Source: http://strajkwosp.karta.org.pl/
Timestamp: 2018-03-21 03:08:42+00:00
Document Index: 77853178

Matched Legal Cases: ['art. 5', 'art. 5', 'art. 5', 'art. 5', 'art. 5', 'Art. 5']

Strajk okupacyjny studentów WOSP - Prezentacja - Ośrodek Karta
Okupacyjny studentów WOSP
Strajk w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej w Warszawie
W nocy z 24 na 25 listopada 1981 roku studenci-podchorążowie Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej [WOSP] w Warszawie zgromadzeni na wiecu proklamowali strajk okupacyjny w związku z represjami stosowanymi wobec studentów przez kierownictwo uczelni. Rozpoczęli walkę o niezależną uczelnię. Sprzeciwili się wykluczeniu szkoły spod ustawy o szkolnictwie wyższym, której szkoła podlegała od początku istnienia. Nie zgadzali się na próbę podporządkowania WOSP Ministerstwu Spraw Wewnętrznych.
Wprowadzenia poprawki do projektu Ustawy o szkolnictwie wyższym opracowanego przez prof. Resicha, na pierwszym posiedzeniu Komisji Sejmowej w dniu 27.XI.1981 r. do art. 5 pkt. 2 (mówiącego o wyłączeniu z Ustawy o szkolnictwie cywilnym szkół MSW i MON) - dodać „nie dotyczy WOSP”.
Przybycie na teren uczelni Komisji Mieszanej z MSW, Ministerstwa Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki oraz Komendy Głównej Straży Pożarnej w celu podjęcia rozmów odnośnie wysuniętych żądań.
Następnego dnia 25 listopada 1981 roku uczelnia została otoczona przez MO i ZOMO. 27 listopada 1981 r. na teren WOSP przybyła Komisja Mieszana z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Ministerstwa Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki oraz Komendy Głównej Straży Pożarnej. Trwające do rana rozmowy zostały zerwane. Gen. Czesław Kiszczak, Minister Spraw Wewnętrznych wystąpił z wnioskiem o rozwiązanie WOSP. 30 listopada 1981 r. Rada Ministrów podjęła uchwałę o rozwiązaniu WOSP a szkoła została otoczona przez oddziały ZOMO.
2 grudnia 1981 r. był kulminacyjnym dniem strajku, w którym nastąpił atak grupy antyterrorystycznej na WOSP z powietrza. Grupę komandosów zrzucono z helikoptera na dach uczelni, skąd opanowała szkołę. Natomiast z lądu grupy Milicji Obywatelskiej, oddziałów ZOMO i Służb Bezpieczeństwa wtargnęły do szkoły przez bramę. Strajk studentów i pracowników WOSP został stłumiony.
Studentów usunięto ze szkoły rozwożąc ich na dworce PKP w Warszawie. Większość studentów-podchorążych kontynuowała jednak strajk na Politechnice Warszawskiej.
Zajęcia w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej w Warszawie wznowiono na początku lutego 1982 roku. Od tego momentu uczelnia nosi nazwę Szkoły Głównej Służby Pożarniczej.
Strajk w WOSP trwał od 24 listopada - 2 grudnia 1981 r. Wzięło w nim udział ponad 360 podchorążych. Strajk wsparli studenci warszawskich uczelni oraz robotnicy warszawskich zakładów pracy zrzeszonych w NSZZ „Solidarność”. Strajk podtrzymywali mieszkańcy Warszawy, szczególnie Żoliborza, którzy dostarczali strajkującym żywność, leki, wodę. Strajk wspierał moralnie ks. Jerzy Popiełuszko – kapelan strajkujących studentów WOSP.
Film dokumentalny pt. „Próba generalna” przybliżający okoliczności trwającego tydzień strajku w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej w Warszawie na przełomie listopada i grudnia 1981 roku.
Źródło: Film pochodzi z zasobów Instytutu Pamięci Narodowej.
Kalendarium strajku w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarnictwa w Warszawie w listopadzie-grudniu 1981 roku:
Strajk 24.11.1981 r.
godz. 18.00 – ogłoszenie przez Komendanta WOSP stanu podwyższonej gotowości bojowej, w odpowiedzi na próbę zwołania wiecu przez podchorążych, którzy mieli dyskutować nad projektem nowej ustawy o szkolnictwie wyższym, opracowanym pod kierunkiem prof. Resicha.
godz. 18.30 – w ciemnym korytarzu zostaje zatrzymanych pięciu podchorążych, padają okrzyki: „stój, bo strzelam”.
godz. 22.00 – Komendant zezwala wejść na teren uczelni studentom III i IV roku.
godz. 23.00 – odbywa się wiec, na którym proklamowano strajk okupacyjny i wybrano Komitet Strajkowy, który opracował zgłoszone przez podchorążych postulaty:
Wprowadzenie poprawki do projektu ustawy o szkolnictwie wyższym, opracowanego przez prof. J. Resicha, na pierwszym posiedzeniu Komisji Sejmowej w dniu 27.11.1981 r. do art. 5 pkt 2 (mówiącego o wyłączeniu z ustawy o szkolnictwie cywilnym szkół MSW i MON) – dodać „nie dotyczy WOSP”.
25.11.1981 r.
Uczelnia zostaje otoczona przez MO i ZOMO, które zajmują pobliskie przedszkole.
godz. 16.00 – na teren WOSP wchodzi Straż Robotnicza.
27.11.1981 r.
godz. 19.00 – na teren WOSP przybywa Komisja Mieszana z MSW, MNSzWiT oraz KG SP – rozmowy trwają do rana.
28.11.1981 r.
godz. 15.20 – zerwanie rozmów wobec niekompetencji Komisji odnośnie [do] pkt 1. Minister Spraw Wewnętrznych gen. Kiszczak wystąpił z wnioskiem o rozwiązanie WOSP. W godzinach wieczornych przybyli przedstawiciele prokuratury celem wyjaśnienia rzekomego uwięzienia Komendanta WOSP przez podchorążych. Uczelnia zostaje otoczona wzmocnionymi siłami MO.
29.11.1981 r.
KG SP wysyła telegramy do rodziców podchorążych, próbując odwołać się do uczuć rodzicielskich.
30.11.1981 r.
Rada Ministrów podjęła uchwałę o rozwiązaniu WOSP.
godz. 14.00. Szkoła zostaje otoczona przez oddziały ZOMO.
w godzinach wieczornych przybywa Zbigniew Bujak, przewodniczący Regionu Mazowsze NSZZ „Solidarność”, który podczas próby wejścia na teren WOSP zostaje uderzony w głowę przez funkcjonariuszy ZOMO.
1.12.1981 r.
Profesorowie: Aleksander Gieysztor, Andrzej Stelmachowski i Klemens Szaniawski zwrócili się do MSW i gen. Kiszczaka z misją mediacyjną.
godz. 14.00 – tramwaje MZK blokują wjazd na ulicę Potocką w celu utrudnienia ataku na WOSP.
godz. 16.00 – przez Żoliborz przejeżdżają dwie kolumny złożone z kilkudziesięciu samochodów (działka wodne, samochody opancerzone) – nastąpiła manifestacja siły.
godz. 10.15 – następuje atak na WOSP; grupa specjalna do zwalczania terrorystów, uzbrojona w broń maszynową, otwiera bramy Szkoły. Z helikoptera zostaje zrzucona grupa antyterrorystów, która opanowuje uczelnię. Podchorążowie zgromadzeni w auli nie stawiają żadnego oporu. W odwodach ZOMO pozostają oddziały w liczbie ok. 5 tys. milicjantów, przewidziane do użycia w razie stawienia czynnego oporu. Zostają zatrzymani działacze „Solidarności”, w tym: Seweryn Jaworski, Marek Hołuszko – Straż Robotnicza. Krystyna Kolasińska – członek „Solidarności” i Komitetu Strajkowego – zostaje pobita i z obrażeniami przewieziona do szpitala.
godz. 13.00 – wszyscy podchorążowie zostają przewiezieni na dworce PKP w Warszawie.
Źródło: Strajkowaliśmy w WOSP, oprac. J. Wróblewski, „Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej” 2006, nr 11-12.
Nie pamiętam, kiedy po raz pierwszy spotkałem ks. Popiełuszkę w czasie strajku na WOSP-ie. Prawdopodobnie któryś z kolegów powiedział, że ten szczupły człowiek o „studenckiej” twarzy w czarnym garniturze jest księdzem. Byłem na dwóch, może trzech mszach odprawianych przez księdza w auli WOSP-u. Przed pierwszą z nich ks. Jerzy rozdał kartki z tekstem hymnu Konfederatów Barskich z „Księdza Marka”. Ministrantami było dwóch podchorążych. Ta msza nagrywana była na magnetofon, a następnie odtwarzana przez radiowęzeł na zewnątrz. W tej mszy brało udział kilkudziesięciu podchorążych – może stu. Zwróciłem uwagę, że kilku podchorążych czytało wersety z Ewangelii, co mnie mile zdziwiło, że ta Msza została tak szybko przygotowana przy dużym udziale chłopaków. Dobrze wypadła również pieśń odśpiewana chóralni. Kazanie księdza było krótkie, nie pamiętam dokładnie treści, ale głoszone było prostym, ale bardzo łagodnym, przejrzystym językiem.
Następnego dnia spotkałem księdza Jerzego na dziedzińcu szkoły i poprosiłem, żeby w dzisiejszym kazaniu ksiądz bardziej podbudował podchorążych na duchu. Ksiądz odpowiedział, że właśnie było to intencją wczorajszej Mszy i dzisiaj będzie podobnie. Druga Msza – jeśli dobrze pamiętam – nie została nagrana na skutek awarii sprzętu.
Później spotkałem się z księdzem Jerzym kilka razy, głównie na dziedzińcu. Opowiadał o niektórych swoich przygodach, między innymi o dostaniu się na teren szkoły po raz pierwszy. W tej chwili przypomniałem sobie, że jest wersja, jakoby ksiądz po raz pierwszy wszedł na teren WOSP od strony ul. Potockiej. W tym czasie nie było jeszcze szczelnej blokady szkoły i podobno ksiądz przeszedł przez kordon milicji, mówiąc, że jest księdzem, co podobno zupełnie zaskoczyło milicjantów – ks. Jerzy okazał dowód osobisty i został przepuszczony!
Na początku strajku można było zmylić zomowców i dostać się od ul. Słowackiego/ później ta droga została odcięta. Akurat w tym czasie ks. Jerzy nie skorzystał z tej drogi/ wejście przez okno przy pomocy podchorążych. Któryś z chłopaków poinformował dyskretnie księdza, żeby poszedł na ul. Poprzeczną i stanął na wysokości metalowych drzwi/ tą drogą pracownicy MPO opróżniali śmietniki szkoły. Ksiądz opowiadał, że wszedł z dwiema dziewczynami – chyba studentkami medycyny – i poprosił je, aby zagadały milicjantów. Akcja udała się – szczęk klucza, drzwi otwierają się, ksiądz „nurkuje” w otwór drzwi, biegnie po schodach na wysokości płotu i mówi: „Dziękuję Wam, zadanie wykonane”. Ksiądz był bardzo dumny z tego wyczynu.
Z następnych rozmów wywnioskowałem, że ks. Jerzy bardzo często spotykał się z Prymasem/ później przekazał dla podchorążych zdjęcia Prymasa z dedykacją dla nich. Zwróciłem uwagę, że ksiądz bardzo przeżywał ten strajk, palił dużo papierosów i czułem, że wewnętrznie jest spięty. (…)
Źródło: XXV rocznica strajku: materiały archiwalne, wybór K. Kolasińska i Z. Szablewski, Warszawa 2006.
Leszek Prusakow
WOSP, ksiądz Jerzy i Monika
Koledzy chcieli, aby przyszedł do nas podczas strajku ksiądz. To było dosyć specyficzne, bo uczelnia pozostawała pod patronatem MSW. Wcześniej nikt oficjalnie nie bronił nam chodzenia do kościoła, ale było to bardzo źle widziane przez władze szkoły. Nawet w prywatnych rozmowach między sobą zwykle unikaliśmy tematów związanych z wiarą. Przyznam, że kiedy proszono o przyjście księdza, byłem zaskoczony. Najbliżej była parafia św. Stanisława Kostki na Żoliborzu. Poszedłem do kościoła, gdzie kazano mi szukać ks. Jerzego Popiełuszki, o którym wcześniej nic nie słyszałem. Nie zastałem go. Następnego dnia Waldemar Chrostowski, który był przewodniczącym krajowej sekcji „Solidarności” Pożarnictwa, przywiózł go nam bezpośrednio z Huty Warszawa. Ksiądz odprawił u nas Mszę św.
Już następnego dnia nie można było do nas przychodzić, ale on przedarł się w jakiś sposób przez kodon ZOMO. Potem wciągnęliśmy go za ręce przez okno. Pamiętam, że było nas prawie 400 osób. Nikt wcześniej nie deklarował, czy jest wierzący, ale padło hasło: spowiedź. Ksiądz Jerzy postawił na końcu auli dwa krzesła. Na jednym z nich usiadł. Jakieś 90 procent chłopaków ustawiło się w kolejce do spowiedzi. Kolejka ciągnęła się przez korytarze. To było mocne i wzruszające przeżycie. Spowiadanie trwało godzinami.
Dla mnie był to szok. Dzięki temu dokonał się wtedy przełom wśród nas. Jurek przychodził do nas jeszcze kilka razy, nie pamiętam dokładnie, ale jakieś 5-10 razy. Był z nami na każde nasze życzenie: spowiadał, odprawiał Mszę. Wtedy odbierałem go jako kolegę, sympatycznego młodego, wesołego, spokojnego człowieka. Nauczył nas „Pieśni Konfederatów Barskich”. Do dziś mam przed oczami, jak siedzi obok chłopaka, który gra na gitarze, i razem śpiewają.
Źródło L. Prusakow, WOSP,ksiądz Jerzy i Monika, „Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej” 2004, nr 10.
Strajkowaliśmy w WOSP
Przebieg strajku w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej i pacyfikacji uczelni wspominają: Krystyna Kolasińska, założycielka Komisji Zakładowej „Solidarności”, członek Komitetu Strajkowego; Zbigniew Szablewski, student III r., przewodniczący Komitetu Strajkowego; Aleksander Zblewski, student III r., podczas strajku zajmował się propagandą; Dariusz Galiński, student II r., podczas strajku zajmował się archiwum.
