Source: https://issuu.com/iwobulski/docs/magazyn_e-play_4_2018
Timestamp: 2018-05-24 10:33:12+00:00
Document Index: 54245702

Matched Legal Cases: ['art. 12', 'SA/Wa ', 'SA/Wa ', 'art. 53', 'art. 11', 'art. 297', 'SA/Wa ', 'SA/Wa ']

Magazyn E-PLAY 4/2018 (Nr 6) by E-PLAY MAGAZYN - issuu
MAGAZYN O HAZARDZIE NR 4/2018
Wojciech Szpil – loterie zawsze będą Historia gier liczbowych w Polsce
Bingo – dawnych emocji czar
KwiecieÅ&#x201E; 2018
Historia gier liczbowych w Polsce str. 4
Minął dokładnie rok od czasu, gdy w życie weszło nowo uchwalone prawo dotyczące hazardu, zmieniające poprzednie, procedowane podczas tzw. „afery hazardowej”, które spowodowało największe zamieszanie i paraliż legalnej formy hazardu w Polsce. Nowe prawo przygotowywane przez przeszło rok, z wielkim pietyzmem i poszanowaniem przepisów notyfikacyjnych, z szerokimi społecznym konsultacjami zostało uchwalone pod koniec 2016 roku. Do tych przepisów przez ponad rok można było się przygotować, wiedząc że jest przygotowane przez partię rządzącą, mającą większość w parlamencie. Nie było obaw, że nadzwyczajnym wysiłkiem opozycja to prawo zawetuje. Ba, można było przewidywać ze 100% pewnością że w takiej formie jak było ono przygotowywane, zostanie uchwalone. Dlaczego to piszę? Mija ponad 720 dni od daty publicznego przedstawienia projektu zmonopolizowania hazardu w Polsce, 720 dni w czasie których instytucje państwowe miały czas na przygotowanie się do objęcia tego najlepszego kąska z biznesu hazardowego. Opinia publiczna otrzymała ostatnio informacje przekazane przez sekretarza stanu w kancelarii Rady Ministrów Grzegorza Schreibera z których wynika, że do końca tego roku zostanie uruchomione 1.220 automatów w salonach gier zlokalizowanych w 13 miastach. Jednocześnie informacje dotyczyły „przyjęcia modelu biznesowego jego rozwoju opartego na budowaniu nowych, bardzo specjalistycznych kompetencji na rynku polskim, poprzez współpracę z innymi spółkami z udziałem Skarbu Państwa”, jakkolwiek to by nie zabrzmiało. No cóż, jak w poprzednich miesiącach tak i teraz nie pozostaje nic innego jak czekać i obserwować rozwój i realizację planów naszego krajowego monopolisty. Kolejnym ważnym wydarzeniem jakie nas w ostatnim okresie miło zaskoczyło było poranne zatrzymanie i doprowadzenie Jacka Kapicy do prokuratora białostockiego, który postawił mu zarzuty w prowadzonym przez siebie śledztwie, dotyczące niedopełnienia obowiązków służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowej dla innych osób w łącznej kwocie ponad 21 miliardów złotych. Choć kwota wydaje się absurdalna (niby kto tak naprawdę to dokładnie skalkulował), to tym razem Kapica się łatwo z tego nie wywinie. Zastosowano poręczenie majątkowe w wysokości 500.000 zł, co może stanowić duży kłopot dla urzędnika państwowego, jak wiadomo żyjącego dotychczas z niewielkiej pensji. Rozwojowa to sprawa, tym razem przywrócona po skandalicznym umorzeniu, ma szansę na rozwikłanie zagadki doprowadzenia do kompletnego chaosu i rozregulowania rynku hazardu w latach 2010 – 2015 oraz bezprzykładnego rozwoju szarej strefy, korzystającej z tego bezprawia. Czy prowadzone śledztwo wykaże zależności pomiędzy politykami i urzędnikami, czy wykaże sens jaki kierował wprowadzeniu tego chaosu? Może dowiemy się, kto skorzystał na takim bezprawiu, zawsze liczy się motyw. No bo przecież, to co potem się działo nie może wynikać li tylko z głupoty, arogancji, buty i wielkiej indolencji urzędnika państwowego odpowiadającego za ten sektor gospodarki. Czas pokaże, i jedno i drugie. Życzę miłej lektury tego Magazynu, tym razem w większości poświęconego tematyce loteryjnej. Iwo Bulski Wydawca
Loterie są zabawą i tylko tak należy je traktować str. 10 European Lotteries Association – organizacja operatorów loteryjnych str. 15 Zdrapki i ich tajemnice str. 19 Historia loterii str. 23 Największe światowe loterie str. 31 Najważniejsze daty w historii nowożytnych loterii na świecie str. 35 Od dawna apelujemy o zmiany w zakresie stawek podatkowych w bukmacherce str. 38 STS bukmacherem przyszłości str. 41 Bingo – dawnych rozkoszy i emocji czar str.43 Lotto – czyli nic nie jest takie, jakim się wydaje str. 48 Filozoficzna rozprawka o istocie hazardu str. 53 Porównanie branży iGaming pomiędzy USA, Wielką Brytanią i Europą str. 56 Nienaganna opinia – w świetle Ustawy o grach hazardowych str. 59 Prezydencki poker str. 65 Bond – Superagent przy zielonym stoliku str. 69 3
liczbowych w Polsce Najstarsze wzmianki o loteriach i grach liczbowych w Polsce sięgają pierwszej połowy XVIII wieku. W 1748 roku zorganizowano pierwszą udokumentowaną w historii naszego kraju grę, w której odbyły się dwa losowania, zaś dochód został przekazany na cele dobroczynne.
eszcze w tym samym roku Stanisław Konarski (założyciel Collegium Nobilium) pisał, iż: „Loteria jest rzecz w sobie dobra, sprawiedliwa, we wszystkich i najlepiej rządzących się Krajach i Rzeczachpospolitych i w Rzymie samym praktykowana
z publicznym pożytkiem (…) Nikt nie traci tego małego sumptu, który z dobrą uczyni intencją, czy wygra, czy mu nie posłuży szczęście: gdyż to wszystko pójdzie rzetelnie na Chwałę Bożą, na pożytek Ojczyzny i bliźniego”.
„Lotto di Genova” – pierwsza oficjalna loteria w Polsce Kolejna adnotacja na ten temat pochodzi z 1768 roku, kiedy Sejm Rzeczypospolitej oficjalnie zaakceptował loterię liczbową jako jedno ze źródeł dochodu państwa.
Kolejna wzmianka pochodzi z 1916 roku, kiedy to Polska Rada Główna Opiekuńcza otrzymała przyzwolenie od władz Niemiec i Austro-Węgier na organizację loterii, z której dochód został przekazany na cele dobroczynne dla ofiar wojny. Loteria ta odniosła duży sukces i dzięki dużemu zainteresowaniu społeczeństwa, zorganizowano kolejne losowania. Polska Państwowa Loteria Klasowa
Wtedy to wprowadzono specjalną ustawę, która powołała do życia loterię podlegającą Komisji Skarbowej. Jak się okazuje, już rok później w zamian za niespłaconą pożyczkę, kontrolę nad tą loterią przekazano Włochom z Kompanii Genueńskiej, którzy w całej Koronie organizowali loterię pod nazwą „Lotto di Genova”. Gra ta polegała na typowaniu 5 numerów z puli 90 liczb. Pierwszy kantor tej loterii utworzono w Warszawie, losowania odbywały się 2 razy w miesiącu w Pałacu Krasińskich. Następnie loteria ta została wydzierżawiona przez Piotra Fergussona Teppera (najbogatszego bankiera w Polsce z końca XVIII wieku), który co roku przekazywał do Skarbu Państwa 180 tysięcy złotych. W ten sposób popularna wówczas gra liczbowa, w prawie niezmienionej postaci przetrwała aż do 1839 roku. W roku 1808, w ówczesnym Księstwie Warszawskim, założono Dyrekcję Generalną Loterii, która w 1884 roku została przekształcona w Urząd Loterii, zajmujący się organizacją dwóch rodzajów loterii: tzw. klasycznej (z określoną liczbą losów i wygranych) i liczbowej. W międzyczasie w „Słowniku Języka Polskiego” wydanym w 1855 roku przez Samuela Bogumiła Lindego słowo „loteria” zostało opisane w na-
stępujący sposób: „Loteria nie jest tak grą, jak handlem, na którym jest z jednej strony towarem nadzieja, z drugiej strony pieniądz. Loteria, nadzieją zysku, rzadko ziszczoną, wabiącą, źródłem jest pospolitego dochodu”. Ciekawym jest, iż w ówczesnych czasach każdy, kto chciał prowadzić kolektury polskiej loterii musiał wpłacić wysoką kaucję, zdać egzamin, a także otrzymać zaświadczenie wydawane przez miejscowe władze policyjne i miejskie o „moralnym sprawowaniu się”. Ponadto, większe szanse mieli kandydaci, którzy byli właścicielami nieruchomości potrzebnych do prowadzenia działalności. Z czasem jednak surowe wymagania uległy złagodzeniu. Dostępne źródła historyczne zawierają bardzo mało informacji odnośnie pierwszych zwycięzców polskich loterii. Jednym z nielicznych źródeł jest pamiętnik Ignacego Baranowskiego (asesora Trybunału Cywilnego w Lublinie), w którym znajduje się notatka opatrzona datą 15 marca 1815 roku, informująca o biednym rzemieślniku, który wygrał kilkaset złotych. Należną sumę kolektor wypłacił jego żonie, która jednak „nie życzyła sobie oddać pieniędzy mężowi w obawie, aby ich nie przepił”. Co więcej, warszawskie kroniki miejskie z XIX wieku wspominają o kilku przypadkach „pomieszania zmysłów – z radości po wielkiej wygranej bądź żalu po jej braku”.
Następnym ważnym momentem w historii polskich gier liczbowych było utworzenie w 1920 roku ustawy powołującej Polską Państwową Loterię Klasową, której dochód miał przechodzić do Skarbu Państwa. Był to zarazem pierwszy monopol skarbowy w Polsce. W 1936 roku utworzono przedsiębiorstwo Polski Monopol Loteryjny. Jak już wcześniej wspomniano, przez pierwsze kilkadziesiąt lat losowania odbywały się w Pałacu Krasińskich w Warszawie i miały one charakter bardzo uroczysty. Losy były wyciągane z kół przez młodych chłopców specjalnie ubranych na tę okazję w „kurtki i pantalony białe, pasy czerwone szerokie niemniej rękawiczki białe aż do łokci zachodzące”. Wszystko było uwieńczone wspaniałą oprawą muzyczną. Okazuje się, iż jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym przy ulicy
Fantowa, która odbyła się w dniach 22 i 23 sierpnia 1948 roku. Zyski ze sprzedaży kuponów zostały przekazane na odbudowę Katedry św. Jana oraz innych zburzonych kościołów powojennej Warszawy. 17 grudnia 1955 roku Prezydium Rządu przyjęło ustawę, w której powołano do życia instytucję, której dochód miał być przeznaczony na budowę i remonty obiektów sportowych. W efekcie, 25 stycznia 1956 roku na mocy Zarządzenia Przewodniczącego Głównego Komitetu Kultury Fizycznej powstał Totalizator Sportowy.
Nalewki 2, a później Długiej 50, losy były ciągnięte przez dzieci, co przyciągało liczną widownię. W wielu archiwach można znaleźć także przykłady reklam i ogłoszeń, poprzez które różne kolektury reklamowały dostępne loterie. W latach 30-tych XX wieku, w gronie tym wyróżniała się Kolektura Loterii Państwowej Braci Safier, która mieściła się na krakowskim rynku. Tworzyli oni przeróżne ulotki i kupony o wspaniałych projektach graficznych. Gry liczbowe i loterie w powojennej Polsce Wybuch II Wojny Światowej spowodował brak źródeł i dokumentów opisujących sytuację loterii. Jedyną wzmiankę można znaleźć w książce Festung Warschau – Raport z oblężonego miasta przygotowanym przez Elżbietę Janicką. Można w niej przeczytać: „Ogryzek Twardej do niedawna tętnił życiem. Czego tam nie było! I totolotek. I bar. I Złoto. I Diamenty. Sklep spożywczy (…).” Po wojnie natomiast organizowano wiele mniejszych loterii, których zyski były przekazywane na odbudowę kraju i pomoc ofiarom wojny. Dobrym przykładem jest Wielka Loteria
Następnie we wrześniu 1956 roku w Poznaniu, powołano Komisję Poznańskiej Gry Liczbowej. W ten sposób, już 5 listopada 1956 roku odbyło się pierwsze losowanie Poznańskiej Gry Liczbowej, które było pierwszym tego rodzaju przedsięwzięciem w powojennej Polsce. Loteria ta początkowo polegała na losowaniu 3 liczb z puli 30 numerów, co odbywało się raz w tygodniu. Aby wygrać nagrodę, należało trafić 2 lub 3 wylosowane liczby. Po pewnym czasie format gry uległ zmianie na 5 z 90 numerów. W maju 1957 roku utworzono Społeczny Komitet Poznańskiej Gry Liczbowej „Koziołki”, zaś 9 sierpnia 1957 roku wyrażono zgodę na rozpisywanie gry także w innych miastach Wielkopolski. Ostatecznie, w kwietniu 1958 roku loteria „Koziołki” stała się przedsiębiorstwem państwowym. Loteria ta cieszyła się ogromną popularnością wśród graczy, o czym świadczyła szybko rosnąca liczba sprzedanych kuponów. Co więcej, w latach 60-tych „Koziołki” stały się drugą największą w kraju grą liczbową zaraz po „Karolince”. Ostatnie losowanie tej loterii odbyło się 10 lutego 1982 roku. Drugą loterią, która powstała w latach 50-tych była wspomniana już śląska „Karolinka”. Pomysłodawcą tej loterii był Józef Adamczyk, który podczas jednej ze służbowych
podróży do Niemiec lub Hiszpanii, zainspirował się dostępnymi tam loteriami. Następnie w 1956 roku Wojewódzka Rada Narodowa dzięki rekomendacji gen. Jerzego Ziętka, utworzyła „Karolinkę”. Pierwsze losowanie tej gry odbyło się 6 stycznia 1957 roku. Aby wygrać należało poprawnie wytypować 5 z 90 liczb. Początkowo loteria ta miała istnieć jedynie 3 miesiące, jednak dzięki wielkiej popularności przetrwała aż 34 lata. Z czasem została ona jednak wyparta przez Toto-Lotka, ostatnie losowanie odbyło się w grudniu 1990 roku. Sukces „Karolinki” przyczynił się również do powstania wielu innych regionalnych loterii, które wkrótce reprezentowały każde województwo. Do najbardziej znanych zaliczają się: „Liczyrzepka” (Wrocław), „Syrenka” (Warszawa), „Lajkonik” (Kraków), „Karliczka” (Opole), „Łuczniczka” (Bydgoszcz) czy „Gryf” (Szczecin). Każda z regionalnych loterii zasilała miejscowy budżet. Niestety gry te nie wytrzymały konkurencji ze strony ówczesnego Toto-Lotka organizowanego przez Totalizator Sportowy. Gry i loterie Sportowego
Jako trzeci na powojennym rynku gier liczbowych w Polsce, pojawił się Toto-Lotek. Pierwsze losowanie odbyło się 27 stycznia 1957 roku.
Aby wziąć w nim udział należało skreślić 6 z 49 liczb. Każdy gracz, który trafił co najmniej 3 numery, wygrywał nagrodę. Początkowo kupony wysyłano za pośrednictwem poczty, korzystając ze specjalnych, trójkątnych znaczków, które stanowiły opłatę za grę. System ten jednak nie sprawdził się, gdyż niektóre kupony nie docierały na czas lub ginęły, dlatego zdecydowano się na rozwinięcie własnego systemu sprzedaży poprzez kolektury. Popularność Toto-Lotka rosła w zawrotnym tempie, do czego na pewno przyczyniły się wysokie wygrane. W 1975 roku Totalizator Sportowy zmienił nazwę gry Toto-Lotek na Duży Lotek, by ostatecznie w 2009 roku zmienić ją na obecne Lotto.
16 lat losowania odbywały się z udziałem publiczności, dlatego organizowano je na stadionach sportowych, w salach kinowych czy w domach kultury. Następnie, 2 czerwca 1984 roku przeniesiono dzień losowania z niedzieli na sobotę. Kolejną zmianę wprowadzono 2 października 1991 roku, kiedy to dodano drugie losowanie przeprowadzane w środy. Ostatnią zmianę dni losowań wprowadzono 4 września 2007 roku, od kiedy to losowania Dużego Lotka odbywają się 3 razy w tygodniu w każdy wtorek, czwartek i sobotę. Co więcej, od 11 marca 1973 roku rozpoczęto transmisję losowań Toto-Lotka w telewizji. Ostatnią zmianę w Lotto wprowadzono 14 września 2012 roku, kiedy to dodano specjalną opcję gry Lotto Plus. Oferuje ona wzięcie udziału w dodatkowym losowaniu 6 z 49 liczb, a nagrodą główną jest gwarantowany milion złotych. Równolegle z rozwojem Toto-Lotka (obecnie Lotto), Totalizator Sportowy wprowadził na rynek kilka innych gier liczbowych i loterii. Pierwszą z nich o nazwie Mały Lotek, utworzono w 1973 roku. W tej kumulacyjnej grze, losowano 5 z 35 liczb. Nie zdobyła ona jednak wystarczającej popularności, dlatego w 1986 roku zdecydowano się na wycofanie jej z oferty Totalizatora Sportowego.
Kolejną grą był Express Lotek. Pierwsze losowanie tej loterii odbyło się 31 marca 1976 roku. Aby wziąć w niej udział, gracze muszą wybrać 5 z 42 liczb. Obecnie gra ta jest organizowana pod nazwą Mini Lotto, którą zmieniono 8 października 2009 roku. 29 stycznia 1986 roku Totalizator Sportowy wprowadził kolejną grę o nazwie Super Lotek, której losowania odbywały się do 25 września 1991 roku. Super Lotek polegał na losowaniu 7 z 49 liczb, przy czym najniższą wygraną można było otrzymać za 4 trafione numery. Gra liczbowa Multi Lotek, została utworzona 18 marca 1996 roku, by 14 czerwca 2009 roku jej nazwa uległa zmianie na Multi Multi. Aby wziąć w niej udział, gracze typują od 1 do 10 numerów z dostępnej puli 80 liczb oraz wybierają wielokrotność stawki podstawowej zakładu (od 1 do 10 razy). Podczas losowań, które odbywają się 2 razy dziennie, losowanych jest 20 z 80 liczb. Twój Szczęśliwy Numerek to gra liczbowa organizowana w latach 1998-2010, która polegała na losowaniu 5 liczb – 4 z 45 oraz 1 z 36
W listopadzie 1996 roku organizatorzy gry wprowadzili zasadę kumulacji wygranych pierwszego stopnia, dzięki czemu główne wygrane zaczęły osiągać coraz wyższe wartości. Największa wygrana w historii tej gry padła 9 lutego 2012 roku w Gdyni, kiedy to pojedynczy zwycięzca wzbogacił się o 33 787 496,10 złotych. Natomiast najwyższa kumulacja wyniosła ponad 56 milionów złotych. Początkowo losowania Toto-Lotka odbywały się raz w tygodniu, w niedzielę. Ponadto, przez pierwsze
(tzw. Szczęśliwy Numerek). Aby zdobyć nagrodę wystarczyło trafić tylko jedną liczbę. Ostatnie losowanie tej gry odbyło się 8 marca 2010 roku. Na jego miejsce Totalizator Sportowy wprowadził grę Keno. W 2008 roku utworzono także loterię promocyjną dla graczy pod nazwą Loteriada, oraz loterię pieniężną Los Milionos. Jedną z ostatnich gier liczbowych wprowadzonych na polski rynek były Joker (9 kwietnia 2010 rok) oraz loteria Kaskada, utworzona 8 maja 2011
roku. Ponadto warto też zwrócić uwagę, iż od 2010 roku wszystkie produkty Totalizatora Sportowego sprzedawane są pod jedną wspólną marką LOTTO. W roku 2017 wprowadzono po raz pierwszy możliwość gry w multi-jurysdykcyjnej loterii Eurojackpot, której członkami jest 18 loterii krajowych w Europie. Loteria daje możliwość osiągnięcia największej wygranej w historii w wysokości 175 mln zł zaś pula gwarantowana wynosi 40 mln. Prawdopodobieństwo trafienia nagrody pierwszego stopnia wynosi 1:95 mln.
