Source: http://konstantynowicz.info/Dwa_wstrzasy_katastrofa_samolotu_rzadowego_Smolensk_10_kwietnia_2010/Raport_z_katastrofy_2010_wnioski_10_wrzesnia_2012/index.html
Timestamp: 2019-02-19 06:32:09+00:00
Document Index: 33004579

Matched Legal Cases: ['art. 126', 'art. 133', 'art. 23', 'art. 13', 'art. 3', 'art. 304', 'art. 304', 'art. 8', 'art. 304', 'art. 8', 'Art. 128', 'art. 18']

Wypadek lotniczy rzadowego TU-154M dnia 10 kwietnia 2010 w Smolensku. Raport Zespolu Parlamentarnego Macierewicza z 10 wrzesnia 2012 roku o katastrofie smolenskiej - czesc piata.
PAP dnia 24 sierpnia 2012 informuje, ze: "... Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga wszczęła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków i poświadczenia nieprawdy przez komisję Jerzego Millera badającą katastrofę smoleńską oraz utrudniania głównego śledztwa prokuratury wojskowej ... Macierewicz w zawiadomieniu do Prokuratury Generalnej twierdził, że Miller jako szef komisji, a także jej członkowie, dopuścili się przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków, a w raporcie z badania katastrofy smoleńskiej poświadczyli nieprawde. Przez to - zdaniem zawiadamiającego - utrudnili też śledztwo Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie w sprawie samej katastrofy. Jednocześnie - poinformowała prok. Mazur - prokuratura odmówiła wszczęcia innego śledztwa z zawiadomienia Macierewicza, które miałoby dotyczyć rzekomych przestępstw działania na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej przez premiera Donalda Tuska, szefa MSZ Radosława Sikorskiego, jak również b. szefa MON Bogdana Klicha, b. szefa MSWiA Jerzego Millera oraz szefa kancelarii premiera Tomasza Arabskiego. ... Pod koniec czerwca tego roku Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga umorzyła - z braku znamion przestępstwa - śledztwo dotyczące organizacji lotów prezydenta i premiera do Smoleńska w 2010 r. ...".
'Nasz Dziennik' dnia 26 sierpnia 2012 informuje, ze: "... Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga wszczęła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków i poświadczenia nieprawdy przez członków komisji Jerzego Millera badającej katastrofę smoleńską... Działającą pod kierownictwem byłego szefa MSWiA, Komisję Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego podejrzewa się też o utrudnianie głównego śledztwa prokuratury wojskowej. ... Jak donosi gazeta, eksperci pracujący dla jego (A. Macierewicza) zespołu zauważyli sprzeczność pomiędzy parametrami lotu widocznymi na wizualizacji ostatnich minut lotu Tu-154M a wnioskami z raportu Millera. Dane widoczne na wizualizacji - zdaniem zespołu Macierewicza - pokazują, że samolot przeleciał nad brzozą, o którą według raportu Millera miał uderzyć. Nie mógł więc także na niej stracić części skrzydła. Wynikałoby z tego, że przyczyn katastrofy należy szukać zupełnie gdzie indziej, niż wskazują na to oficjalne ustalenia ... Zarzut utrudniania śledztwa prowadzonego w sprawie katastrofy przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie wynika z tego, że posługuje się ona raportem Millera jako dowodem w sprawie".
PAP dnia 05 wrzesnia 2012 informuje, ze: "... 10 września zostanie upubliczniony raport z prac parlamentarnego zespołu ds. zbadania katastrofy smoleńskiej; ukaże się też drukiem ... Raport '28 miesięcy po Smoleńsku', ... nad którym zakończyły się prace redakcyjne, zostanie udostępniony opinii publicznej na oficjalnej stronie zespołu 10 września ... Szef zespołu Antoni Macierewicz zaprezentował raport 10 sierpnia. Mówił wówczas, że w publikacji wstępnie podsumowującej prace zespołu przedstawiono 49 tez i faktów, 'które zostały ustalone i sformułowane, i za które bierze odpowiedzialność'. Jedna z tez raportu mówi o tym, że rząd premiera Donalda Tuska współdziałał z administracją rosyjską przeciwko prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. ... że 'Tusk prowadził grę z Władimirem Putinem przeciwko prezydentowi RP'. ... do katastrofy smoleńskiej doprowadziły wspólne działania rządu Donalda Tuska i ówczesnego premiera Rosji Władimira Putina mające na celu rozdzielenie wizyt premiera i prezydenta w Katyniu. ... że administracja rządowa blokowała działania Kancelarii Lecha Kaczyńskiego, by nie doszło do spotkania urzędników polskiego prezydenta z przedstawicielami Dmitrija Miedwiediewa. Urzędnicy ambasady polskiej w Moskwie otrzymali zakaz takiej współpracy, podobnie, jak otrzymano zakaz przekazywania informacji na temat działań polskiej dyplomacji do urzędu prezydenckiego ... że z całą pewnością można stwierdzić, iż piloci rządowego TU 154 nie zamierzali lądować na lotnisku w Smoleńsku. Dodał, że dowodzi tego zrekonstruowana przez ekspertów zespołu smoleńskiego ze Stanów Zjednoczonych trajektoria lotu. Przesądza ona ostatecznie ... że samolot nigdy nie zszedł poniżej 18 metrów nad poziomem gruntu i nigdy nie mógł nawet dotknąć brzozy, którą wykreowano na głównego sprawcę tragedii. ... prawdopodobna może być hipoteza inżyniera Szuladzińskiego z Australii o dwóch eksplozjach na pokładzie samolotu. ... okazało się, że to nie załącznik 13, Konwencji Chicagowskiej był podstawą wyjaśniania przyczyn katastrofy. ... że premier Donald Tusk zaaprobował rozporządzenie Władimira Putina. W jego ocenie, to jest powodem, dla którego żadna międzynarodowa instytucja nie chce zająć się zbadaniem przyczyn katastrofy...".
Wnioski ze śledztwa smoleńskiego - 04 wrzesnia 2012 roku.
Onet.pl dnia 07 / 08 wrzesnia 2012 informuje, ze: "... Osoba odpowiedzialna za błędne, zrobione na chybił trafił wpisy w planie lotu rządowego tupolewa, który rozbił się pod Smoleńskiem, to zastępca dyrektora Biura Dyrektora Generalnego KPRM Monika Boniecka, ujawnia 'Nasz Dziennik'. ... właśnie Boniecka wskazała załodze TU-154 jako zapasowe nieczynne lotnisko w Witebsku. Wiele wskazuje na to, że urzędniczka nie poniesie konsekwencji innych niż służbowe. To samo dotyczy Miłosława Kuśmirka, radcy szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w Biurze Dyrektora Generalnego. To w gestii tych dwóch osób leżało dysponowanie wojskowym specjalnym transportem lotniczym. Według prokuratury świadomość sytuacji miał Tomasz Arabski, szef kancelarii premiera. Ale zamiast sprawy naprawić, scedował nałożone na niego obowiązki koordynatora lotów VIP na podlegające mu służbowo osoby. Urzędnicy kancelarii premiera, MSZ i ambasady w Moskwie, przygotowując wizytę prezydenta w Katyniu, popełnili serię błędów, działali opieszale i niezgodnie z procedurami - przyznaje prokuratura. I jednocześnie uznaje, że ich zachowanie nie godziło w dobro publiczne i nie miało bezpośredniego przełożenia na bezpieczeństwo lotu".
Dnia 10 wrzesnia 2012 roku strona internetowa http://smolenskzespol.sejm.gov.pl/28.pdf
przedstawia najwazniejsze ustalenia prac Zespołu Parlamentarnego Ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Tu-154M z 10 kwietnia 2010 r. - 28 miesięcy po katastrofie w Smoleńsku.
Zespół Parlamentarny udowodnił niezgodnosc z prawda glownych tez rosyjskiego raportu MAK. Tezy te, dotyczace przebiegu i przyczyn katastrofy, zostały powtórzone w raporcie Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (tzw. komisji Millera, dzialajacej pod bezposrednim nadzorem premiera Donalda Tuska). ... prezentujemy wyniki prac naszych ekspertów, którym udało się zrekonstruowac wydarzenia ostatnich sekund lotu Tu-154M w dniu 10 kwietnia 2010 r.
Jak wynika z tej rekonstrukcji, najbardziej prawdopodobna przyczyna tragedii były eksplozje, które zniszczyły samolot w powietrzu, a to oznacza, ze bezposrednia odpowiedzialnosc za tragedię ponosza nie piloci i warunki atmosferyczne, ale wciaz nieustalone 'osoby trzecie'...
Dnia 10 wrzesnia 2012 ... wiemy już, że bez współdziałania premiera Donalda Tuska z Władimirem Putinem i bez rozdzielenia wizyt katyńskich - do tragedii by nie doszło. Wiemy, że Raport Millera jest równie fałszywy, jak Raport Anodiny. I wiemy wreszcie, że jedyną hipotezą wyjaśniającą przebieg wydarzeń jest to, że do rozpadu samolotu doszło na skutek eksplozji w powietrzu i działań osób trzecich. Wciąż jednak nie zgromadziliśmy niezbędnych dowodów, by wskazać wszystkich winnych.
"... Z kolei premier Donald Tusk zrobił wszystko, by zatrzeć ślady popełnionych przestępstw i utrudnić dojście do prawdy. Podobne zarzuty należy postawić Prokuraturze Wojskowej, której funkcjonariusze winni są wielokrotnego matactwa (m.in. rezygnując z oględzin miejsca zdarzenia oraz przeprowadzenia sekcji zwłok). Prokuratorzy, chociaż wskutek własnych działań są stroną w sprawie, systematycznie odrzucają i umarzają zawiadomienia o przestępstwach popełnionych w związku z tragedią smoleńską ... W działaniach utrudniających dojście do prawdy niechlubną rolę odgrywa Minister Spraw Zagranicznych - Radosław Sikorski. Upowszechnia w opinii międzynarodowej fałszywą wersję katastrofy, obwiniając za nią polskich pilotów. To jego sprzeciw, podtrzymywany przez premiera Donalda Tuska, powoduje, iż USA i NATO nie włączają się do badania smoleńskiej katastrofy. Taka postawa rządzących po 10 kwietnia 2010 r. jest konsekwencją wcześniejszych działań. Trzeba przypomnieć reakcje Bronisława Komorowskiego - wówczas Marszałka Sejmu, i Krzysztofa Bondaryka - Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego na ostrzelanie Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Gruzji jesienią 2008 r.
Być może ważną poszlaką jest także rozpoczęta wtedy inwigilacja Prezydenta i jego Kancelarii przez Centrum Antyterrorystyczne Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego ...
Tak jest z kluczową kwestią odpowiedzialności rosyjskiej za katastrofę i śmierć Prezydenta Kaczyńskiego. Przyznał to wprost Minister Obrony Narodowej Bogdan Klich w tajnej rozmowie, przeprowadzonej 22 kwietnia 2010 r. z polskim akredytowanym Edmundem Klichem, wskazując na raport ppłk. Mirosława Milanowskiego z 15 kwietnia 2010 r.: 'odpowiedzialność za tragedię ponosi strona rosyjska.' Raport został ukryty, ale jego tezy przytoczone przez Bogdana Klicha i nagrane przez Edmunda Klicha już na zawsze pozostaną świadectwem matactwa rządu Tuska chroniącego Rosjan przed odpowiedzialnością za zbrodnię.
Podobnie postąpili eksperci Komisji ministra Jerzego Millera, którzy gremialnie podpisali się pod listem z 2 lutego 2011 r. Potwierdzili w nim, iż nie badali ani wraku (w tym skrzydła samolotu), ani brzozy, która miała doprowadzić do katastrofy. Potwierdził to także w swej książce sam akredytowany płk Edmund Klich...
Bez badań profesorów: Kazimierza Nowaczyka i Wiesława Biniendy, dr. inż. Grzegorza Szuladzińskiego, dr. inż. Wacława Berczyńskiego, mgr. Michała Jaworskiego, prof. Michaela Badena, kontrolera lotów Konrada Matyszczaka, inż. Marka Dąbrowskiego - nigdy byśmy do prawdy nie doszli... Ludzie ci bezinteresownie poświęcają czas, wykorzystują wiedzę i potencjał laboratoriów. To oni udowodnili, że samolot nie złamał skrzydła o brzozę, lecz przeleciał ponad nią; że rozpadł się w powietrzu a przyczyna tragedii były dwa wstrząsy spowodowane eksplozjami. To oni wykazali, że tak wielki rozrzut drobnych szczątków samolotu i ciał pasażerów mógł nastąpić tylko wskutek eksplozji, i oni przeprowadzili badania pokazujące, że tylko eksplozja mogła doprowadzić do takiego rozpadu i zdeformowania części polskiego samolotu... Ale prace nasze nie byłyby możliwe bez poparcia milionów Polaków, żądających wyjaśnienia przyczyn katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku, zastraszanych i poniżanych przez rządzących i główne media, a mimo tego, z uporem i godnością domagających się prawdy o śmierci ich Prezydenta i towarzyszącej mu elity politycznej. To dzięki tym milionom Wolnych Polaków możemy skutecznie pracować, a
winni zbrodni smoleńskiej zostaną ukarani...
W czasie organizowania wizyty 10 kwietnia 2010 r. doszło ze strony Prezesa Rady Ministrów RP Donalda Tuska oraz podległych mu organów administracji rządowej do bezprawnych działań na szkodę Prezydenta RP i interesu RP... 25 października 2008 r. o godz. 23:02 dane Prezydenta Lecha Kaczyńskiego zostały wpisane do bazy Centrum Antyterrorystycznego ABW. Polecenie rejestracji prezydenta wydał zastępca naczelnika wydziału III CAT. Rejestracja umożliwiała kontrolę bilingów i faktyczną inwigilację prezydenta i Jego Kancelarii. W ten sposób kontrolowano Prezydenta RP i Jego Małżonkę oraz najbliższych współpracowników. Prowadzono eksperymenty, które na podstawie analizy bilingów miały pokazać miejsca ich pobytu. Sprawdzano również zapisy połączeń Prezydenta Lecha Kaczyńskiego...
Na mocy decyzji MAW Telekom i Polit Elekronik, Tu-154M '101' odleciał do Samary 20 maja 2009 r. We władzach MAW Telecom zasiadali ludzie związani z b. WSI. Do dziś żaden organ państwa nie zainteresował się tym, w jaki sposób spółka Polit Elektronik na kilka miesięcy przed rozpisaniem przetargu wiedziała, że to ona będzie realizowała umowę z MON. Firmę Awiakor kontroluje Oleg Deripaska, oligarcha zaprzyjaźniony z Władimirem Putinem i związany z rosyjskimi służbami specjalnymi, spółka Polit Elektronik od 2002 r. jest natomiast wyłącznym przedstawicielem na Polskę rosyjskiej firmy Russian Aircraft Corporation 'MiG', której wszystkie udziały są własnością Federacji Rosyjskiej. Firma Polit Elktronik w 2010 r. nie była zarejestrowana w KRS, a jej właściciel Dariusz Kamiński prowadzi od 1993 r. zwykłą działalność gospodarczą. Na stronie Polskiego Centrum Badań i Certyfikacji znajduje się informacja, że spółka Polit Elektronik ma certyfikat na obrót materiałami wybuchowymi, bronią, amunicją oraz wyrobami i technologią o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym; do tej pory firma nie prowadziła handlu ani bronią, ani amunicją. Spółka Polit Elektronik stała się szerzej znana w 2009 r., jako poszkodowana w aferze sprzedaży przestarzałych części zamiennych do myśliwców Mig-29... Remont kapitalny Tu-154M nr 101 zorganizowano i przeprowadzono w sposób urągający zasadom bezpieczeństwa, a odpowiedzialny za to Minister Obrony Narodowej Bogdan Klich nie dopełnił ciążących na nim obowiązków. Po zakończeniu remontu Tu-154M uległ jedenastu poważnym awariom, w tym awarii bloku autopilota, przyrządów i systemów nawigacyjnych oraz systemu łączności. Naprawy przeprowadzano często metodą chałupniczą ... W naprawach brali tez udział cudzoziemcy. Mimo to samolot, który 10 kwietnia 2010 r. uległ katastrofie w Smoleńsku, nie był poddawany stosownym czynnosciom kontrolnym po 12 stycznia 2010 r. przez Słuzbę Kontrwywiadu Wojskowego, choc własnie w tym czasie doszło do wszystkich wskazanych awarii, naprawianych przez osoby z zewnatrz, mogace miec kontakty z obcymi słuzbami specjalnymi...
Premier Donald Tusk jako zwierzchnik służb specjalnych nie dopełnił obowiązku zapewnienia Prezydentowi RP ochrony kontrwywiadowczej w okresie przygotowań do wizyty i podczas jej trwania. Sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych a zarazem sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, minister Jacek Cichocki, od grudnia 2009 r. brał udział w ważnych naradach dotyczących wizyty katyńskiej a wiele z nich organizował we własnym gabinecie... Szefowie Służby Kontrwywiadu Wojskowego twierdzili, że Służba nie prowadziła - mimo ciążących na niej ustawowych obowiązków rozpoznawania działań oraz wykrywania przestępstw mogących zagrażać bezpieczeństwu RP a także uzyskiwania i przekazywania właściwym organom informacji mogących mieć znaczenie dla bezpieczeństwa Sił Zbrojnych RP - działań wobec 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego i nie informowała o występujących w tym pułku nieprawidłowościach oraz o zagrożeniach związanych z remontem w firmie Awiakor.
Również służby wywiadowcze wojskowe (Służba Wywiadu Wojskowego) i cywilne (Agencja Wywiadu) zaniechały dostarczenia Prezydentowi stosownych analiz i ostrzeżeń oraz dokonania niezbędnych zabezpieczeń w związku z narastającym zagrożeniem terrorystycznym w Rosji (zamachy w Moskwie i Dagestanie, przewrót w Kirgistanie, zamach na trasie kolejowej Moskwa-Baku)... Jak wynika z zeznań ministrów Tomasza Arabskiego i Pawła Grasia oraz Dyrektora Departamentu Spraw Zagranicznych Kancelarii Premiera Agnieszki Wielowieyskiej i Dyrektora Politycznego MSZ Jarosława Bratkiewicza - już podczas spotkania premiera Tuska z Putinem w Sopocie ustalono, że wiosną 2010 r. dojdzie do wizyty w Rosji. Negocjacje na ten temat z MSZ Federacji Rosyjskiej prowadzili: Podsekretarz Stanu MSZ Andrzej Kremer i T. Arabski oraz J. Bratkiewicz. Zarówno premier D. Tusk jak i min. T. Arabski od początku zakładali, że w Katyniu dojdzie do spotkania dwóch premierów: Tuska i Putina i że Prezydenta Kaczyńskiego należy z tej wizyty wyeliminować. Prowadzono z Prezydentem Rzeczpospolitej tzw. 'grę równoległą' - stwarzano pozory, że jego obecność w Katyniu jest także brana pod uwagę; w istocie prawdziwym partnerem rozmów dla premiera Tuska był wyłącznie premier Federacji Rosyjskiej Władimir Putin ... Działania te były konsekwencją polityki rządu Donalda Tuska wobec Prezydenta RP i ukrywania przed nim rzeczywistych kierunków polityki państwa w kluczowych kwestiach. W tym celu Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski wydał nawet decyzję mającą na celu odcięcie Kancelarii Prezydenta od dostępu do bezpośrednich informacji spływających z przedstawicielstw RP za granicą. Decyzja ta godziła w art. 126 Konstytucji oraz w art. 133 p. 3 i była sprzeczna z rozstrzygnięciem Trybunału Konstytucyjnego co do współdziałania Prezydenta i Rządu w prowadzeniu polityki zagranicznej...
