Source: https://ordoiuris.pl/rodzina-i-malzenstwo/analiza-deklaracji-warszawska-polityka-miejska-na-rzecz-spolecznosci-lgbt
Timestamp: 2019-05-23 19:29:28+00:00
Document Index: 44072904

Matched Legal Cases: ['art. 81', 'art. 94', 'art. 41', 'art. 41', 'art. 94', 'art. 9', 'art. 9', 'art. 11', 'art. 15', 'art. 9', 'art. 9', 'art. 18', 'art. 6', 'art. 19', 'art. 47', 'art. 48', 'art. 1', 'art. 9', 'art. 53', 'art. 48', 'art. 1', 'art. 86', 'art. 48', 'art. 14', 'art. 12', 'art. 73', 'art. 53', 'art. 32', 'art. 18', 'art. 68', 'art. 68', 'art. 68', 'art. 69', 'art. 19', 'art. 32', 'art. 113', 'art. 113', 'art. 47', 'art. 50', 'art. 57', 'art. 72', 'art. 18', 'art. 943', 'art. 113', 'art. 2', 'art. 1', 'art. 20', 'art. 25', 'art. 8', 'art. 7', 'Art. 60', 'art. 138', 'art. 18', 'art. 32', 'art. 2', 'art. 48', 'art. 18', 'art. 18', 'art. 1', 'art. 18', 'SK 54/13 ']

Analiza Deklaracji „Warszawska polityka miejska na rzecz społeczności LGBT+” podpisanej 18 lutego 2019 r. przez Prezydenta m. st. Warszawy Rafała Trzaskowskiego | Ordo Iuris
Przedmiotem niniejszej analizy jest Deklaracja „Warszawska polityka miejska na rzecz społeczności LGBT+” podpisana 18 lutego 2019 r. przez Prezydenta m. st. Warszawy Rafała Trzaskowskiego (dalej jako: Deklaracja)[1]. Deklarację opracowało Stowarzyszenie „Miłość Nie Wyklucza” (dalej jako: Stowarzyszenie MNW), którego celem statutowym jest m.in. prowadzenie działań „na rzecz wprowadzenia do polskiego prawa możliwości prawnej formalizacji związków osób tej samej płci”[2].
I. Charakter prawny i ogólna charakterystyka Deklaracji
Podpisana przez prezydenta Trzaskowskiego Deklaracja nie jest aktem prawa miejscowego w rozumieniu art. 81 ust. 2 oraz art. 94 Konstytucji RP. W przypadku analizowanej Deklaracji świadczyć może o tym już sam tytuł dokumentu. Co jednak istotniejsze, w świetle art. 41 ust. 1 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (dalej jako: u.s.g.)[3] akty prawa miejscowego stanowione są przez radę gminy (radę miasta) w formie uchwały. Określenie podmiotu wydającego dany akt ma natomiast kluczowe znaczenie dla oceny jego prawnego charakteru[4]. Organ wykonawczy gminy (miasta) – a takim jest właśnie prezydent stolicy – może ustanawiać akty prawa miejscowego jedynie w przypadkach niecierpiących zwłoki co następuje w formie zarządzenia (art. 41 ust. 2 u.s.g.). Akty takie zawierać mogą wyłącznie przepisy porządkowe.
Deklaracja nie jest zatem źródłem prawa powszechnie obowiązującego na obszarze Warszawy i nie rodzi żadnych skutków prawnych dla jej mieszkańców oraz jednostek organizacyjnych Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy. Ma jednak charakter programu politycznego, którego realizację zapowiedział prezydent Trzaskowski. Domyślać się zatem należy, że będzie on dążył do nadania kształtu normatywnego postulatom zawartym w Deklaracji. Możliwość transpozycji deklaracji politycznych do porządku prawnego – uwzględniając specyfikę aktów prawa miejscowego – wymaga jednak nie tylko przyjęcia ich przez kompetentny organ (jest nim Rada Miasta Stołecznego Warszawy, nie zaś prezydent) w określonej prawem formie, ale również oparcia ich o prawidłową podstawę prawną. Jak bowiem stanowi art. 94 Konstytucji RP, akty prawa miejscowego mogą być ustanawiane jedynie „na podstawie i w granicach upoważnień zawartych w ustawie”.
Deklaracja składa się z dwu zasadniczych części. Część wprowadzająca ma charakter deskryptywny – opisuje ona motywacje, jakie przyświecały autorom omawianego dokumentu. Część druga ma charakter programu społeczno-politycznego, którego realizacja zapowiedziana jest w części wprowadzającej. Dzieli się ona na pięć punktów obejmujących odrębne obszary życia społecznego: „I. Bezpieczeństwo”, „II. Edukacja”, „III. Kultura i sport”, „IV. Praca”, „V. Administracja”. W dalszej części analizy dokonana zostanie ocena poszczególnych części Deklaracji ze szczególnym uwzględnieniem przepisów Konstytucji RP.
Już w tym miejscu należy podkreślić, że realizacja większości z postulatów objętych Deklaracją wiązałaby się z gromadzeniem i przetwarzaniem tzw. danych wrażliwych, o których mowa w art. 9 ust. 1 Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych; dalej jako: RODO)[5]. Zgodnie ze wskazanym przepisem zabrania się przetwarzania danych osobowych ujawniających pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub światopoglądowe, przynależność do związków zawodowych oraz przetwarzania danych genetycznych, danych biometrycznych w celu jednoznacznego zidentyfikowania osoby fizycznej lub danych dotyczących zdrowia, seksualności lub orientacji seksualnej tej osoby.
Realizacja postulatów zawartych w Deklaracji wymagałaby natomiast przetwarzania danych związanych z jednej strony z poglądami politycznymi oraz przekonaniami religijnymi lub światopoglądowymi szeregu podmiotów – zwłaszcza pracowników jednostek podległych prezydentowi m. st. Warszawy oraz przedsiębiorców i pracodawców kooperujących z władzami warszawskimi. Wynika to zwłaszcza z zapowiedzi preferencyjnego traktowania „tęczowych sieci pracowniczych”. Z drugiej strony funkcjonowanie „hostelu dla osób LGBT+” wiązałoby się z koniecznością przetwarzania danych dotyczących orientacji seksualnych potencjalnych pensjonariuszy. Co najbardziej oburzające, instytucja „latarników” (pracowników szkół, którzy mieliby „monitorować sytuację uczniów LGBT+”) wiązałaby się rzecz jasna z przetwarzaniem danych wrażliwych uczniów warszawskich szkół.
