Source: http://www.marektatala.pl/2013/08/17/ignorantia-iuris-nocet-ja-prawo-znalem-i-wygralem/
Timestamp: 2017-09-24 10:23:34+00:00
Document Index: 23139499

Matched Legal Cases: ['Art. 14', 'art. 14', 'art. 431', 'art. 14', 'art. 2', 'Art. 2']

Ignorantia iuris nocet. Ja prawo znałem i wygrałem. | Marek Tatała
Ignorantia iuris nocet. Ja prawo znałem i wygrałem.
W artykule „Państwowy paternalizm zawieszony na czas Euro” pisałem o tym, że polska policja i straż miejska nie stosowały się w okresie Euro 2012 do egzekwowania ustawa z 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Ustawa definiuje m.in. gdzie nie można spożywać napojów alkoholowych:
„ Listę miejsc w których zabrania się spożywania alkoholu znaleźć możemy w Art. 14. Wbrew powszechnemu przekonaniu artykuł ten nie zabrania spożywania alkoholu w miejscach publicznych. Punkt 2a mówi, że „zabrania się spożywania napojów alkoholowych na ulicach, placach i w parkach, z wyjątkiem miejsc przeznaczonych do ich spożycia na miejscu, w punktach sprzedaży tych napojów”. Czyli teoretycznie spożywanie alkoholu jest możliwe w miejscach publicznych nie będących ulicą, placem, parkiem czy innym miejscem wymienionym w ustawie, choć sama ustawa nie definiuje, żadnej z tych przestrzeni. Czasami dodatkowe regulacje dotyczące spożycia wprowadzają poszczególne gminy.”
Już od dłuższego czasu kusiło mnie by sprawdzić jak stosowane są te przepisy. Wczoraj miałem ku temu szansę, a eksperyment zakończył się sukcesem.
Idąc z otwartą butelką piwa wzdłuż nabrzeża Wisły (dla nieznających topografii Warszawy nie jest to ulica, plac, ani park) między mostem Poniatowskiego a mostem Świętokrzyskim usłyszałem wezwanie ze stojącej nieopodal (na ulicy) policyjnej furgonetki. Znając treść art. 14 przezornie krzyknąłem z oddali do policjantów, że teraz z nabrzeża wchodzę na ulicę, ale nie zamierzam od tej pory spożywać zawartości butelki i łamać ustawy, po czym podszedłem do samochodu. Oddając dowód osobisty od razu poprosiłem o wskazanie podstawy prawnej interwencji oraz poinformowałem, że będę rejestrował naszą rozmowę (otrzymałem informację, że oczywiście mam takie prawo). Po wskazaniu podstawy prawnej (czyli art. 431, który jednoznacznie nawiązuje do art. 14) poinformowałem, że w artykule tym jest mowa o ulicy, placu i parku, a więc spożywanie napojów alkoholowych na nadbrzeżu rzeki nie jest zabronione w tych artykułach. Poinformowałem też, że sympatyzuję z inicjatywą Piwo pod chmurką, która postuluje zmiany w ustawie o wychowaniu w trzeźwości oraz oddanie regulacji dotyczących spożycia napojów alkoholowych w ręce gmin, a nie władzy centralnej.
Wszystko to było początkiem intensywnej dyskusji na temat tego gdzie można, a gdzie nie można pić, czym różni się skwer od parku, a ulica od drogi, jakie są regulacje w innych krajach. Policjant chcąc udowodnić mi, że nie mam racji wszedł nawet telefonem do Internetu i sprawdził treść artykułów, o których była mowa. Wyszło na moje i podstawy prawnej do wystawienia mandatu nie było. W ustawie jest co prawda wspomniane, że zakazy może wprowadzać również gmina. Przyznam się, że nie wiem czy są jakieś dodatkowe przepisy wprowadzane przez miasto stołeczne Warszawa. Do tej pory jednak o takich nie słyszałem. Policjant nie był również w stanie podać mi lokalnych przepisów, które by tę sprawę regulowały. Dlatego również w tym obszarze podstawy prawnej do ukarania mandatem zabrakło. W pewnym momencie dyskusja zeszła na temat tego, że przecież policjanci powiedzą, że piwo spożywałem na ulicy, a nie na nabrzeżu i przecież to oni będą bardziej wiarygodni. Przypomnienie o rejestracji rozmowy zamknęło jednak szybko także i ten wątek o znamionach lekkiego szantażu. W końcu mandatu nie dostałem. Zostałem jedna pouczony, choć i do tego, podstaw prawnych nie było…
Kilka wniosków z wczorajszego eksperymentu:
- Nieznajomość prawa szkodzi (ignorantia iuris nocet), a znajomość prawa popłaca. Gdybym nie wspomniał o tych wszystkich artykułach z ustawy o wychowaniu w trzeźwości to pewnie otrzymałbym mandat. Nie wiedząc jakie są przepisy pewnie bym go nawet pokornie przyjął.
