Source: http://prawo.vagla.pl/node/9003
Timestamp: 2019-07-24 03:19:37+00:00
Document Index: 89506836

Matched Legal Cases: ['art. 9', 'art. 5', 'art. 9', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 14', 'art. 14']

Można zakazać operatorowi wyszukiwarki reklamy według słowa kluczowego | prawo | VaGla.pl Prawo i Internet
Można zakazać operatorowi wyszukiwarki reklamy według słowa kluczowego
Wt, 2010-03-23 12:32 by VaGla
Jest wyrok Trybunału Sprawiedliwości w połączonych sprawach od C-236/08 do C-238/08, które rozpoczęły się pytaniami prejudycjalnymi z 2008 roku, złożonymi przez francuski Cour de Cassation, chambre commerciale, financière et économique. Chodziło o zbadanie możliwości wykorzystania w wyszukiwarkach internetowych znaków towarowych w charakterze reklamy. Wyrok dotyczy ochrony uprawnień ze znaków towarowych, stosowania linków, dotyczy również zasad prowadzenia działalności reklamowej, wyszukiwania (w tym - stosowania meta danych), ale również zasad działania instytucji notice and takedown. Pytania dotyczyły francuskich sporów sądowych, w których występują Google France SARL i Google Inc. przeciwko Louis Vuitton Malletier (C‑236/08), Google France SARL przeciwko Viaticum SA i Luteciel SARL (C‑237/08) oraz Google France SARL przeciwko Centre national de recherche en relations humaines (CNRRH) SARL, Pierre’owi-Alexisowi Thonetowi, Brunonowi Raboinowi, Tiger SARL (C‑238/08).
Zadając pytania w trybie prejudycjalnym sąd krajowy oczekiwał interpretacji przepisów znajdujących się w trzech aktach prawnych: Pierwszej dyrektywy Rady 89/104/EWG z dnia 21 grudnia 1988 r. mająca na celu zbliżenie ustawodawstw państw członkowskich odnoszących się do znaków towarowych (1), rozporządzenia Rady (WE) nr 40/94 z dnia 20 grudnia 1993 r. w sprawie wspólnotowego znaku towarowego (2) oraz Dyrektywy 2000/31/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 8 czerwca 2000 r. w sprawie niektórych aspektów prawnych usług społeczeństwa informacyjnego, w szczególności handlu elektronicznego w ramach rynku wewnętrznego (dyrektywa o handlu elektronicznym)(3).
Trybunału Sprawiedliwości uznał wyrokiem z dnia 23 marca 2010 roku, że:
1) Artykuł 5 ust. 1 lit. a) pierwszej dyrektywy Rady 89/104/EWG z dnia 21 grudnia 1988 r. mającej na celu zbliżenie ustawodawstw państw członkowskich odnoszących się do znaków towarowych i art. 9 ust. 1 lit. a) rozporządzenia Rady (WE) nr 40/94 z dnia 20 grudnia 1993 r. w sprawie wspólnotowego znaku towarowego należy interpretować w ten sposób, że właściciel znaku towarowego jest uprawniony do zakazania reklamodawcy reklamowania według słowa kluczowego identycznego z tym znakiem, które ów reklamodawca wybrał bez zgody wspomnianego właściciela w ramach usługi odsyłania w Internecie, towarów lub usług identycznych z towarami lub usługami, dla których rzeczony znak został zarejestrowany, jeżeli reklama ta nie pozwala lub z trudnością pozwala przeciętnemu internaucie na zorientowanie się, czy towary lub usługi, których ona dotyczy, pochodzą od właściciela znaku lub z przedsiębiorstwa powiązanego z nim gospodarczo, czy też przeciwnie, od osoby trzeciej.
2) Podmiot świadczący usługę odsyłania, który przechowuje oznaczenie identyczne z danym znakiem towarowym jako słowo kluczowe i organizuje na jego podstawie wyświetlanie reklam, nie używa rzeczonego oznaczenia w rozumieniu art. 5 ust. 1 i 2 dyrektywy 89/104 lub art. 9 ust. 1 rozporządzenia nr 40/94.
