Source: http://wimieniuzwierzat.com/2020/04/02/gospodarska-lowiecka-o-ochrona-zwierzat/
Timestamp: 2020-05-25 10:25:11+00:00
Document Index: 73588594

Matched Legal Cases: ['art. 5', 'art. 5', 'Art. 4', 'art. 2', 'art. 4', 'art. 1', 'art. 5', 'art. 31', 'art. 4', 'art. 1']

Gospodarska łowiecka o ochrona zwierząt - W imieniu zwierząt i przyrody
Gospodarska łowiecka o ochrona zwierząt
Karolina Kuszlewicz / 2 kwietnia 2020
Istnieje drastyczny rozdźwięk pomiędzy zasadą humanitarnego traktowania każdego zwierzęcia wyrażoną w art. 5 u.o.z., która odnosi się do szanowania potrzeb zwierzęcia a wykonywaniem łowiectwa w aktualnym kształcie.
Wyżej opisane niespójności dostrzegane są także w odniesieniu do skutku dotyczących samych zwierząt. Jak słusznie wskazano w publikacji „ Łowiectwo a ochrona środowiska – kontrowersje prawne i humanitarne”: „Corocznie w ramach tak rozumianego łowiectwa, odstrzeliwuje się około półtora miliona zwierząt. Są to gatunki wysokorozwiniętych kręgowców, które bezdyskusyjnie zdolne są do odczuwania silnego bólu i stresu”. Zabijanie zwierząt na polowaniach, odbywające się w zasadzie poza kontrolą społeczną, pozostawione jest wyłącznie w gestii myśliwych. Jest to jedyna forma legalnego systematycznego zabijania zwierząt, która z uwagi na charakter jej wykonywania (w warunkach dzikiej przyrody), jest niemal niemożliwa z perspektywy kontroli zewnętrznej przestrzegania zasad minimalizowania cierpień fizycznych i psychicznych zwierząt.
Zresztą, sama treść ustawy Prawo łowieckie w obowiązującym kształcie traktuje zwierzęta w sposób znacznie bardziej przedmiotowy niż wynika to z zasad ustawy o ochronie zwierząt. W pierwszym z tych aktów prawnych zwierzęta nazwane są „zwierzyną”, w drugim „istotami żyjącymi, zdolnymi do odczuwania cierpienia”. Prawo łowieckie w aktualnym kształcie traktuje zatem zwierzęta gatunków łownych (które zresztą człowiek arbitralnie umieszcza na liście gatunków łownych) jako zasób do zarządzania, nie zaś żywe istoty, które mają swoiste prawo do życia zgodnie z własnymi potrzebami. Drastycznie widać to w rozdziale 6. Ustawy o ochronie zwierząt, poświęconemu „zwierzętom wolno żyjącym (dzikim)” (poniższej szersza analiza). W tym miejscu poczynić należy zastrzeżenie, że ustawa o ochronie zwierząt jest szczególnym aktem prawnym, ponieważ jako jedyny w Polsce reguluje ochronę zwierząt w aspekcie humanitarnym, dostrzegając wagę życia każdego zwierzęcia. Zgodnie z naczelną zasadą wyrażoną w art. 5 u.o.z., każde zwierzę wymaga humanitarnego traktowania. Art. 4 pkt 2 u.o.z. z kolei wyjaśnia, że przez humanitarne traktowanie należy rozumieć takie traktowanie zwierzęcia, które uwzględnia jego potrzeby, zapewnia mu opiekę i ochronę. Oczywistym jest, że zabicie zwierzęcia z broni palnej narusza w sposób najdalej idący potrzeby zwierzęcia, ponieważ pozbawia tą żywą istotę wszystkiego co ma: życia. Podobnie sprawa się ma w przypadku, gdy w przypadku wadliwego oddania strzału, zwierzę zostanie ranione, ale nie w sposób skutkujący niezwłoczną śmiercią. Skazane jest wówczas na dogorywanie w bólu i strachu, próbując często uciekać przed pogonią za nim. Takie postępowanie ze zwierzęciem, jakimkolwiek, czy to dzikim, czy każdym innym jest sprzeczne z przedstawionym wyżej rozumieniem zasady humanitarnego traktowania zwierząt. Dobicie znalezionego postrzałka zaś nie może być poczytywane jako akt humanitarnego traktowania, bowiem zakończenie cierpień tej istoty wynika nie z tego, że myśliwy chce jej ulżyć w cierpieniu, lecz z tego, że dokonuje zakończenia czynności polowania, którą sam rozpoczął. Gdyby nie polowanie, zwierzę by nie cierpiało. Podkreślam z całą stanowczością, że zwierzęta dzikie także podlegają ochronie przewidzianej w ustawie o ochronie zwierząt. Zgodnie bowiem z art. 2 ust. 1 u.o.z. ustawa reguluje postępowanie ze zwierzętami kręgowymi, w tym zwierzętami kręgowymi wykorzystywanymi w celach naukowych lub edukacyjnych w zakresie nieuregulowanym w ustawie z dnia 15 stycznia 2015 r. o ochronie zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych lub edukacyjnych (Dz. U. z 2018 r. poz. 1207, 1669 i 2245). Oznacza to, że obejmuje ona swym zakresem wszystkie zwierzęta kręgowe, a jedyny wyjątek dotyczy zwierząt laboratoryjnych (zresztą tylko w zakresie odrębnie uregulowanym).
