Source: http://www.antyteizm.pl/?page_id=501
Timestamp: 2019-08-21 18:45:01+00:00
Document Index: 72591398

Matched Legal Cases: ['art. 12', 'art. 14', 'art. 15', 'art. 16', 'art. 17', 'art. 22']

﻿ Wydatki Kościoła | Ateizm - Antyteizm - Antyklerykalizm
W 2010 r. do kościelnej kasy wpłynęło 6,7 mld zł. Więcej niż połowa tej kwoty pochodziła z naszych podatków.
Ustawa o gwarancjach wolności sumienia i wyznania powiada, że Polska „jest
państwem świeckim, neutralnym w sprawach religii i przekonań”, zaś „państwo i państwowe jednostki organizacyjne nie dotują i nie subwencjonują Kościołów i innych związków wyznaniowych”. Taka jest, a przynajmniej powinna być, żelazna zasada, od której przewiduje się ewentualne wyjątki uregulowane odrębnymi ustawami lub wydanymi na ich podstawie przepisami.
Okazuje się, że dla Kościoła katolickiego wyjątki są normą. Popatrzmy, ile nas
kosztowały w minionym roku…
I. Stałe wydatki państwa oraz samorządów lokalnych na działalność funkcjonariuszy i agend Kościoła katolickiego.
1. Kapelani
- Na garnuszku Ministerstwa Obrony Narodowej pozostaje obecnie 152 kapelanów – żołnierzy zawodowych (przeważnie od majora wzwyż) oraz ok. 20 tzw. kapelanów
pomocniczych (duchowni, którzy obok pracy w macierzystej parafii lub zakonie wykonują zadania zlecone przez biskupa polowego; są zatrudnieni zazwyczaj ma „połówkach” etatów cywilnych). Już w lutym 2011 roku oddział biskupa polowego Józefa Guzdka zostanie wzmocniony trzema dodatkowymi „zawodowcami” kończącymi ekspresowy kurs w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu, a w kolejce oczekuje pięciu alumnów pobierających jeszcze naukę w warszawskim Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym (już traktowani są jako podchorążowie
Wojskowej Akademii Technicznej, więc otrzymują żołd i umundurowanie). MON finansuje też warsztaty pracy oficerów politycznych w sutannach, pokrywając pełne koszty utrzymania 93 parafii garnizonowych (w tym jednej zagranicznej w belgijskim Mons przy Kwaterze Głównej NATO) z zakupami akcesoriów liturgicznych włącznie, choć niektóre znajdują się w miejscowościach, gdzie od dawna już nie ma żadnych jednostek wojskowych (np. Żary, Piła, Sopot, Gdańsk, Olsztyn, Łódź). Powód? „Zgodnie z konkordatem, tylko władze kościelne mogą dokonać likwidacji jednostki
administracyjnej, jaką jest parafia” – tłumaczy minister Bogdan Klich.
W latach 2007–2009 MON przeznaczał na kapelanów odpowiednio: 16,6 mln zł, 19,7 mln zł i 21,8 mln zł. Wobec kryzysu finansów publicznych w roku 2010 budżet Ordynariatu Polowego okrojono do 20,5 mln zł. Na tę kwotę składają się przede
wszystkim pensje, okolicznościowe premie, nagrody roczne i ekwiwalenty pieniężne dla księży kapelanów (w sumie 14 mln 160tys. zł, czyli średnio 6,5 tys. zł brutto miesięcznie na głowę) oraz obsługujących ich pracowników (4 mln 130 tys. zł). Za krajowe i zagraniczne podróże służbowe oficerów politycznych w sutannach zapłaciliśmy 222 tys. zł. Statystycznie rzecz ujmując, jeden kapelan (wraz z infrastrukturą) w wojsku kosztował podatników w minionym roku prawie 10 tys. zł;
- Biuro Ochrony Rządu zatrudnia 2 kapelanów reprezentujących Kościół papieski. „W 2010 r. całkowity koszt wykonywanej przez nich obsługi duszpasterskiej
wyniósł ok. 145 tys. zł” – informuje Małgorzata Woźniak, rzecznik prasowy MSWiA. Owa kwota przekłada się na wypłatę około 6 tys. zł (brutto) miesięcznie;
- Straż Graniczna – na etatach funkcjonariuszy pracuje 16 kapelanów z Krk
(w tym dwóch na stanowiskach kierowniczych dziekana i wicedziekana SG). W2010 r.
