Source: https://pomocfrankowiczom.pl/?p=1060
Timestamp: 2020-04-08 04:45:49+00:00
Document Index: 58421042

Matched Legal Cases: ['Art.358', 'art.69', 'art.358', 'art.358', 'art.358', 'art.69', 'art.358', 'art.358', 'art.69', 'art. 69', 'art. 69', 'art. 69', 'art. 353']

Jak z problemem radzą sobie sądy za granicą? – Pomoc Frankowiczom
By Jacek Czabański | 9 czerwca 2018
Pomysł na kredyty powiązane z kursem waluty obcej zawędrował do Polski przez banki zagraniczne, które wprowadziły tego typu produkt najpierw w Australii (kryzys początku lat 90-tych), a następnie w Austrii, Hiszpanii oraz krajach Europy Środkowo-Wschodniej.
Warto więc się przyjrzeć jak sądy tamtych państw oceniają umowy kredytów, analogiczne do tych spotykanych w Polsce.
Jako pierwszy zostanie omówiony interesujący wyrok Sądu Najwyższego Hiszpanii z 15 listopada 2017 r. (tłumaczenie przysięgłe sporządzone na zlecenie kancelarii adwokata Jacka Czabańskiego), a następnie Sądu Apelacyjnego w Ljubljanie (Słowenia) z 20 grudnia 2017 r. i Trybunału Federalnego (Sądu Najwyższego) Niemiec z 19 grudnia 2017 r. – tłumaczenia przysięgłe sporządzone na zlecenie Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu i zamieszczone tutaj dzięki uprzejmej zgodzie SBB.
Należy zauważyć, że aczkolwiek wyroki te zapadały w różnych systemach prawnych, to w dwóch pierwszych wyrokach podstawą rozstrzygnięcia były przepisy wspólne dla Unii Europejskiej, to jest dyrektywa 93/13/EWG a dla wyroku niemieckiego znaczenie miały podstawowe zasady prawa cywilnego, znów wspólne dla wszystkich państw europejskich.
Dlatego rozumowanie prawnicze zaprezentowane w tych wyrokach może być pomocne również i polskim sądom w rozstrzyganiu analogicznych problemów.
Wyrok Sądu Najwyższego Hiszpanii z 15 listopada 2017 r. (tłumaczenie część I oraz część II)
Wyrok dotyczy kredytu denominowanego do jena japońskiego zaciągniętego na cele mieszkaniowe. W wyroku tym SN Hiszpanii potwierdził swoją ocenę wysokiego stopnia ryzyka tego typu kredytów, związane z faktem ciągłego przeliczania wysokości kapitału pozostającego do spłaty. W tym zakresie SN Hiszpanii odwołał się do swojego wcześniejszego wyroku z 30 czerwca 2015 r. (323/2015) (s. 32-34 wyroku).
SN Hiszpanii stwierdził, że niezależnie od wymogów informacyjnych nałożonych przez Dyrektywę 2014/17/UE w sprawie konsumenckich umów o kredyt związanych z nieruchomościami mieszkalnymi, obowiązek transparentności w tego typu umowach istniał już wcześniej, gdyż wynika on z Dyrektywy 93/13/EWG (s. 34 wyroku). Brak transparentności postanowień umowy stanowi o ich nieuczciwości (wyrok TSUE w sprawie Andriciuc z 20 września 2017 r.).
Konstrukcja kredytu powodowała, że bank był obowiązany poinformować powoda o ryzykach związanych z wahaniami waluty nominalnej kredytu. Jak stwierdził SN Hiszpanii
bank „nie wyjaśnił należycie kredytobiorcom, że wahania wyceny waluty obcej w stosunku do euro nie tylko mogły spowodować wahania w kwocie rat kredytu, ale że wzrost tej kwoty mógł osiągnąć tak znaczne rozmiary, że mógłby narazić na ryzyko ich zdolność dokonywania spłat w przypadku silnej deprecjacji euro w stosunku do waluty obcej.” (punkt 26, s. 37 wyroku).
