Source: http://www.stopwiatrakom.eu/przeglad-lokalny/2058-mazowieckie-co-dalej-z-rozbudow%C4%85-farmy-wiatrowej-i%C5%82%C5%BCa-ii.html?tmpl=component&print=1&layout=default
Timestamp: 2019-10-18 21:36:03+00:00
Document Index: 35945228

Matched Legal Cases: ['art. 7', 'art. 77', 'art. 80', 'art. 107', 'art. 138', 'art. 85', 'art. 107', 'art. 82']

Mazowieckie: Co dalej z rozbudową farmy wiatrowej Iłża II? - Stopwiatrakom.eu
Mazowieckie: Co dalej z rozbudową farmy wiatrowej Iłża II?
Opublikowano: wtorek, 22 listopad 2016 12:49 | Drukuj
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w czerwcu br. oddalił skargę inwestora na decyzję Samorządowego Kolegiom Odwoławczego w Radomiu. SKO uchyliło do ponownego rozpatrzenia decyzję środowiskową Burmistrza Iłży na rozbudowę istniejącej farmy wiatrowej. Wyrok jest już prawomocny. Burmistrz rozpatrując ponownie zgromadzony materiał dowodowy będzie musiał zastosować się nie tylko do wskazań Sądu ale także do przepisów ustawy „odległościowej”.
Na przełomie 2013/2014 wybudowano w gminie Iłża farmę wiatrową pn. „Iłża II”. Wskutek protestów mieszkańców gminy, inwestorowi nie udało mu się zrealizować całego przedsięwzięcia, gdyż postawiono „tylko” 27 elektrowni wiatrowych z planowanych 39. Dlatego w kolejnych latach inwestor złożył wnioski o wydanie decyzji środowiskowych na rozbudowę istniejącej już farmy wiatrowej starając się za wszelką cenę dołożyć kilka wiatraków. W takich sytuacjach szlifuje się raport środowiskowy tak długo aż lokalizacje elektrowni wiatrowych „spełniają” dopuszczalne normy hałasu lub badania ornitologiczne lub chiropterologiczne „wykażą”, że żadnych ptaków czy nietoperzy nie ma na terenie inwestycji, a zwłaszcza ptaków chronionych itp.
Fot. 1 Widok na farmę wiatrową Iłża II (XI.2016)
Poniżej przytaczamy obszerny fragment wyroku Sądu z dnia 6 czerwca 2016 r., który najlepiej obrazuje skalę przekłamań w raporcie OOŚ oraz ilość nieprawidłowości w prowadzonym przez Burmistrza Iłży postępowaniu administracyjnym:
„W ocenie Sądu, SKO w [...] uchylając na podstawie ww. przepisu decyzję organu I instancji zasadnie przekazało sprawę temu organowi do ponownego rozpatrzenia. Decyzja Burmistrza została bowiem wydana z naruszeniem wskazanym przez organ w uzasadnieniu rozstrzygnięcia przepisów postępowania, tj. art. 7, art. 77, art. 80 i art. 107 k.p.a. Konieczny zaś do wyjaśnienia zakres sprawy ma istotny wpływ na jej rozstrzygnięcie. Przekazując sprawę, organ odwoławczy wskazał również w uzasadnieniu swojego rozstrzygnięcia jakie okoliczności należy wziąć pod uwagę przy ponownym rozpatrzeniu sprawy.
Rozpoznając sprawę organ odwoławczy prawidłowo zastosował art. 138 § 2 k.p.a., jak również powołał się na stosowne przepisy ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie. Organ odwoławczy nie kontrolował tylko przy tym zasadności wydania decyzji przez Burmistrza i podjętego przez niego rozstrzygnięcia, ale rozpoznał sprawę na nowo w jej całokształcie. W swojej decyzji zwrócił uwagę na szereg uchybień mniejszej lub większej wagi mających miejsce w postępowaniu przed organem I instancji. Słusznie też uznał, że uchybienia te mają wpływ na wynik rozstrzygnięcia co zadecydowało o konieczności uchylenia decyzji Burmistrza i przekazania sprawy do ponownego rozpatrzenia temu organowi.