Historia loterii i gier liczbowych w Polsce pokazuje, iż dziedzina ta ciągle się rozwija. Rosnące zainteresowanie wielkimi wygranymi spowodowało, iż regularnie organizowane są nowe gry i loterie. Co więcej, analizując rozwój wielkich międzynarodowych loterii, które coraz częściej są już dostępne przez Internet, w każdym momencie możemy spodziewać się, iż gry liczbowe takie jak Lotto będą dostępne online także w Polsce. Agnieszka Zgorzalewicz
oterie oraz gry losowe były od 1955 roku domeną Totalizatora Sportowego, powołanego przez Rząd w celu generowania zysków, którego dochód miał być przeznaczany w okresie odbudowy Polski z działań wojennych na rozbudowę obiektów sportowych. Jak za Pana czasów funkcjonowały loterie w TS? Wojciech Szpil: W owym czasie, Totalizator Sportowy realizował monopol skarbu państwa w obszarze gier losowych i loterii pieniężnych. Najbardziej znaną kategorią loterii pieniężnych i najszybciej rosnącą były zdrapki. Oczywiście w ustawie tzw. hazardowej wymienione mamy również inne formy loterii jak np. loterie fantowe, loterie audio - tekstowe czy też loterie promocyjne. Wyżej wymienione loterie nie podlegają monopolowi skarbu państwa, co oznacza, że każdy kto wystąpi o zgodę do MF i ją uzyska może takie loterie przeprowadzać na terenie Polski. Konkretnym przykładem takiej loterii promocyjnej była loteria o nazwie Loteriada, która nie była związana z promocją jednego produktu a wszystkich. Kupując jedynie produkty za 5 zł można było wziąć udział w dodatkowych losowaniach i wygrać dodatkowe nagrody. W roku 2015 udało nam się inwestując stosunkowo niewielkie pieniądze osiągnąć dodatkowy przychód. Dzięki tej loterii promocyjnej, czyli dodatkowej działalności związanej z oferowanymi produktami spowodowaliśmy, że tzw. response rate czyli procentowa ilość losów biorących udział w zabawie wyniosła 48%, co było rzeczą dotychczas niespotykaną. Nie chodziło tylko o samą grę a możliwość wykorzystywania tych losów czy kuponów do dodatkowej zabawy z możliwością wygrania dodatkowych nagród. Według Pańskiej wiedzy, jaka jest standardowa wypłacalność w loteriach? WS: Wypłacalność w loteriach pieniężnych jest różna. Standardowo pula nagród przeznaczonych na
wygrane stanowi 50% czasami rośnie do 60% przychodu ze sprzedaży losów z loterii. Pozostała kwota to koszty produkcji, dystrybucji sprzedaży oraz zysk. Natomiast wielkość wygranej nagrody lub wygranych nagród zależy od tzw. matrycy wygranych przyjętej w regulaminie każdej loterii i zaakceptowanej przez MF. Pana udział w organizacji European Lottery Association nie był aby właśnie z tym poszukiwaniem ciekawych produktów związany? WS: Będąc członkiem Zarządu ELA, odpowiadałem miedzy innymi, za innowacje co pozwalało mi przeglądać rynek loterii na bieżąco. Dzięki temu miałem stały wgląd w nowości i ciekawe rozwiązania stosowane w innych loteriach krajowych. Dokładna analiza i badania realizowane na rynku polskim oraz moje doświadczenie i wiedza w tym zakresie pozwalały mi tworzyć wraz z zespołem najlepsze rozwiązania dla polskiego klienta. Kto wymyśla nowe rodzaje loterii, czy jest to domena wyspecjalizowanych firm, czy organizacji takich jak ELA? WS: To jest różnie, poszczególne loterie krajowe mają własną wewnętrzną strukturę szukającą rozwiązań, które wpisują się w charakter ludzi mieszkających na tym terenie. Są również duże firmy oferujące systemy do grania a w ich ofercie proponują dużą różnorodność gier liczbowych i wiele rozwiązań loteryjnych. Można wtedy adaptować i wybrać te loterie, które w danym momencie najlepiej pasują do danego rynku. Obecnie nie mamy zbyt dużo oryginalnych lokalnych loterii pieniężnych ale kiedyś w Polsce były bardzo lubiane loterie o nazwach Lajkonik, Syrenka, Koziołki, Błękitna i inne podobne, bardzo popularne wśród graczy. Ale wtedy mieliśmy w Polsce Polski Monopol Loteryjny, który niestety zbankrutował.
Jeśli chodzi zaś o zdrapki, to jak wiemy są dwie duże firmy, czyli Scientific Games i Pollard oraz pomniejsze, które je produkują. A kto tworzy pomysły na taką zabawę? WS: Każda z tych dużych firm ma swoje pomysły i ciekawe rozwiązania, również GTECH dostarczał takie zdrapki. W pakiecie oferowane są różne produkty, w zdrapkach to my decydowaliśmy o tym, które są ciekawe i warte wprowadzenia na rynek polski. Ale te zdrapki często rotują, czyli są rozprowadzane w różnych krajach w zmiennym czasie. Przypominam sobie ciekawy projekt zdrapkę V4, którą jednocześnie wprowadzono w czterech krajach: w Polsce, w Czechach, na Węgrzech i na Słowacji, z taką samą nazwą, layoutem i podobnymi wygranymi. Loterie były autonomiczne, ale aby zrealizować projekt stworzyliśmy wspólne konsorcjum, co było nie lada wyzwaniem a potem sukcesem, biorąc pod uwagę, że ta loteria pieniężna sprzedawana była w czterech krajach, gdzie występowały cztery różne waluty, cztery różne języki oraz każdy miał inny system prawny. Przechodząc do loterii multi-jurysdykcyjnych, takich jak Eurojackpot, jaki jest sens i cel wprowadzania tych gier w dany obszar? WS: Powodem jest szukanie innych ciekawszych rozwiązań i coraz większych wygranych, a tym właśnie jest Eurojackpot. ludzie raczej nie zwracają uwagi na to czym różni się loteria od gry liczbowej. Loterie maja stałe wygrane, gry liczbowe zaś z reguły maja możliwość kumulowania większej wygranej ale i wygranie jej jest trudniejsze gdyż prawdopodobieństwo głównej wygranej w grze 6 z 49 daje szansę jak 1 do 14 mln. Matryca wygranych jest ustawiana także w zależności, czy więcej kwoty ma być przeznaczone na większe wygrane lub na mniejsze, to jest kwestią ustawienia biznes planu tworząc matrycę pod poszczególną grę. Wracając jednak do Eurojackpot. Jest tutaj jednak pewien limit kwotowy, który można graczom zaoferować.
Żeby pójść z wyliczeniami jeszcze dalej musi być określona masa ludzi grających. Dlatego się robi konsorcja w postaci innych krajów, bo wolumen ludzi z danego kraju procentowo grających w daną grę jest w stanie wygenerować odpowiedni obrót, który się przekłada na wypłacalność nagród. Mówiąc o Eurojackpot, on startuje od kwoty 10 mln € czyli 40 mln złotych, my w TS nie moglibyśmy zaproponować takiej puli wygranych. Pamiętam jak Eurojackpot wchodził, tych krajów było znacznie mniej, rozmawialiśmy wtedy z Niemcami, którzy zarządzali jurysdykcją tej loterii. Im się na tamten czas wcale to nie „spinało” co świadczyło o tym, że ilość graczy była zbyt mała niż oferta skierowana do klienta. To oznaczało, że kumulacja budowała się stanowczo za wolno. Multi loterie jakie powstawały w USA były ciekawą konkurencją i wyzwaniem dla rynku loteryjnego Europy, stąd pojawiła się tutaj najpierw EuroMillions a potem Eurojackpot.
nakręciłoby to koniunkturę i popularność tej gry?
Skąd zatem wzięły się loterie typu „multi”, czy był to europejski czy amerykański pomysł?
Jak wygląda przekrój regularnych graczy w Polsce, którzy uczestniczą w grach losowych i loteriach?
WS: Zdecydowanie ten pomysł powstał w USA, natomiast EuroMillions był pomysłem Francji i Wielkiej Brytanii, gdzie obie loterie zastanawiając się co zrobić, aby mocniej stymulować w ramach innej gry liczbowej, aby grającym dać większy challenge, aby z parudziesięciu milionów euro w puli powiększyć ją aż do setek milionów.
WS: Nie liczyłbym dzisiaj na tych stałych graczy, którzy zawsze grają i są przywiązani do tego typu rozrywki ze względu na fakt, że w momencie, gdy zaczynałem pracę z grami liczbowymi to grupa celowa to byli ludzie 45+, a w międzyczasie odmładzając grupę celową doszliśmy do takiego paradoksu, że grupy były rozdwojone, czyli: 25 do 35+ oraz 45+ i więcej. Wewnątrz były dwie luki: 18 – 25+ i 35 - 45+. Obecnie grają najczęściej ci gracze z pierwszej grupy, co potwierdza ich duże wyedukowanie i stałe korzystanie z ofert gier liczbowych i loterii.
Jaka z kolei jest procentowość wygranych w loteriach typu „multi”? WS: To jest bardzo podobny schemat do mniejszych loterii, czyli na poziomie 50% sum przeznaczonych na wygraną. Jednakże ze względu na skalę przedsięwzięcia koszty są znacznie powiększone i założyłbym, że zyskowność dla loterii krajowych waha się, w zależności od kraju, pomiędzy 6 a 15%. Co jednak przy dużych kwotach zaangażowanych w tą grę robi również duży zysk dla jej organizatora. Rozumiem, że w przypadku, gdyby główna wygrana padła w Polsce,
WS: Stanowczo tak, swego czasu w Europie informowanie o tym, że padła w określonym miejscu wygrana powodowało, że gracze w tym rejonie wierzyli w ponowną wygraną. Jest taki przykład, że w EuroMillions na początku jej działalności, dużo wygranych padało szczególnie w Portugalii. I wszyscy byli zdegustowani, dlaczego w tak małym kraju dochodzi do ponownych dużych wygranych. Ale to jest gra losowa i nic nie można tu z góry ustalić, tym rządzi przypadek. Np. w USA wygrywając w gry liczbowe, ujawnianie personaliów wygranego jest codziennością wynikającą z regulaminów gry, w Polsce na szczęście to podlega ochronie. Chronimy dane osobowe tych którzy wygrali, ale są na szczęście inne narzędzia marketingowe które pozwalają na stymulowanie i pokazywanie, że duża wygrana padła.
Na ile powiększyła się możliwość sprzedaży produktów po uaktywnieniu oferty on-line? WS: Niestety Polska jest takim przypadkiem, gdzie istniała możliwość promocji produktów w Internecie przy jednoczesnym zakazie prawnym sprzedaży w tym kanale dystrybucji. Nasz przekaz musiał być nieco inny, ale w porównaniu z tymi loteriami mającymi
możliwość sprzedaży produktów w sieci, ich przyrost wahał się od 3 do 7%. Obecnie, gdy jest już taka prawna możliwość, prasa podaje, że na przełomie trzeciego i czwartego kwartału zostanie wprowadzona możliwość zawierania zakładów online. Pamiętajmy, że zgoda na taką możliwość była wydana w kwietniu zeszłego roku. Za moich czasów, Polska była takim krajem, że nie mając kanału sprzedaży internetowego przyrost i tak następował w takim tempie, że byliśmy perełką wśród loterii związanych z monopolem krajowym. Byliśmy mocno obserwowani i stanowiliśmy przykład loterii, która nie posiadając wielu narzędzi on-line marketingowych stale odznaczała się wzrostami sprzedaży. Mówimy o Polsce ale w tym kontekście warto tutaj wspomnieć o Finlandii, gdzie sprzedaż gier liczbowych i loterii w Internecie wprowadzono w… 1994 roku czyli 24 lata temu Czy zatem nie stanowiło dużej konkurencji dla Totalizatora istnienie tzw. offshorowych firm, oferujących pełne rozwiązania loterii krajowych i międzynarodowych wraz z rozwiązaniami płatności dla gracza? WS: Miałem przyjemność uczestniczyć na konferencji ICE w Londynie w panelu loterii offshorowych i jednym z tematów były benefity jakie poszczególne loterie przekazują na cele charytatywne. Przedstawiciele Lottoland zadeklarowali, że ich wsparcie na rzecz organizacji charytatywnej oscyluje w wysokości 300 tys. € rocznie. Inne loterie krajowe również deklarowały, ale nieporównywalnie wyższe kwoty. To świadczy o pewnym niezrozumieniu zasad Responsible gambling przez firmy online świadczące te usługi graczom na całym świecie. Porównując miliardy złotych jakie TS przeznacza w dopłatach na cele statutowe (wsparcie polskiego sportu, budowa obiektów, patronat nad imprezami), kwota oferowana przez Lottoland była wręcz śmieszna. Jak wyglądał początkowy kontakt Totalizatora Sportowego ze zdrapkami? WS: Pamiętam, gdy do firmy przyjechało
trzech amerykańskich ekspertów i sugerowali nam rozwiązania polegające na zwiększeniu pay out z 49% na 55% co miało podnieść zyskowność przedsięwzięcia a najlepiej osiągnięcie pułapu 67% co spowoduje lawinową sprzedaż. Długie rozmowy i tłumaczenie nieprzygotowania polskiego rynku do tej formy rozrywki kwitowano małą znajomością tematu i zasłaniano się wieloletnim doświadczeniem. Ale tylko z rynku amerykańskiego, bez znajomości polskich realiów. Nie skorzystałem z ich rozwiązań a na spotkaniu targowym po paru latach pokazując fantastyczne wyniki, jeden z moich respondentów przyznał mi rację. Obecnie zdrapki w Polsce odznaczają się największym przyrostem, a przyczyną był fakt, że w pewnym momencie podjęta została słuszna decyzja niepodnoszenia wypłacalności, co nie odcięło nam w przyszłości tej drogi. Ważne wówczas było to, że nie pozbawiliśmy się na wstępie narzędzi i różnorodnego wachlarza działań, które zostały w przyszłości z dużym efektem wykorzystane. Budowanie świadomości wśród graczy możliwości zabawy przy zdrapkach i osiągania wygranych równie dużych jak w przypadku Lotto, naszego sztandarowego produktu, było największym sukcesem. Jaką według Pana mają przyszłość loterie? WS: Jest taka loteria w Portugalii o nazwie Santa Casa da Misericordia, której powstanie datowane jest na 1755 rok. Ktoś by powiedział, że loterie umrą prędzej czy później, gdyby tak rzeczywiście było to Santa Casa już dawno by nie istniała, mimo tych różnych zachodzących zmian w świecie technologii. Ona dalej istnieje i nadal się prężnie rozwija. Myślę, że loterie zawsze będą. Jeśli odpowiedni produkt jest skierowany do odbiorcy w sposób właściwy, to produkty takie będą zawsze funkcjonowały. Jeśli uda się wychować kolejnych klientów w duchu fajnej zabawy i rozrywki to jestem przekonany, że loterie przetrwają rożnego rodzaju napięcia. Ktoś się spyta, jak będzie kiedyś? A kiedyś może być jak w Matrixie – dostaniesz dwie pigułki, jedną dającą przegraną, drugą wygraną i od tego co wybierzesz będzie zależeć twoja przyszłość.
W YG O DNYMI P ŁAT NO Ś C I AMI O NL I NE 14
European Lotteries Association – organizacja operatorów loteryjnych
towarzyszenie to powstało w 1983 r. na mocy szwajcarskiego prawa i ma aktualnie siedzibę w Lozannie w Szwajcarii. W 1999 roku za obowiązującą przyjęto nazwę The European Lotteries i dodano operatorów zakładów do swojego członkostwa. W 2007 r. założone zostało biuro przedstawicielstwa w UE w Brukseli.
EL, jest ważną i bardzo wpływową organizacją zrzeszającą europejskie firmy loteryjne. Jej znaczenie nie wynika tylko z faktu, że zrzesza spółki obracające w sumie miliardami euro, ale również, a może przede wszystkim z tego, że są to firmy niezwykle ważne dla gospodarek państw, w których się znajdują, a także dla gospodarki całej Europy
Misją EL jest między innymi: subsydiarność, wdrażanie środków ostrożności w prowadzonych grach, soli-
darność i uczciwość jego członków i organizacji zrzeszonych. Promowany jest zdrowy i zrównoważony model gry z korzyścią dla społeczeństwa. EL wspiera zbiorowe interesy swoich członków w tym krajowe loterie obsługujące gry o korzyści dla dobra publicznego. Do podstawowych zadań należy także obrona tego modelu podczas dyskusji nad społecznymi, politycznymi, ekonomicznymi i regulacyjnymi ramami hazardu. Ta organizacja jest aktywnym i strategicznym forum do refleksji i dyskusji pomiędzy swoimi członkami i prawdziwym laboratorium do projektowania i wdrażania dalszego rozwoju i architektury tego modelu postępowania. EL jest także platformą dla wymiany doświadczeń w zakresie realizacji projektów edukacyjnych oraz działań zapewniających maksymalne bezpieczeństwo graczom. Idealną okazję do tego stanowią liczne spotkania, seminaria i warsztaty organizowane przez organizację. EL ma dwie kategorie członkostwa określone w następujący sposób: Członków zwyczajnych – to regu-
larny członek EL który musi prowadzić koncesjonowane gry losowe lub mieć umiejętności w następującym zakresie: Lotto, Toto, klasyczne loterie, zakłady sportowe, loterie sportowe, Instant gier w oparciu o stan pozwoleń na ich prowadzenie wydanych przez dowolny kraj w Europie. Istotne jest, aby stali członkowie postępowali zgodnie z kluczowymi wartościami: stosowanie standardów bezpieczeństwa i CSR oraz przestrzeganie Kodeksu postępowania w zakresie zakładów sportowych przy ich oferowaniu. Członkowie zwyczajni mają pełne prawo głosu w Stowarzyszeniu i mogą brać udział we wszystkich działaniach EL. Członków obserwatorów - Członkostwo obserwatora dotyczy organizacji, które nie spełniają kryteriów kwalifikacji. Członkowie obserwatorzy nie mają prawa głosu i mają ograniczony dostęp do wszystkich działań Stowarzyszenia. EL współpracuje z kilkoma organizacjami, które są dobrze znanymi i szanowanymi dostawcami tego sektora i są traktowane jak Partnerzy EL. Organizacje te są kluczowymi dostawcami towarów lub usług dla członków stałych lub obserwatorów. Mają za to możliwość brania udziału w ważnych wydarzeniach organizo-
wanych przez EL takich jak kongresy lub targi przemysłowe. Partnerzy podkreślają i żyją wartościami loterii. Nie mają prawa głosu i mają ograniczony dostęp do wszystkich działań Stowarzyszenia. Do członków zwyczajnych EL między innymi należą: Österreichische Lotterien, CJSC Sport-Pari, Loterie Nationale Belgium, Lottery of Bosnia and Herzegovina , Bulgarian Sports Totalizator, Hrvatska Lutrija d.o.o., SAZKA a.s., Veikkaus Oy, Française des Jeux, Deutsche Klassenlotterie Berlin, Toto-Lotto Niedersachsen GmbH, OPAP S.A., Premier Lotteries Ireland, Mifal Hapais Israel National Lottery, Lottomatica, Maltco Lotteries Limited, Nederlandse Loterij, C.N. Loteria Romana S.A., JSC TD Stoloto, AB Svenska Spel, Turkish National Lottery Administration czy Camelot UK Lotteries Ltd. Polskę reprezentują dwa podmioty – Totolotek SA i Totalizator Sportowy Sp. z o.o. Członkostwo izraelskiej Mifal Hapais Israel National Lottery jest dosyć wyjątkowe, ze względu na brak możliwości przynależenia do innych organizacji na świecie, EL uczyniło tu wyjątek, tym bardziej, że wielu członków partnerskich dostarczających produkty i rozwiązania technologiczne pochodzi z tego właśnie kraju, lobbując za udziałem tej loterii.
