Source: http://mmochocki.blogspot.com/2017/09/konstytucja-dla-nauki-bardzo-dobrze.html
Timestamp: 2019-01-16 00:33:42+00:00
Document Index: 94442030

Matched Legal Cases: ['Art. 73', 'Art. 81', 'Art. 121', 'Art. 123', 'Art. 75', 'Art. 78', 'Art. 197', 'Art. 205', 'Art. 258', 'Art. 258', 'Art. 70', 'Art. 74', 'Art. 9', 'Art. 14', 'Art. 70', 'Art. 87', 'Art. 137', 'Art. 126', 'Art. 66', 'Art. 75', 'Art. 58', 'Art. 61', 'Art. 58', 'Art. 123', 'Art. 123', 'Art. 5', 'Art. 58', 'Art. 258', 'Art. 5', 'Art. 58', 'Art. 258', 'Art. 360', 'Art. 134', 'Art. 122', 'Art. 125', 'Art. 360', 'Art. 58', 'Art. 78']

Polecam uwadze >apel Polskiego Towarzystwa Kulturoznawczego o utrzymanie kulturoznawstwa jako odrębnej dyscypliny naukowej.
Konstytucja dla nauki i szkolnictwa wyższego - pierwsze czytanie i pierwsze wnioski. Nie jest to kompleksowa recenzja, komentuję tylko wybrane punkty, które zwróciły moją uwagę.
Skrót mojej oceny w trybie TL;DR:
dla rozwoju nauki - przeważają rozwiązania dobre i bardzo dobre,
dla organizacji i zarządzania - przeważnie dobre,
dla dydaktyki akademickiej - skandaliczne i katastrofalne.
Art. 73 pkt 3. Możliwość przyjęcia na pierwszy rok studiów bez wskazania konkretnego kierunku, do wyboru dopiero od drugiego roku.
Art. 81. Różne formy pracy dyplomowej: pisemna, projektowa lub artystyczna.
Art. 121: Podział etatów na dydaktyczne, badawcze i dydaktyczno-badawcze.
Art. 123. Prosty podstawowy system stanowisk i kwalifikacji oraz swoboda uczelni w uzupełnianiu tego systemu według własnych potrzeb.
Łącznie, powyższe regulacje pozwalają na dużą elastyczność w organizacji kształcenia, prowadzenia badań i polityki kadrowej, w tym: we współpracy pomiędzy uczelniami, a także między uczelniami a otoczeniem biznesowym.
Art. 75. Ocena kategorii naukowych według dyscyplin
Znakomite rozwiązanie. Kategoryzacja na poziomie całych uczelni albo wydziałów zacierała różnice między zespołami w katedrach/instytutach, z krzywdą dla zespołów wybitniejszych (których ocena była zaniżona z winy mniej wybitnych zespołów z sąsiednich jednostek) lub z parasolem ochronnym dla zespołów najsłabszych (których wyniki uśredniały się w górę).
Art. 78. Co najmniej 50% zajęć na profilu praktycznym, a 75% na akademickim prowadzonych przez nauczycieli zatrudnionych w tej uczelni jako podstawowym miejscu pracy.
Nie jestem fanem sztucznych progów punktowych. Ale jestem entuzjastą stabilizacji kadrowej. Do tej pory podstawą tej stabilizacji były minima kadrowe. Jeśli mają zniknąć, niezbędna jest inna regulacja chroniąca przed zdominowaniem dydaktyki przez doraźne umowy-zlecenia. Reguła 50%/75% wygląda obiecująco.
Art. 197. i Art. 205 Śródokresowa ocena postępów doktoranta, stypendium doktoranckie i wzrost tegoż stypendium po pozytywnej ocenie środokresowej.
Całokształt regulacji dot. kształcenia doktorantów budzi moje uznanie, a szczególnie motywacyjna synergia między warunkami finansowymi, organizacyjnymi i ewaluacyjnymi.
