Source: https://www.belvpo.com/55801.html/
Timestamp: 2020-08-06 12:44:12+00:00
Document Index: 26675858

Matched Legal Cases: ['art. 13', 'art. 50', 'art. 2', 'art. 36', 'art. 42', 'art. 108']

05.08.2015 Оставить комментарий на Zawodowi szeregowi kontra MON
Dnia 1 stycznia 2010 r. weszła w życie zmiana art. 13 ustawy z dnia 11 września 2003 r. o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych, wskutek której szeregowy zawodowy może służyć w wojsku na kontrakcie nie dłużej niż łącznie 12 lat. Przed 2010 r. limitów takich nie było. Podobnie jak kobiety prowadzące działalność gospodarczą, które wkrótce spodziewają się dziecka, i które zostały zaskoczone nową sytuacją prawną, także żołnierze zawodowi nie przewidzieli takiego obrotu sprawy. Otóż osoby, które zaciągnęły się do wojska np. w 2006 roku liczyły raczej na to, że będzie to ich dożywotnia ścieżka kariery – w końcu jest to służba ojczyźnie – a nie tymczasowa zabawa. Z uzasadnienia do ustawy nie da się wyciągnąć żadnego racjonalnego uzasadnienia ustawodawcy dla wprowadzenia takiej zmiany, tym większe więc było zaskoczenie osób, których zmiana ta dotyczy.
Tymczasem, jak podaje MON, korpus szeregowych liczy dziś około 40 tysięcy ludzi, a w latach 2016 – 2022 wojsko opuścić ma aż 34 tysiące szeregowych! Jest to bowiem liczba ochotników, która zasiliła szeregi armii od 2004 do 2010 roku, czyli w okresie, kiedy na horyzoncie nie widniało zwolnienie do cywila po 12 latach służby.
Co prawda szeregowy wcale nie musi z wojska odchodzić, jeśli spełni określone warunki, albowiem pomysłem na polską armię było wojsko zawodowe, czyli wykwalifikowane osoby z wyższym wykształceniem. I tu pojawia się multum problemów.
Po pierwsze, wojsko nie może się składać z samych oficerów i generałów, tak jak firma nie może składać się z samych dyrektorów i prezesów. W każdym miejscu są potrzebne osoby do wykonywania podstawowych prac. Nie zawsze jest również tak, że osoby z niższego szczebla zawodowego chcą awansować wyższej, może obecne stanowisko im w zupełności odpowiada. Absurdem byłby wymóg w firmie, aby po 12 latach każdy szeregowy pracownik miał podnosić swoje kwalifikacje na kierownika danego działu, pod rygorem zwolnienia i zatrudnienia na jego miejsce osoby bez jakiegokolwiek doświadczenia. Jak powiedział gen. Roman Polko, były dowódca GROM “trzeba zatrzymać szeregowych. Tym bardziej że większość ma doświadczenia z Afganistanu i innych misji […] Trzonem armii są szeregowi i podoficerowie, a nie pękające sztaby i dowództwa“.
Ministerstwo tłumaczy, że zwolnienie ze służby po 12 latach wynika z tego, iż szeregowy ma być młody i zwinny – co jednak jest zaskakujące.
Zgodnie z art. 50a ustawy o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych, żołnierz zawodowy jest obowiązany utrzymywać sprawność fizyczną zapewniającą wykonywanie przez niego zadań służbowych przez uczestnictwo w zorganizowanych zajęciach z wychowania fizycznego. Obowiązek posiadania formy fizycznej dotyczy więc wszystkich żołnierzy, a nie tylko 20 i 30-latków. Żołnierze przechodzą również okresowe testy sprawnościowe i śmiem twierdzić, że niektórzy 40-latkowie potrafią być sprawniejsi fizycznie, niż ich 20-letni koledzy. Tym bardziej w świetle orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 8 października 2014 r., w którym Sąd ten wskazał, że “dowódca decydując o nieprzedłużeniu kontraktu, nie musi mieć żadnych dowodów na to, że żołnierz nie podoła służbie. Wystarczy, że ma takie podejrzenie” (I OSK 81/14). Skoro przedłużenie kontraktu zależy od widzimisię dowódcy, to nie wyobrażam sobie żołnierza, który nie dbałby o tężyznę fizyczną.
Ponadto, z przepisów nie wynika, aby szeregowym nie mógł być 40-latek. Zgodnie więc z obowiązującą ustawą, dwudziestolatek w stopniu szeregowego po 12 latach musi odejść ze służby w wieku 32 lat, ale nie ma żadnych przeszkód, aby do służby tej trafił 40-latek! Tłumaczenie Ministerstwa więc nie przekonuje, skoro bowiem nie ma żadnych limitów wiekowych dla początkujących szeregowych, to nie można powiedzieć, że zamysłem ministerstwa była młoda armia. De facto, z art. 2 ustawy wynika, że żołnierzem zawodowym może być osoba posiadająca obywatelstwo polskie, o nieposzlakowanej opinii, której wierność dla Rzeczypospolitej Polskiej nie budzi wątpliwości, posiadająca odpowiednie kwalifikacje oraz zdolność fizyczną i psychiczną do pełnienia zawodowej służby wojskowej. Wskazanie przez MON, że dodatkowo ma być to osoba młoda, wydaje się być dyskryminacją ze względu na wiek.
