Source: http://sprzedammecz.freehost.pl/orzeczenie,winy,270.php
Timestamp: 2014-11-01 04:27:47+00:00
Document Index: 82014459

Matched Legal Cases: ['art. 41', 'art. 310', 'art. 60', 'art. 19', 'Art. 4', 'art. 49']

Your Email Friend's EmailMessage Wyświetlono wypowiedzi znalezione dla frazy: orzeczenie winy
Temat: wyprzedzany przyspiesza
Gość portalu: Wrobel napisał(a): > Szanowni Prawnicy KUNA i POOL!
> > Orzeczenie winy w sprawie jednego z wypadkow, mogloby sie wydawac, bylo > zaskakujace.
> Droga drukierunkowa, po jednym pasie ruchu dla kazdego kierunku, z onakowaniem > pionowym i poziomym, poruszaly sie w jednym kierunku pojazdy A(pierwszy),B,C,D
> (ostatni). Pojazd D rozpoczal wyprzedzanie kilkadziesiat metrow przed > skrzyzowaniem. Przekroczyl podwojna linie ciagla i tnie lewym pasem. Pojazd A > wlacza kierunowskaz w lewo i rozpoczal skret w lewo (na skrzyzowaniu). W > manewrze tym w sposob zdecydowany przeszkodzil mu pojazd D, przepychajac go z > powrotem na prawy pas, na nadjezdzajacy akurat kolejny pojazd B. Zrobila sie > dosc powazna kraksa.
> Wyrok:
> -kierujący pojazdem D winny WYKROCZENIA (przejezdzanie przez linie ciagla oraz > wyprzedzanie na skrzyzowaniu);
> -kierujacy pojazdem A winny KOLIZJI!!! (pomimo ze byl wyprzedzany dokonywal > zmiany pasa ruchu)
> > Uzasadnienie: Przepisy na kierujacych pojazdami wyprzedzanymi nakladaja > okreslone zakazy. Nie rozrozniaja natomiast wyprzedzania zgodnego z przepisami > od wyprzedzania ze złamaniem wszelkich zasad. Wyprzedzanie jest tylko jedno.
> > Ja ze swej strony uwazam, ze nalezy robic wszystko, aby nie potegowac sytuacji > niebezpiecznych(spowodowanych przez innych), czy wrecz kolizyjnych. W kazdym > razie nie podejmuje sie dawania nauczki innym kierowcom, bo w razie kolizji, > los moj moze byc nieciekawy, a przez to i kosztowny. I jeszcze jedno, wyznaje > zasade, ze ja jezdze najlepiej i przepisy znam tez nalepiej. A nalezy to > interpretować w ten sposob: jesli widze kogos jadacego niezgodnie z przepisami,
> > to pewnie tu ma luke w przepisach i trzeba wszystko zrobic, aby delikwent byl > jak najdalej ode mnie. A jego nauka niech sie zajma inni.
> > Dziekuje za cierpliwosc!
Ja kiedys bylem "A" i "D" staranowalo mnie w podobnym wypadku,orzeczenie "D" winny100%
Temat: Kto byłby winien?
To nie jest istotne w sporze. Istotne jest orzeczenie winy, bo o tym jest ten wątek.
Temat: Mąż odchodzi
Daj mu odejsc, ale postaw warunki - orzeczenie winy, odpowiednie alimenty. A potem terapia.
Temat: Trzeba kobiecie pomóc pozbyc sie tyrana
Gdyby wziąć to dosłownie, to byłoby kuriozum ...Gość portalu: graga napisał(a): > dziwy- cytuje post autorki: "Apelacja meza powiodla sie i decyzja o
> rozwodzie zostala uniewazniona ... prawne na skalę światową. Zmusić osobę wolną do ponownego zaślubienia znienawidzonego kata z poprzedniego małżeństwa, to czyste okrucieństwo, a z prawnego punktu widzenia - czyste barbarzyństwo.
> z powodu braku wystarczajacych dowodow z
> mojej strony. Dodatkowo ja zostalam obwiniona cala wina.
Ten fragment wskazuje jednak na to, że chodzi tu jedynie o ustalenie winy za rozpad małżeństwa. Takie przepychanki są na całym świecie, więc nic dziwnego, że bywają w Polsce.
Z listu wynika, że rozwodu zażądała osoba po kilkudziesięciu latach małżeństwa. W jej małżeństwie nic się nie zmieniło, jak pisze, a mimo to nie żądała rozwodu ani 10 ani 20 lat wcześniej. Jeżeli ktoś nagle żąda rozwodu bez wyraźnej przyczyny, to powinien uznać swoją winę (rozpadu małażeństwa).
Po drugie, nie możemy kobiety traktować jak dziecka potrzebującego opieki tylko dlatego, że kobieta jest zwykle słabsza fizycznie od mężczyzny. Autorka listu, jako osoba dorosła i odpowiedzialna, dokonała kiedyś wyboru: zaakceptowała maltretowanie męża. Więcej: uznała, że to będą lepsze warunki wychowywania dzieci, niż rozwód i wychowywanie dzieci samotnie, bez wpływu na nie męża-
sadysty. Wynikałoby z tego, że nie kierowała się dobrem swoich dzieci, ale poświęciła ich dzieciństwo i ich zdrowie psychiczne po to, aby uniknąć wstydu przed sąsiadami i znajomymi.
Oczywiste jest, że traktowanie męża nie było dla niej szczególnie dokuczliwe. Dzieciom też nic specjalnie się nie działo. Skoro więc teraz nagle żąda rozwodu z winy męża, musi udowodnić, że maltretowanie stosunkowo niedawno się nasiło w znacznym stopniu. Powoływanie się przez nią na maltretowanie wcześniejsze i na wstyd przed dziećmi, jest przyznaniem się do winy: "Tak, chciałam z nim żyć - z takim jakim był i jest; tak, chciałam, żeby w takich warunkach wychowywały się moje dzieci, a teraz zmieniłam zdanie: uważam, że nie da się w takich warunkach żyć, rozumiem, że skrzywdziłam swoje dzieci. Tak, wiem, powinnać zażądać rowodu 30 lat temu, ale nie zrobiłam tego". Czy to jest tak bardzo dziwne, że w tej sprawie sędziowie wahają się z orzeczeniem winy?
Jakie ma znaczenie orzeczenie winy, kiedy nie ma już opieki nad dziećmi? Pozostała im tylko chciwość na starość, kto komu wyszarpnie więcej pieniędzy.
Temat: Moje argumenty za aborcją
Orzeczenie winy nie ma nic wspólnego z podziałem majątku.
Temat: smród kupy mnie obudził ... może to głupie co napiszę, ale przeszła mi taka mysl przez głowę. naturalnie rozwód a nie orzeczenie winy z powodu kupy!!!! Stąd mój post.
Temat: (Niektóre) Baby to świnie
(Niektóre) Baby to świnieGnębi mnie to od dawna, więc tak mam ochote podzielić się z szerszą opinią publiczną:)
Mam koleżanke ze studiów! Od pierwszego roku zdradzała obawe przed staropaieństwem! Na 3 roku poznała kandydata na męża, szybkie zaręczyny, ale chłopak się wystraszył i uciekł! Poźniej kilkadziesiąt randek przez portale internetowe. Kolejny kandydat - powiedziała, ze nie zamierza popełniac błędu jak z poprzednim - jak najszybciej ślub, bez wspólnego mieszkania! Facet/frajer dał się wkręcić - po paru miesiacach ślub, po niecałym roku rozwód! Ona walczyła w sądzie o orzeczenie winy i podział (JEGO) majątku - chciał mieszkanie, samochód, alimenty!
To w skrócie Niedawno dostałm od niej maila - trzy tygodnie po rozwodzie, poznała następnego faceta, zaciążyła! Teraz ukrywa się przed byłym mężem, żeby ten nie wiedział, że ma dziecko z innym, bo sąd zabrałby jej alimenty! Przekłada rozprawy (on wnosi o zdjęcie alimentów) do czasu urodzenia dziecka, zeby sąd nie widział, że jest w ciązy!
No i w sumie gó... mnie to powinno obchodzić, bo to nie moja sprawa, ale wsciekłosć mnie skręca, jak widze taką wstrętna babkę - jest wykształcona, zdrowa i zdolna do pracy! Chociazby nie wiem, jak przejeba..y był jej facet, to czemu po roku związku on ma ją utrzymywać! Korci mnie ostatnio, żeby mu powiedzieć, ze ona jest w ciązy i przyznała mi sie, że pisze nieprawde w pozwach rozowdowych i generalnie nabija sie z niego i z sądu, ze jest taka cwana!
Pewnie mu nie powiem, bo jestem przeciwniczka wtrącania się, ale tak krew mnie zalewa jak myśle o tej historii! Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku
Temat: alimenty po 23 latach
to działa w obie strony, ale ważne jest orzeczenie winy przy rozwodzie, tylko małżonek winny rozwodu może mieć zasądzone alimenty na eks
Temat: problem winy i kary U nas było tak ex zdradzała mojego ale dopuki mieszkał i dawał siekę był cacy, ale jak juz jej nie podpasowało i kazałą mu się wyprowadzic a on wyprowadzając sie zabrał komputer któy był tylko jego a w nim znajdowały się dowody jej zdrady
(zdjęcia z fagasem listy rozmowy przez gg) dostała szału my sie znaliśmy ale jeszcze nie byliśmy razem, ja miałam wyjechac ale zostałam -miłośc nie wybiera, wprowadził się do mnie, i zaczeło się ona krzyczała rozwód z orzekaniem o winie, wiedząc że mój ma wszystko na tacy, jej zdrade i to nie z jednym ale z dwoma fagasami, mój powiedział tylko jedno na sprawie polubownej wina leży po obu stronach, i albo bedzie bez orzekaniu o winie albo orzeczenie winy obustronnie tak kazał powiedziec mu adwokat i tak powiedział po roku od pierwszej sprawy na drugiej sprawie adwokat powiedział w sądzie tylko jedno albo wóz albo przewóz a dla exsi nie było to orzekanie o winie po dwóch stronach dobre bo akurat mamusia przyjechałą z nią na sprawę i jakby się dowiedziałą co córka wyprawiała to by zawału dostała, rura zmiekła i sama krzyczała że bez orzekania o winie. Moj na samym początku powiedział i dlaczego tak wyszło że sie rozstali to małżeństwo nie trwało od 2 lat wcześniej kiedy go jeszcze nie znałam, byli małżeństwem na pokaz dla rodzinki znajomych, mój już wtedy nie udawał miał serdecznie dośc awantur, szastania kasą, i jej puszczania się przyznał się że nie spał z nią od 3 lat i od czasu do czasu korzystał z agencji towarzyskich, wiec dla niego to proste wina leży po obu stronach i on jest się do tego w stanie przyznac, nie wypierał się na sprawie pierwszej rozwodowej że ma kogoś przyznał że razem mieszkamy, że teraz wie że ja jestem jego proawdziwą rodziną i nie ważne że nie mamy slubu, exsia krzyczała na sprawie wyzywałą mnie od kurew do niego nie zważając na sedzinę mój tylko powiedział jedno. Proszę sądu tu nie tylko chodzi o to czy ona zdradziła mnie czy ja ją, tu chodzi o niezgodnośc charakterów, na drugiej sprawie nasza adwokatka dodała inteligentnie swoje i ex zmieniła momentalnie zdanie, nie chciała wyjśc przed sądem na puszczalską wiec dała rozwód polubownie.
