Source: http://www.prawodlalekarza.pl/dokumentacja-medyczna-problemy/?replytocom=172
Timestamp: 2020-06-06 02:36:50+00:00
Document Index: 68160474

Matched Legal Cases: ['art. 51', 'art. 266', 'art. 448', 'art.26', 'art. 96', 'art. 355', 'art 26', 'art 26', 'art. 28', 'art. 27']

Marek Koenner28 listopada 201243 komentarze
Dziwisz się zapewne, że piszę o dokumentacji medycznej. Co więcej chcę napisać o kilku problemach, które dotyczą dokumentacji jeszcze w formie tradycyjnej – papierowej.
A uświadomiłem sobie, że warto zwrócić uwagę na te sprawy paradoksalnie po wystąpieniu na szkoleniu dotyczącym dokumentacji elektronicznej, którą stosować będą musiały podmioty lecznicze od 1 stycznia 2014 r., organizowanym przez Multitrain w Gdańsku w dniu 21 listopada. Mój wykład dotyczył jednak kwestii zupełnie bieżących, a mianowicie problemów związanych z udostępnianiem dokumentacji medycznej.
1) Upoważnienie do wydawania dokumentacji medycznej.
Pacjent może upoważnić właściwie kogokolwiek do udostępnienia mu dokumentacji. I gdy jest udzielane w obecności osoby z personelu, nie ma problemu. Ale jak zweryfikować, czy to upoważnienie jest udzielone rzeczywiście przez pacjenta, gdy przynosi je osoba upoważniona i oświadcza, że uzyskała je od pacjenta albo zostaje ono przesłane przez tą osobę wraz z wypełnionym wnioskiem o wydanie dokumentacji?
W takim wypadku konieczne jest otrzymanie upoważnienia z podpisem notarialnie poświadczonym – to jedyna możliwość upewnienia się, że podpisał je pacjent.
2) Ubezpieczyciel powinien załączać do żądania zgodę pacjenta
To palący problem, gdyż coraz częściej z żądaniem wyjaśnień zwraca się do lekarza jego ubezpieczyciel w związku ze skierowaniem do niego roszczeń przez pacjenta. Ubezpieczyciel musi w takim wypadku złożyć oświadczenie o posiadaniu pisemnej zgody pacjenta albo jego przedstawiciela ustawowego. Nie jest konieczne dołączenie zgody pacjenta na udostępnienie dokumentacji medycznej (aczkolwiek nie jest też zakazane).
Brak takiego oświadczenia (lub samej zgody) powoduje, że lekarz czy podmiot leczniczy nie mają prawa wydawać żądanej dokumentacji.
Z drugiej strony jak lekarz ma się bronić bez przedstawiania dokumentacji. Tym bardziej, że później musi udowodnić swoją niewinność, o czym piszę w poprzednim wpisie w blogu.
3) Ubezpieczyciel powinien wykazać uprawnienie osoby żądającej wyjaśnień
Kolejnym związanym z wydawaniem dokumentacji problemem jest weryfikacja, czy osoba, która podpisała się na żądaniu wyjaśnień, jest osobą upoważnioną do reprezentacji ubezpieczyciela. Oczywiście musimy tu dysponować stosownym ciągiem pełnomocnictw poczynając od osób reprezentujących spółkę i musi to wynikać z załączonych do żądania dokumentów.
4) Wydawanie dokumentacji sądom (i prokuraturom)
Zdarza się dosyć często, że z żądaniem o wydanie dokumentacji medycznej, występuje sąd. Niejednokrotnie żądanie to jest nieprecyzyjne albo raczej tak ogólne, że w sytuacji gdy pacjent leczy się w naszym podmiocie od lat albo korzysta z różnych świadczeń medycznych, nie jesteśmy w stanie ocenić, o którą dokumentację sądowi chodzi. W takim wypadku grzecznie, ale jednak, należy sformułować pytanie do sądu z prośbą o doprecyzowanie zakresu: okresu, za jaki jest żądana dokumentacja, czego dotyczy itd.
Niejako przy okazji – na koniec – warto też przypomnieć, że dokumentacja medyczna powinna być zbieżna z oświadczeniami, jakie składają pacjenci (w wielu wypadkach najlepiej w formie pisemnej) wyrażając zgodę na leczenie. Pamiętajmy, że w wypadku braku takiej zgody, dokładnie opisana dokumentacja stanowi nasz jedyny oręż dowodowy w ewentualnym procesie o błąd lekarski.
Więcej o dokumentacji medycznej możecie przeczytać w naszej Bazie wiedzy.
{ 43 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }
Małgorzata 12 grudnia, 2012 o 15:07
Być może to zbyt lakoniczne pytanie, ale zastanawiam się jakie problemy powstają w związku z udostępnieniem dokumentacji medycznej omyłkowo (np. z powodu niewystarczającego pełnomocnictwa z podpisem nie poświadczonym notarialnie) nieuprawnionej osobie? Czy rodzi to odpowiedzialność na gruncie ustawy o ochronie danych osobowych czy ma Pan w tym zakresie szerszą koncepcję?
m.koenner 13 grudnia, 2012 o 19:50
Pani Małgorzato. Udostępnianie dokumentacji medycznej osobie nieuprawnionej stanowi naruszenie przepisów ustawy o prawach pacjenta i RPP oraz ustawy o ochronie danych osobowych.
