Source: https://swkatowice.forumoteka.pl/viewtopic.php?t=7380&view=next
Timestamp: 2020-05-25 01:40:59+00:00
Document Index: 69381191

Matched Legal Cases: ['art. 273', 'art. 58', 'art. 10', 'art. 273', 'art. 48', 'art. 49', 'art. 270', 'art. 271', 'art. 271', 'art. 271', 'art. 73', 'art. 49', 'art. 547']

" /> Dyskusje ogólne :: Od ulotek do Halemby
Od ulotek do Halemby
Wysłany: Wto Maj 19, 2009 6:29 am Temat postu: Od ulotek do Halemby
http://www.rp.pl/artykul/15,307484_Od_ulotek_do_Halemby.html
"Od ulotek do Halemby
Izabela Kacprzak 19-05-2009, ostatnia aktualizacja 19-05-2009 02:56
Bożena Przybysz, orzekająca w sprawie katastrofy w Halembie, przed laty z wyjątkową gorliwością skazywała na więzienie za ulotki, które „poniżały ustrój PRL”
Bożena Przybysz jest sędzią Wydziału IV Sądu Okręgowego w Gliwicach. To ona w lutym skazała dziewięciu sztygarów z kopalni Halemba i firmy Mard. Byli oskarżeni o przyczynienie się do największej tragedii w polskim górnictwie – w listopadzie 2006 r. w kopalni Halemba w Rudzie Śląskiej w wyniku wybuchu metanu zginęło 23 górników. Sztygarzy wiedzieli o zagrożeniu, ale nie wycofali ludzi z kopalni. Dobrowolnie poddali się karze. Sędzia Przybysz orzekła od czterech miesięcy do dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu i grzywny od 300 do 1,5 tys. zł. Łagodne kary, jak stwierdziła prokuratura, mają mieć skutek wychowawczy.
Andrzej Jarczewski, były wiceprezydent Gliwic, dziś klucznik gliwickiej Radiostacji (drewniana wieża, w której mieści się muzeum), pamięta sędzię Przybysz mniej wyrozumiałą.
– W 1986 r. skazała mnie i trzech moich kolegów na dwa lata więzienia za produkcję i kolportaż ulotek – wspomina.
– Zrobiła to na podstawie fałszywych dowodów i niewiarygodnych dokumentów.
Sędzia Przybysz skazała ich – jak czytamy w uzasadnieniu wyroku – bo sugerowali, że „Sejm PRL jest marionetką w rękach władzy, nawoływali do bojkotu wyborów do Sejmu i Rad Narodowych oraz rozpowszechniali fałszywe wiadomości na temat sytuacji społeczno-politycznej”.
Według ówczesnego kodeksu karnego groziło za to do trzech lat więzienia. – Wyrok dwóch lat w połowie lat 80. już po stanie wojennym wydaje się surowy – ocenia prokurator Piotr Nalepa z pionu śledczego katowickiego IPN. – Najsurowsze wyroki orzekano w 1982 r. na mocy dekretu o stanie wojennym – nawet sześć, siedem lat więzienia.
Średnio za strajki w stanie wojennym skazywano na rok, półtora roku pozbawienia wolności, często w zawieszeniu. Bywało, że sędzia wydawał najniższy dopuszczalny prawem wyrok i dostawał z sali oklaski.
– Pamiętam tamten proces, broniłem jednego z oskarżonych – mówi mec. Janusz Kral, obrońca w kilkudziesięciu sprawach działaczy opozycji (członków komitetów strajkowych, kolporterów), dziś na emeryturze. – Na Śląsku zawsze zapadały najsurowsze wyroki za działalność opozycyjną. Paradoksalnie bardziej ludzcy byli sędziowie sądów wojskowych niż cywilnych.
Wysokie wyroki sędzia Przybysz uzasadniała cytatami z ulotek. Jej zdaniem informacje „spada spożycie żywności, pogarszają się warunki pracy, wzrasta zachorowalność na wiele chorób” były nieprawdziwe. Podobnie jak ulotki mówiące, że „komunistyczne wybory urągają godności każdego z nas, nie tylko nie pozwalają na wybór rzeczywistych przedstawicieli społeczeństwa, stanowią ponadto formę ukrytego przymusu władzy nad obywatelem”. Oskarżonych obciążyło też, że drukowali kalendarze „Solidarności” na 1984 r. i „Donosy” Sławomira Mrożka.
