Source: https://pomocpostpenitencjarna.pl/2020/06/
Timestamp: 2020-07-09 00:33:32+00:00
Document Index: 20000610

Matched Legal Cases: ['art 2020', 'art. 42', 'art. 182', 'art. 42', 'Art.42', 'art. 38', 'art. 42', 'art. 42', 'Art. 42', 'art. 42', 'art. 182', 'art. 8', 'art. 42', 'art. 38', 'art. 38', 'art. 42', 'art. 42', 'art. 38', 'art. 42', 'art. 42', 'art. 439', 'art. 250']

Czerwiec 2020 – Pomoc Postpenitencjarna
Start 2020 Czerwiec
Ukończyła studia magisterskie na kierunku psychologia (specjalność psychologia kliniczna) na SWPS Uniwersytecie Humanistycznospołecznym w Poznaniu.
Odbyła praktyki w charakterze psychologa stażysty w Wojewódzkim Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych „Dziekanka” im. Aleksandra Piotrowskiego w Gnieźnie, w tym na Oddziale Psychiatrii Sądowej.
Obecnie kontynuuje kształcenie w czteroletniej Szkole Psychoterapii Psychodynamicznej rekomendowanej przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne.
Zajmuje się adaptacją społeczno-zawodową nowych pracowników w organizacji oraz budowaniem i rozwijaniem efektywnego i zaangażowanego zespołu.
Najnowsze “TeleInfo Pro Civium”
Inicjatywa wprowadzenia art. 42a do Kkw
Poznań, Warszawa; 15 czerwca 2020 roku
w zakresie wprowadzenia do ustawy kodeks karny wykonawczy (Dz.U. 2020 poz. 523 ze zm.)
artykułu 42a
Stowarzyszenie Inicjatywa Obywatelska „Pro Civium” wyraża pogląd, że społeczeństwo powinno mieć znaczący udział w procesie readaptacji osób pozbawionych wolności. Kodeks karny wykonawczy w obecnym brzmieniu nie uwzględnia, w praktyce, udziału czynnika społecznego w sprawowaniu wykonywania kary. Wskazuje jedynie i to w sposób bardzo niedookreślony możliwość ustanawiania przez osadzonego przedstawiciela zwłaszcza pośród organizacji społecznych, jednakże z zastrzeżeniem, że działającego wyłącznie na korzyść osoby pozbawionej wolności, co wręcz uniemożliwia realizację przypisanego w art. 182 Konstytucji RP uprawnienia mówiącego o sprawowaniu przez społeczeństwo, którego naturalnym reprezentantem są organizacje społeczne, wymiaru sprawiedliwości, a zatem i procesu wykonywania kary pozbawienia wolności.
Stanowisko to jednoznacznie popiera środowisko akademickie, przedstawiciele Służby Więziennej, organizacje pozarządowe, Rzecznik Praw Obywatelskich i Ministerstwo Sprawiedliwości wraz z organami sądowniczymi w wielu wypowiedziach, komentarzach, czy opracowaniach na ten temat. Tym bardziej czyni to inicjatywę Stowarzyszenia słuszną i wartą wprowadzenia zmian legislacyjnych do aktualnie obowiązującej Ustawy.
Czynnik społeczny będzie również postrzegany przez osoby skazane i ich rodziny jako niezależny i nieinstytucjonalny, a zatem zapewne wzbudzający większe zaufanie, co przysłużyć się może wyłącznie procesowi oddziaływań penitencjarnych. Organizacje społeczne powinny uzyskać również większy wpływ na działania podejmowane przez Służbę Więzienną, ale nie tyle w zakresie jej ewentualnej kontroli, bo nie posiadają ku temu stosownych narzędzi, możliwości i uprawnień, ale wspomagający oraz pozwalający uzyskać szerszy wgląd w środowisko rodzinne, do którego przecież po odbyciu kary osadzony powróci, a które ma niebagatelne znaczenie w procesie dalszej socjalizacji sprawców przestępstw.
