Source: http://msp-24.pl/Wrzesien-2014,145,129.html
Timestamp: 2017-10-20 12:39:54+00:00
Document Index: 106340245

Matched Legal Cases: ['art. 14', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 14']

MSP-24 Wrzesień 2014
Resort gospodarki przedstawił projekt nowelizacji ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, w którym przewidziano zmiany dotyczące rejestru Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG). Nowela ma wejść w życie w połowie przyszłego roku i usprawnić obsługę przedsiębiorców. Zmiany obejmować mają m.in. uproszczenie procedury wykreślania oraz dokonywania sprostowań wpisów w CEIDG.
Wykreślenie z rejestru będzie możliwe – bez wszczynania postępowania administracyjnego i decyzji resortu gospodarki – w sytuacji, kiedy dochodzi do trwałego zaprzestania wykonywania działalności, którego przyczyną jest zgon, upłynięcie 24-miesięcznego okresu zawieszenia wykonywania działalności czy orzeczenie prawomocnego zakazu prowadzenia działalności. W przypadku sprostowań wpisów nowela zakłada umożliwienie organom gminy poprawiania własnych błędów, które powstały podczas przekształcania do formy elektronicznej wniosków o wpis.
„Zgodnie z nowymi rozwiązaniami, udostępnianie danych przez CEIDG powinno odbywać się elektronicznie i zgodnie z zasadami określonymi w ustawie SDG. Przedsiębiorca ma mieć także możliwość uzyskiwania z CEIDG zaświadczenia dotyczącego jego wpisu, zawierającego dane dotyczące adresu jego zamieszkania oraz innych danych niejawnych takich, jak numer PESEL, czy data urodzenia” – czytamy w uzasadnieniu projektu.
Kolejna nowość to rozszerzenie zakresu danych zamieszczanych we wpisach do rejestru. Dane zostaną uzupełnione np. o informacje o numerze telefonu przedsiębiorcy (przedsiębiorca sam zdecyduje, czy chce udostępnienia numeru we wpisie) oraz informacje nt. przedstawiciela ustawowego. Nowelizacja wejdzie w życie 1 czerwca 2015 r.
PKB w górę dzięki czarnej strefie gospodarczej
Według nowej europejskiej metodologii ESA2010 oraz po uwzględnieniu tzw. czarnej strefy w minionym roku polski PKB wzrósł o 1,7 proc. wobec dynamiki na poziomie 1,6 proc. wyliczonych według poprzedniej metodologii – podał w poniedziałek GUS. Nowy sposób obliczania wprowadzany jest w całej Unii Europejskiej.
Oprócz wprowadzenia nowej unijnej metodologii ESA2010, przy obliczaniu tego wskaźnika uwzględnia się również tak zwaną czarną strefę, czyli dochody z prostytucji, handlu narkotykami oraz przemytu i produkcji papierosów. Udział nielegalnej działalności w ubiegłorocznym PKB wyniósł 0,79 procent. Dochody z prostytucji w 2013 roku GUS oszacował na 654 miliony złotych, z obrotu narkotykami prawie 10 miliardów, a z przemytu papierosów na ponad 2 i pół miliarda złotych.
Nielegalna działalność trudna do oszacowania
– Szacowanie rozmiarów działalności nielegalnej przysparza wielu problemów wynikających między innymi z braku źródeł danych i konieczności stosowania szacunków, dlatego w ostatnich latach Komisja Europejska (Eurostat) opracowała rekomendacje dotyczące metod szacowania i rejestrowania w rachunkach narodowych następujących rodzajów działalności nielegalnej: prostytucji, produkcji i handlu narkotykami, przemytu alkoholu i wyrobów tytoniowych – poinformował w poniedziałek GUS.
Ekonomiści: nowy sposób obliczania PKB jest kontrowersyjny
– Jest to dość kontrowersyjne głównie, dlatego że czarna strefa powoduje wiele przykrych konsekwencji – uważa ekonomista Dariusz Woźniak z Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu. Standard życia z powodu na przykład używania narkotyków się nie podnosi – podkreśla. Dla gospodarstw domowych nic to nie zmienia, dodaje ekonomista. Jak tłumaczy, te wskaźniki jedynie w lepszym świetle przedstawiają sposób sprawowania władzy w Polsce.Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową zaznacza, że wbrew temu czego spodziewały się media prostytucja okazał się ułamkowym elementem tego wskaźnika. Dużo większy udział w PKB ma obrót narkotykami i papierosami. Dodał, że dzięki zmianie metodologii obliczania mamy lepszy obraz PKB, bardziej precyzyjny niż do tej pory.
Zabieg kosmetyczny, a nie realny wpływ na gospodarkę
Jak ocenia z kolei główny ekonomista Związku Pracodawców i Przedsiębiorców Mariusz Pawlak, jest to poszukiwanie przychodów nie tam, gdzie powinno się ich szukać. Wystarczyłoby dokonać zmian w systemie podatków dla przedsiębiorców i PKB wzrosłoby nie o jedną dziesiątą procent, jak w przypadku doliczenia przychodów z prostytucji i handlu narkotykami, a o kilka procent. – Czarna strefa jest na tyle dobrze zorganizowana, że trudno jest ją policzyć – ocenia Mariusz Pawlak. Dlatego szacunkowe wyliczenia GUS traktować można raczej jako zabieg kosmetyczny nie mający wpływu na realną gospodarkę.
Statystyczna manipulacja
Zdaniem Janusza Szewczaka, głównego ekonomisty Kasy Krajowej SKOK, wliczanie do PKB dochodów z prostytucji i handlu narkotykami oraz przemytu jest manipulacją czysto statystyczną. – Trzeba pamiętać, że w związku z nowym sposobem obliczania PKB pojawią się różne zagrożenia. Jednym jest Kodeks Karny. Zdaniem Janusza Szewczyka, skoro przychody z prostytucji i handlu narkotykami oraz przemytu wlicza się do PKB, to pojawia się problem, jak karać za to ludzi. Kolejna, znacznie poważniejsza sprawa to konieczność płacenia przez Polskę większej składki do unijnego budżetu, bo - jak podkreśla ekspert - wysokość składki uzależniona jest właśnie od PKB.
Firmy działają bez długotrwałej strategii
Polskie firmy są bardziej elastyczne niż czeskie i niemieckie, ale gorzej radzą sobie na stabilnych, dojrzałych rynkach. To dlatego, że kreatywności menadżerów rzadko towarzyszy długoterminowa strategia oraz wizja. Dla coraz większej rzeszy przedsiębiorców krajowy rynek jest już zbyt mały, dlatego narodowe czempiony będą walczyły o pozycję europejskich czempionów.
– Większość polskich firm koncentruje się jednak na byciu narodowym czempionem i dopiero raczkuje, jeżeli chodzi o ekspansję międzynarodową. Rynek polski pozwala na tego typu strategie rozwoju, natomiast na małych rynkach przedsiębiorcy nie mają wyboru, muszą od razu iść na rynki międzynarodowe, należy to rozumieć. Myślę, że teraz jest dużo przykładów firm, które z sukcesem zaczynają się rozwijać na rynkach międzynarodowych i one będą inspirowały innych przedsiębiorców do takiego rozwoju – tłumaczy Tomasz Czechowicz z MCI Management.
Atutem polskich przedsiębiorców jest przede wszystkim kreatywność, elastyczność i umiejętność adaptacji do szybko zmieniających się warunków gospodarczych. Pod tym względem polskie firmy wypadają lepiej niż czeskie czy niemieckie – uważa Czechowicz. W ocenie wielu ekspertów i ekonomistów wysoka elastyczność polskich firm pomogła złagodzić skutki światowego kryzysu finansowego – od 2008 r. wysoka dynamika eksportu wydatnie przyczyniła się do utrzymania wzrostu gospodarczego.
O ile jednak polscy przedsiębiorcy wyjątkowo dobrze radzą sobie w trudnych czasach, o tyle ustępują zagranicznym konkurentom w zakresie umiejętności budowania długoterminowej strategii na dojrzałych rynkach. – W sytuacji, kiedy mamy do czynienia z bardzo zmiennym rynkiem, oznacza to umiejętność szybkiego budowania czegoś. Natomiast w sytuacji, kiedy ten rynek staje się mniej dynamiczny i bardziej konkurencyjny, kiedy trzeba się wykazać długoterminową strategią, wizją, taktyką, wtedy typowe polskie przedsiębiorstwo ma trudniejszą sytuację niż przedsiębiorstwo niemieckie czy czeskie – mówi Czechowicz.
„Milczące” interpretacje zgodne z konstytucją
Przepis zakładający, że „niewydanie interpretacji” nie oznacza braku jej doręczenia w terminie określonym w art. 14d Ordynacji podatkowej, jest zgodny z ustawą zasadniczą i zasadą zaufania obywateli do państwa oraz stanowionego prawa – orzekł w czwartek Trybunał Konstytucyjny.
Wniosek ws. tzw. milczącej interpretacji złożył rzecznik praw obywatelskich. Kwestionowano art. 14o § 1 Ordynacji podatkowej, zgodnie z którym w przypadku niewydania interpretacji indywidualnej w terminie określonym w art. 14d „uznaje się, że w dniu następującym po dniu, w którym upłynął termin wydania interpretacji, została wydana interpretacja stwierdzająca prawidłowość stanowiska wnioskodawcy w pełnym zakresie”.
Jak wynika z art. 14d, interpretację indywidualną powinno się wydawać bez zbędnej zwłoki i nie później niż w ciągu 3 miesięcy od dnia otrzymania wniosku. Do tego okresu nie wlicza się terminów przewidzianych w przepisach dotyczących dokonania określonych czynności i okresów opóźnień wynikających z przyczyn, które są niezależne od organu.
Sędziowie TK stwierdzili, że obowiązkiem organów jest przyjmowanie takiej wykładni prawa, która nadaje im znaczenie niesprzeczne z ustawą zasadniczą. „Akceptacja normy, w której świetle wydanie interpretacji indywidualnej w terminie 3 miesięcy od dnia otrzymania wniosku to jej sporządzenie (wystawienie) przed upływem tego okresu, a nie – jak uważa wnioskodawca – doręczenie dokumentu adresatowi, sprzyja realizacji konstytucyjnej zasady określoności przepisów prawa (ich precyzyjności, poprawności i jasności)” – zauważył TK.
W komunikacie Trybunał stwierdził ponadto, że istnieje potrzeba uregulowania przez Sejm kwestii związanych z urzędową formą komunikowania podatnikom, iż interpretacja indywidualna w danej sprawie została wydana, czyli sporządzona i podpisana, przed upływem 3 miesięcy od otrzymania wniosku i tego, czy jest ona negatywna bądź pozytywna. Wyrok Trybunału jest ostateczny, a jego sentencja zostanie opublikowana w Dzienniku Ustaw.
Problemy firm z odzyskiwaniem należności z zagranicy
Według wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) wartość sprzedaży zagranicznej w pierwszym półroczu br. wyniosła 80 mld euro (332 mld zł) i była o 5,4 proc. wyższa niż w tym samym okresie 2013 roku. Lepsze wyniki polskie przedsiębiorstwa osiągnęły głównie w wymianie towarowej z krajami rozwiniętymi (Unia Europejska), do których sprzedały towary i usługi za ponad 66,9 mld euro (277 mld zł), czyli o 7,2 proc. więcej niż przed rokiem.
Również przyszłość eksporterów rysuje się korzystnie. Jak prognozuje zajmująca się ubezpieczaniem kontraktów w międzynarodowej wymianie towarowej Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE) sprzedaż zagraniczna w całym bieżącym roku w stosunku do ubiegłego wzrośnie o 8,3 proc. W 2015 roku natomiast może powiększyć się o kolejne 11,1 proc.
– Wraz ze wzrostem zainteresowania rynkami zagranicznymi pojawiają się też problemy z należnościami. Dłużnicy zagraniczni wcale nie są bardziej skłonni do tego, by w terminie bądź by w ogóle regulować swoje zobowiązania. I pojawia się duży problem, bo jak windykować należność od firmy, która prowadzi działalność daleko, gdzie obowiązują zupełnie inne normy prawne, kultura, obyczaj, a często także jest bariera językowa – podkreśla Szymon Wiliński, dyrektor ds. rozwoju usług informacji i windykacji Coface.
Nie we wszystkich branżach jednak pojawiają się zaległe płatności w takim samym natężeniu. – W ostatnim czasie widzimy w Europie Zachodniej wzrost zapytań z branży tekstylnej, mięsnej, owocowo-warzywnej – informuje Wiliński. – Na południu Europy nasi klienci mają natomiast problemy z odzyskaniem należności od branży transportowej. Jego zdaniem trudno jednoznacznie wskazać na kraje, w których firmy mają największy problem z terminowymi spłatami należności. Zobowiązań w terminie nie płacą m.in. przedsiębiorstwa włoskie, niemieckie, holenderskie i francuskie.
– Na pewno trzeba mieć na uwadze bariery językowe i kulturowe. Na Węgrzech na przykład w większości przypadków tylko szef rozmawia w języku angielskim. Więc jeżeli nie ma go w biurze, to nawet trudno ustalić, kiedy można wykonać kolejny kontakt w celu uzyskania informacji dotyczącej wierzytelności – mówi Wiliński. W odzyskiwaniu należności przydatna może okazać się pomoc firmy windykacyjnej, która działa na rynkach zagranicznych. Zdaniem eksperta wbrew pozorom może być to tańsze rozwiązanie niż samodzielne działania windykacyjne. – Taką firmę o zasięgu międzynarodowym wyróżnia szybkie sprawdzenie kondycji dłużnika i dobranie metody działań windykacyjnych do konkretnej sprawy.
Podobnie jak w przypadku zatorów płatniczych w Polsce również przy zagranicznych często kluczowy dla odzyskania należności jest czas. Z rozpoczęciem działań windykacyjnych nie należy zwlekać. – Mieliśmy klienta, który miał dłużnika na Słowacji. Długo zastanawiał się, czy oddać nam sprawę. Kiedy już rozpoczęliśmy proces windykacyjny, okazało się, że dłużnik jest już w upadłości. Wówczas windykacja polubowna nie rozwiązuje problemu. W takiej sytuacji mamy proces upadłościowy, rosną koszty, pojawiają się dodatkowe problemy, a tym samym zmniejszają się szanse na odzyskanie należności – wyjaśnia Wiliński.
