Source: http://finron.pl/ubezpieczenie-sprzetu-elektronicznego-raport-rzecznika-finansowego/
Timestamp: 2017-09-22 20:43:39+00:00
Document Index: 101689617

Matched Legal Cases: ['art. 384', 'art. 17', 'art. 812', 'art. 805', 'art. 474', 'art. 481', 'art. 477']

Ubezpieczenie sprzętu elektronicznego - raport Rzecznika Finansowego. - Finron
W listopadzie światło dzienne ujrzał raport Rzecznika finansowego na temat ubezpieczenia sprzętu elektronicznego.
Niezłym wstępem do raportu są słowa Krystyny Krawczyk, dyrektor Wydziału Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego w Biurze Rzecznika Finansowego:
„Z sygnałów, które dostajemy od klientów wynika, że sprzedawcy w sieciach handlowych przekonują, że takie umowy obejmą każde uszkodzenie sprzętu. Robią to, bo mają określone plany sprzedażowe, a prowizje dla sklepu sięgają 70% płaconych przez klienta składek. Niestety po szkodzie okazuje się, że umowa zwiera wiele ograniczeń. Wynika to z faktu, że ubezpieczycielowi zostaje niewiele na pokrycie ryzyka. W związku z tym tak konstruuje ofertę, żeby nie wypłacać zbyt wiele”.
Zachęcam do zapoznania się z pełną treścią raportu oraz prezentacji. Poniżej natomiast przedstawiam najciekawsze, w mojej opinii, jego fragmenty.
Jaką skalę mają skargi związane z ubezpieczeniem sprzętu niech świadczy poniższy wykres.
Być może liczba 620 skarg w pierwszym półroczu tego roku nie szokuje. Warto jednak odnotować jeszcze jeden komentarz Rzecznika pochodzący z raportu oraz poniższą grafikę dotyczący tego problemu.
„Analizowane sygnały pokazują, że stosowane wobec wszystkich poszkodowanych procedury niejednokrotnie są realizowane z naruszeniem powszechnie obowiązującego prawa oraz treści zawartych umów. Stosowanie powielanych schematów w praktyce likwidacyjnej dotyka więc wszystkich poszkodowanych znajdujących się w analogicznej sytuacji i występujących z tożsamym roszczeniem. Stąd też to nie liczba skarg, a przyjęty i stosowany wobec wszystkich poszkodowanych jednolity mechanizm – opisany procedurą lub wyznaczany praktyką schematyczny model likwidacji – obrazuje szerszą skalę nieprawidłowości. Dodatkowo bardzo niepokojąca jest znaczna dynamika przyrostu liczby skarg (są to wartości ok. 100% przyrostu w ujęciu rok do roku), które płyną z rynku do Rzecznika.”
Stwierdzeniem pojawiającym się w podsumowaniu pierwszej części dokumentu jest informacja, którą powinni przeczytać wszyscy zainteresowani tego typu usługami. Stwierdzenie poprzedzone jest obszerną częścią teoretyczną i brzmi:
„Podsumowując, oferowane ubezpieczenia sprzętu elektronicznego nie są gwarancjami w rozumieniu kodeksu cywilnego. Występujące w nazwach produktów oznaczenia lub werbalne określanie przed sprzedawców produktów jako „przedłużane gwarancje” należy traktować jedynie jako zabieg promocyjny. Niemniej jednak oferowane umowy ubezpieczenia obejmują swoim zakresem ryzyka wykraczające poza zakres rękojmi lub gwarancji, takie jak: przypadkowe uszkodzenie / nieszczęśliwy wypadek, przepięcie prądu, rozmrożenie żywności w lodówce powstałe w wyniku awarii lub przypadkowego uszkodzenia ubezpieczonego sprzętu, kradzież z włamaniem, rabunek, dewastacja, zalanie, nieuprawnione użycie telefonu, assistance”.
Informacja jest o tyle ważna, że często sprzedawany jest nam, nie tylko w kontekście ubezpieczeń, produkt, którego rzeczywista postać jest inna, niż komunikacja produktu. Tutaj mowa o usłudze przedłużonej gwarancji, która z gwarancją nie ma nic wspólnego, choć, jak wspomina Rzecznik, sam zakres usługi niejednokrotnie wykracza nawet poza zakres ochrony wynikającej z gwarancji.
