Source: http://olgierd.bblog.pl/data,2007,2,strona,4.html
Timestamp: 2017-09-26 19:55:54+00:00
Document Index: 68067840

Matched Legal Cases: ['art. 4', 'art. 5', 'art. 56', 'art. 56', 'art. 30', 'art. 52', 'art. 5']

oddane głosy: 8 / 44
Przyszedł dziś do mnie red.nacz. naszego portalu. Z ogniem w oczach, bo naczytał się, że skoro dziennikarze podlegają lustracji według nowej ustawy to wychodzi na to, że dziennikarze zatrudnieni w Money.pl - portal jest zarejestrowany w rejestrze czasopism prowadzonym przez Sąd Okręgowy we Wrocławiu - to trzeba się sprawą zainteresować.
Od razu wiedziałem: mam temacik na blogaska.
Faktycznie, w temacie lustracji posłowie poszli ostro po bandzie.
Po pierwsze rozbawiło mnie zakwalifikowanie dziennikarzy (oczywiście "w rozumieniu ustawy" - już wcześniej myślałem o wpisie o tego rodzaju definicjach, które mnie irytują ponad granice rozsądku) jako funkcji publicznej (art. 4 ust. 1 pkt 22 ustawy). No i teraz jest tak, że "zwykły Kowalski" może poprosić IPN o informację o danych zgromadzonych w aktach, ale osoba ubiegająca się o pełnienie funkcji publicznych, jeśli dane jej było narodzić się przed 1 sierpnia 1972 r. - zrobić to musi.
Powiem wprost: wychodzi na to, że biorąc pod uwagę, że dane mi było urodzić się na samiuśkim początku 1972 r., skoro publikuję czasem coś w dziale Prawo i jestem etatowym pracownikiem spółki Money.pl, ze stosownym wnioskiem do IPN będę musiał wystąpić. O wynikach kwerendy będę musiał powiadomić naczelnego (już go widziałem jak się cieszył ;-) )
Ba, stosowne wnioski będą musieli złożyć nasi współpracownicy - na ręce redaktora, który kwalifikuje ich felietony do rozpowszechniania (art. 5 ust. 6 pkt 22 lit. c ustawy). Jeśli taki freelancer współpracuje z 10 redakcjami - będzie musiał zawracać głowę 10 redaktorom naczelnym. Dobre? Dobre - bo polskie.
Po drugie rozbawiło mnie podejście do osób, które już "są umoczone", tj. pełnią te całe "funkcje publiczne" od jakiegoś czasu. Zgodnie z art. 56 ust. 1 osoba taka ma obowiązek wystąpienia ze stosownym wnioskiem do IPN w ciągu 3 miesięcy i poinformować o tym redaktora naczelnego.
I teraz najlepsze: jeśli dziennikarz nie powiadomi o fakcie złożenia wniosku do IPN, obowiązek taki przechodzi na naczelnego, który a) składa wniosek w jej imieniu, b) informuje o tym IPN, c) może zwolnić krnąbrnego drania z pracy.
No to zwrócę Państwa uwagę na następny bubel: art. 56 ust. 4 mówi, że niedopełnienie tego obowiązku "może stanowić samodzielną przesłankę do rozwiązania umowy o pracę". Ja się na prawie pracy pracy troszeczkę znam, więc z głupia frant zapytam: chodzi o zwykłe wypowiedzenie (art. 30 par. 4 kp) czy o dyscyplinarkę (art. 52 par. 1 pkt 1 kp)?
Słówko komentarza: taka ustawa to jest bubel proszę Państwa. Robienie z zawodu żurnalisty - przy całym szacunku oraz przy świadomości, że część dziennikarzy mogła współpracować - nie wiadomo kogo to jest jakiś cyrk. Nie wiem dlaczego zdaniem posłów całą masę ludzi trzeba zmusić do całej tej biurokratycznej gmatwaniny, dlaczego obciążać naczelnych takimi bzdurnymi zadaniami.
Ponieważ część moich wpisów kończy się wesołymi filmami, dziś pozwolę sobie państwu oszczędzić tej błazenady. Zacytuję natomiast art. 5 ust. 3 ustawy, który rzecze, iż:
Treść urzędowego potwierdzenia, o którym mowa w ust. 2, uwzględnia się przy ocenie kwalifikacji moralnych - w szczególności takich jak: nieskazitelność charakteru, nieposzlakowana opinia, nienaganna opinia, dobra opinia obywatelska, bądź przestrzeganie podstawowych zasad moralnych - wymaganych dla zajmowania funkcji publicznych. Wynik tej oceny może stanowić podstawę do rozwiązania umowy o pracę, odwołania z zajmowanego stanowiska lub wszczęcia postępowania dyscyplinarnego
Dobrze chociaż, że ja się już zautolustrowałem. Jakoś mi lżej, że mam sprawę z głowy.
PS miało być wesoło a jest jakoś żałośnie.
Tagi media,	lustracja,	dziennikarze
Eliza Michalik: trzy słowa (po... Układ scalony