Source: http://prawo.vagla.pl/node/6657
Timestamp: 2019-07-22 12:29:31+00:00
Document Index: 31955642

Matched Legal Cases: ['art. 68', 'art. 1', 'Art. 2', 'art. 1', 'art. 35', 'art. 68', 'art. 23']

Co z tą prywatnością w Sieci? | prawo | VaGla.pl Prawo i Internet
Śr, 2006-09-20 11:30 by VaGla
Jakiś czas temu z AOL wyciekły dane dotyczące 19 mln operacji wyszukiwania dokonanych przez 685 tys. użytkowników. W efekcie dyskusja dotycząca prywatności użytkowników nabrała w USA rumieńców, chociaż i przed tym wydarzeniem sporo było zamieszania (por. Google przekaże rządowi 50 tys rekordów). Z okazji opublikowanego dziś w Polityce tekstu autorstwa Piotra Stasiaka zostałem zaproszony do radia TOK FM na rozmowę o internetowej prywatności. Start: dziś o 15:20.
IDG z sierpnia: "Dane dotyczące 19 mln operacji wyszukiwania dokonanych przez 685 tys. użytkowników były przeznaczone do celów badawczych. Jednak z niewyjaśnionych do dzisiaj przyczyn znalazły się na publicznie dostępnej stronie. Po nagłośnieniu sprawy przez blog Techcrunch, AOL usunął dane ze swoich serwerów, jednak zostały one wcześniej skopiowane i znajdują się w co najmniej kilku miejscach w internecie. AOL opublikował także sprostowanie w tej sprawie, w którym przyznaje się do błędu i przeprasza za upublicznienie danych"
Dane, które wyciekły z AOL nadal są dostępne w Sieci.
Od powyższego wycieku rozpoczyna swój artykuł Oko sieci przywołany wyżej autor Polityki. Pisze on m.in.:
...choć dane były anonimowe – zamiast imion i nazwisk użytkowników widniały numery – okazało się, że w łatwy sposób można powiązać wyszukiwane informacje z konkretnymi osobami. Niektórzy w przypływie narcyzmu wprost wpisali do wyszukiwarki swoje imię i nazwisko, aby sprawdzić, co też o nich znajdzie się w necie. Inni podawali swój adres zamieszkania, poszukując najbliższej pizzerii, kwiaciarni czy klubu ze striptizem. Użytkownicy przekonani o swej anonimowości zadawali portalowi intymne pytania, nierzadko odkrywając przy tym ciemniejszą stronę ludzkiej natury. Mieszkanka prestiżowej dzielnicy Bostonu poszukiwała leku na depresję, psychoanalityka i detektywa, który wyśledzi podejrzewanego o zdradę męża. Na podstawie wyszukiwanych haseł dziennikarzom udało się ustalić jej tożsamość. Podobnie jak użytkownika nr 710794, który gra w golfa, ma nadwagę, jeździ ośmioletnim Cadillakiem SLS, mieszka w Tennessee oraz namiętnie poszukuje w Internecie zdjęć nagich lolitek. Wyszukiwarce trafiły się pytania o bezbolesne samobójstwo, trucizny, karę za morderstwo.
O zagrożeniach i prywatności mam dziś rozmawiać w radiu TOK FM - jak rozumiem: w ramach Blog FM (dostęp do audycji emitowanych w radio jest również w formie strumienia danych, przez internet).
« Walka z terroryzmem, ale nie kosztem prywatności | Sąd sprawdzi czy nazwa portalu może być utworem »
Google współpracuje z tajnymi służbami USA
Pn, 2006-11-06 14:28 by komunikat admin...
http://hacking.pl/6275
FBI zachęca ISP do retencji
Pn, 2006-11-06 15:58 by komunikat admin...