Jarczewski siedział w więzieniu rok, wyszedł na mocy amnestii. Potem przez pół roku szukał pracy (miał czwórkę dzieci).
W 2006 r. na wystawie „Multimedia konspiry” w Muzeum w Gliwicach ujawnił wyrok sprzed 20 lat. Nazwisko sędzi jednak wtedy wymazał. – Nie chciałem, by nagłośnienie tej sprawy miało wpływ na proces Halemby – wyjaśnia.
Rola sędzi Przybysz w tym procesie już się skończyła. Sprawę przeciw dyrektorowi kopalni, głównemu inżynierowi oraz 15 sztygarom i nadsztygarom prowadzi kto inny. Bożena Przybysz odmówiła „Rz” rozmowy o swojej przeszłości.
Wyrok dwóch lat za ulotki już po stanie wojennym wydaje się surowy
Piotr Nalepa, prokurator IPN
Wyrok w sprawie ulotek z 1986 roku:
www.ajarcz.republika.pl "
Sędziowie | Prokuratorzy | Podejrzani / Oskarżeni
Szukaj sędziego
http://www.13grudnia81.pl/sip/index.php?opt=1&n=P
Wysłany: Pon Maj 25, 2020 2:40 am Temat postu: Może Cię zaciekawi...
Wysłany: Sro Maj 20, 2009 10:05 pm Temat postu:
Dlaczego za 'rozpowszechnianie fałszywych wiadomości na temat sytuacji społeczno-politycznej' nikt nie skazał głównych winnych w tej sprawie tj. KC PZPR, wszystkich KW tej partii, całej machiny propagandowej PRL. Ani kiedyś, ani teraz mało, że nie zostali skazani - nie można nawet złego słowa powiedzieć na te biedne, pełne wewnętrznego bólu, dotknięte do głębi przez system jego wierne filary.
Wysłany: Czw Maj 21, 2009 1:05 am Temat postu:
Sedzia Bozena Przybysz skazywala moich kolegow z gliwickiego podziemia. Ponizszy wyrok opublikowal Andrzej Jarczewski na swojej stronie internetowej. Dodam tylko ze kolezanka J.Z. po pieciu latach dzialalnosci w podziemiu, obrazila sie na kolegow i poszla na UB i wsypala wszystkich
Bożena Przybysz Źródło: Rzeczpospolita
http://www.ajarcz.republika.pl/wyrok.htm
w okresie od miesiąca grudnia 1981 r. do miesiąca czerwca 1985 r. w Gliwicach, działając prze­stępstwem ciągłym oraz wspólnie i w porozumieniu, w celu wywołania niepokoju publicznego i na­woływania do protestów przeciwko prawnym rozporządzeniom organów państwowych, podjęli działalność produkcji i rozpowszechniania ulotek, pism i broszur, zawierających treści poniżające ustrój PRL i jego naczelne organa, sugerujące między innymi, że Sejm Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej jest marionetką w rękach władzy i nawołujące do bojkotu wyborów do Sejmu i Rad Narodowych, jak również fałszywe wiadomości o sytuacji społeczno-politycznej w PRL, które to informacje mogły wyrządzić poważną szkodę interesom Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i tak:
e) Andrzej Jarczewski w okresie od stycznia 1982 do kwiet­nia 1984 opracowywał i dostarczał do druku teksty do ulotek i nielegalnych pism oraz brał udział w ich rozpo­wszechnianiu,
J.Z., M.M., B.S., W.C., Andrzeja Jarczewskiego – uznaje za winnych popełnienia czynów, zarzucanych im aktem oskarżenia (...) i za to skazuje ich na mocy art. 273 §1 kk w zw. z art. 58 kk przy zastosowaniu art. 10 §3 kk na karę po 2 (dwa) lata pozbawienia wolności.
3. Na mocy art. 273 kk w zw. z art. 48 §1 kk orzeka prze­padek dowodów rzeczowych, przekazanych do Sądu (od poz. 1 do 171) przez zniszczenie, zaś na rzecz Skarbu Państwa dowody rzeczowe wymienione w potwierdzeniu dowodów rzeczowych nr 10/86 w pozycjach 52, 52, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94 i 110.
