Source: http://sejm.pl.sayit.parldata.eu/sejm-2011-/posiedzenie-sejmu-nr-98/informaacja-o-dzia%C5%82alno%C5%9Bci-s%C4%85du-najwy%C5%BCszego-w-roku
Timestamp: 2019-02-22 14:26:41+00:00
Document Index: 4574756

Matched Legal Cases: ['art. 2', 'art. 2', 'art. 10', 'art. 173', 'art. 178', 'art. 183', 'art. 199', 'art. 75', 'art. 75', 'art. 25', 'art. 448', 'art. 24', 'art. 446', 'art. 446', 'art. 448', 'art. 24', 'art. 448', 'art. 446', 'art. 445']

View Section: Informaacja o działalności Sądu Najwyższego w roku 2014 wraz ze stanowiskiem Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka :: SayIt
Przystępujemy do rozpatrzenia punktu 25. porządku dziennego: Informacja o działalności Sądu Najwyższego w roku 2014 (druk nr 3389) wraz ze stanowiskiem Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka (druk nr 3538).
Proszę pierwszego prezesa Sądu Najwyższego panią Małgorzatę Gersdorf o przedstawienie informacji.
Pani prezes pytała mnie wcześniej, czy jest karafka z wodą, bo przy tym upale może się przydać. Karafka jest, więc pani prezes jest absolutnie bezpieczna również od tej strony.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Mam zaszczyt i przyjemność przedstawić państwu sprawozdanie za 2014 r. z działalności Sądu Najwyższego, która to działalność powinna być oceniana przede wszystkim przez pryzmat funkcji ustrojowych, jakie spełnia Sąd Najwyższy, wśród których centralne miejsce zajmuje sprawowanie nadzoru judykacyjnego.
Proszę mi pozwolić w tym momencie na poczynienie ważnej dygresji, która nie łączy się bezpośrednio z działalnością Sądu Najwyższego w 2014 r. Otóż projekt ustawy o zmianie ustawy o Policji oraz niektórych innych ustaw został przesłany do Sądu Najwyższego w celu uzyskania opinii w innej wersji niż ta, nad którą obecnie procedujemy. Tamta wersja została oceniona przez Sąd Najwyższy jako niewymagająca żadnych uwag z punktu widzenia działalności Sądu Najwyższego, natomiast później wprowadzono do projektu zapisy o przyznaniu pierwszemu prezesowi uprawnienia dotyczącego kontroli operacyjnej i udostępniania danych telekomunikacyjnych i pocztowych, w których to sprawach pierwszy prezes powinien wydawać postanowienie o tym, czy ta kontrola operacyjna może być dokonywana, czy nie. Chodzi o podsłuchy.
W tym zakresie chciałabym odnieść się do przyznania takiej kompetencji pierwszemu prezesowi Sądu Najwyższego. Pierwszy prezes Sądu Najwyższego jest organem, a nie sądem, i z tego punktu widzenia opiniowany projekt jest niezgodny z prawem unijnym, a przede wszystkim jest niezgodny z konstytucją, w wielu swoich punktach. Głównie jest on niezgodny z zasadą rzetelności i sprawności działania instytucji publicznych wyrażoną w preambule oraz w art. 2 konstytucji. To jest stworzenie pozoru kontroli sądowej. Jedna osoba wydaje postanowienie, od którego nikt nie może się odwołać. Pierwszy prezes nie dysponuje żadnymi narzędziami weryfikacji wniosku dotyczącego zarządzenia kontroli operacyjnej, wobec czego będzie to decyzja podejmowana jednoosobowo i arbitralnie, a od tej decyzji może zależeć sytuacja państwa, co jest niezgodne z podstawami racjonalnie zorganizowanego, demokratycznego państwa. Nie można zatem powierzyć pierwszemu prezesowi Sądu Najwyższego funkcji legitymizowania niejawnych działań władzy wykonawczej. Projekt zagraża, w moim mniemaniu, ustrojowej pozycji Sądu Najwyższego. Jego przyjęcie może prowadzić do kwestionowania apolityczności i niezależności pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, nieść za sobą dysfunkcjonalne konsekwencje w postaci konfliktu między pierwszym prezesem a istotnym segmentem władzy wykonawczej i utrudniać kontrolę operacyjną wobec posłów, senatorów czy prezydenta.
Projekt jest niezgodny również, nie chciałabym przeciągać pobocznego wystąpienia, z art. 2, art. 10 i art. 173 konstytucji, bo nie ma już odrębności władzy sądowniczej, jeżeli pierwszy prezes ma wykonywać takie czynności, z art. 178 ust. 3 konstytucji, art. 183 ust. 3 konstytucji, bo prezesa powołuje prezydent RP, a jednocześnie prezes ma wydawać zezwolenia, z art. 199 ust. 2, zgodnie z którym pierwszy prezes Sądu Najwyższego jest przewodniczącym Trybunału Stanu, co też jest w konflikcie z takim rozwiązaniem. Prosiłabym zatem Wysoką Izbę o refleksję nad dodatkowym uprawnieniem, bardzo poważną.
Wracam do sprawozdania z działalności Sądu Najwyższego, jeżeli pan marszałek pozwoli.
Jeżeli chodzi o nadzór judykacyjny, to jest to główne zadanie Sądu Najwyższego, zadanie niełatwe i odpowiedzialne. Zapewnienie jednolitości orzecznictwa sądów powszechnych i wojskowych to obowiązek Sądu Najwyższego, a jego właściwa realizacja decyduje o stabilizacji całego systemu prawnego i przesądza o reputacji i wizerunku wymiaru sprawiedliwości w Rzeczypospolitej Polskiej. Skala problemów orzeczniczych, z którą ma do czynienia Sąd Najwyższy, jest coraz większa. Wpływa na to bardzo wiele czynników, w tym szybko zmieniające się prawo i niewłaściwe przepisy interdyscyplinarne, które bardzo utrudniają sądom powszechnym zorientowanie się co do rzeczywistego stanu prawa na daną datę orzekania.
Sprawowanie wymiaru sprawiedliwości i zapewnienie stanu jednolitości orzeczniczej to nie tylko wewnętrzna sprawa sądownictwa, ale ma to istotne znaczenie ogólnospołeczne, bo pozwala obywatelowi liczyć, że jego sprawa zostanie rozstrzygnięta tak jak inne podobne w tym samym stanie prawnym. Wobec tego utrzymywanie wszelkich rozbieżności, zwłaszcza w dłuższej perspektywie czasowej, bo rozbieżności zawsze będą na początku orzekania w nowym stanie prawnym, jest wysoce niepożądane dla wymiaru sprawiedliwości. Powoduje u adresatów rozstrzygnięć, czyli u osób, które mają sprawy do załatwienia w sądzie, poczucie niepewności co do ich sytuacji prawnej, osłabia poczucie bezpieczeństwa i obniża autorytet trzeciej władzy. To właśnie na Sądzie Najwyższym spoczywa obowiązek takiego ukształtowania kierunków i treści orzecznictwa, aby nie tylko zadośćuczynić zasadzie sprawiedliwości i równości, ale również pogłębić zaufanie obywatela do państwa i jego wszystkich organów.
W tym kontekście na pierwszy plan wysuwa się działalność uchwałodawcza Sądu Najwyższego. Jest to szczególnie ważny i odpowiedzialny obszar aktywności orzeczniczej Sądu Najwyższego. Statystycznie rzecz ujmując, rokrocznie zadawanych jest ok. 200 pytań prawnych. Ta liczba troszkę ewoluuje, ale chodzi o mniej więcej 200 pytań prawnych, to dużo. Liczba jest znacząca. Sądy powszechne zadają pytania prawne, które niestety nie zawsze są dobrze skonstruowane. Nie zawsze pytania prawne były takie, na które można było udzielić odpowiedzi, ale to nie znaczy, żeby tych pytań nie stawiać. Ogólne spojrzenie na pytania prawne kierowane do Sądu Najwyższego w 2014 r. pozwala bowiem na stwierdzenie, że w znacznej większości zagadnienia w nich formułowane były prawidłowe i merytorycznie zasadne. Dotyczyły bardzo ważnych, interesujących i społecznie bardzo doniosłych kwestii. Pytania pozwalają wcześniej, wyprzedzająco rozwiązywać problemy prawne, które znajdują się w pierwszej instancji i do Sądu Najwyższego w drodze skargi kasacyjnej jeszcze nie mogły dotrzeć.