A.Z.: Szkoła była mocno zideologizowana. Jakiekolwiek inicjatywy, które się temu sprzeciwiały, były tępione. Pamiętam, jak podczas obozu kandydackiego przyszli towarzysze z SZSP i zachęcali, żeby zapisać się do ich organizacji. Powiedziano nam wtedy, że nie ma w zwyczaju szkoły, aby ktoś nie należał. Jeden z kolegów nie chciał wstąpić, więc go wyprowadzono i po pięciu minutach wrócił i chciał należeć. U mnie na roku nie było żadnego ormowca, bo ORMO było już dla nas spalone, jednak komendant szkoły płk poż. Krzysztof Smolarkiewicz mawiał, że go to boli. Wybrano mnie na przewodniczącego rady SZSP mojego roku. Zostałem po tym wezwany do zastępcy dowódcy kompanii, który powiedział, abym wstąpił do PZPR. Dla mnie było to nie do przyjęcia, więc kazał mi zrezygnować z funkcji, na co się nie zgodziłem. Wezwano mnie więc do zastępcy komendanta ds. politycznych, płk. Pawłowskiego, który żądał tego samego. Mówił, że już mają kandydatów, którzy są członkami PZPR i którzy są świadomi ideologicznie. Powiedziałem, że wstąpienie do PZPR to poważna decyzja, muszę się zastanowić itp. wymówki. On natomiast, że oni mi udowodnią, że się do pełnienia funkcji przewodniczącego rady roku nie nadaję. Dwa miesiące później miałem więc już kilka podpadek, naganę z ostrzeżeniem usunięcia ze szkoły m.in. za to, że jak była powódź w styczniu w mojej rodzinnej miejscowości, to pomagałem osuszać dom, który był pod wodą – zgłosiłem to oficerowi dyżurnemu. Po powrocie okazało się, że miałem to zgłosić dowódcy kompanii, który potraktował moją pomoc w domu jako… samowolne oddalenie się od szkoły. Chodziło o to, aby mnie kopnąć. Dodam tylko, że miałem ponad 100 służb poza kolejnością i przynajmniej 100 dni tzw. ZOK-u (Zakazu Opuszczania Koszar) podczas jednego roku! Ten, kto nie był w partii, był traktowany jak powietrze, nikt się z nim nie liczył. Tam słowa „Związek Radziecki” czy „socjalizm” oficerowie wymawiali na wdechu z pełnym zadęciem. Byłem prawdopodobnie jedynym bezpartyjnym w Radzie Uczelnianej SZSP. Przewodniczący miał zadanie „demokratycznie” mnie z niej usunąć. Rada Uczelniana sprzeciwiła się, więc po 4-godzinnej debacie urlopowano mnie do końca kadencji z funkcji przewodniczącego rady roku.
K.K.: Po śmierci męża, aby zaopiekować się córką, poświęcić jej więcej czasu, zmuszona byłam zmienić pracę na bliższą miejsca zamieszkania na Żoliborzu. Znalazłam ją w 1978 r. w WOSP, w dziale żywieniowym. Byłam pracownikiem cywilnym, a WOSP był to zupełnie inny, zamknięty świat, rządzący się swoimi prawami, układami, hierarchią. Mundurowi stali ponad prawem – cywile najniżej. Kiedyś zadałam pytanie uczelnianemu sekretarzowi POP: – Dlaczego jest taka przepaść między mundurowymi a cywilami? Odpowiedział mi, że tutaj cywile to pustynia ideologiczna i nie ma o czym z nimi rozmawiać, ale chętnie widziałby mnie w szeregach partii. Podziękowałam. Nigdy nie interesowała mnie PZPR. Pracując w dziale żywieniowym, widziałam, ile żywności wywożono poza szkołę, do prywatnych domów. To była istna plaga. W 1980 r. na obozie szkoleniowym WOSP w Zamczysku w Puszczy Kampinoskiej przelała się czara goryczy. Zobaczyłam ogrom nadużyć, prywaty, pijaństwa. Wiele się tego nazbierało i wtedy po raz pierwszy wybuchł bunt. Odmówiłyśmy przystąpienia do pracy na znak protestu przeciw temu bezprawiu. Była to sytuacja niespotykana w WOSP. Nikt wcześniej nie śmiał głośno krzyczeć im prosto w twarz. Ściągnęłam komisję z MSW w celu zbadania nadużyć. W efekcie wyrzucono dla przykładu szefa kuchni. Sądzili, że sprawa będzie załatwiona, ale był to początek lawiny, która powoli nabierała tempa. W sierpniu coraz częściej słychać było o strajkach w kraju. Na koniec sierpnia powstały niezależne związki – zaczął się powiew wolności. Wiedziałam, że nadszedł czas na założenie nowych związków i u nas. Nie było to łatwe, bo podlegaliśmy resortowi MSW. Zaczęłam rozmowy o „Solidarności” od swego działu, później dołączyli pracownicy kuchni, fizyczni, liniowi. Wieść rozeszła się po szkole, wśród wykładowców i administracji. W efekcie ograniczono mi możliwość poruszania się po terenie szkoły, dostałam zakaz opuszczania stanowiska pracy, zero kontaktu z ludźmi z innych działów. Awansowałam na kierownika działu, ale zaczęły się represje, np. szlaban na zwalnianie na zajęcia do liceum zaocznego, choć wcześniej to nikomu nie przeszkadzało. Pilnowano mnie na każdym kroku, przed wejściem do pracy musiałam się meldować z dyżurki przez wewnętrzny telefon do kadr: – Proszę o pozwolenie przystąpienia do pracy. A po pracy formułka: – Proszę o pozwolenie wyjścia z pracy. Były też rewizje, upokarzające przeszukania rzeczy osobistych. Gdy chciałam pójść do innego działu w szkole, musiałam o tym meldować, dostawałam obstawę i dopiero wtedy mogłam iść. Wszędzie chodziłam z obstawą. Podchorążowie, wykładowcy i pracownicy konspiracyjnie dawali mi znać, że są ze mną, mówili: – Niech pani wytrzyma, pani Krystyno, niech się pani nie daje. Trzymamy kciuki. – Było mi wtedy lżej, wiedziałam, że nie jestem sama, rosło poparcie, ale też było kilka prowokacji. Spotykaliśmy się więc poza szkołą i w efekcie powstał Komitet Założycielski NSZZ „Solidarność”, a potem Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” – czyli pierwsza legalna „Solidarność” w resorcie MSW! To był nasz wielki sukces! Komendant WOSP był też komendantem ORMO. Na jego rozkaz 8 marca 1968 r. – podczas rozruchów marcowych – podchorążowie zdejmowali transparent wiszący nad bramą Uniwersytetu Warszawskiego. On wykorzystał też tych chłopaków do rozganiania studentów, przedstawiliśmy mu dowody, zdjęcia sprzed lat i zażądaliśmy publicznego przeproszenia za tamte wydarzenia – z oporami, ale przeprosił.
Z.S.: Nie miałem strażackich tradycji w rodzinie. Do WOSP zdawałem dwa razy i w 1979 r. dostałem się. Dobrze się uczyłem, nie miałem żadnych problemów. To była szkoła mundurowa, przebywaliśmy ze sobą na okrągło, znaliśmy się. Jak rozpoczęliśmy protest, zostałem szefem strajku w WOSP z ramienia NZS, nie zgłaszałem się na tę funkcję, ale jednogłośnie mnie wybrano. Komitet uczelniany podchorążych zwrócił się do komendanta z prośbą o zwołanie 24 listopada o godz. 18.00 wiecu na temat ustawy o szkolnictwie wyższym. Komendantura nie wyraziła zgody, by wpuścić trzeci i czwarty rocznik. Byli też wykładowcy. Przyjechali do nas Teodor Klincewicz i Jacek Czaputowicz z Regionu Mazowsze i z NZS. Zaczęliśmy rozmawiać i poszła delegacja do komendanta, żeby pozwolili spotkać się z innymi rocznikami. Komendant wyraził zgodę, wszyscy przeszli do auli. I jak już wpuścili, to nie wiedzieli, co zrobili, bo wtedy właśnie został proklamowany strajk. Wcześniej oficerowie WOSP ganiali młodych podchorążych po korytarzu, była łapanka, krzyczeli, że będą do nich strzelać. W związku z tym, gdy do szkoły dostały się III i IV rocznik, młodsi relacjonowali, że im wykręcano ręce, zastraszano ich, ganiano z bronią. Gdy został proklamowany strajk, do postulatów o szkolnictwie wyższym doszły postulaty ukarania winnych i nierepresjonowania strajkujących. Byliśmy podczas strajku bardzo dobrze zorganizowani pod względem porządkowym, funkcjonalnym. Każdy wiedział, co ma robić. Były sekcje: porządkowe, propagandy, specjalne, poligrafia, archiwum, zaopatrzeniowa, łączności, kontaktu z mediami. To funkcjonowało jak dobrze zorganizowana firma, bo tak szkoła funkcjonowała wcześniej na wzór wojskowy. Przy takiej organizacji nie można było nas rozbić. Strajkowało z przekonania 96 proc. podchorążych.
A.Z.: Byli też tacy, którzy spękali jeszcze przed ogłoszeniem strajku. Wracali do akademików III i IV roku na ul. Karabeli. Mieszkałem tam. Pamiętam, że dowódca kompanii przyjechał i zaczął przekonywać, żeby nie strajkować. Zebrał nawet ok. piętnastu chłopaków i zaczął im podawać różne argumenty, że strajk nielegalny itp. Przyczepił się do mnie, że ja chodziłem przecież wcześniej do szkoły mundurowej. To fakt, że studiowałem wcześniej w Wyższej Szkole Morskiej, ale tam nosiliśmy mundury tylko na zajęciach. Powiedziałem mu, żeby nie przeinaczał rzeczywistości. Aby już nie uczestniczyć w takich dyskusjach, rano przeprowadziłem się do krewnych. Słysząc telewizyjną propagandę, przyłączyłem się do strajku trzeciego dnia. Wszedłem bez problemów, kordon milicjantów był jeszcze luźny i jeszcze dowożono jedzenie.
K.K.: Wyszła sprawa ustawy o szkolnictwie wyższym, wiec na uczelni i haniebne zachowanie się oficerów, potem proklamowanie strajku podchorążych. Jak znalazłam się na strajku, w komitecie strajkowym? Podchorążowie zgłosili się do Komisji Zakładowej „Solidarności”, której byłam wiceprzewodniczącą, z prośbą o poparcie. Wyraziliśmy zgodę. Następnie uchwałą zostałam dokooptowana do komitetu strajkowego. Byłam jedyną kobietą w komitecie strajkowym. Czy mogłam zachować się inaczej – nie. Zgadzałam się z ich postulatami, Komisja Zakładowa „Solidarności” nie miała swoich, poza tym byłam przekonana o słuszności żądań. Jeśli ktoś myśli, że strajk w WOSP to był strajk jak wiele innych, to jest w błędzie. Strajk podchorążych był pełen dramatycznych sytuacji. Często powiewało grozą. Przystąpiliśmy jako „Solidarność” do strajku, bo tylko w ten sposób mogliśmy podchorążych chronić, osłaniać. Według mnie bez „Solidarności” groziła im w najlepszym przypadku wywózka do kompanii karnej i pranie mózgów. Wygarnęliby ich jak pisklaki z gniazda na jakiś zamknięty teren i nikt by nie słyszał dalej o ich losie. Podczas strajku były też takie momenty, że komendantów WOSP, którzy byli wtedy w szkole, musieliśmy rozdzielać, pilnować, gdyż zdarzało się, że mierzyli do siebie z broni – to był straszny i żenujący widok. Komendantowi Smolarkiewiczowi przydzieliliśmy nawet ochronę, żeby zastępcy nie zrobili mu krzywdy. Baliśmy się prowokacji, bo wtedy byłoby po nas.
A.Z.: Gdy Smolarkiewicz chciał wyjść do domu czy na obiad, był eskortowany przez naszych chłopaków do bramy, gdy wracał, podchorążowie dla jego bezpieczeństwa siedzieli z nim. Do trzeciego dnia strajku były regularne obiady; kiedy odcięto nam dostawy żywności z zewnątrz, była już tylko zupa. Jedliśmy też kanapki rzucane nam przez okna budynku przez ludzi z zewnątrz.
K.K.: Ks. Jerzego Popiełuszkę poznałam na strajku w pokoju komitetu strajkowego, został poproszony o przybycie do nas. Potrzebowaliśmy wsparcia duchowego. Za wiele widziałam, słyszałam, czasami po prostu bałam się o dziecko, o jutro, gdy wszystko zmieniało się z minuty na minutę. Widząc ks. Jerzego, czułam się silna, nabierałam wiary, że wszystko skończy się dobrze, że wygramy. Widziałam go zajętego rozmową z podchorążymi, spowiedzią. Uczestniczyłam w Mszy św., którą odprawił w auli. Miło było go widzieć wśród nas – był nam bardzo potrzebny. Podchorążowie garnęli się do niego jak do kolegi, kumpla. Nauczył nas pięknej Pieśni Konfederatów Barskich, pieśni, która chwytała za serce, była naszym hymnem, a jednocześnie odpowiadała tym pod oknami, że nie damy się złamać. Zwróciliśmy się do dużych zakładów pracy o pomoc, o wsparcie. Władza liczyła, że młodzi ludzie pękną, bo nie mają doświadczenia, nigdy nie byli w takiej sytuacji, a wielu pochodziło z małych miast. Oddziały Straży Pożarnej z całej Polski solidaryzowały się z nami, jechały nam na pomoc samochodami strażackimi, niestety drogi wjazdowe do Warszawy zostały dla nich zablokowane przez milicję i wojsko.
D.G.: Wspólnie z Tadeuszem Drzazgowskim byliśmy zapraszani na wiece, organizowane przez Akademię Medyczną i Akademię Wychowania Fizycznego. Studenci byli żądni informacji z pierwszej ręki. Opowiadaliśmy, co się u nas dzieje, o co walczymy. Czułem się trochę jak „gwiazda”.
