Source: http://palestra.pl/old/index.php?go=artykul&id=202
Timestamp: 2019-01-19 17:50:26+00:00
Document Index: 19418161

Matched Legal Cases: ['art. 143', 'art. 145', 'art. 3', 'art. 578', 'art. 656', 'art. 639', 'art. 578', 'art. 19', 'art. 28', 'art. 7']

Palestra 7-8/2000
Jerzy Poksiński , prof., UW, Akademia Obrony Narodowej (Warszawa)
Sprawa karna Michała Żymierskiego. Część III. Wyrok Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie
Część III. Wyrok Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie*
* Fragment nieukończonej książki biograficznej pt. Marszałek Michał Rola-Żymierski. Biografia polityczno-wojskowa.
Obrady sądu nad wyrokiem trwały w dniach 30 i 31 sierpnia. Protokolantem obrad był kpt. KS dr Jan Serafin. Zachował się dość lapidarny protokół z posiedzenia sądu. Zawiera on stwierdzenia, iż sędziowie jednogłośnie uznali winę Michała Żymierskiego w kwestii „zbrodni nadużycia zaufania” zawartej w przepisach art. 143 w.k.k. i 578 k.k. cz. I i II z 1903 r. Większością głosów uznano winę oskarżonego w sprawie przyjęcia przez niego w marcu 1925 r. od Józefa Saksona łapówki w wysokości 1000 zł jako zwrotu pożyczki za Michała Młynarskiego. Generał Józef Olszyna-Wilczyński i wiceadmirał Michał Borowski uznali, że oskarżony „nie jest winien”. Jednogłośnie uznano winę Żymierskiego co do kolejnego, zarzucanego mu występku w służbie państwowej zawartego w przepisach art. 145 w.k.k. i 639 cz. I i II k.k. z 1903 r. Nad tak zwaną częścią zasądzającą wyroku obrady sądu zakończono w dniu 31 sierpnia o godz. 16.30. Wyrok ogłoszony został w dniu 6 września 1927 r. o godz. 16.00. Nad jego treścią szczegółową pracował zawodowy sędzia wojskowy gen. Bronisław Sikorski. Nie można wykluczyć, iż w pracy tej brał także udział zespół najbliższych współpracowników generała. Na długo przed wyznaczonym terminem ogłoszenia wyroku, jak relacjonowała prasa, do głównej sali rozpraw w Okręgowym Sądzie Wojskowym przy Placu Saskim zaczęli napływać, rekrutujący się z różnych sfer, widzowie. Sprawozdawca „Polski Zbrojnej” pisał: „Atmosfera podniecona oczekiwaniem i licznymi komentarzami i przewidywaniami. Stół sprawozdawców sądowych w oblężeniu”1. Z kolei reporter „Gazety Warszawskiej Porannej” relacjonował: „O godz. 4 minut 20 po południu na salę rozpraw wchodzi sąd z przewodniczącym gen. Sikorskim na czele. Wszyscy sędziowie ubrani są w paradne mundury i przy orderach (...). Nastrój bardzo podniecony, stoliki prasowe w oblężeniu. Wśród sprawozdawców prasowych znajdują się przedstawiciele prasy zagranicznej. O godz. 4.30 przewodniczący odczytuje wyrok. Motywy wyroku zawierają kilkaset stron pisma”2. „Rzeczpospolita” z okazji ogłoszenia wyroku opublikowała życiorys Michała Żymierskiego, niestety z wieloma błędami. Stwierdzano np. „W Rosji z ramienia organizacji wojskowej zorganizował transport oficerów i żołnierzy poza granice zbolszewizowanej Rosji. Po dwumiesięcznym więzieniu w czrezwyczajce przedostał się na Murmań skąd via Paryż przedostał się do Polski”. Dziennikarz gazety pisał też: „Po ukończeniu Akademii Wojennej w Paryżu, dokąd był wysłany jako jeden z najzdolniejszych oficerów, powrócił do kraju i na usilne nalegania ówczesnego ministra spraw wojskowych generała Sosnkowskiego objął stanowisko I zastępcy szefa Administracji Armii. Na tym stanowisku zastały go wypadki majowe, w czasie których opowiedział się po stronie rządu i brał udział w walkach. Razem z gen. Rozwadowskim i Zagórskim był więziony w Wilanowie, następnie w więzieniu oczekiwał przez przeszło 14 miesięcy rozprawy sądowej”3. Po czterdziestu jeden dniach publicznego procesu zawarte w życiorysie zafałszowania trudno uznać za przypadkowe. Nie można wykluczyć, iż były to najprawdopodobniej znaczące symptomy politycznej manipulacji gazety, względnie, co wydaje się mniej prawdopodobne, wyjątkowego dziennikarskiego niechlujstwa.