Ministerstwo Spraw Zagranicznych i pracownicy Ambasady RP w Moskwie, których działania od połowy lutego 2010 r. koordynował ambasador tytularny Tomasz Turowski, b. funkcjonariusz służb komunistycznych, współdziałali ze stroną rosyjską w celu utrudnienia lub uniemożliwienia wyjazdu do Moskwy ministra M. Handzlika z Kancelarii Prezydenta RP. Minister Handzlik planował przeprowadzenie w Moskwie rozmów z urzędnikami MSZ Federacji Rosyjskiej i z przedstawicielem prezydenta Dmitrija Miedwiediewa na temat wizyty Prezydenta RP w Katyniu. Według zeznań T. Turowskiego, to MSZ wydało polecenie zablokowania wyjazdu prezydenckiego ministra M. Handzlika do Moskwy... Ranga, termin 7 kwietnia 2010 r. i program tej oddzielnej wizyty ustalone zostały m.in. w trakcie rozmów osobistych i telefonicznych premierów D. Tuska i W. Putina oraz ministra T. Arabskiego z ministrem rządu Federacji Rosyjskiej J. Uszakowem i wicepremierem Igorem Sieczynem. Rozmowy te miały charakter konspiracyjny, odbywały się poza budynkami rządowymi, w prywatnych lokalach wybranych przez służby rosyjskie, prowadzone były w cztery oczy i bez tłumaczy. Towarzyszące osoby zostały zobowiązane do zachowania tajemnicy nawet przed ambasadorem RP w Moskwie J. Bahrem...
MSZ wiedziało, że lotnisko w Smoleńsku nie jest przygotowane na zaplanowane na 10 kwietnia 2010 r. lądowanie samolotu z Prezydentem RP na pokładzie i uznało ten fakt za problem fundamentalny. Mimo to zaniechano przeprowadzenia dalszych czynności sprawdzających i oceny sytuacji. MSZ świadomie współdziałało ze stroną rosyjską w takim organizowaniu wizyty Prezydenta RP, by była ona gorzej przygotowana i gorzej zabezpieczona niż spotkanie premiera D. Tuska z W. Putinem. Sformułowana 24 marca 2010 r., po rozmowie z ambasadorem rosyjskim w Warszawie W. Grininem, ocena wiceministra A. Kremera z MSZ, iż 'mimo zapewnień strony rosyjskiej wciąż brak oficjalnego potwierdzenia, czy w dniach 7-10 kwietnia zostanie uruchomione na potrzeby uroczystości (obecnie zamknięte) lotnisko w Smoleńsku' - dotarła do Kancelarii Prezydenta RP dopiero 12 kwietnia 2010 r., czyli dwa dni po katastrofie...
Ministerstwo Obrony Narodowej i polski Attachat Wojskowy w Moskwie oraz właściwe służby rosyjskie całkowicie zlekceważyły swój obowiązek dostarczenia załodze Tu-154M nr 101 w dniu 10 kwietnia 2010 r. informacji o zagrożeniu meteorologicznym. Dostarczanie informacji o sytuacji meteorologicznej przewiduje międzynarodowa umowa o lotach samolotów wojskowych, łącząca Polskę i Rosję od 1993 roku. Organem nadzorującym tę umowę po stronie polskiej był Minister Obrony Narodowej Bogdan Klich. ...
Miesiąc przed katastrofą Minister Obrony Narodowej B. Klich w decyzji nr 40 stwierdził, że flota 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego nie daje gwarancji bezpieczeństwa realizacji zadań transportu najważniejszych osób w państwie - mimo to dopuścił do wyznaczenia samolotu 36. SPLT do lotu w dniu 10 kwietnia 2010 r. Wcześniej, w 2008 r., rząd premiera Donalda Tuska zablokował przetarg na samoloty dla VIP-ów rozpisany jeszcze przez gabinet premiera Jarosława Kaczyńskiego. ...
Premier Donald Tusk nie podjął działań przewidzianych w art. 23 ustawy z dnia 26 kwietnia 2007 r. o zarządzaniu kryzysowym, mimo że - jak przyznał minister J. Cichocki - służby specjalne zanotowały otrzymanie ostrzeżenia o zagrożeniu dla samolotu Unii Europejskiej, a Dyżurna Służba Operacyjna Sił Zbrojnych RP uznała, że ostrzeżenie o możliwości uprowadzenia statku powietrznego z lotnisk jednego z państw Unii Europejskiej jest na tyle poważne, że późnym wieczorem 9 kwietnia 2010 r. przekazano je do Ośrodka Dowodzenia i Naprowadzania Sił Powietrznych w Mińsku Mazowieckim, gdzie stacjonowały dyżurne myśliwce. Również służby wywiadowcze wojskowe (Służba Wywiadu Wojskowego) i cywilne (Agencja Wywiadu) zignorowały obowiązek dostarczenia Prezydentowi stosownych analiz i ostrzeżeń oraz dokonania niezbędnych zabezpieczeń w związku z narastającym zagrożeniem terrorystycznym w Rosji (zamachy w Moskwie i Dagestanie, przewrót w Kirgistanie, zamach na trasie kolejowej Moskwa-Baku). ... Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Jerzy Miller i podległe mu Biuro Ochrony Rządu nie dopełnili obowiązku zorganizowania ochrony Prezydenta RP, a w szczególności dokonania rekonesansu lotniska Smoleńsk-Siewiernyj oraz zagwarantowania obecności funkcjonariuszy BOR na miejscu w czasie przewidywanego lądowania Prezydenta RP. Są odpowiedzialni za powierzenie Federalnej Służbie Ochrony FR ochrony Prezydenta RP na lotnisku w Smoleńsku i w drodze do Katynia, bez zapewnienia stronie polskiej koordynacji działań. W konsekwencji nie uprzedzono Prezydenta i pilotów o zagrożeniach, a zwłaszcza o stanie lotniska i o braku - jak wynika z wypowiedzi świadków - kolumny z samochodem prezydenckim. Ponadto minister J. Miller i BOR odpowiedzialni są m.in. za: nieuzgodnienie zabezpieczenia medycznego na lotnisku Siewiernyj, brak właściwego nadzoru ze strony kierownictwa BOR nad planowaniem, organizowaniem i realizowaniem zabezpieczenia wizyty, niewyznaczenie dowódców grupy rekonesansowej i grup zabezpieczających, niewłaściwe przeprowadzenie analizy zadania, czego skutkiem był brak niezbędnych specjalistów w grupie rekonesansowej i grupach zabezpieczających. ...
Już trakcie lotu doszło do złamania szeregu ustaleń, wynikających z polsko-rosyjskiego porozumienia z 1993 r. zobowiązującego m.in. stronę rosyjską do właściwego przygotowania lotniska, służb nawigacyjnych i radiolokacyjnych, a także zapewnienia właściwej informacji meteorologicznej. Odpowiedzialność za nieegzekwowanie zapisów tego porozumienia obciąża bezpośrednio Ministra Obrony Narodowej B. Klicha i Ministra Spraw Zagranicznych R. Sikorskiego. ...
Dla przebiegu wydarzeń kluczowe znaczenie miały:
- polecenie sprowadzenia samolotu Tu-154M nr 101 do lądowania ('kontynuuj lądowanie', 'pas wolny');
- systematyczne podawanie przez kontrolerów z wieży w Smoleńsku w ostatnich sekundach lotu polskiego samolotu fałszywych informacji na temat wysokości samolotu i odległości od osi pasa ('na kursie, ścieżce') oraz nieuprawnione wydanie przez kontrolera komendy 'pas wolny' bez widoczności całego pasa. ...
Odpowiedzialność za sprowadzenie zagrożenia na Tu-154M nr 101 nad Smoleńskiem ponosza - przede wszystkim - najwyższe czynniki rosyjskie, które podjęły decyzję o lądowaniu Tu-154M, nie zgodziły się na wskazanie lotniska zapasowego i nie wydały rozkazu zamknięcia lotniska Smoleńsk-Siewiernyj. Nie ustalono do dzisiaj, czy wszystkie te działania były częścią całościowego planu i kto ostatecznie zdecydował o tym, że kontrolerzy z wieży w Smoleńsku wprowadzali polskich pilotów w błąd nie odsyłając na zapasowe lotnisko, sprowadzając do lądowania, a wreszcie podając fałszywe informacje o wysokości i odległości od pasa lotniska. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że rozkazy te wydawał bezpośrednio gen. Władimir Benediktow (Vladimir Benediktov) nadzorujący z Centrum 'Logika' w Moskwie działania kontrolerów w wieży na lotnisku w Smoleńsku. Zespół Parlamentarny dysponuje potwierdzonymi i wiarygodnymi zapisami rozmowy przeprowadzonej przez ministra Bogdana Klicha z płk. Edmundem Klichem w dniu 22 kwietnia 2010 r., w trakcie której omawiana była kwestia ukrycia raportu polskiego eksperta płk. Mirosława Milanowskiego z 15 kwietnia 2010 r. ...
Piotr Marciniak, zastępca ambasadora RP w Moskwie, relacjonuje, że już półtorej godziny przed planowanym lądowaniem samolotu Tu-154M otrzymał informację, że samolot z Prezydentem na pokładzie zostanie skierowany do Moskwy lub do Mińska: Planowane jest lądowanie samolotu z Prezydentem RP w Moskwie, na lotnisku Wnukowo, ewentualnie w Mińsku lub w Witebsku. Z uwagi na powyższe udałem się na lotnisko Wnukowo oddalone od ambasady RP o około 20 km.
... Ponieważ lądowanie planowano na godzinę 8:30 (czasu warszawskiego), a pogoda pogorszyła się raptownie o 7:20 - oznacza to, że decyzję taką podjęto jeszcze przed wylotem z Warszawy i przed uzyskaniem informacji o pogorszeniu się warunków pogodowych. ...
Zespół Parlamentarny wykazał, że po katastrofie ze strony rządu premiera Donalda Tuska oraz ówczesnego Marszałka Sejmu RP B. Komorowskiego i organów prokuratury doszło do działań na szkodę państwa polegających m.in. na bezprawnym przyjęciu za podstawę wyjaśniania katastrofy załącznika 13. do Konwencji Chicagowskiej. Decyzja ta i jej prawne konsekwencje w sposób zasadniczy utrudniły wyjaśnienie przyczyn i przebiegu katastrofy Tu-154M. ...
Rząd Donalda Tuska nie protestował, gdy Rosjanie przyjęli, już w godzinę po katastrofie, że nikt z pasażerów nie przezyl - i zaniechali akcji ratunkowej. Stało się tak, mimo że od godziny 9:30 czasu polskiego znana była relacja uzyskana na miejscu zdarzenia przez ambasadora tytularnego T. Turowskiego (powtórzona następnie w zeznaniu złożonym pod rygorem odpowiedzialności karnej), zgodnie z którą przynajmniej trzy osoby katastrofę przeżyły (dawały 'żizniennyje rieflieksy') i zostały odwiezione karetkami pogotowia. Warto zauważyć, że identyczną informację przekazało także przynajmniej jeszcze dwoje wysokich funkcjonariuszy RP znajdujących się w pobliżu katastrofy. Zespół Parlamentarny dysponuje relacjami wskazującymi na to, że w istocie ekipy lekarskie, które przybyły z opóźnieniem, nawet nie próbowały prowadzić akcji ratunkowej, badać ofiar, a po 40 minutach opuściły miejsce katastrofy. W tym czasie nie odnaleziono i nie zidentyfikowano większości ofiar, nie było więc podstaw do orzeczenia, że wszyscy zginęli. Mimo to rząd Donalda Tuska zaraz po katastrofie, śladem propagandy rosyjskiej, upowszechniał informację o natychmiastowej śmierci wszystkich pasażerów Tu-154M i nie podjął żadnych działań zarówno wtedy, jak i później, by wyjaśnić tę sprawę. ...
Zaraz po katastrofie szef MSZ R. Sikorski w rozmowie telefonicznej z bratem Prezydenta RP Jarosławem Kaczyńskim stwierdził kategorycznie, że wypadek był wynikiem błędu pilota. Tym samym minister Sikorski już w pierwszych minutach po tragedii - w dodatku jeszcze przed podjęciem jakichkolwiek czynności śledczych - rozpowszechniał rosyjską wersję, oskarżając polskich pilotów o spowodowanie wypadku. ...
Minister Sikorski w swoich relacjach powoływał się na ambasadora J. Bahra jako źródło informacji o tym, że 'nikt nie przeżył'. Sam ambasador Bahr jednak stanowczo zaprzecza, by coś takiego stwierdził i informował o tym ministra Sikorskiego. Ambasador Bahr tak relacjonuje wydarzenia z 10 kwietnia 2010 r.:
(...) W odległości około 200-300 metrów od pasa zauważyliśmy szczątki samolotu. (...) Za rowem z wodą zobaczyliśmy szczątki tylnej części samolotu. Ich wygląd, to znaczy rozbite na drobne szczątki skupiska o wysokości około 1,5 metra, z których unosił się dym. Nie pamiętam, czy widziałem płomienie. (...) My stanęliśmy przed tymi szczątkami. (...) Po upływie kilku minut otrzymałem telefon z Rządowego Centrum Kryzysowego i połączono mnie z Ministrem Sikorskim. Przekazałem Ministrowi, że wydarzyła się katastrofa i że widzę szczątki samolotu. Ja nie widziałem przedniej części samolotu, więc nie mówiłem o tym, czy ktoś mógł przeżyć. [Jerzy Bahr, zeznanie z 8 października 2010 r.]. ...
Już w pierwszej godzinie po katastrofie władze rosyjskie podjęły działania dezinformacyjne, rozpowszechniając fałszywe wiadomości, że do katastrofy doszło na skutek nieudolności polskich pilotów, którzy: - nie odeszli na wskazane im lotnisko zapasowe, - nie znali języka rosyjskiego, - ignorowali polecenia rosyjskich kontrolerów lotu, - nie odpowiadali na ich komendy, - cztery razy podchodzili do lądowania, - wbrew zakazowi próbowali lądować. W następnych dniach do argumentów tych dołączono sfabrykowane odczyty rozmów z kokpitu Tu-154M nr 101, mające wykazać stosowanie nacisku ze strony Prezydenta RP i gen. Andrzeja Błasika na polskich pilotów oraz brawurę i nieodpowiedzialność załogi samolotu. ...
Strona rosyjska oraz rząd premiera Donalda Tuska utrudniały prowadzenie polskich postępowań wyjaśniających przyczyny i okoliczności katastrofy. Premier Tusk zrezygnował z zastosowania polsko-rosyjskiego porozumienia z 1993 r. i wyraził zgodę na to, by podstawą prawną dla dochodzenia było zarządzenie Władimira Putina z 13 kwietnia 2010 r., które wskazywało załącznik 13. do Konwencji Chicagowskiej jako podstawę pracy rosyjskiej komisji. W dniu 19 stycznia 2011 r. podczas posiedzenia Sejmu RP Donald Tusk uzasadniał swoje stanowisko przedstawiając fałszywą alternatywę, której kluczowym czynnikiem była groźba wojny z Rosją w przypadku wyboru innego rozwiązania ...
Tak więc nie jest prawda, ze Donald Tusk i Władimir Putin uzgodnili, iż posłużą się art. 13. Konwencji Chicagowskiej. W rzeczywistości Donald Tusk zaaprobował dyktat rosyjski i polecił polskim urzędnikom stosowanie się do rozporządzenia premiera Federacji Rosyjskiej, co następnie w Sejmie przedstawił jako swój wielki sukces dyplomatyczny. Fakty te nie zmieniają charakteru prawnego działań premiera polskiego rządu, które należy uznać za wiążącą dla Polski umowę międzynarodową i nie zdejmują konstytucyjnej odpowiedzialności Donalda Tuska za jej bezprawne zawarcie. ...
Minister Spraw Zagranicznych R. Sikorski winny jest zaniechania zabezpieczenia eksterytorialności wraku, co spowodowało zagrożenie bezpieczeństwa państwa przez możliwość przejęcia przez obce służby informacji ważnych dla interesów Polski. Stało się tak, mimo że zastępca ambasadora Piotr Marciniak wystąpił ze stosowną notą do MSZ Federacji Rosyjskiej. Dotyczy to w szczególności sprzętu elektronicznego zawierającego dane o istotnych sprawach wagi państwowej, w tym telefonu Prezydenta Kaczyńskiego. W tej sprawie społeczeństwo zostało przez premiera i ministra J. Cichockiego świadomie wprowadzone w błąd. Obaj wielokrotnie zapewniali, że zaraz po katastrofie karty SIM telefonów ofiar zostały zablokowane a wszelkie urządzenia zawierające dane zostały zdezaktywowane tak, iż nie można ich było używać. Tymczasem z telefonu Prezydenta nieznane osoby postronne korzystały jeszcze po 48 godzinach od katastrofy.
... Premier Donald Tusk winny jest zaniechania starań o zwrot Polsce dowodów śledztwa w sprawie katastrofy w postaci wraku, czarnych skrzynek, telefonu satelitarnego i innych rzeczy przetrzymywanych przez Federację Rosyjską. Efektem tego zaniechania było m.in. przechowywanie szczątków wraku w warunkach niezgodnych ze standardami stosowanymi w przypadku badania katastrof lotniczych (i opisanymi m.in. w załączniku nr 13. do Konwencji Chicagowskiej) oraz świadome niszczenie wraku przez funkcjonariuszy Federacji Rosyjskiej, co mogło prowadzić do uszkodzenia lub zatarcia istotnych śladów i co miało wszelkie znamiona niszczenia dowodów niezbędnych w śledztwie.
... Czarna skrzynka Tu-154M nr 101 znaleziona na miejscu katastrofy w Smoleńsku o godzinie 8:55 - 9:00 czasu polskiego przez montażystę TVP Sławomira Wiśniewskiego i widoczna na filmie emitowanym przez telewizję rosyjską ok. godziny 13.00. Według komunikatu RIA-Nowosti trzy godziny później odnalazły ją służby rosyjskie. Płk Krzysztof Parulski, b. Naczelny Prokurator Wojskowy relacjonował w czerwcu 2010 r. w Senacie RP, że skrzynkę tę wydobyto z błota w jego obecności wieczorem 10 kwietnia 2010 r.
... Eksperci Unii Europejskiej i NATO zgłaszali gotowość pomocy w badaniu przyczyn katastrofy polskiego samolotu, ale rosyjscy i polscy decydenci odrzucili te propozycje podczas posiedzenia Komisji Putina w Moskwie 13 kwietnia 2010 r (stenogram posiedzenia Komisji znajduje się w dyspozycji Zespołu Parlamentarnego). Również Stany Zjednoczone zaproponowały Polsce wszelką dostępną pomoc. Podkreślał to rzecznik Departamentu Stanu w styczniu 2011 r. i w maju 2012 r., a także prezydent Barack Obama podczas swej wizyty w Polsce w 2012 r. Rząd Donalda Tuska systematycznie odrzuca te oferty. Podobnie potraktowano inicjatywy wielu polskich ekspertów i naukowców, którzy zgłaszali bezinteresowną pomoc. Z kolei Prokuratura Wojskowa wytoczyła postępowanie prokuratorowi Markowi Pasionkowi za to, że nadzorując śledztwo smoleńskie podjął próbę uzyskania informacji od służb amerykańskich. Na tle takich zachowań prokuratury szczególną wymowę ma zignorowanie propozycji prof. Karola Śliwki - Kierownika Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, że wraz z całym zespołem gotów jest uczestniczyć w badaniu zwłok ofiar. Zespół Parlamentarny dysponuje informacją wskazującą na to, że Donald Tusk odrzucił także propozycję pomocy oferowaną przez prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy. Rząd premiera Tuska przeciwny jest powołaniu Międzynarodowej Komisji dla zbadania katastrofy smoleńskiej, odmawia także powołania Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego dla zbadania nowych okoliczności ujawnionych m.in. przez Instytut Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna.
... Minister R. Sikorski przekraczając swoje uprawnienia podjął działania na szkodę śledztwa i na szkodę Państwa Polskiego przez niszczenie i ukrywanie dowodów (np. dokumentów ministra Tomasza Merty, dokumentacji z rozmów m.in. z Centrum Operacyjnym MSZ). Jednocześnie nie podjął działań umożliwiających:
- przyjęcie właściwego trybu badania przyczyn katastrofy, - odzyskanie dowodów istotnych dla ustalenia prawdziwych przyczyn katastrofy, - właściwe zabezpieczenie mienia ofiar katastrofy (przez co dopuścił do ich zniszczenia, zagubienia lub bezprawnego użytkowania). ...
