Source: http://docplayer.pl/1687260-Skroty-uzyte-w-publikacji.html
Timestamp: 2019-01-23 03:37:17+00:00
Document Index: 14390452

Matched Legal Cases: ['art. 256', 'art. 54', 'art. 10', 'art. 256', 'art. 256', 'art. 133', 'art. 137', 'art. 196', 'art. 200', 'art. 202', 'art. 212', 'art. 55', 'art. 23', 'art. 24', 'art. 14', 'art. 256', 'art. 257']

Skróty użyte w publikacji - PDF
Skróty użyte w publikacji
Download "Skróty użyte w publikacji"
4 Skróty użyte w publikacji Źródła prawa: EKPC Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (Dz.U. z 1993 r. Nr 61 poz. 284) k.c. Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz.U Nr 16 poz. 93) k.p.k. Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks postępowania karnego (Dz.U. z 1997 r. Nr 89 poz. 555 ze zm.) k.k. Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny (Dz.U. z 1997 r. Nr 88 poz. 553 ze zm.) Organy sądownicze: ETPC Europejski Trybunał Praw Człowieka WSA Wojewódzki Sąd Administracyjny Publikatory: Dz.U. Dziennik Ustaw Inne: HFPC Helsińska Fundacja Praw Człowieka 5
5 Dominika Bychawska-Siniarska Wstęp Zjawisko mowy nienawiści w sieci Obserwatorium Wolności Mediów w Polsce Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zorganizowało 29 października 2012 r. konferencję, której tytuł brzmiał Mowa nienawiści w sieci: jak z nią walczyć?. Przyczynkiem do niej była niewątpliwie publikacja listu otwartego na łamach Tygodnika Powszechnego oraz towarzysząca mu debata (treść listu została zamieszczona w drugiej części książki w Materiałach dodatkowych ). Konferencja miała na celu oszacowanie skali zjawiska mowy nienawiści w sieci, zdiagnozowanie wielkości problemu, jak również próbę odpowiedzi na pytanie, jakie środki zaradcze należy przedsięwziąć. Debatowano: czy obowiązujące prawo jest wystarczające, czy działania prokuratorów w stopniu wystarczającym obejmują również ściganie przestępstw wynikających z mowy nienawiści, czy remedium na nienawistne wpisy pojawiające się w przestrzeni wirtualnej jest zwiększenie roli moderacji, z wyszczególnieniem tej poprzedzającej publikację? Wszyscy tkwimy w tym szambie język nienawiści wylewa się bezkarnie zewsząd. Dowolny temat, dowolne forum (byle dość popularne) i zaczyna się bluzg, z nieodzownym antysemickim refrenem od tych stwierdzeń rozpoczyna się apel Tygodnika Powszechnego z lipca 2012 r. do Ministra Sprawiedliwości oraz Prokuratora Generalnego, aby rozpoczęli proces wdrażania obowiązku brania odpowiedzialności za mowę nienawiści w internecie. Tygodnik wskazuje, że metodą na opanowanie tego zjawiska mogą być zmiany w polskim prawie, jak również zwiększenie roli moderacji na forach internetowych i blogach. Apel Tygodnika Powszechnego wywołał gorącą debatę w Polsce na temat potrzeby zwiększenia penalizacji mowy nienawiści, przedmiotowego rozszerzenia art. 256 k.k., który w obowiązującym kształcie brzmi: Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch. Polski system prawny, w odróżnieniu od prawa amerykańskiego, austriackiego czy brytyjskiego, nie zawiera pojęcia mowa nienawiści. Ze względu na fakt, że jest to zjawisko silnie uzależnione od kontekstu, trudno je zdefiniować. W szerszym zakresie polega ono na przypisywaniu negatywnych cech, często wzywaniu do podejmowania 7
6 dyskryminujących działań wymierzonych w określona grupę społeczną, do której przynależność jest postrzegana jako naturalna (odgórnie przypisana) i nie jest wynikiem wolnego wyboru 1. Różnice w sposobie legislacyjnej regulacji, definiowania i piętnowania mowy nienawiści są widoczne pomiędzy państwami europejskimi. Jednak za sprawą orzecznictwa ETPC dochodzi do stopniowej homogenizacji standardów. Należy się zastanowić, czy lekarstwem na codzienną dawkę mowy nienawiści prezentowaną w internecie jest zaostrzanie prawa, czy raczej lepszy skutek odniosą zmiany w praktycznym jego stosowaniu przez organy ścigania i polskie sądownictwo. Za przykład powszechności i popularności interesujących nas zagadnień mogą posłużyć portale internetowego gromadzące tzw. memy, których użytkownicy umieszczają w sieci układanki graficzne o charakterze satyrycznym bądź ironicznym. Jednym z takich serwisów jest Chamsko.pl, w którym wśród wulgarnych obrazków nie trudno jest znaleźć treści antysemickie, rasistowskie, szowinistyczne czy obrażające katolików. Stronę odwiedza codziennie kilkadziesiąt osób, które pozytywnie oceniają publikowane treści. W ciągu niespełna roku na Facebooku serwis polubiło niemal 87 tys. osób 2. Reakcją na wciąż rosnące rzesze wielbicieli portalu było złożenie do Prokuratury Generalnej przez Stowarzyszenie Przeciwko Antysemityzmowi i Ksenofobii Otwarta Rzeczpospolita w kwietniu 2012 r. zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa obejmującego działalność serwisu. Do dziś nie otrzymano jednak odpowiedzi ani oczekiwanego odzewu, podczas gdy w portalu każdego dnia pojawia się kilkadziesiąt nienawistnych postów. Na powyższym przykładzie wyraźnie widać, że w celu walki z przejawami nienawiści w sieci należy skuteczniej ścigać przestępstwa z niej wynikające za pomocą obowiązujących przepisów. Zdaje się, iż potrzebę zwiększenia skuteczności w ściganiu przestępstw powodowanych nienawiścią dostrzegł również Prokurator Generalny, wydając na początku listopada 2012 r. wytyczne dla prokuratorów mające zwiększyć ich zaangażowanie w tropieniu mowy nienawiści w sieci (wytyczne te zostały również zamieszczone w Materiałach dodatkowych w niniejszej książce). Niewątpliwie apel Tygodnika Powszechnego, jak i konferencja zorganizowana przez Obserwatorium Wolności Mediów w Polsce przyczyniły się do sporządzenia nowych wytycznych. 1 L.M. Nijakowski, Mowa nienawiści w świetle teorii dyskursu, Stowarzyszenie przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii Otwarta Rzeczpospolita, 6 stycznia 2012 r.; tekst dostępny na stronie internetowej: [data dostępu: 12 sierp nia 2013 r.]. 2 A. Karwowska, Bo Polak w sieci potrzebuje chamstwa, Metro kraj, nr 2297, 2 kwietnia 2012 r., s. 2. 8
7 O ile potrzeba zwiększenia skuteczności w ściganiu mowy nienawiści w przestrzeni publicznej jest kwestią niebudzącą sprzeciwu, o tyle zwiększenie roli moderatorów budzi zastrzeżenia obrońców wolności słowa w Polsce. Wśród argumentów tej grupy można wymienić stwierdzenie, że wprowadzenie uprzedniej moderacji prowadzić będzie do sytuacji, w której praktycznie żaden komentarz nie zostanie opublikowany bez zgody moderatora, co przeczy konstytucyjnej wolności słowa (art. 54 Konstytucji) oraz gwarancjom wynikającym z art. 10 EKPC. Również w świetle orzecznictwa ETPC wprowadzanie uprzednich ograniczeń wymaga szczególnej motywacji, a także zaistnienia specjalnych okoliczności oraz powinno być stosowane z niezwykłą ostrożnością. Postulaty dotyczące moderacji pozostają jednak na razie na etapie koncepcyjnym, ponieważ premoderacja jest metodą kosztowną, co sprawia, że większość portali internetowych nie traktuje pomysłu jej wdrożenia poważnie. Już dzisiaj można jednak wskazać kilka przykładów stosowania moderacji poprzedzającej upublicznienie danej treści. Wymóg premoderacji zmusza właściciela forum lub bloga do kontrolowania każdego wpisu przed jego upublicznieniem. W tym zakresie pokrywa się to z postulatem zwiększenia roli i odpowiedzialności przedsiębiorstw świadczących usługi internetowe. Taka postawa może prowadzić do częstszego eliminowania kontrowersyjnych wypowiedzi w celu zmniejszenia prezentowania ewentualnych nieodpowiednich treści. Ponadto nałożenie na operatora sieci społecznościowej online obowiązku filtrowania wszystkich wpisów może stać w sprzeczności z wyrokami Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Trybunał uznał bowiem, że niedopuszczalne jest nakładanie obowiązku wprowadzenia ogólnego systemu filtrowania, obejmującego wszystkich jego użytkowników, w celu zapobieżenia bezprawnemu używaniu utworów muzycznych i audiowizualnych 3. Debata nad zjawiskiem mowy nienawiści w sieci doprowadziła również do złożenia przez Platformę Obywatelską kontrowersyjnych propozycji legislacyjnych, zaprezentowanych pod koniec listopada 2012 r. 4 Nowe założenia rozszerzały pojęcie mowy nienawiści na naturalne lub nabyte cechy osobiste lub przekonania oraz poglądy polityczne. W praktyce ciężko skonkretyzować tak scharakteryzowane znamiona czynu zabronionego. Nie można również wykluczyć, że powyższe zmiany doprowadzą do sytuacji, w której manifestowanie 3 Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej 16 lutego 2011 r. w orzeczeniu wydanym w sprawie Belgische Vereniging van Auteurs, Componisten en Uitgevers SABAM przeciwko Netlog NV (sygn. C-360/10). Potwierdził tym samym stanowisko wyrażone we wcześniejszym orzeczeniu z 24 listopada 2011 r. w sprawie Scarlet Extended SA przeciwko Belgische Vereniging van Auteurs, Componisten en Uitgevers SABAM (sygn. C-70/10). 4 Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy Kodeks karny z 27 listopada 2012 r., druk sejmowy nr
