Source: http://prawo.vagla.pl/skrypts/spoleczenstwo_informacyjne.htm
Timestamp: 2018-08-22 01:20:35+00:00
Document Index: 56613836

Matched Legal Cases: ['art. 164', 'art. 153', 'art. 1', 'art. 4', 'art. 96', 'art. 49', 'art. 1', 'art. 4']

Społeczeństwo informacyjne oczami prawnika | prawo | VaGla.pl Prawo i Internet
Polska - w kierunku Europy Innowacyjności i Wiedzy, czy Społeczeństwa Szumu Informacyjnego?
Termin "społeczeństwo informacyjne" od jakiegoś czasu przewija się przez szpalty periodyków z dziedziny telekomunikacji, informatyki i tzw. "nowej gospodarki". Niedawno do dyskusji na ten temat włączyli się parlamentarzyści i rząd. Wśród elity politycznej charakterystyczne jest jednak stosowanie owego pojęcia jako pewnego rodzaju "słowa wytrychu". Samo jego użycie świadczyć ma o dalekowzroczności mówcy, choć z kontekstu wypowiedzi często wynika, że do polskich gremiów politycznych dociera ono jedynie jako wyrwane z kontekstu echo podejmowanych gdzieś daleko działań.
Odbyta w lipcu 2000 roku w Sejmie debata na temat budowania podstaw społeczeństwa informacyjnego, jak i pierwsze reakcje rządu często ujawniają nie tylko brak zrozumienia istoty i źródeł aktualnych trendów i zjawisk, lecz wręcz nieumiejętność rozpoznania semantycznych różnic pomiędzy takimi pojęciami jak komunikacja i informacja, handel i społeczeństwo. Rzeczowa dyskusja na ten temat, już zresztą rozpoczęta, jest zatem niezwykle potrzebna. W innym przypadku "polska droga do społeczeństwa informacyjnego" przypominać będzie raczej "polską drogę do socjalizmu" niż do nowoczesnego społeczeństwa XXI wieku.
1. Geneza idei Społeczeństwa Informacyjnego
Impulsem bez którego prawdopodobnie rząd ani Parlament nie nadałyby omawianym zagadnieniom znaczącej rangi, jest uwaga, jaką do tej problematyki od pewnego czasu przykłada Rada Europejska przy czynnym udziale instytucji i organów Wspólnoty Europejskiej. Te z kolei gremia ideę Społeczeństwa Informacyjnego wypracowały w odpowiedzi na działania prowadzone w Japonii i przede wszystkim Stanach Zjednoczonych.
Sam termin "społeczeństwo informacyjne" wiązane jest na ogół jedynie z rewolucją informacyjną lat dziewięćdziesiątych - globalnymi procesami gospodarczymi zachodzącymi dzięki Internetowi. Tymczasem pojęcie to jest dużo starsze i ma w istocie odmienne znaczenie. Jako pierwszy wyrażenia "społeczeństwo informacyjne" użył japoński socjolog Tadao Umesamo w roku 1963[1], a więc sześć lat przed powstaniem poprzedzającej Internet sieci ARPAnet. Dzięki działaniom innego przedstawiciela japońskiej socjologii - Yoneji Masudy stworzony został kilka lat później pierwszy całościowy program narzucenia zachodzącym zmianom charakteru planowanego procesu przekształcania społeczeństwa przemysłowego w nowe, zdolne przetwarzać i wykorzystywać do dynamizowania rozwoju coraz większą ilość wytwarzanych informacji."[2]. Co szczególnie istotne, komputeryzacja i rozwój technik telekomunikacji w ostatniej z czterech przewidzianych przez Masudę faz rozwoju społeczeństwa informacyjnego[3] - dotyczącej działań jednostkowych - umożliwić ma rozkwit twórczości intelektualnej jednostki. Osiągnięcie tego właśnie celu jest kwintesencją całego procesu tworzenia nowej organizacji społecznej. Dlatego też terminu Społeczeństwo Informacyjne używa się zamiennie z innym - Społeczeństwo Wiedzy. Wiedza jest bowiem sednem, punktem w którym ogniskować ma się dorobek polityczny, gospodarczy, społeczny i kulturalny nowego ładu społecznego. Podkreślić też należy, że komunikacja w żadnym razie nie jest tożsama z informacją, a ta z wiedzą[4]. Zgodne są co do tego wszystkie teorie komunikacji. W pewnym uproszczeniu, stwierdzić można, że "komunikacja jest procesem wymiany informacji. Informacja jest zawartością komunikacji (komunikowania)"[5]. Odrębnym pojęciem jest natomiast wiedza. Informacja jest warunkiem koniecznym, lecz niewystarczającym do powstania wiedzy. Innymi słowy każda wiedza jest zasobem informacji, lecz nie każdy zasób informacji jest wiedzą. Dla przekształcenia informacji w wiedzę konieczne jest posiadanie przez jej adresata umiejętności zamiany informacji w zasób wiedzy właśnie, zdolność krytycznej oceny uzyskiwanych informacji. Podkreślić też należy, iż w ostatecznym rozrachunku istotne są jedynie te informację, które adresat jest w stanie przekształcić w wiedzę. Inne pozostają nic mu nie mówiącym szumem informacyjnym. Przekształcenie informacji w wiedzę nie oznacza więc tylko fizycznego odbioru informacji (uruchomienia programu pocztowego czy przeglądania stron www), lecz uzależnione jest od zdolności zrozumienia otrzymywanych informacji jako pewnej treści. Tak zresztą jak w dyskusji nie chodzi jedynie o umiejętność poprawnego słyszenia słów i artykulacji dźwięków. Wprawdzie część owego talentu do przetwarzania informacji w wiedzę człowiek ma wrodzoną, prawda ta jednak w coraz mniejszym stopniu dotyczy "elektronicznej" części życia ludzkiego.
Skąd zatem określenie "społeczeństwo informacyjne"? Otóż, jak się wydaje, wynika to z opartej na literalnym tłumaczeniu, prostej recepcji na grunt języka polskiego angielskiego terminu "information society". W języku angielskim różnica między znaczeniem terminów "informacja" i "wiedza" nie jest tak widoczne. Wyraz "information" oznacza również "wiedzę uzyskaną dzięki badaniom, studiom itd."[6] , a zatem społeczeństwo informacyjne to nie społeczeństwo umiejące włączać i wyłączać dopływ zalewających je informacji, lecz takie, które zdolne jest do ich krytycznej selekcji. Z kolei wyraz "knowledge" ma konotację raczej z wiedzą będącą konsekwencją dogłębnego, naukowego zgłębienia problemu. "Information society" zwraca natomiast uwagę na fakt, że umiejętności i kwalifikacje członków społeczeństwa budowane są przy udziale znacznej ilości rozproszonych informacji.
Wprawdzie terminologia jest jedynie kwestią przyjętej konwencji i ma wymiar symbolu używanego do opisywania zjawiska, jednak ze względu na widoczny w trakcie debaty politycznej brak zrozumienia sensu użytego symbolu, uzasadniony wydaje się postulat stosowania w języku polskim określenia "Społeczeństwo Wiedzy" zamiast "Społeczeństwo Informacyjne", jako lepiej opisujący sens zagadnienia. Pozostaje to zresztą w zgodzie z szerszym trendem, co wyraźnie widoczne było podczas szczytu Unii Europejskiej w Nicei w grudniu 2000 roku. Będzie o tym mowa w dalszej części pracy.
W tym miejscu wskazać natomiast należy, że koncepcja "Information Society" nie przyjęła się w ogóle w kraju, w którym powstały najistotniejsze dla kształtującej się obecnie nowej formy cywilizacyjnej wynalazki techniczne - w Stanach Zjednoczonych.
2. USA - Globalna Infrastruktura Informacyjna
Niemalże od początku prezydentury Billa Clintona jego administracja zajęła się zagadnieniami najnowszych technologii informacyjnych. Koncepcja rządu, lansowana głównie przez wiceprezydenta Ala Gore'a, określana początkowo akronimem NII (National Information Infrastructure), zyskała wymiar ogólnoświatowy w kluczowym dla tej materii dokumencie z roku 1997 roku, sygnowanym zarówno przez prezydenta Clintona, jak i wiceprezydenta Gore'a pt. "Ramy Globalnego Handlu Elektronicznego"[7].
Wynikająca z niego wizja amerykańska skupia się na zapewnieniu odpowiednich warunków do dynamicznego rozwoju Globalnej Infrastruktury Informacyjnej[8]. Wymaga to z jednej strony pozostawienia sektorowi prywatnemu możliwie największej swobody rozwoju szeroko rozumianych innowacji (nowe technologie, produkty, sposoby zarządzania, finansowania itd.), z drugiej celem każdej interwencji rządu musi być przede wszystkim ułatwienie rozwoju handlu elektronicznego poprzez zagwarantowanie istnienia konkurencji, ochrony praw autorskich i prywatności, zapobieganie oszustwom i zapewnienie rozwoju klarowności mechanizmów zarówno działania, jak i rozwiązywania sporów. Tam gdzie interwencja rządu jest konieczna - powinny one mieć na celu stworzenie przewidywalnego, minimalistycznego, spójnego i prostego porządku prawnego. Kwintesencją omawianego dokumentu jest stwierdzenie, że działania rządu mają "zachować Internet jako medium nie podlegające regulacjom, w którym konkurencja i wybór konsumenta będzie określał kształt rynku". Model taki, spójny z całościową koncepcją gospodarczą lansowaną przez główne amerykańskie ugrupowania polityczne jest głęboko zakorzeniony w amerykańskiej tradycji. Nie oznacza on jednak skrajnego leseferyzmu, czy próbę przerzucania przez Państwo odpowiedzialności za rozwój kraju na innych. Pamiętać bowiem należy, że pierwsze komputery, jak i wspomniana na wstępie sieć ARPAnet w początkowym okresie były tworzone i finansowane całkowicie w ramach projektów rządowych. Władze wycofały się z tych prac, gdy dużo lepszy rozwój niż ingerencja państwowa zapewnić im już mogły mechanizmy zdrowej gospodarki amerykańskiej i jasne prawa wolnego rynku.
