Source: http://palikot.blog.onet.pl/2010/07/
Timestamp: 2017-05-29 19:10:00+00:00
Document Index: 118138462

Matched Legal Cases: ['art.132', 'art.147', 'art. 147', 'art. 4', 'art. 304', 'art. 256', 'art. 257', 'art. 256', 'art. 257', 'art. 256', 'art. 257', 'art. 167']

Lipiec, 2010 | Blog Janusza Palikota
Miesięczne archiwum: Lipiec 2010	Wnioski
Opublikowano 31 lipca 2010 Autor: Janusz Palikot	W poniedziałek zamierzam skierować wnioski do Komisji Etyki Poselskiej w sprawie ukarania posłów PIS Mariusza Błaszczaka i Jolanty Szczypińskiej; Treść w załączeniu.
http://www.lubelski.platforma.org/aktualnosci,,9746,regionalne.html
Kategorie: Bez kategorii	Odwołanie
Opublikowano 30 lipca 2010 Autor: Janusz Palikot	Prezydium Sejmu RPZa pośrednictwemFranciszek StefaniukPrzewodniczący KomisjiEtyki Poselskiej
Odwołanie od uchwały nr 37/VI Komisji Etyki Poselskiej z dnia 21 lipca 2010r. Na podstawie art.132 ust.2 w związku z art.147 ust.4 Regulaminu Sejmu RP składam odwołanie od uchwały Komisji Etyki Poselskiej z dnia 21 lipca 2010 r.
W dniu 21 lipca 2010 r. Komisja Etyki Poselskiej zajęła się sprawą wypowiedzianych przeze mnie w dniu 5 lipca 2010 r. słów, iż „odpowiedzialność moralną za śmierć 95 ludzi ponosi Lech Kaczyński, bo to on przygotowywał wyjazd. To on ma krew na ręku ludzi, którzy zginęli w katastrofie”. Zostałem ukarany najwyższą z kar, przewidzianych w art. 147 Regulaminu Sejmu RP, karą nagany.
Uważam, że kara jest rażąco niesprawiedliwa i nieadekwatna do wypowiedzianych przez mnie słów. Wypowiadając powyższe słowa i zadając pytania dotyczące katastrofy smoleńskiej, kierowałem się chęcią przybliżenia opinii publicznej hipotetycznych przyczyn katastrofy, rozważanych przez organ prowadzący postępowanie w tej sprawie. W dniu 29 kwietnia na stronach internetowych Naczelnej Prokuratury Wojskowej został opublikowany komunikat, z którego wynikało, że w toku postępowania prowadzonego przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie przyjęto cztery wstępne wersje śledcze co do przyczyn katastrofy:- usterki techniczne samolotu Tu-154M/101, wśród nich: wady konstrukcyjne Tu-154M/101, defekty sprzętu powstałe wskutek złej obsługi przez personel naziemny, defekty urządzeń zaistniałe w czasie lotu;- zachowanie (działanie lub zaniechanie) załogi Tu-154M/101, w tym: błąd w technice pilotowania, niezdyscyplinowanie załogi w powietrzu (naruszenie przez załogę regulaminowych zasad lotu), niedoszkolenie załogi;- zła organizacja i zabezpieczenie lotu, w tym: nieprawidłowości polskiego personelu naziemnego, nieprawidłowości rosyjskiego personelu naziemnego;- zachowanie osób trzecich w tym: sugestie i oczekiwania określonego postąpienia od załogi samolotu.
Z opublikowanych stenogramów jednoznacznie wynika, że w kokpicie prezydenckiego Tupolewa poza doświadczoną załogą, która miała prawo tam być, pojawiały się osoby nieuprawnione (źródło: stenogramy z czarnych skrzynek TU 154 – godz.10:26:43,6 oraz 10:30:32,7). Wśród nich osoby z otoczenia Lecha Kaczyńskiego. Również ostatnie doniesienia medialne, dotyczące wcześniej niepublikowanych fragmentów stenogramów, wskazują na psychiczną presję na pilotów samolotu.