Skarb Państwa straci pierwszeństwo przy dochodzeniu roszczeń
Resort sprawiedliwości proponuje w projekcie Prawa restrukturyzacyjnego korzystną dla firm zmianę ws. kolejności zaspokajania wierzytelności z majątku upadłego. Skarb Państwa ma zostać pozbawiony pierwszeństwa przy dochodzeniu roszczeń. Nowe zasady zaczną obowiązywać od 1 czerwca 2015 r.
Aktualne regulacje dają Skarbowi Państwa pierwszeństwo w zaspokajaniu wierzytelności z tytułu zobowiązań podatkowych oraz części zobowiązań względem Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. W efekcie wierzyciele prywatni mają mniejsze szanse na odzyskanie należności. Zgodnie z projektem przedstawionym przez Ministerstwo Sprawiedliwości, po zaspokojeniu m.in. należności pracowniczych, alimentacyjnych oraz kosztów postępowania upadłościowego prywatny wierzyciel będzie mógł dochodzić należności na równych prawach, czyli tak jak jest to w przypadku Skarbu Państwa. Projekt czeka obecnie na głosowanie w Sejmie.
– Nowe regulacje z pewnością ucieszą przedsiębiorców, ponieważ zwiększają ich szansę na odzyskanie choć części należności od swoich dłużników. Do tej pory nie było to wcale oczywiste. Nierzadko bowiem dochodziło do sytuacji, w których po zaspokojeniu wierzytelności Skarbu Państwa dla wierzycieli prywatnych niemających zabezpieczenia na majątku dłużnika nie zostawało już nic z masy upadłościowej – komentuje ekspert Pracodawców RP, Łukasz Czucharski. Jego zdaniem propozycja resortu sprawiedliwości jest z pewnością korzystna dla przedsiębiorców i powinna wzmocnić ich pozycję.
Projekt oskładkowania umów zleceń w sejmowej podkomisji
Projekt zakładający oskładkowanie umów zleceń i dochodów z zasiadania w radach nadzorczych trafi jeszcze raz do sejmowej podkomisji – zdecydowała w środę Komisja Polityki Społecznej i Rodziny. Posłowie chcą, by podkomisja przyjrzała się zapisom przejściowym.
Na początku września podkomisja stała ds. prawa pracy zakończyła debatę nad projektem i przyjęła sprawozdanie. Zaproponowała, by oskładkowanie umów zleceń weszło w życie od 1 stycznia 2016 r. a nie, jak proponował rząd w projekcie uzgodnionym w Komisji Trójstronnej, po 3 miesiącach od ogłoszenia nowych przepisów. Obecnie od umów zleceń nie jest odprowadzana składka na ubezpieczenie społeczne, tak jak od umów o pracę.
W środę przewodniczący Komisji Polityki Społecznej i Rodziny zaproponował w imieniu prezydium, by podkomisja opracowała przepisy przejściowe, które obejmą umowy zlecenia, podpisane w związku z realizacją zamówień publicznych. Problemem dla pracodawców i firm, które uzyskały takie zamówienia na określoną kwotę, będą wypłaty za umowy zlecenia powiększone po wejściu w życie nowelizacji o składkę emerytalno-rentową.
Projekt dotyczący obłożenia składką na ubezpieczenie społeczne wynagrodzeń rad nadzorczych i umów zleceń był ostatnim uzgodnionym w Komisji Trójstronnej projektem, zanim w czerwcu 2013 r. związki zawodowe zawiesiły w niej prace. Związki uważały, że w komisji nie jest prowadzony autentyczny, a jedynie pozorowany dialog. Gdy podkomisja przyjmie nowe sprawozdanie, projektem zajmie sie ponownie Komisja Polityki Społecznej i Rodziny, a potem projekt nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych trafi na posiedzenie Sejmu.
Wyrok: Usługi kształcenia zawodowego a zwolnienie z VAT
Interpretacja ogólna: Odpłatne udostepnienie miejsca na stronie internetowej a przychód PIT
Interpretacja indywidualna: Odsetki od odszkodowania sądowego a zwolnienie z PIT
Nowości legislacyjne: Projekt Prawa restrukturyzacyjnego przyjęty przez Radę Ministrów
Nowości legislacyjne: Prezydent podpisał nowelizację w sprawie CFC
Nowości Podatkowe PwC (nr 59, 25.09.2014)
Mikrofirmy chętne do ekspansji na nowe rynki
Jedna czwarta polskich mikrofirm rozszerzyła w ciągu ostatnich dwóch lat działalność na inne regiony zarówno w kraju, jak i poza nim. To dla nich szansa na większe zarobki pomimo dużej konkurencji. Jak wynika z badań, mikroprzedsiębiorcy są zadowoleni z decyzji o ekspansji.
– Z badań wynika, że ponad 24 proc. mikroprzedsiębiorców zdecydowało się w ostatnich dwóch latach rozszerzyć swoją działalność bądź to na inne miasta województwa, bądź też poza kraj – mówi Norbert Konarzewski, dyrektor programowy Fundacji Kronenberga. – Widać, że wynika to z chęci wygenerowania większych zysków. Właściciele firm zauważyli pewne zjawiska związane z mniejszą rentownością, co może wynikać z różnych powodów: jest coraz większa konkurencja na rynku, klienci już nie tak chętnie kupują produkty czy usługi.
Konarzewski ocenia, że otwarcie się na nowe regiony, nie tylko w Polsce, lecz także poza nią, to szansa na zwiększenie wpływów firmy. Jako główny powód wskazało to 61 proc. mikroprzedsiębiorców. Z badań Fundacji Kronenberga wynika, że przedsiębiorcy dobrze przygotowują się do takiego kroku i są zadowoleni z rezultatów.
Większość z nich z perspektywy czasu ocenia, że była to słuszna decyzja i powtórzyliby ją. Rozwijające się mikrofirmy przygotowują się poprzez znalezienie właściwej lokalizacji do rozszerzenia działalności, nawiązanie kontaktów z nowymi klientami biznesowymi i stworzenie nowych stron internetowych. Udostępniają także sprzedaż internetową i poszerzają ofertę produktów lub usług, by zwiększyć konkurencyjność na nowym rynku.
– Bariery w przedsiębiorczości były, są i będą. Przede wszystkim, są to kwestie związane ze skomplikowanymi, wysokimi podatkami i kosztami pracy. Natomiast one nie przeszkadzają części przedsiębiorców w ekspansji terytorialnej – podkreśla Konarzewski. Zwraca uwagę na to, że nieco inaczej rozwijają swoje biznesy firmy, które pozostają w kraju, a inaczej te, które wchodzą na rynki zagraniczne. Te pierwsze kierują się przede wszystkim lokalizacją i najczęściej decydują się na otwarcie działalności w województwach mazowieckim, śląskim i wielkopolskim.
Przedsiębiorcy, którzy wychodzą poza Polskę, w mniejszym stopniu niż lokalizacją kierują się popytem na swoje usługi i towary oraz relacjami biznesowymi z potencjalnymi klientami lub współpracownikami. – Jest pewna kategoria mikroprzedsiębiorców, którzy starają się być zawsze krok przed konkurencją i wyprzedzać rynek – dodaje Konarzewski. – Czynnikiem motywacyjnym jest chęć generowania większych zysków oraz konkurencja, która na przestrzeni ostatnich lat jest coraz większa. Coraz trudniej jest działać we własnym biznesie, ponieważ powstają konkurencyjne firmy oferujące tej samej jakości produkty i usługi.
Rada Ministrów przyjęła projekt budżetu na 2015 r.
Rząd przyjął projekt budżetu na 2015 r. - poinformowało w środę Centrum Informacyjne Rządu. Przewiduje on, że zarówno wydatki państwa, jak i dochody budżetu będą wyższe w porównaniu z 2014 r.
Wstępnie rząd przyjął projekt budżetu przygotowany przez Ministerstwo Finansów na początku września. Wersja, na którą zgodził się rząd w środę nie przewiduje zasadniczych zmian, jeśli chodzi o parametry makroekonomiczne budżetu oraz podstawowe wielkości. MF założyło w projekcie, że deficyt w przyszłym roku ma nie przekroczyć 46 mld 80 mln zł. Dochody budżetu państwa zaplanowano w wysokości 297 mld 252 mln 925 tys. zł, (wobec 277 mld 782,2 mln zł zaplanowanych na bieżący rok), a wydatki 343 mld 332 mln 925 tys. zł. (wobec 325 mld 287,4 mln zł przewidzianych w tym roku).
W projekcie budżetu na 2015 r. rząd nazbyt optymistycznie oszacował dochody budżetowe. Ich wykonanie obarczone będzie sporym ryzykiem – twierdzą eksperci. Jak zaznaczają, rząd nadal nie odnosi się do kwestii akcyzy oraz podatku od gier. W przyszłym roku wyraźnie wzrosnąć mają wpływy z poszczególnych podatków. W porównaniu do obecnego roku wpływy z podatku VAT zwiększą się – zdaniem resortu finansów – aż o 6,8 proc. Zdecydowany wzrost przewidywany jest także w przypadku podatków dochodowych CIT (wzrost o 5,5 proc. r/r) i PIT (wzrost o 3,2 proc. r/r).
„Docenić należy planowane minimalne obniżenie wobec 2014 roku relacji dochodów budżetowych do PKB (z 16,9 do 16,8 proc.). Jednak wielkość nominalna przyrostu dochodów budżetowych w 2015 wobec planowanego wykonania w roku poprzednim (ponad 11 mld zł) wielokrotnie przekracza analogiczną wielkość z budżetu 2014. Wówczas mieliśmy bardzo ostrożny szacunek dochodów budżetowych, (tylko o 800 mln zł wobec planowanego wykonania 2013 roku, czyli zaledwie o 0,3 proc., a więc znacznie poniżej przyrostu PKB w cenach bieżących” – oceniają ekonomiści.
W przyszłorocznym budżecie znalazło się kilka działań na rzecz zacieśnienia fiskalnego po stronie dochodów. Chodzi m.in. o utrzymanie podwyższonych stawek podatku VAT, brak zmian najważniejszych parametrów systemu (m.in. progi podatkowe) oraz ograniczenie zwolnienia dotyczącego dochodów uzyskanych z ubezpieczeń osobowych. Eksperci uważają, że wciąż brakuje nowego podejścia do podatku akcyzowego. Zahamować rozrost szarej strefy mogłoby, zdaniem ekspertów, zmniejszenie stawki podatku akcyzowego, uszczelnienie granic oraz poprawienie działania kontroli skarbowej.
IV Europejski Kongres MSP: Przedsiębiorcy narzekają na prawo podatkowe
Po wejściu do Unii Europejskiej polscy przedsiębiorcy uzyskali lepsze możliwości eksportu i dostęp do tańszych pieniędzy; doskwierają im m.in. skomplikowane przepisy podatkowe i niezbyt dobrze działające sądy – mówili uczestnicy wtorkowej debaty w Katowicach.
Zalety i wady wynikające z korzystania z unijnego rynku podsumowali uczestnicy sesji pt. „10 lat przedsiębiorczości bez granic”. To jeden z paneli odbywającego się w Katowicach Europejskiego Kongresu Małych i Średnich Przedsiębiorstw.
Uczestnicy sesji podkreślali, że choć polskie firmy poczyniły w ostatnich latach olbrzymi postęp, mogłyby osiągnąć znacznie więcej, gdyby stworzyć im lepsze warunki do prowadzenia działalności gospodarczej – chodzi przede wszystkim o bardziej przejrzyste przepisy, nie pozostawiające pola do różnych interpretacji, jak ma to miejsce obecnie. "Dziś każdego roku resort finansów wydaje ok. 30 tys. interpretacji podatkowych" – wskazał Tomasz Wróblewski, partner zarządzający w firmie Grant Thornton.
Przedstawiciel produkującej okna firmy Fakro z Nowego Sącza wyraził opinię, że w Polsce preferuje się dużych inwestorów zagranicznych, argumentując, że tworzą nowe miejsca pracy, a zapomina o polskich małych i średnich przedsiębiorstwach, które przecież także zatrudniają pracowników i mogłyby ich zatrudniać więcej. „Nie chcemy ulg, preferencji, ale uczciwej gry” – podkreślił inny przedsiębiorca, który zabrał głos w trakcie sesji.
Jeden z wątków dyskusji dotyczył przystąpienia Polski do strefy euro. „To jedno z najważniejszych wydarzeń w dziejach naszego kraju. Nie możemy do tego podchodzić w sposób emocjonalny, bez przygotowania, bez dyskusji, poznania zasad i skutków - na pokolenia” – powiedział prezes zarządu Konspol Holding Kazimierz Pazgan. Jego zdaniem przed wejściem do strefy euro zarobki w Polsce powinny być zbliżone do płac, jakie są obecnie w krajach „starej” UE, co może nastąpić w perspektywie 10-15 lat. „To powinno być naszym najważniejszym wyzwaniem i celem. Dopiero wtedy powinniśmy się zastanawiać, czy możemy i powinniśmy wejść do strefy euro” – uważa.
Aby kilkakrotnie zwiększyć w Polsce zarobki - przekonywał Pazgan - trzeba dokonać rewolucyjnej zmiany systemu podatkowego. Postuluje przyjęcie rozwiązań niemieckiego systemu podatkowego z lat 50. „W oparciu o ten system Niemcy zbudowali swą potęgę gospodarczą. Polega on w wielkim skrócie na tym, że w naliczanym podatku dochodowym są ulgi inwestycyjne, które zmuszają każdego z nas do inwestowania, zarówno pracownika, jak i przedsiębiorcę” – wskazał. Prezes przekonywał, że to najlepsza droga do wprowadzania innowacji, poprawy konkurencyjności przedsiębiorstw i tworzenia nowych miejsc pracy. Podkreślił też, że olbrzymie znaczenie w przypadku przyjęcia euro będzie miał kurs wymiany złotego.
Pytany o doświadczenia z euro Daniel Pitonak ze Słowackiej Agencji Biznesowej podkreślał, że kluczowe znaczenie ma czas przyjęcia wspólnej waluty – powinno się to robić podczas wzrostu gospodarczego UE. Słowacja przyjęła europejską walutę w 2009 r. „W przypadku Słowacji nie był to zbyt udany moment. Euro ma być narzędziem ekspansji na rynki europejskie, jednak gdy nie ma perspektywy wzrostu w UE, wprowadzenie wspólnej waluty skutkuje wzrostem cen i ograniczeniem inwestycji” – powiedział. Dodał, że w przypadku Słowacji korzyści z przyjęcia euro ograniczył też fakt, że tej waluty nie mają sąsiednie kraje, za wyjątkiem Austrii. Utrudnia to zagraniczną ekspansję, bo eksportuje się przede wszystkim do sąsiadów – wskazał. „Myślę, że wspólna waluta da najlepsze efekty, gdy do strefy euro przystąpią inne kraje Unii” – podsumował.
