Source: http://www.transseksualni.czo.pl/topics45/221.htm
Timestamp: 2018-02-20 15:33:10+00:00
Document Index: 45697295

Matched Legal Cases: ['art. 31', 'art. 23', 'art. 189', 'art. 21', 'art. 189', 'art. 31']

transseksualni.pl :: O duszy uwięzionej w obcym ciele &#8212; dopuszczalność
transseksualni.pl Strona Główna » Transseksualizm czy urojenia zmiany płci? Uniknąć błędnej diagnozy. » Kwestie medyczno-prawne » O duszy uwięzionej w obcym ciele &#8212; dopuszczalność Poprzedni temat «» Następny temat
O duszy uwięzionej w obcym ciele &#8212; dopuszczalność
Wysłany: 2015-10-06, 00:08 O duszy uwięzionej w obcym ciele &#8212; dopuszczalność
Długi i może zbyt długi wywód na temat aspektów prawnych zmiany płci, ale jestem ciekawy waszego podejścia do niego.
Definicja transseksualizmu, podana przez K. Imielińskiego i akceptowana bez zastrzeżeń przez polską naukę, brzmi: „Transseksualizm oznacza rozbieżność między poczuciem psychicznym płci a budową morfologiczno-biologiczną oraz płcią socjalną (metrykalną), które odczuwane są jako «obce» i należące do płci przeciwnej”[2]. Transseksualista czuje się jak kobieta uwięziona w ciele mężczyzny (tzw. typ M/K) lub jak mężczyzna zamknięty w ciele kobiety (tzw. typ K/M). Ta niezgodność powoduje wstręt do własnego ciała i pragnienie usunięcia niezgodności między przeżyciami psychicznymi i fizyczną budową ciała. Dawniej na określenie takich zaburzeń używano nazwy transwestytyzm[3]. Wydaje się, że ten rodzaj parafilii seksualnej powinien być ograniczony wyłącznie do tych przypadków, w których dochodzi do osiągania satysfakcji seksualnej w wyniku przebierania się w odzież charakterystyczną dla płci przeciwnej[4]. Transwestyci z reguły nie są zainteresowani żadną pomocą lekarską, natomiast transseksualiści wszelkimi sposobami dążą do zmiany płci, co nie jest możliwe bez profesjonalnej terapii medycznej. Zmiany w obrębie drugorzędowych i trzeciorzędowych cech płciowych są możliwe do osiągnięcia przez stosowanie preparatów hormonalnych. Na ogół wystarcza to transgenderystom (gynemimeza — zaburzenie identyfikacji płci u kobiet i andromimeza — zaburzenie identyfikacji płci u mężczyzn). Pożądaną przez transseksualistów pełną identyfikację z daną płcią może zapewnić wyłącznie zabieg chirurgiczny obejmujący wewnętrzne i zewnętrzne narządy płciowe. Transseksualizmu, nazywanego zespołem dezaprobaty płci (gender dysphoria), nie należy mylić ze zdarzającymi się przypadkami hermafrodytyzmu (obojnactwa), który polega na tym, że u tej samej osoby występują jednocześnie gruczoły (gonady) płciowe męskie i żeńskie (hermafrodytyzm prawdziwy) lub występują gonady jednej tylko płci, a pozostałe (zewnętrzne) narządy płciowe wykazują cechy właściwe obu płciom (hermafrodytyzm rzekomy)[5]. Tylko w przypadkach hermafrodytyzmu występują problemy z określeniem płci biologicznej. Mimo niewątpliwie niezbyt wielkiej liczby przypadków transseksualizmu[6], problem jest na tyle ważny, że zasługuje na zainteresowanie i naświetlenie z punktu widzenia prawa karnego.
