Source: http://www.geocities.ws/jedwabne/wyrok_sadowy_z_1949.htm
Timestamp: 2019-07-18 04:29:35+00:00
Document Index: 18942872

Matched Legal Cases: ['art. 1', 'art. 1', 'art. 1', 'art. 1', 'art. 1', 'art. 1', 'art. 1', 'art. 1', 'art. 1', 'art. 2']

Piotr Gontarczyk przedstawia wyrok wydany przez Sąd Okręgowy w Łomży w 1949 roku
(tytuł pochodzi ode mnie - WK.)
Głównym źródłem, na którym Jan Tomasz Gross oparł swoją książkę dotyczącą zbrodni w Jedwabnem (10 lipca 1941 r.), są akta śledztwa prowadzonego przez Urząd Bezpieczeństwa w pierwszych miesiącach 1949 r., a także akta sprawy, która odbyła się przed Sądem Okręgowym w Łomży w maju tegoż roku. Przez wiele miesięcy dokumenty te, ze względu na zamieszanie spowodowane tworzeniem Instytutu Pamięci Narodowej, były dla historyków niedostępne, toteż nie było możliwości zweryfikowania informacji podanych w "Sąsiadach". Ów brak oficjalnego dostępu do dokumentów archiwalnych - Gross dysponuje kopią powyższych akt uzyskaną niezbyt legalnie od prof. Andrzeja Paczkowskiego z Instytutu Nauk Politycznych Polskiej Akademii Nauk 1/ - był przez długi czas najpoważniejszym argumentem w rękach autora książki, który w odpowiedzi na zastrzeżenia do jego pracy wytykał adwersarzom właśnie nieznajomość akt. 2/ Kiedy wreszcie historycy dostęp do dokumentów archiwalnych uzyskali, prof. Tomasz Strzembosz oraz niżej podpisany jednocześnie w "Rzeczpospolitej" i "Życiu" opublikowali dwa artykuły z zarzutami pod adresem książki J. T. Grossa. Zastrzeżenia przez nas zgłoszone były bardzo poważne: ominięcie niewygodnych źródeł, braki podstawowej wiedzy, oparcie głównych źródeł na niewiarygodnych relacjach lub zeznaniach osób, które w ogóle nie były świadkami tragicznych wydarzeń w Jedwabnem, usunięcie z perspektywy historycznej rzeczywistej roli Niemców, itp. 3/ Zarzuty te - nie licząc prób dyskredytacji i ataków ad personam - nie spotkały się z rzeczową odpowiedzią Jana Tomasza Grossa. 4/ Poniżej przedstawiam jeden z najważniejszych dokumentów archiwalnych, jaki dotyczy zbrodni w Jedwabnem. Jest to wyrok wydany przez Sąd Okręgowy w Łomży, przed którym w 1949 r. stanęły 22 osoby oskarżone o współudział w zbrodni na Żydach. Wprawdzie zawiera on kilka nieprecyzyjnych i błędnych informacji (np. błędna data wydarzeń, wielokrotnie zawyżona liczba ofiar itp.) to jednak ma znaczenie fundamentalne: stanowi on swego rodzaju podsumowanie nie tylko przebiegu rozprawy sądowej, lecz także toczącego się wcześniej śledztwa prowadzonego przez UB. Znakiem [...] zaznaczyłem uszkodzone fragmenty tekstu, znakiem [aaa?] uzupełniłem prawdopodobne brzmienie fragmentów uszkodzonego tekstu, znakiem [aaa] zaznaczyłem niezbędne uzupełnienia.
Sygn. akt KSU 33/49
S E N T E N C J A W Y R O K U
Dn. 16-17 maja 1949 r.
Sąd Okręgowy w Łomży w Wydziale Karnym w składzie następującym:
Przewodniczący i referent: Sędzia M. Małecki
Ławnicy: W. Mortewicz, St. Skrzypkowski
Protokolant: Cz. Mroczkowska
w obecności Podprokuratora S.[ądu] O.[kręgowego] Cz. Jagusińskiego rozpoznawszy dn. 16-17 maja 1949 r. sprawę:
Bolesława Ramotowskiego, s. Pawła i Józefy, ur. 7.IV.1911 r. we wsi Janczewo, gm. Jedwabne, pow. Łomża
Stanisława Zejera, s. Teofila i Józefy, ur. 24.X.1893 r. w Orlikowie, gm. Jedwabne, pow. Łomża
Czesława Lipińskiego, s. Jana i Leokadii, ur. 16.IX.1920 r. we wsi Grzyniki, gm. Przytuły, pow. Łomża
Władysława Dąbrowskiego, s. Józefa i Katarzyny, ur. 25.V.1810 r. w Jedwabnem, pow. Lomża
Feliksa Tarnackiego, s. Juliana i Konstancji z Makowskich, ur. 16.V.1907 r. w Jedwabnem, pow. Łomża
Józefa Chrzanowskiego, s. Ksawerego i Kameli, ur. 1.XI.1889 r. we wsi Kucze Duże, gm. Jedwabne, p. Łomża
Romana Porskiego, s. Ludwika i Wiktorii, ur. 15.VIII.1904 r. we wsi Konopki Tłuste, gm. Jedwabne
Antoniego Niebrzydowskiego, s. Andrzeja i Józefa, ur. 5.I.1901 r. we wsi Jaścze, gm. Stawiski, pow. Łomża
Władysława Miciurę, s. Jana i Józefy, ur. 21.IX.1903 r. w Radomiu, a zam. w Jedwabnem
Józefa Żyluka, s. Ludwika i Katarzyny, ur. 12.I.1910 r. w Bączkowie gm. Szczuczyn
Mariana Żyluka, s. Ludwika i Katarzyny, ur. 23.IV.1918 r. w Folwarku-Pruszka pow. Augustów
Jerzego Laudańskiego, s. Czesława i Zofii, ur. 14.IV.1922 r. w Jedwabnem, pow. Łomża
