Source: https://forumprawne.org/sady-administracyjne/444262-skarga-na-bezczynnosc-przewleklosc-organu-czyli-jakie-moga-byc-intencje-wsa.html
Timestamp: 2018-07-19 20:56:23+00:00
Document Index: 66325441

Matched Legal Cases: ['art. 161', 'art. 151', 'art. 35', 'art. 36', 'art. 36', 'art. 3', 'art. 36', 'k 15/12 ', 'art. 35', 'art. 17']

§ skarga na bezczynność (a przewlekłość) organu - czyli jakie mogą być intencje WSA ? – Forum Prawne
skarga na bezczynność (a przewlekłość) organu - czyli jakie mogą być intencje WSA ? - Forum Prawne
skarga na bezczynność (a przewlekłość) organu - czyli jakie mogą być intencje WSA ?
W sprawie miał następujący bieg wydarzeń: 09/01/13 - odwołałem się od decyzji organu do SKO (via organ) - akta sprawy są już w WSA w związku z innym wątkiem (bezczynności organu), 30/01/13 - odwołałem się ...
Posty: 1.927
W sprawie miał następujący bieg wydarzeń:
09/01/13 - odwołałem się od decyzji organu do SKO (via organ) - akta sprawy są już w WSA w związku z innym wątkiem (bezczynności organu),
30/01/13 - odwołałem się od decyzji organu bezpośrednio do SKO (organ nie przekazał odwołania z 09/01/13),
06/03/13 - wzywam SKO do usunięcia naruszenia prawa (brak rozpatrzonego odwołania w ustawowym terminie),
13/03/13 - kieruję do WSA skargę na bezczynność SKO,
26/03/13 - SKO występuje równolegle do WSA i organu o wypożyczenie akt (odp. oryginałów i akt zastępczych),
04/04/13 - SKO otrzymuje oryginalne akta z WSA,
08/04/13 - SKO otrzymuje teczkę akt zastępczych od organu,
30/04/13 - SKO orzeka w sprawie mojego odwołania
17/06/13 - WSA wzywa mnie, wobec wydania orzeczenia przez SKO oraz niecofnięcia mojej skargi, do nadesłania w terminie 7 dni informacji, czy wniesiona skarga jest skargą na przewlekłe prowadzenie przez SKO postępowania odwoławczego, pod rygorem przyjęcia, że jest to skarga na przewlekłe prowadzenie tego postępowania...
Przyznam, że zbaraniałem.
Tym bardziej, że skargę do WSA jasno sprecyzowałem, jako skargę na bezczynność SKO, zważywszy, że od 30/01, czyli chwili, kiedy przekazałem swoje odwołanie do SKO, do 26/03, SKO nie zrobiło nic w tej sprawie, a w moim poście zamieszczonym tutaj obszernie pouczyło w temacie rozróżnienia bezczynności versus przewlekłość.
Co ciekawe, SKO przekazujące skargę do WSA samo przyznało na piśmie, że dopuściło się bezczynności (jako pierwszy do tej pory organ!) motywując swoją bezczynność nawałem pracy i niezmienną liczbą członków kolegium. A dalej... wniosło w trybie art. 161 par. 1 pkt.1 ppsa o umorzenie postępowania lub oddalenie mojej skargi w trybie art. 151 ppsa.
Bardzo proszę bardziej doświadczonych czytelników o informację, o co może chodzić WSA? Czy WSA, wobec jasno zdefiniowanego przeze mnie przedmiotu skargi może może na prawe spojrzeć jak na zagadnienie przewlekłości? (WSA w piśmie podstawy nie podał)
Czy w tym zagadnieniu można w ogóle mówić o przewlekłości postępowania?
O co tu może WSA chodzić? Co zrobić? Jak (jeśli w ogóle) zareagować?
RE: skarga na bezczynność (a przewlekłość) organu - czyli jakie mogą być intencje WS
Nie jestem zapewne bardziej doświadczony ale zgłębiam ten temat i (jak to już pisałem w innym wątku) po iluś tam wyrokach przeczytanych wywnioskowałem: czasami Sądy na skarżącego chcą przenieść ciężar decyzji czy chodzi o przewlekłość czy o bezczynność twierdząc, że to dwie różne sprawy. Często jednak – wydaje się że w przedmiotowej sprawie też tak jest – ta granica się zaciera.