W tym miejscu chciałbym podkreślić, że w dniu 17 lipca 2010 r. ukazał się w Gazecie Wyborczej artykuł pt. „Kilka pytań posła Janusza Palikota” (zał.1), w którym to wybitni polscy prawnicy min. Jacek Dubois i Aleksander Pociej, stwierdzili iż stawiane przeze mnie pytania mają podstawę prawną i są bardzo istotne z punktu widzenia proceduralnego. Tak też traktowałem stawiane pytania i prezentowane tezy. Jeśli chodzi o moje słowa „krew na rękach”, to sugerowałem w oparciu o dostępne materiały katastrofy smoleńskiej, że Lech Kaczyński jest winny tej tragedii w sensie moralnym. Kancelaria Prezydenta przygotowywała wyjazd i zajmowała się szczegółami związanymi z przelotem (zał.2). Jestem przekonany, że nie mamy do czynienia w tej sytuacji z obraźliwymi sformułowaniami, które godziłyby w dobre imię Sejmu. Pragnę podkreślić, że w moim postępowaniu, tak jak zawsze, kierowałem się zasadą rzetelności, której to złamanie zarzuciła mi komisja. Wypowiadając analizowane przez komisję słowa kierowałem się względami merytorycznymi, co potwierdzają informacje dotyczące domniemanych przyczyn katastrofy sformułowane przez organ prowadzący postępowanie w sprawie oraz opinie prawników-praktyków. Uważam również, że w moich wypowiedziach kieruję się zasadą odpowiedzialności, której definicja brzmi „Poseł odpowiada za swoje decyzje i działania. Powinien poddać się obowiązującym go procedurom wyjaśniającym i kontrolnym”. Oczywiste jest to, że ponoszę odpowiedzialność za własne działania i podejmowane decyzje. Zarzut niepoddania się obowiązującym procedurom, w przekonaniu komisji, oznaczał moją nieobecność ma posiedzeniu w dniu 21 lipca 2010 r. Zgodnie z art. 4 Uchwały Komisji Etyki Poselskiej z dnia 23 kwietnia 2009 r. „Komisja zawiadamia posła, którego dotyczy zarzut zachowania się w sposób nieodpowiadający godności posła, o terminie i miejscu posiedzenia komisji, na którym będzie on rozpoznawany:
1. Przesyłając zawiadomienie faksem do podstawowego biura poselskiego2. Przesyłając zawiadomienie za pośrednictwem poczty elektronicznej na oficjalny adres sejmowy;3. Przekazując zawiadomienia do biura klubu (koła) parlamentarnego (poselskiego) za pośrednictwem Wydziału Podawczego 4. Wykładając zawiadomienie do skrytki poselskiej za pośrednictwem Wydziału Podawczego…”
Tymczasem, ja nie otrzymałem zawiadomienia ani faksem, ani mailem, nie otrzymałem informacji z biura klubu, a skrzynki poselskiej nie mogłem sprawdzić ponieważ w trakcie ostatniego posiedzenia sejmu byłem na urlopie. W myśl powyższych przepisów nie zostałem prawidłowo powiadomiony o posiedzeniu Komisji, stąd moja nieobecność, którą zresztą usprawiedliwiłem, przesyłając w dniu 21.07.2010 do Pana Przewodniczącego stosowne pismo. Nieprawdą jest również to, że w trakcie posiedzenia komisji przebywałem w Sejmie. Z informacji zamieszczonych na internetowej stronie Sejmu RP wynikało, że posiedzenie rozpoczęło się o godzinie 9.30, tymczasem ja pojawiłem się w Sejmie po godzinie 10.30.
Nie zgadzam się także ze sformułowaniem, które znalazło się w uzasadnieniu uchwały nr 37/VI Komisji Etyki Poselskiej – „Ponadto wypowiedź taka jest niegodna posła na Sejm RP, bezcześci bowiem pamięć ofiar tragedii katyńskiej”. W moich wypowiedziach nigdy nie oskarżałem ofiar tragedii, i co bardzo ważne, nigdy nie wypowiadałem się na temat ofiar tragedii katyńskiej, co zarzucam mi szanowna komisja.
W związku z powyższymi argumentami wnoszę o rzetelne rozpatrzenie mojej sprawy i niekaranie mnie za wypowiedziane słowa, które zresztą odzwierciedlają nie tylko moje poglądy, ale i dużej części polskiego społeczeństwa (zał.3 badania OBOP). Z poważaniem;
Janusz PalikotPoseł na Sejm RP
Ps. Na stronie http://www.ruchpoparciapalikota.pl
w zakładce „interesujące materiały” ważne dokumenty dotyczące katastrofy smoleńskiej.
Kategorie: Bez kategorii	Rydzyk suspendowany
Opublikowano 29 lipca 2010 Autor: Janusz Palikot	Tadeusz Rydzyk jest pierwszą ofiarą przegranych przez kościół wyborów prezydenckich. Ma zakaz prowadzenia i współprowadzenia liturgii do czerwca 2011. No i dobrze! Należało mu się. Choć złośliwi twierdzą, że to nie za politykę, ale za fakt, że cały biznes toruński należy do jakichś dwu prywatnych gości, a nie do zakonu. Mniejsza o to – w czasie mszy za Jankowskiego ojciec dyrektor siedział w ławach i to się liczy!!!
Drugi lider ciemnogrodu – Antoni Macierewicz – ukrywa się przed Palikotem i posiedzenia zespołu odbywają się w sposób tajny. Co więcej – niczym wojska arabskie – Maciarewicz otacza się kordonem z żywych wdów. Nędzne to i zasługuje na potępienie. Biorąc to razem, to można sądzić, że nie najlepiej w obozie „katastrofy smoleńskiej” i polityczny głód zagląda w oczy.
