Source: http://www.hfhrpol.waw.pl/obserwatorium/index.php?option=com_content&view=article&id=2766&Itemid=109
Timestamp: 2019-11-22 13:00:16+00:00
Document Index: 13662412

Matched Legal Cases: ['art. 54', 'art. 54', 'Art. 755', 'art. 23', 'art. 755', 'art. 14', 'art. 755', 'Art. 212', 'art. 212', 'art. 213', 'art. 212', 'art. 213', 'art. 296', 'art. 296']

Strona główna Konferencje i seminaria Współczesna cenzura?
Poniedziałek, 12 Kwiecień 2010 19:25
Obserwatorium wolności mediów w Polsce Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zaprasza na konferencję poświęconą współczesnym instrumentom cenzury, pt. Współczesna cenzura? Konferencja odbędzie się w czwartek 6 maja o godzinie 12 w siedzibie Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Administracji, ul. Bursaki 12, Lublin.
Konferencja stanowi część obchodów 20-tej rocznicy zniesienia cenzury w Polsce organizowanych przez Stowarzyszenie Homo Faber (www.konieccenzury.pl).
1. Mirosław Wróblewski - dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego i Międzynarodowego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.
2. Krzysztof Burnetko – publicysta, Tygodnik Polityka.
3. dr Adam Bodnar – Helsińska Fundacja Praw Człowieka.
4. Jarosław Lipszyc - członek zespołu Krytyki Politycznej, prezes Fundacji Nowoczesna Polska.
Moderator: Kazimiera Szczuka - historyk literatury, krytyk literacki, dziennikarka telewizyjna.
Dnia 6 maja 2010 r. odbyła się konferencja pt. Współczesna cenzura? organizowana przez „Obserwatorium wolności mediów w Polsce”. Konferencja stanowiła część obchodów 20-tej rocznicy zniesienia cenzury w Polsce organizowanych przez Stowarzyszenie Homo Faber (www.konieccenzury.pl). Poniżej przedstawiamy relację oraz zapis audiowizualny tego wydarzenia.
Moderator dyskusji dr Agnieszka Rybczyńska, Zakład Praw Człowieka wydziału politologii UMCS, rozpoczęła debatę odnosząc się do zagadnień dotyczących wolności słowa w Polsce. Wskazywała na zagrożenia dla wolności słowa jakie niesie za sobą odpowiedzialność karna, procesy o ochronę dóbr osobistych oraz rozwój nowych technologii, w tym Internetu. Zagrożeniem mogą być również upolitycznione instytucje państwowe, które nie przestrzegają standardów wolności słowa.
1. Zabezpieczenie powództwa jako środek uniemożliwiający publikacje
Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego i Międzynarodowego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, rozpoczął swoją wypowiedź wskazując na zakres swoich obowiązków w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Podstawową działalnością Rzecznika Praw Obywatelskicj jest dbałość o wolność słowa zagwarantowana w art. 54 Konstytucji oraz instrumentach międzynarodowych, w tym w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych.
W dzisiejszym stanie prawnym funkcjonuje instytucja „zabezpieczenia powództwa”, która może rzeczywiście może ograniczać wolność słowa. M. Wróblewski wskazał, iż obecnie nie ma w Polsce cenzury jako takiej ale funkcjonują instrumenty, które mogą powodować ograniczanie wolności słowa. Konstytucja zakazuje cenzury (art. 54 ust. 2 Konstytucji), z drugiej strony należy pamiętać, że wolność słowa podlega ograniczeniom, w szczególności ze względu na prawa i wolności innych osób.
W prawie cywilnym i karnym funkcjonują instrumenty, które mają na celu ochronę czci, dobrego imienia. W prawie karnym za naruszenia czci godności innych ludzi można iść nawet do więzienia. Z kolei prawo cywilne umożliwia blokowanie pewnych wypowiedzi oraz zasądzania zadośćuczynienia. Art. 755 Kodeksu postępowania cywilnego – umożliwia zakazanie publikacji zanim zostanie rozpowszechniona. Z wnioskiem o zabezpieczenie powództwa zwracają się osoby, które wytoczyły sprawę o ochronę dóbr osobistych na podstawie art. 23-24 Kodeksu cywilnego. Ideą instytucji jest zapewnienie aby nie doszło do naruszenia dóbr osobistych, w szczególności dobrego imienia osoby lub instytucji, której publikacja, nagranie dotyczy. Zabezpieczenie ma charakter prewencyjny i służy powstrzymaniu naruszenia.
