Source: http://korporacyjnie.pl/adresat-i-odbiorca-oswiadczenia-woli-o-rezygnacji-z-funkcji-czlonka-rady-nadzorczej-spolki-kapitalowej/?replytocom=207
Timestamp: 2020-08-14 02:35:53+00:00
Document Index: 116790983

Matched Legal Cases: ['art. 210', 'art. 205', 'art. 60', 'art. 56', 'art. 82', 'art. 61', 'art. 369', 'art. 386', 'art. 746', 'art. 746', 'art. 293', 'art. 483', 'art. 205', 'art. 205', 'art. 205', 'art. 210', 'art. 2', 'art. 2', 'art. 205', 'art. 210', 'art. 61', 'art. 61']

﻿ Adresat i odbiorca oświadczenia woli o rezygnacji z funkcji członka rady nadzorczej spółki kapitałowej | Korporacyjnie.pl
You are at:Home»Corporate»Adresat i odbiorca oświadczenia woli o rezygnacji z funkcji członka rady nadzorczej spółki kapitałowej
Adresat i odbiorca oświadczenia woli o rezygnacji z funkcji członka rady nadzorczej spółki kapitałowej
By Angelina Stokłosa on	 18 listopada 2014 Corporate
Ten wpis jest częściowo nawiązaniem i rozwinięciem wpisu mec. Andrzeja Tropaczyńskiego z 5 grudnia 2013 r. („Rezygnuję z zarządu! Ok, ale w jaki sposób?”). Dotyczy on, ujmując rzecz najogólniej, problematyki odbierania przez spółkę kapitałową oświadczeń o rezygnacji z pełnienia funkcji członka jej organu. Warto dodać, że od pewnego czasu jest to problematyka chętnie poruszana w doktrynie prawa spółek. Chciałabym odnieść się tutaj jednak nie (tylko) do rezygnacji z funkcji w zarządzie, ale (także) do rezygnacji z członkostwa w radzie nadzorczej i w komisji rewizyjnej. Problematyka rezygnacji z dwóch ostatnich funkcji jest poruszana rzadziej w piśmiennictwie i w orzecznictwie, mimo że wywołuje równie wiele kontrowersji.
Rezygnacja z funkcji członka organu, „adresat” i „odbiorca” rezygnacji
Zacznę od tego, że zgadzam się kluczowymi tezami wspomnianego Autora dotyczącymi „odbiorcy” oświadczenia o rezygnacji z funkcji członka zarządu. Podzielam pogląd, że chybiony jest zabieg transponowania szczególnych reguł reprezentacji spółki kapitałowej na wypadek zawierania przez nią umowy z członkiem zarządu lub w razie sporu z członkiem zarządu (art. 210 i 379 KSH), gdyż przeczy on niepodważalnemu zakazowi rozszerzającej interpretacji wyjątków w prawie (łac. exceptiones non sunt extendendae). Odbiorcą tym, w imieniu spółki, powinien być w mojej ocenie (co do zasady) członek zarządu jako organu prowadzącego sprawy spółki i reprezentującego spółkę na zewnątrz, jednak nie tyle stosownie do reguł reprezentacji przyjętych w danej spółce i wynikających z jej umowy lub statutu, ale z uwagi na niebudzącą wątpliwości redakcję art. 205 § 2/ 373 § 2 KSH.