Jak dalej stwierdził SN Hiszpanii:
„percepcja własna przeciętnego konsumenta, który zawiera umowę kredytową polega na tym, iż w miarę płacenia rat kredytowych obejmujących kapitał i odsetki, kwota kapitału pozostającego do spłaty w, wraz z nią, obciążenie finansowe, które kredyt stanowi dla konsumenta, będą malały. Niemniej jednak, w przypadku kredytów denominowanych w walutach, jak to ma miejsce w przypadku kredytu stanowiącego przedmiot niniejszego środka odwoławczego, pomimo, iż kredytobiorcy płacili przez kilka lat raty kredytowe, równowartość w euro kapitału pozostałego do spłaty znacznie się zwiększyła, a wraz z nią obciążenia finansowe, które kredyt stanowi dla konsumenta” (p. 31, s. 40 wyroku).
SN Hiszpanii zwrócił też uwagę na fikcyjny charakter informacji o ryzyku prezentowanych przez bank.
„Barclays [Kredytodawca] przygotował warunek ogólny, na podstawie którego kredytobiorcy potwierdzali, że zapoznali się z ryzykiem wymiany waluty, które niósł ze sobą kredyt, bez precyzowania nawet, na czym takowe ryzyka miały polegać. Tego rodzaju potwierdzenie, jak udowodniono w postępowaniu, nie było zgodne z rzeczywistością, gdyż Barclays nie przekazał powodom żadnych informacji na piśmie przed podpisaniem umowy kredytu, a opiekun handlowy Barclays, która ich obsługiwała, nie była odpowiednio przeszkolona odnośnie produktu, by móc udzielić informacji o jego charakterze i o związanych z nim ryzykach” (p. 40, s. 43 wyroku).
Dalej SN Hiszpanii podkreślił:
„Już wcześniej stwierdziliśmy bezskuteczność przygotowanych wzmianek, polegających na oświadczeniu nie woli, lecz zapoznania się lub stwierdzenia pewnych faktów jako prawdziwych, które ujawniane są jako sformułowania przygotowane przez specjalistę, pozbawionych rzeczywistej treści, gdyż okazują się zaprzeczać faktom (…) Również TSUE w zakresie kredytu konsumenckiego i w związku z obowiązkiem udzielania informacji przez instytucję kredytową swoim klientom, przewidzianym w Dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/48/WE z 23 kwietnia 2008 roku dotyczącej kredytu konsumenckiego orzekł w swoim wyroku z 18 grudnia 2014 r. sprawa 449/13, przypadek Bakkaus, ustępy 31 i 32, że jeśli jakaś klauzula przygotowana przez przedsiębiorcę, na podstawie której konsument przyznaje, że otrzymał informacje o umowie, oznaczałoby, na mocy prawa krajowego, uznanie przez konsumenta pełnego i należnego wypełnienia przez kredytodawcą zobowiązań przedumownych, wówczas powodowałoby w konsekwencji odwrócenie ciężaru dowodu spełnienia tych obowiązków (…) co mogłoby niekorzystnie wpłynąć na efektywność praw uznanych przez Dyrektywę” (p. 42, s. 44 wyroku).
W rezultacie SN Hiszpanii stwierdził, że
„brak transparentności klauzul związanych z denominacją kredytu w walucie oraz równowartością w euro kwot spłaty oraz kapitału pozostałego do spłaty nie jest nieszkodliwy dla konsumenta, ale powoduje poważny zamęt, działając w sprzeczności z wymogami dobrej woli, gdyż z powodu zignorowania poważnego ryzyka, które pociągało za sobą zawarcie umowy kredytowej, nie można było porównać oferty kredytu hipotecznego w walucie z ofertami innych kredytów, lub z opcją utrzymania kredytów, które już posiadał, a które zostały spłacone z kwoty otrzymanej z kredytu walutowego (…)” (p. 43, s. 44 wyroku).
Ponieważ klauzule odwołujące się do waluty obcej i związane z tym ryzyko nie spełniają wymogów transparentności, SN Hiszpanii orzeka, że:
”stwierdza się częściową nieważność umowy, co stanowi usuniecie odniesień do denominacji kredytu w walutach, który staje się kredytem udzielonym i spłacanym w euro” (p. 53, s. 48 wyroku).
