Source: https://www.rpo.gov.pl/raport_1/882
Timestamp: 2019-11-13 05:29:51+00:00
Document Index: 41976857

Matched Legal Cases: ['art. 31', 'art. 257', 'art. 136', 'art. 114', 'art. 21', 'art. 31', 'art. 64']

Komentatorzy wskazują różne źródła potencjalnej szkody, spowodowanej działaniem władz publicznych: jednostkowe działania faktyczne (czynności materialno-techniczne), wydanie aktu indywidualnego (orzeczeń sądowych, aktów administracyjnych), nienormatywne akty generalne, akty normatywne (z ustawami włącznie).
Konieczną przesłanką uzasadniającą roszczenie o wynagrodzenie szkody, jest stwierdzenie niezgodności z prawem działań organów władzy publicznej
Pan Ryszard wystąpił do sądu o odszkodowanie i zadośćuczynienie od Skarbu Państwa za niesłuszne aresztowanie
Sąd aresztował go na 16 dni, bo nie stawiał się na swój proces o oszustwo. Po uniewinnieniu obywatel wystąpił z roszczeniem wobec Skarbu Państwa
Nie dostał jednak ani grosza. Sądy uznały, że nie wypełnił swego obowiązku informowania o zmianie miejsca pobytu, przez co utrudniał proces
Sąd Najwyższy uwzględnił kasację RPO i nakazał sądowi odwoławczemu ponowne zbadanie sprawy
Prowadzący przedsiębiorstwo pan Ryszard został oskarżony o popełnienie oszustwa wspólnie z innym mężczyzną. W śledztwie nie przyznawał się do tego zarzutu. Przyznał się zaś drugi mężczyzna, który wyjaśnił, że pan Ryszard jest niewinny, bo nie miał wpływu na jego decyzje o nieuregulowaniu zobowiązań finansowych wobec poszkodowanej firmy.
Pan Ryszard trafił do aresztu - ostatecznie został uniewinniony
Pierwszą rozprawę obu mężczyzn w czerwcu 2011 r. Sąd Rejonowy odroczył z powodu niestawiennictwa pana Ryszarda (wezwanie wysłane na jego adres nie zostało podjęte). Taka sama sytuacja powtórzyła się na drugiej rozprawie. Sąd uzyskał informacje, że oskarżony nie przebywa pod adresem wskazanym przez niego jako adres dla doręczeń. Uznał, że pouczony wcześniej o obowiązku informowania sądu o każdej zmianie miejsca pobytu, nie uczynił tego. Dlatego sąd wydał nakaz aresztowania pana Ryszarda i zarządził poszukiwanie go listem gończym. Drugi oskarżony dobrowolnie poddał się zaś karze i został skazany.
Pan Ryszard został zatrzymany 6 września 2011 r. W areszcie przebywał do 22 września 2011 r. Po procesie sąd wydał wobec niego wyrok uniewinniający. Słowa pana Ryszarda potwierdziły nie tylko wyjaśnienia współoskarżonego, ale i zeznania pokrzywdzonego oraz dokumentacja sprawy.
Po uniewinnieniu pan Ryszard wniósł o zasądzenie od Skarbu Państwa odszkodowania i zadośćuczynienia za oczywiście niesłuszne tymczasowe aresztowanie. Wskazał, że mimo iż areszt trwał tylko 16 dni, to doprowadził do ruiny przedsiębiorstwa budowlanego, którym zarządzał; pogorszył też jego relacje rodzinne.
Sąd Okręgowy oddalił jego wniosek. Uznał, że to jego zawinione zachowanie spowodowało areszt, bo zaniechał on poinformowania sądu o zmianie miejsca pobytu. Decyzję o areszcie sąd uznał za prawidłową, bowiem jako oskarżony utrudniał on postępowanie, ukrywając się przed sądem. Według sądu aresztowanie nie było oczywiście niesłuszne - a tylko to uzasadnia przyznanie odszkodowania czy zadośćuczynienia.
Pan Ryszard odwołał się, podkreślając że sąd nie uwzględnił tego, że został uniewinniony. Zarzucił też Sądowi Okręgowemu błędne ustalenie, że bezprawnie utrudniał swój proces. Sąd Apelacyjny utrzymał jednak wyrok I instancji.
