Source: http://docplayer.pl/1819749-Rozdzial-i-pojecie-umowy-nienazwanej.html
Timestamp: 2018-03-17 10:54:29+00:00
Document Index: 24010028

Matched Legal Cases: ['art. 6', 'art. 2', 'art. 55', 'art. 384', 'art. 55', 'art. 384', 'art. 604', 'art. 535', 'art. 2', 'art. 25', 'art. 25', 'art. 89', 'art. 126', 'art. 55']

Rozdział I. Pojęcie umowy nienazwanej - PDF
Rozdział I. Pojęcie umowy nienazwanej
Download "Rozdział I. Pojęcie umowy nienazwanej"
1 Rozdział I. Pojęcie umowy nienazwanej Spis treści Nb 1. Uwaga wstępna Zasada wolności (swobody) umów jako podstawa normatywna dla konstruowania umów nienazwanych Umowy nazwane przesłanki wyodrębnienia Umowy nienazwane istota wyodrębnienia w teorii i w praktyce; cechy, przesłanki i rodzaje Literatura: K. Bugalska, Autonomia woli stron a ograniczenia wynikające z zasady swobody umów w stosunkach cywilnoprawnych, ZCLA 2012, Nr IV; M. Chajda, Ograniczenia zasady swobody umów, w: Iustitia Civitatis Fundamentum. Księga Pamiątkowa ku czci Profesora W. Chrzanowskiego, Lublin 2003; W. Dajczak, Natura umowy jako element argumentacji prawniczej. Doświadczenia nauki prawa rzymskiego a kontrowersje w interpretacji art k.c., w: Proces cywilny. Nauka kodyfikacja praktyka. Księga jubileuszowa dedykowana Profesorowi Feliksowi Zedlerowi (pod red. P. Grzegorczyka, K. Knoppka, M. Walasika), Warszawa 2012; B. Gawlik, Pojęcie umowy nienazwanej, SC, t. XVIII, 1971; tenże, Umowy mieszane. Konstrukcja i ocena prawna, Pal. 1974, Nr 5; B. Gessel-Kalinowska vel Kalisz, Oświadczenia i zapewnienia w umowie sprzedaży udziałów w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością (w świetle zasady swobody umów), Warszawa 2010; J. Guść, O właściwościach (naturze) stosunku prawnego, PiP 1997, Nr 4; J. Ignaczewski, Umowy nienazwane, Warszawa 2004; T. Justyński, Nadużycie prawa w polskim prawie cywilnym, Kraków 2000; P. Katner, Przeniesienie wierzytelności w umowie faktoringu, Warszawa 2011; W. J. Katner, Prawo umów handlowych (pod red. S. Włodyki), Warszawa 2006; tenże, Zawarcie umowy w obrocie gospodarczym na tle rozwiązań Kodeksu cywilnego, w: Zaciąganie i wykonywanie zobowiązań, Materiały III Ogólnopolskiego Zjazdu Cywilistów, Wrocław, r. (pod red. E. Gniewka, K. Górskiej, P. Machnikowskiego), Warszawa 2010; A. Klein, Pojęcie umowy i stosunku zobowiązaniowego kontraktacji według kodeksu cywilnego, SC, t. XIX, 1972; Komentarz do Kodeksu cywilnego, t. II, Zobowiązania (pod red. K. Osajdy), Warszawa 2013; F. Longchamps de Berier, Nadużycie prawa w świetle rzymskiego prawa prywatnego, Wrocław 2004; R. Longchamps de Berier, Zasada wolności umów w projektach polskiego prawa o zobowiązaniach. Księga pamiątkowa ku czci Władysława Abrahama, t. II, Lwów 1930; M. Łolik, Współczesne prawo kontraktów wybrane zagadnienia, Warszawa 2014; P. Machnikowski, Swoboda umów według art KC. Konstrukcja prawna, Warszawa 2005; tenże, Uprawnienia kształtujące w zobowiązaniowych stosunkach prawnych, w: O źródłach i elementach stosunków cywilnoprawnych, Księga pamiątkowa ku czci prof. Alfreda Kleina (pod red. E. Gniewka), Kraków 2000; T. Mróz, Dekompozycja zasady swobody umów? Próba klasyfikacji i oceny niektórych czynników kształtujących te zasadę, w: Ustawowe ograniczenia swobody umów (pod red. B. Gneli), Warszawa 2010; M. Nesterowicz, Odpowiedzialność cywilna biur podróży, Warszawa 1974; M. Pazdan, Umowa kooperacji w polskim prawie prywatnym międzynarodowym, w: Prawne problemy międzynarodowej kooperacji przemysłowej, PIHZ, Warszawa 1981; Z. Radwański, Teoria umów, Warszawa 1977; Katner 1
2 Rozdział I. Pojęcie umowy nienazwanej tenże, Teoria umów, Warszawa 1979; tenże, Uwagi o umowach mieszanych, ZNUJ 1985, Nr 41; J. Rajski, W. J. Kocot, K. Zaradkiewicz, Prawo o kontraktach w obrocie gospodarczym, Warszawa 2002; M. Safjan, Zasada swobody umów (uwagi wstępne na tle art k.c.), PiP 1993, Nr 4; M. Sośniak, Zagadnienia typologii i systematyki umów obligacyjnych, Katowice 1990; A. Szpunar, Nadużycie prawa podmiotowego, Kraków 1947; M. Tarska, Zasada swobody umów w spółkach handlowych, Warszawa 2012; E. Traple, Ochrona słabszej strony umowy a kontrola treści umowy ze względu na przekroczenie granic swobody umów i sposób zawarcia umowy, KPP 1997, Nr 2; R. Trzaskowski, Granice swobody kształtowania treści i celu umów obligacyjnych. Art k.c., Kraków 2005; tenże, Swoboda umów w orzecznictwie sądowym, cz. 1, PS 2002, Nr 3, cz. 2, PS 2002, Nr 5; Ustawowe ograniczenia swobody umów (pod red. B. Gneli), Warszawa 2010; Ł. Węgrzynowski, Ograniczenia swobody umów a prawo publiczne, PS 2009, Nr 3; M. Wyrzykowski, Umowa o generalną realizację inwestycji (EPC/,,Pod klucz ), Warszawa 2013; K. Zacharzewski, Prawo giełdowe, Warszawa 2010; Zielona księga, optymalna wizja Kodeksu cywilnego w Rzeczpospolitej Polskiej (pod red. Z. Radwańskiego), Warszawa Uwaga wstępna 1 Podobnie