Source: https://watchdogportal.pl/watchdog-article/siec-obywatelska-watchdog-bip-w-organizacjach-pozarzadowych-czy-czekaja-nas-zmiany/
Timestamp: 2020-07-07 05:11:19+00:00
Document Index: 114559848

Matched Legal Cases: ['Art. 1', 'Art. 4', 'art. 3', 'art. 4', 'art. 8', 'art 9', 'art. 10', 'art. 1', 'art. 8', 'art. 9', 'art. 4']

Sieć Obywatelska Watchdog: BIP w organizacjach pozarządowych – czy czekają nas zmiany? - Watchdog Portal
Czas modyfikacji 2015-12-11 12:00
Właśnie trwają prace nad zmianami w ustawie o działalności pożytku publicznego i wolontariacie, dzięki którym część organizacji miałaby być wyłączona z obowiązkowego publikowania informacji w Biuletynie Informacji Publicznej. Jest nam to bardzo ciężko przyjąć. Ostatecznie jednak włączyliśmy się w ten proces, starając się, żeby przyjęte rozwiązania naprawdę dotyczyły tylko tych organizacji, o które wszyscy od lat się martwią – czyli najmniejszych.
Dlaczego tak dramatyzujemy?
Powód pierwszy i najważniejszy, czyli to, co martwi nas najbardziej. Oto właśnie społeczeństwo obywatelskie – w postaci organizacji pozarządowych – psuje prawo i przyczynia się do rozmontowywania jednego z najważniejszych demokratycznych narzędzi – jawności. Ma to raczej wymiar symboliczny, gdyż proceder ten trwa dłużej i robią go różne środowiska. Ale własne środowisko zawsze bardziej boli.
W ustawie o dostępie do informacji publicznej jest taki przepis (Art. 1 ust. 2) który mówi:
Jego powstanie zostało oprotestowane przez profesor Teresę Górzyńską, uczestniczącą w pracach specjalnej komisji zajmującej się przygotowaniem ustawy o dostępie do informacji w 2000 i 2001 roku. Wskazywała ona, że wprowadzając tego typu przepis konstruuje się wytrych pozwalający rozmontowywać podstawową ideę. Dziś robią to organizacje pozarządowe – w innej ustawie (o działalności pożytku publicznego i wolontariacie) chcą wprowadzić szczególny tryb traktowania siebie. Profesor Górzyńska – wraz z powstaniem szkodliwego przepisu – uznała, że należy opuścić salę obrad. Zakończyła dyskusję słowami:
My nie możemy sobie pozwolić na opuszczenie „sali obrad” i skoro protesty się na nic nie przydały, staramy się chociaż zatrzymać pomysły na takim poziomie, żeby dotyczyły naprawdę tych najmniejszych organizacji.
Podczas spotkania w Ministerstwie Pracy i Polityki podjęliśmy rozmowy i zaproponowaliśmy następujące zmiany w ustawie o działalności pożytku publicznego.
„Art. 4a. 1. Stowarzyszenia i fundacje, z wyłączeniem tych, które zostały utworzone przez podmioty sektora publicznego lub z ich udziałem Organizacje pozarządowe z wyłączeniem spółek kapitałowych i stowarzyszeń jednostek samorządu terytorialnego, oraz podmioty wymienione w art. 3 ust. 3 pkt 1
1) działające w sferze zadań publicznych określonych w art. 4 ust. 1,
2) nieprowadzące działalności gospodarczej w rozumieniu ustawy o swobodzie działalności gospodarczej
3) nieposiadające statusu organizacji pożytku publicznego,
4) osiągające roczne przychody w wysokości nie przekraczającej 10 000 zł/alternatywnie określić limit nie wysokości budżetu jako takiego, ale wysokości gospodarowanych środków publicznych w danych roku
– nie podlegają obowiązkom, o których mowa w art. 8 ust. 1-4 oraz art 9 ust. 2 i ust. 3 ustawy o dostępie do informacji publicznej
2. Podmioty, o których mowa w ust. 1 udostępniają informację publiczną na wniosek, o którym mowa w art. 10 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2014 r., poz. 782)”;
(komentarz: ww. przesłanki zostały zaczerpnięte z rozwiązań zaproponowanych przy zmianie ustawy o rachunkowości dot. możliwości stosowania uproszczonej rachunkowości przez “małe” organizacje pozarządowe)
W ustawie z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2014 r., poz. 782) wprowadza się następujące zmiany:
– w art. 1 po ust. 3 dodaje się ust. 4 w brzmieniu:
„4. Przepisów art. 8 ust. 1-4 oraz art. 9 ust. 2 i ust. 3 ustawy nie stosuje się do podmiotów, o których mowa w art. 4a ust. 1 ustawy z dnia 24 kwietnia 2003 r. o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie (Dz. U. z 2014 r., poz. 1118, 1138 i 1146).”;”
To na razie kompromisowa propozycja. Sprawą zajmie się jeszcze Sejm i Senat. Ale fakt, że ona w ogóle ma miejsce widzimy jako swego rodzaju klęskę naszego podejścia. Nic nie dało pokazywanie, że sprawa trudności z BIPem jest wyolbrzymiana, nie pomogło mówienie jak ważna jest jawność w budowaniu zaufania, nie przekonaliśmy, że w czasach Internetu równie łatwo jest zbudować wiarygodność, jak też ją utracić.
