Source: https://www.rp.pl/Rzecz-o-prawie/311259987-Spor-o-SN-Ziobro-musial-wiedziec-jakie-skutki-wywola-jego-wniosek-do-TK.html
Timestamp: 2019-10-15 02:52:16+00:00
Document Index: 78754075

Matched Legal Cases: ['art. 267', 'art. 7', 'art. 267', 'art. 267', 'art. 167', 'art. 46']

Spór o SN: Ziobro musiał wiedzieć, jakie skutki wywoła jego wniosek do TK - Rzecz o prawie - rp.pl
Aktualizacja: 25.11.2018, 14:21
Spór o SN: Ziobro musiał wiedzieć, jakie skutki wywoła jego wniosek do TK
Pytania prejudycjalne przed Trybunałem Konstytucyjnym - polexit ante portas?
Zwrócenie się przez ministra sprawiedliwości – prokuratora generalnego do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o stwierdzenie niezgodności m.in. art. 267 traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (dalej: „TFUE") z art. 7 konstytucji RP wywołało duże zainteresowanie opinii publicznej i spowodowało zarzuty opozycji politycznej, że ugrupowanie rządzące od trzech lat dąży do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej (tzw. polexit). To z kolei sprowokowało prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego do oświadczenia, że rzekome przygotowywanie polexitu to „kłamstwo, kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo". Dodatkowe zamieszanie spowodowało przytaczanie (z konieczności wybiórcze) stanowiska ministra spraw zagranicznych.
Czytaj także: Ziobro o wniosku do TK ws. pytań prejudycjalnych: Niemcy mogli się pytać, to my też możemy
Wniosek ministra sprawiedliwości dotyczy zgodności z konstytucją zarówno niektórych przepisów ustaw krajowych, jak i art. 267 TFUE „w zakresie, w jakim dopuszcza występowanie przez sąd z pytaniem prejudycjalnym o wykładnię traktatów lub o ważność i wykładnię aktów przyjętych przez instytucje, organy lub jednostki organizacyjne Unii w sprawach dotyczących ustroju, kształtu i organizacji władzy sądowniczej oraz postępowania przed organami władzy sądowniczej państwa członkowskiego Unii Europejskiej".
TSUE konsekwentnie stoi na stanowisku, że obowiązkiem sądu krajowego jest niestosowanie przepisów prawa krajowego (które nie zostały formalnie uchylone), jeśli w danej sytuacji byłoby to niezgodne z normą unijną (orzeczenie nr 106/77 Simmenthal z 9 marca 1978 r. i wiele późniejszych). Wniosek ministra sprawiedliwości dotyczy zarzucanej niekonstytucyjności zadawania pytań prejudycjalnych o wykładnię prawa unijnego „w sprawach dotyczących ustroju, kształtu i organizacji władzy sądowniczej oraz postępowania przed organami władzy sądowniczej państwa członkowskiego Unii Europejskiej", czyli pytań wprost przewidzianych w TfUE, a nie wniosków o stwierdzenie niezgodności prawa krajowego z unijnym.
Orzecznictwo TSUE dotyczące zadawania pytań prejudycjalnych i ewentualnych ograniczeń prawa sądu krajowego do ich formułowania jest bogate. Niektóre z orzeczeń są przytoczone przez ministra we wniosku. W orzeczeniu 166/73 Rheinmühlen z 16 stycznia 1974 r. TSUE stwierdził: „Postanowienie prawa krajowego, iż sąd jest związany w kwestiach prawnych orzeczeniem sądu wyższego, nie może pozbawiać sądów niższych prawa przekazywania do Trybunału pytań dotyczących prawa wspólnotowego związanych z takim orzeczeniem. (...) Z drugiej strony niższy sąd, jeżeli sądzi, że wykładnia prawna dokonana przez sąd wyższy mogłaby prowadzić do wydania wyroku sprzecznego z prawem wspólnotowym, musi mieć możliwość zadania pytania Trybunałowi odnośnie do zagadnień tego dotyczących". Z kolei wyrok w sprawie C-210/06 Cartesio z 16 grudnia 2008 r. wskazał, że dopuszczalność zaskarżenia postanowienia o zadaniu pytania prejudycjalnego nie może pozbawić sądu krajowego prawa do podtrzymania takiego pytania.