8 odmiennych poglądów politycznych lub żartów z przynależności społecznej będzie karane. Umieszczenie w ustawie zapisu o poglądach politycznych może wprowadzić cenzurę polityczną i nadmiernie chronić środowisko polityków, które przed krytyką uchronić się nie powinno. Kolejny problem to zbyt szerokie ujęcie zjawiska mowy nienawiści, obejmujące również naturalne lub nabyte cechy osobiste lub przekonania. Projektodawca, formułując brzmienie przepisu w ten sposób, chce uniknąć otwartego poszerzenia katalogu cech, ze względu na które należy szczególnie chronić określone osoby chodzi tu o kwestię orientacji seksualnej i tożsamości płciowej. Tak enigmatyczne zdefiniowanie tej przesłanki może bardzo osłabić skuteczność wyjątkowej ochrony, jaką prawo powinno gwarantować szczególnie narażonym grupom 5. O ile konkretny projekt zmian legislacyjnych nie był jeszcze znany w trakcie trwania konferencji, o tyle wśród panelistów panowała zgoda, że nie ma potrzeby zaostrzania lub zmiany prawa, chyba że w celu wdrożenia standardów płynących z orzecznictwa ETPC. Wolność słowa nie jest prawem absolutnym, podlega ona ograniczeniu, m.in. gdy ingeruje w prawa i wolności innych osób. ETPC dopuszcza w swoim orzecznictwie odpowiedzialność karną za słowo w przypadku, gdy doszło do wykorzystania mowy nienawiści. Jednakże prawo umożliwiające penalizacje mowy nienawiści musi być bardzo precyzyjne 6. Paneliści w czasie zorganizowanej przez nas konferencji zgodzili się, że nie ma potrzeby ingerencji w przepisy k.k. dotyczące mowy nienawiści. Niezbędne jest natomiast bardziej rygorystyczne podejście w osądzaniu i ściganiu przez wyznaczone organy państwowe przestępstw będących skutkiem nienawiści. Składamy na Państwa ręce niniejszy tom złożony z referatów wygłoszonych na konferencji. Do tomu dołączyliśmy w ramach materiałów dodatkowych ważne głosy w dyskusji, które pojawiły się w ogólnopolskiej debacie na temat mowy nienawiści. Mamy nadzieję, że zebranie głosów ekspertów i autorytetów przyczyni się do sprawniejszego wykrywania tego niebezpiecznego zjawiska w sieci. Summary: Hate speech online. Introduction The Observatory of Media Freedom in Poland, working under the auspices of the Helsinki Foundation for Human Rights, organized a conference titled Hate Speech on the internet. How to fight it? which took place on the 29th of Octo- 5 Wyrok ETPC z dnia 9 lutego 2012 r. w sprawie Vejdeland przeciwko Szwecji (skarga nr 1813/07). 6 Wyrok ETPC z dnia 24 lutego 2009 r. w sprawie Długołęcki przeciwko Polsce (skarga nr 23806/03). 10
9 ber 2012 at Warsaw University. The impetus for the event was the publication of an open letter titled Stop online hatred in a newspaper Tygodnik Powszechny, and the debate that arose around this article. The goals of the conference were to estimate the incidence of hate speech on the web, determine the reasons behind the phenomenon, and also to ascertain means by which to fight it. Is the existing law sufficient to address problems caused by internet hate speech? Do the prosecutors combat these hate crimes sufficiently? Is premoderation a remedy for the hate comments? The panelists of the conference agreed that there is no need to amend the provisions of the Criminal Code with regard to hate speech. Instead, prosecutors and courts need to more rigorously implement the current hate speech provisions. This compilation of papers contains the panelists speeches that were delivered at the conference. Additionally, a few writings from experts in the national debate on hate speech are included. Hopefully this publication will contribute to the efficient prosecution of online hate speech. 11
10 I. MATERIAŁY Z KONFERENCJI
11 Ewa Łętowska Zwodnicze uroki pokusy karania hate speech 7 Wiara we wszechmoc prawa jest znacznie większa niż wiara we wszechmoc medycyny, ale prawu to na zdrowie nie wychodzi, niestety. Jeżeli lekarz mówi nam, że nie wie, jaka jest przyczyna niepokojących objawów, że musi przeprowadzić dodatkowe badania, analizy, wykluczyć różne hipotezy, a ciągle nie może postawić diagnozy nie mamy pretensji. Ze zrozumieniem, admiracją i prawdziwą fascynacją śledzimy diagnostyczne zmagania aroganckiego i genialnego doktora House a. Rozumiemy, że lekarstwo może skutecznie działać tylko wtedy, gdy jest prawidłowo dobrane i aplikowane zgodnie ze wskazaniami. Pokornie akceptujemy opór materii i istnienia choroby nie uznajemy za dowód bezużyteczności medycyny. Natomiast prawu nie wybaczamy. Samo istnienie patologii uznajemy za dowód bezsiły lub bezsensu prawa, o którym wtedy mówimy, że nie działa, albo że jest złe, a więc trzeba je zmienić, i to najlepiej rozbudowując wachlarz kompetencji prokuratora i represji przez niego stosowanych. Nie dopuszcza się myśli o tym, że prawo jest wprawdzie reakcją na patologię, ale nie spowoduje, że jej w ogóle nie będzie; że przyczyny przegranej prawa nie zawsze i nie w pełni mają związek z tym, jaką prawo ma treść, lecz że zależą one od warunków, w jakich prawo działa i jaki poziom (zawodowy, organizacyjny, aksjologiczny, etyczny) reprezentują czyniący z prawa użytek; że wreszcie governance wykonywana przez prawo nie zawsze