Kasację na rzecz wnioskodawcy wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich. Uznał, że orzeczenie sądu II instancji zapadło z rażącym naruszeniem prawa. Sąd dokonał bowiem błędnej wykładni przepisów prawa – oceniał decyzję o areszcie według stanu sprawy z chwili podejmowania tej decyzji.
Tymczasem w uzasadnieniu uchwały z 15 września 1999 r. Sąd Najwyższy podkreślił, że ocena niewątpliwej niesłuszności aresztowania wymaga uwzględnienia przede wszystkim ostatecznego rozstrzygnięcia co do odpowiedzialności karnej osoby, która była pozbawiona wolności. - W ocenie SN z tego punktu widzenia, za niewątpliwie niesłuszne, w zasadzie uznać należy każde tymczasowe aresztowanie oskarżonego, który prawomocnie został uniewinniony – napisał RPO w kasacji.
Sąd Apelacyjny przeważającą część swej analizy, w ślad za sądem I instancji, poświęcił ocenie zasadności aresztowania. Zabrakło zaś odniesienia się do słuszności tej decyzji z punktu widzenia ostatecznego wyroku uniewinniającego i zasady ryzyka, na której opiera się odpowiedzialność Skarbu Państwa.
W ocenie Rzecznika, teza że oskarżony miał utrudniać proces nie została należycie uargumentowana. Wątpliwości RPO budziło także niewyjaśnienie przez sąd, dlaczego nie podjęto próby zastosowania mniej dolegliwego środka - w postaci zatrzymania oskarżonego i doprowadzenia go na rozprawę.
Zdaniem RPO biorąc pod uwagę wyjaśnienia i postawę współoskarżonego oraz zeznania pokrzywdzonego, sąd powinien był rozważyć, czy przy stosowaniu tymczasowego aresztowania wobec wnioskodawcy została dochowana zasada ultima ratio wyrażona w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz art. 257 § 1 k.p.k.
Kasację RPO poparł prokurator obecny na rozprawie 8 stycznia 2019 r. w SN.
SN uchylił zaskarżony wyrok i zwrócił sprawę Sądowi Apelacyjnemu, aby ponownie zbadał apelację w tej sprawie.
II.511.309.2017
W Chojnicach do Centrum Edukacyjno-Wdrożeniowego przyszło na poranne spotkanie z Adamem Bodnarem ponad 80 osób, więc zacząć musieliśmy od doniesienia krzeseł i powiększenia sali przez zdemontowanie przesuwnej ściany. Jakie sprawy? Niesprawność sądów, prawa osób z niepełnosprawnościami, skutki huraganu sprzed roku, problemy organizacji pozarządowych.
Rzecznik praw obywatelskich opowiedział o swoich kompetencjach, o tym, że Konstytucja każdemu daje prawo, by do RPO się zwrócić, a Rzecznik musi na to odpowiedzieć (choć na odpowiedź trzeba czasem poczekać – wniosków i skarg rocznie jest 50 tys.). Rzecznik jest niezależny od władz.
Kiedy Barbara Imiołczyk z BRPO, współprzewodnicząca Komisji ekspertów ds. osób głuchych przy RPO, zaczęła opowiadać o dyskryminacji osób głuchych, okazało się – tak jak w Nowej Wsi Królewskiej – że na sali jest tłumaczka języka migowego, CODA (słysząca córka niesłyszących rodziców) i podała konkretne przykłady problemów, z jakimi borykają się osoby głuche w Chojnicach (obecny na spotkaniu wicestarosta mówi, że są w urzędzie osoby przeszkolone w języku migowym, ale one oczywiście nie znają go tak biegle, jak osoby posługujące się nim od urodzenia).
- Powinniśmy to zgłaszać Rzecznikowi. Trzeba interweniować i nie odpuszczać – przekonywała Barbara Imiołczyk.
- O prawa człowieka walczyć jest trudno – dodał Adam Bodnar. Przypomniał sylwetkę Rosy Parks, która nie zgodziła się pierwsza na segregację rasową w autobusie w USA. – Tak, uważano ją za wariatkę. Ale to ona zmieniła rzeczywistość.