Zygmunta Laudańskiego, s. Czesława i Zofii, ur. 12.I.1919 r. w Jedwabnem
Czesława Laudańskiego, s. Antoniego i Franciszki, ur. 12.IX.1894 r. w Przytułach, pow. Kolno
Wincentego Gościckiego, s. Józefa i Antoniny, ur. 22.I.1890 r. we wsi Optów, gm. Zamojść, pow. Ostrów
Romana Zawadzkiego, s. Marcelego i Rozalii z Rysków, ur. 3.VIII.1905 r. w Stawiskach, pow. Łomża
Jana Zawadzkiego, s. Marcelego i Rozalii z Raszczyków, ur. 22.X.1899 r. w Przestrzelach, gm. Jedwabne, pow. Łomża
Aleksandra Łojewskiego, s. Adama i Michaliny z Filów, ur. 14.I.1893 r. w Jedwabnem, pow. Łomża
Franciszka Łojewskiego, s. Pawła i Marianny z Filów, ur. 14.XII.1910 r. w Jedwabnem, pow. Łomża
Egueniusza Śliweckiego, s. Jana i Józefy z Bruszkiewiczów, ur. 26.XII.1905 r. w Jedwabnem, pow. Łomża
Stanisława Sielawę, s. Stanisława i Aleksandry, ur. 6.I.1905 r. w Jedwabnem, pow. Łomża
Karola Bardonia, s. Pawła i Zuzanny z Kupów, ur. 11.X.1894 r. w Pastwiskach, p. Cieszyn
oskarżonych o to, że w dniu 25 czerwca 1941 r. w Jedwabnem pow. łomżyńskiego, idąc na rękę władzy państwa niemieckiego brali udział w ujęciu około 1200 osób narodowości żydowskiej, które to osoby przez Niemców zostały masowo spalone w stodole Bronisława Śleszyńskiego
to jest o czyn przewidziany w art. 1 p. 2 dekr. z 31.VIII 1944 r.
Karola Baronia uznać za winnego, że 25 czerwca 1941 r. w Jedwabnym idąc na rękę Niemcom brał udział w morderstwie około 1500 osób narodowości żydowskiej; 2) Jerzego Laudańskiego, 3) Zygmunta Laudańskiego, 4) Bolesława Ramatowskiego, 5) Władysława Miciurę uznano za winnych, że w tymże czasie, miejscu i okolicznościach na rozkaz Niemców wzięli udział w morderstwie około 700 osób narodowości żydowskiej przez doprowadzenie do stodoły, którą podpalono; 6) Stanisława Zejera i 7) Czesława Lipińskiego uznano za winnych, że w czasie, miejscu wyżej opisanym idąc na rękę Niemcom na rozkaz ujęli pierwsze co do rangi trzy osoby narodowości żydowskiej i doprowadzili na miejsce zbiórki; 8) Władysława Dąbrowskiego, 9) Feliksa Tarnackiego, 10) Romana Górskiego, 11) Antoniego Niebrzydowskiego i 12) Józefa Żyluka uznano za winnych, że w tych samych okolicznościach działali na rozkaz na szkodę osób cywilnych narodowości żydowskiej przez pilnowanie ich na miejscu zbiórki skąd odprowadzeni zostali na stracenie i za to:
1) Karola Baronia z art. 1 p. 1 Dekretu z 31.VIII.1949 r. w brzmieniu tekstów z 10.XII.1946 r. ([...] 377) skazać na karę śmierci z pozbawieniem praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze i konfiskatę majątku; 2) Jerzego Laudańskiego z art. 1 p. 1 i 5 § 1 rzeczonego Dekretu skazać na piętnaście lat więzienia; 3) Zygmunta Laudańskiego, 4) Bolesława Ramotowskiego i 5) Władysława Miciurę z tegoż samego artykułu skazać po dwanaście lat więzienia oraz wszystkich trzech ostatnio wymienionych pozbawić praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na lat 10; 6) Stanisława Zejera i 7) Czesława Lipińskiego z art. 1 p. 2 i 5 § 1 Dekr. z 31.VIII.1949 r. skazać po dziesięć lat więzienia z pozbawieniem praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na lat 8 i konfiskatę majątku; 8) Władysława Dąbrowskiego, 9) Feliksa Tarnackiego, 10) Romana Górskiego, 11) Antoniego Niebrzydowskiego, 12) Józefa Żyluka z art. 1 Dekr. z 31.VIII.1944 r. skazać po osiem lat więzienia z pozbawieniem praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na lat sześć i konfiskatę majątku. Bolesławowi Ramotowskiemu, Stanisławowi Zejerowi, Czesławowi Lipińskiemu, Feliksowi Tarnackiemu, Romanowi Górskiemu, Antoniemu Zebrzydowskiemu, Władysławowi Miciurze, Józefowi Żylukowi, Jerzemu Laudańskiemu, Zygmuntowi Laudańskiemu zaliczyć areszt tymczasowy od dnia 15 stycznia 1949 r. do 17 maja 1949 r. Wszystkich wyżej wymienionych skazanych zwolnić od opłat sądowych i kosztów postępowania. Józefa Chrzanowskiego, Mariana Żyluka, Czesława Laudańskiego, Wincentego Gościckiego, Romana Zawadzkiego, Jana Zawadzkiego, Aleksandra Łojewskiego, Franciszka Łojewskiego, Eugeniusza Śliweckiego i Stanisława Sielawę od zarzutu dokonania przestępstwa uniewinnić i koszty postęp. w tej części zaliczyć na rachunek skarbu państwa.