Temat: problem winy i kary Ja dorzuce swoje trzy grosiki:)Zazwyczaj, gdy związek sie rozpada, winne sa dwie osoby, to one rzetelnie pracowały nad rozpadem swojego związku. Jednak napewno sa tez przypadki, kiedy to naprawdę tylko i wyłącznie winna jest jedna osoba. Jeśli chodzi o rozwód i orzeczenie winy. Więc co związek to inna sytuacja. Przykładów można byłoby mnozyc i tych hipotetycznych i tych, które zdarzyły sie rzeczywiście.
Przykład. moja przyjaciólka. Kobieta normalna, pracująca, dobry uczciwy człowiek. Mąż pijak. Przepijał wszystko, bił ją, wynosił z domu. Pił, bo? Żona niedobra? Bił? Bo zupa za słona? I nie stoję tu murem za przyjaciólką. Jestem obiektywna. Przyjaciólka tez grzeszki popełniła. Ale nic to w porównaniu z zyciem, które jej wspaniały mąz zafundował. (przepraszam, ale będe wredna i zyczyłabym z całego serca takiego męza Naszej EKSI, moze doceniłaby co miała sama)Przyjaciólka moja droga, wystąpiła o rozwód, wczesniej walczyła o ten chory związek. Zdarzało się, ze klękała przed nim jak był trzeźwy i prosiła... prosiła. Nic to, dała z orzeczeniem jego winy. Uważam, ze słusznie. Ona wykształcona, pracowała i pracuje i dlaczego i z jakiej racji ma na nieroba płacić?
Jest sobie małżeństwo. Niby sie kochają, ale zyja razem jakby osobno. Każde ma swój pokój, Swoje sprawy, niewiele o sobie wiedzą. Seks szybki i sporadyczny. Zazwyczaj wymuszony przez mężczyznę. Ona nie ma ochoty, nie czuje pociągu seksualnego. On o tym nie wiedział, seks był po slubie. Nie potrafią ze soba rozmawiać, tak szczerze po przyjacielsku. Bardziej są znajomymi niz kochankami, przyjaciólmi. Związek jałowy, można powiedzieć. Dochodzi do rozwodu. On ja zostawia. Czyja wina?
Ona kochliwa, ma kochanka za kochankiem. On wierny, kocha ja i ich(nie jego, on o tym nie wie) dziecko. On pracuje, ona nie. Ona mściwa, on nie...
Ona walczy o rozwód z jego winy, swojej nie widzi. I czy ma rację?Znam ich i uważam, że powinni sie rozstać bez orzeczenia winy, lub winy ich obopólnej. Dlaczego? Bo ona winna ewidentnie, lecz on tez przyczynił sie do rozpadu tego związku. Pił, nie chciał z nia sypiać... itd, itp.
do erina co sąd uznał za przyczynę rozwodu,że wydał orzeczenie winy męża?
Temat: Podpowiedzcie coś???
Z formalnego punktu widzenia samo orzeczenie winy oprocz wymiaru wlasnej
satysfakcji nic de facto nie daje. No moze oprocz ewentualnych alimentow na
rzecz drugiego malzonka. Wiec oprocz alimentow wina raczej nic nie daje. Rozwod
bez orzkania o winie jest w wielu przypadkach o wiele szybszy no i mozna sobie
zaoszczedzic troche stresu. Czy sie chce orzeczenia winy czy nie trzeba rozwazyc
samemu i wybrac wlasne rozwiazanie. Jesli dowody winy sa niepodwazalne rozwod w
orzeczeniem winy rowniez powinien pojsc szybciutko no i w miare mniej stresowo.
Nalezy pamietac tylko ze Sadu przy ustalaniu winy nie interesuje to czy ktos
jest teraz z kims zwiazany. Sad ustala wine za ROZPAD POZYCIA, a to oznacza ze
zajmuje sie momentem zerwania wiezi i ich przyczyna. To ze ktos sie zwiazal z
kims po rozpadzie malzenstwa nie jest zawinieniem w rozpadzie pozycia.
Nie ma okreslonej kwoty ile drugi z malzonkow powinien lozyc alimentow. Wiadomo
ze np. jesli dziecko wymaga specjalistycznych konsultacji badz np. jest w jakims
kierunku uzdolnione i pobiera dodatkowe nauki - kwota alimentow powinna byc
wyzsza. Alimenty ustala sie na podstawie potrzeb maloletniego dziecka i
mozliwosci finansowych zobowiazanego. To juz Sad zadecyduje jaka kwota jest jego
zdaniem wystarczajaca i adekwatna do mozliwosci.
Jesli chodzi o podzial majatku wcale nie musi byc po polowie. Nalezy pamietac ze
maloznkowie moga miec majatki odrebne ktore nie wchodza w sklad majatku
dorobkowego. No i wlasnie. Sad dzieli jedynie tzw. majatek dorobkowy stron czyli
tego co sie dorobuili w trakcie malzenstwa. Maloznkowie moga sie domagac rowniez
ustalenia stopnia przyczynienia sie do powstania tegoz majatku.
Co do zlozenia pozwu to nie ma znaczenia kto pierwszy zlozy pozew bowiem przy
rozwodzie malzonkowie maja rowne prawa, bez znaczenia czy sie jest powodem czy
pozwanym. Wlasciciwie to przy nowej ustawie o kosztach to nawet lepiej nawet
pozwolic drugiej osobie zlozyc pozew bowiem oplata stala wynosi obecnie 600 PLN.
Chooiaz wiadomo ze mozna starac sie o zwolnienie od kosztow.
Temat: Witam....
czy bez dowodów zdrady może byc orzeczenie winy, że on jest winny rozpadu małżeństwa? Chodzi o zaburzenia osobowości, depresje, których nie leczył, brak miłosci gdy sie pobieralismy z jego strony i ukrywanie leczenia u psychiatry.
wiec sie pytasz tylko o to czy z winy czy bez ?
Hmm... bylo na ten temat pare razy na tym forum. Po pierwsze. Najpierw sama musisz ocenic kto fakycznie ponosi wine za rozpad.
Jesli stwierdzisz ze wine ponosi maz .... to musisz sobie jeszcze odpowiedziec
na pytanie c bedziesz potrafila to udowodnic. Sad nie moze sie oprzec na twoich
zeznaniach (no chyba ze maz uznal by swoja wine) i bedziesz potrzebowala
swiadkow ktorzy zeznaja i opowiedza to co widzieli i slyszeli. Pamietaj ze Sad
nie stopniuje winy oznacza to ze nawet jesli uzna ze wine ponosisz w niewielkim
stopniu to w razie czego mozesz zostac uznana za wspolwinna, chociaz malo jest
takich przypadkow ze Sad ja orzeka. Przewaznie sprawy sa na tyle oczywiste
(alkohol, przemoc, zdrada) ze Sad orzeka wine jednego tylko malzonka.
Po drugie. Musisz sama sobie odpowiedziec na pytanie czy chcesz udowodnienia
winy czy tez nie. Orzeczenie winy najczesciej sprowadza sie jedynie do wymiaru
rozwod bez orzekania o winie badz z winy obu stron wowczas jeden z malzonkow
moze zadac alimentow od drugiego w przypadku gdy znajdzie sie w niedostatlu
(taki stan praktycznie nigdy nie zachodzi bowiem jest obwarowany kilkoma innymi
zapisami). Natomiast jesli jest orzeczona wylaczna wina jednego z malzonkow to
wowczas malzonek niewinny moze zadac alimentow od drugoiego w przypadku gdy po
rozwodzie pogorszy sie jej sytuacja materialna (np. jeden z malzonkow zarabia
duzo wiecej od drugoiego) natomiast malzonek winny traci mozliwosc
jakiegokolwiek pozywania drugiego malzonka o alimenty (rowniez z powodu
niedostatku). I to tyle jesli chodzi o wine.
Temat: alimenty na meza? grozby i dezorientacja
wszystko racja. W dodatku mozna wymienic zamki w drzwiach i klopot "kluczy"
odpadnie. To z tymi alimentami to szantaz bowiem tak jak zauwazyla chalsia
alimenty w przypadku orzeczenia rozwodu bez orzekania o winie naleza sie tylko i
wylacznie w przypadku niedostatku a stan taki nastepuje dopiero wtedy kiedy
osoba przy wykorzystaniu swoich mozliwosci zarobkowych nie jest w stanie sie
utrzymac. NIe nalezy tego mylic z alimentacja osob bezrobotnych bowiem
bezrobotny moze isc do pracy i sie sam utrzymac. Stan niedostatku w praktyce
zachodzic moze w przypadku chorob lub zdarzen losowych ktore faktycznie
uniemozliwiaja podjecie zatrudnienia.
Co do samej winy. No coz. Mozesz sie zastanowic czy na jej orzeczeniu ci zalezy
czy tez nie. Orzeczenie winy nie wplywa w zaden sposob na kwestie majatkowe.
Oprocz satysfakcji sprowadza sie to do spraw alimentacyjnych. W skrocie. Jesli
jest bez winy lub z winy obu stron oboje malzonkowie moga zadac od siebie
alimentow a przypadku znalezienia sie w niedostatku (opisane wyzej). Natomiast
jesli jest z orzeczeniem winy to malzonek winny traci mozliwosc pozywania o
alimenty (rowniez z powodu niedostatku), natomiast malzonek niewinny moze zadac
od tego winnego alimentow w przypadku pogorszenia sytuacji majatkowej.
Jesli nie boisz sie ze malzonek znajdzie sie w niedostatku oraz jesli nie
zamierzasz pozywac malzonka o alimenty na siebie to raczej nie ma sie co upierac
przy winie. No chyba ze uwazasz ze sprawiedliwosc wymaga orzeczenia winy. Wtedy
masz zupelna pewnosc co do jakichkolwiek roszczen alimentacyjnych meza w
stosunku do ciebie. Pamietaj jednak ze udowodnienie winy moze troche potrwac no
i trzeba bedzie sie troche poszarpac i wyprac troche brudow przy rozwodzie.
Temat: Jak to przeprowadzić? (Długie)
hmmm..... nie wiem co to za prawnik ale wymienione przez ciebie przyklady
powinny byc argumentem do orzeczenia rozwodu z winy meza (zeby sie wybronic
przed alimentami dobrze postarac sie o orzeczenie winy).