K.K.: Rozmowy z Komisją Mieszaną trwały ponad 20 godzin. Oni się wszystkiego czepiali. Oświadczyli, że jak ktoś z nas odejdzie na chwilę od stołu, to zrywają rozmowy. Oni jednak mogli się zmieniać, wychodzić – my nie. Podzieliliśmy się więc na dwa zespoły. To były otwarte rozmowy, których podchorążowie słuchali. Nasi doradcy siedzieli jednak za kotarą, byśmy nie mogli się z nimi kontaktować. Ci z Komisji chcieli nas zamęczyć, dożywiali się po cichu u komendanta, spacerowali po szkole.
A.Z.: Przez pierwszych kilka godzin były ze strony Komisji Mieszanej głupie uśmiechy, oni mówili, że to wszystko sprzeciwia się prawu, a oni chcą naszego dobra... Pytali, czy nam jest tak źle. Że oni przecież o nas dbają. Tam nie było kwestii merytorycznych, tylko takie emocjonalne.
Z.S.: Skład Komisji Mieszanej:
płk Jerzy Kuczyński – szef służby prawno-organizacyjnej KG SP,
dr Janina Orłowska – prawnik MSW,
płk poż. Andrzej Gatlik, zastępca Komendanta Głównego SP, przewodniczący komisji,
Piotr Korczewa – wicedyrektor Departamentu Studiów i Nauki MSzWiT,
Jerzy Rynkowski – dyrektor Departamentu Szkolenia MSW,
płk poż. Jan Dechnik – szef służby kadrowej KG SP,
Emilia Nowacka – pracownik Departamentu Szkolenia MSW.
Komitet Strajkowy:
Marek Surała
Stanisław Kryda
Z.S.: Koniec rozmów z Komisją Mieszaną wyglądał tak – zachował się stenogram:
„Surała: – Czy w tej sytuacji po tej informacji możliwe byłoby niepodejmowanie jeszcze decyzji o przerwaniu rozmów, tylko my, podchorążowie, byśmy udali się na naradę i skonsultowali ten komunikat oraz stanowisko państwa z ekspertami, żebyśmy jeszcze raz mieli możliwość zabrania głosu?
Płk Gatlik: – Ja przekroczyłem decyzję, jaką dostałem do wykonania, na tym moja rola się już tutaj skończyła, także ja naprawdę dziękuję bardzo i jestem zmuszony razem z moją delegacją pożegnać państwa i opuścić salę. W tej chwili moja rola się na tym skończyła. Dziękuję państwu serdecznie”.
K.K.: W gabinecie komendantów toczyła się gra. Oni już wiedzieli, że nas rozwalą.
A.Z.: Jak nam odcięli jedzenie i ogłosiłem to przez głośniki, od razu przerzucano przez płot mleko, chleb, papierosy. Częstowaliśmy nimi też zomowców, aby ich rozmiękczyć. Gadaliśmy też z nimi. Zdarzało się, że po obu stronach spotykali się koledzy. ZOMO było więc przy szkole często wymieniane. Powtarzaliśmy im, że jesteśmy tacy sami jak oni, że chodzi o naszą wspólną przyszłość. Odwoływaliśmy się też do ich sumienia. Może to były komunały, ale ciągle to przypominałem przez głośniki.
D.G.: Pochodzę z Warszawy. W czasie strajku wyszedłem na imprezę, którą organizowali moi koledzy ze szkoły średniej, i w pewnym momencie słyszę komunikat o zwiększonych odwodach wokół WOSP. Akurat wtedy pojawiła się moja mama. Pytała, co ja tu jeszcze robię? Mówiła mi, abym wracał, bo nie będę miał tam wstępu.
K.K.: Darka mama, pani Galińska, to była wspaniała kobieta. Ona podczas strajku organizowała też inne matki, które wspólnie napisały list do MSW, żądając odstąpienia od kordonu wokół WOSP. To były takie solidarne matki.
D.G.: Nasi rodzice, aby nie marznąć, siedzieli w tramwajach, które zostały podstawione przez MZK przy szkole. Swoją siedzibę mieli w Domu Kultury przy ul. Próchnika, gdzie studenci z WSPS mieli dyżury i przygotowywali im posiłki. Moja mama poznała tam dziewczynę z Olsztyna, Małgorzatę Skrodzką; u niej wynająłem stancję, podejmując studia po strajku, gdy – nieprzyjęty na Politechnikę Warszawską – nie wróciłem już do WOSP, ponieważ nie podpisałem aktu lojalności. Znamy się do dziś i utrzymujemy przyjacielskie, rodzinne kontakty.
Z.S.: Na 29 listopada przypadał Dzień Podchorążego. Apel odbył się na wewnętrznym dziedzińcu. Rozkaz na tę okazję przeczytał podchorąży Roman Malinowski. Dzień 29 listopada jest 151. rocznicą Powstania Listopadowego, rocznica ta przypada na dramatyczne wydarzenia, jakie mają miejsce na terenie naszej uczelni. Mimo tej dramatycznej sytuacji pamiętając o tradycji i dziś oddamy hołd młodym bohaterom Powstania Listopadowego. Dzień dzisiejszy jest dniem waszego Święta Podchorążego, podczas którego odświeżymy pamięć o bohaterach sprzed 151 lat. Wyrażam nasze ubolewanie, że tak uroczysty dzień przyjdzie nam spędzić w towarzystwie funkcjonariuszy MO, których zadaniem jest ograniczyć naszą wolność. Niech te flagi państwowe i uroczysty apel będzie ukoronowaniem święta jakże nam drogiego. Walka nasza musi dać efekty. Nie pozwolimy na to, by ktoś decydował bez porozumienia z nami o naszej przyszłości. Zatem, mimo święta, nie będzie dzisiaj awansów, nagród ani też tradycyjnej dyskoteki. Dzisiaj i zapewne jutro, a może jeszcze dłużej, przyjdzie nam strajkować o naszą przyszłość […].
A.Z.: Ten tekst był napisany przeze mnie. Nasza propaganda działała na full. Wprowadziliśmy też zasadę, że ten, kto nie ma służby, nie pracuje, nie sprząta, ma uczestniczyć w zajęciach dydaktycznych. Były wykłady, ogłosiliśmy to komunikatem. To był dobry pomysł.
D.G.: Niektórzy rodzice wymuszali na swoich synach powrót do domu. Miałem kolegę z Olsztyna Jacka Wojno; mieszkałem u niego w domu ok. pół roku, gdy dostałem się do Wyższej Szkoły Pedagogicznej – ojciec Jacka sprawował wysoką funkcję w Komendzie Wojewódzkiej Straży Pożarnej w Olsztynie. Pomimo tego, narażając się na różne insynuacje, wręcz dużo ryzykując, podjęli z żoną decyzję i pozwolili mi zamieszkać u siebie w trudnym dla mnie czasie. Do dzisiaj jestem im niezmiernie wdzięczny. Pamiętam taką sytuację: Jacek wyszedł ze strajku, bo kazał mu tak zrobić ojciec. Gdy usłyszał jednak to, co mówiło się w mediach, chciał wrócić na strajk. Wsiadł do pociągu do Warszawy, ale ojciec go dopadł na stacji w Działdowie i kazał wracać. Posłuchał.
K.K.: Sytuacja była poważna. Pamiętam, gdy szłam na wieczorny wiec do auli, koledzy zwrócili mi uwagę, abym była uśmiechnięta, bo patrzą na mnie podchorążowie. Z mojej twarzy chcieli wyczytać, jaka jest sytuacja, więc wchodziłam wyluzowana, uśmiechnięta.
D.G.: Przed szkołę zostały podstawione radiobusy KG SP i oni też uprawiali swoją propagandę, ale my mieliśmy mocniejszy sprzęt i zagłuszaliśmy ich.
A.Z.: W naszej propagandzie przyjęliśmy tezy, że nie stawiamy oporu nikomu, że strajk okupacyjny to manifestacja niesubordynacji wobec niektórych przełożonych ze względu na lekceważący stosunek kadry do opinii podchorążych w sprawie ustawy Resicha. Powtarzałem 20 razy dziennie przez megafon, że nie chcemy nikomu stawiać oporu. Główne drzwi były zablokowane krzesłami, powyżej była komendantura. Początkowo przyjeżdżał płk Mazur z KG SP, który klepał swoje przemówienia zatwierdzane przez jakiś organ. On kłapał w tym radiobusie, czyli fiacie kombi swoje, że jakieś POP potępia nasz strajk, więc ja mówiłem do niego, kto nas popiera, kto się solidaryzuje. Była to ciągła walka słów, opinii.
K.K.: Jako Komisja Zakładowa „Solidarności” zwróciliśmy się do dużych zakładów, aby zorganizowały Straż Robotniczą, aby było to bezpieczeństwo od zewnątrz. Przyjeżdżali, był Seweryn Jaworski, Maciek Jankowski, Marek Hołuszko, prof. Wejchert z Politechniki Warszawskiej, byli związkowcy z Huty Warszawa, FSO, Ursusa, Mennicy… – żywy bufor bezpieczeństwa dla podchorążych.
K.K.: Któregoś razu komendant Smolarkiewicz uprzedził mnie, żebym zabezpieczyła opiekę nad dzieckiem, czyli dała komuś upoważnienie opieki, bo nie wiadomo, jakie będą nasze losy po strajku. Mogą nas wywieźć, aresztować, a dziecko zabrać do domu dziecka w Bieszczadach i nikt nic nie będzie wiedział. Powiedziałam o tym ks. Jerzemu, zapewnił mnie, że zaopiekuje się dwunastoletnią Grażyną. Dostał moje upoważnienie, tak na wszelki wypadek…
A.Z.: Pamiętam, że dzień przed pacyfikacją, kiedy zacinał deszcz ze śniegiem, siedziałem przy otwartym oknie i nadawałem. Słyszałem w nocy głos: – Andrzej, Andrzej, jak ty zginiesz, to i ja zginę! Myślę, że to krzyczał jakiś zdesperowany ojciec, który chciał wyciągnąć syna ze strajku. Mówiło się, że z naszego powodu rodziców wyrzucono z pracy, że umierali. Zaczęły się wycieczki – podobno z WAT – aby nas oglądać. Widzieliśmy też kolumny po 50 samochodów ciężarowych i wozów opancerzonych, które ostentacyjnie przejeżdżały pod szkołą. Ludzie, widząc je, gwizdali i krzyczeli.
A.Z.: W nocy przed pacyfikacją cały czas chodziły silniki w milicyjnych sukach. Oni się tam ogrzewali, bo było już mocno zimno. Poprosiłem wtedy nawet o tabletki nasenne, aby zasnąć. Obudziłem się ok. siódmej i zobaczyłem jakieś przegrupowania, że coś się dzieje. Podszedłem do mikrofonu, rzuciłem kilka okrzyków, aby dodać otuchy i wzbudzić aplauz. Potem zacząłem w stołówce jeść kanapki na śniadanie. Ciągle przypominałem zasadę, że musimy być razem, jakby coś się działo. Po powrocie zacząłem mówić przez megafon, że chcemy rozmawiać na temat naszej przyszłości, że dla nas jest to ważne. W pewnym momencie widzę, że w pokoju narożnym na trzecim piętrze jestem już tylko sam. Głośniki były tak mocne, że nie słyszałem odgłosu helikoptera. Wbiegł kolega i powiedział, że „oni” weszli do szkoły. Wyłączyłem aparaturę i co sił w nogach zacząłem biec. Widziałem już ZOMO na korytarzu, wyprzedzałem ich o pół piętra, czułem prawie ich oddech. Wbiegłem chyba jako ostatni na aulę. Tam było drugie stanowisko nadawcze, był mikrofon i trzeba było zabezpieczyć materiały. I pamiętam, jak wyrzuconą przez okno torbę z nagranymi taśmami rozmów złapała pani Kownacka, nasza lektorka od niemieckiego. Chwyciła pełną torbę, przylgnęła do tramwaju, aby nie dać jej sobie odebrać facetom, którzy zaraz przy niej się znaleźli. Patrzę, jak wokół niej dzieje się jakiś rumor i jak w auli biegną do mnie antyterroryści. Zaskoczony, rzuciłem mikrofon, odskoczyłem w grupę kolegów, którzy otaczając mnie – ochronili. Antyterroryści obstawili okna auli, aby uniemożliwić nam kontakt z otoczeniem na zewnątrz. W pewnym momencie w napiętej sytuacji w auli, gdzie staliśmy naprzeciwko siebie, na katedrę wszedł jakiś człowiek i mówi, że mamy teraz pojedynczo wychodzić. Na to odezwał się jeden z kolegów: – A pana ktoś tutaj zapraszał? Gruchnęliśmy wszyscy śmiechem. Ktoś głośno powiedział, że jak wychodzimy, to wszyscy razem.
K.K.: Pracowników cywilnych i Straż Robotniczą, osoby wspomagające zebrano w Sali gimnastycznej. Nie dobiegłam do auli, bo miałam listę wszystkich członków „Solidarności” w WOSP i nie chciałam, aby to wpadło im w łapy. Gdy biegłam w kierunku auli, zobaczyłam, że nie mam tej listy, choć nosiłam ją stale przy sobie. Wróciłam więc i uratowałam ją. Dopadli mnie w korytarzu, wpadłam na szklane drzwi i rozcięłam sobie mocno rękę. Szłam ze wszystkimi do podstawionych autokarów. Tam wypatrzył mnie Wrotek i zomowcy wyciągnęli mnie razem z dwoma koleżankami. Rzucili mnie w kałużę i tam upokarzająco sfilmowali, trzymając za głowę. Straciłam przytomność, miałam wstrząśnienie mózgu. Wezwali karetkę i mnie wywieźli do szpitala MSW. Dzięki interwencji Regionu Mazowsze i cywilnej straży robotniczej wyrwano mnie z tego szpitala 5 grudnia. Tuż przed stanem wojennym. Zostałam przewieziona do szpitala na ulicy Barskiej, w stanie wojennym musiałam stamtąd uciekać. Parę godzin w domu, później znów ukrywanie się w konspiracji, kolejny szpital, ucieczka…
A.Z.: Kierowaliśmy się do podstawionych autokarów. Obstąpił nas tłum. Autokary były puszczone ulicą Potocką, w kierunku Mickiewicza. Pojechaliśmy na Jelonki. Tam przybyli też Michnik i Kuroń. Nie rozmawiałem z nimi. Byłem zły. Przebrałem się i pojechałem z kolegami pod Zarząd Regionu „Solidarności”, potem pojechaliśmy na Politechnikę.
