Source: http://www.aferyprawa.eu/Sady/Walesa-kontra-Wyszkowski-ochrona-dobr-osobistych-czy-korupcyjne-uklady-sadowe-i-ukrywanie-prawdy
Timestamp: 2020-07-02 18:40:44+00:00
Document Index: 7812943

Matched Legal Cases: ['art. 6', 'art. 365', 'art. 365', 'art. 365', 'art. 365', 'art. 365', 'art. 11', 'art. 224', 'art. 5', 'art. 328']

Aferyprawa - Wałęsa kontra Wyszkowski, ochrona dóbr osobistych czy korupcyjne układy sądowe i ukrywanie prawdy?
Aferyprawa.com Sądy Wałęsa kontra Wyszkowski, ochrona dóbr osobistych czy korupcyjne układy sądowe i ukrywanie
opublikowano: 15-02-2012
Wałęsa kontra Wyszkowski, ochrona dóbr osobistych czy korupcyjne układy sądowe i ukrywanie prawdy?
Wałęsa znów się procesuje z Wyszkowskim. Niezależni dziennikarze nie są chronieni przez polski sąd. Czy prezydent Wałęsa to pieniacz?
Jak wszyscy pamiętamy, 24 marca 2011 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku - Wydział I Cywilny w składzie: SSA Bogusława Sieruga, SA Arina Perkowska, SA Roman Kowalkowski (sprawozdawca) uchylił korzystny dla Wyszkowskiego wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku z dnia 31 sierpnia 2010 r. sygn. akt I C 1387/07 - oddalający pozew Lecha Wałęsy o ochronę dóbr osobistych - i wydał znamienny wyrok.
W wyroku tym nakazał Wyszkowskiemu opublikowanie w terminie 30 (trzydziestu) dni od uprawomocnienia wyroku w programie II-gim TVP w czasie emisji w godzinach od 18.00 – 18.15 lokalnego programu informacyjnego „Panorama" Gdańskiego Ośrodka TVP S.A. oraz w głównym wydaniu programu informacyjnego „Fakty" telewizji TVN emitowanego w godzinach od 19.00 – 19.30 oświadczenia następującej treści:
„W dniu 16 listopada 2005 r. w programach informacyjnych „Panorama" II programu TVP i „Fakty" telewizji TVN wyemitowano moje oświadczenie, iż powód Lech Wałęsa współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa i pobierał za to pieniądze. To oświadczenie stanowiło nieprawdę i naruszało godność osobistą i dobre imię Lecha Wałęsy, wobec czego ja Krzysztof Wyszkowski odwołuję je w całości i przepraszam Lecha Wałęsę za naruszenie jego dóbr osobistych".
Sąd Apelacyjny orzekł diametralnie inaczej niż Sąd Okręgowy
Wyrok stanowił całkowite zaprzeczenie uchylonego wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku. Sąd Okręgowy w uzasadnieniu wyroku argumentował m.in., że:
Wszelkie aspekty działalności publicznej i społecznej Lecha Wałęsy są przedmiotem badań i poszukiwań źródeł historycznych. Okres, którego dotyczy kwestionowana wypowiedź pozwanego Krzysztofa Wyszkowskiego, jest okresem wcześniejszym, kiedy powód Lech Wałęsa nie był jeszcze postacią tak znaną i jego reputacja nie była jeszcze utrwalona. Jednakże ze względu na szczególny udział powoda w nowej historii Polski, wszelkie aspekty jego działalności publicznej budzą żywe zainteresowanie historyków, którzy rozważają i opracowują istniejące oraz usiłują odnaleźć nieznane jeszcze źródła historyczne dotyczące osoby i działalności powoda. W związku z tym toczy się też szeroka dyskusja publiczna i polityczna z udziałem uznanych autorytetów, które uznają i komentują odnajdywane oraz istniejące dokumenty mające dotyczyć powoda. Dyskusja w tym zakresie nie jest w żaden sposób rozstrzygnięta, nie jest też z powinnością sądu, w niniejszej sprawie, przesądzenie argumentów na rzecz któregokolwiek z tych poglądów historycznych.