Art. 258. pkt. 1. możliwość prowadzenia badań naukowych także przez uczelnie zawodowe, jeśli współpracują z podmiotem badawczym.
Jest to pewna furtka do rozwoju naukowego uczelni zaklasyfikowanych jako zawodowe. Ogólnie, ten aspekt ustawy oceniam raczej negatywnie: system bardzo utrudnia uczelniom zawodowym możliwość przekwalifikowania się w akademickie. Dobrze, że chociaż ten Art. 258. stwarza taką okazję.
2. Bardzo dobre, tylko źle skalibrowane
Art. 70 pkt 4. Wymiar praktyk na studiach praktycznych: 6 m-cy na studiach licencjackich i jednolitych magisterskich, 3 m-ce na studiach drugiego stopnia.
Bardzo dobrze, że profil praktyczny ma solidny wymiar praktyk. Ale 6 m-cy na studiach 1-szego stopnia to za dużo. Po pierwsze, jednakowy wymiar dla cyklu trzyletniego i pięcioletniego to rażąca dysproporcja. Po drugie, przy 4-miesięcznych semestrach liczba 6 m-cy to kłopot organizacyjny. Na studiach pierwszego stopnia praktyki powinny być 4-miesięczne: jeden pełny semestr.
Art. 74 p. 4 - Uczelnia może przeprowadzać egzaminy wstępne, ale ich waga nie może przekroczyć 50% w rekrutacji.
Znakomicie, że uczelnia będzie mieć prawo do egzaminów wstępnych, również z przedmiotów maturalnych. Ale ograniczenie ich wagi do 50% sprawia, że sukces tego rozwiązania będzie najwyżej połowiczny.
3. Drobne wątpliwości
Art. 9. p. 4 “Uczelnia nie działa w celu osiągnięcia zysku”
Czy to obowiązuje także komercyjne uczelnie niepubliczne?
Art. 14 i 15 o podziale uczelni na zawodowe akademickie: jeśli uczelnia prowadzi kształcenie tylko na profilach praktycznych = zawodowa. Jeśli ma kategorię naukową A+, A lub B+ w co najmniej jednej dyscyplinie naukowej/artystycznej = akademicka.
Brak klasyfikacji dla uczelni, która ma kategorię naukową (więc spełnia definicję akademickiej), ale chce prowadzić tylko studia praktyczne (więc spełnia definicję zawodowej).
Art. 70. (i wiele innych punktów ustawy):
Do tej pory posługiwaliśmy się terminem “efekty kształcenia” dla efektów osiągniętych w formalnym procesie edukacji. “Efekty uczenia się” oznaczały edukację pozaformalną i nieformalną. W nowym projekcie ustawy to rozróżnienie znika. Czy to celowe?
Art. 87 Minister określi “kierunki studiów prowadzone jako jednolite studia magisterskie”
Chętnie zobaczyłbym przepis oddający samej uczelni prawo zdecydowania, czy dane kierunki chce prowadzić w trybie jednolitym czy bolońskim.
Art. 137. Opcja 3-mcznego urlopu na przygotowanie pracy doktorskiej.
Czemu brak takiej opcji dla pracy habilitacyjnej?
Art. 126. Tryb konkursowy zatrudniania nauczycieli akademickich i wyłączenia od trybu konkursowego.
Czy dobrze widzę, że znika (istniejąca obecnie) możliwość zatrudniania bezkonkursowego na cząstkę etatu?
4. Negatywne
4.1. Negatywne - organizacyjne
Art. 66. “W uczelni publicznej liczba studentów studiujących na studiach stacjonarnych nie może być mniejsza od liczby studentów studiujących na studiach niestacjonarnych.”
Art. 75. “8. Liczba studentów, którzy zostali przyjęci na podstawie potwierdzenia efektów uczenia się, nie może być większa niż 20% ogólnej liczby studentów na danym kierunku, poziomie i profilu studiów.”