Oczywiście nie mniej istotne znaczenie ma orzecznictwo kasacyjne. Mamy jednak stale spadającą jakość skarg kasacyjnych, stąd dużo skarg nie jest przyjmowanych do rozpoznania. To niepokoi i wymaga, o czym już w zeszłym roku mówiłam, przemyślenia nie tylko przez korporacje prawnicze, ale i przez parlament, czy nie należałoby utworzyć wyspecjalizowanej grupy prawników posiadających uprawnienia do występowania przed Sądem Najwyższym. Oczywiście korporacje prawnicze nie będą chętne do takiego ukształtowania, rozwiązania sprawy, ale na pewno przyspieszyłoby to działalność orzeczniczą Sądu Najwyższego.
Sąd Najwyższy w roku 2014 zajmował się sprawami bardzo ważnymi i doniosłymi dla życia społecznego. Przedstawione zostało to w moim dość obszernym sprawozdaniu i nie chciałabym tego powtarzać. Chciałabym jeszcze raz powrócić i podkreślić jednak przełomową i bardzo istotną dla wymiaru sprawiedliwości uchwałę pełnego składu Sądu Najwyższego z 28 stycznia 2014 r., tj. Sądu Najwyższego orzekającego w pełnym składzie jeszcze pod przewodnictwem pana prezesa Dąbrowskiego, w której Sąd Najwyższy stwierdził, że w wydaniu decyzji o przeniesieniu sędziego na inne miejsce służbowe na podstawie art. 75 § 3 i art. 75 § 2 P.u.s.p. minister sprawiedliwości nie może być zastąpiony przez sekretarza ani podsekretarza stanu. Co ważne, zastrzeżono po raz pierwszy w Sądzie Najwyższym, że wykładnia dokonana w uchwale wiąże od chwili jej podjęcia, czyli na przyszłość, i było to brawurowe, ale jednocześnie bardzo odważne społecznie i bardzo potrzebne. Była to bardzo ważna uchwała.
Przechodząc do Izby Cywilnej, jest to największa izba Sądu Najwyższego, w której nadal utrzymuje się przewaga szeroko rozumianej problematyki procesowej. Bardzo ważne orzeczenie dotyczyło tego, czy pokrzywdzenie strony orzeczeniem wydanym przez sąd pierwszej instancji oraz interes w zaskarżeniu tego orzeczenia stanowią przesłankę dopuszczalności zaskarżenia, czy też decydują o zasadności. Chodziło o znany problem – gravamen. Sąd Najwyższy uznał, że chodzi tutaj, generalnie rzecz biorąc, o przesłankę dopuszczalności takiego zaskarżenia.
Dwie uchwały składu siedmiu sędziów dotyczyły służebności przesyłu. To jeszcze w stanie prawnym dotyczącym orzekania nie było uregulowane, więc to była bardzo ważna problematyka.
Następna uchwała dotyczyła możliwości wpisu w księdze wieczystej hipoteki przymusowej ZUS-u na nieruchomości należącej do małżonków, czyli też do współmałżonka. Na to Sąd Najwyższy także zezwolił, o ile tylko jest to doręczone.
Następne sprawy, w moim mniemaniu bardzo ważne, dotyczyły orzeczniczej działalności izby pracy i ubezpieczeń społecznych. Te orzeczenia zawsze wywołują duże zainteresowanie związków zawodowych i przez to jest to bardzo nośne społecznie.
Pierwsze bardzo ważne orzeczenie dotyczyło składek pracodawcy i podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne. To jest uchwała, która mówi, że wartość przedmiotu zaskarżenia trzeba liczyć w stosunku do każdego ubezpieczonego pracownika.
Drugie orzeczenie z serii wielu orzeczeń odnoszących się do pracowników dotyczyło odpowiedzi na pytanie, czy kierowca samochodu ciężarowego może mieć miejsce do spania w samochodzie i nie należą mu się diety. Sąd Najwyższy stwierdził, że zawsze należą mu się te diety, ale w konkretnym stanie prawnym, który został też spowodowany grupami interesów, które wpływały na regulacje tego stanu prawnego. Tak mi się wydaje.
Sąd Najwyższy wypowiedział się w przedmiocie wykładni art. 25 1 , tj. dotyczącego wielokrotnie powtarzającej się umowy na czas określony, i w sprawie ustawy antykryzysowej z 2009 r.
Jeżeli chodzi o Izbę Karną, to ona orzekała w zakresie prawa materialnego i procesowego. Ważną kwestią są opłaty za czynności adwokackie dokonywane poza siedzibą, miejscem zamieszkania obrońcy. Sąd Najwyższy stanął na stanowisku, że złożenie przez adwokata wyznaczonego obrońcą z urzędu wniosku o wyznaczenie innego obrońcy dla dokonania czynności, jeżeli należałoby jej dokonać poza siedzibą, miejscem zamieszkania, i jego nieuwzględnienie nie jest warunkiem uznania wydatków poniesionych przez obrońcę przy wykonywaniu tej czynności.
Kolejna sprawa, w moim mniemaniu ważna, dotyczyła uprawnień oskarżycielskich straży gminnej oraz uznania za niekonstytucyjne przepisów, o których wcześniej mówiłam, dotyczących delegowania sędziego na inne miejsce, ponieważ w Izbie Karnej dominował inny pogląd i to musiałoby zostać zweryfikowane.
Jeżeli chodzi o dane statystyczne, w sumie do Sądu Najwyższego wpłynęło 11 065 spraw, czyli jest ich więcej, jest 10-procentowy wzrost liczby spraw i liczby zagadnień prawnych, które są przedstawiane Sądowi Najwyższemu. To jednak nie spowodowało wydłużenia orzekania. Średnio orzekanie trwa sześć miesięcy, ale w różnych izbach różnie to się kształtuje. W izbie pracy i w Izbie Cywilnej – dziesięć miesięcy, w karnej – siedem, w Izbie Wojskowej szybciutko – dwa miesiące. W związku z tym generalnie jest sześć miesięcy.
Poza działalnością orzeczniczą Sąd Najwyższy wykonuje szereg obowiązków o charakterze administracyjnym i publikacyjnym, co jest bardzo ważne. Wydaje studia i analizy, materiały naukowe, „Studia i analizy Sądu Najwyższego. Przegląd orzecznictwa”, „Biuletyn Sądu Najwyższego”, biuletyn jednej, drugiej i trzeciej izby Sądu Najwyższego oraz „Przegląd orzecznictwa europejskiego” i przegląd orzecznictwa dyscyplinarnego. To wszystko powoduje, że istotna jest także działalność popularyzatorska Sądu Najwyższego.