Przypomnijmy najważniejsze ustalenia wyroku. Sąd uznał, iż Michał Żymierski jako zastępca szefa Administracji Armii: „użył świadomie swego stanowiska służbowego na szkodę interesu majątkowego Skarbu Państwa (...) a mianowicie zezwolił 25 września 1924 r. na wydanie firmie „Protekta” zamówienia na wykonanie
100 000 sztuk masek przeciwgazowych z pierwszej dyspozycji po cenie 24 zł 80 gr. za sztukę chociaż wiedział o tym, że:
– „w tym czasie zupełnie realna cena budżetowa masek nie powinna przekraczać 16 zł 25 gr.”,
– „zamówienie na wyrób masek może być udzielone firmie posiadającej odpowiednie urządzenia i przystosowaną do tego celu fabrykę, której «Protekta» w ogóle jeszcze w Polsce nie miała”,
– następstwem zezwolenia musi być automatycznie... wręczona zaliczka w wysokości 35% zamówienia w sumie 366 250 zł (art. 3 i 11 umowy),
– „popierana przez niego firma «Protekta» użyje otrzymaną zaliczkę przeznaczoną w myśl umowy i obowiązujących przepisów wyłącznie na zakup surowca, wbrew takiemu przeznaczeniu na nabycie i urządzenie fabryki”.
Zdaniem sądu Skarb Państwa poniósł straty przez to, że:
– zapłacono firmie „Protekta” co najmniej o półtora dolara na jednej sztuce maski za dużo,
– udzielono firmie „Protekta” bezprocentowej zaliczki w wysokości 500 000 zł (ustawowo 14% w stosunku rocznym) i następnie 366 250 zł. Tę pierwszą kwotę „Protekta” użytkowała przez 176 dni a drugą przez 81 dni przed uruchomieniem fabryki.
Wyliczone przez sąd straty Skarbu Państwa wyniosły:
150 000 dolarów tj. 750 000 zł przy zamówieniu 100 000 masek oraz 44 110 zł 97 gr. z tytułu darowanego firmie ustawowego procentu.
Opisane wyżej czyny sąd uznał za „zbrodnię nadużycia zaufania z § 145 w.k.k. i art. 578 cz. I i II k.k. z 1903 r.
Michała Żymierskiego uznano winnym także tego, że za wymienione wyżej przestępstwo przyjął łapówki od Józefa Saksona, dyrektora Banku Zjednoczonych Kooperatyw w postaci: 1000 zł, jako zwrot „nieściągalnej pożyczki” udzielonej przez oskarżonego Michałowi Młynarskiemu, 6000 sztuk akcji „Ursus” umieszczonych na rachunku depozytowym Michała Żymierskiego w Banku Zjednoczonych Kooperatyw, 10 000 zł gotówki wypłaconych na jego polecenie w marcu 1925 r. byłej narzeczonej Jadwidze Orłowej. Wymienione wyżej korzyści materialne oskarżonego uznał sąd jako: „występek w służbie państwowej zawarty w przepisach par. 145 w.k.k. i art. 656 cz. III k.k. z 1903 r.”.
Sąd uznał także, że oskarżony: „umyślnie i bezpodstawnie wstrzymał zatwierdzenie uchwały komisji przetargowej z dnia 9 kwietnia 1925 r., przyznającej dostawę 5000 sztuk gaśnic firmie «Tank», choć zdawał sobie sprawę z tego, że zwlekanie z zatwierdzeniem tej uchwały grozi interesowi Zarządu Państwowego niebezpieczeństwem powstania znacznej szkody, gdyż pilne zapotrzebowanie gaśnic dla wojska, dzięki jego akcji zostało pokryte w roku 1925 tylko w jednej piątej części istotnego zapotrzebowania, skutkiem czego budynki wojskowe wielomilionowej wartości pozostawały niezabezpieczone przed pożarem”. Sąd przyjął, iż przez to oskarżony generał „stał się winien występku na służbie państwowej z § 145 w.k.k. i art. 639 cz. I i II k.k. z 1903 r.”.
Wszystkie powyższe przypadki złamania prawa były dla sądu podstawą do ostatecznej, najważniejszej w każdym wyroku, ostatecznej konkluzji. Była ona następująca: „zasądza się oskarżonego gen. bryg. Michała Żymierskiego po myśli art. 578 cz. II, sankcja 2 k.k. z 1903 r. przy zastosowaniu art. 19 R(ozporządzenia) R(ady) M(inistrów) z dnia 10 maja 1920 r. Dz.U.R.P. nr 59, poz. 369 na karę ciężkiego więzienia przez 5 lat (pięć lat) ze skutkami prawnymi przewidzianymi w art. 28 i 30 k.k. 1903 r.”. Orzeczono także „wydalenie oskarżonego generała brygady Michała Żymierskiego z wojska”. Na poczet orzeczonej kary zaliczono mu „niezawiniony areszt śledczy od dnia 28 maja 1926 r.”.
Od kilku zarzutów, sformułowanych w akcie oskarżenia został Michał Żymierski „uwolniony”. M.in. należały do nich: „wielokrotne ugoszczenia za darmo w restauracjach w Warszawie przez wspólnika firmy „Protekta” Saksona a także świadczenia (ugoszczenia i luksusowy samochód na wycieczki po Francji) p. Sauniera, drugiego wspólnika „Protekty” zamieszkałego w Paryżu”. Oskarżonego „uwolniono” także od zarzutu „popełnienia zbrodni sprzedajności z § 140 w.k.k.” polegającej „na wybitnym popieraniu, niezgodnie z interesem wojska i Skarbu firmy E. Breda” a także kilku innych.