Na kongresie EL w Tel Awiwie w 2013 roku, podczas głównych obrad wszystkich członków EL&TA doszło do precedensu. Po raz pierwszy w historii do zarządu tej instytucji został powołany Polak – ówczesny prezes Totalizatora Sportowego (TS). Wojciechowi Szpilowi powierzono zarządzanie komisją odpowiadającą za innowacje, czyli właściwie core biznesem wszystkich loterii na świecie. Przedstawicieli europejskich operatorów loteryjnych najbardziej wprawiła w osłupienie dynamika sprzedaży produktów oferowanych przez TS, które od wielu lat sprzedawały się na takim samym słabym poziomie. Leżało to w głównej mierze w przyczynach takiego uhonorowania osoby odpowiedzialnej za zarządzanie tym biznesem na skalę krajową. „To dla nas wszystkich ważna chwila. Europejskie firmy loteryjne doceniły siłę, potencjał i działania Totalizatora Sportowego na rzecz rozwoju rynku gier losowych. Z całą pewnością nasza pozycja na arenie międzynarodowej zdecydowanie wzrosła” – skomentował wówczas Wojciech Szpil. Niestety w latach późniejszych, po zmianie na stanowisku prezesa w TS, władze European Lotteries nie ponowiły kolejnej propozycji przyjęcia do ścisłych władz polskiego reprezentanta. Polska odznaczyła się również bardzo udaną organizacją 9 edycji Kongre-
su Loteryjnego, który odbył się w zeszłym roku w Krakowie (6-8 czerwca 2017), który zorganizowały Totalizator Sportowy i Europejskie Stowarzyszenie Loterii pod hasłem „Nowe kierunki”. Kongres poświęcony był wyzwaniom, z jakimi będą się musieli uporać duzi gracze sektora w Europie i na świecie. Poprzednie edycje kongresu odbyły się w Cannes, Pradze, Rzymie, Budapeszcie, Stambule, Helsinkach, Tel Awiwie i Oslo. Podczas krakowskiego kongresu przedstawiciele krajowych loterii kolejny raz wybrali władze Europejskiego Stowarzyszenia Loterii (EL) na lata 2017-19. Prezesem został ponownie Hansjörg Höltkemeier. Od 2005 r. jest członkiem zarządu Deutsche Klassenlotterie Berlin i członkiem Komitetu Wykonawczego EL od 2009 r. Silne lobby niemieckich loterii nie dało szans innym przedstawicielom loterii krajowych, co wiąże się z konserwatywnym podejściem do zasad rządzenia w takiej znaczącej organizacji. Obecnie European Lotteries planuje organizację 10 Kongresu, który tym razem ma się odbyć w 2019 roku w Moskwie w Rosji. W trakcie bieżących organizacji są także sympozja i spotkania, z czego najbliższe odbędą się w kwietniu w Genewie zatytułowane „Seminarium dzielenia się wiedzą”, zaś kolejne „Dni Przemysłu Loteryjnego” w Pradze w lipcu tego roku. Podczas Walnego Zgromadzenia EL na 9 Kongresie Loteryjnym w dniu
5 czerwca 2017 roku została przyjęta przez wszystkich członków tego stowarzyszenia jednogłośnie nowa strategia. Uznając fakt, że w środowisku loteryjnym następują postępujące zmiany w charakterze tego sektora, Komitet Wykonawczy EL sformułował nową strategię rozwiązywania problemów w kontekście zagrożeń przed jakimi członkowie EL stoją. Strategia ta przyjmuje za punkt wyjścia wyraźną artykulację wartości i ich pozycjonowania oraz akceptuje zmiany i różnice a także „last but not least” uznaje wprowadzanie nowych technologii, nie zmieniając tym samym przyzwyczajeń konsumentów i nie traktując ich jako zagrożenie, lecz jako stworzenie realnej szansy na poprawę swojej działalności operacyjnej. EL wierzy w ogólne korzyści państwowych licencjonowanych loterii dla społeczeństwa jako wiodącą zasadę zorganizowania i uruchomienia loterii publicznych lub innych gier losowych. Obecnie EL chce przyciągnąć potencjalnych graczy do bezpiecznych, legalnych ofert w swoich krajach. EL uwzględnia istniejące ograniczone indywidualne i społeczne koszty tych działań prawnych, czy są to loterie czy inne produkty hazardowe. Według władz European Lotteries, działania członków tej organizacji od działań operatorów gier hazardowych, odróżnia wyraźnie główny cel, którym jest osiąganie korzyści dla swoich akcjonariuszy.
Zdrapki i ich tajemnice Iwo Bulski
to z nas nie pamięta zdrapek, które można było pod koniec lat 80-tych kupić z samochodów ustawianych w ruchliwych rejonach miasta, gdzie kierowca, inkasent i sprze-
dawca w jednej osobie sprzedawał kartoniki, a na dachu „kolektury” była wystawiona oficjalna lista szczęśliwych numerów oraz nagród. Któż nie pamięta dreszczyku emocji,
gdy wydrapany rząd symboli układał się w jeden ciąg, nie zawsze jednak szczęśliwy jak się tego spodziewano. Tak, tych emocji nie dało się wówczas porównać z niczym innym.
Kasyna i salony gier były przecież tylko dla elit, a zdrapki stanowiły doskonałą rozrywkę dla mas. Historia zdrapek Oryginalne bilety do gry (zdrapki) zostały wyprodukowane przy użyciu techniki ręcznej randomizacji. W 1974 roku amerykańska firma Scientific Games Corporation pod kierownictwem naukowca Johna Koza oraz specjalisty ds. promocji sprzedaży Daniela Bowera wyprodukowała pierwszą generowaną komputerowo loterię zdrapkową. Obecnie istnieją dwaj główni producenci biletów do zdrapek: Scientific Games Corporation, z zakładami produkcyjnymi w USA, Chile, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Kanadzie, Brazylii i Australii i Pollard Banknote, z zakładami produkcyjnymi w USA i Kanadzie. Istnieje również kilku innych mniejszych producentów w Ameryce Północnej, Europie i Azji. Od 2010 r. dostępne są internetowe wersje wirtualnych „zdrapek”, które wykorzystują Macromedia Flash i Java do symulowania drapania kart na monitorze komputera. Karty wirtualne można kupić on-line, a nagrody odebrać za pośrednictwem połączenia internetowego łącząc się z organizatorem.
Czym jest zdrapka Jest to technika poligraficzna polegającą na pokrywaniu właściwego druku warstwą ochronną, uniemożliwiającą jego odczytanie bez jej zdrapania. Farbę-zdrapkę nakłada się na arkusze metodą sitodruku. Farba-zdrapka zakrywa nadrukowane symbole czy kody, które nie są możliwe do odczytania bez usunięcia warstwy zdrapki za pomocą monety bądź paznokcia. Zdrapki bardzo często wykorzystywane są przez organizatorów loterii, w gazetach czy hipermarketach przy organizacji konkursów bądź loterii. Zdrapki mogą być personalizowane np. z wykorzystaniem kodu alfanumerycznego, imion, nazwisk. Personalizowane treści znajdują się pod farbą zdrapkową. W procesie produkcji zdrapki naniesiona farba pozwala na zasłonięcie znajdującego się pod nią wydrukowanego wcześniej elementu. Dzięki specjalnemu składowi po wyschnięciu łatwo można ją zedrzeć i odsłonić ukryty tekst lub grafikę. Standardowo farbę na kupon zdrapki nakłada się w kolorze srebrnym lub złotym, ale jest możliwe przygotowanie innych kolorów. Zdrapki w Totalizatorze Sportowym Z racji wykonywania monopolu państwa Totalizator Sportowy już od 63 lat zajmuje się organizacją loterii w Polsce. Obecnie przy wysokich kumulacjach, w Lotto gra ponad połowa dorosłych Polaków. Porównując te statystyki z innymi krajami, nie widać specjalnych różnic. Na pewno taka rozrywka jak zdrapki czy Lotto jest bardziej popularna od zakładów bukmacherskich. Są one bezpieczniejsze i znacznie prostsze, przez co bardziej dostępne. To, co jednak wyróżnia Polaków na tle innych narodowości, to ostatnio szczególnie dynamiczny wzrost popularności właśnie zdrapek. „Przy braku kumulacji - czyli w momencie, kiedy do wygrania w Lotto
są dwa miliony zł – coraz chętniej niż zakłady Lotto kupujemy zdrapki. Istnieją różnice między profilami użytkowników poszczególnych gier. Keno jest grą szczególnie popularną wśród mężczyzn młodych i w średnim wieku, zdrapki to produkt chętniej wybierany przez kobiety” – tak w roku 2015 o zdrapkach wypowiadał się Konrad Komarczuk, ówczesny dyrektor Departamentu Innowacji i Rozwoju Produktów w Totalizatorze Sportowym. 12 listopada 2015 r. to była ważna data w najnowszej historii Totalizatora Sportowego, państwowego monopolisty w sprzedaży gier liczbowych i loterii. Wtedy to właśnie rozpoczęła się sprzedaż loterii Giga Cash, pierwszej w historii państwowego giganta zdrapki, w której główna wygrana wyniosła aż 1 mln zł. To dzięki Giga Cashowi Totalizator Sportowy osiągnął rekord zarówno dziennej (4,15 mln zł), jak i miesięcznej (74,8 mln zł) sprzedaży zdrapek. Już pierwszego dnia sprzedaży losów, nabywców znalazło prawie 100 tys. losów, a do końca listopada prawie 800 tysięcy graczy. Obecnie w ofercie Totalizatora Sportowego jest ponad 45 rodzajów różnych zdrapek, między innymi: Wielkanocna Gra, Giga Życie, WinGo, Kasa i Złoto, Klejnoty, Wielka Zdrapka i wiele innych. Wysokość jednego losu – zdrapki waha się od 1 zł do 30 zł natomiast główne wygrane osiągają często sumy wielomilionowe (np. Wielka Zdrapka ma losy o łącznej wartości ponad 64 mln złotych). Pula łącznych nagród również jest imponująca, w niektórych edycjach często są to sumy niebotyczne co stanowi główną zachętę dla grających. Chętnie sięgamy po zdrapki, bo są tanie i nastawione na szybką wygraną Granie czy zdrapywanie kuponów bywa kompulsywne albo systemowe. Gracze hazardziści mają wła-
sne techniki i różne systemy. Zdrapki mają swoje numery identyfikacyjne. Jedni twierdzą, że wygrywają niskie numery, inni - że wysokie. Więc trzeba wziąć zdrapkę, która ma odpowiedni numer. Wśród zdrapkowiczów krąży legenda, że jest w Polsce jakiś tajemniczy człowiek, który ma urządzenie do prześwietlania zdrapek. Sam je stworzył i sam je wyprodukował, jedyne takie na całym świecie. Zdrapkowicze wierzą, że tajemniczy człowiek chodzi po sklepach i przegląda wszystkie zdrapki i wykupuje te wylosowane, zostawiając informację, że w zestawie, który prześwietlił, jest jeszcze jedna zdrapka wygrana. Zdrapkowicze chętnie to sprawdzają. Oczywiście jest to bujda na resorach, ale gracz zawsze chce wierzyć w nadzwyczajną pomoc i podszept szczęścia. Popularność loterii zdrapkowych można porównać do klasycznych loterii typu Lotto lub Multi Multi z tą jednak różnicą, że o wygranej można dowiedzieć się od razu po zdrapaniu farby z kartonika kuponu. Zdrapki są często wykorzystywane jako forma promocji, korzystają z niej zarówno wielkie sieci handlowe, producenci napojów, ale również dystrybutorzy paliwa na swoich firmowych stacjach. Łatwość i popularność tej rozrywki powodują, że oprócz spodziewanego zysku z działalności loteryjnej jest to doskonała promocja marki lub produktu.
Popularność zdrapek a oszustwa Powszechnym nadużyciem organizatora zdrapek jest bezpłatna dystrybucja kart oferująca szereg nagród, od bardzo niskiej do bardzo pożądanej - na przykład z ograniczonych czasowo kuponów rabatowych wymienialnych wyłącznie przez określonego agenta na samochody. Karty zdrapek zawsze ujawniają, że wygrana została wygrana, ale charakter i wartość nagrody można określić tylko dzwoniąc na określoną linię telefoniczną o podwyższonej opłacie, która kosztuje znaczną sumę za minutę. Zgłoszenia na ten numer są tak zaprojektowane przez promotora loterii, że rozmowa informacyjna zajmuje zawsze kilka minut, a wygrana jest w rzeczywistości zawsze o wiele mniej wartościowa niż koszt połączenia. Organy regulacyjne zajmujące się usługami telefonicznymi podejmowały działania przeciwko takim systemom, wydając ostrzeżenia i nakładając wysokie grzywny na nieuczciwych organizatorów. Loterie zdrapkowe na świecie W XXI wieku podjęto próby zwiększenia szansy na znalezienie nagrodzonej karty w oparciu o statystyki, śledząc ilość wygranych pieniędzy i sprzedanych kart, aby obliczyć dokładne bieżące kursy. Było wiele przypadków, w których seria kart zdrapek jest nadal dostępna, mimo wygranych wszystkich ważnych nagród. Niektóre loterie udostępniają te informacje wszystkim nieodpłatnie, aby pomóc w promowaniu swoich gier. Hipotetycznie, duże wczesne wypłaty mogą przekroczyć ostateczną sprzedaż przed wygaśnięciem serii gier. Jednak niskie szanse wygranej - zazwyczaj od mniej niż 1 na 5 do około 1 na 2,5
- i gracze, którzy kupują karty nieświadomi niskiego zwrotu, kompensują te straty, więc loteria nadal przynosi zyski. W lutym 2018 roku ogłoszono, że niektóre karty zdrapek w Wielkiej Brytanii są nadal sprzedawane, nawet po wygraniu głównych jackpotów. Badania przeprowadzone przez gazetę The Guardian wykazały, że gra o wartości 250 000 £, która reklamuje 15 najlepszych nagród o wartości jednej czwartej miliona funtów, była wciąż sprzedawana po tym, jak odebrano wszystkie 15 aktywnych wygranych ze szczęśliwych kuponów zdrapek. Najgorsze jednak co może spotkać organizatora loterii zdrapkowej, to kupno szczęśliwego kuponu z główną wygraną zaraz na początku emisji. Ale na szczęście to zdarza się bardzo rzadko. O czym doskonale wiedzą organizatorzy, ale również i gracze, próbując swojego szczęścia bez końca. Jak to zazwyczaj w hazardzie bywa.
Historia loterii Loterie, a właściwie podejmowanie decyzji bazowanych na przypadkach losowych, znane jest ludzkości od dłuższego już czasu. Wykorzystywane było jako narzędzie do przydzielania niechcianych zadań, rozdzielania ziemi, a nawet do rozwiązywania konfliktów.
ajstarsze wzmianki dotyczące podejmowania decyzji zależnych od losu pochodzą już ze Starego Testamentu. To w ten sposób Mojżesz przydzielił ziemię przy rzece Jordan, natomiast Jonasz został poświęcony morzu, bo los wskazał go winnego nadchodzącemu sztormowi. Los odgrywa także ważną rolę w wierzeniach starożytnych Greków, z kolei Koran (VI wiek n. e.) zakazuje wszelkich loterii i hazardu. W starożytnym Rzymie natomiast los uznawany był za wyrocznię. Rzymianie przychodzili doń z rozmaitymi pytaniami; aby uzyskać odpowiedź, z puli losowano małe, zapisane płytki, których znaczenie odpowiednio interpretowano. Nic więc dziwnego, że ludzie próbowali odmienić swój los datkami pieniężnymi. Zdania dotyczące losowań w starożytnym Rzymie były podzielone; znany filozof z I wieku p. n. e., Cyceron, skrytykował cały system losowych odpowiedzi na pytania, wskazując na jego subiektywność i duże prawdopodobieństwo oszustwa. Z kolei pierwszy cesarz rzymski, Oktawian August, nie podzielał jego zdania i na wydawanych przez siebie ucztach organizował loterie dla gości (niekiedy za drobną opłatą wpisową), w których można było wylosować drobne upominki. Panujący po nim cesarze byli zdecydowanie bardziej szczodrzy - Neron urządzał loterie, w których wygrać można było na przykład niewolników, nieruchomości czy nawet statki. Heliogabal natomiast znacznie obniżył jakość wygranych na loterii i wprowadził wygrane o bardzo
małej wartości. Po upadku Cesarstwa Rzymskiego przez długi czas nie organizowano żadnych oficjalnych, na wzmianki o loteriach można natknąć się głównie w kontekście gier hazardowych uprawianych przez wędrownych kupców. Los wykorzystywano nie tylko jako predykcje, ale również w wymierzaniu sprawiedliwości. W Germanii tego typu osądy stosowane były do XVI wieku, choć kościół zakazał ich tam już cztery wieki wcześniej.
W XV wiecznej Flandrii loterie używane były do rozlosowywania stanowisk na straganach i targach oraz przydzielania niektórych stanowisk urzędowych. Pierwsze udokumentowane wzmianki o loteriach z tamtych regionów pochodzą z lat czterdziestych XV wieku. W roku 1515 w Brukseli wprowadzono loterię, w której środki przeznaczono na rozbudowę i umocnienie miasta. W związku ze zwiększającymi się pulami wygranych, loteriami zainteresowało się państwo i tym sposobem w połowie XV wieku we Flandrii
powstała pierwsza loteria klasowa, w której możliwe wygrane podzielone były na klasy - im wyższa opłata za los, tym wyższa możliwa nagroda. Równolegle we Włoszech rozwijała się popularna odmiana gry losowej znana jako bianca carta (biała karta). W tym typie loterii liczba pustych losów znacznie przewyższała atrakcyjne wygrane. W XV wieku w Genewie 5 na 90 możliwych pozycji w senacie zapełnionych zostało poprzez takie właśnie losowanie. Ludność zaczęła robić zakłady dotyczące tych wyborów i po niedługim czasie imiona senatorów zastąpiono numerami od 1 do 90 i zaczęto sprzedawać bilety na loterię w całym kraju. To właśnie tym działaniom przypisujemy zapoczątkowanie typu loterii znanej nam jako Lotto. Francja Katarzyna Medycejska podczas swojej wizyty we Francji przywiozła ze sobą bianca carta, która została entuzjastycznie przyjęta na dworze królewskim i spopularyzowana jako blanque.
