Source: https://oko.press/lobbysci-prosili-minister-ardanowski-sie-zgodzil-pozwolil-na-stosowanie-srodka-zabijajacego-pszczoly/
Timestamp: 2020-08-03 20:35:37+00:00
Document Index: 9384386

Matched Legal Cases: ['art. 156', 'art. 106', 'art. 7', 'art. 7', 'art. 53', 'art. 53', 'art. 231', 'art. 228']

+ 81k
Wbrew opiniom wielu naukowców i zakazowi Komisji Europejskiej Jan Krzysztof Ardanowski, tuż po objęciu teki ministra rolnictwa, w ekspresowym tempie wydał zgodę na używanie neonikotynoidów. To substancje owadobójcze uznane za niebezpieczne dla pszczół. Prokuratura przyznała, że złamał prawo, ale odmówiła wszczęcia śledztwa. Sąd nakazał jej zająć się sprawą
Polscy producenci rzepaku od kilku lat zabiegali u kolejnych ministrów rolnictwa o zgodę na stosowanie neonikotynoidów – środków owadobójczych, które podtruwają i zabijają pszczoły oraz inne owady zapylające. Nie dostawali jej, bo na podstawie opinii naukowców używania ich zakazała Komisja Europejska.
Jednak gdy ministrem rolnictwa został przychylny producentom rzepaku
Jan Krzysztof Ardanowski, spełnił ich życzenie. I to w ekspresowym tempie: zgodę na stosowanie środków wydał zaledwie sześć dni po tym, jak się o nią zwrócili.
Nie poczekał nawet na opinie, o które – zgodnie z prawem – musiał poprosić i poprosił ministrów zdrowia i środowiska. Prokuratura, powiadomiona o sprawie przez Fundację Greenpeace Polska, przyznała, że minister złamał tym samym prawo, ale z absurdalnych powodów odmówiła wszczęcia śledztwa.
Kilka dni temu sąd orzekł jednak, że śledczy muszą zbadać sprawę.
KE zabrania neonikotynoidów
Przez pięć lat polscy rolnicy nie mogli używać zabijających szkodniki substancji z grupy neonikotynoidów, ponieważ zostały uznane za potencjalnie zagrażające życiu pszczół i innych owadów zapylających. W 2013 roku stwierdził to Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), a na podstawie jego opinii w tym samym roku Komisja Europejska zakazała ich sprzedaży i używania.
Według badań naukowców zatrucia neonikotynoidami mogą być dla pszczół śmiertelne lub wywoływać u nich zaburzenia, uniemożliwiające powrót do ula, pogarszające orientację przestrzenną, zapamiętywanie zapachów i zbieranie pokarmu.
Choć – dodajmy – część naukowców uważa, że środki te nie są groźne dla owadów zapylających.
Jeśli jednak są – zagrożenie dla owadów to zarazem zagrożenie dla środowiska i rolnictwa. Naukowcy, którzy we współpracy z Greenpeace przygotowali “Narodową Strategię Ochrony Owadów Zapylających” przytaczają badania, według których zapylane przez owady gatunki to 75 proc. wszystkich roślin w ekosystemach lądowych. Od zapylaczy zależą plony 33 proc. globalnej wartości produkcji rolnej.
Bez nich załamałaby się również polska produkcja rolna – zwłaszcza uprawy owoców, w których polscy rolnicy są dziś potentatami.
Pomimo opinii EFSA i zakazu KE co roku o dopuszczenie do obrotu środków owadobójczych, zawierających neonikotynoidy, wnioskowało jednak Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych (KZPRiRB). To branżowa organizacja, broniąca interesów rolników.
Plantatorzy rzepaku chcieli, by minister rolnictwa skorzystał z prawa do uchylania zakazu obrotu środków na 120 dni “gdy takie działanie okazuje się niezbędne z powodu niebezpieczeństwa, któremu nie można zapobiec za pomocą innych rozsądnych działań”.
Przez lata odmawiali im Marek Sawicki, minister rolnictwa za poprzedniego rządu, oraz Krzysztof Jurgiel z PiS-u.