Dnia 9.II.1950 r. skierowano wyrok do wykonania do Prokuratura; przekazano więźniów
Dnia 30.I.1950 r. sporządzono 10 kart karnych [podpis nieczytelny]
I. Bolesław Ramatowski, Stanisław Zejer, Czesław Lipiński, Władysław Dąbrowski, Feliks Tarnacki, Józef Chrzanowski, Roman Górski, Antoni Niebrzydowski, Władysław Miciura, Józef Zyluk, Marian Zyluk, Jerzy Laudański, Zygmunt Laudański, Czesław Laudański, Wincenty Gościcki, Roman Zawadzki, Jan Zawadzki, Aleksander Łojewski, Franciszek Łojewski, Eugeniusz Śliwecki, Stanisław Sielawa i Karol Bardoń, oskarżeni zostali o to, że w dniu 25 czerwca 1941 r. w Jedwabnem, pow. łomżyńskiego - idąc na rękę władzy państwa niemieckiego brali udział w ujęciu około 1 200 osób narodowości żydowskiej, które te osoby przez Niemców zostały masowo spalone w stodole Bronisława Śleszyńskiego.
Jak wiadomo ze sprawy zbrodnia dokonana na ludności żydowskiej w Jedwabnem w czerwcu 1941 r. miała charakter potwornego mordu, w którym zginęło ok. 700 żydów, spalonych żywcem w stodole - reszta wybita na cmentarzu. W morderstwie tym wzięli udział Niemcy w liczbie kilkudziesięciu (św. J. Sokołowska) w tym samych gestapowców 68 i miejscowa ludność, która do działania została wciągnięta przemocą. Żydzi zostali zgromadzeni na placu, skąd po wielu ekscesach, jak noszenie pomnika Lenina, odprowadzono ich na cmentarz, gdzie wielu rozstrzelano i do stodoły Śleszyńskiego, gdzie ich podpalono. Miejscowa ludność, a więc w tej liczbie i oskarżeni wzięci byli do udziału pod terrorem, jak to widać ze wszystkich wyjaśnień oskarżonych, gdzie ktokolwiekby były one składane i z zeznań świadków oskarżenia i odwodowych. Przemoc zastosowana przez Niemców do oskarżonych wypływa w wielkiej ilości w jakiej w tym dniu krytycznym zjawili się w Jedwabnem i z faktu, że żydów należało wyciągać z mieszkań na plac zbiórki, czego sami Niemcy nie mogli dokonać ze względu na stosunkowo małą ich ilość. Przemocy nie należy rozumieć w ten sposób, iżby przy każdym z oskarżonych szedł Niemiec i pilnował w wykonaniu nakazu oskarżonego, bowiem taka pomoc ze strony oskarżonych równałaby się zeru. Jeden z oskarżonych, a mianowicie Stanisław Zejer w dochodzeniu (na k. 75) zeznał, że pod wpływem gestapo zaprowadził na rynek dwie osoby narodowości żydowskiej, co byłoby charakterystyką działania oskarżonych pozostałych. Na tle zajścia i okoliczności [...] wyodrębniła się rola osk.
I. Karola Bardonia, którego działanie [...]uznać należało za pozbawione cech przymusu. Jak zeznała świadek Sokołowska oskarżony był w tym czasie zatrudniony w służbie żandarmerii. [...] z tego względu udział jego w przestępstwie wypływał z dobrowolnego [pójścia?] na służbę niemiecką. W dniu krytycznym był zaopatrzony w karabin na zbiórce (św. Józef Grądowski). Bardoń tegoż dnia zajęty był cały czas (św. Sokołowska). Bardoń zażądał od Niebrzydowskiego [nafty?] do podpalenia stodoły Śleszyńskiego, i takową otrzymał, a więc użył do podpalenia stodoły (osk. Niebrzydowski). O oskarżonym Bardoniu mówił w dochodzeniu osk. Z. Laudański (k. 103). Bardoń za współpracę z Niemcami skazany został poprzednio na 6 lat więzienia. Obecnie [za?] czyn jego z art. 1 p.l. Dekretu należało wymierzyć mu karę śmierci na potworne rozmiary przestępstwa. Pozostałych oskarżonych należało pod względem dowiedzionych im czynów podzielić na tych, co brali udział w pędzeniu żydów do stodoły Śleszyńskiego na spalenie, do których należą: Jerzy Laudański, Zygmunt Laudański, Bolesław Ramotowski i Władysław Miciura, dalej na tych, co sprowadzali żydów na rynek, do których należy: Stanisław Zejer i Czesław Lipiński oraz tych, co brali udział w pilnowaniu żydów na rynku, którymi są: Dąbrowski Władysław, Tarnacki Feliks, Górski Roman, Niebrzydowski Antoni i Józef Żyluk. Józefa Chrzanowskiego, Mariana Żyluka, Czesława Laudańskiego, Wincentego Gościckiego, Romana Zawadzkiego, Jana Zawadzkiego, Aleksandra Łojewskiego, Franciszka Łojewskiego, Egueniusza Śliweckiego i Stanisława Sielawę - Sąd uniewinnił dla braku dostatecznych dowodów.
