Source: https://tergiwersacja.wordpress.com/category/traktat-lizbonski/
Timestamp: 2017-08-18 05:10:06+00:00
Document Index: 105849102

Matched Legal Cases: ['art. 42', 'art.1', 'art. 43', 'art. 1', 'Art. 43', 'art. 8', 'art. 104', 'art. 146', 'art. 8']

Traktat Lizboński | Tergiwersacja
Archive for the ‘Traktat Lizboński’ Category
Podstawy Prawne Federalnej Europy
Luty 8, 2011 tergiwersacja	1 komentarz
Szatańskie Paragrafy. Podstawy prawne federalnej Europy – krótki przegląd Traktatów.
Fakty podstawowe.
Artykuł 4 ustęp 3 wersji skonsolidowanej traktatu o UE (artykuł 1 punkt 5 Lizbony; dalej zwany A4U3)
Zdanie trzecie mówi o tym, że nikt nie ma prawa powstrzymywać dążeń do celów Unii – jakie są te cele Unii traktat wyraźnie nie mówi, domyśleć się można, że jest to wola i widzimisię elit – wszyscy mamy ułatwiać wypełnianie przez Unię jej zadań, czyli Unia w każdej sprawie jest pierwszorzędna, zawsze ma racje, zawsze wie lepiej, a my mamy obowiązek ją wspierać i jej służyć, nie możemy sprzeciwiać się jej planom i musimy się jej słuchać, i grzecznie wypełniać jej drogę do Nowego Porządku Świata.
Zasadniczo pod A4U3 – jak dalej będę nazywał tę wypocinkę traktatu lizbońskiego – można podpiąć wszystko, każde działanie każdego państwa czy osoby, a europejskie elity, europejski prezydent czy szef Komisji będą mogli dosłownie wszystko podciągnąć pod cele unii, wzajemne wsparcie, wszelkie środki, czy ułatwianie wypełniania przez Unię jej zadań.
Artykuł 2 ustęp 1-3 traktatu skonsolidowanego o funkcjonowaniu UE (artykuł 2 punkt 12 Lizbony) mówi o tym, że Unia otrzymuje w pewnych sferach władze totalną, gdzie całkowicie dyktuje warunki, a Państwa Członkowskie działają tylko i wyłącznie za zgodą UE.
Ustęp 2 mówi o kompetencjach dzielonych, gdzie Państwa Członkowskie działają tylko w tych obszarach, gdzie Unia nie zadziała.
1. Zgodnie z artykułem 5 wszelkie kompetencje nieprzyznane Unii w Traktatach należą do Państw Członkowskich.
Artykuł 4 ustęp 1 traktatu skonsolidowanego o UE (artykuł 1 punkt 5 Lizbony) to klasyczny zapis Konstytucji państwa federalnego. Przypomina to X Poprawkę Konstytucji USA:
Na swój sposób potwierdza to, iż Unia płynie w kierunku Stanów Zjednoczonych Europy. Traktaty zatwierdzają coraz to większą władze UE nie wzmacniając Państw Członkowskich.
(dawny artykuł 1 TUE) (1)
Podstawę Unii stanowi niniejszy Traktat oraz Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (zwane dalej „Traktatami”). Oba te Traktaty mają taką samą moc prawną. Unia zastępuje Wspólnotę Europejską i jest jej następcą prawnym.
Artykuł 1 (artykuł 1 punkt 2 Lizbony) oraz artykuł 47 (artykuł 1 punkt 55 Lizbony) ustanowiły Unię Europejską i obdarzyły ją osobowością prawną. Wcześniej Unia Europejska była tylko ogólną nazwą dla połączonych ze sobą wspólnot europejskich, z których każda osobno miała osobowość prawną. To trochę tak, jakby związać ze sobą np. Pakt Andyjski, WTO, EFTA i ASEAN, a stworzony w ten sposób twór nazwać Unią Ziemską. Unia ta była by tylko ‘konkubinatem’ z którego łatwo można było by wystąpić i który nie miałby osobowości prawnej przez co nie mógł by zawierać porozumień z państwami trzecimi. UE była czymś takim przed Lizboną. Obecnie ma osobowość prawną i nie jest ‘konkubinatem’, a trwałą federacją. Wdrożenie tego było krokiem milowym w stroną europejskiego państwa totalnego. Jednocześnie dzięki osobowości prawnej będzie możliwe wchodzenie UE do innych ponadnarodowych układów, o których piszę później.
Jako ciekawostkę mogę podać, że w słowniku europejskim EUABC.com na temat europejskiej osobowości prawnej dalej znajduje się informacja o stanie rzeczy sprzed Lizbony, jednakże znajduje się też tam ciekawa nota odnosząca się do postlizbońskiej przyszłości – czyli naszej teraźniejszości (drugie pogrubienie moje – W.M.):
„W przyszłości
Konwent w sprawie Przyszłości Europy proponuje, aby nadać osobowość prawną całej Unii i pozbyć się podziału pomiędzy sprawy pierwszego, drugiego i trzeciego filaru, jak zostało postanowione na mocy Traktatu z Maastricht.
To zamieni UE w niezależną organizację międzynarodową, porównywalną do kształtu jaki tradycyjnie mają jej państwa członkowskie. Będzie to oznaczać, że z zewnątrz UE będzie przypominać państwo.”
5. Rada Europejska wybiera swojego przewodniczącego większością kwalifikowaną na okres dwóch i pół roku; mandat przewodniczącego jest jednokrotnie odnawialny. W przypadku przeszkody lub poważnego uchybienia Rada Europejska może pozbawić przewodniczącego mandatu zgodnie z tą samą procedurą.
Artykuł 15 ustęp 5 wersji skonsolidowanej traktatu o UE (artykuł 1 punkt 16 Lizbony) mówi o wyborze prezydenta UE. Dzięki nie nazwaniu tej funkcji ‘prezydentem’ funkcja wydaje się być dużo niższa, dlatego możliwość jego odwołania przypada tylko samej Radzie. Europejczycy, ich narodowe parlamenty, a nawet europarlament nie maja tu nic do powiedzenia.
1. Komisja wspiera ogólny interes Unii i podejmuje w tym celu odpowiednie inicjatywy. Czuwa ona nad stosowaniem Traktatów i środków przyjmowanych przez instytucje na ich podstawie. Nadzoruje stosowanie prawa Unii pod kontrolą Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Wykonuje budżet i zarządza programami. Pełni funkcje koordynacyjne, wykonawcze i zarządzające, zgodnie z warunkami przewidzianymi w Traktatach. Z wyjątkiem wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa oraz innych przypadków przewidzianych w Traktatach, zapewnia reprezentację Unii na zewnątrz. Podejmuje inicjatywy w zakresie rocznego i wieloletniego programowania Unii w celu osiągnięcia porozumień międzyinstytucjonalnych.
2. O ile Traktaty nie stanowią inaczej, akty prawodawcze Unii mogą zostać przyjęte wyłącznie na wniosek Komisji. Pozostałe akty są przyjmowane na wniosek Komisji, jeżeli Traktaty tak stanowią.
Artykuł 17 ustęp 1-2 wersji skonsolidowanej traktatu o UE (artykuł 1 punkt 18 Lizbony) to podstawowy punkt dotyczący działania Komisji Europejskiej. Komisja, od 1 listopada 2014 roku 18 (2/3 liczby państw członkowskich), a do tego czasu 25 nie wybieranych przez obywateli ludzi otrzymuje ogromną władze między innymi nad ogromnymi zasobami finansowymi UE czy jej decyzjami politycznymi.
3. Kadencja Komisji wynosi pięć lat.
Członkowie Komisji są wybierani ze względu na swe ogólne kwalifikacje i zaangażowanie w sprawy europejskie spośród osób, których niezależność jest niekwestionowana.
Ustęp 3 artykułu 17 (artykuł 1 punkt 18 Lizbony) to typowy orwellowski tekst w stylu bezczelność władzy i śmiech z naiwnych mas. Nie muszę tutaj mówić o łamaniu tego punktu wartego tyle, co zapisy dotyczące ochrony praw człowieka w Konstytucji ZSRR. O niekwestionowanej niezależności lepiej nie będę się rozpisywać, bo trzeba by tu ciągnąć od członkowstwa w Grupie Bilderberg i Komisji Trójstronnej, przez byłe posadki w wielu korporacjach i firmach, związki z lobby i elitami, na takich perełkach jak związki z KGB i radzieckim aparatem władzy kończąc. Ale weźmy ogólne kwalifikacje i zaangażowanie w sprawy europejskie. Taka Baronessa Ashton. Już o niej pisałem. Mówiąc krótko – śmiech na sali. Żadnego doświadczenia i wiedzy w kwestii stosunków międzynarodowych. Przesłuchiwana przed powołaniem na stanowisko nie była wstanie pisnąć słówka na temat miejsca UE w radzie bezpieczeństwa ONZ. Na pytanie o Partnerstwo Wschodnie, czyli o związek Ukrainy, Mołdawii i całego południowego Kaukazu z UE nie miała żadnego pomysłu. Kompletna pustka przy pytaniu o Białoruś. Nie zdziwiłoby mnie, gdyby właśnie wtedy dowiedziała się, że takie państwo w ogóle istnieje.
