Source: http://qxdzgfn.krs.gov.pl/pl/rzecznik-prasowy/a-prawda-jest-taka
Timestamp: 2018-05-20 15:28:44+00:00
Document Index: 46757247

Matched Legal Cases: ['art. 23', 'art. 1', 'art. 88', 'art. 95', 'art. 179', 'art. 24', 'art. 235']

Kampania billboardowa - A prawda jest taka - Krajowa Rada Sądownictwa
Cytaty z portalu takjakbylo.pl
Celem reformy jest wzmocnienie pozycji szeregowych sędziów kosztem prezesów sądów, tak, by uchronić ich przed naciskami ze strony dyspozycyjnych wobec władzy bądź skorumpowanych zwierzchników. Takie zapisy zostały wprowadzone przez Ustawę o ustroju sądów powszechnych podpisaną w lipcu 2017 r. przez Prezydenta RP
Zmiana ustawy o ustroju sądów powszechnych z lipca 2017 r. nie wzmacnia pozycji szeregowego sędziego, wzmacnia jedynie pozycję Ministra Sprawiedliwości, który teraz będzie dowolnie powoływał prezesów sądów (art. 23-25 u.s.p.), choć Trybunał Konstytucyjny uznał taki model za niekonstytucyjny (K 11/93, K 12/03). Nowa ustawa daje możliwości przeprowadzenia czystki wśród prezesów sądów, przewodniczących wydziałów i sędziów wizytatorów – to wymiana kadr, która nie ma wpływu na usprawnienie postępowania sądowego. Natomiast sugerowanie, że zwierzchnicy sędziów są skorumpowani to ordynarna insynuacja.
Losowy przydział spraw poszczególnym sędziom ma być dodatkową gwarancją, że do orzekania nie została celowo wyznaczona osoba, która wyda stronniczy wyrok. Ma chronić przed nadużyciami, ale także przed niesłusznymi podejrzeniami wobec sędziów.
Losowy przydział spraw nie istnieje. Ministerstwo nie było w stanie, w ciągu 2 lat, opracować programu komputerowego ani przepisów określających przebieg takiego losowania. To dowód, że rzeczywistym celem proponowanych zmian jest wymiana kadr, a nie usprawnienie pracy sądów.
Sędziowie powinni specjalizować się w różnych dziedzinach prawa. Specjalizacja sędziów = wyższa jakość orzeczeń. Prawo jest zbyt obszerne – jeśli ktoś zna się na wszystkim, to nie zna się na niczym, a od sądu oczekujemy bardzo dobrej znajomości prawa. Zgodzisz się, żeby nawet wybitny okulista operował twoje serce po zawale?! A przecież też lekarz.
Sposób wyznaczania składów orzekających przez prezesów popieranych przez Ministra najlepiej pokazują ostatnie posiedzenia Trybunału „Konstytucyjnego” – prawie zawsze większość składu to dublerzy lub sędziowie popierani przez większość rządową.
Zmieniono system oceny pracy sędziów. Chcemy dać sędziom sądów rejonowych, którzy rozpoznają 90 procent spraw, większe szanse awansu do sądów apelacyjnych – niezależnie od opinii przełożonych, które mogą być elementem presji na sędziów, by orzekali zgodnie z oczekiwaniami.
Zastanawia, dlaczego Ministrowi tak zależy, żeby wybrani sędziowie rejonowi omijali jeden szczebel awansu – sąd okręgowy? Dlaczego chce, żeby „przeskakiwali” do sądów apelacyjnych i oceniali legalność wyroków w skomplikowanych sprawach, których to rozpoznawanie parlament powierzył sądom okręgowym?
Równie niezrozumiałe jest, że nowym wiceprezesem Sądu Okręgowego w Warszawie mianowano sędziego Sądu Rejonowego - przełożonym sędziów kontrolujących zgodność z prawem orzeczeń sądu rejonowego została osoba, która wydaje takie orzeczenia.
Reforma wyznacza jasne zasady w postaci stażu pracy i zdobytego doświadczenia
Już dzisiaj o nominacji sędziowskiej i awansie sędziego decyduje zdobyte doświadczenie i staż pracy - jednak obecnie sędzia podlega wszechstronnej ocenie kwalifikacji - czy Minister chce z tego zrezygnować? O awansie sędziego nie powinna decydować wyłącznie ilość wykonanej pracy czy czas trwania zatrudnienia, ale jakość pracy. Czy opinia publiczna wie, że niektórzy sędziowie - urzędnicy w Ministerstwie Sprawiedliwości zdarzało się, że zwyczajnie nie radzili sobie w codziennych sędziowskich obowiązkach?
Reforma pozwala na szybką reakcję w kompromitujących wymiar sprawiedliwości sprawach, jak afera z „sędzią na telefon” czy podejrzenie prezesa Sądu Apelacyjnego w Krakowie o udział w wyłudzaniu milionów złotych z tego sądu;
Te zdarzenia miały miejsce przed reformą i spotkały się z błyskawiczną reakcją. Po co więc ta reforma? Ministerstwo i politycznie kierowana prokuratura udowodniły, o co tak naprawdę chodzi: jeśli sędzia wyda orzeczenie nie po myśli władzy, musi się liczyć z tym, że następnego dnia zajmie się nim prokurator. To nie jest podział władzy, to jest podporządkowanie sądów i zaprzeczenie niezawisłości.
