Source: http://www.ordoiuris.pl/analiza-projektu-dekretu-prezydenta-kolumbii-dotyczacego-wolnosci-religii-i-wolnosci-kultu
Timestamp: 2017-09-24 22:52:57+00:00
Document Index: 58399295

Matched Legal Cases: ['art. 19', 'art. 2', 'art. 18', 'art. 12', 'art. 18', 'art. 18', 'art. 2', 'art. 2', 'art. 19', 'art. 12', 'art. 18', 'art. 19', 'art. 12', 'art. 18', 'art. 2', 'art. 2', 'art. 19', 'art. 2', 'art. 2', 'art. 2', 'art. 2', 'art. 18', 'art. 15', 'art. 12', 'art. 18', 'art. 18', 'art. 18', 'art. 93']

Analiza projektu dekretu Prezydenta Kolumbii dotyczącego wolności religii i wolności kultu | Ordoiuris
Projekt dekretu deklaruje, że celem jego przyjęcia jest zapewnienie pełnego poszanowania zapisanej w art. 19 Konstytucji Kolumbii wolności religijnej oraz wolności kultu, określenie pozycji prawnej związków religijnych, jak również wdrożenie integralnej polityki państwa dla sektora religijnego. Podsumowując można stwierdzić, że celem projektowanego dekretu jest zapewnienie warunków równego korzystania z wolności religijnej oraz aktywna rola państwa – zarówno na szczeblu centralnym, jak i terytorialnym – we wdrażaniu zapisanej w projekcie aktywistycznej, integralnej polityki wyznaniowej państwa.
Uważna lektura niektórych postanowień projektu dekretu uzasadnia stanowisko, że wbrew deklaracjom, projekt stanowi istotne zagrożenie dla wolności religijnej. Projekt instytucjonalizuje daleko idące ograniczenia w korzystaniu z niej, aczkolwiek bardzo umiejętnie zamaskowane poprzez konsekwentne używanie pojęć nieostrych. Projekt dekretu wyraźnie narusza istotę zasady rozdziału kościoła od państwa, ponieważ zakłada podporządkowanie związków religijnych państwu poprzez zezwolenie organom władzy publicznej – zarówno centralnym jak i lokalnym – na daleko idącą ingerencję w autonomię związków religijnych. Projekt dopuszcza nawet ingerencję w wewnętrzne sprawy i doktrynę kościołów. W niektórych aspektach, projektowany dekret oczekuje nawet, że związki religijne będą realizować cele polityki państwa, zaś gwarancje wolność religii i wolność kultu, zdają się być uzależnione od realizacji tych celów.
Rozwiązanie takie jest sprzeczne z istotą państwa demokratycznego i społeczeństwa pluralistycznego.
II.Ograniczenie wolności sumienia i wolności religijnej
W pierwszej kolejności podnieść należy, że w artykule 2.4.2.4.1.4. lit. g) projektu dekretu wprost zostało założone, że państwo może zmuszać pojedynczych wiernych, jak i związki religijne, do działania wbrew ich sumieniu i postanowieniom ich religii. Wprawdzie przepis zastrzega, że zakres narzucania jednostkom postaw sprzecznych z ich przekonaniami oraz skala zmuszania związków religijnych do podejmowania działań niezgodnych z głoszoną doktryną jest ograniczona, jednak nie wskazuje się żadnych kryteriów dopuszczalności takiego przymuszania do zachowań sprzecznych z własnym sumieniem lub przekonaniami religijnymi. Rozwiązania te de facto likwidują wolność sumienia i wolność religijną w Kolumbii. Można przypuszczać, że celem działań podejmowanych przez władze publiczne Kolumbii ma być realizacja wymagań projektowanej polityki wyznaniowej i w tym zakresie będą one władne do narzucania związkom religijnym określonych zachowań, zwłaszcza zakazywania tych praktyk religijnych czy głoszenia tych poglądów, które rząd Kolumbii uzna za niedopuszczalne[1].
Analizowany art. 2.4.2.4.1.4. lit g) projektu dekretu niewątpliwe narusza art. 18 Konstytucji Kolumbii, który explicite zabrania zmuszania do podejmowania aktów niezgodnych z czyimś sumieniem. Przepis ten jest również sprzeczny z art. 12 Amerykańskiej Konwencji Praw Człowieka z 1969 r. oraz art. 18 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych z 1966 r., które poręczają wolność sumienia i religii. Jest również nie do pogodzenia z art. 18 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka z 1948 r.
