Source: http://consensus24.pl/aktualnosci/
Timestamp: 2019-04-24 03:58:13+00:00
Document Index: 113473745

Matched Legal Cases: ['art. 135', 'art. 135', 'art. 58', 'art. 42', 'art. 3', 'art. 267', 'art. 267']

Aktualności – CONSENSUS
Bez orzeczonej opieki naprzemiennej wsparcie też się należy.
Problem w tym, że w ustawie z 11 lutego 2016 r. nie została zawarta definicja opieki naprzemiennej. Nie ma jej także w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym – mówi Przemysław Andrysiak z Zabrzańskiego Centrum Świadczeń Rodzinnych.
O opiece naprzemiennej orzeka sąd. Pozostawianie tej kwestii do decyzji pracowników ośrodków pomocy społecznej jest wkraczaniem w jego kompetencje. Dlatego te wyroki WSA są zaskakujące – komentuje Piotr Spiżewski, kierownik działu świadczeń rodzinnych Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Puławach.
źródło:http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1011457,program-500-plus-rozwod-opieka-naprzemienna.html
P.D. i M.D. byli parą od końca 2013 r. W sierpniu 2014 r., kiedy to dowiedzieli się, że zostaną rodzicami, rozpoczęli przygotowania do slubu. Podczas rutynowej wizyty ginekolog stwierdził jednak, że dziecko nie żyje. Mimo to w październiku małżeństwo zostało zawarte, a nowożeńcy zaczęli razem mieszkać. Już w grudniu kobieta dowiedziała się jednak, że mąż zdradza ją z byłą partnerką i podjęła walkę o męża. Ten kazał jej jednak opuścić wspólne mieszkanie, stosował też wobec niej fizyczną i psychiczną przemoc, co odbiło się na jej zdrowiu (wpadła w depresję). Koniec końców niewierny małżonek wyprowadził się, zamieszkał z inną kobietą i wystąpił do sądu o rozwód.
Orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Krakowie, sygn. akt I ACa 85/16
źródło:http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1008971,nie-kazde-martwe-malzenstwo-mozna-rozwiazac.html
3. Obowiązek dostarczania środków utrzymania małżonkowi rozwiedzionemu wygasa w razie zawarcia przez tego małżonka nowego małżeństwa. Jednakże gdy zobowiązanym jest małżonek rozwiedziony, który nie został uznany za winnego rozkładu pożycia, obowiązek ten wygasa także z upływem pięciu lat od orzeczenia rozwodu, chyba że ze względu na wyjątkowe okoliczności sąd, na żądanie uprawnionego, przedłuży wymieniony termin pięcioletni”.
, sygn. akt I ACa 85/16.
źródło: http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1008581,ugoda-alimentacyjna-alimenty-rozwod.html
Źródło:http://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/komornik-idzie-do-wiezienia-za-niska-wycene/8lpl85x
MEDIACJA MA SAME ZALETY.
Do pretensji, że alimenty na dziecko nie są prawidłowo wykorzystywane przez rodzica sprawującego nad nim opiekę, swoje dołożyły przepisy o 500+. Doniesienia prasowe potwierdzają słuszność tych pretensji – uważa prawnik.
Jestem nie tylko adwokatem, bo od 16 lat także akredytowanym mediatorem rodzinnym w prowincji Quebek. Wbrew popularnemu pojęciu, mediacja rodzinna nie polega na próbach pogodzenia, tylko na pomocy w rozwiązaniu wszelkich spraw między skonfliktowanymi małżonkami. Celem mediacji związanej z rozwodem, separacją lub rozstaniem partnerów jest ustalenie zasad opieki nad dzieckiem, spraw alimentacyjnych, podziału majątku dorobkowego i wszystkich innych. Tak jak podczas procesu sądowego.
Zgoda obojga małżonków na udział w mediacji jest warunkiem jej prowadzenia. Za sesje, których w Quebeku jest pięć, płaci rząd, jeśli są niepełnoletnie dzieci. Koszty ponoszą strony, jeśli dzieci nie ma lub są dorosłe.
Dokładne badania wykazały, że mediacja ma prawie same zalety. Po pierwsze, gdy prowadzi ją fachowy i doświadczony mediator, trwa o wiele krócej niż próby porozumienia czynione przez adwokatów lub proces sądowy. Po drugie, koszty mediacji są ułamkiem kosztów procesu czy kosztów adwokackich. Nie ma także przegranych, co daje większą rękojmię, że ustalenia podjęte przed mediatorem będą w przyszłości przestrzegane.