dokonuje się tylko poprzez represję. Istnieje wszak jeszcze odpowiedzialność cywilna (i to w różnych postaciach). I nie zawsze represja wymaga aktywności prokuratury, bo istnieją także przestępstwa prywatnoskargowe. Niby to wszystko jest wiadome, a przecież ciągle zwodniczym urokom pokusy karania ulegają nie tylko nieoświeceni i zmanipulowani, ale także politycy (tych posądzam raczej o populistyczne wyrachowanie), stabloidyzowane media, a nawet prawnicy, którzy wydawałoby się są uodpornieni na takie manewry. Nie tak dawno zwrócili się do mnie redaktorzy Tygodnika Powszechnego z prośbą o podpisanie apelu skierowanego przeciw mowie nienawiści, zwłaszcza tej obecnej w internecie. Kto choć raz wszedł na jakieś forum, wie, o co chodzi. Redakcja połączyła apel z propozycjami wzmocnienia ograniczeń i kon- 7 Tekst ukazał się w Dzienniku Gazecie Prawnej 5 grudnia 2012 r. 15
12 troli (premoderacja) treści umieszczanych w internecie, a także postulatem surowego karania, gdyby istniejące zakazy nie były przestrzegane. I tutaj zabito mi ćwieka. Zgadzam się z intencjami: zamanifestowaniem niechęci i sprzeciwu wobec werbalnej swawoli i poniżania ludzi przez anonimowych siewców nienawiści oraz zdaję sobie sprawę z siły rażenia złego słowa. Ale nie spodobała mi się zaproponowana terapia. Dlatego tak napisałam do redakcji: Nie całkiem mi się formuła waszego apelu podoba: nie tyle chodzi o konieczną zmianę prawa (nie widzę takiej konieczności), ile praktyki (z wygodnej na niewygodną dla prokuratury), a właściwie uświadomienie prokuraturze tego, czego nie dostrzega aksjologicznie. Akcentowanie kolejnych zmian w prawie to w tej sytuacji nieporozumienie, bo zwraca się uwagę na to, że rzekomo brakuje narzędzi, że trzeba wzmóc formalną represyjność prawa itd. Tak nie chwycimy byka za rogi. Prawda jest taka: prokuraturze się nie chce, bo tak wygodnej. Ale dla mnie taka postawa jest obłudna i abominacyjna. Dlatego podpiszę ten apel, chociaż wasze nawoływania do zmiany prawa mnie nie przekonują, a nawet uważam je za szkodliwe. Stanęło na tym, że apel podpisałam, a Tygodnik opublikował to moje votum separatum w oddzielnym liście. Oczywiście nikt na to ostatnie nie zwrócił uwagi, jak to z separatami niestety zazwyczaj bywa. Jakieś 50 lat temu, kiedy dopiero wkraczaliśmy w wiek informacji, Kanadyjczyk Marshall McLuhan powiedział, że elektroniczne media (wówczas jeszcze w erze przedinternetowej - najnowocześniejszym medium była telewizja) zrodziły globalizację komunikacyjną, w której medium staje się przekazem. Że miał rację, to widać. Internet jest wszak tylko środkiem, instrumentem, medium. A przecież charakter tego medium, jego transgraniczność, niezależność od rządów i hierarchii, wydaje się mieć większy wpływ niż sama przekazywana treść. Wokół internetu i tego, komu przypadnie ta dziko dotychczas rosnąca jabłoń, ciągle toczą się wojny i podchody, których tylko próbkę mieliśmy przy sporze o ACTA. Ale w dyskusji pod hasłem mowa nienawiści w internecie, w którą wpisuje się apel Tygodnika, pojawia się inne, podwójne nieporozumienie. Bo słowo w internecie ma (jak na razie) identyczny prawny walor co słowo pojawiające się w gazecie, radiu czy telewizji. To, co występuje w internecie, podlega więc identycznej prawnej ocenie jak to, co umieszcza się w innych mediach. I nie ma powodu, aby fakt użycia internetu jako środka przekazu dawał podstawy do odmiennego prawnego traktowania tego, co tam ujęto. I to zarówno in plus, jak i in minus. I to jest pierwsze nieporozumienie rodzaj środka przekazu z punktu widzenia istniejącego prawa chroniącego przed złym słowem jest prawnie nierelewantne. Po drugie, mowa nienawiści ang. hate speech to w ogólnym przekonaniu każdy rodzaj złego słowa, motywowanego nienawiścią, a nawet zwykłą niechęcią. Tymczasem jest to termin zarezerwowany dla re- 16
13 gulowanego przez k.k. (art. 256) propagowania totalitarnego ustroju państwa i nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym, etnicznym, rasowym, wyznaniowym. Nie każde sianie nienawiści, nie wszystkie pogardliwe, odzierające z godności i szacunku wypowiedzi dają podstawę do karania i ścigania (z urzędu) z tego właśnie przepisu. Tymczasem publicysty styka i tzw. ulica są skłonne do rozszerzającego rozumienia przestępstw z nienawiści, włączając w to wszelkie złe użycie słowa, motywowane niskimi pobudkami. Jeżeli więc np. (niestety, to potwierdzone badaniami!) dzietność lub starość budzą niechęć, to każdą demonstrację tej niechęci skłonni jesteśmy gotowi podciągać pod hate speech. Tymczasem polskie prawo termin ten rezerwuje tylko dla przywołanego art. 256 k.k. oraz zawiera wiele innych przepisów mówiących o sankcjach karnych za delikty słowa (realizowanych w postępowaniach wszczynanych ex officio albo z oskarżenia prywatnego) lub cywilnoprawnych. To w k.k.: pochwała wojny napastniczej (art ), znieważenie narodu (art. 133), znieważenie Prezydenta RP (art ), znieważenie polskiej lub obcej flagi (art. 137), obraza uczuć religijnych (art. 196), pochwała pedofilii (art. 200 lit.b), rozpowszechnianie pornografii (art. 202), pomówienie (art. 212). A w innych ustawach: zaprzeczanie wbrew faktom zbrodniom komunistycznym lub nazistowskim (art. 55 ustawy o IPN) i już jako odpowiedzialność cywilna zakaz naruszenia dóbr osobistych (art. 23 i art. 24 k.c.). Sporo tego. Co więcej, wiele tych sytuacji wiąże się z represją w postaci kar pozbawienia lub ograniczenia wolności. Niebezpodstawnie nasze prawo może być krytykowane za nadmierną represyjność. Standard strasburski z podejrzliwością przyjmuje kary wolnościowe jako represję za zniewagi, obrazę, naruszenie uczuć religijnych (zwłaszcza dokonanych w ramach dyskursu społecznego, krytyki czy w ramach korzystania z wolności twórczości artystycznej). Delikty słowa z natury rzeczy mają charakter nieostry. Wyznaczniki ich granic są płynne, ocenne, a często wymagają oceny intencji sprawcy (przestępstwa z nienawiści). Kodeks karny ustawia tu jednak wysoką pod względem ideowym i politycznym poprzeczkę, nie dopuszczając do zbyt łatwego uznawania wypowiedzi za hate speech. Internet sprzyja anonimowości, a to ułatwia życie posługującym się złym słowem. Prokuraturze czasem brak dostatecznej wrażliwości i umiejętności odróżnienia krytyki, karykatury czy satyry od klasycznej hate speech. Czasem tego odróżnienia nie umie czytelnie przedstawić. Czasem nie chce się angażować tam, gdzie sukces jest wątpliwy, a krytyka polityczna czy ideowa dyskredytacja gwarantowane. Internet ze swym ogromnym zasięgiem, sprawnością (jako środek komunikacji), trudno przełamywalną dla korzystających z anonimowości ułatwia swawolę słowną i brutalizuje język. Ponadto istnieją czysto techniczne trudności w identyfikacji sprawcy przez po- 17
14 szkodowanego, co utrudnia sytuację zwłaszcza oskarżycielowi prywatnemu i poszkodowanemu cywilnie. Dlatego w dobie internetu trudno jest lansować myśl o wyższości (dla poszkodowanych) drogi oskarżenia prywatnego i drogi cywilnej. I to właśnie jest przyczyną tak chętnego nawoływania do ścigania z urzędu wszelkich naruszeń prawa w internecie. A także żądania cenzury prewencyjnej. Bo premoderacja forów, mimo zgrabniejszej nazwy, nie jest niczym innym jak właśnie cenzurą! I to o tyle jadowitą, że sprawowaną przez władzę gospodarczą, a nie przez organy państwa, których legitymizacja do ograniczania jednostek jest jednak, co do zasady, lepiej prawnie umocowana. No i najważniejsze: wszędzie, gdzie chodzi o delikty słowa, nadmierna restryktywność wywołuje tzw. efekt mrożący skłania do milczenia na zapas i to nawet wtedy, gdy to milczenie bynajmniej nie jest pożądane. Bo osłabia i hamuje debatę w sprawach publicznych, bez której nie ma demokratycznego społeczeństwa. Spokój cmentarzyska (to Schiller i jego Don Carlos) można wszak osiągnąć nie tylko dzięki cenzurze, ale i przez dobrowolną autocenzurę. Im bardziej oportunistyczne społeczeństwo, im mniej pewni siebie i swego métier słudzy sprawiedliwości, im słabiej wychodzi im uzasadnianie (na piśmie!) własnego poglądu (a to niestety cechy powszechnie u nas spotykane), tym o ten efekt mrożący łatwiej. Na tle apelu, jeżeli powstanie wątpliwość, czy wypowiedź komentatora nie narusza któregokolwiek przepisu, polski moderator zachowa się rozsądnie, gdy postąpi bezpiecznie i energooszczędnie czyli nic nie zrobi. Komentarz się nie ukaże, moderator uniknie ryzyka ostrzega przed konsekwencjami premoderacji przeciwnik apelu F. Wejman, obawiający się perwersyjnego uroku potencjalizacji karania. Oczywiście, istnieje wielka różnica między celowym zniesławianiem, obrażaniem, szczuciem a krytycznym dyskursem publicznym. Wolność słowa i wolność wyrażania poglądów nie usprawiedliwia naruszania praw i wolności innych to elementarz praw człowieka. Dlatego nie przekonują mnie ci, którzy uważają, że w internecie i właśnie akurat w nim, tylko dlatego, że jest internetem, można umieścić wszystko o wszystkim. W internecie wolno tyle i tylko tyle, ile wolno w innych mediach. Ani mniej, ani więcej. Medium jest obojętne, a granicą wolności słowa niezależnie od tego, gdzie jest głoszone są prawa i wolności innych ludzi, ich godność i prywatność. Dlatego sympatyzując z ideą apelu Tygodnika Powszechnego, akcent kładłam nie tyle na potrzebę nowego prawa (zresztą, jak się dobrze przyjrzeć polskiemu prawu, to te niby nowe propozycje wcale nie są takie nowe), co na czynienie dobrego użytku przede wszystkim z tego, co już jest dostępne jako ochrona przed złym słowem. Złe słowo to słowo szczujące, raniące, poniżające, szydzące, nawołujące do czynów gwałtownych. Ale też przyznam nie zaliczam do tej kategorii prze- 18