koszt ich utrzymania przekroczył 1,3 mln zł i wynosił średnio (bez nagród rocznych) 4439 zł na osobę;
- Państwowa Straż Pożarna utrzymuje 14 wielebnych oficerów za prawie 550 tys. zł rocznie. Koszt utrzymania jednego to 3899 zł miesięcznie (nie licząc okazjonalnych „wziątek” za kropienie wozów bojowych);
- Służba Więzienna – ponad 150 kapelanów z Krk obsadza 68,95 etatów ja „pracownicy cywilni więziennictwa” (w 2009 r. mieli do podziału prawie siedem razy mniej). Najwięcej etatów przydzielono duchowieństwu w okręgach: warszawskim (8,5), gdańskim (5,5) i białostockim (5), najmniej – w rzeszowskim (1,6) i łódzkim (3,5). Są zaszeregowani między 8 a 12 grupą uposażenia (wynagrodzenie zasadnicze od 1370 do 2240 zł) oraz przysługuje im dodatek (do 20 proc.) za wysługę lat. W Centralnym Zarządzie Służby Więziennej w Warszawie urzęduje Naczelny Kapelan
Więziennictwa ks. dr Paweł Wojtas, zaszeregowany w 18 grupie uposażenia z pensją 3760 zł. Łączny koszt rocznego utrzymania tej ekipy przekracza pół miliona złotych. Drugie tyle więziennictwo wypłaca w formie premii lub nagród oraz umów o dzieło zawieranych doraźnie przez dyrektorów zakładów karnych i aresztów śledczych
z kapelanami – „wolontariuszami”;
- Służba Celna ma 5 pełnoetatowych zawodowych kapelanów (Izby Celne: w Przemyślu, Poznaniu, Wrocławiu i Olsztynie oraz dziekan urzędujący w Ministerstwie
Finansów). Są zaszeregowani do korpusu oficerskiego – w 2010 r. kosztowali nas w sumie 397 tys. 540 zł, czyli średnio 6625 zł miesięcznie każdy z osobna;
- Policja – w tym przypadku musimy posłużyć się danymi nieoficjalnymi, bowiem
Komenda Główna tej formacji nie ma bladego pojęcia (lub celowo ukrywa fakty) o liczbie zatrudnionych kapelanów. Według naszych informacji, w policji pracuje na etatach cywilnych (zazwyczaj na „połówkach”) co najmniej 40 kościelnych funkcjonariuszy, z których każdy zarabia ok. 2 tys. zł miesięcznie, zaś ponad 70 dodatkowych działa w charakterze „wolontariuszy” na podstawie zawieranych okazjonalnie umów o dzieło. Cena rocznego utrzymania całego pododdziału wynosi ponad 1 mln zł.
- Szpitale i placówki opiekuńczo-lecznicze zatrudniają ok. 1100 kapelanów (wskazani imiennie przez właściwych terytorialnie ordynariuszy). Rozporządzeniem ministra zdrowia z 8 czerwca 1999 r. umieszczono ich w 15 grupie zaszeregowania (znajdują się w niej przykładowo: pielęgniarka oddziałowa, technik radioterapii, zastępczyni przełożonej pielęgniarek), co odpowiada wynagrodzeniu zasadniczemu
z przedziału 1,3–2,8 tys. zł plus dodatek (do 20 proc.) za wysługę lat. W przypadku
interwencji nocnych przysługuje im dodatkowe wynagrodzenie w wysokości 20 proc.
stawki godzinowej. Ofiary na tacę zebrane podczas mszy odprawianych w szpitalnych
kaplicach oraz „kopertówki” od chorych (np. w krakowskim Szpitalu im. Dietla minimalna stawka za „modlitwę o zdrowie” wynosi 50 zł od czteroosobowej sali) trafiają w 100 proc. do kieszeni kapelanów. Skoro ich średnia płaca w 2010 r. wynosiła 2050 zł, to koszt funkcjonowania całej tej grupy musiał przekroczyć 27 mln zł;
Specjalistyczną obsługę duszpasterską opłacają też leśnicy, kolejarze, energetycy, służby komunalne, kluby sportowe, koła wędkarskie, kopalnie… – liczebność korpusu kapelanów owych branż i przepływające do nich kwoty są niesłychanie trudne do ogarnięcia, ale z przeprowadzonych przez nas wyrywkowych badań wynika, że z różnych form dorywczego zarobkowania w nich korzysta co najmniej 300 duchownych inkasujących minimum 1 tys. zł miesięcznie. W skali roku jest to kwota rzędu 3,6 mln zł.
Podsumowując: w 2010 r. wszelkiej maści kapelanom zapłacono 55,5 mln zł.
2. Katecheci
Nauką religii w szkołach publicznych para się w Polsce prawie 32 tys. osób (w tym 12,5 tys. księży diecezjalnych i zakonników oraz 2,6 tys. mniszek, co stanowi 47 proc. kadry katechetów). Pozostają na garnuszku państwa i samorządów, choć w myśl obowiązujących przepisów dyrektorzy placówek oświatowych mogą zatrudniać na tych stanowiskach wyłącznie osoby wskazane przez właściwą terytorialnie kurię biskupią. Według danych Ministerstwa Edukacji Narodowej, ceną ich działalności w 2010 r. (płace i pochodne od wynagrodzeń, zakładowy fundusz świadczeń socjalnych oraz doskonalenie zawodowe) była kwota 1 mld 132 mln zł, czyli średnio prawie 2950 zł miesięcznie na osobę. Jeśli chodzi o nieobjęte obliczeniami MEN przedszkola, to Komisja Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski przyznaje, że z najmłodszymi pracuje ponad 6,2 tys. etatowych katechetów, co – stosując „szkolną” stawkę ich utrzymania – przekłada się na ok. 220 mln zł rocznie.