Sąd w pełni podziela stanowisko Sądu Najwyższego zawarte w wyroku z 15 listopada 2000, zgodnie z którym przedmiotem ustalenia sądu nie może być zaistnienie określonego faktu historycznego i przesądzenie z mocą autorytetu orzeczenia sądowego, że określony fakt historyczny miał miejsce. Sąd może czynić ustalenia dotyczące stanu wiedzy historycznej co do określonego faktu. Ten stan wiedzy zaś stanowić będzie ważny punkt odniesienia przy dokonywaniu oceny wypowiedzi różnych osób na temat określonych zdarzeń czy faktów historycznych. Ma to znaczenie szczególnie istotne wówczas, gdy dany fakt pozostaje, w świetle aktualnej wiedzy historycznej, sporny.
Nie można także skutecznie domagać się orzeczenia przez sąd zakazu wypowiadania się czy głoszenia określonych poglądów odnośnie do faktów historycznych, pozostawało by to bowiem w sprzeczności z podmiotowym prawem wolności słowa oraz prawem do wyrażania i obrony własnych przekonań, które zagwarantowane są w konstytucji, w przepisach prawa sądowego, oraz wiążących Polskę aktach prawa międzynarodowego.
Pełen tekst znakomitego orzeczenia Sądu Okręgowego w Gdańsku znajduje się tutaj.
Jak wcześniej napisałam, orzeczenie Sądu Apelacyjnego, uchylające wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku, było diametralnie odmienne. Krzysztof Wyszkowski wniósł skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. W dniu 30 listopada 2011 r. Sąd Najwyższy w składzie SSN Zbigniew Kwaśniewski, na posiedzeniu niejawnym w Izbie Cywilnej, odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania, powołując się wyłącznie na względy formalne.
Sąd stwierdził, że skarga kasacyjna pozwanego Wyszkowskiego pozbawiona była adekwatnego uzasadnienia wniosku o przyjęcie jej do rozpoznania, gdyż „nie stanowi wystąpienia istotnego zagadnienia prawnego postawienie pytania, ujętego w konwencji istnienia wątpliwości pozwanego, czy dokonanie oceny tylko części materiału dowodowego nie doprowadziło do naruszenia prawa do obrony pozwanego oraz prawa do równego traktowania stron, jak i do naruszenia zasady wydawania orzeczeń w oparciu o pełny materiał dowodowy”.
W ten sposób Krzysztof Wyszkowski został pozbawiony możliwości zbadania jego racji przez Sąd Najwyższy.
Wyszkowski stanowczo podważa orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Odnosząc się do fragmentu wyroku - o treści:
"Pozwany tymczasem w telewizyjnej wypowiedzi stwierdził jednoznacznie "Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem o pseudonimie BOLEK, donosił na swoich kolegów, brał za to pieniądze." Taka kategoryczna wypowiedź i dotkliwy zarzut powinny były opierać się na sprawdzonych i pewnych dowodach, których nie było i nie ma."
„To nieprawda - takie dowody były i, mimo kradzieży dokumentów pobranych przez Lecha Wałęsę w 1992 r., zostały sądowi przedstawione!”
Czy Wyszkowskiego na wniosek Wałęsy zlicytuje komornik?
Wyrok Sądu Apelacyjnego oznacza iż Wyszkowski jest zagrożony bardzo dotkliwymi konsekwencjami finansowymi. Jak oszacował prof. Marek Czachor w tekście z kwietnia 2011 r. „Sprawa Wyszkowskiego, sprawa Galileusza”:
„Odczytanie nakazanego przez Sąd tekstu zajmuje ok. pół minuty. Koszt wyemitowania 30-sekundowego ogłoszenia w TVN w godz. 19:00-19:30, wg cennika na maj 2011 r., wynosi 55 000 zł. Tak więc samo oświadczenie w TVN to suma rzędu 100 tysięcy złotych. Dodajmy, iż Wyszkowski utrzymuje się z pisania felietonów, więc ma dochody „poniżej zdolności kredytowej”.
To, czy zlicytują Wyszkowskiego, zależy teraz wyłącznie od byłego prezydenta Lecha Wałęsy. Na razie podejmuje on kroki niejednoznaczne.
W dniu 4.11.2011 r. Wałęsa wystąpił o wydanie Postanowienia w trybie egzekucyjnym, tj. o wezwanie uczestnika Krzysztofa Wyszkowskiego do wykonania prawomocnego wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 24 marca 2011r. względnie o umocowanie Wałęsy do wykonania tegoż wyroku na koszt dłużnika oraz zagrożenie wymierzeniem grzywny uczestnikowi w razie dalszego uchylania się od wykonania w/wym. wyroku.