Ostatnie miesiące pokazały, jak ma wyglądać niezawisłość sędziów według Ministerstwa: postępowania karne wobec sędziów, którzy nie orzekają zgodnie z wolą prokuratury. Już są przykłady:
szczecińscy sędziowie nie uwzględnili wniosku prokuratora o areszt – prokurator wszczyna sprawę karną,
w Krakowie w sprawie dot. okoliczności śmierci ojca Z. Ziobry, występuje Prokuratura Regionalna (która miała zajmować się ściganiem najcięższych zbrodni), a na chwilę przed ogłoszeniem wyroku prokuratura wszczyna postępowanie dot. Sędzi prowadzącej proces i wnosi o jej wyłączenie,
oskarżony prezes sądu został tymczasowo aresztowany przez sąd, KRS błyskawicznie zebrała się na posiedzenie aby umożliwić jego odwołanie z funkcji (prezes sądu sam zrezygnował przed posiedzeniem),
tzw. "sędzia na telefon" - KRS poparła jego odwołanie z funkcji prezesa, jednak tej afery by nie było, gdyby Ministerstwo uwzględniło postulaty sędziów i zrezygnowało z intensywnych uprawnień nadzorczych wobec sądów (MS może weryfikować w jakim tempie toczą się sprawy); sędzia został skazany dyscyplinarnie i pracuje teraz 300 km od poprzedniego miejsca pracy – za to, że powiedział prowokatorowi (biorąc go za zwierzchnika administracyjnego), że są już ustalone terminy rozpoznania sprawy i wyznaczony skład orzekający.
Ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym uchwalił Parlament. Zostały jednak zawetowane przez Prezydenta Andrzeja Dudę.
Widać wyraźnie, że nawet osoby wywodzące się z PiS nie popierają przejęcia sądownictwa przez partię.
Twierdzenie, że to politycy będą wybierać sędziów jest nieprawdą.
Przecież zarówno Minister jak i Prezydent proponują, aby to Sejm wybierał sędziów do Krajowej Rady Sadownictwa (art. 1 ust. 1 pkt 1 ustawy o KRS z 12.07.2017 r.). W Sejmie nie zasiadają politycy?
Minister proponuje, żeby posłowie i senatorowie mogli blokować nominacje sędziowskie w KRS – od kiedy parlamentarzyści nie są politykami? To będzie ciekawa sytuacja, gdy np. posłanka Krystyna Pawłowicz będzie nadal członkiem Rady wybranym przez Sejm i jednocześnie, jako poseł, będzie wybierała sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa.
W przypadku tej sytuacji, trudno by było sobie wyobrazić, by nie nastąpiło równoczesne skrócenie kadencji prezesa sądu
Kadencja Pierwszego Prezesa SN jest określona w Konstytucji, kadencja prezesa zwykłego sądu – nie. To ogromna różnica. Czy następnym krokiem będzie skrócenie ustawą kadencji Prezydenta? Każda kolejna większość parlamentarna pójdzie za tym przykładem. „Wzorowa” troska o państwo prawa!
O wyborze członków Rady decydowały w praktyce sędziowskie elity.
O wyborze członków Rady decydowały dotychczas 3 podmioty: Prezydent, Parlament i samorząd sędziowski. Sejm wybiera 4 posłów, Senat 2 senatorów. Jest Minister Sprawiedliwości i Przedstawiciel Prezydenta. O wyborze sędziów w skład Krajowej Rady Sądownictwa decyduje obecnie samorząd sędziowski – takie są standardy Rady Europy, do której nas przyjęto po odzyskaniu suwerenności. W wyborach uczestniczą sędziowie wszystkich sądów, także sędziowie sądów rejonowych. To naturalne, że do organu konstytucyjnego wybiera się osoby o jak największym doświadczeniu.
Wybory do KRS są dwustopniowe, podobnie jak wybory prezydenckie w USA, czy Prezydenta USA też wybierają elity, a nie Amerykanie?
W praktyce Prezydent i Minister proponują, żeby członków KRS wybierały partyjne elity zamiast sędziów, którzy oceniają kandydatów do KRS według ich kwalifikacji.
Obiektywizm w wyborze sędziów do Rady, a także ich niezależność od sędziowskich koterii ma zapewnić wyłanianie ich przez Sejm, a nie przez zgromadzenia i zebrania samych sędziów.
Sędzia ubiegający się o poparcie swojej kandydatury w gabinecie prezesa partii czy biurze poselskim będzie niezależny? Dobry żart.
Jarosław Kaczyński przy podstoliku Okrągłego Stołu, tak jak inni, reprezentujący ówczesną opozycję, proponował, aby to samorząd (sędziowski) wybierał członków Rady. Tak określał zasadę, w której myśl cała władza spoczywa w rękach Sejmu „to była zasada bardzo mocno związana z tą, miejmy nadzieję, już odchodzącą epoką (…), to była po prostu część stalinowskiej teorii prawa i państwa, od której powinniśmy odchodzić we wszystkich dziedzinach”. Konstytucja nakazuje Parlamentowi uchwalenie takiego prawa, aby sędziowie byli władzą odrębną od Sejmu. Czy chciałbyś, żeby sędziów, którzy mają decydować w Twojej sprawie wybierali posłowie: Błaszczak, Pawłowicz, Piotrowicz, Macierewicz i ich koledzy? Sędzią i tak nie zostaje żadna osoba, która nie otrzyma nominacji od Prezydenta RP wybranego w powszechnych wyborach. Kandydaci startują w publicznym i jawnym konkursie. Krajowa Rada Sądownictwa składa się także z polityków (4 posłów, 2 senatorów, Przedstawiciel Prezydenta i Minister Sprawiedliwości), czy to także klika?!