Co do ogólnej charakterystyki dowodów w sprawie powiedzieć należy, iż był dosyć skąpy, gdyż świadkowie oskarżenia [Eljasz] Grądowski i Boruszczak nie stawili się z powodu niedoręczenia im wezwań, inni zaś jak Stanisława Sielawa. Sokołowska, Kozłowski - cofnęli swe zeznania złożone w Urzędzie Bezpieczeństwa, pozostali nic w sprawie nie wiedzieli, oskarżeni na ogół wyparli się poprzednio złożonych zeznań; zeznanie Szmula Wasersztajna jest pozasądowym oświadczeniem; zeznanie św. Henryka Krystowczyka jest niewiarygodne. W zeznaniu złożonym w Urzędzie Bezpieczeństwa Eljasz Grądowski i Abram Boruszczak podają, że w czasie zajścia uciekli - stąd też ich wiadomości, a zwłaszcza [Eljasza] Grądowskiego o udziale oskarżonych nie mogły być wzięte za bezsporny dowód tym więcej, iż wydaje się niemożliwe, aby Grądowski w okolicznościach zajścia krytycznego zauważył, co robił każdy z 25 osób przez niego wskazanych. Odnośnie tych świadków Józef Grądowski zeznał, że nie było ich w Jedwabnem w czasie masowego morderstwa. Zeznania Wasersztajna, Eljasza Grądowskiego i Boruszczaka należy z powyższych względów traktować jako dowód uzupełniający przyjmując iż świadkowie ci posiadali jedynie informacje o oskarżonych osób. Św. Henryk Krystowczyk zeznał, iż oskarżonych Laudańskich, Łojewskiego Aleksandra widział z odległości 250 metr. i obserwował przez [podniesienie?] dachówki na strychu domu. Wydaje się niemożliwością, aby świadek w takich warunkach przez się przytoczonych widział, co który z oskarżonych robi. Niektórzy z oskarżonych na swoje usprawiedliwienie podawali, że byli bici w Urzędzie Bezp. i dlatego zeznania składali pod presją. Ponieważ wielu oskarżonych badanych było równocześnie w Prokuraturze i zeznania tutaj złożone pokrywają się z zeznaniami w U.B., przeto zarzut składania przez oskarżonych zeznań pod presją - należy odrzucić, a to co zeznali w U.B. i Prokuraturze za prawdę uznać.
Przechodząc do poszczególnych oskarżonych zważyć należy co następuje:
II. Jerzy Laudański na rozprawie wypał się udziału w przestępstwie. Jednak badany w U.B. i w Prokuraturze przyznał się do pędzenia żydów do stodoły Śleszyńskiego. Z jego wyjaśnień i zeznań świadka Antoniego Gościckiego wynika, iż w czasie krytycznym był zatrudniony jako woźny na posterunku żandarmerii w Jedwabnem i miał do czynienia z żydami przez odprowadzenie ich na roboty przymusowe. O nim zeznaje w U.B. osk. Lipiński, że przyszedł razem z Kalinowskim; to ostatnie nazwisko powtarza się w szeregu zeznaniach innych oskarżonych. O Laudańskim mówią Eliasz Grądowski, Abram Boruszczak i Szmul Wasersztejn. Czyn oskarżonego zakwalifikować należy z art. 1 p. 1 i 5j § 2 Dekretu i ze względu na to, że był on w służbie u Niemców oraz z uwagi na stosunek [...] za jego udział w przestępstwie należało wymierzyć 15 lat więzienia.
III. Zygmunt Laudański do winy się na rozprawie nie przyznał; natomiast w dochodzeniu [...] w U.B. jak i u Prokuratora przyznał, że pilnował żydów na rynku oraz [był obecny przy?]stodole Śleszyńskiego, a zatym przypędził ich na miejsce zbrodni. [Zeznał] on u Prokuratora o Bardoniu i Józefie Żyluku, który uciekł w trakcie pędzenia żydów do stodoły; św. Borawska i Chrzanowska mówią, iż oskarżonego [ściąga?]ali Niemcy na rynek, a później stamtąd uciekł, czyn oskarżonego należało zakwalifikować podobnie jak i Jerzego Laudańskiego, a jako karę wymierzyć mu 12 lat więzienia z uwagi na to, że wykazał mniejszy udział w przestępstwie [niż?] wspomina o oskarżonym św. Krystowczyk Henryk.