Są to sztuczne, drobiazgowe ograniczenia, utrudniające organizację kształcenia i politykę finansową. Sprzeczne z założeniami ustawy, która przecież miała usunąć “rozbudowane regulacje opisujące, w sposób drobiazgowy, zasady zarządzania na poziomie uczelni oraz ich jednostek organizacyjnych. Ogranicza to możliwość kształtowania struktury organizacyjnej w sposób adekwatny do misji i indywidualnych celów poszczególnych uczelni” (Uzasadnienie do projektu ustawy, str. 1).
4.2. Negatywne - dla kształcenia praktycznego
Art. 58. Konieczność uzyskania pozwolenia ministra na otwarcie kierunku studiów - obowiązkowa jednakowo dla profilów praktycznych i akademickich.
Art. 61. Możliwość cofnięcia wydanej zgody, gdy minister dojdzie do wniosku że “kształcenie na danym kierunku studiów przestało odpowiadać lokalnym lub regionalnym potrzebom społeczno-gospodarczym”.
Te dwa artykuły bardzo utrudniają zaangażowanie przedsiębiorców w tworzenie kierunków studiów. Podjęcie współpracy dydaktycznej z uczelnią wymaga od przedsiębiorcy sporego zaangażowania: organizacyjnego, kadrowego itp. Firma może podjąć taką współpracę, jeśli będzie wiedzieć, że w kolejnym roku te studia zostaną uruchomione zgodnie z obopólnymi ustaleniami. A który przedsiębiorca zechce zainwestować czas i środki, jeśli cały wysiłek może być przekreślony brakiem zgody ministra? Albo cofnięciem tej zgody już w trakcie realizacji, na podstawie czysto uznaniowej oceny potrzeb regionalnych?
Uważam, że uczelnie zawodowe powinny mieć prawo otwierania praktycznych studiów pierwszego stopnia bez oczekiwania na specjalne pozwolenie z ministerstwa. A już z całą pewnością nie powinno to obowiązywać studiów dualnych prowadzonych wspólnie z przedsiębiorcami. Uczelnia musi być dla przedsiębiorcy poważnym partnerem, który zagwarantuje realizację przyjętych zobowiązań.
Art. 58 pkt 3. Studia przyporządkowane są do dyscypliny naukowej.
Ma to sens dla studiów o profilu akademickim. W przypadku profilów praktycznych, zwłaszcza dualnych we współpracy z pracodawcami, jest to szkodliwe ograniczenie. Kierunki praktyczne powinny móc się definiować w oparciu o sektor rynku pracy albo gospodarki, nie o dyscyplinę naukową.
Art. 123. Na stanowisku asystenta trzeba mieć tytuł magistra lub równorzędny.
Studia o profilu praktycznym powinny móc zatrudniać branżowych specjalistów-praktyków jako asystentów, biorąc pod uwagę nie dyplom lecz doświadczenie zawodowe. W niektórych branżach, np. informatycznej, dyplom magistra stanowi rzadkość. Dobry specjalista, który nie obronił tytułu, bo wcześnie odniósł sukces zawodowy, też może być znakomitym instruktorem.
Dobrze, że Art. 123 pkt 3. pozwala uczelniom stworzyć inne rodzaje stanowisk i własne wymagania. Jednak na etapie formułowania statutu nie sposób przewidzieć, jakie kierunki studiów i dostępna kadra pojawią się w przyszłości. Uważam, że opcja doświadczenia zawodowego jako ekwiwalentu dyplomu dla kadry profilu praktycznego powinna być stworzona już na poziomie ustawy.
4.3. Negatywne - dla rozwoju nauki
Art. 5. Badania naukowe i prace rozwojowe (oraz kształcenie), mają się odbywać w poszczególnych dziedzinach i dyscyplinach.
Art. 58. Kierunki studiów tworzy się w ramach dyscypliny naukowej
Art. 258 pkt. 7. “Na potrzeby ewaluacji osiągnięcia jednej osoby mogą być wykazywane w ramach nie więcej niż 2 dyscyplin, przy czym dane osiągnięcie naukowe może być wykazane przez osobę będącą jego autorem tylko raz i tylko w ramach jednej dyscypliny.”
