Source: https://maszprawo.org.pl/2015/03/zaklocanie-ciszy-nocnej/?replytocom=16666
Timestamp: 2019-05-25 00:08:33+00:00
Document Index: 32469604

Matched Legal Cases: ['art. 51', 'art. 16', 'art.45', 'art. 51', 'art 51', 'art. 51']

Zakłócanie ciszy nocnej - Masz Prawo
Strona główna Obywatel vs władza Zakłócanie ciszy nocnej
Zakłócanie ciszy nocnej jest czynem zabronionym opisanym w Kodeksie wykroczeń. Statystki prowadzone przez Policję wskazują właśnie na zakłócanie ciszy nocnej, jako główny powód nocnych interwencji funkcjonariuszy Policji i Straży Miejskiej.
Pojęcie „ciszy nocnej” jest nazwą używaną potocznie, próżno jej szukać w polskim prawie. Podstawa prawna do podjęcia interwencji we wskazanej sytuacji została uregulowana w Kodeksie wykroczeń.
Wskazany przepis nie dotyczy tzw. naruszenia ciszy nocnej, a jedynie zakłócenia spoczynku nocnego za pomocą krzyku, hałasu, alarmu bądź innego wybryku.
W pierwszej kolejności należy wyjaśnić co ustawodawca rozumie pod pojęciem zakłócenia. Jak wyjaśnia się w piśmiennictwie, chodzi o zachowanie wywołujące gdzieś niepokój, zamieszanie naruszające ustalony porządek, normy współżycia społecznego czy też naturalny bieg spraw, co w efekcie powoduje oburzenie, podenerwowanie lub zgorszenie.
Czym jest spoczynek nocny z art. 51 k.w.
Zagadnienie to rozwinięto w piśmiennictwie, z którego wynika, że przez spoczynek nocny należy rozumieć czas przeznaczony na odpoczynek nocny, który zwyczajowo przyjmuje się na godziny 22:00 do 6:00 rano. Słowo „zwyczajowo” w kontekście powyższego zdania ma charakter kluczowy, gdyż wbrew błędnym przekonaniom czas pomiędzy godzinami 22:00 a 6:00 nie jest unormowany w polskim systemie prawnym jako tzw. cisza nocna. Jest to prawo zwyczajowe, respektowane przez doktrynę oraz władzę sądowniczą.
Warto zaznaczyć, że pojęcie spoczynku nocnego może mieć zupełnie inne znaczenie od wskazanego wyżej np. ze względu na miejscowe prawo zwyczajowe, zarządzenie właściwego organu, ustalenia wspólnoty mieszkaniowej, zarządu uzdrowiska czy osoby uprawnionej, którą może być dyrektora szpitala.
Wybryk jako przyczyna zakłócania ciszy nocnej
Przybliżenia wymaga również pojęcie wybryku, który to wybryk jest przyczyną zakłócenia spokoju, porządku publicznego, czy też spoczynku nocnego. Zgodnie ze stanowiskiem przyjętym przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 2 grudnia 1992 roku (sygn. akt III KRN 189/92) jest to zachowanie jakiego w konkretnych okolicznościach, czasie, miejscu i otoczeniu ze względu na przyjęte normy ludzkiego współżycia nie należy się spodziewać.
Przykłady zakłócania ciszy nocnej
Powodem większości zgłoszeń w sprawie naruszania ciszy nocnej są oczywiście imprezy, ale wypełnienie znamion w/w czynu może nastąpić także w zupełnie błahych sytuacjach życia codziennego jak np.; głośne oglądanie telewizji, słuchanie muzyki czy przeciągnięcie prac remontowych do późnych godzin nocnych. Nieistotne jest czy osoba pokrzywdzona śpi czy też nie, formę wypoczynku każdy indywidualnie dostosowuje do swoich potrzeb, istotne jest więc samo naruszenie prawa do odpoczynku.
Uprawnienia poszkodowanych
Zgłoszenie naruszenia tzw. ciszy nocnej obliguje Policję oraz Straż Miejską do podjęcia interwencji. Reakcja przybyłych na miejsce funkcjonariuszy zależy jednak od sytuacji, którą zastaną na miejscu. Częstokroć jeśli naruszenie zdarza się po raz pierwszy, funkcjonariusze poprzestają na pouczeniu oraz prośbie o zachowanie zgodne z przyjętymi normami.
Powtarzające się wykroczenie, często połączone z agresją bądź awanturą może skutkować ukaraniem w postaci mandatu, bądź skierowaniem wniosku do sądu o ukaranie (także w przypadku odmowy przyjęcia mandatu). Skierowanie wniosku do sądu i ewentualne skazanie zakończy się karą grzywny, ograniczenia wolności bądź nawet aresztu. Praktyka wskazuje, że kara zasądzona wyrokiem równa się kwocie nieprzyjętego mandatu, powiększonej o koszty postępowania, oczywiście nie jest to jednak reguła.
W sytuacji niewątpliwego zakłócenia spoczynku nocnego najrozsądniej jest przyjąć mandat, gdyż z reguły nie jest wysoki, a ewentualne koszty postępowania mogą być wyższe od samej grzywny.
Osoby poszkodowane przez lokatorów zakłócających ciszę nocną, mogą zawiadomić Policję lub Straż Miejską zarówno telefoniczne jak i pisemnie. Czasem forma pisemna może dać lepszy efekt.
Uprawnienia członków wspólnoty mieszkaniowej
W skrajnych, poważnych przypadkach, jeśli ciszę nocną zakłóca osoba w lokalu, w ramach wspólnoty mieszkaniowej, musi liczyć się z wykorzystaniem przez wspólnotę art. 16 Ustawy o własności lokali. Zgodnie z nim, możliwa jest przymusowa sprzedaż lokalu należącego do właściciela, który narusza prawa innych właścicieli lokali.
Źródło obrazu: Wikipedia. Autor: Lionelleo (Lionel Leo).
naruszenie ciszy nocnej
Poprzedni artykułUznanie długu
Macieek 1 stycznia 2019 at 10:55
Mam problem z sąsiadką która notorycznie dzwoni na policję gdy tylko cokolwiek wydaje dźwięk.Na ostatniej interwencji pan policjant wraz z panem strażnikiem miejskim pytani kto zgłaszał interwencję odpowiedzieli zgodnie ze był to anonim ale wiedząc już kto ją zgłosił zapytałem czy panowie byli u pani zgłaszającej interwencję i czy żeczywiście jest hałas w lokalu(wiem że nie byli,patrzyłem przez judasza i niestety od razu uderzyli do mnie)W związku z tym mam pytanie do kogo policja powinna się udać najpierw,do mnie czy do zgłaszającego zakłócanie ciszy.Od 3 lat mam problem ale od pewnego czasu zauważyłem że olewają chyba swoje obowiązki.Pozdrawiam
Anonim 3 października 2018 at 11:54
To są koszty transakcyjne – alko w miejscach publicznych jest zabronione, byliście Państwo w pobliżu, trafiło was rykoszetem. Monitoring pomoże wyjaśnić sytuację – znakomicie że Straż przyjechała, znakomicie że ktoś zadzwonił. W PL jest niestety przyzwolenie społeczne na patologiczne zachowania, które nie są tolerowane w krajach na zachód od Odry – tam najwyższą wartością w domach jest cisza i spokój . Lata pracy nad świadomością, ale najdłuższa droga zaczyna się od pierwszego kroku.
Iza 19 maja 2018 at 11:22
Witam. Chciałabym opisać sytuacje która miała miejsce kilka dni temu,Wraz z 3 osobami spotkałam się na skwerku w mieście. Obok na ławce siedziała grupka nastolatków która spożywała alkohol i głośno się zachowywała,Było ok godz 21.40.Po jakimś czasie,ok 15 min imprezowicze się gdzieś stracili a kilka minut później podjechał patrol Straży Miejskiej.Panowie podeszli do nas i poprosili o opuszczenie parku ponieważ mieli zgłoszenie ze zakłócamy cisze.Na nic się zdały zapewnienia ze to nie my.Po dłuższej dyskusji z panami z SM na temat tego iz mamy prawo siedzieć w parku widząc ze nasze tłumaczenia mijają się z celem opuściliśmy skwer.Kilka dni później dostaliśmy wezwanie na SM w charakterze podejrzanych o zakłócanie ciszy pod wpływem alkoholu.Dodam ze wszyscy byliśmy trzeźwi,nikt nas nie badał alkomatem. Byliśmy ponoć również agresywni,ale mimo tego panowie nie wezwali posiłków ani Policji a teraz próbują nam wmówić ze nie chcieliśmy przyjąć mandatów(których nam nikt nie proponował)i kierują sprawę do sadu.Jak uważacie czy maja jakiekolwiek szanse na wygranie tej sprawy.Dodam ze mam 45 lat i nieposzlakowaną opinie,nigdy nie dostałam nawet mandatu.
Melass1 4 maja 2018 at 23:00
U mnie w bloku zrobiono hostel codzienne jeżdżenie walizkami , głośne rozmowy telefoniczne palenie papierosów głośne rozmowy to z jednej strony a nad moim mieszkaniem wprowadziła się parka która z uporem maniaka na balkonie rozpoczyna rozmowy o 22 kończy koło 2 nad ranem pod wpływem waszych komentarzy dzisiaj zadzwoniłem na policję przedstawiłem się ale nie chciałem rozmawiać z policją czy z Waszych doświadczeń takie rozmowy cos dają ? Trochę już czytałem o problemie zakłócenia ciszy nocnej ale udowodnienie że ktoś korzysta w sposób szczególnie uciążliwy jest bardzo trudne a policja która przyjedzie na miejsce raczej po jakimś czasie nie będzie stwierdzić czy ktoś akurat przejechał walizką czy gadał głośno przez telefon a co za tym idzie na pisze w notatce że wszytko jest ok. Może macie namiary na jakiegoś dobrego prawnika który specjalizuje się w takich sprawach albo pomysł jak można zlikwidować hostel w bloku. Z góry dzięki za wszytko
Odkurzacz 9 lutego 2018 at 22:46
Powiem krótko. Mieszkam od 20 lat w bloku. Mieszkało się różnie raz lepiej raz gorzej. Od 3 lat mieszkają świadkowie jehowy. Masakra. Mania czystości. Nigdzie nie pracują, utrzymują ich bracia i siostry chyba. Dlatego od rana do wieczora odkurzają i piorą. I tak cały dzień. O 22 zaczynają ubijać schabowe. Gotują obiady dla wszystkich jehowych bo od rana delegacje się schodzą. Modły i śpiewy. Sam już nie piorę i nie odkurzam bo mam dość tych odgłosów. Muzę zapuszczają jehową. Masakra po prostu.
Do odkurzacza 9 lutego 2018 at 22:53
Też tak mam. Poczytaj o ich nawykach. O 5 rano myją okna. Mają bzika na punkcie czystości. Od rana do wieczora przesuwają meble. Odkurzają. Trzepią dywany na balkonie. Sekta pieprzona.
Marcin 22 lipca 2018 at 23:20
Zmień lekarza, bo będzie jeszcze gorzej.
Oleks 7 lutego 2018 at 14:48
Ludzie ja rozumiem was i jak ktoś przesadza to policja zawsze reaguje, ale często ludzie są upierdliwi i nadwrażliwi i polecam im wybudowanie sobie domu bo dzisiaj na prawdę można w cenie mieszkania, albo taniej wybudować dom. Powodzenia
Gryf 15 stycznia 2018 at 13:56
Właśnie kupiłam swoje pierwsze mieszkanie w bloku. I od razu problem – potrójny. Mieszkam na drugim pietrze, pode mną mieszka stary hippis, który lubi w nocy puszczać wodę, myć się, albo myć jakieś przedmioty w wannie, a także obrabiać metal w swoim mieszkaniu, bo to stanowi źródło jego utrzymania. Nade mną mieszka psychicznie chora kobieta, która ma w zwyczaju nie spać w nocy i chodzić po mieszkaniu, otwierać i zamykać szafki (chyba) lub przesuwać jakieś przedmioty. Nad nią mieszka para słoików, którzy po 22-ej prowadzą ‚normalny tryb życia’, tzn rozmawiają, gotuja, myją naczynia, pan wyprowadza pieska na spacer o 23.30 i zbiega przez 4 piętra na dól w dodatku w butach, które stukają i nic nie obchodzi ich fakt, że wszystkie te odgłosy niosą się tak bardzo, głównie przez system wentylacyjny, że słychać je u mnie, na drugim piętrze i to mimo zatyczek do uszu i poduszki na głowie. Druga próba mojej interwencji u ludzi na 4 pietrze zakończyła się wezwaniem przeze mnie policji, bo sąsiad nie zastosował się do mojej uprzejmej prośby o uszanowanie ciszy nocnej. Do walki ze starym hippisem przyłaczyli się sąsiedzi z parteru i razem wspólnie wystosowaliśmy do niego list, jak również byliśmy we spółdzelni naświetlić sprawę. Mieszkanie kobiety psychicznie chorej jest od wielu miesięcy na sprzedaż, więc liczę na zmianę, oby dobrą.
