Source: http://swkatowice.forumoteka.pl/viewtopic.php?t=386
Timestamp: 2016-12-04 10:15:29+00:00
Document Index: 88278079

Matched Legal Cases: ['art. 18', 'in fine', 'art. 18', 'art. 8', 'art. 2', 'art. 19', 'art. 170', 'art. 170', 'art. 17', 'art. 18', 'art. 18', 'art. 18', 'art. 18', 'art. 8', 'art. 8', 'art. 18', 'art. 18', 'art. 19', 'art. 9', 'art. 304', 'art. 19', 'art. 18', 'in fine', 'art.9', 'art.18', 'in fine', 'art. 19', 'art. 9', 'art. 18', 'in fine', 'art. 9', 'art. 9', 'art. 18', 'in fine']

Dyskusje ogólne :: Lustracja Buzka
FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Rejestracja Profil Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zaloguj Lustracja Buzka
Wysłany: Sob Lis 18, 2006 11:31 pm Temat postu: Lustracja Buzka
Adam Słomka Warszawa, 12.08.1999 r. Poseł na Sejm
Konfederacji Polski
Niepodległej - Ojczyzna
Warszawa, ul. Chopina 1
WNIOSEK o wszczęcie postępowania lustracyjnego z urzędu przez Sąd Lustracyjny wobec Prezesa Rady Ministrów, posła Jerzego BUZKA na postawie art. 18 ust. 3 (in fine) Ustawy z dnia 11 kwietnia 1997 r. „O ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944 -1990 osób pełniących funkcje publiczne” (Dz. Ustaw Nr 70, poz.443, z późniejszymi zmianami).
W kwestii merytorycznego umotywowania zarzutów wobec Prezesa Rady Ministrów, z informacji przekazanych mi przez świadków, (zgłoszonych formalnie w postępowaniu lustracyjnym zainicjowanym przez Tomasza Karwowskiego) oraz z danych Wydziału Operacyjnego (Kontrwywiadowczego) KPN wyłania się następujący obraz tajnej współpracy Jerzego Buzka ze służbami specjalnymi PRL:
Jerzy Buzek został zwerbowany przez Wywiad Wojskowy PRL w okresie jego wyjazdu na stypendium naukowe do Wielkiej Brytanii (1971-72r). Informacje związane z tym faktem, zawarte są w dokumentach komunistycznego MSW, a konkretnie w adnotacji „notatki” dotyczącej specyficznego wyjaśniania (maskowania) po latach trybu odbioru paszportu przez J. Buzka. [zachowane akta zał. Poz. nr 1] Pierwszym zadaniem agenta było zdobycie dla Układu Warszawskiego najnowszych technologii utylizacji gazów bojowych. Po powrocie do kraju, w końcu 1972 roku, Jerzy Buzek złożył stosowny raport. [według UOP i WSI nie zachował się, bo Jerzy Buzek nie miał „teczki”]. Wobec podejrzenia o podjęcie przez agenta kontaktów z MI 5 (siostrzane do CIA służby brytyjskie) Wywiad PRL zrezygnował z użycia agenta „na kierunku państw kapitalistycznych”. W związku z tym przekazano go do dyspozycji Służby Bezpieczeństwa.
Użyty przez Służbę Bezpieczeństwa po wydarzeniach 1976 r (protesty na uczelniach) do operacji rozpracowania środowisk akademickich m.in. w ramach sprawy obiektowej „Politechnika”. Chodzi o Politechnikę Gliwicką. Nagrodą za owocną współpracę było umożliwienie przyznania tytułu naukowego docenta (akta rozpracowania m.in. „Docent” oraz „Politechnika”). Działania te koordynował przede wszystkim Wydział III KW MO Katowice. Tu również UOP twierdzi, że J. Buzek nie miał swojej teczki, a akta „Politechniki” zniszczono. Nie podjęto zresztą elementarnych działań w celu odtworzenia zawartych tam danych na temat działalności Jerzego Buzka.
Informacje tego typu ze strony UOP są zapewne świadomym wprowadzaniem w błąd instytucji Rzecznika Interesu Publicznego a następnie Sądu Lustracyjnego. Jest rzeczą całkowicie oczywistą, że Jerzy Buzek musiał mieć założoną teczkę (jako ważny obywatel dla PRL z racji kariery naukowej i wyjazdów zagranicznych) Dzisiaj jesteśmy w stanie podać numer rejestracyjny teczki TW Jerzego Buzka – jest to numer KA 47524 (inne jego teczki w różnych pionach służb specjalnych PRL miały oddzielną sygnaturę). Jedna z pierwszych teczek SB TW Jerzego Buzka znajdowała się jeszcze w listopadzie 1981 r w Komendzie Miejskiej w Gliwicach. Również zachowany do dzisiaj meldunek pochodzący z SB WUSW Katowice z dnia 16.XI.81 oraz arkusz ewidencyjny do sprawy „Negocjator” z zapisem z dnia 17 września 1985 r potwierdzające identyczne funkcjonowanie powyższej rejestracji teczki Jerzego Buzka. A zatem musiała istnieć ! [Zał. poz. nr 2] Jerzy Buzek posiadał minimum 3 „teczki” , pierwszą gdy był rozpracowywany – przymuszany do współpracy [„Docent” (?)], drugą założył Wywiad, trzecią lokalna Służba Bezpieczeństwa, nadając kryptonim Tajny Współpracownik (TW) „Karol” (choć wszystko wskazuje na to, iż zgodnie z ówczesnym zwyczajem nie był to jedyny pseudonim). Natomiast w ramach każdej z wymienionych, występowały m.in. teczka personalna oraz teczka pracy tzw. operacyjna.
