Source: http://www.trybunalscy.pl/node/9252
Timestamp: 2018-02-23 18:01:47+00:00
Document Index: 111219978

Matched Legal Cases: ['art. 109', 'art 31', 'art. 2', 'art. 2', 'in dubio', 'art 253']

To nie jest tylko komunizm, ale najgłębszy stalinizm!!! | trybunalscy.pl
Za wiarę w Boga, bycie ojcem, fakt, że nie zgodziłem się na rozwód ze względu na dobro moich małoletnich dzieci i to że chcę codziennie wychowywać swoje dzieci oraz troszczyć się o nie, będąc pełnoprawnym rodzicem i za to, że podczas kilku programów na żywo w TVP wymieniłem z imienia i nazwiska sędziego Łukasza Czapskiego, który jest nota bene funkcjonariuszem publicznym,- Ten mści się na mnie za to, wydaje postanowienie o kierowaniu mnie na obserwację sądowo-psychiatryczną do zamkniętego oddziału, a jak dostarczam opinię od specjalisty – psychiatry Ordynatora Oddziału Psychiatrycznego, że jestem zdrowy, normalny, nie mam żadnych zaburzeń psychicznych, nigdy nie byłem leczony psychiatrycznie, nigdy nie byłem karany i obserwacja moja jest absolutnie niepotrzebna, a nadto dostarczam do Sądu zaświadczenie od lekarza sądowego, zgodnie z przepisami k.p.k. i ustawą o zawodzie lekarza usprawiedliwiające moje niestawiennictwo wraz z zaświadczeniem od psychiatry specjalisty, potwierdzającym że absolutnie nie wymagam żadnej obserwacji i że byłem i jestem poczytalny, – sędzia Łukasz Czapski w odwecie zarządza tymczasowe aresztowanie mnie na 3 miesiące, po to aby mnie na siłę ściągnąć do psychuszki, faszerować lekami i obserwować!
Dodam tylko, że np. Szpital Neuropsychiatryczny w Suchowoli uznał, że nie będzie mnie obserwował, bo jestem zdrowy i nie widzą takiej potrzeby, a nadto nie czują się kompetentni, bo nie badali mnie ambulatoryjnie. Szacun dla nich.
Ale sędzia Łukasz Czapski idzie w zaparte i wymyślił inne miejsce obserwacji.
Gdzie jest Konstytucja RP? Gdzie są prawa i wolności obywatelskie? Gdzie naczelne zasady prawa karnego procesowego? Czy to jest tzw. niezawisłość i niezależność sędziowska?
Ja niżej podpisany Daniel Wojciech Bąk informuję, że w związku z emisją reportażu w TVP 3 Lublin z dnia 5.05.2017 roku z moim udziałem oraz w związku z decyzjami procesowymi sędziego Łukasza Czapskiego, co było powodem reportażu,- w trybie sprostowania oświadczam, że nigdy nie stosowałem jakiejkolwiek formy przemocy wobec mojej żony, nigdy nawet nie powziąłem w sposób naganny woli aby niewłaściwie zachowywać się wobec żony ani mieć takie myśli. Zawsze ją należycie traktowałem i szanowałem. Byłem troskliwym, czułym i opiekuńczym mężem i ojcem. Nigdy nie publikowałem żadnych treści z nią związanych na portalach społecznościowych, nigdy i nigdzie nie wymieniłem jej z imienia i nazwiska, nigdy nie publikowałem żadnych zdjęć żony, które mogłyby uwłaczać jej godności lub wywołać u niej poczucie dyskomfortu, nigdy jej nie nękałem, co łatwo można zweryfikować. Ponadto pragnę zrekapitulować dla tych co zapomnieli, a wszystkich innym uświadomić, że byliśmy zawsze bardzo dobrym małżeństwem, dbałem o żonę, dzieci i rodzinę i zawsze byłem i jestem bardzo dobrym ojcem, co przede wszystkim potwierdzają moje córki, a nadto może potwierdzić setki naszych wspólnych znajomych i świadków z okresu naszego małżeństwa i czasów obecnych. Nigdy w naszej rodzinie i małżeństwie nie było procedury Niebieskiej Karty oraz nigdy nie było żadnej interwencji Policji. O znęcanie się nad żoną zostałem fałszywie oskarżony po 8 (słownie: ośmiu) latach dobrego małżeństwa, wspólnego bardzo dobrego życia i po tym jak z drugiej strony doszło do naruszenia zasad wierności małżeńskiej, a ja się o tym dowiedziałem. Ponadto, powodem tych fałszywych oskarżeń i takiego obrotu sprawy było niewątpliwie to, że nie zgodziłem się na rozwód ze względu na dobro moich małoletnich dzieci i że walczyłem zgodnie z prawem aby moje córki miały Tatę codziennie; chciałem aby moje małoletnie dzieci miały pełną strukturalnie i osobowo rodzinę tak jak to było przez 8 lat,- druga strona i jej rodzice- złożyli wówczas zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa znęcania się nad żoną, po to tylko aby „wzmocnić” pozew rozwodowy i uzasadnić złożenie tego powództwa, a mnie fałszywie oskarżyć, odizolować moje małoletnie dzieci ode mnie i uzyskać bonus alimentacyjny.