Kolejnym ważnym elementem związanym ze dystrybucją ubezpieczeń, która, jak już wspomniano, jest słabym punktem w całym procesie oferowania produktu, jest informacja, że:
„ Kwestia zawarcia umowy ubezpieczenia wymaga zwrócenia uwagi na istniejący po stronie dostawcy umowy obowiązek doręczenia ubezpieczającemu, przed zawarciem umowy, ogólnych warunków ubezpieczenia. Powyższy obowiązek wynika z art. 384 k.c., który stanowi, że wzorzec umowy, w szczególności ogólne warunki umów, wzór umowy, regulamin, wiąże drugą stronę, (tylko) jeżeli został jej doręczony przed zawarciem umowy. (…) Tymczasem analiza skarg wpływających do Rzecznika Finansowego pozwala stwierdzić, iż obowiązek ten niejednokrotnie nie jest respektowany. Zarzut skarżących dotyczący niedoręczenia ubezpieczającym ogólnych warunków ubezpieczenia przed zawarciem umowy ubezpieczenia zakłady ubezpieczeń odpierają, powołując się na treść podpisywanych przez skarżących oświadczeń o zapoznaniu się z treścią o.w.u. i ich akceptacji. Należy jednakże podkreślić, że przy zakupie sprzętu elektronicznego, niejednokrotnie na kredyt, ubezpieczający są zobowiązani do podpisania znacznej liczby dokumentów i niestety nie zawsze zwracają uwagę na treść podpisywanych oświadczeń. Wydaje się, że pożądaną praktyką byłoby zobowiązanie sprzedawców (i egzekwowanie tego obowiązku), do każdorazowego doręczania z własnej inicjatywy o.w.u. przed zawarciem umowy ubezpieczenia.”
Zapewne wszyscy znają problem (z autopsji lub opowiadań) podpisywania umowy liczącej kilka, kilkanaście, czy kilkadziesiąt stron bez jej czytania, a w oparciu wyłącznie o to co usłyszano od „doradcy”. Problem tego, czy powinno się zwykłych sprzedawców nazywać doradcami, to jeden problem, w kontekście którego warto przywołać kolejny fragment z raportu:
„W 2013 r. Polska Izba Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych (PIPUiF) postanowiła zbadać skalę tego zjawiska w obszarze ubezpieczeń i usług doradczych. Z badania wynika, że 20% agentów ubezpieczeniowych oferuje swoim klientom produkty, których oni albo nie chcą, albo nie potrzebują. Przyczyną takiego stanu rzeczy są wysokie premie i bonusy, jakie agenci otrzymują za podpisanie tego typu umów. Ten sam raport wskazał także, że problem nieuczciwej sprzedaży dotyczy głównie agentów własnych firm ubezpieczeniowych, a nie dużych multiagencji, oraz spada wraz z wiekiem – to młodzi są najbardziej nieuczciwi w branży.”
Inny problem, to fakt, że dokumenty dotyczące nabywanego produktu (tutaj OWU) mają niejednokrotnie taką objętość i napisane są takim językiem, że zapoznanie się z nimi, oraz ich zrozumienie, zazwyczaj zmieniłoby szybki wypad do sklepu po telefon, tablet czy komputer, w kilkugodzinną czytankę dokumentów. Sama zaś konstrukcja produktu oraz objętość OWU wynika z przywołanego już problemu: koszt dystrybucji produktu jest tak wysoki, że na sfinansowanie ryzyka zostaje już niewiele. Trzeba więc tworzyć różne dziwadła jak najbardziej minimalizujące po stronie ubezpieczyciela ryzyko wypłaty świadczenia. Warto mieć jednak świadomość przysługujących praw związanych z zawieraniem umowy ubezpieczenia, które wspomina rzecznik:
„Ubezpieczony winien mieć świadomość, że przed przystąpieniem do umowy ma prawo do otrzymania od zakładu ubezpieczeń, za pośrednictwem ubezpieczającego, na piśmie lub jeżeli wyrazi na to zgodę, na innym trwałym nośniku, informacji, o których mowa w art. 17 ust. 1 ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej. Chodzi o informacje dotyczące przesłanek wypłaty odszkodowania i innych świadczeń, a także ograniczeń oraz wyłączeń odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń uprawniających do odmowy wypłaty odszkodowania i innych świadczeń lub ich obniżenia.”
