Source: https://forum.ops.pl/dps-zwolnienie-z-oplat-207279375
Timestamp: 2019-11-12 02:59:40+00:00
Document Index: 85604355

Matched Legal Cases: ['art. 64', 'art. 7', 'Art. 3', 'SA/Łd ', 'art. 61', 'art. 2', 'art 64', 'SA/Gl ', 'SA/Sz ', 'SA/Go ', 'SA/Gl ', 'art. 64', 'art. 64']

Dps - zwolnienie z opłat • Pomoc społeczna (forum ogólne) | OPS.pl
Dps - zwolnienie z opłat
Napisano: 01 paź 2019, 11:40
mam ciekawy fragment dotyczący kwestii obciążenia opłatami za dps córki (wyróżnienie moje):
SKO zauważyło, że użyty w art. 64 u.p.s. zwrot w "szczególności" oznacza, iż nie tylko wymienione w nim okoliczności uzasadniają zwolnienie z odpłatności, lecz mogą to być również inne okoliczności niewymienione w tym przepisie, a zasługujące na uwzględnienie. Takimi okolicznościami podnoszonymi przez stronę mają być jej złe relacje z ojcem, nieutrzymywanie jakichkolwiek kontaktów ojca z córką, brak uczestniczenia w jej wychowaniu, brak partycypacji w kosztach jej utrzymania oraz to, że nigdy nie mieszkał z córką, nie uznawał swojego ojcostwa, nie pomagał w matce strony, nie respektował orzeczenia sądu dot. alimentów, które musiały być egzekwowane na drodze postępowania egzekucyjnego. Traumatyczne wspomnienia o ojcu spowodowały, iż strona zmieniła na swój wniosek nazwisko oraz sporządziła testament w formie aktu notarialnego, w którym wydziedziczyła ojca, wskazując fakt zaniedbywania kontaktów z córką, nieokazywania jej jakichkolwiek uczyć. Z lektury testamentu wynika również, iż strona ostatni raz widziała ojca w 1998 r., kiedy to podczas zakończenia roku szkolnego w obecności innych uczniów i ich rodziców, groził jej matce, pozbawieniem życia poprzez oblanie kwasem. Zdarzenie to odcisnęło na psychice strony na tyle silne piętno, iż do dnia dzisiejszego jest jednym z niewielu wspomnień jakie pozostało jej po ojcu. Wszczęcie postępowania o ustalenie opłaty za pobyt ojca w DPS spowodowało odnowienie się dawno ukrytych i przykrych dla strony wspomnień o ojcu. Stres ten był na tyle ciężki, że spowodował konieczność skorzystania z pomocy psychiatry, albowiem strona obawiała się o stan zdrowia swojego nienarodzonego wtedy dziecka. Strona, na poparcie swoich twierdzeń, przedstawiła dowody.
A teraz zagadka: czy Państwo sądzicie, że pomoc społeczna raczej zwolniła tę osobę z opłat na rzecz biologicznego ojca, czy raczej nie zwolniła?
Napisano: 01 paź 2019, 13:34
Nie, nie zwolniła. Lecz nie dlatego że Łopieka jest bezduszna i zła do szpiku kości, ale zgodnie z zasadami i celami pomocy społecznej oraz słusznym interesem społecznym nie mogła tego zrobić. Znam ten wyrok. Przedstawiony fragment to cześć argumentacji podniesionej przez stronę, która w jej ocenie powinna wystarczyć do zwolnienia zobowiązanej z ponoszenia odpłatności za pobyt ojca w DPS. Ale to tylko mały, subiektywny wycinek wyroku, oderwany od całości rzeczywistości prawnej rozpatrywanej sprawy i argumentacji organów. Zresztą SKO i WSA podtrzymały decyzję Łopieki. Rozstrzygnięcie organu wydano w należycie przeprowadzonym postępowaniu i oparto na dostatecznie wyczerpującym oraz prawidłowo ustalonym stanie faktycznym i uzasadnieniu prawnym. W sprawie wykazana została przewaga interesu społecznego nad interesem skarżącej. Uważam, że rozwodzenie się tutaj nad słusznością tego orzeczenia jest bezcelowe. Dla mnie – jako przedstawiciela pomocy społecznej – wynik rozstrzygnięcia tej sprawy jest zrozumiały i oczywisty. Rozumiem również subiektywne i emocjonalne odczucia jakie ten wyrok może wzbudzać, szczególnie wśród osób, które czują się pokrzywdzone przez Łopiekę. Ale trudno rozmawiać o tym tutaj, na forum merytorycznym. Więc do kogo należy kierować gorzkie żale? Uważam, że nie do Łopieki ani Sądów. Może do ustawodawcy, który kreuje rzeczywistość prawną suwerena albo do ogółu społeczeństwa, którego interes jest ważniejszy od interesu jednostki?