Summa summarum: katecheza kosztowała nas 1 mld 352 mln zł. Warto pamiętać, że gdy w 1990 r. wprowadzano religię tylnymi drzwiami do szkół, hierarchowie zarzekali się (m.in. ustami ówczesnego prymasa kardynała Józefa Glempa), iż nauczać jej będą całkiem gratis…
W 2010 r. budżet państwa wypłacił kontrolowanym lub prowadzonym przez Kościół
uczelniom 262,6 mln zł dotacji (mieszczą się w nich m.in. stypendia dla kleryków 22 wyższych seminariów duchownych).
Dane obrazujące skalę wsparcia kościelnych studiów z kasy publicznej nie uwzględniają wydziałów teologicznych na świeckich uniwersytetach w Katowicach, Opolu, Szczecinie, Poznaniu, Olsztynie i Toruniu, w całości finansowanych przez państwo kwotami, których Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego nie jest w stanie wyodrębnić z ogólnej puli pieniędzy przekazanych poszczególnym placówkom.
4. Zakłady opieki zdrowotnej
Wbrew notorycznie rozpowszechnianym pogłoskom, jakoby Kościół wykonywał jakąkolwiek działalność stricte charytatywną (czyli uszczuplał swój majątek, żeby wesprzeć potrzebujących), prowadząc na przykład zakłady opieki zdrowotnej (zazwyczaj opiekuńczo-lecznicze dla osób upośledzonych i przewlekle chorych), działalność ta jest całkowicie finansowana przez państwo lub samorządy oraz pensjonariuszy i ich rodziny. Łącznych kwot nie sposób obliczyć, ale skalę zjawiska ilustruje choćby wartość umów zawartych przez Narodowy Fundusz Zdrowia z kościelnymi placówkami. W latach 2008–2009 wypłacono im odpowiednio: 180,5 mln zł oraz 186,4 mln zł. Rok 2010 zamknięto kwotą 197 mln zł (z czego ponad 60 proc. poszło na zakłady dla osób upośledzonych i przewlekle chorych oraz opiekę hospicyjną, m a ok. 20 proc. trafiło do szpitali).
Poza środkami pozyskiwanymi z funduszy europejskich na remonty i konserwację zabytkowych obiektów sakralnych (w puli na 2010 r. było ok. 250 mln zł, uwzględnione w punkcie 8 „Dotacje…”) Kościół korzysta także z dotacji województwa (np. w 2010 roku małopolskie dało 5 mln zł, podkarpackie – 4,9 mln zł, świętokrzyskie i łódzkie – po 2 mln zł), miasta (6,4 mln zł od Rady m.st. Warszawy itp.) oraz gminy (z reguły npo kilkanaście tysięcy złotych). Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyznało ze swojego budżetu 34,2 mln zł, a łączna kwota dotacji ofiarowanych wielebnym bezpośrednio z kasy publicznej wyniosła ok. 130 mln zł.
6. Placówki oświatowe i wychowawcze prowadzone przez Kościół katolicki przedszkola (50 placówek), szkoły podstawowe (76), gimnazja (127), licea ogólnokształcące (93), szkoły zawodowe (25), bursy oraz
internaty (59) i rozmaite ośrodki wychowawcze (58) otrzymują od państwa (za pośrednictwem samorządów terytorialnych) środki z tzw. subwencji oświatowych. Ich wysokość reguluje skomplikowany algorytm, którego istotnym wskaźnikiem jest liczba uczniów (wychowanków) i systematycznie podnoszony tzw. standard finansowy przypadający na jednego „ucznia przeliczeniowego”. W latach 2008–2009 kościelnym agendom przekazano odpowiednio: 256,8 mln zł i 270 mln zł subwencji. Według
wstępnych szacunków, wypłata za rok 2010 przekroczyła 300 mln zł.
7. Fundusz Kościelny został ustanowiony na podstawie ustawy z 1950 r. o przejęciu dóbr martwej ręki, jako rodzaj rekompensaty dla Kościoła za znacjonalizowane nieruchomości ziemskie. Choć wiadomo, że po kilkunastu latach działalności Komisji Majątkowej zostały one zwrócone z nawiązką, FK wciąż istnieje i w 2010 r. finansował 17 080 duchownych,
opłacając:
100 proc. składki ZUS-owskiej na ubezpieczenia emerytalne, rentowe, wypadkowe i zdrowotne członków zakonów kontemplacyjnych klauzurowych, misjonarzy w okresach ich pracy za granicą oraz słuchaczy seminariów;
80 proc. składki (pozostałe 20 proc. pokrywają zainteresowani) proboszczów
i wikarych niezatrudnionych w żadnej instytucji na etacie (katecheci, kapelani itp. regulują swoje zobowiązania na zasadach ogólnych za pośrednictwem chlebodawcy).