O ile bowiem w przypadku osób o pełnej zdolności do czynności prawnych zakaz przetwarzania danych wrażliwych może być zniwelowany ze względu na wyrażoną przez nich wyraźną zgodę (zob. art. 9 ust. 2 lit. a RODO), o tyle w przypadku osób pozbawionych tejże zdolności, lub osób o ograniczonej zdolności do czynności prawnych, możliwość jej wyrażenia nie będzie możliwa. Przypomnieć w tym miejscu należy, że zgodnie z przepisami ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (dalej jako: k.c.)[6], dzieci, które nie ukończyły trzynastu lat w ogóle nie mają zdolności do czynności prawnych (art. 11 k.c.), natomiast małoletni, którzy ukończyli trzynasty rok życia mają co do zasady jedynie ograniczoną zdolność do czynności prawnych (art. 15 k.c.). Osoby takie nie są zatem władne do składania oświadczeń woli w ogóle lub samodzielnie, zaś zgodnie z literaturą przedmiotu „wyraźna zgoda”, o jakiej mowa w art. 9 ust. 2 lit. a RODO wiąże się ze złożeniem oświadczenia woli[7]. Należy zwrócić również uwagę, że inne przesłanki uchylające zakaz przetwarzania danych wrażliwych, określone w art. 9 ust. 2 RODO, nie znajdą zastosowania w przypadku uczniów szkół, czy pracowników, którzy nie wyrazili zgody na gromadzenie ich danych wrażliwych (przede wszystkich związanych z brakiem akceptacji dla postulatów politycznych ruchów „LGBT+”). W przypadku uczniów dotyczy to w szczególności przesłanki „ochrony żywotnych interesów” osoby, której dane dotyczą, bądź innej osoby fizycznej. W tej bowiem sytuacji, „latarnicy” w sposób arbitralny dokonywaliby oceny, co jest „żywotnym interesem” uczniów..
II. Część wprowadzająca Deklaracji
Część wprowadzająca Deklaracji ma na celu ujawnienie motywów jakie przyświecały autorom Deklaracji. Podkreśla się w niej, iż Deklaracja została wypracowana we współpracy ze środowiskami LGBT, a zatem – jak należy się domyślać – przede wszystkim ze Stowarzyszeniem MNW, choć wskazano w niej również inne organizacje o zbliżonym profilu ideologicznym. W części tej podnosi się, że: „Wśród prawie 2 milionów ludzi, którzy tworzą wspólnotę mieszkanek i mieszkańców Warszawy, nawet 200 tys. osób to członkowie społeczności LGBT+”. Nie jest natomiast wiadome źródło tych danych. Żadne dostępne statystyki nie pozwalają bowiem na stwierdzenie, jak liczna jest grupa osób prowadzących homoseksualny styl życia w Polsce, czy tym bardziej w Warszawie[8]. Odpowiedzi na to pytanie nie sposób odnaleźć również na witrynie internetowej Stowarzyszenia MNW[9].
Należy też zwrócić uwagę, że gdyby wbrew ich faktycznej autoidentyfikacji określić mianem „członków społeczności LGBT+” wszystkie zamieszkujące Warszawę osoby preferujące relacje jednopłciowe czy dotknięte zaburzeniami tożsamości płciowej, to nawet wówczas liczba ta nie posiadałaby żadnego pokrycia w rzetelnie prowadzonych badaniach statystycznych i socjologicznych. W odniesieniu do tego konkretnego pojęcia warto przypomnieć, że samozwańczy ruch polityczny określany jako „LGBT+” zrzesza w Polsce i w Warszawie niewielki odsetek aktywistów, którzy nie posiadają żadnej kompetencji do reprezentowania ogółu wszystkich mieszkańców stolicy posiadających skłonności homoseksualne czy zaburzenia tożsamości płciowej. Określanie ogółu tych osób mianem „osób LGBT+” stanowi zatem nadużycie. Co więcej, aktywiści tego ruchu nie tylko arbitralnie odmawiają takim osobom pomocy w ograniczaniu negatywnych skutków ich problemów, ale także dążą do wprowadzenia regulacji i praktyk, które już od najmłodszych lat poddawałyby warszawiaków indoktrynacji i presji, mających na celu zaszczepienie i utrwalenie w nich przekonania, jakoby to nie ich osobowość, ale problemy z seksualnością i płciowością stanowiły istotny i niezbywalny element ich tożsamości.
Nie jest również jasne na jakich przesłankach autorzy Deklaracji opierają twierdzenie o „…coraz większej akceptacji dla postaw skrajnych, otwartej mowy nienawiści stosowanej przez czołowych polityków rządu, radykalizacji postaw i coraz częściej pojawiających się incydentów przemocy i aktywności grup o jawnie faszystowskich poglądach oraz demontażu państwa prawa”, z którego wysuwają wniosek o konieczności wprowadzenia „skutecznych działań antydyskryminacyjnych”. Zauważyć bowiem trzeba, że zgodnie z danymi Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, wśród 886 odnotowanych przez Policję zbrodni motywowanych nienawiścią w 2017 r., jedynie 5 przypadków dotyczyło przestępstw związanych z orientacją seksualną albo identyfikacją płciową ofiary[10]. Jest to zatem niewiele ponad 1% tego rodzaju przestępstw ogółem. Nadmienić w tym kontekście można, że przeprowadzone w 2019 r. badania związane ze stopniem polaryzacji politycznej wśród Polaków wykazały, że osoby o konserwatywnej wrażliwości są częściej narażone na dehumanizację ze strony zwolenników formacji liberalno-lewicowych[11]. Być może zatem szczególna troska prezydenta Warszawy powinna zostać skierowana właśnie w tym kierunku.
Deklaracja wspomina również o instytucjonalizacji form pożycia osób tej samej płci, jako jednej z „priorytetowych potrzeb społeczności LGBT+”, sugerując posiadanie przez państwo narzędzi do urzeczywistnienia tego postulatu. W rzeczywistości tego typu instytucjonalizacja byłaby sprzeczna z treścią art. 18 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. We wskazanym przepisie ustrojodawca jednoznacznie definiuje małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, umieszczając je w kontekście rodziny, macierzyństwa i rodzicielstwa, z czego bezpośrednio wynika zakaz instytucjonalizacji wszelkich form pożycia alternatywnych dla małżeństwa, adresowanych zarówno do osób różnej, jak i tej samej płci[12].
III. Zagadnienia dotyczące bezpieczeństwa
Część Deklaracji poświęcona zagadnieniom związanym z bezpieczeństwem obejmuje trzy zasadnicze kwestie: przywrócenie funkcjonowania „hostelu interwencyjnego dla osób LGBT+”, wprowadzenie miejskiego mechanizmu monitorowania „przestępstwa z nienawiści motywowanych homofobią i transfobią” oraz zwiększenie dostępności wsparcia psychologicznego i prawnego dla osób prowadzących homoseksualny styl życia będących ofiarami tego rodzaju przestępstw, jak również wprowadzenie do stołecznych szkół osób określonych jako „latarnicy”, którzy według autorów Deklaracji mają „monitorować sytuację uczniów LGBT+ w warszawskich szkołach podstawowych i średnich” i wzmocnienie działań antyprzemocowych.
Odnośnie do propozycji reaktywowania „hostelu interwencyjnego” zwrócić należy uwagę, że skali całego kraju funkcjonuje sieć ośrodków interwencji kryzysowej, których oferta adresowana jest dla osób będących zarówno ofiarami przemocy, jak i znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej z innych przyczyn. Zgodnie z ustawą z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej (dalej jako: u.p.s.)[13] placówki takie są jednostkami organizacyjnymi pomocy społecznej (art. 6 pkt 5 u.p.s.), a ich prowadzenie należy do zadań własnych powiatu (art. 19 pkt 12 u.p.s.). Zgodnie z art. 47 ust. 3 u.p.s. w ramach interwencji kryzysowej udziela się natychmiastowej specjalistycznej pomocy psychologicznej, a w zależności od potrzeb – poradnictwa socjalnego lub prawnego, w sytuacjach uzasadnionych – schronienia do 3 miesięcy. Z tego rodzaju pomocy mogą skorzystać wszelkie osoby, niezależnie od ich preferencji seksualnych. Powstaje zatem pytanie o zasadność powoływania odrębnej placówki dedykowanej wyłącznie jednej, określonej grupie osób oraz jej finansowania ze środków publicznych. Warszawa, jako miasto na prawach powiatu, powinna zatem zadbać przede wszystkim o dofinansowanie placówek już istniejących i powszechnie dostępnych.