Sad ustala kto ponosi wine ze rozpad. Liczy sie wiec tylko to co bylo miedzy
wami. Faktycznie Sadu nie interesuje zachowanie meza wobec osob trzecich. Licza
sie stosunki miedzy wami. I nie rozumiem zupelnie dlaczego twoj prawnik twierdzi
ze np. wynoszenie przedmiotow z domu to nie jest podstawa. Przeciez chodzi o to
ze maz bez twojej wiedzy dysponowal waszym majatkiem na co ty zapewne sie nie
zgadzalas. Zapewne na tym tle dochodzilo do klotni. Zapewne przez to zachowanie
meza stracilas do niego zaufanie. Przez to ustalo pozycie. Klotnie doprowadzily
do tego ze zmuszona zostalas do tego by kazac mezowi sie wyprowadzic. Itd.
Wlasnie to sie liczy. Jesli naduzywal alkoholu a sie nie awanturowal to rowniez jest podstawa do winy
bowiem jesli od meza jechalo alkoholem nie mialas ochoty na wspolzycie itd.
Wlasnie tego typu argumentow musisz uzyc. Wedlug mnie (a znam sie troche na tym)
wymienione przez ciebie argumenty sa wystarczajacymi przeslankami. Trzeba je
tylko troche rozwinac i odpowiedno zinterpretowac. Trzeba tez przedstawic dowody
na taka sytuacje.
Najlepiej by wedlug mnie bylo zlozyc pozew z orzeczenim o winie. Nie angazowac w
to prawnikow (czasami adwokaci dzialaja na druga strone jak plachta na byka).
Razem z pozwem zglosic jakiegos swiadka i zobaczyc co sie stanie na rozprawie.
Jesli na rozprawie badz jeszcze wczesniej czyli w odpowiedzi na pozew maz uzna
swoja wine to masz juz po sprawie, Jesli nie uzna powodztwa to zeby otrzymac
rozwod i tak musisz mu udowodnic wine. Najlepiej wiec zobaczyc co bedzie na
rozprawie. Jesli sytuacja bedzie szla nie po twojej mysli mozesz albo zglosic
nastepnych swiadkow albo poprosic o zakreslenie np. 7 dniowego terminu na
zlozenie wnioskow dowodowych. Adwokata lepiej nie brac bo to szkoda pieniedzy bo
sprawa o rozwod jest naprawde prosta sprawa. Wez wtedy jesli naprawde uznasz ze
nie dasz rady badz np. adwokata wziela druga strona. Wowczas lepiej miec
adwokata i to znajacego sie na sprawach rozwodowych.
Za mało szczegółów dotyczących przyczyn rozwodu aby Ci cokolwiek doradzic . Orzeczenie winy niesie za sobą pewne z zobowiązania finansowe w stosunku do EX .
Zajrzyj na forum -Rozwód i co dalej Temat był wałkowany nieraz poszukaj w historii
Temat: Czy orzeczenie winy ma wpływ na ...
Czy orzeczenie winy ma wpływ na ...... przydzielenie opieki nad dzieckiem i podział majątku?
Temat: dowody i świadkowie
Po pierwsze to musicie mieć trwały i zupełny rozpad związku. Po drugie, jeżeli chcesz orzeczenie winy-musisz mieć powody..czyli to musisz udowodnić. A może wina na połowę? Pierwsze nasuwa się wyprowadzenie-to daje obraz faktycznego rozpadu. Przynajmniej na oko.
Temat: Dlaczego powołuje się świadka na okoliczność dziec
> Ustalmy fakty, Twoja 3 osobowa rodzina nie istnieje. Wydaje mi się,
> że to jest pierwszy punkt, od którego pownienieneś zacząć budowanie
> wszelkich strategii. Ty błędnie zakładasz, że dopóki nie ma
> formalnego rozwodu, to nic się nie zmienia. Nie ma rodziny (i
> kwestie formalne są tutaj sprawą drugoplanową), więc jak ułożyć
> relacje między tymi 3 osobami, które kiedyś ją stanowiły, żeby
> odbyło się to jak najmniejszym kosztem dla każdej z nich ze
> szczególnym uwzględnieniem interesów dziecka.
> I przez interes dziecka nie rozumiem tutaj jego chciejstwa. Bo
> dziecko by wiele rzeczy chciało (w tym mieć całą rodzinę), ale to my
> jako dorośli, a nie dziecko, wiemy co będzie dla niego lepsze i w
> ten sposób powinniśmy działać.
> Dziecko chciałoby mieć pod jednym dachem dwoje kochających się
> rodziców, a nie dwie obce i niechętne sobie osoby. Nie wie jak
> będzie wyglądało jego życie w innej sytuacji, bo po prostu nie ma
> skąd tego wiedzieć, więc boi się tej zmiany i deklaruje, że nie chce
> żeby rodzice się rozstawali. Ale to Ty jako dorosły w oparciu o tomy
> wiedzy psychologicznej powinieneś wiedzieć, że taka sytaucja jest
> chora i szkodliwa dla dziecka (tak samo jak wiesz, że jedzenie
> słodyczy przed snem jest szkodliwe, mimo że dziecko bardzo by
> chciało je jeść) i podjąć najwłaściwsze działania, a nie zasłaniać
> się mrzonkami dziecka.
I jeszcze jedno - żona "ustąpiła" i z opcji "wyprowadzka Scriptusa" zrobiło się
"zabieram dziecko i odchodzę a Ty płać alimenty" plus rozwód bez orzekania o winie.
A dla Scriptusa to za mało, bo on chce by było z orzeczeniem winy zony.
Scri zastanów się, czy nie wylewasz właśnie dziecka z kąpielą. To orzeczenie
winy w Twoim przypadku i nastoletniego już dziecka nie ma znaczenia. A żona nie
ma szans ograniczyć Ci kontaktów z synem bo on na to za duży już jest. Więc i
tak będziesz miał ten kontakt i tak alimenty płacić będziesz musiał (jesli
dziecko będzie mieszkać z matką).
IMHO jedyne o co warto walczyć w Twojej sytuacji to:
Moja Kochana, ale orzeczenie winy nie ma nic wspólnego ze zobowiązaniem alimentacyjnym rodzica do dziecka, czy później dziecka do rodzica. :)
To już jest trochę inna kwestia, ja tylko chciałem sprostować informację podaną powyżej, jakoby to orzeczenie winy miało jakikolwiek wpływ na wzajemne zobowiązania alimentacyjne rodziców i dzieci.
Do majątku kwestia winy ma się nijak.
Co do opieki nad dzieckiem to samo orzeczenie winy też ma się nijak, jednak przesłanki na jakich oparto to orzeczenie już mogą mieć takie znaczenie. Bo jeśli np. byłyby nimi alkoholizm, albo hazard, albo...
Temat: POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Póki nie ma prawomocnego wyroku możesz wnieść o orzeczenie winy.
Pytając o opiekę naprzemienną traktuję ją jako jakieś makabryczne wyjście kiedy na przykład przyszła ex zacznie świrowac w sądzie. Nie wiem, wszystkiego już się po niej spodziewam.
Ale uspokoiliście mnie tym że nie praktykuje się tego u nas.
Shift - jeśli chodzi o orzeczenie winy, nie powinno być z tym problemu. Jest gówniarz od kilku miesięcy, wiedzą o tym wszyscy. Ja jak zwyle bywa dowiedziałem się prawie ostatni.
Kwestia czy jestem w stanie udowodnić to co jest dla mnie i wielu ludzi z naszego otoczenia oczywiste - że jestem lepszym opiekunem dla dziecka? Moja determinacja, świadkowie i dobry adwokat. To powinno wystarczyć.
I tak jak tu napisała nie jedna osoba - nie będę próbował tylko to zrobię.
A Mazur, Twoje słowa
> I nie chodzi o porównanie. Dziecko zostając w mieszkaniu w którym > do tej pory mieszkało pod opieką na przemian każdego z rodziców > przeżywa najmniejszą zmianę jaka jest możliwa przy rozstaniu > rodziców. I taki jest sens opieki sprawowanej w ten sposób. Taka > opieka jest najczęściej formą przejściową, pozwalającą dziecku
> oswoić się z sytuacją.
bardzo mądre i logiczne ale na okres przejściowy. Nie wyobrażam sobie że do mojego domu miałbym wpuszczać byłą (może jeszcze z kochankiem) żeby sobie pomieszkali z dzieckiem.
Dom malucha jest tu gdzie mieszkaliśmy cały czas. I ja tu jestem i tutaj powinno być dziecko. Spotykać się z matką może w weekendy, wybrane dni wakacji i inne które ustalimy.
Nie piszę więcej bo pewnie czyta to forum pewna zakłamana osoba z którą będe musiał spotykać się jeszcze wiele razy.
Temat: jak wyglada procedura rozwodowa?
77r1 napisała: > Dzięki, zaraz poszukam...najbardziej nurtuje mnie pytanie: co z > kredytem?
kredyty są wasze więc tak samo jak majątek tak samo wspólnie je spłacacie, najlepiej iść do banku powiedziec o sytuacji i ustalić system i możliwości spłacania, mozna tez sprzedac mieszkanie spłacić dług i to co zostałao podzielić 50/50 jak wyglada sprawa podziału majątku? czy sąd musi najpierw > ustalić sam jego wartość czy my sami? możecie sami spisac cały majatek i zrobić liste co kto zabiera i konsekwentntnie się jej trzymać, tak jest najprościej i najtaniej
mozna to samo zrobić u notariusza
jeśli są spory to wtedy podział najlepiej przeprowadzic sądownie....trwa to jednak troche czasu
ja jestem nauczycielem > aktualnie na wychowawczym, mąż utrzymuje nasza rodzinę, jak będą > wyglądać koszty sprawy rozwodowej i jakie one są? co z alimentami?/
koszty zależaś od rodzaju sprawy, jeśli orzeczenie winy to koszty ponosi małżonek uznany za winnego, jeśli bez orzekania to 50/50
jeśli byli powołani biegli to koszty idą w góre
sama sprawa rozwodowa to 600 zł
jeśli chodzi o alimenty mozesz przed sprawą rozwodową wnieść osobną sprawe o same alimenty na dziecko, ew o zabezpieczenie kosztów (kasa na zycie i mieszkanie dla Ciebie) do czasu rozwodu
alimenty na dziecko możesz też załatwiac na samej sprawie rozwodowej, ale szkoda czasu, bo na termin sprawy rozowdowej czeka się od kilku tygodni do kilku miesięcy, sprawy alimentacyje sa dość szybko załatwiane > od września planuję powrót do pracy/, co sąd może zrobić w sprawie > opieki nad synkiem? to tyle, moze dziwne te pytania ale jeszcze nic > na ten temat nie wiem.
pytania nie są dziwne, każdy zadaje podobne na początku
sąd ustala z kim dziecku bedzie lepiej i kto mu zapewni lepsza opieke w 95% przyznawana opieka jest matce
pamiętaj, ze w więskzych miastach są darmowe poradnie prawne
na rozprawe mozesz iść sama bez pełnomocnika i sąd ma Ci wszystki wyjasniać aż zrozumiesz....no i polecam archiwum forum
Temat: alimenty dla żony
Jeśli jest w stanie wygrać orzeczenie winy, to po co ma iść pracować. :)
a to sprytny adwokacik :) Jesli sprawa zakonczy sie bez orzekania o winie rzecz
jasna mniej zaplacisz pelnomocnikowi. To proste. No chyba ze uwazasz ze zadanie
winy jest w twoim przypadku zasadne i usprawiedliwione. Jesli ci na tym nie
zalezy wcale nie musisz zmieniac żądania pozwu na orzeczenie winy.
