Source: http://koszalin7.pl/index.php/2013/09/22/zmiemy-konstytucj-w-drodze-referendum/
Timestamp: 2020-07-04 20:33:03+00:00
Document Index: 40744167

Matched Legal Cases: ['art. 235', 'art. 125', 'art. 235', 'art. 235', 'art. 125', 'art. 125', 'art. 125', 'art. 4', 'art. 96', 'art. 96']

Zmieńmy Konstytucję w drodze referendum – Koszalin7.pl
Według artykułu 96 Konstytucji, wybory do Sejmu są „proporcjonalne”, a więc stosowanie w tych wyborach systemu większościowego, opartego na jednomandatowych okręgach wyborczych (JOW), jest niedopuszczalne. W jaki sposób można w tej sytuacji wprowadzić JOW nie łamiąc prawa? Najbardziej oczywista odpowiedź brzmi: należy zmienić Konstytucję. Procedura zmiany Konstytucji opisana w jej artykule 235 wymaga zgody Sejmu uchwalonej większością 2/3 głosów, a następnie zgody Senatu uchwalonej większością bezwzględną. W przypadku, gdy zmiana Konstytucji dotyczy interesującego nas artykułu 96, referendum w ogóle nie jest przewidziane przez art. 235 – decyzja zależy więc wyłącznie od posłów i senatorów, z pominięciem zwykłych obywateli.
Charles de Gaulle doprowadził do zmiany konstytucji w drodze referendum. Doświadczenia francuskie można przenieść do Polski w niemałym zakresie, ze względu na podobieństwa między konstytucjami obu krajów. Do tego jednak potrzebny jest polityk na miarę… Charles’a de Gaulle’a. (Ilustracja: www.education.francetv.fr)
Na przykład wprowadzenie systemu wyborczego opartego na JOW zmniejszy szansę na wybór do Sejmu ektremistów oraz osób kontrowersyjnych: takie osoby często uzyskują kilka lub kilkanaście procent głosów, co wystarczy do uzyskania mandatu w systemie proporcjonalnym, ale mają nikłe szanse na 35 do 40% – a taki wynik jest zazwyczaj potrzebny do uzyskania mandatu w systemie większościowym z jedną turą (w systemie większościowym z dwoma turami do uzyskania mandatu potrzeba 50%). Dlatego wprowadzenia JOW nie popierają Wanda Nowicka, Robert Biedroń, Antoni Macierewicz, Stefan Niesiołowski czy Janusz Palikot.
Myśl, zgodnie z którą obywatele, a nie parlament, powinni decydować, na jakich zasadach parlament jest tworzony, bynajmniej nie jest nowa. Sformułował ją w roku 1789 francuski myśliciel, katolicki opat Emmanuel-Joseph Sieyes. Napisał on o Stanach Generalnych, które pełniły rolę parlamentu: „Czy jest do wyobrażenia, żeby ciało ukonstytuowane mogło decydować o własnej konstytucji?”. Słowa te znalazły się w broszurce Czym jest stan trzeci, która w kilka miesięcy po publikacji stała się podstawą ideową Rewolucji Francuskiej – a więc, pośrednio, jest jedną z podstaw ideowych nowoczesnych demokracji europejskich.
System proporcjonalny w wyborach do Sejmu został wprowadzony ustawą uchwaloną w okresie Sejmu Kontraktowego, gdy 65% posłów nie pochodziło z demokratycznych wyborów. Czy jest coś złego w tym, że stosujemy do dziś przepis prawa, który swe źródło ma w ustawie uchwalonej niedemokratycznie? Jeśli realna możliwość zmiany istnieje, to możemy uznać, że przepis obowiązuje zgodnie z zasadami demokracji: obowiązuje, ponieważ Polacy nie mają (na razie) woli, by go zmienić. Jeśli jednak możliwość zmiany jest utrudniona – to przepis taki nie może być uważany za prawowity, a demokracja, która go stosuje, pozostaje skażona nadal żywymi pozostałościami dyktatury.