IV. Bolesław Ramatowski przyznał się do tego, że pilnował żydów na rynku i że widział stojącego Józefa Żyluka. W U.B. przyznał się do pędzenia żydów do stodoły Śleszyńskiego i u prokuratora zeznał, że dozorował ludność żydowską na rynku. O nim wspomina w swoim zeznaniu Eliasz Grądowski, jako o tym który zapędzał żydów do stodoły. Św. Grądzka i Jarnutowska mówią, że oskarżony zostały na rynek zabrany przez Niemców. Wobec powyższego Sąd uznał że oskarżony brał udział w pędzeniu do stodoły, gdyż nie miał powodów mówić nieprawdę przez Urz. Bezp. i czyn jego kwalifikując podobnie jak poprzedniego oskarżonego należało wymierzyć karę 12 lat więzienia.
V. Władysław Miciura do winy się nie przyznał na rozprawie sądowej. W Urz. Bez. zeznał, że zapędzał żydów do stodoły; u prokuratora zeznał, że widział jak Kobrzeniecki podpalał stodołę. Z tego wynika, że był on przy stodole dokąd na pewno nie poszedłby dla samej obserwacji. Oskarżony pracował w tym czasie na posterunku żandarmerii jako stolarz i w pierwszej linii podlegał werbunkowi do akcji przeciwko żydom; z tych względów uznać go należało za winnego wpędzania żydów do stodoły i zakwalifikować jak trzech poprzednich i takąż samą karę wymierzyć.
VI. Stanisław Zejer na rozprawie wyjaśnił, że gestapowiec kazał mu prowadzić 2-ch żydów, których on początkowo wziął, ale w drodze puścił, dalej zeznał, że widział jak niemcy prowadzili osk. Romana Górskiego i jak szedł za żydami Jerzy Laudański. W Urz. Bez. i u Prokuratora zeznał, iż na rozkaz doprowadził na rynek dwie osoby narodowości żydowskiej i tam ich pilnował, a potem uciekł do domu. Dowód ten jest wystarczający do uznania oskarżonego winnym przestępstwa z art. 1 p. 2 i 5 § 1 Dekretu z 31.8.44 r.; przy czym jako karę - Sąd uznał za słuszne wymierzyć 10 lat więzienia z uwagi na rozmiary zbrodni.
VII. Czesław Lipiński, oskarżony - obecnie wypiera się udziału w przestępstwie. W Urz. Bezp. zeznał, że przygnał na rynek jednego żyda i 2 młode żydówki. U prokuratora zeznał, że pilnował na rynku żydów. Nie na darmo i nie bez powodu powiedział oskarżony w U.B. o doprowadzeniu żydów, takie mieli zdania oskarżeni. Jego świadkowie jak Rybicka, Lipińsk[...] Dolewski zeznali, iż oskarżony zabrany był przymusowo, a potem uciekł. W tym stanie rzeczy należało oskarżonego uznać winnym przestępstwa i podobnie jak Zejera ukarać z art. 1 pl. [...] i 5 § 1 Dekretu.
VIII. Władysław Dąbrowski - oskarżony na rozprawie do winy się nie przyznał, natomaist w Urz. Bez. i u prokuratora przyznał się do pilnowania żydów przez dwie godziny. I nim wspomina św. Eliasz Grądowski. Oskarżony zeznał, że nie chciał iść i Niemcy przez uderzenie w twarz zmusili go do pójścia. Zeznaniu świadków: Dąbrowskiej Marii i Józefowi Kalczyńskiego do tego, iż oskarżony układał dachówkę na kościele, nie należy dać wiary ze względu na dane przytoczone na wstępie. Ponieważ pilnowanie żydów na rynku było czynnością szkodliwą z punktu widzenia bezpieczeństwa o życie - o czym oskarżony dobrze wiedział - na podstawie rozgrywających wydarzeń, a następstwem tego było zaprowadzenie żydów na miejsce stracenia - przeto czyn oskarżonego należy zakwalifikować z art. 2 Dekretu. Nadmienić należy, że w pierwszym stadium postępowania Niemców, polegającym na dokonaniu zbiórki żydów - mógł oskarżony nie przewidzieć dalszych wypadków, jakimi były spalenie i rozstrzeliwanie żydów na cmentarzu. Co tyczy kary, to przyjmując po uwagę znaczną odległość czasu od momentu popełnienia przestępstwa, karę 8 lat więzienia - Sąd uznał za dostateczną.
IX. Feliks Tarnacki - oskarżony przyznał się na rozprawie do pilnowania żydów na rynku przez 15 minut - skąd następnie uciekł. Podobnie zeznał w Urz. Bez. i u Prokuratora. Świadkowie odwodowi Walczyński, Wacław Krystowczyk i Przestrzelski zeznali, iż oskarżony w czasie krytycznym wyjechał rowerem z Jedwabnego, co rozumieć należy, iż miało to miejsce po uprzednim udziale jego w przestępstwie.
X. Górski Roman - na rozprawie zeznał, że pilnował żydów na rynku przez 15 minut. To samo zostało ustalone w czasie badania go w dochodzeniu. O oskarżonym, jako biorącym udział, mówił osk. Ramatowski. Świadkowie [...]ska, Borawska, Mroczkowska zeznały, że Niemcy zabrali oskarżonego na rynek przemocą.