W bardzo obszernym uzasadnieniu wyroku znajdowały się m.in. następujące stwierdzenia: jak długo oskarżony gen. Żymierski znajdował się koło własnych interesów i własnych wzmagań życiowych obracających się między dochodami czerpanymi z poborów oficerskich i wydatkami na życie, a postawionym sobie postulatem zaoszczędzenia nawet z tych skromnych poborów pewnej kwoty, czy dla zawiązania pożycia małżeńskiego, czy to na czarną godzinę dla siebie, czy też uczynienie zadość prośbie swej matki, by spoczęła w grobach rodzinnych w Krakowie, tak długo Sąd Orzekający dał się jeszcze powodować sugestii poddanej mu przez oskarżonego, bowiem nie widzi żadnych ubocznych okoliczności, któreby go miały zwieść z drogi zakreślonej mu przez obronę oskarżonego. Inaczej jednak przedstawia się sprawa podówczas, gdy tych troje przyjaciół (Józef Sakson, Karol Popiel i Michał Żymierski J.P.) umawia się by na maskach gazowych, jak to major Sarnek zeznał, chcą robić „geszeft”4.
Znaczna część uzasadnienia dotyczyła zarzutu łapówek. W tej sprawie sąd stwierdzał: Na rachunku bieżącym i depozytowym w Banku Zjednoczonych Kooperatyw umieszczone są kwoty, a to na złotówkowym rachunku bieżącym kwota 1000 zł. Oskarżony gen. Żymierski twierdzi, że pieniądze te to zwrot pożyczki jakiej udzielił oskarżony Michałowi Młynarskiemu, czerpiąc odnośne pieniądze ze swych oszczędności paryskich. Na podstawie zeznań Michała Młynarskiego i Józefa Saksona ustalił sąd, że gdy Michał Młynarski przez czas dłuższy nie zwracał oskarżonemu gen. Żymierskiemu pożyczonej kwoty 1000 zł – to oskarżony wspominał o tym Józefowi Saksonowi, który uiścił dług... za Młynarskiego w tej formie, iż wpisał oskarżonemu na jego rachunku złotowym w dniu 24 marca 1925 r. w Banku Zjednoczonych Kooperatyw owe tysiąc złotych – z zeznań Młynarskiego Michała wynika, że z powodu zaniedbania interesów jego przez Saksona stracił Młynarski w Banku Zjednoczonych Kooperatyw, że żadnych aktywów nie posiada i nie ma nadziei otrzymać cośkolwiek w banku. W tych warunkach nabrał sąd przekonania na podstawie przewodu sądowego, że odnośne 1000 zł zapłacił oskarżonemu za Młynarskiego Józef Sakson z własnych pieniędzy. Gdy zaś istota łapówki polega na przestępczym wzbogaceniu się sprawcy przez pogwałcenie zasady bezpłatności czynności urzędowych a tego rodzaju zwrot niewypłaconego długu Młynarskiego jest niewątpliwie wśród okoliczności i warunków sprawy łapówką, przeto uznał sąd, iż oskarżony gen. Żymierski winien jest wzięcia łapówki. Stoi ona tak jak i następne łapówki, które niżej będą omówione, a to 6 000 akcji „Ursus” i 10 000 zł wypłaconych dla Jadwigi Orłowej, w bardzo ścisłym, jak sprawa wykazała, związku przyczynowym z działaniem oskarżonego Żymierskiego w przedmiocie dostaw wojskowych na maski przeciwgazowe, jakie „Protekta” popierana przez oskarżonego w sposób przestępny, otrzymała od Ministerstwa Spraw Wojskowych. Odnośnie 6 000 akcji „Ursus” na podstawie wyników postępowania dowodowego nabrał sąd przekonania, że oskarżony nie kupił tych akcji za własne pieniądze, rzekomo z oszczędności pochodzące, lecz że akcje te otrzymał od udziałowca „Protekty” Józefa Saksona w postaci łapówki (...). Odnośnie kwoty 10 000 zł Sąd Orzekający doszedł, na podstawie wyników postępowania dowodowego, do przekonania, że odnośne pieniądze również udzielone zostały oskarżonemu przez Józefa Saksona dla Orłowej. Sąd nie dał wiary zeznaniom Włodzimierza Dybczyńskiego jakoby ten ostatni pożyczył oskarżonemu odnośne 10 000 zł, a na zasadzie wyników postępowania dowodowego doszedł sąd do wniosku, że cała obrona oskarżonego gen. Żymierskiego w tym względzie jest zmyślona, że oskarżony pieniędzy tych od Dybczyńskiego nie otrzymał, lecz od Józefa Saksona oraz, że kwit odnośny z datą 14 lutego 1925 r. na bilecie oskarżonego gen. Żymierskiego pisany był w więzieniu, a Dybczyńskiemu doręczony został już w czasie pobytu oskarżonego w więzieniu5.
