Source: http://lewicowo.pl/ustawodawstwo-robotnicze/
Timestamp: 2019-02-18 05:56:23+00:00
Document Index: 39711551

Matched Legal Cases: ['art. 1', 'Art. 6', 'art. 2', 'art. 4', 'art. 108', 'Art. 367']

﻿ Ustawodawstwo robotnicze | Lewicowo.pl
Ani polityczne, ani ekonomiczne warunki okresu sprawozdawczego nie sprzyjały rozwojowi ustawodawstwa socjalnego.
Mimo zwiększonej ilości głosów, jaka w listopadzie 1922 r. padła na stronnictwa lewicowe, a w szczególności na PPS, układ sił w nowym Sejmie nie zmienił się o tyle, aby mogła się utworzyć trwała większość przychylna dla interesów robotniczych.
W okresie rządów spółki prawicy i piastowców [PSL „Piast”] nie było mowy o postępach w polityce socjalnej – zagrożone były zdobycze już osiągnięte. Klasa robotnicza największy swój wysiłek oddać musiała walce politycznej, walce o obalenie znienawidzonego rządu. Rząd p. Grabskiego zawarł swój program polityki socjalnej w zapewnieniach utrzymania zdobyczy dotychczasowych. Dalej idące ustawy mnożna mu było narzucić tylko pod naciskiem potrzeb tak niewątpliwych i palących, jak zabezpieczenie bezrobotnych.
Warunki ekonomiczne zgoła były odmienne w dwóch częściach okresu sprawozdawczego, w obu jednak niezmiernie ciężkie. Inflacja dotkliwie zaciążyła na klasie robotniczej. Płace pozostawały daleko w tyle za cenami produktów. Dlatego też na czoło żądań robotniczych w tym czasie wysuwa się „waloryzacja płac”, walka o ustawowy przymus stosowania wskaźnika drożyźnianego do zarobków robotniczych.
Sanacja skarbu i ustalenie się pieniądza polskiego dodatnio wpłynęły na równowagę płac robotniczych, W tym jednak okresie zastój w przemyśle pozbawił pracy dziesiątki tysięcy ludzi. Domagając się od rządu energicznych kroków, zmierzających do ożywienia produkcji, należało jednocześnie zająć się losem bezrobotnych, zapewnić im pomoc w drodze ustawy. Stanowiło to jedno z najważniejszych zadań drugiej części okresu sprawozdawczego.
Bezrobocie osłabiło siłę odporną klasy robotniczej. Czując to, przemysłowcy poprowadzili planowy i nieustający atak, mający na celu obniżenie płac i uchylenie, lub pogorszenie najważniejszych ustaw robotniczych, o 8-godzinnym dniu pracy, o urlopach, o ochronie pracy kobiet i młodocianych, o kasach chorych i innych.
Przemysł polski stanął wobec trudności konkurencyjnych z zagranicą. Należało dążyć do potanienia produkcji. Ale środków na to szukali przemysłowcy nie w ulepszeniach technicznych, nie w lepszej organizacji produkcji, nie w obniżeniu zysków i kosztów administracji. Linią najmniejszego oporu wydało się im obniżenie płac i zmniejszenie wydatków na cele socjalne. Udało im się w niektórych wypadkach obniżyć płace, zdołali uczynić wyłom w długości czasu pracy, przedłużając go w hutach górnośląskich. Ale ustawy robotnicze pozostały nienaruszone. Co więcej, mimo niezwykle ciężkich warunków osiągnięte zostały tak ważne zdobycze, jak urlopy, ochrona pracy kobiet, młodocianych, ubezpieczenie od nieszczęśliwych wypadków w byłej dzielnicy rosyjskiej, zabezpieczenie na wypadek bezrobocia i in.
Wynik ten zawdzięczać należy czujności i energii kierowanych przez Komisję Centralną Klasowych Związków Zawodowych, oraz działalności posłów socjalistycznych w Sejmie.
a) Wskaźnik drożyźniany
Ustawowego załatwienia sprawy przystosowania płac do wzrastających cen produktów domagały się liczne rezolucje związków zawodowych i wieców robotniczych. Z żądaniem tym wystąpiła również Komisja Centralna w memoriale złożonym rządowi. Posłowie socjalistyczni złożyli w Sejmie odpowiedni wniosek w maju 1923 r. Rząd pod naciskiem tych żądań wniósł do Sejmu projekt ustawy. Gdy rozprawy nad nim w Komisji przeciągały się, przeprowadzili socjaliści dnia 13.XII 1923 r. wniosek nagły, polecający Komisji przedstawienie projektu w ciągu dni czterech.
