Source: http://www.remitent.pl/piata-rozprawa-w-sprawie-kieleckich-weksli/7734
Timestamp: 2017-10-17 18:24:42+00:00
Document Index: 93174707

Matched Legal Cases: ['art 270', 'art 286', 'art. 270', 'art. 270', 'art 270', 'art 270', 'art 286', 'art 310', 'art. 310', 'art. 270', 'art 310', 'art 270', 'art 286', 'art 294']

Piąta rozprawa w sprawie kieleckich weksli
20 listopada 2015 by Lech 35 komentarzy
Sprawy sądowe, cywilne i karne, co do zasady prowadzone są na rozprawach. Dzięki temu to, co strony mogą wyjaśnić w pismach i dowodach z dokumentów, powtarza się jeszcze raz na rozprawie, które często są pustymi terminami. W sprawach karnych to, co świadkowie zeznali w trakcie wcześniejszego postępowania, jest powtarzane jako zeznania w sądzie, a potem jeszcze raz odczytywane są zeznania złożone wcześniej na piśmie. Bez znaczenia, że zeznania nie wnoszą nic do sprawy…
Mogłem zatem uraczyć się na przykład takimi zeznaniami świadków:
– „Nie widziałem nigdy żadnego weksla”
– „kiedyś podpisywałem weksel na zakup narożnika”.
– „Znam pana S., syn przyprowadzał go do domu”
by dalej podczas odczytywania wcześniejszych zeznań dowiedzieć się:
– „Nie znam pana S.”
Chyba tego i tak nikt nie słuchał, bo się o takie detale nie dopytywał.
Jeden z obrońców oskarżonych każdego świadka dopytywał „czy podpisywał deklarację wekslową”, na co odpowiedź była zawsze „nie pamiętam” lub „nie wiem”. Być może na braku deklaracji chce oprzeć jakąś linię obrony, ale chyba nie taką, że brak deklaracji oznacza, że weksel może wypełnić ktokolwiek kiedykolwiek? Pomijając już fakt, że deklaracja wekslowa, to znaczy umowa wekslowa na pewno jakaś była, jeśli nie jako osobny dokument, to w postaci umowy kredytowej z Getinbankiem, który te weksle „zgubił” (dawny Wschodni Bank Cukrownictwa), a w najgorszym przypadku w formie ustnych lub dorozumianych ustaleń.
Prokurator z kolei każdego dopytywał się, czy ten kredyt na zakup mebli, AGD etc, który te weksle zabezpieczały, został spłacony. Oczywiście każdy zeznawał, że tak, co też nie ma najmniejszego znaczenia, bo dobrej wiary nabywcy nie niweczy spłacony kredyt, z kolei zła wiara pozostaje złą wiarą, nawet jak kredyt nie został spłacony i z faktu niespłacenia kredytu nie wynika, że ktoś może taki weksel wykraść i na siebie uzupełnić.
21 listopada 2015 at 12:53
Patrzenie na sprawę karną tylko przez pryzmat prawa wekslowego powoduje problemy z percepcją.
Inna sprawa, że karniści mają fundamentalny problem z percepcją prawa cywilnego, ale prawo wekslowe nie rozstrzyga o pojęciach prawa karnego.
A ten komentarz to a’propos czego jest? ;)
21 listopada 2015 at 13:18
A propos ostatniego akapitu ;)
21 listopada 2015 at 13:23
A jakież tu są zaburzenia percepcji? Proste wnioski wynikające z obowiązujących przepisów. Sprawcy w tej sprawie są winni, albo nie są winni skradzenia weksli i ich wypełnienia, ale bez znaczenia jest, czy kredyty, które weksle zabezpieczały zostały, czy nie zostały spłacone.
Marian Rejewski says:
22 listopada 2015 at 20:10
Dla oskarżyciela publicznego najwyraźniej ma znaczenie. I to jest właśnie problem.