Napisano: 01 paź 2019, 15:59
1.MACIE PAŃSTWO WYBÓR! Twierdzę, że pracownicy pomocy społecznej podejmujący decyzje tego typu ZAWSZE MAJĄ WYBÓR! Nie jest prawdą, że w powyższej sprawie mogła zapaść tylko i wyłącznie taka decyzja. Istnieją bardzo liczne orzeczenia, w których sądy wskazują, iż należy brać pod uwagę relacje rodzinne, stosunki jakie panują w rodzinie, także zaszłości z dzieciństwa. Te wyroki tworzą zdecydowanie dominującą linię (jest ich przynajmniej kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt). Zaś art. 7a kpa nakazuje wybór korzystniejszej dla obywatela interpretacji.
Twierdzenie, że pomoc społeczna NIE MOGŁA zwolnić owej ofiary z opłat na zwyrodnialca jest więc w oczywisty sposób fałszywe. Zwolnienie byłoby zgodne z prawem, z bogatym orzecznictwem - i ludzkim poczuciem przyzwoitości. I oczywiście mieściłoby się w granicach luzu decyzyjnego.
2.LUDZKIE NIESZCZĘŚCIE A PRZYCHODY GMINY. Jeśli chodzi o prymat interesu ogółu nad interesem jednostki to są liczne orzeczenia w których jasno stwierdza się, że nie ma tu mechanicznej nadrzędności. Argument „interesu społecznego” to maczuga, którą władza może zatłuc jednostkę - i chętnie to robi (jak w omawianym przypadku). Ale jest wystarczająco dużo orzeczeń, które jasno stwierdzają, że nie można tej maczugi stosować mechanicznie. Znowu jest kwestia wyboru: zatłuc tą maczugą ofiarę, licząc na to, że nie będzie miała siły i energii się odwołać (albo że przegra) – czy też ułaskawić, nawet narażając się na „hmykanie” wójta czy innego burmistrza, że budżet się słabo dopina, i że trzeba mocnej wyciskać pieniądze z osób zobowiązanych.
3.JAKA JEST MISJA POMOCY SPOŁECZNEJ? Art. 3.1 ups mówi: „ Pomoc społeczna wspiera osoby i rodziny w wysiłkach zmierzających do zaspokojenia niezbędnych potrzeb i umożliwia im życie w warunkach odpowiadających godności człowieka”
Czy ten fragment ups ma znaczenie, czy jest to tylko żarcik, którego nikt poważnie nie traktuje, bo liczy się tylko budżet gminy? W jakim sensie nałożenie opłat na ową nieszczęśnicę jest wspieraniem jej w godnym życiu? Z pewnością można wykonać słowne łamańce, które wykażą, że nawet jeśli ofiara gwałtu jest zmuszana do łożenia na wygodne życie gwałciciela, to jest to bardzo słuszne i stanowi wspieranie jej w godnym życiu i pomoc w przezwyciężeniu trudnych sytuacji życiowych.
Ale nie uchyli to pytania o misję pomocy społecznej – czy faktycznie ma być ona po prostu organem egzekucyjnym? Organ administracji ma przewagę nad obywatelem, który jest słaby i przerażony i czuje się całkowicie bezradny i zdany na łaskę wyposażonego w śmiercionośną pieczątkę urzędnika. Może warto choć na chwilę wczuć się w sytuację takiej osoby?
