Source: http://docplayer.pl/2881273-Prawnicy-fundacje-tworza-nr-3-58-maj-czerwiec-2009-www-ingremio-org-cena-0-0-pln-issn-1732-8225.html
Timestamp: 2018-04-21 19:55:08+00:00
Document Index: 107479501

Matched Legal Cases: ['art. 24', 'art. 24', 'art. 26', 'art. 25', 'art. 26', 'art. 14', 'art. 25', 'art. 202', 'Art. 25', 'art. 189', 'art 25', 'art. 126', 'art. 17', 'art. 17', 'art. 398', 'art. 14', 'art. 4']

Prawnicy. fundację! tworzą. nr 3 (58) maj/czerwiec cena 0,0 PLN ISSN - PDF
Prawnicy. fundację! tworzą. nr 3 (58) maj/czerwiec cena 0,0 PLN ISSN
Download "Prawnicy. fundację! tworzą. nr 3 (58) maj/czerwiec 2009. www.ingremio.org. cena 0,0 PLN ISSN 1732-8225"
1 dwumiesięcznik szczecińskich środowisk prawniczych cena 0,0 PLN ISSN nr 3 (58) maj/czerwiec 2009 Prawnicy tworzą fundację!
2 & ' ( %! ś % % ) *) ) +,! " # $ % $! " # $ %&! ' ( ) * %! " # $ %& & + ( *, (! " # $ & - " %%( +. * - %! " # $ %& #!! - & /! " # $ %( " " - " +, (! " # $ %( " " *,, 1 3 #!!!!! " " " 4 )5-4 # # : ;
3 Szanowni Czytelnicy, Oddajemy w Wasze ręce kolejny numer In Gremio. Tym razem na plan pierwszy wysuwa się fakt powołania Fundacji Bądźmy In Gremio. To kolejny dowód na to, że potrzeby prawniczego środowiska nie zamykają się jedynie w interpretacji kodeksowych paragrafów. Chcemy służyć innym nie tylko w ramach swoich profesji otrzymując za to wynagrodzenia ale także, poświęcając swój wolny czas, gotowi jesteśmy bezinteresownie zaoferować pomoc osobom potrzebującym. Pomoc, która nie ma wymiaru porady prawnej. Pomysł powołania Fundacji rozpropagowali, a następnie przełożyli w czyn dwaj zasłużeni szczecińscy adwokaci Roman Ossowski i Marek Mikołajczyk. Biorąc na swoje barki ogromną odpowiedzialność, doprowadzili do spotkania założycielskiego, które miało miejsce w dniu 20 kwietnia 2009 r. w siedzibie Szczecińskiej Izby Adwokackiej. Więcej informacji na ten temat w artykule jednego z organizatorów całego przedsięwzięcia, adwokata Romana Ossowskiego na stronie 5. Pragniemy zapewnić, iż redakcja In Gremio, mimo braku formalnych związków naszego wydawnictwa z powołaną fundacją, będzie medialnie wspierać charytatywne i dobroczynne jej działania. W dalszej części In Gremio zamieszczamy tekst adwokata Patryka Zbroi na temat reklamy usług adwokackich. Była ona przedmiotem rozważań i stosownych uchwał najwyższych organów Adwokatury. Wydaje się jednak, iż obecne uregulowania dla niemałej części środowiska adwokackiego nie są satysfakcjonujące, w szczególności w porównaniu z możliwościami reklamy, jaka może być udziałem radców prawnych. Dla osób zajmujących się na co dzień prawem karnym osobą znaną był prokurator Grzegorz Wołek. Pracując w tzw. Pezetach w Prokuraturze Okręgowej w Szczecinie miał okazję spotykać się z wieloma adwokatami. Dlaczego blisko dwa lata temu zdecydował się odejść z Firmy i przyłączyć do środowiska tych, z którymi polemizował na salach sądowych odpowiada na łamach In Gremio sam mecenas Wołek. W ostatnim numerze In Gremio (2/2009) opublikowaliśmy artykuł adwokata Dariusza Babskiego ( Bezstronność sądu ). Nie pierwszy raz poglądy pana mecenasa wywołały poruszenie i żywy komentarz. Na prośbę samego autora wspomnianego tekstu, swój polemiczny artykuł przygotowała i przesłała do redakcji doktor Ewa Kramarz. Tym razem zamieszczamy kolejne dwie wypowiedzi tym razem przedstawicieli środowiska sędziowskiego. Zawsze zachęcaliśmy młode osoby i nadal to czynimy do przesyłania do naszej redakcji tzw. artykułów merytorycznych. Efekt jest widoczny. W tym numerze mamy okazję zaprezentować poglądy dwóch aplikantów radcowskich. A ponadto, o tym jak wciąga woda pisze adwokat Krzysztof Marski. Sędzia Maciej Strączyński dzieli się z czytelnikami pasjonującą opowieścią o wilkołaku z Rugii. W rubrykach aktualności zamieszczamy krótką relację ze Zgromadzenia Szczecińskiej Izby Adwokackiej i ciekawego pod każdym względem szkolenia zawodowego w Międzyzdrojach (z piękną pogodą w tle). Forum dyskusyjne prawników zajęło się kontradyktoryjnością. Opisujemy też ostatnie działania środowiska sędziowskiego, inspirowanego przez SSP Iustitia. Za nami także kolejny prawniczy turniej piłkarski. I to nie wszystko. Gorąco zachęcam więc do lektury wszystkich tekstów! Adw. Piotr Dobrołowicz Redaktor naczelny In Gremio Spotkanie założycielskie Fundacji Bądźmy In Gremio Siedziba ORA w Szczecinie Pocztówka z Międzyzdrojów Na okładce: Spotkanie założycielskie Fundacji Bądźmy In Gremio (zdj. Paweł Marycz)
4 05 Bądźmy In Gremio! Roman Ossowski, adwokat 06 Reklama usług prawniczych okiem młodego adwokata Patryk Zbroja, adwokat Dwumiesięcznik szczecińskich środowisk prawniczych Wydawca: Szczecińska Izba Adwokacka, pl. Batorego 3; Szczecin Redaktor Naczelny: adw. Piotr Dobrołowicz Redaguje: adw. Piotr Dobrołowicz z sędzią Grzegorzem Szaconiem oraz z zespołem Rada Programowa: Zygmunt Chorzępa Prezes Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie Marian Falco Dziekan Okręgowej Izby Radców Prawnych w Szczecinie Andrzej Gozdek Dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Szczecinie Tadeusz Haczkiewicz Prezes Sądu Apelacyjnego w Szczecinie Leszek Pietrakowski Prezes Izby Notarialnej w Szczecinie tel Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania i adiustacji tekstów Projekt i przygotowanie do druku: Artur Tokarski Druk: Angraf, ul. Wojska Polskiego 43, Piła tel. (067) ISSN: ; Nakład 2500 egzemplarzy 08 Prokurator adwokatem O trudnych wyborach opowiada adwokat Grzegorz Wołek 10 Kocha, lubi, szanuje albo Razem czy osobno Magdalena Ledworowska, sędzia Sądu Rejonowego Szczecin Prawobrzeże i Zachód 11 O zbrodni znajomości słów kilka Radosław Bielecki, sędzia Sądu Rejonowego Szczecin Prawobrzeże i Zachód 12 Budowa dróg w Polsce Jakub Cieślicki, aplikant radcowski 14 Zaskarżenie uchwały wspólnoty mieszkaniowej dr Maciej J. Nowak, aplikant radcowski 17 Milczące dowody nie kłamią z Prokuratorem w Ministerstwie Sprawiedliwości w stanie spoczynku Józefem Gurgulem rozmawia Grzegorz Szacoń 18 Adwokat na szalupie Krzysztof Marski, adwokat 20 Szczecińska Izba Adwokacka po Zgromadzeniu i szkoleniu Piotr Dobrołowicz, adwokat 20 Kontradyktoryjność w polskim procesie karnym Ryszard Różycki, wiceprezes Zarządu Oddziału Zrzeszenia Prawników Polskich w Szczecinie 22 Dziewięćdziesiąta rocznica sądownictwa rodzinnego w Polsce Katarzyna Nowakowska-Strojek, Zastępca Kuratora Okręgowego w Sądzie Okręgowym w Szczecinie 22 Mówić jak Cycero Kornelia Łuczejko, Dyrektor ds. Public Relations ELSA Szczecin 24 Nadzwyczajne Zebranie Delegatów SSP Iustitia w Warszawie Zarząd Oddziału Szczecińskiego SSP Iustitia 24 Stowarzyszenie Sedziów Polskich Iustitia wobec wypowiedzi Ministra Sprawiedliwości o karaniu sędziów 25 Co może powiedzieć minister? Grzegorz Szacoń, Prezes Sądu Rejonowego w Łobzie 26 Zachodniopomorskie pomniki prawa kamień z Grüttow Grzegorz Szacoń, Prezes Sądu Rejonowego w Łobzie 26 Jak schwytano Wilkołaka z Rugii Maciej Strączyński, sędzia Sądu Okręgowego w Szczecinie 29 Wspomnienie o Panu Mecenasie Andrzeju Wybranowskim Sławomir Nowicki, radca prawny 30 Orzecznictwo Sądu Apelacyjnego w Szczecinie 32 Tajemnica świętokrzyskiego kuriera dr Radosław Ptaszyński [OBEP IPN w Szczecinie] rys. Arkadiusz Krupa (Sędzia Sądu Rejonowego w Goleniowie) 34 Puchar Zrzeszenia Prawników Polskich w Szczecinie 2009 Krzysztof Kapelczak, Hubert Cieszyński - Zrzeszenie Prawników Polskich w Szczecinie