Koncepcja ta, pragmatyczna i pozbawiona zapędów socjotechnicznych, jest jak do tej pory najskuteczniejszą metodą rozwoju gospodarczego. Prowadzi do dobrobytu społeczeństwa, rozkwitu nauki i kultury.
Bardzo odmienna w założeniach ideowych jest natomiast koncepcja europejska. Stosunkowo wolno ewoluowała ona od 1993 do 1999 roku, doznając bardzo wyraźnego przyspieszenia rozwoju w roku 2000. Ze względu na ramy niniejszego opracowania dalsze rozważania skupią się na jej obecnym kształcie[9].
I. Od Społeczeństwa Informacyjnego do Społeczeństwa Innowacji i Wiedzy
Podczas szczytu Rady Europejskiej w Lizbonie w marcu 2000 roku przywódcy krajów członkowskich w sposób bardzo zdecydowany zajęli stanowisko wobec przemian o znaczeniu globalnym, których źródło i determinanty pozostawały wciąż poza Europą. Zdecydowano podjąć kroki w kierunku stworzenia gospodarki wiedzy o zasięgu europejskim. We Wnioskach Prezydencji[10] podkreśla się, że rosnące tempo zmian powoduje potrzebę ustalenia jasnych celów strategicznych i śmiałych projektów budujących infrastrukturę wiedzy, pobudzających innowacje i reformy ekonomiczne, modernizujących opiekę społeczną i edukację. Przejście do cyfrowej gospodarki stymulowanej przez nowe dobra i usługi, będzie, według przywódców państw Piętnastki, silnym bodźcem wzrostu, konkurencyjności i tworzenia miejsc pracy. Przygotowanie do utworzenia konkurencyjnej, dynamicznej i opartej na wiedzy gospodarki europejskiej zakłada po pierwsze utworzenie "Społeczeństwa Informacyjnego dla Wszystkich" według wskazówek zawartych w Informacji Komisji Europejskiej "eEurope - An Information Society" z 8 grudnia 1999 roku[11].
Zgodnie z tym dokumentem za kluczowe do stworzenia eEuropy uznane zostały:
- zapewnienie, by każdy obywatel, dom i szkoła, każde przedsiębiorstwo i organ administracji obecne były w Sieci i erze cyfrowej,
- stworzenie wykształconej cyfrowo Europy, wspieranej przez kulturę przedsiębiorczości i rozwój nowych idei,
- zapewnienie, by całość procesu była zaangażowana społecznie, budowała zaufanie konsumenta i wzmacniała spójność społeczną.
W oparciu o te założenia zaproponowano dziesięć dziedzin, które uzyskać powinny priorytet.
Podzielić je można, choć nie jest to podział stosowany przez Komisję, na te, które dotyczą:
- infrastruktury (tańszy dostęp do Internetu, szybki Internet dla naukowców i studentów),
- badań i edukacji w zakresie telematyki (młodzież europejska w wieku cyfrowym, kapitał ryzyka dla inwestujących w naj-tech średnie i małe przedsiębiorstwa) oraz
- aplikacji - zastosowań (przyspieszenie rozwoju handlu elektronicznego, inteligentne karty dla rozliczeń, "opieka zdrowotna w Sieci" i "rząd w Sieci", inteligentny transport).
Dodać również należy, że podczas konsultacji, jakie prowadziła Prezydencja Portugalska w styczniu i lutym roku 2000 podkreślano konieczność promowania szeroko rozumianej edukacji, podnoszenia kwalifikacji i kształcenia ustawicznego, zwiększania europejskiego potencjału w zakresie badań i rozwoju, oraz pielęgnacji różnorodności kulturalnej. Spostrzeżenia te zawarte zostały w dokumencie pt. "Uwagi Prezydencji na temat Zatrudnienia, Reform Ekonomicznych Spójności Społecznej. W kierunku Europy opartej na Innowacji I Wiedzy"[12], przyjętym przez Radę Europejską na tym samym szczycie.
Drugim, obok budowy koncepcji "Społeczeństwa Informacyjnego dla Wszystkich" elementem podkreślonym podczas szczytu w Lizbonie, jest przyjęta na podstawie Komunikatu Komisji pt. "W kierunku Europejskiej Strefy Badań"[13] deklaracja o utworzeniu "Europejskiej Strefy Badań i Innowacji"[14]. Sednem tego projektu jest zintegrowanie działań badawczych podejmowanych w ramach państw członkowskich i zapewnienie, że stosowne procedury będą elastyczne, zdecentralizowane i niezbiurokratyzowane a innowacje i nowe idee należycie wynagradzane w gospodarce opartej na wiedzy. Projekt ten stać się ma uzupełnieniem funkcjonującego od roku 1998 V Ramowego Programu Badań, Rozwoju Technicznego i Prezentacji[15], który jest podstawą wspólnotowych działań w zakresie badań i rozwoju technologicznego.
Podczas szczytu podkreślono również, że oprócz wdrożenia idei "Społeczeństwa Informacyjnego dla Wszystkich" i rozwoju badań naukowych w ramach "Europejskiej Strefy Badań i Innowacji" bardzo ważne jest dla stworzenia elastycznej gospodarki opartej na wiedzy istnienie generalnie przyjaznego środowiska dla przedsiębiorstw innowacyjnych (zwłaszcza małych i średnich), prowadzenie reform ekonomicznych zmierzających do zakończenia procesu budowy rynku wewnętrznego, zapewnienie efektywności i integralności rynków finansowych oraz koordynacja polityk makroekonomicznych.
Europa podjęła w ten sposób wyzwanie stworzenia nowoczesnej gospodarki opartej na najnowszych osiągnięciach techniki.
Na kolejnym szczycie, w Santa Maria de Feira potwierdzono kierunek obrany w Lizbonie. Przyjęto przygotowany przez Radę Unii i Komisję "eEurope 2002. An Information Society For All. Action Plan"[16]. W dokumencie tym wcześniejsze cele priorytetowe uległy niewielkim modyfikacjom. Podkreślono, że dostęp do Internetu powinien być nie tylko tańszy, lecz również szybszy, istotne jest zapewnienie bezpieczeństwa sieci, dodano również trzy nowe cele (praca w gospodarce opartej na wiedzy, udział wszystkich w gospodarce opartej na wiedzy, europejska treść cyfrowa w sieci globalnej). Program zaangażowania kapitału ryzyka w rozwój najnowszych technologii przeniesiony został natomiast do oddzielnego dokumentu pt. "Europejska Karta Małych Przedsiębiorstw"[17](szczegółowo program "eEurope" omówiony zostanie w punkcie 4.III. niniejszego opracowania). Zaakcentowano w ten sposób konieczność wypracowania całościowej koncepcji dalszego rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw do osiągnięcia w nowych warunkach konkurencyjnej, dynamicznej i opartej na wiedzy gospodarki, gdyż, jak określono, przedsiębiorstwa te są "kręgosłupem europejskiej gospodarki". Rada Europejska wezwała ponadto do szybkiego rozpoczęcia wdrażania Rezolucji Rady Unii z 15 czerwca tworzącej Europejską Strefę Badań i Innowacji[18]. Zwrócono też uwagę na potrzebę zakończenie procesu ujednolicania Rynku Wewnętrznego dla rozwoju nowej gospodarki.
Na kolejnym, nicejskim, szczycie Rady Europejskiej odbytym w grudniu 2000 roku podkreślono znaczenie mobilności studentów i nauczycieli[19], zajęto się również postępami we wdrażaniu inicjatyw "eEurope Action Plan" i "European Area of Research and Innovation". Dla analizy konstrukcji europejskiego społeczeństwa informacyjnego szczególne znaczenie ma zmiana zastosowanej nomenklatury. Otóż termin społeczeństwo informacyjne użyty został we Wnioskach Prezydencji tylko raz i to w kontekście nie pozostającym w bezpośrednim związku z omawianą problematyką. Zrezygnowano również z używania pojęcia "gospodarka oparta na wiedzy". Zamiast nich używa się jednego, wspólnego terminu - "Europa oparta na innowacyjności i wiedzy"[20]. Fakt ten nie ma charakteru wyłącznie stylistycznego, lecz bardzo istotny wymiar merytoryczny.
