Source: http://www.rowerowy.wroclaw.pl/index_aktualnosci.php5?dzial=11&kat=20&art=1309
Timestamp: 2018-01-19 07:47:56+00:00
Document Index: 19371021

Matched Legal Cases: ['art. 25', 'art 5', 'art 25', 'art. 27', 'art. 27', 'art 27']

﻿ Błędy organizacji ruchu na BŁD
I już mamy pierwszy "sukces" inżynierii ruchu na nowo otwartym odcinku drogi BŁD.
Warto przy tej okazji po raz kolejny zaznaczyć, że oznakowanie drogi jest niebezpieczne nie tylko w tym miejscu.
Organizacja ruchu na BŁD jest w kilku miejscach niebezpieczna dla niechronionych uczestników ruchu - rowerzystów, ponieważ nie została wykonana zgodnie z obowiązującymi od kwietnia 2011 przepisami, mianowicie znowelizowanym Prawem o Ruchu Drogowym .
Głównym błędem projektantów jest brak ustalonego pierwszeństwa na skrzyżowaniach dróg rowerowych z jezdniami. Tu jest podręcznikowy przykład:
Tutaj kierowca skręcający w prawo ma znak D-1, czyli z jego punktu widzenia (siedzenia) ma pierwszeństwo przed rowerzystą jadącym na drugą stronę jezdni (w głąb kadru). Rowerzyści powinni mieć tu znak A-7, w przeciwnym bądź razie (gdy nie mają określonego pierwszeństwa) mają tu pierwszeństwo przed autami skręcającymi w prawo, z racji obowiązywania zasady prawej ręki (co wynika z art. 25 ust. 1 PoRD).
Pomimo obowiązywania już prawie dwa lata noweli PoRD, ciągle nie doczekaliśmy się we Wrocławiu uregulowania kwestii pierwszeństwa na wielu przejazdach. Tutaj mamy zaś nową inwestycję, tym razem wykonywaną przez DSDiK. Taka fuszerka w organizacji ruchu może prowadzić do poważnych zdarzeń. Nie tylko cielesnych, ale i prawnych.
Zalecamy więc wszystkim lekturę obowiązkową - opinię Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w sprawie ustalania pierwszeństwa na przejazdach dla rowerzystów w świetle nowelizacji ustawy Prawo o Ruchu Drogowym z 1 kwietnia 2011 r.
Więcej o błędach na BŁD - tutaj.
Więcej opinii GDDKiA - tutaj.
Podaj mi dokładne namiary na to miejsce ze zdjęcia.
Nie jest prawdą,że na takim skrzyżowaniu można stosować regułę prawej ręki. Jeśli występuje znak D1,A17,B20, to na takim skrzyżowaniu NIE obowiązuje reguła prawej ręki. Nie mieszaj rowerzystom, bo działasz na ich niekorzyść. Już mi się zdarzył taki po twojej szkole.
W tym przypadku zamiast walić rowerzyście A17, zawsze można zlikwidować D1+"T6".
Ale po co tu D1 ?
Ktoś ma za dużo pieniędzy? Nie ma sensu w takim miejscu stawiać D1 bo kierowca i tak ma pierwszeństwo przy skręcie w prawo,a i tak musi ustąpić pierwszeństwa przy skręcie w lewo. Normalna zasada prawej ręki. Znak D1+T6a należy ustawić na prawym wlocie, a A7 na lewym. Wtedy sytuacja rowerzysty staje się jasna i nie potrzeba mu stawiać znaku A7. Na zdjęciu postawiono znak T6a niezgodny z rzeczywistością bo na takim znaku należy zaznaczać wszystkie wloty jezdni podporządkowanych. Tu trzeba by wrócić do definicji drogi, w skład której nie wchodzą trawniki.Należy uznać, że ddrip stanowi oddzielną drogę równoległą do głównej choćby dlatego, że kierowca nie widzi znaków C13/C16, czyli nie ma pojęcia o ścieżce a znak D6b widzi za późno bo jest za skrętem. Tu kłania się cała polska inżynieria ruchu. Jak projektujemy łagodne łuki aby auta nie zwalniały to nie wolno wyznaczać przejść bezpośrednio przy łuku bp potem m.in. efekt taki że nie wiadomo czy przecięcie przejazdu stanowi drugie skrzyżowanie i nie umieszcza się go na tablicy T6a. Zatem albo drugie skrzyżowanie z ddip, czyli wtedy obowiązkowo powtórzenie znaku D1 ze zdjęcia ,albo jedno skrzyżowanie z dodatkowym 4-tym wlotem narysowanym pod kątem a wtedy obowiązkowo znak A7 na ścieżce.Tu najracjonalniejsze byłoby przy tej geometrii podstawienie 2xA7 na ddr ale z poprawieniem tablic T6a i z ponowieniem D1 przed przejazdem.