Obecnie muszisz zlozyc pozew ponownie bowiem jesli nie uzupelnilas pozwu zostal
on zapewne zwrocony (byc moze byl zwrot pozwu i nikt go nie odebral i caly
poprzedni pozew lezy sobie wesolo w poprzednich aktach).
W twoim przypadku moze byc problem z ustaleniem wlasciwosci Sądu bowiem nie ma
do czego dopasowac art. 41 kpc. No chyba ze wskazesz jako miejsce zamieszkania
wlasnie tak jak mieszkalas poprzednio.
Pamiętaj że musisz wskazać adres pozwanego. Zatem musisz ustalić gdzie mieszka
bo doręczenie na adres krajowy sąd uzna zapewne za nieskuteczne. A nawet jeśli
nie uzna to całośc postępowania można uznać za nieważne bowiem mąż musi być o
toczącym się postępowaniu zawiadomiony. Jeśli nie będzie to orzeczenie może
zostać podważone.
Hmmm... alimenty maz musi placic czy chce czy nie. Obowiązek alimentacyjny nijak
się ma do spraw między rodzicami (czy są razem czy sie rozstają w zgodzie czy
niezgodzie). Na nim jako na ojcu spoczywa obowiązek alimentacyjny i MUSI płacić. Pełnomocnictwo nie kosztuje 1500 PLN a jedynie 17 PLN. Wymieniona przez ciebie
kwota jest więc opłatą za reprezentowanie a nie za pełnomocnictwo.
Na rozprawę będziesz musiała i tak przyjechac. Jeśli nie przyjedziesz to sąd
zawiesie postępowanie. W Polsce nie ma rozwodów korespondencyjnych czy w jakieś
tam innej formie. Sąd musi zbadać osobiście czy są przesłanki do udzielenia
rozwodu. Sam pełnomocnik cię nie rozwiedzie (przynajmniej w normalnym sądzie).
Jeśli ci nie zalezy na winie to lepiej sobie odpuścić. Postępowanie może (ale
wcale nie musi!) byc dluższe. Coprawda w twoim przypadku wystarczyła by obecnośc
na pierwszej rozprawie bowiem jeśli sprawa miała by sięna niej nie zakończyć
możńa wnieśc o zabezpieczenie dowodu w trybie art. 310 kpc. Innymi słowy. Sąd
powinien przesłuchać ciebie na pierwszej rozprawie w związku z tym że masz
problem żeby stawić się na następne. Na następne już stawiac bys się nie musiała
a zeznania twoje by były, więc Sąd miałby podstawy do wydania orzeczenia.
Co do winy to jednak dobrze przemyśl. Chociaż wydaje się że oprócz wymiaru
satysfakcji nic więcej to nie da (przeczytaj art. 60 kodeksu rodzinnego i
opiekuńczego).
Ale przemoc fizyczna i psychiczna to są przestępstwa, które są ścigane i od tego są odpowiednie zapisy Kodeksu Karnego i prokurator.
Problem z orzekaniem winy wynika właśnie z tego że z tego orzeczenia praktycznie nic nie wynika (w przeciwieństwie do zgłoszenia doniesienia na policji, albo prokuraturze), poza czasem obowiazkiem alimentacyjnym, ale w takim przypadku zawsze twierdziłem, że to akurat jest dobry argument do walki o orzeczenie wyłącznej winy. Drugą sytuacją jest gdy jedna ze stron nie chce zgodzić się na rozwód i wtedy orzekanie jest konieczne żeby ten rozwód uzyskać.
Jest jeszcze dla mnie jedna sytuacja, w której potrafię zrozumieć dążenie jednej ze stron do orzeczenia winy. To sytaucja, w której przez długorwałe przebywanie w chorym układzie, osoba ma tak zaburzone postrzeganie rzeczywistości i oceny sytuacji, że potrzebuje potwierdzenia autorytetem sądu winy drugiej strony i swojej w normalności.
W pozostałych przypadkach pozwalam sobie twierdzić, że orzekanie winy jest bezsensowne i nie ma racjonalego uzasadnienia, a zaangażowanie emocjonalne jakiego wymaga i częto obciążenie finansowe lepiej spożytkować na dobrą terapię porozwodową.
We wszystkich tych sytauacjach które opisujesz, orzeczenie winy niczego w relacjach byłych małżonków nie zmieni, mąż jak nękał tak może nękać, jak nie płacił tak może nie płacić. Uważam, że sąd cywilny nie jest od ścigania przestępstw i oceniania co jest złe, a co nie, od tego jest prokuratura i sąd karny. Sąd cywilny jest od rozstrzygania sporów i znajdowania sposóbów na usunięcie konfliktów interesów pomiędzy stronami.
a wnosiłaś o zabezpieczenie powództwa małoletniego na czas sprawy? czy jak to się zwie? Wpis tymczasowy jest rozliczany na koniec, jeżeli dochodzi badzanie dziecka koszty wzrastają, gdy bierze sie orzeczenie winy, strona jedyna winna płaci całość.
nie zgadzaj się na rozwód bez orzekania o winie, jesli wiesz o kochance i dziecku, podkreśl, ze mąż nie dała szansy na poprawe waszych stosunków...
mając orzeczenie winy Tobie również należa się alimenty
Temat: winny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!!
A tak przy okazji, bo zapomniałem...
Widzę, że czasem to orzeczenie winy jest ważne.
Temat: miało być szybko i bez problemów
Nie może pozwu o rozwód składać osoba jedynie winna.
Tak się to załatwia, że ustala się kuratora i występuje o orzeczenie winy drugiej strony, by być jak najbardziej w porządku wobec pozwanego.
Podaj świadków, mogą być z Twojej rodziny.
Na pewno zalezy od sędziego i od sądu jaka procedurę przyjmuje. Moja informacja jest od sędziego, który właśnie tylko pod takim warunkiem (orzeczenie winy dla nieobecnego) działa.
Takie mamy niejednoznaczne prawo...
> zmien prawnika.
tak, ewidentnie od tego trzeba zaczac :))
A co do meritum.... hmmm jakos dziwnie postepuje ten Sedzia bowiem wyraznie jest
napisane w kpc ze nieusprawiedliwione niestawiennictwo nie stanowi przeszkody w
rozpoznaniu sprawy a w przypadku kiedy pozwany nie stawia sie na wezwanie Sadu
mozna wydac wyrok zaoczny. Jesli odbiera korespondencje kurator nie wchodzi w gre ! Kurator jest tylko dla
nieznanych z miejsca pobytu a maz zalozycielki watku jesli odbiera
korespondencje tzn. ze wiadomo gdzie jest.
Fakt faktem ze do orzeczenia rozwodu bez orzekania o winie potrzebna jest zgoda
obu stron. Jesli masz kontakt z mezem popros go by napisal pismo do Sadu ze
wyraza zgode na rozwod bez orzekania o winie i pozostale zadania pozwu i sprawa
zalatwiona (byc powinna). Jesli nie ma szansy na takie zalatwienie sprawy
najlepiej wziac ze soba na rozprawe jakiegos swiadka. Jesli Sad bedzie robic
problemy i nie zgodzi sie na wydanie wyroku zaocznego (co powinien jednak
zgodnie z kpc uczynic) nie pozostanie ci nic innego jak wniesc o orzeczenie winy
meza i na te okolicznosc wniesc o przesluchanie doprowadzonego swiadka. Wowczas
Sad nie bedzie mial wyjscia i bedzie musial wydac orzeczenie. Oczywiscie jesli
meza nie bedzie i nie napisze zadnego pisma bedzie to wyrok zaoczny a wyrok
zaoczny ma to do soebie ze przyjmuje sie w nim za pewnik twierdzenia powoda. W
sumie powinno obejsc sie wiec nawet i bez swiadka bo twoje twierdzenia powinny
byc uznane za pewnik. Wyrok zaoczny ma jednak to do soebie ze strona pozwana
moze sie od niego odwolac i wowczas toczy sie dalej sprawa normalnie. Ale na tym
etapie w razie czego mozna dojsc do porozumienia z mezem i jesli sie nie zgodzi
na wine wniesc wspolnie o nie orzekaniu o winie i po sprawie. Nie musisz brac
winy na soiebie jak radzi jakis pseudoprawnik. Wrecz przeciwnie. Twoja sytuacja
procesowa nie jest wcale taka zla i mozna z niej wyjsc w dosc prosty sposob.
Temat: Szukanie winnego...
Czasem ktoś zdradza, albo zakochuje się i rozwodzi się by z tą osobą stworzyć nowy związek.
A czasem ktoś zdradza(na prawo i lewo, albo jeden raz) i nie ma zamiaru się rozwodzić, a sprawa się wydaje i dochodzi do rozwodu.
jednak te dwie sytuacje są różne. Zwłaszcza z punktu widzenia nexi:)
W wątku rozmawiamy o orzekaniu winy i dalekosiężnych skutkach tegoż.
Jakie znaczenie dla osoby z pierwszego przypadku ma orzeczenie winy? Przecież skoro rozwód dla tej osoby-to dla niej to nieistotne. Odwrotnie taka osoba może powiedzieć-o, dla mnie nawet winę wziął(o ile był taki szarmancki w rzeczywistości:) bylebyśmy byli razem.
Bo znamy przypadki, gdy w takiej sytuacji jedyny winny potrafi w sądzie bronić się i na drugą stronę zwalać...
Dlatego pisałam, że niektórym to nie przeszkadza już od momentu wchodzenia w małżeństwo.
A co do mojego osobistego zachowania-nie byłam w takiej sytuacji, ale mam świadomość, że czasem w życiu rzeczy dzieją się wbrew nam.
I te dobre i te złe. Granica jest bardzo cienka. Natomiast dane mi było poczuć, jak to jest, gdy nagle komórka staje się najcennijsza i należy ją prawie połknąć, by ją schować i wiem, co wtedy czułam, po kolei od niepokoju, przez kłucie zazdrosne w sercu, przez moc do walki z konkurencją, aż do nabrania dystansu i bycia ponad. Niemiej nie to było przyczyną separacji, I chociaż mogłam, nie dowodziłam winy, bo ja tego nie potrzebuję. Jeżeli kiedyś zdarzy się być z kimś, to on musi akceptować mnie taką jak jestem, a nie badać w mojej przeszłości jakie grzechy popełniłam.
Pomijam, tak jak pisałam moją niewiarę w sprawiedliwość w naszych sądach.
Bo może powinno być- zdradził(a) winny(a), a zdradził(a), bo był odtrącony przez współmałżonka- półwinny? :)
Temat: za i przeciw orzekaniu winy orzeczenie winy jak juz napisano wyzej ma jedynie wplyw na ewntualna alimentacje.