3) Artykuł 14 dyrektywy 2000/31/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 8 czerwca 2000 r. w sprawie niektórych aspektów prawnych usług społeczeństwa informacyjnego, w szczególności handlu elektronicznego w ramach rynku wewnętrznego (dyrektywa o handlu elektronicznym), należy interpretować w ten sposób, że ustanowiona w nim zasada ma zastosowanie do podmiotu świadczącego usługę odsyłania w Internecie, jeżeli przy świadczeniu swych usług usługodawca ten nie odgrywa czynnej roli, która mogłaby sprawić, że będzie on posiadał wiedzę o przechowywanych informacjach lub miał nad nimi kontrolę. Jeżeli wspomniany usługodawca nie odgrywa takiej roli, nie może być on pociągnięty do odpowiedzialności za treść przechowywanych przez siebie na żądanie reklamodawcy informacji, chyba że powziąwszy wiadomość o bezprawnym charakterze tych informacji lub działalności reklamodawcy, nie podjął niezwłocznie odpowiednich działań w celu usunięcia wspomnianych informacji lub uniemożliwienia dostępu do nich.
« O tym, że w procesie legislacyjnym należy ograniczyć udział "strony społecznej" | Pytania o charakter prawny serwisu internetowego Premiera przy okazji clippingu artykułów z The Economist »
Jak na mój rozum, teza nr 3
Wt, 2010-03-23 13:11 by Paweł Litwiński (niezweryfikowany)
Jak na mój rozum, teza nr 3 powoduje, że projektowany art. 14a uśude staje się zbędny zanim zostanie uchwalony, bo zdaniem ETS operatorzy wyszukiwarek są objęci ogólnym wyłączeniem odpowiedzialności z art. 14 i w zasadzie na ogólnych warunkach z 14. W imię zasady nie mnożenia bytów ponad miarę. A w imię zasady prowspólnotowej wykładni prawa krajowego, art. 14 należy objąć wyszukiwarki. Prosta sprawa, nie trzeba nowelizować uśude w tym zakresie.
I potwierdzono tym samym możliwość wyłączenia odpowiedzialności operatorów wyszukiwarek, a sprawa pokazuje też społeczną zasadność i celowość takiego wyłączenia.
Wyrok a odpowiedzialność za domeny
Wt, 2010-03-23 15:40 by VaGla
Uważam, że ten wyrok jest istotny również ze względu na ocenę możliwości ponoszenia odpowiedzialności podmiotu zajmującego się "hostowaniem" wpisów DNS w przypadku obsługi nazw domen internetowych (por. Nazwiska w domenach w Polityce i co mam zamiar zrobić).
Hmmmm Eeee...
Wt, 2010-03-23 21:09 by Maciej_Szmit
Powiem szczerze trudno mi się czyta tekst tak prawniczy jak ten Trybunału ale czyżby Trybunał zgadzał się ze mną jeśli idzie o wyszukiwarki?
Obawiam się, że jednak to
Wt, 2010-03-23 22:06 by Paweł Litwiński (niezweryfikowany)
Obawiam się, że jednak to zbyt prawniczy tekst ;-)
Trybunał powiedział pod jakimi warunkami operator wyszukiwarki nie odpowiada za rezultaty wyszukiwania. A mówiąc inaczej, nie odpowiada za ew. naruszenia prawa związane z tymi rezultatami. Tymczasem, o ile dobrze zrozumiałem Pana stanowisko, twierdził Pan w tym serwisie, że "nie rozumiem jaką niby odpowiedzialność ma wyłączać ten artykuł", co w moim przekonaniu sprowadzało się do kwestionowania rozważań o odpowiedzialności operatorów wyszukiwarek jako takiej.