Myślę, że należy uformować inicjatywę obywatelską lobbującą za zmianą prawa w kwestii ciszy nocnej i zaostrzeniu kar za jej nieprzestrzeganie. Należałoby zacząć od tego, by wydobyć samo pojęcie ‚ciszy nocnej’ z oparów niejasności. Każdy wie czym jest cisza, więc wszelkie roztrząsanie kwestii decybeli, robienia winowajców z osób o tzw, ‚wrażliwym śnie’, szukanie dopuszczalnego pułapu hałasu po 22-ej drugiej są nieporozumieniem i podnoszenie takich kwestii jest ośmieszaniem całe sprawy i ludzi, którzy rzeczywiście cierpią z powodu swoich sasiadów. Mieszkanie w bloku wymaga myślenia o innych i ich slusznych prawach, a nie tylko o sobie. Jak na razie wszyscy mamy prawo do niezakłóconego wypoczynku, nikt nie ma natomiast prawa do jego zakłocania i na nic tu wszelkie argumenty szukające usprawiedliwienia winnych łamania ciszy nocnej. Pomiędzy 22 a 6 rano powinno się wyłączać tryb dzienny zupełnie i przejść na tryb nocny. Odnosi się to zarówno do imprez, jak rozmów i brania prysznica. Miernik decybeli na nic się nie przydaje, powinno się po prostu zrozumieć, że każdy dźwięk w nocy, nawet odkładanie szklanki na twardy blat jest szłyszane w sposób szczególnie dotkliwy przez sąsiada za scianą. Dla ludzi widzących coś więcej niż tylko koniuszek swojego nosa takie myślenie nie wymga żadnych ofiar. Wystarczy zwykła ludzka wrażliwość i kultura osobista. Dla tych, którzy są ich pozbawieni powinno sprawę rozwiązywać prawo i to bezwzględnie, inaczej te wszystkie ‚wyjątki’ od reguły zachowania ciszy nocnej stają się same z czasem regułą i chołota zaczyna nadawać ton i wprowadzać swoje chore porządki w większych społecznościach.
Wiślańska 28 września 2018 at 21:01
Moje pytanie nie jest zaczepką, a jedynie próbą zrozumienia prezentowanego przez Pana toku myślenia.
Pracuję w systemie 2 zmianowym i co drugi tydzień jestem w domu o 23:00. Czy wg Pana nie powinnam po pracy brać prysznica, robić sobie kolacji i po niej pozmywać? Chodzę też w szpilkach, czy zatem powinnam zdejmować je przed blokiem, żeby nie stukać obcasami na korytarzu? Wiem, że sąsiedzi wszystko widzą i słyszą. Domyślam się też, że może im przeszkadzać moja wieczorna aktywność. Nie chcę popadać w ŻADNĄ ze skrajności, ale mam wrażenie, że pana punkt widzenia leży bardzo na skraju… Zwracam się bezpośrednio do Pana ze względu na kulturę pańskiej wypowiedzi.
Anna 30 kwietnia 2019 at 15:17
Wiem coś na temat zakłócania ciszy nocnej, ponieważ obok mam sąsiadów, którzy urządzają imprezy alkoholowe na balkonie. Wrzaski, rozmowy, przekrzykiwanie się i dzikie niekontrolowane wybuchy śmiechu są normą. Zbierze sie taka patologia i za nic mają jakiekolwiek zasady. Najgorsze w tym wszystim jest to, że nikt z tym nic nie robi. Wszystkim przeszkadzają te wrzaski, ale nikt oprócz mnie nie chce wychylać. W Polsce jest przyzwolenie na patologiczne zachowania i dopóki nie zmienimy swojego myślenia to bedziemy cierpieć przez takie chamowo.
Anonim 24 grudnia 2017 at 10:17
Przezywam gehenne…Nade mna na ostatnim pietrze mieszka rodzina.
Kazdej nocy rozlega sie taki huk, że wraz z mezem zrywany sie na rowne nogi
i juz po spaniu…Nie wiadomo, co ten łomot powoduje, czy przewalony fotel przy wstawaniu do toalety, czy jakis stolik…czy coś innego… Śpimy codzien po 2, 3 ,4 godziny, zaleznie o ktorej
rozlegnie sie przerazliwy stuk…
Prosiliśmy grzecznie juz chyba ze 30 razy, bo to trwa od lat…bez rezultatu…co robić?
To sa prości ludzie, boje sie, ze jak zglosze na policje, to bedą jeszcze gorzej mścić sie, tak ma prostactwo.
wiciu 6 grudnia 2017 at 00:27
Hmmm.. A Ja odniosę się do tego tematu z drugiej strony. W moim mniemaniu nie jestem osobą uciążliwa. Nie imprezuje, nie słucham głośno muzyki,tv i innych, żyję normalnie. Od 2 tygodni mieszkam w nowym miejscu i mam dość nerwową sąsiadkę sąsiadkę. Spróbuje opisać co jest: Jakiś czas temu około 21:00 brat upuścił butelkę z octem i się rozbiła – pech od razu walenie w ścianę, tydzień później wracam do domu około 23ej wchodzę do mieszkania z żoną rozmawiamy normalnym głosem nie szeptem jednak nie podniesionym i walenie w ścianę. Och zapomniałem dopisać włączyłem ekspres by się napić kawy. Dziś podobna sytuacja włączam ekspres 22:30 rozmawiam z żoną ( rozmowa max 45sek) walenie w ścianę. Wiem jest cisza nocna. jednak nie oznacza to, że muszę szeptać i chodzić na palcach. Wiem, że to subiektywna opinia ale uważam, że nie jestem głośno. A sąsiadka próbuje mnie ustawić. Dla zobrazowania sytuacji: w korytarzu mojego mieszkania jest ściana za którą sąsiadka ma korytarz. Wierzcie mi, że jak zamknę drzwi od pokoju to nie słyszę co się dzieje w kuchni za ścianą w moim mieszkaniu. Więc coś jest dla mnie nie tak!Fakt wszyscy mieszkańcy w bloku są nowi nie wszyscy umeblowani ja również czekam na szafę która wygłuszy ścianę w korytarzu. Jednak na litość Boską mieszkamy w bloku tu po prostu czasem coś słychać i trzeba mieć tego świadomość. Idąc tokiem myślenia ciszy nocnej wstając rano do pracy nie powinienem brać prysznica . Woda wali o brodzik ogólnie robi się głośniej. Nigdy nie miałem zatargów z sąsiadami ale sobie nie pozwolę. Za pół roku na świat przyjdzie moje dziecko i co jak będzie płakać w nocy to będzie walenie do ściany ? Taki jest urok mieszkania wspólnie i co innego jest darcie ryja, imprezy a co innego normalne życie. Czasem może zdarzyć się że coś spadnie rozbije za hałasuje ale to są chwile fakt może to kogoś obudzić jednak to się dzieje. Mocno zastanawiam się gdzie jest granica.
Halas 13 stycznia 2018 at 01:12
Mam ten sam problem! Sąsiadce przeszkadza każdy dźwięk ż mojego mieszkania. Mam małe dziecko więc o imprezowaniu nie ma mowy. Nie sluchamy głośno muzyki, nie krzyczyny. nikt nas nie odwiedza wieczorami. Dziecko grzeczne, placze bardzo rzadko. Jednak sasiadka codziennie po godz 22 puka nam w ķaloryfer.bo jej zdaniem halasujemy. Obwinia nas za swoje choroby i nerwicę. Proponowałem jej,by brała tabletki nasenne skoro taka wrazliwa na dźwięki.
Byłam raz ż czekoladkami ja przepraszać, bo naprawdę chcę żyć dobrze ż sąsiadami ale teraz,gdy mówimy szeptem,dziecko nosimy na rękach po 22 lub sadzimy na macie,żeby nie halasowalo, a mimo to sąsiadka się skarży,To już czuję się z tym źle i naprawdę myślę o zgłoszeniu nękania..
Anomin 20 stycznia 2018 at 08:29
Male dziecko a o 22 nie jest jeszcze w lozku? Hm.. nawet nie zdajecie sobie sprawy jak tupot dzieciecych nozek niesie sie sasiadce nad glowa. Pomyslcie o tym.
Kozan 28 września 2018 at 19:50
Też miałem taką sąsiadkę – znana aktorka, pedagog. Nękała mnie i innych sąsiadów z mojego piętra. Bo komuś pies szczeka, bo gdzieś dziecko płacze, bo ja głośno się śmieję. Ja nie chciałem toczyć z nikim wojen i na szczęście mieszkanie tylko wynajmowałem, więc po pół roku nieprzyjemnych wizyt tej pani, po prostu się wyprowadziłem. Sąsiedzi z mojego piętra nie mieli tyle szczęścia co ja, bo swoje mieszkanie dopiero zaczęli spłacać. Młode małżeństwo z niemowlakiem płaczącym po nocach. Szkoda mi ich, bo bobas nie daje im spać w nocy, a w dzień sąsiadka ich straszy policją, wspólnotą i sądem. A kredyt hipoteczny wzięli na 40 lat…
Anka 16 września 2017 at 20:01
Słuchając imprezy za ścianą i czytając Wasze komentarze dochodzę do wniosku, że nigdy nie kupię mieszkania 🙂 NIGDY!
Anonim 1 sierpnia 2017 at 02:03
Mimo,ze mieszkam w domu to tez niestety mam problem z głośnymi sąsiadami. Moja ulica była z tych ,,normalnych i spokojnych,,.Nigdy żadnej interwencji Policji itp.Od kiedy ,,sąsiad,, postawił ,,hotel,, a raczej ruinę do wynajęcia zaczęła się gehenna. Wprowadzili się Bułgarzy i jedna rodzina polska. Ale tzw patologia. Maja po 22 l. i 3 dzieci. Wrzaski i kłótnie do 4 rano. Bułgarzy raczej nie znają słowa kultura. Krzyki zamiast rozmowy, choć stoją od siebie 1m.Śmieci wylewaja się z kontenerów-tony jedzenia wyrzucane, spowodowały namnożenie się gryzoni, aż koty nie wyrabiają z lowami-samochody zadtawily pol ulicy i ruch jest uciążliwy nawet dla pieszych. Jak zwraca się uwagę zostaje się zwyzywanym od rasistow. Strach mieszkać. Nikt z tym nic nie robi bo się boi.A sama nie mam juz siły,chyba z niewyspania. Dramat.Wolałabym nie być w Unii i mieć kontrole na granicy, żeby było wiadomo kogo się wpuszcza.
Voytek 15 października 2017 at 07:56
Dzwoniłaś na policje? Rozumiem, że nie. Rozmawiałaś z sąsiadami, aby oni też zgłosili? Rozumiem, że nie.
Anonim 3 października 2018 at 11:47
A jest jakaś Rada Osiedla, gminy, dzielnicy? w ich gestii jest wprowadzenie zakazu prowadzenia działalności typu hotel na terenie osiedla. A na pewno Urząd Skarbowy zainteresuje się taką działalnością poza ewidencją, US ma wielką moc.
Łukasz 26 lipca 2017 at 21:37
A co powiecie na to, że Policja na każde wezwanie o zakłócanie ciszy nocnej przybywając na miejsce (mimo, że podczas zgłoszenia podaję swoje dane i oznaczam w zgłoszeniu, że to kolejna interwencja) w ciągu 3 tygodni wystawiła 4 upomnienia i żadnego mandatu? A remont robią nade mną od 22 czasami do 4 rano? A policja przybywająca na miejsce nie widzi w tym problemu? Tacy ludzie w mundurach powinni zostać zdegradowani do mycia ubikacji, bo ludzie w ich stosunku żadnego respektu nie czują…
Voytek 15 października 2017 at 07:55
Doprowadź do skierowania sprawy do sądu, wcześniej nagraj hałas, sprowadź świadków.