Zresztą, sam MON wskazał, w tej chwili w korpusie szeregowych zawodowych osób mających powyżej 35 lat jest zaledwie 8%. Czy armia w tej sytuacji naprawdę potrzebuje odmłodzenia?
Po drugie, większość szeregowych uczestniczyła w szeregu misji w Iraku i Afganistanie. Jeśli armia ma być zawodowa i doświadczona to nie budzi wątpliwości, że praktyka daje największe doświadczenie zawodowe. Jakie jest więc uzasadnienie dla zwalniania doświadczonych żołnierzy i przyjmowanie w ich miejsce nowych, nieprzeszkolonych szeregowych, nie zawsze nawet młodszych wiekiem? Tym bardziej, że państwo wydało już sporo pieniędzy na wyszkolenie żołnierzy zasilających szeregi wojska.
Po trzecie, pieniądze. Według MON, skutkiem ustalenia limitu na zatrudnienie na kontrakcie miała być ochrona budżetu państwa przed przedwczesnym odchodzeniem szeregowych na emerytury. Zgodnie bowiem z przepisami, mogli to uczynić po 15 latach służby. Slogany głoszone przez rządzących są jednak puste, sam ustawodawca bowiem wskazał w uzasadnieniu do zmiany ustawy w 2010 r., że “projekt ustawy nie wprowadza zasadniczych zmian w sposobie określania wielkości środków finansowych przeznaczanych corocznie na uposażenia żołnierzy, ale wkomponowuje się w system już obowiązujący“.
Dodatkowo, założenie MON, że osoby w wieku 30 kilku lat będą odchodzić masowo na emeryturę, na której dostaną jedynie 40% uposażenia wypłaconego w ostatnim miesiącu, jest nie tylko nieżyciowe, nielogiczne, ale i nie poparte żadnymi konkretnymi przykładami. Żołnierze nie myślą w takich kategoriach; każdy z nich chciałby pracować jak najdłużej, bo większość podjęła się służby w wojsku z powołania, a nie dla wcześniejszej emerytury. Poza tym jeśli ministerstwo chciało oszczędzić budżet państwa przed młodymi emerytami, to wystarczyło zmienić przepisy o emeryturach… A to zrobiono dopiero 1 stycznia 2013 r. ustalając, że prawa emerytalne nabywa się dopiero po 25 latach służby lub po osiągnięciu 55. roku życia. Tym razem jednak ustawodawca przestrzegał zasady, że nie zmienia się zasady gry w jej trakcie i przepisami tymi objął żołnierzy, którzy rozpoczęli służbę w wojsku po wejściu w życie tej nowelizacji.
Z drugiej jednak strony, osoby, za które przez 12 lat opłacane są składki, po zwolnieniu ze służby nie nabywają żadnego prawa do emerytury, do odprawy ani do innych świadczeń przysługujących żołnierzom służby stałej po zwolnieniu ze służby niezależnie od stanu zdrowia, a co zwrócił uwagę sam Rzecznik Praw Obywatelskich.
Po czwarte zaś, w 2010 roku dokonano rozróżnienia na służbę stałą i kontraktową. Powołanie do służby stałej następuje na czas nieokreślony, ale dotyczy to tylko korpusu oficerów i podoficerów zawodowych. Do służby tej powołuje się więc żołnierza służby kandydackiej po ukończeniu studiów w uczelni wojskowej, a także można powołać oficera służby kontraktowej, który posiada tytuł zawodowy magistra lub równorzędny, stopień wojskowy równy lub bezpośrednio niższy od stopnia etatowego stanowiska służbowego, na jakie ma być wyznaczony, a w przypadku gdy stanowisko etatowe jest określone dwoma stopniami wojskowymi posiada stopień wojskowy równy lub bezpośrednio niższy od stopnia wojskowego, do którego ma być zaszeregowany po powołaniu do służby stałej, oraz posiada co najmniej dobrą ogólną ocenę w ostatniej opinii służbowej.
Z tym właśnie większość szeregowych nie jest w stanie sobie poradzić. Przede wszystkim, w art. 36 ustawy o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych wyznaczono dla szeregowych minimalne wymaganie ukończenie gimnazjum i nie stawiano im wysokich warunków co do wykształcenia, które nagle w ciągu 12 lat muszą podnieść do stopnia magistra. Dodatkowo, zgodnie z art. 42 ustawy, zmiana zaszeregowania szeregowego zawodowego do kolejnego wyższego stopnia wojskowego może nastąpić co najmniej po pięciu latach służby na stanowisku służbowym w posiadanym stopniu wojskowym oraz uzyskaniu ogólnej oceny co najmniej bardzo dobrej w ostatniej opinii służbowej. Jeżeli przemawiają za tym potrzeby Sił Zbrojnych, okres służby na stanowisku służbowym w posiadanym stopniu wojskowym może być krótszy, nie mniej jednak niż trzy lata. Z tym jednak zastrzeżeniem, że zmiana zaszeregowania może nastąpić w ramach limitu awansowego określanego corocznie przez Ministra Obrony Narodowej.