Tym bardziej jest to niezwykle istotne, że w obecnym stanie prawnym Służba Więzienna obejmuje swoimi oddziaływaniami wyłącznie okres rzeczywistego pozbawienia wolności, a zatem naturalnym uzupełnieniem procesu resocjalizacji winny być organizacje społeczne obejmujące, statutowo, swoją kuratelą osadzonych po uzyskaniu warunkowego zwolnienia, przerwy w karze, czy odbyciu kary w całości, także podczas korzystania z zezwoleń na czasowe opuszczanie jednostki.
Naturalną konsekwencją wprowadzenia przedmiotowego zapisu jest również ukonstytuowanie współpracy między Służbą Więzienną a organizacjami społecznymi i możliwość uczestnictwa tychże w postępowaniach penitencjarnych osadzonych. Przy czym, organizacje pozarządowe powinny mieć możliwość weryfikacji i prezentowania własnej oceny postępów resocjalizacyjnych osadzonych oraz opiniowania prognoz penitencjarnych sporządzanych przez Służbę Więzienną.
Stowarzyszenie proponuje, korzystając z zapisu w obecnym brzemieniu art. 42 Ustawy, aby o udziale organizacji społecznej decydował osadzony. Dawałby tym samym sygnał społeczeństwu, że poddaje się jego ocenie. Dla Służby Więziennej stanowiłoby to również istotną wskazówkę w dalszych oddziaływaniach penitencjarnych.
Biorąc powyższe pod uwagę proponujemy wprowadzenie do Kodeksu karnego wykonawczego zapisu w następującym kształcie:
Art.42a.§1. W postępowaniu wykonawczym oraz przy zastosowaniu środków probacyjnych organizacja społeczna, o której mowa w art. 38., działająca nie krócej niż 2 lata, na prośbę złożoną na piśmie przez osadzonego, może objąć go na czas pozbawienia wolności i wykonania orzeczonych środków probacyjnych społeczną kuratelą, jeżeli przemawia za tym potrzeba ochrony interesu społecznego lub interesu indywidualnego, objętego zadaniami statutowymi tej organizacji, w szczególności ochrony wolności i praw człowieka oraz zapobiegania zjawisku powrotności do przestępstwa oraz stygmatyzacji i wykluczeniu społecznemu. W wymienionym zakresie organizacja społeczna współpracuje z organami wykonawczymi, oraz sądowniczymi i innymi instytucjami.
§2. Prośbę osadzony składa na piśmie do organów wykonawczych wraz z podaniem danych teleadresowych wskazanej organizacji społecznej. Organy wykonawcze w terminie zawitym 7. dni od daty otrzymania prośby dokonują weryfikacji organizacji społecznej pod względem formalnym oraz celów jej działalności określonych w statucie, po czym powiadamiają organizację społeczną o fakcie złożenia przez osadzonego prośby. W przypadku wyrażenia zgody przez organizację społeczną organy wykonawcze wydają stosowne urzędowe poświadczenie w dwóch egzemplarzach: jednym dla osadzonego i jednym dla organizacji społecznej, a także udostępniają wskazanej organizacji informację o aktualnej sytuacji penitencjarnej osadzonego i sporządzonej prognozie penitencjarnej.
§3. Poświadczenie urzędowe uprawnia organizację społeczną do działania w imieniu osadzonego przed organami wykonawczymi i sądowniczymi, a w szczególności do składania wniosków, próśb i innych pism, z zastrzeżeniem, że przed sądem działają w imieniu organizacji społecznej wyłącznie osoby uprawnione w myśl osobnych przepisów.
§4.Organizacja społeczna może cofnąć zgodę na objęcie kuratelą społeczną osadzonego, jeżeli ten nie będzie uczestniczył w działaniach organizacji służących społecznemu interesowi, a realizujących statutowe cele tejże organizacji, o czym niezwłocznie powiadamia organy wykonawcze i osadzonego.