Procedury wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa dyskryminują sędziów najniższego szczebla, zwłaszcza sędziów sądów rejonowych. Nie pozwalają na to, by mieli stosowną do ich liczby reprezentację w Radzie.
Każdy sędzia sądu rejonowego może zostać zgłoszony jako kandydat w wyborach do Rady, jednak sami sędziowie wybierają osoby o większym doświadczeniu zawodowym, z sądów wyższych instancji. Sędziowie rejonowi biorą udział w tych wyborach.
Przez ponad ćwierć wieku funkcjonowania Krajowej Rady Sądownictwa, która decyduje o najważniejszych sprawach dla sędziów i typowaniu kandydatów na ten urząd, zasiadało w niej zaledwie dwóch sędziów sądów rejonowych. Mimo, że to oni rozpatrują największą liczbę spraw i najlepiej znają z praktyki problemy sądownictwa.
Skoro KRS przedstawia kandydatów na sędziów to najlepiej, żeby w jej składzie były osoby, które orzekały w różnych sądach i mają największe doświadczenie zawodowe, a nie osoby, które dopiero zaczynają pełnienie urzędu sędziowskiego. Podobnie jest w innych radach w Europie – osoby doświadczone zawodowo mają lepsze przygotowanie niż osoby na początku kariery. W większości krajów Europy, gdzie działają podobne Rady, zasiadają w nich doświadczeni sędziowie. To jest norma.
Na marginesie – nie jest prawdą, że w KRS zasiadało do tej pory tylko 2 sędziów SR. Wyjaśnialiśmy to już, kiedy taki komunikat pojawił się na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości, ale wyraźnie nie dostrzegła tego funkcja „kopiuj-wklej”, kosztująca nas wszystkich 19 milionów złotych.
Również Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” sygnalizowało potrzebę zapewnienia demokratycznych procedur wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa. Takich, które gwarantowałyby rzeczywistą reprezentację w Radzie wszystkich sędziów poszczególnych szczebli, proporcjonalnie do ich liczby.
Większość parlamentarna, bez żadnej debaty, 7.04.2017 r. wyrzuciła do kosza projekt ustawy o KRS autorstwa „Iustitii” (druk nr 1435), choć Ministerstwo zgłaszało podobny projekt w 2016 r.Stowarzyszenia sędziowskie nigdy nie proponowały, żeby sędziowie byli wybierani przez polityków. Rada poparła ten projekt, a większość parlamentarna go odrzuciła. Zakładał on, że kandydatów będą mogli zgłaszać obywatele, a członków KRS będą wybierali wszyscy sędziowie z całego kraju.
Nowe przepisy mają dać równe szanse wyboru do Krajowej Rady wszystkim sędziom, bez względu na szczebel, na którym orzekają. Mają doprowadzić do tego, że Rada będzie rzeczywiście reprezentatywna i niezależna od korporacyjnych interesów sędziowskiego środowiska.
Nowe przepisy dają szansę wyboru do KRS sędziom, których lubią politycy większości rządowej.
Politycy rządu już nadzorują prokuratorów. Mają jeszcze decydować, kto będzie sędzią? Może po prostu zlikwidujmy sądy, a pozwy składajmy do biur poselskich? Widzimy już, jak działa prokuratura. Ostatnio nawet „przypadkowo” sprawdza adwokata i profesora doradzającego Prezydentowi albo wszczyna sprawę karną sędziemu, który nie uwzględnił wniosku prokuratora. Chcemy, żeby w sądach było tak samo?
Projekt Ministerstwa nie gwarantuje, że do KRS wybrany zostanie choćby jeden sędzia rejonowy. Możliwe, że wszyscy będą pochodzili z jednego sądu (np. wojskowego). Niewykluczone też, że Sejm wybierze do KRS wyłącznie kolegów - polityków.
(dot. Sądu Najwyższego)
Celem jest usprawnienie funkcjonowania tej instytucji i zdemokratyzowanie procesu powoływania do niej sędziów.
Projekt ten w praktyce likwidował SN, usuwając z niego wszystkich sędziów poza wskazanymi przez Z. Ziobrę.
W projekcie ustawy to tak naprawdę Minister chciał decydować o tym, kto zostanie sędzią Sądu Najwyższego (art. 88 § 1, art. 95 § 2 ustawy o SN z 20.07.2017 r.). Przypomnijmy zatem: sędziów w Polsce powołuje Prezydent na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa (art. 179 Konstytucji). Jeśli chce to zmienić, to musi zmienić Konstytucję. Teraz z kolei wcześniejszy wiek emerytalny spowoduje, że liczne grono dobrych prawników przejdzie w stan spoczynku. Będą dostawać emerytury z publicznych pieniędzy, a na ich miejsce partia rządząca wskaże nowych sędziów. Znów zapłaci społeczeństwo. Na całym świecie sędziowie pracują tak długo jak pozwala im na to zdrowie. A może na przymusową emeryturę wysłać posłanki po 60 roku życia i posłów, którzy ukończyli 65 lat? (np. posłanka K. Pawłowicz rocznik 1952, poseł J. Kaczyński rocznik 1949).
Dla poprawy jakości orzecznictwa oraz zapewnienia sprawności prowadzonych postępowań projekt wprowadza zmiany ustrojowe w Sądzie Najwyższym.
Sąd Najwyższy działa sprawnie i szybko, a zmiany proponowane przez Ministra to tylko zmiana szyldów i wymiana kadr na partyjne. Nie ma w tej ustawie ani jednego przepisu, który mógłby usprawnić albo przyspieszyć postępowanie przed Sądem Najwyższym.
