Source: https://graoemeryture.pl/pracownicze-plany-kapitalowe/
Timestamp: 2020-03-30 09:56:23+00:00
Document Index: 80746893

Matched Legal Cases: ['art. 101', 'art. 2', 'art. 3', 'art. 105', 'Art. 105', 'art. 2', 'art. 30', 'art. 98', 'arte 2200', 'arte 2000']

PPK - zostać czy się wypisać? | Gra o Emeryturę
Pracownicze Plany Kapitałowe – zostać czy uciekać?
2019-11-22 / Michał / 4 komentarze
Długo się nie odzywałem – życie rodzinne i czas dla dziecka wygrały z blogiem. Nie mogę jednak pozostawić Czytelników bez analizy być może najważniejszego planu budowania oszczędności od czasu OFE – Pracowniczych Planów Kapitałowych.
Ten artykuł powstawał bardzo długo. Początkowo zamierzałem podzielić go na trzy części, ale ostatecznie zdecydowałem się zmieścić wszystko w jednym konkretnym, choć długim tekście. Omawiam najważniejsze zasady funkcjonowania PPK. Zastanawiam się, czy środki w PPK aby na pewno będą prywatne? Opisuję, jak PPK będą inwestować środki i jak ograniczyć ryzyko strat. Omawiam też, jak można wykorzystać PPK jako inwestycję w perspektywie kilku lat. A na końcu zdradzam, jaką sam podjąłem decyzję w kwestii PPK.
Zasady PPK
Najpierw omówmy najważniejsze zasady funkcjonowania Pracowniczych Planów Kapitałowych. Nie będę tu wchodził w bardzo głębokie szczegóły – zrobił to już Marcin Iwuć na swoim blogu, więc zainteresowanych każdym drobiazgiem polecam jego analizę.
Mnie interesować będzie przede wszystkim to, czy PPK są sensowne i bezpieczne z punktu widzenia uczestnika. Moja koleżanka z pracy z sąsiedniego biurka (pozdrawiam, jeśli to czyta) powiedziała mi, że zamierza wypisać się z PPK najszybciej jak się da. Takich głosów słyszę więcej, natomiast nie spotkałem jeszcze nikogo, kto bezwarunkowo popierałby nową formę oszczędzania. Czy “wątpiący” mają rację? Przejdziemy do tego po podsumowaniu najważniejszych zasad PPK.
Kogo dotyczy PPK:
osoby płacące składki na ubezpieczenia społeczne (etatowcy, zatrudnieni na zleceniach) wchodzą do PPK.
Od lipca 2019 ci zatrudnieni w największych firmach (w praktyce czas na podpisanie umów o prowadzenie PPK upływa dopiero w listopadzie). Potem stopniowo ci zatrudnieni w mniejszych, a od 1 stycznia 2021 roku wszyscy zatrudnieni (łącznie z “budżetówką”) powinni zostać zapisani do PPK
osoby na umowach o dzieło, samozatrudnieni “na działalność”, przedsiębiorcy, rolnicy – nie wchodzą do PPK
Kwestia dobrowolności:
domyślnie wszyscy zostają zapisani do PPK, ale pracownik może zrezygnować z udziału. Sytuacja ta powtarzać się ma co cztery lata
“zapisywać się” i “wypisywać” można wielokrotnie. Decyduje pracownik, wystarczy oświadczenie
Jak działa PPK:
PPK ma być funduszem inwestycyjnym inwestującym w instrumenty finansowe. Jego aktywa dzielą się na część udziałową (głownie akcje) i część dłużną (głównie obligacje)
PPK nie będzie pobierać żadnej prowizji za zakup jednostek – czyli cała wpłata będzie inwestowana w jednostki funduszu. Będzie pobierać niskie opłaty za zarządzanie – maksymalnie 0,6% rocznie.
W ramach PPK funkcjonować będzie po kilka-kilkanaście subfunduszy zdefiniowanej daty z różnym poziomem ryzyka. Im dalej do zdefiniowanej daty danego subfunduszu, tym w jego portfelu więcej będzie akcji. Im bliżej do zdefiniowanej daty, tym więcej będzie w danym subfunduszu obligacji:
Fundusz, który ma ponad 10 lat do swojej zdefiniowanej daty, musi inwestować od 60% do 80% w część udziałową i od 20% do 40% w część dłużną.
W okresie 10 lat do zdefiniowanej daty część udziałowa stopniowo się zmniejsza, a część dłużna się zwiększa.
Fundusz, który osiągnie już swoją zdefiniowaną datę, musi inwestować od 0% do 15% w część udziałową i od 85% do 100% w część dłużną.
Domyślnie każdy uczestnik zostaje zapisany do tego subfunduszu, który jest “właściwy dla jego wieku emerytalnego”. Uczestnik może zmienić tę alokację i samodzielnie określić, w którym funduszu będą lokowane jego środki. (Będzie to kluczowe dla osób, które chcą ograniczyć ryzyko inwestycyjne – o tym poniżej).
Środki w PPK pochodzą z trzech źródeł: składki pracodawcy, składki pracownika, dopłaty od państwa
Stawka procentowa składek pracodawcy i pracownika do PPK liczona jest od wynagrodzenia brutto (a dokładniej od podstawy wymiaru składek emerytalnych i rentowych, co oznacza, że otrzymane premie zwiększają także wpłatę do PPK)
Składka pracownika to 2% wynagrodzenia brutto (pracownik może ją dobrowolnie podnieść do 4%).
Składkę pracownika można obniżyć do 0,5%, jeżeli w danym miesiącu nie zarobił “kwoty odpowiadającej 1,2-krotności minimalnego wynagrodzenia”, czyli na dzisiaj 2700 zł brutto (2250 zł * 1,2), a od 2020 roku 2940 zł brutto (2450 zł * 1,2).
składka pracodawcy to 1,5% wynagrodzenia brutto (pracodawca może ją dobrowolnie podnieść do 4%)
państwo dopłaca 250 zł “wpłaty powitalnej”, a potem 240 zł rocznie.
Koszty wpłat, czyli o ile zmniejsza się wypłata
Składka pracownika zmniejsza jego wypłatę netto.
Składka pracodawcy nie wlicza się do podstawy wymiaru składek emerytalno-rentowych. W związku z tym od wpłaty pracodawcy nie potrąca się składek do ZUS (emerytalnych, rentowych, chorobowych, zdrowotnych). Trzeba jednak zapłacić od niej podatek dochodowy. Podatek od składki pracodawcy również zmniejsza wypłatę netto pracownika.
