wynika, że przy wprowadzaniu kryteriów dla korzystania z nieodpłatnej pomocy prawnej (np. rejonowego) potrzebny byłby system weryfikacyjny, na który budżetu państwa nie było po prostu stać. Obecnie pierwszymi (i chyba ostatecznymi) weryfikatorami uprawnionych są dyżurujący w punktach prawnicy. Miejmy nadzieję, że ten szlachetny projekt bezpłatnego poradnictwa prawnego z upływem czasu przybierze bardziej racjonalne ramy.
Potrącanie wierzytelności z pożyczki z wynagrodzenia pracownika za jego zgodą
Ostatnio zetknęliśmy się z nowym pomysłem przedsiębiorców, oferujących usługi finansowe, na uproszczenie ściągalności swoich wierzytelności.
Firma oferująca pożyczki proponuje pożyczkobiorcy zatrudnionemu na podstawie umowy o pracę podpisanie "dyspozycji" (adresowanej do pracodawcy) na potrącanie comiesięcznych rat pożyczki, a także wszelkich niespłaconych kwot z wynagrodzenia pobieranego od pracodawcy, na zasadzie art. 91 § 1 kodeksu pracy (należności inne niż wymienione w art. 87 § 1 i 7 kodeksu pracy mogą być potrącane z wynagrodzenia pracownika tylko za jego zgodą wyrażoną na piśmie).
W ten ciekawy sposób firma pożyczkowa mogłaby zapewnić sobie pełną i niemal pewną ściągalność długu, a pracownika wyręczyłby kolega z pracy, który co miesiąc wypełniałby za niego dyspozycję przelewu na rzecz firmy pożyczkowej.
Powstają tu jednak oczywiste wątpliwości, z których pierwsza jest natury konstrukcyjnej - czy przepis wskazany przez firmę pożyczkową jest podstawą dla pracownika do "wyrażania zgody" na potrącenia przez pracodawcę różnych kwot, które ten pracownik jest dłużny różnym instytucjom. Innymi słowy - czy pracownik może "zgodzić się", by pracodawca co miesiąc "potrącał" mu kwoty rachunków za prąd, gaz, telefon, ratę kredytu itp.? Jeśli takie byłoby znaczenie tego przepisu, niewątpliwie wielu pracowników ochoczo skorzystałoby z tej wyręki, a każdy pracodawca z chęcią zatrudniłby pracownika, który zajmowałby się li i jedynie obsługą bieżących przelewów swoich koleżanek i kolegów z pracy.
Oczywiście, jeśli pracodawca nie ma problemu z taką obsługą, może to robić. Powstaje pytanie, czy jest do tego zobowiązany.
Należności, które pracodawca musi potrącić z wynagrodzenia pracownika, wymienione są w art. 87 § 1 kp i tu pracodawca jest zobowiązany do takiej czynności wyraźną dyspozycją przepisu (należności "podlegają potrąceniu"). W zakresie innych należności pracodawca ma pewne obowiązki dotyczące potrącania z wynagrodzenia nałożone nań wyraźnie przepisem prawa. Są to np. art. 331 ust. 1 ustawy o związkach zawodowych (pracodawca, na pisemny wniosek zakładowej organizacji związkowej i za pisemną zgodą pracownika, jest obowiązany pobierać z wynagrodzenia pracownika składkę związkową w zadeklarowanej przez niego wysokości) czy § 4 ust. 1 pkt 5) rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie pracowniczych kas zapomogowo-pożyczkowych oraz spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych w zakładach pracy (zakład pracy świadczy pomoc PKZP i SKOK w szczególności w zakresie dokonania na rzecz PKZP i SKOK potrąceń w listach płac, listach wypłat i zasiłków chorobowych i zasiłków wychowawczych, wpisowego, wkładów miesięcznych i rat i pożyczek).
Art. 91 kp nie stwarza więc obowiązku pracodawcy do potrącania jakichkolwiek kwot. Użycie w przepisie słowa "mogą" (należności mogą być potrącane) oznacza nie tylko zastrzeżenie "potrącamy tylko, jeśli pracownik się na to zgodzi", lecz także "mogą, ale nie muszą być potrącane".
Oczywiste jest, że celem przepisu art. 91 kp jest uregulowanie potrącania należności, które winien jest pracownik względem pracodawcy. Chodziło w nim o zabezpieczenie pracownika przed samowolnym potrącaniem przez pracodawcę własnych należności (innych niż zaliczki i kary pieniężne). W tym kontekście przepis art. 91 § 2 pkt 2) kp odnosi się głównie do tych potrąceń, których pracodawca obowiązkowo dokonuje na mocy innych przepisów (związki zawodowe, kasy). Dlatego zróżnicowanie na "należności względem pracodawcy" i "inne należności", które istnieje w art. 91 § 2 kp nadal nie wprowadza żadnego obowiązku pracodawcy do potrącania należności innych niż swoich, nawet za zgodą pracownika.