Poza sprawozdaniem merytorycznym pierwszy prezes Sądu Najwyższego przedstawił swoje uwagi dotyczące stwierdzonych nieprawidłowości i luk w prawie. To jest odrębny zeszyt, który pozwoliłam sobie państwu przesłać. Ta moja działalność została sprowokowana pytaniem senatora Seweryńskiego, czy pierwszy prezes ma wiedzę na ten temat, i stwierdzeniem, że dobrze byłoby, żeby ta wiedza została zapisana. A więc to wszystko zostało tam zapisane. Nie chciałabym przedłużać swojego wystąpienia, ale mamy wiele uwag negatywnych co do tego, że brakuje regulacji dotyczących zadośćuczynienia za umowy cywilnoprawne, wieczystego użytkowania garaży, przedawnienia, które jest różnie liczone w różnych ustawach, brakuje dobrej regulacji dotyczącej ogródków działkowych – ten temat ciągle powraca – czy regulacji dotyczącej odrzucenia spadku w imieniu małoletnich obywateli Polski za granicą. W prawie pracy brakuje regulacji dotyczących błędu i groźby oraz nienazwanych porozumień zbiorowych. Zagadnienie transportu kierowców stale powraca i jest źle uregulowane, nie jest także doregulowane uchylenie regulaminu wynagrodzeń i regulaminu pracy. W zakresie prawa autorskiego chodzi o odszkodowania ryczałtowe i współautorstwo utworów audiowizualnych, zaś w zakresie prawa karnego stale powraca sprawa gier hazardowych i wznowienia postępowania po wyroku ETPCz, bo brak terminu, oraz ujednolicenia postępowań dyscyplinarnych – mówię to po raz drugi. Dziękuję bardzo. Panie marszałku, dziękuję bardzo.
I ja dziękuję serdecznie pani prezes.
Proszę panią poseł Brygidę Kolendę-Łabuś o przedstawienie stanowiska komisji.
Brygida Kolenda-Łabuś, Poseł
Rok 2014 jest kolejnym rokiem, w którym wzrosła liczba wpływających spraw – o 437. Większość, ponad 71% stanowiły kasacje i skargi kasacyjne. Największy przyrost spraw, a także największy udział kasacji i skarg kasacyjnych odnotowano w Izbie Cywilnej. Wpłynęło 166 zagadnień prawnych i 1121 zażaleń. Znacząco wzrosła liczba spraw dyscyplinarnych sędziów – z 43 spraw w roku 2013 do 70 w roku 2014. Łącznie w sprawach dyscyplinarnych Sąd Najwyższy rozpoznał 121 spraw, dotyczyły one także odpowiedzialności dyscyplinarnej adwokatów, radców prawnych, notariuszy, prokuratorów oraz lekarzy.
Pierwsza prezes Sądu Najwyższego, przedstawiając informację o liczbie spraw wpływających i rozpatrywanych w okresie sprawozdawczym, podkreśliła, że to od jakości orzecznictwa pierwszoinstancyjnego uzależniony jest dalszy tok sprawy. Liczba spraw rozpatrywanych przez jednego sędziego w sądownictwie powszechnym jest zbyt duża. Sędzia rodzinny rozpatruje rocznie 700 albo więcej spraw, nie jest w stanie we wszystkich sprawach w satysfakcjonującym strony czasie wydać i przekonująco uzasadnić rozstrzygnięcia, tak by minimalizować liczbę apelacji. W znacznej mierze wpływ na tę sytuację ma bardzo poszerzona po roku 1989 kognicja sądów, co wynikało wówczas z ograniczonego zaufania do instytucji pozasądowego rozstrzygania sporów. Problem ten podnoszony był także w przedstawianej niedawno Wysokiej Izbie informacji przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa. Zapotrzebowanie na rozwiązanie tego problemu adresowane jest wprost do parlamentu. Na poprzednim posiedzeniu Sejmu uchwaliliśmy ustawę dotyczącą wspierania polubownych metod rozwiązywania sporów. Regulacja ta ma na celu zwiększenie liczby postępowań mediacyjnych podejmowanych na skutek umowy stron lub prowadzonych z wniosku o mediację przed wytoczeniem powództwa. Po stronie Ministerstwa Sprawiedliwości pozostaje edukacja społeczeństwa w tym zakresie i upowszechnianie postępowań mediacyjnych w środowisku wymiaru sprawiedliwości. Zapewne nie rozwiązuje to zupełnie problemu przeciążenia sądów, ale jest to jedna z szans na odciążenie, zwłaszcza sądów rejonowych. Mimo że w 2014 r. Sąd Najwyższy rozpoznał o 270 skarg kasacyjnych i kasacji więcej niż w roku poprzednim, nie wpłynęło to na zmniejszenie zaległości, bowiem wpływ tych spraw wzrósł o 617. Te liczby są jednak na niekorzyść wpływu. Mimo wzrostu liczby spraw nie nastąpiło wydłużenie okresu ich rozpoznania, co komisja przyjęła z dużą satysfakcją jako uwzględnienie standardów europejskich Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Jest to wyraz dbałości sędziów Sądu Najwyższego o zapewnienie obywatelom możliwie najskuteczniejszej ochrony sądowej.
Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka rekomenduje Wysokiej Izbie przyjęcie informacji o działalności Sądu Najwyższego w 2014 r. do wiadomości. Dziękuję bardzo.
I ja dziękuję bardzo pani sprawozdawczyni komisji.
Teraz już wystąpienia w imieniu klubów, które będą trwały do 10 minut, i w imieniu kół, które będą trwały do 5 minut.
Jako pierwszy zabierze głos pan poseł Marek Poręba w imieniu Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska.
Szanowny Panie Marszałku! Szanowna Pani Prezes! Wysoka Izbo! Ze sprawozdaniem z działalności Sądu Najwyższego w 2014 r. zapoznali się członkowie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka 23 czerwca br. Mówiła o tym już moja szanowna przedmówczyni. Dzisiaj pani prezes zaprezentowała Wysokiej Izbie informację, kładąc szczególny nacisk na najbardziej istotne dla obywateli i organów władzy państwa orzeczenia.
Głównym zadaniem Sądu Najwyższego winna być troska o jednolitość orzecznictwa. Prawo musi być przede wszystkim spójne i zrozumiałe, a ze sprawozdania dowiadujemy się, że do Sądu Najwyższego wciąż wpływa bardzo wiele spraw związanych z utrudnioną wykładnią prawa, błędami proceduralnymi w trybie procesowym itp.
Różnorodność zagadnień, z jakimi musi się on zmierzyć, jest ogromna. Przeważają, jak zwróciła uwagę pani prezes, skargi kasacyjne i kasacje, ale też zażalenia o różnym charakterze, a także kwestie prawne do rozstrzygnięcia. Zmniejszyła się liczba zagadnień prawnych, których w ubiegłym roku wpłynęło 166, podczas gdy w 2013 r. było ich 194. Działalność orzecznicza Sądu Najwyższego dotyczyła bardzo zróżnicowanej i złożonej grupy zagadnień. Nie tylko oddziaływały one na praktykę sądów powszechnych, lecz również wywierały wpływ na działalność organów ścigania oraz czynności adwokatów i radców prawnych.
Należy też zauważyć, że Sąd Najwyższy, dokonując wykładni obowiązującego prawa, wielokrotnie odwoływał się, jak już tu wspomniano, do prawa międzynarodowego i europejskiego, jak i orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka oraz Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Sąd Najwyższy wyjaśniał wiele problemów procesowych związanych z jurysdykcją krajową w międzynarodowym obrocie gospodarczym, a także zagadnieniami z dziedziny prawa rodzinnego i procesowego czy zatrudnienia polskich pracowników w Unii Europejskiej.
W mnogości zagadnień należałoby wskazać na rozstrzygnięcie natury ustrojowej, o czym wspominała już pani prezes, jakim zajął się Sąd Najwyższy. Pełny skład Sądu Najwyższego stwierdził, że przypadku wydania decyzji o przeniesieniu sędziego na inne miejsce służbowe minister sprawiedliwości nie może być zastąpiony przez sekretarza ani podsekretarza stanu. Co ważne, o czym też pani prezes już wspomniała, zastrzeżono jednocześnie, że wykładnia dokonana w uchwale wiąże od chwili jej podjęcia.
