Source: http://docplayer.pl/3698776-Biuletyn-informacyjny.html
Timestamp: 2018-01-20 03:45:11+00:00
Document Index: 64063987

Matched Legal Cases: ['art. 14', 'art. 14', 'art. 4', 'art.41', 'art.25', 'art.68', 'art. 17', 'art. 41', 'art. 23', 'art. 41']

1 3 (153) 2006 ISSN BIULETYN INFORMACYJNY WALCZMY O NASZE ROD! Krajowa Rada Polskiego Związku Działkowców 1
2 SPIS TREŚCI Wstęp I...prawo i Sprawiedliwość. ponownie przeciw ogrodom. działkowym Gazeta Prawna, z dnia 3 stycznia 2006 r Ogródki działkowe. Projekt ustawy w styczniu w sejmie Ogródki działkowe: Jak PiS zmieni sposób użytkowania działek Z odsieczą na działki Fakt, z dnia 4 stycznia 2006 r Koniec mafii działkowej Życie Warszawy, z dnia 4 stycznia 2006 r PiS porządkuje ogródki Prezes PZD do Redaktora Naczelnego dziennika Gazeta prawna Prezes PZD do Redaktora Naczelnego dziennika Fakt Prezes PZD do Redaktora Naczelnego dziennika Życie Warszawy Reakcja działkowców Dziennik Gazeta Prawna Dziennik Fakt Dziennik Życie Warszawy Gazeta Pomorska Nowy Dzień Tygodnik Polityka W sprawie propozycji Prawa i Sprawiedliwości II. XIX Zebranie Krajowej. Rady PZD Informacja Referat Prezesa Związku Wystąpienia w dyskusji Dokumenty przyjęte przez Krajową Radę Stanowisko Krajowej Rady, Krajowej Komisji Rewizyjnej i Krajowej Komisji Rozjemczej Polskiego Związku Działkowców oraz przedstawicieli z rodzinnych ogrodów działkowych Stanowisko Krajowej Rady, Krajowej Komisji Rewizyjnej i Krajowej Komisji Rozjemczej Polskiego Związku Działkowców oraz przedstawicieli z rodzinnych ogrodów działkowych Uchwała Nr 1/XIX/2006 Krajowej Rady Polskiego Związku Działkowców Uchwała Nr 2 /XIX/ 2006 Krajowej Rady Polskiego Związku Działkowców Uchwała Nr 3/XIX/2006 Krajowej Rady Polskiego Związku Dzialkowców III. XVIII Zebranie KR PZD C.d Wystąpienia IV. Uchwały Prezydium. Krajowej Rady Uchwała Nr 5/2006 Prezydium Krajowej Rady Polskiego Związku Działkowców w sprawie realizacji zapisów art. 14 ust.1 i 2 ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych Załączniki do uchwały nr 5/ Wytyczne Wzór wypisu z Rejestru Uchwała Nr 6/2006 Prezydium Krajowej Rady Polskiego Zwiazku Działkowców w sprawie pełnomocnictwa szczególnego służącego do realizacji art. 14 ust. 2 ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych Załączniki do uchwały Nr 6/ Pełnomocnictwo Szczególne Uchwała Nr 7/2006 Prezydium Krajowe Rady Polskiego Zwiazku Działkowców w sprawie ustalenia podstawowych zapisów, jakie powinna uwzględniać treść umowy notarialnej zawieranej pomiędzy Polskim Związkiem Działkowców, którego grunt jest w użytkowaniu wieczystym lub stanowi jego własność, a członkiem Związku Załączniki do uchwały Nr 6/ Akt notarialny Uchwała Nr 8/2006 Prezydium Krajowej Rady Polskiego Związku Działkowców w sprawie wysokości oprocentowania w roku 2006 pożyczek udzielanych z Funduszu Samopomocowego PZD na inwestycje i remonty w rodzinnych ogrodach działkowych V...W sprawie uchwały. gminy Michałowice c.d Konfliktowa Gmina Michałowice Listy VI...W sprawie warszawskich. ROD Wprowadzenie Komunikat Mazowieckiego Okręgowego Zarządu PZD VII. roszczenia do gruntów VIII...W jaki sposób Prawo. i Sprawiedliwość wyobraża. sobie uwłaszczenie. na działkach po zlikwidowaniu Polskiego Związku. Działkowców ix...pzd.w.zmaganiach. z propozycjami PiS,. czyli od POD do ROD X. Z życia ROD Podsumowanie kampanii sprawozdawczej w ROD Relaks w Oleśnie Okręg opolski List Prezesa OZ PZD w Gdańsku do Burmistrza miasta Chojnice Podziękowania ROD Elana w Toruniu Gazeta Łomiankowska Xi. Porady prawne Zameldowanie na terenie ROD Xii. Z kart historii ROD Dziesięć lat pracy Okręgowego Związku Towarzystw Ogrodów Działkowych i Osiedli Województwa Śląskiego XIII...W sprawie Umowy stabilizacyjnej LPR, PiS oraz Samoobrony RP z dnia 2 lutego 2006 r Stanowisko Krajowej Rady Polskiego Związku Działkowców z dnia 10 lutego 2006 r Apel Zarządu Rodzinnego Ogrodu Działkowego im. XX lecia PRL w Słupsku do Sygnatariuszy Paktu Stabilizacyjnego
3 Do wszystkich członków PZD Drodzy Działkowcy! Uchwalenie przez Sejm w lipcu ubiegłego roku ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych prawie cała społeczność naszych ogrodów odebrała jako wielki sukces działkowców i Związku. Akt ten, opracowany przy współpracy organizacji zrzeszającej użytkowników działek i poparty gremialnie przez ich środowisko, miał w zamyśle jego autorów stanowić podstawę dla dalszego rozwoju polskich ogrodów działkowych. Był również odpowiedzią na propozycje zgłaszane przez nieprzychylne działkowcom i ich organizacji środowiska polityczne, które zostały powszechnie zanegowane w ogrodach. Wydawać by się mogło, że wejście w życie nowej ustawy ustabilizuje sytuację i pozwoli nam na spokojne korzystanie z dobrodziejstw ogrodów i ich dalszy rozwój. Niestety, początek roku przyniósł informacje prasowe, że politycy PiS powrócili do idei odrzuconych przez społeczność ogrodową i Sejm. Z szeroko komentowanych w mediach wypowiedzi czołowych przedstawicieli tej Partii wynika, że chcą oni ponownie złożyć w Parlamencie projekt ustawy dotyczącej naszych działek. Generalnie są to te same pomysły, co poprzednio. Jednak teraz zdecydowanie częściej pojawiają się sygnały, iż rację miał Związek, gdy przestrzegał działkowców, że pomimo chwytliwego hasła o uwłaszczeniu, dla zdecydowanej większości z nas forsowane rozwiązania oznaczałyby konieczność rezygnacji z działek bez prawa do jakiejkolwiek rekompensaty. Coraz wyraźniej politycy PiS akcentują bowiem, że nie wszystkie ogrody zostałyby objęte możliwością wykupu. Decydowałyby o tym gminy. Co to oznacza nie trzeba chyba tłumaczyć. Ok. 90% ogrodów położonych jest w miastach. Ich władze nie ukrywają, że nie są zainteresowane pozbywaniem się, na warunkach preferencyjnych dla działkowców, terenów, na których sprzedaży mogą zarobić. Tak więc jedynie nieliczni działkowcy mieliby prawo ubiegać się o własność. Dla zdecydowanej większości wejście w życie rozwiązań proponowanych przez PiS oznaczałoby tymczasem, że ich działki nie będą już objęte gwarancjami z dzisiejszej ustawy, chroniącej ogrody przed likwidacją, a w jej przypadku zapewniającej prawo do odszkodowań i działki w odtwarzanych ogrodach. Jakby tego było mało, w miejsce dotychczasowego zwolnienia z podatków i opłat za użytkowanie działki, działkowcy mieliby płacić podatki od nieruchomości i rolny, a także czynsz dzierżawny, w wysokości ustalanej praktycznie dowolnie przez gminę. Tak więc nawet, jeżeli ogród nie zostałby zlikwidowany, to działka, zamiast nieodpłatnego świadczenia socjalnego, stałaby się luksusowym hobby, na którego uprawianie stać będzie tylko nielicznych. Drodzy Działkowcy! W tej sytuacji Związek nie mógł pozostać bierny. Na specjalnym posiedzeniu Krajowej Rady PZD z udziałem Krajowych Komisji Rozjemczej oraz Rewizyjnej a także prezesów niektórych ogrodów, przyjęte zostało oficjalne stanowisko w tej sprawie. Uznaliśmy również, że koniecznym jest poinformowanie wszystkich działkowców o aktualnej sytuacji i ewentualnych następstwach, jakie mogą wyniknąć dla nich z inicjatywy PiS. Dlatego też zachęcamy wszystkich do zapoznania się z materiałami publikowanymi w tej sprawie w Biuletynie Informacyjnym PZD nr 3/2006, dostępnym w zarządach Państwa ogrodów oraz na stronie internetowej Omówione tam zostały propozycje PiS. Liczymy, że skonfrontujecie je z zapisami ustawy rodzinnych ogrodach działkowych, której teksty dostarczono niedawno do ogrodów. Oceńcie Państwo, jakie są rzeczywiste cele oraz skutki inicjatywy PiS i wesprzyjcie starania Związku w obronie istnienia ogrodów. Krajowa Rada PZD Krajowa Komisja Rozjemcza PZD Krajowa Komisja Rewizyjna PZD Warszawa, dnia 27 stycznia 2006 r.
