Source: http://gsmjastrzebie.pl/108,prasowka.html
Timestamp: 2019-04-21 12:36:42+00:00
Document Index: 27517577

Matched Legal Cases: ['art 12', 'art. 1714', 'art. 12', 'art. 1714', 'art 12', 'art. 1', 'art. 12', 'art. 1714']

Prasówka - Górnicza Spółdzielnia Mieszkaniowa
Czy uwłaszczenie w spółdzielniach mieszkaniowych będzie nadal możliwe?
NASZ DZIENNIK, Dr Gabriela Masłowska, POSEŁ NA SEJM RP, Poniedziałek, 3 sierpnia 2015, Nr 179 (5323)
Przeciwnicy uwłaszczenia Polaków mieszkaniami spółdzielczymi nie poprzestają na dezinformacji podważającej sens prawa własności, na bojkotowaniu wniosków o przeniesienie praw własności i wydłużaniu procedury pod różnymi pretekstami. Po raz kolejny podjęli próbę wyeliminowania z polskiego prawa przepisów tzw. uwłaszczeniowych, dających możliwość uzyskania praw własności lokali.
Grupa 51 posłów PSL i SLD skierowała wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją RP art 12 ust 1 oraz art. 1714 Ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych (u.s.m.). Kwestionowane przez wnioskodawców przepisy zobowiązują spółdzielnię mieszkaniową do zawarcia umowy przeniesienia własności lokalu na pisemne żądanie osób, które posiadają mieszkania lokatorskie i spółdzielcze własnościowe, a warunkiem nabycia własności lokali mieszkalnych (także lokali użytkowych, pracowni twórców, miejsc w garażach wielostanowiskowych) jest pokrycie w pełni kosztów budowy tych lokali.
Skarżący twierdzą, że ma tu miejsce nadmierna ingerencja w prawa majątkowe spółdzielni mieszkaniowej, a własność spółdzielni powinna być tak samo chroniona przez Konstytucję, jak własność każdego innego podmiotu oraz że warunki finansowe przekształceń nie gwarantują wystarczającej, ekwiwalentnej odpłatności.
Łupienie spółdzielców
Przeanalizujmy te kwestie na przykładzie. Co to znaczy, że członek spółdzielni posiadający mieszkanie lokatorskie, aby uzyskać prawo własności tego lokalu, pokrywa koszt budowy (art. 12 u.s.m.)? Załóżmy, że mieszkanie budowano w latach 80., koszt budowy wynosił wówczas 600 tys. zł. Na ogół wkład mieszkaniowy wraz ze spłaconym kredytem stanowił ok. 70 proc. kosztu budowy, tj. 420 tys. zł. Natomiast 30 proc. (180 tys. zł) państwo dofinansowywało ze środków publicznych w postaci kredytu lub dotacji i z tej kwoty spółdzielnia musi się rozliczyć z budżetem państwa przy przekształceniu praw do lokali. Wprowadzenie zasady denominacji 1 stycznia 1995 r, oznacza, że spółdzielnie zwracają państwu kwoty nominalne, a nie zwaloryzowane. W naszym przykładzie kwota nominalna długu wynosi 18 zł i tyle spółdzielnia odprowadza do budżetu państwa jako warunek rozliczenia kosztów budowy.
Do czasu uchwalenia przez PiS ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z 2007 r. spółdzielnie stosowały rozliczenie przekształceń lokali według wartości rynkowej.
W naszym przykładzie liczono 30 proc. od bieżącej wartości rynkowej mieszkania. Jeżeli aktualna wartość rynkowa tego mieszkania wynosi np. 150 tys. zł, to 30 proc. stanowi 45 tys. zł jako dług, którym spółdzielnie obciążały naszego spółdzielcę. Owszem, wtedy stosowano różne bonifikaty, ale nawet przy 80-procentowej bonifikacie, co było rzadkością, żądano od spółdzielcy 9 tys. zł (20 proc. od 45 tys.), z czego tylko 18 zł spółdzielnia przekazywała do budżetu państwa z tytułu rozliczenia się ze środków publicznych. Spółdzielca uzyskiwał przy tym tylko tzw. spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu będącego nadal własnością spółdzielni mieszkaniowej.