Mniej więcej jest tak: bezczynności występuje gdy organ przekroczył kodeksowy termin (z art. 35 – przeważnie mowa o miesiacu) nic nie robiąc. A przewlekłość wtedy gdy niby coś robił (np. wysyłał zawiadomienia z art. 36) ale były to czynności pozorne. Najczęściej jest i jedno i drugie – jak w moim przypadku – dostałem zawiadomienie, którym WINB z art. 36 przesuwał sobie termin, ale już po upływie terminu kodeksowego. Dał stronom (czyli mi i PINB) nieprzekraczalne 14 dni na wypowiedzenie się w sprawie z mojego wniosku o stwierdzenie nieważności decyzji PINB i napisał że dalsze kroki podejmie w ciągu miesiąca po upływie tego terminu. Absolutnie czysty przykład pozoranctwa aby przewlec sprawę aby tylko nie wszczynać sprawy. Zatem w skardze napisałem, że to czynność nieuprawniona, a zatem pozorna gdyż nie można ograniczać stronom wypowiadania się w sprawie i w ten sposób warunkować WSZCZĘCIA POSTĘPOWANIA (bo to już na twardo uruchamia terminy kodeksowe). Napisałem też, że WINB faktycznie wszczął postępowanie gdyż „szukał” przez miesiąc akt, a to nie przynależy do etapu formalnej kontroli możliwości wszczęcia takiego postępowania tylko właśnie do właściwego postępowania administracyjnego.
Mądry Sąd rozważa obie te sprawy (być może II SAB/Wr 60/12 jest takim przykładem) gdyż trudno jest skarżącemu to precyzyjnie ustalić tym bardziej, że organ nabiera wigoru po złożeniu do niego skargi do WSA i wykonuje jakieś działanie. Jak pokazuje ten i kilka innych przykładów Sądy bardzo się nie garnęły do takich spraw i orzeczenie przewlekłości czy bezczynności zachodziło dopiero po iluś tam miesiącach czy wręcz latach po kilku podejściach. Teraz to wydaje się zmieniać na lepsze.
Sąd rozpatruje sprawę przeważnie kilka miesięcy później gdy (przynajmniej pozornie) bezczynność ustała. W przedmiotowej sytuacji Sąd wolałby z jakiegoś powodu SKO badać na okoliczność przewlekłości. Wydaje się, że WSA uznał, że skoro SKO wydał po złozeniu skargi rozstrzygniecie to już bezczynność ustała (jak w innym wątku) i nie widzi koniecznosci badania czy miała miejsce i czy z rażacym naruszeniem prawa.
WYDAJE SIĘ ŻE BEZCZYNNOŚĆ JEST CIĘŻSZĄ KWALIFIKACJĄ.
Na szczęście nie ma ograniczenia i można złożyć np. dwie skargi jednocześnie. –. Albo wskazać Sądowi i do tego w tym stanie wiedzy jaką teraz mam namawiam, że ta skarga jest jednocześnie na jedno i drugie i niech w swej mądrości rozsądzi (przywołując np. ten wyrok co powyżej aby pokazać że tak można). Wydaje się, że ta opublikowana kasacja NSA nie stwarzała ograniczeń do rozpatrywania przez WSA jednego i drugiego. Wydaje się (na razie nie mam własnego doświadczenia) że warto precyzyjnie wyliczyć w sprawie na osi czasu przypadki bezczynności (czyli przekroczenia terminów z 35) i czynności pozornych.
Pisząc to liczę też że ktoś bardziej doświadczony się wypowie albowiem to narzędzie dyscyplinowania administracji jest bardzo słabo znane i trzeba to zmienić. Administracja – czego sam doświadczam – już wypracowuje metody neutralizacji.
SKO pozwoliło sobie na bezczynność. A po upływie miesięcznego terminu na rozpatrzenie odwołania po prawie 2 miesiącach wykonuje pierwszy sensowny ruch.
Niezależnie pamiętam też o Wyroku I SAB 155/99, gdzie NSA uznał, że: "Brak akt, konieczność zebrania materiału dowodowego w sprawie, czy powstanie zaległości, nie może być okolicznościami usprawiedliwiającymi bezczynność organu [...] ale są obrazem niedowładu organizacyjnego organu".
Zupełnie nie rozumiem pisma WSA.
Po pierwsze: nie widzę w ogóle podstawy, aby na zagadnienie spojrzeć jak na przewlekłość organu w załatwieniu sprawy,
po drugie: skargę zatytułowałem jasno - na bezczynność organu (która 13/03 ewidentnie miała miejsca wobec braku jakiegokolwiek działania SKO od chwili złożenia odwołania bezpośrednio w SKO).