Ashtonowa to nie jedyny przykład. Roiło się i roi się od nich w Komisjach na lata 2004-2009 i 2009 – 2015. Siim Kallas, Komisarz ds. Administracji, Audytu i Zwalczania Nadużyć Finansowych był podejrzany o korupcję i składanie fałszywych zeznań – z pierwszego wywinął się, za drugie go skazano. Ponadto w latach 1972-90 członek KPZR, a w 1989 roku został członkiem Rady Najwyższej ZSRR. Klasyką jest też Jacques Barrot, którego po skazaniu go na 8 miesięcy w zawieszeniu za finansowanie swojej partii ze środków publicznych wsadzono na stołek Komisarza ds. Wymiaru Sprawiedliwości oraz Obszaru Wolności i Bezpieczeństwa. A to tylko niektóre z wielu przykładów w całej, patologicznej UE.
Polityka zewnętrzna.
Artykuł 2 ustęp 4 traktatu skonsolidowanego o funkcjonowaniu UE (artykuł 2 punkt 12 Lizbony) daje UE możliwość tworzenia własnej polityki zagranicznej czy obronnej, co omawiam w dalszych punktach.
Artykuł 216 ustęp 1-2 traktatu skonsolidowanego o funkcjonowaniu UE (artykuł 2 punkt 171 Lizbony) daje UE możliwość wstąpienia do organizacji międzynarodowej lub układu ponadnarodowego, a wszelkie działania w ramach takiego układu będą wiążące dla Państw Członkowskich.
Najlepiej zobrazować to na przykładach. Przed wymknięciem się kryzysu finansowego spod kontroli (Grecja etc.) mówiono otwarcie o światowej walucie, światowym banku centralnym, czy cytując za Kissingerem – „nowym finansowym porządku”. Bilderbergowie w 2009 roku mówili zaś o światowym ministerstwie finansów. Wyobraźmy sobie, że nic nie wymyka się spod kontroli, a pewne państwa, jak USA czy UE dogadują się o utworzeniu czegoś takiego. Wtedy, gdyby utworzono światowe ministerstwo finansów czy światowy bank centralny, Polska – nawet przy swoim sprzeciwie – stała by się częścią takiego układu, uzależniając się od światowej elity i ich zachcianek. Gdyby zaś osiągnięto cele pseudo-eko-paplaniny z czasu konferencji w Kopenhadze i ustanowiono światowe ciało zajmujące się limitami CO2 (2,65 tony na głowę dla najbogatszych i 1,44 tony dla najbiedniejszych) na okres kilkudziesięciu lat, oraz dotacjami od państw bogatych (Polski czy Rumuński stan w UE) dla państw biednych (Chiny, Tajwan), ustanowiono by handel CO2 na czym zarabiałyby elity, jednocześnie olewając wycinkę lasów i inne realne problemy – Polska i inne państwa UE, nawet przy swoim sprzeciwie czy sprzeciwie ich społeczeństw, stałyby się tego częścią.
Kolejny przykład to ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement). Ten międzynarodowy traktat to nie tylko rewizje laptopów na granicy państw, to możliwość odcięcia – bez nakazu czy wyroku sądu! – każdego użytkownika od Internetu pod pretekstem ‘ściągania’ plików chronionych prawem autorskim. W razie przeprowadzenia gigantycznego zamachu terrorystycznego władze państw należących do ACTA będą mogły odciąć internet każdemu, kto uczestniczy na forach czy ogląda filmy o tematyce ‘spiskowej’ czy ‘terrorystycznej’, czyli każdemu od zwyczajnego eurosceptyka czy krytyka wojny w Afganistanie na czytającym ten właśnie artykuł kończąc.
ACTA spotyka się z dużym oporem, a artykuły na ten temat znajdują się nawet w mainstreamowych mediach (choćby ‘Nowe prawo – już niczego nie ściągniesz z internetu’ Michała „ryśka” Woźniaka z Fundacja Wolnego i Otwartego Oprogramowania na http://tech.wp.pl/kat,1009785,title,Nowe-prawo-juz-niczego-nie-sciagniesz-z-internetu,wid,12494023,wiadomosc.html)
Jak pisał ‘Rysiek’,
„(…) nikt poza stronami negocjującymi traktat nie ma dostępu do jego treści. Żadna organizacja pozarządowa, żadna redakcja, a tym bardziej zwykli obywatele, najbardziej chyba zainteresowani treścią traktatu – mimo wielu prób nie uzyskały oficjalnie dostępu do tekstu porozumienia. Wszystkie informacje, które na jego temat pozyskano, opierają się na nieoficjalnych przeciekach. To oznacza, że być może nie poznamy pełnego, oficjalnego tekstu traktatu aż do jego przyjęcia…
Na takie rozwiązanie ostro zareagował europoseł Christian Engstrom (Partia Piratów): „Z początku Komisja wydawała się niechętna by jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, lecz gdy powtórzyłem je kilka razy, w końcu odpowiedzieli, że nie będzie mi wolno udostępnić informacji, które otrzymam”. Po takim postawieniu sprawy Engstrom opuścił salę mówiąc, że „nie był przygotowany na otrzymanie informacji na takich warunkach w tej konkretnej sprawie”. Oskarżył też Komisję o „haniebne” naruszenie Traktatu Lizbońskiego (który wymaga, by KE w pełni informowała PE) uznając, że tajne, ustne spotkanie, na którym nie są udostępniane jakiekolwiek dokumenty z pewnością tych wymagań nie spełnia.”
Takie zapisy, jak informowanie PE przez KE to kiełbasa dla naiwnych euro entuzjastów. Teraz kiełbasę wyrzuciło się do kosza, a wyciąga się prawdziwy pasztet – ACTA zostanie narzucone 500 milionom Europejczyków nawet przy braku zgody ich parlamentów, a wszystko to dzięki Lizbonie.
(dawny artykuł 11 TUE)
1. Kompetencje Unii w zakresie wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa obejmują wszelkie dziedziny polityki zagranicznej i ogół kwestii dotyczących bezpieczeństwa Unii, w tym stopniowe określanie wspólnej polityki obronnej, która może prowadzić do wspólnej obrony.
Wspólna polityka zagraniczna i bezpieczeństwa podlega szczególnym zasadom i procedurom. Jest określana i realizowana przez Radę Europejską i Radę stanowiące jednomyślnie, chyba że Traktaty przewidują inaczej. Wyklucza się przyjmowanie aktów prawodawczych. Wspólną politykę zagraniczną
i bezpieczeństwa wykonuje wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa oraz Państwa Członkowskie, zgodnie z Traktatami. Szczególną rolę Parlamentu Europejskiego i Komisji w tej dziedzinie określają Traktaty. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie jest właściwy w zakresie tych postanowień, z wyjątkiem właściwości do kontrolowania przestrzegania artykułu 40 niniejszego Traktatu i do kontroli legalności niektórych decyzji przewidzianych w artykule 275 akapit drugi Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej.
Artykuł 24 ustęp 1 traktatu skonsolidowanego o UE (artykuł 2 punkt 27 Lizbony) mówi o całkowitych kompetencjach unii w kwestii wspólnej polityki obronnej UE. Unia staje się odpowiedzialna za obronność również przed wewnętrznymi wrogami.
2. W ramach zasad i celów swoich działań zewnętrznych Unia Europejska prowadzi, określa i realizuje wspólną politykę zagraniczną i bezpieczeństwa, opartą na rozwoju wzajemnej solidarności politycznej między Państwami Członkowskimi, określaniu kwestii stanowiących przedmiot ogólnego zainteresowania i osiąganiu coraz większego stopnia zbieżności działań Państw Członkowskich.
3. Państwa Członkowskie popierają, aktywnie i bez zastrzeżeń, politykę zewnętrzną i bezpieczeństwa Unii w duchu lojalności i wzajemnej solidarności i szanują działania Unii w tej dziedzinie.
Państwa Członkowskie działają zgodnie na rzecz umacniania i rozwijania wzajemnej solidarności politycznej. Powstrzymują się od wszelkich działań, które byłyby sprzeczne z interesami Unii lub mogłyby zaszkodzić je skuteczności jako spójnej sile w stosunkach międzynarodowych. Rada i wysoki przedstawiciel czuwają nad poszanowaniem tych zasad.
Ustęp 2-3 wspomnianego artykułu 24 traktatu o UE (artykuł 1 punkt 27 Lizbony) to zniesienie niepodległości pod względem polityki zagranicznej. Punkt trzeci zmusza nas do całkowitego poparcia polityki zagranicznej UE bez zastrzeżeń, z rozkazem powstrzymania się od wszelkich działań sprzecznych z interesami Unii. Oznacz to, że jeśli np. Chiny przeprowadzą ludobójstwo w Tybecie i Ujgurstanie, bądź Rosja na Kaukazie, a Unia z jakiś powodów by to poparła, to my będziemy musieli również to poprzeć. Ba! Państwa Członkowskie aktywnie wspierają politykę zagraniczną UE, zatem jeśli Unia wysłałaby pomoc jakiemuś ludobójczemu państwu, będziemy musieli wziąć w tym udział.