Jurgiel odmawia w marcu…
Jak dowiedziała się Fundacja Frank Bold, zajmująca się m.in. kontrolą działalności lobbingowej, do ministra Jurgiela zrzeszenie producentów rzepaku wystąpiło po raz ostatni 19 marca 2018 roku.
Wniosek dotyczył środków Modesto 480 FS (zawierającego klotianidynę, substancję z grupy neonikotynoidów) oraz Cruiser OSR 322 FS (zawierającego tiametoksam, także neonikotynoid).
Zrzeszenie producentów rzepaku wnioskowało o zgodę na zasianie rzepaku zaprawionego neonikotynoidami w całej Polsce. Obszar upraw szacowało wówczas na 400 tys. hektarów. W październiku 2018 Juliusz Młodecki, prezes KZPRiRB przewidywał już jednak, że rzepakiem zostanie obsianych ponad 900 tys. hektarów. Czyli 2,9 proc. powierzchni Polski.
Jurgiel wydał decyzję odmowną 7 maja 2018, po 7 tygodniach od złożenia wniosku przez zrzeszenie.
Sytuacja zmieniła się jednak radykalnie, gdy 20 czerwca 2018 roku na stanowisku ministra rolnictwa Jurgiela zastąpił Jan Krzysztof Ardanowski. Poseł PiS od 2001 roku, były już przewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, rolnik spod Torunia.
I sprzymierzeniec polskich plantatorów rzepaku.
…Ardanowski pozwala w lipcu
Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych 3 lipca 2018, niecałe dwa tygodnie po zaprzysiężeniu Ardanowskiego, ponownie złożyło w ministerstwie rolnictwa wnioski o dopuszczenie do obrotu w 2018 roku owadobójczych środków niebezpiecznych dla pszczół. Tych samych, na które dwa miesiące wcześniej nie zgodził się minister Krzysztof Jurgiel: Modesto 480 FS oraz Cruiser OSR 322 FS.
Producenci rzepaku nigdy wcześniej nie składali wniosku dwukrotnie w tym samym roku. Dlaczego tym razem złożyli wniosek ponownie? Czy mieli okazję rozmawiać na ten temat z Janem Krzysztofem Ardanowskim?
Fundacja Frank Bold zapytała ministerstwo rolnictwa o wszystkie spotkania jego przedstawicieli z przedstawicielami Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych między 1 maja a 20 lipca 2018.
Według resortu nie doszło do żadnych spotkań od zaprzysiężenia ministra Ardanowskiego do 10 lipca, dnia w którym zrzeszenie odebrało powtórną decyzję w sprawie środków zawierających neonikotynoidy. O neonikotynoidach rozmawiali z przedstawicielami resortu jedynie 24 kwietnia 2018 roku. Tuż przed tym, jak Krzysztof Jurgiel nie wyraził zgody na ich stosowanie.
Ponowne złożenie wniosków przez KZPRiRB w lipcu 2018 dziwi także z powodu dodatkowych przeszkód, które stwarzały przepisy prawa i rolniczy kalendarz.
Zrzeszenie musiało zdawać sobie sprawę, że decyzja Jurgiela jest prawomocna, bo nie odwoływało się od niej i nie zaskarżyło jej do sądu administracyjnego.
A zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego nie można wydać drugiej decyzji w tej samej sprawie. Taka decyzja może zostać uznana za nieważną (art. 156 par. 1 pkt 3 k.p.a.)
Jeśli tak by się stało w tym przypadku, nasiona rzepaku zaprawione neonikotynoidami musiałyby zostać wycofane z użytku. Producenci i rolnicy nie mogliby ich sprzedać ani wysiać.
Poza tym wydawało się, że nie można spodziewać się zmiany decyzji ministra po tym, jak 29 maja 2018 Komisja Europejska wydała trzy rozporządzenia wykonawcze, zakazujące stosowania i sprzedaży neonikotynoidów (klotianidyny, tiametoksamu i imidachloprydy).