Po strajkach sierpniowych 1980 roku Jerzego Buzka skierowano do Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”. Najpoważniejszym sukcesem agenta TW „Karol” stały się działania manipulacyjne podczas I-szego Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ „Solidarność” w Gdańsku, gdzie jako współprowadzący obrady m.in. doprowadził do uchwalenia słynnej Odezwy do Narodów Europy Środkowo-Wschodniej. Celem autorów z komunistycznego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych PRL była prowokacja i uzyskanie bezpośredniej pomocy (z interwencją zbrojną włącznie) od ZSRR, zaniepokojonego rozszerzaniem się wolnościowej „zarazy” na inne kraje socjalistyczne. Agent otrzymał za to zadanie wysoką nagrodę finansową. Jednoznaczną rolę Jerzy Buzek odegrał w aresztowaniu przywódców śląskiego podziemia solidarnościowego. Poznał w wyjątkowych okolicznościach lokal, w którym ukrywał się Tadeusz Jedynak. Wkrótce zostaje w nim aresztowany tenże lider władz regionalnych i krajowych NSZZ „S”. Następnie Jerzy Buzek dowiaduje się o miejscu ukrywania się następnego szefa regionalnych struktur „Solidarności” - Jana Andrzeja Górnego. Po kilku godzinach lokal okrążyła ogromna liczba samochodów SB oraz cywilnych i mundurowych funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa PRL. Poszukiwanego przez 7 lat listem gończym Prokuratury Wojskowej czołowego działacza podziemnych struktur, w tym Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” aresztowano... bez rewizji lokalu! Instrukcja MSW nakazywała bezwzględnie obowiązkowy charakter połączenia przeszukania z zatrzymaniem w celu zabezpieczenia istotnych materiałów , osób i danych. Jedynym wyjątkiem były interesy agenturalne służb specjalnych oraz ewentualne zagrożenie życia np. ciężko chorego współlokatora.
Znajdujący się w tym lokalu Jerzy Buzek nie został zatrzymany i z torbą pełną związkowych pieniędzy, bez kłopotu opuszcza „kocioł”. Nie znany jest w dziejach podziemia nawet jeden podobny przypadek (a tym bardziej na „czerwonym” Śląsku), by przy tak ważnym aresztowaniu Służba Bezpieczeństwa nie dokonywała gruntownej rewizji i „zabezpieczenia” lokalu.
Powyższe fakty co do zachowania SB potwierdził w protokole J.A. Górny. Jedynym, który skorzystał z powyższych aresztowań był Jerzy Buzek, który jako doradca zaczął „nieformalnie” reprezentować Górny Śląsk w pracach krajowego kierownictwa podziemnej (TKK) „Solidarności”. Było to możliwe, gdyż SB nie dopuściła do wyłonienia kolejnego przywódcy regionalnej Śląsko-Dąbrowskiej NSZZ „Solidarność”.
Jerzy Buzek mimo statusu doradcy TKK jako jedyny ekspert czynnie uczestniczył w zamkniętych i decyzyjnych częściach posiedzeń władz podziemia. Warto zbadać kto i na jakiej zasadzie w TKK umożliwił to Jerzemu Buzkowi. Mimo intensywnych rozmów wyjaśniających z uczestnikami ówczesnych narad TKK, nie udało się nam tego „fenomenu” wyjaśnić. Rzecznik Interesu Publicznego odmówił przesłuchania T. Jedynaka, przywódcy podziemnej „S”, argumentując to „odczuciami” J.A. Górnego co jest kompletnie absurdalne (str. 7 Postanowienia Rzecznika o odmowie wszczęcia postępowania lustracyjnego). W tej sprawie nie oceniamy więzi przyjacielskich czy też jawnych współpracowników Moskwy (Miller, Oleksy itp.) ale utajnionych przed nami (działaczami demokratycznej opozycji) tajnych współpracownikach służb specjalnych. Perfidia systemu totalitarnego polegała na tym, że wśród naszych najbliższych znajomych i współpracowników umieszczano „przyjaznych” nam agentów służb specjalnych.