§5. Osadzony może w każdym czasie zrezygnować w formie pisemnej z kurateli społecznej organizacji, o czym zobowiązany jest poinformować wskazaną organizację i organy wykonawcze.
§6. Organizacja społeczna działa w imieniu osadzonego i pełni nad nim kuratelę społeczną za pośrednictwem działających z upoważnienia władz statutowych pełnomocników. Pełnomocnik organizacji posiada przymiot godnego zaufania w rozumieniu Rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z sprawie współdziałania podmiotów w wykonywaniu kar, środków karnych, kompensacyjnych, zabezpieczających, zapobiegawczych oraz przepadku, a także społecznej kontroli nad ich wykonywaniem (Dz.U. z 2016r, poz. 2305).
§7. Pełnomocnik organizacji społecznej może porozumiewać się z osadzonym, o którym mowa w §1. podczas nieobecności innych osób, a rozmowy osadzonego z nim w trakcie widzeń i rozmów telefonicznych nie podlegają kontroli.
§8. Osadzony będący tymczasowo aresztowanym lub odbywający zastępczą karę pozbawienia wolności nie może zostać objęty kuratelą społeczną organizacji, o której mowa w §1.
W aktualnym stanie prawnym konstrukcja art. 42 Kkw błędnie wymusza na jedynym reprezentancie osadzonego zwanym dalej przedstawicielem (nie każdy osadzony, a szczególnie jego bliscy, mogą sobie pozwolić na zatrudnienie prawnika do działań penitencjarnych) działanie wyłącznie na jego korzyść. W naszej opinii, przedstawiciel osadzonego, w przypadku, gdy reprezentuje organizację społeczną, a więc działa niejako w imieniu społeczeństwa powinien posiadać stosowne umocowania, za świadomą zgodą osadzonego do działania na jego – oczywiście – korzyść, ale także mając na uwadze, właśnie, interes społeczny, który nie zawsze musi być zgodny z interesem indywidualnym osadzonego. Przy czym, interes społeczny z założenia nie może szkodzić osadzonemu i przecież ustanowienie przedstawiciela pośród organizacji daje możliwość osadzonemu swobodnego wyboru podmiotu, którego przesłanie działania zna i akceptuje.
Przyjmując natomiast, że naczelną ideą procesu naprawy sprawcy przestępstw jest jego wewnętrzna przemiana w trakcie pobytu w zakładzie karnym mająca na celu ponowne przywrócenie go w ramy społeczne, osadzony nie powinien się obawiać – przy czystych intencjach – że organizacja społeczna będzie działać z jakąkolwiek szkodą dla niego. Jeżeli natomiast w sprawcy przestępstw oddziaływania penitencjarne nie powodują żadnej pozytywnej zmiany, to albo – w swoim dobrze pojętym interesie – nie ustanawia przedstawiciela w organizacji społecznej, bo przecież nie ma takiego obowiązku, albo cofa swój akt woli, co automatycznie – znowu z korzyścią dla społeczeństwa, staje się sygnałem ostrzegawczym dla instytucji odpowiadających za porządek publiczny.
Reasumując, do osadzonego powinien trafiać jasny przekaz. Jeżeli chce skorzystać z dobrodziejstwa warunkowego zwolnienia, przerwy w karze, czy systemu przepustkowego, albo zaangażować stowarzyszenie do wsparcia rodziny – poddaje się oddziaływaniom nie tylko organów wykonawczych, ale również oddziaływaniom, właśnie, organizacji społecznych. Wtedy, powinien być to sygnał, że osadzony dojrzał do społecznej weryfikacji. Najistotniejszej, bo do społeczeństwa przecież wróci po odbyciu kary.
