Source: http://zabezpieczenia.com.pl/publicystyka/rynek-nie-znosi-pustki
Timestamp: 2018-10-17 01:34:39+00:00
Document Index: 44590997

Matched Legal Cases: ['Art. 77', 'art. 79', 'Art. 79', 'Art. 80', 'art. 13', 'art. 77']

Rynek nie znosi pustki | Zabezpieczenia - czasopismo branży security
Strona główna / Artykuły / Publicystyka / Rynek nie znosi pustki
Rynek nie znosi pustki
Chcąc sensownie odnieść się do tematu zawartego w tytule artykułu należy zacząć od zacytowania odpowiednich aktów prawnych. Paragrafy Dziennika Ustaw nigdy nie stanowiły pasjonującej lektury, dlatego ograniczymy się jedynie do kilku z nich. Ogłoszona w Dzienniku Ustaw Nr 62 z dnia 21 kwietnia 2009 r. Ustawa 504 z dnia 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych głosi:
„Art. 77. Dotychczasowe przepisy wykonawcze wydane na podstawie ustawy, o której mowa w art. 79, zachowują moc do czasu wydania przepisów wykonawczych na podstawie niniejszej ustawy, nie dłużej jednak niż przez 6 miesięcy od dnia jej wejścia w życie.
Art. 79. Traci moc ustawa z dnia 22 sierpnia 1997 r. o bezpieczeństwie imprez masowych (Dz.U. z 2005 r. Nr 108, poz. 909 oraz z 2007 r. Nr 99, poz. 663 i 665).
Art. 80. Ustawa wchodzi w życie z dniem 1 sierpnia 2009 r., z tym że art. 13 ust. 1 – w zakresie dotyczącym meczów piłki nożnej organizowanych poza ramami ligi zawodowej – wchodzi w życie z dniem 1 sierpnia 2010 r.”
Wraz z ustawą z 1997 roku tracą moc związane z nią przepisy wykonawcze, o czym można przekonać się, studiując jedną z wielu propozycji (prawdopodobnie najnowszą) nowego rozporządzenia, datowaną 11 sierpnia 2010 r. Znajduje się w niej takie stwierdzenie: „Niniejsze rozporządzenie było poprzedzone rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 28 października 2004 r. w sprawie sposobu utrwalania przebiegu imprez masowych oraz minimalnych wymagań technicznych dla urządzeń rejestrujących obraz i dźwięk (Dz.U. Nr 243, poz. 2438), które utraciło moc z dniem 1 lutego 2010 r. na podstawie art. 77 ustawy z dnia 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych (Dz.U. Nr 2, poz. 504).”.
Można analizować te wszystkie paragrafy i zastanawiać się nad interpretacją poszczególnych zapisów, jednakże nie ma najmniejszej wątpliwości, że w chwili obecnej nie obowiązuje żadne rozporządzenie wykonawcze dotyczące bezpieczeństwa imprez masowych, czyli wisimy w przysłowiowej próżni.
Absurdalność sytuacji polega na tym, że wrą prace związane z budową stadionów, hal sportowych i innych obiektów, które mają być wykorzystane podczas mistrzostw Europy w czerwcu 2012 r. Część z tych obiektów została już oddana do eksploatacji. Jeżeli na terenie Polski wszelkie działania gospodarcze muszą być zgodne z obowiązującym prawem, a nie wypada w to wątpić, to w jaki sposób zatwierdzane były projekty i na podstawie jakich kryteriów odbierane były instalacje systemów monitoringu na tych stadionach?
Chcąc zapoznać się z aktualną sytuacją panującą na nowo powstających stadionach, redakcja Zabezpieczeń rozesłała krótką ankietę do kilkunastu wiodących klubów należących do Ekstraklasy. W ankiecie były zawarte pytania dotyczące między innymi łącznej liczby kamer pracujących w systemie oraz zgodności realizowanych inwestycji z propozycją rozporządzenia. Pomimo próśb i przypomnień do redakcji przyszły tylko dwie odpowiedzi, w których zawarte były praktycznie same pozytywy. Wyczuwało się, że te kluby nie mają nic do ukrycia, a nawet chcą się pochwalić poprawnością przyjętego rozwiązania i sprawnością posiadanego systemu. Jeden z ankietowanych szczerze wyjawił, że zdaje sobie sprawę, iż jego system może wykazywać pewne mankamenty, jednak oświadczył, że jest gotów ponieść koszty modernizacji, jeśli jej potrzeba będzie wynikać z uprawomocnionego rozporządzenia. Obaj korespondenci nie negowali potrzeby ustalenia jasnych i jednakowych dla wszystkich kryteriów. Czyżby pozostałe kluby nie chciały się wykazać czymś podobnym?
Redakcja Zabezpieczeń podjęła także inną próbę uzyskania informacji. Wysłała swojego przedstawiciela na konferencję prasową z udziałem ministra Adama Rapackiego oraz jego doradców, poświęconą funkcjonowaniu ustawy z dnia 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych, zorganizowaną na terenie nowo oddanego stadionu Legii w Warszawie. Można było spodziewać się, że przy tej okazji poruszone zostaną poważne kwestie techniczne i proceduralne, tymczasem większość dziennikarzy była zainteresowana problemem sprzedaży piwa podczas trwania meczów piłkarskich i ten temat zajął niemal cały czas przeznaczony na dyskusję.