Reszta (około 10 proc.) środków FK przyznawana jest na „wspomaganie działalności
charytatywno-opiekuńczej, oświatowo-wychowawczej oraz na remonty zabytkowych obiektów sakralnych”. Kwoty, jakimi dysponuje Fundusz, są zmienne: w minionych
dwóch latach miał do wydania odpowiednio 95,9 oraz 86,3 mln zł (w październiku
2010 r. zwiększono tę kwotę do 90,9 mln zł). Na rok 2011 dostał 89,2 mln zł.
8. Dotacje z funduszy unijnych
Polscy urzędnicy przyznali instytucjom Kościoła ponad 711 mln zł pochodzących z funduszy europejskich. Archidiecezje i diecezje dostawały kasę na zabytki oraz cele:
- czysto biznesowe – na przykład 1,2 mln zł na rozbudowę kościelnej drukarni w Kielcach oraz wyposażenie jej w „innowacyjne oprogramowanie do zarządzania produkcją” czy 2,4 mln zł na budowę kościelnego domu zdrojowego w Iwoniczu-Zdroju;
- rekreacyjno-biznesowe – 17,3 mln zł na Centrum Dialogu z „salami do medytacji” i zapleczem hotelowym przy Wyższym Seminarium Duchownym w Toruniu.
Księża marianie (multimilionerzy administrujący sanktuarium w Licheniu) wzięli 3,2 mln zł na budowę hotelu w Grąblinie;
- religijno-biznesowe – 40,9 mln zł dla archidiecezji łódzkiej na stworzenie „centrów idei” w Łasku, Łodzi i Piotrkowie. Wyższe seminaria duchowne otrzymały: seminarium diecezji elbląskiej – 2,4 mln zł na „rozbudowę infrastruktury dydaktycznej”, seminarium diecezji przemyskiej – 741 tys. zł („modernizacja pomieszczeń bibliotecznych i czytelni”), seminarium diecezji tarnowskiej – 6 mln zł („adaptacja budynku WSD na bibliotekę i czytelnię”), seminarium diecezji zielonogórsko-gorzowskiej – 4,9 mln zł („termomodernizacja obiektu”). Pewną część unijnych pieniędzy ofiarowano biskupom oraz ich rozlicznym „spółkom-córkom” pod pretekstem przeprowadzania rozmaitych szkoleń, kursów zawodowych oraz „wyrównywania szans”, ale i tak kasa została w rodzinie, bo angażowano do tych zajęć przede wszystkim aktyw parafialny.
Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi zobowiązuje samorządy do pobierania opłat za wydanie zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych, a wpływy finansowe z tego tytułu muszą być w całości przeznaczone na „realizację gminnych programów profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych”. Ten tzw. fundusz kapslowy to w skali kraju ok. 320 mln zł rocznie, z czego jedną czwartą (80 mln zł) dostał do zagospodarowania Kościół. Dzięki tym pieniądzom proboszczowie zasiadający w gminnych komisjach ds. rozwiązywania
problemów alkoholowych mają dodatkową kasę za diety, zaufani ludzie dobrze płatną pracę, a ośrodki kolonijne Caritasu – obłożenie. Poza działaniami niewątpliwie pożytecznymi (np. dożywianie) z „kapslowego” nagminnie finansowane są remonty
i pokrywane koszty utrzymania pustych sal parafialnych (nierzadko komercyjnie wynajmowanych), co nazywa się „prowadzeniem świetlic terapeutycznych”, pielgrzymki, uroczystości kościelne (np. „Biesiada odpustowa” zorganizowana przez Oddział Akcji Katolickiej przy parafii w Pieszycach), a zdarzają się również takie rodzynki jak „organizacja przeglądu Sacrosong, na którym były prezentowane piosenki o tematyce antyalkoholowej” (Nowy Targ) i zapłata faktury za audycję w radiu diecezjalnym (Łomża);
W Polsce istnieje 2479 gmin i każda z nich ma obowiązek wyodrębnienia w budżecie
środków na organizowanie m.in. pomocy społecznej przez organizacje pozarządowe, spośród których najważniejszym partnerem są lokalne parafie oraz instytucje przykościelne. Przekazywane im kwoty są bardzo różne. Przykładowo: w Suwałkach – dwie parafie i Caritas oraz salezjańskie Oratorium św. Jana Bosko otrzymały w 2010 r. 45 tys. zł na „wspieranie ubogich”, w Łomży – Caritas, dwie parafie, diecezjalne Radio Nadzieja i Gimnazjum Katolickie zainkasowały w sumie 90 tys. zł na „realizację zadań publicznych w zakresie profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych”, w Szczecinku – dwa Caritasy parafialne i Zgromadzenie Sióstr Niepokalanek dostały 136 tys. zł na przeciwdziałanie narkomanii, w Nowym Sączu – tylko jedna z miejscowych parafii wzięła 22 tys. zł na „działania pomocowe, akcje, konkursy i imprezy okolicznościowe mające na celu ograniczenie zjawisk patologicznych”, w Siedlcach – parafia i Caritas dostały 160 tys. zł na „Organizowanie i prowadzenie placówek opiekuńczo-wychowawczych wsparcia dziennego”. Akcje tego typu przeprowadza się na ogół tylko na papierze bądź wykorzystuje do wynajmu pomieszczeń parafialnych, zatrudnienia aktywu w charakterze prelegentów i opiekunów, zakupów książek i broszur w wydawnictwie kościelnym czy wreszcie upłynnienia zapasów Caritasu. Krótko mówiąc: pieniądze są przekładane „z kieszeni do kieszeni”. Ile? Z przeprowadzonych przez nas badań wynika, że średnia kwota wypłacona przez gminy podmiotom kościelnym pod pretekstem współpracy z organizacjami pozarządowymi wynosi ok. 70 tys. zł, co w skali całego kraju przekłada się na kwotę co najmniej 173,5 mln zł.
