Source: https://www.eporady24.pl/o_pojeciu_doby_czesc_2,artykuly,2,14,883.html
Timestamp: 2019-10-18 10:48:23+00:00
Document Index: 106939587

Matched Legal Cases: ['art. 10', 'art. 128', 'art. 128', 'art. 10', 'art. 10', 'De lege ferenda', 'art. 128']

Autor: Tadeusz M. Nycz • Opublikowane: 12.03.2010
W pierwszej części nakreśliłem podnoszone przez A. Sobczyka w artykule pt. Nowe regulacje w przedmiocie indywidualnych rozkładów czasu pracy (PiZS 2009/12/21) problemy na tle liczenia doby w świetle art. 10 ust. 1 ustawy z dnia 1 lipca 2009 r. o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i pracodawców (Dz. U. Nr 125, poz. 1035).
W związku z tym, że autor opowiedział się za poglądem skracania doby np. do 19 godzin, uznałem, że dla takiego stanowiska nie tylko brakuje uzasadnienia w definicji doby zamieszczonej w art. 128 § 3 pkt 1 K.p., ale także skracanie doby jest sprzeczne z całą systematyką przepisów o czasie pracy.
Z definicji doby zamieszczonej w art. 128 § 3 pkt 1 K.p. wynika, że elementami określającymi to pojęcie są łącznie:
bieg kolejnych 24 godzin,
rozpoczęcie biegu od godziny rozpoczęcia przez pracownika pracy, zgodnie z obowiązującym go rozkładem czasu pracy.
Definicja doby określona w Kodeksie pracy ma znaczenie powszechne, ponieważ w ustawie ułsk nie dokonano jej zmiany, lecz ustawodawca przewidział jedynie odmienne od kodeksowych skutki prawne w zakresie generowania godzin nadliczbowych przez liczbę godzin pracy w skali danej doby.
Wskazując na dwa podstawowe elementy składowe definicji doby pracowniczej, które łącznie tworzą pełną definicję, nie sposób logicznie twierdzić, że doba może przybrać mniejszą liczbę godzin aniżeli 24.
Wynika to z prostego powodu, jeżeli bowiem definicję doby tworzą obie wyżej wymienione przesłanki łącznie, to wykluczone jest logicznie skrócenie doby poniżej 24 godzin, gdyż wówczas mielibyśmy do czynienia z jakimś innym pojęciem, ale na pewno nie z dobą pracowniczą.
Przeciwko tezie głoszonej przez A. Sobczyka, polegającej na możliwości skrócenia doby pracowniczej poniżej 24 godzin, przemawia ponadto szereg innych argumentów, które dla porządku jedynie przytoczę, ponieważ zasadniczy element definicyjny generalnie wyklucza poprawność prawną skrócenia doby pracowniczej.
A. Sobczyk poszukuje argumentów dla skrócenia doby pracowniczej z jednej strony w stwierdzeniu, że doba pracownicza zaczyna bieg w godzinie rozpoczęcia pracy przez pracownika, toteż skoro pracownik rozpocznie pracę po upływie 8 godzin poprzedniego zatrudnienia i po 11 godzinach odpoczynku dobowego, to kolejne podjęcie pracy w danej dobie pozwala, zdaniem A. Sobczyka, na skrócenie tej doby, wobec kolejnego rozpoczęcia pracy.
Autor, opierając się na gramatycznym brzmieniu wymienionej wyżej przesłanki numer 2, zapomina jednak o wyraźnym gramatycznie zapisie art. 10 ust. 1 ustawy ułsk, którego treść literalna przeczy koncepcji A. Sobczyka.
Przepis ten brzmi bowiem wyraźnie: „Indywidualny rozkład czasu pracy pracownika ustalany przez przedsiębiorcę może przewidywać różne godziny rozpoczęcia i kończenia pracy; w takim przypadku ponowne rozpoczęcie pracy przez pracownika w tej samej dobie nie stanowi pracy w godzinach nadliczbowych”.
Gramatyczny zapis powołanego przepisu wyraźnie mówi o rozpoczęciu pracy przez pracownika w tej samej dobie. Jeżeli jednak, jak chce A. Sobczyk, dojdzie do skrócenia doby, to tym samym przesłanka podjęcia pracy w tej samej dobie nie zaistnieje.
Zgodnie z podstawowymi zasadami wykładni prawa pojęcia powszechnie jednoznacznie rozumiane w języku potocznym muszą być tak samo rozumiane w języku prawnym, chyba że z konkretnego przepisu wynika wyraźnie co innego.
Skoro elementem składowym pojęcia definicyjnego doby są 24 kolejne godziny, to dla celów wykazania słuszności tezy przeciwnej, a mianowicie takiej, że doba może trwać np. 19 godzin, A. Sobczyk musiałby wskazać na wyraźną podstawę prawną, a takiego przepisu nie ma.
Jak wykazałem w powołanym cytacie art. 10 ust. 1 ustawy ułsk, z jej treści nie sposób w najmniejszym stopniu wyciągać wniosku, jakoby ustawodawca dopuszczał możliwość skrócenia doby pracowniczej poniżej 24 godzin.