Projekt rządowy zawierał poważne ograniczenia. Ustawa nie nakładała przymusu stosowania: wskaźnika drożyźnianego do płac, które przerachowane na franki szwajcarskie, przekroczyły płace przedwojenne.
Posłowie socjalistyczni domagali się zniesienia tego ograniczenia, nie uzyskali jednak większości. Nie uzyskał również większości wniosek socjalistów, wprowadzenia tygodniowych okresów, dla których miał być obliczony wskaźnik. Długość tych okresów miała ustalać Rada Ministrów.
Większość sejmowa z chadekami włącznie odrzuciła również wniosek socjalistów, odpowiadający postulatom Komisji Centralnej, ażeby płaca zarobkowa nie mogła być niższa, aniżeli minimum egzystencji, określone przez odpowiednie Komisje.
Udało się natomiast socjalistom w Sejmie rozszerzyć działanie ustawy przez poddanie jej działaniu zakładów zatrudniających 4 i mniej pracowników. Prawicowa większość Senatu poprawkę tę odrzuciła i wprowadziła jeszcze jedną pogarszającą zmianę, uprawniającą przedsiębiorców do obniżenia płac pracownikom, przyjmowanym na miejsce usuniętych z pracy. Projekt ustawy wyszedł z Senatu już w okresie ustalania się pieniądza, ponieważ zaś zawierał on zastrzeżenie, iż w razie ustalenia się pieniądza, ustawia traci moc obowiązującą, przestał on być aktualnym i mocy prawa nie uzyskał.
b) Urlopy
Ustawowego uregulowania urlopów pracowniczych domagały się wszystkie kluby robotnicze w Sejmie Ustawodawczym. Komisja Ochrony Pracy zleciła opracowanie ustawy kilku posłom, między innymi tow. Żuławskiemu. Na materiale przez nich opracowanym oparł się projekt ustawy, który wnieśli chadecy, przypisując sobie stąd całkowitą zasługę.
Projekt zawierał kilka wad, których usunięcia domagali się socjaliści. Nie rozciągał się przede wszystkim na zakłady przemysłowe rzemieślnicze, zatrudniające 4 lub mniej pracowników. Większość sejmowa utrzymała to postanowienie jako ust. 2 art. 1.
Art. 6 ustawy, przeciwko któremu występował tow. Żuławski, pozwolił Ministrowi Pracy na czynienie wyjątków dla poszczególnych grup przedsiębiorstw.
Na wniosek tow. Regera udało się wprowadzić w art. 2 korzystne dla górników postanowienie, iż „robotnicy, zatrudnieni w górnictwie, gdy przechodzą ze służby w jednym zakładzie do zakładu innego nie przerywają przez to przepisanego czasu pracy, jeżeli pomiędzy porzuceniem pracy górniczej a powtórnym przystąpieniem nie upłynęło więcej, aniżeli dni 14, gdy idzie o pracę w tym samym rewirze, a dni 21, gdy idzie o pracę w innym rewirze”.
Ustawa z dnia 16 maja 1922 r. nadała pracownikom zatrudnionym w przemyśle i handlu prawo do corocznego płatnego urlopu, według norm minimalnych następujących: dla robotników po roku pracy 8 dni, po 3 latach 15 dni, dla młodocianych po roku 14 dni, dla pracowników umysłowych po pół roku pracy 2 tygodnie – po 1 roku 1 miesiąc.
Ustawa ta, posiadająca ogromne znaczenie dla pracowników, jest przedmiotem ustawicznych ataków ze strony pracodawców. Usiłowano też zwęzić i wypaczyć ją przy wprowadzaniu jej w życie.