Anonim 23 lipca 2017 at 01:20
Mam sąsiadów którzy ciągle się awanturuja.Dzieci płaczą po nocach Ci szarpia się na korytarzu. Nie dawno była głośna impreza. Muzyka grała głośno. Nazwaliśmy policję i jak to się skończyło. Panie powiedziały że mają wieczór panieński chociaż to nie prawda. A nasza kochana policja miłej zabawy in życzyła jeszcze absurd.
Anka 16 września 2017 at 19:59
Lepiej zgłosić do MOPSU 🙂
Voytek 24 czerwca 2017 at 08:59
W przypadku zakłócania spoczynku nocnego moja rada jest taka, jak rada wielu osób tutaj: dzwonić na Policję aż do skutku. Nie wdawać się w żadne dyskusje z osobami zakłócającymi. Zazwyczaj są one pod wpływem alkoholu i nie ma to sensu. Imprezy radzę rejestrować, na wypadek, gdyby doszło do skierowania sprawy do sądu. Podobnie warto rejestrować groźby kierowane w naszą stronę przez osoby „urażone” interwencją policji. W przypadku mieszkań/domów wynajmowanych (przechodziłem to z sąsiadami w wynajmowanym obok domu i wczoraj problem zaistniał znowu) można zwrócić się do właściciela w formie pisma za zwrotnym potwierdzeniem odbioru. Sam jestem imprezowy, lubię się dobrze zabawić, czasem kończę około 7 rano ale robię to poza domem, w wyznaczonych do tego celu miejscach, jak lokale lub zlokalizowane poza miastem i z dala od zabudowań, miejsca palenia ognisk lub grillowania.
Marco 4 czerwca 2017 at 06:33
A co jeśli ktoś ma sąsiadkę, która w bloku rozmnaża psy, bo z tego żyje? Obecnie ma ich 13 i jak wracają ze spaceru, to jakby tabun koni biegł mi po suficie. Szczekanie, hałasy, no i oczywiście zero smyczy na spacerze a te psy skaczą po ludziach. Jak jej zwrócić uwagę, to pysk rozedrze na pół osiedla…
Voytek 24 czerwca 2017 at 09:01
Co zrobić z hodowlą psów nie wiem (o ile nie hałasują nocą), kiedy pies skacze po mnie przy braku reakcji właściciela rozpylam gaz. Dla mnie jest to naruszenie nietykalności cielesnej
Anonim 20 kwietnia 2017 at 09:11
Ludzie pomozcie. Co zrobic, zeby sasiedzi na gorze w koncu zrozumieli, ze pod nimi ktos mieszka. Slychac ich kazdy glosniejszy ruch, nie wspomne o bieganiu trojki dzieci. We wczesnych godzinach rannych i wieczorami, czesto po 22. Jest to bardzo uciazliwe. Od ponad dwoch lat to oni dyktuja nam kiedy mamy isc spac, kiedy wstajemy. O dziennym odpoczynku nie ma mowy. Spia chyba po piec godzin na dobe. Cyborgi. To nie jest zycie. Nic do nich nie dociera. Nie mam juz sily. Nie musza udawac, ze ich nie ma, niech tylko zachowuja sie ciszej. Podpowiedzcie cos, blagam!
Anonim 21 kwietnia 2017 at 02:03
skoro interweniowaliście osobiscie i nic nie pomogło to po wezwaniu policji po 22 i ewentualnym ukaraniu mogą z zemsty byc jeszcze głosniejsi.Niestety pozostają tylko rozwiązania niestandardowe.Puki ich dzieci nie dorosna macie przewagę psychologiczno-siłowa.Musicie znależc sposób na pognębienie przeciwnika w mniej lub bardziej konfrontacyjny sposób.W grę wchodzi zniszczenie mienia przeciwnika jak;piwnica/na wypadek odwetu w swojej trzymac jakies bezwartościowe rzeczy\samochód /swój na strzeżony.a ich w nocy ‚stuningować’.można zacząć od małych przeróbek i dać jakoś do zrozumienia kto to zrobił.Oczywiście grozi to złożeniem doniesienia Psycholgicznie działa to tak ,ze jesli się zemscicie to powetujecie sobie straty psychiczne i lepiej będziecie znosic ich hałasy.Mozna też złozyc doniesienie na policje o nękaniu przez sąsiadów( nawet za dnia)zgodnie z art.45 par1 k..w.,ale wtedy najlepiej wesprzeć sie co najmniej jednym sasiadem.Tym z góry zapewne wydaje się,że nic takiego nie robia więc wasza zdecydowana reakcja jest jedynym rozwiazaniem w twej sytuacji.
Voytek 24 czerwca 2017 at 17:18
1. Wyciszyć sufit.
2. Zarejestrować te hałasy i zgłosić A. na policje, B. do spółdzielni, C. przedstaw dowody sprawcom (nie liczyłbym na zrozumienie, więc to tylko opcja)
3. W granicach prawa i rozsądku uprzykrzać życie, hałasować, kiedy wiadomo, że śpią itp.
4. Wybudować dom 😉
Anonim 19 kwietnia 2017 at 17:19
Sąsiad, właściciel połowy” bliżniaka „wynajął go firmie na hotel dla robotników z Ukrainy.Horror za cienką ścianą domu trwa całą dobę bo robotnicy do pracy wyjeżdżają i z niej przyjeżdżają prawie co 2 godziny. Dom zamieszkuje do 50 osób.Hałas i bieganina po schodach 3 kondygnacji uniemożliwia normalne życie sąsiadom.Interweniuje policja.Właściciel zadowolony że bierze kasę i ma za nic to co przeżywają sąsiedzi .Ma o sobie wysokie mniemanie oświadczając ,że stosunki sąsiedzkie zawsze były dla niego priorytetem.Zdumienie budzi fakt,że osoba, która zafundowała sąsiadom koszmarne życie śmie o sobie wyrażać taką opinię ponadto zajmuje reprezentacyjne stanowisko, które obliguje go do wysokiej etyki.
Parias 16 marca 2017 at 14:35
W mojej klatce też nie ma lekko. Mieszkam w Lublinie, ul.Kosmowskiej. Osiedle i klatka pozornie dość spokojna generalnie, jednak jest jedna rodzinka, która zamieniła ją w patologiczną norę i komnatę strachu. Ona, on-konkubent z tzw przeszłością, i kilkoro dzieci w różnym wieku, już o przestępczych skłonnościach. Pieniądze wysyłają im rodzice pani, którzy pracują w Anglii. Wielcy państwo czują się bezkarni, robią co chcą i nikogo się nie boją, rodzice, jak i dzieci. Jeden sąsiad, nota bene prezes spółdzielni, boi się do nich odezwać i unika ich spotkania, inny, starszy i schorowany, mieszkający z żoną i synem, który wszedł raz z nimi w konflikt, a u którego niegdyś siedzieli w kieszeni, został nastraszony, kilkukrotnie napadnięty na klatce schodowej i oskarżyli go o molestowanie ich dzieci. Próbowali sprzedać mieszkanie, lecz każdy, kto dowiadywał się, kto jest sąsiadem z góry rezygnował. Cisza nocna to czysta iluzja, jakiś żart, wszyscy śpią i mają spokój kiedy wielcy państwo, starsi lub młodsi, im na to pozwolą, a robią to rzadko. Władcom nikt nie podskoczy. Krzyki, biegi, walenia, wiercenia w podłogę, kopanie w drzwi, inne cuda. Raz ktoś napisał donos, skończyło się na wizycie dzielnicowego i pogłaskaniu dzieciaczków. Ratunku znikąd. Tak się moi drodzy żyje, tacy są ludzie. Albo się ma szczęście, albo nie. Zazdroszczę, tym, którzy zasypiają w ciszy i spokoju.
Anonim 6 marca 2017 at 18:47
Moja sasiadka- ta od trojki dzieci, dwoch psow i chodzenia z piety ostatnio wywiesila oprany dywan na balkon. Cieklo jakby sie chmura oberwala. Dobrze ze pranie zdazylismy sprzatnac bo nie wiem. Jak mozna byc tak bezmyslnym. Ciagle mysle ze nic mnie juz chyba nie zdziwi, a tu jednak… Dzis znow pobudka o 5.15. Bo Pani do pracy sie szykuje. Potem o 5.45 potomstwo wstalo. Psy sie rozszczekaly. I po spaniu. Wiecie co- oboje pedagodzy. No nie miesci mi sie to w glowie po prostu.
JA 4 marca 2017 at 16:29
Ja tez musze napisac wniosek do spoldzielni zeby upomnieli sasiadke za to chodzenie z piety po calym domu, do godz 21-40 jest cicho a zaraz po zaczyna sie jubel i dudnienie pietami bo chodzi po mieszkaniu jak rakieta.zycie zaczyna po 22ej bo tak zaczyna sie taryfa na prad i madra sasiadka tak chodzi i pracuje do 24ej albo dluzej.rano zaczyna o 5–40ci i chodzi z piety az dudni . Ludzie ratujcie jakos bo nie mozna wytrzymac co ta swietoszka wyprawia,a na balkonie to ma gorzej jak na wysypisku smieci.
Anonim 1 lutego 2017 at 18:50
Czesto trwa to do 23. Potem dopiero dorosli szykuja sie spac. Sasiadka chodzi z piety wiec wiadomo jak to dudni. Halasy koncza sie przed 24. Dzielnicowy byl kilka razy, upomnial. Wiecej nic nie moze zrobic. Kazal skladac wniosek do sadu. Wracajac z pracy mam odruch wymiotny. Nie pamietam juz jak to jest, gdy czlowiek choc przez chwile nie odczuwa stresu. Nie ma u nas w kraju prawnej metody na utemperowanie halasujacych. Duza role odgrywa dzielnicowy i jego podejscie. My niestety nie mielismy szczescia.
sprawiedliwy 1 lutego 2017 at 00:28
takim cweli imprezujących w blokach bo ich nie stać na klub ani domek w którym nie będą przeszkadzali, powinno się wlepiać mandat za debilizm. Pamiętajcie, że za każdy incytent możecie złożyć osobne zawiadomienie. Będą musieli chodzić na każdą rozprawę (chyba, że sędzia je połączy). No i polecam klej patex, bardzo mocny klej. Sklei wszystko!
Dana 25 stycznia 2017 at 14:06
Jestem właśnie po nieprzespanej nocy, bo do czwartej nad ranem moi sąsiedzi dwaj (mieszkają razem w kawalerce obok) w żaden sposób nie mogli zrozumieć, że jeśli po 22:00 śpiewają na cały regulator i głośno te swoje wyczyny komentują, to zakłócają ciszę nocną. Usiłowałam im to wytłumaczyć, ale skończyło się tym, że jeden usiłował mnie pobić, ledwie udało mi się w porę zamknąć drzwi. Nie mam na to żadnych świadków, niestety. Poszłam do nich ok 01:30 i na wstępie usłyszałam, że „przecież cicho słuchają muzyki, więc o co chodzi”. Tak jakby tylko głośne słuchanie muzyki było zakłócaniem ciszy nocnej, a głośne wycie tej muzyki (raczej „muzyki”) już nie. Właśnie się obudzili i znowu wyją. Prawdopodobnie naćpani, bo nikt normalny tak się nie zachowuje. Pytanie, czy muszę mieć świadków na te ich wyczyny, bo są ewidentnie złośliwi i prawdopodobnie czeka mnie taki koncert również tej nocy.
Anonim 11 stycznia 2017 at 20:04
Ja jastem sasiadka pod.. Na gorze mam troje dzieci i dwa psy. Moj horror trwa od dwoch lat. W momencie, gdy wprowadzalam sie z mezem – i co dziwne przez nastepne połtora roku – bylo ok. Owszem zdarzaly sie jakies wyskoki ale nic szczegolnego. Od momentu jak urodzilo im sie drugie dziecko jest dramat. Nic do nich nie do dociera. Bieganina, skakanie, granie w pilke…. I najgorsze ze naprawde nic nie mozna zrobic.