Wprowadzane zmiany nie stanowią praktycznie żadnego ułatwienia dla małych organizacji. Będą one musiały i tak odpowiadać na wnioski o informację, a nie mając BIPu, nie będą mogły do niego odesłać. Za każdym razem będą musiały wniosek zrealizować. Nawet jeśli na stronie umieszczą szczegółowe opracowania. Patrząc na małe organizacje, które podpisały się pod listem popierającym zmiany w ustawie, czuliśmy że to właśnie one będą największymi ofiarami tych zmian – bo one już wykonały pracę i wystarczyłoby przełożyć dokumenty do BIPu, aby nabrały „wagi urzędowej” (np. Stowarzyszenie Przyjaciół Szkoły Zawsze Razem; Towarzystwo Miłośników Ziemi Jastrzębskiej).
Perspektywa „światowa”
Jedyne co pociesza, to że w swojej klęsce jesteśmy w dobrym towarzystwie. Sześć lat temu zaprosiliśmy przedstawiciela amerykańskiej organizacji OMB Watch na naszą konferencję o budowaniu zaufania do organizacji. Oto fragment jego wystąpienia:
Jedna z rzeczy, której jednak nowe prawo nie poprawiło, a którą OMB Watch chciało żeby się zajęło, było ujawnienie działalności lobbystycznej organizacji typu grassroot (lokalne, obywatelskie organizacje powstając oddolnie). (…) Niestety byliśmy w mniejszości. Wielu spośród naszych przyjaciół, organizacji z którymi regularnie współpracujemy, całkowicie nie zgadzało się z nami i było bardzo zmobilizowanych w oponowaniu zarówno przeciw proponowanej ustawie jak i naszemu poparciu dla niej. Dostało nam się całkiem sporo za nasze poparcie dla tego projektu.
W zamierzeniu chcieliśmy, żeby od organizacji typu grassroot zacząć wymagać pewnego poziomu jawności, zarówno dotyczącego ich źródeł finansowania jak i ich działalności. Ile pieniędzy wydają na swoje kampanie, czy nie przekroczyły pewnego progu wydatków. Zmiany wynikały z troski o to, że istnieją pewne organizacje typu grassroot, które w rzeczywistości nimi wcale nie są, za to próbują je imitować.
Sukces takich organizacji, które łączą jednostki pragnące osiągnąć wspólny cel, przyciągnęły uwagę przemysłu oraz firm, które chciały posiadać podobne wpływy. Można powiedzieć, że chciały zwalczać ogień ogniem. I tak przedsiębiorstwa te sponsorowały powstanie organizacji typu grassroot i nazywały ją podobnie jak czyni to Kongres nadając nazwy ustawom, czyli w taki sposób, że większość ludzi poprze ich dzięki samej nazwie. Dla przykładu firma zajmująca się wydobyciem ropy naftowej mogła stworzyć grupę o nazwie Obywatele na Rzecz Niezależności Energetycznej, a ludzie myśleli sobie „chcielibyśmy być niezależni energetycznie” i podpisywali ich petycję lub zostawali członkami. (…) Jednakże plany organizacji i przyjmowane przez nią stanowisko są całkowicie wyznaczane przez tą firmę wydobywczą, która ją założyła. Dlatego przyjęliśmy określać tego typu organizacje mianem AstroTurf. AstroTurf to nazwa sztucznej plastikowej trawy, którą wykłada się przy różnych wydarzeniach sportowych. Nadanie im takiej nazwy jest sposobem określenia ich jako fałszywych organizacji typu grassroot [komponenty słowa grassroot dotyczą żywej trawy i zakorzenienia – można powiedzieć, że to naturalne i odpowiadające na potrzeby ruchy społeczności].
Dlatego w naszym mniemaniu narzucenie większej jawności organizacjom typu grassroot, chociaż stałoby się uciążliwe w ich działaniu, to przysłużyłoby się w rzeczywistości, w wielkim stopniu, ochronie tych grup poprzez ujawnienie, które z nich są organizacjami fałszywymi.
Różnica między Polską i Stanami Zjednoczonymi polega na tym, że my tę jawność – również małych organizacji – już mamy (choć bardziej w stosunku do pieniędzy publicznych, ponieważ mało jest organizacji czynnie lobbujących). Trudno nam jest zrozumieć, dlaczego to nie jest dobre i trzeba to zmienić….
Autorka: Katarzyna Batko-Tołuć