5 Bądźmy In Gremio! Z prawdziwą przyjemnością, ale także i osobistą satysfakcją pragnę poinformować, że fundacja szczecińskich prawników oraz przyjaciół prawników, stała się faktem. To kolejne wspólne przedsięwzięcie przybrało formę organizacyjną, a to za sprawą uchwalenia statutu fundacji oraz złożenia oświadczenia o ustaleniu fundacji przez fundatorów. Wszystko to działo się 20 kwietnia 2009 roku w siedzibie Okręgowej Rady Adwokackiej w Szczecinie. W atmosferze, charakterystycznej dla tego typu zamierzeń organizacyjnych, podpisano stosowne dokumenty. Oświadczenie o ustanowieniu Fundacji przyjęła i nadała mu ustawowy kształt Pani Notariusz Maria Olszewska, nie pobierając za swoje czynności żadnego wynagrodzenia. Mamy nadzieje, że zachowanie Pani Notariusz stanowić będzie wzór dla wszystkich, którzy będą współpracować z Fundacją. Pani Notariusz dziękujemy! Pozwolę sobie przypomnieć, że idea powołania Fundacji zrodziła się w tym samym czasie, gdy powstawało In Gremio i Wieczory z In Gremio. Z różnych powodów, powołanie Fundacji nastąpiło dopiero (a może już?) w 2009 roku. Przede wszystkim kierowało nami poczucie odpowiedzialności za losy Fundacji. Specyfika związana z jej działalnością wymagała pewności, że zamierzenie się powiedzie. Cele, jakie stawia sobie Fundacja, to krzewienie kultury prawnej i upowszechnianie wiedzy o mechanizmach związanych z wymiarem sprawiedliwości, a także wspieranie działań nakierowanych na ich osiągnięcia. Równie ważne będzie świadczenie pomocy na rzecz potrzebujących. Wszelkie sugestie w tym zakresie będziemy wnikliwie analizować i wdrażać. Wśród założycieli Fundacji znalazły się Samorządy: Adwokatów, Radców, Notariuszy, Komorników oraz osoby fizyczne. Deklaracje ścisłej współpracy złożyło Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia. Liczymy, ze także Zrzeszenie Prawników Polskich nie odmówi pomocy. Zgromadzono kapitał założycielski Fundacji w wysokości zł. Kwota ta stanowi sumę wpłat zadeklarowanych przez fundatorów (osoby prawne zł, osoby fizyczne zł). Szanowni Państwo! Apelujemy o wsparcie działań Fundacji i wierzymy, że go Państwo udzielicie. Fundacja zamierza czerpać przychody z działalności gospodarczej, będziemy także zabiegać o środki z instytucji europejskich i krajowych, ale tradycyjnie główne źródło powinny stanowić wpłaty osób fizycznych. Uzyskanie statusu organizacji pożytku publicznego ułatwi wszystkim (w sposób bezbolesny ) włączenie się w nasze działania. O zamierzeniach i efektach prac oraz o osobach wspierających Fundację, będziemy informować na bieżąco na łamach In Gremio. Ukonstytuowały się organy Fundacji i tak w skład rady Fundacji weszli: Agnieszka Dąbrowska, Leszek Pietrakowski, Jan Woźniak i Andrzej Zajda, jako przedstawiciele odpowiednio Samorządu Radców, Notariuszy, Komorników i Adwokatów. Ponadto członkami Rady zostali panowie: Jerzy Chmura (adwokat), Marek Karakulski (prokurator w stanie spoczynku), Marian Szabo (sędzia w stanie spoczynku). Powołano Zarząd Fundacji w osobach: dr Ewa Kramarz Wiceprezes Zarządu, adw. Marek Mikołajczyk Członek Zarządu, adw. Roman Ossowski Prezes Zarządu. W dniu 24 kwietnia 2009 roku złożono dokumenty do KRS w celu zarejestrowania Fundacji. Siedziba Fundacji mieścić się będzie przy pl. Batorego 3 (II piętro). Wszystkich zainteresowanych, do czasu zakończenia procesu organizacyjnego, prosimy o kontakt bezpośrednio z członkami organów Fundacji. Bądźmy In Gremio z tymi którzy tego potrzebują! Roman Ossowski Lista założycieli fundatorów: Szczecińska Izba Adwokacka Okręgowa Izba Radców Prawnych Izba Notarialna w Szczecinie Izba Komornicza w Szczecinie oraz: Anna Maria Biel Jerzy Ryszard Chmura Zofia Daleszyńska Agnieszka Ewa Dąbrowska Piotr Wiktor Dobrołowicz Marian Ludwik Falco Tomasz Falco Igor Daniel Frydrykiewicz Robert Tadeusz Kornecki Ewa Agnieszka Kramarz Michał Włodzimierz Krzyżankiewicz Rafał Kuks Marta Julita Lis-Ciszek Lew Michał Lizak Andrzej Lubiniecki Mirosław Wacław Łopatto Agnieszka Zofia Maciejewska Lucjan Mancewicz Marek Matjanowski Marek Mikołajczyk Ryszard Naklicki Roman Ossowski Kinga Zygfryda Przybylska-Charif Jerzy Stanisław Rawski Mirosław Florian Sankiewicz Marian Szabo Mariusz Piotr Weissgerber Andrzej Wojciech Zajda Elżbieta Maria Zaniemojska-Krześniowska
6 Patryk Zbroja, adwokat Reklama usług prawniczych okiem młodego adwokata Dyskusja dotycząca możliwości i zakresu liberalizacji zasad informowania o działalności zawodowej adwokatów i radców prawnych w dalszym ciągu budzi spore emocje. Tym bardziej, że reklama, marketing, czy public relations w tym segmencie usług profesjonalnych nie stanowiły do tej pory szczególnego zainteresowania ze względu na tradycyjne podejście do zawodu i etyki zawodowej. Treść korporacyjnych regulacji ( 23 i n. Zbioru Zasad Etyki Adwokackiej i Godności Zawodu oraz art. 24 i n. Kodeksu Etyki Radcy Prawnego) jest w tej mierze, na pierwszy rzut oka, dosyć podobna. Szczegółowa ich lektura prowadzi jednak do innych wniosków. Istotna różnica polega na tym, iż Kodeks Etyki Radcy Prawnego w żadnym miejscu nie posługuje się pojęciem reklamy, lecz prawem do informowania o wykonywaniu zawodu oraz działalności z nim związanej (art. 24 ust. 1 Kodeksu). Ponadto Kodeks kształtuje wprost uprawnienie do pozyskiwania klientów (art. 26 ust. 1 i 2 Kodeksu). Przy czym terminy te zostały w sposób wyraźny zdefiniowane. Informowanie jest bowiem inicjowanym przez radcę prawnego działaniem niestanowiącym propozycji zawarcia umowy z konkretnym klientem (bez względu na formę, treść, technikę i środki). Natomiast, dozwolone pozyskiwanie klientów zostało utożsamione z działaniem będącym bezpośrednią propozycją zawarcia umowy z konkretnym klientem (również bez względu na formę, treść, technikę i środki), w sposób zgodny z prawem, dobrymi obyczajami, godnością zawodową oraz zgodnie z zasadami przewidzianymi w kodeksie (w szczególności art. 25 Kodeksu). Warto również nadmienić, że zasady te odpowiadają regulacjom przewidzianym w treści Pkt 2.6. Kodeksu Etyki Adwokatów Unii Europejskiej (w wersji po zmianach uchwalonych podczas Sesji Plenarnych CCBE w dniach r. oraz r.), a dotyczącym zakresu dopuszczalnych elementów promocji prawnika. Kodeks ten nie tylko nie ustanawia zakazu reklamy (personal publicity/publicité personelle), lecz wprost dopuszcza jej możliwość za pomocą wszelkich środków przekazu, w szczególności takich jak prasa, radio, telewizja, środki komunikacji elektronicznej, o ile reklama ta oparta jest na informacji podanej w sposób dokładny i nie wprowadzającej w błąd, z poszanowaniem tajemnicy zawodowej i innych podstawowych wartości. Tymczasem Zbiór Zasad Etyki Adwokackiej w ogóle nie zawiera definicji pojęcia reklamy, o działaniach marketingowych lub promocyjnych nie wspominając. Pojęcie prawo do informowania zostało natomiast zdefiniowane jedynie poprzez enumeratywne wyliczenie uprawnień związanych z informowaniem o działalności zawodowej ( 23 a Zbioru). Warto w tym miejscu przypomnieć, że według Słownika języka polskiego PWN, informacja to wiadomość o czymś lub zakomunikowanie czegoś, natomiast reklama jest niczym innym, jak działaniem mającym na celu zachęcenie potencjalnych klientów do zakupu konkretnych towarów lub do skorzystania z określonych usług z jednej strony, lub wprost: plakat, napis, ogłoszenie, krótki film itp. służące temu celowi - z drugiej. Przy takich definicjach, analiza treści Zbioru Zasad Etyki Adwokackiej może budzić wątpliwości. Zgodnie z 23 Zbioru, adwokata obowiązuje bowiem zakaz korzystania z reklamy. Innymi słowy - zakaz korzystania z działań mających na celu zachęcenie potencjalnych klientów do skorzystania z jego usług. W tym samym miejscu Zbiór zakazuje pozyskiwania klientów w sposób sprzeczny z godnością zawodu. Tak więc, a contrario Zbiór Zasad Etyki Adwokackiej pozwala pozyskiwać klientów, ale nie pozwala do tego wykorzystywać reklamy. Tyle tylko, że reklama ( dźwignia handlu ) jest przecież podstawowym sposobem pozyskiwania klientów. Z drugiej strony już w 23a ust. 1 Zbioru w sposób wyraźny przewidziano uprawnienie adwokata do informowania o swojej działalności pod określonymi warunkami. Informacja taka ma być zgodna z przepisami prawa, dokładna i nie wprowadzająca w błąd, nie powinna również być ukierunkowana na udzielenie adwokatowi konkretnego zlecenia (co - w przeciwieństwie do Zasad Etyki Adwokackiej - jest właśnie dozwolone na podstawie art. 26 Kodeksu Radców Prawnych). Przeniesienie tych zapisów trzeba przyznać dość trudnych do jednoznacznej interpretacji na grunt praktyki jest niezwykle problematyczne, a linia demarkacyjna pomiędzy reklamą i informacją w ww. rozumieniu jest bardzo płynna. Nietrudno sobie przecież wyobrazić prasową informację o otwarciu nowej kancelarii lub ogłoszenie (obojętnie czy jednorazowe czy cykliczne) o świadczonych usługach prawniczych, które będą publikowane zgodnie z warunkami wskazanymi w 23 ust. 2 c Zbioru Zasad Etyki Adwokackiej. Nie sposób jednak równolegle nie zauważyć reklamowego wyrazu takiej informacji, której celem jest przecież właśnie zachęcenie potencjalnych klientów do skorzystania z usług ogłaszających się podmiotów. Można chyba w tym miejscu nawet pokusić się o uogólnienie, że większość form informacji stosowanych w praktyce działalności kancelarii ukierunkowanych może być bezpośrednio lub przynajmniej pośrednio na pozyskanie potencjalnego klienta. I to zarówno tych zamieszczanych w szeroko rozumianych mediach (prasie, internecie, czy nawet choć trudno sobie taką formę promocji usług prawniczych w Polsce wyobrazić w telewizji), jak i tych prezentowanych w sposób bardziej dla zawodów prawniczych tradycyjny (choćby na papierze firmowym o charakterystycznym kolorze lub znakach graficznych, wizytówkach, czy nawet szyldzie kancelarii, który również poza typowo informacyjnym charakterem ma na celu zwrócenie uwagi przechodnia na fakt, iż w danym miejscu mieści się właśnie kancelaria gotowa do obsługi jego sprawy).