Akta rozpracowania i aresztowania J.A. Górnego zachowały się i potwierdzają rolę jaką odegrał w nim Jerzy Buzek. Niezbędne jest ich dogłębne zweryfikowanie przez Sąd Lustracyjny na opisaną okoliczność. Przedstawiamy świadka, który po zapoznaniu się z nimi nie ma wątpliwości co do charakteru działań J. Buzka. [ świadka z MSW III RP przedstawiamy gdyby okazało się, że i te akta po roku 1993 jakoś „wyparowały” lub UOP nie może ich odnaleźć. zał. Poz. nr 3 ]
Za powyższe zasługi oraz przekazanie dokumentów władz podziemnej „Solidarności” agent TW „Karol” otrzymał od Służby Bezpieczeństwa 7000 USD (równowartość ówczesnych ok. 350 pensji !) Przedstawiana już wcześniej przez T. Karwowskiego Sądowi Lustracyjnemu ewidencja pokwitowań była zawarta w teczce TW Jerzego Buzka. W okresie 1985-86 agent podpisał kolejne kluczowe dokumenty złożone w teczce operacyjnej Tajnego Współpracownika.
W lipcu 1986 roku Komendę (WUSW) w Katowicach wizytował oficer Wydziału XI Wywiadu Departamentu I-ego z Warszawy, por. Piotr Wroński, używający wtedy nazwiska legitymizującego „Filanowski”, który zabrał rejestrację i arkusz ewidencyjny Jerzego Buzka. UOP nie znalazł tych dokumentów, jak również twierdzi, że nie zachowały się protokoły zniszczenia tych kluczowych dokumentów. Zadziwiające jest, że również ten świadek-uczestnik procederu działania agentury nie był przedmiotem zainteresowania Rzecznika Interesu Publicznego. Najaktywniejszym oficerem kierownictwa Departamentu XI Wywiadu PRL był pułkownik Tadeusz Chętko (do legalizacji używał czasami nazwiska Tadeusz Michalczyk). Był to jeden z najzasobniejszych w agenturalne powiązania oficer służb specjalnych PRL, działający od początku lat 70 do roku 1997. Zakończył pracę na stanowisku zastępcy Szefa Wywiadu UOP. Jego pion prowadził Jerzego Buzka jako tajnego współpracownika. Niestety, tego świadka, zgłoszonego przez Tomasza Karwowskiego dotychczas nie przesłuchano.
Wpierw Rzecznik Interesu Publicznego informował, że taka osoba w ogóle nie istnieje, a następnie po obejrzeniu karty jego pracy, uznał go za świadka „nieistotnego” . To bardzo oryginalna metoda dochodzenia do prawdy w tak istotnej materii.
Zachowane akta komunistycznego MSW dotyczące Jerzego Buzka trafiły do postępowania lustracyjnego w zasadniczej części spoza zasobów obecnych służb specjalnych (na których czele stoi sam zainteresowany). Dotyczą one decyzji organów paszportowych PRL. W istniejących wnioskach paszportowych z lat 1986-88 dokonano zniszczenia fragmentów tekstu w kolumnie „opiniującej wydanie dokumentu”. Niszczenie poprzez intensywne zamazywanie/wydrapowanie mają długość od jednozdaniowych do kilku zdaniowych. W odtworzonych przez Biuro Kryminalistyki skromnych fragmentów zniszczonego tekstu odczytano w jednoznacznym kontekście nazwiska oficerów służb specjalnych. Chodzi o kpt. Henryka Fortunę i MAG-dziarza – także nie przesłuchano ich [zał. poz. nr 4]. Co najważniejsze Rzecznik nie zlecił ekspertyzy na okoliczność KIEDY i kto dokonywał zniszczeń akt paszportowych ! Jest to okoliczność szczególnie ważna. Wszystkie zamazania dokonano tym samym flamastrem, a więc droga dedukcji należy wnioskować, że przestępstwo miało miejsce po 1988 roku. Na 99% nie dokonała tego SB, bo nie „bawiła” się w takie finezyjne zabiegi. Bezpowrotnie niszczono CAŁE teczki i strony akt.
Pozostaje więc do wyboru okres, 1993-97 lub obecny. Każdy z nich niesie te same konsekwencje dla oceny wiarygodności oświadczenia lustracyjnego Jerzego Buzka. Różnica dotyczy jedynie odpowiedzialności konstytucyjnej i politycznej obecnego szefa rządu.