Terminologia stosowana wcześniej sugerowała mianowicie, iż "społeczeństwo informacyjne" sprowadza się do kilku aspektów zachodzących zmian i to bardziej o charakterze gospodarczym i technicznym niż cywilizacyjnym. Co więcej, systemowa analiza Wniosków Prezydencji jednoznacznie sugerowała, iż budowa nowego społeczeństwa jest tylko środkiem (nie jedynym zresztą) do zaistnienia pożądanych zjawisk gospodarczych. Nie stawiało to zachodzących przemian cywilizacyjnych w korzystnym świetle, utrudniało też właściwą identyfikację ich sensu. Bardzo dobrze należy zatem ocenić wprowadzenie nowej, tym razem bardzo trafnej nazwy.
W trakcie szczytu Unii Europejskiej w Sztokholmie 24 i 25 marca 2001 roku utrzymany został wyznaczony wcześniej kierunek rozwoju idei Europy innowacji i wiedzy. We Wnioskach Prezydencji Szwedzkiej problematyka ta ujęta została w punkcie VI części I pod wspólnym tytułem "Wykorzystanie nowych technologii"[21]. Podkreślono z jednej strony konieczność wdrażania mechanizmów pogłębiających zaufanie i propagujących wiedzę o nowych technikach komunikacyjnych, z drugiej zwrócono uwagę na znaczenie badań naukowych i innowacji, szczególnie w tzw. technologiach granicznych, zwłaszcza biotechnologii[22].
Unia Europejska wyznaczyła sobie śmiałe cele do osiągnięcia decydując się na kompleksowe działania. Z jednej strony wynikało to z rosnącej przewagi Stanów Zjednoczonych we wdrażaniu najnowszych technologii i korzyściach w ten sposób uzyskiwanych, z drugiej było spowodowane tradycyjnie bardziej interwencjonistycznym modelem państwa, typowym dla większości krajów Unii Europejskiej. Rozdrobnienie i szczegółowość celów realizowanych przede wszystkim przez władze publiczne doprowadzić jednak może do ociężałości procedur i ograniczyć profity z zaangażowanych środków. Pewne tego symptomy widoczne są już teraz[23]. Od elastyczności i jasności wizji zależeć będzie, czy Unia Europejska sprosta bardzo ambitnym zadaniom, które przed sobą postawiła.
II. Społeczeństwo Szumu Informacyjnego
Jak wspomniano na wstępie, problematyka społeczeństwa informacyjnego od niedawna stała się również przedmiotem zainteresowania najwyższych władz RP. Dokumenty urzędowe wydał w tej sprawie zarówno Sejm (uchwała z dnia 14 lipca 2000 r. w sprawie budowania podstaw społeczeństwa informacyjnego w Polsce[24]), jak i Rada Ministrów (stanowisko z dnia 28 listopada 2000 r. w sprawie wskazanej uchwały Sejmu i dokument programowy pt.: "Cele i kierunki rozwoju społeczeństwa informacyjnego w Polsce"[25]). Co więcej, za deklaracjami rządu iść mają konkretne działania według ustalonego harmonogramu. Cieszyć powinien fakt, że gremia państwowe wreszcie zajęły się zagadnieniem mającym kluczowe znaczenie dla funkcjonowania zarówno gospodarki, jak i społeczeństwa w przyszłości, a pozostającym do tej pory zupełnie na uboczu głównego nurtu debat politycznych w Polsce. Kierunek proponowanych działań budzi jednak raczej niepokój przed rzeczywistymi skutkami poczynań w takim kształcie, jaki mogą one przybrać w najbliższej przyszłości.
W trakcie debaty parlamentarnej na temat budowania podstaw społeczeństwa informacyjnego w Polsce, która odbyła się 13 lipca 2000 roku, Poseł Karol Działoszyński reprezentujący wnioskodawców poselskiego projektu uchwały w tej sprawie stwierdził, że "globalny świat społeczeństwa informacyjnego, który tworzy się na naszych oczach, to świat pod znakiem informacji i środków jej upowszechniania", a proponowana uchwała oprócz włączenia Polaków do owego globalnego obiegu informacji uzasadniona ma być wymogami stawianymi nam przez Wspólnotę Europejską. Opierając się na komunikacie, jak stwierdził, "Komisji Unii Europejskiej" (choć obowiązująca nomenklatura zmuszałaby do użycia terminu Komisji Europejskiej) z roku 1997 stwierdził, że budowa społeczeństwa informacyjnego w Unii Europejskiej oparta jest na:
1. stworzeniu powszechnego i dogodnego dostępu do infrastruktury towarów i usług potrzebnych do prowadzenia handlu elektronicznego,
2. stworzeniu ram prawnych usług społeczeństwa informacyjnego, które zapewnią przedsiębiorcom i konsumentom bezpieczeństwo obrotu oraz zachęcą do inwestowania w tę gałąź gospodarki,
3. promowaniu handlu elektronicznego i zwiększanie świadomości przedsiębiorców i konsumentów,
4. zapewnieniu spójności prawa europejskiego i prawa państw członkowskich z regulacjami międzynarodowymi, ze szczególnym uwzględnieniem kwestii zapewnienia bezpieczeństwa i prawa podatkowego.
Owe twierdzenia, jak łatwo się domyśleć już choćby z literalnego brzmienia wskazanych czterech tez, dotyczą nie społeczeństwa informacyjnego, lecz handlu elektronicznego. Taki też zresztą nosi tytuł ów komunikat: "Europejska Inicjatywa dla Handlu Elektronicznego". Z kolei z dalszej części wypowiedzi wywnioskować można, że głównym warunkiem powstania społeczeństwa informacyjnego w Polsce jest uchwalenie ustawy o podpisie elektronicznym.
Podobny brak zrozumienia istoty poruszanej problematyki spowodował, że poselski projekt uchwały[26], nie zawiera wbrew swojemu szumnemu tytułowi wizji budowania podstaw społeczeństwa informacyjnego, ani bliżej nieokreślonego "rozwoju zastosowań społeczeństwa informacyjnego", lecz faktycznie dotyczy zaledwie kilku aspektów prawnych tej części gospodarki i administracji, na którą głównie wpływa rozwój teleinformatyki. Wydaje się oczywiste, biorąc pod uwagę specyfikę polską, że w uchwale wskazującej czynniki niezbędne dla powstania podstaw społeczeństwa informacyjnego na pierwszym miejscu (nawet przed kwestią dostępności usług telekomunikacyjnych) wymienić należałoby wzrost poziomu i powszechności szeroko pojętej nauki, edukacji, jakości prowadzonych badań naukowych, gdyż one prowadzą do wzrostu innowacyjności i intelektualnego rozwoju społeczeństwa. Tymczasem problem edukacji pojawia się w omawianej uchwale tylko raz i to jedynie w kontekście edukacji informatycznej. Czyżby oznaczało to, iż kończącemu edukację Polakowi potrzebna jest do twórczego funkcjonowania w erze rozwiniętych technologii jedynie szczątkowa umiejętność programowania urządzeń informatycznych, a raczej obsługi kilku programów biurowych? W trakcie, poprzedzającej o dwa miesiące debatę w Sejmie, Konferencji Okrągłego Stołu "Polska w drodze do Społeczeństwa Informacyjnego" tylko jeden prelegent, reprezentujący Związek Polskiego Przemysłu, Handlu i Finansów, zwrócił uwagę na kwestię znaczenia wiedzy w programie proponowanych działań. Podobnie wśród tez wprowadzających do omawianej konferencji kwestie "zbiorowej umiejętności przyswajania sobie nowych rozwiązań - teza nr 9" oraz tego, że "podmiotem działań powinien być człowiek jako Osoba - teza nr 6", dodane zostały niejako mimochodem, przy okazji wyliczania zastosowań nowych technik telekomunikacji[27]. Analogiczna sytuacja miała miejsce w Sejmie, gdzie jedynie Posłanka Janina Kraus zwróciła uwagę na tę kwestię. Oprócz tej, jakże trafnej myśli, reszta wystąpienia Pani Poseł poświęcona była jednak już tylko konieczności wprowadzenia do tekstu uchwały zapisów "o prawie zabezpieczającym społeczeństwo przed negatywnymi skutkami żywiołowego rozwoju technik informatycznych i informacji rozwijającej się w oparciu o zasady komercji i zaspokajania najniższych instynktów ludzkich". Czyżby z tego wynikało, że Internet co najmniej powinien zostać ocenzurowany, a ponieważ to jest praktycznie niewykonalne, należałoby zakazać jego używania? Na tym tle korzystnie, przynajmniej w sferze deklaracji, do pewnego momentu wypadał rząd. Jeszcze w 1999 roku zakończone zostały w Departamencie Strategii Gospodarczej Ministerstwa Gospodarki prace nad ''Koncepcją średniookresowego rozwoju gospodarczego kraju do roku 2002"[28], w której, pod wpływem dramatycznych apeli świata nauki[29], podkreślono znaczenie wzrostu innowacyjności w budowie nowoczesnej gospodarki. Tą z kolei kwestię umieszczono wśród głównych zadań i kierunków działań do roku 2002. Stwierdzono również że warunkiem zwiększenia innowacyjności w gospodarce będzie równoczesny wzrost:
- nakładów na działalność badawczo-rozwojową (wzrost udziału w PKB do ok. 1 %, przy 0,72% w 1997 r. ), niezależnie od źródeł pochodzenia środków,
- udziału przedsiębiorstw jako źródła finansowania badań i rozwoju (w 1997 r. - 27,3 % PKB).