XI. Anotni Niebrzydowski - wyparł się udziału w przestępstwie - przyznał jedynie, że jako magazynier nafty z czasów sowieckich - wydał Bardoniowi na żądanie naftę w ilości 8 litrów. Oskarżony u Prokuratora a tak samo w U.B. przyznał się do pilnowania ludności żydowskiej na rynku.
XII. Józef Żyluk do winy się nie przyznał i wyjaśnił, że wziął z młyna Zdrojewicza, którego następnie wypuścił w drodze. Oskarżony w dochodzeniu zeznał, że żyda puścił na szosie, skąd on sam poszedł na rynek. U prokuratora zeznał, że po tym udał się do domu i widział jak prowadzili żydów do stodoły Śleszyńskiego. W dochodzeniu nie mówił oskarżony, iżby chodziło tu o Zdrojewicza; tą ostatnią okoliczność zeznali świadkowie odwodowi: Brzeczko i Długołęcki. Jednakże biorąc pod uwagę powyższe zeznania należało dojść do wniosku, iż oskarżony działał na szkodę ludności żydowskiej i że rola jego była podobna do 4-ch ostatnio wymienionych oskarżonych. W szczególności oskarżony na rynku przy pilnowaniu żydów musiał być skoro w tamtym kierunku poprowadził żyda i widział palącą stodołę. O nim mówią w dochodzeniu osk. Zygmunt Laudański i Bolesław Ramotowski. Czyn przestępny Tarnackiego Górskiego, Niebrzydowskiego i Józefa Żyluka zakwalifikować należy podobnie, jak Władysława Dąbrowskiego. I takąż wymierzyć mu karę.
Nawiązując w tym miejscu od oceny św. Henryka Krystowczyka nadmienić należy, iż brat jego św. Wacław Krystowczyk zeznał, iż osk. Henryk Krystowczyk zaczerpnął nie z bezpośrednich spostrzeżeń lecz z opowiadania innych osób.
XIII. Józef Chrzanowski do winy się nie przyznał i żaden z oskarżonych na sprawie nie wskazuje, iżby brał udział. Jego przyznanie w Urzędzie Bezpieczeństwa że żydów pilnował nie zostało potwierdzone u Prokuratora. Z zeznań świadków [...] Godlewskiej, Chrzanowskiej widaź, iż niemcy go pognali, lecz on uciekł i skrył się w życie, jak wiadomo niemcy zażądali od niego wydania stodoły do podpalenia żydów i w związku z tym zabrali go ze sobą. Możliwe że sprawa ta zajęła mu trochę czasu i chcąc wykręcić się przed niemcami i nie dać im stodoły uratował się ucieczką. Samo zeznanie jego w UB przy braku danych w jakim stopniu oskarżony doceniał treść protokołu jest zamałym dowodem do uznani go winnym.
XIV Marian Żyluk. Oskarżony w dochodzeniu do winy się nie przyznał, tak samo nie przyznał się w czasie rozprawy. Świadkowie: Strzelczyk i Krystowczyk Stanisław zeznali iż oskarżony w czasie krytycznym był chory. O oskarżonym mówił w UB Niembrzydowski Antoni, zaś, osk. Z. Laudański mówił o nim w UB a u prokuratora - mówił o Józefie Żyluku. Dowody te sa niewystarczające.
XV. Czesław Laudański do winy się nie przyznał. Wspomina o nim jedynie Wasersztejn k. 28 dochodzenia i św. Wacław Krystowczyk, o którym jak wyżej powiedziano okazał się niewiarygodny. Świadkowie: Rybicki, Malczyński, Chrzanowski, Dobkowski zeznają, iż oskarżony był ciężko chory. Z tych względów brak jest dowodów winy.
XVI Wincenty Gościcki - na rozprawie i w toku dochodzenia do winy się nie przyznał, Bolesław Romatowski wspomniał o nim w czasie badania u Prokuratora, lecz na rozprawie osk. zeznanie to cofnął. Św. Gościcka zeznała, że w czasie krytycznym spał.
XVII I XVIII Roman Zawadzki i Jan Zawadzki do winy się nie przyznali i wspomina o nich w dochodzeniu u Prokuratora osk. Bolesław Ramatowski Jan Zawadzki podłóg protokołu UB miał pilnować [Żydów] Świadkowie odwodowi Jarnutowski i inni ustalili, że Zawadzcy pracowali: jeden we młynie - drugi w tartaku. Zawadzkich z braku dowodów należało uniewinnić.
XIX Aleksander Łojewski do winy się nie przyznał. Wspomina o nim św. Krystowczyk (k. 141 dochodzenia) i dzisiejsze zeznanie, jednakże świadek ten miał pretensje do Łojewskiego i zeznanie jego na wiarę nie zasługuje. Św. [...] Karwowski, Biedrzycki Kamalski - zeznają, iż w czasie krytycznym znajdował się u swojej synowej. Wspomina o oskarżonym [Eljasz] Grądowski i Boruszczak, lecz z wyłuszczonych poprzednio względów zeznań ich, jako dowodów samodzielnie brać nie należy.
