Source: http://lewicowo.pl/nowy-zamach-endecki-na-prawa-robotnicze/
Timestamp: 2019-06-26 01:44:10+00:00
Document Index: 45396914

Matched Legal Cases: ['art. 1', 'art. 12', 'art. 14', 'art. 21', 'art. 22', 'art. 33', 'Art. 36', 'Art. 39', 'Art. 41', 'art. 44']

﻿ Nowy zamach endecki na prawa robotnicze | Lewicowo.pl
Katorżniczy projekt ks. Lutosławskiego. Zakaz strajków w kopalniach, elektrowniach, na kolejach, tramwajach, na roli itd. 5 lat ciężkiego więzienia za propagowanie strajku.
Nasi endecy nie zrezygnowali ze swego projektu ograniczającego prawo do strajków, który niegdyś był wniesiony do Sejmu, ale został unicestwiony. Obecnie został wniesiony w formie wniosku nagłego nowy projekt, jako wniosek „o zabezpieczeniu ciągłości pracy w Rzeczypospolitej”. Na pierwszym miejscu widnieje oczywiście podpis ks. Kazimierza Lutosławskiego obok innych księży: Kłosa, Stychla, Wróblewskiego, Szczęsnowicza; poza tym widzimy podpisy szeregu innych posłów endeckich jak Dyra i Rottermunda z Królestwa, W. Grabskiego z Poznańskiego, Tarnawskiego, Tabaczyńskiego, Zamorskiego, Głąbińskiego, Michała Marka i innych z Galicji.
Projekt wychodzi z założenia (art. 1), że w razie jakiegoś zatargu zbiorowego nie wolno ani umowy o pracę zrywać, ani pracy wstrzymywać, zanim nie zostanie przeprowadzone postępowanie rozjemcze. To postępowanie ma mieć kilka form. Przede wszystkim porozumienie bezpośrednio przez delegację robotniczą do kierownika zakładu. Jeśli porozumienie bezpośrednie nie doprowadzi do rezultatu, zatarg zbiorowy podlega obowiązkowo „postępowaniu pojednawczemu” (art. 12), a to przy pomocy „pojednawcy”, wybranego zgodnie przez obie strony, z których jedną wybiera zarząd zakładu, drugą delegaci pracowników (art. 14).
Jeśli wreszcie postępowanie pojednawcze w ciągu trzech tygodni nie doprowadzi do zgody, następuje właściwe postępowanie rozjemcze (art. 21), tzn. faza trzecia. Postępowanie rozjemcze następuje albo: 1) Na zgodne żądanie obu stron albo 2) obowiązkowo – w zakładach i instytucjach użyteczności publicznej; art. 22 wymienia szczegółowo te instytucje użyteczności publicznej: są to koleje żelazne, tramwaje, komunikacje wodne, kopalnie materiałów opałowych, wodociągi, gazownie, elektrownie, szpitale, apteki, straż ogniowa, gospodarstwa rolne w czasie uprawy, zasiewu i zbiorów, słowem wszystkie prawie główne działy produkcji. Ale tego jeszcze mało: w miastach liczących ponad 25000 mieszkańców należy jeszcze dodać przedsiębiorstwa pogrzebowe i służby czyszczenia ulic. W miastach liczących więcej niż sto tysięcy mieszkańców należy dodać dzienniki. Ale i tego mało: „w czasie wojny i w ciągu dwu lat po zawarciu pokoju, Rada Ministrów może zaliczyć i inne zakłady, przedsiębiorstwa i instytucje do kategorii zakładów użyteczności publicznej”, czyli że wszystkie przedsiębiorstwa mogą podlegać obowiązkowemu rozejmowi. Ciekawa rzecz, że w prywatnych zakładach użyteczności publicznej, np. w kopalniach, obok pracodawców i pracowników wejdą w skład urzędu rozjemczego w równej liczbie także przedstawiciele interesów publicznych mianowani przez Ministra Pracy w porozumieniu z Ministrem Przemysłu i Handlu, oraz właściwym ministrem. Czyli, że występują tu aż trzy strony z jawną szkodą dla robotników.
Oczywista rzecz, że w każdym wypadku rozejmu zaprzestanie pracy jest zakazane w czasie trwania postępowania rozjemczego, które musi być ukończone najpóźniej w ciągu miesiąca, czyli że trzy tygodnie dla postępowania pojednawczego, miesiąc – dla rozjemczego, razem już blisko dwa miesiące ma trwać ten proces pojednania. Decyzja urzędu rozjemczego jest obowiązująca dla stron na termin w orzeczeniu określony (art. 33), a w braku określenia – bezterminowo, a w czasie wojny i dwa lata po zawarciu pokoju w zakładach użyteczności publicznej jest obowiązujące zawsze na przeciąg jednego roku, o ile w orzeczeniu nie ma innego terminu.