Ponadto, jeśli pracodawca w ogóle ma potrącić jakiekolwiek kwoty z wynagrodzenia pracownika za jego zgodą, pismo ze zgodą powinno ściśle precyzować wysokość potrąceń i terminy ich dokonywania. Ponadto - co nie jest oczywiste dla firm pożyczkowych - pracodawca musi dysponować oryginałem zgody pracownika. Jeśli powyższe wymagania nie są spełnione, pracodawca naraża się na to, że będzie musiał zwrócić pracownikowi kwoty wpłacone na rzecz firmy pożyczkowej.
Znamienne jest również, że firmy pożyczkowe przesyłają "dyspozycję" pracownika w momencie, gdy ten zalega już z kilkoma-kilkunastoma ratami. No cóż, zawsze można próbować ominąć postępowanie sądowe i egzekucję komorniczą. Pracodawca nie powinien jednak zbyt szybko godzić się na takie "dyspozycje", ponieważ ryzykuje pozew pracownika o zwrot potrąconych z wynagrodzenia kwot.
Nowe przepisy o umowach na czas określony
Od 22 lutego 2016 r. wchodzą w życie nowe przepisy kodeksu pracy dotyczące umów na czas określony. Co przede wszystkim zmieni się na mocy tej nowelizacji?
Okres zatrudnienia na podstawie jednej umowy na czas określony, a także łączny okres zatrudnienia na podstawie kilku umów o pracę na czas określony (między tymi samymi stronami) nie może przekraczać 33 miesięcy. Łączna liczba umów na czas określony nie może przekraczać trzech.
Jeśli w trakcie trwania umowy na czas określony strony uzgodnią dłuższy okres wykonywania pracy na podstawie tej umowy, uznaje się to za zawarcie kolejnej umowy na czas określony.
Zatrudnienie na czas określony dłuższe niż 33 miesiące lub zawarcie czwartej umowy na czas określony, uważa się za zawarcie umowy na czas nieokreślony.
Możliwe będzie zawieranie umów na czas określony przekraczających 33 miesiące lub więcej niż trzech umów na czas określony w pewnych przypadkach. Najbardziej „pojemna” kategoria to przypadek, gdy pracodawca wskaże obiektywne przyczyny leżące po jego stronie – jeżeli zawarcie takich umów służy zaspokojeniu rzeczywistego okresowego zapotrzebowania i jest niezbędne w tym zakresie w świetle wszystkich okoliczności zawarcia umowy.
W tym przypadku należy przede wszystkim określić w umowie te okoliczności, czyli zamieścić w niej informacje o obiektywnych przyczynach uzasadniających zawarcie takiej umowy.
Ponadto należy (pisemnie lub elektronicznie) zawiadomić właściwego okręgowego inspektora pracy o zawarciu takiej umowy i wskazać przyczyny jej zawarcia – w terminie 5 dni od jej zawarcia. Ze sformułowania tego przepisu wynika, że w przypadku zawierania umów tego typu do inspektora trzeba zgłaszać każdą umowę pojedynczo. Niezawiadomienie inspektora podlega każdorazowo karze grzywny.
Pozostałe przypadki, w których stosuje się powyższe zasady to zastępstwo pracownika, w celu wykonywania pracy przez okres kadencji i prac o charakterze dorywczym i sezonowym.
W ustawie przyjęto okres wypowiedzenia umowy na czas określony taki, jak do tej pory dla umów na czas nieokreślony. Oznacza to, że wszystkie umowy na czas określony (niezależnie od czasu trwania) zarówno pracodawca jak i pracownik będą mogli wypowiadać z mocy przepisów prawa, nie będzie już trzeba zamieszczać klauzul dotyczących wypowiedzenia.
Okresy wypowiedzenia umowy na czas określony będą uzależnione od okresu zatrudnienia u danego pracodawcy i będą wynosić: 1) 2 tygodnie, jeżeli pracownik był zatrudniony krócej niż 6 miesięcy, 2) 1 miesiąc, jeżeli pracownik był zatrudniony co najmniej 6 miesięcy, 3) 3 miesiące, jeżeli pracownik był zatrudniony co najmniej 3 lata.
Zmiany w prawie budowlanym 2015 - zgłoszenie budowy domu jednorodzinnego cz. II
Kolejna sprawa to zastosowanie zgłoszenia do budowy domu jednorodzinnego (będą o czym mieli dyskutować projektanci z deweloperami). Z obowiązku uzyskania pozwolenia na budowę, zwolniono budowę wolno stojących budynków mieszkalnych jednorodzinnych, których obszar oddziaływania mieści się w całości na działce lub działkach, na których zostały zaprojektowane. Stosownie do obowiązującej definicji z art. 3 pkt 2a) PrBud- Budynek mieszkalny jednorodzinny może być budynkiem:
wolno stojącym,
szeregowej, oraz
Nowela 2015 wprowadza zwolnienie z obowiązku uzyskania pozwolenia na budowę wyłącznie dla budynków wolno stojących, będących budynkami mieszkalnymi jednorodzinnymi. W konsekwencji, można by przyjąć, że zwolnienie z obowiązku uzyskania pozwolenia na budowę nie obejmie pozostałych kategorii budynków mieszkalnych jednorodzinnych, tj.: w zabudowie bliźniaczej, szeregowej i grupowej. Należy jednak zauważyć, że brak jest definicji legalnych zabudowy: bliźniaczej, szeregowej i grupowej, a w pewnych sytuacjach mogą powstać wątpliwości, czy budynek jest wolno stojący, czy też szeregowy lub w zabudowie bliźniaczej. PrBud nie zawiera także legalnej definicji „budynku wolno stojącego”. Co do zasady, można uznać, że wolno stojący budynek mieszkalny jednorodzinny to budynek, który jest oddzielony od innych budynków w tym znaczeniu, że żadna z jego części/ścian nie przylega do budynków sąsiednich. Jednak w kontekście przepisów budowlanych oraz technicznych możliwości realizacji domów, taka definicja budynku wolno stojącego jest niedostateczna. Możliwe jest zapewnienie „konstrukcyjnie samodzielnej całości” (zgodnie z definicją z art. 3 pkt 2a PrBud) pomimo styczności, np. dwóch budynków ścianami. Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie stanowi, że części budynku wydzielone ścianami oddzielenia przeciwpożarowego w pionie - od fundamentu do przekrycia dachu - mogą być traktowane jako odrębne budynki.