Francuscy wielcy elektorzy obok prezydenta wybierali także senatorów. Dla de Gaulle’a było jasne, że w tej sytuacji senat nie poprze proponowanej zmiany konstytucji – ze względu na konflikt interesów, który dotyczył nie tyle samych senatorów, co osób, które ich wybierają i które miały zostać pozbawione przywileju wybierania prezydenta. Dlatego też rozpisując referendum, de Gaulle nie oparł się o procedurę zmiany konstytucji, która wymaga zgody obu izb parlamentu, lecz o przepis konstytucji, który pozwala na uchwalanie w drodze referendum ustaw dotyczących organizacji władz publicznych. Czy użycie tego przepisu do zmiany konstytucji było zgodne z konstytucją? Wokół tego pytania rozgorzały we Francji ostre kontrowersje.
Rada Konstytucyjna uznała większością głosów 6:4, że zmiana konstytucji w drodze referendum, z pominięciem parlamentu, stanowi złamanie konstytucji. Ale jednocześnie Rada uznała, również większością 6:4, że nie ma kompetencji do oceniania tej procedury. Skutkiem tego stanowisko Rady uznające, że konstytucja została złamana, nie jest zawarte w żadnej oficjalnej decyzji, a jedynie w nieoficjalnym, poufnym liście do prezydenta de Gaulle’a. List ten został ujawniony dopiero 47 lat później, gdy otwarto archiwa.
Pomimo tak ostrych kontrowersji, pomimo tego, że przeciwnicy de Gaulle’a w kampanii referendalnej masowo podnosili zarzut, że referendum jest nielegalne, 62% głosujących zaaprobowało projekt poddany pod referendum. Zmiana konstytucji weszła w życie i nikt nie poddaje w wątpliwość tego, że została ona skutecznie uchwalona i obowiązuje. Cztery tygodnie po referendum, partie polityczne popierające de Gaulle’a wygrały wybory do Zgromadzenia Narodowego.
Profesor Leszek Garlicki: „nie ma […] możliwości uchwalenia ustawy w drodze referendum” (Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej, 2001, art. 125, s. 4-6). Profesor Piotr Winczorek: „Skutecznie zmienić konstytucję można jedynie większością dwóch trzecich głosów w Sejmie i bezwzględną większością w Senacie” (Gazeta Wyborcza, wydanie internetowe, 20.12.2012). Profesor Kazimierz Działocha: „Jedyny bowiem sposób, w jaki dojść może do uchwalenia w części lub w całości zmiany konstytucji, został uregulowany w jej art. 235” (Rzeczpospolita, 18.11.2004, dostęp płatny).
Nie ulega wątpliwości, że władza zwierzchnia, o której tu mowa, zawiera w sobie władzę zmieniania Konstytucji (władzę ustrojodawczą). Z ustępu drugiego wynika więc, że powinny istnieć dwie procedury zmiany Konstytucji: jedna „przez przedstawicieli”, czyli oparta na głosowaniu w Sejmie i w Senacie, druga bezpośrednia, czyli oparta na referendum.
Procedura zmiany Konstytucji przez Sejm i Senat opisana jest we wzmiankowanym wyżej art. 235 Konstytucji; natomiast art. 125 opisuje procedurę referendum ogólnokrajowego. Zgodnie z art. 125, referendum ogólnokrajowe może zostać przeprowadzone „w sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa”. Wynik takiego referendum jest „wiążący” (a więc jest aktem prawnym, którego trzeba przestrzegać), o ile frekwencja osiągnęła co najmniej 50%.
Konstytucja zawiera poważną niejasność: ani art. 125, ani inne jej artykuły nie mówią wyraźnie, do jakiej kategorii aktów prawnych należy zaliczyć wynik referendum. Ponieważ jednak art. 4 Konstytucji pozwala Narodowi na wykonywanie władzy zwierzchniej bezpośrednio (czyli w drodze referendum), to najbardziej logicznym rozwiązaniem będzie uznanie, że w drodze referendum Naród może uchwalać akty prawne wszelkiego rodzaju. Na przykład, jeśli pytanie referendalne brzmi: „Czy aprobujesz uchwalenie ustawy zwykłej o następującej treści …”, to uchwalony akt prawny będzie ustawą zwykłą; jeśli natomiast pytanie brzmi: „Czy aprobujesz nadanie artykułowi 96 Konstytucji następującego brzmienia…”, to w drodze referendum zostanie uchwalona zmiana Konstytucji (pod warunkiem, że frekwencja osiągnęła 50%).