Kategorie: Bez kategorii	Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa
Opublikowano 28 lipca 2010 Autor: Janusz Palikot	Poniżej zamieszczam treść zawiadomienia do prokuratury, w związku z bulwersującymi incydentami, które miały i mają miejsce w okolicy krzyża postawionego przed pałacem prezydenckim.
Warszawa Śródmieście-Północ w Warszawie
ZAWIADOMIENIE o podejrzeniu możliwości popełnienia przestępstwa
• Na zasadzie art. 304 k.p.k. składam niniejszym zawiadomienie o podejrzeniu możliwości popełnienia przestępstwa z art. 256 k.k. oraz z art. 257 k.k. przy ul. Krakowskie Przedmieście 48 w Warszawie. Mając na uwadze powyższe wnoszę o : 1. Wszczęcie postępowania w przedmiotowej sprawie wobec uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstw z art. 256 k.k. oraz z art. 257 k.k.;2. Poinformowanie mnie o wszczęciu dochodzenia w terminach oznaczonych przepisami k.p.k. oraz innych czynnościach prowadzonych w przedmiotowej sprawie; 3. Uwzględnienie następujących wniosków dowodowych: - ulotka Apel Ruchu 10 kwietnia do harcerzy- Artykuły prasowe; „Damy się pozabijać, a nie odejdziemy od krzyża”, „Pod Pałacem podpisują petycję, aby przenieść krzyż”
Postawienie krzyża przed pałacem prezydenckim po katastrofie smoleńskiej przez harcerzy miało charakter spontaniczny i żywiołowy. Nie myślano wówczas o wymaganych pozwoleniach, procedurach czy konsultacjach z właściwymi organami, które są niezbędne, aby wznieść jakąkolwiek budowlę zgodnie z prawem. Nie podlega zatem dyskusji, iż wzniesienie krzyża było działaniem bezprawnym. Nikt z urzędników wobec zaistniałych okoliczności i narodowej żałoby nie czynił kroków do podjęcia czynności zmierzających do usunięcia krzyża, czy też ukarania osób za to odpowiedzialnych. Wręcz przeciwnie! Minęły ponad trzy miesiące od katastrofy, a żałoba się skończyła. Zaproponowano rozwiązanie konsensualne, mianowicie przeniesienia krzyża w miejsce godne dla tego symbolu religijnego. Wokół krzyża stworzono obłudną atmosferę bezprawnych działań, spisków rządu, obcych państw itd. Nie mogę jednak pozwolić na zachowania jakie mają miejsce przed pałacem prezydenckim. Obraźliwe słowa, gesty, zachowania osób „broniących krzyża” kierowane wobec osób oczekujących przeniesienia krzyża czy osób neutralnych są zatem niedopuszczalne. Mnóstwo ludzi zgłasza mi osobiście, bądź dzwoniąc do mojego biura poselskiego, karygodne sytuacje mające miejsce pod krzyżem. Notorycznie padają antysemickie wyzwiska typu: „Wy Żydzi”, „Do gazu z wami”, „Sprzedawcy” czy inne jak „Ruscy”, „Przyjaciele Ruskich i Niemców”, „Sprzedawcy Polski”, „Niepolacy”, „Zdrajcy” itd. Osoby wypowiadające takie słowa w miejscu publicznym podające się za „obrońców krzyża” budzą zgorszenie zarówno osób, pod których adresem słowa są wypowiadane jak i osób postronnych, często obcokrajowców, przypatrującym się tak agresywnym kłótniom. Wiele osób czuje się zagrożonych przechodząc w pobliżu pałacu, a zwłaszcza osoby zaangażowane w zbieranie podpisów pod petycją przeniesienia krzyża doświadczają tych niegodnych sytuacji. Ponadto pod pałacem prezydenckim rozpowszechniane są różnego rodzaju materiały nawołujące do nienawiści wobec innych osób i szerzące fałszywe i oszczercze teorie spiskowe. Przykładem może być apel do harcerzy Edwarda Mizikowskiego podpisującego się w imieniu „Ruchu 10 kwietnia” (apel w załączniku). Stwierdza o domniemanych sprawcach śmierci Lecha Kaczyńskiego. Porównuje zaistniałą sytuację do sytuacji Żydów idących do komór gazowych. Takie postępowanie nie powinno mieć miejsca w demokratycznym państwie prawa. Nie pozwólmy, aby znieważanie tak wielu osób i powodowanie zgorszenia wyzwiskami było skutecznie tłumaczone obroną krzyża. Przedstawiony powyżej stan faktyczny uzasadnia podejrzenie, iż wypełniają one znamiona czynów z art. 256 oraz art. 257 Kodeksu karnego.
Z powyższych względów wnoszę o zbadanie sprawy in rem, ustalenie okoliczności sprawy i spowodowanie by takie sytuacje nie miały tam miejsca. Ps. Zapraszam również na stronę http://ruchpoparciapalikota.pl
. Zobaczcie mandalę „księża” w zakładce Interesujące materiały.