- Policja może wykorzystywać nieznajomość prawa. W miejscu, w którym przechodziłem, przewijają się w weekendy setki osób, wiele z nich z otwartymi napojami alkoholowymi. Jestem pewien, że 90 proc. z nich wezwanych do radiowozu nie wchodziłoby w żadne prawnicze dyskusje tylko przyjęło mandat wystawiony niezgodnie z prawem.
- Warto było poinformować na początku rozmowy o jej rejestracji. Ograniczyło to pole do innych nadużyć i pozwoliło na merytoryczną dyskusję i skuteczne przekonanie policjantów do tego, że ich działania nie mają podstaw w ustawie.
Na koniec przyznam się, że moja informacja o rejestracji rozmowy była blefem. Nie wiem nawet jak taką funkcję włączyć w swoim telefonie komórkowym . Niestety poker jest w tym kraju nadal zakazany więc blefowanie trzeba trenować w innych sytuacjach… Na odchodne policjanci zapytali czy nagranie będzie na YouTube. Niestety nie mam czego tam wrzucić, ale mam w planach jeszcze kolejne eksperymenty ze znajomości ustawy o wychowaniu w trzeźwości, więc jak nauczę się obsługiwać dyktafon to może jeszcze uda się coś nagrać. Byłby to świetny materiał poglądowy do tego, że znając prawo można nie dać zrobić z siebie jelenia.
Wpis opublikowany w Legalnie nad Wisłą i otagowany piwo, piwo pod chmurką, policja, ustawa o wychowaniu w trzeźwości 17 sierpnia 2013 przez Marek Tatala.
← Jesteśmy na urlopie. Informacji publicznej nie będzie? Każdy może sprawdzić gdzie gmina zakazuje spożywania alkoholu →
55 myśli nt. „Ignorantia iuris nocet. Ja prawo znałem i wygrałem.”
onlinemaster 18 sierpnia 2013 o 20:48
zacząć trzeba było by od tego że nakładanie mandatów bez podstawy prawnej jest nielegalne i powinno być sowicie karane, przeklęty złodziejski kraj…
maqs7 18 sierpnia 2013 o 21:01
Autorze tym razem Ci się udało. Miasto samo może wyznaczyć miejsca gdzie zakaz obowiązuje. Wprowadzasz tylko ludzi w błąd.
Marek Tatala Autor wpisu 18 sierpnia 2013 o 21:53
Będę wdzięczy za przesłanie linku do uchwały rady miasta, która zakazuje spożywania napojów alkoholowych w tym właśnie miejscu. Mi taka uchwała nie jest znana, nie była ona znana również policji.
Łukasz Sielski 18 sierpnia 2013 o 22:09
Ponoć właśnie Bulwary nad Wisłą są objęte zakazem. Chłopcy z Warszawskiej sekcji PPCh znaleźli tę uchwałę. Muszę spytać.
Marek Tatala Autor wpisu 18 sierpnia 2013 o 22:32
Będę wdzięczny za przesłanie. próbowałem na szybko szukać tutaj http://bip.warszawa.pl/Menu_przedmiotowe/zarzadzenia_uchwaly/Uchwaly/default.htm ale niczego co na pierwszy rzut oka wskazywałoby dokument z takimi regulacjami nie znalazłem. Możliwe, że nazwa uchwały nie sugeruje jednoznacznie treści, ale wszystkiego czytać nie miałem czasu co zawiera w sobie słowo „alkohol” czy „alkoholowe”.
Leoncoeur 20 sierpnia 2013 o 02:10
W Warszawie ‚lokalnym’ zakazem obiete sa targowiska miejskie, ZOO i jakies przejscie podziemne przy Zachodnim. Sprawdzone, linku nie dam bo nie chce mi sie szukac..
Motyw ‚picia pod chmurka zgodnie z ustawa’, stosuje juz 2-3 lata i chcialbym uczuic na pewne szczegoly, których autor eksperymentu nie ogarnął.
Otoz jak policja zechce dac mandat to da i nawet rejestracja rozmowy nic nie da.
Jak zatrzymany jest osoba palaca, to dostanie za lezacy obok niedopalek i zamiast spozywania bedzie ‚smiecenie’. Niepalacy dostanie za papierek, etc.
Podstawa jest kultura i brak tendencji do „pokaze mundurowemu gdzie jego miejsce”. Jak kulturalnie i po przyjacielsku sie pogada, to w wiekszosci przypadkow odpuszcza zdziwieni ze jest jak jest (serio policjanci w wiekszosci nie ogarniaja tego motywu). Jak mundurowy sie zirytuje na motyw ostentacyjnego edukowania strozow prawa, tonem wypowiedzi itp. – nie bedzie zmiluj i po zlosci sie zaczaja, a pol godziny pozniej wlepia nawet za przejscie na czerwonym swietle, choc bylo zielone (w miejscu gdzie kamera nie wychwytuje, rejestracja dzwiekowa nic nie da, a faktyczne okreslenie podstawy prawnej bedzie gdy ludzie z ktorymi sie po pasach przechodzilo, po prostu oddala sie by nie mogli byc wykorzystani w formie swiadkow.
dlatego – do autora – idea szczytna. Jednak mam nadzieje ze moj wpis uswiadomi ze to nie jest tak rozowo jak by sie moglo zdawac.
