Source: https://www.syntrio.waw.pl/index2.php?d=1&id=39
Timestamp: 2020-05-30 14:39:18+00:00
Document Index: 105337514

Matched Legal Cases: ['art. 157', 'art.1', 'art.2', 'art.25', 'art.3', 'Art. 41', 'art. 40', 'art. 41', 'art.3', 'art.17', 'art.23']

Licencja dla syndyka.
Rzeczpospolita z dnia 14.12.2004r.
LICENCJA DLA SYNDYKA
Przyjętego przez Radę Ministrów rządowego projektu ustawy o licencji syndyka nie akceptuje środowisko syndyków, poważne zastrzeżenia wyrażają także eksperci.
Obowiązujące od 1 października 2003r. Prawo upadłościowe i naprawcze w art. 157 ust.1 stanowi, iż „Syndykiem, nadzorcą sądowym albo zarządcą może być osoba fizyczna posiadająca odpowiednią licencję”, zaś w ust.2 tego przepisu wskazuje, iż „Zasady i tryb wydawania licencji, o której mowa w ust.1, określi odrębna ustawa.”
Przyjęty przez Radę Ministrów projekt jest więc próbę wywiązania się rządu z nałożonego nań ustawą obowiązku, niestety nieszczególnie udaną.
Istotną wadą projektu, która musi skutkować dalszymi komplikacjami wydaje się być brak podstawowej definicji słowa – tytułu: „syndyk”, któremu dokument dodatkowo przydaje zupełnie inne znaczenie, niż przyjęte, także bez definicji, zarówno w poprzednio obowiązującej regulacji – Rozporządzeniu Prezydenta RP z 24 października 1934r., jak też w nowym Prawie upadłościowym i naprawczym.
Zgodnie z regulacją syndykiem byłaby, jak dotąd, osoba, którą sąd wyznaczył w postanowieniu o ogłoszeniu upadłości (Rozporządzenie Prezydenta RP) lub w postanowieniu o ogłoszeniu upadłości obejmującej likwidację majątku upadłego (Prawo upadłościowe i naprawcze) i jednocześnie stałby się nim ktoś, kto jedynie uzyskał licencję syndyka.
Wspomniana niejednoznaczność pojęciowa spowodować musi liczne wątpliwości, np. kogo właściwie i od którego momentu dotyczyć mogą wskazane w projekcie uprawnienia, ale i obowiązki.
Projekt ustawy już w art.1 mylnie wskazuje, iż „ określa zasady i tryb wydawania licencji syndyka, a także prawa i obowiązki osób posiadających licencję syndyka”. W treści projekt traktuje jednak głównie o obowiązkach, jako prawo wskazując jedynie w art.2 uprawnienie do sprawowania funkcji syndyka, nadzorcy sądowego i zarządcy, oraz stwierdzając w art.25, iż osoba posiadająca licencję syndyka korzysta z ochrony prawnej przysługującej funkcjonariuszowi publicznego.
Nie jest wiadomo, czy ustawodawca zechciał uznać osobę posiadającą licencję syndyka za funkcjonariusza publicznego, czy też za osobę, której przysługuje jedynie ochrona prawna podobna do tej, która jest należna takim funkcjonariuszom. I co ciekawe, ochrona ta przysługiwałaby osobie posiadającej licencję, a nie pełniącej w postępowaniu upadłościowym funkcję - wyłącznie na czas jej pełnienia.
Jako jedyną drogę uzyskania licencji syndyka, przez osoby spełniające wymienione w art.3 wymogi formalne, projekt ustawy wskazuje złożenie z pozytywnym wynikiem egzaminu przed Komisją Egzaminacyjną powołaną przez Ministra Sprawiedliwości. Wszystkim osobom posiadającym aktualnie uprawnienia kandydata na syndyka projekt daje 5 lat na „uzupełnienie” wymaganego egzaminu.
Co ciekawe, projekt ustawy do uzyskania licencji nie wymaga od kandydatów wykazania się żadnym doświadczeniem w postępowaniu upadłościowym i naprawczym, nie przewiduje także postulowanej od lat instytucji tzw. aplikacji.
Art. 41 projektu ustawy stanowi, iż „Do czasu uzyskania licencji syndyka, nie dłużej jednak niż przez okres 5 lat od wejścia w życie ustawy, osoby wpisane na listę, o której mowa w art. 40, mogą być powoływane do sprawowania funkcji syndyka, zarządcy oraz nadzorcy sądowego w postępowaniu upadłościowym i naprawczym”. Zapis powyższy nie wydaje się być ani szczególnie rozsądny ani do końca przemyślany. Paradoksalnie spowodować on musi, niezamierzone raczej przez jego autorów, wydłużenie okresu (do 5 lat i sześciu miesięcy v.l.), w którym będzie możliwe wykonywanie funkcji, także przez kandydatów na syndyków, którym projekt ustawy odbiera w ogóle prawo do uzyskania licencji, w tym osobom:
- wpisanym dotąd na listy syndyków, prowadzone przez prezesów sądów okręgowych a nie posiadającym w ogóle wyższego wykształcenia (ani z tytułem magistra, ani bez),
- które nie osiągnęły wieku 30 lat, a także będących już teraz w wieku powyżej 65 lat,
- posiadającym kwalifikacje prawnicze, ale nie mogących się wylegitymować jakąkolwiek wiedzą i doświadczeniem w zakresie zarządzania przedsiębiorstwem, ekonomii i finansów,
- osobom trwale niezdolnym do pracy, w rozumieniu ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.