Kategorie: Bez kategorii	Matactwa PISu w sprawie zakupu samolotów
Opublikowano 27 lipca 2010 Autor: Janusz Palikot	Poniżej zamieszczam wniosek w sprawie inicjatywy dowodowej, która moim zdaniem powinna zostać wszczęta z urzędu przez prokuratorów prowadzących postępowanie w sprawie katastorfy smoleńskiej. Wniosek dotyczy przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego oraz Ministra Radosława Sikorskiego na okoliczność rozpisania przetargu na zakup nowych samolotów dla 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. Z dostępnych materiałów jednoznacznie wynika, iż przetarg na zakup nowych samolotów został wstrzymany przez Ministra Obrony Narodowej w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Jeszcze dziś wyślę poniższe pismo do właściwej prokuratury.
NACZELNY PROKURATOR WOJSKOWYpłk Krzysztof PARULSKI WNIOSEK Zwracam się z wnioskiem o podjęcie na podstawie art. 167 kpk przez Wojskową Prokuraturę Wojskową w Warszawie, prowadzącą śledztwo w sprawie katastrofy samolotu TU-154M pod Smoleńskiem, inicjatywy dowodowej z urzędu w postaci dowodu z przesłuchania świadków posła Jarosława Kaczyńskiego oraz Ministra Radosława Sikorskiego na okoliczność rozpisania przetargu na zakup nowych samolotów dla 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego przez Ministra Radosława Sikorskiego w październiku 2006 r. oraz unieważnieniu i wstrzymania procedury zakupu samolotów przez Ministra Aleksandra Szczygło w czerwcu 2007 r. Zarzuty formułowane obecnie przez posła Jarosława Kaczyńskiego i działania podejmowane przez jego pełnomocnika wobec Ministra Obrony Narodowej Bogdana Klicha mają na celu odwrócenie uwagi od wcześniejszych czynności zmierzających do rozpoczęcia procedury zakupu nowych samolotów dla 36. SPLT przez Radosława Sikorskiego – ówczesnego Ministra Obrony Narodowej. W październiku 2006 r. MON pod kierownictwem właśnie Radosława Sikorskiego rozpoczęło procedurę przetargową na zakup samolotów do przewozu najważniejszych osób w państwie. Jednakże po objęciu kierownictwa w MON przez Aleksandra Szczygłę przetarg na zakup maszyn został odwołany wiosną 2007 r., kiedy Premierem był Jarosław Kaczyński. Minister Szczygło przygotował nowe założenia zakupu floty powietrznej dla VIP-ów, które zakładały m.in. zakup aż 6 maszyn o zasięgu 8 tysięcy kilometrów. Było to niewspółmiernie dużo samolotów do możliwości i warunków polskich, o nadto kosztownej specyfikacji. W wytycznych Ministra Szczygły pojawiały się także problemy natury prawnej, dotyczące warunków offsetowych – w samolotach dla rządu nie powinno się bowiem stosować ustawy offsetowej. W rezultacie, po objęciu kierownictwa w Ministerstwie Obrony Narodowej, minister Bogdan Klich zastał sytuację, kiedy to wcześniejsza specyfikacja przewidująca zakup drogich i zbyt wielu samolotów w czasie kryzysu nie mogła być zastosowana. Dlatego też istotne z punktu widzenia śledztwa i przebiegu wyjaśnienia procedury zakupu samolotów może być przesłuchanie wyżej wymienionych świadków oraz wnikliwe przeanalizowanie przez prokuraturę przesłanek wydania decyzji odwołującej przetarg przez Ministra Szczygło. W związku z powyższym wnoszę o pozytywne rozpoznanie wniosku.
Z wyrazami szacunku Janusz PalikotPoseł na Sejm RP Kategorie: Bez kategorii	Poseł też obywatel
Opublikowano 26 lipca 2010 Autor: Janusz Palikot	Mam nadzieję, że komisja etyki surowo ukaże Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza za mówienie o zbrodni smoleńskiej. Jeśliby się tak nie stało to doprawdy należałoby wątpić w etykę samej komisji. Pozostaje wówczas zwrócic się do Rzecznika Praw Obywatelskich, wszak poseł to też obywatel.
Poniżej moje wnioski do Komisji;
http://www.lubelski.platforma.org/aktualnosci,,9583,regionalne.html
Kategorie: Bez kategorii	Wybory Kory, czyli jak media niszczą artystę, który ma swoje poglądy polityczne.
Opublikowano 25 lipca 2010 Autor: Janusz Palikot	„…W dodatku do Rzeczpospolitej Plus Minus z dnia 17-18 lipca ukazał się artykuł Pani Agnieszki Rybak pt. „Wybory Kory”, będący przykładem propagandowej nagonki z czasów PRL.
Już w pierwszym akapicie czytelnik dowiaduje się, że to zemsta ze strony autorki za poparcie udzielone przez słynną piosenkarkę, członkinię komitetu poparcia ówczesnego kandydata na prezydenta Bronisława Komorowskiego a także Januszowi Palikotowi, jako osobie, która ośmiela się stawiać pytania dotyczące przyczyn wypadku w Smoleńsku, pytania, które czterech doświadczonych adwokatów uznaje za podstawne i istotne dla przebiegu śledztwa (GW 17.07.2010 „Kilka pytań posła Palikota”).