D.G.: Miejscem mojego zakwaterowania była szkoła – byłem na II roku. Nam polecono po wyjściu z auli wziąć swoje rzeczy osobiste i zabrać do autokarów. Obawiałem się, że wywiozą nas na jakiś poligon. Autobusy pojechały na Dworzec Wschodni i Zachodni. Gdy podjechaliśmy na Dworzec Zachodni, nie wiedzieliśmy, co ze sobą zrobić. Kiedy więc drzwi się otworzyły, uzgodniliśmy z kierowcą, żeby zawrócił pod Zarząd Regionu Mazowsze na ul. Mokotowską. Potem zaczęliśmy strajk na Politechnice Warszawskiej.
A.Z.: Wieczorem w dzienniku telewizyjnym pokazano pourywane umywalki, poodbijane tynki, powywalane drzwi, dewastację, której nie zrobiliśmy. Zaręczam. To było na potrzeby propagandy. Podczas strajku był zagwarantowany porządek i panowała całkowita prohibicja. Ten, od którego poczułoby się gorzałę, miał być natychmiast usuwany. To była zasada. Nie było żadnego takiego przypadku. Ci, co nas atakowali, byli pijani...
Z.S.: My podczas tego strajku bardzo szybko dojrzeliśmy. Chcieliśmy tworzyć wtedy nową RP. Przez ten strajk weszliśmy w dorosłość. Po strajku pojechałem do domu, do Nysy, i w stanie wojennym musiałem iść do LWP, wróciłem potem do Szkoły Głównej Służby Pożarniczej, w której skończyłem studia zaoczne. Zawsze chciałem ratować, pomagać.
A.Z.: Wielu kolegów nie wróciło potem na studia do WOSP. Nie zostało strażakami. Kończyłem SGGW, bo nie podpisałem lojalki i nie wróciłem do Szkoły Głównej Służby Pożarniczej. My, którzy się tu teraz wypowiadamy, jesteśmy swego rodzaju elitą, która jakoś poradziła sobie w życiu. Są jednak koledzy ze strajku, którzy mają złamane życia. Głupio mówić, ale nawet nie wiemy, co się z nimi dzieje…
D.G.: Podobnie jak wielu kolegów nie wróciłem do WOSP (obecnie SGSP) – nie podpisałem „aktu lojalności”. Politechnika Warszawska – pomimo zapewnień – wystosowała do nas pisma, w których informowała, że „nie może nam zapewnić odpowiednich warunków do kontynuowania nauki”, które podpisał rektor Władysław Findeisen. Rozdarci wewnętrznie, pozostawieni przez władze NSZZ „Solidarność”, niepewni jutra, jedynie przy wsparciu ks. Jerzego Popiełuszki – rozjechaliśmy się po całej Polsce, szukając swojego miejsca. Przez dwadzieścia lat – po ukończeniu WSP w Olsztynie – realizowałem się w oświacie, nawet na wysokim, prestiżowym stanowisku. Obecnie jestem urzędnikiem. Dzisiaj zadaję sobie pytanie, czy jest to miejsce, o którym wtedy marzyłem?
K.K.: Po pacyfikacji nastał stan wojenny. Pracowników, którzy strajkowali, wyrzucono z pracy bez prawa wstępu na uczelnię, a ich nazwiska wywieszono na drzwiach. Zaopiekował się nami ks. Jerzy. On był z nami do końca. Dawał pieniądze, pomagał przetrwać naprawdę ciężki czas. Później przez lata – co roku 2 grudnia, aby być razem, aby wspólnie pamiętać, co przeżyliśmy – potykaliśmy się przy jego grobie.
Relacja Chrisa Niedenthala dotycząca strajku w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej w Warszawie w 1981 roku - nagranie dostępne w Domu Spotkań z Historią w Warszawie.
Geneza strajku w WOSP
W lutym 1981 r. studenci Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej postanowili na terenie uczelni założyć legalną w Polsce organizację NZS. Powstał Komitet Założycielski NZS. Zdecydowana postawa kierownictwa uczelni uniemożliwia dalszą działalność Związku. Płk Groba i prof. Wrotek zagrozili, że w przypadku nierozwiązania NZS na WOSP 50% studentów zostanie wyrzuconych z uczelni, stwierdzono: „powody się znajdą”. W nocy z 14 na 15 listopada 1981 r. na zebraniu PZPR przedstawiona została wiadomość o przejściu WOSP pod ustawę o szkolnictwie wojskowym. 19 listopada 1981 r. odbyło się zebranie komisji zakładowej „Solidarności” ze studentami tej uczelni. W spotkaniu tym wzięła udział większość studentów obecnych na terenie uczelni. Przewodniczący RU SZSP pod koniec spotkania przedstawił propozycję zorganizowania wiecu, który miałby się odbyć 20 listopada o godz. 15.00. Tego dnia o godz. 9.00 komenda WOSP zorganizowała odprawę dla studentów, na której stosowane były znane sposoby zastraszania. Prym w owym zastraszeniu wiódł płk Groba. 20 listopada o godz. 15.00 zgodnie z poprzednim postanowieniem odbył się wiec, na którym została uchwalona rezolucja, w której studenci opowiadają się za dalszą podległością tej uczelni pod ustawę o szkolnictwie wyższym. 24 listopada 1981 r. zapadła decyzja o zorganizowaniu wiecu na godz. 20.00. O godz. 19.00 studenci trzeciego i czwartego roku/ pierwszy i drugi rok mieszka w szkole/, którzy zamieszkują w akademiku na Jelonkach, przybyli pod gmach uczelni. Komendant WOSP wydał rozkaz o podwyższonej gotowości bojowej. Celem tej decyzji było zamknięcie bram szkoły przed studentami. Podchorążowie zajęli barak, który znajduje się w pobliżu szkoły/ obiekt WOSP. Rozpoczęły się pertraktacje RU SZSP i KZ NSZZ „Solidarność” z Kierownictwem Uczelni, które doprowadziły do otwarcia bram uczelni o godz. 22.00.
Doszło do wiecu wszystkich studentów. Mające miejsce akty przemocy w stosunku do podchorążych oraz powyższe przyczyny doprowadziły do proklamowania przeważającą ilością głosów strajku okupacyjnego. Do strajku przystąpiło 95% podchorążych. Jednocześnie uchwalono zakaz prowadzenia wszelkich rozmów z kierownictwem szkoły. Uznano je za skompromitowane. Wiedząc, że komendant ze swoimi zastępcami będą robili wszystko, aby strajk został zdławiony, na prośbę UKS NSZZ „Solidarność” wprowadziło na teren WOSP przedstawicieli straży robotniczej z wielkich zakładów przemysłowych Warszawy. 26 listopada 1981 r. na polecenie UKS na teren uczelni wprowadzone zostały osoby, których obecność była niezbędna dla prawidłowego funkcjonowania obiektu szkoły: pracownicy działu żywnościowego oraz skład osobowy podziału bojowego. W czasie trwania strajku na uczelni panował porządek, dyscyplina i sprawna organizacja. 26 listopada 1981 r. komendant wydał rozkaz o opuszczeniu uczelni do godz. 16.00.
Rozkaz nie został osobiście podpisany przez komendanta i studenci nie podporządkowali się. Tego samego dnia o godz. 20.30 przybyła komisja składająca się z przedstawicieli: MSW, MNSzWiT, KGSP. Komitet strajkowy wyraził gotowość podjęcia rozmów. W toku wstępnych ustaleń komisja sprzeciwiła się w uczestniczeniu w negocjacjach ekspertów – prawników powołanych przez UKS. Odrzucono nawet propozycję, aby eksperci przebywali w osobnym pomieszczeniu i mogli wyjaśnić stronę prawną ustaleń. Wobec braku konstruktywnej postawy Komisji Międzyresortowej do rozmów nie doszło. 27.11.1981 r. o godz. 18.45 w WOSP rozpoczęły się rozmowy między UKS i Komisją Międzyresortową prowadzone blisko 20 godzin. Rozmowy zostały zerwane przez stronę rządową w chwili, gdy porozumienie wydawało się bliskie. Przewodniczący komisji oświadczył, że wykonuje polecenie odgórne stwierdzając jednocześnie, że Minister Spraw Wewnętrznych wystąpi do Rady Ministrów z wnioskiem o rozwiązanie WOSP. Stanowisko Komisji było nieprzejednane. 30.11.1981 r. UKS zmienił formę strajku na strajk czynny. Na uczelni rozpoczęły się zajęcia dydaktyczne. Tego samego dnia szkoła została rozwiązana. 01.12.1981 r. do WOSP przybyła Komisja Dobrej Woli/ prof. Gieysztor, prof. Stelmachowski oraz prof. Szaniawski. Ich misja nie przyniosła rezultatu. 25.11.1981 r. szkoła została otoczona licznymi kordonami ZOMO i MO. 02.12.1981 r. rano do akcji zostały wprowadzone oddziały wojska. O godz. 10.15, mimo zapewnień ze strony władz nastąpiła rewizja grupy antyterrorystycznej oraz oddziałów szturmowych ZOMO z udziałem helikoptera. Uzbrojenie tych grup stanowiła: broń palna, granatniki, gazy łzawiące, tarcze oraz długie pałki. Wykonały desant na dach szkoły. Zgromadzonych w auli studentów podzielono i wyprowadzono. Umożliwiono zabranie rzeczy osobistych i rozwieziona na dworce. Wobec studentów nie użyto siły/ nie było uszkodzeń ciała z wyjątkiem jednej kobiety – członka UKS. Podchorążowie przybyli do siedziby Zarządu Regionu Mazowsze, gdzie brali udział w konferencji prasowej. Następnie udali się do gmachu Politechniki Warszawskiej na zaproszenie UKS. 03.12.1981 r. na wiecu studenci podjęli uchwałę o kontynuacji strajku w formie okupacyjnego strajku wędrującego. Następnego dnia przybyli do Politechniki Warszawskiej przedstawiciele Kolegium Rektorów z pięciu warszawskich uczelni i wzięli udział w wiecu z podchorążymi. 05.12.1981 r. rano studenci zawiesili w auli PW strajkowy sztandar odebrany przez społeczeństwo z rąk oddziałów ZOMO w dniu inwazji. Na Walnym Zjeździe Delegatów Regionu Mazowsze przedstawiciele strajkujących studentów przedstawili przebieg wypadków i cel walki o reaktywację WOSP.
Źródło: Zbiory Archiwum Ośrodka KARTA, Strajk w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarnictwa w Warszawie w 1981, sygn. A/16.6.
Przebieg strajku w WOSP
Dnia 24 listopada 1981 r. na terenie WOSP doszło do brzemiennych w skutki wypadków:
godz. 18 – ogłoszenie przez komendanta stanu podwyższonej gotowości bojowej w odpowiedzi na próbę zwołania wiecu przez podchorążych, którzy mieli dyskutować nad projektem nowej Ustawy o szkolnictwie wyższym opracowanym pod kierunkiem prof. Resicha;
godz. 18.30 – w ciemnym korytarzu zostaje zatrzymanych pięciu podchorążych, padają okrzyki: „stój, bo strzelam”;
godz. 22 – komendant zezwala wejść na teren Uczelni studentom III i IV roku;
godz. 23 – odbywa się wiec, na którym proklamowano strajk okupacyjny i wybrano Komitet Strajkowy, który opracował zgłoszone przez studentów postulaty:
Wprowadzenia poprawki do projektu Ustawy o szkolnictwie wyższym opracowanego przez prof. Resicha na pierwszym posiedzeniu Komisji Sejmowej w dniu 27.XI.1981 r. do art. 5 pkt. 2, mówiącego o wyłączeniu z Ustawy o szkolnictwie cywilnym szkół MSW i MON/ dodać „nie dotyczy WOSP”;
wyciągnięcia konsekwencji w stosunku do osób stosujących przemoc fizyczną oraz osób, które o tym decydowały;
przybycia do Uczelni komisji mieszanej z MSW, MNSzWiT oraz KGSP w celu podjęcia rozmów odnośnie wysuniętych żądań;
nie wyciąganie żadnych konsekwencji w stosunku do osób biorących udział w strajku.
25.XI. Szkoła zostaje otoczona MO i ZOMO, które zajmuje pobliskie przedszkole
godz. 16 – na teren WOSP wchodzą Straże Robotnicze;
26. XI. Komendant wydaje rozkaz o zawieszeniu zajęć i opuszczenia Szkoły do godzin. 13;
godz. 19 – na teren WOSP przybywa Komisja Mieszana MSW, MNSzWiT i KGSP, rozmowy trwają do rana;
godz. 15.20 – zerwanie rozmów wobec niekompetencji Komisji odnośnie pkt 1-Minister Spraw Wewnętrznych wystąpił z wnioskiem o rozwiązanie WOSP;
w godzinach wieczornych przybyli przedstawiciele Prokuratury celem wyjaśnienia rzekomego uwięzienia Komendanta przez Studentów;
Szkoła zostaje otoczona wzmocnionymi siłami MO;
KGSP wysyła telegramy do rodziców podchorążych próbując odwołać się do uczuć rodzicielskich;
30.XI. Rada Ministrów podjęła Uchwałę o rozwiązaniu WOSP
godz. 14 - Szkoła zostaje otoczona przez oddziały ZOMO;
w godzinach wieczornych przybywa Z. Bujak, w odpowiedzi na próbę wejścia na teren WOSP zostaje uderzony w głowę przez funkcjonariusza ZOMO
1.XII. Prof. Gieysztor, Szaniawski, Stelmachowski zwrócili się do MSW gen. Kiszczaka z misją mediacyjną
godz. 14 – tramwaje MZK blokują wjazd na ul. Potocką w celu utrudnienia ataku na WOSP;
godz. 16 – przez dzielnicę przejeżdżają dwie kolumny złożone z kilkudziesięciu samochodów/ działka wodne, samochody opancerzone – nastąpiła manifestacja siły.
godz. 10 – kordon wzmacniają oddziały Wojska Polskiego;
godz. 10.15 następuje atak: specjalna grupa do zwalczania terrorystów otwiera bramy Szkoły, są uzbrojeni w broń maszynową. Z helikoptera zostaje wyrzucona grupa, która w pierwszym rzucie opanowuje Szkołę;
w odwodach ZOMO pozostają oddziały w liczbie 5000 milicjantów przewidywanych do użycia w razie próby stawiania oporu czynnego;
zostają zatrzymani: działacze Solidarności, w tym m.in. S. Jaworski, M. Hołuszko i Straż Robotnicza;
p. Kolasińska – działaczka Solidarności zostaje uderzona w głowę pałką i z ciężkimi obrażeniami przewieziona do szpitala;
godz. 13 – wszyscy Studenci zostają rozwiezieni na dworce PKP w Warszawie;
w godz. Wieczornych grupa 229 studentów-podchorążych znajduje azyl w gmachu Politechniki Warszawskiej
3-5.XII.