10. Program Rozwoju Obszarów Wiejskich 2007–2013
Stał się źródłem finansowania Kościoła, choć w myśl założeń miał wspomagać wsie (łączną kwotą ok. 2,5 mld zł) w budowie lub remontach obiektów pełniących funkcje publiczne, społeczno-kulturalne, sportowe, służących promocji i rozwojowi turystyki itp. Tymczasem średnio 20–25 proc. rozdysponowywanych środków trafia do parafii,
które realizują za te pieniądze operacje „zagospodarowania centrum miejscowości”, gdzie, jak wiadomo, niemal zawsze stoi kościół (np. pleban z Międzyborowa w woj. mazowieckim uzyskał 501 tys. zł na „Ukształtowanie centrum wsi poprzez modernizację placu wokół kościoła”, co polega m.in. na wykonaniu ogrodzenia jego
posiadłości). W przypadku utrzymania trendu wielebni do końca 2013 r. zainkasują co najmniej pół miliarda złotych na upiększanie warsztatów pracy. W 2010 r. uzyskali ponad 94 mln zł.
11. Bonifikaty
Choć pod naciskiem opinii publicznej gminy radykalnie ograniczyły w 2010 r. powszechnie niegdyś stosowaną praktykę obdarowywania wielebnych nieruchomościami (określano ją dla niepoznaki mianem sprzedaży z 99-procentową bonifikatą), to zjawisko wciąż jeszcze występuje, a przed wyborami samorządowymi uległo nawet pewnemu nasileniu. Z analizy największych transakcji (Szczecin, Łomża, Lubawa w woj. warmińsko-mazurskim, Kraków, Siedlce, Opole, Gdańsk) wynika, że
tegoroczne bonifikaty uszczupliły kasę samorządową (czyli de facto wzbogaciły Kościół) o co najmniej 48 mln zł.
12. Inne dotacje
Pieniądze płyną do Kościoła siecią niepozornych strumyków. Gdy je wszystkie połączyć, tworzą ogromną rzekę. Zasilają ją m.in.:
- Wojewódzkie Fundusze Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej – w Olsztynie dofinansowano (w ramach konkursu Mała Termomodernizacja 2010) 17 podmiotów. Dwanaście było parafiami lub zakonami. Uchwałą Zarządu Województwa
Lubuskiego parafia Ducha Świętego w Zielonej Górze dostała z Funduszu 2,9 mln zł na remont kotłowni, a parafia św. Stanisława Kostki w Sulechowie – ponad 500
tys. zł na „termomodernizację” plebanii. Zarząd Funduszu w Katowicach „pożyczył”
na preferencyjnych warunkach (z możliwością umorzenia długu) boromeuszkom z Trzebnicy 404 tys. zł, parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Sosnowcu 348 tys. zł, archidiecezji katowickiej 606 tys. zł, paulinom z Leśniowa 121 tys. zł, parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Jaworznie – 535 tys. zł plus 262 tys. zł bezzwrotnej dotacji. W Warszawie ofiarowano „termomodernizację” plebanii pięciu parafiom diecezji drohiczyńskiej (w sumie ponad 700 tys. zł). Przykłady podobnych inwestycji moglibyśmy mnożyć. W skali całego roku i kraju kosztowały nas ponad 30 mln zł;
Gminy, powiaty i województwa – wzorem lat ubiegłych – dawały kasę na najbardziej fantastyczne przedsięwzięcia typu dofinansowanie przygotowania do bierzmowania (ponad 20 tys. zł dla parafii w Rybniku-Niedobczycach), „rewitalizacja
cmentarza” (218 tys. dla proboszcza z Zagórowa w woj. wielkopolskim), renowacja
przydrożnego krzyża (49 tys. zł w Rudzie Śląskiej), remont i ozłocenie kościelnych organów (380 tys. zł dla parafii w Połańcu)… Łączna kwota zarejestrowanych przez nas wypłat wynosi 48 mln zł i mamy, niestety, świadomość, że stanowi zaledwie ułamek kwot faktycznych.