Już 15 lipca 2015 roku Sąd Okręgowy III Wydział Cywilny –Rodzinny w postanowieniu w trybie art. 109 kro wydał zarządzenie opiekuńcze, że rozwód nie może być orzeczony, bo zagraża temu dobro naszych małoletnich córek i skierował nas na terapię.
Piszę to wprost, gdyż jest to bardzo często stosowany w Polsce mechanizm wobec mężów/ojców/rodziców, którzy chcą w pełni wychowywać swoje dzieci, którzy mają pełną władzę rodzicielską lub/i nie zgodzili się na rozwód ze względu na zagrożone dobro swoich dzieci lub/i kwestie wyznawanych zasad, a są normalni, wykształceni, inteligentni, mają pracę i nigdy nie stosowali żadnej formy przemocy wobec swojej żony czy partnerki, a tym bardziej wobec swoich dzieci.
Zostałem tylko raz przesłuchany w grudniu 2013 roku, a w przeddzień Wigilii Bożego Narodzenia 2013 roku postawiono mi zarzuty o to, że od początku małżeństwa, czyli od roku 2006 znęcałem się nad żoną, regularnie biłem ją rękami po twarzy, szarpałem, ona chodziła pobita, wszczynałem awantury, groziłem jej i rzekomo zmuszałem ją do pracy a nadto ją nękałem. Aha. I kwestia drugorzędna, acz objęta zarzutem. Zostałem też oskarżony o to, że kilka razy zwróciłem uwagę Piotrowi Narzędzie, zgodnie z prawem i powinnością nota bene, aby przestał angażować się w moje małżeństwo oraz rodzinę je niszczyć, wysyłając do niego SMS o treści: „Wara od mojej żony”. Zostało to nazwane „nękaniem”. Skądinąd dodam, że ów dżentelmen już trzykrotnie przegrał ze mną proces o zniesławienie.
Następnie policjant, który moim zdaniem nie miał żadnych kwalifikacji psychologicznych ani prawnych sporządził akt oskarżenia (tak, większości przypadku policjanci pisza na kolanie akty oskarżenia w takich sprawach), który to zajął mu „aż” 1/3 strony A4 i oparty jest tylko na fałszywych, sentymentalnych opowieściach mojej żony i jej rodziców oraz rzeczonego Piotra Marzędy, którzy nota bene absolutnie nie potwierdzają, że ja źle się zachowywałem wobec żony (wprost przyznają, że nigdy nie byli świadkami moich nagannych zachowań ani o nich nawet nigdy nie słyszeli), a jedynie potwierdzają wersję żony, jej opowieść, że po 8 latach ta uznała, że jednak było jej „źle emocjonalnie” i miała prawo do niedochowywania niewierności małżeńskiej. Nikt nie konfrontował tych opowieści z rzeczywistością, stanem faktycznym i dokumentami i moimi wyjaśnieniami oraz świadkami de visu i de audito. Nikt nie przeprowadził wywiadu środowiskowego. Pani prokurator nawet mnie nie przesłuchując „klepnęła” akt oskarżenia z 207 kk i wysłała go do sądu miesiąc później. Co ciekawe, akt oskarżenia wpłynął na 7 dni przed tym jak do sądu wpłynął pozew rozwodowy. Przypadek? Nie sądzę.