Poinformowano też, że opracowane zostaną: "Założenia polityki innowacyjnej państwa", "Program wzrostu innowacyjności gospodarki do 2002 roku" oraz "Założenia polityki naukowej i technologicznej państwa"[30]. Pierwszy ze wskazanych dokumentów przyjęty został przez rząd na posiedzeniu 6 grudnia roku 1999[31]. Zgodnie z komunikatem z posiedzenia Rady Ministrów podstawowym celem dokumentu jest "wzrost konkurencyjności krajowych przedsiębiorców i sprawności działania służb publicznych. Doprowadzi to w konsekwencji do poprawy jakości życia społeczeństwa."
Zwracając uwagę na fakt, że "analiza stosowania instrumentów polityki innowacyjnej państwa wykazała - mimo pewnych symptomów poprawy - wciąż zbyt niską jej skuteczność", co wpływa na "poziom naszej gospodarki i stanowi barierę jej rozwoju", rząd przedstawił szereg celów cząstkowych, które warunkować mają poprawę innowacyjności gospodarki.
Wydawało się zatem, że zapowiadany w ''Koncepcji średniookresowego rozwoju gospodarczego kraju do roku 2002'' dokument pt. "Program wzrostu innowacyjności gospodarki do 2002 roku" cele te sprecyzuje, jak również określi szczegółowe środki ich realizacji, daty wprowadzenia i podmioty odpowiedzialne za wdrożenie. Program rzeczywiście został przyjęty, na posiedzeniu Rady Ministrów w dniu 11 lipca 2000 roku pod tytułem "Zwiększenie innowacyjności gospodarki w Polsce do 2006 roku"[32], jednak nie spełnił oczekiwań, jakie można by w nim pokładać. Poza kilkoma uwagami natury ogólnej stwierdzono w nim, że wskaźnik przedsiębiorstw innowacyjnych w Polsce (37,6 %) przewyższa ów odsetek w Hiszpanii (37%) i zbliża się do poziomu francuskiego (39%). Przyznano wprawdzie, że wskaźnik udziału wydatków na prace badawczo-rozwojowe w Produkcie Krajowym Brutto jest niski, niekorzystna jest również struktura udziału produktów wysoko przetworzonych w polskim imporcie i eksporcie, poprzestano jednak na stwierdzeniu, że nawet w Unii Europejskiej są państwa o jeszcze gorszych wynikach.
Aby ostatecznie zamknąć temat dodano, że "w okresie przedakcesyjnym podstawowymi źródłami finansowania (polityki innowacyjnej - przyp. autora) będą fundusze PHARE. Po uzyskaniu przez Polskę członkostwa w unii do finansowania programu będą wykorzystywane środki Funduszy Strukturalnych i Funduszu Spójności". Wzrost nakładów na realizację programu "Zwiększenie innowacyjności gospodarki w Polsce do 2006 roku" nastąpić ma natomiast dopiero po roku 2002. Innymi słowy jest odroczony bezterminowo, gdyż obecny rząd nie jest w tej materii władny wypowiadać się za następny gabinet. Co gorsza, zgodnie z zawartym w omawianym dokumencie stwierdzeniem, program ten ma stanowić jedną z części ''Narodowego planu rozwoju do roku 2006''. A zatem polski rząd jednoznacznie przyznał, że to nie on, lecz Komisja Europejska ma przez najbliższych kilka lat dbać o konkurencyjność polskiej gospodarki i dobrobyt polskiego społeczeństwa. W ten sposób Rada Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej nadała nowy sens artykułowi 5 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską[33]. Znaczenie zasady subsydiarności jest jednak inne, co w przypadku badań naukowych potwierdzone zostało w art. 164 Traktatu. Postanowiono w nim, że działania Wspólnoty uzupełniać mają jedynie działalność Państw Członkowskich. Rozwój pozostaje przecież zgodny z interesem każdego cywilizowanego kraju na świecie. Sformułowania zawarte w programie z 11 lipca nie przeszkodziły jednak w niczym Radzie Ministrów przyjąć jeszcze w tym samym lipcu roku 2000 skrajnie odmiennego w swojej wymowie dokument pt. "Polska 2025 - długookresowa strategia trwałego i zrównoważonego rozwoju"[34]. W części pierwszej dokumentu, w rozdziale "Wizja Polski 2025" stwierdzono, że "społeczeństwo polskie będzie przekształcać się w społeczeństwo wiedzy", "skala przechodzenia do cywilizacji informacyjnej wyznacza wyzwania, które będą decydować o przewadze konkurencyjnej gospodarek. Charakterystyczną cechą będzie wykorzystywanie wiedzy jako podstawowego zasobu produkcyjnego - obok surowców, kapitału i pracy". Nieco dalej, w rozdziale zatytułowanym "Bariery i trudności" Rada Ministrów stwierdza natomiast- "jedną z najważniejszych barier rozwoju polskiej gospodarki jest relatywnie niski poziom innowacyjności. Niepokojący jest znaczny spadek zatrudnienia, a tym samym potencjału badawczego w dziale: nauka i technika, co wynika z dużego ograniczenia w minionej dekadzie wydatków budżetowych na naukę (w 1999 r. stanowiły zaledwie 0,45 proc. PKB wobec 0,76 proc. w 1991 roku), a równocześnie głębokiej redukcji zatrudnienia w zapleczu badawczo-rozwojowym w przemyśle, w którym w 1998 r. pracowało zaledwie 27 proc. liczby zatrudnionych w 1989 roku" i "istotnym hamulcem rozwoju jest deficyt obrotów na rachunku bieżącym. W głównej mierze wynika on z niskiej konkurencyjności oferty eksportowej, będącej efektem przestarzałej, tradycyjnej struktury produkcji. Niewielki jest udział w eksporcie wyrobów o zaawansowanej technologii." Z kolei w części drugiej, w rozdziale zatytułowanym "Kierunki działań" stwierdzono: "osiągnięcie celu nadrzędnego wymaga przyjęcia pewnych priorytetów. Najważniejszym jest edukacja, rozwój nauki oraz zaplecza badawczo-rozwojowego gospodarki", a ponadto "priorytetem Strategii Polska 2025 jest inwestowanie w kapitał ludzki. Należy to rozumieć jako system kształtowania wiedzy, świadomości, postaw i zachowań ludzkich w sferze ekonomicznej, społecznej, ekologicznej i kulturowej, jako ciągłe kształcenie i samokształcenie jednostek oraz tworzenie wiedzy, rozwoju nauki i sfery badań" oraz "w latach 2001 - 2005 udział wydatków na edukację z budżetu powinien wzrosnąć do 6 proc. PKB i do 8 proc. w latach 2020 - 2025",by wreszcie stwierdzić, że "uznanie nauki za wiodący czynnik rozwoju kraju wymaga systematycznego wzrostu nakładów budżetowych na nią (w tempie wyższym od tempa wzrostu PKB)[35]" z trafnym zastrzeżeniem, że w finansowaniu działalności badawczo-rozwojowej zwiększać się powinien udział przedsiębiorstw (w Polsce całość funduszy na badania naukowe wynosi 0,76% PKB - w tym ok. 0,45 % PKB wynoszą wydatki z budżetu państwa; w Czechach jest to odpowiednio - 1,18 % i 0,36 %[36]). Choć wydaje się to wręcz nieprawdopodobne, obydwa, całkiem od siebie odmienne dokumenty przyjął ten sam rząd, i to w odstępie dwutygodniowym.
Na posiedzeniu 28 listopada 2000 r. rząd odpowiedział natomiast na lipcową uchwałę Sejmu.
Członkowie Rady Ministrów zostali mianowicie zobowiązani do przygotowania do 31 stycznia 2001 r. planów informatyzacji podległych im urzędów. Ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji powierzony został obowiązek opracowania do 30 kwietnia 2001 r. zbiorczego planu rozwoju teleinformatyki w administracji rządowej z uwzględnieniem planów cząstkowych resortów, a Ministrowi Nauki - Przewodniczącemu Komitetu Badań Naukowych - utworzenia w porozumieniu z zainteresowanymi resortami do 31 grudnia 2000 r. multidyscyplinarnego ciała doradczego[37].
Ponadto przekazano Sejmowi dokument programowy - "Cele i kierunki rozwoju społeczeństwa informacyjnego w Polsce", oraz zobowiązano Ministra Łączności do opracowania na podstawie strategii cząstkowych do 31 maja 2001 r. zbiorczej "Strategii rozwoju społeczeństwa informacyjnego w Polsce na lata 2001-2006 - ePolska", która zgodnie z ustaleniem Rady Ministrów wzorowana jest na Planie Działania eEurope. W dalszej części omówione zostaną łącznie:
- wskazane wyżej "Cele i kierunki rozwoju społeczeństwa informacyjnego w Polsce", dokument Komitetu Badań Naukowych i Ministerstwa Łączności z 28 listopada 2000 r. (dalej: "Cele i kierunki"), opracowany na podstawie siedmiu ekspertyz pod zbiorczym tytułem "Społeczeństwo Globalnej Informacji w warunkach przystąpienia Polski do Unii Europejskiej,
- "ePolska. Społeczeństwo Informacyjne dla Wszystkich. Projekt planu działania dla Polski" (dalej "ePolska") z dnia 7 listopada 2000 r., przygotowywany przez Ministerstwo Łączności jako podstawa przyszłej "Strategii rozwoju społeczeństwa informacyjnego w Polsce na lata 2001-2006 - ePolska" oraz dla porównania
- "eEurope 2002 An Information Society for All Action Plan" z dnia 14 czerwca 2000 r. (dalej "eEurope").