W kwestii podjęcia produkcji masek przeciwgazowych („zbrodnia nadużycia zaufania”) sąd stanął na stanowisku, iż początkowe działania Żymierskiego w tej sprawie nie posiadały cech przestępczych. Nabrały ich dopiero wtedy, kiedy oskarżony zetknął się z Józefem Saksonem oraz uległ wpływom Karola Popiela, prominentnego, jak stwierdzono działacza Narodowej Partii Robotniczej. Sąd podkreślał, że: „Zarodek tej fatalnej, jak ją określa świadek mjr Sarnek, decyzji oskarżonego Żymierskiego oddania dostawy masek grupie polskiej reprezentowanej przez Józefa Saksona, zrodził się na terenie porozumienia się wzajemnego tych trzech dobrych znajomych, względnie przyjaciół, z których każdy, jak to rozprawa wykazała (...) był na swój sposób materialnie zainteresowany w kwestii oddania dostawy masek przeciwgazowych tej właśnie a nie innej grupie polskiej”6.
W sprawie kalkulacji cen masek, która stanowiła bardzo istotną część przestępstwa „zbrodni nadużycia zaufania” sąd uznał, iż kalkulacja była istotnie trudną, że jednak „sprawa nie przedstawiała się tak beznadziejnie, aby wolno było oskarżonemu gen. Żymierskiemu, na którym ciążył obowiązek jak największej pieczołowitości i troski o Skarb Państwowy, wobec bądź co bądź zawiłego problemu zupełnie ręce opuścić...”. Na zakończenie tej kwestii sąd podkreślił, iż: tak jak oskarżony Żymierski nie przedsięwziął żadnych w tym kierunku kroków, by zbadać solidność wspólników „Protekty” tak też, jak wykazała rozprawa, nie wydał oskarżony gen. Żymierski żadnego zarządzenia w tym kierunku, by przeprowadzić kalkulację, która była zdaniem sądu możliwa, nie zarządził przeprowadzenia kalkulacji mimo ostrzeżeń, mimo zaleceń władz opiniujących, współdziałających przy zawieraniu przez Ministerstwo Spraw Wojskowych umowy z „Protektą”7.
Przy wymiarze kary, jak stwierdzono w uzasadnieniu wyroku, okolicznościami obciążającymi były: „1) Zbieg przestępstw. 2) Okoliczność, że oskarżony gen. Żymierski dopuścił się czynów karygodnych jako oficer wysokiego stopnia, jako urzędnik na wybitnym stanowisku państwowym, w którego rękach leżała decyzja doniosłych dla interesu Skarbu Państwa spraw, którego zatem już z tego tytułu przed wszystkimi innymi winna była cechować prawość i nieskazitelność charakteru. 3) Okoliczność, że oskarżony gen. Żymierski dopuścił się czynów karygodnych w okresie niezmiernie trudnego położenia finansowego państwa, w którym to okresie wszystkie wysiłki władz winny być skierowane w kierunku jak najbardziej oszczędnego wydawania grosza publicznego. Wysokie napięcie występnej woli oskarżonego, która się objawiła w powtarzaniu czynów, mimo wysokiego rozumienia oskarżonego generała Żymierskiego doniosłości tych postulatów oszczędnościowych, które jak rozprawa stwierdziła nakazane były rozkazem Ministerstwa Spraw Wojskowych, a które oskarżonemu gen. Żymierskiemu były znane”8. Do okoliczności łagodzących wymiar kary sąd zaliczył m.in.: dotychczasową sądową i dyscyplinarną niekaralność oskarżonego, wybitne opinie służbowe, zasługi bojowe, działalność w drużynach strzeleckich przed wojną, rany odniesione na froncie oraz trudne warunki materialne i rodzinne a także „zabiegi wokół niego ludzi złej woli”. Wymierzoną karę sąd uznał za odpowiadającą popełnionym przez oskarżonego przestępstwom.
Podczas ogłoszenia wyroku mecenasa Stanisława Szurleja zastępował mecenas Marian Niedzielski. Wyrok, jak relacjonowała prasa, „wywołuje silne wrażenie na sali, jak i przygnębiające na oskarżonym. Prokurator oświadcza, że solidaryzuje się z wyrokiem. Gen. Żymierski oświadcza, że zgłasza od wyroku zażalenie nieważności a zarazem i odwołanie od wymiaru kary”9. W innej z kolei gazecie fakt ten odnotowano następująco: „Po przeczytaniu (wyroku – J.P.) prokurator wyrok przyjmuje10, gen. Żymierski zgłasza zażalenie nieważności i blady wychodzi na korytarz sądowy”. Protokół rozprawy ten, wyjątkowo dramatyczny moment odzwierciedla bardzo lapidarnym zapisem: „przewodniczący ogłasza wyrok z istotnymi i krótkimi powodami na jawnym posiedzeniu w obecności stron, a następnie po ogłoszeniu wyroku w myśl § 312 w.p.k. poucza oskarżonego o środkach prawnych dopuszczonych przeciw wyrokowi. Oskarżony Żymierski oświadcza że zgłasza zażalenie nieważności i odwołanie przeciw ogłoszonemu wyrokowi”11.