Nowe regulacje mają gwarantować pełnienie funkcji sędziego przez osoby o najwyższych kwalifikacjach zawodowych i etycznych.
SN w 1990 r. został na nowo utworzony i odnowiony kadrowo. Obecnie w Sądzie Najwyższym orzekają sędziowie z wieloletnim stażem pracy w sądach niższych instancji i profesorowie prawa. Nowe przepisy zostały napisane tak, jakby Minister chciał wskazać do Sądu Najwyższego swoich współpracowników z Prokuratury Krajowej albo prawników, którzy pracowali w Instytucie Pamięci Narodowej (art. 24 § 1 pkt 6 ustawy o SN z 20.07.2017 r.).
W 2003 r. Sąd Najwyższy uznał, że wystawianie pustych faktur jest przestępstwem skarbowym, więc powinno się do niego stosować kodeks karny skarbowy a nie kodeks karny. Dzięki tej interpretacji przestępcy nie musieli się bać prokuratora.
Nie jest ważne, jaka instytucja ściga przestępcę. Ważne jest, żeby złapać przestępcę i sprawiedliwie go ukarać. Urzędy skarbowe podlegają rządowi tak samo jak obecnie podlega mu Prokuratura. To parlament – nie SN – decyduje, kto jest oskarżycielem.
Tylko w państwie policyjnym obywatele boją się prokuratora. W państwie prawa, obywatele mają bać się kary za złamanie prawa, a nie prokuratora.
Konstytucja stanowi, że w przypadku zmiany organizacyjnej (ustroju) sądu, jego sędziów można przenieść w stan spoczynku.
Zmiana organizacyjna to nie to samo co zmiana ustroju - to po pierwsze. Ustrój Sądu Najwyższego określa Konstytucja – chcecie go zmienić - zmieńcie Konstytucję (art. 235).
Czy, jeśli wyroki nowego SN nadal nie będą zadowalać MS, to doprowadzi do kolejnego skasowania sądu, np. poprzez zmianę nazwy izby? I po raz kolejny podatnicy będą płacili za wcześniejsze emerytury sędziów, których nie popierają politycy? A może, jeśli nowa KRS będzie działać nie po myśli ministerstwa to znowu skrócą jej kadencję? Przeszkód już nie będzie.
wyodrębnieniu trzech nowych izb: Izby Prawa Prywatnego, Izby Prawa Publicznego i Izby Dyscyplinarnej,
Zmiana nazwy izb to nie jest zmiana ustroju ani nawet zmiana organizacyjna. To jest wymiana tabliczek i pieczątek – nic więcej. Czy politycy będą zmieniali szyldy sądów po każdej sprawie, którą przegrają w sądach? A może po każdych wyborach?
zapewnieniu niezbędnej autonomii Izbie Dyscyplinarnej, gwarantującej rozpoznawanie spraw dyscyplinarnych przedstawicieli zawodów prawniczych w sposób wolny od nacisków środowiskowych,
Wszystkie izby w Sądzie Najwyższym są autonomiczne, na tym polega utrwalona wieloletnią tradycją organizacja Sądu Najwyższego. Teraz ta autonomia ma polegać na wyższym o 40% wynagrodzeniu? Taka była propozycja Ministra.
Poza tym formalnie każdy prawnik, także ten wykonujący wolny zawód, który ma odpowiednie doświadczenie może ubiegać się o urząd Sędziego SN – ta możliwość dotyczy też wielu posłów. Czy pod koniec kadencji parlamentu zostaną wybrani na dożywotni urząd sędziego przez KRS, którą sami sobie wcześniej wybiorą?
Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, czyli wszyscy są równi wobec prawa,
Wszyscy? A co z „sędziami”, którzy (pewnie prosto z prokuratury lub IPN) trafią do Izby Dyscyplinarnej i otrzymają o 40% wyższe wynagrodzenie. Ciekawe, dlaczego?
sędzią Sądu Najwyższego będzie mogła zostać osoba, która nie była prawomocnie skazana za umyślne przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego. Fakt ten automatycznie podważa bowiem wiarygodność sędziego i publiczne zaufanie do wykonywania przez niego funkcji oraz powoduje utratę kwalifikacji do sprawowania urzędu sędziowskiego. Nie można wyobrazić sobie wiarygodnego i odpowiedzialnego wymierzania sprawiedliwości przez sędziego, który sam w sposób rażący narusza prawo.
I to jest nowość? Pewnie twórcy kampanii tego nie wiedzą, ale prawomocne skazanie za umyślne przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego już dzisiaj wystarczy do usunięcia sędziego z urzędu. Tacy sędziowie nie wymierzają sprawiedliwości.
Sędziowie rażąco naruszający prawo są usuwani z urzędu. A jakie kary spotykają posłów, którzy zachowują się niegodnie? Sprawdźcie, jakie kary stosuje Komisja Etyki Poselskiej.
Obniżona zostanie granica wieku uprawniająca do przejścia sędziego Sądu Najwyższego w stan spoczynku – z 70 lat do 65 w przypadku mężczyzn i 60 dla kobiet. W ten sposób sędziów SN dotyczyć będą granice wieku analogiczne do obowiązujących w powszechnym systemie emerytalnym. Będą one mogły ulec przesunięciu (do 70 lat), jeśli – po spełnieniu określonych warunków – zgodę na to wyda Prezydent RP.
Sędziowie sprawują władzę w sądach podobnie jak posłowie sprawują władzę jako Sejm. Zaproponujecie wygaszenie mandatów posłom, którzy ukończyli 65 lat?