A i tak z ciekawosci… moze to egoizm…
Ale ja od kiedy rozkminilem motyw mowilem o tym zawsze tylko najblizszym znajomym, lub czasem komus w formieprzyslugi z mojej strony.
Nie hurtem.
Im wiecej osob bedzie wiedzialo o tym, tym wiecej bedzie pilo tam gdzie mozna.
Poki to byla nisza (a niektorzy cicho siedzac stosowali motyw wlasciwie z tego co wiem to od poprawki w ustawie – pkt 2a o ulicach itp. po wykresleniu pkt. 2 o miejscach publicznych), to z pozycji wladzy/mundurowych problemu nie bylo.
Jak zacznie to byc modne (w sensie wiedza i stosowanie jej w okreslonym przypadku), to wariaty z Wiekjskiej cosik z tym zrobia i/lub policja wynajdzie motywy jak to tępić.
I skonczy się Panie Marku motyw picia pod chmurka w świetle prawa.
Nie potępiam.
Ot tak ku refleksji to pisze.
Marek Tatala Autor wpisu 20 sierpnia 2013 o 07:55
1. Co do zakazu „lokalnego”, o którym Pan pisze to nie wynika on z uchwały rady miasta tylko zapewne z regulaminów lokalnych, do których jednostki te, posiadające osobowość prawną, mają prawo.
2. Z policjantami rozmawiam w sposób kulturalny i merytoryczny traktując ich tak samo jak wszystkich innych urzędników czy funkcjonariuszy publicznych. Wszystkich tych szczegółów jestem świadomy, ale walka o stosowanie się do przepisów prawa jest warta tego ryzyka. Słyszałem o przypadku, w którym osobie nie można było dać mandaty za spożycie to dostał za zaśmiecanie bo na czas rozmowy położył butelkę na ziemię.
3. Zapewne nie zna Pan realiów Warszawskich, ale nad Wisłą wieczorami przebywa w sezonie letnim, nie od dziś, kilka tysięcy osób w weekendy. Policja tam normalnie nie interweniuje. Polują tylko na mniejsze grupki i „jeleni”, którzy oddalą się od większych skupisk ludzi. To smutne, że ktoś wykorzystuje ludzką naiwność.
Leoncoeur 20 sierpnia 2013 o 08:17
1. Nie. Wynika to z uchwały Rady m.st. Warszawy (miejsca jakie wpisałem), pozytywnie zaopiniowanej przez uchwały w poszczególnych dzielnicach.
„§ 1. Wprowadza się w m.st. Warszawie stały zakaz sprzedaży, podawania i spożywania napojów alkoholowych na terenach:
1)	targowisk określonych w załączniku do uchwały,
2)	Miejskiego Ogrodu Zoologicznego w Warszawie przy ul. Ratuszowej 1/3,
3)	Przejścia podziemnego, łączącego Dworzec PKP i Dworzec PKS Warszawa Zachodnia w Warszawie przy Al. Jerozolimskich 144,
4)	Klubu sportowego RKS „Skra” w Warszawie przy ul. Wawelskiej 5 (teren ograniczony ulicami: Żwirki i Wigury, Wawelską, Ondraszka, Rokitnicką – obręb 20106 dz. Nr : 6/3, 5, 2/1, 1/2, 6/2, 1/1). ”
Wczesniej zapomniałem wspomnieć o „Skrze”.
2. Nie chodziło mi o Pana, nie zarzucam tu iż wyglądało inaczej. Po prostu stwierdziłem, że ostrzegę jak to wygląda. W Pana opisie sytuacji tego zabrakło, któś mógłby na podstawie opisanego ‚eksperymentu’, stwierdzić, ze mu wolno, a tu figa. Motyw z zaśmiecaniem butelką jest mi znany z autopsji.
3. To zapewne Pan nie zna realiów Warszawskich i nie rozumie, że pewne miejsca mają zasadniczo ‚odpuszczone’ przez policję. Owszem na praskim brzegu np. przy La Plaji nikogo nie ściągną za piwkowanie pod chmurką. Na ciągu po drugiej stronie w kierunku cypla Czerniakowskiego również będzie spokój. Wystarczy jednak z piwkiem w łapce przejść się po schodkach nad Wisłą na wysokości mostu Świętokrzyskiego i łapią zdrowo. Więc to nie casus terenów nad Wisłą lub większych ‚grup’ ludzi, a po prostu pewnych miejsc gdzie mundurowi robią odpust, takich miejsc w Wawie jest więcej, niekoniecznie nad rzeką.
Marek Tatala Autor wpisu 20 sierpnia 2013 o 08:51
1. W google pojawia się tylko jako „projekt” uchwały. W wyszukiwarce uchwał na BIP tego nie znalazłem. Sądzę, że mój wniosek o udostępnienie informacji publicznej z wczoraj wyjaśni wszelkie wątpliwości i jeśli ta uchwała została przyjęta to otrzymam ją na piśmie.