7 Oczywiście, najważniejszym zadaniem dobrego prawnika jest świadczenie znakomitej jakości usługi, w sposób sumienny i rzetelny, zgodnie z najlepszą wiedzą i doświadczeniem zawodowym, według obowiązujących go zasad etyki i deontologii zawodowej. W tym kontekście nie można również zapominać o wielowiekowej tradycji zawodu, który powstał przecież w celu ochrony interesu osób potrzebujących pomocy. Problem jednak w tym, że wiele z tych osób (i to zarówno klientów indywidualnych, jaki przedsiębiorców) na początku XXI wieku ma w dalszym ciągu poważne opory przed korzystaniem z profesjonalnych usług prawniczych i to z różnych przyczyn. W takiej sytuacji, potrzeba udzielania wszechstronnej informacji na temat oferty świadczonych usług, komunikowanie wizerunku kancelarii rynkowi oraz potencjalnym klientom winny być traktowane jako podstawowe zadania każdego prawnika. Zadanie te należy zaliczyć na pewno do szeroko pojętej aktywności marketingowej, która nie może być kwalifikowana niejako a priori jako nieuczciwa lub bezprawna reklama. Przede wszystkim jednak reklama nie powinna być utożsamiana z zachowaniem, które zawsze będzie niegodne i sprzeczne z zasadami etyki; złem, którego żaden prawnik (a przede wszystkim - adwokat) podejmować się nie powinien. Takie podejście, w mojej ocenie, blokuje rozwój rynku profesjonalnych usług prawniczych, ograniczając jego zasięg od wewnątrz. Broni go całkowicie niepotrzebnie i nieprzekonująco przed możliwością zauważenia, oceny i weryfikacji jego głównych uczestników i beneficjentów zarazem, a więc klientów korzystających z usług danej kancelarii. W konsekwencji zaś paradoksalnie nie przyczynia się do budowy zaufania do zawodu, który dla przeciętnego obywatela otoczony jest aurą tajemnicy i do którego przedstawicieli po prostu trudno dotrzeć. Zwykła rekomendacja, choć stanowi i stanowić będzie nadal istotny czynnik wyboru prawnika jest w tym zakresie zupełnie niewystarczająca. Według tradycyjnego podejścia do kwestii marketingu usług prawniczych i powiązanego z nim zakazu jakiejkolwiek reklamy, początkujący adwokat, niczym dr Judym, skazany jest na wywieszenie tablicy informacyjnej, stworzenie papieru firmowego, zaprojektowanie wizytówki, które same przez się nie dają możliwości wejścia na rynek i choćby próby zweryfikowania jego prawniczych kwalifikacji. Zgadzam się z tezą, że prawdziwą renomę i jakość usług buduje się latami ciężkiej pracy. Nie można jednak zapomnieć o kolejnym ważnym argumencie liberalniejszego podejścia do omawianej kwestii. Faktem stały się bowiem zmiany wolnorynkowe w polskiej gospodarce, powiększanie grona adwokatów, radców prawnych, doradców podatkowych w tym również na lokalnych rynkach. Nie sposób pominąć milczeniem powstawanie szeregu firm doradztwa prawnego lub biur windykacyjnych, które dysponują pełną paletą środków promocji swojej działalności. Tym bardziej, że zapowiadane ustawowe rozszerzenie uprawnień procesowych osób niezweryfikowanych przez aplikacyjne szkolenia może spowodować znaczne podniesienie atrakcyjności tej formy działalności prawniczej, jej skuteczniejszą reklamę, wreszcie jeszcze większe problemy w odróżnianiu zarówno zakresu, jak i jakości usług adwokata lub radcy prawnego od doradztwa prawnego. Faktem stała się zatem rosnąca konkurencja, która wymaga zmiany w postrzeganiu reklamy i promocji usług prawniczych właśnie w sytuacji, gdy inni uczestnicy rynku takich ograniczeń nie doznają. A przecież w interesie korporacji i to zarówno adwokatów, jak i radców prawnych jest zaznaczenie pozytywnych różnic swojej działalności w stosunku do konkurentów i wyraźne zasygnalizowanie ich potencjalnym klientom. Tyle tylko, że bez nowoczesnego spojrzenia na marketing usług prawniczych, zadanie to będzie jeżeli nie niemożliwe, to na pewno znacznie utrudnione. W każdym razie uważam, że aktualna treść 23 Zbioru Zasad Etyki Adwokackiej być może wbrew intencjom jego twórców ma charakter anachroniczny i nie odpowiada potrzebom rynkowym. Argument o wieloletniej tradycji zakazu reklamy zawodów prawniczych nie jest przekonujący w czasach rozwoju tzw. społeczeństwa informacyjnego, globalizacji, rozwoju mass-mediów (w tym komunikacji internetowej) ogarniających wszystkie dziedziny życia. Podobnie na marginesie należy ocenić zapis 23 b ust. 4 Zbioru, dotyczący tzw. mailingu. Nie widzę bowiem przeszkód dla umożliwienia złożenia oferty potencjalnemu klientowi po uprzednim zapytaniu, czy sobie tego życzy. Tymczasem, wydaje się, że aktualna treść 23 b ust. 4 Zbioru zakazuje nawet wysłania samego zapytania, długo przed złożeniem konkretnej oferty. Niezależnie od powyższych argumentów, nie sądzę jednak, iżby nawet po wprowadzeniu możliwości reklamy, media zostały zalane prawniczą falą. Mogą co prawda pojawić się obawy, że całkowite uwolnienie promocji usług prawniczych w takiej formie niesie za sobą ryzyko osłabienia ich prestiżu oraz koniecznego do nich zaufania, czy też negatywnego odbioru. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie wprowadzenie w tej mierze, niezależnie od możliwości egzekwowania obowiązujących norm prawnych spełniających europejskie kryteria (zob. np. art. 14 lub 16 Ustawy o zakazie nieuczciwej konkurencji), odpowiednich korporacyjnych regulacji, których realizacja winna być nadzorowana przez skuteczne i szybkie sądownictwo dyscyplinarne. Takie ramy promowania wizerunku mogłyby powstrzymać nieuczciwe formy reklamy (korzystające np. z elementów zachwalania skuteczności danego pełnomocnika lub obrońcy); będąc jednocześnie gwarantem należytej informacji potencjalnych klientów, którzy są przecież finalnym odbiorcą prawniczych usług. [ ]
8 Prokurator adwokatem O trudnych wyborach opowiada adwokat Grzegorz Wołek 8 Piotr Dobrołowicz, In Gremio: Jako prokurator zajmowałeś się bardzo poważnymi sprawami. Pracowałeś w Wydziale ds. Przestępczości Zorganizowanej. Niedawno jednak zrezygnowałeś z pracy w prokuraturze. Jakie były powody rezygnacji? Adwokat Grzegorz Wołek: Powodów oczywiście było wiele, zarówno związanych z samą pracą prokuratora jak i kwestiami osobistymi. Wszystkich nie wymienię aż tak otwarty nie jestem. Bardzo lubiłem swoją pracę, starałem się ją wykonywać możliwie najlepiej. Zawsze uważałem i nadal uważam, że tego rodzaju zawodu nie da się wykonywać bez pewnego zaangażowania. To właśnie to zaangażowanie odróżnia Prokuratorów od prokuratorów (zwykłych urzędników, stale narzekających na nadmiar pracy, niskie pensje, zawsze mających pecha, zawsze źle ocenianych, jednak zawzięcie trzymających się swojej funkcji i pracy). Miałem szczęście i przyjemność pracować z pasjonatami, a już w ostatnim moim Wydziale - PeZetach tacy byli niemal wszyscy. Z nimi wspólnie zarwać parę nocy w grudniu to coś świetnego zresztą nieproszeni przyszli sami. Takie samo szczęście miałem do współpracowników z Policji, CBŚ i ABW, że już nie wspomnę o podstawowej sile Prokuratury paniach z sekretariatu. Jednak w pewnym momencie zauważyłem, że sprawy, pomimo rzekomych różnic, zaczynają się powtarzać, nie tworzą nowych wyzwań, że skończyła się ich oryginalność, nie narzucają poszukiwań i w efekcie rozwoju. W tym samym też czasie dały szczególnie znać o sobie pewne niedoskonałości Prokuratury jako instytucji - duża ilość spraw w biegu, konieczność pracy po godzinach dla zachowania rzetelności i dokładności w sprawach, hierarchiczność wielopoziomowa, brak samodzielności decyzyjnej w niektórych sytuacjach (nie jest ona może aż tak dotkliwa, jednak dość dziwne jest, że Prokurator nie może na rozprawie samodzielnie podjąć decyzji co do wymiaru kary przy uzgodnieniach z oskarżonym, czy też decyzji w kwestii stosowania środków zapobiegawczych), czy uwikłanie Prokuratury w politykę. Co do tego ostatniego nie demonizuję, bo sam osobiście w Szczecinie bezpośrednio tego nie odczułem, nie było oczywiście żadnych nacisków. Mam na myśli wytyczne ministra co do polityki karania, zasad aresztowania i tym podobne. Wpływają one na pracę szeregowego Prokuratora, który często się z nimi nie zgadza. Niestety, ministrowie z tego instrumentu często korzystają. Wracając do pytania, poza wyżej wskazanymi powodami pojawiły się też inne. Otóż zauważyłem, że ja też zaczynam narzekać na pracę. Kiedyś, gdy jeden Prokurator w ten sposób się skarżył, powiedziałem mu, że przecież nic go tu nie trzyma jeżeli jest mu tak źle. Gdy zauważyłem, że narzekam i ja, uznałem, że stoję przed alternatywą: albo przestanę narzekać i zauważę przeważające pozytywy, albo zmienię pracę. Warto podjąć ryzyko, aby pracę wykonywać z przyjemnością, a nie z konieczności. Chciałem coś zrobić dla siebie. Ukształtować pozycję zawodową tak, by jej poziom zależał ode mnie i pracy, którą wkładam, a nie innych osób i ich sympatii. W moim przypadku odejście było tylko wynikiem rzetelnego rozważenia wszystkich za i przeciw. Czas pokaże czy decyzja była słuszna. O znużeniu i rutynie nie ma mowy. P.D.: Trafiłeś do adwokatury, samorządu, którego przedstawiciele występowali po drugiej stronie w procesach karnych, w których uczestniczyłeś. Dlaczego zdecydowałeś się zmienić miejsce na sali sądowej i podjąć się wykonywania zawodu adwokata? G.W.: Mówiąc żartem, z adwokatami walczyłem na boiskach piłkarskich, na sali sądowej tylko z ich klientami. Natomiast poważnie, nie chcę się wdawać w - częsty w rozmowach prywatnych - spór o jasnej i ciemnej stronie. Nie zamierzam też tworzyć zbędnej ideologii. Jestem prawnikiem i chcę zajmować się prawem. Zdecydowałem się odejść z Prokuratury. W efekcie miałem dość ograniczone możliwości, zwłaszcza, że gałęzią mojej specjalizacji jest prawo karne. Przejście do Sądu było w tym czasie praktycznie niemożliwe, liczba oczekujących tam osób na etat była znaczna. Oczywiście myślałem o radcostwie, jednak w prawie cywilnym i administracyjnym czułem się wówczas bardzo niepewnie (ten stan obecnie trochę się zmienił, jednak nadal nie ustąpił). Poza tym, adwokat ma szersze uprawnienia od radcy prawnego. Będąc adwokatem mogę występować w sprawach karnych, na których się trochę znam. To daje możliwość zbudowania pozycji zawodowej, niezbędnej dla funkcjonowania. P.D.: Gdzie rozpocząłeś praktykę? Jak wyglądały początki? Co ciebie najbardziej zaskoczyło w codziennej pracy adwokata? Jak wygląda twój typowy dzień pracy? G.W.: W związku z treścią ustawy o adwokaturze nie mogę przez 2 lata występować przed sądami w okręgu szczecińskim. W tej sytuacji nawiązałem kontakt ze znajomymi radcami prawnymi i rozpocząłem praktykę w niedużym mieście w innym sąsiednim województwie. Miało to dla mnie znaczenie o tyle, że osoby te na początku przekazały mi kilka spraw trudno udowodnić swoją rzetelność i sprawność w zawodzie jeżeli nie otrzymasz zlecenia. W moim nowym zawodzie, jak się to dopiero okazało, czekały wyzwania nie tylko związane bezpośrednio z prawem, takie jak organizacja kancelarii, rozmowy z klientami, uzgadnianie honorarium itp. Dziękuję w tym miejscu za pomoc kilku szczecińskim adwokatom, którzy mi służyli i służą nadal pomocą. Pojawił się też inny problem. Wiele osób rzeczywiście potrzebuje pomocy, nie każdego stać na prawnika. Praca dobroczynna zajęła mi tyle czasu, że znowu zacząłem pracować nocami by utrzymać siebie i rodzinę. Teraz już jakoś to wszystko godzę. Typowy dzień to: Kancelaria (z okresu Prokuratury mi zostało, że zaczynam o 8.00), sprawy w Sądzie, spotkania z klientami, bieżące sporządzanie pism. Nawiązałem współpracę z dwoma kancelariami z innych miast i mam sporo wyjazdów, co latem jest dodatkowym atutem.
