Source: http://krzysztof-miskiewicz.blog.onet.pl/category/bez-kategorii/
Timestamp: 2017-06-26 01:48:06+00:00
Document Index: 112330864

Matched Legal Cases: ['art. 147', 'art. 1513', 'art. 151', 'art. 415', 'art. 435', 'art. 151']

Bez Kategorii | Politycznie niepoprawnie
Opublikowano 18 sierpnia 2013 Autor: Krzysztof Miśkiewicz	W piątek senat, głosami koalicji rządzącej, odrzucił projekt nowelizacji ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, który przewidywał, że dodatek przysługujący za pracę w porze nocnej nie będzie wliczany jako składowa płacy minimalnej.
Kategorie: Bez kategorii	| Tagi: bezrobocie dodatek gospodarka kodeks kodeks pracy pracodawca pracownik prawa pracownicze płaca	| 2 Komentarze
Opublikowano 14 kwietnia 2013 Autor: Krzysztof Miśkiewicz	W tym tygodniu Sąd Najwyższy orzekł, że pracodawca który ujmuje w harmonogramie pracownikowi dzień wolny wcześniej niż powinien, czyli zaraz po zakończeniu zmiany zamiast po upływie doby pracowniczej, nie może być pociągnięty do wypłaty rekompensaty z tego tytułu.
Sprawa którą zajął się SN dotyczyła pracownika pracującego w systemie czterobrygadowym (w tygodniu dwie I zmiany, dwie II, dwie III i dwa dni wolne), który podniósł wątpliwość dotyczącą zasad udzielania przez jego pracodawcę dni wolnych. Pracownik zakwestionował mianowicie sytuację w której pracodawca udzielił mu dni wolnych zaraz po zakończeniu zmiany nie przestrzegając zasady, że przez dzień wolny należy rozumieć kolejne 24 godziny po upływie doby pracowniczej, a więc czasu przeznaczonego na odpoczynek po pracy.
Sąd Najwyższy nie podzielił argumentacji pracownika, który powoływał się między innymi na art. 147 kodeksu pracy (W każdym systemie pracy, jeżeli przewiduje on rozkład czasu pracy obejmujący pracę w niedzielę i święta, pracownikom zapewnia się łączną liczbę dni wolnych od pracy w przyjętym okresie rozliczeniowym odpowiadającą co najmniej liczbie niedziel, świąt oraz dni wolnych od pracy w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy przypadających w tym okresie.), uznał, że w tym przypadku nie ma prawnego oparcia założenie, że maksymalne normy czasu pracy pracownika powinny być krótsze, bo pracodawca nieprawidłowo ustalił w harmonogramie początek dnia wolnego. Zdaniem SN pracodawca może w harmonogramie przewidzieć błędnie wolne, jednak nie sankcjonuje to pracownika do wystąpienia o dodatkowe roszczenia za godziny nadliczbowe, bo te wiążą się tylko z pracą przekraczającą normy czasu pracy.
Sąd przyjął, że zasada ta odnosi się również do sytuacji w której pracownik wykonywał pracę w dniu wolnym ze względu na okoliczności określone w art. 1513 kodeksu pracy (Pracownikowi, który ze względu na okoliczności przewidziane w art. 151 par. 1 wykonywał prace w dniu wolnym od pracy wynikającym z rozkładu czasu pracy w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy, przysługuje w zamian inny dzień wolny od pracy udzielony pracownikowi do końca okresu rozliczeniowego, w terminie z nim uzgodnionym.). Chodzi więc o faktyczną rekompensatę w postaci dnia wolnego za jego brak, a nie za to, że pracodawca ujmował w harmonogramie dzień wolny wcześniej, niż powinien (czyli od razu po zakończeniu zmiany pracowniczej zamiast po zakończeniu doby pracowniczej).
Opublikowano 28 marca 2013 Autor: Krzysztof Miśkiewicz	Jednym z najważniejszych postulatów podnoszonych przez środowisko związków zawodowych podczas wtorkowego strajku generalnego na Śląsku był postulat domagający się ograniczenia ilości umów cywilno-prawnych poprzez ich obowiązkowe oskładkowanie. To, że jest to prawdziwa plaga na polskim rynku pracy potwierdzają dane Państwowej Inspekcji Pracy. w 2010 roku na umowach śmieciowych pracowało około 547 tys. pracowników, w 2011 roku takich osób było już około milion. W 2012 roku pracowników na umowach o dzieło i zlecenie było grubo ponad milion, a 1,3 mln było na tak zwanym samozatrudnieniu. W porównaniu do roku 2011 ubiegły rok przyniósł wzrost aż o 36 proc. ilości osób pracujących na śmieciówkach. Z danych PIP wynika, że najwięcej takich umów stosuje się w branży budowlanej, ochroniarskiej, handlu i usługach.