Jednocześnie SN Hiszpanii uznał, że w tym przypadku stwierdzenie nieważności umowy byłoby kłopotliwe dla konsumenta, a ponadto mogłoby być nawet korzystniejsze dla nieuczciwego banku. Dlatego zgodnie z wyrokiem TSUE w sprawie Kásler można uznać, że umowa ulega przekształceniu na umowę kredytu w euro i spłacaną w euro, przy zachowaniu pozostałych warunków umownych w mocy, w tym wysokości oprocentowania określonego w umowie. W ten sposób jest bowiem zachowany efekt prewencyjny dyrektywy 93/13/EWG a konsument jest chroniony (p. 55, s. 49 wyroku).
Wyrok SN Hiszpanii w sposób modelowy stosuje przepisy europejskie o nieuczciwych postanowieniach umownych. Słusznie SN Hiszpanii podkreśla skalę ryzyka związanego z oferowaną konstrukcją i brak przejrzystej informacji dla konsumenta na ten temat. Słuszna jest również konstatacja SN Hiszpanii, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby umowa kredytu obowiązywała strony dalej po wyeliminowaniu powiązania z kursem waluty obcej (w tym przypadku z jenem japońskim) – zachowane są bowiem wszak wszystkie istotne elementy umowy kredytu, to jest kwota kredytu, okres spłaty, wysokość oprocentowania. Słusznie również SN Hiszpanii zauważył, że takie rozwiązanie, jako kosztowne dla banku, zapewnia odpowiedni efekt prewencyjny Dyrektywy, a przez to pomaga w osiągnięciu jej celu, to jest eliminacji nieuczciwych postanowień umownych z obrotu konsumenckiego w UE.
2. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Ljuljanie (Słowenia) z 20 grudnia 2017 r. (Wyrok SA w Ljubljanie)
Wyrok dotyczy umowy kredytu w CHF, zabezpieczonego przez wpis hipoteki w księdze wieczystej lokalu mieszkalnego . Sąd podkreślił, że nawet jeżeli umowa dotyczy kredytu walutowego, a więc kwota kredytu jest określona w umowie w walucie obcej, a przez to stanowi świadczenie główne stron, to dalej warunki umowy podlegają badaniu pod kątem uczciwości – zgodnie z orzecznictwem TSUE postanowienia określające główne świadczenia stron nie podlegają badaniu pod kątem uczciwości wyłącznie jeżeli są wyrażone jasnym i zrozumiałym językiem, przy czym chodzi nie tylko o ich zrozumiałość pod kątem gramatycznym, ale przede wszystkim o jasne przedstawienie skutków ekonomicznych jakie z nich wynikają (p. 7 wyroku).
Dlatego na bankach spoczywa obowiązek przekazania wszystkich informacji, jakie pozwalają podjąć konsumentom przemyślane i rozsądne decyzje. Nie ma przy tym znaczenia, kto wyszedł z inicjatywą zawarcia tego typu umowy, ani też czy konsument wyraził zainteresowanie poznaniem szczegółów proponowanego produktu. Chodzi więc o przedstawienie rzetelnej informacji wychodzącej poza blankietowe stwierdzenia o istnieniu “ryzyka walutowego” albo faktu, że kursy walut się zmieniają.
Bank podnosił, że w momencie zawierania umowy nie mógł przewidzieć znacznej deprecjacji kursu CHF w stosunku do EUR. Jednak Sąd stwierdził, że istniała możliwość przewidzenia ryzyka, powołując się w tym zakresie choćby na ostrzeżenia banku centralnego Słowenii z 2005, 2006 r. i 2007 r. Dlatego sam fakt, że kurs CHF do EUR był stabilny w okresie 2001-2008 nie wystarcza do ignorowania ryzyka.
Dlatego Sąd stwierdził, że pozwany był świadomy realnej możliwości zmiany kursu i ślad za tym zwiększenia wysokości zobowiązania kredytobiorców, a pomimo tego nie przedstawił im w momencie zawierania umowy wystarczających informacji na temat ryzyka (p. 10).
Chodzi tu o przekazanie takiej informacji, która pozwoliłaby kredytobiorcom zrozumienie wpływu zmian kursu na wysokość ich zobowiązań z umowy kredytu. Brak takiej informacji na etapie zawierania umowy oznacza, że umowa powinna być uznana za niedozwoloną i nieważną. Nie ma przy tym znaczenia, że już po zawarciu umowy bank informował w 2011 i 2012 r. o ryzyku walutowym ani też że kredytobiorcy mieli możliwość konwersji kredytu na kredyt w EUR. Nieważność dotyczy bowiem czynności prawnej od początku i nieważność ta nie może być później konwalidowana przez kolejne działania (p. 11).
