Source: http://wykresologia.blogspot.com/2011/01/
Timestamp: 2018-05-26 14:02:44+00:00
Document Index: 12970907

Matched Legal Cases: ['Art 15', 'art. 16', 'art 16', 'art. 15', 'art. 7', 'art. 12', 'FSK ']

Wykresologia: stycznia 2011
Decyzja NSA będzie polityczna, bo być taką musi
Art 15 ustawy o CIT
Kosztami uzyskania przychodów są koszty poniesione w celu osiągnięcia przychodów lub
zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów, z wyjątkiem kosztów wymienionych
w art. 16 ust. 1.
Dziś Naczelny Sąd Administracyjny ma ustalić, uchwałą 7 sędziów, czy koszty organizacji oferty publicznej są dla spółki kosztem uzyskania przychodów. Jak łatwo się domyślić, spółki publiczne i te, które publicznymi chciałyby być, sądzą że tak. Tymczasem fiskus - wręcz odwrotnie. Niektóre spółki przezornie nie wliczyły tych wydatków do KUP, żeby mieć święty spokój. Inne jednak wliczyły i teraz mają problem.
Problem mają też sędziowie, bo nie potrafią się zdecydować, która strona ma rację. Uchwała 7 sędziów NSA ma to zmienić i ujednolicić linię orzeczniczą, co jest celem szczytnym i godnych pochwały w świetle postulatu pewności prawa.
Tyle tylko, że czy uchwałę podejmie 7 sędziów, cała Izba czy pełen skład, nie zmieni to faktu że ich decyzja będzie czysto arbitralna. Wiem, wiem sędziowie NSA podlegają Konstytucji i ustawom. Tyle, że ustawy, ani tym bardziej Konstytucja, w sprawie II FPS 6/10 niewiele pomagają. Można argumentować, że wejście na giełdę w sposób pośredni wpływa na przychody uzyskiwane przez spółkę. Z drugiej strony wydatki te są ponoszone w bezpośrednim celu podniesienia kapitału zakładowego, a od takiego podniesienia podatków się nie płaci, więc trudno byłoby mówić tutaj o kosztach uzyskania przychodów. Jeśli ktoś potrafi obalić jedną lub drugą tezę na gruncie ustawy o CIT, byłoby fajnie, gdyby się zgłosił.
Wobec tego sędziowie rozstrzygną dziś, czy bardziej lubią fiskusa, czy rynek kapitałowy. Dodajmy, że od ich widzimisię (nie czynię z tego zarzutu!) zależy los około 600 mln złotych które fiskus chce zagarnąć od giełdowych spółek. Jeśli sąd orzeknie wbrew woli fiskusa, to ten pewnie zmieni ustawę, a konkretnie art 16 ustawy o CIT. Tyle tylko, że wówczas dotychczasowe roszczenia podatkowe nie będą mieć już uzasadnienia. Gra jest więc warta świeczki. Na uchwałę NSA powinni też czekać giełdowi gracze, bo negatywny obrót sprawy może zepchnąć WIG20 poniżej 2700 pkt.
Gwoli formalności (dla prawników :P ) ściągnięte ze strony NSA:
Warszawa, 26 sierpnia 2010 r.
Komunikat bieżący Nr 56/10
Zagadnienie prawne przekazane NSA
( II FPS 6/10)
Czy na podstawie art. 15 ust. 1 w zw. z art. 7 ust. 3 pkt 1 i 3 oraz art. 12 ust. 4 pkt 4 ustawy z dnia 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (j.t. Dz. U. z 2000 r., Nr 54, poz. 654 ze zm.) kosztami uzyskania przychodów są wydatki poniesione przez spółkę akcyjną na podwyższenie kapitału zakładowego, a związane z emisją nowych akcji?
z dnia 17 sierpnia 2010 r., sygn. akt II FSK 577/09
Autor: Washington Irving o 03:42 0 komentarze
Etykiety: CIT, GPW, IPO, KUP, NSA, podatki, rachunkowość
Dlaczego "stopy" są tak ważne? Część 2: Znaczenie stop-loss'ów
Słowo się rzekło, trzeba "dokończyć" temat stop loss'ów. "Dokończyć" w cudzysłowie, bo oczywiście tematu wyczerpać się nie da, a już z pewnością nie w formie notatek blogowych. Mam nadzieję, że odpoczęliście przez ferie i święta, zamknęliście pozycje (Chyba że liczycie na efekt stycznia, choć wtedy powiem Wam tak: jestem na giełdzie od dwóch lat i przełom stycznia i lutego to dwukrotnie najgorszy czas w roku :) ) i macie duzo ochoty do pracy w nowym roku. Wszystkiego najlepszego! A teraz ad rem:
Tych, którzy nie za bardzo wiedzą co to w ogóle jest stop loss, odsyłam do pierwszej części tego tekstu. Pozostałym postaram się zasugerować, dlaczego wykorzystywanie stopów jest niezwykle ważne.