Analogiczne zjawisko zauważyliśmy w kartotekach odtworzeniowo-ewidencyjnych komunistycznych służb specjalnych - Jerzy Buzek figurował (jako tzw. zabezpieczenie) w MSW do października 1989 r. Zaraz potem „zniknął”. •	Jerzy Buzek figurował w Zintegrowanym Systemie Kartoteki Ogólnej - ZSKO roku 1988 (ten stan udało się cudem obecnie odtworzyć !) Jednak od 1990 r. w ZSKO Jerzy Buzek już nie figuruje. UOP tych faktów nie jest w stanie zakwestionować. Powstaje więc pytanie, dlaczego Jerzy Buzek został wszędzie „wyczyszczony” w podobnym okresie ? Dzisiaj wiemy już ponad wszelką wątpliwość, że podczas przełomowego okresu 1989 roku służby specjalne PRL systemowo niszczyły AKTA najcenniejszej agentury w celu jej ochrony i ewentualnego wykorzystania w przyszłości. Tylko przez niedopatrzenie do dzisiejszych czasów przetrwały zbagatelizowane acz wielce wymowne akta poboczne i odpryskowe innych poczynań totalitarnego państwa (np. akta paszportowe Jerzego Buzka !). Na powyższą tezę dowodową szczegółową odpowiedź winna dać ekspertyza zlecona w ramach śledztwa prowadzonego obecnie przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie na okoliczność niszczenia akt Jerzego Buzka [sygn. V ds. 97/99].
Co równie znamienne, przy całej rzekomo wybitnej działalności opozycyjnej lat 1980-90 Jerzy Buzek nigdy nie był represjonowany, nie został aresztowany czy nawet internowany, choć już od roku 1981 z racji jawnej aktywności w legalnej NSZZ „Solidarność”, był doskonale znany Służbie Bezpieczeństwa. Mało tego, był przez komunistów za swoją działalność hojnie nagradzany, choćby przez wielokrotnie (10 razy) wyjazdy do krajów kapitalistycznych. Jest to również wypadek wśród działaczy opozycji bez precedensu i o jednoznacznej wymowie. Tym większej, że na Śląsku szalał największy komunistyczny terror. Politechnika Gliwicka nie był traktowany jak Uniwersytet Jagielloński. „Ekstremie” paszport czasami wręczano, owszem, ale raz i z pieczątką: bez prawa powrotu do PRL. TW „Karol” był najwyżej ulokowanym tajnym współpracownikiem służb specjalnych komunistycznego aparatu represji we władzach ruchu „Solidarność”. Konfederacja Polski Niepodległej o istnieniu takiej agentury wiedziała. Ocena infiltracji struktury tzw. gliwickiej części RKW NSZZ „S”, została przekazana kierownictwu podziemnej „Solidarności” przez osobę informowaną przez Wydział Operacyjny „Kontrwywiadowczy” KPN [świadek został ujawniony Sądowi zgodnie ze stosownym zobowiązaniem]. Kierownictwo podziemia świadome było penetracji przez służby specjalne. Stąd w wolnej Polsce już po zwycięstwie Przewodniczącego NSZZ „S” Lecha Wałęsy w wyborach prezydenckich doszło, w 1991 roku, na terenie Kancelarii głowy państwa do poufnego spotkania z udziałem członków władz „Solidarności”. [świadek w zał. poz. 5 ]
Przeglądano materiały operacyjne byłej Służby Bezpieczeństwa PRL. W tym również teczkę TW „Karol”, „Docent” i „Oris”. Zakres podejrzeń ograniczył się do 2 osób. Już wtedy był wśród nich Jerzy Buzek, i z tego najprawdopodobniej powodu nie został on Wojewodą Katowickim. Sprawa wybuchła ponownie podczas Regionalnego Zjazdu „Solidarności” Śląsko-Dąbrowskiej, gdzie Wiceprzewodniczący Zarządu Regionu Zbigniew Martynowicz zarzucił publicznie J. Buzkowi współpracę z SB. Jerzy Buzek następnie „znikł” na wiele lat z życia politycznego. Zbigniew Martynowicz podtrzymał swoją argumentację w protokole przesłuchania przez Rzecznika Interesu Publicznego.
Rok temu przez prasę przetoczyła się fala publikacji na temat podejrzeń o współpracę Premiera ze Służbą Bezpieczeństwa. Poza „Kurierem Związkowym” najszerzej opisała sprawę „Gazeta Śląska-Dzień” (z dn. 29.04.98), gazeta o milionowym nakładzie. Jerzy Buzek, piastujący jeden z najwyższych urzędów publicznych nie zareagował. Nie napisał sprostowania. Nie oddał sprawy do sądu za „oszczerstwo”. Wreszcie co najważniejsze, w ramach ustawy lustracyjnej nie wystąpił do Sądu ze stosownym oświadczeniem (w trybie art. 18a pkt. 3 w związku z art. 8 Ustawy z dnia 11.04.97) podobnie jak Jerzy Osiatyński z Unii Wolności. Co gorsza, Jerzy Buzek od kilku tygodni wprowadza w błąd opinię publiczną twierdząc, że „wraz z wnioskiem posła KPN Tomasza Karwowskiego sam wystąpiłem o auto-lustrację”.
Tylko ta jedna okoliczność zachowania Jerzego Buzka uzasadnia zastosowanie przez Sąd Lustracyjny artykułu 18a ust. 3 Ustawy o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-1990 osób pełniących funkcje publiczne i wszczęcie „w uzasadnionym przypadku” postępowanie z urzędu. Oczywiście powodów uzasadniających zastosowanie powyższej procedury ustawowej wymieniłem już bardzo wiele.