Dyskrecja jest obowiązkowa
Strony, które wybrały mediację, mają przy tym zabezpieczoną bardzo daleko posuniętą dyskrecję. Mediacja jest poufna i mediator nie może – nawet na polecenie sądu, wyjawić jej szczegółów. Złożone u niego dokumenty też podlegają takiej ochronie, chyba że są ogólnie dostępne (na przykład zeznania podatkowe stron). Na każdym etapie mediacja może być przerwana albo przez uczestnika, albo przez mediatora i strony mogą sprawę skierować do sądu, chyba że toczy się już w trakcie procesu (na ten czas postępowanie procesowe jest zawieszone). Tak się zdarza, gdy strona uważa, że mediator jest stronniczy lub gdy to on ma podejrzenia, że jedna ze stron usiłuje wymusić na drugiej ustępstwa niczym nieuzasadnione albo próbuje wykorzystać swoją przewagę psychiczną lub finansową, by narzucić swoją wolę słabszej stronie.
Jeśli mediacja kończy się porozumieniem, mediator przygotowuje treść ugody, która podpisana przez strony jest przedstawiana do zatwierdzenia przez sąd. Rzadko się zdarza, żeby nie była zaakceptowana przez sąd.
Dla niego, dla niej, dla dziecka
Przez wiele lat podczas prowadzonych przeze mnie spraw rozwodowych największe kontrowersje budziły alimenty na dzieci. Obecnie co roku rząd publikuje stosowne tabele, więc obliczenie kwoty alimentów na dziecko jest bardzo proste. Zasadniczo polega to na dodaniu dochodów obojga rodziców, odjęciu od całości ustalonej kwoty, którą rząd uważa za niezbędną dla każdej ze stron na minimalne utrzymanie, a od pozostałej kwoty według tabeli ustala się, ile powinni rodzice łożyć na utrzymanie dziecka. Inna będzie kwota, jeśli wspólne dochody rodziców są niskie, a całkiem wysoka, jeśli są wysokie. Uważa się bowiem, że dziecko powinno korzystać z wyższego standardu życia, jeśli rodziców na taki standard stać. Udział każdej ze stron jest proporcjonalny do osiąganych dochodów. Jeśli przyjąć dochód wzięty do ustalenia alimentów za 100, to rodzic, którego dochody wynoszą np. 70 proc. tej kwoty, płaci 70 proc. kwoty taryfowej, drugi 30 proc., a przy równych dochodach 50:50. Kwestie, kto wykonuje opiekę nad dzieckiem, są w naszej prowincji drugorzędne, i rzadko brane pod uwagę. Tak to wygląda w największym skrócie, choć w praktyce bywa bardziej skomplikowane.
Sprawie tabel i wysokości alimentów na dzieci w Polsce poświęcę jeden z następnych felietonów, jako że wpadła mi w ręce: „Interpelacja poselska do ministra sprawiedliwości (….) w zakresie wprowadzenia tabel alimentacyjnych…” i niezwykła wręcz odpowiedź na nią wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebaka.
W Polsce kodeks rodzinny i opiekuńczy przewiduje, że wysokość świadczeń alimentacyjnych na dzieci zależy od zarobkowych i majątkowych możliwości rodziców (art. 135 § 1). Czyli, podobnie jak w prowincji Quebec te same zarobki rodziców powinny skutkować taką samą wysokością obowiązków świadczeń – po połowie. Zastanawia mnie natomiast ewidentna sprzeczność obowiązku łożenia na dziecko proporcjonalnego do dochodów i uzasadnionych potrzeb dziecka, którą wprowadziła nowelizacja art. 135 § 3 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, że „na zakres świadczeń alimentacyjnych nie wpływają świadczenia wychowawcze, o których mowa w ustawie z dnia 11 lutego 2016 r. o pomocy państwa w wychowaniu dzieci”, czyli 500+.
Jeśli bowiem udział każdej ze stron w utrzymaniu dziecka jest proporcjonalny do dochodów rodzica, to zakres świadczeń 500+ powinien być dzielony na rodziców proporcjonalnie do ich nakładów na dziecko. Dlaczego matka, która utrzymuje dziecko i otrzymuje alimenty od ojca w wysokości zasądzonej, sama ma decydować, na co te dodatkowe 500 złotych zostanie przeznaczone? Dlaczego ojciec, który ma prawo do regularnych kontaktów z dzieckiem zgodnie z obowiązującym od sierpnia 2015 r. art. 58 § 1a k.r.i.o., nie może wykorzystać części z 500+ proporcjonalnie do łożonych na dziecko alimentów? Jeśli jego udział w alimentach wynosi 60 proc., to powinien mieć prawo do dysponowania częścią 500+ w takiej samej proporcji na zakup prezentu, działalność rozrywkową czy edukacyjną dziecka. Dlaczego dysponentem całej kwoty ma być w tym przypadku tylko jedno z rodziców?
