Source: http://pszczoly.pl/przepisy/pozadlenie_czlowieka.php
Timestamp: 2018-02-19 17:36:57+00:00
Document Index: 118058764

Matched Legal Cases: ['art. 431', 'art. 445', 'art. 415', 'art. 5', 'art. 98', 'art. 144']

PSZCZOŁY.PL - Portal o tematyce pszczelarskiej - Pożądlenie człowieka
Pożądlenie człowieka
Powódka Maria Z. wniosła w 1966 r. pozew do sądu przeciwko Józefowi i Zofii K. żądając zasądzenia od pozwanych łącznej kwoty 5000 zł oraz 8% odsetek od dnia wniesienia pozwu, a także pokrycia kosztów sporu. Powódka twierdziła, że podczas pracy przy sprzęcie zboża na swoim polu, położonym w sąsiedztwie pasieki pozwanych, została pożądlona przez ich pszczoły, wskutek czego poważnie zachorowała i przebywała w szpitalu. Do pracy w polu musiała wynajmować innych ludzi. Na żądaną sumę 5000 zł składało się odszkodowanie za cierpienia fizyczne (3500), opłacenie najemnika (1000 zł), koszty przejazdów taksówkami i leczenia szpitalnego (500 zł).
Sąd powiatowy po przeprowadzeniu rozprawy, podczas której przesłuchiwał świadków, biegłego z zakresu pszczelarstwa, lekarza oraz strony, oddalił powództwo i zasądził od powódki na rzecz pozwanych koszty sporu w kwocie 475 zł. Uzasadnienie wyroku sądu l instancji brzmiało:
"Jest poza sporem, że powódka pracując w polu swym w pobliżu osiedla pozwanych, na którym znajduje się pasieka złożona z 20 pni, została pożądlona przez pszczoły i doznała, jak zeznaje biegły--lekarz rozstroju zdrowia i przebywała dwukrotnie w szpitalu. Wynikłą na skutek pożądlenia przez pszczoły chorobę powódka przeszła boleśnie ze względu na szczególne uczulenie, tzw. anafilaksję. Powódka domaga się od pozwanych jako właścicieli pszczół, zapewne w oparciu o analogię z art. 431 kc, kwoty 5000 zł z powodu wydatków na leczenie, na najemnika i nawiązki z art. 445 kc za doznaną krzywdę.
Pozwani zaprzeczyli, by powódkę pożądliły pszczoły pozwanych, gdyż w sąsiedztwie posiadają też pasieki inni gospodarze oraz zarzucili, że ich pasieka była należycie zabezpieczona odpowiedniej wysokości płotem i drzewami, tak że zdaniem pozwanych uczynili oni wszystko, czego wymaga zwyczaj, aby uchronić się od odpowiedzialności za ewentualną szkodę wyrządzoną innym przez pszczoły. Pozwani twierdzą przy tym, że zachowali wszystkie przepisy administracyjne, przewidziane i obowiązujące w hodowli pszczół. Nie powołują jednak tych przepisów. Natomiast biegły powołuje się w tym zakresie na przepisy austriackiej ustawy krajowej wydanej dla Gorycji z 18 VI 1879 r. Zaprzeczyli ponadto pozwani, aby ich pszczoły odznaczały się szczególną agresywnością. Brak też jakichkolwiek danych dla przyjęcia, by powódka przyczyniła się do doznanego obrażenia ciała i rozstroju zdrowia przez drażnienie pszczół, które ją pożądliły(...)
Niespornym jest przy tym, że pasieka pozwanych znajdowała się w najbliższej odległości od działki powódki, na której pracowała, bo jak podaje biegły, działka ta położona jest zaledwie o 24 m od pasieki pozwanych. Inne pasieki znajdują się w dość znacznej odległości, bo od ok. 250 do 1500 m(...)
Wedle opinii biegłego pasieka pozwanych była należycie ogrodzona i zabezpieczona, a odległość jej od działki powódki wynosiła 24 m. Pomiędzy płotem a pasieką pozwanych rosną ponadto zwarcie drzewa. Wobec tego faktu trudno przyjąć, aby pozwani odpowiadali za szkodę wyrządzoną powódce nawet przez ich pszczoły. Żadna ze stron pszczół nie drażniła. Pszczoły bywają rozdrażnione także z powodu warunków atmosferycznych i innych przyczyn bez przyczyniania się ich właściciela.
Skoro takiego przyczyniania się nie było, wypadki pożądlenia przez pszczoły nawet niebezpieczne dla życia czy zdrowia ludzkiego uznać należy za wypadki losowe. W niniejszym wypadku pozwani ponosiliby odpowiedzialność dopiero wtedy, gdyby powódka wykazała ich winę w zaniechaniu należytych ostrożności przy hodowli pszczół, a więc choćby winę nieumyślną z art. 415 kc.