III. Rozwiązania praktyczne - porównanie
Systematyka omawianych dokumentów jest różna. "eEurope" wyznacza trzy główne cele (Tańszy, szybszy i bezpieczny Internet; Inwestowanie w ludzi i umiejętności; Stymulowanie lepszego używania Internetu) "ePolska" dodaje do nich jeszcze jeden (Rozwój infrastruktury telekomunkacyjnej), natomiast "Cele i kierunki" podzielone zostały na dziewięć równorzędnych celów ( Powszechny dostęp do informacji; Edukacja informatyczna; Zmiana struktury zatrudnienia; Prawo i przestępstwa teleinformatyczne; Dokument i gospodarka elektroniczna; Zamówienia publiczne; Informatyzacja administracji; Rozwój rynku teleinformatycznego; Nauka i kultura)[38].
A. Infrastruktura techniczna
We wszystkich trzech opracowaniach na plan pierwszy wysunięta została kwestia infrastruktury technicznej - telekomunikacyjnej i informatycznej. W Unii Europejskiej fakt utrzymywania przez bardzo długi czas monopoli narodowych telekomów jest postrzegane jako jedna z głównych przyczyn przodownictwa USA w rozwoju nowych technologii informacyjnych i związanych z nimi usług. W polskich dokumentach podkreśla się konieczność rozwoju samej bazowej infrastruktury telekomunikacyjnej, dla wszystkich trzech wspólne są natomiast deklaracje o konieczności poprawy parametrów transmisji i obniżenie kosztów dla użytkowników.
Zarówno w Polsce, jak i w Unii postawiono na mechanizmy rynkowe jako główną siłę sprawczą zakładanych zmian.
W krajach piętnastki od stycznia 1998 roku nastąpiło rozciągnięcie reguł Rynku Wewnętrznego na długodystansowe i międzynarodowe usługi telekomunikacyjne. Natomiast już w 1999 roku Komisja Europejska opublikowała Komunikat wyznaczający dalszy etap liberalizacji, odnoszący się tym razem kompleksowo do sektora teleinformatycznego[39]. Na jego podstawie[40] 12 lipca 2000 r. Komisja przedstawiła Parlamentowi i Radzie Unii propozycje aktów dotyczących infrastruktury i usług w sieciach elektronicznych - dyrektywy ramowej, o autoryzacji, o dostępie i połączeniach międzyoperatorskich, o usłudze powszechnej i prawach pokrewnych, o przetwarzaniu danych i ochronie prywatności, rozporządzenia o dostępie do pętli abonenckiej i decyzję o częstotliwościach radiowych[41]. Za szczególnie istotne dla kształtowania społeczeństwa informacyjnego w dokumencie "eEurope" uznane zostały prace nad dyrektywą o usłudze powszechnej i prawach pokrewnych oraz rozporządzenie o dostępie do pętli abonenckiej.
Propozycja dyrektywy o usłudze powszechnej i prawach pokrewnych, opierając się na statuowanym przez art. 153 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską obowiązku działania Wspólnoty w celu zapewnienia konsumentom prawa do informacji, nakłada na państwa członkowskie obowiązek zapewnienia każdemu usług komunikacji elektronicznej, gdy potrzeby konsumentów i użytkowników nie mogą być wystarczająco zaspokojone przez rynek[42]. Dotyczy to również międzyoperatorskich połączeń telewizji cyfrowej. Wprawdzie cytowany wyżej art. 1 mówi o usługach komunikacji elektronicznej, to art. 4.2 stanowi jednak, że połączenie ma umożliwiać wykonywanie i odbieranie telefonicznych połączeń lokalnych, krajowych i międzynarodowych, usług faksowych i usługi transmisji danych wystarczającej do korzystania z Internetu[43]. Wszystkie słuszne prośby o podłączenie stacjonarnego abonenta do publicznej sieci telefonicznej mają być zrealizowane przez przynajmniej jednego operatora[44] (z możliwością refundacji w niektórych przypadkach części kosztów ze środków publicznych).
W marcu 2001 roku wciąż jeszcze trwa proces legislacyjny w odniesieniu do tej, jak i pozostałych wskazanych wyżej dyrektyw. Zgodnie z dokumentem "eEurope" zakończony ma być najprędzej jak to możliwe, ale na pewno przed końcem roku 2001[45]. Do końca roku 2001 ma być również przyjęta dyrektywa o konkurencji w zakresie usług komunikacyjnych[46]. Od początku stycznia 2001 roku obowiązuje natomiast rozporządzenie o dostępie do pętli abonenckiej[47]. Rozporządzenie składa się zaledwie z pięciu artykułów i zgodnie z jego preambułą obowiązywać ma do chwili wejścia w życie wskazanych wyżej dyrektyw, które je zastąpią. Jego celem jest zwiększenie konkurencji na lokalnych rynkach dostępowych i stymulowanie innowacji technicznych w tej sferze. Dodać należy, że obowiązek udostępnienia lokalnych pętli abonenckich[48] spoczywa tylko na podmiotach mających znaczący udział w rynku, określonych enumeratywnie przez krajowy organ regulacyjny i obejmuje zarówno sam dostęp, jak również możliwość korzystania z innych urządzeń, jeżeli jest to niezbędne do wykonania uprawnień wynikających z rozporządzenia (są to głównie: kolokacja fizyczna, polegająca na umieszczaniu niezbędnych urządzeń uprawnionego w centrali operatora; połączenia kablowe; odpowiednie systemy informatyczne). Rozporządzenie upoważnia też narodowe organy regulacyjne do rozstrzygania sporów dotyczących wynagrodzenia dla operatorów[49].
Termin wejścia w życie rozporządzenia i fakt, że obowiązuje ono w całości wywierając skutek bezpośredni, świadczy dobitnie o znaczeniu, jakie Wspólnota Europejska nadała kwestii powstania warunków pełnej konkurencji na lokalnych rynkach telekomunikacyjnych. Uzupełniając rozważania na temat celów postawionych przed telekomunikacją w "eEurope" wskazać jeszcze należy, iż zawarto w planie tym zalecenie, by przydział częstotliwości na przyszłe systemy komunikacji bezprzewodowej odbył się "skutecznie i w stosownym czasie".
Obydwa polskie dokumenty pozostają natomiast w sprawie infrastruktury komunikacyjnej na bardzo dużym poziomie uogólnienia. Trudno jest z nich odczytać praktyczne pomysły chociażby na cząstkowe rozwiązania, nie mówiąc o kompleksowej strategii działania. Konkretnym działaniem przewidzianym w "ePolsce" ma być na przykład "tworzenie rozwiązań prawnych umożliwiających racjonalną, opłacalną budowę nowoczesnej oraz wykorzystanie istniejącej infrastruktury". Reszta tzw. "konkretnych działań" obejmuje po prostu kwestie uregulowane jednoznacznie ustawą z dnia 21 lipca 2000 r. - prawo telekomunikacyjne (Dz.U.00.73.852). Jako osiągnięcie wymienia się udostępnienie przez narodowego operatora internetowego numeru dostępowego (chociaż jakość takiego połączenia jest w stanie jednoznacznie ocenić każdy, kto kiedykolwiek z niego korzystał). Jako powód do uznania wymienia się też oferowany przez TP S.A. Szybki Dostęp do Internetu (SDI). Tymczasem literatura fachowa informuje, że po ponad roku od jej wprowadzenia, usługa ta nie cieszy się popularnością[50]. "ePolska" zawiera również stwierdzenia w rodzaju "należałoby (...) zmusić TP S.A. do jak najszybszego wpuszczenia konkurencji na lokalne pętle abonenckie". Niedawno uchwalone prawo telekomunikacyjne stanowi natomiast jednoznacznie w art. 96.2, że żaden operator publiczny nie ma obowiązku umożliwić "współkorzystania, w celu świadczenia usługi telefonicznej, z linii łączącej udostępnione abonentowi przez operatora zakończenie sieci z urządzeniami sieci telekomunikacyjnej tego operatora wykonującymi komutację". Dodać należy, że owo "zmuszenie" poprzez stworzenie "regulacji prowadzących do uwolnienia lokalnych pętli abonenckich i rozwiązania problemu monopolu naturalnego" powierzone zostało Urzędowi Regulacji Telekomunikacji (URT) i ma być przez niego zrealizowane do końca roku 2001. Najpierw jednak niechybnie zmieniona będzie musiała być Konstytucja, gdyż na mocy jej obowiązującej wersji URT nie ma prawa do derogowania nie tylko ustaw, ale w ogóle jakichkolwiek powszechnie obowiązujących aktów prawa.
Stwierdza się również w omawianym dokumencie, że prawo telekomunikacyjne obejmuje usługę powszechną w kształcie wyznaczonym przez Unię Europejską. Rzeczywiście, w art. 49 jest mowa o usłudze powszechnej, jednak z jej spektrum wyłączone zostały usługi dostępu do sieci telefonicznej. W pewnym uproszczeniu oznacza to, że powszechność usług operatora sprowadza się do prawa korzystania (i to pod pewnymi warunkami) z telefonu po jego podłączeniu. Trudno powiedzieć, że regulacja ta ma cokolwiek wspólnego z rozwiązaniami przyjmowanymi obecnie przez Wspólnotę Europejską.