Analogiczne niebezpieczeństwo zawiera art. 2.4.2.4.1.4. lit. a) projektu dekretu. Wprawdzie rozpoczyna się ogólną gwarancją różnorodności form ekspresji religijnej, lecz jednocześnie zastrzega, że ograniczanie lub zakazywanie praktyk religijnych nie jest traktowane jako nierówność lub dyskryminacja. Z przepisu tego niedwuznacznie wynika, że władze publiczne Kolumbii rezerwują sobie prawo zakazywania praktyk religijnych, jeśli uznają je, na podstawie sobie tylko znanych kryteriów, za sprzeczne z prawami człowieka, zasadami konstytucyjnymi lub po prostu z prawem. Zaważywszy, że to ostatnie jest na bieżąco ustanawiane przez kompetentne organy państwa kolumbijskiego, należy zauważyć, że w istocie możliwości zakazywania praktyk religijnych są bardzo szerokie, jeśli nie nieograniczone. Ponadto art. 2.4.2.4.1.4. lit. a) projektu dekretu stwarza de facto względem związków religijnych realny instrument przymusu akceptacji działań i zamierzeń rządu oraz przyjmowania aksjologii i światopoglądu reprezentowanego przez organy władzy publicznej Kolumbii. Przepis ten niewątpliwie narusza art. 19 Konstytucji Kolumbii, jak również art. 12 Amerykańskiej Konwencji Praw Człowieka z 1969 r. oraz art. 18 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych z 1966 r.
III.Ograniczenie autonomii związków religijnych
Pełne urzeczywistnienie wolności religii musi odbywać się zarówno na płaszczyźnie indywidualnej (wolność religii każdego człowieka, który nie może być zmuszany zarówno do uczestnictwa w praktykach religijnych, jak i do nieuczestnictwa w praktykach religijnych), jak i na płaszczyźnie kolektywnej, instytucjonalnej. Ludzie podzielający tę samą wiarę w sposób naturalny tworzą wspólnotę religijną, która przyjmuje określone ramy instytucjonalne, stając się tym samym odrębnym podmiotem prawa (związkiem religijnym). Poszanowanie wolności religijnej osób wchodzących w skład danego kościoła wymaga, aby państwo gwarantowało i szanowało autonomię kościoła, tzn. respektowało jego wewnętrzną strukturę, sieć zależności między tworzącymi kościół jednostkami organizacyjnymi, prawo do ustalania własnej doktryny – w tym głoszenia tego, co do dobre, a co złe – oraz rządzenia się w sprawach wewnętrznych własnym prawem wewnętrznym (samodzielnie stanowionymi normami), np. prawem kanonicznym. Nie chodzi tu oczywiście o zwolnienie związków religijnych z obowiązku całkowitego przestrzegania prawa, ale zapewnienie im autonomii, która jest warunkiem niezbędnym pełnego urzeczywistnienia wolności religijnej i „jest nieodzowna dla istnienia pluralizmu w społeczeństwie demokratycznym”[2].
Poszanowanie tak rozumianej autonomii związków religijnych stanowi jeden z elementów konstytutywnych zasady rozdziału kościoła od państwa. Państwo, którego prawo zakłada lub dopuszcza ingerencję w sprawy wewnętrzne związku religijnego, porzuca system rozdziału kościoła od państwa na rzecz takiej lub innej formy zwierzchnictwa państwa nad kościołem, która charakteryzuje się właśnie ingerencją w sprawy objęte autonomią związków religijnych. Tym samym powstaje poważne niebezpieczeństwo ograniczania wolności religijnej członków tych kościołów, ponieważ organy władzy państwowej naruszając autonomię związków religijnych i przymuszając je do określonych zachowań, w konsekwencji uniemożliwiają poszczególnym ludziom przynależność do wspólnoty religijnej wyznającej określone zasady lub postępującej w określony sposób oraz uniemożliwiają im odbywanie praktyk religijnych lub głoszenie poglądów. Dlatego też każde ograniczenie czy podważenie autonomii związków religijnych oznacza w istocie naruszenie wolności religii gwarantowanej przez art. 19 Konstytucji Kolumbii, art. 12 Amerykańskiej Konwencji Praw Człowieka z 1969 r. oraz art. 18 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych z 1966 r.