9 P.D.: Czy czujesz dzisiaj satysfakcję z podjętej decyzji o zmianie zawodu? G.W.: Myślę, że jeszcze za wcześnie na odpowiedź na to pytanie. Na pewno nie ma mowy o nudzie i rutynie. Nie ma też niedzielnego syndromu poniedziałku. Mam też więcej czasu na sprawy niezawodowe. P.D.: Wykonywanie którego z zawodów bardziej obciąża psychicznie prokuratora czy adwokata? G.W.: Myślę, że nie da się porównać obciążenia związanego z wykonywaniem tych dwóch zawodów. Jest ono zbyt różne. Na pewno występuje w obu zawodach i to w stopniu znacznym. Przynajmniej ja je odczuwam. Co ciekawe, obciążenie psychiczne w pracy prokuratora wydawało mi się dość oczywiste, uważałem że znacznie mniejsze dotyczy adwokata. Teraz, jeżeli chodzi o adwokata, widzę to inaczej. Jestem w pewien sposób odpowiedzialny za klienta, jego wolność i mienie. Pewnie dla większości osób to czytających to banał, ale ja dopiero teraz go w pełni rozumiem. Moje błędy, jeżeli je popełnię, odbiją się na nim. Jak mu przekazać złą wiadomość, co zrobić gdy zła wiadomość wynika z mojego błędu. Pewnie jednych taka sytuacja zelektryzuje, innych wręcz przeciwnie. Ja należę do tych pierwszych. Na wyrok oczekuję stojąc w dużym napięciu, co wcześniej, gdy byłem prokuratorem, tak intensywnie na tym etapie procesu nie występowało. P.D.: Zapewne przy wykonywaniu zawodu, w swojej pracy, odczuwasz potrzebę świadczenia pomocy innym osobom. Jak to wygląda z perspektywy pracy w prokuraturze, a jak w adwokaturze? W którym zawodzie prawnik jest bliżej ludzi i ich problemów? W którym - pytam się o Twoje osobiste spostrzeżenia - czujesz, że bardziej im pomaga? G.W.: Nie wiem czy dorosłem do odpowiedzi na to pytanie. Nie można porównać wody z ogniem. Każdy z tych dwóch zawodów został powołany do różnych zadań. Nie chcę jednak mówić rzeczy oczywistych ani też wyciągać pochopnych wniosków o charakterze ogólnym. Odnośnie moich osobistych spostrzeżeń mogę powiedzieć, że czułem, iż pomagam innym zarówno w trakcie wykonywania jednego jak i drugiego zawodu. W przypadku prokuratora, wie to każdy, kto przesłuchiwał osobiście pokrzywdzonego i widział efekty działania sprawcy, czy prowadził oględziny miejsca zdarzenia. Uważam natomiast, że bliżej ludzi jest adwokat, dla niego reprezentowany klient nie jest imieniem i nazwiskiem, jak to często bywa w pracy prokuratora, gdy to Policja przesłuchuje pokrzywdzonego i ma z nim bezpośredni kontakt. Adwokat zna dobrze swojego klienta i jego problemy. Zachodzi tu dziwne zjawisko, które, jak zauważyłem funkcjonuje chyba powszechnie. Otóż, każdy z nas jest generalnie za ściganiem i surowym karaniem sprawców przestępstw, ale do momentu gdy nie dotyczy to kogoś z jego rodziny lub dobrych znajomych. W przypadku takiego sprawcy jesteśmy zainteresowani tym, by poniósł jak najniższą karę, znamy go, znamy jego dobre strony. Wydaje mi się, że właśnie tak adwokat traktuje swojego klienta. Nie gloryfikuję jednak ani nie usprawiedliwiam mojego obecnego zawodu czy samego siebie. W przypadku Prokuratora pojawia się dodatkowo coś, co ja bym nazwał dobrem ogólnym. Pomagając danej osobie (najczęściej pokrzywdzonemu), oskarżając sprawcę, izolując go ze społeczeństwa, pomagam też wielu innym osobom, którzy dzięki temu ze sprawcą tym się nie zetkną. Myślę, że podobne odczucia mają sędziowie, nawet często czując i sympatię do oskarżonego, a jednak wydając sprawiedliwy wyrok adekwatny do czynu. Wydaje mi się, że właściwe i rzetelne wykonywanie każdego z tych zawodów daje satysfakcję na polu, którego pytanie dotyczyło. P.D.: Czy planujesz powrót do Szczecina? G.W.: To pytanie, które sam sobie zadaję, a potrzeba odpowiedzi na nie uaktualni się już w lipcu. Znowu ważę na szali za i przeciw. Rozważam też, jak w przypadku ewentualnej decyzji o powrocie, zamortyzować skutki rozpoczynania od nowa. Niewątpliwie jestem teraz odważniejszy, rzeczywiście najtrudniejszy pierwszy krok... P.D.: Czy chciałbyś przekazać coś swoim koleżankom i kolegom prokuraturom w Szczecinie? G.W.: Tylko pozdrowienia. Brak mi ich, dlatego z wieloma utrzymuję stały kontakt. Praca w Firmie ma to do siebie, że tworzy zespoły. Teraz stworzyłem sobie swój własny, jednak te poprzednie pamiętam. [ ] 9
10 Magdalena Ledworowska, sędzia Sądu Rejonowego Szczecin Prawobrzeże i Zachód Kocha, lubi, szanuje albo Razem czy osobno ad vocem: Bezstronność sądu 10 Scena I Biegnę do pracy, wskazówki zegarka też biegną. Oszalały chyba. Jak na złość winda utknęła. Wybieram schody, to tylko 4 piętra w górę. Wpadam do pokoju. Toga, łańcuch, terminarz i jeszcze coś do pisania. 2 minuty do rozprawy. 3 piętra w dół. Wpadam na kogoś ach to mecenas. Taki młody i trochę znajomy. Tylko trochę. Uśmiecha się, podnosi długopis, który wypadł mi z ręki. Pięknie pani dzisiaj wygląda pani sędzio, życzę miłego dnia. Wymuszam uśmiech. Bezczelny. Pewnie ma jakąś sprawę u mnie. Może będzie chciał termin przełożyć a może Nie mam czasu dłużej się zastanawiać, zaczyna się rozprawa. Scena II Znów biegnę. Tym razem z pracy do przedszkola. Dzisiaj przedszkolna wigilia. Wielkie wydarzenie dla dzieciaków - wszystkie grupy prezentują się w świątecznym programie, potem wspólny dla wszystkich grup i rodziców olbrzymi stół wigilijny, opłatek, kolacja i wspólne śpiewanie kolęd. Już po występach. Zaczynamy wigilijną kolację. Nakładam sobie rybę. Witam pani sędzio! Wspaniałe te nasze dzieci, prawda?. Adwokat. Starszy niż tamten z porannego zdarzenia. I trochę bardziej znajomy. Tylko trochę. Uśmiecham się prawie szczerze (w końcu to wigilia). Z drugiej strony sali ktoś do mnie macha. Prokurator. Co gorsza kolega z mojego roku. Czy w tym przedszkolu są tylko prawnicze dzieci? Też macham, ale zabieram dziecko i wychodzę. Przed kolędami. Za chwilę panie będą robiły zdjęcia. Dużo zdjęć. Nie daj Boże Scena III Piątkowy wieczór. Idę potańczyć. Uwielbiam tańczyć. Okropny tłok, próbuję przecisnąć się do baru. Czego się pani napije?. Odwracam głowę. Ten jest bardzo znajomy, najbardziej. Z mojego roku i z mojej aplikacji. Razem uczyliśmy się do egzaminu sędziowskiego (u mnie w domu), a moja mama gotowała nam obiady. Na egzaminie poszło mu trochę gorzej, nie było etatów. Wybrał inny zawód. Tylko raz był u mnie na sali. Madziu, bardzo się cieszę... Mów co słychać, tak dawno nie mieliśmy okazji porozmawiać, zapraszam do mojego stolika. Siadam przy jego stoliku, zresztą i tak nie ma innego miejsca. Ja też bardzo się cieszę z naszego spotkania i uśmiecham się zupełnie szczerze. Właściwie to całkiem głośno się śmieję, bo zaczynamy wspominać dawne czasy. I nagle ten strach. Zaczynam się nerwowo rozglądać. A jeśli ktoś nas zobaczy? Takich rozbawionych, razem? Może nawet jakiś były oskarżony. Albo prokurator? Albo w ogóle ktoś. Co sobie pomyśli? Scena IV Jestem w domu, szykuję obiad, mąż w sąsiednim pokoju, przy komputerze projektuje kolejne ogłoszenie o balu prawnika. Lubię te bale. Panowie tacy wytworni, w muchach i wieczorowych krawatach, panie w długich sukniach. Jak pięknie można zatańczyć w takiej sukni. Nie zapomnij dopisać, że wstęp tylko dla sędziów - krzyczę do męża. Taniec zbliża. Każdy o tym wie. Lepiej więc, żeby byli tylko sędziowie. Ale co z małżeństwami mieszanymi? Sprzedać bilet czy nie? Jeszcze pomyślę. Scena ostatnia Znów sala rozpraw. Ależ ja mam szczęście do tych znajomych. Prokurator koleżanka ze szkoły podstawowej (z tej samej klasy), obrońca też koleżanka. Kilka lat temu na spartakiadzie umieszczono nas w jednym pokoju. Bez mojej wiedzy. Zupełnie przypadkiem. Bardzo się polubiłyśmy. Otwieram przewód. Zaczyna koleżanka ze szkolnej ławy, ale zamiast czytać akt oskarżenia bo ja, pani mecenas, znam panią sędzię już od dziecka! Chce pani zobaczyć nasze zdjęcia z dzieciństwa? Bardzo proszę. Wyciąga z torebki plik zdjęć, rozdaje je stronom, publiczności. Przecieram oczy ze zdumienia. Teraz koleżanka ze spartakiady: Słabo jest pani przygotowana do rozprawy pani prokurator, bo ja na przykład wiem w jakiej wysoki sąd sypia piżamie!. Publiczność wypuszcza zdjęcia z rąk i nastawia uszu. To nie może być prawda. Próbuję to jakoś przerwać, krzyczę, ale nikt mnie nie słucha. One dalej się licytują. Zatykam uszy Na pomoc!!!! Otwieram nagle oczy. Serce bije mi jak oszalałe. Więc to był tylko sen? Co za koszmar! Upewniam się jeszcze... obok mąż smacznie śpi. Jak to dobrze, że nie jest prawnikiem! Drogi Panie Mecenasie Babski! Zapewne słusznie Pan napisał, że ktoś kto zostaje sędzią czy prokuratorem skazuje się na bezstronność. Ale chyba nie na izolację i samotność? To banał, ale jestem zdania, że tak jak w każdej dziedzinie życia, tak i w naszych zawodowo-towarzyskich stosunkach wystarczy zdrowy rozsądek. I życzliwość. W przeciwnym razie po co to czasopismo? Po co In Gremio, po co spartakiady, bale, brydżowe i piłkarskie turnieje? Panie Mecenasie proszę się już nie dręczyć. Jestem przekonana, że tamten wyrok, tamte 8 lat nie miało żadnego związku z lubieniem lub nielubieniem obrońcy. To nie obrońca był przedmiotem osądu, tylko oskarżony i jego czyn. Życzę spokojnych nocy. [ ]
11 Radosław Bielecki, sędzia Sądu Rejonowego Szczecin Prawobrzeże i Zachód O zbrodni znajomości słów kilka Gdy przeczytałem artykuł adw. Dariusza Babskiego w poprzednim numerze In Gremio (choć ilość przypisów i odesłań w tekście znacznie to utrudniła) zacząłem zastanawiać się, czy mogę nadal wykonywać zawód sędziego, skoro nie dość, że popełniam zbrodnię znajomości tak z adwokatami, czy radcami prawnymi, jak i prokuratorami, to jeszcze nie żałuję tego i nie ma we mnie żadnej chęci poprawy. Słowem, o zgrozo zatwardziały ze mnie recydywista. Na szczęście z tych rozmyślań wyrwała mnie swoim tekstem zamieszczonym stronę dalej dr Ewa Kramarz, która spójnie, jasno i logicznie, fachowym językiem wyjaśniła, że zbrodniarzem czuć się nie muszę. Jestem więc spokojny. Skoro jednak Autor pierwszego ze wspomnianych artykułów chciał wzbudzić refleksję, to niewątpliwie mu się to udało. Ponieważ zaś oprócz tego, że jestem sędzią, przypadł mi zaszczyt prezesowania oddziałowi Zrzeszenia Prawników Polskich, a więc organizacji, która już z samej nazwy ma zrzeszać prawników wszelkiej proweniencji, w tym sędziów, adwokatów, radców prawnych czy prokuratorów (a więc stron i uczestników sądowego procesu), to pomyślałem, że może i ja kilkoma refleksjami w tym zakresie się podzielę, choćby po to, by na następnej organizowanej przez nas imprezie, ktokolwiek się pojawił (i abym sam mógł się na nią udać nie będąc posądzonym o przekraczanie granic zawodowej bezstronności). W skrócie rzecz ujmując, autor tekstu Bezstronność sądu uważa, iż sędzia, aby zachować niezbędną dla istoty wymiaru sprawiedliwości cechę bezstronności, nie powinien mieć żadnych pozasłużbowych kontaktów osobistych z przedstawicielami zawodów reprezentujących racje podlegające jego ocenie, a i kontakty służbowe (tu ciekawe, że według niego tylko z prokuratorami) powinny być ograniczone. Nawołuje więc jak najdalej od sędziów! Szczerze mówiąc nie potrafię zrozumieć intencji, jakie kierowały mec. Babskim, gdy pisał te słowa, posiłkując się przy tym Mailem Anonimem, jak go roztropnie nazwała dr Kramarz. W swoim artykule raz bowiem przekonuje, iż sędzia nie może być obiektywny, jeśli kogoś (czytaj: stronę procesu) zna i lubi, bo będzie tej stronie przychylny, by następnie zmienić zdanie i twierdzić, iż w takim przypadku sędzia będzie dla owego znajomego bardziej wymagający, a wyrok może być mniej korzystny niż wynikałoby to z dowodów, aby nie został posądzony o stronniczość. Tymczasem obie wersje są nie do przyjęcia. Już na wstępie trzeba powiedzieć to wprost i stanowczo jeżeli sędzia wydaje wyroki (w imieniu Rzeczpospolitej) nie na podstawie całokształtu dowodów zebranych w sprawie, ale mając na względzie swoje znajomości (ale także animozje) ze stronami sporu, opierając się na ładnym wyglądzie, kuszącym zapachu czy stanie cywilnym tych stron (i takich argumentów Autor używa), to po prostu nie nadaje się na sędziego i nic go nie usprawiedliwia. Taka osoba sędzią być nie powinna. Nie mam zamiaru jednak przekonywać kogokolwiek (w tym mec. Babskiego, który prosi, by tego nie robić), że dla sędziów te właściwości stron czy fakt znajomości z którymkolwiek z uczestników sądowego sporu znaczenia nie mają, bo to ociera się o udowadnianie, iż nie jest się wielbłądem. Pani dr Kramarz fachowym językiem zwięźle wyjaśniła, iż choć nikt nie jest doskonały (jakkolwiek niektórzy tak o sobie zapewne myślą), to oddzielenie sfe- 11 ad vocem: Bezstronność sądu rys. Arkadiusz Krupa (Sędzia Sądu Rejonowego w Goleniowie)