Często można się spotkać z określeniem, że stop loss'y "zabezpieczają inwestorów przed stratami". Większą bzdurę rzadko można usłyszeć! Trzeba sobie zdać sprawę raz na zawsze z tego, że nic nie jest w stanie zabezpieczyć nas przed stratami na rynku kapitałowym - i bardzo dobrze, w przeciwnym razie nie mógłby on w ogóle istnieć. Jeśli stop loss nas przed czymś/kimś zabezpiecza to przed nami samymi. Wnikliwym czytelnikom bloga jest już znane zjawisko podejmowania coraz większego ryzyka przy coraz to większych spadkach. Inwestor/gracz giełdowy jest tylko człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mu obce. Stop loss może więc pełnić rolę samokontroli - ustawiamy sobie go na poziomie 5% i wiemy (mniej więcej*), że więcej nie stracimy.
I tutaj uwaga: podpisuję się czterema: rękami i nogami za często podawaną wskazówką: nigdy nie obniżać stop loss'a**! Z prostego powodu - nie miałby on wtedy żadnego sensu. (Stopy można tylko i wyłącznie podwyższać, ale o tym za chwilę) Trzeba sporej samodyscypliny, żeby kierować się tą prostą zasadą. Zwykle tak jest, że początkujący (i nie tylko!) inwestorzy niedobrze ustawiają stop losy - zwykle zbyt wąsko. I wtedy, zamiast zabezpieczać zyski, generują tylko straty i zbyt dużą liczbę transakcji. Szczególnie po kilku takich doświadczeniach, zawsze istnieje pokusa, żeby obniżyć stopa gdy cena niebezpiecznie się do niego zbliża. Jeśli ulegniesz tej pokusie, lepiej, żebyś stopów nie ustawiał/a w ogóle.
Jeśli chcesz dobrze ustawiać stopy to niestety - musisz poćwiczyć i stracić trochę kasy (nie polecam generalnie ćwiczenia "na sucho" - na wirtualnych pieniądzach). Pamiętaj: there's no such a think like a free luch! Pamiętaj też, że wszystko ma swoją cenę, również stop loss'y. Ograniczasz ryzyko, to prawda, ale płacić większą ilością bezsensownych transakcji.
Warto też podkreślić, że kimś, kto najwięcej zyskuje na Twoich stop lossach jest Twój dom maklerski!
A jednak stopy są zachwalane i polecane. I tutaj trzeba podkreślić: są niezastąpione, gdy:
* nie masz dużo czasu, kupujesz akcje i zapominasz o nich na tydzień/miesiąc
* grasz na lewarowanym i bardzo "szybkim" rynku, gdzie strata/zysk zmieniają się o kilkadziesiąt procent w ciągu 5 minut
* naprawdę nie możesz sobie pozwolić na większą niż określona stratę
* gdy nie jesteś zbyt doświadczonym graczem
Zalety stop'a rosną niczym kurs KGHM, gdy mamy do czynienia ze stopem kroczącym. Pozwala on na dynamiczne i automatyczne podwyższanie stopa wraz ze wzrostem kursu. Umożliwia to "trzymanie" stop loss'a względnie w stałej odległości od kursu (zgodnie z założeniem np.: 5%) Z tego co wiem, na razie tego typu narzędzie jest dostępne tylko w ING DM, i z pewnymi utrudnieniami w XTB.
Jak to działa - przedstawia poniższy obrazek:
źródło: tradingonlinemarkets.com
O tym, dlaczego, jak uważam, nieprawdą jest że "trzeba stosować stop lossy zawsze, bez wyjątku, przy każdej pozycji" napiszę w następnym poście (kiedyś :) )
Stop loss - część 1
* Na mało płynnych rynkach o dużych spreadach stop (szczególnie taki, który ma opcję PKC) może zostać aktywowany przy poziomie cenowym dużo niższym od zakładanego. Czasem zaś - w ogóle (jeśli mamy stopa'a nie PKC, ale z określonym limitem)
** Oczywiście, o ile mówimy o długiej pozycji
Autor: Washington Irving o 01:57 1 komentarze
Etykiety: ryzyko, stop, stop loss, strategia, zalety, zarządzanie ryzykiem
Dlaczego "stopy" są tak ważne? Część 2: Znaczenie ...