Source: http://forum.darzycia.pl/index.php/topic,1003.400.html?PHPSESSID=i2hcn8v98q537cq82cerbnibp0
Timestamp: 2018-07-18 22:21:38+00:00
Document Index: 125630873

Matched Legal Cases: ['art. 1015', 'art. 4', 'art. 99', 'art. 932', 'art. 12', 'art. 908', 'art. 420', 'art. 5', 'Art. 1008', 'Art. 991', 'art. 1008', 'Art. 1008', 'Art. 930', 'Art. 1009', 'Art. 991', 'Art. 9351', 'art. 1008', 'Art. 1008', 'Art. 212', 'art. 73', 'art. 616', 'art. 8', 'art. 89']

Autor Wątek: Prawo dla nas - pytania (Przeczytany 33550799 razy)
« Odpowiedź #400 dnia: Marzec 03, 2008, 09:35:08 pm »
Gazeta Podatkowa nr 17 z dn. 2008.02.28
Czy spadkobierca może odrzucić spadek, który obciążony jest wysoki długami?
Nikt nie może dziedziczyć spadku wbrew swojej woli. Każdy spadkobierca ma prawo złożyć oświadczenie o przyjęciu lub odrzuceniu spadku (niezależnie od tego czy do spadku wchodzą wysokie długi, czy nie). Pamiętać jednak należy, że takie oświadczenie może zostać wyrażone jedynie w ciągu sześciu miesięcy od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o tytule swego powołania (z reguły od dnia śmierci spadkodawcy) - art. 1015 Kodeksu cywilnego. Brak oświadczenia w powyższym terminie skutkuje, co do zasady, przyjęciem spadku i to bez ograniczenia odpowiedzialności za długi spadkowe.
« Odpowiedź #401 dnia: Marzec 10, 2008, 06:38:13 am »
ROZLICZENIA | Dziedziczenie rzeczy i praw majątkowych wśród najbliższej rodziny
Od początku 2007 r. najbliższa rodzina jest zwolniona z podatku z tytułu nabytego spadku
Mimo wprowadzenia ulgi, wpływy z tego podatku w 2007 roku są wyższe od wpływów z roku 2006
Źle napisane przepisy powodują, że nie wiadomo, kiedy ulga ma zastosowanie i podatnicy płacą podatek
Gazeta Prawna nr 49
http://www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2171.220.0.39.12.1.0.1.htm
« Odpowiedź #402 dnia: Marzec 21, 2008, 09:23:07 am »
Podatnik ma miesiąc na zgłoszenie spadku
Skorzystanie z całkowitego zwolnienia z podatku od spadków zależy od złożenia w ciągu miesiąca w urzędzie skarbowym zawiadomienia o nabytym majątku.
Podatnik jako jedyny spadkobierca otrzymał spadek po ojcu zmarłym we wrześniu 2007 r. Podatnik czeka na wyznaczenie terminu rozprawy w sprawie stwierdzenia nabycia spadku. Ma wątpliwości, jakich formalności i w jakim terminie powinien dopełnić, aby nie zapłacić podatku od spadku. W opisanej sytuacji podatnik jest synem spadkobiercy, a zatem należy do grona osób uprawnionych do pełnego zwolnienia z podatku od spadków, objętych tzw. zerową grupą podatkową. Przypomnijmy, że ustawodawca z dniem 1 stycznia 2007 r. zaliczył do niej: małżonka, zstępnych (dzieci, wnuki, prawnuki i itd.), wstępnych (rodzice, dziadkowie, pradziadkowie itd.), pasierba, rodzeństwo, ojczyma oraz macochę.
Skorzystanie z całkowitego zwolnienia wymaga jednak poinformowania urzędu skarbowego o nabyciu majątku. Obowiązek ten wynika z art. 4a ustawy o podatku od spadków i darowizn (t.j. Dz.U. z 2004 r. nr 142, poz. 1514 z późn. zm.).
Zawiadomienia należy dokonać w każdym przypadku, gdy wartość majątku nabytego łącznie od tej samej osoby lub po tej samej osobie w okresie pięciu lat, poprzedzających rok, w którym nastąpiło ostatnie nabycie, doliczona do wartości rzeczy i praw majątkowych ostatnio nabytych przekracza kwotę 9637 zł. Podatnik składa zawiadomienie o nabyciu spadku na specjalnym formularzu oznaczonym symbolem SD-Z1 (zgłoszenie o nabyciu własności rzeczy lub praw majątkowych). Druk SD-Z1 spadkobierca może pobrać bezpośrednio w urzędzie skarbowym. Może również posłużyć się kserokopią zgłoszenia lub wydrukiem formularza.
Termin na dokonanie zgłoszenia wynosi miesiąc od uprawomocnienia się orzeczenia sądu stwierdzającego nabycie spadku. Trzeba pamiętać, że postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku staje się prawomocne po 21 dniach, licząc od dnia następnego po rozprawie, o ile nie zostanie zaskarżone. Miesięczny termin na złożenie zawiadomienia jest terminem zawitym, tzn. nie można go przywrócić, a uchybienie temu terminowi oznacza bezpowrotną utratę zwolnienia.
Brak zawiadomienia wiąże się z negatywnymi konsekwencjami. W przypadku niedopełnienia tego obowiązku nabyty spadek podlega opodatkowaniu za zasadach określonych w ustawie o podatku od spadków i darowizn dla I grupy podatkowej. Oznacza to konieczność zapłaty podatku według progresywnej skali podatkowej ze stawkami 3 proc., 5 proc. lub 7 proc. z uwzględnieniem kwoty wolnej w wysokości 9637 zł.
http://www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2180.220.0.39.12.2.0.1.htm
« Odpowiedź #403 dnia: Marzec 21, 2008, 08:54:40 pm »
PAP, PKo /16:24
Nowa ustawa o nowotworach
Niewykorzystane na profilaktykę nowotworową środki będzie można przeznaczyć m.in. na szkolenia lekarzy - przewiduje podpisana przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego nowela ustawy dotyczącej programu zwalczania chorób nowotworowych.
Wieloletni program nowotworowy przyjęty w lipcu 2005 r. przewidywał, że na profilaktykę muszą być przeznaczone odpowiednie, określone procentowo, środki (od 20 proc. środków na cały program w pierwszym roku jego istnienia do 35 proc. w ostatnim roku).
Nowelizacja zakłada, że środki na profilaktykę muszą stanowić rocznie nie mniej niż 10 proc. nakładów na program. Nowela ma na celu racjonalizację wydawania pieniędzy na program nowotworowy i dostosowanie ich kwoty do faktycznych potrzeb zdrowotnych Polaków.
Środki przeznaczane na profilaktykę nie były wykorzystywane, bo pacjenci nie zgłaszali się na bezpłatne badania. W 2006 roku NFZ przeznaczył na program profilaktyki raka szyjki macicy ponad 23 mln zł, z czego wykorzystano jedynie 12,5 mln zł; z ponad 52 mln na profilaktykę raka piersi wydano 34 mln zł.
Z informacji resortu zdrowia wynika, że przesunięte z programów profilaktycznych środki będą mogły być przeznaczone na szkolenia lekarzy rodzinnych z zakresu diagnostyki onkologicznej, zmodyfikowanie programu nauczania onkologii w uczelniach medycznych, program wykrywania chłoniaków złośliwych.
http://wiadomosci.onet.pl/1715208,11,nowa_ustawa_o_nowotworach,item.html
« Odpowiedź #404 dnia: Marzec 22, 2008, 09:10:19 am »
Upoważnić można na kilka sposobów
Michał Kosiarski 22-03-2008
Do odbioru korespondencji w imieniu kogoś innego trzeba mieć pisemne upoważnienie
Rozporządzenie w sprawie warunków wykonywania powszechnych usług pocztowych (DzU z 2004 r. nr 5, poz. 34 ze zm.) przewiduje, że pocztowcy doręczają przesyłki tylko osobom upoważnionym przez adresata. Stanowi w § 18, że upoważnienia udzielić można na dwa sposoby: pełnomocnictwem ogólnym albo na podstawie specjalnego dokumentu umożliwiającego odbiór przesyłek lub przekazów – tzw. pełnomocnictwa pocztowego.
Tego drugiego pełnomocnictwa udziela się pisemnie w obecności upoważnionego pracownika na poczcie (a gdy ktoś nie może chodzić samodzielnie – w miejscu pobytu zainteresowanego). Udzielenie pełnomocnictwa pocztowego jest odpłatne – za możliwość stałego odbioru wszystkich lub wskazanych przesyłek i przekazów trzeba zapłacić 21 zł. Są pełnomocnictwa okresowe i jednorazowe. Kosztują odpowiednio 4,5 zł i 2 zł za miesiąc.
Trzeba też okazać jeden z dokumentów wymienionych w § 36 rozporządzenia – chodzi o dowód osobisty, tymczasowy dowód, paszport, prawo jazdy, a także inny dokument z fotografią, odciskiem pieczęci urzędowej z wizerunkiem orła i podpisem jego posiadacza.
A co w wypadku cudzoziemców, którzy nie mają żadnego z wymienionych dokumentów? Wystarczy inny dokument, który stwierdza tożsamość. Pełnomocnictwo pocztowe można wystawić na kilka osób jednocześnie, np. na matkę, ojca i kogoś z rodzeństwa. Można też upoważnić np. tylko do odbioru listów poleconych, ale już nie paczek albo przekazów.
Pełnomocnictwo udzielone na zasadach ogólnych (umocowanie do czynności zwykłego zarządu) regulują przepisy kodeksu cywilnego. Takie pełnomocnictwo też powinno być pisemne, ale nie wymaga się żadnej formy szczególnej (art. 99 k. c.).
http://www.rp.pl/artykul/110288.html
« Odpowiedź #405 dnia: Marzec 22, 2008, 09:13:20 am »
Szansa na oddłużenie będzie tylko raz w życiu
Zbyt niski próg zadłużenia i możliwość dożywotniego umieszczenia w rejestrze dłużników to najważniejsze zarzuty pod adresem planowanych przepisów o upadłości konsumenckiej
Chodzi o złożony do Sejmu przez Platformę Obywatelską projekt nowelizacji prawa upadłościowego i naprawczego. Jest on powieleniem projektu z poprzedniej kadencji. O upadłość można by występować, gdy zadłużenie przekroczy 12 miesięcznych minimalnych pensji i dłużnik nie jest w stanie spłacać zobowiązań. Projekt zbiera dobre recenzje, ale są też wątpliwości.
– Podtrzymujemy uwagi, które sformułowaliśmy w poprzedniej kadencji – mówi Andrzej Roter, dyrektor generalny Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce. Chodzi zwłaszcza o to, aby upadłość konsumencką można było przeprowadzać tylko raz w życiu.
Za niski próg
– Nie jest wskazane, aby z oddłużenia korzystały osoby fizyczne w związku z prowadzoną przez nie działalnością gospodarczą. Byłby to sposób na uniknięcie procedury likwidacyjnej. Doprowadziłoby to do różnego traktowania podmiotów gospodarczych ze względu na ich formę prawną – ostrzega Marek Niechciał, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Z ekspertyzy sporządzonej kilka miesięcy temu przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową wynika, że lepiej wprowadzać rygorystyczne rozwiązania.
Znacznie trudniej wycofywać się później z regulacji, która daje nadmierną ochronę dłużnikom lub zbyt liberalnie podchodzi do przyczyn nadmiernego zadłużenia – czytamy w raporcie IBnGR. Dlatego Krajowemu Rejestrowi Długów (jednemu z trzech biur, które prowadzą oficjalne rejestry dłużników) nie podoba się niski próg zadłużenia umożliwiający ogłoszenie upadłości.
– Grozi to paraliżem sądów. Trzeba zwiększyć sumę, od której można by ogłaszać wnioski – sugeruje rzecznik KRD Andrzej Kulik w oświadczeniu biura.
Ludzie nie mogą ich składać pochopnie, bez refleksji, że można to uczynić tylko raz w życiu. KRD postuluje też, aby nigdy nie pozwalać na upadłość konsumencką, np. hazardzistom, spekulantom, finansowym przestępcom. Zdaniem ekspertów KRD, jeśli przepisy nie zostaną poprawione, to w niektórych sytuacjach także te osoby mogłyby skorzystać z dobrodziejstw upadłości.
Instytut Globalizacji chciałby też, aby zbadać społeczne koszty przepisów o upadłości konsumenckiej w Polsce.
Projekt PO przewiduje, że sąd po ogłoszeniu upadłości przekaże dane dłużnika do biur informacji gospodarczej. KRD chciałby doprecyzować te przepisy, aby nie był napiętnowany na całe życie. Takie informacje powinny być dostępne nie dłużej niż przez dziesięć lat od wpisu. Powinno się je usuwać także po spłacie zadłużenia. Przepisy o upadłości konsumenckiej obowiązują w wielu krajach, m.in. w USA, Francji i Wielkiej Brytanii (patrz ramka). Niektóre są bardzo liberalne (np. amerykańskie), inne kładą duży nacisk na edukację konsumentów. Projekt PO zakłada też, że w razie ogłoszenia upadłości, która obejmie likwidację majątku, konsument straci prawo zarządu swoim mieniem, a także możliwość korzystania z niego. Dotyczy to także jedynego domu lub mieszkania. Dłużnik miałby jednak prawo zatrzymać czasowo to lokum w swoim posiadaniu (wraz z jego wyposażeniem).
Upadłość konsumencka w innych krajach
z upadłości korzystają osoby fizyczne o stałym dochodzie (także te prowadzące własny biznes), gdy wartość zabezpieczonego długu nie przekracza ok. 807 tys. USD (a długu niezabezpieczonego – 296 tys. USD). Dłużnik może zredukować dług zabezpieczony na wartości rynkowej danego dobra (np. auta). Reszta zostanie uznana za roszczenie niezabezpieczone. Nie można tak jednak zrobić z nieruchomością, która jest stałym miejscem zamieszkania konsumenta. O upadłości decydują sądy – umarzają zadłużenie albo łagodzą warunki spłat (np. niższe odsetki i raty).
z upadłości może skorzystać osoba fizyczna, która nie zalega z podatkami i działała w dobrej wierze. Najpierw wnioski o upadłość rozpatruje specjalna komisja, potem można się odwołać do sądu. Gdy dłużnik jest jeszcze wypłacalny, to np. rozkłada mu się terminy spłaty, obniża odsetki. Niewypłacalny dłużnik dostaje trzyletnie moratorium na spłaty, a gdy stan jego finansów się nie poprawi, to można umorzyć lub ograniczyć jego długi.
http://www.rp.pl/artykul/110284.html
« Odpowiedź #406 dnia: Marzec 25, 2008, 09:24:24 am »
Wypłaty po śmierci posiadacza konta
W przypadku śmierci posiadacza rachunku oszczędnościowego, rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego lub rachunku terminowej lokaty oszczędnościowej bank, niezależnie od postępowania spadkowego, jest obowiązany wypłacić z tych rachunków pieniądze w dwóch sytuacjach.