Tak jak pani Jolanta Kramarz, osoba niewidoma, która nie zgodziła się, by wypraszać ją z gabinetu lekarskiego, skoro towarzyszy jej pies przewodnik. Poszła z tym do sądu. Wygrała. Proszę pamiętać, że korzystając z dostępnych narzędzi prawnych walczy się także o prawa innych.
Czy w kinach powinno być tak głośno?
RPO: To chyba nie jest zadanie do Rzecznika. Naszym zadaniem jest pilnowanie relacji władzy publicznej z jednostką. Prawami konsumenckimi powinien raczej zająć się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta.
Jakie prawa mają właściciele lasów prywatnych zwalonych w czasie wichury w 2017 r.
· Jak poruszyć sprawę odszkodowań? Do kogo się zwrócić, skoro rząd sam z siebie do załatwienia sprawy się nie pali?
RPO: Chętnie się temu przyjrzymy, zbadamy przepisy. Prosimy o kontakt i więcej dokumentów.
· Po huraganach w 2010 r. odzyskiwanie odszkodowań (likwidacja szkody) zajęło 7 lat. Tak nie może być! (takie są konsekwencje zapisów w ustawie o obowiązkowym ubezpieczeniu rolników – w przypadku ubezpieczenia dobrowolnego UOKiK by zareagował, ale w tym ubezpieczeniu rolnik jest traktowany jak przedsiębiorca i szacowanie szkód, ustalanie odszkodowań trwa i trwa ).
Dlaczego urlop wytchnieniowy ustawa „za życiem” daje tylko osobom o najniższych dochodach?
Limit jest na poziomie 1200 zł dochodu. Czy innym się wytchnienie nie należy?
RPO: Sprawdzimy. Opiekunowie osób z niepełnosprawnością muszą mieć prawo do wytchnienia.
Obwodnica jest budowana przez nasze osiedle
Nasze domy, zbudowane całkiem niedawno, będą miały 30-70 metrów do bardzo ruchliwej drogi. Jakie mamy szanse na zmianę projektu (budowa jest na etapie projektowania a są inne możliwe rozwiązania), na ochronę domów przed hałasem?
RPO: Musimy przejrzeć dokumenty. Być może jest tu pole do interwencji.
Problem z rozliczeniami finansowymi w organizacjach pozarządowych
Czy nie da się jakoś uprościć rozliczeń i procedur? Przecież my działamy dla dobra wspólnego (i to w czasach, kiedy zaczyna się tę aktywność traktować dziwnie, nierówno, jedni są lepsi, inni gorsi)?
RPO: Tak, niestety widać nierówne traktowanie organizacji pozarządowych – jedne w czasie demonstracji mogą naruszać prawo i policja nie reaguje, inne są traktowane nadmiernie ostro. To samo dzieje się przy rozdziale funduszy (Np. organizacja przeciwdziałająca przemocy wobec kobiet nie dostała wsparcia, bo… nie zajmuje się przemocą wobec mężczyzn).
Kolejny problemem są procedury. W takiej sytuacji najważniejsze jest wsparcie organizacji pozarządowych na szczeblu samorządowym – centra organizacji pozarządowych, pomoc w rozliczaniu środków i pozyskiwaniu funduszy (tak np. działa Konin). Bo jeśli korzysta się z funduszy publicznych czy ze zbiórek publicznych, to trzeba się z tego porządnie rozliczać.
- Pamiętajmy jeszcze o jednym: pojedyncza organizacja zginie. Trzeba działać razem, uczyć się od siebie, współpracować – dodał Dariusz Supeł z BRPO.
Dwie zgłoszone sprawy dotyczą działania sądów – zdaniem uczestników spotkania sądy nie przestrzegają procedur i panują tam układy. Jedna sprawa dotyczyła kwestii, która zaczęła się od interwencji miejskiej. W drugą zaangażowane było Biuro Pełnomocnika Terenowego RPO w Gdansku, ale nie pomogło (- I po to jeżdżę po Polsce, żeby takie rzeczy usłyszeć – mówi Adam Bodnar)
RPO: Działania Straży Miejskiej w wielu miastach budzą wątpliwości. Raport MSWiA pokazuje np., że ze stosowaniem środków przymusu bezpośredniego największe kłopoty mają właśnie straże miejskie.
