Source: https://czasopismo.legeartis.org/2017/10/czy-apteczka-samochodowa-jest-obowiazkowa.html
Timestamp: 2019-09-18 15:47:47+00:00
Document Index: 51019455

Matched Legal Cases: ['art. 44', 'art. 162', 'art. 93', 'art. 44', 'art. 93', 'Art. 162']

Czy apteczka samochodowa jest obowiązkowa? Czasem tak - ale jaka?
Stara i dobra wątpliwość pojawiająca się niekiedy w rozmowach Polaków-kierowców: czy apteczka samochodowa jest obowiązkowa?
Tak się składa, że w bagażniku srebrnej strzały apteczkę mam. W środku jakieś pierdoły plus instrukcja obsługi (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)
Pytanie krótkie, odpowiedź ździebko wykrętna: to zależy.
Sięgając bowiem do rozporządzenia Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia (Dz.U. z 2016 r. poz. 2022) można zauważyć, że tzw. apteczka doraźnej pomocy jest obowiązkowym w przypadku takich pojazdów jak:
autobus (par. 18 ust. 1 pkt 5);
taksówka (par. 24 ust. 1 pkt 6);
samochód ciężarowy — ale tylko taki, który może przewozić ludzi poza kabiną kierowcy (par. 40 ust. 2 pkt 6);
nauka jazdy i pojazd egzaminacyjny (par. 43 ust. 1 pkt 7).
Czy taka odpowiedź P.T. Czytelników satysfakcjonuje? Oczywiście, że nie: konia z rzędem temu, kto odpowie na pytanie czym właściwie jest owa apteczka samochodowa? Czytając rozporządzenie mam wrażenie, że powinno wystarczyć kolorowe pudełko z krzyżykiem i napisem apteczka — bo żaden przepis nie mówi jaka powinna być zawartość takiej apteczki.
Tak się bowiem składa, że w bagażniku apteczkę pierwszej pomocy wożę, korzystając z okazji (jaką jest dzisiejszy tekst) postanowiłem zerknąć co w niej się mieści. Zdjęcie nie kłamie: kawałek bandaża, kłębek waty, dwa liche plasterki oraz rękawiczki z super-drącego się woreczka foliowego; plus instrukcja obsługi (?) — wszystko mega-tandetne — największy bajer to samo pudełko.
Czy zatem nieobowiązkowa apteczka samochodowa może się do czegoś przydać? Abstrahując od umiejętności — nawet udzielając pierwszej pomocy warto myśleć — może się okazać, iż posiadanie apteczki pozwoli na sprawne dopełnienie obowiązku udzielenia pomocy ofierze wypadku (art. 44 ust. 2 pkt 1 pord).
Dla przypomnienia: nieudzielenie niezwłocznej pomocy ofierze przez kierowcę uczestniczącego w tym wypadku — nie tylko przez sprawcę — jest wykroczeniem zagrożonym karą grzywny do 5 tys. złotych albo aresztem, w takim przypadku sąd obligatoryjnie orzeka zakaz prowadzenia pojazdów. (Zwracam też uwagę na art. 162 par. 1 kk penalizujący nieudzielenie pomocy człowiekowi, któremu grozi bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia).
art. 93 kw
Inna sprawa, że dostępne w handlu apteczki samochodowe mało się do tego nadają.
Tags: art. 44 pord art. 93 kw motoryzacja ruch drogowy
← Jak to się robi w wariatkowie (spamerskie komentarze)
Polka 2016 — czyli polskie wino z Lidla →
A co w takiej sytuacji – jadę sobie dzielnicą, gdzie lepiej nie wychodzić z samochodu i widzę człowieka leżącego na chodniku, którego inni omijają. Dzwonię gdzie trzeba i mówię, że jest taka sytuacja i słyszę dlaczego nie udzieliłem pomocy. Odpowiedziałem, że nie chcę dostać w łeb i leżeć obok, ale pani jakoś to nie przekonało. Co z sytuacją kiedy niosąc pomoc samemu jest się narażonym? I drugie pytanie – ktoś spowodował wypadek, np. pieszy wbiegł pod koła pojazdu i kierowca, który dostał poduszką po twarzy i będąc w szoku musi mu udzielić pomocy, bo tamten ma gorzej? Jak to jest?
Art. 162 kk w całości wygląda tak: § 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. § 2. Nie popełnia przestępstwa, kto nie udziela pomocy, do której jest konieczne poddanie się zabiegowi lekarskiemu albo w warunkach, w których możliwa jest niezwłoczna pomoc ze strony instytucji lub osoby do tego powołanej. Więc jeśli wyjście z auta groziło życiu lub ciężkim uszczerbkiem zdrowia, to nie… Czytaj więcej »
Tak gwoli prawdy, pomocą jest zadzwonienie na pogotowie (przez 997, a nie fikcyjnie działające 112). Nie trzeba udawać, że zna się zasady resuscytacji, potrafi unieruchomić złamanie czy zatamować krwawienie. Nie będzie skazania za to, że ktoś zadzwonił, a nie zrobił innych czynności.
Szybko przeleciane wzrokiem orzecznictwo wskazuje, że często pojawia się fraza „mógł choćby wezwać pomoc medyczną” — a skoro sprawca zaniechania nawet tego nie zrobił, to beknie.