Brak rozsądnej wizji rozwoju telekomunikacji, perspektywicznego myślenia i tzw. "doraźny pragmatyzm w działaniach" widoczny był również podczas ubiegłorocznej próby przeprowadzenia przetargu na częstotliwości dla UMTS.
Podobne zarzuty podnosić można zresztą również wobec narodowego operatora, którego przedsięwzięcia są nie tylko źle oceniane przez analityków rynku[51], ale również kończą się wysokimi karami nakładanymi za stosowanie praktyk monopolistycznych. Jednoznacznie pozytywnie ocenić natomiast należy samo powstanie prawa telekomunikacyjnego, tworzącego podstawy do rozwoju zwłaszcza sieci transmisji danych, oraz fakt częściowej prywatyzacji TP S.A. Należy mieć tylko nadzieję, że francuski operator narodowy przekaże polskiemu najlepsze, nie najgorsze praktyki.
Kolejną kwestią podkreślaną we wszystkich opracowaniach jest konieczność wdrożenia szybkiego Internetu dla studentów i badań naukowych.
W "eEurope" zaleca się stworzenie do końca 2001 roku europejskiej sieci szkieletowej o dużej (2,5 Gbit/s) przepustowości i rozwinięcia do tego czasu Narodowych Sieci Badań i Edukacji. W 2002 roku wdrożone mają być natomiast nowe rozwiązania oparte na technologii World Wide Grid.
Na tym tle dobrze prezentuje się polski dorobek dotyczący sieci międzyuczelnianych. Dzięki wysiłkom podejmowanym przez środowisko akademickie i Komitet Badań Naukowych rozwijane są Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa (NASK) oraz POL-34 z szybkim połączeniem z Poznania do Frankfurtu nad Menem.
W roku 2000 KBN przyjął program rozwoju infrastruktury informatycznej na najbliższe 5 lat, oparty na projekcie Polskiego Internetu Optycznego - PIONIER. Podkreślić należy, że obejmuje on nie tylko rozbudowę sieci informatycznej, lecz również rozwój aplikacji. Bardzo ważne jest to, że do współpracy zaangażowany ma być również przemysł.[52]
B. Wiedza, Innowacyjność i Edukacja
Omawiane dokumenty odnoszą się przede wszystkim do kwestii edukacji w jej wąskim, związanym bezpośrednio z informatyką znaczeniu. "e-Europe" skupia się na wykształceniu w młodzieży umiejętności funkcjonowania w "świecie komputerów", w tym na przyłączeniu do końca roku 2002 szkół do sieci naukowych. Wiąże się z tym również konieczność odpowiedniego kształcenia nauczycieli. Ponadto podkreśla się konieczność wspierania postawy opartej na dążeniu do kształcenia się przez całe życie i możliwość zapobiegania bezrobociu poprzez pracę w domu z wykorzystaniem teleinformatyki.
W dokumencie "ePolska" podkreślono wprawdzie konieczność dostosowania polskiego systemu edukacyjnego do potrzeb tworzenia społeczeństwa opartego na wiedzy, wyciąga się z tego jednak głównie wniosek o konieczności zwiększenia liczby komputerów w szkołach i przygotowania nauczycieli do ich obsługi. Program taki, pod nazwą Interkl@sa, realizowany jest, bardzo zresztą skutecznie, od 1998 roku. Jego rozwinięciem ma być "Narodowy Program Edukacji na rzecz Społeczeństwa Informacji". Oddając należny szacunek organizatorom przedsięwzięcia, zwłaszcza jego głównej animatorce Poseł Grażynie Staniszewskiej, zwrócić należy uwagę na niebezpieczeństwa wypływające z oderwania tego rodzaju inicjatyw od szerszej strategii tworzenia społeczeństwa wiedzy. Obecnie program ten jest "oknem na świat" dla rzesz dzieci, które pozbawione są dostępu do komputera i Internetu w domu. Stanowi też nie lada wyzwanie dla zdecydowanej większości nauczycieli. Jeśli jednak przedsięwzięcia takie jak Interkl@sa nie będą wpisane w strategię promowania wiedzy i innowacyjności, wówczas Internet postrzegany będzie nie jako motywacja do kształcenia, lecz jedynie jako źródło rozrywki i inspiracja do biernego uczestniczenia w zachodzących przemianach. Ta sama uwaga dotyczy zresztą pomysłu udostępniania pracowni komputerowych w szkołach społecznościom lokalnym. Zaznaczyć jednak też należy, że zadanie opracowania strategii rozwoju społeczeństwa informacyjnego powierzone zostało wyłącznie Ministerstwu Łączności, który siłą rzeczy nie może być odpowiedzialne za szeroko pojętą naukę i edukację.
W "Celach i kierunkach" zdecydowano się na podejście szersze, nie ograniczone tylko do kwestii edukacji informatycznej. Wprawdzie dokument ten zawiera oddzielny punkt "nauka i kultura", jednak najistotniejsze kwestie dotyczące nauki i innowacyjności poruszone zostały wcześniej, niejako mimochodem. Podkreśla się mianowicie znaczenie, dla zwiększenia konkurencyjności firm krajowych, stworzenia lepszych warunków finansowania prowadzonych przez nie innowacyjnych inwestycji (np. poprzez rozwój funduszy podwyższonego ryzyka) i konieczność upowszechniania metod stymulacji innowacyjności przemysłu, prac badawczo-rozwojowych, transferu technologii i kontaktów instytucji naukowych z przemysłem (m. in. tworzenia konsorcjów badawczych). Zwraca się też uwagę na to, że wspierane powinny być projekty dla małych i średnich przedsiębiorstw, mające na celu wykorzystanie środków teleinformatycznych w produktach oraz prace wdrożeniowe, zakup wyników prac badawczo-rozwojowych, patentów i licencji na stosowanie wynalazków i wzorów użytkowych, jak również projektów racjonalizatorskich. Wspomina się też, iż opracowane powinny być mechanizmy finansowe dla zachęcenia inwestorów do tworzenia na terenie Polski centrów badawczo-rozwojowych oraz że "dostosowanie systemu kreowania wiedzy oraz systemu edukacji do wymogów powstającej cywilizacji informacyjnej ma na celu wykształcenie człowieka zdolnego do funkcjonowania w tej cywilizacji, posiadającego umiejętności kreowania informacji i wiedzy oraz dysponującego zdolnością do ich wykorzystania, przygotowanego do posługiwania się nowoczesnymi technikami informacyjnymi i multimedialnymi zarówno w procesie zdobywania wykształcenia, jak i w życiu społecznym i gospodarczym." Wnioskiem nie jest jednak konkretny program inspirowania niezależnego, innowacyjnego myślenia i wiedzy jako takiej, lecz tzw. "edukacja informatyczna" - czyli nauka podstaw obsługi komputera.
Dodać należy jeszcze, że dokument "ePolska" zawiera wzorem "eEurope" cel umożliwienia wszystkim obywatelom udziału w gospodarce opartej na wiedzy. Zakłada on zapewnienie do końca roku 2004 osobom o niższej pozycji społecznej umiejętności posługiwania się informacjami zawartymi w Internecie. Powstaje jednak pytanie, jaki pożytek przynieść może Internet na przykład nie mogącemu utrzymać swojej rodziny rolnikowi z wykształceniem podstawowym? Czy umożliwiając znalezienie oferty pracy na stanowisku analityka finansowego? A może dając możliwość zaciągnięcia kredytu w jednej z wirtualnych instytucji finansowych? "ePolska" nie zawiera żadnych konkretnych odpowiedzi. Rodzi się więc wątpliwość, czy aby przy kopiowaniu cudzych wzorców nie zabrakło przypadkiem odrobiny wyobraźni.
C. Aplikacje
Omawiane dokumenty zwracają uwagę na konieczność wdrażania nowych zastosowań dla technik teleinformatycznych. Jest to stworzenie ram prawnych dla rozwoju handlu elektronicznego, koncepcje "rządu w Sieci" i "służby zdrowia w Sieci", inteligentnego transportu. Do tej kategorii zaliczyć też można kwestię tzw. bezpieczeństwa sieci i inteligentnych kart do rozliczeń[53]. Cele te prezentuje "eEurope". Ze względu na ramy tekstu nie zostaną tu omówione szczegóły proponowanych rozwiązań.
