Source: http://blog.boz.org.pl/uboj_czaplinski.htm
Timestamp: 2020-06-03 16:59:55+00:00
Document Index: 91223411

Matched Legal Cases: ['art. 26', 'art. 34', 'art. 26', 'art. 26', 'art. 91', 'art. 26']

Ubój bez ogłuszania – pomysł prof. Czaplińskiego
Str. główna » Ubój rytualny » Pomysł prof. Czaplińskiego
Komunikat Polskiej Agencji Prasowej, 04.01.2013
25.01.2013. Dość prędko po wystąpieniu prof. Władysława Czaplińskiego okazało się, że przesłanki jego wnioskowania były fałszywe. Pismo z Komisji Europejskiej zawiadamia zainteresowane organizacje społeczne, że Polska wypełniła dyspozycję art. 26 rozporządzenia 1099/2009 i poinformowała Komisję o obowiązywaniu w Polsce dalej idących środków ochrony zwierząt, tj. przepisu art. 34 ustawy o ochronie zwierząt zakazującego bezwzględnie uboju bez ogłuszania.
W tej styuacji Stowarzyszenie Obrona Zwierząt z Jędrzejowa poinformowało PAN-owską Komisję do spraw etyki w nauce o nadużyciu przez prof. Władysława Czaplińskiego zaufania publicznego, związanego z jego stanowiskiem w Polskiej Akademii Nauk.
Kiepski pomysł prof. Czaplińskiego
W dniu 04.01.2013 wypowiedział sie dla PAP prof. dr hab. Władysław Czapliński, dyrektor Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk. Jego zdaniem, ubój rytualny jest obecnie w Polsce dozwolony. A to dlatego, że Polska nie notyfikowała wobec Komisji Europejskiej faktu istnienia krajowej ustawy zawierającej bezwzględny zakazu uboju bez ogłuszania.
"Nie widze żadnych podstaw do tego, by podważyć unijne rozporządzenie ws. ochrony zwierząt podczas ich uśmiercania, skoro Polska do 1 stycznia 2013 r. nie notyfikowala ustawy o ochronie zwierzat. W takiej sytuacji jest absolutnie pewne, że w tej chwili obowiazują w Polsce przepisy unijnego rozporządzenia zezwalające na ubój rytualny" — podkreślił szef INP PAN.
Profesor nie ujawnił skąd wie, że Polska nie notyfikowała. Skoro miała taki obowiązek, to należy raczej zakładać, że go dopełniła i na tym dopiero budować interpretacje. Nie jest też do końca jasne, czego Polska ewentualnie nie dopełniła, bo w rozporządzeniu nie ma mowy o "notyfikacji" zastanych przepisów. Rozporządzenie mówi, że należy o nich "poinformować" [shall inform] Komisję, zaś "notyfikować" [shall notify] należy tylko nowe przepisy.
Nie wyręczając Profesora w wyjaśnieniu powyższych kwestii, trzeba stwierdzić, że Profesor wnioskuje o stanie prawa w Polsce z faktu złamania przez rząd przepisu rozporządzenia, nakazującego tak czy inaczej rozumianą notyfikację. Uważa więc, że przewidziana rozporządzeniem unijnym prawna ochrona zwierząt miała by być w Polsce ograniczona w wyniku czynu naruszającego to właśnie rozporządzenie.
Logika takiego rozumowania jest szczególna i warta refleksji. Zastosowana do innego dobra prawem chronionego, np. własności, oznaczała by, że ofiara kradzieży samochodu była by zobowiązana wydać złodziejowi także kluczyki, dokumenty i akt zrzeczenia się pojazdu na jego rzecz. Choć logika taka miała by i dobre strony, bo nie złożenie w terminie zeznania PIT zwalniało by od podatku. W resorcie rolnictwa już posługują się taką logiką na codzień, bo Inspekcja Weterynaryjna sprawuje "nadzór na życzenie", tzn. ograniczając go wyłącznie do podmiotów, które same o to poprosiły. W efekcie nadzór nad przestrzeganiem przepisów o ochronie zwierząt jest tym mniejszy im mniej podoba się nadzorowanemu.
Nie jest zasadne przypuszczenie prof. Czaplińskiego, że ktoś ma zamiar "podważać" unijne rozporządzenie. Na odwrót, przeciwnicy uboju rytualnego właśnie chcą realizować je w pełni, czyli razem z jego art. 26-tym. Przewiduje on sytuację, że dany kraj ma już w dniu 01.01.2013 własne, dalej idące środki prawne ochrony zwierząt. O "podważaniu" unijnego rozporządzenia można było mówić w przypadku stanowiska MRiRW, które usiłowało ten artykuł usilnie przemilczeć. Dopiero Trybunał Konstytucyjny musiał pokazać Ministerstwu palcem na papierze, że ten przepis istnieje.
