Source: http://absta.pl/przemwienie-penomocnika-strony-przed-sdem-administracyjnym.html
Timestamp: 2018-05-20 10:04:09+00:00
Document Index: 95479234

Matched Legal Cases: ['art. 33', 'art. 14', 'art. 22', 'art. 23', 'art. 22', 'art. 23', 'art. 24', 'art. 24', 'art. 25', 'art. 26', 'art. 28']

Przemówienie pełnomocnika strony przed sądem administracyjnym
When you are called upon to address a judge, it is your words which count most.
Podobnie jak w postępowaniu przed sądami powszechnymi w Polsce1 także w postępowaniu przed sądem administracyjnym mamy do czynienia z przemówieniami stron, a także ze szczególnym przemówieniem sędziowskim, którym jest referat sędziego sprawozdawcy (ma on istotne znaczenie dla konstruowania przemówienia i zachowania się stron). Dzieje się tak, ponieważ obowiązująca ustawa o Naczelnym Sądzie Administracyjnym odsyła do odpowiedniego stosowania przepisów Kodeksu postępowania cywilnego – w szczególności do tych przepisów, które regulują przebieg przewodu sądowego, a zatem i wygłaszanie przemówień.
Pewne szczególne cechy postępowania przed sądem administracyjnym wpływają jednak na sposób budowania przemówienia wygłaszanego w tym sądzie.
Pierwszą cechą charakterystyczną postępowania przed sądem administracyjnym jest wyjątkowa nudność materii. Na sali sądowej w Sądzie Administracyjnym nie czujemy zapachu krwi ani prochu, tak jak na sali sądu karnego, a co za tym idzie i emocje są dużo mniejsze. Brak tu tego szczególnego kolorytu, poezji i pewnej teatralności postępowania przed sądem powszechnym I instancji. Stosunkowo rzadko zdarza się, żeby strony wnosiły odrobinę życia na salę sądu administracyjnego i ożywiały atmosferę sali sądowej. Stanowi to oczywistą przeszkodę dla adwokata mającego przygotować przemówienie, które powinno być efektowne i zainteresować sąd. Sąd administracyjny jest jednak tym elementem w systemie organów wymiaru sprawiedliwości, gdzie najpełniej chyba realizuje się zasada demokratycznego państwa prawnego. Wszak w tym sądzie obywatel szuka ochrony przed wszechmocą władzy publicznej. Sąd ten chroni publiczne prawa podmiotowe – dlatego w tym sądzie najczęściej przywołuje się argumenty zaczerpnięte z prawa konstytucyjnego, z norm konstytucyjnych. Właśnie odwołanie się do praw i wartości konstytucyjnych pozwala na przeniesienie argumentacji na płaszczyznę intelektualnie bardziej atrakcyjną niż może się to wydawać na pierwszy rzut oka. Pozwala też w pewnych sytuacjach przywrócić właściwy wymiar postępowaniu przed NSA.
Sąd administracyjny jest sądem prawa. Nie zajmuje się stanem faktycznym. Nie zajmujemy się też emocjami i uczuciami. Często można spotkać się z taką sytuacją, gdzie jedna ze stron stara się budować swoje stanowisko tak, ażeby przede wszystkim przekonać sąd do pewnych racji moralnych, które spoczywają po jej stronie. Wtedy warto sięgnąć do pewnych argumentów konstytucyjnych, dlatego że na ogół jest tak, iż jeśli jedna strona powołuje się np. na ochronę środowiska jako na pewną wartość, która jest chroniona prawnie, to jednocześnie druga strona równie dobrze może przywołać np. prawo własności, które również jest pewną wartością konstytucyjną. Pozwala to przywrócić swoistą równowagę i pokazać, że dopiero szczególne przepisy prawa administracyjnego wytyczają delikatną linię równowagi pomiędzy różnymi prawami i wartościami konstytucyjnymi. Sięganie do argumentacji konstytucyjnej musi być jednak oszczędne i głęboko przemyślane. Posiłkowanie się przepisami konstytucyjnymi nie może maskować nieznajomości przepisów prawa administracyjnego albo braku rzetelnej argumentacji opartej o te przepisy. Przestrzegam także przed wszelkim patosem w przemówieniu sądowym. Wartości konstytucyjne mają natomiast zawsze ważkie znaczenie w sprawach dotyczących kontroli legalności aktów administracyjnych opartych na uznaniu administracyjnym – tego rodzaju sprawy pozwalają często na stworzenie atrakcyjnego przemówienia, szczególnie wtedy, gdy należy wykazać naruszenie konstytucyjnej zasady proporcjonalności.