4 I. Prawo i Sprawiedliwość ponownie przeciw ogrodom działkowym 1. Gazeta Prawna, z dnia 3 stycznia 2006 r. Ogródki działkowe. Projekt ustawy w styczniu w sejmie Działkowcy dostaną ogródki na własność Wystąpienie z Polskiego Związku Działkowców da prawo do wydzierżawienia ogródka za niewielkie pieniądze lub wykupienia go za zł dowiedziała się Gazeta Prawna. To założenia nowej ustawy o ogrodach działkowych, przygotowanej przez Prawo i Sprawiedliwość. Stan posiadania Polskiego Związku Działkowców ha Liczba zrzeszonych działkowców 5184 ha Liczba ogrodów działkowych ha Zajmowane grunty Prawo i Sprawiedliwość jeszcze raz chce uderzyć w państwo w państwie, jakim dla partii Jarosława Kaczyńskiego jest wspierany przez lewicę Polski Związek Działkowców. Tym razem nie mówi jednak wprost o likwidacji struktur liczącej ponad milion członków organizacji, lecz o usamodzielnianiu wchodzących w jej skład ogrodów. Chodzi raczej o umożliwienie podejmowania decyzji przez poszczególne wspólnoty działkowców. Chcemy zaproponować takie rozwiązania, które by usamodzielniły poszczególne ogrody działkowe, ale bez rewolucji mówi poseł PiS Marek Kuchciński. Potwierdza, że jego partia wycofuje się z kontrowersyjnego pomysłu powszechnego uwłaszczenia, które przewidywał projekt ustawy o przekształceniu prawa użytkowania działek w pracowniczych ogrodach działkowych w prawo własności. Zawarte w nim pomysły likwidacji PZD i wykupywania ogródków za 5 proc. ich wartości zmobilizowały zrzeszonych w związku działkowców. W efekcie tuż przed wyborami posłowie lewicy uchwalili kontrowersyjną ustawę o rodzinnych ogrodach działkowych, która obciąża podatników wielomilionowymi odszkodowaniami w przypadku likwidacji działek, a na samorządy nakłada obowiązki wyposażania w infrastrukturę zrzeszonych w PZD ogrodów. Magdalena Wojtuch Ogródki działkowe: Jak PiS zmieni sposób użytkowania działek Nie będzie powszechnego uwłaszczenia Wykupywanie działek za zł, autonomia ogrodów zamiast powszechnego uwłaszczenia działkowców, zniesienie przywilejów finansowych PZD, zagwarantowanie gminom i Skarbowi Państwa wpływów z dzierżawy gruntów to pomysły PiS na nową ustawę o ogródkach działkowych. Rozbicie Polskiego Związku Działkowców poprzez przekazywanie na własność gruntów niezależnym ogrodom, które wydzielą się z tej organizacji to założenie przygotowywanego przez Prawo i Sprawiedliwość projektu. Ugrupowaniu braci Kaczyńskich już raz udało się zmobilizować działkowców do obrony swych interesów. W odpowiedzi na PiS owski projekt przewidujący uwłaszczenie ogródków i wykup działek przez emerytów tylko za 5 proc. ich wartości, Polski Związek Działkowców wezwał swoich członków do obrony zagrożonych likwidacją upraw i poprzez posłów SLD UP i SDPL złożył w Sejmie poprzedniej kadencji własny projekt wraz z podpisami 230 tys. obywateli. Zamienił się on w obowiązującą od sierpnia 2005 roku ustawę o rodzinnych ogrodach działkowych, która kosztem samorządów jeszcze bardziej umocniła monopol PZD na prowadzenie ogrodów, zapewniła istniejącemu od 1981 roku związkowi ochronę prawną i kolejne przywileje podatkowe i praktycznie zablokowała likwidację należących do PZD ogrodów, nakładając obowiązek wypłacania odszkodowań na rzecz związku. Zdajemy sobie sprawę, że rozwiązania zaproponowane przez PiS, jak i SLD wzbudziły ogromne kontrowersje komentuje Tomasz Markowski, poseł PiS, który firmował poprzedni projekt przewidujący powszechny wykup działek nawet z 95-proc. bonifikatą. W pracach nad obecną ustawą będzie się liczyło przede wszystkim 2
5 zdanie działkowców, którzy założyli niezależne stowarzyszenia dodaje. Prezes Ogólnopolskiego Towarzystwa Ogrodów Działkowych, zrzeszającego obecnie ok użytkowników ogródków, przyznaje, że doradza posłom. Największym błędem było forsowanie powszechnego uwłaszczenia. Trzeba stworzyć rozwiązania, które umożliwią tworzenie się niezależnych wspólnot działkowców. Nasze propozycje przewidują, że osoby zainteresowane nabyciem na własność działki za zł będą mogły wykupić ją na własność, a pozostali, których na to nie stać dzierżawić. Wszyscy będą chronieni prawem w ramach jednego niezależnego ogrodu mówi Jan Świątek, prezes OTOD. Obecnie obowiązujące przepisy nie pozwalają działkowcom z PZD wykupywać ogrodów, więc nabycie gruntu byłoby możliwe tylko po wydzieleniu się ogrodu ze struktury związku. Według J. Świątka zaproponowana cena jest realna, bo tyle kosztuje wydzielenie gruntów, które i tak zaliczane są do najniższych klas pod względem jakości. Jego zdaniem w ustawie powinny się też znaleźć przepisy, które gwarantują gminom i Skarbowi Państwa dochody z dzierżawy działek, z których PZD jest zwolniony. Samorządy powinny mieć możliwość decydowania o funkcjonowaniu ogrodów na swoim terenie zapewniają projektodawcy. Jednak tak naprawdę poparcie gmin dla projektu zależy od kształtu przepisów o ochronie działek, które znajdą się w ustawie. Kim są polscy działkowcy Emeryci i renciści Pracujący na stanowiskach robotniczych Pracownicy umysłowi Bezrobotni Pozostałe grupy zawodowe 46,9% 24,0% 18,4% 5,0% 5,1% Magdalena Wojtuch Opinia Eugeniusz Kondracki, prezes PZD Obowiązująca ustawa gwarantuje dużo praw dla działkowców: mogą użytkować działki nie płacąc za grunt, są zwolnieni od podatku, mają działki w zorganizowanej społeczności obiekcie. Wyjąć działki z pod parasola ustawy o ROD to pozbawienie ochrony i zgoda na likwidację. Jeśli natomiast ustawodawcy zapewnili by nowym ogrodom taką ochronę i ułatwienia finansowe jak ma PZD, to mówilibyśmy o czystej polityce. Ponieważ ogrody w Polsce już mają zapewniona ochronę w ramach i związku i ustawy, powstaje pytanie czemu to ma służyć. Argument za zniesieniem monopolu PZD to gruba przesada, bo to ta organizacja stworzyła działki. Z odsieczą na działki Czy znajdzie się dziś ktoś, kto nie chciałby wykupić działki w centrum Krakowa, Poznania, Warszawy z lokalizacją tuż przy metrze, za 5 proc. jej wartości. Aż trudno uwierzyć, że ta propozycja PiS u rodem z poprzedniej kadencji, a ideologicznie nawet z poprzedniej epoki wywołała protesty miliona polskich działkowców zrzeszonych w PZD. Kto w tym kraju potrafił przekonać kilkaset tysięcy uprawiających grządki, że kawałek ogródka za bezcen to dla nich zły biznes? Prezes Polskiego Związku Działkowców jest dumny z faktu, że on i jego organizacja. Za tą dumą kryje się jednak monopolistyczny interes jednego podmiotu, którego zarząd dba tylko o to, by nie pozbawić jej przywilejów i ulg, za które płacą wszyscy podatnicy. Wystarczyło, że krzyknął, że zabierają działki emerytom, rencistom i bezrobotnym, by parlament ruszył z odsieczą. Czy teraz ci sami emeryci, renciści i bezrobotni okażą niewdzięczność i przyłączą się do garstki rebeliantów, która chce znieść państwo w państwie prezesa Kondrackiego i stworzyć współpracujące z samorządem lokalne wspólnoty? Wiele będzie zależało od samego samorządu, który ma wiele do zyskania. Pojawia się wreszcie szansa, by odblokować tereny pod inwestycje i nowe mieszkania i uwolnić się od pańszczyzny na rzecz PZD. Działki są oczkiem w głowie najbiedniejszych mieszkańców i tylko ustawowe gwarancje utrzymania możliwości pielenia grządek, ukwiecania rabatów i odnawiania altanek będą w tym sporze argumentem. O istnieniu ogródków muszą decydować gminy i ich mieszkańcy, a nie prezes w stolicy. Magdalena Wojtuch
6 2. Fakt, z dnia 4 stycznia 2006 r. Koniec mafii działkowej Marzysz o własnej działce? Będziesz ją miał! Polski Związek Działkowców będzie zlikwidowany, a ty tylko zapłacisz za jej wykup około 500 zł tak zapisano w projekcie ustawy o ogródkach działkowych, nad którymi pracuje PiS. Gdyby ustawa weszła w życie, pewne jest jedno: związek działkowców przestanie istnieć!-to monopolista. Jeżeli działkowiec nie zapisze się do związku, nie dostanie ogródka. I płaci składki na kierownico mówi Jan Świątek, doradca PiS przy tej ustawie. Ludzie będą mogli wykupić działki, by stać się ich właścicielami. Ale choć cena to 5 proc. wartości (co najmniej 500 zł) nie każdego będzie stać. W miastach grunty są nawet po 4 tyś. zł za mkw. Działka o powierzchni 300 m 2. może mieć cenę 1,2 mln zł, a 5 proc. z tego to aż 60 tys. zł! Ale teraz będziesz mógł sprzedać ziemię i zarobić na tym. Jeśli chcesz działkę uprawiać, będziesz mógł ją dzierżawić od gminy. Trzeba jednak pamiętać, że na razie to tylko projekt. Tomasz Markowski (38l.) PiS. To prywatna sprawa Każdy działkowicz powinien mieć możliwość wykupienia swego ogródka. Po to tworzymy te ustawę Romuald Nocuń (66 lat) ma działkę w Krakowie Rewelacja Mam działkę od 22 lat i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Nie mam innego, lepszego hobby. Teraz wreszcie będzie moja. JSU, KK, KP, JP Poniżej publikujemy listy skierowane do Redaktora Naczelnego dziennika Fakt przez Pana Romualda Nocunia, którego zdjęcie i wypowiedź wykorzystano w artykule. Pan Grzegorz Jankowski Redakcja Fakt dot. Wydania z dnia 4 stycznia 2006r. Wyd. 2 PL Fakt gazeta codzienna nr 3 Kraków str. 5 Koniec mafii działkowej Panie Redaktorze jako osoba najbardziej zainteresowana negatywną ilustracją prasową z umieszczeniem mej osoby w tym fotomontażu utworzonej kompozycji uprzejmie informuję że: mafia jest określeniem stowarzyszenia elementów przestępczych posługujących się rozbojem i szantażem dbającym o własny i nteres i nieprzebierających w środkach w realizowaniu własnych zamierzeń do tego kreślenia na pewno nie należy -POLSKI ZWIĄZEK DZIAŁKOWCÓW. Panie Redaktorze proszę przyjąć do wiadomości że ja również nie należę do żadnej grupy przestępczej. Umieszczenie mej osoby w tym fotomontażu i utożsamianie Związku z mafią jest po prostu zniesławieniem. W związku z powyższym wnoszę o sprostowanie i przeprosiny w Pana gazecie, abym nie zwracał się do Związku o wystąpienie z powództwem cywilnym. Dla Pana wiadomości Polski Związek Działkowców jest organizacją społeczną, którego ogrody działkowe RODZINNE są urządzeniami użyteczności publicznej i o jego roli i ochronie jaką Związek otacza działkowiczów i czym jest On i jego struktury dla każdego działkowicza mówiłem redaktorowi, który przeprowadzał wywiad. Wyjęcie z kontekstu całej wypowiedzi kilku słów Teraz wreszcie będzie moja jest brudną reklamą Waszego pisma, bo działkę, którą użytkuję mam przyznaną na 99 lat. Przywołanie w treści artykułu marzeń Pana Tomasza Markowskiego czy też doradcy PiS Pana Jana Świątek o likwidacji Związku może świadczyć jedynie o poziomie ich wiedzy o funkcjonowaniu stowarzyszeń realizujących ważną rolę społeczną gdzie ogrody rodzinne posiadają status urządzeń użyteczności publicznej art. 4 ustawy z dnia 8 lipca 2005 o rodzinnych ogrodach działkowych. Niewątpliwie obaj Panowie posiadają wiedzę i predyspozycje, jak można zwiększać swoje dobra materialne o czym można bez trudu dowiedzieć się z internetu.