Tekst redaktor Agnieszki Rybak zawiera wiele kłamstw, przekłamań, naciąganych interpretacji faktów jak również pomówień, których intencją jest próba oczernienia wybitnej Artystki.
Podobnie jak tydzień wcześniej w Internecie włożono w usta Kory wstrętne słowa wypowiedziane przez Rydzyka o Marii Kaczyńskiej, tak w Rzeczpospolitej dokonano następnej medialnej machinacji, pisząc tekst z krzywdzącą tezą.
Artykuł zilustrowano zdjęciem Kory z przedwyborczego spotkania z Bronisławem Komorowskim w Łazienkach, na fotografii widoczne są i inne osoby, które przybyły by wyrazić poparcie kandydatowi PO. Pytanie, kto następny ze zdjęcia, kogo w drugiej kolejności w bezczelny, kłamliwy sposób zaatakuje „Rzeczpospolita”? Hołowczyca? Sipowicza? Największym przekłamaniem redaktor Rybak jest nadaremnie udowadniana teza, że po 1989 Kora próbuje wyjść poza ramy bycia wyłącznie artystką. Twierdzenie, że Kora pragnie rządu dusz. Nie będę wdawać się w spekulacje, które miałyby odpowiedzieć na odwieczne pytania: co to jest sztuka i kim jest artysta. Wystarczy spojrzeć na Kory drogę artystyczną, ale także własną, ludzką, prywatną. Posłuchać muzyki, przeczytać teksty. Kora pisze o miłości. Ale nie tylko – zawsze w jej utworach, w jej tekstach można znaleźć bunt i sprzeciw wobec niesprawiedliwości, przeciwko władzy totalitarnej, przeciwko poniżeniu człowieka, przeciwko krzywdzie. Nagrywane w stanie wojennym płyty: O! i Nocny Patrol były muzyczno-poetyckim komentarzem do rzeczywistości na polskich ulicach. Lirycznym i brutalnym zarazem, wspaniałym w swej punkowej formie, o jak się okazało międzynarodowej sile przekazu (światowe kontrakty fonograficzno-koncertowe Maanamu z RCA i Fuego). Tej muzyki słuchały miliony, między innymi ja, wówczas kilkunastolatek, a także mój Ojciec w internowaniu i moja Mama w więzieniu. Słuchano jej przez radio, słuchano w „internatach”, nie mogła tez nie docierać od zomowców, ubeków i partyjniaków. To była żywa muzyka w żywym społeczeństwie, które po raz kolejny walczyło o wolność. Stąd tłumy na koncertach i zomowskie obstawy przed salami koncertowymi.
Jako zespół – Maanam, a jako osoba – Kora, odnieśli gigantyczny sukces. Nie chodziło jednak o sprzedaż płyt i miejsce na listach przebojów, lecz o miejsce w życiu i młodych, i dorosłych ludzi. O rockową rewolucję zapoczątkowaną na opolskim festiwalu. Za Maanamem ruszyła fala polskiego rocka: Perfekt, Republika i setki innych. To fenomen.
Jednocześnie ani Kora, ani zespół nie stali się beneficjentami swej popularności, nie poszli na współpracę z żadnym Systemem. To jedyny z najpopularniejszych polskich zespołów, który nigdy nie koncertował podczas „objazdówek” po demoludach, po ZSRR, miał też odwagę odmówić występu na komunistycznym spędzie organizowanym w Pałacu Kultury za co dotknęła ich cenzura, przez półtora roku blokując emitowanie utworów Maanamu w radio i telewizji, wydając zakaz koncertów, organizowanych przez państwowe przecież agencje.
Wedle redaktor Rybak artysta to ktoś taki, kto powinien śpiewać o błahych sprawach. Kto nie odnosi się do rzeczywistości, także politycznej. Czyli – bądź żyje w próżni społecznej, bądź jest bezideowym oportunistą. Redaktor Rybak zarzuca Korze nieudane, choć uporczywe próby wejścia do polityki. Miedzy innymi w towarzystwie niejakiego Bryczkowskiego, nacjonalisty, politycznego hochsztaplera, który – czego byłem świadkiem- na początku lat dziewięćdziesiątych namawiał Korę do kandydowania do Sejmu z ramienia stworzonej przez niego Partii Zielonych, która, jak się szybko okazało, z ekologią nie miała nic wspólnego. Kora szybko zorientowała się, co to za człowiek i jaka to partia, zerwała natychmiast kontakty z nim. Rybak uparcie jednak twierdzi, że „nie udało jej się dostać do polityki”. Kłamstwo.