Brak przy tym jakichkolwiek danych, ażeby pszczoły pozwanych były rzeczywiście specjalnie bardziej złośliwe aniżeli pszczoły innych pasieczników znajdujących się w sąsiedztwie. Poza tym dotąd nie znaleziono sposobu hodowli pszczół w zamkniętych pomieszczeniach i.domaganie się sąsiadów pasiecznika zakazania hodowli pszczół byłoby też sprzeczne z zasadami współżycia (art. 5 kc) z uwagi na pożytek społeczny, jaki płynie z hodowli pszczół. Szkody wyrządzone zaś przez pszczoły są sporadyczne i niewspółmierne w stosunku do korzyści, jakie przynoszą.
Nie można przyjąć, ażeby w niniejszym wypadku pszczoły zostały rozdrażnione przez dzieci pozwanych, gdyż jak zeznaje biegły, to dzieci byłyby w pierwszym rzędzie pożądlone przez rozdrażnione pszczoły..."
Z tych przyczyn sąd powództwo oddalił i orzekł o kosztach sporu, zgodnie z art. 98 kpc. Sąd wojewódzki zaś oddalił rewizję wniesioną przez powódkę i zasądził od powódki na rzecz pozwanych solidarnie koszty postępowania rewizyjnego.
Uzasadnienie wyroku II instancji brzmiało:
"Zarzuty rewizji nie są uzasadnione. Mając na uwadze ustalony stan faktyczny, dla rozstrzygnięcia sporu podstawowe znaczenie ma pytanie, czy pozwani jako właściciele gruntu, na którym umieścili pasiekę, wykonywali swoje prawo w granicach określonych przez ustawę i zasady współżycia społecznego, czy w konkretnym przypadku umieszczenie uli z pszczołami na gruncie pozwanych może być poczytane za zakłócenie korzystania z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę. Przepis bowiem art. 144 kc stanowi, że właściciel nieruchomości przy wykonywaniu swego prawa (a więc prawa założenia pasieki na swym gruncie) winien powstrzymać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętna miarę. W tym przypadku powódka została użądlona przez pszczoły podczas pracy na swym gruncie, sąsiadującym z gruntem pozwanych, na którym rozmieszczone są ule. '
Mając na uwadze bezbłędne ustalenia Sądu Powiatowego, oparte na opinii biegłego, które wskazują, że pasieka pozwanych była należycie zagrodzona i zabezpieczona, a odległość jej od działki powódki wynosi 24 metry, a ponadto że pomiędzy płotem a pasieką rosną zwarcie posadzone drzewa, brak podstawy do przyjęcia, że pozwani wykonując swoje prawo, przekroczyli granice określone przez konkretne przepisy i zasady współżycia usytuować ją w tak bliskiej odległości od pasieki stacjonarnej, wcześniej od wielu lat już tu zlokalizowanej. Samo wprowadzenie koni do stajni od strony pasieki spowodować mogło pożądlenie zwierząt, a już pasienie koni w pobliżu pasieki bez opieki ludzkiej było karygodnym narażeniem zwierząt na cierpienia i padnięcia.
Znany jest ogólnie fakt szczególnego uczulenia koni na pożądlenie i drażliwość pszczół na zapach potu końskiego.
Cytuję z wcześniej wymienionych prac wybitnych specjalistów z dziedziny pszczelarstwa:
"Prawie wszystkie zwierzęta są wrażliwe na działanie jadu pszczelego, a ze zwierząt ssących najbardziej wrażliwy jest koń" (prof. A. Demianowicz).
"Pszczoły są bardzo wrażliwe na wszelkie ostre wonie, zwłaszcza wydzielane przez zwierzęta. Woń potu konia silnie podrażnia pszczoły" (J. Guderska).
Jadwiga Guderska pisze dalej w pracy "W ulu i na kwiatach": "Podczas żądlenia przez pszczoły wydziela się swoista substancja, której woń działa alarmująco na inne pszczoły. Zapach alarmowy pobudza pszczoły do żądlenia, a jeżeli przy silnym podrażnieniu jednej rodziny atakuje duża ilość pszczół, może to zaalarmować nawet wszystkie pszczoły w pasiece".
Autorka dopuszcza możliwość zaatakowania zwierząt przez silnie podrażnione pszczoły z pni znajdujących się nawet w znacznej odległości.
W opisywanym przypadku konia pożądliły tysiące pszczół (świadkowie zeznali, że kary koń był biały od żądeł pszczół). Biorąc pod uwagę taką liczbę użądleń i znaczną wrażliwość konia na jad pszczeli wydaje się, że nawet racjonalne ratowanie zwierzęcia nie zapobiegłoby jego padnięciu.
J. Guderska opisuje taki przypadek: "Atakowany przez pszczoły całej, dużej pasieki koń padł, zginęło zaś tak wiele pszczół, że ziemia była nimi kompletnie zasłana, a w ponad 100 pniach pasieki liczebność rodzin zmniejszyła się do połowy".