XX Franciszek Łojewski - do winy się nie przyznał. W/g protokołu UB oskarżony rozkaz od niemców otrzymał, ale uciekł. Wspominają o nim w UB osk. Niebrzydowski i Miciura. Dowód to niedostateczny i należało oskarżonego uniewinnić.
XXI Eugeniusz Śliwecki do winy się nie przyznał. Wspomina o nim w zeznaniu swoim św. Krystowczyk, lecz przekonanie swe wyprowadza jedynie z faktu, iż był on pracownikiem Zarządu Miejskiego w Jedwabnem. Zeznanie Grądowskiego Eljasza z dochodzenia nie można uznać za wystarczający dowód winy oskarżonego.
XXII Stanisław Sielawa do winy się nie przyznał i wspomina o nim jedynie Szmul Wasersztejn. Dowód to niewystarczający. -
[trzy podpisy nieczytelne]
Na marginesie dowodów domyślać się należy, że dnia krytycznego zanim dokonano głównej masakry, zachodziły pojedyncze wypadki zabójstw ludności żydowskiej, uciekającej i uchylającej się od zbiórki, co działo się na oczach oskarżonych.
Jeśli chodzi o wagę przestępstw, jakich się dopuścili oskarżeni, że podkreślić należy - rzadko spotykane w dziejach ludzkości masową zbrodnię nad bezbronnymi ludźmi w liczbie 1500 osób.
Sędzia: [podpis nieczytelny]
Ławnicy: [podpisy nieczytelne] 5/
Przypominam trzy główne elementy scenariusza wydarzeń przedstawionego w książce Jana Tomasza Grossa:
Polacy wpadli na pomysł wymordowania Żydów,
Rajcy miejscy podpisali umowę z Gestapo w sprawie wymordowania Żydów,
Społeczeństwo Jedwabnego samodzielnie wymordowało Żydów, a Niemcy nie brali udziału w tragicznych wydarzeniach.
Tymczasem z powyższego dokumentu jednoznacznie wynika - i potwierdzają to inne zachowane archiwalia - że zbrodnia w Jedwabnem była zaplanowana, zorganizowana i kierowana przez Niemców, którzy w czasie jej przeprowadzania byli główną siłą sprawczą opisywanych wydarzeń. Polacy, którzy stanęli przed sądem, odpowiadali nie za wymordowanie Żydów, tylko udział w niemieckiej zbrodni, w której - jak wyraźnie podkreślał sąd - zostali zmuszeni przez Niemców.
Ważną kwestią poruszoną w wyroku jest sprawa przymusu fizycznego stosowanego w śledztwie przez UB. Niemal wszyscy oskarżeni oświadczyli podczas procesu, że zeznania wymuszano na nich biciem, podpisywali przygotowane już protokoły przesłuchania bez zaznajamiania się z tymi dokumentami lub że zeznawali inaczej, niż napisano w protokołach. Podobne metody pracy - ze względu na zasady działania komunistycznego systemu i bardzo niski poziom kadr aparatu przymusu - były wtedy normalną zasadą pracy UB. Wedle starej sowieckiej zasady "dajcie człowieka a znajdzie się paragraf" dla oficerów śledczych aparatu bezpieczeństwa liczyło się nie ustalenie rzeczywistego przebiegu wydarzeń, tylko znalezienie odpowiedniej grupy winnych, których możnaby postawić prze sądem. Wspomniane metody pracy UB najlepiej zdefiniował ówczesny minister Bezpieczeństwa Państwowego Stanisław Radkiewicz: "często spotykanym zjawiskiem jest brak obiektywizmu w śledztwie, całkowite pomijanie okoliczności i dowodów wysuwanych przez podejrzanych, formułowanie zeznań świadków w sposób dogodny do konstrukcji oskarżenia, lecz nie odpowiadających rzeczywistości." /6
Jednak akceptując jako dowody zeznania złożone przez UB, które budzą wątpliwości co do rzeczywistego charakteru udziału w opisywanych wydarzeniach poszczególnych skazanych - niektórzy zostali później uniewinnieni w sądzie wyżej instancji - skład orzekający jednoznacznie i bez cienia wątpliwości rozstrzygnął kwestię odpowiedzialności za ową tragiczną zbrodnię: "miejscowa ludność, a więc w tej liczbie i oskarżeni wzięci byli do udziału pod terrorem, jak to widać ze wszystkich wyjaśnień oskarżonych, gdzie ktokolwiekby były one składane i z zeznań świadków oskarżenia i odwodowych. Przemoc zastosowana przez Niemców do oskarżonych wypływa w wielkiej ilości w jakiej w tym dniu krytycznym zjawili się w Jedwabnem i z faktu, że żydów należało wyciągać z mieszkań na plac zbiórki, czego sami Niemcy nie mogli dokonać ze względu na stosunkowo małą ich ilość".
Jedyną osobą, której postawiono zarzut dobrowolnego udziału w zbrodni był Karol Bardoń, miejscowy volksdeutsch, który już wówczas pracował na posterunku a niebawem sam został niemieckim żandarmem. Nie ma jednak wątpliwości, że w zbrodni na Żydach brało udział ochotniczo kilku Polaków, którzy nie stanęli przed sądem (Kalinowski, Wasilewski, Kobrzeniecki i kilku innych) ze względu na wcześniejszą śmierć lub brak możliwości ich odnalezienia. Prawdopodobnie kierowali się oni zemstą za prosowiecką postawę miejscowych Żydów w latach 1941 r. lub wojenne zdziczenie (albo oba elementy razem).