Przyznaję sam, że przy ostatnich zakupach sprzętu, do którego proponowano mi tego typu ubezpieczenie (telewizor oraz telefon) odmówiłem nie zapoznając się nawet z jednym zdaniem OWU. Powodu był jasny, raczej oczywiste było dla mnie, że produkt nie jest warty ceny, za którą był sprzedawany (choć ta nie była wcale wysoka w relacji do ceny nabywanego sprzętu).
Jeżeli jesteśmy już przy kwestii problemu z zapoznaniem się z dokumentacją ubezpieczeniową, to trzeba zaznaczyć, że nabywca takiego produktu nie jest związany z ubezpieczycielem na dobre i na złe. Jak zaznacza w raporcie Rzecznik:
„Jeżeli zaś chodzi o wygaśnięcie ochrony ubezpieczeniowej to niezależnie od regulacji przewidzianych w o.w.u. jednym ze sposobów zakończenia umowy ubezpieczenia jest odstąpienie od umowy. Mianowicie jeżeli umowa ubezpieczenia jest zawarta na okres dłuższy niż 6 miesięcy, ubezpieczający ma prawo odstąpienia od umowy ubezpieczenia w terminie 30 dni od zawarcia umowy, a w przypadku gdy ubezpieczający jest przedsiębiorcą, w terminie 7 dni od zawarcia umowy. Należy jednakże pamiętać, że odstąpienie od umowy ubezpieczenia nie zwalnia ubezpieczającego z obowiązku zapłacenia składki za okres, w jakim zakład ubezpieczeń udzielał ochrony ubezpieczeniowej”
„Możliwość odstąpienia od umowy ubezpieczenia przewiduje art. 812 § 4 k.c., wskazując: „Jeżeli umowa ubezpieczenia jest zawarta na okres dłuższy niż 6 miesięcy, ubezpieczający ma prawo odstąpienia od umowy ubezpieczenia w terminie 30 dni, a w przypadku gdy ubezpieczający jest przedsiębiorcą – w terminie 7 dni od dnia zawarcia umowy. Jeżeli najpóźniej w chwili zawarcia umowy ubezpieczyciel nie poinformował ubezpieczającego będącego konsumentem o prawie odstąpienia od umowy, termin 30 dni biegnie od dnia, w którym ubezpieczający będący konsumentem dowiedział się o tym prawie. Odstąpienie od umowy ubezpieczenia nie zwalnia ubezpieczającego z obowiązku zapłacenia składki za okres, w jakim ubezpieczyciel udzielał ochrony ubezpieczeniowej”.
Można więc spokojnie przyjąć do wiadomości to, co mówi nam sprzedawca, a później na spokojnie zapoznać się z dokumentacją (indywidualnie, czy z pomocą kogoś, kto zna się na materii). Oczywiście należy pamiętać, że w przypadku wcześniejszego rozwiązania umowy ubezpieczenia, ubezpieczonemu przysługuje zwrot składki proporcjonalnie do okresu, w którym ochrona ubezpieczeniowa nie będzie świadczona.
W kontekście likwidacji szkód, w ramach posiadanego ubezpieczenia, Rzecznik zwracam uwagę na następujący fakt:
„(…) proces likwidacji wspomnianych szkód różni się od postępowania, które można określić jako typowy (klasyczny) model likwidacji, gdzie – co do zasady – występują tylko dwa podmioty: zakład ubezpieczeń i poszkodowany. Jak bowiem wynika z analizy postanowień o.w.u. sprzętu elektronicznego (przedłużonej gwarancji), w procesach likwidacji szkód z tego rodzaju ubezpieczeń po stronie zakładu ubezpieczeń z reguły biorą udział jeszcze inne podmioty, odgrywające istotną rolę w procedurze likwidacyjnej. Chodzi tu przed wszystkim o wyspecjalizowane firmy, które w imieniu ubezpieczycieli faktycznie prowadzą postępowania likwidacyjne, a także inne podmioty czynnie zaangażowane w proces likwidacji, takie jak serwisy naprawcze czy firmy kurierskie(…)”
Niespodzianka, która może czekać na ubezpieczonego na etapie zgłaszania szkody, to… konieczność potwierdzenia dokonania zgłoszenia. Tak, to nie żart. Przykład przywołany jest w raporcie na podstawie „§ 6 ust. 5 Ogólnych Warunków Ubezpieczenia Gwarancja Plus, stosowanych przez TUiR Warta S.A. (obowiązujących od dnia 15 listopada 2013 r.), przy czym należy zauważyć, że wspomniany zapis nie wskazuje terminu, w jakim powinno nastąpić potwierdzenie zgłoszenia szkody.”