Do już istniejących pretensji, że pieniądze płacone jako alimenty na dziecko nie są prawidłowo wykorzystywane przez rodzica sprawującego opiekę nad nim, przepisy o 500+ wprowadziły dodatkowy argument. I ja uważam, że tak jest, a doniesienia prasowe o wykorzystywaniu 500+ w sposób niemający nic wspólnego z dobrem dziecka, moje twierdzenie tylko potwierdza.
źrodło: http://www.rp.pl/Rzecz-o-prawie/312189999-Mediacja-ma-same-zalety.html#ap-2
SPORY KONSUMENCKIE: PRZEDSIĘBIORCA SPOTKA SIĘ Z KONSUMENTEM U MEDIATORA.
Ustawa dotyczy generalnie wszystkich przedsiębiorców zawierających umowy z konsumentami. Zarówno tych sprzedających towary, jak i świadczących usługi. Działających w tradycyjnych sklepach, jak i opierających swoją działalności na wirtualnych placówkach lub oferujących produkty poza lokalem przedsiębiorstwa. A w każdym razie wszyscy będą mogli korzystać z jej rozwiązań. Warto także zaznaczyć, że nawet jeżeli przedsiębiorca nie będzie zainteresowany polubownym rozstrzyganiem sporów, to przepisy które wkrótce wejdą w życie, dla nikogo nie będą obojętne.
Mogą wymusić pewne zmiany choćby w procedurze reklamacyjnej. Należy więc zapoznać się nimi.
* wnioskiem o pozasądowe rozstrzygnięcie sporu powinien wystąpić konsument, chociaż możliwe będą także sytuacje odwrotne. Jednak od razu trzeba zaznaczyć, że ani konsument, ani przedsiębiorca nie może zostać zmuszony do wyboru procedury określonej w omawianej ustawie. Wyjątkiem są firmy działające w specyficznych sektorach, gdzie inne, szczegółowe przepisy przewidują obowiązkowe stosowanie procedur pozasądowych (np. dotyczy to banków).
Generalnie wszystko opiera się więc na wyraźnej zgodzie obu stron konfliktu.
Zanim konsument wystąpi ze wspomnianym wnioskiem, powinien on podjąć próbę samodzielnego rozwiązania konfliktu z przedsiębiorcą, w szczególności wykorzystując do tego przysługującą mu procedurę reklamacyjną. Dopiero negatywna odpowiedź na złożoną reklamację i brak możliwości rozwiązania sporu, otwiera drogę do mediacji, koncyliacji lub uruchomienia sądu polubownego.
Wówczas to osoba trzecia lub zespół takich osób będą próbowali przybliżyć stanowiska stron sporu, zachęcając konsumenta i przedsiębiorcę do kontynuowania rozmów, ale bez narzucania swojego stanowiska i wyrażania opinii, która z nich ma rację (mediacja). W zakresie mediacji, to strony sporu powinny samodzielnie wypracować kompromis.
Koordynator ds. Negocjacji przy Prezesie
Urzędu Regulacji Energetyki,
W myśl art. 42 ustawy o o pozasądowym rozwiązywaniu sporów konsumenckich, rozwiązanie sporu konsumenckiego przez rozstrzygnięcie sporu i narzucenie stronom jego rozwiązania jest możliwe tylko w przypadku, gdy strony zostały poinformowane o wiążącym charakterze rozstrzygnięcia będącego wynikiem postępowania w sprawie pozasądowego rozwiązywania sporów konsumenckich i konsekwencjach niezastosowania się do takiego -rozstrzygnięcia oraz wyraziły zgodę na poddanie się takiemu rozstrzygnięciu. Rozstrzygnięcie sporu według ogólnych zasad prawa lub zasad słuszności nie może prowadzić do pozbawienia konsumenta ochrony przyznanej mu bezwzględnie wiążącymi przepisami prawa właściwego dla danego stosunku.