Anonim 13 stycznia 2017 at 22:14
No ale robia to po 22?
Anonim 1 lutego 2017 at 18:42
Czesto trwa to do 23. Potem dorosli dopiero szykuja sie spac. Sasiadka chodzi z piety wiec wiadomo jak to dudni. Co dzien tak jest. Wracajac po pracy mam odruch wymiotny. Dzielnicowy byl juz kilka razy. On wiecej nie moze. Do sadu wniosek kazal skladac.
Rufi 6 stycznia 2017 at 15:03
Ja się męczę 4lata z sąsiadami z góry stukanie walenie biegajacy wielki pies mam dość
nazwa 10 listopada 2016 at 18:48
OSP Ownia słynie wyłącznie z zakłócania spokoju i ciszy, z tytułu organizowanych imprez i z nieróbstwa i głupoty pseudo druhów. Halas od 80-120decybeli, chamstwo i śmietnik wokół.
Larin 5 listopada 2016 at 02:30
Witam,Ja także mam problem z mieszkaniem funkcyjnym. Jest to mieszanie teatru. Co kilka miesięcy mieszkają tam nowi lokatorzy na okres 3 tyg zależy.Uwierzcie lub nie to jest tragedia, nie do wytrzymania.To są niby aktorzy, którzy przychodząc około pierwszej w nocy tak piją, chleją bo picie to raczej nie jest.Przepraszam za wyrażenie, ale pieprzą się z kim się da i wszystko w domu lata,policja była kilka razy nic to nie pomogło bo za każdym razem mieszka ktoś inny.Proszę uwierzcie nie mam już siły moja 14 miesieczna córka budzi się po nocach tak tłuką czymś rzucają masakra.Nigdy bym nie przypuszczała iż tak mogą się zachowywać ludzie na poziomie, przestałam chodzić do teatru bo mnie obrzydzenie bierze.
Beta 14 listopada 2016 at 17:03
My za to mamy bardzo rozrywkową sąsiadkę. Prawie wszyscy lokatorzy w klatce bezwarunkowo „uczestniczą” w jej podbojach miłosnych. I mimo, że pani ta jest przed 60-tką – jej miłosne uniesienia docierają do wszystkich, czy sobie tego życzą, czy też nie. W lecie – gdy mamy otwarte okna – jesteśmy budzeni w środku nocy przez jej zawodzenie niczym koty w marcu.
Anonim 25 sierpnia 2018 at 01:21
zazdrościsz? tez używaj
Anna 16 października 2016 at 17:18
Ja mam sytuację odwrotną. Sąsiadkę z dołu, która od lat nęka mnie pretensjami o: palenie na balkonie i zrzucanie na jej balkon niedopałków ( nikt u mnie nie pali), trzepanie koców na balkonie ( nie trzepię), siedzenie na moim parapecie gołębi ( nie karmię ich), chodzenie po nocy mojego psa, i mnie, że chodzę w chodakach (nie mam takowych), że robię remont (ilekroć ktoś z sąsiadów robi), że w nocy korzystam z toalety, ostatnio, że coś jej buczy więc na pewno włączyłam jakąś maszynę zaznaczam, że była godzina 18ta (okazało się później, że to sąsiad dwa piętra pod nią włączał okap).,.Trwa to od lat, ale ostatnio moja cierpliwość się wyczerpała. Przyszła powiedzieć, że nasza pralka powoduje pękanie u niej sufitu. W związku z czym albo coś z tym zrobimy, albo ona napisze do administracji i zgłosi na policję. Zaznaczam, że obecną pralkę mamy już ponad rok. Pękający sufit to nowość u tej pani. Jak na razie nie piorę, w poniedziałek lecimy kupić matę antywibracyjną. Jakieś pomysły co mogę jeszcze zrobić? Z pralką i z sąsiadką też. Aha podobno hałasujemy całą noc. Zaznaczam, że jestem nocnym markiem i chodzę spać późno, ale nie hałasuję w moim pojęciu tzn. ew. cicho chodzi tv i przemieszczam się czasem do kuchni i łazienki. Mam dość.
Anonim 19 kwietnia 2017 at 22:55
Ja bym założyła sprawę o nękanie…nagrywajcie wszystkie wizyty, zbierajcie kartki z informacjami od sąsiadki etc. a potem powiedzcie, że jeśli jeszcze raz z jakiegoś idiotyczngo powodu sie przyczepi to założycie jej sprawę o nękanie.
B.N. 7 maja 2017 at 18:04
To załóż taką sprawę. Nękanie to są właśnie wszystkie głośne zachowania lub całonocne imprezy z krzykami, śmiechami organizowane w blokach mieszkalnych codziennie lub co kilka dni. Wygodnie zatruwać komuś życie i jeszcze być oburzonym, że ktoś przyczepia się „z jakiegoś idiotycznego powodu”.
Krystyna 16 września 2016 at 23:07
W Polsce występuje podstawowy absurd – trzeba osobiście zgłosić swojej Imię i Nazwisko, by móc korzystać z konstytucyjnego prawa do odpoczynku. Niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego za przekroczenie prędkości czy parkowanie w miejscu niedozwolonym jest mandat i to niemały, natomiast w przypadku chamskich sąsiadów, którzy mają w nosie, że chcę odpocząć w moim mieszkaniu, za które zapłaciłam niemałą kasę – policja ma problem z wlepieniem KONKRETNEGO mandatu. Niestety, na Polaczków działa tylko system finansowy i jakby jeden z drugim zapłacił każdorazowo np. po 500 zł, ciągotki do nocnych imprez prędko by wywietrzały z głowy. A w Polsce, jeśli chcę odpocząć – muszę biegać po sądach – KPINA.
No i nie ukrywam, w Warszawie mieszka największa wiocha pod słońcem!!!
Szeryy 7 sierpnia 2016 at 03:02
To samo mam ja odkąd moja sąsiadka z góry zmarła, jej mezus pijak co drugi dzień wraca pijany włącza muzykę i drze jape do telewizora, gada do siebie, po prostu szału dostaje, jest 3 nad ranem a ja dalej nie śpię, jest lato a muszę mieć zamknięte okno bo to się tak roznosi, ja nie wiem czy nikt inny tego nie słyszy? Brak mi sil już.. Zwracam mu uwagę ale on już wraca pijany, więc pewnie nie pamięta, że cokolwiek mówiłam. Co robić?
Szeryy 7 sierpnia 2016 at 03:01
To samo mam ja odkąd moja sąsiadka, góry zmarła, jej mezus pijak co drugi dzień wraca pijany włącza muzykę i drze jape do telewizora, gada do siebie, po prostu szału dostaje, jest 3 nad ranem a ja dalej nie śpię, jest lato a muszę mieć zamknięte okno bo to się tak roznosi, ja nie wiem czy nikt inny tego nie słyszy? Brak mi sil już.. Zwracam mu uwagę ale on już wraca pijany, więc pewnie nie pamięta, że cokolwiek mówiłam. Co robić?
Anonim 4 lipca 2016 at 13:16
Mam też takich sąsiadów. Lumpy przesiedlone do bloku z baraku, jak Balcerkowie z Alternatywy 4. Pijackie rozmowy(czasem burdy, czyli gonitwy, krzyki, trzaskanie drzwiami, i „przesuwanie mebli”) po nocy, i regularne dyskoteki. Od wieczorna do 2 w nocy, aż szklanki dzwonią. Trzydzieści lat uciążliwości.
Kiedyś stukałem w kaloryfer, ale teraz… Słyszałem tylko opieprzanie ich, przez jeszcze innych sąsiadów, więc nie zwariowałem! Betonowe wielopiętrowe budynki mają na prawdę dziwną akustykę, a mieszanie mętowni ze zwykłymi ludźmi nic dobrego nie daje. Ile razy obudziła was pralka wirująca o północy? Trzeba mieć minimum przyzwoitości.
Omega 30 czerwca 2016 at 11:19
Co zrobić jeśli ciszę nocną 2 razy w tygodniu zakłóca firma wywożąca nieczystości? Parę minut po godzinie 5 jest pobudka.
Beta 14 listopada 2016 at 16:56
Kilka razy w tygodniu mamy pobudkę fundowaną przez Panią sprzątającą nas blok. Zamiatanie klatek schodowych z uderzaniem miotłą o balustrady daje niesamowity efekt. Na moje nieszczęście w naszej klatce Pani ta ma schowek na sprzęt do sprzątania, więc samo otwieranie metalowej kraty do pomieszczenia gospodarczego, zastępuję najlepszy budzik…I to wszystko ok. 5.00 rano!!!
Mallory 26 czerwca 2016 at 02:37
Ja wezwalam Straz Miejska i zareagowali (na glosna impreze w srodku nocy). Przyjechali po 19 minutach. Mysle, ze to bardziej dla nich sprawa, policja niech sie zajmuje powazniejszymi przestepstwami.
Co do glosnego dziecka, to naukowo udowodnione, ze potrafi krzyczec/plakac glosniej niz mlot pneumatyczny. Dorosly nie jest w stanie z siebie wydac krzyku tak glosnego.
Nerathil 23 czerwca 2016 at 03:19
Witam, To ja przedstawie swoją sytuację. Mieliśmy sąsiada z dołu któremu przeszkadzało wszystko i u wszystkich. Pewnego razu siedzielismy z żoną przy wlaczonym telewizorze, ktory byl sciszony bo bylo juz pozno – kolo 22. 22:10 – telewizor został wyłączony, kladziemy sie spac. 15 minut pozniej pukanie do drzwi – policja. Sasiad wezwal policje zawiadamiajac ze u nas w mieszkaniu jest impreza – libacja i muzyka i jak to okreslili dodatkowo slychac szczekanie duzego psa . Zaznacze ze jedynym sprzetem ktory wydaje z siebei dzwieki w naszym mieszkaniu jest TV, do komputera mam sluchawki (wylacznie)- zero sprzetu grajacego. A pies to yorkshire terrier (3 kilogramy terroru) ktory już spał – funkcjonariusze poprosili o pokazanie psa po czym wybuchneli smiechem jak pokazalem spiacego w ręczniku. I teraz pytanie – jakie mam prawa przy bezpodstawnym wezwaniu policji? – bezpodstawne gdyz policja nie stwierdzila popelnienia wykroczenia, ale za to odmowili zejscia pietro nizej w celu bezposredniego wyjasnienia sprawy gdyz nei chcieli zaklocac ciszy nocnej sasiada.
Krystyna 16 września 2016 at 23:11
Powinno się zakazać trzymania psów w blokach. N-ty tydzień nudzi mnie o 6.00 rano kundel sąsiadów. Paradoksalnie, głośne są właśnie małe psy, bo ich reakcją na strach jest właśnie szczekanie. Na Zachodzie, by mieć w bloku psa trzeba zebrać podpisy wszystkich! mieszkańców.
Jakbym chciała mieszkać ze psami, wyniosłabym sie do schroniska.
Anna 19 października 2016 at 14:05
Współczuję. Widać masz równie nawiedzonego sąsiada, jak ja moją sąsiadkę. Ona jeszcze nie wezwała policji tylko zagroziła. A wszydtkim tym, co piszą, że powinno być zakazane trzymanie psów w blokach, to… nic nie powiem, bo bym się nieparlamentarnie wyraziła.
reza 26 kwietnia 2017 at 16:28
niestety ci co tak piszą o zakazie mają trochę racji i nie chodzi o ludzi tylko o same psy , trzymanie psa w bloku praktycznie na ciągłej uwięzi i zamkniętego w 4 ścianach bez żadnej swobody przez cały dzień zakrawa na znęcanie się nad zwierzętami…
KG 8 czerwca 2016 at 16:41
Jak czytam te wszystkie komentarze to cieszę się, że mieszkam na ostatnim piętrze. Aczkolwiek to był świadomy wybór, gdyż swego czasu również miałem problemy z uciążliwymi lokatorami piętro wyżej. Ku mojemu zdziwieniu sprawę udało się załatwić poprzez zwykłe zwrócenie uwagi. Młode, imprezowe chłopaki, ale dostosowali się wręcz natychmiast. Decydując się na przeprowadzkę wolałem nie ryzykować jednak.