Jesli zamierzasz wystapic o alimenty na swoja rzecz lub boisz sie ze maz wystapi
o alimenty na swoja rzecz mozesz sie domagac winy, no ale wine trzeba udowodnic
a nie wystarczy powiedziec ze sie chce orzeczenia winy.
W praktyce orzeczenie winy ma wymiar czystej satysfakcji.
Powaznym minusem jest to ze czesto gesto udawadnianie winy psuje stosunki miedzy
maloznkami co przeklada pozniej sie na dzieci.
Dlatego jesli zalezy wam na utrzymaniu dobrych kontaktow po rozwodzie lepiej bez
winy. Wowczas sprawa konczy sie na jednej rozprawie i kazde idzie w swoja strone.
Powiem jeszcze jak to jest z alimentami.
Jesli jest rozwod z czyjejs winy to drugi malzonek moze domagac sie alimentow
jesli pociąga za sobą istotne pogorszenie sytuacji materialnej małżonka niewinnego.
Natomiast jesli malzonek ktory nie zostal uznany za wylacznie winnego (rozwod
jest w z winy obu stron, bez orzekania o winie lub z winy tego drugiego
malzonka) a znajdzie sie w niedostatku, moze zadac od drugiego malzonka
alimentow w wysokosci usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz mozeliwosciom
zarobkowym zobowiazanego.
Tak wiec jesli z winy to wystrczy pogorszenie sytuacji bytowej (np drugi
malzonek zarabial duzo wiecej wiec i komfort zycia byl wiekszy a po rozwodzie by
sie wyraznie obnizyl) a w pozostalych przypadkach taki malzonek musi sie znalezc
w niedostatku czyli w naprawde ciezkiej sytuacji.
Krotko: lepiej bez winy, bo wina w wiekszosci przypadkow nic nie daje a wiele psuje.
Wina tylko wtedy jesli faktycznie grozilo by ci w przyszlosci zasadzenie
alimentow na rzecz meza.
Orzeczenie winy nie ma wplywu na wszystkie inne czesci orzeczenia czyli np.
alimentow na dzieci, kwestie sprawowania opieki, ewentualne sprawy majatkowe itd.
Jesli chcesz zwolnienia od koszow musisz zlozyc z pozwem oswiadczenie o stanie
majatkowym i rodzinnym. Druk ten mozna sciagnac stad:
W pozwie nie masz sie co za bardzo rozpisywac. Wystarczy napisac tak:
1. wnosze o rozwiazanie zwiazku malzenskiego stron (wymienic) z winy pozwanego
2. nie orzekanie o wspolnym mieszkaniu stron (chyba ze chcesz wniesc o eksmisje
lub ustalenie z ktorych pomeiszczen kto ma korzystac. Orzekanie czy tez nie
orzekanie o wsponym mieszkaniu stron nie ma nic wspolnego ze sprawami
majatkowymi a chodzi tutaj jedynie o ustalenie jak strony maja korzystac z
mieszkania jesli nadal wspolnie mieszkaja).
3. zwolnienie powodki (imie nazwisko) od kosztow procesu w calosci.
I na tym w sumie zadana pozwu mozna zakonczyc.
Pozniej wystarczy dopisac wlasnymi slowami troche uzasadnienia. Nalezy po prostu
opisac kiedy strony zawarly zwiazek malzenski, czy maja maloletnie dzieci, kiedy
sie rozstaly, przyczyny rozpadu itd.
Jesli wnosisz o orzeczenie winy powinno sie wskazac wnioski dowodowe czyli
zalaczyc dokumenty itd., wskazac swiadkow.
Co do podzialu majatku to watpie by udalo sie to zalatwic przy rozwodzie bowiem
warunkiem podzialu majatku podczas takiego procesu jest jego nieprzedluzanie.
rejonowum i tam dokonanie podzialu.
Hmm.... jesli uwazasz ze masz za malo pomieszczen dla siebie i dzieci a maz ma
za duzo to w punkcie drugim zamiast nie orzekanie o mieszkaniu stron mozesz
napisac tak "wnosze o orzeczenie o mieszkaniu stron poprzez przyznanie powodce
(imie i nazwisko) prawo do wylacznego korzystania z pokoju (wymienic pokoje np.
polozonego na prawo od wejscia itd) natomiast pozwanemu prawa do wylacznego
korzystania z pokoju (opisac ktory pokoj), przyznajac stronom prawo do wspolnego korzystania z lazienki, kuchni (itd. wymienic pomieszczenia z ktorych strony
beda korzystac wspolnie).
zdrada to bardzo powazny zarzut jesli chodzi o ustalanie winy. Jesli maz sie przyznaje do winy to sad powinien to uwzglednic i orzec jego
wylaczna wine. Wiec jesli maz sie przyznaje to orzeczenie winy powinno byc
czysta formalnoscia.
Temat: czy jest jeszcze nadzieja???
odpowiadam!!!!!!!!!!na tego typu sprawy nie ma zażalenia ani odwołania w prokuraturze!!!!
w prokuraturze złożyłam wniosek i nic więcej...gorliwa pani policjantka ...sama wzywała świadków ja nie wiedziała kogo i kiedy...korzystała z
dokumentacji mojej sprawy!!! pani prokurator oddaliła sprawę .. ponieważ
" prokuratura nie bedzie zajmować się rodzinnymi utarczkami, dowody sa niech sąd roztrzygnie..., kochnka nie zeznawała pod przysiegą .. trudno nazwać jej zeznania fałszywymi"
może nie uwierzycie..ale ja poprosiłam o świadkowanie 3 osoby!!! pozostali
byli na ochotnika!!!! jedna osoba prawie mi obca, a majaca dużą
wiedzę ...sama zaproponowała bycie świadkiem.!!!!!
ja wystąpiłam z pozwem o orzeczenie winy..
na pojednawczej sprawie mąż powiedział że nie chce rozwodu...ale po 10
minutach zmienił zdanie i powiedział że już chce!!!
na kolejną sprawę przyszedł i złożył pozew o wyłącznej mojej winie!!
puste kłamliwe słowa bez dowodów.
chłopak kochanicy nie ucieka.. źle sie wyraziłam... jedzie do pracy...pewnie że jednym z powodów jest koniecznośc zmiany otoczenia!!!
ostatnie ważne pytanie!!!!!!!!!!!!!1
mam świadka..bb poważną i obiektywną osobe...mąż rok temu( gdy ja nie byłam
jeszcze swiadoma zdrady)
zapytany przez nią -przyznał sie do romansu z inną kobitą!!!długo o tym rozmawiali..owa osoba powiedziała mężowi że będzie milczeć..jeśli on zakończy romans...i nie skrzywdzi rodziny!! jednak skrzywdził..ta osoba chce zeznawać ...mam nadzieję że bedzie bb wiarygodna dla sądu.. co o tym myślicie...czy to nie lepszy dowód niż nakrycie w łóżku ?????????????????
Ale ja tego nie wiem na pewno, czy sie nie sprzedalam. I czy nie jestem frajerka. Serio. Wiem o wszystkich przeslankach - moich - dlaczego odpuscilam. Czemu ma sluzyc rozwod z orzeczeniem winy? Tak, na zdrowy rozum, najwazniejsze nie sa kwestie materialne, tylko udowodnienie, ze to nie ja jestem winna rozpadowi rodziny. Tak? Ze to ta druga strona, swoim postepowaniem zniszczyla wspolne zycie. A ja przez rok mialam takie poczucie winy w sobie, (irracjonlne) ze mimo, iz dla Sadu bylo jasne, kto rozwalil moja rodzine, dla mnie nie. Jak nie bedac samemu przekonanym o czyms, walczyc o udowodnienie czegos? W sposob fair na dodatek bo wydaje mi sie, ze jednak nawet w stanie ostrego wzburzenia i rozwalenia jakies reguly powinny obowiazywac. Nawet jesli istnieja osoby, ktore maja 100% pewnosc, ze to nie przez nie doszlo do rozpadu malzenstwa, to dlaczego w takim razie ten facet (kobieta) odszedl? Gdyby mu pasowalo wszystko toby nie odszedl, jesli to zrobil, to znaczy, ze mu nie pasowalo, jaka masz pewnosc, ze nie popelnilas jakiegos zaniedbania, ze nie zrobilas jakiegos kroku, ktory spowodowal jego wyskok? Pewnie wszystko mozna udowodnic, ale glupio tak wystapic z orzeczeniem om winie meza i nagle w sadzie dowiedziec sie, ze ja tez jestem winna. Ja do dzis nie wiem czyja wina byla wieksza w rozwaleniu mojej rodziny, choc bylam lojalna i kochajaca zona. I "obiadki" tez byly dobre... Nie wiem. Wiem kto zdecydowal sie zakonczyc wspolne zycie, ale czy to wystarczajacy powod, zeby orzec wine? Wiem czyja wina jest w opuszczeniu dzieci. I przez kogo starsza moja corka ma niefajne "rozne takie tam".
A tak w ogole, jak sie zaczynasz zaglebiac w takie analizowanie, to w pewnym momencie dochodzisz do przekonania, ze wiesz mniej niz na poczatku analizy :-) I jeszcze, tak sobie mysle, ze rzeczywiscie, odpuszczajac orzeczenie winy, zaslaniamy sie dobra wspolpraca w przyszlosci, bo sa dzieci. Ja tez sobie tak myslalam bardzo dlugo. Dzis mam inne przekonanie. Udwodnienie winy moze paradoksalnie spowodowac szacunek dla nas, tej drugiej strony. Przekonalam sie w ciagu ostatniego pol roku, ze traktowanie mojego eksa "z buta" przynosi zupelnie zaskakujace dla mnie rezultaty. Ale jedno jest pewne - nie ma 100% regul :-) A w ogole to sie zmeczylam tym analizowaniem. :-))
Temat: strategia - niezdolny i alimenty na niego
ale dlaczego alimenty?Co ma wspólnego sytuacja dziecka z alimentami, które - jak rozumiem - mąż, czy
były mąż chce od Ciebie? O co właściwie chodzi - o dziecko i relacje ojca z
dzieckiem, czy Wasz rozwód i orzeczenie winy, a co za tym idzie - alimenty?
Temat: Podkładka prawna?