Zgodzić się przede wszystkim należy z ustaleniem organu odwoławczego, że organ I instancji w sposób nieprawidłowy dokonał oceny raportu o oddziaływaniu inwestycji na środowisko, co przyczyniło się do uwzględnienia przez niego nieprawidłowych danych odnośnie ewentualnej uciążliwości przedsięwzięcia na środowisko. Trafnie Kolegium stwierdziło, że hipotetyczne i niewiążące usytuowanie przez inwestora elektrowni wiatrowych było podstawą do przeprowadzenia analizy akustycznej, której wyniki nie mogą być jednak miarodajne na przyszłość. Zapewnienia inwestora o konkretnej lokalizacji elektrowni objętych postępowaniem, jak również elektrowni co do których wydane zostały decyzje o środowiskowych uwarunkowaniach, ale nie zostały one "skonsumowane", są bowiem niewystarczające do prowadzenia analizy akustycznej. Inwestor na kolejnych etapach realizacji przedsięwzięcia może bowiem przecież zmieniać usytuowanie elektrowni, albowiem nie obowiązują go w tym względzie jakiekolwiek wiążące ustalenia (za wyjątkiem granic działek ewidencyjnych, na których mają one powstać).
Organ odwoławczy trafnie zauważył, że autorzy raportu nie rozróżnili zabudowy zagrodowej od mieszkaniowej, podczas gdy ma to istotny wpływ na określenie wartości maksymalnych norm hałasu, zgodnie z rozporządzeniem Ministra Środowiska. Nie wystarcza przyjąć, że skoro przeważającą zabudową w terenie jest zabudowa zagrodowa, to do niej odnosić się będą normy hałasu. Uzasadnioną wątpliwość stanowi przyjęcie przez organ I instancji wysokości na jakiej znajduje się źródło hałasu. Z raportu wynika bowiem, że źródło to jest na wysokości gondoli zainstalowanej na maszcie. Źródłem hałasu w przypadku elektrowni nie jest jedynie generator i przekładnia, ale również, jeśli nie przede wszystkim końcówki łopat. To one głównie wytwarzają hałas, zatem nieuprawnionym jest przyjęcie, że znajdują się one wyłącznie na wysokości gondoli. Tak więc, słusznie organ odwoławczy wskazał, że kwestia ta wymaga szczególnie przekonywującego wyjaśnienia, a w efekcie dokładniejszego uzasadnienia metodyki analizy propagacji dźwięku.
Prawidłowo też organ odwoławczy zauważył, że zmiana lokalizacji planowanych w rozpatrywanym przedsięwzięciu elektrowni w granicach działek ewidencyjnych wpłynie tak na zasięg ich oddziaływania, jak również na zmianę (powiększenie) kręgu podmiotowego postępowania. Nieuprawnionym byłoby zatem w takiej sytuacji pozbawianie części z tych podmiotów statusu strony, podczas gdy mogłyby one w przyszłości występować w dalszych postępowaniach korzystając z przysługujących im uprawnień wynikających z k.p.a.
Konkludując, słusznie organ odwoławczy stwierdził, że już tylko te elementy są na tyle istotne na wynik końcowy postępowania i powinny one zostać wyjaśnione w przeprowadzonym ponownie przez organ I instancji postępowaniu. Jest to tym bardziej uzasadnione, że w ocenie inwestora złożony przez niego wniosek nie musi wskazywać konkretnego usytuowania elektrowni na działkach. Argumentacja ta nie świadczy zatem o zaaprobowaniu wydania decyzji środowiskowej, na podstawie obecnie zebranego materiału dowodowego, dla bliżej nieokreślonego usytuowania elektrowni wiatrowych, co sugeruje skarżący inwestor.
