Source: https://czasopismo.legeartis.org/2016/05/wizerunek-osoby-pikselizowane-zdjecie.html
Timestamp: 2018-10-21 03:44:13+00:00
Document Index: 52882642

Matched Legal Cases: ['art. 81', 'art. 12', 'art. 12', 'art. 24', 'art. 448', 'art. 81']

Cóż za koincydencja: dokładnie w tym samym dniu kiedy opublikowałem tekst poświęcony procesowi o ochronę dóbr osoby, której wizerunek utrwalono na muralu poświęconym tragicznej śmierci Jolanty Brzeskiej — w innym mieście, w innym sądzie, wydano wyrok pośrednio związany z inną tragiczną śmiercią w płomieniach.
Dziś zatem garść rozważań o tym czy chroniony prawnie wizerunek obejmuje wyłącznie wyraźne ukazanie twarzy (i co w ogóle oznacza „rozpoznawalność” osoby) — oraz o tym co może grozić wydawcy prasowemu za nieuzasadnione powiązanie Bogu ducha winnych osób z wstrząsającą zbrodnią (wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 19 kwietnia 2016 r., sygn. akt I ACa 1826/15).
Rozpowszechnienie cudzego wizerunku nie musi oznaczać pokazania jego twarzy — wizerunek to także inne elementy pozwalające na identyfikację osoby (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)
W jednej z gazet opisano przypadek człowieka, który spalił własną rodzinę aby uzyskać odszkodowanie. Artykuł został zilustrowany ściągniętymi z internetu fotografiami dwóch osób — które nie miały najmniejszego związku z makabryczną zbrodnią. Mimo wypikselizowania twarzy osoby te zostały z łatwością rozpoznane przez wiele osób, co spowodowało szereg negatywnych konsekwencji w życiu osobistym. Stąd żądanie zapłacenia zadośćuczynienia oraz opublikowania w prasie przeprosin za użycie ich prywatnych zdjęć w celach ilustracyjnych.
Zdaniem pozwanego wydawcy nie doszło do naruszenia dóbr osobistych powodów, albowiem wskutek wypikselizowania twarzy nikt nie mógł ich rozpoznać. Zdjęcia natomiast zostały pobrane z portalu, w którego regulaminie jest powiedziane, że użytkownik publikując swoje zdjęcia wyraża zgodę na ich publiczne rozpowszechnianie w internecie (sic!).
Roszczenia powodów zostały uwzględnione przez sąd: artykuł został zilustrowany zdjęciami powodów, którzy nie mieli związku ze sprawą, jednak z podpisu pod fotografiami wynikało, że mowa jest właśnie o podpalaczu oraz jego nowej narzeczonej. Mimo zamazania twarzy znajomi powodów łatwo ich rozpoznali, natomiast dla innych postronnych osób (powód był kierowcą autobusu, rozpoznali go pasażerowie) nie było tylko jasne — czy to on podpalił, czy jest „nieboszczykiem”, a może to jego zdradziła żona?
Zdaniem sądu w ten sposób doszło do naruszenia wizerunku powodów — wizerunku rozumianego jako szeroko rozumiany fizyczny obraz osoby fizycznej, który obejmuje nie tylko cechy anatomiczne, ale także inne elementy pozwalające na identyfikację osoby (charakterystyczne dla danej osoby okulary, fryzurę, ubiór, rekwizyt). Skoro zatem wizerunek powodów nie może być rozpowszechniany bez ich zgody (art. 81 pr.aut.), zaś wydawca nie mógł powoływać się na regulamin portalu, którego użytkownicy wyrażają zgodę na upublicznianie fotografii, ale przecież w całkowicie innym celu…
Nie można też mówić o tym, że wizerunek nie został w ogóle rozpowszechniony, skoro pokazane w gazecie osoby były rozpoznawalne, przy czym wizerunek nie musi być rozpoznawalny dla wszystkich — wystarczy, że nawet zamazane zdjęcie jest prawidłowo zestawiane przez ludzi z najbliższego otoczenia, z którymi przedstawiony ma częsty kontakt. (Z uzasadnienia wynika, że sąd naocznie porównał fotografię z twarzami powodów i doszedł do przekonania, iż łatwo można ich poznać na zdjęciach.)
Ponadto redakcja naruszyła dobre imię powoda i jego godność — ponieważ odbiór społeczny artykułu był taki, że jest on albo mordercą, albo mężem kochanki mordercy. Wszystko to miało na celu wyłącznie zilustrowanie artykułu pierwszymi z brzegu zdjęciami pobranymi z internetu, zaś pokazanie osób niemających żadnego związku z opisywanymi zdarzeniami służyć miało wyłącznie efektowi wizualnemu i zwiększeniu sprzedaży gazety — w każdym przypadku oznaczało to naruszenie przez dziennikarzy wymogu zachowania szczególnej staranności (art. 12 pr.prasowego).
Skoro zatem doszło do zawinionego naruszenia dóbr osobistych, sąd nie polemizował z żądaniem zasądzenia zadośćuczynienia, które z racji tego, że to powód został wskazany jako bestialski morderca, było w jego przypadku wyższe (30 tys. złotych oraz 8 tys. złotych dla kobiety).
PS tekst miał iść za parę dni, ale skoro DI też wygrzebał orzeczenie, nie ma na co czekać (por. Zamazanie twarzy na zdjęciu nie chroni przed odpowiedzialnością za naruszenie dóbr osobistych — wyrok).