23 listopada 2015 at 13:41
A więc do grudnia…
niepoprawneprawo says:
23 listopada 2015 at 20:48
Warto w tym miejscu przytoczyć słowa R. Dmowskiego: „Wychowanie nasze jest takie, że u nas inteligentni i wykształceni ludzie nie mają pojęcia o porównawczej wartości pracy, o istocie handlu, o obrotach bankowych, prawie wekslowym, o elementarnej buchalterii itp. rzeczach (…)”, które jak widać niestety nadal nie straciły na aktualności :-)
23 listopada 2015 at 20:49
@niepoprawneprawo – Karramba! Właśnie w zeszłym tygodniu czytałem Myśli nowoczesnego Polaka i oczywiście zaznaczyłem sobie ten cytat z wiadomych powodów ;)
24 listopada 2015 at 18:10
W takim razie polecam zapoznać się z komiksem C. Barksa pt. „Back to The Klondike” („Powrót do Klondike”) i jednocześnie zamieszczam poniżej skan wyjątkowo interesującego fragmentu komiksu :-)
http://i65.tinypic.com/mtoy0m.jpg
http://i64.tinypic.com/2gwysky.jpg
29 listopada 2015 at 10:35
Lech: Sprawcy w tej sprawie są winni, albo nie są winni skradzenia weksli i ich wypełnienia, ale bez znaczenia jest, czy kredyty, które weksle zabezpieczały zostały, czy nie zostały spłacone.
Marian Rejewski: Dla oskarżyciela publicznego najwyraźniej ma znaczenie. I to jest właśnie problem.
Naprawdę? Prokurator zarzucił oskarżonemu (oskarżonym?) popełnienie występku z art 270 par. 2 k.k. oraz występku oszustwa procesowego (art 286 1 k.k.). Jednym ze znamion pierwszego z tych występków jest działanie na szkodę wystawcy weksla in blanco. Jednym ze znamion oszustwa sądowego jest natomiast niekorzystne rozporządzenie cudzym mieniem. Prokurator najwyraźniej uważa, że najprościej można udowodnić je przez wykazanie, że wystawcy weksli gwarancyjnych wykonali zobowiązania ze stosunku podstawowego. Zatem wykreowanie zobowiązań wekslowych jest w tej sytuacji działaniem szkodliwym dla wystawców. A zasądzenie „wierzytelności” wekslowych jest rozporządzeniem niekorzystnym dla nich. Nie ma racji? Dlaczego?
Naturalnie oskarżyciel będzie musiał udowodnić także umyślność działania sprawców. To znaczy c.n. zamiar ewentualny na gruncie występku z art. 270 par. 2 k.k. oraz dolus directus coloratus na gruncie występku oszustwa. Pokrzywdzeni nie znają zapewne faktów, które mogłyby stanowić podstawę do wnioskowania o zamiarze. Prokurator o tym wie (zostali przesłuchani w śledztwie), zatem słusznie nie zadaje pytań idących w tym kierunku.
Pan Bartoszcze trafnie zwrócił uwagę na to, iż jest to proces karny, w którym cele dowodzenia mogą być, i często są, częściowo odmienne niż w dotyczącym zbliżonej materii procesie cywilnym. A, zaryzykuję, zawsze dowodzenie to jest trudniejsze.
29 listopada 2015 at 12:16
@dost – pozostaje mi tylko powtórzyć – jeśli prokurator (albo ktoś inny) szuka istotności tego, że kredyt zabezpieczony wekslem został spłacony, to znaczy że nie do końca rozumie (albo: w ogóle nie rozumie) o co w sprawie chodzi. Zakładając bowiem, że oskarżeni rzeczywiście dopuścili się tych wszystkich strasznych wymienionych przez Sz.P. @dost czynów, to zupełnie nieistotne jest, czy wierzyciel, któremu weksle wykradziono, miał roszczenie do wystawców, czy nie miał. Pisząc bardziej obrazowo – nawet gdyby każdy z poszkodowanych miał teraz nawet po milion złotych długu wobec Getin Noble Bank S.A. z tytułu tamtych kredytów, to w żaden sposób ani nie usprawiedliwia, ani nie legitymizuje, ani nie uzasadnia działania oskarżonych. I na odwrót – brak długu wobec Getinbanku nie czyni ich działań „bardziej lub mniej” karalnymi.
Prokurator najwyraźniej uważa, że najprościej można udowodnić je przez wykazanie, że wystawcy weksli gwarancyjnych wykonali zobowiązania ze stosunku podstawowego. Zatem wykreowanie zobowiązań wekslowych jest w tej sytuacji działaniem szkodliwym dla wystawców.
Działaniem tak samo szkodliwym byłoby wykreowanie długu z tych weksli przy jednoczesnym istnieniu roszczenia ze strony Getinbanku (wówczas poszkodowani mieliby i dług wekslowy, i dług Getinbankowy).
29 listopada 2015 at 15:19
Po pierwsze nie ja przypisuję popełnienie tych „strasznych czynów” oskarżonym, lecz, jak wynika to z Pańskich sprawozdań, czyni to prokurator. Zatem sarkazm wobec mnie jest tu zbędny i nieuzasadniony.