Proces trwa już ponad 3,5 roku. Przez ten okres oskarżyciel publiczny nie przedstawiła w sądzie żadnych dowodów na przypisanie mi winy, bardzo często nie przychodziła na rozprawy, nie była w ogóle aktywna, bardzo rzadko zadawała pytania. Sprawa szła w kierunku umorzenia lub uniewinnienia.
Oskarżyciel publiczny, moim zdaniem doskonale wie, że nie może mi udowodnić nawet elementarnego negatywnego nastawienia do żony. To ja, mimo braku takiego obowiązku przez cały proces, będąc na każdej rozprawie i aktywnie w niej uczestnicząc, zachowując się spokojnie, kulturalnie i z należytym szacunkiem do sądu i żony,- pokazuję prawdziwe relacje moje i mojej żony z okresu inkryminowanych czynów, dostarczając dowody na swoją niewinność i pokazując explicite, że oskarżyciel posiłkowy po prostu kłamie na potrzeby sprawy rozwodowej i uzyskania bonusu alimentacyjnego. To ja przedstawiam korespondencję mailową i smsową między nami i wszystkie dowody potwierdzające, że zawsze bardzo dobrze traktowałem żonę, że o nią dbałem, wspierałem ją codziennie, że kochaliśmy się i nigdy między nami nie było ani awantur ani rozstań ani kłótni. Potwierdzają to świadkowie w swoich zaprzysiężonych zeznaniach.
Ojciec żony na pytanie rzeczonego sędziego, czy ja znęcałem się nad żoną zeznał: „Nigdy pomiędzy stronami nie było żadnych kłótni, rozejść i awantur”. Tak samo zeznawała matka żony. Potwierdzają to też nagrania rozmów miedzy nami (małżonkami) z okresu inkryminowanych czynów, stenogramy rozmów pomiędzy żoną a członkami jej rodziny, relacje świadków de visu i de audito oraz setki, spośród kilku tysięcy zdjęć z okresu naszego małżeństwa pokazujące nasze bardzo dobre, serdecznie i ciepłe codzienne relacje.
Wreszcie, opiekunka do dziecka, która opiekowała się jedną z naszych córek przez ponad rok i przychodziła do nas codziennie, gdzie i ja i żona byliśmy razem,- zeznaje: „że zawsze zachowywałem się normalnie, nigdy nie była świadkiem nagannego czy też niewłaściwego mojego zachowania wobec żony”
I nagle, w dniu 22 kwietnia 2016 roku, po tym jak 9 dni wcześniej zapada w Sądzie Okręgowym Wydziale Cywilnym Rodzinnym wyrok rozwodowy, gdzie Sąd Rodzinny pozostawia nam obydwojgu pełną władzę rodzicielską, nie dając wiary zeznaniom drugiej strony o rzekomym znęcaniu się przeze mnie nad nią, a winę za rozkład pożycia przypisuje żonie i mi (mi, bo wszczęto wobec mnie postępowanie karne, tak to działa), wyznaczając dość szerokie kontakty dzieci ze mną i zasadzie prawie normalne możliwości na wychowywanie moich córek,- w IX Wydziale Karnym Sądu Rejonowego Lublin Zachód w Lublinie sędzia referent Łukasz Czapski „ni stąd ni z owąd” wręcza mi z urzędu wezwanie na badanie ambulatoryjne do dwóch, już z góry określonych biegłych psychiatrów Małgorzaty Muchy i Katarzyny Czuczwar. Stawiam się na to wezwanie punktualnie i solennie w dniu 11 maja 2016 roku. Biegła M. Mucha (bo tylko ona ze mną rozmawiała, drugiej biegłej nie ma podczas tej rozmowy, a jak się pojawia to za chwilę wychodzi) pyta się mnie o to czy piję alkohol, czy zażywam narkotyki, czy mam dużo znajomych, dlaczego nie zgodziłem się na rozwód, jakie mam relacje z rodzicami, czy powtarzałem jakąś klasę w szkole podstawowej, w liceum i na pierwszych studiach i czy generalnie byłem dobrym uczniem i studentem??!!! Zadaje też pytanie czy rozumiem treść zarzutów i czy się do nich przyznaję. Oczywiście powiedziałem, że zarzuty rozumiem i absolutnie się do nich nie przyznaję, gdyż nigdy nie stosowałem jakiejkolwiek formy przemocy wobec żony.