KE oparła się na opinii Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) z lutego 2018 roku, przesądzającej, że stosowanie zaprawianych neonikotynoidami nasion rzepaku ozimego stwarza m.in. wysokie niebezpieczeństwo dla owadów zapylających, w tym pszczół. Wcześniejsza opinia EFSA z 2013 roku w niektórych wypadkach wskazywała jedynie na brak pewności co do ich bezpieczeństwa.
KZPRiRB musiało też wiedzieć, że nawet gdyby Ardanowski zmienił decyzję swojego poprzednika, może być już za późno na wprowadzenie neonikotynoidów do obrotu przed siewami rzepaku w 2018 roku.
W północno-wschodniej Polsce zaleca się siać rzepak ozimy maksymalnie do 15 sierpnia, a w południowo-wschodniej najpóźniej do 25 sierpnia. Gdyby Ardanowski wydał decyzję w podobnym tempie, jak wcześniej Jurgiel, zapadłaby ona dopiero około 21 sierpnia.
Producenci nie zdążyliby przygotować ziaren zaprawionych neonikotynoidami przed końcem siewów. Właśnie z tego powodu w poprzednich latach zawsze wnioskowali o zezwolenia już w pierwszym kwartale roku.
Ardanowskiemu udało się jednak przezwyciężyć te wszystkie trudności w zawrotnym tempie. By czytelnik nie pogubił się w natłoku zdarzeń, przedstawiamy je w formie kalendarium.
Zrzeszenie producentów rzepaku wysyła do ministerstwa rolnictwa wnioski o czasowe dopuszczenie do obrotu Modesto 480 FS oraz Cruiser OSR 322 FS, środków zawierających szkodliwe dla pszczół neonikotynoidy.
Wnioski wpływają do resortu. Tego samego dnia Jan Krzysztof Ardanowski poprosił o ich zaopiniowanie ministra środowiska, ministra zdrowia oraz Instytut Ochrony Roślin – Państwowy Instytut Badawczy w Poznaniu.
Według kodeksu postępowania administracyjnego (art. 106 k.p.a.) adresaci muszą odpowiedzieć niezwłocznie, ale nie później niż po dwóch tygodniach od doręczenia pisma.
Minister Ardanowski zażądał jednak – bez podstawy prawnej – by ministrowie wydali opinie do 5 lipca, “mając na uwadze wnioskowany termin wydania zezwolenia”. Napisał tak, choć KZPRiRB nie wnioskowało o wydanie decyzji w określonym terminie. Do ministerstwa zdrowia wniosek Ardanowskiego wpływa jeszcze 4 lipca.
Do ministerstwa środowiska wpływa wniosek Ardanowskiego o wydanie opinii (resort rolnictwa twierdzi jednak, że pismo wpłynęło dzień wcześniej).
Tego samego dnia ministerstwo rolnictwa otrzymuje odpowiedź z Instytutu Ochrony Roślin – Państwowego Instytutu Badawczego w Poznaniu. Pozytywną dla zrzeszenia producentów rzepaku.
Jan Krzysztof Ardanowski wydaje zezwolenia dla Modesto 480 FS oraz dla Cruiser OSR 322 FS, chociaż nie dostał jeszcze opinii ws. ich szkodliwości dla ludzi i środowiska. Naruszył tym samym ustawę o środkach ochrony roślin (art. 7 par. 1), która pozwala ministrowi rolnictwa na wydanie czasowego pozwolenia na obrót środkiem zakazanym przez KE jedynie po zasięgnięciu opinii ministrów zdrowia i środowiska.
Także 9 lipca KZPRiRB składa kolejny wniosek. Tym razem prosi ministra Ardanowskiego o dopuszczenie do obrotu środka Cruiser 70 WS, wskazując, że środki ochrony roślin, których dotyczyły wydane 9 lipca 2018 roku zezwolenia są trudno dostępne i potrzebne są inne środki. Wygląda na to, że KZPRiRB w dniu wydania pierwszych zezwoleń już wiedziało o ich treści i było przygotowane do złożenia kolejnego wniosku.
