Source: http://bolesta.blog.onet.pl/2014/06/
Timestamp: 2018-01-19 05:50:14+00:00
Document Index: 89438158

Matched Legal Cases: ['art. 54', 'art. 105', 'art. 54', 'art. 103', 'art. 102', 'art. 105', 'art. 104', 'art. 107']

Czerwiec, 2014 | unieważnienie małżeństw kościelnych/rozwód kościelny
Świadectwa kwalifikacyjne. Kościelny proces małżeński
Poruszane problemy w skardze powodowej. Kościelny proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa
Rozwód cywilny a przystępowanie do Komunii Świętej
Bardzo często można spotkać się z zapytaniem: czy po rozwodzie cywilnym istnieje możliwość przystępowania do Komunii świętej. Podniesienie takiego problemu skłoniło mnie do podjęcia tematyki.
Pytanie to nie jest pozbawione sensu, bowiem znane jest stanowisko Kościoła w kwestii rozwodów, i skoro nie są one aprobowane, to można na tej podstawie przypuszczać, iż są jakimś moralnym złem, co z kolei może skłonić do błędnej konkluzji o niemożności przyjmowania Komunii po rozwodzie cywilnym. Tymczasem nic bardziej błędnego.
Aby móc odpowiedzieć na pytanie w temacie na początku warto sięgnąć do kanonów normujących przystąpienie do sakramentu spowiedzi św. Najważniejszym z punktu widzenia naszych rozważań jest kan. 988 §1 KPK, wg którego istnieje obowiązek wyznania tzw. grzechów ciężkich jeszcze nie odpuszczonych. W tym momencie nie będziemy sięgać do teologii moralnej, w której wyraźnie sprecyzowana jest rzeczywistość grzechu ciężkiego oraz tzw. powszedniego, warto natomiast zadać trochę inne pytanie w tym kontekście: czy rozwód jest w ogóle grzechem, a jeśli tak, to czy ma on charakter ciężki, czy powszedni. Pytanie jest dosyć kontrowersyjne, ale właśnie ono stanowi źródło dla pytania postawionego w temacie. Naturalnie, rozstanie małżonków jest jakimś złem, ale wziąć winno się pod uwagę szczególnie stronę niewinną związku, tj. tę, z przyczyn której nie doszło do rozłamu. Owszem, przywykło się mówić, iż wina leży po obu stronach związku, i nie sposób się z tym jakoś nie zgodzić, ale, wnikając w szczegóły, trzeba przyjąć też za zasadne stwierdzenie, iż nie do rzadkości należy też sytuacja, gdy ta wina leży szczególnie po jednej stronie małżeńskiego związku. W tak zarysowanej sytuacji otrzymanie rozwodu nie dyskwalifikuje do przystępowania do Komunii świętej. Przy czym od razu pojawia się pytanie: czy nie dyskwalifikuje też stronę „winną”, a idąc w naszych rozważaniach dalej: czy nie dyskwalifikuje również obie winne strony. I tu z pewną pomocą przychodzi nam kolejna norma prawna, tj. kan. 959 KPK, w którym to kanonie podane są popularnie nazwane warunki spowiedzi świętej, a wśród nich warunek w postaci postanowienia poprawy. Przechodząc do konkretnego przykładu: jeśli jedna strona związku dokonała zdrady, na skutek czego doszło do rozwodu, czyli jest tym samym stroną winną (nie wnikamy w tym momencie w jakieś niuanse, jak chociażby przyczynienie się do zdrady przez drugą stronę związku), ale strona ta nie żyje jednak, czy to w związku cywilnym, czy wolnym z tą osobą, z którą doszło do zdrady, a używając nomenklatury teologicznej, też żałuje za swoje grzechy, to także ona po swoim „upadku” ma prawo przystępowania do Komunii świętej. Oznacza to tym samym, iż prawa takiego nie posiadają osoby nie związane ślubem kościelnym, a więc żyjące w konkubinacie czy związku cywilnym i to już bez względu na to, czy były w jakimś związku wcześniej. Przy tym chciałabym poruszyć jeszcze jedną kwestię, a mianowicie: mówienie, iż osoba będąca co prawda po rozwodzie nie otrzymała rozgrzeszenia, a więc i możliwości przyjęcia Komunii właśnie z racji rozłamu cywilnego, bez wejścia w szczegóły – czy czasem nie ma grzechu ciężkiego, z którego nie zamierza i nie chce z nim zerwać – jest jak widać niemożliwe w sensie prawnym, a przynajmniej nie zgodne z nauczaniem Kościoła.
Na zakończenie chciałabym odnieść się także do jeszcze innego zagadnienia pozostającego z tym w związku, tj. do możliwości przyjęcia Komunii mimo bycia w stanie grzechu ciężkiego, co jednak związane jest m. in. z wolą przystąpienia do spowiedzi św. (916 kan. KPK), czyli – w omawianym przez nas przypadku – z wolą porzucenia związku, czy to cywilnego, czy wolnego.
Jak zatem widać z powyższych rozważań: nie powinno szafować się byciem po rozwodzie na usprawiedliwienie nie otrzymania rozgrzeszenia, a przez to na niemożności przystąpienia do Komunii.