Może później poszukam jakiegoś orzeczenia czy wystarczy wezwanie lekarza i bezczynne oczekiwanie.
W tym, bardzo specyficznym przypadku, nie wystarczyło:
http://orzeczenia.ms.gov.pl/content/$N/152520000001006_II_K_000044_2013_Uz_2014-04-17_001
Mnie uczono, że może nie wystarczać. Teoretycznie masz (każdy ma) obowiązek udzielić pierwszej pomocy przedlekarskiej (w praktyce bywa różnie). W jej zakres wchodzi: usuniecie z zasięgu bezpośredniego zagrożenia (wyciągnięcie z samochodu, z gruzów, ściągnięcie z jezdni, wyciągnięcie z potoku, odłączenie od prądu itp), zabezpieczenie ofiary (np ułożenie, okrycie itp), podstawowe zatamowanie krwawienia (nie opaski uciskowe tylko ciasne i szerokie zabandażowanie zranionego miejsca), utrzymanie oddechu i perfuzji krwi krążącej (tłumaczę na ludzki – sztuczne oddychanie (usta-usta) i zewnętrzny masaż serca – nie bać sie połamania żeber – żeby złamane żebro zrobiło krzywdę, to najpierw ofiara musi przeżyć. Bez akcji serca umiera… Czytaj więcej »
Kiedyś na szkoleniu BHP słyszałem o połamanych rękach — podczas odpinania od źródła prądu ;-)
Tak na dobrą sprawę nawet nie musi mieć czerwonego (czy jakiegokolwiek) krzyżyka. Może być nawet w worku na śmieci (lepiej nieużywanym). Konkretnego zestawu do apteczki nie spotkałem. Sam mam trochę dziwną – ze 2 strzykawki, kilka igieł, parę ampułek p-bólowych (w tym 1 dolargan) i sterydu oraz fura materiałów opatrunkowych.
Przynajmniej wiedziałbyś jak tego wszystkiego użyć.
To jest paradoks — niby na kursach kiedyś była pierwsza pomoc, ale czy ja bym umiał cokolwiek… :(
Podobno zagrożenie wspaniale wpływa na pamięci i jasność myślenia ;-) Przypomnij sobie odpowiedni par KK i natychmiast wszystkie zasady otrzepia sie z kurzu pamięci i stana na baczność w szeregu ;-D
Umiem wchodzić do wywróconych aut i pomagać :) to już coś.
BTW czy możesz podpowiedzieć co można mieć przy sobie — dostępnego w aptece, o długim okresie przydatności — na wypadek ukąszenia przez żmiję? Cały czas mam w pamięci historię psinki z kwietnia, teraz żmije idą spać, ale zawsze może się powtórzyć…
Niestety jedyne co wiem to antytoksyna przeciw jadowi żmij (viper antitoxin). Niestety jej trwałość jest krótka i wymaga przechowywania w lodówce (poniże 8 stC). Do apteczki samochodowej się nie nada. Na pocieszenie – jad żmii nie jest wyjątkowo groźny. Ryzyko jest większe u osób lub zwierząt chorych, startych, dzieci/szczeniąt
Że z surowicą jest niezła jazda, to wiem. Dowiedziałem się nawet jak się ją pozyskuje.
A coś przeciwhistaminowego? Wiem, że mogę spytać w aptece, ale internet zawsze lepszym źródłem wiedzy ;-)
Jad nie działa poprzez uwalnianie histaminy. Jeśli nawet, to ilość uwalnianej histaminy jest znikoma. Jad żmij ma inny mechanizm działania – o le nie zawodzi mnie pamięć – głównie ma działanie rozkładające lokalnie tkanki. MSZ cokolwiek przeciwhistaminowego nie da nic. Ale mogę się mylić. Wiesz ja to „nic na siłę. Wszystko majzlem i młotkiem”
Wiosną wet dał zastrzyk i podziałało.
Ale może to jest tak, że podziałał czas — a zastrzyk stał się właśnie wówczas :)
Możliwe. Jak już pisałem ja to tylko majzel i młotek. W porywach wiertarka i śrubokręt
Tak to jest jak się kupuje „kota w worku”.
Ja zawsze szukam „apteczki” ze spisem artykułów z tyłu, i staram się aby coś tam naprawdę było ;-)
Czyli masz tę przewagę, że pewnie będziesz umiał tego wszystkiego użyć.
Przyznam, że po niedawnych doświadczeniach mam apteczkę na samym dnie plecaka.
To mógłbyś się jeszcze odnieść do konwencji wiedeńskiej i co „nasza” apteczka musi mieć zagranicą ;P
we Francji cebulę, wino i ser. To wiedzą wszyscy. We Włoszech wino, szynkę i ser. ;-)
Wiadomo, że to tak nie działa: na Słowacji muszę mieć linkę holowniczą i kilka kamizelek, komplet bezpieczników i żarówek, etc.
Nie jest tak, że obowiązuje wyposażenie z kraju rejestracji pojazdu?
Teoretycznie tak, na postawie konwencji wiedeńskiej powinno wystarczyć to co jest wymagane w państwie kierowcy, ale i tak ludzie wolą mieć, dokupić, żeby mieć święty spokój w razie kontroli.
Tak jest napisane w Konwencji Wiedeńskiej.