Po drugie, nie wszyscy oskarżeni przyznają się do popełnienia zarzucanych im czynów. Nie wiem oczywiście, co udało się udowodnić prokuratorowi w sądzie. Być może (zakładam teoretycznie) liczy się on z taką wersją: zarzut oszustwa wobec jednego lub więcej oskarżonych może się nie utrzymać z powodu trudności wykazania dolus directus coloratus (kwestia jest ocenna). Nie powinno być problemu z przyjęciem zamiaru ewentualnego w odniesieniu do występku z art. 270 par. 2 k.k. Oprócz wszystkich innych zarzutów obrony może się pojawić również zarzut, iż działanie oskarżonego nie mogło spowodować szkody u wystawcy weksla gwarancyjnego. Nie mogło – bo gdyby nawet musiał zapłacić posiadaczowi sumę wekslową – to mógłby w ew. następnym procesie ze stosunku podstawowego skutecznie zasłonić się zarzutem bądź to wygaśnięcia dochodzonego przez powoda [remitenta] roszczenia, bądź zarzutem wyrządzenia przez niego szkody wskutek nienależytego zabezpieczenia weksli. Oczywiście zarzut obrońcy nie może być podnoszony w wypadku wygaśnięcia długu ze stosunku podstawowego z powodu jego zapłaty. Jeśli prokurator zadał te „straszne pytania” :) z ostrożności procesowej, to ja nie byłbym wobec niego taki srogi :).
Po trzecie, Panie Lechu, to nie jest jednak cywilny proces wekslowy. Dlatego nie może Pan traktować przepisów karnych per non est.
29 listopada 2015 at 15:30
@dost – nie napisałeś nic, co by przeczyło temu, co wcześniej napisałem.
Oprócz wszystkich innych zarzutów obrony może się pojawić również zarzut, iż działanie oskarżonego nie mogło spowodować szkody u wystawcy weksla gwarancyjnego. Nie mogło – bo gdyby nawet musiał zapłacić posiadaczowi sumę wekslową – to mógłby w ew. następnym procesie ze stosunku podstawowego skutecznie zasłonić się zarzutem bądź to wygaśnięcia dochodzonego przez powoda [remitenta] roszczenia, bądź zarzutem wyrządzenia przez niego szkody wskutek nienależytego zabezpieczenia weksli.
W następnym procesie ze stosunku podstawowego dłużnik nie mógłby właśnie bronić się zarzutem „dochodzonego przez remitenta roszczenia”, ponieważ:
– nie zapłacił roszczenia Getinbankowi, więc jeśli by istniało roszczenie podstawowe, to istniałoby nadal, mimo że weksle zostały wykradzione
– roszczenia nie dochodzi „remitent” (weksle wszak zostały użyte przez złodzieja)
– roszczenie o szkodę wyrządzoną użyciem weksli istnieje nawet pomimo gdyby istniał dług wobec Getinbanku.
29 listopada 2015 at 17:48
Lech: W następnym procesie ze stosunku podstawowego dłużnik nie mógłby właśnie bronić się zarzutem „dochodzonego przez remitenta roszczenia”, ponieważ:
Zarzuty obrony są często bardzo szeroko zakreślane. W toku rozprawy zazwyczaj nie ma czasu na ich precyzyjną ocenę, ani nie można mieć pewności, że sąd ich nie podzieli. Zalecana jest zatem tzw. ostrożność procesowa.
Realizacja gwarancyjnego roszczenia wekslowego powoduje wygaśnięcie roszczenia ze stosunku podstawowego. I odwrotnie. Można bronić poglądu, że zawiniona utrata przez remitenta weksla i realizacja roszczenia wekslowego przez posiadacza w dobrej wierze powoduje wygaśnięcie roszczenia wierzyciela ze stosunku podstawowego (byłego remitenta) wobec wystawcy weksla.
W każdy razie wystawca, który zapłaciłby za taki weksel takiemu posiadaczowi mógłby się zasłaniać w procesie ze stosunku podstawowego, wytoczonym przez przyjemcę weksla gwarancyjnego (b. remitenta), zarzutem wyrządzenia szkody, bardzo prawdopodobne, że skutecznym. A stąd już krok do uznania, że szkody w rozumieniu art 270 par. 2 k.k. pokrzywdzonemu nie wyrządzono. Trzeba zatem zadbać o ustalenie faktów (zapłata długu), by móc replikować i odciąć obronie podobne zarzuty.
Pisałem już o tym uprzednio; Pańska 3. uwaga świadczy, że mnie Pan nie zrozumiał.
No i ma Pan chyba wyjątkową awersję do „paragrafów” karnych… Stuprocentowy cywilista?
