Source: https://lacorruption.weebly.com/blog-niespotykanie-spokojnego-obywatela/dzienniki-cwokow-prolog-do-aneksu-lt1gt
Timestamp: 2020-02-28 23:06:32+00:00
Document Index: 64567795

Matched Legal Cases: ['art 304', 'art 304', 'art. 304', 'art. 304', 'art 304', 'art 3']

Dzienniki Ćwoków - Prolog do aneksu <1> - LA CORRUPTION
Dzienniki Ćwoków - Prolog do aneksu <1>
Gdy po raz pierwszy zostaliśmy poinformowani o rzekomym prawie (a może nawet obowiązku?) do wydawania decyzji na podstawie ewidentnie wadliwego dokumentu i niemożności usunięcia go z obiegu prawnego - zbaranieliśmy. Było w decyzji Wojewody Mazowieckiego nr z dnia 22.01. 2009 w której odmówiono usunięcia ewidentnie wadliwego dokumentu wystawionego przez Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z akt sprawy, pomimo (a może właśnie dlatego) iż właśnie ten dokument był podstawa do wszczęcia procesu administracyjnego, który w naszej opinii w ogóle nie powinien być wszczęty. Odmowę uzasadniono w następujący sposób;
"...Odnosząc się do zarzutów, pod niesionych w odwołaniu, a dotyczących decyzji wydanych przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, należy zauważyć, iż decyzja jest oświadczeniem organu administracji publicznej stanowiącym dokument urzędowy i dopóki nic zostanie uchylona lub w inny sposób usunięta z obrotu prawnego korzysta z domniemania prawidłowości jej sporządzenia. Dlatego też zarzuty podniesione przez stronę w odwołaniu, w tym zakresie nic zasługują na uznanie...."
Argumentacja była dla nas tym bardziej zdumiewająca, że w aktach sprawy był również dokument wystawiony przez uprawniony organ i poświadczający faktyczny stan prawny (czyli opis ograniczeń nałożonych przez MPZP). Stan ten był niekorzystny dla inwestora uniemożliwiał bowiem przeprowadzenie inwestycji. Czy właśnie to było powodem dla którego .nie był on honorowany przez organy administracji państwowej, które uparły się aby proces administracyjny oprzeć na dokumencie nie tylko poświadczającym stan sprzeczny z istniejącym stanem prawnym (rzekomą zgodność inwestycji z MPZP) , ale jeszcze wystawionym przez instytucję, która do interpretacji MPZP nie miała uprawnień.
Po zapoznaniu się z cytowanym oświadczeniem Wojewody z którego wynikało, że nie tylko nie może on usunąć wadliwego dokumentu, ale co więcej, jak zrozumieliśmy musi go honorować, pomimo pełnej świadomości jego wadliwości (obecność w aktach sprawy prawidłowo sporządzonego wypisu z MPZP)- byliśmy przez pewien czas przekonani, że tak ewidentne naruszenie prawa szybko spotka się z zasłużona karą. Niestety to się nie wydarzyło. Zaangażowaliśmy w sprawę wszystkie instytucje jakie nam przyszły do głowy i wszystkie jak jeden mąż odmówiły usunięcia ewidentnie wadliwego dokumentu z obiegu prawnego (preteksty pod którymi odmówiono przytaczamy z pamięci)
1) Wojewódzki Sąd Administracyjny odmówił usunięcia dokumentu z obiegu prawnego argumentując, że nie jest związany argumentacja stron
2) Prokuratura odmówiła usunięcia dokumentu z obiegu prawnego argumentując, że nie ma uprawnień by ingerować w proces administracyjny
3) Sąd rozpatrujący zażalenie na stanowisko prokuratury opisane powyżej uznał jej stanowisko za właściwe
4) Jednostka nadrzędna w stosunku do instytucji, która wystawiła wadliwy dokument (czyli Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego) odmówiło usunięcia dokumentu z obiegu prawnego argumentując, że wystawiający dokument nie miał umocowania do interpretacji MPZP - wystawiony przez niego dokument nie ma więc znaczenia prawnego (jako wystawiony przez organ bez uprawnień) nie ma więc potrzeby usuwania go z obiegi prawnego
5) Zwierzchnik Wojewody w funkcji administracji architektoniczno-budowlanej (GUNB) - nie dopatrzył się nieprawidłowości
6) Ministerstwo Infrastruktury nie dopatrzyło się naruszenia prawa.