On Pungenday, The Aftermath 66, 3170 YOLD, Rafal Skoczylas wrote: | To, że jest winny (tzn. że popełnił przestępstwo), praktycznie rzecz | biorąc wiemy; Doh, sądziłem, że już ustaliliśmy że nie jest wystarczające "wyczerpanie znamion czynu zabronionego" żeby mówić o popełnieniu przestępstwa. Swoje zdanie na ten temat (pozostałych znamion przestępstwa w kontekście omawianej tu sprawy) wyraziłem wcześniej w tym wątku, nawet w tym podwątku; ba, streściłem to nawet w poście, na który teraz odpowiadasz, w części, którą sam wyciąłeś. | Widzisz różnicę między winą a wyrokiem? Raczej czuję niż widzę. O ile znaczenie "wyroku" jest generalnie jasne, o tyle termin "wina" jest kwestią sporów wśród samych prawników (tych prawdziwych, a nie wszystkich którzy chcieliby o sobie tak mysleć). OK, nie wdając się w dywagacje filozoficzno-prawne (nie czuję się kompetentny), załóżmy, że w moich postach ,,winny'' == ,,popełnił przestępstwo''. Generalnie, zauważylem jednak że w doktrynie wina jest, mówiąc najogólniej, czynem podlegającego bezpośrednio karze (w tym sensie, że orzeczenie winy implikuje wyrok skazujący). Po części dlatego, że umorzenia postępowania dokonuje się przed orzeczeniem winy przez sąd, nawet jeśli ta jest ewidentna (nie twierdzę, że tak jest w tym przypadku, jednak MOIM ZDANIEM i W OPARCIU O POSIADANE PRZEZE MNIE INFORMACJE reporter jest winny (wytłuszczenie moje)), więc przy umorzonym postępowaniu oskarżony formalnie rzecz biorąc jest niewinny. Druga rzecz -- kwestie typu nadzwyczajne złagodzenie kary itd. Nie czuję się kompenentny wypowiadać się na temat procedury, ale mam wrażenie, że sąd ma wystarczające pole manewru, aby w odpowiednich okolicznościach winnego ukarać w sposób względnie mało uciążliwy dla tegoż. Generalnie chodzi mi o to, że MOIM ZDANIEM reporter jest winny, a przynajmniej proces jako taki nie jest nieuzasadniony i bezprawny. Koniec. Nie wyciągaj, proszę, z użytych przeze mnie słów znaczeń, których tam nie wsadziłem. PS Nie bronię reportera. Chcę żeby o winie orzekł sąd, a nie ktoś kto z prawem ma tyle wspólnego że dostał mandat za przekroczenie prędkości. Jak już wspomniałem (może niewystarczająco wyraźnie), nie orzekam o winie, wyrażam SWOJE ZDANIE w oparciu o posiadane przeze mnie informacje. Dalszą dyskusje uważam za bezcelową. Wzajem. EOT? Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku
posiadam mały samochód (Dewoo Tico), który zakupiłam na raty (współwłaścicielem jest bank) i jak pech to pech.... został uszkodzony przez pijanego kierowcę, który nie posiada ani prawa jazdy, ani nie zarejestrował swojego samochodu, a za tym idzie nie posiada ubezpieczenia, na dodatek ów sprawca uciekł z miejsca wypadku. Na szczęście byli świadkowie danej szkody, którzy znali sprawcę. Więc ów sprawca uderzył w tył mojego samochodu (który stał koło garażu -pod blokiem) sądząc, że jedzie do przodu ale niestety źle oszacował biegi, gdyż jechał do tyłu. Samochód ma tak mocno wgnieciony tylni błotnik, że jest wbity do opony, drzwi lewe tylnie opadły, stłuczony lewy kierunkowskaz, porysowany lakier od żużlu, lekko pęknięta od kamienia tylnia szyba podgrzewana, drzwi do bagażnika wgniecione, spojler lekko oderwany i odpryśnięty lakier w miejscu złączenia z samochodem. Zgłosiłam daną szkodę policji, a w związku że przyjechali już po godz.22 - nie mogli wejść do mieszkania sprawcy wypadku. Sądzę, że to akurat nie ma większego znaczenia, gdyż sprawca jest znany i są świadkowie. W momencie zgłoszenia szkody do towarzystwa ubezpieczeniowego, gdzie ubezpieczyłam samochód uzyskałam informację, że będę długo czekała zarówno na odpowiedź o naprawie mojego samochodu jak i okresie naprawy. Czy ktoś jest w stanie ocenić czas naprawy samochodu? Jakie konsekwencje czekają sprawcę szkody? Powinnas zglosic sie do swojego ubezpieczyciela i kazac likwidowac szkode. Za szkode bedzie placil UFG (Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny) ale dopiero po wyroku kolegium lub sadu (teraz chyba sadu bo jazda po pijaku to przestepstwo). Ty nie musisz sie kontaktowac z UFG - wszystko powinien zrobic za ciebie ubezpieczyciel - on bedzie przesylal papiery do UFG i wyplacal ci pieniadze. Jezeli masz AC to w celu przyspieszenia sprawy ubezpieczyciel moze zaproponowac ci likwidacje szkody z AC a nastepnie, po otrzymaniu pieniedzy z UFG przeniesienie jej do UFG. Jest to o tyle dobre ze zalatwisz sprawe szybciej i byc moze bezgotowkowo, a wkazdym razie pieniadze otrzymasz za miesiac a nie za pol roku. Jezeli nie masz AC to najlepiej zglos szkode ubezpieczycielowi, napraw samochod, a po wyroku sadu - zanies rachunki i wyrok ubezpieczycielowi, ktory na tej podstawie, po otrzymaniu akceptacji UFG wyplaci ci pieniadze. Co do sprawcy - to dostanie wyrok sadowy o ile udowodni sie mu ze byl pijany. Z twojego opisu wynika ze on byl swiadomy tego ze jest pijany i dlatego uciekl. Po 2 dniach zglosi sie na policje, powie ze spowodowal wypadek ale byl trzezwy. Dzieki temu zamiast wyroku sadu czeka go pewnie kolegium. Tak czy siak bedziesz musiala czekac na orzeczenie winy zeby dostac pieniadze jezeli nie bedziesz likwidowac szkody z AC. D. Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku
Temat: Pomocy KOLEGIUM
Robert napisał(a) w wiadomości: <1A5F0D3C0CBCD1118F6000A02480EA88015FA@news.telbank.pl... :Szanowni Grupowicze : :Mialem wypadek (wjechalem facetowi w tylek dokladniej w jego prawa strone) i :przyjalem mandat 300 zl kredytowy, w pierwszej chwili nie zgadzalem sie na :mandat ale gliniarze zagrozili mi kolegium i zabraniem prawka. :Policja nie spisala zadnego protokolu z miejsca zdarzenia, wymusilem na nich :sprawdzenie czy facet czegos nie pil, niestety mial 0,0. Facet byl sam ja :mam jeszcze 3 sosoby swiadkow ktorzy jechali ze mna (obce osoby), gliniarze :wogole nie spisali ich zeznan. : :A teraz przebieg zdarzenia dn. 23.10.98: :Jechalem lewym pasem (predkosc okolo 90km/h) przedemna jechal jeszcze jeden :gosc i nagle przed pojazd poprzedzajacy moj na lini ciaglej wjechal facet z :prawego pasa bez kierunkowskazu (prawdopodobnie przypomnial sobie ze moze :tam zawrocic). :W momencie jak gosc zajechal droge facetowi przede mna ten odbil gwaltownie :na prawy pas (bez kierunkowskazu i zadnej proby hamowania) ja juz nie mialem :mozliwosci odbicia na prawa strone (byla zajeta) zaczolem hamowac i staralem :sie ominac tego goscia przede mna, niestety braklo mi okolo 30-40 cm. : :Grupowicze podpowiedzcie czy mam jakakolwiek szanse na wygranie sprawy w :kolegium (aby orzec wine tego goscia), i jakie groza mi konsekwencje :wniesienia sprawy do kolegium. : :Prosze o jak najszybsza POMOC. Ciezka sprawa. Teoretycznie mozesz sie nawet odwolac od mandatu - ze byles w szoku po wypadku i go przyjales ale jak przyszedles do siebie to zrozumiales ze jestes niewinny.. Nie wiem jaka jest procedura ale i tak sprawa trafilaby chyba do kolegium. Moim zdaniem (ale nie jestem ekspertem sadowym) nie masz szans na unikniecie kary. Zawsze przytocza Ci paragraf o zachowaniu bezpiecznej odleglosci i ze masz tak jechac aby nie wjechac w goscia przed Toba - niewazne co by sie dzialo. Gdyby gosc przed Toba nie zdazyl uciec na prawo i wladowal sie pierwszemu w kufer to Ty tez pewnie bys nie wyhamowal i wjechalbys jemu w tyl.. Tez bylaby Twoja wina... Sprawa w kolegium, po zlozeniu zeznan przez jadacych z Toba swiadkow moglaby spowodowac obopolne orzeczenie winy - Twojej i goscia, ktory wjechal na pas przed Toba przecinajac ciagla linie.. Skutek moglby byc ten, ze kazdy z was placilby z wlasnej kieszeni i zachowalbys znizki na OC. Ale od winy (i pewnie od mandatu), przynajmniej czesciowej sie nie wywiniesz.. Moral jest jasny - jak cos sie dzieje dziwnego na drodze to pierwsze co nalezy robic to zdjac noge z gazu... Ja zawsze staram sie tak robic..(ale tez nie zawsze sie udaje uniknac podobnych kolizji). pozdrawiam DW Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku
Darek wrote: :Jechalem lewym pasem (predkosc okolo 90km/h) przedemna jechal jeszcze jeden :gosc i nagle przed pojazd poprzedzajacy moj na lini ciaglej wjechal facet z :prawego pasa bez kierunkowskazu (prawdopodobnie przypomnial sobie ze moze :tam zawrocic). :W momencie jak gosc zajechal droge facetowi przede mna ten odbil gwaltownie :na prawy pas (bez kierunkowskazu i zadnej proby hamowania) ja juz nie mialem :mozliwosci odbicia na prawa strone (byla zajeta) zaczolem hamowac i staralem :sie ominac tego goscia przede mna, niestety braklo mi okolo 30-40 cm. : :Grupowicze podpowiedzcie czy mam jakakolwiek szanse na wygranie sprawy w :kolegium (aby orzec wine tego goscia), i jakie groza mi konsekwencje :wniesienia sprawy do kolegium. : :Prosze o jak najszybsza POMOC. Ciezka sprawa. Teoretycznie mozesz sie nawet odwolac od mandatu - ze byles w szoku po wypadku i go przyjales ale jak przyszedles do siebie to zrozumiales ze jestes niewinny.. Nie wiem jaka jest procedura ale i tak sprawa trafilaby chyba do kolegium. Juz o tym pisalem, ale powtorze, jesli zdarzenie wygladalo tak, jak zostalo opisane, to policjanci wystawili mandat nieslusznie, w dodatku straszac czyms, czego nie mieli prawa zrobic (zatrzymanie prawa jazdy). Mozna to odkrecic, choc moze otzrec sie o kolegium - nie trzeba sie tego bac, zwykle prowadza go tez kierowcy i tez nie lubia policjantow. Moim zdaniem (ale nie jestem ekspertem sadowym) nie masz szans na unikniecie kary. Zawsze przytocza Ci paragraf o zachowaniu bezpiecznej odleglosci i ze masz tak jechac aby nie wjechac w goscia przed Toba - niewazne co by sie dzialo. Tu tez sie nie zgodze, paragraf, o ktorym piszesz (art. 19) brzmi: 3) utrzymywać odstęp niezbędny do uniknięcia zderzenia w razie hamowania lub zatrzymania się poprzedzającego pojazdu. Nie ma tu mowy o obowiazku unikniecia zderzenia w przypadku zajechania drogi. Artykul 4 mowi zas: Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania. O zasadach zmiany pasa ruchu tez sa odpowiednie przepisy, ale nie bede ich cytowal. Gdyby gosc przed Toba nie zdazyl uciec na prawo i wladowal sie pierwszemu w kufer to Ty tez pewnie bys nie wyhamowal i wjechalbys jemu w tyl.. Tez bylaby Twoja wina... Sprawa w kolegium, po zlozeniu zeznan przez jadacych z Toba swiadkow moglaby spowodowac obopolne orzeczenie winy - Twojej i goscia, ktory wjechal na pas przed Toba przecinajac ciagla linie.. Skutek moglby byc ten, ze kazdy z was placilby z wlasnej kieszeni i zachowalbys znizki na OC. Ale od winy (i pewnie od mandatu), przynajmniej czesciowej sie nie wywiniesz.. Moral jest jasny - jak cos sie dzieje dziwnego na drodze to pierwsze co nalezy robic to zdjac noge z gazu... Ja zawsze staram sie tak robic..(ale tez nie zawsze sie udaje uniknac podobnych kolizji). Tu sie dla odmiany calkowicie zgadzam, choc zgodzisz sie chyba, ze trzeba pewnej praktyki, zeby ocenic takie sytuacje jako podejrzane. BK Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku
Temat: Skrzyżowanie i pytanie o przepisy
Użytkownik "Tomek" napisał [...] W lepszej sytuacji jest ten co był bliżej krawężnika. Ten bliżej srodka na dzień dobry nie wytłumaczy się w sposób prosty dlaczego nie jechał przy krawężniku. Wiesz, jeżeli na sygnalizatorze jest strzałka to to wytłumaczenie jest już bardzo proste. Miejsce które zajął jest w takich sytuacjach bardziej przeznaczone dla skręcajacych w lewo niż jadacych prosto. Wynka to z tego ze ten przy krawężnniku po prostu nie wie czy tamten skreca czy jedzie prosto. Ale ten przy srodku powinien wyciągnać wnioski z zachowania tego drugiego. Jak ma np strzałkę i nie skręca w prawo to znaczy że jest prawdopodobieństwo graniczące z pewnoscią że jedzie prosto. Czyli jeden wie co zrobi drugi a drugi wie co powinien zrobić pierwszy. Do połowy skrzyżowania wszysko jest ok. Obydwaj mogą wystartować z prędkoscią przyświetlną. Nawet jak ten z prawej będzie lepszy na starcie to nikt zdrowo myślacy nie uzna tego za wyprzedzanie. A zwlaszcza ten z prawej, bo mozna wyprzedzac z prawej jak ktoś inny skreca w lewo. Dla tego z prawj tamten skręca w lewo bo inaczej nie stał by przed skrzyżowaniem bliżej środka. Takie założenie jest nieco bałamutne - pewność że A będzie skręcać, mógłby mieć tylko i wyłącznie w przypadku gdyby były wydzielone pasy. Niemniej jestem w stanie wyobrazić sobie takie okoliczności (niespecjalnie skomplikowane), w których B może nie mieć pełnej orientacji. Ciasno zaczyna się robić za połową skrzyżowania. Ten co miał skrecać w lewo jedzie prosto. Reszta zależy zapewne od obrażeń jakie poniosły samochody i wolnej interpretacji policjanta. Gdyby mnie coś takiego się przytrafiło ( jak bym był bliżej krawężnika i byłaby stłuczka) i decyzja policjanta byłaby że to moja wina a na dodatek miałbym świadka -ów że nie wykonywalem głupich ruchów, to bym z nim nie dyskutował i poprosił o skierowanie sprawy do sądu. Z policjantem nie pogadasz. W sądzie masz adwokata, mozesz powolać biegłego. Przegrać taką sprawe przed sądem można jedynie w przypadku gdyby tym drugim był znajomy sędziego. Niekoniecznie - obaj zgadzamy się co do tego, że cechy uszkodzeń mają prawdopodobnie wpływ na orzeczenie winy. Gdyby nie miały to albo w Twoim albo Lublexa przypadku, byłyby dwa mandaty. Generalnie do kolizji musi dojść przy bezdyskusyjnie złej woli któregoś z kierowców - ja będąc niejednokrotnie pojazdem B, staram się przepuścić A. Wychodzę z założenia, że "należy" mu się to z przyczyn nie tyle kodeksowych co bon tonowych - był na skrzyżowaniu pierwszy (zazwyczaj), zachował się tak mysląc o innych kierowcach, a gdy zaczyna się robić wąsko, jest on w gorszej sytuacji bo mniej widzi, a ewentualny unik może skończyć się na pasie przeciwległym. adam Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku
Temat: Ktoś się wypowie w mojej sprawie ??? WAŻNE !!!
Johny <14021@poczta.fmnapisał(a): Moja siostra została potrącona przez samochód. Doznała poważnych obrażeń ( zmiażdżona prawa noga). Czeka ją rok leżenia w łóżku i ciężka rehabilitacja - o pójściu do pracy oczywiście nie ma mowy. Moje pytanie - czy ma ona jakiekolwiek możliwości wytoczenia procesu sprawcy wypadku o odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu, utrate korzyści ( praca ) oraz szkody moralne ( ból, cierpienie ). Sprawa o orzeczenie winy sprawcy wypadku jest w toku - czy jej wynik może mieć wpływ na odpowiedź na moje pytanie ??? Witam! Twoja siostra ma oczywiscie bardzo duze szanse na wygrana. Roszczenie sie kieruje do posiadacza pojazdu, a placic bedzie zaklad ubezpieczeniowy (ubezpieczenie OC) lub fundusz ubezpieczeniowy, jesli posiadacz pojazdu "zapomnial" sie ubezpieczyc). Oczywiscie tak jest, jesli wylacznie Twoja siotra nie zawinila przy tym wypadku (czyli np. nie wtargnela nagle na jezdnie przed samym samochodem), jesli nie byla to wina sily wyzszej (czyli np. samochod nie zostal niesiony przez wichure - zdarza sie). Pierwsza sprawa to ustanowienie przez Twoja siostre pelnomocnika czyli adwokata. Tu w gre wchodza zbyt duze pieniadze aby sobie pozwolic na improwizacje. Oczywiscie, jezeli teraz Twoja siostra nie ma pieniedzy na oplacenie adwokata to zawsze ja moge sprobowac pomoc napisac pozew, ale uprzedzam jestem jeszcze studentem prawa, wiec lepiej aby ta sprawe poprowadzil ktos doswiadczony. Woja siostra ma prawo do nastepujacych swiadczen: 1. ODSZKODOWANIE za wszystkie koszty wynikle z uszkodzenia ciala i rozstroju zdrowia - w szczegolnosci: koszty transportu chorego, dojazdu osob bliskich odwiedzajacych chorego, koszty opieki lekarskiej i pielegnacji lacznie ze spechjalnym odzywianiem(tej, ktora nie pokrywa kasa chorych), koszty przyuczenia do nowego zawodu oraz utracony zarobek. W zasadzie roszczenie o wyrownanie wspomnianych wydatkow przysluguje poszkodowanemu dopiero wtedy, gdy je poniosl. Jednakze jesli chodzi o sumy na koszty leczenia lub przygotowania inwalidy do innego zawodu to zobowiazany do odszkodowania powinien je na zadanie poszkodowanego wylozyc z gory (na podst. Radwanski "Zobowiazania - czesc ogolna", dalej tez na podstawie wpomnianej ksiazki) 2. RENTA od sprawcy (zakladu ubezpieczeniowego) przysluguje poszkodowanemu w razie: - calkowitej lub czesciowej utraty przez niego zdolnosci do pracy zarobkowej - zwikeszenia sie jego potrzeb - zmniejszenia sie jego widokow na przyszlosc Nastepstwa te powinny miec charakter trwaly. W razie czesciowej utraty zdolnosci do pracy, wysokosc naleznej renty powinna odpowiadac roznicy miedzy zarobkami, jakie poszkodwany przypuszczalnie by osiagnal w okresie objetym renta , gdyby nie doznal uszkodzenia ciala lub rozstroju zdrowia (tzw. zarobki hipotetyczne) a zarobkami jakie rzeczywiscie moze osiagnac. Sad jest przy tym zobowiazany brac pod uwage wszystkie dochody uzyskiwane legalnie przez poszkodowanego oraz te, ktore moglby on osiagnac gdyby szkody mu nie wyrzadzono (deputaty, premie, nagrody okresowe, dodatki za wysluge lat, dochody z pracy tworczej, zarobki dorywcze osiagane w mare regularnie). W razie calkowitej utraty zdoilnosci do pracy renta obejmuje powyzsze cale zarobki hipotetyczne. Z waznych powodow renta moze byc wyplkacona w formie jednorazowego odszkodowania. 3. ZADOSCUCZYNIENIE za doznana krzywde czyli za cierpienia fizyczne i psychiczne. Sprawa jest w toku. Chodzi pewnie o sprawe karna. Oczywiscie orzeczenie winy sprawcy w procesie karnym ulatwia sprawe w procesie cywilnym, ale nie ma koniecznosci czekania na wyrok sadu karnego - mozna wytoczyc odzielnie powodztwo cywilne, ale trzeba bedzie po prostu wszystko udowodnic przed sadem cywilnym. Mozna co prawda wytoczyc powdztwo cywilne tzw. adhezyjne w procesie karnym ale w tym wypadku bym odradzal - nie zostana zasadzone wszystkie kwoty (np. koszty przyuczenia do innego zawodu), ktore zostalyby zasadzone w procesie cywilnym, wiec i tak by trzeba drugie, "uzupelniajace" powodztwo wytaczac. Pozdrawiam Pawel Hajdys Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku
Temat: rozwód a dobro dzieci( Pomocy)
W Pani sprawie, tak jak to mogę zrozumieć z Pani listów, badane są 2 niezależne od siebie rzeczy. Orzeczenie winy za rozkład pożycia małżeńskiego w wyroku rozwodowym oraz kwestia opieki nad dziećmi po rozwodzie. Są to 2 różne obszary procesowe i do ich ustalania służą różne środki i dowody jakimi dysponuje sąd.
Sprawa winy za rozkład pozycia małżeńskiego dotyczy Państwa i tylko Państwa i na te okoliczność trzeba zgłaszać świadków lub mieć inne dowody na tę okoliczność. Z tego są wyłączone dzieci.