7 Od treści artykułu Koniec mafii działkowej w sposób zdecydowany się odcinam. Szanuję prasę i jej możliwość swobodnej działalności, szkoda tylko że Pana gazeta poza obroną swej wolności nie walczy w równy sposób o rzetelność pisanych tekstów Kraków, 5 styczeń 2006 r. tym bardziej że udzielający wywiadu nie mają możliwości autoryzacji. w załączeniu ksero kompozycji fotomontażu. /-/ Romuald Nocuń Pan Grzegorz Jankowski Redakcja Fakt Dotyczy: artykułu pt. Koniec mafii działkowej z dn r. Panie Redaktorze z ubolewaniem stwierdzam, że piszący w Pana imieniu adwokat Piotr Banasik, o czym dowiedziałem się w dniu r mija się z prawdą. Pan adwokat Piotr Banasik nie może w sposób frywolny dawać wykładnię do art.41 ustawy prawo prasowe. Osobiście jako osoba umieszczona w tle fotomontażu utworzonej kompozycji mam prawo do korzystania z ochrony art.25 i 24 k.c. Pragnę zaznaczyć że dysponuję dwoma świadkami, jak do skrzynki pocztowej przy ul. Królewskiej w Krakowie wkładałem kopertę zaadresowaną do Pana, jako list priorytet z odpowiedzią na artykuł z dnia 4 stycznia 2006 r. Pan mecenas raczy zauważyć, że od dnia publikacji Redakcja nie otrzymała informacji od członków PZD. Włożenie w me usta zwrotu Teraz wreszcie będzie moja jest po prostu nieprawdą i od takiego określenia literackiego w sposób zdecydowany się odcinam. Rozumiem wolność słowa i rolę dozwolonej krytyki, ale stosowanie negatywnej reklamy jako chwytu propagandowego ma też swoje granice wszak to tytuł, a nie sam artykuł jest bodźcem wzrokowym. Publicystyka artykułu, jego treść i forma, jest popularyzacją tanich haseł przewrotnej propagandy. Podanie w tytule Koniec mafii działkowej, które to określenie w naszym kraju kojarzone jest z grupą przestępczą, nie ma nic Kraków, 20 stycznia 2006 r. wspólnego z wykładnią, gdzie monopolistyczny charakter PZD w zakresie dysponowania ogródkami działkowymi, utożsamia się z tytułem artykułu, polecam uwadze art.68 ust.1 pkt.5 ustawy o gospodarce nieruchomościami. Wklejenie mej osoby aktualnego działkowicza do fotomontażu, jako postaci drugoplanowej do treści artykułu jednoznacznie utożsamia Polski Związek Działkowców z tytułem artykułu jako mafią działkową. A póki co, to żaden podmiot prawny czy też fizyczny, nie wykazał że Polski Związek Działkowców jest organizacją mafijną. Inny element to zachęcanie działkowców do wykupienia gruntów na własność wg projektu ustawy PiS, tak się składa że działkowicz nie musi być znawcą praw ekonomii i potrafi sam wyliczyć swoje koszty przy zmianie formy użytkowania działki. Reasumując wnoszę jeszcze raz o sprostowanie treści, jakobym to ja akceptował treść artykułu Koniec mafii działkowej i był zainteresowany wykupem swej działki poprzez stwierdzenie Teraz wreszcie będzie moja oraz o przeprosiny z tego tytułu. Wobec oficjalnej informacji że Redakcja nie otrzymała żadnej informacji od członków Związku niniejszą korespondencję wraz z załącznikiem jakim jest moje pismo z dnia 5 stycznia 2006 r przesyłam za zwrotnym potwierdzeniem odbioru. Z poważaniem /-/ Romuald Nocuń 3. Życie Warszawy, z dnia 4 stycznia 2006 r. PiS porządkuje ogródki Być może działkowicze będą mogli wykupić grunty na własność Posłowie PiS pracują nad ustawą mającą uporządkować bałagan na działkach pracowniczych. Problem w tym, że działkowcy sami nie wiedzą, co dla nich najlepsze. Bałagan w ogródkach działkowych jest okropny. I nie chodzi tylko o ten bałagan fizyczny np. rudery posklecane z byle czego czy złomowiska na działkach ale głównie o zamieszanie w sensie prawno właścicielskim. Formalnie właścicielem gruntów, na którym są ogródki,
8 jest Skarb Państwa oraz samorządy. Praktycznie jednak jedynym ich dysponentem jest Polski Związek Działkowców (organizacja przez PiS nazywana reliktem PRL), który dostał je w wieczystą dzierżawę. Działkowcy zwolnieni są z płacenia podatków i opłaty na rzecz gmin, ale samorządy muszą budować np. drogi dojazdowe do ogródków i rekultywować grunty. PiS chce jakoś wyjść z tej patowej sytuacji. Rok temu już próbował. Zaproponował powszechne uwłaszczenie działkowców. Ale ten pomysł upadł. Teraz PiS powraca do problemu. Obecnie stawia pytanie: pozwolić na wykup działek czy nie? Na sprzedaż Jedną z propozycji jest sprzedaż gruntów dotychczasowym użytkownikom za zł. Tak naprawdę działkowcy nie mają żadnych praw do gruntu. Jeśli Polski Związek Działkowców wykluczy kogoś ze swoich szeregów, nie będzie mieć ogródka, nawet jeśli uprawiał swoją ziemię przez 60 lat przekonuje poseł PiS Tomasz Markowski. Nie prywatyzować Jednym z argumentów przeciwko pomysłowi wykupu działek jest sytuacja w Warszawie. W stolicy działki znajdują się często w bardzo atrakcyjnych punktach, ale szpecą miasto. Władze samorządowe chciałyby więc je zamknąć i zamienić m.in. na grunty inwestycyjne, ale przede wszystkim na ogólnie dostępne tereny zielone. Jeśli jednak działkowicze staną się właścicielami swoich poletek. Warszawie trudniej będzie zrealizować te plany. Sprzedaż działek to swoista prywatyzacja terenów zielonych, które z natury rzeczy są własnością publiczną. Występuje tu więc konflikt między dobrem publicznym a prywatnymi interesami zauważa naczelny architekt miasta Michał Borowski. Pomysł sprzedaży działek popiera tylko część działkowców. Wieczysta dzierżawa, na podstawie której dziś PZD użytkuje ogródki, kiedyś się skończy. Co wtedy z nami będzie? Lepiej mieć prawo własności uważa Wiesław Czaplicki ze Stowarzyszenia Ogrodów Działkowych Region Ostrołęka. Odmienne zdanie ma prezes Polskiego Związku Działkowców Eugeniusz Kondracki. Jeśli sprzedamy działki, upadnie idea rodzinnych ogródków działkowych. A poza tym, nowi właściciele będą mieli wyższe obciążenia finansowe dodaje. Anna Cieślak-Wróblewska 4. Prezes PZD do Redaktora Naczelnego dziennika Gazeta prawna Pan Jarosław Sroka Redaktor Naczelny Dziennika Gazeta Prawna W dniu 3 stycznia br. w Gazecie Prawnej ukazały się następujące materiały Pani Magdaleny Wojtuch: Działkowcy dostaną ogródki na własność, Nie będzie powszechnego uwłaszczenia oraz Z odsieczą na działki. Dotyczą one przygotowywanego przez PiS projektu ustawy odnoszącego się do działkowców i ogrodów działkowych. Pozwoliłem sobie przygotować artykuł stanowiący reakcję na powyższe publikacje. Celem tego artykułu nie jest polemika z materiałami Pani Wojtuch, gdyż oczywistym jest, że przynajmniej od dwóch lat polscy działkowcy i ich Związek jest przeciwny koncepcjom forsowanym przez PiS. Raczej intencją tego artykułu jest przedstawienia społeczeństwu polskiemu podstawowych prawd dotyczących ogrodów działkowych i ewentualnego wpływu propozycji PiS na ich funkcjonowanie. Będę niezmiernie wdzięczny, jeżeli treść załączonego artykułu zostanie opublikowana w jednym z najbliższych numerów Gazety Prawnej. Prezes PZD /-/ Eugeniusz Kondracki 6
9 Kilka prawd o propozycjach PiS wobec działkowców i ogrodów działkowych W dniu 3 stycznia br. w Gazecie Prawnej ukazały się następujące materiały Pani Magdaleny Wojtuch: Działkowcy dostaną ogródki na własność, Nie będzie powszechnego uwłaszczenia oraz Z odsieczą na działki. Dotyczą one przygotowywanego przez PiS projektu ustawy mającego zrewolucjonizować zasady funkcjonowania ogrodów działkowych. Trudno nie odnieść wrażenia, że powyższe materiały są mało obiektywny i uwydatniają poglądy tylko jednej z zainteresowanych stron, jednocześnie traktując wybiórczo opinię działkowców i ich organizacji. A szkoda. Bo to ich właśnie ma dotyczyć przyszły projekt ustawy. Przedstawiony przez Panią Redaktor problem jest więc niezwykle ważki dla interesów miliona polskich rodzin, które w swej znakomitej większości należą na najuboższych warstw naszego społeczeństwa. Liczono zatem na rzetelną informację, a otrzymano stronniczy materiał. Wypadało dołożyć należytej staranności i zachować choćby pozory bezstronności. W ujęciu Pani Wojtuch przedmiotowa sprawa jest bowiem niezwykle prosta. Sprowadza się do tezy, że głównym problemem polskich ogrodów i ich użytkowników jest Polski Związek Działkowców, a najnowsza inicjatywa PiS jest krokiem we właściwym kierunku. Nie jest łatwo ustosunkowywać się do abstrakcyjnego projektu ustawy, którego nikt jeszcze nie widział. Można jednak z dużą dozą prawdopodobieństwa zakładać, że nowa inicjatywa PiS nie odbiegnie zasadniczo od dotychczasowych pomysłów tego ugrupowania dotyczących ogrodów działkowych. Wskazują na to publiczne wypowiedzi posłów PiS, którzy wyciągając z lamusa wyświechtane propozycje, które sami działkowcy dawno już pogrzebali, teraz pompatycznie przedstawiają je jako nowe i cudowne remedia na wszelkie bolączki trapiące polskich użytkowników działek. Nie należy zapominać, że na przestrzeni ostatnich 16 lat takich recept było już wiele. Każda z nich charakteryzowała się pięknymi i nośnymi hasłami rysującymi przyszłość działkowców i ich ogrodów w pastelowych barwach. Ta cudowna perspektywa zawsze miała być na wyciągnięcie ręki. Wystarczyło tylko spełnić podstawowy warunek i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystkie dotychczasowe problemy działkowców miały zniknąć, a ich ogrody natychmiast przemieniłyby się w oazy mlekiem i miodem płynące. I czy proponowano powszechne uwłaszczenie działkowców, czy wyodrębnienie ogrodów z PZD i podporządkowanie ich gminom ten podstawowy warunek zawsze był ten sam. Rozbicie i zlikwidowanie Związku, który przez ostatnie 16 lat skutecznie chronił ogrody działkowe przed rozdrapaniem. Nie należy się łudzić. Wszystkie te piękne słowa i slogany próbują zakryć to, co dla większości działkowców jest już od dawna oczywiste. Że w tym wszystkim nie chodzi o uszczęśliwianie emerytów i rencistów hojnymi prezentami. Tu zawsze chodzi o grunty. I to nie byle jakie. Mówimy bowiem o niezwykle wartościowych gruntach w miastach, na których funkcjonuje obecnie większość ogrodów działkowych