Jeśli uznamy, że wprowadzenie ścian oddzielenia pożarowego z każdej strony będzie czyniło dany budynek budynkiem wolno stojącym (przy zapewnieniu jednocześnie konstrukcyjnej samodzielności), to w konsekwencji dopuszczalne będzie wystąpienie ze zgłoszeniem budowy budynków szeregowych/bliźniaczych pomimo, że będą jednocześnie realizowały zabudowę szeregową/bliźniaczą (chyba, że plan miejscowy wykluczałby taką zabudowę). W ten sposób także inwestycje deweloperskie w zakresie budownictwa jednorodzinnego będą mogły być w pewnych przypadkach realizowane na podstawie zgłoszenia budowy. W szczególności może to dotyczyć realizacji kilku faktycznie wolno stojących domów w ramach tej samej inwestycji (a nawet na tej samej działce ewidencyjnej).
Przywrócony obowiązek wyłączania z produkcji rolnej gruntów klas I-III położonych na obszarze miast
Na mocy ustawy z dnia 19 grudnia 2008 r. - o zmianie ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych,która weszła w życie w dniu 1 stycznia 2009 r., zwolniono z obowiązku odrolniania i wyłączania z produkcji rolnej grunty rolne położone w granicach administracyjnych miast (dodany art. 5b do ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych) („Ustawa o ochronie gruntów”).
Aby jednak nic nie było zbyt proste i trwałe,na mocy art. 3 ustawy z dnia 11 lipca 2014 r. o zmianie ustawy – Prawo ochrony środowiska oraz niektórych innych ustaw, wyżej wymieniony art. 5b został uchylony. Zmiana weszła w życie 5 września 2014 r.
Wymaga dodania, że uchylony art. 5b, stanowił o zwolnieniu z wymogów Ustawy o ochronie gruntów tylko takich gruntów rolnych, które stanowią „użytki rolne”. Tymczasem z art. 2 Ustawy o ochronie gruntów wynika, że grunty rolne to nie tylko użytki rolne, ale także grunty wymienione art. 2 pkt 2 – 10 Ustawy o ochronie gruntów, w tym m.in.: pod zbiornikami wodnymi, parków wiejskich, pracowniczych ogrodów działkowych.
W konsekwencji w pewnych sytuacjach mogły powstać wątpliwości, czy np. teren pracowniczego ogródka działkowego albo oczko wodne mogą zostać przeznaczone na cele nierolnicze (choć w tych sytuacjach trudno jednocześnie określić formę przeznaczenia rolniczego tych terenów) bez przeprowadzenia uprzedniej procedury odrolnienia. W konsekwencji, postulowano aby dla wyeliminowania wątpliwości Ustawa o ochronie gruntów zwalniała z wymogu odrolnienia wszystkie grunty rolne w granicach administracyjnych miast, a nie tylko użytki rolne.
W odpowiedzi na powyższy postulat, ww. nowela do Ustawy o ochronie gruntów z 11 lipca 2014 r. dodała do przepisów Ustawy o ochronie gruntów nowy art. 10a w brzmieniu: „przepisów rozdziału 2 nie stosuje się do gruntów rolnych położonych w granicach administracyjnych miast ". Pozornie, treść tego przepisu odpowiada brzmieniu uchylonego art. 5b, z tą różnicą, że w miejsce terminu „użytki rolne”, wprowadzono szerszy termin „grunty rolne”. W uzasadnieniu projektu noweli, w odniesieniu do dodanego art. 10a, stwierdzono, że: ”zmiana brzmienia art. 5b ma na celu rozszerzenie katalogu gruntów, o których mowa w art. 2 ustawy z dnia 3 lutego 1995 r. o ochronie gruntów rolnych i leśnych (Dz. U. z 2013 r. poz. 1205), do których przepisów ustawy się nie stosuje. Obecne ograniczenie jedynie do gruntów rolnych stanowiących użytki rolne powoduje szereg komplikacji w stosowaniu przepisów tej ustawy do gruntów rolnych położonych w granicach administracyjnych miast. Ponadto podstawowym celem zmiany przepisu jest przywrócenie stosowania przepisów zobowiązujących do zapobiegania degradacji gruntów oraz rekultywacji gruntów rolnych położonych w granicach administracyjnych miast.” W uzasadnieniu nie zawarto rzetelnej informacji, że zastąpienie art. 5b artykułem 10a, prowadzi jednocześnie do przywróceniu obowiązku przeprowadzania postępowań o wyłączenie z produkcji rolnej gruntów rolnych położonych w granicach administracyjnych miast. Tymczasem, wydaje się to jest właśnie główny powód zmiany.