Uchwały podejmowane w ramach Izby Cywilnej charakteryzowała różnorodność zagadnień prawnych i niezmiennie od lat przeważała w tym zakresie problematyka procesowa. Jak wynika z dotychczasowej działalności Sądu Najwyższego, owa różnorodność pozwala każdemu z naszych obywateli, który czuje się pokrzywdzony, nie zgadza się ze sposobem procedowania lub krzywdzącym wyrokiem sądowym, zwrócić się z problemem do najwyższej instancji sądowej. Jak się dowiadujemy, w 2014 r. istotnymi kwestiami, które były przedmiotem wielu spraw toczących się w niższych instancjach, były kwestie dotyczące służebności przesyłu. Od wielu lat widać, szczególnie jeśli chodzi o Izbę Cywilną, iż pojawiające się sprawy, które są następstwem pewnej tendencji wśród społeczeństwa do skorzystania z litery prawa, powodują oczekiwanie na wykładnię Sądu Najwyższego i stają się precedensem. To buduje poczucie wagi i bezpieczeństwa prawnego decyzji Sądu Najwyższego w naszym ustroju i prawodawstwie.
W Izbie Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych znajdują swoje miejsce sprawy związane z zagadnieniami szczególnymi dla naszych obywateli, czyli sprawy pracy i ubezpieczeń społecznych. Powszechność takich dokumentów jak umowy o pracę, mnogość decyzji i innych spraw związanych z tą ważną dziedziną życia są powodem składania odwołań, kasacji, gdyż ich waga i odsetek są znaczne, chociaż większą część spraw, jak się dowiadujemy, stanowią zagadnienia z dziedziny ubezpieczeń społecznych, a nie zagadnienia z zakresu prawa pracy.
Z kolei w orzecznictwie uchwałodawczym Izby Karnej Sądu Najwyższego dominowały sprawy z zakresu prawa materialnego i procesowego. Pozostałe zagadnienia związane były z kwestiami ustrojowymi, prawem karnym skarbowym oraz z wykonaniem orzeczeń w sprawach karnych. Istotną materią w zakresie powyższego orzecznictwa są sprawy m.in. dotyczące opłat za czynności adwokackie dokonywane poza siedzibą lub miejscem zamieszkania obrońcy czy też dotyczące tego, że straży gminnej przysługują uprawnienia oskarżyciela publicznego w określonym przepisami zakresie.
Z uwagi na ustrojową pozycję Sądu Najwyższego szczególnie istotna jest kwestia upubliczniania jego orzeczeń. Sąd Najwyższy prowadził szeroką kampanię informacyjną dotyczącą orzecznictwa poprzez stałe uaktualnianie strony internetowej, wydawanie urzędowych zbiorów orzeczeń przygotowywanych przez kolegia redakcyjne poszczególnych izb, utworzono także nowe serie wydawnicze z inicjatywy pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Tak jak w latach poprzednich odbywały się coroczne konferencje sędziów Sądu Najwyższego, na których zapoznawano się z problematyką zagadnień dotyczących m.in. roszczeń o zadośćuczynienie za krzywdę doznaną na skutek śmierci pokrzywdzonego oraz skutków naruszenia formy ad solemnitatem czy też nowelizacji Kodeksu postępowania karnego z września 2013 r., orzecznictwa strasburskiego i luksemburskiego w sprawach karnych, bezpośredniego stosowania konstytucji, niezawisłości sędziów oraz relacji między umową o pracę a przepisami prawa pracy. Mnogość zagadnień służyła zapoznaniu się z zakresami obszarów prawnych, badaniu skutków, jak również analizie przyszłego możliwego orzecznictwa w ww. sprawach. Należy też zwrócić uwagę na zwiększającą się liczbę skarg kasacyjnych, których Sąd Najwyższy nie przyjął do rozpoznania lub które uznał za oczywiście bezzasadne w sprawach karnych. Wiele skarg kasacyjnych jest wadliwie uzasadnionych lub sformułowanych i zawiera wady formalne. Takie skargi zabierają czas sędziom, a także są powodem niepotrzebnych kosztów postępowania. Należałoby temu zaradzić. Odnotowany w 2014 r. wzrost liczby spraw, zwłaszcza skarg kasacyjnych, nie spowodował jednak wydłużenia się okresu ich rozpoznania, o czym już tu słyszeliśmy. Natomiast bardzo mocne zaangażowanie w tę pracę sędziów Sądu Najwyższego oraz ich dbałość o zapewnienie obywatelom możliwie najskuteczniejszej ochrony sądowej wpływają niewątpliwie na sprawność działania Sądu Najwyższego.
Panie Marszałku! Pani Prezes! Wysoka Izbo! Klub Parlamentarny Platforma Obywatelska pozytywnie ocenia przedstawione sprawozdanie. Na koniec pragnę złożyć podziękowania za twórczą pracę i wkład w pełnienie swoich funkcji wszystkim sędziom i pracownikom Sądu Najwyższego, a pani prezes spełnienia zawodowego w dalszej realizacji misji działania na rzecz ochrony prawnej i sądowej naszych obywateli, tak jak zaczęła to pani w 2014 r. Dziękuję.
Zanim poproszę kolejnego mówcę, chciałbym powitać naszych miłych gości na galerii, grupę emerytów i rencistów z gminy Baranów Sandomierski. A prosił mnie, żebym państwa powitał, pan poseł Mirosław Pluta. Oczywiście i bez tego wszyscy państwa gorąco witamy.
Pan poseł Pluta dopiero wszedł na galerię i chyba nie słyszał tego powitania, a było ono bardzo ciepłe.
Czy jest pan poseł Łukasz Zbonikowski z Prawa i Sprawiedliwości?
(Głos z sali: Nie ma pana posła.)
A zatem pan marszałek Józef Zych, Polskie Stronnictwo Ludowe, który jest zawsze.
Panie marszałku, bardzo proszę.
Panie Marszałku! Pani Prezes! Wysoka Izbo! Klub Parlamentarny Polskiego Stronnictwa Ludowego z dużym zainteresowaniem zapoznał się z informacją o działalności Sądu Najwyższego w roku 2014 i wyraża najwyższe uznanie dla orzeczniczej działalności Sądu Najwyższego. Wysoki Sejmie! Jednym z kluczowych zagadnień, które ma praktyczne znaczenie, jest uchwała Sądu Najwyższego w składzie poszerzonym o sygn. III CZP 2/14, w której Sąd Najwyższy dokonał podsumowania dotychczasowego orzecznictwa w sprawie stosowania art. 448 w związku z art. 24 Kodeksu pracy w odniesieniu do wypadków śmiertelnych, a więc uprawnień najbliższych członków rodziny, które powstały przed dniem 3 sierpnia 2008 r. To jest zagadnienie ogromnie istotne, ponieważ w tych latach, a więc przed 2008 r., w Polsce rocznie zdarzało się ok. 5 tys. wypadków śmiertelnych. W związku z wprowadzeniem art. 446 § 4, określającego prawo do zadośćuczynienia na rzecz najbliższych członków rodziny w razie śmierci poszkodowanego, nie ma żadnych ograniczeń, tak jak to było w przypadku art. 446 § 3, że musiało nastąpić znaczne pogorszenie sytuacji materialnej. W związku z tym wyłonił się problem – skoro wprowadzono dwudziestoletni termin przedawnienia, a przed datą 3 sierpnia 2008 r. termin przedawnienia jeszcze nie upłynął, to czy w ogóle takie roszczenia przysługują i na jakiej podstawie. I Sąd Najwyższy bardzo trafnie, zresztą w tej sprawie nie po raz pierwszy, uznał, że oczywiście podstawą prawną jest art. 448 w związku z art. 24, a więc naruszenie dóbr osobistych. Mówię o tym dlatego, pani prezes, że, analizując na co dzień orzecznictwo sądów, stwierdzam, że niektóre sądy... już nie będę robił reklamy jednemu z sądów okręgowych, który podejmuje polemikę nad ten temat i nie uznaje jednolitości orzecznictwa w tej sprawie. Co więcej, co jest także zaskakujące, w wielu wypadkach przedstawiciele zakładów ubezpieczeń w procesach o zadośćuczynienie podnoszą ten sam zarzut, że art. 448 nie ma zastosowania, bo zakłady ubezpieczeń w tym czasie tego nie przewidywały i nie zwiększyły składki ubezpieczeniowej. To jest oczywiście inna sytuacja, jeżeli chodzi o zakłady ubezpieczeń. To rozstrzygnięcie jest rzeczywiście niezwykle istotne i wydaje się, że w tej chwili nie powinno już być co tego żadnych wątpliwości.