Podobne wątpliwości rodzą się w związku z wprowadzeniem monitoringu „przestępstw z nienawiści motywowanych homofobią i transfobią”. O ile bowiem sam monitoring i rozszerzenie dostępności pomocy psychologicznej ocenić należy w sposób pozytywny, to jego zawężenie do tak określonej kategorii rodzi już wątpliwości. Działania takie prowadzone mogą być przez poszczególne organizacje pozarządowe, natomiast same władze publiczne powinny z równą uwagą monitorować wzrost liczby przestępstw motywowanych nienawiścią w stosunku do wszelkich grup. Rekomendować zatem należy objęcie takim monitoringiem również przestępstw motywowanych nienawiścią względem chrześcijan oraz rodzin wielodzietnych. Warto również odnotować fakt, że wedle danych Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w Polsce przestępstwa motywowane nienawiścią względem chrześcijan są popełniane wielokrotnie częściej, niż te motywowane nienawiścią wobec osób o skłonnościach homoseksualnych[14].
Jednym z budzących największe wątpliwości postulatów wśród proponowanych w Deklaracji rozwiązań wydaje się postulat stworzenia „sieci «latarników» społecznych, czyli nauczycieli i nauczycielek lub pedagogów i pedagożek szkolnych, którzy i które będą monitorować sytuację uczniów LGBT+ w warszawskich szkołach podstawowych i średnich”. W praktyce oznaczałoby to objęcie szkół swoistym nadzorem politycznym, który skutkowałby zróżnicowaniem sytuacji uczniów ze względu na faktyczne lub jedynie domniemane problemy z seksualnością i tożsamością płciową lub samą deklarację w tym zakresie. Sugestia, że osoby takie „nie zawsze znajdują wsparcie wśród rodziny” (a to „wsparcie” miałyby zapewniać zamiast nich warszawskie szkoły), zmierza w kierunku otwartego naruszenia art. 48 Konstytucji, w którym ustrojodawca gwarantuje rodzicom prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. W zakresie, w którym działalność szkoły obejmuje wychowanie, a nie kształcenie, szkoła jedynie pomocniczo wspiera rodzinę, co ustawodawca zwykły wyraźnie podkreślił w art. 1 pkt 2 ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. - Prawo oświatowe (dalej jako: u.p.o.)[15]. Zastępowanie wychowania rodzinnego agendą ideologiczną ruchu „LGBT+” i przeciwstawianie ucznia jego własnej rodzinie jest absolutnie niedopuszczalne w świetle ustawy zasadniczej. Przypomnieć też należy, że działalność „latarników” musiałaby wiązać się z niedopuszczalnym prawnie przetwarzaniem danych wrażliwych na temat orientacji seksualnej uczniów, o których mowa w art. 9 ust. 1 RODO (zob. powyżej – pkt I niniejszej analizy).
IV. Zagadnienia dotyczące edukacji
W części Deklaracji poświęconej edukacji sformułowano trzy postulaty: wprowadzenie w każdej szkole „edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej, uwzględniającej kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej”, „aktywne wspieranie nauczycieli i dyrektorów” oraz „otwartość na inicjatywy trzeciego sektora”.
Już pierwszy postulat budzi szereg wątpliwości. Przede wszystkim jego urzeczywistnienie, polegające na wprowadzeniu przez miasto do szkół dodatkowych zajęć, wykraczałoby poza kompetencje organów jednostki samorządu terytorialnego. Ani Prawo oświatowe, ani wydane na podstawie tej ustawy rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej nie przewidują prowadzenia osobnej „edukacji antydyskryminacyjnej” w ramach edukacji szkolnej. Przeznaczone dla szkół „działania antydyskryminacyjne” figurowały w polskim porządku prawnym zaledwie przez dwa lata, wprowadzone na mocy rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 6 sierpnia 2015 r. w sprawie wymagań wobec szkół i placówek[16]. Instytut Ordo Iuris wydał wówczas opinię, w której wskazano wyraźnie, że tak sformułowany wymóg, który w praktyce miał stanowić podstawę kontroli szkół i placówek, nie znajdował oparcia w przepisach ustawowych i konstytucyjnych; oprócz braku upoważnienia do jego nałożenia podkreślono przede wszystkim jego niespójność aksjologiczną z ustawą stanowiącą podstawę do jego wydania. Wymóg „działań antydyskryminacyjnych” nie uwzględniał specyfiki szkół i placówek oraz lekceważył możliwości psychofizyczne uczniów, a także wspomagającą funkcję szkoły wobec rodziny w procesie wychowania. Okoliczności te powodowały istotną niespójność z ustawą zasadniczą, która gwarantuje, że wychowanie powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania (art. 53 ust. 3 w zw. z art. 48 ust. 1 zd. 2 Konstytucji RP)[17]. Po opublikowaniu analizy Ordo Iuris nowe rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 11 sierpnia 2017 r. w sprawie wymagań wobec szkół i placówek[18] nie zawierało już tego kontrowersyjnego wymogu. Kwestia ta jest na tyle istotna, że niedopuszczalne jest regulowanie jej w drodze rozporządzenia, a tym bardziej przy pomocy aktów prawa miejscowego.
Z dotychczasowych doświadczeń wynika, że tzw. edukacja antydyskryminacyjna niejednokrotnie stanowiła formę upowszechniania „ideologii gender” oraz indoktrynacji w duchu postulatów radykalnych ruchów społeczno-politycznych samoidentyfikujących się w oparciu o podejmowanie kontrowersyjnych praktyk seksualnych. Z powodu tych kontrowersji eksperyment włączający „działania antydyskryminacyjne” do programów nauczania został zakończony. Deklaracja idzie jednak o krok dalej, dookreślając to pojęcie przy pomocy odniesienia do „tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej”. Łączne powołanie się na oba te pojęcia pozwala przypuszczać, że należy je rozumieć nie jako ogół skłonności seksualnych danej osoby wobec osób przeciwnej lub własnej płci, ale tak, jak rozumieją je aktywiści ruchu „LGBT+”, odrywający płciowość od uwarunkowań biologicznych (w tym potencjalnego lub faktycznego posiadania lub wychowywania biologicznego potomstwa) i traktujący płeć jako przedmiot swobodnego wyboru.