Wymóg posiadania cechy godnego zaufania, o którym mowa w przepisach rodzi daleko idące problemy proceduralne. Przedstawiciel osadzonego, aby jego legitymacja do reprezentacji była skuteczna musi wzbudzać w organach wykonawczych (choć bezpośrednio ustawa na to nie wskazuje), do których się zwraca przekonanie o posiadaniu przymiotu – godny zaufania. A zatem, jeżeli organy uznają, że przedstawiciel takiej cechy nie posiada jego skuteczne działanie w imieniu osadzonego przestaje mieć znaczenie, bo de facto nie istnieje. Jednocześnie i szeroki komentarz i orzecznictwo do art. 42 Kkw podkreśla, że ustanowienie przedstawiciela jest wyrazem wyłącznie nieskrępowanej woli osadzonego. W praktyce dochodzi zatem do prawnego absurdu. Osadzony ustanowił samodzielnie przedstawiciela, ale organy przed którym ma ten przedstawiciel go reprezentować, nie uznają jego przedstawicielstwa ze względu na stwierdzany brak przymiotu godnego zaufania. Przedstawiciel nie może działać. Rodzi się zatem pytanie. Po co osadzonemu taki przedstawiciel? Ale problem jest natury znacznie głębszej. Możliwość oceny, a poprzez nią odmowa „współpracy” z przedstawicielem osadzonego daje pole do konkretnych nadużyć ze strony organów. Załóżmy – skrajnie – że osadzony jest ofiarą przemocy psychicznej w jednostce penitencjarnej i to ze strony Służby Więziennej. W celu ochrony swoich praw ustanawia przedstawiciela, który w ramach swoich uprawnień wnioskuje o informację w przedmiotowym zakresie. I wtedy organ dla uniknięcia problematycznych odpowiedzi, po prostu, stwierdza, że wskazany przez osadzonego przedstawiciel nie gwarantuje posiadania cechy godnego zaufania. I tu natrafiamy na kolejne kuriozum. Odwołania od decyzji organu nie może złożyć przedstawiciel, ale osadzony, czyli tryb skargowy przeciwko organom wykonawczym wszczyna ten, którego być albo nie być, zależne jest właśnie od tych organów.
Ponadto, skąd wynika (bo nie z ustawy), że cecha ta podlega ocenie organów, a nie jest przewidziana dla ustanawiającego przedstawiciela? W końcu dla kogo powinien przedstawiciel być godny zaufania? Dla organu, czy swojego mocodawcy?
Uprawnienia oceny posiadania tej cechy scedowane na organy wykonawcze znów mogą rodzić nieskończenie wiele nadużyć. Rodzi je brak skatalogowania, co składa się na posiadanie tej cechy lub jej brak. Ponadto, jakie to ma znaczenie? Załóżmy, że przedstawicielem osadzonego jest jego były kolega z celi. Czy z racji karalności lub zażyłości z osadzonym złożony przez przedstawiciela wniosek lub skarga traci moc swojej ewentualnej zasadności, która zawsze w naszym ustawodawstwie podlega przecież ocenie sądu?
Jeżeli natomiast przedstawicielem skazanego jest reprezentant organizacji społecznej, czyli de facto, ta organizacja, to na jakiej podstawie organy wykonawcze mają oceniać jej przymioty godnej zaufania? W skrajnym przypadku może dojść do paradoksu, że dyrektor zakładu karnego typu otwartego, w którym osadzonych jest np. 20 skazanych stwierdzi, że w jego przekonaniu fundacja działająca od 20 lat, ale nie wyrażająca jego np. prywatnych poglądów politycznych, czy społecznych, nie posiada takich cech. W obecnej konstrukcji organizacja nie może odwołać się, a więc zweryfikować decyzji dyrektora przed sądem. Nie może zatem działać.