W nocy z 10 na 11 kwietnia 2010 r. przedstawiciele prokuratury wojskowej (Naczelny Prokurator Wojskowy płk Krzysztof Parulski, prokurator Warszawskiego Okręgu Wojskowego płk Ireneusz Szeląg), Żandarmerii Wojskowej i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego uczestniczyli w naradzie prokuratorów rosyjskich, którym przewodniczył zastępca prokuratora generalnego Rosji Aleksandr Bastrykin. Polscy przedstawiciele nie oponowali i milcząco zgodzili się ze stwierdzeniem strony rosyjskiej, żeby nie analizować innych przyczyn katastrofy niż ewentualne błędy pilotów i obsługi naziemnej, warunki atmosferyczne i stan techniczny samolotu. Jak wynika z protokołu spotkania Rosjanie stwierdzili, że: (...) podstawowymi wersjami zaistniałego zdarzenia są: 1. Możliwy niewłaściwy stan techniczny statku powietrznego. 2. Skomplikowane warunki pogodowe utrudniające sterowanie statkiem powietrznym. 3. Możliwe niewłaściwe działanie załogi samolotu i pracowników naziemnych służb dyspozytorskich lotniska. Polscy prokuratorzy przyjęli orzeczenie Rosjan biernie, bez odpowiedzi i nie wskazali, że należy wziąć również pod uwagę inne scenariusze. Prokuratura Wojskowa do dzisiaj działa zgodnie z przyjętymi wówczas zobowiązaniami.
... Marszałek Sejmu RP Bronisław Komorowski przejął władzę na podstawie oświadczenia prezydenta FR Dmitrija Miedwiediewa, nie czekając na dowody zgonu Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Jest to niezgodne z Konstytucją RP. Należy podkreślić, że nie istnieje żadna dokumentacja stwierdzająca, iż prezydent Miedwiediew dysponował wiarygodną informacją o śmierci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ciało Prezydenta Rzeczypospolitej zostało odnalezione wg dostępnych przekazów 10 kwietnia 2010 roku po godzinie 17:00 czasu polskiego, a więc już po rozmowie D. Miedwiediewa z B. Komorowskim.
Tak więc działanie Komorowskiego nosiło znamiona porozumienia z obcym mocarstwem, które naruszało obowiązujące w Polsce prawo. Minister Andrzej Duda w rozmowie z ministrem Jackiem Sasinem prowadzonej w godzinach południowych 10 kwietnia 2010 r. działania te określił jako 'zamach stanu'. ...
Zespół Parlamentarny dysponuje potwierdzonymi i wiarygodnymi zapisami rozmowy przeprowadzonej przez ministra Bogdana Klicha z płk. Edmundem Klichem w dniu 22 kwietnia 2010 r., podczas której omawiana była kwestia ukrycia raportu polskiego eksperta płk. M. Milanowskiego z 15 kwietnia 2010 r. Minister B. Klich stwierdził, iż w raporcie tym ustalono, że to 'Rosjanie ponosza winę za katastrofę', w której poległ polski Prezydent i duża część polskiej elity państwowej. Minister Obrony Narodowej B. Klich oraz akredytowany RP przy MAK płk E. Klich winni są działania na szkodę śledztwa i bezpieczeństwa RP poprzez ukrycie przed prokuraturą i opinią publiczną przekazanego władzom państwa raportu polskich ekspertów. Działania te wprowadziły w błąd organa ścigania i wyrządziły szkodę międzynarodowym interesom Polski: w opinii międzynarodowej utrwalone zostało przekonanie, że odpowiedzialność za katastrofę ponosza polscy piloci, a strona rosyjska jest niewinna. ...
Były Szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej prokurator gen. Krzysztof Parulski winny jest zaniechania zabezpieczenia i zbadania miejsca katastrofy, a w szczególności ciał ofiar, przeprowadzenia sekcji zwłok w obecności polskich prokuratorów i patologów a także zaniechania zbadania ciał ofiar - ważnych dowodów w sprawie - już po przewiezieniu ich do Polski.
... Prokuratura Wojskowa, minister Sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski i minister Zdrowia Ewa Kopacz, a przede wszystkim Rada Ministrów, która ostatecznie taką decyzję podjęła, winni są niedopuszczenia - mimo oficjalnego wniosku rodzin ofiar katastrofy - amerykańskiego patologa sądowego prof. Michaela Badena do udziału lub asystowaniu przy badaniu ekshumowanych ciał Przemysława Gosiewskiego i Janusza Kurtyki.
... Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji J. Miller, podpisując 31 maja 2010 r. w imieniu rządu Donalda Tuska polsko-rosyjskie memorandum pozostawiające w rosyjskich rękach kluczowe dowody, tj. będące własnością RP 'czarne skrzynki' (art. 3. Memorandum zawiera zobowiązanie niezgodne z Konwencją Chicagowską), utrudniał prowadzenie śledztwa i polskiego postępowania wyjaśniającego. Ponadto złożył nieprawdziwe zapewnienia o zgodności z oryginałem dostarczonych polskim specjalistom kopii nagrania z rejestratora głosów w kokpicie i przyjął w imieniu RP zobowiązanie prawne uznania ich wiarygodności (patrz Memorandum, 5. tiret). Tymczasem przekazywane przez stronę rosyjską kolejne kopie tego nagrania różniły się w sposób zasadniczy. W związku z tym stwierdzono także istotne różnice w trzech opublikowanych wersjach transkrypcji nagrań korespondencji pokładowej rejestratora fonicznego MARS-BM samolotu Tu-154M nr 101. Fakt ten uniemożliwia uznanie ich za wierną transkrypcję nagrań z rejestratora - dopiero porównanie kolejnych kopii z oryginałem pozwoli na potraktowanie tego materiału jako rzetelnego dowodu w sprawie zbadania przyczyn katastrofy. ...
Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga uniemożliwiała lub utrudniała pełnomocnikom rodzin ofiar katastrofy przygotowanie do uczestniczenia w czynnościach procesowych poprzez m.in. nieuznanie rodzin ofiar katastrofy za stronę w cywilnym śledztwie sygn. V Ds. 32/11 'w sprawie przygotowywania i organizacji wizyty 10 kwietnia 2010 r.' (materiały z tego śledztwa zostały wyłączone ze śledztwa prowadzonego przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie Po. Śl. 54/10 'w sprawie sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym w pobliżu lotniska wojskowego w Smoleńsku', w którym rodziny ofiar katastrofy są stroną). Konsekwencją prawną tej decyzji było uniemożliwienie lub utrudnienie pełnomocnikom rodzin ofiar katastrofy dostępu do akt i składania wniosków procesowych w sprawie sygn. V Ds. 32/11, w szczególności zaś uniemożliwienie lub utrudnienie zaskarżenia decyzji o umorzeniu tego śledztwa. Także nieuzasadnione utajnienie części akt sprawy Po.Śl. 54/10, prowadzonej przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie, (skutkujące brakiem dostępu pełnomocników jednych rodzin katastrofy do części akt dotyczących innych ofiar katastrofy) uniemożliwia lub utrudnia pełnomocnikom rodzin przygotowanie się do uczestniczenia w czynnościach procesowych. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga winna jest bezprawnego umorzenia śledztwa, mimo iż nie zostali przesłuchani wszyscy istotni świadkowie w sprawie przygotowywania i organizacji wizyty 10 kwietnia 2010 r.
... Wnioski z analiz przedstawionych przez ekspertów Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Tu-154M z 10 kwietnia 2010 r. a także inne ustalenia wynikające z prac i analiz Zespołu Parlamentarnego dowodzą, że wersja wydarzeń przedstawiona w styczniu 2011 r. przez MAK i w lipcu 2011 r. przez Komisję Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLLP, tzw. komisję Millera) nie jest możliwa do pogodzenia ze stwierdzonymi już faktami.
... W szczególności Zespół Parlamentarny ustalił, że ani polscy eksperci, ani eksperci Unii Europejskiej i USA nie zostali dopuszczeni do swobodnego zbadania wraku samolotu, a przede wszystkim nie zbadali lewego skrzydła, którego złamanie przez brzozę przedstawiono jako przyczynę upadku i katastrofy samolotu. Nie zbadano też nigdy samej brzozy. Do dzisiaj KBWLLP (minister J. Miller, dr Maciej Lasek) nie wyjaśnili, na jakiej podstawie stwierdzono, iż do tragedii doszło na skutek złamania skrzydła o brzozę. Polscy prokuratorzy i patolodzy nie badali ciał ofiar (poza sekcją zwłok Prezydenta RP i trzema ekshumacjami dokonanymi ponad rok po katastrofie), co jest konieczne w związku z ujawnieniem fałszowania danych przez rosyjską prokuraturę oraz ze względu na wysokie prawdopodobieństwo, że do katastrofy doszło na skutek eksplozji. Hipotezę tę potwierdzają też dane dotyczące stanu ofiar a zwłaszcza liczne dowody na to, że wiele ciał zostało rozerwanych na drobne szczątki.
... Przyczyna katastrofy, co wynika także z ustaleń KBWLLP, nie było (jak twierdzą autorzy raportu MAK) podjęcie przez pilotów próby lądowania w niesprzyjających warunkach meteorologicznych. Piloci nie tylko nie podejmowali takiej próby, a wręcz przeciwnie - realizowali manewr odchodzenia zgodnie z procedurą, która jest możliwa do wykonania także nad lotniskiem takim jak Smoleńsk-Siewiernyj. Z ustaleń KBWLLP (m.in na podstawie wyników eksperymentu przeprowadzonego z użyciem bliźniaczego statku powietrznego Tu-154M nr 102) wynika, że 'odejście w automacie' statku powietrznego tego typu jest możliwe również na lotnisku niewyposażonym w system lądowania ILS, czyli takim jak Smoleńsk-Siewiernyj w dniu 10 kwietnia 2010 r. Major Arkadiusz Protasiuk znał ten manewr i wykonywał go uprzednio. Zgodził się z tym stwierdzeniem przewodniczący PKBWL dr M. Lasek podczas konferencji ekspertów w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą 28 maja 2012 r. (nagranie magnetofonowe w dyspozycji Zespołu Parlamentarnego). Potwierdza ten fakt, choć niejednoznacznie, także raport komisji Millera - eksperci komisji nie protestują jednak wobec upowszechniania przez media fałszywych informacji na ten temat.
... Wbrew sugestiom członków KBWLLP, tzw. 'odejście w automacie' nie było 'sztuczką' nieznaną pilotom wojskowym Tu-154M. Zespół Parlamentarny dysponuje skryptem polskich pilotów szkolonych w ZSRS w latach osiemdziesiątych, z dokładnym opisem odejścia 'w automacie' bez ILS. Z ustaleń Zespołu Parlamentarnego wynika, że major Arkadiusz Protasiuk miał ponadstandardową wiedzę o wyposażeniu awionicznym Tu-154, pochodzącą m.in. z oryginalnych rosyjskich instrukcji samolotu oraz wizyt w Samarze.
... Rolę brzozy w katastrofie smoleńskiej zbadał najpełniej prof. Wiesław Binienda z Uniwersytetu w Akron (Ohio, USA). Udowodnił, że nawet gdyby doszło do uderzenia skrzydła w brzozę, to skrzydło przecięłoby drzewo nie tracąc siły nośnej. Sprawę trajektorii pionowej Tu-154M (a zatem i ewentualnego uderzenia samolotu w brzozę) przesądzają ostatecznie dane ze skrzynki parametrów lotu (ATM-QAR). Zostały one ujawnione (zapewne nieświadomie) przez komisję Millera jesienią 2011 r. w załączniku 4.11 do raportu Millera. Przedstawionej tam symulacji, pokazującej uderzenie samolotu w brzozę na wysokości ok. 5 m nad ziemią, towarzyszy zapis danych w zegarze barometrycznym na dwóch niezależnych wysokościomierzach barometrycznych wskazujących, że samolot był w tym czasie 18 m nad ziemią. Wiarygodność danych wprowadzonych do makiety zegara barycznego wysokościomierzy barometrycznych w Załączniku 4.11 potwierdził publicznie dr Maciej Lasek - przewodniczący PKBWL. Okazuje się więc, że trajektoria pionowa wynikająca z danych posiadanych przez komisję Millera, wyklucza uderzenie w brzozę. Potwierdza to także fakt, iż lewe skrzydło ma niezniszczone sloty tworzące jego przednią krawędź, która musiałaby zostać zniszczona w wypadku uderzenia w drzewo. Pozostaje pytanie,
dlaczego J. Miller i jego eksperci zdecydowali się sfałszować wyniki swojego raportu, który w sprzeczności z posiadanymi danymi liczbowymi stwierdza, że samolot uderzył w brzozę, urwał skrzydło i na skutek tego wpadł w 'beczkę autorotacyjną'. Zespół skierował w tej sprawie w czerwcu br. doniesienie o popełnieniu przestępstwa, a w sierpniu br. Prokuratura Warszawa-Praga rozpoczęła śledztwo w tej sprawie.
... Powtarzane w raportach MAK i KBWLLP stwierdzenia o prawidłowym działaniu systemów samolotu 'aż do zderzenia z ziemią' są niemożliwe do pogodzenia z cytowanymi (także w ww. raportach) ekspertyzami amerykańskich producentów niektórych z tych systemów (FMS i TAWS) oraz z innymi faktami - również tymi, opisanymi w raportach MAK i KBWLLP. Przesądzają o tym także ustalenia raportów MAK i Millera wskazujące, że samolot rozpadał się w powietrzu przynajmniej od punktu TAWS #38, czyli ok. 300 m przed uderzeniem w ziemię. Świadczą też o tym fragmenty skrzydła, statecznika i poszycia samolotu, znalezione kilkadziesiąt a nawet kilkaset metrów przed miejscem uderzenia w ziemię, co zresztą odnotował raport MAK. [Raport MAK, wersja polska, m.in. s. 92-93.]. Początek rozpadu samolotu na kilkaset metrów przed uderzeniem w ziemię potwierdziła też na oficjalnej konferencji prasowej w lipcu 2011 r. Prokuratura Wojskowa. Badanie czarnych skrzynek i skrzynki parametrów lotu pokazały, że zamilkły one jeszcze przed uderzeniem samolotu w ziemię, mniej więcej 17-15 m nad ziemią w momencie, gdy samolot utracił zasilanie elektryczne. Prokuratura Wojskowa potwierdziła, że zasilanie elektryczne samolotu zanikło w powietrzu. Stało się to, według Raportu Universal Avionics, w miejscu określonym odczytanymi z pamięci RAM komputera pokładowego FMS drugiego pilota, nieskorygowanymi danymi na wejściu trzech urządzeń GPS oraz ostatnim komunikatem FMS pierwszego pilota. Wszystkie te dane potwierdzają zanik zasilania w miejscu określonym nieskorygowanymi współrzędnymi: GPS1- N 54:49.4698, E 32:03.12166; GPS2- N 54:49.46788, E 32:03.1227; GPS-3- N 54:49.46994, E 32:03.1221, a więc jeszcze przed pierwszym śladem kontaktu samolotu z ziemią.
... Według raportu MAK, co powtórzył następnie raport Millera, w momencie uderzenia w ziemię przyspieszenie osiągnęło wartość 100 g - doprowadziło to do miejscowego całkowitego zmiażdżenia lub rozerwania ciał ofiar katastrofy. Analiza dr. inż. Grzegorza Szuladzińskiego wykazuje absolutną bezzasadność tych twierdzeń i trafnie nazywa je 'legendami technicznymi'. Z jego obliczeń wynika, że jeśli: (...) samolot zawadza o ziemię kikutem skrzydła i obraca się przed upadkiem jak chce tego MAK i Miller (...) w szczytowym punkcie będzie wtedy w przybliżeniu (...) 3.11g. Jednak ta ostatnia wielkość będzie miała miejsce tylko w jednym punkcie czasowym, co nie jest dobrym wynikiem, jeśli chodzi o skutki, które są wywołane przyspieszeniem (biorąc pod uwagę skutki, ważna jest średnia wartość w pewnym okresie czasu) [Grzegorz Szuladziński, Raport nr 458, Warszawa lipiec 2012r., Archiwum Zespołu Parlamentarnego.]. Jak się wydaje, przyjęcie przez MAK i Millera wartości 100 g miało uzasadnić niemożliwy do ukrycia stan ciał ofiar, z których większość była rozerwana na bardzo drobne szczątki. W rzeczywistości stało się to na skutek sił działających w wyniku eksplozji i rozpadu samolotu w powietrzu.
... Tu-154M nr 101 nie uderzył w brzozę i nie złamał o nią skrzydła. Uderzenie w brzozę nie mogło być więc przyczyną odwrócenia się, upadku i doszczętnego zniszczenia samolotu oraz śmierci wszystkich pasażerów. Ta teza raportów MAK i KBWLLP została wykluczona także przez analizę trajektorii lotu i przez analizę ekspertyzy Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna z Krakowa. Naukowcy z IES w ogóle nie odnotowali dźwięku uderzenia skrzydła w drzewo, lecz dźwięk przesuwających się przedmiotów, który rozpoczyna się blisko sekundę wcześniej i trwa do końca zapisu rejestratora. Teza MAK o uderzeniu samolotu w brzozę oparta była na fałszywym odczytaniu rejestratora dźwięku ze skrzynki CVR. Błąd ten powtarza raport Millera, który dokonał nawet synchronizacji czasowej zapisów pozostałych skrzynek w oparciu o rzekomy dźwięk uderzenia w drzewo. Mimo ujawnienia fałszerstwa przez Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie, premier Donald Tusk odmówił powołania Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego do zbadania rzeczywistego przebiegu wydarzeń. [Ekspertyza Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna, październik 2011r.; analiza Zespołu Parlamentarnego.]. 10 kwietnia 2010 r. lewe skrzydło samolotu Tu-154M nr 101 nie zostało złamane w wyniku kontaktu z brzozą rosnącą na podejściu do lotniska Smoleńsk-Siewiernyj, a prawdziwe przyczyny destrukcji samolotu były inne.
... Na podstawie danych zawartych w systemach nawigacyjnych TAWS (system ostrzegania o zbliżaniu się do ziemi) i FMS (system zarządzania lotem - komputer pokładowy) odczytanych przez zespoły ekspertów producenta Universal Avionics System w Redmont (USA) oraz na podstawie danych z wysokościomierza barycznego WBE-SWS zapisanych w skrzynce parametrów lotu a ujawnionych w załączniku 4.11 do raportu Millera, zespół prof. Kazimierza Nowaczyka - fizyka z University of Maryland z Baltimore (USA) ustalił trajektorię pionową Tu-154M nr 101 w ostatnich sekundach przed katastrofą. Z danych tych wynika, że przed katastrofą Tu-154M nr 101 nigdy nie zszedł poniżej 18 metrów nad poziomem ziemi a katastrofa rozpoczęła się, gdy samolot odchodził na drugi krąg i wzniósł się do wysokości ponad 30 m. Biorąc pod uwagę podaną przez komisję KBWLLP wysokość baryczną, na jakiej samolot przeleciał nad brzozą, nie mógł on uderzyć w jej pień na wysokości ok. 5 m.
Z ustaleń Zespołu Parlamentarnego wynika też m.in., że bezpośrednią przyczyna katastrofy były 'dwa silne wstrząsy' zarejestrowane przez czujniki przyspieszenia pionowego a zaprezentowane na wykresach skrzynki parametrów lotu w raportach MAK i Millera bez żadnego komentarza. Ze względu na charakter ich przebiegu musiały być wywołane zewnętrzną, w stosunku do układu samolotu, siłą. Na podstawie zarejestrowanych parametrów lotu zespół prof. K. Nowaczyka ustalił miejsce, w którym mogły te wstrząsy wystąpić. Z kolei fundamentalne badania dr inż. G. Szuladzińskiego, zweryfikowane przez pozostałych ekspertów, pozwoliły sformułować hipotezę, że zanotowane wstrząsy były skutkiem eksplozji - prawdziwej przyczyny katastrofy.