postępowań, w których spory są rozstrzygane przez osoby zatrudnione lub wynagradzane wyłącznie przez przedsiębiorcę, z którym spór jest toczony,
postępowań reklamacyjnych, rozpatrywania skarg konsumentów przez przedsiębiorcę, a także bezpośrednich negocjacji między konsumentem a przedsiębiorcą,
działań podejmowanych przez sąd w celu rozstrzygnięcia sporu w toku postępowania sądowego,
pozasądowego rozwiązywania sporów między przedsiębiorcami,
sporów dotyczących usług niemających charakteru gospodarczego, a także świadczonych w interesie ogólnym, jak i wynikających z umów, o których mowa w art. 3 ust. 1 pkt 7 ustawy z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta (wynikające z umów o usługi zdrowotne) oraz wynikających z umów, których przedmiotem są usługi edukacyjne lub usługi w zakresie kształcenia ustawicznego świadczone przez publiczne szkoły lub placówki oraz publiczne szkoły wyższe.
źródło: http://www.rp.pl/Firma/311189998-Spory-konsumenckie-przedsiebiorca-spotka-sie-z-konsumentem-u-mediatora.html#ap-1
POLSKIE SĄDY W OCENIE OBYWATELI – WYNIKI I WNIOSKI DLA SĘDZIÓW.
Wśród wartości najwyżej cenionych u sędziów wymieniane są ich bezstronność i niezawisłość. Wskazało na nie ponad 72,6 proc. respondentów – wynika z najnowszej ankiety „Polskie sądy w ocenie obywateli” przeprowadzonej przez Sąd Okręgowy w Warszawie. Zaprezentowali je w poniedziałek podczas konferencji na Uczelni Łazarskiego Małgorzata Kluziak, prezes Sądu Okręgowego w Warszawie i dr Mieczysław Błoński, dziekan wydziału prawa i administracji Uczelni Łazarskiego.
Na spotkanie „Jak sądy powinny służyć obywatelom” przyjechali sędziowie wszystkich szczebli. Konferencję, nad którą patronat medialny objęła „Rzeczpospolita”, podzielono na trzy panele. Każdy dotyczył relacji sądy–obywatele, a jeden bezpośrednio mediów, przy udziale których do społeczeństwa dociera przekaz z sądu.
źródło: http://www.rp.pl/Sedziowie-i-sady/312129923-Polskie-sady-w-ocenie-obywateli—wyniki-ankiety-i-wnioski-dla-sedziow.html#ap-2
SĄD: PODSŁUCHIWANIE MĘŻA TO PRZESTĘPSTWO.
Sprawa dotyczyła pani Anny D. (dane fikcyjne), która podejrzewała swojego męża o zdradę. Podejrzeń nabrała, kiedy sytuacja zawodowa męża zmusiła go do częstych wyjazdów. Od tej pory zaprzestał interesować się rodziną oraz nie spędzał z nią wolnego czasu.
W związku ze swymi podejrzeniami wynajęła detektywa. Jego śledztwo potwierdziło, że mąż ma kochankę.
Kobieta postanowiła też utrwalić rozmowy prowadzone przez męża, aby mieć dodatkowe dowody na jego nielojalność i niewłaściwe zachowanie. Dyktafon zostawiała w mieszkaniu oraz w ich wspólnym samochodzie. Uzyskane w ten sposób dowody wykorzystała podczas sprawy rozwodowej. Wcześniej nagrania mogli też usłyszeć jej znajomi.
Chociaż Anna D. uzyskała rozwód z winy męża, to sama naraziła się na odpowiedzialność karną, a mianowicie została oskarżona o bezprawne uzyskanie informacji (art. 267 par. 3 i 4 Kodeksu karnego).
Przed sądem kobieta przyznała się do zarzucanego jej czynu, ale wyjaśniła, że robiła to w obronie siebie i dzieci. Nie była świadoma nielegalności swoich działań. Nagrania odtwarzała znajomym, ponieważ chciała poradzić się ich co ma zrobić w sytuacji zdrady męża. Nie wiedziała o tym, iż w ten sposób może zapoznać się z informacjami dotyczącymi przedsiębiorstw, w których mąż był zatrudniony.
W wyroku z 7 czerwca Sąd Rejonowy Szczecin-Prawobrzeże i Zachód (sygn. akt IV K 682/14) uznał, że czyn Anny D. polegający na nagrywaniu męża w użytkowanym przez niego samochodzie oraz w mieszkaniu przy pomocy urządzania podsłuchowego, w sytuacji, gdy w sposób niejawny, ukrywając go w tych miejscach dokonywała nagrań w celu podsłuchania rozmów pokrzywdzonego – wyczerpał znamiona czynu zabronionego z art. 267 par. 3 i 4 Kodeksu karnego.