W roku 1539, podczas wizyty we Włoszech, król Francji, Franciszek I Walezjusz polecił swojemu przyjacielowi otworzyć loterię państwową. Francuski budżet, mocno nadwyrężony licznymi wojnami, miał na tym zyskać. Loteria miała również zapobiec wyprowadzaniu kapitału poza granice kraju, na zagraniczne loterie. Nie odnotowano wielu przypadków udanych loterii z tego okresu. W 1658 roku zorganizowano loterię z której wygrane miały przeznaczono na sfinansowanie budowy Szpitala Głównego w Paryżu. W tym samym roku zorganizowano kontrowersyjną loterię z okazji urodzin króla Francji, Ludwika XIV, w której najwyższe wygrane przyznano samemu królowi i jego świcie. Po licznych głosach niezadowolenia ze strony innych gości, losowanie unieważniono. W roku 1700, na mocy królewskiego dekretu, utworzono Loterię Okręgu Paryskiego. Łączna wygrana z losów wynosiła 10 milionów lir i potrzebowano dodatkowego roku, aby wszystkie losy zostały sprzedane. Około połowa zbudowanych w tym okresie w Paryżu kościołów
została sfinansowana właśnie z loterii. Stworzono też loterie cykliczne, w tym loterię de la Pitié, z której przychód trafiał do ubogich sierot oraz loterię fundującą budowę École Militaire, placówki kształcącej przyszłych francuskich żołnierzy, która okazała się wielkim sukcesem. W roku 1776 Ludwik XVI zmonopolizował loterię celem załatania dziury budżetowej Francji wynoszącej 37 miliony lir. Wszystkie działające na terenie Francji wstrzymano lub wcielono do loterii państwowej. Loteria zarządzana była przez urzędników państwowych i dawnych pracowników loterii École Militaire, jednak sprzedaż biletów przebiegała z udziałem niezależnych dystrybutorów. Losowanie odbywało się w Lyon, Strasburgu, Bordeaux oraz Lille. W ciągu roku loteria przyniosła zysk rzędu 10 milionów. Temat loterii państwowej wypłynął ponownie podczas Rewolucji Francuskiej- loteria nie została zlikwidowana z uwagi na duży wpływ na budżet państwa, ale pensje pracowników - osób związanych z dawnym ustrojem, zostały zmniejszone o połowę. W roku 1793, pod naciskiem
Komuny Paryskiej, Stowarzyszenie Narodowe zlikwidowało loterię państwową. Gracze przerzucili się na loterie zagraniczne, głównie loterię w Kolonii. Wkrótce potem władze odeszły od decyzji, co spowodowane było wymaganiami finansowymi i wciąż obecną dziurą budżetową. Następstwem tego była powstała w 1798 roku Loteria Narodowa. Operowała na tych samych zasadach co jej poprzedniczka, jednak losowania odbywały się jedynie w Paryżu, a pracowników było zdecydowanie mniej. Loteria Narodowa nie przynosiła już jednak zysków kalibru swojej poprzedniczki, co zapewne spowodowane było konkurencją z podziemia, która pojawiła się w okresie prohibicji. Za czasów Napoleona loteria miała się świetnie. W roku 1804 loteria państwowa przyniosła zysk 15 milionów franków, który stanowił około 2% całkowitego przychodu z owego roku, nato-
miast w roku 1810 z loterii do budżetu państwa wpłynęło aż 24 miliony franków. Związane to było z ekspansją terytorium- Napoleon rozkazał założyć filie francuskiej loterii w każdym zdobytym przez siebie kraju. Takowe powstały w Brukseli, Turynie, Genewie, Florencji, Hamburgu, a nawet w Rzymie, gdzie loteria francuska zastąpiła loterię papieską. Loteria francuska była bardzo dobrze zorganizowana - ok. 10% przychodu brutto przeznaczane było na ruchy administracyjne, 70% szło na nagrody, zaś pozostała część trafiała do budżetu państwa. W roku 1814, po raz pierwszy w swojej historii, loteria francuska zaczęła przynosić straty. W kolejnych latach przychód z loterii znacznie zmalał i utrzymywał się na poziomie około 10 milionów franków, tak jak z czasu początków tej loterii, co związane było zapewne z utratą zagrabionych terenów. Loterię państwową we Francji zamknięto ponow-
nie w roku 1836, gdy budżet państwa ustabilizował się i zaczęły pojawiać się rozważania dotyczące moralności instytucji loterii. Na ponowne otwarcie loterii państwowej Francja musiała czekać niemal sto lat. Nowy Jork Wraz z przybyciem europejskich osadników na Nowy Kontynent pojawił się tam również hazard. Pierwowzorem wielu loterii w Ameryce Środkowej i Południowej była loteria hiszpańska, natomiast w Ameryce Północnej to loteria angielska zrobiła furorę. Losy na państwową loterię angielską sprzedawano w koloniach. W roku 1740 pojawiło się wiele loterii angielskich, z których dochód przeznaczany był na sfinansowanie uczestnictwa Anglii w wojnie o sukcesję do tronu austriackiego. W świetle tych wydarzeń Nowy Jork ustanowił w roku 1746 własną loterię.
Niestety, nie odniosła ona sukcesu. Losowanie musiało zostać przedłużone z uwagi na opieszałość w sprzedaży losów, których zresztą nie zdołano całkowicie wysprzedać- losy, które nie zostały sprzedane wykupiono z użyciem pieniędzy z budżetowych. Pomimo niepowodzenia pierwszej loterii, w tym samym roku zorganizowano kolejną, z której środki miały zostać przeznaczone na budowę King’s College w stanie Columbia. Wojna francusko-indiańska (1754- 1763) zaowocowała stworzeniem dwóch istotnych loterii w 1758 roku- środki z pierwszej przeznaczone zostały na zakup broni palnej dla ubogich obywateli, środki z drugiej- na budowę więzienia dla jeńców wojennych. W roku 1758, w Albany, utworzono loterię ,która miała pomóc miastu spłacić swe zaciągnięte w czasie wojny długi.Zdecydowano, że organizacja loterii jest lepszym sposobem na załatanie powojennych dziur budżetowych niż pod-
noszenie podatków. W roku 1761 z wygranych z loterii sfinansowano latarnię w Sandy Hook oraz renowację ratusza w Nowym Jorku. W roku 1763 natomiast stworzona została loteria mająca umożliwić dotację na uprawę konopii, których eksport miał zredukować deficyt handlowy między Nowym Jorkiem a Anglią. Organizacja loterii publicznej charakteryzowała się zazwyczaj podobnym schematem działania- obywatele zainteresowani organizacją loterii zgłaszali swoje propozycje, które musiały zostać zatwierdzone przez organy ustawodawcze. Należało sprecyzować sugerowane metody losowania, kim będą pracownicy loterii, ilość losów, nagród itd. W przypadku zaakceptowania projektu, w gazetach lokalnych zamieszczano reklamy dotyczące danej loterii, a losy sprzedawane były osobiście przez zarządców loterii. Procent zysków przeznaczany na cele charytatywne był ustalany zawcza-
su i zazwyczaj utrzymywał się w granicach 12.5%- 15%. Oprócz swoich rodzimych loterii, nowojorczycy mogli również grać w loteriach z innych stanów oraz loteriach prywatnych. Fala loterii publicznych pobudziła do działania sektor prywatny, na co rząd odpowiedział zaostrzeniem prawa dot. loterii w Nowym Jorku, niedługo po tym delegalizując zupełnie loterie prywatnych w roku 1721. W roku 1747 kara za prowadzenie loterii prywatnej miała wynieść podwójną wartość zysków z loterii, z czego połowa miała zostać wypłacona powodowi, a druga połowa miała wpłynąć na konto rządu. W roku 1759 zakazano zostały również loterii stanowych w innych stanach. W roku 1790 zatwierdzono pierwszą loterię gromadzącą fundusze na odbudowę ratusza w Nowym Jorku, który miał zostać nową siedzibą Kongresu. Początek XIX wieku obfitował w loterie finansujące różnorodne cele: utworzono serię loterii na rzecz poprawy nawigacji
na rzece Hudson, cztery loterie na rzecz rozwoju i propagowania literatury amerykańskiej, loteria Black River zbierająca fundusze na budowę drogi prowadzącej przy tejże rzece, loteria finansująca budowę stolicy stanu, seria loterii dotująca Union College. Organizacja loterii zaczęła być dochodowym biznesem. Menedżerowie loterii otrzymywali od 10% do 15% ze zgromadzonych na loteriach wygranych. Nie sprzedawali już losów własnoręcznie, tylko masowo, w biurach loteryjnych. Biura loteryjne również okazały się być lukratywnym biznesem - nie tylko sprzedawały losy za rozsądną marżą, ale również oferowały polisy loteryjne i wynajmowały losy (co było możliwe z uwagi na trwające po kilka-kilkanaście dni losowania). Polisa loteryjna była dodatkową formą zakładu o to, czy los okaże się być pusty, czy nie. Tego typu “zakłady na boku” spotkały się z niezadowoleniem rządzących i w roku 1807 zostały one zdelegalizowane. W roku 1810 doświadczono pierwszego fiasko ze strony menadżera loterii, które wyniosło państwo ok. 40 tys dolarów. Pomimo tego powstawały kolejne loterie, mające na celu min. promowanie nauk medycznych, poprawę systemu edukacji czy budowę dróg. Właściciel jednego z biur loteryjnych,
Charles N. Baldwin, oskarżył menadżera loterii na rzecz promowania nauk medycznych o defraudację. Oskarżenie okazało się słuszne i zgromadzenie stanu zarządziło śledztwo w tej sprawie. Śledztwo zaowocowało wydaniem nowej ustawy precyzującej regulacje prawne dotyczące loterii w 1819 roku. Pomimo tego, że ówczesna konstytucja stanu Nowy Jork nie przewidywała legalnej autoryzacji loterii, loterie wciąż zakładano. W roku 1822 została wydana ustawa na mocy której przekazano pieczę nad loteriami beneficjentom gromadzonych na loterii funduszy. W 1826 weszła w życie kolejna ustawa podnosząca kary za organizowanie loterii i za fałszowanie losów. Z powodu rosnącej liczby przestępstw finansowych, których dopuszczali się organizatorzy loterii, w roku 1833 zdelegalizowano wszelką tego typu działalność. Niemcy W Niemczech pierwsze loterie pojawiły się w drugiej połowie XV wieku, na południowych obszarach kraju.. Pierwsza udokumentowana loteria zorganizowana została w roku 1470 w Augsburgu, po niej pojawiły się loterie w Strasburgu (wówczas należącym do Niemiec), Erfurcie i Gemünden. Na początku XVI wieku loterie zaczęto otwierać również na północy kraju- w roku 1506 zorganizowa-
no loterię we Frankfurcie, w roku 1521w Osnabrücku i w Rostocku. Wygranymi w tych loteriach były dobra materialne. Pierwszą loterię pieniężną zorganizowano w Hamburgu w 1610 roku. Do organizacji loterii pieniężnych skłoniła niemców Holandia- senat Hamburgu odnotował wielokrotnie, że było to dla niej wysoce opłacalne. Kolejnym miastem, w którym zorganizowana została loteria pieniężna był Friedrichstadt, miasto zasiedlone przez Holendrów, co także może być wskazówką na duńskie pochodzenie niemieckich loterii pieniężnych. W roku 1703 zorganizowano loterię w Berlinie, ale dopiero w 1763 loteria została znacjonalizowana. W tym okresie Fryderyk II Wielki zakazał również loterii innych niż stanowe (w tym loterii prywatnych). Wówczas zaczęto organizować liczne loterie klasowe w całym kraju, w tym w Monachium i w Kolonii. Typem loterii, który zyskał szczególną popularność w Niemczech było lotto. Od roku 1763, w którym zostało wprowadzone po raz pierwszy w Berlinie, zaczęło rozprzestrzeniać się po całych Niemczech. Dziesięć lat później loterię typu lotto organizowało już 20 niemieckich miast. Lotto budziło wiele kontrowersji. Hamburg, miasto, które z początku ochoczo przyjęło nowy rodzaj loterii per i mogło nawet poszczycić się wydawaną przez siebie gazetą z nim związaną, “Lottologie”, zamknęło swoje lotto w roku 1785. Ostatnim krajem związkowym, w którym zakazano organizacji loterii była Bawaria (rok 1871). Po zjednoczeniu Niemiec w roku 1871 mniejsze kraje związkowe promowały swoje loterie klasowe na koszt Prus. Zawarto umowę, która obligowała loterie stanowe do sprzedaży losów jedynie w obrębie kraju związkowego, natomiast regiony, które nie posiadały tradycyjnej loterii stanowej, nie mogły jej zorganizować. Prusy natomiast mogły sprzedawać losy na organizowane przez siebie loterie na całym obszarze państwa. Jedynie Saksonia, Hamburg i Brunszwik nie ugięły się pod pruską presją. W roku 1938 wszystkie istniejące loterie zostały wcielone do loterii nazistowskiej Gleichschaltung; jej działanie zostało zakończone w roku 1945.
W okresie między 1947 a 1948 rokiem założono cztery loterie klasowe: Süddendeutshe Klassenlotterie w Monachium, Norddeutshe Klassenlotterie w Hamburgu, Klassenlotterie des Landes Rheinland-Pfalz w Koblencji (po kilku latach wcielona do loterii Süddendeutshe) oraz Deutshe Klassenlotterie w Berlinie, która wcielona została w loterię hamburską w okresie budowy Muru Berliśkiego. W roku 1952 zaaprobowano nową formę lotto, która rozprzestrzeniła się na pozostałe tereny Wschodnich Niemiec w roku 1955. Berliner Zahlenlotto, o którym mowa, różniło się zasadami od tradycyjnego losowania lotto; zamiast 5 z 90 losowano 6 z 49. Losowania odbywały się w każdą sobotę i lotto prosperowało wyśmienicie, czego nie można powiedzieć o loteriach klasowych w tym okresie. W roku 1982 do istniejącej już formuły dodano dodatkowe losowanie, odbywające się dwa razy w tygodniu, bazujące na 7 z 38. Sukces lotto nie ograniczał się jedynie do obszaru Niemiec, lotto stało się popularne w wielu krajach.
XX wiek rozkwitem loterii W XX wieku znowu zaczęto masowo otwierać loterie. W roku 1956 założono Association Internationale des Lotteries d’Etats, który to związek działa do dziś i spotyka się co dwa lata. To właśnie z tej organizacji wypłynął pomysł stworzeniu o międzynarodowej loterii, której celem miałaby być organizacja środków na dofinansowanie systemu edukacji i zwalczanie analfabetyzmu. Pojawił się jednak problem konkurencji z istniejącymi już loteriami oraz problem konkurowania państw między sobą. Propozycja została finalnie odrzucona w roku 1964 z powodu perturbacji prawnych, tego, że loterie te byłyby konkurencją dla istniejących już loterii państwowych oraz tego, że Wielka Brytania oraz USA nie uczestniczyłyby w tej loterii, ponieważ wtedy jeszcze loterie w tych regionach były zakazane. Na lata 90 przypadł okres prężnego rozwoju loterii w Rosji. Po upadku Związku Radzieckiego powstało na jej terenie około 300 działających loterii. Z powodu braku regulacji prawnych, loterie te często organizowane były przez mafię, borykały się również z problemem defrau-
dacji. Jedną z najciekawszych nagród loterii rosyjskiej w latach dziewięćdziesiątych była możliwa do wygrania nagroda w zakładach pieniężnych Civilian in Space i zakładała pobyt na rosyjskiej stacji kosmicznej. Konkluzja Na przestrzeni wieków loterie spotykały się zarówno z zainteresowaniem jak i dezaprobatą. Analizując wydarzenia historyczne można stwierdzić, że pomimo prohibicji loterie, tak jak i inne gry hazardowe, zawsze będą istniały w takiej czy innej formie. W dzisiejszych czasach większość z nich organizowana jest przez państwo bezpośrednio, lub pośrednio poprzez ściśle kontrolowane niezależne organizacje. Jednym z najważniejszych powodów motywujących państwo do organizacji loterii jest dodatkowe źródło przychodu. Przykład Stanów Zjednoczonych pokazuje jak dochodowe mogą być loterie pomimo stosunkowo wysokich kosztów administracyjnych. Na podstawie „The History of Lotteries” – Gerard Willmann
Największe światowe loterie Do najbardziej znanych światowych i europejskich loterii, w których zaangażowanych są miliony graczy należą: amerykańska Powerball, amerykańska Mega Millions, europejska EuroMillions, europejska Eurojackpot, hiszpańska El Gordo, włoska SuperEnalotto, brytyjska National Lottery czy niemiecka Lotto. Przedstawiamy krótki opis każdej z nich.
Powerball jest bardzo znaną amerykańską loterią, która początkowo nosiła nazwę „Lotto America”. Loteria rozpoczęła swoją działalność w 1988 roku, a zmiana nazwy na aktualną miała miejsce w 1992 roku. Losowania Powerball w USA
odbywają się w środy i w soboty. Losy Powerball są dostępne w 44 stanach USA. Przebywając w Stanach Zjednoczonych losy Powerball można kupić odwiedzając stacjonarną kolekturę, w której należy wypełnić papierowy los lub skorzystać z losowego wyboru liczb dokonywanego przez automat. W loterii Powerball gracz wybiera liczby z dwóch zbiorów. Liczby podstawowe wybiera się z przedziału od 1 do 69 i należy wybrać 5 liczb (kule białe). Liczbę dodatkową czyli tzw. Power Ball należy wybrać z przedziału od 1 do 26 (kule czerwone). Aby wygrać nagrodę pierwszego stopnia należy poprawnie wskazać wszystkie liczby podstawowe oraz liczbę dodatkową. 18 maja 2013 roku padła ogromna kumulacja Powerball o wartości 590 500 000 $, którą zdobył jeden
szczęśliwy gracz. Szczęśliwiec zdecydował się na jednorazową wypłatę w wysokości 370 milionów dolarów. W styczniu 2016 roku jackpot w Powerball osiągnął największą wysokość w historii loterii na świecie – 1 500 000 000 $! Mega Millions Początki amerykańskiej loterii Mega Millions sięgają roku 1996, gdy Rebecca Paul oraz Penelope W. Kyle – dyrektorzy Georgia Lottery oraz Virginia Lottery – stworzyli razem multi-stanową loterię „The Big Game”. Kupony lotto na losowanie The Big Game ruszyły na sprzedaż 31 sierpnia 1996 roku i dostępne były w stanie Georgia, Illinois, Maryland, Massachusetts, Michigan oraz Virginia. Do 2002 roku loteria osiągnęła ogromny sukces i jej nazwa została zmieniona na „The Big Game Mega Millions”, jak również została udostępniona graczom z Ohio oraz Nowego Jorku. Pierwsze losowanie Mega Millions, po zmianie nazwy, odbyło się 17 maja 2002 roku i zyskując na jeszcze większej popularności, loteria rozszerzyła swój zasięg na inne stany w USA. W tej chwili kupony Mega Millions sprzedawane są w 39 amerykańskich stanach. Format gry Mega
Millions zmienił się kilkukrotnie poprzez lata, w celu zwiększenia głównej wygranej. Oryginalny format, to 5/50 + 1/25, który następnie 22 czerwca 2005 roku zmienił się na 5/56 + 1/46. Bieżący format Mega Millions został wprowadzony 19 października 2013 i teraz gracze muszą wybrać 5 liczb z 75 oraz 1 bonus z 15. Wysokość nagrody II stopnia została także zwiększona do gwarantowanego 1 miliona dolarów.
Loteria Mega Millions losowana jest dwa razy w tygodniu we wtorki oraz środy w studio WSB-TV w Atlancie w stanie Georgia i emitowane są o godzinie 23:00 lokalnego czasu w USA. Podczas wielkich losowań, w wyniku kilkunastu kumulacji, losowania transmitowane są z Times Square w Nowym Jorku. Loteria Mega Millions utrzymuje nie tylko rekord największej wygranej w USA, lecz także rekordowej wygranej loteryjnej na całym świecie. Ten rekord został pobity 30 marca 2012 roku, gdy trzech
szczęśliwców: z Maryland, Illinois oraz z Kansas, podzieliło się największą wygraną na świecie w wysokości $656 milionów. Zwycięskie numery lotto wybrane w tym legendarnym losowaniu, to: 2-4-2338-46 oraz Bonus Mega 23. Wygrani wybrali jednorazową wypłatę nagrody, więc podzielili się kwotą $474 mln. Druga największa wygrana w Mega Millions w wysokości $648 mln padła w stanie Georgia i Kalifornia 17 grudnia 2013 roku. Natomiast trzecia co do wielkości wygrana została trafiona przez dwóch graczy: z Florydy i Maryland, 18 marca 2014 roku i wyniosła razem $400 mln. EuroMillions Jest to międzynarodowa gra liczbowa założona 7 lutego 2004 roku przez francuskiego organizatora loterii „Française des Jeux”, hiszpańską loterię krajową „Loterías y Apuestas del Estado” i brytyjską firmę Camelot. Pierwsze losowanie EuroMillions odbyło się w piątek 13 lutego 2004 roku w Paryżu. Początkowo w tej loterii brały udział jedynie Francja, Hiszpania i Wielka Brytania, zaś 8 października 2004 roku dołączyły do nich Austria, Belgia, Irlandia, Luksemburg, Portugalia i Szwajcaria.
