Source: http://kulturabezpieczenstwa.pl/prawo/1044-odpowiedzialnosc-za-skutki-wypadku
Timestamp: 2019-09-19 06:21:28+00:00
Document Index: 74642017

Matched Legal Cases: ['art. 53', 'art. 415', 'Art. 415', 'art. 429', 'art. 15', 'art. 207', 'art. 429', 'art. 415']

Previous Article Pracownicy skarżą się na warunki pracy podczas upałów
Next Article Dyskryminacja w rekrutacji pracowników
Jeden z napastników pchnął go w kierunku bankomatu i kazał go otworzyć. – Jeśli to zrobię, uruchomi się głośny alarm – kierownik usiłował zniechęcić złodziei. Zaskoczony napastnik chwycił Stanisława P. za ramię i pchnął w kierunku boksu kasowego, nakazując otworzyć multisejf. Z tym były kłopoty. Kierownikowi ze zdenerwowania trzęsły się ręce, z trudem otworzył dwie szuflady, ale ich zawartość nie zadowoliła napastnika. Stanisław P. nie mógł otworzyć kolejnej szuflady, bandyta zagroził mu śmiercią, szarpał, przystawił pistolet zapowiadając, że zaraz pociągnie za spust.
Drugi z napastników pilnował pozostałych pracowników banku na zapleczu. Widząc kłopoty z kierownikiem placówki, kazał jednej z pracownic podejść do multisejfu i otworzyć szufladę. Marta S. otworzyła. Bandyta chwycił kopertę a gdy był zajęty jej otwarciem i badaniem zawartości, pracownica nacisnęła przycisk znajdujący się pod biurkiem, uruchamiając cichy alarm. Firma ochroniarska odebrała sygnał alarmowy ale jej funkcjonariusz, widać chcąc się upewnić czy ktoś nie żartuje, zatelefonował do banku. Telefon spowodował ostrą reakcję: bandyta uderzył Stanisława P. w głowę i przewrócił brutalnie na podłogę. Napastnicy zaczęli się spieszyć, zrezygnowali z otwarcia pozostałych szuflad. Wyszli. Stanisław P. zawiadomił policję, która przyjechała wcześniej niż ochroniarze.
Bandyci wkrótce zostali ujęci i ukarani. Stanisław P. poniósł duży uszczerbek na zdrowiu, długo trwało leczenie i rehabilitacja, przy czym – jak ocenili lekarze – całkowite wyleczenie nie będzie możliwe. Przez pewien czas był na zasiłku dla bezrobotnych. Między nim a władzami banku wystąpiły różnice zdań dotyczące protokołu powypadkowego i oceny przyczyn przebiegu zdarzenia, co skończyło się wypowiedzeniem pracy w trybie art. 53 k.p. (rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia bez winy pracownika). Zwolniony pracownik wystąpił na drogę sądową. W rezultacie w kolejnych postępowaniach sądowych uzyskał prawomocnymi orzeczeniami:
odszkodowanie z tytułu rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia; prawo do jednorazowego odszkodowania z tytułu wypadku przy pracy w wysokości odpowiadającej 10-procentowemu długotrwałemu uszczerbku na zdrowiu; prawo do renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy w związku z wypadkiem przy pracy.
Stanisław P. nie czuł się jednak w pełni usatysfakcjonowany. Być może nadal był rozżalony postępowaniem pracodawcy i brakiem zainteresowania jego stanem zdrowia. Wystąpił z pozwem do sądu okręgowego – Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z powództwem o zasądzenie od banku spółdzielczego odpowiednich kwot tytułem: wyższego jednorazowego odszkodowania z tytułu wypadku przy pracy; różnicy przychodów pomiędzy otrzymywanym wynagrodzeniem a zasiłkiem chorobowym i rehabilitacyjnym; różnicy pomiędzy zasiłkami dla bezrobotnych a wynagrodzeniem jakie by otrzymywał w banku; zryczałtowanych kosztów rehabilitacji; odszkodowania za rażące obniżenie standardu życia oraz pozbawienie perspektyw zawodowych i zarobkowych; zadośćuczynienia za krzywdę, cierpienia fizyczne i psychiczne, zarówno związane z napadem jak i z następstwami degradacji społecznej. Zażądał też odszkodowania za zniszczony podczas napadu telefon komórkowy.
Sąd okręgowy pozew w całości odrzucił. Bank mógłby ponosić odpowiedzialność cywilną za krzywdę i szkodę wyrządzoną Stanisławowi P. jedynie na zasadzie winy, w oparciu o art. 415 k.c. Zdaniem sądu, bank jednak nie naruszył bezwzględnie obowiązujących przepisów prawa, ani powszechnie akceptowanych reguł bezpieczeństwa, wobec czego nie sposób mu przypisać jakiejkolwiek winy.