jak w pierwszym wydaniu tego tomu Systemu Prawa Prywatnego, na pierwszy plan wysuwa się wyjaśnienie pojęcia umowy nienazwanej i przyjęcie kryteriów, upoważniających do zaliczenia analizowanej umowy do tej grupy umów. Niewątpliwie, sytuacja jest łatwiejsza, niż przed kilku laty, gdyż autorzy reprezentowani w tym tomie dokonali oceny własnej wiedzy i wyobrażeń o tym, czym jest umowa nienazwana, jakie musi spełnić cechy i co będzie wyróżniać taką umowę w porównaniu z umowami określanymi jako nazwane. Wypada powtórzyć za poprzednim wydaniem tomu 9, że nie wystarcza zwykłe przeciwstawienie umów nazwanych umowom nienazwanych, bo te też wymagają wspólnego dla nich określenia. Należy także stwierdzić, że pomimo wskazania cech umów nienazwanych w rozdziale wstępnym oraz odrębnego wskazania dodatkowych cech tych umów dla umów w energetyce i dotyczących obrotu papierami wartościowymi 1, nie wszyscy czytelnicy zostaną przekonani do istoty wyróżnienia umów nienazwanych, nawet jeśli akceptują samą ideę wyodrębnienia takich umów. Jak pisałem uprzednio, może nawet nie chodzić o przekonanie do właściwości umów nienazwanych, co argumenty będą dla niektórych osób niewystarczające. Mimo to uważam za potrzebne jest określenie umowy nienazwanej i wyodrębnienie jej cech dla potrzeb piszących o poszczególnych takich umowach. Oznacza to założenie bardzo ogólnego podejścia do zagadnienia i szukanie porozumienia wśród współautorów dzieła tak, aby przynajmniej te umowy, które zdecydowaliśmy się umieścić w pierwszym i w tym wydaniu 9. tomu Systemu Prawa Prywatnego były uważane za umowy nienazwane. Myślę, że to się udało. Zdarza się wprawdzie, że niektóre z analizowanych umów wolą autora,,wychodzą poza zaproponowane określenie i cechy ogólne umowy nienazwanej, co jednak nie zmienia istoty wyróżnienia i co najwyżej prowadzi do wzbogacenia dyskusji na temat wyróżnienia tych umów 2. W pierwszym wydaniu udało się dość zdyscyplinowanie ujednolicić ro- 1 Zob. A. Walaszek-Pyzioł, rozdz. IV, 17, pkt 1 oraz M. Romanowski, rozdz. VII, 21, pkt I. 2 Zwłaszcza B. Gawlik, Pojęcie umowy; tenże, Umowy mieszane; Z. Radwański, Teoria umów, 1977 oraz polemika Z. Radwańskiego (Uwagi o umowach mieszanych) z M. Sośniakiem (na tle prac z 1982 r.); także M. Sośniak, Zagadnienia typologii i systematyki umów obligacyjnych, Katowice 1990; Radwański, Pano- 2 Katner
3 2. Zasada wolności (swobody) umów jako podstawa normatywna... zumienie umowy nienazwanej, chociaż co do niektórych podglądów odniosę się polemicznie w dalszych rozważaniach tego rozdziału. W obecnym, drugim wydaniu autorzy zdecydowali się pozostawić krąg umów poprzednio wyróżnionych jako nienazwane i tylko nieznacznie rozszerzyć ich zakres z pokazaniem ewentualnej perspektywy unormowania ustawowego, ewentualnie pojawienia się nowych umów w ramach działu przedmiotowego. Nie zostały włączone do umów nienazwanych takie, które w opinii piszących nie stanowią tego rodzaju umów, gdyż albo uznają oni je za umowy nazwane (zostało to pozostawione do decyzji każdego autora), albo są uważane za jeszcze zbyt słabo wykształcone, aby pretendować do odrębnego wyróżnienia; być może, wskutek wzmożonej praktycznej obecności w obrocie gospodarczym, już w następnym wydaniu zostaną ujawnione. Z niektórych zapowiedzi zdaje się to pośrednio wynikać. Poniżej przedstawiam dość powszechnie przyjmowane kryteria wyróżnienia umów nazwanych i umów nienazwanych, wychodząc od ogólnej zasady swobody (wolności) umów jako podstawy prawnej do kreowania stosunków umownych, innych niż przewidziane w przepisach, zawierających i tak w znacznym stopniu normy względnie obowiązujące. Podchodzę do poniższych rozważań z przeświadczeniem, że jeśli przyczynią się do dalszego porządkowania myślenia na temat umów nienazwanych i pobudzą naszą wyobraźnię, okazując się przydatne w klasyfikowaniu umów do nazwanych i nienazwanych, to spełnią swój podstawowy cel. Dyskusja na ten temat będzie zapewne prowadzona jeszcze długo Zasada wolności (swobody) umów jako podstawa normatywna do konstruowania umów nienazwanych Rozwój umów jest jednym z głównych źródeł wzrostu relacji gospodarczych, w których uczestniczą przedsiębiorcy. Mogą oni wybierać między umowami określonymi ustawowo oraz umowami, których treść powstaje dzięki inwencji samych stron do skonstruowania nowego stosunku prawnego. Najczęściej taka potrzeba wynika z jakichś nowych relacji gospodarczych, spowodowanych np. udziałem przedsiębiorcy zagranicznego, gdy okazuje się, że ustalone ustawowo warunki umów są niewystarczające. Może to rodzić potrzebę skorzystania z elementów kilku nazwanych umów, powodując mieszany stosunek prawny, albo też sformułowana treść umowy nie ma żadnych, mniej lub bardziej oczywistych, odnośników ustawowych. Wolność działania stron jest zakreślona zazwyczaj przez granice wskazane ustawowo. Głębokość ingerencji ustawodawcy w swobodę zachowania stron umów decyduje o uznaniu występowania w danym systemie prawnym zasady swobody (wolności) umów, jej ograniczonego występowania lub zanegowaniu jej dopuszczalności. Uważa się, że im gospodarka jest bardziej oparta na regułach ekonomiki rynkowej, tym swobodniej ujmuje się i stosuje w praktyce wolność umów 3. 