Czy dopuszczalne jest, aby spółdzielnia rozliczała się ze swoim członkiem według wartości rynkowej, a z budżetem według wartości nominalnej, a więc aby zarabiała na swoich członkach? Państwo, godząc się na to, że po denominacji spółdzielnie zwracają do budżetu kwoty nominalne, a nie zwaloryzowane, zwolniło tym samym spółdzielnie od ogromnych długów. Dlaczego miałyby z tego skorzystać spółdzielnie jako osoby prawne, a nie spółdzielcy? Podobnie art. 1714 u.s.m. dotyczący przekształceń spółdzielczych własnościowych praw do lokali we własność jako warunek ustanawia rozliczenie się ze spółdzielnią według kosztów budowy.
Nadmienić należy, że w obu przypadkach, tj. mieszkań i lokatorskich, i spółdzielczych własnościowych, aby skorzystać z dobrodziejstw ustawy, należy uregulować zaległości w opłatach bieżących, jeżeli one występują (art 12 i 1714u.s.m.).
Co może spółdzielnia
Jako współautor zmian w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych, poprzedzając inicjatywę ustawodawczą kilkakrotnym wystąpieniem przed Trybunałem Konstytucyjnym, przy pełnym składzie sędziowskim, uzasadniałam potrzebę wprowadzenia przepisów uwłaszczeniowych racjonalnością ekonomiczną i względami sprawiedliwości społecznej.
Powyższe warunki przenoszenia własności lokali wynikają ze specyfiki działalności spółdzielni mieszkaniowych określonej w art. 1 ust. 1 u.s.m., które ustalają, że celem spółdzielni mieszkaniowej jest zaspokajanie potrzeb mieszkaniowych i innych potrzeb członków i ich rodzin przez dostarczanie członkom samodzielnych lokali mieszkalnych lub domów jednorodzinnych, a także lokali o innym przeznaczeniu. Ponadto spółdzielnia mieszkaniowa nie może odnosić korzyści majątkowych kosztem swoich członków, w szczególności z tytułu przekształceń praw do lokali, co wynika z ust. 1 tego artykułu.
Podkreślenia wymaga fakt, że budynki i znajdujące się w nich lokale przydzielone członkom wybudowane zostały z prywatnych wpłat członków spółdzielni wnoszonych w formie wkładów mieszkaniowych lub wkładów budowlanych. Przez cały okres zamieszkiwania oprócz kosztów eksploatacji dotyczących ich lokali ponosili oni koszty ich utrzymania, tj. koszty przeprowadzonych remontów i konserwacji, opłacanych podatków i obowiązujących opłat, ubezpieczenia majątku oraz znaczne koszty zarządzania ich lokalami, a ponadto koszty utrzymania majątku wspólnego i majątku spółdzielni, który w różnych okresach był odmiennie wkalkulowany do wnoszonych opłat.
W moim przeświadczeniu ustawodawca, wprowadzając zaskarżane przez PSL - SLD przepisy art. 12 ust i art. 1714 u.s.m. i określając warunki przeniesienia przez spółdzielnię praw własności lokali na rzecz członków i uprawnione osoby, porządkuje sprawy własnościowe w spółdzielniach mieszkaniowych w Polsce, w których pełny koszt budowy pokryli członkowie, a nie posiadają praw własności.
Większość dotychczasowych orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego w wyżej omówionym zakresie jest korzystna, co pozwala mieć nadzieję, że TK utrzyma swoje stanowisko w odpowiedzi na wniosek posłów PSL - SLD skarżących niekonstytucyjność przepisów dotyczących uwłaszczenia w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych. Niemniej jednak pewności nie ma, co powinno skłonić członków spółdzielni mieszkaniowych do składania wniosków do spółdzielni o przeniesienie na nich prawa własności, jeśli są zainteresowani uwłaszczeniem swoich lokali.
Autorka jest członkiem sejmowej Komisji Finansów Publicznych.