Kolejna charakterystyczna cecha postępowania przed sądem administracyjnym wiąże się ze składem tego sądu. Postępowanie toczy się przed sądem złożonym wyłącznie z sędziów zawodowych, co w sposób oczywisty narzuca pewne określone wymagania co do treści i jakości przemówienia oraz stosunku do sądu. Argumentacja musi być przed wszystkim argumentacją rzeczową, dotyczącą prawa. Przed składem mieszanym – ławniczym – w sądzie karnym czy cywilnym bardzo istotne jest często wygranie emocji, nastroju, stworzenie pewnego pozytywnego klimatu wokół osoby oskarżonego. Przed sądem administracyjnym odwrotnie, bardzo oszczędnie i ostrożnie trzeba posługiwać się wszelkimi argumentami, które wykraczają poza teren stricte prawniczej argumentacji. Na salach sądów rejonowych często jest tak, że znamy się doskonale z sędziami, bo są to nasi koledzy ze studiów lub znajomi. Powoduje to czasem, że tracimy konieczny dystans pomiędzy sądem a pełnomocnikami stron. Sędziowie sądu administracyjnego są ludźmi o dużym doświadczeniu życiowym i wiedzy prawniczej. Wymaga to zachowania tego dystansu oraz szacunku wobec składu sądzącego. W postawie adwokata czy radcy prawnego przed sądem administracyjnym musi wyrażać się szacunek dla sądu. Nie można w żadnej mierze ustawiać się na płaszczyźnie równej z sądem. Konwencja sali sądowej musi być tu bardzo wyraźnie zachowana. W sądzie administracyjnym sędziowie są także głównym adresatem naszego wystąpienia. Warto zatem wiedzieć: jakie mają poglądy na daną kwestię prawną, jakie doświadczenie, jak orzekają, jak traktują sprawę. Nie zachęcam bynajmniej do szpiegowania sędziów i gromadzenia informacji o nich poprzez wynajmowanie prywatnych detektywów. Jednak sędziowie nie są anonimowi – w publikowanych wyrokach NSA znajdują się przecież nazwiska sędziów orzekających w poszczególnych sprawach. Pozwala nam to na poznanie sędziów, którzy orzekają w naszej sprawie. Dzięki temu możemy uprzedzić pewną argumentację, która może pojawić się w referacie sędziowskim, a w konsekwencji – przygotować przemówienie interesujące dla danego sędziego.
Mimo jawnej rozprawy i przemówień stron postępowanie przed NSA ma charakter przede wszystkim pisemny. Nie znaczy to, że przemówienie w tym sądzie jest zbędne. Trzeba od samego początku bardzo umiejętnie rozkładać materię sprawy pomiędzy pisma procesowe a przyszłe przemówienie. Jest to bardzo trudne zadanie, ponieważ na ogół, gdy piszemy skargę czy odpowiedź na skargę, nie wiemy jeszcze co się będzie działo na sali sądowej ani jak dalej rozwinie się argumentacja w procesie. Nie znamy przede wszystkim referatu sędziowskiego, który często może zasadniczo zmienić ogląd sprawy. Tym nie mniej należy świadomie dokonać wyboru pomiędzy tym, co umieścimy w piśmie procesowym, a tym, co zamierzamy sądowi później przedstawić w ustnych wywodach.
Wiele spraw w sądzie administracyjnym obciążonych jest pewnym technicznym czy rachunkowym balastem trudnym do ukazania w przemówieniu. W sposób oczywisty całą wiedzę tego rodzaju: omówienie planów technicznych w sprawach budowlanych, wyliczeń finansowych w sprawach skarbowych czy kwalifikacji towarów w sprawach celnych lepiej omówić w pismach procesowych. Wtedy łatwiej jest sądowi zapoznać się z tą materią. Tak samo postępujemy z powoływaniem orzecznictwa i poglądów doktryny. Ma to znaczenie ze względu na sposób procedowania sądu. Podobnie jak w Sądzie Najwyższym, w sądzie administracyjnym przed rozprawą odbywają się tzw. narady przedsesyjne. One mają bardzo istotne znaczenie dla wyrobienia poglądów składu sądzącego na poszczególne sprawy. Sędziowie przychodzą zatem na rozprawę posiadając już pewną wiedzę i pe­wien ogląd sprawy. Ważne jest zatem takie przygotowanie pism procesowych, aby sąd jeszcze przed rozprawą mógł sobie wyrobić taki pogląd na sprawę, jaki chcielibyśmy, żeby zaprezentował w orzeczeniu końcowym.
Czy to znaczy, że skoro w tym postępowaniu tak dużą rolę odgrywają pisma procesowe, to przemówienie sądowe jest bez znaczenia? Oczywiście nie.
Po pierwsze, rozprawa rozpoczyna się od referatu sędziego sprawozdawcy. Jeśli jest on dobry, to zawiera wskazanie – zdaniem sądu – kluczowych zagadnień sprawy. Ta wizja, którą sąd przedstawia w referacie, może być zupełnie odmienna od tego co strony napisały w swoich pismach procesowych. Tak naprawdę nasze przemówienie często będzie dyskusją z argumentacją podniesioną w referacie bądź próbą odpowiedzi na pytania postawione przez sąd. Aby uniknąć budowania ad hoc argumentacji duże znaczenie ma rozważenie zawczasu wszelkich słabych stron sprawy oraz rozważenie, jakie argumenty może podnieść przeciwnik albo jakie kwestie mogą pojawić się w autoreferacie sędziowskim. To, co nam wydaje się często drugorzędne, może mieć kluczowe znaczenie dla sądu. Adwokat powinien być gotów, żeby z taką argumentacją polemizować, dyskutować, albo użyć argumentów, które umocnią przekonanie sądu, że jest to droga, która prowadzi do rozstrzygnięcia sprawy w pożądanym przez stronę kierunku.