Cały artykuł 24 zyskuje nowe brzmienie przy obecnych tendencjach Nowego Porządku Świata. Może dojść do następnej epidemii w stylu A/H1N1, gdzie koncerny farmaceutyczne będą nam wpychały szczepionki ze związkami rtęci i temu podobnymi. W ramach tego Unia mogłaby to sfinansować całemu trzeciemu światu i posłać drużyny pandemiczne choćby do całej Afryki. Nawet, gdybyśmy wiedzieli, że nowa choroba jest praktycznie nieszkodliwa – tak, jak to miało miejsce z H1N1 – i gdybyśmy wiedzieli, że szczepionki są szkodliwe a głównym ich celem to miliardy dla koncernów – jak to wiedzieliśmy przy H1N1 – to będziemy musieli poprzeć działania UE, nasza armia i inne służby będą uczestniczyć w drużynach pandemicznych, a szczepionki będą kupione za nasze pieniądze, być może nawet nie tylko te wpłacone przez nas do unijnego budżetu. Kolejnym aspektem są GMO, Monsanto, Codex Alimentarius czy ładowanie antybiotyków w zwierzęta przeznaczone na żywność. Być może będziemy musieli lobbować na rzecz Monsanto i innych molochów tego typu na całym świecie, tak jak robią to USA a nawet bardziej. Polska jako prowincja federalnej UE będzie brała udział w przymuszaniu całego świata do wdrażania Codexu i innych tego typu, de facto lobbując na rzecz gigantów farmaceutycznych i żywnościowych, jak Baxter czy wspomniane Monsanto.
Trzecia sprawa, a raczej sposób wykorzystania UE jako zabawki Bilderbergów i innych grup nacisku dążących do światowego rządu, to wykorzystanie wspólnej i przymuszonej polityki zagranicznej UE do wspierania i wdrażania takich projektów, jak światowe ministerstwo zdrowia i światowe ministerstwo finansów, do czego nawoływali Bilderbergowie na spotkaniu w Grecji w 2009 roku; globalny limit CO2 mniejszy dla państw biednych i większy dla bogatych, co już proponowano; globalna waluta w rękach światowej finansjery i inne niebezpieczne chore pomysły wdrażane pod pretekstem kryzysu, chorób a la H1N1, efektu cieplarnianego czy rzekomego międzynarodowego terroryzmu a la Al Kaida i strachu przed Iranem etc.
d) wspierania trwałego rozwoju gospodarczego i społecznego oraz w dziedzinie środowiska naturalnego krajów rozwijających się, przyjmując za nadrzędny cel likwidację ubóstwa;
f) przyczyniania się do opracowywania międzynarodowych środków służących ochronie i poprawie stanu środowiska naturalnego oraz zrównoważonego zarządzania światowymi zasobami naturalnymi, w celu zapewnienia trwałego rozwoju;
Artykuł 21 ustępy 1 i 2 wraz z podpunktami traktatu skonsolidowanego o UE (artykuł 1 punkt 24 Lizbony) to wzór orwellowskiej retoryki! Wystarczy spojrzeć jednak na obecne międzynarodowe tendencje, o czym pisałem już wcześniej. Już widzę jak w ramach tego międzynarodowego partnerstwa – na podstawie ustępu 1 i 2 litera h) – buduje się ponadnarodowe ciała ściągające podatek od CO2 i inne kontrolujące całe światowe finanse – a wszystko pod ‘egidą’ ONZ. Niestety przez artykuł 216 traktatu o funkcjonowaniu choćbyśmy nie chcieli – staniemy się tego częścią.
Weźmy taką WHO, która ośmieszyła się wprowadzając stan globalnej pandemii z powodu choroby słabszej od zwyczajnej sezonowej grypy. Następnie rekomendowała nieprzebadane szczepionki od nieczystych koncernów farmaceutycznych – a to wszystko mając w pamięci śmiertelną nieprzebadaną szczepionkę na H1N1 z 1976 roku w USA, afery tych koncernów farmaceutycznych że wspomnę o masowym zakażaniu wirusem HIV – piszę o tym gdzie indziej – czy wpadce Baxtera na miesiąc przed A/H1N1, przy której w materiale na zwykłą szczepionkę na grypę znajdował się żywy wirus ptasiej grypy H5N1, co – gdyby nie nadgorliwość i uwaga czeskich naukowców – doprowadziły by do podwójnej pandemii na kontynencie europejskim. Całe elity UE, z wyjątkiem naszego państwa, wiernie wykonywały polecenia WHO ładując miliardy euro na konta lobby farmaceutycznego i ryzykując zdrowie 500 milionów Europejczyków, którzy dzięki Bogu i tak się nie szczepili. Gdyby nie uwaga dziennikarzy całego świata z Jane Burgermeister na czele, w USA oraz UE na terenie Francji mielibyśmy obowiązkowe szczepienia, w tym dzieci bez wiedzy ich rodziców. I ta związana z Bilderbergami i Komisją Trójstronną elita będzie tworzyć międzynarodową politykę UE. Gdyby pandemia H1N1 udała się, gdyby nie wyszła na jaw afera z Baxterem i gdyby głośno nie mówiło się o spisku koncernów farmaceutycznych, doszłoby do obowiązkowych szczepień, a postlizbońska Unia razem z USA budowałyby światowe ministerstwo zdrowia, które de facto oznaczałyby jeszcze większą władzę koncernów farmaceutycznych i niebezpieczeństwo dla całej ludzkości w postaci przymusowych szczepień, przymusowych lekarstw, kwarantann z powodu chorób słabszych od grypy, a nawet ogólnoświatowego stanu wyjątkowego.
Litery h) oraz e) mówiący o światowej gospodarce to nic innego jak światowa rola UE w kryzysie oraz dążenie do ustanowienia światowego banku centralnego, światowej waluty i większa władza dla IMF. Obecnie cześć dążeń finansjery leży pod znakiem zapytania dzięki nieprzewidywalnym niespodziankom w postaci Grecji i, lekko mówiąc, spadku zaufania do Euro.
Litera h) tym razem w tandemie z literą f) mówiącym o ochronie środowiska to handel CO2 i podatek od CO2. Już w czasie Konferencji Kopenhaskiej pod koniec 2009 roku głoszono przymus redukcji emisji CO2, kilkudziesięcioletni limit CO2 – niższy dla państw biednych i wyższy dla bogatych (dlaczego bogaci mogą emitować więcej a biedni mniej!?), oraz – przy tym kilkudziesięcioletnim limicie – wsparcie finansowe państw bogatych – takich jak Polska czy Białoruś – na rzecz państw biednych, którymi miały być m.in. Tajwan i Chiny. Dzięki Bogu Konferencja też się rozsypała. Powodem niepowodzeń lobby jest zbyt mała możliwość szantażu tymi państwami, dlatego elity będą czekać, aż będą miały większą władzę m.in. dzięki WHO, IMF, koncernom typu Monsanto, czy Codexowi. Jednocześnie, pamiętając, że ochrona środowiska jest ważna, trzeba zwrócić uwagę że przy redukcji emisji CO2 kompletnie nie zwraca się uwagi na problem wycinki lasów, szczególnie deszczowych, problem stosowania HAARP i innych niebezpiecznych dla ekosystemu urządzeń, stosowania związków rtęci w szczepionkach i na jeszcze większą skalę we wdrażanych przez UE świetlówkach, czy wreszcie problem stosowania broni z zubożonym uranem głównie przez USA w Iraku i Afganistanie.
Litera d) mówiący o likwidacji ubóstwa, gospodarce i środowisku naturalnym państw biednych jest częściowo uzupełnieniem liter f) i e). Na jego podstawie może dojść również do wspierania Monsanto i innych koncernów w przejmowaniu kontroli nad rolnictwem w państwach postkolonialnych, jak i wymuszanie np. na Afryce stosowania GMO – na które patenty należą do związanego z Bilderbergami lobby.
Większość tych działań to cichy lobbing i szantaż, a część głośnych i najdalej idących projektów zapewne zostanie odsunięta w czasie z powodu farsy z H1N1, Grecją czy Kopenhagą. Będziemy świadkami nienagłaśnianego w mediach długotrwałego, mozolnego procesu, chyba że nastąpi jakiś katastrofalny, katalizujący czynnik, coś jak Pearl Harbor, kolejne 9/11, następny, lecz tym razem niebezpieczniejszy H1N1, jeszcze gorszy kryzys bądź inna masowa szopka.
Tego typu działania i zapisy o tak ogromnej władzy UE w kwestiach polityki zagranicznej przekonują, że Unia jest tylko krokiem i narzędziem do ostatecznego celu, Nowego Porządku Świata, zamordystycznego, totalnego rządu światowego.