4.CZY POMOC SPOŁECZNA POWINNA BRAĆ POD UWAGĘ KWESTIE LUDZKIE I ETYCZNE? Można oczywiście twierdzić, że kwestie ludzkie i etyczne winny być w działaniach pomocy społecznej pozbawione znaczenia. Liczyć się powinno jedynie to, czy korzystna dla budżetu gminy decyzja jest proceduralnie do utrzymania, choćby naruszała elementarne i powszechne poczucie sprawiedliwości.
Ale mimo tej polemiki wierzę w to, że w pomocy społecznej raczej powszechna jest postawa empatii i życzliwości dla ofiar – w każdym razie osobiście z taką postawą się zetknąłem (choć nie tylko). Ja mam nadzieję, że taka będzie się pojawiać coraz częściej – i że ci pracownicy pomocy społecznej, którzy chcą podjąć decyzję moralnie słuszną, ale nie znają dobrej drogi (np. proceduralnej) będą mogli zdobyć dane do takich dobrych decyzji.
Przepisy oczywiście są mętne i złe – ale mimo to dają możliwość zachowania się po ludzku. Ale to, czy urzędnik się po ludzku zachowa (oczywiście: zgodnie z przepisami i też z bogatym orzecznictwem) – to już jest kwestia wyboru. Powyższa opisana sytuacja pokazuje istotę tego wyboru. BO JEST TO WYBÓR!
Napisano: 03 paź 2019, 9:48
Odnośnie do dyskusji, czy pomoc społeczna MOŻE zwolnić ofiarę z opłat za pobyt wyrodnego rodzica, czy też rzekomo nie może (bo przepisy rzekomo nie pozwalają) warto rozważyć chociażby taki wyrok:
Wyrok WSA w Łodzi, II SA/Łd 467/14 – z dnia 26.08.2014:
Oderwanie obowiązku ponoszenia owych opłat zarówno od elementów stanowiących o potrzebie wzajemnego wspierania się członków rodziny, jak i od świadczeń alimentacyjnych sprawia, że obowiązek ten może obciążać osoby, które tylko formalnie wypełniają dyspozycję art. 61 ust. 2 pkt 2) u.p.s., a z pensjonariuszem DPS nic ich nie łączy, w szczególności brak jest jakichkolwiek więzi społecznych uzasadniających potrzebę przyczyniania się do zaspokajania potrzeb umieszczonego w DPS. Automatyczne włączenie wszystkich takich osób do grona ponoszących odpowiedzialność finansową za pobyt w DPS i uzależnienie tej odpowiedzialności wyłącznie od wysokości uzyskiwanych dochodów, w niektórych sytuacjach byłoby niemożliwe do pogodzenia z dyrektywami demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji R.P.).” Zdaniem Sądu, nakładanie opłat na osobę, w wypadku której brak jest więzi społecznych z pensjonariuszem, jest sprzeczne po prostu z fundamentalnymi prawami, gwarantowanymi nam przez Konstytucję R.P.
Ten wyrok wydany jest w 2014 - a więc nawet jeszcze przed wprowadzeniem art 64a (który - zdaniem Sądów - także skłania do uwzględniania krzywdy doznanej przez dziecko od wyrodnego rodzica, nawet jeśli brak jest pozbawienia władzy rodzicielskiej).
A WIĘC: MOŻNA POSTĄPIĆ ZGODNIE Z POCZUCIEM SPRAWIEDLIWOŚCI - PRAWO NA TO POZWALA! A to, że ktoś woli postąpić inaczej - to już jest kwestia etyczna: czy skrzywdzone dziecko jeszcze bardziej skrzywdzić, czy nie?
Napisano: 03 paź 2019, 12:26
Wróciłem z terenu i w ramach uspokojenia oddechu zajrzałem tu... Hmmm... No to z innej beczki: „Okoliczności do zwolnienia z opłat muszą być zatem szczególnie uzasadnione i związane z wyjątkową lub trudną sytuacją podmiotu ubiegającego się o zwolnienie” (Tak: Wyrok WSA w Gliwicach z dnia 4 lipca 2018 r., IV SA/Gl 15/18, Wyrok WSA w Szczecinie z dnia 26 października 2017 r., II SA/Sz 892/17).