Zjawisko transseksualizmu nie ujawniło się nagle; występuje od dawna, w wielu różnych kulturach. Wśród Arabów mężczyźni, którzy nie chcą spełniać swoich społecznych funkcji, są nazywani xanith. Mogą przywdziewać kobiece szaty i używać pachnideł. Wśród rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej funkcjonują berdache, na Madagaskarze sekrata, a u hindusów hijiras[7]. Pierwsze zabiegi korygujące wykonano w Pradze i Berlinie, na początku XX w. (1912 r.), ale dopiero w latach pięćdziesiątych w Danii zaczęto przeprowadzać zabiegi połączone z leczeniem hormonalnym. Kazus Christine Jorgensen był pierwszym naukowo opisanym przypadkiem (1953 r.). W Polsce zabiegi były wykonywane począwszy od lat sześćdziesiątych — po raz pierwszy w 1963 r. w Szpitalu Kolejowym w Międzylesiu[8]. W 1983 r. wykonano pionierski w naszym kraju zabieg zmieniający biologiczną kobietę w mężczyznę. W 1998 r. zostało zarejestrowane w Gdańsku (jako pierwsze tego typu w Polsce) „Stowarzyszenie obrony i niesienia pomocy osobom dotkniętym zaburzeniami z zakresu transpozycji płci — LOS”. Obecnie, o ile mi wiadomo, zabiegi chirurgicznej zmiany płci są przeprowadzane tylko w klinikach Akademii Medycznej w Łodzi i Gdańsku. Są bardzo skomplikowane (zwłaszcza w przypadku transseksualizmu typu K/M) i poprzedzone długotrwałą (2-3 lata) terapią hormonalną. Rekonstrukcja narządów płciowych (waginoplastyka lub formowanie prącia i moszny) odbywa się etapami. Dodatkowo przeprowadza się usunięcie gruczołów sutkowych lub modelowanie piersi, a nawet usuwanie owłosienia za pomocą elektrolizy i wstrzykiwanie kalogenu w usta[9]. Rozmiary zjawiska są niewielkie — rocznie wykonuje się kilkadziesiąt zabiegów (w sumie wykonano ich w Polsce ponad 2 tys.). Zapewne osoby szczególnie zdeterminowane i bardzo zamożne decydują się na ten zabieg poza granicami kraju[10]. Dlaczego odmawia się im prawa do podjęcia suwerennej decyzji co do jednej z najbardziej prywatnych i intymnych kwestii? Dlaczego kosztów takich zabiegów nie pokrywają Kasy Chorych w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego? Pytania te nie mają charakteru retorycznego. Brak wyobraźni i mizeria finansowa nie usprawiedliwiają obecnego stanu rzeczy. O tym, że rozwiązanie omawianego problemu, z poszanowaniem godności i wolności człowieka, jest możliwe, niech świadczy przykład z Anglii. Wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Londynie, z dnia 29 lipca 1999 r., National Health Service został zobowiązany do pokrycia kosztów zabiegu zmiany płci u trzech transseksualistów. Do sprawy doszło na skutek odmowy leczenia przez lokalną służbę zdrowia w hrabstwie Lancashire. terefere Apelacyjny uznał, że odmowa ta była niezgodna z prawem, a zabiegi, których się domagano, nie mają charakteru zabiegów kosmetycznych, ponieważ transseksualizm jest poważną chorobą[11]. Motywy tego rozstrzygnięcia są przy tym mniej istotne niż samo uznanie prawa do wyboru własnej płci. Prawo to zapewniają od dawna przepisy wielu krajów, m.in. Austrii, Niemiec, Szwecji, Włoch i Holandii[12].