Jako przykład należy wskazać sprawę filmu Henryka Dederki pt. Witajcie w życiu, który od 12 lat nie może być wyemitowany ze względu na długotrwały proces o ochronę dóbr osobistych i utrzymywane zabezpieczenie powództwa. Również w sprawie o ochronę dóbr osobistych wdowy po R. Kapuścińskim przeciwko A. Domosławskiemu, autorowi książki pt. Kapuściński non-fiction, doszło do nieudanej próby zastosowania zabezpieczenia powództwa i wstrzymania publikacji książki.
Dnia 27 lutego 2007 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego art. 755 § 2 k.p.c. wskazując na pewne wątpliwości co do zgodności instytucji zabezpieczenia powództwa z art. 14 oraz 54 ust. 1 Konstytucji. Niestety Trybunał Konstytucyjny dotychczas nie zajął się sprawą i nie wyznaczył rozprawy. Rzecznik zwrócił uwagę, że instytucja zabezpieczenia powództwa nie przewiduje ram czasowych. M. Wróblewski podkreślił, iż art. 755 § 2 k.p.c. odwraca zasadę konstytucyjną, ponieważ ograniczanie wolności słowa powinno być wyjątkiem a nie regułą. Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich wystąpiło o statystyki do Ministerstwa Sprawiedliwości o statystki co do ilości spraw o zabezpieczenie powództwa. Ponadto, we wniosku Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał, że instytucja zabezpieczenia powództwa nie rozróżnia wypowiedzi, tekstów nakierowanych na osoby publiczne od tych dotyczących osób prywatnych. To rozróżnienie jest niezwykle istotne ze względu na orzecznictwo ETPCz, które nakazuje rozróżniać te dwie kategorie, osoby publiczne muszą bowiem tolerować szerszą dozę krytyki ingerencji w ich działania.
Na zakończenie M. Wróblewski podkreślił, że Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich sprzyja swobodnej debacie społecznej. Oprócz instytucji prawnych ważnym elementem ograniczającym swobodę wypowiedzi w Polsce jest autocenzura jaką jest poprawność polityczna. Jest to forma autocenzury wewnętrznej.
2. Prawo autorskie formą cenzury?
Jako kolejny paneli sta głos zabrał Jarosław Lipszyc, Fundacja Nowoczesne Media, założycie biblioteki internetowa Wolne Lektury, w której znajduje się kilka tysięcy tekstów. Odniósł się on do problemów jakie napotkał podczas tworzenia internetowego zbioru lektur. Tylko połowa lektur może być udostępniona ponieważ pozostałe dzieła nadal objęte są prawem autorskim. W świetle obecnie obowiązującego prawa obecnie można udostępniać dzieła autorów, którzy zmarli przed 1939 r.
J. Lipszyc wskazywał, że obecnie najważniejsze są nowe media elektroniczne, które zmieniły sposoby komunikacji międzyludzkiej. Internet to nie jest skarbnica wiedzy, to jest przestrzeń komunikacyjna. Sposób komunikacji się zmienił, jest dużo szybszy niż dawniej. Niestety prawo nie nadąża nad sposobem komunikowania się i pozostaje archaiczne. Wcześniej komunikacja przybierała formę fizycznego przedmiotu (np. książki), który funkcjonował w obrocie, obecnie prawo nie jest dostosowane do tak szybkiego obrotu przybierającego formę abstrakcyjną.
Komunikacja z innymi ludźmi jest zdygitalizowana. Każdy akt komunikacyjny w Internecie (facebook, mail) podlega prawu autorskiemu. A to wiąże się z tym, że wszelkie nasze wykorzystanie treści internetowej, cudzej twórczości jest naruszeniem prawa autorskiego. W ten sposób buduje się nową kulturę. Kolejne treści tworzą kulturę, na tym co zostało już napisane i stworzone wcześniej buduje się kolejne elementy kultury. Funkcjonowanie przestarzałego prawa, niedostosowanego do Internetu ogranicza rozwój kultury. Prawo zaczyna działać przeciwko tym, którym miało początkowo służyć. Początkowo prawo autorskie miało chronić twórców. Jednakże dwa lata temu to się zmieniło po incydencie, w którym o 6 rano wyciągnięto z domów za to, że przetłumaczyli i umieścili w Internecie napisy filmowe. To był przykład jak prawo przestało działać i chronić twórców. Zarzut naruszenia prawa autorskiego jest bardzo poważny i może prowadzić do eliminacji twórcy.