Po pierwsze, osobie, która przedstawiła rachunki stwierdzające wysokość poniesionych przez nią kosztów, kwotę wydatkowaną na koszty pogrzebu posiadacza rachunku, w wysokości nieprzekraczającej kosztów urządzenia pogrzebu zgodnie ze zwyczajami przyjętymi w danym środowisku. Kwota ta nie wchodzi do spadku po posiadaczu rachunku.
Po drugie, organowi wypłacającemu świadczenie (np. ZUS-owi) lub uposażenie kwotę równą wpłatom na rachunki dokonanym przez ten organ wypłacający świadczenie z ubezpieczenia lub zabezpieczenia społecznego albo uposażenie w stanie spoczynku, które nie przysługiwały za okres po śmierci posiadacza rachunku, wskazaną we wniosku organu wypłacającego to świadczenie lub uposażenie, skierowanym do banku wraz z podaniem numerów rachunków, na które dokonano wpłat.
Jeżeli jednak bank przed otrzymaniem wniosku organu wypłacającego świadczenie lub uposażenie dokonał z tych rachunków wypłat innym uprawnionym osobom (np. z tytułu kosztów pogrzebu), to jest zwolniony od wypłaty pełnej lub częściowej kwoty takiego świadczenia albo uposażenia. Wówczas w terminie 30 dni od otrzymania wniosku poinformuje o tym ten organ wraz ze wskazaniem osób, które pobrały wypłaty.
http://www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2180.264.0.40.2.2.0.1.htm
« Odpowiedź #407 dnia: Marzec 29, 2008, 09:43:58 am »
Kowalska czy Kowalsky
Jarosław Stróżyk, Marek Domagalski 29-03-2008
Każdego roku tysiące Polaków zmieniają nazwisko. Teraz będzie to łatwiejsze
Mniej kłopotów ze zmianą nazwiska będą mieli Polacy mieszkający za granicą. Osoba używająca w Polsce np. nazwiska Kowalska, a w Anglii Kowalsky, będzie mogła je upodobnić. Aby dokonać zmiany, nie trzeba będzie przyjeżdżać specjalnie do Polski, ale jedynie wybrać się do najbliższego konsulatu.
Ułatwienia te przewiduje projekt ustawy o zmianie imion i nazwisk (przygotowany w MSWiA), która ma zastąpić poprzednią z 1956 r.
Mimo postulatów większej liberalizacji procedury zmian nazwisk i imion w ustawie pozostawiono wymóg „ważnego powodu”, który musi ją uzasadniać. Do tej pory były to głównie nazwiska „ośmieszające albo nielicujące z godnością człowieka” i chęć powrotu do nazwiska, którego się używało wcześniej.
– Dwie trzecie zmian nazwisk są skutkiem rozwodów – mówi Danuta Sorbian, zastępca dyrektora stołecznego Urzędu Stanu Cywilnego. Najczęściej dotyczy to kobiet.
– W ubiegłym roku mieliśmy ponad 700 wniosków o zmianę nazwiska. Staramy się w każdym przypadku iść maksymalnie na rękę wnioskodawcom– zapewnia Henryk Kalinowski, kierownik USC we Wrocławiu.
A jak to oceniają sami zainteresowani? Katarzyna Szymańska nie narzeka: – Zmieniałam nazwisko z przyczyn osobistych. Po złożeniu dokumentów w urzędzie w Głogowie już po dwóch miesiącach miałam nowe.
Zupełnie inne doświadczenia ma Adam Bernau z Lublina, który wcześniej nazywał się Urban. – Uznałem, że jest ono dla mnie ośmieszające. Byłem kojarzony z osobą redaktora tygodnika „Nie” Jerzego Urbana i jego poglądami, z którymi nie mam nic wspólnego – tłumaczy. Jednak USC w Lublinie odmówił zmiany, tłumacząc, że nowe nazwisko nie może być obco brzmiące. Dopiero po wyroku wojewódzkiego sądu administracyjnego urząd dokonał zmiany. Cała procedura trwała rok.
Nie brakuje przypadków niezwykle oryginalnych. – Jedna pani chciała się nazywać Nadzieja Chrześcijaństwa. Problem w tym, że nie zamierzała zrezygnować ze swojego dotychczasowego imienia i nazwiska, tylko życzyła sobie, by zostały one utajone, a to nie jest możliwe – wspomina Kalinowski. – Pewien mężczyzna upierał się, by jego syn miał na imię Ninel. Dopiero kiedy mu powiedziałem, że to imię czyta się wspak Lenin, zrezygnował.
W wątpliwych sprawach USC zwracają się do Rady Języka Polskiego. – Czasem wydajemy negatywne opinie – przyznaje dr Katarzyna Kłosińska, sekretarz rady. – Największe emocje pojawiają się, gdy rodzice ze względów kulturowych czy religijnych proponują egzotyczne imię, które nie spełnia polskich wymagań, np. nie wskazuje na płeć. Często są to imiona hinduskie. Inni koniecznie chcą nazwać dziecko „po europejsku”, np. Etienette, Olivier, Victoria.
– W związku z migracjami, osiedlaniem się cudzoziemców oraz mieszanymi małżeństwami coraz więcej wniosków dotyczy ujednolicenia pisowni nazwiska – mówi Kalinowski. Nowa ustawa wychodzi tym problemom naprzeciw. Wśród „ważnych powodów” wskazuje chęć dostosowania nazwiska do tego, które nosi się legalnie w innym kraju. Poza tym, ponieważ w niektórych państwach nazwiska mogą być dłuższe niż w Polsce (dwa wyrazy), w tych wypadkach dopuszcza się ich używanie także w naszym kraju.
Belzebub i Kurtyzana zakazane
Jakich imion i nazwisk nie należy nadawać
- Powinno się używać słów przyswojonych przez język polski, a więc np. Jan, nie John, Katarzyna, nie Catherine.
- Nie nadawać imion pochodzących od wyrazów pospolitych, takich jak Antena, Goździk, Sonata, oraz pochodzących od nazw geograficznych, np. Dakota, Korea, Malta.
- Imię powinno odróżniać płeć dziecka. Mylące byłyby np. zestawienia doktor Carol Sobczak.
- Wskazane jest, by imiona dziewczynek kończyły się na -a, np. Barbara, Ewa, natomiast chłopców – spółgłoską, np. Andrzej, Marek.
- Nie powinno się nadawać imion zdrobniałych, np.: Jaś, Kasia, Wiesiek.
- Należy bezwzględnie unikać imion budzących ujemne skojarzenia, np. Belzebub, Kurtyzana, bo krzywdzą one dziecko.
http://www.rp.pl/artykul/113306.html
« Odpowiedź #408 dnia: Kwiecień 03, 2008, 11:43:38 pm »
Gazeta Podatkowa nr 27 z dn. 2008.04.03
Kto dziedziczy po osobie, która nie ma dzieci?
Kilka tygodni temu zmarł mój mąż. Nie sporządził testamentu. Nie mieliśmy dzieci. W czasie małżeństwa dorobiliśmy się wspólnie znacznego majątku, dlatego też uważam, że dalsza rodzina zmarłego, z uwagi na nieprzyczynianie się do powstania tego majątku, nie może mieć praw do spadku. Kto nabędzie spadek po zmarłym - ja czy jego rodzeństwo?
Prawo do spadku (udziału w spadku) nie jest w żaden sposób uzależnione od tego czy określona osoba pomagała zmarłemu w powstawaniu tego majątku. Jeśli spadkodawca nie pozostawił testamentu, ma miejsce dziedziczenie z mocy ustawy. Ustawa zaś stanowi, że gdy spadkodawca nie pozostawił zstępnych (np. dzieci), do spadku powołani są jego małżonek, rodzice i rodzeństwo. Tak wynika z art. 932 § 1 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (Dz. U. nr 16, poz. 93 ze zm.).
Dla Czytelniczki ważne jest jednak, że w tej sytuacji udział małżonka w spadku wynosi połowę spadku. Ponadto należy pamiętać, że do spadku wchodzi co do zasady połowa majątku wspólnego małżonków (jeśli nie mieli rozdzielności majątkowej). Druga połowa stanowi własność Czytelniczki, bez dziedziczenia. Oznacza to, że jeśli majątek małżonków wynosił np. 400 tys. zł, to 200 tys. zł Czytelniczka otrzyma bez dziedziczenia, a dziedziczeniu podlegać będzie tylko pozostałe 200 tys. zł, z czego otrzyma ona 100 tys. zł - reszta (100 tys. zł) przypadnie rodzeństwu i/lub rodzicom zmarłego
« Odpowiedź #409 dnia: Kwiecień 04, 2008, 10:35:36 am »
Bankowe pułapki na naiwnych
REGION. Zanim obrazisz się na swój bank, zadzwoń po szczegółowe informacje.
- To jakaś kpina! Widział pan w telewizji reklamę kredytu na pianino z ratą 19 zł? Pianino kosztuje 23 tys. zł. Spłata tej kwoty wraz z odsetkami zajęłaby 126 lat! - wyliczył nasz Czytelnik.
Kit w reklamach?
Na stronach internetowych banku PKO BP, którego dotyczy ta reklama, faktycznie można znaleźć propozycję dziewiętnastozłotowej raty, ale tylko w jednym przypadku: gdy bierze się 700 zł na 5 lat. Oprocentowanie rzeczywiste tej pożyczki to ponad 24 proc. Reklama jest prawdziwa.
Przyjmę dane osobowe
Prawdę mówi też Eurobank, który proponuje oprocentowanie kredytu w wysokości 9,9 proc. - Takie oprocentowanie jest w przypadku kredytu w promocji wziętego na 24 miesiące na kwotę 3 tys. zł - poinformowała konsultantka na infolinii. Jednak kiedy poprosiłem o obliczenie raty od 2 tys. na 12 miesięcy, zaczęły się schody. Musiałem podać: swoje dane osobowe, w tym wysokość dochodów, liczbę dzieci, stan cywilny, karty kredytowe, debety, ich wykorzystanie, stan majątkowy. Podałem. Niekoniecznie prawdziwe, bo nie chciałem kredytu, tylko wyliczenie. Kilka razy w trakcie podawania danych prosiłem o nie. Bezskutecznie.
- Nie możemy przyznać kredytu - brzmiał wyrok. Wyliczenia też nie otrzymałem. Znalazłem natomiast na stronach internetowych banku rzeczywiste oprocentowanie kredytu (RRSO) w wysokości 3 tys. zł na 24 miesiące na poziomie 16,17 proc.
No to może SKOK?
Ile wyniesie oprocentowanie kredytu na 9,9 proc. w SKOK-u Kopernika?
- W pierwszym roku spłacania 9,9 proc., w drugim roku 11,39 proc., w trzecim 12,9 proc. - wyznała konsultantka. Do tego jeszcze kasa pobiera prowizję 3,9 proc. Ale 9,9 proc. jest prawdą, choć nie jedyną.
Podobne sztuczki banki stosują podczas reklamowania lokat. Proponują np. oprocentowanie 6,5 proc., ale dopiero w... 12. miesiącu oszczędzania. Wcześniej co miesiąc naliczają odsetki według stóp wzrastających.
- Poprzez eksponowanie optymalnych dla siebie informacji, banki mogą w oczach klientów tracić na wiarygodności - potwierdza Janusz Wojtas z departamentu sprzedaży Podkarpackiego Banku Spółdzielczego w Sanoku. Dodaje jednak, że zwykle nie jest to powodem do tego, by wyjść z banku i nie korzystać więcej z jego usług.
Co trzeba wiedzieć, idąc po kredyt?
Bank nie może proponować niższego oprocentowania kredytu niż wynosi suma stopy procentowej i zabezpieczenia gwarancyjnego. Mniej niż 12 proc. po prostu się nie opłaca. Pytając o kredyt, zawsze należy pytać o RRSO, czyli rzeczywistą stopę oprocentowania, w której zsumowane są wszystkie opłaty i prowizje. Nie może być ona wyższa niż 29 proc. I najważniejsze: zanim weźmie się kredyt, należy dokładnie zapoznać się z wszystkimi drukami i regulaminami, bo banki nie oszukują klientów, tylko klienci nie wiedzą, co kupują.
« Odpowiedź #410 dnia: Kwiecień 16, 2008, 10:51:17 pm »
Niełatwo podważyć orzeczenie o zdrowiu
Magdalena Januszewska 16-04-2008
Ubezpieczeni mają małe szanse na zakwestionowanie decyzji orzecznika ZUS. Powoduje to, że coraz rzadziej decydują się na dochodzenie swych praw przed sądem.
Co jedenasty ubezpieczony kwestionuje decyzję lekarza orzecznika Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, odwołując się do komisji lekarskiej. Liczba ta utrzymuje się na stałym poziomie. Komisje lekarskie zazwyczaj przychylają się do opinii lekarza orzecznika.
Z danych ZUS wynika jednak, że w ciągu ostatnich trzech lat prawie o połowę spadła liczba odwołań do sądu w sprawach rentowych.
Nic dziwnego, skoro sądy zwykle nie kwestionują decyzji ZUS. Wygląda na to, że ubezpieczeni tracą wiarę w uzyskanie korzystnego rozstrzygnięcia. Fakt, że większość spraw jest oddalana, może jednak oznaczać, że o świadczenia starają się osoby zdolne do pracy.
Sąd ocenia zdrowie
Sprawy rentowe, które trafiają do sądów, w większości dotyczą oceny stanu zdrowia. Rozstrzygnięcia nie są łatwe.