w Polsce. Najnowsze działania PiS nie są zatem wyjątkowe. Zmierzają dokładnie w tym samym kierunku. Unicestwienie PZD i szybkie odblokowanie terenów poprzez likwidację ogrodów. I to wszystko pod pozorem oddania działkowcom za bezcen kosztownych i atrakcyjnych gruntów. Cel się zatem nie zmienia. Metody nieco częściej, choć i one zaczynają się powtarzać. Tym razem jak bumerang powraca pomysł dobrowolnego i odpłatnego uwłaszczenia działkowców oraz zmiany zasad zarządzania ogrodów. Czy są to rozsądne koncepcje? Czy przystają do ogrodów działkowych? Przede wszystkim trzeba jasno stwierdzić, że nie wszystkie tereny będą podlegały uwłaszczeniu. Jak wynika z planów zagospodarowania przestrzennego, większość terenów ROD nie będzie zaproponowana działkowcom do wykupu, gdyż gminy mają już inne przeznaczenie dla tych gruntów, głównie komercyjne. Przykładowo, w Warszawie i innych większych miastach (Gdańsk, Wrocław, Łódź, Poznań, Kraków itp.) nie ma szans na to, aby na tamtejszych terenach ROD działkowcy mogli się uwłaszczyć, nawet za pełną odpłatnością. Potwierdzają to badania przeprowadzone przez PZD, dotychczasowe doświadczenia, działania władz lokalnych oraz zapowiedzi w mediach. Ponadto wysuwane propozycje wymownie pomijają ogromny problem ogrodów zagrożonych roszczeniami i zabezpieczenia sytuacji prawnej działkowców z tych ROD. Nie ma wątpliwości, że osoby te również będą wyłączone z możliwości wykupu swoich działek. Równocześnie znakomitą większość osób po prostu nie będzie stać na taki wykup, jeśli uwzględni się ich położenie majątkowe. W tej sytuacji pozostanie im tylko dzierżawa własnych działek w zamian za opłatę czynszu na rzecz gminy. Rzecz jasna, każdy działkowiec będzie także zobowiązany płacić podatki za swoją działkę i altanę, z których obecnie są zwolnieni. Jest zatem oczywiste, że szumnie prezentowane koncepcje skierowane są do ludzi bogatych i zupełnie marginalizują najuboższą część naszego społeczeństwa, czyli zdecydowaną większość polskich działkowców. W tej sytuacji dzieli się użytkowników działek na lepszych (właścicieli) i gorszych (dzierżawców). W takim układzie ogród przestaje pełnić swoje podstawowe funkcje jako jednostka organizacyjna. Można będzie taki teren rozmaicie nazywać, ale faktem pozostaje, że to już nie będzie ogród działkowy. Będzie to nic innego jak zlepek działek o różnej sytuacji prawnej, gdzie istnieć będzie kilka grup użytkowników o odmiennych celach i interesach. Trudno w takiej sytuacji mówić o racjonalnym i sprawnym zarządzaniem takim terenem. 7
10 Pomimo fatalnych dla działkowców i ogrodów konsekwencji wprowadzenia takich pomysłów w życie, ich forsowanie staje się zrozumiałe nie tylko w aspekcie dalekosiężnych celów PiS odnośnie gruntów zajętych przez ogrody działkowe, ale również w świetle konsultantów, którzy doradzają tej partii w przedmiotowej sprawie. Są to przeważnie ludzie tworzący naprędce tzw. stowarzyszenia ogrodów działkowych, których jedynym celem jest przejmowanie istniejących rodzinnych ogrodów działkowych i zaprowadzanie tam swoich porządków. Częstokroć organizacje te tworzone są przez niewielkie grupki osób, które weszły w konflikt z regulaminem, statutem, z przepisami finansowymi, a także władzami ogrodowymi. Praktyka wskazuje, że ludzie ci po wyczerpaniu całej drogi odwoławczej w Związku, po wykorzystaniu możliwości sądowych, na których to drogach nie znaleźli potwierdzenia swoich racji, dochodzą do przekonania, że Związek nie jest im już potrzebny, gdyż stoi na drodze ich własnych partykularnych interesów. Dlatego też decydują się wspólnie tworzyć nowe struktury, które zwykle uzurpują sobie wyłączne prawo do sprawowania władzy w funkcjonujących ogrodach działkowych. Tego typu bezprawne działania często odbywają się przy niewiedzy samych działkowców, którzy po uzyskaniu informacji o prawdziwym stanie rzeczy nierzadko zobowiązują pełnoprawne władze ogrodowe do bezwzględnego pociągnięcia do odpowiedzialności inicjatorów wspomnianych działań. Nie mając więc poparcia wśród samych działkowców, twórcy tychże stowarzyszeń zwracają się zazwyczaj o pomoc do polityków tych ugrupowań, które od przeszło 16 lat zwalczają ogrody działkowe i PZD, licząc na potrzebne wsparcie w przeprowadzeniu swoich zamierzeń. Rzecz jasna, przedstawiają się przy tym jako reprezentanci wszystkich działkowców. Posuwają się nawet tak daleko, że deklarują w imieniu działkowców gotowość płacenia podatków od działek i ogrodów oraz wyrzeczenia się innych ustawowych przywilejów. I to wszystko robią dla dobra ruchu ogrodnictwa działkowego. W tym kontekście łatwo już zrozumieć, czemu obecne propozycje PiS przybrały akurat kierunek polegający na wyodrębnieniu ogrodów z PZD i podporządkowaniu ich podobnym stowarzyszeniom. Przedstawiciele tych organizacji łudzą, że tylko taka operacja umożliwi działkowcom odpłatne nabycie działek. Nie tłumaczą jednak, czemu akurat oddanie im absolutnej władzy w ogrodach ma być warunkiem uwłaszczenia. Rodzą się więc poważne wątpliwości co do intencji tych osób. Rodzą się też pytania. Czy to będą samodzielne i samorządne organizacje zdolne prowadzić ogród i właściwie reprezentować działkowców? Nie jest to wcale takie pewne w świetle wypowiedzi prezesa Ogólnopolskiego Towarzystwa Ogrodów Działkowych, który uważa, że trzeba ściągać od działkowców czynsze i podatki. Powstaje więc kolejne pytanie. Czyich interesów takie stowarzyszenia będą bronić działkowców czy gmin? Co więcej, nasuwa się problemem reprezentatywności tej organizacji. PiS rzekomo konsultuje tak ważny dla polskich działkowców projekt ustawy z jak to określiła Pani Wojtuch garstką, lekceważąc przy tym zdanie i interesy prawie miliona rodzin korzystających z działek w polskich ogrodach działkowych. Nikt w końcu nie prosił o opinię tych działkowców. Bo po co? Przecież sama nazwa towarzystwa sugeruje, że zrzesza ona użytkowników działek z całej Polski. Ale czy wszystkich? A może chociaż większość? Nic podobnego. Według optymistycznych szacunków organizacja ta zrzesza ok działkowców. Nie zadano sobie więc trudu zasięgnięcia zdania samych zainteresowanych. A szkoda. Bo przecież nie powinno to być obojętne dla tak licznej rzeszy polskich obywateli. W ten sposób autorzy projektu ustawy obrażają nie tylko milionową rzeszę działkowców, ale obrażają 100 tys. ludzi uczciwie i z oddaniem prowadzących społecznie ROD. Pomysłodawcy najwyraźniej nie dostrzegli żadnych śladów działalności PZD, ani na poziomie 5200 ogrodów, ani na poziomie okręgów, ani na poziomie Krajowej Rady. A żeby mieć pogląd na temat oceny koncepcji PiS wystarczyłoby zapoznać się z apelami, stanowiskami i protestami walnych zebrań, zarządów POD, działkowców oraz parlamentarzystów, które zostały zamieszczone w Biuletynach Informacyjnych wydanych przez PZD. Działkowcy jednoznacznie wypowiedzieli się przeciw tym koncepcjom. Czy zatem tysiące wystąpień podpisanych przez setki tysięcy ludzi reprezentujących milion rodzin w Polsce dla PiS i jego parlamentarzystów nic już nie znaczą? W rzeczywistości dotychczasowa cyniczna strategia PiS nie powiodła się. Szerząc za pośrednictwem krajowych mediów nośne hasła zapewne myślano, że uda się omamić i zwabić polskich działkowców reprezentujących najuboższe warstwy naszego społeczeństwa. Przeliczono się. Najwyraźniej nie doceniono tych najuboższych, którzy potrafili dostrzec prawdziwe intencje leżące pod złotymi sloganami i obietnicami przysłowiowych gruszek na wierzbie. Szybko przejrzeli te propozycje, przewidując konsekwencje ich wprowadzenia w życie. I wbrew temu co napisała Pani Wojtuch, prezes PZD nie musiał wcale przekonywać działkowców, że propozycje PiS są dla nich niekorzystne. Oni sami to dostrzegli. Doświadczenie ostatnich 16 lat nauczyło bowiem społeczność działkową do wyjątkowo ostrożnego podchodzenia wobec wszystkich pozornie pięknych pomysłów mających ich uszczęśliwić. Nie doceniono również zapału i inicjatywy społeczności działkowej, która w obliczu tak groźnych propozycji potrafiła się zmobilizować i przygotować własny projekt ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych, który w odróżnieniu od koncepcji PiS uwzględniał realia oraz interesy działkowców i ich ogrodów. To dlatego ponad 8
11 235 tys. działkowców złożyło swój podpis pod projektem, nie mówiąc o tysiącach stanowiskach i uchwałach podejmowanych w ogrodach wyrażających poparcie dla tego dokumentu. Z tego względu projekt został przyjęty przez Parlament i stał się z dniem 21 września ub. roku obowiązującym prawem. Z korzyścią dla działkowców i ogrodów. Zawarte w tej ustawie zapisy są optymalne i należycie chronią ich prawa. Wystarczy chociażby wspomnieć o nadaniu działkowcom konkretnego prawa cywilnego do działki, które może być ujawnione w księdze wieczystej, a także przyznaniu im własności wszelkich naniesień znajdujących się na działce, co stanowi istotny wyjątek prawny. Trzeba tu powiedzieć o zapewnionej ochronie sądowej w/w praw. Nie sposób pominąć procedur związanych z likwidacją ogrodów, dzięki którym konieczna jest m.in. wypłata pełnego odszkodowania na rzecz PZD i działkowców za nasadzenia i urządzenia znajdujące się na ich działkach, a stanowiące ich mienie. Należy podkreślić nowe rozwiązanie chroniące ogrody i ich użytkowników przed skutkami roszczeń do gruntów, wykluczające odpowiedzialności PZD i jego członków za cudze błędy z przeszłości. Niemniej ważnym elementem ustawy jest także zachowanie zwolnienia PZD z podatków i opłat administracyjnych i skarbowych z tytułu prowadzonej działalności statutowej, a jego członków z tytułu użytkowania działek. Utrzymano również status rodzinnych ogrodów działkowych jako urządzeń użyteczności publicznej, które zaspokajają podstawowe potrzeby socjalne społeczności lokalnych, a także związane z tym statusem obowiązki gmin w zakresie zapewnienia