Source: https://www.eporady24.pl/rownowazny_odpoczynek_dobowy_czesc_1,artykuly,2,14,890.html
Timestamp: 2019-10-23 21:46:39+00:00
Document Index: 91032549

Matched Legal Cases: ['art. 136', 'art. 137', 'art. 132', 'art. 132', 'art. 132', 'art. 158', 'art. 132', 'de lege lata', 'art. 132', 'art. 132', 'art. 158', 'art. 7', 'art. 132']

Autor: Tadeusz M. Nycz • Opublikowane: 09.04.2010
W artykule pt. Odpoczynek dobowy i tygodniowy Monika Frączek szczegółowo wyjaśnia prawa pracownika do tych odpoczynków oraz związane z tym obowiązki pracodawcy.
Autorka poświęca problematyce równoważnego odpoczynku dobowego dwa podrozdziały opracowania. W pierwszym omawia równoważny okres odpoczynku w sytuacji stosowania zasadniczo podstawowego systemu czasu pracy, a w drugim – w przypadku stosowania systemów czasu pracy, o których mowa w art. 136 i art. 137 K.p.
Rozróżnienie to ze względu na odrębności regulacyjne dotyczące udzielania odpoczynku dobowego jest w pełni uzasadnione i poprawnie wyjaśniane.
W prezentowanych poglądach wykładniowych dotyczących równoważnego odpoczynku dobowego tkwi jednak poważny błąd, polegający na tym, że autorka nie wyjaśniła użytego w art. 132 § 3 K.p. pojęcia: „równoważny okres odpoczynku”.
Formułując bowiem poprawną wykładnię w tym zakresie, nie sposób pominąć tej zasadniczej kwestii. Trzeba więc wyjaśnić pojęcie „równoważny okres odpoczynku” w odróżnieniu od okresu uzupełniającego odpoczynku.
Trzeba zatem przeanalizować przepisy Kodeksu pracy i ustalić, czy takimi zwrotami ustawodawca posługuje się, czy też nie, i jak one są i powinny być rozumiane. W Kodeksie pracy ustawodawca posługuje się pojęciem „równoważny” tylko w art. 132 § 3, nie definiując tego zwrotu.
W związku z tym, zgodnie z zasadami wykładni gramatycznej, znaczenie tego pojęcia powinno być ustalone zgodnie ze znaczeniem w języku potocznym. Według Słownika Języka Polskiego zwrot „równoważny” oznacza mający równą wartość, równe znaczenie z czymś.
W braku dookreślenia tego słowa w Kodeksie pracy, zgodnie z poprawnymi zasadami wykładni prawa, przyjąć należy potoczne rozumienie tego zwrotu. Oznacza to, że jeżeli pracownik został pozbawiony 11-godzinnego odpoczynku dobowego, to równoważny odpoczynek musi odpowiadać 11 nieprzerwanym godzinom wolnym od pracy, bo tylko taki odpoczynek będzie miał cechy równoważnego.
W przypadku zatrudnienia pracownika w danej dobie przez np. 16 godzin, można się zgodzić z tym, że odpoczynkiem równoważnym będzie udzielony bezpośrednio po tych godzinach pracy odpoczynek dobowy w wymiarze co najmniej 11 godzin, ponieważ równowaga 11 godzin zostaje zachowana. W tej sytuacji pracodawca byłby obciążony koniecznością zwolnienia pracownika z 3 godzin pracy zaplanowanej w następnej dniówce roboczej.
Jeżeli jednak pracodawca chce pracownikowi zrównoważyć brak tego odpoczynku w okresie późniejszym, to musi udzielić pracownikowi 11 godzin wolnych, a nie w naszym przypadku 3 godziny (jak twierdzi autorka), gdyż ten wymiar nie równoważy 11-godzinnego nieprzerwanego odpoczynku.
Stanowi bowiem w sumie 11 godzin wolnych od pracy, ale pojęcie odpoczynku dobowego oznacza 11 godzin pod rząd wolnych od pracy, gdyż gramatyczny zapis art. 132 § 1 K.p. stanowi wyraźnie o 11 godzinach nieprzerwanego odpoczynku. Z tego powodu zsumowane 11 godzin odpoczynku nie są równoważne 11 godzinom nieprzerwanego odpoczynku.
Kierunek interpretacji prezentowanej przez autorkę zmierza wyraźnie do bezpodstawnego prawnie twierdzenia o tym, że pracownikowi przysługuje odpoczynek uzupełniający a nie równoważny.