Wielokrotnie więc musiały interweniować w sprawie jej wykonania związki zawodowe. Uzyskały one między innymi zwrócenie się Ministerstwa Pracy za pośrednictwem Ministerstwa Sprawiedliwości do Sądu Najwyższego, wynikiem czego było bardzo korzystne dla pracowników orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 20 grudnia 1923 r., że „pracownicy przemysłowi i handlowi, korzystający z zastrzeżonych w tej ustawie 8, 14 i 15-dniowych urlopów, mają prawo do wynagrodzenia i za przypadające w czasie tych urlopów dni niedzielne i świąteczne” (art. 4).
c) Ochrona pracy kobiet i młodocianych
Ochrona kobiet i młodocianych, powszechnie stanowiąca punkt wyjścia prawodawstwa ochronnego, u nas dość długo oczekiwała na załatwienie. Niektóre zasady ustalone zostały już przez Konstytucję, niektóre przez ratyfikowane konwencje Berneńską z 1906 r. i Waszyngtońską z 1919 r.
Przy omawianiu projektu rządowego, w Komisji Sejmowej ujawniły się oczywiście ze strony prawicy tendencje zwężenia zakresu działania ustawy i ograniczenia korzyści, jakie dawać ona miała klasie robotniczej. Usiłowano wyłączyć spod jej działania pracowników małych zakładów oraz uczniów, terminatorów i praktykantów. Udało się to jednak udaremnić. Projekt rządowy, wprowadzając zakaz pracy nocnej kobiet i młodocianych, pozwalał na liczne wyjątki. Na wniosek posłów socjalistycznych zostały one zredukowane do tych, które przewidują konwencje międzynarodowe. Zgodnie też z konwencją ustawa zezwoliła na przerwy pracy kobietom w ciągu 6 tygodni przed i 6 tygodni po porodzie.
Nadto przeszedł wniosek socjalistyczny, zezwalający kobietom w stanie ciąży na korzystanie z przerw w pracy do 6 dni w ciągu jednego miesiąca.
Do projektu rządowego dodano przepis, na mocy którego młodociani obowiązani są do uczęszczania na naukę dokształcającą lub dla analfabetów, przy czym godziny nauki wlicza się do godzin pracy dla młodocianych uczniów terminatorów i praktykantów w liczbie nie przekraczającej 6 godz. tygodniowo.
Ustawa zawiera zakaz pracy kobiet w kopalniach pod ziemią oraz zakaz pracy kobiet i młodocianych tam, gdzie warunki są szczególnie uciążliwe lub szkodliwe dla zdrowia.
Wykonanie ustawy napotyka na ogromne trudności. Sprzeciwiają się wprowadzeniu w życie poszczególnych jej przepisów przemysłowcy w tych zwłaszcza gałęziach przemysłu, gdzie ilość kobiet jest znaczna, jak np. w przemyśle włókienniczym. Pod ich naciskiem odroczono wykonanie takich przepisów jak te, które nakazują w zakładach zatrudniających więcej niż 100 kobiet wprowadzić urządzenia kąpielowe oraz żłobki dla niemowląt. Matki dla karmienia niemowląt korzystają w ciągu godzin pracy z 2 półgodzinnych przerw. Obecnie Związek Ludowo-Narodowy wniósł projekt noweli do ustawy, której treścią jest cofnięcie szeregu korzystnych dla robotników postanowień.
d) Służba domowa
Rząd wniósł do Sejmu projekt ustawy „o pracownikach domowych”. Projekt ten posiadał tak liczne wady, że musiał być gruntownie przerobiony. Tow. Żuławski opracował tedy projekt odrębny, który też stał się podstawą obrad w podkomisji i komisji. Niebawem projekt ten będzie rozpatrywany przez Sejm,
e) Projekt ustawy w przedmiocie umowy o pracę
Ministerstwo Pracy opracowało projekt takiej ustawy i rozesłało go związkom zawodowym. W odpowiedzi przesłanej Ministerstwu, Komisja Centralna zajęła stanowisko wysoce krytyczne, uważając, iż projekt Ministerstwa w znacznej mierze pogarsza stan prawny, istniejący w byłych zaborach niemieckim i austriackim. Za szkodliwe uznać przede wszystkim należy wprowadzenie do stosunku pracy okresu próby, gdyż w tym czasie robotnik jest pozbawiony szeregu praw, wynikających z umowy, jak np. prawa do wymówienia itd.