Art. 42 przez swoją lakoniczność nie pozwala również na stworzenie jednego schematu /procedury ustanawiania przedstawiciela osadzonego/. Enigmatyczny zapis, że osadzony ustanawia go na piśmie, nie rozwiązuje sprawy, a dalsze brzmienie przywołanego przepisu, że „za zgodą” tylko rozwarstwia problem. Aktualnie, nie ma jednolitego schematu postępowania w sprawie realizacji uprawnienia osadzonego do korzystania z zapisu art. 42 Kkw. W praktyce, w zasadzie, co jednostka penitencjarna, to inne zasady, bywa, że wdrażane w całkowitym niezrozumieniu myśli zasadniczej Ustawodawcy, który wprowadzając wymienioną konstrukcję chciał uaktywnić udział społeczny w wykonywaniu kary w rozumieniu art. 182 Konstytucji RP mówiącego o społecznym sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości. Bywa więc, że działy organizacyjno-prawne jednostek penitencjarnych wymagają od przedstawiciela osadzonego poświadczonego notarialnie pełnomocnictwa do reprezentowania lub np. od osadzonego okazania się uprzednio wyrażoną zgodą przedstawiciela w przedmiocie okoliczności jego aktu woli ustanawiającego ten konstrukt, choć przecież ów zgoda jest udzielona w sposób dorozumiany. Bywa również, że jednostki nie zgadzają się (!) na załączenie /przyjęcie do wiadomości/ pisemnego oświadczenia osadzonego w przedmiotowym zakresie, co skutkuje – w następstwie – brakiem tzw. mocy sprawczej w podejmowanych przez przedstawiciela działaniach, bowiem w aktach jednostki brak zapisu o takiej reprezentacji.
Ponadto, korekcie powinien ulec art. 8 § 3 kkw i do grona osób, z którymi osadzony pozbawiony wolności może się porozumiewać, powinien zostać dopisany także przedstawiciel ustanawiany w trybie nowego art. 42a.
Nadto, w obecnym stanie prawnym art. 38 kkw, nawet w połączeniu z przytoczonym tu Rozporządzeniem Prezesa Rady Ministrów nie spełnia swojej roli i należy go uznać, za w gruncie rzeczy, przepis martwy lub wyłącznie uzależniający działanie i jego zakres od (dosłownie) dobrej woli, czy chęci współdziałania dyrektora danej jednostki penitencjarnej, co w swojej naturze zaprzecza roli społeczeństwa w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości i wykonywania kar pozbawienia wolności. Przepis art. 38 zarówno w 1, 2 jak i 3, wskazując na zadania i działania, jakie mogą podejmować organizacje społeczne, nie jest wystarczający do podejmowania realnych działań i obecnie, w kontekście stosowania art. 42, stanowi źródło rozbieżnych interpretacji. Proponowany art. 42a jest formą sprecyzowania uprawnień jakie winny wynikać z praktycznego stosowania art. 38. Stanowisko Stowarzyszenia nie jest zatem dysputą teoretyczną ale realną odpowiedzią na rzeczywiste dysfunkcje występujące w realizacji celów, do jakich zmierzać powinny działania kodeksu karnego wykonawczego, a które skutecznie i kompleksowo mogą (a nawet powinny) być uzupełniane przez działania organizacji społecznych.
Opracowano: Zespół Prawny Stowarzyszenia Inicjatywa Obywatelska PRO CIVIUM
Justyna Gryglewska
Absolwentka studiów pedagogicznych na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu o specjalnościach – doradztwo zawodowe i personalne (licencjat) oraz edukacja dorosłych i gerontologia (magister).
Ukończyła liczne kursy i szkolenia m. in. Racjonalna Terapia Zachowania wg Maxie C. Maultsby RTZ dotyczącą radzenia sobie z trudnymi emocjami w zdrowy sposób.
Jest certyfikowanym trenerem metody coachingowej Points of You oraz trenerem programu planowania kariery zawodowej SPADOCHRON.
Specjalizuje się w diagnozowaniu predyspozycji zawodowych w oparciu o test obrazkowy Martina Achtnicha. Posiada również certyfikat doradcy zawodowego kobiet.
Stawia na metody aktywizujące, które angażują klienta w proces doradczy.