Przybliżę w tym miejscu kilka kwestii terminologicznych. Po pierwsze, akt złożenia rezygnacji z funkcji w organie spółki, nie tylko w zarządzie ale także w radzie nadzorczej i w komisji rewizyjnej, jest jednostronnym oświadczeniem woli ustępującego członka, jako podmiotu prawa, mimo że na gruncie prawa spółek podmiotowość członków organów spółek kapitałowych i jej implikacje jest rzadko akcentowana. Jak każde oświadczenie woli rezygnacja podlega regułom dotyczącym jej postaci (art. 60 KC) i wykładni wynikającym z kodeksu cywilnego (art. 56 i 65 § 1 KC), może być też dotknięta wadami oświadczenia woli (art. 82 i n. KC) i cofnięta przez składającego (art. 61 § 1 zd. 2 KC). Prawo członka organu do rezygnacji wynika z KSH wprost (w przypadku członka zarządu) lub pośrednio (w przypadku członka organu nadzorczego stosuje się odpowiednio przepisy o rezygnacji członka zarządu). Z przepisów nie wynika wprost forma (ustna, pisemna) oświadczenia woli o rezygnacji członka organu; wiadomo jednak, że do złożenia rezygnacji stosuje się odpowiednio przepisy o wypowiedzeniu zlecenia przez przyjmującego (zob. np. art. 369 § 6 w zw. z art. 386 § 2 KSH). Z uwagi na to, zgodnie z art. 746 § 2 KC, członek organu może złożyć rezygnację w każdym czasie; jeżeli jednak pełni swoją funkcję w organie odpłatnie (np. pobiera wynagrodzenie), powinien rozważyć złożenie rezygnacji jedynie z ważnych powodów, w przeciwnym wypadku będzie odpowiedzialny za szkodę wynikłą z tego, że złożył rezygnację bez ważnego powodu. Kwestią dyskusyjną jest, co może stanowić taki ważny powód, oraz czy sam interes spółki (tj. wzgląd na ten interes), który ma być dyrektywą postępowania członka organu spółki w każdej, co do zasady, sytuacji, może skutecznie ograniczać prawo członka organu do złożenia rezygnacji. W mojej ocenie, z uwagi na osobisty charakter decyzji o rezygnacji z funkcji w organie, która musi być decyzją autonomiczną, trudno przyjąć, by abstrakcyjny interes spółki lub niekonkretyzowane jej interesy jako uwarunkowania faktyczne mogły ograniczać swobodę rezygnacji. Jak trafnie wskazuje się w doktrynie, uprawnienie do rezygnacji nie powinno być ograniczane wskutek ukształtowania się w spółce określonej sytuacji faktycznej. Członek organu nie jest „niewolnikiem” spółki ani „zakładnikiem” interesu spółki i w związku z tym może zrezygnować z funkcji np. wtedy, gdy nie zgadza się z polityką spółki. Jedynie w nielicznych sytuacjach, gdy rezygnacja wyraźnie narusza interes spółki, np. uniemożliwiając podjęcie uchwały, zwłaszcza istotnej dla spółki, lub utrudniając zaskarżenie uchwały szkodzącej spółce, można mówić o nadużyciu prawa przez członka organu. Zagrożenie lub naruszenie uzasadnionego interesu spółki nie ubezskutecznia jednak złożonej rezygnacji. Naruszenie interesu spółki skutkujące powstaniem szkody implikuje „jedynie” odpowiedzialność odszkodowawczą wobec spółki (art. 746 § 2 KC, art. 293 i art. 483 KSH). Bliski jest mi wobec powyższego pogląd, że prawo do rezygnacji z funkcji w organie spółki kapitałowej jest uprawnieniem, które ma pierwszeństwo przed interesem spółki (a którego o interesu piastunami są właśnie członkowie tych organów). Co więcej, można bronić tezy, że to „pierwszeństwo” wynika z KSH, w którym nie ma ograniczeń swobody rezygnacji z funkcji w organie spółki, w tym choćby przez „wzgląd na interes spółki”.
Warto przy okazji wspomnieć o szczególnej regulacji ograniczającej swobodę rezygnacji z funkcji członka rady nadzorczej spółki publicznej, notowanej na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Nie jest to ograniczenie bezwzględnie wiążące i obowiązujące, ale regulacja określana jako „miękkie prawo”. Otóż w Dobrych Praktykach Spółek Notowanych na GPW sformułowano skierowaną do członków rad nadzorczych spółek giełdowych zasadę numer III.5, zgodnie z którą członek rady nadzorczej nie powinien rezygnować z pełnienia funkcji w sytuacji, gdy mogłoby to negatywnie wpłynąć na możliwość działania rady nadzorczej, w tym podejmowania przez nią uchwał. Jest to zatem czytelna wskazówka: ograniczenie swobody rezygnacji z funkcji członka rady sformułowano w kontekście „możliwości działania” samej rady, nie zaś ogólnej kondycji spółki, sytuacji na rynku itp. W mojej ocenie jest to ograniczenie istotnie węższe niż ogólny wzgląd na interes spółki, niezależnie od wciąż w praktyce obrotu spotykanych różnic w jego rozumieniu.