Inną sprawą jest sprawa opieki nad dziećmi. Tu ustala się zakres władzy rodzicielskiej, zakres kontaktów rodziców z dziećmi, miejsce zamieszkania dzieci. Do takich ustaleń służy opinia Ośrodka Diagnostycznego przy sądzie. Nie orientuję się w szczegółach jak przebiega badanie przez Ośrodek, ale z tego co wiem każdy rodzic jest badany oddzielnie i dzieci są badane oddzielnie. Podczas badania są zadawane pytania, ale pewnie też robione rozmaite testy psychologiczne. Takim testom na pewno podane są dzieci oraz przeprowadzana jest ich obserwacja. Może być prowadzona także w trakcie kontaktu z rodzicami. To są jeszcze bardzo małe dzieci i nie są w stanie odpowiadać ściśle na pytania lub realnie oceniać rzeczywistość. Zawsze rodzice są z dziećmi na badaniach. Wszystkie pytania i testy dotyczą sprawdzenia więzi dzieci z rodzicami, także z każdym z osobna, następnie możliwości opiekuńczych rodziców ( emocjonalnych, psychicznych, socjalnych ) zachowań rodziców wobec dzieci. Sprawdza się czy dzieci nie są bite, czy rodzice prawidłowo się wobec nich zachowują. Obserwuje się pod tym kątem zarówno dzieci jak i rodziców. Spotkań w Ośrodku może być kilka, natomiast nie wiem czy sa tam obecni adwokaci. Wydaje mi się, że nie. Adwokatom jest udostępniona już sama opinia tego ośrodka, ale nie przysługuje od niej żadne odwołanie. Ona jest jednym z , ale bardzo ważnym , dowodem na okoliczności sprawowania opieki nad dziećmi i sądy biorą ją pod uwagę.
Myślę, że w sytacji jaka między Państwem powstała trudno będzie znaleźć porozumienie. Każde z Was będzie udowaniało, że to drugie jest do nieczego i źle sie zajmuje dziećmi.
Sytuacja jaką Pani opisuje w ostatnim liście pokazuje, że surowo się nawzajem oceniacie, nie biorąc pod uwagę naturalnych zachowń dorosłych i dzieci, które podczas dobrych stosunków między małżonkami nawet nie są zauważane lub omówione miedzy nimi z checia zmiany. Straszenie dzieci przez dorosłych jako forma wychowawcza, zabawy z dziećmi wbrew ich woli to często popełniane błędy przez rodziców. Nie mówię , że to jest dobre, ale nie stanowi to jeszcze nadmiernego wykroczenia. Podobnie jak zabawa gliną zamiast piaskiem. Można o tym powiedzieć na badaniach w Ośrodku, po to, aby badający psychologowie mogli pod tym kątem także obserwować ojca i dzieci. Czy to faktycznie wpływa na nie źle, czy się go boją, czy żywią niechęć. Zgłaszać należy natomiast wszystkie akty wykroczenia poza prawo i łamania prawa dziecka. Najlepiej do odpowiednich instytucji: policja,lekarz, Komitet Ochrony Praw Dziecka, Niebieska Linia itp.
Trzeba także pamiętać, że dzieci są podatne na wpływy rodziców , nie mają innego punktu odniesienia niż oni lub jeden z nich i przez to łatwo przejmują ich punkt widzenia. Mogą też łatwo oddalić się od jednego z rodziców, bo będą wiedzieć, że nie podoba się to drugiemu z nich. Trzeba to mieć w pamięci, bo łatwo zrobić dziecku krzywdę i to nieodwracalną.
Jeszcze raz podkreślam, że sposób wzajemnego reagowania na siebie i na poczynania wobec dzieci, może być u Państwa zaburzony tym co dzieje się między Wami. Warto to przemyśleć, spokojnie rozważyć i nie zawsze podejmować działania pod wpływem silnych emocji. Miejmy nadzieję, że badania w Ośrodku przyczynią się do prawidłowego a przede wszsytkim obiektywnego ustalenia co jest dla dzieci dobre a co złe. Agnieszka Iwaszkiewicz
Temat: rozwod -jak postapic?
rozwod -jak postapic?Sprawa bedzie o rozwodzie.
Otoz po krotce , bez wchodzenia w szczegoly ( a bylo ich, bylo co nie miara):
moj maz zdradzil a pozniej oposcil i zostawil bez srodkow do zycia z dwojka dzieci , odszedl i zamieszkal z kobieta , w ktorej sie zakochal. Stalo sie to nagle, Ja poznal w styczniu 2005, w lutym przyznal sie,ale jeszcze probowalismy ratowac malzenstwo (bylismy wtedy ze soba 18 lat-7 lat narzeczenstwa i 11 lat malzenstwa)).Jednak oklamujac mnie spotykal sie z nia nadal, kiedy sprawa sie wydala, wyprowadzil sie i zamieszkal z nia-to byl kwiecien tego samego roku. Zostalam sama, przestal sie nawet kontaktowac z dziecmi (wtedy 11 i 9-letnie), mimo, ze do tej pory swiata poza nimi nie widzial.
Nie mialam zadnej rodziny , oprocz rodziny meza,Wtedy moja mama, ktora na stale mieszka w USA, zaproponowala mi przyjazd do niej. Nie wierzylam , ze maz zgodzi sie na to, bo to oznaczaloby koniec jego kontaktow z dziecmi, jednak mimo to , bez oporow pojechal ze mna do konsulatu amerykanskiego (wymagana byla jego obecnosc i zgoda na wyjazd dzieci). Udawal przed Pania Konsul,ze jestesmy zgodnym malzenstwem a ja z dziecmi jade na wakacje do babci (wiedzial doskonale, po co i na ile jade).Przed samym wyjazdem zalozylam dzieciom konto w banku na ktore zobowiazal sie wplacac co miesiac kwote 200 zl na jedno dziecko, z zastrzezeniem, ze pieniadze te beda mogly podjac jedynie dzieci po osiagnieciu pelnoletnosci.
I tak oto od sierpnia 2005 roku przebywal z dziecmi w USA. Na calkowitym utrzymaniu mojem mamy i brata. Jestem tu na wizie studenckiej , a wiec pobyt moj i dzieci jest tu legalny. Po calych przejsciach zwiazanych z rozpadem naszego zwiazku i calkowita zmiana zycia , ja oraz moje starsze(14-letnie w tej chwili dziecko ) jestesmy pod stala opieka psychologa i przyjmujemy leki antydepresyjne, co jest niezaprzyczalnym wynikiem tej sytuacji.
Kilka razy zwaracalam sie do meza o pomoc finansowa , nigdy przez te prawie 3 lata nie dal zadnych pieniedzy., oprocz nieregularnych wplat na w/w konto. wiem na pewno , ze nie dokonuje ich tak jak obiecal, tlumaczac sie problemami finansowymi.
Dwa dni temu zostal mi dostarczony pozew o rozwod, w ktorym maz chce rozwodu bez orzekania o winie i przekazuje mi w pelni prawo do sprawowania opieki nad dziecmi. Jednoczesnie nadmienia, ze placi dobrowolnie alimienty na dzieci, majac na mysli te nieregularne wplaty.
Nie zalezy mi na podtrzymywania na sile tego malzenstwa, dawno przestalam o to walczyc.Zreszta poznalam tu kogos, choc nie planuje wiazac sie na stale.
Potrzebuje jedynie porady ,opini co powinnam teraz zrobic?
Starac sie o orzeczenie winy? Czy te wplaty mozna nazwac alimentami, nie moge korzystac z tych pieniedzy na bierzace potrzeby?A co z dalsza terapia syna? To koszuje mnie bardzo duzo, nie mam tu ubezpieczenia, czy moge sie starac o pokrycie kosztow przez mojego meza, ja tez sie lecze, i jestem bez dochodu.
Nie stac mnie na adwokata, nie moge stawic sie na rozprawie ,by przedstawic swoja wersje , poniewaz nie moge na wizie studenckiej opuscic USA, i wrocic spowrotem.A w Polsce nie mam nikogo i niczego do kogo moglabym wrocic. Jesli sprawa sie zakonczy sie wyrokiem bez orzeczenia winy,kto bedzie musial pokryc koszty?
prosze o konkretne rady, nie wiem co robic, nie mam srodkow, czasu ani sily na walki ,
Bede wdzieczna za kazda pomocna opinie.
Stowarzyszenie Architektów Polskich przygotowało Zasady Etyki Zawodu Architekta
i Kodeks Postępowania Architekta, który zobowiązuje architektów do
przestrzegania określonych w nim zasad.
Kodeks i Zasady zostały uchwalone przez Walny Zjazd Delegatów SARP 26
października 2003 r. Jest to zatem jak najbardziej aktualny i obowiązujący dokument.
Zasady zwracają uwagę na odpowiedzialność i tolerancję, poszanowanie środowiska
naturalnego i dziedzictwa historycznego, definiują obowiązki architekta, m.in.:
szerzenie wiedzy, utrzymanie godności zawodu, rozwijanie umiejętności, czy
wykonywanie zadań projektowych do końca, jak również obowiązki wobec klienta i
wobec innych architektów. Według Kodeksu Postępowania, naruszenie przez architekta Zasad Etyki podlega
postępowaniu dyscyplinarnemu, a orzeczenie winy może prowadzić do nagany albo
nawet zawieszenie członkostwa w SARP.
Nie ma sensu przytaczać całego tekstu kodeksu, który można znależć pod adresem www.sarp.org.pl/pliki/zas_ety.pdf
Przytoczę jednak w oryginale interesujące nas fragmenty, które dotyczą zmian w
obiektach już zrealizowanych.
W rozdziale IV. Obowiązki architekta wobec innych architektów w punkcie 5 czytamy:
Architektowi nie wolno w szczególności:
a. przyczyniać się w jakikolwiek sposób do wycofania zadania twórczego,
powierzonego innemu architektowi lub zespołowi architektonicznemu, aby uzyskać
je dla siebie lub swego zespołu,
b. podejmować się kontynuacji projektu rozpoczętego przez innego żyjącego
architekta bez jego wiedzy i zgody.
c. podejmować się przeprojektowania obiektu zrealizowanego wg projektu
innego, żyjącego architekta, bez jego wiedzy.
Innymi słowy, żaden architekt nie podejmie się przeprojektowania już
zrealizowanego obiektu bez poinformowania o tym autora projektu ( w domyśle
chodzi o uzyskanie jego akceptacji).
Gdyby to zrobił grożą mu następujące sankcje wyszczególnione w punkcie 9
"Kodeksu postępowania Architekta, który przytoczę poniżej.
9. Postępowanie nieetyczne architekta w stosunku do innego architekta, a
szczególnie naruszenie zasad ujętych w pkt. 5 i pkt. 6 rozdziału IV "Zasad
Etyki Zawodu Architekta", w tym także wynikających z przekroczenia zakresu
oczywistej konieczności, jest zagrożone karą zawieszenia w prawach członka do trzech lat,
a w szczególnie drastycznych przypadkach wykluczeniem z SARP.
Pojęcie oczywistej konieczności wynika z art. 49 ust.1 Ustawy o prawie
autorskim i prawach pokrewnych z dnia 04.02.1994 r., za którą w przypadku
zawodu architekta należy uznać konieczność wprowadzenia niezbędnych zmian
programowych i wynikających z obowiązujących przepisów, bez naruszenia
treści i formy utworu z zapewnieniem należytych praw autorskich.
Mimo, iż kodeks nie jest źródłem obowiązującego w Polsce prawa, wątpię abyś
znalazła architekta, który podjąłby się przeprojektowania budynku bez
uprzedniego uzyskania zgody projektanta.
Strona 3 z 4 • Znaleziono 245 wyników • 1, 2, 3, 4