Szara strefa w branży tytoniowej to już 25 proc.
Szara strefa wynosi w branży tytoniowej już ok. 25 proc. – wynika z nowego raportu Pracodawców RP, przygotowanego w ramach kampanii „Zatrzymać przemyt”. Organizacja apeluje o zmniejszenie poziomu opodatkowania wyrobów tytoniowych.
W Polsce rynek tytoniowy składa się z dwóch części – legalnej oraz tzw. szarej strefy. Ta ostania wynosi obecnie ok. 25 proc. całkowitej konsumpcji wyrobów tytoniowych. Tegoroczne straty Ministerstwo Finansów oszacowało już na 4,6 mld zł. Część legalna zmniejsza się stale od kilku lat. Miedzy 2006 a 2012 r. legalna konsumpcja spadała przeciętnie o przeszło 6 proc. W ubiegłym roku legalna sprzedaż spadła do 47 mld sztuk papierosów.
Autorzy raportu szacują, że w ciągu następnych 3-4 lat, przy zachowaniu obecnej sytuacji odnośnie cen i poziomu zamożności Polaków, rynek papierosów zmniejszy się o przeszło 20 proc. (o blisko 10 mld papierosów). Jeszcze mocniej, bo o 50 proc., skurczyć ma się rynek legalnego tytoniu do palenia (do 500 t). Zwiększeniu ulec ma tylko rynek cygar, chociaż jego znaczenie pozostanie proporcjonalnie bardzo niewielkie.
Główną przyczyną rozrostu szarej strefy jest zbyt wysoka cena wyrobów tytoniowych, szczególnie w odniesieniu do możliwości finansowych Polaków. Produkty tego rodzaju są do tego ponad dwukrotnie droższe niż w krajach sąsiednich, przede wszystkim w Rosji, na Białorusi oraz Ukrainie. „Najskuteczniejszym sposobem na zwycięstwo w walce z szarą strefą byłoby podjęcie odpowiednich działań rozwiązujących problem u źródeł, którymi są zbyt wysokie oraz zbyt szybko rosnące opodatkowanie, a co za tym idzie – zaburzona relacja cen legalnych wyrobów tytoniowych względem siły nabywczej Polaków” – twierdzą eksperci.
2/3 nowych firm upada w pierwszych latach działalności
Tylko 1/3 firm na polskim rynku istnieje dłużej niż pięć lat. To oznacza, że w pierwszych latach swojej działalności bankrutuje aż 2/3 przedsiębiorców. Dotyczy to głównie małych i średnich przedsiębiorstw. Zdaniem ekspertów związane jest to również z brakiem odpowiedniego finansowania ich rozwoju.
Według „Europejskiego Raportu Konkurencyjności 2014” zaprezentowanego przez Komisję Europejską 11 września mimo wprowadzonych reform (m.in. rejestracja działalności gospodarczej on-line) autorzy raportu źle ocenili uciążliwą biurokrację, a zwłaszcza skomplikowany i mało wydajny system podatkowy.
Jak wynika z badań Idea Banku wśród klientów, którzy prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą i zatrudniają do dziewięciu pracowników, średnio do dwóch godzin dziennie przedsiębiorcy przeznaczają na sprawy administracyjne. – To jest czas, który mogliby przeznaczyć na pozyskiwanie klientów czy dopracowanie swoich usług. Aby poprawić sytuację tych firm, potrzebny jest zarówno kapitał, jak i czas, który ten przedsiębiorca może przeznaczyć na rozwój biznesu. Ważnym elementem jest także dostęp do wiedzy – mówi Dariusz Makosz, członek zarządu Idea Bank.
Głównym kłopotem są również problemy ze znalezieniem odpowiedniego finansowania, przede wszystkim w początkowej fazie rozwoju. – Koncentrujemy się więc na tym, żeby był dostęp do kapitału w ramach różnego rodzaju grantów unijne i kredyty bankowe. Natomiast oprócz dostępności do kapitału ważne są jeszcze inne elementy, między innymi uciążliwa biurokracja – mówi Dariusz Makosz.
Chcesz założyć własną działalność gospodarczą, ale brakuje Ci odpowiedniego kapitału na początek? Przy spełnieniu pewnych warunków możesz w tym celu wziąć udział w specjalnym programie Unii Europejskiej i ubiegać się w jego ramach o dotację albo mikropożyczkę. Odpowiedź na pytanie komu przysługują unijne pieniądze na założenie własnego biznesu oraz gdzie i w jaki sposób złożyć odpowiedni wniosek o dofinansowanie znajdziesz poniżej.
O pieniądze na założenie firmy pochodzące ze specjalnych funduszy Unii Europejskiej mogą ubiegać się osoby fizyczne chcące założyć własną działalność gospodarczą. Warunkiem jest tu także osiągnięcie pełnoletności. Warto zaznaczyć, że pomoc w tym zakresie przysługuje również rolnikom, emerytom, a także pełnoletnim uczniom szkół średnich. Przewidziano w tym zakresie także specjalne ułatwienia m.in. dla osób bezrobotnych, niepełnosprawnych, kobiet próbujących wrócić na rynek pracy po urlopie macierzyńskim, młodych osób do 25 roku życia, osób po 45 roku życia, a także osób zamieszkujących tereny wiejskie. O tego typu środki nie mogą starać się m.in. spółki kapitałowe.
Pomoc finansową przy zakładaniu działalności gospodarczej można uzyskać w ramach kilku programów unijnych, mających na celu promocję przedsiębiorczości oraz rozwój samozatrudnienia. Są to:
Programu Kapitał Ludzki - w Działaniu 6.2. Wsparcie oraz promocja przedsiębiorczości i samozatrudnienia
Program Kapitał Ludzki – w Działaniu 8.1.2 Wsparcie procesów adaptacyjnych i modernizacyjnych w regionie.
Poza wspomnianym powyżej warunkiem uzyskania pełnoletności, osoba starająca się o środki unijne na założenie firmy nie może przez okres 12 miesięcy, poprzedzających złożenie takiego wniosku, prowadzić własnej działalności gospodarczej. Poza tym konieczny jest przede wszystkim udział w odpowiednim szkoleniu, między innymi z zakresu przedsiębiorczości i marketingu. Żeby dostać się na tego typu kurs należy oczywiście najpierw znaleźć jego organizatora. W poszukiwaniach informacji o możliwości dofinansowania na założenie własnej działalności oraz stosownych szkoleniach powinniśmy zgłosić się do Wojewódzkiego Urzędu Pracy, Urzędu Marszałkowskiego, regionalnej jednostki wdrażanie programów unijnych albo Punktu Informacyjnego Funduszy Europejskich (w tych samych instytucjach powinniśmy zresztą w kolejnym etapie naszych starań złożyć wniosek o dofinansowanie).
Rekrutacja podzielona jest na dwa podstawowe etapy. W pierwszym należy wypełnić oraz przesłać odpowiedni formularz zgłoszeniowy oraz w razie potrzeby dostarczyć wymagane dokumenty. W drugim zaś trzeba przejść jeszcze rozmowę kwalifikacyjną. Jeśli przejdziemy pomyślnie oba etapy, to w następnej kolejności organizator szkolenia podpisuje z kursantem umowę o udzielenie wsparcia szkoleniowo – doradczego.
Istnieją dwie formy unijnej pomocy przy zakładaniu działalności gospodarczej. Są to:
W ramach mikropożyczki ze środków UE można otrzymać maksymalnie do 50 tys. zł. na rozpoczęcie własnej działalności. Pożyczka ta ma charakter preferencyjny, co oznacza, że jest nisko oprocentowana (oprocentowanie wynosi w tym wypadku ok. 3,8 %), można uzyskać ją na dłuższy okres, a także zawiesić jej spłatę nawet do 12 miesięcy, bez ponoszenia żadnych dodatkowych opłat.
Dotacja natomiast jest świadczeniem bezzwrotnym. W jej ramach można otrzymać nawet do 40 tysięcy złotych. Jest ona rzadziej spotykanym rodzajem dofinansowania unijnego niż mikropożyczka. Najczęściej dotyczy osób bezrobotnych, w tym zwłaszcza takich, które niedawno utraciły pracę
Po pomyślnym ukończeniu szkolenia należy złożyć odpowiedni wniosek o dofinansowanie w ramach dotacji albo pożyczki wraz z biznes planem oraz dokumentami, które potwierdzają, że zarejestrowaliśmy działalność gospodarczą. Wniosek taki powinien zawierać m.in.:
- informację o tym jakiego rodzaju działalność chcemy prowadzić;
- na jaką kwotę chcemy uzyskać pożyczkę albo dotację;
- przybliżony plan wydatków.
Wymóg ustanowienia zabezpieczenia
Warunkiem sine qua non otrzymania dofinansowania na otworzenie własnej działalności jest także ustanowienie zabezpieczenia, które ma stanowić gwarancję, że beneficjent pomocy finansowej spożytkuje ją zgodnie z umową i złożonym przez niego biznesplanem, a także, że nie zamknie swej działalności przed terminem określonym w umowie. Zabezpieczenie takie może przyjąć między innymi postać weksla in blanco, hipoteki, zastawu, poręczenia czy tez gwarancji bankowej.
Gabriela Polkowska, INFOR
System podatkowy główną barierą dla biznesu
System podatkowy i stosowanie przepisów generuje najwięcej trudności dla prowadzenia biznesu w Polsce – wynika z badania przeprowadzonego przez GfK Polonia. Przedsiębiorcy apelują m.in. o wprowadzenie jednolitej interpretacji wszelkich przepisów podatkowych oraz zwiększenie stabilności systemu.
Brak jednolitej interpretacji regulacji podatkowych – jako znaczne utrudnienie dla prowadzenia biznesu nad Wisłą – wskazało aż 94 proc. ankietowanych. System uważany jest za nieprzejrzysty – niezadowolenie i poczucie nierównego traktowania są efektem przede wszystkim przyjmowania przez różne urzędy skarbowe różnych interpretacji tego samego prawa.
– Te interpretacje inne są na północy, inne w środkowej Polsce, a jeszcze inne na południu. A praktycznie przepis jest jeden i generalnie rzecz biorąc, kiedy zderzy się firma z takimi problemami, to w zależności od tego, jaka jest potrzeba państwa – a wiadomo, że są potrzeby duże ze względu na deficyt – to zazwyczaj idzie się w kierunku interpretacji tego przepisu na niekorzyść tego podatnika po to, żeby zasilić budżet – twierdzi reprezentant jednej z dużych firm.
Jak wynika z badania, wśród głównych barier znajdują się też m.in. częstotliwość zmiany przepisów podatkowych (90 proc. wskazań), brak stałych terminów wprowadzania w życie zmian (83 proc.) oraz podwójne opodatkowanie (80 proc.).
Badani wskazali też zmiany, które ich zdaniem mogłyby zdecydowanie poprawić warunki dla rozwoju przedsiębiorczości. Najczęściej wskazywano na obowiązkowe publikowanie przez resort finansów interpretacji przepisów, wiążących dla wszystkich urzędów skarbowych i innych organów podatkowych. Na drugim miejscu wśród najbardziej oczekiwanych zmian znalazł się brak zmian w przepisach podatkowych w okresie dłuższym niż 2 lata. Badanie zostało przeprowadzone w I połowie 2014 r. i objęło reprezentatywną grupę 800 przedsiębiorców.
Kolejne towary zostaną objęte mechanizmem odwróconego VAT
Projekt, skierowany do konsultacji społecznych, przewiduje przede wszystkim rozszerzenie stosowania odwróconego obciążenia VAT (podatek odprowadza kupujący, a nie sprzedający) oraz doprecyzowanie przepisów w tym zakresie. Celem zmiany jest uszczelnienie przepisów o VAT i zapewnienie ich większej skuteczności. "W związku z potwierdzeniem występowania nadużyć w rozliczaniu VAT niezbędne jest przede wszystkim objęcie tym mechanizmem kolejnych towarów" – wskazano w uzasadnieniu projektu.
Do listy towarów, wobec których zastosowanie będzie miała procedura odwróconego VAT, mają być dopisane telefony komórkowe (w tym smartfony), komputery przenośne, takie jak: tablety, notebooki, laptopy etc. oraz konsole do gier. Ponadto odwrotne obciążenie obejmie niektóre kategorie stali oraz złoto w postaci półproduktu i surowca. Teraz odwrócony VAT obejmuje m.in. sprzedaż uprawnień do emisji gazów cieplarnianych, handel złomem i niektórymi wyrobami stalowymi.
W projekcie znalazły się także zapisy podwyższające wysokość kaucji gwarancyjnej w przypadku dostaw paliw. Minimalnej z 200 tys. zł do 1 mln zł, a maksymalnej z 3 do 10 mln zł. Według Ministerstwa Finansów rozwiązanie to ma ograniczyć nadużycia w rozliczaniu VAT przez podmioty działające w branży paliwowej. Tym samym powinno zapewnić lepszą ochronę interesów budżetu państwa i uczciwych podatników – uważa MF.
Zdaniem służb skarbowych, istnieje niebezpieczeństwo, że uczciwi przedsiębiorcy działający w branży elektronicznej mogą nieświadomie stać się uczestnikami nielegalnego procederu. Według MF, w ostatnich latach zarówno w Polsce, jak i w innych państwach UE, obserwuje się zjawisko wykorzystywania mechanizmów VAT do wyłudzania nienależnego zwrotu tego podatku lub nieodprowadzania go. Działalnością taką zajmują się zorganizowane grupy przestępcze, które angażują w proceder tzw. znikającego podatnika.