Testów psychologicznych żadnych ze mną biegła nie przeprowadziła. Żadnego wywiadu pogłębionego ze mną nie zrobiła. Zadawała jedynie dość tendencyjne pytania, ja odpowiadałem. Biegła słuchając mnie coś notowała na komputerze, często dzwoniły do niej telefony, ona je odbierała i konsultowała inne opinie w międzyczasie. Podczas tej rozmowy wielokrotnie do tego pokoju wchodzili albo pacjenci, albo interesanci.
Ja odpowiadałem na zadawane pytania precyzyjnie i zgodnie z prawdą, że alkoholu nie piję, nie miałem nigdy styczności z narkotykami, zawsze dobrze się uczyłem, jakie pierwsze studia skończyłem, że teraz studiuję drugi kierunek – prawo, że żadnej klasy nie powtarzałem, że na pierwsze studia dostałem się po tym jak zająłem czołowe miejsce na olimpiadzie przedmiotowej w finale ogólnopolskim, że na rozwód nie zgodziłem się z powodu zagrożonego dobra moich dzieci, że chcę je wychowywać, tak jak to miało miejsce przez ostatnie prawie 9 lat, że mam dużo znajomych, normalne relacje z rodziną, że po tym jak żona odeszła,- próbowałem ratować małżeństwo.
Dodałem, że nigdy nie byłem karany, że nigdy nie leczyłem się psychiatrycznie, ani nikt u mnie w rodzinie nie leczył się psychiatrycznie, ona potwierdziła te fakty, mówiąc, że faktycznie nie ma takiej dokumentacji. Byłem opanowany i spokojny. Rozmowa trwała ok. 25 minut, po czym Pani Mucha mi podziękowała, ubrałem kurtkę i kulturalnie wyszedłem.
Po miesiącu biegłe Mucha I Czuczwar dostarczają do sędziego Łukasza Czapskiego opinię, po naszej rozmowie, zwanej badaniem ambulatoryjnym,- w którym piszą wprost, że jestem poczytalny, inteligentny, nie mają wątpliwości co do prawidłowego stanu mojego zdrowia psychicznego, nie widzą żadnych zaburzeń u mnie, potwierdzają, że jestem inteligentny, nie widzą u mnie żadnych zmian w OUN, a moje wypowiedzi oceniają zgodnie z rzeczywistością, jako zborne, logiczne, piszą że byłem oczywiście prawidłowo zorientowany w czasie i przedmiocie badania.
Jednak mimo, że mój stan psychiczny jest w pełni prawidłowy i na tym ich wnioski powinny się skończyć (mówi o tym explicite art 31 kk), a sąd powinien dalej procedować,- wątpliwości tych biegłych budzą 3 (słownie: trzy) kwestie.