Drugim przekłamaniem jest twierdzenie, jakoby zastosowanie art. 26 było ograniczone warunkiem uprzedniej notyfikacji konkretnego, zastanego przepisu. Tymczasem przepis ten zawiera wyraźną deklarację generalną:
"rozporządzenie nie uniemożliwia państwom członkowskim utrzymania przepisów krajowych, które służą zapewnieniu dalej idącej ochrony zwierząt podczas ich uśmiercania".
Przepis ten ogranicza zakres obowiązywania rozporządzenia, w jego zetknięciu z konkretnymi takimi przepisami w danym państwie członkowskim, w momencie gdy zaczyna ono obowiązywać. Z góry wyklucza to konflikt między rozporządzeniem a prawem krajowym. Bez tego przepisu konflikt mógł by wystąpić i był by wtedy rozstrzygniety wedle zasady nadrzedności unijnego rozporządzenia nad ustawą krajową (art. 91 Konstytucji RP).
Ograniczenie zakresu stosowania jednolitego rozporządzenia w przypadkach, gdy przepisy krajowe zapewniają dalej idącą ochrone zwierząt, jest oczywiste z punktu widzenia celu rozporządzenia, jakim jest ochrona zwierząt. W przypadku uboju, cel ten wyrażony jest zasadą ogłuszania zwierząt. Podczas gdy odstepstwa od ogłuszania są temu celowi jawnie przeciwne, nawet jeśli dopuszczone są tym samym rozporządzeniem z innych powodów. Decydując sie na regulację uboju jednym rozporządzeniem, nakładającym się na różne systemy prawne, europejski prawodawca słusznie zadbał o to, by nie powodowało ono przypadkiem skutków przeciwnych do założonego celu, jakim jest wzmożenie ochrony zwierząt podczas uboju.
Tu dochodzimy do sedna sprawy. Pierwotnym źródłem nieporozumień jest to, że sam taki cel rozporządzenia unijnego zasadniczo nie mieści sie w głowach polskich urzędników i przedsiębiorców. W Polsce prawo ochrony zwierząt po prostu "nie przyjęło się" i ma charakter czysto pozorny. Europejskie normy w tym zakresie postrzegane są jako zwykłe przepisy techniczne dotyczące usług i towarów — tyle, że normy wyjątkowo niesłuszne i uciążliwe, wręcz złośliwe dla Polski. A więc znacznie gorsze od przysłowiowej normy określającej krzywiznę banana, która stała się symbolem unijnej biurokracji. Obchodzenie takich przepisów, jak się tylko da, jest wtedy postulatem oczywistym i jawi się wręcz jako obowiązek służbowy funkcjonariuszy resortu i ich obowiązek patriotyczny.
Nic dziwnego, że Profesor omyłkowo zaliczył obowiązek poinformowania Komisji, zapisany w art. 26, do systemu notyfikacji projektów aktów prawnych zawierających przepisy techniczne. Jednak dopuszczalność odstępstwa od ogłuszania podczas uboju nie należy do przepisów technicznych, które podlegają procedurze notyfikacji przewidzianej w dyrektywie 98/34. Ta furtka obejścia zasady ogłuszania zwierząt podczas uboju jest zamknięta.
Przypuszczenie, że to tylko pomyłka Profesora, może okazać się jednak niewystarczające. Bowiem nawet wtedy, gdyby zakaz uboju bez ogłuszania uznać za podlegający notyfikacji krajowy przepis techniczny, to i tak brak notyfikacji nie wpływa na moc prawną przepisu w kraju członkowskim, jak to wynika z wyroku TSWE z 30.04.1996 w sprawie C-194/94 oraz wyrok z 26.09.2000 w sprawie C-443/98). Brak notyfikacji zaledwie daje możliwość uchylenia się zainteresowanego podmiotu przed sądem krajowym od negatywnych dla niego konsekwencji wynikających z przepisu, który nie było notyfikowany.
W takiej sytuacji, wypowiedź szefa INP PAN dla PAP z 04.01.2013 o tym, że "absolutnie pewne jest, że w tej chwili obowiązują w Polsce przepisy unijnego rozporządzenia zezwalające na ubój rytualny" jest absolutnie myląca, co można stwierdzić z równie absolutną pewnością. Natomiast kwestią, która nie jest pewna i powinna być rozpatrzona, to ta, że prof. Czapliński nawoływał do popełniania przestępstw.