Source: http://autonomia-dent.pl/?p=6281
Timestamp: 2018-04-25 10:17:56+00:00
Document Index: 73409458

Matched Legal Cases: ['art.53', 'art 53', 'art 18', 'art.18', 'art. 5', 'art. 111']

Autonomia Stomatologów » Zatrudnianie lekarzy w praktykach- dlaczego mamy rację
Home Praktyka Podstawy prawne Zatrudnianie lekarzy w praktykach- dlaczego mamy rację
Written by admin on 29 stycznia 2016. Posted in Podstawy prawne, Rynek stomatologiczny, Samorządność
ytuły artykułów funkcjonują czasem jako rozpoznawalne hasła i czasem skazane są na brak precyzji przekazu. Tak jest z pojawiającymi się wzmiankami o dyskusji nt zatrudniania lekarzy przez lekarzy. Kryje sie pod tym pewien spór o zatrudnianie lekarzy w praktykach lekarskich , które poza przypadkami odbywania staży nie mają prawa (w odróżnieniu od podmiotów leczniczych ) do stałego zatrudniania lekarzy.
Problem nie jest więc w zatrudnianiu lekarza przez lekarza. Gdyby chcieć uznać to za coś zdrożnego, należałoby wyeliminować możliwość, że lekarz prowadzący podmiot leczniczy zatrudnia innego lekarza. A przecież taka zmiana godziłaby w wolność gospodarczą i swobodę zawierania umów.
W czym więc problem ? W tym, że ma to zrobić praktyka lekarska?
Powodów , dla których należałoby umożliwić praktykom legalne zatrudnianie innych lekarzy jest wiele i najłatwiej je zidentyfikować na przykładzie stomatologii . Coraz częstsze są przykłady "gościnnych występów" lekarzy specjalistów (implantologia, ortodoncja) w praktykach lekarzy niespecjalistów . Dalej, sprawy jakże często występującej konieczności wyłączenia się nawet na parę miesięcy z pracy z powodu choroby (często wywołanej obciążeniami zawodowymi) . Odsyłanie w dłuższym okresie czasu pacjentów do konkurencji pachnie trochę samobójstwem praktyki.
No i kwestie organizacji pracy. Są sytuacje gdy lekarz stwierdza, że przydałby mu się asystent. Często jest tak, że jest to kwestia aktualnej koniunktury (np pozyskany kontrakt z NFZ ) i niekoniecznie musi tak być zawsze. Wówczas rozwiązania pod postacią praktyki grupowej są mało elastyczne. 1.propozycja KSNRL
2.Stanowisko ORL Izby Okręgowej w Łodzi
Skąd więc opór sporej części establishmentu samorządowego do zaakceptowania pomysłu gruntownej rewizji art.53 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, który zezwala jedynie zatrudniać "osoby niebędące lekarzami do wykonywania czynności pomocniczych (współpracy)." [ zobacz art 53]
Zapewne w tej formule mieszczą się rejestratorki i asystentki. Nie chcę gmatwać sytuacji jeszcze bardziej , ale zastanawiam się czy analiza literalna tego przepisu pozwala lekarzowi w praktyce lekarskiej zatrudnić higienistkę do wykonywania (pod nadzorem) skalingów. Trudno skaling, który jest zabiegiem profilaktyczno leczniczym uznać za "czynność pomocniczą". Najlepszy dowód , że pora na gruntowne przyjrzenie się temu przepisowi.
Inna totalna niekonsekwencja: ten sam artykuł w następnym ustepie zakłada, że prowadzący praktyki indywidualne i grupowe mogą zatrudniać lekarzy na okoliczność staży podyplomowych lub specjalizacyjnych. Jak ten zapis w odniesieniu do praktyk grupowych pogodzić z przepisem art 18 ust.7 ustawy o działalności leczniczej?
art.18 ust. 7 "W ramach grupowej praktyki lekarskiej mogą być udzielane świadczenia zdrowotne wyłącznie przez lekarzy będących wspólnikami albo partnerami spółki, o której mowa w art. 5 ust. 2 pkt 1 lit. b,[…]."