Wątpliwości wobec rzetelności planowanych zajęć nie maleją po lekturze zapewnień, że mają być one „zgodne ze standardami i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO)”. Przypomnieć należy, że to właśnie WHO w swoich dokumentach zaleca praktyki deprawacyjne i seksualizujące wobec najmłodszych. Zgodnie ze standardami WHO seksedukatorzy powinni przekazywać dzieciom w wieku poniżej 4 lat takie treści jak „radość i przyjemność z dotykania własnego ciała”, „masturbacja w okresie wczesnego dzieciństwa” oraz „odkrywanie własnego ciała i własnych narządów płciowych”, dzieci w wieku od 4 do 6 lat mają zgłębiać tematykę związków osób tej samej płci, a w wieku od 6 do 9 lat mają być nauczane o różnych metodach antykoncepcji, poznawać „seks w mediach (łącznie z Internetem)” oraz rozwijać swoje „zadowolenie i przyjemność z dotykania własnego ciała (masturbacja/autostymulacja)”. Kolejne etapy to przekazywanie dzieciom w wieku od 9 do 12 lat tematów: „przyjemność, masturbacja, orgazm”, „skuteczne stosowanie prezerwatyw i środków antykoncepcyjnych”, „miłość wobec osób tej samej płci” czy „różnice między tożsamością płciową i płcią biologiczną” a wreszcie „pierwsze doświadczenia seksualne” (przypomnieć należy, że chodzi o dzieci, które nie ukończyły 12 roku życia!), w wieku 12 do 15 lat: „tożsamość płciowa i orientacja seksualna, w tym «coming out»/homoseksualizm”, „ciąża (także w związkach osób tej samej płci), bezpłodność, przerywanie ciąży, antykoncepcja, antykoncepcja doraźna” oraz „informacje o usługach doradczych dotyczących antykoncepcji”. Ostateczny cel tak prowadzonej „edukacji seksualnej” następuje wraz z ukończeniem 15 roku życia, kiedy tak uformowany młody człowiek powinien osiągnąć konkretną przemianę światopoglądową: „zmiana możliwych negatywnych odczuć, odrazy i nienawiści wobec homoseksualizmu na akceptację różnic seksualnych”, mieć świadomość istnienia „seksu powiązanego z wymianą dóbr ekonomicznych (prostytucja, seks za prezenty lub posiłki)” oraz wyrażać „otwartość na różnego rodzaju związki i style życia”[19].
Należy spodziewać się, że w kierunku formowania takich właśnie postaw zmierzałyby ewentualne praktyki wprowadzone do warszawskich szkół w zgodzie z opisanymi wyżej „standardami WHO”. Pozostaje to w diametralnej sprzeczności z „integralną wizją ludzkiej seksualności” umiejscowioną w podstawie programowej (rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 lutego 2017 r., Dz.U. 2017 poz. 356) w części poświęconej przedmiotowi „Wychowanie do życia w rodzinie”. Zgodnie z podstawą programową kształcenia ogólnego dla szkoły podstawowej „nauczyciele, realizując zajęcia z wychowania do życia w rodzinie, wspierając w tym zakresie obowiązki rodziców, powinni zmierzać do tego, aby uczniowie: znajdowali w szkole środowisko wszechstronnego rozwoju”, a zatem nie jednostronnej seksualizacji, „mieli świadomość procesu rozwoju psychoseksualnego”, nie zaś by uczono ich ulegania swoim odruchom i emocjom w zakresie płciowości, zamiast je kontrolować, „doceniali wartość rodziny i znali zadania, jakie ona pełni”, a więc nie jednopłciowych form pożycia intymnego lub relacji odrywających płciowość od odpowiedzialności i zadań właściwych dla człowieka w społecznym aspekcie jego życia, „uznawali godność człowieka, poszukiwali, odkrywali i dążyli do osiągnięcia celów życiowych i wartości ważnych dla odnalezienia własnego miejsca w rodzinie i w świecie”. Podstawa wymienia m.in. następujące cele kształcenia – wymagania ogólne: „II. Okazywanie szacunku innym ludziom, docenianie ich wysiłku i pracy, przyjęcie postawy szacunku wobec siebie. III. Pomoc w przygotowaniu się do zrozumienia i akceptacji przemian okresu dojrzewania. Pokonywanie trudności okresu dorastania”.
Realizacja treści programowych tych zajęć „powinna stanowić spójną całość z pozostałymi zadaniami wychowawczo-profilaktycznymi szkoły”. Także § 2 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 12 sierpnia 1999 r. w sprawie sposobu nauczania szkolnego oraz zakresu treści dotyczących wiedzy o życiu seksualnym człowieka, o zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa , o wartości rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji zawartych w podstawie programowej kształcenia ogólnego[20] podkreśla, że nie tylko wychowanie do życia w rodzinie, ale całość działań wychowawczych szkoły powinna być spójna i „wspierać wychowawczą rolę rodziny”, „promować integralne ujęcie ludzkiej seksualności” oraz „kształtować postawy prorodzinne, prozdrowotne i prospołeczne”.
Deklaracja osadzona w standardach WHO zaleca natomiast przekazywanie uczniom treści godzących w integralność procesu wychowawczego, gwarantowaną przez art. 1 u.p.o., który przenosi na poziom normatywny klasyczne, integralne ujęcie wychowania rozumianego jako „wspieranie dziecka w rozwoju ku pełnej dojrzałości w sferze fizycznej, emocjonalnej, intelektualnej, duchowej i społecznej”. Również preambuła u.p.o. podkreśla, że wychowanie służy „rozwijaniu u młodzieży poczucia odpowiedzialności”, zaś powinnością szkoły jest „przygotowanie każdego ucznia do wypełniania obowiązków rodzinnych i obywatelskich”.
Autorzy tekstu deklaracji zdają się jednak być poniekąd świadomymi niemożności skutecznego wdrożenia swoich postulatów na poziomie aktów prawa miejscowego czy nawet statutów szkół i placówek, dlatego jednocześnie zapowiadają „aktywne wspieranie” przez tych nauczycieli, którzy pomimo braku podstawy prawnej i tak będą podczas prowadzonych przez siebie zajęć poddawać uczniów treściom w duchu przedstawionego wyżej permisywnego modelu formacyjnego. Miasto miałoby wspierać taką postawę, wybierając stronę tak postępującego nauczyciela w przypadku ewentualnego konfliktu z kuratorium, z radą pedagogiczną lub z rodzicami uczniów.
Enigmatyczny postulat „otwartości na inicjatywy trzeciego sektora” wbrew swojemu dosłownemu brzmieniu zakłada raczej „zamkniętość” na organizacje inne niż te uprzywilejowane, którymi w wizji autorów deklaracji miałyby być „organizacje pozarządowe i społeczne działające na rzecz społeczności LGBT+”. Umieszczenie tego postulatu w grupie postulatów dotyczących „edukacji” pozwala przypuszczać, że organizacje te zajmowałyby się również pracą z uczniami. Przypomnieć zatem należy, że zgodnie z art. 86 ust. 2 u.p.o. w szkole mogą funkcjonować wyłącznie organizacje, których celem statutowym jest działalność wychowawcza albo rozszerzanie i wzbogacanie form działalności dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej szkoły lub placówki, i to jedynie po uzyskaniu pozytywnej opinii rady rodziców. Brak w deklaracji jakichkolwiek odniesień do tej szczególnej relacji rodziców z dziećmi i wynikających z niej regulacji konstytucyjnych i ustawowych każe ponownie wyrazić wątpliwość co do zgodności proponowanych w niej założeń z prawem do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48 Konstytucji).