W Art. 5 brak wzmianki o badaniach interdyscyplinarnych. Art. 58. nakazuje przyporządkować kierunki studiów do dyscyplin naukowych (bez wyjątku dla profilów praktycznych - zawodowych), także bez wzmianki o studiach interdyscyplinarnych. Można mieć nadzieję, że rozwiązania sprzyjające interdyscyplinarności w badaniach i w dydaktyce pojawią się w bardziej szczegółowych rozporządzeniach. Ale trudno tę nadzieję utrzymać w konfrontacji z Art. 258., który jednoznacznie stwierdza, że przy ewaluacji naukowej interdyscyplinarność nie będzie mieć absolutnie żadnej wartości. Każde osiągnięcie i tak będzie się liczyć monodyscyplinarnie.
Nie widzę też regulacji wspierających interdyscyplinarność w doktoratach i habilitacjach. Mimo peanów na cześć interdyscyplinarności w uzasadnieniach do ustawy, w samej ustawie hasło “interdyscyplin*” nie pojawia się ani razu. Nie wróży to najlepiej.
Art. 360. Uczelnie zawodowe nie mogą się ubiegać o środki na prace badawcze
Jednym z elementów rozwoju systemu nauki mógłby być rozwój uczelni zawodowych w uczelnie akademickie. Powinny istnieć mechanizmy dotacyjne, które w dobrze rokujących przypadkach dofinansowałyby wysiłek badawczy uczelni zawodowej, która dzięki tym funduszom mogłaby awansować do grona akademickich.
5. Skandaliczne
Art. 134. Wymiar dydaktyki określony do 540 h dla asystentów, 360 innych dydaktyków, 240 pracowników badawczo-dydaktycznych - z możliwością zwiększenia “w uzasadnionych przypadkach” o ¼ dla badawczo-dydaktycznych i o ½ dla dydaktycznych.
540 h zajęć dzielone przez 30 tygodni dydaktycznych daje 18 h tygodniowo. Możliwość “uzasadnionego” zwiększenia o 50% pozwala osiągnąć 810 h rocznie, czyli 27 h tygodniowo. To są godziny kontaktowe, tj. w kontakcie z grupą na uczelni. Czy zdają sobie Państwo sprawę, ile to oznacza realnych godzin pracy? Przygotowania do zajęć, sprawdzania testów, organizacji i oceny egzaminów (pierwszych i poprawkowych), wypełniania dokumentacji procesu kształcenia?
American Faculty Association szacuje, że jeśli prowadzimy zajęcia po raz kolejny, na każdą 1 h prowadzoną w klasie przypadają dodatkowo 2 h pracy w domu. Wkład pracy liczy się jak liczba godzin kontaktowych x3. Jeśli prowadzimy dane zajęcia po raz pierwszy, na 1 h w klasie przypadają 4 h pracy w domu - wkład pracy wynosi tyle, co godziny kontaktowe x5.
Policzmy, jakie warunki pracy stwarza asystentom nowa ustawa, dzieląc roczne pensum 540 h przez 30 tygodni dydaktycznych (po 15 w semestrze):
Bazowe 18 h asystenta daje 54 h ogólnego nakładu pracy tygodniowo przy minimalnym przeliczniku (x3), gdy wszystkie zajęcia już kiedyś prowadziliśmy i teraz możemy sobie “recyklingować” już-kiedyś opracowane materiały.
Średni mnożnik (x4) da nam 72 h tygodniowo - prawie podwójny wymiar 40-godzinnego tygodnia pracy.
Jeśli pracujemy na uczelni pierwszy rok i wszystko opracowujemy od nowa (x5), wyjdzie nam aż 90 h tygodniowo. To jest, proszę Państwa, średnio 12 h na dobę przez 7 dni w tygodniu.