Problem w tym, że mimo, iż fakt jest ewidentnie idiotyczny, to niedopełnienie tego obowiązku interpretowane może być jako przesłanka do odmowy bądź zmniejszenia wysokości wypłaty, o ile uznane zostanie to jako mające wpływ na na ustalenie okoliczności zdarzenia lub rozmiarów szkody. Rzecznik wyraża przy tym swoje wątpliwości co do możliwość stosowania takiej praktyki:
„W ocenie Rzecznika Finansowego ustanowienie tak daleko idących konsekwencji w przypadku braku dokonania przez ubezpieczonego potwierdzenia zgłoszenia szkody rodzi poważne wątpliwości co do prawidłowości wprowadzenia do o.w.u. sprzętu elektronicznego takiego rozwiązania. Jeżeli bowiem ubezpieczony zgłosił już szkodę zgodnie z wymogami określonymi w o.w.u. sprzętu elektronicznego, przekazując zakładowi ubezpieczeń niezbędne informacje, to okoliczność, iż zgłoszenie takie nie zostało następnie potwierdzone, nie powinna stanowić przesłanki do odmowy wypłaty świadczenia lub zmniejszenia jego wysokości. Wydaje się zatem, że możliwość zastosowania wobec ubezpieczonego tak dotkliwej sankcji nie ma racjonalnego uzasadnienia, a ponadto nie znajduje podstaw normatywnych w obowiązujących przepisach prawa, w szczególności w przepisach kodeksu cywilnego dotyczących umowy ubezpieczenia (art. 805–834 k.c.). ”
Co ciekawe, Rzecznik wskazuje, że:
„(…) niektóre z analizowanych o.w.u. sprzętu elektronicznego stanowią, iż w przypadku uszkodzenia (awarii) ubezpieczonego sprzętu zakres ubezpieczenia nie obejmuje naprawy sprzętu, a jedynym przewidzianym w takiej sytuacji rodzajem świadczenia ubezpieczeniowego jest wydanie poszkodowanemu karty podarunkowej o równowartości ceny detalicznej sprzętu, wskazanej w dokumencie zakupu, przy czym realizacja świadczenia skutkuje automatycznym przeniesieniem prawa własności do uszkodzonego sprzętu na zakład ubezpieczeń.” Wskazują tutaj „np. w § 7 ust. 2 Ogólnych Warunków Ubezpieczenia Professional, stosowanych przez TUiR Warta S.A. (obowiązujących od dnia 8 grudnia 2015 r.). „
Dodatkowo, wskazane są praktyki stosowania udziału własnego w szkodzie (wyrażone kwotowo lub procentowo).
„W tym miejscu należy wyjaśnić, że udział własny powoduje ograniczenie odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń poprzez pomniejszenie odszkodowania o określoną kwotę pieniężną lub określony procent. Tytułem przykładu można podać, że we wspomnianych wyżej o.w.u. „Bezpieczny Smartfon dla Abonentów Orange Polska S.A.” udział własny został zdefiniowany jako określona kwotowo część szkody, stanowiąca ryzyko własne ubezpieczonego, której wartość pomniejsza przysługujące ubezpieczonemu odszkodowanie (w omawianym przypadku udział własny ubezpieczonego w każdej szkodzie został ustalony na kwotę 49,00 zł). Z kolei np. w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia Sprzętu Gospodarstwa Domowego Zakupionego w Sieci Sklepów Sprzedawcy Detalicznego, stosowanych przez London General Insurance Company Limited (obowiązujących od dnia 16 lutego 2012 r.) udział własny ustalony został jako określony procent wartości szkody (zgodnie z § 21 ust. 3 przywołanych o.w.u. w przypadku szkód w sprzęcie mobilnym, z wyjątkiem szkód powstałych wskutek awarii, udział własny wynosi 20% wartości szkody).”
Taka konstrukcja sprawia, że w ramach ubezpieczenia szkoda nigdy nie zostanie pokryta w całości.