Maria 17 maja 2016 at 21:36
kurna można to załatwić raz a dobrze, u nas w klatce tez zagościli studenciaki , imprezkom nie było końca nawet do 3 nad ranem, swoja droga to kiedy te palanty się uczą skoro w dzień odsypiają
ale do rzeczy tez sąsiedzi zwracali uwagę ale jak grochem o ścianę , jeden sąsiad wpadł na pewien pomysł, namówił kilku osiłków osiedlowych aby ich postraszyli ale bez przemocy.
Tak tez się stało chłopaki przyszli do nich i oznajmili ze jeśli choć jeszcze raz pisną za głośno to następnym razem ” wjadą na chatę z drzwiami” i nie będzie już tak miło i wiecie co? pomogło
teraz jest cisza i zero imprezek, polecam to samo wam.
Anonim 24 kwietnia 2016 at 11:04
Ok.A co jeśli ciszę nocna przerywają skrzeczące sroki o 4.30, które są pod ochroną, ale ich gniazdo jest na wysokości czyjejś sypialni???
NN 9 sierpnia 2017 at 09:42
Kupić chiński spryskiwacz ciśnieniowy za kilkanaście zł, ustawić dyszę na ciągły strumień, napompować i olać wodą. Strumień niesie na 6 metrów. Po kilku takich akcjach zmienią lokalizację.
Krzywdy nie zrobisz, ale skutecznie odstraszysz.
U mnie gołębie omijają mój balkon od wielu lat, ale jestem bardzo konsekwentna, jak się jakiś zapomni.
Iwona 24 kwietnia 2016 at 10:38
Miesiąc temu kupiłam mieszkanie w bloku. Już za pierwszym razem zwróciłam uwagę na kartkę naklejoną na drzwi od klatki z żądaniem cichego wchodzenia do klatki schodowej i nie tupania obcasami również poza godzinami ciszy nocnej. Dziwak jakiś, pomyślałam, tym bardziej, że moje mieszkanie miało być na parterze. Pierwszą interwencję ochrony miałam w domu w święta wielkanocne o godz. 22.05. Przy stole ja i moja córka z mężem a na kanapie śpiąca 4 letnia wnuczka. Cicho gra muzyka, rozmowa półgłosem, bo dziecko śpi. Ale rozmawiamy i nie śpimy. Więc wg lokatora idioty zakłócają ciszę nocną. Od tego czasu kilka razy w tygodniu mam naklejoną kartkę z żądaniem ciszy. Ochrona olała temat bo nie chce robić z siebie idiotów nadchodzące mnie w domu bez powodu. Sprawę zgłosiłam na policję, bo wg mnie to nękanie. Dodam tylko, że problematyczne lokator mieszka na… trzecim piętrze.
marbecik 6 kwietnia 2016 at 10:24
Witam, mam małe pytanie. Mieszkam w bloku z dziewczyną. Studiujemy. Ogólnie jest ok, jesteśmy dla wszystkich mili, grzeczni, nie robimy żadnych imprez, o mieszkanie dbamy. Zdarzało nam się jednak dość ostro pokłócić w nocy. Sąsiad tak dziwnie na nas patrzy, a ostatnio doszło do właściciela mieszkania jakieś awizo. Ponieważ sporo się naczytałem zacząłem bać się, że może to być coś z sądu ponieważ gdyby w czasie kłótni przyjechała policja o zakłócanie jakiejś ciszy nocnej to mamy zepsuty dzwonek. Nie słyszelibyśmy ich dzwonienia. Nie ma na nim informacji, że jest zepsuty. Jednak czy w takiej sytuacji gdy ktoś nie otwiera na dzwonek policjant nie powinien też zapukać ?
Wojciech 30 marca 2016 at 21:43
Wielkanocny poniedziałek. Godz. 22.20. W blokowym mieszkaniu 13-stu kolegów (trzeźwych!), którzy studiują w różnych miejscach i z okazji świątecznego czasu wreszcie mogli się spotkać. Wybierali się do klubu. Cicho nie było, oczywiście. Zjawia się dwóch dość niegrzecznych policjantów. Wystawiają, bez dyskusji, mandat 500 zł gospodarzowi i drugie 500 zł „ochotnikowi”. Powiedzieli, że mogą każdemu wlepić mandat, więc „który bierze???”. Czy policjanci mieli takie prawo?
D.K. 18 kwietnia 2016 at 21:06
Oczywiście, ze mieli. I brawo dla policjantów. Tak się powinno tępić buraków.
bz 21 lipca 2016 at 00:06
jo 22 stycznia 2016 at 16:00
Masakra jak się to czyta, dobrze że mam normalnych sąsiadów. Gdybym miał takich społeczniaków jak was, że dzwonilibyście na psy kiedy uprawiam seks albo rozmawiam przez telefon, to musielibyście się raczej niestety wyprowadzić. Od dziś kłaniam się niżej moim sąsiadom i pozdrawiam „normalnych ludzi”. Zdrowy młody i piękny 30 latek.
Annaa 22 stycznia 2016 at 23:04
Pożyj z takimi za ścianą, a szybko zmieniłbyś zdanie.. Gdyby ktoś Ci dzień w dzień za ścianą darł się, (tak dosłownie DARŁ SIĘ ) i głośno śmiał do telefonu do 2 w nocy tak, że słyszysz wyraźnie każde słowo i wylewane smutki i żale, a Ty chciałbyś po całym dniu wypocząć i wstać o 6:00 rano następnego dnia, też miałbyś dość… Jakbyś zwracał komuś kilkakrotnie uwagę , a ta osoba miałaby gdzieś twoje prośby, też byś chciał coś z tym zrobić. Widać nie miałeś do czynienia z takimi, więc możesz sobie jedynie pogadać..
Anonim 28 marca 2016 at 18:53
Pamiętam czasy – nie tak odległe – telefonów wyłącznie stacjonarnych, i nie każdy posiadał nawet taki. Zdarzało się, że gdzieś tak po 1:00 w nocy dzwonił do nas ktoś zza granicy z prośbą, żeby przywołać sąsiadkę, bo koniecznie musi porozmawiać, i to było na poważnie.
Tacy byliśmy cierpliwi…
aaa do jo 27 stycznia 2016 at 16:23
Zdrowy młody i piękny 30 latek jest narcyzem na zabój zakochanym w sobie. Narcyz, jest tak rozpaczliwie skupiony na podbudowaniu swojego wyszczerbionego i poturbowanego ego, że nie jest zdolny dostrzec czegokolwiek, co znajduje się dalej niż czubek własnego nosa. Kwestie relacji międzyludzkich są dla niego abstrakcją. Nie ma zdolności wczucia się w cudze położenie, bo zwykła ludzka empatia jest dla niego niezrozumiałym obcobrzmiącym słowem.
No cóż, jak ktoś jest kołkiem w płocie, to na wiosnę liści nie wypuści.
Zdrowy młody i piękny 30 latek, ani obejrzy się, jak i 40, i 50 stuknie. A wtedy życzę za ścianą zdrowych młodych i pięknych 30 latków.
Niewyspany 19 stycznia 2016 at 13:52
Czy zgłaszać na Policje miłosne „nocne harce sąsiadów’. od dwóch lat mam problem. nade mną w bloku wprowadziła się parka która bardzo mocno się kocha. w ciągu dnia jestem w pracy więc mi to nie przeszkadza. w nocy pomiedzy 23 a 2 hałas jest nie do wytrzymania. krzyki głównie żeńskie , stukanie łózka o podłogę, nie pomogły kartki z prośbą o spokój i nocne uciszanie dzwonieniem do domofonu. Proszę o radę. co w takiej sytuacji można zrobić
Anonim 22 stycznia 2016 at 03:32
Dołączyć się 😉
abc 26 marca 2016 at 23:24
Niewyspany,
nauczyłam się drzemać z słuchawkami na uszach + lubiany repertuar,
i czekam, aż mi się wyrówna, i nic nie słyszę :I
mieszkaniec 16 stycznia 2016 at 19:52
Wczoraj po raz kolejny wynajmujący sąsiednie mieszkanie urządzili imprezę, którą było słychać już wchodząc do bloku przez otwarte okna. Tłuczenie, wrzaski i wszystko standardowo w sytuacji jak bawi się chołota. Policja przyjeżdżała kilka razy, sąsiednia klatka więc nie zawsze mogli wejść, parę razy się udało i w zasadzie kończyło się na niczym. Albo gdy dzwonili robiło się cicho na chwilę i za chwilę od nowa. Warto w takim wypadku wpuścić ich do swojego mieszkania i zanim spróbują wejść obok pokazać jak sytuacja wygląda, zanim się uspokoją. Jak nie ma imprez standardowo po 22, 23 zaczyna się tłuczenie, stukanie, szczególnie denerwujące gdy się próbuje zasnąć.
Właścicielka mieszkająca obok udaje, że nie wie o co chodzi rozmowa jak ze ślepym o kolorach, ostatnio stwierdziła że nie ma jeszcze 22. W związku z tym mam pytanie, czy tak jak są przepisy np. w spółdzielniach o nieprowadzeniu szczególnie uciążliwych prac dajmy na to po 20, nie można pod to podciągnąć imprezy nawet przed 22 kiedy słychać ją w całym mieszkaniu w sposób, którego nie da się zagłuszyć. Dlaczego ja w imię czyjegoś widzimisię mam znosić wrzaski i hałasy cały wieczór bo jaśnie państwo chcą się zabawić, zrobić na złość itp.
aaa 28 stycznia 2016 at 13:14
Błąd, że nie podajesz własnych danych. Policja musi mieć te dane, bo inaczej nie będzie nawet zmotywowana zrobić notatki służbowej po interwencji. Policjant spytał mnie, czy jeśli sąsiad nie przyjmie mandatu, to czy będę świadkiem w sądzie. Oczywista, że tak. Tak postawa zgłaszającego, pokazuje policji, że hałas przeszkadza i zgłaszający jest zdeterminowany. Wzywałam 3 razy policję około 3 w nocy podając własne dane i mówiąc, żeby zadzwonili domofonem do mnie, to ich wpuszczę. Za każdym razem rozmawiałam z nimi, tłumacząc dokładnie problem, jeszcze przed interwencja u sąsiadów. Zdecydowanie pomogło, choć jeszcze rozmowy już okrojonego towarzystwa słyszałam. Kropka nad I było zawiadomienie spółdzielni i dokładne wyłuszczenie sprawy z podkreśleniem, że płacę czynsz regularnie i chyba mam prawo do nocnego wypoczynku.
Bartosz 16 stycznia 2016 at 12:47
Ja mam podobny problem w Rzeszowie na ul.Podwislocze 24. W 2014 jesienią wprowadzili sie nowi studenci i zakłócali ciszę nocna wiec zadzwoniłem po policję nie podjąć swoich danych zanim przyjechali ci już wyszli policjanci sie ich co zapytali,a ci sie rozeszli ale potem był spokój aż do września 2015 wtedy to zadzwoniłem po raz 2 nie podając swoich danych dopiero wtedy zapoznali do drzwi, pouczyli i na tym sie skończyło. Po raz 3 zadzwoniłem gdzieś w listopadzie nie podając swoich danych powiedziałem ze jak przyjadą to ja ich wpuszczę. Czekałem pol godziny i nikt nie przyjechał. Po raz 4 zadzwonił mój szwagier w noc sylwestrowa bo libacja zaczęła sie po 23, a zakończyło koło 18 1.01 była to zwierzęca impreza rąbanie drzwiami ile wejdzie wiec po 1 zadzwonił na policję podał swoje dane ci przyjechali zapukali do mieszkania chcieli wystawić mandat a oni ich uprościli, trochę sie sciszyli ale do 18 jeszcze sie tłukli.
14.01 po oglądaniu tv położyłem sie spać po 23. 15.01 o godzinie 3:00 obudziła mnie muzyka, myślałem ze zachwiałem sie ucisza, ale o 4:30 nie wytrzymałem i zadzwoniłem podałem swoje imię i nazwisko bo orędzie sie nie pytał. Przyjechali o 4:35 postali z 5 minut nawet chyba do klatki nie weszli bo wogulo nie było słychać żeby pukali i sie światło świeciło na korytarzu. Wszystko widziałem z kuchni przez firankę a ze mam problem ze wzrokiem nie jestem pewny czy weszli.