I to dotyczy tylko obsługi dydaktyki - na której obowiązki się nie kończą. Na mocy Art. 122. do “podstawowych obowiązków” należy także:
uczestniczenie w pracach organizacyjnych uczelni,
A jeśli uczelnia uzna za “uzasadniony przypadek” zwiększenie tego wymiaru o 50%?
z mnożnikiem minimalnym (x3), 27 h kontaktowe pochłoną w sumie 81 h na tydzień
Z mnożnikiem średnim (x4), obciążenie wyniesie 108 h na tydzień,
z maksymalnym (x5), obciążenie = 135 h; średnio po 19 h na dobę przez 7 dni w tygodniu.
plus nieunormowane “uczestniczenie w pracach organizacyjnych” i “stałe podnoszenie kwalifikacji”
Za jakie wynagrodzenie?
Art. 125 ustala, że pensja asystenta ma wynosić co najmniej 125% minimalnego krajowego wynagrodzenia. Na rok 2018 minimalna pensja krajowa = 2100 zł brutto, więc minimalna pensja asystenta w uczelni publicznej miałaby wynosić 2625 zł brutto = 1895,25 zł netto. 125% minimalnej krajowej za pracę, która w warunkach idealnych zabiera tyle czasu co dwa etaty, a w nieidealnych przekracza granice absurdu.
Nie oszukujmy się: powyższe liczby nie odzwierciedlają czasu, który przeciętny pracownik naprawdę poświęci na dydaktykę - oznaczają czas, jaki powinien poświęcić, by poprowadzić kształcenie z należytą jakością. A prawda jest taka, że wysokojakościowe prowadzenie 540 h rocznie jest nierealne i niewykonalne. Nie da się w tylu grupach podejść indywidualnie do każdego studenta, nie da się odpowiednio często sprawdzać prac pisemnych i projektów, nie da się każdej oceny opatrzyć pogłębionym komentarzem. A już nie chcę myśleć o sytuacji, w której asystent musi się imać dodatkowych zleceń dla podreperowania budżetu...
Uzasadnienie do ustawy zawiera trafną diagnozę niskiego statusu i niskiej motywacji na dydaktycznej ścieżce kariery jako przyczyn niezadowalającej jakości kształcenia (str. 4). Tym bardziej zdumiewa, że proponowana ustawa stwarza warunki dla tak skandalicznego wyzysku za głodowe pensje. Nie widzę tu poprawy ani dla statusu ani dla motywacji.
6. Katastrofalne
Sprzężenie skandalicznych warunków pracy dydaktycznej z kilkoma innymi elementami ustawy tworzy system, którego dynamika najprawdopodobniej przyniesie katastrofalne skutki dla kształcenia akademickiego.
Jak to wypunktowałem poprzednio, regulacje dydaktyki na uczelniach zawodowych nie sprzyjają upraktycznieniu kształcenia we współpracy z przedsiębiorcami. Przypominając:
Studia klasyfikowane są według dyscyplin naukowych, nie zawodowych.
Wymóg tytułu magistra od asystentów utrudnia zatrudnianie na tym stanowisku specjalistów-praktyków.
Uzależnienie uruchomienia studiów od pozwolenia ministra (i ryzyko uznaniowego wycofania tej zgody) zniechęca przedsiębiorców do inwestowania czasu i środków w przygotowywanie nowych kierunków.
Możliwości tworzenia kierunków dualnych i profili praktycznych wyglądają bardzo obiecująco, lecz powyższe regulacje zahamują rozwój.
A na uczelniach akademickich? Obawiam się tragicznych skutków nowego systemu finansowania. Art. 360 wprowadza jedną, wspólną dotację badawczo-dydaktyczną, którą uczelnia dowolnie rozdysponuje na działania dydaktyczne i naukowe. Ogólnie popieram rozwiązania sprzyjające elastyczności i autonomii. Ale system stworzony tą ustawą jest tak skalibrowany, że wydatki na jakość kształcenia są absolutnie nieopłacalne w porównaniu z wydatkami na naukę. Odpowiada za to m.in. Art. 58., który uzależnia uprawnienia do prowadzenia studiów od osiągniętej kategorii naukowej. Jeśli uczelnia ma kategorię A lub A+, może otwierać kierunki studiów w tej dyscyplinie bez zgody ministra. Jeśli uczelnia ma kategorię naukową B+, może w danej dyscyplinie dostać zgodę na prowadzenie studiów o profilu akademickim; jeśli B - tylko o profilu praktycznym.