– Ubezpieczeni utożsamiają chorobę z niezdolnością do pracy. Subiektywnie też oceniają swój stan zdrowia, podając nieweryfikowalne dane – zauważa Bohdan Bieniek, sędzia Sądu Okręgowego w Olsztynie. Jak wynika z art. 12 ustawy o emeryturach i rentach z FUS, niezdolną do pracy jest osoba, która całkowicie lub częściowo utraciła tę zdolność z powodu naruszenia sprawności organizmu i nie rokuje jej odzyskania po przekwalifikowaniu. Ubezpieczeni kwestionują orzeczenia, twierdząc, że inna osoba z tym samych schorzeniem uzyskała korzystną decyzję. Nie biorą pod uwagę np. stopnia zaawansowania choroby.
Decydujący się na skierowanie sprawy do sądu musi się przygotować na kolejną weryfikację jego stanu zdrowia – tym razem przez biegłego lekarza.
– To nie sąd powinien oceniać stan zdrowia – uważa Lesław Nawacki z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. – Ubezpieczeni często sami obniżają swoje szanse. Przedstawiają w ZUS słabą dokumentację i wzbogacają ją dopiero przed sądem. Kłopot w tym, że ten nie może już jej przyjąć. Rozstrzyga on bowiem prawidłowość orzeczenia ZUS na podstawie przedstawionych komisji dowodów – dodaje Lesław Nawacki.
Czy byłoby lepiej, gdyby w pierwszej instancji orzekała komisja? Było takie rozwiązanie, ale miało wady. Chodzi nie tylko o wynagrodzenia lekarzy, ale także o rozmycie odpowiedzialności za wydawane orzeczenie. Są jednak i jego zwolennicy.
– Komisyjna ocena stanu zdrowia jest bardziej wszechstronna i obiektywna – twierdzi doc. Gertruda Uścińska z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych. Niezadowoleni z orzeczeń zwykle nie szczędzą krytyki pod adresem lekarzy orzeczników, ale też systemów opieki zdrowotnej i ubezpieczeń. Uważają bowiem, że skoro płacą składki, to w razie choroby powinni dostawać świadczenia pieniężne.
Może jednak orzekającym, zwłaszcza w instytucjach rentowych, powinno się stawiać wyższe wymagania.
– Od orzeczeń lekarskich zależy los człowieka i jego rodziny, ale też prawidłowe dysponowanie środkami publicznymi. Dlatego powinny je wydawać osoby do tego przygotowane. Dopiero w 1999 r. wprowadzono nauczanie zasad orzecznictwa lekarskiego, i to tylko 16 godzin wykładów w ramach stażu podyplomowego. W 2007 r. uznano je za umiejętność specjalną. Sporządzania orzeczeń lekarze uczą się więc od kolegów oraz metodą prób i błędów – przyznaje prof. Anna Wilmowska-Pietruszyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Orzecznictwa Lekarskiego.
http://www.rp.pl/artykul/121328.html
« Odpowiedź #411 dnia: Maj 03, 2008, 03:13:56 pm »
Uważaj na opłaty
30 kwietnia (07:56)
Przepis rozporządzenia określający sposób uiszczania opłat sądowych jest niekonstytucyjny. Niedookreśloność przepisu o opłatach sądowych powodowała swobodną jego interpretację. Praktyka sądów apelacyjnych kształtowała się w sposób niekorzystny dla obywateli.
Trybunał Konstytucyjny uznał za niekonstytucyjny przepis (par. 2 ust. 1) rozporządzenia ministra sprawiedliwości z 31 stycznia 2006 r. w sprawie sposobu uiszczania opłat sądowych w sprawach cywilnych, mówiący o sądzie właściwym, na konto którego wnoszona jest opłata od apelacji. Sędziowie orzekli o niekonstytucyjności przepisu w części obejmującej słowo właściwy w odniesieniu do sądu, na którego konto należy wnieść opłatę.
- Trybunał stosuje zasadę oszczędzania systemu prawnego. Wyeliminowanie z zaskarżonego przepisu jedynie powyższego wyrazu nie spowoduje bowiem paraliżu w pracy sądów - mówiła sędzia TK, prof. Ewa Łętowska, uzasadniając wyrok.
W konsekwencji takiego orzeczenia, nawet w okresie bezpośrednio po ogłoszeniu wyroku Trybunału, nie zostanie sparaliżowany wymiar sprawiedliwości, zaś przepisy ustawowe (kodeksu cywilnego) dają możliwość konstytucyjnego działania.
- Jeżeli zaś ustawodawca zechce sprawę uregulować w sposób bardziej dobitny, będzie mógł tego dokonać w czasie dla siebie dogodnym - dodała Ewa Łętowska.
Ze skargą do Trybunału wystąpiła spółka, która złożyła apelację od wyroku sądu okręgowego do sądu apelacyjnego, na którego to rachunek pełnomocnik spółki wniósł opłatę. Sąd okręgowy oddalił apelację, ponieważ nie został zachowany termin uiszczenia opłaty od wniesionej apelacji w sądzie, który wydał zaskarżone orzeczenie. Opłata wniesiona przez pełnomocnika spółki w terminie, ale do niewłaściwego sądu, nie została uznana za uiszczoną właściwie. Sąd apelacyjny podzielił to stanowisko i oddalił zażalenie na postanowienie sądu okręgowego. Podstawę prawną orzeczeń sądów stanowił kwestionowany przepis, zgodnie z którym opłaty sądowe w sprawach cywilnych uiszcza się w formie bezgotówkowej, na rachunek bieżący dochodów właściwego sądu.
Pojęcie właściwy sąd
Zdaniem skarżącej spółki, kwestionowany przepis narusza m.in. konstytucyjną zasadę określoności. Nakładając obowiązek uiszczenia opłaty sądowej od wnoszonego pisma w formie bezgotówkowej do właściwego sądu, nie wskazuje, co należy rozumieć przez pojęcie właściwy sąd. Na podstawie zaskarżonego przepisu nie można jednoznacznie stwierdzić, iż tylko sąd I instancji jest sądem właściwym i że to na jego rachunek bankowy należy wnieść opłatę sądową od apelacji. Zdaniem spółki procedura sądowa powinna być sformułowana tak, aby pozostawiać jak najmniejsze pole do dowolnej interpretacji jej przepisów przez organy stosujące prawo. Wobec braku precyzji zaskarżonego przepisu uznać należy, iż wyżej wskazany warunek zostanie spełniony, gdy opłata sądowa uiszczona zostanie bądź na rachunek bankowy sądu I instancji, bądź na rachunek bankowy sądu II instancji. Niedookreśloność przepisów dotyczących sposobu wnoszenia opłat sądowych od środków odwoławczych daje sądom prawo do dowolnego i arbitralnego rozstrzygania o losach postępowania.
Podczas rozprawy pełnomocnicy ministra sprawiedliwości podnosili, że przepis jest zgodny z konstytucją. Podkreślali, że posłużenie się w akcie wykonawczym pojęciem właściwy sąd jest prawidłowe.
- Zasady techniki prawodawczej stanowią, że w rozporządzeniu nie wolno definiować pojęć ustawowych - podkreślała Renata Jakubowska, prokurator Prokuratury Krajowej.
Trybunał podzielił stanowisko skarżącej spółki i uznał, że zaskarżony przepis rozporządzenia jest niezgodny z konstytucją.
http://biznes.interia.pl/...ty,1102419,1852
« Odpowiedź #412 dnia: Maj 08, 2008, 09:40:59 pm »
Gazeta Podatkowa nr 37 z dn. 2008.05.08
Prawo dożywocia w księdze wieczystej
Zamierzam kupić dom jednorodzinny. W księdze wieczystej prowadzonej dla danej nieruchomości ujawnione jest prawo dożywocia. Co oznacza taki wpis?
Prawo dożywocia oznacza w istocie pewien zbiór uprawnień o charakterze osobistym dożywotnika, przysługujących mu względem właściciela nieruchomości. Jego źródłem jest zawierana w formie aktu notarialnego umowa o dożywocie, która przenosi własność nieruchomości w zamian za obowiązek dożywotniego utrzymania.
Gdyby strony nie sprecyzowały w umowie treści prawa dożywocia, nabywca zobowiązany jest przyjąć zbywcę (lub wskazaną w umowie osobę mu bliską) jako domownika, dostarczać mu wyżywienia, ubrania, mieszkania, światła i opału, zapewnić mu odpowiednią pomoc i pielęgnowanie w chorobie oraz sprawić mu własnym kosztem pogrzeb odpowiadający zwyczajom miejscowym (art. 908 § 1 Kodeksu cywilnego).
Wskazane uprawnienia dożywotnika składające się na tzw. prawo dożywocia mają charakter osobisty. W związku z tym nie podlegają dziedziczeniu, lecz gasną wraz z jego śmiercią - od tej chwili nieruchomość przestaje być obciążona prawem dożywocia. Prawo dożywocia jest również niezbywalne.
Prawo dożywocia nie wyłącza możliwości zbycia nieruchomości osobie trzeciej i obciąża nieruchomość niezależnie od tego, kto jest jej aktualnym właścicielem. Nowy jej właściciel będzie więc musiał liczyć się z obowiązkiem wypełniania należnych dożywotnikowi świadczeń.
« Odpowiedź #413 dnia: Maj 14, 2008, 09:39:27 am »
Gmina zapłaci za wypadek w szkole
Robert Horbaczewski 14-05-2008
Obowiązkiem gminy prowadzącej szkołę jest zapewnienie uczniom bezpiecznych warunków nauki, m.in. poprzez reagowanie na ich naganne zachowanie
W lutym 2004 r. na korytarzu szkolnym po dzwonku na lekcje Angelika W. została uderzona w prawe oko kulką. Wystrzelono ją z tzw. pukawki wykonanej przez uczniów z obciętej plastikowej butelki. Nie udało się ustalić, kto strzelał. Wskutek uderzenia w oku doszło jednak do nieodwracalnych zmian (biegły ocenił trwały uszczerbek na zdrowiu na 50 proc.).
Rodzice uczennicy winą za wypadek obarczyli gminę Księżpol, dowodząc, że jako organ prowadzący szkołę powinna zapewnić uczniom bezpieczne warunki do nauki.
Do takich wniosków doszedł też Sąd Okręgowy w Zamościu (sygn. I C 113/07). Uznał, że gmina nie wypełniła podstawowego w ramach działań oświatowych obowiązku zapewnienia wszystkim uczniom bezpiecznych warunków nauki. Jako organ prowadzący szkołę musiała zadbać, aby zachowanie uczniów nie stanowiło zagrożenia dla nich samych ani innych przebywających w niej osób, np. poprzez szybkie i odpowiednie reagowanie na wszystkie niebezpieczeństwa, jakie pojawią się na terenie szkoły. Personel placówki zaniechał tego obowiązku.
Proces sądowy wykazał, że kilka dni przed zdarzeniem uczniowie zachowywali się niebezpiecznie, strzelając na korytarzach szkolnych z proc metalowymi lub plastikowych kulkami, grochem lub kamykami. Na takie zachowanie grupy uczniów mimo skarg poszkodowanych nie zareagowała ani dyrekcja szkoły, ani nauczyciele. To doprowadziło do wypadku Angeliki.
Zdaniem sądu nie było konieczne – wbrew stanowisku pozwanej gminy – wskazanie konkretnego nauczyciela odpowiedzialnego za wypadek, któremu można by postawić zarzut naruszenia obowiązków służbowych. Odpowiedzialność ponosi gmina Księżpol jako organ prowadzący szkołę na podstawie obowiązującego w dacie zdarzenia art. 420 kodeksu cywilnego, jak również art. 5 ust. 7 pkt 1 ustawy o systemie oświaty. Gmina ma więc zapłacić poszkodowanej 80 tys. zł zadośćuczynienia. Wyrok jest już prawomocny.
http://www.rp.pl/artykul/133847.html
« Odpowiedź #414 dnia: Maj 23, 2008, 10:24:37 pm »
Piotr Bodył Szymala 23-05-2008
Obserwujemy znaczący wzrost liczby “bogatych dzieci”. Jest to proces nierozerwalnie związany ze wzrostem zamożności Polaków, a także z transpokoleniowymi transferami majątków, często zgromadzonych przez pionierów polskiego kapitalizmu. Nie dziwi już dziś podarowanie przedsiębiorstwa przez dziadka wnukowi, który przez to staje się dzieckiem-przedsiębiorcą. Takie procesy społeczne wymuszają stawianie pytań o efektywny i zgodny z prawem zarząd majątkami małoletnich. Spróbujmy przeanalizować niektóre aspekty “zarządu majątkiem dziecka”, a pretekstem niech będzie wypłata środków pieniężnych z rachunku bankowego małoletniego.
Co mówi kodeks rodzinny
To nie jest ornament
Ekonomiczne skutki oświadczeń
Życie wymusi zmiany
http://www.rp.pl/artykul/138012.html
« Odpowiedź #415 dnia: Czerwiec 12, 2008, 08:02:37 am »
Mam zaległości,nie wiem,czy temat już był,poszukam wieczorkiem
Oświadczenia obywateli zamiast zaświadczeń urzędów
Obowiązywać będzie pisemne lub ustne oświadczenie petenta o stanie prawnym. Wprowadzone zostanie domniemanie zgody organu administracji. Urzędy powinny przyjmować, że obywatel jest uczciwy - twierdzą eksperci.
Szykuje się rewolucja w procedurze administracyjnej. Sejmowa Komisja Przyjazne Państwo planuje zmienić generalnie zasady obsługi obywateli przez urzędy. Chce wyeliminować z obrotu prawnego wszelkiego rodzaju zaświadczenia i zastąpić je oświadczeniami obywateli.
Domniemanie prawości
- Powinniśmy dążyć do tego, aby zaświadczenia zastąpić oświadczeniami obywateli - twierdzi Mirosław Sekuła, członek komisji, były prezes NIK. - Jeśli urząd nie dowierza petentowi, to powinien sam sprawdzić jego twierdzenia. Chcemy, aby urzędy opierały się na domniemaniu prawości obywatela, a nie na domniemaniu nieuczciwości - podsumowuje poseł Sekuła.
Eksperci prawni uważają, że pomysł jest dobry. Dziś bowiem np. spółdzielnie mieszkaniowe żądają przy zmianie nazwiska swoich członków zaświadczenia z urzędu stanu cywilnego. Nie wystarczy im okazanie dowodu osobistego ani paszportu. W gminach natomiast w celu zameldowania czasowego przyjezdnego członka rodziny we własnym mieszkaniu trzeba okazać akt notarialny lub inny dokument potwierdzający własność lokalu. Gdy przepisy wejdą w życie, wystarczy pisemne lub ustne oświadczenie petenta o stanie prawnym.