Należy przypomnieć, że obowiązująca od 1 stycznia 2009 r. nowela dostawy o ochronie gruntów wprowadziła istotne ułatwienia w procedurze wyłączania gruntów z produkcji rolnej. Jak wynikało z art. 5b Ustawy o ochronie gruntów (nie obowiązującym od 5 września 2014 r.), z procedury tej zwolniono wszystkie grunty w granicach administracyjnych miast. Ponadto, zgodnie z art. 11 ust. 1 Ustawy o ochronie gruntów (w brzmieniu od 1 stycznia 2009 r.) - wyłączenie z produkcji użytków rolnych (położonych poza obszarem miast.) wytworzonych z gleb pochodzenia mineralnego i organicznego, zaliczonych do klas I, II, III, IIIa, IIIb, oraz użytków rolnych klas IV, IVa, IVb, V i VI wytworzonych z gleb pochodzenia organicznego, a także gruntów, o których mowa w art. 2 ust. 1 pkt 2-10 Ustawy o ochronie gruntów, oraz gruntów leśnych, przeznaczonych na cele nierolnicze i nieleśne - może nastąpić po wydaniu decyzji zezwalających na takie wyłączenie.
Art. 10a Ustawy o ochronie gruntów (który poniekąd „zastępuje” uchylony art. 5b), stanowi, że do gruntów rolnych położonych w granicach administracyjnych miast nie stosuje się tylko przepisów Rozdziału 2 Ustawy o ochronie gruntów. Nie znajduje zatem zastosowania m.in. art. 7 ustawy o ochronie gruntów i związany z nim obowiązek zgody właściwego ministra na zmianę przeznaczenia gruntu rolnego klasy I-III na nierolnicze. Natomiast kwestie związane z wyłączeniem z produkcji rolnej regulowane są już w Rozdziale 3 Ustawy o ochronie gruntów (Wyłączanie gruntów z produkcji rolniczej lub leśnej). Uchylony art. 5b wyłączał zastosowanie - do gruntów rolnych położonych w granicach administracyjnych miast - zarówno Rozdziału 2 jak i Rozdziału 3 (generalne wyłączenie zastosowania przepisów Ustawy o ochronie gruntów).
W konsekwencji, w stanie prawnym obowiązującym od 5 września 2014 r., do gruntów rolnych położonych w granicach administracyjnych miast ponownie znajdzie zastosowanie art. 11 Ustawy o ochronie gruntów. Zgodnie zaś z art. 11 ust. 1Ustawy o ochronie gruntów - wyłączenie z produkcji użytków rolnych wytworzonych z gleb pochodzenia mineralnego i organicznego, zaliczonych do klas I, II, III, IIIa, IIIb, oraz użytków rolnych klas IV, IVa, IVb, V i VI wytworzonych z gleb pochodzenia organicznego, a także gruntów, o których mowa w art. 2 ust. 1 pkt 2-10 Ustawy o ochronie gruntów, oraz gruntów leśnych, przeznaczonych na cele nierolnicze i nieleśne - może nastąpić po wydaniu decyzji zezwalających na takie wyłączenie.
Dalej jednak obowiązuje zasada, że w przypadku zamiaru wyłączenia z produkcji rolnej gleb pochodzenia organicznego klas IV, IVa, IVb, V i VI, organ wydający decyzję o wyłączeniu z produkcji rolnej jest związany wnioskiem o wyłączenie, a decyzja ma jedynie charakter deklaratoryjny (art. 11 ust. 1b ustawy o ochronie gruntów). Organ nie może zatem wydać decyzji odmownej. Nie zmienia to jednak faktu, że grunty rolne klas I-III (także te położone w granicach administracyjnych miast) podlegają wymogom Ustawy o ochronie gruntów w zakresie wyłączania z produkcji rolnej, a wydanie pozwolenia na budowę jest warunkowane wcześniejszym uzyskaniem decyzji o wyłączeniu z produkcji rolnej (art. 11 ust. 4 Ustawy o ochronie gruntów). Taka też interpretacja art. 10a Ustawy o ochronie gruntów znajduje odzwierciedlenie w praktyce organów administracji, patrz np. opracowanie „Informacja o nowelizacji ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych” na stronie internetowej Wydziału Architektury i Urbanistyki UMK (Kraków) [/www.bip.krakow.pl/]
Pracownik nieobecny i chory
Pracownicy mają często spory kłopot z dopełnieniem swoich obowiązków dotyczących ich nieobecności w pracy, a także usprawiedliwianiem tej nieobecności. W rezultacie pracodawcy borykają się z formalnościami dotyczącymi prowadzenia spraw kadrowych, a także z problemami dotyczącymi zapewnienia prawidłowego toku pracy firmy.