ogrodom niezbędnej infrastruktury. Powyższe regulacje prawne gwarantują zatem działkowcom konieczne warunki do właściwego użytkowania działek. Ustawa nie wszystkim się jednak podoba. Zanim została uchwalona była już obiektem bezpardonowych ataków. Podnoszono rozmaite zarzuty wobec jej zapisów. Żaden nie wytrzymuje próby krytyki. Również i te przytoczone w omawianych materiałach Pani Wojtuch. Pisze bowiem, że ustawa uniemożliwiła likwidację ogrodów i zablokowała tereny pod inwestycje, co jest nieprawdą. Możliwość likwidacji cały czas istnieje, ale na cywilizowanych warunkach. Pani Redaktor chyba się nie spodziewa, że likwidacja ogrodów ma być przeprowadzana na dzikich zasadach rodem z epoki stalinizmu. Przecież logicznym jest, że osoba tracąca swoje mienie musi uzyskać słuszną rekompensatę. Gwarantuje to nareszcie Konstytucja. Prawda jest taka, że kwesta likwidacji ogrodów jest sprawą skomplikowaną i drażliwą. Mamy tu bowiem często do czynienia z konfliktem interesów kilku stron. W takich sytuacjach trzeba szukać rozwiązań kompromisowych. Wydaje się, że ustawa o ROD zawiera takie rozwiązanie w art. 17 ust. 3. Z przepisu tego jasno wynika możliwość likwidacji ogrodu na cele publiczne bez zgody PZD, lecz na zasadach analogicznych do przymusowego wywłaszczenia. Nowa ustawa daje więc gminom gwarancję przeprowadzenia inwestycji publicznych pomimo sprzeciwu PZD. Natomiast co do pozostałych inwestycji ustawa wymaga zgody Związku, czyli samych działkowców. Sami zainteresowani muszą w takiej sytuacji mieć możliwość decydowania nie tylko o swoim losie, ale i dorobku. Tymczasem Autorka twierdzi, że o istnieniu ogródków muszą decydować gminy i ich mieszkańcy. A działkowcy? Przecież to oni ponoszą główne konsekwencje likwidacji. Czyżby mieli być uzależnieni od woli innych? Brakuje więc zasadnych argumentów na poparcie zarzutów wobec ustawy o ROD i PZD. A jak się nie posiada argumentów ad rem, to stosuje się argumenty ad personam. Sposób ten od dawna jest wykorzystywany przez PiS i innych przeciwników ogrodów działkowych. Nie można się było jednak spodziewać tak nieeleganckiej metody argumentacji po Pani Wojtuch będącej dziennikarką tak poważnego tytułu jakim niewątpliwie jest GP. Jest to co najmniej dziwne i godne ubolewania. W swoim komentarzu powiela bowiem wyświechtane i bezzasadne insynuacji od 16 lat rzucane przez przeciwników ogrodnictwa działkowego w celu zdyskredytowania organizacji skutecznie broniącej działkowców i ich ogrody. Stosowanie haseł typu Państwo w Państwie jest najlepszym tego dowodem. Autorka w żaden sposób nie precyzuje, co rozumie przez to hasło. Czyżby odnosiło się ono do samodzielności i samorządności niezależnej organizacji społecznej skupiającej prawie mln polskich rodzin? Czyżby Pani Wojtuch i PiS nie tolerowali żadnych objawów samorządności obywatelskiej? Czyżby solą w ich oku była prężna organizacja społeczna częstokroć wyręczająca władze publiczne w podejmowaniu inicjatyw i działań na rzecz najbardziej potrzebujących? Bo dzięki tej samodzielności i samorządności możliwe jest prowadzenie klubów seniora i kół specjalistycznych w domach działkowca, działalność socjalno edukacyjna w porozumieniu ze szkołami, współpraca z domami dziecka, małe formy wczasów dla seniorów i dla dzieci, przekazywanie nadwyżek plonów, a także pomoc rzeczowa i finansowa kierowana przede wszystkim do najuboższych. Czy w tym kontekście słowa Pani Wojtuch o dbaniu przez PZD tylko o to, by nie pozbawić się przywilejów i ulg, za które płacą wszyscy podatnicy nie są krzywdzące, żeby nie powiedzieć kłamliwe. Autorka nie zadała sobie najmniejszego trudu, aby zapoznać się z działalnością PZD i jego władz. Ale przecież nie o to chodziło. Takie dociekania prowadziłyby bowiem do wniosków całkowicie przeczących tezie, którą najwyraźniej założyła sobie a priori że PZD to organizacja żerująca na swoich członkach i trzeba ją zatem rozbić i zlikwidować. Popiera to zarzutem o rzekomych przywilejach finansowych PZD. Jakich? Czy chodzi o to, że działkowcy i ich
12 Związek są zwolnieni z podatków od publicznych gruntów, które są terenami zielonymi założonymi i utrzymywanymi jedynie kosztem i pracą tych działkowców i ich organizacji? Czy może chodzi o składkę członkowską, którą Pani Redaktor nazywa pańszczyzną wynoszącą obecnie 12 gr od m 2 użytkowanej działki (średnio 36 zł rocznie)? Dla Autorki najwyraźniej lepszym rozwiązaniem jest koncepcja PiS obciążenia działkowców dzierżawą i podatkami, co w skali roku wynosiłoby w najlepszym wypadku kilkaset złotych. Z pewnością byliby zadowoleni, że uwolniono ich od pańszczyzny. Wydaje się, że od dziennikarki tak poważnej gazety można spodziewać się większej staranności i obiektywizmu. Nie wypada bowiem bezkrytycznie przepisywać pierwsze lepsze insynuacje. Wysłużone porzekadło głosi: Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Doświadczeni polscy działkowcy mogliby je zmodyfikować w sposób następujący: Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o cenne grunty pod ogrodami działkowymi. Dokładnie taka jest logika obecnej inicjatywy PiS. Atrakcyjne i nośne hasła dotyczące uwłaszczenia służą jednemu celowi: usunąć z drogi organizację i ustawę stojące na przeszkodzie przejęciu tych gruntów. Bezpardonowe ataki na PZD i ustawę o ROD są najlepszym tego dowodem. Wydaje się, że i tym razem działkowcy nie dadzą się omamić obietnicami złotych gór i przejrzą prawdziwe intencje PiS. Wejście w życie proponowanych koncepcji byłoby bowiem początkiem końca większości polskich ogrodów działkowych. Bez żadnego pożytku dla samych działkowców, a także społeczności miejskich, w których te ogrody istnieją i działają. 5. Prezes PZD do Redaktora Naczelnego dziennika Fakt Pan Grzegorz Jankowski Redaktor Naczelny Dziennika Fakt Działając na podstawie art ustawy kodeks cywilny, w imieniu Polskiego Związku Działkowców żądam opublikowania w najbliższym środowym wydaniu dziennika Fakt przeprosin, o treści jak poniżej, za zamieszczenie w dniu 4 stycznia 2006r. w dzienniku Fakt informacji naruszającej dobra osobiste Polskiego Związku Działkowców i jego członków, które to naruszenie polegało na opatrzeniu artykułu poświęconego problematyce rodzinnych ogrodów działkowych tytułem Koniec mafii działkowej. Fakt przeprasza działkowców i ich Związek W związku z zamieszczeniem w dniu 4 stycznia 2006r. artykułu pt. Koniec mafii działkowej, Redakcja dziennika Fakt przeprasza członków Polskiego Związku Działkowców za niefortunne sformułowanie, które w sposób rażący naruszało dobra osobiste PZD oraz jego członków. Pragniemy podkreślić, iż w chwili publikowania w/w. materiału Redakcji nie były znane żadne informacje, które pozwalałyby na przypisanie tej liczącej prawie milion członków organizacji, działającej w oparciu o obowiązującą w Polsce ustawę, jakichkolwiek działań lub cech, które uzasadniałyby określenie jej mianem mafii. Wszystkich, którzy poczuli się dotknięci naszym materiałem, jeszcze raz przepraszamy. Redakcja Faktu Dodatkowo żądam, aby tekst przeprosin został zamieszczony na tej samej stronie, co artykuł którego one dotyczą, czcionka tytułu przeprosin odpowiadała wielkością i typem czcionce tytułu tego artykułu, a czcionka tekstu przeprosin odpowiadała wielkością i typem czcionce artykułu. Jednocześnie informuję, iż w przypadku braku zadośćuczynienia żądaniu, Polski Związek Działkowców skieruje sprawę na drogę postępowania sądowego. Prezes Polskiego Związku Działkowców /-/ Eugeniusz Kondracki Poniżej publikujemy odpowiedź Kancelarii Adwokackiej reprezentującej dziennik Fakt. 10
13 Sz. P. Eugeniusz Kondracki Prezes Polskiego Związku Działkowców ul. Grzybowska Warszawa Dotyczy: Artykułu p.t. Koniec mafii działkowej z dnia 4 stycznia 2006 r. ( Artykuł ). Szanowny Panie Prezesie, W imieniu redaktora naczelnego gazety codziennej Fakt niniejszym przedstawiam odpowiedź na pismo z dnia 5 stycznia 2006 r. odnoszące się do treści Artykułu i odnosząc się kolejno do poruszonych przez Pana kwestii wyjaśniam, że: Artykuł stanowi materiał wyłącznie publicystyczny. Przytoczone informacje podano w nim, aby zwrócić uwagę społeczną na dotychczasowy monopol Polskiego Związku Działkowców (dalej PZD ) w zakresie dysponowania ogródkami działkowymi oraz projekt ustawy, który umożliwi wykupienie na własność gruntów użytkowanych przez członków PZD. Wniosek, jakoby w Artykule znalazły się jakiekolwiek stwierdzenia sugerujące, że PZD stanowi organizację mafijną jest nieuprawniony. Tytuł Artykułu Koniec mafii działkowej nie odnosi się do indywidualnej osoby fizycznej lub prawnej, lecz do monopolistycznego charakteru PZD, o czym była mowa w Artykule. Warszawa, 12 stycznia 2006 roku Ponadto treść Artykułów nie zagraża wizerunkowi PZD i mieści się w granicach dozwolonej krytyki w związku z jego działalnością, przewidzianymi art. 41 ustawy prawo prasowe. Redakcja gazety Fakt zapewnia, że od dnia publikacji Artykułu nie otrzymała informacji od czytelników w tym członków PZD wskazujących, że Artykuł naruszył ich dobra osobiste. Wobec powyższego zarzut naruszenia wizerunku PZD oraz dóbr osobistych członków PZD nie znajduje uzasadnienia, zwłaszcza w świetle obowiązującej wykładni art. 23 i 24 k.c, zgodnie z którą przy ocenie naruszenia dóbr osobistych decydujące znaczenie ma obiektywna reakcja wywołana w społeczeństwie, a nie subiektywne poczucie krzywdy osoby domagającej się ochrony. W konsekwencji, mając również na uwadze, że treść Artykułu nie narusza art. 41 ustawy prawo prasowe, w imieniu redaktora naczelnego gazety codziennej Fakt przekazuję odmowę spełnienia Pana żądania. Z poważaniem, Adwokat /-/ Piotr Banasik 6. Prezes PZD do Redaktora Naczelnego dziennika Życie Warszawy Szanowny Pan Andrzej Załucki Redaktor Naczelny Dziennika Życie Warszawy W nawiązaniu do artykułu z dn r. pt. PiS porządkuje działki pozwalam sobie przesłać na Pańskie ręce list z prośba o jego publikację. Mam nadzieję, że zechcecie go Państwo zamieścić, dzięki czemu Państwa czytelnicy będą mieli okazję zapoznania się z pełniejszym obrazem problemu ogrodnictwa działkowego, który dotyczy kilku milionów Polaków. Uważam bowiem, zaprezentowane w artykule poglądy oparto o przesłanki błędne, a wręcz stojące w sprzeczności z oczywistymi faktami. Liczę, że w ramach realizacji misji rzetelnego i obiektywnego dziennikarstwa, umożliwicie Państwo zabranie głosu stronie, której problem bezpośrednio dotyczy, tj. organizacji zrzeszającej blisko milion polskich działkowców, co bez wątpienia będzie stanowiło uzupełnienie toczącej się na Państwa łamach dyskusji. Jednocześnie pragnę zastrzec, że ewentualne skróty lub zmiany w liście dopuszczam wyłącznie po ich uprzednim uzgodnieniu. Warszawa, 5 stycznia 2006 r. Prezes Polskiego Związku Działkowców /-/ Eugeniusz Kondracki 11