Sąd uznał jednak , iż wina Anny D. oraz społeczna szkodliwość jej czynu nie była znaczna jeżeli uwzględni się okoliczności w jakich działała oraz to jaki przyświecał jej cel. Nie wyłącza to oczywiście bezprawności jej działania, lecz w sytuacji niewłaściwego i wysoce niemoralnego zachowania męża, które w społecznym odbiorze są oceniane gorzej aniżeli zachowanie zdradzanej żony zmierzającej potwierdzić ten stan rzeczy, w pewnym zakresie znajduje to usprawiedliwienie i przyczynia się do stwierdzenia, iż jej stopień winy nie był znaczny porównując to do stopnia winy w rozumieniu potocznym samego pokrzywdzonego.
Jak zaznaczono powinna ona poprzestać na sprawozdaniu uzyskanym z biura detektywistycznego, które potwierdziło jej przypuszczenia oraz ustalenia wynikające z nagrań.
Ostatecznie sąd uznał kobietą winną, ale umorzył warunkowo postępowanie na okres próby wynoszący 1 rok.
źrodło: http://www.rp.pl/Prawo-karne/310099995-Sad-podsluchiwanie-meza-to-przestepstwo.html#ap-1
MEDIACJE GOSPODARCZE SĄ POPULARNIEJSZE, ALE WCIĄŻ JEST WIELE BARIER.
Nowe prawo dot. mediacji oraz akcje promocyjne istotnie zwiększyły zainteresowanie mediacją gospodarczą w Polsce, jednak na drodze do jej upowszechnienia nadal występuje wiele barier – mówili uczestnicy środowego Kongresu Sporów Sądowych, Mediacji i Arbitrażu.
„Ze statystyk wynika, że jest coraz więcej mediacji” – mówiła Ewa Gmurzyńska z Uniwersytetu Warszawskiego podczas dyskusji zorganizowanej przez Instytut Allerhanda. Ekspertka wskazała, że w sądzie gospodarczym w Warszawie jedna trzecia spraw kierowana jest do mediacji, a wśród nich około połowy kończy się zawarciem ugody.
„W sądzie w Poznaniu ta ugodowość jest wyższa i wynosi 80 proc.” – mówiła Gmurzyńska. Jako przykład sukcesów mediacji wymieniła przypadek sześciu powiązanych ze sobą spraw spornych pomiędzy dwoma spółkami, z których jedna wchodziła na giełdę.
„W cztery miesiące wszystkie sprawy zostały zakończone jedną ugodą” – opisywała.
Gmurzyńska wskazywała, że „dobrą bazą wyjściową” do propagowania mediacji są zmiany w prawie, przede wszystkim Kodeksie postępowania cywilnego, które weszły w życie od początku tego roku, czyli tzw. nowela mediacyjna. Jak mówiła, słuszną ideą w noweli jest próba rozwiązania sporu na jak najwcześniejszym etapie, np. skierowanie na spotkanie informacyjne dot. mediacji.
Jednak – zauważyła – wbrew intencjom ustawodawcy, „widzimy, że sądy dosyć formalnie podchodzą do tego wymogu, ale zobaczmy, co wyjdzie z tego przepisu”.
Na pozytywny trend wskazywał także wiceminister rozwoju Mariusz Haładyj, który zaznaczył jednak, że mimo „rosnących statystyk, to ciągle nie jest poziom satysfakcjonujący”.
Dyskutujący zastanawiali się, jakie bariery powodują, że przedsiębiorcy wciąż wolą rozwiązywać spory w sądzie niż poprzez mediacje. Jak mówili, wbrew powszechnemu przekonaniu nie musi chodzić o sprawę mentalności i próbę pokazania, kto ma rację, gdyż biznesmeni kierują się racjonalnością i interesem. W debacie powracał natomiast argument braku wiedzy o zaletach mediacji – zarówno wśród przedsiębiorców jak i pełnomocników – a także braku zaufania do drugiej strony i samych mediatorów.
„Generalnie w Polsce jest problem braku zaufania i ten problem występuje także w mediacji” – mówiła np. Ewa Gmurzyńska.