Reformy sądownictwa z ostatnich miesięcy skupiły się na personaliach, ale wprowadziły też instytucję skargi nadzwyczajnej – to jest nowego, nadzwyczajnego narzędzia do oceny wyroków, co do których ludzie mają wątpliwości.
Proszę jednak pamiętać o jednym: nie można dawać się ponieść swoim subiektywnym ocenom. Każda sytuacja ma wiele odcieni szarości.
Trybunał Konstytucyjny zgadza się z RPO, że zasady wywłaszczenia trzeba interpretować korzystniej dla obywateli
Pojęcie „wywłaszczenie” najeży rozumieć szerzej.
Jeśli ktoś sprzedał nieruchomość państwu wiedząc, że i tak grozi mu wywłaszczenie pod cele publiczne, to także ma prawo do zwrotu tej nieruchomości, jeśli ostatecznie okazała się ona dla publicznej inwestycji niepotrzebna.
Trybunał Konstytucyjny podzielił zastrzeżenia Rzecznika Praw Obywatelskich z 2015 r. względem przepisów o zwrocie wywłaszczonych nieruchomości.
Żądanie zwrotu nieruchomości, która okazała się zbędna na cele wywłaszczenia, powinno przysługiwać także i wtedy, gdy nieruchomość wywłaszczono na podstawie umowy cywilnoprawnej w toku tzw. negocjacji przedwywłaszczeniowych, będących obligatoryjnym etapem poprzedzającym wszczęcie postępowania administracyjnego (sygn. akt SK 39/15, IV.7003.94.2015).
Prawo to nie ogranicza się tylko do sytuacji, gdy do wywłaszczenia doszło decyzją administracyjną.
W wyroku z 12 grudnia 2015 r. (sygn. SK 39/15) uwzględniającym skargę konstytucyjną Trybunał stwierdził, że art. 136 ust. 3 zdanie pierwsze ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami - w zakresie, w jakim wyłącza prawo do żądania przez poprzedniego właściciela lub jego spadkobiercę zwrotu nieruchomości nabytej przez Skarb Państwa lub jednostkę samorządu terytorialnego w drodze umowy, o której mowa w art. 114 ust. 1 tej ustawy, gdy nieruchomość stała się zbędna na cel publiczny uzasadniający jej nabycie, jest niezgodny z art. 21 ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 oraz art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.
Trybunał podzielił argumentację Rzecznika Praw Obywatelskich i potwierdził, że także i w takiej sytuacji mamy do czynienia z "wywłaszczeniem" w rozumieniu konstytucyjnym.
Przyjął zatem szersze rozumienie tego pojęcia, niż wynikałoby jedynie z przepisów rangi ustawowej.
Umowy sprzedaży zawierane w takich właśnie okolicznościach - ze świadomością grożącego wywłaszczenia na cele publicznoprawne - nie są zawierane w sposób swobodny; istnieje tu swoisty przymus.
Pozbawienie prawa do zwrotu takiej nieruchomości narusza zatem konstytucyjne gwarancje ochrony praw majątkowych i legalnego wywłaszczenia. Zaskarżone przepisy naruszają zarazem zasadę równego traktowania, bowiem tylko niektórzy właściciele mogą odzyskać nieruchomości przejęte w taki właśnie sposób (ci, którzy je sprzedali przed dniem 1 grudnia 1998 r., tj. pod rządami poprzednio obowiązującej ustawy z 1985 r. o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości), natomiast osoby, które w takich samych okolicznościach sprzedały swoje nieruchomości już po wejściu w życie ustawy o gospodarce nieruchomościami, są tego prawa pozbawione.
Trybunał również krytycznie ocenił skutek takiego rozwiązania, które gorzej traktuje osoby współpracujące z władzami publicznymi i sprzedające swoją własność na cele publicznie (oszczędzając organowi wywłaszczającemu czas i koszty) niż te, które - broniąc swoich praw - do końca opierają się wywłaszczeniu. Władze publiczne muszą przeprowadzić wówczas pełne postępowanie administracyjne (a zapewne i sądowoadministracyjne). Tymczasem jedynie ta druga grupa właścicieli może nieruchomości odzyskać (gdy cel wywłaszczenia nie zostanie zrealizowany), ta pierwsza zaś nie - co może burzyć poczucie zaufania do państwa i tworzonego przez nie prawa.