Ministerstwo rolnictwa prosi ministrów zdrowia i środowiska o zaopiniowanie wniosku, dotyczącego środka Cruiser 70 WS. Pisma wpływają następnego dnia.
Jan Krzysztof Ardanowski wydaje zezwolenie dla Cruiser 70 WS.
Minister środowiska wydaje opinię o środkach Modesto 480 FS i Cruiser OSR 322 FS. Jej treść jest negatywna, chociaż odwołuje się do stanu sprzed wydania przez EFSA opinii z lutego 2018 roku o szkodliwości neonikotynoidów dla zapylaczy. Wpływa do resortu rolnictwa następnego dnia.
Minister zdrowia wydaje opinię o środkach Modesto 480 FS i Cruiser OSR 322 FS. Wskazuje na brak zagrożenia dla konsumentów, ale potencjalne zagrożenie dla owadów pożytecznych, w tym pszczół. Opinia wpływa do MR 20 lipca.
Tego samego dnia minister zdrowia wydaje też opinię o Cruiser 70 WS. Pisze o braku zagrożenia dla konsumentów. Nie wspomina o owadach zapylających. Opinia wpływa do MR 23 lipca.
Resort rolnictwa: opinie i tak są niewiążące
OKO.press zapytało ministerstwo rolnictwa, dlaczego minister Ardanowski wydał zgody bez wymaganych opinii. Resort wyjaśnił, że opinie nie są wiążące dla ministra, a skoro tak – minister nie musi na nie czekać.
Zobacz całą odpowiedź ministerstwa
Zezwolenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi nr R/j-2/2018 i R/j-3/2018 z dnia 9 lipca 2018 r. oraz nr R/j- 4/2018 z dnia 13 lipca 2019 r. zezwalające na wprowadzenie do obrotu, na okres do 120 dni, odpowiednio środka ochrony roślin Modesto 480 FS i Cruiser OSR 322 FS oraz Cruiser
70 WS zostały udzielone w związku z wystąpieniem sytuacji nadzwyczajnej w ochronie roślin związanej z brakiem możliwości skutecznej ochrony rzepaku ozimego, z wykorzystaniem dostępnych metod, spowodowanej panującymi niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi i wzrastającą presją organizmów szkodliwych.
Decyzje wymagały szybkiego procedowania z uwagi na terminy złożenia wniosków, konieczność szybkiego zaprawienia nasion i zapewnienie możliwości ich wysiania w terminach agrotechnicznych.
W celu oceny sytuacji fitosanitarnej w uprawie rzepaku ozimego Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zwróciło się do instytutu branżowego tj. Instytutu Ochrony Roślin – PIB w Poznaniu, którego nie dotyczą przepisy kpa.
Mając na uwadze, art. 7 ust. 1 ustawy z dnia 8 marca 2013 r. o środkach ochrony roślin (Dz. U. z 2018 r. poz. 1310 z późn. zm.) minister właściwy w sprawach rolnictwa może wydać zezwolenie, o którym mowa w art. 53 rozporządzenia nr 1107/2009, po zasięgnięciu opinii ministra do spraw zdrowia i ministra właściwego do spraw rolnictwa. Dlatego też Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi wystąpił do Ministra Zdrowia i Ministra Środowiska w celu uzyskania opinii dotyczących przedmiotowych wniosków.
Jak wskazano powyżej, z uwagi na późne złożenie wniosków oraz niekorzystne warunki atmosferyczne wyznaczono bardzo krótkie terminy na przedstawienie tych opinii.
W tym miejscu należy wskazać, że w świetle przepisów ustawy o środkach ochrony roślin, minister właściwy do spraw rolnictwa jest zobowiązany do wystąpienia do ww. ministrów o uzyskanie stosownych opinii, jednakże przedmiotowe opinie mają charakter pomocniczy i w tym sensie nie są wiążące przy podejmowaniu decyzji o wydaniu bądź nie zezwolenia w przypadku sytuacji nadzwyczajnych w ochronie roślin.