4. Zarządza zwrot Prokuraturze Rejonowej w Gliwicach rze­czy osobiste Tadeusza Drzazgowskiego, co do którego Prokuratura Rejonowa zawiesiła postępowanie karne.
5. Na mocy art. 49 kk zarządza podanie wyroku do publicznej wiadomości poprzez ogłoszenie w prasie lokalnej „Nowiny Gliwickie”.
7. Zobowiązuje oskarżonych do uiszczenia opłaty sądowej w kwocie po 6.000 zł na rzecz Skarbu Państwa i obciąża ich kosztami postępowania w sprawie a to: J.M. w kwocie 360 zł, M.M. w kwocie 2.520 zł, B.S. w kwocie 2.360 zł, W.C. w kwocie 2.520 zł i Andrzeja Jarczewskiego w kwocie 6.120 zł.
Oskarżeni J.Z., B.S., M.M., W.C. i Andrzej Jarczewski stanęli pod zarzutem, że w okresie od miesiąca grudnia 1981 r. do miesiąca czerwca 1985 r. w Gliwicach, działając przestępstwem ciągłym oraz wspólnie i w porozumieniu, w celu wywołania niepokoju publicznego i nawoływania do protestów przeciwko prawnym rozporządzeniom organów państwowych, podjęli działalność produkcji i rozpowszechniania ulotek, pism i broszur zawierających treści poniżające ustrój PRL i jego naczelne organa sugerujące między innymi, że Sejm Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej jest marionetką w rękach władzy i nawołujące do bojkotu wyborów do Sejmu i Rad Narodowych jak również fałszywe wiadomości o sytuacji społeczno-politycznej w PRL, które to informacje mogły wyrządzić poważną szkodę interesom polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.
Tadeusz Drzazgowski był dobrym znajomym ojca oskarżonej J.Z. często bywał u niego w domu. Po internowaniu ojca J.Z. pod koniec miesiąca grudnia 1981 r. nawiązał on kontakt z oskarżoną i nakłonił ją do rozpowszechniania dostarczanych przez niego do jej mieszkania ulotek oraz ją jak też i jej ówczesnego męża – oskarżonego B.S. do pisania ulotek i rozrzucania ich w Gliwicach przy pomocy baloników.
Tlący się papieros po pewnym czasie przepalał sznurek, którym powiązane były ulotki i rozsypywały się one na ulicach miasta Gliwice.
Druga faza nielegalnej działalności oskarżonych J.Z., B.S. i Andrzeja Jarczewskiego datuje się od miesiąca stycznia 1982 r. do lipca 1982 r. W tym okresie Tadeusz Drzazgowski zamieszkuje w mieszkaniu J.Z. i B.S. Tadeusz Drzazgowski przynosi do tego mieszkania różnego rodzaju nielegalne wydawnictwa, a w szczególności: „Gliwicki Biuletyn Informacyjny”, „PiK” wówczas formatu A4, „Z Dnia na Dzień” i „Górnik Polski”.
Wydawnictwa te Tadeusz Drzazgowski, L.Z. i oskarżeni J.Z. oraz B.S. pakowali w rulon po 20 szt. i owijali gazetą. Ulotki te odbierały nieustalone w toku śledztwa osoby, było ich około dwudziestu. Wymawiały one hasło: „czy jest suchy chleb dla konia” i zabierały przygotowaną porcję ulotek. Między innymi ulotki te zabierał osk. Andrzej Jarczewski.
W okresie od marca 1982 r. do lipca 1982 r. ulotka o nazwie „Gliwicki Biuletyn Informacyjny” formatu A4 jednokartkowa była również rozrzucana wieczorami w środkach komunikacji miejskiej, w pociągach relacji Gliwice-Pyskowice, Gliwice-Katowice, na ulicach dużych osiedli mieszkaniowych jak Sikornik i Kopernik w Gliwicach, przed zakładami pracy, na placach i w klatkach schodowych budynków mieszkalnych. W akcji rozrzucania ulotek brali udział: L.Z., Tadeusz Drzazgowski, J.Z. i B.S. Oskarżony B.S. rozdawał też ulotki w swoim zakładzie pracy.