Aha, czyli jeśli zapłacę złodziejowi, który weksel ukradł i weksel sobie wypełnił powoduje, iż:
– nie będę już nic winien okradzionemu remitentowi ze stosunku podstawowego, bo przecież zapłaciłem złodziejowi
– złodziej nic złego nie zrobił, bo przecież byłem coś winien (a komu, na jakiej podstawie, to już nieistotne szczegóły).
Nie, po prostu rozumiem o co w stosunku wekslowym chodzi.
29 listopada 2015 at 17:57
Nawet jednak przyjmując takie karkołomne założenia (zapłaciłem za weksel złodziejowi, więc nie muszę już płacić wierzycielowi) – to nadal nie ma podstaw do tego, aby prokurator pytał „czy pan spłacił kredyt”, bo fakt spłacenia kredytu będzie być musiał dowiedziony w procesie cywilnym o zapłatę – dowodem nie będzie to, że teraz na sprawie karnej ktoś sobie zezna, że kredyt spłacił.
2 grudnia 2015 at 08:27
Panie Lechu: Ręce opadają zazwyczaj wtedy, gdy nie nadąża głowa; ot, choćby za zasadami odpowiedzialności kredytodawcy wobec kredytobiorcy-konsumenta, wystawcy weksla gwarancyjnego.
Pamiętam, że kibicuje Pan oskarżonemu indosatariuszowi. Ma Pan do tego naturalnie prawo, wina żadnego z oskarżonych nie została jeszcze dowiedziona. Ale już przed 2000 lat było jasne, że nie można kibicować dwóm panom… Niech Pan więc daruje sobie dobre rady serwowane pokrzywdzonym wystawcom weksli. Z Pańskich wcześniejszych felietonów wynika, że złodziej nie został wykryty. Oskarżony indosant (który miał wspólnie z indosatariuszem, jak ów świstak z reklamy, obcinać te papierki-weksle), to domniemany paser. Może by więc raczej poradził Pan swemu pupilowi, by ten pozwał indosanta-pasera. Opisze Pan później minę powoda przy lekturze postanowienia o umorzeniu postępowania egzekucyjnego z powodu braku majątku dłużnika, nadającego się do zajęcia.
Zdaje się, że ani obrońca, ani sąd z urzędu nie miał wątpliwości odnośnie do zasadności pytań prokuratora. Niech więc i Pan nie odbiera oskarżycielowi tego prawa. Może chodzi mu o unaocznienie premedytacji, cynizmu i zuchwalstwa oskarżonych, którzy, wykorzystując instrumenty obrotu handlowego i sąd, dążyli do wyłudzenia od pokrzywdzonych nienależnego im i de facto powtórnego świadczenia. Może zechce podkreślić w mowie końcowej, że, wobec uprzedniego zaspokojenia remitenta, pokrzywdzeni nie mieliby możliwości uchronić się przed szkodą. Nie mogli zwłaszcza zażądać jednoczesnego (ze spełnieniem świadczenia ze stosunku podstawowego) zwrotu weksla in blanco albo postanowienia sądu o umorzeniu tego weksla. A niemożność spełnienia przez wierzyciela-przyjemcę weksla tego warunku mogłaby okazać się skuteczną obroną pokrzywdzonych przed powtórnym świadczeniem. To wszystko ma istotne znaczenie przy ocenie tzw. społecznej szkodliwości czynów zarzucanych oskarżonym. A także przy uzasadnieniu rodzaju i stopnia winy sprawców oraz wysokości sprawiedliwej kary.
Ja wiem, że to nie należy do treści stosunku wekslowego i może się Panu wydawać niepojęte, ale mimo wszystko, niech Pan pozwoli prokuratorowi działać zgodnie z jego własną strategią.
PS1. Co to się porobiło po tych wyborach; tam sędziów kaduckim prawem odwołują, tu prokuratora łają i prawa mu odbierają…
PS2. Być może prokurator nie bywa na tym Forum. Niech więc ktoś uświadomi go, że nie powinien już zadawać tych pytań:)
2 grudnia 2015 at 08:48
@dost – zatem skracając – uznaje Pan, że „społeczna szkodliwość czynów” sprawców byłaby mniejsza, gdyby dług wobec banku nie był spłacony. Do tego bowiem sprowadza się argumentacja, iż brak długu powoduje „większy cynizm i premedytację i zuchwałość”. Co do zasady się z tym nie zgadzam – istnienie długu nie umniejsza winy oskarżonych. Ich wykreowane roszczenie nawet wówczas byłoby im „nienależne”. Gdzie Pan w tym widzi ich „wybielanie”, trudno powiedzieć.