Przykładowo dla osoby w pierwszym progu podatkowym, przy założeniu minimalnych składek w wysokości 2% (pracownik) i 1,5% (pracodawca), wypłata obniży się o 2,26% wynagrodzenia brutto (2% finansowane przez pracownika plus 17% podatku od 1,5% finansowanego przez pracodawcę)
np. 3000 zł brutto * 2,26% = zmniejszenie wypłaty o ok. 68 zł
np. 5000 zł brutto * 2,26% = zmniejszenie wypłaty o ok. 113 zł
np. 8000 zł brutto * 2,26% = zmniejszenie wypłaty o ok. 181 zł
Przykładowo dla osoby w drugim progu podatkowym, przy założeniu minimalnych składek w wysokości 2% (pracownik) i 1,5% (pracodawca), wypłata obniży się o 2,48% wynagrodzenia brutto (2% finansowane przez pracownika plus 32% podatku od 1,5% finansowanego przez pracodawcę)
Przykładowo dla osoby w pierwszym progu podatkowym, przy założeniu maksymalnych składek w wysokości 4% (pracownik) i 4% (pracodawca), wypłata obniży się o 4,68% wynagrodzenia brutto (4% finansowane przez pracownika plus 17% podatku od 4% finansowanego przez pracodawcę)
Przykładowo dla osoby w drugim progu podatkowym, przy założeniu maksymalnych składek w wysokości 4% (pracownik) i 4% (pracodawca), wypłata obniży się o 5,28% wynagrodzenia brutto (4% finansowane przez pracownika plus 32% podatku od 4% finansowanego przez pracodawcę)
Standardowa wypłata następuje po ukończeniu 60 lat (mówią o tym artykuły 97, 99 ustawy):
maksymalnie 25% środków można wypłacić jednorazowo
pozostałe 75% (lub więcej, jeśli nie wypłacono 25%) wypłaca się w ratach. Jeśli raty będą wypłacane przez co najmniej 120 miesięcy, to nie zapłacimy “podatku Belki” od osiągniętych zysków.
Teoretycznie można też przenieść te środki do ubezpieczyciela na zakup renty okresowej albo dożywotniej. Wówczas również nie zapłacimy “podatku Belki”. Ale w praktyce takich “rent”, albo inaczej “annuitetów”, nie ma obecnie w ofercie polskich ubezpieczycieli. Być może pojawią się w przyszłości, jeśli tak, to ustawa umożliwi ich wykorzystanie.
Można również wypłacić pozostałe 75% jednorazowo albo w mniejszej liczbie rat – ustawa nie określa, w ilu. Wtedy trzeba będzie jednak zapłacić podatek od zysków kapitałowych. Od razu zwróćmy uwagę, że nie jest prawdą, jakoby nie dało się wypłacić wszystkich środków z PPK od razu po ukończeniu 60 lat. Środki z PPK można będzie wypłacić w całości po ukończeniu 60 lat, trzeba będzie tylko zapłacić podatek Belki od osiągniętego zysku.
Jeśli pierwsza rata (wynikająca z podzielenia 100% zgromadzonych środków przez 120 miesięcy) wychodzi mniejsza niż 50 zł – to całość środków z PPK można wypłacić jednorazowo bez potrącania podatku Belki. Czyli środki poniżej 6000 zł można od razu w całości wypłacić z PPK bez podatku od zysków kapitałowych (6000 zł podzielone przez 120 miesięcy daje 50 zł raty).
25% środków można wypłacić bezzwrotnie w przypadku poważnego zachorowania uczestnika, małżonka lub dziecka (art. 101). “Poważne zachorowanie” zdefiniowane jest w art. 2 ust. 1 pkt. 23 i obejmuje m.in.:
całkowitą niezdolność do pracy,
katalog różnych chorób i zdarzeń, np. chorobę Alzheimera, chorobę Parkinsona, stwardnienie zanikowe boczne, stwardnienie rozsiane, HIV, nowotwór złośliwy, udar mózgu, zawał serca.
Są jeszcze dwie opcje wypłaty, które omówimy szerzej:
całkowity “zwrot”
nieoprocentowana pożyczka z PPK na wkład własny przy zakupie nieruchomości
Zwrot, czyli “prywatna własność z zastrzeżeniem”
art. 3 ust. 2. Środki gromadzone w PPK stanowią prywatną własność uczestnika PPK, z zastrzeżeniem art. 105.
Art. 105 mówi o potrąceniach z rachunku w przypadku “zwrotu”, czyli wycofania środków przed ukończeniem 60 roku życia:
trzeba wtedy zwrócić wszystkie dopłaty otrzymane od państwa (wraz z wypracowanym przez nie zyskiem)
30% ze środków wpłaconych przez pracodawcę (wraz z wypracowanym zyskiem) znika z PPK i zostaje zapisane jako składka emerytalna w ZUS
Uczestnik odzyskuje:
całość jednostek uczestnictwa sfinansowanych przez własne wpłaty (własne wpłaty powiększone o wypracowany przez nie zysk lub pomniejszone o stratę), po potrąceniu podatku Belki od części zysku odpowiadającego tym wpłatom
70% jednostek uczestnictwa sfinansowanych przez pracodawcę (wpłaty pracodawcy powiększone o wypracowany przez nie zysk lub pomniejszone o stratę), po potrąceniu podatku Belki od części zysku odpowiadającego tym wpłatom
Potrącenie podatku od zysków kapitałowych w przypadku przedwczesnej wypłaty nie budzi moich wątpliwości. Państwo najpierw rezygnuje z pobierania ogólnie obowiązującego podatku pod określonymi warunkami, a następnie przywraca ten sam podatek w przypadku niespełnienia tych warunków. To standardowa praktyka prawa podatkowego. Taki sam mechanizm funkcjonuje w przypadku IKE i IKZE.
Nie budzi również moich wątpliwości konieczność oddania dopłat. Państwo dorzuca coś od siebie pod określonym warunkiem – że będziemy oszczędzać do 60-tki. Skoro obywatel wycofuje środki przed 60-tką wbrew jasnym zasadom, to musi dopłatę oddać.
Natomiast przesunięcie części środków do ZUS w przypadku przedwczesnej wypłaty budzi już moje poważne wątpliwości. Wątpliwości te dotyczą absolutnie kluczowej kwestii braku zaufania do systemu emerytalnego po tym, co zrobiono z OFE. Kto zagwarantuje, że w ciągu najbliższych 30 lat nic nie zmieni się w zasadach PPK? Mówiąc wprost – jaka jest pewność, że kiedy w systemie zgromadzi się odpowiednio dużo miliardów złotych, politycy nie sięgną po nie podobnie jak zrobili w przypadku OFE?
PPK kontra OFE
Nie bez powodu porównałem na wstępie PPK do OFE. Podobnie jak 20 lat temu OFE, PPK jawią się jako instytucja, która wreszcie pozwoli na zbudowanie długoterminowych oszczędności pod kątem “prywatnej” emerytury poza publicznym systemem emerytalnym (ZUS, KRUS). Jest tylko jeden problem. Ludzie pamiętają, co stało się z OFE, które też miało budować “trzeci filar” emerytalny poza ZUS-em. Sam pisałem o tym kilkakrotnie. I w związku z tym zadają sobie pytanie, czy z PPK też można zabrać rzekomo prywatne pieniądze. Na to pytanie nie znajduję zadowalającej odpowiedzi. Portal rządowy mówi o tym lakonicznie:
Całkowita własność prywatna gromadzonych środków. PPK to system kapitałowy, który nie jest częścią publicznego systemu emerytalnego. Dlatego oszczędności na indywidualnym rachunku pracownika są w pełni prywatne. Zgromadzone środki mogą być w każdej chwili wypłacone i podlegają dziedziczeniu.