Losowania EuroMillions odbywają się w Paryżu, w każdy wtorek i piątek wieczorem o godzinie 20:45. Pojedynczy zakład kosztuje €2, £2,5 lub 3 franki szwajcarskie, w zależności od lokalnej waluty. Dodatkowa opcja gry „Plus”, która obecnie jest dostępna jedynie w Irlandii, kosztuje 1 euro. 7 listopada 2009
roku cena kuponów w Wielkiej Brytanii wzrosła z £1,5 na £2, co było spowodowane zmianą kursu walut EUR/GBP, a także faktem, iż od tego dnia każdy kupon EuroMillions automatycznie bierze udział w losowaniu „Millionaire Raffle”. Wszystkie wygrane z nagrodą główną włącznie są wypłacane w postaci jednorazowej sumy wolnej od podatku (od 2013 roku wyjątek od tej reguły ustanowiły: Szwajcaria, Hiszpania i Portugalia). Eurojackpot To europejska gra liczbowa, która została utworzona w marcu 2012 roku. Od 1 lutego 2013 w loterii tej bierze udział 14 państw: Chorwacja, Dania, Estonia, Finlandia, Hiszpania, Holandia, Islandia, Litwa, Łotwa, Niemcy, Norwegia, Słowenia, Szwecja i Włochy. W sobotę 4 października 2014 roku do Eurojackpot przyłączyły się Czechy i Węgry, a 9 października 2015 roku do grupy dołączyła także Słowacja. We wrześniu 2017 do Eurojackpot przyłączyła się też Polska w wyniku czego w loterii tej łącznie uczestni-
czy 18 państw. Minimalna gwarantowana pula na wygrane pierwszego stopnia wynosi 10 000 000 euro. Maksymalna główna wygrana może osiągnąć 90 000 000 euro. W Polsce dla celów promocyjnych wartość ta została ustalona na 375 000 000 złotych, faktyczna wartość będzie zależna od aktualnego kursu walutowego. Gracz w Polsce ma wybór w jakiej walucie będzie chciał odebrać wygraną równą lub wyższą niż 10 000 000 euro - w euro czy w złotych. Pojedynczy zakład Eurojackpot kosztuje 2 euro (w Polsce 12,50 złotych). Prawdopodobieństwo trafienia wygranej pierwsze-
go stopnia wynosi 1:95 344 200. Celem każdego gracza jest trafienie 5 z 50 numerów oraz 2 z 10 dodatkowych cyfr tzw. Euronumerów. Eurojackpot oferuje 12 kategorii nagród. El Gordo de Navidad El Gordo de Navidad to jedna z największych i najbogatszych loterii na świecie z pulą wygranych przekraczającą 2 miliardy euro. Loteria o oficjalnej nazwie Sorteo Extraordinario de Navidad lub Loteria de Navidad została
uruchomiona w roku 1812 i stała się w Hiszpanii doroczną tradycją. Losowania, które mają miejsce w Madrycie 22 grudnia każdego roku i są traktowane jak wydarzenie o charakterze narodowym, różnią się od zwykłych loterii w dwóch ważnych aspektach. W przeciwieństwie do innych loterii, w których losowania zwykle trwają krótko i nie kończą się wielką pompą, losowania El Gordo de Navidad trwają godzinami na skutek ogromnej liczby wygranych, a jej formuła jest bardziej podobna do loterii pieniężnych niż standardowych loterii. Kule są losowane z dwóch maszyn, które nazywają się „bombos”. W każdej z nich znajduje się tysiąc kul. W jednej maszynie bombo znajdują się kule opisane określoną kombinacją liczb, a w drugiej kule, na których określona jest wartość wygranej. Każda określona kombinacja liczb jest wydrukowana na wielu kuponach, więc po wylosowaniu wygranej dla danej kombinacji liczb wygrana danego stopnia jest dzielona pomiędzy wszystkich grających, których kupon jest zgodny z wylosowaną liczbą.
Losowanie polega na jednoczesnym wyjęciu po jednej kuli z każdej maszyny i trwa, aż bombo z wygranymi jest pusta. Całość trwa godzinami i stała się ważnym corocznym wydarzeniem kulturalnym w Hiszpanii. Aby jeszcze pobudzić atmosferę i ekscytację, kule są losowane przez dzieci ze szkoły św. Ildefonsa w Madrycie, które następnie wyśpiewują wyniki.
Brytyjska National Lottery Loteria ta została zainaugurowana w listopadzie 1994 r., aby dać oso-
SuperEnaLotto Loteria SuperEnalotto wystartowała w roku 1997 i stała się największą i najpopularniejszą loterią we Włoszech. Zarządza nią Sisal, a losowania mają miejsce w każdy wtorek, czwartek i so-
botę. By zagrać w SuperEnalotto, gracze wybierają 6 liczb od 1 do 90, a główną wygraną zdobywa osoba, która trafi wszystkie 6 liczb. Jeśli nie uda się to żadnemu graczowi, następuje kumulacja. Ponieważ, aby zdobyć główną nagrodę należy trafić 6 liczb, kumulacje mają miejsce dość często i nie ma limitu wysokości głównej wygranej. Ogromne wygrane nie są rzadkością. Do dnia dzisiejszego, największą wygraną w SuperEnalotto jest 177 milionów euro, które zgarnęła 1 osoba w październiku 2010 roku. Istnieją jednak inne sposoby na wygrywanie nagród, gdyż gracze mogą otrzymywać nagrody pieniężne za odgadnięcie nawet dwóch liczb. Ogólna szansa na wygraną w dowolnej kategorii wynosi 1 do 20, a gracze mogą odbierać też nagrody natychmiastowe gdy kupują kupony. Zmiany w regulaminie na początku roku 2016 spowodowały, że uczestnicy otrzymują nagrody do 25 euro na miejscu, jeśli trafią 4 liczby w ‘Magic Square’ nadrukowane na ich paragonach.
bom grającym szansę na zdobycie nagród powodujących odmianę całego życia. Od tej pory brytyjskie Lotto przeszło liczne zmiany, w tym wprowadzenie środowego losowania, które po raz pierwszy przeprowadzono w lutym 1997 r. oraz wprowadzenie Loterii Lotto, które nastąpiło w październiku 2013 r. W październiku 2015 roku do gry zostało dodanych 10 nowych kul. Wprowadzono również Loterię Milionerów Lotto, która gwarantuje jednego zwycięzcę miliona funtów w każdym losowaniu. 9 stycznia 2016 roku, w sobotę, dwóch posiadaczy zwycięskich kuponów pobiło 20-letni rekord, gdy podzielili się główną nagrodą Lotto o wartości 66 milionów funtów, z której obaj otrzymali po 33 miliony funtów. Warto zauważyć, że nagroda główna może przekroczyć wartość 50 milionów funtów, gdyż do ogólnej wartości najwyższej nagrody zostają dodane wpływy ze sprzedaży kuponów.
nych krajów związkowych. Losowania odbywają się w każdą środę i sobotę, a uczestnicy muszą wytypować sześć podstawowych liczb od 1 do 49 plus dodatkową liczbę w przedziale od 0 do 9, która nazywa się Superzahl. Aby zdobyć główną wygraną należy trafnie wytypować wszystkie siedem liczb, jednak wygrane są wypłacane nawet w przypadku trafienia dwóch podstawowych liczb i Superzahl. Jeżeli żaden gracz nie zdobędzie głównej wygranej, przechodzi ona na kolejne losowanie.
Organizator umożliwia kumulację głównej wygranej do wysokich wartości, a najwyższa dotychczas kumulacja wyniosła 43 382 458 euro i w grudniu 2007 roku została rozdzielona pomiędzy posiadaczy trzech kuponów.
Niemieckie Lotto Lotto 6aus49 wprowadzone w roku 1974 to jedna z największych loterii w Niemczech. Loteria jest organizowana przez podmiot o nazwie Deutscher Lotto-und Totoblock (DLTB) reprezentujący w formie spółki o nazwie Lotteriegesellschaften 16 loterii z poszczegól-
w historii nowożytnych loterii na świecie Początki loterii giną w mrokach dziejów. Gry liczbowe były znane już od czasów starożytnych. Najstarsze dane ujawniają okres 200 lat p.n.e. gdzie w Chinach mamy pierwsze wzmianki o loterii zorganizowanej przez władcę w celu zebrania środków potrzebnych na sfinansowanie budowy Wielkiego Muru. W historii światowych nowożytnych loterii i gier liczbowych te daty odegrały największe znaczenie: 1530 - Pierwsza publiczna loteria “La Lotto de Firenze” została zainicjowana we Florencji. To był początek nowożytnej historii gier losowych w Europie. 1539 – Pierwszy przywilej na urządzanie loterii pieniężnej w e Francji zwanej inaczej loterią Genuańską na cześć Bernadetto Gentile jej twórcy, wydał król francuski Franciszek I 1566 - W Anglii powstała ustawa, która wprowadziła loterię powszechną, która miała pomóc w rozwoju portów. 1612 – w Anglii Król Jakub I wyraził zgodę na przeprowadzenie pierwszej loterii w Londynie. Pieniądze zebrane w ten sposób zostały wykorzystane na sfinansowanie budowy miasta Jamestown w pierwszej angielskiej kolonii w Ameryce. 1700 - Benjamin Franklin organizuje loterię, by sfinansować armaty dla Wojny Rewolucyjnej. John Hancock by odbudować historyczną salę Faneuil w Bostonie. George Waszyngton, by sfinansować konstrukcję drogi, która otworzyła zachodnią ekspansję z Wirginii. Thomas Jefferson, mający 80,000 dolarów długu,
przed końcem jego życia użył loterii, aby rozdać jego wielki majątek wśród grających. 1726 - w Holandii powstała loteria, której losowania są organizowane do dziś, zaś głównym celem jej utworzenia było uzupełnienie mocno uszczuplonych funduszy państwa, tak aby móc sfinansować kolejne wojny, budowę dróg i budynków. Dziś, po prawie trzystu latach, loteria ta wciąż istnieje, co czyni ją najstarszą w Europie. 1748 – pierwsze wzmianki o loteriach dobroczynnych w Polsce zorganizowanych przez misjonarzy - Stanisława Konarskiego i Gabriela Baudoina. W roku 1768 Sejm zaakceptował loterię liczbową jako jedno ze źródeł dochodu skarbu państwa. Od tego czasu loteria funkcjonuje jako instytucja objęta wyłącznością państwa. 1753 - Anglia zorganizowała loterie w celu sfinansowania Muzeum Brytyjskiego. 1763 – p  ierwsze losowanie loterii typu lotto przeprowadzono w Berlinie. W krótkim cza-
sie ta nowa gra liczbowa „Zahlenlotto” o formacie 6 z 49, zyskała ogromną popularność i już 10 lat później była organizowana w 20 różnych miastach. 1776 – we Francji, zorganizowano „Loterie Royale” dla szkoły wojskowej, później na Akademii dla kadetów z Saint-Cyr. Z nadejściem tej loterii, inne loterie zostały zakazane i fundusze miały zostać użyte dla zmniejszenia długu Państwa. Król w ten sposób utworzył monopol, który został zwiastunem loterii państwowych “Loterie Nationale”. 1787 – w Austrii zmonopolizowano rewelacyjnie przyjmującą się loterię genueńską jako loterię krajową oferowaną dla graczy w ośmiu urzędach (tzw. Lottoamt) 1789 – w Stanach Zjednoczonych, loterie były najbardziej aktywne podczas okresu wprowadzenia Konstytucji oraz przed ustanowieniem efektywnych środków miejscowego opodatkowania i anty loteryjnej reformy w 1830 roku. Przed 1790 rokiem, Ameryka miała tylko trzy banki.
Dlatego loterie były źródłami pieniędzy dla społeczeństwa i prywatnego finansowania. Od 1790 roku, ruch prohibicji loterii odnosił sukces, Loterie sfinansowały pięćdziesiąt college’ów, 300 szkół i ponad 200 kościołów. Najwięcej otrzymały szczególnie uniwersytety tj. Harvard, Yale, Princeton i Kolumbia. W latach 1790 do 1860 dzięki loteriom cztery z 33 stanów USA, sfinansowało budynki sądów, więzień, szpitali, sierocińców i bibliotek. 1798 – we Francji loteria zyskała nazwę „Loterie Nationale”, zaś Napoleon Bonaparte wydał rozkaz by francuską loterię narodową organizowano także we wszystkich podbitych przez niego regionach. Zarządzenie to weszło więc w życie w Brukseli, Turynie, Genui, Florencji, Hamburgu, a nawet w Rzymie.
1820 - w prywatnie działających loteriach amerykańskich została ujawniona korupcja. Rząd USA uznał, iż jest niezdolny, aby uregulować te loterie i rozważał wprowadzenie prohibicji na gry liczbowe. Miasto Nowy York jako pierwsze w Stanach Zjednoczonych uchwaliło pierwszą konstytucyjną prohibicję loterii. 1856 - zabroniono w Kanadzie wszystkich typów loterii. Decyzja ta, odbiła się na katolickich duchownych, którzy przez blisko 100 lat byli finansowani z przychodu loteryjnego. 1863 - we Włoszech ruszyła cotygodniowa loteria narodowa Lotto. To właśnie ona uznawana jest za matkę wszystkich współczesnych gier losowych.
1878 - prawie wszystkie amerykańskie stany z wyjątkiem Louisiany, zakazują organizowania loterii. 1905 - Sąd Najwyższy USA postanowił użyć policji jako władz kontrolujących hazard. 1912 - zalegalizowano tory wyścigów konnych w Kanadzie, jako prawne miejsce zawierania zakładów. 1917 - zalegalizowano loterię stanu Queensland w Australii. 1930 - loteria irlandzka odniosła wielki sukces na amerykańskich i kanadyjskich rynkach. 1936 – na mocy ustawy powołano w Polsce „Polski Monopol Loteryjny” zastępujący Polską Państwową Loterię Klasową. Naczelnym zwierzchnikiem PML został Minister Skarbu.
Od dawna apelujemy o zmiany w zakresie stawek podatkowych w bukmacherce – mówi Mateusz Juroszek z STS w wywiadzie dla Magazynu E-PLAY
Star-Typ-Sport (STS) to zakłady bukmacherskie które są niewątpliwym liderem na polskim rynku, zajmują obecnie po zmianach prawa hazardowego wprowadzonego w kwietniu 2017 roku największe udziały w tym obszarze biznesu. Za tym sukcesem stoi Rodzina Juroszków – właściciela spółki oraz jej przedstawiciel - Mateusz Juroszek, który pełni tam funkcję CEO. Aby przybliżyć naszym czytelnikom osobę zarządzającego tym przedsiębiorstwem oraz dowiedzieć się więcej o sposobach zarządzania poprosiliśmy Pana Mateusza Juroszka o wywiad do naszego Magazynu E-PLAY.
-PLAY: Historia Pana obecności w największej firmie bukmacherskiej w Polsce jest żywcem wyjęta jak z amerykańskiego snu. Będąc młodym mężczyzną studiującym w Akademii Leona Koźmińskiego został Pan powołany do zarządu spółki, która wówczas przynosiła straty. Działo się to po odsprzedaży 66% udziałów do angielskiej spółki Stanleybet, których managerowie nie dawali sobie rady na rynku polskim. Po paru latach pańska Rodzina odkupiła udziały i mógł Pan dalej realizować plan rozbudowy, przynoszącej dotychczas straty spółki. Miał Pan wówczas niewiele ponad 23 lata. Skąd wzięło się pańskie
doświadczenie w kierowaniu takim przedsiębiorstwem? Mateusz Juroszek: Ostatnie 7 lat w STS były rzeczywiście bardzo dynamiczne, udało się rozwinąć biznes, zwiększając obroty 10-krotnie i zdobywając połowę rynku w Polsce. Bilans wydaje się więc całkiem zadawalający. W STS do obecnej pozycji rynkowej dochodziliśmy wspólnie, razem z zespołem. Na początku były oczywiście pewne trudności, trochę nieufności. Jednak z czasem wszystko udało się przezwyciężyć i dziś możemy obserwować efekty naszej ciężkiej pracy. Ja już na studiach zacząłem pracować w korporacjach i zobaczyłem jak
tam funkcjonuje biznes. Uważam, że to świetne doświadczenie, zupełnie inne od firmy rodzinnej, jaką jest STS. To dało mi rozeznanie w biznesie i pomogło na początku przygody z STS, gdy znalazłem się w bardzo wymagającym środowisku. E-PLAY: STS jest obecnie liderem na rynku bukmacherskim, jego szacowany potencjał rynkowy obejmuje ok. 50% rynku w Polsce. Przez krótki czas zarządzana przez Pana spółka osiągnęła wysoki wynik finansowy, w planach jest bowiem przekroczenie w tym roku przychodów powyżej dwóch miliardów złotych. Czym różni się oferta STS-u od konkurencji
skoro odnotowujecie tak znaczący wzrost i powiększacie pozycje lidera na rynku? Mateusz Juroszek: Przede wszystkim bardzo dobrze znamy polskiego gracza. To jedna z kluczowych przewag konkurencyjnych STS – wiemy, z jakich zakładów lubią korzystać Polacy i jak budować wspólną komunikację. Do tego regularnie poszerzamy ofertą – m.in. jako pierwsi w Polsce wprowadziliśmy zakłady na e-sport. Zresztą zespół STS składa się z kibiców, ja osobiście też jestem jednym z nich. To ułatwia prowadzenie firmy, która działa na zapleczu sportowym. Ponadto stale inwestujemy w rozwój naszych autorskich rozwiązań. Udostępniamy aplikację mobilną, mamy własny system szybkich wypłat, stale wprowadzamy kolejne funkcjonalności. Warto też dodać, że STS działa w oparciu o system, którego jest właścicielem. Pracują nad nim nie tylko specjaliści bezpośrednio z firmy,
ale również ze spółki Greep z Czech, która jest częścią naszej grupy. To łącznie daje zespół ok. 100 deweloperów. STS to też firma rodzinna, a nie złożona, międzynarodowa korporacja. Dzięki temu decyzje zapadają u nas szybko i możemy w ten sposób dużo sprawniej reagować na to, co dzieje się w naszym otoczeniu. Doceniają to też partnerzy spoza Polski, którzy z uznaniem patrzą na rozwój firmy na polskim rynku. Oni doskonale wiedzą jak trudno m.in. ze względu na prawo, funkcjonuje polska branża. Wyróżnia nas też rozbudowana działalność sponsorska, która jest mocno powiązana z naszym biznesem. To my jesteśmy pionierem w tej dziedzinie w Polsce, zaczęliśmy od umowy z Lechem Poznań, potem z PZPN, a teraz współpracujemy z najbardziej rozpoznawalnymi markami w Polsce. Jesteśmy zatem nie tylko liderem branży bukmacherskiej, ale też największym prywatnym sponsorem polskiego spor-
tu. Poza Reprezentacją Polski w piłce nożnej wspieramy szereg klubów z Ekstraklasy – Jagiellonię Białystok, Lecha Poznań, Górnika Zabrze, Koronę Kielce, Cracovię i Pogoń Szczecin. Działamy też z Asseco Resovią Rzeszów czy Vive Kielce. Od niedawna wspieramy Ekstraklasę Futsalu czy KSW. Jesteśmy silnie obecni w esporcie – tutaj wspieramy Polską Ligę Esportową, Izako Boars i Pawła ‘innocenta’ Mocka. E-PLAY: Zmiany w prawie wprowadzone w kwietniu rok temu dały polskim firmom bukmacherskim lepszą pozycję do rozwijania potencjału, zarówno w działalności stacjonarnej jak on-line. W tym ostatnim Pański STS osiągnął nawet 56% udziału rynkowego. Odeszła nieuczciwa konkurencja, Ci którzy próbują jeszcze działać na polskim rynku nie stanowią zbyt dużego zagrożenia. Jak Pan uważa, dlaczego nie widzimy
obecnie wzrostu konkurencyjnych firm bukmacherskich – oprócz naziemnej licencji Superbet z Rumunii i obu dla Totalbet – własności polskiego koncernu ZPR, nikt inny dotychczas nie otrzymał licencji? Mateusz Juroszek: Niemal rok funkcjonowania nowelizacji UGH pokazuje, że zagraniczne podmioty nie są zbyt zainteresowane legalizacją swojej działalności. Można wnioskować, że wolą oferować swoje usługi niezgodnie z polskim prawem, bez płacenia podatków w Polsce. Nowelizacja ustawy nie podnosi tematu zmian stawek podatkowych, które są obecnie jednymi z najwyższych w Europie. My od dawna apelujemy o zmiany w tym zakresie. E-PLAY: Wzrostowi potęgi STS pomaga niewątpliwie możliwość oficjalnego sponsorowania wydarzeń i klubów sportowych. Podpisał Pan ostatnio kontrakt z PZPN na cztery i pół letni okres oficjalnego wspierania Reprezentacji Narodowej. Kontrakt zawarty przed zbliżającymi się Mistrzostwami Świata w Rosji stawia STS w bardzo dobrej pozycji marketingowej. Wykazuje Pan jednocześnie duże zaufanie do obecnych władz PZPN, trenerów i zawodników, których pozycja w światowych rankingach może wzrosnąć. Skąd takie zaufanie i decyzja o największej umowie polskiej bukmacherki? Mateusz Juroszek: Jesteśmy zadowoleni z dotychczasowej współpracy i jej wyników. PZPN wykazuje się najwyższym profesjonalizmem w kwestii realizacji świadczeń sponsorskich. Wspólne działania z PZPN mają dla nas kluczowe znaczenie. Pozwalają nam bowiem dotrzeć do kibiców piłki nożnej z całej Polski na poziomie ponad klubowym. W ten sposób stajemy się preferowanym bukmacherem fanów kadry narodowej. Dzięki nowej umowie przechodzimy z oficjalnego partnera na sponsora Reprezentacji Polski w piłce nożnej. Ponadto nasza współpraca obejmuje również działania
z reprezentacją kobiecą czy U21, co wpisuje się w naszą misję wspierania polskiego sportu – bez znaczenia na barwy klubowe. E-PLAY: Jak powszechnie wiadomo jest pan pasjonatem nowych technologii i funkcjonalności jaka jest bardzo widoczna w STS-ie. Aplikacja mobilna, system płatności i rozwiązania zastosowane w punktach przyjmowania zakładów powodują, że w wyścigu technologicznym konkurencja jest daleko w tyle. Jako młody człowiek wkroczył Pan w bardzo rozwinięty świat technologii, który skutecznie wykorzystany daje teraz wielkie efekty. Co jeszcze można będzie w przyszłości zobaczyć w Waszej ofercie, czym wyprzedzicie swoich konkurentów na polskim rynku? Mateusz Juroszek: To prawda, jestem zafascynowany technologicznymi nowinkami. Widzę w tym bardzo duży potencjał dla branży bukmacherskiej. W związku z tym sam biorę udział w tworzeniu szeregu innowacji, zresztą w tym aspekcie mamy zdecydowaną przewagę nad konkurencją. Już blisko 80% naszych obrotów pochodzi z kanałów online, co wręcz wymusza dalsze inwestowanie w technologię, m.in. dlatego stworzyliśmy aplikacje mobilne dla systemów Android oraz iOS, które są najbardziej rozbudowane spośród tych dostarczanych przez polskich bukmacherów. Mamy również własny szybki system wypłat STSpay, współpracujący z największymi bankami w kraju. Wypłaty realizujemy 7 dni w tygodniu i to zaledwie w kilkanaście minut. Udostępniamy też za darmo transmisje blisko 2 tysięcy wydarzeń sportowych każdego miesiąca w ramach usługi STS TV – w tym
mecze FC Barcelony, Realu Madryt, Bayernu Monachium czy PSG. Mamy świadomość, że pracujemy na żywym organizmie, który działa bez przerwy 24 godziny na dobę – przez co zdarzają się błędy czy chwilowe przeciążenia. Dokładamy jednak wszelkich starań, by je jak najszybciej eliminować. E-PLAY: Osiągnięte doskonałe wyniki w Polsce w ofercie i zarządzaniu kuszą aby podobną pozycje zająć w innych krajach, tak jak zazwyczaj postępują konkurencyjne firmy penetrujące dotychczas polski rynek przed zmianą ustawy. Doświadczenie i osiągnięty kapitał daje możliwości konkurowania z firmami jak Unibet, Bet-at-home, Betsson czy Ladbrooks. Czy nie planuje Pan w ramach STS otworzyć kasyna on-line z koncentracją na rynki europejskie, lub choćby uzyskać licencję na zakłady bukmacherskie pod marką STS w innych krajach Europy? Mateusz Juroszek: Na razie jest zbyt wcześnie, by mówić o działaniach na skalę międzynarodową. Nie wykluczamy takiej opcji. Tym bardziej, że nasi zagraniczni partnerzy podkreślają, że STS działa na światowym poziomie i często pod względem wielu rozwiązań wyprzedza największych światowych graczy. Życząc powodzenia w kolejnej ekspansji na wielu rynkach dziękuję za tą rozmowę.