Wskazać jednak należy, że przy zaawansowanym rozwoju telekomunikacji, dużej innowacyjności gospodarek i wykształconym społeczeństwie Unii Europejskiej, rozwój e-handlu i innych zastosować nowych technologii może przyspieszyć proces rozwoju gospodarczego. Niewłaściwe wydaje się natomiast całkiem bezkrytyczne przenoszenie owych założeń na grunt polski. Bezdyskusyjna jest przy tym konieczność pełnego wdrażania acquis communitaire w zakresie handlu elektronicznego. Obawami napawa jednak koncepcja "rządu (administracji publicznej) w Sieci". Problematyka ta w zakresie zamówień publicznych na technologie teleinformatyczne i szerzej informatyzacji administracji szczegółowo i trafnie zanalizowana została w "Celach i kierunkach". Wskazuje się, że realizacja większości systemów informatycznych w administracji rządowej przebiega "z naruszeniem zasad gospodarności, dobrej praktyki informatycznej, a także obowiązującego prawa". Podkreśla się "niestabilność przepisów, próby skomputeryzowania mało wydajnych struktur i procedur, niedostateczne przygotowanie zamawiających i brak koordynacji międzyresortowej, co powoduje nieprecyzyjne określanie wymagań, dublowanie się rozwiązań i powstawanie systemów niekompatybilnych." Łatwo zatem przewidzieć, co stanie się, gdy postulat zawarty w "ePolsce" "powinno przyjąć się także założenie, iż do konkretnej daty wszystkie urzędy danego szczebla powinny posiadać swoje serwisy" stanie się faktem w nieprzygotowanych do tego strukturach administracji. Nawet gdyby Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji udało się opracować do 30 kwietnia 2001 r. przemyślany plan rozwoju zastosowań teleinformatyki w administracji rządowej (choć dotychczasowa praktyka pozwala w to wątpić), to czy rozsądne rozwiązania w tej materii będą w stanie później wdrożyć nie posiadające odpowiednich kadr ani środków, rozdęte[54] organy administracji publicznej? Podobne obawy rodzą się w stosunku do "nakazowej" formy informatyzacji służby zdrowia. Przed realizacją postulowanych w "ePolsce" teleoperacji może warto byłoby zadbać natomiast, by środki na ten cel nie były pozyskiwane kosztem zabiegów podstawowych.
Warto też wskazać, że rok 2000 przyniósł powstanie specjalistycznych wortali dla branży medycznej, w obecnym roku ruszają platformy elektronicznego handlu medykamentami. Są one oparte na mechanizmach rynkowych i dlatego mają realną szansę sprawić, iż również służba zdrowia przyczyni się do tworzenia społeczeństwa informacyjnego. Przy obecnym poziomie infrastruktury drogowej i kondycji kolejnictwa dziwią natomiast postulaty zawarte w części "ePolski" dotyczące inteligentnego transportu, na przykład "komunikacja bezprzewodowa w szybkich pociągach - obecne ograniczenie systemu GSM wynosi 250 km/h." Tu, tak jak w przypadku służby zdrowia, postulaty winny wychodzić z istniejących realiów technicznych i finansowych.
Koncepcja społeczeństwa informacyjnego realizowana w Unii Europejskiej jest złożona, a projekt "eEurope" to jedynie jej fragment. Tymczasem z przedstawionych dokumentów wynika, że cała polska strategia ma być wynikiem prostej recepcji kilku, często nierealnych w naszych warunkach, rozwiązań. Charakterystyczna dla wszystkich krajowych deklaracji jest absolutyzacja znaczenia samego dostępu do informacji, kosztem informacji jako treści. W społeczeństwach przemysłowych zwiększenie obiegu wiadomości nie było jednak celem samym w sobie, lecz służyć miało temu, by poszukujący ich mógł stawać się bardziej konkurencyjnym poprzez skuteczniejsze nadzorowanie procesów produkcyjnych i podejmowanie szybszych i trafniejszych decyzji. Z kolei trudno o lepszą inspirację dla kolejnych innowacji. Najpierw jednak nasilenie procesów gospodarczych i poziom wiedzy uzyskać musiały "masę krytyczną". Spełnienie tych dwóch przesłanek jest gwarantem tego, by systemy informatyczne mogły się rozwijać. Prawda ta niekoniecznie musi się natomiast sprawdzać w kierunku przeciwnym. Zwiększanie ilości informacji w nieprzygotowanych do tego społeczeństwie, gospodarce i administracji nie ma szans osiągnąć zamierzonego efektu w postaci szybkiego usuwania zapóźnień cywilizacyjnych. Jego efektem będzie jedynie wzmożony szum informacyjny. Pamiętać należy bowiem, iż to innowacyjność i elastyczność myślenia, przyzwyczajenie do konieczności sprostania konkurencji na rynku, umożliwiają obecnie Stanom Zjednoczonym czerpanie tak obfitych profitów ze zmian globalnych. Unia Europejska też w nich w dużym stopniu partycypuje. Pobudzanie konkurencyjności i innowacyjności, śladem USA, ów rozwój ma przyspieszyć. Europejski, zwłaszcza skandynawski, model sprawiedliwości społecznej nakazuje natomiast, by władza przekazywała część uzyskanych przez społeczeństwo profitów tym, którzy są najmniej do zmian przystosowani. Stąd inicjatywy takie jak "eEurope". Polska znajduje się w zupełnie innej sytuacji. Liberalizacja rynku telekomunikacyjnego powinna być postrzegana jako element szerszej strategii tworzenia konkurencyjnej gospodarki, a nie jako sposób jej uzdrowienia. Do czego bowiem niewykształconemu, pozbawionemu perspektyw Polakowi dostęp do Internetu? Do udostępniania nowych aplikacji, analizy sprawozdań spółek giełdowych albo pogłębiania wiedzy na temat paradygmatów socjobiologii, czy raczej wyłącznie do przeglądania baz danych serwisów z zawartością tylko dla dorosłych? Teleinformatyka jest znakomitym środkiem zdobywania informacji, rozwijania przedsiębiorczości, pod warunkiem jednak, że korzystający z tego medium wie nie tylko jak, ale i do czego go użyć. I dlatego Europa przechodzi obecnie z fazy "zachłyśnięcia się" Internetem, traktowania go jako antidotum na każdą bolączkę, do postrzegania Sieci jako kolejnego medium i znakomitego, ale jedynie sposobu realizacji innych celów. Nie znaczy to bynajmniej, że zdezaktualizowała się idea społeczeństwa informacyjnego postrzeganego jako społeczeństwo wiedzy i innowacji. Jego realizacja jest ważna zwłaszcza w Polsce. Podstawowe znaczenie zyskać jednak powinna szczegółowa i konkretna strategia promocji szeroko rozumianej wiedzy, edukacji i innowacyjności. Bardzo istotna jest też kontynuacja zapoczątkowanej liberalizacji rynku telekomunikacyjnego. Powstanie nowych rozwiązań i znalezienie dla nich zastosowań nastąpi w takich warunkach samoczynnie. Taka lekcja wynika z osiągnięć amerykańskich i jest zgodna z logiką rozwoju.
Polski model ma być tymczasem zupełnie odwrotny, w dodatku podejmowane działania są pozorowane, fragmentaryczne i nieprzemyślane. Skupiają się na tym, jak korzystać z zastanych rozwiązań (a więc na konsumpcji), a nie jak tworzyć nowe (czyli produkcji). Zarówno "Cele i kierunki", jak i projekt dokumentu "ePolska" oraz protokół z posiedzenia Rady Ministrów z 28 listopada 2000 roku wskazują w pewnym uproszczeniu, że strategia budowania społeczeństwa informacyjnego oznaczać będzie dofinansowywanie zamówieniami publicznymi firm komputerowych i telekomunikacyjnych. Tymczasem poziom innowacyjności gospodarki polskiej jest katastrofalnie niski. Nie potrzebuje ona ludzi wykształconych, czego przejawem jest bezrobocie wśród absolwentów szkół wyższych. Nakłady na badania naukowe są w porównaniu z PKB pięciokrotnie niższe niż w Szwecji, z której czerpać chcielibyśmy wzorce. Różnica ta ulega zresztą zwielokrotnieniu, gdy uwzględni się przepaść w dochodzie narodowym liczonym nominalnie.
Może czas zacząć już działać zamiast działanie jedynie deklarować?
[1] por. Klaudia A. Książek - Lawcewicz "Polityka w społeczeństwie informacyjnym", 1999 -
http://republika.pl/xonnie/
[2] Zatytułowany on został: "Plan utworzenia społeczeństwa informacyjnego jako cel narodowego na rok 2000"; por. Tomasz Goban-Klas,Piotr Sienkiewicz "Społeczeństwo informacyjne. Szanse, zagrożenia, wyzwania" -
http://users.uj.edu.pl/~usgoban/agh.html
[3] Celem pierwszej fazy - komputeryzacji wielkiej nauki - jest postęp w dziedzinach obrony, rozwoju i badań kosmosu, celem drugiej - komputeryzacji zarządzania - wzrost produktu krajowego brutto, celem trzeciej - komputeryzacji informacji społecznej - osiągnięcie dobrobytu i rozwoju opieki społecznej. Por. Tomasz Goban-Klas w "Media i komunikowanie masowe. Teorie i analizy prasy, radia, telewizji i Internetu", Warszawa-Kraków 1999, str. 287
[4] Bardzo ciekawą analizę wzajemnych relacji omawianych pojęć prezentuje Marek Hetmański w tekście "Internet jako środek tworzenia i komunikowania wiedzy" w: "Internet... fenomen społeczeństwa informacyjnego" pod redakcją ks. prof. Tadeusza Zasępy, Częstochowa, 2001, str. 67-88
[5] por. Tomasz Goban-Klas,Piotr Sienkiewicz, op.cit. Wskazać należy jednak, że w istocie podczas procesu komunikacyjnego informacja ulega kodowaniu (w dane, słowa, gesty, impuls elektryczny itd.) i w tej formie następuje jej transmisja. Po dojściu do adresata jest ona odkodowywana ponownie w taką samą informację, oczywiście przy założeniu nie ingerowania kanału komunikacyjnego w jej treść.