(dawny artykuł 19 TUE)
1. Państwa Członkowskie koordynują swe działania w organizacjach międzynarodowych i podczas konferencji międzynarodowych, podtrzymując na tym forum stanowiska Unii. Organizację tej koordynacji zapewnia wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa.
Jeżeli w organizacjach międzynarodowych lub podczas konferencji międzynarodowych nie są reprezentowane wszystkie Państwa Członkowskie, uczestniczące Państwa Członkowskie podtrzymują stanowiska Unii.
Ustęp 1 artykułu 34 traktatu skonsolidowanego o UE (artykuł 1 punkt 38 Lizbony) zajmuje się działaniami Państw Członkowskich na arenie międzynarodowej. Każdy członek UE ma obowiązek reprezentowania przede wszystkim woli i głosi UE, co jest koordynowane przez przedstawiciela Unii do… (obecnie przez baronessę). Ba! Gdy w danej organizacji międzynarodowej nie ma każdego z członków UE, uczestniczący członkowie UE muszą podtrzymywać stanowisko narzucone przez UE.
2. Zgodnie z artykułem 24 ustęp 3 Państwa Członkowskie reprezentowane w organizacjach międzynarodowych lub podczas konferencji międzynarodowych, w których nie uczestniczą wszystkie Państwa Członkowskie, informują te ostatnie, jak również wysokiego przedstawiciela, o wszelkich sprawach będących przedmiotem wspólnego zainteresowania.
Państwa Członkowskie, które są także członkami Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, będą działać zgodnie i wyczerpująco informować pozostałe Państwa Członkowskie, jak również wysokiego przedstawiciela. Państwa Członkowskie, które są członkami Rady Bezpieczeństwa, przy wykonywaniu swoich funkcji będą bronić stanowisk i interesów Unii, bez uszczerbku dla ich zobowiązań wynikających z postanowień Karty Narodów Zjednoczonych.
Jeżeli Unia określiła stanowisko w kwestii wpisanej do porządku obrad Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, Państwa Członkowskie, które w niej zasiadają, wnoszą o zaproszenie wysokiego przedstawiciela do przedstawienia stanowiska Unii.
Ustęp 2 artykułu 34 traktatu skonsolidowanego o UE (artykuł 1 punkt 38 Lizbony) odbiera niezależność Francji, Wielkiej Brytanii i ewentualnie innych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ należących do UE w razie obrad tej Rady. Francuzom i Brytyjczykom zostaje narzucona wola UE i to ją mają reprezentować, a nie swoją, na forum ONZ.
Artykuł 222 ustęp 1 traktatu o funkcjonowaniu UE (artykuł 2 punkt 176 Lizbony) to akt dodany na wypadek, gdyby wprowadzanie Nowego Porządku w Europie wymagało katastroficznego czynnika katalizującego, europejskiego 9/11, które przyspieszyłoby federalną dyktaturę. Idea ogólnoeuropejskiego ataku terrorystycznego fałszywej flagi zyskuje nowe oblicze biorąc pod uwagę, iż prezydentem UE może zostać Tony Blair mający na koncie 7/7.
POSTANOWIENIA DOTYCZĄCE WSPÓLNEJ POLITYKI BEZPIECZEŃSTWA I OBRONY
(dawny artykuł 17 TUE)
Artykuły 42 i 43 traktatu skonsolidowanego o UE (Sekcja 2 – artykuł 1 punkt 48 Lizbony; art. 42 – art.1 p. 49 litera c Lizbony; art. 43 – art. 1 p. 50 Lizbony) to milowy krok w kierunku europejskiej armii. Przerazić może ustęp 5, gdzie mówi się o wykonaniu misji w celu służenia interesom Unii. W przyszłości armia UE mogłaby nawet spacyfikować ewentualny bunt. Artykuł 43 mówi o użyciu środków wojskowych w celu działań rozbrojeniowych (tak tłumaczono inwazję na Irak, w której udział wzięły europejskie armie Wielkiej Brytanii, Polski czy Hiszpanii), zapobieganiu konfliktom (po części obydwie inwazje na Irak, również ewentualna wojna z Iranem), utrzymania pokoju (dłuuugo można by wymieniać…) czy zarządzaniu kryzysowemu (inwazja pod pretekstem walki z terroryzmem, pomocy i stabilizacji przy walce z ‘epidemią’ a la A/H1N1, przejęcie kontroli przy okazji klęski żywiołowej etc.).
(dawny artykuł 30 TUE)
2. Parlament Europejski i Rada, stanowiąc w drodze rozporządzeń zgodnie ze zwykłą procedurą prawodawczą, określają strukturę, funkcjonowanie oraz zakres działań i zadań Europolu. Zadania te mogą obejmować:
Artykuł 88 ustęp 1-2 traktatu skonsolidowanego o funkcjonowaniu UE (artykuł 2 punkt 68 Lizbony) wprowadza europejską policję federalną, która będzie mogła działać przeciwko antyeuropejskiej opozycji. To, w połączeniu z A4U3, resztą europejskiego ‘prawa’, europejskimi tendencjami że wspomnę o zachowaniach Schultza i Cohn-Bendita, oraz euroabsurdami, doprowadzi do niepowstrzymywanego państwa policyjnego. Krótko po wprowadzeniu Lizbony, w słynącej ze zbyt dużych uprawnień władz Wielkiej Brytanii zaczęto głośno mówić o zbyt ogromnych uprawnieniach europolu. Express.co.uk pisał 26 marca 2010 roku o tym, że europol może rozpocząć śledztwo wobec danej osoby i zbierać na jej temat informacje, włącznie z jej preferencjami i poglądami politycznymi, tylko dlatego, że zdaniem europejskiej policji osoba ta… przygotowuje się do przestępstwa.
Dyrektor kampanii Liberty James Welch powiedział w tej sprawie:
„Mamy ogromne obawy, że europol wydaje się mieć władzę do zbierania informacji i badania spraw, które nawet nie są przestępstwem w danym państwie. Jakiekolwiek rozszerzenie uprawnień policji na jakimkolwiek poziomie powinno być poddane właściwej debacie i analizie.”
Przed Lizboną europol służył koordynowaniu działań z międzynarodową przestępczością zorganizowaną. Dzisiaj zamienia się w tajną, rozbudowaną policję finansowaną odgórnie przez Brukselę. Europol pod pretekstem – cokolwiek znaczy przygotowanie do przestępstwa – może zacząć zbierać dane na temat poglądów politycznych, przynależności do związków zawodowych, sytuacji podatkowej, stylu życia, zdrowia, życia seksualnego, zachowania, najczęściej odwiedzanych miejsc a nawet DNA inwigilowanej, podejrzanej osoby.
Sean Gabb, dyrektor Libertarian Alliance powiedział:
„To nie jest dla mnie zaskoczenie, że Europol otrzymał te przerażające uprawnienia. Żyjemy w pan-europejskim państwie, więc to było do przewidzenia, że powstanie policja federalna z władzą nad nami.
Istnieje realne niebezpieczeństwo, że opozycja wobec polityki UE będzie powodem do aresztowania. Dla przykładu, gdyby Bruksela przyjęła twarde stanowisko w sprawie zmiany klimatu, możliwe że ktoś, kto szerzy sceptycyzm w sprawie zmiany klimatu byłby oskarżony o popełniane przestępstwa środowiskowego, ponieważ podkopałby unijne środki do zachowania ludzkości.”
Środki do zachowania ludzkości to raczej podatek od CO2, którego rola w zmianie klimatu jest wyolbrzymiona i zafałszowana, przy ignorowaniu roli Słońca i braku troski choćby o wycinane lasy równikowe, podgrzewacze jonosferyczne i inne, realne problemy.
Oczywiście można być wsadzonym za inne przestępstwa, bądź przygotowania się do przestępstwa, jak terroryzm, pod co można podpiąć dosłownie wszystko, od eurosceptycyzmu, przez mówienie o aferach wewnątrz UE i opozycję do Lizbony, na walce z aborcją kończąc. Przynajmniej już wiemy za co będą wsadzani oskarżeni o faszyzm i prawicowy terroryzm. „Wygaduje pan teoretyczne bzdury. Czy to holenderski narodowy socjalizm?” mówił do holenderskiego premiera szef socjalistów i przyszły przewodniczący europarlamentu Schultz tylko dlatego, że ten po holenderskim NIE dla eurokonstytucji stwierdził, iż w razie podobnych referendów w innych państwach, również padłoby NIE.
(dawny artykuł 31 TUE)
1. Zadaniem Eurojust jest wspieranie oraz wzmacnianie koordynacji i współpracy między krajowymi organami śledczymi i organami ścigania w odniesieniu do poważnej przestępczości, która dotyka dwóch lub więcej Państw Członkowskich lub która wymaga wspólnego ścigania, w oparciu o operacje przeprowadzane i informacje dostarczane przez organy Państw Członkowskich i Europol.
W związku z tym Parlament Europejski i Rada, stanowiąc w drodze rozporządzeń zgodnie ze zwykłą procedurą prawodawczą, określają strukturę, funkcjonowanie oraz zakres działań i zadań Eurojust.