W państwach anglosaskich sędziowie orzekają tak długo, jak im na to pozwala zdrowie. Ale najwidoczniej Ministerstwo chce marnować wiedzę, autorytet i doświadczenie życiowe sędziów i to wszystko za publiczne pieniądze.
Obniżenie wieku emerytalnego dla sędziów SN ma jeden cel – powołanie swoich sędziów przez większość parlamentarną. Na Węgrzech skończyło się to odszkodowaniami w dziesiątkach tysięcy euro dla bezpodstawnie odwołanego Prezesa Sądu Najwyższego – choć parlament węgierski specjalnie w tym celu zmienił nawet Konstytucję. (Sprawa Baka przeciwko Węgrom; Wyrok Wielkiej Izby ETPCz z 23.06.2016 r.)
Pięciu sędziów z Radomia pozwało sąd o dodatkowe pieniądze za podróże z domu do pracy i z powrotem. Koledzy po fachu przyznali im dodatkowo ponad 87 tysięcy zł. Kilometrówki zostały pierwotnie obniżone ze względu na złą sytuację budżetową państwa.
Kilometrówki. Czy sędzia jako pracownik może korzystać z uprawnień pracowniczych? Sędzia nie traci praw obywatelskich. Sprawa była skomplikowana prawnie, a Sąd Najwyższy nie przyznał racji tym sędziom. Niemniej tak jak każdy inny obywatel, również sędzia mógł wnieść swoją sprawę do sądu w swojej sprawie pracowniczej.
Statystycznie sprawy sądowe w Polsce trwają około 4 miesiące – zawsze znajdzie się sprawa, która trwa dłużej.
Dlaczego ta sprawa trwa tyle lat? Czy dlatego, że prezesa sądu powołał inny człowiek niż Minister Ziobro? Czy dlatego, że członków KRS wybierali sędziowie, a nie parlament? NIE, dlatego, że parlament stworzył taką procedurę sądową i chaotycznie zmienia przepisy. Nawet śmierć uczestnika procesu (strony), przedłuża postępowanie sądowe o wiele lat, bo czasami trudno ustalić spadkobiercę. W latach 90. sądy były dramatycznie niedoinwestowane, a sędziowie musieli kupować sobie papier za własne pieniądze, żeby obywatelowi wydrukować wyrok. Parlament i rząd do dzisiaj nie rozwiązali problemu liczby spraw, które trafiają do sądów, a każda nowa ustawa generuje nowe spory sądowe np. ustawa o obrocie ziemią, czy ustawa o lasach. Za przewlekłość wciąż obwiniani są sędziowie, a nie organizatorzy ich pracy. Każdy sędzia chciałby kończyć rozprawę np. po 1 czy 2, a po 12 posiedzeniach i nie musieć, co kilka miesięcy, czytać od nowa kilka czy kilkanaście tomów akt. Do sądów wpływa już rocznie około 17 mln spraw, a i tak według unijnej tablicy wyników wymiaru sprawiedliwości zajmujemy 12-13 miejsce w Europie pod względem szybkości rozstrzygania spraw sądowych.
Młoda kobieta zaparkowała w bramie wjazdowej do domu starszego małżeństwa. Po zwróceniu uwagi przez właściciela domu zaczęła się nieprzyjemna wymiana zdań. Podczas kłótni mężczyzna obrócił kobietę w stronę znaku „Wyjazd, nie zastawiać”.
Sędziowie od lat chcą ograniczenia spraw, którymi powinny zajmować się sądy. O tym decyduje parlament, który jest w tej sprawie bezczynny. Z roku na rok rośnie liczba spraw sądowych.
Urząd Skarbowy pobiera od podatnika pieniądze, które nie należą się fiskusowi? Trzeba zatem odwołać Ministra Finansów – to jemu podlegają urzędy skarbowe. Wystarczy, aby administracja rządowa (w tym urzędy skarbowe) w tym przypadku nie naruszała prawa. Wtedy żaden podatnik nie będzie musiał dochodzić sprawiedliwości podatkowej w sądach. W takich przypadkach wiele zależy czasem od uporu organów, które nie chcą przyznać się do błędu. Płacić za to musimy wszyscy.
Ta sędzia została przeniesiona w stan spoczynku ze względu na ciężką chorobę niesomatyczną, która uniemożliwia jej normalne funkcjonowanie i od 12 lat nie orzeka. To bardzo trudna sytuacja życiowa.
Sędzia Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu został wskazany przez pracowników ochrony jako sprawca kradzieży w jednym z marketów ze sprzętem elektronicznym. Na prośbę policji zgodził się on na przeszukanie swojego podwładnego i należącego do niego samochodu. Policjanci znaleźli pendrive'y warte ponad 2000 zł, za które sędzia nie zapłacił.
A dlaczego ta sprawa tak długo toczyła się w prokuraturze? To że ta sprawa wypływa na światło dzienne dowodzi, że spraw sędziów nie zamiata się pod dywan. Tylko w państwach totalitarnych obywatele nie słyszą o błędach ludzi władzy.
(DANE z mediów, ile miesięcy trwa ściągnięcie monitoringu i przesłuchanie ochroniarza? – czekam..) Ale dobrze jest mieć taki przypadek, którym „grilluje” się wszystkich sędziów przez wiele miesięcy.
To nie jest „emerytura” tylko „renta”, bo sędzia została przeniesiona w stan spoczynku ze względu na chorobę uniemożliwiającą wykonywanie obowiązków sędziego. Jej stan zdrowia został sprawdzony przez biegłego, który stwierdził niezdolność do pracy.
