Source: http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/349398,szkoly-jezykowe-musza-zwracac-pieniadze-za-niewykorzystane-lekcje.html
Timestamp: 2018-07-17 19:01:48+00:00
Document Index: 81890899

Matched Legal Cases: ['art. 3851', 'art 750', 'art. 746', 'art. 750', 'art. 746', 'art. 385']

Szkoły językowe muszą zwracać pieniądze za niewykorzystane lekcje - Prawo i wymiar sprawiedliwości - GazetaPrawna.pl - wiadomości, notowania, kursy, praca, emerytury, podatki -
gazetaprawna.plPrawoSzkoły językowe muszą zwracać pieniądze za niewykorzystane lekcje
autor: Daria Stojak05.09.2009, 03:00; Aktualizacja: 07.09.2009, 09:26
Niektóre szkoły językowe stosują w swoich umowach klauzule niedozwolone. Taki zapis nie wiąże jednak konsumenta, który naruszenie powinien zgłosić do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta.
Rozpoczął się rok szkolny i wielu rodziców rozważa zapisanie swoich pociech na kursy językowe. Sami także, po zakończonym sezonie urlopowym zaczynają poszukiwanie kursów podnoszących kwalifikacje zawodowe. Nie wszystkie szkoły są jednak uczciwe. Dlatego warto przyjrzeć się zapisom w umowach stosowanych przez placówki edukacyjne. Organizatorzy nie mogą np. podwyższać opłat za kurs w trakcie jego trwania czy wykluczać możliwości zwrotu części opłaty za kurs w przypadku rezygnacji z kursu. Takie zapisy uznawane są za niedozwolone klauzule umowne.
- Uznanie danego postanowienia umownego za klauzulę niedozwoloną w praktyce oznacza, że takie postanowienie nie wiąże konsumenta – wyjaśnia Tomasz Odziemczyk, Stowarzyszenie Konsumentów Polskich. Jeśli zatem po zawarciu umowy znaleźliśmy w niej wspomniane zapisy, nie musimy się do nich stosować – tłumaczy.
Najczęstszą antykonsumencką praktyką jest stosowanie sprzecznych z prawem postanowień umownych dotyczących wyłączenia obowiązku zwrotu konsumentom wniesionych opłat: zarówno kwot wpisowych jak i regularnych bądź całościowych płatności za kurs. Szkoły odmawiają swym uczniom prawa do choćby częściowego zwrotu uiszczonej ceny za kurs językowy i to z reguły bez względu na przyczynę rezygnacji. Tymczasem zgodnie z art. 3851 §1 Kodeksu cywilnego postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nie uzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy.
- Szkoły powinny analizować, w jakim stopniu świadczenie na rzecz konsumenta zostało wykonane i przeliczać faktycznie poniesione z tego tytułu koszty, którymi obciążałyby uczniów, podczas gdy reszta z uiszczonej przez klienta ceny zostałaby mu zwrócona – tłumaczy Andrzej Nentwig, prawnik zespołu prawa konkurencji kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr.
Ponadto, jak tłumaczy Tomasz Odziemczyk do umów o świadczenie usług edukacyjnych stosuje się przepisy regulujące umowę zlecenie, a te przyznają zlecającemu , w tym przypadku uczestnikowi kursu, możliwość wypowiedzenia umowy w każdej chwili.
OlaP(2009-09-05 10:32) Zgłoś naruszenie 10
Więc można zgodnie z prawem doprowadzić szkołę do bankructwa. 10 osób zapisuje się na kurs, szkoła zatrudnia prowadzącego, wynajmuje sale, płaci inne koszty, a osoby te rezygnują i żądają zwrotu pieniędzy. Kuriozalne!
misiosnechacz(2009-09-06 02:17) Zgłoś naruszenie 00
Michał przepisy o zleceniu mają tutaj charakter subsydiarny i przepis 746 par 1 nie ma tutaj bezpośredniego zastosowania. Przepisy o klauzulach niedozwolonych maja pierszeństwo 385 3 pkt 13.
Przeczytaj istote zlecenia 734. Zastosowanie zlecenia w tych przypadkach ma źródełko w art 750 więc pani ma troszku więcej racji niż Ty.
filologini(2009-09-05 18:03) Zgłoś naruszenie 00
Chyba się autorka artykułu z tego własnego źródła upiła.