Jak komentowano ogłoszony wyrok? „Polska Zbrojna” w artykule redakcyjnym zamieszczonym na stronie tytułowej gazety pisała: „Oby ten proces, który ujawnił bagno korupcji, malwersacji, szantażów i «interesów», bagno, w które nie tylko wojsko brnąć miało, a które rozpościerało swe zachłanne macki na całe społeczeństwo – był nie tylko już zmorą, snem złym, który się skończył. Proces ten winien być i musi być odstraszającym przykładem, do czego może dojść obywatel, nie tylko pewna grupa społeczna, ale całe społeczeństwo, o ile przekroczone zostaną pewne granice, zlekceważone pewne zasady, przeciągnięte pewne kompromisy. Wyrok jest surowy, ale jeśli ma być odstraszającym przykładem, jeśli wskazać ma i napiętnować, czego robić nie wolno – właśnie surowym być musi. Dla nas, dla wojska, wyrok ten podwójnie jest bolesnym. Przede wszystkim więc dlatego, iż ciąży w ogóle nad tym, z którego zdjęty ma być mundur żołnierza polskiego w wysokim stopniu służbowym; po drugie zaś, iż ten kogo ów wyrok sądowy munduru pozbawia, czasu wojny był przecież dobrym żołnierzem. Na myśl o tych rzeczach musi nas ogarniać szczery, głęboki żal, jak zawsze gdy patrzymy na coś, co rozpoczyna żywot z głową dumnie w niebo wpatrzoną, zdobną pioropuszem sławy rycerskiej nieskalanym, jak z biegiem czasu jesteśmy świadkami, iż nie starczyło sił, nie starczyło wytrwania w raz obranym kierunku, jak zawrócone z pewnej, może trudnej, ale prostej drogi i za cenę początkowo drobnych ustępstw, a potem niedopuszczalnych uchybień tego pioropusza sławy wyzbyto się dla rzeczy bardzo nikłej, czy gorzej jeszcze, dwuznacznej wartości. To wszystko możnaby jeszcze może wreszcie ścierpieć, przebaczyć, czy zapomnieć. Pod jednym warunkiem, by czyny lekkomyślne, czy nawet świadomie złe nie godziły w dobro całości, w interes państwa, by nie plamiły naszego munduru, naszych barw, naszego sztandaru i nie pociągały kiedyś, w swych straszliwych skutkach ofiar krwawych tysięcy żywotów ludzkich, lekkomyślnie może, ale świadomie na śmierć rzucanych”12. Tyle w „Polsce Zbrojnej” organie prasowym związanym z wojskiem.
Gen. Charpy następca generała Dupont na stanowisku szefa francuskiej Misji Wojskowej w Warszawie w raporcie do marszałka Focha z 10 września 1927 r. pisał: „Jeżeli chodzi o sprawy wojskowe to Sąd Wojskowy, który miał określić stopień winy gen. Żymierskiego, po burzliwych obradach, które trwały ponad dwa miesiące, skazał Generała na 5 lat więzienia za sprzeniewierzenie mienia i malwersację. Ten wyrok podyktowany przede wszystkim powodami politycznymi jest uważany za surowy, nawet przez prasę rządową, która zgodnie przyznaje, że chciano dać przykład”13.
Czy wyrok był rzeczywiście surowy? Przypomnijmy, iż sądy wojskowe w 1920 r. za przestępstwa z chęci zysku skazały na karę śmierci 7 oficerów i 17 szeregowców. W 1922 r. za przestępstwa o takim samym charakterze sądy wojskowe orzekły 19 wyroków śmierci na oficerach i 74 na szeregowcach. W 1924 r. ogólna liczba wyroków skazujących za przestępstwa popełnione z chęci zysku objęła 2964 żołnierzy (oficerów, podoficerów i szeregowców) a w 1925 r. 3015 żołnierzy14.
Dopiero w pierwszej połowie 1928 r. Stanisław Szurlej podjął istotne działania proceduralne w sprawie skazanego generała. 24 kwietnia 1928 r. złożył wniosek do przewodniczącego Wojskowego Sądu Okręgowego nr 1 o uchylenie aresztu śledczego nad jego klientem. We wniosku tym m.in. stwierdził: „Gen. Żymierski przebywa już prawie dwa lata w areszcie śledczym. Kara na jaką skazał go sąd pierwszej instancji jest tak bezprzykładnie surowa, że gdyby nawet był winien, i to w takim stopniu jak to uznał sąd pierwszej instancji, to przecież kara taka nie mająca analogicznego precedensu ostać się nie może, już dzisiaj bowiem kara odcierpiana przez gen. Żymierskiego, uwzględniając zwolnienie po odcierpieniu dwóch trzecich kary równałaby się karze 3 lat więzienia. (...) Dziś już nie ma powodów do przetrzymywania w więzieniu gen. Żymierskiego. Nie do pomyślenia jest ucieczka człowieka, który tak wierzy i walczy o swoją niewinność, a w tej mierze nie jest w społeczeństwie odosobniony. Jedyną przyczyną do zatrzymania go w areszcie mogą być względy wojskowe... Ale jakie to mogą być względy? Wszak wyszedł z sądu z niesłychanie wysokim wyrokiem... do wojska nie wraca, służby pełnić nie będzie, można mu zabronić noszenia munduru, przebywania w Warszawie itd. – jaką on już może wyrządzić szkodę „względom wojskowym”15? Jednak WSO nr 1 na posiedzeniu niejawnym w dniu 15 maja 1928 r. postanowił: „areszt śledczy utrzymać nadal w mocy, albowiem przyczyny utrzymania aresztu nadal zachodzą”16.