STS bukmacherem przyszłości STS jest największą firmą bukmacherską w Polsce przyjmującą zakłady na wyniki wydarzeń sportowych oraz społeczno-politycznych. Firma powstała w 1997 roku i od tego momentu z powodzeniem działa na terenie całego kraju. Za sprawą dynamicznego rozwoju w ciągu ostatnich lat STS zdominował rynek legalnych firm bukmacherskich w Polsce – znacznie zwiększając udziały rynkowe, które obecnie wynoszą ok. 48%.
irma nieprzerwanie inwestuje w rozwój nowoczesnych i innowacyjnych technologii, dzięki którym zdystansowała krajowych konkurentów. STS udostępnia usługi online nie tylko za pośrednictwem strony internetowej, ale również jej mobilnej wersji, jak i aplikacjom dedykowanym systemom Android i iOS. Firma cały czas rozwija ofertę, udostępniając m. in. kolejne zakłady na żywo oraz umacniając wiodącą pozycję w dziedzinie e-sportu. Bukmacher stworzył też własny system wypłat – STSpay – pozwalający na szybkie przelewy przez 7 dni w tygodniu w godzinach 10:00 – 24:00. STS, za sprawą inwestycji kapitałowej w czeską spółkę Greep, stał się współwłaścicielem systemu bukmacherskiego Betsys, z którego korzysta. STS aktywnie angażuje się we wspie-
ranie rodzimego sportu. Jest największym prywatnym podmiotem na rynku sponsoringu w Polsce. Firma jest oficjalnym sponsorem reprezentacji Polski w piłce nożnej, a także sponsorem głównym Jagiellonii Białystok oraz oficjalnym bukmacherem Lecha Poznań, Cracovii, Pogoni Szczecin, Górnika Zabrze, Asseco Resovii oraz Vive Kielce, a także Futsal Ekstraklasa czy KSW oraz innych klubów i związków sportowych. STS angażuje się także we wsparcie e-sportu – jest oficjalnym bukmacherem Polskiej Ligi Esportowej, drużyny Izako Boars i sponsorem Pawła ‘innocenta’ Mocka – jednego z najlepszych polskich e-sportowców. Z inicjatywy STS powstała również fundacja Sport Twoją Szansą, która pomaga utalentowanym sportowcom z całego kraju. Za sprawą efektywnego systemu
Customer Service STS jest w stanie doskonale odpowiadać na rosnące zapotrzebowania klientów. Bukmacher jest również organizatorem cyklicznych Mistrzostw Polski w obstawianiu na żywo, w których rywalizują najlepsi gracze z całej Polski. Firma oferuje ponadto możliwość oglądania transmisji wydarzeń sportowych na żywo w Internecie za pośrednictwem STS TV. Usługa jest dostępna także użytkownikom urządzeń mobilnych. Każdego miesiąca firma udostępnia transmisje blisko 2.000 wydarzeń sportowych, w tym m.in. piłki nożnej, tenisa, siatkówki, koszykówki oraz innych sportów. Obecnie nowoczesne punkty przyjmowania zakładów znajdują się w każdym większym mieście – łącznie na terenie kraju jest ich ponad 430. STS zatrudnia prawie 1300 osób.
– dawnych rozkoszy i emocji czar Iwo Bulski
edług źródeł historycznych, korzeni bingo należy doszukiwać się już w 1530 roku we Włoszech! To właśnie tamtejszy rząd wymyślił grę pod tytułem „Lo Giuoco del Lotto”, która była innowacyjnym rozwiązaniem wspierania publicznych inicjatyw. Jej zasady były proste: każdy gracz raz na tydzień obstawiał numery. Następnie czekano na losowanie, które było przeprowadzone za pomocą dziesięciu „kół fortuny”. Pięć numerów losowano z każdego koła tak, aby cała pula składała się z 50 numerów. Jednak aby stać się grą, którą znamy dzisiaj, bingo musiało przebyć długą drogę - aż do lat 20-tych XX wieku w USA. Zasady tej gry są mało skomplikowane. Bingo to gra, w której gracze zakreślają losowo wybrane liczby, gdy pojawiają się one na planszy o rozmiarach 5x5 w BINGO 75 lub 3x9 w BINGO 90, która jest wydrukowa-
na na papierze. Pierwsza osoba mająca ułożony określony wzór (w BINGO 75) lub linię (w BINGO 90) z zakreślonych liczb jest zwycięzcą i wykrzykuje „Bingo!”, informując innych o wygranej. Słowo bingo pochodzi od zniekształcenia słowa beano, nazwy gry podobnej do bingo, w która grano w USA w latach 20-tych. Nazwa beano pochodzi od angielskiego słowa bean (fasola), gdyż to właśnie ziarna fasoli były wykorzystywane do przykrywania wyczytanych cyfr. Nazwa bingo powstała, gdy podniecony gracz wykrzyczał Bingo! Zamiast Beano!. Do Polski bingo trafiło w początkach lat 90-tych. Gdy Antonio Grau Machon, syn właściciela salonu bingo w Walencji, przyjechał nad Wisłę, o tej grze wiedziano u nas niewiele. Młody Hiszpan szybko dogadał się z Warsem i Specjalistyczną Spółdzielnią Gastronomiczną, w warszaw-
skich Domach Towarowych Centrum w dawnym DT Junior, powstał pierwszy w krajach dawnego Bloku Wschodniego salon bingo pod szyldem spółki joint venture Biss International. „Ludzie zaglądali tu z czystej ciekawości. Większość myślała: to kasyno! Tłumy zaczęły walić wtedy, gdy w telewizyjnej reklamówce pojawiła się informacja, ile można wygrać” - wspominał Mirosław Pustoła, ówczesny prezes Biss International. Pierwsze zakumulowane bingo osiągnęło wówczas niewyobrażalną sumę aż 360 mln starych złotych (36 tys. nowych). Ta góra pieniędzy działała wówczas na wyobraźnię. Stacje radiowe potrafiły przerwać program newsem o kolejnej wielkiej wygranej. Tytuły gazet uderzały w oczy cyframi z rzędami zer, a artykuły wskazywały na powiększające się grono posiadaczy fortun. Z nowo otwieranych salonów w Kołobrzegu,
Katowicach czy Częstochowie, taksówkami pod ochroną odjeżdżali ludzie, którzy w jednej chwili stawali się milionerami. Modnym było przychodzenie rodzinami do salonów bingo, spędzając tam czas na grze i konsumpcji, nieopodal były bowiem bary ze smacznym jedzeniem i napoje często wyskokowe. Utarło się powiedzenie, że kasyna to obiekty dla hazardzistów i szulerów a bingo to rozrywka dla mas. Niegroźna a przecież tak emocjonująca. Ale zarabiali nie tylko gracze. Szybko salony tej gry organizowane przez
firmę obrotnego Hiszpana pojawiły się w Łodzi, a potem w Częstochowie, gdzie lokal nawet poświęcił duchowny z klasztoru na Jasnej Górze. Księża z ambon bingo nie ganili, gdyż z reguły uważali, że to nie hazard, lecz forma rozrywki. W wielu krajach anglosaskich, gdzie bingo jest niezwykle popularne, choćby w Kanadzie czy USA, salony bingo organizują rozmaite Kościoły chrześcijańskie, zarabiając na remonty świątyń, pomoc dla bezdomnych czy inne charytatywne cele. Znana jest zgoda ponadstanowa umożliwiania organizacji sa-
lonów Armii Zbawienia, która w założeniu ma pomoc bezdomnym i poszkodowanym przez los biedakom. Niestety nieskomplikowane zasady gry powodowały, że w przypadku wypłaty binga skumulowanego (na które składały się oszczędności uzyskane podczas poszczególnych gier) wypłata często przewyższała stan zablokowanych środków. Powodowało to nerwowość i konieczność szybkiego organizowania środków na potrzeby takiej wypłaty. To nie było jeszcze dużym wyzwaniem, kłopoty zaczynały się, gdy doszło do serii
trafionych kumulacji. Zachwiało to pozycją monopolistyczną na naszym rynku prekursorów tej rozrywki i doprowadziło w rezultacie firmę obrotnego Toniego prawie do bankructwa. Nigdy później taka popularność gry w bingo w Polsce nie powróciła, na rynku zaczęły być uruchamiane inne formy rozrywki bazującej na uprawianiu drobnego hazardu. Popularność zaczęły przynosić automaty typu spychacze a w niedługim czasie rozwinął się prężnie rynek automatów do gier wstawianych do barów i pubów, niesłusznie nazywanych jednorękimi bandytami. Na świecie bingo do dziś jest dosyć niszową formą rozrywki i prawdę mówiąc namiastką hazardu. Rozgrywki często organizowane w domach spokojnej starości lub podczas turnusów wczasowych dla relaksujących się turystów. Niektóre z kasyn online posiadają w swojej ofercie tę grę, serwując możliwość nostalgicznego powrotu do czasów młodości dojrzałym wie-
kowo graczom. W Brazylii przez długi czas lat dziewięćdziesiątych salony bingo były jedyną dopuszczoną formą hazardu, dozwoloną prawnie przez rząd. Uważano powszechnie, że chodzenie w niedziele do salonów gry w bingo stanowi szczyt szyku i elegancji, zwłaszcza dla przedstawicieli wyższych sfer mieszczan z São Paulo, Rio de Janeiro czy Brasilii. Tak jak do historii odeszły gry w remika, winta czy bakarata, organizowane w prywatnych domach lub pałacach dla znudzonej szlachty i ludzi wysokich sfer, tak i gra w bingo powoli przechodzi do historii. Czas nieubłaganie podsuwa inne, bardziej wykwintne rozwiązania, jak choćby powszechne kasyna on-line lub nawet gry konsolowe, z organizowanymi turniejami, w których uczestniczą jednocześnie setki graczy z ogromnymi nagrodami finansowymi dla najlepszych. Dziś już okrzyk – LINIA lub BINGO nie powoduje kołatania serca i zawiści w oczach siedzących przy
wspólnym stoliku współpartnerów. Ale warto o grze w bingo pamiętać jak o każdej formie rozrywki, gdzie emocje potrafiły sięgać zenitu a wygrana stawała się obiektem zazdrości.
Lotto – czyli nic nie jest takie, jakim się wydaje Witold Gedymin - oświadczony marketingowiec, pracował m. in. dla Citibanku, Gillette, Procter&Gamble, Bosch. Obecnie zajmuje się technologią blockchain i jej zastosowaniami.
„Nic nie jest takie, jakim się wydaje” Kurt Wallander
otto, totolotek, totalizator… znamy to wszyscy. Każdy z nas grał lub zna kogoś, kto grał. Znamy twardych graczy, okazjonalnych, znamy grających systemami, analizujących wyniki, znamy stawiających na swoje szczęśliwe liczby jak również oddających wybór liczb maszynie. Lotto jest częścią naszego życia, nie tylko dlatego, że gramy. Nie tylko dlatego, że słyszymy lub oglądamy reklamy. Nie tylko dlatego, że osobiście znamy grających. Lotto jest częścią naszego życia ponieważ pozwalamy na to. Lubimy je
lub po prostu akceptujemy. Zazdrościmy zwycięzcom, nie bardzo smucimy się z kilku złotych przegranej. I lubimy te marzenia i ten dreszczyk oczekiwania na wyniki… Warto zwrócić uwagę na poważny dysonans. Całkiem spora część ludzi postrzega hazard źle. Przez pryzmat uzależnień, historii o przegranych fortunach czy krętych ścieżek naszej polskiej, twardej legislacji. Jednak trudno to zrozumieć bo przecież zakładamy się na każdym kroku… Zakładamy się z ZU-
Sem, że przeżyjemy więcej niż średnia. Biorąc ślub zakładamy się o połowę majątku, że będziemy zawsze razem… A mimo to hazard nosi swoje brzemię. I teraz te same osoby, które piętnują hazard nie mają nic przeciwko Lotto. Chętnie zagramy od czasu do czasu… A przecież Lotto to czysty hazard. Z mniejszym niż w przypadku kasyna prawdopodobieństwem wygranej. Skąd to rozdwojenie jaźni? Co ciekawe, zupełnie podobna sytuacja występuje w przypadku
papierosów. Badania naukowe wykazały, że nikotyna jest najbardziej uzależniającą znaną nam substancją. Paleniu papierosów towarzyszy wiele efektów ubocznych, takich jak dym i dziesiątki rakotwórczych substancji. Skąd więc w społeczeństwie przyzwolenie na nikotynę podczas gdy inne substancje, znacznie mniej uzależniające, są postrzegana jako zło wcielone? Oczywiście, palacze nie są wszędzie mile widziani ale są tolerowani. Odpowiedź sprowadza się do zadania pytania… A zadali je już starożytni Rzymianie… Qui Bono? Czyli najpierw sprawdźmy, kto z tego odnosi korzyść? Nietrudno wskazać, że największym beneficjentem sytuacji, w której jeden rodzaj hazardu czy jeden rodzaj narkotyku jest społecznie tolerowany - jest Państwo. To właśnie Państwo pobiera wysokie podatki w cenie papierosów
jak i większość sutych zysków Lotto. I nietrudno dojść do wniosku, że ta sytuacja nie jest zastana ale czynnie wypracowana przez wychowanie, przyzwolenie, klimat wobec “akceptowanych” rodzajów hazardu czy też akceptowanych narkotyków. Czy mówiąc o Państwie mówimy o społeczeństwie czy też o grupie rządzących - to już jest kwestią naszych przekonań. Ja mogę tylko zauważyć, że przyzwolenie na palenie papierosów przez część społeczeństwa kosztem jego zdrowia, w imię pozyskania pieniędzy na rzecz społeczeństwa, w tym na walkę z nałogiem jest… schizofrenią do kwadratu. No właśnie, nic nie jest takie jakie się wydaje. Lotto również. Lotto to czysty hazard, zmiękczony przez niską barierę wejścia, powszechną dostępność i ogólną akceptację. Zrozumiawszy ten prosty w sumie fakt i przez to już spokojniej-
si… wchodzimy do gry. W Lotto oczywiście :) Warto się teraz zastanowić co my właściwie kupujemy w punkcie Lotto? Czy to jest kupon - papier będący dowodem wyboru konkretnych liczb? Może kupujemy jakieś prawdopodobieństwo wygranej? A może kupujemy swoje marzenia? Dostajemy fizyczny kupon ale płacimy za znacznie więcej. A w jaki sposób można to zrobić lepiej? Internet dokonuje dużej zmiany w sposobie w jaki żyjemy. Dokonuje “odfizycznienia”. Rzeczy, które wcześniej były bardzo fizyczne przestają fizycznie istnieć nie tracąc nic ze swojej użyteczności. Przykłady? Karta kredytowa, to nie musi być plastik, to może być usługa na smartfonie. Książka już nie musi szeleścić papierem, możemy ją dostać w ciągu kilku sekund jako plik i czytać na tablecie. Księga wieczysta to już nie jest księga, to udostępniona w Internecie
baza danych. Płyty nie musimy misternie rozwijać z folii, mamy ich miliony w popularnych serwisach muzycznych. A kupon Lotto… nie musi być już papierowy. Przecież zakup kuponu Lotto powinien być dużo prostszy niż zlecenie przelewu w banku. Wsparty odpowiednim szyfrowaniem dowód wyboru konkretnych liczb może przyjść drogą elektroniczną. I jak to w Internecie bywa, nagle okazuje się, że świat jest znacznie większy, niż nam się wydawało. I czasami znacznie ciekawszy niż to, co znamy z naszego podwórka. Że jest Lotto nie tylko polskie i nie tylko europejskie ale również amerykańskie, hiszpańskie, południowoafrykańskie… i wiele, wiele innych. Okazuje się, że mamy różne kumulacje, różne prawdopodobieństwa wygranej. Ale jak w tym wszystkim się połapać? Jak można grać na tylu różnych rynkach? Gdy jest potrzeba, przychodzi rozwiązanie. Rozwiązanie bardzo proste ale przecież… nic nie jest takie, jakie się wydaje. W jaki sposób można w jednym serwisie zgromadzić kilkadziesiąt narodowych loterii, które niechętnie wchodzą we
współpracę dystrybucyjną i zaoferować te loterie w różnych krajach świata? Pomysł najbardziej oczywisty: zatrudniamy agentów w każdym kraju, którzy na nasze zlecenie kupują kupony Lotto. Niestety w tym przypadku mamy bardzo dużo problemów. Po pierwsze koszty. Wynagrodzenie kilkudziesięciu agentów to bardzo duże obciążenie. Jak dużo musiałyby kosztować kupony by wystarczyło na ich zakup oraz uczciwą marżę dla pośrednika? Po drugie - elastyczność. Z jakim wyprzedzeniem muszę skreślić “moje” liczby by agent zdążył wypełnić kupon w odległej części świata. Jeżeli robi to tylko dla mnie to pewnie godzina wystarczy. Ale jeżeli ma do wypełnienia kilkanaście tysięcy kuponów… To się może nie udać. Po trzecie - bezpieczeństwo. Agenta, który akurat kupił zwycięski kupon możemy już nigdy nie zobaczyć. To prawdopodobnie nie zadziała i właściwie cała rzecz wydaje się z góry skazana na niepowodzenie. A przecież wystarczy uświadomić sobie, że nic nie jest takie, jakie się wydaje. Bo przecież Lotto to nie jest kupon. Nie płacimy za kawałek papieru. Płacimy za prawo do na-
szych marzeń oraz za… prawdopodobieństwo wygranej. I tutaj jest przełom. Przecież prawdopodobieństwo wygranej to abstrakcja, na którą loteria nie ma monopolu. To prawdopodobieństwo możemy sprzedawać sami! Wyobraźmy sobie, że mamy (znów) kilkanaście lat i tata prosi nas, byśmy poszli do punktu Lotto i skreślili jakieś konkretne liczby. Albo po prostu kupili jakiś kupon. Tata niekoniecznie chce widzieć kupon ale oczywiście chce dostać ewentualną wygraną. Jeżeli spaliśmy na lekcji matematyki gdy przerabiany był rachunek prawdopodobieństwa to oczywiście kupujemy blankiet. Ale jeżeli uważaliśmy na lekcji to wiemy, że duża wygrana taty, choć bardzo mu tego życzymy, jest skrajnie mało prawdopodobna. Mniej prawdopodobna niż śmierć w szczękach krokodyla. Zostanie astronautą. Ślub ze znaną aktorką lub aktorem. Jeżeli więc nie spaliśmy na lekcji, połowę pieniędzy przeznaczamy na nasz “fundusz wygranych” a resztę… wydajemy na batona. Albo owoce. Albo chowamy do kieszeni. I to się sprawdzi ponieważ Lotto około połowę obrotów przeznacza na wygrane.