W kontekście terminów likwidacji szkód, raport Rzecznika stwierdza, że większość postanowień OWU przewiduje spełnienie świadczenia w terminie 30 dni od otrzymania zawiadomienia o wystąpieniu zdarzenia. Praktyka jednak zdaje się być zupełnie inna:
„Na podstawie wpływających do Rzecznika Finansowego skarg można stwierdzić, że niestety w wielu przypadkach ustalone w o.w.u. sprzętu elektronicznego terminy likwidacji szkód są przekraczane. Naruszenie wspomnianych terminów ubezpieczyciele często próbują tłumaczyć okolicznościami, za które odpowiedzialność (przynajmniej w ocenie zakładów ubezpieczeń) ponoszą inne podmioty, np. punkty naprawcze czy też firmy kurierskie. Jako przykład takiej sytuacji mogą tu posłużyć wyjaśnienia jednego z ubezpieczycieli skierowane w toku procesu likwidacji do osoby poszkodowanej: „Do wydłużenia terminu ponownego odesłania do Pani urządzenia przyczyniło się m.in. przechowywanie przesyłki z urządzeniem w Oddziale DPD. Kurierów obowiązuje rejonizacja, dlatego Kurier będący w posiadaniu przesyłki nie mógł dostarczyć jej na wskazany przez Panią adres. Kurier zwrócił przesyłkę do serwisu w dniu 19 stycznia 2016 r. Bardzo często od działań podejmowanych przez Przewoźników, Serwis uzależniona jest terminowość realizacji procesu likwidacji. Likwidator skontaktował się z Panią dopiero w dniu 21 stycznia 2016 r., ponieważ wcześniej nie posiadał wiążących informacji dotyczących terminu odesłania urządzenia, jednakże monitorował status przesyłki i podejmował interwencje w Serwisie. Serwis ponownie odesłał do Pani urządzenie w dniu 21 stycznia 2016 r., które zostało do Pani dostarczone w dniu 25 stycznia 2016 r.”
I dalej bardzo cenna uwaga, którą należy zapamiętać i bezwzględnie używać z komunikacji z ubezpieczycielami:
„W związku z powyższym należy wskazać, że stosownie do art. 474 k.c. dłużnik odpowiedzialny jest – jak za własne działanie lub zaniechanie – za działania lub zaniechania osób, z których pomocy korzysta przy wykonaniu zobowiązania, jak również osób, którym powierza wykonanie zobowiązania. W świetle przywołanego przepisu należy zatem uznać, iż wskazywane przez zakład ubezpieczeń powody mające usprawiedliwić wydłużenie postępowania likwidacyjnego, w postaci działania lub zaniechania innych podmiotów, przy których pomocy ubezpieczyciel realizuje swoje zobowiązanie wobec ubezpieczonego (np. firmy kurierskie czy serwisy naprawcze), nie mogą stanowić uzasadnienia dla przekroczenia terminów likwidacji szkody.”
Druga rzecz o jakiej warto pamiętać i również egzekwować w kontaktach z ubezpieczycielami, to prawo żądania wypłaty odsetek za opóźnienie w terminie realizacji należnego świadczenia. W przypadku ubezpieczenia sprzętu typy telefon może to być często kwota niewielka. Chodzi jednak o zasadę i wychowywanie sobie ubezpieczycieli.
„Jak to zostało już omówione, w przypadku szkód likwidowanych w ramach umów ubezpieczenia sprzętu, świadczenie zakładu ubezpieczeń na rzecz poszkodowanego ma z reguły charakter świadczenia niepieniężnego (…) W związku z tym przekroczenie przez ubezpieczyciela określonego w o.w.u. sprzętu elektronicznego terminu realizacji świadczenia nie będzie stanowić podstawy do domagania się przez poszkodowanego wypłaty odsetek. Wynika to przede wszystkim z faktu, że odsetek można żądać wyłącznie w sytuacji, gdy dłużnik opóźnia się ze spełnieniem świadczenia pieniężnego (art. 481 § 1 k.c.). Dlatego też wydaje się, że w omawianym przypadku podstawę roszczeń poszkodowanego może stanowić art. 477 § 1 k.c., zgodnie z którym w razie zwłoki dłużnika w spełnieniu świadczenia w terminie wierzyciel może żądać (niezależnie od wykonania zobowiązania) naprawienia szkody wynikłej ze zwłoki.”
I teraz przechodzimy do najciekawszej według mnie części raportu tj. najczęstszych przyczyn odmów wypłaty roszczeń. Tytułem wstępu Rzecznik wskazuje na kilka obowiązków leżąych po stronie ubezpieczyciela w kwestii konstrukcji definicji stosowanych w OWU.