9 czerwca, w ramach prowadzonej z Centralnym Zarządem Służby Więziennej dyskusji na temat ujednolicenia procedury stosowania art. 42 kodeksu karnego wykonawczego, otrzymaliśmy pismo Dyrektora Biura Penitencjarnego z 4 czerwca br., w którym płk Włodzimierz Jacek Głuch informuje, że “Służba Więzienna niezmiennie docenia rolę, jako w wykonywaniu kar pozbawienia wolności spełniają stowarzyszenia, organizacje, fundacje i instytucje mające na celu zapobieganie przestępczości oraz zwiększenie skuteczności prowadzonych oddziaływań resocjalizacyjnych” i że “wszelkie uwagi w tym zakresie przyjmowane są z należytą uwagą”.
Stowarzyszenie przygotowuje projekt zmiany w kodeksie i wprowadzenia przepisów umożliwiających rzeczywiste współdziałanie organizacji pozarządowych, jako przedstawiciela społecznego z organami wykonawczymi w wykonywaniu kar pozbawienia wolności i liczy w tym zakresie na głos doradczy Służby Więziennej i Ministerstwa Sprawiedliwości.
– W działania angażujemy środowisko akademickie i inne organizacje pozarządowe, w tym z państw, gdzie model oddziaływań penitencjarnych, w zasadzie wyludnił więzienia, gdzie wypożycza się je innym krajom – mówi Izabela Jarczewska, przedstawiciel Pro Civium. – Do współpracy przy zmianach chcemy zaprosić również środowisko prawnicze i samorządy.
W aktualnej wersji brzmienia art. 42 Kkw, uznanego przez wielu znawców i twórców prawa za przepis “martwy” trudno jest mówić o społecznym udziale w wykonywaniu kar pozbawienia wolności, transparentnej i jednolitej procedurze oraz wspólnych ze Służbą Więzienną oddziaływaniach penitencjarnych.
Do tematu będziemy jeszcze wracać wielokrotnie.
Niepełnosprawność umysłowa z gwarancją obrony
Sąd Najwyższy uznał kasację wniesioną przez Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie niepełnosprawnego umysłowo skazanego, który włamał się do baru, a następnie ukradł kilkaset złotych.
Prokurator złożył wniosek o wydanie wyroku skazującego bez przeprowadzenia rozprawy, a sąd rejonowy – bez sprowadzania podsądnego na rozprawę – skazał go na pół roku kary pozbawienia wolności. Upośledzony umysłowo mężczyzna nie posiadał wsparcia obrońcy, zatem po 7 dniach wyrok uprawomocnił się.
W opinii dr Bodnara, Rzecznika Praw Obywatelskich wyrok zapadł z rażącym naruszeniem przepisów kodeksu postępowania karnego i wystąpił do Izby Karnej Sądu Najwyższego ze skargą kasacyjną.
Okazało się przy okazji, że skazany nie potrafi czytać i pisać, jest upośledzony umysłowo w stopniu umiarkowanym, leczył się psychiatrycznie, a utrzymuje się z renty. Sąd skazujący całkowicie pominął te kwestie wydając swoje orzeczenie.
Zdaniem RPO sąd powinien skorzystać z prawa skazanego do obrony obligatoryjnej, czego jednak nie uczynił.
Sąd Najwyższy w Izbie Karnej 27 maja 2020 r. uwzględnił kasację jako oczywiście zasadną. Uchylił zaskarżony wyrok, a sprawę przekazał Sądowi Rejonowemu do ponownego rozpoznania. Jak zaznaczył sędzia SN Jerzy Grubba, sąd I instancji rzeczywiście dopuścił się naruszenia procedury, co skutkowało zaistnieniem bezwzględnej przesłanki odwoławczej z art. 439 § 1 pkt 10 Kpk.