Po drugie, mogą pojawić się nowi uczestnicy postępowania. Ustawa o Naczelnym Sądzie Administracyjnym bardzo szeroko definiuje pojęcie stron (art. 33 ust. 2 NSAU). Stroną jest bowiem każdy, kto ma w tym interes prawny, a zatem może to być nawet ktoś, kto nie był stroną w postępowaniu administracyjnym, ale ma interes prawny w rozstrzygnięciu sprawy przez NSA. Takie sytuacje, gdzie płaszczyzna legitymacji procesowej w postępowaniu administracyjnym i w postępowaniu przed NSA wygląda inaczej, zaczynają się coraz częściej pojawiać. Dopiero na etapie postępowania przed NSA pojawiają się pewne strony i pewni uczestnicy postępowania, którzy wcześniej w postępowaniu administracyjnym udziału nie brali. Często zgłaszają się oni w ostatniej chwili, dopiero na rozprawę i tam przedstawiają swoje stanowisko.
Pojawiają się też podmioty szczególne: prokurator, Rzecznik Praw Obywatelskich lub organizacje społeczne. Chciałbym zwrócić uwagę na pozycję prokuratora (i Rzecznika Praw Obywatelskich – co do zasady bowiem jego pozycja procesowa jest uregulowana w sposób analogiczny do pozycji prokuratora, zgodnie z art. 14 ust. 6 RPOU), który może włączyć się do postępowaniu w każdym jego stadium. Prokurator nie bierze z reguły udziału w postępowaniu przed NSA. Ale właśnie skoro jego udział jest czymś rzadkim i szczególnym, to jest rzeczą oczywistą, że już samo jego pojawienie się na sali rozpraw przykuwa uwagę sądu. Prokurator jest rzecznikiem prawa i sprawiedliwości, reprezentantem państwa, interesu publicznego. Dlatego można być pewnym, że sąd jego stanowiska wysłucha. Na to stanowisko powinno się zareagować ze względu na szacunek do urzędu prokuratorskiego, ale także dlatego, że jest to w interesie naszego klienta. Nie można wszak lekceważyć stanowiska organu, który korzysta z pewnej przewagi ze względu na swój formalny, wynikający z prawa autorytet.
Zawsze zresztą inne strony już na rozprawie mogą sformułować zupełnie nowe argumenty, które do tej pory nie były znane i nie były brane pod uwagę.
Ową konieczność uprzedzania argumentacji sądu i innych stron może zilustrować następująca historia. Niedawno miałem okazję występować w sprawie przed NSA, która została wyznaczona na poniedziałek rano. Jeszcze w niedzielę wieczór kończyłem przygotowywanie przemówienia. Byłem przekonany, że tak naprawdę jest to sprawa „do przegrania”. Rozmawiałem o tym ze znajomą osobą, która nawet zwróciła mi uwagę, że w interesie klienta powinienem być przecież głęboko przekonany, że jest to sprawa wygrana. Łatwo powiedzieć! Widziałem więcej słabych niż mocnych stron tej sprawy. Referat sędziego sprawozdawcy był referatem – używając sądowego żargonu – „na oddalenie” i sprowadzał się do prostych stwierdzeń jak te, że w sprawie wydano decyzję, że wniesiono odwołanie, że była decyzja II instancji, że strona wniosła skargę. Taki referat niewiele pomaga, oprócz tego, że wskazuje na to, iż sąd traktuje sprawę szablonowo. W trakcie przemówienia starałem się zanalizować różne zarzuty skargi, którą zresztą sporządziła sama strona. Często można się zetknąć z taką sytuacją: skarżący sam pisze skargę, po czym dochodzi do wniosku, że sprawa jest dla niego na tyle istotna, iż chciałby mieć profesjonalnego pełnomocnika na rozprawie. W trakcie mojego przemówienia nagle zaczęły padać pytania ze strony przewodniczącej składu sądzącego, któ­ry zaczęła interesować się pewnymi aspektami sprawy. I to tak naprawdę zmieniło zasadniczo bieg sprawy – udało się zwrócić uwagę sędziów na pewne kwestie dość istotne w tej sprawie i pozyskać jednego z sędziów jako uważnego słuchacza. NSA uchylił zaskarżone decyzje administracyjne. Przykład ten pokazuje także, że przemówienie – mimo dominującego pisemnego charakteru postępowania przed sądem administracyjnym – może jednak wpłynąć na pogląd sądu na sprawę.
