Source: http://www.detektyw.uk/sprawa-dawid-koral-v-gl-parcels-przesylki-kurierskie
Timestamp: 2018-05-22 15:37:20+00:00
Document Index: 21448263

Matched Legal Cases: ['art. 48', 'art. 36', 'art. 38', 'art. 3', 'Art. 3851', 'art. 3851', 'art. 58', 'art. 58']

Sprawa Dawid Koral -v- GL Parcels..... przesyłki kurierskie. - Detektyw uk
Strona główna Newsy Sprawa Dawid Koral -v- GL Parcels….. przesyłki kurierskie.
Sprawa Dawid Koral -v- GL Parcels….. przesyłki kurierskie.
​Jeśli przesyłasz paczki z pomocą przewoźników na trasie Polska – UK (a kto nie korzysta) zapoznaj się z tym tekstem. Zaoszczędzi ci to wiele nerwów, czasu i pieniędzy. Na przykładzie sprawy, którą prowadzę, naświetlę niektóre istotne problemy, które – jak się okazuje – są dość powszechne.
Potraktuj ten tekst nie jako sztywną instrukcję, lecz jako punkt wyjścia do rozwiązania swojego problemu. Musisz bowiem zdawać sobie sprawę, że w rzeczywistości pewne drobne fakty mogą zmieniać diametralnie sytuację prawną. Dlatego sugeruję Ci, byś – o ile to możliwe – miał zawsze prawdziwego prawnika pod ręką. Oczywiście zawsze chętnie mogę Ci pomóc, nie tylko w tej, ale także w wielu innych sprawach. Niniejszy tekst starałem się pisać językiem potocznym, by był bardziej zrozumiały dla osób nie będących prawnikami (co skutkuje tym, iż prawnicy nie powinni traktować tego tekstu jako opracowania naukowego).
Zacznijmy od końca (no, prawie)
Pan Dawid Koral (zgodził się występować pod pełnym nazwiskiem) zgłosił na grupie fejsbukowej, iż firma przewozowa GL Parcels nie chce mu przekazać paczki. Firma stwierdziła ponadto, iż dokona jej otwarcia z uwagi na podejrzenie, iż w środku są towary, które są zabronione. Oliwy do ognia dodawał fakt, że przewoźnik żądał od klienta – bagatela – 150 funtów z tytułu kary. W grupie rozgorzała dyskusja, w której padały różne opinie i przeróżne argumenty. A to, że przewoźnik nie może otworzyć paczki, że może, że to byłoby przestępstwo, że to wina nadawcy, że włożył do paczki niewłaściwe przedmioty, że karać może tyko sąd, albo celnik. I tak dalej. Wydawało się, że każdy ma trochę racji i trochę jej nie ma – dość niekomfortowa sytuacja, kiedy nadal nie wiadomo, co zrobić. Jest na to rada. Punktem wyjściowym w takich sytuacjach jest ustalenie stanu faktycznego i stanu prawnego mu odpowiadającego. Dopiero na końcu wyciągamy wnioski.
Zarówno pan Dawid jak i dyskutujący fejsbukowicze najbardziej interesowali się kwestiami:
Czy firma przewozowa może otworzyć paczkę?
Co klient może umieścić w paczce?
Czy możliwe jest nałożenie kary 825 PLN (lub 150 GBP)?
Odpowiedzi na te pytania udzielę po krótkim opisie stanu faktycznego.
W styczniu 2016 pan Dawid postanowił skorzystać z usług firmy GL Parcels, która należy do firmy INETIVE LTD z siedzibą w Wielkiej Brytanii, GL2 5YD Gloucester, Unit 16 Capitol Park, 131 Pearce Way. (od tej pory będę posługiwać się tylko nazwą GL Parcels).