Zgodnie z decyzją nr 157/2015 Ministra Obrony Narodowej, w 2015 r. limit awansowy dla celów zmiany zaszeregowania do kolejnego wyższego stopnia wojskowego dla korpusu wynosi dla szeregowych zawodowych – 650, dla podoficerów zawodowych młodszych 829, podoficerów 800, a podoficerów starszych 1126, zaś dla oficerów młodszych 253. Z kolei w 2014 roku na kurs oficerski dla szeregowych z tytułem magistra było zaledwie 15 miejsc, zaś do wszystkich szkół podoficerskich trafia nie więcej niż półtora tysiąca osób rocznie. Dodatkowo to, ilu szeregowych w kolejnym roku przejdzie szkolenie, będzie zależeć od tego, ilu podoficerów odejdzie z armii i zwolni etat. Nie jest więc tak, że wszyscy z 40 tysięcy szeregowych mają możliwość uzyskania wykształcenia odpowiedniego do awansowania i powołania do służby zawodowej. Według danych uzyskanych przez Wirtualną Polskę w MON, w ostatnich trzech latach do korpusu podoficerów przechodziło co roku średnio zaledwie ok. 1600 szeregowych.
I w sytuacji, gdy jest dziesięciu chętnych na jedno wolne stanowisko, to – jak mówią sami żołnierze – wygra ten, który ma znajomości. Cytując za Wirtualną Polską podaję przykład szeregowego z siedmioletnim stażem z garnizonu w zachodniej Polsce, u którego w jednostce “była nawet kiedyś taka sytuacja, że za kimś dzwonili, że już się dostał na szkołę podoficerską, a ten żołnierz nawet nie wysłał jeszcze wniosku“.
Brak jasnych kryteriów awansu skutkuje tym, że szeregowy idąc do wojska pewny jest jednego – maksymalnie służyć będzie 12 lat. Nie ważne, ile zaliczy misji, jakie zdolności nabędzie i nawet jeśli zostanie największym specjalistą w swoim fachu – nie będzie miał przyszłości w wojsku, jeśli nie wceluje się w limity określone przez MON. Czy nie jest to demotywujące? Zresztą, wskazują na to sami żołnierze mówiąc, że “morale w korpusie są najniższe od lat, można powiedzieć że sięgają dna. Nie można mówić o zmotywowanym wojsku, gdy praktycznie codziennie żegnasz profesjonalnego żołnierza, który niejednokrotnie uratował ci życie”. Według szeptanych informacji, o czym głośno się nie mówi, już w obecnej chwili są spore braki kadrowe, albowiem nie widząc dla siebie perspektyw żołnierze zaczęli powoli odchodzić z wojska.
Według Pana Siemoniaka, nie ma co narzekać, bo “kto ma dzisiaj na rynku pracy kontrakt na 12 lat?”. Nie wiem czy Pan Minister zbadał rynek pracy, żeby formułować takie stanowcze wypowiedzi. Zresztą, jak tu wierzyć Panu Ministrowi w cokolwiek, jeśli w 2013 r. mówi “te dwanaście lat przyjęto także dlatego, aby służba nie trwała 15 lat, bo wtedy żołnierz otrzymałby najniższą emeryturę wojskową. Dzisiaj, kiedy już nie ma takiego rozwiązania, bo prawo do tego świadczenia nabywa się po 25 latach służby i po ukończeniu 55 lat, kwestia 12 lat nie ma już takiego znaczenia. Poleciłem, aby rozważyć możliwość wydłużenia służby kontraktowej w niektórych przypadkach“, a dwa lata później mówi coś innego: “raczej rozważałbym zwiększanie w niektórych wybranych wysoce profesjonalnych specjalnościach limitu etatów podoficerskich, niż zmieniał ten system“.
Zaciągając się do wojska przed 2010 roku nikt z szeregowych nie wiedział o tym, że po dwunastu latach armia im podziękuje, a reguły zmienią się w trakcie gry. Sfrustrowani żołnierze, którzy zgodnie z art. 108 powołanej już wyżej ustawy nie mogą tworzyć i zrzeszać się w związkach zawodowych, założyli stronę na facebooku i wysłali list do Ministra Obrony Narodowej oraz wielu mediów, aby nagłośnić problem. Próbując zrzeszać się w każdy możliwy sposób, w lipcu spotkali się z prawnikami, którzy chcą pomóc szeregowym złożyć wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie kwestionowanego przez nich przepisu. Na razie jednak sytuacja pozostaje bez zmian.
Переговоры с ДНР по пленным зашли в тупик