Zgodnie bowiem z art. 51 tej drugiej ustawy: kto administrując zbiorem danych lub będąc obowiązany do ochrony danych osobowych udostępnia je lub umożliwia dostęp do nich osobom nieupoważnionym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. A do tego w myśl art. 266 k.k. kto, wbrew przepisom ustawy lub przyjętemu na siebie zobowiązaniu, ujawnia lub wykorzystuje informację, z którą zapoznał się w związku z pełnioną funkcją, wykonywaną pracą (…) podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Dodatkowo RPP może podjąć sprawę dotyczącą naruszenia praw pacjenta po otrzymaniu właściwego wniosku.
No i w końcu mamy odpowiedzialność cywilną za naruszenie dobra osobistego. A wtedy w razie zawinionego naruszenia praw pacjenta sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę na podstawie art. 448 k.c.
Uff, współczuję sytuacji trafienia na nadaktywnego przeciwnika 🙁
konrad 17 grudnia, 2012 o 22:44
Moim zdaniem wskazane przez Pana rozwiązanie – przedłożenie/przekazanie upoważnienia z podpisem notarialnie poświadczonym jest rozwiązaniem zbyt rygorystycznym dla podmiotów które chciałyby uzyskać dostęp do dokumentacji medycznej. Przepisy ustawy o prawach pacjenta i RPP a dokładniej rozdział 7 niniejszej ustawy oraz § 78 i 79 rozporządzenia w sprawie rodzajów i zakresu dokumentacji medycznej oraz sposobu jej przetwarzania nic nie wspominają o przedłożeniu upoważnienia z podpisem notarialnie poświadczonym.
Ja widzę rozwiązanie tego problemu następująco: podmiot upoważniony do uzyskania dostępu do dokumentacji medycznej pozostawia świadczeniodawcy ww. upoważnienia które dołącza do indywidualnej dokumentacji pacjenta.
Jeśli upoważniony nie jest skory do pozostawienia oryginału upoważnienia, wówczas wykonujemy kserokopię i prosimy upoważnionego o potwierdzenie za zgodność z oryginałem. Można oczywiście jeszcze zweryfikować dane upoważnionego poprzez sprawdzenie dowodu osobistego.
Przy tak podjętych działaniach, które będą świadczyć o należycie dochowanej staranności – udostępniający jest odpowiednio zabezpieczony przed konsekwencjami udostępnienia dokumentacji podmiotom nieupoważnionym.
Co Pan sądzi o takim rozwiązaniu??
m.koenner 18 grudnia, 2012 o 09:37
Panie Konradzie. Dziękuję za cenne pytanie.
Zgadza się – rozporządzenie nie mówi o formie upoważnienia. Nie mówi o nim również ustawa o prawach pacjenta i RPP, a przede wszystkim jej art.26. Jednak w takim wypadku trzeba patrzeć na prawo systemowo.
Trochę chyba mówimy o różnych sytuacjach. Chodzi mi mianowicie o sytuację, kiedy to przychodzi do przychodni (czy innego podmiotu leczniczego) osoba z upoważnieniem od pacjenta. Wiemy, że może to być ktokolwiek. I nie mamy upoważnienia udzielonego od pacjenta w obecności osoby z personelu (czyli kiedy pacjent podpis składa „na oczach” tej osoby). W takim wypadku musimy jakoś zweryfikować, czy rzeczywiście podpis złożył pacjent. Albo darzymy kogoś zaufaniem albo jedyną metodą jest uzyskanie poświadczonego notarialnie podpisu – wtedy notariusz weryfikuje podpis. A notariusz może też przyjechać do domu do chorego.
Po drugie koniecznie musimy mieć w swojej dokumentacji oryginał upoważnienia – bo z kopii żaden biegły nie odczyta, czy podpis był oryginalny czy nie.
Nie jest kwestia rygoryzmu, tylko problem dowodowy. Jak inaczej udowodni Pan, że to pacjent złożył podpis?
Zawsze powtarzam moim Klientom, u których wdrażam/koryguję procedury, że decyzja należy do nich. Prawnik pokazuje tylko (albo aż) ryzyko :/
Katarzyna - Lekarz i Prawo 10 stycznia, 2013 o 13:58
Uważam podobnie – wymaganie od osoby upoważnionej przez pacjenta do przedkładania upoważnienia z podpisem notarialnie poświadczonym jest zbyt rygorystyczna i moim zdaniem nie ma żadnego uzasadnienia w przepisach.
