Source: http://wlasnoscintelektualna.blogspot.com/2008/12/
Timestamp: 2017-07-26 06:44:10+00:00
Document Index: 84209930

Matched Legal Cases: ['art. 294', 'art. 115', 'art. 278', 'art. 14', 'art. 20', 'art. 201', 'art. 70', 'art. 70', 'art. 70']

Blog Koła Naukowego Prawa Własności Intelektualnej TBSP UJ: grudnia 2008
Logo promocyjne Białegostoku – plagiat czy nie?
Kolejna ciekawa sprawa z zakresu prawa autorskiego.Miasto Białystok zamówiło kampanię promocyjną, którego częścią miało być nowe logo promujące miasto. Firma logo stworzyła, ale – jak się okazało – jest ono łudząco podobne do logotypu... nowojorskiej organizacji zrzeszającej homo- i biseksualistów oraz transseksualistów. Informacja o tym tu oraz tu, natomiast tutaj – oba te utwory obok siebie w dużych rozmiarach. Miasto chce zamówić ekspertyzę, ale na to nie chcą czekać radni PiS, którzy postulują, by od razu pójść z tą sprawą do sądu. Pisze też o tym na swym blogu Olgierd Rudak - wyrażając sie o tym wprost jako o „zajumanym logo”. Natomiast promocja przy użyciu kontrowersyjnego logo została wstrzymana.A co Wy o tym sądzicie?Edit [gm]:Grupa Eskadra, która dostarczyła projekt logo, zwraca w swym oświadczeniu uwagę na kilka spraw (na dole strony z oświadczeniem znajdują się przykłady podobieństw występujących pprzy oznaczeniach słowno-graficznych; ogólnie polecam zapoznać się z całym oświadczeniem):1. niezamierzone i przypadkowe podobieństwo,2. obecność motywów graficznych, w szczególności związanych z symboliką wschodzącego słońca (a taką wybrał zamawiający) w wielu znakach graficznych innych firm i instytucji (podając na dole strony z oświadczeniem przykłady),3. poszukiwanie "niezdrowej sensacji" poprzez porównanie do logotypu organizacji mniejszości seksualnych, a tym bardziej do nieaktualnego logotypu, czego dokonano na portalu Gazeta.pl,4. wskazanie kolorystyki, konkretnych założeń, motywów, symboliki, strategii promocji, przez co ograniczono pole wyboru i siłą rzeczy zwiększono ryzyko twórczości paralelnej (niewystępującej jednak - zdaniem autorów oświadczenia - w tym przypadku),5. autorski charakter projektu chociażby ze względu na proces ewolucji logotypu, uwidoczniony na stronie internetowej,6. wreszcie, istotne różnice pomiędzy oznaczeniami:"• w logo miasta występuje żołto‐czerwona, tradycyjna dla Białegostoku kolorystyka ‐ a nie tęczowe barwy w znaku organizacji z Nowego Jorku• całkowicie odmienny jest kształt pośrodku znaku, w polskim odwzorowujący granice miasta Białegostoku,• kluczowym elementem znaku Białegostoku jest motyw „wykrzykników” – zupełnie nie występujący w porównywanym projekcie.• zasadnicza jest też ilość promieni w obu znakach – w jednym projekcie jest ich 40, w drugim… tylko 19 oraz wyraźne odstępy pomiędzy nimi".7. dość powszechnie występujące zjawisko zbieżności oznaczeń graficznych: "tego rodzaju sytuacji związanych z przypadkowym podobieństwem znaków, koncepcji czy motywów występuje w świecie grafiki niezwykle dużo" oraz "O tego typu podobieństwa w szczególności łatwo w przypadku logotypów, wobec których istnieje wymóg prostoty i ograniczonych środków wyrazu lub form graficznych"
O "c" w kółeczku
Polecam artykuł Damiana Flisaka Bajka o oznaczeniu zwanym notą copyrightową, opublikowany w przedświątecznej Rzeczypospolitej - zwięzłe i rzetelne zebranie informacji o mitach i półprawdach związanych z notami copyrightowymi, ich pochodzeniem i rolą w systemie prawa autorskiego. Polecam zwłaszcza pointę, która jest memu sercu bardzo bliska, zwłaszcza, że ciekawa nota copyrightowa znajduje się tuż pod tekstem artykułu.