Jest postępowanie dyscyplinarne? Czyli system działa. To, że takie przypadki są ujawniane świadczy o tym, że sędzia nie jest nietykalny. Organy, które mają się zajmować takimi sprawami działają od lat, a sądy usuwają takich sędziów z zawodu. Niestety w każdym zakładzie pracy i zawodzie takie przypadki mogą się zdarzyć. Ważne, by publicznie wyjaśnić, jak było naprawdę i ukarać winnych.
Proponujemy sprawdzić, którego z tych dwóch kandydatów poparł poseł, wybrany z listy PiS (podpowiedź: Krystyna Pawłowicz). Kandydaci zostali wysłuchani przez zespół opiniujący, którego decyzja była jednogłośna. Kandydat, który wygrał miał wieloletnie doświadczenie i ogromną wiedzę. Postępowanie przed KRS jest jawne – każdy może uzyskać informacje na ten temat. Tak się czasem zdarza, że wieloletni praktyk jest lepszym kandydatem na sędziego niż profesor prawa.
Wiceprezes Sądu Rejonowego w Żyrardowie ukradł na stacji benzynowej 50 zł. Zabrał banknot położony na ladę przez kobietę, gdy ta na chwilę odwróciła się od kasy.
A może warto dodać, że sąd dyscyplinarny w I instancji usunął go z urzędu sędziego? Sprawa nie jest ostatecznie załatwiona. Ciekawe, czy Minister zostałby odwołany ze stanowiska, gdyby zrobił coś takiego przez nieuwagę? Albo czy np. nauczyciel straciłby pracę z takiego powodu? Sędziowie nie są bezkarni i nie ukrywają swoich błędów.
Sędzia, o której mowa, miała postępowanie dyscyplinarne. Czyli system działa bez „niezbędnej” pseudoreformy. Czasem przestępcy stosują metody „na agenta Tomka”, jednak nawet wtedy kara spotyka sędziego. Tylko w systemach totalitarnych „nie było” niewłaściwych sędziów i prokuratorów.
Bez pełnej jawności zarobków sędziów i źródeł ich dochodów Polacy nie odzyskają do nich zaufania.
Ciekawe dlaczego Minister Sprawiedliwości akceptuje nieupublicznianie oświadczeń majątkowych ministrów?Obecnie na publikację oświadczenia członka rządu w Internecie niezbędna jest jego zgoda. Członkom rządu nie zależy na zaufaniu Polaków?
Ujawnianie oświadczeń majątkowych wbrew oporom części elit sędziowskiego środowiska to jedna z pierwszych podjętych przez resort sprawiedliwości zmian.
Jedna z pierwszych zmian? Minister urzęduje od 16.11.2015 r., a zmiana weszła w życie w styczniu 2017 r. Niezłe tempo.
Oświadczenia majątkowe sędziów są jawne od lat i przekazywane do urzędów skarbowych – administracji rządowej. Sędzia składa zarówno zeznanie podatkowe, jak i oświadczenie majątkowe. To oświadczenie jest sprawdzane przez urząd skarbowy i kolegium sądu.
Wynagrodzenia sędziów są określone w ustawie, to powszechnie dostępne przepisy - wystarczy wpisać hasło w internet i wszystko wiadomo, a sędzia, w przeciwieństwie do zwykłego obywatela, ma bardzo ograniczone możliwości dodatkowego zatrudnienia.
Informacje te (oświadczenia majątkowe) będą publikowane w Internecie;
Publikowanie oświadczeń w Internecie to poszukiwanie taniej sensacji i napędzanie spirali nienawiści – organy ścigania i służby podatkowe mają do tych oświadczeń od wielu lat nieograniczony dostęp.
To narazi sędziów i ich rodziny – zwłaszcza w małych miejscowościach – na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia. Gangi włamywaczy i kidnaperów pewnie już „zacierają ręce”.
Sędziowie nie chowają się za barierkami jak politycy w Sejmie – sędzia skazując człowieka przebywa w tym samym pomieszczeniu co oskarżony, kilka metrów od niego. Sędziowie nie mają zapewnionej stałej ochrony. Ciekawe, który z polityków miałby odwagę pełnić urząd sędziego, który twarzą w twarz sądzi morderców, przemytników narkotyków, gangi pedofilów i kidnaperów.
Przestępca może dzięki temu łatwo zidentyfikować adres sędziego. Dlaczego Minister naraża zdrowie i bezpieczeństwo sędziów i ich rodzin?
Opublikowane mają też zostać oświadczenia sędziów, którzy złożyli je przed wejściem w życie nowych przepisów, by uniknąć ujawnienia swoich majątków
Minister Sprawiedliwości zaproponował, a większość sejmowa uchwaliła: oświadczenia złożone przed 6 stycznia nie będą publikowane w Internecie. Gdyby Ministerstwo rzetelnie pracowało nad zmianami w prawie i wiedziało, co wpisuje do własnego projektu, nie musiałoby obwiniać sędziów za swoją niekompetencję. Sędziowie działali zgodnie z prawem. Ministerstwo ma za nic zasadę niedziałania prawa wstecz.
Reforma umożliwi również powoływanie na rzeczników dyscyplinarnych osoby cieszące się szczególnym autorytetem w przypadku spraw, które wymagają nadzwyczajnej rzetelności i obiektywizmu.