2. Mam nadzieję, że z czasem liczba osób świadomych swoich praw i nie pozwalających na bezkarne działania policji będzie rosła. Wszystkie takie sytuacje należy przede wszystkich nagłaśniać. Jeśli dochodzi do złamania prawa (i to w przypadkach znacznie poważniejszych np. ostatnie doniesienia o pobiciach na policji) zgłaszać do prokuratury i nagłaśniać.
3. Tylko we wszystkich miejscach, o których Pan mówi (np. schody nad Wisłą czy te zalesione tereny na praskim brzegu, które parkiem nie są) alkohol można spożywać i policja nie ma co „odpuszczać”, bo po prostu dając mandaty na podstawie ustawy robi to niezgodnie z prawem wykorzystując niewiedzę ludzi.
Leoncoeur 20 sierpnia 2013 o 09:34
nie wiem czemu nie wyświetla mi się opcja ‚odpowiedz’ do poniższego postu. komentarz ten jest do wpisu z 08:51
1. Owszem, cytat wziąłem z ‚projektu’, ale na sieci są uchwały poszczególnych dzielnic w odniesieniu do tego, a i co bardziej ogarnięci policjanci się na to powołują. Być może była taka sytuacja, ze poszedł projekt, dzielnice hurtem zaopiniowały pozytywnie, a uchwała wprowadzona w życie nie została – choć w to nie wierzę, bardziej bym to na bałagan w BIP-ie zwalał. W każdym razie to miejsca w Wawie jakie Rada blokowała, więc albo zabronione są prawnie właśnie one, albo uchwała jednak nie weszła. Tak czy owak wiadomo gdzie Rada z własnej inicjatywy stwierdziłą iż określi na mocy własnych prerogatyw zakazy. I tam lepiej nie próbować, bo może być niespodzianka, a jest pewnosć, że inne miejsca (za wyjątkiem określonych w ustawie) są bezpieczne.
2. W pełni to rozumiem, choć jak zauważyłem wcześniej – mi się takie uświadamianie nie podoba. Kto ma w sobie trochę sprytu – sam ogarnie, kto nie – trudno. Po pierwsze projekt uświadamiania może zaowocować np. bandami kiboli w mocy prawa chlejących wódkę na osiedlach-blokowiskach, gdzie w mocy prawa mogą. Bo tu nie chodzi o piwo a o alkohol per se. Po drugie jak już pisałem, jak wszyscy będą wiedzieli, że policja może im de facto skoczyć w naprawdę ogromnej ilości miejsc i tysiace ludzie wyjdą z mrokow niewiedzy na przestrzenie z piwem w łapie, to Wiejska może zaostrzyć prawo zamiast tego co jest lobbowane ( żeby złagodzić ustawę). I raz im nie wyszło, bo SN zblokował zapis o miejscach publicznych, ale wystarczyłoby aby ktoś ogarnięty zmienił zapisy i już żaden SN ani nawet TK nie pomoże. Nie będę oczywiście pisał jak należałoby zdefiniować prawo po co mam dawać pomysły wariatom na immunitetach. Więc z jednej strony fajnie uświadamiać społeczeństwo, z drugiej może być kiepsko jak zostanie ono uświadomione. Argumentacji „powinno się uświadamiać”, bo tak tylko dlatego że powinno po prostu nie pochwalam i konstruktywnie kontestuję. Naprawde czasem refleksja jest uzasadniona.
3. No oczywiście, nie neguję tego. Wlepiają mandaty niezgodnie z prawem. O co innego mi chodziło. O to, że policja z jednej strony tepi coś co jest dozwolone, ale mimo iż społeczeństwo myśli, że nie można mundurowi na podstawie pewnych wytycznych z KG, odpuszczają w niektórych miejscach i w niektórych momentach. W czasie Euro odpuszczali nawet w miejscach podlegających pod ustawę. Można? Mozna. Samo w sobie karanie w miejscaqch dozwolonych jest bzdurą ale też pokazuje pewną tendencję przyzwolenia gdzieś/czasem na coś co jest dozwolone (sic!) ale o czym ludzie myślą, że jest zabronione bo specjalnie w tej niewiedzy się ich trzyma naginając przepisy mandatami. Czeski film, ale wszak granicami absurdu są granice RP, powinniśmy się przyzwyczaić.
Na Pana nie wpłynę, jak i na innych co propagują świadomość społeczną. Rozumiem, szanuje, choć się nie zgadzam. Ot miłośnik ze mnie Voltaire’a
Do wszystkich innych jednak z mojej strony gorąca prośba.
Wiecie? To wiecie. Na zdrowie.
ale nie strzelać tego każdemu co się nawinie, no a jeżeli jednak, to potem bez płaczu jak będą tego konsekwencje
Quebec 20 sierpnia 2013 o 12:26
Widać że z policją masz dużo do czynienia skoro według Ciebie „odpuszczają” po rozmowie. Jak trafisz na jakiegoś policjanta w wieku powyżej 30 to może jeszcze się uda ale jak wpadniesz na szczyla służbiste co chce się wykazać powodzenia w rozmowie. Jeszcze Ci dowali za obrazę funkcjonariusza.