Skutkiem nieważności umowy jest obowiązek wzajemnego zwrotu świadczeń, jak również upadek hipoteki zabezpieczającej wierzytelność z nieważnej umowy.
3. Wyrok Trybunału Federalnego Niemiec z 19 grudnia 2017 r. (Wyrok Trybunału Federalnego Niemiec z 19 grudnia 2017 pożyczka strukturyzowana)
Wcześniejsza pożyczka nr 54 została zawarta z oprocentowaniem w wysokości 4,40% lub wg stopy Euribor jeżeli ta przekraczała 6%.
Bank zaproponował różne warianty zmiany warunków pożyczki. Jednym z nich był następujący wariant:
w latach 1-20
Oprocentowanie stałe 3,99 % jeżeli kurs CHF/EUR jest większy lub równy 1,43.
3,99% + połowa różnicy kursu wymiany względem 1,43, jeżeli kurs CHF/EUR jest niższy niż 1,43.
w latach 21-38
oprocentowanie stałe 3,99 %
Jednocześnie było podane, że kurs 1,44 to najniższy historyczny poziom kursu, a dla kursu 1,45 było podane “najniższy poziom docelowy SBN (Szwajcarski Bank Centralny).
Ponadto było podane, że frank szwajcarski a jego kurs waha się w wąskim przedziale 1,44 – 1,65 CHF/EUR.
Po zmianie kursów doszło do zawarcia kolejnych porozumień ustalających stałą stopę procentową, jednak pod koniec 2012 r. gmina wystąpiła do banku z żądaniem ustalenia nieważności umowy. W tym okresie, gdyby stosować warunki określone w umowie, wysokość oprocentowania wynosiłaby 18,99%
Trybunał Federalny stwierdził, że bank pełnił w negocjacjach rolę doradcy finansowego gminy i powinien wyjaśnić gminie wszystkie ryzyka związane z zaproponowaną konstrukcją zmiennej stopy procentowej powiązanej z kursem waluty obcej (p. 37). W rezultacie, powinien być wskazany także negatywny scenariusz istotnej deprecjacji kursu, zwłaszcza, że wysokość umownej stopy oprocentowania nie była niczym ograniczona.
Przedstawiona symulacja ogranicza się do wskazania kursu na poziomie 1,39 co daje oprocentowanie w wysokości 5,43%, które pozostaje dalej na zadowalającym poziomie. Jednak jak zauważył Sąd, dla kursu 1,20 wysokość stopy oprocentowania sięgnęłaby 13,57%. Co więcej, prezentacja uwypuklała korzyści z zaoferowanej konstrukcji, a pomijała ryzyko związane z brakiem górnej granicy stopy oprocentowania.
W rezultacie Trybunał Federalny uznał, że gmina poniosła szkodę wskutek nienależytego wykonania obowiązków doradztwa finansowego przez bank. Szkodą jest różnica pomiędzy tym co zostało zapłacone przez gminę, a co zapłaciłaby gdyby kontynuowała zobowiązanie na niezmienionych warunkach lub zmieniłaby je na dostosowane do aktualnej sytuacji rynkowej. Odpowiednie ustalenia musi poczynić Sąd Odwoławczy, do którego sprawa została skierowana celem ponownego rozpoznania.
Wyrok ten podkreśla wymóg rzetelnej informacji, również w stosunkach profesjonalnych. Aczkolwiek nie można zakładać, że gmina, która nieustannie korzysta z finansowania bankowego jest równie nieświadoma mechanizmów rynku finansowego jak przeciętny konsument, to jednak nie można też zakładać, że w pełni rozumie przedstawiane skomplikowane produkty finansowe. W tej mierze istotne znaczenie miał sposób prezentacji oferty przez bank, który przedstawiał korzyści płynące z proponowanej konstrukcji a minimalizował związane z tym ryzyko.
← Skrócony okres przedawnienia – dla konsumentów nic się nie zmienia Kredyty frankowe nieuczciwe w Chorwacji →
2 thoughts on “Jak z problemem radzą sobie sądy za granicą?”
Andrzej 9978 10 czerwca 2018
Na skutek moich przemyśleń po głowie chodzi mi taki problem .Czy mam w tym odrobinę racji?