Michał z Krakowa(2009-09-05 20:59) Zgłoś naruszenie 00
Proponuję autorce artykułu trochę się douczyć przed napisaniem następnego (w szczególności doczytać treść art. 746 par 1 kc do końca), bo prezentuje poglądy aktualne może na gruncie prawa rzymskiego, gdzie zlecenie było umową wyłącznie nieodpłatną, skąd wynikała możliwość odstąpienia w każdym czasie bez ponoszenia konsekwencji, lecz na dzień dzisiejszy nieco anachroniczne ;-). Przydatną lekturę stanowi komentarz do wspomnianego przepisu autorstwa K. Kołakowskiego oraz podane tam orzecznictwo.
bbb(2009-09-06 08:43) Zgłoś naruszenie 00
to w takim razie, jakimi przepisami się kierować? jeśli ktoś nie przychodzi na kurs, bo np. jest chory, też zwracac kasę?
filologini(2009-09-06 12:02) Zgłoś naruszenie 00
Taki sposób myślenia powoduje, że w tym kraju nigdy nie będzie normalnie. Prawo tworzą tu bałaganiarze i psychopaci, bo inaczej trudno dopatrzyć się w tych działaniach jakiejkolwiek logiki. Gdyby spróbować przenieść takie same zasady na każdą inną dziedzinę usług, a już szczególnie tych publicznych, i zastosować dla nich rynkowe zasady działania, to dosłownie nic nie miałoby prawa tu funkcjonować. Nic dziwnego, że wszyscy normalni, przedsiębiorczy, odważni, wolni, nie związani niczym z tym biednym krajem ludzie wyemigrowali.
filologini(2009-09-06 12:08) Zgłoś naruszenie 00
Dlaczego takie same zasady nie obejmują umowy pomiędzy wyborcami a politykami i rządem? Domagam się zwrotu 4/5 moich podatków, ponieważ nie jestem zadowolona z usług, jakie świadczy mi to pożal się boże państwo.
Michał(2009-09-06 12:19) Zgłoś naruszenie 00
Misiosnechacz, nie twierdzę, że przepis ten znajduje zastosowanie wprost, znam treść art. 750 kc i wprowadzoną przezeń normę:) Chodzi mi o to, że z uwagi na odpowiednie stosowanie, nie ma podstaw do uznania, iż uczestnikowi kursu językowego przysługuje niczym nieograniczone prawo do odstąpienia od umowy i uprawnienie do zwrotu całości kosztów niewykorzystanych lekcji. Według mnie szkoła ma prawo żądać w takiej sytuacji (poza częścią wynagrodzenia za wykonane czynności - czyli lekcje, w których kursant uczestniczył): sumy odpowiadającej wydatkom, które poczyniła w celu wykonania zobowiązania, oraz naprawienia ewentualnej szkody, w przypadku odstąpienia od umowy bez ważnego powodu, które to uprawnienia wynikają z dalszej części art. 746 par. 1 stosowanego odpowiednio:).
Stąd nie wydaje mi się prawidłowe, by ograniczenie możliwości odstąpienia od umowy ze zwrotem całości opłaty za niewykorzystane lekcje było automatycznie klauzulą sprzeczną z dobrymi obyczajami i rażąco naruszającą interesy konsumenta. Wszystko zależy od treści konkretnej klauzuli. Może nie wyraziłem się dosyć precyzyjnie w poprzednim poście.
Michał(2009-09-06 12:30) Zgłoś naruszenie 00
A za niedozwolone postanowienie umowne art. 385 3 pkt 13) uznaje takie, które: "przewidują utratę prawa żądania zwrotu świadczenia konsumenta spełnionego wcześniej niż świadczenie kontrahenta, gdy strony wypowiadają, rozwiązują lub odstępują od umowy". Nie jest więc niedozwolonym ograniczenie tego zwrotu świadczenia stosownie do okoliczności, lecz jedynie klauzula w ogóle automatycznie wyłączająca dochodzenie zwrotu.