Jest to sprzeczne z oświadczeniem Wałęsy z maja 2011 r., w którym twierdził on, że nie zamierza wyegzekwować przeprosin od byłego działacza Wolnych Związków Zawodowych Krzysztofa Wyszkowskiego. Powiedział Radiu Gdańsk, że "to już nie jego sprawa", że spór z Wyszkowskim uważa za zakończony i że żadnych działań podejmować już nie będzie.
Była to reakcja na oświadczenie Wyszkowskiego, w którym zapowiedział on, że nie przeprosi publicznie byłego prezydenta, mimo że nakazał mu to Sąd Apelacyjny w Gdańsku.
Wyszkowski oświadczył m.in.:
„Sąd - wykonując prawo - może rozmaite rzeczy. Moim zdaniem nie może jednak niczego włożyć w moje usta. Może orzec o obowiązku przeprosin i rozmaite inne postanowienia może... Ale nie może mnie zmusić, czy nakłaniać, do złożenia konkretnie sformułowanego oświadczenia, jeżeli miałbym głosić nieprawdę, zaświadczać coś, o czym nie jestem przekonany, albo - czego zupełnie nie rozumiem. Sąd zapewne lepiej ode mnie wie, że takie oświadczenie woli nie ma żadnej mocy prawnej [jako złożone pod przymusem lub w niewiedzy]. Jak rzekł dawno temu Stanisław Ossowski: co stałoby się z przekonaniem Anglików o insularnym charakterze ich ojczyzny, gdyby obłożyć takie twierdzenie ścisłym administracyjnym zakazem (lub nakazem)?
Sądzę, że postanowienie sądowe co do przeprosin w tej postaci jest niczym więcej jak przekroczeniem (obrazą) czy kreowaniem prawa, które urąga wszystkiemu naraz: prawdzie, zdrowemu rozsądkowi, świadectwu źródeł i faktów, wolności słowa i przekonań, podmiotowości skazanego, który miałby głosić zdania, o których najlepiej wie, że urągają prawdzie. Jeśli sąd drwi z prawa nie pozostaje nic innego jak obywatelski sprzeciw w formie obrony prawa przed sądami i prawnikami. Można rzec - elementarne i niezbywalne nieposłuszeństwo”.
Postanowieniem z dnia 15.11.2011 r. Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ uznał się niewłaściwym miejscowo do rozpatrzenia wniosku Wałęsy z 4.11.2011 r. o wydanie Postanowienia w trybie egzekucyjnym i sprawę przekazał do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa.
A więc kwestia wykonania wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku nadal wisi nad Wyszkowskim jak przysłowiowy miecz Damoklesa.
Krzysztof Wyszkowski z adwokatkami podczas ogłaszania wyroku
Wałęsa wytacza kolejny proces Wyszkowskiemu
W dniu 8 marca Wyszkowski znowu ma się zgłosić do Sądu Okręgowego w Gdańsku. Jest pozwanym w sprawie z powództwa wniesionego przez Lecha Wałęsę w dniu 19 grudnia 2007 r. Postępowanie to było zawieszone do czasu rozstrzygnięcia poprzedniego „procesu o Bolka” i zostało właśnie Postanowieniem Sądu z dnia 10 stycznia br odwieszone.
Wałęsa domaga się od Wyszkowskiego kolejnych telewizyjnych przeprosin, za to, że Wyszkowski w dniu 14.grudnia 2007r.w Gdańsku po ogłoszeniu przez Sąd Apelacyjny Wyroku w sprawie Sygn. Akt I.ACa 1164707, na korytarzu sądowym oświadczył dziennikarzom: "Lech Wałęsa był agentem, brał za to duże wynagrodzenie, robił to ochoczo, współpracował "całą gębą". Nadto domaga się wpłaty przez Wyszkowskiego na rzecz Fundacji "Sprawni inaczej" kwoty 30.000,- zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.
A więc serial sądowy trwa.
Konsekwencja Wyszkowskiego i jego dążenie do ujawnienia wszystkich okoliczności biografii Lecha Wałęsy są związane z wysokimi kosztami sądowymi i osobistymi dziennikarza.