Z powyższych wywodów opartych na literaturze fachowej i autopsji wynika, że wszelkie pasienie konia bez opieki ludzkiej, "luzem", czy na uwięzi w bliskości pasieki było czynem karygodnie lekkomyślnym, narażającym także pszczelarza na straty w pogłowiu pszczół, a w następstwie w produkcji miodu.
Czy pszczelarz miał obowiązek otoczenia pasieczyska 3-metro-wym parkanem, jak to twierdzi powód? Nie ma prawa pisanego regulującego zasady lokalizacji pasiek, w szczególności odległości pasiek od gruntów sąsiednich i zabudowań.
W procesach w tym przedmiocie często powołuje się na nieobo-wiązujące przepisy ustawy austriackiej dla Gorycji i Gradyszcza z r. 1879, które przez ich powszechne stosowanie stały się zwyczajem i w określonych sytuacjach są przez sądy stosowanej..)
Pozwany pszczelarz nie miał obowiązku budowy parkanu, bo jego pasieka jest oddalona o 30 m od stajni, ok. 100 m od szosy.
Należy zauważyć, że nawet wybudowanie takiego .parkanu niewiele by pomogło, gdyż pasieka położona jest znacznie niżej niż stajnia, a podrażnione pszczoły mimo istnienia parkanu mogłyby żądlić konie. Jeśli przewód sądowy ustali, że koń był przywiązany do starej gruszy, stojącej na otwartym polu, 11 m na wprost wylotów pni umieszczonych w pawilonie - to byłoby już wybitnie lekkomyślnym, a nawet karygodnym czynem wozaka, skazującego konia na zagładę. Można przypuszczać, że deszcz, który w tym dniu padał do południa i uniemożliwił wozakom zwózkę drewna, oraz brak aktywności pszczół w tym czasie spowodowały, że wozak pozostawił konia bez opieki w pobliżu pasieki, a sam położył się spać w hotelu. Tymczasem, jak zeznali świadkowie, po deszczu, w południe zaświeciło słońce. Powszechnie znany jest fakt, że pszczoły po deszczu, przy pięknej pogodzie, licznie wylatują z uli. Natrafiwszy na niemiły im zapach zostawionego bez opieki konia, zaatakowały go śmiertelnie.
Czy pozwany - właściciel pasieki - powinien był przenieść pasiekę na inne miejsce, gdy przewidywał możliwość użądlenia koni przez pszczoły?
W świetle nauki i praktyki przeniesienie pasieki w czasie aktywności pszczół na odległości mniejsze niż 5 km jest niedopuszczalne, bo pszczoły będą wracać na stare miejsce i ginąć. Przeniesienie takie mogłoby mieć miejsce późną jesienią lub przed pierwszym oblotem wiosennym. Należy zauważyć, że przeniesienie gospodarstwa pasiecznego, składającego się z pawilonu (przypuszczalnie około 1-1,5 tony masy) i pracowni pasiecznej, nie jest łatwe. Zresztą nie był do tego zobowiązany pszczelarz, który uzgodnił lokalizację z właścicielem gruntu, na którym stoi pasieka.
Rzeczą Sądu jest również ustalenie, czy wozacy mieli prawo paść obok pasieki(...)
Orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 14 XI 1962 r. sygn. III CR 66/62 podkreśla, że dla oceny odpowiedzialności właściciela pszczół za szkody wyrządzone przez nie istotne jest, czy pszczoły zakłócają korzystanie z nieruchomości ponad zwykłą w stosunkach miejscowych miarę, czy ustawienie pasieki było "normalne" oraz czy pasieka znajduje się w tym samym miejscu od wielu już lat.
Należy zauważyć, że pszczoły pozwanego w tym usytuowaniu pastwiska pszczelego (na wschód - las z pożytkiem spadziowym, na zachód - pola obsiane owsem z domieszką roślin motylkowych i rzepakiem, w odległości około 800 m) wylatują przypuszczalnie we wszystkich kierunkach. W tej sytuacji właściciel pszczół nie może kierować lotem pszczół i zabezpieczać przed losowym zdarzeniem, jakim jest pożądlenie przez pszczoły.
Przypuszczalnie pożądliły konia pszczoły pozwanego, ale nie da się wykluczyć możliwości współudziału w żądleniu pszczół sąsiada. Potwierdza to cytat przytoczony wcześniej z pracy J. Guderskiej.
Reasumując należy stwierdzić, że stacjonarna pasieka pozwanego, ustawiona od wielu już lat za zgodą właściciela gruntu, została zlokalizowana w miejscu nie zagrażającym ponad przeciętną miarę sąsiadom. Dopiero znacznie późniejsze postawienie stajni, pasienie konia w pobliżu pasieki przez wozaka stworzyło to niebezpieczeństwo, lecz bez winy pozwanego pszczelarza".