Rano poszedłem do spółdzielni zgłosiłem to ale nie wiem czy coś załatwili bo wczoraj i dziś wdzięk głośno grają ale w nocy jest spokój, a Jam w domu 2-letnia siostrzenice, która chce w nocy spać. Ja rano chodzę na uczelnie mam już egzaminy i chce sie wyspać.
W spółdzielni powiedzieli ze policja nic złym nie robi i takie akcje większości sie tak kończą jak w moim przypadku.
Po opisaniu mojego problemu chciałbym sie zapytać czy jak akcje porcji tak sie bedą powtarzać to jeżeli miałbym nagranie to moge jakoś zaskarżyć policję, ze nic z tym nie robić i jak uspokoić sąsiada. Nie chce chodzić po sadach.
Anonim 28 marca 2016 at 19:12
Szłam w wieczór sylwestrowy – tak wypadło – do sklepu… po kartę do telefonu, to mi te fajerwerki wylatujące z balkonów nad głową rozkwitały… A kto by tam wydzwaniał w noc sylwestrową?
Przeważnie wtedy fotografuję rozkwitające w pobliżu / na niebie kwiaty, i piję tę lampkę szampana… jak każdy.
Najlepiej jest poradzić sobie również w dni popularnych imienin, imprez, albo gdy ktoś osiemnastkę świętuje, podczas gdy rodzice wyszli do kina.
Anonim 13 stycznia 2016 at 15:41
Czy funkcjonariusz może wystawić mandat bez wcześniejszej interwencji?
antykretyn 21 marca 2016 at 00:42
dlaczego jesteś aż tak ograniczony umysłowo? przeczytaj na głos, to co napisałeś i przemyśl sprawę, nie tylko w kontekście zakłócania ciszy, ale też i innych paragrafów, które mogą ciebie dotyczyć.
karla 10 stycznia 2016 at 16:56
Jak sobie z tym poradzić? Nad głową mam słoiki, młode 2 wynajmują- kolejne 4 na doczepkę. Walenie, Trzaskanie drzwiami, tupanie, rzucanie meblami..dzisiaj cały dzień. Od czterech dni między 22 a 3 w nocy..były już z nimi kłopoty. Parę razy przyjeżdżała policja, ale 2 dziewczynki wychodzą w pizamkach i mówią to nie my..mieszkanie jest dokładnie nade mną więc słyszę tylko ja. Nikt nie chce się mieszać . poradzcie co robić ? Już nie wytrzymuje nerwowo. Mieszkam tu od 30 lat, staram się być tolerancyjna, ale na litość boską żeby nie mieć h spokoju..usłyszałam od nich płacimy to będziemy robić co chcemy, oczywiście nie przy policji ale na moja prośbę o włączonej pralcę o 3 w nocy..
Annaa 10 stycznia 2016 at 17:10
U mnie sąsiadka za ścianą to samo. Głośne rozmowy telefoniczne od około 22 do 2-3:00 w nocy. Raz jej zwróciłam uwagę to powiedziała , że ,,muszę się przyzwyczaić”.. Kilkakrotnie już pukałam do jej drzwi, ale nie otwiera. Też jestem „słoikiem”, tylko takim wychowanym w bloku od małego i wiem, że cisza nocna obowiązuje i mieszkając w bloku, chcesz czy nie, ale musisz się dostosować do pewnych zasad. Jak coś się nie podoba to wyprowadź się do domu, tam będziesz móc robić, co dusza zapragnie. Niektórzy myślą, że ściany są tak grube, że nic nie słychać.. Jak bardzo się mylą.
karla 10 stycznia 2016 at 17:19
Nie chodzi mi o obrażanie osób przyjezdzajacych, ale postawę skoro wyrwalem się że wsi to mogę wszystko. Nienawidze takiej postwy.. A może ten kto nie umie żyć we wspólnocie powinien wyprowadzić się do lasu ? Przyznam, że jestem wykończona . spać nie można do 4 a od 8 znowu wrzaski i tluczenie..
Annaa 10 stycznia 2016 at 19:59
Skoro to jest wynajmowane mieszkanie możesz skontaktować się z właścicielem i opisać sytuację. Ewentualnie dzwoń na policję do skutku.
Gość 12 stycznia 2016 at 22:43
Nie Ty kontaktuj się z właścicielem, tylko wezwij policję, jeśli przyjadą i stwierdzą, że osoba przebywająca w mieszkaniu nie jest tam zameldowana, będzie ona zmuszona skontaktować funkcjonariuszy z właścicielami mieszkania. I to oni dostaną mandat, bo to ich własność i odpowiedzialność za lokatorów i ich wybryki. Znam ten ból, wzywać, nie wzywać, udawać że mi nie przeszkadza, jeszcze jedną noc wytrzymam i wtedy wezwę policję, itd. Ja osobiście zawiodłam się na stróżach naszego prawa, i na straży miejskiej i na policji, nie ma na kogo liczyć i nie ma u kogo szukać pomocy. Umiesz liczyć, licz na siebie. Tylko nie miej do nikogo pretensji, jeśli za Twoje walenie w kaloryfer dostaniesz mandat, bo tamta osoba wezwie policję na Ciebie. Czyjeś łamanie prawa nie upoważnia Cię do takiego samego zachowania. Niestety.
Bartosz 16 stycznia 2016 at 12:50
Kamienowanie komentarza z 12.01.
Ja napisałem swój problem po niżej 16.01.
Zgłosiłem to do spółdzielni.
Jak wyglada prawo jeżeli ja bym poszedł do nich zapukał i wrzuciła tam jakiś gaz pieprzowy? Jakie mógłbym ponieść konsekwencje, a jakie oni?
abc 26 marca 2016 at 23:16
A ja wychowałam się w domu…
dlaczego obudziła się w nocy ta osoba, którą teraz kolejna osoba uważa za dokuczliwą?
Dlaczego nie śpi?
ED 29 stycznia 2016 at 23:01
Jeśli prośby nie skutkują to pismo do spółdzielni – powołać się na regulamin (pralki na pewno nie można włączać o 3 w nocy), pismo do właściciela mieszkania i za każdym razem kiedy jest głośno dzwonić na policję. To, że płacą i będą robić co chcą jest argumentem dzieciaków spuszczonych ze zbyt krótkiej smyczy. Nie mogą robić co chcą. Przede wszystkim nie mogą ci przeszkadzać w wypoczynku. A jeżeli przeszkodzą, to trzeba się bronić bez skrupułów.
zurafka 3 lutego 2016 at 14:07
Właśnie mam przygotowane pismo do Spółdzielni gdyż moje prośby które co jakiś czas wystosowuję do właściciela mieszkania nie skutkują (sytuacja taka jest od sierpnia 2015). W mieszkaniu nade mną mieszka córka właściciela (duży pokój), a jakiś tam jej kolega, który ma po znajomości wynajmuje mieszka w małym pokoju czyli nad moją sypialnią. Generlanie młodzież lubi prowadzić nocy tryb zycia – pralka o 23.30, ryczący tv po 23 no i to tłuczenie się po pokoju – głównie tego gnoja! i to nie jest kwestia „rozłożyłem łózko, wysikałem się i poszedłem spac” tylko to trwa często po 2-3 godziny….coś spada co jakiś czas, przewraca się, a wiadomo jak to się niesie w nocy…
Kiedyś jak była impreza wzywałam policję to raz ich nie wpuścili bo rzekomo dzwonka nie słyszeli a potem to policjantom się nie chciało czekać aż im ktoś otworzy tylko mi jeszcze funkcjonariusz zasugerował żeby sama poszła na komendę o zgłosiła to do naczelnika! No kurde nie po to podatki płacę żeby się takim smerfom stać pod drzwiami nie chciało.
Dzwoniłam też do tego gościa – właściciela i teraz żałuję że tyle czasu byłam grzeczna i prosiłam żeby cos z tym zrobił…wiecie na zasadzie „żyjmy w zgodzie z sąsiadami i po co od razu się awanturować”. Ale cierpliwość straciłam!! co 2 noc gnój mieszkający wyżej albo nie pozwala mi zasnąc albo mnie budzi – kiedyś to jeszcze to olewałam bo była inna sytuacja a teraz jestem w ciąży którą źle znoszę – m.in mam od samego początku kłpoty ze snem – wiem że niektórzy zaraz powiedzą ciąża to nie choroba i takie tam ale wierzcie mi to jest takie uczucie jakbyście się np mocnej kawy na noc opili i całe ciało aż chodzi….i nijak nie można zasnąć. Oczywście już próbowałam sposobu – słuchawki z muzyką (całą noc się nie da), czytałam książkę do znudzenia…..ale chyba nie o to chodzi żebym to ja szukała sobie sposobów na poradzenie z problemem gdy ktoś po prostu ma w d*** regulamin spółdzielni. Raz też rozmawiałam z córką właściciela o 2 w nocy kiedy wkurzona poszłam tam w piżamie bo od godziny były głośne śmichy (rzekomo się uczyli do sesji) to zamiast słowa przepraszam….czegokolowiek to było „uczymy się” w domyślę „czego się kobieto czepiasz” i w ogóle nie trafiało do tego jej zakutego łba że jest 2 w nocy i że kogoś tym „uczeniem się” obudzili – takie zero szacunku….
teraz taktykę następującą zadtosuję – przy ponownym „uczeniu się” będzie wezwana policja, pismo do Spółdzielni też już „się pisze”
Annaa 4 lutego 2016 at 12:06
Idź z tym do spółdzielni. Jak wiocha nie umie się zachować w bloku to niech do domu się wyprowadzą, tam będą mogli imprezować i drzeć się do upadłego.
Annaa 4 lutego 2016 at 12:09
Ja też jestem studentką i wynajmuję mieszkanie. Z tym, że od małego mieszkam w bloku i znam zasady. 3 lata mieszkałam w jednym mieszkaniu, nie miałam żadnych problemów z sąsiadami ani oni z nami ( przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo). Jak robiłyśmy imprezę z koleżanką to zawsze w weekend a nie w środku tygodnia i uprzedzałyśmy sąsiadów i nikt nigdy nic nie zgłaszał. Po 22 starałyśmy się nie rozmawiać głośno czy też nie puszczać głośno muzyki, bo wiadomo… w bloku ściany są cienkie. Ale cóż… są ludzie i ludziska…
zurafka 4 lutego 2016 at 13:55
Wczoraj przeprowadziłam ostateczną rozmowę z właścicielem mieszkania w zupełnie innym tonie niż dotychczas to wyglądało….bo ile się można prosić?!! Skoro regularnie co jakiś czas dzwonię z tym samym problemem to chyba znaczy że taki problem naprawdę istnieje!
A „najlepsze” jest to że faceta głównym argumentem obronnym jest hasło „tam nie ma ani telewizora ani radia więc o co Pani chodzi?” Albo na moje hasło ‚policja’ wyśmiał mnie i powiedział że mogę sobie wzywać a oni i tak nic nie zrobią bo przecież „tam nie ma głośnej muzyki”. No żesz w mordę jeża – co to za argument!! Owszem nie ma muzyki ale to że lokatorzy wiodą nocny tryb życia który w niczym się nie różni od dziennego to już nie jest ważne?? Owszem jest to zakłóca to ciszę nocną! A jak mu powiedziałam że jak ileś lat mieszkali nade mną ludzie z małym dzieckiem to nie generowało to takiego hałasu jak teraz to się uczepił tego argumentu że na pewno coś ściemniam bo „jak małe dziecko to MUSIAŁO przecież być głośno”. Owszem zdarzało się ale nigdy nie powodowało to bezsennych nocy i budzenia mnie. Oczywiście dziecko wtedy w dzień tam sobie biegało, bawiło się klockami co bywało czasem irytujące ale nie przypominam sobie żeby mnie kiedyś obudziło w nocy.
Aha, oprócz przygotowania pisma do Spółdzielni zakupiłam stopery 😉
Juliette 4 stycznia 2016 at 12:31
Niestety ale kwestia zakłócania ciszy nocnej jest dosyć problematyczna. Skuteczne interwencja w dużej mierze zależy od postawy funkcjonariuszy. Mogą upominać w nieskończoność bez skutku lub już przy drugiej interwencji skierować sprawę do sądu.