@ Newerhood
A ja wolałbym, żebyś najpierw trochę się zastanowił zamiast coś po raz kolejny głupiego walniesz. Jeśli dalej nie rozumiesz, na czym polega skrzyżowanie (z drogą rowerową), tym gorzej dla ciebie. Nie ma zasady prawej ręki? A w jaki sposób rowerzysta został o tym poinformowany? Pomyśl. Zanim coś znowu mądrego napiszesz.
@ladek
Nie istotne jest czy rowerzysta został poinformowany, czy nie. Orzecznictwo sądowe jest jasne, a dodatkowo w myśl tego orzecznictwa "to kierujący powinien domyślić się prawidłowej organizacji ruchu".Tutaj nawet rowerzysta miał przed sobą widoczny znak... d1+t6x
PoRD art 5 powinien ci wyjaśnić, gdzie jest twój wyświechtany art 25. W skrócie, jak na skrzyżowaniu jest znak z wiązany z pierwszeństwem to zasada prawej ręki nie obowiązuje na tym skrzyżowaniu. Np. wystarczy tylko jeden wlot oznaczyć a17, bez żadnych d1 i orzecznictwo sądowe podważa złe oznakowanie, bo przecież kierowca widział od tyłu kształt znaku a17.
Szkoda, że zamiast odpowiedzieć gdzie jest to miejsce (meritum wypowiedzi), lecisz zupełnie zbędne personalne wycieczki. No ale widocznie tak lubisz. Szkoda, że na czumę już nie pozostaje wiele sił.
No i nie pomyślałeś...
znaki D-1 i A-7 są ze sobą wzajemnie powiązane i obowiązują komplementarnie, jednocześnie. nie ma a-7 bez d-1 i vice versa. takie przepisy (patrz rozporządzenia o bardzo długiej i mądrej nazwie). przypatrz się też tablicy informacyjnej umieszczonej pod d-1 - wyraźnie zaznaczony jest układ skrzyżowania w tym układ dróg głównych i podporządkowanych. ddr nie jest tu uwzględniona w ogóle. a to według mnie implikuje, że nawet mimo umieszczenia d-1, kierowca skręcający w drogę poprzeczną (nawet jeśli jest ona droga z pierwszeństwem), w relacji z ddr obowiązuje art. 27.1a i pierwszeństwo przejazdu rowerów. to sytuacja niemal identyczna jak na robotniczej/wagonowej.
Neverhood ma rację, to nie jest skrzyżowanie z ddr, to jest przekroczenie przez ddr jezdni czyli stosuje się prawo o pierwszeństwie roweru na przejeździe rowerowym, gdyby ddr był uwzględniony w znakach o pierwszeństwie to pojawiłby się na żółtej tablicy (i tu nie chodzi o to, że go nie ma bo jest uwzględniony w grubej kresce na znaku, po prostu by był, ten znak może mieć prawie dowolny układ dróg). Nie będe rzucał paragrafami bo ich nie znam, tu mamy do czynienia z podstawowym przepisem o przekraczaniu rowerem jezdni. Inna sprawa, że przez tą obwodnice (na której niby obowiązuje 50km/h) bez zatrzymania się i rozejrzenia bym nie przejechał...
> to nie jest skrzyżowanie z ddr, to jest przekroczenie przez ddr jezdni
-> wjazd z ddr/ddpir na przejazd dla rowerzystów nie jest włączaniem się do ruchu. obowiązują zatem normalne zasady pierwszeństwa - ustalone za pomocą znaków i sygnałów drogowych oraz innych regulacji (jak np. art. 27 ust. 1a).