„(…)użyty w tym przepisie zwrot "można zwolnić" nie nakłada na organ obowiązku częściowego lub całkowitego zwolnienia osoby zobowiązanej do ponoszenia opłat za pobyt członków rodziny w domu pomocy społecznej w przypadku wystąpienia okoliczności wymienionych w tym przepisie, a organ działa tu w granicach uznania administracyjnego. Uznanie to nie może jednak polegać na dowolnej i pozbawionej racjonalności ocenie dowodów zgromadzonych w sprawie. Dlatego o zastosowaniu częściowego lub całkowitego zwolnienia z wnoszenia opłaty za pobyt członka rodziny w domu pomocy społecznej przesądzać będą okoliczności konkretnego przypadku, w tym ustalona sytuacja rodzinna, zdrowotna i finansowa strony. Warunkiem skorzystania przez stronę ze zwolnienia z ponoszenia odpłatności za pobyt ojca w DPS jest nie tylko wystąpienie sytuacji uzasadniającej tego rodzaju postępowanie, ale sytuacji szczególnie to uzasadniającej, a zatem wyjątkowej. Ustawodawca zakłada bowiem że obowiązek ponoszenia odpłatności za pobyt członka rodziny w domu pomocy społecznej stanowi zasadę, od której odstąpić można tylko i wyłącznie w sytuacjach wyjątkowych.” (Tak: Wyrok WSA w Gorzowie Wlkp. z dnia 30.03.2019 r. sygn.: II SA/Go 77/19).
Poprzednio pisałem, o tamtym konkretnym, cytowanym przypadku, a nie o każdej takiej sytuacji. Oczywiście, że prawo na to pozwala i OPS może zwolnić z odpłatności, ale „pozwala” i „może” nie oznacza: „musi”, „zawsze”, „dowolnie”, „wszystkich” i „z automatu”. Natomiast „muszą” wystąpić podstawy do zwolnienia, wyjątkowość sytuacji i szczególne okoliczności po stronie zobowiązanego, bo to na nim spoczywa ciężar dowodu. Decyzje nie traktują świadczeniobiorców zbiorowo, wydawane są w indywidualnych przypadkach, tak samo jak wyroki sądowe. W Polsce nie ma precedensu i nie można kogoś zwolnić z odpłatności, bo tak w jakiejś innej sprawie postanowił WSA w Rzeszowie czy innym Krakowie. Możemy się tak przerzucać tymi wyrokami bez końca, subiektywnie i wybiórczo kopiować co ciekawsze fragmenty potwierdzające różne racje, ale będą to tylko niewiążące frazesy, którymi można posiłkować się w dyskusji. To są tylko wskazówki, które Sąd w innej sprawie może przyjąć lub nie. Jednak zawsze decyduje tu określona sytuacja danej osoby, którą uwzględnia się w całościowym obrazie rzeczywistości i uwarunkowaniach prawnych tej jedynej, określonej, indywidualnej, rozpatrywanej sprawy. Zobowiązany ma swoje racje, my musimy brać pod uwagę dużo szerszy aspekt problemu. Codziennie mierzę się z racjami i indywidualnym poczuciem sprawiedliwości wielu osób naraz, często będących w ciężkiej sytuacji życiowej. One mają i widzą tylko swoją krzywdę i to jest zrozumiałe. Ale ja udzielając wsparcia każdemu z nich, muszę zrównoważyć i pogodzić interesy ich wszystkich z uwarunkowaniami prawnymi, możliwościami, zasobami własnymi i zdobycznymi i w końcu z szeroko pojętą sprawiedliwością społeczną, nie zapominając przy tym o etyce i aksjologii. Dla mnie więc kwestia udzielenia komuś wsparcia (również w formie zwolnienia go z odpłatności) wykracza daleko poza indywidualne poczucie krzywdy i sprawiedliwości danej osoby.