Pierwszy "proces o Bolka" trwał od 18 listopada 2005 r. i miał 3 „edycje”. Przypomnijmy to.
Jak przebiegał „proces o Bolka”?
Pozew Lecha Wałęsy o ochronę dóbr osobistych został wniesiony pod koniec 2005 r.
23 stycznia 2005 r. Wyszkowski wniósł odpowiedź na pozew, w której podniósł, że powoływanie się przez powoda Lecha Wałęsę na:
Zaświadczenie Instytutu Pamięci Narodowej, że powód jest pokrzywdzonym w rozumieniu art. 6 ustawy o IPN.
Wyrok Sądu Apelacyjnego – V Wydział Lustracyjny w Warszawie z r. 2000.
„jest bezpodstawne, ponieważ już w dniu przyznania powodowi tzw. statusu osoby pokrzywdzonej, prof. Jerzy Stępień, członek Trybunału Konstytucyjnego, w wypowiedzi udzielonej telewizji publicznej wskazał, że przyznanie tego statusu nie oznacza orzeczenia, że dana osoba nigdy nie była tajnym współpracownikiem komunistycznych służb specjalnych. Wydany w trybie specjalnym wyrok Sądu Lustracyjnego również nie może być obecnie podstawą do zaprzeczania, iż Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem SB, ponieważ nie uwzględnia on znaczenia, nieznanych wcześniej temu sądowi, dokumentów zgromadzonych przez archiwum IPN po roku 2000 oraz innych świadectw, w pełni potwierdzających twierdzenie, że Lech Wałęsa był płatnym agentem o pseudonimie „Bolek””.
Po roku procedowania Sąd Okręgowy w Gdańsku w dniu 30 stycznia 2006 r. wydał wyrok uznający powództwo Lecha Wałęsy i nakazujący Wyszkowskiemu m.in. telewizyjne przeprosiny powoda (uzasadnienie pisemne wyroku tutaj).
Po złożonej apelacji wyrok ten został w dniu 25 października 2006 r. przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku uchylony, a sprawę przekazano do ponownego rozpatrzenia przez Sąd I instancji.
W wyroku Sądu Apelacyjnego znalazły się m.in. dobitne stwierdzenia, że:
„Rozpoznając tę sprawę sąd okręgowy błędnie założył, że zakres postępowania dowodowego, koniecznego dla rozstrzygnięcia o żądaniach pozwu, wyznaczało wydane w sprawie powoda Lecha Wałęsy przez Sąd Apelacyjny w Warszawie V Wydział Lustracyjny w dniu 11 sierpnia 2000r. orzeczenie stwierdzające, że złożone przez kandydata na Prezydenta RP Lecha Wałęsę oświadczenie lustracyjne jest zgodne z prawdą. Uznał bowiem, że ten wyrok wiąże go w sprawie o ochronę dóbr osobistych, gdyż to związanie wynika z regulacji przyjętej wart. 365 k.p.c. Co więcej, przyjął także, że skoro sąd właściwy do orzekania w tzw. sprawach lustracyjnych uwolnił powoda od zarzutu współpracy z organami bezpieczeństwa państwa, nie może czynić odmiennych ustaleń na potrzeby tej sprawy.
Sąd apelacyjny nie akceptuje tej argumentacji, gdyż jest ona merytorycznie wadliwa.
W pierwszej kolejności trzeba przypomnieć, że art. 365 k.p.c., do którego odwoływał się sąd okręgowy uzasadniając swój pogląd o wiążącej mocy wyroku sądu lustracyjnego wydanego w stosunku do powoda, reguluje kwestię związania sądu wydanym orzeczeniem w innej sprawie, gdy tym orzeczeniem jest orzeczenie sądu cywilnego.
\/\/spomniany wyrok sądu lustracyjnego z 11 sierpnia 2000r. wiązałby więc sąd cywilny orzekający w sprawie ochrony dóbr osobistych Lecha Wałęsy, gdyby był to wyrok sądu cywilnego. Poza tym to związanie zamykałoby się w granicach wyznaczonych przez art. 365 § 1 k.p.c., a więc sąd byłby związany faktem jego wydania, nie zaś motywami i przesłankami, na jakich oparto to rozstrzygnięcie".