Zadania te mogą obejmować:
a) wszczynanie śledztwa karnego oraz występowanie z wnioskiem o wszczęcie ścigania prowadzonego przez właściwe organy krajowe, w szczególności dotyczącego przestępstw przeciwko interesom finansowym Unii;
b) koordynację śledztw i ścigania, o których mowa w literze a);
c) wzmacnianie współpracy sądowej, w tym przez rozstrzyganie sporów o właściwość i ścisłą współpracę z Europejską Siecią Sądową.
Artykuł 81 ustęp 1 traktatu skonsolidowanego o funkcjonowaniu UE (artykuł 2 punkt 67 Lizbony) przekazuje ogromną władzę europejskiemu systemowi sądowemu. Eurojust może wszczynać śledztwo w przeróżnych sprawach, a w szczególności w razie działań przeciwko finansom UE. Czegóż by pod to nie podpiąć? Swoją drogą, europejscy urzędnicy o nasze pieniądze potrafią zadbać, tak, by tylko oni mogli je ukraść. Nie trudno też się domyślić, na czyją korzyść będą rozstrzygane spory, o których mowa w literze c).
Artykuł 50 ustęp 1-4 traktatu o UE (artykuł 1 punkt 58 Lizbony) mówi o procedurach wystąpienia z UE. O ile przed Lizboną każde państwo de facto mogło od tak wyjść z UE, po Lizbonie wymaga to 2-letniego czekania, chyba, że Unia w czasie negocjacji łaskawie zgodzi się na krótszy okres. W tym czasie dane państwo dalej będą obowiązywały inne postanowienia traktatów, jak A4U3, klauzula solidarności (w tej perspektywie mogłoby dojść do wojny secesyjnej), policja europejska, zwierzchność ekonomiczna w wielu sferach. Odrywające się od UE państwo stałoby się ofiarą wojny ekonomicznej i izolacji międzynarodowej na niespotykana dotąd skalę.
2. Unia ma także wyłączną kompetencję do zawierania umów międzynarodowych, jeżeli ich zawarcie zostało przewidziane w akcie prawodawczym Unii lub jest niezbędne do umożliwienia Unii wykonywania jej wewnętrznych kompetencji lub w zakresie, w jakim ich zawarcie może wpływać na wspólne zasady lub zmieniać ich zakres.
Artykuł 3 ustęp 1-2 traktatu skonsolidowanego o funkcjonowaniu UE (artykuł 2 punkt 12 Lizbony) mówi o kompetencjach należących tylko do UE. Unia przejmuje kontrolę nad wspólną polityką handlową czy polityką pieniężną w państwach gdzie jest euro, ale o tym pisze przy innej okazji. Mówiąc krótko, państwo z euro jest całkowicie zależne od europejskich elit.
e) środowisko naturalne;
Artykuł 4 traktatu skonsolidowanego o funkcjonowaniu UE (artykuł 2 punkt 12 Lizbony) mówi o kompetencjach dzielonych. Zgodnie z omawianymi przeze mnie wcześniej punktami (od A4U3 do pierwszeństwa) całkowita władza w tych kwestiach należy do UE. Instytucja władająca rynkiem wewnętrznym, energią, transportem czy kwestiami zdrowia publicznego ma gigantyczną władzę nad ‘podwładnymi’, co pozwala jej na gigantyczny szantaż. Państwo buntujące się, nawet, gdyby nie było A4U3, zostałoby dosłownie zaszczute i gospodarczo zniszczone.
2. Unia podejmuje środki w celu zapewnienia koordynacji polityk zatrudnienia Państw
Członkowskich, w szczególności określając wytyczne dla tych polityk.
Artykuły 5 i 6 traktatu skonsolidowanego o funkcjonowaniu UE (artykuł 2 punkt 12 Lizbony) mówią koordynowaniu działań państw UE w ramach tej federacji. To koordynowanie biorąc pod uwagę A4U3 to dyktat Brukseli o posłuszne wypełnianie woli federacji. Dlatego rozszerza to jeszcze bardziej sferę szantażu i kontroli.
(dawny artykuł 37 TWE)
2. Parlament Europejski i Rada, stanowiąc zgodnie ze zwykłą procedurą prawodawczą i po konsultacji z Komitetem Ekonomiczno-Społecznym, ustanawiają wspólną organizację rynków rolnych przewidzianą w artykule 40 ustęp 1, jak również inne przepisy niezbędne dla osiągnięcia celów wspólnej polityki rolnej i rybołówstwa.
3. Rada, na wniosek Komisji, przyjmuje środki dotyczące ustalania cen, potrąceń, pomocy i ograniczeń ilościowych, jak również dotyczące ustalania i przydziału wielkości dopuszczalnych połowów.
4. Krajowe organizacje rynkowe mogą zostać zastąpione wspólną organizacją przewidzianą w artykule 40 ustęp 1, na warunkach określonych w ustępie 2, jeżeli:
Art. 43 ustęp 2-4 traktatu skonsolidowanego o funkcjonowaniu UE (artykuł 2 punkt 49 Lizbony) ustanawiają socjalistyczne centralne sterowanie w kwestii rolnictwa i rybołówstwa. Daje to UE możliwość np. faworyzowania pewnych państw czy wraz z A4U3 powstrzymanie jakiegoś państwa np. przed rezygnacją i delegalizacją GMO, gdyby na przykład te byłoby forsowane przez Brukselę. Mowa tu też o wspólnej polityce rolnej – nie ma wątpliwości, że dzięki UE Europa w przyszłości zostanie przejęta przez takie koncerny jak Monsanto etc.
Mówiąc o wpływie na gospodarkę trudno nie wspomnieć o unijnych absurdach, najczęściej związanych w jakiś sposób właśnie z nią. Od zakazu stosowania rtęciowych termometrów po de facto nakaz stosowania rtęciowych świetlówek i błogosławieństwo na zawierające związki rtęci szczepionki. Największym ekspertem w dziedzinie euro-absurdów jest prof. Mirosław Piotrowski. Oto fragment wywiadu z tym europarlamentarzystą:
– Kiedy ponad pięć lat temu zostałem wybrany na posła do Parlamentu Europejskiego, często w trakcie obrad, a zwłaszcza w trakcie głosowania nad różnymi dokumentami, posłowie wokół mnie zrywali się z miejsc i rozrzucali papiery, krzycząc: „Przecież to absurd! Nad czym my tutaj głosujemy?!”. A potem w kuluarach wymieniali się zgryźliwościami na temat przepisów, nad którymi trzeba było głosować.
– Co ich tak bulwersowało?
– Na przykład kwestia lusterek wstecznych w ciągnikach rolniczych i osobno lusterek wstecznych w ciągnikach leśnych, którą kiedyś omawialiśmy. A potem głosowaliśmy.
– Pan to podaje tak dla prowokacji, prawda?
– Pan nie wierzy? Ależ tak! My naprawdę nad tym głosowaliśmy. Parlament Europejski reguluje nie tylko kwestię lusterek i wycieraczek w ciągnikach. A co pan powie na taką debatę, cytuję: „Rola i znaczenie cyrku w Unii Europejskiej”. Albo: „Jak przybliżyć przestrzeń kosmiczną do Ziemi”.
Tak więc, z jednej strony nagradzane propozycje konkursowe pokazują absurdalność niektórych pomysłów unijnych, a z drugiej strony nadmierne marnotrawstwo.
– Pięć lat temu, gdy wybieraliśmy szefa Komisji Europejskiej, pana Barroso, nasza grupa polityczna w PE zażądała od niego wykazu utajnionych komitetów roboczych. Przypuszczaliśmy że jest ich ok. 300. Barroso nie chciał nam ich ujawnić, więc postawiliśmy mu ultimatum, że jeśli nam nie dostarczy pełnej listy, to będziemy głosować przeciwko niemu. Na dzień przed głosowaniem wysłał nam wykaz tych komitetów z prośbą o niepublikowanie jej w mediach. Okazało się, że było ich trzy tysiące dziewięćdziesiąt cztery.
– Chyba 394.
– Nie, trzy tysiące dziewięćdziesiąt cztery komitety robocze. Dziesięć razy tyle, ile podejrzewaliśmy.
– Po co ich aż tyle?
– Wśród nich znalazło się aż kilka komitetów do spraw etykietowania tekstyliów, dalej komitet do spraw wind, komitet do spraw dobrego samopoczucia zwierząt, komitet do spraw banana, tak, tak do tego obśmiewanego banana i jego krzywizny. I tak dalej… Teraz zmieniono ich nazwę na grupy eksperckie i zredukowano ich liczbę. Obecnie jest ich tysiąc.
– Eurobiurokraci boją się waszego konkursu?
– Na pewno go monitorują. Niedawno KE wycofało przepis nakazujący liczenie sęków w desce, co poczytuję za drobny sukces naszego konkursu. Poza tym stwierdzono, że nikt się do tego przepisu nie stosował.
– A komu próbowano w ten sposób dogodzić?
– Zarówno Rada, jak i Komisja Europejska dążą do tego, aby wszystko standaryzować, ujednolicać, aby mieć wpływ na każdy aspekt życia i aktywności człowieka. Podliczanie sęków było właśnie taką desperacką próbą standaryzowania czegoś, co niekoniecznie trzeba znormalizować.