Proces cywilny indosatariusz-remitent już się toczył, więc dobre rady jego wszczęcia są trochę niewczesne. Co do moich osobistych sympatii w tym procesie – patrzę przede wszystkim ze swojego punktu widzenia, jako osoby, która także brała wielokrotnie udział w obrocie wekslowym jako nabywca weksla. Nie uśmiechało by mi się spędzić rok w areszcie dlatego, że przypadkiem nabyłem kradzione weksle.
Co do eksponowanego tutaj „oszustwa sądowego” – z zeznań świadków wynika, że większość z nich po wysłaniu do nich wezwań do zapłaty: albo nie kontaktowała się z posiadaczem weksla, albo twierdziła, że weksla nie podpisywała (co było nieprawdą). Powiem szczerze, że w takim przypadku również i ja dążyłbym do sporu sądowego mającego na celu osiągnięcie prawnego rozstrzygnięcia, ale widzę, że w państwie prawa zdawanie się na wyroki sądów może być jednak karalne ;)
3 grudnia 2015 at 09:26
Nie uśmiechało by mi się spędzić rok w areszcie dlatego, że przypadkiem nabyłem kradzione weksle
Już kiedyś pisałem, że w dzisiejszych czasach obrót wekslami między anonimowymi osobami nie istnieje.
3 grudnia 2015 at 09:28
Masz rację, i w tej sprawie przecież nikt anonimowy nie jest.
3 grudnia 2015 at 10:32
Skoro na poziom tzw. społecznej szkodliwości czynu wpływają okoliczności popełnienia tego czynu i jego skutek, to postawienie wystawcy wobec konieczności powtórnej zapłaty (gdyby nie ingerencja organów ścigania), jest bardziej szkodliwe od sytuacji, w której jest on zmuszony do zapłaty sfalsyfikowanego weksla z realnymi szansami faktycznego uwolnienia się od zapłaty długu ze stosunku podstawowego. Obowiązkiem oskarżyciela jest wykazanie na rozprawie okoliczności czynu i jego skutków (wobec wystawcy i wobec przyjemcy weksla gwarancyjnego).
Odbył się proces cywilny z udziałem przyjemcy-remitenta (banku) i oskarżonego indosatariusza? Z czyjego powództwa, o co i z jakim skutkiem?
Przypadkowe, powtarzam PRZYPADKOWE, nabycie kradzionych weksli może być podstawą przypisania wyłącznie culpa levis, najwyżej culpa lata. Z tego powodu można polec w procesie wekslowym. Wina taka nie interesuje prokuratora, chyba że przyłączy się do procesu cywilnego. Dla pociągnięcia do odpowiedzialności karnej konieczny jest dolus (zamiar). Za występek z art 270 par. 2 k.k. (użycie weksla wypełnionego niezgodnie z wolą wystawcy) w postaci c.n. dolus eventualis a za występek z art 286 par. 1 k.k. wyłącznie dolus directus coloratus (zamiar bezpośredni kierunkowy).
Faktem jest, że najgrubsze postaci culpa lata blisko sąsiadują z dolus eventualis.
W sprawie kieleckiej ani indosant, ani indosatariusz (zdaniem prokuratora) nie działali przypadkowo, jak to Pan stara się usilnie nam sugerować.
W państwie prawa powinien odpowiadać karnie ten, kto wszedł bezprawnie w posiadanie cudzych weksli in blanco, przerobił je przez obcięcie istotnych zapisów, uzupełnił bez zgody i na szkodę wystawcy i wprowadził do obiegu. Powinien odpowiadać karnie także ten, kto w tym procederze czynnie współdziałał, lub weksle przerobione i uzupełnione bezprawnie ze świadomością nabył przez indos, zażądał zapłaty sumy wekslowej od wystawcy oraz, posługując się takimi wekslami, usiłował (częściowo skutecznie) doprowadzić sąd do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wystawców przez nałożenie na nich obowiązku nienależnego świadczenia na jego rzecz.
Jeśli zarzuty prokuratora nie zostaną należycie udowodnione, sąd państwa prawa powinien uniewinnić oskarżonych. Co niekoniecznie musi świadczyć o dobrej wierze, niezbędnej do zasądzenia wierzytelności wekslowej.
3 grudnia 2015 at 10:39
Zgadzam się z ostatnim akapitem (tym od „W państwie prawa”). I od tego trzeba zacząć – jest wina, jest kara, a nie: badamy sprawę, więc aresztujmy wszystkich bez dowodów, może się poprzyznawają. Kto przerabiał i obcinał? Tego nie wiem, w zeznaniach jeden zwala na drugiego, nie ma obiektywnych dowodów świadczących przeciwko komuś, jedynie słowo przeciwko słowu.