Ustawa z dnia 8 marca 2013 r. nie ustanawia więc obowiązku Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi przy podejmowaniu decyzji, w trybie art. 53 rozporządzenia nr 1107/2009, kierowania się opinią wydaną przez ministra do spraw zdrowia i ministra właściwego do spraw rolnictwa.
Jednocześnie należy wyjaśnić, że ww. decyzje dotyczyły nowych wniosków, uzasadniających zaistnienie sytuacji nadzwyczajnej w ochronie rzepaku ozimego.
Greenpeace skarży Ardanowskiego
“Stanowisko ministra Ardanowskiego jest w oczywisty sposób sprzeczne z prawem. Mógł wydać decyzję dopiero wtedy, gdy postanowienia ministrów środowiska i zdrowia stałyby się ostateczne. Minister Ardanowski nie miał również prawa do samodzielnego wyznaczania im terminów na zajęcie stanowiska. Oznacza to, że otwarcie przyznaje się do naruszania prawa, w tym tego najważniejszego – konstytucji. Jej artykuł 7 mówi jasno: organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa” – komentuje dla OKO.press Bartosz Kwiatkowski, dyrektor Fundacji Frank Bold.
Z powodu naruszeń prawa przez ministra Ardanowskiego Fundacja Greenpeace Polska we wrześniu 2018 roku zwróciła się do niego o wznowienie postępowań dotyczących neonikotynoidów. Gdy odmówił, w październiku 2018 zaskarżyła trzy jego odmowy do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.
WSA przyznał Greenpeace’owi rację, ale w dwóch sprawach resort odwołał się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. W kolejnej, pomimo uprawomocnienia się wyroku,
minister nie wznowił postępowania, tłumacząc, że już na to za późno, skoro minęło 120 dni – czyli okres, w którym rolnikom wolno stosować neonikotynoid.
Skutki decyzji ministra sięgają jednak znacznie dalej niż twierdzi on sam.
Po 120 dniach gdy producenci rzepaku mogli stosować neonikotynoidy rozpoczął się okres 6 miesięcy, kiedy środek mógł pozostawać w obrocie,
a następnie okres kolejnych 12 miesięcy, kiedy środek może być unieszkodliwiany, składowany i stosowany. Kończy się on dopiero w maju 2020 roku.
Z tego względu Greenpeace zaskarżył do sądu administracyjnego również i tę decyzję ministra.
Sąd: prokuratura ma zbadać sprawę
W listopadzie 2018 roku Greenpeace zawiadomił też prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez ministra Ardanowskiego lub pracowników jego resortu odpowiedzialnych za wydanie decyzji o dopuszczeniu do obrotu neonikotynoidów.
Greenpeace uzasadniał, że Ardanowski lub jego pracownicy mogli przekroczyć kompetencje, celowo naruszając przepisy na szkodę interesu publicznego (art. 231 kodeksu karnego).
W swoim zawiadomieniu Greenpeace zwrócił uwagę prokuraturze, że powinna sprawdzić, czy minister Ardanowski w związku ze sprawą środków zawierających neonikotynoidy nie przyjął łapówki,
czyli czy nie popełnił przestępstwa opisanego w art. 228 kodeksu karnego. Greenpeace wskazywał na potrzebę zbadania powiązań i spotkań pracowników ministerstwa z producentami rzepaku i środków ochrony roślin.
27 listopada 2018 roku Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście odmówiła jednak wszczęcia śledztwa. Prokurator Bartosz Tomczak w uzasadnieniu nawet nie wspomniał o możliwości przyjęcia przez ministra Ardanowskiego korzyści majątkowej.
W kwestii przekroczenia uprawnień przyznał, że wydanie decyzji bez wymaganych opinii ministrów środowiska i zdrowia było naruszeniem prawa administracyjnego.
Ale uznał, że prawo karne powinno być stosowane tylko wtedy, gdy nie da się zastosować innych przepisów. A w tym przypadku – zdaniem prokuratora – można było skorzystać z innej drogi, bo decyzje ministra można było zaskarżyć do WSA, co Greenpeace zrobił.