A mianowicie: 1) to że jestem osobą wierzącą, 2) to, że w mailach do żony podpisywałem się „Mąż i Tato dziewczynek” oraz 3) to, że w sprawie o fałszywe oskarżenie o znęcanie oraz w sprawie o rozwód konsultowałem się z kancelaria prawną i korzystam z pomocy adwokata. I na tej podstawie w ostatnim zdaniu swojej opinii napisały jednozdaniowy wniosek o poddanie mnie obserwacji sądowo-psychiatrycznej w zamkniętym oddziale psychiatrii sądowej w Abramowicach (w najcięższym zamkniętym oddziale), uzasadniając to następnie w sądzie 29 lipca 2016 roku, tym, że: „Jestem inteligentny i jak posiedzę z innymi osadzonymi to może coś wyjdzie…”, a one będą mogły wystawić wówczas kompleksową opinię. Dodam tylko, że zdaniem biegłej Muchy: „Obserwacja miałaby głównie służyć wyjaśnieniu kwestii niewierności drugiej strony. Czy przypadkowo sobie tego nie wymyśliłem…”
A sędzia referent Łukasz Czapski w dniu 29 lipca 2016 roku, bez chwili zastanowienia, po wysłuchaniu mnie, obrońcy i tych biegłych zarządza przerwę, a po 15 minutach przychodzi na salę z gotowym postanowieniem liczącym 5 stron, w którym kieruje mnie na przymusową obserwację sądowo-psychiatryczną na okres 4 tygodni. I zaczyna się „jazda”. Skarżymy to postanowienie, nie pomaga. Ja dostarczam pełną profesjonalną opinię od Ordynatora Oddziału Psychiatrycznego, opinię od biegłego sądowego psychologa klinicznego, razem z wynikami testów psychologicznych- gdzie wszyscy stwierdzają, że absolutnie jestem zdrowy, nigdy nie miałem żadnych zaburzeń psychicznych i żadna obserwacja mojej osoby nie jest potrzebna, a mimo to sędzia referent Łukasz Czapski wszystko oddala, uzasadniając to tym, że mój pobyt w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym absolutnie negatywnie nie wpłynie na mnie, moje życie i życie moich małoletnich dzieci.
Wszystkie moje i mojego obrońcy wnioski dowodowe sędzia oddala. Oddala wnioski dowodowe z potwierdzeniami moich przelewów na konta żony, oddala wnioski dowodowe z setkami maili pomiędzy nami z okresu małżeństwa, oddala setki zdjęć pokazujących nasze prawdziwe i bardzo dobre relacje z codziennego życia. Wydaje tylko postanowienia zmieniające miejsca obserwacji. Raz to jest SPZOZ w Abramowicach, raz Suchowola, SPZOZ w Łukowie, a ostatnio SPZOZ przy Areszcie Śledczym w Krakowie na Montelupich 7. Wreszcie, po tym jak dostarczam do sądu w dniu 13 marca 2017 roku zaświadczenie od lekarza psychiatry –Ordynatora Oddziału Psychiatrycznego, że taka obserwacja nie jest absolutnie potrzebna, a nadto dostarczam usprawiedliwienie od lekarza sądowego zgodnie z przepisami k.p.k. i ustawą o zawodzie lekarza, usprawiedliwiające moje niestawiennictwo na obserwacji wyznaczonej przez sędziego, a wcześniej występuję kilka razy w programach telewizyjnych i wyraźnie, acz zgodnie z prawem i kulturą omawiam metody stosowane przez sędziego Łukasza Czapskiego- jest funkcjonariuszem publicznym, więc mogę to czynić,- ten w zemście na mnie i aby mnie uciszyć wydaje postanowienie o aresztowaniu mnie na 3 miesiące!
