Source: https://rgw.com.pl/oceny_internet_naruszenie_prawa/
Timestamp: 2018-07-21 13:33:23+00:00
Document Index: 119564190

Matched Legal Cases: ['art. 23', 'art. 212', 'art. 26', 'art. 1103', 'art. 11037', 'art. 11031']

Oceny, rankingi, opinie w Internecie. Gdzie kończy się wolność słowa, a zaczyna naruszenie prawa? - Kancelaria Prawna RGW Warszawa
By Anna PorębskaCzerwiec 25, 2018Uncategorized
Oceny, rankingi, opinie w Internecie.
Pomówienia i oczernianie w Internecie coraz częściej znajdują finał na sali sądowej.
Podstawą roszczeń cywilnoprawnych mogą być przepisy kodeksu cywilnego dotyczące naruszenia dóbr osobistych, tj. art. 23 i 24 KC. Negatywne, fałszywe oceny mogą naruszać cześć, dobre imię, sferę prywatności, jak również reputację i wiarygodność przedsiębiorcy. W takim przypadku podmiot, którego dobra osobiste zostały zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. Natomiast w razie już dokonanego naruszenia może także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Ponadto może żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy na wskazany cel społeczny oraz naprawienia szkody majątkowej.
W relacjach między przedsiębiorcami zamieszczanie szkalujących innego przedsiębiorcę wpisów może stanowić czyn nieuczciwej konkurencji. Z ustawy z 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji wynika, że takim czynem jest rozpowszechnianie nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd wiadomości o swoim lub innym przedsiębiorcy albo przedsiębiorstwie, w celu przysporzenia korzyści lub wyrządzenia szkody. Mogą to być wiadomości dotyczące m.in. osób kierujących przedsiębiorstwem, wytwarzanych towarów lub świadczonych usług, stosowanych cen, sytuacji gospodarczej lub prawnej.
W razie dokonania czynu nieuczciwej konkurencji, przedsiębiorca, którego interes został zagrożony lub naruszony, może żądać zaniechania niedozwolonych działań, usunięcia skutków niedozwolonych działań, złożenia jednokrotnego lub wielokrotnego oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie, naprawienia wyrządzonej szkody, na zasadach ogólnych, wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści, na zasadach ogólnych, zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na określony cel społeczny związany ze wspieraniem kultury polskiej lub ochroną dziedzictwa narodowego – jeżeli czyn nieuczciwej konkurencji był zawiniony.
Nie można zapominać, że zamieszczanie nieprawdziwych, pomawiających informacji może wywoływać również konsekwencje karnoprawne.
Przestępstwem ściganym z oskarżenia prywatnego i zagrożonym grzywną, karą ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku jest pomawianie za pomocą środków masowego komunikowania innej osoby lub podmiotu o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ich w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności (art. 212 Kodeksu karnego).
Natomiast rozpowszechnianie nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd wiadomości o przedsiębiorstwie, w szczególności o osobach kierujących przedsiębiorstwem, wytwarzanych towarach, świadczonych usługach lub stosowanych cenach albo o sytuacji gospodarczej lub prawnej przedsiębiorstwa, w celu szkodzenia przedsiębiorcy, jest wykroczeniem i zgodnie z art. 26 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji podlega karze aresztu albo grzywny.
Jak ustalić sprawcę naruszenia?
Czy można pozwać Google w Polsce?
Większość popularnych serwisów internetowych, w których dochodzi do naruszeń praw osób trzecich przez użytkowników Internetu, ma swoją siedzibę na terytorium Stanów Zjednoczonych, gdzie co do zasady nie sięga jurysdykcja polskich sądów. Czy to oznacza, że nie możemy pozwać Google czy Facebooka w Polsce?
Przedstawione powyżej zasady dotyczące właściwości miejscowej sądu mają zastosowanie wówczas, gdy zostanie potwierdzona jurysdykcja krajowa polskich sądów. Brak jurysdykcji krajowej może być natomiast podstawą do odrzucenia pozwu.
Z rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1215/2012 z dnia 12 grudnia 2012 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych wynika, że jeżeli pozwany nie ma miejsca zamieszkania na terytorium państwa członkowskiego, jurysdykcja sądów każdego państwa członkowskiego jest określana co do zasady przez prawo tego państwa członkowskiego.
W prawie polskim ogólna reguła określania jurysdykcji krajowej wynika z art. 1103 KPC i opiera się na łączniku miejsca zamieszkania pozwanego lub miejsca jego zwykłego pobytu albo siedziby w Rzeczypospolitej Polskiej. Reguła ta nie ma jednak zastosowania w przypadku Google, gdyż działalność jego oddziałów w Europie ogranicza się do reklamy. Wobec tego należy sięgnąć po art. 11037 KPC, zgodnie z którym sprawy rozpoznawane w procesie inne niż wymienione w art. 11031-11036 KPC należą do jurysdykcji krajowej także wtedy, gdy dotyczą zobowiązania niewynikającego z czynności prawnej w Rzeczypospolitej Polskiej. A zatem, o ile skutki naruszenia praw danego podmiotu za pośrednictwem treści zamieszczonych w Internecie wystąpiły na terytorium Polski, to można żądać ochrony przed polskim sądem i na podstawie polskiego prawa materialnego.
Możliwość pozwania Google i innych światowych gigantów w Polsce została potwierdzona m.in. w precedensowym wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 3 kwietnia 2017 r. w sprawie o sygn. akt I ACa 2462/15.
W wyżej wymienione sprawie Google wniósł skargę kasacyjną, a sprawa oczekuje obecnie na rozpoznanie przez Sąd Najwyższy, którego stanowisko niewątpliwie będzie miało wpływ na dalszą linię orzeczniczą polskich sądów w sprawach z udziałem przedsiębiorstw internetowych zza oceanu.
Polskie orzecznictwo dotyczące deliktów internetowych nie jest jeszcze rozwinięte tak, jak choćby w Niemczech, gdzie wypracowano określone reguły reagowania serwisów internetowych na zgłoszenia dotyczące naruszeń popełnianych przez użytkowników oraz potwierdzono obowiązki w zakresie weryfikacji nie tylko treści zamieszczanych opinii, ale i ich zasadności oraz rzeczywistego skorzystania przez opiniującego z usług ocenianego przedsiębiorcy.
Należy spodziewać się, że z uwagi na politykę ignorowania i braku reakcji na zgłoszenia użytkowników oraz skalę możliwych naruszeń prawa, procesów przeciwko światowym gigantom, nie tylko dotyczących prawa do bycia zapomnianym, jak w przypadku przegranych przez Google spraw w Polsce, ale również ochrony dóbr osobistych oraz czynów nieuczciwej konkurencji, będzie coraz więcej.
Możliwość sięgnięcia do środków ochrony prawnej daje nadzieję, że w przyszłości kultura korzystania z internetowych narzędzi zmieni się na lepsze. W końcu zostały one wymyślone po to, aby służyć użytkownikom i ułatwiać życie oraz prowadzenie działalności, a nie ograniczać na skutek nieetycznych zachowań innych osób. Dlatego nie pozostaje nic innego jak za słowami piosenki Wojciecha Młynarskiego „robić swoje, póki jeszcze ciut się chce!”.
Anna Porębska, LL.M., Adwokat
Piotr R. Graczyk, Adwokat