Przepisem projektu, który stanowi bodaj najpoważniejsze ograniczenie autonomii Kościoła jest art. 2.4.2.4.1.4. lit. f). Jego konstrukcja przypomina wcześniej opisane artykuły. Najpierw jest tam mowa o samookreśleniu się każdej religii i swobodzie każdego człowieka wyboru przekonań religijnych wedle własnego wyboru, lecz w dalszej części tego przepisu jest wyraźnie zaznaczone, że obowiązkiem władz publicznych jest ochrona bardzo ogólnej kategorii praw socjalnych i kulturalnych oraz przeciwdziałanie dyskryminacji. Z takiej konstrukcji przepisu należy wnioskować, że ochrona praw socjalnych czy kulturowych jest ważniejsza niż wolność religijna. Z kolei pod pretekstem ochrony jakichś praw, przepis ten może być interpretowany jako zezwalający na zakazanie danemu związkowi religijnemu głoszenia poglądów, które państwo uzna za naruszające czyjeś interesy, które aktualnie zyskały rangę praw socjalnych czy kulturalnych, np. przywileje subkultur LGBT czy promotorów tzw. „praw seksualnych i reprodukcyjnych”.
Źródłem ograniczania autonomii związków religijnych może być również art. 2.4.2.4.1.4. lit. b), przede wszystkim w wymiarze swobody konstruowania struktury wewnętrznej. Przepis ten zawiera niepokojące sformułowanie o równości wszystkich jednostek i organizacji sektora religijnego, a więc nie tylko samych związków religijnych między sobą. Przepis ten może być wykorzystany przez władze publiczne do ingerencji przez państwo w przypadku sporów wewnątrz danej wspólnoty, szczególnie na linii proboszcz-biskup. Należy podkreślić, że przepis nie wspomina o obowiązku respektowania wewnętrznej struktury związku religijnego i jego prawa wewnętrznego, co gwarantuje art. VI kolumbijskiego konkordatu i która to gwarancja zgodnie z zasadą równej wolności kościołów (art. 19 Konstytucji Kolumbii) powinna zostać zapewniona wszystkim związkom religijnym.
Podstawę do ograniczenia autonomii związków religijnych – tym razem w aspekcie swobody krzewienia własnej doktryny – stanowi art. 2.4.2.4.2.1. lit. c), który może być odczytany jako ograniczający wolność manifestacji przekonań religijnych. Podobnie jak w wyżej opisanych przypadkach, przepis ten gwarantuje uzewnętrznianie przekonań religijnych przez związki religijne i ich jednostki, niemniej zastrzega, że uznanie dotyczy jedynie „legalnych” form ekspresji. Zważywszy na szereg przepisów projektu, które mogą być podstawą daleko idących ograniczeń autonomii związków religijnych i swobody głoszenia przekonań religijnych, art. 2.4.2.4.2.1. lit. c) projektu dekretu jest gwarancją bardzo słabą, jeśli nie iluzoryczną. Innymi słowy, projekt dekretu gwarantuje jedynie prawo do manifestowania przekonań religijnych zaakceptowanych bądź tolerowanych przez państwo (co w konsekwencji może być instrumentem wymuszania na związkach religijnych akceptacji postulatów aktywistów LGBT). Nadto, analizowaną gwarancję osłabia zawarte w tym przepisie sfomułowanie o obowiązku zapewnienia efektywności korzystania ze zbiorowej wolności kultu, które jest niejasne samo w sobie i sprawia wrażenie, że państwo rezerwuje sobie rolę arbitra, który będzie oceniał efektywność wolności kultu danego związku religijnego i moderował ją w sposób uznany za właściwy. Czyli jednym związkom ograniczał, a innym – poszerzał. Warto w tym kontekście przypomnieć, że zgodnie z zawartym w projekcie art. 2.4.2.4.1.4. lit. a) zakazywanie praktyk religijnych nie jest dyskryminacją, a ponieważ będzie odbywać się w granicach prawa oraz w ramach swoiście rozumianego porządku konstytucyjnego, to znaczy, że będzie uznawane za dopuszczalne przez prawo.