Leoncoeur 20 sierpnia 2013 o 21:09
Widocznie Ty masz kontaktów za dużo, że Ci nie odpuszczają.
Kultura, czyściutka kartoteka do bólu jak sprawdzają, normalna rozmowa, pożartować coś by atmosferę rozładować i najczęściej nawet szczawiki w ustawowo zabronionych miejscach puszczają.
Ktoś inny nosi dres, na twarzy A.C.A.B wyryte do bólu, a po połączeniu się by dane sprawdzić okazuje się, że notowany za wybryki w kibolce, to dostanie za papierek leżący obok butelki w miejscu ustawowo dozwolonym do spożywania, od mundurowego co ogólnie jest całkiem sensowny. Warianty pośrednie to już wiele możliwości pośrednich.
Ja dostałem mandat za piwko 2 razy. Raz jak inteligentnie ustawiliśmy się pod kamera i nie było opcji by coś tu zrobić, drugi dany przez straż po złości dlatego, że w pierwszej chwili żesmy uciekli do akademika, jak trzeba było wyjść (rower ogarnąć bo został) to wskazali jeszcze butelki jakie zostały (bośmy w czasie ewakuacji rzecz jasna nie wzieli), czyli smieci, a na koniec mi wytłumaczyli, że za ściemnianie że nie ma sie dowodu jest tysiączek (bom to czynił) i z 3 paragrafów wyliczali sobie nawet do 1500 a jak pogadaliśmy to dali symboliczną stówkę. A interwencji za samo spozywanie miałem w czasie ostatnich lat ze trzydzieści. Raz nawet nakryli nas z kilkoma flaszkami ustawionymi na murku pod blokiem (ustawowo bez możliwości odwołania bo przy uliczce), popitka, nawet zagrycha w postaci ogórków i parówek. Dokumenty, my już pewni, że mandaty będą konkretne i zero szans, to po cichu sobie kontynuujemy rozmowę o mistrzostwach Europy w LA jakie jakos wtedy były i walkach Pyrek z Isinbajewą. A wszyscy całkiem trzeźwi. Popatrzyli, posłuchali, sprawdzili nas przez radio. Wysiedli, pouczenie i ostrzeżenie, że za godzine tędy znów przejadą i żeby do tej pory nas nie było. Więc nie mów, że nie można.
POdPiS 11 kwietnia 2014 o 09:21
Policja jak zechce (nawet bardzo bardzo bardzo) to mandatu nie da. Bo go zwyczajnie nie przyjmę. Sprawa zostaje wtedy rozpatrzona przed sądem grodzkim (Ania?)
Wiktor 18 sierpnia 2013 o 21:43
Przydałaby się taka aplikacja, która informowałaby (pobierając dane z GPS) czy znajdujemy się w parku, na placu czy na ulicy. W ten sposób ludzie wiedzieliby gdzie można legalnie pić
Marek Tatala Autor wpisu 18 sierpnia 2013 o 21:56
Problemem jest to, że sama ulica, park i plac są słabo zdefiniowana. Optymalnym rozwiązaniem prawnym, stosowanym w różnych miastach Europy Zachodniej, jest regulowanie miejsc objętych zakazem przez władze lokalne. W takich miejscach powinny być oznaczenia (np. tablice) informujące, że jest to strefa wolna od alkoholu. Wtedy tym bardziej aplikacja na telefon mogłaby być przydatna (dla osób, które nie zauważyły tabliczki co wytłumaczeniem nie będzie). Choć sam pomysł aplikacji ciekawy
Leoncoeur 20 sierpnia 2013 o 11:09
Wbrew pozorom ulica ma jednak definicję. Co ciekawe by to ustalić trzeba korespondować między sobą zapisy co najmniej 2 ustaw, ale da się.
Po pierwsze interesuje nas Ustawa z 20 czerwca 1997 regulująca Prawo o ruchu drogowym.
Mamy tam taki zapis: „Droga – wydzielony pas terenu składający się z jezdni, pobocza, chodnika, drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów, łącznie z torowiskiem pojazdów szynowych znajdującym się w obrębie tego pasa. Przeznaczona do ruchu pojazdów, ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt” (art. 2 pkt 1)
Potem sięgamy sobie po Dz. U. z 2007 r. Nr 19, poz. 115 gdzie mamy określone co to jest droga publiczna.
Mamy tam taki zapis: „Drogą publiczną jest droga zaliczona na podstawie niniejszej ustawy do jednej z kategorii dróg, z której może korzystać każdy, zgodnie z jej przeznaczeniem, z ograniczeniami i wyjątkami określonymi w tej ustawie lub innych przepisach szczególnych.” Oraz: „Art. 2. 1. Drogi publiczne ze względu na funkcje w sieci drogowej dzielą się na następujące kategorie: 1). drogi krajowe; 2). drogi wojewódzkie; 3). drogi powiatowe; 4). drogi gminne.