3 wicz-lipska, Zobowiązania, 2013; J. Ignaczewski, Umowy nienazwane; A. Brzozowski, w: System PrPryw, t. 5, 2013, s ; S. Włodyka, w: System PrHandl, t. 5, 2014, s Zob. na ten temat w polskich warunkach lat 70. XX w. B. Gawlik, Pojęcie umowy, s. 7 10; zasada swobody umów jest równoległa w możliwości zastosowania z zasadą wolności podejmowania i prowadzenia działalności gospodarczej (przedsiębiorczości). Katner 3
4 4 5 6 Rozdział I. Pojęcie umowy nienazwanej Obce systemy prawne przyjmują różne rozwiązania. Przeważa takie formułowanie odpowiednich przepisów, że zasadę swobody umów wyraża wskazanie zachowań, które już nie są aprobowane przy kształtowaniu treści umowy. Jest to jakby negatywne określanie działań ze swej istoty pozytywnych. W prawie niemieckim uznaje się za oczywiste obowiązywanie swobody umów przez wyrażenie konieczności zawarcia umowy między stronami, które podejmują się określonego zachowania stworzenia lub zmiany stosunku prawnego. Zasada nie jest wyrażona wprost, wywodzi się ją w powyższej postaci z 305 i in. KC niem. Granice przewiduje ustawa ( 134 KC niem.) oraz dobre obyczaje, utożsamiane głównie ze słusznością ( 138 KC niem.) 4. Podobnie sprawa wygląda w austriackim Kodeksie cywilnym ( 879 KC austr.). Regulację idącą w tym kierunku zawiera też prawo francuskie, w którym punktem wyjścia dla swobody umów jest zakazanie w art. 6 KC franc. zachowania sprzecznego z ustawami i zasadami słuszności. Zgodnie z tym przepisem oraz art i 1131 KC franc. przewidziana jest nieważność umowy, jeśli ta jest sprzeczna z przepisami ustawowymi, jak również z umową stron. Ma to swoje źródło w znanym art ust. 1 KC franc., który stanowi: Les conventions legalement formées tiennent lieu de loi à ceux qui les ont faites. W latach, w których polski Kodeks cywilny nie zawierał wyraźnej normy o obowiązywaniu zasady wolności umów, cytowany przepis był istotnym argumentem dla naturalnego formułowania takiej zasady prawnej 5. W odmiennym od kontynentalnego systemie prawnym kształtowania umów, jakim jest angielski common law oraz legislacja i praktyka amerykańska zasada swobody umów, w tym zaś kształtowanie nowych rodzajów umów przez strony, jawią się jako oczywiste 6. W literaturze amerykańskiej akcentuje się znaczenie art. 2 Uniform Commercial Code (UCC), zwłaszcza ze zmianami z 2001/2003 r., odnoszącego się do formułowania umowy sprzedaży, a także Restatement (Second) of Contracts z 1979 r. Na podstawie 1, 2 i 4 Restatement, stanowiących podsumowanie wiodących orzeczeń sądowych, buduje się ogólne pojęcie umowy, jako czynności kreujących zobowiązania stron. W teorii wywiedzionej z doświadczeń praktyki tworzy się określenie umów, które w europejskim znaczeniu prawa stanowionego ustawowo będą zarówno kwalifikować się do umów nazwanych, jak i nienazwanych. Wydaje się, że z punktu widzenia wzmiankowanego systemu, to raczej kwestia przyjętej konwencji znaczeniowej, a nie problem konstrukcji prawnej 7. 4 Piśmiennictwo i orzecznictwo sądowe na ten temat jest bardzo bogate, por. doświadczenia orzecznictwa M. Wolf, Vertragsfreiheit und Vertragsrecht im Lichte der AGB-Rechtsprechung des Bundesgerichtshofs, w: 50-Jahre Bundesgerichtshof, München 2000; H. Brox, W. D. Walker, Allgemeines Schuldrecht, München 2006, s. 34, i cyt. tam obszerna literatura. 5 Zob. na temat prawa francuskiego i innych systemów prawa w obszernych uwagach prawnoporównawczych R. Trzaskowskiego, Granice swobody. 6 P. S. Atiyah, The Rise and Fall of Freedom of Contract, Oxford University Press Zob. R. E. Scott, J. S. Kraus, Contract Law and Theory, 2002, s. 2 4 i cyt. tam obszernie wiodące wyroki sądowe (s. 5 97), zwłaszcza Bailey v. West z 1969 r., Leonard v. Pepsico, Inc. z 1997 r.; R. E. Burnett, A consent theory of contract, w: R. E. Burnett, Perspectives on Contract Law, Little, Brown and Company 1995, s. 203 i n.; M. A. Chirelstein, Concepts and Case Analysis in the Law of Contracts, Foundation Press New York 1998, s Katner