Teraz przechodzimy do orzeczeń karnych tej miłosiernej księżo-endeckiej ustawy. Art. 36 powiada, że „kto wbrew przepisom ustawy usiłuje wywołać strajk (a więc i w zakładach nie należących do użyteczności publicznej) ulegnie grzywnie do 200 mk, a jeżeli chodzi o zakład użyteczności publicznej – ulegnie karze więzienia na 3 tygodnie, którą można połączyć z grzywną do 5000 mk. Zaś w zakładach użyteczności publicznej – karze więzienia do 3 miesięcy łącznie z ewentualną grzywną do 15000 marek. Ale i to jeszcze drobnostka: Jeśli kto zastosuje „pogróżkę” przy namawianiu do strajku to, o ile nie podpada pod surowsze przepisy ustaw karnych, ulegnie karze więzienia do jednego roku i grzywnie do 25000 marek, przy czym w razie rzeczywistego przeszkodzenia w pracy – kary powyższe mogą być podwojone, a w razie narażenia armii w polu w czasie wojny (pojęcie bardzo rozciągłe) potrojone.
Ale i to jeszcze nie wszystko. Art. 39 oświadcza, że w razie jeśli sprawca mógł wywołać lub powiększyć klęskę pożaru, głodu lub brak środków żywności, wody, opału, światła itd., a sprawca był tego świadom, ulegnie karze ciężkiego więzienia do lat trzech, z którą można połączyć grzywnę do 50000 mk.
Ale klerykalnej sprawiedliwości i tego mało. W razie istnienia zamiaru wywołania zaburzeń i niepokoju, jak również namawiania do strajku powszechnego, organizowania go, przygotowywania i propagowania słowem i pismem, o ile nie podpada pod surowsze przepisy ustaw karnych – winny będzie karany karą ciężkiego więzienia do lat pięciu, którą można połączyć z grzywną do 100000 mk.
Art. 41 jeszcze przewiduje przedłużenie kary więzienia w razie nieściągalności grzywny, zaś art. 44 upoważnia Radę Ministrów do „zarekwirowania lokalów, urządzeń i personelu kierującego i pracowników zakładów użyteczności bądź też do przymusowego zastosowania wszelkich środków koniecznych do spełniania usług publicznych, przez te zakłady zabezpieczonych”.
Tyle księżo-endecka ustawa. Wszelki obszerniejszy komentarz byłby zbyteczny. Wskażemy tylko na niesłychaną obłudę autorów, którzy swą obroną wolnego paskarstwa potęgują drożyznę, spadek marki i w konsekwencji – strajki robotnicze, sami zaś temu ludowi zamiast chleba – dają katorgę pięcioletnią.
W bezgranicznie obłudnych „motywach” wniosku autorzy księżo-endeccy motywują swą katorżniczą ustawę „zbliżającym się plebiscytem na Górnym Śląsku”, jak gdyby mogło coś bardziej zaszkodzić plebiscytowi niż właśnie podobne katorżnicze ustawy. Wszak Górny Śląsk – to kopalnictwo i właśnie w prezencie nowym obywatelom Polski – górnikom, ustawa chce przynieść ograniczenie praw obywatelskich. Czy to ma zachęcać do głosowania na rzecz Polski? Czy to nie będzie skwapliwie wykorzystane przez agitatorów niemieckich?
Na jaką właściwie drogę chcą pchnąć robotnika obłudnicy księżo-endeccy, skoro mu odbierają drogę legalnej walki o polepszenie bytu? Na próżno „motywa” opowiadają, że chodzi o falę strajków politycznych, zaś strajki obecne „nie mają bynajmniej na celu poprawienia bytu rzesz robotniczych, ale jedynie pokłócenie wewnętrzne narodu”. Dziś każdy wie, że główną przyczyną strajków jest obniżenie wartości marki i drożyzna powszechna. Zamykać na to oczy jest obłudnym maskowaniem interesu klasowego. Nikt nie jest dziś poza komunistami zwolennikiem strajków bez końca, i partia nasza wielokrotnie to wykazywała. Ale zakazywać pod groźbą katorgi pięcioletniej strajków pod pretekstem, iż strajk ma na celu jedynie „pokłócenie wewnętrzne narodu”, jest typową obłudą klero-endecką.
Więc na jaką drogę właściwie chcą pchnąć autorzy nowej ustawy robotnika? Zapytajmy raz jeszcze. „Motywa” powiadają, że ustawa ma na celu ogrodzić robotników przed „komunistami”. Oczywistą rzeczą, że podobne ustawy tylko właśnie pchną robotników ku komunistom, budząc w nich niewiarę w gwarancje demokracji polskiej.
Powtarza się ta sama histeria, co z senatem, która niezawodnie odegra rolę analogiczną.
Prawdziwą tendencję księżo-endeckich autorów odsłania następujące zdanie motywów: „wydaje się koniecznym zabezpieczenie uczciwych, pracować chcących, zdolnych do zawarcia sprawiedliwych umów pracy, robotników, przed terrorem agitatorów strajkowych”.
Co znaczy „sprawiedliwa” umowa? W pojęcia endeków – oczywiście taka, która odpowiada interesom klasowym kapitalistów i obszarników.
A więc raz jeszcze nagi interes klasowy przykryty frazesem o „dobru narodowym”!
Powyższy tekst, prawdopodobnie autorstwa Kazimierza Czapińskiego, pierwotnie ukazał się w czasopiśmie „Wyzwolenie Społeczne. Organ Polskiej Partii Socjalistycznej” nr 9/1921, 27 lutego 1921 r. „Wyzwolenie Społeczne” było regionalnym PPS-owskim tygodnikiem skierowanym do ludności Bielska-Białej i okolic. Od tamtej pory tekst nie był wznawiany, poprawiono pisownię według obecnych reguł.
Wpis został opublikowany 28 stycznia 2017 .