Premier Donald Tusk (oświadczył to na konferencji prasowej) i koalicja rządząca PO-PSL tego problemu nie rozumieją. Środowiska biznesowe nawet nie chcą o tym słyszeć (w zamian chętnie podyskutują o zdelegalizowaniu instytucji strajku pracowniczego). Eksperci rynku pracy i tak zwani ekonomiści straszą bezrobociem. Media zamiast postulatami strajkowymi chętnie zajmują się „problemem” upolitycznienia związków zawodowych. Może więc problemu nie ma?
Problem jest i rozpatrywany musi być w kilku aspektach. Przede wszystkim w aspekcie prawnym. Kontrolerzy PIP w ubiegłym roku stwierdzili tysiące przypadków łamania prawa przez pracodawców. Co szósta skontrolowana umowa cywilno-prawna była stosowana z pogwałceniem obowiązujących przepisów. A więc zastępowała normalną umowę o pracę gwarantującą pracownikowi prawo do płatnego urlopu, zwolnienia chorobowego, okresu wypowiedzenia umowy i innych praw wynikających z mocy umowy kodeksowej. PIP sprawdziła tylko część pracodawców więc łatwo sobie wyobrazić skalę nadużyć w tej materii. Dane te są zatrważające, ale dla kogo? Dla polityków, którzy pieją codziennie peany na rzecz państwa prawa? Dla pracodawców skupionych w organizacjach konsultujących na co dzień zmiany w prawie? Dla różnej maści ekonomistów i dziennikarzy ubolewających nad poziomem stanowienia prawa? Nie. Bogaty głodnego nie zrozumie. Dane te zatrważają, ale zwykłego pracownika, który ledwo wiąże koniec z końcem na nie chronionym przepisami prawa etacie.
Kolejny aspekt tego problemu to ekonomia. Eksperci bardzo łatwo straszą bezrobociem i ich zdaniem zbyt wysokimi kosztami pracy (ulubiony straszak). Mówią, że z troską pochylają się nad aktywizacją zawodową młodzieży wchodzącej na rynek pracy i to głównie z myślą o nich walczą o zachowanie obecnego status quo. Tylko, że zapominają lub celowo nie wspominają, że istnieją mechanizmy ekonomiczne, które preferują ludzi wchodzących na rynek. Ulgi dla przedsiębiorców, staże, wypłata wynagrodzeń na poziomie 80 proc. płacy minimalnej. Nie! Musi być umowa zlecenie i już! Ci sami eksperci lobbowali za wydłużeniem wieku emerytalnego, bo środki Funduszu Ubezpieczeń Społecznych się kurczą, ale zupełnie nie zadali sobie trudu aby dojść do genezy takiej sytuacji. Kurczą się, bo miliony pracujących ma umowy nieoskładkowane. Zamiast więc doprowadzić do zwiększenia wpływów z obowiązkowego ubezpieczenia społecznego umów cywilno-prawnych ci wymyślili sobie, że podniosą wiek emerytalny blokując jednocześnie młodym ludziom wejście na rynek pracy. Gdzie tu logika? Logika jest prosta. Co nas obchodzą młodzi bezrobotni, co nas obchodzą umowy śmieciowe jeśli z tego jest więcej kasy dla nas. To jest współczesna ekonomia.
Równie istotny jest aspekt moralny. Pracodawcy łamiący przepisy w majestacie prawa (zatrudniający na umowy cywilne zamiast na umowy o pracę choć charakter pracy – praca w ściśle określonym czasie, miejscu pod bieżącym kierownictwem - ewidentnie to nakazuje) są grupą bezprawnie uprzywilejowaną. Niszczą rynek pracy (stosując nieuczciwą konkurencję) i degradują pozycję pracownika sprowadzając go do roli zwykłego, bezmózgiego robola, na którego miejsce za drzwiami czeka kolejka chętnych. Takie egoistyczne podejście niszczy tkankę społeczną, prowadzi do ogromnego rozwarstwienia społecznego, antagonizuje środowisko pracowników i pracodawców, niszczy zasadę zaufania obywateli do instytucji państwa prawa. Tolerowanie przez rządzących tego stanu rzeczy jest łagodnie mówiąc niemoralne. A mówiąc wprost jest to zwykłym skurwysyństwem.
Opublikowano 27 lutego 2013 Autor: Krzysztof Miśkiewicz	W 2007 roku zakończył się jeden z najgłośniejszych procesów w Polsce, który dotyczył łamania praw pracowniczych w sieci handlowej Biedronka. Była pracownica tego sklepu Bożena Łopacka po kilku latach żmudnego, ciągle przedłużanego procesu wywalczyła od Jeronimo Martins Dystrybucja odszkodowanie za poniesione straty. Złożenie przez nią pozwu w 2003 roku było kamieniem milowym w walce pracowników z gigantami handlowymi – posypały się kolejne pozwy, zaczęto zakładać związki zawodowe, doszło nawet do pierwszego w historii naszego kraju strajku pracowników handlu zrzeszonych w Wolnym Związku Zawodowym „Sierpień 80” (Tesco w Tychach 2008 rok).