Ostatnia charakterystyczna cecha tego postępowania to jego koncentracja. W sprawie karnej czy cywilnej tak naprawdę rzadko się zdarza żeby wyrok zapadł na pierwszym terminie. Zwykle jest wiele terminów rozpraw, a postępowanie w I instancji trwa czasem latami. Mamy komfort polegający na tym, że zawsze można skorzystać z prawa odroczenia rozprawy, gdy pojawią się nowe wnioski dowodowe. Spokojnie można przygotowywać się z terminu na termin aż do ostatniej rozprawy, jest czas aby reagować na to co dzieje się na sali sądowej. W NSA półgodzinna rozprawa z reguły jest jedynym terminem, po którym następuje wydanie orzeczenia. Odroczenie zdarza się rzadko. Przemówienia stron – chociaż ważne – nigdy nie zajmują zbyt wiele czasu, dlatego że sąd tego nie lubi. Należy pamiętać o tym, że na wygłoszenie mowy pełnomocnik strony nie ma więcej niż 15 minut2.
Wszyscy występujący przed NSA znają dyskretne spojrzenia sędziów na zegarek – to znak, że przekroczyło się czas wyznaczony na przemówienie i tym samym traci się kontakt ze słuchaczami, adresatami tego przemówienia. Jak nigdzie w postępowaniu sądowoadministracyjnym sprawdza się zasada, którą sformułował La Rochefoucauld: „Prawdziwa wymowa polega na tym, by powiedzieć wszystko co trzeba i tylko to co trzeba.”
W dalszym ciągu chciałby podzielić się kilkoma uwagami, które powinny ułatwić zachowanie na sali w trakcie wygłaszania przemówienia. Wynikają one po części z mojego skromnego doświadczenia, po części z wiedzy i doświadczenia starszych kolegów. Zwróciłem uwagę, że na sali rozpraw zdarza się wiele rzeczy, których wcześniej nie mogliśmy przewidzieć. Oznacza to, że trzeba na nie bardzo płynnie reagować. Jeśli napisało się wspaniałe przemówienie, to z reguły na rozprawie okazuje się, że właściwie można je wyrzucić do kosza. Przygotowanie tekstu przemówienia jest ważnym ćwiczeniem intelektualnym, żeby opanować materiał sprawy, żeby wyłonić to, co w niej najważniejsze, żeby odrzucić argumenty, które są nieistotne, żeby uwolnić się od argumentacji przeciwnika i nie cytować jej we własnym przemówieniu (bo w efekcie można doprowadzić do sytuacji, że sąd dwa razy usłyszy tę samą argumentację, niekorzystną dla naszego klienta). Notatki przygotowane do przemówienia nie mogą jednak w żaden sposób krępować – na ogół trzeba bardzo sprawnie przebudowywać przygotowane przemówienie pod wpływem tego, co dzieje się na sali sądowej: wyrzucać z niego całe fragmenty, rezygnować z wielu wątków pobocznych, wielu figur retorycznych, czy zbędnych ozdobników, nawet jeśli były cenne i mogły być pomocne przy przedstawianiu sprawy. Jeżeli zdarzy się tak, że występujemy na końcu albo po stronie, która mówiła 50 minut, to warto zadać sobie wysiłek i skrócić przemówienie tak, aby nie trwało za długo. Inaczej mamy małe szanse przykucia uwagi sędziów.
Stawałem kiedyś z kolegą w sprawie przed NSA, gdzie druga strona zajęła sądowi 50 minut. W 45 minucie było widać, że zaczyna przegrywać sprawę. Wy­stąpienia moje i mojego kolegi trwały w sumie nie dłużej niż 6 minut. Wyrok był korzystny dla naszego klienta – w dużej mierze dlatego, że druga strona zarzuciła sąd argumentacją niepotrzebną, zbyteczną i go znużyła. Widać to było po twarzach sędziów siedzących za stołem sędziowskim.
Ponieważ to postępowanie jest skoncentrowane, jest mało czasu na wygłoszenie przemówienia. Człowiek w dużej mierze rejestruje informacje wzrokowo, dlatego wykorzystanie pewnych rekwizytów jest niezwykle istotne. Mówi się, że sąd w jakiejś mierze przypomina teatr i wszyscy mają pewne role do odegrania. To prawda. Z tym, że jest to teatr raczej szekspirowski, ze względu na oszczędność formy i pewną skromność rekwizytów. Rekwizytami są akta sprawy, kodeksy, blok do notatek. Trzeba się nimi bardzo umiejętnie posługiwać. Nie można też naruszyć pewnej konwencji sali sądowej. Konwencji istniejącej w tym kraju, czy w ogóle w Europie kontynentalnej. Nieszczęście polega na tym, że na ogół nasze wyobrażenie o wystę­powaniu przed sądem jest w dużej mierze ukształtowane przez amerykańskie filmy. Najczęstszy obraz sali sądowej, jaki widzimy, to obraz z amerykańskich filmów. Tymczasem, u nas adwokat czy prokurator przemawia stojąc zwrócony półprofilem do sądu, nie ruszając się z miejsca, posługując się pewnymi skromnymi rekwizytami, które leżą przed przemawiającym na stole. Nie podchodzi do stołu sędziowskiego, nie patrzy sędziom głęboko w oczy, nie podchodzi do świadków, nie spaceruje po parkiecie. Ten umiar ruchu i gestu musimy na sali sądowej zawsze zachować.