Ochrona robotnika przed wypowiedzeniem mu pracy winna być rozciągnięta nie tylko na czas urlopu, ale i na czas choroby. Winny być skrócone terminy wypłat do tygodnia, najwyżej do dwóch tygodni. Terminy miesięczne mogą być stosowane wówczas, gdy wypłata następuje z góry. Wpływ robotników na układanie regulaminów powinien być znacznie zwiększony, a inspekcja pracy winna zatwierdzać regulamin fabryczny tylko wówczas, jeżeli oficjalna reprezentacja robotników wyrazi na regulamin swą zgodę.
f) Inspekcja pracy
Prawną podstawą działania inspekcji pracy jest dotychczas dekret rządu Moraczewskiego. Rząd wniósł projekt ustawy, obecnie rozpatruje go sejmowa komisja ochrony pracy i wyłoniona przez nią podkomisja. W dyskusji ogólnej w komisji i później w podkomisji tow. Ziemięcki postawił postulaty następujące: rozszerzenie zakresu działania inspekcji a w szczególności poddania jej nadzorowi pracy w górnictwie, całkowitą niezależność inspekcji od administracji ogólnej, dostateczna egzekutywa organów nadzoru, wreszcie wprowadzenie instytucji asystentów – robotników.
Mają to być osoby powoływane z list ułożonych przez związki zawodowe, których zadaniem będzie współdziałanie z inspekcją i utrzymywanie łączności pomiędzy inspekcją a środowiskiem robotniczym.
Aczkolwiek instytucja ta istnieje już w kilku krajach i daje dobre wyniki, projekt wprowadzenia jej u nas spotkał się ze stanowczym sprzeciwem ze strony przemysłowców.
g) Koalicja, strajk, rozjemstwo w zatargach pracy
Od chwili wydania dekretu z dnia 8 lutego 1919 r. pracownicze związki zawodowe zarejestrowały się zgodnie z przepisami dekretu i zdawało się, zyskały prawną podstawę działania na całym terytorium Rzeczypospolitej. Władze jednak w b. zaborze austriackim zaczęły robić trudności przy otwieraniu filii. Opierając się na austriackiej ustawie z r. 1867 domagały się wnoszenia próśb o zatwierdzenie statutu do władz administracyjnych II instancji. W wielu wypadkach prośby takie spotykały się z odmową i aczkolwiek centrala związku była zalegalizowana, filia nie mogła rozpocząć swej działalności. Tow. Żuławski jeszcze w Sejmie Ustawodawczym, dnia 2 grudnia 1921 r. wniósł projekt ustawy, która miała zmienić ten nienormalny stan rzeczy. Projekt ten przyjęty został dopiero przez Sejm obecny i uzyskał swe prawa w dniu 4 lipca 1923 r. W myśl tej ustawy filie zarejestrowanych związków zawodowych zakładane w b. zaborze austriackim i na ziemiach wschodnich mają jedynie o swoim powstaniu zawiadomić w ciągu 3 dni inspektora pracy oraz starostwo, przedkładając statut związku centralnego oraz podając siedzibę filii i każdorazowo jej kierownictwo.
Aczkolwiek art. 108 Konstytucji głosi zasadę swobody koalicji, w mocy utrzymały się przepisy z czasów zaborczych, które zwłaszcza w b. zaborze rosyjskim są z tą zasadą w rażącej sprzeczności. Art. 367 i 368 rosyjskiego kodeksu karnego karzą za sam tylko strajk więzieniem, do 6 miesięcy, za podżeganie zaś do zmowy więzieniem od 1 do 6 lat. Jeszcze w Sejmie Ustawodawczym zgłosił tow. Ziemięcki wniosek zniesienia starych przepisów, godzących w swobodę koalicji i strajku. W marcu 1923 r. rząd wniósł projekt ustawy „o zabezpieczeniu swobody dania, wzięcia, albo wykonania pracy”. Projekt ten znosi rosyjskie przepisy antystrajkowe, jednocześnie jednak wprowadza przepisy nowe, których celem jest daleko idące skrępowanie i ograniczenie czynności niezbędnych w akcji strajkowej.