To, co uderzyło mnie w pierwszym momencie, to sposób, w jaki mój klient wszedł w kontakt z GL Parcels. Otóż na telefon komórkowy jego ojca przyszedł sms informujący, iż EkspresowePaczki.pl stały się częścią GL Parcels, i że firma ta rozdaje kupony skutkujące 10% zniżki na przesyłki do 30 kg, co miałoby kosztować w konkretnym przypadku 13,50 GBP. Oczywiste jest, iż sprzedaż danych osobowych odbyła się wraz z przejęciem firmy. Natomiast nie jest jasne, czy EkspresowePaczki.pl, a potem GL Parcels, miały prawo do wysyłania reklamy, bo niewątpliwie taki sms to reklama (i oferta jednocześnie). Pomińmy jednak ten fakt, jako mniej istotny. Istotne jest to, iż to firma GL Parcels była inicjatorem kontaktu z klientem zachęcając do skorzystania z wyjątkowej promocji. To nie pan Dawid wyszukał ją w internecie.
Będąc jeszcze w Polsce pan Dawid zamówił przez internet kuriera. Następnie rozpoczął pakowanie paczki i wyjechał do UK. Dalsze pakowanie paczki powierzył swemu ojcu, który miał także przekazać ją kurierowi. Przed zamknięciem paczki jego ojciec dorzucił do środka butelkę alkoholu.
GL Parcels wysłało serię smsów, w których informowało ojca pana Dawida o terminie odbioru przesyłki przez kuriera, o zakazie przewożenia alkoholu, papierosów orazinnych rzeczy (sic!) w rozumieniu Regulaminu INETIVE LTD, o tym, że nadanie przesyłki jest równoznaczne z oświadczeniem nadawcy o zapoznaniu się z regulaminem i jego akceptacją. Wśród smsów była informacja, iż cena przesyłki wyniesie nie 13,50 lecz 16,50 funtów (pierwsza niespodzianka). Przesyłka miała zostać opłacona gotówką.
Firma GL Parcels skorzystała z usługi firmy FedEx, by ta dostarczyła przesyłkę od nadawcy do magazynu GL Parcels w Pucołowie pod Poznaniem (to akurat jest zgodne z prawem). Kurier FedEx odebrał paczkę 20 stycznia 2016 pobierając gotówkę i wystawiając list przewozowy. Wkrótce potem GL Parcels sprawiło drugą niespodziankę. Wysłało smsa do klienta, w którym prosiło go o zgodę na komisyjne otwarcie paczki „jeśli w przesyłce nie znajdują się towary zabronione (tytoniowe lub alkoholowe), co umożliwi dalszą realizację usługi. GL Parcels sugerowała, że klient może wyrazić taką zgodę wpisując długi tekst: WYRAZAM ZGODE NA OTWARCIE PACZKI (i tu numer paczki) lub wysyłając wiadomość na e-mail. Niestety mowa o zgodzie była jedynie formalnością, ponieważ poinformowano klienta, że jeśli zgody nie wyrazi, to firma i tak otworzy paczkę, a o terminie otwarcia powiadomi nadawcę. Otwarcia dokona komisyjnie, do czego obecność klienta nie jest obowiązkowa.
Pan Dawid zbulwersował się i postanowił poprosić w dyskusji w grupie fejsbukowej o pomoc. Po zapoznaniu się wstępnie z problem zaproponowałem panu Dawidowi, iż zajmę się sprawą.
Jak wspomniałem wyżej, problem dotyczy kwestii prawa otwarcia paczki przez GL Parcels, zakresu przedmiotów, które mogą być przewożone oraz kary umownej w wysokości 150 GBP lub 825 PLN, określonej – i tu uwaga – jako minimum. Pozostałe kwestie są sprawami towarzyszącymi, jednak często o znaczeniu doniosłym, aby nie zwiększać objętości tekstu i go nie zaciemniać, postanowiłem te kwestie wyłączyć z niniejszego tekstu, choć stanowiły przedmiot wielogodzinnych studiów i były niezbędne do właściwej oceny sytuacji.