– Wyjaśnienia podejrzanego budzą daleko idące wątpliwości, skoro deklarował, że nie umie czytać ani pisać – zaznaczył w uzasadnieniu sędzia sprawozdawca Jerzy Grubba. – Wątpliwości budzi już zatem to, czy w ogóle zapoznał się z pouczeniem o przysługujących mu prawach i treścią stawianego mu zarzutu oraz protokołu ze swego przesłuchania. Mimo informacji, że oskarżony jest upośledzony umysłowo, nie dopuszczono opinii sądowo-psychiatrycznej.
Istotnym jednak jest to, że sąd mając informacje, z których wynika, że oskarżony winien korzystać z pomocy obrońcy, nie podjął jakichkolwiek kroków, aby dla oskarżonego pomoc prawną ustanowić z urzędu. Zdaniem Sądu Najwyższego, istniały bardzo poważne przesłanki nakazujące przyjęcie – mimo nieskomplikowanego i jednoznacznego charakteru czynu, którego dopuścił się sprawca – że nie jest to osoba mogąca w procesie karnym funkcjonować samodzielnie, ze względu na stwierdzony deficyt intelektualny, nieumiejętność czytania i pisania, podatność na uleganie wpływom.
Opisana sprawa jasno wskazuje, że konstytucyjny zapis o sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości przez społeczeństwo w postaci np. udziału przedstawicieli społecznych w postaci organizacji pozarządowych w procesach karnych jest bardzo istotny.
– Stowarzyszenie często uczestniczy w procesach, szczególnie karnych, występując w roli obserwatora ze względu na ważny interes społeczny – mówi Izabela Jarczewska, przedstawiciel organizacji.
Zdalnie w sądzie
Jak poinformował portal Prawo.Pl Ministerstwo Sprawiedliwości zamierza znowelizować par. 3 art. 250 kpk i w związku z wnioskiem o zastosowanie tymczasowego aresztowania nie zarządzać doprowadzenia podsądnego do sądu, jeżeli jego udział może być zapewniony przy użyciu urządzeń technicznych umożliwiających przeprowadzenie czynności procesowych na odległość z bezpośrednim przekazem dźwięku oraz obrazu.
Propozycja Ministerstwa spotkała się z ostrą krytyką środowiska prawniczego i zarzutami o m.in. łamanie Konstytucji.
Krytycznie, jak podaje Prawo.pl, propozycje Ministerstwa ocenia np. sędzia Piotr Gąciarek z Sądu Okręgowego w Warszawie. Nie ma też wątpliwości, że uczestnictwa podejrzanego w posiedzeniu online nie można interpretować jako doprowadzenia do sądu.
– To trzeba restrykcyjnie interpretować. Mam stanąć przed sądem, to sędzia ma mnie “na żywo” zobaczyć. Jest jeszcze kwestia oceny wiarygodności, wyjaśnień, mowa ciała, mimika twarzy. To jest taki element nieuchwytny. Albo człowiekowi ufam i daję mu wiarę, albo nie. Ale muszę go zobaczyć “na żywo” żeby to ocenić – argumentuje.
Stowarzyszenie popiera stanowisko Ministerstwa Sprawiedliwości w kwestii prowadzenia niektórych rozpraw sądowych online. Szczególnie w postępowaniach penitencjarnych, przy orzekaniu o wyrokach łącznych, czy o zastosowanie / uchylenie aresztu tymczasowego.
– Dlaczego nie? Jeśli to kwestia przepisów, nawet tych wynikających z Konstytucji, to podlegać może zmianie – tłumaczy Paweł Szatarski, z Zespołu ds. Administracyjnych Stowarzyszenia. – Z całym szacunkiem do sędziów czyniących swoją powinność z właściwym zaangażowaniem, to gros spraw odbywa się, nazwijmy fakt po imieniu, dla formalności. Posiedzenia o zastosowanie aresztu to zazwyczaj farsa. Jeżeli środowisko prawnicze naprawdę wierzy, że dyżurny sędzia zmierzy się z merytorycznością wniosku prokuratora o zastosowanie aresztu, to znak, że coraz dalej orbituje od rzeczywistości. A do stwierdzenia, że zamiast najsurowszego środka zapobiegawczego wystarczy na przykład dozór policyjny nie potrzebny jest zainteresowany osobiście. Ja, po prostu, nie wierzę, w tej szczytne słowa w rodzaju mimika, mowa ciała i kontekście sędziego jako uważnego obserwatora. To piękna teoria, jak powinno być. Bo praktyka mówi zgoła inaczej, jak jest.