Trudno doprawdy w postępowaniu lustracyjnym oczekiwać tak wielkiego nagromadzenia wiedzy jak w tym przypadku. Dodatkowym argumentem niech będzie fakt, iż jak ujawnił wiceminister sprawiedliwości Leszek Piotrowski, prokuratura pozostawiła bezkarnym fakt niedawnego zniszczenia teczki Tajnego Współpracownika SB o kryptonimie „Bolek”. W sytuacji, gdy Premier pozostaje bezpośrednim zwierzchnikiem służb specjalnych, co skwapliwie wykorzystuje m.in. do ingerencji w zasoby archiwalne, działań politycznych przeciw niepodległościowej opozycji oraz do zmian strukturalno-organizacyjnych należy bezzwłocznie i dogłębnie zbadać sprawę ewentualnej współpracy Jerzego Buzka ze służbami specjalnymi Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.
Tym bardziej, iż publiczne oświadczenia Szefa Kancelarii Prezydenta RP wskazują na istnienie długotrwałego i poza-prawnego szantażu „teczkowego” pomiędzy naczelnymi organami władzy państwowej. Również niepokojące są ostatnie wydarzenia, świadczące o tym, iż dwie największe obecnie siły polityczne kraju czyli AWS i SLD zawarły porozumienie dotyczące spraw lustracyjnych. Jawnym tego świadectwem było zgodne głosowanie nad składem kierownictwa Instytutu Pamięci Narodowej, gdzie wzajemnie „wybrano” swoich przedstawicieli przy bezprawnym ograniczeniu liczby kandydatów dokładnie do liczby miejsc ! AWS wolał poprzeć post-komunistę niż kandydata Konfederacji Polski Niepodległej. Jest to tym dziwniejsze, że uchwalenie ustawy lustracyjnej jak i powołanie IPN (wgląd do teczek obywateli) odbyło się dzięki głosom Konfederacji, niezbędnym do uzyskania większości 3/5 przełamującej weto prezydenckie). Oznacza to powstanie groźby ograniczenia zakresu i form realizacji przedmiotowych ustaw. W tej sytuacji wszelkie naciski polityczne na organy wymiaru sprawiedliwości nie powinny być brane pod uwagę. Myślę tu również o oryginalnej uchwale AWS nakazującej rezygnację urzędników państwowych z zajmowanych stanowisk podczas postępowania lustracyjnego; przed wydaniem wyroku!. To zakamuflowana presja na Sąd i Rzecznika by nie wyjaśniał „trudnych” spraw. Elementarna uczciwość i polska racja stanu wymaga stosowania równej miary wobec wszystkich polityków i urzędników państwowych, niezależnie od osobistych sympatii.Z tych względów wnoszę o wszczęcie postępowania lustracyjnego wobec Prezesa Rady Ministrów Jerzego Buzka.
UZASADNIENIE PROCEDURALNE Sąd zna już zasadniczą część dokumentacji zgromadzonej podczas rozpatrywania sprawy J. Buzka i przedłożonej w związku z zażaleniem posła Tomasza Karwowskiego z dnia 18.05.99 r. na postanowienie RIP z dnia 05 maja 1999 roku. Gruntowna analiza postanowienia Rzecznika Interesu Publicznego wyraźnie wskazuje, iż zostało ono wydane z rażącą obrazą naczelnej zasady rządzącej procesem karnym, jaką jest zasada prawdy materialnej (dochodzenia prawdy).
Miało to naszym zdaniem istotny wpływ na obraz materiału dowodowego, którym kierował się poprzednio Sąd wydając postanowienie o odmowie wszczęcia procedury lustracyjnej J. Buzka. Stwierdzić bowiem należy, iż Rzecznik dopuścił się przy rozpoznawaniu i przygotowywaniu dokumentacji niniejszej sprawy rażących uchybień procesowych. Najważniejszym bowiem zadaniem organów procesowych, do którego ma zmierzać cała ich działalność jest ustalenie prawdy materialnej – jako podstawy do wydania słusznego i sprawiedliwego orzeczenia. Z zasady zawartej w art. 2 § 2 kpk (w związku z art. 19 Ustawy) wynika, że podstawę wszelkich rozstrzygnięć stanowią ustalenia faktyczne odpowiadające prawdzie. Zgodnie więc z cytowanym przepisem przebieg postępowania prowadzonego przez Rzecznika powinien zmierzać do wykrycia prawdy o zdarzeniu będącym przedmiotem postępowania, a więc faktu współpracy bądź nie Premiera Rządu RP Jerzego Buzka z organami wskazanymi w ustawie. W konsekwencji w dążeniu do wykrycia prawdy Rzecznik powinien przeprowadzić dowody nie tylko te, które wskazano we wniosku, a następnie w piśmie procesowym, ale także te które wynikają z obiektywnych informacji znanych lub przekazanych Rzecznikowi.