12 ad vocem: Bezstronność sądu 12 ry prywatnej i zawodowej jest jak najbardziej możliwe, a niezbędna jest do tego dobrze wykształcona uczuciowość wyższa oraz umiejętność funkcjonowania w społeczeństwie, co jest jednym z kryteriów zdrowia psychicznego. Specjalistą w zakresie psychiatrii nie jestem, dla mnie to oddzielenie obu sfer, zawodowej i prywatnej, świadczy o profesjonalizmie i jest podstawą funkcjonowania każdego sędziego, ale też prokuratora, radcy prawnego czy adwokata. Dlatego nikt w trakcie procesu nie przywita na sali rozpraw innego uczestnika słowami cześć stary, choć znają się od dawna, dlatego też nikt w swoim sądowym wystąpieniu nie zasugeruje, aby sąd wydał pożądany przez niego wyrok, bo przecież sędzia pełnomocnika lubi. Nie wyobrażam sobie, aby podczas jakiegokolwiek spotkania którakolwiek ze stron próbowała wpłynąć na sędziego, by wydał określone orzeczenie, a już tym bardziej, aby sędzia w takiej sytuacji miał wyrabiać sobie zdanie na temat prowadzonej sprawy. Przecież spotykaliśmy się nieraz, spotykamy się i spotykać będziemy, choćby na imprezach In Gremio, balach i spotkaniach ZPP, na sportowych arenach czy wreszcie prywatnie, w gronie znajomych. Czy podając piłkę koledze adwokatowi lub siedząc na kolejnej imprezie w Teatrze Polskim obok ładnej Pani prokurator, sędzia staje się mniej obiektywny? Czy spotykając kolegę, z którym studiował, a który jest teraz członkiem innej korporacji, ma odwrócić głowę i go zignorować, bo inaczej będzie stronniczy? Idąc tym tropem, należałoby sędziów odizolować od reszty społeczeństwa, trzymać wszystkich pod kluczem (takie swoiste wzięcie w kamasze ) i pilnować, żeby się który nie wychylił i przypadkiem nawet nie nawiązał pozasłużbowego kontaktu. Jak natomiast rozwiązać problem znajomości z czasów, gdy sędzia sędzią jeszcze nie był, prokurator prokuratorem, a adwokat adwokatem? Tego moja wyobraźnia póki co nie jest w stanie objąć, ale zapewne i tacy wizjonerzy by się znaleźli. Jak dla mnie (a czytając dr Kramarz mam wrażenie, że nie tylko dla mnie), takie postulaty to swoista idee fixe Autora, więc idąc za słowami Pani Doktor nie dajmy się zwariować! [ ] Budowa dróg w Polsce nieodmiennie odbywa się pod ogromną presją społeczną, przejawiającą się z jednej strony pragnieniem posiadania wydolnej i wygodnej sieci dróg, pozwalającej na swobodne i łatwe przemieszczanie się, a z drugiej żądaniem okupienia budowy tej sieci jak najmniejszymi wyrzeczeniami. Każda władza z wielkim pietyzmem przystępuje do ogłaszania kolejnych, z natury rzeczy większych, programów budowy autostrad. I jakkolwiek idea przyświecająca ich budowie jest szczytna, wszak każdy chciałby poruszać się po szerokich i nowoczesnych drogach, o tyle sposób jej realizacji wydaje się odbiegać od wzniosłości pierwotnego zamiaru. W obecnym stanie prawnym kwestie przygotowania budowy i wydania pozwolenia na budowę dla dróg reguluje ustawa z dnia 10 kwietnia 2003 r. o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych (Dz. U. z 2003 r. Nr 80, poz. 729 z późn. zm.). Stanowi ona regulację szczególną, zawierającą - zgodnie z tytułem - przepisy obejmujące zarówno kwestię realizacji inwestycji drogowej, jak również jej uprzedniego przygotowania. Bardzo krótkiego przygotowania. Ustawa weszła w życie w maju 2003 r. i w trakcie pięciu lat obowiązywania zmieniła się radykalnie, choć przyznać trzeba, że kierunek zmian konsekwentnie utrzymywał wyjątkowy charakter uregulowania i plasował się w założonym pierwotnie celu, tj. przyspieszeniu realizacji inwestycji drogowych poprzez maksymalne skrócenie kwestii administracyjnych poprzedzających rozpoczęcie robót budowlanych. Pierwotnie ustawa dotyczyła wyłącznie dróg krajowych i przewidywała wydanie odrębnej decyzji o ustaleniu lokalizacji drogi krajowej, której treścią organ zatwierdzał projekt podziału nieruchomości i z której wydaniem związana była utrata przez jednostki samorządu terytorialnego z mocy samego prawa praw do nieruchomości objętych ustaleniem lokalizacji drogi krajowej. Jednocześnie z uwagi na to, że decyzja stanowiła również akt planistyczny w zakresie lokalizacji dróg, stosowanie przepisów zagospodarowania przestrzennego zostało wyłączone. Przepisy przewidywały dużo szybszy tryb pozyskiwania nieruchomości prywatnych, choć utrzymywały konieczność poprzedzenia wywłaszczenia prowadzeniem rozmów z właścicielami gruntów objętych ustaleniem lokalizacji. Dla nieruchomości miejskich znaczenie tego aktu prawnego było niewielkie, a to z powodu ograniczenia przez ustawodawcę zakresu przedmiotowego ustawy jedynie do dróg krajowych. Kolosalną zmianę przyniósł koniec 2006 r. 1, kiedy to weszła w życie nowelizacja ustawy, diametralnie zmieniająca dotychczasowy model przygotowania inwestycji drogowych w ogóle. Ówczesna decyzja o ustaleniu lokalizacji drogi z dokumentu planistycznego, wywołującego ograniczone skutki rzeczowe, bo tylko wobec nieruchomości Skarbu Państwa, sta- 1 Nastąpiło to 16 grudnia 2006 r. mocą ustawy z dnia 18 października 2006 r. o zmianie ustawy o szczegółowych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg krajowych oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2006 r. nr 220, poz. 1601, ze zm. Dz. U. z 2007 r. Nr 112, poz. 767)
13 Jakub Cieślicki, aplikant radcowski Budowa dróg w Polsce A więc tak umiera wolność. Pośród burzy oklasków. Padme Amidala, Gwiezdne Wojny: Zemsta Sithów ła się decyzją wywłaszczającą wszystkie nieruchomości objęte ustaleniem lokalizacji. Z dniem, w którym decyzja ta uzyskiwała status ostatecznej, nieruchomości objęte ujawnionymi w jej treści liniami rozgraniczającymi przechodziły na własność Skarbu Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego. Decyzja ta doręczana była w drodze obwieszczeń, a dotychczasowy właściciel otrzymywał jedynie zawiadomienie o jej wydaniu i to skutecznie doręczane na adres ujawniony w ewidencji gruntów. Treść decyzji precyzowała termin wydania nieruchomości, który według brzmienia ustawy nie mógł być krótszy niż 30 dni od uzyskania przez decyzję statusu ostatecznej. W przypadku wystąpienia uzasadnionego interesu społecznego lub gospodarczego możliwe było również nadanie decyzji rygoru natychmiastowej wykonalności, który obligował dotychczasowych właścicieli do wydania gruntu, a zarządcę drogi do wskazania, jak to ustawa lakonicznie określiła, lokali zamiennych. Pozbawienie praw odbywało się za odszkodowaniem wypłacanym w drodze odrębnej decyzji, co - nawiązując do ustawy o gospodarce nieruchomościami - oznaczało oderwanie instytucji pozbawienia praw do gruntu od ustalenia i wypłaty odszkodowania. Rozwiązaniem dyskusyjnym było wprowadzenie zasady, zgodnie z którą wartość odszkodowania nie mogła pogarszać warunków mieszkaniowych dotychczasowego właściciela. Ustawa na wypadek stosownego żądania odwołującej się strony przewidywała wykonanie decyzji o ustaleniu odszkodowania przed uzyskaniem przez nią statusu ostatecznej, nakazując wypłatę wskazanych jej treścią kwot. Pozostawiając kompleksową ocenę przyjętych rozwiązań, stwierdzić wypada, że pominięty kompletnie dotychczasowy właściciel, uzyskał namiastkę odszkodowania w postaci kwestionowanej de facto przez siebie kwoty. Ciekawostką jest, że ustawa nie rozstrzygała, jak kształtować się mają wzajemne stosunki stron na wypadek, kiedy odwołanie właściciela okazałoby się skuteczne i spowodowało uchylenie kwestionowanej decyzji i skierowanie sprawy do ponownego rozpoznania. Całość powyższego miałaby pewnie w dalszym ciągu znaczenie marginalne, gdyby nie fakt, że wspomnianą nowelizacją rozszerzono zakres obowiązywania ustawy na wszystkie drogi publiczne. Od grudnia 2006 r. skutki powyższe wywoływały tak decyzje dotyczące lokalizacji drogi krajowej, jak i gminnej, a okoliczność abstrahowania przy ich wydawaniu od przepisów zagospodarowania przestrzennego sprawiła, że wartość miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, jako elementu dającego prywatnym podmiotom oparcie przy planowaniu zamierzeń inwestycyjnych, znacznie zmalała. W tym stanie ustawodawca poczynił kolejny krok na drodze do uproszczenia wszelkich procedur. Nowelizacją, która weszła w życie w dniu 10 września 2008 r. 2, zlikwidowano decyzje ustalające lokaliza- 2 Mocą ustawy z dnia 25 lipca 2008 r. o zmianie ustawy o szczególcję drogi, a w ich miejsce wprowadzono decyzje o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej. Odmienność nowego rozwiązania sprowadza się do nadania tej decyzji charakteru pozwolenia na budowę. W obecnym stanie prawnym decyzja o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej zatwierdza podział, pozbawia praw do jednych nieruchomości, a może ograniczyć zakres korzystania z drugich, zatwierdza projekt budowlany i uprawnia do rozpoczęcia robót. Kompleksowe rozwiązanie przyspieszające budowę dróg. Sytuacja właściciela nie uległa znaczącej zmianie, poza jednym przypadkiem, o którym poniżej. W dalszym ciągu zatem właściciel o fakcie pozbawienia go prawa dowiaduje się z zawiadomienia o wydaniu decyzji (skuteczne doręczenie na adres w katastrze nieruchomości) i w dalszym ciągu procesowe doręczenie decyzji następuje w drodze obwieszczeń, co nie pozostaje bez wpływu na bieg terminów do odwołań. Wydłużony został minimalny termin wydania gruntu, który obecnie wynosi 120 dni, z tym zastrzeżeniem, że dotyczy również wydania lokalu zamiennego, jeżeli został on przyznany w związku z nadaniem decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej rygoru natychmiastowej wykonalności (te same warunki, co poprzednio). Zlikwidowano natomiast instytucję wypłaty odszkodowania na żądanie dotychczasowego właściciela odwołującego się od decyzji organu pierwszej instancji ustalającej odszkodowanie. Stąd obecnie były właściciel, korzystając z prawa do odwołania, oddala w czasie dzień uzyskania odszkodowania za odebrane już prawo. Realizując zatem przysługujące mu uprawnienia do kwestionowania treści decyzji działa na własną niekorzyść, jako że odszkodowanie wypłaca się dopiero na podstawie decyzji ostatecznej. Ustawodawca, torując drogę ku lepszym i szybszym drogom, przyznał każdemu z właścicieli, którzy w zakreślonym terminie wydali nieruchomości, 5% dodatek do odszkodowania za nieruchomość, a właścicielom zamieszkującym na nieruchomości zabudowanej budynkiem mieszkalnym dziesięć tysięcy złotych bliżej niesprecyzowanym tytułem. W tym samym czasie o samej nowelizacji i ogromnych korzyściach dla właścicieli, jakie ze niesie, rozpisywała się szeroko Rzeczpospolita w tekście Większe rekompensaty za grunty pod drogi (artykuł z r.), stąd w podsumowaniu wypada chyba sparafrazować wskazane na początku słowa Ambasador Padme Amidali, jakie padły w Gwiezdnych Wojnach: Zemsta Sithów Georga Lucasa i powiedzieć A więc tak umiera własność. Pośród burzy oklasków. [ ] nych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2008 r. Nr 154, poz. 958). Charakter zmiany oddaje tryb jej uchwalenia, które nastąpiło w dniu 29 lipca 2008 r. tj. miesiąc po wpływie projektu do Sejmu drukiem nr 671 z r. 13