Były student skazany za kradzież programów
Pisze o tym „Rzeczpospolita”, pisze też serwis Vagla.pl. Sąd Okręgowy w Koszalinie orzekając w I instancji (bo wyrok jest nieprawomocny) skazał Łukasza D. Ten były student miejscowej Politechniki oskarżony był o kradzież 49 programów komputerowych o łącznej wartości 180709,66 zł. Szczegóły sprawy – w podlinkowanych artykułach (zwłaszcza w drugim z nich).Od siebie dodam tylko (do tego, co na ten temat w Vagla.pl), że definicja mienia znacznej wartości (znamię z art. 294 § 1 k.k.) znajduje się w art. 115 § 5 k.k. Jest to 200-krotność minimalnego (miesięcznego) wynagrodzenia za pracę - w chwili popełnienia czynu zabronionego. Obecnie, na podstawie stosownego rozporządzenia, wynosi ono 1126 zł. W kończącym się już roku 2008 „znaczna wartość” zaczyna się więc od 225200 zł, w chwili popełnienia czynu zabronionego musiało być to mniej niż 180 tys. zł.Z kolei korzyścią majątkową (art. 278 § 2 k.k.) jest tu fakt, że Łukasz D. nie musiał wydać tych nieco ponad 180 tys. (!) zł na zakup tych programów (!).
Tzw. prasa internetowa - historii ciąg dalszy
Słynna sprawa "Gazety Bytowskiej" trwa - wprawdzie wyrok uznający odpowiedzialność jej wydawcy za wydawanie "w internecie" dziennika/czasopisma jest już prawomocny, ale pozostała kwestia odpowiedzialności za wpisy dokonane przez czytelników. W pierwszej instancji sąd uznał odpowiedzialność wydawcy, jednak warunkowo umorzył postępowanie (co, przypomnijmy, możliwe jest jedynie, kiedy wina nie jest znaczna, ale okoliczności popełnienia czynu nie budzą wątpliwości).Po apelacji sprawa została skierowana do ponownego rozpoznania - mamy już wyrok. Sąd wziął pod uwagę wyłączenie z art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (jak rozumiem, chodzi tu o wyjątek dotyczący hostingu). Jak donosi internetowe wydanie Rzeczpospolitej, stwierdzono też, że wpisy użytkowników nie są materiałem prasowym.A kwestia rejestracji dzienników i czasopism trafi do TK przez procedurę skargi konstytucyjnej., choć warto pamiętać, że w dwóch dotychczas rozpatrywanych sprawach dotyczących kar za brak rejestracji (P 1/06 i P 38/07) Trybunał kolejno: nie dopatrzył się sprzeczności z konstytucją i umorzył postępowanie.Więcej o wyroku:- artykuł w Rzeczpospolitej,- artykuł na VaGla.pl.Co do wyroku SN o rejestracji tzw. prasy internetowej (V KK 174/07), glosy:- Wojciecha Górowskiego w Państwie i Prawie z czerwca 2008 (krytyczna, zorientowana karnistycznie),- Bohdana Widły [moja ;)] w Internetowym Przeglądzie Prawniczym TBSP UJ z grudnia 2008 (krytyczna, zorientowana na prawo prasowe).
znikająca Era
Zajrzyjcie tu.Informacja o tym, że Era przejdzie najpewniej taki sam proces rebrandingu, jakiemu poddano - całkiem przecież niedawno - Ideę (teraz Orange). I to mimo wysokiej pozycji marki "Era" w rankingu dziennika "Rzeczpospolita". Cytując za artykułem w tvn.24 Stevena Hartley'a z firmy badawczej Ovum (GB) – "Ujednolicanie marek pozwala wzmocnić ich globalną siłę. Kupowanie usług pod międzynarodową marką daje klientom poczucie przynależności do czegoś wielkiego". Podobno Plusa czekają takie same harce :)
Ziobro vs. Mirosław G. - 0:2
Wydawało mi się, że były minister już gościł na łamach tego bloga w kontekście Mirosława G. Nie doszukałem się :)Między panami poszło, oczywiście, o słynne: "już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie". Ministrowi Trybunałem Stanu grożono, tymczasem lekarz pozwał Z. Ziobrę na drodze cywilnej i sprawę przed krakowskim Sądem Okręgowym wygrał. Znamy kontekst wypowiedzi ministra, przed sądem bronił się twierdząc, że mówił jedynie o podejrzeniach, nie przesądzając faktów. I w ogóle wypowiedzi jego wyrwano z kontekstu i niewłaściwie zinterpretowano. Sąd uznał jednak, że Zbioro naruszył cześć Mirosława G., nakazał przeprosić i zapłacić 7 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Od wyroku odwołały się obie strony, jeden - że nie było naruszenia, drugi - że za małe zadośćuczynienie, Sąd Apelacyjny oddalił odwołanie Zbigniewa Ziobro i zasądził 30 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Tyle stąd. Tu zaś podobne - lider zespołu Behemot (cokolwiek to jest) pozywa szefa Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami, bo ten stwierdził, że mamy do czynienia z przęstępcą (podczas koncertu lider formacji deathmetalowej (cokolwiek TO jest) podarł Biblię, a szef komitetu dopatrzył się w tym obrazy uczuć religijnych.