... Skrzydło samolotu Tu-154M lecącego z taką prędkością i z taką trajektorią jak w dniu 10 kwietnia 2010 r. nie mogło zostać złamane przez brzozę o parametrach podanych w oficjalnych raportach, nawet gdyby doszło do takiej kolizji. W powyższych warunkach skrzydło Tu-154M przecina brzozę niezależnie od wysokości uderzenia, orientacji samolotu i odległości miejsca uderzenia od końca skrzydła. Uderzenie w drzewo powoduje jedynie uszkodzenie krawędzi natarcia skrzydła, ale nie pogarsza w istotny sposób jego właściwości nośnych. Gdyby nawet doszło do takiej kolizji, samolot Tu-154M mógłby utracić niewielkie fragmenty krawędzi natarcia skrzydła (slot i nosek płata), ścinając drzewo pierwszą podłużnicą. Tymczasem komisje MAK i KBWLLP założyły, że w wyniku kontaktu skrzydła z brzozą nastąpiło oderwanie jednej trzeciej długości lewego skrzydła i to stało się bezpośrednią przyczyna katastrofy. Badania przeprowadzone przez współpracującego z NASA i Federal Aviation Administration eksperta Zespołu Parlamentarnego prof. Wiesława Biniendę - członka licznych amerykańskich Grup Ekspertów Lotniczych i dziekana Wydziału Inżynierii Universitetu w Akron (Ohio, USA) - zawierają eksperymenty, analizy, wyliczenia oraz symulacje komputerowe. Wskazują one jednoznacznie, że skrzydło Tu-154M nie mogło zostać złamane przez drzewo o parametrach podanych w oficjalnych raportach. Analizy i obliczenia, będące wynikiem wielomiesięcznych badań laboratoryjnych prowadzonych przez prof. Biniendę, zawierały m.in. symulacje różnych możliwych wariantów uderzenia lewego skrzydła samolotu T-154M w brzozę. Badaniom zostały poddane uderzenia w drzewo o średnicy od 40 do 44 cm w odległości od 3 do 7 m od końca skrzydła, na wysokości od 5 do 7 m nad ziemią, przy różnych kątach natarcia i przechylenia.
... Badania zostały przeprowadzone za pomocą programu LsDyna3D na maszynach cyfrowych z równoległymi procesorami najnowszej generacji metodą iteracyjnych przybliżeń dynamicznych. Wyniki badań, które obrazują lokalne zachowania drzewa i skrzydła samolotu dowodzą, że: skrzydło przecina drzewo o parametrach ww. brzozy niezależnie od wysokości uderzenia, orientacji samolotu, kąta natarcia i pochylenia skrzydła i odległości miejsca uderzenia od końca skrzydła, uderzenie w drzewo powoduje uszkodzenie krawędzi natarcia skrzydła, ale nie urywa skrzydła i nie zmniejsza istotnie powierzchni nośnej skrzydła.
[ekspertyza prof. Wiesława Biniendy; Archiwum Zespołu Parlamentarnego.]. Oficjalnej tezie, że brzoza urwała fragment lewego skrzydła, zaprzeczają również zdjęcia wraku lewego skrzydła, które jednoznacznie pokazują, że krawędź przednia lewego skrzydła nie została zniszczona w miejscu rzekomego kontaktu z brzozą. Oględziny wraku dowodzą więc, że w tym miejscu nie mogło dojść do kontaktu lewego skrzydła z 44 cm pniem brzozy.
... Po minięciu rejonu brzozy, z którą rzekome zderzenie oraz spowodowany nim obrót samolotu wskazano w raportach MAK i KBWLLP jako bezpośrednią przyczynę sprawczą katastrofy, Tu-154M nr 101 leciał bez zmiany trajektorii poziomej ze stałym kierunkiem magnetycznym 260,1 st. co najmniej do punktu odległego o 714 m od progu pasa. W tym miejscu, na wysokości ok. 36 m nad poziomem pasa, system TAWS zapisał ostatni komunikat nr 38 'landing event'. Wówczas nastąpił pierwszy, a po nim drugi, silniejszy wstrząs, po czym zanikło zasilanie elektryczne i zamrożona została pamięć komputera pokładowego FMS samolotu, odnotowując wysokość oraz długość i szerokość geograficzną tego zdarzenia.
... Bezpośrednią przyczyna katastrofy były wspomniane wyżej dwa silne wstrząsy, których źródłem były siły zewnętrzne w stosunku do układu samolotu. Wystąpienie wstrząsów i ich skalę zespół prof. K. Nowaczyka ustalił na podstawie danych pochodzących m.in. z rejestratora parametrów lotu. Zgodnie z przywołanymi już badaniami dr. inż. Szuladzińskiego, najbardziej prawdopodobna przyczyna katastrofy były dwie eksplozje, w krótkich odstępach czasu jedna po drugiej. Do eksplozji doszło w pobliżu miejsca, w którym system TAWS zanotował 'landing event' wywołany pierwszym z dwóch wstrząsów odnotowanych przez rejestrator parametrów lotu. Jedna z eksplozji miała miejsce mniej więcej w połowie długości lewego skrzydła, spowodowała wielkie lokalne zniszczenia, rozdzielając skrzydło na dwie części. Efektem wtórnym tej eksplozji było naruszenie więzów między przednią częścią kadłuba a resztą statku powietrznego.
Jak stwierdził doktor Grzegorz Szuladziński: O ile pierwszy szczyt przyspieszenia skierowanego w dół można kojarzyć z początkiem wybuchu w kadłubie (pierwsze uderzenie fali o podłogę), o tyle drugi może być śladem rozprucia kadłuba i odrzutu, a także późniejszego oddzielenia się frontowej i tylnej części kadłuba. Przy pierwszym, ostrym szczycie przyspieszenia, mamy początek niszczenia konstrukcji, w czasie którego zasilanie czujników przyspieszeń jeszcze trwało, bo zapis był kontynuowany. Dopiero po tej drugiej, dłużej trwającej chwili, wykres przyspieszenia się urywa, co oznacza zniszczenie zasilania i praktyczne unicestwienie konstrukcji.
... Część przednia kadłuba (następnie rozczłonkowana na kokpit i salonki) po upadku na ziemię znalazła się w pozycji normalnej, a główna część samolotu (osobno: centropłat rozbity na dwie części, kadłub i ogon) w pozycji odwróconej. Odstęp czasowy między pierwszym, ostrym szczytem przyspieszenia, a drugim, zaokrąglonym, wynosi ponad 2 sekundy. Jest to więcej czasu niż można przypisać jednemu 'czystemu' wybuchowi. Niestety, trudno jest odtworzyć wydarzenia następujące po początku wybuchu, czyli ostrym szczycie, jako że wydarzenia mogły mieć bardziej skomplikowany przebieg, niż mogłoby się to wydawać. Po pierwsze, trzeba zauważyć, że posługujemy się odczytem akcelerometru, który powinien odzwierciedlać ruch kadłuba. Jednak będąc bardziej dokładnym, trzeba uprzytomnić sobie, że przyrząd pokazuje przede wszystkim swój własny stan. Jeśli więc został ze swego położenia częściowo odczepiony, a może nawet później uderzony innym przedmiotem, to jego dzieje tylko częściowo są zgodne z przyspieszeniami kadłuba. Inne, wtórne skutki wybuchu mogły być równie poważne. Przedziurawienie zbiornika paliwa pod podłogą mogło spowodować opóźniony dodatkowy (a wiec trzeci) wybuch. W zapisie przyspieszeń pojawiłby się on jako też zaokraglony szczyt. Istnieją również inne, hipotetyczne możliwości.
- rozrzucenia fragmentów samolotu na dużej przestrzeni,
- dużej ilości odłamków (kilkucentymetrowych fragmentów), jakie odnaleziono,
- rozprucia segmentu kadłuba z charakterystycznym rozwarciem i wywinięciem krawędzi pęknięcia. Stopień rozwarcia blach kadłuba jest miarą energii materiału, który eksplodował, ...
- wyglądu fragmentów kadłuba widzianych wzdłuż osi. Główne części wyglądają tak, jakby niewiele zostało we wnętrzu poza samą konstrukcją. Zawartość została 'wydmuchnięta' 
- zniszczenia wręgi części ogonowej, 
- ilości zapalonych i niezapalonych szczątków, 
- gwałtownego przyspieszeniea pionowego, ok. 0.78 g, skierowanego w dół względem samolotu, jakie zanotowały przyrządy,
- niektórych ciał rozerwanych na kawałki, wielkiej ilosci ludzkich szczątków. Ubrania czasem zerwane, a czasem poszarpane na charakterystyczne strzępy. Wszystkie te skutki obserwuje się, gdy koło grupy ludzi następuje wybuch ładunku typu HE.
... Ostatni punkt zasługuje na szczególną uwagę, ponieważ nie ma innego zjawiska fizycznego prócz wybuchu, które mogłoby takie skutki spowodować. (Gwałtowne zderzenie, w zakresie prędkości występujących tutaj, może spowodować zerwanie odzieży, ale nie takie jej postrzępienie. Z relacji świadków wynika, że wystąpiła cała gama stopni zniszczenia odzieży. Podobnie z ludzkimi ciałami. Zderzenie może spowodować utratę ciągłości, ale nie rozpad na wiele fragmentów).
... Eksplozja wewnątrz kadłuba spowodowała jego gruntowne zniszczenie i rozczłonkowanie oraz, odnotowane przez przyrządy, gwałtowne przyspieszenie pionowe skierowane w dół, czego bezpośrednim skutkiem był rozpad kadłuba samolotu początkowo na dwie główne części. Świadectwem wielkiej siły tej eksplozji jest kształt głównej części kadłuba (spadł on na ziemię w pozycji odwróconej z wywiniętymi na zewnątrz burtami), rozerwanie poszycia skrzydła oraz m.in. wyrwanie spajających poszycie nitów.
Badania dr. inż. Wacława Berczyńskiego zaprezentowane na posiedzeniu Zespołu pokazały, jak wielkie siły musiały oddziaływać od wewnątrz na poszycie samolotu, aby doszło do wyrwania nitów i rozerwania poszycia. ...
Opisany w ekspertyzie dr. inż. G. Szuladzińskiego charakter zniszczeń Tu-154M nr 101, a także większości ciał ofiar - w tym znaczne rozrzucenie szczątków samolotu i ciał na obszarze o powierzchni ponad 1 ha oraz duża ilość fragmentów kilkucentymetrowej wielkości - wykluczają, by doszło jedynie do awaryjnego lądowania (lub upadku).
Potwierdza to Andriej Jewsiejenkow, szef służby prasowej administracji obwodu smoleńskiego, który stwierdził: Odłamki samolotu są rozrzucone w promieniu 700 metrów. Widać, że był tam pożar, dlatego że ciała ofiar są spalone. Jak pisze Szuladziński: 'Awaryjne lądowanie (lub upadek) samolotu tego typu w terenie zadrzewionym, niezależnie od tego jak nieudane i pod jakim kątem przeprowadzone, nie mogłoby spowodować aż takiego rozczłonkowania konstrukcji, jakie zostało udokumentowane. Także natychmiastowa śmierć większości członków załogi i pasażerów i stopień zniszczenia ciał czyni wersję niepoprzedzonego wybuchem awaryjnego lądowania (lub upadku) znacznie mniej prawdopodobna. Podobną skalę zniszczeń konstrukcji samolotu mógłby wywołać wybuch naziemny, lecz nie wyjaśniałoby to obrotu głównej części kadłuba wokół jego osi podłużnej i odmiennego usytuowania szczątków dwu części kadłuba (przedniej w pozycji 'normalnej', a głównej w pozycji 'odwróconej'). Nie stwierdzono też śladów takiego wybuchu na ziemi i drzewach.'
... Szczątki samolotu Tu-154M rozrzucone były na przestrzeni ponad 1 ha. Niektóre części upadły jeszcze przed szosą Kutuzowa ...
Analiza relacji świadków obecnych w pobliżu miejsca katastrofy pozwoliła stwierdzić, że większość z nich (także w zeznaniach składanych przed prokuratorami pod rygorem odpowiedzialności karnej) wskazuje na eksplozje poprzedzające ustanie pracy silników i upadek samolotu. Dla Zespołu Parlamentarnego szczególne znaczenie ma relacja polskich pilotów wojskowych z samolotu Jak-40 obecnych na lotnisku w chwili katastrofy oraz zeznania świadków rosyjskich, także milicjantów. Zespół Parlamentarny zgromadził co najmniej 19 relacji naocznych świadków, którzy słyszeli odgłos eksplozji przed upadkiem samolotu.
Relacja por. Andrzeja Wosztyla, pilota samolotu wojskowego Jak-40, który wylądował na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj 94 minuty przed katastrofą Tu-154M. W chwili katastrofy stał 700-800 m od miejsca upadku polskiego samolotu:
Stojąc przy swoim samolocie usłyszeliśmy dźwięk silników Tu-154M podchodzącego do lądowania. Rozpoznałem to po charakterystycznym dźwięku przy pracy silników tego modelu samolotu. Nadmieniam, że go nie widziałem, a jedynie słyszałem. Był dźwięk podejścia do lądowania na ustalonym zakresie pracy silników. W pewnym momencie usłyszałem, że silniki zaczynają wchodzić na zakres startowy, tak jakby pilot chciał zwiększyć obroty silnika, a tym samym wyrównać lot lub przejść na wznoszenie. W tej chwili zastanawiam się, co mogło ich skłonić do takiego działania. Po dodaniu obrotów po upływie kilku sekund usłyszałem głośne trzaski, huki i detonacje. Do tego doszedł milknący dźwięk pracującego silnika, a następnie nastała cisza. Dla mnie były to przerażające dźwięki, których mam nadzieję nigdy więcej w życiu nie usłyszę. Te dźwięki dobiegały z kierunku podejścia do lądowania.
Oficer armii rosyjskiej: Zaczepiając spodem drzewa, z warkoczem czarnego dymu samolot uderzył w ziemię. Pierwsze, co zrobiliśmy po dojściu do siebie ... rzuciliśmy się na miejsce wypadku, żeby udzielić pomocy, jeśliby ktoś przeżył.
Sławomir Wiśniewski, montażysta TVP. Wiśniewski obserwował końcówkę lotu Tupolewa nad ulicą Kutuzowa, ok. 100 metrów przed pierwszymi śladami kontaktu samolotu z gruntem: Słyszę głos silnika, tylko ten dźwięk był trochę inny, patrzę we mgłę i widzę, że idzie samolot nisko, lewym skrzydłem prawie , że w dół ... Przez okno usłyszałem tak straszny huk i dwa błyski ognia, ale nie jakiś wielki wybuch.
Anna Nikołajewa-Nosarczuk, mieszkająca w domu przy ul. Kutuzowa. Była 300 m od miejsca upadku szczątków samolotu - okna jej mieszkania wychodzą na stronę miejsca katastrofy:
Nagle usłyszałam taki grzmot, jakby coś wybuchło. ... Wie pan, jakby wybuch. [Archiwum Zespołu Parlamentarnego]
Rustam NN, pracownik Hotelu 'Nowyj' - był 300 m od miejsca katastrofy: Słyszę dziwny dźwięk, nietypowy dla lądowania, taki świszczący. Samolotu nie było widać, tylko zarys. Ogon tylko widziałem. Poczułem, że coś się stanie. I takie maleńkie, jakby od komety, takie coś. (...) Mgła była wszędzie dookoła, a za ogonem taki płomień na pięć metrów. ... Ogon był w pozycji normalnej. [Archiwum Zespołu Parlamentarnego]
Relacja Anatolija Żujewa - stał przy garażach, około 300 m od miejsca katastrofy:
Staliśmy na skraju garaży (...) i taki wybuch był jak żółtko, żółtko jajka, okrągłe i nic więcej. [pokazuje owal o średnicy ok. 120 cm].
Marif Ipatow - stał przy garażach, około 300 m. od miejsca katastrofy:
Zobaczyłem samolot, który leciał bardzo nisko. Ewidentnie coś było nie tak. Zaczął ścinać czubki drzew i tam w oddali usłyszeliśmy duży huk, jak wybuch bomby. [Archiwum Zespołu Parlamentarnego]
Joanna D. Jej małżonek, poseł Leszek Deptuła tuż przed katastrofą zadzwonił do żony i nagrał ostatnie słowa na pocztę głosową. Po odsłuchaniu, nagranie zostało skasowane. Według Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego kopia nagrania nie zachowała się.
Na poczcie głosowej zarejestrowane było nagranie głosu mojego męża, który krzyczał: 'Asia, Asia'. W tle słychać było trzaski, a właściwie to głos mojego męża był w tle, a dominujące były huk i trzaski. Słychać było też głos ludzi, jakby głos tłumu. Nie było to wyraźne. Nie rozpoznałam jakichkolwiek słów. Były to krzyki ludzi. Nagranie to trwało dwie, trzy sekundy. Głos męża był niewyraźny. Trzaski to były krótkie, ostre dźwięki. Tak jakby łamał się wafel lub plastik plus dźwięk przypominający hałas wiatru w słuchawce telefonu. ...
Siergiej Wandierow: Ten dzień zapadnie w mojej pamięci do końca życia. Na własne oczy widziałem katastrofę. Do tragedii doszło przed moim własnym domem. Mieszkam zaledwie 400 metrów od miejsca katastrofy. W sobotę rano byłem przed domem. Nagle usłyszałem straszny huk. Na zamglonym niebie pojawił się samolot. Samolot jak samolot - pomyślałem. Mieszkając kilkaset metrów od lotniska, do takiego widoku można się przyzwyczaić. Jedno mnie jednak zdziwiło - w pewnej chwili ten huk po prostu zamarł. Dosłownie na ułamek sekundy nad lasem zawisła grobowa cisza. Odwróciłem głowę i zobaczyłem spadający samolot. Nogi się pode mną ugięły. Po chwili rozległ się okropny huk i wśród drzew pojawiła się łuna ognia. (...) Nie mogę uwierzyć w to, co się stało. Zwłaszcza, że tragedia ta wydarzyła się na moich oczach, tuż przed moim domem. [Archiwum Zespołu Parlamentarnego]
Igor Fomin, pracownik warsztatu samochodowego ok. 200 m. od katastrofy: Akurat wyszedłem przed warsztat zapalić papierosa. Zwykle, gdy do lądowania na lotnisku podchodziły samoloty, nie było ich słychać. A tu usłyszałem kilka głuchych dźwięków, takie trach, trach, to samolot zahaczał o drzewa. Nagle stanął w płomieniach, to był duży ogień. Potem znowu był głuchy dźwięk i ziemia się zatrzęsła. [Archiwum Zespołu Parlamentarnego]
Strażak NN, był na lotnisku, kilkaset metrów od miejsca katastrofy: Akurat byłem bardzo blisko, na dworze. Samolot spadł na moich oczach. Po prostu spadł. Nie było żadnego wybuchu, tylko taki głuchy dźwięk. Jeszcze w powietrzu zapalił się po tym jak zahaczył o drzewa. [Archiwum Zespołu Parlamentarnego].
Relacja korespondenta TVP:
Jak donosi bezpośredni korespondent Telewizji Polskiej, samolot Prezydenta Lecha Kaczyńskiego uderzył w drzewa. W momencie uderzenia rozległy się dwie eksplozje. Jak donosi korespondent TVP, 'mogło chodzić o awarię silników. W momencie katastrofy usłyszał dwa wybuchy, a później zapadła cisza...'
Wydarzenia te miały miejsce między godz. 10:41,02 a godz. 10:41,05, a do całkowitego wyłączenia systemu zasilania doszło - co 26 lipca 2011 r. potwierdzili także przedstawiciele prokuratury - w powietrzu, przed pierwszym śladem wskazanym przez MAK jako kontakt z ziemią, w miejscu wyznaczonym współrzędnymi N 54°49.483, E 32°03.161 (wynika to z danych zapisanych w centralnym komputerze drugiego pilota Tu-154M nr 101). Powyższe dane wyznaczają moment katastrofy samolotu wiozącego Prezydenta RP i polską elitę do Smoleńska. Upadek Tu-154M na ziemię był konsekwencją wydarzeń, które rozegrały się sto kilkadziesiąt m po minięciu rejonu brzozy, bezzasadnie wskazywanej w raportach MAK i KBWLLP (komisji Millera) jako bezpośrednia przyczyna inicjująca końcową fazę katastrofy. Przyczyna gwałtownych zdarzeń (eksplozje, wstrząsy, zmiana trajektorii lotu) i w ich następstwie zanik zasilania - nadal pozostaje do końca nieustalona.
... W związku z powyższym Zespół Parlamentarny przekazał Prokuratorowi Generalnemu (jako nadzorującemu postępowania prokuratorskie) oraz Prezesowi Rady Ministrów i Ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji (jako kierującym pracami Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego) analizy, obliczenia i prezentacje przedstawione przez prof. Wiesława Biniendę i przez Zespół prof. Kazimierza Nowaczyka a także przez dr. inż. Grzegorza Szuladzińskiego. Zespół Parlamentarny przekazał te materiały jako dowody w sprawie wraz z wnioskami o: o wszczęcie postępowania w związku z podejrzeniem zamieszczenia w dokumencie urzędowym (raporcie Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego) nieprawdziwych danych dotyczących przebiegu katastrofy, o wznowienie zaniechanego uprzednio badania hipotezy 'działania osób trzecich' jako głównej hipotezy wyjaśniającej tragedię smoleńską. Do końca sierpnia 2012 r. Zespół nie otrzymał od ww. adresatów żadnej merytorycznej informacji dotyczącej wniosków z analizy przekazanych dowodów. ...