Drugim zagadnieniem, które naszym zdaniem, a mówię tutaj o trzech konferencjach zorganizowanych w Sejmie przez Komisję Nadzwyczajną wspólnie z Sądem Najwyższym, Trybunałem Konstytucyjnym i Ministerstwem Sprawiedliwości, dotyczy także tegoż art. 446 § 4, jest problem tego, kogo należy uważać za najbliższego członka rodziny w rozumieniu tego przepisu. Okazuje się, że tu w orzeczeniach szło się bardzo daleko, zresztą słusznie, ale ponieważ mamy do czynienia z różnymi pojęciami członka rodziny – myśmy to badali przy okazji konferencji, dla różnych celów mamy w 13 przypadkach różne określenie rodziny i najbliższego członka rodziny – wymaga to także uregulowania w przyszłości.
I wreszcie art. 445 – zadośćuczynienie na rzecz samego poszkodowanego. W roku 2014 mieliśmy 42 tys. poszkodowanych, przy czym 15 600 ciężko rannych, a według systematyki i obliczeń europejskich jeden ciężko poszkodowany to koszt 2,1 mln zł, licząc koszty leczenia, rehabilitacji itd. A więc także tutaj przyjęcie, określenie w przyszłości kryteriów, jakimi powinny kierować się sądy, jest sprawą ważną. Ale chcę podkreślić, że Sąd Najwyższy bardzo wnikliwie do tego podchodził, jeżeli chodzi o wytyczne, o wskazówki co do tego, które elementy powinny decydować o ustalaniu tegoż zadośćuczynienia.
Całkowicie podzielam pogląd pani prezes wyrażony na wstępie, jeżeli chodzi o senacki projekt ustawy. Wydaje się, że jest to nieprzemyślane – obciążanie jednoosobowo pierwszego prezesa Sądu Najwyższego tego typu obowiązkami jest na pewno niekonstytucyjne. Bardzo często, przy każdej z ustaw mówimy o tym, że bada się zgodność z konstytucją itd., ale w tym przypadku to jest typowo nieprzemyślana sprawa i nieprzeanalizowana z różnych punktów widzenia. Mam nadzieję, że w Sejmie nad tym się głęboko zastanowimy i nie dojdzie do jakiejkolwiek niewłaściwej sytuacji.
W imieniu Klubu Parlamentarnego Polskiego Stronnictwa Ludowego dziękuję pani prezes, wyrażamy uznanie i życzymy sobie – a to mówię w imieniu nadzwyczajnej komisji – żeby nasza współpraca w sprawach kluczowych dotyczących stosowania głównie Kodeksu cywilnego rozwijała się jak dotychczas. Dziękuję bardzo.
Dziękuję bardzo panu marszałkowi Józefowi Zychowi.
O zabranie głosu uprzejmie proszę panią poseł Małgorzatę Sekułę-Szmajdzińską.
Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska, Poseł
Panie Marszałku! Pani Prezes! Wysoka Izbo! Zapoznaliśmy się z informacją o działalności Sądu Najwyższego w roku 2014 przedstawioną przez panią prof. Małgorzatę Gersdorf, pierwszą prezes Sądu Najwyższego, i od razu chcę zwrócić uwagę państwa na pewną ważną rzecz, zresztą pani poseł sprawozdawca też o tym napomknęła, ale powtórzę, bo to ważne. Otóż niecałe dwa tygodnie temu słuchaliśmy sprawozdania Krajowej Rady Sądownictwa i wówczas z ust pana przewodniczącego prof. Romana Hausera padły następujące słowa, cytuję: Zapchaliśmy wymiar sprawiedliwości. Nie mamy organów, które, tak jak kiedyś kolegia do spraw wykroczeń, rozpoznawałyby drobne sprawy. Pani prezes Sądu Najwyższego mówi dokładnie to samo. I tu znów cytuję: Po roku 1989 nikt nie chciał żadnych komisji pojednawczych, arbitraży, mediacji, tylko sąd. Dlatego kognicja została tak rozszerzona. Sąd spuchł od spraw i sąd nie daje rady.
Jakże znamienne są te słowa wypowiedziane przez bardzo ważne dla wymiaru sprawiedliwości osoby. To jest nasza ogromna bolączka. Może zatem organy społeczne na wzór sędziego pokoju, oczywiście z możliwością uruchomienia w odpowiednim momencie kontroli sądowej, są nam potrzebne. Jest to na pewno temat do szerokiej konsultacji gremiów prawniczych i politycznych.
Druga kwestia, która również zwróciła moją uwagę, to analogiczne problemy przedstawione przez oboje państwa, a dotyczące obsługi medialnej. I o ile pan przewodniczący Roman Hauser przekazał Sejmowi dobrą wiadomość o wspólnym powołaniu przez Krajową Radę Sądownictwa i ministra sprawiedliwości zespołu do spraw kontaktów z mediami, bo, co tu dużo mówić, przekaz płynący z sądu do obywateli ma ogromne znaczenie edukacyjne i społeczne, o tyle pani prezes Małgorzata Gersdorf stwierdziła, cytuję: Jako wymiar sprawiedliwości nie mamy swoich dziennikarzy, nie potrafimy się bronić, nawet nie mamy dobrych służb prasowych, ponieważ nie mamy na to pieniędzy. Pani prezes zaapelowała do Sejmu o przeznaczenie środków finansowych na ten cel. Przyznam, Wysoka Izbo, że dobrze by się stało, gdyby wymiar sprawiedliwości połączył siły i różne jego instytucje działały w tym samym zakresie wspólnie, być może na przykład pod patronatem ministra sprawiedliwości.
A teraz przechodzę do kwestii realizacji zadań wykonywanych przez Sąd Najwyższy, wynikających z jego pozycji ustrojowej. Bezsprzecznie szczególną troską, co jest absolutnie oczywiste, objęte jest zapewnienie spójności orzecznictwa i usuwanie występujących w nim rozbieżności w wykładni prawa. W tym zakresie najważniejsza jest działalność uchwałodawcza. I tu rodzi się pewien problem – nadal jest znaczna liczba spraw, w których Sąd Najwyższy odmówił podjęcia uchwały. Jakie są tego przyczyny? Różne. Sądy wykraczają poza przesłanki dopuszczalności skierowania pytania do Sądu Najwyższego lub przedstawiają pytanie w sposób uniemożliwiający udzielenie odpowiedzi w formie uchwały. Przedstawiane zagadnienia bywają często zbyt szczegółowe, ale też z drugiej strony mało precyzyjne.
(Głos z sali: O tych uchybieniach wtedy pani mówiła.)
Oczywiście te uchybienia…
(Gwar na galerii)
Przepraszam bardzo, czy mogę prosić państwa o ciszę? Bo tu jest sala plenarna.
Wicemarszałek Jerzy Wenderlich: Pani poseł, bardzo przepraszam.
Wicemarszałek Jerzy Wenderlich: Szanowni Państwo! Jeśli uważacie państwo, że to państwo przejmujecie prowadzenie tych obrad, to przypominam, że serce Sejmu jest tutaj, a nie tam, i nie zgadzam się na taki hałas. Jeśli nie potraficie państwo ciszej pracować, proszę absolutnie natychmiast wyłączyć te wszystkie urządzenia, reflektory.
Wicemarszałek Jerzy Wenderlich: Straż Marszałkowską proszę o to, żeby dopilnowała, by na galerii był rzeczywiście spokój i właściwa cisza, tak by posłowie mogli wygłaszać swoje wystąpienia. Straż Marszałkowską proszę, żeby przeprowadziła z państwem rozmowę.