W „Rzeczpospolitej” ciekawy moim zdaniem artykuł o opłatach od kserokopiarek. Czyli, jak bardziej profesjonalnie się to nazywa, opłacie reprograficznej z art. 20 u.p.a.p.p. W artykule możemy przeczytać też jakie podmioty i po ile dostają pieniędzy uzbieranych z rzeczonych opłat oraz jak je dzielą. A tutaj: rozporządzenia określające szczegóły opłaty reprograficznej od importerów oraz od posiadaczy kserokopiarek (art. 201 u.p.a.p.p.).
Zakazy kserowania książek a u.z.n.k.
Piotr Waglowski w swym serwisie Vagla.pl zastanawia się nad legalnością książkowych zakazów kserowania. A konkretnie nad sprzecznością tych „zakazów” z przepisami ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Powodem tych refleksji jest m. in. zeszłoroczna decyzja UOKiK-u nakazująca Warner Bros. Poland zmianę podobnych, mylących napisów na swoich płytach DVD. No i jest to jeszcze jeden głos w dyskusji dotyczącej twierdzeń w rodzaju „Ściąganie pirackich filmów to kradzież”.Co ciekawe, nawet wydawnictwa specjalizujące się w wydawaniu literatury prawniczej stosują tego typu "zakazy". Robią tak np. LexPolonica czy Diffin.
Dziennikarze TOK FM i portalu Gazeta.pl przetestowali kilku polityków z wiedzy o ostatnio znowelizowanych ustawach. Moją uwagę zwróciło jedno z pytań w teście, a mianowicie pytanie o czas, po jakim wygasają autorskie prawa majątkowe, "zgodnie z październikową nowelizacją ustawy o prawie autorskim".Uwagę zwracają dwie kwestie.Po pierwsze - co to za nowelizacja? Zakładałem, że gdyby miała miejsce jakaś nowelizacja, w dodatku dotykająca tak fundamentalnej kwestii, jak długość ochrony, chyba coś bym o tym wiedział. Mało tego, chyba toczyła by się ożywiona dyskusja w Internecie, o uniwersytecie już nie wspominając. Na wszelki wypadek spojrzałem na listę uchwalonych dotychczas ustaw - test dziennikarzy odsyła do nowelizacji z 24 października. Nie było takiej. Co więcej, Sejm obecnej kadencji nie nowelizował ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych! Zerknąłem na listę projektów ustaw. Ani słowa o prawie autorskim. Wyszukiwarka druków sejmowych? Brak dokumentów po zapytaniu o treści prawo AND autorskie. Zresztą, jak wiadomo, quod non est in Lex, non est in mundo, a informacji o tegorocznych nowelizacjach prawa autorskiego w Lexie nie ma. CBDO.Druga kwestia - odpowiedzi posłów. Upubliczniono sześć testów - Jacka Kurskiego, Janusza Dzięcioła, Bolesława Piechy, Marka Suskiego, Zbigniewa Wassermanna i Stefana Niesiołowskiego. Na pytanie o prawo autorskie odpowiedzi udzielili tylko dwaj posłowie - zdaniem Jacka Kurskiego czas ochrony wynosi 80 lat post mortem auctoris, natomiast według Zbigniewa Wassermanna - 50 lat. Czy pozostali posłowie wiedzieli, że nie było takiej nowelizacji, czy woleli nie strzelać w jedynym otwartym pytaniu - pozostaje niewiadomą.Bardzo prawdopodobne jest natomiast, że następna nowelizacja prawa autorskiego zostanie przegłosowana w taki sam sposób, jak poprzednia, która dodała art. 70 ust. 2[1] p.a. - ten sam, o którym pisałem notkę wcześniej i ten sam, który wzbudzał i wzbudza wątpliwości z uwagi na otwarty katalog uprawnionych i jego retroaktywność. W taki sam sposób, czyli bezrefleksyjnie, w ponadpodziałowym porozumieniu. 395 za, 5 przeciw, 2 wstrzymało się. Stwierdzam, że Sejm uchwalił...
Reemisja a wynagrodzenia dla twórców utworu audiowizualnego
Uwaga na świeżutkie orzeczenie Sądu Najwyższego, czyli uchwałę składu 7 sędziów SN z dnia 25 listopada 2008 r. (sygn. akt III CZP 57/08). Została ona podjęta na wniosek RPO, co nie zdarza się codziennie. Teza:Pojęcie "nadawanie utworu w telewizji lub poprzez inne środki publicznego udostępniania utworu" użyte w art. 70 ust. 2 pkt 3 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (jedn. tekst: Dz.U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631) nie obejmowało reemisji utworu przez operatorów sieci kablowych. Nietrudno zauważyć, że SN odnosi się tu do starego stanu prawnego, jednak treść obowiązującego art. 70 ust. 21 pkt 3 p.a. jest identyczna. Na uzasadnienie jeszcze poczekamy, ale i tak ciekawe, co doktryna na takie dictum. Co do orzecznictwa - przynajmniej będziemy mieli w miarę klarowną sytuację po kilku sprzecznych wyrokach SN.