W tych ramach można jednak umiejętnie wykorzystać wszystkie akcesoria, którymi dysponujemy. Jeśli chcemy np. zacytować komentarz do Kodeksu postępowania administracyjnego, to niezręcznie będzie cytować w przemówieniu mówiąc, np.: „B. Adamiak i J. Borkowski w swoim komentarzu na stronie takiej to a takiej napisali to i to”. Kodeks ten można jednak wziąć do ręki, otworzyć go w pewnym miejscu i wygłosić zdanie, które gdzieś w tym komentarzu się znajduje. Sąd doskonale zrozumie, że powołujemy się na ten konkretny kodeks, który pewno leży także i na stole sędziowskim. W ten sam sposób sięga się do akt sprawy, żeby podkreślić wagę pewnego dokumentu, wyjmuje się go i przytrzymuje w ręku. Są to środki, które pozwalają podkreślić pewne istotne elementy sprawy w tym krótkim wystąpieniu.
Starannie należy przygotować gestykulację wspierającą słowo mówione. W naszym kręgu kulturowym nie posługujemy się gestami w komunikacji międzyludzkiej w sposób tak intensywny jak np. narody Bliskiego Wschodu. Dlatego gestykulacja jest dopuszczalna, ale w skromnym wymiarze. Zawsze nasze gesty muszą być świadomie zaplanowane i opracowane. Zdarza się, że – po prostu z nerwów – zaczynamy gestykulować w sposób chaotyczny, oderwany od tego co mówimy. Tymczasem gest powinien podkreślać fragmenty przemówienia.
Rekwizyty i gestykulację trzeba umiejętnie wykorzystać, trzeba umieć zagrać nawet długopisem, piórem, notatkami – należy zawsze jednak pamiętać o umiarze, o skromności formy. Liczy się bowiem mistrzostwo formy krótkiej i prostej. Takie wymagania narzuca bowiem scena, na której występuje adwokat.
Każde przemówienie, tak jak wstęp i rozwinięcie, powinno mieć i zakończenie. Jest to stara, klasyczna szkoła budowania przemówienia. W sądzie administracyjnym – gdy chodzi o zakończenie – sytuacja jest o tyle ułatwiona, że w jakiejś mierze jest ono wyznaczone przepisami prawa. Ustawa określa bowiem możliwe rozstrzygnięcia sądu, a wnioski stron powinny wskazywać oczekiwane przez nie rozstrzygnięcie. W nim powinny znaleźć się wnioski skarżącego. Wnioski te w sądzie administracyjnym – w zależności od sprawy i naszej roli procesowej – mogą być następujące:
1) uchylenie zaskarżonej decyzji, postanowienia lub innego aktu (art. 22 ust. 1 pkt 1 i ust. 4 oraz art. 23 NSAU);
2) stwierdzenie nieważności decyzji lub postanowienia albo stwierdzenie, że decyzja lub postanowienie została wydana z naruszeniem prawa (art. 22
ust. 1 pkt 2 i 3 oraz ust. 4 NSAU);
3) orzeczenie o istnieniu lub niestnieniu uprawnienia lub obowiązku (art. 23 NSAU);
4) stwierdzenie nieważności uchwały organu jednostki samorządu terytorialnego lub aktu prawa miejscowego (art. 24 ust. 1 NSAU);
5) uchylenie aktu nadzoru nad jednostkami samorządu terytorialnego (art. 24 ust. 2 NSAU);
6) przyznanie, stwierdzenie albo uznanie uprawnienia lub obowiązku (art. 25
NSAU);
7) zobowiązanie organu do wydania aktu lub dokonania czynności bądź do przyznania, stwierdzenia albo uznania uprawnienia lub obowiązku wynikających z przepisu prawa (art. 26 NSAU);
8) wskazanie organu właściwego do rozpoznania sprawy (art. 28 NSAU);
9) wniosku o oddalenie albo odrzucenie skargi (oczywiście, o ile nie jesteśmy pełnomocnikiem skarżącego).
Wreszcie możemy złożyć wnioski co do kosztów postępowania. Wnioski ulegają oczywiście odpowiedniej modyfikacji.
Teraz przejdę do raf, na których może się roztrzaskać łódź adwokata, który żegluje po spokojnym – z pozoru – morzu sądu administracyjnego. Specjalnie użyłem takiego zwrotu, jakby żywcem wyjętego z XIX-wiecznych przemówień sądowych, bo chciałem pokazać pierwsze niebezpieczeństwo – niebezpieczeństwo użycia niewłaściwego języka.