Pojęcie „równoważny” nie jest jednak tożsame z pojęciem „uzupełniający”. Co można wykazać na zasadzie wykładni porównawczej samych przepisów Kodeksu pracy, gdyż to ostatnie pojęcie używane jest w art. 158 K.p., mówiącym o uzupełniającym urlopie wypoczynkowym. Przepis ten jest jasny i jak dotychczas nie budził wątpliwości co do tego, że pojęcie uzupełnienia polega na dopełnieniu urlopu 20-dniowego kolejnymi 6 dniami urlopu do pełnego wymiaru wynoszącego 26 dni.
Pojęcia „równoważny” i „uzupełniający” oznaczają zatem co innego i dlatego nie wolno słowu „równoważny” przypisywać znaczenia uzupełniającego odpoczynku dobowego.
Słowo „uzupełniający” jest przymiotnikiem od czasownika uzupełnić, uzupełniać, co według Słownika Języka Polskiego oznacza: uczynić kompletnym, dodając to czego brakuje, lub zostać skompletowanym (por. Internetowy Słownik Języka Polskiego http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=uzupe%B3niaj%B1cy).
Wbrew gramatycznemu zwrotowi zapisanemu w art. 132 § 3 K.p., który mówi, że pracownikowi przysługuje równoważny okres odpoczynku, autorka uważa, że pracownik ma prawo do uzupełniającego odpoczynku dobowego.
Wskazują na to licznie podawane przykłady, w których autorka przyznaje pracownikowi uzupełniający okres odpoczynku, a nie równoważny odpoczynek. Przykładowo, na str. 24 omawianego opracowania, autorka przytacza stan faktyczny, w którym pracownik po przepracowaniu 15 godzin w danej dobie i skorzystaniu z 9 godzin odpoczynku, ma prawo do odpoczynku uzupełniającego w wymiarze 2 godzin.
Odpoczynek tak ustalony nazywa autorka odpoczynkiem równoważnym, choć z rzeczywistą równowagą nie ma on nic wspólnego. Przedstawiany przez autorkę, reprezentującą resort pracy, pogląd wykładniowy, w zestawieniu z charakterem prawnym i znaczeniem odpoczynku dobowego tak w przepisach krajowych jak i międzynarodowych, zdaje się wskazywać, że resort pracy nie rozumie de lege lata wprowadzonej do Kodeksu pracy instytucji odpoczynku równoważnego.
Jest to o tyle dziwne, że nie kto inny, jak resort pracy był inicjatorem wprowadzenia do Kodeksu pracy art. 132. Jeśli, jak twierdzi autorka, owa rekompensata miała być odpoczynkiem uzupełniającym, to należało taki zapis uczynić w art. 132 § 3 K.p. Tym bardziej było to zasadne, że w Kodeksie pracy mamy pojęcie uzupełniającego świadczenia w art. 158 K.p.
Sposób interpretacji przepisów prawa pracy prezentowany na łamach biuletynu „Służba Pracownicza” wydawanego pod egidą resortu pracy źle świadczy nie tylko o umiejętnościach wykładniowych, ale przede wszystkim pokazuje, że resort pracy bez umocowania prawnego usiłuje zmieniać legalnie zapisane prawo, do czego nie ma kompetencji.
Przypomnę, że zgodnie z art. 7 Konstytucji RP każdy organ władzy publicznej powinien działać na podstawie i w granicach prawa. Niedopuszczalne jest więc przy pomocy błędnych wykładni dokonywanie de facto zmiany istniejącego i wyraźnie zapisanego prawa, gdyż taka działalność z praworządnością nie ma nic wspólnego.
Stosującym prawo, warto przypomnieć, że w Polsce, zgodnie z postanowieniami Konstytucji RP, obowiązuje prawo a nie wykładnia prawa czy orzecznictwo. Dlatego stosując określone instytucje prawa pracy, należy w pierwszym rzędzie odwoływać się do przepisów, tym bardziej gdy są one jasne.
W sytuacji, gdy regulacja prawna – tak jak art. 132 § 3 K.p. – jest jasna i niebudząca wątpliwości, dokonywanie interpretacji, czy wykładni tego przepisu jest wedle poprawnych zasad wykładni prawa niedopuszczalne, zgodnie ze starą maksymą clara non sunt interpretanda (to co oczywiste, nie podlega wykładni).
Stan prawny obowiązujący na dzień 09.04.2010