Ciekawa jestem jakie stanowisko zajęłaby Rzecznik Praw Pacjenta, gdyby do jej biura wpłynęła taka sprawa (szpital by zażądał tak poświadczonego upoważnienia do wydania dokumentacji).
m.koenner 22 stycznia, 2013 o 17:24
Pani Mecenas, to proszę wyjaśnić, co zrobi podmiot leczniczy, gdy w procesie okaże się, że sąsiadka podpisała upoważnienie albo sama upoważniona dobrze podrobiła podpis (taki szkolny zwyczaj, prawda?). Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale proszę aż tak nie ułatwiać życia Klientom, żeby potem przegrywali dowodowo. Mówię przecież o sytuacji wyjątkowej i wcale nie trudnej do rozwiązania. Jak pacjent przychodzi po raz pierwszy to od razu powinien dostać do ręki wzór upoważnienia i je wypełnić – myślę, że dla nikogo nie stanowi to problemu (podobnie jak w banku), żeby wskazać małżonka, córkę, syna itp. Mówimy więc o prawidłowym działaniu na wejściu. A później można już tylko gasić pożar i albo ryzykować albo zaufać – decyzja należy do Klienta. Pozdrawiam serdecznie. Marek Koenner
Grażyna 10 maja, 2013 o 23:41
Panie Mecenasie, bardzo zainteresowała mnie dotychczasowa dyskusja dot. upoważnień składanych przez pacjentów. Pracuję
w szpitalu i takie oświadczenia odbierane są zazwyczaj zaraz
w dniu przyjęcia. Takie oświadczenie ( upoważnienie ) pozwala wskazanej przez pacjenta osobie na uzyskanie informacji o jego stanie zdrowia oraz kopii dokumentacji medycznej. Budzi to jednak wiele wątpliwości np. pacjent wielokrotnie leczony w szpitalu i niemal przy każdym pobycie zmienia zdanie upoważniając ciągle inne osoby. Czy to ostatnie upoważnienie pozwala na wydanie całej dokumentacji ? Pisze Pan o potwierdzeniu przez notariusza upoważnienia, jeżeli nie jest ono składane w naszej obecności. Uważam ,że nie jest to rygorystyczny wymóg tak jak sądzą inni dyskutanci. Naprawdę trzeba uważać,choć niekiedy – ze względu na koszty – ” trochę” łagodzimy ten wymóg i prosimy, by takie upoważnienie potwierdził np. ośrodek pomocy społecznej,jeżeli pacjent jest ich podopiecznym , urząd gminy itp. ( słusznie ? ).I teraz, sytuacja bieżąca – przychodzi mężczyzna
z ” pełnomocnictwem” podpisanym przez naszego byłego pacjenta ( bez poświadczenia własnoręczności podpisu i nawet prośby do dyrektora szpitala o sporządzenie kopii dok. med. )
i każe mi wskazać przepis, który żąda poświadczenia notarialnego. Sprawa w toku…
m.koenner 24 maja, 2013 o 13:54
przepraszam, że odpisuję z opóźnieniem, ale przeszkadza to, co zwykle 🙂
Co do przepisów dotyczących poświadczenia notarialnego oczywiście chodzi tu o art. 96 pkt 1 ustawy z dnia 14.02.1991 r. – Prawo o notariacie (j.t. Dz.U.z 2008 r., Nr 189, poz. 1158 ze zmianami).
Mówimy tu bowiem o sytuacji, gdy chcemy potwierdzenia, że rzeczywiście ta osoba złożyła konkretny podpis. Natomiast zgodziłbym się z Panią, że można w różnych sytuacjach dopuścić również potwierdzanie podpisów przez inne osoby „urzędowe”. Bo zasadniczym celem tych działań jest zebranie dowodów.
Trochę zawsze będzie sytuacja się komplikowała, kiedy mamy do czynienia z obowiązkiem uzyskania pisemnej zgody – to jest rzeczywiście temat do większej dyskusji.
Katarzyna 9 stycznia, 2013 o 17:39
A co ze starsza dokumentacją medyczną,która powstała jeszcze przed wprowadzeniem w życie ustawy? Czy przykładowo można rodzinie zmarłego pacjenta udostępnić jego dokumentację z roku 1979? W roku tym ustawa nie obowiązywała, nie było więc zwyczaju wydawania upoważnień.
m.koenner 22 stycznia, 2013 o 17:25
Witam, w tym tygodniu podam odpowiedź – przepraszam, ale coś technika szwankuje i dopiero teraz „odkryłem” komentarz. Marek Koenner
m.koenner 23 stycznia, 2013 o 15:56
Pani Katarzyno. Temat jest rzeczywiście ciekawy, bo do dokumentacji medycznej sporządzonej w 1979 r. zastosowanie mają przepisy rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 14 lutego 1931 r. o zakładach leczniczych. Zgodnie z § 21 odpis historii choroby wydawany był leczonemu lub jego ustawowemu zastępcy na ich prośbę, jeśli nie było obawy, że przyniesie to szkodę dla leczonego. Nie było wymagane specjalne upoważnienie. Jednak dokumentacja zawierająca historię choroby przechowywana była w szpitalach psychiatrycznych przez 10 lat, a w innych szpitalach 5 lat, więc nie jest już możliwe dotarcie do tych danych. Jeżeli jednak one istnieją, to zastosowałbym ogólne reguły z k.c. i dopuszczałbym możliwość wydania tej dokumentacji spadkobiercom. Pozdrawiam. Marek Koenner
Grażyna 26 maja, 2013 o 22:35
Dziękuję za odpowiedź i za wskazanie przepisów ustawy – Prawo o notariacie. Rzeczywiście to oczywiste przepisy, ale uważam,że powinny one znaleźć się w rozporządzeniach i ustawach dotyczących udostępniania dokumentacji medycznej – byłoby to wtedy jednoznaczne i przejrzyste. Przepisy wyraźnie mówią; ‚ osobie upoważnionej przez pacjenta’,ale jakby ” zakładają”,że pacjent to upoważnienie składa osobiście.Nie tylko ten przepis jest nieprecyzyjny. Wspomniałam niedawno o oświadczeniach składanych przez pacjenta , w których przy niemal każdym pobycie wskazuje inną osobę do uzyskiwania odpisów jego dokumentacji medycznej. Czy ta ostatnio wskazana osoba ma dostęp do całej dokumentacji ( tak w praktyce przyjmujemy), czy może któraś
z osób wskazanych ” po drodze” ma prawo wglądu tylko do konkretnej historii choroby ( nie byłoby to jednak zbyt sensowne).