Wydawać by się mogło, że ludzie uczą się na błędach, no ale nie w przypadku sieci handlowych gdzie maksymalizacja zysków jest ciągle ważniejsza od sytuacji pracowników. Przypadków łamania prawa (teraz głównie utrudniania prowadzenia działalności związkowej) w supermarketach i dyskontach od tamtego czasu ujawniono tysiące, nie wszystkie trafiały tak spektakularnie na łamy gazet, bo i samo zjawisko trochę zpowszechniało i stało się normą. Dlatego cieszy każda jednostkowa wiadomość, która choć trochę niweluje tę olbrzymią dysproporcję w relacji pracownik – właściciel sieci handlowej.
Wczoraj pojawiła się informacja, że Biedronka przegrała w pierwszej instancji proces z byłym pracownikiem, który udowodnił, że ta jedna z najbardziej popularnych sieci handlowych w Polsce nie stosuje wobec pracowników zasady równego traktowania w zatrudnieniu. JMD dziwnym trafem nie przedłużyła umów z pracownikami Biedronki z Ciechanowa, którzy akurat byli członkami NSZZ „Solidarność”. Sąd nie podzielił argumentacji prawników Biedronki i jasno stwierdził, że sieć naruszyła prawo pracowników do organizowania się w związku zawodowym. Jest to kolejna precedensowa rozprawa, która może znacząco wpłynąć na orzecznictwo w pozostałych procesach, które toczą się właśnie w kilku innych miastach.
Szkoda, że Biedronka nie uczy się na błędach i uparcie broni swoich racji. Nie tak dawno opublikowano dane, które potwierdzają, że mimo represji ze strony pracodawców przybywa pracowników sieci handlowych, którzy przystępują do związków zawodowych. W sieciach handlowych jest już ponad 20 tys. związkowców i liczba ta ciągle rośnie. Tylko samych związkowców „Solidarności” jest w Realu 2,5 tys. w Kauflandzie 2 tys. w Carrefourze 1,5 tys. a w Biedronce 1 tys. Prężnie również rozwija się działalność związków w Lidlu. Jest to zjawisko coraz bardziej powszechne i sklepy wielkopowierzchniowe, jak Biedronka od tego nie uciekną. Nie zahamuje się tego trendu zwolnieniami i zastraszaniem (choć wszystkie sieci na swoich stronach internetowych rozpisują peany jak to dbają o pracowników), tutaj potrzebny jest dialog i porozumienie. Jeśli nie, to takich procesów będzie więcej.
Społeczny monitoring handlu Hiperwyzysk.pl
Stowarzyszenie Pracowników Sieci Handlowych Sieciowcy
Opublikowano 23 lutego 2013 Autor: Krzysztof Miśkiewicz	230 mln zł – tyle pracodawcy są winni pracownikom z tytułu niewypłaconych pensji i innych świadczeń pracowniczych za 2012 rok. Dane na ten temat ujawniła Państwowa Inspekcja Pracy. Są to informacje zatrważające, bo jak się okazało PIP skontrolowała w ubiegłym roku mniej przedsiębiorstw niż w 2011 roku, a mimo to wyniki kontroli okazały się jeszcze gorsze.
Opublikowano 9 lutego 2013 Autor: Krzysztof Miśkiewicz	Kilka dni temu ukazało się polskie wydanie podręcznika edukacyjnego „Dialog społeczny”. Został on opracowany w ramach Programu na rzecz Działań Pracowniczych Międzynarodowego Centrum Szkoleniowego MOP w ramach Współpracy Unii Europejskiej i Międzynarodowej Organizacji Pracy w obszarze Dialogu Społecznego i Stosunków Przemysłowych.
Opublikowano 31 stycznia 2013 Autor: Krzysztof Miśkiewicz	„Dziennik Gazeta Prawna” informuje, że z roku na rok wzrasta ilość procesów cywilnych przeciwko pracodawcom o zadośćuczynienie z powodu doznania przez pracownika uszczerbku na zdrowiu lub jego śmierci w miejscu pracy. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego tylko w pierwszym półroczu minionego roku odnotowano ponad 40 tys. wypadków przy pracy. To i tak o 10 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2011 roku, jednak ciągle za dużo w porównaniu z normami Unii Europejskiej.