"Widać więc, że orzeczenie lustracyjne nie jest tym, o którym mówi przywołany przez sąd okręgowy art. 365 k.p.c. Zatem tego przepisu nie można stosować do orzeczeń w sprawach lustracyjnych, gdyż te niewątpliwie nie są orzeczeniami wydanymi w sprawach cywilnych, o czym przekonuje konieczność odpowiedniego stosowania przepisów kodeksu postępowania karnego do wydania wyroku przez sąd lustracyjny, przeprowadzenia postępowania przed tym sądem i ustalenia statusu osoby lustrowanej.
Wyroki wydane przez sąd lustracyjny, przy odpowiednim stosowaniu do nich przepisów kodeksu postępowania karnego, można przyrównać do dwóch kategorii wyroków zapadających w sprawach karnych, a mianowicie do wyroków skazujących i wyroków uniewinniających.
Wyrok uwalniający osobę lustrowaną od zarzutu bycia kłamcą lustracyjnym jest zbliżony do wyroku karnego uniewinniającego, zaś wyrok uznający osobę lustrowaną za kłamcę lustracyjnego podobny jest do wyroku karnego skazującego.
Dlatego ewentualny wpływ rozstrzygnięcia, jakie zapadło w sprawie lustracyjnej na toczące się postępowanie cywilne, wyznacza nie art. 365 k.p.c., jak błędnie założył sąd okręgowy, tylko art. 11 k.p.c. Zatem jedynie drugi z wspomnianych wyroków sądu lustracyjnego, a więc wyrok orzekający o złożeniu fałszywego oświadczenia lustracyjnego, czyli uznający za kłamcę lustracyjnego, wiązałby sąd cywilny. Jest tak ponieważ jest on bliski wyrokowi karnemu skazującemu, a tylko taki wyrok wiąże sąd cywilny jeśli chodzi o fakt popełnienia przestępstwa. Zatem jedynie taki wyrok przesadzałby w wiążący dla sądu cywilnego sposób, że osoba lustrowana złożyła nieprawdziwe oświadczenie lustracyjne.
Skoro sąd lustracyjny w wyroku z 11 sierpnia 2000r. stwierdził, że oświadczenie złożone przez powoda o braku współpracy z organami bezpieczeństwa państwa, jest prawdziwe, owego związania sądu cywilnego rozpoznającego sprawę o ochronę dóbr osobistych wyrokiem w sprawie lustracyjnej nie ma.
Droga do czynienia ustaleń procesowych przydatnych dla rozstrzygnięcia była więc otwarta i sąd okręgowy powinien był umożliwić stronom, zwłaszcza pozwanemu, dowodzenie swoich racji.
Przyjmując jednak błędne założenie, iż jest związany wspomnianym wyrokiem sądu lustracyjnego, ograniczył prawo pozwanego do prowadzenia postępowania dowodowego, które miało go uwolnić od odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych powoda.
Swiadczy o tym przebieg rozprawy w dniu 23 stycznia 2006r., w trakcie której sąd okręgowy odebrał głos pozwanemu i nie udzielił mu go przed zamknięciem rozprawy, naruszając w ten sposób dyspozycję art. 224 § 1 k.p.c. i tym samym uniemożliwił pozwanemu zainicjowanie postępowania dowodowego.
To, że pozwany takie postępowanie dowodowe chciał prowadzić świadczy jego aktywność procesowa, którą przejawił po zamknięciu rozprawy i przed wydaniem wyroku. Pozwany złożył bowiem wniosek o otwarcie rozprawy na nowo, chociaż niefortunnie nazwał go wnioskiem o wznowienie postępowania i zgłosił szereg dowodów, o których przeprowadzenie wnioskował.
Pomijając kwestię nieprzydatności części z nich dla czynienia procesowych ustaleń, część z tych dowodów mogła mieć znaczenie dla ustalenia zakresu odpowiedzialności pozwanego - co dodatkowo potwierdziły czynności wyjaśniające sądu apelacyjnego - wobec czego sąd okręgowy nie mógł odmówić ich przeprowadzenia.
Poza tym trzeba mieć również na uwadze, że pozwany argumentował, iż część z oferowanych dowodów, mających świadczyć o agenturalnej przeszłości powoda, nie była znana sądowi lustracyjnemu. Dlatego tym bardziej należy mu umożliwić zainicjowanie postępowania dowodowego i dać możliwość udowodnienia prawdziwości stawianych zarzutów.