Przemysław Jedlecki; 2010-04-07, ostatnia aktualizacja 2010-04-07 16:19
W bloku przy Opolskiej w Jastrzębiu-Zdroju prawie połowa lokatorów zalega z opłatami za czynsz. Spółdzielnia nie ma zamiaru już tego tolerować - odetnie dłużnikom gaz. Z 264 najemców domu przy Opolskiej długi wobec Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej ma aż 109. W sumie są winni 105 tys. zł! Skoro nie pomogły prośby ani groźby, spółdzielnia postanowiła uciec się do innego sposobu. Okazja nadarzy się wkrótce za sprawą zaplanowanego w tym budynku remontu. Robotnicy wymienią np. instalację gazową, ale uwaga! Do mieszkań, których najemcy mają co najmniej trzymiesięczne zaległości, nowe rury nie zostaną doprowadzone. - Chcemy, żeby ludzie zrozumieli, co oznacza niepłacenie czynszu. Niech ci lokatorzy przynajmniej zaczną z nami rozmawiać o długu i płacić choć drobne kwoty - wyjaśnia powody takiego posunięcia Rafał Guzowski, rzecznik spółdzielni. Zapowiedź odłączenia gazu podzieliła lokatorów. Decyzja na ogół podoba się tym, którzy czynsz regularnie płacą. - Bo jak ludzie nie płacą, to muszą się liczyć z konsekwencjami - mówi lokatorka spod czternastki. Także Jarosław Mrozek, jej sąsiad, uważa, że pomysł nie jest zły, choć wątpi w jego skuteczność. - Zawsze to będzie jakiś straszak, ale przecież jeśli ludzie nie będą gotować na gazie, to skorzystają z prądu albo kupią sobie butle gazowe. Na pewno coś wymyślą i niewiele się zmieni - twierdzi pan Jarosław.
Tekst: Jacek Bombor, Barbara Musiałek, foto: Agnieszka Materna, 2010-03-23 07:00:03, aktualizacja: 2010-03-23 07:00:03
Lokatorzy Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej, którzy od lat nie płacą czynszu, wkrótce mogą trafić na listę Krajowego Rejestru Długów. Spółdzielnia śle dłużnikom wezwania do zapłaty z logo KRD, co ma podkreślać, że żarty się skończyły. - 441 lokatorów nie płaci czynszu od ponad 3 miesięcy. Łącznie są oni winni spółdzielni 3 miliony złotych. Za te pieniądze można wykonać ocieplenie trzech bloków oraz zlikwidować azbest i wymienić balustrady balkonowe w 330 mieszkaniach - mówi Rafał Guzowski, rzecznik spółdzielni. - Należy przy tym podkreślić, że zadłużenie lokatorów stale rośnie, tylko w ciągu ostatnich 6 miesięcy wzrosło o pół miliona złotych - dodaje. Dlatego GSM szuka sposobu, by zahamować zadłużenie. Na razie wytypowano 20 nazwisk, które trafią na listę KRD. Łącznie są oni winni spółdzielni 80 tysięcy złotych. - Kwota zadłużenia każdej z tych osób przekracza 200 złotych brutto i od czasu otrzymania zawiadomienia o możliwości wpisania do KRD minęło już 60 dni - tłumaczy Rafał Guzowski.
Tekst: B. Musiałek,J. Bombor , fot. Agnieszka Materna, 2010-12
Nowe wodomierze pojawiły się dotychczas tylko w jednym bloku przy ulicy Kopernika. - Na razie testujemy te liczniki. Firma, z którą podjęliśmy współpracę, sprzedała nam je po promocyjnej cenie, a ściślej mówiąc po złotówce od wodomierza. W sumie zapłaciliśmy więc za wszystko 18 złotych - mówi Rafał Guzowski, rzecznik spółdzielni. Odkąd w bloku zamontowano elektroniczne wodomierze, by odczytać ich wskazania, inkasent nie musi wchodzić do mieszkań lokatorów, a co więcej, nie musi on nawet przekraczać progu budynku. Wystarczy bowiem, że przejdzie obok niego, by specjalny czytnik odnotował dane z liczników. - Jakość radiowych wodomierzy będziemy sprawdzać przez pół roku. A w międzyczasie chcemy zebrać pieniądze od naszych lokatorów na zakup tych urządzeń, co zrobimy w drodze przetargu. W ciągu najbliższych kilku lat zamierzamy bowiem wprowadzić takie liczniki we wszystkich blokach - tłumaczy Guzowski.