– Kolejne przykłady?
– Proszę bardzo. Tarcznik niszczyciel. Jest to szkodnik, który niszczy drzewa. Rada i Komisja Europejska postanowiły z nim walczyć, wydając, cytuję, „zakaz posiadania jego okazów poprzez państwa członkowskie”.
– To tak, jakby chcąc walczyć z katarem, zakazać ludziom kichania.
– Kiedyś publicznie powiedziałem, że jak kogoś latem na działce tną komary, to wystarczy napisać do Komisji Europejskiej, a ona wyda dyrektywę o zakazie posiadania komarów.
Dlaczego unia ma ustalać wielkość ogórka…
– O tym słyszałem…
– …albo ciężar kapusty…
– A to dla mnie nowość!
– Albo czy musi nam regulować kanty ścian w szpitalach?
– Kanty?
– Tak. Muszą być okrągłe i to ściśle według opracowanych instrukcji. Albo czy Parlament Europejski musi zajmować się takimi uregulowaniami, o proszę, mam je nawet przed sobą, jak „Minimalne wymagania dotyczące komunikatów werbalnych”?
– A co to w ogóle jest?
– Są to określone unijne standardy dotyczące formułowania krótkich wypowiedzi. Należy się zastanowić, czy na pewno chcemy na to przeznaczać naszą składkę członkowską.
– Słucham dalej.
– A dalej jest… jeszcze dalej! Na przykład w zeszłym roku otrzymaliśmy zalecenie, żeby unikać zwrotów wskazujących na konkretną płeć. Według zaleceń, nie można używać słów typu dyrektorka, kierowniczka…
– Toż dopiero co feministki walczyły o tę dyrektorkę…
– A dziś jest to już niepostępowe. Nasze feministki pozostały w tyle. Ma być bezpłciowo. Zalecono również, aby np. w języku angielskim unikać zwrotów Mrs, Miss, w niemieckim Frau, Fräulein, czyli pani, panna. Zamiast tego zaleca się zwracać po imieniu, ponieważ autorzy uważają, że samo wskazanie stanu cywilnego jest już dyskryminacją.
– Czy jest coś, czym nas jeszcze Unia zadziwi?
– Kiedyś w towarzystwie zażartowałem sobie, że Komisja Europejska zajęła się regulacją sznurowania butów, oddzielnie prawego, oddzielnie lewego. I moi rozmówcy w to uwierzyli. Ale nie dlatego że tacy naiwni, ale że przyzwyczaili się do absurdalnych regulacji.
– Może ja tego nie zapiszę, bo ktoś przeczyta i jeszcze podchwyci?
– Może… W zeszłym roku nagrodziliśmy tylko propozycję przepisu, a nie gotowy przepis, żeby wprowadzić dwa różne egzaminy na prawo jazdy: jeden na manualną skrzynię biegów, a drugi na automatyczną.
– Gdybym zatem zamienił swego fiata z ręczną skrzynią na automatycznego „amerykana”, musiałbym raz jeszcze zdawać prawko?
– Tak, choć tryb przypuszczający jest tu raczej niewłaściwy. Jak pokazuje pragmatyka działań w UE, tego typu ogłaszane propozycje po prostu wchodzą w życie i stają prawem.
– Skąd w nich taka pasja do płodzenia tylu regulacji?
– Rodzą się one w wyniku kompromisów w Radzie i Komisji Europejskiej, ale także nie należy zapominać, że w różnych strukturach UE pracuje tysiące urzędników. Aby więc tę swoją pracę uzasadnić, aby jej nie stracić, wykazują się częstokroć nadmierną fantazją twórczą i wymyślają problemy.
– Ale żeby aż tak przeginać? Przecież europosłowie i eurourzędnicy nie są durniami.
– Oczywiście, że nie. Są to ludzie kulturalni, wykształceni, władają kilkoma językami, są obyci w świecie. Jednak każda z pozoru absurdalna decyzja ma drugie dno – finansowe.
– Odpowiem tak. W 2006 r. kapituła naszego konkursu wyróżniła pomysł uznania ślimaka za rybę śródlądową. Tę inicjatywę Unia wcieliła w życie w tym roku i ślimak został rybą. Dlaczego? Otóż zamiana ślimaka na rybę powoduje, że Francuzi, którzy zbierają i hodują najwięcej ślimaków, będą mogli otrzymać na ich hodowlę, tzw. ślimakoryb, takie same dotacje jak na prawdziwe ryby.
Znana jest sprawa marchewki, która w Portugalii została uznana za owoc. Dlaczego? Bo Unia dotuje dżem, a dżemy robi się z owoców. Ale w Portugalii dżemy robi się z marchewki, więc aby pozyskać na te portugalskie dżemy dotacje, marchewka stała się owocem.
Obśmiewany banan i jego krzywizna też jest tylko sprawą wtórną. Bo tak naprawdę kryje się za tym chęć narzucenia Unii, aby dofinansowywała banany tylko z byłych kolonii francuskich. Powołano komisję, która miała odrysować banan francuski i zrobić rzekomo wzorcowy bananowy szablon.
– I każdy banan, który nie zmieści się w szablonie, miał iść na śmietnik?
– Nie, on był za mało unijny, przestawał być bananem. Można się zastanowić, czy np. banan Chiquita stał się jabłkiem? Z pewnością zaczął mieć większe problemy niż tzw. banan unijny, ale przede wszystkim nie mógł być dotowany. Za tymi absurdami, które nas tak oburzają lub rozśmieszają, kryje się głęboki sens, często finansowy. Dlatego nasz konkurs nie jest tylko czczą zabawą na wyłapywanie absurdów europejskich. On ma zadanie uświadamiać ludziom, na co wydawane są ich pieniądze. Na co przeznacza się ten jeden procent PKB składki każdego kraju, także Polski.”
http://ryszardczarnecki.salon24.pl/131962,budzet-ue-2010-gdzie-placimy-wiecej-niz-dostajemy
Pierwszeństwo prawa europejskiego.
17. Deklaracja odnosząca się do pierwszeństwa
Konferencja przypomina, że zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej Traktaty i prawo przyjęte przez Unię na podstawie Traktatów mają pierwszeństwo przed prawem Państw Członkowskich na warunkach ustanowionych przez wspomniane orzecznictwo.
Ponadto Konferencja postanowiła, że do niniejszego Aktu końcowego Konferencji zostanie załączona opinia Służby Prawnej Rady dotycząca pierwszeństwa, w wersji zawartej w dokumencie 11197/07 (JUR 260):
„Opinia Służby Prawnej Rady
Z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości wynika, że pierwszeństwo prawa wspólnotowego stanowi podstawową zasadę tego prawa. Według Trybunału zasada ta jest nieodłącznie związana ze szczególną naturą Wspólnoty Europejskiej. Kiedy wydawany był pierwszy wyrok zapoczątkowujący to obecnie już utrwalone orzecznictwo (wyrok z dnia 15 lipca 1964 r. w sprawie 6/64, Costa przeciwko ENEL (1), w Traktacie nie było żadnej wzmianki o zasadzie pierwszeństwa. Sytuacja ta do dziś nie uległa zmianie. Fakt, że zasada pierwszeństwa nie zostanie włączona do przyszłego Traktatu, w żaden sposób nie narusza samej zasady ani obowiązującego orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości.
(1) »wynika (…), [że] prawu utworzonemu na podstawie traktatu, pochodzącemu z niezależnego źródła, nie można, ze względu na jego wynikającą stąd szczególną naturę, przeciwstawiać w postępowaniu sądowym jakiegokolwiek wewnętrznego aktu prawnego,
gdyż oznaczałoby to utratę przez to prawo charakteru wspólnotowego i zakwestionowanie samych podstaw prawnych Wspólnoty«.”
Oznaką niepodległości każdego państwa jest to, że jego konstytucja ma pierwszeństwo przed każdym innym prawem. W każdym wolnym państwie na samej górze hierarchii prawnej stoi konstytucja, z którą muszą być zgodne wszystkie akty prawne niższego szczebla, czyli kolejno od aktów międzynarodowych (w Polsce przed Lizboną było to również prawo UE), przez ustawy, na prawie lokalnym, np. wojewódzkim kończąc. Traktat Lizboński wprowadził Deklarację 17, która przypomina, iż na podstawie wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości ustanawia pierwszeństwo całego prawa unijnego przed prawem państwowym z konstytucją na czele. Oznacza to, że od wprowadzenia Traktatu Lizbońskiego na czele hierarchii polskiego de facto prawa nie stoi konstytucja, jak jest to w państwach niepodległych, lecz prawo unijne, na czele z Traktatem o UE i Traktatem o Funkcjonowaniu UE , jak jest to w państwach federalnych. Pierwsze w naszej hierarchii jest prawo unijne, szczególnie traktaty będące de facto federalną konstytucją, dopiera za tym federalnym prawem znajduje się lokalna, polska Konstytucja – podobnie jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie pierwsze jest prawo federalne na czele z federalną konstytucją, a dopiero dalej są konstytucje poszczególnych stanów.