5 2. Zasada wolności (swobody) umów jako podstawa normatywna... Polski Kodeks zobowiązań w art. 55 przewidywał, że: Strony zawierające umowę, mogą stosunek swój ułożyć według swego uznania, byleby treść i cel umowy nie sprzeciwiały się porządkowi publicznemu, ustawie ani dobrym obyczajom 8. Przepisy Kodeksu cywilnego z 1964 r. pominęły sformułowanie zasady wolności umów. Różnie to z reguły dość lapidarnie i nieprzekonująco tłumaczono, zwłaszcza brakiem potrzeby normowania kwestii oczywistych. To była też przyczyna dosyć przewrotnego odnoszenia takiej regulacji naszego prawa do jakoby aprobowania wzorca z systemu francuskiego. Z drugiej strony nie należy zapominać, w jakich warunkach ekonomicznych i politycznych odbywały się takie dyskusje. System nakazowo-rozdzielczy, zdominowany w obrocie gospodarczym przez jednostki uspołecznione, zwłaszcza państwowe, nie tylko nie sprzyjał swobodzie umów, ale wręcz opierał się na możliwie pełnej regulacji stosunków umownych. Tam, gdzie nie wystarczał Kodeks cywilny albo okazywał się zbyt liberalny, uchwalane były przez rząd ogólne warunki umów, mające na podstawie ówczesnego art. 384 KC charakter normatywny. Zmiana prawnego usytuowania wzorców umownych nastąpiła dopiero z chwilą uchwalenia ZmKC z 1990 r. Mimo niekorzystnej regulacji prawnej, praktyka i sekundująca jej doktryna wielokrotnie wskazywały, również w tamtym czasie, na potrzebę respektowania swobody umów, jako zasady prawa zobowiązań, i to zarówno w obrocie powszechnym, jak i uspołecznionym 9. Nie oczekiwano jednak jej definiowania, także w czasie już jawnego aprobowania samej zasady w stosunkach gospodarczych. Wiązało się to z techniką legislacyjną i wręcz możliwością poprawnego zbudowania takiej definicji. Dlatego posłużono się podobnym sposobem normotwórczym, jak w przypadku prawa własności. Jak wiadomo od najdawniejszych czasów, to podstawowe prawo podmiotowe nie jest definiowane, co tłumaczy się brakiem takiej możliwości. Wskazuje się zatem uprawnienia, składające się na treść własności, a sam zakres wykonywania prawa jest ujęty zakreśleniem granic tego prawa. Współcześnie jest to spowodowane przyjęciem teorii interesu, jako właściwej zdaniem większości w objaśnieniu istoty prawa podmiotowego własności. Własność kończy się więc tam, gdzie sięgają granice prawa, ale już nie poza nimi. Zatem ważne jest z normatywnego punktu widzenia nie to, w jak dalekim zakresie swoje uprawnienia wykonywać, lecz jakie są granice ustawowe, poza które wykonywanie prawa nie jest już za takie uważane. Przy czym nie z punktu widzenia nadużycia prawa, ale jego treści, do granic wykonywania prawa podmiotowego 10. Podobna jest sytuacja, gdy mówi się o granicach swobody umów. Są one tam, gdzie kończy się wolność stron w kształtowaniu stosunku prawnego. Nie mówi się więc pozytywnie, na czym polega swoboda umów, wyrażając to poprzez swoiste hasło, zakreśla się natomiast granice, do których tylko kształtowanie treści stosunku umownego jest prawnie dopuszczalne. Poza granicami ustawowymi nie można skutecznie skonstruować umowy stron, nawet jeśli taka byłaby ich wola i złożone stosow R. Longchamps de Berier, Zasada wolności umów, t. II; Longchamps de Berier, Zobowiązania, 1999, s Zob. zwłaszcza Czachórski, 1968, s. 189 i n.; B. Gawlik, Pojęcie umowy, s. 7 i n. oraz cyt. tam piśmiennictwo, także z okresu powojennego obowiązywania art. 55 KZ. 10 Wśród licznych wypowiedzi doktryny wskazać wypada fundamentalną monografię A. Szpunara, Nadużycie prawa podmiotowego; T. Justyński, Nadużycie prawa; F. Longchamps de Berier, Nadużycie prawa; M. Pyziak-Szafnicka, Prawo podmiotowe, w: System PrPryw, t. 1, 2012, rozdz. XI. Katner 5
6 9 Rozdział I. Pojęcie umowy nienazwanej ne oświadczenia. Będą one dotknięte nieważnością bezwzględną, a w pewnych sytuacjach nieważnością względną 11. Tłumaczenie negatywne zakresu uprawnień rodzi najrozmaitsze komplikacje, ale wydaje się ono jedynie racjonalne. Takie stwierdzenie dotyczy również okresu sprzed 1990 r., gdy wyjaśnienie zasady swobody umów było wyrażane poprzez różne, nawet wątpliwe, zabiegi prawne, ale w warunkach stosunków społecznych i gospodarczych ideologicznie, a przy tym fałszywie stanowionych, było ono jedynie możliwe, aby w ogóle mogło istnieć 12. W każdym razie, przed zmianami ustrojowymi tworzenie umów nienazwanych w gospodarce było widziane niechętnie, a w niektórych okresach szczególnych trudności oraz braków zaopatrzeniowych i rynkowych kwestionowane. Nie jest potrzebne już dzisiaj, jak sądzę, bardziej szczegółowe tego dowodzenie. Zmiany gospodarcze i ustrojowe z końca lat 80. XX w. przyniosły przywrócenie wyraźnego określenia zasady swobody umów i ujęcia jej w dość podobny sposób jak w Kodeksie zobowiązań. Nastąpiło to już przy pierwszej sposobności istotnych zmian Kodeksu cywilnego w lipcu 1990 r. W nowym art KC stanowi się zatem, że: strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego. Blisko trzydziestoletnie już doświadczenia obrotu gospodarczego po nowelizacji Kodeksu cywilnego, z wyraźnym zamieszczeniem w nim zasady swobody umów, przekonują o potrzebie tego uregulowania i co do zasady jego trafności 13. W stosunku do Kodeksu zobowiązań pominięto zgodność z porządkiem prawnym, a za to znalazło się bardzo użyteczne i teoretycznie poprawne kryterium zgodności z właściwościami (naturą) stosunku prawnego. Wprawdzie więc sformułowanie zasady swobody umów w Kodeksie cywilnym nawiązuje w wyraźny sposób do tego, co zawierał Kodeks zobowiązań, ale też z wyraźną i niełatwą do wytłumaczenia różnicą normatywną. W doktrynie prawa dokonuje się szczegółowych analiz art KC, z różną oceną poszczególnych kryteriów (zwłaszcza natury stosunku prawnego) oraz z różnym podejściem teoretycznym do tego, czym jest swoboda umów. Nie rozwijam tej kwestii, tylko odwołuję się do opracowań monograficznych (szczególnie R. Trzaskowskiego i P. Machnikowskiego 14 ), komentarzy do KC, innych tomów Systemu Prawa Prywatnego oraz podręczników części zobowiązań prawa cywilnego. 