[6] "knowledge obtained by search, study etc." za "New Webster's Dictionary and Thesaurus" - 1992
[7] oryg. "A Framework for Global Electronic Commerce"- dokument dostępny na stronie Rządu amerykańskiego dotyczącej polityki handlu elektronicznego -
http://www.ecommerce.gov/usdocume.htm. Zamieszczone tam zostały również inne oficjalne dokumenty na omawiany temat.
[8] Global Information Infrastructure (GII); Amerykanie używają też innego określenia - "Information Superhighways"
[9] Szczegółowy wykaz kluczowych dokumentów z wcześniejszego okresu, wraz z krótkim omówieniem i hiperlinkami do każdego z nich znajduje się na stronie Information Society Project Office -
http://europa.eu.int/ISPO/basics/i_history.html#1993
[10] Przegląd Wniosków Prezydencji znajduje się na stronach Rady Unii Europejskiej -
[11] CE - COM(1999)0687
[12] "Presidency note on Employment, Economic Reforms and Social Cohesion. Towards a Europe based on Innovation and Knowledge" 5256/00 + ADD1 COR 1
[13] "Towards a European Research Area" COM 2000/0006
[14] oryg. "European Area of Research and Innovation"
[15] "Fifth Framework Programme" (FP5), por. też
http://www.cordis.lu/fp5/src/over.htm
[16] dostępny na stronach Unii Europejskiej
[17] oryg. "European Charter for Small Enterprises" - aneks nr IV do Wniosków Prezydencji
[18] "Council Resolution of 15 June 2000 on establishing a European area of research and innovation Official Journal C 205" , 19/07/2000 p. 0001 - 0003. Poces implementacji rozpoczęty został przez Radę Unii w dniu 16 listopada - "Council resolution of 16 November 2000 on making a reality of the European area of research and innovation: guidelines for the European Union's research activities (2002-2006)" Official Journal C 374 , 28/12/2000 P. 0001
[19] Stosowna rezolucja podjęta została przez Radę Unii 14 grudnia - "Resolution of the Council and of the representatives of the Governments of the Member States, meeting within the Council of 14 December 2000 concerning an action plan for mobility" Official Journal C 371 , 23/12/2000 P. 0004
[20] oryg. "Europe based on innovation and knowledge"
[21] oryg. "harnesing new technologies"
[22] Całość problematyki omówiona została na stronach Prezydencji Szwedzkiej poświęconych szczytowi -
http://europa.eu.int/comm/stockholm_council/
[23] por. "PROMISE Promotion of the Information Society in Europe Intermediate programme evaluation Report prepared for the European Commission by a panel of independent experts 20 January 2000", dostępny na stronach Unii Europejskiej -
[24] Monitor Polski nr 22, poz. 448, z dnia 21 lipca 2000 r.
[25] Omawiane dokumenty zamieszczone zostały np. na stronie Komitetu Badań Naukowych
- http://kbn.icm.edu.pl/cele/index.html
[26] druk nr 2017 z dnia 9.06.2000 r.
[27] por. Andrzej M. Wilk "Światowy Dzień Telekomunikacji 2000. Konferencja Okrągłego Stołu "Polska w drodze do Społeczeństwa Informacyjnego" Wprowadzenie i Tezy" -
http://www.sdt.telbank.pl/referat.htm
[28] tekst dostępny na stronach Ministerstwa Gospodarki -
[29] "O rewizję strategii Stanowiska Komisji Badań Stosowanych oraz Komisji Badań Podstawowych KBN w sprawie "Średniookresowej strategii rozwoju Polski"" -
[30] prace nad ostatnim z tych dokumentów trwają od 1998 roku,
[31] komunikat z posiedzenia dostępny jest na stronach Centrum Informacyjnego Rządu -
http://www.kprm.gov.pl/menu/menubez.html
[32] komunikat dostępny na stronach Centrum Informacyjnego Rządu
[33] Akapit drugi tego przepisu brzmi: "w zakresie, który nie podlega jej wyłącznej kompetencji, Wspólnota podejmuje działania, zgodnie z zasadą subsydiarności, tylko wówczas i tylko w takim zakresie, w jakim cele proponowanych działań nie mogą być zrealizowane w sposób wystarczający przez państwa członkowskie, natomiast, z uwagi na skalę lub skutki proponowanych działań, mogą zostać lepiej zrealizowane przez Wspólnotę."
[34] komunikat dostępny na stronie Centrum Informacyjnego Rządu -
http://www.kprm.gov.pl/cir/Komc2000/kc0726e.htm
[35] W budżecie na rok 2000 przewidziano na dział - nauka 3.050.506 tys. zł, natomiast w planie wydatków na rok 2001 będącym załącznikiem do ustawy budżetowej z dnia 1 marca 2001 - 3.302,222 tys. zł. Nominalnie nakłady na naukę wzrosły, jednak po uwzględnieniu inflacji i wzrostu PKB oznacza to faktyczne zmniejszenie realnych wydatków na naukę z budżetu państwa w stosunku do PKB. Cytowane dane dostępne na stronach Ministerstwa Finansów - http://www.mf.gov.pl/budzet_panstwa/ustawa.shtml
[36] por. Andrzej Wiszniewski "Ubodzy krewni" -
[37] Forum do Spraw Społeczeństwa Informacyjnego zebrało się po raz pierwszy 8 lutego.
[38] Całkowicie odmienna systematyka w "Celach i kierunkach" wynika prawdopodobnie z faktu, że nie wzięto w dokumencie tym pod uwagę praktycznie w ogóle dorobku Wspólnoty i Unii Europejskiej w tej materii (z wyjątkiem tzw. Raportu Bangemanna z 1994 roku)
[39] "Communication from the Commission, to the European Parliament , the Council, the Economic and Social Committe and the Committe of the Regions. Towards a new framework for Electronic Communications infrastructure and associated services. The 1999 Communications Review" - COM (1999) 539
[40] po przeprowadzeniu szerokich konsultacji i uwzględnieniu opinii Parlamentu Europejskiego z dnia 13.06.2000 r. w tej sprawie - PE R5-0258/2000
[41] "Directive of the European Parliament and of the Council on a common regulatory framework for electronic communications networks and services" COM (2000) 393, "Directive on the authorisation of electronic communications networks and services" COM (2000) 386, "Directive on access to, and interconnection of, electronic communications networks and associated facilities" COM (2000) 384, "Directive on universal service and users' rights relating to electronic communications networks and services" COM (2000) 392, "Directive on the processing of personal data and the protection of privacy in the electronic communications sector" COM (2000) 385, "Regulation on unbundled access to the local loop" COM(2000) 394, "Decision on a regulatory framework for radio spectrum policy in the Community" COM (2000) 407, hiperlinki do wszystkich aktów znajdują się na stronie
http://europa.eu.int/ISPO/infosoc/telecompolicy/review99/Welcome.html
[42] art. 1.2
[43] nie wydaje się zatem, by celem dyrektywy było ograniczenie transmisji głosu tylko do usług możliwych dzięki technologii przetwarzania go w dane, np. przy wykorzystaniu technologii VoIP.
[44] art. 4.1
[45] Parlament i Rada Unii zajmą się propozycjami w kwietniu i maju
[46] "Commission Directive amending and consolidating Directive 90/388 on Competition in the Markets for Electronic Communication Services"
[47] przyjęte zostało w dniu 18.12.2000 r., Official Journal L 336 z 30.12.2000 r.
[48] por. również Mariusz Daca "Prawne uregulowania sektora telekomunikacyjnego w Unii Europejskiej i w Polsce służące rozwojowi społeczeństwa informacyjnego" w "Internet...Fenomen społeczeństwa informacyjnego", str. 303. Podkreślić należy, że rozporządzenie dotyczy tylko i wyłącznie metalowych (w praktyce miedzianych) pętli.
[49] W preambule (pkt 10) wyjaśniono, że praktyka pokazała, iż interwencje są konieczne ze względu na nierówną pozycję negocjacyjną partnerów. Prawda ta sprawdza się również obecnie w Polsce w odniesieniu do sporu TP S.A. z tzw. "operatorami niezależnymi" o sposób rozliczeń międzyoperatorskich.
[50] por. "TELECOMforum", numer 12 (64) Grudzień 2000 -
http://www.telecomforum.pl/n0012/32.htm
[51] por. "Internet Standard", nr 1(3), 2001, str. 12
[52] por. też "Program rozwoju infrastruktury informatycznej polskiego środowiska naukowo-akademickiego na lata 2001-2005 "PIONIER: Polski Internet Optyczny dla Społeczeństwa Informacyjnego"" -
http://www.man.lodz.pl/pionier/program_wrzesien_2000_calosc.html
[53] W "eEurope" użyto hasła "secure networks and smart cards" łącząc tą problematykę z samą infrastrukturą - "secure Internet". W istocie nie chodzi tu jednak o bezpieczeństwo sieci jako infrastruktury, lecz rozpowszechnianych przez Sieć treści (co zostało przyznane w "eEurope" stwierdzeniem, że celem podejmowanych działań na tej płaszczyźnie ma być głównie budowanie zaufania konsumenta do handlu elektronicznego).
[54] por. "Krańcowa gigantomania. Rozmowa z profesorem Witoldem Kieżunem" - Rzeczpospolita Nr 31 z 06.02.01 -
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_010206/kraj/1
« RIAA v. Aimster | Śmierć frajerom! »
WTO się przygląda