“Taka argumentacja jest oczywiście absurdalna – gdyby było tak, jak chce prokurator, to w wypadku kradzieży najpierw musielibyśmy dochodzić zwrotu rzeczy przed sądem cywilnym, a dopiero gdy złodziej po zakończeniu procesu dalej odmawiałby oddania nam naszej własności, moglibyśmy o sprawie zawiadomić policję lub prokuratora” – komentuje Kwiatkowski dla OKO.press.
Zgodnie z taką wykładnią wszyscy urzędnicy przekraczający kompetencje byliby bezkarni, a przepis kodeksu karnego o przekroczeniu uprawnień przez urzędników – zbędny.
Greenpeace złożył więc zażalenie na postanowienie prokuratora. I 30 sierpnia 2019 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie uchylił je. Prokurator Tomczak będzie musiał ponownie zbadać, czy dopuszczając neonikotynoidy do obrotu, minister Ardanowski nie przekroczył uprawnień i czy nie wiązało się to z korzyściami majątkowymi.
Tekst powstał we współpracy z portalem jawnylobbing.org.
Ekologia, Jan Krzysztof Ardanowski, Krzysztof Jurgiel, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Komisja Europejska, Fundacja Frank Bold greenpeace lobbing ochrona pszczół Ochrona środowiska Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście
Kasia Złośnica 4 września 2019
To nie minister, to porażka. Kolejna zresztą tego rządu…
4 września 2019 at 18:08
Michal Nowak 4 września 2019
Lobbyści nie proszą, tylko namawiają i załatwiają oferując określone korzyści i to raczej nie w postaci słoika miodu rzepakowego.
4 września 2019 at 21:26
Ewa Kaźmierczak 8 września 2019
Dokładnie! Dlatego prokuratura powinna się tym zająć.
OKO.press mam nadzieję, że nie odpuścicie tego tematu.
8 września 2019 at 15:04
Andrzej Lisiak 4 września 2019
A mnie się widzi, że wrogo nastawionych do pszczół hodowców rzepaku położy nie brak zgody na stosowanie tej trucizny, ale susza po wysiewach utrzymująca się do mrozów.
A to, że położy przy tym polski przemysł olejowy – to już będzie tylko nawiązka.
I proszę mi wierzyć, sam się boję tego "krakania"
4 września 2019 at 22:43
Andrzej Kiszkiel 4 września 2019
Nie wyrażam na to zgody Moi drodzy brak sprzeciwu oznacza zgodę Proszę napiszce tutaj i gdzie tylko przyjdzie Wam do głowy "Nie wyrażam zgody" Poproście znajomych o to samo!
4 września 2019 at 23:42
Łukasz Kowalczyk 5 września 2019
Ręce opadają… to może jeszcze, wzorem tego oszołoma aktualnie rządzącego Brazylią, spalmy całą Puszczę Białowieską, aby żądni kasy farmerzy mogli posiać jeszcze więcej zatrutego rzepaku??
Czy te głąby naprawdę nie są w stanie zrozumieć, że bez pszczół wszystkie zasiewy trafi szlag?
5 września 2019 at 09:24
daniel sadowski 5 września 2019
tych dziadkow raczej takie argumenty nie interesuja. Za starzy sa, zeby sie tym przejmowac.