Pani Rybak komentuje teledysk i piosenkę Kory „Zabawa w chowanego”, w której piosenkarka opowiada o molestowaniu jej przez księdza w rodzinnym Krakowie. Pisze „do dziś jednak nie doszło do zidentyfikowania owego księdza”. Piękny tryb bezosobowy. Kto miał go identyfikować? Kora? A może powinna to zrobić jego parafia? Przecież skrucha, pokuta, prośba o wybaczenie. Jak dotąd, nic z tego. Metoda crimen sollicitationis mimo apelów papieża jest w Polsce metodą postępowania wobec przestępców seksualnych w sutannach. Dlaczego więc artysta, a w tym wypadku również i ofiara, ma milczeć, szczególnie w kraju, gdzie dzieje się cos złego, na co politycy, urzędnicy, prokuratura, wymiar sprawiedliwości nie reagują. Stosują politykę strusia: schowali głowę piasek. I to ci z prawa, i ci z lewa. I dlatego napisała piosenkę o pedofilu księdzu, bo tacy księża są w Polsce i nadal krzywdzą dzieci. Rodzice nie reagują ze strachu i wstydu, zbyt często milczą, a księża z solidarności zawodowej. Rodzina i sąsiedzi krzywdzonych dzieci dlatego, że trudno im zaakceptować taką sytuację, szczególnie w małych miasteczkach, podważyć autorytet przedstawiciela Kościoła.
Redaktor Rybak porusza w swoim artykule temat pobytu Kory w domu Caritasu w Jordanowie prowadzonym przez zakonnice. Wedle jej relacji „pamięta, że siostry Prezentki tym opowieściom bardzo się dziwiły i skomentowały jej wspomnienia z książki Podwójna linia życia: „Może była chora? Tak już jest, że dobroć bywa niedoceniana, ale Pan Bóg wszystko widzi.”
Z tego co wiem, dziennikarka nie dotarła do żadnej z sióstr z okresu przerażającego dzieciństwa Kory w Jordanowie, ani do żadnej z jej współtowarzyszek w cierpieniu. Oparła swoją wiedzę na wypowiedziach zupełnie innych zakonnic, które w tej chwili zajmują się w Jordanowie dziećmi niedorozwiniętymi. Autorka w ten sposób przemyca swoją solidarność z prześladowcą, a nie z ofiarą. Obserwując losy ofiar przemocy fizycznej, psychicznej, czy seksualnej ze strony duchownych katolickich w Polsce zauważam, że prawie nikt się za nimi nie wstawia. Gdy w 2008 roku we wsi Hłudno powiesił się 13 letni ministrant Bartek Obłój zostawiwszy list oskarżający swego proboszcza, ale nikt nie zareagował! Ani księża, ani biskupi, ani kardynałowie. Takich wypadków w Polsce jest więcej. I są zamiatane pod dywan. Mam wrażenie, że hierarchowie wolą się zajmować polityką niż praktykowaniem tego, co sam Kościół głosi: ten, kto skrzywdzi najmniejszego z nas nie zazna spokoju w czeluściach piekielnych.
Redaktor Rybak pisze również, że Kora atakowała Kościół katolicki, w czasie, gdy był uciskany przez władzę. Czym go władza uciskała – konkordatem? Zwolnieniem Kościoła z ceł na import samochodów, czekolady, które wykorzystywane bywały do handlu tymi artykułami?
Kilka słów o szczególnie perfidnym zniesławieniu osoby Kory jako artystki i człowieka. Rzecz dotyczy koncertu dla powodzian w Olkuszu, 12 czerwca 2010.
Twierdzi redaktor Rybak mianowicie, że Kora ”zgarnęła większą cześć pieniędzy przeznaczonych dla artystów”, które ponoć miano przekazać powodzianom, zamiast płacić artystom. Otóż to burmistrz Olkusza mnie, menadżerowi, na kilka dni przed koncertem, w rozmowie telefonicznej, zaproponował, żebyśmy zrezygnowali z występu, a wówczas on przekaże nasze pieniądze na powodzian. Należy pamiętać, że mój zespół to kilkanaście osób: muzycy, akustycy, oświetleniowcy, techniczni, kierowcy, itd. Oni wszyscy mają rodziny i to jest ich praca . Mimo to podjąłem rozmowę, stawiając warunek, że zrzekniemy się naszego zarobku, odwołując koncert, jeżeli burmistrz Olkusza oraz jego radni zrobią to w takim samym stopniu jak my! Moja propozycja nie spotkała się z przychylnym przyjęciem, burmistrz nie próbował tez zorganizować akcji wymagającej odrobinę inicjatywy z jego strony, na przykład przygotowania wolontariatu do zbierania datków podczas koncertu, wspólnego przekazania przez miasto i zespól określonej sumy, etc. Możliwości jest wiele. Organizatorzy koncertu, sumitowali się i przepraszali za swego burmistrza, czuli się zażenowani. O tym wszystkim jednak dziennikarka nie chciała się dowiedzieć. Nie wykonała ani jednego telefonu czy maila do mnie, a mój adres jest zamieszczony na naszych stronach internetowych.