Pierwotna treść postu usunięta, a sam post zmodyfikowany przez administratora serwisu VaGla.pl Prawo i Internet: Wychodząc na przeciw "żądaniu usunięcia postów celem poszanowania integralności sensu wypowiedzi i ich praw autorskich" - modyfikuje wpisy znajdujące się pod tymi adresami w taki sposób, że zastępuje je meta informacją o treści. W ten sposób uznaję oczywiście możliwość domagania się przez każdego zarejestrowanego użytkownika usunięcia utworów, które opublikował (pojawia się interesujący problem dotyczący treści opublikowanych anonimowo - gdyż nie widzę możliwości zweryfikowania autentyczności pochodzenia ewentualnego wypowiedzenia umowy). Stoję na stanowisku, że publikując w serwisie internetowym posty autor udziela wydawcy licencji niewyłącznej (która w przeciwieństwie do przeniesienia praw lub licencji wyłącznej nie musi być zawarta na piśmie). W podobny sposób do tego zagadnienia podchodzi Sąd Najwyższy, który dodatkowo potwierdził w swoim orzeczeniu z 15 października 2004 r. (sygn. II CK 51/04), że "Stosownie do treści art. 68 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904 ze zm.), zwanej dalej „upa” w razie braku umownego terminu wypowiedzenia, umowę licencyjną zawartą na czas nieoznaczony można wypowiedzieć na rok naprzód, na koniec roku kalendarzowego". Daje to ramy czasowe usunięcia publikowanych tu przez użytkowników treści. Jako autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet, jego wydawca i administrator nie przeszkadzam autorom w wykonywaniu ich uprawnień, w tym uprawnienia do wypowiedzenia licencji. Nie zależy mi też na tym, by treści tu opublikowane przez użytkowników bez ich woli nadal były dostępne. Dlatego w przypadku oczekiwania usunięcia treści nie będę wykorzystywał całego, danego mi przez ustawę czasu. Będę to robił "w wolnej chwili", a dla zachowania porządku na forum - pierwotna treść postu zastąpiona będzie meta informacją, chyba, że do danego postu nikt nie zdecydował się napisać wcześniej komentarza. Meta informacja ma zagwarantować czytelność opublikowanej w tym serwisie wymiany zdań. Post, który znajdował się w tym miejscu zawierał link do artykułu CNet news: FBI director wants ISPs to track users (October 17, 2006) oraz jego pełne tłumaczenie na język polski (jeden do jednego)
*** CATS: All your base are belong to us.
Tłumaczenie tekstu to utwór zależny
Pn, 2006-11-06 16:08 by VaGla
Dziękuje za zaangażowanie związane z przygotowaniem takiego tłumaczenia notatki (artykułu) opublikowanej wcześniej przez News.com, zwracam jednak uwagę, że tłumaczenie tekstu powoduje powstanie utworu zależnego, a korzystanie z takiego tworu jest uzależnione od zgody twórcy utworu, który opracowano. Jeśli mógłbym coś sugerować: znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby napisanie tekstu własnymi słowami, zwrócenie uwagi na tezy, pokazanie kontekstu, czasem można umieścić fragment, jako cytat (zawsze wyraźnie oznaczony, by nie było wątpliwości, że jest to przywołanie), a wszystko w oparciu o linki do materiałów źródłowych.
W przyszłości nie będę przepuszczał tekstów będących po prostu tłumaczeniem artykułu opublikowanego gdzieś indziej, a to ze względu na prawa autorskie przysługujące twórcom.
Pn, 2006-11-06 16:39 by komunikat admin...
Pierwotna treść postu usunięta, a sam post zmodyfikowany przez administratora serwisu VaGla.pl Prawo i Internet: Post, który znajdował się w tym miejscu zawierał m.in. tezę na temat tego, że tłumaczenie jest "aktem twórczym i jako takie chronione w polskim prawie autorskim", co miało uzasadniać możliwość swobodnego posługiwania się przez tłumacza takim utworem. Znajdowały się tu również argumenty, które miały uzasadniać przedstawioną tezę
Tłumaczenie jest aktem twórczym, ale...
Pn, 2006-11-06 17:36 by VaGla
Tłumaczenie jest aktem twórczym (w określonych przypadkach, bo nie każde tłumaczenie ma ten rys "przejawu działalności twórczej o indywidualnym charakterze" - art. 1 ustawy). Art. 2 ustawy stwierdza, że "opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego". Dalej zaś, w ust. 2 tego przepisu: "Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły....".
Przedpiszca stwierdził:
Publikacja w internecie stanowi domyślną zgodę na dalsze wykorzystanie tekstu (oczywiście w ramach powołania się na autora i w celach niekomercyjnych - bez wynagrodzenia), chyba że inaczej wyraźnie zastrzeże.
Powyższe twierdzenie nie znajduje uzasadnienia w obowiązującym stanie prawa. Prawa autorskie przysługują twórcy "niezależnie od spełnienia jakichkolwiek formalności" - art. 1 ust. 4 ustawy.
Proponuję jeszcze na zakończenie lekturę wątku Napisy do filmów na celowniku wraz z komentarzami do tego tekstu.