Podstawowym problem jest również to, że Urzędy oraz większość obywateli nie rozumie, że wszyscy są twórcami. Twórcami nie są wyłącznie zrzeszone w Związku Autorów i Kompozytorów Scenicznych (ZAiKS).
J. Lipszyc na koniec wskazał, że należy pamiętać o polityce i ekonomii, które mogą prowadzić do cenzury. Panelista wskazał na przykład zdjęcia z desek polskich teatrów od stycznia 2010 r. 14 przedstawień o Kubusiu Puchatku, bo koncern Disneya miał inną politykę przedstawiania swoich postaci. Sprawa Kubusia Puchatka była jednym z najgłośniejszych przypadków ochrony wizerunku produktu przez wielkie korporacje. Wszelkie prawa do tej dziecięcej klasyki autorstwa zmarłego w 1956 A.A. Milne'a ma The Walt Disney Company. A Kubuś Puchatek może i jest amatorem małego tylko conieco, ale zyski generuje ogromne – według szacunków ponad miliard dolarów rocznie. Cała ta suma zasila konta koncernu. Pewnego wykorzystania nie można sobie kupić.
A Disney pilnuje swoich praw. Wymaga na przykład zezwolenia na użycie go na prywatnych stronach www i w przedstawieniach teatralnych. W 2000 roku z polskich teatrów zniknęły adaptacje „Kubusia Puchatka” i „Chatki Puchatka” – nawet te bardzo luźne, jak nagradzane przedstawienie Piotra Cieplaka „Kubuś P.” - bo Disney nie przedłużył licencji.
3. Odpowiedzialność karna dziennikarzy zagraża wolności słowa
Krzysztof Burnetko, publicysta, członek Rady Programowej „Obserwatorium”, odniósł się do odpowiedzialności karnej dziennikarzy jaka funkcjonuje w Kodeksie karnym, w szczególności do przestępstwa zniesławienia i pomówienie. Art. 212 k.k. stanowi „–bat na media w Polsce”. Tytułem wstępu K. Burnetko odniósł się do sprawy Roberta Rewińskiego, który w ramach postępowania o zniesławienie został tymczasowo aresztowany na kilkanaście dni. Dziennikarz został oskarżony o zniesławienie po opisaniu Lubuskiej Gazecie Wyborczej powiązań lokalnej firmy z funduszem na rzecz ochrony środowiska. Sąd wydał za dziennikarzem list gończy w efekcie czego został aresztowany.
Z konstrukcji przepisu art. 212 k.k. oraz 226 k.k. nie wynika jakie są granice wolności słowa i co jest chronione a co nie. Twórcy artykułów mieli chronić dobre imię i tak wpływać na kształt i standard debaty publicznej. Zgodnie z art. 213 k.k. nie odpowiada za zniesławienie dziennikarz, który działał w interesie społecznym. Przepisy te wywołują wśród mediów autocenzurę, mają tzw. efekt mrożący skutkują tym, że dziennikarze obawiają się pisać na niektóre tematy. Odpowiedzialność karna niesie za sobą bardzo dolegliwe konsekwencje, które potępia w swoim orzecznictwie również Europejski Trybunał Praw Człowieka. Powoduje bowiem obowiązek stawiania się w sądzie (gdzie stawiennictwo oskarżonego jest obowiązkowe), pobranie odcisków palców, może skutkować również skierowaniem na badanie psychiatryczne. Skazanie może skutkować wpisaniem do centralnego rejestru skazanych, co uniemożliwia uzyskanie kredytów, pełnienie funkcji. Ponadto, sąd może żądać od redakcji udostępnienia informacji co do źródeł, tak jak stało się to w sprawie SKOKów i Polityki, gdzie przesłuchano dziennikarzy Polityki i wszystkich informatorów. Sprawą zajmowało się tym CBA.