- Będzie to zmiana rewolucyjna - mówi Magdalena Wrońska, radca prawny z Kancelarii Lengiewicz Wrońska Berezowska i Wspólnicy - w wielu przypadkach żąda się od ludzi pliku dokumentów, które świadczą o całkowitym braku zaufania urzędu do obywatela. Traktuje się go jak potencjalnego przestępcę, dotyczy to także przedsiębiorców.
Atrakcyjne dla petentów będzie też wprowadzenie domniemania zgody urzędu, w przypadku gdy nie odpowiada on w określonym ustawą terminie na wniosek obywatela.
- W administracji trzeba wykazywać, że nie kłamiemy, a w kodeksie karnym jest odwrotnie, jesteś niewinny, dopóki ci nie wykażą, że skłamałeś - mówi poseł Sekuła.
Zagrożenie nieprawidłowościami
Zdaniem ekspertów propozycja jest warta rozważenia w sprawach, w których nie występują decyzje kształtujące prawo.
- Zasadę domniemania zgody można zastosować tylko wtedy, gdy odpowiedź urzędu brzmi: tak lub nie. Natomiast wszędzie tam, gdzie decyzje tworzą prawo pozytywne - domniemanie zgody jest niemożliwe do wprowadzenia - wyjaśnia Magdalena Wrońska.
Zdaniem posła Sekuły, trzeba założyć, że obywatel jest uczciwy i ma dobre intencje. Zwiększy to zagrożenie nieprawidłowościami, więc trzeba doprowadzać do nieuchronności wymierzenia kary dla tego, który prawo przekroczył.
KAROL JENE
sekretarz Komisji Przyjazne Państwo
Wzorcem dla prac komisji są m.in. rozwiązania od lat funkcjonujące we Włoszech. Jedną ze sprawdzonych tam zasad jest tzw. autocertificazione, czyli składanie oświadczeń o prawdziwości danych na temat sprawy urzędowej, poświadczonych jedynie podpisem zainteresowanego. Wystarczy czysta kartka papieru, na której opisujemy stan faktyczny, np. dotyczący niekaralności, zatrudnienia czy wykształcenia - i podpis. Taka procedura ogranicza do minimum władzę urzędników, której obecnie, praktycznie nieograniczony zakres naraża obywatela na stanie w kolejkach po dziesiątki zaświadczeń i obciąża dodatkowo opłatą skarbową. Włosi już od dawna nie przenoszą z urzędu do urzędu właściwie żadnych dokumentów. Zawsze jednak oświadczenie obywatela obwarowane jest odpowiedzialnością karną za stwierdzenie nieprawdy.
http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/21652,oswiadczenia_obywateli_zamiast_zaswiadczen_urzedow.html
Komentarz GP: Nie wszyscy kłamią
Brak zaufania do obywatela w urzędach i różnych instytucjach przybiera niekiedy karykaturalne formy. Zaświadczać trzeba o faktach oczywistych, takich jak urodzenie, posiadanie NIP i miejsca zamieszkania.
Przodują w tej biurokracji spółdzielnie mieszkaniowe i ZUS, który ostatnio wysyłał do emerytów pisma z pytaniem, czy żyją. Dlatego pomysł komisji Przyjazne Państwo ustanowienia ogólnej zasady oświadczeń obywateli zamiast zaświadczeń może przełamać opory twardogłowych urzędników. Nam oszczędzi to czasu i nerwów. Domniemanie, że każdy petent kłamie, można zmienić w zasadę ograniczonego zaufania. Prawdziwość deklaracji sprawdzać trzeba, zwłaszcza tam, gdzie w grę wchodzą pieniądze. Zakładanie jednak, że wszyscy chcą oszukać urząd, to brak szacunku państwa do obywatela.
http://prawo.gazetaprawna.pl/komentarze/21620,komentarz_gp_nie_wszyscy_klamia.html
« Odpowiedź #416 dnia: Czerwiec 13, 2008, 08:28:37 am »
Na wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie opodatkowania spadków nabytych po 12 maja 2006 r., a przed 1 stycznia 2007 r. czekało wielu podatników
http://podatki.gazetaprawna.pl/orzeczenia/21838,spadki_do_2007_r_z_podatkiem.html
« Odpowiedź #417 dnia: Lipiec 01, 2008, 01:13:30 am »
Kiedy można wydziedziczyć krewnych
Najbliżsi krewni dziedziczą po zmarłym spadkodawcy z mocy ustawy. Może on jednak sporządzić testament i do spadku powołać tylko niektórych z ustawowych spadkobierców albo dalszych krewnych, a nawet osobę obcą.
Czy można wydziedziczyć małżonka
Mąż od dawna mieszka za granicą i nie utrzymuje z nami kontaktów. Rozwodu nie mamy. Chcę majątek zapisać córkom w testamencie. Nie chcę, aby mąż po mnie dziedziczył. Czy w testamencie mogę pozbawić go prawa do spadku?
W testamencie spadkodawca może powołać do całości lub części spadku jedną lub kilka osób, które sam wskazuje. Spadkobiercy ustawowi niewyszczególnieni w testamencie nie dziedziczą. Są więc pozbawieni prawa do spadku. Pominięci w testamencie: małżonek, dzieci i rodzice zmarłego (którzy dziedziczyliby wówczas, gdyby spadkodawca nie pozostawił dzieci), mogą wystąpić z roszczeniem o zachowek. Pominięcie ich w testamencie nie oznacza, że zostali wydziedziczeni, czyli pozbawieni spadku oraz prawa do zachowku. Są pozbawieni tylko przypadającego im z mocy ustawy udziału w spadku. Spadkodawca może w testamencie zawrzeć rozporządzenie o tym, że wydziedzicza zstępnych, małżonka i rodziców oraz pozbawia ich prawa do zachowku. Przyczyna wydziedziczenia powinna wynikać z treści testamentu.
• Art. 1008 i 1009 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 z późn. zm.).
Czy wnuki mają prawo do zachowku
Czy wnuki mają prawo do zachowku, gdy ich ojciec został skutecznie wydziedziczony?
Jeżeli ojciec zostaje skutecznie wydziedziczony przez dziadka, to wówczas jego dzieci mają prawo wystąpić przeciwko spadkobiercy ustawowemu z żądaniem wypłaty zachowku.
Przed wypłatą zachowku spadkobierca testamentowy może się bronić tylko w taki sposób, że udowodni, iż wydziedziczenie było bezpodstawne. Przeprowadzenie takiego dowodu opłaca się wówczas, gdyby z wyliczeń matematycznych okazało się, że zachowki dla wnuków będą znacznie wyższe niż dla ich ojca.
Zachowek może wynosić połowę lub dwie trzecie wartości udziału, jaki otrzymałaby dana osoba dziedzicząc spadek z mocy ustawy.
W tej sytuacji wnuki będą miały prawo do zachowku nawet wówczas, gdy wydziedziczony ich ojciec przeżył spadkodawcę.
• Art. 991 i 1011 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 z późn. zm.).
Czy z każdego powodu można stracić zachowek
Czy spadkodawca może w inny sposób niż w testamencie wydziedziczyć dziecko z dziedziczenia po nim? Czy ma prawo tego dokonać z dowolnego powodu?
Spadkodawca może wydziedziczenia dokonać tylko w testamencie, który jest ważny i sporządzony w sposób właściwy. Ma prawo sporządzić testament, w którym powołuje określone osoby do dziedziczenia, zaś wymienionych w nim spadkobierców ustawowych wydziedzicza i pozbawia prawa do zachowku. Ważny też będzie testament, w którym spadkodawca wyłącznie wydziedzicza i pozbawia prawa do zachowku określone osoby, natomiast nie wskazuje spadkobiercy testamentowego.
Spadkobierca nie może zostać pozbawiony prawa do zachowku z dowolnej przyczyny. Może to być jedynie przyczyna wyszczególniona w art. 1008 kodeksu cywilnego. Wydziedziczenie może nastąpić wówczas, gdy uprawniony do zachowku, wbrew woli spadkodawcy, postępuje uporczywie w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego albo dopuścił się względem spadkodawcy bądź jednej z najbliższych mu osób umyślnego przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności albo rażącej obrazy czci. Uzasadnionym powodem pozbawienia skutecznie prawa do zachowku jest też uporczywe niedopełnianie względem spadkodawcy obowiązków rodzinnych. Chodzi tutaj nie tylko o niepłacenie alimentów, do których spadkobierca był zobowiązany, ale także na przykład o odmowę sprawowania opieki nad spadkodawcą, której wymaga on z powodu wieku albo złego stanu zdrowia. Natomiast z innych przyczyn nie może dojść do skutecznego wydziedziczenia spadkodawcy. Gdyby zaś w testamencie nie została podana skuteczna przyczyna wydziedziczenia, to wówczas spadkobierca nie ma wprawdzie prawa do spadku, ale może wystąpić z roszczeniem o zachowek.
Spadkodawca nie może też wydziedziczyć uprawnionego do zachowku, gdy mu przebaczył.
• Art. 1008 i 1010 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 z późn. zm.).
Czy macocha musi być spadkobiercą
Ojciec wystąpił o rozwód z winy jego drugiej żony. Niestety nie doczekał wyroku, bo nagle zmarł. Nie zdążył też sporządzić testamentu i wydziedziczyć w nim żony, z którą się rozwodził. Czy mogę wystąpić do sądu o wyłączenie żony ojca od dziedziczenia?
Małżonek zmarłego z mocy ustawy jest wyłączony od dziedziczenia wówczas, gdy spadkodawca wystąpił o orzeczenie rozwodu lub separacji z jego winy, a żądanie było uzasadnione.
Sąd Najwyższy w uchwale z 19 sierpnia 1983 r. w sprawie sygn. akt III CZP 38/83 opublikowanej w OSNCP nr 2-3 z 1984 r., poz. 27, stwierdził, że wystąpienie o rozwód z winy małżonka jest również wyrażeniem przez spadkodawcę - pozwanego w sprawie o rozwód - zgody na rozwód z winy powoda.
Również żądanie orzeczenia rozwodu z winy obu stron daje podstawę do wyłączenia od dziedziczenia. Natomiast tylko samo wystąpienie o rozwód bez zgłoszenia takiego żądania nie daje podstaw do wyłączenia małżonka od dziedziczenia nawet wówczas, gdyby faktycznie był on winny rozkładu pożycia. Wyłączenie małżonka następuje na mocy orzeczenia sądu. Może się tego domagać każdy z pozostałych spadkobierców ustawowych powołanych do dziedziczenia w zbiegu z tym małżonkiem. Na wytoczenie powództwa ma sześć miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o otwarciu spadku, ale nie więcej niż rok od śmierci spadkodawcy.
• Art. 930 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 z późn. zm.).
Czy wydziedziczenie może być warunkowe
Czy mogę sporządzić testament i wydziedziczyć w nim córkę, ale tylko wówczas, gdy nie zmieni swojego dotychczasowego postępowania? Córka od kilku lat mieszka ze swoim przyjacielem znacznie od niej starszym, natomiast ja tego związku nie popieram. Gdyby jednak córka zerwała ten związek, to wówczas wydziedziczenie byłoby nieskuteczne. Czy mogę taki warunek postawić w testamencie?
Spadkobiercy nie można wydziedziczyć pod warunkiem ani z zastrzeżeniem terminu. Takie wydziedziczenie nie byłoby ważne. Nie można więc skutecznie straszyć w testamencie spadkobiercy tym, że zostanie wydziedziczony, jeżeli nie zmieni swojego dotychczasowego trybu życia w określonym czasie.
Nieważne będzie również wydziedziczenie wówczas, gdy spadkodawca w testamencie wskazał przyczynę nieprawdziwą, inną niż ta, która rzeczywiście istniała i można ją było udowodnić.
Nieważność wydziedziczenia powoduje, że wprawdzie ta osoba nie dziedziczy z mocy ustawy, ale może domagać się zachowku. W tym przypadku pozostałe rozporządzenia testamentowe będą również ważne.
• Art. 1009 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 z późn. zm.).
Czy brat dostanie zachowek
Zmarły pozostawił tylko dwóch braci. Był kawalerem i nie pozostawił własnych dzieci. Cały majątek zapisał w testamencie jednemu bratu. Czy drugi brat, pominięty w testamencie, ma prawo starać się o zachowek?
Rodzeństwu spadkobiercy, które zostało pominięte w testamencie, a byłoby powołane do spadku z ustawy, zachowek się nie należy. Prawo do niego w tej sytuacji mieliby tylko zstępni, małżonek oraz rodzice spadkodawcy.
Krąg osób uprawnionych do zachowku jest więc znacznie węższy niż krąg spadkobierców ustawowych. Do spadkobierców ustawowych należą: małżonek i dzieci zmarłego, a w razie braku dzieci - rodzice oraz rodzeństwo.
W dodatku powstanie uprawnienia do zachowku rodziców zależy od tego, aby w konkretnej sytuacji zostali oni powołani do spadku z ustawy. Rodzice ustawowo dziedziczą tylko wtedy, gdy zmarły nie pozostawił dzieci. Gdyby zaś pozostawił dzieci, a rodzice nie doszli do dziedziczenia, to wówczas nie przysługuje im również prawo do zachowku.
• Art. 991 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 z późn. zm.).
Czy rozwiedziona żona dziedziczy z ustawy
Przed wieloma laty rozwiodłem się. Mam nową rodzinę. Postanowiłem uporządkować sprawy spadkowe i spisać testament. Czy rozwiedzioną żonę powinienem w nim wydziedziczyć, aby nie otrzymała po mnie spadku?
Rozwiedziona żona nie dziedziczy z ustawy po rozwiedzionym mężu. Do spadku po nim może zostać powołana tylko w testamencie. Skoro więc z mocy ustawy nie dochodzi do spadku, to pominięta w testamencie nie ma również prawa ubiegać się o zachowek. Dlatego rozwiedzionej żony nie trzeba wydziedziczać w testamencie, wystarczy ją pominąć, aby nie miała prawa do spadku i do zachowku.
W takiej samej sytuacji jak rozwiedziona żona (mąż) znajduje się małżonek zmarłego wówczas, gdy sąd orzekł między nimi separację albo unieważnił małżeństwo. W razie tzw. separacji faktycznej, a nie prawnej, małżonkowie dziedziczą po sobie z mocy ustawy, nawet jeśli od lat nie utrzymują ze sobą kontaktu i mieszkają osobno w innych miastach. Aby małżonek pozostający w faktycznej separacji nie dziedziczył, trzeba sporządzić testament i powołać do spadku inne osoby. Aby nie miał prawa do zachowku, to trzeba go w testamencie wydziedziczyć.