V. Zagadnienia dotyczące kultury i sportu
W części Deklaracji dotyczącej kultury i sportu, prezydent Warszawy zobowiązał się do objęcia patronatem „Parady Równości”, utworzenia „centrum kulturowo-społecznościowego dla osób LGBT+”, zapewnienia „wolności artystycznej w miejskich instytucjach kultury” oraz do „rozpoznania potrzeb i wsparcia klubów sportowych skupiających osoby LGBT+”.
Objęcie „Parady Równości” patronatem prezydenta Warszawy zależy oczywiście od jego własnej decyzji. Niemniej jednak deklarowanie tego na kilka miesięcy przed prawdopodobnym zgłoszeniem wydarzenia rodzi zasadnicze wątpliwości. Należy bowiem podkreślić, że zgodnie z art. 14 ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. – Prawo o zgromadzeniach (dalej jako: u.p.z.)[21], organ gminy (w tym przypadku – prezydent m. st. Warszawy) jest zobligowany do wydania decyzji o zakazie zgromadzenia w określonych tym przepisem sytuacjach. Zapowiadany a priori patronat może zatem rzutować na bezstronność organu, jeżeli na późniejszym etapie miałoby się okazać, że z określonych względów zgromadzenie nie może się odbyć. Podobne zarzuty mogą zostać podniesione w przypadku, gdyby w tym samym miejscu i czasie zostały zgłoszone alternatywne zgromadzenia (kontrmanifestacje – por. art. 12-13 u.p.z.).
Odnośnie do deklaracji zapewnienia „wolności artystycznej” w miejskich instytucjach kultury, to co do zasady nie budzi ona obiekcji. Trzeba jednakże postawić pytanie, co autorzy Deklaracji rozumieją pod pojęciem „prób ingerowania w wolność artystyczną” oraz „politycznie umotywowanego cenzurowania sztuki”. Niejasne są również użyte pojęcia „homofobii i transfobii”, od których cała sfera kultury miałaby pozostać „wolna”. Głębsza analiza tych postulatów prowadzi bowiem do wniosku o ich wzajemnej sprzeczności. Zgodnie z art. 73 Konstytucji RP każdemu zapewnia wolność twórczości artystycznej, a zatem deklaracja o jej ograniczaniu, tak by pozostała wolna od bliżej nieokreślonej „homofobii i transfobii” sugeruje właśnie stosowanie cenzury politycznej. Należy również wyrazić nadzieję, że pod stwierdzeniem o zdecydowanym sprzeciwie władz miasta względem „prób ingerowania w wolność artystyczną” nie kryje się zapowiedź promowania wydarzeń, które pod pretekstem rzekomej wolności twórczości artystycznej służyć mają znieważaniu przedmiotów kultu religijnego i obrażaniu uczuć religijnych innych osób. Wolność ekspresji artystycznej znajduje bowiem swoje granice tam, gdzie mogłaby naruszać prawa i wolności innych osób, jak przykładowo wolność religii określona w art. 53 ust. 1 Konstytucji RP[22].
Odnośnie do finansowania z budżetu miasta „centrum kulturowo-społecznościowego dla osób LGBT+” oraz wspierania klubów sportowych zrzeszających osoby prowadzące homoseksualny styl życia, to powstaje pytanie dlaczego tylko tego rodzaju placówki i organizacje mają korzystać z preferencyjnego wsparcia majątkowego. Zgodnie z ustawą zasadniczą wszyscy są równi wobec prawa i mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne (art. 32 ust. 1 Konstytucji RP), a zatem premiowanie określonych placówek i zrzeszeń musi odbywać się według klarownych kryteriów i być racjonalnie uzasadnione. Okoliczności, które władze publiczne powinny w takich sytuacjach uwzględniać to przede wszystkim liczba partycypantów, realne potrzeby sprzętowe oraz lokalowe, itp. Za uzasadnione – w świetle regulacji konstytucyjnych – uznać należy zastrzeżenie szczególnych środków finansowych dla placówek wspierających rodziny (zob. art. 18 oraz 71 Konstytucji RP), dzieci, zwłaszcza te pozbawione opieki rodzicielskiej (art. 68 ust. 3 oraz 72 Konstytucji RP), kobiety ciężarne (art. 68 ust. 3 Konstytucji RP), osoby niepełnosprawne (art. 68 ust. 3 oraz art. 69 Konstytucji RP) oraz kombatantów (art. 19 Konstytucji RP). Nie wydaje się natomiast, by preferencje seksualne mogły być okolicznością, która uzasadniałaby szczególne uprzywilejowanie określonych organizacji społecznych. Pozostaje też pytanie, czy beneficjentami takich regulacji byłyby rzeczywiście osoby prowadzące homoseksualny tryb życia lub dotknięte zaburzeniami tożsamości płciowej (jednakże sam pomysł selekcji osób, których partycypacja w szczególnie dofinansowanym klubie sportowym umożliwiona byłaby za spełnieniem kryterium określonych preferencji seksualnych, jest mocno wątpliwy prawnie – zob. art. 32 ust. 2 Konstytucji RP), czy raczej grupa politycznych aktywistów, którzy mienią się rzekomymi rzecznikami interesów takich osób.
VI. Zagadnienia dotyczące pracy
Odnośnie do kwestii pracowniczych (w bardzo szerokim sensie) poruszonych w Deklaracji, prezydent Trzaskowski zobowiązał się do podpisania i wdrożenia w Urzędzie Miasta oraz jednostkach organizacyjnych mu podległych tzw. Karty Różnorodności oraz do współpracy z „pracodawcami przyjaznymi dla osób LGBT+”, w tym w szczególności z tzw. tęczowymi sieciami pracowniczymi.
Karta Różnorodności jest dokumentem, którego pierwotną wersję opracowali eksperci francuskiego Instytutu Montaigne z siedzibą w Paryżu[23]. W jego promowanie zaangażowana jest Komisja Europejska w ramach Europejskiej Platformy Kart Różnorodności przy Dyrekcji Generalnej ds. Sprawiedliwości Komisji Europejskiej[24]. W założeniu Karta ma wzmacniać wielokulturowość społeczeństwa poprzez propagowanie działań antydyskryminacyjnych[25]. Nie ona wiążącego charakteru, a jej przyjęcie nie jest obowiązkiem żadnej instytucji publicznej czy prywatnej.
Pomysł opracowania polskiej wersji Karty Różnorodności zrodził się w maju 2011 r., podczas spotkania przedstawicieli polskich oraz francuskich przedsiębiorców. Jej treść opracowywano w trakcie spotkań odbywających się w okresie od września do grudnia 2011 r., w których uczestniczyli przedstawiciele takich organizacji, jak stowarzyszenie Kampania Przeciw Homofonii oraz Fundacja Feminoteka, a także osoby zatrudnione w biurze ówczesnej Pełnomocnik Rządu do Spraw Równego Traktowania[26]. Kartę zaprezentowano w trakcie konferencji odbywającej się w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska[27].
