Source: http://informacjapubliczna.org.pl/11,999,sad_ktory_obrazil_sie_na_demokracje.html
Timestamp: 2017-03-24 02:05:28+00:00
Document Index: 104569307

Matched Legal Cases: ['art. 31', 'art. 61', 'art. 5', 'SA/Sz ', 'SA/Wa ', 'SA/Wa ', 'SA/Wa ']

Sąd, który obraził się na demokrację - Sieć Obywatelska - Watchdog Polska Pozarządowe Centrum Dostępu do Informacji Publicznej
Aktualności Sieć Obywatelska - Watchdog Polska Pozarządowe Centrum Dostępu do Informacji Publicznej >> Aktualności >> Sąd, który obraził się na demokrację
Sąd, który obraził się na demokracjęCo się stało w ostatnich latach z Sądem Najwyższym? Czy można dobrze wyrokować, a źle administrować? Sąd Najwyższy jest autorytetem orzeczniczym. Jeszcze 3 lata temu, dzięki jego projawnościowemu wyrokowi dotyczącemu udostępniania pełnej informacji: z kim, na jaką kwotę i na co zawierają umowy instytucje publiczne, do działania ruszyła cała rzesza aktywnych obywatelek i obywateli w Polsce. A już dwa lata później sądowe kierownictwo jest gotowe poruszyć niebo i ziemię, by nie musieć udostępniać informacji o tym, co dokładnie robi. Kto ma teraz budować autorytet państwa? Sąd Najwyższy – Izba Administracyjna, Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w wyroku z 1 czerwca 2000 r., sygn. akt III RN 64/00 uznał, iż „Podobnie jak odmowa udzielenia informacji, także odmowa udostępnienia prasie akt urzędowych może nastąpić jedynie ze względu na ochronę tajemnicy państwowej i służbowej oraz innej tajemnicy chronionej ustawą (…) W interesie Rzeczypospolitej Polskiej leży bowiem gwarantowanie prasie jak najszerszego dostępu do informacji, będących w posiadaniu organów i instytucji publicznych, rozumianego jako prawo do uzyskania informacji nie tylko w formie przekazu ustnego, pisemnego czy w innej postaci od zobowiązanego organu, lecz także poprzez wgląd do akt powstałych w rezultacie jego działalności. Natomiast wszelkie ustawowe ograniczenia wolności prasy, w tym prawa do informacji, nie mogą być interpretowane rozszerzająco, bowiem narusza to także prawo obywateli do rzetelnej informacji i zasadę jawności życia publicznego”. Bez wątpienia wyrok ten można zaliczyć do projawnościowych. Warto przy tym zauważyć, że w czasie wyrokowania nie obowiązywała jeszcze ustawa o dostępie do informacji publicznej.
„dla osoby żądającej dostępu do informacji publicznej, związanej z zawieraniem umów cywilnoprawnych przez jednostkę samorządu terytorialnego, imiona i nazwiska stron takich umów są często ważniejsze niż ich treść i jest to z oczywistych względów zrozumiałe. Trudno byłoby w tej sytuacji bronić poglądu, że udostępnienie imion i nazwisk osób w rozważanej sytuacji stanowiłoby ograniczenie w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw tych osób (art. 31 ust. 3 i art. 61 ust. 3 Konstytucji RP). W konsekwencji należy zatem przyjąć, że ujawnienie imion i nazwisk osób zawierających umowy cywilnoprawne z jednostką samorządu terytorialnego nie narusza prawa do prywatności tych osób, o którym mowa w art. 5 ust. 2 u.d.i.p.”. Ujawnienie imion i nazwisk nie narusza, zdaniem Sądu Najwyższego, prywatności osób będących kontrahentami, zatem nie ma przesłanek do odmawiania udostępnienia tych informacji publicznych.
Dzięki temu wyrokowi rozpoczął się oddolny, obywatelski ruch na rzecz publikowania informacji o zawieranych umowach cywilnoprawnych, związanych z wydatkowaniem środków publicznych - Inspirująca moc jednego wyroku sądowego oraz Publiczny Rejestr Umów. Argumenty podniesione przez SN znajdują także wyraz w działalności sądów administracyjnych. Przykładem może być wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie z dnia 30 października 2014 r, sygn. akt II SA/Sz 502/14. W jego rezultacie prezydent Szczecina publikuje rejestr umów wraz z podaniem imienia i nazwiska kontrahenta, który jest osobą fizyczną, nieprowadzącą działalności gospodarczej, przed czym wcześniej się wzbraniał.
Jawne i dostępne rejestry umów obudziły obywatelskiego ducha w wielu ludziach. Z jednej strony zaczynają oni wnioskować o opublikowanie rejestrów umów w różnych jednostkach samorządu terytorialnego i urzędach, a z drugiej strony analizują zawarte tam informacje, kontrolując tym samym działalność organów władzy publicznej.Kontrola obywatela w Sądzie Najwyższym
Fundacja ePaństwo zwróciła się do I Prezesa Sądu Najwyższego o udostępnienie umów cywilnoprawnych, które Sąd Najwyższy zawarł z komercyjnymi wydawnictwami. Sprawa jest szerzej opisana w serwisie prawo.valga.pl Fundacja ePaństwo właśnie wygrała dwie sprawy przed NSA - obie przeciwko I Prezesowi Sądu Najwyższego. Chodziło o dwie sprawy sądowe, które były konsekwencją odmowy udostępnienia przez Sąd Najwyższy informacji, o które się zwrócono. Decyzje I Prezesa SN zostały uchylone przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (wyroki WSA w Warszawie z 10 stycznia 2012 r., sygn.: II SA/Wa 2257/11 oraz sygn. II SA/Wa 2259/11). Sąd Najwyższy nie zgodził się z rozstrzygnięciem, więc złożył w obydwu sprawach skargi kasacyjne. W obydwu przegrał (wyrok NSA z 11 września 2012 r., sygn.: I OSK 903/12 oraz wyrok NSA z 11 września 2012 r., sygn. I OSK 916/12). Poza tym w Sądzie Najwyższym pojawiła się m. in. kwestia umów z sędziami (wyrok WSA w Warszawie z 23 stycznia 2015 r., sygn. akt II SA/Wa 1669/14).
W listopadzie 2014 r. do TK wpływa pismo procesowe Sądu Najwyższego, w którym jego nowo ustanowiony pełnomocnik – prof. Marek Chmaj – wycofał sporą część zarzutów oraz uporządkował pozostałe. Przede wszystkim wycofano zarzuty dotyczące Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Pozostawiono przepisy dotyczące związku jawności z prywatnością oraz procedury dostępu do informacji publicznej.
„Sąd Najwyższy, ale nie najmądrzejszy w kwestii dostępu do informacji publicznej” – w ten publicystyczny sposób podsumowujemy problem SN z jawnością.Ostatnia modyfikacja: 2015-03-31Bartosz Wilk, Szymon Osowski