Każdy posługuje się w życiu różnymi odmianami języka. Sąd administracyjny wymaga od nas języka mówionego, ale w jego szczególnym stylu funkcjonalnym, który można określić jako mówiony język literacki. Istnieje bowiem różnica pomiędzy stylem, którym posługujemy się w rozmowie z przyjaciółmi, a stylem, który używamy zwracając się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. W naszym kraju styl literacki mówiony jest czymś, co spotyka się dzisiaj rzadko. W wystąpieniach publicznych w telewizji, w radiu słychać na ogół albo żargon, albo język mówiony, który jest daleki od standardu poprawnego języka literackiego. Korzystanie z właściwego stylu jest bardzo pomocne dla mówcy sądowego. Jeżeli będziemy w stanie budować zdania, które są poprawne, a jednocześnie proste i piękne, to łatwiej będzie nam przekazać treści, na których nam zależy.
Przestrzegam przed do sięganiem do standardów piękności językowej wieku XVII. Niektórzy uwielbiają barokowe hiperbole, metafory, parabole. Jeżeli ktoś ma taki styl i uważa, że jest on pomocny i pozwala mu na sprawne przekazywanie myśli, to oczywiście może próbować szczęścia. Jednak to nie jest sposób komunikowania się właściwy naszej epoce.
Ze szczególnym natomiast ryzykiem wiąże się posługiwanie żargonem. Bardzo wiele aktów administracyjnych w swoich uzasadnieniach posługuje się żargonem technicznym albo ekonomicznym, ponieważ wydawane są przez ludzi, którzy takim językiem posługują się w swojej pracy. Pozornie wydaje się, że jeżeli my również posłużymy się takim językiem, to wykażemy naszą znajomość materii. Jednak po pierwsze, możemy nie znać tego żargonu dostatecznie dobrze. Po drugie, możemy bardzo łatwo stworzyć przemówienie, które będzie niezrozumiałe również dla sądu. Sąd nie ma bowiem obowiązku znać żargonu, a tym bardziej swobodnie nim się posługiwać. Jeśli już musimy się posłużyć żargonem, ponieważ wydaje nam się, iż pozwoli to na skrócenie wystąpienia (np. użyjemy jednego słowa zamiast trzech), to wskażmy jednak wyraźnie, że sięgamy do sfery cudzego języka, że jest to zapożyczenie z żargonu.
To, co dzieje się czasem na salach sądów rejonowych, gdy pełnomocnicy – a nawet sąd – zaczynają posługiwać się językiem oskarżonych czy klientów (co zresztą często jest próbą rozładowania atmosfery, próbą poszukiwania humoru, czy komizmu, istotnego, ponieważ sprawy karne, a nawet cywilne i rodzinne, często są na tyle przygnębiające, że gdyby nie pewien dystans do nich, to trudno by było wytrwać przez cały dzień patrząc na mizerię kondycji ludzkiej), w NSA wcale nie jest pożądane.
Tak samo bardzo ostrożnie musimy posługiwać się humorem i patosem. Patos łatwo przechodzi w komizm i może w sposób nie zamierzony popsuć całe wystąpienie. Humor jest bardzo dobry, ale jeżeli używamy go z umiarem. Zwłaszcza wtedy, gdy dzieli nas duży dystans wobec sądu. Można dowcipem zamaskować pewne potknięcie: rozsypały się kartki i trzeba je pozbierać, zapomnieliśmy fragmentu przemówienia albo nie wiemy jak zareagować na jakąś zaistniałą sytuację – żart w takim momencie daje pewną chwilę wytchnienia i czas, by zorientować się, co się właściwe dzieje.
Ciężko mówić o prawie administracyjnym przystępnym językiem, ale chcę pokazać, że jest to możliwe. Jako przykład dam próbki języka, jakim można mówić o prawie administracyjnym. Pierwszy fragment – teza orzeczenia Najwyższego Trybunału Administracyjnego z roku 1928: „Stosunki służbowe urzędników i sług gminy miasta Bielska mają być oceniane w myśl zasad jakie rada gminna wedle swego swobodnego uznania ustali, nie zaś według postanowień prawa publicznego, jaki reguluje stosunek służbowy urzędników państwowych, a jakie dla funkcjonariuszy komunalnych dotąd wydane nie zostały.” Kolejne fragmenty ukazują języka komentarza do KPA z lat 60-tych autorstwa E. Iserzona: „Udział strony w postępowaniu dowodowym poprzedzającym wydanie orzeczenia jest udziałem w tworzeniu orzeczenia.” albo „Postępowanie dowodowe nie tylko prowadzi do stanu faktycznego, ale jest również warunkiem sine qua non oceny prawnej sprawy.” Zdania te są proste, jasne i mają swój niezaprzeczalny wdzięk – trudno znaleźć we współczesnym języku prawniczym takie przykłady umiejętnego władania językiem3.
Kolejne niebezpieczeństwo, to niebezpieczeństwo gadulstwa. Tutaj je tylko wymieniam, albowiem wyżej była już mowa o konieczności konstruowania zwięzłych przemówień.