Art.358 par.2 kc wyraża możliwość, że wysokość świadczenia ustalenia zostanie według innego niż pieniądz miernika wartości .Banki wymyśliły sobie z poparciem tzw „Uczonych” ,że polski pieniądz to pieniądz ,natomiast obce pieniądze to już waluta co jest wierutną bzdurą bowiem prawo bankowe w art.69.2 stanowi wyrżnie ,że umowa winna określać kwotę i walutę kredytu .Czy określenie w umowie kwoty kredytu w PLN oznacza ,że to jest coś innego niż waluta? Czy według uczonych ważna jest taka umowa która określa kwotę kredytu w PLN skoro według nich i sądów PLN nie jest walutą? Odpada zaś element podziału na pieniądz polski i pieniądz obcy jako walutę bowiem ustawa prawo bankowe nie czyni takich wyróżnień. Kodeks cywilny określa jako pieniądz nie wchodząc w szczegóły nie rozróżniając co to pieniądz, a co waluta. Należy przyjąć ,że każdy pieniądz jest również walutą, a każda waluta pieniądzem , bowiem każdy spełnią tą samą rolę .A więc dochodzimy do wniosku, że zgodnie z art.358 par.2 kc waloryzacja może odnosić się tylko i wyłącznie do innego niż pieniądz miernika wartości. Czyli cała para uczonych i sądów idzie w gwizdek .Możemy natomiast indeksować do ceny jak Pan to kiedyś określił do ceny mleka ale czy odsetki przyniesiemy do banku w bańkach wypełnionych mlekiem zostaną przez te banki przyjęte? Zatem czy odsetki mogą się należeć od kwoty indeksowanej ,gdy nawet argument o możliwości waloryzacji w art.358 par.2 nie odnosi się do pieniądza ,a przykładowo CHF to przecież też pieniądz (zwany inaczej waluta )bo pełni on taką sama rolę jak polskie złotówki, czy hiszpańskie peso. Moim zdaniem cała ta waloryzacja (indeksacja) jest nieważna z punku widzenia Prawa polskiego i dlatego też winno się zweryfikować wszystkie orzeczenia Sądów w tym Najwyższego ,które stwierdzają w swoich orzeczeniach, że banki mogły waloryzować(indeksować) zgodnie z art.358 par.2 kc bowiem stoi to w istotnej sprzeczności do art.69 .2 ustawy prawo bankowe ustalającej ,ze waluta jest również pieniądzem. Skoro tak to art.358par.2 nie może mieć zastosowania przy waloryzacji, indeksacji. Czyż nie tak?
Stosowanie art.358par.2 jako argumentu na jego przywoływanie przy umowach indeksowanych jest całkowicie brak Z treści tego przepisu moim zdaniem wynika zakaz waloryzowania pieniądza innym pieniądzem bo waluta toteż pieniądz co znajduje potwierdzenie w art.69 prawa bankowego.Uważam ten problem za bardzo istotny i jest to argument bardzo poważny .
Alan 12 czerwca 2018
Również mam takie przemyślenie i prosiłbym o komentarz co Pan o tym sądzi.
Aby prowadzić działalność bankową która jest uprzywilejowana i korzystać z tych przywilejów banki są zobowiązane do prowadzenia swej działalności ściśle z regulacja czyli z prawem bankowym. Np. kredyty są uporządkowane zgodnie art. 69 prawa bankowego. Moje przemyślenie jest takie, dlaczego banki udzieliły kredytu indeksowane nie zgodnego z art. 69 ust. 1 prawa bankowego i w sądzie zastawiają się ze kredyt jest zgodny z art. 69 ust. 1 prawa bankowego w związku z art. 353 § 1 k.c.. Kodeks cywilny ma zastosowanie do umów pomiędzy Kowalskim i Malinowskim lub pomiędzy firmą Alfa i Kowalskim. Natomiast widzę że nigdzie nie podnosi się argumentu ze banki wykroczyły po za granicę wyznaczoną przez Art. Prawa Bankowego. Bank nie jest zwykłym przedsiębiorcą który może działać na zasadzie, co nie jest zabronione jest dozwolone, bank ma określone widełki w ramach których jest zobowiązany do prowadzenia swojej działalności i korzystania z przywilejów. Uważam że nie może posiłkować się K.C.