W wersji online powinny być prowadzone również, a może i w szczególności posiedzenia w sprawach penitencjarnych o warunkowe zwolnienie, czy np. o przerwę w karze.
– Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której, co trzy miesiące, bo część skazanych może w takim czasookresie składać kolejne wnioski o uzyskanie dobrodziejstwa warunkowego zwolnienia, osadzony zobowiązany jest spakować się, rozliczyć z jednostką, po czym przewozi się go do innej, gdzie, czasami, dwie, a częściej bywa, że cztery i pięć godzin, ze swoimi bagażami i innymi podsądnymi, czeka na rozpatrzenie wniosku. W końcu wywołują jego nazwisko. Staje przed sądem penitencjarnym i po średnio 4-5 minutach wraca do poczekalni, gdzie spędzi kolejne kilka godzin – tłumaczy Szatarski. – A wystarczyłby online obraz i dźwięk i ta sama decyzja wydana zostałaby zdalnie. Pomijam koszty transportu skazanych, zaangażowanie dodatkowych funkcjonariuszy w charakterze konwojentów, komplikacje związane z odbyciem przez sąd posiedzenia wyjazdowego, bo przecież w jednostce penitencjarnej. Naprawdę, przy takiej praktyce, gdzie posiedzenie jest najzwyczajniejszą maszynką do mięsa, zdalność – po prostu – zmniejszyłaby koszty, zaoszczędziła czas i nerwy przynajmniej podsądnym.
Oczywiście, przekaz dźwięku i obrazu musi być i zapewniony i najwyższej jakości, jak i udział adwokata, jeżeli tak stanowi przepis lub wola jego mocodawcy. A przede wszystkim, Konstytucji nie wolno zmieniać ustawami, a zatem i tu kwestia powinna być modelowo dopracowana.
– Ale warto odrzucić te nie licujące wręcz z praktyką sądową protesty i dojrzeć, że tym razem, nie chodzi w nich o człowieka tylko, o szumne zasady. Przypomina mi to niedawny harmider prawników dotyczący podniesienia kosztu udziału obrońcy z urzędu w rozprawach. Szanowne Koleżanki i Koledzy. Przystańcie na moment i oceńcie swoje rzeczywiste zaangażowanie w Wasze sprawy z urzędu. A najlepiej zapytajcie o to samych zainteresowanych. – dodaje Paweł Szatarski. – Nie podlega dyskusji, że zdalność musi gwarantować podsądnemu jakość przekazu audio-video i kontakt z adwokatem i być – oczywiście – wynikową istniejących przepisów. Nad tymi kwestiami należy się, szczególnie, pochylić. W opowieści, jak to „sąd aresztowy”, czy penitencjarny tylko „na żywo” zdoła rzetelnie rozpatrzyć tego typu sprawy nie wierzę. To mrzonka. I nie pogrążajmy się bardziej, że w sprawach o areszt, czy warunkowe przedterminowe zwolnienie należy podsądnemu spojrzeć głęboko w oczy...
Więcej na https://www.prawo.pl/prawnicy-sady/posiedzenie-aresztowe-online-narusza-konstytucje-uwazaja-prawnicy,500756.html?utm_medium=email&utm_source=WKPL_MSG_NSL_NPPL-05-06-20_EML&utm_campaign=WKPL_MSG_NSL_NPPL-05-06-20_OTH%2FWKC0120011_IEM010&utm_source_system=Eloqua&utm_econtactid=CWOLT000025000531