Daria 22 listopada, 2013 o 11:26
Jak zweryfikować podpis pacjenta na wniosku o wydanie dokomentacji medycznej? Chodzi o wniosek wysłąny pocztą do szpitala. Nie ma podstaw do żądania poświadczenia notarialnego, a jednocześnie lekarze obawiają się kar z ustawy o ochronie danych osobowych.
m.koenner 29 listopada, 2013 o 11:09
Bardzo przepraszam, że dopiero teraz odpisuję. Więc tak: nie mogę się zgodzić z twierdzeniem, że „nie ma podstaw do żądania poświadczenia notarialnego”. Podobnie jak są podstawy do żądania dowodu osobistego przy przyjściu pacjenta (czy osoby, którą upoważnił do dostępu do dokumentacji medycznej). To prawo jest naturalną konsekwencją konieczności weryfikacji tożsamości pacjenta, i to niezależnie czy chodzi o rozliczenia z NFZ czy nie. Tyle, że w ostatnim przypadku możemy na własne ryzyko podjąć decyzję o braku weryfikacji. Natomiast w sytuacji refundowania leczenia przez NFZ możemy narazić się na dodatkowe konsekwencje. O ile więc widzimy, jak pacjent przy nas podpisuje, to nie ma problemu. W wypadku wysyłania pocztą albo przyjścia osoby upoważnionej z pełnomocnictwem, a nie jest ono w formie aktu notarialnego (co nie jest konieczne) ani też podpis nie jest poświadczony notarialnie (tu gorzej, bo skąd wiemy, że podpis złożył pacjent) bierzemy po prostu na siebie ryzyko. Ciąg dalszy odpowiedzi podaję poniżej w komentarzu do wypowiedzi Pana Daniela.
Daniel - Best Text 22 listopada, 2013 o 11:34
Sądzę, że wystarczy porównanie podpisu pacjenta widniejącego na wniosku o wydanie dokumentacji medycznej ze wzorem podpisu w dowodzie osobistym bądź paszporcie. Zawsze przecież można poprosić o PESEL tego, który składa podpis, by w razie czego Sąd nie miał wątpliwości, że podpisu nie sfałszowano. W razie podejrzenia jego sfałszowania możliwa jest ekspertyza grafologa. Pytanie tylko, kto za nią zapłaci. Można też poprosić o skan dowodu osobistego na e-mail, by zmniejszyć swoje wątpliwości co do wiarygodności podpisu z oświadczeniem w treści maila, że skan jest wierną kopią oryginalnego dokumentu (cesja odpowiedzialności).
m.koenner 29 listopada, 2013 o 11:19
Więc kontynuując odpowiedź zawartą w komentarzu do wpisu Pani Darii chcę dodać, że nie mogę się z Panem zgodzić. Owszem, Sąd nie postawi nam zarzutu co do nierozpoznania podpisu w sytuacji, gdy przychodzi osoba, która przy nas go fałszuje w sposób trudny do odkrycia po porównaniu z poprzednio uzyskanym podpisem. ALE umyka Panu jedna kwestia. Ocena działania podmiotu leczniczego dokonywana jest przez pryzmat należytej staranności w myśl art. 355 k.c. W ewentualnym sporze sąd korzysta z opinii biegłego do spraw badania pisma (a nie grafologa 😉 Nie wiem, czy widział Pan kiedyś taką opinię – to zawsze robi wrażenie. Mówimy tu o sytuacji, gdy w sytuacji konfliktu pacjent sięga po wszystkie argumenty w celu zaatakowania podmiotu leczniczego (bo wtedy zazwyczaj następuje eskalacja). Rozwiązaniem jest uzyskiwanie zawsze upoważnienia „na wejściu”. A jeżeli to sytuacja nagła, to notariusz (i wcale nie jest to bardzo drogie) może przyjechać do pacjenta do domu. Wszystkie Pana propozycje są jakimś rozwiązaniem pośrednim – jeżeli na prawdę chcemy pomóc i możemy zaufać, ale w sytuacji konfliktu nikt już nie będzie tego pamiętał – proszę mi wierzyć!
Daniel 29 listopada, 2013 o 12:52
„Rozwiązaniem jest uzyskiwanie zawsze upoważnienia „na wejściu”.”