Niewątpliwie PPK to nie to samo co OFE. Istnieją między nimi poważne różnice:
Ustawa o PPK wprost mówi o własności prywatnej środków. W przypadku OFE nie było takiej zasady.
Wpłaty do OFE były obowiązkowe – nie można było z nich zrezygnować. Wpłaty do PPK są dobrowolne – można z nich zrezygnować.
Środki w OFE pochodziły z obowiązkowej składki emerytalnej potrącanej pracownikom (początkowo 7,3%, potem 2,93% wynagrodzenia brutto). Środki w PPK finansowane są z prywatnych środków pracodawcy i pracownika i nie mają związku ze składkami ZUS – do ZUS wciąż wpływa taka sama kwota obowiązkowych składek, niezależnie od tego, czy pracownik jest zapisany do PPK, czy nie.
Wypłata środków z OFE nie jest możliwa przed osiągnięciem wieku emerytalnego (środki z OFE są stopniowo przekazywane do ZUS w ramach tzw. “suwaka bezpieczeństwa”, a potem wypłacane przez ZUS jednocześnie ze środkami pochodzącymi ze składek przekazanych bezpośrednio do ZUS). Środki z PPK można wypłacić w dowolnym momencie (po potrąceniu ich części, jeśli wypłata nastąpi zbyt wcześnie).
Pod względem prawnym sugeruje to, że środki w PPK faktycznie są bardzo bliskie własności prywatnej obywateli. Jednak zapisy te nie rozwiązują problemu braku zaufania do państwa i prawa. Ludzie nauczyli się, że prawo można w razie potrzeby błyskawicznie zmienić. Premier Morawiecki zaproponował ostatnio wpisanie prywatności środków w PPK (i IKE) do konstytucji – brzmi nieźle, ale kto zagwarantuje przestrzeganie konstytucji? Jakie mamy zabezpieczenie przed tym, że parlament za x lat np. zakaże wypłat albo zwiększy procent przekazywany do ZUS-u w przypadku przedterminowego “zwrotu”? Nie widzę, żeby ktoś chciał poważnie odnieść się do tego rodzaju wątpliwości.
Znajduję tylko reklamy i optymistyczne szacunki. Np. na rządowej stronie można zajrzeć do kalkulatora i policzyć, o ile zwiększy się nasza emerytura dzięki PPK. Najpierw trzeba zdefiniować okres oszczędzania, kwoty wpłat oraz zakładaną stopę zwrotu z inwestycji:
Przyjęte w założeniach do Ustawy o PPK parametry dla tych wartości, w oparciu o wieloletnie prognozy makroekonomiczne, to odpowiednio 3,5%, 2,75% oraz 2,8% – dlatego suwaki są domyślnie ustawione na tych wartościach.
Domyślne 3,5% zwrotu rocznie brzmi jak w miarę konserwatywne założenie. Problem jednak w tym, że to tylko założenie. PPK nie działają jak lokata w banku, ale mają być oparte na portfelach akcji i obligacji – tak jak OFE. Akcje i obligacje mogą tracić na wartości nawet po kilkadziesiąt procent. Na ile taka stopa zwrotu jest realistyczna i czy wszyscy uczestnicy PPK muszą inwestować w akcje? O tym będę pisać poniżej, w dalszej części analizy.
Naprawdę prywatne?
Słyszymy, że tym razem środki są NAPRAWDĘ prywatne. Naprawdę? Owszem, w ustawie dodano zapis o prywatnej własności, co jest ogromną zmianą w stosunku do OFE. Ale o tym, jak rozumieć tę prywatność, mówi nam bardzo skomplikowany artykuł 105. W artykule tym wymyślono, że 30% środków pochodzących oryginalnie od pracodawcy ma przejść do ZUS w przypadku przedwczesnego zwrotu. Dlaczego akurat 30%, a nie 15% albo 70%? Dlaczego dotyczy to środków finansowanych przez pracodawcę, a środków finansowanych z “wpłat własnych” już nie? Wpłaty pracownika są prywatne, a wpłaty pracodawcy już nie do końca? Kto zagwarantuje, że za 10 albo 20 lat ktoś nie zmieni tych “technicznych szczegółów” w taki sposób, że granica “prywatności środków” trochę się przesunie?
Próbowałem dojść, skąd wziął się taki, a nie inny procent. Przewertowałem uzasadnienie ustawy – ale nie znalazłem nic na ten temat. Pomyślałem, że może chodzi o sumę składek do ZUS, z których zwolniona jest wpłata pracodawcy do PPK – ale to się nie kalkuluje. Na zwolnieniu ze składek pracodawca i pracownik oszczędzają po ok. 20% wpłacanej kwoty, razem trochę ponad 40%. Więc może chodzi o składki emerytalne w ściślejszym sensie? Tu już jest bliżej. Jeśli podsumujemy składki emerytalne i rentowe pracodawcy i pracownika, wychodzi 27,52% (19,52% składek emerytalnych i 8% składek rentowych). Jeśli dodamy składkę chorobową (2,45%), to jest jeszcze bliżej 30% – 29,97%. Problem w tym, że to jest moje zgadywanie. Gdyby w ustawie napisano, że przy przedwczesnym zwrocie trzeba oddać ZUS-owi składki emerytalne, rentowe i chorobowe, z których zostaliśmy poprzednio zwolnieni, to reguła byłaby klarowna i niekontrowersyjna. A tak pozostają nam domysły co do kryterium i nie widzę powodu, dla którego jakaś nowelizacja nie mogłaby zmienić tak arbitralnie ustalonej stawki procentowej.
Moja konkluzja jest taka: skoro środki w PPK są prywatne, ale nie całkiem, to znaczy, że nie są całkiem prywatne. Gdyby były prywatne w 100%, to nie potrzebowałyby zastrzeżeń. A skoro są prywatne z zastrzeżeniem, że ich arbitralnie ustalona część może zostać przeniesiona do ZUS-u, to mamy do czynienia z kolejną hybrydą prywatnego i publicznego majątku. Ta hybryda jest zdecydowanie bliższa majątku prywatnego niż w przypadku OFE. Ale wciąż jest to hybryda.
To NIE oznacza, że odradzam zapisywanie się do PPK. To znaczy, że nie widzę jednoznacznego rozstrzygnięcia uzasadnionych wątpliwości co do tego, czy środki w PPK będą NAPRAWDĘ prywatne i czy NAPRAWDĘ możemy wierzyć, że nie podzielą losu OFE. Absolutnie jednoznaczne rozstrzygnięcie tej wątpliwości mogłoby zauważalnie zwiększyć odsetek ludzi, którzy postanowią zaufać PPK, zamiast wypisać się z niego jak najszybciej pod hasłem “nie mam zaufania do OFE bis”. Bez takiego jednoznacznego rozstrzygnięcia uważam, że ryzyko “OFE bis” jest większe od zera.