Przede wszystkim należy podkreślić, że w związku z nieobecnością w pracy (lub spóźnieniem) pracownik ma dwa podstawowe obowiązki: 1) powiadomienie pracodawcy, 2) dostarczenie usprawiedliwienia.
Powiadamianie pracodawcy stanowi często największy problem pracowników.
Pracownik może o pewnych faktach wiedzieć z góry, np. kilka dni wcześniej otrzymał wezwanie do stawienia się jako świadek w sądzie albo w czasie popołudniowej wizyty u lekarza otrzymał zwolnienie lekarskie i wie, że rano nie stawi się do pracy.
W takim wypadku pracownik powinien z góry uprzedzić pracodawcę w sposób, jaki jest stosowany w firmie (i np. opisany w regulaminie pracy). Oznacza to, że pracownik powinien zasadniczo tak współpracować z pracodawcą, by ten miał czas na odpowiednie zorganizowanie pracy w czasie nieobecności. Jeśli pracownik już po południu wie, że kolejnego dnia rano nie przyjdzie do pracy, powinien zasadniczo skontaktować się z pracodawcą (przełożonym, działem kadr). Tym bardziej powinien uprzedzić o nieobecności kilka dni wcześniej, jeśli już wtedy wie, że w pracy go nie będzie.
Jeśli pracownik jest w innej sytuacji, tzn. nie wiedział z góry, że nie może stawić się do pracy – czyli np. w sytuacji nagłej choroby – powinien o tym zawiadomić pracodawcę. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 15 maja 1996 r w sprawie sposobu usprawiedliwiania nieobecności w pracy oraz udzielania pracownikom zwolnień od pracy, powinien to zrobić najpóźniej drugiego dnia nieobecności. Oczywiście w razie braku możliwości zawiadomienia w tym terminie, pracownik zawiadamia wtedy, kiedy już jest to możliwe. Muszą to jednak być szczególne okoliczności, tzn. zupełny brak możliwości zawiadomienia pracodawcy.
Rozporządzenie zostawia pracodawcy możliwość wprowadzenia stosowanych w firmie sposobów zawiadamiania o nieobecności. Tutaj proponuję zawsze, by w regulaminie pracy znalazło się powiadomienie telefoniczne, e-mailowe lub sms-owe. Proponuję nie umożliwiać powiadomień za pomocą poczty, a nawet faksu (często pracownicy nie upewniają się, czy nadany faks jest czytelny).
Pracownicy przebywający na kolejnych zwolnieniach lekarskich często zapominają o tym, że w sytuacji, gdy kończy się termin jednego zwolnienia lekarskiego, powyższe obowiązki stosują się ponownie. Oznacza to, że jeśli pracownik otrzymuje kolejne zwolnienie lekarskie, stanowiące kontynuację jego usprawiedliwionej nieobecności, to nadal ma obowiązek powiadomić pracodawcę w powyżej wskazanych terminach, że nie przyjdzie do pracy z powodu choroby.
Pracownicy często uważają, że proste wysłanie do firmy zwolnienia lekarskiego jest powiadomieniem pracodawcy o nieobecności. Jeśli pracownik tak wyśle to zwolnienie, że dociera ono do pracodawcy najpóźniej drugiego dnia jego nieobecności (np. faksem lub mailem), to można ostatecznie uznać to za zawiadomienie o nieobecności, aczkolwiek bardzo nonszalanckie (oczywiście w tym wypadku pracownik ma obowiązek dostarczyć oryginał zwolnienia lekarskiego jako dokument usprawiedliwiający nieobecność w pracy). Niestety, często zdarza się, że pracownik wysyła zwolnienie lub kolejne zwolnienie pocztą, bez powiadomienia o tym, że będzie nieobecny. W takiej sytuacji pracodawca przez kilka dni nie ma pojęcia, co z pracownikiem się dzieje. Wtedy już można rozważać stosowanie sankcji wobec pracownika.
Kolejnym obowiązkiem pracownika jest przedstawienie dowodu usprawiedliwiającego nieobecność w pracy. W przypadku zwolnienia lekarskiego jest to oryginał zwolnienia (ściśle: zaświadczenia) lekarskiego. Nie widzę żadnych przeciwwskazań, by pracownik wysyłał pracodawcy kopię (mailem, faksem), gdy tylko otrzyma ten dokument (i gdy zawiadomi już pracodawcę o swojej nieobecności w przewidziany w firmie sposób). Dostarczenie oryginału bowiem może się przeciągać, a pracę kadr zdecydowanie ułatwi posiadanie w jak najszybszym czasie kopii zwolnienia.
W tym miejscu oczywiście każdy pracodawca podpowie, dlaczego zwolnienia lekarskie (szczególnie kolejne) są dostarczane w najpóźniejszym możliwym terminie, ale to już temat zupełnie odrębny.
Czas oczekiwania na zmianę wpisu w KRS
Po złożeniu wniosku o zmianę wpisu w KRS niecierpliwie oczekujemy dnia, w którym sąd wpisze zmiany do rejestru. Czy jeśli sąd nie zabiera się do sprawy przez kilka tygodni mamy cierpliwie czekać na swoją kolej?
Zgodnie z art. 20a ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym, wniosek o wpis sąd rejestrowy rozpoznaje – co do zasady - nie później niż w terminie 7 dni od daty jego wpływu do sądu.