K. Burnetko przypomniał, że na początku roku Minister Sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski zapowiedział zniesienie art. 212 k.k. Taka zmiana nie przejdzie jednak wśród posłów i zostanie zatrzymana w parlamencie.
4. KRRiT ma możliwość cenzurowania?
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, działająca na podstawie Konstytucji (art. 213 – 215) oraz ustawy o radiofonii i telewizji z 1992 r. KRRiT może kontrolować działalność nadawców, może ingerować w audycje, które muszą sprzyjać system wartości. KRRiT może kierować do nadawców interwencje i nakładać na nich kary finansowe za brak przestrzegania w audycjachwartości ustawowych.
Przykładem ingerencji KRRiT w wolność nadawczą jest kara nałożona na Polsat za wypowiedź Kazimiery Szczuki w programie Kuby Wojewódzkiego dotyczącej sposobu modlenia się przez prezenterkę Radia Maryja. Sankcja nałożona na Polsat wynosiła 500 tys. zł i nie może być uznana za proporcjonalną. Ustawodawca nadał tak szeroko idące KRRiT. Przepisy jednak umożliwiające nakładanie kar są bardzo ogólne. Ciężko jest bowiem ocenić na ile konkretne wypowiedzi godzą w wartości takie jak ochrona małoletnich, dyskryminacja, mowa nienawiści. Tylko w celu ochrony tych wartości KRRiT powinna interweniować.
Dr A. Bodnar wskazał, że z obserwacji jakie są prowadzone w „Obserwatorium wolności mediów w Polsce” oraz na podstawie konferencji ze stycznia 2010 r. pt. KRRiT postrachem nadawców wynika, że KRRiT nie postępuje w sposób proporcjonalny, wszczyna bowiem interwencje w sposób nieproporcjonalny, kierując je nazbyt często w stosunku do wybranych mediów. Jak podkreślał w styczniu 2010 r. R. Maszkowski KRRiT nie wszczyna postępowań wobec np. Radia Maryja, w którym niezwykle często pojawiają się treści o charakterze antysemickim czy rasistowskim.
Niestety KRRiT, organ konstytucyjny, stał się podczas ostatnich kilku lat narzędziem politycznym. Częste i nieuzasadniane interwencje powodują, że nadawcy boja się, że mogą się stać przedmiotem postępowania oraz, że może ich spotkać sankcja finansowa. To z kolei powoduje pewną autocenzurę, powstrzymywanie się od zapraszania „niewygodnych lub niewyraźnych” gości. Sama procedura umożliwiająca wystąpienie KRRiT z interwencją do nadawcy jest słaba. Każdy list od słuchacza, widza, nawet anonimowy może spowodować interwencje ze strony KRRiT. Odpowiedź na każdą z interwencji wymaga z kolei od nadawcy zaangażowania sporych nakładów finansowych i zatrudnienia fachowej pomocy prawnej. Dla przykładu Radio TOK FM musi się tłumaczyć z kilkudziesięciu audycji, fragmentów audycji czy też wypowiedzi gości rocznie.
Niejasnym jest również sposób oceny treści „nieetycznych i niemoralnych”. Są to bowiem ogólne i niedoprecyzowane pojęcia. Przykładem może być interwencja byłej Prezes KRRiT Danuty Waniek w sprawie teledysku Pudelsów, na którym całują się dwie kobiety. Istnienie tego typu przepisów powoduje „mrożący skutek”. Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka sam fakt istnienia przepisów umożliwiających sankcje karne lub wysokie kary finansowe, mimo, że nie są zbyt często stosowane mogą wywoływać autocenzurę wśród dziennikarzy, nadawców. Przepisy umożliwiające nakładanie sankcji przez KRRiT mogą prowadzić do powstrzymywania się przez nadawców od audycji np. dotyczących kościoła czy też religii.
A. Bodnar na zakończenie zadał pytanie - jakie jest rozwiązanie istniejącej sytuacji? W odpowiedzi wskazał, że KRRiT posiada niebezpieczne kompetencje. Jedynym instrumentem umożliwiającym ich zwalczanie jest nagłaśnianie złych interwencji KRRiT, żeby nie powodowały efektu cenzorskiego. Zupełna eliminacja nadmiernych interwencji wymagała by zmiany całego organu i modyfikacji jego kompetencji. Znany filozof prof. Jan Hartman twierdzi, że KRRiT jest urzędem cenzorskim i, że jej działania mają efekt podobny do tego, który funkcjonował 20 lat temu w Polsce.