Wyobrażenie o małżeństwie a zawarcie związku małżeńskiego
Kategorie: Bez kategorii	| Tagi: adwokat kościelny kuria orzeczenie nieważności prawnik kanonista prawo kanoniczne rozwiązanie rozwód kościelny sąd kościelny sakrament stwierdzenie unieważnienie małżeństwa	| Napisz odpowiedź
Adwokat kościelny i pełnomocnik w kościelnym procesie o stwierdzenie nieważności małżeństwa
W obecnych rozważaniach zajmiemy się niektórymi przepisami dotyczącymi adwokata oraz pełnomocnika w rzeczonym procesie. Podstawą prawną będzie dla nas Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 r. oraz Instrukcja Dignitas Connubii z 2005 r. Zaakcentowane zostaną przede wszystkim wymogi, jakimi winni oznaczać się w/w osoby, gdyż pozostałe konsekwencje, np. podejmowanie przez nich określonych zadań, wynikają niemalże z nich.
Na początku swoje rozważania zacznijmy od wymogów dla w/w osób (nt. w: kan. 1483 KPK, art. 54 DC, art. 105 §1 DC). Gdy chodzi o adwokata, to wymagane jest m. in., aby była nim osoba, która posiada doktorat w prawie kanonicznym, aczkolwiek istnieje wyjątek w postaci biegłości w tej dyscyplinie, wynika on stąd, iż nie na każdej Uczelni istnieje możliwość zdobycia doktoratu w tej dyscyplinie, stąd art. 54 DC wspomina o licencjacie, aczkolwiek tu na uwadze musimy mieć różnicę w zdobyciu tegoż tytułu na uczelniach kościelnych – po studiach magisterskich, nie zaś w ich trakcie. Kolejnym wymogiem jest bycie katolikiem, jednakże od tego również przewidziany jest wyjątek, ten z kolei wyjaśnić można tym, iż katolicyzm nie zawsze przecież idzie w parze z zalecanym podejściem do kościelnego procesu, innymi słowy, bycie wyznawcą innej konfesji nie oznacza o niemożności udziału w takim procesie w tej funkcji. Kolejną powinnością jest dobra sława, chodzi przy niej o to, aby życie adwokata licowało z czynnościami, które on wykonuje. Tą ostatnią kwestię poruszałam już przy okazji innego artykułu, gdy przybliżałam problem braku spełnienia tegoż warunku na przykładzie tworzenia wolnego czy cywilnego związku przez kościelnego adwokata. Na pewno, gdy spojrzymy na wymogi stawiane pełnomocnikowi, to są one niższe, obejmują ową nienaruszoną sławę (pomijam pełnoletność), aczkolwiek nie do rzadkości należy sytuacja, gdy ta sama osoba przy jednym Sądzie jest adwokatem, zaś w innym pełnomocnikiem. Stąd ja uczyniłabym rozróżnienie pomiędzy pełnomocnikiem sądowym a pełnomocnikiem, który posiada wymogi spełniane niemal przez większość dorosłych osób, tj. pełnoletność oraz nienaruszoną sławę. Zatem, jeśli mówiłabym o pełnomocniku sądowym, to dodałabym wzmiankowane kwalifikacja naukowe, wyznanie, jak i w analogii do adwokata, przypisałabym od tego wyjątki.
Gdy zrównamy osobę adwokata z pełnomocnikiem, jak to uczyniłam powyżej, wówczas pojawia się zasadnicze pytanie o różnice pomiędzy nimi. I tak, Strona procesowa może mieć kilku adwokatów, zaś jednego pełnomocnika (kan. 1482 §1 oraz §3 KPK, art. 103 §2 oraz §4 DC). Z tym w związku pozostają kolejne kwestie, poruszane już marginalnie w innych artykułach, a mianowicie możliwość reprezentowania przez jednego adwokata obu Stron, jak i posiadanie przez obie Strony jednego pełnomocnika, pod warunkiem, iż obie Strony zgadzają się na kościelny proces (art. 102 DC???). Różnicą podniesioną w DC jest preferowanie na pełnomocnika tej osoby, która zamieszkuje właściwy Sąd dla danej Strony procesowej (art. 105 §3 DC), użyłam terminu „preferowany”, bowiem jest to tylko reguła usprawiedliwiająca wyjątki.
Odnośnie pisania obrony przez adwokata (art. 104 §2 DC), nie zaś pełnomocnika, to gdy pełnomocnika będziemy rozumieli w sensie sądowym, wówczas uważam, iż powinien on mieć również tę możliwość. Tym bardziej, gdy weźmiemy pod uwagę inne czynności, które może on wykonywać jak adwokat, np. apelacja (kan. 1486 §2 KPK, art. 107 §2 DC). Wychodzę też z założenia, iż nie tylko obrona może coś zmienić w procesie, ale także i sama apelacja, bez możliwości zmiany apelacja byłaby bezzasadna, a jeżeli widzimy to właśnie w takim świetle, to zadania spełniane w obu funkcjach powinny brzmieć podobnie, pod tym jednak warunkiem, iż cały czas mamy na myśli pełnomocnika sądowego.
Mimo iż Strona posiada adwokata bądź pełnomocnika to nie można zapomnieć, iż to Ona tylko i wyłącznie jest decydentem w procesie, to z kolei oznacza konieczność Jej samodzielnego zaangażowania się w proces. Adwokat czy pełnomocik dzięki posiadanym kwalifikcjom mogą na sposób merytoryczny doradzić, ale zgodę na wejście w czyn treści porad winna podjąć Strona.