Proszę rozwinąć myśl, gdyż jest niejasna i w ten sposób nie podaje Pan wcale rozwiązania, pomimo tasiemcowatej wypowiedzi. Zgodnie z wytycznymi Pani Darii zakładamy, że podpis notariusza jest niepotrzebny, chcemy natomiast uniknąć wszelkich kosztów osób trzecich, w tym prawników przede wszystkim.
m.koenner 29 listopada, 2013 o 13:11
Panie Danielu, proszę przeczytać uważnie, również inne wpisy w blogu, a wtedy wszystko stanie się jasne.
Co do Pana komentarza, to zacząć trzeba od roli prawnika w relacji z Klientem. Nie ma bowiem czegoś takiego jak „wytyczna, że podpis notariusza jest niepotrzebny”, bo to prawnik wskazuje rozwiązania i podaje poziom bezpieczeństwa/ryzyka przy każdym z nich (ale tylko w sytuacji, gdy nie ma całkowicie jednoznacznej odpowiedzi w przepisach i trzeba skorzystać z wykładni systemowej i funkcjonalnej – a tak jest w tym wypadku).
Więc ja rekomenduję – w sytuacji przysłania upoważnienia pocztą – uzyskanie poświadczenia notarialnego podpisu i to jest najbezpieczniejsze rozwiązanie (wcale nie takie trudne do realizacji). Każde inne, w tym te, które Pan proponuje, są obarczone większym ryzykiem – co nie znaczy, że nie wolno ich stosować w świetle prawa (gdyby tak było, napisałbym o tym). Decyzja, jaki wybrać poziom ryzyka wobec innych kryteriów, którymi się kieruje (marketingowych, wizerunkowych, biznesowych, kosztowych itd.itp.) zawsze należy do Klienta.
Dawid 12 stycznia, 2014 o 12:08
w mojej ocenie nie ma absolutnie żadnych podstaw do tego aby domagać się od osoby upoważnionej w formie pisemnej upoważnienia poświadczonego notarialnie. w pełni wystarczająca jest forma pisemna – co więcej, może to być nawet forma ustna (tutaj jednak problemy dowodowe). jeżeli lekarz ma wątpliwości co do autentyczności podpisu, powinien zawiadomić prokuraturę – podrabianie podpisu to przestępstwo. bądź też w sądzie będzie musiał udowodnić, że podpis jest nieprawdziwy. cały obrót prawny w przeważającej części toczy się w oparciu o formę pisemną zwykłą (przecież zawsze można powiedzieć, że nie wiemy czy np. umowa handlowa została podpisana przez tą a nie inną osobę). żądanie formy z podpisem notarialnie poświadczonym to pewna przegrana w sporze, a w ewentualnym procesie o błąd lekarski – koronny dowód psychologiczny, że coś jednak jest na rzeczy.
m.koenner 15 stycznia, 2014 o 09:49
przepraszam, ale tłumaczyłem to już wiele razy.
Powtórzę jeszcze raz: nie ma przepisu, który żąda (co oznaczałoby obowiązek) uzyskiwania na dokumencie upoważnienia podpisu z poświadczeniem notarialnym.
ALE chodzi tu tylko o weryfikację prawdziwości podpisu osoby pacjenta – mocodawcy, jeżeli podpis ten składany jest nie „na oczach” personelu przychodni czy lekarza. W takim wypadku albo bierzemy na siebie ryzyko albo przerzucamy je na notariusza – a żaden notariusz nie poświadczy podpisu „w ciemno” (!).
Żaden lekarz nie musi zawiadamiać prokuratury, bo żaden lekarz nie jest ekspertem od podpisów (czy szerzej pisma) ani w chwili weryfikacji podpisu „gołym okiem” ani lekarz ani nikt inny nie sporządza opinii w tej sprawie (widział Pan taką opinię? bo ja tak).
Nie ma znaczenia na czym opiera się cały obrót prawny (ale śmiem twierdzić, że w zdecydowanej większości na umowach ustnych), tylko jaka jest żądana forma oświadczenia woli w konkretnym przypadku.
A już zupełnie nie rozumiem Pana ostatniego zdania.
Luiza 20 maja, 2014 o 00:33
Jak natomiast postąpić gdy chodzi o otrzymanie szpitalnej dokumentacji medycznej przez rodzinę pacjenta z okresu gdy nie obowiązywały upoważnienia, pacjent żyje ale ze względu na stan zdrowia – demencję nie jest w stanie złożyć podpisu na upoważnieniu? Czy o taką dokumentację może wystąpić lekarz POZ?
m.koenner 20 maja, 2014 o 15:44
Tak, uważam, że o dokumentację może wystąpić lekarz POZ. Jeżeli oczywiście pacjent ze szpitala jest również pacjentem tego POZ-u.