W najgorszej sytuacji są oczywiście sąsiedzi. Wystarczy kilka nieprzespanych nocy żeby być w naprawdę kiepskiej formie psychicznej, natomiast rozwiązywanie problemów z uciążliwymi lokatorami bloku może trwać miesiącami.
Gość 12 stycznia 2016 at 22:38
Zgadzam się; jeśli funkcjonariusze są na „nie”, to sprawa jest od początku przegrana. Mogą przyjechać i powiedzieć, że nic nie słyszą, bo np. w danym momencie jest cicho i nie będą stać i czekać, aż znowu będzie hałas; znam sytuacje, że ktoś wzywał policję do tego samego problemu parę razy w ciągu jednej nocy, po pewnym czasie sąsiedzi przestawali otwierać drzwi i wpuszczać policjantów, Ci nie mogli nic na to poradzić i przy następnym telefonie na 997 w ogóle już nie przyjmowano zgłoszenia; lub inna sytuacja: sąsiad przeszkadza, przyjeżdża policja, sąsiad nie przyjmuje mandatu, sprawa jest kierowana do sądu, a policjanci zeznają, że to było tak dawno temu i nie pamiętają o co już chodziło i czy faktycznie było zakłócanie ciszy lub zwyczajnie kłamią na niekorzyść osoby, która wzywała policję, żeby nie było podstaw do sprawy i wszystko szybciej się skończyło.
siła argumentów czy argument siły ? 24 września 2015 at 17:49
U moich sąsiadów mieszkających nade mną, dziecko gra w piłkę (czasem z dorosłymi), biega udając konia (paszczą również : ) ), skacze, tłucze w podłogę itp., a dzieje się to w dzień i zdarza się to nawet do godziny 23 i dłużej. Wielokrotnie zwracałem im już uwagę i jak grochem o ścianę, a młoda mama mówi, że „przecież nie przywiążę dziecka” i zajmuje się dalej sobą, zamiast dzieckiem. Przez to dudnienie w betonowym bloku dostaję rozstroju nerwowego i szału (jak do nich idę, to już szał). Jeśli policja przyjedzie i już będzie spokój, to co wtedy ? Co robić, żeby skutecznie wyegzekwować ciszę ?
Do ich imprez trochę przywykłem i nie zwracam im uwagi.
Annaa 21 października 2015 at 19:21
U mnie za to sąsiadka prowadzi w nocy głośne rozmowy telefoniczne, śmieje się, płacze głośno, krzyczy od godziny około 22:00 do 1:00-2:00. A ja musze o 6:00 wstać na uczelnię, potem 3 razy w tygodniu iść do pracy, wracam koło 20:00 i chcę odpocząć, wyspać się, ale nie mogę, bo ona dzień w dzień rozmawia. Kiedyś jej zwróciłam uwagę to powiedziała, ,,bym się przyzwyczaiła, bo ona nie ma zamiaru się dostosowywać”. No sorry… Mieszkasz w bloku to uszanuj spokój mieszkańców. Do niej nic nie dociera. Na policję nie chcę dzwonić, bo nie chcę mieć konfliktów z sąsiadami, ale ona mnie już chyba do tego zmusi, bo jest strasznie uciążliwa i wiem, że nie tylko mi przeszkadza.
Anonim 21 grudnia 2015 at 08:44
Zadzwoń na policję bo Twoja sąsiadka czuje się bezkarna. Zakłócanie ciszy nocnej wszystkich dotyczy. W bloku wszystko słychać!! Mam uciążliwych sąsiadów mieszkających od 2 lat nade mną. „Słoiki” wprowadziły się do bloku nie wiedząc co to jest cisza nocna. Głośne rozmowy po 22 i do tego muzyka i śmiechy. Musiałam interweniować wzywając policję. Jeśli to nie pomoże sprawę przejmie sąd. Jak ktoś nie umie żyć wśród społeczności w blokowisku to powinien wynosić się na wieś i mieć własną chatę. Zresztą po takich interwencjach powinno się ludziom odbierać mieszkania i wtedy był by spokój. Anaa zadzwoń po policje i ucisz babusa!!!
Annaa 21 grudnia 2015 at 18:51
Tak w końcu zrobię. Ostatnio zrobiła głośną imprezę w sobotę… Jacyś jej znajomi śmiali się, głośno rozmawiali do 3 w nocy. Ale to olałam, ponieważ pomyślałam, że ok, weekend… I tak następnego dnia nie idę do pracy ani szkoły. Jednak następnego dnia o 8 rano nastawiłam głośno muzykę, niech zobaczy jak to fajnie… Z kolei następnego dnia znowu głośno rozmawiała, płakała, wrecz darła się do telefonu, wiszczała jakby ją ze skóry obdzierali.. Była godzina około północy, więc najpierw po dobroci poszłam i zapukałam do jej drzwi z prośbą, by się uciszyła, bo jest noc i nikt nie musi słuchać jej wisków i przeklinania po nocach. Kobieta nie otwierała mi drzwi… Zaczęłam stukać w kaloryfer tak długo aż się uciszy… Ona za to zaczęła stukać mi w ścianę… No ale za chwilę się uciszyła. Obiecałam sobie, że następnym razem dzwonię na policję. Może jak zapłaci mandat to w koncu to ją nauczy zasad życia w bloku. Sorry, ale jakby ktoś mi tak zwracal uwagę to jednak bym się zamknęła lub też starała się rozmawiać przez telefon we wcześniejszych godzinach, by nikomu nie zakłócać snu. Powiedz mi, a u Ciebie Twoi sąsiedzi dostali mandat? W ogóle jak policja odniosła się do tego zgłoszenia ? Nigdy nie zgłaszałam czegoś takiego, ale wiem, że policja potrafi zwyczajnie to olać.
Annaa 21 grudnia 2015 at 19:31
Z nią to jest jeszcze tak , że kobieta chyba wynajmuje to mieszkanie od swojej ciotki. Bo często słychać jak mówi do telefonu coś w stylu ,,Ciociu naprawdę dobrze mi się mieszka”.. A więc podejrzewam, że żadnej umowy na to mieszkanie pewnie nie ma, skoro po znajomości. Ciotka zapewne też nie odprowadza podatku do urzędu skarbowego od wynajmu, co ile kobieta płaci jej za wynajem.
Ania 19 lutego 2016 at 13:10
Zgłaszaj do skutku. Wiem, że człowiek liczy na to, że po pewnym czasie uciążliwy sąsiad uspokoi się, nie zawsze tak jest wiem z własnego doświadczenia. Mieszkałam na ul. żytniej wzywałam policję do skutku, koszkowało mnie to wiele ale się zawzięłam i pomogło. Facet sprzedał mieszkanie. Teraz mieszkam w innym miejscu i mam podobny problem ale się nie zniechęcam chociaż po mojej interwencji sąsiad kazał mi wyciszyć mieszkanie. Wzywałam policję i wzywać będę aż się uspokoi jak będzie trzeba pójdę do sądu. Takie aroganckie typy trzeba uczyć kultury. O ewentualnych konsekwencjach naruszania ciszy nocnej jak i spokoju publicznego mówi kodeks wykroczeń w art. 51. Stanowi on że: kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
Oznacza to, że zakłócanie spokoju nie musi mieć tylko i wyłącznie charakteru zakłócania ciszy nocnej w porze nocnej. Może to być również działanie, którego sprawca podejmuje się poza wyznaczonymi godzinami ciszy nocną.
Annaa 4 marca 2016 at 23:43
Wczoraj znowu prowadziła głośne rozmowy do późnych godzin nocnych… Nie wytrzymałam i wsadziłam jej kartkę w drzwi, że cisza nocna obowiązuje. Ona tą kartkę przykleiła na drzwi klatki schodowej i jeszcze napisała, że ,,Pani spod nr X (czyli ja) nie umie się zachować, bo sama nie przestrzega zasad ciszy nocnej”.. Pytam CO JA TAKIEGO ROBIĘ? Nawet telewizora głośno nie nastawiam po 22, muzyki nie puszczam, a zwykle koło 23 kładę się spać, bo muszę rano wstawać. Pukałam do jej drzwi to wyjaśnić. Nie otwierała. Mój właściciel mieszkania wie o wszystkim już od pewnego czasu. W razie czego powiedział, że zgłosi to do spółdzielni. Tak tej sprawy nie zostawię. Musiałam wyjechać na weekend, ale w niedzielę wracam i będę z nią rozmawiać. Jeśli nie dojdziemy do porozumienia sprawa trafia w odpowiednie miejsce.
Anonim 28 marca 2016 at 18:35
No właśnie tak to w bloku wygląda; jeden wali w barierkę, bo może się poślizgnął na terakocie, a ktoś inny w ścianę, że co to się w ogóle dzieje.
Reaguje osoba niezorientowana w okolicznościach, i tłumacz te duchy.
Krystyna 16 września 2016 at 23:17
Święta racja. Coraz częściej się zastanawiam, jak wymóc zmiany w przepisach, by za zakłócanie ciszy nocnej były naprawdę poważne kary.
Oleks 7 lutego 2018 at 14:46
Wybuduj sobie dom bo tego co nie stać musi niestety się dostosować bo każdy chce żyć na luzie. A jak ci źle puść sobie muzykę relaksacyjną na słuchawkach.
Raf 15 września 2016 at 07:08
Kup trąbkę albo skrzypce i ucz się grać. Oczywiście wieczorami. Możesz też uczyć się używania wiertartki udarowej – dostałaś w prezencie i lubisz sobie poborować. Możesz zaprosić znajomych z wiertarkami – będziecie borować.
Oskar Możdżyń 4 listopada 2015 at 10:21
Trudno doradzić tu coś poza składaniem zawiadomień na policję- najlepiej w formie pisemnej i wraz z dowodami np. nagranie z pomiarem decybeli.
siła argumentów czy argument siły ? 23 listopada 2015 at 09:07
Dziękuję za odpowiedź. Policja była dwa razy i zawsze tłumaczenie, że to dziecko się przebiegnie i nam to przeszkadza, tylko że to nie jest niewinne przebiegnięcie się dziecka, a bieg z przeszkodami nielekkiego już dziecka. Kiedy już prawie zasypiasz, a tu łomot nagle z góry dobiega, to stajesz na równe nogi. Właśnie wczoraj myślałem o nagrywaniu, bo na „słowo” to ciężko dochodzić swoich racji. Na moje pismo interweniował prezes wspólnoty i czekam na efekty (tzn. efekty były – nasilenie złośliwego stukania, pukania itp.). Oczywiście było tłumaczenie, że to tylko dziecko biega, a my czepiamy się dziecka. Czyli co ? Wg nich może tarabanić całą noc i wszystko jest OK ?
Anonim 21 grudnia 2015 at 08:49
Policja powinna wystawić mandat uciążliwym sąsiadom. Co za rodzice pozwalający dziecku biegać po 22 00 Beztresowe wychowanie dzisiejszych dzieci. Ja będąc dzieckiem w dzień nie mogłam biegać po pokoju bo sąsiadka już warczała. Jak nie przyjmą sąsiedzi mandatu przez policję to powinna policja zgłosić sprawę w sądzie.
Anonim 26 grudnia 2017 at 01:48
O i super o te decybele mi chodzi…czyli ile jest dozwolone a ile przekroczone w porze nocnej?
abc 26 marca 2016 at 23:00
No właśnie; „do imprez przywykłem”, i spoko… sam bym się zabawił,
a jak dziecko sobie poszaleje po dobranocce, to problem?
W bloku, to „dudnią” różne rzeczy;
np. ściany pracują, „beczki przetaczają się po dachu” nocą,
stare drzwi skrzypią przed wymianą… itd
A przy zapaleniu ucha… ohoho!… to wszystko wali się na głowę po prostu :I
Lglglg 11 grudnia 2016 at 07:55
Po 1. skąd pewność że dziecko gra w piłkę? Widział to Pan?WĄTPIĘ. Po 2. Ile dzieci Pan ma? Matka zajmuje się sobą…no jasne bo mając dzieci naprawdę nie ma nic do roboty…z wyjątkiem ciągłego prania, gotowania, edukacji dzieci, mycia podłogi, mycia naczyń itp.