W skutek rozgoryczenia brakiem gwarantowanego poparcia i zdecydowanych działań regionu Mazowsze, grupa ta ciągle maleje.
Uczelniany Komitet Strajkowy WOSP
KOMUNIKAT DLA PAP
Komitet Strajkowy Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej
20.11. br. w WOSP odbył się wiec studentów.
Uchwalono rezolucję domagającą się, aby Uczelnia podlegała pod Ustawę o Szkolnictwie Wyższym.
24.11 br. studenci zdecydowali się zwołać wiec na godz. 20.00, na który część studentów musiała przybyć z akademika położonego poza terenem Uczelni. O godz. 18.00 Komendant WOSP ogłosił stan podwyższonej gotowości i zamknął Uczelnię. Na terenie Uczelni miały miejsce incydenty z użyciem siły wobec studentów. Uniemożliwienie przeprowadzenia wiecu spowodowało wzrost napięcia wśród zgromadzonych na ulicy i wewnątrz Uczelni.
Godz. 22.00 - w wyniku negocjacji przedstawicieli SZSP, NZS, KSP Solidarność i przedstawiciela z Regionu Mazowsze otworzono Uczelnię.
Godz. 24.00 - proklamowanie strajku na wiecu.
Godz. 4.00 - podjęcie Uchwały Strajkowej
Dnia 24.11. studenci Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej zgromadzeni na wiecu proklamujemy strajk okupacyjny w związku z represjami stosowanymi wobec studentów podchorążych przez kierownictwo Uczelni. Żądamy:
Wprowadzenia poprawki do projektu Ustawy o Szkolnictwie Wyższym opracowanej przez prof. Resicha na pierwszym pos. Komisji Sejmowej w dn. 27.11. do art. 5 pkt. 2 (mówiącego o wyłączeniu z Ustawy o Szkolnictwie Wyższym- cywilnym szkół MSW i szkół wojskowych [dodać: nie dot. WOSP])
Przybycie do uczelni komisji z MSW, MNSzWiT oraz KGSP w celu podjęcia rozmów odnośnie wysuniętych żądań.
Nie wyciąganiu żadnych konsekwencji w stosunku do osób biorących udział w strajku.
O zmianie formy protestu lub jego zakończeniu zadecyduje Komitet Strajkowy po rozpoczęciu rozmów z komisją mieszaną.
Popieramy ogólnopolskie żądania studentów!
PRZEBIEG WYPADKÓW z dn. 24. XI. 1981 WIDZIANY OCZAMI CZŁONKÓW ZWIĄZKU
Kierownictwo Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej ogłasza o godz. 18.00 stan podwyższonej gotowości bojowej i na tej podstawie zamyka bramę Uczelni oraz sprowadza na teren Uczelni większość oficerów. Czyniono próby usunięcia pracowników cywilnych poza teren WOSP. Nikogo poza wezwanymi przez Kierownictwo osobami nie wpuszcza się na teren Uczelni.
Około godziny 19.00 zaczynają przybywać do WOSP studenci z akademika i gromadzą się pod zamkniętymi drzwiami Uczelni. Wewnątrz natomiast grupa oficerów próbuje zastraszyć część studentów pozostających w murach Uczelni przy użyciu siły i nieodpowiedzialnych okrzyków "stój bo strzelam", "ręce do góry".
Około 20.00 zaalarmowana sygnałami wewnątrz gmachu przybywa część KZ NSZZ "Solidarność" oraz wezwani przez nią przedstawiciele KSP NSZZ "Solidarność", Komisji Interwencyjnej Regionu Mazowsze oraz wezwani przez studentów przedstawiciele NZS i SZSP. Wraz z ciągle przybywającymi studentami gromadzą się w tzw. Baraku (sale wykładowe znajdujące się poza terenem Uczelni). Zostaje odcięta łączność telefoniczna.
W wyniku pertraktacji około 22.00 spełnione zostaje żądanie studentów wspólnych obrad społeczności studenckiej w sali. Przybyli przedstawiciele KZ zostają wpuszczeni na teren Uczelni i gromadzą się w lokalu SZSP.
W auli rozpoczynają się wiec studentów bez udziału osób postronnych. Około 24.00 studenci proklamują strajk okupacyjny i wybierają komitet strajkowy. Przedstawiciele KZ NSZZ "Solidarność" odrzuca możliwość czynnego przyłączenia się do strajku bez zgody Prezydium Regionu Mazowsze- strajk bowiem byłby "dziki". KZ składa deklarację o poparciu dla walki studentów w całej rozciągłości deklarację o przystąpieniu do strajku po uzyskaniu zgody władz Regionu.
Około godz. 2.00 w nocy 25.XI.81 wiec podejmuje uchwałę precyzującą postulaty strajkujących. Z treścią uchwały zostają zapoznani przedstawiciele zaproszonych organizacji, którzy następnie opuszczają teren Uczelni.
KZ podejmuje decyzję o ustanowieniu całodobowych dyżurów aż do zakończenia strajku.
Przed godz. 6.00 odbywają się rozmowy Komitetu Strajkowego i Komendanta Szkoły na temat spraw porządkowych.
Deklaracja studentów WOSP
Dnia 24.11.81 studenci Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej zgromadzenia na wiecu proklamujemy strajk okupacyjny w związku z represjami stosowanymi wobec studentów podchorążych przez kierownictwo uczelni. Żądamy:
wprowadzenia poprawki do projektu Ustawy o Szkolnictwie Wyższym opracowanej przez prof. Resicha na pierwszym pos. Komisji Sejmowej w dn. 27.11. do art. 5 pkt. 2 /mówiącego o wyłączeniu z Ustawy o Szkolnictwie Wyższym- cywilnym szkół MSW i szkół wojskowych [dodać: nie dot. WOSP]
wyciągnięcie konsekwencji w stosunku do osób stosujących przemoc fizyczną oraz osób, które o tym decydowały
przybycia do uczelni komisji z MSW, MNSzWiT oraz KGSP w celu podjęcia rozmów odnośnie wysuniętych żądań
nie wyciągania żadnych konsekwencji w stosunku do osób biorących udział w strajku
Warszawa, dn. 26.11.1981r.
WYŻSZEJ OFICERSKIEJ SZKOŁY POŻARNICZEJ W WARSZAWIE
O godz. 20.30 do WOSP przybyła Komisja składająca się z przedstawicieli MSZzWiT, MSW, KGSP. Komitet zadeklarował gotowość podjęcia rozmów. Jednakże w toku wstępnych ustaleń trybu przeprowadzenia negocjacji Komisja zdecydowanie odrzuciła warunek obecności przy rozmowach ekspertów powołanych przez Komitet Strajkowy. Odrzucono nawet propozycję by eksperci byli w pomieszczeniu, ale umożliwiającym śledzenie rozmów i służącym konsultacjami w miarę potrzeby. W tej sytuacji do rozmów nie doszło na skutek nieustępliwego stanowiska Komisji. Komitet pozostaje w gotowości do podjęcia rozmów, oczekuje wszakże aktu dobrej woli w postaci przywrócenia łączności teleksowej i telefonicznej.
Godz. 0.05 27.11.1981 r.
(26.11.81)
Zgodnie z postulatem Komitetu Strajkowego Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej przybyła delegacja składająca się z przedstawicieli Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Ministerstwa Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki oraz KGSP. Komisja wyraziła gotowość podjęcia rozmów na wszystkie proponowane tematy dotyczące WOSP.
Komitet Strajkowy postawił warunek, że rozmowy mogą być prowadzone, ale w obecności ekspertów z poza środowiska uczelni.
Komisja wyraziła pogląd, że przedstawione problemy dotyczą wewnętrznych spraw szkoły, jej pracowników i studentów, a rozmowy winne być prowadzone z gronem osób bezpośrednio zainteresowanych w rozwiązaniu problemów Szkoły.
Komitet Strajkowy taką propozycję odrzucił.
Komisja przedstawiła propozycję kompromisową sprowadzającą się do możliwości ewentualnego korzystania z ekspertów w przypadku gdyby w czasie proponowanych rozmów wynikły problemy, których rozstrzygnięcie wymagałoby ich pomocy.
Ponadto Komitet Strajkowy zgłosił dodatkowy warunek o niedopuszczeniu z prawem głosu osób do mających się odbyć rozmów Komendanta Szkoły.
Komisja wyraża w dalszym ciągu gotowość podjęcia rozmów na proponowanych warunkach.
z upoważnienia Komisji
płk. poż. mgr Krzysztof SMOLARKIEWICZ
Warszawa, dn. 26.11.1981 r. o godz. 24.00
STANOWISKO KOMITETU STRAJKOWEGO
Wprowadzenie Straży Robotniczej na teren Uczelni.
Zorganizowanie ochrony bramy w następujący sposób:
zaakceptowany przez KOMITET STRAJKOWY oficer znajdujący się na terenie uczelni.
przedstawiciel Straży Robotniczej.
określona liczba studentów- podchorążych
Klucze znajdują się do dyspozycji upoważnionego studenta- podchorążego przez Komitet Strajkowy.
Straż Robotnicza przebywa w Uczelni w wydzielonym pomieszczeniu (stołówki) pod opieką studentów- podchorążych.
Wszyscy oficerowie i pracownicy WOSP znajdujący się poza terenem Uczelni udają się do domów na polecenie Komendanta.
Komendant WOSP
płk. poż. K. Smolarkiewicz
[Ręczna adnotacja:
nie podpiszę]
Uczelniany Komitet Strajkowy
Warszawa, dn. 26.11.1981
Stanowisko Komitetu Strajkowego odnośnie rozmów z komisją mieszaną.
Komitet Strajkowy jest gotów przystąpić do rozmów z kompetentną komisją określoną w postulatach strajkowych.
Proponujemy w dniu dzisiejszym rozmowy o charakterze wstępnym o godz. 20.30 oraz rozpoczęcie rozmów merytorycznych w dniu jutrzejszym.
Rozmowy będą się odbywać na auli w składzie:
strajkujący studenci
eksperci powołani przez Komitet Strajkowy
Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej
DO KOMISJI USTAWODAWCZEJ SEJMU PRL
W związku z wniesionym do Wysokiego Sejmu projektem Ustawy o Szkolnictwie Wyższym, Komitet Strajkowy przy Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej w Warszawie pragnie zapoznać Wysoką Izbę ze stanowiskiem tejże Uczelni oraz zgłosić poprawkę do wyżej wymienionego projektu Ustawy.
Wyższa Oficerska Szkoła Pożarnicza powstała na mocy Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 30 czerwca 1971 r. Aktami prawnymi normującymi funkcjonowanie Szkoły są: Ustawa o Szkolnictwie Wyższym z dnia 5 listopada 1958 roku oraz Ustawa o Ochronie Przeciwpożarowej z dnia 12 czerwca 1975 r. Zrozumiały jest zatem niepokój wywołany tym sformułowaniem w projekcie Ustawy o Szkolnictwie Wyższym, które wyklucza szkoły wyższe podległe Ministerstwu Spraw Wewnętrznych spod jej działania w tym Wyższą Oficerską Szkołę Pożarniczą. Jednocześnie dostępny jest nam jeden z resortowych projektów zmian Ustawy o Wyższym Szkolnictwie Wojskowym, według którego nasza Szkoła podlegać by miała tej Ustawie. Komitet Strajkowy w Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej występuje zdecydowanie przeciw próbie wyłączenia Szkoły z Ustawy o Szkolnictwie Wyższym z następujących powodów:
Próba podporządkowania Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej Ustawie o Wyższym Szkolnictwie Wojskowym sprzeczna jest z oficjalnym stanowiskiem Rządu PRL nie traktującym jednostek straży pożarnej jako organizacji paramilitarnych.
Wymienione projekty Ustaw sporządzone zostały bez jakiejkolwiek konsultacji społecznej czy chociażby powiadomienia pracowników, studentów i środowiska pożarniczego.
Wyższa Oficerska Szkoła Pożarnicza oprócz istotnych osiągnięć dydaktycznych posiada liczący się dorobek naukowy oraz dysponuje zapleczem naukowo- badawczym. Próba podporządkowania Uczelni Ustawie o Wyższym Szkolnictwie Wojskowym wywołuje obawę ograniczenia możliwości szerokiego korzystania przez społeczeństwo z dorobku naukowego WOSP.
Funkcjonujące w PRL szkoły wyższe podległe innym niż MNSzWiT ministerstwom (np. Akademie Medyczne, Akademie Sztuk Pięknych, Wyższe Szkoły Teatralne, Wyższa Szkoła Morska) działają w oparciu o przepisy Ustawy o Szkolnictwie Wyższym.
Funkcjonowanie Szkoły w oparciu o Ustawę o Wyższym Szkolnictwie Wojskowym nie byłoby zgodne z ogólną strukturą pożarnictwa w Polsce.
Projekt Ustawy o Wyższym Szkolnictwie Wojskowym zmierza do zmiany studiów oraz warunków umowy o pracę, na co Komitet Strajkowy nie wyraża zgody. Istnieją poważne obawy czy stopnie naukowe uzyskane w Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej podporządkowanej wyłącznie MSW będą miały właściwą rangę ogólnopaństwową.
Próba wprowadzenia Ustawy o Wyższym Szkolnictwie Wojskowym w dotychczasowym brzmieniu zmierza do ograniczenia samorządności Uczelni, działalności organizacji studenckich i związków zawodowych.
W świetle przytoczonych argumentów oraz w oparciu o stanowisko studentów wnosimy do Wysokiego Sejmu o utrzymanie dotychczasowej podległości naszej Uczelni Ustawie o Szkolnictwie Wyższym i w związku z tym proponujemy wprowadzenie do Art. 5 podpunktu 5.1. w brzmieniu: "Przepisy Ustawy dotyczą Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej w Warszawie".