Czy OFE zostaną w końcu zlikwidowane? Zapewne tak się stanie. Taki pomysł pojawił się już kilka lat temu i powrócił niedawno. Ale potrzebne są konkretne rozwiązania ustawowe – niepewność w tej sprawie nie ułatwia podejmowania decyzji w sprawie długoterminowego oszczędzania w kolejnym programie rządowym. Nie można jednocześnie dyskredytować oszczędzania na emeryturę w jednym giełdowym funduszu inwestycyjnym (OFE) i zachęcać do oszczędzania na emeryturę w drugim giełdowym funduszu inwestycyjnym (PPK).
“Sprywatyzowanie” choćby części środków z OFE mogłoby być dobrym sprawdzianem intencji “ustawodawcy” i zachętą do traktowania środków w PPK jako prywatnych. Na początku czerwca pojawiły się założenia do takiej ustawy, ostatnio pojawił się też projekt ustawy. Odniosę się do tego tematu, gdy będą znane ostateczne decyzje parlamentu.
Załóżmy na chwilę, że wierzymy w przetrwanie PPK – tzn. że środki z PPK rzeczywiście do nas wrócą. Czy to się opłaca? Obliczenia z kalkulatorem wskazują, że PPK przyniesie wiele korzyści i raczej opłaci się finansowo.
Największą korzyścią są same dopłaty pracodawcy:
Dzięki temu, że pracodawca dokłada się do naszej składki, już na dzień dobry jesteśmy o ponad 50% do przodu. Inwestujemy więcej, niż sami wpłaciliśmy.
Przykładowo dla osoby w pierwszym progu podatkowym, przy założeniu minimalnych składek w wysokości 2% (pracownik) i 1,5% (pracodawca), każde 100 zł składki pracownika zostanie natychmiast uzupełnione przez 75 zł składki pracodawcy. Nawet po odjęciu podatku dochodowego od wpłaty pracodawcy (17% z 75 zł) pozostaje 62 zł “na czysto”.
Przykładowo dla osoby w drugim progu podatkowym, przy założeniu maksymalnych składek w wysokości 4% (pracownik) i 4% (pracodawca), każde 100 zł składki pracownika zostanie uzupełnione przez 100 zł składki pracodawcy. Nawet po odjęciu podatku dochodowego od wpłaty pracodawcy (32% ze 100 zł) pozostaje 68 zł.
Kolejną korzyścią jest zwolnienie wpłat pracodawcy ze składek do ZUS:
Widziałem w sieci sporo komentarzy, że to wszystko jedno, czy PPK będzie, czy nie: pracodawca, który dołoży kilka procent do PPK, nie da pracownikowi “zwykłej” podwyżki i wyjdzie na zero.
Być może tak będzie. Ale pracownik i tak odniesie korzyść, ponieważ od kwoty wpłaconej przez pracodawcę na PPK nie zapłaci ok. 21,5% składek do ZUS (emerytalna 9,76% + rentowa 1,5% + chorobowa 2,45% + zdrowotna 9% z tego, co zostaje po odjęciu poprzednich trzech składek). Od kwoty tej trzeba wciąż zapłacić podatek, który jest większy przez to, że składki nie zmniejszyły podstawy opodatkowania. Realna korzyść to ok. 17,6% (21,5% * 82%) w pierwszym progu podatkowym i ok. 14,6% (21,5% * 68%) w drugim progu podatkowym .
Ponadto, pracownik, który nie zapisze się do PPK, będzie stratny w stosunku do swoich kolegów, którzy się zapiszą. Nie będzie miał realnego wyboru między “zwykłą” podwyżką a wpłatą na PPK – ten wybór zostanie dokonany przez pracodawcę dla wszystkich pracowników. Pracownik będzie raczej miał wybór między PPK a brakiem podwyżki. Przy takiej alternatywie PPK zawsze przyniesie więcej pieniędzy (choć pieniądze na PPK zostaną zamrożone przynajmniej do czasu “zwrotu”).
PPK może się sprawdzić jako tani fundusz inwestycyjny:
PPK nie będzie pobierać prowizji za zakup jednostek – czyli cała wpłata będzie procentować na przyszłość. To ogromny plus względem OFE, które na “dzień dobry” zabierały kiedyś aż 7% wpłaty, a obecnie wciąż zabierają bardzo wysokie 3,5%.
PPK będzie pobierać niskie opłaty za zarządzanie – maksymalnie 0,6% rocznie. To również duży plus względem OFE i większości funduszy dostępnych na rynku
PPK może się nieźle nadać do oszczędzania w krótkim terminie. Z tej opcji mogą skorzystać nawet te osoby, które nie dowierzają, że ich środki w PPK dotrwają nienaruszone do czasu ich emerytury:
PPK jako lokata, z której regularnie (np. co 1-2 lata) wypłacamy zgromadzone środki. Dzięki temu mniej “bolesne” będzie odjęcie od wypłaty 2% “składki pracownika”. Nawet po potrąceniach ustawowych wpłaty pracodawcy dadzą nam przyzwoitą stopę zwrotu.
PPK jako “książeczka mieszkaniowa”, w której pracodawca dokłada nam się do wkładu własnego na mieszkanie.
PPK jako sposób na oszczędzanie w perspektywie kilku-kilkunastu lat, np. dla dziecka.
Ale czy każdemu się opłaca? PPK to fundusz, nie lokata.
Większość obywateli nie inwestuje w akcje ani fundusze akcyjne. To fakt.
Gdyby mieli wybór, zapewne nigdy nie włożyliby tam swoich pieniędzy, ponieważ nie akceptują utraty kapitału odkładanego na emeryturę, a giełda kojarzy im się z kasynem. W związku z tym dla większości obywateli kupowanie jakichkolwiek akcji, kiedykolwiek przekracza akceptowany przez nich poziom ryzyka. To moja teza. Nie mam na jej poparcie żadnych badań, ale – jak sądzę – jest dość prawdopodobna.
Kwestia ta została zignorowana w przypadku OFE – w 1999 roku zapisano większość społeczeństwa do funduszy inwestujących głównie w akcje (w dodatku po potrąceniu horrendalnych prowizji). Problem pogłębił się jeszcze w 2014 roku, po umorzeniu obligacji skarbowych i przeniesieniu części dłużnej OFE do ZUS. Dziś OFE jest bardzo agresywnym funduszem akcyjnym.
PPK są równie ryzykowne dla kapitału jak OFE
PPK nie odnosi się do tego problemu w żaden sposób i powiela podobne rozwiązanie. Czy osoby zapisujące się do PPK będą miały świadomość, że wartość ich oszczędności emerytalnych może się wahać po kilkadziesiąt procent w górę i w dół? Czy akceptują takie ryzyko?
Zapisz się do PPK! Będziesz miał więcej kasy! No, chyba że twój fundusz będzie agresywnie inwestować w akcje, kiedy będziesz młody, a potem sprzeda je w najgorszym momencie (zgodnie z algorytmem wymaganym przez ustawę), gdy już będziesz miał kilka lat do emerytury i już nigdy nie odrobisz strat. Wtedy może się zdarzyć, że w zamian za zmniejszoną wypłatę przez pół życia ostatecznie dostaniesz niewiele. Może się nawet zdarzyć, że nie odzyskasz tego, co sam włożyłeś do PPK z “części pracowniczej”, bo nawet składki pracodawcy i dopłaty rządowe nie pokryją Twoich strat na akcjach. Ale tego nie zobaczymy w symulacjach.