Oddalenie wniosku dowodowego może nastąpić tylko w wypadkach wskazanych w ustawie: kodeks postępowania karnego. Taksatywnie określone podstawy oddalenia wniosku dowodowego podaje art. 170 par 1 i 2 kpk, ich rozszerzenie jest zatem niedopuszczalne ( Vide „Polskie postępowanie karne”, T. Grzegorczyk i J. Tylman , PWN str. 440). Zgodnie z cytowanym artykułem wniosek dowodowy może być oddalony, jeżeli przeprowadzenie dowodu jest niedopuszczalne, okoliczność która ma być udowodniona, jest już udowodniona zgodnie z twierdzeniem wnioskodawcy, dowód jest nieprzydatny do stwierdzenia danej okoliczności, bądź gdy dowodu nie da się przeprowadzić.
Rzecznik Interesu Publicznego uzasadnił np. że nie przeprowadził dowodu z zeznań pułkownika Wywiadu bowiem Tomasz Karwowski nie uzyskał informacji, iż prowadził on Jerzego Buzka jako tajnego współpracownika od tego świadka (str. 8 Uzasadnienia). Jednak kodeks postępowania karnego nie przewiduje konieczności, aby osoba wnioskująca o przesłuchanie świadka na dane okoliczności miała uprzednio uzyskać te wiadomości z wymienionego źródła dowodowego. W zupełności wystarczy, że wie iż świadek ten posiada istotne wiadomości w sprawie. Skądinąd szokujące jest by wymagać od działaczy antykomunistycznej opozycji osobistego zapoznania funkcjonariuszy służb specjalnych PRL.
Twierdzenie bowiem Rzecznika, że przesłuchanie większości świadków nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy świadczy albo o nieznajomości podstawowych przepisów proceduralnych rządzących postępowaniem dowodowym albo też jest świadomym zabiegiem Rzecznika zmierzającym do zapobieżenia wszczęciu postępowania lustracyjnego przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie. Przede wszystkim jednak zupełnie dyskwalifikuje Rzecznika uzasadnienie przyczyn nieprzeprowadzenia tych dowodów, które jest sprzeczne z wymogami art. 170 § 2 kpk. Uznanie bowiem z góry zeznań świadków za niewiarygodne jest sprzeczne z zasadą równorzędności wszystkich dowodów, podlegających wprawdzie swobodnej ocenie, lecz dopiero po ich przeprowadzeniu. Tymczasem Rzecznik dokonał oceny zeznań wskazanych przez T. Karwowskiego świadków przed przeprowadzeniem dowodu z ich zeznań, co rażąco narusza zasadę równorzędności wszystkich dowodów, a nadto ograniczył możliwości oceny ich wartości przez Sad Lustracyjny. Rzetelne przeprowadzenie dowodu z zeznań świadków pozwoli na pełne ujawnienie roli Jerzego Buzka w strukturach opozycyjnych. Rzecznik Interesu Publicznego w przypadku istotnych wątpliwości winien sprawy kierować do Sądu Lustracyjnego. Nie jest zadaniem Rzecznika osądzać i rozstrzygać niejasności. Tym bardziej nie wolno mu przed zakończeniem postępowania dowodowego (przesłuchanie świadków, wgląd do akt) dokonywać całościowej oceny. Zgodnie z art. 17d ust. 1 pkt. 2 Ustawy Rzecznik ma zebrać informacje, a nie zastępować Sąd. Tym bardziej nie jest rolą Rzecznika czy Sądu oczekiwanie by parlamentarni wnioskodawcy procedury lustracyjnej przynosili 100 % dowodów (najlepiej „teczkę” Tajnego Współpracownika służb specjalnych). W powyższym kontekście pamiętać bowiem trzeba, że niniejsza sprawa ma zasadnicze znaczenie dla niepodległego bytu Rzeczypospolitej, a jej przeprowadzenie zgodnie z wymogami wskazanymi w obowiązujących przepisach leży w interesie nie tylko państwa, ale i świadomości następnych pokoleń Polaków. Występuje więc także szczególnie uzasadniony przypadek w rozumieniu art. 18a ust. 3 ustawy lustracyjnej, zobowiązujący Sąd Lustracyjny do wszczęcia postępowania z urzędu. Przekonuje do tego zwrot przepisu wyżej powołanego „Sąd wszczyna postępowanie z urzędu .....”, co wskazuje, że w razie stwierdzenia szczególnie uzasadnionego przypadku (jakim niewątpliwie jest niniejsze postępowanie, a przede wszystkim osoba, której dotyczy i implikacje z tego wynikające) wszczęcie postępowania przez Sąd z urzędu jest obligatoryjne.