Podobnie przedstawia się kwestia prowadzenia przez Burmistrza postępowania z udziałem społeczeństwa i nie uzasadnienia w wydanej przez organ I instancji decyzji w jaki sposób organ ten uwzględnił zgłoszone w trakcie procedury wnioski i uwagi (art. 85 ust. 2 pkt 1 ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie). Niedopuszczalnym jest zaś, aby uzasadnienie decyzji zawierało opis zgłoszonych postulatów, a odpowiedź na nie była zdeterminowana wcześniej uzyskanym stanowiskiem inwestora. To bowiem organ prowadzi postępowanie i na nim spoczywa wyjaśnienie wątpliwości i odniesienie się do zgłoszonych uwag i wniosków. Organ I instancji może oczywiście posiłkować się przy tym zgromadzonym materiałem dokumentacyjnym przekazanym przez inwestora, ale nie zwalnia go to z samodzielnej oceny i przedstawienia jej w uzasadnieniu decyzji, do czego jest zobowiązany jest na podstawie art. 107 § 3 k.p.a. Powyższego zabrakło jednak w decyzji organu I instancji.
Zasadnie organ odwoławczy wskazał, że organ I instancji lakonicznie odniósł się do stanowiska, o którym mowa w art. 82 ust. 1 pkt 4 ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, w szczególności z uwagi na wystąpienie efektu kumulacji oddziaływań przedsięwzięć znajdujących się w obszarze oddziaływania przedsięwzięcia inwestora. Dlatego też w ponownie prowadzonym postępowaniu organ I instancji powinien wezwać inwestora do uzupełnienia raportu w zakresie informacji na temat stanowiska odnośnie fazy likwidacji przedsięwzięcia (odnośnie dróg dojazdowych i placów montażowych/serwisowych, demontażu fundamentów, sieci energetycznej, optotechnicznej, a także postępowania z powstałymi w wyniku tych działań odpadami). Wydanie przez organ I instancji decyzji kończącej postępowanie w sprawie ustalenia uwarunkowań środowiskowych powinno nastąpić nie tylko w oparciu o obowiązujące przepisy prawa, ale także na podstawie zebranego w sprawie materiału dowodowego, który pozwoli na ustalenie stanu faktycznego sprawy.
Z uwagi na fakt, że materiały związane z monitoringiem ptaków i nietoperzy pochodzą z lat 2009 - 2010 r. zasadnym wydaje się też zaktualizowanie tych danych przez inwestora. Materiały pochodzące sprzed blisko pięciu lat mogły się bowiem w znacznym stopniu zdezaktualizować, tym bardziej, że w 2013 r. w analizowanym obszarze jak wskazuje organ odwoławczy powstało kilkadziesiąt elektrowni wiatrowych. Oczywistym jest, że przepisy nie wskazują na okres ważności prowadzonych badań, dla celów wydania decyzji. Niemniej jednak takie zmiany w środowisku jakie zaszły po wybudowaniu kilkudziesięciu sztuk elektrowni powinny znaleźć odzwierciedlenie w materiale dowodowym.”.
Fot. 2 Widok na farmę wiatrową Iłża II (XI.2016)
Gdyby nie determinacja lokalnych mieszańców, inwestorowi udałoby się zapewne zrealizować kolejny projekt wiatrowy a nieprawidłowości w prowadzonym przez Burmistrza Iłży postępowaniu administracyjnym nigdy nie ujrzałby światła dziennego. Rozpatrując ponownie materiał dowodowy Burmistrz Iłży będzie musiał wydać odmowną decyzję środowiskową, bowiem już dzisiaj wiadomo, że wskazana przez inwestora lokalizacja nie spełnia ustawowego kryterium minimalnej odległości elektrowni wiatrowych od zabudowy mieszkalnej. W tym zakresie ustawa odległościowa spełnia swoją rolę.
Szkoda tylko, że inwestor zrealizował większą część inwestycji a niepowtarzany obszar Chronionego Krajobrazu Iłża – Makowiec został bezpowrotnie zniszczony koszmarnie wyglądającymi wiatrakami. Elektrownie wiatrowe zostały wybudowane w bezpośrednim sąsiedztwie obszaru NATURA 2000 Pakosław i na terenie chronionego krajobrazu. Przyrodnicy lubią chlubić się bezcennymi gatunkami roślin rosnących na tutejszym torfowisku, jednak ich widok na tle monstrualnych i hałasujących kolosów jest wyjątkowo gorzki. Okazało się, że nowy gatunek „wiatraka pospolitego” jest lepiej chroniony przez prawo, niż gatunki roślin z dyrektywy siedliskowej. Jak widać nawet beton i stal mogą być „ekologiczne”.