Source: https://czasopismo.legeartis.org/2016/01/kapitan-schodzi-ze-statku-ostatni.html
Timestamp: 2019-08-26 08:15:48+00:00
Document Index: 70788427

Matched Legal Cases: ['art. 61', 'art. 61', 'art. 61', 'art. 61', 'art. 61', 'art. 61']

Kapitan schodzi ze statku ostatni (art. 61 kodeksu morskiego)
Kapitan zawsze schodzi ze statku ostatni (art. 61 kodeksu morskiego)
by Olgierd Rudak • 21 stycznia 2016 • 12 komentarzy
Nie odpływając jeszcze zbyt daleko od tematyki kodeksu morskiego (którego tekst jednolity opublikowano w Dz.U. z 2016 r. poz. 66) postanowiłem poświęcić ze dwa akapity starej regule honorowej — kapitan schodzi ze statku ostatni (art. 61 kodeksu morskiego). Z tym, że dziś sprawa nie leży już wyłącznie w gestii kodeksu honorowego dowódcy łajby, ale została uregulowana normatywnie.
art. 61 ustawy kodeks morski
§ 1. Kapitan jest obowiązany przedsięwziąć wszystkie środki dla uchronienia statku oraz znajdujących się na nim osób i ładunku przed szkodą.
Jak widać przepisy o obowiązkach kapitańskich dotyczących bezpieczeństwa statku i jego załogi są proste: ma on przedsięwziąć „wszystkie” środki dla uchronienia statku i osób (pasażerów, załogi) przed szkodą — wszystkich, acz na pewno nie tych, które są sprzeczne z inną normą (to jasne, chociaż przecież stan wyższej konieczności i tutaj dałoby się zastosować).
Ciekawie wygląda art. 61 par. 2 kodeksu morskiego wskazujący kolejność ratowania, w obliczu „zagłady” (!) osób i mienia w określonej kolejności — najpierw opiekujemy się pasażerami, dopiero później załogą. Dopiero na szarym końcu kapitan może zadbać o siebie, stąd też ustawowa reguła, że kapitan schodzi ze statku ostatni, wcześniej jednak zajmując się ratowaniem tego, co na jednostce najważniejsze: dzienników statku, jego dokumentów, map, a także kosztowności i kasy statku.
To w sumie dość ciekawe, że pewien stary obyczaj staje się prawem, prawda? :-)
Nie wiem czy komuś się to przyda, ale tak sobie pomyślałem, że kodeks morski zasługuje przynajmniej na dwa teksty w Lege Artis :-)
Tags: art. 61 km kodeks morski
← O tym, że narzędzie użyte w obronie koniecznej nie musi być adekwatne do napastnika
Nowe zasady zawierania umów o pracę na czas określony w pytaniach i odpowiedziach →
Poza prawem lotniczym sugeruję ad astra – międzynarodowe prawo kosmiczne. ;-)
Pomaluśku, pomaluśku — skoro życie wyszło z mórz… ;-)
A niby to dzięki kamyczkom z kosmosu się miało rozwinąć …
`wszystkich, acz na pewno nie tych, które są sprzeczne z inną normą’ Jak powiedział klasyk (chyba): kapitanowi, który przestrzegając przepisów, doprowadził do katastrofy, a który mógł jej uniknąć łamiąc przepisy – nikt złego słowa nie powie. Ale, nie jest powiedziane że dostanie on następne dowództwo. ;) `Ciekawie wygląda … najpierw opiekujemy się pasażerami, dopiero później załogą’ A cóż tu ciekawego? Przeprowadzenie ewakuacji ze statku wymaga kwalifikacji: trzeba ratowanymi kierować, spuszczanie łodzi też wymaga umiejętności… Sami pasażerowie tego nie zrobią… Przypomina mi się opowieść o zawodowych ratownikach z Australii: działają w zespołach, z podziałem funkcji. Jeżeli ktoś postronny próbuje im pomagać… Czytaj więcej »
Orkiestra też grała do końca. A Molly Brown po raz kolejny okazała sie niezatapialna i pono waliła po łapach pasażerki odmawiające wiosłowania
Zdaje się, że prawo morskie (międzynarodowe??) zezwala również na pewne rzeczy (w celu przeżycia), za które na suchym lądzie idzie się do więzienia…?
Na lądzie też się chyba za to nie pójdzie siedzieć. Tzn za działania wykonywane w celu przeżycia.
W KC jest mowa o dobrach wyższego i niższego rzędu. Nie jest jednak sprecyzowane które dobra są wyższe a które niższe. Skoro kodeks morski przedstawia dobro dokumentów i pieniędzy jako wyższe od życia człowieka i to kapitana to czy mogę się nim posiłkować przy ustalaniu co mogę poświęcić?
Masz na myśli stan wyższej konieczności?
Te dokumenty nie są stawiane wyżej niż życie kapitana — zwróć uwagę na zwrot „jeżeli jest to możliwe” — tylko wówczas powinien tak działać. Na pewno ochrona życia stawiana jest wyżej.
Myślę, że oczywiście przepis ten jest modyfikacją granic s.w.k. — podobnie jak profesjonalne wykonywanie pewnych zadań (np. strażak nie może odmówić pójścia w ogień powołując się na s.w.k. — on jest od tego, by mu coś zagrażało). Ale to tylko do granic prędkości zejścia z mostku (kapitan nie może wiać pierwszy powołując się na s.w.k.).
„zagłada”. piękne.
Myślę, że niedosłownie :)
A jeśli ktoś zbudzi Krakena? To będzie piękna zagłada.