Kara półtora roku grozi za „zbiegowiska” lub inne zajście w pobliżu miejsca pracy lub mieszkań pracowników lub pracodawców, również tym kto niepokoi lub zastrasza pracowników idących do pracy lub z niej wracających. Oczywiście że z artykułu tego wynikać mogą zakazy wszelkich zgromadzeń, posterunków strajkowych, wszelkiej nawet agitacji. Nadto projekt roztoczył szczególną opiekę nad łamistrajkami i za wszelki „czyn gwałtowny”, „zniewagę”, „bojkot” lub nawet pogróżkę przewidział kary znacznie wyższe wówczas, gdy czyny te stosowane są do łamistrajków. Posłowie socjalistyczni energicznie sprzeciwili się przyjęciu tych reakcyjnych pomysłów, większość jednak komisji ochrony pracy przyjęła projekt z pewnymi zmianami. Ma on być rozważany jeszcze w innej komisji. Przyjęcie tego wysoce szkodliwego projektu musiałoby się spotkać z bezwzględnym oporem całej klasy robotniczej.
Sprawa załatwiania zatargów pomiędzy pracownikami a pracodawcami ustawowo uregulowana została tylko dla rolnictwa i dla dozorców domowych.
Oprócz uchwalonej przez Sejm Ustawodawczy ustawy dotyczącej tej sprawy istnieją jeszcze ustawy o nadzwyczajnych Komisjach rozjemczych dla tych dwóch dziedzin pracy. Oparte one są na przymusie rozjemstwa w tych wypadkach, gdy strony nie dochodzą do porozumienia, Przeciwko tej zasadzie klasowe związki zawodowe zawsze się wypowiadały, a jak słusznym jest to stanowisko dowodzi ostatnie orzeczenie nadzwyczajnej Komisji rozjemczej, które w sposób jaskrawy pokrzywdziło robotników rolnych i zmusiło ich do strajku.
Komisja Centralna dała wyraz swemu stanowisku w uwagach o projekcie ustawy opracowanym przez Ministerstwo Pracy, a dotyczącym „załatwienia zatargów zbiorowych dotyczących warunków płacy i pracy”.
Komisja Centralna kategorycznie wypowiedziała się przeciwko wszelkiemu przymusowemu rozjemstwu, chociażby stosowanemu, jak to przewiduje projekt, w zakładach użyteczności publicznej.
Byłoby to sprzeczne z Konstytucją skrępowanie swobody koalicji i wolności osobistej robotników. Rozjemstwo może być stosowane tylko w razie zgody obu stron. Na żądanie jednej ze stron może być podjęta przez specjalnego urzędnika, nie zaś, jak chce projekt, przez ciała zbiorowe, akcja pojednawcza. Celem jej jednak może być tylko ułatwienie stronom wzajemnego porozumienia się. Bezcelowe są natomiast przewidywane w projekcie orzeczenia, do których nikt nie ma obowiązku stosowania się.
h) Ubezpieczenie od wypadków przy pracy
Jednym z najdotkliwszych braków ustawodawstwa robotniczego obowiązującego w b. zaborze rosyjskim było to, iż nie istniało tu właściwie ubezpieczenie pracowników od wypadków przy pracy. Ustawa rosyjska z 1903 r. znała tylko odszkodowania dla robotników poszkodowanych wskutek wypadku przy pracy lub dla ich rodzin.
Odszkodowania takie wypłacało przedsiębiorstwo lub instytucja, w której pracodawca ubezpieczył robotników. Aby uzyskać odszkodowanie, musiał robotnik zawrzeć co do niego ugodę z pracodawcą wobec inspektora pracy, lub jeśli ugoda nie nastąpiła dochodzić swoich praw w drodze sądowej, co było kosztowne i trwało zazwyczaj bardzo długo. Ponadto jeśli pracodawca udowodnił, że przyczyną wypadku była zła wola poszkodowanego lub oczywista nieostrożność jego, żadne odszkodowanie mu się nie należało.
Ustawa miała zastosowanie tylko do robotników, techników i majstrów, nie miała zaś zastosowania do urzędników, którzy również paść mogli ofiarą wypadku.