Niedawno opublikował Pan kasację NSA - to nie jest ten sam przypadek? Jeżeli nie ten sam to znaczy iż WSA w tym innym składzie najprawdopodobniej też ma kłopot ze zrozumieniem, że to iż organ wprawdzie przerwał okres bezczynności wydając decyzję czyni możliwość nakazania mu bezprzedmiotową, ale powinien zbadać czy ta bezczynność, która wystąpiła miała miejsce z rażacym naruszeniem prawa. Po prostu uznają, że bezczynności już nie ma i nie ma co rozpatrywać.
Niedawno opublikował Pan kasację NSA - to nie jest ten sam przypadek?
kasacja dotyczyła bezczynności urzędu dzielnicy, który miał wydać decyzję i ją wreszcie wydał, ale wydał decyzję odmowną (bezprawnie).
Od decyzji odmownej odwołałem się do SKO, który też zafundował sobie komfort bezczynności (przewlekłości?). Ten przypadek, ten wątek, dotyczy właśnie bezczynności SKO w rozpatrywaniu odwołania (SKO przyznało mi rację co do istoty odwołania).
W zasadzie, z drugiej strony wydaje się, że jestem w "komfortowej" sytuacji: skarżę bezczynność a sąd a priori zakłada przewlekłość. Wydaj się, że wie, co robi. A jak uznam, że orzeczenie jest nie po mojej myśli, będzie kasacja.
powinien zbadać czy ta bezczynność, która wystąpiła miała miejsce z rażacym naruszeniem prawa
Właśnie na tym mi zależy, bo to jest sedno (oprócz posunięcia do przodu istoty sprawy) moich działań.
Po prostu uznają, że bezczynności już nie ma i nie ma co rozpatrywać.
Mam uzasadnione obawy, że WSA (zmieniając optykę patrzenia na zagadnienie) może póść na łatwiznę i mnie "wyprowadzić w maliny" jak zrobiło to SKO tutaj (najprawdopodobniej zresztą błędnie, bo WSA/NSA były już - jak wiadomo - innego zdania).
A dziś, samo jest poddane kontroli sądowej...
Trudno się w tym połapać, ale daję radę.
Mam uzasadnione obawy, że WSA (zmieniając optykę patrzenia na zagadnienie) może póść na łatwiznę i mnie "wyprowadzić w maliny" jak zrobiło to SKO
stawiam na to - może dobrym rozwiązaniem będzie wyjaśnienie z wskazaniem tej kasadcji NSA, że jednak mimo ustania bezczynności Sąd powinien zbadać czy wystąpiła i czy miało rażace naruszenie prawa. Można też wskazać aby rozpatrzył i jedno i drugie bo jak widać z przykładu jaki podesłałem tam można.
Tego nie wiem. Nadal "wierzę" w SA. Ale jeśli zakres skargi jest wiążący, to wiem też, że WSA potrafi pójść na łatwiznę...
W odpowiedzi na osobliwe "wezwanie" z WSA wystosowałem takie oto pismo.
Może się komuś po części przyda...
W nawiązaniu do pisma z dnia ... czerwca 2013r., w związku z zarządzeniem Sędziego Wydziału z dnia ... czerwca 2013r., informuję, że w niniejszej sprawie miał miejsce następujący przebieg wydarzeń:
09/01/13 - odwołałem się od decyzji organu do SKO (via organ),
06/03/13 - wezwałem SKO do usunięcia naruszenia prawa (brak rozpatrzonego odwołania w ustawowym terminie),
13/03/13 - skierowałem do WSA skargę na bezczynność SKO,
26/03/13 - SKO wystąpiło równolegle do WSA i organu o wypożyczenie akt (odp. oryginałów i akt zastępczych),
04/04/13 - SKO otrzymało oryginalne akta z WSA,
08/04/13 - SKO otrzymało teczkę akt zastępczych od organu,
Zważywszy, że od dnia 30/01/2013 do dnia 26/03/2013 Samorządowe Kolegium Odwoławcze w ... nie podjęło żadnych działań w sprawie, wystosowałem z tego tytułu skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w ... na bezczynność organu – Samorządowego Kolegium Odwoławczego.