W zakresie przepisów bezwzględnie i powszechnie obowiązujących (oznacza to, że strony nie mogą ich zmieniać umową, regulaminem itp.) sprawę regulują przede wszystkim ustawa Prawo przewozowe z 15 listopada 1984 oraz ustawa o prawach konsumenta z 30 maja 2014 r. W zakresie prawa zobowiązań dodatkowo prawa i obowiązki firmy oraz klienta (stron umowy) reguluje umowa oraz regulamin. Umowy nie należy rozumieć jedynie jako tekstu umowy na papierze, ponieważ na treść umowy wpływają także ustalenia ustne, poprzez środki komunikacji, a także samo zachowanie stron (np. gesty). Jest to niesłychanie ważne zwłaszcza wtedy, gdy firma stwierdza „bo podpisał Pan/Pani umowę”. Owszem tak, ale nie jest prawdą, że wszystko, co jest w umowie, zawsze jest wiążące. Nawet w tej podpisanej.
Jeśli chodzi o otwarcie paczki to sprawę reguluje chociażby art. 48 ust. 1 Prawa przewozowego, który stwierdza, że:
„A więc jednak może!” – zakrzykniesz. „Hola, hola” – odpowiem. Ten artykuł nie daje nieograniczonego prawa do otwierania przesyłek. Jest ono bowiem ściśle związane z koniecznością wykonania zobowiązania przewoźnika w postaci przewozu paczki.
Żeby zrozumieć to dokładniej, musisz zwrócić uwagę na kategorie rzeczy podzielone ze względu na:
Ograniczenia w przewozie
Wobec tych ograniczeń dzielimy rzeczy na cztery kategorie:
Wyłączone z przewozu (art. 36 ust. 1 ustawy Prawo przewozowe)
Rzeczy, co do których określono szczególne warunki przewozu rozporządzeniem ministra właściwego do spraw transportu.
Rzeczy, które są zabronione w regulaminie i umowie.
Rzeczy pozostałe („niezabronione”).
Podkreślić należy, że często przewoźnik miesza ze sobą – celowo lub nie – rzeczy z kategorii od 1 do 3 przez co dodatkowo wpływa na kategorię 4. Trzeba też dodać, że czasem rzeczy z kategorii 1 są zgodnie z prawem zaliczane do kategorii 2 (np. w przypadku transportu części siłowni wiatrowych). Warianty są tak liczne, że lepiej, byśmy skupili się na przedmiocie, który był w istocie przyczyną problemu.
Otóż jedynym winowajcą (można by rzec przekornie wódkowajcą), był alkohol w opakowaniu szklanym, czyli w butelce, sztuk dwie. Do jakiej kategorii należy? Z pewnością nie do pierwszej (tam zwykle mieszczą się takie rzeczy jak bomba atomowa, przęsło Mostu Poniatowskiego, czy też Giewont). Do drugiej też nie, choćby ze względu na skalę przewożonego towaru. Żaden minister nie wydałby rozporządzenia odnoszącego się do jednej, czy dwóch butelek alkoholu. Pan Dawid miał to nieszczęście, iż przewoźnik w regulaminie zawarł zakaz przewozu napojów alkoholowych. Mało tego szkło i opakowania szklane też tam się znalazły. Pomijam tu dywagację na temat praktyczności takiego zakazu i konsekwencji – przecież chyba nikt nie miałby problemów z przewiezieniem alkoholu w autobusie (na własne ryzyko) lub też perfum w przesyłce, które są przecież w szklanym opakowaniu, co też jest ryzykiem przesyłającego. A widząc walizki spadające z samolotów na płytę lotniska dochodzi się do wniosku, że żaden przedmiot nie jest bezpieczny w transporcie, no może kamizelki kuloodporne.
Istnieje duża szansa, iż pomimo zakazu regulaminowego przewożenia alkoholu, sąd przyznałby rację klientowi. Jednak nie będziemy tu zagłębiać się w ten rejon rozważań. Brak na to czasu. Przejdźmy do istoty, którą jest zamiar niezrealizowania przewozu przez GL Parcels.
Zamiar taki zakomunikowano panu Dawidowi. W takim wypadku, przewoźnik już wie, że przesyłka nie może ruszyć w dalszą drogę i wie, że jest tak, ponieważ zna zawartość przesyłki. A wie stąd, że przeskanował ją wcześniej specjalnym urządzeniem, a dodatkowo fakt alkoholu w przesyłce zgłosił pan Dawid. W takim wypadku otwieranie przesyłki mija się z celem. Należy ją bowiem albo odesłać, albo wezwać nadawcę lub osobę upoważnioną przez niego, do odbioru przesyłki.