W świetle uregulowań ustawy z dnia 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944 -1990 osób pełniących funkcje publiczne (Dz. U. Nr 70, poz.443, z późniejszymi zmianami) – zwanej dalej ustawą – nie budzi wątpliwości, iż dominującą rolę w postępowaniu lustracyjnym odgrywa zasada skargowości. Przesądzając tym samym o trójpodmiotowej – w układzie: Sąd, Rzecznik Interesu Publicznego, i osoba pełniąca funkcje publiczne - i kontradyktoryjnej formie postępowania lustracyjnego. Zgodnie bowiem z treścią art. 18a ust. 1 Ustawy Sąd sam nie wszczyna postępowania lustracyjnego, lecz może to uczynić dopiero na wniosek Rzecznika lub jego zastępcy zaś według art. 18a ust. 4 ustawy na wniosek osoby w tym przepisie określonej.
Jednakże w świetle treści art. 18a ust. 2 i 3 ustawy nie budzi wątpliwości i to, że ustawa zawiera odstępstwa od zasady skargowości na rzecz zasady działania przez Sąd z urzędu w postępowaniu lustracyjnym. Mianowicie, Sąd wszczyna postępowanie lustracyjne z urzędu:
•	wobec Rzecznika i jego zastępców,
•	w przypadku złożenia oświadczenia przez osobę wymienioną w art. 8 ustawy,
•	także w innych szczególnie uzasadnionych przypadkach.
Oczywistym jest, że w odniesieniu do osób objętych wnioskiem zastosowanie ma jedynie ostatni z wymienionych przypadków, albowiem osoby te nie zostały powołane na stanowisko Rzecznika Interesu Publicznego lub jego zastępców ani też nie są podmiotami opisanymi w art. 8 ustawy. Oznacza to, że w razie wystąpienia szczególnie uzasadnionego przypadku Sąd zobowiązany jest do wszczęcia postępowania lustracyjnego.
Przepisy ustawy przyznają wprost uprawnienia posłowi i senatorowi do inicjowania postępowania lustracyjnego. Wynika to jednoznacznie z treści art. 18b ust. 1 ustawy według, którego poseł lub senator może zwrócić się pisemnie do Rzecznika lub jego zastępcy o wystąpienie przez niego z wnioskiem o wszczęcie postępowania lustracyjnego w stosunku do wskazanej osoby, która złożyła oświadczenie. W cytowanym przepisie mowa jest tylko o Rzeczniku lub jego zastępcy, jako podmiotach do których może wystąpić poseł lub senator z wnioskiem o wszczęcie postępowania lustracyjnego. Ustawa nie odnosi się natomiast do sytuacji wynikających z art. 18a ust.2 i 3 ustawy, a więc sytuacji kiedy Sąd zobowiązany jest do podejmowania działań z urzędu w postępowaniu lustracyjnym. Nie oznacza to jednak, że jako parlamentarzysta nie jestem podmiotem uprawnionym do występowania z wnioskiem o wszczęcie postępowania lustracyjnego przez Sąd z urzędu. Do takiego stanowiska przekonuje jednoznacznie analiza uregulowań Kodeksu postępowania karnego, z którego unormowań wynika wyraźnie, ze przysługuje mi uprawnienie do inicjowania wszczęcia postępowania lustracyjnego przez Sąd z urzędu a także i to, że obowiązkiem tegoż Sądu jest ustosunkowanie się do mojego wniosku.
W związku z tym, iż w ustawie nie umieszczono przepisów regulujących zasady podejmowania czynności przez Sąd z urzędu, konieczne jest odpowiednie stosowanie w tym zakresie przepisów kodeksu postępowania karnego (zgodnie z dyrektywą art. 19 ustawy).
Miedzy innymi art. 9§2kpk, zgodnie z którym strony i inne osoby bezpośrednio zainteresowane mogą składać wnioski o dokonanie również tych czynności, które organ może lub ma obowiązek podejmować z urzędu. Tak więc zasada działania Sądu w postępowaniu lustracyjnym z urzędu ( w wymienionych wyżej przypadkach), nie pozbawia stron i innych osób bezpośrednio zainteresowanych inicjatywy procesowej. Uprawnienie do wystąpienia z taką inicjatywą wzmacnia i potęguje art. 304§1 i 2 kpk ( w zw. z art. 19 ustawy) zobowiązujący mnie zarówno jako obywatela polskiego zatroskanego o dobro Ojczyzny, a także jako posła czyli nośnika instytucji państwowej do zawiadamiania i występowania z wnioskiem do Sądu o zaistnieniu szczególnie uzasadnionych przypadków w rozumieniu art. 18 a ust. 3 (in fine) ustawy.
W świetle powyższych ustaleń oczywisty jest fakt, że jako poseł na Sejm RP jestem osobą bezpośrednio zainteresowaną wszczęciem postępowania lustracyjnego przez Sąd wobec osoby premiera. Jako poseł jestem bowiem elementem władzy ustawodawczej, a więc osobą, której czynność polegająca na wszczęciu postępowania lustracyjnego z urzędu, bezpośrednio dotyczy (w zakresie interesów procesowych) – albowiem działania tych osób zagrażają lub mogą zagrażać polskiej racji stanu lub interesom narodu polskiego( art.9§2 kpk i art.18ust.3 in fine ustawy w związku z art. 19 ustawy). W konsekwencji także jako obywatel polski jestem osobą zainteresowaną w rozumieniu art. 9§2 kpk, wszczęciem postępowania lustracyjnego przez Sąd z urzędu. Nie budzi bowiem wątpliwości, że agenturalna działalność osób na wysokich stanowiskach państwowych zagraża żywotnym interesom Państwa Polskiego i Narodu Polskiego, a więc także moim interesom jako obywatela Rzeczypospolitej.