Koordynatorem działań związanych z Kartą Różnorodności w Polsce jest Forum Odpowiedzialnego Biznesu[28]. W ramach działań związanych z wdrożeniem karty promuje się m.in. „akcje pozytywne”, które oznaczają w istocie dyskryminację wyrównawczą (przykładowo – w sytuacji, gdy kadra zarządzająca przedsiębiorstwa składa się w większości z mężczyzn, w sytuacji równych kompetencji kandydatów pierwszeństwo zawsze mieć będzie kobieta) oraz parytety pracowników określonej płci[29]. W stosunku do przepisów prawa powszechnie obowiązującego, w tym zwłaszcza do art. 113 ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy (dalej jako: k.p.)[30], sygnatariusze Karty zobowiązują się do rozszerzenia zakazu dyskryminacji na kategorie podmiotów wyróżnionych ze względu na m.in. bezwyznaniowość, orientację psychoseksualną, tożsamość płciową, status rodzinny, czy styl życia[31]. Tego rodzaju poszerzenie katalogu okoliczności, które objęte są zakazem dyskryminacji ma poniekąd charakter manifestacji ideologicznej, ponieważ art. 113 k.p. wyraźnie zabrania dyskryminacji z uwagi na wyznanie (w czym zawiera się również bezwyznaniowość) oraz orientację seksualną (różnica między „orientacją seksualną” a „orientacją psychoseksualną” pozostaje co najmniej niejasna). Wyróżnienie okoliczności „tożsamości płciowej” jest natomiast niezrozumiałe z uwagi na to, że wskazany przepis zabrania dyskryminacji ze względu na płeć i jest to pierwsza spośród wymienionych w nim okoliczności. Istotnym novum jest tu jedynie zakaz dyskryminacji ze względu na status rodzinny, która może dotyczyć w szczególności młodych mężatek, które niekiedy spotykają się z odmową zatrudnienia (lub zatrudnienia w określonej formie) z uwagi na „obawy” pracodawców związane z ich ewentualnym zajściem w ciążę, co wiąże się z objęciem ich szczególną ochroną (zob. przykładowo: art. 47 k.p.; art. 50 § 5 k.p.; art. 57 § 2 k.p.; art. 72 § 2 k.p., etc.). Z uwagi na nieostry charakter zupełnie niezrozumiały jest natomiast zakaz dyskryminacji ze względu na „styl życia”, bowiem pojęcie to jest tak szerokie, iż nie sposób określić jego zakres.
Większe wątpliwości rodzi natomiast postulat współpracy z tzw. tęczowymi sieciami pracowniczymi, który oznacza de facto preferencyjne traktowanie przez władze publiczne (władze m. st. Warszawy) określonych podmiotów, które wspierają konkretne inicjatywy polityczne, przede wszystkim związane z działalnością ruchów LGBT, w tym w szczególności sprzeczny z art. 18 Konstytucji RP postulat redefinicji pojęcia małżeństwa w prawie polskim. Jest to niedopuszczalne, motywowane ideologicznie, premiowanie określonej grupy przedsiębiorców ze środków publicznych. Stowarzyszenie MNW zupełnie wprost wskazuje na taki charakter „Tęczowych sieci pracowniczych” w sprawozdaniu merytorycznym z 2017 r.: „Wspieramy nieformalne zrzeszenia osób LGBT+, które w swoich miejscach pracy animują działania skierowane zarówno do wewnątrz firmy: przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, integrację społeczności osób LGBT+, budowanie poparcia dla idei równości małżeńskiej [podkreślenie – O.I.], jak i na zewnątrz firmy: wsparcie merytoryczne, rzeczowe i finansowe dla organizacji LGBT+, zwiększanie widoczności podczas Parady i marszy równości [podkreślenie – O.I.]. Wsparcie sieci pracowniczych polega na prowadzeniu w firmach specjalnych prelekcji i spotkań poświęconych sytuacji osób LGBT+ w Polsce oraz naszej pracy na rzecz wprowadzenia równości małżeńskiej [podkreślenie – O.I.]. Ponadto oferujemy firmom dostosowane do ich potrzeb szkolenia z różnorodności oraz wiedzy o potrzebach pracowników i pracowniczek LGBT+”. Oznacza to oczywistą agitację polityczną prowadzoną wśród pracowników, która może doprowadzić do zastraszania i dyskryminacji osób, które nie zgadzają się z postulatami ruchów LGBT, zwłaszcza w zakresie redefinicji pojęcia małżeństwa.
Każdy pracodawca ma obowiązek respektować przepisy kodeksu pracy oraz innych aktów, w tym aktów prawa europejskiego, służące zabezpieczeniu pracownika m.in. przed mobbingiem (art. 943 k.p.) czy dyskryminacją (art. 113 k.p.). Zauważyć przy tym trzeba, że jak wykazały badania Polskiego Towarzystwa Antydyskryminacyjnego, współfinansowane przez Fundację im. Stefana Batorego, w orzecznictwie sądów powszechnych najczęściej spotyka się sprawy pracownicze dotyczące dyskryminacji ze względu na wiek, płeć oraz przynależność związkową, natomiast orientacja seksualna czy pochodzenie narodowe dotyczą mniej niż 1% spraw[32]. Wskazane badania przytaczały również orzeczenie jednego z polskich sądów powszechnych (niestety pozbawione sygnatury i innych danych umożliwiających jego identyfikację), w którym słusznie zauważono, iż „miejsce pracy […] nie jest miejscem odpowiednim do prowadzenia rozmów o szczegółach życia, takich jak orientacja seksualna czy sposób realizacji potrzeb seksualnych”[33]. Omawiany fragment Deklaracji uznać zatem należy za niedopuszczalną polityczną presję na środowisko pracodawców, który w żadnym wypadku nie może być akceptowany w demokratycznym państwie prawnym (art. 2 Konstytucji RP), które ma być dobrem wspólnym wszystkich obywateli (art. 1 Konstytucji RP). Z całą mocą podkreślić trzeba, że nie na tym polega zasada solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych, o której mowa w art. 20 Konstytucji RP. Realizacja tego postulatu stoi w sprzeczności z podstawowymi zasadami porządku prawnego Rzeczpospolitej.
VII. Zagadnienia dotyczące administracji
Jedynym z najbardziej niebezpiecznych z proponowanych w deklaracji rozwiązań wydaje się postulat zupełnej przebudowy warszawskiego systemu kontraktowania i zamówień publicznych, uzależniający współpracę miasta z podmiotami prywatnymi od akceptacji przez te podmioty politycznych roszczeń ruchu „LGBT+”. W umowach zawieranych z miastem od kontrahentów ma się odtąd wymagać podporządkowania specjalnym „klauzulom antydyskryminacyjnym[A1] ”, a brak ich akceptacji może być istotnym powodem niezawarcia umowy. Taka regulacja rażąco naruszałaby gwarantowaną przez art. 25 ust. 2 Konstytucji RP zasadę zachowywania bezstronności władz publicznych w Rzeczypospolitej Polskiej w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, przypominaną w postaci zasady bezstronności organów administracji publicznej, zawartej w art. 8 § 1 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. - Kodeks postępowania administracyjnego[34].