Napisano: 08 paź 2019, 8:46
Oczywiście że nie ma automatyzmu zwolnienia – i że zawsze liczy się konkretna sytuacja danej osoby. I tu wkracza ludzka wrażliwość: czy to, że jest się ofiarą wyrodnego rodzica i przeżyło się dzieciństwo w cierpieniu (spowodowane przez klienta pomocy społecznej - owego wyrodnego rodzica) ma jakiekolwiek znaczenie? Czy ofiara wyrodnego rodzica ma być jest jedynie łakomym kąskiem dla budżetu gminy – bo można ją obciążyć opłatami na rzecz krzywdziciela? Dla Pana nie ulega wątpliwości, że opisana w pierwszym poście sytuacja:
1.	Wyrodny ojciec, brak jakiegokolwiek zajmowania się dzieckiem, groźby pozbawienia życia;
2.	Ofiara zwyrodnialca po latach jest zmuszona przez pomoc społeczną do łożenia na jego wygodne życia
jest piękna i chwalebna: oto pomoc społeczna znowu ”pochyliła się nad ludzkim nieszczęściem i wsparła w godnym życiu”.
Ja twierdzę inaczej: skrzywdzone dziecko nie powinno być jedynie pozycją w budżecie gminy pod hasłem „przychody”. Bo chodzi ostatecznie o to, czy skrzywdziło się to dziecko jeszcze bardziej, czy też postąpiono zgodnie z powszechnym ludzkim odruchem. Z Pana punktu widzenia to, jakie są powszechne ludzkie odczucia w odniesieniu do skrzywdzonych dzieci to pozbawione znaczenia frazesy. Mam wrażenie, że Pan ulega syndromowi oblężonej twierdzy: ktoś krytykuje decyzje pomocy społecznej? A to ciemna masa, nic nie rozumie z tego, że misja pomocy społecznej jest zupełnie inna, niż by to sobie ludzie wyobrażali: ludzie wyobrażają sobie, że chodzi o pomoc ludziom w nieszczęściu – a tu mamy skrzywdzonego w dzieciństwie człowieka i drenujemy jego kieszeń na wygodne życie jego krzywdziciela – i bardzo dobrze!
Jestem przekonany, że aby pomoc społeczna cieszyła się szacunkiem społecznym, to nie należy uzasadniać za pomocą prawniczych wygibasów decyzji okrutnych i bezwzględnych – ale raczej dbać o to, aby tych decyzji było jak najmniej.
Jeśli chodzi o moralną ocenę takich sytuacji, jak opisana powyżej, to podpiszmy tutaj protokół rozbieżności, bo akceptujemy zupełnie inne porządki aksjologiczne i nie ma szans na to, abyśmy się przekonali. Ja nie jestem kolektywistą, i nieszczęście jednostki uważam za istotne. Dobro budżetu gminy nie jest wystarczająco dużym dobrem nadrzędnym, aby dla owego budżetu poświęcić dobro człowieka i elementarne poczucie sprawiedliwości. To raczej bym walczył o większy budżet, niż ścigał ofiary złego dzieciństwa.
Moim celem nie jest przekonanie osób, które ścigają owe skrzywdzone dzieci, aby przestały to robić – jeśli w ich sumieniu nie ma z tego tytułu żadnego niepokoju, to kolejny przykład ludzkiej krzywdy nie zrobi na nich żadnego wrażenia i skwitują to lekceważącym „to frazesy, a ja mam tu budżet”. Jednak jestem przekonany, że absolutna większość osób związanych z pomocą społeczną uważa, że w działaniach pomocy społecznej ludzka krzywda powinna być brana pod uwagę – a jeśli ofiara zwyrodnialca jest zmuszona do łożenia na jego wygodne życie, to „coś tu nie gra”. I do tych osób kieruje te słowa, aby im przypominać, że prawo pozwala na zachowanie zgodne z ludzkim odruchem.
Zaś zacytowany przez Pana wyrok WSA w Gliwicach z dnia 4 lipca 2018 r., IV SA/Gl 15/18 przecież absolutnie jednoznacznie stwierdza, że DYSFUNKCJA RODZICIELSKA TO OKOLICZNOŚĆ SZCZEGÓLNA I POWINNA BYĆ BRANA POD UWAGĘ PRZY ROZPATRYWANIU WNIOSKU O ZWOLNIENIE:
Zaistnienie sytuacji rodzinnej udokumentowanej orzeczeniem Sądu Wojewódzkiego Wydziału Karnego skazującego ojca strony za przestępstwo polegające na psychicznym i fizycznym znęcaniu się nad członkiem rodziny – matki i dorastanie strony w wieku młodzieńczym w takim domu rodzinnym stanowi po myśli art. 64 ustawy o pomocy społecznej o występowaniu uzasadnionej okoliczności warunkującej możliwość zwolnienia z opłaty za pobyt tego członka rodziny w domu pomocy społecznej. Jest to bowiem niewątpliwie okoliczność szczególna i związana z sytuacją rodzinną podmiotu ubiegającego się o zwolnienie.