Tak wygląda to w rzeczywistości, de facto. De iure nasz Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że nasza Konstytucja ma pierwszeństwo pod względem obowiązywania, a prawo europejskie ma pierwszeństwo pod względem stosowania. Co z tego, pytam, że coś obowiązuje jako pierwsze, skoro jako pierwsze stosujemy całkowicie coś innego? De facto, zatem, potwierdzono prymat federalnej Europy. Zdaniem Trybunału w obecnej sytuacji prawo europejskie nie uchyla Konstytucji. W przypadku konfliktu między prawem europejskim a konstytucją, musimy albo zmienić nasze prawo, albo dokonać secesji z UE, albo… zmienić prawo unijne – co gdyby godziło w interes europejskich elit, byłoby niewykonalne. Nie ma wątpliwości, że nie postawimy się europejskim elitom z Bilderbergami na czele, ani nie dokonamy secesji, co równałoby się ekonomicznej wojnie secesyjnej. Jedyne co pozostaje w razie konfliktu, to ciągle zmienianie naszego prawa z Konstytucją na czele, czyli de facto całkowite pierwszeństwo unijnego prawa. Znamy już takie przypadki. Zgodnie z europejskim nakazem aresztowania Polska ma obowiązek ekstradycji poszukiwanego w innym Państwie Członkowskim właśnie do tego państwa. Było to niezgodne z Konstytucją, która mówiła o zakazie ekstradycji polskiego obywatela do innego państwa. Zapis ten zmieniono oczywiście na korzyść prawa europejskiego uznając jego górę – co było symbolicznym uznaniem wyższości prawa europejskiego nad naszą konstytucją – a obecnie można dokonać ekstradycji każdego obywatela, jeśli wynika to z jakiegokolwiek prawa międzynarodowego, nawet innego niż federalne, czyli unijne.
Trybunał stwierdził, że moc prawa wspólnotowego wynika z naszej Konstytucji. To tak jakby hipotetyczna osoba A powiedziała, że jest wolnym człowiekiem, po czym oddała się w niewolnictwo hipotetycznej osobie B. W tym przypadku, jej zniewolenie wobec osoby B wynika z wolności osoby A, ponieważ zniewolenie było jej wolną decyzją i było by nie możliwe, gdyby wcześniej nie była wolna. Osoba A w momencie zniewolenia mogłaby zastrzec pewne decyzje i prawa dla siebie, jednakże mogłoby to doprowadzić do konfliktu między osobą A i B. W razie konfliktu osoba A może zmienić własne prawo i decyzję na korzyść osoby B, tak jak Polska zmienia decyzje na korzyść UE; może naiwnie prosić i liczyć na łaskę i widzimisie zmiany decyzji osoby B; może też ogłosić, że nie jest już niewolnikiem, ale wtedy osoba B będzie mogła ją np. zagłodzić na śmierć.
Istnieje precedens do sytuacji jaka jest między Unią a Państwami Członkowskimi. Na Dalekim Wschodzie, między Syberią a Mongolią, znajduje się Republika Tuwy. W 1993 roku Tuwińczycy, mając nadzieje, że w trakcie rozpadu ZSRR i oni uzyskają niepodległość, ogłosili nową Konstytucję, która – podobnie jak polska Konstytucja – przyznaje sobie pierwszeństwo. Między Tuwą a federalną Rosją pod tym względem sytuacja jest taka sama, jak między Polską a federalną Europą. Nikt nie ma wątpliwości, że Tuwa to część Rosji całkowicie posłuszna Kremlowi.
Wspomniałem o tłumaczeniu Deklaracji przez nasz Trybunał. Tutaj leży kolejny sukces eurofederalistów. Tworzy się przepisy prawa, które są nie przejrzyste i mogą być tłumaczone na wiele sposobów. W takich sytuacjach nie ma wątpliwości, że jeśli w danej sytuacji pewne tłumaczenie będzie na rękę Brukseli, to ta naciśnie za pomocą A4U3 i innych sznurków na wszystkie Państwa Członkowskie, by te przyjęły tłumaczenie federalne. A nawet gdyby jakieś państwo postawiło się, sprawa trafiła by do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który jak pokazał choćby za Costa vs Enel, będzie decydował z korzyścią dla Brukseli.
W innych państwach, póki co, tłumaczy się to inaczej niż u nas. Dla przykładu Irlandia przyjęła poprawkę do artykułu 29 irlandzkiej Konstytucji, która otwarcie przyznaje pierwszeństwo prawu europejskiemu.
W kwestii różnego tłumaczenia zwracam uwagę na dwa artykuły, które ukazały się w Rzeczpospolitej. Artykuł ‘Czy Polska Konstytucja Jest Jeszcze Ważna?’ Krystyny Pawłowicz, która jest profesorem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz sędzią Trybunału Stanu, mówi wprost o pierwszeństwie prawa unijnego i skutkach tego stanu rzeczy (najważniejsze fragmenty pogrubiłem):
„Tak zwana zasada pierwszeństwa prawa wspólnotowego, o której mówi deklaracja nr 17 dołączona do traktatu z Lizbony, nie ma podstawy prawnej, nie jest zapisana w traktatach założycielskich (TUE, TWE), które negocjowały i podpisywały unijne państwa członkowskie. Nie była przedmiotem dyskusji państw członkowskich ani nie została zaakceptowana przez społeczeństwa. Ale od ponad 40 lat zasada pierwszeństwa jest utrwalana przez orzecznictwo Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS).
Organy unijne dążące do zbudowania jednolitej struktury państwowej tworzą jej elementy, wykorzystując do tego drogę pozatraktatową, czyli poprzez orzeczenia ETS. Trybunał nieposiadający legitymacji demokratycznych wyborów, niekontrolowany przez nikogo, sam uznał, że jego ważniejsze wyroki będą miały walor tzw. zasad prawa wspólnotowego, które sam uznał też za równorzędne prawu traktatowemu.
Gdy Wspólnocie nie udaje się wymusić jakichś rozwiązań na państwach członkowskich, sam Trybunał jednostronnie i bezdyskusyjnie tworzy takie „prawo” wyrokami, zobowiązując państwa do ich respektowania. „Zasady prawne” tworzone przez Trybunał istotnie zmieniają charakter i intencje samych postanowień traktatów, ograniczając suwerenne prawa państw członkowskich na rzecz organów europejskich.
Trybunał tworzy ustrój Unii
Wśród zasad obowiązujących „jak prawo” Trybunał dla realizacji idei państwa wymyślił m.in. tak niedemokratyczne, niesprawiedliwe i anarchizujące organizacje państw członkowskich reguły prawne jak „zasada lojalności i wierności Wspólnotom”. Oznacza ona, że państwa członkowskie nie mogą powoływać się na interesy narodowe lub trudności wewnętrzne dla usprawiedliwienia niewykonania prawa wspólnotowego lub jednostronnego wycofania się z przestrzegania przyjętych we Wspólnotach zobowiązań. Oczywiście, sprzeczna ze standardami państwa prawnego i destrukcyjna dla systemów prawnych suwerennych państw jest także zasada pierwszeństwa prawa wspólnotowego. Według Trybunału „każdy przepis prawa wspólnotowego ma pierwszeństwo przed każdym przepisem prawa państwa członkowskiego, z ich konstytucjami narodowymi włącznie”. Zdaniem Trybunału (choć żadne z państw tego nie przyznało) państwa członkowskie nieodwracalnie zredukowały swe suwerenne prawa na rzecz organów wspólnotowych. Państwa członkowskie nie mogą już na swym terytorium jednostronnie uchylić prawa stanowionego przez Unię w zakresie przekazanych jej kompetencji.
Skuteczność i nadrzędność prawa unijnego nie może być podważana, choćby uznano je za przeciwne prawom fundamentalnym sformułowanym w konstytucji państwa członkowskiego. Jedno z orzeczeń Trybunału mówi o „absolutnym pierwszeństwie prawa wspólnotowego przed całością prawa krajowego”. To Trybunał w znacznym zakresie tworzy ustrój i reguły państwa unijnego, formułując też m.in. bardzo kontrowersyjny pogląd o „suwerenności unijnej”, która ma powstawać, według ETS, z fragmentów suwerenności przekazywanych przez państwa członkowskie.
Jest to milcząco akceptowana przez różne rządy (w zamian za doraźne korzyści finansowe) brzemienna w skutki prawne i polityczne sądowa uzurpacja.
Uchylone konstytucje
Rozsadzającą systemy państw członkowskich zasadę pierwszeństwa prawa UE przed ich przepisami wewnętrznymi, z konstytucjami włącznie, próbowano zalegalizować w unijnej konstytucji (w art. I-6), ale została ona wraz z nim odrzucona w referendach. Mimo to nadal jest egzekwowana w praktyce. W obecnej próbie zmiany traktatów traktatem z Lizbony zasadę tę ukryto w deklaracji nr 17, która – sama nie mając charakteru prawa – zwraca uwagę, że zasada ta jest wiążąca jako „dorobek prawny” Unii.