14 Redakcja Życia Warszawy W nawiązaniu do artykułu z dn r. pt. PiS porządkuje działki pragnę zgłosić kilka uwag do zawartych w nim informacji oraz wypowiedzi. Mam nadzieję, że przytoczone poniżej racje, z przyczyn oczywistych jedynie pokrótce oddające przedmiot dyskusji, pozwolą jednak Państwa czytelnikom na lepsze poznanie problemu rodzinnych ogrodów działkowych i stanowiska zajmowanego w tej sprawie przez Polski Związek Działkowców i jego członków. Po pierwsze trudno mówić o porządkowaniu przez PiS sytuacji w ogrodach działkowych. Lepszym określeniem byłoby raczej wprowadzanie w nich zamętu. Sytuację prawną działkowców i ogrodów reguluje ustawa z dnia 8 lipca 2005r. o rodzinnych ogrodach działkowych. O tym, czy akt ten odpowiada potrzebom działkowców najlepiej świadczą ich działania. Zabiegając o jego uchwalenie przez Parlament RP, złożyli oni blisko ćwierć miliona podpisów poparcia pod projektem ustawy, a także podjęli kilkaset zbiorowych wystąpień na walnych zebraniach w ogrodach, które skierowano do parlamentarzystów. Dla porządku warto też wspomnieć, iż równie liczny był odzew działkowców w sprawie projektu PiS. Tyle, że były to wystąpienia sprzeciwu, a nie poparcia. Stanowisko użytkowników działek przestaje dziwić, jeżeli uwzględni się proponowane przez PiS rozwiązania, również w kontekście licznych wypowiedzi jego przedstawicieli na ten temat. Dopiero wtedy można zrozumieć, że słynne uwłaszczenie to w rzeczywistości nic innego, jak kolejna już próba dobrania się do terenów zajmowanych przez ogrody, zaś własności działki będzie dane zasmakować jedynie nielicznym. Co charakterystyczne, PiS do dzisiaj nie jest w stanie określić konkretnie, na czym miałoby polegać to uwłaszczenie. Jego przedstawiciele nadal mówią, że specjaliści dopracowują rozwiązania. Jednego jednak są pewni. Trzeba zlikwidować ogólnopolską organizację działkowców, tzn. Polski Związek Działkowców, a ogrody najlepiej podporządkować gminom. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Przez kilkadziesiąt lat istnienia nasza organizacja udowodniła niejednokrotnie, że skutecznie broni praw działkowców i istnienia ogrodów. Tylko ustawowa ochrona i potencjał ogólnopolskiej organizacji, są w stanie zagwarantować działkowcom, że gminy nie będą traktowały ich przedmiotowo, a terenów ogrodów postrzegać wyłącznie jako rezerwy pod kolejne centra handlowe. Taka jest bowiem rzeczywistość, a twierdzenie z artykułu, iż władze samorządowe chciałyby zamienić tereny ogrodów przede wszystkim na ogólnie dostępne tereny zielone ma się do niej nijak. Najlepszym dowodem na to jest fakt, iż propozycji takiej Związek nigdy dotychczas nie otrzymał. W przeciwieństwie do wystąpień, których celem było pozyskanie terenów pod działalność komercyjną. Zresztą przykładów na przedmiotowe traktowanie działkowców przez władze samorządowe nie trzeba daleko szukać. Wystarczy wspomnieć o blisko 100 sprawach sądowych, które miasto wytoczyło PZD w samej Warszawie, a które sprowadzają się do żądania opuszczenia przez kilka tysięcy warszawskich działkowców (bez mowy o jakichkolwiek odszkodowaniach) terenów, które ich rodziny użytkują nierzadko od 50 i więcej lat. Ta postawa miasta jest również najlepszym przykładem dla osób, które twierdzą, że gminy pozwolą na przejecie przez działkowców terenów na własność. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, iż biorąc pod uwagę wartość ziemi w Warszawie oraz zapotrzebowanie na nią ze strony inwestorów komercyjnych, nikt nie pozwoli działkowcom na przejęcie działek w Warszawie na własność. Jeżeli zabraknie Związku, który skutecznie broni praw działkowców i ogrodów, to w ciągu trzech lat w stolicy i innych większych miastach, problem ogrodów przestanie istnieć. Osamotnieni użytkownicy działek szybko zostaną z nich usunięci, a tereny sprzedane, bynajmniej nie pod parki. Pisząc o ogrodach warszawskich, muszę także odnieść się do zarzutów, które znalazły się w w/w. artykule, a dotyczyły ich wyglądu i funkcji. W Warszawie są bowiem różne ogrody. Niektóre, zwłaszcza te starsze, o pięknej tradycji, również patriotycznej, stanowią chlubę nie tylko działkowców, ale myślę, że całego miasta i jego mieszkańców. Wygląd innych z kolei rzeczywiście pozostawia wiele do życzenia. Związek rozumie ten problem i stara się jemu przeciwdziałać. Temu właśnie służyć ma planowana w nadchodzącym roku akcja szerokiego wsparcia finansowego dla ogrodów w ich zagospodarowaniu, nie tylko zresztą w Warszawie ale i całym kraju. Zamierzamy przeznaczyć na nią środki idące w miliony zł. Niestety wygląd ogrodu bardzo często jest bowiem odzwierciedleniem sytuacji majątkowej jego członków. Zważywszy zaś na fakt, że zdecydowana większość działkowców to osoby najuboższe, emeryci, renciści i bezrobotni, należy raczej docenić to, co kosztem olbrzymiego wysiłku, a nierzadko wyrzeczeń, osiągnięto już dziś, a nie jedynie krytykować. Nie można bowiem zapominać, iż od kilkunastu lat warszawskie ogrody nie uzyskały od miasta ani złotówki pomocy na zagospodarowanie terenów, służących w końcu jako zieleń publiczna również okolicznym mieszkańcom. Zresztą nawet w przypadku ogrodów zamkniętych, bo nie zaprzeczam, że takowe również są w Warszawie, należy pamiętać, że z działki w nich użytkują mieszkańcy stolicy, dla których jest to nierzadko jedyna forma aktywnego wypoczynku na świeżym powietrzu i jako taka również powinna korzystać ze wsparcia władz miasta. Niestety, jak dotychczas działkowcy czekają na takie gesty nadaremnie. 12
15 Korzystając z okazji pragnę także odnieść się do przytoczonej w artykule wypowiedzi przedstawiciela stowarzyszeń dążących do rozbicia PZD. Należy zwłaszcza zwrócić uwagę na kwestię reprezentatywności tych organizacji. Sami przedstawiciele PiS powołujący się na poparcie tych środowisk, jako uzasadnienie swych działań, przyznają, że w skali kraju do stowarzyszeń należy ok osób, co zresztą również wydaje się liczbą kilkakrotnie zawyżoną. Tymczasem działki w ogrodach użytkuje ok rodzin. A więc o jakiejkolwiek reprezentatywności poglądów głoszonych przez przedstawicieli stowarzyszeń wśród działkowców nie może być mowy. Zwłaszcza jeżeli uwzględnić gremialne poparcie obecnej ustawy, udzielone jej przez działkowców. To najlepiej ukazuje, które rozwiązania popierają i kto reprezentuje ich poglądy. Reasumując powyższe, jeszcze raz pragnę podkreślić, iż wbrew sugestiom zawartym w w/w. artykule, działkowcy nie oczekują zmiany prawa regulującego sytuację rodzinnych ogrodów działkowych. Wiedzą bowiem, że zapisane w niej rozwiązania gwarantują możliwość dalszego spokojnego korzystania z działek, które nierzadko, Warszawa, 5 stycznia 2006r. zwłaszcza dla osób starszych, stanowią jedną z najważniejszych rzeczy w życiu. Zresztą wiek i idące za nim doświadczenie, tłumaczą również sceptyczny stosunek działkowców do perspektywy otrzymywania gruntów na własność. Nie są oni wszak pierwszą grupą społeczną, której politycy obiecują, że dostaną coś za darmo, czy za półdarmo, i wiedzą, jak to się zawsze kończyło. Dlatego wolą obecny stan, który wbrew mylnym informacjom zawartym w artykule, wyposaża ich w konkretne prawo do działki, podlegające ujawnieniu w księdze wieczystej. Prawo, swobodnie przenoszalne na osoby bliskie i podlegające ochronie sądowej nie tylko przed gminami, ale również przed Związkiem. Dlatego też w imieniu setek tysięcy działkowców apeluję, aby PiS zajął się porządkowaniem rzeczywistych problemów naszego kraju, a ogrodom działkowym, które przeszło 100 lat służą polskiemu społeczeństwu, a zwłaszcza jego najuboższym członkom, pozwolił dalej pełnić tę funkcję w oparciu o zasady wynikające z długoletniej tradycji i cieszące się poparciem zdecydowanej większości działkowców. /-/ Eugeniusz Kondracki Prezes PZD 7. Reakcja działkowców Dziennik Gazeta Prawna Edward Galus, ROD Społem w Kielcach Pani Magdalena Wojtuch Redakcja Gazety Prawnej Pragnę odnieść się do Pani komentarza Naszym Zdaniem,,Z odsieczą na działki jest on kłamliwy, złośliwy, stronniczy i świadczy o nieznajomości przez Panią opisanych spraw także w aspekcie prawnym. Zdziwienie Pani że działkowcy- renciści, emeryci i bezrobotni nie chcą wykupić bardzo cennych działek za bezcen ten bezcen to nawet przy 5% ich wartości będzie wynosił kilka tysięcy złotych. Wątpliwe jest aby rzeczoznawcy od wyceny, pracownie geodezyjne i biura notarialne chciały pobrać tylko 5% wartości za swoje usługi. Następnie opłata roczna za działkę do gminy wynosiłaby nie jak obecnie 36 zł tylko kilkaset złotych czy jest na to stać te grupy społeczne, które Pani w artykule wymienia. Prawdziwy cel Pani komentarza i osób, które określa Pani garstką rebeliantów zawarty jest w zdaniu pojawiają się szansę, by odblokować tereny pod inwestycje i nowe mieszkania i uwolnić się od pańszczyzny na rzecz PZD. To właśnie dzięki prezesowi w stolicy (którego personalnie w niewybredny sposób działania Pani przedstawia),, Radzie Krajowej PZD oraz wielkiej rzeszy działkowców udało się do tej pory obronić przed zabraniem działek działkowcom. Ale to Pani garstka rebeliantów i PiS wie lepiej jaka struktura organizacyjna i przepisy prawne dla działkowców są korzystniejsze i chcecie o tym decydować, a nie liczyć się ze zdaniem działkowców których sprawy dotyczą. Zapewniam także Panią, że nie to jest najważniejsze, że obecna ustawa gwarantuje utrzymanie możliwości pielenia grządek, ukwiecenia chyba rabat (nie rabatów) i odnowienia altanek. Dla działkowców istotne jest że mogą przebywać wśród zieleni z całymi rodzinami, 13