Podczas mojej dwudziestoletniej pracy z Korą oraz ostatnich siedemnastu lat Maanamu zdarzyło się nam grać koncerty charytatywne a także bezinteresownie brać udział w charytatywnych przedsięwzięciach. Dysponuję podziękowaniami i nadsyłanymi listami wdzięczności. W Polsce, niestety zresztą, istnieje zjawisko tak zwanych koncertów charytatywnych, które jednak przy bliższym poznaniu takimi nie są. Po przestudiowaniu budżetu takiego przedsięwzięcia okazuje się, że na określony cel przeznacza się na ogół 10-30% wpływów! Dlatego bardzo często odmawiam udziału w takich pseudocharytatywnych imprezach i nawet nie informuję o tym ani Kory, ani muzyków. Dwadzieścia lat temu, jako młody chłopak, zetknąłem się przez przypadek z Korą, na której muzyce się wychowywałem i która była dla mnie oczywiście nieosiągalną gwiazdą.
Okazało się, że to bezpośrednia, serdeczna, wspaniała osoba, której status największej gwiazdy nie oderwał od rzeczywistości. Szybko się zaprzyjaźniliśmy, a wkrótce miałem zaszczyt zacząć współpracę z tą niezwykłą osobą. Na początku naszej przyjaźni, w roku 1990 zabrała mnie do Konstancina, do bodaj pierwszego w Polsce ośrodka dla chorych na AIDS i nosicieli wirusa HIV. Nie było tam wówczas łatwo, a Kora wspierała chorych finansowo i moralnie. Nigdy się tym nie chełpi. Innym razem poprosiła mnie, bym pomógł przewieźć jej coś ciężkiego – okazało się, że to karma dla psów przeznaczona dla jednego ze schronisk. Wiem, że wielokrotnie wspierała, bez rozgłosu, potrzebujących, w tym tegorocznych powodzian, wpłacając pieniądze na konta pomocowe.
Korą bardzo często kierują altruistyczne odruchy. Kiedy mieszkała jeszcze pod Warszawą, zatrzymała się w drodze do domu, bo zauważyła zziębniętego, czarnoskórego mężczyznę, który szedł poboczem. Święta Bożego Narodzenia, Kofi, ghański emigrant, spędził z rodziną Kory, u niej w domu, gdzie bywał częstym gościem przez wiele miesięcy, dopóki nie udało nam się pomóc mu w uzyskaniu dokumentów niezbędnych do wyjazdu do Niemiec, gdzie połączył się ze swoją żona i dziećmi. Kora jest bezkompromisowa, bywa kontrowersyjna, ale przede wszystkim jest sprawiedliwa, lojalna, współczująca i zawsze ma serce pośrodku – dlatego takie insynuacje, jakie wysnuwa redaktor Rybak są szczególnie ohydne.
Redaktor tworzy obraz kumoterskich układów: „Kora przyjaźni się z Barbara Labudą, której syn jest zresztą jej menadżerem”. Jasne, ze Kora przyjaźni się z moją Matką, przyjaźni się tez z innymi nieprzeciętnymi kobietami, które mają odmienne od prezentowanych przez redaktor Rybak i jej gazetę poglądy polityczne: na przykład z Henryką Bochniarz, Magdaleną Środą. Łączy je pewna cecha wspólna – są to kobiety wybitne, wielkie Polki. Redaktor Rybak pewnie zmartwi to, że Kora ma przyjaźnie pozaartystyczne i nie interesuje jej przebywanie w wyłącznie właściwym jej świecie show-businessu.
Tak oto wystarczyło opowiedzieć się co swoich preferencji wyborczych, wesprzeć trzeźwo myślącego polityka, by stać się ofiarą paszkwilanckiej napaści ze strony „Rzeczpospolitej”. Pytam więc powtórnie, kto za swoje poglądy zostanie zaatakowany w następnej kolejności?…” Mateusz Labuda
Kategorie: Bez kategorii	Historia kołem się toczy! List drugi od Ewy Wójciak z Teatru Ósmego Dnia
Opublikowano 24 lipca 2010 Autor: Janusz Palikot	Na życzenie Zastępcy Prezydenta Poznania Sławomira Hinca informuję, że poparcia Januszowi Palikotowi udzielił zespół artystów funkcjonujący w przestrzeni publicznej od ponad trzydziestu lat pod nazwą Teatr Ósmego Dnia, a nie Teatr Ósmego Dnia – instytucja kultury miasta Poznania. Również jako dyrektor zespołu artystycznego pod nazwą Teatr Ósmego Dnia zostałam zaproszona do uczestniczenia w pracach komitetu honorowego Bronisława Komorowskiego.Pamiętam, jak w 1983 roku ówczesny minister kultury, którego nazwiska dziś już nie mogę sobie przypomnieć, oświadczył w rozmowie z dyrektorem Teatru Ósmego Dnia Lechem Raczakiem (w której uczestniczyłam), że nie życzy sobie, aby Teatr Ósmego Dnia jako państwowa instytucja kultury prowadził korespondencję z przebywającym wówczas w więzieniu Adamem Michnikiem, a także, aby prezentował swoje przedstawienia w Kościele Miłosierdzia Bożego na ul. Żytniej w Warszawie. Wobec odrzucenia tych warunków zostaliśmy pozbawieni państwowej dotacji i możliwości oficjalnego istnienia. Ale to były inne czasy…
Kategorie: Bez kategorii	Macierewicz – Ty tchórzu!!!