• Art. 9351 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 z późn. zm.).
Czy narkoman może utracić spadek
Mój brat jest narkomanem. Czy tylko z tego powodu ojciec może go wydziedziczyć i pozbawić prawa do zachowku?
Wprawdzie jedna z przyczyn wydziedziczenia wskazana w art. 1008 kodeksu cywilnego zachodzi wówczas, gdy spadkodawca postępuje uporczywie w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego, ale chodzi tu nie tylko o prowadzenie przez niego nagannego trybu życia. Takim nagannym trybem życia jest na pewno narkomania, alkoholizm, czerpanie środków utrzymania z nielegalnych źródeł, zaniedbywanie własnej rodziny i obarczanie spadkodawcy kosztami jej utrzymania. Taki tryb życia powinien być jednak prowadzony wbrew woli spadkodawcy. Gdyby spór między spadkobiercami w związku z tym wydziedziczeniem trafił do sądu, to wówczas będzie on badał i oceniał, czy tryb życia wydziedziczonego był trwały i sprzeczny z zasadami współżycia społecznego oraz czy spadkodawca go akceptował. W dodatku wszystkie te przyczyny nie mogą występować jednorazowo i krótkotrwale.
• Art. 1008 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 z późn. zm.).
Przygotował a Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz
Artykuł z dnia: 2008-06-30
http://prawo.gazetaprawna.pl/porady/23970,kiedy_mozna_wydziedziczyc_krewnych.html
« Odpowiedź #418 dnia: Lipiec 08, 2008, 05:49:34 pm »
Michał Kosiarski 08-07-2008
O oddłużenie można będzie się starać się starać kilka razy w życiu. Wierzyciele zabiorą jednak nawet mieszkanie.
Tak wynika z projektu przepisów o upadłości konsumenckiej przyjętego przez rząd. To nowela prawa upadłościowego i naprawczego, która powstała w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Z upadłości konsumenckiej będą mogły skorzystać osoby fizyczne, także te prowadzące działalność gospodarczą, gdy wobec ich firm nie jest prowadzone zwykłe postępowanie upadłościowe.
Rząd zdecydował, że upadłość konsumencka ma być wyjątkiem dostępnym tylko dla nadmiernie zadłużonych z przyczyn losowych. Będzie można z niej skorzystać raz na dziesięć lat i tylko gdy zadłużenie powstało z przyczyn niezależnych od dłużnika. Drugie założenie projektu przewiduje, że dłużnik powinien spłacić wierzycieli na tyle, na ile to jest możliwe. Dlatego jego mieszkanie albo dom także powinny być przeznaczone na długi. Z sumy uzyskanej ze sprzedaży mieszkania lub domu upadły dostałby wtedy jedynie kwotę, która wystarczyłaby mu na opłacenie najmu przez 12 miesięcy.
Teraz nowela trafi do Sejmu. Tam już czeka kilka innych projektów w tej sprawie, w tym propozycje PiS i PO.
Całość w Rzeczpospolitej http://www.rp.pl/artykul/159984.html
« Odpowiedź #419 dnia: Lipiec 09, 2008, 09:22:50 pm »
Łatwiej będzie zmienić imię i nazwisko
Marek Domagalski 09-07-2008
Migracja Polaków i cudzoziemców wymusza liberalizację przepisów o zmianie imion i nazwisk
Rząd przyjął projekt nowej ustawy o zmianie imion i nazwisk, która zastąpi obecną – z 1956 r.
Jednym z głównych przyczyn przygotowania nowej ustawy jest narastające zjawisko zagranicznych migracji, mieszanych małżeństw, a także podwójnego obywatelstwa. Nowa ustawa uwzględnia te tendencje. (...)
Całość w Rzepospolitej http://www.rp.pl/artykul/159986.html
Przeniesiona dyskusja -dziedziczenie
« Odpowiedź #420 dnia: Lipiec 20, 2008, 09:44:12 pm »
Przeniesiona dyskusja z wątku
http://forum.darzycia.pl/vp140285.htm#140285
Cytat: "dejvid1111"
Witam mam powazny problem i chialbym zeby mi ktos pomogl.
a mianowicie. Moj dziadek mial nieslubne dziecko i placil na niego alimenty do wieku 18 roku zycia. W tym czasie ozenil sie z inna kobieta teraz obecnie ma 2 dzieci w wieku 35 i 43 lat a dziecko na ktore placil alimenty ma teraz tez okolo 30 lat.dziadek w tym roku zmarl. A ta kobieta ktorej placil alimenty wydzwania do zony dziadka czyli obecnie mojej babci i upomina sie o alimenty gdyz dziecko niema pracy i jest w trudnej sytuacji materialnej.Dziadek mial dom na polowe z babcia. I teraz bacia sie martwi co bedzie?? moglby mi ktos pomoc?? bardzo prosze babcia ledwo otrzasnela sie po smierci meza a tu juz ja atakuja i boi sie . Czy jakims cudem moga przeniesc te alimenty na kogos? albo czy moga sie dopominac o jakiegos prawa do tego domu?? co ze spadkiem?? i czy moga przejac jakos dom?? jezli tak to jak temu zaradzic?? prosze o odpoweiedz bede baaaaaaaaaardzo wdzieczny .niewiem czy w odpowiednim temacie umiescilem posta ale nigdy nie bylem na tej stronine prosze o wybaczenie
Teraz odnośnie dziedziczenia : zakładam, że dziadek nie zostawił testamentu i że z Twoją babcią nie był w separacji.
Jeśli jest to dziecko dziadka , to dziedziczy po nim , tak jak i inne jego dzieci ( nie napisałeś, ile jest pozostałych dzieci ).
Dom był zapewne objęty wspólnością majątkową małżeńską.
Babcia ma w jego własności połowę udziału. Pozostała połowa podlega dziedziczeniu. Z mocy ustawy dziedziczą ją małżonek i dzieci ( również pozamałżeńskie ). Dziedziczą po równo, ale część małżonka nie może być mniejsza niż 1/4 całości spadku ( pamiętaj , że całość spadku w tym przypadku to 1/2 )
Tak więc w praktyce babcia i tak będzie miała zdecydowaną większość we własności domu.
Poza tym podam też interesujący przepis kodeksu cywilnego:
To tyle, na gorąco i na podstawie tego, czego się domyśliłam.
Ma 2 dzieci slubnych i jedno nieslubne. Dziekuje pieknie jestem dozgonnie wdzieczny:D dziekuje za wyczerpujaca wypowiedz teraz juz wiem to na czym mi zalezalo.Jeszcze raz dziekuje uprzejmie
Zatem, dziedziczy małżonek i troje dzieci ( w tym nieślubne ). Każdy po 1/4 spadku.
Spadek wynosi 1/2 z całości majątku wspólnego dziadków. 1/4 z 1/2 wynosi 1/8.
Rezultat końcowy ( dotyczący całego majątku wspólnego, w tym domu - bo to najbardziej interesuje babcię ) :
Babcia ma 5/8 w całości majątku ( 1/2 to jej własność oraz 1/8 z dziedziczenia - jest to 1/4 z połowy )
Pierwsze dziecko ślubne - 1/8 ( 1/4 z połowy )
Drugie dziecko ślubne - 1/8 ( 1/4 z połowy )
Trzecie ( nieślubne ) - 1/8 ( 1/4 z połowy)
Zatem w rękach Waszej rodziny znajdzie się 7/8 całego majątku wspólnego ( w tym większość ma babcia )
1/8 będzie miał nieślubny syn.
Dziekuje jeszcze raz jestescie wspaniali
dodać chyba trzeba, że ma prawo domagać się spłaty swojej części.
dejvid1111, ale aby sprawę zamknąć raz na zawsze wszystko powinno być przeprowadzone wg obowiązującego prawa! babcia nie powinna ulec żadnemu szantażowi, a już na pewno płacić alimentów!
chyba, że to nieślubne dziecko jest niepełnosprawne, niezdolne do podjęcia pracy więc wtedy może w ZUS ubiegać się o rentę po ojcu!
A czy istnieje jakas mozliwosc ominiecia splaty tego spadkobiercy chodzi mi konkretnie o to zeby niemogl dostac spadku>Moze to troche nie etyczne gdyz to dziecko dziadka jednak kiedy dziadek chorowal na raka nie zainteresowal sie tym nie utrzymywal kontaktu mimo iz dziadek chial. A obecnie moja babcia dostaje tylko emeryture a jej syn zarabia 900 zl w pracy fizycznej.I nie mozna powiedziec ze zyja godnie. A gdy dziadek zmarla nawet na pogrzeb nie przyjechal a o nagrobku juz mowy niema.A teraz dlatego domaga sie spadku bo z tego co rozmawialismy z nim wpadl w dlugi u jakis dresow zgolonych na łyso. moze to nieetyczne bo to jest jego dziecko ale nikt nie uwaza zeby to byl czlowiek godny tej czesci zwlaszcza ze babcia ledwo wiaze koniec z koncem.I to jest moja kolejna prosba.Wiem ze jest ich duzo w tym temacie.Ale potrzebuje wiedziec.Przpraszam za zasmiecanie tego tematu i z gory dziekuje.czy da sie ominac go w sprawie spadku.
Dziadek nie zostawił testamentu, a tylko w nim mógłby wydziedziczyć nieślubnego syna ( wówczas ten nie miałby nie tylko prawa do majątku, ale i do zachowku ).
Teoretycznie istnieje możliwość uznania spadkobiercy przez sąd za niegodnego, ale nie widzę tu podstaw do takich żądań. Moim zdaniem, nie zdołacie go odsunąć od dziedziczenia.
Sąd może uznać spadkobiercę za niegodnego dziedziczenia, ale tylko , gdy:
testamentu albo w taki sam sposób przeszkodził mu w dokonaniu jednej z
3) umyślnie ukrył lub zniszczył testament spadkodawcy, podrobił lub przerobił
jego testament albo świadomie skorzystał z testamentu przez inną osobę podrobionego
lub przerobionego.
§ 2. Spadkobierca niegodny zostaje wyłączony od dziedziczenia, tak jakby nie
Uznania spadkobiercy za niegodnego może żądać każdy, kto ma w tym interes. Z
żądaniem takim może wystąpić w ciągu roku od dnia, w którym dowiedział się o
przyczynie niegodności, nie później jednak niż przed upływem lat trzech od otwarcia
§ 1. Spadkobierca nie może być uznany za niegodnego, jeżeli spadkodawca mu
§ 2. Jeżeli w chwili przebaczenia spadkodawca nie miał zdolności do czynności
prawnych, przebaczenie jest skuteczne, gdy nastąpiło z dostatecznym rozeznaniem
« Odpowiedź #421 dnia: Lipiec 21, 2008, 09:52:43 pm »
Spadkobierca może o zaległości pytać fiskusa
Anna Wojda 21-07-2008
Dostałem spadek. Spadkodawca we wcześniejszych latach miewał problemy z płaceniem należności podatkowych. Nie wiem, jak było ostatnio. Obawiam się, że przyjmując spadek, będę musiał – jeśli takie zaległości są – uregulować je. Czy mogę, a jeśli tak, to w jaki sposób dowiedzieć się, czy zmarły płacił terminowo podatki?
O wydanie zaświadczenia o znanych organowi podatkowemu zobowiązaniach spadkodawcy może wystąpić osoba, która uprawdopodobni, że jest spadkobiercą i to jeszcze przed wydaniem przez sąd postanowienia o nabyciu spadku.
Całość w Rzeczpospolitej : http://www.rp.pl/artykul/165511.html
« Odpowiedź #422 dnia: Sierpień 02, 2008, 11:08:08 pm »
Jedną z najważniejszych kwestii w sprawach rozwodowych jest ustalenie, czy któryś z małżonków ponosi winę za rozpad małżeństwa. Sąd nie orzeka o winie małżonków, tylko na ich zgodny wniosek. Sprawy, w których wniesiono pozew o rozwód z orzeczeniem winy toczą się znacznie dłużej niż sprawy bez orzekania o winie.
Sąd orzekając o rozwód stwierdza, które z małżonków ponosi winę za rozkład pożycia małżeńskiego. Sąd może ustalić, że:
winę ponosi jeden z małżonków,
winę ponoszą oboje małżonkowie,
Sąd może także nie orzekać o winie. Potrzebne jest w tym względzie zgodne żądanie obojga małżonków. Sąd nie umieszcza w treści wyroku rozwodowego informacji o winie. Rozwód pociąga za sobą takie skutki, jakby małżonkowie nie ponosili winy za rozpad pożycia małżeńskiego.
Zawinione zachowanie w procesie sądowym to działanie lub zaniechanie małżonka, które narusza przepisy prawa i zasady współżycia społecznego, które prowadzi do zupełnego i trwałego rozkładu pożycia małżeńskiego.
Do zawinionego działania lub zaniechania możemy zaliczyć:
Nie można natomiast uważać zachowania małżonka za zawinione, gdy małżonek nie ma świadomości swojego zachowania, np. przez chorobę zawodową.
Wnosząc pozew o rozwód z orzeczeniem winy należy pamiętać, że wina musi zostać udowodniona. Pomocne w tym względzie mogą być:
raporty policyjne,
obdukcje lekarskie.