Cytowany przepis art. 41 jest nierozsądny także z innego powodu. Na 5 lat i sześć miesięcy zapewnia jednakowe uprawnienie do wykonywania funkcji osobom z wielkim doświadczeniem w postępowaniach upadłościowych i osobom takiego doświadczenia zupełnie pozbawionym, od nowych kandydatów do uzyskania licencji takiego doświadczenia w ogóle nie wymaga.
Wadę tę usunęłoby rozwiązanie postulowane przez środowisko praktyków upadłościowych.
Znacznie szybciej i skuteczniej udałoby się uzyskać spełnienie przez wszystkich kandydatów na syndyków wymaganych w projekcie, ostrzejszych kryteriów zawodowych i formalnych poprzez przeprowadzenie niezwłocznej weryfikacji kwalifikacji wpisanych aktualnie na listy kandydatów i przyznanie licencji z urzędu (bez konieczności zdawania egzaminu, o którym mowa w art.3 ust.10 projektu ustawy) tym, którzy ją przejdą pomyślnie.
Kryterium przyznania licencji z urzędu powinno być oczywiście przedmiotem konsultacji przeprowadzonych przy udziale zainteresowanych, wydaje się jednak, iż mogłaby nim być ilość przeprowadzonych postępowań upadłościowych i naprawczych (np. co najmniej 5) lub też czas aktywnego wykonywania funkcji w postępowaniach upadłościowych (np.5 lat bez przerwy) przy jednoczesnym spełnieniu wszystkich pozostałych kryteriów wymaganych w projekcie ustawy i uzyskaniu przez kandydata pozytywnej opinii właściwego sądu.
Postulowana zmiana umożliwiłaby realizację dwóch ważnych celów: dałaby satysfakcję najbardziej doświadczonym syndykom, pozwoliłaby uszanować dobre obyczaje poprzez umożliwienie zachowanie praw nabytych, ale przede wszystkim znacznie szybciej uczyniłaby zadość oczekiwaniom spełnienia przez wszystkich syndyków ostrzejszych wymogów przyjętych w projekcie ustawy.
Okres przejściowy wcale nie musiałby trwać wtedy aż 5 lat i 6 miesięcy, bez żadnej szkody dla toczących się i wszczynanych postępowań mógłby zostać skrócony, nawet do 1 roku.
Poważne wątpliwości krytyków projektu budzi także niefortunny zapis art.17.1: „ Minister Sprawiedliwości, w przypadku powzięcia wiadomości o wszczęciu przeciwko osobie posiadającej licencję syndyka postępowania karnego lub postępowania o przestępstwo skarbowe, może zawiesić prawa wynikające z licencji do czasu wydania prawomocnego orzeczenia w sprawie.” i dalej w ust.3: „W przypadku, o którym mowa w ust.2, sędzia komisarz albo sąd odwołuje osobę posiadającą licencję syndyka”.
Przepis powyższy wydaje się zbyt restrykcyjny, nierozsądny, ale przede wszystkim niekonstytucyjny, podważa bowiem fundamentalną zasadę domniemania niewinności. Ponadto zezwala Ministrowi Sprawiedliwości na pełną dowolność w podejmowaniu administracyjnej decyzji – może on zawiesić licencję syndyka w opisanych okolicznościach, ale jednocześnie nie ma obowiązku tego uczynić.
Praktyka wskazuje, iż wszczynanie postępowań, o których mowa powyżej, odbywa się dość często. Organy podatkowe czynią to najczęściej bez potrzeby, na podstawie ustaw podatkowych, nie znając i nie biorąc w związku z tym w ogóle pod uwagę regulacji lex specialis - Prawa upadłościowego i naprawczego. Sfrustrowani stosunkami z upadłym wierzyciele nagminnie swoją agresję przenoszą na syndyka, co także skutkuje często nieuzasadnionymi doniesieniami o domniemanych przestępstwach. Co do zasady, wszczynane w związku z tym postępowania kończą się umorzeniem lub orzeczeniem uwalniającym syndyka od winy. Często jednak taki finał sprawy ma miejsce po wielu miesiącach lub nawet latach.
Niemożliwym do zaakceptowania wydaje się także przepis art.23 projektu ustawy, nakładający na osobę posiadającą licencję syndyka obowiązek zachowania tajemnicy, co do okoliczności sprawy, o których dowiedziała się ona w związku ze sprawowaniem funkcji w postępowaniu upadłościowym i naprawczym.
Przepis jest niejasny, ponadto nie jest wiadomo, czemu właściwie miałby służyć. Nie wynika z niego, ani o jakie okoliczności sprawy autorom projektu może chodzić, ani też przed kim właściwie miałby je syndyk chronić. Z literalnego brzmienia przepisu wynikałoby, iż chodzi o wszelkie informacje, jakie syndyk uzyskuje w toku postępowania upadłościowego, bo wszystkie one przecież jakiś związek z tym postępowaniem mieć muszą. Cytowany przepis, z jednej strony jako niemożliwy do realizacji musiałby pozostać