W tej sytuacji wykładnia idąca w tym kierunku nie ma żadnej podstawy prawnej i tym samym jest twierdzeniem całkowicie błędnym i niczym nieuzasadnionym, wbrew twierdzeniom autora o jakichś rzekomych pragmatycznych przesłankach.
De lege ferenda nie sądzę oczywiście, aby ustawodawca chciał przy pomocy zapisu ustawowego zwalczać uznane zjawiska z dziedziny nauk astronomicznych i tworzyć fikcję prawną mówiącą, że doba może trwać mniej niż 24 godziny, czyli np. 19 godzin.
Jednakże w ramach tzw. fikcji prawnej wszystko jest oczywiście możliwe. Koncepcja wykładniowa A. Sobczyka miałaby natomiast jakiekolwiek podstawy, gdyby potrafił on wykazać, że ustawodawca stworzył taką fikcje prawną.
Autor w prezentowanej koncepcji opiera się wyłącznie na tym, że doba rozpoczyna swój bieg w godzinie rozpoczęcia pracy przez pracownika. Z tego powodu uważa, że skoro po 8 godzinach pracy i 11 godzinach odpoczynku dobowego pracownik, zgodnie z rozkładem czasu pracy, znowu rozpoczyna pracę, to ta wyłącznie okoliczność daje podstawę do twierdzenia, że mamy do czynienia z rozpoczęciem nowej doby.
Tymczasem jest to twierdzenie błędne także na tle analizy ustawy ułsk jako przepisu szczególnego w stosunku do Kodeksu pracy. Definicja kodeksowa stanowi jednoznacznie o tym, że doba pracownicza trwa 24 godziny.
Kodeks w żadnym przepisie nie dopuszcza innej możliwości. Przeciwnie, pojęcie doby jest ściśle połączone z innymi definicjami związanymi z problematyką czasu pracy, a mianowicie z pojęciem tygodnia, zdefiniowanym w art. 128 § 3 pkt 2 K.p.
W myśl tego przepisu, przez tydzień należy rozumieć 7 kolejnych dni kalendarzowych, poczynając od pierwszego dnia okresu rozliczeniowego. Dzień kalendarzowy oznacza dobę biegnącą od godziny 0oo do godziny 24oo i tym samym wynosi 24 godziny.
Mimo że pojęcie tygodnia jest definiowane przez ustawodawcę przy pomocy dnia kalendarzowego a nie doby pracowniczej, to i tak nie sposób twierdzić, że czasowo w sensie długości może zaistnieć jakaś różnica między dobą kalendarzową i dobą pracowniczą. Doba kalendarzowa czy pracownicza jest dobą i zawsze musi wynosić 24 godziny.
Połączenie pojęciowe doby z tygodniem wyklucza rzecz jasna jakiekolwiek możliwości dyskusji na temat ewentualnie poprawnego i dopuszczalnego skracania doby, gdyż tym sposobem doszłoby do naruszenia nie tylko jednej ale dwóch definicji kodeksowych.
Błąd tej koncepcji polega na tym, że A. Sobczyk nie odpowiada na pytanie, jaki przepis pozwala mu na skrócenie doby pracowniczej poniżej 24 godzin? Definicja legalna doby, zawierająca czasowo 24 godziny, w ustawie ułsk nie została w żadnej mierze zmieniona, wobec tego nie ma podstaw do tego, aby tworzyć rzekomą fikcję prawną, której ustawodawca nie wprowadził.
Nie wiadomo także, na czym ma polegać pragmatyzm związany z możliwością skrócenia doby pracowniczej do proponowanych przez autora np. 19 godzin. Jaka korzyść ma płynąć praktycznie z tego, że w rozkładach czasu pracy, a następnie w rozliczeniach czasu pracy doszłoby do sztucznego, sprzecznego z logiką określania długości doby?
Jako praktyk nie widzę w tym zakresie żadnych korzyści, a przeciwnie – jedynie zarzewie bałaganu i chaosu pojęciowo-wykładniowego. Powstaje bowiem od razu pytanie o właściwe stosowanie innych instytucji czasu pracy np. odpoczynku dobowego, czy tygodniowego.
Jeśli ktoś ma wyobraźnię matematyczną, to od razu jest w stanie sobie łatwo wyliczyć, że skracanie doby zaburzyłoby liczbę odpoczynków tak dobowych jak i tygodniowych w danym okresie rozliczeniowym czasu pracy.
Doprowadzilibyśmy zatem do sytuacji niedopuszczalnej, polegającej na naruszeniu zasady równego traktowania pracowników w zatrudnieniu, gdyż w zakresie podstawowych instytucji ochronnych, takich jak odpoczynek dobowy czy odpoczynek tygodniowy doszłoby bez uzasadnienia prawnego do dyferencjacji uprawnień pracowników.
Stan prawny obowiązujący na dzień 12.03.2010