> gdyby ddr był uwzględniony w znakach o pierwszeństwie to pojawiłby się na żółtej tablicy
-> a skoro się nie pojawia, to albo zarządca/projektant nie jest kompetentny i traktuje ddr jako chodnik, a nie ciąg jezdny, albo też przejazd dla rowerzystów stanowi z jezdnią skrzyżowanie równorzędne. warto też zauważyć, że ciąg pieszorowerowy wytyczony jest w ciągu drogi głównej, czyli właśnie tej z pierwszeństwem przejazdu
prawdą jest, że rozporządzenia w sprawie znaków (...) są mocno zdezaktualizowane, zwłaszcza w zakresie obowiązywania znaków d-1 i a-7, ale nawet i w obowiązującym zakresie możliwe jest lepsze i bardziej czytelne oznakowanie - również ddr/ddpir
> Nie będe rzucał paragrafami bo ich nie znam,
-> no właśnie. więc warto się z nimi zapoznać.
> u mamy do czynienia z podstawowym przepisem o przekraczaniu rowerem jezdni.
-> czyli jakim? ano, dokładnie takim, jak napisałem powyżej, nieprawdaż?
Piszecie o dwóch różnych rzeczach.
...i kłócicie się niepotrzebnie bo wszyscy macie rację. Droga rowerowa czy jest wzdłuż głównej czy nie nie ma znaczenia bo każdy może to oceniać inaczej. PoRD mówi, że trawnik nie wchodzi w skład drogi zatem ddrip należy tu traktować jako drogą drogę lub jako druga jezdnie z pasem rozdziału miedzy jezdniami jakim jest trawnik. To w tym momencie nieistotne ale z pewnością znak D1 rowerzysty nie obowiązuje.Skoro ddrip nie została uwzględniona na tablicy T6...To znaczy, że znak D1 się do niej nie stosuje, bo gdyby była zaznaczona to tak jak pisze artek konieczny były razem z D1 znak A7. Zatem mamy tu do wyboru, że projektant nie traktował ddrip jak drogi czyli popełnił błąd albo uznał, że na ddrip obowiązują zasady ogólne i w tej sytuacji musimy przyjąć,że ważna jest opcja druga, bo nie ma podstaw do sugerowania nieznajomości przepisów. Zatem skrzyżowanie jest niby prawidłowo oznakowane i możemy tylko mówić o sensowności takiego rozwiązania wobec posiadanej wiedzy, że kierowcy się do zasad ogólnych nie stosują, bo ich nie znają. Zatem czy tu nie należało postawić A7 dla poprawienia bezpieczeństwa? Wydaje się ze to jedyne wyjście, bo choć można by zdjąć D1, to nie da się go zdjąć dla jadących w przeciwnym kierunku. Zresztą pisałem o tym nie raz ,że reguła prawej ręki na przejazdach jest nie do pogodzenia a art 27 nadającym pierwszeństwo rowerowi na przejeździe. Wprowadzałaby ona praktycznie całkowite pierwszeństwo rowerzysty i wcale nie gwarantowałaby bezpieczeństwa a wręcz odwrotnie. To temat na oddzielną dyskusję, do której nikt się nie kwapi. To, że sądy sobie coś tam coś tam, też nic nie znaczy, bo w Polsce nie ma instytucji precedensu i w każdym województwie sądy mogą orzekać inaczej.To wina rowerzystów, że nie domagają się interpretacji przepisów u Ministra czyli wydawcy przepisu lub Komendy Głównej Policji.Gdyby opinia policji lub ministra była inna niż zdanie rowerzystów zawsze można się zwrócić o ocenę do Sądu Najwyższego, który może nakazać doprecyzować przepis a nie tylko wydać własny sąd czyli zinterpretować go.Przepis musi być czytelny dla wszystkich. Tu rowerzysta ma pierwszeństwo a znak D1 może tylko kierowcę zmylić.Zatem chyba jedynym wyjściem jest dostawienie znaku A7, ale tylko dlatego, że główna jest na łuku. Na prostej są dwie kombinacje czyli D1 +A7 lecz sensowniejsze jest stawianie znaku A7 dla aut, chyba, że jezdnia niesie tak wielki ruch, że A7 należy postawić rowerom. No tylko, że przy dużym ruchu powinny być azyle lub światła. Tu trzeba domalować czwartą drogę na tablicy (a może i 5-tą)a rowerzystom dać A7 i po krzyku.Szkoda walczyć o pierwszeństwo jak może się skończyć śmiercią.
Zaś na ul.Wagonowej nie ma innego wyjścia jak zrobić skrzyżowanie równorzędne. Nie rozumiem dlaczego autobusy jadące Robotniczą nie mogą zjechać z torowiska, bo od południa jakieś autko się zbliża. Może taka organizacja miała sens jak nie było przejazdu ale teraz wprowadza takie zagrożenie, że czekam na trupa.