Dla niniejszych rozważań istotne jest, że Trybunał Sprawiedliwości konsekwentnie orzeka, że jest jedynym organem, który może decydować o ewentualnej niedopuszczalności pytania prejudycjalnego (zauważa to zresztą minister spraw zagranicznych w swoim stanowisku) . Przesłanki takiej niedopuszczalności można podzielić na dwie grupy. Pierwsza, jest podmiotowa, czyli TSUE uznaje, że pytający organ nie jest sądem w rozumieniu art. 267. Pojęcie „sądu" zawarte w tym artykule jest autonomiczne w stosunku do regulacji krajowych, czyli to prawo unijne, a nie krajowe decyduje, czy pytający jest sądem. Orzecznictwo TSUE jest kazuistyczne, ale można wyprowadzić z niego główne cechy przemawiające za tym, że dany organ jest sądem w rozumieniu art. 167 (orzeczenie C-110/98 Gabalfrisa z 21 marca 2000 r. i C-407/98 Abrahamsson z 6 lutego 2000 r.).
Ta ostatnia przesłanka jest szczególnie interesująca, ponieważ zdaniem wnioskującego ministra sprawiedliwości pytania zadawane ostatnio przez polskie sądy dotyczą kwestii, która nie jest uregulowana przez prawo unijne. Pomijam tu, że znane publicznie pytania prejudycjalne wnoszą o wykładnię postanowień traktatów założycielskich (a konkretnie rozumienia unijnego standardu „państwa prawa"), a to bez wątpienia jest materia prawa unijnego. Istotniejsze jest, że o zastosowaniu tej przesłanki niedopuszczalności pytania prejudycjalnego decyduje, zgodnie z prawem unijnym, wyłącznej TSUE, a nie sąd krajowy, choćby miał przymiot sądu konstytucyjnego. To logiczne, bo TSUE jest jedynym sądem, który ostatecznie interpretuje prawo unijne (a więc i jego zakres), a sady krajowe nie mogą ostatecznie przesądzać, co wchodzi w sferę prawa unijnego, a co nie, naruszyłoby to bowiem zasadę jednolitego obowiązywania prawa unijnego na całym terytorium UE. Piszę to z perspektywy prawa unijnego, a nie krajowego, ponieważ interesują mnie skutki, jakie może wywrzeć ewentualne przyszłe orzeczenie TK w relacjach Polski z Unią.
Jakie będą skutki tego ewentualnego konfliktu? Trzeba wziąć pod uwagę zasadę pierwszeństwa prawa unijnego nad prawem krajowym, która została sformułowana już w 1964 r. w wyroku 6/64 Costa v. E.N.E.L., a w 1970 r. potwierdzona (w odniesieniu do rozporządzeń) orzeczeniem 11/70 Internationale Handelsgesellschaft. Zasada ta znajduje się również w deklaracji nr 17 dołączonej do traktatu z Lizbony. Państwo członkowskie nie może skutecznie powoływać się na swoje prawo wewnętrzne (w tym normy konstytucyjne) dla zwolnienia z odpowiedzialności za naruszenie prawa unijnego. Taka konstrukcja nie jest niczym nadzwyczajnym w prawie międzynarodowym. Konwencja wiedeńska z 1969 r. (która jest uznawana za odzwierciedlenie powszechnego prawa międzynarodowego regulującego zagadnienia umów międzynarodowych) przewiduje w art. 46, że państwo „nie może powoływać się na to, że jego zgoda na związanie się traktatem jest nieważna, ponieważ została wyrażona z pogwałceniem postanowienia jego prawa wewnętrznego dotyczącego kompetencji do zawierania traktatów, chyba że to pogwałcenie było oczywiste i dotyczyło normy jego prawa wewnętrznego o zasadniczym znaczeniu". Przepis ten dotyczy jedynie zgody na związanie się traktatem, a nie obowiązku wykonywania zobowiązań z tego traktatu wynikających.
Trzecią możliwością jest polexit, bo Polska przestanie ponosić odpowiedzialność za naruszenie prawa unijnego z chwilą opuszczenia UE. Jarosław Kaczyński określił przypisywanie takiego zamiaru jako „kłamstwo, kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo". Niemniej to jedyna możliwość uniknięcia odpowiedzialności prawnej przez nasz kraj. Nie jest nieralna. Pozostaje tajemnicą, jaki skutek zamierzał osiągnąć minister sprawiedliwości, składając wniosek do TK. Nie można przypuszczać, że pragnął jedynie ograniczyć aktywność polskich sądów i nie rozważał, jakie skutki w zakresie naszych zobowiązań względem UE takie ograniczenie przyniesie.
Autor jest radcą prawnym, partnerem w Kancelarii Sołysiński Kawecki & Szlęzak
Grzeszczak: Dla TSUE wyrok TK ws. KRS nie ma znaczenia
O co chodzi w unijnym projekcie o derogacji prawa krajowego