11 Podobnie, przypomnę, na gruncie prawa niemieckiego, austriackiego i francuskiego. W myśl koncepcji amerykańskich umowa zawierana w takich okolicznościach w ogóle nie zostanie zawarta; zob. zwłaszcza na temat funkcji reguł prawa umów R. E. Scott, D. L. Leslie, Contract Law and Theory, The Michie Company Law Publisher 1993, s. 1 2 oraz R. E. Scott, J. S. Kraus, Contract Law, s Kwestie ważności umowy zostaną w rozważaniach pominięte. 12 Por. np. subtelny wywód na ten temat B. Gawlika, Pojęcie umowy, s R. Trzaskowski, Swoboda umów, cz. 1, s. 64; wskazane tam: uchw. SN z r., III CZP 2/96, OSN 1996, Nr 6, poz. 79; wyr. SA w Lublinie z r., I ACa 201/98, Apel. Lub. 1998, Nr 4, poz. 18; szczególnie co do umowy nienazwanej: uchw. SN (7) z r., III CZP 130/94, OSN 1995, Nr 3, poz. 42 z glosą E. Drozda, PS 1995, Nr 10, s. 109; wyr. SN z r., IV CSK 208/06, OSNC 2007, Nr 7 8, poz. 122; wyr. TK z r., K 38/04, OTK-A 2005, Nr 8, poz. 92; wyr. TK z r., Pź10/03, OTK-A 2005, Nr 10, poz. 116; uchw. SN (7) z r., III CZP 8/98, OSG 1999, Nr 6, poz Zwłaszcza R. Trzaskowski, Granice swobody; tenże, Swoboda umów, cz. 1 i 2; P. Machnikowski, Swoboda umów; M. Łolik, Współczesne prawo, s ; M. Safjan, Komentarz KC, t. I, 2013, s. 943 i n.; sprze- 6 Katner
7 3. Umowy nazwane przesłanki wyodrębnienia 3. Umowy nazwane przesłanki wyodrębnienia Podstawą obrotu gospodarczego, zarówno między przedsiębiorcami (obrót gospodarczy sensu stricto), jak i między przedsiębiorcami a innymi podmiotami (obrót sensu largo, w tym i konsumencki) są umowy nazwane. Z punktu widzenia źródła unormowania występują one w dwóch grupach. Pierwszą stanowią takie umowy, które zawiera Kodeks cywilny w Księdze trzeciej, jako tzw. część szczegółowa zobowiązań. Są wśród nich te, które występują od uchwalenia kodeksu w 1964 r., oraz te, które zostały włączone przez nowelizacje z 1990, 2000 i 2008 r. (przekaz, leasing, przekazanie nieruchomości). Wśród pierwotnych umów kodeksowych są takie, które zawierał Kodeks zobowiązań dla tzw. stosunków powszechnych, i takie, które zostały przeniesione z uchylonego Kodeksu handlowego dla stosunków kupieckich (czynności handlowych). Drugą grupą są przepisy o umowach, znajdujące się poza Kodeksem cywilnym, a zamieszczone w licznych ustawach szczególnych, często o charakterze kompleksowym. Dla uznania takiej umowy za nazwaną, odpowiadającą umowie kodeksowej, wymaga się określenia minimum jej składników, tzn. podmiotów (stron) umowy, jej przedmiotu i treści, czyli praw i obowiązków stron. Są to tradycyjnie wyodrębniane essentialia negotii czynności prawnej. Ponadto, w tak pełny sposób określona umowa powinna mieć nazwę, choć niekonieczny jest tytuł w specjalnie sformułowanym rozdziale. Przykładami takich umów są: 1) w prawie bankowym umowa kredytu bankowego i umowa gwarancji bankowej; 2) w ustawie o gospodarce nieruchomościami umowa o pośrednictwo w obrocie nieruchomościami; 3) w ustawie o usługach turystycznych umowa o wycieczkę (o podróż); 4) w ustawie Prawo telekomunikacyjne umowa o świadczenie usług telekomunikacyjnych. Umowy nazwane stanowią więc typy umów ustawowo określonych, najczęściej zdefiniowanych. Nie zaliczam do nich jednak postanowień wzorców umownych (ogólnych warunków umów, regulaminów i wzorów umów) wydawanych na podstawie art. 384 KC lub ustaw szczególnych, ponieważ są aktami nienormatywnymi (stanowią zawsze lex contractus, zwłaszcza z uwagi na istotę art KC) 15. Może się wydawać, że umowy określone w Kodeksie cywilnym są jednolitymi, wyodrębnionymi w sposób wzajemnie się wyłączający typami umów. Tak jednak nie jest. W różny sposób się one przenikają. Znanymi przykładami są trudności w odróżnieniu nieraz umowy najmu od umowy dzierżawy, umowy zlecenia od umowy o dzieło, a przecież ich odrębności normatywnej nikt nie kwestionuje. Inaczej jest gdy porównamy np. umowę dostawy z umową sprzedaży. Po nowelizacji dostawy przez ZmKC z 1990 r. różnice między tymi umowami stały się tak niewielkie, że dziś już je wskazujemy trochę na siłę, zaś coraz bardziej uprawnione są postulaty do rezygnacji z dostawy w przyszłym uregulowaniu części szczegółowej zobowiązań w Kodeksie ciw budzi rygorystyczny i słabo uzasadniony pogląd sprzeciwiający się naturze stosunku umownego, wyrażony przez K. Osajdę w: Komentarz, s Odmiennie S. Włodyka, w: System PrHandl, t. 5, 2014, s. 32. Katner 7