23 czerwca 1928 r. wpłynęło do sądu „Zażalenie nieważności od wyroku Wojskowego Sądu Okręgowego nr 1 w Warszawie z dnia 6 września (1927 r.) w całej jego części skazującej oskarżonego gen. bryg. na karę ciężkiego więzienia przez 5 lat”. Liczyło ono 150 stron maszynopisu. Konkluzja całego odwołania sprowadzała się do dwóch wniosków: „1) Zmianę zaczepionego wyroku i zupełne uwolnienie oskarżonego generała Żymierskiego od zarzuconych mu czynów karygodnych.
2) Względnie o zniesienie tego wyroku z powodu zachodzących przyczyn nieważności i odesłania sprawy do WSO nr 1 celem ponownej rozprawy i zawyrokowania”17.
W bardzo obszernym odwołaniu nasyconym terminologią prawniczą zwracają uwagę dwie kwestie. Stanisław Szurlej uznał, że podczas całego procesu: „Sąd ograniczał prawa obrony”. Ilustrował to m.in. przykładem, iż sąd nazwał jego wystąpienie niewłaściwym, wtedy kiedy protestował przeciwko porozumiewaniu się biegłych z prokuratorem itp. Jako swoisty wyraz tendencyjnego działania sądu podał przykład oskarżenia o krzywoprzysięstwo świadków, którzy zeznawali korzystnie dla generała (Saksona i Dybczyńskiego). „Zażalenie nieważności” zamykało „odwołanie od orzeczonej kary”, w którym Stanisław Szurlej stwierdził: „Motywy tego odwołania znajdują się w wyroku, gdzie są przytoczone zasługi gen. Żymierskiego. A jeżeli przytoczono je w sposób skąpy i fragmentaryczny, to uzupełni je historia, która wyznaczy należyte miejsce gen. Żymierskiego przy ocenie naszych wysiłków zbrojnych w okresie wielkiej wojny i po niej. Żadne przestępstwo – chyba zdrada – nie jest w stanie zmazać tych zasług. Tymczasem kara orzeczona na gen. Żymierskiego jest tego rodzaju, że zdaje się nie uwzględniać tego wszystkiego, bo chce nie tylko unicestwić gen. Żymierskiego moralnie, ale i fizycznie. Tak wyrok wychodzi daleko poza cel kary. Toteż prawie nie było w społeczeństwie człowieka – oczywiście prócz grupy wrogów gen. Żymierskiego, któryby nie był przekonany, że wyrok nawet ostry, gdyby generał był winien tego co mu zarzucano, jest surowym18.
W dniach 14 i 28 lipca sędziego NSW gen. bryg. Bronisław Sikorski i kpt. KS dr Jan Serafin przesłuchiwali Michała Żymierskiego na temat kwestii proceduralnych związanych ze złożonym przez jego pełnomocnika odwołaniem od wyroku. Na zakończenie drugiego z przesłuchań Michał Żymierski oświadczył: „odwołanie zgłoszone na rozprawie podtrzymuję, nadmieniam że zwróciłem się do obrońcy aby bezzwłocznie wniósł wywód odwołania i skoro tylko wywód ten otrzymam od obrońcy, nadeślę natychmiast sądowi”19.
25 lipca 1928 r. prokurator przy WSO nr 1 skierował do Najwyższego Sądu Wojskowego „oświadczenie wzajemne”, w którym wnosił: „o odrzucenie zażalenia nieważności oskarżenia jako częściowo oczywiście nieuzasadnionego, częściowo zaś niedopuszczalnego”20.
„Zażalenie nieważności...” w sprawie wyroku na Michała Żymierskiego Najwyższy Sąd Wojskowy w składzie: gen. bryg. dr Jakub Krzemiński, jako przewodniczący oraz płk płk Józef Zołoteńko i Stanisław Lubodziecki, rozpatrzył na posiedzeniu dyspozycyjnym w dniu 26 stycznia 1929 r. Posiedzenie NSW protokołował kpt KS Eugeniusz Bogdziewicz. Referentem sprawy przed sądem był płk Lubodziecki. Prokurator przy Najwyższym Sądzie Wojskowym płk Stanisław Orski złożył w tej sprawie oświadczenie. Po wysłuchaniu referenta sprawy i prokuratora Najwyższy Sąd Wojskowy przyjął następującą uchwałę:
„– zażalenie nieważności w dwóch pierwszych kwestiach odrzucić jako oczywiście nieuzasadnione, a częściowo jako niedopuszczalne (druga kwestia z punktu 5 § 358 w.p.k.).
– zażalenie nieważności oskarżonego z pkt. 9 – a oraz 10 i 358 w.p.k. odrzucić jako niedopuszczalne.”
Całe odwołanie oskarżonego od orzeczonego wyroku odrzucono jako „nieuzasadnione”21.