Interpretacja indywidualna: Darowizna zorganizowanej części przedsiębiorstwa a VAT
Interpretacja indywidualna: Usługi świadczone dla spółki przez jej wspólnika a koszty podatkowe
Interpretacja indywidualna: Zaliczenie odsetek od kredytu firmowego do kosztów uzyskania przychodu na gruncie PIT
Nowości legislacyjne: Opublikowano nową wersję projektu nowelizacji ordynacji podatkowej
Nowości Podatkowe PwC (nr 58, 18.09.2014)
"Naszym celem w ministerstwie jest to, żeby te spory w jak najmniejszym stopniu odwracały uwagę przedsiębiorców od prowadzenia działalności gospodarczej" – powiedział wiceminister gospodarki Mariusz Haładyj podczas środowego spotkania na temat arbitrażu gospodarczego w Konfederacji Lewiatan. Tego dnia założenia projektu ustawy o wspieraniu polubownych metod rozwiązywania sporów trafiły do konsultacji.
Jak podkreślił wiceminister, chciałby, żeby arbitraż i mediacje stały się naturalną częścią systemu rozstrzygania nieuniknionych sporów gospodarczych. Mówił, że arbitraż stanowi - zdaniem resortu - istotny element decentralizacji państwa; buduje zaufanie oraz kapitał społeczny zarówno do instytucji arbitrażowych, jak i pomiędzy samymi uczestnikami sporu. Dodatkowym skutkiem upowszechnienia arbitrażu i mediacji byłoby odciążenie sądownictwa. Deklarował, że resort przykłada dużą wagę do tego, by zwiększyć atrakcyjność i potencjał arbitrażu oraz mediacji. Tym bardziej, że - jak mówił - zaczynając prace nad ustawą MG przeprowadziło ankietę wśród przedsiębiorców dotyczącą ich wiedzy o polubownym rozstrzyganiu sporów (tzw. ADR - od angielskiego Alterntative Dispute Resolution). Okazało się, że mniej niż 50 proc. z nich wiedziało, co to jest ADR.
"Najważniejsze zmiany, jeśli chodzi o odblokowanie potencjału arbitrażu, to kwestia postępowań postarbitrażowych. Proponujemy, żeby w postępowaniu przed sądem powszechnym była tylko jedna instancja, która zajmuje się wyrokiem sądu polubownego, a nie tak jak dzisiaj, gdy są dwie instancje" – tłumaczył Haładyj. "Chodzi o odzyskanie podstawowego atutu postępowania arbitrażowego, jaką jest szybkość. Nie można dopuścić, by postępowanie, które zaczyna się przed sądem arbitrażowym, trwało dłużej niż przed sądem powszechnym" – mówił przedstawiciel resortu gospodarki. Jak zaznaczył, w sprawie tej toczy się debata, czy propozycja jest zgodna z konstytucją - w związku z pewnym ograniczeniem zasady dwuinstancyjności. Wyraził jednak opinię, że propozycja MG nie narusza ustawy zasadniczej.
Druga kluczowa propozycja dotyczy relacji prawa regulującego postępowanie przed sądem arbitrażowym i prawa upadłościowego. "W tej chwili ogłoszenie upadłości automatycznie powoduje wygaśnięcie zapisu na sąd polubowny (czyli zgody na wzięcie udziału w postępowaniu arbitrażowym, które jest dobrowolne). Jest to szczególnie niekorzystne, gdy postępowanie przed sądem arbitrażowym zbliża się do końca, w dodatku na korzyść przedsiębiorcy upadłego i nagle jest przerywane" – mówił Haładyj. Dlatego resort gospodarki proponuje, by postępowanie przed sądem polubownym, które jest już w toku, mogło nadal się toczyć.
Według założeń MG, jeśli strony wyraziły już zgodę na postępowanie, ale nie zostało ono jeszcze wszczęte, wówczas syndyk mógłby od niego odstąpić za zgodą sądu. Jak tłumaczył wiceminister gospodarki, chodzi tu o oszacowanie, czy koszty postępowania, które przed niektórymi zagranicznymi sądami arbitrażowymi mogą być wysokie, mają szansę się w danym wypadku zwrócić. Jak podkreślił wiceminister gospodarki, lista proponowanych zmian nie jest jeszcze zamknięta i resort czeka na sugestie, w tym dotyczące rozwiązywania spornych kwestii, takich jak np. poziom sformalizowania umowy arbitrażowej.
Objęcie podatkiem CIT wykończyło spółki komandytowo-akcyjne
Drastycznie spadła liczba zakładanych spółek komandytowo-akcyjnych. W tym roku zarejestrowano ich zaledwie 57, podczas gdy w zeszłym roku ponad 3 tys. Przyczyną utraty popularności jest ich objęcie podatkiem dochodowym od osób prawnych. Sporo spółek jest także likwidowanych lub przekształcanych.
Jak przypomina "Rzeczpospolita", z optymalizacji mogą jednak skorzystać firmy założone jeszcze w zeszłym roku, które zdążyły przed 13 grudnia 2013 r. zmienić rok obrotowy. Jeśli Nowe spółki, unikną podatku dochodowego od osób prawnych do końca 2014 r. Zarejestrowane wcześniej mogły przyjąć nawet 23-miesięczny rok obrotowy, co pozwala im nie płacić CIT do października 2015 r.
Rząd proponował, aby projekt zmian dotyczący oskładkowania umów zleceń uzgodniony w Komisji Trójstronnej wszedł w życie po 3 miesiącach od ogłoszenia. Z pomysłem nie zgadza się sejmowa podkomisja stała ds. prawa pracy i proponuje, aby oskładkowanie zleceń zaczęło obowiązywać od 1 stycznia 2016 r.
Wydłużenie vacatio legis ma na celu dbałość o sytuację firm, które muszą dostosować się do zmienianych przepisów, które spowodują wzrost kosztów zatrudnienia dla tych pracodawców, którzy stosują umowy zlecenia, zamiast umów o pracę.
Zgodnie z poprawką od 1 stycznia 2015 r. ozusowane zostaną wynagrodzenia członków rad nadzorczych. Projekt dotyczący obłożenia składką na ubezpieczenie społeczne wynagrodzeń rad nadzorczych i umów zleceń był ostatnim uzgodnionym w Komisji Trójstronnej projektem, zanim w czerwcu 2013 r. związki zawodowe zawiesiły w niej prace. Związki uważały, że w komisji nie jest prowadzony autentyczny, a pozorowany dialog.
"Decyzja sprzed ponad roku o wyjściu z komisji była słuszną, pokazują to środowe decyzje rządzącej większości i postawa pracodawców, którzy mają za nic podjęte wtedy porozumienie" – ocenił po posiedzeniu podkomisji Henryk Nakonieczny z Solidarności. Za dwa tygodnie sprawozdaniem podkomisji zajmie się Komisja Polityki Społecznej i Rodziny, a potem projekt nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych trafi na posiedzenie Sejmu.
– Jeżeli przedsiębiorca, który dzisiaj użytkuje dowolny samochód, zdecyduje się skorzystać z programu i wymieni samochód na samochód Toyoty, korzystając z finansowania Deutsche Banku, uzyskuje grant równy 9 proc. kredytu, który zaciąga na zakup tego samochodu – wyjaśnia Witold Nowicki, dyrektor handlowy Toyota Motor Poland. – Tak naprawdę jednak to nie Deutsche Bank i Toyota dopłacają do zakupu samochodu dla małych i średnich przedsiębiorstw, ale Unia Europejska.
Wypłaty będą organizowane tylko dwa razy w roku, a kolejny termin przewidziano na sierpień 2015 r. Kredyt w Deutsche Banku będzie udzielany z zerową prowizją i oprocentowaniem w wysokości 4,9 proc. Oferta ma być jak najprostsza, dlatego wszystkich formalności będzie można dopełnić w salonie Toyoty lub Lexusa.
– Minimalizujemy procedury, cała postępowanie ogranicza się do wizyty na stacji dealerskiej i wypełnienia tam szeregu dokumentów – podkreśla Nowicki. – Wystarczy w bardzo prosty sposób udowodnić, a pomagamy w tym bardzo, że następuje redukcja o co najmniej 20 proc. emisji dwutlenku węgla, co oznacza także, że samochód spala mniej, a my mamy w firmie nowoczesny samochód. Początkowo program miał być ograniczony do samochodów hybrydowych, jednak ostatecznie Toyota zrezygnowała z tego wymogu. Nowicki przypomina jednak, że to właśnie hybrydy są nie tylko najbardziej ekologicznymi samochodami, lecz także najbardziej niezawodnymi i nowoczesnymi.
– Ta korzyść z wymiany jest obopólna, i dla społeczeństwa, i dla firmy – podkreśla Dziekoński. – Oferta finansowania z grantem, którą proponujemy, czyni nasz kredyt tańszym od przeciętnej oferty leasingowej na rynku, a jednocześnie trafiamy w preferencje klientów. Dziekoński zauważa, że małe firmy często kupują samochody na własność, bo w ten sposób zwiększają też wartość spółki. Kredyt ze wsparciem może być atrakcyjnym sposobem finansowania takiego zakupu. Do tej pory małe i średnie przedsiębiorstwa często decydowały się najpierw na leasing, a po 3-4 latach wykupywały ten pojazd.
Nowicki dodaje, że korzyści dla firmy z zakupu nowego pojazdu, poza szansą na zmniejszenie kosztów dzięki unijnemu grantowi, wynikają również ze zwiększonej niezawodności. Nowe samochody przez pierwszych 3-4 lata gwarantują sprawne użytkowanie bez konieczności napraw. – Zależy nam na prowadzeniu programu wspierającego małe i średnie przedsiębiorstwa, by mogły one częściej wymieniać samochody na nowsze, bardziej niezawodne, ekonomiczniejsze. W efekcie przedsiębiorcy będą mogli bardziej skupić się na prowadzeniu biznesu – przekonuje.
Ministerstwo Finansów chce uprościć przepisy podatkowe. Przygotowaniem reformy zajmie się Komisja Kodyfikacyjna Ogólnego Prawa Podatkowego. Resort skierował do uzgodnień zewnętrznych projekt rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie utworzenia, organizacji i trybu działania komisji.
– Przebudowę i uproszczenie prawa podatkowego należy zacząć się od fundamentów, czyli ordynacji – poinformowano w komunikacie. – Tworzenie aktu stanowiącego podwaliny całego systemu podatkowego powinno przebiegać w sposób balansujący stanowiska i potrzeby wszystkich zainteresowanych środowisk, w szczególności reprezentantów świata nauki, sądownictwa, przedsiębiorców i resortu finansów. To jest warunek stworzenia aktu stabilnego i trwałego.
– Zakłada się, że cały proces kodyfikacyjny może trwać ok. 4-5 lat, zważywszy że ordynacja podatkowa jest dziś szóstym co do wielkości aktem prawnym i najobszerniejszą ustawą nie będącą kodeksem – podkreśla resort finansów. Komisja będzie składać się z 15 osób. Mają zasiadać wybitni przedstawiciele nauki oraz przedstawiciele praktyki z zakresu ogólnego prawa podatkowego – powołani przez premiera. Komisja Kodyfikacyjna będzie technicznie obsługiwana przez Ministerstwo Finansów.
Oskładkowanie wstrzyma zatrudnianie nowych pracowników
W opinii Międzynarodowej Organizacji Pracodawców (IOE), projekt oskładkowania umów cywilnoprawnych w Polsce może spowodować wzrost ponoszonych przez pracodawców kosztów. Pozbawi także Polskę atrakcyjności w oczach zagranicznych inwestorów.
Według sekretarza generalnego Międzynarodowej Organizacji Pracodawców efektem takich działań może być pogorszenie warunków do inwestowania. Przedsiębiorcy zniechęcają się wtedy do zatrudniania i wybierają inne miejsca. – W globalnej gospodarce jest to bardzo proste. Dlatego Polska musi być bardzo ostrożna, by nie zmienić się w miejsce niepopularne – przekonuje Brent Wilton w rozmowie przeprowadzonej podczas spotkania poświęconego głównym założeniom Walnego Zgromadzenia Członków Międzynarodowej Organizacji Pracodawców z Europy i Azji Środkowej oraz wyborów nowego przewodniczącego Międzynarodowej Rady Koordynacyjnej Związków Pracodawców.
Zdaniem Andrzeja Malinowskiego, prezydenta organizacji Pracodawcy RP, głównym powodem powszechności umów cywilnoprawnych na polskim rynku pracy jest dotychczas obowiązujący system zamówień publicznych, który wspierał oferty najtańsze, a nie najkorzystniejsze jakościowo. – To ogromny, szacowany na 130-170 mld zł rocznie rynek, który ma wpływ na całą gospodarkę. Jeśli działa on w ramach złego prawa, przedsiębiorcy muszą się bronić – zauważa Andrzej Malinowski.
Przedsiębiorcy oczekują jednolitej interpretacji prawa podatkowego
Zdecydowana większość działających w Polsce przedsiębiorców twierdzi, że prowadzenie działalności znacznie ułatwiłoby wprowadzenie jednolitej interpretacji wszelkich przepisów podatkowych (94 proc. wskazań) oraz uproszczenie prawa podatkowego i gospodarczego (92 proc.) – wynika z badania przeprowadzonego przez GfK Polonia.
Biorący udział w badaniu przedsiębiorcy wskazywali największe ich zdaniem bariery w zakresie przepisów administracyjnych i biurokracji. Bardzo często wskazywano na ograniczoną odpowiedzialność urzędników za decyzje administracyjne (93 proc.), możliwość interpretowania przez urzędników przepisów prawa (91 proc.), za długie postępowania sądowe (87 proc.) oraz biurokrację i obowiązki sprawozdawcze (87 proc.).
Sporym problemem dla firm w Polsce jest także duża liczba kontroli i nadmiernie rozbudowany system obligatoryjnej sprawozdawczości. „Biurokracja przerasta nas wszystkich. Mnóstwo sprawozdań, deklaracji itd. Tych dokumentów potwornie dużo musimy składać. Troszkę teraz nam to zaczyna ułatwiać internet, urzędy przestawiają się na to, że niekoniecznie musimy biec z taką deklaracją na pocztę, czy zawozić…” – stwierdził jeden z ankietowanych przedstawicieli małych firm.
Ankietowani przedsiębiorcy wskazali też bariery, których zniesienie stanowiłoby znaczące ułatwienie w prowadzeniu działalności gospodarczej. Najczęściej wymieniano wprowadzenie przez resort finansów jednolitej interpretacji przepisów podatkowych (94 proc.), uproszczenie przepisów prawa gospodarczego (92 proc.) oraz obniżenie pozapłacowych kosztów zatrudnienia (90 proc.).