Adebe(2009-09-06 16:44) Zgłoś naruszenie 00
A żeście pogadali hm...ale co z tego w końcu wynika dla przeciętnego Kowalskiego jesli chciałby być upierdliwy
Michał(2009-09-06 18:13) Zgłoś naruszenie 00
Wynika z tego, że w sytuacji, gdy Kowalski odstąpi od umowy i chciałby zwrotu części wartości kursu, za którą zapłacił, a w umowie widnieje klauzula, zgodnie z którą przykładowo:
"kursant nie ma prawa dochodzić zwrotu zapłaconej ceny kursu ani w całości, ani w części",
to Kowalski nadal ma prawo do dochodzenia zwrotu odpowiedniej kwoty (której wysokość winna moim zdaniem być obliczana według przepisów kc, wobec nieważności takiej klauzuli). W tym celu warto najpierw pisemnie wezwać do zapłaty oznaczonej kwoty w oznaczonym czasie (najlepiej wysyłając listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru), a w razie negatywnej odpowiedzi kontrahenta - poprosić powiatowego rzecznika konsumentów, by ten wystąpił do kontrahenta z odpowiednim pismem (to wystąpienie bywa niekiedy bardzo efektywne). Ostatecznym krokiem jest wystąpienie z powództwem do sądu.
Hanka(2009-10-02 23:20) Zgłoś naruszenie 00
Prowadzę szkołę języków i muszę powiedzieć, że notorycznie jestem "naciągana" przez nieuczciwych słuchaczy. Decydują się na wpłaty w ratach, a po kilku miesiącach słomiany zapał mija. Słuchacz przestaje wpłacać kolejne raty, poproszony o wpłaty zwykle obraża się, wyklina, że będzie szalał w Internecie, psuł opinię szkole. A ja pozostaję ze zobowiązaniami wobec lektora, właściciela lokalu. A gdybym chciała po kilku miesiącach przerwać kurs i zaproponowałabym kursantom wypłatę proporcjonalną do wykorzystanych lekcji to założę się, że miałabym roszczenia finansowe niezadowolonych, b oprzecież zapisywali się na cały rok akademicki ( dajmy na to, na 110 lekcji). I głowę dam, że rzecznik praw konsumenta:
1. przyzna rację słuchaczowi, gdy ten zażąda zwrotu pieniędzy proporcjonalnego do niewykorzystanych lekcji
2. przyzna też rację studentowi, który odwoła się od mojej decyzji zwrotu, gdy ja zechcę odwołać lekcje; wówczas usłyszę argument, że umawialiśmy się na "dzieło" roku nauki
bj15(2009-10-13 19:25) Zgłoś naruszenie 00
Poszukuję osób poszkodowanych przez szkołę Poliglota w Krakowie. Pieniądze zostały zapłacone na cały semestr do przodu. Na zajęciach nie byłem ani razu, chociaż minęły zaledwie 2 dni po wpłacie pieniędzy do chęci zwrotu przeze mnie pieniędzy. Szkoła za nic świecie nie chce zwrócić pieniędzy. Sprawa została skierowana do Rzecznika i szukam więcej osób poszkodowanych. Pieniądze są do odzyskania. Łatwiej popchnąć sprawę w grupie gdyż problem się powtarza. Kontakt do mnie: bj15($)wp.pl
ANNA SUSAN(2018-06-06 13:28) Zgłoś naruszenie 00
MOŻE NASTĘPNYM RAZEM LEPIEJ PRZEMYŚLEĆ ZANIM SIĘ ZAPISZE NA KURS I NARAZI SZKOŁĘ NA KOSZTY ZWIĄZANE Z JEGO ORGANIZACJĄ! JAK KUPUJESZ TELEWIZOR NA RATY I GO NIE OGLĄDASZ TO TEŻ PRZESTAJESZ PŁACIĆ RATY LUB ŻĄDASZ ZWROTU GOTÓWKI?! ŻENADA.......
kaja(2010-07-20 12:16) Zgłoś naruszenie 00
W sumie to jest taki zapis z korzyścia dla nas-klientów potencjalnych szkół jezykowych.
ewelina(2010-09-30 14:14) Zgłoś naruszenie 00
Ja mysle ze po pierwsze my sami popełniamy błedy podpisujac np.umowe ze szkoła jezykowa nie czytając wczesniej czego ona dotyczy.Ja kiedy podpisywałam taka ze speak'up to wszystko mi wyjasniono i nic nie było dla mnie tam niezrozumiałego.