Adresatem rezygnacji z funkcji w organie spółki jest każdorazowo spółka jako podmiot prawa powiązany z ustępującym członkiem co najmniej stosunkiem organizacyjnym, do której rezygnacja musi być dla swojej skuteczności skierowana. Odbiorcą zaadresowanego do spółki oświadczenia woli jest organ (ewentualnie prokurent spółki lub inny pełnomocnik) umocowany do odbioru w imieniu spółki oświadczeń woli. Co do zasady, jak wynika z KSH, takim organem jest zarząd (art. 205 § 2/ 373 § 2 KSH).
Zdaniem doktryny i judykatury
W doktrynie prawa spółek zdania dotyczące odbiorcy, nie końca poprawnie – moim zdaniem – określanego (utożsamianego z?) „adresatem” i ogólnej skuteczności oświadczeń woli o rezygnacji z pełnienia funkcji członka organu spółki kapitałowej (określanej niekiedy rezygnacją z funkcji piastuna spółki kapitałowej) są podzielone. Przychylam się do poglądu, zgodnie z którym nie istnieją odrębne reguły składania i oceny skuteczności rezygnacji przez członków zarządów, rad nadzorczych i komisji rewizyjnych. Innymi słowy, składnie rezygnacji przez członków poszczególnych organów kierowniczych (zarządzających i nadzorczych) spółki kapitałowej powinno być rozpatrywane na analogicznych zasadach. W tym kontekście tytuł niniejszego wpisu może brzmieć nieco przewrotnie.
Z uwagi na brak normy (szczególnej) przenoszącej ciężar biernej reprezentacji spółki na okoliczność składania spółce rezygnacji z funkcji w zarządzie, radzie nadzorczej (komisji rewizyjnej) na inny podmiot, bezsporne powinno być, że w pierwszej kolejności uprawnionym do jej odbioru w imieniu spółki jest zarząd (min. jeden członek zarządu wieloosobowego).
W mojej ocenie nie jest uprawniony pogląd części doktryny, prezentowany także w orzecznictwie, zgodnie z którym kompetencję do odbioru w imieniu spółki rezygnacji członka danego organu posiada organ lub podmiot, który zgodnie z umową/ statutem spółki powołał członków tego organu. Innymi słowy, omawiana tutaj rezygnacja członka rady, złożona wobec zarządu spółki, zgodnie z panującymi w spółce zasadami reprezentacji jest skuteczna „częściowo”. Ustępujący członek rady zachowuje swój mandat do czasu zwołania zgromadzenia udziałowców, które uprawnione jest do powołania/ odwołania członków rady. Dalej idący pogląd zakłada obowiązek „przyjęcia” rezygnacji, a zatem za niewystarczające uznaje się w jego świetle samo doręczenie rezygnacji uprawnionemu organowi; konieczne jest formalne przyjęcie rezygnacji dla skutecznego złożenia tego oświadczenia. Niekiedy wskazuje się ponadto, że wspomniany przeze mnie jako adekwatny w kontekście składania i przyjmowania rezygnacji art. 205 § 2/ 373 § 2 KSH nie może mieć tutaj zastosowania, gdyż dotyczy wyłącznie sytuacji reprezentowania spółki przez zarząd wobec osób trzecich, podczas gdy złożenie rezygnacji przez członka organu spółki należy do stosunków wewnętrznych a nie zewnętrznych spółki.
W mojej ocenie, w przypadku zarządu wieloosobowego rezygnacja członka każdego organu (zarządu, rady, komisji rewizyjnej) powinna być złożona na ręce co najmniej jednego członka zarządu, stosownie do art. 205 § 2/ 373 § 2 KSH. Każdy członek zarządu wieloosobowego jest uprawniony do odbioru w imieniu spółki wszelkich, co do zasady, oświadczeń woli, w tym także omawianych rezygnacji. Uprawnionym do odbioru rezygnacji, zgodnie z ww. przepisami, jest także prokurent spółki. Spory, czy złożenie i przyjęcie rezygnacji członka organu spółki to czynności z zakresu relacji zewnętrznych czy wewnętrznych, są w istocie bezwartościowe. Z KSH wynika, że zarząd reprezentuje spółkę, a nie: „reprezentuje spółkę (wyłącznie) na zewnątrz”. Warto zresztą przypomnieć, że w art. 210 § 1/ 379 § 1 KSH także mowa o „reprezentacji”, a wszak kwestie w nim wskazane dotyczą spraw „wewnętrznych” spółki, tj. m.in. sporów z członkiem zarządu. Właśnie z uwagi na taki charakter relacji członka zarządu, którego łączy ze spółką – poza innymi – stosunek organizacyjny, spółki nie reprezentuje w szczególnych przypadkach zarząd do takiej reprezentacji powołany. Prowadzenie spraw spółki to wyłącznie kierowanie jej działalnością, organizowanie tej działalności, nie zaś także przyjmowanie oświadczeń woli, które rzekomo nie mieszczą się w sferze reprezentacji spółki z uwagi na ich pozornie „wewnętrzny” (wewnątrzkorporacyjny) charakter.