Ruletka z momentem sprzedaży akcji
Jeśli zdajemy się na fundusz cyklu życia “właściwy dla naszego wieku”, to zapisujemy się do gry w ruletkę co do tego, w którym momencie nasze “ryzykowne” akcje zostaną zamienione na “bezpieczne” obligacje.
Wystarczy rok-dwa lata różnicy, aby wyniki dwóch osób “odkładających” w PPK podobne kwoty różniły się drastycznie. Prosty przykład: indeks WIG20 w drugiej połowie 2007 roku wynosił ok. 3500-4000 punktów, natomiast w pierwszej połowie 2009 roku ok. 1300-1800 punktów. W którym momencie wolałbyś sprzedać swoje akcje i zamienić je na obligacje?
Tutaj opisał to obrazowo Grzegorz Zalewski – polecam dla zainteresowanych.
PPK kontra MIFID2
MIFID2 to dyrektywa unijna regulująca m.in. to, jakie informacje powinien otrzymać klient instytucji finansowej przed podpisaniem umowy. Jej elementem jest ankieta, której celem jest określenie, czy proponowany instrument finansowy (przedmiot inwestycji) jest adekwatny do wiedzy, umiejętności i preferencji kupującego. Np. jeśli klient chce otworzyć rachunek maklerski, to otrzymuje pytanie, jaką ma wiedzę w zakresie inwestowania w akcje.
W PPK takich pytań nie przewidziano. Ustawodawcę nie interesuje, czy wszyscy odkładający w PPK wiedzą, jak działają inwestycje w akcje i od czego zależy ich wartość. Ustawodawca sprzedaje wyborcom agresywny fundusz inwestycyjny jako sposób pomnażania oszczędności.
PPK kontra GetBack
Czy ktoś jeszcze pamięta tzw. aferę GetBacku? Podobno sprzedawano obligacje tej firmy jako ekwiwalent lokaty. Następnie klienci dowiedzieli się, że emitent obligacji może zbankrutować, a obligacja to nie to samo, co lokata.
Dzisiaj wokół GetBacku krąży prokuratura, doszukuje się działań na szkodę spółki. Nie wiem, jak z tym było. Ale powiedzmy sobie szczerze, GetBack nie był pierwszą firmą, która przeinwestowała i wyemitowała za dużo obligacji. Parę lat temu głośna była upadłość firmy Gant – dewelopera, którego akcje i obligacje były notowane na giełdzie. W 2012 roku klienci funduszu Idea Premium masowo sprzedawali jednostki uczestnictwa po tym, jak upadła firma Dolnośląskie Surowce Skalne, której obligacje posiadał fundusz. Teoretycznie bezpieczny “fundusz dłużny” jednego dnia stracił około 3% wartości. Piszę o tym, aby przypomnieć prosty fakt, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem. Ryzyko można ograniczać, ale nawet zarządzający funduszami inwestycyjnymi – ludzie ogarnięci i zawodowo zajmujący się portfelami inwestycyjnymi – nie zawszą potrafią go uniknąć. Akcje i obligacje to nie lokaty.
A teraz zobaczmy, w jaki sposób rząd reklamuje PPK w “kalkulatorze PPK”:
Wyliczenia mają charakter szacunkowy. Do kalkulacji zostały przyjęte następujące założenia:
Stopa zwrotu z tytułu zarządzania aktywami na poziomie 3% rocznie z kapitalizacją miesięczną
Wzrost wynagrodzeń na poziomie 2% rocznie
Kapitalizacja miesięczna? Brzmi jak lokata bankowa, prawda? Ale przecież PPE mają być oparte na portfelach akcji i obligacji! Czyżby znowu ktoś chciał nam wcisnąć instrumenty finansowe jako ekwiwalent bezpiecznej lokaty? Czy osoby zapisujące się do PPK mają świadomość, że inwestują w instrumenty finansowe? Czy akceptują związane z tym ryzyko utraty części środków?
PPK a profil ryzyka
PPK to giełdowy fundusz inwestycyjny. Środki inwestowane są następująco:
PPK może inwestować maksymalnie 30% środków w walutach obcych. Min. 70% wartości aktywów musi być ulokowana w instrumentach denominowanych w złotówkach.
Na część dłużną składają się:
min. 70% musi być ulokowane w papierach emitowanych, poręczonych lub gwarantowanych przez skarb państwa, bank centralny, jednostki rządowe lub samorządowe Polski, Unii Europejskiej albo przez organizację międzynarodową, albo w min. 6-miesięczne depozyty banków posiadających tzw. rating inwestycyjny
max. 30% w inne instrumenty posiadające rating inwestycyjny
max. 10% w inne instrumenty posiadające gorszy rating
na część udziałową składają się:
min. 40% akcji z indeksu WIG20 (lub instrumentów pochodnych na nim opartych)
max. 20% akcji z indeksu mWIG40 (lub instrumentów pochodnych na nim opartych)
max. 10% akcji innych spółek na warszawskiej giełdzie
min. 20% akcji i innych praw udziałowych w innych krajach OECD
Określenie własnego podejścia do inwestycji i akceptowanego poziomu ryzyka są absolutnie kluczowe PRZED włożeniem w inwestycję swoich pieniędzy. Pisałem o tym w artykule “Gdzie odkładać na emeryturę”. Ta zasada dotyczy PPK tak samo, jak każdej innej lokaty pieniędzy.
PPK ma być zbiorem funduszy opartych na akcjach i obligacjach. Uczestnicy PPK muszą mieć świadomość, że PPK inwestuje na giełdzie, a jednostki uczestnictwa mogą tracić na wartości. Jeśli duże wahania wartości jednostek są dla kogoś ok – to PPK nada się jako tani fundusz inwestycyjny z długim horyzontem. Jednak dla większości Polaków jedyna inwestycja mieszcząca się w akceptowanym poziomie ryzyka to lokata bankowa. Dla takich osób PPK w domyślnym wariancie “funduszy cyklu życia” nada się słabo. Giełdowe PPK jest niedostosowane do profilu akceptowanego ryzyka większości Polaków.
Ryzyko strat w PPK można ograniczyć – w tym celu trzeba samodzielnie wybrać fundusz najbliższy “zdefiniowaną datą”, tzn. taki, w którym jest jak najwięcej obligacji i jak najmniej akcji. Wtedy PPK nada się lepiej dla osób preferujących bezpieczne inwestycje. Taki fundusz wciąż jednak może tracić na wartości w gorszych czasach. “Obsunięcie kapitału” na funduszach obligacyjnych jest zwykle mniejsze niż w funduszach akcyjnych, ale wciąż występuje. Dla osób nieakceptujących żadnych strat nawet najbezpieczniejszy wariant PPK nie jest odpowiedni.