A list przewozowy?
Z tej samej przyczyny, bez znaczenia pozostaje fakt, czy zawartość paczki zgodna jest z deklaracjami w liście przewozowym. Przy okazji jednak wspomnę nieco o tym dokumencie, żeby zrozumieć, iż ma on ograniczone funkcje i nie można oceniać praw konsumenta tylko na podstawie tego, co list przewozowy zawiera lub nie.
Jeśli chodzi o treść i zakres listu przewozowego to określa je art. 38. ust 2. Prawa przewozowego. Są to:
Z powyższych faktów w praktyce do sprawdzenia w drodze otwarcia przesyłki nadają się tylko punkty 3 i 4. Jednakże firma GL Parcels nie może powołać się na punkt 3 ponieważ list przewozowy wystawiła firma FedEx, która w odmienny sposób potraktowała w swoim regulaminie kwestię otwarcia przesyłki i inne sprawy. Zgodnie z art. 3.21 regulaminu FedEx otwarcie może nastąpić przed przyjęciem przesyłki. Firma FedEx zniosła w ten sposób regulamin firmy GL Parcels ponieważ list przewozowy został podpisany przez strony umowy i stanowi jej część. FedEx i GL Parcels to co prawda dwie różne firmy, ale FedEx został wynajęty przez GL Parcels do świadczenia usługi. Oświadczenia FedEx stanowią więc oświadczenia firmy GL Parcels. Co prawda list przewozowy opiewa na przewóz od nadawcy do kolejnego podmiotu realizującego przewóz (z siedzibą pod Poznaniem), nie ma to jednak znaczenia, jeśli chodzi o kolizję regulaminów i ustaleń umownych.
Jednak nawet jeśli przyjąć, że pomimo wszystko istniejący list przewozowy stanowi dla GL Parcels podstawę do otwarcia (najpewniej punkt 4 odnoszący się do „warunków umowy”), to czynność taką należy uznać za bezcelową, z uwagi na to, iż, jak już wspomniałem, po skanowaniu i informacjach od konsumenta jest pewne, że przesyłka nie może być wysłana (jeśli może, to tym samym zapis regulaminu dotyczący alkoholu mógłby zostać uznany za nieuprawnione narzędzie nadużycia pozycji przedsiębiorcy).
Jeśli nie doręczenie, to co? Kara?
Istnieje skrajne stanowisko, w którym można byłoby próbować obarczyć przewoźnika kosztami odmowy przewozu przesyłki. Jednak nie idźmy tak daleko. Skupię się na tym tylko, czy przewoźnik ma prawo naliczyć karę umowną za nienależyte wykonanie zobowiązania.
GL Parcels zapisała w regulaminie, iż w przypadku naruszenia przez klienta jego zapisów, będzie on zobowiązany do zapłaty kary umownej.
W istocie kary umowne są dopuszczalne. Ba! Nie jest nawet konieczne wystąpienie szkody po stronie przewoźnika (choć istnieją orzeczenia Sądu Najwyższego stwierdzające inaczej). Kara umowna przysługuje bowiem za sam fakt naruszenia postanowień umowy, choćby nie pociągały za sobą szkody. Wysokość kary również nie podlega dyskusji.
Jednak myliłby się znowu ten, który uznałby, że kara umowna to świetny sposób na robienie biznesu. Cóż bowiem łatwiejszego, niż zapisanie w umowie kary, a potem skonstruowanie regulaminu tak, by łatwo było o jego naruszenie.