Jeżeli sąd wysłał wezwanie do usunięcia braków we wniosku (usunięcia przeszkody do dokonania wpisu), wniosek powinien być rozpoznany w terminie 7 dni od usunięcia przeszkody przez wnioskodawcę.
Powyższy termin siedmiodniowy ma charakter instrukcyjny. Oznacza to, że stanowi wytyczną dla sędziego co do czasu rozpoznania sprawy, nie stanowi jednak dlań żadnego obowiązku do rozpoznania wniosku w tym terminie. Tym bardziej wnioskodawca nie ma żadnego roszczenia o rozpoznanie w tym terminie swojego wniosku.
Jednak przepis powyższy został wprowadzony w konkretnym celu. Chodzi tu o szybkość postępowania, szczególnie w stosunku do przedsiębiorców, którzy pracują w terminach biznesowych, a nie w trybie pracy urzędników.
Dlatego wnioskodawca, którego wniosku nie rozpoznano w terminie 7 dni może złożyć do KRS pismo z prośbą o przyspieszenie postępowania i rozpatrzenie wniosku w terminach wynikających z ustawy, powołując się na powyższy przepis ustawy o KRS.
Z naszej praktyki wynika, że takie pismo odnosi błyskawiczny skutek i sprawa, zamiast dojrzewać na półce referendarza zostaje szybko załatwiona.
Zaświadczenia, wyciągi, odpisy...
W codziennej pracy prawnika, ale też w tzw. bieżących sprawach życia codziennego, coraz częściej wykorzystujemy dane, które można dziś z łatwością odnaleźć w internecie. Niestety, wiele osób, firm, instytucji wciąż nie ma pojęcia, jakie informacje czy dokumenty można znaleźć (i nawet pobrać) online. Oto kilka przykładów z naszej ostatniej praktyki, które pokazują, jak można korzystać z internetu z oszczędnością czasu i – często- papieru.
Zamiast żądać od swojego kontrahenta „wpisu do ewidencji działalności gospodarczej” znajdź go samodzielnie na www.firma.gov.pl
Zamiast żądać od kontrahenta aktualnego odpisu z KRS, obejrzyj go sobie samodzielnie (i nawet wydrukuj) na www.ms.gov.pl
Zamiast żądać od swojego kontrahenta „zaświadczenia o nadaniu NIP-u”, sprawdź jego odpis z KRS na www.ms.gov.pl lub wpis w CEiDG na www.firma.gov.pl
Zamiast jeździć do ksiąg wieczystych po odpis, pobierz go samodzielnie (za opłatą) na www.ms.gov.pl
To oczywiście dopiero początek korzystania z narzędzi dostępnych w internecie. Przy obecnym zaawansowaniu technologii możemy już przez internet składać różnorakie wnioski, aktualizować dane, korespondować z administracją itp. itd.
Dlatego nie mogę oprzeć się temu, by zwrócić uwagę, że w naszym sądownictwie nadal króluje papierologia rodem z czasów króla Ćwieczka. Swego czasu z hukiem wprowadzono tzw. elektroniczne wokandy, czyli – w uproszczeniu – zamiast papierowej wywieszki przed salą rozpraw powieszono monitory, które prezentowały dokładnie taką samą treść (po kilku latach obok wygasłych monitorów zaczęto znów wieszać niezastąpione karteczki). Natomiast nadal w przepisach i praktyce sądy udają, że narzędzia wprowadzone przez Ministerstwo Sprawiedliwości nie istnieją w sądach temuż Ministerstwu podległych. Tak więc:
dlaczego przy przeglądaniu akt księgi wieczystej wymaga się przedstawienia przy pełnomocnictwie papierowego odpisu z KRS (i gdzie się te odpisy gromadzi?), skoro ten odpis urzędnik może sobie zobaczyć sam, a pełnomocnik może mu go pokazać choćby na ekranie telefonu?
dlaczego przy składaniu pełnomocnictwa do akt postępowania cywilnego wciąż należy dołączać odpis z KRS lub CEiDG, skoro wszystkie dane sekretariat, sędzia i wszyscy uczestnicy procesu mogą zweryfikować online?
Zapewne takich pytań można postawić więcej. W tym kierunku powinna pójść zmiana sądownictwa, ale też zmiana sposobu myślenia firm prywatnych, dla których gromadzenie różnorakich papierowych odpisów, wyciągów i zaświadczeń świadczy o powadze ich własnego urzędu.
Notatka służbowa do akt
Pracodawcy często sporządzają notatki służbowe dotyczące pracowników i włączają je do akt osobowych. Czemu ma służyć taka notatka?
Notatki służbowe każdy pracownik (np. zarządzający innymi pracownikami) może sporządzić dla siebie i żadne przepisy tej sytuacji nie regulują. Notatkę można sporządzić dla drugiej osoby (np. dla przełożonego) i w tym wypadku prawo zasadniczo również nie ingeruje w tę czynność – jest to równoważne np. z napisaniem e-maila w jakiejś sprawie.
Można również sporządzić tzw. notatkę służbową do akt – czyli włączaną do akt osobowych pracownika.