PPK jako lokata krótkoterminowa
Decyzję o przystąpieniu i rezygnacji z uczestnictwa w PPK można podejmować wielokrotnie – można zmieniać zdanie nawet co miesiąc. Zatem nic nie stoi na przeszkodzie, aby raz na jakiś czas wypłacić z PPK dotychczas zgromadzone środki (po odpowiednich potrąceniach). O ile dobrze rozumiem, nie trzeba nawet wypisywać się z programu PPK u swojego pracodawcy, wystarczy złożyć dyspozycję zwrotu instytucji finansowej prowadzącej PPK. W ten sposób PPK może nadać się jako miejsce do odkładania pieniędzy w krótszej perspektywie, nawet jeśli ktoś nie wierzy w sens trzymania tam pieniędzy do swojej emerytury.
Załóżmy, że wybieramy najbardziej bezpieczny z dostępnych subfunduszy (taki z najbliższą zdefiniowaną datą). Nie interesują nas jakiekolwiek zyski, chcemy tylko uniknąć straty. Dla uproszczenia kalkulacji przyjmijmy, że na inwestycji wychodzimy na zero (zakupione w PPK jednostki uczestnictwa zachowują wartość).
Po roku uczestnictwa składamy dyspozycję przedwczesnego “zwrotu”:
wypłacamy 100% swoich składek (2% rocznego wynagrodzenia brutto)
wypłacamy 70% składek pracodawcy (po potrąceniu 30%, które przeniosą się na nasz rachunek w ZUS; nie mamy zysku, więc nie płacimy podatku od zysków kapitałowych)
oddajemy państwu wszelkie otrzymane dopłaty (powitalną, coroczną)
Taka operacja przyniesie stopę zwrotu, jakiej trudno szukać na lokatach. Przykładowo dla osoby w pierwszym progu podatkowym, przy założeniu minimalnych składek w wysokości 2% (pracownik) i 1,5% (pracodawca):
pracownik inwestuje 2,255% rocznego wynagrodzenia brutto (2% finansowane przez pracownika plus 17% podatku od 1,5% finansowanego przez pracodawcę)
wypłaca 3,05% rocznego wynagrodzenia brutto (2% + (1,5% * 70%))
stopa zwrotu to 35% (3,05 / 2,255)
Przykładowo dla osoby w drugim progu podatkowym, przy założeniu maksymalnych składek w wysokości 4% (pracownik) i 4% (pracodawca):
pracownik inwestuje 5,28% rocznego wynagrodzenia brutto (4% finansowane przez pracownika plus 32% podatku od 4% finansowanego przez pracodawcę)
wypłaca 6,8% rocznego wynagrodzenia brutto (4% + (4% * 70%))
stopa zwrotu to 29% (6,8 / 5,28)
Np. zarabiamy 5000 zł brutto. Nasza składka wynosi 100 zł (5000 zł * 2%). Składka pracodawcy to 75 zł (5000 zł * 1,5%). Dla uproszczenia rachunku przypuśćmy, że wybieramy inwestycję o najmniejszym ryzyku, tak aby wyjść na zero. Dopłaty od państwa pomijamy, ponieważ wiemy, że trzeba je będzie oddać. Ponieważ nie mamy zysku kapitałowego, nie płacimy podatku Belki przy zwrocie.
Przez rok wpłacamy 1200 zł, a pracodawca 900 zł. Od 900 zł płacimy 153 zł podatku dochodowego (900 zł * 17%). Koszt naszej “inwestycji” to zatem 1353 zł (1200 + 153).
Po roku mamy na rachunku PPK 2100 zł. Naszą składkę (1200 zł) możemy wypłacić w całości. Składka pracodawcy dzieli się na dwie części. 270 zł (900 zł * 30%) wyparowuje i przenosi się na rachunek w ZUSie. Możemy wypłacić pozostałe 630 zł (900 zł * 70%). Przy zwrocie odzyskujemy razem 1830 zł (1200 + 630).
477 zł zysku (1830 zł – 1353 zł) podzielone przez 1353 zł wpłat daje stopę zwrotu w wysokości 35%. Tak naprawdę zwrot w skali roku jest jeszcze wyższy, ponieważ środków nie wpłacamy jednorazowo na rachunek PPK na początku roku, ale gromadzimy je stopniowo przez cały rok. Ale już to uproszczone obliczenie pokazuje, że finansowo to się opłaca..
Niekoniecznie musi się to opłacać czasowo. Np. przy zarobkach 2500 zł brutto (przy takich samych założeniach) “zysk” wyniesie 238 zł. Czy dla takiej kwoty warto bawić się w formalności związane ze “zwrotem” środków z PPK? Każdy musi sobie odpowiedzieć sam, czy kwoty uzyskane dzięki takim operacjom warte są czasu spędzonego na “kombinowaniu”.
A co, jeśli jednostki uczestnictwa w PPK jednak stracą na wartości pomimo wybrania najbezpieczniejszego wariantu? Wtedy nasza stopa zwrotu będzie niższa, ale jest spora szansa, że wciąż będzie dodatnia. Załóżmy, że nasz “najbezpieczniejszy” subfundusz, inwestujący głównie w obligacji, straci na wartości 20%. Wtedy stopa zwrotu dla powyższych dwóch przykładów wyniesie odpowiednio:
8% (3,05 * 0,8 / 2,255)
3% (6,8 * 0,8 / 5,28)
PPK jako książeczka mieszkaniowa (z dziwaczną pożyczką od siebie samego)
Ustawa o PPK przewiduje ciekawą instytucję, którą można by nazwać “pożyczaniem samemu sobie” na zakup mieszkania lub domu. Mówi o niej artykuł 98 ustawy:
1. Na podstawie umowy zawartej z wybraną instytucją finansową, uczestnik PPK może jednorazowo dokonać
wypłaty do 100% wartości środków zgromadzonych na jego rachunku PPK, z obowiązkiem ich zwrotu w wartości
nominalnej, w celu pokrycia wkładu własnego. (…)
4. Umowa, o której mowa w ust. 1, określa:
1) oznaczenie inwestycji, która ma być sfinansowana z kredytu;
2) zasady i terminy wypłaty;
3) zasady i terminy zwrotu wypłaconych środków, przy czym termin zwrotu:
a) nie może rozpocząć się później niż 5 lat od dnia wypłaty środków,
b) nie może trwać dłużej niż 15 lat od dnia wypłaty środków.
5. Uczestnik PPK, który zawarł umowę, o której mowa w ust. 1, nie może zawrzeć kolejnej takiej umowy (…)
7. Przepisów ust. 1–6 nie stosuje się, jeżeli uczestnik PPK w dniu złożenia wniosku, o którym mowa w ust. 2, ma ukończone 45 lat.
Zasady wyglądają zatem następująco:
najpierw gromadzimy środki w PPK
przed ukończeniem 45 lat wykorzystujemy je do zakupu budynku lub lokalu (o tym, na co można przeznaczyć “wkład własny”, mówi precyzyjnie art. 2 ust. 1 pkt 38). Taką operację możemy wykonać tylko raz
nie ma znaczenia, czy jesteśmy już właścicielami innego budynku lub lokalu (dla porządku dodam, że od przedstawiciela instytucji prowadzącej PPK u mojego pracodawcy usłyszałem, że dla skorzystania z tej opcji nie można być już właścicielem innego mieszkania. Jednak nie widzę takiego ograniczenia w tekście ustawy)
Następnie oddajemy pożyczone pieniądze z powrotem do swojego PPK bez odsetek.