Niniejszym, działając na podstawie art. 304 § 2 KPK, zawiadamiam o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia szeregu przestępstw przez działających wspólnie i w porozumieniu Prezesa Rady Ministrów Donalda Franciszka Tuska (ur. 22 kwietnia 1957 r. w Gdańsku), ministra-członka Rady Ministrów, przewodniczącego komitetu stałego Rady Ministrów, szefa Kancelarii PRM Tomasza Arabskiego (ur. 14 kwietnia 1968 r. w Gdańsku) i sekretarza stanu, Rzecznika Prasowego Rządu Pawła Bolesława Grasia (ur. 23 lutego 1964 r. w Kętach), którzy w dniu 10 kwietnia 2010 roku przekroczyli swoje uprawnienia i rozsyłali do polityków Platformy Obywatelskiej (w tym innych urzędników państwowych) SMS-y, których treść nie tylko pomawiała oficerów Sił Powietrznych RP pilotujących TU-154M, który rozbił się tego dnia w Smoleńsku, fałszywie obciążając ich winą za śmierć pasażerów samolotu, ale jednocześnie utrudniali postępowanie karne wszczęte przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie w sprawie katastrofy, w wyniku której śmierć ponieśli wszyscy pasażerowie samolotu TU 154 M nr boczny 101 Sił Powietrznych RP, w tym Prezydent RP Lech Kaczyński oraz członkowie załogi wskazanego statku powietrznego.
... Działając zgodnie z art. 304 § 2 Kodeksu postępowania karnego w związku z art. 8 ust. 6 uchwały Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 30 lipca 1992 roku Regulamin Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, zawiadamiam o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa celowego i świadomego poświadczenia nieprawdy co do okoliczności mających znaczenie prawne przez Przewodniczącego Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego b. Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Jerzego Millera (ur. 7 czerwca 1952 r. w Krakowie) oraz członków w/w Komisji w sporządzonych i podpisanych przez nich dokumentach urzędowych: Raporcie Końcowym z badania zdarzenia lotniczego nr 192/2010/11 samolotu Tu-154M nr 101 zaistniałego dnia 10 kwietnia 2010 r. w rejonie lotniska SMOLEŃSK PÓŁNOCNY oraz Protokole z badania tej katastrofy sporządzonym dla Ministra Obrony Narodowej, mając jednocześnie pełną świadomość, iż dokumenty te będą stanowiły dowody w postępowaniu prowadzonym przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie pod sygnaturą akt Po. Śl. 54/10 - dotyczącym wyjaśnienia przyczyn w/w katastrofy - a tym samym utrudnią to postępowanie karne poprzez skierowanie go na fałszywy tor. ...
Działając zgodnie z art. 304 § 2 Kodeksu postępowania karnego w związku z art. 8 ust. 6 uchwały Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 30 lipca 1992 roku Regulamin Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, zawiadamiam o świadomym i celowym popełnieniu szeregu przestępstw przez działających wspólnie Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska, b. Ministra Obrony Narodowej Bogdana Klicha, b. Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Jerzego Millera, Ministra Spraw Zagranicznych Radosława Sikorskiego, Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Tomasza Arabskiego, na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej oraz jej konstytucyjnych organów, a w wyniku których w dniu 10 kwietnia 2010 roku śmierć poniosło 96 osób, w tym Prezydent RP prof. Lech Kaczyński, dowódcy wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych RP, przedstawiciele najważniejszych organów państwowych.
... Zespół Parlamentarny ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Tu-154M z dnia 10 kwietnia 2010 r.".
"Zdrada stanu - przestępstwo, zbrodnia godząca w najistotniejsze interesy państwa, jak udział obywatela w działaniach przeciw własnemu krajowi, próba obalenia jego rządu poprzez zamach stanu, uczestnictwo w działalności zmierzającej do uszczuplenia terytorium państwowego, próba zabójstwa głowy państwa.
§ 2. Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w § 1, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3. Art. 128.
§ 2. Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w § 1, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. ...".
Cytat wedlug 'LEGIONNAIRE'.
Strona http://niepoprawni.pl/content/tupolewa-rozerwaly-dwie-eksplozje dnia 13 wrzesnia 2012 informuje, ze: "... Ustalenia Zespołu nie pozostawiają złudzeń, potwierdzają ze szczegółami wcześniejsze ustalenia - bezpośrednią przyczyną katastrofy były dwa silne wstrząsy, których źródłem były siły zewnętrzne w stosunku do układu samolotu (wykazały to badania dr. inż. Grzegorza Szuladzińskiego z Australii).
1. odejście na drugi krąg,
2. osiągnięcie wysokości ponad 30 m,
3. eksplozja skrzydła,
4. zmiana trajektorii pionowej i poziomej lotu,
5. gwałtowna utrata wysokości przez samolot,
6. eksplozja w kadłubie,
7. awaria centralnego zasilania,
8. zatrzymanie zapisu rejestratora ATM,
9. odcięcie połączenia z akumulatorami lub ich neutralizacja,
10. zatrzymanie rejestratorów MSRP-64 i MARS-BM, transmisji danych i zamrożenie danych EMS,
11. rozpad samolotu i upadek na ziemię.
Wydarzenia te miały miejsce między godz. 10:41,02 a godz. 10:41,05 ...".
Konrad Piasecki rozmawia ze Stefanem Hambura w 'Kontrwywiadzie RMF FM' dnia 20 wrzesnia 2012 : "... To, że w grobie Anny Walentynowicz pochowano prawdopodobnie inną osobę i to, że konieczne są ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej, to porażka państwa polskiego. To obciąża wszystkie osoby - od premiera Tuska w dół. To obciąża Ewę Kopacz ...
Konrad Piasecki: Panie mecenasie, pan ma już absolutną pewność, że przez 29 miesięcy w grobie Anny Walentynowicz nie spoczywało jej ciało? Stefan Hambura: To jest pewność rodziny, to jest pewność syna - Janusza Walentynowicza i wnuka - Piotra Walentynowicza.
I oni są absolutnie przekonani, że tak właśnie było? - Tak jest.
A są jakieś obiektywne analizy, badania, które potwierdzałyby to bez żadnych wątpliwości? - Prokuratura działa, wysłała próbki DNA. I to tylko potwierdzi. A to nie może być kwestia pośmiertnych zmian. Tego, że od śmierci Anny Walentynowicz upłynęły już ponad 2 lata? Wiemy, co się dzieje z ciałem w grobie.
- Nie, nie wiemy, co się działo z tym ciałem w grobie, bo to ciało było inaczej złożone do grobu, w trumnie metalowej. Nie było kontaktu z powietrzem, ciało było relatywnie w bardzo dobrym stanie. ...
Moment, kiedy syn rozpoznał ciało Anny Walentynowicz, to był rosyjski zakład medycyny sądowej, i gdzieś między tym momentem a złożeniem ciała w grobie doszło do zamiany? - Nie wiem, czy do zamiany. Co będzie, co było, spróbujmy to wyjaśnić. I myślę, że tutaj urzędnicy państwowi, poczynając od premiera, powinni złożyć dokładny raport. A prokuratura nie powinna się bać i wezwać ich na przesłuchanie. Do tej pory zachowuje się w inny sposób. Ja myślę, że to jest czas ażeby odebrać to śledztwo prokuraturze wojskowej, bo nie radzi sobie z tym, przenieść to śledztwo do prokuratury cywilnej, a pan prokurator generalny Andrzej Seremet powinien objąć to osobistym nadzorem. ...
A czy jest coś, co wydarzyło się podczas ekshumacji, co by podważało oficjalną wersję przyczyn zgonu ofiar katastrofy? - Poczekajmy na wyniki badań. Ale już tutaj apeluję dodatkowo - nie bójmy się ekspertów z zagranicy. I myślę, ze teraz strona polska powinna jak najszybciej doprosić ekspertów zagranicznych. Bo to, co się dzieje, tylko potwierdza, jakoby prokuratura miała coś do ukrycia. Jeżeli nie mamy nic do ukrycia, pokazujmy, zaprośmy ekspertów zagranicznych. Instytut z Szwajcarii na przykład. Róbmy to rzetelnie, według wszelkich zasad państwa prawa...".
'Wprost' i Interia.pl dnia 23 wrzesnia 2012 informuja, ze: "... 'Byłem na lotnisku w Smoleńsku tuż po katastrofie. Ciała, które były najmniej okaleczone, najmniej rozczłonkowane, wkładano do trumien. Szczątki pozostałych ciał zbierali żołnierze, milicjanci, ludzie w czerwonych strojach, pewnie ratownicy, słowem - niemal wszyscy' - mówi 'Wprost' Opara. 'Szczątki były zbierane i kładzione na takie foliowe płachty rozłożone na ziemi. Kiedy płachta już była pełna, to dzięki jakimś taśmom ściągano ją w podobny sposób jak worki na śmieci. I ten worek ze szczątkami wkładano do trumien. Nie zauważyłem, żeby ktoś te szczątki na miejscu opisywał, robił jakąkolwiek dokumentację lub dopasowywał do innych znalezionych. Zapełniano po prostu kolejne trumny tymi workami ze szczątkami. Nie zauważyłem też lekarzy sądowych' - opisuje pracownik Kancelarii Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. ... Z relacji Opary wynika, że zbieranie ciał i ich fragmentów odbywało się bez zachowania oczywistych dla specjalistów i akceptowanych na całym świecie procedur. 'Najpierw miejsce katastrofy powinno być podzielone na sektory, następnie do takiego sektora wchodzą specjaliści i oznaczają kolorowymi chorągiewkami szczątki ciał - chorągiewki pomarańczowe bądź czerwone - oraz szczątki maszyny i dowody rzeczowe - chorągiewki żółte. Potem wchodzi zespół, który podejmuje ciała. Każdy fragment ciała powinien być włożony do osobnego pojemnika i opisany. Nie widzę problemów z rozdzieleniem tych szczątków. To nie był taki mechanizm katastrofy, że ciała uległy całkowitej dekompozycji, żeby nie można było w ogóle rozpoznać ich fragmentów...' - wyjaśnia dr Andrzej Ossowski, genetyk Zakładu Medycyny Sądowej w Szczecinie, który pracował m.in. przy identyfikacjach ciał po katastrofie samolotu Casa. Wszystko wskazuje na to, że w związku z ujawnianymi pomyłkami strony rosyjskiej czy też możliwościami zaistnienia takich pomyłek kolejne groby ofiar smoleńskiej katastrofy zostaną rozkopane".
RMF FM, 'Gazeta Polska Codziennie', Rzeczpospolita, WP.PL oraz PAP dnia 26 wrzesnia i 27 wrzesnia 2012 informuja: "... Jak podaje 'Gazeta Polska Codziennie' podczas sekcji jednego z ekshumowanych w zeszłym tygodniu ciał ofiar katastrofy smoleńskiej znaleziono fragment nitu. Gazeta przypomina jednocześnie, że dr inż. Wacław Berczyński, wieloletni konstruktor Boeinga, już kilka miesięcy temu przedstawił opinię, że jednym z dowodów na wybuch w Tu-154M są wyrwane nity. Na zdjęciach fragmentów tupolewa widać dziesiątki otworów po wyrwanych z blachy nitach spajających konstrukcję skrzydła. Dr inż. Wacław Berczyński tłumaczy gazecie, że 'jedynie eksplozja mogła spowodować wyrwanie nitów spajających konstrukcję' ... Główkę jednego z mniejszych nitów znaleziono podczas autopsji ekshumowanych w zeszłym tygodniu zwłok ofiar katastrofy. Jak przyznaje pełnomocnik rodziny śp. Anny Walentynowicz - Stefan Hambura, prokuratura była zaskoczona jego żądaniem, aby nit dołączyć do materiału dowodowego. 'Nie wiem, skąd się tam wziął ten nit i w wyniku jakiego procesu, mam nadzieję, że prokuratura jak najszybciej to ustali', mówi gazecie mec. Hambura. ... Stanisław Piotrowicz, członek Krajowej Rady Prokuratury przyznaje w rozmowie z gazetą, że fragment nitu może okazać się ważnym dowodem. Podkreślił, ze nit 'nie tylko należy poddać oględzinom, ale także wykonać badania fizykochemiczne, ustalić, skąd pochodzi oraz jaka siła sprawiła, że metal został rozerwany' ... Pytany, jak ocenia pracę prokuratorów wojskowych stwierdził,że 'w czasie śledztwa dopuścili się wielu zaniedbań i teraz zależy im na tym, by nie wyszły one na jaw'. Zaznaczył, że to prokuratura jest odpowiedzialna za to, że nie przeprowadzono sekcji zwłok w Polsce tuż po katastrofie. Jego zdaniem konieczne jest odsunięcie od śledztwa dotychczasowych prokuratorów wojskowych oraz wniosek o wyciągnięcie wobec nich odpowiedzialności karnej".
"...Rozpoznałem żonę w Moskwie. W kraju nie otwieraliśmy trumny - powiedział w rozmowie z RMF FM Jerzy Nowacki, mąż zmarłej w katastrofie smoleńskiej Izabeli Jarugi-Nowackiej. Jak tłumaczył, 'spotkał się ze stwierdzeniem ze strony urzędnika ambasady, że nie ma zgody na otwieranie trumien'. Jerzy Nowacki opowiadał, że trumny - po przylocie do kraju - od razu zostały przewiezione do krematorium. Rodziny nie otwierały ich, gdyż 'była informacja, że to ma być bez otwierania'. Pytany, czy będąc w Moskwie słyszał takie zalecenia od minister Kopacz lub ministra Arabskiego odpowiedział, że 'spotkał się z takim stwierdzeniem ze strony niższego urzędnika ambasady'. Przyznał jednak, ze nie pamięta jego nazwiska. 'Jak ja byłem w Moskwie, to na pewno nie było już tam minister Kopacz', dodał ...".
"...Naczelna Prokuratura Wojskowa poinformowała, że z przeprowadzonych badań genetycznych wynika jednoznacznie, iż ekshumowane w zeszłym tygodniu ciała dwóch ofiar katastrofy smoleńskiej 'zostały ze sobą wzajemnie zamienione'. Jedną z ofiar była Anna Walentynowicz; drugą - według informacji medialnych, gdyż bliscy i prokuratura nie ujawnili personaliów - Teresa Walewska-Przyjałkowska. ... Powodem ekshumacji - jak informowała prokuratura - były wątpliwości, czy ciała te nie zostały ze sobą zamienione; wątpliwości powstały na podstawie m.in. dokumentów przekazanych z Rosji. Badania genetyczne ekshumowanych ciał były przeprowadzane w dwóch ośrodkach w Bydgoszczy i we Wrocławiu; niezależnie od siebie".
"...Rzeczpospolita, WP.PL... Rosjanie do trumien wkładali szczątki ciał w workach foliowych - mówi 'Rzeczpospolitej' siostra Maria Ślipek, która uczestniczyła w identyfikacji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej. ... Jak zaznacza, zdarzały się również sytuacje, w których ktoś identyfikował bliską osobę na podstawie fragmentu ciała, na przykład ręki. 'Osoba, która ją identyfikowała, nie chciała zobaczyć więcej. Czasem sami lekarze radzili, by nie oglądać zwłok. Oni wiedzieli, w jakim stanie są ofiary. Odradzali albo mówili, żeby ostrożnie, że może krople uspokajające, żeby człowiek nie zemdlał', opowiada. ... Najpierw wkładano ciała w workach do trumny metalowej, którą spawano, szczelnie zamykano. Potem wkładano do trumny normalnej, z drzewa i następnie transportowano wszystko do samolotu... Przyznaje też, że widziała, jak wkładali ciała do trumien, które transportowano do Polski. 'Były w foliowych workach. Raz było wyraźnie więcej szczątków, a raz mniej. ... Najpierw wkładano ciała w workach do trumny metalowej, którą spawano, szczelnie zamykano. Potem wkładano do trumny normalnej, z drzewa i następnie transportowano wszystko do samolotu', puentuje".
"Rzeczpospolita, PAP... Prokuratura zapowiedziała, że zdecyduje o ekshumacji kolejnych czterech ciał ofiar katastrofy smoleńskiej. Z nieoficjalnych informacji 'Rzeczpospolitej' wynika jednak, że wątpliwości co do tożsamości jest więcej, a liczba ekshumacji może wzrosnąć do piętnastu...".
Onet.pl dnia 27 wrzesnia 2012 przedstawia wywiad: "... Ze Zbigniewem Girzyńskim ... rozmawia Jacek Nizinkiewicz. ...
premier Tusk w dwóch obszarach naruszył przepisy Konstytucji RP i prędzej czy później stanie przed Trybunałem Stanu. ... za dwie sprawy. Pierwsza to współpraca, a precyzyjniej za kolaborację z Putinem ...kolaboracja to inne określenie słowa 'współpraca', ale taka, którą należy ocenić bardzo negatywnie. ... Było to działanie na szkodę naszego państwa. To jest pierwszy powód do postawienie przed Trybunał Stanu premiera Tuska. Drugi powód, dla którego obecny premier powinien stanąć przed Trybunałem Stanu, to oddanie śledztwa Rosji na podstawie konwencji chicagowskiej z pominięciem umowy polsko-rosyjskiej z 1993 r. Premier RP przyjął gorsze rozwiązanie dla państwa polskiego przyjmując konwencję. Donald Tusk działa dwukrotnie na szkodę Polski ws. katastrofy smoleńskiej. Chciałbym wiedzieć, kto podjął decyzję o wybraniu takiego właśnie rozwiązania. ...
Pani poseł Jolanta Szczypińska złożyła wniosek o udostępnienie przez MSW zdjęcia brzozy. Już trzy razy ministerstwo odwlekało datę przekazania zdjęcia tej brzozy i do dziś go nie przesłało. Materiał dowodowy ws. katastrofy smoleńskiej musi być fatalnie przygotowany i wybrakowany. ...
Niech więc pani marszałek z imienia i nazwiska wskaże polskich specjalistów, którzy jak twierdziła uczestniczyli przy sekcjach? Ewa Kopacz nie zadbała o prawidłową identyfikację ciał, sekcję zwłok, zabezpieczenie ciał i transport ofiar do Polski. Jak rozumiem bowiem, takie zadanie powierzył jej premier Tusk? Chyba, że powierzył je komuś innemu? A jeśli tak to komu? ...
A co Gowin wie o Smoleńsku? Nic! Przecież był wtedy szeregowym posłem. Nie ma wiedzy, ani informacji. W Sejmie powinni się tłumaczyć ci, którzy 10 kwietnia 2010 r. piastowali najważniejsze urzędy lub ich następcy. Jacek Cichocki, Bartosz Arłukowicz, Radosław Sikorski, to są osoby, które powinny tłumaczyć się zamiast Gowina. ... Katastrofa smoleńska jest przykładem słabości państwa polskiego. ... Rząd polski dzięki wybraniu konwencji chicagowskiej ma związane ręce. Możemy prowadzić tylko dyplomatyczne zabiegi w tej sprawie. ... Nie wnioskowanie o nic sprawia, że Rosjanie czują się bezkarni. Podobnie, jak rząd Tuska, czuje się bezkarny po zakazie otwierania trumien. Nie może być tak, że ginie 96 osób i nikt nie ponosi za to odpowiedzialności. Po raz kolejny wraca temat komisji śledczej ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej...".
Posiedzenie Sejmu RP w dniu 27 wrzesnia 2012 roku:
Premier - 'Siłą rzeczy brałem wówczas i biorę dzisiaj na siebie pełną odpowiedzialność za działania państwa polskiego i służb podległych polskiemu rządowi wówczas w Smoleńsku i w Moskwie po katastrofie. Tej odpowiedzialności nikt ze mnie nie zdejmie i ja tego nie oczekuję' ... Jak dodał, ta odpowiedzialność nakazuje mu 'przeprosić wszystkie rodziny za udrękę i cierpienie wywołane nie tylko samą katastrofą, ale także tą udręką związaną i z procedurami identyfikacyjnymi, czasami z twardością proceduralnych reguł, a jak się okazuje także z powodu błędów'.
Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin poinformował, że 'Co do kwestii tak żywo poruszanej w ostatnich dniach, zwłaszcza przez część posłów opozycji, a więc możliwości otwierania trumien ofiar tragedii - zostałem poinformowany, że szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (Tomasz Arabski) nie wydał i nie przekazał nikomu polecenia zakazującego otwierania trumien ofiar katastrofy smoleńskiej ... Podkreślam, nie wydał i nie przekazał nikomu takiego polecenia ... Z polskich przepisów prawa wynika wprost zakaz otwierania trumien ... Przypisywanie decyzyjności w tym zakresie szefowi KPRM w sytuacji, gdy przepisy prawa są jasne, jest - w mojej ocenie mówiąc najdelikatniej - chybione i chyba trzeba powiedzieć, że jest podyktowane względami politycznymi ... Z przepisów prawa wynika wprost zakaz otwierania trumien ... Należy zaznaczyć, że konwencja chicagowska był to jedyny, dostępny w tamtym czasie instrument prawny, który opisywał procedury postępowania w takim wypadku. Skorzystanie z innej podstawy prawnej wymagałoby wcześniejszych, szczegółowych ustaleń ze stroną rosyjską, co uniemożliwiłoby podjęcie natychmiastowych działań, których oczekiwały rodziny ofiar i cała polska opinia publiczna...'.
Prokurator Generalny Andrzej Seremet poinformował, że w czynnościach identyfikacyjnych ciał ofiar katastrofy smoleńskiej uczestniczyli rosyjscy i polscy specjaliści oraz śledczy przy udziale przedstawicieli rodzin zmarłych, tłumaczy i polskiego psychologa. Seremet zapewnił podczas debaty, że do 16 kwietnia 2010 r. w czynnościach identyfikacyjnych i oględzinowych na terenie Instytutu Ekspertyz Sądowych w Moskwie brał udział obok rosyjskich prokuratorów także polski zespół biegłych. Składał się on z: prokuratorów, specjalistów medycyny sądowej z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, specjalistów z Centralnego Laboratorium Kryminologicznego Komendy Głównej Policji oraz specjalistów Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Stołecznej Policji. 'Od dnia 12 kwietnia 2010 r. członkowie tego zespołu uczestniczyli w czynnościach identyfikacyjnych ofiar, które trwały do 16 kwietnia 2010 r. Czynności te prowadzone były przez śledczych i prokuratorów rosyjskich przy udziale przedstawicieli rodzin zmarłych, tłumaczy w obecności polskiego psychologa ... Po rozpoznaniu zwłok rodzina miała możliwość indywidualnego pożegnania osoby bliskiej i modlitwy w obecności kapłana, bez udziału osób postronnych...'. Prokurator generalny Andrzej Seremet powiedział, że po przewiezieniu ciał ofiar katastrofy smoleńskiej do Moskwy dokonywano sekcji zwłok, podczas której m.in. pobierano materiał genetyczny; następnie bliscy ofiar dokonywali identyfikacji. Seremet powiedział, że jeszcze przed przewiezieniem do Moskwy znalezione na miejscu katastrofy zwłoki lub ich fragmenty oznaczano symbolami składającymi się z numeru sektora, w którym znaleziono ciało oraz numeru samych zwłok. ... Jak mówił, zwłoki oznaczano za pomocą opasek, pakowano w folie i umieszczano w trumnach, które przetransportowano następnie do Instytutu Medycyny Sądowej w Moskwie. 'W Instytucie zwłokom nadawano inny numer, dokonywano oględzin zwłok w trumnie, sporządzano z tej czynności protokół oraz wykonywano dokumentację fotograficzną. Następnie zwłoki poddawano badaniu sekcyjnemu, z którego sporządzano dokument w postaci ekspertyzy o numerze odpowiadającym numerowi zwłok nadanemu w tym instytucie'... Prokurator Generalny Andrzej Seremet poinformował, że jeden z ostatnich dokumentów przekazanych przez Komitet Śledczy FR dotyczący wątpliwości identyfikacyjnych sześciu ofiar katastrofy smoleńskiej wpłynął do wojskowej prokuratury okręgowej w Warszawie 4 maja 2012 r. ... Seremet powiedział, że rosyjskie orzeczenie eksperta z dnia 29 kwietnia 2010 r. wykazało, że to ciało nie jest ciałem Anny Walentynowicz, lecz innej ofiary katastrofy wskazanej z imienia i nazwiska. ...
Poseł Andrzej Duda oskarżył o zaniedbania przy identyfikacji ciał ofiar katastrofy smoleńskiej rząd, a w szczególności marszałek Sejmu, b. minister zdrowia Ewę Kopacz i szefa kancelarii premiera Tomasza Arabskiego. ...
... Leszek Miller powiedział, że do dramatycznej pomyłki zamiany zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej nigdy nie powinno dojść. Jak podkreślił, winni pomyłki powinni zostać wskazani i nazwani.
Jacek Świat, wdowiec po Aleksandrze Natalii-Świat, powiedział, że chce mieć pewność, czy w grobie, na który nosi kwiaty, spoczywa jego żona. Dodał, że rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej chciałyby wiedzieć, jak umierali ich bliscy, czy długo cierpieli i czy wiedzieli o tym, że giną.
Andrzej Melak - brat przewodniczącego Komitetu Katyńskiego Stefana Melaka, który zginął w katastrofie smoleńskiej - powiedział, że na własne uszy słyszał, jak szef KPRM Tomasz Arabski w Moskwie mówił, że nie wolno otwierać trumien ofiar katastrofy. ...'Na własne oczy i uszy słyszałem, byłem tam w Moskwie - pan Arabski mówił, że nie wolno otwierać trumien'.
Godz. 14.30 czasu polskiego dnia 29 wrzesnia 2012 roku: "...'Obudź się Polsko' to hasło demonstracji, która odbywa się dziś w Warszawie. Na placu Trzech Krzyży (zapewne chodzi autorowi o cale zgromadzenie w roznych punktach miasta) ok. 200 tys. uczestników marszu wspólnie sprzeciwia się m.in. podnoszeniu wieku emerytalnego i ograniczeniu swobód obywatelskich".
Godz. 18.30 czasu polskiego dnia 29 wrzesnia 2012 roku. '...Wróciłem z Marszu. Zrobiłem eksperyment - wysforowałem się koło kościoła św. Krzyża na samą czołówkę Marszu i stanąłem na koszu na śmieci przed hotelem Bristol. Stałem 2 i pół godziny robiąc kilkaset zdjęć kolejnym falom pochodu. Fizycznie nie dałem rady stać dalej i przemieściłem się o wpół do szóstej na Plac Zamkowy gdzie doczekłaem rozwiązania manifestacji. Ojciec Król powiedział, że ma informacje wtedy, że koniec pochodu jest jeszcze na Placu Trzech Krzyży. Na czym polegał eksperyment. Otóż trzykrotnie po minucie liczyłem przy mniejszym natężeniu ile osób przechodzi koło mnie. Były to liczby między 100 a 200 osób. Stałem dokładnie 160 minut. Licząc średnio 150 osób na minutę to daje 240 tysięcy osób. Pewnie było więcej bo liczyłem tylko tych którzy szli ulicą nie chodnikiem. Myślę, że przeszło 2/3 demonstrantów przede mną. Wybieram się za chwilę na Plac Powstańców ... Może tyle! JONASZ333 29.09.2012 18:33.' Wg strony http://majewski.salon24.pl/451218,marsz-obudz-sie-polsko-to-katolicy-sa-wolnosciowcami
Ze Stefanem Niesiołowskim - wybitnym autorytetem i posłem, rozmawia Jacek Nizinkiewicz w http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/niesiolowski-gdyby-pis-zrobil-rewolucje-to-bylby-o,1,5263987,wiadomosc.html dnia 30 wrzesnia 2012: "... a ekshumacje obciążają rodzinę pani Walentynowicz. Niech Kaczyński zwróci się z pretensjami do rodziny Walentynowicz, czyli do tych, którzy źle rozpoznali ciało. Rząd zachował się znakomicie w temacie Smoleńska. Przy takim zniszczeniu, takim zmasakrowaniu ciał, jedna pomyłka to jest nic! W wielu tego typu sytuacjach, ciała chowa się razem, bo nie ma możliwości ich rozdzielić. My te pogrzeby zorganizowaliśmy w dwa tygodnie i jest tylko jedna pomyłka. ... Niech rodziny same do siebie maja pretensje. Dziś ci, którzy się pomylili przy identyfikacji bliskich, agresją próbują zakryć swój błąd. Pomyłka jest możliwa, nie chcieli źle, ja nie mam do nich pretensji, ale zamiast przyznać się do pomyłki, idą w zaparte i obrażają prokuratora i plują na rząd. Niech rodziny przyznają się do pomyłki, bo oskarżają wszystkich, tylko swojej pomyłki nie widzą. ... To wnuk pani Walentynowicz powiedział pierwszy, że powinno się przeprosić za ekshumacje. Jakim prawem pan mnie pyta w trybie twierdzącym, że ja mam przepraszać? Niech pan idzie do Walentynowiczów z takimi pytaniami, którzy pierwsi powiedzieli o płaceniu za ekshumacje. ... Ja też uważam, że nie państwo powinno płacić za ekshumacje, ale ci, którzy żądali ekshumacji. Jeśli ekshumacji dokonuje się na wniosek prokuratury, to niech płaci państwo, ale jeśli na wniosek bezpodstawnych wniosków rodzin, to niech rodziny płacą. Pan mecenas Stefan Hambura chce ekshumacji wszystkich ofiar ... Na jakiej postawie chce stawiać przed prokuraturą Ewę Kopacz? To bohaterka z Moskwy. Kopacz zachowywała się bohatersko. Podtrzymuję swoje słowa, rodziny, które bezpodstawnie domagają się ekshumacji, powinny ponosić ich koszty. ... Powtarzam, to chamstwo i nagonka. ... Kaczyński powinien przeprosić za słowa o wiecznej hańbie dla Donalda Tuska i Ewy Kopacz. On już ma coś z mózgiem. Mózg Kaczyńskiego poddał się procesowi koagulacji. Słowa o wiecznej hańbie pod adresem najlepszego premiera po 1989 r.? ... Ja wierzę prokuratorowi Andrzejowi Seremetowi, a nie Walentynowiczom. ... Nie ma podstaw, żeby wierzyć rodzinie Anny Walentynowicz, bo oni biorą udział w agresywnej akcji ... Dla mnie są całkowicie niewiarygodni. ... Całkowicie grają politycznie! Biorą udział w nagonce na rząd i marszałek Kopacz. Niech ich boli własna nieudolność. Dlaczego państwo ma ponosić winę za złe rozpoznanie zwłok przez rodzinę? Jest kilka rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, które uprawiają polityczną grę. ... Piąty raz panu powtarzam, zwłoki nie zostały podmienione. Pomyliły się dwie rodziny. Nie ma powodu, żeby przepraszali. W dobrej wierze działali. Niech Kaczyński przeprosi Ewę Kopacz. ... Rodzin nie ma powodów przepraszać. Bo za co? Donald Tusk okazał wielkoduszność, przepraszając w Sejmie. Ja nie rozumiem, o co trwa w Polsce od tygodnia piekło. Dwie rodziny się pomyliły. Zdarza się. Ale te rodziny nie powinny brać udziału w politycznej akcji przeciwko rządowi. ... Ale polskie prawo zabrania otwierania trumien. ... Rodziny mogły się zwrócić o otwarcie trumien. ... Ale to są tylko cztery rodziny, które grają politycznie ... Nie będę podawał nazwisk przez szacunek dla zmarłych. Niech te rodziny podadzą nazwiska osób, od których słyszały, że jest zakaz otwierania trumien w Polsce. Rodziny smoleńskie mogą mieć pretensje do Kaczyńskiego, że nie poinformował ich, że można otwierać trumny. On skorzystał z tej możliwości, ale wiedzę o tym, że trumnę można otworzyć, zachował dla siebie. ... Wszystko przebiegało znakomicie. Przy tak wielkiej katastrofie i tylu osobach, udało się podjąć i zrealizować z sukcesem w 98 proc. decyzję o rozdzieleniu ciał i szczątek zwłok. Biała księga mogłaby służyć informacji, jak znakomicie zadziałało państwo polskie. Ale nie sądzę, żeby to było potrzebne. ...".
Wp.pl dnia 03 pazdziernika 2012 informuje, ze: "... Zdaniem Antoniego Macierewicza, prokuratura prowadząca śledztwo ws. przyczyn katastrofy smoleńskiej ma świadomość, że na pokładzie Tupolewa doszło do dwóch eksplozji. W wywiadach dla 'Gazety Polskiej' i 'wpolityce.pl', które cytuje (dnia 04 pazdziernika 2012 roku w tym portalu nie mozna bylo juz znalezc tej informacji - wg mnie) portal 'stefczyk.info', poseł ujawnił także, że śledczy wiedzą o tym od 'dwóch lat i to ukrywają'. Poseł zaznaczył także, że wiedza prokuratury potwierdza ustalenia jego zespołu. 'Dla mnie najważniejsze jest, że mamy do czynienia z potwierdzeniem faktu eksplozji. Analizy, które zostały opracowane przez zespół parlamentarny zajmujący się badaniem smoleńskiego dramatu, zostały potwierdzone', podkreślił. Zapowiedział także, że w najbliższym czasie opinia publiczna pozna dokładniejsze fakty z tym związane. Pytany, kto decyduje, by ignorować te informacje stwierdził, że 'takie decyzje podejmuje się w Moskwie'. Wyjaśnił także, że trwanie przy decyzji, by to prokuratura wojskowa zajmowała się dramatem smoleńskim, 'przesądza o bezowocności tej pracy'...".
PAP dnia 09 pazdziernika 2012 informuje, ze: "... Ekspert zespołu parlamentarnego ds. zbadania przyczyn katastrofy Tu-154M prof. Kazimierz Nowaczyk twierdzi, że hipoteza o wybuchach w samolocie, który rozbił się 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem, znajduje coraz więcej potwierdzeń. ... Jak dodał Nowaczyk, lista awarii, które udało się odczytać z polskiej czarnej skrzynki, zaprzecza wnioskom raportu komisji, którą kierował ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. 'Udało nam się odczytać ze skrzynki ATM listę 11 awarii, do których doszło na wysokości ponad 30 metrów. Były to m.in. uszkodzenie silnika, agregatu prądotwórczego, systemu ILS, klap na skrzydle. ... Postawiona hipoteza o wybuchach, które rozbiły samolot w powietrzu, znajduje coraz więcej potwierdzeń i jej prawdopodobieństwo wzrasta', powiedział Nowaczyk. ... Ekspert zespołu mówił, że czasy zdarzeń TAWS 38 (dane systemu ostrzegania przed przeszkodami) i FMS (system zarządzania lotem), kiedy doszło do wymienionych awarii, zostały ukryte w trajektorii przedstawionej w załączniku do raportu komisji Millera. Jego zdaniem, czasy poszczególnych zdarzeń zostały świadomie zmanipulowane lub ukryte tak, aby końcowy wniosek przyczyn katastrofy był zgodny z raportem MAK. 'Wszystkie czasy zdarzeń są przesuwane tak, aby samolot znalazł się jak najniżej, w miejscu, gdzie rośnie brzoza. Te uszkodzenia zostały zarejestrowane przez skrzynkę ATM jeszcze w locie, co przeczy tezie komisji Millera, że samolot był sprawny do końca, bo nie był, żadne zderzenie z brzozą nie mogłoby doprowadzić do takich awarii ... Samolot po prostu nie zderzył się z brzozą, charakter uszkodzenia lewego skrzydła i wysokość baryczna zapisana w tym miejscu świadczy o tym, że samolot leciał wyżej ... W jego ocenie, do katastrofy Tu-154M doszło na skutek: oderwania fragmentów lewego skrzydła, serii krytycznych awarii samolotu, wybuchu w kadłubie samolotu oraz rozpadu i uderzenia Tupolewa w ziemię'...".
Dnia 11 pazdziernika 2012 'Gazeta Polska Codziennie', wiadomosci.onet.pl, salski.nowyekran.pl, akwedukt.nowyekran.pl oraz wp.pl informuja, ze: "... Według najnowszych ustaleń zespołu Antoniego Macierewicza badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej, w kokpicie Tu-154M doszło do wybuchu. Oderwanie fragmentu lewego skrzydła i seria krytycznych awarii m.in. klap skrzydła, usterka radiowysokościomierza i przegrzanie silnika poprzedziły tragedię ... Przebieg katastrofy smoleńskiej kolejny raz jest rozbieżny z oficjalną wersją przyczyn katastrofy zaprezentowaną przez komisję Jerzego Millera i rosyjski MAK. Według badań profesora Kazimierza Nowaczyka, które zaprezentowano wczoraj w Sejmie, przyczyną katastrofy był wybuch w kokpicie. Eksplozję poprzedziła fatalna seria usterek najważniejszych urządzeń samolotu. 'Samolot stał się kompletnie niesprawny ... Samolot nie zderzył się z żadnym drzewem. Charakter uszkodzeń lewego skrzydła oraz wysokość baryczna zapisana w tym miejscu na rejestratorach świadczą o tym, że tupolew przeleciał nad brzozą ...'. Co więcej, według naukowca, rozkład szczątków i ułożenie burt kadłuba przemawiają za hipotezą eksplozji na pokładzie Tu-154M. ... Prof. Nowaczyk jest fizykiem. Od 1996 roku pracuje w Stanach Zjednoczonych...".
"...Prof. Kazimierz Nowaczyk, szef ekspertów zespołu parlamentarnego badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej, w rozmowie z 'Gazetą Polską Codziennie' twierdzi, że usterki Tu-154 nie były zbiegiem okoliczności. Jego zdaniem komisja Jerzego Millera zignorowała raport ATM, z którego wynikało, że katastrofę poprzedziła lawinowa seria usterek na pokładzie Tu-154M. 'Najbardziej prawdopodobną i wiarygodną ich przyczyną były dwa wybuchy' ... Prof. Kazimierz Nowaczyk wykładający na amerykańskim Uniwersytecie Maryland podejrzewa, że komisja Jerzego Millera dysponowała całościową ekspertyzą ATM (raport z badania szczegółowych odczytów jednej z czarnych skrzynek). 'Raport składa się bowiem z dwóch części: papierowej oraz danych na płytach CD. Przypuszczamy, że na płytach mogą znajdować się między innymi tabele z odczytów różnych parametrów lotu zapisanych na wspomnianej czarnej skrzynce' ... 'Nie rozumiem, dlaczego nie wspomniała w swoim raporcie o wielu usterkach, które zarejestrowała czarna skrzynka'... Pytany, czy wersja papierowa okazała się przełomową dla ustaleń prawdopodobnego przebiegu katastrofy, profesor przyznaje, że dzięki tej ekspertyzie udało się potwierdzić kolejność zdarzeń. 'Dowiedzieliśmy się o wielu usterkach, które poprzedziły katastrofę. Chodzi m.in. o urwanie skrzydła Tu-154M, ale nie z powodu kolizji z brzozą, przegrzanie silnika, awarie trzech agregatów prądotwórczych czy uszkodzenie radiowysokościomierzy'... Zapytany, czy mogła być jakaś inna przyczyna awarii, twierdzi, że mogło się zdarzyć, że 'pojawiła się iskra w instalacji elektrycznej i w konsekwencji nastąpił wybuch oparów paliwa', ale ... 'to nie wyczerpuje odpowiedzi na pytania o to, co stało się z całym samolotem (chodzi m.in. o fakt, że rozbił się na tak wiele drobnych części)'."
"Oderwanie fragmentu lewego skrzydła, seria krytycznych awarii samolotu, wybuch w kadłubie samolotu, rozpad samolotu i w efekcie uderzenie w ziemię - tak miała przebiegać katastrofa rządowego tupolewa pod Smoleńskiem. Prof. Kazimierz Nowaczyk, który przybył z USA do Polski, przedstawił najnowsze wyniki swoich badań na dzisiejszym posiedzeniu sejmowego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej. 'W kokpicie rządowego tupolewa miał miejsce wybuch, poprzedzony usterkami obu radiowysokościomierzy. Awarii uległy także klapy skrzydła, a przegrzaniu silnik Tu-154M' ... Wyniki swoich najnowszych badań przedstawił podczas posiedzenia zespołu parlamentarnego badającego katastrofę smoleńską. Po raz kolejny są one zupełnie rozbieżne z oficjalną wersją przyczyn katastrofy przedstawioną w raporcie komisji Millera. Prof. Nowaczyk wraz z innymi naukowcami dokładnie przeanalizował m.in. zachowanie silnika. Ich zdaniem, przed katastrofą nastąpiła jego awaria. 'Uległ jej pierwszy agregat, co spowodowało wyłączenie części urządzeń. Chwilę później system przełączył się na dwa pozostałe agregaty, które również przestały działać. Samolot stał się kompletnie niesprawny...' mówił prof. Nowaczyk. Seria awarii miała miejsce na wysokości ponad 30 m.