Dlaczego warto być niewinnym
Rozwód orzeczeniem o winie jednego z małżonków pociąga za sobą ważne konsekwencje prawne. Szczególnie istotne są one w przypadku obowiązku alimentacyjnego między byłymi współmałżonkami. Małżonek, który został uznany za wyłącznie winnego rozpadu małżeństwa, nie może żądać od swojego byłego niewinnego współmałżonka alimentów.
zam. w Warszawie 00-801, ul. Polska 81 m. 33
zam. w Piasecznie 05- 550, ul. Kwiatowa 44
Wnoszę we własnym imieniu o:
Rozwiązanie przez rozwód z winy pozwanego małżeństwa powódki Anny Nowak z pozwanym Janem Nowakiem, które to małżeństwo zostało zawarte w dniu 12.07.2001 przed Kierownikiem Urzędu Stanu Cywilnego we Wrocławiu, numer aktu małżeństwa XY 12345. powierzenie powódce Annie Nowak wykonywania władzy rodzicielskiej nad (wspólnym małoletnim dzieckiem) Justyną Nowak urodzoną dnia 15.06.2002 we Wrocławiu. Zasądzenie od pozwanego Jana Nowaka na rzecz Justyny Nowak kwoty po 500 złotych miesięcznie tytułem częściowego ponoszenia przez pozwanego kosztów utrzymania i wychowywania dziecka. Kwota ta ma być płatna poczynając od dnia 1 do dnia 10. każdego miesiąca z góry, z ustawowymi odsetkami w razie zwłoki w płatności którejkolwiek z rat, do rąk powódki jako jej ustawowego przedstawicielki, która będzie zobowiązana do ponoszenia pozostałych kosztów utrzymania i wychowania tego dziecka.
zasądzenie od pozwanego na rzecz powódki kosztów procesu według norm przypisanych.
powierzenie powódce dziecka stron na czas trwania procesu i zabezpieczenie powództwa przez zobowiązanie pozwanego Jana Nowaka do łożenia przez czas trwania procesu kwoty po 200 złotych miesięcznie do rąk powódki Anny Nowak.
6.wezwanie na rozprawę następujących świadków:
Jadwigi Kowalskiej, zam. w Warszawie 00-001, ul. Słoneczna 15 m. 10
Michała Kowalskiego, zam. w Warszawie 00-001, ul. Słoneczna 15 m. 10
Jolanty Nowak, zam. w Piasecznie 05- 550, ul. Kwiatowa 44
Strony zawarły związek małżeński przed Kierownikiem Urzędu Stanu Cywilnego we Wrocławiu w dniu 12.07.2001 roku.
Dowód: odpis skrócony aktu małżeństwa stron.
Z małżeństwa tego w dniu w 15.06.2002 roku we Wrocławiu urodziła się Justyna Nowak.
Dowód: odpis skrócony aktu urodzenia dziecka stron.
Małżeństwo zostało zawarte po krótkim okresie znajomości, początkowo było udane, lecz wkrótce zaczęło się psuć. Różnica charakterów, zainteresowań, dążeń w coraz większym stopniu dzieliły małżonków. Sytuacji nie poprawiło nawet urodzenie się córki - Justyny.Po dwóch latach małżeństwa pozwany stracił pracę. Nie podejmował żadnych prób znalezienia ponownego zatrudnienia. Pozwany zaczął nadużywać alkoholu. Stawał się agresywny wobec powódki. Z czasem przypadki upijania się przez pozwanego stawały się coraz częstsze, wzmagała się też jego agresja. Pozwany przepijał pieniądze zarobione przez powódką. Prawie każde jego wyjście z domu kończyło się awanturą. Wielokrotnie bił, kopał, wyzywał powoda. Po awanturze, która miała miejsce w dniu 15.04.2008 i dotkliwym pobiciu powódka trafiła do szpitala.
zeznania stron
W tych warunkach nastąpił pomiędzy stronami zupełny i trwały rozkład pożycia małżeńskiego. Utrzymywanie tego związku nie leży w interesie społecznym, ani w interesie dzieci stron. Pozwany nie mieszka w domu od, wyprowadził się do matki. Nie interesuje się córką Justyną.
................... imię i nazwisko
odpis skrócony aktu małżeństwa stron
obdukcje lekarskie powódki
odpis załączników
« Odpowiedź #423 dnia: Sierpień 20, 2008, 07:41:48 am »
Czy spłata może być rozłożona na raty
Jestem współwłaścicielem dużego domu z ogrodem. Wiem, że będę musiał spłacić brata i siostrę. Będę miał jednak problem ze zgromadzeniem kwoty potrzebnej na ten cel. Czy będę mógł ich spłacać w ciągu kilku lat?
Katarzyna Maśko, radca prawny z Grupy Prawno-Finansowej Causa
Wyjaśnia ekspert Katarzyna Maśko, radca prawny z Grupy Prawno-Finansowej Causa
Wysokość spłat wyznacza wartość udziałów przypadających poszczególnym współwłaścicielom. Sąd określa również termin i sposób ich uiszczenia, wysokość i termin zapłacenia odsetek, a w razie potrzeby także sposób ich zabezpieczenia. W razie rozłożenia spłat na raty terminy ich uiszczenia nie mogą łącznie przekraczać lat dziesięciu. W wypadkach zasługujących na szczególne uwzględnienie sąd (na wniosek) może odroczyć termin zapłaty rat już wymagalnych. Ustalając terminy i wysokość spłat, sąd będzie analizował sytuację finansową i majątkową zarówno naszego czytelnika jako osoby zobowiązanej do spłat, jak i pozostałych współwłaścicieli, którzy będą uprawnieni do ich otrzymania. Poza tym będzie brał pod uwagę ich wiek, zawód i sytuację rodzinną. W przypadku gdy sąd rozłoży spłaty na raty i w ciągu najbliższych lat dojdzie do znacznej zmiany siły nabywczej pieniądza, to mogą zostać one zwaloryzowane. Dotyczyć to może tylko rat niespłaconych.
W przypadku gdy dojdzie do sądowego zniesienia współwłasności, nasz czytelnik może liczyć na to, że sąd wyrazi zgodę na dokonywanie spłat w ciągu kilku lat, a nie jednorazowo.
• Art. 212 ustawy z 16 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 ze zm.).
Artykuł z dnia: 2008-08-20
http://prawo.gazetaprawna.pl/porady/31760,czy_splata_moze_byc_rozlozona_na_raty.html
« Odpowiedź #424 dnia: Sierpień 23, 2008, 09:20:29 pm »
Zgodnie z art. 73 § 1 kodeksu postępowania administracyjnego w każdej części postępowania organ administracji publicznej obowiązany jest umożliwić stronie przeglądanie akt sprawy oraz sporządzanie z nich notatek i odpisów.
Całość w Rzeczpospolitej : http://www.rp.pl/artykul/4,180126_Czy_mozna_kserowac_i_fotografowac_akta_w_urzedzie_.html
« Odpowiedź #425 dnia: Sierpień 25, 2008, 07:33:43 am »
Autor: Urszula Młynarczyk, radca prawny, Kancelaria Prawna Rachelski i Wspólnicy
http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/32374,jakie_naleznosci_mozna_potracic_z_wynagrodzenia_zmarlego_pracownika.html
« Odpowiedź #426 dnia: Sierpień 27, 2008, 09:50:04 pm »
Nowe taksy notarialne
Tomasz Pietryga 27-08-2008
Maksymalna stawka za sporządzenie aktu poświadczenia dziedziczenia będzie wynosić 50 zł
Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie maksymalnych stawek taksy notarialnej.
Za sporządzenie aktu poświadczenia dziedziczenia ustawowego lub testamentowego, a także uzupełniającego aktu poświadczenia dziedziczenia spadkobierców dziedziczących gospodarstwo rolne maksymalna stawka wynosić będzie 50 zł. Za protokół dziedziczenia zapłacimy najwyżej 100 zł. Za sporządzenie protokołu otwarcia i ogłoszenia testamentu – 50 zł. Jeszcze niższy będzie koszt zaświadczenia o powołaniu wykonawcy testamentu – 30 zł.
Projekt zmiany jest następstwem nowelizacji ustawy z 14 lutego 1991 r. – Prawo o notariacie (DzU z 2002 r. nr 42, poz. 369 ze zm.). Dała ona zainteresowanym możliwość wyboru sposobu załatwienia sprawy spadkowej, tzn. albo przez wystąpienie do sądu o stwierdzenie nabycia spadku, albo przez zwrócenie się do notariusza o wydanie aktu poświadczenia dziedziczenia.
notarialne poświadczenie dziedziczenia może być sporządzone przed notariuszem według wyboru uczestników postępowania, w dowolnej miejscowości, a nie według zasady ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy.
Ważne jest również to, że uzyskanie aktu poświadczenia dziedziczenia nie wymaga od spadkobierców złożenia wniosku. Wystarczy w tej sytuacji ustne oświadczenie złożone notariuszowi.
Rozporządzenie ma wejść w życie 2 października 2008 r.
Całość w Rzeczpospolitej http://www.rp.pl/artykul/64135,182009_Nowe_taksy_notarialne.html
« Odpowiedź #427 dnia: Wrzesień 06, 2008, 12:57:47 am »
mam problem... Mianowicie ...mój mąż wyjechał w maju 2005 roku do Anglii i od tego czasu jak sie okazało ma podpisaną umowę. Ja urodziłam mu dziecko w lutym 2006 roku. Przyznano mi zasiłek rodzinny na dziecko , dodatek do zasiłku z tytułu urodzenia dziecka i tzw. "becikowe". Cały czas przebywam w Polsce i jestem zarejestrowana jako bezrobotna. Rodzinne otrzymywałam przez pól roku... i nie dostałabym dalej bo jak sie dowiedziałam dochody byłyby za wysokie i ok. Teraz niedawno maż złożył wniosek o świadczenie rodzinne w Anglii i dostaje na małego pieniązki. Jednak dostałam teraz decyzję z polskiego Urzędu o uchyleniu decyzji przyznania mi tamtych świadczeń. Dopatrzyli sie mianowicie, że maż przebywal tam i pracowal kiedy ja byłam tu i jak mi powiedziano niesłusznie brałam pieniążki, poniewąz mąż o wszystko powinien starac sie tam. Wszystko co dostałam prawdopodobnie bedę musiała oddać. Ja wiem , ze nieznajomość prawa nie zwalnia od jego przestrzegania i rozumiem, że na nic zda sie tłumaczenie o niewidzy ale napewno bedę sie odwoływać, ponieważ jak sądzę "becikowe" należy sie wszystkim bez względu na dochody, co innego rodzinne. Niech mi ktoś pomoże, co ja w tej sprawie mogę zrobic? jak napisac takie odwołanie? W moim urzędzie Panie niechętnie pomagają...
« Odpowiedź #428 dnia: Wrzesień 06, 2008, 10:18:51 pm »
Witaj MichalinA
Nie chcę Cię wprowadzic w błąd
Pocztaj tutaj
http://forum.darzycia.pl/vp142384.htm#142384
Praca w U.E.
http://forum.darzycia.pl/topic,2815.htm
« Odpowiedź #429 dnia: Wrzesień 06, 2008, 10:39:38 pm »
Michalino, jeżeli dobrze zrozumiałam , mąż nie bierze zasiłku w Anglii od urodzenia się dziecka? wystąpił o zasiłek później? TAK?
chyba w Urzędzie nie mają racji, to Wasza decyzja gdzie wystąpiliście o zasiłek
czy mąż w Anglii, czy Ty w Polsce
miesiące pobierania zasiłku nie mogą się pokrywać,
oczywiście w Anglii jest to wyższa suma, więc lepiej jak Ty zwrócisz nienależnie pobrane świadczenia
napisz pismo i z prośbą o rozłożenie tej sumy na maksymalną ilość rat,
motywując trudną sytuacja finansową,
możesz jeszcze zapytać Tu
http://forumprawne.org/f,5.html
« Odpowiedź #430 dnia: Wrzesień 06, 2008, 10:52:26 pm »
MichalinA, zobacz też tu: http://www.google.pl/search?hl=pl&q=%22koordynacja+%C5%9Bwiadcze%C5%84%22&lr=
Teraz odnośnie odwołania :
- wnosisz je w terminie 14 dni od daty doręczenia decyzji ( nie przegap terminu );
- nie wymaga szczegółowego uzasadnienia, wystarczy że z jego treści wynika, iż jesteś niezadowolona z decyzji ;
- wnosisz do organu wymienionego w pouczeniu na końcu decyzji, jednak za pośrednictwem organu, który wydał decyzję ( w praktyce oznacza to, że składasz je tam gdzie wydali Ci decyzję ; najlepiej zrobić kopię i niech na niej potwierdzą złożenie odwołania )
- organ, który Ci wydał kwestionowaną decyzję prześle odwołanie z aktami do organu odwoławczego.
Odwołanie wygląda mniej więcej tak:
Dane personalne Miejscowość , data
Do ... ( tu wymieniasz organ , który jest wskazany jako odwoławczy w pouczeniu decyzji - prawdopodobnie Samorządowe Kolegium Odwoławcze w ....)
( tu wpisujesz organ , który wydał zaskarżoną decyzję np. MOPS, MOPR )
Od decyzji .......( np. dyrektora MOPR ) z dnia ...., nr......
Opis sytuacji.............................................
« Odpowiedź #431 dnia: Wrzesień 07, 2008, 10:51:45 pm »
Ulka tak właśnie było :flasingsmile: ..jak urodziłam o świadczenia postaraliśmy sie w Posce ( bo niby żeby sie w Anglii starać o świadczenia trzeba przepracować rok czasu :puppydogeyes: ). Rodzinne odbierałam przez pól roku i potem już nie złożyłam wniosku bo wiedziałam, że już mi się nie należy. Wiem, że są bardziej potrzebujący :kw: ...właściwie to złożyłam o rodzinne bo wiedziała, że bez niego nie dostane innych dodatków :ok: . A myslałam, że mi się należy. Wogóle sobie myślę, że nalejepiej nie korzystać z niczego wtedy się nie ma problemów. Ale co tam ....napisalam odwołanie. Dziękuję bardzo Mulesi!!!! Zobaczymy co bedzie dalej. Dziękuję wszystkim ...pozdrawiam wszystkich i życzę powodzenia :multi:
« Odpowiedź #432 dnia: Wrzesień 09, 2008, 07:37:22 am »
MichalinA, i napisałaś odwolanie?
Od 2 października po spadek do notariusza
Osoba, u której znajduje się testament powinna go złożyć w sądzie spadku. Natomiast od 2 października 2008 r. będzie go mogła złożyć również u notariusza. Po śmierci spadkodawcy sąd otwiera i ogłasza testament, natomiast po 2 października 2008 r. będzie mógł to zrobić również notariusz.
Wniosek o stwierdzenie nabycia spadku trzeba złożyć w tzw. sądzie spadku, czyli właściwym dla ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy. Zasada ta obowiązuje nawet wówczas, gdy w tym mieście mieszka tylko jeden ze spadkobierców, zaś pozostali mieszkają w innych miastach.
Wniosek może złożyć każdy ze spadkobierców lub inna osoba, która miałaby w tym interes, np. wierzyciel spadkodawcy, uprawnieni do zachowku, zapisobiorcy lub wierzyciel spadkobiercy.