Tags: art. 12 pr. pras. art. 24 kc art. 448 kc art. 81 pr.aut. wizerunek
← O tym czy pełnomocnictwo może mieć datę późniejszą niż skarga kasacyjna
Powiedzieli co wiedzieli #45 — „RP zgodnie z Konstytucją jest suwerennym, demokratycznym państwem prawa” →
16 comments for “Wizerunek osoby chroniony także po zapikselizowaniu zdjęcia”
Tak co do zasady, to wyrok przypomina to o czym inne wyroki również mówiły: pikseloza to straszna choroba, ale jak z ospą wietrzną, czy trądzikiem – ludzia można mimo to poznać.
3 marca 2017 at 08:32
Tak sobie przeglądam FB i trafiłem na to:
https://www.facebook.com/nagrodyweze/posts/1311017502324241
Czy każdy może w ten sposób „zamazać” wizerunek jakiejś osoby i wrzucić do sieci? Jakby nie było taki czarny pasek na oczach kojarzy się jednoznacznie z – winny, podejrzany. I jeszcze tylko pierwsza litera nazwiska.
3 marca 2017 at 09:07
Z tym jest zawsze problem.
Na przykład: znam nazwisko tego Pana (choćby z konsultacji wulgarystycznych do filmów Kevina Smitha — „Dogma” i „Jay & Silent Bob Strike Back” to moje klasyki), ale właściwie nie znam jego twarzy. Teraz już więcej wiem o tym jak on wygląda.
Tu mamy jeszcze dwa problemy:
– domena publiczna — mam nadzieję, że ta osoba sama zrobiła to zdjęcie (bo w przeciwnym razie jest naruszenie praw fotografa),
– dobra osobiste — tu rzeczywiście mamy sugestię jakichś przestępczych czynów (chociaż osobiście bym powiedział, że być może jest to zabieg felietonistyczny, uzasadniony jakimś ich sporem, konwencją tego sporu, etc.).
Coś jak ten (mój własny) fotomontaż:
https://i1.wp.com/czasopismo.legeartis.org/wp-content/uploads/2016/07/olgierd-prowokacja.jpg
3 marca 2017 at 10:01
Ej, ale przecież Kamil Ś dość często się pokazuje w różnych mediach w okolicach okołopopkulturowych. Jak można interesować się Bondem i nie wiedzieć jak wygląda wybitny bondolog?
3 marca 2017 at 10:20
W którym Bondzie grał? Był jakimś czarnym charakterem czy chociaż jego prawą ręką? ;-)
Dziś np. idę na film, w którym gra ten znany z Bonda aktor — ale to na pewno nie był Ś…
http://vignette1.wikia.nocookie.net/jamesbond/images/f/f9/Renard_attack.jpg
3 marca 2017 at 10:21
A bardziej na poważnie: nie mam telewizora :) może i rozpoznałbym jego głos w radiu (wątpię), ale ja nawet nie znam mimiki naszej Premierki :)
zdjęć jego w sieci jest mnóstwo, także tych niezwiązanych z ruchomymi obrazkami (które przecież występują także poza telewizorem) https://www.wprost.pl/profil/2309/Kamil-Smialkowski.html
Ale może na to że go często widzę wpływa to że go zapamiętałem z czasów kiedy miał stoisko z komiksami na konwencie jakimś.
Niemniej jednak, to zdjęcie nie jest jakimś wyciekiem jego facjaty. To nie jest Piotr Kaczkowski
Niewątpliwie w internetach są zdjęcia różnych ludzi, aczkolwiek musiałbym jeszcze wpaść na to, żeby wpisać jego nazwisko do wyszukiwarki.
Coraz mniej interesują mnie nawet wspaniałe dziewczyny naszych cudownych piłkarzy — a Ty być chciał bym brodatych facetów przeglądał? ;-)
Nie ma telewizora, jeździ na rowerze (też bez biegów), nie je mięsa – hipster. A jak wiadomo hipsterzy lubią brody, a skoro tak, to może jakaś inspiracja, więc może szperanie po Internecie kto jaką brodę nosi. ;-)
Niestety, do hipsterstwa raczej mi daleko, chociaż pijam kawę przelewową i lubię kolorowe skarpetki (czyli jestem bikiniarzem, pra-szczurem hipsterów). Pseudo-broda pojawia się zwykle w okolicach powakacyjnych ;-)
Ale czy hipster nie je mięsa i nie ma TV? O tym nie słyszałem :)
Wszystko co jest alternatywne dla mejnstrimu jest hipsterstwem. No, ale trzeba mieć jeszcze gadżety hispterskie, trzeba też słuchać muzyki, którą niby nie mało kto zna. No i trzeba mieć odpowiednie okulary.
Ale RedNacz może być arcyhipsterem, tak bardzo hipsterski, że aż nie rozpoznają go nawet hipsterzy.
3 marca 2017 at 11:14
trzeba też słuchać muzyki, którą niby nie mało kto zna.
Właśnie puściłem sobie coś co mi się szalenie podobało w czasach poppersów (chyba nikt tego nie zna):
pierwsze słyszę. Jakiś hip-hop na funkowych podkładach?
Jeszcze do tego te morawskie wina, jakieś eksperymenty z piwami …
3 marca 2017 at 10:33
Czekam na recenzję/opinię.
3 marca 2017 at 10:38
A propos Bonda:
https://youtu.be/a94jraWNG-g?t=100