... 'Zresztą przecież samolot nie zderzył się z żadnym drzewem. Charakter uszkodzenia lewego skrzydła oraz wysokość baryczna zapisana w tym miejscu na rejestratorach świadczy o tym, że tupolewa przeleciał nad brzozą' ... Prof. Nowaczyk podkreślił także, że rozkład szczątków samolotu i ułożenie burt kadłuba po katastrofie przemawia za hipotezą wybuchów. ...".
"Prof. Nowaczyk m. in. porusza temat zarejestrowanego przez sensor 'efektu ladowania'. Chodzi o to, że w momencie dotknięcia kołami pasa trzon amortyzatora podwozia przemieszcza się wewnątrz jego cylindra - w ten sposób amortyzując efekt lądowania. Podobnie jest w każdym z kół samochodu. Przemieszczenie się tego trzonu jest rejestrowane przez sensor. Pisząc najprościej - wygląda to tak, jakby siła w kierunku pionowym 'popchnęła' koło podwozia w górę. Profesor, fakt zarejestrowania tego efektu nie wyjaśnia ostatecznie, przypuszczając, że być może w koło podwozia (lub samo podwozie) uderzył jeden ze szczątków samolotu. Jeśli jednak hipotetycznie, miałby miejsce wybuch w samolocie - to szczątki leciałyby na zewnątrz, we wszystkich kierunkach a nie od dołu - z miejsca poniżej podwozia. Wyjaśnienie mogłoby być inne dla tego efektu. Tu-154 M miał wypuszczone podwozie, które jak napisałem powyżej, nie może być sztywne a efekt przemieszczenia się trzonu amortyzatora - połączonego na sztywno z kołem - pojawiłby się również wtedy, gdyby jakaś siła w kierunku pionowym pojawiła się 'z góry' i zadziałała na całą konstrukcję samolotu. Wówczas 'elastyczny element łączący koło samolotu z jego strukturą' - poddałby się i efekt byłby podobny do tego przy lądowaniu. ... wykres przedstawia efekt przeciążenia pionowego - tak jakby jakaś ogromna siła 'pchnęła' samolot w kierunku pionowym w dół, w kierunku ziemi. Te przeciążenia pojawiają się jak widać z wykresu kilka razy. Jaka jest tu istotna informacja? Ano dokładny czas w którym sesnor z podwozia zapisał jako efekt 'lądowania'. ... 'Może ktoś z blogerów NE ten czas zna?' Event #38 (Landing Event)
Parameter Value Notes. Alert Record Type LANDING Air-to-ground transition. Alert Date (M/D/Y) 04/10/2010. Alert Time (H:M:S) 06:40:59. Przywołany w notce wykres z raportu Millera ma oś czasu wg FDR, taką samą jak w raporcie ruskim. Natomiast rysunek poglądowy zdarzeń w zał. 1 do rap. Millera podaje ten punkt w czasie ok. 06:41:05 (ok. 140 m po Brzozie). Zwracam uwagę, że te duże zmiany przyspieszeń pionowych miały miejsce w czasie ok. 2 s, pomiędzy Brzozą a TAWS 38".
RMF FM, WP.PL dnia 12 pazdziernika 2012 informuja, ze: "... Z nieoficjalnych informacji wynika, że polscy śledczy badali m.in. szczątki samolotu Tu-154 pod kątem śladów po materiałach wybuchowych, a także miejsce katastrofy, w tym brzozę. Zakończenie prac potwierdził pułkownik Karol Kopczyk ... Specjaliści badający wrak ... mieli sprawdzać, czy na szczątkach samolotu nie zachowały się ślady materiałów wybuchowych. Polscy prokuratorzy i biegli ośmiokrotnie wyjeżdżali już do Rosji w związku ze śledztwem w sprawie katastrofy smoleńskiej. Poprzednio ... zadaniem było m.in. wykonanie pomiarów szczątków samolotu. Polscy prokuratorzy przywieźli wtedy z Moskwy przeszło tysiąc próbek biologicznych ofiar katastrofy smoleńskiej wykorzystywanych do badań DNA".
'Uważam Rze' dnia 15 pazdziernika 2012 przedstawia wywiad z Mec. Stefanem Hambura: "... Mec. Stefan Hambura, pełnomocnik rodziny śp. Anny Walentynowicz mówi ... 'Otwarcie grobu Anny Walentynowicz pokazuje, że manipulowano, oszukiwano i kłamano. Ta ekshumacja obaliła wiarygodność całego śledztwa ... Prawdę znają doskonale Amerykanie i inne służby. Odpowiedź pewnie nas przerazi, co jest jakims wytlumaczeniem ich milczenia ... pewnie już niedługo będziemy świadkami kolejnych sensacji ... Walka o prawdę wkracza w nowy etap ... śledztwo smoleńskie jest totalną porażką ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego ... Gdyby rzeczywiście wyniósł z Anglii jakąś wiedzę, odpowiednio by się w tę sprawę, z wymaganą powagą, zaangażował. Poprosiłby swoich brytyjskich i niemieckich przyjaciół o pomoc...'. Pełnomocnik jest przekonany, że Smoleńsk był obserwowany przez USA na wszelkie możliwe sposoby. 'I to prędzej czy później wyjdzie' ... Pytany, dlaczego Amerykanie sami z siebie nie ujawnią materiałów na temat katastrofy smoleńskiej, mówi wprost: 'Nie mają w tym interesu'. I przypomina, że ws. Katynia milczeli do 1953 r. Teraz, według niego, będzie podobnie. 'Gdy zmieni się sytuacja polityczna, powiedzą ... Z moich źródeł wynika, że Tusk pojechał tam (do Smolenska) nieprzygotowany, naiwny jak chłopiec. A Putin miał już precyzyjny plan, wszystkie dokumenty i po prostu zrobił z Tuskiem, co chciał i jak chciał. ... Dziś wiemy, że polskie państwo zawiodło po Smoleńsku na całej linii ... Pozostawienie rękawiczek po sekcjach zwłok w ciałach ofiar tragedii to wyraźny w kulturze sowieckiej sygnał upokorzenia, pogardliwego traktowania. Niestety, także w ciele, w czaszce śp. Anny Walentynowicz, zostawiono taką rękawicę ... (w dokumentach jest wiedza) która spędza wielu sen z powiek ... Sam Donald Tusk wie, że w przyszłości może mieć problemy, że to za poważna sprawa, za wielki skandal, by przeszło bez konsekwencji'. ... Zapytany, co jego zdaniem naprawdę wydarzyło się w Smoleńsku, odpowiada: 'na pewno nie to, co twierdzą Rosjanie i komisja Millera ...'."
PAP w dniu 15 pazdziernika 2012 roku informuje: "Akt oskarżenia wobec Bielawnego ... Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga skierowała do sądu w czerwcu tego roku. Pierwszy zarzut dotyczy niedopełnienia od 18 marca do 10 kwietnia 2010 r. obowiązków 'związanych z planowaniem, organizacją i realizacją zadań ochronnych, podejmowanych przez Biuro..., co skutkowało znacznym obniżeniem bezpieczeństwa ochranianych osób, czym działał na szkodę interesu publicznego, to jest zapewnienia ochrony Prezydentowi RP i Prezesowi Rady Ministrów'. Drugi zarzut dotyczy poświadczenia 30 marca 2010 r. nieprawdy w pismach skierowanych do ambasadora w Moskwie i dyrektora protokołu dyplomatycznego MSZ, poprzez wskazanie, że 'Ireneusz F. jest funkcjonariuszem BOR i będzie pełnił zabezpieczenie prasowe wizyty Prezesa Rady Ministrów planowanej na dzień 7 kwietnia 2010 r. w Federacji Rosyjskiej, co było niezgodne z prawdą i doprowadziło do wystawienia noty dyplomatycznej, skutkującej wydaniem Ireneuszowi F. wizy pobytowej w Federacji Rosyjskiej'. Generał nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Po przedstawieniu mu w lutym tego roku zarzutów przez prokuraturę, został zdymisjonowany ze stanowiska przez szefa MSW Jacka Cichockiego. ... Główne śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej prowadzi Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Ostatnio przedłużono je do 10 kwietnia 2013 roku".
Dnia 16 pazdziernika 2012 roku Leszek Misiak i Grzegorz Wierzchołowski publikuja artykul w tygodniku 'Gazeta Polska':
'Gazeta Polska' dotarła do pierwszych niezależnych badań chemicznych fragmentów Tu-154, który rozbił się w Smoleńsku. Polscy naukowcy na odlamkach szyb tupolewa wykryli związek, który może służyć do tworzenia sztucznej mgły. Niewyjaśniona jest też obecność w probkach ze Smolenska niektórych pierwiastków, np. cyrkonu, używanego m.in. jako składnik materiałów pirotechnicznych. Najwyższej klasy naukowcy - dr hab. inż. Wojciech Fabianowski z Wydziału Chemii Politechniki Warszawskiej i prof. dr hab. Jan S. Jaworski z Wydziału Chemii Uniwersytetu Warszawskiego - zbadali części tupolewa: duralowy fragment poszycia samolotu, szyby ze szkła organicznego - boczną i przednią (przednia jest grubsza od bocznej), pleciony pasek z wyposażenia Tu-154 oraz próbki gruntu. Redakcja 'Gazety Polskiej' gwarantuje, że są to części z miejsca katastrofy. Może potwierdzić to zbadanie innych próbek z miejsca katastrofy, jakie - miejmy nadzieję - wykona prokuratura (skład i właściwości chemiczne muszą być wówczas zbieżne). Być może stanie się tak niebawem, bo, jak poinformowało kilka dni temu radio RMF, 'grupa polskich prokuratorów i biegłych zakończyła prace w Smoleńsku. ... polscy śledczy badali m.in. szczątki samolotu Tu-154 pod kątem śladów po materiałach wybuchowych, a także miejsce katastrofy'. Minęło jednak 30 miesięcy od katastrofy smoleńskiej, w czasie których prokuratura nie zbadała gruntownie części rozbitego samolotu i innych przedmiotów z miejsca tragedii. W swoim opracowaniu 'Wstępna Analiza Materiałowa Próbek 1-5' (chodzi o fragmenty Tu-154) naukowcy-chemicy piszą: 'Mimo upływu czasu analiza składu chemicznego szczątków samolotu wraz ze zdjęciami mikroskopowymi ich powierzchni mogą wskazać na obecność śladów substancji, które naniesione zostały na oryginalne materiały w czasie wypadku. Do oznaczenia pierwiastków na mikroskopowych obszarach powierzchni próbek doskonale nadają się metody spektrometrii rentgenowskiej, co zilustrowano wynikami wstępnych badań próbek różnego rodzaju. Pozwalają one przynajmniej jakościowo zidentyfikować zanieczyszczenia pochodzące z gliniastego gruntu, ale wskazują również na obecność substancji, których pochodzenie wymaga wyjaśnień'.
Jakie to substancje? Jest wśród nich cement. Związek o takim składzie naukowcy wykryli na szybach Tu-154 M 101. Opisali to w następujący sposób: 'Na powierzchni próbek fragmentów szyb G10 i G20 zaobserwowano wzrokiem drobny pył, który zmyto i badano w zawiesinie izopropanolowej metodą XRF. Najbardziej intrygująca okazała się zawartość wapnia i krzemu. Pomiary wykonano dwoma metodami: rejestrując całe widmo (metoda 1) i uwzględniając tylko pierwiastki Ca i Si (metoda 2). Dla porównania podano również analogicznie zmierzony stosunek Ca: Si dla próbki gruntu Gl i tkaniny PAS. Zarówno w próbce ziemi Gl, jak i tkaniny PAS więcej jest krzemu niż wapnia; bezwzględna zawartość Ca i Si jest bardzo niska. Natomiast w obu próbkach szyb G10 i G20 więcej jest wapnia. Podobnie więcej wapnia niż krzemu wykazała próbka kontrolna cementu, który składa się głównie z tlenków wapnia i krzemu (a także tlenków glinu i żelaza)'. W pyle na fragmentach szyb naukowcy stwierdzili więcej wapnia niż krzemu, odwrotnie niż w próbkach gruntu i zanieczyszczeń na tkaninie.
O czym może świadczyć stwierdzona na szybach tupolewa obecność cementu? Na przykład o użyciu przez Rosjan w Smoleńsku sztucznej mgły. Na taką hipotetyczną możliwość wytworzenia mgły zwrócił uwagę dr inż. Stefan Bramski, były wieloletni pracownik naukowy Instytutu Lotnictwa, który udzielił nam wywiadu do książki o katastrofie 'Musieli zginąć'. Wskazali na nią też inni specjaliści - ich zdaniem po oziębieniu atmosfery wokół miejsca katastrofy np. ciekłym azotem, co spowodowałoby bardzo duże zwiększenie wilgotności i następnie rozsianie zarodników pary wodnej, można łatwo wywołać mgłę.
Charakterystyczne, że obecność cementu znani chemicy wykryli na obu kawałkach szyb, pochodzących z innych miejsc kadłuba, ale nie znaleźli ich na próbkach gruntu ani na przykład na zabłoconym plecionym pasku z tupolewa znalezionym na miejscu katastrofy. Może to oznaczac, ze cement osiadł na szybach, gdy samolot był w powietrzu. 'Ponieważ osobiście zajmowałem się badaniami naukowymi rakiety meteorologicznej, sposoby wywołania sztucznej mgły nie są mi obce. Można na przykład wykorzystać do tego rozsiane zamrożone pyły substancji higroskopijnych, które tworzą zarodniki kondensacji pary. Najczęstszą i najbardziej ekskluzywną, bo drogą, metodą jest rozsiewanie jodku srebra. Wówczas wilgoć z atmosfery skrapla się w mgłę. Ale jest też sowiecka metoda, prostsza - wysypuje się z samolotu zamrożony pył cementu i daje to podobny efekt' - mówi 'GP' dr inż. Stefan Bramski.
11 maja 2011 r. 'Rzeczpospolita' opisała (za AFP) w artykule 'Rosjanie ostrzelali chmury z samolotów i pogoda znów dopisała podczas defilady w Dniu Zwycięstwa', że rankiem 9 maja wzleciał w powietrze samolot szpiegowski, który przesłał dane na temat stanu nieba nad Moskwą. Zdecydowano o rozpędzeniu chmur napływających od północy: ostrzelano je za pomocą jodku srebra i pyłu cementowego z pokładów kilku samolotów transportowych. (Chodziło o większe skroplenie pary i wywołanie deszczu z chmur, zanim te dotrą do Moskwy). Rosjanie wydali na zapewnienie dobrej pogody w Moskwie 50 mln rubli. Należy jednak zaznaczyć, że istnieją poważne wątpliwości co do możliwości wytworzenia sztucznej mgły na tak dużym obszarze jak rejon Smoleńska, gdyż potrzeba do tego ogromnej ilości wody. Sygnalizował je m.in. prof. Krzysztof Haman z Instytutu Geofizyki Uniwersytetu Warszawskiego.
Naukowcy z UW i PW wykryli w badanych próbkach ze Smoleńska obecność m.in. cyrkonu - w części metalowej Tu-154M 101 oraz w glebie. Obecność tego pierwiastka w glebie należy z pewnością wyjaśnić. Jak mówi nam dr inż. Wojciech Fabianowski, nie wiadomo na razie, skąd pochodzi cyrkon, który wykryto w próbkach gleby z miejsca katastrofy i z jakich powodów tam się znalazł. Na obecnym etapie nie należy wyciągać daleko idących wniosków, jednak warto odnotować, że cyrkon jest wykorzystywany w bombach zapalających (np. kasetowych) i termobarycznych. Jak podkreślają w swoim opracowaniu naukowcy, 'bardziej interesująca dla rozpatrywanego problemu powinna być analiza zanieczyszczeń [nie zaś składu chemicznego samych przedmiotów - przyp. 'GP']'. Jak piszą w opracowaniu, 'otrzymane ze spektroskopii rentgenowskiej wyniki wskazują, że główne składniki zanieczyszczeń to tlen, krzem, glin oraz żelazo, a także w mniejszej ilości potas. W pojedynczych pomiarach stwierdzono ponadto śladowe ilości sodu, fluoru, cyrkonu i fosforu. ... W próbce metalu Sl za pomocą metody EDS (Fig. 6) stwierdzono obecność glinu, tlenu, krzemu, żelaza, węgla oraz śladowe ilości innych pierwiastków. Ilościowy skład zależy silnie od obszaru badanego, a zdjęcia metodą skaningowej mikroskopii elektronowej (SEM) potwierdzają obecność obszarów o różnych właściwościach. Śladowe ilości cyrkonu są proporcjonalne do ilości glinu, wydaje się więc, że cyrkon jest składnikiem stopu. Nie stwierdzono natomiast obecności miedzi i cynku, jak w typowych stopach lotniczych'. Specjalistyczne badania chemiczne, wykonane przez dr. hab. inż. Wojciecha Fabianowskiego i prof. dr. hab. Jana S. Jaworskiego wymagają dodatkowych badań i ukierunkowanej analizy, która dopiero może odpowiedzieć z całkowitą pewnością na pytania, co może oznaczać obecność związków, które naukowcy znaleźli na (oraz w) próbkach. Zastrzegają, że badania, jakie wykonali, powinny być przeprowadzone dla pewności na wielu innych próbkach części tupolewa i gleby z miejsca katastrofy.
Tego tez dnia 16 pazdziernika 2012 roku ukazala sie informacja o zdjeciach katastrofy smolenskiej wykonanych dnia 10 i 11 kwietnia 2010 roku, o ktorych pisze sie w Radio Zet oraz w Dziennik.pl, jako o drastycznych. 'Zdjęcia zostały zrobione na miejscu katastrofy, w kostnicy i przy trumnach. Widać na nich zmasakrowane ciała. Niektóre z nich są podpisane ... informuje Radio ZET, które zawiadomiło MSZ i Prokuraturę Generalną o szokujących zdjęciach w sieci'.
"...Podpisany nickiem 'gorojanin_iz_b' blog, w którym opublikowano drastyczne zdjęcia ofiar katastrofy smoleńskiej, prowadzony jest przez Antona Sizycha z Barnaułu, w Kraju Ałtajskim na Syberii. ... występuje pod nickiem 'Gorożanin iz Barnauła' ... ma 51 lat i że jest żonaty. Materiał ilustrowany fotografiami ... autor blogu anonsuje jako kompilację dwóch tekstów blogerki Tatiany Karacuby, podpisującej się nickiem .kara881. 57-letnia Karacuba na swojej stronie internetowej przedstawia się jako doktor psychologii i dziennikarka. Jest absolwentką Wydziału Dziennikarstwa Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego (MGU) im. Michaiła Łomonosowa i Wydziału Bezpieczeństwa Narodowego Akademii Służby Państwowej przy prezydencie Federacji Rosyjskiej. W przeszłości pracowała w agencji APN i piśmie 'Mieżdunarodnaja Żyzń', a także w strukturach ONZ w Nowym Jorku i Genewie.
Z materiału ... wynika, że wydarzenia, które rozegrały się 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem, mogły być z góry zaplanowane i mieć rytualny charakter. To samo dotyczy wspomnianej w tej publikacji katastrofy rosyjskiego samolotu pasażerskiego Suchoj SuperJet w Indonezji w maju tego roku...".