Spadkobierca, który złoży wniosek będzie występował w sprawie w charakterze wnioskodawcy. Natomiast pozostali spadkobiercy będą uczestnikami postępowania. Uczestnikami postępowania powinny być zarówno osoby, które wchodzą w rachubę jako spadkobiercy ustawowi, jak i testamentowi.
Spadkobiercy sami więc decydują o tym, kto z nich wystąpi w sprawie w charakterze wnioskodawcy, a kto jako uczestnik postępowania.
http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/34651,od_2_pazdziernika_po_spadek_do_notariusza.html
« Odpowiedź #433 dnia: Wrzesień 11, 2008, 06:32:34 pm »
napisałam ... co dalej z tego wyjdzie poinformuje. Pozdrawiam!!! :multi:
« Odpowiedź #434 dnia: Wrzesień 21, 2008, 07:16:15 pm »
Można odmówić przyjęcia spadku z długiem?
Dług nie umiera razem z dłużnikiem, więc dziedzicząc, przejmujemy też ewentualne długi krewnego. Dlatego też bankowcy radzą by w postępowaniu spadkowym sprawdzić, czy zmarły miał zobowiązania finansowe.
Jak mówi Katarzyna Marczyńska, arbiter bankowy, na dowiedzenie się czy w skład spadku wchodzą jakieś długi, mamy sześć miesięcy - od śmierci krewnego lub od momentu dowiedzenia się o dziedziczeniu.
Katarzyna Marczyńska dodaje, że jeśli zmarły miał długi, to krewni mogą zrzec się spadku i nie przyjąć długu albo przyjąć spadek "z dobrodziejstwem inwentarza", czyli spłacać długi tylko do wartości otrzymanego spadku. Oświadczenie w tej sprawie należy złożyć w sądzie lub u notariusza.
Jeśli najbliższa rodzina zmarłego nie przyjmie spadku, spadek i długi przechodzą na dalszych krewnych. Oni też mogą zrzec się spadku.
« Odpowiedź #435 dnia: Wrzesień 27, 2008, 10:03:52 pm »
Pisząc testament, bądź precyzyjny
Testament własnoręczny musi być napisany w całości pismem ręcznym sporządzającego, musi być oznaczony datą oraz podpisany. Wszystkie te trzy elementy muszą występować łącznie, aby pismo uznać za ostatnią wolę.
http://www.rp.pl/artykul/4,196502_Piszac_testament___badz_precyzyjny.html
Dodam jeszcze od siebie , że nie ma w naszych przepisach tzw. testamentów małżeńskich tzn. gdy małżonkowie wspólnie na jednej kartce spisują ostatnią wolę i podpisują ją.
« Odpowiedź #436 dnia: Wrzesień 28, 2008, 11:25:35 am »
TK oceni, czy można zabić, aby uratować
30 września Trybunał Konstytucyjny zbada, czy polskie władze mają prawo nakazać zniszczenie samolotu pasażerskiego, np. gdy porwali go terroryści i może stanowić zagrożenie - jak w przypadku ataków z 11 września 2001 r. w USA.
Z wnioskiem o zbadanie konstytucyjności przepisów wystąpił do TK w 2007 r. I prezes Sądu Najwyższego profesor Lech Gardocki.
Jego zdaniem, konstytucja nie upoważnia państwa do umyślnego pozbawienia życia pasażerów takiego samolotu - tylko dlatego, że może on być użyty np. jako środek ataku terrorystycznego. - Nie można twierdzić, iż po to, by ratować życie np. kilku osób, można poświęcić jedną - napisał Gardocki w swym wniosku. Zwraca uwagę, że naruszałoby to konstytucyjną ochronę życia ludzkiego.
Wnioskodawca podkreśla, że niedopuszczalne jest wyposażanie organów administracji w prawo decydowania o celowym powodowaniu śmierci niewinnych osób w celu ochrony dobra wspólnego, bezpieczeństwa państwa czy nawet życia innych ludzi. Narusza to zasadę bezwzględnej ochrony godności człowieka - napisał Gardocki.
Według niego, prawo organów władzy do zestrzelenia samolotu wraz z pasażerami, pozbawia te osoby ochrony prawnej. "W ten sposób ci, którzy nie przyczynili się do stworzenia niebezpieczeństwa, są traktowani bez ich zgody i wiedzy. Państwo jednostronnie dysponuje ich życiem w sytuacji, gdy wymagają ochrony, jako ofiary nielegalnych działań" - podkreślił Gardocki.
Dowodził on, że zakres swobody pozostawiony organom, zwłaszcza szefowi MON, w podjęciu decyzji o spowodowaniu śmierci osób, jest sprzeczny z konstytucją. Według niego, ustawodawca dopuszczając do pozbawienia życia ludzi, odwołał się wyłącznie do abstrakcyjnego powodu: bezpieczeństwa państwa, a nie wskazał sytuacji konkretnego zagrożenia. I prezes SN argumentował, że pojęcie "atak terrorystyczny" może oznaczać działania związane z zagrożeniem życia, ale może też odnosić się wyłącznie do mienia (budynki, urządzenia użyteczności publicznej, infrastruktura).
Zdaniem Gardockiego przepisy zezwalają na zniszczenie samolotu także wtedy, gdy nie ma pewności, że jest on używany do ataku terrorystycznego.
I prezes SN zakwestionował wreszcie założenie, że zniszczenia samolotu dokonują jednostki wojskowe - gdyż zestrzelenie cywilnego statku, który nie naruszył granic, jest sprzeczne z konstytucyjnym zakresem działań sił zbrojnych.
Sprawę zbada pięcioosobowy skład TK pod przewodnictwem Andrzeja Rzeplińskiego; sprawozdawcą jest Teresa Liszcz. W składzie są też Adam Jamróz, Marek Kotlinowski i Ewa Łętowska.
W lipcu 2004 r. uchwalono nowelizację ustawy o ochronie granicy, na której mocy samolot, który przekroczył granicę albo wykonuje lot w polskiej przestrzeni bez zezwolenia, może być wezwany do: opuszczenia przestrzeni Polski, zmiany kierunku lub wysokości lotu, lądowania na wskazanym lotnisku. Może być zmuszony przez polskie lotnictwo wojskowe do lądowania, ostrzeżony strzałami ostrzegawczymi, a w przypadku dalszego niestosowania się do wezwań - zniszczony.
W styczniu 2005 r. weszło w życie rozporządzenie Rady Ministrów określające procedury w razie konieczności zestrzelenia samolotu, który został porwany przez terrorystów i może stanowić zagrożenie. Decyzję o tym, czy taki samolot zmusić do lądowania czy zestrzelić - podejmuje szef MON lub dowódca Sił Powietrznych RP.
"Były już przeprowadzone ćwiczenia; brałem w nich udział i wiem, jak wygląda cała ta procedura. To jest na pewno jedna z najtrudniejszych decyzji, która byłaby do podjęcia, gdyby takie wydarzenie miało miejsce" - mówił ówczesny szef MON Jerzy Szmajdziński. Podkreślił, że w "skrajnie krótkim czasie" odpowiednie służby muszą przeanalizować sytuację i upewnić się, że zamiar użycia maszyny jako środka terroru jest pewny.
W przypadku wykrycia w przestrzeni powietrznej samolotu, który nie zastosował się do wezwań i może być użyty do ataku terrorystycznego, następuje jego rozpoznanie przez Dyżurnego Dowódcę Obrony Powietrznej. Kwalifikuje go do jednej z trzech kategorii: "podejrzany"; "prawdopodobny" lub "potwierdzony". Potem dyżurny natychmiast zawiadamia dowódcę Sił Powietrznych i szefa MON "w sposób zapewniający najszybsze dotarcie informacji do adresata oraz utrzymuje z nim stały kontakt". Decyzję dowódcy Sił Powietrznych lub szefa MON dyżurny natychmiast przekazuje dowódcy statku przechwytującego lub dowódcy właściwej jednostki obrony powietrznej, w zależności od środka, jakiego dotyczy decyzja, i rodzaju broni jaka ma być użyta.
« Odpowiedź #437 dnia: Listopad 13, 2008, 08:31:09 am »
06:41 13.11.2008
Na poświadczenie dziedziczenia u notariusza będzie trzeba jeszcze poczekać. Krajowa Rada Notarialna testuje dopiero system informatyczny, niezbędny do dokonywania takich czynności.
2 października, kiedy znowelizowane przepisy prawa o notariacie zaczęły obowiązywać, KRN zapowiadała uruchomienie rejestru 18 października.
Tymczasem przepisy umożliwiające potwierdzenie nabycia spadku u notariusza nadal pozostają martwe.
Wątpliwe jest, żeby rejestr ruszył do końca 2008 r. – zapowiada notariusz Lech Borzemski z Krajowej Rady Notarialnej. (...)
Więcej: Gazeta Prawna 13.11.2008 (222) - str. 12
Całość: http://finanse.wp.pl/POD,15,wid,10564584,prasa.html
« Odpowiedź #438 dnia: Grudzień 11, 2008, 09:20:12 pm »
Gazeta Podatkowa nr 99 z dn. 2008.12.11
Kilka lat temu sąd orzekł w naszym małżeństwie separację. Relacje między nami znacznie się poprawiły. Czy jest możliwość uchylenia tej separacji? Czy taki wniosek może złożyć jeden z małżonków?
Istnieje możliwość zniesienia separacji. Może do tego dojść jedynie na zgodne żądanie małżonków. Stanowi o tym art. 616 § 1 ustawy z dnia 25 lutego 1964 r. - Kodeks rodzinny i opiekuńczy (Dz. U. nr 9, poz. 59 ze zm.). Nie oznacza to obowiązku wspólnego złożenia pisma (choć może to nastąpić w ten sposób) - wystarczy, że wniosek do sądu złoży jeden z małżonków, a drugi z nich wyrazi zgodę na rozstrzygnięcie spraw w sposób określony we wniosku.
Znosząc separację, sąd rozstrzyga o władzy rodzicielskiej nad wspólnym małoletnim dzieckiem małżonków. Co więcej, z chwilą zniesienia separacji powstaje między małżonkami ustawowy ustrój majątkowy. W okresie separacji obowiązywała jednak rozdzielność, dlatego też jeśli małżonkowie złożą zgodny wniosek sąd znosząc separację orzeknie o utrzymaniu między małżonkami rozdzielności majątkowej.
« Odpowiedź #439 dnia: Styczeń 03, 2009, 12:04:57 pm »
Oszukany klient może ukarać pazerny sklep
Rzeczpospolita | 03.01.2009 | 08:43
Wyprzedaże 2009
Kupujący nie są bezbronni wobec handlowców, którzy tylko pozornie obniżają ceny podczas wyprzedaży. Mamy też prawo do reklamacji towaru z promocji, trudno go jednak zwrócić.
Poświąteczne wyprzedaże w pełni. Nie oznacza to, że wszystko tanieje, bo są sklepy, które manipulują cenami. Chodzi głównie o to, by stworzyć wrażenie jak największej obniżki.
“Podawanie ceny promocyjnej i starej ceny (zazwyczaj przekreślonej), jeśli ta stara cena nie była stosowana i jest wyższa niż rzeczywista cena produktu przed rozpoczęciem promocji, to przykład działań wprowadzających w błąd” - podkreśla Arkadiusz Michalak w komentarzu do ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym.
Daje ona klientom możliwość pozwania sklepu do sądu za nieuczciwe podawanie cen. Wtedy to sprzedawca musi wykazać, że prawidłowo podał obie ceny (promocyjną i starą) i że faktycznie za tę starą sprzedawano towar przed promocją. Konsument może żądać przed sądem nie tylko zaniechania takich praktyk, ale także przeprosin w mediach i zasądzenia stosownej kwoty na cel społeczny.
Kary za manipulację
Manipulacja cenami to też naruszenie zbiorowych interesów konsumentów. W takim wypadku karę pieniężną może nałożyć na sprzedawcę Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W 2007 r. ukarał on jednego z handlujących w poznańskim Starym Browarze. Sklep podawał ceny promocyjne, a obok te, które obowiązywały przed promocją. Stare stawki były jednak fałszywe, bo zawyżone w porównaniu z rzeczywistymi. Promocja nie była więc tak atrakcyjna jak w reklamie. Kilka produktów sprzedawano po raz pierwszy, tak więc podanie starej ceny nie było możliwe. Urzędnicy uznali, że to naruszenie nie tylko przepisów, ale także dobrych obyczajów.
Konsumentom, których pozbawia się dostępu do informacji, w istotny sposób ogranicza się wolność podejmowania świadomych decyzji rynkowych - uzasadniał decyzję Jarosław Krüger, dyrektor poznańskiej delegatury UOKiK.
Nie oddasz bez powodu...
Towary z wyprzedaży nie podlegają nieuzasadnionym zwrotom. Nie można ich oddać bez podania przyczyny - bo np. rozmyśliliśmy się, są w innym rozmiarze albo gdzieś znaleźliśmy tańszy produkt. Od tej reguły są jednak wyjątki.
Jeśli towar nie ma wad, to tylko od dobrej woli sprzedawcy zależy, czy przyjmie go z powrotem i zwróci pieniądze. Sklepy coraz częściej stosują takie praktyki - mówi Małgorzata Cieloch, rzeczniczka UOKiK. Pamiętajmy jednak, aby sprzedawca deklarujący taką wolę zaznaczył na paragonie, w jakim terminie przysługuje nam zwrot.
... ale możesz reklamować
Towary z wyprzedaży podlegają natomiast reklamacjom. Jeśli są wadliwe, to można się domagać ich naprawy albo wymiany. Jeżeli nie jest to możliwe, to można albo żądać dalszego obniżenia ceny, albo odstąpić od umowy. Wtedy sklep musi nam oddać pieniądze.
Jedna z naszych czytelniczek spotkała się też z ofertą bonów na zakupy w tej samej sieci zamiast zwrotu gotówki. Sprzedawca może zaproponować taki sposób załatwienia reklamacji, ale to od konsumenta zależy, czy się na to zgodzi. Ma bowiem prawo otrzymać zwrot pieniędzy. Tak wynika z art. 8 ust. 4 ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej (DzU z 2002 r. nr 141, poz. 1176 ze zm.).
Gwarancja jakości jest dobrowolna
Kupując zwłaszcza sprzęt AGD i RTV, otrzymujemy kartę gwarancyjną. To zapewnienie producenta, importera lub dystrybutora, że towar ma odpowiednią jakość. Sprzedawca rzadko jest takim gwarantem, dlatego żeby skorzystać z uprawnień gwarancyjnych, musimy się udać do odpowiedniego serwisu (choć czasem sklep współpracuje z naprawiającym sprzęt i wtedy można go zostawić u sprzedawcy).