Michał 3 czerwca, 2014 o 10:19
Witam, na co dzień borykam się z problemami udostępniania dokumentacji z racji funkcji ABI w podmiocie leczniczym. W ostatnim czasie coraz więcej wniosków o udostępnienie dokumentacji składają firmy odszkodowawcze ( nie ubezpieczeniowe – w tym przypadku łatwo rozwiązać problem bo posiadamy ustawę o działalności ubezpieczeniowej). Tu nasuwają się dwa pytania: 1) czy przesłanie przez firmę ubezpieczeniową upoważnienia do uzyskania dokumentacji podpisane przez pacjenta ( w oryginale) można uznać za prawidłowe ( art 26 ustawy o RPP i PP) mając na uwadze że ustawodawca w pkt 1 art 26 wskazał „bądź osobie upoważnionej przez pacjenta” a nie firmie? i 2) wiemy już że brak złożenia podpisu pacjenta w naszej obecności wymaga potwierdzenie notarialnego ( dla bezpieczeństwa dowodowego) a jak jest w przypadku przesłania oryginału upoważnienia? W mojej ocenie również nie ma pewności co do oryginalności podpisu.
m.koenner 3 czerwca, 2014 o 11:34
ad 1) to bardzo ciekawe pytanie i rzeczywiście rodzi się tu wątpliwość, bo na pierwszy rzut oka tak można ten przepis odczytywać, tzn., że dotyczy wyłącznie osoby fizycznej (i chyba takie było ratio legis przepisu), ALE z drugiej strony nie jest to wyraźnie zapisane (ani zakazane), a musimy analizować te przepisy przez pryzmat prawa pacjenta, któremu – skoro nie ma zakazu – nie możemy ograniczyć uprawnienia do udzielenia upoważnienia; należy zatem rozumieć to tak, że może tu być upoważniona tak osoba fizyczna, jak i prawna;
ad 2) właśnie o to chodzi – jak jest oryginał, to nie mamy pewności, czy podpisał pacjent – i dlatego potrzebujemy poświadczenia notarialnego (ale jeżeli kopię pełnomocnictwa zatwierdza za zgodność z oryginałem osoba upoważniona do reprezentacji firmy albo radca prawny, to można już przyjąć w mojej ocenie, że to ta osoba bierze na siebie odpowiedzialność za prawdziwość potwierdzenia, czyli że jest w posiadaniu oryginału).
Maria 8 października, 2014 o 11:42
Ciekawa dyskusja. A w praktyce jakie jest stanowisko Rzecznika Praw Pacjenta oraz GIODO wobec żądania przez podmiot leczniczy urzędowego (nawet nie notarialnego) poświadczenia własnoręczności podpisu pod przesłanym listownie wnioskiem o listowne udostępnienie dokumentacji medycznej.
Michał 5 marca, 2015 o 13:06
Witam ponownie Panie Mecenasie. Chciałbym się z Panem podzielić i jednocześnie poprosić o Pana opinie w sprawie udostępniania dokumentacji pacjentowi do wglądu. Nie ulega wątpliwości umocowanie prawne do takiej czynności w ustawie o RPP. Jeden z pacjentów zażądał ostatnio udostępnienia dokumentacji do wglądu. W regulaminie organizacyjnym posiadamy zapis iż dokumentację udostępnia się do wglądu w obecności osoby upoważnionej przez zakład w celu zapewnienia bezpieczeństwa i integralności udostępnianych danych ( najczęściej lekarz prowadzący lub dyrektor ds lecznictwa). Z tego tytułu ze względów technicznych udostępnienie następuje w terminie trzech dni od daty złożenia wniosku. Pacjent zwrócił się do Rzecznika PP i uzyskał odpowiedź że dokumentacja powinna być udostępniona „od ręki”. W mojej opinii ze względu na fakt iż nie obowiązuje nas przepis KPA nie ma przepisu który określałby termin udostępnienia. Uważałbym że należy to wykonać bez zbędnej zwłoki ale mając na uwadze możliwości techniczne ( nie każdy pracuje 24 h).
Przeglądając zasoby internetu spotkałem się z opiniami iż udostępnienie następuje na podstawie decyzji Dyrektora zakładu w terminie do 30 dni od daty złożenia – ale na jakiej podstawie? Pozdrawiam
m.koenner 5 marca, 2015 o 13:21
przepis § 78. ust 1 rozp. MZ z dnia 21.12.2010 r. ws rodzajów i zakresu dokumentacji medycznej oraz sposobu jej przetwarzania (j.t. Dz.U. z 2014 r., poz. 177 ze zmian.) stanowi jednoznacznie, że podmiot udostępnia dokumentację podmiotom i organom uprawnionym bez zbędnej zwłoki.
Nigdzie w orzecznictwie zwrotu tego nie tłumaczy się jako „od ręki”. Stąd taki pogląd nie ma żadnego uzasadnienia.
Jak z kolei rozumieć ten zwrot zależy to od konkretnych okoliczności. Przecież stosownie do art. 28 ust. 1 ust. o pr.pacj. za udostępnienie dokumentacji medycznej w sposób określony w art. 27 pkt 2 podmiot udzielający świadczeń zdrowotnych może pobierać opłatę (z wyjątkami).
Ale nawet jeżeli nie ma opłaty, to wielokroć ważniejsze jest rzetelne przygotowanie wydawanej dokumentacji (jej kopii) niż nieracjonalny pośpiech, który mógłby tu doprowadzić do naruszenia innych praw pacjenta.