I zgadzam się również, że brak winy nie oznacza dobrej wiary w procesie wekslowym. Albo, co ważniejsze – zła wiara lub rażące niedbalstwo w procesie wekslowym nie oznacza winy w procesie karnym.
3 grudnia 2015 at 13:20
Jeżeli „anonimowy” zrozumiałeś jako „nie zdradzający kontrahentowi swoich personaliów” a nie jako „nieznany wcześniej kontrahentowi”, to przykro mi.
A jeśli chciałeś potwierdzić, że sprzedający i kupujący pozostawali w stałych relacjach…
3 grudnia 2015 at 13:24
Tak, sprzedający i kupujący te weksle znali się z jakichś innych kontaktów, czy tam w najgorszym przypadku mieli wspólnego znajomego, już nie pamiętam jak tam wynikało z zeznań we wszystkich konfiguracjach relacji tej trójki.
5 grudnia 2015 at 07:52
tzw. ostrożność procesow
Przepraszam, że nie jest to komentarz merytoryczny, ale zawsze to sformułowanie przypomina znany szmonces, który kończył się tak:
– Po pierwsze, ja ten garnek już dawno temu oddałam. Po drugie: miał dziurawe dno, więc był bezwartościowy. Po trzecie i najważniejsze: nigdy tego garnka nie pożyczałam!
z zeznań świadków wynika, że większość z nich po wysłaniu do nich wezwań do zapłaty: albo nie kontaktowała się z posiadaczem weksla, albo twierdziła, że weksla nie podpisywała
Twierdzili tak zapewne z niewiedzy; podejrzewam, że dla nich wspomniane zaprzeczanie było równoważne z „nigdy nie podpisywałem żadnej umowy z tym panem”.
5 grudnia 2015 at 08:02
Z tą ostrożnością to by było: „nie pożyczałem garnka, ale z ostrożności twierdzę, że już oddałem” :)
Odnośnie „umowy z tym panem” – nie zmienia to faktu, że posiadacz do czasu wytaczania powództw nie miał informacji o tym, że blankiety zostały skradzione. Również sami wystawcy wystawiając weksle nie zadbali o to, aby wskazać na nich ich kaucyjny charakter – można to uznać za wynik braku ich wiedzy, tym bardziej jednak dziwi, że tą wiedzą nie popisał się bank-remitent, bądź co bądź rzekomy profesjonalista.
7 grudnia 2015 at 00:09
„Skoro na poziom tzw. społecznej szkodliwości czynu wpływają okoliczności popełnienia tego czynu i jego skutek”.
Podrobienie weksla z definicji jest wyjątkowo szkodliwe społecznie ze względu na charakter tego papieru wartościowego, zwłaszcza że zazwyczaj wiąże się to jednocześnie z oszustwem. Działania prokuratora wydają mi się być wodą na młyn oskarżonych, gdyż można z łatwością podważyć kogoś, kogo zapytamy o to, czy uregulował swoje zobowiązanie, jeśli ponadto nie przedstawia on innego niż swoje zeznanie dowodu. Kolejna kwestia jest taka, że weksel to weksel, natomiast brnięcie w wątek wierzytelności, którą miał zabezpieczać, będzie utwierdzać społeczeństwo w mylnym przekonaniu co do tego papieru wartościowego. Moim zdaniem podrobienie weksla na kwotę 1000 zł może być bardziej szkodliwe społecznie, niż podrobienie umowy kredytu na 1 000 000 zł ze względu na bezwarunkowy charakter weksla, a także kwestię ewentualnej obrony procesowej.
8 grudnia 2015 at 15:29
„Podrobienie weksla z definicji jest wyjątkowo szkodliwe społecznie ze względu na charakter tego papieru wartościowego”
To prawda, ale też oczywiste jest, że ta szkodliwość podlega stopniowaniu. Świadczy o tym m.in. rozstaw widełek sankcji karnej (5-25 lat p.w.) oraz możliwość uznania, że konkretny czyn stanowi wypadek mniejszej wagi (art 310 par. 3 k.k.). W takim razie dolny próg zagrożenia obniża się do 1 roku i 8 miesięcy p.w. i otwiera droga do warunkowego zawieszenia kary. Wynik oceny zależy w szczególności od sposobu i okoliczności popełnienia konkretnego czynu, rozmiaru wyrządzonej lub grożącej szkody, postaci zamiaru, motywów.
