Source: http://prawo.vagla.pl/node/7096
Timestamp: 2020-03-29 18:16:12+00:00
Document Index: 61260102

Matched Legal Cases: ['art. 28', 'art. 30', 'art. 43', 'art.28', 'Art. 30', 'Art. 30']

Leki - co my właściwie implementujemy? | prawo | VaGla.pl Prawo i Internet
Na stronach Sejmu można prześledzić proces legislacyjny Rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy - Prawo farmaceutyczne oraz o zmianie niektórych innych ustaw. Jeszcze nie ma tam ostatecznego brzmienia ustawy. Sam projekt "przewiduje implementację prawa Unii Europejskiej w zakresie ziołowych produktów leczniczych stosowanych u ludzi oraz weterynaryjnych produktów leczniczych". Kiedy rząd przyjmował projekt ustawy dowiedzieliśmy się, że: projekt zakłada możliwość wysyłkowej sprzedaży produktów leczniczych wydawanych bez przepisu lekarza, również tych, oferowanych przez internet...
Zobaczmy zatem jakie komentarze pojawiły się w mediach:
Dziennik: "Cofamy się do średniowiecza. Bo cały świat handel w internecie rozwija, a my go ograniczamy. W Unii internetowe apteki istnieją, a u nas właśnie trzeba będzie je pozamykać. Sejm przyjął rano nowe prawo farmaceutyczne, które zakazuje sprzedawania w internecie jakichkolwiek leków". Gazeta.pl: "Posłowie zignorowali nawet stanowisko rządowego UKIE, który ostrzega, że utrzymanie w Polsce obowiązującego zakazu sprzedaży leków przez internet jest niezgodne z prawem europejskim (w poniedziałek katowicki sąd podzielił ten pogląd, wyrokując na korzyść jednej z e-aptek pozwanej przez Śląską Izbę Aptekarską). Nie przemawia do nich ani argument, że już dziś polscy pacjenci mogą całkowicie legalnie kupować leki np. w internetowych aptekach w Niemczech, ani że zakaz może być martwy, bo ekspansji internetu nie uda się zatrzymać nawet polskim urzędnikom. Już dziś w Polsce istnieje kilkadziesiąt e-aptek (działających przy tradycyjnych aptekach) - niektóre omijają prawo konstruując transakcję tak, aby nie można było jej uznać za sprzedażą wysyłkową (klient wystawia pełnomocnictwo kurierowi, by ten w jego imieniu odebrał lek z apteki i przywiózł mu do domu)". Życie Warszawy: "Sprzedaż w internecie narusza bezpieczeństwo pacjentów – uznali posłowie w trakcie debaty. – Można trafić na podróbki czy niewłaściwie magazynowane farmaceutyki – dowodzili". Radio Zet: "Nowe prawo farmaceutyczne trafi teraz do Senatu. Tam o wykreślenie tego zakazu będą walczyć posłowie PO. Broni nie zamierzają też składać szefowie internetowych aptek".
A właśnie. Skoro już mowa o wyroku sądu... Sąd Okręgowy w Katowicach orzekł 12 lutego, że apteki mogą sprzedawać leki bez recepty także przez internet. Oddalił tym samym powództwo Śląskiej Izby Aptekarskiej przeciwko spółce Salexim z Mysłowic, która prowadzi taką działalność.
Początek sporu opisywała Gazeta.pl: "Wysyłkowa sprzedaż leków jest prawnie zabroniona. Tymczasem sklepy internetowe, mieniące się aptekami, za nic mają prawo - oburza się Stanisław Piechula, prezes Śląskiej Izby Aptekarskiej". Puls Biznesu: "Na wyrok w napięciu oczekiwała cała branża, ze względu na precedensowy charakter sprawy. Zgodnie z prawem farmaceutycznym, używanie nazwy apteka w sieci nie jest dozwolone. Z drugiej jednak strony, kilka lat temu Europejski Trybunał Sprawiedliwości zezwolił na internetową sprzedaż leków bez recepty.". Finał sprawy zaś jest taki: "Sędzia Maria Witoszyńska przyznała w ustnym uzasadnieniu wyroku, że polskie prawo farmaceutyczne zabrania wysyłkowej sprzedaży produktów leczniczych w ramach obrotu detalicznego. "Należy jednak uwzględnić, że przepisy krajowe państw członkowskich Unii Europejskiej nie mogą pozostawać w sprzeczności z prawem wspólnotowym. Wynika to z zasady bezpośredniości, pierwszeństwa i prymatu prawa wspólnotowego" - podkreśliła" - to relacja, którą za PAP publikują liczne serwisy, w tym np. Gazeta Pomorska. W dalszej części uzasadnienia sędzia Witoszyńska miała powiedzieć: "Użycie nazwy "apteka" na stronie internetowej nie wprowadza także w błąd potencjalnych klientów, bowiem osoba, korzystająca z internetu, ma możliwość uzyskania informacji, że przez internet świadczona jest jedynie część usług apteki ogólnodostępnej i wskazany tam jest adres tej apteki, która świadczy pełny zakres usług farmaceutycznych".