16 odpoczywać, wykonywać lekkie prace fizyczne oraz utrzymywać kontakty sąsiedzkie i towarzyskie. Trzeba też pamiętać, że ogrody działkowe to tereny zielone miast, a tych w Polsce nie mamy za dużo. Kielce, 26 styczeń 2006 r. Mam nadzieję że przyszłe Pani artykuły będą bardziej bezstronne, obiektywne i z lepszą znajomością spraw, które Pani komentuje. ROD Społem /-/ Edward Galus Okręgowy Zarząd Świętokrzyski PZD w Kielcach Redaktor Naczelny Dziennika Gazeta Prawna W związku z artykułami zamieszczonymi w Waszej Gazecie w dniu 3 stycznia 2006 r. p.t. Działkowcy dostaną ogródki na własność i Z odsieczą na działki oraz Nie będzie powszechnego uwłaszczenia opracowanymi przez Panią Redaktor M. Wojtuch, Okręgowy Zarząd Świętokrzyski Polskiego Związku Działkowców w Kielcach stwierdza, co następuje: l. Zamieszczone artykuły są nieobiektywne, powierzchowne i nie odzwierciedlają rzeczywistości. Spłycenie zagadnienia prowadzi w sposób zamierzony, do wprowadzenia w błąd czytelników: a) obowiązująca ustawa o rodzinnych ogrodach działkowych z dnia 8 lipca 2005 r. (Dz. U. z 2005 r. Nr 169 poz. 1419) w sposób jasny i precyzyjny określa prawa i obowiązki działkowców. Ponadto gwarantuje stabilizację w funkcjonowaniu ogrodów przy opłacie 12 gr/m 2 powierzchni użytkowej rocznie. Pomysłodawcy dążący do likwidacji ROD roztaczają miraże mamiąc działkowców uzyskaniem działki na własność za kwotę zł. Kwota powyższa nie jest prawdziwa, gdyż uwzględniając aktualną cenę gruntów w miastach, będzie wynosić od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych (np. w Warszawie) przyjmując nawet tylko 5% wartości rynkowej po zastosowaniu ulgi, jak to wynika z zamierzeń pomysłodawców. Nie mówi się również o innych niezbędnych i związanych z wykupem opłatach, jak np. wydzielenie geodezyjne działki, koszty rzeczoznawcy, koszty notarialne plus księga wieczysta. Należy wspomnieć także o podatkach, jakie obciążałyby osoby wykupujące działki. Kielce, 23 styczeń 2006 r. Propozycje pomysłodawców z PiS nie rozstrzygają kwestii własności wspólnej ogrodów, jak np. sieć wodociągowa, sieć energetyczna, ogrodzenie zewnętrzne, alejki, place zabaw, tereny ogólnego użytku itp. Koszty powyższe przy uzyskaniu działki na własność, jak i w późniejszym użytkowaniu, będą wysokie i w większości nie będzie stać działkowców na ich poniesienie, jako, że sama Gazeta podaje, że użytkownikami działek są głównie emeryci i renciści. b) Rodzinne Ogrody Działkowe, wyręczają samorządy lokalne, spełniając ważne funkcje społeczne, rekreacyjne, integracyjne i ekologiczne, jak np. zielone płuca miast, częstokroć parki miejskie, miejsca aktywnego wypoczynku, przywracanie zdegradowanych terenów społeczeństwu i przyrodzie, miejsca prowadzenia akcji socjalnej i edukacyjnej itp. W świetle powyższego mijają się z prawdą stwierdzenia Gazety o społecznych kosztach utrzymania ogrodów działkowych i braku dochodów lokalnych samorządów. c) Dodać należy, że większość terenów ogrodów rodzinnych została wykupiona przez zakłady pracy z funduszów socjalnych, co przesądza, że nie stanowią one w rzeczywistości stricte własności ani Skarbu Państwa ani samorządów lokalnych. Nasi działkowcy będą wdzięczni jeśli treść niniejszego pisma potraktowana zostanie jako materiał polemiczny i opublikowana w Gazecie. Prezydium OZŚ PZD w Kielcach Członkowie Okręgowej Komisji Rewizyjnej w Kielcach Członkowie Okręgowej Komisji Rozjemczej w Kielcach 14
17 Zarząd ROD im. St. Sempołowskiej w Pile Redakcja Gazety Prawnej Po przeczytaniu artykułów Pani Redaktor Magdaleny Wojtuch o ogrodach działkowych zostaliśmy zbulwersowani tym, że znowu ktoś a konkretnie Prawo i Sprawiedliwość próbuje znowu manipulować przy naszej ustawie o ROD. Ustawa o ROD prawidłowo zabezpiecza i daje ochronę prawną nam działkowcom. W ogrodzie naszym w 70 % to emeryci, renciści a nawet bezrobotni dla których ta mała działka jest wszystkim. Tutaj spędzają praktycznie wiosnę, lato i jesień pielęgnując swoje grządki i oddychając świeżym powietrzem. Tych starszych ludzi w wyniku likwidacji ogrodów nie będzie stać na ich wykup lub dzierżawę. Dzisiaj działkowicz płaci za 1 m 2 powierzchni 0,12 zł, z czego na utrzymanie związku jest odprowadzane 0,04 zł od 1m 2 pow. a reszta pozostaje w ogrodzie na jego działalność /wykonywanie różnych oraz remonty/. Artykuł w gazecie Prawnej nie podaje o ile więcej każdy z nas będzie musiał płacić więcej w formie różnych podatków. Nie rozumiemy dlaczego ktoś ma nam dać coś co już mamy. Poza tym Ustawa o ROD jest zgodna z Konstytucją RP i dlatego protestujemy przeciwko manipulacji przy naszej Ustawie o ROD. Prawo i Sprawiedliwość miało być partią socjalną, która miała bronić tych najbiedniejszych, a okazuje się że nie ma zamiaru wcale ich chronić a myśli o ciągłym zatruwaniu im już i tak kiepskiego ich zdrowia. Skarbnik /-/ Danuta Grygiel Członek Zarządu ROD /-/ Andrzej Ossig Członek Zarządu ROD /-/Elżbieta Michalak Piła, 24 styczeń 2006 r. Sekretarz ROD /-/ Józef Barcz V ce Prezes ROD /-/ Andrzej Chyliński Prezes Zarządu ROD /-/ Czesław Wiśniewski Zarząd ROD im St. Staszica w Pile Redakcja Gazety Prawnej W związku z ostatnio ukazującymi się artykułami w różnych gazetach, a w szczególności w numerze 2 Gazety Prawnej z 3 stycznia 2006 r. autorstwa Pani Magdaleny Wojtuch: Działkowcy dostaną ogródki na własność, Nie będzie powszechnego uwłaszczenia oraz Z odsieczą na działki dot. przygotowywanego przez PiS projektu ustawy odnoszącego się do działkowców i ogrodów działkowych. Zarząd ROD im. St. Staszica w Pile wyraża oburzenie i protestuje przeciwko zafałszowanym informacjom i bezpodstawnymi atakami na działkowców i nasz Związek. Wydaje nam się, że autorka powyższych artykułów i redaktor naczelny tej gazety wychodzą z analogicznego założenia, które stosuje jeden ze sztandarowych członków kierownictwa PiS. Chodzi mianowicie o jego wypowiedź w kampanii wyborczej podczas której oczerniając publicznie jednego z polityków wyraził się ciemny Naród to kupi. Otóż działkowcy naszego ogrodu nie są ciemną społecznością i wiedzą, że stwierdzenie w artykule o uwłaszczeniu za kwotę zł jest nieprawdziwe i tego nie kupią. Piła, 20 stycznia 2006 r. Mają świadomość, że byłby to początek kosztów za którymi poszłyby następne w postaci corocznego obowiązku podatkowego za grunt i altanę, koszty notarialne, ponoszenie kosztów związanych z infrastrukturą oraz korzystanie z terenów wspólnych ale już po komercyjnych cenach i inne. Działkowcy i Zarząd ROD im. St. Staszica w Pile opowiedzieli się, za ustawą o rodzinnych ogrodach działkowych z dn r. wyrazem czego były zebrane podpisy na listach poparcia i wystosowany apel do Prezydenta RP o jej podpisanie. Ustawa ta, która od dłuższego czasu była z niecierpliwością oczekiwana przez działkowców, wprowadziła spokój w ogrodach działkowych i pewność, że ogrody będą mogły dalej istnieć i rozwijać się służąc nie tylko rodzinom ale i całemu społeczeństwu. Dlatego apelujemy o stanowcze przeciwstawianie się zafałszowanym i nieobiektywnym informacjom oraz popieramy wszelkie działania na rzecz utrzymania niezależności i konsolidacji naszego Związku. Do wiadomości parlamentarzyści ziemi pilskiej. Prezes /-/ mgr Andrzej Kierzkowski 15
18 ROD Zacisze w Żaganiu Pan Redaktor Naczelny Gazety Prawnej Przeczytałem artykuł w Gazecie Prawnej Działkowcy dostaną ogródki na własność pani Magdaleny Wojtuch. Okazuje się, że jeszcze nie ucichł szelest wrzucanego do kosza projektu ustawy PiS o tzw. przekształceniu własności w ogrodach działkowych, a już likwidatorzy ogrodów wypuścili balon próbny w postaci artykułu niedouczonej w sprawach ogrodnictwa działkowego dziennikarki pani Magdalena Wojtuch. Pani Magdalena Wojtuch nie mając żadnego pojęcia o sytuacji w ogrodach działkowych oraz o istocie toczących się od lat 15 walce o być albo nie być ogrodów, napisała artykuł tendencyjny i w większości nieprawdziwy. Cały artykuł jest pełen sprzeczności. Raz się mówi, że autor nowego projektu ustawy chce uszczęśliwić Żagań, 9 styczeń 2006 r. działkowców, później, że działkowcy powodują straty w gminie i przeszkadzają w jej rozwoju oraz uniemożliwiają inwestycje. Cały ten artykuł jest niespójny, pełen fałszu i może świadczyć, że autorka nie mając pojęcia co pisze jest tylko zwykłym klawiszem autorów przygotowywanego nowego projektu ustawy PiS o ogrodach działkowych. Panie Redaktorze My nie boimy się takich artykułów, bo one tylko odsłaniają prawdziwe zamiary przeciwników ogrodnictwa działkowego, ale dziwi nas że taka poważna gazeta i o tak poważnej nazwie zamieszcza takie artykuły. Ponieważ nie znam adresu autorki artykułu, załączam dla niej odpowiedź merytoryczną i bardzo proszę o jej przekazanie. Z poważaniem Prezes ROD w Żaganiu /-/ Władysław Gałek ROD Zacisze w Żaganiu Pani Magdalena Wojtuch Szanowna Pani Pewnie zgodzi się Pani ze mną jeśli powiem, ze rzeźnik nie powinien udawać prof. Religii i proponować choremu przeprowadzenie transplantacji serca. Jest to oczywiście aluzja do pani. To co pani napisała o ogrodnictwie działkowym w Gazecie Prawnej świadczy że ma Pani takie same kwalifikacje do oceny sytuacji w ogrodach, jak rzeźnik do przeprowadzenia operacji