Jednym z typowych przykładów takiej notatki jest utrwalenie na papierze przebiegu próby wręczenia wypowiedzenia pracownikowi w sytuacji, gdy pracownik odmawia przyjęcia wypowiedzenia i pokwitowania odbioru swojego egzemplarza dokumentu. W normalnym toku spraw wypowiedzenie z adnotacją o odebraniu dokumentu włącza się do akt osobowych. W sytuacji, gdy pracownik odmówił przyjęcia dokumentu, można sporządzić notatkę, która wyjaśnia, dlaczego w aktach nie ma potwierdzenia pracownika.
Jednak niektórzy pracodawcy posuwają się nieco za daleko w pomysłach na wzbogacanie akt osobowych pracowników i sporządzają notatki dotyczące np. rozmów dyscyplinujących, zwrócenia uwagi, różnych przewinień itp. Każdy, kto choć raz miał do czynienia z procesem dotyczącym nieuzasadnionego rozwiązania umowy o pracę wie, że może się to przydać właśnie w sądzie, ale też w razie odmowy podwyżki, premii itp.
Problem polega na tym, że kodeks pracy zawiera przepisy dotyczące kar porządkowych i procedury obowiązującej przy ich nakładaniu. Istotną częścią tej procedury jest m. in. prawidłowe doręczenie pracownikowi informacji o nałożonej karze oraz prawo pracownika do sprzeciwu wobec nałożonej kary.
W sytuacji, gdy pracodawca sporządza jednostronnie opisy negatywnych zachowań pracownika i włącza je do akt osobowych, postępuje on nieprawidłowo. Jest to bowiem obchodzenie przepisów dotyczących kar porządkowych. Oprócz pytania, czy według przepisów pracodawca ma w ogóle prawo umieszczać takie dokumenty w aktach osobowych, pojawia się drugie pytanie - czy poprzez jednostronny opis jakiegoś zachowania pracownika pracodawca nie naruszył prawa dotyczącego kar porządkowych.
Zwrócił na to uwagę Sąd Najwyższy, który w swoich orzeczeniach podkreśla, że rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 28 maja 1996 r. w sprawie zakresu prowadzenia przez pracodawców dokumentacji w sprawach związanych ze stosunkiem pracy oraz sposobu prowadzenia akt osobowych pracownika określa wyraźnie jakie dokumenty gromadzi się w aktach osobowych. Sąd Najwyższy wskazuje, że nie ma wśród tych dokumentów np. „pism ostrzegawczych”, a sporządzanie takich pism, czy notatek należy uznać za praktykę niedopuszczalną, ponieważ prowadzi ona do obchodzenia regulacji o nakładaniu kar porządkowych. (I PK 105/10, I PK 222/10).
Spotkaliśmy się z jeszcze bardziej nieprawidłową sytuacją, gdzie przełożony zażądał od pracownika podpisania się pod taką „notatką” opisującą przebieg przeprowadzonej z nim rozmowy dyscyplinującej. Na pracownika nie została nałożona żadna kara (przewinienie nie było bowiem aż tak znaczące), niemniej jednak pracodawca chciał opis rozmowy włączyć do akt w postaci notatki. Nie bardzo wiadomo, jaka była intencja pracodawcy dotycząca podpisu pracownika – czy jego podpis miał oznaczać „przyjąłem do wiadomości” czy też „zgadzam się z treścią”. Postępowanie pracodawcy niestety nie było prawidłowe, ponieważ umieszczenie takiej notatki w aktach osobowych pracownika byłoby dla niego karą, nieprzewidzianą przez przepisy prawa. Pracownik nie miałby ani wpływu na treść notatki, ani możliwości sprzeciwienia się jej treści. Oznaczałoby to, że został w pewien sposób ukarany bez możliwości odwołania (którą przewidują przepisy w przypadku kar porządkowych). Należy też pamiętać, że przy karach porządkowych obowiązują zasady dotyczące przedawnienia karania oraz zatarcia informacji o karze i usunięcia z akt informacji o jej nałożeniu, co z pewnością nie jest stosowane w przypadku „notatek służbowych do akt” dotyczących zachowań pracownika.
Zawezwanie do próby ugodowej – tak nazywa się pismo wszczynające postępowanie pojednawcze przed sądem cywilnym.
Powody, dla których ktoś decyduje się wezwać do zawarcia ugody są różne. Najczęściej dzieje się to z przyczyny prozaicznej – wniosek taki przerywa bieg przedawnienia, a opłata sądowa wynosi tylko 40 PLN. Jeśli z jakichś względów nie jesteśmy gotowi (np. finansowo) wnieść zwykłego pozwu, można wezwać przeciwnika do zawarcia ugody.
Drugim powodem złożenia takiego wniosku może być relatywnie mało kosztująca próba stwierdzenia, czy przeciwna strona jest skłonna w ogóle z nami negocjować i np. zapłacić kwotę, której żądamy, czy też nie mamy na co liczyć i trzeba będzie wnieść regularny pozew. W ten sposób można tez spróbować stwierdzić, czy strona przeciwna podniesie zarzut przedawnienia roszczeń, jeśli zgłaszamy roszczenie przedawnione.