Może nie znęcajmy się więcej nad absurdami prawa medycznego. Dodać można przecież naruszenie zasady proporcjonalności (ograniczanie działalności gospodarczej bez wyraźnego społecznego uzasadnienia) a także ewidentne ograniczanie rynku pracy.
Skąd więc ten wyraźny opór ?
Wszyscy zabierający głos sceptycy podnoszą historyczne, wręcz kultowe znaczenie indywidualnej praktyki, dopatrując się w niej ucieleśnienia niezależności lekarskiej i podnosząc , że nie bez powodu jest ona w ustawie nazwana "indywidualną".
Dobrze, zatem- czy indywidualna praktyka, która zatrudni asystenta będzie dalej indywidualna? oraz czy indywidualna specjalistyczna, która zatrudni lekarza niespecjalistę będzie dalej specjalistyczna?
Będzie, w jednym i drugim przypadku . W dzisiejszych czasach "praktyka" to nie jest tylko człowiek-lekarz. To cały zestaw składników typowego przedsiębiorstwa, to również marka , jaką ma na lokalnym rynku medycznym. To procedury, jakie ma w ofercie, to całe know-how w zakresie samodoskonalenia, marketingu, budowania dobrych relacji z pacjentami etc, etc. Przydzielenie części zadań współpracującemu lekarzowi (nawet młodszemu i niespecjaliście) nie pozbawia wykonanej przez niego usługi walorów charakterystycznych dla całej praktyki. Praktyki, której indywidualny rys nadaje w końcu szef-właściciel
Nasi adwersarze niezmiennie powtarzają : "warunki otwarcia podmiotu są teraz niemal takie same jak dla praktyk – jak chcecie , to zakładajcie podmioty lecznicze"
Typowa teza z pozorem logicznego dowodu. Słowem: "chcecie się dopasować, uelastycznić i uwspółcześnić ' to idźcie do Wojewody" . Tak, w rzeczy samej to ważna okoliczność – przekształcając praktykę w podmiot przechodzi się pod rejestr i nadzór urzędu wojewódzkiego.
Argumemtu przeciwnego temu tokowi rozumowania bardziej niż w ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty należy szukać w ustawie o izbach lekarskich i samej istocie samorządu.
Otóż państwo ustanawiając samorząd zawodowy przekazuje mu pewną część swego władztwa. I tak samorządom :lekarskiemu i pielęgniarskiemu przekazało nadzór organu rejestrowego nad praktykami lekarskimi i pielęgniarskimi. Z drugiej strony , na członków tych korporacji nałożyło całkiem konkretne ograniczenia wolności (wolność wykonywania zawodu, obowiązek świadczenia daniny publicznej w postaci składek, obowiązek poddania się postępowaniu dyscyplinarnemu w zakresie zasad wykonywania zawodu i etyki zawodowej) . Próżno gdziekolwiek szukać przepisu zakładającego prawo lekarza do bycia kontrolowanym tylko i wyłącznie przez własny samorząd, niemniej praktyka „jak chcecie sprostać wymogom rynkowym to idźcie do wojewody” nie jest uczciwym postawieniem sprawy. Naturalną bowiem rekompensatą za „koszty” uczestnictwa w samorządzie winna być postawa państwa i samego samorządu wychodząca naprzeciw oczekiwaniu lekarza, że do decyzji w ważnych dla niego sprawach dopuszczane będą osoby tak jak on podlegające jurysdykcji samorządu, a praktyka administracyjna sprawowania nadzoru będzie efektem kompetentnych, demokratycznie podejmowanych przez tę korporację decyzji. [na marginesie: ustawa o działalności leczniczej w art. 111 nie daje gwarancji, że kontrolerem podmiotu leczniczego będzie lekarz]
Dlatego należy odmitologizować instytucje praktyk lekarskich, zdjąć z nich zbędny etos i uczynić je realnym narzędziem wykonywania działalności leczniczej.