Na koniec, gdy delegatowi Zabezpieczeń udało się wreszcie dojść do głosu, padło pytanie: jakie kryteria należy stosować podczas projektowania i odbioru systemów monitorowania stadionów i kiedy ukaże się stosowne rozporządzenie? Minister Rapacki wyjaśnił, że propozycje rozporządzenia są od dawna znane inwestorom i na tej podstawie prowadzone są prace, zaś właściwe rozporządzenie ma się ukazać dosłownie na dniach. W odpowiedzi na kolejne pytanie – dlaczego w takim razie do eksploatacji oddawane są obiekty, które nie spełniają wymagań wynikających z propozycji rozporządzenia? – minister Rapacki wyraził duże zdziwienie i ograniczył się do stwierdzenia, że jest to szeroki temat, tymczasem czas, jaki przeznaczył na odpowiedzi, właśnie minął i konferencja prasowa zostaje zamknięta.
Konferencja prasowa potwierdziła widoczny brak jednoznacznych uwarunkowań prawnych, dotyczących minimalnych wymagań sprzętowych i organizacyjnych, związanych z projektowaniem i instalacją systemów monitoringu na stadionach. Rynek nie znosi pustki i w tej sytuacji wszystkie podmioty biorące udział w realizacji takich przedsięwzięć reagują tak, jak im jest najwygodniej. Można zaobserwować dwa konkurujące ze sobą sposoby działania.
Pierwszy z nich polega na śledzeniu kolejnych wersji propozycji rozporządzenia, czyli dokumentu, który dopiero w przyszłości ma nabrać mocy prawnej, oraz na dostosowaniu projektów instalacji do jego wymogów. Osoby i firmy postępujące w ten sposób liczą na to, że rozporządzenie ujrzy kiedyś światło dzienne i zacznie obowiązywać – nawet jeśli jego ostateczna treść będzie nieznacznie różnić się od treści propozycji, to ewentualne modyfikacje i poprawki w systemach ­monitoringu będą nieznaczne.
Przykładem takiego sposobu działania jest realizacja systemu monitorowania stadionu Cracovii w Krakowie. Projekt tego systemu został oparty na jednej z propozycji rozporządzenia, a instalacja ściśle trzymała się projektu. Liczba kamer została dobrana na podstawie wyliczeń zasięgów w poszczególnych kategoriach funkcjonalnych, zgodnie z treścią propozycji rozporządzenia. Przepływności sieci, pojemności dysków pamięciowych i inne właściwości systemu zostały dobrane z uwzględnieniem liczby obrazów generowanych przez poszczególne kamery w ciągu każdej sekundy. Projektanci zadali sobie nawet trud przygotowania procedur częściowego wyłączania systemu na czas, w którym stadion nie jest wykorzystywany, co umożliwia ograniczenie kosztów eksploatacji i ochronę obiektu w przerwach między imprezami.
Drugi sposób radzenia sobie z brakiem uregulowań prawnych to całkowite ignorowanie jakichkolwiek rozporządzeń, zarówno starych, już nie obowiązujących, jak i nowych, jeszcze nie istniejących. W gwarze młodzieżowej takie działanie nazywałoby się free style. W tym przypadku projekt instalacji jest uzgodniony lokalnie z władzami klubu, ewentualnie, chociaż nie zawsze, skonsultowany z policją, czyli realizowane jest przysłowiowe widzi mi się. Dostawcy sprzętu oferują po prostu to, czym dysponują, nie zważając na jakiekolwiek aspekty użytkowe. Na dodatek mamią niczego nie świadomych inwestorów rozwiązaniami jak z powieści SF, na przykład użyciem kamer o ekstremalnie dużej rozdzielczości.
Zgodnie z tą koncepcją, mocno lansowaną przez jedną z firm, która monitoringiem wizyjnym zajmuje się dopiero od kilkunastu miesięcy i w związku z tym nie ma w tej dziedzinie ani wystarczającej wiedzy, ani doświadczenia (nie mówiąc już o referencjach), całe sektory trybun miałyby być obserwowane za pośrednictwem jednej kamery o ekstremalnie dużej rozdzielczości. Proponowana kamera wytwarza tylko trzy obrazy na sekundę, czyli jest raczej aparatem fotograficznym robiącym serię zdjęć, a nie kamerą telewizyjną. Pasmo sieciowe wymagane do obsłużenia jednej takiej kamery jest szersze niż 80 megabitów na sekundę. Mało wydajna kompresja JPEG2000 zupełnie nie nadaje się do takich celów. W karcie katalogowej nie są podane żadne istotne dane techniczne kamery. Na koniec – kamera nie ma jednoznacznie określonego typu, czyli podczas realizacji inwestycji pod tą samą nazwą mogą występować urządzenia zupełnie różne od pierwotnie proponowanych.