Jakie to ma konsekwencje? Wyobraźmy sobie, że uczelnia ma kategorię naukową B+ w dyscyplinie odpowiadającej filologiom obcym i za zgodą ministra otworzy kilka filologii (angielską, niemiecką itp.) o profilu akademickim. Ale prawo do prowadzenia profilu akademickiego ma tylko jako pochodną ewaluacji naukowej B+. Wystarczy, że w kolejnej ewaluacji spadnie z B+ do B, i wszystkie kierunki z tej dyscypliny będzie trzeba zmienić na praktyczne. Najwspanialsze wyniki dydaktyczne, najwyższa jakość kształcenia nie będą się liczyć. Czy w tej sytuacji opłaca się dobrze finansować dydaktykę - gdy zaoszczędzone pieniądze można wydać na prace naukowe? A konkretniej:
Czy warto inwestować w nowe technologie w dydaktyce (pracownie komputerowe, rzutniki multimedialne, oprogramowanie do zarządzania procesem kształcenia), gdy te same pieniądze można wydać na aparaturę badawczą?
Czy warto inwestować czas i pieniądze w zdobywanie grantów dydaktycznych obok grantów badawczych?
Czy warto finansować pracownikom udział w konferencjach dydaktyki akademickiej, szkoleniach pedagogicznych itp., gdy przez to będzie mniej środków na udział w konferencjach naukowych?
Czy warto stwarzać pracownikom dydaktycznym przyzwoity wymiar pensum (np. 250 h rocznie), by mieli czas przyzwoicie pracować z podopiecznymi - gdy można obciążyć asystentów po 540 h (w porywach do 810 h) i mieć z tego kilkaset tysięcy złotych oszczędności rocznie?
Otóż nie, nie opłaca się. W dydaktykę warto inwestować tylko tyle wysiłku, by Państwowa Komisja Akredytacyjna nie przyznała oceny negatywnej. Jeśli ocena może być tylko “pozytywna” lub “negatywna”, to jakość “przeciętna” jest dokładnie tyle samo warta co “dobra” czy “wybitna”. A o ileż tańsza!
Zwracam też uwagę na to, czego w ustawie brakuje. Im bardziej do niej zaglądam, tym bardziej tam nie ma rzeczy, które warto by skopiować z zagranicy:
Obowiązku utworzenia pionów informatycznych, których wyłącznym zadaniem byłoby wsparcie cyfrowych technologii w dydaktyce,
Obowiązku zatrudniania asystentów nauczyciela, którzy wspomogą nauczycieli akademickich w pracy z dużymi grupami,
Zachęty lub obowiązku posiadania przygotowania pedagogicznego przez nauczycieli akademickich, którzy tworzą 50%/75% bazy kadrowej wspomnianej w Art. 78.
To wszystko uczelnie mogą sobie wprowadzić samodzielnie. Ustawa pozwala. Ale to wszystko kosztuje.
7. Podstawy finansowania
Wiele można osiągnąć lepszą organizacją pracy, lepszymi przepisami (Ustawą), lepszym zarządzaniem - ale u podstawy zawsze będzie twardy rachunek finansowy. Bez istotnego zwiększenia nakładów z budżetu państwa nie będzie istotnego rozwoju. W Dziale XI “Finansowanie systemu…” na pierwszym miejscu chciałbym zobaczyć punkt gwarantujący, że budżet MNiSW na szkolnictwo wyższe i naukę wynosi nie mniej niż [odpowiednio wysoki] procent PKB z minionego roku.