Proszę nie mylić autorytetu z podległością Ministrowi Sprawiedliwości. Rzecznikami dyscyplinarnymi mieli zostać i tak prokuratorzy, którzy podlegają politykowi. Nowy model postępowania dyscyplinarnego miał tak naprawdę wyglądać następująco: minister Cię lubi – możesz spać spokojnie, minister Cię nie lubi – już po Tobie, wyda dyspozycję podległemu prokuratorowi. W projekcie prezydenckim podobnie, skoro sąd dyscyplinarny w I instancji ma kadrowo tworzyć Minister Sprawiedliwości, a w II instancji orzekać będą ławnicy wybrani przez Senat, gdzie większość ma dzisiaj PiS…
W jaki sposób rząd buduje autorytet organów ścigania? Nawołujesz do nienawiści wobec obcokrajowców? Nic Ci nie będzie. Rząd jest ślepy na przestępstwa z nienawiści (np. prokuratura skarży na korzyść oskarżonego wyrok skazujący za spalenie kukły Żyda).
Projekt zmian zakłada utworzenie autonomicznej Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym, właściwej do rozpatrywania spraw dyscyplinarnych sędziów, prokuratorów, adwokatów, radców prawnych, notariuszy i komorników;
Już dzisiaj izby Sądu Najwyższego są autonomiczne,
już dzisiaj sprawy dyscyplinarne są rozpoznawane w Sądzie Najwyższym – jawnie, może obserwować je każdy obywatel, a SN publikuje zbiory orzeczeń w sprawach dyscyplinarnych,
już dzisiaj sędziowie SN usuwają z urzędu sędziów, którzy nie są godni tego statusu. ( W ciągu 5 lat usunięto 12 sędziów. Ile posłów usunęła Komisja Etyki Poselskiej?),
Izba Dyscyplinarna = wymiana doświadczonych sędziów na ludzi uległych Ministrowi Sprawiedliwości,
POBŁAŻANIE DLA SĘDZIÓW i innych przedstawicieli zawodów prawniczych, którzy złamali prawo albo dopuścili się zaniedbań, pogłębia społeczną nieufność wobec wymiaru sprawiedliwości. Dlatego reforma sądownictwa dyscyplinarnego to jedna z najważniejszych zmian zaproponowanych w ustawie o Sądzie Najwyższym – ustawa ta nie weszła w życie, została zawetowana przez Prezydenta.
kłamstwo napisane wielkimi literami nie stanie się prawdą, ale jak mawiał znany praktyk propagandy: kłamcie, kłamcie, zawsze coś zostanie,
już dzisiaj postępowanie dyscyplinarne jest jawne,
już dzisiaj Sąd Najwyższy jest sądem dyscyplinarnym i usuwa sędziów z urzędu o wiele częściej niż sądy zawodowe usuwają swoich kolegów po fachu – poza tym sędzia może być pozbawiony stanowiska nie tylko w drodze orzeczenia dyscyplinarnego, ale także wyroku karnego,
nieufność wobec wymiaru sprawiedliwości to hasło wyborcze polityków, którym odpowiada jej podsycanie. Zaufanie obywateli do sądów przed kampanią nienawiści za 19 000 000 zł wynosiło ponad 40%. Obecnie także jest wyższe niż do parlamentu (sądy 29%, parlament 23%), dlatego każdy kolejny rząd nic nie robi, aby zdiagnozować rzeczywiste problemy sądownictwa i je naprawić,
upomnienie lub uniewinnienie sędziego nie oznacza, że „uniknął odpowiedzialności” – najwyraźniej Ministerstwo nie zrealizowało swojego obowiązku zapewnienia sądom możliwości rzetelnej pracy i obciążyło sędziego nadmiernymi obowiązkami – nierzadko sędziowie mają po kilkaset spraw do rozpoznania jednocześnie, w tym bardzo skomplikowanych i różnorodnych, uzasadnienia piszą na urlopie wypoczynkowym, pracują w nocy i w weekendy,
kary dyscyplinarne są również finansowe, obniżające wynagrodzenie,
większość wniosków dotyczy przekroczenia terminu np. na sporządzenie uzasadnienia. Nie wiemy, co posłowie robią na urlopach, ale sędziowie znaczną część swoich urlopów poświęcają na pisanie uzasadnień,
a może sędzia przekroczył termin na sporządzenie uzasadnienia, bo Minister nie organizuje naboru nowych sędziów do tych sądów, które jak sam Minister podaje rozpoznają 90% spraw! (880 to przybliżona liczna sędziów, którzy nie orzekają z powodu działań i zaniechań Ministerstwa Sprawiedliwości. 1 122 236 to liczba spraw załatwianych w 2016 r. w apelacji poznańskiej, 820 to liczba sędziów orzekających w tej dużej apelacji).
310 wniosków przez 4 lata na blisko 10 000 sędziów, którzy każdego dnia podejmują setki tysięcy decyzji procesowych?! Dziękujemy za miłe słowa – to bardzo dobry wynik, ale chcemy aby było lepiej.
Żona wiceprzewodniczącego KRS została wybrana jednogłośnie na stanowisko sędziego Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów mimo 93 innych kandydatów. Przeciw jej kandydaturze wypowiedziało się też Zgromadzenie Przedstawicieli Sędziów okręgu Sądu Warszawskiego.
A wystarczyło doczytać. Na tamtym posiedzeniu Rady było obsadzanych 12 miejsc w sądach rejonowych w Warszawie, o które ubiegało się bardzo wielu kandydatów w różnych konkursach równocześnie. Kandydatka, która wygrała miała kwalifikacje do pracy w wyższej instancji – w sądzie okręgowym – była czynnym prokuratorem. A zgłosiła się do sądu niższego szczebla, w którym jest najwięcej pracy. Poza tym, żaden z kandydatów, którzy nie zostali wówczas wybrani na te 12 miejsc nie uzyskał ponad 50% głosów poparcia Zgromadzenia.