Napisano: 09 paź 2019, 10:22
Zaniepokojony słowami o krwiożerczych pracownikach Łopieki - bez sumienia, okrutnych i bezwzględnych, którzy poświęcając dobro człowieka, deptając elementarne poczucie sprawiedliwości, za pomocą prawniczych wygibasów w uzasadnieniach swoich decyzji, ścigają i pożerają skrzywdzone dzieci – jak łakome kąski, pasą na nich swoje budżety i każą łożyć na wygodne życie swoich oprawców , czym prędzej pobiegłem porozmawiać z kierownikiem, księgową i kadrową, przeczytałem jeszcze raz statut i regulamin ośrodka, swoją umowę o pracę i zakres obowiązków oraz ustawę o pomocy społecznej… i… trochę mi ulżyło, bo patrząc na powyższe przez chwilę myślałem, że ja może w jakimś związku mafijnym pracuję…! A tak na poważnie – proszę o trochę umiaru, bo przy całej masie krytyki działań Łopieki, w swej „oblężonej twierdzy”, z której wbrew pozorom mam dość szeroki widok na sprawy pomocy społecznej, nie doświadczyłem ani nie słyszałem, żeby OPS robił problem i obciążał odpłatnością kogoś, ktoś przedstawił rzeczone orzeczenie sądu lub inne obiektywne przesłanki zwolnienia (ostatnio na szczęście zmieniły się przepisy i jest dużo większa klarowność sytuacji w tym zakresie). Zdarzają się oczywiście sprawy, w których po wnikliwej analizie sytuacji obciążenie następuje (ww. wyrok WSA w Gorzowie), ale tu ani budżet ani zła wola gminy (totalna bzdura!) z pomocą „prawniczych wygibasów” czy „niewiążących frazesów” – jak nazwałem wyrwane z kontekstu fragmenty wyroków WSA cytowane w naszej dyskusji (bynajmniej nie miałem tu na myśli krytykę ludzkich odczuć i krzywd!), nie jest i nie może być żadną obiektywną przesłanką warunkującą odpłatność. W sprawach odpłatności za DPS i inne świadczenia z pomocy społecznej mam niestety zupełnie przeciwstawne (ponure) doświadczenia, o czym tu pisał nie będę, bo to jest temat na książkę. Czytając powyżej - cyt.: „Oczywiście że nie ma automatyzmu zwolnienia – i że zawsze liczy się konkretna sytuacja danej osoby” – cieszę się, że choć w tym zakresie się rozumiemy. Nie zamierzam podpisywać „protokołu rozbieżności”, ponieważ myślę, że mimo wszystko mamy podobny system wartości, lecz inne spojrzenia - bo z różnych stron – na przedmiotową sprawę, które mogą wypaczają właściwy obraz i ocenę drugiej strony. Gorąco pozdrawiam i zachęcam do większego udzielania się na forum, co dzięki dobrej znajomości tej tematyki, jest tu bardzo pomocne, no i oczywiście prowadzi do ciekawych dyskusji
Napisano: 11 paź 2019, 8:59
1.	W żadnym z postów nie prowadziłem ogólnej krytyki działań pomocy społecznej. Przeciwnie: bardzo często podkreślam, że mam ogromny szacunek dla ludzi, którzy stykają się nieszczęściem i niosą realną pomoc. I dotyczy to ogromnej większości - może 99,999%? - pracowników pomocy społecznej. Nawet w reportażach i artykułach jest czasem mowa o tym, że pracownicy lokalnych ops-ów starają się wspierać ofiary wyrodnych rodziców w walce z mopsem czy cpr-em, sami składają wnioski o zwolnienie (następnie odrzucane…), podpowiadają, jak się bronić. Mam dla nich ogromny szacunek, bo sprzeciwiają się Systemowi aby bronić krzywdzonego człowieka. I do tych osób chcę trafić, aby np. zwrócić im uwagę na pewne fakty - orzeczenia, dokumenty - których mogą nie znać, a które mogą im pomóc we wspieraniu ofiar.