„można z łatwością podważyć kogoś, kogo zapytamy o to, czy uregulował swoje zobowiązanie, jeśli ponadto nie przedstawia on innego niż swoje zeznanie dowodu.”
A czy ktokolwiek, kiedykolwiek podważał twierdzenia kredytobiorców? Zdaje się, że problem ten jest bezsporny; pewnie są na to także tzw. dowody materialne…
„weksel to weksel, natomiast brnięcie w wątek wierzytelności, którą miał zabezpieczać, będzie utwierdzać społeczeństwo w mylnym przekonaniu co do tego papieru wartościowego”
Gdyby wystawca-kredytobiorca mógł posłużyć się zarzutem obiektywnym (wekslowym) to z pewnością by go użył. Tak samo, gdyby dysponował dowodem na to, że posiadacz weksla przerobionego i uzupełnionego wbrew woli wystawcy uczestniczył w tych malwersacjach lub miał o nich wiedzę. Czy i jak może się bronić wystawca, który przegrał proces wekslowy i został zmuszony do zapłaty sumy wekslowej (i kosztów)? Czy pozwać o odszkodowanie nieustalonego złodzieja weksli, jak radzi p. Lech? – zapytam retorycznie.
Gdyby dług ze stosunku podstawowego nie został spłacony, to proponowałbym uzależnić jego spłatę od jednoczesnego zwrotu przez wierzyciela-remitenta weksla gwarancyjnego. Czy to jest szkodliwe (?!) brnięcie w wątek zabezpieczonej wierzytelności?
10 grudnia 2015 at 19:31
1. W przypadku fałszowania weksla dobrem prawnie chronionym jest wiarygodność dokumentów i mienie. Zajmijmy się zatem mieniem. W tym przypadku dobro prawne pokrywa się w zasadzie ze szkodą, ponieważ oszukanie kogoś wiąże się z naruszeniem jego interesów majątkowych. Pojawia się zatem pytanie jaki jest zatem związek przyczynowo-skutkowy między podrobieniem weksla a wierzytelnością, która przecież nie wynika z tego podrobionego weksla, lecz z innego weksla, który stanowi jedynie przedmiot sprawczy (właściwy weksel jest „przerobiony” na fałszywy). Trzeba zatem zbadać na jaką szkodę fałszujący weksel kogoś naraził, czyli po prostu na ile ją okantował. Pomijam kwestię usiłowania oszustwa poprzez użycie podrobionego weksla, żeby było po prostu prościej. Dlatego też nie do końca rozumiem postępowanie prokuratora, ponieważ wydaje się, że zajmuje się okolicznością, która wykracza poza istotne dla sprawy okoliczności, a tym samym tylko sobie utrudnia pracę.
2. A tego właśnie nie wiadomo, tak samo jak nie wiadomo, czy są na tę okoliczność inne dowody materialne. Pomijając już kwestię tego, czy jest to istotne, czy też nie dla rozstrzygnięcia sprawy, to jeśli prokurator zdecydował się oprzeć akt oskarżenia na tym fakcie, to będzie musiał go udowodnić – to nie postępowanie cywilne, że oskarżony ma coś kwestionować.
3. Jeśli doszło do podrabiania weksli, to zadaniem organów ścigania jest wykrycie sprawcy i pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej, a to z kolei otworzy drogę dla ochrony swoich praw przez wystawców-kredytobiorców. Innej odpowiedzi na zadane w powyższym komentarzy pytania nie mogę udzielić.
11 grudnia 2015 at 09:37
Ale przecież w tej sprawie nie było zbrodni podrobienia weksla (art. 310 par. 1) tylko występek nielegalnego wypełnienia weksla (art. 270 par. 2)
11 grudnia 2015 at 09:40
@bartoszcze – nie bój się, 301/1 też jest przecież tutaj zarzucany :)
17 grudnia 2015 at 12:41
Pan niepoprawneprawo,
1. Wg oskarżenia indosant oraz indosatariusz obcięli dokumenty weksli eliminując zapisy (klauzule?) wskazujące umowy kredytowe, których wierzytelności weksle te zabezpieczały. Można mniemać, że zdaniem prokuratora dokonano w ten sposób przerobienia weksli niezupełnych i wyczerpano znamiona przest. z art 310 par. 1 k.k. Zauważmy, że na tym etapie żaden z wystawców nie został jeszcze „okantowany”, a sprawcy mogli być pociągnięci do odpowiedzialności karnej.