Ponieważ wprowadzenie nowej ustawy odpowiadającej wszystkim postulatom robotniczym i jednolitej dla całego państwa wymaga dłuższego czasu, rozpoczęli przeto posłowie socjalistyczni, a w szczególności tow. Reger starania, ażeby rozciągnąć na b. zabór rosyjski ustawę z 1887 r., obowiązującą w b. zaborze austriackim.
Sejm wniosek ten przyjął, dzięki czemu od 1 lipca 1924 r. pracownicy w b. dzielnicy rosyjskiej korzystają również z istotnego ubezpieczenia od wypadków i mają zapewniony wpływ na kierownictwo, gdyż połowę członków Zarządu Zakładu ubezpieczeń wybierać mają ubezpieczeni. Streszczenie ustawy podane zostało w nr 11 „Robotniczego Przeglądu Gospodarczego” z r. 1924.
i) Zabezpieczenie na wypadek bezrobocia
Już w pierwszych niemal dniach istnienia państwa polskiego za czasów rządu Moraczewskiego bezrobotni otrzymywali pomoc w postaci zapomóg wypłacanych ze Skarbu Państwa. Późniejsze rządy przerwały wypłatę zasiłków. W okresie inflacji wskutek ożywienia w przemyśle ilość bezrobotnych zmalała, nie spadła jednak nigdy do zera. Było przy tym jasne, że lepsze koniunktury w przemyśle są przemijające, że przyjść może zastój, a wraz z nim wzrost liczby bezrobotnych. Zarówno związki zawodowe, jak i posłowie socjalistyczni domagali się ustawicznie pomocy dla bezrobotnych, opartej na trwałej podstawie ubezpieczeniowej. Projekt ustawy o zabezpieczeniu na wypadek bezrobocia został wniesiony do Sejmu przez rząd p. Sikorskiego w kwietniu 1923 r. Projekt po przerobieniu go w Komisji wpłynął na plenum Sejmu w sierpniu tegoż roku. Rząd Witosa, który wówczas był u steru, projekt ten wycofał. Z powrotem do Sejmu wniósł go już rząd p. Grabskiego, poczyniwszy znów szereg zmian. Długie dyskusje w komisji i na plenum Sejmu później w Senacie i znów w Sejmie sprawiły, iż dopiero od 18 lipca 1924 r obowiązywać zaczęła ustawa, której niecierpliwie oczekiwały rosnące rzesze bezrobotnych. Sprawa przyjścia im z pomocą stała się tak palącą, że przynaglany przez organizacje zawodowe i posłów socjalistycznych rząd musiał jeszcze przed wejściem w życie ustawy rozpocząć akcję doraźnej pomocy z funduszów skarbowych na tych samych podstawach, jakie przewidywała ustawa.
Co do tych ostatnich musieli posłowie socjalistyczni staczać długie walki z dążeniem prawicy do ograniczenia zakresu działania ustawy i obniżenia świadczeń. Próba rozciągnięcia ustawy na robotników rolnych od początku skazana była na niepowodzenie. Nie udało się również posłom robotniczym poddać działaniu ustawy robotników w zakładach zatrudniających 5 i mniej robotników. Nowela wniesiona później przez klub socjalistyczny, która miała tę jaskrawą krzywdę naprawić, nie została również przez Sejm przyjęta. Prawica pozbawiła również prawa zasiłków inteligencję pracującą. Wkrótce to upośledzenie stało się tak bijące w oczy, że rząd musiał przyjść pracownikom umysłowym z pomocą doraźną i wnieść projekt ustawy rozciągającej zabezpieczenie od bezrobocia i na tę kategorię pracowników.
Przeciwko przedstawicielstwu robotniczemu ograniczono, częściowo zaś całkowicie uchylono, prawo do zasiłków dla robotników sezonowych, kwestię zaś pomocy dla robotników, którzy pracowali w zakładach państwowych i samorządowych przekazano rozporządzeniu rządowemu. Rozporządzenie takie wydane zostało dopiero po kilku miesiącach, pozbawiło ono przy tym zupełnie niesłusznie prawa do zasiłków robotników w wielu zakładach, np. w fabrykach przemysłu wojennego, monopolu tytoniowego itd.