Zwrot zaczyna się natychmiast i trwa 15 lat, albo też zaczyna się po 5 latach i trwa 10 lat.
Naszą niewątpliwą korzyścią będzie:
możliwość skorzystania z dopłat pracodawcy i państwa w pełnej wysokości nawet przed ukończeniem 60 lat
nieoprocentowana pożyczka, którą można zacząć zwracać dopiero po 5 latach. Jej koszt dla budżetu domowego będzie niższy niż kredyt hipoteczny.
Ciekawe jest to, że ustawa przewiduje słabą sankcję za brak zwrotu takiej pożyczki: trzeba będzie jedynie zapłacić “podatek Belki” od kwoty niezwróconej w terminie. Mówi o tym znowelizowany art. 30a ust. 1 pkt 11a ustawy o PIT:
11a) od dochodu uczestnika pracowniczego planu kapitałowego uzyskanego w związku z wypłatą dokonaną na podstawie art. 98 ustawy o pracowniczych planach kapitałowych – w zakresie, w jakim uczestnik pracowniczego planu kapitałowego nie dokonał zwrotu wypłaconych środków w terminie wynikającym z umowy zawartej z wybraną instytucją finansową
Nie ma tu żadnych potrąceń w rodzaju przesunięcia części środków do ZUS czy obowiązku zwrotu dopłat rządowych (które są sankcją za pełny “zwrot” środków).
Aż się prosi, żeby zacząć kombinować. A może by za kilka lat wycofać wszystkie środki z PPK (łącznie z pełnymi dopłatami pracodawcy i rządu) na wkład własny, a potem ich nie oddać? Zanim to jednak zrobimy, musimy sobie uświadomić, że oprócz ustawy będzie nas wiązać umowa pożyczki z instytucją zarządzającą PPK. Niedotrzymanie umowy może sprawić, że PPK będzie nas ścigać za niezwrócone raty tak jak np. firma energetyczna za niezapłacone rachunki. To szczegóły umowy z konkretnym PPK zdecydują o tym, jak ten proces będzie wyglądać w praktyce. Bezpieczniej jest założyć, że pieniądze wyciągnięte z PPK na wkład własny trzeba będzie konsekwentnie oddać (niejako samemu sobie, ale zawsze).
No to zapisywać się, czy nie?
pod względem finansowym korzyści z PPK (dopłaty od pracodawcy i państwa, zwolnienie wpłaty pracodawcy ze składek ZUS, brak opłat za zakup jednostek, niskie opłaty za zarządzanie) przewyższają koszty.
Jednak decyzja o zapisaniu się albo nie tak naprawdę nie zależy od analizy z kalkulatorem. Najważniejsza jest kwestia zaufania do państwa i stabilności prawa. Moim zdaniem nie ma stuprocentowej gwarancji, że PPK nie podzielą kiedyś losu OFE. Zatem sensowność PPK jako funduszu emerytalnego zależy od indywidualnych preferencji. Jeśli ktoś godzi się z (ograniczonym, ale nie do zera) ryzykiem przeniesienia części środków do ZUS w przyszłości, to PPK może mu się opłacić jako sposób oszczędzania na emeryturę (choć nie musi, o czym w kolejnym punkcie). Osoby, które nie wierzą, że PPK przetrwa dłuższy czas (np. sądzą, że PPK podzieli los OFE), wciąż mogą wykorzystać PPK, ale najwyżej jako inwestycję w perspektywie kilku lat, np. w celu odkładania na wkład własny na zakup mieszkania albo dla dziecka, z myślą o wycofaniu środków długo przed 60-tką.
kolejna kwestia to profil ryzyka. PPK to fundusz inwestycyjny inwestujący głównie w akcje i obligacje. “Funduszowe” PPK ma ten sam problem, co OFE: kupowanie akcji, a nawet obligacji przekracza dopuszczalny poziom ryzyka większości Polaków. Można ograniczyć ryzyko inwestycji przez wybór “najbliższego datą”, najbezpieczniejszego funduszu. Ale wymaga to wiedzy i aktywnego działania uczestnika. Domyślnie uczestnik PPK jest zmuszany do inwestycji w akcje w dużym zakresie portfela. Oznacza to duże ryzyko strat dla tych uczestników PPK, którzy nie mają szczegółowej wiedzy o tym, jak działa PPK. PPK będzie właściwe dla osób, które akceptują ryzyko strat, albo też dla tych, którzy akceptują minimalne straty i – po uzyskaniu rzetelnej informacji – będą umiały zadbać o zwiększenie bezpieczeństwa swojego portfela. PPK nie będzie właściwe dla osób, które nie akceptują ryzyka strat albo z różnych powodów (np. brak wiedzy, brak czasu, stan zdrowia) nie są gotowe do podejmowania własnych decyzji o alokacji środków.
Na pytanie, czy zapisywać się do PPK, nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. Jeśli ktoś ma taką jednolitą odpowiedź, to w najlepszym razie opiera się na zbyt wielu założeniach, a w najgorszym wypadku oszukuje siebie i innych. Poniżej mój szybki szacunek, dla kogo PPK się nadaje albo nie nadaje:
Dla kogo “Ufni” (PPK dotrwa bez zmian do mojej emerytury) “Nieufni” (PPK podzieli los OFE)
Brak akceptacji obniżenia wypłaty PPK może być nieodpowiednie PPK może być nieodpowiednie
Brak akceptacji ryzyka strat PPK może być nieodpowiednie PPK może być nieodpowiednie
Akceptacja ryzyka strat
i akceptacja obniżenia wypłaty PPK może być odpowiednie na długi termin (do emerytury) PPK może być odpowiednie na krótki termin (do kilku lat)
Teraz dopiero, po wszystkich tych zastrzeżeniach, mogę powiedzieć, że ja postanowiłem zapisać się do PPK (tzn. nie skorzystam z możliwości rezygnacji). Robię to dlatego, że:
spędziłem sporo czasu na analizie, jak działa PPK – “wgryzłem się w temat”. Z pewnością nie mam pełnej wiedzy, ale wydaje mi się, że poznałem kluczowe korzyści i ryzyka tej “inwestycji”
mam nadwyżkę w miesięcznym budżecie, która pozwala na zmniejszenie wypłaty
mam średnią tolerancję strat – zatem giełdowy fundusz inwestycyjny jest odpowiedni do mojego profilu ryzyka
prawdopodobieństwo, że ktoś mi kiedyś zabierze pieniądze z PPK, uważam za niemożliwe do pominięcia, ale niskie w perspektywie najbliższych kilku lat
innymi słowy, w powyższej tabeli jestem osobą “nieufną”, akceptującą obniżenie wypłaty i umiarkowane ryzyko strat
dlatego “wchodzę” w PPK z myślą o wycofaniu środków (z dopłatami pracodawcy) w ciągu kilku lat, najchętniej w formie pożyczki na zakup mieszkania. Kwestia, czy pieniądze w PPK dotrwają do mojej emerytury, nie zaprząta mnie w tej chwili.