Wyrok ETS, o który chodzi to wyrok z dnia 11 grudnia 2003 roku dotyczący apteki DocMorris. Trybunał orzekł, że zabranianie działalności polegającej na oferowaniu w internecie leków zaprzecza unijnej zasadzie swobodnego przepływu towarów (sprawa C-322/01 - JUDGMENT OF THE COURT of 11 December 2003 in Case C-322/01 (Reference for a preliminary ruling from the Landgericht Frankfurt am Main): Deutscher Apothekerverband eV v 0800 DocMorris NV, Jacques Waterval (Articles 28 EC and 30 EC — Directives 92/28/EEC and 2000/31/EC — National legislation restricting internet sales of medicinal products for human use by pharmacies established in another Member State—Doctor’s prescription required for supply — Prohibition on advertising the sale of medicinal products by mail order).
A więc mamy proces legislacyjny, który ma za zadanie implementację prawa Unii Europejskiej, mamy orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, stosowanie zasady pierwszeństwa prawa wspólnotowego... Dziennik komentuje: "Apteki działać będą nadal, jedna po drugiej będą składać do sądu wnioski, kiedy inspektor zakaże im działalności. A to spowoduje tylko tyle, że wymiar sprawiedliwości będzie miał więcej niepotrzebnej roboty"...
« Kontrola kawiarenek internetowych na Białorusi | RFID - coraz mniejsze urządzenia, ale emocje nie maleją »
N, 2007-02-18 11:20 by ppolanski
Orzeczenie w sprawie DocMorris (C-322/01) dotyczylo niemieckiego zakazu wysylkowej sprzedazy lekow, ktore w efekcie uniemozliwialo sprzedaz lekow przez holenderska apteke niemieckim konsumentom. ETS uznal w nim, ze zakaz ten jest niezgodny z prawem wspolnotowym w zakresie w jakim dotyczy lekow nie na recepte. Niemiecki zakaz sprzedazy lekow przez Internet zostal uznany za zakazany przez Traktat srodek o skutku rownowaznym do ograniczen ilosciowych (art. 28 TWE).
Natomiast jezeli chodzi o leki na recepte to pozostawil tu swobode Panstwom Czlonkowskim. Bowiem Panstwa Czlonkowskie moga sie powolac na art. 30 TWE, ktory umozliwia ograniczenie swobody przeplywu towarow ze wzgledu na m.in. ochrone zdrowia i życia ludzi. Jednakze, w nastepstwie tego wyroku Niemcy nie skorzystaly z tej mozliwosci i dopuscily takze sprzedaz lekow na recepte przez Internet. I dzis DocMoris przeniosl juz swoja siedzibe do Niemiec i legalnie tam dziala (https://www.docmorris.de/de/).
Orzeczenie w sprawie DocMorris zawiera rozbudowana analize potencjalnych argumentow przeciwko dopuszczeniu za sprzedaz lekow przez Internet. Nasz prawodoawca znajdzie tam odpowiedz na argumentacje dotyczaca ochrony konsumenta przy umowach zawieranych na odleglosc. Niestety wyglada na to, ze niewiele osob mialo to orzeczenie w reku.
W efekcie, przyjmowane przez nas prawo bedzie stanowilo ograniczenie podstawowych zasad prawa europejskiego, tj. zasady swobody przeplywu uslug spoleczenstwa informacyjnego oraz zasady swobody przeplywu towarow. Polska nie moze zabronic naszym konsumentom kupowania lekow np. w niemieckich aptekach internetowych. Polski prawodawca nie moze rowniez zabronic sprzedazy lekow nie na recepte polskim aptekom internetowym, ktore zamierzaja swiadczyc uslugi klientom z innych panstw czlonkowskich.
Oto tezy orzeczenia DocMorris:
(a) Zakaz sprzedaży produktów medycznych przez zamówienie pocztowe, które jest ograniczone tylko do aptek w określonym państwie członkowskim, taki jak zakaz wyrażony w art. 43(1) Arzneimittelgesetz (Prawa o produktach medycznych) w wersji z 7 września 1998, stanowi środek o skutku równoważnym do ograniczeń ilościowych z art.28 TWE.
(b) Art. 30 TWE może stanowić uzasadnienie dla wprowadzenia krajowego zakazu sprzedaży przez zamówienie pocztowe odnośnie leków sprzedawanych wyłącznie na receptę w aptekach danego państwa członkowskiego. Jednakże, Art. 30 TWE nie może stanowić podstawy dla wprowadzenia absolutnego zakazu sprzedaży produktów medycznych, dla których nie jest wymagane przedstawienie recepty w danym państwie członkowskim.
(c) Odpowiedź na pytania 1(a) i 1(b), będzie podobna w przypadku gdy produkty medyczne są importowane do państwa członkowskiego, w którym uzyskały odpowiednie zezwolenia poprzez aptekę z innego państwa członkowskiego, która nabyła dany produkt od hurtownika w kraju importu.
Polska telekomunikacja