5 września 2019 at 09:56
Igor Kirski 5 września 2019
To co wyprawia sabotażysta polskiego rolnictwa Ardanowski po przekracza ludzkie pojęcie.Niszczy wszystko czego się dotknie uciekał po Polsce z Morawieckim podczas protestów rolników aby się z nimi nie spotkać.Razem z Morawieckim Ardanowski jako właściciele Krajowej Spółki Cukrowej w perfidny sposób okradają i oszukują pracowników i rolników.Spółka której są właścicielem czyli KSC swego czasu wyemitowała akcje dla pracowników i rolników od lat nie wypłaca dywidendy i nie skupuje akcji pomimo wykazywanych i odprowadzanych do skarbu państwa zysków.Przeznaczając pieniądze z dywidendy na kapitał firmy co nie przeszkadza im w wypłacani zarządowi premii i nagród po kilkadziesiąt tysięcy złotych.Oraz w sponsorowaniu drużyny koszykówki z Torunia Polski Cukier.Państwowa firma KSC która powinna świecić przykładem w poszanowaniu akcjonariuszy i pracowników pokazuje światu i polakom jak ich oszukać i robić z nich idiotów.A odpowiedzialni Ardanowski i Morawiecki schowali głowy w piasek i udają że nie ma problemu Ci obłdnicy i faryzeusze startują do sejmu Ardanowski z Torunia a Morawiecki z Katowic
5 września 2019 at 10:50
Andrzej Rokosz 5 września 2019
To wszystko to efekt zgody społeczeństwa na rządy organizacji mafijnych o nazwie partia. Jedynym celem tych bandziorów jest zdobycie władzy mamiąc pustymi obietnicami najbardziej prymitywną część społeczeństwa (50% posiada IQ nie wyższe niż 100, za komuny aby ukończyć szkołę średnią bez matury trzeba było mieć 120), a później w oparciu o instrumenty, teoretycznie mające służyć społeczeństwu, trzymanie się przy korycie. Jeżeli ktoś chce serio mówić o demokracji musi się skupić na zmianie systemu politycznego poprzez delegalizację partii i oparcie się na systemie samorządowym do którego trafiają prawdziwe autorytety lokalne.
5 września 2019 at 10:53
Damian Ka 5 września 2019
A może jakieś przykłady tych "naukowców" co stwierdzili że przez stosowanie neonikotnoidów wymrą pszszczoły? poniżej link gdzie podano konkretne przykłady że to propagandowa nagonka. Zachęcam do rzetelnego zgłębienia tematu zanim się zacznie wypisywać głupoty. Bo jeśli nie neonikotynoidy to co? Miedzian? Co ciekawe dopuszczony do stosowania w rolnictwie "ekologicznym". Proszę sprawdzić jaką on ma toksyczność dla pszczół i wtedy się zastanowić gdzie leży problem.
https://www.polityka.pl/tygodnikpol­ityka/nauka/1756374,1,neonikotynoid­y-to-nie-wyrok-na-pszczoly-6-faktow­-kontra-fake-news.read
5 września 2019 at 13:52
Alicja Zapolnik-Plachetka 6 września 2019
Może taki przykład: https://www.nature.com/articles/d41­586-017-00866-6 , albo artykuł, o którym wspomina sam autor cytowany przez Pana: https://www.sciencemag.org/news/201­7/06/controversial-pesticides-can-d­ecimate-honey-bees-large-study-find­s . W obu znajdziemy stwierdzenia, że sprawa nie jest prosta i efekt działania neonikotynidów nasila się z czasem. I o tym naukowcy mówią od dłuższego czasu – aby wprowadzić środek do obrotu wystarczą badania trwające kilka miesięcy, czasem dwa sezony, a tymczasem szkodliwe skutki mogą ujawniać się dopiero w kolejnych pokoleniach zapylaczy, u których pojawiają się wady genetyczne. Podobnie jest z glifosatem – ostatnie badania pokazują, że u kolejnych pokoleń szczurów narażonych na kontakt z nim coraz częstsze są bezpłodność i otyłość, szczególnie u samic.
6 września 2019 at 12:13
Marcin Dębicki 5 września 2019
Mój ojciec przez całe dorosłe życie miał pasiekę około 30 rodzin pszczelich.
Oczywiście każdego roku kilka uciekało, kilka zamarzało, ale jednak ten stan około 30 rodzin utrzymywał. Armagedon przyszedł ze dwa lata temu – ojcu zostały dwie rodziny które stoją przy domu – reszta umarła w środku lata.
Pewnie nielegalny oprysk – wiadomo zabije się owady to więcej można z pola zebrać.
Teraz ma może z 5 rodzin i tak już zostanie.