W wyroku z dnia 8 grudnia 2011r., sygn. akt I SAB/Rz 5/11 (dost. CBOSA), Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie wskazał, iż pojęcie: „przewlekłe prowadzenie postępowania” należy wypełnić takimi stanami faktycznymi, które nie są zawarte w pojęciu „bezczynność” organu. Będą to zatem przypadki prowadzenia postępowania w sprawach indywidualnych jeszcze przed upływem terminu do załatwienia sprawy (Paweł Kornacki op. cit., B. Dauter, B. Gruszczyński, A. Kabat, M. Niezgódka-Medek, Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Komentarz, Wydanie IV – teza 35 do art. 3), tyle że w sposób nieefektywny poprzez wykonywanie czynności w dużym odstępie czasu bądź wykonywaniu czynności pozornych, powodujących że formalnie organ nie jest bezczynny (J. Drachal, J. Jasielski, R. Stankiewicz, Prawo o postępowaniu przed sadami administracyjnymi, Komentarz pod red. R. Hausera i M. Wierzbowskiego, Warszawa 2011, str. 69), ewentualnie mnożenie przez organ czynności dowodowych ponad potrzebę wynikającą z istoty sprawy (J. Borkowski w: B. Adamiak, J. Borkowski, Kodeks postępowania administracyjnego Komentarz, Warszawa 2011, str. 23osiem).
Pojęcie „przewlekłość postępowania” obejmować więc będzie niesprawność działań organu w ramach terminu podstawowego, jeżeli sprawa mogła być załatwiona w okresie krótszym, zarówno gdy organ dokonywał określonych czynności lecz nieskutecznie, jak i – tym bardziej – jeżeli w tym okresie organ żadnych czynności nie podjął. Poza tym „przewlekłością” będzie stan, w którym organ administracyjny albo w sposób bezzasadny „przedłuża” termin załatwienia sprawy w trybie art. 36 § 2 Kpa, powołując się na przyczyny niezależne od niego uniemożliwiające zachowanie terminu podstawowego, albo gdy bieg terminu jest zatrzymany (podobnie WSA w Białymstoku wyrok z dnia 17 kwietnia 2012r. Sygn. SAB/Bk 15/12 i w Łodzi wyrok z dnia 7 marca 2012r. Sygn. SAB/Łd 2/12 - CBOSA).
W niniejszej sprawie Samorządowe Kolegium Odwoławcze w ... po wpłynięciu odwołania w dniu 30 stycznia 2013r. od decyzji Urzędu ... reprezentowanego przez Zarząd Dzielnicy ..., nie podjęło żadnych czynności w sprawie.
Wydaje się, że nie powinno ulegać wątpliwości, iż organ pozostawał do 26 marca 2013r. w przewlekłości nie podejmując przez 2 miesiące żadnych czynności w sprawie. Nie mniej jednak zauważyć wypada, iż jak wskazano wyżej o przewlekłości możemy mówić wówczas, gdy nie upłynął ustawowy termin wskazany w art. 35 k.p.a. do załatwienia sprawy. Po upływie tego terminu mamy już jednak do czynienia z bezczynnością. A zatem skarga na przewlekłość wydaje się bezpodstawny, skoro w dniu 30 stycznia 2013r. zaistniała już bezczynność Samorządowego Kolegium Odwoławczego.
Niezależnie od powyższego wnoszę również o przeanalizowanie kwestii występującej w sprawie przewlekłości prowadzonego postępowania od dnia 30 stycznia 2013r.
W tym zakresie wypada pamiętać, że Naczelny Sąd Administracyjny w sprawie o sygn. akt I SAB 155/99 (publ. Lex nr 47244) zauważył, iż "Brak akt, konieczność zebrania materiału dowodowego, czy powstanie zaległości nie może być okolicznością usprawiedliwiającą bezczynność organu w rozumieniu art. 17 ustawy z dnia 11 maja 1995 r. o Naczelnym Sądzie Administracyjnym (Dz. U. nr 74, poz. 368 ze zm.), ale są obrazem niedowładu organizacyjnego organu". Stanowisko to zachowuje aktualność również na tle obowiązujących przepisów prawa.
OK - w tym okresie mamy do czynienia z bezczynnoscią (przekroczenie terminu kodeksowego) ale organ w odpowiedzi na skargę może wykazać, że coś w tym czasie robił (np. zwrócił się do innego np. zakładu energetycznego o jakieś uzgodnienie) i wtedy Sąd powinien zbadać, czy to wynikało z przepisów czyli czy nie było to działanie pozorne. Trzymam kciuki
coś w tym czasie robił
Wcześniej zapoznałem się z aktami. SKO nie wykonało jakiejkolwiek czynności. Zresztą w piśmie przewodnim ze skargą do WSA organ "przyznał się" do bezczynności i... wniósł o oddalenie skargi