Art. 415 k.c.: „Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.” Stanisław P. złożył apelację podkreślając m.in., że sąd pierwszej instancji ocenił zdarzenie jedynie przez pryzmat zastosowania środków zabezpieczenia mienia, a przedmiotem postępowania było zapewnienie pracownikom banku bezpiecznych warunków pracy.
Sąd apelacyjny podtrzymał stanowisko sądu pierwszej instancji w sprawie jednorazowego odszkodowania: jest to świadczenie z ubezpieczenia wypadkowego obciążające ubezpieczyciela (ZUS), zatem pracodawca nie posiada w tym sporze biernej legitymacji procesowej. Jeśli zaś apelujący nie czuje się usatysfakcjonowany wysokością przyznanego już uprzednio świadczenia z tego tytułu, dostępna jest odrębna droga sądowa. Słusznie też sąd okręgowy nie uznał obowiązku odszkodowania za zniszczony telefon komórkowy; Stanisław P. nie wykazał związku przyczynowego pomiędzy wypadkiem a zniszczeniem.
Natomiast co do pozostałych roszczeń powoda, istnieją podstawy do przypisywania bankowi odpowiedzialności deliktowej, (delikt – czyn niedozwolony). W postępowaniu sądowym pracodawca nie udowodnił, że poinformował pracownika o ryzyku zawodowym na stanowisku kierownika filii. Nie poinstruował też o sposobach ochrony życia lub zdrowia w sytuacji napadu. Z wyjaśnień organizatora napadu, złożonych przed sądem karnym, wynikało, że jedynymi kryteriami wytypowania jako obiektu napadu tej konkretnej filii banku spółdzielczego były znaczące środki finansowe jakie można było ukraść oraz brak ochrony wewnątrz budynku.
Czy jednak, co podnosił pozwany bank, zlecenie ochrony wyspecjalizowanej firmie, nie chroni pracodawcy od ponoszenia skutków zdarzenia? Słowem, czy od odpowiedzialności deliktowej nie zwalnia banku przepis art. 429 k.c.? Art. ten (wina w wyborze) brzmi:
„Kto powierza wykonanie czynności drugiemu, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną przez sprawcę przy wykonywaniu powierzonej mu czynności, chyba że nie ponosi winy w wyborze albo że wykonywanie czynności powierzył osobie, przedsiębiorstwu lub zakładowi, które w zakresie swej działalności zawodowej trudnią się wykonywaniem takich czynności.”
Sąd, przywołując wyrok Sądu Najwyższego z 26 września 2003 r., uznał, iż przepisy kodeksu pracy, art. 15 i art. 207 (pracodawca ponosi odpowiedzialność za stan bezpieczeństwa i higieny pracy w zakładzie pracy oraz obowiązany jest chronić zdrowie i życie pracowników), ograniczają możliwość zwolnienia banku, na podstawie art. 429 k.c., od odpowiedzialności deliktowej za skutki wypadku przy pracy, któremu uległ Stanisław P. Sąd apelacyjny przywołał też wyrok Sądu Najwyższego z 14 września 2000 r., który stwierdził: – zaniedbanie obowiązku zapewnienia pracownikom bezpiecznego stanowiska pracy uzasadnia odpowiedzialność pracodawcy na zasadzie winy oraz – odpowiedzialności deliktowej pracodawca nie może scedować na inny podmiot, nawet jeśli powierzył wykonanie zadań służby BHP specjalistom spoza zakładu pracy.
Jak ocenił sąd apelacyjny, istnieją podstawy do przyjęcia odpowiedzialności banku za niewykonanie konkretnych wymagań określonych ustawowo (nie pouczenie o ryzyku zawodowym, niedostatki szkolenia, brak ochrony wewnętrznej), kreujących element bezprawności czynu niedozwolonego oraz winę, w rozumieniu art. 415 k.c. Zakresem bezprawności objęte są – wywodził sąd, przywołując wyrok SN z 2 grudnia 2003 r., nie tylko naruszenia konkretnych zakazów lub nakazów adresowanych do wszystkich lub niektórych podmiotów, ale ponadto naruszenia norm ogólnych nadrzędnych, nakazujących podjęcie niezbędnych w danych okolicznościach czynności, zapobiegających możliwości powstania szkody.
Sąd apelacyjny, inaczej niż sąd pierwszej instancji rozpatrując istotę sporu, zlecił sądowi okręgowemu ustalenie – w odniesieniu do każdego z roszczeń – oceny zasady odpowiedzialności banku w postaci szkody i związku przyczynowego pomiędzy wypadkiem przy pracy a szkodą, z pełnym uwzględnieniem winy pracodawcy oraz ograniczenia możliwości jego zwolnienia z odpowiedzialności deliktowej za skutki wypadku przy pracy.
Artykuł został opublikowany w miesięczniku Przyjaciel przy Pracy 3/2017