Powiem więc tak: Trybunał miał odpowiedzieć na pytanie, kiedy Google nie odpowiada. I na to pytanie odpowiedział: jeżeli przy świadczeniu swych usług usługodawca ten nie odgrywa czynnej roli, która mogłaby sprawić, że będzie on posiadał wiedzę o przechowywanych informacjach lub miał nad nimi kontrolę. A jak powiada wiedzę, to ma usunąć/uniemożliwić dostęp. Jeżeli to właśnie Pan twierdził, to gratuluję ;-)
zbyt prawniczy na pewno :)
Śr, 2010-03-24 04:09 by Maciej_Szmit
Ja się upieram, że w ogólności usługodawca świadczący usługę wyszukiwania nie odgrywa czynnej roli, która mogłaby sprawić, że będzie on posiadał wiedzę o przechowywanych informacjach lub miał nad nimi kontrolę :) przy czym jak Pan pamięta, pisałem że mówię o wyszukiwarkach sensu stricto (czyli o czymś co zwraca hipertekstowe linki) a miałem wątpliwości co do Google'a, który nie tylko zwraca linki ale i robi lokalne kopie danych, tworzy miniatury obrazków itd. Swoją drogą życie jest skomplikowane: jeśli na mojej stronie umieszczam wyszukiwarkę (zresztą mam tam takową), która przeszukuje tylko lokalne zasoby i robi to lokalnie (czyli mam na swojej stronie skrypt PHP umieszczony na tym samym serwerze co strona w jego kawałku przeze mnie administrowanym) to jak rozumiem to ja jestem usługodawcą, ale mam okienko wyszukiwarki Google'a (który przecież oferuje taką możliwość) to usługodawcą jest już Google czy może jednak ja?
Śr, 2010-03-24 04:20 by VaGla
Wyszukiwarki działają przecież w ten sposób, że jest jakiś podmiot, który świadczy usługi (w tym sensie VaGla.pl i Google.pl to taki sam podmiot), na którego serwerze/serwerach uruchamiane jest oprogramowanie indeksujące (Google - w jednym ze swoich serwisów, a ma ich przecież kilka różnych - "kieruje" to oprogramowanie na "cały internet", który zasysa do indeksów w swoich bazach danych, ja tylko na swoją bazę danych) i następnie udostępnia w swojej infrastrukturze (webowej lub innej) możliwość zadania pytania i uzyskania odpowiedzi. Chodzi mi o to, że operator wyszukiwarki nie jest kimś innym, niż dostawca usług internetowych w rozumieniu strony www. Po prostu z innych źródeł "ciągnie" prezentowane treści. Nie koniecznie muszą to być treści odautorskie (redakcyjne), ale właściwie operator wyszukiwarki ma pewien wpływ na prezentacje materiałów, a to przez konfigurację algorytmu indeksującego i algorytmu prezentującego.
Można sobie wyobrazić, że będzie taki operator, który tak skonfiguruje swoje crawlery, że "skieruje" swoje oprogramowanie jedynie na treści, co do których mógłby przypuszczać (przy zachowaniu pewnego poziomu staranności), że ich publikacja w Sieci stanowi naruszenie np. praw autorskich (lub innych).
Przykład - ktoś korzystający z Drupala tak konfiguruje CMS, że za pośrednictwem RSS-ów pobiera dane z określonych źródeł do lokalnej bazy danych, a algorytm wyszukiwania Drupala, po zadaniu zapytania przez pole formularza, prezentuje fragment pobranej treści i link do zindeksowanego źródła. Mogę w ten sposób "zassać" i przechowywać archiwum sporej części Sieci. Taki Drupal w tym obszarze działania nie będzie różnił się zbytnio od Google. Pomijam różnice architektoniczne: Google jest bardziej zoptymalizowany, by mogły z niego korzystać większe rzesze jednoczesnych użytkowników, żeby zapytania do baz danych Google nie zarżnęły farm dysków, żeby rozproszyć ruch po wielu serwerach, by algorytm indeksujący zwracał bardziej optymalne wyniki, itp.
Jeśli w konfiguracji robota indeksującego lub algorytmu prezentującego informacje na stronie operatora serwisu (wyszukiwarki) nie ma znaczenia, jakie treści (w pewnym poziomie abstrakcji) serwis prezentuje, to będzie miał zastosowanie art. 14 dyrektywy o handlu elektronicznym i tenże artykuł polskiej ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Jeśli jednak skonfigurowane będą tak, że w świadomości świadczącego usługi (operatora wyszukiwarki) pojawi się pewna wiedza o bezprawnym charakterze prezentowanych danych - wówczas będzie ponosił odpowiedzialność na zasadzie bez wyłączenia.