Komentarz rzecznika odnosi się głównie do problemu stosowania w OWU pojęć typu „mechaniczna siła zewnętrzna” i karkołomnego argumentowania, że w przypadku, którego dotyczy zgłaszane żądanie wypłaty świadczenia owa „mechaniczna siła zewnętrzna” nie wystąpiła lub nie było związku przyczynowo-skutkowego między nią, a powstaniem szkody. W efekcie tego ubezpieczyciele odmawiali wypłaty świadczenia w następujących przypadkach:
– upadek telefonu wskutek zrzucenia przez małoletnią córkę ubezpieczonego,
– upadek tabletu wskutek wypadnięcia dziecku z ręki,
– upadek telefonu wskutek wyślizgnięcia się z ręki,
– uszkodzenie tabletu wskutek upadku,
– uszkodzenie telefonu wskutek wypadnięcia z ręki,
– uszkodzenie telefonu wskutek wypadnięcia z kieszeni kurtki podczas wyjmowania kluczy,
– uszkodzenie telefonu wskutek upadku podczas użytkowania urządzenia,
– uszkodzenie telefonu wskutek wypadnięcia podczas wyłączania w urządzeniu budzika,
– wypadniecie telefonu z torebki wskutek potknięcia się ubezpieczonej na chodniku,
-wypadnięcie telefonu z kieszeni podczas wysiadania przez ubezpieczonego z samochodu,
– upadek laptopa spowodowany przez psa, który pociągnął przewód,
– upadek telefonu w trakcie wysiadania z kabiny TIR-a.
Rzecznik zwraca uwagę, że w tego typu sprawach ubezpieczeni mają prawo do składania reklamacji. Ponadto przypomina, że brak odpowiedzi ubezpieczyciela na reklamację w terminie 30 dni jest równoznaczny z jej uznaniem (to w kontekście sytuacji przywołanych w raporcie, kiedy ubezpieczyciel odmawiał wypłaty świadczenia, a na składaną reklamację zwyczajnie nie odpowiadał). Zachęcam do zapoznania się z opisem przykładowych spraw z udziałem Rzecznika (strony 108-126 raportu). Polecam zwłaszcza historię zniszczenia tabletu wskutek chęci uniknięcia nadepnięcia na kota. Poniżej zamieszczam również mają zajawkę z prezentacji Rzecznika
W szczególności zwracam uwagę na komentarz Rzecznika w sprawie jednego z posiadaczy umowy w zakresie przypadkowego uszkodzenia. Opis zdarzenia ubezpieczeniowego był następujący:
„Komputer stał na parapecie, okno pod wpływem wiatru się otworzyło i komputer zamknął się, a na klawiaturze przypadkowo znajdował się ołówek”.
Odpowiedź ubezpieczyciela, oczywiście w ramach odrzucenia żądania wypłaty świadczenia, była następująca:
„uszkodzenie sprzętu poprzez zamknięcie klapy matrycy, gdy na klawiaturze znajduje się przedmiot, jest możliwe do przewidzenia, a co za tym idzie nie wyczerpuje w pełni definicji Przypadkowego Uszkodzenia”.
Decyzja ubezpieczyciela została podtrzymana nawet mimo złożenia odwołania oraz doprecyzowania opisu zdarzenia:
„Podczas silnego wiatru otworzyło się okno, na parapecie stał laptop (w tym miejscu jest najlepszy zasięg Internetu), stał tam również pojemnik 114 z przyborami do pisania. Otwierające się okno uderzyło w pokrywę laptopa, przewracając również pojemnik z przyborami do pisania. Jeden ze znajdujących się w nim ołówków wpadł między klapę a klawiaturę, w momencie zamykania się klapy laptopa. Spowodowało to uszkodzenie laptopa”
W ramach podjętej interwencji Rzecznik Finansowy wskazał na niezwykle ważny w moim odczuciu aspekt, stanowiący fundamenty działalności ubezpieczeniowej:
Na zakończenie warto na pewno przedstawić niechlubne zestawienie firm, na które najczęściej skarżą się ubezpieczeni.
Moja refleksja po lekturze raportu w części pokrywa się z tezą wysunięta przez rzecznika:
Uznaję również, że, poza samą konstrukcją produktu istotny jest również proces analizowania zgłoszeń szkód. Oczywiście nie można odebrać ubezpieczycielowi prawa do odmowy wypłaty świadczenia, jednak pod warunkiem wykonania rzetelnej analizy zgłaszanych przypadków, a nie w myśl automatycznego odrzucania roszczeń z nadzieją na brak odwołań.
A jakie są wasze przemyślenia dotyczące raportu? Może jesteście posiadaczami takiej polisy ?