Następną rafą jest pokusa uczoności. Bardzo często w NSA można spotkać pełnomocników, którzy są bardzo mądrymi ludźmi, często utytułowanymi i wiedzą wiele o prawie. To ich gubi, dlatego że chcą to wszystko, co wiedzą, powiedzieć sądowi. Tymczasem, skoro jest mało czasu i postępowanie jest skondensowane, to trzeba sądowi powiedzieć to, co ma znaczenie dla sprawy. Użyć tych argumentów, które są najistotniejsze, pokazać pewne kluczowe, najważniejsze elementy sprawy. W zależności od tego co się dzieje na rozprawie i co myśli się o sprawie, trzeba wydobyć te zagadnienia, które są najważniejsze i na nich skoncentrować się w przemówieniu. Jeśli chcemy posłużyć się pewnymi argumentami doktrynalnymi, chcemy skupić się na wykładni pewnych przepisów w sposób bardziej szczegółowy, to należy wybrać te, które są dla sprawy najważniejsze. Nie można przeprowadzać wykładni historycznej wszystkich norm prawnych, które mają być w sprawie zastosowane przez sąd. Należy także unikać pouczania sądu, a nawet stwarzania wrażenia, że poucza się sąd o tym, co jest gdzieś napisane w komentarzu, jakie jest orzecznictwo sądu, jakie są przepisy. Pewien emerytowany sędzia Sądu Najwyższego, który następnie wykonywał zawód adwokata, stawał w jakiejś sprawie cywilnej i zaczął cytować orzecznictwo Sądu Najwyższego. Przewodniczący przerwał mu w tym momencie mówiąc: „Panie mecenasie, sąd z urzędu zna orzecznictwo Sądu Najwyższego.” Oczywiście, można w takim momencie zawsze przypomnieć sobie inną sądową anegdotę. Adwokat w postępowaniu przed sądem odwoławczym powoływał się na liczne przepisy prawa. Sąd przerywa adwokatowi: „Panie mecenasie, sąd zna prawo z urzędu.” Adwokat odpowiada: „W I instancji też tak sądziłem.” Aby jednak uniknąć takich sytuacji należy myśleć o tym, jak tę wiedzę przekazać w takiej formie, żeby nie zostało to odebrane jako pouczanie sądu, ale jako próba pomocy, czy przedstawienia rzetelnego stanowiska strony w procesie.
Techniki są różne. Przede wszystkim to, o czym już wspominałem – wbudowujemy cytaty w treść wystąpienia. Nie zaznaczamy tego w przemówieniu mó­wionym w sposób wyraźny. Mówimy tak jakby to były nasze myśli, tylko gdzieś na marginesie wywodu zaznaczając, że pogląd taki to a taki można znaleźć w orzeczeniu Sądu Najwyższego czy NSA. Zawsze można orzeczenia i ich dane publikacyjne wskazać w piśmie procesowym. A zatem w przemówieniu można już skoncentrować się na samych tezach, mówiąc: „cytowaliśmy orzecznictwo w piśmie procesowym z dnia ....”. Można podkreślić, że zwracając uwagę na takie czy inne orzeczenie albo poglądy doktryny, chcemy wydobyć tylko to, co jest wszystkim na sali dobrze znane.
Kolejna rafa, to utożsamianie się z klientem. W tym sądzie rola pełnomocnika polega przede wszystkim na tym żeby stanąć w roli profesjonalnego przedstawiciela. Obowiązki wobec klienta są równie ważne jak obowiązki wobec sądu. Przychodzi się po to, żeby rzetelnie przedstawić sprawę sądowi. Jeżeli w jakiś sposób nadmiernie zaczynamy utożsamiać się z klientem i podkreślać to w przemówieniu, a za mało koncentrować się na przedstawieniu naszej argumentacji, to z łatwością można utracić niezbędny autorytet do tego, aby wygrać sprawę. Stwarza to bowiem wrażenie, że adwokat celowo – świadom słabości sprawy – dystansuje się wobec przytaczanych argumentów, a czasem może nadto prowadzić do sytuacji komicznych. Paryska anegdota sądowa opowiada o adwokacie – mężczyźnie, który zawsze mówił o sobie i o kliencie łącznie. Pewnego razu stawał na sprawie rozwodowej i wygłosił przemówienie zaczynające się od słów: „Jesteśmy uczciwą kobietą i nie zdradziliśmy naszego męża”.
Ostatnie niebezpieczeństwo polega na tym, że może nie udać nam się uzyskać szacunku sądu lub zwrócić na nas jego uwagi. Przede wszystkim, jeżeli staje się przed sądem, trzeba wyglądać w taki sposób, żeby budzić zaufanie sądu. Istotne jest, gdy uda się wydobyć to, co w naszym wyglądzie jest atrakcyjne, a zamaskować ewentualne defekty. Istnieje związek pomiędzy zewnętrznym wyglądem osoby, a pewnymi skojarzeniami, które ona budzi. Adwokat musi umieć i te atuty wygrać w interesie klienta. Ten zawód, jeśli wykonuje się go na sali sądowej, polega na występowaniu przed innymi ludźmi. Tak jak w teatrze nasza zewnętrzna fizjonomia ma tu istotne znaczenie i nie można jej ignorować.