Uchylenie bezprawności kryminalnej zabiegu zmiany płci jest możliwe przy uznaniu, iż odbywa się on w celu leczniczym, a transseksualista wyraził na niego zgodę. W takim przypadku mielibyśmy po prostu do czynienia z kontratypem zabiegów leczniczych. Możliwość takiej interpretacji została niejako potwierdzona w orzeczeniu Sądu Najwyższego z dnia 25 lutego 1978 r.: „W wypadku wyjątkowym terefere może sprostować akt urodzenia przez zmianę oznaczenia płci także przed dokonaniem korekcyjnego zabiegu operacyjnego zewnętrznych narządów płciowych, jeżeli cechy nowo kształtujących się płci są przeważające i stan ten jest nieodwracalny”[16]. Była to pierwsza uchwała SN, która umożliwiła wykonywanie zabiegów chirurgicznej zmiany płci lub raczej usankcjonowała dotychczasową praktykę. W konsekwencji, w środowisku medycznym, wypracowano jednolity tryb postępowania przy podejmowaniu decyzji co do adaptujących operacji chirurgicznych. Przedstawiał się on następująco: 1) uzyskanie skierowania z Zakładu Seksuologii i Patologii Więzi Międzyludzkich w Warszawie, 2) odbycie 2-letniej kuracji hormonalnej połączonej z obserwacją, 3) sprostowanie aktu urodzenia i 4) wykonanie zabiegu.
W uchwale SN z dnia 22 czerwca 1989 r. — podjętej w odpowiedzi na zapytanie prawne Prokuratora Generalnego z dnia 20 marca 1989 r.: „Czy na podstawie art. 31 ustawy z dnia 29 września 1986 r. Prawo o aktach stanu cywilnego terefere może sprostować akt urodzenia przez zmianę oznaczenia płci z męskiej na żeńską lub odwrotnie w wypadku transseksualizmu, lecz przed dokonaniem stosownego zabiegu operacyjnego zewnętrznych narządów płciowych?” — wyrażony został pogląd, że „Występowanie transseksualizmu nie daje podstawy do sprostowania w akcie urodzenia wpisu określającego płeć”[17].
Prima facie, orzeczenie to zamykało drogę do definitywnej zmiany płci. Istniejące niedoskonałości prawa o aktach stanu cywilnego (w pewnym stopniu uwaga ta dotyczy również prawa karnego) mogły poważnie utrudnić, a nawet uniemożliwić konieczne w takich przypadkach zabiegi chirurgiczne. Lekarz mający przed sobą akt urodzenia stwierdzający płeć pacjenta zgodną z kierunkiem, w którym miał być wykonany zabieg, mógł być prawie pewien, iż operacja przez niego wykonana jest zgodna z prawem. Wobec braku takiego aktu należało liczyć się raczej z odmową wykonania zabiegu, niż z podjęciem ryzyka ponoszenia odpowiedzialności karnej. Chciałbym przy tym zaznaczyć, że zarówno przytoczona wyżej sentencja uchwały, jak i pozostałe orzeczenia tutaj omówione mają ograniczone znaczenie dla karnoprawnej oceny legalności takich zabiegów. Kategoryczne brzmienie uchwały każe natomiast przyjrzeć się bliżej niektórym argumentom podniesionym w uzasadnieniu. terefere Najwyższy uznał, że „Spośród różnorakich dewiacji płci — transseksualizm oznacza rozbieżność między poczuciem psychicznym płci a budową ciała morfologiczno-biologiczną; przy czym — według aktualnego stanu wiedzy medycznej — żadna metoda terapii nie pozwala na «odwrócenie» wadliwie ukształtowanej identyfikacji; jednakże kuracja hormonalna w połączeniu z zabiegami plastyczno-chirurgicznymi przynosi w efekcie znaczne upodobnienie się wyglądu zewnętrznego transseksualisty do płci, z którą identyfikuje się on psychicznie.
Wydaje się, że pod wpływem poglądów A. Zielonackiego, Z. Radwańskiego i tych, którzy skrytykowali stanowisko SN z dnia 22 czerwca 1989 r., SN w postanowieniu z dnia 22 marca 1991 r. stwierdził, że „Poczucie przynależności do danej płci może być uznane za dobro osobiste (art. 23 k.c.) i jako takie podlega ochronie również w drodze powództwa o ustalenie na podstawie art. 189 k.p.c.”[21]. terefere wskazał, że na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu można dokonać wpisu dodatkowego, o którym mowa w art. 21 prawa o a.s.c.[22]. Postanowienie to spotkało się z częściowo krytyczną glosą M. Safjana[23].