Po wypowiedzi A. Bodnara z sali padło wiele pytań.
Pierwsze pytanie dotyczyło programu K. Wojewódzkiego i M. Figurskiego, w którym odśpiewano piosenkę „Jarek po trupach do celu”. Uczestnicy zastanawiali się czy zdjęcie audycji jest cenzurą. W odpowiedzi J. Lipszyc wskazał, że zgodnie z podejściem Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych Ameryki, wartość jaką jest wolności słowa należy chronić ponad wszystko. Sąd Najwyższy w USA nigdy nie zdecydował się na wykluczenie z publicznej przestrzeni komunikacyjnej treści faszystowskich. Amerykanie wychodzą z bowiem z założenia, że prawda się sama obroni i wolność słowa jest ponad wszystko. Odbiorcy sami są w stanie ocenić komunikat i wyrobić sobie sąd na jego temat bez potrzeby ingerencji ze strony państwa.
A. Bodnar wskazał, że u podnóża każdej dyskusji na temat wolności słowa jest rozróżnienie pomiędzy faktem a opinią. Opinie mają szerszy zakres ochrony. Jeżeli opinia ma cieniutkie zaczepienie w faktach to będzie się ona broniła. W piosence K. Wojewódzkiego i M. Figurskiego opinia nie jest pozbawiona zaczepienia w faktach. Oceniając kwestię zasadności funkcjonowania takiej piosenki w miesiąc po katastrofie należy odnieść się do etyki. Europejski Trybunał Praw Człowieka wskazuje nam w orzeczeniu Leroy p. Francji, że nie podlegają ochronie prowokacyjne wypowiedzi, które są wypowiadana zaraz po ważnych wydarzeniach, dramatach społecznych.
Nawiązując do wypowiedzi J. Lipszyca A. Bodnar wskazał na rozróżnienie amerykańskiego i polskiego podejścia do wolności słowa. W Europie granica wolności słowa leży tam gdzie nawoływanie do nienawiści. W USA mowa nienawiści jest tylko wtedy niedopuszczalna gdy stwarza bezpośrednie niebezpieczeństwo („direct danger”). Analizując więc granicę wolności słowa należy zbadać konsekwencje ewentualnej mowy nienawiści, zbadać czy słowa powodują jakąś konsekwencję, akcję.
Kolejne pytanie dotyczyło kwestii biblioteki w Internecie – jak rozwiązać kwestie, że prawo autorskie chroni interesy majątkowe twórców? Jakie jest możliwe rozwiązanie? Kolejna kwestia to dozwolony użytek w prawie autorskim? Gdy się ściąga piosenkę z Internetu to jest to chronione innym reżimem niż przy programach komputerowych?
J. Lipszyc wskazał, że ściąganie jest legalne. To jest bardzo logiczne, bo każdy użytkownik nie ma możliwości sprawdzenia w jaki sposób utwór jest udostępniony i czy został umieszczony w Internecie legalnie. Nielegalne jest udostępnianie materiałów a nie ich ściągania. J. Lipszyc podkreślił, że w serwisach „peer to peer” narusza prawo ten kto „wrzuca” a nie ten co ściąga utwory.
Następnie J. Lipszyc wskazał, że niezbędne jest dla funkcjonowania internetowych bibliotek skrócenie obowiązywania prawa autorskiego – na szczeblu Unii Europejskiej. Z kolei jedynym alternatywnym programem do tworzenia stron są otwarte licencje. Umożliwiają one budowanie zasobów do wspólnego korzystania. Np. Wikipedia została zbudowana na otwartych licencjach i stanowi przykład otwartego źródła o stosunkowo wysokiej jakości. Nie odbiegającego od poziomu tradycyjnych encyklopedii. Stanowi ona również pole aktywności dla wszystkich. Umożliwia wrzucanie na otwarte licencje zdjęć, materiałów akademickich itd.
A. Rybczyńsk zwróciła się do panelistów z pytaniem czy są zagrożenia dla wolności słowa w stosunkach z religią? Czasami odnosi się bowiem w Polsce wrażenie, że ochrona uczuć religijnych jest silniejsza niż wolność słowa.