Kolejnym przepisem ograniczającym autonomię związków religijnych w zakresie formułowania własnej doktryny jest art. 2.4.2.4.2.2. lit. d), który właściwie nakazuje związkom religijnym akceptację wynegocjowanego już Traktatu Pokojowego z FARC. Rzeczywiście przepis nie jest sformułowany bardzo kategorycznie, niemniej organy państwa kolumbijskiego mają zachęcać związki religijne do włączenia się w proces pokojowy zaprojektowany we wspomnianym Traktacie Pokojowym. Zważywszy na liczne, wcześniej opisane, przepisy projektu umożliwiające daleko idącą ingerencję w autonomię strukturalną oraz doktrynalną Kościoła i innych związków wyznaniowych, należy przypuszczać, że i ten przepis będzie wykorzystywany jako podstawa prawna oczekiwania od związków religijnych określonego zachowania. Tymczasem zgodnie z wolnością sumienia i wolnością religii – gwarantowanymi przez art. 18 i 19 Konstytucji Kolumbii – każdy wierny i każdy związek religijny powinny mieć zapewnioną całkowitą swobodę oceny, na ile realizowany proces pokojowy z FARC spełnia wymogi sprawiedliwości, bez presji ze strony państwa podpowiadającego jedynie słuszne rozwiązanie.
IV.Pozorowanie dialogu związków religijnych z państwem
Sekcja 3 projektu dekretu przewiduje powołanie 5 ciał doradczych na poziomie centralnym, którym przewodniczyć ma Minister Spraw Wewnętrznych lub jego delegat oraz analogicznie na poziomie lokalnym (tu również przewodnictwo ma zapewnione minister lub jego delegat). Zadania tych organów sprowadzają się do doradzania, opiniowania oraz wspierania rozwoju publicznego sektora religijnego zarządzanego przez państwo. Jedyną władczą kompetencją tego ciała ma być wybór rzecznika do reprezentowania związków religijnych przed instytucjami państwa (oraz być może zatwierdzanie protokołów poprzednich obrad).
Należy zdecydowanie podkreślić, iż planowane rozwiązanie stanowi kolejne naruszenie autonomii związków religijnych, a wręcz ich podmiotowości. Rozwiązania te wprowadzają prawny obowiązek komunikowania się każdego związku religijnego z organami państwa (centralnymi oraz lokalnymi) za pośrednictwem rzecznika reprezentującego wszystkie związki religijne, który notabene będzie członkiem tylko jednego z nich. Istnienie spore ryzyko, że w kontaktach z administracją państwową będzie się kierował głównie interesami związku religijnego, do którego należy, lub oczekiwaniami większości członków owego ciała doradczego, którzy co do jednego będą mianowani przez Ministra Spraw Wewnętrznych. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest zawieranie porozumień prawa publicznego między Ministrem Spraw Wewnętrznych a zainteresowanym związkiem religijnym, co przewiduje wprost art. 15 ustawy organicznej z 1994 r. o wolności religijnej, oraz komunikowanie się bezpośrednio, bez pośrednictwa sztucznie wygenerowanych ciał. I to jest najlepsza alternatywa dla analizowanego projektu dekretu.
Niezależnie od mglistych kompetencji oraz trudnej do uchwycenia celowości powoływania tego rodzaju ciał (chyba że jest nim wykreowanie kolejnej płaszczyzny ograniczania autonomii związków religijnych), należy podkreślić, że projekt nie zawiera najmniejszych gwarancji, iż będą w nim reprezentowani przedstawiciele Kościoła Katolickiego, a już na pewno nie w liczbie odpowiadającej liczebności tego Kościoła w Kolumbii. Zgodnie z przepisami projektu powoływanie członków tych organów przez ministra opierać się ma bowiem na jego całkowitej dyskrecjonalności. Nic nie stoi też na przeszkodzie, by minister nie powołał w ogóle żadnego przedstawiciela Kościoła Katolickiego (dbając być może w ten sposób o „efektywność korzystania z wolności religii”, by przypadkiem jeden ze związków religijnych nie korzystał z niej zbyt intensywnie).