8 12 13 Rozdział I. Pojęcie umowy nienazwanej cywilnym 16. Sądzę, że należy się także dobrze zastanowić nad dalszym utrzymywaniem wyodrębnienia normatywnego umowy kontraktacji, przynajmniej w obecnej postaci, wątpliwej, także na tle unijnych reguł gospodarki rolnej 17. Jeszcze innym problemem jest wypełnianie przesłanek zbliżonych do siebie umów wtedy, gdy oświadczenia stron umowy odbiegają od wyobrażenia jednej z nich co do tego, która z umów nazwanych w KC została zawarta. Dzieje się to np. wtedy, gdy zbyt ubogo formułuje się treść samej umowy, odwołując się do norm kodeksowych, które się ogólnie aprobuje, albo odwołanie jest dość typowe, choć może okazać się zawodne, gdy brzmi: w sprawach nieuregulowanych umową stosuje się odpowiednie przepisy Kodeksu cywilnego. Odpowiednie, czyli które? Czy można przypisywać stosowanie reguł prawnych jakiejś umowy do stosunku prawnego właściwego dla innej umowy, zwłaszcza gdy nie wynika to z rozpatrywanego stanu faktycznego? Dobrym przykładem takiej sytuacji jest wyrok SN z r. 18 Chodziło o spór pomiędzy stronami umowy o jej istotę, w sytuacji poniesionej szkody na mieniu, za którą odpowiedzialność cywilna zależała od tego, jaka umowa w rzeczywistości została zawarta, czy umowa przewozu, czy umowa spedycji. Jak wiadomo, obie umowy są nazwane i unormowane w KC, na tyle jednak do siebie w różnych elementach podobne, że mogą powstawać wątpliwości, które się ujawniły w rozpatrywanej sprawie. Trafnie jednak SN stwierdził, że jeżeli została zawarta umowa w wyniku przyjęcia oferty, a z treści tej oferty wynikało, że mowa jest tylko o przewozie rzeczy, zaś żadne inne okoliczności, w tym czynności konkludentne stron, nie wskazywały na takie postanowienia umowne, które stanowiłyby o zawarciu w rzeczywistości umowy spedycji, to nie można przyjąć zawarcia przez strony umowy spedycji 19. Stwierdzono też słusznie, że również oddanie przez przewoźnika przesyłki do przewozu innemu przewoźnikowi nie powoduje przez takie zachowanie przekształcenia umowy przewozu w umowę spedycji. Popierając taką argumentację, wypada stwierdzić, że nawet będąc zwolennikiem szerokiego rozumienia zasady swobody umów, co staram się również wykazać w dalszej części niniejszego rozdziału, nie można aprobować wyobrażenia tylko jednej strony o treści zawartej umowy, jeśli z okoliczności nie wynika, aby taka właśnie była zgodna wola stron. Oczywiście, w sporze sądowym strony potrafią twierdzić coś zupełnie innego, niż mogło mieć miejsce wtedy, gdy umowa była zawierana, ale to tym bardziej przemawia za wymaganiem staranności na etapie zawierania umowy i niegodzenia się z wmawianiem jej treści. W przypadku umów nazwanych, jak w powyż- 16 Zob. też Zielona księga, s. 87; W. J. Katner, Prawo umów handlowych, w: System PrHandl, t. 5, 2014, s Zob. Radwański, Panowicz-Lipska, Zobowiązania, 2004, s ; A. Stelmachowski, w: System PrPryw, t. 7, 2011, s. 295 i n.; W. J. Katner, w: System PrHandl, t. 5, 2014, s ; ostatnio w tej sprawie wyr. SN z r., IV CSK 437/14, niepubl. 18 I CK 199/04, niepubl. 19 Teza wyroku brzmi (zd. 1): jeżeli przyjmuje się ofertę, w której mowa jest tylko o przewozie rzeczy, a żadne czynności konkludentne nie wskazują na istnienie dodatkowych postanowień umownych obejmujących usługi związane z przewozem, to umowa zawarta przez przyjęcie oferty jest stricte umową przewozu, a nie umową spedycji. Zob. jednak wyr. SN: z r., IV CSK 22/08, OSP 2009, Nr 7 8, poz. 87 oraz z r., IV CSK 29/08, OSP 2009, Nr 7 8, poz. 88 z glosą P. Bielskiego, a także z inną tezą i uzasadnieniem wyr. SN z r., I CSK 162/09, niepubl. 8 Katner
9 3. Umowy nazwane przesłanki wyodrębnienia szej sprawie, jest łatwiej rozstrzygnąć ewentualny spór między stronami, bo można się odnieść do regulacji ustawowej. Trudniej by było w razie konfliktu o treść zawartej umowy nienazwanej w konkurencji z umową nazwaną, a jeszcze bardziej skomplikowane jest to w przypadku, gdy spór odnosi się do tego, jaką umowę nienazwaną zawarto i jakie ewentualnie stosować do niej posiłkowo przepisy zbliżonej umowy nazwanej. Będzie o tym jeszcze mowa, zaznaczyć jednak należy, że wątpliwości zdarzające się najczęściej w praktyce dotyczą umowy zlecenia i o dzieło w związku ze świadczeniami umownymi stron bliskimi umowie o pracę 20. Z powyższego widać, że stosowanie regulacji prawnej odnoszącej się do jakiejś umowy nazwanej wymaga spełnienia warunków prawnych tej umowy, podobnie stosowanie per analogiam przepisów dotyczących jakiejś umowy nazwanej do innego stosunku prawnego, w tym nienazwanego, wymaga spełnienia takich warunków i nie może być dowolne lub naciągane. Jeśli z treści postanowienia stron wynika, jaką umowę one zawarły, to nawet bliskość z inną umową nie upoważnia do klasyfikowania