Zasiłki ustawowe udało się prawicy przy pomocy stronnictw włościańskich obniżyć poniżej norm, których domagali się posłowie robotniczy. Częściowe natomiast zwycięstwo odnieśli posłowie socjalistyczni w kwestii podstawy do obliczania składek i zasiłków. Prawica, a początkowo i rząd domagali się, ażeby obliczano je od przeciętnego zarobku niewykwalifikowanego robotnika. Socjaliści żądali, ażeby obliczano je od faktycznego zarobku.
Ta zasada zwyciężyła, z tym jednak, że określono na 5 zł maksymalny zarobek dzienny, od którego obliczane są składki i zasiłki.
Początkowo przyjęto również wniosek tow. Żuławskiego, w myśl którego do opłat na rzecz funduszu bezrobocia mieli być pociągnięci przemysłowcy, zamykający swoje zakłady lub ograniczający pracę w nich. Wniosek ten później przez Senat i Sejm został uchylony. Utrzymany natomiast został wniosek socjalistyczny, mocą którego zasiłki odpowiednio zmniejszone mogą być za zgodą rządu wypłacone również robotnikom pracującym trzy i mniej dni w tygodniu. Postanowienie to w życie nie weszło, gdyż rząd nie udzielił dotychczas swojej zgody. Postulaty prawicy, ażeby zwiększyć przedstawicielstwo pracodawców w zarządach funduszu bezrobocia, nie zostały uwzględnione. W zarządzie głównym zasiada 4 pracodawców na 6 robotników, w zarządach obwodowych 2 pracodawców na 3 robotników. Podział składki ostatecznie został ustalony następujący: 1,5% zarobku robotnika płaci pracodawca 0,5% robotnik, połowę tego co płacą pracodawcy i robotnicy razem płaci Skarb Państwa. Uchwalono przy tym przeciwko opinii stronnictw włościańskich, że połowę swoich dopłat rząd może przełożyć na samorządy. Z uprawnienia tego dotychczas rząd nie korzysta.
Kwestią, do której dwukrotnie musiał Sejm wracać była długość terminu, w ciągu którego bezrobotny może korzystać z zasiłku. Określono go na 13 tygodni, z tym, że może on być przedłużony do 17 tygodni. Już na początku wskazywali socjaliści, że czasu trwania bezrobocia przewidzieć nie można, należy więc umożliwić przedłużanie terminu wypłat bez ograniczenia. Przyszłość potwierdziła słuszność tych wniosków.
Termin 17-tygodniowy mijał, bezrobocie zaś nie tylko nie kończyło się, lecz rosło. Tow. Ziemięcki ponowił tedy wniosek socjalistyczny. Sejm zezwolił na przedłużenie terminu wypłat do 39 tygodni, później zaś przyjął poprawkę Senatu, skracającą do 26 tygodni. Gdy i ten okres minął, ponowił znów wniosek socjalistyczny tow. Szczerkowski. Tym razem Sejm odrzucił wniosek całkowicie, rząd natomiast oświadczył, iż będzie nadal wypłacać zasiłki z funduszów Skarbu Państwa. Pierwotnie zamierzał rząd obniżyć stawki, dzięki staraniom Komisji Centralnej i posłów socjalistycznych udało się jednak utrzymać je na dotychczasowej wysokości. Natomiast zasiłków rządowych pozbawieni zostali ci, którzy posiadają majątek lub inne źródła dochodu, nie mniejsze niż ewentualne zasiłki. Wreszcie rząd zastrzegł sobie prawo wypłacania zasiłków w poszczególnych miejscowościach tylko jednemu członkowi rodziny i przerywania akcji zapomogowej w tych miejscowościach, gdzie ilość bezrobotnych jest nieznaczna. Na przedstawicieli związków zawodowych w funduszu bezrobocia spadł obowiązek czuwania, ażeby ograniczenia te były jak najmniej dotkliwe dla klasy robotniczej.
Oprócz ustaw poświęconych ściśle sprawom robotniczym, uchwalił Sejm w okresie sprawozdawczym dwie ustawy o szerszym zakresie, mające dla robotników duże znaczenie.
Jedną z nich jest referowana przez tow. Praussową ustawa o opiece społecznej, drugą ustawa o ochronie lokatorów.