14 Zaskarżenie uchwały wspólnoty mieszkaniowej 14 Zgodnie z art. 25 WłLokU właściciel lokalu może zaskarżyć uchwałę wspólnoty mieszkaniowej do sądu z powodu jej niezgodności z przepisami prawa lub umową, albo naruszania przez nią zasad prawidłowego zarządzania nieruchomością wspólną, lub w inny sposób naruszania przez nią interesów właściciela lokalu. Zaskarżenie uchwały odbywa się w trybie procesowym, także przybiera formę powództwa. Przy konstruowaniu takiego powództwa należy jednak w dużym stopniu uwzględniać specyfikę związaną z gospodarowaniem nieruchomościami. Z tego też powodu warto przybliżyć kilka zagadnień związanych z tą problematyką. Przesłanki wniesienia powództwa Uchwały wspólnoty mieszkaniowej dotyczą czynności przekraczających zakres zwykłego zarządu. Zapadają one większością głosów właścicieli lokali, która jest liczona co do zasady według wielkości poszczególnych udziałów. Podejmuje się je na zebraniu członków wspólnoty mieszkaniowej, lub w drodze indywidualnego zbierania głosów przez zarząd. Warto w tym miejscu przypomnieć, że choć wspólnota mieszkaniowa jako jednostka bez osobowości prawnej (tzw. ułomna osoba prawna ) jest podmiotem prawa, to w większości wypadków względem jej członków stosuje się przepisy odpowiadające regulacjom KC o współwłasności. Zgodnie z art. 202 kc, jeżeli większość współwłaścicieli postanawia dokonać czynności rażąco sprzecznej z zasadami prawidłowego zarządu rzeczą wspólną, każdy z pozostałych współwłaścicieli może żądać stosownego rozstrzygnięcia przez sąd. Art. 25 WłLokU stanowi rozwinięcie i dostosowanie powyższej normy do warunków wspólnoty mieszkaniowej 1. Członek wspólnoty mieszkaniowej powinien jednak w powództwie udowodnić, że skarżona przez niego uchwała narusza jego interesy. O ile sprzeczność uchwały z prawem, bądź umową nie budzi od strony teoretycznej większych wątpliwości, o tyle należy zwrócić większą uwagę na sprzeczność uchwały z zasadami prawidłowego zarządzania nieruchomością wspólną oraz naruszenie interesów właścicieli lokalu. Wyjaśnienie pierwszego z wypadków polega na przybliżeniu zasad zarządzania nieruchomościami. W praktyce można wyróżnić wiele sposobów zarządzania nieruchomościami, opartych na zróżnicowanych strategiach 2, z których wyborem wiążą się określone konsekwencje dla wszystkich członków wspólnoty mieszkaniowej. Właściciele lokali nie mogą jed- 1 Na marginesie warto zauważyć, że status prawny wspólnoty mieszkaniowej jako specyficznego podmiotu prawa wymaga doprecyzowania z punktu widzenia doktryny z różnych punktów widzenia. Wspólnota mieszkaniowa ze względu na swoją specyfikę odróżnia się w sposób istotny od innych ułomnych osób prawnych. 2 Można wyróżnić m. in. strategie zorientowane przede wszystkim na dochód, wartość kapitałową, cele użytkowe, czy też strategię portfelową. A. Śliwiński, Zarządzanie nieruchomościami, Agencja Wydawnicza Placet, Warszawa 2000, s. 59. nak w trakcie zarządzania nieruchomościami być wprowadzani w błąd przez zarządcę, który jednocześnie starannie utrzymuje nieruchomość klienta i podejmuje rozsądne wysiłki, aby ochronić ją przed wszelkimi niekorzystnymi ewentualnościami. Opierając się na tej zasadzie można stwierdzić, że sytuacja, w której właściciel lokalu, nawet po podjęciu uchwały przez większość członków wspólnoty, ponosi jakąś szkodę stanowi już przesłankę skierowania sprawy na drogę sądową. Przykładem może być narażenie przez większość członków wspólnoty mieszkaniowej jednego właściciela lokalu na immisje, bądź inne niekorzystne obciążenia (np. wyrażenie zgody na to, by tuż obok danego lokalu znalazła się siedziba przedsiębiorstwa, z którego działalnością wiąże się bardzo duży hałas). Pojęcie innych interesów właściciela lokalu wiąże się w jeszcze bardziej istotnym stopniu z prawem procesowym. Warto zastanowić się nad powiązaniem tego sformułowania z art. 189 KPC, na podstawie którego powód może żądać ustalenia przez sąd istnienia lub nieistnienia stosunku prawnego, lub prawa, gdy ma w tym interes prawny. Zgodnie z opinią doktryny interes prawny to interes dotyczący szeroko rozumianych praw i stosunków prawnych. W procesie mamy z dotyczącą go problematyką do czynienia zazwyczaj wtedy, gdy istnieje niepewność tych praw i stosunków prawnych, wiążąca się ze spodziewanym kwestionowaniem przez stronę przeciwną określonego stanu prawnego, bądź stanu faktycznego 3. Zgodnie z jedną z uchwał Sądu Najwyższego pojęcie interesu prawnego powinno być interpretowane z uwzględnieniem szeroko pojmowanego dostępu do sądów w celu zapewnienia ochrony prawnej. Interes prawny można zgodnie z tym zdefiniować jako obiektywną potrzebę uzyskania określonej treści wyroku 4. Ochrona interesu prawnego może w praktyce znaleźć zastosowanie w sytuacji, gdy w danej wspólnocie zaginęły dokumenty dotyczące zakresu korzystania przez współwłaścicieli z części nieruchomości wspólnej, a dana uchwała wspólnoty mieszkaniowej pozbawia jednego z właścicieli lokali prawa korzystania np. z części wspólnego strychu. Podsumowując ten wątek rozważań należy podkreślić, że naruszenie interesu prawnego właściciela lokalu przez uchwałę wspólnoty mieszkaniowej stanowi bardzo silne wzmocnienie i rozszerzenie kierowanego w tym celu powództwa i z tego punktu widzenia jest bardzo wskazane jego stosowanie. Jednakże należy poddać w wątpliwość to, czy samo naruszenie interesu prawnego właściciela danego lokalu, bez naruszenia ustawy, umowy, albo zasad dobrego zarządu jest wystarczającą przesłanką do wniesienia skutecznego powództwa do sądu. Odpowiedź będzie tu raczej negatywna. Ostatnia prze- 3 T. Ereciński (red.), Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz, t. 1, Lexis Nexis, Warszawa 2007, s Uchwała SN z , III CZP 171/93, OSNC 1994, Nr 7 8, poz. 149.
15 marzec/kwiecień 2009 dr Maciej J. Nowak, aplikant radcowski adiunkt w Katedrze Prawa i Gospodarki Nieruchomościami Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny w Szczecinie słanka z wymienionych w ustępie 1 art 25 WłLokU powinna być stosowana łącznie z którąś z poprzednich. Forma wniesienia powództwa Wniesienie powództwa o uchylenie uchwały nie powoduje od razu z mocy prawa jej zawieszenia. Dopiero sąd, jeżeli uzna dany przypadek za uzasadniony, może wstrzymać wykonanie uchwały do momentu zakończenia całej sprawy. Rozwiązanie takie przeciwdziała skutkom nadmiernego sądowego pieniactwa, które we wszystkich rodzajach sądowych spraw, a więc również sprawach dotyczących wspólnot mieszkaniowych, może się zdarzać i przy okazji odmiennych od przyjętego rozwiązań prawnych mogłoby sparaliżować funkcjonowanie całej wspólnoty. Pozew powinien zostać skierowany przeciwko wspólnocie mieszkaniowej, która w takich sprawach ma zdolność sądową oraz procesową. Powództwo może zostać wytoczone w terminie 6 tygodni od dnia podjęcia uchwały na zebraniu ogółu właścicieli, albo od dnia powiadomienia wytaczającego powództwo o treści uchwały podjętej w trybie indywidualnego zbierania głosów 5. Termin ten ma na celu ograniczenie zbyt długiej możliwości zaskarżania uchwał, a tym samym kwestionowania stanu prawnego przez te uchwały stworzonego. Powództwo powinno czynić zadość wymogom procesowym wszystkich pozwów. Powinno więc zawierać: Dokładnie określone żądanie, a w sprawach o prawa majątkowe, także oznaczenie wartości przedmiotu sporu, chyba że przedmiotem sprawy jest oznaczona kwota pieniężna. Przytoczenie okoliczności faktycznych, uzasadniających żądanie, a w miarę potrzeby uzasadniających również właściwość sądu. Należy podkreślić, że kluczowe dla każdej sprawy jest określenie żądania 6. Nie może ono w żadnym wypadku być uproszczone, albo zawierać niedopowiedzeń, gdyż będzie to miało skutki negatywne dla sytuacji procesowej powoda. Żądanie powinno zostać sformułowane w taki sposób, jakiego dokładnie orzeczenia powód by oczekiwał. W przypadku pozwów, których dotyczy niniejszy artykuł, powód powinien więc wskazać, że wnosi o uchylenie uchwały wspólnoty mieszkaniowej oraz dokładnie oznaczyć tę uchwałę oraz wspólnotę. W praktyce często się zdarza, że uchwała, lub też nawet wspólnota mieszkaniowa są oznaczone w sposób nieprawidłowy. Jeśli chodzi o wskazanie okoliczności faktycznych, to trzeba pamiętać, że okoliczności te powinny być bezpośrednio związane z daną sprawą oraz w sposób możliwie najbardziej dokładny udowodnione. Należy pamiętać ponadto o tym, że każdy pozew powinien również czynić zadość wymogom przewidzia- 5 G. Bieniek, Z. Marmaj, Własność lokali. Komentarz, Beck, Warszawa 2008, s J. Jodłowski, Z. Resich, J. Lapierre, T. Misiuk Jodłowska, K. Weitz, Postępowanie cywilne, Lexis Nexis, Warszawa 2005, s nym dla pisma procesowego, określonym w art. 126 KPC, czyli zawierać: - Oznaczenie sądu, do którego pozew jest kierowany. - Imię, nazwisko lub nazwę stron, ich przedstawicieli ustawowych lub pełnomocników wraz z oznaczeniem ich siedziby. - Oznaczenie rodzaju pisma. - Osnowę żądania. - Podpis strony, albo jej przedstawiciela ustawowego, lub pełnomocnika. - Wymienienie załączników. Zgodnie z art. 17 pkt 4 KPC, sprawy o uchylenie uchwał osób prawnych, lub jednostek organizacyjnych niebędących osobami prawnymi, którym ustawa przyznaje zdolność prawną (czyli również wspólnot mieszkaniowych) należą do właściwości sądów okręgowych. Oznacza to, że niniejsze sprawy zostały uznane przez ustawodawcę za bardziej skomplikowane, wymagające analizy ze strony sędziów z większym doświadczeniem. W takim układzie powództwa należy kierować bezpośrednio do wydziałów cywilnych sądów okręgowych. Poniżej przedstawiamy oświadczenie adwokata Romana Ossowskiego przesłane do redakcji In Gremio : W numerze 2/2009 (marzec/ kwiecień 2009) ukazała się relacja z wręczenia nagrody dwumiesięcznik szczecińskich środowisk prawniczych nr 2 (57) cena 0,0 PLN ISSN Człowiek Roku In Gremio 2008 Gremiusa przyznana w plebiscycie na Człowieka Roku In Gremio Mam zaszczyt być laureatem tej nagrody. Z dużym wzruszeniem odbierałem ją z rąk przedstawiciela Kapituły, Dziekana OIRP w Szczecinie Mariana Falco. Zostało to zauważone przez autorów notatki w In Gremio. Nie porównywałem jednak przeżyć towarzyszących przyznaniu Gremiusa do tych, jakie odczuwałem w chwilach triumfu niezależnych, odważnych zachowań ludzi ( ) gdańskiego środowiska opozycyjnego, starających się w latach 80-tych wyrwać kraj z okowów poprzedniego systemu. Nawet w chwilach silnego wzruszenia, moja próżność nie jest aż tak głęboka. Z wyrazami uszanowania Roman Ossowski 15