W połowie miesiąca lipca 1982 r. powrócił z internowania ojciec J.Z. Od tej pory do kwietnia 1983 nastę­puje przerwa w nielegalnej działalności oskarżonych. Po wyjeździe A.Z. do Francji w mieszkaniu oskarżonych J.Z. i jej b. męża B.S. pojawia się ponownie Tadeusz Drzazgowski.
W okresie od maja 1983 r. zaczyna on nakłaniać J.Z. i B.S. do drukowania w ich mieszkaniu nielegalnych wydawnictw. (...) Oskarżeni wyrażają na to zgodę. Tadeusz Drzazgowski przywozi do mieszkania J.Z. sprzęt drukarski, służący do drukowania tzw. metodą sitodruku tj. ramki z sitem, rakle służące do przeciągania na sicie farby, lampę do naświetlania, emulsję światłoczułą, farby, papier. Po przewiezieniu z Zabrza do Gliwic sprzętu drukarskiego Tadeusz Drzazgowski ponownie zamieszkał w mieszkaniu J.Z. i jej ówczesnego męża B.S.
Nielegalne wydawnictwa drukowane w mieszkaniu J.Z. zawierały fałszywe wiadomości szkalujące i poniżające ustrój PRL i jego naczelne organy. Wydawnictwa te i ulotki w większości zabierał z mieszkania Tadeusz Drzazgowski i wynosił do nieustalonych osób do Katowic, gdzie były rozprowadzane. Część wydawnictw w ilości ok. 300 szt. była rozprowadzana w Gliwicach. Kilkanaście sztuk każdego miesięcznika zabierał Andrzej Jarczewski oraz B.S. Resztę Tadeusz Drzazgowski, J.Z. i B.S. rozrzucali w pociągu, na dworcach, placach i ulicach miasta Gliwice.
Do drukowania ww. nielegalnych pism i ulotek niezbędne było wykonanie kliszy tekstu. Do tej pracy Tadeusz Drzazgowski wciągnął M.M., którego poznał kilka lat wcześniej. M.M. zatrudniony był w Politechnice Śląskiej w charakterze fotografa. Tam też wykonywał negatywy dostarczanych mu przez Tadeusza Drzazgowskiego tekstów nielegalnych wydawnictw „WiS” i „PIK” pisanych na maszynie oraz „Donosów” Sławomira Mrożka, przepisanych ręcznie przez W.C. i banknotów „jeden pierdol” (PIerwyj Ekspierimientalnyj Russkij DOLar), ośmieszających przedstawicieli rządu PRL. W mieszkaniu swoim następnie z tych samych negatywów wykonywał klisze i przekazywał je Tadeuszowi Drzazgowskiemu.
Drukowanie tych nielegalnych wydawnictw, zawierających treści szkalujące ustrój i naczelne organy władzy PRL oraz fałszywe wiadomości o sytuacji społeczno-politycznej w kraju odbywało się w mieszkaniu oskarżonej J.Z. w okresie od sierpnia 1983 r. do kwietnia 1984 r.
Oskarżony W.C. wyraził zgodę na współpracę z Tadeuszem Drzazgowskim i J.Z. Pomagał on im przy drukowaniu nielegalnych wydawnictw, takich jak „WiS”, „PIK” oraz ulotek. Rozpowszechnia te nielegalne wydawnictwa wśród swoich znajomych z pracy oraz dostarcza materiały i przyrządy służące do drukowania metodą sitodruku.
Oskarżony Andrzej Jarczewski nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. W toku postępowania przygotowawczego odmawiał on składania wyjaśnień dot. stawianych mu zarzutów oraz odmawiał udzielania odpowiedzi na poszczególne pytania.
Oskarżony przyznał fakt, iż zabierał z mieszkania J.Z. nielegalne druki, lecz nikomu ich nie przekazywał tylko zapoznał się z ich treścią. Sąd nie dał wiary wyjaśnieniom oskarżonego Andrzeja Jarczewskiego, uznając je za kłamliwe i wykrętne, zmierzające do uniknięcia odpowiedzialności karnej, albowiem nie znalazły one potwierdzenia w zebranym materiale dowodowym.