Spora część badanych chciałaby również zmniejszenia liczby składowych pozapłacowych kosztów zatrudnienia (88 proc.), wprowadzenia narzędzi pozwalających skutecznie i szybko ściągać należności (87 proc.) i ograniczenia uprzywilejowanej pozycji urzędników względem przedsiębiorców (86 proc.). Badanie zostało przeprowadzone przez GfK Polonia w I połowie 2014 r. Objęło ogólnopolską grupę 800 przedsiębiorców.
Koniec wakacji to również dla wielu przedsiębiorców zakończenie działalności sezonowej. Jeżeli jednak w następnych sezonach przedsiębiorca zdecyduje się na kontynuację działalności, powinien zastanowić się nad jej zawieszeniem. Jakie są skutki takiego działania?
Nie każdy przedsiębiorca może prowadzić swoją działalność przez cały rok. Ze względu na specyfikę niektórych rodzajów działalności, można prowadzić je jedynie w sezonie. Osoby, które zamierzają podjąć się sezonowego biznesu opodatkowane będą na podstawowych zasadach obejmujących przedsiębiorców. W takiej sytuacji przedsiębiorcy mogą wybrać jedną z czterech form opodatkowania:
1. na zasadach ogólnych wedle skali podatkowej,
2. podatkiem liniowym,
3. ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych,
4. karty podatkowej.
Jeżeli podatnik wybierze trzy pierwsze sposoby opodatkowania, wówczas będzie rozliczał się podatkowo jedynie za miesiące, w których uzyska dochód bądź przychód. Natomiast, jeżeli zdecyduje się na rozliczanie z fiskusem w formie karty podatkowej, wówczas zobowiązany będzie do opłacania podatku nawet za miesiące, w których nie uzyskuje żadnych przychodów. Dodatkowo przedsiębiorca powinien pamiętać, że może skorzystać z możliwości odliczania podatku VAT, a prowadząc działalność sezonową mogą skorzystać ze zwolnienia podmiotowego VAT, jeżeli w poprzednim roku podatkowym wartość sprzedaży opodatkowanej nie przekroczyła 150 000 zł.
Zawieszenie działalności między sezonami
Specyfika sezonowej działalności gospodarczej polega na tym, że wraz z końcem sezonu jej wykonywanie staje się niemożliwe. Nie istnieją żadne przeszkody bądź bariery prawne, aby przedsiębiorca nie mógł zawiesić działalności sezonowej między sezonami. Warunkiem koniecznym jest jednak, aby przedsiębiorca nie zatrudniał pracowników (art. 14a ust. 1 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej). Zawieszenia można dokonać na okres od 30 dni do 24 miesięcy.
Zalety zawieszenia
Zawieszenie działalności sezonowej jest korzystne dla przedsiębiorców, którzy nie zamierzają prowadzić firmy poza sezonem, a zawieszenie ma swoje zalety. Przede wszystkim:
przedsiębiorca nie ma już obowiązku opłacania składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne oraz składania deklaracji VAT,
przedsiębiorcy rozliczający się z fiskusem w formie karty podatkowej zwolnieni są z obowiązku opłacania podatku,
do zawieszenia działalności sezonowej wystarczy jedynie złożenie wniosku o wpis informacji o zawieszeniu,
nie powstają obowiązki takie, jak przy likwidacji działalności (np. sporządzenie spisu z natury),
przedsiębiorca ma możliwość zaliczania do kosztów uzyskania przychodów niektórych wydatków i odliczania VAT od niektórych zakupów.
Wady zawieszenia działalności sezonowej
Zawieszając sezonowy biznes, przedsiębiorca nie może wykonywać działalności gospodarczej i osiągać przychodów. Zawieszenie nie wpływa jednak na wyłączenie obowiązku rozliczania podatku dochodowego oraz podatku VAT oraz nie wyłącza możliwości odliczania kosztów uzyskania przychodów. Wadą zawieszenia dla wielu przedsiębiorców będzie fakt, iż nie będą oni podlegać już ubezpieczeniom społecznym i zdrowotnym. Oznacza to, że po upływie 30 dni od zawieszenia nie będą mogli korzystać z opieki zdrowotnej. W takiej sytuacji warto jednak dobrowolnie przystąpić do ubezpieczenia zdrowotnego, jak również emerytalnego i rentowego. Nie ma jednak takiej możliwości przy ubezpieczeniu wypadkowym oraz chorobowym.
Monika Pązik, INFOR
Struktura opodatkowania wymaga radykalnych zmian
Obciążenie pozapłacowymi kosztami pracy w Polsce należy do najwyższych wśród państw członkowskich Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) – wynika z analizy opublikowanej przez ZPP. Organizacja postuluje gruntowną zmianę struktury opodatkowania.
Obowiązkowe składki na ubezpieczenie społeczne stanowią aż 29,7 proc. kosztów pracy – wyższy wskaźnik jest tylko w 10 z 34 krajów zrzeszonych w OECD. Zdaniem autorów analizy, mylące mogą być statystyki Eurostatu, z których wynika, że pozapłacowe koszty pracy wynoszą nad Wisłą 16,7 proc. całkowitych kosztów pracy (dane za 2013 r.). Jak wskazuje ZPP, różnica jest efektem tego, iż podawany przez Eurostat wskaźnik nie obejmuje części płaconej przez samych pracowników.
– Poziom redystrybucji dochodów w Polsce jest zdecydowanie zbyt wysoki w stosunku do stopnia rozwoju gospodarki, co z jednej strony utrudnia akumulację kapitału i hamuje przedsiębiorczość, a z drugiej nie zapewnia zadowalającego poziomu usług publicznych. Żeby to zmienić, potrzeba jednak rzetelnej i merytorycznej debaty, a nie demagogicznych i polaryzujących opinię publiczną haseł, formowanych na podstawie mylących danych – komentuje analityk ZPP, Jakub Bińkowski.
Związek proponuje gruntowną modyfikację systemu. Głównym postulatem jest wprowadzenie – zamiast ZUS i podatku dochodowego – opłacanego u źródła podatku od funduszu płac w wysokości 20 proc. (albo 45 proc. dla tych, którzy nie zrezygnują z nabytych w ZUS praw).
Uzupełnieniem miałyby być m.in. jednolity VAT na poziomie 25 proc. (z planem obniżki do 15 proc.), ryczałtowy podatek od prowadzenia działalności gospodarczej w wysokości ok. 1 tys. zł (z dobrowolnością udziału w systemie VAT), zryczałtowany podatek CIT na poziomie 2 proc. od sprzedaży (z planem obniżki do 0,75 proc.), podatek kapitałowy na poziomie 30 proc. (z planem obniżki do 20 proc.) oraz podatek od sprzedaży bezpośredniej dla rolników w wysokości 5 proc.
Kampania wrześniowa z Kompass Poland
Kompass Poland, firma dostarczająca biznesowe bazy danych, od września tego roku oferuje specjalny pakiet kompleksowych działań promocyjnych na jednym, wybranym rynku zagranicznym.Polskie firmy prowadzące działalność eksportową cały czas zainteresowane są poszukiwaniem nowych rynków, na których mogłyby zaoferować swoje produkty i usługi.
Jest to jeszcze bardziej zauważalna potrzeba, odkąd w wyniku konfliktu na Ukrainie, Rosja nałożyła embargo na wiele polskich produktów spożywczych. W odpowiedzi na te potrzeby, Kompass Poland oferuje pakiet działań promocyjnych, które będą kierowane na rynek wybrany przez klienta. Kompass proponuje działania, w skład których wchodzą:
1. Analiza rynku (analiza branży klienta i pokrewnych pod kątem odbiorców, określenie wielkości grup odbiorców, nasycenie konkurencji, rekomendacja krajów do działań B2B).
2. Budowa świadomości marki (wykorzystanie narzędzi Google, reklamy na stronie głównej i w wynikach wyszukiwania Kompass.com w wybranym kraju).
3. Marketing bezpośredni (określenie grupy docelowej, przygotowanie kreacji i wysyłka e-mailingu, generowanie leadów poprzez sprzedaż telefoniczną, dostarczenie bazy imiennej do wysyłek pocztowych).
4. Analiza efektywności prowadzonych działań (response rate, analiza kosztów pozyskania klienta, efektywność kampanii vs inne kanały dotarcia).
Taki pakiet może być modyfikowany zgodnie z oczekiwaniami klienta. Jest on przewidziany na trzy miesiące aktywnych działań na jednym wybranym rynku zagranicznym. Wartość pakietu to około 7000 zł netto. Dla członków Federacji MSP Kompass przewiduje rabat w wysokości 20%. Dodatkowo oferowana jest analiza potencjału rynków pod danego klienta za darmo. Firmy zainteresowane tą ofertą proszone są o bezpośredni kontakt z działem handlowym firmy. Bardzo istotne jest wskazanie, że firma jest członkiem Federacji.
Wyrok: Nagrody za opiniowanie ogłoszeń nie podlegają zwolnieniu z PIT
Interpretacja indywidualna: Preferencyjna stawka VAT dla montażu systemu alarmowego w budynku mieszkalnym
Interpretacja indywidualna: Moment powstania obowiązku podatkowego VAT dla dostawy towaru za pośrednictwem firmy spedycyjnej
Prace legislacyjne: Opublikowano założenia projektu nowelizacji ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji
Nowości Podatkowe PwC (nr 57, 11.09.2014)
Więcej szans dla zadłużonych firm
Zadłużone przedsiębiorstwa otrzymają więcej możliwości przeprowadzenia skutecznej restrukturyzacji – wynika z przyjętego we wtorek przez Radę Ministrów projektu Prawa restrukturyzacyjnego. Nowa ustawa wejdzie w życie z początkiem czerwca 2015 r.
„Planowana regulacja pozwoli firmom-dłużnikom przeprowadzić skuteczną restrukturyzację, która zapewni im powrót do normalnej działalności. Proponowane postępowania restrukturyzacyjne umożliwią zmianę w strukturze majątku firmy, zobowiązań i zatrudnienia” – czytamy w rządowym komunikacie. Nowa ustawa ma być częścią tzw. polityki nowej szansy, państwowej strategii mającej zwiększyć ochronę m.in. przedsiębiorstw oraz miejsc pracy.
Wprowadzone zostaną cztery całkowicie nowe instytucje restrukturyzacji:
– postępowanie w przedmiocie zatwierdzenia układu;
Jak przekonuje projektodawca, nowe procedury – wzorowane na mechanizmach międzynarodowych – mają przede wszystkim umożliwiać odpowiednie rozwiązanie dla danej sytuacji. „Przedsiębiorca mający problemy ekonomiczne będzie miał możliwość wyboru najlepszej dla siebie procedury, zarówno pod kątem czasu trwania, jak i też pod kątem ochrony przed przymusową egzekucją wierzycieli. Zasadą będzie, że im szersza ochrona dłużnika przed wierzycielami, tym większe ograniczenia dłużnika w możliwości dysponowania swoim majątkiem” – wyjaśnia rząd.
W ustawie zakłada się ponadto stworzenie internetowego Centralnego Rejestru Restrukturyzacji i Upadłości (CRRU), który będzie pozwalać m.in. na wyszukiwanie prowadzonych spraw upadłościowych. Dostęp do systemu ma być bezpłatny, a zakres zawartych w nim danych umożliwi np. sprawdzenie, która spółka znajduje się w upadłości oraz na jakim etapie znajduje się postępowanie.
Kontrowersyjne wygaszanie interpretacji indywidualnych
Przewidywane przez resort finansów zmiany w Ordynacji podatkowej, dotyczące wygaszania indywidualnych interpretacji podatkowych, będą sprzeczne z zasadą niedziałania prawa wstecz – oceniają eksperci podatkowi. Kontrowersyjne przepisy wejdą w życie najprawdopodobniej w 2015 r.
W projekcie tzw. dużej nowelizacji Ordynacji podatkowej Ministerstwo Finansów przewiduje (w art. 14 § 3) umożliwienie wygaszania interpretacji indywidualnych niezgodnych z interpretacją ogólną, wydanych na podstawie dotychczasowych przepisów.
„Przepis ten odbiera podatnikom prawa nabyte i łamie zasadę niedziałania prawa wstecz. Przedsiębiorca, który uzyskał interpretację indywidualną w okresie, kiedy nie istniały jeszcze przepisy dopuszczające możliwość jej wygaszenia, powinien mieć zagwarantowany komfort polegania na tej interpretacji” – czytamy w stanowisku wydanym przez Konfederację Lewiatan.
Jak wskazują eksperci podatkowi tej organizacji, podatnik, który otrzymał wiążącą interpretację, powinien mieć zapewnioną jej trwałość – w takim sensie, że nie może być ona zmieniona (zdezaktualizowana) jedynie wskutek zmiany przepisu podlegającej interpretacji albo podlegającej kontroli sądowej decyzji szefa resortu finansów. Eksperci zaznaczają, iż w przypadku nowego projektu nowelizacji Ordynacji resort finansów zamierza wprowadzić możliwość wygaszenia tysięcy wydanych wcześniej interpretacji indywidualnych. Do interpretacji tych stosować będzie można przepisy o zmianie, uchyleniu i stwierdzeniu wygaśnięcia interpretacji indywidualnej w brzmieniu nadanym ustawą nowelizującą.
KRRiT szykuje superabonament: Zapłacą wszystkie firmy w Polsce - nawet te bez jednego telewizora
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wciąż pracuje nad formami pobierania opłat telewizyjnych, ponieważ dotychczasowe rozwiązania najwyraźniej nie zapewniają budżetowi państwa wystarczających dochodów.
Najnowszy projekt powstał wraz z Ministerstwem Kultury i zakłada zastąpienie abonamentu RTV tzw. opłatą audiowizualną. Ma ona wprowadzić opłatę za korzystanie z publicznych mediów, która nie byłaby zależna od ilości posiadanych odbiorników.
Nowe przepisy obejmą zarówno osoby prywatne, jak i przedsiębiorców. Projekt zakłada, że niezależnie od tego czy firma ma kilkadziesiąt telewizorów, czy też nie ma ani jednego, będzie musiała się rozliczać z KRRiT. O wysokości opłaty zadecyduje liczba pracowników. W przypadku hoteli czy pensjonatów, właściciele przedsiębiorstw mogą zaoszczędzić, ponieważ nie będą musieli płacić za każdy odbiornik. Niestety stracą na tym firmy, które nie posiadają żadnego telewizora.