Jest tylko jeden problem. Duże wygrane. Choć to bardzo mało prawdopodobne ale jednak teoretycznie możliwe, że tata wygra kumulację. W życiu nie uzbieramy takiej sumy z naszego “funduszu nagród”. Ale jest też rozwiązanie. Możemy taką wygraną ubezpieczyć. I tak, w bardzo dużym uproszczeniu działają serwisy integrujące różne loterie na jednej stronie. Grając na przykład w UK Lotto, amerykański PowerBall czy polskie Lotto przeważnie (choć nie koniecznie) nie gramy na tej loterii. Obstawiamy wyniki loterii ale nie został kupiony fizyczny kupon. Za to, jak najbardziej, kupiliśmy prawdopodobieństwo wygranej. Oraz nasze marzenia, w gratisie. Serwis przyjmuje nasz zakład, pobiera za to opłatę i oferuje wypłatę wygranej takiej samej wysokości jak loteria, którą obstawialiśmy. I znowu okazało się, że nic nie jest takie, jakie się wydaje… choć rezultaty będą takie same. A w jaki sposób sprzedaje nam prawdopodobieństwo serwis lotto? Trzeba sobie uświadomić, że zasady wszystkich loterii są ustawione w ten sposób, by loteria za-
wsze zarobiła swoją część obrotów. Loterii więc nie szkodzą kumulacje a nawet pomagają. Loteria zawsze zarobi około 50%. Ale serwisowi lotto duże wygrane już nie są obojętne gdyż płaci je prosto ze swojej marży a klientów ma znacznie mniej niż loteria. Serwis lotto osiągnie zyskowność 50% pod warunkiem, że ma wystarczająco dużo klientów. Czyli najlepiej tyle klientów, ilu ma loteria. Ale ma ich znacznie mniej. W dalszym ciągu, średnio rzecz biorąc, około połowę obrotu przeznacza na wygrane. Ale duża wygrana, przy mniejszej niż loteria skali działalności, oznaczać może bankructwo. Ale od czego jest ubezpieczyciel? Skoro można ubezpieczyć się od upadku meteorytu to dlaczego nie ubezpieczyć się od dużej wygranej? Tak, są firmy, które oferują ubezpieczenia serwisów lotto na wypadek naprawdę dużych wygranych. Oczywiście pobierają za to stosowną opłatę. I zarabiają na tym, gdy mają wystarczająco dużo klientów… W tym miejscu dygresja - naprawdę duże kumulacje przekraczają możliwości asekuracji. Wtedy już naprawdę trzeba kupić papier...
Warto zauważyć, że cały pomysł serwisów lotto to typowe rozwiązanie win-win, z korzyścią dla wszystkich. Kupując kupon Lotto na jednej ze stron oferującej wybór loterii, klient ma… właśnie wybór. Kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt loterii ze wszystkich zakątków globu. Klient ma łatwość zakupu, nie ruszając się z miejsca może kupić samodzielnie lub wspólnie z innymi dzieląc się wygraną ale też kosztami. Serwis zarabia na swojej działalności o ile zarabia na tym również ubezpieczyciel. Niezadowolona jest loteria ale jej straty są zwykle wirtualne… Ile z nas pojedzie do USA by zagrać w kumulacji PowerBall? Kupując los Lotto przez Internet zwykle tak naprawdę zakładamy się o wynik losowania w firmie nie związanej z loterią. Potencjalną wypłatę ubezpiecza jeszcze inna firma a o uczciwość całego procesu dba regulator rynku. Co prowadzi nas do nieuchronnego wniosku, że choć rezultaty są takie same, to nic nie jest takie jakim się wydaje.
Tadeusz Kraśko - wieloletni dziennikarz, radca kulturalny i dyrektor Instytutu Polskiego w Sztokholmie, dziennikarz Agencji Informacyjnej, dyrektor programowy telewizji TOP-Canal, felietonista, publicysta, dyplomata, literat.
„To co odczuwa się jako pewność bezwzględną, nigdy nie jest prawdą” - Oscar Wilde
istocie pewność jest najbardziej podejrzaną skłonnością, może przekonaniem, także wiarą, w końcu sposobem tożsamo-
ści. Sławna jest tu polemika charyzmatycznych fizyków: Wernera Heisenberga z Albertem Einsteinem. Ten pierwszy stwierdził, że nie moż-
na określić położenia cząsteczki subatomowej ponieważ samo jej badanie wpływa na nieokreśloność. Zresztą nazwano to zasadą
dy gest losu zdają się ku niej zmierzać. Ale to niestety oddalający się horyzont. Nasza pozorna pewność jest w bezwzględnej rzeczywistości tylko teorią hazardu.
właśnie nieokreśloności. Autor teorii względności odpowiedział legendarnym aforyzmem: “Bóg nie gra w kości” Tymczasem całe nasze życie jest jakby grą w kości. W istocie każda decyzja jest hazardem, grą pomiędzy projekcją nadziei, a spełnieniem. “Pewność istnieje jedynie w stosunku do przeszłości. Natomiast jeśli chodzi o przyszłość, to pewna jest tylko śmierć” - Erich Fromm A jeśli po pożegnalnym uderzeniu serca i ostatnim oddechu znajdziemy się w innym wszechświecie, to wtedy przekonamy się, że nasza przeszłość była właśnie hazardem, właśnie grą w kości. Jednak jest tak, że nieustannie i tak bardzo tęsknimy do pewności. Każdy krok, każ-
Pewności szukamy w pods t a w o wych wartościach, pragnieniach losu. A rzymskie Parki przędły nici żywota bogów i ludzi, a nikt nie wiedział, kiedy nastąpi błysk nożyc przecinających wybrany los. I tak dzisiaj planujemy, szukamy nadziei, podglądamy przyszłość, ale nasza strona księgi przeznaczenia jest i będzie tajemnicą tajemnic, tak jak powiedziała Maria Dąbrowska, że: “Człowiek jest tajemnicą, z tajemnicy przychodzi i w tajemnicę odchodzi” A jednak pewność nie jest życiem, jest stagnacją i trwaniem. Jego uroda jest w hazardzie. Oczywiście, że nie ma sensu życie jakby na ostrzu noża, piękna jednak jest wędrówka do nowego dnia, nowego czasu, do siebie w zmienności. Tak bardzo tęsknimy do swojej trwałej tożsamości, ale jej poszukiwania po prostu są nami. “Skąd możesz mieć pewność, że całe twoje życie nie jest snem ? - Jostein Gaarder A jeśli tak, to kto rzuca kości, które są nami, kto wybiera na nich liczbę oczek... Czyżby w niepojętej nieskończoności planetariusze zabawiali się grą na dwurę-
kich bandytach, tak jak my skupiamy się wokół tych pomniejszonych. Wszystkie drogi prowadzą do hazardu i nie ma ani jednej przeciwnej, albowiem jest nim nasze istnienie. Tak jak Słońce, nasza gwiazda życia, która po miliardach lat spopieli błękitną planetę. I czy nasi najdalsi potomkowie znajdą nową Ziemię, czy spotka ich los cząstek czarnej materii wypełniającej wszechświat... A jednak jestem przekonany, że wieczne i nieśmiertelne były, są i będą nasze myśli, splątane z myślami wszystkich ludzi istnienia. I właśnie one są jasną materią tego wszechświata! I tak jak Ziemię, tak one wypełniają Niebo!
Jedne z najlepszych stacjonarnych kasyn na świecie można znaleźć w miastach takich jak: Makau w Chinach, Las Vegas w Nevadzie w USA, Monte Carlo w Monaco w Europie. Te miasta są domem dla luksusowych kurortów, wykwintnych butików, znakomitych restauracji i ogromnych kasynowych powierzchni. Odwiedzanie tych miast i ich udogodnień to często jedyne w życiu doświadczenie dla tych, którzy lubią uprawiać hazard. Ale hazard nie musi kończyć się wtedy gdy twoje wakacje dobiegają końca. Kasyna online mogą replikować emocje, które są często doświadczane tylko w tych wakacyjnych destynacjach.
odróżowanie do kasyn na całym świecie może być wyzwaniem dla osób lubiących hazard. Na szczęście kasyna online są dostępne na całym świecie. Większość witryn iGaming ma gry podobne do tych, które gracze znajdują w swoich ulubionych kasynach na całym świecie. Podobnie jak kasyna w Las Vegas, Makau i Atlantic City, są one ściśle regulowane licencjami na gry, które różnią się znacznie. Chociaż można uzyskać dostęp do kasyn online i stron bingo z całego świata, nie ma
możliwości, aby każdy wpłacał pieniądze i grał w nich aby ostatecznie wygrać. Wszystkie zasady dotyczące iGaming zależą od tego, gdzie gracze żyją i jakie są zasady gry online. Gry online w UE W Unii Europejskiej licencje na gry różnią się znacznie między poszczególnymi krajami. Komisja Europejska, która nie wydaje licencji ani nie kontroluje gier hazardowych w krajach UE, pracuje nad stworzeniem
ram dla gier online w UE. Zgodnie z tą komisją gry internetowe są wykorzystywane przez około 6,8 miliona konsumentów w UE. Obecnie iGaming w UE jest pomieszany, ponieważ niektóre kraje mają programy licencjonowania, które pozwalają przedsiębiorcom rozwijać i rozszerzać swoją działalność. Są też kraje, w których kasyna online są objęte monopolami, które nie pozwalają na nowe inwestycje. Są też kraje, które nie pozwalają nikomu oferować gier hazardowych online w ich granicach.
Te różne prawa i praktyki iGamingu, powodują rozliczne tarcia między krajami Unii, ponieważ w założeniu UE opiera się na otwartych granicach dla przedsiębiorczości i przepływu gotówki. Łatwy hazard online w Wielkiej Brytanii. Prawa iGaming obowiązujące w Anglii są bardzo proste. Jeśli witryna kasyna online jest odpowiednio licencjonowana, każda osoba w Wielkiej Brytanii, która ukończyła 18 lat, może wpłacić pieniądze na możliwość gry na tej stronie i bez przeszkód grać w gry. Istnieje kilka sposobów wpłaty pieniędzy na witryny iGaming, takie jak karty kredytowe i przelewy bankowe. Większość witryn akceptuje również wpłaty z e-portfeli i aplikacji do płatności internetowych, takich jak PayPal. Gry oferowane przez przedsiębiorców rynku iGaming w Wielkiej Brytanii są generalnie bezpieczne i uczciwe. Gry muszą być certyfikowane przez Komisję ds. Hazardu. Podobnie jak w kasynach, gracze mogą samodzielnie wybierać gry, w które chcą grać. Większość kasyn online i stron bingo zawiera ofertę automatów, gier karcianych, ruletkę i wie-
le więcej. Wiele kasyn online oferuje znaczne bonusy, gdy nowi gracze dokonują wpłat na prowadzenie biznesu. Oczywiście istnieją zasady dostępu do bonusów, więc aby przystąpić do gry koniecznie trzeba przeczytać zasady obowiązujące w danym kasynie, zanim zapadnie decyzja na skorzystanie z oferty witryny iGaming. Ograniczony hazard online w USA W Stanach Zjednoczonych przepisy dotyczące gier online są raczej surowe, nawet w przypadku witryn bingo online. Podczas gdy prawie wszystkie stany mają zarządzane przez rząd loterie, sale do gry w bingo i niewielkie sale z kartami, gry online są ograniczone z powodu ustawy Interstate Wire Act z 1961 roku. Ustawa ta została uchwalona w celu ograniczenia władzy nielegalnych bukmacherów i przestępstw przez nich popełnianych, którzy często korzystali z telefonu aby prowadzić nielegalne zakłady sportowe. Inna ustawa, zwana Ustawą o zawodach i amatorskim zabezpieczeniu sportowym (The Professional, and Amateur Sports Protection Act), zabrania organizowania i brania udziału w zakładów sportowych, zwłaszcza przez oso-
by zaangażowane w sprawowanie władzy. Ponadto ustawa o nielegalnym korzystaniu z gier hazardowych w Internecie stanowi także wyzwanie dla rynku gier online, ponieważ utrudnia ludziom deponowanie i wypłacanie pieniędzy z witryn iGaming. Pomimo wszystkich sposobów, w jakie rząd Stanów Zjednoczonych stara się kontrolować gry online, wciąż istnieją witryny oferujące graczom możliwość wygrania i tracenia pieniędzy. Ale są też pojedyncze stany, które nie zezwalają na żadną stronę online, a niektóre z nich nie mają żadnych praw dotyczących hazardu online. Niektóre stany pozwalają na loterię online, inne umożliwiają dostęp do witryn kasyn online - pod warunkiem, że kasyna są zlokalizowane w USA. Aby uzyskać dostęp do tych stron, użytkownicy muszą zezwolić stronom na dostęp do ich fizycznych lokalizacji podczas gry. Ponieważ hazard internetowy staje się coraz popularniejszy na całym świecie, rządy stanowe w USA szukają możliwości wprowadzenia zmian. Niektóre stany zdecydowały się wykorzystać możliwości, jakie iGaming przynosi gospodarce.
– w świetle Ustawy o grach hazardowych Celem niniejszego artykułu jest prezentacja linii orzecznictwa sądowo administracyjnego składającej się na wykładnię pojęcia „nienagannej opinii” w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 19 listopada 2009r. o grach hazardowych (Dz. U. Nr 201, poz. 1540), zwanej dalej Ustawą.
treści art. 12 ust. 1 Ustawy wynika, iż osoby fizyczne będące wspólnikami (akcjonariuszami) spółki prowadzącej m.in. działalność w zakresie zakładów wzajemnych, reprezentujące co najmniej 10% kapitału zakładowego, oraz członkowie zarządu, rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej lub prokurenci takiej spółki powinni posiadać nienaganną opinię, w szczególności nie mogą być osobami skazanymi za umyślne przestępstwo lub umyślne przestępstwo skarbowe na terytorium państwa członkowskiego Unii Europejskiej. Rodzi się więc pytanie, co należy rozumieć pod pojęciem „nienagannej opinii”? Czy taka opinia powinna mieć charakter subiektywny czy może obiektywny? Czy istnieje podmiot prawnie legitymowany do wydawania tego typu opinii? A może to organ koncesyjny jest uprawniony do autorytarnego i subiektywnego osądu, potencjalnie dotyczącego każdego z nas, a jeśli tak to jakimi przesłankami będzie się kierował? W pierwszej kolejności rozważania wymaga, czy przymiot nienagannej opinii dotyczący danej osoby można utożsamiać z posiadaniem przez nią zaświadczenia o niekaralności. Kwestię tę podjął Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w uzasadnieniu wyroku z dnia 07 sierpnia 2008 r. sygn. akt VI SA/ Wa 844/08, stwierdzając m.in., iż:
ustawodawca jedynie przykładowo wymienia jako okoliczność mogącą wskazywać na nienaganną opinię fakt niekaralności za umyślne przestępstwo lub przestępstwo skarbowe. Świadczy o tym użyte w tym przepisie sformułowanie “w szczególności”. Z tych względów Sąd podzielił stanowisko organu, że nawet legitymowanie się zaświadczeniem o niekaralności nie może być wykładnikiem posiadania przez tę osobę nienagannej opinii. Wskazane orzeczenie zapadło w stanie faktycznym, w ramach którego organ koncesyjny zakwestionował nienaganność opinii jednego ze wspólników powołując się na fakt, że za zgodą sądu karnego dobrowolnie poddał się on odpowiedzialności za popełnienie przestępstwa skarbowego oszustwa podatkowego, pomimo tego, że osoba ta legitymowała się zaświadczeniem o niekaralności. Zdaniem Sądu posiadanie zaświadczenia o niekaralności za przestępstwo z winy umyślnej lub przestępstwo skarbowe jest jedną, lecz nie jedyną przesłanką pozwalającą na ocenę, że dana osoba posiada nienaganną opinię. Co więcej należy uznać, że osoba, która nie została skazana za przestępstwo umyślne bądź przestępstwo skarbowe może posiadać opinię zdecydowanie naganną. Z powyższym orzeczeniem nie zgodziła się strona postępowania, która od wyroku wywiodła skargę kasacyjną
do Naczelnego Sądu Administracyjnego w uzasadnieniu, której wskazała, że w jej ocenie na jakość opinii o danej osobie wpływają te okoliczności, które są jawne. Jeżeli zatem jakieś okoliczności nie są i nie mogą być publicznie, ogólnie znane, to nie mogą one wpływać na kształtowanie opinii o danej osobie. Jawność zapisów w Krajowym Rejestrze Karnym jest jedną z okoliczności wpływających na możliwość kształtowania opinii o danej osobie. Dobrowolne poddanie się odpowiedzialności jest natomiast instytucją prawa karno-skarbowego połączonego przez ustawodawcę z pewnego rodzaju “gratyfikacją” polegającą na tym, że ani wzmianka o czynie, ani o fakcie poddania się odpowiedzialności nie podlega wpisowi do Krajowego Rejestru Karnego. W stosunku do takiego sprawcy przestępstwa skarbowego lub wykroczenia skarbo-
wego nie stosuje się tzw. prawnych skutków skazania, tj. konsekwencji wynikających bądź z mocy prawa, bądź ustalonych przez właściwe organy. Zaakcentowano również, że osoba, co do której istnieje wpis w rejestrze karnym, po zatarciu skazania może powoływać się na swoją niekaralność, gdyż wpis z rejestru zostaje usunięty, natomiast osoba, która nie podlegała wpisowi do tego rejestru (jak zakwestionowany wspólnik) takiej zmiany w rejestrze nie będzie mogła odnotować. Zdaniem strony właśnie wobec wydania postanowienia w przedmiocie udzielenia zezwolenia na dobrowolne poddanie się odpowiedzialności za popełnienie przestępstwa skarbowego Minister Finansów nie mógł się na nie powoływać przy wydawaniu zaskarżonej decyzji, gdyż ani fakt popełnienia przestępstwa, ani fakt poddania się odpowiedzialności nie
jest jawny (nie jest publicznie dostępny). Rozpoznający sprawę Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie nie podzielił zaprezentowanego w skardze kasacyjnej stanowiska, argumentując, iż nie tylko ujawnienie popełnienia przestępstwa poprzez wpis w rejestrze skazanych wywołuje skutek w postaci ukształtowania u nieokreślonej liczby osób ocen opartych na znajomości faktu popełnienia przestępstwa. Wyrok zezwalający na dobrowolne poddanie się odpowiedzialności zapada w jawnym postępowaniu sądowym. Wiedza o przebiegu i wyniku postępowania karnego jest więc powszechnie dostępna. Nie bez znaczenia jest i to, że z punktu widzenia przesłanek udzielenia zezwolenia na prowadzenie działalności w zakresie gier i zakładów wzajemnych szczególne znaczenie ma opinia panująca w niewielkim środowisku osób
związanych z taką działalnością, a więc w obrębie podmiotów prowadzących taką działalność z jednej strony oraz organów udzielających zezwoleń oraz kontrolujących prowadzenie działalności z drugiej. Wiedza środowiskowa ma to do siebie, że przepływ informacji jest szybki i szeroki. W dalszej części orzeczenia Naczelny Sąd Administracyjny stanął na stanowisku, że nie każdy fakt popełnienia przestępstwa jest okolicznością wyłączającą uznanie, że zachodzi posiadanie nienagannej opinii. Aby ocenić czy popełnienie przestępstwa rzutuje na opinię o osobie w sposób kolidujący z prowadzeniem regulowanej omawianą ustawą działalności, konieczne jest rozważenie okoliczności popełnienia czynu zabronionego, a przede wszystkim jego wagi i upływu czasu od popełnienia. W tej mierze NSA zgodził się z poglądem strony, iż ocena opinii o osobie wymaga rozważenia czy istnieją obiektywne przesłanki uznania, że opinia może opierać się jeszcze na fakcie popełnienia w przeszłości przestępstwa. Upływ czasu jest kategorią wywołującą daleko idące skutki, z których niektóre określa prawo. Na gruncie prawa karnego funkcjonują instytucje przedawnienia ścigania, karalności i wykonania kary. Powoływanie się na odległe w czasie zdarzenia nie ma obiektywnie uzasadnionych podstaw, przy czym ocenę rozmiarów odległości w czasie odnieść należy do wagi popełnionego czynu. W opinii NSA trafnie wymienia się instytucję zatarcia skazania jako przesłankę takiego rozumowania. Skoro nawet skazanie uważa się za niebyłe z upływem czasu to tym bardziej powoływanie się na popełnienie przestępstwa potwierdzone dobrowolnym poddaniem się karze jako czynnik opiniotwórczy ma granice czasowe, które określać należy w powiązaniu z oceną wagi czynu. Sąd uznał, iż pewną wskazówką może być regulacja kodeksu karnego skarbowego przewidująca zatarcie skazania po upływie
roku od wydania prawomocnego orzeczenia w przypadku odstąpienia od wymierzenia kary lub środka karnego. Zdaniem Sądu nie oznacza to jednak prostego przenoszenia regulacji na grunt oceny czy opinia o osobie jest już nienaganna mimo upływu czasu. Istotne jest to, że w przypadku gdy nie doszło do wymierzenia kary, sprawca po krótkim czasie zostaje przez Państwo zwolniony od skutków popełnienia czynu zabronionego (vide wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 14 lipca 2009 r., sygn. akt II GSK 1086/08 ). Skoro więc wykazanie niekaralności nie przesądza o posiadaniu nienagannej opinii, to jakie okoliczności, przez kogo oceniane i wedle jakich kryteriów będą brane pod uwagę? W orzecznictwie sądowo administracyjnym przyjmuje się, że na nienaganną opinię zasługuje człowiek prawy, uczciwy, o nieskazitelnym charakterze, niedający powodów do krytyki, solidny. Są to jednak cechy wartościujące konkretną osobę nie w sferze intelektualnej i profesjonalnej, ale wyłącznie etyczno-moralnej. Dowodzą cech kształtujących “nieskazitelny charakter” o jakim mowa w niektórych innych niż ustawa o grach hazardowych aktach prawnych. W ocenie składów orzekających nie są one także bez znaczenia, dla rozumienia pojęcia “nienaganna opinia” w rozumieniu ustawy o grach hazardowych. Interes publiczny wymaga, aby urządzanie najróżnorodniejszego rodzaju hazardu było ograniczone i kontrolowane. Jednym z aspektów tej kontroli jest określenie wymogów podmiotowych, który musi spełniać podmiot ubiegający się/posiadający zezwolenie na prowadzenie działalności w zakresie gier hazardowych. Na określenie “nienaganna opinia”, w rozumienie ustawy o grach hazardowych mają, zdaniem sądów, wpływ także inne okoliczności, takie, które kształtują zewnętrzną ocenę postawy adresata normy prawnej, nie tylko dotyczące sfery wewnętrznej.