Sprawa przeszła przez jeszcze raz przez Wojewodę (tym razem inny wydział), jeszcze jedno WSA, NSA, jeszcze jedna prokuraturę z podobnym rezultatem. Byliśmy kompletnie skołowani, tym bardziej, że jak wspomnieliśmy sprawa była ewidentna.
Wreszcie odrobinę światłą rzuciła korespondencja z Ministerstwem Administracji i Spraw Wewnętrznych, które uświadomiło nas nie tylko, że obowiązek wynikający z art 304 par 2 kpk jest ograniczony do wiedzy o przestępstwie nabytej przy określonych czynnościach, ale również o istnieniu tajemniczego tworu zwanego "świadomością funkcjonariusza instytucji państwowej". Tylko uformowanie się w nim poczucia o możliwości popełnienia przestępstwa daje umocowanie do wykonania art 304 par 2 kpk czyli przekazania sprawy odpowiednim organom.
"Odnosząc się do cytowanego przez Panią w treści ww. pisma art. 304 § 2 Kodeksu postępowania karnego (dalej Kpk) uprzejmie informuję, że przepis ten nie ma zastosowania w zgłaszanej przez Panią do Ministerstwa sprawie. Sposób postępowania określony w tym przepisie stosuje się jedynie w sytuacji, w której pracownicy określonej instytucji państwowej lub samorządowej, prowadząc samodzielnie określone czynności służbowe, uzyskaliby wiadomości pozwalające na stwierdzenie, że doszło do popełnienia przestępstwa. Przestępstwo to musi pozostawać w związku z działalnością danej instytucji. Za prawidłowością takiego rozumowania przemawia fakt, że instytucja ta jest zobowiązana do przedsięwzięcia działań, mających na celu zabezpieczenie dowodów przestępstwa przed zniszczeniem, a to może uczynić wtedy, gdy przestępstwo zostało popełnione w ramach jej działalności. Pamiętać również należy, że obowiązek, o którym mowa w art. 304 § 2 Kpk powstaje w chwili, gdy w świadomości funkcjonariusza instytucji państwowej lub samorządowej ukształtowało się przekonanie, że zostało popełnione przestępstwo."
(całość korespondencji w sprawie tutaj)
Wyznamy szczerze, myśleliśmy, że Ministerstwo żartuje. Okazało się, że nie żartowało. Dyskusje na podobnym poziomie odbyliśmy jeszcze dwukrotnie z innymi instytucjami. Co więcej nasze segregatory zaczęły się napełniać dokumentacji, które w przeważającej części były poświadczeniem stanu sprzecznego ze stanem faktycznym/prawnym lub dokumentami poświadczającymi, że instytucja państwowa nie dopatruje się naruszenia prawa w istnieniu dokumentu będącego poświadczeniem stanu sprzecznego ze stanem faktycznym/prawnym.
W końcu musieliśmy przyjąć do wiadomości, że art 304 par 2 kpk nie jest przestrzegany w instytucjach państwowych (jak rozumiemy pod pozorem niedostatecznego pobudzenia świadomości instytucji (vel świadomości funkcjonariusza państwowego), a wadliwe dokumenty wystawione przez instytucje państwowe nie są usuwane. w takiej sytuacji jeżeli lokalny "satrapcia" mający "dojścia" w instytucjach państwowych po prostu skłoni naiwnego lub życzliwego funkcjonariusza państwowego do wystawienia wadliwego dokumentu poświadczającego okoliczności dla niego korzystne dokument ten zaczyna żyć własnym życiem, a o usunięciu go nie ma raczej mowy. Funkcjonariuszowi nic za to nie grozi (nasze 15 segregatorów wskazuje, że świadomość instytucji nie ma w zwyczaju formować poczucia zaistnienia przestępstwa) , a wprowadzony do obiegu prawnego dokument zmienia cały aparat państwowy w narzędzie, które będzie realizowało interesy lokalnego "satrapci" bezlitośnie mobbując jego ofiarę dopóki nie zaakceptuje swojej straty.
Po dokonaniu tego odkrycia, usiłując zrozumieć jego konsekwencje - napisaliśmy umieszczony poniżej tekst o dziurach w systemach, hakerach i Białych Kapeluszach
(więcej o nie przestrzeganiu art 3o4 pat 2 kpk można znaleźć na stronie Białych Kapeluszy)