Nie można zatem przyjąć, że uprawnionym do odbioru rezygnacji członka organu spółki jest organ lub podmiot uprawniony do powołania/ wskazania członków organu, z którego członek ustępuje. Taka interpretacja jest wyraźnie sprzeczna z KSH. Nie sposób również zaakceptować tezę o swoistych „pośrednich” i „bezpośrednich” skutkach złożenia rezygnacji przez ustępującego członka organu. Taka teza jest bowiem sprzeczna z przepisami KC o składaniu oświadczeń woli drugiej osobie. Ustawodawca nie wprowadził rozróżnienia na skutki pośrednie i bezpośrednie; tym samym rezygnacja złożona wobec członka zarządu nie ma „zawieszonej skuteczności” do czasu doręczenia jej organowi powołującemu członków poszczególnych innych organów spółki. Skutek rezygnacji następuje z chwilą jej doręczenia (a nie odbioru, przyjęcia – jak sugerują niektórzy) organowi uprawnionemu do odbioru w imieniu spółki oświadczeń. Natura spółki handlowej ani charakter relacji wewnątrzkorporacyjnych nie uzasadniają przyjęcia poglądów odmiennych (art. 2 zd. 2 KSH).
W kontekście powyższego mój niepokój budzi wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 maja 2013 r. (sygn. akt V CSK 313/12). W orzeczeniu tym Sąd wskazał, że skuteczność rezygnacji członka rady nadzorczej należy oceniać w kontekście okoliczności jej złożenia. Zdaniem SN członek rady nadzorczej spółki akcyjnej, składając rezygnację, musi liczyć się z tym, że jego stosunek członkostwa w radzie nadzorczej (tj. stosunek organizacyjny) ustanie „dopiero w chwili, gdy walne zgromadzenie zapozna się z jego oświadczeniem woli w tej sprawie”. Jeżeli rezygnacja członka rady nie będzie skutkować jej „dekompozycją”, tj. zmniejszeniem liczby członków organu poniżej ustawowe lub statutowe minimum, rezygnacja może być odebrana przez zarząd. W ocenie SN rezygnacja ta nie będzie skuteczna z chwilą jej doręczenia zarządowi; zarząd powinien bowiem zdecydować, czy z uwagi na interes spółki rezygnacja jest skuteczna od czasu jej doręczenia, czy też dopiero od czasu przyjęcia jej przez zgromadzenie udziałowców. Z kolei jeżeli rezygnacja prowadzi do dekompozycji rady, oświadczenie o rezygnacji powinno być złożone wyłącznie zgromadzeniu udziałowców, które powinno postarać się o niezwłoczne uzupełnienie wakatu.
Rzecz jasna, powyższego stanowiska nie sposób zaakceptować. Nieuprawnione jest już samo różnicowanie skutków rezygnacji oparte na kryterium „dekompozycji rady”. Z kolei zarządowi nie można przypisywać kompetencji do ustalania chwili skuteczności oświadczenia woli, sprzecznie z zasadami wynikającymi z KC. Wreszcie, skutek oświadczenia woli następuje z chwilą jego doręczenia w sposób umożliwiający adresatowi (tu: spółka) zapoznanie się z jego treścią, chyba że ustawodawca wyraźnie ustali inny szczególny sposób ustalenia tej skuteczności. W KSH nie ma przepisów nakazujących odpowiednie stosowanie w powyższym zakresie ogólnych przepisów KC, które w zakresie składania oświadczeń woli należy stosować wprost, a nie jedynie odpowiednio (art. 2 KSH).