Gwarancja to nie obowiązek, to od przedsiębiorcy zależy, czy nam jej udzieli. Nie wyłącza ona uprawnień reklamacyjnych z tytułu niezgodności towaru z umową, ale raczej jest dodatkowym narzędziem ochrony.
To do klienta należy wybór, który tryb dochodzenia roszczeń wybierze - gwarancyjny czy ustawowy. Sklep nie może na siłę odesłać nas do serwisu gwarancyjnego, gdy chcemy skorzystać z uprawnień ustawowych.
Z tytułu gwarancji przysługują nam tylko roszczenia wymienione w karcie (najczęściej wielokrotna darmowa naprawa) i tylko w terminie w niej określonym. Rzadko jednak można zwrócić wadliwy produkt.
« Odpowiedź #440 dnia: Styczeń 03, 2009, 12:52:27 pm »
W wątku :"Uwaga na uszustów"
http://forum.darzycia.pl/index.php?topic=3627.msg147725#msg147725
Nie daj się wrobić przez fałszywego policjanta
Od 1 stycznia 2009 roku obowiązuje nowy wzór policyjnych legitymacji. Są one plastikowe, mają wiele zabezpieczeń a swoimi wymiarami przypominają dowód osobisty. Od nowego roku muszą się nimi legitymować wszyscy funkcjonariusze polskiej policji. Ma inną? Znaczy, że nie jest policjantem.
« Odpowiedź #441 dnia: Styczeń 05, 2009, 04:17:49 pm »
Gazeta Podatkowa nr 1 z dn. 2009.01.02
Dziecko, które urodzi się w związku pozamałżeńskim ma zostać uznane przez ojca. Czyje nazwisko będzie nosiło dziecko?
Na uznanie dziecka potrzebna jest zgoda matki. Jeżeli ojcostwo zostało ustalone przez uznanie dziecka, zasadą jest, że nosi ono nazwisko ojca - odrębna zgoda matki co do nazwiska nie będzie potrzebna. Dziecko może nosić nazwisko matki wtedy, gdy ojciec za zgodą matki dziecka złoży przy uznaniu dziecka oświadczenie, że będzie ono nosić nazwisko matki. Wynika to z art. 89 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (Dz. U. z 1964 r. nr 9, poz. 59 ze zm.).
« Odpowiedź #442 dnia: Styczeń 11, 2009, 09:13:47 pm »
Auto kupione za panieńskie pieniądze należy tylko do żony
Izabela Lewandowska 10-01-2009, ostatnia aktualizacja 10-01-2009 08:37
Przedmioty majątkowe nabyte w zamian za dobra należące do majątku osobistego jednego z małżonków nie wchodzą do majątku wspólnego.
Czytelniczka kupiła przed ślubem mieszkanie własnościowe. Kilka lat po ślubie zostało ono zamienione na większe, bez żadnych dopłat. – Czy w związku z tym to mieszkanie należy do mojego majątku osobistego i w czasie podziału majątku nie będzie mu podlegało – pyta czytelniczka. – Czy mężowi przysługuje do niego jakieś prawo?
Całość tu: http://www.rp.pl/artykul/56729,246112_Auto_kupione_za_panienskie_pieniadze_nalezy_tylko_do_zony_.html
« Odpowiedź #443 dnia: Styczeń 27, 2009, 05:13:03 pm »
ZMIANA PRAWA | PRAWO SPADKOWE |
Dziadek będzie mógł dziedziczyć po wnukuO dziadków i pasierbów, którzy teraz nie dziedziczą, rozszerzy się krąg spadkobierców ustawowych. Nowe rozwiązania ograniczą możliwość dziedziczenia masy spadkowej przez gminę i Skarb Państwa. Po dziecku będą mogli dostać spadek nawet jego wujkowie, ciotki, stryjkowie i stryjenki.
http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/109787,dziadek_bedzie_mogl_dziedziczyc_po_wnuku.html
« Odpowiedź #444 dnia: Luty 13, 2009, 11:54:27 pm »
Notarialny rejestr poświadczeń dziedziczenia wystartuje 1 marcia br. Dzięki temu nie będzie już trzeba miesiącami czekać na sądowe stwierdzenia nabycia spadku. Większość tego typu spraw załatwimy w kancelarii
http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/112036,od_1_marca_poswiadczymy_dziedziczenie_u_notariusza.html
« Odpowiedź #445 dnia: Kwiecień 08, 2009, 08:36:52 am »
Kryzys nas nie oszczędza. Zaciągnięte kredyty, niespłacone długi lub utrata pracy powodują, że coraz częściej słyszymy o egzekucjach przeprowadzanych przez komornika. Z drugiej strony trudności z uzyskaniem pożyczek hipotecznych sprawiają, że rośnie zainteresowanie możliwością kupna domu czy mieszkania podczas licytacji komorniczej. Na przetargach wystawiane są nieruchomości osób, które z różnych przyczyn nie są w stanie spłacić wierzyciela. I często są to bardzo atrakcyjne cenowo oferty
Komornika nikt nie darzy sympatią, ani dłużnicy - ze zrozumiałych względów, ani też wierzyciele - ci zazwyczaj dowodzą, że nie dość skutecznie stara się odzyskać dług. Jednak przed jego działaniami można się bronić. Komornicy popełniają różnego rodzaju błędy proceduralne. Zdarza się nawet, że brakuje należytej podstawy materialno-prawnej do prowadzenia egzekucji. A to już możemy odczuć bardzo dotkliwie na własnej skórze.
Najczęściej wykorzystywanym środkiem, za pomocą którego dłużnik może bronić się przed bezpodstawnymi czynnościami egzekucyjnymi, jest skarga na czynności komornika, którą kieruje się do sądu rejonowego. Jej przedmiotem może być naruszenie przepisów proceduralnych. Pismo powinno określać zaskarżoną czynność lub czynność, której zaniechano (np. komornik nie umarza postępowania egzekucyjnego mimo utraty tytułu wykonawczego - np. dług został spłacony). Skargę może złożyć nie tylko dłużnik, ale także inne osoby, których prawa zostały naruszone bądź zagrożone (np. wierzyciel). Na wniesienie skargi mamy tydzień. Od skargi pobierana jest opłata 100 zł.
http://dom.wp.pl/artykul/628.html?ticket=1067984930552686g1gqm%2BQY8bOCAMZcm13t3NFXD4e6SHshLddDs71sjBURZgpjPQTpLctB36TEz3NIUpp%2B1FhKT9jXFUGO32tIv9C2jQ3G9OOevhVYe05PRZLUduTyTn5YQx9UfQCSAfJxTM6jxjsQGNt2Nz23%2BJvY4Q%3D%3D
« Odpowiedź #446 dnia: Kwiecień 25, 2009, 09:25:53 pm »
PE za ułatwieniem wyjazdów na leczenie w innym kraju UE
PAP / 2009-04-24
Parlament Europejski poparł w czwartek nową dyrektywę, która ma ułatwić pacjentom korzystanie z usług medycznych w innym kraju UE. Ale przystał na ograniczający mobilność pacjentów wymóg wcześniejszej zgody na zwrot kosztów leczenia szpitalnego. Według propozycji Komisji Europejskiej z zeszłego roku, dla Polaków niewiele się zmieni. Bez zmiany pozostaje obowiązek uiszczenia opłaty za wykonaną za granicą usługę. Zwrotu kosztów dokonuje potem odpowiednia instytucja w kraju (w Polsce - NFZ). Ponadto nadal obowiązuje zasada, że ubezpieczonemu zwraca się koszty do takiej kwoty, jaką otrzymałby we własnym kraju. Ewentualną różnicę pacjent musi pokryć z własnej kieszeni, co oznacza, że Polacy musieliby w wielu przypadkach dopłacać, lecząc się za granicą.
Zmiana w porównaniu z obecnymi przepisami unijnymi jest taka, że pacjent nie będzie musiał udowadniać konieczności leczenia za granicą (np. z powodu zbyt długich kolejek osób oczekujących na zabieg w kraju). Tak jak kilka razy orzekł unijny Trybunał Sprawiedliwości, co do zasady każdy obywatel UE ma prawo leczyć się w innym kraju. Musi jednak wziąć pod uwagę konieczność zapłaty za zabieg, a potem czekania na zwrot - być może nie wszystkich - kosztów.
Jeśli w grę nie wchodzi hospitalizacja, pacjent będzie miał swobodę wyboru, czy leczy się u siebie w kraju, czy za granicą (pamiętając, że może być zobowiązany do pokrycia różnicy w cenie). Co innego, gdy wybiera się do szpitala: w takim przypadku jego kraj może wprowadzić system uprzednich zezwoleń na leczenie zagraniczne, tłumacząc to np. masową liczbą podobnych przypadków albo obawą przed zbyt wysokim obciążeniem dla krajowego budżetu.
Po głosowaniu w pierwszym czytaniu w Parlamencie Europejskim, nad projektem dyrektywy będą teraz debatować rządy krajów członkowskich w Radzie UE.
Nowa dyrektywa nie zmienia zasad leczenia i zwrotu kosztów w nagłych przypadkach podczas pobytu za granicą. Rozporządzenie z 1971 roku w tej sprawie stanowi, że ubezpieczeni u siebie obywatele innych krajów UE mają takie same prawa, jak mieszkańcy kraju, w którym skorzystali z koniecznej pomocy lekarskiej. W takich przypadkach pokrywane są wszystkie koszty w pełnej wysokości.
Całość: http://portalwiedzy.onet.pl/1958243,10486,info.html
« Odpowiedź #447 dnia: Kwiecień 28, 2009, 08:01:21 am »
Masz prawo bronić się przed bankiem
(inf. własna, Martyna Mroczek/22.04.2009, godz. 15:00)
Kryzys kryzysem, ale banki nie mogą bezkarnie podnosić marż kredytów i żądać dodatkowych zabezpieczeń. Tymczasem w ostatnich tygodniach wielu kredytobiorców spotkało się z takimi właśnie praktykami.
Po interwencji Komisji Nadzoru Finansowego banki już nie są tak skore do renegocjowania umów kredytowych, jak to miało miejsce do niedawna. Ale nadal to bank ma przewagę nad kredytobiorcą. Jak daleko może się posunąć w zmienianiu warunków kredytu? A co może zrobić klient?
O to pytamy w Komisji Nadzoru Finansowego, Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumenta, radzimy się w firmie doradztwa finansowego, rozmawiamy też z kredytobiorcą. Banki dobrze zabezpieczają swoje interesy, ale ich klienci też nie są bezradni. Zobacz, co robić, gdy Cię postawią pod ścianą:
http://biznes.onet.pl/0,1956878,wiadomosci.html
Tym artykułem rozpoczynamy w Onet.pl publikację materiałów z cyklu "Masz prawo!". Kolejnych artykułów szukaj wkrótce na stronie głównej Onet.
« Odpowiedź #448 dnia: Maj 22, 2009, 08:53:43 am »
Straż miejska otrzyma prawo do rewizji zatrzymanego
Strażnicy miejscy uzyskali prawo do rewidowania zatrzymanej osoby. Będą też mogli używać kajdanek i przeszukać bagaż zatrzymanego.
Pojazdy straży miejskiej będą uprzywilejowane – takie zmiany wprowadza nowelizacja ustawy o strażach gminnych, którą przyjął Sejm. Zmiana ta pozwoli strażnikom ominąć na sygnale korki, gdy dostaną wezwanie do rodzinnej awantury. Posłowie zaakceptowali poprawki Senatu do ustawy, z których większość miała charakter redakcyjny. Zaakceptowane zmiany pozwolą funkcjonariuszom miejskim zrewidować także osoby podejrzane i przeszukać ich bagaż. Zgodnie z nowymi przepisami, które rozszerzają uprawnienia strażników do ujęcia osoby lub udaremnienia ucieczki, funkcjonariusze będą mogli używać paralizatorów elektrycznych i koni.
Funkcjonariusze, jadąc na sygnale, nie będą musieli stosować się do przepisów ruchu drogowego. Taka możliwość będzie jednak na przykład w sytuacji, gdy strażnicy zostaną wezwani do akcji związanej z ratowaniem życia, zdrowia lub mienia.
– Obecnie, gdy strażnicy są wezwani do interwencji domowej lub gdy współpracują z policją, nie mogą użyć sygnałów dźwiękowych. Samochód wlecze się w korkach, a przyjazd na miejsce zdarzenia opóźnia się – mówi Janusz Dzięcioł, poseł Platformy Obywatelskiej i zarazem były strażnik miejski.
Strażnicy będą mogli założyć osobie zatrzymanej kajdanki tylko wtedy, jeżeli będzie ona zachowywała się agresywnie.
Obecnie straż miejska może korzystać z paralizatorów elektrycznych, ale tylko tych, na które wymagane jest pozwolenie na broń. W konsekwencji nie wszyscy funkcjonariusze są wyposażeni w takie urządzenia. Zmiana prawa pozwoli im na korzystanie z paralizatorów, na które nie jest wymagane pozwolenie na broń.
Ujęcie osoby lub udaremnienie ucieczki będzie możliwe przy wykorzystaniu koni. Tak samo będzie w razie konieczności przywrócenia porządku publicznego, np. podczas wybryków chuligańskich.
Strażnik nie będzie już ograniczony do stosowania chwytów obezwładniających. W przypadku odparcia zamachu na życie lub zdrowie będzie mógł nawet uderzyć napastnika.
Straż miejska zyska nowe uprawnienia po sześciu miesiącach od daty publikacji nowelizacji w Dzienniku Ustaw.
http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/319675,straz_miejska_otrzyma_prawo_do_rewizji_zatrzymanego.html
« Odpowiedź #449 dnia: Maj 22, 2009, 09:02:23 am »
Inf. dla tych osób,ktre posiadają ogródki działkowe
Użytkownicy ogródków działkowych będą mogli korzystać z działek na dotychczasowych zasadach lub jako właściciele. Opłata za przekształcenie użytkowania ogrodu we własność ma wynosić tyle, ile wolnorynkowa cena gruntu. Bonifikaty dla działkowców za odpłatne uwłaszczenie mogą jednak sięgać nawet 99 proc. wartości działki.
http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/318722,nawet_99_proc_ulgi_na_wykup_ogrodka_dzialkowego.html