Według zebranych dowodów w postaci kilkudziesięciu świadków de visu i de audito, zaświadczeń z Miejskiego Ośrodka Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie z roku 2015 potwierdzających brak stosowania jakiejkolwiek i kiedykolwiek formy przemocy wobec żony, braku interwencji Policji w okresie zarzucalności czynów, korespondencji mailowej między małżonkami z całego okresu małżeństwa, korespondencji SMS miedzy małżonkami potwierdzającej bardzo dobre relacje, setek zdjęć spośród kilku tysięcy z normalnego, codziennego życia (robionych przez żonę i jej rodzinę per saldo), pokazujących bardzo dobre relacje małżonków, opinii specjalistów psychiatrów, w tym Ordynatora Oddziału Psychiatrycznego dra Domańskiego, prof. psychiatrii Marcina Olajossy, biegłego sądowego -psychologa klinicznego Wiesława Krupy i ich opinii, wreszcie opinii biegłych Instytutu Psychologii i Psychiatrii Sądowej w Warszawie z dnia 7 czerwca 2017 roku, która jednoznacznie wskazuje że jestem i zawsze byłem poczytalny i nie mam żadnych zaburzeń psychicznych, mogę brać udział w postępowaniu i żadna obserwacja mojej osoby nie jest potrzebna, a także opinii licznych prawników i innych sędziów,- dostatecznie uzasadnione jest podejrzenie, że na pewno w tym procesie nie chodzi o dojście do prawdy materialnej pod przewodnictwem tego sędziego referenta, która sformułowana jest w art. 2 § 2 k.p.k. mówiącej, że podstawę wszelkich rozstrzygnięć powinny stanowić prawdziwe ustalenia faktyczne. A nadto, nasuwa się w sposób naturalny pytanie. Czy sędziemu referentowi zależy na przeprowadzeniu tego postępowania zgodnie z nadrzędną zasadą prawa karnego procesowego, formułującą cel każdego postępowania karnego, a która jest zdefiniowana w art. 2 § 1 k.p.k.? Przepisy tego artykułu mówią, że celem każdego postępowania karnego jest takie ukształtowanie postępowania karnego, aby sprawca przestępstwa został wykryty i pociągnięty do odpowiedzialności karnej, a osoba niewinna nie poniosła tej odpowiedzialności!
Pytam się, gdzie są prawa i wolności obywatelskie gwarantowane przez Konstytucję RP, na którą tzw. obrońcy demokracji się powołują ostatnio? Gdzie są prawa i wolności obywatelskie zapisane w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Obywatela? Czy to ma być ta niezależność i niezawisłość sędziowska, o którą taki bój dziś toczą środowiska niektórych sędziów uważające się za kastę wyjątkowych ludzi? Gdzie jest zasada in dubio pro reo (domniemania niewinności) gwarantowana Konstytucją RP i przepisami k.p.k.? Gdzie jest zasada dojścia do prawdy materialnej? Gdzie prawo do sprawiedliwego procesu? Gdzie prawa małoletnich dzieci do wychowywania się codziennie z obydwojgiem rodziców? I wreszcie dlaczego sędzia referent nie uwzględnia profesjonalnych opinii biegłych i zaświadczeń od biegłych sądowych, lekarzy psychiatrów i psychologów klinicznych? Dlaczego sędzia referent Łukasz Czapski nie pozwala mi wychowywać moich małoletnich dzieci, które za mną codziennie tęsknią i mnie potrzebują, a które kocham ponad wszystko, dlaczego nie pozwala mi studiować i pracować?
Żeby nie było pro domo sua w dniu 7 czerwca 2017 roku została wystawiona kompleksowa i w pełni profesjonalna opinia psychiatryczno-psychologiczna, spełniająca wymogi k.p.k. i to czego wymaga od takiej opinii Sąd Najwyższy w swoich orzeczeniach; po przeprowadzeniu kilkudniowych profesjonalnych badań i obserwacji psychiatrycznych i psychologicznych przez renomowanych psychiatrów i psychologów Instytutu Psychiatrii i Psychologii Sądowej SA w Warszawie stwierdzająca w sposób niebudzący żadnych wątpliwości, że Daniel Wojciech Bąk jest osobą poczytalną, był taką osobą w okresie inkryminowanych czynów, nigdy nie miał żadnych zaburzeń psychicznych, nie ma ich w chwili obecnej i może brać udział w postępowaniu. Co więcej, biegli w tej opinii, we wnioskach piszą dodatkowo, że: Wszystkie przeprowadzone badania nie wykazały u Daniela Wojciecha Bąk choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego ani też innych zakłóceń czynności psychicznych. Opinia ta potwierdza też expressis verbis że biegłe Mucha i Czuczwar w dniu 15 czerwca 2016 roku wystawiły fałszywą opinię, wbrew sztuce lekarskiej i wbrew dokumentacji medycznej i danym z akt sprawy, że nie uwzględniły wszystkich danych znajdujących się w aktach, wiele danych celowo pominęły, celowo wprowadzając Sąd w błąd. Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa sporządzenia fałszywej opinii, zeznania nieprawdy i zatajenia prawdy w dniu 15 czerwca 2017 roku i 29 lipca 2017 roku przez biegłe Muchę i Czuczwar zostało złożone do Prokuratury Krajowej i przesłane do Prokuratury Regionalnej, a następnie bezpośrednio do Prokuratury Okręgowej w Lubliniew dniu 22 czerwca 2017 roku.