Oskarżona J.Z. już w toku składania pierwszych wyjaśnień podała, że od stycznia 1982 r., kiedy to Tadeusz Drzazgowski przynosił do jej mieszkania nielegalne wydawnictwa, które następnie w jej mieszkaniu były pakowane po 20 szt. i odbierane przez 20 odbiorców po wypowiedzeniu hasła: „czy jest suchy chleb dla konia” – jednym z odbiorców był oskarżony Andrzej Jarczewski, który wówczas był sąsiadem jej. Wyjaśniła również, że od Tadeusza Drzazgowskiego, który wówczas u niej zamieszkiwał, dowiedziała się, że oskarżony Andrzej Jarczewski przekazuje Drzazgowskiemu własnoręcznie opracowane artykuły, które następnie ukazywały się w nielegalnych wydawnictwach, rozprowadzanych w jej mieszkaniu. Artykuły Andrzeja Jarczewskiego zawierały treści szkalujące ustrój i naczelne organy władzy PRL.
Zabierane z mieszkania J.Z. nielegalne wydawnictwa przez Andrzeja Jarczewskiego w ilości kilkunastu sztuk tego samego numeru, miały być rozprowadzane przez Jarczewskiego w jego zakładzie pracy. Oskarżony B.S. również potwierdził, że Andrzej Jarczewski odbierał z ich mieszkania nielegalne wydawnictwa w celu kolportażu.
Czytał te artykuły, kiedy się one ukazywały w nielegalnych wydawnictwach. Stwierdził, że były to te same artykuły, które przynosił do ich mieszkania w rękopisie Andrzej Jarczewski i przekazywał je do druku Tadeuszowi Drzazgowskiemu. W artykułach tych szkalował, poniżał ustrój i jego naczelne organy, jak Radę Państwa i Sejm PRL. Za zatwierdzenie ogłoszonego stanu wojennego podważał wiarygodność Sejmu. Twierdził, że posłowie Sejmu nie są przedstawicielami społeczeństwa, a tylko marionetkami w rękach władzy. Nawoływał do bojkotu, pisał, że naród powinien się wstydzić, że słucha garstki ludzi, stojących na czele Rządu PRL. Apelował o bojkot przyszłych wyborów do Sejmu, twierdząc, że mimo wybrania nowych posłów nie zmieni się sytuacja, bo niczego to nie zmieni w naszym systemie, w jakim żyjemy. W kolejnym artykule bojkotował zalecane przez Rząd PRL tworzenie w zakładach pracy samorządów pracowniczych. Apelował, aby nie dawać wiary działaniu rządu.
W jednym z artykułów Jarczewski podważał tworzenie w zakładach pracy nowych związków zawodowych, twierdząc, że wiarygodny jest tylko związek „Solidarność”.
Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Katowicach przeprowadził badania porównawcze pisma ręcz­nego. Z ekspertyzy tej wynika, że ulotka o tytule „Proza Życia” została napisana przez Andrzeja Jarczewskiego (opinia WUSW Wydziału Kryminalistyki k. 596-597).
W toku przeszukania mieszkania oskarżonych J.Z. i B.S. Milicja zabezpieczyła szereg dowodów rzeczowych w postaci sprzętu drukarskiego, farb, klisz, papieru i nielegalnych wydawnictw, np. 208 szt. wyd. „WiS” Nr 22/85, 90 egz. wyd. „Górnik Polski” Nr 13 z czerwca 1985 r., 2.970 szt. ulotek formatu A4 zadrukowanych tekstami S. Mrożka pt. „Donosy” oraz zdjęcia fotograficzne mieszkania oskarżonych.
Oskarżona J.Z. (...), B.S. (...), M.M. (...), W.C. (...) Oskarżony Andrzej Jarczewski – w okresie od stycznia 1982 do kwietnia 1984 opracowywał i dostarczał do druku teksty do wyżej opisanych nielegalnych wydawnictw, ulotek oraz brał udział w ich rozpowszechnianiu.