powstałego stosunku prawnego jako tej właśnie umowy, a także do stosowania przepisów tej umowy per analogiam. Zgodzić się można z sugestią 21, aby w braku dostatecznego uregulowania danego normatywnego (nazwanego) typu umowy zastosować przez analogię przepisy dotyczące innego normatywnego typu umowy, jeżeli albo te dotyczące danego typu umowy wyraźnie odsyłają do odpowiedniego stosowania przepisów odnoszących się do innego typu umowy (np. art. 604, 612, 656, 694, , 796 KC), albo też takiego przepisu odsyłającego nie ma, ale występuje pomiędzy stosunkami prawnymi obu umów nazwanych dostateczne podobieństwo (np. umowa kontraktacji, umowa sprzedaży rzeczy przyszłej i umowa dostawy, umowa zlecenia i umowa o świadczenie usług, umowa o treści umowy agencyjnej w warunkach wyłączenia, o jakim mowa w art KC i umowa sprzedaży według art. 535 KC). Obserwujemy zjawisko poszerzania się kręgu umów nazwanych, regulowanych przepisami pozakodeksowymi. Określa się to mianem dekodyfikacji prawnej umów. Wśród nich na wyróżnienie zasługują klasyczne stosunki obligacyjne, kreowane według typowego schematu zobowiązania z art KC, oraz umowy o charakterze ustrojowym (organizacyjnym), tworzące zwłaszcza nowe podmioty prawa. Jestem zwolennikiem uznania ich za umowne czynności prawne, oparte na regułach części ogólnej, prawie rzeczowym i zobowiązaniowym Kodeksu cywilnego, czemu dobrze służy zwłaszcza art. 2 KSH. Do takich należą np. umowy stanowiące o powstaniu stosunku spółki według KSH (umowa spółki osobowej lub spółki z o.o. oraz statut spółki akcyjnej i statut w spółce komandytowo-akcyjnej). Umowy pozakodeksowe mają często charakter mieszany, co występuje w konstrukcji wielu umów nienazwanych. Nie jestem zwolennikiem postrzegania w umo Wskazują na takie sytuacje Radwański, Panowicz-Lipska, Zobowiązania, 2004, s. 8 wraz z obrazującymi je orzeczeniami SN: z r., III PU 28/54, OSP 1965, Nr 12, poz. 253 i z r., I PKN 191/98, OSP 1999, Nr 10, poz S. Włodyka, M. Spyra, w: System PrHandl, t. 5, 2014, s ; podobnie Radwański, Panowicz-Lipska, Zobowiązania, 2004, s Katner 9
10 16 Rozdział I. Pojęcie umowy nienazwanej wach mieszanych trzeciej kategorii umów, obok nazwanych i nienazwanych. Będą to z istoty swojej, o czym nieco dalej umowy nienazwane 22. Nie należy również zgodzić się ze zdaniem pojawiającym się w różnych okolicznościach, że umowy spełniające wskazane cechy ich określenia i budowy normatywnej oraz mające nazwę lub których nazwę można z przepisów wywieść, należą mimo to do kategorii umów nienazwanych, tylko dlatego, że znajdują się poza Kodeksem cywilnym. Umowy nazwane to zdaniem większości również te, które znajdują się w każdej ustawie poza Kodeksem cywilnym 23, w tym także w tzw. ustawach kompleksowych. Zawsze powinna decydować treść i budowa normatywna przepisu stanowiącego o danym stosunku prawnym, z tym że może chodzić tylko o przepis rangi ustawowej lub znajdujący się w akcie wykonawczym, ale wyłącznie w granicach i na warunkach prawnych wskazanych w delegacji ustawowej 24. Należy zaznaczyć, że w przypadku wielu umów pozakodeksowych wątpliwości budzi zakres wymagań ustawowych co do ich składników. Za przykład mogą posłużyć wspomniane umowy strukturalne (ustrojowe, organizacyjne) spółek handlowych, dla których ustawodawca wymienia składniki wybiegające poza te, które określa się mianem essentialia negotii (jak w art. 25 i 26 1 oraz w art i art KSH). Podobne wątpliwości budzi zakres wymagań co do treści wspominanych wcześniej umów z bankiem, według prawa bankowego. Wydaje się, że aprobować można próby zakwalifikowania do umów nazwanych takich czynności prawnych, w których są niektóre składniki nietypowe, ale podporządkowane funkcjonalnie do podstawowego zobowiązania (zobowiązań), odpowiadające cechom ustalonym dla danego typu umowy. Widać to choćby w przepisach odsyłających do odpowiedniego stosowania norm innej umowy nazwanej, jak w przypadku dzierżawy, do której ma się odpowiednio stosować przepisy o najmie, albo w odniesieniu do umowy o roboty budowlane, do której stosuje się przepisy umowy o dzieło, zaś w umowie leasingu rozróżnia się rodzaje czynności, do których stosuje się przepisy o najmie, a do innych o sprzedaży na raty. Jest charakterystyczne, że według art KC umowa leasingu dotyczy leasingu pośredniego finansowego. Leasing zwany operacyjnym i inne rodzaje leasingu poza bezpośrednim (art KC) to umowy nienazwane podobne do leasingu 25. W przypadku stosunku prawnego spółki handlowej osobowej wiodące znaczenie ma umowa spółki jawnej (art. 25 KSH), z tym że przepisy dotyczące innych spółek osobowych nie odsyłają do treści tej umowy, a tylko ogólnie do odpowiedniego stosowania przepisów o spółce jawnej (art. 89, 103 i pkt 1 KSH). Czy to uprawnia do stwierdzenia, że wskazana kodeksowo umowa każdej spółki osobowej ma swoje essentialia negotii, skoro odpowiednie przepisy wskazują na treść takiej umowy w sło- 22 Jest to dziś powszechne stanowisko, zob. Radwański, Panowicz-Lipska, Zobowiązania, 2004, s. 10; S. Włodyka, M. Spyra, w: System PrHandl, t. 5, 2014, s Tak też, co do zasady, Radwański, Panowicz-Lipska, Zobowiązania, 2004, s. 8; z racji zasad konstytucyjnych bardzo ostrożnie i restrykcyjnie traktowałbym przepisy tworzące stosunki umowne w aktach wykonawczych, jest to typowa materia ustawowa. 