Opublikowano 23 lipca 2010 Autor: Janusz Palikot	10 kwietnia tego roku Antoni Macierewicz był w delegacji, która na uroczystości katyńskie jechała pociągiem. Prezydent Kaczyński widać uznał, że nie jest on godzien tego, aby się znaleźć w wąskim składzie delegacji lecącej samolotem. W sumie nic dziwnego; przy reputacji jaką miał i ma Macierewicz to trochę wstyd mieć kogoś takiego wśród poważnych osób. Kiedy więc szef pisowskiego zespołu dowiedział się o tragedii był ok. 14 km od miejsca katastrofy. I jaka była jego reakcja?
Można by oczekiwać, że osoba, która przedstawia siebie jako niezłomnego lustratora, antykomunistę, likwidatora WSI, bojownika o prawdę smoleńską, że tego typu osoba bez chwili zastanowienia ruszy na miejsce katastrofy, aby sprawdzić naocznie czy to prawda, czy rzeczywiście się „to” zdarzyło. Więcej, taka reakcja jest poniekąd bez uzasadnienia – jedzie się na miejsce i już!!! To przecież ukochany Lech Kaczyński zginął – został zamordowany – więc czym prędzej do Smoleńska! No tak – ale nie dla tchórza, jakim jest Macierewicz! Ten bez chwili zwłoki zapakował się do pociągu i blady ze strachu, bez oglądania katastrofy, z zamkniętymi oczami ruszył do domu. I ty tchórzu chcesz coś wyjaśnić???
Kategorie: Bez kategorii	List otwarty do Jarosława Kaczyńskiego – czas odpocząć.
Opublikowano 22 lipca 2010 Autor: Janusz Palikot	Panie Jarosławie, kilka tygodni przed rozpoczęciem kampanii wyborczej ukazał się wywiad z Pawłem Poncyliuszem, posłem PiS, późniejszym rzecznikiem Pańskiego sztabu. Chciał on wysłać „Jarosława” do „Sulejówka”. Odsunąć Pana od kierowania partią. Warto wrócić do tego pomysłu. Wysłać „Jarosława” na emeryturę. Nie tylko polityczną, ale taką prawdziwą. Żeby mógł sobie z kotem pogadać, stare zdjęcia pooglądać. Z wnuczką Lecha na spacerki pochodzić. Przemyśleć swoje opinie o jakości życia opozycji w PRL. A’propos – dam Panu numery telefonów ludzi, którzy naprawdę walczyli z komunistami, nie musieli dorabiać na siłę swoją legendę po, jak Pan. Będzie Pan mógł pomyśleć o popełnionych błędach, dzięki którym przegrał Pan już czwarte wybory z rzędu, co Pana propagandziści próbują przedstawić, jako genialny sukces. Powtórzę – przegrał Pan czwarte kolejno po sobie kampanie wyborcze. Następne też Pan przegra.
Wykorzystując wolny czas może napisze Pan jakąś mądrą książkę, w której pokaże jak zamienić bezsensowną śmierć dziesiątek niewinnych ludzi w mit męczeństwa. Jak spowodować, aby człowiek ogarnięty niepohamowaną żądzą władzy i udowadniania, że „jest Panem pełną gębą, co to go nie obowiązują żadne prawa” stał się poległym na polu bitwy patriotą, umęczonym przez wiadomo kogo.
Ponieważ do 65 roku brakuje Panu jeszcze 4 lata, więc deklaruję – będę Panu wypłacał pobory w wysokości poselskiego uposażenia. Do 65 roku życia. Im szybciej zniknie Pan z polskiej sceny politycznej tym lepiej. Wraz z Panem zniknie język insynuacji, kłamstw i pomówień głoszonych podobno w imię wyższych wartości. A źli ludzie, którzy Pana otaczają roztopią się w tłumie. Reszta obywateli będzie mogła robić to, co uważa za stosowne. Bez pouczania, karcenia, straszenia. Przecież Polska jest najważniejsza. Prawda? Ps.Zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami przygotowałem i wysłałem interpelację do Ministra Sprawiedliwości w sprawie wyjaśnienia wątpliwości dotyczących katastrofy prezydenckiego samolotu TU154 oraz pismo do Prokuratora Generalnego w tej samej sprawie. Oba pisma dostępne są na stronie http://www.ruchpoparciapalikota.pl/ w zakładce Interwencje.
Wszystkich wizyt: 21257479Dzisiaj wizyt: 35