Trzeba tylko pamiętać, że "wyszukiwarka" to nie jest jakiś odrębny byt. Pewnie są lub mogłyby powstać moduły (elementy oprogramowania) do WordPressa, które potrafiłyby indeksować internet (chociaż pewnie szybko by się wyczerpały zasoby infrastrukturalne; tak czy inaczej to tylko funkcja mocy obliczeniowej, przeznaczonej na balans ruchu czy przepustowości łącza i przestrzeni na przechowywanie zebranych informacji).
wyszukiwarka <> Google
Cz, 2010-03-25 20:59 by Maciej_Szmit
Wyszukiwarka nie musi przechowywać lokalnie kopii dokumentów (wystarczy że przechowuje bazy danych). Poza tym o czyjej znowu świadomości mówimy (autora skryptu, osoby, która go zainstalowała, właściciela serwera, twórcy serwisu, autora baz danych?) Idę do biblioteki i proszę bibliotekarza, żeby mi wyszukał w zasobach książkę "Moja walka" A. Hitlera. Bibliotekarz wyszukuje - póki wyszukuje w katalogu papierowym to dobrze, a jeśli skorzysta z komputerowego to źle?
A propos odrębnych bytów to co to jest tutaj???
Jak się czyta
Cz, 2010-03-25 21:33 by VaGla
Jak się czyta doniesienia ze spektaklu związanego z wycofaniem się Google z Chin (np. Google przenosi się do Hong Kongu - koniec z cenzurą w Chinach, chociaż źródłem jest A new approach to China: an update), to można dojść do wniosku, że jeśli Google "cenzurowało" wyniki wyszukiwania dla chińskich konsumentów i postanowiło przestać, to znaczy, że serwis wyszukiwawczy Google ma wpływ (lub może mieć wpływ) na prezentowane treści (wybiera treści). A to może oznaczać jakąś świadomość tych treści (w szczególności tych, które się wyfiltrowuje).
Co napisali na "oficjalnym blogu Google"? Ano wprost napisali, że "przestają cenzurować" (znaczy, cenzurowali - wytłuszczenie moje):
I w mojej ocenie upiera się
Śr, 2010-03-24 08:19 by Paweł Litwiński (niezweryfikowany)
I w mojej ocenie upiera się Pan błędnie. A takie linki sponsorowane np.? To się dzieje na co dzień, więc prawo musi to opisać. Inaczej jest oderwane od życia i przez to mało skuteczne w funkcji regulacyjne. Czy np. to, o czym Pan pisze w przypadku Google - czy jeżeli ktoś robi lokalne kopie danych, to jeszcze nie odgrywa czynnej roli, która mogłaby sprawić, że będzie on posiadał wiedzę o przechowywanych informacjach lub miał nad nimi kontrolę? Mam wrażenie, że to, co Pan określa mianem wyszukiwarki, to przesłanki wyłączenia odpowiedzialności operatora wyszukiwarki wg Trybunału. I ja w zasadzie zgadzam się z tezami wyroku (z tymi przesłankami wyłączenia odpowiedzialności), ale mam wątpliwości, czy one znajdują zastosowanie wobec Google właśnie. Cóż, Trybunał orzekał o prawie, o Google orzeknie sąd krajowy.
Google to nie jest wyszukiwarka
Cz, 2010-03-25 21:07 by Maciej_Szmit
Google tak ma się do wyszukiwarki jak Internet do WWW. Google to jest duża firma, która do wyszukiwarki (czegoś co wyszukuje) dołożyła mnóstwo ciekawych i użytecznych opcji, w rodzaju "historia wyszukiwań", poczta, podgląd grafiki itd. Ale to jest pisanie prawa pod jedną firmę.
Wyszukiwarki a linki
Śr, 2010-03-24 12:25 by leftfish
Przy wyszukiwarkach nie powinno być problemów. Pytanie, czy taką samą wykładnię prowspólnotową da się zastosować do każdego linku, a projektowany 14a dotyczy - jeśli dobrze widzę - każdego podmiotu stosującego linki.
Mój błąd, powinno być
Śr, 2010-03-24 12:48 by Paweł Litwiński (niezweryfikowany)
Mój błąd, powinno być "12a" i ten przepis staje się zbędny.
