Source: http://olgierd.bblog.pl/data,2013,3,strona,5.html
Timestamp: 2017-03-24 17:55:29+00:00
Document Index: 11631116

Matched Legal Cases: ['art. 454', 'art. 454', 'art. 544', 'art. 545', 'art. 548', 'art. 547', 'art. 454']

Załóż blogaStrona główna 2013-03-10 21:34
Zagubione zakupy internetowe... -- post scriptum po latach
Ten tylko nigdy się nie wstydzi tego, co zrobił, co nic nie robi. Zatem jako człowiek pracujący w tym blogasku od 6 z okładem lat (oraz świętujący jakoś 20-lecie pierwszego tekstu napisanego do prasy i podpisanego imieniem i nazwiskiem własnym...) muszę czasem coś odszczekać. Tym razem odszczekuję tekst, który w lipcu 2008 roku napisałem dla działu Prawo mojego ulubionego portalu internetowego, czyli -- Zgubione zakupy internetowe -- jakie masz prawa? Niestety, tekst, który napisałem w dobrej wierze, bo tak mi się wówczas wydawało -- dziś zaczyna odbijać mi się czkawką, zwłaszcza jak widzę, że powielono go stugębnie, a nawet mi się nim odgryza ktoś z Agito.pl w tekście poświęconym antykonsumenckim praktykom w tym sklepie.
Chodzi o odpowiedzialność sprzedawcy prowadzącego sprzedaż wysyłkową (np. w sklepie internetowym -- właściwie to innych już prawie nie ma i u nas nawet nie było) za uszkodzenia czy utratę towaru w transporcie do kupującego.
Ówczesne moje -- b ł ę d n e -- stanowisko można streścić następująco:
skoro ogólną zasadą prawa cywilnego jest odbiorczy charakter długu, do spełnienia którego zobowiązany jest przedsiębiorca, a w dodatku strony w umowie nie umówiły się co do miejsca jego spełnienia, to miejscem tym jest siedziba przedsiębiorcy-dłużnika (czyli sprzedawcy) -- (art. 454 par. 1 zd. 1 w zw. z art. 454 par. 2 kc);
można się zatem ze sprzedawcą umówić, że prześle kupiony towar w inne miejsce, niż miejsce spełnienia świadczenia (którym ma być jego e-sklep), a w takim przypadku poczytuje się, że wydanie rzeczy nastąpiło z chwilą jego powierzenia profesjonalnemu przewoźnikowi (art. 544 par. 1 kc);
a skoro niebezpieczeństwo przypadkowej utraty lub uszkodzenia rzeczy przechodzą na kupującego z chwilą jej wydania (tj. z chwilą przekazania go kurierowi czy poczcie), to pod warunkiem, że sprzedający dopełnił swoich powinności w zakresie opakowania towaru (wynikających z art. 545 par. 1 kc), jest on zwolniony z odpowiedzialności za zaginięcie towaru w dostawie -- bo przecież ryzyko to obciąża już nabywcę (art. 548 par. 1 kc);
w którego to interesie leży ubezpieczenie przesyłki (art. 547 par. 2 kc); tedy o ile nie umówimy się ze sprzedawcą inaczej -- na przykład w kwestii przejścia ryzyka na moment fizycznej dostawy towaru do kupującemu -- to całe ryzyko zniszczenia lub kradzieży drogiego laptopa kupionego w Agito.pl spoczywać miałoby właśnie na kupującym...
Otóż dziś odszczekuję i z pełną odpowiedzialnością przyznaję się: ówczesna moja opinia prawna oparta była na błędzie i wynikała z niedostatecznego przemyślenia zagadnienia.
Minęło prawie pięć lat, w którym to czasie przeczytałem art. 454 par. 1 zd. 1 kodeksu cywilnego chyba sto razy, dopiero pod koniec tego żmudnego procesu dostrzegając błąd i jego genezę.
Przepis brzmi -- pozwolę go sobie zacytować w całości, wytłuszczając to, co istotne (a co idiotycznie pominąłem w rozważaniach toczonych na łamach Money.pl w 2008 roku):
Jeżeli miejsce spełnienia świadczenia nie jest oznaczone ani nie wynika z właściwości zobowiązania, świadczenie powinno być spełnione w miejscu, gdzie w chwili powstania zobowiązania dłużnik miał zamieszkanie lub siedzibę.
P.T. Czytelnicy, niezależnie od tego, czy zaglądacie tu z nudów, czy za potrzebą (cały czas mam nadzieję, że jakaś grupa e-Wokulskich szuka tu i nie tylko tu niedrogiej porady prawnej ;-) -- pies leży pogrzebany właśnie we właściwości zobowiązania!! Otóż istotą sprzedaży na odległość, sprzedaży wysyłkowej, sprzedaży przez internet jest: sprzedać i dostarczyć. Oferta przedsiębiorcy działającego w ramach swojego e-sklepu nie polega na: tu jest kapelusz, goń se pan go sam. Przedsiębiorca mówi: ja tobie, drogi kliencie, mój panie, towar s p r z e d a m o r a z d o s t a r c z ę. Oznacza to, że w oczywisty sposób -- nawet bez nazywania tego w tych wszystkich regulaminach sklepów internetowych, które śnią się w nocy niektórym e-sklepikarzom -- zachodzi przesłanka innego ukształtowania miejsca spełnienia świadczenia, tj. w momencie, w którym z właściwości zobowiązania (myślmy o tym tak: "prowadzę sklep wysyłkowy, więc zobowiązałem się przenieść własność rzeczy i ją dostarczyć do nabywcy") wynika właśnie powinność jego dostarczenia do kupującemu -- cała moja misterna konstrukcja wyłożona w tekście z lipca 2008 roku (i powielona stugębnie...) bierze w łeb...
Mógłbym to przemilczeć, próbować zachować twarz jako wszechwiedzący i nieomylny -- lecz taki nie jestem... Zbłądziłem, lecz teraz, jak ten Kmicic naprawić grzechy młodości pragnę...
gospodarka,	handel,	biznes,	prawo,	konkurencja,	e-commerce,	konsumenci,	UOKiK	Kategoria
Bowman vs. Monsanto... na miarę...
Alior Bank: mamy regulamin, ale...