Tekst: B. Musiałek,J. Bombor , fot. Agnieszka Materna, 2010-03-05 6:55
Mieszkańcy jednego z bloków przy ulicy Opolskiej, po 18 latach męczarni z uciążliwym sąsiadem w końcu doczekali się jego eksmisji. smród, wszędzie biegały karaluchy. Nie mogliśmy się ich pozbyć żadnymi środkami, bo w mieszkaniu sąsiada robactwo miało świetne warunki do życia - mówią mieszkańcy. Męka lokatorów bloku trwała latami, a władze Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej, administrującej budynkiem, słały do magistratu pisma za pismem alarmując urzędników , że zdrowie lokatorów jest zagrożone. - Ostatnio wysłaliśmy do urzędu już tylko zdjęcia mieszkania. I to chyba podziałało - mówi Rafał Guzowski, rzecznik spółdzielni. W piątek pracownicy firmy wynajętej przez GSM przeprowadzili dezynsekcję wszystkich 44 lokali w klatce. - Mieszkanie po uciążliwym lokatorze na kilka godzin dosłownie zalano środkami chemicznymi. Jeśli to nie pomoże, ponownie wezwiemy speców od dezynsekcji - zapowiada Guzowski.
Zima nadal nie odpuszcza, drogowcy mają sporo pracy
Tekst: B. Musiałek,J. Bombor , fot. Agnieszka Materna, 2010-01-29 23:36:18
Siarczyste mrozy i pryzmy zalegającego śniegu to prawdziwy sprawdzian dla służb walczących ze skutkami zimy. Liczą się nie tylko wydane pieniądze, ale dobra i skuteczna organizacja pracy. Do tej pory miasto wydało już ponad 666 tysięcy złotych na utrzymanie dróg. A koszty będą jeszcze większe. Będzie też więcej pracy, bo synoptycy zapowiadają mrozy i opady śniegu.Zapowiadana fala mrozów ogarnęła Śląsk. Mieszkańcy i kierowcy dawno nie pamiętają tak trudnych warunków. Choć pracownicy służb komunalnych i spółdzielni mieszkaniowych dwoją się i troją, wyjechanie samochodem z przyblokowego parkingu stało się prawdziwym sportem ekstremalnym. - Wszędzie zrobiły się wielkie, lodowe koleiny. Trudno się wydostać z takiej pułapki. Wczoraj musiałem wzywać sąsiada na pomoc, bo nie dałem rady wyjechać z parkingu - mówi pan Ryszard z Szerokiej.W ciągu kilku ostatnich tygodni wielu kierowców w ogóle nie odpaliło samochodów. - Akumulatory wysiadają przy takiej temperaturze. Trzeba kupić prostowniki i podładować w domu - radzi pracownik jednego z zakładów diagnostycznych w regionie. A co zrobić, by samochodowe drzwi nie przymarzały i bez problemu otwierały się nawet, gdy na dworze jest 30 kresek poniżej zera? - Wystarczy przesmarować uszczelki zwykłą wazeliną i po kłopocie - dodaje.
Jaśniej na klatkach
Tekst: Barbara Musiałek, fot. Agnieszka Materna, 2009-12-04 04:03:20 , Aktualizacja 2009-12-04 04:03:20
Górnicza Spółdzielnia Mieszkaniowa zakłada w blokach czujniki światła. Dzięki temu oszczędza na rachunkach, a mieszkańcy czują się bezpieczniej. Inteligentne detektory ruchu z oświetleniem zamontowano już na klatkach schodowych w dwóch blokach przy ulicy Śląskiej. Są to numery: 32 i 34. - Teraz wchodząc do budynku nie muszę szukać włącznika, bo światło zapala się od razu i to już po przekroczeniu progu klatki, bo przy okazji zamontowano nam światło przy wejściu. Jest to bardzo ważne szczególnie dla ludzi starszych i matek z małymi dziećmi. Wcześniej w tym miejscu było zupełnie ciemno - mówi Teresa Musiała, mieszkanka jednego z tych bloków. - Zanim założono czujniki ruchu, światło na klatce paliło się niemal przez cały dzień. Nie mogliśmy patrzeć na to marnotrawstwo energii i naszych pieniędzy i już dawno prosiliśmy spółdzielnię, żeby coś z tym zrobiła. Teraz widzimy, że nasze głosy zostały wysłuchane - dodaje. Detektory ruchu Górnicza Spółdzielnia Mieszkaniowa będzie wprowadzała stopniowo do wszystkich swoich budynków. Ma ich w sumie 97. - Na ulicy Śląskiej rozmieściliśmy po 9 czujek, ale tam są pojedyncze klatki. Teraz szukamy rozwiązań technicznych w tych budynkach, do których jest więcej wejść - mówi Rafał Guzowski, rzecznik spółdzielni.