2. Ulice leżące w ciągu dróg wymienionych w ust. 1 należą do tej samej kategorii co te drogi. ”
W tej samej ustawie jest też co nieco o ulicy: „ulica – drogę na terenie zabudowy lub przeznaczonym do zabudowy zgodnie z przepisami o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, w której ciągu może być zlokalizowane torowisko tramwajowe;”
Co nieco już wiemy. Lecimy dalej:
Naczelny Sąd Administracyjny (wyrok NSA z 29 czerwca 2011 r., sygn. akt II OSK 633/11) przyjął, że warunkiem koniecznym realizacji kompetencji nadawania nazw ulicom jest ich status drogi publicznej. Musi to być droga istniejąca, a nie droga, która jeszcze nie została zbudowana i której status jest niejasny.
Tak więc ulica może być tylko droga publiczna podchodząca co najmniej pod status drogi gminnej. Np. droga wewnętrzna nie nazwana nie będzie ulicą.
wiemy już „mniej więcej” zatem 2 najważniejsze sprawy.
Primo: które drogi jako ulice podpadają pod ustawę, dla bezpieczeństwa nalezy za takie traktować wszelkie nazwane drogi w terenie zabudowanym.
Secundo: mamy jasno określone co jest terenem podchodzącym pod ulicę (z prawa o ruchu drogowym) . Jezdnia + pobocze + chodnik dla pieszych + ewentualnie droga rowerowa i torowisko.
Jedna jednak uwaga. Technicznie jak mamy zatem jezdnię, potem pas zieleni, chodnik i kolejny pas zieleni, to ten drugi już jest bezpieczny bo strefa poza chodnikiem nie może być rozpatrywana jako pobocze. Wg kodeksu: „pobocze – część drogi przyległą do jezdni, która może być przeznaczona do ruchu pieszych lub niektórych pojazdów, postoju
pojazdów, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt” Argument pobocza upada jako że jest nim wtedy 1 pas zieleni między jezdnią a chodnikiem. Jezeli jednak chodnik przylega do jezdni to czy pas zieleni za chodnikiem mogl byc przez policje traktowany jako pobocze i czy mandat mogl byc w swietle prawa za spozywanie dany… ustali dopiero sąd jak sie bedziemy procesowac. wiec tu jest slisko.
Sergi 18 sierpnia 2013 o 21:53
Czyli nad jeziorkiem czy nad rzeczką też mogę się napić piwa? nie ma żadnej podstawy zeby mnie ukarać? no ale do tego dochodzi też np. plaża nad morzem :> a to jest chyba oczywiste ze tam nie można pić? ale czy zgodnie z prawem?
Marek Tatala Autor wpisu 18 sierpnia 2013 o 22:06
Gminy mają prawo wprowadzać lokalne przepisy. Mi nie są znane takie przepisy na terenie m.st. Warszawa. Ale dana gmina może wprowadzić zakaz picia właśnie np. nad jeziorem, nad rzeką czy na plaży. Dlatego warto to sprawdzić przed próbą spożycia Inną kwestią jest to, że np. jeziorko może być na terenie parku. To też powinno się sprawdzać.
android 18 sierpnia 2013 o 21:54
Jeśli autor ma smartfona na bazie systemu android, wystarczy wejść do sklepu google play i w zakładce „bezpłatne” wyszukać programik o nazwie „voice recorder”. Jest ich od groma. Uruchamiasz aplikację z ikonki i po naciśnięciu guzika nagrywasz dźwięk, jak w magnetofonie. Do kilku godzin.
Fajny tekst i inicjatywa. Pozdrawiam.
hm 18 sierpnia 2013 o 21:58
Ja mam pytanie – czy chodnik należy do ulicy?
Marek Tatala Autor wpisu 18 sierpnia 2013 o 22:02
Zgodnie z ustawą prawo o ruchu drogowym tak:
„droga – wydzielony pas terenu składający się z jezdni, pobocza, chodnika, drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów, łącznie z torowiskiem pojazdów szynowych znajdującym się w obrębie tego pasa, przeznaczony do ruchu lub postoju pojazdów, ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt”
pfm 19 sierpnia 2013 o 00:06
Czyli chodniki wewnątrz osiedli mieszkaniowych nie liczą się, ponieważ nie stanowią części drogi? (nie ma jezdni i pobocza)
Marek Tatala Autor wpisu 19 sierpnia 2013 o 00:14
Ciężko stwierdzić. Poza tym mogą być osobne przepisy gminne. Np. w Poznaniu zakaz wprowadzono „w pomieszczeniach wspólnych budynków wielorodzinnych (np. na klatkach schodowych i innych ciągach komunikacyjnych w budynkach, w piwnicach, na strychach, w garażach podziemnych itp.) oraz na posesjach wokół budynków wielorodzinnych (np. w bramach, na dziedzińcach i na podwórkach),” czyli myślę, że może to oznaczać, że de facto nie można pić na terenie całych osiedli mieszkaniowych…
kasia 10 września 2014 o 13:27
Schodki nad Wisłą po lewej stronie są nazwane przez policje ulicą – zostało to gdzies tam zatwierdzone? Gdzie sprawdzic takie oswiadczenie- wiem ze wystawiaja mandaty i w sadzie sad przyznaje racje policji- ze schodki to ulica…
Marcin 20 sierpnia 2013 o 00:48
To w takim razie jaka jest definicja ‚ulicy’?:D
kamilz 18 sierpnia 2013 o 22:04
też kiedyś próbowałem zastosować podobną retorykę. powiedziano mi, żebym nie cudował a potem przekonałem się o tym, że rozmowę należało nagrać, na podobnej zasadzie jak bardziej przezorny autor tego wpisu.