W zakończeniu tego działu wyjaśnijmy, że systematycznie i od lat przemycane do opinii publicznej twierdzenie, jakoby do tych wszystkich świadczeń zobowiązywała nas umowa międzynarodowa (konkordat), to ordynarne kłamstwo. Konkordat nie nakłada żadnych obowiązków finansowania działalności Kościoła z budżetu państwa lub samorządów, a zawarte w nim postanowienia mówią jedynie o:
- zagwarantowaniu wielebnym możliwości nauczania religii w szkołach i przedszkolach (art. 12);
- prawie do „zakładania i prowadzenia placówek oświatowych i wychowawczych” (art. 14);
- prawie do swobodnego zakładania i prowadzenia szkół wyższych oraz obowiązku dotowania (nie finansowania!) przez państwo tylko Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie oraz Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (art. 15);
- obowiązku zapewnienia przez państwo żołnierzom wyznania katolickiego
- możliwości swobodnego uczestniczenia we Mszy św. w niedziele i święta” oraz zezwolenia kapelanom na sprawowanie nad nimi opieki duszpasterskiej (art. 16);
- obowiązku zapewnienia przez państwo warunków „do wykonywania praktyk religijnych i korzystania z posług religijnych osobom przebywającym w zakładach penitencjarnych, wychowawczych, resocjalizacyjnych oraz opieki zdrowotnej i społecznej, a także w innych zakładach i placówkach” (art. 17);
- udzielaniu przez państwo „w miarę możliwości (sic! – dop. red.) wsparcia materialnego w celu konserwacji i remontowania zabytkowych obiektów sakralnych i budynków towarzyszących” (art. 22).
Innymi słowy: zapłacony z kasy publicznej haracz w wysokości 3,57 mld zł jest ceną strachu przed gniewem naszych drogich okupantów, choć tygodnik katolicki „Niedziela” przekonywał onegdaj, że „bogactwo Kościoła od czasów komuny po dzisiaj jest orężem walki ideologicznej lewicy, tymczasem Kościół ma tylko tyle, ile otrzyma od wiernych”.
II. Przychody z tytułu wykonywania posług religijnych
Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego twierdzi, że w Polsce żyje 34,4 mln wyznawców katolicyzmu, co stanowi ok. 95 proc. ogółu ludności (niemal identyczny rezultat przyniosły przeprowadzone w 2009r. badania CBOS). Według Głównego Urzędu Statystycznego, do kat. Kościoła należy (poprzez ochrzczenie) 33,6 mln osób, czyli nie więcej niż 88 proc. Polaków. Przyjmijmy wszakże do dalszych obliczeń dochodów wielebnych bardziej korzystny dla nich, bo oszczędny, wariant ok. 34 mln katolików stanowiących orientacyjnie 90 proc. populacji naszego kraju. Ile można z nich wycisnąć za wizję zbawienia?
Z najnowszych badań ISKK – dotyczących frekwencji podczas niedzielnych mszy – wynika, że uczestniczy w nich 41,5 proc. wiernych, czyli ponad 14,1 mln osób. Ile zostawiają na tacy? Sondaże mówią, że około 10 proc. biorących udział w tych
nabożeństwach nie daje ani grosza. Zakładając minimalistycznie, że ofiarność pozostałych kształtuje się na poziomie 2 zł od osoby, w każdą niedzielę do kościelnej kasy wpływa około 25,4 mln zł, co wzbogaciło wielebnych w 2010 r. (uwzględniając dni świąteczne) o ponad 1,5 miliarda złotych.
2. Chrzest, Pierwsza Komunia, bierzmowanie
We wszystkich diecezjach ochrzczono w sumie ponad 380 tys. dzieci, a tzw. Pierwszą Komunię Świętą przyjęło 440 tys. Minimalne stawki za te obrządki wynoszą odpowiednio 100 i 70 zł, czyli proboszczowie odnotowali przychód rzędu 68 mln zł.
Bierzmowaniu poddało się 400 tys. osób, które „na prezent dla księdza” wyłożyły w sumie 20 mln zł (przy średniej składce 50 zł od osoby). Razem: 88 mln zł.
3. Śluby i pogrzeby
Udzielono ponad 180 tys. ślubów kościelnych. Przy minimalnej opłacie 500 zł dostarczyły one parafiom około 90 mln zł, ale ponieważ każdą taką imprezę poprzedzają zwyczajowe „zapowiedzi przedślubne” (stawka min. 50 zł), to suma łupów z nowożeńców wyniosła 100 mln zł;
W okresie od stycznia do października 2010 r. zmarło 322 tys. osób (dane GUS), więc ten smutny bilans z pewnością przekroczył 380 tys. zgonów w skali całego roku. Statystycznie 90 proc. zmarłych było katolikami, co przekłada się na około 342 tys. pogrzebów z udziałem księdza, inkasującego „co łaska” średnio 800 zł. Co najmniej połowa pogrzebów odbywa się na cmentarzach parafialnych lub administrowanych przez Kościół, a średnia cena za miejsce pod mogiłę wynosi 500 zł (w niektórych wsiach można ją nabyć już za 200 zł, ale w miastach trzeba zapłacić nawet kilka tysięcy złotych). Haracze od firm pogrzebowych (licząc minimum 50 zł od statystycznego nieboszczyka) to kwota 8,5 mln zł. Podsumowując: w 2010 r. na pochówkach wielebni zarobili prawie 370 mln zł.