Czasem zdarza się też, że strony de facto zawarły już ugodę poza sądem, ale z różnych względów chcą, by sąd ją zatwierdził. W takiej sytuacji można, dla ułatwienia pracy wszystkim uczestnikom, stawić się w sądzie z gotowym tekstem ugody.
Zawezwanie do próby ugodowej nie musi uwzględniać wszystkich elementów, które ma uwzględniać pozew (należy tylko „oznaczyć zwięźle sprawę”). Niemniej jednak często formułuje się takie wnioski już jak pozew, by druga strona miała świadomość, że w razie nie dojścia do ugody „pozew jest już gotowy”.
Sąd wzywa obie strony – czyli wzywającego i przeciwnika – na posiedzenie w sądzie. W czasie tej rozprawy można zawrzeć ugodę, którą sąd zaprotokołuje i której nada moc ugody sądowej.
Można też w ogóle nie pojawić się w sądzie na takiej rozprawie. W takim wypadku strona wezwana, która jest obecna w sądzie, może zażądać zwrotu kosztów od wzywającego. Z kolei jeśli nie stawi się wezwany - sąd na żądanie wzywającego, który wniósł następnie w tej sprawie pozew, uwzględni koszty wywołane próbą ugodową w orzeczeniu kończącym postępowanie w sprawie, jeśli przeciwnik nie stawi się na posiedzenie bez usprawiedliwienia.
Jeśli obie strony mają względem siebie niezałatwione sprawy, warto przyjść do sądu na próbę ugodową. Jest to niewątpliwie dobra okazja do rozmowy i negocjacji stron, które być może nigdy nie spotkałyby się ze sobą poza sądem. A postępowanie pojednawcze to nie regularny proces sądowy.
Zgłoszenie udzielenia prokury do KRS (w spółce z o.o.)
Prosta – wydawałoby się – czynność udzielenia prokury i zgłoszenia tego do Krajowego Rejestru Sądowego może spowodować kilka praktycznych problemów.
Przy zgłoszeniu prokurenta do KRS będziemy potrzebować kilku dokumentów, o które warto zadbać zawczasu, by szybko przeprowadzić proces rejestracji.
Do zgłoszenia udzielenia prokury do sądu rejestrowego (zarejestrowania prokurenta w KRS) potrzebne będą formularze KRS Z3 i KRS ZL.
Zgodnie z odpowiednimi przepisami, powołanie prokurenta wymaga zgody wszystkich członków zarządu. Dlatego najprostszym rozwiązaniem jest, by dokument o powołaniu prokurenta podpisali wszyscy członkowie zarządu. W dokumencie o powołaniu prokurenta powinna także znaleźć się informacja o tym, jakiego rodzaju prokura jest udzielana (łączna, oddzielna). Ten dokument w oryginale dołączany jest do wypełnionych formularzy KRS.
Obecnie do KRS nie składa się wzorów podpisów osób reprezentujących spółkę. Zamiast tego dokumentu do wniosku należy dołączyć zgodę prokurenta na jego powołanie. Wymogu tego nie stosuje się, jeżeli wniosek o wpis jest podpisany przez osobę, która podlega wpisowi albo która udzieliła pełnomocnictwa do złożenia wniosku o wpis, albo której zgoda jest wyrażona w protokole z posiedzenia organu powołującego daną osobę lub w umowie spółki.
Prokurenta musimy także dopytać o jego PESEL oraz drugie imię. Takie dane bowiem są potrzebne do prawidłowego wypełnienia formularza KRS ZL, a wszystkie inne (imię, nazwisko, rodzaj prokury) już mamy. Dla ułatwienia można powyższe dane umieścić od razu w dokumencie udzielenia prokury.
Należy pamiętać też o uiszczeniu odpowiedniej opłaty sądowej (opłata za zmianę wpisu, informacje tutaj: http://bip.ms.gov.pl/pl/rejestry-i-ewidencje/okrajowy-rejestr-sadowy/oplaty-obowiazujace-w-postepowaniu-rejestrowym/) i opłaty za ogłoszenie w Monitorze Sądowym i Gospodarczym (informacja tu: http://ms.gov.pl/pl/informacje/news,6078,zmiana-wysokosci-oplat-za-oglaszanie-w-monitorze.html ), co można uczynić przelewem albo (co jest opcją nieco mniej wygodną) w kasie sądu.
Wniosek o wpis należy złożyć w terminie 7 dni od daty zaistnienia zmiany, czyli od daty udzielenia prokury (czy też ściśle: od daty, od której prokurent jest prokurentem).
Gotowy wniosek można wysłać za pośrednictwem Poczty Polskiej (pamiętając o dowodzie nadania) lub złożyć osobiście w odpowiednim sądzie, czyli - potocznie mówiąc - w KRSie.
Pozostaje tylko czekać na wpis. Najszybciej możemy dowiedzieć się o jego dokonaniu poprzez sprawdzanie aktualnych danych dotyczących spółki w internecie. Często bowiem postanowienie papierowe dostaniemy kilka – kilkanaście dni po dokonaniu wpisu, a aktualizacja widoczna jest w internecie nawet w dniu dokonania wpisu przez KRS.
Należy dodać, że w niektórych wypadkach możliwe jest złożenie wniosku w trybie elektronicznym.