Do Prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku zadzwonił dziennikarz, podający się za asystenta ówczesnego Szefa Kancelarii Premiera Tomasza Arabskiego. Prezes Sądu, Ryszard Milewski nie był zaskoczony takim telefonem i bez skrępowania ustalał ważne elementy sprawy Amber Gold, takie jak: data rozprawy, skład sędziowski a nawet zadeklarował gotowość do spotkania z Premierem. "Jak pan premier wyznaczy, tak będziemy" powiedział sędzia do dziennikarza.
Prezes sądu nie orzekał w sprawie Amber Gold,
Minister Sprawiedliwości jest przełożonym prezesa sądu (ma czuwać nad organizacją pracy sądów i przewlekłości postępowania), a przełożonym Ministra jest Premier – prezes sądu nie mógł zignorować tego telefonu,
KRS błyskawicznie zebrała się na posiedzenie, żeby zaopiniować odwołanie prezesa sądu,
Prezes nie ustalał wyroku czy składu sędziowskiego – informował – każdy mógł uzyskać takie informację w siedzibie sądu, to była ważna sprawa i prezes sądu musiał mieć pewność, że sąd jest organizacyjnie i technicznie przygotowany do jej przeprowadzenia,
Prezes sądu został ukarany dyscyplinarnie, bo nie zorientował się, że jest przedmiotem prowokacji i stracił zaufanie niezbędne do pełnienia funkcji kierowniczej.
Wzorowej aplikantce sędziowskiej przełożeni zablokowali drogę awansu a następnie bezprawnie zwolnili. Twierdzi, że to przez nieodpowiednie pochodzenie i brak „znajomości”, które w środowisku sędziowskim najbardziej się liczą.
Patent na poczytny artykuł? Wpisać jakąś grupę zawodową, wokół której narosły mity, dopisać słowo „znajomości” (modniejsze obecnie: „koneksje”), nie wysłuchać stanowiska drugiej strony, nie sprawdzić, jak było naprawdę i publikować. Potem już tylko czekać na nominację do nagrody Pulitzera. W tej sprawie opisano tylko pogląd jednej strony. To nieprofesjonalne. Rzetelność sugeruje zapytać drugą stronę o zdanie na temat realnych przyczyn zwolnienia, a przede wszystkim poczekać na rozstrzygnięcie sprawy przez sąd. Niestety we wszystkich zakładach pracy zdarzają się spory pracowników z przełożonymi. Także w sądach.
A wystarczyło, żeby prokuratura odpowiednio opracowała sprawę i akt oskarżenia w postępowaniu przygotowawczym. Poważne sprawy kryminalne niestety toczą się bardzo długo, a wiele zależy od tego czy prokurator prawidłowo wykonał swoją pracę zanim sprawa trafiła do sądu. Bolączką sądów są długie okresy oczekiwania na opinie biegłych – oczekujemy od wielu lat na zmiany w tym zakresie, ale Ministerstwo nic nie robi w tym celu. Długotrwale oczekiwanie na opinię biegłego to jedna z bolączek sądownictwa, ale sędzia nie ma na to żadnego wpływu.
W 2008 roku Gdańscy policjanci zatrzymali mężczyznę, który namawiał dzieci do uprawiania z nim seksu. W komputerze 34-letniego mieszkańca Gdyni znaleziono 72 tys. plików z pornografią, także dziecięcą. Policja i prokuratura wystąpiły z wnioskiem o aresztowanie zatrzymanego mężczyzny. Jednak sąd nie przychylił się do tego wniosku choć mężczyźnie grozi wyrok do 12 lat więzienia.
Znaleziono dowody? To czas na akt oskarżenia, a nie na wniosek o tymczasowe aresztowanie – to pytanie do prokuratury. Żeby tymczasowo aresztować podejrzanego trzeba czegoś więcej niż wniosku (powinny być np. spełnione przesłanki zastosowania tego środka z k.p.k. – a wysokie zagrożenie karą nie jest samodzielną przesłanką tymczasowego aresztu). Za pracę prokuratury i policji odpowiada rząd, nie sądy. Nawet w USA.
Autorzy kampanii zebrali doniesienia prasy (często brukowców) wydawane na przestrzeni wielu lat i wymieszali je z fragmentami komunikatów prasowych Ministerstwa Sprawiedliwości z 2017 r. i innymi hasłami propagandowymi. Tym samym chcą wzbudzić w obywatelach niechęć do sądów i sędziów, sugerując, że w sądach obecnie jest tak źle, że tylko propozycje Ministra mogą to naprawić. Jednak hasła tej kampanii już na pierwszy rzut oka obnażają prawdę: w tej „reformie" nie chodzi o poprawę pozycji obywatela w sądach, ale o wzmocnienie pozycji Ministra Sprawiedliwości. Te zmiany nie uzdrowią sądownictwa, bo nie poprzedza ich trafna diagnoza problemów sądownictwa.
Obywatele nadal będą narażeni na długie oczekiwanie na rozprawę, skoro Minister nie organizuje naboru na blisko 800 wolnych stanowisk sędziowskich. Obywatele nadal będą się gubili w skomplikowanej procedurze, bo Minister, zamiast uprościć procedury sądowe, wymienia prezesów sądów, którzy nie mają żadnej możliwości pomocy obywatelom w ich sprawach sądowych. Minister nie rozwiązuje problemu kilkumiesięcznych, a nawet kilkuletnich terminów oczekiwania na opinię biegłego ani nie myśli o przyspieszeniu doręczeń pism sądowych. Podporządkowanie sądów Ministrowi Sprawiedliwości nie naprawi problemów sądownictwa.