Konstrukcja rozdziału trzeciego Konstytucji wyraźnie wskazuje na to, że chodzi tu o wyliczenie i opisanie wszystkich rodzajów aktów prawnych, jakie obowiązują w Polsce. Rozdział ten nie wspomina jednak o wyniku referendum. Wynika z tego, że wyniki referendum nie stanowią w świetle Konstytucji oddzielnej kategorii aktów prawnych, która mogłaby istnieć obok umów międzynarodowych czy ustaw. Jak w tej sytuacji można klasyfikować wyniki referendum? Musimy je przypisywać do kategorii istniejących. Wynikiem referendum może więc być w szczególności uchwalenie ustawy lub zmiana Konstytucji – stosownie do okoliczności.
Owe przepisy pozwalały poddać pod referendum „konkretne określone problemy lub rozwiązania projektów ustaw”, ale uchwalenie ustawy w drodze referendum było zabronione (zmiana Konstytucji PRL w drodze referendum była tym bardziej zabroniona).
PRL-owskie przepisy, o których tu mowa, zostały następnie w całości uchylone. Zniknęła komunistyczna dyktatura, która swego czasu te przepisy przyjęła i która miała powody, by tolerować instytucję referendum jedynie w okrojonej formie. Uchylona została Konstytucja PRL, w której Sejm określany był jako „najwyższy wyraziciel woli ludu pracującego miast i wsi”, a w jej miejsce uchwalono nową Konstytucję, która pozwala Narodowi na sprawowanie władzy zwierzchniej w sposób bezpośredni.
W tej sytuacji moglibyśmy oczekiwać od konstytucjonalistów, że będą pisali na temat dzisiejszego prawa dotyczącego referendum zupełnie co innego, niż to, co pisali o referendum pod rządami generała Jaruzelskiego. Ale jest inaczej: konstytucjonaliści piszą dziś, podobnie jak w roku 1987, że „nie ma możliwości uchwalenia ustawy w drodze referendum”, czy też że przedmiotem referendum może być tylko „problem natury ogólniejszej czy kierunkowej” (oba cytaty: prof. Winczorek).
← Pomniki Koszalina : Mały król z dużym kutasem
Polska i Wielka Brytania – przepaść parlamentarna →
22 września 2013 admin9514 1
23 maja 2013 Dr Wojciech Błasiak 1
12 maja 2010 Antoni Dudek 3
4 myśli na temat “Zmieńmy Konstytucję w drodze referendum”
Kaktusiak kolczasty
Nie zgadzam się z poglądem, że konstytucja zabrania wprowadzenia JOW. Zapis art. 96 („Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym”) tworzy ogólna zasadę, ducha prawa, a nie konkretną dyspozycję do przyjęcia rozwiązań ordynacyjnych wyborczych.
ZbyszekMa
23 września 2013 o 08:23
[quote name=”Kaktusiak kolczasty”]Nie zgadzam się z poglądem, że konstytucja zabrania wprowadzenia JOW. Zapis art. 96 („Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym”) tworzy ogólna zasadę, ducha prawa, a nie konkretną dyspozycję do przyjęcia rozwiązań ordynacyjnych wyborczych.[/quote]
Dlatego taki artykuł jest potrzebny. Przyjmuje i bierze za dobrą monetę interpretację konstytucyjnej proporcjonalności wyborów po myśli przeciwników JOW. I wykazuje, że nawet gdyby przyjąć tą interpretację, to i tak istnieje możliwość wprowadzenia JOW (w drodze referendum). Wskazuje też przykład człowieka, który tego dokonał i przeszedł do historii jako mąż stanu światowego formatu.
23 września 2013 o 21:30
Jezeli ktos mowi,ze nasza ordynacja wyborcza jest dobra to albo to jest glupi,albo ma bonusy z tego. Tylko JOW daje nam pelna Demokracje.
Gonio22
24 września 2013 o 11:46
Jak często podkreślał śp. prof. Jerzy Przystawa, 2/3 Sejmu jest obsadzona przez osoby, które nie uzyskały więcej niż 1% głosów wyborców w swoich okręgach. O jakiej my w ogóle „proporcjonalności” mówimy? Rządzą partyjni mianowańcy, którzy dokonali „pokojowego” zamachu stanu w Magdalence, eliminując Polaków z procesu wyborczego, odbierając im podmiotowość i instalując w Polsce uzurpatorską władzę. Dlatego Kaczyński pójdzie z Tuskiem na noże, ale ordynacji nie zmieni, bo prawo omerty obowiązuje nawet wtedy gdy chłopaki się kłócą i nienawidzą.