Górnicza Spółdzielnia Mieszkaniowa zbuduje lokale socjalne w baraku
Górnicza Spółdzielnia Mieszkaniowa administrująca 97 blokami i 19 pawilonami chce pozbyć się najbardziej uciążliwych lokatorów. W tym celu zrobi dwa lokale socjalne w baraku przy ul. Granicznej. Mieszkańcy jednego z bloków przy ulicy Opolskiej, którzy od kilkunastu lat nie mogą pozbyć się uciążliwego sąsiada z szóstego piętra wreszcie odetchną z ulgą - w baraku znajdzie się dla niego miejsce. - W naszej klatce nie da się spokojnie żyć. Z tego mieszkania czuć smród nawet na 9 piętrze. Robactwo chodzi wszędzie, nawet po naszych drzwiach. To obrzydliwe. Nie można ich wytępić żadnymi środkami - mówią mieszkańcy bloku. - Sąsiad ponadto sprowadza sobie podejrzane towarzystwo i często urządza libacje. Czasem strach jechać windą, gdy schodzą się do niego koledzy - dodają. Sąsiedzi mają więc już tego dość, podobnie jak władze GSM. - Ten lokator ma wyrok eksmisyjny od 14 lat, a lokali socjalnych w mieście jest zbyt mało, żeby go przenieść. Gdy pytaliśmy urzędników, kiedy znajdą lokal dla tego pana, powiedzieli, że w grudniu, ale nie nie określili którego roku - mówi Rafał Guzowski, rzecznik spółdzielni. - Postanowiliśmy więc nie czekać dłużej i zbudować swoje lokale socjalne - dodaje.
Polska Dziennik Zachodni Barbara Musiałek 2009-09-29 23:19:57
Mieszkańcy Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej, jako pierwsi lokatorzy blokowisk, mają dodatkowy kanał telewizyjny, w którym mogą oglądać... obraz sprzed swojej klatki. To odpowiedź administrującej 97 blokami i 19 pawilonami spółdzielni na działalność wandali, którzy niszczą elewacje i dokonują drobnych kradzieży. Mieszkańcy będą mogli teraz sami mieć oko na otoczenie. Kamerę zamontowano m.in. przed jedną z klatek bloku przy ulicy Katowickiej. Teraz mieszkańcy, włączając odpowiedni guzik pilota, bez wyglądania przez okno widzą, kto wchodzi i wychodzi z ich budynku. - To trochę przypomina dom "Wielkiego Brata". Jak sąsiad wraca pijany, to wszyscy widzą go w telewizji - śmieje się lokator, Jarosław Rasała. - Jednak sądzę, że to dobry pomysł. Kamery mogą rzeczywiście odstraszyć wandali. Poza tym teraz wiem, co moje dzieciaki robią, jak schowają się pod daszkiem. Mieszkam na 8. piętrze i z okna ich nie widzę - dodaje.
Miasto: Jastrzębie Zdrój, Wydanie: 2010/16 (2752), Dział: Z regionu, 21-04-2010, Autor: (adr)
Górnicza Spółdzielnia Mieszkaniowa wypowiedziała wojnę lokatorom, którzy nie płacą czynszu. Najpierw eksmitowano lokatora, który przez lata nie płacił za mieszkanie, w dodatku zrobił z niego melinę. Teraz Górnicza Spółdzielnia Mieszkaniowa bierze się za kolejnych dłużników. – Na ten rok zaplanowaliśmy remont instalacji gazowej w trzech klatkach przy ulicy Opolskiej 14- 24. Wymienimy piony instalacji gazowej w miejscach, gdzie stan techniczny wzbudza największe zastrzeżenia. W mieszkaniach, w których występują zaległości, nie będzie jednak żadnych prac. Stara instalacja zostanie odcięta od nowego pionu, więc dłużnicy nie będą mieli możliwości korzystania z gazu – wyjaśnia Rafał Guzowski, rzecznik prasowy spółdzielni. Jak dodaje, obecnie trwają procedury przetargowe zmierzające do wyłonienia firmy.