Zauważyć również należy, że przedmiotowy postulat zawarty w Deklaracji może stać w sprzeczności z przepisami ustawy z dnia 29 stycznia 2004 r. – Prawo zamówień publicznych (dalej jako: p.z.p.)[35]. Zgodnie z art. 7 ust. 1 p.z.p.: „Zamawiający przygotowuje i przeprowadza postępowanie o udzielenie zamówienia w sposób zapewniający zachowanie uczciwej konkurencji i równe traktowanie wykonawców oraz zgodnie z zasadami proporcjonalności i przejrzystości”. Art. 60f wskazanej ustawy stanowi z kolei, że: „Zamawiający po wyborze najkorzystniejszej oferty może w celu potwierdzenia zobowiązań finansowych lub innych warunków zawartych w ofercie negocjować z wykonawcą, którego oferta została wybrana jako najkorzystniejsza, ostateczne warunki umowy, o ile nie skutkuje to zmianami istotnych elementów oferty lub zmianami potrzeb i wymogów określonych w ogłoszeniu o zamówieniu ani nie prowadzi do zakłócenia konkurencji lub dyskryminacji wykonawców”. W przypadku, gdyby „klauzule antydyskryminacyjne” zostały sformułowane w sposób zideologizowany mogłoby dojść do naruszenia zasady równego traktowania, w stosunku do przedsiębiorców, którzy odmawiają ich zaakceptowania. Nadmienić warto, że tego rodzaju sformułowanie zdarza się niekiedy w praktyce podmiotów funkcjonujących w Stanach Zjednoczonych. Przykładowo University of California-Davis przyjął, że dyskryminacja ze względu na religię dotyczyć może jedynie osób, które nie wyznają religii dominującej w danej kulturze, za którą uznano chrześcijaństwo[36]. Szczęśliwie kalifornijski uniwersytet szybko wycofał się z oburzającej regulacji[37].
Dotychczasowa działalność niektórych organizacji LGBT pozwala sugerować, że postulat wprowadzenia „klauzul antydyskryminacyjnych” może służyć próbom dławienia swobody zawierania umów oraz ograniczania wolności sumienia warszawskich przedsiębiorców. Obawy te formułowane są w oparciu o głośną sprawę „drukarza z Łodzi”, który został pociągnięty do odpowiedzialności za wykroczenie, polegające na odmowie wydrukowania plakatu promującego jedną z organizacji LGBT[38]. Należy przy tym pamiętać, że w sprawie „drukarza” sądy odstąpiły od wymierzenia kary[39], a będący podstawą rozstrzygnięcia art. 138 ustawy z dnia 20 maja 1971 r. – Kodeksu wykroczeń[40] pozwala jedynie na wymierzenie grzywny. Gdyby jednak podobna sprawa miała miejsce w Warszawie po zrealizowaniu postulatów Deklaracji o zamieszczaniu „klauzul antydyskryminacyjnych”, a obwiniony był najemcą lokalu należącego do miasta, w którym prowadziłby swoją działalność, to nietrudno wyobrazić sobie, iż władze Warszawy dążyłyby do rozwiązania umowy. Jakkolwiek działanie takie byłoby zapewne pozbawione podstaw prawnych, to zanim spór doczekałby rozstrzygnięcia, przedsiębiorca postępujący w zgodzie z własnym sumieniem mógłby stracić prowadzone przedsiębiorstwo.
O dążeniach do utworzenia w Warszawie grupy uprzywilejowanej świadczy ostatni punkt deklaracji, zapowiadający powołanie zupełnie nowego urzędu: „pełnomocnika Prezydenta m.st. Warszawy ds. społeczności LGBT+”. Autorzy deklaracji zupełnie otwarcie deklarują, że nie chodzi już o „równe traktowanie”, a dotychczasowy sposób działania urzędu pełnomocnika Prezydenta m.st. Warszawy ds. równego traktowania „nie był optymalny”. Celem deklaracji nie jest równość, a pełna przebudowa systemu funkcjonowania jednostek organizacyjnych podległych prezydentowi Warszawy na rzecz uprzywilejowanej grupy osób identyfikujących się ze stylem życia i postulatami politycznymi ruchu „LGBT+”. Autorzy wymieniają przykładowe działania w kierunku wprowadzenia tego uprzywilejowania: mają to być „zmiany w formie rozpisywanych konkursów, wymuszenie większej aktywności uwzględniającej wszystkie formy dyskryminacji i zapewnienie stabilnego i odpowiadającego rzeczywistym warunkom finansowania projektów oraz koordynacja realizacji niniejszej deklaracji”.
W świetle poczynionych ustaleń, stwierdzić trzeba, że zawarte w Deklaracji postulaty stoją w sprzeczności z szeregiem przepisów powszechnie obowiązującego w Polsce prawa, w tym w szczególności z przepisami Konstytucji RP. Konkludując powyższe wywody przyjąć zatem należy, że:
omawiana Deklaracja nie ma charakteru wiążącego i nie jest aktem prawa miejscowego;
podnoszony na wstępie Deklaracji postulat instytucjonalizacji związków intymnych adresowanych do osób tej samej płci (podobnie jak analogiczna propozycja dla osób płci przeciwnych) stoi w sprzeczności z art. 18 Konstytucji RP;
liczne postulaty zawarte w Deklaracji wiążą się z realnym uprzywilejowaniem określonych grup osób fizycznych oraz prawnych (w tym również przedsiębiorców, którzy afirmują działania ruchów LGBT), w związku z czym stanowią naruszenie art. 32 ust. 1 i 2 Konstytucji RP oraz stoją w sprzeczności z art. 2 Konstytucji RP;
postulaty związane z wprowadzeniem do szkół grupy osób, określonych jako „latarnicy” oraz inne postulaty związane z edukacją stoją w sprzeczności z art. 48 Konstytucji RP;
w istocie realizacja większości zawartych w Deklaracji postulatów nie byłaby działaniem prorównościowym, bowiem doprowadziłaby do faktycznego uprzywilejowania grupy podmiotów określonych według klucza ideologicznego.
[3] Tekst jedn.: Dz. U. z 2018 r., poz. 994.
[4] Zob. M. Kotulski, Akty prawa miejscowego w świetle uregulowań ustrojowych, „Kwartalnik Prawa Publicznego” 1/1 (2001), s. 49-50; K. Sikora, Akty prawa miejscowego w ramach konstytucyjnego systemu źródeł prawa powszechnie obowiązującego, „Annales UMCS” Sectio G, 64/1 (2017), s. 176.
[5] Dz. Urz. UE L 119 z 4 maja 2016 r.
[6] Tekst jedn.: Dz.U. z 2018 r., poz. 1025.
[7] P. Litwiński (red.), P. Barta, M. Kawecki, Rozporządzenie UE w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych. Komentarz, Warszawa 2017, s. 334.
[8] Przyznają to same organizacje LGBT: „Osoby LGBTQI stanowią populację ukrytą, w przypadku której wiarygodne dane dotyczące jej wielkości i podstawowych charakterystyk demograficznych są niedostępne. Jako wrażliwe, pytania o orientację seksualną oraz inną niż binarna tożsamość płciową nie są zadawane w ogólnopolskich badaniach sondażowych czy w prowadzonym przez Główny Urząd Statystyczny Narodowym Spisie Powszechnym” – P. Górska, M. Budziszewska, P. Knut, P. Łada, Raport o Polsce. Homofobiczne i transfobiczne przestępstwa z nienawiści a wymiar sprawiedliwości, Warszawa 2016, s. 14.