Według szefa KRRiT, 50-osobowa instytucja będzie musiała płacić kilkaset złotych miesięcznie. Dokładna wysokość stawki zostanie dopiero ustalona przez Ministerstwo Kultury, a następnie musi być zatwierdzona przez Sejm i Senat. Szacuje się, że dzięki opłacie audiowizualnej, od samych firm prywatnych media otrzymają nawet 523 miliony złotych rocznie.
Głównym powodem zmian jest niepłacenie abonamentu przez przedsiębiorców. Jak podaje Ministerstwo Kultury, w Polsce jest obecnie 2,7 miliona firm, ale tylko 200 tysięcy z nich opłaca abonament RTV. Liczby te rzeczywiście pokazują, że zmiany są konieczne, jednakże wydaje się, że nie tędy droga, ponieważ przedsiębiorców, którzy będą musieli płacić państwu zupełnie za nic będzie o wiele więcej niż firm, które zaoszczędzą dzięki wprowadzeniu opłaty audiowizualnej.
Propozycje zmian dotyczące umów na czas określony będą gotowe we wrześniu, rząd powinien je przyjąć w czwartym kwartale roku – powiedział minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz. Resort chce, by maksymalny czas trwania umów terminowych wynosił 36 miesięcy.
Pracodawcy proponowali wcześniej, by okres trwania umów terminowych nie przekraczał czterech lat, a związki zawodowe (FZZ, OPZZ i NSZZ "Solidarność") postulowały, by wynosił on maksymalnie 18 miesięcy. „My proponujemy 36 miesięcy” – powiedział Kosiniak-Kamysz. „Chcielibyśmy, by okres wypowiedzenia umów terminowych, wynoszący obecnie dwa tygodnie, był taki, jak przy umowach zawartych na czas nieokreślony: dla osób zatrudnionych do pół roku – dwa tygodnie, do trzech lat – miesiąc, dla pracujących dłużej niż trzy lata – trzy miesiące” – mówił.
Minister zaznaczył, że umowa terminowa "nie może być wieczna". „Chcemy zachować propozycję, żeby trzecia umowa była umową stałą i chcielibyśmy, żeby pracodawcy nie stosowali takiego mechanizmu, że po miesiącu przerwy znów zawierają kolejną umowę. Żeby nie było tak, że w ciągu 36 miesięcy mamy 36 umów. Stabilizacja zatrudnienia jest dla nas bardzo ważna” – podkreślił.
Obecne przepisy prawa pracy nie mówią o żadnych ograniczeniach co do czasu trwania umowy na czas określony. Obowiązuje jedynie ograniczenie co do liczby takich umów - pracodawca może zatrudnić tę samą osobę tylko dwa razy na czas określony, trzecia umowa z mocy prawa staje się umową na czas nieokreślony. Warunkiem jest jednak, by przerwy między umowami nie przekraczały jednego miesiąca, co pracodawca może ominąć. Okres wypowiedzenia umów terminowych to dwa tygodnie. W marcu 2014 r. Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że dwutygodniowy okres wypowiedzenia dla umów terminowych bez względu na długość zatrudnienia jest dyskryminujący.
Przepisy upraszczające rachunkowość mikrofirm już obowiązują
Od piątku 5 września obowiązują nowe przepisy upraszczające sprawozdawczość finansową wielu podmiotów, w tym mikrofirm. Celem tych regulacji jest redukcja barier administracyjnych i zmniejszenie kosztów działalności gospodarczej, które w znacznym stopniu ograniczają rozwój przedsiębiorczości.
Zmiany wdrażają do polskiego prawa dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/34/UE. Zgodnie z nowelizacją uchwaloną 1lipca 2014 r. możliwe będzie sporządzanie znacznie skróconego sprawozdania finansowego przez jednostki typu mikro. Podmioty te będą uwzględniały w sprawozdaniu jedynie podstawowe informacje w bilansie oraz rachunku zysków i strat. Ustawa znosi też obowiązek sporządzania informacji dodatkowej oraz sprawozdania z działalności, ale pod warunkiem, że niektóre dane będą ujawnione w informacjach dołączonych do bilansu.
W stosunku do brzmienia wdrażanej dyrektywy, katalog podmiotów, korzystających z uproszczonej rachunkowości, rozszerzono o inne mikropodmioty, np.: osoby fizyczne, spółki cywilne osób fizycznych, spółki jawne osób fizycznych, spółki partnerskie – jeżeli ich przychody netto ze sprzedaży towarów, produktów i operacji finansowych za poprzedni rok obrotowy wyniosły nie mniej niż równowartość w walucie polskiej 1,2 mln euro i nie więcej niż 2 mln euro. Nowe regulacje, co do zasady, będą miały zastosowanie po raz pierwszy do sprawozdań finansowych sporządzonych za rok obrotowy kończący się po dniu wejścia w życie nowelizacji.
Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło projekt założeń zmian w ustawie o Krajowym Rejestrze Sądowym. Zmiany obejmą np. wprowadzenie uproszczonej procedury wykreślania podmiotów, które nie są aktywne i nie posiadają majątku. Jak postrzegają zmiany sami przedsiębiorcy?
Większość zaproponowanych zmian należy ocenić pozytywnie. Mają one na celu uporządkowanie rejestru i zwiększenie wiarygodności i rzetelności ujawnianych w nim danych. Proponuje się m.in. wprowadzenie uproszczonej procedury rozwiązywania i wykreślania tzw. podmiotów martwych, które w praktyce nie wykazują się aktywnością i nie posiadają żadnego majątku. Podmioty takie często nie posiadają też swoich organów, w związku z czym możliwości oddziaływania przez sądy rejestrowe są bardzo ograniczone.
Zwiększenie kompetencji sądów rejestrowych w tym zakresie należy więc ocenić pozytywnie. Według Konfederacji Lewiatan godne poparcia są również wszystkie zmiany mające na celu zinformatyzowanie postępowań przed sądami rejestrowymi, a także rezygnacja z uciążliwego i kosztownego dla przedsiębiorców obowiązku publikacji wpisów w Monitorze Sądowym i Gospodarczym.
Sceptycznie należy natomiast ocenić propozycję uregulowania sytuacji prawnej majątku, który pozostał po podmiocie wykreślonym z KRS. Projekt zakłada bowiem następstwo prawne Skarbu Państwa, który miałby nieodpłatnie nabywać z mocy prawa własność i inne prawa majątkowe wykreślonego podmiotu. Wobec wspólników i wierzycieli Skarb Państwa ponosiłby z kolei odpowiedzialność ograniczoną do wartości nabytego mienia, przy czym roszczenia mogłyby być dochodzone tylko w ciągu roku od chwili jego nabycia, a więc od dnia wykreślenia podmiotu.
Co prawda, obecnie kwestia ta nie jest precyzyjnie uregulowana w przepisach prawa i z całą pewnością interwencja legislacyjna jest pożądana. Tym niemniej, proponowana w projekcie koncepcja nie wydaje się przekonująca. Ustawodawca powinien bowiem poszukiwać takich narzędzi, które w możliwie dużym stopniu zabezpieczą prawa i interesy majątkowe kontrahentów wykreślonego podmiotu i jego byłych właścicieli. Nacjonalizacja prywatnego mienia, tych celów nie spełnia. W takiej sytuacji należałoby raczej wprowadzić uzupełniające postępowanie likwidacyjne albo też kuratora majątku.
Przy okazji nowelizacji warto by się również pochylić nad zmianą sposobu wyszukiwania dłużników w Rejestrze Dłużników Niewypłacalnych. Do rejestru wpisywane są osoby fizyczne, które w terminie 30 dni od wezwania do spełnienia świadczenia nie zapłaciły należności stwierdzonej tytułem wykonawczym. Obecnie dłużnika można jednak wyszukać tylko, znając jego numer RDN. Wyszukanie osoby bezpośrednio przy pomocy numeru PESEL czy NIP nie jest możliwe. Najpierw należy się bowiem zwrócić się z wnioskiem o wydanie zaświadczenia, czy i pod jakimi numerami RDN wpisany jest dłużnik. Konieczność ubiegania się o numer RDN, na podstawie którego dopiero możliwe staje się skorzystanie z internetowej wyszukiwarki powoduje, że rejestr ten jest słabo wykorzystywany. Znacznie bardziej dogodną byłaby możliwość wyszukania dłużników na podstawie numeru PESEL lub NIP, które są podstawowymi danymi identyfikującymi podmioty, a więc na tej samej zasadzie jak można wyszukiwać podmiot poprzez wyszukiwarkę KRS.
MPiPS szykuje sporo zmian w prawie
Według szacunków Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w 2015 r. państwowy system emerytalny zanotuje deficyt na poziomie aż 61-75 mld zł. – Od 1999 roku sytuacja jest stabilna, czyli cały czas zbierane składki pokrywają ponad 60 proc. Pozostałe ponad 30 proc. jest uzupełniane z dotacji. To wynika z wielkości składek i wielkości płaconych świadczeń – mówi prezes ZUS, Zbigniew Derdziuk.
Finansową sytuację systemu poprawić ma m.in. oskładkowanie tzw. zbiegu umów zleceń. Obecnie w przypadku, gdy dana osoba pracuje na podstawie kilku umów tego typu, składka odprowadzana jest zazwyczaj tylko od jednej (najniższej). Resort pracy szykuje przepisy, dzięki którym oskładkowanie obejmować ma zarobek na poziomie co najmniej wynagrodzenia minimalnego. Oskładkowane zostaną ponadto wynagrodzenia członków rad nadzorczych.
Do końca roku do konsultacji społecznych trafić ma też projekt przewidujący rozszerzenie prawa do tworzenia i wstępowania do związków zawodowych dla pracowników samozatrudnionych oraz pracowników pracujących na podstawie umów zleceń i umów o dzieło. Na wprowadzenie takiej zmiany od kilku lat mocno naciskały związki zawodowe oraz Międzynarodowa Organizacja Pracy. – Ustawodawca nie powinien narzucać związkom struktury w jakiej mają się zrzeszać. Komitet Wolności Związkowej MOP uznaje, że pracujący powinni mieć swobodę decydowania o tym, czy wolą na poziomie podstawowym założyć organizację zakładową, czy też inną formę organizacji podstawowej w oparciu o branżę lub zrzeszenie zawodowe – mói ekspert NSZZ „Solidarność”, Ewa Podgórska-Rakiel.
Nowa klauzula będzie instrumentem prześladowania małych firm
Nowa klauzula przeciwko unikaniu opodatkowania stanie się instrumentem służącym do prześladowania małych firm – uważa Federacja MSP oraz ZPP. Jak twierdzą organizacje, resort finansów jeszcze bardziej skomplikuje przepisy, a nowe narzędzie może okazać się „pałką na uczciwych podatników”.
Wprowadzenie nowej klauzuli obejścia prawa podatkowego przewidziano w projekcie tzw. dużej nowelizacji Ordynacji podatkowej. Dzięki klauzuli organy administracji podatkowej będą mogły kwestionować podjęte przez podatników (zgodnie z obowiązującym prawem) działania mające na celu – sprzeczne z intencjami ustawodawcy – obniżenie wysokości zobowiązań podatkowych.
– Rząd nie radzi sobie z system podatkowym, który sam stworzył. Stąd te pomysły. Obawiamy się jednak, że w praktyce klauzula obejścia prawa stanie się narzędziem, które będzie wykorzystywane niemal wyłącznie wobec polskich małych i średnich firm, bo urzędnicy nie będą chcieli ryzykować starcia z armią prawników, doradców podatkowych, agencji PR oraz ambasadorów stojących po stronie korporacji. Znacznie łatwiej będzie użyć tej klauzuli wobec małych i średnich firm i najprawdopodobniej wyłącznie wobec nich będzie ona używana – ocenia prezes ZPP, Cezary Kaźmierczak.
Organizacje apelują o wycofanie się z planów wprowadzenia klauzuli i uproszczenie systemu podatkowego – tak, aby dokonywanie przekrętów podatkowych było w praktyce niemal niemożliwe. Zwiększenie swobody i rozszerzenie możliwości interpretacji, które będą skutkiem wprowadzenia klauzuli, stworzy urzędnikom skarbowym właściwie nieograniczone możliwości działania i zakwestionowania różnych legalnych działań podejmowanych przez przedsiębiorców.
– Tłumaczenie urzędników Ministerstwa Finansów, że tzw. klauzula obejścia prawa będzie dotyczyła tylko dużych firm jest, oględnie mówiąc, rozmijaniem się z prawdą mającym na celu uniknięcie dyskusji na ten temat. Oczywistym jest, że klauzula ta będzie dotyczyła wszystkich przedsiębiorców w Polsce, a nie tylko dużych firm. Ministerstwo Finansów opracowało projekt zmian w Ordynacji podatkowej, w taki sposób, że klauzula przeciwko unikaniu opodatkowania będzie miała zastosowanie wobec każdej firmy, nawet najmniejszej. Nigdzie w projekcie nowelizacji nie zostało zapisane, że klauzula będzie dotyczyła tylko dużych przedsiębiorstw – wyjaśnia rzecznik Federacji MSP, Sebastian Brański.
– Przedsiębiorcy w zasadzie będą bezbronni wobec tych decyzji, a dochodzenie swoich praw w sądzie de facto jest uniemożliwione poprzez przewlekłość postępowania sądowego. Cóż z tego, że nawet przedsiębiorca wygra taki proces po 8 latach? Jego firmy już dawno nie będzie – dodaje analityk ZPP, Jakub Bińkowski.
NIK: fiskus ściga podatników zamiast im pomagać
Nierówne traktowanie podatników, kwestionowanie prawa do ulg i nie informowanie o zapłacie za wysokiej daniny – takie wnioski płyną z raportu Najwyższej Izby Kontroli dotyczącego sprawdzania przez urzędy skarbowe w województwie kujawsko-pomorskim rozliczeń PIT od sprzedaży nieruchomości.
Z kontroli NIK wynika, że urzędy sprawdzały niemal wszystkie deklaracje złożone przez osoby fizyczne w związku ze sprzedażą nieruchomości. W latach 2009-2013 (I półrocze) jedna czwarta takich weryfikacji zakończyła się stwierdzeniem zaniżenia zobowiązań podatkowych. W ten sposób dodatkowo wymierzono 16 mln zł podatku, co stanowiło 67 proc. ustaleń wszystkich urzędów w województwie z tytułu podatku PIT przy sprzedaży nieruchomości.