Robactwo wytępione, został jeszcze smród
Miasto: Jastrzębie Zdrój, Region, Dział: Aktualności, 27-02-2010
W bloku przy ulicy Opolskiej 14 w Jastrzębiu trwa wielkie sprzątanie po eksmisji jednego z lokatorów. Mężczyzna przez osiemnaście lat zatruwał życie sąsiadom. Teraz trafił do budynku socjalnego. Mieszkanie, które zajmował, jest kompletnie zrujnowane. W piątek i sobotę w całej klatce (to 44 mieszkania) odbywała się dezynsekcja, która ma wytępić robactwo, jakie rozlazło się z mieszkania eksmitowanego. W poniedziałek fachowcy przeprowadzą tam dezodorację, czyli usuwanie przykrych zapachów. – W podobny sposób likwiduje się np. trupi zapach - mówi Barbara Wójcik ze specjalistycznej firmy, która robi porządki.
Wydanie: 2009/48 (2732) Dział: Z regionu 02-12-2009
Dwie rodziny liczące po pięć, sześć osób trafią do magazynów przy ulicy Granicznej w Jastrzębiu. - Na razie jesteśmy na etapie prac projektowych. Adaptacja pomieszczeń na potrzeby lokali socjalnych rozpocznie się zimą. Wiosną powinny tam trafić obie rodziny – mówi Tomasz Glenc, zastępca prezesa ds. techniczno-eksploatacyjnych w Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej. Będą to ludzie, którzy nie płacą czynszu i zakłócają spokój innym lokatorom. Dwa mieszkania o łącznej powierzchni ok. 65 metrów kwadratowych będą mieć wspólną łazienkę i kuchnię. Do lokali zostaną wyeksmitowane osoby, na których ciąży prawomocny wyrok sądu i są wysoce uciążliwe dla swoich sąsiadów. Nie przestrzegają zasad dobrego współżycia, co więcej, swoim zachowaniem narażają na niebezpieczeństwo innych mieszkańców bloku. – To pierwsza tego typu inicjatywa, którą podejmujemy w trosce o rzetelnych członków GSM, którzy nie zalegają z płatnościami czynszowymi – wyjaśnia wiceprezes Glenc.
Osiedle kamerowane
Miasto: Jastrzębie Zdrój, Wydanie: 2009/36 (2720), Autor: (AK), Dział: Aktualności, 09-09-2009
Zarząd Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej w Jastrzębiu w odpowiedzi na liczne apele lokatorów o podniesienie poziomu bezpieczeństwa w osiedlach zaczął przygotowania do wprowadzenia monitoringu wizyjnego. Pilotażowo, na razie na miesiąc, zainstalowano kamerę internetową na ścianie jednego z bloków przy ulicy Opolskiej. Obecnie trwają testy łącza internetowego oraz sprzęt, aby jakość obrazu oraz sposób jego archiwizowania nie pozostawiały nic do życzenia. – Dodatkowo wystąpiliśmy do firm specjalizujących się w montażu systemu monitoringu o określenie kosztów zakupu kamer oraz kosztów utrzymania takiego systemu – informuje Rafał Guzowski, rzecznik prasowy GSM.
Małgorzata Gacek, 02.03.2010, 14:36
Przez 23-lata mieszkańcy bloku w Jastrzębiu Zdroju przeżywali gehennę. Piekło z ich życia zrobił lokator z szóstego piętra, Zdzisław W. (59 l.) Ludzie nie tylko wysłuchiwali całonocnych balang i awantur, ale też z przerażeniem patrzyli na zacieki na swych ścianach. Okazało się, że menel i jego goście załatwiali swe potrzeby się na podłogę! Sąsiedzi płakali ze szczęścia, gdy udało się go wreszcie wyeksmitować. Zdzisław W. do jastrzębskiej spółdzielni należał od początku lat 70-tych. Z żoną i dziećmi mieszkał w bloku przy ul. Katowickiej. Przez zaległości czynszowe w 1977 roku został wykluczony z członkostwa i pozbawiony mieszkania. Wcześniej też rozstał się z rodziną.
02.04.2010, 03:53/[MAG]
W bloku przy ul. Kopernika w Jastrzębiu Zdroju trwa testowanie nowych, elektronicznych wodomierzy. Spółdzielnia zapłaciła za każdy symboliczną złotówkę. Jeśli wodomierze zdadzą egzamin, w przeciągu kilku lat wymiana obejmie całe osiedle. Nowe wodomierze są bardzo dokładne, nie sposób ich oszukać, nie działa na nie magnes ani nie da się w nich zmieniać odczytu. Skuteczność urządzeń będzie sprawdzana przez pół roku, potem na walnym zgromadzeniu zarząd spółdzielni przedstawi mieszkańcom ofertę. Z czasem wszystkie wodomierze zostaną zamienione na elektroniczne.