Source: http://olgierd.bblog.pl/data,2009,5,strona,13.html
Timestamp: 2017-11-23 07:31:40+00:00
Document Index: 108993964

Matched Legal Cases: ['art. 24', 'Art. 24', 'art. 24', 'art. 23', 'art. 23', 'art. 6', 'art. 81']

2009-05-18 22:45
Czy Google Street View narusza nasze dane osobowe?
Kocham GIODO, bez niego nie miałbym o czym pisać.
Tym razem zaciekawiła mnie kolejna mrożąca krew w żyłach opowieść: w związku z fotografowaniem polskich ulic przez Google na potrzeby usługi Street View, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych ogłosił, że "Google powinno informować ludzi, że ich fotografuje", na przykład w ten sposób, że "może np. rozwiesić tablice, że dane miejsce w określonych godzinach będzie fotografowane. Może też zamieścić w prasie ogłoszenia zawierające trasę samochodów".
(BTW szkoda, że w GIODO nie znają danych o czytelnictwie prasy, przestaliby wierzyć w moc owych ogłoszeń prasowych...)
Chodzi o to, że zdaniem GIODO zorganizowane robienie zdjęć to forma gromadzenia danych osobowych, a zatem na Google jako administratorze spoczywa obowiązek powiadomienia zainteresowanych osób o tym fakcie (art. 24 lub 25 ustawy, w zależności od tego, jaką sytuację przyjmiemy za miarodajną).
z ustawy o ochronie danych osobowych:
Art. 24. 1. W przypadku zbierania danych osobowych od osoby, której one dotyczą, administrator danych jest obowiązany poinformować tę osobę o:
z ustawy o prawie autorskim i prawach pochodnych:
2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.Wszystko fajnie pięknie, ale muszę powiedzieć, że rozczarowuje mnie oportunizm urzędu. Nawet, jeśli założymy, że fotografowanie ulic (i przechodniów) to zbieranie danych osobowych od osoby, której te dane dotyczą, to przecież przepisy nakładają na administratora danych znacznie więcej obowiązków.
I tak zgodnie z art. 24 administrator danych powinien powiadomić tę osobę o pełnej nazwie oraz "adresie swojej siedziby" (cokolwiek to pojęcie może oznaczać...), celu zbierania danych, prawie dostępu do danych oraz prawie ich poprawiania, a także dobrowolności albo obowiązku podania tych danych.
Oznacza to, że jeśli GIODO oczekuje, iżby Google naprawdę przestrzegało prawa -- według pojęcia GIODO (ważne zastrzeżenie, a to ze względu na poniżej wyrażone votum separatum) -- to powinno skłonić giganta z Mountain View do wykonania tych wszystkich powinności określonych ustawą o ochronie danych osobowych.
Mało tego, najsamprzód GIODO powinno zająć się podstawą prawną do przetwarzania przez Google Inc. naszych danych osobowych. Warto bowiem pamiętać, iż zamknięty katalog przypadków, w których dopuszczalne jest przetwarzanie danych osobowych przynosi art. 23 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych. Jeśli zatem urząd uważa, że fotografowanie ulic naszych miast na potrzeby serwisu Street View stanowi gromadzenie danych osobowych -- to powinien zatem nie tylko żądać poinformowania o tym fakcie zainteresowanych, ale i wystąpić do Google z żądaniem podania podstawy przetwarzania.
A znaleźć coś sensownego w art. 23 ust. 1 -- moim skromnym zdaniem -- będzie paskudnie ciężko: Street View nie ma podstawy ustawowej, nie jest niezbędne do wykonania umowy, nie ma nic wspólnego z zadaniami publicznymi, raczej nie ma nic wspólnego z usprawiedliwionym celem realizowanym przez administratora (a jeśli nawet, to będzie trudno z nienaruszaniem praw osób...)... o zgodzie zainteresowanego nie wspominając nawet.
Sęk w tym, że w moim przekonaniu w ogóle nie ma tu miejsca żadne zbieranie danych osobowych, albowiem zdjęcie krajobrazu ulicznego -- nawet wykonywane taśmowo, w celu utworzenia serwisu internetowego Street View -- na którym zostaną utrwaleni przechodnie nie odpowiada ustawowej definicji danych osobowych, którą są "wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej" (art. 6 ust. 1 ustawy), przy czym osobę uznaje się za możliwą do zidentyfikowania wówczas, gdy jej tożsamość można określić (nawet pośrednio), np. poprzez odwołanie się do jej cech fizycznych, fizjologicznych, kulturowych lub społecznych. (Aczkolwiek z wykluczeniem -- ważne -- informacji, które z racji dużych kosztów, wysiłku lub czasu niezbędnego do zweryfikowania danych, w praktyce nie mogą skutecznie posłużyć do określenia tożsamości osoby.)
Biorąc zatem pod uwagę sposób prezentacji obrazu ulic w Street View, jakość uwiecznionych tam wizerunków osób (b. słaba) oraz faktyczną możliwość powiązania tych wizerunków z innymi cechami pozwalającymi na określenie tożsamości sfotografowanej osoby -- nie sposób podzielić stanowisko GIODO, że w toku wykonywania fotografii dochodzi do gromadzenia danych osobowych osób, które akurat wejdą w kadr Góglowi.
Nie oznacza to, że takie fotografowanie ulic jest indyferentne prawnie. Wprawdzie nie widzę też podstaw do zarzutów naruszenia praw określających zasady rozpowszechniania wizerunku (art. 81 ust. 2 pkt 2 pr.aut. zezwala na to w odniesieniu do wizerunku osoby stanowiącej jedynie szczegół takiej całości jak krajobraz), jednak w pewnych, ściśle określonych przypadkach, może dojść do naruszenia dóbr osobistych oraz prawa do prywatności (a i prawa do wizerunku) poprzez rozpowszechnienie tych ujęć w ogólnodostępnym serwisie internetowym.
Na marginesie warto zauważyć zdumiewającą labilność poglądów GIODO na temat danych osobowych osób zaprezentowanych na zdjęciach rozpowszechnionych w serwisach internetowych. Przecież jeszcze niedawno Inspektor stał na stanowisku, że zdjęcie plus imię i nazwisko nie stanowią danych osobowych (por. GIODO: w Naszej Klasie nie ma żadnych danych osobowych). Pogląd ten musiał dopiero zweryfikować Wojewódzki Sąd Administracyjny.
Trzeba jednak rozróżnić sytuację, w której rozpowszechniana jest podpisana imieniem i nazwiskiem osoby fotografia (nawet jeśli to fotografia klasowa sprzed lat), od takiej, kiedy zaprezentowane są zdjęcia pejzażu miejskiego, w których poszczególne osoby stanowią wyłącznie sztafaż.
Tagi google,	internet,	prywatność,	prawo,	dane osobowe,	GIODO
Wieczny nierób i inne smaczki Adolf Hitler śpiewa i tańczy...