Zdecydowanie więc można zracjonalizować termin na wydanie dokumentacji uzależniając go od jej zakresu, okresu, jakiego dotyczy, ilości wewnętrznych jednostek szpitala, z których ją pobieramy itp.
Czy miałoby to być aż 30 dni – trudno to uzasadnić. Raczej w wyjątkowych sytuacjach i warto się wówczas wytłumaczyć.
Ale na pewno nie oznacza to „od ręki”.
Stefan 5 marca, 2015 o 13:31
Pracownicy szpitala powinni wydawać dokumentację medyczną pacjentowi „od ręki” na jego żądanie, żeby lekarze nie mieli czasu na fabrykowanie/ zagubienie danych, które mogą być dowodem w ewentualnej sprawie sądowej przeciw nim bądź placówce medycznej tudzież koncernowi farmaceutycznemu. Oczywiście ustawodawca zawsze będzie ciemiężył tego na dole (pacjenta, obywatela), a lekarzy lub prawników faworyzował i będzie człowiekowi utrudniał dostęp do wszelkiego rodzaju dokumentów durnymi ustawami i przepisami, żeby potem prawnicy mogli się głupio wymądrzać w ich znajomości. Tylko tak byłoby uczciwie, jak napisałem.
m.koenner 10 marca, 2015 o 17:08
Szanowny Panie, zupełnie nie mogę się z Panem zgodzić. Po pierwsze, jak napisałem wyżej, nie powinni żadnych dokumentów wydawać „od ręki”. Po drugie, sugeruje Pan łamanie prawa, a moje doradztwo prowadzi do działań zgodnych z prawem. Możliwych do wykonania, logicznych i nie sprzeciwiających się prawu. I tak działają moi Klienci.
Bogusia 12 maja, 2015 o 10:15
Witam, Panie Mecenasie interesuje mnie interpretacja przepisu prawnego dotyczącego udostępniania dokumentacji medycznej pacjenta listem (e-mailem).
1) np. pacjent wysyła listem wniosek o ksero dok.med ze wskazaniem adresu na jaki mu odesłać. Jak mam zweryfikować czy to jest ta osoba? czy na podstawie podpisu w złożonym oświadczeniu, lub jak nie ma oświadczenia w dokumentacji. List wysyłam za potwierdzeniem odbioru (ale zawsze może odebrać to inny członek zamieszkujący lokal)?
2)Czy na kopercie mozna wpisac „poufne”?
m.koenner 24 stycznia, 2016 o 18:23
Teraz dopiero widzę to zapytanie – jakiś problem techniczny. Na kopercie można dopisać: „do rąk własnych”. Pozdrawiam
Piotr 26 maja, 2015 o 15:19
Szanowny Autorze, par 2 pkt 3 rozporządzenia w sprawie szczegółowego zakresu i trybu udzielania zakładom ubezpieczeń informacji o stanie zdrowia ubezpieczonych lub osób, na rzecz których ma zostać zawarta umowa ubezpieczenia, oraz sposobu ustalania wysokości opłat za udzielenie tych informacji wymaga aby wniosek zakładu ubezpieczeń wskazywał imię i nazwisko lekarza. Jeżeli zatem stosowny wniosek jest obity faksymile obejmującym imię nazwisko i podpis lekarza, nie zawierając jednocześnie podpisu żadnego innego pracownika zakładu ubezpieczeń to czy spełnia on wymogi narzucane przez ww. rozporządzenie ?
m.koenner 26 maja, 2015 o 16:08
Szanowny Panie Piotrze, oczywiście ma Pan rację. Faksymile nie jest i nie zastępuje podpisu. Pozdrawiam.
Karolina 28 października, 2015 o 12:07
Czy prywatny podmiot leczniczy, dokładniej chodzi o gabinety lekarskie ma obowiązek uzyskiwać upoważnienia od pacjentów? Co w sytuacji np gdy takie upoważnienie zostało pominięte i podmiot nie poprosił pacjenta o upoważnienie kogoś bliskiego? Wiąże się to z jakąś odpowiedzialnością dla podmiotu?
m.koenner 24 stycznia, 2016 o 18:22
Dla udzielania upoważnienia od pacjenta nie ma znaczenia czy podmiot leczniczy jest prywatny czy publiczny. Pozdrawiam.
Michał 23 czerwca, 2016 o 13:21
Chciałem jeszcze na chwilę wrócić do tematu dokumentacji medycznej a dokładnie upoważnień. Nie ulega wątpliwości iż zgodnie z przepisami RMZ w sprawie dokumentacji medycznej do dokumentacji dołącza się lub zamieszcza w niej oświadczenie pacjenta o upoważnieniu osoby bliskiej do uzyskiwania dokumentacji albo oświadczenie o braku takiego upoważnienia. Jak należy postąpić w przypadku złożenia oświadczenia dla osoby X, a następnie w terminie późniejszym kolejnego dla osoby Y. Czy obydwa oświadczenia będą obowiązywać ( dla dwóch osób) a pacjent powinien unieważnić pisemnie wcześniejsze upoważnienie jeżeli chce zmienić ( odwołać upoważnienie) osobę upoważnioną, czy liczy się data wypełnienie i automatycznie poprzednie upoważnienie po prostu traci ważność? W końcu jeżeli pacjent może ż złożyć również oświadczenie o braku upoważnienia ( nie upoważniam nikogo) czy wtedy takie upoważnienie anuluje dotychczas złożone?