Cytowana uchwała Najwyższego Sądu Wojskowego liczyła 113 stron maszynopisu. Z racji jednak stosunkowo hermetycznego języka prawniczego tego dokumentu odstępujemy od jego szerszej prezentacji, ograniczając się do stanowiska Najwyższego Sądu Wojskowego w sprawie wymierzonej kary. Zajął on w tej sprawie następujące stanowisko: „orzeczenie tej kary w wymiarze lat pięciu jest stosunkowo bliskim do ustawowego minimum (lat cztery), nie może być uznane za zbyt surowe w stosunku do winy gen. Żymierskiego. Zasługi gen. Żymierskiego, niewątpliwie wielkie, doczekały się niezwykle przychylnej oceny. Oskarżony w 35 roku życia doszedł do stopnia generalskiego, szeregu wysokich odznaczeń i do jednego z najwyższych stanowisk w wojsku. Taka ocena zasług generała Żymierskiego wymagała od niego postąpienia, idącego wysoko ponad miarę przeciętności, albowiem im więcej komu dano, tem więcej wymagać od niego można i należy. Gen. Żymierski zawiódł zaufanie położone w nim, jako oficerze posiadającym wysoki stopień, zajmującym wysokie stanowisko i ozdobionym orderami i odznaczeniami, zawiódł tem więcej, iż jednego z przestępstw dopuścił się z pobudki niskiej, bo chęci osobistego zysku, zaspokojonej łapówkami. W tych warunkach orzeczenie oskarżonemu kary w wymiarze bliskim ustawowego minimum, Najwyższy Sąd Wojskowy nie mógł uznać, jak to podano wyżej, za zbyt surowe, a przeciwnie musi uważać tę karę za odpowiadającą do winy. Kara dodatkowa na czci jest obowiązkową dodatkową konsekwencją orzeczonej kary pozbawienia wolności, nie ma przeto żadnej podstawy do rozważenia kwestii uchylenia kary na czci”22.
Stanisław Lubodziecki, ówczesny sędzia referent przed NSW, w ponad trzydzieści lat po rozprawie m.in. wspominał: „Zostałem wyznaczony jako sędzia referent (sprawozdawca) w sprawie przeciwko Żymierskiemu. Opracowanie projektu wyroku, co było obowiązkiem sędziego referenta, wymagało w tej sprawie, ze względu na ogrom materiału bardzo wiele trudu i czasu. Należało zaś się śpieszyć, bo sprawa była tzw. aresztowa, to jest oskarżony był w areszcie prewencyjnym. Pracowałem bez wytchnienia, wyłącznie w tej jednej sprawie, nieco ponad miesiąc (...). Zdarzyło mi się nieraz słyszeć w czasach późniejszych, że sprawa przeciwko Żymierskiemu była wynikiem chęci zemsty na nim za to, iż w czasie przewrotu w maju 1926 r. stanął po stronie walczącej przeciwko marszałkowi Piłsudskiemu (...). Zupełnie kategorycznie stwierdzam, że w ciągu przeszło czterech lat zajmowania przeze mnie stanowiska sędziego Najwyższego Sądu Wojskowego (1927–1931), w którym to okresie czasu załatwiłem nie jedną setkę sądowych spraw oficerskich, w tym dużo większej wagi – nie było wypadku, aby poza sprawą Żymierskiego, ktokolwiek spośród osób będących tą czy inną „władzą” spośród „możnych” w owym czasie, czynił jakiekolwiek próby czy usiłowania wpływania na mnie co do sposobu załatwienia sprawy. W sprawie przeciwko Żymierskiemu zagadnienie o jego zachowaniu się w roku 1926 ani w ogóle jakiekolwiek momenty tzw. polityczne w żadnej formie nie występowały i nie były poruszane23. Owszem była interwencja, jak podawał Stanisław Lubodziecki, ale na korzyść skazanego generała. Był to jeden z jego wysokich przełożonych tj. „osoba uprawniona do otrzymywania informacji” m.in. od sędziego NSW. Osoba ta sugerowała mu zmianę kary orzeczonej przez WSO nr 1 na niższą, tak aby generał mógł zachować stopień wojskowy i tym samym nie odbywać kary w więzieniu dla osób cywilnych. Stanisław Lubodziecki oczywiście, jak napisał, interwencję odrzucił, stwierdzając, że jeżeli: „Najwyższy Sąd Wojskowy przyjmie mój (Stanisława Lubodzieckiego – J.P.) wniosek, to z chwilą wydania przez ten sąd orzeczenia wyrok Wojskowego Sądu Okręgowego stanie się prawomocny i nie będzie już generała Żymierskiego, lecz po prostu Michał Żymierski”24. Na zakończenie całej tej kwestii warto zwrócić uwagę, iż postać Stanisława Lubodzieckiego, jako sędziego Najwyższego Sądu Wojskowego, zaznaczyła się niezwykle korzystnie w dziejach sądownictwa wojskowego starannością i solidnością wyrokowania, w najtrudniejszych nawet sprawach.