16 16 Powództwo o uchylenie uchwały: sprawa majątkowa, czy niemajątkowa? Powyżej opisana właściwość sądu łączy się z pytaniem, czy powództwo o uchylenie uchwały wspólnoty mieszkaniowej stanowi sprawę majątkową, czy też niemajątkową. Sprawy niemajątkowe zostały wyodrębnione w art. 17 KPC, poprzez podanie ich konkretnych przykładów. Sprawami niemajątkowymi na tej zasadzie są między innymi sprawy dotyczące ochrony dóbr osobistych, czy też większość spraw z zakresu prawa rodzinnego. Sprawą niemajątkową może być również zakazanie najemcy korzystania w określony sposób z pomieszczeń we wspólnym mieszkaniu 7. W stanie prawnym przed dniem 20 marca 2007, przed nowelizacją KPC sprawa miała istotne znaczenie z punktu widzenia właściwości sądu. Przed nowelizacją bowiem sprawy o uchylenie uchwały nie należały odgórnie do wyłącznej właściwości sądu okręgowego, a więc właściwość sądu zależała bardzo często od wartości przedmiotu w danej sprawie. W obecnej sytuacji niniejszy problem nie jest już aktualny, jednakże rozróżnienie na sprawy majątkowe i niemajątkowe dalej będzie istotne z punktu widzenia art. 398 ze zn. 2 KPC, zgodnie z którym skarga kasacyjna jest niedopuszczalna w sprawach o prawa majątkowe, w których wartość przedmiotu zaskarżenia jest niższa niż pięćdziesiąt tysięcy złotych, a w sprawach gospodarczych niższa niż siedemdziesiąt pięć tysięcy złotych. Niniejszy przepis wynika z założenia, że w imię szybkości postępowania i szybko zmieniających się okoliczności danej sprawy (co komplikuje orzekanie) należy wypracować kategorię spraw, która nie wymaga rozstrzygnięcia przez sąd najwyższej instancji 8. Sprawy majątkowe dotyczące uchylenia uchwały wspólnoty mieszkaniowej, w przypadku których wartość przedmiotu sporu nie przekracza kwoty 50 tysięcy złotych (w naprawdę rzadkich wypadkach można próbować udowodnić, że dana sprawa stanowi sprawę gospodarczą) również do tej grupy powinny zostać zaliczone. Sąd Najwyższy zaproponował interpretację, zgodnie z którą ocena, czy powództwo o uchylenie uchwały wspólnoty mieszkaniowej stanowi sprawę majątkową, czy nie, zależy od treści samej zaskarżanej uchwały. Sprawami majątkowymi są np. uchwały dotyczące zmiany sposobu sprawowania zarządu nieruchomością wspólną, czy też zatwierdzenie sprawozdania ze sprawowania zarządu nieruchomością wspólną 9. Zgodnie z postanowieniem SN Jeżeli u podstaw zakwestionowania uchwały o wykluczeniu członka zarządu ze składu zarządu leży interes ekonomiczny ogółu właścicieli lokali i ten interes określa charakter sprawy o uchylenie (...) to jest to sprawa o prawa majątkowe. 10 Orzeczenie niniejsze ułatwia szerszą interpretację powództw o uchylenie poszczególnych uchwał jako 7 Orzeczenie SN z 18 października 1967, II CZ 93/67, OSPiKA 1968, nr 10, poz. 208, PiP 1968, nr 7, s T. Ereciński, op. cit., t. 2, s R. Dziczek, Własność lokali. Komentarz, Lexis Nexis, Warszawa 2008, s Postanowienie SN z 26 stycznia 2006 r., V CSK 53/05, LEX nr spraw majątkowych: pojęcie interesu ekonomicznego jest bowiem bardzo szerokie. W takich przypadkach problemem może być jedynie określenie przez stronę powodową wartości przedmiotu sporu. Pomimo nie do końca wyraźnego rozdzielenia kategorii powództw o uchylenie uchwał wspólnot mieszkaniowych na grupę tych, w przypadku których skargi kasacyjne mogą być przygotowywane i grupę tych, w przypadku których skargi kasacyjne przygotowywane być nie mogą należy podkreślić, że przywołany przepis KPC w obecnym kształcie jest racjonalny i jakakolwiek próba jego zmiany, lub doprecyzowania powodowałaby jeszcze większy chaos w przepisach. Powództwo o uchylenie uchwały we wspólnocie mieszkaniowej i w spółce z o.o. - porównanie Rozważenia wymaga jeszcze jedno zagadnienie: podmiotami uprawnionymi do wniesienia powództwa są członkowie wspólnoty mieszkaniowej, a nie zarząd. Warto podkreślić, że np. w przypadku spółki z ograniczoną odpowiedzialnością wśród podmiotów uprawnionych do wnoszenia powództwa o uchylenie uchwały zgromadzenia wspólników znajdują się m. in. zarząd i rada nadzorcza 11. Odmienne regulacje wiążą się niewątpliwie ze specyfiką funkcjonowania obu podmiotów. Podejmowana przez spółki kapitałowe działalność gospodarcza wiąże się ze znacznie większymi nakładami finansowymi i skutkiem tego większym ryzykiem (obejmującym również członków zarządu). W tym układzie zakres podmiotów uprawnionych do wniesienia powództwa jest szerszy. Warto dodać, że w przypadku spółek kapitałowych, wspólnik chcący zaskarżyć uchwałę zgromadzenia, musi na tym zgromadzeniu głosować przeciw uchwale, albo bez własnej winy w zgromadzeniu nie uczestniczyć. W przeciwnym wypadku prawa do wniesienia powództwa nie ma. Można więc stwierdzić, że w tym aspekcie tryb wzruszania uchwał jest w spółkach kapitałowych powiązany bardziej z działaniem biznesowym, a we wspólnotach mieszkaniowych (gdzie bardziej od uczestniczenia w głosowaniu liczy się naruszenie ustawy, umowy, itd.) tryb wzruszania uchwał jest w założeniu łatwiejszy dla podmiotów uprawnionych do składania stosownych powództw. Podsumowanie Zagadnienia związane z przygotowaniem powództwa o uchylenie uchwały wspólnoty mieszkaniowej bardzo wyraźnie pokazują specyfikę wspólnoty mieszkaniowej jako podmiotu prawa. Należy dodać, że spory, które pojawiają się w danej wspólnocie mieszkaniowej, zwłaszcza te, z którymi uprawnione podmioty zwracają się do sądu budzą wiele emocji. Dotyczą bowiem co do zasady podstawowej sfery życiowej powodów, czyli spraw związanych z warunkami mieszkaniowymi. Z tego powodu zalecana jest szczególna uwaga i ostrożność przy ich rozwiązywaniu. Najlepszym wyjściem jest jednak przygotowywanie takich uchwał, które rodziłyby możliwie najmniej wątpliwości i konfliktów. [ ] 11 A. Kidyba, Prawo handlowe, Beck, Warszawa 2006, s. 401.
17 Milczące dowody nie kłamią z Prokuratorem w Ministerstwie Sprawiedliwości w stanie spoczynku Józefem Gurgulem rozmawia Grzegorz Szacoń Grzegorz Szacoń, In Gremio: Czy w czasie swojej długoletniej pracy miał Pan okazję zetknąć się ze sprawami ze Szczecina i szczecińskim środowiskiem prawniczym? Józef Gurgul: Szczecin oczywiście pojawiał się w mojej pracy i mogę ocenić, że była to kopalnia ciekawych spaw. Wiele lat temu, jedną z pierwszych z jaką miałem do czynienia była sprawa zabójstwa ekspedientki w sklepie przy ulicy Mazurskiej, która po szeregu zwrotach w postępowaniu zakończyła się uniewinnieniem oskarżonych. Była ona obarczona grzechem pierworodnym, a mianowicie niestarannością zgromadzonej dokumentacji i niedostatkiem myślenia wersyjnego. Wychodzono chyba z takiego założenia, że jak coś nie pasuje do preferowanej koncepcji, można to przemilczeć. Inną głośną była sprawa Iwana S., oskarżonego m.in. o zabójstwo lekarki. W 1947 roku w sklepie przy ulicy Wojska Polskiego zabił też ekspedientkę Bronisławę A. G.S.: Goszcząc w Szczecinie przedstawia Pan wykład na temat ekspertyzy kryminalistycznej jako podstawy aktu oskarżenia jakie są jego tezy? J.G.: Po pierwsze, właściwa jest tendencja do pozyskiwania opinii biegłych, w tym opinii kompleksowych i zespołowych, ponieważ takie dyscypliny jak kryminalistyka, medycyna sądowa, czy toksykologia uległy podziałowi na wąskie specjalności, wskutek czego są skazane na kooperację. Po drugie, fundamentalną podstawę orzekania mogą stanowić dowody rzeczowe, choć w pojmowaniu ich roli jest niemało uproszczeń. Zrozumiałe, że nie należy odmawiać istotnej mocy dowodowej także zeznaniom świadków, ale trzeba pamiętać, że tkwią w nich dwa genetycznie różne pierwiastki, a to: spostrzeganie zmysłowe i wnioskowanie zeznającego oparte na tymże postrzeganiu. Paul Douglas Kirk twierdził, że tylko dowody milczące, czyli dowody rzeczowe nie kłamią. I niby tak jest i jednocześnie tak nie jest. Sedno rzeczy w tym, że dowód rzeczowy może przemówić do prokuratora, czy sędziego tylko za pośrednictwem biegłego. Biegli zaś są omylni. Jedni mylą się wyjątkowo, inni częściej, ale wszyscy popełniają błędy. Ponadto musimy brać w rachubę, że nie ma bezwzględnie pewnych metod badawczych. Każda ma pewien, bodaj znikomy, margines błędu, o czym trzeba wiedzieć oceniając konkretną ekspertyzę. Na daną opinię wypada patrzeć poprzez kryterium wartości diagnostycznej, czyli czułości zastosowanej metody przy jej opracowywaniu. Tę wartość ocenia się ją przez porównanie odsetka opinii trafnych, chybionych oraz nierozstrzygniętych. Biegłego zatem należałoby zapytać jaka jest wartość diagnostyczna metody in concreto użytej, czego się nie czyni wcale lub tylko rzadko. G.S: Czy nie byłoby to jednak z gruntu dyskwalifikujące daną opinię, gdyby od początku wywołać wątpliwości co do przyjętej w niej metody badawczej? J.G.: Nie. Poza tym, wydolność danej metody i samo prawdopodobieństwo uzyskiwanych wyników podlegają stopniowaniu, między innymi przez wskazanie procentowego stopnia pewności. Zresztą, całe sądowe poznanie jest jedynie przybliżeniem. Nie mamy nigdy do czynienia z idealnym odtworzeniem rzeczywistości. W naukach empirycznych satysfakcjonujące są wyniki, o których można powiedzieć, że identyfikują rzecz z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, praktycznie pewnie. Wielu uznanych biegłych opiniowało i opiniuje, stopniując owo prawdopodobieństwo, gdy więcej osiągnąć nie może. G.S.: Czy możemy zatem uznać, że jest w tym rozumowaniu jakieś nawiązanie do legalnej teorii dowodów? J.G.: Zdecydowanie nie! Moim zdaniem kluczowym problemem jest prawidłowe zastosowanie zasady swobodnej oceny dowodów. Z największym szacunkiem odnoszę się do wyroków sądu, które nawet wszechstronne, dobrze umotywowane ekspertyzy poddaje krytycznej i rzeczowej analizie. Gruntownie potwierdzona w uzasadnieniu danego orzeczenia wiedza, zalety intelektu oraz doświadczenie życiowe sędziego mogą dawać rękojmię, że konkretna opinia została obiektywnie wyważona jako źródło poznania. [ ] 17