Zgodnie z zapowiedzią we wcześniejszym poście - nie będę puszczał w prowadzonym przeze mnie serwisie komentarzy stanowiących po prostu tłumaczenie tekstów z innych serwisów. Dlatego wstrzymałem publikację Pańskiego kolejnego tłumaczenia "Trojan superintendenta". Robię to z dużą przykrością, bo rozumiem, że włożył Pan sporo pracy w jego opracowanie. Chciałobym jednocześnie wierzyć, że zrozumie Pan moją argumentację.
Pn, 2006-11-06 18:33 by komunikat admin...
Pierwotna treść postu usunięta, a sam post zmodyfikowany przez administratora serwisu VaGla.pl Prawo i Internet: Poza odniesieniem się do wcześniejszego postu komentator stwierdził, iż "Publikacja w internecie stanowi domyślną zgodę na dalsze wykorzystanie tekstu" z zastrzeżeniem wszakże powołania się na autora i w celach niekomercyjnych, za wyjątkiem również sytuacji, gdy autor wyraźnie zastrzeże inaczej. W komentarzu znajdowały się również uzasadnienia stawianych przez komentatora tez odnośnie rzetelnego podawania źródła, korzyści i płatności, a także "racjonalnych oczekiwań autora". W komentarzu również znajdowało się "wyzwanie na pojedynek" skierowane do administratora niniejszego serwisu: "...więc wyzywam Pana na pojedynek. Proszę obalić moje rozumowanie podług logiki i polskiego orzecznictwa".
wykładnia intencji przepisów prawa...
Pn, 2006-11-06 19:58 by VaGla
Sądząc z tego, że powtórzył Pan tezę "Publikacja w internecie stanowi domyślną zgodę na dalsze wykorzystanie tekstu" widzę, że się chyba nie dogadamy :) Owszem - może Pan się zapoznać z tym, co udostępnione w Sieci (chociaż jest w tym zakresie sporo ograniczeń, o czym w kilku "działach" tego serwisu od czasu do czasu sobi piszę). Może Pan nawet tłumaczyć teksty. Ale przepis wyraźnie mówi o tym, że bez zgody autora utworu pierwotnego nie może Pan dowolnie z takiego tłumaczenia korzystać (chyba, że w ramach dozowolonego użytku osobistego, ale to nie oznacza publikowania takiego oprocowania; por. linki np. w ostatnim tekście pt. Pobieranie legalne w Hiszpanii (na razie)).
Dziękuje również za wyjaśnienie na czym polega fenomen serwisów społecznościowych. Wierzę, że przy swojej "wykładni intencji przepisów prawa autorskiego" osiągnie Pan sukces uruchamiając taki właśnie serwis. Życzę Panu tego z całego serca.
Co do wyzwania na pojedynek - proszę uznać, że się przestraszyłem ewentualnej porażki, ale nie skorzystam, tłumacząc się innymi zajęciami, być może nie tak fascynującymi, ale jednak.
Pn, 2006-11-06 20:12 by ksiewi
Wywodzenie dorozumianej zgody (licencji) z faktu publikacji w Internecie jest problematyczne. Dlaczego bowiem miałaby to być tylko zgoda na niekomercyjne rozpowszechnianie? Dlaczego nie od razu na komercyjne? A dlaczego tylko na polu "publiczne udostępnianie utworu w taki sposób, aby każdy mógł mieć do niego dostęp w miejscu i w czasie przez siebie wybranym", może od razu też i na innych polach eksploatacji?
Ja poszedłbym raczej w dozwolony użytek - prawo cytatu (można tu przytaczać nawet "drobne utwory w całości", także w tłumaczeniu), prawo przedruku (wyraźne zezwolenie na tłumaczenie). Ale tu też nie widzę 100% argumentów na korzyść naszego zapalonego tłumacza... (art. 35 i zakaz rozszerzającego interpretowania wyjątków, cytować można tylko w innych utworach). W najlepszym razie widzę konieczność zapłaty wynagrodzenia za przedruk...
Cóż - twarde prawo, lecz prawo...
proszę usunąć mój powyższy post
Wt, 2006-11-07 19:11 by komunikat admin...
Pierwotna treść postu usunięta, a sam post zmodyfikowany przez administratora serwisu VaGla.pl Prawo i Internet: w treści postu znajdowało się żądanie usunięcia postów komentatora.