Jestem pewien, że nasz dbający o rolników rząd chce utworzyć w Polsce nowy rodzaj profesji – zapylacza!
https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacj­e-pogoda/swiat,27/jak-bedzie-wyglad­al-swiat-bez-pszczol-w-chinach-juz-­wiedza,88508,1,0.html
5 września 2019 at 20:56
Adam Szczeniowski 5 września 2019
Moja żona w tym roku zauważyła, że praktycznie w ogrodzie nie ma pszczół. Nie jest to dowód naukowy, ale coś jest na rzeczy. Odmowa prokuratury wszczęcia postępowania jest dowodem na jej upolitycznienie.
5 września 2019 at 21:22
Andrzej Wójciak 10 maja 2020
Jestem pszczelarzem od kilkunastu lat i chętnie podzielę się swoimi obserwacjami w tym temacie.
Pan Ardanowski to również pszczelarz. Całkiem przyzwoity człowiek był, ale władza i kumanie się z PiS-em ewidentnie mu zaszkodziły. Nie tylko wizerunkowo, ale tak zwyczajnie ludzko. Podjął wiele fatalnych decyzji i nie działał raczej na korzyść rolnictwa w Polsce. Jednego natomiast nie ocenię nigdy źle i jest to właśnie to zawieszenie zakazu na używanie zaprawy neonikotynoidowej. W mojej ocenie to była trudna, ale dobra decyzja, za którą niepotrzebnie spadają na niego fale krytyki, prawdopodobnie inspirowane idiotami z Greenpeace Polska, którzy do tej pory nie są w stanie podać mi badań wskazujących na szkodliwość tej zaprawy w przypadku rzepaku.
10 maja 2020 at 17:38
Jasne, neonikotynoidy to szkodliwe substancje. Istnieje wiele badań pokazujących ich negatywny wpływ na zimowlę pszczoły miodnej przy stosowaniu jej np w kukurydzy (badanie z Kanady, wsiew zaprawionej neonikotynoidami kukurydzy wraz z soją). Natomiast przy rzepaku badania już nie są tak wyraźne. Z tego co pamiętam (a interesowałem się tematem w 2018, kiedy zakaz był zawieszany, czyli użycie zaprawy neonik. zostało dozwolone) jedyne badania pod kątem szkodliwości zaprawiania nasion rzepaku tą substancją wskazywały na pogorszenie się zimowli w Wlk. Brytanii, ale z kolei poprawę w Niemczech i na Węgrzech (większa przeżywalność).
Sprawa nie jest tak jednoznaczna w ocenie, bo zaprawa neonikotynoidowa pozwala na odstąpienie od wielu innych zabiegów opryskiwania na tych roślinach, a każdy oprysk to narażenie zdrowia i życia tych owadów. Ja po tegorocznej zimowli moich pszczół, które do kilkudziesięciu hektarów rzepaku mają odległość bagatela 5 metrów, nie odnotowałem żadnego pogorszenia w zimowaniu pszczół. Obecnie rosnący rzepak, również z nasion zaprawionych neonikotynoidami przy takim samym zniesionym zakazie w 2019 roku, tak samo może mieć wpływ na zimowlę pszczół. Z chęcią podzielę się wynikami po tej zimie, natomiast – jak wspomniałem – zaprawa z 2018 roku nie spowodowała u mnie żadnych negatywnych zmian. Z 33 uli w tamtej pasiece umarły 2 rodziny i to na wiosnę, bo zimę przeżyły. Rok wcześniej miałem stratę w liczbie 4 pni.
nie zgadzam się z krytyką tej decyzji, ale jestem skłonny zmienić zdanie, jeśli ktokolwiek przedłoży mi badania wskazujące na szkodliwość zaprawy neonikotynoidowej dla konkretnej rośliny, rzepaku. Ja do takich się nie dokopałem ani w języku angielski, ani niemieckim, ani francuskim. Być może są takie badania, ale moje prośby o ich przedstawienie pozostają bez odzewu. Empiria jednak pokazała, że decyzja ta wcale nie była ze szkodą dla pszczół.