„Zespoły negocjacyjne mają chłodne spojrzenie na sprawę, dobrze znają ją od strony biznesowej i przeanalizowały już wszystkie możliwe scenariusze. Nie bardzo widzę, co w takim wypadku mógłby jeszcze zaproponować mediator” – mówił Wolski. Jego zdaniem mediatorzy muszą przekonać przedsiębiorców, że ich usługi rzeczywiście wnoszą wartość dodaną.
Zdaniem Romana Rewalda z Centrum Mediacji Lewiatana istotne przy rozpoczynaniu mediacji jest to, aby „do stołu zasiedli nie tylko pełnomocnicy, ale także członkowie zarządu – osoby, które podejmują decyzje”, gdyż wtedy cały proces ma największe szanse powodzenia.
Innego rodzaju problemy występują w wypadku konfliktów na linii przedsiębiorca-konsument. Jak mówiła Magdalena Jabczuga-Kurek, arbiter Stałego Polubownego Sądu Konsumenckiego przy Prezesie UKE, w sprawach konsumenckich przedsiębiorcy nie chcą godzić się na polubowne rozwiązanie sporu, gdyż jest to dobrowolne, a odmową nic nie ryzykują.
Dodała, że, gros sporów rozpatrywanych przez Stały Polubowny Sąd Konsumencki przy Inspekcji Handlowej dotyczy drobnych spraw – „średnia wartość przedmiotu sporu wynosi niewiele ponad 1 tys. zł, ale zazwyczaj ma wartość ok. 200-300 zł” – więc konsumenci bardzo rzadko decydują się na pójście z nimi do sądu.
źródło: http://www.rp.pl/Firma/305189910-Mediacje-gospodarcze-sa-popularniejsze-ale-wciaz-jest-wiele-barier.html#ap-2
BRAK REKLAMACJI WYKLUCZA MEDIACJE.
Od 10 stycznia rzecznik finansowy nie może odmówić polubownego rozstrzygnięcia sporu konsumenta z podmiotem rynku finansowego, jeśli spełniono warunki formalne.
Wniosek o wszczęcie postępowania musi zawierać dane składającego je konsumenta oraz dane podmiotu finansowego, którego dotyczy (imię, nazwisko lub nazwa oraz informacje kontaktowe). Należy też dokładnie określić swoje żądanie, w tym wartość przedmiotu sporu, i oczywiście się podpisać.
– Dopuszczamy zarówno podpis odręczny, jak i elektroniczny – mówi Paweł Zagaj z Biura Rzecznika Finansowego. – Możliwe jest też przesłanie e-mailem skanu podpisanego dokumentu. Komunikacja między stronami również może się odbywać drogą elektroniczną, jeśli tak zdecydują. Dążymy do tego, by postępowanie przebiegało możliwie najsprawniej i było wygodne dla stron – tłumaczy.
Ostatnim elementem wymaganym we wniosku jest wybór trybu postępowania. Są dwie możliwości. Pierwsza jest bliższa mediacji. Wówczas rzecznik dąży do zbliżenia stanowisk stron i pomaga im wspólnie wypracować rozwiązanie. Druga możliwość to tryb koncyliacyjny – jeśli charakter sprawy na to pozwala, rzecznik może sam zaproponować rozwiązanie.
– Nie jest ono oczywiście wiążące dla stron, jak w przypadku arbitrażu – podkreśla Paweł Zagaj. – Często jednak bardziej opłaca się je zaakceptować niż kontynuować sprawę w sądzie.
Jeśli wniosek zawiera wszystkie elementy, rzecznik musi nadać mu bieg. Wcześniej zależało to od jego decyzji. Nowością jest także to, że złożenie pisma przerywa bieg terminu przedawnienia. Aby jednak móc wnioskować o postępowanie przed rzecznikiem, konieczne jest wcześniejsze złożenie reklamacji do podmiotu rynku finansowego. Dopiero po jej odrzuceniu konsument może wnieść o pozasądowe rozwiązanie sporu, a druga strona musi przystąpić do postępowania.
Przed zmianą rzecznik mógł uwzględnić wniosek mimo braku wcześniejszej reklamacji – po zmianach odmówi prowadzenia postępowania. Nie ma przy tym znaczenia, czy reklamacja została wniesiona przed 10 stycznia. Z tym że postępowania polubowne rozpoczęte przed tą datą, czyli aprzed wejściem w życie ustawy, rozstrzygane są według starych zasad.
żródło: http://www.rp.pl/Konsumenci/301129981-Brak-reklamacji-wyklucza-mediacje.html#ap-1