Anonim 5 września 2015 at 00:14
To co się dzieje w nocy od dwóch lat na ul. Widok w Warszawie to skandal. Lokal otwarto do ostatniego klienta czyli od 16 do ok. 4. Pijaństwo, wrzaski, śmiechy, zero reakcji Policji pomimo licznych zgłoszeń. Właściciel dostał pozwolenie na otwarcie lokalu w takich godzinach, na sprzedaż alkoholi, na taras zajmujący część jezdni, co przy wąskiej ulicy jest dodatkowym utrudnieniem dla pojazdów. Nikogo z wydających to absurdalne pozwolenie w Urzędzie Miasta nie obchodzą stali mieszkańcy tej ulicy a w 90% są to ludzie w podeszłym wieku 80 -90 lat. Pan, który zwrócił uwagę osobom „bawiącym się” ok 1 w nocy usłyszał – „dziadku, pora umierać a nie zawracać nam młodym d..ę”. Czy tym starym ludziom nie należy się już odrobina spokoju w nocy?
E. 16 maja 2016 at 22:19
Mieszkam z mężem przy ul.Widok w Warszawie. Odkąd działa Bar Ramona skończył się nasz spokój. Bezsenne noce, stargane nerwy, niemożność funkcjonowania w dzień – jestem osobą czynną zawodowo. Próbujemy z mężem coś działać w tej sprawie, ale bez skutecznie. Poradzono nam, iż najlepszym wyjściem jest wyprowadzić się. Jesteśmy na skraju załamania nerwowego. Co robić?
Anonim 18 grudnia 2016 at 23:13
Polska i Polacy to najgorszy kraj na swiecie!
Czas stad spierda…c czego kazdego wszystkim zycze!
ola 21 sierpnia 2015 at 02:09
Absurd. Policja jest bezsilna jeżeli nie poświadczysz, że Tobie zakłócanie ciszy nocnej przeszkadza. Jeżeli osoba odmówi przyjęcia mandatu sprawa jest kierowana do sądu i masz wstawić się na świadka. Jest się w tym momencie po stronie łamiącego prawo. Przecież policjanci przychodzą parami i mogą świadczyć, że cisza nocna jest zakłócona i koniec.
pomsta 11 stycznia 2018 at 00:12
miej tyle odwagi żeby dla sąsiada powiedzieć olu:)
Mam dosc nocnych awantur 17 lutego 2018 at 23:40
A moze czlowiek sie boi zapukac do sasiada o niewatpliwej rwputacji awanturujacego sie co noc nawet po drugiej,rzucajacego miesem i trzaskajacego drzwiami ..moze nawet okladajacego żonę piesciami???nie chodzi tu o pracującego na dwie zmiany ogladajacego tv normalnego faceta tylko o patologie!!!
Anonim 8 maja 2018 at 19:05
W moim przypadku . od głosnej sasiadki /zachlapani goście/, o 2. w nocy usłyszałam: „A niech pani dzwoni nawet na policje, mam to gdzieś”. Zapłacila madat. Wiecej nie prsze jej o spokój, tylko od razu dzwonię.
ola 21 sierpnia 2015 at 02:08
Absurd. Policja jest bezsilna jeżeli nie poświadczysz, że Tobie zakłócanie ciszy nocnej przeszkadza. Jeżeli osoba odmówi przyjęcia madatu sprawa jest kierowana do sądu i masz wstawić się na świadka. Co to jest za absurd? Jest się w tym momencie po stronie łamiącego prawo. Przecież policjanci przychodzą parami i mogą świdczyć, że cisza nocna jest zakłócona i koniec.
Tom 14 września 2015 at 21:49
Jest dokładnie tak jak pisze Ola.
U mnie policja powiedziala, ze faktycznie slychac muzyke i czy ja chce zeby go ukarac mandatem. Gdy sasiad nie przyjmie mandatu to ja staje sie oskarzycielem w sprawie. Nonsens!
Raf 15 września 2016 at 07:04
Dlaczego nonsens? Przecież chyba w tym celu wzywasz policję, bo ci za głośno. Skoro na kogoś się skarżysz, to miej odwagę w razie czego stanąć w sądzie i tam to powtórzyć, że ci przeszkadzał odpoczywać. A jak to dla Ciebie nonsens, to po kiego wzywasz policję?
Monika 7 maja 2017 at 18:34
Skoro ktoś mi uprzykrza życie i nie pozwala wypocząć po pracy, a policja otrzymała moje dane i sama była świadkiem hucznej imprezy to w jakim celu mam być jeszcze ciągana po sądach? Bo sąsiad nie chce przyjąć mandatu? I tylko dlatego wymaga się ode mnie po raz kolejny podawania swoich danych i w ogóle spotkania z sąsiadem w sądzie? A najgorsze jest to, że ustawa o ochronie danych osobowych nie działa i sąsiad wie kto wezwał policję.
daro 25 lipca 2017 at 07:14
Skoro donosisz na obywatela i zadasz ukarania go np. finansowo, powinnas brac odpowiedzialnosc za to zgloszenie. Ustawa przewiduje, ze zabronione jest zaklocanie spoczynku nocnego. Czepiasz sie policjantow, ale oni sa w tym czasie na sluzbie i nie odpoczywaja, wiec ich spoczynek nie jest zaklocony. Zaklocenie tez jest sprawa dosyc obiektywna, bo jednemu niezbyt glosno grajacy telewizor kompletnie nie bedzie przeszkadzal nawet w spaniu, podczas gdy np. innej osobie juz tak. Tam sie troszczysz o swoje dane i boisz sasiada, to po co zglaszac? Jak ktos nie ma odwagi zapukac do drzwi obok i grzecznie poprosic o uciszenie sie w nocy, to nie niech w pierwszej kolejnosci nie wydzwania na policje i nie zawraca gitary.
Noszkur 14 sierpnia 2018 at 22:28
Może nie o to chodzi „daro”. Co jak jacys menela, łyse karki siedza na ławce na środku osiedla miedzy blokami i drą mordy, chcesz im zdradzc swoje dane? Albo sie jeszcze może nawet spotkać na sali rozpraw, żeby Cię juz totalnie skojarzyli?…
Mario 25 października 2017 at 13:53
Raf, popieram Cię!
pomsta 10 stycznia 2018 at 23:52
bardzo bardzo dobrze mam podobne sytuacje wracam z pracy po 22 zaczynam się krzątać po domu ciach i jest policja bo rzekomo za głośno mandatu nie chcą wystawić bo cicho jest a ja dla samej satysfakcji bym chciał wiedzieć co to za konfident dzwoni i niech mi w oczy spojrzy miejcie trochę ludzie rozumu i wyrozumiałości dla osób pracujących na zmiany
Nękany 22 stycznia 2018 at 18:46
Witam, u mnie jest dokładnie tak samo. Osobie z dołu przeszkadza, że ok.24.00 chodzę po mieszkaniu, np. do ubikacji, rozmawiamy cicho, telewizji nie oglądamy nawet przed 22.00. Ale policja jest wzywana. Muszę przyznać, że zachowanie z ich strony jest wzorowe.Oczywiście mandat nigdy nie został mi wymierzony natomiast otrzymałam info., że za bezpodstawne wzywanie policji może zostać obciążony wzywający. Suma jest dotkliwa. Zaufać policji, zgłosić się do komisariatu, przedstawić sprawę i poprosić o pouczenie jak należy postąpić, aby zgłaszający został obciążony za nękanie Ciebie i w pewnym stopniu policji.
Smolny844 21 lutego 2018 at 22:30
Wracasz robisz halas a sasiad idzie na 6, miej dla niego wyrozumialosc, to BARANIE dziala w dwie strony!
Dawid30 28 września 2018 at 18:32
Całe życie mieszkałem w budynku wielorodzinnym w małym mieście.
Ściany były cienkie, było słychać windę, spuszczanie wody w toalecie, dialogi w TV, głośne rozmowy, szuranie krzeseł i skrzypienie małżeńskiego łóżka. Mimo to lubiliśmy się, pomagaliśmy sobie nawzajem, żyliśmy w zgodzie.
Teraz mieszkam w budynku wielorodzinnym w wielkim mieście.
Słyszę jak sąsiadka bierze prysznic, wyprowadza psa, korzysta z wc, rozmawia przez telefon i to wszystko przed 6 rano.
Mimo, że ja wracam z pracy o 1 w nocy, to nie robię problemu, bo rozumiem, że pani ma taki tryb pracy i godzę się na to.
Niestety moi sąsiedzi uważają mnie za takiego BARANA, co o 1 w nocy hałasuje zasuwając krzesło, albo za głośno rozkłada łóżko i po prostu dzwonią na policję.
Szkoda panie Smolny, że wyrozumiałość nie działa w dwie strony.
Krystyna 16 września 2016 at 23:15
Dokładnie, jak mają wlepić mandat np. za niewłaściwe parkowanie, nie potrzebują świadków, ale w przypadku ciszy nocnej -tak. To prawo powinno dawno już być zmienione. Nieważne, kto wzywa, przychodzą policjanci, słyszą że jest głośno – WLEPIAJĄ MANDAT I TO SPORY. W przypadku odmowy – sprawa jest kierowana do sądu.
SPRAWIEDLIWY 7 kwietnia 2017 at 13:04
Zgadzam się w pełni. To oni powinni/ tak było kiedyś / stwierdzić, że jest zakłócenie spokoju i sami egzekwować. Niestety jakiś walnięty łeb uchwalił coś takiego, że osoba zgłaszająca staje jako świadek i… W zamian za to może mieć wybite szyby w oknach, samochodzie etc.
pomsta 11 stycznia 2018 at 00:09
ładnie mówisz tylko normy hałasu są ustalone przez grupy społeczności w dB i jeśli w czasie interwencji nie ma hałasu lub nie został przekroczony ja takie urządzenie sobie zakupiłem i mam monitoring 24h na dobę nie maja podstawy do wlepienia mandatu urządzenie jest atestowane każdą wizytę policji kameruje nawet oni nie wiedzą o tym w sądzie okazuje się że to oni naruszyli cisze nocną przez głośne pukanie i tylko się śmieję z nich polecam kupno takiego urządzenia z równoczesnym monitoringiem żeby nikt nie został pokrzywdzony
Krystyna miej odwagę spojrzeć dla sąsiada w oczy na którego wezwałaś policje i mu to powiedzieć na drugi dzień:)
Kamila 21 stycznia 2018 at 21:19
tomek 1 sierpnia 2015 at 20:59
To jest skandal !! Odmowa policji interwencji tłumaczonym obecnością w budynku domofonu i obawą przed skargami „przypadkowo” obudzonych mieszkańców jest dla mnie niejasna. Jeśli ewidentnie policja po przybyciu stwierdza łamanie art 51 $1 stojąc na straży prawa powinni podjąć interwencję !!! Sprawa nadaje się do przełożonego. Miałem identyczną sytuację i podobny rezultat. Dyspozytor stwierdził że tylko mnie obudzono więc skoro nikt się inny nie skarżył to nie warto budzić „przypadkowego” mieszkańca danego budynku by wpuścił patrol policji realizujący interwencję. Ciekawe jakbym widział kłótnie i zgłosił że widziałem jak facet okłada kobietę to czy też patrol zrezygnowałby z interwencji ze względu na „domofon”. Ludzie , jesli domofon może powstrzymać stróżów prawa to ja czegoś tu nie rozumiem ! Skandal!
Anonim 30 sierpnia 2016 at 00:24
a przedstawiłeś się????masz taki obowiązek jeżeli chcesz aby sprawca został ukarany.Co myslisz ,że Ty zadzwonisz ,nie otworzysz domofonu a policja ma stukać do innych bo Ty nie mozesz spać???jak wzywasz to współpracuj.Wtedy inni sasiedzi będą pisać skargi na policje,że ich budzi w nocy bo jakis delikwent dzwoni.
Anonim 16 czerwca 2018 at 23:31
nie ma obowiązku podawania swoich danych.
prawnik 26 lipca 2018 at 16:40
przy wykroczeniu z art. 51KW wymagana jest osoba, której spoczynek nocny został zakłócony, brak takiej osoby, jak również odmowa podania swoich danych przesądza o braku wykroczenia.
Anonim o Zatrzymanie prawa jazdy na 3 miesiące – nowe przepisy
wiking 924 o Zatrzymanie prawa jazdy na 3 miesiące – nowe przepisy
grzegorz o Zatrzymanie prawa jazdy na 3 miesiące – nowe przepisy