Zwierzęta dzikie, nazwane w ustawie o ochronie zwierząt, zwierzętami wolno żyjącymi zostały wprost zdefiniowane w słowniczku ustawowym. Zgodnie z definicją zawartą w art. 4 pkt 21 u.o.z. rozumie się przez nie zwierzęta nieudomowione żyjące w warunkach niezależnych od człowieka. Także zatem zwierzęta tzw. gatunków łownych podlegają ustawie o ochronie zwierząt i powinny być traktowane w sposób humanitarny, uwzględniający ich potrzeby. Jednocześnie jednak ustawodawca stanął jakby pomiędzy ideą humanitarnego traktowania każdej żywej istoty wyrażoną w art. 1 ust. 1 i art. 5 u.o.z. a przyzwyczajeniami w zakresie praktyk łowieckich, pozostawiając lukę w odniesieniu do szczegółowych regulacji dotyczących ochrony zwierząt gatunków łownych przed niehumanitarnym traktowaniem. Tutaj powracam do uwagi odnośnie rozdział 6. u.o.z., który nosi tytuł „zwierzęta wolno żyjące (dzikie)”. Jednakże treść tego rozdziału w zasadzie nie ma nic wspólnego z ochroną zwierząt dzikich. Większość zawartych w nim przepisów dotyczy procedury związanej z wymogami formalnymi w odniesieniu do pozyskiwania tych zwierząt w celu preparowania ich zwłok i czynienia z nich kolekcji. Przepisy rozdziału 6. u.o.z. są w mojej ocenie najlepszym dowodem na to, że ustawodawca utrzymuje rozdźwięk pomiędzy wartościami moralnymi, wyrażonymi w przepisach ogólnych ustawy o ochronie zwierząt a traktowaniem zwierząt dzikach, jako zasobów łowieckich, którymi można niemal przedmiotowo zarządzać. Z perspektywy oceny moralnej jest to nie do przyjęcia, a zwracam uwagę, że moralność nie jest wcale kategorią pozaprawną, bowiem wskazana jest jako jedna z przesłanek ograniczenia praw i wolności w Konstytucji (art. 31 ust. 3 odwołuje się w tym zakresie do moralności publicznej). Okazuje się, że analogiczne zachowanie w stosunku do zwierzęcia tzw. domowego czy gospodarskiego (zdefiniowanych odpowiednio w art. 4 pkt 17 i 18 u.o.z.), jak np. postrzelenie i pogoń za nim w celu dobicia byłoby zakwalifikowane jako przestępstwo, zaś w stosunku do zwierzęcia gatunku łownego – jeśli wykonywane jest w ramach polowania – jest w pełni legalne. Z perspektywy cierpienia samego zwierzęcia, żywej czującej istoty, o której mowa w art. 1 ust. 1 u.o.z. nie ma zaś różnicy. Zwierzę nie cierpi mniej, nie boi się mniej i nie walczy o swoje życie mniej heroicznie z powodu tego, ze człowiek zabija je w ramach popełniania przestępstwa albo w ramach działań uznanych w prawie za legalne. Z tych względów w mojej ocenie łowiectwo w dotychczasowym kształcie, pozwalające na pozbawianie życie zwierząt na dużą skalę, w tym ptaków, które zgodnie ze wskazaniami naukowców, niemal nie czynią szkód łowieckich, musi zostać poddane radykalnej reformie w kierunku wyeliminowania wszelkich aktów zabijania zwierząt, które nie są jednoznacznie niezbędne na podstawie ściśle określonych przesłanek. Możliwość odbywania się tzw. polowań dewizowych, m.in. zresztą na ptaki, uważam za jaskrawy przykład niespójności praktyk łowieckich z gospodarką łowiecką opartą teoretycznie na zasadzie racjonalnego postępowania, w zgodzie z zasadami ekologii. Przykładem odchodzenia od praktyk, które są ewidentnie niehumanitarne jest wprowadzony w 2018 r. zakaz szkolenia psów myśliwskich i ptaków łowczych na dzikich zwierzętach.