Następstwa pozatraktatowych poglądów ETS o „pierwszeństwie” są doniosłe. Wszystkie organy publiczne mają nakaz wykonania prawa wspólnotowego, nawet gdyby było ono jaskrawie sprzeczne z polską normą regulującą dane zjawisko.
Skutkiem tej zasady jest też zakaz kwestionowania i badania ważności norm wspólnotowych stosowanych na terytorium RP przez sądy, z Trybunałem Konstytucyjnym włącznie. Zasada pierwszeństwa oznacza zmianę procedur stanowienia i stosowania prawa przez Sejm i rząd. Oznacza m. in., że we wszystkich ważniejszych obszarach gospodarki to nie Sejm, pierwotnie i samoistnie, reguluje te dziedziny, kierując się interesami polskimi, ale wskutek nieodwracalnego (według Europejskiego Trybunału) ich oddania Unii staje się jej organem wykonawczym, quasi-administracyjnym, realizującym interesy Wspólnot. Podobnie zmienia się charakter polskiego rządu.
Polskie władze w praktyce stosują zasady narzucane pozatraktatowo przez ETS, badając każdorazowo, czy ich działania są zgodne z prawem wspólnotowym i „czy Unia na to pozwala”. Polski Trybunał Konstytucyjny odmawia badania zgodności prawa obowiązującego w Polsce z konstytucją, jeśli miałaby to być ocena przepisów unijnych.
Zasada pierwszeństwa prawa wspólnotowego w Polsce wymusza zmianę lojalności polskich władz, urzędów, organów i sądów w kierunku „suwerena” zewnętrznego i ochrony wskazanych przez niego interesów.
Sprzeczny wyrok
Jeśli z treścią i skutkami w deklaracji nr 17 dotyczącej „zasady pierwszeństwa” zestawimy postanowienia nieuchylonej jeszcze polskiej konstytucji z 1997 r., to ich wzajemna sprzeczność jest oczywista.
Na przykład według art. 8 Konstytucji RP: „Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej” (a nie prawo wspólnotowe, jak twierdzi ETS). Według art. 104 konstytucji: „Posłowie są przedstawicielami Narodu” (polskiego) i ślubują strzec suwerenności i interesów Państwa (…), przestrzegając Konstytucji…”. Według art. 146 konstytucji to Rada Ministrów (a nie Komisja Europejska) „prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną RP”; Rada Ministrów ma „chronić interesy (polskiego) Skarbu Państwa” (a nie „interesu Wspólnoty”, jak nakazuje ETS i traktaty) itd. Władze, zawierając traktat o akcesji, zamiast stać na gruncie własnej konstytucji, jej nadrzędności prawnej na terytorium Polski, podpisały umowę międzynarodową (akcesyjną), którą obaliły w istocie swą ustawę zasadniczą i uznały „zasadę pierwszeństwa prawa wspólnotowego” przed prawem polskim.
Zasada pierwszeństwa prawa wspólnotowego jest sprzeczna ze standardami państwa prawnego i destrukcyjna dla systemów prawnych suwerennych państw
Trybunał Konstytucyjny w 2005 r. ocenił traktat o akcesji jako zgodny z Konstytucją RP. Trybunał, mimo oczywistej sprzeczności reguł prawa wspólnotowego i polskiego, wydał wyrok wielokrotnie wewnętrznie sprzeczny oraz sprzeczny z polską konstytucją. Uznał za zgodny z nią traktat głoszący nadrzędność całego prawa unijnego przed całością prawa krajowego, w tym przed Konstytucją RP, a równocześnie stwierdził, że to polska konstytucja jest nadrzędna nad prawem wspólnotowym.
Praktyka pokazuje jednak, że wszystkie władze polskie stosują się nie do reguły art. 8 Konstytucji RP, lecz do zasady pierwszeństwa prawa wspólnotowego nakazanej przez ETS, coraz bardziej oddalając się od postanowień polskiej ustawy zasadniczej. Władze polskie mają już, zgodnie z zasadą „lojalności” we Wspólnocie, charakter wykonawczy wobec polityki i zadań unijnych.”
http://www.rp.pl/artykul/111309.html
Oczywiście, jak wspomniałem, ma tu miejsce multum interpretacji. Ta sama Rzeczpospolita wypuścił artykuł prof. Stanisława Biernata, który próbował krytykować zdanie prof. Pawłowicz. Pan Biernat przyznał, że prawo europejskie ma pierwszeństwo broniąc jednocześnie tego stanu rzeczy, co przy obecnych światowych tendencjach świadczy – z jak największym szacunkiem – o oderwaniu od rzeczywistości, ale przy naszych mediach jest to jak najbardziej zrozumiałe. Pan Biernat w artykule „Polska także jest Unią Europejską” mówił, iż „my także jesteśmy Unią i możemy mieć wpływ na jej funkcjonowanie, proporcjonalnie do naszej wielkości i sprawności.” Do naszej wielkości i sprawności. Elity, Bilderbergowie etc. de facto nie mają ani swojego państwa ani przynależności, a jednak wszystko w UE idzie zgodnie z ich wolą i po ich myśli. To piękne, że mamy jakiś tam wpływ na funkcjonowanie UE. Ale najbardziej złoty człowiek na zgromadzeniu mafii, bossów tejże mafii nie przegłosuje. Pan Biernat napisał również, że „Orzecznictwo ETS ma rzeczywiście ogromne znaczenie dla rozwoju prawa unijnego i pogłębiania integracji europejskiej. Uważam to, w odróżnieniu od prof. Pawłowicz, za zasługę Trybunału, a nie powód do oskarżeń”. Może pan Biernat lubi, gdy marionetka van Rompuy dostaje pensję większą od Obamy (mam nadzieję, że nie) ; może podoba mu się, że skrajnie nie kompetentna, wiedząca o polityce międzynarodowej tyle, co sprzątaczki sprzątające siedzibę europarlamentu baronessa reprezentuje 500,000,000 milionów Europejczyków na arenie międzynarodowej, że płacimy i pokładamy nadzieję w człowieka nie wiedzącego nic o Białorusi, Partnerstwie Wschodnim czy europejskim planie zdobycia stołka w Radzie Bezpieczeństwa ONZ; może wielbi to, iż tacy ludzi, jak Siim Kallas, podejrzewany o korupcję, o co miał sprawę, i choć go nie skazano, to udowodniono mu że składał fałszywe informacje a w dodatku latach 1972-1990 był członkiem KPZR, a w 1989r. został członkiem Rady Najwyższej ZSRR, został Komisarzem ds. Administracji, Audytu i Zwalczania Nadużyć Finansowych; iż Jacques Barrot po 8 miesiącach za finansowanie swojej partii ze środków publicznych, został komisarzem ds. sprawiedliwości; iż kolejny stołem przypadł Peterowi Mandelsononowi, który wcześniej dwa razy wyleciał z brytyjskiego rządu za dwie różne afery. Może takiej Europy chce Pan Biernat. Takiej, gdzie pieniądze marnuje się na tajne komitety zajmujące się bananami. A może nie ma bladego pojęcia, w czyjej stanął obronie. Cóż, gdy moja wiedza była oparta tylko na mass-mediach, kochałem Izrael, Busha i GMO. Podobnież z komunizmem, który z teoretycznego punktu widzenia wygląda wspaniale. Nie da się trzeźwo ocenić wagi i skutków orzecznictwa ETS czy całego prawa europejskiego bez zrozumienia roli elit, z Bilderbergami i finansjerą na czele, przebiegami kryzysów finansowych, GMO, Codexu, Monsanto, afery H1N1, globalnego ‘ocieplenia’, de facto próby wsadzenia Assange’a do obozu koncentracyjnego etc., etc., etc. Tysiące czynników składających się na całość, bez których – przyznaję – Unia wygląda pięknie. Niestety dążenie do cenzury Internetu, zmuszanie ludzi do brania podejrzanych szczepionek na marną choróbkę przy przyznaniu przez władze, iż biorą inne, bezpieczniejsze szczepionki, popieranie jawnych ludobójców (Faludża, Gaza, zubożony uran), ciągłe afery i malwersacje, A4U3 i inne dla przestępców i imbecylów, jakich pełno mamy w Komisji, lekceważenie woli większości i odchodzenie od demokracji, kompletnie ignorowane zagrożenie ze strony GMO i związanych z tym korporacji, i tysiące innych procesów, których prześledzenie prowadzi do tych samych elit i celów – Nowego Porządku Świata – każe być przeciwnym wobec integrowaniu totalnej władzy nad kontynentem w rękach właśnie tych elit, właśnie tego Nowego Porządku Świata. Ktoś, kto nie ma bladego pojęcia o tym, co wyprawia się na tej planecie, ma prawo myśleć, że UE i temu podobne jest dobre. Gorzej, gdy ten ktoś, nawet działając w dobrej woli, doprowadzi do zmuszenia Cię do czegoś, wobec czego sam jesteś przeciwny.
Kategorie:Traktat Lizboński