Gdy już wycofam środki zgodnie z poprzednim punktem, ocenię, czy warto w dalszym ciągu wpłacać pieniądze do PPK. Zastanowię się za kilka lat.
Moi czytelnicy mogą być w innej sytuacji, mieć inną tolerancję ryzyka, inny zakres wiedzy i czasu na zajmowanie się finansami, wreszcie wyższy lub niższy od mojego poziom ufności względem systemu emerytalnego i stabilności prawa w Polsce. Dlatego nie będę nikogo nakłaniał do takiej czy innej decyzji. Zachęcam jedynie, aby decyzje podejmować ze świadomością własnych preferencji i ograniczeń. Jeszcze raz polecam zerknięcie do tego artykułu: Gdzie odkładać na emeryturę? Przypominam moje podstawowe zasady bezpieczeństwa finansowego:
jeśli nie rozumiesz, jak to działa – nie wkładaj tam swoich pieniędzy! (chyba że państwo Cię zmusza i nie masz wyjścia)
jeśli nie wiesz, gdzie leży ryzyko i jak możesz stracić – nie wkładaj tam swoich pieniędzy!
Jednak decyzja o zapisaniu się albo nie tak naprawdę nie zależy od analizy z kalkulatorem. Zależy od poziomu zaufania do państwa i stabilności prawa, od własnego podejścia do inwestycji i akceptowanego ryzyka strat. Na pytanie, czy warto zapisać się do PPK, nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich.
Środki w PPK są prywatne, ale z zastrzeżeniem, że część z nich może zostać przeniesiona do ZUS-u w przypadku przedwczesnego zwrotu. W mojej ocenie oznacza to, że nie da się całkowicie jednoznacznie rozstrzygnąć wątpliwości co do ich prywatnego charakteru. Osoby, które nie ufają w przetrwanie PPK w niezmienionej formie, nie znajdują zadowalających argumentów, które mogłyby je przekonać
Osoby, które nie wierzą w powodzenie PPK jako planu emerytalnego, wciąż mogą wykorzystać PPK jako inwestycję w perspektywie kilku lat, np. w celu odkładania na wkład własny na zakup mieszkania.
PPK to fundusz inwestycyjny. Dlatego może być nieodpowiedni dla osób o niskiej tolerancji ryzyka strat.
Aby odkładać pieniądze na PPK, trzeba się zgodzić na obniżenie swojej wypłaty. Jeśli ktoś nie chce albo nie może tego zrobić, to PPK nie będzie dla niego odpowiednie.
PPK jako lokata – jak wytrzymuje krach na giełdzie? Sprawdzam skuteczność inwestowania w najbezpieczniejszy możliwy subfundusz zdefiniowanej daty w PPK – jak się zachował wobec największych spadków na giełdzie od 2008 roku
Chcesz mieć dobrą emeryturę? Zadbaj o nią sam. O tym, że oszczędzanie na prywatną emeryturę jest koniecznością i warunkiem prowadzenia aktywnego życia po rezygnacji z pracy
inwestowanie na emeryturęOFEoszczędzanie na emeryturęPPK
PPK jako lokata – jak wytrzymuje krach na giełdzie?
2019-12-14 at 17:20
O ppk mozna sobie rzeczowo poczytać na stronce programu. Poza tym z tego co zapowiada Premier jest projekt wpisania go do konsytucji, wiec to bedzie kolejny punkt – gwarant prywatnosci środków. Komu sie opłaca a komu nie – łatwo mozna sobie wyliczyc na kalkulatorze. Program nie zakłada ze kazdy dostanie tyle samo. Opiera sie na wysokości aktualnych zarobków
2019-12-17 at 16:06
cały czas nurtuje mnie co to znaczy zapłacić podatek od zysku
jeśli przyjąć że nie osiągniemy zysku ani straty to nie zapłacimy żadnego podatku?
zarabiamy 5000 przez rok 100+13 x 12 = 1356 tracimy
po roku wypłacamy dostajemy swoje 1200 + 630 (75 zł x 0,7 = 52,5 zł x 12 m-c) tj. 70% od pracodawcy
czy podatek płacimy od 630 zł ? to co dał pracodawca?
czy podatek płacimy od swoich 1200 zł?
2019-12-19 at 00:59
Dziękuje za komentarz! Podatek Belki (czyli ryczałtowy podatek od dochodów kapitałowych) płacimy od zysku na jednostkach funduszu inwestycyjnego.
Jeśli zarabiamy 5000 zł brutto, to nasza składka miesięczna wynosi 100 zł (5000 zł * 2%), a składka pracodawcy 75 zł (5000 zł * 1,5%). Razem nasz pracodawca przelewa na PPK 175 zł miesięcznie i 2100 zł rocznie (w tym 1200 zł z naszych składek i 900 zł ze składek pracodawcy) i tyle samo są warte jednostki uczestnictwa zakupione w funduszu inwestycyjnym w ramach PPK.
Załóżmy, że po roku składamy dyspozycję zwrotu środków.
– Jeśli w momencie zwrotu te same jednostki uczestnictwa są warte dokładnie 2100 zł (Twój przykład), to nie ma zysku i nie ma podatku Belki. Pracownik dostanie 1200 zł (100% “swoich jednostek”) + 630 zł (70% “jednostek pracodawcy”) = ok. 1830 zł.
– Jeśli w momencie zwrotu te same jednostki uczestnictwa są warte więcej niż 2100 zł, to instytucja zarządzająca potrąca na rzecz państwa podatek Belki. Np. jednostki są warte 2200 zł – zysk to 100 zł – podatek to 19 zł (100 zł * 19%). W tym ok. 11 zł to podatek od zysku z “naszych” jednostek uczestnictwa, a ok. 8 zł – podatek od zysku z jednostek sfinansowanych przez pracodawcę. Po potrąceniu podatku Belki pozostaje 2181 zł (w tym ok. 1246 zł “naszych” i ok. 935 zł ze składek pracodawcy). Dopiero wtedy zostanie potrącone 30% od 935 zł – ok. 281 zł zostanie wpłacone do ZUS-u. Pracownik dostanie 1246 zł (100% “swoich jednostek”) + 654 zł (70% “jednostek pracodawcy”) = ok. 1900 zł.
– Jeśli w momencie zwrotu te same jednostki uczestnictwa są warte mniej niż 2100 zł, to nie ma zysku kapitałowego i nie ma podatku Belki. Np. jednostki są warte 2000 zł – w tym 1143 zł “nasze” i 857 zł “pracodawcy”. Pracownik dostanie 1143 zł (100% “swoich jednostek”) + 600 zł (70% “jednostek pracodawcy”) = ok. 1743 zł.
Polacy powinni spojrzeć na program nie tylko pod kątem rządu, ale przede wszystkim z własnego stanowiska. Bo to że PAn Konwalski, który ma swietna pensje – nie chce uczestniczyc w ppk – to jesgo sprawa, ale w mojej sytuacji wyglada to o niebo gorzej. Zarabiam lekko ponad średnią krajowa, nie stac mnie na inwestowanie w jakies lokaty czy złoto… nie mam zbytnio z czego oszczedzac, wiec ppk to dla mnie jedyna opcja na przyoszczedzenie paru groszy