Skoro, jak widać, sąd okręgowy popełnił szereg uchybień procesowych, które mogły zaważyć na poprawności wydanego wyroku i w ogóle nie prowadził postępowania dowodowego, zaskarżony wyrok musi być uchylony I sprawa przekazana do ponownego rozpoznania temu sądowi, gdyż postępowanie dowodowe trzeba będzie przeprowadzić w całości”.
Druga edycja procesu zakończyła się orzeczeniem Sądu Okręgowego w Gdańsku z dnia 5 marca 2007 r. ponownie uznającym powództwo Wałęsy, a po wniesieniu apelacji przez Krzysztofa Wyszkowskiego, kolejnym uchyleniem Wyroku Sądu Okręgowego przez Sąd Apelacyjny i skierowaniem sprawy do ponownego rozpatrzenia.
W apelacji Krzysztof Wyszkowski dobitnie wskazywał na liczne naruszenia prawa procesowego podczas rozprawy, m.in. na:
pozbawienie pozwanego prawa do reprezentowania go przed Sądem za pośrednictwem pełnomocnika mimo jego prawidłowego umocowania do działania w terminie rozprawy przez ustne zgłoszenie pełnomocnictwa w toku sprawy po wniesieniu stosownego oświadczenia przez pozwanego,
naruszenie przepisu art. 5 k.p.c., przez jego niezastosowanie polegające na tym, że Sąd Okręgowy mimo zaistnienia uzasadnionej potrzeby procesowej nie udzielał niezbędnych wskazówek, bez których strona pozwana nie mająca pomocy prawnej ze strony profesjonalnego pełnomocnika procesowego pozbawiona była wpływu na toczący się proces i nie mogła zrealizować swoich uprawnień i gwarancji prawa strony do obrony,
błędną wykładnię i zastosowanie przepisów kpc, polegające na tym, iż Sąd Okręgowy, uprzedzając właściwe rozpoznanie sprawy, wnikał w materialno-prawną ocenę treści i skuteczności wnioskowanych przez pozwanego czynności procesowych i w ten sposób wypowiadał się o zakładanym z góry wyniku procesu, co wskazuje na zaistnienie przedwczesnego (tzn. wyprzedzającego orzeczenie) ustosunkowania się do istoty sprawy, skutkujące nie uwzględnieniem w wyniku tego ocen prawnych i zaleceń Sądu Apelacyjnego w Gdańsku zawartych w uzasadnieniu wyroku z dnia 25. 10. 2006 r.,
pominięcie i nie dopuszczenie zgłoszonych wniosków dowodowych z dokumentacji IPN oraz przedstawionych świadków mających potwierdzić prawdziwość wypowiedzi pozwanego, względnie potwierdzić zachowanie rzetelności i należytej staranności przez pozwanego przy zbieraniu do badań materiałów na temat współpracy powoda z komunistycznymi służbami specjalnymi,
naruszenie przepisów prawa procesowego przez jego niezastosowanie, a mianowicie przepisu art. 328 par. 2 k.p.c. poprzez całkowite pominięcie w przez Sąd w swoich rozważaniach przyczyn dla których odmówił on wiarygodności i mocy wszystkim dowodom przedstawionym przez pozwanego.
Zwraca zatem uwagę, że w drugiej edycji procesu – podobnie jak w pierwszej – gdański Sąd Okręgowy dopuszczał się licznych naruszeń proceduralnych, uniemożliwiających wydanie rzetelnego wyroku. Zostało to zmienione dopiero w trzeciej „edycji” postępowania, zakończonej wyrokiem Sądu Okręgowego w Gdańsku z dnia 31 sierpnia 2010 r., oddalającym powództwo Lecha Wałęsy.
No i co z tego, skoro tym razem Sąd Apelacyjny w Gdańsku - po zaskarżeniu wyroku przez Lecha Wałęsę - w orzeczeniu z dnia 24 marca 2011 r. także dopuścił się naruszeń procedury cywilnej i - bezpodstawnie odrzucając część materiału dowodowego - orzekł na korzyść Lecha Wałęsy?