V.Konkluzje
Wskazane powyżej przepisy projektu dekretu Prezydenta Kolumbii – rozpatrywane w kontekście całości projektu – są niezgodne z międzynarodowymi standardami ochrony praw człowieka w zakresie wolności sumienia i religii, w szczególności art. 12 Amerykańskiej Konwencji Praw Człowieka z 1969 r., art. 18 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych z 1966 r. oraz art. 18 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka z 1948 r. Okoliczności te przesądzają o sprzeczności projektu z art. 18 i 19 Konstytucji Kolumbii, ale także z art. 93 Konstytucji Kolumbii, który zapewnia wspomnianym traktatom pierwszeństwo w wewnętrznym porządku prawnym.
Projekt zawiera wiele niejasnych lub dwuznacznych przepisów, które pozwalają władzy państwowej na ograniczanie wolności sumienia, wolności religii oraz wolności kultu tak w odniesieniu do związków religijnych, jak i pojedynczych wiernych. Jest to szczególnie niebezpieczne dla Kościoła Katolickiego, w którego przede wszystkim będzie wymierzone ostrze opisanych powyżej przepisów, jako tego związku religijnego, który „najszerzej” korzysta z wolności religijnej, więc będzie mu ona stosunkowo najbardziej ograniczana, tak aby zapewnić równomierne – w ocenie rządu – korzystanie przez wszystkich obywateli z wolności religii (tzw. „dyskryminacja pozytywna”).
Tym samym projekt dekretu w żaden sposób nie wzmacnia aktualnego poziomu ochrony wolności religijnej katolików, a wręcz przeciwnie – znacząco go obniża. Być może pewnym antidotum byłoby dodanie przepisu, że dekretu nie stosuje się do Kościoła Katolickiego (ale nawet wówczas stanowi on zagrożenie dla wolności religijnej pozostałych związków religijnych). Natomiast samo usunięcie czy modyfikacja któregoś z wyżej opisanych przepisów projektu dekretu w zasadzie nie spowoduje zmniejszenia zagrożenia dla wolności religijnej, ponieważ zawsze podstawą prawną dla jej ograniczenia może okazać się inny przepis.
Ponadto należy zaznaczyć, że projekt dekretu w istocie odchodzi do modelu rozdziału państwa od kościoła na rzecz zwierzchnictwa państwa nad kościołem, w którym państwo podporządkowuje sobie związki religijne i nakazuje im realizować cele polityki państwa pod pozorem promocji wolności religijnej i wolności kultu (zresztą z licznym zastrzeżeniami i ograniczeniami). Tymczasem o swą wolność religijną i wolność kultu związki religijne oraz poszczególni wierni najlepiej zadbają samodzielnie i na pewno nie jest im do tego potrzebny państwowy system zarządzania wolnością, zwłaszcza takiego rodzaju, jak zaprezentowany w projekcie.
[1] W tym kontekście warto odnotować, że współcześnie sądy konstytucyjne coraz częściej opowiadają się za ekstensywną ochroną aspektu zewnętrznego wolności sumienia, czyli prawa do postępowania zgodnie z własnym sumieniem oraz wolności od przymusu postępowania wbrew niemu. Konsekwencją tego jest prawo do odmowy wykonania obowiązku nałożonego zgodnie z prawem z powołaniem się na sprzeciw sumienia (szczególnie motywowanego religijnie). Dla przykładu hiszpański Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 25 czerwca 2015 r. (pełny tekst wyroku w j. hiszpańskim: http://hj.tribunalconstitucional.es/en/Resolucion/Show/24527) uznał prawo aptekarzy do odmowy sprzedaży pigułek wczesnoporonnych motywowanej względami sumienia. Natomiast polski Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 7 października 2015 r. (pełny tekst wyroku w j. polskim: http://ipo.trybunal.gov.pl/ipo/Sprawa?&pokaz=dokumenty&sygnatura=K%2012/14) uznał za naruszające wolność sumienia przepisy nakazujące powołującemu się na sprzeciw sumienia lekarzowi wskazanie innego lekarza, który dokonałby zabiegu objętego odmową. Za szeroką ochroną klauzuli sumienia opowiedział się również niemiecki Federalny Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 20 grudnia 1960 r., 1 BvL 21/60 (BVerfGE 12, 45, 55).
[2] Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 26 października 2000 r. w sprawie Hasan and Chaush v. Bulgaria, par. 62; wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 16 grudnia 2004 r. w sprawie Supreme Holy Council of the Muslim Community v. Bulgaria, par. 93.