Dnia 17 pazdziernika 2012 powracamy do zdjec satelitarnych obszaru lotniska pod Smolenskiem w dniu 10 kwietnia 2010 roku. Katarzyna Pawlak z 'GPC' pisze:
"... Zaraz po katastrofie 10 kwietnia 2010 roku NATO przekazało je polskim służbom, informuje 'Gazeta Polska Codziennie'. W dokumentach, do których dotarła, potwierdza to m.in. Agencja Wywiadu. Jednak prokuratura wojskowa utajniła zdjęcia do tego stopnia, że nawet nie chce przyznać, czy je ma. Śledczy ujawnili jedynie, że są w posiadaniu zdjęć satelitarnych lotniska Smoleńsk Siewiernyj z 5 i 12 kwietnia 2010 r. Tymczasem
'19 kwietnia 2010 r. do Służby Kontrwywiadu Wojskowego wpłynęły materiały pochodzące z rozpoznania satelitarnego, związane z katastrofą samolotu Tu-154M. ... W dniu 30 kwietnia 2010 r. zostały przekazane Prokuraturze Wojskowej. Materiały oznaczono klauzulą tajne',
napisał szef SKW gen. Janusz Nosek w cytowanym przez gazetę dokumencie z lipca 2012 roku. W podobnym tonie jak gen. Nosek wypowiada się szef Agencji Wywiadu: 'Agencja od 2010 r. dysponowała zdjęciami satelitarnymi z miejsca katastrofy samolotu rządowego Tu-154M. Uzgodniono, że zdjęcia te niezwłocznie zostaną przekazane właściwej prokuraturze przez Służbę Wywiadu Wojskowego'. ... Budzą one wiele kontrowersji, głównie z powodu tego, co działo się z nimi przez ostatnie 2,5 roku. Najpierw prokuratura mówiła, że ich nie dostała, a później zaginęły na biurkach najwazniejszych osób w kraju. W międzyczasie odsunięto od śledztwa prokuratora Marka Pasionka, który kontaktował się ws. zdjęć ze służbami federalnymi USA. Minister spraw wewnętrznych
Jacek Cichocki 29 kwietnia 2010 r. na posiedzeniu komisji sejmowej ds. służb specjalnych potwierdził, że był w posiadaniu tych zdjęć. Godzinę wcześniej premier Donald Tusk, odpowiadając na pytania posłów w tej sprawie, poinformował, że dopiero zwrócono się o nie do strony amerykańskiej.
... Większego znaczenia tym fotografiom nie przypisuje szef MSW, wcześniej sekretarz rządowego Kolegium ds. Służb Specjalnych Jacek Cichocki".
'Codzienna' pisze: "...Tymczasem jeszcze w sierpniu zeszłego roku (2011) na nasze pytanie, czy wojskowi prokuratorzy dysponują takimi zdjęciami, odpowiedziano nam, że 'polska prokuratura oczekuje na realizację swojego wniosku o pomoc prawną skierowanego do Prokuratora Generalnego Stanów Zjednoczonych, po otrzymaniu którego będzie możliwe udzielenie Państwu stosownych informacji'. Wczoraj (16 pazdziernika 2012 roku) rzecznik prokuratury wojskowej, prokurator płk Zbigniew Rzepa przyznał, że 'Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie w ramach realizacji wniosku o pomoc prawną wystosowanego do Stanów Zjednoczonych nie otrzymała bezpośrednio od USA żadnych fotografii'. Jednocześnie na pytania o zdjęcia z 10 kwietnia 2010 r. odpowiedział: 'Jak wielokrotnie informowaliśmy, WPO jest w posiadaniu zdjęć satelitarnych lotniska Smoleńsk Siewiernyj z 5 i 12 kwietnia 2010 r.' Jak wyjaśnia płk Rzepa, WPO po katastrofie zwróciła się do wszystkich kompetentnych służb w Polsce o przekazanie wszelkich materiałów, które 'mogą się przyczynić do wyjaśnienia okoliczności zaistnienia katastrofy smoleńskiej'. Rzecznik twierdzi, że otrzymali je od 'niektórych służb i wpływały one w różnych terminach'. 'Wszystkie otrzymane materiały oznaczone są klauzulą tajności. W związku z powyższym brak jest możliwości udzielenia bliższych informacji na ten temat', kończy prokurator. Wobec tego dotychczas nie udało się nam uzyskać oficjalnego potwierdzenia z WPO, czy w ogóle ma zdjęcia z 10 kwietnia 2010 r. - dokumenty te są tajne tak bardzo, że prokuratura nawet nie chce ujawnić, czy je posiada...".
Wedlug 'Wp.pl' - "...Rząd pana Donalda Tuska musi dysponować pełnym zapisem przebiegu wydarzeń. Oni wiedzą, co się stało. I ukrywają tę prawdę - powiedział w 'Rozmowie Niezależnej' opublikowanej na stronie 'GazetaPolska.pl' Antoni Macierewicz. Antoni Macierewicz odniósł się do kwestii zdjęć satelitarnych ze Smoleńska. 'Rządowi udawało się przez ponad dwa lata oszukiwać opinię publiczną co do tych zdjęć. Mówiono, że może były, ale gdzieś ugrzęzły w jakimś biurku, nie wiadomo, my dostaliśmy, ale inni urzędnicy chowają to przed opinią publiczną. Była masa niejasności przez dwa i pół roku i tak naprawdę nikt nie wiedział, czy w ogóle te zdjęcia Amerykanie nam przekazali, czy nie', powiedział szef zespołu parlamentarnego ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej. '... Tworzono takie przekonanie, że Amerykanie nas pozostawili bez żadnej pomocy i że nawet zdjęć satelitarnych nie chcieli dać. Okazuje się, że już 19 kwietnia (2010 roku) Amerykanie dostarczyli te zdjęcia, tylko zostały ukryte i objęte klauzulą tajności z niezrozumiałych zupełnie powodów. Jedynym powodem jest chęć ukrycia prawdy o tej tragedii', dodał. Macierewicz powiedział także, że potwierdzono istnienie tzw. 'polskiej czarnej skrzynki', która na bieżąco informowała stronę polską o przebiegu lotu i działaniu poszczególnych mechanizmów Tu-154M. 'Rząd pana Donalda Tuska musi dysponować pełnym zapisem przebiegu wydarzeń. Oni wiedzą, co się stało. I ukrywają tę prawdę. To jest rzecz tak nieprawdopodobna i wstrząsająca, że z kamienną twarzą ci ludzie kłamią od rana do wieczora. Kłamali, kłamią i nadal chcą kłamać, mając w ręku cały przebieg wydarzeń i wszystkie dowody w tej sprawie. Naprawdę to jest ostatni moment, kiedy mogą ujawnić tę prawdę bez prawnych konsekwencji dla siebie', podkreślił posel...".
http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/ oraz
http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/.
Polski Internet dnia 19 pazdziernika 2012 informuje, ze: "... W sieci można odnaleźć kolejne drastyczne fotografie, najprawdopodobniej z miejsca katastrofy Tu-154M. Fotografie pojawiły się na jednym z blogów. Jak wskazują wstępne informacje, może to być blog należący do Polaka".
Dnia 20 pazdziernika 2012 'Niezalezna.pl' informuje, ze: "... Zespół parlamentarny ds. katastrofy smoleńskiej złożył do prokuratora generalnego zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa znieważenia zwłok ofiar Smoleńska przez Donalda Tuska, Radosława Sikorskiego, Jacka Cichockiego i szefów służb specjalnych. W skierowanym do Andrzeja Seremeta zawiadomieniu czytamy:
'W sposób bezsporny i oczywisty publikacja okaleczonych i zdekompletowanych ciał najwyższych urzędników państwowych - w tym Prezydenta RP - była nakierowana na ich publiczne znieważenie, a tym samym znieważenie również Narodu i Rzeczypospolitej Polskiej. ... W związku z wewnętrznie sprzecznymi komunikatami w przedmiotowej sprawie Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska, Ministra Spraw Zagranicznych Radosława Sikorskiego, Ministra Spraw Wewnętrznych Jacka Cichockiego, Szefa ABW Krzysztofa Bondaryka oraz milczeniem Szefa AW [Agencji Wywiadu] Macieja Huni, zachodzi podejrzenie popełnienia przez tych urzędników państwowych przestępstwa niedopełnienia obowiązków i działania na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem Federacji Rosyjskiej oraz jej służbami specjalnymi. Według komunikatu ABW z 16 października 2012 roku służba ta wiedziała o opublikowaniu w internecie znieważających zdjęć najprawdopodobniej 28 września 2012 roku. Rada Ministrów została poinformowana o tym przestępstwie 1 października 2012 roku. Do dnia upublicznienia przez polskie media przytoczonych wyżej informacji, to znaczy do dnia 17 października 2012 roku nie było wiadomo nic na temat faktycznych działań na arenie międzynarodowej osób ustawowo odpowiedzialnych za reakcję w takiej sytuacji tj. Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego. Nie wiadomo też, kiedy rzeczywiście Szef ABW Krzysztof Bondaryk powziął informację o opisanym przestępstwie i kiedy oraz w jakim trybie poinformował o niej swojego przełożonego Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska. W przedmiotowej sprawie powinien to zrobić niezwłocznie w trybie alarmowym określonym w art. 18 ustawy o ABW oraz AW. ... Analogiczny meldunek winien złożyć Szef AW Maciej Hunia. Z dotychczas ujawnionej wiedzy wynika, że takiego meldunku nie złożył, a więc albo nie wiedział o publikacji zdjęć albo zaniedbał ciążącego na nim obowiązku wynikającego z powyższej normy prawnej. Z publicznie ujawnionych informacji wynika także, że ani Donald Tusk, ani Radosław Sikorski nie podjęli jakichkolwiek skutecznych kroków na arenie międzynarodowej celem zapobieżenia dalszego rozpowszechnienia tych zdjęć, ich usunięcia z blogów na których opublikowano je po raz pierwszy, oraz ścigania sprawców tych przestępstw. ... Według portalu niezalezna.pl drastyczne zdjęcia oﬁar katastrofy smoleńskiej zostały po raz pierwszy ujawnione w internecie przez rosyjską blogerkę, 57-letnią Tatianę Karacubę, która wcześniej jako dyplomata pracowała na Zachodzie. Zdjęcia na swoim blogu udostępnił też Anton Sizych, dziennikarz, były redaktor naczelny gazety "Bastion"...'."
Strona 'lubczasopismo.salon24.pl/Smolensk.10.04.2010/' informuje, ze "... konferencja smoleńska odbędzie się 22 października br. w godzinach 9.00-19.00 w Warszawie. Następnego zaś dnia odbyć się ma seminarium na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego z powtórkami części referatów. Wśród prelegentów ... także szereg specjalistów z Akademii Górniczo-Hutniczej, Politechniki Krakowskiej, Uniwersytetu i Politechniki Warszawskiej czy Wojskowej Akademii Technicznej.
... 1. Prelekcja prof. inż. Chrisa Cieszewskiego - Assessment of wood properties for the birch samples from Poland, USA, and Smolensk using NIR spectroscopy and SilviScan. ... Jego druga prelekcja to Micro-detail comparative forest site analysis using high-resolution satellite imagery. Domyślam się, że może chodzić o analizę zniszczeń drzewostaniu powstałą w wyniku upadku samolotu, w tym także na przykładzie Smoleńska. 2. Doświadczony inżynier lotniczy dr Wacław Berczyński ma zreferować tematykę - Analiza wytrzymałościowa elementów struktury Tu-154M ... 3. Nieco podobny temat w kontekście pancernej brzozy zreferować ma Jan Błaszczyk z Wojskowej Akademii Technicznej: Brzoza smoleńska - aspekty wytrzymałościowe struktury skrzydła samolotu Tu-154. 4. Charakteryzacja próbek 1 - 5 metodami mikroskopii elektronowej i mikroanalizy rentgenowskiej (EDS). Pierwsze profesjonalne badania szczątków tupolewa oraz próbek gruntu pobranych z miejsca katastrofy wykonane przez dr. inż. Wojciecha Fabianowskiego z Wydziału Chemii Politechniki Warszawskiej i prof. Jana Jaworskiego z Wydziału Chemii Uniwersytetu Warszawskiego. Zgodnie z prasowymi informacjami wyniki analiz chemicznych wskazują, że na fragmentach szyb tupolewa (z kokpitu i z przedziału pasażerskiego) znaleziono osad pyłu, który kompozycją chemiczną przypomina cement. Na próbkach samolotu i gleby odkryto także śladowe ilości cyrkonu. 5. Analiza porównawcza prof. Marka Czachora z Politechniki Gdańskiej testów niszczących samolotów Douglas DC-7 i Lockheed Constellation w zestwieniu z karastrofą smoleńską. Niedawno przeprowadzono podobny eksperyment, gdzie nafaszerowanego kamerami i sensorami Boeinga 727 rozbito o grunt pustyni Sonory. Stan wraku i wrakowiska bardzo mało przypominał obrazki ze Smoleńska. 6. O potrzebie i możliwościach przeprowadzenia badań modelowych w tunelu aerodynamicznym Politechniki Krakowskiej potwierdzających hipotezę zniszczenia samolotu Tu-154 pod Smoleńskiem przez rozerwanie samolotu w powietrzu. Z takim referatem wystąpi prof. Andrzej Flaga. ... Będzie miało miejsce także szereg innych referatów: prof. Piotra Witakowskiego, Jacka Gierasa, Jana Obrębskiego i grupy specjalistów z WAT. No i oczywiście profesorowie Binienda i Nowaczyk, dr inż. Grzegorz Szuladziński czy ... Michał Jaworski i Marek Dąbrowski. ... część uczestników z zagranicy połączy się z konferencją za pomocą jakiegoś rodzaju telemostu. Zgodnie z twierdzeniami organizatoratorów materiały z konferencji będą jawne, będzie także możliwość oglądania konferencji na żywo dzięki transmisji online...".
'wPolityce.pl' (http://wpolityce.pl/wydarzenia/38881) zamieszcza wywiad z Januszem Bujnowskim, wydawca pisma 'Lotnictwo Teraz i Dawniej', ktory przybył z Kanady, by wziąć udział w poniedziałkowej konferencji naukowej, poświęconej katastrofie smoleńskiej ...
"... Na tej Konferencji naukowej spodziewam się spotkać wielu naukowców i dowiedzieć się o ich pracach związanych z katastrofą smoleńską ... Akurat 10 kwietnia 2010 przyleciałem samolotem z Toronto do Warszawy. Byłem świadkiem autentycznej żałoby narodowej. ... Komisja KBWLLP wytknęła MAKowi bardzo dużo uchybień, nieprawidłowości, braku dokumentów, braku reakcji na zgłaszane zapytania i wnioski o dostarczanie dokumentów dotyczących katastrofy a premier powiedział, że 'projekt Raportu MAK w wersji rosyjskiej jest nie do przyjęcia'. Po Uwagach RP do projektu Raportu końcowego MAK w grudniu 2010, w styczniu 2011 został opublikowany Raport końcowy MAK praktycznie bez uwzględnienia polskich postulatów i poprawek. ... Raport Polski ujawnił masę nieprawidłowości w przygotowaniach do wizyt w Katyniu w kwietniu 2010 i podał zapisy rozmów na 'wieży kontrolnej' ... Naukowcy na Zachodzie podjęli ogromne zadanie zbadania przyczyn katastrofy i wynika z nich, że są całkiem inne niż podane przez obie Komisje. Także naukowcy w kraju jak i inżynierowie, prawnicy, lekarze sugerowali od dawna podjęcie prac badawczych w różnych dziedzinach przez polskie instytucje naukowe. ... Warto zaznaczyć, że prof. Binienda prowadził swoje badania nad symulacją zderzenia skrzydła tupolewa z brzozą już w 2010 roku, gdy nie znał jeszcze posła Macierewicza. Przekazał swoje ustalenia innemu naukowcowi pracującemu w USA dr. Kazimierzowi Nowaczykowi, a ten dopiero skontaktował go z p. Macierewiczem. Po upublicznieniu swoich prac badawczych na temat potencjalnego zderzenia skrzydła z brzozą rozpętała się na niego ogromna nagonka. ... Aby rozwijać hipotezę brzozy oba raporty zamieściły symulację lotu Tu-154M w ostatnich fazach przed upadkiem na ziemię. Symulacje te są sprzeczne z fizyką i aerodynamiką i nie mogły być zgodne z rzeczywistością. Badania prof. Biniedy wykazały, że brzoza nie mogła zniszczyć lewego skrzydła i gdyby doszło do zderzenia ze skrzydłem, to przegraną byłaby brzoza. Inny byłby przekrój brzozy, inaczej by upadł jej wierzchołek a samolot by poleciał dalej nie robiąc półbeczki. Z kolei analizy dr Nowaczyka wykazały, że samolot przeleciał nad rejonem brzozy na wysokości większej niż wysokość brzozy. Z trajektorii zapisanej w urządzeniu TAWS wynika, że nie tylko przelot był na wysokości, której brzoza nie sięgała, ale obok niej, tak, że nawet gdyby leciał niżej to, by o nią nie zawadził. Do tego w samym raporcie KBWLLP a w zasadzie w załączniku podano podczas prezentacji trajektorii ostatnich sekund lotu, że wysokościomierz radiowy wskazywał wtedy wysokość 18 m, a więc więcej niż wysokość brzozy oraz wyżej niż ok. 5 m nad ziemią, o czym mówią oba raporty. Tak więc moją odpowiedzią na postawione pytanie jest, że przyczyną upadku samolotu nie mogło być zderzenie samolotu z brzozą, a samo zderzenie w wersji opisywanej w raportach MAK i KBWLLP nie miało miejsca. ... Jak wiemy oderwany koniec lewego skrzydła ma długość ponad 6 m (a nie 4 m jak opisuje Amielin), a jego przednia część, sloty, nawet wystaje kilkadziesiąt cm poza obrys skrzydła. Na slotach nie widać uderzenia w pień brzozy, nie ma przecięć materiału konstrukcji, nie ma w ogóle znacznych uszkodzeń poza nieregularną, b. wybrzuszoną i postrzępioną strefą oderwania od reszty skrzydła i oderwaniem samej końcówki. A wg Amielina uderzenie jest 2.5 - 3 m od końca skrzydła! Ciekawe również, że nie łamie się w miejscu uderzenia, a bliżej kadłuba gdzie jest szersze i mocniejsze? Rozstaw skrzydeł w Tupolewie to 37,55 m. Weźmy pod uwagę wysokość uderzenia w brzozę podaną przez Amielina - 5 m. Przy tym założeniu pozostała część skrzydła, 34.55 m - przy przechyleniu na prawe skrzydło o 9 stopni - winna być poniżej powierzchni ziemi, a tu śladów zetknięcia końca prawego skrzydła z ziemią nie ma. Zaznaczam, że przechylenie 9 st jest stosunkowo niewielkie, pewnie Amielin sugerował większe. ... Są dowody, że nastąpiła utrata praktycznie 2/3 lewego skrzydła, a nie tylko końcówki tego skrzydła. Doniesienia o obrocie samolotu i upadku 'plecami' tylko częściowo pokrywają się z ostatnimi ustaleniami Zespołu Ekspertów. Po wybuchu w powietrzu nastąpiło rozdzielenie przedniej części kadłuba z tylną, samolot spadał na ziemię w kawałkach, przednia część - kokpit i salonki - kadłuba upadła na ziemię w normalnej pozycji, a nie odwrócona o 180 st, tylna zaś doznała obrotu, około 180 st a więc upadek był niejako 'plecami' przy czym w rozczłonkowanych fragmentach. ... Rozmawiał KL".
WP.PL dnia 21 pazdziernika 2012 informuja, ze: "... Zdaniem Karacuby zamieszanie wokół zdjęć jest niewygodne dla władz Polski, bo 'opublikowane zdjęcia powinny doprowadzić do dokładnego śledztwa i ekshumacji ciał poległych'. ... Zwraca także uwagę, że zdjęcia zostały opublikowane, kiedy rozpoczęto nowe śledztwo dotyczące katastrofy i kiedy niektóre polskie służby i osoby domagały się ekshumacji. ... 'To był dobry powód, by pokazać szokujące fotografie w internecie i tym samym nie dopuścić do decyzji o zakazie ekshumacji. Rezygnacja z ekshumacji to automatyczne przyznanie, że była to imitacja katastrofy', uważa Karacuba. ... W jej ocenie 'nacisk strony polskiej na rosyjskie służby specjalne tylko potwierdza obecność strachu przed wyjaśnieniem tego przestępstwa ... Wydawało się, że polska strona powinna wykorzystać publikację zdjęć i żądać od strony rosyjskiej powtórnego dokładnego śledztwa. Co robią polscy przedstawiciele? Zamiast śledztwa żądają wykasowania z internetu zdjęć', podsumowuje blogerka".
Prawa autorskie dla Bogdana Konstantynowicza. Wszelkie prawa zastrzezone. Kazda reprodukcja lub adaptacja całości bądź części niniejszej publikacji niezaleznie od zastosowanej techniki (drukarskiej, fotograficznej, komputerowej, nagrań fonograficznych itd.) wymaga pisemnej zgody Autora.