Opinię Instytutu Psychologii i Psychiatrii Sądowej z dnia 7 czerwca 2107 roku, wraz z Wnioskiem o uchylenia postanowienia o tymczasowym aresztowaniu (wniosek liczy 24 strony) złożyłem w dniu 3 lipca 2017 roku do Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w Lublinie. Wniosek w tym samym przedmiocie wraz z tą samą opinią w dniu 3 lipca 2017 roku złożył też od siebie mój adwokat.
Sędzia referent Łukasz Czapski już 5 lipca 2017 roku o godz. 12.15 wydał postanowienie i nie uwzględnił naszych wniosków, mimo zaistnienia wszystkich przesłanek i okoliczności do uchylenia najsurowszego z możliwych środka zapobiegawczego jakim jest tymczasowe aresztowanie zgodnie z art 253 § 1, mimo, że ustała przyczyna stosowania tego środka zgodnie z k.p.k., mimo, że napisałem we wniosku, że najbardziej cierpią moje małoletnie córki na rozłące, mimo, że napisałem, że muszę pracować aby żyć i realizować obowiązek alimentacyjny wobec dzieci i mimo, że napisałem, że muszę pozdawać egzaminy na studiach.
Daniel Wojciech Bąk
Jacek Łukasik, pon, 2017-08-07 06:57
Pan Daniel jednak został aresztowany (nie wiem za co) i wywieziony do Zakładu Karnego w Siedlcach. W TVP Lublin był reportaż o jego sprawie. https://www.facebook.com/profile.php?id=100002920490141
Jacek Łukasik, pon, 2017-08-07 07:04
Przepraszam za pomyłkę przy podawaniu linku. Tu jest właściwy. http://lublin.tvp.pl/30247895/5-maja-2017
Jacek Łukasik, pon, 2017-08-07 07:21
To nie wszystko. Zamieszczam apel o pomoc dla pana Daniela. Ja osobiście starałem się dodzwonić do Sądu Rejonowego Lublin Zachód z protestem, ale nikt nie odbiera. Może napiszę kartkę. To nie tylko z przyczyn ekonomicznych ludzie emigrują od nas. Jeżeli w zakładzie karnym o najcięższym rygorze są chyba ludzie o większej uczciwości niż mafia togowa (przepraszam z góry za to określenie uczciwych prawników, bo mam nadzieję, że są tacy, którzy do tej mafii nie należą). Ale zamieszczam apel mojego znajomego.
Uprzejmie przekazuję apel Sebastiana Nadolskiego w sprawie Daniela Bąka. Bardzo proszę o osobiste zainteresowanie, zaangażowanie i w zakresie możliwym dla każdego działanie. Okazując zainteresowanie, angażując się i działając na rzecz innych szczególnie znajdujących się w trudnych sytuacjach, dajemy świadectw o sobie, wspieramy potrzebujących, którzy nie czują się wtedy osamotnieni i dajemy do zrozumienia naszym wrogom, że jesteśmy solidarni i powinni się nas bać.
Można również pisać w tej kwestii pod adres;
ul.Piłsudskiego 47.
Fax: (25) 785-13-30.
lub do naszych przedstawicieli z różnych władz na ich adresy e-mail.
PAMIĘTAJ!!! , że dzisiaj Daniel potrzebuje Twojej pomocy, a jutro możesz Ty jej potrzebować od Daniela i innych pokrzywdzonych w ten sposób, więc nie lekceważ tej sprawy i zrób wszystko, by pomóc tak jak potrafisz i możesz.
Z góry dziękuję w imieniu Daniela Bąka.
23 godz. 45 minut temu