M. Wróblewski wskazał, że przepis umożliwiający KRRiT interwencje w celu dbałości o poszanowanie chrześcijańskich wartości był już przedmiotem skargi do Tybunału Konstytucyjnego w 1994 r. Wtedy uznano, że przepis umożliwiający interwencje w celu ochrony wartości chrześcijańskich jest zgodny z konstytucją. W 1994 r. obowiązywał bowiem przepis, który umożliwiaj interwencje w razi naruszeń przez nadawców „Chrześcijańskiego systemu wartości opartego na uniwersalnym systemie wartości”. Później jednak przepis został zmieniony i została z niego wyeliminowana część dotycząca „uniwersalnego systemu wartości”. M. Wróblewski zauważył, że być może dzisiaj, w świetle zmiany tego przepisu, Trybunał Konstytucyjny rozpatrzył by skargę inaczej.
M. Wróblewski odnosząc się do sprawy K. Wojewódzkiego i M. Figurskiego, wskazał że ich program powinien być oceniany jedynie w świetle zasad etyki dziennikarskiej. Zauważył również, że istotne jest rozróżnienie czy krytyka odnosi się do osób prywatnych czy publicznych. W sprawie Lingens przeciwko Austrii ETPCz wskazał, że należy chronić wypowiedzi szokujące, obrażające jeżeli dotyczą osób publicznych, które same wystawiają się na świecznik.
M. Wróblewski odniósł się również do art. 296 k.k., uznaje za przestępstwo obrazę uczuć religijnych. Przepis ten dotyczy religii większościowej i mniejszościowej. Jako przykład M. Wróblewski podał sprawę spowiedzi internetowej, gdzie twórca wirtualnej spowiedzi miał proces karny. Wskazał również na sprawę D. Nieznalskiej, której sztuka spowodowała skierowanie do sądu aktu oskarżenia na podstawie art. 296 k.k.
W uzupełnieniu wypowiedzi M. Wróblewskiego A. Bodnar wskazał na ostatnią sprawę Dody, która odniosła się do twórców Bibli. Za jej wypowiedź został skierowany do sadu akt oskarżenia. Jest to sprawa, która pokazuje jak daleko popiera się wolność słowa i jak daleką ingerencję mogą stanowić sprawy karne.
Ostatnie pytanie dotyczyło ile jest w Polsce spraw z zakresu obrazy uczuć religijnych, obrażenia prezydenta etc. Dominika Bychawska wskazała, że Ministerstwo Sprawiedliwości nie udostępnia w tym zakresie statystyk. Wskazała również, że tych spraw jest stosunkowo mało i dlatego sądy orzekające w tych sprawach nie czują się pewnie. To z kolei prowadzi do kuriozalnych sytuacji. Jako przykład przytoczyła sprawę redaktora naczelnego Tygodnika Pułtuskiego, którego sąd potraktował jako recydywistę i skazał na 9 miesięcy robót społecznych za to, że dwukrotnie odmówił umieszczenia sprostowania na łamach swojego tygodnika.
1.Wstęp do konferencji dr A. Rybczyńskiej. Początek wystąpienia M. Wróblewskiego - "Zabezpieczenie powództwa"
2. Cd. wystąpienia M. Wróblewskiego
3. Cd. wystąpienia M. Wróblewskiego
4. Początek wystąpienia J. Lipszyca - "Wolność słowa i prawa autorskie w Internecie"
5. Cd. wystąpienia J. Lipszyca
6. Cd. wystąpienia J. Lipszyca
7. Początek wystąpienia K. Brunetko - "Odpowiedzialność karna dziennikarzy za zniesławienie".
8. Cd. wystąpienia K. Brunetko. Początek wystąpienia A. Bodnara: "KRRiT i współczesna cenzura"
9. Cd. wystąpienia A. Bodnara
10. Pytania publiczności, początek dyskusji (sprawa piosenki K. Wojewódziego i M. Figurskiego w radiu Eska Rock)
11. Cd. dyskusji z publicznością (ochrona interesów majątkowych twórców)
12. Cd. dyskusji z publicznością (wolnośc słowa a obraza uczuc religijnych)
13. Cd. dysksji z publicznością
14. Cd. dyskusji z publicznością (statystki dotyczące naruszenia wolności słowa w Polsce)