[9] Wszelkie dane przytaczane przez Stowarzyszenie pozbawione są odwołania do jakiegokolwiek źródła – zob. https://mnw.org.pl/program_samorzadowy_dla_lgbt/ (dostęp: 19 lutego 2019 r.).
[10] Dane dostępne pod adresem internetowym: http://hatecrime.osce.org/poland (dostęp: 19 lutego 2019 r.).
[11] P. Górska, Polaryzacja polityczna w Polsce. Jak bardzo jesteśmy podzieleni?, Warszawa 2019, s. 2.
[12] Zob. B. Banaszkiewicz, „Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny”. O niektórych implikacjach art. 18 Konstytucji RP,„Kwartalnik Prawa Prywatnego” 22/3 (2013), s. 619; W. Borysiak, komentarz do art. 18 Konstytucji RP, [w:] Konstytucja RP. Tom I. Komentarz do art. 1-86, [red.] M. Safjan, L. Bosek, Warszawa 2016, s. 484; M. Szydło, Instytucjonalizacja związków partnerskich w świetle art. 18 i 32 Konstytucji RP, „Zeszyty Prawnicze BAS” 4/56 (2017), s. 14.
[13] Tekst jedn.: Dz. U. z 2018 r., poz. 1508.
[14] Zob. dane dostępne pod adresem internetowym: http://hatecrime.osce.org/poland (dostęp: 19 lutego 2019 r.).
[15] Tekst jedn.: Dz.U. z 2018 r., poz. 996.
[16] Dz.U. z 2015 r., poz. 1214.
[17] O. Szczypiński, Opinia prawna dotycząca przekroczenia zakresu upoważnienia ustawowego w określeniu wymogu „działań antydyskryminacyjnych”, 13 czerwca 2017 r., dostępna pod adresem internetowym: https://ordoiuris.pl/edukacja/opinia-prawna-dotyczaca-przekroczenia-zakresu-upowaznienia-ustawowego-w-okresleniu-wymogu (dostęp: 20.02.2019 r.).
[18] Dz. U. z 2017 r., poz. 1611.
[19] Biuro Regionalne WHO dla Europy i BZgA, Standardy edukacji seksualnej w Europie Podstawowe zalecenia dla decydentów oraz specjalistów zajmujących się edukacją i zdrowiem, 2012, https://www.bzga-whocc.de/fileadmin/user_upload/Dokumente/WHO_BzgA_Standards_polnisch.pdf (dostęp: 20 lutego 2019 r.).
[20] Dz. U. z 1999 r., Nr 67 poz. 756.
[21] Tekst jedn.: Dz. U. z 2018 r., poz. 408.
[22] Zagadnieniu temu poświęcono wiele uwagi w nauce prawa – zob. przykładowo: Odpowiedzialność karna artysty za obrazę uczuć religijnych, [red.] F. Ciepły, Warszawa 2014, passim; M. Derlatka, Zasadność kryminalizacji obrazy uczuć religijnych, „Prokuratura i Prawo” 10 (2015), s. 41 i n.; M. Skwarzyński, Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie sygn. akt SK 54/13 w przedmiocie przestępstwa obrazy uczuć religijnych w świetle standardów strasburskich, „Przegląd Prawa Wyznaniowego” 8 (2016), s. 115 i n.
[23] Forum Odpowiedzialnego Biznesu, Łączy nas różnorodność. Przewodnik po Karcie Różnorodności, s. 7, dokument dostępny pod adresem: http://odpowiedzialnybiznes.pl/wp-content/uploads/2016/07/Karta-Roznorodnosci-Przewodnik-2016.pdf (dostęp: 20 lutego 2019 r.).
[24] Zob. informacje na stronie internetowej Komisji Europejskiej: https://ec.europa.eu/info/policies/justice-and-fundamental-rights/combatting-discrimination/tackling-discrimination_en (dostęp: 20 lutego 2019 r.).
[25] Zob. polską wersję Karty Różnorodności: http://odpowiedzialnybiznes.pl/wp-content/uploads/2016/03/karta-roznorodnosci-2016.pdf (dostęp: 20 lutego 2019 r.).
[26] Zob. Informacje zawarte pod adresem internetowym: http://odpowiedzialnybiznes.pl/historia-karty-roznorodnosci/ (dostęp: 26 lutego 2019 r.).
[28] M. Panek-Owsiańska, [w:] Forum Odpowiedzialnego Biznesu, Łączy nas różnorodność…, s. 3.
[29] Forum Odpowiedzialnego Biznesu, Łączy nas różnorodność…, s. 56.
[30] Tekst jedn.: Dz. U. z 2018 r., poz. 917.
[31] Forum Odpowiedzialnego Biznesu, Łączy nas różnorodność…, s. 16.
[32] D. Pudzianowska, Komentarz do wyników monitoringu stosowania przepisów antydyskryminacyjnych z zakresu prawa pracy, [w:] Prawo antydyskryminacyjne w praktyce polskich sądów powszechnych. Raport z monitoringu, [red.] M. Wieczorek, K. Bogatko, Warszawa 2013, s. 65
[33] M. Wieczorek, K. Bogatko, A. Szczerba-Zawada, Stosowanie przepisów antydyskryminacyjnych z zakresu prawa pracy – wyniki monitoringu, [w:] Prawo antydyskryminacyjne w praktyce polskich sądów powszechnych. Raport z monitoringu, [red.] M. Wieczorek, K. Bogatko, Warszawa 2013, s. 50. Z pewnym zaskoczeniem odnotować jednak można, że autorki badań, komentując ten wyrok dochodzą do przeciwnych niż sąd wniosków, stwierdzając że „stanowisko sądu może również prowadzić do utrwalania i sankcjonowania homofobicznych postaw oraz uprzedzeń względem homoseksualnych pracowników”, a zatem uważając zapewne, iż miejsce pracy powinno służyć afiszowaniu się ze swoimi potrzebami seksualnymi, a zadaniem pracodawcy jest afirmacja postulatów sprzecznych z polską Konstytucją.
[34] Tekst jedn.: Dz. U. z 2018 r., poz. 2096.
[35] Tekst jedn.: Dz. U. z 2018 r., poz. 1986
[36] Zob. materiały Alliance Defending Freedom pod adresem: https://www.adflegal.org/detailspages/blog-details/allianceedge/2017/10/18/uc-davis%27s-discriminatory-non-discrimination-policy (dostęp: 26 lutego 2019 r.).
[38] Zob. materiały dostępne pod adresem: https://ordoiuris.pl/wolnosci-obywatelskie/sad-najwyzszy-rozpatrzyl-kasacje-w-sprawie-drukarza-z-lodzi-odraczajac oraz https://www.gosc.pl/doc/4811791.Drukarz-z-Lodzi-odmowil-druku-plakatow-LGBT-SN-uznal-ze-jest (dostęp: 26 lutego 2019 r.).
[39] Zob. wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z 26 maja 2017 r., sygn. akt V Ka 557/17, LEX nr 2301814 oraz postanowienie Sądu Najwyższego z 14 czerwca 2018 r., sygn. akt II KK 333/17, OSNKW2018/9/61.
[40] Tekst jedn.: Dz. U. z 2018 r., poz. 618.