2.	Nie zmienia to faktu, że zdarzają się działania haniebne – i o tym piszę. Sytuacja, w której ktoś, kto nigdy w życiu nie spotkał swojego ojca ale musi go utrzymywać i łożyć na dps – jest HANIEBNA. Jeśli łoży się na zbira, który zniszczył komuś dzieciństwo - to jest HANIEBNE. Jeśli pomoc społeczna ściga córkę, która została porzucona przez matkę-alkoholiczkę w wielu 10 miesięcy (50 lat temu) - to jest HANIEBNE. Jeśli pomoc społeczna ściga chłopca porzuconego przez biologicznego ojca w wieku 4 lat (a następnie wydziedziczonego) - to jest HANIEBNE. Powiedziałbym, że uznanie tego za misję jest wręcz obraźliwe dla pracowników pomocy społecznej - bo Państwa misją jest pomaganie ludziom w nieszczęściu.
3.	Skoro jest tak świetnie, to po co jakiś tam Rzecznik Praw Obywatelskich czy inny Rzecznik Praw Dziecka od lat walczą o to, aby ulżyć ofiarom wyrodnych rodziców w ich obronie przed pomocą społeczną? Katalog w art. 64 ups jest otwarty, a więc już teraz można było w tych sytuacjach drastycznych udzielić zwolnienia – więc o co im chodzi? Może o to, że tych zwolnień jednak nie udzielano? Może prowadzą postępowania w obronie ofiar – wspierając owe ofiary w obronie przed pomocą społeczną? Po co to robią, skoro jest tak dobrze, a pomoc społeczna jest tak życzliwa? Po co szereg wystąpień generalnych, po co wsparcie kolejnych petycji mających ulżyć losowi owych ofiar?
4.	Co do roli gminy i samorządów – cóż, nigdy w życiu nie słyszał Pan o nieformalnych naciskach. Ma Pan szczęście! Mnie bardziej przekonuje stanowisko Federacji Socjalnych, która jawnie o takich naciskach pisze:
https://federacja-socjalnych.pl/images/ ... ie_dps.pdf
a z rozmów, jakie ja prowadziłem, wyłania się obraz raczej ponury, bynajmniej nie tak sielankowy, jak Pan to kreśli. Oprócz takich nacisków też inne, na przykład „no tak, do nas przychodzi pismo o wywiad.. to jest w aktach… ale potem jest telefon, żeby wywiad tak przeprowadzić, żeby dało się obciążyć opłatą… tego już nie ma w aktach…”.
5.	Oczywiście, że istnieją wyłudzenia, nadużycia – i to pewnie masowe, nie tylko w kwestii zasiłków. Oprócz wyrodnych rodziców są też wyrodne dzieci, które owych rodziców się pozbywają (uprzednio „zainkasowawszy” mieszkanie, gospodarstwo etc). Jest jasne że trzeba tych ludzi ścigać i szkoda nawet o tym dyskutować, bo chyba wszyscy się zgadzają. Ale fakt, że pomoc społeczna nie umie sobie poradzić z oszustami – po części z bezradności, po części z idiotycznych przepisów – nie usprawiedliwia bynajmniej bezwzględnego traktowania niewinnych ofiar - aby przynajmniej tam uszczelnić system (skoro nam wycieka gdzie indziej, to uszczelnimy tutaj, co z tego, że kosztem niewinnych). Bo uporczywie będę twierdził, że nakładanie opłat „dla tatusia” którego rodzicielska rola ograniczyła się do 20-minutowego aktu reprodukcji 40 lat temu, albo dla pijanego zwyrodnialca, który zniszczył komuś dzieciństwo – to jest okrutne. Niezależnie od tego, jak bardzo ładnie pomoc społeczna sformułuje pismo w tej sprawie obciążające ofiarę opłatami. I jak bardzo konsekwentnie zlekceważy orzecznictwo, stanowisko RPO, RPD - i zwykłą przyzwoitość.