Przedstawione okoliczności uzasadniają więc wszczęcie postępowania lustracyjnego z urzędu. Co prawda sformułowanie art. 18a ust.3 in fine ustawy nie wymienia, choćby przykładowo tych „innych szczególnie uzasadnionych przypadków” zobowiązujących Sąd do wszczęcia postępowania lustracyjnego z urzędu to jednak, ze względu na cel nadrzędny ustawy, którym jest między innymi stworzenie warunków zapewniających właściwy – pod kątem ochrony tajemnicy państwowej – dobór kadr na kierownicze stanowiska państwowe i zabezpieczenie interesów państwa polskiego, nie budzi wątpliwości, że wszczęcie postępowania lustracyjnego wobec osób sprawujących najważniejsze stanowiska państwowe jak np. poseł czy premier jest właśnie tym szczególnie uzasadnionym przypadkiem w rozumieniu powołanego przepisu. Osoba objęta wnioskiem w dalszym ciągu jest parlamentarzystą, a ponadto Jerzy Buzek jest konstytucyjnym szefem służb specjalnych.
W tym kontekście zwrócić też należy uwagę na to, że celem ustawy było także uniemożliwienie użycia przeszłości politycznej, a głównie współpracy z tajnymi służbami w celu szantażu, który potencjalnie mógłby być zastosowany zarówno przez czynniki wewnętrzne jak i zewnętrzne, wobec postaci, które zajmują kluczowe stanowiska decyzyjne w państwie polskim. Wymieniona na wstępie osoba i zajmuje najwyższe stanowiska państwowe, a w związku z posiadanymi przez nas informacjami podanymi w załącznikach była i jest zagrożona użyciem tych informacji, co niewątpliwie stanowi zagrożenie dla niepodległego i demokratycznego bytu Państwa Polskiego. Na marginesie niniejszego wniosku pragnę zwrócić uwagę na to, iż fakt, że czynność, o której mowa w art. 9§2 kpk, może lub powinna być przez organ prowadzący postępowanie dokonana z urzędu, nie zwalnia tego organu z obowiązku formalnego ustosunkowania się do wniosku w postaci odpowiedniej decyzji ( por. Z. Gostyński, Kodeks postępowania karnego. Komentarz, Warszawa 1998, s.182, t.12 do art. 9). Oznacza to, że Sąd zobowiązany jest do dokonania odpowiedniej czynności, czy to pozytywnej czy to negatywnej. Nie jest więc możliwa bezczynność Sądu w tej sprawie. Wydaje mi się, że wyjaśnienie i sądowe rozstrzygnięcie pojawiających się tego typu podejrzeń jest lepszym rozwiązaniem niż odmowa wszczęcia postępowania lustracyjnego co tylko odwleka i utrudnia ich rozpoznanie. Najlepszym przykładem tego zjawiska jest przypadek Józefa Oleksego z SLD.
Prezesa Sądu Lustracyjnego proszę ponadto o nie przydzielanie do tej sprawy Sędziów: byłych oficerów wojskowych służb PRL oraz szkolonych wtedy w Libii.
(-)_________________Maciej
Wysłany: Nie Lis 19, 2006 11:25 am Temat postu: SPRAWA AGENTURALNOŚCI J.BUZKA
[size=18]SPRAWA AGENTURALNOŚCI J.BUZKA[/size]
Maciej pisze: Adam Słomka Warszawa, 12.08.1999 r. Poseł na Sejm Konfederacji Polski Niepodległej - Ojczyzna SĄD LUSTRACYJNY Warszawa, ul. Chopina 1 WNIOSEK o wszczęcie postępowania lustracyjnego z urzędu przez Sąd Lustracyjny wobec Prezesa Rady Ministrów, posła Jerzego BUZKA na postawie art. 18 ust. 3 (in fine) Ustawy z dnia 11 kwietnia 1997 r. „O ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944 -1990 osób pełniących funkcje publiczne” (Dz. Ustaw Nr 70, poz.443, z późniejszymi zmianami). DOBRZE, LECZ TO BYŁO 12.08.1999R
JEST ROK 2006 CO SIĘ DZIEJE W TEJ SPRAWIE DZISIAJ, DZIWNA ZMOWA MILCZENIA WSZYSTKICH DECYDENTÓW, NIE TYLKO W SPRAWIE BUZKA ALE CAŁEJ TKK "S" I DORADCÓW, OD NICH NALEŻY DOMAGAC ŚIĘ LUSTRACJI.