Minęły 4 lata i w uchwale z dnia 22 września 1995 r. terefere Najwyższy ponownie opowiedział się za dopuszczalnością dochodzenia w procesie ustalenia płci transseksualisty w drodze powództwa na podstawie art. 189 k.p.c. Wskazał przy tym, że pozwanymi w sprawie powinni być rodzice powoda, a w razie ich braku kurator[24]. W stanie faktycznym sprawy powodem była kobieta, która po kuracji hormonalnej i po zabiegu chirurgicznym (mastektomia) żądała sporządzenia aktu urodzenia, w którym wpisano by imię męskie i zmieniono końcówkę nazwiska. terefere Najwyższy podzielił wprawdzie pogląd wyrażony w uchwale z dnia 22 czerwca 1989 r., zauważył jednak, że wtedy SN — w uzasadnieniu tamtej uchwały — nie wskazał kierunku postępowania do zmiany wpisanej w akcie urodzenia płci. W uzasadnieniu uchwały z dnia 22 września 1995 r. SN wyraził opinię, że ustalenie stosunku prawnego lub prawa może nastąpić tylko wtedy, gdy twierdzony stosunek prawny rzeczywiście istnieje. Oznacza to, jak się wydaje, brak akceptacji dla sądowego dochodzenia zmiany płci przed wykonaniem zabiegu operacyjnego. J. Ignatowicz w krytycznej glosie do tej uchwały wyraził przekonanie, że ewentualny zabieg korekcyjny nie prowadzi do zmiany płci, a tylko do jej ujawnienia. Tym samym metrykalna zmiana płci powinna być — zdaniem J. Ignatowicza — dokonana w drodze sprostowania aktu stanu cywilnego (art. 31 prawa o a.s.c.)[25].
Transseksualizm a prawo karne
Wysłany: 2015-10-06, 14:22
Ło matko ! jakie to długie Jak się zbiorę, to poczytam
Wysłany: 2015-10-14, 23:53
Przeczytałem połowę, bardzo nudne i ma trochę błędów, np.:
Wydaje się, że ten rodzaj parafilii seksualnej powinien być ograniczony wyłącznie do tych przypadków, w których dochodzi do osiągania satysfakcji seksualnej w wyniku przebierania się w odzież charakterystyczną dla płci przeciwnej[4].
Źle się wydaje, autor zapomniał (a może nei wiedział, to chyba stary tekst) o transwestytyzmie o typie podwójnej roli.
Na ogół wystarcza to transgenderystom (gynemimeza — zaburzenie identyfikacji płci u kobiet i andromimeza — zaburzenie identyfikacji płci u mężczyzn).
ransgenderyzm zaburzeniem a transseksualizm zespołem? Yy, trochę dziwne, ja bym to nazwał jednym zjawiskiem tylko o różnym nasileniu.
1) uzyskanie skierowania z Zakładu Seksuologii i Patologii Więzi Międzyludzkich w Warszawie, 2) odbycie 2-letniej kuracji hormonalnej połączonej z obserwacją,
informacje przestarzałe.
Więc może powiedz o co Ci konkretnie chodzi, co do czego mamy mieć zdanie? bo tak to czytać drugiej połowy naprawdę nie chce mi się za bardzo
Wysłany: 2015-10-28, 18:24
No tak. Brakuje mi świeżego spojrzenia na ten artykuł. Na ile te prawne aspekty poruszone w temacie odnoszą się do dzisiejszego stanu wiedzy medycznej, na ile są życiowe i w jakiej części należałoby to poddać korekcie.
transseksualni.pl Strona Główna » Transseksualizm czy urojenia zmiany płci? Uniknąć błędnej diagnozy. » Kwestie medyczno-prawne » O duszy uwięzionej w obcym ciele &#8212; dopuszczalność