m.koenner 23 czerwca, 2016 o 14:58
Dzień dobry, oczywiście upoważnienie (o ile nie zostało to zaznaczone lub opisane inaczej) działa na zawsze, a nawet po śmierci pacjenta. Właściwie pacjent może upoważnić nieograniczoną liczbę osób – może dlatego warto ograniczyć miejsce na wpis (ale zawsze może zażądać upoważnienia dla innych osób). Jeżeli jednak pacjent następnie – już po upoważnieniu – zdecyduje, że nie upoważnia nikogo, to należy traktować takie oświadczenie jako odwołanie upoważnienia. Ważne, żeby te oświadczenia były jednoznaczne. Można poprosić pacjenta o doprecyzowanie, jeżeli mamy jakieś wątpliwości. Pozdrawiam
lolek 10 października, 2016 o 22:55
jaka jest podstawa prawna żądania przez pacjenta zakazania konkretnemu lekarzowi lub grupie lekarzy w danej placówce leczniczej dostępu do dokumentacji medycznej tegoż pacjenta?
m.koenner 12 października, 2016 o 11:27
Z jednej strony to pacjent jest dysponentem dokumentacji medycznej (a domyślam się, że zasugerował się zmianą przepisów dotyczącą tajemnicy lekarskiej, która zresztą dotyczy sprzeciwu podnoszonego przez osobę bliską w odniesieniu do tajemnicy, ale po śmierci pacjenta), więc mógłby określić komu można, a komu nie, jego dokumentację medyczną.
Z drugiej strony każdy lekarz, który bierze udział w procesie leczenia nie tylko może, ale musi mieć możliwość wglądu w dokumentację medyczną.
Dlatego też w mojej ocenie nie jest zasadne takie żądanie pacjenta.
Ale gdybym nie trafił z oceną problemu, proszę dać znać.
Monika 13 marca, 2017 o 14:56
Dzień dobry, mam pytanie dotyczące upoważnienia do dostępu do dokumentacji medycznej, pacjenta który z powodu przykurczów kończyn górnych nie może złożyć podpisu pod upoważnieniem. Czy prawidłowe jest w takiej sytuacji postępowanie, że pracownik medyczny wypełnia oświadczenie z którego treści wynika, że pacjent w jej obecności ustnie upoważnił np Janinę Kowlaską do dostępu do dokumentacji medycznej. Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam
Marek Koenner 14 marca, 2017 o 11:26
tak, jest to prawidłowe postępowanie.
Przepisy nie wymagają żadnej szczególnej formy upoważnienia do dostępu do dokumentacji medycznej. Złożenie przez pacjenta upoważnienia może nastąpić zarówno w formie pisemnej, elektronicznej, jak i ustnie. Jeżeli upoważnienie zostało udzielone w formie ustnej należy umieścić o tym fakcie stosowną adnotację w dokumentacji medycznej Pacjenta.
Iwona 10 maja, 2017 o 14:44
Chciałabym wrócić do tematu formy upoważnienia do dostępu do dokumentacji medycznej. Moim zdaniem szpital nie może żądać szczególnej formy takiego upoważnienia – formy notarialnej czy z podpisem notarialnie poświadczonym, gdyż nie ma takiego wymogu prawnego. Z tych też powodów nie można szpitalowi zarzucić braku staranności w wypadku udostępnienia dokumentacji na podstawie upoważnienia sporządzonego w zwykłej formie pisemnej. Natomiast w wypadku posłużenia się fałszywym upoważnieniem odpowiedzialność będzie ponosił sprawca fałszerstwa a nie szpital.
Iwona Oleszak
Marek Koenner 24 maja, 2017 o 17:44
tak, rzeczywiście orzecznictwo poszło w taką stronę interpretacji, że podejście do upoważnień jest bardzo liberalne i wskazuje się, że to ten, kto podpisuje bierze na siebie odpowiedzialność za ewentualne fałszerstwo czy podszywanie się pod inną osobę.
Nigdzie nie twierdziłem, że nie wystarczy zwykła forma pisemna – chodziło raczej o upoważnienia przysyłane, czyli te niepodpisane na miejscu przez pacjenta. Niemniej zawsze jest to obarczone jakimś ryzykiem i jeżeli mamy uzasadnione wątpliwości (a znam takie ewidentne przypadki), to musimy w jakiś sposób zweryfikować daną osobę.
Czy jest to słuszne rozwiązanie? Szczerze mówiąc mam poważne wątpliwości. Podobnie aktualnie dyskusja toczy się odnośnie tajemnicy lekarskiej, prawda? Czyli mamy tu konflikt dostępu osób trzecich do danych pacjenta i ochrony danych tego pacjenta, jako danych wrażliwych.
Ale generalnie ma Pani rację.
Poprzedni wpis: Lekarz / podmiot leczniczy musi udowodnić swoją niewinność
Następny wpis: Świadomość prawna lekarza