W tym miejscu należy wyrazić nadzieję, że wspomniany wyrok Sądu Najwyższego nie stanie się zapowiedzią kierunku nowej linii orzeczniczej.
Rezygnacja członka rady nadzorczej powinna być odebrana przez zarząd (min. jednego członka zarządu wieloosobowego, zgodnie z art. 205 § 2/ 373 § 2 KSH). Uprawniony do jej odbioru może być też prokurent spółki, względnie inny umocowany pełnomocnik. Do rezygnacji, jako jednostronnego oświadczenia woli członka organu, nie należy stosować – w drodze wykładni rozszerzającej – art. 210/ 379 KSH. Ponadto, rezygnacja nie „staje się skuteczna” z chwilą zapoznania się z nią przez jakikolwiek organ spółki; jest skuteczna z chwilą dotarcia do odbiorcy, tj. organu spółki-adresata, w sposób umożliwiający zapoznanie się z nią. Od tego czasu rezygnacja jest dla spółki wiążąca. Brak podstaw do różnicowania skuteczności rezygnacji członka rady w związku z okolicznościami jej złożenia skutkującymi dekompozycją rady. Zarząd nie ma kompetencji do ustalania chwili skuteczności rezygnacji; skutek ten następuje niezależnie od woli a nawet wiedzy zarządu lub innego organu spółki, co wynika z art. 61 § 1 KC, tj. ogólnej zasady wyrażającej skuteczność (skutek doręczenia) oświadczenia woli składanego drugiej osobie. Nie ma podstaw normatywnych, aksjologicznych lub innych, uprawniających do stosowania w omawianym zakresie art. 61 § 1 KC jedynie odpowiednio, tj. z modyfikacjami.
Previous ArticleXVIII Dni Edukacji Prawniczej 2014 w Poznaniu, 17-19 listopada 2014 r.
Next Article Siedem grzechów głównych PKW – czyli jak nie stosować prawa zamówień publicznych
Krzysztof Szura on 24 listopada 2014 12:51
Sąd rejestrowy ma w Krakowie na ten temat inne zdanie. Pismo z oświadczeniem o rezygnacji z funkcji członka zarządu złożone spółce, odebrane przez członka zarządu i złożone do wniosku o wpis zmiany danych spółki spotkało się z zezwaniem do uzupełnienia braków formalnych. Zqproponowane możliwości: uchwała o odwołaniu członka zarządu lub dowód złożenia oświadczenia zgromadzeniu wspólników. Przepisy swoją drogą, sądy swoją.
Angelina Stokłosa on 24 listopada 2014 20:07
Niestety, największym problemem nie wydaje się być tutaj wykładnia przepisów jako taka, ale właśnie rozbieżna praktyka orzecznicza sprawiająca, że spółki i członkowie ich organów narażeni są na ryzyka prawne, które istnieć w ogóle nie powinny. Teoretykom i praktykom prawa pozostaje glosowanie niedających się zaakceptować orzeczeń, a członkom organów spółek – doręczanie rezygnacji na „kilka sposobów” (zarządowi, zgromadzeniu udziałowców etc.), aby wykluczyć/ zminimalizować ryzyko późniejszego uznania złożenia rezygnacji za nieskuteczną.
Waldemar on 5 grudnia 2014 12:13
Bardzo interesujący i merytoryczny tekst. Wydaje się, że ważnym argumentem uzasadniającym stanowisko SN są motywy podejmowanych decyzji o rezygnacji z zasiadania w radzie nadzorczej…
W uzupełnieniu zaprezentowanych w artykule rozważań można wskazać na inne, (występujące w praktyce), problemy związane z członkostwem w radzie nadzorczej spółki
Igor on 7 lutego 2018 20:09
A ja mam następujące pytanie w kontekście powyższego:
Jak skutecznie zrezygnować z funkcji członka rady nadzorczej w SA, podczas gdy nie sposób skontaktować się z prezesem jej zarządu (jednoosobowego), a pod adresem spółki jest już inny najemca? Spółka faktycznie nie prowadzi działalności.
Spółka nadal figuruje w KRS.
Reply To Waldemar Cancel Reply
Filtr antyspamowy * pięć × siedem =