Wicemarszałek Jerzy Wenderlich: Gdzie jest Straż Marszałkowska?
(Głos z sali: Czuwa.)
Wicemarszałek Jerzy Wenderlich: Proszę, by uspokoić państwa przy tych reflektorach. Jeśli nie można tego robić ciszej, to proszę zupełnie uniemożliwić tego rodzaju działania.
Wicemarszałek Jerzy Wenderlich: Dziękuję.
Wicemarszałek Jerzy Wenderlich: Pani poseł, proszę kontynuować.
Oczywiście te uchybienia nie powinny mieć miejsca, ale nawet jeśli nie dochodzi do podjęcia uchwały, to ważne jest pokazanie problemu prawnego, który w normalnym toku sprawy kasacyjnej pojawiłby się po prostu znacznie później. Rozstrzygnięcia zapadające w sprawach kasacyjnych też oczywiście mają swoje zalety, i to ze względu na znaczenie poruszanych w nich zagadnień, jak i z powodu wpływu na prawidłowe stosowanie prawa. Duży walor ma także upublicznianie orzeczeń i związany z nim szeroki dostęp do judykatów Sądu Najwyższego, a to zawsze podnosi kulturę prawną w społeczeństwie i wzbogaca naukę prawa. Na marginesie dodam, że cieszy podana przez panią prezes informacja, że w ubiegłym roku tworzono działającą już, i to na europejskim poziomie, czytelnię akt.
Kolejny temat, a właściwe problem, nie jest nowy. Mogłabym w zasadzie powtórzyć słowa pani prezes, a co za tym idzie swoje własne, wypowiedziane w ubiegłym roku podczas przedstawiania informacji o działalności Sądu Najwyższego w roku 2013. Otóż już w ubiegłym roku pojawił się postulat, aby tylko niektórzy prawnicy mogli występować w Sądzie Najwyższym oraz pisać skargi kasacyjne, które często są wadliwie sformułowane. Znaczna ich liczba jest wnoszona na specjalne życzenie klienta, a absolutną prawdą jest, że społeczeństwo traktuje skargę kasacyjną jako trzecią instancję. Zresztą nie tylko społeczeństwo, projektodawcy ustaw też. Nie dalej jak wczoraj negatywnie oceniliśmy pomysł Senatu, który zamierzał wprowadzić skargę kasacyjną w takim przypadku, gdy zapadło orzeczenie o odmowie przyznania państwowej kompensaty przysługującej ofiarom niektórych przestępstw. Nadal aktualna jest opinia Sądu Najwyższego, że takie rozwiązania, jak specjalizacja i ograniczenie liczby pełnomocników uprawnionych do występowania w sądzie, byłyby korzystne dla stron, gdyż wadliwe, co często się zdarza, powołanie podstaw środka zaskarżenia po prostu uniemożliwia pożądane rozstrzygnięcie sprawy. Rolę inicjatorów, o czym już też mówiliśmy – tu też jest troszkę problemów –powinny wziąć na siebie samorządy adwokatów i radców prawnych. Pan poseł Andrzej Dera kiwa głową, jak zwykle się zgadzamy.
(Poseł Andrzej Dera: Bo tak jest.)
O krytyce, jaka spotyka ze strony Sądu Najwyższego parlament, nie będę już mówić, bo te gorzkie słowa o prowizoryczności i incydentalności zmian w ustawach padają również pod adresem projektodawców z trybuny, na której w tej chwili stoję. To oczywiście późniejszy problem dla Sądu Najwyższego, który w orzeczeniach często sygnalizuje dostrzeżone błędy w ustawach, piętnując nadmierną szczegółowość stanowionego prawa i częsty brak spójności z dotychczasowymi przepisami. To, co na pewno cieszy, to fakt, że wzrost liczby spraw, zwłaszcza kasacji i skarg kasacyjnych, nie spowodował wydłużenia czasu ich rozpoznawania.
Panie i panowie posłowie pozwolą, że nie będę wymieniała już liczb, bo po pierwsze, zostały podane, a po drugie, są dostępne na 182 stronach informacji i 59 stronach uwag o stwierdzonych nieprawidłowościach i lukach prawnych. Przepraszam, jednak liczby podałam.
Na ręce pani prezes chcę w imieniu Klubu Poselskiego Sojusz Lewicy Demokratycznej złożyć podziękowanie dla sędziów Sądu Najwyższego za ich służbę dla państwa, mając przy tym cichą nadzieję, że będą wiecznie dążyć do doskonałości. Dziękuję bardzo.
Jeszcze uwaga do Straży Marszałkowskiej.
Oczywiście to jest nieustanna praktyka, że dziennikarze tam pracują, i to się udaje, ale tej ekipie się nie udawało, bo byli o parę tonów za głośno. Niech oni to robią, tylko niech starają się to robić w takim tonie, który towarzyszy nam już przez te kilkadziesiąt lat, dobrze? Tak zupełnie usunąć ich z tego miejsca nie można, bo to jest ich miejsce, tylko niech to robią sprawniej. Dziękuję bardzo.
Teraz już pan poseł Andrzej Dera ze Zjednoczonej Prawicy.
Swoje wystąpienie zacznę od podziękowań. Najpierw od podziękowań za bardzo rzetelne, obszerne sprawozdanie z działalności za 2014 r. W tym sprawozdaniu właściwie jest wszystko, czego państwo przez ten 2014 r. dokonaliście w Sądzie Najwyższym, są opisane wszystkie istotne rzeczy. Jest to bardzo rzetelne i sumienne sprawozdanie z tej działalności, która pokazuje, jak ważne problemy są rozwiązywane w Sądzie Najwyższym.
Kolejne podziękowania dla wszystkich sędziów za ich pracę składam na ręce pani pierwszej prezes. Trudno sobie dzisiaj wyobrazić polskie sądownictwo bez sprawnie funkcjonującego Sądu Najwyższego i za tę ogromną pracę chciałbym serdecznie podziękować. Podziękować także za to, że wzrost liczby spraw rozpatrywanych przez Sąd Najwyższy nie spowodował wydłużenia terminów rozpatrywania spraw, bo mimo wszystko są one długie, gdyż to jest zawsze jedna z większych bolączek polskiego sądownictwa. Mimo że tych spraw jest więcej, a obsada jest taka, jaka jest, udało się utrzymać dotychczasowy czas ich rozpatrywania w Sądzie Najwyższym. Należy to w tym momencie pochwalić, aczkolwiek, pani prezes, cały czas trzeba dążyć do tego, żeby ten czas rozpatrywania spraw w Sądzie Najwyższym był jak najkrótszy, ale to jest coś, co zawsze będzie wskazywane. Myślę, że to jest również wielką troską pani prezes, żeby sprawy, które są rozpatrywane w Sądzie Najwyższym, były rozpatrywane w jak najkrótszym czasie. Choć oczywiście czas nie może być jedynym wyznacznikiem, bo w przypadku Sądu Najwyższego dużo ważniejsza jest jakość orzeczeń, niż czas, w jakim one zapadają.
W tym sprawozdaniu jest wiele problemów. Czas pozostawiony do dyspozycji klubów nie pozwala na szczegółowe omówienie wszystkich ważnych zagadnień, ale na kilku ważnych miejscach chciałbym się skupić.
Zacznę może inaczej niż moja poprzedniczka. Ja myślę o sygnalizacji luk prawnych, tego wszystkiego, z czym sądownictwo w Polsce tak naprawdę się musi zmierzyć. Tak naprawdę coraz niższy jest poziom stanowionego prawa przez polski parlament. Jak w soczewce, w orzecznictwie sądów widać, że są z tym coraz większe problemy. Jeden wskaźnik – 200 pytań sądów – pokazuje, że sądy mają poważny problem z tym, jak odczytywać normy prawne, które są stanowione w polskim parlamencie. To pokazuje, że mamy z tym odwieczny problem. I to jest bicie się we własne piersi, to nie jest przerzucanie odpowiedzialności na sądy, bo sądy muszą to prawo stosować. Tutaj widać, chociażby na podstawie reakcji sądów w postaci pytań o to, jak należy różne przepisy interpretować, że sytuacja się nie poprawia.