18 Krzysztof Marski, adwokat Adwokat 18 na szalupie W In Gremio nr 9/10 [53/54] w 2008 r. ukazał się artykuł Adwokat za sterem, czyli rzecz o eleganckiej odmianie żeglarstwa regatowego. Mam nadzieję, że nasza korporacja i nie tylko nasza, toleruje również linię żeglarstwa mniej elitarnego. Wyrazem tego był choćby artykuł adw. Lucjana Mancewicza - zamieszczony w In Gremio w 2004 r. - który propagował żeglowanie jako spędzanie czasu dla wszystkich. Bo nie ukrywam, że nie potrafię zrozumieć, dlaczego ci wszyscy, którzy nie żeglują, nie żeglują, dlaczego tracą tyle wspaniałych przeżyć - pisał ów autor. Wówczas nawet nie doczytałem tego artykułu, tylko pełen zawiści powróciłem na łono dawnego klubu, tj. do Jachtklubu AZS w Szczecinie. W klubie znam przynajmniej dwóch adwokatów za sterem. Moja żegluga jest skromniejsza, bardziej zbliżona do idei, że i na kawałku plastiku można pokonać przeszkodę wodną (trawestacja z Mancewicza). Bo ja żeglowałem na Bornholm i dookoła tej wyspy szalupą. Oczywiście nie sam, z jeszcze trzema entuzjastami w podobnym wieku. Wielu polskich żeglarzy żegluje obecnie na Bornholm, w tym m.in. zeszłego lata adw. Jerzy Piosicki. Oczywiście polecam również żeglugę na Bornholm jachtami wygodnymi lub wręcz luksusowymi. Obawiam się, jak będą odebrane załączone zdjęcia, bowiem adwokat winien patrzeć w dal zza steru jakiegoś jachtu typu full wypas - podobnie jak w reklamach, na tle wspaniałych mebli gabinetu. Moim zdaniem to jedna z przyczyn, że potencjalni klienci udają się do doradcy prawnego na rogu, ale niech już będzie. W artykule Lucjana Mancewicza propaguje się żeglarstwo, choćby w akapicie wskazującym, że teraz łatwo zostać żeglarzem jeziorowo-zatokowym. To się odnosi również do żeglowania po Bałtyku. Załogant nie musi mieć kwalifikacji, jakkolwiek kucharzenie wtedy go nie minie. Bardzo dobrze jak załoga składa się z sympatycznych ludzi, co pozwala na stworzenie przyjemnej atmosfery. Na tą ostatnią duży wpływ ma sternik, czyli dowódca jachtu. W naszym rejsie wszyscy mieli doświadczenie żeglarskie, moje co prawda było mocno zestarzałe, ale raźno je odnawiałem. Szalupa DZ nie ma nadbudówki. Czasem podczas gorszej pogody ktoś mawiał przydałaby się budka, co powodowało mocne niezadowolenie Michała Jósewicza - dowódcy wyprawy i wieloletniego opiekuna łodzi. Za to podczas żeglowania jest wszędzie świeże powietrze. Przy chwiejbie nie jest to obojętne. Spanie w portach jest w miarę wygodne, pod rozłożonym na drzewcach grota i bezana brezentem. To tworzy tent - inaczej namiot. Trochę o terminologii. Jest pewna analogia między niektórymi prawnikami zasypującymi profanów nazewnictwem kodeksowym a niektórymi żeglarzami zasypującymi nowicjuszy terminologią typu bombramstenga. Jak prawnik zaczyna żeglować, to odnosi pewną korzyść ze swego wykształcenia. Szybko pojmie, że sztag i wanta to linki stalowe, ale trzeba je było różnie nazwać, tak jak zróżnicować oddalenie od odrzucenia /brr/ pozwu. I wtedy nie
19 da się nabrać na wysłanie po kilwater. Są też tajemne słowa regatowców. Regatowy adwokat za sterem potrafi powiedzieć wymierza się karę dodatkowego obrotu jachtu o 270 stopni. Ojej! Przypomina się dowcip o oficerze ze studium wojskowego, co operował sinusem 1,8, a na uwagę, że sinus nie przekracza 1, wypalił: ale w warunkach bojowych dochodzi do trzech!. Powracam do rejsu. Pewnym problemem są dłuższe przejścia. Na Bornholm 18 godzin, powrót do Świnoujścia - 27 godzin. Po wielu godzinach przedmiotem pożądania stawała się płaska przestrzeń na rufie za bezanmasztem i skrzynią prowiantową. Tam można było trochę pospać. Nawet myślałem czy artykulik niniejszy zatytułować Adwokat na dnie w odróżnieniu od tego za sterem, ale dość złych wróżb. Nasz sternik powtarzał: to jest szalupa ratunkowa i jest bezpieczna. Istotnie taki jest rodowód DZ-ty. Najważniejsze, że żywioły dały się przekonać. O prawie starałem się nie myśleć. Czasem jednak trudno. Takie parterowe znaki drogowe to też prawo i to jakie poręczne. Szacowne pakty nie wymieniają prawa do kąpieli. W kraju naszym jest ono bardzo ograniczane z przyczyn powszechnie znanych. Pijani topią się masowo. Dlatego istnieją instytucje zajmujące się głównie wyłapywaniem kąpiących. Ludzie wystawiają dyżurnych na łapiących i zaniedbują wzajemne ratowanie się. Podczas rejsu przysiadłem w pewnym porciku w słońcu. Naprzeciwko grupa dziewcząt w różnym wieku, gwar, śmiech, ale nie ma krzyków. Wykonuję pracę myślową (pozostałość po wyuczonym regulaminie walki na studium wojskowym). Dziewczęta kąpią się w wąskim, kamiennym i wysokim wejściu do porciku, ale jest to port morski, są obce jachty, więc międzynarodowy. Każdy wie, że w basenie ciepło, woda ciepła, na morzu zimniej, szok i utopienie prawie pewne, bo prądy i wiry. W Polsce zobaczyłbym i usłyszał warkot trzech motorówek WOPR-u, Policji i Urzędu Morskiego. Nawet nieco w napięciu oczekiwałem takich, ale zostałem zawiedziony. Jeszcze jeden sygnał, że dla adwokatów kratkowych marny to kraj ta Dania. Kraj, gdzie społeczeństwo jest powściągliwe, a państwo nie ściga ludności zbyt gorliwie szukając przewinień. Zatem te statystyki o wielkich ilościach adwokatów w krajach Zachodu, jako straszak na krajowych, nadają się do weryfikacji. No właśnie, Rzeczpospolita podała dane o relacji ilości adwokatów do populacji. Dania zajęła 13 miejsce, a Polska 15. Powracam do rejsu, bo moja praca myślowa zbyt odbiegła. Ostatecznie te wielopokoleniowe zstępne po Wikingach rozweselone poszły do domu, bez strat własnych. Za ile wieków taka kąpiel będzie w moim kraju możliwa!? W basenach naszego klubu oczywiście kąpiel zabroniona, pomijam już czystość wód Dąbskiego jako przyczynę. Jak mawiała moja gospodyni stancji na Wildzie porzundek zaś, ale musi być! Nasza wyprawa też się bez strat zakończyła. Z komunikatów o awariach innych jachtów wynikało, że najbardziej niebezpieczny był powrót przez Zalew Szczeciński. Nawet dostaliśmy potem wyróżnienie za Szczeciński Rejs Roku - jedno z pięciu. Wręczał je Prezes Okręgowego Związku - Zbigniew Zalewski. [ ] Zdjęcia: Stanisław Bolewicz 19
20 Szczecińska Izba Adwokacka po Zgromadzeniu i szkoleniu Na dzień 18 kwietnia 2009 r. zwołane zostało Zwyczajne Zgromadzenie Szczecińskiej Izby Adwokackiej. Odbywające się rokrocznie spotkanie członków Izby było tym razem stosunkowo krótkie. Rozpoczęło się od przedstawienia sprawozdań Dziekana ORA adw. Andrzeja Gozdka, Przewodniczącego Komisji Rewizyjnej adw. Andrzeja Mareckiego oraz Prezes Sądu Dyscyplinarnego adw. Joanny Szałańskiej z prac organów samorządu, którymi wymienione osoby kierują. Zgromadzeni mieli okazję wysłuchać Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej adw. Joanny Agackiej-Indeckiej oraz Wiceprezesa NRA adw. Zenona Marciniaka. Najbardziej kontrowersyjnym tematem Zgromadzenia okazała się przyszłość ośrodka w Niechorzu. Ostatecznie, po dyskusji na temat warunków, jakie oferuje ten nadmorski kurort, i możliwości ich polepszenia, postanowiono, iż ewentualna sprzedaż ośrodka w Niechorzu winna odbyć się za zgodą Zgromadzenia. Nie obyło się także bez dyskusji na temat kondycji Adwokatury. Jej efektem było podjęcie przez Zgromadzenie uchwał o charakterze programowym. Oto one: 1. Członkowie Izby Szczecińskiej wyrażają głębokie zaniepokojenie kierunkiem zmian ustawy Prawo o adwokaturze, wyłączającym z programu aplikacji adwokackiej praktyki w organach wymiaru sprawiedliwości oraz likwidującym część ustną egzaminu adwokackiego. Popieramy działania organów adwokatury, zmierzające do skutecznego zakwestionowania tych zmian w drodze skargi konstytucyjnej. 2. Dostrzegając postępujący brak aktywności samorządowej i społecznej znacznej części członków Szczecińskiej Izby Adwokackiej, Zgromadzenie apeluje o bardziej energiczne włączenie się wszystkich adwokatów i aplikantów adwokackich do udziału w życiu samorządowym i działalności publicznej, podnoszącej prestiż Adwokatury. Okazją, by pokazać, że adwokaci angażują się w życie samorządowe, było przygotowane przez adw. Krzysztofa Piaseckiego szkolenie zawodowe w Międzyzdrojach. W dniach kwietnia 2009 r. w hotelu Slavia, nieopodal Kawczej Góry, blisko 130 członków Szczecińskiej Izby Adwokackiej miało możliwość wysłuchać wykładów sędziów Sądu Najwyższego sędziego Waldemara Płóciennika na temat postępowania kasacyjnego w postępowaniu karnym oraz sędziego Dariusza Zawistowskiego na temat odpowiedzialności władzy publicznej za błędne decyzje oraz istotnych wymogów wznowienia postępowania cywilnego. Nieodzownym elementem szkolenia były imprezy towarzyszące, podczas których adwokaci, razem ze szkolącymi się w tym samym budynku radcami prawnymi, mogli spokojnie przedyskutować m.in. prawne aspekty połączenia obydwu zawodów. Adwokat Piotr Dobrołowicz 20 Forum dyskusyjne prawników Kontradyktoryjność w polskim procesie karnym Z inicjatywy Zarządu Oddziału Zrzeszenia Prawników Polskich w Szczecinie, 23 kwietnia 2009 r. odbyło się w sali konferencyjnej Prokuratury Okręgowej forum dyskusyjne pod tytułem Kontradyktoryjność w polskim procesie karnym Wyraz kontradyktoryjność oznacza przeciwstawność stanowisk w sporze, spór zaś (dysputa, debata) realizuje optymalną metodę dochodzenia do prawdy. Kontradyktoryjność postępowania polega na tym, że proces karny ma toczyć się w formie sporu przeciwstawnych stron przed niezawisłym i bezstronnym sądem. Odzwierciedla ona rzymską zasadę audiatur et altera pars co oznacza, że należy wysłuchać i strony przeciwnej (stron procesowych). Przy dużym zainteresowaniu, zwłaszcza młodych prawników, odbyła się ciekawa dysputa. W swoim wystąpieniu prokurator Aldona Lema, Naczelnik Wydziału Postępowania Sądowego Prokuratury Okręgowej wypunktowała elementy kontradyktoryjności, a więc: skarga, która konstytuuje spór, istnienie równouprawnionych stron procesowych, które działają w warunkach sporu, ta sama pozycja procesowa i analogiczne możliwości działania na rzecz obrony swych praw i popierania swych twierdzeń, obowiązek oskarżyciela, spełniającego czynną (ofensywną) rolę procesową do wykazania zawartych w oskarżeniu tez, treść skargi, przez wskazanie oskarżonego determinuje ukonstytuowanie strony defensywnej. Przedstawiła też jaką rolę pełni instrument kontradyktoryjności określany przez orzecznictwo ETPCz jako równość broni przy ustalaniu prawdy materialnej. Kształtuje się w ograniczeniu kontradyktoryjności w postępowaniu przygotowawczym, ma wpływ stron na ukształtowanie przekonania organu procesowego o stanie faktycznym, uprzywilejowanie oskarżyciela publicznego, wymieniła problemy prokuratora związane z koniecznością pogodzenia roli organu procesowego w postępowaniu przygotowawczym z rolą strony w postępowaniu jurysdykcyjnym, a więc dwoistości roli, jak postępować przy wykonywaniu funkcji oskarżycielskich w kontekście art. 14 k.p.k. (wszczęcie postępowania sądowego następuje na żądanie uprawnionego oskarżyciela lub innego uprawnionego podmiotu) i art. 4 k.p.k. (organy prowadzące postępowanie karne są obowiązane badać oraz uwzględniać okoliczności przemawiające zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego). Z kolei adw. Włodzimierz Łyczywek starał się wykazać, że kontradyktoryjność to sporność, dwutorowość, równoważność pozycji stron procesowych i wyraźne oddzielenie funkcji orzeczniczych od roli stron procesowych w zakresie postępowania dowodowego. Wskazał, że proces karny kontradyktoryjny najbardziej kojarzy się nam z procesem anglosaskim, gdzie rolą sądu jest czuwanie nad prawidłowym przebiegiem postępowania w sprawie, a następnie orzekanie bez jakichkolwiek możli-