15 śmiewczej satyry czy karykatury (nawet ostrej dlatego nie przekonuje mnie konieczność interwencji we wczesnych godzinach rannych w domu internauty umieszczającego satyryczne rysuneczki czy filmiki). Nie przekonuje mnie karanie internauty za zniewagę prezydenta, podobnie jak zresztą karanie piosenkarki za żart z Biblii. Zakazy zniewag i obraz konkretyzują sądy, one w rzeczywistości kształtują dozwolone ramy wypowiedzi. A nasze sądy kiepsko sobie radzą z ironią, sarkazmem, z niektórymi postaciami sztuki performatywnej, sytuacją, gdy trzeba opisać przestępstwo inspirowane nienawiścią, i nie najlepiej udaje im się trudna sztuka werbalizacji czegoś, co nie jest dosłownością à la lettre. Granice między słowem, bez którego nie ma demokracji, i słowem, które zabija wolność lub prawo innego człowieka, obecnie nie rysują się u nas jasno. Sądowy standard, który służy ich wytyczeniu na tle prawa, znajduje się ciągle na etapie ustalania metodą prób i błędów. Trochę szkoda, że tworzeniu k.k. w 1997 r. nie towarzyszyła refleksja nad tym, iż przy zniewagach i obrazach różnych osób nie zawsze cecha związana z ich publicznym charakterem powinna być traktowana jako czynnik obciążający. Trudno to bowiem pogodzić z aksjologią Konstytucji, w której w art. 14 wśród zasad ustrojowych sformułowano wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Ustawodawca zatem (jako adresat zasad ustrojowych) jest zobowiązany, aby kształtując ustawodawstwo zwykłe (w tym karne), mieć na uwadze rangę wolności prasy i mediów (także internetu) umożliwiających komunikowanie się w społeczeństwie. Powinny o tym też pamiętać sądy przy rozstrzyganiu pojedynczych spraw i kształtowaniu standardu ochrony przed złym słowem. A apele o cokolwiek muszą się wystrzegać zwodniczego uroku łatwej zbyt łatwej pokusy karania. Summary: Deceitful charm of prosecuting hate speech Professor Ewa Łętowska analyses the existing regulations aimed at combating hate speech and concludes that there is no need for specific new law in Poland to address hate speech on the internet. Instead, there is a need to adapt and use those legal tools that are currently available. The belief in the omnipotence of the law is much greater than the belief in the omnipotence of medicine. Unfortunately, we are too critical when it comes to the former. We understand that a medical cure can be effective only if it is properly selected and applied as directed. We humbly accept the resistance of matter and do not recognize the existence of the disease as evidence of medi- 19
16 cal futility. However, in case of law, it works in the opposite fashion. The very existence of pathology is recognized as a proof of powerlessness or nonsense. We always tend to say that the law does not work or that it s wrong and therefore must be changed, and the best way to fix it is to expand the powers of the public prosecutor. This line of thought should be changed explains E. Łętowska. According to E. Łętowska, the internet should be treated as any other medium one may write online in the same manner as any other medium, neither less nor more. Content on the internet is subject to the same legal assessment as that which is placed in other media. Therefore, E. Łętowska claims that introducing stricter laws on internet hate speech is unnecessary. Also, one should generally resist the temptation of imposing additional criminal sanctions on freedom of expression. 20
17 Andrzej Seremet Rola prokuratury w ściganiu przestępstwa mowy nienawiści Pomimo ciążących na mnie, w tak gorącym okresie dla funkcjonowania prokuratury, obowiązków służbowych, zdecydowałem się wziąć udział w tym spotkaniu, gdyż mowa nienawiści, zjawiska rasizmu, antysemityzmu i związanej z nimi nietolerancji są nie tylko pogwałceniem praw poszczególnych jednostek i grup, lecz także poważnym zagrożeniem dla porządku społecznego. Stanowią też istotny pryzmat, przez który nasz kraj jest oceniany na arenie międzynarodowej. Szkoda chyba czasu na przytaczanie w tym gronie opisu stereotypu Polaka antysemity i ksenofoba. Truizmem jest stwierdzenie, że miejscem występowania tej kategorii przestępczości jest coraz częściej internet, wirtualna przestrzeń dająca użytkownikom poczucie anonimowości, a przez to bezkarności. Oczywiste jest również, że obowiązkiem organów ścigania, prokuratury oraz wymiaru sprawiedliwości jest podejmowanie odpowiednich działań zmierzających do przeciwdziałania narastającemu problemowi rasizmu