Tu jest bardzo potrzebna pogłębiona refleksja polskiego parlamentu nad tym, co zrobić. Nie tylko polskiego parlamentu. Myślę, że klasa polityczna powinna się nad tym zastanowić, tak jak pani prezes zastanawiała się nad tym, co zrobić, żeby jakość tych kasacji była wyższa. Jest postulat, żeby zrobić jakąś specjalizację nawet ze strony profesjonalnej obsługi prawnej, a to pokazuje, że zagadnienie jest poważne. Zatem tym bardziej polska klasa polityczna, polski parlament powinny się zastanowić, co zrobić, żeby podnieść jakość pracy polskiego parlamentu.
Ja mogę powiedzieć, że w tej kadencji jako przedstawiciele opozycji wielokrotnie wskazywaliśmy czy ja osobiście wskazywałem, że pewnych rzeczy nie powinno się robić z uwagi na istniejący system prawny, ale mimo wszystko było takie parcie do sukcesu, do tego, żeby przepracować jakąś ustawę, że nie słucha nikogo. To, że nie słucha opozycji, to jeszcze jestem w stanie zrozumieć, bo to jest opozycja, ale jeżeli nie słucha siedzących na sali przedstawicieli Krajowej Rady Sądownictwa czy innych ekspertów, którzy wskazują na poważne luki czy błędy, to potem mamy taką jakość przepisów. To jest coś, co jest odwieczną bolączką w polskim parlamencie.
Jest pytanie, co zrobić, żeby w przyszłości do tego nie dochodziło. Jeżeli nadal w sensie jakości będziemy szli w dół, to w polskim sądownictwie i m.in. w Sądzie Najwyższym będzie coraz więcej problemów. Więc jest potrzebna pogłębiona refleksja i myślę, że będzie tu też potrzebna jakaś specjalizacja.
Z tego, co rozumiem, ten problem polega na tym, żeby pewne idee natury politycznej czy oczekiwań społecznych przełożyć na język prawny. Samo w sobie to jest trudne. Mnie osobiście wydaje się, że problem pojawia się już na poziomie kształcenia na polskich uniwersytetach, że zbyt małą wagę przykłada się do problemów legislacyjnych, że w ogóle nie uczy się studentów zasad legislacji i potem tak to niestety wychodzi. Kadra legislacyjna jest słaba, a gdy jeszcze słyszę o ciągłej wojnie między legislatorami polskiego Sejmu i polskiego Senatu… To wszystko pokazuje, że coś tu nie gra. Jesteśmy w jednym budynku, a wielokrotnie spotykamy się z tym, że ustawa jest poprawiana, bo inne jest spojrzenie na pewne zagadnienia, a potem rozgrywany jest swoisty ping-pong, które biuro jest ważniejsze. Nie powinno być takich rzeczy. To wszystko powoduje, że jakość naszej pracy nie jest najwyższa.
Ja mam troszeczkę odmienne zdanie na temat obsługi prasowej. Mnie osobiście wydaje się, że dobre wyroki bronią się same. Tutaj nie powinno być problemu. Gdy słyszę, że potrzeba więcej środków na to, żeby funkcjonowały jakieś sprawne służby prasowe, to jakoś niezmiennie mi się to kojarzy z PR. Moim zdaniem dobre orzecznictwo, sprawiedliwe wyroki nie potrzebują PR, po prostu dobry wyrok broni się sam. Jest jednak wiele problemów jednostkowych, bo zdarzają się jacyś źli sędziowie, jakieś fatalne wyroki, jakieś fatalne zachowania sędziów, które rzutują na całą grupę sędziowską. To rzeczywiście jest problem. Ale wydaje się, że wtedy trzeba napiętnować konkretne zdarzenie, które nie powinno mieć miejsca, i w ten sposób odciąć się od takich przypadków. One się będą zdarzać, bo to jest liczna grupa zawodowa. Przecież jest wydawanych kilkadziesiąt tysięcy wyroków, a może i więcej, patrząc globalnie. W każdym razie wtedy jest potrzebne stanowcze odcięcie się, odcięcie się od tych złych przypadków. Tego być może czasami brakuje.
Pani prezes zwracała również uwagę na ujednolicenie postępowania dyscyplinarnego, co zasygnalizowała też w swoim sprawozdaniu. Jest to rzeczywisty problem i nad tym też trzeba będzie się w przyszłości zastanowić.
Swoje wystąpienie chcę zakończyć próbą rozwiązania jednego z poważniejszych problemów, problemu, który też zauważyłem na przestrzeni iluś lat. Rzecznik praw obywatelskich – mamy sprawozdanie, Krajowa Rada Sądownictwa – mamy sprawozdanie, Sąd Najwyższy – mamy sprawozdanie. Te instytucje w swoich sprawozdaniach wskazują na szereg problemów natury prawnej, z którymi się spotkały. My jako posłowie to otrzymujemy. Prześledziłem sprawozdania z ostatnich lat i doszedłem do wniosku, że największy problem polega na tym, że większość tych niedociągnięć, tych braków, tych luk jest wskazywana co roku, że jest mała reakcja polskiego parlamentu na to, co sygnalizują te instytucje. Mnie się osobiście wydaje, że powinno być zupełnie inaczej, bo to są bardzo poważne sygnały z bardzo ważnych, konstytucyjnych, organów, tak naprawdę wskazujących, że są problemy. Cały czas się zastanawiam, jak udrożnić tę ścieżkę, żeby te sprawy były rozwiązywane.
Udało nam się w ostatniej kadencji zrobić jedną ważną rzecz. Po orzeczeniach Trybunału Konstytucyjnego udało się uruchomić poprzez Senat inicjatywę dotyczącą orzeczeń, które uchylają przepisy niezgodne z konstytucją. Chodzi o to, żeby to naprawić. I to zaczęło funkcjonować. Tak samo moim zdaniem trzeba zastanowić się, jak to ma funkcjonować w przypadku innych sygnałów, już niezwiązanych z uchyleniem przepisów, co robi Trybunał Konstytucyjny, ale takich chociażby sygnałów, jakie mamy w sprawozdaniu Sądu Najwyższego czy rzecznika praw obywatelskich – widzieliśmy, ile tam tego było – czy Krajowej Rady Sądownictwa. Chodzi o to, żeby też znaleźć mechanizm, aby to po prostu udrożnić.
Tak się zastanawiam, ponieważ chociażby te sygnały przedstawiane przez Sąd Najwyższy płyną ze strony sędziów, a tu zawsze jest problem relacji sędziowie – politycy, czy może, nie wiem, pani prezes przesyła takie sygnały prezydentowi, a prezydent też ma inicjatywę legislacyjną, może
to byłby szybszy sposób, żeby w takich sprawach, które uniemożliwiają sprawne funkcjonowanie sądownictwa, tę inicjatywę miał prezydent, bo nikt inny nie może jej mieć z tego punktu widzenia. Mówię o usprawnieniu...
...funkcjonowania sądownictwa, bo tak odczytuję kwestię tych luk, o których pani prezes mówiła. Tak więc warto się nad tym po prostu głębiej zastanowić. I taką refleksją chciałbym swoje wystąpienie zakończyć, jeszcze raz dziękując za wykonaną pracę w roku 2014. Dziękuję bardzo.
Nie widzę kolejnych chętnych.
Jako pierwsza pytać będzie pani poseł Józefa Hrynkiewicz, Prawo i Sprawiedliwość.
A jako że nie ma pani poseł…
Pan profesor chciałby się jeszcze wpisać na listę pytających?
(Poseł Tadeusz Iwiński: Nie.)