zaciekawiona 18 sierpnia 2013 o 22:14
Czyli piwo można spożywać na plażach, w lasach, na łąkach, nad jeziorami i rzekami. Ciekawa jestem jak to wygląda w przypadku terenów zielonych nie będących ani parkami ani placami w obrębie terenów zabudowanych, takich jak np. osiedla mieszkaniowe? Albo w przypadkach boisk, parkingów należących do supermarketów i skateparków? Pytam z czystej ciekawości, ponieważ z moich obserwacji wynika, że są to jedne z miejsc gdzie najczęściej takie mandaty są wystawiane w moich rodzinnych stronach. Czy z tego wynika, że większość mandatów tego typu jest wystawiana niezgodnie z prawem??? I jeszcze jedno pytanie, gdzie szukać informacji na temat lokalnych przepisów stanowiących na ten temat?
QQnut 18 sierpnia 2013 o 22:15
nie wiesz gdzie można sprawdzić te gminne definicje? tzn gdzieś w internecie czy trzeba było by się do ratusza pofatygować?
Marek Tatala Autor wpisu 18 sierpnia 2013 o 22:29
próbowałem szukać tutaj, ale nie znalazłem http://bip.warszawa.pl/Menu_przedmiotowe/zarzadzenia_uchwaly/Uchwaly/default.htm
Marek Tatala Autor wpisu 18 sierpnia 2013 o 22:58
Co do ratusza nie trzeba się fatygować. Powinni udzielić odpowiedzi mailowo lub przez elektroniczną skrzynkę podawczą w trybie dostępu do informacji publicznej o co z resztą sam jutro wystąpię, bo wiele osób próbowało szukać w sieci tych regulacji dla Warszawy i nikt jeszcze nie znalazł…
Piotrek 18 sierpnia 2013 o 23:01
Brawo nic tylko podziwiać
Andrzej 18 sierpnia 2013 o 23:34
Czy można nagrywać rozmowę z policjantem bez jego zgody? Czy można robić top nie informując policjanta iż rozmowa jest nagrywana. W usa zdaje się ze nie można jak jest w polsce?
Marek Tatala Autor wpisu 18 sierpnia 2013 o 23:42
Nie znając przepisów przezornie poinformowałem o zamiarze nagrywania. Wydaje mi się, że samo nagrywanie nie jest nielegalne, ale w przypadku braku zgody może nie być to dopuszczone jako dowód (np. w sądzie). Nie wiem czy dotyczy to również funkcjonariuszy publicznych. Zapewne wszystko regulują odpowiednie przepisy.
Eban 18 sierpnia 2013 o 23:49
Zgodnie z prawem nagrywanie jak i publikacja funkcjonariusza publicznego nie wymaga jego zgody chyba, że utrudnia mu to prowadzenie obowiązków służbowych.
MM 18 sierpnia 2013 o 23:59
Cóż, w Krakowie to łatwiej rozwiązali, w uchwale rady miasta po prostu dodali do miejsc zakazanych ‚tereny zielone o charakterze rekreacyjnym’ no i … to załatwiło picie generalnie wszędzie. Zostają bramy (których akurat nie brakuje )
kk 19 sierpnia 2013 o 00:22
Celem kompleksowego zbadania tematu proponuję znalezienie definicji ulicy. Z tego co pamiętam jest to droga w obszarze zabudowy. A obszar zabudowy to nie to samo, co obszar zabudowany. Pamięc zawodzi i po kilku latach człowiek nie pamięta szczegółów
ciekawski 19 sierpnia 2013 o 00:49
Ktoś wie co z tzw „wałami” chodzi mi o miasto Wrocław?
Marek Tatala Autor wpisu 19 sierpnia 2013 o 15:36
http://www.marektatala.pl/2013/08/19/kazdy-moze-sprawdzic-gdzie-gmina-zakazuje-spozywania-alkoholu/
Czupak 19 sierpnia 2013 o 09:49
Gdzie (Kraków) mogę wysłać zapytanie z prośbą o udostępnienie listy miejsc objętych zakazem spożycia alkoholu?
darseo 19 sierpnia 2013 o 10:56
Witam, też kiedyś dostałem mandat i zacząłem się interesować po fakcie Też zauważyłem brak jasnego określenia gdzie nie wolno spozywać Więc napiszę do mojego ratusza po informację
Geodeta Trójmiasto 19 sierpnia 2013 o 11:52
Aby móc sie skutecznie wybronić w tego typu sytuacjach niezbędna jest znajomość dokładnych definicji. Np. spotkałem się ze stawianiem znaku równości między słowami ulica i jezdnia.