Nakład nielegalnych wydawnictw, drukowanych i rozpowszechnianych przez oskarżonych był bardzo duży, przykładowo „WiS-a” i „PIK-a” około 3.300 szt., „Gliwickiego Biuletynu Informacyjnego” około 2.200 szt., „Górnika Polskiego” około 3.000 szt. Kolejne numery tych nielegalnych wydawnictw drukowane były co miesiąc, a rozpo­wszechniane na terenie Gliwic, Zabrza, Katowic, Wrocławia i innych miast. Nielegalne wydawnictwa nie tylko rozprowadzane były przez zaufanych kurierów, ale również na ulicach, placach miasta, na terenie zakładów pracy, na klatkach schodowych dużych Osiedli Mieszkaniowych a nadto w pociągach i na dworcach.
Przedmiotem ochrony prawnej w art. 270 §1 kk jest istniejący ustrój prawno-polityczny i społeczno-gospodarczy PRL. Ustrój ten określony jest w Konstytucji PRL z 22.07.1952. Naczelnymi Organami Władzy Państwowej są Sejm i Rada Państwa, zaś naczelnym organem administracji państwowej jest przede wszystkim Rada Ministrów oraz przedstawiciele tych organów. Kodeks karny określa działania przestępcze jako lżenie, wyszydzanie lub poniżanie. Chodzi tu o wypadki znieważania, zohydzania, wystawiania na pośmiewisko. Charakterystyczną cechą lżenia lub wyszydzania jest zamiar wystawienia na pośmiewisko i sponiewieranie.
Okoliczność, że czyn zawiera również cechy zniewagi osobistej, odnoszącej się do osób indywidualnie określonych nie wyłącza możliwości jednoczesnego istnienia cech zniewagi Narodu Polskiego, Polskiej Rzeczypospo­litej Ludowej, jej ustroju i naczelnych organów. Poniżenie naczelnych organów Państwa obejmuje wszelkie odezwanie i zachowanie się, zmierzające do pozbawienia w opinii publicznej należnego im szacunku oraz autory­tetu, jakimi powinny cieszyć się w społeczeństwie naczelne organy władzy państwowej.
Działanie przestępcze, określone w art. 271 §1 kk polega na rozpowszechnianiu wiadomości niepraw­dziwych. Przez wyraz „wiadomość” należy rozumieć wszelkie informacje o faktach, bez względu na ich postać zewnętrzną, dotyczące wydarzeń politycznych, teraźniejszych, a nawet przyszłych. Rozpowszechniana wiado­mość musi być fałszywa lub tendencyjnie przeinaczona, a treść jej musi być tego rodzaju, aby mogła wyrządzić poważną szkodę interesom Państwa, rzeczywiste powstanie szkody nie jest konieczne. Nie jest konieczne, aby sprawca działał w bezpośrednim zamiarze wyrządzenia szkody.
Zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego – przez „fałszywe wiadomości” rozumieć należy wszelkie informa­cje o faktach bądź w całości zmyślone, bądź też celowo zniekształcone przez wprowadzanie do ich treści elemen­tów nieprawdy lub pominięcie okoliczności, mających istotne znaczenie dla rzeczywistego obrazu danego faktu (OSNKW z 6 poz. 41 z 1982 r.).
O stopniu społecznego niebezpieczeństwa czynu określonego w art. 271§1 kk decydują głównie takie elementy przedmiotowo-podmiotowe jak: treść, forma, ilość, ranga i wymowa fałszywych wiadomości, realny zakres i rodzaj możliwych do wywołania tymi wiadomościami ujemnych reperkusji społecznych oraz pobudki i cele działania sprawcy.
Zawarte w art. 271 §1 kk pojęcie „poważnej szkody interesom PRL” należy do kategorii pojęć ocennych. Jego miernikiem są takie elementy, jak charakter fałszywych wiadomości, rodzaj środowiska, w którym wiadomości te są rozpowszechniane, a także miejsce i zasięg tego rozpowszechnienia (OSNKW z 9-10 poz. 76 z 1985 r.).
Tak jak już wspomniano oskarżeni drukowali nielegalne wydawnictwa metodą sitodruku przy użyciu klisz fotograficznych. Rozpowszechniane przez nich te wydawnictwa miały bardzo szeroki zasięg. We wszystkich zdeponowanych u oskarżonych nielegalnych wydawnictwach, które drukowali i rozpowszechniali, zawarte były fałszywe wiadomości. które mogły wyrządzić poważną szkodę interesom PRL. Wydawnictwa te zawierają również treści poniżające ustrój PRL, jego naczelne organa oraz ich przedstawicieli. Działali oni w celu wywołania niepokoju publicznego i nawoływania do protestów przeciwko prawnym rozporządzeniom organów państwowych.