i antysemityzmu, w tym występowaniu tych zjawisk w internecie. Zwalczanie tego niezwykle szkodliwego społecznie problemu wymaga od organów państwa długofalowej strategii, a w szczególności podjęcia odpowiednich działań ze strony organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Działania takie były udziałem Prokuratury Krajowej już od 2004 r. i są kontynuowane obecnie w Prokuraturze Generalnej. Związane były w ścisłym zakresie z realizowaniem przez prokuraturę zadań nałożonych przez Krajowy Program Przeciwdziałania Dyskryminacji Rasowej, Ksenofobii i Związanej z Nimi Nietolerancji na lata Pomimo zakończenia tego Programu prokuratura kontynuuje działania zmierzające do zrealizowania sformułowanych wówczas zadań. Przestępstwa będące skutkiem nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych i wyznaniowych pozostają bowiem w szczególnym polu zainteresowania Prokuratury Generalnej. W tej grupie przestępstw wszystkie prawomocne decyzje merytoryczne kończące postępowania o odmowie wszczęcia postępowania lub jego umorzeniu są badane przez jednostki nadrzędne prokuratur, tj. przez prokuratury okręgowe i apelacyjne, a w niektórych przypadkach, dotyczących doniosłych społecznie i kontrowersyjnych decyzji, także w Departamencie Postępowania 21
18 Przygotowawczego Prokuratury Generalnej. W żadnej innej kategorii spraw nie istnieją takie zasady, aby badano prawomocne orzeczenia kończące wszystkie postępowania. Taki sposób działania pozwala jednak na eliminowanie nieprawidłowych decyzji podejmowanych przez prokuratorów w tych sprawach. W sytuacji stwierdzenia, w trakcie przeprowadzonych badań, niezasadności decyzji kończących postępowanie podejmowane są działania zmierzające do rozpoczęcia na nowo postępowania czy też uchylenia w trybie art k.p.k. postanowienia o umorzeniu postępowania bądź też wykonania czynności w trybie art k.p.k. W mojej ocenie dzięki tego rodzaju działaniom zdecydowanie zwiększyła się świadomość organów procesowych w zakresie szkodliwości społecznej przestępstw popełnianych z wyżej wymienionych powodów. Praktycznie wyeliminowano przypadki niezasadnego umarzania lub odmawiania wszczęcia postępowań przygotowawczych z powodu znikomej społecznej szkodliwości czynów. Znajduje to potwierdzenie w informacjach statystycznych w 2006 r. umorzono na tej podstawie tylko jedno postępowanie, a w latach nie odnotowano ani jednej takiej decyzji. W 2011 r. w dwóch sprawach zapadły orzeczenia o umorzeniu postępowania z uwagi na znikomy stopień społecznej szkodliwości czynu, przy czym w jednej z tych spraw orzeczenie to zostało uchylone w trybie art k.p.k. przez Prokuratora Generalnego. W pierwszym półroczu 2012 r. również żadnej sprawy nie umorzono na tej podstawie prawnej. Pragnę zauważyć, iż w ostatnich kilku latach zdecydowanie zwiększyła się liczba prowadzonych w tej kategorii postępowań przygotowawczych, zwłaszcza zaś przestępstw popełnianych z wykorzystaniem internetu. Wynika to między innymi z faktu większej świadomości prawnej obywateli, którzy reagują na wszelkie przejawy dyskryminacji i składają w związku z tym zawiadomienia o przestępstwie. Wiele z tych postępowań związanych jest z reakcją na doniesienia medialne o różnych incydentach mających podłoże dyskryminacyjne. Jedynie dla przykładu mogę wskazać, że w 2004 r. zarejestrowano w prokuraturach łącznie 24 sprawy tej kategorii, a w 2011 r. prowadzono łącznie 323 postępowania, w tym 272 nowych postępowań. Natomiast w pierwszym półroczu 2012 r. prowadzono 262 sprawy, wśród nich 158 postępowań dotyczyło nowych zdarzeń. Oczywiście liczby te są nieznaczne, jeśli weźmie się pod uwagę ogólną sumę postępowań prowadzonych w jednostkach organizacyjnych prokuratur. W przedstawionej liczbie prowadzonych postępowań mieszczą się również te sprawy, które dotyczą rasizmu, antysemityzmu czy też mowy nienawiści w internecie, odnoszącej się do przynależności narodowościowej, etnicznej, raso- 22
19 wej, wyznaniowej lub do bezwyznaniowości. Przykładowo, w 2011 r. na 323 prowadzone postępowania w sprawach o przestępstwa popełnione z motywów rasistowskich 74 (tj. około 23%) dotyczyły zdarzeń związanych z wykorzystaniem internetu. Z pozostających w dyspozycji prokuratury danych wynika, że na koniec 2011 r. zakończono 67 spraw w tej kategorii postępowań, w tym 22 sprawy umorzono (pięć z uwagi na brak znamion czynu zabronionego i 17 wobec niewykrycia sprawców), w 29 sprawach odmówiono wszczęcia postępowania, trzy sprawy zakończono w inny sposób, cztery sprawy zawieszono, w ośmiu sprawach skierowano akty oskarżenia przeciwko ośmiu osobom, w jednej sprawie skierowano wnioski o warunkowe umorzenie postępowania przeciwko dwóm osobom. Natomiast w pierwszym