W sprawie głównych tez książki Grossa trzeba zauważyć, że stoją one w rażącej sprzeczności z podręcznikową wiedzą na temat okupacji niemieckiej. W Jedwabnym nie mogło być żadnych organów samorządu miejskiego, na istnienie którego powołuje się Jan Tomasz Gross. W Jedwabnem funkcjonował wówczas powołany przez Niemców zarząd miasta składający się głównie z okolicznych mętów i volksdeutschów (vide: Bardoń), którzy, wsparci autorytetem Niemców, byli panami życia i śmierci miejscowej ludności. W tym świetle informacje podane w "Sąsiadach" o polsko-gestapowskiej umowie w sprawie wymordowania Żydów bardziej, niż stan wiedzy historycznej, obrazuje poziom intelektualny autora. Informacje o powyższej umowie pochodzą od trzech osób, które w ogóle nie były świadkami wydarzeń w Jedwabnem. Byli to wymienieni w zaprezentowanym dokumencie: Henryk Krystowczyk, Abram Boruszczak, Eljasz Grądowski.
Pierwszy z wymienionych kolaborował z Sowietami w latach 1939-41 i po wkroczeniu Niemców uciekł z miasteczka w obawie przed zemstą mieszkańców. Powrócił w 1945 roku wraz z armią sowiecką, był wysokim funkcjonariuszem partii komunistycznej i swymi zeznaniami obciążał wiele niewinnych osób wyrównując osobiste rachunki, pomawiając osoby niechętne komunistom i mszcząc się za zabójstwo brata - również sowieckiego kolaboranta, który został zastrzelony przez podziemie w 1946 r.
Eljasz Grądowski i Abram Boruszczak również obciążyli w zeznaniach kilkadziesiąt osób, recytując z pamięci niemal identyczną co Krystowczyk, kompletnie nieprawdziwą wersję wydarzeń. Obaj gorąco zapewniali, że widzieli wszystko na własne oczy a nawet sami byli pędzeni do stodoły w czasie tragicznych wydarzeń. Jednak w czasie procesu sądowego wyszło na jaw, że Eliasz Grądowski został deportowany przez Sowietów w głąb ZSRR w 1940 r. za złodziejstwo i nie było go wtedy w Jedwabnem. /7 Podobnie Abram Boruszczak: nigdy nie mieszkał w miasteczku a adres, który podał w czasie śledztwa, okazał się fałszywy. Obydwaj wspomniani "świadkowie" nie stawili się na wezwanie sądu. Informacje o braku wiarygodności zeznań powyższych świadków znajdują się w powyższych aktach, jednak zostały przemilczane przez Grossa. Żeby było ciekawiej, to właśnie Krystowczyk i Boruszczak, czasem przywoływani z nazwiska a czasem tylko przez podanie strony akt, są - obok zupełnie niewiarygodnej relacji Szmula Wasersztajna - głównymi narratorami "Sąsiadów". Przytoczony powyżej wyrok sądowy nie został przywołany w książce Grossa ani razu. Wnioski wynikające z porównania głównych tez "Sąsiadów" z zacytowanym wyrokiem pozostawiam czytelnikowi.
1/ Patrz: podziękowania Jana Tomasza Grossa; "Sąsiedzi" (Sejny: wyd. Pogranicze, 2000): Chciałbym podziękować profesorowi Andrzejowi Paczkowskiemu, którego pomocy zawdzięczam dostęp do archiwów Głównej Komisji [sic! powinno być: Głównej Komisji Badania Zbrodni na Narodzie Polskim] w momencie kiedy już właściwie było zamknięte w związku z przekazywaniem materiałów do właśnie powstałego Instytutu Pamięci Narodowej (s. 10).
2/ Tomasz Strzembosz, Inny obraz Sąsiadów, "Rzeczpospolita", nr 77 z 31.03-1.04.2001 r.
3/ Tomasz Strzembosz, Inny..., ; Piotr Gontarczyk, Gross przemilczeń, "Życie" nr 77 z 31.03-1.04.2001 r.; "Mijanie się z faktami" (wywiad Piotra Semki z prof. T. Strzemboszem), tamże,.
4/ Patrz: J. T. Gross A jednak Sąsiedzi, "Rzeczpospolita" nr 86 z 11.04.2001 r.
5/ Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej, sygn. SOŁ (Sąd Okręgowy w Łomży), poz. 123, t. II, 224-229.
6/ Przemówienie ministra BP Stanisława Radkiewicza na temat zadań aparatu bezpieczeństwa publicznego w świetle uchwał VI Plenum KC PZPR (marzec 1951 r.). W: Aparat bezpieczeństwa w Polsce w latach 1950-1952. Taktyka, strategia, metody; wstęp Andrzej Paczkowski, wybór i oprac. Antoni Dudek, Andrzej Paczkowski (Warszawa: wyd. Bellona, 2000), s. 75.
7/ SOŁ 123, protokół rozprawy głównej, zeznanie Józefa Grądowskiego.
(Podkr. w tekście moje - WK.)