Występku z art 270 par. 2 k.k. prokurator upatruje w uzupełnieniu przerobionych weksli in blanco lub w ich użyciu.
„Kantowanie”, czyli pochód przestępstwa oszustwa, zaczyna się z chwilą wprowadzenia weksli przerobionych i uzupełnionych wbrew woli wystawców do obrotu prawnego. Stąd zapewne oskarżyciel powołuje w kwalifikacji przepisy art 286 par. 1 k.k. w zw. z art 294 par. 1 k.k.
2. Tego my nie wiemy (dokładnie). Ale skoro zeznawali kredytobiorcy i przedstawiciele kredytodawcy, bądź jego następcy prawnego? Gdyby oskarżyciel nie znał odpowiedzi, to pewnie nie pytałby. Myślę, że pytanie jest sensowne, gdyż dotyczy okoliczności mającej znaczenie przynajmniej dla wymiaru kary.
3. I takiej porady udzieliłby Pan wystawcy weksla, chociażby przedstawił Panu postanowienie o umorzeniu śledztwa w sprawie kradzieży tego weksla, z powodu niewykrycia sprawcy? Myślę, że wystawcy, który nie spłacił jeszcze długu ze stosunku podstawowego, można udzielić bardziej praktycznej porady…
PS. Sprawa jest skomplikowana pod względem prawnym oraz, jak wynika ze sprawozdań Pana Lecha, na płaszczyźnie faktów. Ciekawe, jakie fakty sąd uzna za udowodnione i jak je oceni na płaszczyźnie prawnej.
Panie dost,
1. Zacznę od tego, że dyskutujemy o strategii proceoswej prokuratora, która wydaje się być dość enigmatyczna w kontekście instytucji weksla. Ponadto jeśli chodzi o „okantowanie”, to dla lepszej przejrzystości moich rozważań w powyższym komentarzu zastrzegłem, że „Pomijam kwestię usiłowania oszustwa poprzez użycie podrobionego weksla, żeby było po prostu prościej”. Staram się po prostu zrozumieć tok rozumowania prokuratora i na razie nie znajduję racjonalnego uzasadnienia w obraniu takiej strategii procesowej.
2. Aż przypomniał mi się cytat Grishama: „Dobry adwokat nigdy nie zadaje pytania, nie znając odpowiedzi” :-) Jednakże pojawia się pytanie, parafrazując lekko powyższy cytat, czy działania prokuratora są przejawem jego ponadprzeciętnych umiejętności i ambicji.
3. Nie jestem adwokatem czy radcą prawnym, więc moja porada ograniczyłaby się do wydrukowania ustawy prawo wekslowe i poinformowania, że przecież nikt nie kazał Panu/Pani podpisywać weksla :-) Oczywiście w żadnym razie nie bronię osób, które mogły sfałszować weksle, jeśli zostanie im udowodniona wina, ale to zupełnie inna kwestia.
18 grudnia 2015 at 10:52
Jednakże pojawia się pytanie, parafrazując lekko powyższy cytat, czy działania prokuratora są przejawem jego ponadprzeciętnych umiejętności i ambicji.
A jaka jest przyczyna tej jałowej, przepraszam, dociekliwości? Pokrzywdzeni wystawcy weksli blankowych a także przedstawiciele kredytodawcy byli niewątpliwie przesłuchiwani także w śledztwie. Zapoznanie się z ich depozycjami nie wymagało ani ponadprzeciętnych umiejętności, ani
jakiejkolwiek ambicji…
18 grudnia 2015 at 14:40
Panie dost, napiszę zatem wprost.
Nie wiemy, czy autorem oskarżenia jest prokurator, który występuje przed Sądem. Możliwe jest bowiem, że prokurator ten jedynie popiera przed Sądem akt oskarżenia przygotowany przez innego prokuratora/ów. Skoro bowiem na etapie postępowania przygotowawczego przesłuchano wystawców weksli i przedstawicieli kredytodawców, to istnieje taka możliwość, że było to nieprzemyślane działanie, aby opierać akt oskarżenia właśnie na okolicznościach, o których pisaliśmy powyżej.
Z kolei jeśli chodzi dociekliwość, to jest ona przejawem analitycznego myślenia. Gdybym bezkrytycznie przyjmował działania organów władzy publicznej za prawidłowe, to na światło dzienne nie wyszłaby afera, którą opisałem na swoim blogu.
Wracając jednak do meritum. Albo prokurator ma jakiś misterny plan, którego nie rozumiemy; albo po prostu wykonuje polecenia przełożonych. W pierwszym przypadku wykazałoby się ponadprzeciętnymi umiejętnościami i ambicją.