Lech Wałęsa wygrał z Krzysztofem Wyszkowskim po 6 latach krążenia sprawy między Sądem Okręgowym i Apelacyjnym w Gdańsku – jak się wydaje – wyłącznie z powodu nieprzestrzegania prawa procesowego przez Sądy. Sąd Najwyższy uchylił się od zajęcia stanowiska w tej sprawie.
Krzysztof Wyszkowski, poważnie chory (w ubiegłym roku przeszedł 2 ciężkie operacje neurochirurgiczne), ponoszący przez wiele lat niebagatelne koszty procesów, stoi nadal wobec perspektywy poniesienia drakońskich konsekwencji finansowych wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 24 marca 2011 roku. Właściwie to nie jest w stanie im sprostać.
Ponadto rozpoczyna się kolejny proces, który – z uwagi na poprzednie orzeczenie – Wyszkowski może przegrać.
Czy prawda historyczna w Polsce będzie coraz trudniej dostępna, bo Sądy uniemożliwiają swobodę wypowiedzi historykom i dziennikarzom?
Co zatem można zrobić? Nie zostawmy Krzysztofa Wyszkowskiego samotnym.
Konto na donacje
Zapamiętajmy to konto, bo to jedna z rzeczy, którą na pewno możemy zrobić dla Krzysztofa Wyszkowskiego:
Z POLSKI i ZAGRANICY:
http://rebeliantka.nowyekran.pl/post/52567,walesa-kontra-wyszkowski-czyli-serial-ktorego-nie-powinno-byc
14-05-2016 / 04:01
www.2016nbacanotte.com/ NBA Canotte 2016 www.lefenil.fr/ Chaussures NIKE www.icefandom.com/ NHL Jerseys www.06annonces.fr/ Nike Air Max pas chers www.computer-slave.fr/ Nike Air Max pas cher
02-09-2012 / 00:35
Jeszcze żyją oficerowie WP ze służby w formacji WSW (Wojskowa Służba Wewnętrzna - białe otoki)którzy "prowadzili" w konspiracji agenturalnej kaprala Wałęsę.Kapral Wałęsa służył w jednostce wojskowej przy ul. 4-GO Marca w KOSZALINIE.Po ODSŁUŻENIU wojska przekazany do dalszego wykorzystania ... Czas nazwać po imieniu to co wywojował. Zrobił balona z 40mln Obywateli. Za ten wyczyn otrzymał nagrodę NOBLA. To jest sztuka. A młodym na spotkaniach miesza kogiel mogiel gadkami typu : "NIE dakjcie się oszukac ... "
21-02-2012 / 09:10
Archiwum Akt Nowych, KC PZPR, sygn. V/246, fragment stenogramu z posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR w dniu 27 listopada 1984 r. , wypowiedź Mieczysława F. Rakowskiego) Jak to ówczesna władza partyjna mówiła o Wałęsie cytuje: "... Absolutnie nie jest potrzebne podejmowanie jakiegokolwiek "ostrzału" Wałęsy, bo jest to człowiek podstawiony przecież, [...] nim się kieruje..." Jeśli ktoś jest zainteresowany tematem to więcej pod adresem : web.archive.org/web/20080618203434/www.polonica.net/Lech_...czy_Bolek.htm
18-02-2012 / 19:51
Nie pamiętacie ? "nie chcem ale muszem!!"
~zaksyk
16-02-2012 / 22:53
I co gorsze ? to powyżej czy to : czyutaj: Grupa Bildelberg, Tajne lotnisko Denver, Grupa Mosanto, filmy Alexa Jonesa, neo eugenika, Alan Watt, End Game. I zobacz co gorsze ? ! i Przekaż tę widomość swoim bliskim i znajomym.
15-02-2012 / 23:11
no i co kto góra. Konto w Banku zachodnim BZWBK Wrocław prezes Mateusz Morawiecki syn Kornela tego Kornela. Ale Ironia co za jaja....
15-02-2012 / 15:54
Zachęcam do zapoznania się z listem otwartym pani Janiny Paradowskiej adresowanym do Prokuratora Generalnego pana Andrzeja Seremeta zamieszczonym w tygodniku Polityka, list dotyczy polskiej prokuratury a szczególnie apelacji gdańskiej. Odpowiedż Prok. Generalnego znajduje się na stronie internetowej Prokuratury Generalnej. Warto też zapoznać się z wystąpieniem PG w Senacie RP, które to wystąpienie MEDIA przemilczały.