W takim razie jako jedyny jest na liście pytających i głos zabierze już teraz pan poseł Andrzej Szlachta, Prawo i Sprawiedliwość.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowna Pani Prezes! Z informacji o działalności Sądu Najwyższego w roku 2014 wynika: „że mimo statystycznie większej liczby rozpoznanych spraw nie zmniejszyły się zaległości. Taki stan rzeczy wynika przede wszystkim ze znacznego wzrostu liczby skarg kasacyjnych”. Jakie zatem działania planuje podjąć pani prezes, aby zredukować przedmiotowe zaległości? Również ze sprawozdania wynika, że na dzień 31 grudnia 2014 r. obsada sędziowska Sądu Najwyższego wyniosła 86 osób, podczas gdy skład Sądu Najwyższego ustalony został rozporządzeniem prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na 90 sędziów. Szanowna pani prezes, z czego wynika ten niepełny skład obsady sędziowskiej? Czy Krajowa Rada Sądownictwa nie zgłasza kandydatów, czy to jest taki stan przejściowy? I ostatnie pytanie. Jaki jest aktualny stan obsady sędziowskiej Sądu Najwyższego? Czy on się utrzymuje na poziomie 86 sędziów, czy jest pełny skład? Bardzo dziękuję.
A teraz już proszę ponownie o zabranie głosu pierwszą prezes Sądu Najwyższego panią Małgorzatę Gersdorf.
Uprzejmie proszę, pani prezes.
Może odpowiem panu posłowi na zadane pytania. Walka z zaległościami jest trudna dla pierwszego prezesa, ponieważ nie ma żadnej mocy sprawczej w kwestii tego, żeby sędziowie szybciej orzekali w konkretnych sprawach, bo sędziowie są niezawiśli i orzekają wtedy, kiedy uważają, że są już gotowi do orzekania. Niemniej moje organizacyjne działania, które by niewątpliwie przyczyniły się do lepszej jakości pracy sędziów, zmierzały do tego, żeby powiększyć grono współpracowników. Brakuje mi co najmniej 16 asystentów. Asystenci powinni być przy każdym sędzim, a 16 brakuje. W tej chwili sędziów Sądu Najwyższego będzie o trzech więcej, zgodnie z decyzją prezydenta Komorowskiego, czyli jeszcze będzie o trzech za mało, a więc 19. Niestety, tzw. blokady etatów uniemożliwiają od wielu, wielu lat zatrudnienie nowych osób, który byłyby pomocne w orzecznictwie i na pewno usprawniłyby postępowania, przyspieszyły ich szybkość. To jest problem, który leży na sercu najbardziej prezesom izb, bo oni prześcigają się w tym, żeby mieć mniejsze zaległości. Nawet prowadzą takie działania – powiedziałabym: dyscyplinujące – że wyznaczają więcej sesji, co oczywiście powoduje duże nakłady pracy.
Jeżeli chodzi o obsadę, o którą pytał pan poseł, to ona ewoluuje, ponieważ jedni sędziowie odchodzą w stan spoczynku, a zanim drugich się powoła, zanim zgłoszą się właściwi, będzie ta cała procedura uruchomiona, to mija pewien czas. Nie jest zawsze tak, że wiemy, że na pewno ten i ten sędzia przechodzi w stan spoczynku. Oni decydują czasami o tym tak ad hoc i nie jesteśmy przygotowani do tego, żeby natychmiast uruchomić tę procedurę. Stąd jest ta różnica. Troszeczkę wykorzystujemy także sędziów delegowanych z sądów apelacyjnych. To jest nie tylko wykorzystanie sędziego do pracy, to jest też chęć sprawdzenia go w roli orzecznika Sądu Najwyższego. To jest jednak inne orzekanie. W ten sposób szukamy najlepszych kandydatów wśród sędziów do pełnienia funkcji sędziego Sądu Najwyższego.
Trzecia sprawa… Nie wiem, co to było, niewyraźnie napisałam. Aha, przepraszam bardzo, chodziło o to, że utrzymuje się czas orzekania, średnio sześć, dziesięć miesięcy. On się utrzymuje, ale uważam, że mieścimy się w średniej europejskiej. To oczekiwania na orzekanie przed Sądem Najwyższym nie jest takie długie. Lepiej jest, zdaje się, w przypadku NSA, ale zmierzamy do tego, żeby było ono jak najkrótsze. Nie zawsze to jest możliwe. Myślę, że wszyscy sędziowie zdają sobie sprawę z tego, że nie może być zbyt dużych zaległości, ale proszę zwrócić uwagę, że tych zaległości mogłoby w ogóle nie być, gdyby nic nie przyjmowano do rozstrzygnięcia. A przecież tak nie jest. Sędziowie są bardzo moralni i przyjmują do rozstrzygnięcia te sprawy, które rzeczywiście na to zasługują, czyli raz jest ich więcej, raz mniej. Tak wygląda sprawa z mojej perspektywy. Ja mogę tylko lepiej organizować pracę dla sędziów pod względem technicznym, organizacyjnym, asystenckim, natomiast absolutnie w żadnym zakresie nie mogę wpływać na orzecznictwo.
Jeżeli można, panie marszałku, jeszcze minutę.
Wicemarszałek Jerzy Wenderlich: Tak, bardzo proszę.
Chciałabym panu marszałkowi i wszystkim państwu posłom bardzo podziękować za pozytywną ocenę działania Sądu Najwyższego. Zdaję sobie sprawę z tego, że są niedociągnięcia, bo w każdej pracy jakieś są, ale bardzo się staramy i dziękuję, że zostało to docenione. Przekażę sędziom tę pozytywną opinię parlamentu, to będzie dla nich bardzo budujące. Jednocześnie chciałabym podkreślić, że dużą zasługę, jeśli chodzi o ważne orzeczenia i odpowiedzi na pytania prawne, ma Biuro Studiów i Analiz Sądu Najwyższego i asystenci w Sądzie Najwyższym, którzy prezentują najwyższy poziom. Im również należy się to podziękowanie i im też pozwolę sobie je przekazać. Bardzo dziękuję państwu.
I ja dziękuję bardzo pani prezes i również serdecznie gratuluję tak wysokiej oceny posłów, którzy zabierali głos. Dziękuję raz jeszcze.
Sprawozdawczyni komisji być może chciałaby jeszcze coś dodać, spuentować.
Uprzejmie proszę sprawozdawczynię komisji panią poseł Brygidę Kolendę-Łabuś o zabranie głosu.
Panie Marszałku! Myślę, że wysłuchawszy wystąpień w imieniu klubów, głęboko i z refleksją analizujących informację o działalności Sądu Najwyższego w 2004 r…
(Poseł Andrzej Dera: W 2014 r.)
…mam prawo stwierdzić, że Sąd Najwyższy broni swojej roli, swojej pozycji ustrojowej w ten sposób, że o sprawach dotyczących naszego wymiaru sprawiedliwości potrafimy rozmawiać zupełnie apolitycznie.
Bardzo dziękuję wszystkim klubom za głęboką refleksję nad zagadnieniami, które są dostrzegane na tle działania Sądu Najwyższego.
Jeszcze raz pozwolę sobie w imieniu Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka złożyć na ręce pani prezes podziękowania nie tylko za tę niekwestionowaną wysoką pozycję, ale także za aktywność przedstawicieli Sądu Najwyższego w czasie prac legislacyjnych, kiedy procedujemy różne ustawy. Są to opinie eksperckie, w które się, panie pośle Dera, bardzo wsłuchujemy, ponieważ są nie do przecenienia. Jeszcze raz bardzo dziękuję.
Stwierdzam, że Sejm zapoznał się z informacją o działalności Sądu Najwyższego w roku 2014.
Raz jeszcze dziękuję pani prezes.
Dziękuję pani poseł sprawozdawczyni i posłom, którzy zabierali głos w tym punkcie.
« Informaacja bieżąca Pytania w sprawach bieżących »