Wt, 2006-11-07 19:44 by VaGla
Komentarze w tym serwisie są moderowane. Były moderowane również wówczas, gdy założył Panu tu konto. Serwis ten czytają m.in. prawnicy. Jak Pan zauważył - w serwisie tym nie ma zbyt wielu komentarzy (chociaż z serwisu korzysta ponad 100 tys unikalnych użytkowników miesięcznie). Chodzi o to, by komentarze były merytoryczne. Nie każdy komentarz, który zechce zostawić czytelnik - istotnie będzie potem dostępny w serwisie (niektórzy użytkownicy, do których mam zaufanie, mają możliwość publikowania komentarzy bez "moderacyjnej kolejki"). Jednocześnie zdawałem sobie sprawę, że może się pojawić taka sytuacja, że ktoś będzie miał inną wizję dyskusji w tym serwisie niż ja. W takich sytuacjach stosuje techniczne metody jej kontrolowania. Jak Pan widzi - kryterium moderacji nie jest to, że ktoś powie, iż jestem arogancki, albo że się gdzieś pomyliłem. Po prostu jako wydawca tego serwisu odpowiadam również za treści publikowane tu przez komentatorów. Wiem, że czytelnicy nie są zainteresowani również różnego rodzaju flame war'em.
Jest Pan tu miłym gościem, jednak proszę jedynie (jako gospodarz) o to, by szanował Pan narzucane przeze mnie (niestety narzucane) zasady. Wiem, że może Pan poczuć się urażony tym, iż w momencie, gdy podjął Pan próbę wysłania kilku komentarzy tej samej treści - system zablokował Panu konto. Odblokowałem je Panu. Jednak cenię sobie to, iż użytkownicy tego serwisu starają się (generalnie) przestrzegać zasad dyskusji. Jestem również zbudowany (czemu dałem wyraz w pierwszej odpowiedzi na Pański komentarz) tym, że poświęcił Pan swój czas, na przetłumaczenie cennych artykułów opublikowanych w Sieci. Jednak z powodu, który wskazałem w odpowiedzi na Pański post – publikowanie takich tłumaczeń jest naruszeniem cudzych praw autorskich. I to mnie do odpowiedzialności za to ktoś mógłby pociągnąć. Dlatego właśnie staram się przeciwdziałać takim publikacjom.
Jeśli chodzi o mnie - nie zamykam nikomu możliwości komentowania w tym serwisie, o ile będzie się stosował do moich zasad (również wówczas, gdy zechce wykazać moją ignorancję, niewiedzę, arogancję, lub cokolwiek innego). Chodzi tylko o to, by komentarze były na pewnym, akceptowalnym przez innych użytkowników, poziomie. Poziom ten wyznaczam autorytarnie, być może krzywdząco, być może w sposób budzący sprzeciw. To jest jednak serwis autorski.
Wt, 2006-11-07 20:19 by incognitus (niezweryfikowany)
Aroganckie i irytujące jest to, że nie zamieszczono kolejnych moich dwóch krótkich odpowiedzi wczoraj. Poprzednie były w miarę starannie zredagowane i uzasadnione.
Zignorowałem arogancki ton odpowiedzi, wskazujący mi teksty nic nie wnoszące z mojego punktu widzenia i sugerujące za niskie kompetencje. W efekcie moja wiedza się nie powiększyła ani o jotę.
Toteż dziś korzystam z mojego prawa do dysponowania swoją własnością i żądam usunięcia wszystkich postów, gdyż jednostronna dyskusja jest dla mnie nie do zaakceptowania. Tylko tyle.
dobrze, zatem
Wt, 2006-11-07 20:49 by VaGla
Skoro "żąda Pan usunięcia wszystkich postów, gdyż jednostronna dyskusja jest dla Pana nie do zaakceptowania" - postaram się wyjść na przeciw Pańskim oczekiwaniom. Proszę jednak wybaczyć, że nie zrobię tego natychmiast, a dopiero po powrocie z Wisły. Zajmę się zatem porządkowaniem komentarzy najwcześniej w piątek od rana (nawiasem mówiąc: zainteresowanych zachęcam do lektury stanowiska SN i terminów ustawowych wypowiedzenia w przypadku umów licencyjnych). Rozumiem też, że skoro oczekuje Pan usunięcia wszystkich swoich komentarzy - nie oczekuje Pan tego, że kolejne będą się ukazywały w serwisie. Pana konto jest wciąż aktywne, zatem jeśli zdecyduje się Pan jednak skorzystać z konta w celu wysłania komentarza w czasie, gdy będę offline - uznam, że zmienił Pan zdanie. Dziękuje za korzystanie z serwisu.
no to kiedy w końcu zniknie?
Pt, 2006-11-17 14:07 by incognitus (niezweryfikowany)
Widzę, że asymetria dotyczy nie tylko dopuszczania wypowiedzi, ale także ich wycofania...