Przemówienie musi natomiast mieć wyraźny wstęp, który powinien zwrócić na nas uwagę sądu, postawić pewne fundamentalne kwestie w sprawie i pokazać jednocześnie, że warto będzie tej mowy wysłuchać. Jeżeli w ciągu tych paru pierwszych minut po wejściu na salę sądową sąd nie wyrobi sobie przekonania, że war­to rozmawiać z adwokatem, to adwokat stoi już na przegranej pozycji. Wszystkie te drobne gesty, które mogą wydawać się śmieszne, np. ukłon składany sądowi, kiedy wchodzi się na sale sądową, może pomóc zyskać życzliwość sądu już w pierwszych minutach naszej obecności na sali sądowej. Tym bardziej jest to istotne, że tak naprawdę nasz kontakt z sądem w postępowaniu przed NSA jest bardzo krótki – dlatego dany nam czas musimy właściwe wykorzystać.
Na koniec chciałbym przytoczyć 13 rad jak dobrze występować przed sądem. Zostały spisane przez francuskiego pisarza Maxime’a Halbranda w końcu ubiegłego wieku. W swojej książce „Pałac sprawiedliwości w Paryżu” zawarł też wiele innych cennych porad np. dla przewodniczącego składu: jak spać, aby nikt tego nie zauważył. Oto 13 zasad, które dotyczą występowania przed sądem:
1. „Adwokat powinien posiadać okazałą postawę i dobre proporcje ciała tak, aby dobrze się prezentować w oczach sędziów i publiczności na sali sądowej.
2. Fizjonomia adwokata powinna sprawiać wrażenie otwartej i szczerej, uprzejmej i dobrodusznej tak, aby była ona sama w sobie rekomendacją.
3. Adwokat nie powinien sprawiać swoją postawą wrażenia zarozumialstwa, wręcz przeciwnie – skromny, pełen rezerwy wygląd powinien zapewnić mu przychylność i zainteresowanie sali.
4. Adwokat nie powinien mieć w oczach i w spojrzeniu wyrazu nieokrzesania i nieobycia.
5. Postawa adwokata przed sędzią powinna wyrażać szacunek i dostosowanie do sytuacji. Ubiór zaś nie powinien być ani zbyt wyszukany, ani też niedbały.
6. W trakcie przemowy adwokat powinien powstrzymać się od wykonywania twarzą i ustami ruchów wykrzywiających mu twarz.
7. Adwokat powinien unikać wybuchów piskliwego głosu.
8. Powinien umieć regulować tonację głosu po to, by zachować odpowiedni dystans do tonów zbyt wysokich i zbyt niskich. Jego głos powinien być pełny, dźwięczny i posiadać właściwą skalę.
9. W czasie przemawiania powinien zwracać uwagę na poprawną wymowę.
10. Powinien uważać, aby zbyt nie podnosić ani nie obniżać głosu.
11. Musi zwracać uwagę na zachowanie stylu adekwatnego do przedmiotu wy­wodu. Musi też unikać śmieszności przy stosowaniu przesady i krasomówstwa w sprawach o mały znaczeniu.
12. Powinien pilnować się przed wykonywaniem ruchów głową i nogami, któ­re w danej sytuacji są nie na miejscu.
13. Swe ruchy powinien dostosowywać do przemowy, unikając bezwładnej i pospolitej gestykulacji”4..
1 Niektóre modele sądownictwa administracyjnego (czy szerzej sądownictwa prawa publicznego) są oparte o zasadzę pisemności i nie przykłada się w nich szczególnej wagi do przemówień stron. Taki model przyjęto we Francji, gdzie – pomimo rozpoznawania sprawy na publicznej rozprawie – w wystąpieniach ustnych strony mogą jedynie akceptować treść złożonych uprzednio pism procesowych (por. H. Izdebski, Francja, s. 76, [w:] Sądownictwo administracyjne w Europie Zachodniej, Warszawa 1990).
2 Nie wynika to z przepisów, ale z praktyki sądu. W niektórych systemach prawnych ograniczenia czasu przemówień narzucone są przez przepisy proceduralne. W Europejskim Trybunale Sprawiedliwości w Luksem­burgu istnieje formalny wymóg ograniczenia czasu przemówienia strony do 15 minut. Jeśli chce się wygłosić dłuższe przemówienie, to należy 14 dni przed rozprawą złożyć do sądu specjalne podanie, uzasadniając dla­cze­go okoliczności sprawy zmuszają do przekroczenia przewidzianego przepisami limitu czasu przemówienia.
3 Czytelnika warto odesłać do klasycznej pracy D. Buttlerowej, H. Krukowskiej, H. Satkiewiczowej, Kultura języka polskiego, Warszawa 1986 lub A. i P. Wierzbickich, Praktyczna stylistyka, Warszawa 1968.
4 M. Halbrand, Palais de Justice de Paris, Paryż 1892; cyt. za J. Borgé, N. Viasnoff, Archives des juges et avocats, 1995, w tłum. Anny Michalskiej.