serca. Nie rozumie Pani ani działkowców ani toczącej się od 15 lat walki. Dlatego nie powinna pani zabierać głosu w tej sprawie i pisać nie prawdę ze szkodą dla uczciwych ludzi. Bowiem nieprawdą jest ze Związek blokuje rozwój miast i hamuje inwestycje. Na budownictwo mieszkaniowe, na zwiększenie miejsc pracy, itp. Związek nie odmawia terenów ogrodów działkowych. Nie ma natomiast zgody na budowę supermarketów, CPN ów i tym podobnych obiektów dla bogacenia się określonych krajowych i zagranicznych cwaniaków. Jako przykład niech posłuży miasto Żagań, gdzie przekazano jeden ogród na założenie cmentarza, a trzy ogrody krojono na budowę oczyszczalni ścieków i obwodnicę. Nie ma natomiast zgody na zabieranie ogrodu bez odszkodowania dla działkowców za ich prywatne mienie pozostawiono na działkach. Chyba nie będzie Pani twierdzić, że w państwie prawa można pozbawić ludzi własności. Nawet w Polsce Ludowej przy wywłaszczeniu dawano określone odszkodowanie, a w projekcie ustawy PiS o tzw. przekształceniu powiedziano, że jeżeli nie wykupisz działki w ciągu 2 lat, to wynocha. Nieprawdą jest że PZD jest jakimś państwem w państwie. Jest jedną z masowych, demokratycznych, apolitycznych organizacji społecznych w kraju. Założyli ją obywatele, dobrowolnie do niej należą i nie życzą sobie, żeby ktoś ich obrażał epitetami. Nieprawdą jest, że PZD ma monopol na zakładanie i prowadzenie ogrodów działkowych. Ustawa o ROD nie nakłada na gminy bezwarunkowego obowiązku przekazywania dla PZD terenów pod ogrody działkowe. Gminy mogą swobodnie decydować, czy zakładane ogrody mają być rodzinne, czy też innego charakteru, prowadzone przez inne organizacje niż PZD. Ale nie zgadzamy się, aby inne organizacje jak choćby tzw. OTOD wchodziły na gotowe i uzurpował sobie prawo do wchodzenia na grunty ROD. Nieprawdą jest, że władze Związku dbają tylko o swoje interesy. Wszystkie władze Związku są wybierane i pracują społecznie. Pracowników etatowych jest niewiele. Np. w okręgu Zielona Góra na 130 ogrodów jest 4 etaty, w KR nieco więcej. Proszę to porównać z innymi organizacjami czy partiami. Proszę pokazać choćby jedną osobę z władz Związku, która wybudowała willę, posiada wysokie konta w banku, luksusowe samochody. Proszę pokazać choćby jeden przykład afery, korupcji czy innej 16
19 plagi tak powszechnej w innych organizacjach czy partiach. A tak naprawdę czy nie wydaje się dziwne, że to nie członkowie Związku mają pretensje do władz, że za ich pieniądze luksusowo żyją, ale ci, co na te władze nie dają ani grosza. Nieprawdą jest, że wykupienie na własność działki uszczęśliwi działkowca. Zgodnie z ustawą o ROD działkowiec otrzymuje działkę dożywotnio i pierwszeństwo do jej utrzymania po nim mają członkowie rodziny do wnuka włącznie. Działkę w użytkowanie otrzymuje się bezpłatnie. Składka roczna za 3 arową działkę w ogrodzie Zacisze w Żaganiu wynosi 42 zł. z czego 65% pozostaje w ogrodzie na remonty. Kiedy działkowiec chce przekazać działkę na syna pisze zrzeczenie i syn otrzymuje działkę. Kiedy nie chce działki użytkować zrzeka się i sprawa jest załatwiona, a dalszym jej losem martwi się zarząd. A jakie go spotka szczęście, gdy działkę wykupi? Po pierwsze, jak Pani pisze zapłaci zł. Za mapę geodezyjną ok. 700 zł. Za wycenę rzeczoznawcy ok. 200 zł. Za notariusza i księgę wieczystą wg wartości gruntu, ale nie mniej niż 500 zł. Zapłaci podatek od gruntu i altany, zapłaci za grunty wspólne jak aleje i drogi, parkingi. Zapłaci za wywóz śmieci. A kiedy będzie chciał przekazać działkę np. synowi, to dopiero wtedy zaczną się schody, bo syn będzie musiał przejąć działkę notarialnie ze wszystkimi tego skutkami. Gdy działkowiec zrzeknie się działki to będzie nadal jego własność i podatek płacić musi. Dlatego droga pani działkowcy odmówili tego szczęścia, które proponował im projekt ustawy PiS i nie chcą go nadal. Nie chcę dalej analizować treści pani artykułów, ale jest ona nie do przyjęcia. Żagań, 9 styczeń 2006 r. Natomiast za jedno stwierdzenie chce Pani podziękować, bo jest ono prawdziwe. Słusznie pani zauważyła, że projekt ustawy PiS o tzw. przekształceniu spowodował protesty miliona działkowców. Tak, ten projekt pozbawił nawet złudzeń tych, co wierzyli w dobrą wolę reformatorów, którzy myśleli że już tak ogłupili działkowców, że jak głodna ryba chwycą przynętę z hakiem w środku. PiS tym projektem odsłonił się jak bokser na ringu i dlatego został znokautowany. Teraz pomału wstaje z ringu, ale nauczony doświadczeniem mówi, że nie zaatakuje od przodu, ale od zewnątrz i od tyłu. Nic z tego! Na zakończenie pragnę zwrócić uwagę, ze działkowcy to nie ufoludki z Marsa czy kosmici z innych galaktyk, ale zwykli, prości obywatele tego państwa i tych gmin, którym wyrządzają rzekomo wielkie szkody. Obawiam się, że gminy poniosłyby większe straty niż korzyści, gdyby działkowców pozbawiono działek. Proszę popatrzeć. Podatek od gruntów ogrodów jest niewielki, bo są to grunty niskich klas, np. w ogrodzie Zacisze w Żaganiu za 23,09 ha. wynosi 1120,46 zł. W ogrodzie jest 422 działki. Prawie 70% działkowców to emeryci i renciści, większości o bardzo niskich świadczeniach. Gdyby tych ludzi pozbawić jeszcze działek, to wyciągną rękę do gminy po pomoc społeczną, a to wyniesie więcej niż uzyskane dochody. Reasumując droga pani, trzeba powiedzieć, że gra toczy się nie o dobro działkowców, ale o ich ograbienie, o ich zniszczenie Związku, który tak skutecznie opiera się ich zapędom. I pani się do tego przyczynia. Jeżeli chce pani poznać prawdę, zapoznać się z sytuacją w ogrodach to zapraszam panią do Żagania. Przyjmiemy panią ze staropolską gościnnością. Z poważaniem Prezes ROD Zacisze w Żaganiu /-/ Władysław Gałek Zarządy ROD Metalowiec i Chrobry w Szprotawie Gazeta Prawna Warszawa Informujemy niniejszym, że działkowcy rodzinnych ogrodów działkowych CHROBRY i METALOWIEC w Szprotawie po zapoznaniu się z artykułami dotyczącymi działkowców i naszego Związku w Waszej gazecie z dnia r, sprzeciwiają się nieustannym działaniom Posłów z Prawa i Sprawiedliwości, Pana Mieczysława Borowieckiego z tworu jakim jest O.T.O.D oraz dziennikarzy takich jak Pani Magdalena Wojtuch zmierzających do likwidacji ogrodów i Polskiego Związku Działkowców Naszym zdaniem działania te zmierzają do tego, żeby z ogrodami działkowymi zrobić to samo co z PGR ami, czyli pozbawić nas działek tak jak pozbawiono pracy pracowników PGR ów. 17
20 Szprotawa, 21 styczeń 2006 r. Bardzo niepokojące jest to, że chcą to zrobić ci sami ludzie co przyczynili się do rozwalenia PGR ów. Panowie z Prawa i Sprawiedliwości, prosimy przestańcie już, majstrować przy naszych ogrodach i w naszym Związku. ROD Chrobry /-/ Krzysztof Gbyl Z poważaniem Prezesi: ROD Metalowiec /-/ Józef Koch Stanisław Trziaska z ROD Jedność w Nowej Soli Z wielkim oburzeniem i niezadowoleniem przeczytałem artykuł w Waszej gazecie, który ukazał się w dniu , pt. Działkowcy dostaną ogródki na własność. Uważam, że artykuł jest kolejną próbą rozbicia naszego Związku z czym Pani się nie kryje. My działkowcy z rejonu nowosolskiego oświadczamy stanowczo, że nie pozwolimy się skrzywdzić nikomu. Mamy pełne zaufanie do PZD, jak również do naszych władz, które niejednokrotnie udowodniły, że bronią nas i nasze interesy bardzo skutecznie. To dzięki Nim wygrywaliśmy kolejne walki o istnienie naszych ogrodów w ostatnim 15-leciu. Pragnę jednocześnie zauważyć, że mija się Pani z prawdą twierdząc, że za zł będzie można nabyć działki. My dobrze wiemy, ze kosztowałoby to nas wielokrotnie więcej: Jedna opłata geodezyjna 250 zł. Opłata notaraialana 1650 zł. Wycena działki 250 zł. Nowa Sól, 5 styczeń 2006 r. Nie pisze Pani o podatkach jak również o innych opłatach związanych z nabyciem działki. Jesteśmy pewni, że nie będzie nas stać na wykup oraz dzierżawę naszych działek. Dziś jesteśmy bardzo zadowoleni z ustawy ROD, która to gwarantuje nam dużo praw i spokój w uprawianiu działki. Nie obciąża nas finansowo gdyż składka jaką płacimy /12 gr. za 1 m 2 /w 65% pozostaje w ogrodzie i wykorzystana jest między innymi na rozwój i utrzymanie ogrodu. Dlatego nie chcemy żadnych zmian i uszczęśliwiania nas na siłę. Proponujemy zająć się ważniejszymi sprawami dla naszego Kraju niż ogrodami działkowymi. Jeżeli chodzi o wspólnoty działkowców to uważam, że nikt nikomu nie zabrania tworzyć nowych ogrodów, z tym że nie na naszych gruntach i nie na naszym majątku. Pozostaje wiele nieużytków po byłych PGR ach gdzie można tworzyć nowe ogrody działkowe nikogo nie krzywdząc. użytkownik działki w ROD Jedynka /-/ Stanisław Trziaska Edmund Kaczmarek z ROD Dozamet w Nowej Soli Szanowna Pani Magdalena Wojtuch Gazeta Prawna Czytając Pani artykuł pt. Działkowcy dostaną działki na własność rozczarowałem się jego treścią. Jestem przekonany, że idzie tu o rozbicie dobrze prosperujących struktur PZD, z zarazem wyrwanie od biednych ludzi jacy są działkowcy, opłat na rzecz państwa. Posiadam działkę w ogrodzie, który powstał z nieużytków, wysiłkiem pracy samych działkowców i pomocy zakładu Dozamet, w którym wówczas pracowało 3500 osób. Dziś zaledwie kilkanaście. Nie chciałbym, aby ten sam los spotkał nasz ogród, a jest on piękny. Posiada 550 działkowców uprawiających 25 ha ziemi. Nie muszę Panią przekonywać, że po dobrodziejstwie uwłaszczenia każdy użytkownik zapłaci 2 razy więcej, nie licząc kosztów uwłaszczenia. Struktura w PZD jest w praktyce sprawdzona i odpowiada użytkownikom działek. Przeważająca część działkowców nie jest zainteresowana uwłaszczeniem. Więc dlaczego tak na siłę chcecie to działkowcom ofiarować ich pracę. Od PZD działkowicze otrzymali skuteczną pomoc, tak w czasie powodzi, jak potrzebach. Większą część użytkowników nie będzie stać na wykup lub drogą dzierżawę. Dlatego jesteśmy zadowoleni z ustawy o ROD, która gwarantuje nabyte prawa i spokój w ogrodach. 18