Czy pracownik lub jego rodzina może, pomimo otrzymania pieniędzy z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, dochodzić innych roszczeń od pracodawcy? Może. „DGP” podaje przykład w którym wdowa po pracowniku otrzymała od ZUS-u ponad 70 tys. zł z tytułu ubezpieczenia wypadkowego i jednocześnie wystąpiła o 600 tys. zł zadośćuczynienia. Jak pokazuje praktyka sądowa w większości przypadków sądy orzekają na korzyść pracowników lub ich rodzin, jednak wysokość zadośćuczynienia przeważnie zostaje znacząco zmniejszona (w zależności od stopnia uszczerbku, niepełnosprawności czy śmierci). Dodatkowych roszczeń należy dochodzić na drodze cywilnej. Podstawą odpowiedzialności pracodawcy są przepisy prawne kodeksu cywilnego regulujące odpowiedzialność za czyn niedozwolony (art. 415 i nast.) oraz art. 435 zgodnie z którym osoba prowadząca na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności itp.) ponosi odpowiedzialność za uszczerbek na osobie lub mieniu wyrządzoną komukolwiek przez ruch tego zakładu, chyba że szkoda powstała wskutek siły wyższej lub wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi ona odpowiedzialności.
To, że wśród pracowników i ich rodzin wzrasta świadomość swoich praw zaczyna się nie podobać organizacjom skupiającym pracodawców. Na łamach „DGP” ekspert Pracodawców RP postuluje wręcz zmianę prawa tak by pracownicy i ich rodziny nie dochodzili dodatkowych roszczeń bo „obecne procedury są przestarzałe i niedostosowane do nowych realiów”. Jakie są te nowe realia? Nie wiem, może standardowo kryzys ekonomiczny?
Według GUS-u połowa wypadków przy pracy jest wynikiem ewidentnego zaniedbania i lekceważenia przepisów BHP przez samych pracowników. Tylko należy sobie zadać pytanie czy pracodawcy zadbali o właściwy nadzór nad nimi i szkolenia? Bo jak pokazują statystyki prawie 1/3 wypadków dotyczy osób o najmniejszym stażu pracy. Czy nie jest tak, że w ramach oszczędności czasu i pieniędzy przeprowadza się fikcyjne szkolenia nowych pracowników – podpisać papier i do roboty? Dobrze liberalizujmy przepisy, ale jednocześnie niech środowiska pracodawców wpływają na swoich członków by więcej inwestowali na przykład w środki ochrony osobistej, szkolenia, aby przestrzegali norm czasu pracy. Tutaj medialne kampanie społeczne sprawy nie załatwią, trzeba realnie wpływać na bezpieczeństwo w miejscu pracy. Będzie mniej wypadków to i odszkodowania nie będą tak bardzo odczuwalne dla firm. Coś za coś szanowni państwo eksperci.
Opublikowano 28 grudnia 2012 Autor: Krzysztof Miśkiewicz	Od nowego roku płaca minimalna będzie wynosić 1600 zł. brutto. W związku z tym w górę pójdą także inne pracownicze świadczenia, między innymi wynagrodzenie za przestój w pracy, dodatek za pracę w nocy czy odszkodowanie z tytułu dyskryminacji w miejscu pracy.
Za przestój w pracy, czyli okres niewykonywania pracy z winy pracodawcy, przysługuje pracownikowi wynagrodzenie wynikające z jego zaszeregowania, ale nie może to być mniej niż 60 proc. wynagrodzenia w przypadku gdy taki składnik pensji nie został ustalony między pracodawcą a pracownikiem. Wynagrodzenie za przestój w 2013 roku nie może być mniejsze niż 1600 zł.
Zgodnie z art. 151 Kodeksu Pracy za każdą godzinę pracy w nocy (tj. między godziną 21:00 a 7:00) pracownikowi przysługuje dodatek do pensji w wysokości 20 proc. stawki godzinowej wynikającej z płacy minimalnej.
W związku ze wzrostem najniższego wynagrodzenia zmianie ulegnie również wysokość odprawy jaką dostają pracownicy objęci zwolnieniem grupowym lub indywidualnym (w przypadku gdy przyczyny zwolnienia nie dotyczą pracownika). Odprawa taka nie może przekraczać 15-krotnego wynagrodzenia minimalnego, obowiązującego w dniu rozwiązania umowy o pracę. W 2013 roku odprawa ta będzie wyższa o prawie 1,5 tys. zł i wyniesie 24 tys. zł.
Pracownicy wobec których naruszono zasadę równego traktowania w zatrudnieniu otrzymają od pracodawcy rekompensatę. Odszkodowanie takie nie może być niższe od ustawowej płacy minimalnej, tak więc w przyszłym roku wyniesie minimum 1600 zł.
Maksymalna kwota refundowanych składek na ubezpieczenia społeczne w przypadku zatrudnienia bezrobotnego wyniesie w 2013 roku 4,8 tys. zł.