Komendant garnizonu miasta stołecznego Warszawa płk Stanisław Machowicz w nieopublikowanych, jak do tej pory wspomnieniach, napisał m.in.: „Żymierski jako szef Administracji Armii protegował «Protektę» fabrykę masek gazowych dla wojska. Dostarczywszy funduszów z budżetu wojskowego na założenie fabryki, dzielił się jej dochodami z dyrektorami fabryki. Mała operacja finansowa! Tak biorąc ogólnie wyglądała cała sprawa. Żymierski był sądzony regularnie i sprawiedliwie, skazany formalnie i prawomocnie na degradację i parę lat więzienia. Gdyby jednak nie znalazł się w Ożarowie (podczas zamachu majowego z wojskami rządowymi – J.P.) a przeciwnie... to kto wie?”25. Nie wszystko w tej swoistej ocenie procesu jest prawdziwe. Nie wiadomo skąd wziął autor informację o dzieleniu się dochodami fabryki przez Żymierskiego z jej dyrektorami. Z powodów formalnych nie byłoby to zresztą możliwe. Ciekawa jest natomiast myśl płk. Machowicza dotycząca odpowiedzialności Żymierskiego za oczywiste nadużycia w przypadku, gdyby w zamachu majowym poparł Józefa Piłsudskiego. Podobne wątpliwości ma współcześnie prof. Andrzej Garlicki. „Zapewne było go o co oskarżyć” – mówił dziennikarzowi „Gazety Wyborczej” – „prawdopodobnie miał lepkie ręce. Przy tego typu zamówieniach dosyć łatwo coś znaleźć. Ale myślę też, że gdyby znalazł się po innej stronie podczas przewrotu majowego, nie trafiłby przed sąd. To nie wynikało z samej nienawiści do Żymierskiego. Przewrotu dokonano pod hasłami sanacji, czyli moralnego odrodzenia, walki z korupcją. Po czym okazało się, że nie ma czym udowodnić tych haseł. Sąd na Żymierskim to jedyny proces o korupcję, jaki się odbył”26. Czy przez to jednak można wnioskować o polityczności procesu? Wydaje się, biorąc pod uwagę jego przebieg, zgromadzony materiał dowodowy a także przestrzeganie wymaganej procedury sądzenia i orzekania, takie wnioskowanie byłoby zbyt daleko idące. Nie oznacza to oczywiście, iż ówczesne ugrupowania polityczne nie starały się wykorzystać procesu dla swoich celów. Nikt im zresztą tego nie zabraniał.
1 “Polska Zbrojna” 1927 nr 244 z 7 września 1927 r.
2 “Gazeta Warszawska Poranna” 1927 nr 245 z 7 września.
3 “Rzeczpospolita” 1927 nr 247 z 6 września 1927 r. dodatek popołudniowy.
4 Omówienie wyroku i wszystkie cytaty por. CAW, Prot. 1773/89/1461, wyrok do sprawy KO 143/27 z dnia 6 września 1927 r.
5 Tamże, k. 115.
6 Tamże, k. 61.
7 Tamże, k. 83.
8 Tamże, k. 208.
9 “Polska Zbrojna” 1927 nr 244 z 7 września 1927 r.
10 “Gazeta Warszawska – Poranna” 1927 nr 245 z 7 września.
11 CAW, Prot. 1828/93, t. 18, k. 356. Protokół rozprawy z dnia 6 września 1927 r.
12 “Polska Zbrojna” 1927 nr 244 z 7 września.
13 SHDeLAdeT Paryż – Vincenez, Cart. 7N, 2994, FMA/2, Pologne 1927. Rapport n° 183 Le 10 September 1927: “Dans le demaine militaire, le Consil de guerre charge de juger l’affire du General Żymierski, apres des debats monoument qui ont dure plus de deux mois, a condamne le General a 5 ans de prison pour concussion et malversation. Ce jugement, inspire surtout par des raisons d ordre politique, est tenu pour severe meme par la presse gouvernementale, qui s’accorde a reconnal tre que l’on a vou lls faire un exemple”.
14 Stanisław Styk: Działalność Korpusu Kontrolerów Wojska Polskiego 1921–1939, „Wojskowy Przegląd Historyczny” 1978 nr ??, s. 245.
15 CAW. Prot. 1828/93, t. 18, k. 481. Wniosek Stanisława Szurleja o uchylenie aresztu śledczego z 24 kwietnia 1928 r.
17 Tamże, k. 489.
18 Tamże, k. 648. Pismo adwokata Stanisława Szurleja do Najwyższego Sądu Wojskowego z 25 lipca 1928 r.
19 Tamże, k. 646. Protokoły przesłuchań spisane w dniach 14 i 18 lipca 1928 r.
20 Tamże, k. 643.
21 Tamże, t. 14, k. 116. Uchwała Najwyższego Sądu Wojskowego R.569/28 z 26 stycznia 1929 r.
22 Tamże, k. 169.
23 Stanisław Lubodziecki: Sprawa Michała Żymierskiego, “Kultura” 1951 nr 1/39, s. 117–118.
24 Tamże, s. 118.
25 Stanisław Machowicz: Wspomnienia, maszynopis s. 176. Za udostępnienie dziękuję panu płk. dr. Krzysztofowi Komorowskiemu.
26 Piotr Lipiński: Role Żymierskiego, “Gazeta Wyborcza” Magazyn 1999, nr 39 z 30 września.