Ryszard Stępkowski RU SZSP
Zbigniew Szablewski KZ NZS
Przewodniczący KZ NSZZ Solidarność
Od 25 listopada w Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej nie są wypełniane jej podstawowe, statutowe zadania.
Nie jest realizowany program nauczania oraz zakłócony został spokój, porządek i zasady służby pożarniczej.
Dotychczasowo próby rozwiązania zaistniałej sytuacji nie spotkały się ze zrozumieniem okupujących gmach uczelni.
Wobec powyższego Rada Ministrów powzięła decyzję o rozwiązaniu (zniesieniu) Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej i ogłoszeniu ponownego naboru kadry naukowo- dydaktycznej i słuchaczy w przeciągu trzech miesięcy.
O przyjęcie do nowoutworzonej uczelni będą mogli ubiegać się kandydaci, którzy zobowiążą się do przestrzegania obowiązujących przepisów i regulaminu.
Kandydat do służby w pożarnictwie musi zdawać sobie sprawę z jej specyfiki oraz z wymagań, jakie ona stawia. Jest to służba wymagająca zdyscyplinowania a dobrowolnie przyjęte obowiązki muszą być wykonane.
STUDENCI - PODCHORĄŻOWIE !
PO RAZ PIERWSZY ZAISTNIAŁA SYTUACJA, ŻE LUDZIE W TYCH SAMYCH POŻARNICZYCH MUNDURACH ZNALEŹLI SIĘ PO PRZECIWNEJ STRONIE BARYKADY.
CO JEST TĄ BARYKADĄ?
KOMU ZALEŻY NA ROZBICIU POŻARNICTWA?
NA PEWNO NIE SAMYM POŻARNIKOM.
JEŻELI JEST TO ROZGRYWKA PROWADZONA NASZYMI RĘKAMI, A W RZECZYWISTOŚCI JUŻ NIE NAS DOTYCZĄCA, TO NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ!
MY, KTÓRZY NOSIMY POŻARNICZE MUNDURY ROZMAWIAJMY ZE SOBĄ- BEZ POŚREDNIKÓW.
Podchorążowie! Zastanówcie się nad swoją przyszłością.
Czy pomyśleliście, że ludzie kierujący strajkiem chcą załatwić tylko Wasze sprawy?
Zastanówcie się kto Wami kieruje!
Przyjrzycie się tym ludziom- co sobą reprezentują.
Czy ludzie kierujący strajkiem mogą tak dobrze znać problematykę pożarniczą?
Czy wiecie, że ludzie kierujący strajkiem nie chcą dopuścić młodych oficerów do Was aby wyjaśnić Wam konsekwencje Waszego protestu, aby porozmawiać z Wami!
Czy będziecie mogli spojrzeć prosto w oczy swoim rodzicom i opiekunom po rozwiązaniu uczelni?
Jaka jest wasza przyszłość?
Kto będzie płacić za Waszą naukę?
Czy widzicie pracowników ochrony przeciwpożarowej jako cywili, co wtedy?
Jak będziecie prowadzili akcję ratowniczą w cywilnych ubraniach? Pamiętajcie, że nikt z nas nie chce Waszej krzywdy. Chcemy widzieć Was wśród nas jako kolegów oficerów.
Do pracowników i studentów WOSP
W związku z podjętymi decyzjami o zlikwidowaniu Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej ustalone zostały zasady wypłacania wynagrodzeń dla pracowników dotychczasowej WOSP oraz żołdu i świadczeń dla studentów podchorążych. Wszelkie rozliczenia finansowe z pracownikami i podchorążymi przeprowadzone będą w Komendzie Głównej Straży Pożarnych, począwszy od dnia dzisiejszego.
W KGSP prowadzona jest również rejestracja chętnych do ponownego podjęcia w reaktywowanej uczelni.
Podchorążowie- skorzystajcie z tej szansy.
[Warszawa dnia 26.11.1981 r.]
KOMUNIKAT DO SPOŁECZEŃSTWA
Wyższa Oficerska Szkoła Pożarnicza jest uczelnią podporządkowaną Ustawie o Szkolnictwie Wyższym. Kierownictwo uczelni opracowało projekt zmierzający do podporządkowania uczelni Ustawie o Szkolnictwie Wyższym Wojskowym. Ta istotna zmiana nie była przedmiotem konsultacji ze środowiskiem akademickim. Kierownictwo uczelni zlekceważyło prośby studentów- podchorążych zmierzające do dyskusji w wymienionej sprawie. Zamiast dyskusji podjęto próbę zastraszenia zarówno młodzieży akademickiej, jak i pracowników, grożąc wyrzuceniem z uczelni. Siłą próbowano nie dopuścić do wiecu studentów, którego celem było przedyskutowanie merytorycznych przesłanek "za" i "przeciw" ewentualnej zmianie podporządkowania uczelni. Doszło do nagannych incydentów przez kierownictwo uczelni. Wymienione okoliczności stały się bezpośrednią przyczyną proklamowania strajku studentów. Strajk został poparty przez nauczycieli akademickich - członków NSZZ "Solidarność" uznających zasadność wszystkich postulatów.
Komitet Strajkowy WOSP
Katowice dnia 26. listopada 1981r.
S T R A Ż A C Y
W dniu dzisiejszym za pośrednictwem środków masowego przekazu Polska Agencja Prasowa opublikowała informację o strajku okupacyjnym w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej w Warszawie.
Strajk ten w najmniejszym stopniu nie wpływa na skuteczność niesienia pomocy społeczeństwu przez Straże Pożarne.
Strajk ten proklamowany przez Radę Uczelnianą Socjalistycznego Związku Studentów Polskich jest jeszcze jednym protestem środowiska pożarniczego przeciwko zmilitaryzowaniu Straży Pożarnych, przeciwko podporządkowaniu strażaków resortowi spraw wewnętrznych.
Straż Pożarna jest służbą cywilną, służącą społeczeństwu przede wszystkim w czasie pokoju, dlatego też podporządkowanie uczelni kształcącej kadry kierowniczej tej typowo komunalnej służby resortom zmilitaryzowanym prowadzić musi w konsekwencji do oderwania Straży Pożarnych od społeczeństwa.
Zdania studentów zmierzają do utrzymania stanu, który jest obecnie i który istniał od początku powstania Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej, chcą aby uczelnia ta podlegała pod względem naukowym Ministrowi Nauki Szkolnictwa Wyższego i Techniki, chcą aby uczelnia była wyższą szkołą samorządną, demokratyczną i niezależną, chcą mieć rektora wybieranego w sposób demokratyczny i posiadającego odpowiedni autorytet naukowy i moralny, a nie komendanta mianowanego przez Ministra Spraw Wewnętrznych, komendanta mającego wykształcenie polityczne i niemającego żadnego autorytetu naukowego.
Strajk w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej proklamowany przez studentów jest protestem przeciwko narosłym od lat w tej uczelni nieprawidłowościom kadrowym, dydaktycznym, wychowawczym, etyczno- moralnym i materialnym.
Szkoda, że Komendant Główny Straży Pożarnych nie dostrzegł wcześniej tych zagadnień, szkoda, że nie potrafi znaleźć wspólnego języka i porozumieć się ze studentami.
Szkoda, że przełożeni studentów- komenda Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej nie mają wśród swoich podwładnych autorytetu, że chcą dyskutować z młodzieżą strasząc ją "wyrzucimy połowę i studentów, i pracowników, użyjemy broni, zastosujemy represje".
Chcemy przypomnieć także, że teraz gdy idzie o istotnie sprawy, ale nie o podwyżki, zarówno Komenda Główna Straży Pożarnych jak również NSZZ Pracowników Ochrony Przeciwpożarowej i Krajowa Rada Autonomiczna ZZ PPIS używając argumentów i słownictwa sprzed sierpnia 1980 roku potępiają ten strajk w imię humanitaryzmu i etyki- lecz zapominają o proklamowaniu przez siebie w maju bieżącego roku akcji protestacyjnej, która była zakamuflowaną strajku w Strażach Pożarnych.
S t r a ż a c y! Poprzyjmy moralnie studentów w ich słusznej walce z autokratyzmem, niekompetencją i brakiem demokracji w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej.
Niech Straż Pożarna będzie Strażą Pożarną
Regionalna Sekcja Pożarnictwa
woj. katowickiego.
DO SPOŁECZEŃSTWA WARSZAWY!
My studenci Uniwersytetu Warszawskiego w pełni podzielamy przekonanie całego środowiska akademickiego o słuszności motywów, które skłoniły studentów Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej do podjęcia strajku.
Stosunek władz do WOSP-u, którego wyrazem było oświadczenie rzecznika prasowego MSW, oceniamy jako bezprawny i anachroniczny. Takie metody stosowano tym kraju 30 lat temu. Dzisiaj, kiedy społeczeństwo wywalczyło już wiele z przysługujących mu w normalnym państwie praw, nie sposób zgodzić się na samowolne decyzje władz.
Protest studentów WOSP-u jest częścią procesu upodmiotowienia społeczeństwa w państwie. Z tego powodu deklarują im poparcie zarówno robotnicy, jak i studenci. Szczególnie my, studenci Uniwersytetu, nie pozwolimy, by odebrano im status uczniów szkoły wyższej i traktowano jak funkcjonariuszy, którymi nie są.
Zwracamy się do społeczeństwa Warszawy o POMOC dla strajkujących studentów WOSP-u. Chcielibyśmy koordynować tę akcję. Prosimy o dostarczanie żywności i innych rzeczy (lekarstwa, papierosy, latarki, itp.) do budynku Wydziału Dziennikarstwa, ul. Krakowskie Przedmieście 3.
Strajkujący studenci UW
dział poligrafii UW nakład 500
Źródło: Zbiory Archiwum Ośrodka KARTA, NSZ - Strajki Warszawa – Uniwersytet Warszawski, sygn. A/17.1.1.
Warszawa dnia 26.11.81r.
Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" przy Stołecznej:
Komendzie Straży Pożarnych w Warszawie
Pamiętni wydarzeń marcowych 1968 roku, kiedy słuchacze- podchorążowie Szkoły Oficerów Pożarnictwa pod dowództwem kadry Szkoły wzięli udział w tłumieniu manifestacji studenckich w Warszawie oświadczamy, że:
Uznajemy za słuszne poprzeć żądania w uchwale Uczelnianego Komitetu Strajkowego Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej z dnia 24 listopada 1981 roku.
Zdecydowanie potępiamy formę i treść listu otwartego Pana płk. Ryszarda Szkolnickiego dążącego do uzyskanie przez Uczelnię statusu jednostki paramilitarnej- co jest niezgodne z obecnym stanem prawnym i tradycją historyczną pożarnictwa w Polsce.
Przypominamy wszystkim za oświadczeniem złożonym przez Ministra Spraw Zagranicznych PRL Józefa Czyrka na konferencji rozbrojeniowej we Wiedniu, że straż w Polsce nie była, nie jest i nie będzie nigdy paramilitarna.
Wyrażamy ubolewanie w związku z faktami ślepego popieranie stanowiska Komendy Głównej Straży Pożarnych przez niektórych komendantów wojewódzkich
Stanowczo sprzeciwiamy się jakimkolwiek próbom rozwiązania w konfliktu w Uczelni na drodze konfrontacji.
Od środków masowego przekazu domagamy się poinformowania społeczeństwa o rzeczywistym podłożu konfliktu i przebiegu wydarzeń w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej.
Wszystkim uczestnikom akcji strajkowej wyrażamy słowa uznania za właściwą postawę, deklarując swoje wsparcie moralne i wszechstronną pomoc w ramach możliwości.
Za Komisją Zakładową
(-) płk. poż. mgr Krzysztof SMOLARKIEWICZ
[Nieczytelna odręczna adnotacja na marginesie]
Komendanta Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej w Warszawie
z dn. 27 listopada 1981 r.
Nawiązując do treści mego wczorajszego Rozkazu Nr 179/81 i Komunikatu/ dotyczącego opuszczenia przez Podchorążych studentów Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej w Warszawie gmachu Uczelni/.
Kierując się humanitaryzmem a szczególnie dobrem podchorążych studentów oraz mając na uwadze moralną konieczność dania jeszcze jednej szansy młodym i nie zawsze dostatecznie doświadczonym życiowo ludziom - przedłużam termin nakazu opuszczenia gmachu szkoły przez podchorążych studentów do dnia dzisiejszego tj. 27.11.1981 r. do godz. 13.00.
W stosunku do podchorążych, którzy zastosują się do nakazu i opuszczą uczelnię udając się do stałego miejsca zamieszkania nie będą wyciągane żadne wnioski dyscyplinarne.
Podchorążowie opuszczający gmach szkoły obowiązani są do zarejestrowania się u oficera dyżurnego uczelni.
W celu zapewnienia bezpieczeństwa podchorążym studentom oraz pracownikom uczelni zostały z dniem 27.11.81 r. wprowadzone grupy zabezpieczające obiekty Szkoły w składzie: oficerowie pożarnictwa, funkcjonariusze MO.
Osoby obce nie będą wpuszczane na teren obiektów Uczelni. Proszę o zachowanie spokoju, przestrzeganie porządku i niedopuszczenie do zewnętrznych prowokacji.
płk. poż. mgr K. Smolarkiewicz
Warszawa, dn. 27.XI.1981 r.
UCHWAŁA KOMITETU STRAJKOWEGO WYŻSZEJ OFICERSKIEJ
SZKOŁY POŻARNICZEJ W WARSZAWIE
W sprawie zwrócenia się do wielkich zakładów pracy o zapewnienie bezpieczeństwa strajkującym studentom WOSP.
Komitet Strajkowy zwraca się z prośbą do wielkich zakładów pracy o wzięcie strajku WOSP w opiekę i ochronę. Komunikaty masowych środków przekazu o buncie studentów i nielegalności strajku oraz ultymatywnym żądaniom Komendanta opuszczenia Uczelni do godz. 16.00 dnia 26.11.1981 r. pod rygorem zastosowania wszelkich środków prawnych, stwarza obawę użycia siły wobec studentów WOSP.
Uważamy za konieczne wprowadzenie na teren Uczelni Straży Robotniczej.
KZ NSZZ "Solidarność" przy:
FSO, URSUS, MZK
[Warszawa, dn. 27.XI.1981 r.]