Otóż przypominam Szanownemu Panu Redaktorowi, że ok 10 dni temu zobowiązał się do usunięcia wszyskich postów autora pepeg w tym wątku na jego wyraźne i jednoznaczne żądanie. (Celem poszanowania integralności sensu wypowiedzi i ich praw autorskich).
Tak, wiem. Pamietam
Pt, 2006-11-17 14:23 by VaGla
Jak napisałem wcześniej - mam zamiar zająć się porządkami i usunę oczywiście wypowiedzi użytkownika. Aby zrobić to w taki sposób, by nie burzyć wątków - będę musiał po prostu zastąpić je meta informacją na temat treści zgromadzonej tam teraz. To mi zajmuje trochę czasu, a - proszę mi wierzyć - nie próżnuję (porządki dla użytkownika pepeg to nie jedyna sprawa, którą się zajmuję, por. Trzystopniowy test - notatki i spostrzeżenia dnia drugiego - to relacja z drugiego dnia konferencji na temat prawa autorskiego, zorganizowanej przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, trzeba dodać –dwudniowej konferencji i trwającej kilka godzin każdego dnia). Z racji tego, że użytkownik pepeg wypowiedział licencję na korzystanie z treści - oczywiście muszę to uszanować i obiecuję, że nie wykorzystam całego terminu, jaki daje mi ustawa na reakcję związaną z usunięciem treści (por. link w poprzednim poście na temat orzeczenia SN sygn. sygn. II CK 51/04: "Stosownie do treści art. 68 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904 ze zm.), zwanej dalej „upa” w razie braku umownego terminu wypowiedzenia, umowę licencyjną zawartą na czas nieoznaczony można wypowiedzieć na rok naprzód, na koniec roku kalendarzowego". Proszę się spodziewać zastąpienia moją meta informacją treści wygenerowanych przez użytkownika pepeg znacznie wcześniej (przypuszczam, że będę robił to stopniowo).
tłumaczenie w necie i autorskie 2
Pn, 2006-11-06 20:09 by komunikat admin...
Pierwotna treść postu usunięta, a sam post zmodyfikowany przez administratora serwisu VaGla.pl Prawo i Internet: w poście znajdował się numerowany wywód dotyczący "zaczerpniętej" przez komentatora dyskusji "z jakiegoś -tym razem raczej – niepolskiego orzecznictwa" na temat tłumaczenia, publikowania i podawania źródeł.
Niewykonywanie zawodu nie jest usprawiedliwieniem...
Pn, 2006-11-06 20:28 by VaGla
Tytuł tego posta ma świadczyć o tym, że znam kilka osób, które nie będąc prawnikami jednak orientują się w obowiązującym w RP prawie autorskim. Podkreśla Pan, iż nie jest prawnikiem. Dla mnie to nie jest bardzo istotne. Generalnie nie przeszkadzam tu "nieprawnikom" publikowania komentarzy, chyba, że mieszają ludziom w głowach. A więc nie jest Pan prawnikiem. OK. Tak bywa. Będąc użytkownikiem tego serwisu od dwóch tygodni (a przynajmniej dwa tygodnie temu zakładając tu konto) przypuszczam, że nie miał Pan też szansy zapoznania się z gromadzonymi tu od 10 lat notatkami. Jestem nawet skłonny przypuszczać, że nie miał Pan jeszcze szansy przeczytać ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. To nie zbrodnia, chociaż może zastanawiać chęć wypowiadania się na jakiś temat bez poznania zagadnienia, o którym jest mowa.
Pisze Pan, że zaczerpnął Pan dyskusję z "niepolskiego orzecznictwa". Cóż. Dlatego w poprzednim poście odesłałem Pana do linków znajdujących się w jednym z tekstów, a miałem konkretnie na myśli to, by trafił Pan na tekst Pobieranie muzyki z Sieci. Mam wrażenie, że stara się Pan odnosić do amerykańskiej doktryny fair use, nie wiedząc jednak, że amerykańskie prawo różni się od polskiego, nie tylko sposobem, w jaki tam działają sądy i w jaki sposób pewne (bo nie każde) orzecznictwo sądów amerykańskich wpływa na obowiązujące tam prawo. Aby zobaczyć różnicę w prawie stanowionym dotyczącym dozwolonego użytku, musiałby Pan porównać przepisy art. 23 i następne polskiej ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z siedemnastym tytułem the United States Code. Aby zaś porównać – trzeba by najpierw je przeczytać...
Sam Pan widzi, że przyjęcie rzuconego przez Pana wyzwania skazałoby mnie na porażkę.