W dyskusji nad tą ostatnią zdołali posłowie socjalistyczni, w szczególności tow. Pużak, obronić prawo warstw niezamożnych do dachu nad głową i w części przynajmniej uchronić je przed wyzyskiem ze strony kamieniczników, których poplecznikami w Sejmie byli posłowie prawicowi.
j) Międzynarodowe konwencje w sprawach pracy
Polska brała udział w Międzynarodowej Organizacji Pracy od pierwszej chwili jej powstania. Ratyfikacja jednak międzynarodowych konwencji spotkała się w Sejmie Ustawodawczym ze stanowczym sprzeciwem prawicy i została odrzucona. Sejm obecny ratyfikował 13 konwencji, których projekty przyjęły konferencje międzynarodowe w Waszyngtonie, Genui i Genewie w 1919, 1920, 1921. Referentem w Sejmie był tow. Ziemięcki, w Senacie tow. Posner.
Ratyfikowane konwencje dotyczą trzech gałęzi pracy: przemysłu, marynarki i rolnictwa. Ustalają one najniższy wiek dopuszczania dzieci do pracy w przemyśle i marynarce na lat 14, w rolnictwie zaś dzieci poniżej tego wieku mogą być zatrudniane tylko poza ustalonymi godzinami nauki szkolnej i tak, aby ta praca nie szkodziła ich zajęciom szkolnym. Zakazana jest praca palaczy na statkach do lat 18, a młodociani na statkach podlegają oględzinom lekarskim. W przemyśle wzbroniona jest praca nocna młodocianych do lat 18, młodociani jednak od 16 do 18 lat mogą być zatrudniani w nocy w wypadkach siły wyższej, w zakładach o ruchu ciągłym: w fabrykach żelaza i stali, w hutach szklanych, papierniach i cukrowniach oraz z pewnymi zastrzeżeniami w kopalniach węgla i lignitu. Jedna z konwencji wprowadza obowiązek 24-godzinnego odpoczynku tygodniowego w przemyśle. Na robotników rolnych winny być rozciągnięte te same przepisy o ubezpieczeniu od nieszczęśliwych wypadków oraz prawa o koalicji, z których korzystają inne kategorie pracowników. W celu zapobiegania bezrobociu wprowadzono obowiązek zbierania odpowiednich danych statystycznych i przesyłania ich Ministerstwu Pracy i Opieki Społecznej i zorganizowania bezpłatnych publicznych biur pośrednictwa pracy. Ta ostatnia konwencja ustala bardzo ważną dla robotników polskich na wychodźstwie zasadę wzajemności. Z chwilą wprowadzenia w Polsce ubezpieczenia od bezrobocia, robotnicy polscy, znajdujący się w kraju, który tę konwencję również ratyfikował, będą na równi z miejscowymi robotnikami korzystali z obowiązującego tam ubezpieczenia od bezrobocia. Wreszcie do zakresu higieny pracy należy konwencja ograniczająca, częściowo zaś zakazująca używania bieli ołowianej w malarstwie.
Po uchwaleniu przez Sejm ustawy o pracy kobiet i młodocianych nie powinna napotykać również trudności ratyfikacja konwencji o pracy nocnej kobiet i o ochronie nauczycielstwa.
Aktualnym postulatem całej międzynarodówki zawodowej jest ratyfikacja konwencji o 8-godzinnym dniu pracy. Postulat ten wysuwa również Komisja Centralna i klub socjalistyczny.
Robotnikom polskim ratyfikacja ta nie przyniesie doraźnych praktycznych korzyści, gdyż nie ulepszy stanu prawnego wprowadzonego przez polską ustawę o czasie pracy.
Ma ona jednak ogromne znaczenie zasadnicze, utrwala bowiem zasadę 8-godzinnego dnia pracy i przyczynia się do przyjęcia i umocnienia tego cennego prawa robotniczego przez kraje inne.
Powyższy tekst stanowi rozdział „Sprawozdania Komisji Centralnej Związków Zawodowych z działalności i stanu związków zawodowych w Polsce w latach 1922, 1923 i 1924”, opublikowanego Nakładem KCZZ w Polsce, Warszawa 1925, od tamtej pory nie wznawianego, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.