Kary umowne podlegają kontroli na etapie miarkowania odszkodowania przez sąd. To znaczy, że za pomocą zarzutu, iż kara umowna doprowadziłaby do bezpodstawnego wzbogacenia strony (odrębna instytucja w prawie) można doprowadzić do znacznego (a czasem całkowitego) zniesienia kary. W naszym przypadku sąd zwróciłby uwagęm.in. na społeczno-gospodarcze przeznacznie praw przewoźnika oraz dochód, jaki otrzymuje on z tytułu przewozu. Skoro cały przychód z przewozu paczki pana Dawida wynosił 16,50 GBP (a dochód przecież uwzględnia jeszcze różnorakie koszty), to sąd może spokojnie uznać, iż kara umowna przewyższająca tę kwotę prawie 10 krotnie stanowiłaby bezpodstawne wzbogacenie. Trudno oczywiście mówić tu o tym, o ile dokładnie sąd obniżyłby karę umowną, jednakże szanse firmy na obronę tak wysokiej kary równe są zeru.
Czy to koniec? Nie – jeszcze klauzule abuzywne.
To wszystko jeszcze należy uzupełnić o zagadnienie praw konsumenta i problematykę zapisów niedozwolonych we wzorcach umownych, jakim jest regulamin m.in. GL Parcels.
Otóż w przypadku, gdy w stosunku prawnym występuje poważna dysproporcja, a jedna strona proponuje drugiej zawarcie umowy na podstawie sztywnego regulaminu, prawa przewoźnika się kurczą. Kurczą się między innymi w takim zakresie, w jakim przewoźnik buduje swoja uprzywilejowaną pozycję. Oznacza to, że jeżeli mamy do czynienia jedynie z karami umownymi na niekorzyść klienta, może on uznać takie zapisy za abuzywne (naruszające prawo) i powołać się na ich brak mocy wiążącej.
Znaczenie klauzul abuzywnych jest nawet szersze. Art. 3851. § 1 kodesu cywilnego stanowi bowiem, że: „Postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny.” Problematyka sprzeczności z dobrymi obyczajami lub naruszania interesów konsumenta jest tak szeroka, że stanowi temat na osobne książki. Ograniczając się do przypadku pana Dawida, możemy wskazać, że oprócz ustanowienia jednostronnych kar umownych na przykład nie wiążące są postanowienia o krótkich terminach na podjęcie działań przez konsumenta, rozszerzanie zapisów o prawie przewoźnika do otwarcia paczki, zastaw na rzeczy, jeśli roszczenie jest wątpliwe z natury, przykłady można mnożyć.
Dodać też należy, że oprócz obrony za pomocą art. 3851. § 1 k.c. strona może bronić się za pomocą art. 58. ust. 1 i 2 k.c.
Sąd Najwyższy zauważył, że tam, gdzie dochodzi naruszenia prawa na podstawie art. 58 k.c. nie ma mowy o stosowaniu normy o klauzulach abuzywnych. Nie znaczy to, że przedsiębiorca stosujący takie zapisy będzie bezkarny.
Jednak to temat na zupełnie inną historię.
Reasumując: Otwarcie przesyłki przez przewoźnika jest możliwe, lecz może wiązać się z jego odpowiedzialnością. Zakaz przewożenia alkoholu ma charakter miękki i nie powinien powodować drastycznych konsekwencji. Kary umowne nie mogą w tak znaczny sposób odbiegać od przychodów firmy.
Powyższy tekst jest wynikiem analizy konkretnej sprawy. W przypadkach spraw podobnych należy mieć na uwadze, iż drobne zmiany stanu faktycznego, mogą powodować diametralnie inną ocenę sytuacji prawnej. Autor jest prawnikiem, odbywa staż adwokacki kancelarii radcy prawnego Arkadiusza Wasylówa. Jest głównym strategiem w sprawie Jakuba Tomczaka, Polaka skazanego w Wielkiej Brytanii w 2008 roku na podwójne dożywocie. Pisze na ten temat książkę, którą można zaliczyć do gatunku kryminału sądowego. Stworzył serwis www.sadpolubowny.pl, który umożliwia Polakom w Wielkiej Brytanii dostęp do profesjonalnych prawników także online.
Poprzedni artykułInfolinia o płacy i prawach pracowniczych w Wielkiej Brytanii
Następny artykułPraca za granicą – jak działają oszuści