półroczu 2012 r. na 262 prowadzonych postępowań 82 dotyczyło przestępstw popełnionych z wykorzystaniem internetu. Na koniec pierwszego półrocza 2012 r. zakończono łącznie 58 spraw w tej kategorii postępowań, w tym 33 sprawy umorzono (osiem z uwagi na brak znamion czynu zabronionego i 18 wobec niewykrycia sprawców, cztery wobec braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu i trzy na innych podstawach), w 18 sprawach odmówiono wszczęcia postępowania, dwie sprawy zawieszono, w czterech sprawach skierowano akty oskarżenia przeciwko pięciu osobom, a w jednej sprawie skierowano wniosek do sądu o umorzenie postępowania wobec niepoczytalności sprawcy. Z analizy danych statystycznych wynika, że w przeciągu trzech ostatnich lat wśród spraw zakończonych w tej kategorii postępowań znacząco zwiększyła się liczba postępowań umorzonych, zwłaszcza wobec niewykrycia sprawców oraz w przypadku spraw, w których odmówiono wszczęcia postępowania. Natomiast w niewielkiej liczbie skierowano do sądów akty oskarżenia. Dlatego w drugiej połowie 2011 r. w Departamencie Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Generalnej przeprowadzono badania akt spraw karnych zakończonych orzeczeniami o umorzeniu lub odmowie wszczęcia postępowania przygotowawczego o przestępstwa popełniane z pobudek rasistowskich lub ksenofobicznych (z których proporcjonalna część dotyczyła przestępstw popełnionych z wykorzystaniem internetu). W efekcie powyższych badań przygotowano obszerne opracowanie dotyczące przestępstw z nienawiści (hate crimes), zawierające opis regulacji prawnych krajowych i międzynarodowych, ukazujące skalę zjawiska w Polsce oraz podające wskazówki metodyczne dla prokuratorów prowadzących lub nadzorujących postępowania przygotowawcze w sprawach dotyczących przestępstw popełnionych z nienawiści. Opracowanie to zostało przesłane do wszystkich prokuratur apelacyjnych w kraju z poleceniem przekazania go 23
20 do podległych jednostek prokuratury celem wykorzystania w bieżącej pracy przez prokuratorów. Zostało ono również opublikowane w miesięczniku wydawanym przez Prokuraturę Generalną Prokuratura i Prawo w lutym 2012 r. To opracowanie w szczególności zaś zawarte w nim wskazówki dotyczące sposobu prowadzenia postępowań przygotowawczych, sposobu gromadzenia materiału dowodowego, wykonywania czynności procesowych z udziałem świadków, pokrzywdzonych przestępstwem i podejrzanych ma za zadanie pomóc prokuratorom prowadzącym sprawy o przestępstwa popełniane na tle rasistowskim, zwłaszcza tym, którzy nie mają doświadczenia w prowadzeniu spraw w tej kategorii przestępstw. Część ze wskazówek odnosi się do przestępstw popełnianych przez sprawców z wykorzystaniem internetu. Ponadto w 2011 r. w Departamencie Postępowania Przygotowawczego rozpoczęły się również badania praktyki prokuratorskiej w sprawach zakończonych w 2010 r., dotyczących zjawiska rasizmu w internecie, których celem było ustalenie najczęściej popełnianych błędów w tej kategorii spraw i wypracowanie metodyki pozwalającej na ich uniknięcie. Badania zostały zakończone w maju 2012 r. i podsumowujące je sprawozdanie z dnia 28 czerwca 2012 r. zostało przesłane do wszystkich prokuratur apelacyjnych w kraju celem zapoznania z jego treścią wszystkich prokuratorów i wykorzystania zawartych w nim wskazań dotyczących występujących nieprawidłowości oraz błędów w postępowaniach w bieżącej pracy, by wyeliminować je w przyszłości. Niezależnie od powyższego sprawozdania, efektem prowadzonych badań było wystosowanie szeregu pism do Prokuratorów Apelacyjnych w poszczególnych badanych sprawach, w których zawarto uwagi odnośnie do przebiegu konkretnych postępowań, sposobu gromadzenia i przeprowadzania dowodów, zasadności decyzji merytorycznych oraz treści tego rodzaju decyzji. W części spraw wskazano na potrzebę rozważenia wykonania czynności w trybie art k.p.k. lub też podjęcia na nowo postępowania albo także jego podjęcia z zawieszenia. Również w 2011 r., dostrzegając potrzebę uzupełnienia oferty szkoleniowej dla prokuratorów prowadzących tego rodzaju postępowania, w ramach szkoleń zawodowych dla prokuratorów realizowanych przy użyciu urządzeń do wideokonferencji, zorganizowano szkolenie, którego tytuł brzmiał: Przestępczość wynikająca z nienawiści. Przestępstwa z art. 256 k.k. i art. 257 k.k.. Szkolenie to prowadził prof. dr hab. Zbigniew Ćwiąkalski z Uniwersytetu Rzeszowskiego. Pragnę podkreślić, że stały monitoring spraw o przestępstwa popełniane z motywów rasistowskich czy ksenofobicznych skutkuje nie tylko sporządzaniem sprawozdań z tej kategorii spraw za każde półrocze i cały rok, ale także przesyłaniem do wszystkich prokuratur apelacyjnych wniosków płynących 24