Paster 19 sierpnia 2013 o 14:15
Pouczenie jest jednym ze środków karnych, a zatem co to za sukces, skoro ukarano Cię, mimo że jak twierdzisz – nie popełniłeś wykroczenia?
Marcin 20 sierpnia 2013 o 09:24
Jest jeszcze jedna kwestia. Czy jeżeli w ustawach i uchwale Rady Miasta nie jest określone jakieś miejsce, w którym spożywanie alkoholu jest zabronione, np. bulwary nad rzeką, a jest regulamin tego miejsca, w którym jest zapis o mówiący o zakazie spożywania alkoholu to czy ten regulamin może być podstawą do nałożenia mandatu?
Anna 20 sierpnia 2013 o 13:28
Ciekawe jak sprawa skończyłaby się w sądzie. Zamiast mandatu karnego w tej sytuacji policja mogła skierować wniosek do sądu o ukaranie. Jeśli „wygrałby” Pan w co najmniej dwóch instancjach a potem Sąd Najwyższy wypowiedziałby się w temacie wykładni użytego sformułowania moglibyśmy mówić o „zwycięstwie” . Szczerze kibicuję odważnemu Pozdrawiam
TomaszHa 20 sierpnia 2013 o 19:25
Bardzo ciekawe doswiadczenie. Wielki plus za to, ze nie dales sie wrobic.
Mam pytanie, czy jesli 2 lata temu dostalem mandat pijac pod chmurką – przy brzegu wisly – moge się sądzić?
MakarskaChorwacja 20 sierpnia 2013 o 21:58
Dobrze wiedzieć. W przyszłości jeśli dojdzie do takiej sytuacji będę musiał podobnie porozmawiać ze stróżami prawa
Pizza Kraków 21 sierpnia 2013 o 16:12
Brawo za wartościowy artykuł
PS 21 sierpnia 2013 o 17:39
W Niemczech Obywatel może pić, a tu się musi zastanawiać jak prawa nie złamać, żeby się piwa napić
Heretyk 22 sierpnia 2013 o 18:18
kiedyś pstryknąłem sobie fotkę w tramwaju podczas pracy kanarów z obstawą ochroniarzy. kobiecina była nieźle wystraszona widząc taka bandę „esesmanów” dybajacą na jej kase. fotke zrobiłem tak aby widać było tylko twarze tzw. funkcjoinariuszy. na najblizszym przystanku kanary wysiadły spisywać panią ale psy w tramwaju zostały. jak tylko tramwaj ruszył oba psiaki ruszyły w moim kierunku i to nie znaszącym sprzeciwu zażądały skasowania zdjęcia. odmówiełem. „no to pojedzie pan z nami do pętli gdzie będzie na już czekał patrol policyjny i oni każą panu skasować”. kiedy się ochoczo zgodzilem uprzedzając przy okazji że poskarżę się na ich niekompetencję i zachowanie jakby zwątpili. a na pętli nie było żadnego patrolu i psiny zaczęły się pospiesznie oddalać. kiedy zawołalem „no gdzie ta policja panowie” nawet sie nie odwrócili. ot i taka to nasza psia ta mundurówka ))
pszemek 25 sierpnia 2013 o 12:25
rób filmiki i wrzucaj na neta, na pewno miło się to bedzie oglądało gdy policjantowi jednemu czy drugiemu nie uda się wlepić mandatu pomimo usilnych chęci i starań a z tego co mi się wydaje to wizerunek funkcjonariusza na służbie można upubliczniać więc też nie powinieneś mieć problemów. Pozdrawiam
tom 31 marca 2014 o 14:23
Panie Marku, a ja mam następujące pytanie, jak się to tego ma zakaz na piśmie – ostatnio na plaży pod stadionem narodowym pojawiła się tablica „plaża miejska” i napisane „zakaz spożywania alkoholu” – czy w świetle przepisów taki zakaz jest legalny i można go egzekwować?
Łukasz 3 czerwca 2014 o 14:43
Przyglądam się dyskusji i naszło mnie jedno pytanie. Może trochę dziwnie ono zabrzmi … Czy gdy będę pił piwo np. siedząc na płocie własnej posesji, która graniczy z ruchliwą drogą w centrum miasta, mogę dostać mandat od straży miejskiej? Są jakieś wyznaczniki w takiej sytuacji?
Marcin 19 września 2014 o 13:12
Witam potrzebuje podpowiedzi
Wczorajszego dnia na podworku podesli policjanci chcieli wlepic mi mandat nie przyjołem go zamiast wniosku do sadu grodzkiego dali mi wezwanie na komende na wtorek wiec za 4 dni
Czytalem kiedys te forum no i z tego co mi sie wydaje to nie jest miejsce publiczne
Czy podjołem dobra decyzje ?
Nie zachowywałem sie głośno
Dodam ze na podworku nie ma zadnego placu zabaw nawet piaskownicy same saochody
Prosze o podpowiedz tu na forum albo na meila
niktwazy o Nie chcę by państwo zmuszało mnie do drukowania ulotek dla ONR