Google wygrał na całej linii
Wt, 2010-03-23 13:18 by minak
Jeżeli dobrze rozumiem - Google wygrał na całej linii
1) zakaz nie dotyczy wyszukiwarki tylko reklamodawcy
2) wyszukiwarka nie ponosi odpowiedzialności
3) zakaz musi być zgłoszony przez właściciela znaku towarowego (Google obsługuję taką opcje od dawna)
3) Jeżeli reklama nie wprowadza w błąd to nie ma problemu - mogę na słowo "McDonalds Kraków" reklamować Wierzynka, pod warunkiem że treść reklamy nie będzie sugerowała że Wierzynek to McDonalds
Marek Jerzy Minakowski (minakowski.pl)
Szerokie rozumienie hostingu
Pt, 2010-04-02 14:20 by M.S. (niezweryfikowany)
Odnosząc się do cenzurowania przez Google wyników wyszukiwania w Chinach - Google zapewne ma możliwość filtrowania wyników. Teoretycznie "zwykłe" podmioty hostingujace też mogą kontrolować przechowywane zasoby. W Europie są jednak z tego obowiązku zwolnieni, m.in. ze względu na kosztowność, skomplikowanie i niecelowość. Gdyby jednak mimo braku obowiązku kontrolowali i cenzurowali treści, które przechowują, nie mogliby powoływać się na wyłączenie odpowiedzialności. Jeżeli uznamy Google (i inne wyszukiwarki) za usługodawcę świadczącego usługi hostingu, to póki nie filtrują i nie cenzurują (mimo że mają takie takie techniczne możliwości), mogą powoływać się na wyłączenie odpowiedzialności. Inaczej mówiąc myślę, że nie sama możliwość, ale faktyczne działanie brane będzie pod uwagę.
Inną sprawą jest jakie będą orzeczenia sądów krajowych. Warto zwrócić uwagę na wskazówki jakie ETS dał sądom krajowym, chociaż dotyczą one bardziej AdWords niż wyszukiwarek (para 115-119):
1. "odpłatność usługi odsyłania, fakt określania przez Google warunków płatności czy udzielania przez niego klientom informacji o charakterze ogólnym, nie może skutkować pozbawieniem Google możliwości skorzystania z przewidzianych w dyrektywie 2000/31 wyłączeń w dziedzinie odpowiedzialności" - jest to dość istotna wskazówka, biorąc pod uwagę choćby fakt, że AG w swojej opinii sugerował, że Google AdWords nie powinno przysługiwać wyłączenie odpowiedzialności gdyż czerpią zyski z takiego a nie innego doboru treści.
2. "zgodność między wybranym słowem kluczowym a wyszukiwanym hasłem wpisanym przez internautę nie wystarczy sama w sobie, by uznać, że Google posiada wiedzę o informacjach wprowadzanych do jego systemu przez reklamodawców i zapisanych na jego serwerze lub że ma nad nimi kontrolę"
3. "istotna jest natomiast rola odgrywana przez Google przy sporządzaniu przekazu reklamowego towarzyszącego linkowi reklamowego lub przy określaniu i wyborze słów kluczowych." - Można się zastanowić, czy np fakt, że Google podsuwa propozycje doboru słów kluczowych jakiemuś podmiotowi nie będzie świadczył o aktywnym charakterze działalności.
AG w swojej opinii porównywał AdWords to "neutralnej" działalności Google jako wyszukiwarki i tym samym opowiadał się za przyznaniem świadczącym tę usługę wyłączenia odpowiedzialności. Google też bardzo dba o to, by nie być posadzonym o wpływ na wyniki wyszukiwania - zwłaszcza akcja z hasłem "Jew" i reakcja Google na petycje by Google zmieniło antysemickie rezultaty, które wyskakują w pierwszej kolejności: http://www.google.com/explanation.html. Z drugiej strony tzw. Google Hell, czyli wyłapywanie "stron-spamów" (?): http://www.forbes.com/2007/04/29/sanar-google-skyfacet-tech-cx_ag_0430googhell.html mogą świadczyć, ze Google jednak "gmera" przy wynikach, a tym samym działa aktywnie...
Swoją drogą w ciekawy sposób ETS uporał się z brakiem regulacji odpowiedzialności wyszukiwarek internetowych w dyrektywie, uznając tę działalność jako zawierającą się w hostingu. Tym samym ustanowiono bardzo szerokie rozumienie hostingu i rozstrzygnięto, że serwisy Web 2.0 i UGC mieszczą się w zakresie stosowania art. 14 dyrektywy, jeśli ich działalność można uznać za bierną etc.
Kim jesteś? Jakie masz oczekiwania?
Apelacja od wyroku w sprawie serwisu bielsko.biala.pl
Naruszona reputacja firmy
Założenia ustawy o spamie i spyware