Nikogo nie obchodzi, że tak zbudowany system będzie bezużyteczny w sytuacji, gdy nad stadionem pojawi się nawet najdelikatniejsza mgiełka lub gdy kibice odpalą świecę dymną i sektor trybun stanie się niewidoczny. Powstały w takich warunkach materiał nagraniowy nie ma wartości dowodowej i zostanie odrzucony przez każdy sąd. Można namówić władze klubu na realizację szalonej koncepcji. Sztuka perswazji słownej i pozawerbalnej jest w stanie przekonać je do wydania dużych sum pieniędzy na ten, a nie inny sprzęt.
Kolejnym elementem, jaki podlega manipulacji, jest łączna liczba kamer w systemie. Propozycja rozporządzenia w jednoznaczny sposób określa, które obszary obiektu powinny być obserwowane, a także precyzuje warunki jakościowe takiej obserwacji. Chcąc sprostać wymaganiom wynikającym z propozycji rozporządzenia, należy odpowiednio rozmieścić kamery w obiekcie. Z tego rozmieszczenia wynika łączna ich liczba, która może nieznacznie się wahać w zależności od przyjętej koncepcji ­projektowej, jednak żadne rozwiązania techniczne nie są w stanie zmniejszyć jej do połowy czy jednej czwartej.
Na stadionie Cracovii, który spełnia wymagania wynikające z propozycji rozporządzenia, zainstalowano około 250 kamer, gdy tymczasem na stadionie Legii jest ich tylko 170, a na stadionie Lecha – zaledwie 60. Co prawda nie są to identyczne stadiony. Stadion Cracovii mieści 15 tys., Legii – 33 tys., a Lecha – 46 tys. widzów, tyle że to jeszcze bardziej pogłębia dysproporcję. Wnioski co do zgodności (lub braku zgodności) tych instalacji z jakimikolwiek przyszłymi regulacjami prawnymi narzucają się same.
Przejdźmy do innego zagadnienia. W propozycji rozporządzenia jednoznacznie określone są kategorie kamer. Kamery należące do kategorii pierwszej mają umożliwiać rozpoznawanie poszczególnych osób w tłumie kibiców, co stawia przed sprzętem najwyższe wymagania, jest trudne do osiągnięcia i kosztowne. Co ambitniejsze firmy, które próbują dostosować swoje projekty do propozycji rozporządzenia, instalują w każdym z obiektów co najmniej cztery kamery spełniające wymagania typowe dla tej kategorii, gdy tymczasem projekty innych firm tego nie przewidują, tak jakby kategoria pierwsza w ogóle nie istniała. Zgodność z jakimikolwiek propozycjami rozporządzenia nie jest brana pod uwagę.
Kolejnym zagadnieniem jest wymaganie rejestracji dźwięku podczas trwania imprez masowych. Propozycja rozporządzenia podaje konkretne parametry torów fonicznych oraz określa zakres i cel prowadzenia rejestracji dźwięku. Znajdujące się w większości współczesnych kamer sieciowych wejścia mikrofonowe nie spełniają wymagań propozycji rozporządzenia. Firmy, które nie ignorują tych wymagań, oferują specjalne, nierzadko kosztowne rozwiązania, które nie tylko umożliwiają spełnienie wymogów formalnych, ale także poprawiają zrozumiałość mowy ludzkiej w warunkach hałasu panującego na stadionach podczas trwania imprez masowych. Tymczasem ich konkurenci działający na zasadach free style nie oferują nic. Niektórzy uważają, że rejestracja fonii jest mało istotna i w praktyce nikt jej nie wykorzystuje. Takie podejście umożliwia znaczne obniżenie kosztów instalacji, oczywiście nie spełniającej wymogów propozycji rozporządzenia, a to z kolei pozwala wygrywać przetargi, w których, jak wiadomo, decyduje wyłącznie cena.
W zasadzie nikogo nie można pociągnąć do odpowiedzialności, bo wobec braku obowiązującego prawa regułą jest brak reguł i żadne, nawet szalone działanie nie może być naganne. Odwlekanie w nieskończoność momentu ogłoszenia ostatecznej, obowiązującej wersji rozporządzenia1 wykonawczego bulwersuje poważnych i rzetelnych oferentów, a cieszy wszelkiej maści kombinatorów, gdyż stanowi rodzaj milczącej aprobaty działania na własną rękę. Nic tak nie sprzyja kumoterstwu i korupcji, jak brak jasnych kryteriów prawnych. Nawet w obliczu rażących uchybień projektowych nie można rozsądnie reagować, gdyż nie ma wzorca, punktu odniesienia. Brakuje wyraźnych granic postępowania rozsądnego. Wszystko tonie w oparach absurdu.
1) Informujemy, że już po przygotowaniu tego numeru Zabezpieczeń do druku, w Dz.U. 2011 nr 16 poz. 73 opublikowane zostało Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 10 stycznia 2011 r. w sprawie sposobu utrwalania przebiegu imprezy masowej.
Odwiedzono nas: 9286100