4. „Wypominki” oraz intencje mszalne
- Tzw. wypominki wiążą się z drobnymi w gruncie rzeczy kwotami z tytułu rytualnej modlitwy kapłana (jednorazowa lub powtarzalna w ustalonym okresie) za zmarłych, ale i tak nabijają świątobliwe portfele obrotem. Najmniejsze parafie uzyskują z tego 3–4 tys. zł rocznie, największe – od 20 tys. zł w górę. Gdy przyjmiemy jako średnią silnie zaniżoną kwotę 5 tys. zł oraz uwzględnimy liczbę (ponad 11 tys.) parafii i ośrodków duszpasterskich o stałej obsadzie, łatwo obliczymy, że „wspomnienia” dostarczyły Kościołowi w 2010 roku co najmniej 55 mln zł;
Żeby zamówić mszę intencjonalną, trzeba zapłacić w kancelarii parafialnej 50–100 zł, a za tzw. gregoriańską (odprawianą przez 30 dni) – co najmniej 500 zł. Placówce średniej wielkości z liczbą wiernych 1001–2500 (prawie 41 proc. ogółu parafii) intencje dostarczają ok. 20 tys. zł rocznie, a dużej parafii (powyżej 5 tys. wiernych; stanowią one 18,3 proc. ogółu) – co najmniej 100 tys. zł. W skali ogólnopolskiej wielebni inkasenci wzięli za intencje w 2010 r. co najmniej 250 mln zł.
5. Kolęda
Polacy żyją w ramach około 14,4 mln gospodarstw domowych (9,6 mln w miastach i 4,8 mln na wsiach) – podaje GUS. Skoro 90 proc. społeczeństwa przyznaje się do katolicyzmu, to chodzącego po kolędzie księdza powinno przyjąć: w miastach – 8,6 mln rodzin, we wsiach – 4,3 mln. To oczywiście teoria, bo „skuteczność”
w środowiskach miejskich kształtuje się obecnie na poziomie 50 proc. (przy średniej ofiarności 50 zł). W parafiach wiejskich księdza przyjmuje 90 proc. zobowiązanych wyznawaną wiarą rodzin, a statystyczna „koperta” zawiera 50 zł. Zatem orientacyjne wpływy z kolędy wynoszą: 215 mln zł (miasto) plus 193 mln zł (wieś), czyli ponad 400 mln zł.
6. Inne obrzędy i procedury kanoniczne
Do sądów biskupich wpłynęło w 2010 r. ponad 12 tys. wniosków o uznanie nieważności małżeństwa (Kościół nie toleruje pojęcia „rozwód”). Minimalne wpisowe jest równe udokumentowanej miesięcznej pensji powoda, natomiast autoryzowani przez kurie adwokaci pobierają za obsługę prawną od 10 do 30 tys. zł. Cena takiej operacji odstręcza ludzi biednych, więc przyjmijmy, że pensja wnioskodawcy wynosi minimum 4 tys. zł. Suma kościelnych przychodów z tego tytułu wyniosła w 2010 r. co najmniej 48 mln zł.
Ceremonialne „pokropki” nowo otwartych dróg, obiektów, instytucji, wmurowanych „kamieni węgielnych”, pojazdów, sztandarów, pomników… – starannie analizując informacje lokalnych mediów, w 2010 r. odnotowaliśmy ponad pięćset podobnych „uroczystości”. Za najbardziej haniebną uznaliśmy imprezę w Tczewie, gdzie w styczniu „w obecności władz wojewódzkich biskup [ordynariusz pelpliński Bernard Szlaga – przyp. red.] poświęcił nową siedzibę starostwa, by dobrze przysłużyła się mieszkańcom i pracownikom. Chrześcijańskim akcentem było publiczne zawieszenie krzyża w nowej sali obrad Rady Powiatu”. Pomijając aspekty estetyczne, odnotujmy fakt, że za każdy podobny uczynek organizatorzy parady płacą wielebnemu od 2 tys. zł (podrzędnemu proboszczowi) do 10 tys. zł (w przypadku biskupa). Statystycznie rzecz ujmując, w skali całego roku wielebni wzięli za „pokropki” ok. 3 mln zł.