Wobec osób, które zaniżyły podatek, urzędy podejmowały czynności sprawdzające tuż przed upływem pięcioletniego terminu przedawnienia. W konsekwencji podatnicy musieli nieraz płacić dwukrotnie wyższe odsetki, niż gdyby skarbówka podjęła działania we wcześniejszym terminie. Opierając się na niewłaściwej wykładni przepisów ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych urzędy pobierały podatki od zobowiązań przedawnionych oraz niezasadnie kwestionowały prawo podatników do zwolnienia z podatku.
Urzędy skupiały się wyłącznie na przypadkach, gdy analizy wstępne wskazywały na uszczuplenie należności budżetowych. Z reguły nie prowadzono czynności sprawdzających z udziałem podatników, którzy prawdopodobnie zawyżyli zadeklarowany podatek. Gdy dana osoba zapłaciła zbyt wysoki PIT, urząd nie informował podatnika o możliwości odzyskania pieniędzy.
Raport z kontroli rozpoczyna się od smutnych, lecz prawdziwych stwierdzeń: "W odczuciu społecznym polski fiskus jest restrykcyjny, przepisy podatkowe są skomplikowane (nieprecyzyjne, nieczytelne) i często ulegają zmianom, urzędnicy popełniają wiele błędów i mają nieprzyjazny stosunek do podatników. Zwraca się uwagę, że błędy w działaniu administracji podatkowej pozostają najczęściej bezkarne, a ewentualna odpowiedzialność urzędników jest symboliczna. Natomiast skutki finansowe i społeczne tych błędów dla podatników są poważne, włącznie z likwidacją działalności gospodarczej i utratą środków do życia. Media nagłaśniają przykłady nieprawidłowego działania organów podatkowych na szkodę podatników. Często opisywane są również przypadki, gdy organy podatkowe okazały się nieskuteczne wobec oszustów podatkowych."
Pomimo powyższego oraz ujawnionej całej masy nieprawidłowości w postępowaniu aparatu skarbowego w stosunku do podatnika, jak brzmi końcowa ocena kontrolowanej przez NIK sfery? "NIK pozytywnie ocenia przestrzeganie przez skontrolowane organy podatkowe praw podatników." To absurdalne i stojące w całkowitej sprzeczności z treścią tego raportu podsumowanie skłoniło Federację MSP do zajęcia stanowiska w tej sprawie. W ubiegły piątek (5.09.2014) w biurze podawczym NIK złożony został list, który zawiera sporządzone przez członka Federacji MSP, Pana Marka Isańskiego, uwagi do wspomnianego raportu NIK.
Z w/w raportem można zapoznać się TUTAJ.
Nasz list skierowany do prezesa NIK
Chory podatek, chory kredyt, chora spłata
Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepisy regulujące janosikowe są niezgodne z ustawą zasadniczą. Mimo to Mazowsze musi płacić.
Mazowsze podpisało w czwartek z resortem finansów umowę ws. 246 mln zł pożyczki, która ma zostać przeznaczona na spłatę janosikowego. Jak wyjaśniło biuro prasowe województwa mazowieckiego, pieniądze zostaną przekazane na uregulowanie należności za lata 2013-2024. Biuro Prasowe Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego podało w czwartek w komunikacie, że odsetki od pożyczki wyniosą co najmniej 116,5 mln zł. Zaznaczono, że władze województwa nie godzą się na takie traktowanie samorządu.
– To pokazuje absurd tej całej sytuacji. Z jednej strony Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepisy, które są stosowane są niezgodne z Konstytucją, z drugiej strony urzędnicy Ministerstwa Finansów trwają w przekonaniu o ich słuszności, doprowadzając województwo mazowieckie do niewypłacalności finansowej i do zahamowania jego rozwoju – powiedział cytowany w komunikacie marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik.
Męcina chce mniejszych podatków dla najmniej zarabiających
Wiceminister pracy Jacek Męcina powiedział w środę na Forum Ekonomicznym w Krynicy, że Polska powinna dążyć do obniżania podatków i kosztów pracy dla najniżej zarabiających. "To zwiększy dochody tych osób, a to jest naszym celem" – przekonywał.
Wiceminister pracy wziął udział w panelu „Płaca minimalna vs. dochód minimalny – czy jest potrzebny wspólny europejski standard?". Męcina podkreślał, że głównym celem płacy minimalnej powinien być wzrost gospodarczy i wyrównywanie szans na rynku pracy.
"Myślę, że warto w Polsce podchodzić aktywnie do tej regulacji (red. płacy minimalnej), niwelując klin podatkowy dla osób mniej zarabiających. Nie możemy kłaść nacisku na niską płacę, bo grozi nam migracja, a zdjęcie zobowiązań publicznoprawnych i podatkowych z najniżej zarabiających doprowadzi do zwiększenia ich dochodów i poprawi jakość pracy. A te dwa czynniki - wzrost płacy i jakości pracy - powinno być naszym celem" – zaznaczył.
Interpretacja indywidualna: Miejsce świadczenia usługi organizacji konferencji na gruncie VAT
Interpretacja indywidualna: Podstawa opodatkowania PIT z tytułu najmu lokalu
Prace legislacyjne: Projekt nowelizacji ustawy o samorządzie gminnym po I czytaniu w Sejmie
Prace legislacyjne: Zmiany we wzorach formularzy PIT – opublikowano projekt rozporządzenia
Nowości Podatkowe PwC (nr 56, 4.09.2014)
Wódka z wyższą akcyzą mniej kusząca dla Polaków
Wprowadzona 1 stycznia podwyżka akcyzy na wyroby spirytusowe wyraźnie ograniczyła pragnienie Polaków. Już po pierwszych sześciu miesiącach producenci wódki ogłosili ten rok najgorszym w swojej historii.
Podwyżka podatku o 15 proc., która przełożyła się na wzrost ceny butelki "czystej" średnio o ok. 2 zł, miała zapewnić budżetowi 780 mln zł dodatkowych wpływów. Ale przez 7 miesięcy tego roku do państwowej kasy wpłynęło o ok. 80 mln zł mniej niż w tym samym czasie ubiegłego roku. A to efekt mniejszego popytu na mocny alkohol. Bo choć w pierwszych 3-4 miesiącach 2014 r. w większości sklepów wódkę mogliśmy kupić jeszcze po cenie sprzed podwyżki, to wprowadzenie na rynek towaru z wyższą akcyzą w maju i czerwcu wyraźnie załamało sprzedaż.
I mimo dobrego początku roku spadki w sektorze spirytusowym w porównaniu do 2013 r. sięgnęły już 4 proc. A branża spodziewa się, że do końca roku będą jeszcze większe. Wódka traci też, bo ma coraz poważniejszych konkurentów: likiery, whisky czy brandy – zauważa Marek Jabłoński, ekspert ds. rynku spożywczego. Ale niewykluczone, że spadek wynika z sięgania klientów po nielegalny alkohol – dodaje.
Ponad 150 wydarzeń i tysiące gości ze świata: prezydenci, premierzy, szefowie koncernów i think-tanków. W wydarzeniu bierze udział również Federacja MSP.
Wczoraj rozpoczęło się XXIV Forum Ekonomiczne w Krynicy. Konferencja uznawana jest za najważniejsze wydarzenie tego typu w Europie Środkowo-Wschodniej, a nawet porównywana jest do Światowego Forum Ekonomicznego w szwajcarskim Davos.
W Krynicy są m.in. byli prezydenci RP Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski, Jan Krzysztof Bielecki z Rady Gospodarczej przy Premierze i Olgierd Dziekoński z Kancelarii Prezydenta, premier Hiszpanii w latach 2004–2011 Jose Luis Zapatero. Tegoroczne forum odbywa się pod hasłem „Pokryzysowy świat – czas nowych liderów”.
W tym roku na forum jak zwykle dominować będzie tematyka ekonomiczna, polityczna i społeczna. Odbędą się też dyskusje dotyczące innowacji, mediów czy ochrony zdrowia. Nie zabraknie podsumowań w związku z rocznicą 25 lat transformacji w Europie Środkowej oraz 10-leciem Polski w strukturach Unii Europejskiej. Duża część forum zostanie jednak poświęcona obecnej sytuacji na Ukrainie. Podczas dzisiejszego panelu „Ukraina – dwa kolory” uczestnicy debaty będą się zastanawiać, czy w tak napiętej politycznej atmosferze możliwe są jeszcze porozumienie oraz odbudowa silnego państwa ukraińskiego.
Jednym z głównych tematów forum będzie energetyka. Poruszone zostaną takie zagadnienia jak inwestycje infrastrukturalne w tym sektorze, gaz łupkowy, bezpieczeństwo dostaw surowców oraz rola energii atomowej w nadchodzących dekadach. Na te tematy dyskutować będą m.in. Maciej Bando, prezes Urzędu Regulacji Energetyki, Marek Woszczyk, prezes zarządu Polskiej Grupy Energetycznej, Ireneusz Łazor, szef Towarowej Giełdy Energii oraz przedstawiciele innych wiodących spółek energetycznych.
W kontekście napiętych relacji z Rosją oraz ryzyka związanego z dostawami gazu ciekawie zapowiada się debata pt. „Unia energii dla Europy – konkurencyjność, wzrost, bezpieczeństwo i solidarność”, którą poprowadzi Günter Verheugen, były unijny komisarz ds. przedsiębiorstw i przemysłu. Dyskusja dotyczyć będzie w dużej mierze inicjatywy powołania unii energii. Podjęte zostaną też zagadnienia dotyczące konkurencyjności, bezpieczeństwa i solidarności UE w sektorze energetycznym.
Federacja Małych i Średnich Przedsiębiorstw otrzymała zaproszenie do wzięcia udziału w konferencji "Europa Karpat", która odbędzie się dzisiaj (3 września) podczas trwającego XXIV Forum Ekonomicznego w Krynicy. W panelu pn. "Inwestycyjny potencjał Karpat" weźmie udział Jacek Kozłowski, reprezentujący Federację MSP.
Na jakie zmiany w VAT czekają polskie MSP?
Mali i średni przedsiębiorcy chcieliby przede wszystkim zniesienia obowiązku uiszczania podatku od towarów i usług od nieuregulowanych faktur oraz wydawania przez Ministerstwo Finansów interpretacji ogólnych dotyczących budzących wątpliwości przepisów podatkowych – wynika z raportu pn. „Podatek VAT w Polsce – problemy przedsiębiorstw sektora MSP”.
„Z naszych badań wynika jasno, że przedsiębiorcy uważają przepisy prawa podatkowego za niezmiernie skomplikowane oraz mało przyjazne. My z kolei zwracamy uwagę na niewłaściwy przebieg procesu legislacyjnego, niechętne nastawienie przedstawicieli organów podatkowych do przedsiębiorców i wysokie koszty rozliczania podatków” – napisał we wstępie do raportu prezydent Pracodawców RP, dr Andrzej Malinowski.
Objęci badaniem mali i średni przedsiębiorcy z Polski mogli wskazać po trzy kluczowe zmiany, które byłyby z ich punktu widzenia najkorzystniejsze. Najbardziej pożądaną zmianą okazała się likwidacja obowiązku odprowadzania podatku VAT od nieuregulowanych faktur. Wskazało na to aż 32 proc. respondentów. Niewiele mniejszy odsetek (31 proc.) wskazał na konieczność wydawania przez resort finansów ogólnych interpretacji podatkowych, które miałyby wyjaśniać szczególnie skomplikowane i budzące wątpliwości kwestie podatkowe.
Równie duża część polskich małych i średnich firm (31 proc.) chciałaby natomiast ujednolicenia stawek podatku VAT do poziomu 18 proc. (z wyłączeniem produktów pierwszej potrzeby). Mniejszy odsetek badanych (25 proc.) wskazał tymczasem na obniżenie stawki podatku VAT. Podobna liczba respondentów – odpowiednio 24 i 23 proc. – oczekuje wprowadzenia jasnych procedur działania organów administracji podatkowej oraz ograniczenia liczby podatków.
„Ustawodawca podatkowy powinien podjąć zdecydowane działania na rzecz kompleksowej poprawy nie tylko przepisów prawa, ale także samego otoczenia instytucjonalnego. W przeciwnym bowiem razie polski system podatkowy nadal będzie nisko oceniany i będzie osłabiał możliwości konkurencyjne naszych firm” – dodaje dr Malinowski.
Raport powstał na podstawie szeroko zakrojonego badania TNS Polska i został zrealizowany w ramach projektu „Utworzenie partnerstwa polsko-szwajcarskiego na rzecz lepszych rozwiązań w dialogu społecznym i podatku VAT”. Z pełną treścią raportu pn. „Podatek VAT w Polsce – problemy przedsiębiorstw sektora MŚP” można zapoznać się TUTAJ.
Rząd przyjął projekt zmian w administracji podatkowej i celnej
We wtorek 2 września 2014 r. Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji ustawy o Służbie Celnej oraz ustawy o urzędach i izbach skarbowych przewidującej rozwiązania mające usprawnić pobór podatków oraz poprawić efektywność funkcjonowanie służby celnej i administracji podatkowej.
Projekt zakłada się przede wszystkim scentralizowanie poboru należności celnych, podatkowych i innych przez wprowadzenie jednego okienka rozliczeniowego dla przedsiębiorców. Wpłaty będą dokonywane na konto jednej izby celnej, co umożliwi szybsze rozliczanie przedsiębiorców i podatników oraz redukcję kosztów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. Obecnie zdania te realizują dyrektorzy każdej z 16 izb celnych.
Zaproponowano rozwiązania upraszczające audyt przedsiębiorcy ubiegającego się o zezwolenie lub świadectwo na obrót towarami z zagranicą. Wprowadzono też instytucję monitorowania posiadaczy zezwoleń lub świadectw na prowadzenie obrotu z zagranicą wydanych w postępowaniu audytowym. Skróci to kontrole przeprowadzane przez Służbę Celną, a także ograniczy obowiązki po stronie przedsiębiorcy i administracji celnej.