Jego Eminencja ks. bp Józef Glemp Prymas Polski
Dnia 26 bm. na terenie Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej, prowadzącej okupacyjny strajk odbyła się Msza Święta. W dniu dzisiejszym na życzenie studentów przybył do WOSP ks. dr Jerzy Popiełuszko, duszpasterz akademicki. Wobec całkowitej blokady Uczelni przez siły porządkowe oraz aktywnej interwencji z-cy Komendanta płk poż. mgr Józefa Groby zostało uniemożliwione wejście księdza na teren Szkoły. W obliczu poważnej groźby użycia sił porządkowych/ do godz. 13.00/ w celu usunięcia nas z okupowanego terenu, zablokowanej łączności telefonicznej, wobec poważnego konfliktu prosimy Waszą Eminencję o natychmiastową interwencję i pomoc. Sytuacja jest tragiczna – ponad 400 osobom grozi przemoc fizyczna. W załączeniu przesyłamy materiały dotyczące przebiegu akcji strajkowej.
Do wszystkich funkcjonariuszy pożarnictwa
i wszystkich pracowników cywilnych Straży Pożarnych
Nie przystąpicie do wykonania danych Wam rozkazów przeczytajcie i zastanówcie się. Strajkujemy, bo zastosowano wobec studentów niedopuszczalne środki przymusu, z groźbą użycia broni włącznie. Szantażowano użyciem siły, zastraszano obietnicą wyrzucenia ze studiów i pracy. Uniemożliwiono dyskusję na temat perspektyw dalszej działalności Uczelni. Podczas strajku stosowano takie środki jak: blokada telefonów, blokada żywności, blokada terenu siłami MO.
Żądamy ukarania winnych zajść!
Chcemy zachować dotychczasowy status Szkoły i nadal podlegać Ustawie o Szkolnictwie Wyższym.
Teleks komendanta Głównego 272/81 zawiera kłamstwo!
- „Żądamy zmiany charakteru Uczelni i jej organizowanego usytuowania w pionie resortu Spraw Wewnętrznych”.
Takiego punktu w naszej Uchwale nie ma. Jest to więc celowe [złamanie] Komendanta Straży Pożarnych w celu doprowadzenia do interwencji siłą przeciwko nam przy Waszym udziale, wykorzystując dezinformację środowiska pożarniczego.
Popieramy ogólnokrajową akcję protestacyjną studentów.
Żądamy sprostowania kłamliwego w treści teleksu.
Warszawa, dn. 27.11.1981 r.
O godzinie 16.50 wyjechała sekcja GCBA 13/40 do
awaryjnego lądowania samolotu na Okęciu
TELEFONOGRAM KOMENDANTA GŁÓWNEGO STRAŻY POŻARNYCH
Podchorążowie!
Słuchajcie mnie uważnie.
Wystąpiliście z protestem w sprawach formalnych, które nie mają znaczenia dla jakości Waszego przygotowania zawodowego. Naruszyliście najistotniejszy dla szkoły oficerskiej charakter.
Przez nieposłuszeństwo złamaliście publicznie Wasze słowo – słowo dobrowolnie złożonego ślubowania uwłaszczyliście przez to Waszemu własnemu honorowi, podważyliście wiarygodność Waszej dojrzałości.
Dajemy Wam jeszcze jedną ostatnią już szansę naprawienia szkody, jaką wyrządziliście etyce służby pożarniczej szkole, dla której z takim trudem wywalczyliśmy uprawnienia wyższej akademickiej uczelni a nade wszystko wyrządzoną Waszej przyszłości Wam samym, Waszym rodzicom i opiekunom.
Zastanówcie się jak dorośli ludzie i nie dawajcie posłuchu awanturnikom zmierzającym do destrukcji życia społeczeństwa polskiego, którzy traktują Was jak swoje brudne interesy.
Proszę Was zastanówcie się dobrze i podejmijcie męską jedynie słuszną decyzję powrotu na drogę świadomej dyscypliny, nauki i służby społeczeństwu.
Komisja Międzyresortowa gotowa jest podjąć rozmowy, ale tylko Wam bez zewnętrznych „doradców”. Komisja chce wspólnie z Wami wyjaśnić wszelkie problemy, aby nie dopuścić do przekreślenia dorobku uczelni i całego pożarnictwa polskiego, a także Waszych osobistych perspektyw życiowych.
płk poż. inż. Tomasz OSTROWSKI
Warszawa, dn. 27.11.1981 r. godz. 10.45
Warszawa, dn. 28.11.81
DO STRAJKUJĄCYCH STUDENTÓW WYŻSZEJ OFICERSKIEJ SZKOŁY POŻARNICZEJ
Już od piętnastu dni walczymy o ustawę o szkolnictwie wyższym, która ma zapewnić autonomię i samorządność wyższych uczelni w Polsce. Mimo podjęcia ostatecznych kroków, tj. bezterminowego strajku okupacyjnego, stwarzane są trudności z wprowadzeniem tej ustawy w życie oraz rozwiązaniem konfliktu w WSI Radom. Rząd celowo opóźnia realizację naszych postulatów starając się zbagatelizować i rozwodnić problem. Uważamy, że ustawa ta powinna dotyczyć także Waszej uczelni.
To, że podlega ona pod Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie powinno być przeszkodą w zdobyciu pełnej autonomii. Od początku Waszego protestu spotykacie się z represjami ze strony sił bezpieczeństwa. Metody przez nie stosowane są jawnym pogwałcenie praw wywalczonych przez społeczeństwo w sierpniu 1980 roku oraz w porozumieniu łódzkim.
Studenci Wydziału Geologii Uniwersytetu Warszawskiego w pełni popierają Wasze postulaty i protestują przeciwko tłumieniu autentycznego głosu środowiska akademickiego.
Kształt i charakter WOSP powinien być zgodny z wolą uczących się tam studentów.
Studencki Komitet Strajkowy
Wydziału Geologii
Za Komitet: [podpisy]
Warszawa, dnia 28.XI.1981 r.
Prowadzone przez blisko 20 godz., z wielkim nakładem wysiłku, starań i dobrej woli ze strony Komitetu Strajkowego rozmowy z Komisją Międzyresortową, które miały doprowadzić do realizacji postulatów studenckich i zakończenia strajku, zostały zerwane.
28 listopada o godz. 15.20 po wysłuchaniu stanowiska Komitetu Strajkowego, nie przyjmującego proponowanej przez Komisję wersji rozwiązania konfliktu w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej, Komisja oświadczyła, że była to już ostatnia propozycja i że w związku z tym postanawia przerwać prowadzone rozmowy.
Przewodniczący Komisji Międzyresortowej oświadczył, że wykonuje w ten sposób decyzję, którą otrzymał, stwierdzając jednocześnie, że Minister Spraw Wewnętrznych wystąpi do Rady Ministrów z wnioskiem o rozwiązanie Szkoły.
Komitet Strajkowy uważa, że zerwanie rozmów przez stronę rządową pozostaje w jaskrawej sprzeczności z deklarowaną przez Komisję dobrą wolą i chęcią osiągnięcia porozumienia. Komisja całkowicie zlekceważyła postulaty Komitetu Strajkowego, nie dając nawet Komitetowi możliwości przedstawienia swojej kolejnej propozycji.
Chcemy zwrócić uwagę, że uczestniczący w Komisji Międzyresortowej przedstawiciel Min.Sz.WNiT próbował sugerować bez skutku kontynuowanie rozmów.
Komisja zdominowana przez resort MSW podjęła decyzję o zerwaniu rozmów.
z upoważnienia UKS
Warszawa, dnia 28 XI 1981 r.
W związku z aktualnie zaistniałą sytuacją prowadzącą do pełnej dezorganizacji Uczelni – Kierownictwo Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej żąda:
Wyprowadzenia ze Szkoły osób postronnych nie będących naszymi pracownikami lub studentami.
Zapewnienie pracownikom Szkoły wykonywania ich obowiązków i konstytucyjnego prawa do pracy.
Zaprzestania nadawania nieprawdziwych i oszczerczych komunikatów podburzających społeczeństwo.
Nie szydzenia z funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej, którzy pełnią służbę tylko na zewnątrz Szkoły w celu uniknięcia prowokacji/ jak miało to miejsce w poprzednim zabezpieczeniu.
Wykazanie pełnej troski o mienie WOSP, a także zachowania pełnego porządku i czystości w obiektach Uczelni.
Opuszczenia gmachu WOSP przez pracowników szkoły, którzy nie są wyznaczeni na dyżury lub nie pracują w soboty i niedziele.
Regulaminowego – schludnego i czystego wyglądu zgodnego z przepisami.
Usunięcia barykad zbudowanych z mebli i innych sprzętów.
Jeżeli powyższe warunki nie zostaną spełnione – całkowita odpowiedzialność spadnie na Komitet Strajkowy i Komisję Zakładową NSZZ „Solidarność”.
płk poż. mgr Krzysztof Smolarkiewicz
Warszawa, dn. 28.11.1981 r.
W dniu 27.11.1981 r. o godz. 18.45 w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej rozpoczęły się rozmowy między Uczelnianym Komitetem Strajkowym a Komisją Międzyresortową w składzie:
Płk poż. Jerzy Kuczyński – szef Służby Prawno-Organizacyjnej Komendy Głównej Straży Pożarnych
Dr Janina Orłowska – prawnik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych
Płk poż. Andrzej Garlik – zastępca Komendanta Głównego Straży Pożarnych, przewodniczący komisji
Piotr Korczewa – Wicedyrektor Departamentu Studiów i Nauki MNSzWiT
Jerzy Rymkowski – Dyrektor Departamentu Szkolenia MSW
Płk poż. Jan Dechnik – szef Służby Kadrowej KGSP
Emilia Nowacka – pracownik Departamentu Szkolenia MSW
W czasie całonocnych obrad uzgadniano poszczególne punkty Deklaracji Studentów-Podchorążych Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej.
W godzinach porannych w budynku Szkoły zaczęli się zjeżdżać oficerowie pożarnictwa przybyli z terenu na apel Komendanta Głównego Straży Pożarnych w celu – jak ich poinformowano – „podjęcia rozmów ze strajkującymi”.
Ze względu na to, iż strajkujący obawiali się ingerencji zdezorientowanych oficerów w sprawie strajku/ taki cel przybycia oficerów podawali z-cy Komendanta WOS: płk Groba i prof. Wrotek/, część Komitetu Strajkowego biorącego udział w rozmowach z Komisją Międzyresortową podjęła próbę wyjaśnienia sytuacji.
W tym czasie część Komisji Międzyresortowej korzystając z przerwy w obradach bez podania przyczyny wyjechała z terenu Uczelni.
Dopiero po pewnym czasie pozostali członkowie Komisji Międzyresortowej powiadomili UKS o ponownej gotowości do obrad od godz. 15.00.
Rozmowy przeprowadzone przez UKS z delegacjami oficerów doprowadziły do wyjaśnienia sytuacji w kwestii ich przybycia.
Oficerowie zdementowali pogłoski rozsiewane przez z-ców Komendanta WOSP jakoby mieli w zamiarze siłą zdławić nasz strajk. Ich przybycie podyktowane było błędnymi informacjami na temat przyczyn i przebiegu strajku rozesłanych przez Komendę Główną Straży Pożarnych do Komend terenowych.
00-967 Warszawa, ul. Słowackiego 52/54
W związku z przekazaniem Komitetowi Strajkowemu w dniu 28 listopada 1981 r. o godz. 15.20 decyzji kompetentnych władz o likwidacji Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej – ogłaszam, że zostały przyjęte dodatkowo następujące decyzje:
zapewnienia studentom kontynuowania studiów na innych uczelniach, zaś pracownikom pracy,
celem zapewnienia ładu i porządku oraz w celu uniemożliwienia przenikania do Szkoły osób z zewnątrz, jak również w celu uchronienia się od ekscesów itp. – kompetentne władze zarządziły zewnętrzną ochronę obiektu,
proszę o niezwłoczne opuszczenie obiektów Szkoły przez studentów oraz osoby postronne i udanie się studentów do miejsca stałego zamieszkania.
W celu rozliczenia się oraz załatwienia niezbędnych formalności związanych z przejściem do innych Uczelni lub zmianą miejsca pracy – zainteresowane osoby otrzymują imienne wezwania do Szkoły.
Zwracam się do wszystkich o poszanowanie mienia i zachowanie porządku.
Warszawa, dnia 29.XI.1981 r.
Co robić w naszej trudnej sytuacji Uczelni?
Znaleźliśmy się z zaułku bez wyjścia. Decyzje zaskoczyły nas wszystkich i są nieodwracalne. Trwanie w takiej sytuacji pogarsza z dnia na dzień nasze sprawy, nie wiele daje poza zmęczeniem i goryczą, nie rozwiązuje problemu najbliższej przyszłości, nic nie załatwia dla nas a wręcz odwrotnie pogarsza naszą sytuację. Cóż więc robić?
Kierując się ciążącą na mnie odpowiedzialnością za losy młodych ludzi uważam:
jak i jakie studia kontynuować i ukończyć,
gdzie iść do pracy jeśli studiów kończyć nie będziemy,
jak załagodzić skutki naszego WOSP-owskiego kryzysu w najbliższym czasie.
Drogi realizacji w/w celów w najbliższym czasie
przerwać strajk okupacyjny w WOSP,
pomyśleć o własnej przyszłości,
wykonać nakaz opuszczenia gmachu szkoły i udania się do miejsc stałego zamieszkania.
Aby szanse nasze w realizacji 1 i 2 punktu były realne należy:
przestać trwać w bieżącym uporze, bo to pogarsza sytuację i zmniejsza szanse,
odsunąć z WOSP-u osoby nic z nią nie mające wspólnego, mieć własne racje, a nie oparte o tzw. „doradców”.
Jest to najkrótszy program, który stwarza warunki do ratowania ludzi przed ciężkimi skutkami decyzji o likwidacji WOSP.
Dlaczego do Was o tym piszę?
Znika Uczelnia z takim trudem zdobyta, stworzona, zorganizowana. Mimo błędów i braków chluba polskiego pożarnictwa. Uczelnia, która wykształciła i wydała bardzo wielu doskonałych oficerów pożarnictwa. Ma z trudem stworzoną dobrą kadrę, ma już osiągnięcia w skromnych jeszcze badaniach naukowych, wydawnictwach itp. Ma dobre tradycje strażackiej Szkoły, dlatego powinna kiedyś odrodzić się jak Feniks z popiołów.