1. Dzierżawa i handel gruntami, wynajem obiektów
Dzięki hojności państwa i samorządów kościelne osoby prawne (diecezje, parafie, zakony) posiadają obecnie co najmniej 140 tys. ha gruntów rolnych. Miały więcej, ale po głośnych aferach związanych z działalnością Komisji Majątkowej szybko pozbyły się nieruchomości o łącznym areale ok. 20 tys. ha. Duchowni zazwyczaj nie sieją i nie orzą, więc wydzierżawiają ziemię rolnikom (w 2010 r. średni koszt dzierżawy jednego hektara w umowach prywatnych wynosił 560 zł rocznie), ale jeśli się nią zajmują, to osobiście inkasują tzw. dopłaty bezpośrednie (minimum 562 zł). Z tytułu posiadania gruntów Kościół zainkasował zatem 78,5 mln zł;
Od operatorów telefonii komórkowej wiemy, że obecnie co najmniej w siedmiuset parafiach wieże kościelne wykorzystywane są jako tzw. stacje bazowe (anteny z infrastrukturą techniczną). Operatorzy płacą za to stawki z przedziału 2200–2600 zł miesięcznie, czyli do kościelnej kasy wpłynęło w 2010 r. ponad 20 mln zł;
Stało się już niemal powszechnym zjawisko, że proboszczowie (niekiedy także kurie biskupie) wynajmują budynki i pomieszczenia parafialne pod działalność rozmaitych świetlic, instytucji samorządowych, gabinetów lekarskich i poradni, kin, przedszkoli, szkół, a nawet zakładów pogrzebowych. „Sala kinowa była w pomieszczeniach parafialnych, przedszkole w budynku katechetycznym” – chwalił się nam niedawno
swoimi dokonaniami na posadzie burmistrza Niepołomic Stanisław Kracik (PO), wojewoda małopolski. „Parafia NMP Królowej Polski w Świebodzinie składa ofertę wynajmu pomieszczeń usytuowanych na parterze budynku Domu Parafialnego o łącznej powierzchni 136 mkw. Pomieszczenia znajdują się w odrębnym segmencie z osobnym wejściem” – to jedno z klasycznych ogłoszeń proboszcza, który kiedyś zachorował na gigantomanię. Według zebranych przez nas danych (niestety, tylko szczątkowych), w skali całego kraju wielebni wypuścili w arendę co najmniej: 700 budynków ze średnim czynszem rzędu 20 tys. zł miesięcznie (np. kuria archidiecezjalna w Poznaniu zawinszowała sobie od szkoły 26,5 tys. zł) i 3000 różnego rodzaju pomieszczeń (600 zł). Zyski z tego tytułu wyniosły w 2010 r. ok. 190 mln zł.
Diecezje, parafie i zakony prowadzą na terenie Polski ponad czterysta „domów pielgrzyma” (lub tzw. rekolekcyjnych) będących w istocie niezłej klasy ogólnodostępnymi hotelami (niekiedy nawet kilku gwiazdkowymi, jak np. w Krakowie, Wrocławiu, Częstochowie, Piekarach Śląskich). Ich obłożenie zapewnia prosty układ: gdy w jakimś okresie brakuje pielgrzymów, dzięki staraniom „branżowego” kapelana organizowane są tam imprezy finansowane z kasy publicznej, bankiety, wesela, „spotkania integracyjne” czy wreszcie kolonie i wycieczki Caritasu, który musi jakoś wydać pieniądze zebrane „dla powodzian”. Ceny są konkurencyjne, bo świątobliwi właściciele nie płacą podatków, jeśli zysk przeznaczony jest na cele kultu religijnego. A ile można na tym zarobić?
Zaprzyjaźniony z „FiM” dyrektor „domu rekolekcyjnego” przedstawił nam precyzyjne wyliczenie obrazujące, że podrzędny ośrodek daje na czysto ok. 60–80 tys. zł rocznie, a położony w atrakcyjnym religijnie miejscu – minimum 120 tys. zł. Hotele dostarczają co najmniej 600 tys. zł, a cała branża przynosi ponad 55 mln zł.
3. Dewocjonalia
Kościelny przemysł poligraficzny (obrazki, broszury, książki, gazetki) przynosi, zwłaszcza zakonom, ok. 12 mln zł rocznie. Wyrób świec (tylko do chrztów, komunii i pogrzebów potrzeba ich grubo ponad milion), rozlewanie niby mszalnego wina (milion butelek na potrzeby samych księży) i wypiek opłatków (ok. 15 mln opakowań) i galanteria
– ten fragment rynku dokłada do kasy funkcjonariuszy Pana B. ponad 5 mln zł.
– Płacimy przede wszystkim haracz za samą „autoryzację” wyrobów. Moi zakonnicy nie są pazerni i za wstawienie towaru do przyklasztornego sklepiku biorą niewielki ryczałt i procent od sprzedaży, ale paulini w Częstochowie drą niemiłosiernie. Latem zrobiliśmy sobie branżową naradę. Szczerze pogadaliśmy i wyszło nam, że pięć dużych baniek to biorą same sanktuaria – mówi producent gadżetów religijnych.
Podsumowując: za swoją „czarną” robotę i z tytułu posiadania określonych wyżej dóbr polski holding religijny zainkasował w 2010 r. prawie 3,2 mld zł (podkreślamy, że wszelkie obliczenia i szacunki zawierają kwoty minimalne!). Po dodaniu to tego przychodów z kasy publicznej wychodzi 6,7 mld zł.
W branży kościelnej pracuje ponad 31 tys. księży i mnichów. Gdyby rozdzielić między nich powyższą kwotę, każdy zainkasowałby ponad 217 tys. zł. Gdyby rozdzielić ją między dzieci, to można by uratować ok. 15 tys. chorych na ostrą białaczkę i drugie tyle wymagających leczenia hormonem wzrostu. Można by też całkowicie zlikwidować problem niedożywionych dzieci i wyposażyć wszystkie polskie maluchy do szkoły.
źródło: Anna Tarczyńska (FiM Nr 2 (567) 20 STYCZNIA 2011 r.)