Do akt sprawy w zielonej teczce dołączone są niektóre zabezpieczone u oskarżonych J.Z., B.S. i M.M. nielegalne wydawnictwa i klisze tych wydawnictw, jak: „WiS” Nr 16 z listopada 1984 r., Nr 18/85, Nr 21/85 i Nr 22/85, wydane w maju i czerwcu 1985 r. „PIK” Nr 16 z maja 1984, Nr 21 z marca 1985 r., Nr 12 z lutego 1984 r. i wydanie specjalne „PiK-a”, „Górnik Polski” nr 13 z czerwca 1985 r., „Gliwicki Serwis Informacyjny” Nr 9/82 i 8/82 oraz „Donosy” S. Mrożka i banknoty ośmieszające. Każdy numer ww. nielegalnych wydawnictw zawiera fałszywe wiadomości, szkalujące naczelne organy PRL oraz o sytuacji społeczno-politycznej PRL, a nadto nawołujące do bojkotu wyborów do Sejmu i Rad Narodowych, nadto do strajku.
W numerze z 13 czerwca 1985 r. „Górnika Polskiego” jest fałszywie przedstawiona sytuacja społeczno-po­lityczna w kraju pisze się cyt.: „spada spożycie żywności, pogarszają się warunki pracy, wzrasta zachorowalność na wiele chorób” itd. W ulotce tej dalej nawołuje się do przeprowadzenia 1-godzinnego strajku.
W ulotce „WiS” Nr 16 z listopada 1984 podaje się fałszywe informacje o działalności funkcjonariuszy SB – i aparatu władzy (str. 9). W numerze 22/85 „WiS” bojkotuje się wybory do Sejmu PRL, podając że Sejm jest „marionetką” w rękach władzy (dołączone do akt sprawy nielegalne wydawnictwa w zielonej teczce – skoro­szycie).
Na mocy art. 73 i 74 §1 kk – Sąd warunkowo zawiesił oskarżonej Jolancie Z. wykonanie orzeczonej kary pozbawienia wolności, mając na uwadze fakt, że to właśnie oskarżona J.Z. dobrowolnie odstąpiła od przestępczej działalności i w dniu 8 sierpnia 1985 r. sama zgłosiła się na milicję i ujawniła całą swoją przestępczą działalność oraz współsprawców.
Na mocy art. 49 kk zarządzono podanie wyroku do publicznej wiadomości poprzez ogłoszenie w prasie lokalnej „Nowiny Gliwickie”.
Na poczet orzeczonych kar pozbawienia wolności zaliczono oskarżonym okresy tymczasowego aresztowa­nia, licząc od dnia ich zatrzymania.
Wymierzając oskarżonym kary, na ich niekorzyść Sąd poczytał następujące okoliczności: wysoki stopień społecznej szkodliwości przypisanych im czynów z uwagi na wagę tego rodzaju przestępstw, szeroki zasięg działania i długotrwały cel – szkodliwy interesom PRL oraz niebezpieczny. Działanie ich mogło (w określonych warunkach społeczno-politycznych – wychodzenia z kryzysu) w sposób istotny godzić w porządek publiczny, podrywając zaufanie do Państwa, jego ustroju i działalności naczelnych organów. Nadto to, iż działali oni w zorga­nizowanej grupie przestępczej. Na korzyść oskarżonych – wymierzając im karę Sąd poczytał fakt, iż nie byli do tej pory karani sądownie, pracowali i posiadali pozytywne opinie. Innych okoliczności łagodzących Sąd nie dopatrzył się.
Zdaniem Sądu – wymierzone oskarżonym kary są współmierne do ich stopnia zawinienia oraz stopnia społecznej szkodliwości przypisanego im czynu, nadto odpowiadają wymogom zarówno prewencji ogólnej, jak i szczególnej. Orzeczenie o kosztach opiera się na przepisach art. 547 kpk i przepisach ustawy o opłatach w spra­wach karnych z dnia 23.06.1973r. z późniejszymi zmianami.