24 Zob. trafne uwagi R. Trzaskowskiego, Granice swobody, s. 118 i cyt. tam orzecznictwo. 25 W ww. wyr. SN z r., IV CSK 437/14 jest ciekawy stan faktyczny i jego oceny prawne odnoszące się do umowy kontrakcji albo dostawy, albo sprzedaży lub umowy nienazwanej, zawierającej w sobie różne umowy. 10 Katner
11 4. Umowy nienazwane istota wyodrębnienia w teorii i w praktyce... wach: umowa spółki (...) powinna zawierać? 26. Wydaje się, że rację mają autorzy, którzy składniki przedmiotowo istotne czynności prawnej dostrzegają także poza przepisem określającym tę czynność, włączając ogół przepisów, które odnoszą się do treści tej czynności 27. Byleby, jak rozumiem, chodziło o te właśnie składniki, a nie inne włączane do umowy tylko wolą stron, zwłaszcza korzystających z względnego ze swojej natury charakteru większości przepisów stanowiących o treści umów, także tych strukturalnych, jak np. w Kodeksie spółek handlowych. 4. Umowy nienazwane istota wyodrębnienia w teorii i w praktyce; cechy, przesłanki i rodzaje Poprzez umowy nienazwane wykorzystywane jest w pełni prawne usankcjonowanie zasady swobody umów 28. Przy założeniu, że zachowania stron umowy mieszczą się w granicach zakreślonych w polskim prawie przez art KC, treść umowy nieznanej Kodeksowi cywilnemu albo innej ustawie może być przez przyszłe strony formułowana według ich życzenia (contractus innominatus). Źródłem tworzenia nowych, nieznanych wcześniej stosunków prawnych jest praktyka gospodarcza i społeczna. Dopiero po dłuższym czasie stosowania danych rozwiązań w praktyce przychodzi czas na rozważenie ich ustawowej regulacji, jeśli w ogóle taka regulacja miałaby nastąpić albo jeśli w danym systemie prawnym uznaje się za potrzebne regulowanie umów tekstem ustaw 29. W tym przypadku dobrze sprawdza się w praktyce system angloamerykański, z założenia nieregulujący ustawowo znakomitej większości umów. Może właśnie dlatego na gruncie życia gospodarczego USA wyodrębniło się najwięcej takich nowych rodzajów umów w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, które przeniknęły na terytoria krajów stanowionego prawa i dzisiaj są już nieraz umowami nazwanymi. Znaną karierę tego typu zrobiła umowa leasingu, której nawet anglojęzyczna pisownia (leasing) została zaakceptowana w większości systemów prawnych i to wbrew własnym zasadom językowym 30. Dzisiaj zaś coraz częściej mówi się o potrzebie regulacji kolejnych umów (kończących się często na -ing), jak np. umowa sponsoringu, a zwłaszcza factoringu/ faktoringu, która pewnie szybciej przestałaby być umową nienazwaną, gdyby nie dość zasadnicze różnice w jej rozumieniu w praktyce transkontynentalnej 31. Do każdej nowej regulacji zrodzonej w praktyce należy podchodzić z dużą ostrożnością, może być przecież i tak, że regulację tę odnajdziemy w systemie prawa, a nowy stosunek cywilnoprawny okaże się tylko nowym rodzajem dawno wykształconej umowy W spółce komandytowo-akcyjnej mowa jest oczywiście o statucie tej spółki (art. 126 KSH). 27 Tak już B. Gawlik, Pojęcie umowy, s Por. na tle art. 55 KZ Longchamps de Berier, Zobowiązania, 1999, s A. Brzozowski, w: System PrPryw, t. 5, 2013, s. 489; P. Machnikowski, w: System PrPryw, t. 5, 2013, s Dobrym przykładem jest rozdz. XVII 1 polskiego KC, zatytułowany: Umowa leasingu, co potem skrzętnie powtarzają wszystkie przepisy tego rozdziału; w polskim brzmieniu powinno być raczej: umowa lizingu (lizing). 31 Sytuacja szczególna tej umowy polega na konwencji międzynarodowej o umowie faktoringu międzynarodowego, dotyczącej tej umowy, ogłoszonej w Ottawie w 1988 r. 32 Por. U. Promińska, Czy nadszedł czas na regulację umowy franchisingu, w: Instytucje prawa handlowego w przyszłym kodeksie cywilnym (pod red. T. Mróz, M. Steca), Warszawa Katner 11
ZAGADNIENIE PRAWNE. W sprawie o zapłatę na skutek apelacji powoda od wyroku Sądu Rejonowego z dnia 3 grudnia 2013 r.
Sygn. akt III CZP 61/14 ZAGADNIENIE PRAWNE W sprawie o zapłatę na skutek apelacji powoda od wyroku Sądu Rejonowego z dnia 3 grudnia 2013 r. 1. Czy termin przedawnienia roszczenia o zapłatę czesnego wynikającego
UMOWY NIENAZWANE NA PRZYKŁADZIE FRANCZYZY JAKO INSTRUMENT TWORZENIA NOWYCH WARUNKÓW INWESTYCYJNYCH
UMOWY NIENAZWANE NA PRZYKŁADZIE FRANCZYZY JAKO INSTRUMENT TWORZENIA NOWYCH WARUNKÓW INWESTYCYJNYCH Andrzej CHAJĘCKI, Mieszko BOJAR, Michał CHAJĘCKI Streszczenie: Autorzy polskiego Kodeksu Cywilnego, podobnie