Oceniając posiadanie nienagannej opinii przez daną osobę, rozważeniu winno podlegać postępowanie i zachowanie tej osoby zarówno w sferze zawodowej jak i prywatnej (etyczno-moralnej). Zatem o posiadaniu przymiotu “nienagannej opinii” mogą świadczyć także opinie i okresy dotychczasowego zatrudnienia (por. wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 6 kwietnia 2016 r., sygn. akt V SA/Wa 2960/15; Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 16 maja 2011 r., sygn. akt VI SA/Wa 398/11 ). Natomiast w ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego wyrażonej w wyroku z dnia 30 stycznia 2013 r., sygn. akt II GSK 2064/11, określając sposób ustalania “nienagannej opinii” trzeba mieć na uwadze unormowanie zawarte w art. 53 ust. 1 Ustawy. Zgodnie z tym przepisem każda zmiana w składzie zarządu lub rady nadzorczej spółek prowadzących działalność w zakresie gier urządzanych w ośrodkach gier lub działalność w zakresie zakładów wzajemnych, z wyłączeniem jednoosobowych spółek Skarbu Państwa,
wymaga uzyskania zgody (obecnie zawiadomienia – przyp. autora) ministra właściwego do spraw finansów publicznych. Przytoczona regulacja pozwala stwierdzić, że - choć przepisy ustawy nie wskazują wprost kto jest upoważniony do opiniowania nowego członka organów spółki, prowadzącej działalność w wyżej wskazanym zakresie - uprawnienie czynienia ustaleń, czy kandydat ma opinię nienaganną, przysługuje Ministrowi Finansów. Ocena czy dana osoba ma nienaganną opinię może opierać się
na szeregu różnych okoliczności. Wśród tych okoliczności fakt skazania za umyślne przestępstwo lub umyślne przestępstwo skarbowe co do zasady - wyklucza pozytywne zaopiniowanie. Pozostałe okoliczności podlegają jednak ocenie - w granicach prawem określonej swobody - przy uwzględnieniu całokształtu okoliczności faktycznych sprawy. Tym niemniej przyjąć trzeba, że jedna z okoliczności wziętych pod uwagę może skutecznie podważyć nienaganność opinii. Gdy dojdzie do stwierdzenia okoliczności dyskwalifikującej kandydata na członka za-
rządu - nie zachodzi potrzeba czynienia dalszych ustaleń. W orzeczeniu tym NSA dostrzegł również, że zwrotu “nienaganna opinia” nie da się jednoznacznie zdefiniować, gdyż jest to pojęcie nieostre. W opinii składu orzekającego ratio umieszczenia takiego zwrotu w treści przepisu stanowi to, aby miał on zakres możliwy do wypełnienia ad casum. Ukonkretnienie znaczenia przepisu przez uwzględnienie stanu faktycznego, nie zaś odczytywanie znaczenia tekstu in abstracto, należy zaś do sfery stosowania prawa.
Sytuacja taka ma miejsce w przypadku, gdy uzyskano informacje niejawne opatrzone klauzulą zastrzeżone, istotne ze względu na dyspozycję art. 11 Ustawy a korespondencja dotycząca tych informacji została wyłączna z akt sprawy na podstawie art. 297 § 1 Ordynacji podatkowej (zob. wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 4 września 2007 r., sygn. akt VI SA/Wa 826/07; Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 6 kwietnia 2016 r., sygn. akt V SA/Wa 2960/15). W takim wypadku adresat negatywnej opinii ma w zasadzie wyłączoną możliwość zapoznania się z tymi informacjami. Czy w tym stanie rzeczy osoba, której opinię zakwestionowano może skutecznie bronić swego dobrego imienia stając się uczestnikiem postępowania? Niestety nie. Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 10 marca 2016 r., sygn. akt V SA/ Wa 1647/15 nie pozostawia wątpliwości, iż osoba, której opinia została negatywnie zweryfikowana nie jest uprawniona do uczestniczenia w postępowaniu, bowiem nie dotyczy ono jego własnego interesu prawnego.
Zdaniem autorów niniejszego tekstu, pozostawienie organowi koncesyjnemu tak dalekiej swobody w ocenie przymiotu nienagannej opinii, wkłada na barki organu ciężar przekonującego uzasadnienia każdorazowo dokonanej oceny. Tymczasem niejednokrotnie zdarza się, że oceny te formułowane są o informacje dla strony niedostępne, tworząc swoisty paradoks polegający na negatywnej weryfikacji opinii danej osoby bez ujawnienia i uzasadnienia merytorycznych, konkretnych zarzutów jakie stoją za tą weryfikacją.
Niniejszy tekst nie wyczerpuje całej problematyki związanej z pojęciem „nienaganności opinii” w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 19 listopada 2009r. o grach hazardowych. Zamiarem autorów było zaprezentowanie wybranego orzecznictwa sądowo administracyjnego, dotyczącego jedynie niektórych aspektów opisanego zagadnienia. Nie należy zapominać, że w każdym wypadku decydujące znaczenie będzie miał ustalony w indywidualnej sprawie stan faktyczny. radca prawny Maciej Lebiedziński radca prawny Dawid Sokołowski SPLO SOKOŁOWSKI & PARTNERS
Sprostowanie od Redakcji: W tekście umieszczonym w Magazynie E-PLAY 2/2018 pod tytułem „Legalność źródeł pochodzenia kapitału w spółce hazardowej”, wkradł się błąd. Autorami tego artykułu są: radca prawny Maciej Lebiedziński oraz radca prawny Dawid Sokołowski a nie jak błędnie podano: adwokat Maciej Kostecki i radca prawny Dawid Sokołowski. Autorów tekstu za to uchybienie serdecznie przepraszamy.
Interes prawny uprawniający do uczestnictwa w postępowaniu administracyjnym musi być własny i nie można go wywodzić wyłącznie z sytuacji prawnej innego podmiotu, nawet jeżeli w konkretnej sprawie związki między nimi byłyby silne i nawet gdyby związki te miały charakter nie tylko faktyczny, ale i prawny. Nie można być bowiem stroną postępowania administracyjnego tylko z powodu stosunków prawnych z innym podmiotem. Skarżący ma jedynie interes faktyczny w udzieleniu zgody przez organ, ale nie ma interesu prawnego uzasadniającego uczestnictwo w postępowaniu administracyjnym w charakterze strony.
Andrzej Klewczyński – dziennikarz, entuzjasta historii i zagadnień z nią związanych. Kopalnia wiedzy jak to drzewiej w hazardzie bywało.
ierwszy amerykański prezydent, George Washington (1789-1797) pasjonował się wyścigami konnymi, sporo czasu spędzał przy stole bilardowym, a nade wszystko lubił grać w karty, zarówno na wysokie, jak i na nieduże
stawki. Zaś jako człowiek skrupulatny, starannie zapisywał w specjalnym kajecie wszystkie wygrane i przegrane. Dla osoby tak bogatej, jak Washington, pieniądze zdobyte bądź stracone przy zielonym stoliku nie miały większego znaczenia,
w każdym razie warto odnotować, że bilans rozgrywek był dodatni. Późniejsi prezydenci amerykańscy – John Adams, Thomas Jefferson, James Madison – raczej stronili od gier hazardowych. W ich ślady nie poszedł
Andrew Jackson (1829-1837). Ten mający opinię najbardziej wojowniczego prezydenta w historii Stanów Zjednoczonych (walczył z Anglikami, ścigał Indian, pojedynkował się, bił na pięści itp.) uwielbiał wszelkie formy hazardu jak i wszystko, co podnosiło poziom adrenaliny. Jackson pasjonował się wyścigami konnymi, obstawiał walki kogutów i namiętnie grał w karty. Zdecydowanie najwięcej zarabiał na koniach. Jeszcze przed
okresem prezydentury został właścicielem toru wyścigowego, organizował gonitwy i przyjmował zakłady nawet po 5 tys. dolarów, co w owych czasach stanowiło fortunę. Później, już jako prezydent USA, często pojawiał się na torze wyścigowym National Course w pobliżu Waszyngtonu. Trzymał własne konie wyścigowe w stajniach Białego Domu i puszczał je na okolicznych torach, przeważnie z dużym powodzeniem. Bulwersowało to amerykański high life, ale prezydent nic sobie z tego nie robił. Warren Harding (1921-1923) w opinii wielu historyków uchodzi za najgorszego prezydenta Stanów Zjednoczonych – jako zdeklarowany leń i hulaka. Skłonność do hazardu przejawiał od wczesnej młodości. W miasteczku Marion w Ohio, gdzie miesz-
kał, kupił miejscową gazetę, ale praca wydawcy prędko go znudziła i kierowanie redakcją powierzył żonie, a sam w tym czasie… ukradkiem grał z pracownikami w pokera, ogrywając ich bezlitośnie. Gdy zaś nie mieli z czego spłacić mu długów, za plecami żony dawał im podwyżki… Kiedy zaczął robić karierę polityczną, także nie rozstawał się z kartami. W Waszyngtonie grywał głównie w pokera, tym razem ogrywając senatorów i członków Izby Reprezentantów. Potem, już jako prezydent, w Białym Domu organizował przynajmniej raz w tygodniu pokerowe spotkania, w których uczestniczyli również członkowie gabinetu. Nieprzypadkowo rząd Hardinga nazywano „pokerowym gabinetem”. Gwoli prawdy, grywano tam również w brydża, ale znacznie rzadziej.
Tak jak Harding uchodzi za najgorszego prezydenta, tak Franklin Delano Roosevelt (1933-1945) cieszy się opinią jednego z najlepszych w dziejach Ameryki. Wspomnianych panów różniło właściwie wszystko, ale z jednym wyjątkiem: obaj lubili grać w pokera. Przy czym Harding grał nałogowo i hazardowo, a Roosevelt rozważnie i na niskie stawki. Natomiast jego następca, Harry Truman (1945-1953) kochał dwie rzeczy: pianino i karty. Gdzie tylko dostrzegł instrument, rzucał się do klawiatury i dawał bezpłatny koncert. W równym stopniu uwielbiał grę w pokera – gdziekolwiek by był, widząc siedzących przy stoliku graczy, choć nieproszony, natychmiast przyłączał się do nich. Regularnie organizował też partyjkę pokera w Białym Domu. Gdy w 1946 r. przybył do Ameryki Winston Churchill, prezydent Truman za-
prosił go na pokera i ograł do suchej nitki. Jego żona Bess wolała brydża – co wtorek zapraszała przyjaciółki do Białego Domu na „roberka”. Dwight Eisenhower (1953-1961) nauczył się grać w brydża i w pokera, gdy studiował w prestiżowej akademii wojskowej w West Point. Już jako prezydent zrezygnował z pokera, natomiast w brydża grał często i z prawdziwym zaangażowaniem. Mówiło się nawet, że przy stoliku brydżowym spędza więcej czasu niż przy biurku w Gabinecie Owalnym – ale to było nic innego jak plotki rozsiewane przez ludzi mu niechętnych.
Richard Nixon (1969-1974) w czasie wojny służył w marynarce wojennej i to wtedy poznał tajniki pokera. Musiał być pojętnym uczniem, bo jak pisze w swoich pamiętnikach, już wkrótce potem ogrywał kolegów bez większych skrupułów. Już nigdy nie pozbył się bakcyla pokerowego – grał regularnie i na coraz wyższe stawki. Krążyła pogłoska, iż swą pierwszą kampanię wyborczą, gdy ubiegał się o fotel w Izbie Reprezentantów, sfinansował właśnie z wygranych w pokera. Ronald Reagan (1981-1989) w jednym z wywiadów wyznał: „Gram w brydża poprawnie”, ale bynajmniej nie twierdził, że to jego hobby. I słusznie, bo wszyscy wiedzieli, że nie karty są jego największą pasją, lecz oglądanie starych filmów. Byli też prezydenci, którzy nie tylko nie grali, ale wręcz nie znosili kart. Do takich należeli m.in. Thomas Jefferson, James Buchanan i Abraham Lincoln. John Fitzgerald Kennedy też nie lubił kart – wolał kobiety. A co można powiedzieć o obecnym prezydencie USA? Nie wiadomo, czy Donald Trump lubi hazard, natomiast na pewno lubi pieniądze, a te dostarczają mu kasyna w Atlantic City, których właścicielem stał się w latach 80-tych ub. wieku.
Bond –Superagent przy zielonym stoliku
uper szpieg brytyjskiej Secret Intelligence Service (MI6) to facet przystojny, inteligentny i wszechstronnie wykształcony, który zna się właściwie na wszystkim. Smoking leży na nim jak ulał, ma nienaganne maniery, w barze zamawia zawsze to samo: martini z wódką, wstrząśnięte, nie zmieszane. Nic dziwnego więc, że w eleganckich kasynach jest zawsze mile widzianym gościem. Przynajmniej do chwili,
gdy okaże się, że jest nie do pobicia czy to przy zielonym stoliku, czy przy stole z ruletą. Sceny, w których agent 007 gra w kasynie o duże pieniądze, pojawiają się w wielu filmach. Już w pierwszym z nich (chronologicznie), czyli w „Doktorze No” (1962 r.), odtwarzający postać Bonda brytyjski aktor Sean Connery gra w bakarata.
Z kolei w filmie „Diamenty są wieczne” (1971 r.), część akcji rozgrywa się w Las Vegas, w fikcyjnym kasynie Whyte House, należącym do milionera-samotnika Willarda Whyte`a. Bond gra w tym filmie w kości oraz w ruletkę, gdzie uporczywie obstawia czarną 17. Dlaczego właśnie tę liczbę? Być może scenarzyści przypomnieli sobie przygodę, jaką – podobno - 8 lat
wcześniej przeżył grający Bonda aktor Sean Connery. Otóż wieść głosi, że pewnego razu we włoskim Casino de la Valle Connery kolejne dwa razy postawił na 17-tkę – i przegrał. Postawił po raz trzeci - i tym razem wygrał. Zdecydował się więcej nie obstawiać, ale gdy już odchodził od stołu, kulka znów wylądowała na czarnej 17. Zaintrygowany tym, postanowił kontynuować grę i postawił wszystkie pieniądze, jakie miał, na swój ulubiony numer. I kulka trzeci raz z rzędu zatrzymała się na 17! Uszczęśliwiony aktor zgarnął niebagatelną kwotę 10 tys. funtów. Nie wiadomo, czy takie zdarzenie naprawdę miało miejsce, czy to anegdota puszczona w świat w ramach reklamy filmu. Raczej to drugie, bo trudno uwierzyć, by w rulecie trzykrotnie pod rząd padł ten sam numer. Choć kto wie, wszak w tej grze wszystko jest możliwe…
W „Świat to za mało” (1999 r.) James Bond trafia do Baku. Tam pierwsze kroki kieruje… do kasyna. Sam tym razem nie gra, ale uważnie obserwuje, jak jego znajoma, Electra King, właścicielka pól roponośnych, toczy karciany pojedynek z właścicielem kasyna. Gra jest prosta – wygrywa ten, kto wyciągnie starszą kartę. A stawką w każdym rozdaniu jest – bagatela! – milion dolarów. Komandor-porucznik (bo taki stopień ma agent 007) najbardziej dramatyczne przygody przeżywa w filmie „Casino Royale” (2006 r.). Bonda gra tu Daniel Craig. W państwie Montenegro w tytułowym kasynie odbywa się pokerowy pojedynek stulecia. Bond musi pokonać Le Chiffre’a, bankiera terrorystów, który po stracie ogromnej sumy pieniędzy zamierza teraz zdobyć majątek przy zielonym stoliku. Chętkę na zdobycie for-
tuny mają też inni uczestnicy gry, ale tak naprawdę liczą się tylko Le Chiffre i Bond. W puli jest 100 milionów dolarów. Podczas przerwy w rozgrywce Bond zostaje w kuluarach napadnięty przez wynajętego zbira, a potem, już przy stole, Le Chiffre próbuje go otruć. Nasz bohater poradzi sobie, a jakże, ale emocje są takie, że włosy stają dęba na głowie… Nakręcono 24 filmy o Bondzie. W siedmiu z nich rolę agenta MI6 odgrywał Roger Moore, znany wcześniej jako Święty. Ponadto w tę postać wcielali się George Lazenby, Timothy Dalton i Pierce Brosnan. Każdy z nich miał w swych filmach sceny, w których trzymał karty w ręku, albo mając przed sobą stos żetonów, śledził wzrokiem biegnącą kulkę rulety.
Magazyn E-PLAY 4/2018 (Nr 6)