Zmiany w funkcjonowaniu Służby Celnej zakładają także wzmocnienie działań antykorupcyjnych i zapobieganie nepotyzmowi. W ramach działań antykorupcyjnych przewidziano objęcie badaniem psychofizjologicznym funkcjonariuszy celnych pełniących służbę w celnych oddziałach granicznych oraz przewidywanych do takiej służby, którzy oprócz odpowiednich kwalifikacji zawodowych, powinni mieć cechy osobowości, które zmniejszają ryzyko podatności na korupcję. Wprowadzony ma ponadto zostać zakaz korzystania z prywatnych środków łączności przez funkcjonariuszy celnych oddziałów granicznych będących na służbie, co służyć ma eliminowaniu sytuacje, w których funkcjonariusze mogą informować nieuprawnione osoby o działaniach służbowych, które mogą ułatwić im przemyt towarów.
W projekcie przewidziano także wprowadzenie nowych rozwiązań do ustawy o urzędach i izbach skarbowych, których celem jest wzmocnienie systemu obsługi podatników i wsparcie ich w prawidłowym wypełnianiu obowiązków podatkowych. W praktyce chodzi o edukowanie społeczeństwa w kwestiach podatkowych, informowanie podatników o ich prawach i obowiązkach oraz przekazywanie im umiejętności dotyczących m.in. wypełniania druków i formularzy podatkowych. Działania te powinny przyczynić się do zwiększenia stopnia dobrowolności w wypełnianiu obowiązków podatkowych.
Przewiduje się również wprowadzenie jednolitych standardów organizacyjnych w organach podatkowych przez skonsolidowanie ich struktury obsługowej. Izby skarbowe i podległe im urzędy skarbowe, działające na terenie województwa zostaną przekształcone w jedną jednostkę budżetową, która będzie stanowiła jeden urząd, w którym zadania kierownika będzie wykonywał dyrektor izby skarbowej, a pracodawcą osób w nim zatrudnionych będzie izba skarbowa. Wprowadzane rozwiązania nie wpłyną na zmniejszenie liczby urzędów skarbowych. Nie zmienią też aktualnej struktury organów podatkowych I instancji (urzędów skarbowych) oraz II instancji (izb skarbowych). Większość znowelizowanych przepisów ma wejść w życie 1 stycznia 2015 r.
Nowe prawo restrukuryzacyjne korzystne dla podatników?
Dobiegają końca prace nad projektem ustawy Prawo restrukturyzacyjne. Resort sprawiedliwości w ostatniej chwili wprowadził do niego zmiany korzystne dla podatników. Przepisy mają pomóc w ratowaniu firm w kłopotach finansowych.
Projekt ustawy został w czwartek przyjęty przez Stały Komitet Rady Ministrów. Nowe przepisy, przygotowywane przez Ministerstwo Sprawiedliwości we współpracy z resortem gospodarki, mają zmienić uregulowania dotyczące przedsiębiorstw, które znalazły się w poważnych tarapatach finansowych. Celem postępowań restrukturyzacyjnych, oprócz zaspokojenia wierzycieli, ma być przede wszystkim ratowanie przedsiębiorstwa i pozostawienie go w obrocie gospodarczym.
"Tuż przed przesłaniem projektu Stałemu Komitetowi Rady Ministrów wprowadziliśmy jeszcze zmiany, które będą korzystniejsze pod względem podatkowym. Będzie można łatwiej odliczyć podatek w wypadku umorzenia zobowiązań w postępowaniu upadłościowym" – mówi Maciej Geromin z resortu sprawiedliwości. "Druga zmiana, także korzystna dla podatników, dotyczy przesądzenia o braku obowiązku podatkowego opodatkowania podatkiem dochodowym od osób fizycznych (PIT) przychodu w postaci umorzenia zobowiązań konsumenta w wypadku upadłości konsumenckiej. Ta zmiana to ustawowe przesądzenie dotychczasowej, słusznej z resztą, praktyki organów podatkowych” – dodał.
Zachowanie przedsiębiorstwa na rynku, utrzymanie jego wartości ekonomicznej i potencjału gospodarczego ma przynieść wymierne korzyści nie tylko ich właścicielom, ale także pracownikom. Ministerstwo Sprawiedliwości szacuje na podstawie raportu Polskiej Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP), że likwidowane w drodze upadłości firmy zatrudniają średnio po 83 pracowników.
“Trudno na razie oszacować, ile tych miejsc pracy uda się dzięki nowym przepisom uratować. Badania dotyczące postępowań upadłościowych wskazują na to, że generalnie wnioski o ogłoszenie upadłości są składane zbyt późno, kiedy nie ma już żadnych szans na uratowanie przedsiębiorstwa, bo zadłużenie jest tak duże. Dzieje się tak, dlatego że przedsiębiorcy nie mają instrumentów do restrukturyzacji i boją się upadłości. Liczymy, że to się zmieni” – mówił Geromin.
Zdaniem MS zyska także budżet państwa. Likwidacja miejsca pracy, oprócz kosztów społecznych, łączy się też z konkretnymi wydatkami z funduszu pracy na zasiłki, ubezpieczenie społeczne i chorobowe, aktywizację itp. Do tego dochodzą koszty utraconych podatków i składek na ubezpieczenia. Z badań rynku pracy wynika, że przeciętny czas znalezienia pracy wynosi 10,7 miesięcy.
Na proponowanych przez MS zmianach mają też - według resortu - skorzystać wierzyciele restrukturyzowanych firm. Po pierwsze, projekt ustawy likwiduje uprzywilejowanie wierzycieli publicznoprawnych (takich jak Urząd Skarbowy) przy spłacie długów. Ponadto, proponowane ułatwienia w restrukturyzacji i przyspieszenie całego procesu ma wpłynąć m.in. na ograniczenie skali zatorów płatniczych i zwiększenie współczynnika zaspokojenia niezabezpieczonych wierzytelności prywatnoprawnych z kilku do kilkunastu procent.
Projekt zakłada także unowocześnienie postępowania restrukturyzacyjnego, dzięki czemu więcej czynności będzie można wykonać przez internet. Celowi temu ma służyć m.in. utworzenie Centralnego Rejestru Restrukturyzacji i Upadłości. W rejestrze znajdą się - w formie elektronicznej - nie tylko postanowienia i obwieszczenia związane z procesami upadłościowymi, ale też wzory dokumentów i baza danych sądów, syndyków, biegłych itp.
Sejm przedstawił ostateczną wersję ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, podatku dochodowym od osób fizycznych oraz niektórych ustaw. Zmienione przepisy przewidują opodatkowanie dochodów zagranicznych spółek kontrolowanych (tzw. CFC, z ang. Controlled Foreign Corporation), czyli zarejestrowanych zagranicznych spółek-córek.
Chodzi m.in. o przeciwdziałanie unikaniu opodatkowania przy wykorzystaniu mechanizmu przesuwania dochodów do spółek zależnych zlokalizowanych w krajach o niskich podatkach. Nowelizacja za CFC uznaje spółki, w których polski podatnik ma minimum 25 proc. udziałów.
Dodatkowo, przychody w takiej spółce muszą mieć w co najmniej 50 proc. finansowy charakter, czyli pochodzić m.in. z dywidend i innych przychodów z udziału w zyskach osób prawnych, przychodów ze zbycia udziałów (akcji). Kolejnym warunkiem jest to, aby sama spółka zlokalizowana była w kraju, w którym opodatkowanie jest niższe o minimum 25 proc. w porównaniu do stawki CIT w Polsce.
Nowelizacja przewiduje również, że świadczenia otrzymywane przez klientów banku, tzw. cashback w związku z prowadzeniem rachunku bankowego podatnika będą opodatkowane zryczałtowanym podatkiem dochodowym od osób fizycznych, a nie jak dotychczas - według skali podatkowej. Ponadto, zgodnie z ustawą wprowadzone zostały nowe zwolnienia podatkowe, m.in. dla świadczeń otrzymywanych w wyniku uwzględnienia skargi na przewlekłość postępowania, jak również wynagrodzenia za ustanowienie służebności przesyłu. Teraz nowelizacja zostanie przekazana prezydentowi do podpisu.
Opozycja proponuje wprowadzenie dwóch nowych progów podatkowych
Do Sejmu trafił projekt klubu parlamentarnego Sojuszu Lewicy Demokratycznej, w którym proponuje się wprowadzenie dwóch nowych progów podatkowych, mających wynosić 15 i 50 proc. W ten sposób projektodawcy chcieliby zmniejszyć poziom rozwarstwienia dochodowego wśród polskich podatników.
Pierwsza nowa stawka (15 proc.) miałaby dotyczyć dochodu nieprzekraczającego rocznie 20 160 zł. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, wynagrodzenia na takim poziomie otrzymuje przeszło 1,3 mln pracujących (13 proc. ogółu zatrudnionych). „W porównaniu z obowiązującą skalą podatkową, zyskają również podatnicy o wyższych dochodach, ponieważ stawka podatku w wysokości 18 proc. dla dochodu nieprzekraczającego 85 528 zł pozostanie bez zmian. Nie zmieni się także stawka podatku w wysokości 32 proc.” – czytamy w uzasadnieniu projektu.
Druga nowa stawka (50 proc.) dotyczyć miałaby dochodów przekraczających 360 000 zł w skali roku. Projektodawcy zakładają brak zmian odnośnie wysokości kosztów uzyskania przychodu. Kwota wolna od podatku nadal wynosiłaby 3 091 zł.
„W pierwszym roku obowiązywania proponowanych przepisów należy spodziewać się spadku dochodów budżetu państwa i budżetów jednostek samorządu terytorialnego o ok. 10-11 mld zł. Jednak w kolejnych latach nastąpi zwiększenie dochodów, głównie z podatku od towarów i usług. Wzrost ten będzie spowodowany zwiększeniem się popytu wewnętrznego wynikającego z obniżenia podatku dla najuboższych” – przewidują projektodawcy. Wprowadzenie zmian przewiduje poselski – zgłoszony przez klub parlamentarny SLD – projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych.
Potrzeba nowego systemu podatkowego
Rząd powinien stworzyć jasny, prosty i skuteczny system podatkowy, który nie będzie wymagać licznych interpretacji – twierdzi Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Organizacja za wzór do naśladowania stawia podatek rolny.
W ostatnich dniach doszło do wymiany korespondencji między Jackiem Kapicą, czyli podsekretarzem w Ministerstwie Finansów i równocześnie szefem Służby Celnej, a prezesem ZPP Cezarym Kaźmierczakiem. Korespondencja dotyczyła głównie metod ścigania przestępstw podatkowych oraz nieuczciwej konkurencji. W ostatnim liście, wysłanym w czwartek, prezes ZPP zaapelował o stworzenie jasnego i prostego systemu podatkowego, do którego nie potrzebne byłyby liczne interpretacje.
„Dobry podatek to podatek: (a) prosty, który nie podlega interpretacjom i każdy może go sobie sam obliczyć, (b) tani w poborze, (c) nie do uniknięcia. Są takie podatki i takie obiecywaliście. Nawet w Polsce jest jeden taki – podatek rolny. Każdy rolnik sam go bez trudu obliczy, hektara na Cypr nie wywiezie, interpretować ani kontrolować nie ma czego, bo wszystko jasne: ilość hektarów razy stawka” – napisał Kaźmierczak.
Jak zaznaczył, priorytetem dla przedsiębiorców nie jest obniżka samych podatków, ale przede wszystkim ich uproszczenie w takim kierunku, by każdy przedsiębiorca wiedział, ile ma zapłacić. W liście Kaźmierczak wskazał również, że prosty system skutkowałby zakończeniem obecnych patologii (m.in. wyłudzeń podatku VAT). Napisał równocześnie bezpośrednio do Jacka Kapicy: „zwalcza Pan problemy, które sam Pan tworzy”.
Prezes ZPP krytycznie odniósł się ponadto do pomysłu wprowadzenia nowej klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania. „Mogę Panu powiedzieć, jakie będzie zastosowanie tej klauzuli w praktyce. Nie ruszycie żadnej korporacji, bo będziecie się bali sztabów prawników, doradców podatkowych, agencji PR i ambasadorów. Klauzula obejścia prawa stanie się wyłącznie pałką na małe i średnie polskie firmy, w sprawie których żaden ambasador interweniował nie będzie” – można przeczytać w liście.
MF planuje zmiany w podatku akcyzowym
Resort finansów planuje zmiany w ustawie o podatku akcyzowym. Ograniczenie biurokracji związanej z poborem akcyzy to jeden z celów planowanych przez resort finansów zmian. MF postanowiło, że zmniejszając biurokrację można jednocześnie objąć akcyzą papierosy nabijane w automatach.
Projekt ma umożliwić skorzystanie ze zwolnienia z akcyzy przysługującego zakładowi energochłonnemu przez podmioty rozpoczynające działalność gospodarczą z wykorzystaniem wyrobów węglowych lub wyrobów gazowych. MF zaproponowało, by zrezygnować z obowiązku powiadamiania o niepodjęciu lub niewykonywaniu działalności na podstawie uzyskanego zezwolenia akcyzowego. Obecnie niedopełnienie tego obowiązku skutkuje cofnięciem takiego zezwolenia. Zgodnie z projektem rozszerzone mają zostać możliwości stosowania celnych procedur uproszczonych w stosunku do wyrobów akcyzowych.
Ponadto ministerstwo zgodziło się zwolnić z akcyzy pojazdy sanitarne przeznaczone dla zespołów ratownictwa medycznego. Obecnie ambulansy klasyfikowane są jako samochody osobowe do przewozu pasażerów, w związku z czym ich zakup opodatkowany jest akcyzą. Tymczasem pojazdy dla policji i straży pożarnej zwolnione są z podatku. Projekt zawiera także regulację, która opodatkuje akcyzę wytwarzanie papierosów przy użyciu maszyn do automatycznego nabijania gliz papierosowych oraz zmianę sposobu opodatkowania cygar - ma być ona uzależniona od wagi cygar, a nie od sztuki.
"Ograniczenie obciążeń zmniejszy koszty dopełniania procedur administracyjnych, a tym samym koszty wykonywanej działalności" – napisano w założeniach. Autorzy dokumentu wskazali, że nowe regulacje mają uprościć procedury, doprecyzują przepisy oraz dostosują ustawę o akcyzie do innych ustaw, np. do ustawy o podatku od towarów i usług (VAT).
Zaznaczono, że propozycje zmian wynikają także z konieczności udoskonalenia prawa i wprowadzenia ułatwień w jego stosowaniu. "Przewidywane zmiany w dużej części stanowią realizację postulatów kierowanych do Ministerstwa Finansów przez przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą w branżach związanych z obrotem wyrobami akcyzowymi" – wyjaśniono. MF planuje, że zmiany powinny wejść w życie 30 czerwca 2015 r.