Decyzyjna o likwidacji Szkoły jest moją osobistą klęską. Oddałem młodzieży tej Uczelni 24 najpiękniejsze lata mego życia/ a z pracą w dziedzinie kształcenia w pożarnictwie na innych stanowiskach 27 lat. Nie byłem urzędnikiem, nie patrzyłem na zegarek, nie liczyłem Ojczyźnie czasu, nie wykorzystanych urlopów itp., teraz to wszystko wali się w gruzy, znika. Co to jest, jak to nazwać – moim zdaniem jest to totalna klęska dla przyszłości kształcenia kadr pożarniczych.
Nie ma do Was dostępu, jestem izolowany, zamknięto Wam usta, nie mogę do Was mówić. Dlatego też piszę. W czasie rozmów z Komitetem Strajkowym na podstawowe problemy przyszłości odebrano mi głos. Byłem członkiem komisji bez prawa głosu. Kiedy jestem z Wami milkniecie – stąd moje pismo, które powinno pobudzić w Waszych umysłach refleksje nad przyszłością.
Mimo, że nie umiem i nie mogę zmienić tej bardzo trudnej decyzji pragnę w tej sytuacji chociaż zelżeć jej skutki. Dlatego wychodzę na przeciw Waszym przyszłym postanowieniom, podtrzymuję/ mimo nie podpisania protokołu/ decyzję, że za udział w strajku lub udzielanie mu pomocy nic się nikomu nie stanie, trzeba tylko zakończyć go jak najszybciej. Pomyślnie – dla dobra nas wszystkich.
Nie słuchajcie złych „doradców” – politykierów, którzy dla własnych celów i ambicji stworzyli tak bardzo trudną sytuację WOSP.
Nie bądźcie przedmiotem manewru.
Jest to moje osobiste zdanie.
Proszę o ogłoszenie niniejszego przez radiowęzeł.
KOMUNIKAT NR 3 z dn. 1.12.1981 r.
W dniu dzisiejszym w godz. popołudniowych do Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej przybyli profesorowie w składzie: Gieysztor, Szaniawski, Stelmachowski z misją dobrej woli. Przybyli w imieniu najwyższych władz Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej w celu doprowadzenia do wznowienia rozmów pomiędzy Komisją Rządową a Uczelnianym Komitetem Strajkowym Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej. Uczelniany Komitet Strajkowy potwierdził swoją gotowość do podjęcia rozmów nie stawiając żadnych dodatkowych warunków. UKS ma nadzieję na rychłe podpisanie porozumienia.
OŚWIADCZENIE W SPRAWIE WOSP
Konflikt w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej w Warszawie budzi rosnące zaniepokojenie opinii publicznej. Prezydium Zarządu reg. Mazowsze zajęło już stanowisko w tej sprawie, traktujące dążenia pracowników i studentów WOSP do zapewnienia tej uczelni właściwych warunków prawnych za w pełni uzasadnione. Szkoła broni przecież swojego dotychczasowego statusu cywilnej szkoły wyższej.
Ostatnia decyzja Ministra Spraw Wewnętrznych, który wystąpił do Rady Ministrów PRL z wnioskiem o likwidację WOSP – otwiera drogę do szybkiego zakończenia konfliktu.
Skoro MSW zgłasza brak zainteresowań warszawską uczelnią pożarniczą, to możliwe są dwa rozwiązania.
Uczelnia przechodzi z resortu MSW do innego resortu na przykład Nauki Szkolnictwa Wyższego i Techniki lub Administracji/ przy czym podlegać będzie przepisom wynikającym z ustawy o Szkolnictwie Wyższym.
Uczelnia przejmuje status prywatnej szkoły wyższej podlegającej przepisom o szkolnictwie wyższym: podstawy finansowe istnienia uczelni zapewni samorząd terytorialny, który następnie korzystać będzie z kwalifikacji jej absolwentów. Sprawą finansowania uczelni mogłoby się zająć Towarzystwo przyjaciół WOSP.
NSZZ „Solidarność” region Mazowsze deklaruje gotowość przystąpienia do Towarzystwa i znalezienia niezbędnych środków na kredytowanie budżetu WOSP.
Wyrażam nadzieję, że Urząd Stołeczny oraz inne organa administracji terenowej, jak też ogniwa NSZZ „Solidarność” przyszłaby z natychmiastową pomocą kredytową dla WOSP.
Niezależnie od tego, który z tych dwóch rozwiązań zostałoby przyjęte przez władze, sądzimy, że konferencja rektorów mogłaby wyznaczyć komisarycznie zarząd WOSP do czasu powołania władz uczelni zgodnie z przepisami ustawy o szkolnictwie wyższym. Liczymy na to, że Minister Spraw Wewnętrznych pomoże w szybkim załatwieniu tej konfliktowej sprawy i zgodzi się na uzyskanie przez WOSP jej dotychczasowych pomieszczeń. Uważamy, że jest możliwość zakończenia konfliktu w WOSP. Zwracamy się do Rady Ministrów o słuszne i zgodne z odczuciem społecznym decyzje. Zwracamy się do Sejmu PRL, do komisji sejmowych, do posłów, o pilne zajęcie się tą sprawą.
Z. Bujak
Warszawa, dnia 01.12.1981 r.
URM Prezes Rady Ministrów gen. armii Wojciech Jaruzelski
WIADOMOŚCI DNIA STRAJKOWEGO NR 22
WOSP GODZ. 10.15
Wczoraj, przed godz. 10.00 w pobliże WOSP przybyły oddziały wojskowe, które kordonem otoczyły teren szkoły. Jednocześnie wzmocnione zostały posterunki ZOMO pozostające od wczoraj w pełnej gotowości bojowej/ tarcze, kaski, pałki. Łączna liczba zgromadzonych pod WOSP sił policji i wojska według oceny obserwatorów wynosiła ok. 5 tys.
O 10.15 oddziały ZOMO przystąpiły do opanowania terenu szkoły. Na płot od ulicy Urzędniczej rzucono deski, po których funkcjonariusze ZOMO błyskawicznie dostali się na teren szkoły. W tym czasie na dach budynku WOSP wysadzony został z helikoptera oddział komandosów ze służb specjalnych MO, przeznaczonych do walki z terrorystami. Przystąpili oni do przejmowania gmachu. Po opanowaniu dziedzińca szkoły milicja otworzyła główną bramę i oddziały zgormadzone przed bramą wdarły się na teren WOSP. Budynek został opanowany błyskawicznie, gdyż podchorążowie nie stawiali oporu i zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami zgromadzili się w Auli. Nie zanotowano przypadków użycia siły wobec podchorążych.
Jedną z pracownic WOSP uderzono pałką w głowę, wskutek czego ma pękniętą potylicę. ZOMO wyważyło zamknięte drzwi do sal razem z futrynami nie patrząc na to, czy są zamknięte na klucz, czy nie.
Podchorążym pozwolono przebrać się, zabrać rzeczy osobiste, po czym rozwieziono ich na warszawskie dworce. Zatrzymano natomiast część grupy osób spoza uczelni, uczestniczących w strajku, m.in. Seweryna Jaworskiego. Ich los przed dwie godziny był nieznany – po czym MO poinformowało Region, że są przesłuchiwani i zostaną wkrótce zwolnieni. Akcja trwała ok. 2,5 godz. (…)
Źródło: Zbiory Archiwum Ośrodka KARTA, „Wiadomości Dnia Strajkowego” 1981, nr 22, sygn. AC/312.
DO SENATU POLITECHNIKI WARSZAWSKIEJ
W Politechnice Warszawskiej, w której się znaleźliśmy, pomimo ogólnego rozprężenia powzięliśmy na wiecu decyzję o dalszym prowadzeniu akcji strajkowej, która ponownie wpłynęła na zwiększenie dyscypliny wśród nas. Jesteśmy nadal przekonani bardzo głęboko o słuszności walki jaką podjęliśmy z bezprawnie działającym aparatem państwowym.
Azyl, jaki otrzymaliśmy od Politechniki Warszawskiej jest przystanią, od której odbijemy być może ku lepszej przyszłości, o ile uda się nam zrealizować cel, który wytyczyliśmy sobie proklamując strajk.
Wiele oczekujemy teraz od NZSS „Solidarność”, która znając naszą sprawę próbuje podjąć działania zmierzające do uwieńczenia sukcesem naszych nadziei; również wielkie nadzieje pokładamy w Senacie Politechniki Warszawskiej, który wraz z Rektorem tejże uczelni możne nam bardzo pomóc powołując do życia specjalizację o kierunku pożarniczym przy Wydziale mechaniczno-technologicznym.
Oczekiwaliśmy i nadal oczekujemy wiele od całego społeczeństwa, które w chwilach trudnych ofiarowało nam pomoc, a które teraz, dzięki fałszywej informacji o nas, powoli zapomina o naszych problemach.
Społeczeństwo to jednostki, z których każda uwikłana jest w problemy codziennego życia, ale które razem wzięte mogą wywrzeć ogromną presję moralną na Rząd i doprowadzić tym samym do realizacji naszych postulatów.
Nie zapominajcie o nas. Kilkuset młodym ludziom złamano życie, tylko dlatego, że postawili veto rządowej dyktaturze.
Warszawa, 4.12.1981 r.
Podjęta na spotkaniu z podchorążymi WOSP w Hucie „Warszawa”
My, hutnicy z Huty „Warszawa” po zapoznaniu się
z relacją członków Uczelnianego Komitetu Strajkowego
WOSP w Warszawie o bezprawnym i bestialskim stłumieniu słusznego protestu studentów – oświadczamy:
Kategorycznie protestujemy wobec działań Władz Partyjno-Państwowych okłamujących opinię publiczną.
Szczególnie protestujemy przeciwko Komitetowi Centralnemu PZPR, którego kłamliwe informacje o przebiegu zajść na WOSP są rozpowszechniane przez Warszawski Ośrodek Informacji Partyjnej oraz Telewizję.
Żądamy od Władz Państwowych przywrócenia w trybie pilnym działalności w WOSP na zasadach zgodnych z żądaniami strajkujących studentów.
Żądamy audycji telewizyjnej przygotowanej przez „Solidarność” z udziałem studentów WOSP i przedstawicieli Regionu „Mazowsze”, którzy byli bezpośrednimi świadkami zaistniałych wydarzeń.
Strajkujący studenci WOSP zostają objęci stałym i wszechstronnym patronatem robotniczym przez dziewięć tysięcy członków NSZZ „Solidarność” pracowników Huty „Warszawa”.
Przypominamy i ostrzegamy – stan gotowości strajkowej w Hucie „Warszawa” trwa nadal !!!
UKS WOSP – Zbigniew Szablewski
[podpis] Przewodniczący
Huty Warszawa
UKS WOSP Jerzy Gregorek
Warszawa, dn. 04.12.1981
APEL DO II WALNEGO ZEBRANIA DELEGATÓW NSZZ „SOLIDARNOŚĆ”
Nawiązując do oświadczenia Prezydium Zarządu Regionu Mazowsze NSZZ „Solidarność” w sprawie Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej Konferencja Uczelnianych Komitetów Strajkowych uczelni warszawskich zwraca się do Walnego Zebrania Delegatów Regionu Mazowsze NSZZ „Solidarność” o podjęcie szybkich i konkretnych działań na rzecz spełnienia postulatów strajkujących studentów WOSP.
Apelujemy o obronę studentów WOSP przed grożącymi represjami.
Apelujemy o pomoc w staraniach Konferencji Rektorów o uzyskanie gwarancji, że studentom WOSP nie zostanie uniemożliwiona, wskutek natychmiastowego, noszącego charakter represji, poboru do wojska, dalsze kształcenie w warunkach zgodnych z ich postulatami.
Apelujemy o realizację zgłoszonej przez Prezydium Zarządu Regionu propozycji utworzenia, na zasadach społecznego projektu ustawy o szkolnictwie wyższym, samodzielnej uczelni pożarniczej, w której studenci WOSP mogliby kontynuować naukę.
Akcje władz skierowane przeciwko studentom WOSP są uderzeniem w całe środowisko akademickie, solidarnie popierające kolegów z WOSP.
KONFERENCJA UCZELNIANYCH KOMITETÓW
STRAJKOWYCH UCZELNI WARSZAWSKICH
ODPIS TELEKSU BĘDĄCEGO W POSIADANIU UKS WOSP
UZYSKANEGO W TERENIE W DNIU 6.12.1981
Warszawa, dnia 4 grudnia 1981 r.
W związku z likwidacją byłej WOSP podchorążowie tej uczelni przestali być studentami i skierowani zostali do domów.
Zainteresowani kontynuowaniem studiów w nowej uczelni pożarniczej zgłoszą się w nieprzekraczalnym terminie do 10 grudnia 1981 r. w Komendach Wojewódzkich Straży Pożarnych celem podpisania deklaracji / wzór w załączeniu/ oraz podjęcia pracy stosownie do posiadanych kwalifikacji w podległych jednostkach organizacyjnych ochrony przeciwpożarowej.
Ewidencję byłych podchorążych zgłaszających się w wyznaczonym terminie obywatele komendanci wojewódzcy przekażą służbie kadr KGSP do dnia 15 grudnia br.
Informuję, że część byłych podchorążych podpisała już w KGSP deklarację o gotowości podjęcia dalszych studiów.
O terminie naboru do nowej uczelni zainteresowani zostaną powiadomieni. Informuję ponadto, że w dniu 4 grudnia 1981 r. odbyło się spotkanie kierownictwa KGSP z rektorem Politechniki Warszawskiej, Uniwersytetu Warszawskiego i SGPiS, na którym zdemontowano informację o zamiarze utworzenia wydziału na jakiejkolwiek innej uczelni cywilnej.
Byli podchorążowie z 1-go rocznika, którzy nie podejmują nauki nowej uczelni pożarniczej mogą w zasadzie ubiegać się o przyjęcie na studia w innych uczelniach cywilnych do nowego roku akademickiego.
Pozostali byli podchorążowie mogą podejmować starania o przyjęcie na studia w uczelniach cywilnych w połowie roku akademickiego.
Związane jest to jednak z pewnymi trudnościami formalnymi, które mogą w praktyce spowodować stratę jednego roku studiów.
Aktualnie na Politechnice Warszawskiej przebywa liczna grupa byłych podchorążych w charakterze gości NSZ i Zakładowej Komisji „Solidarność”.
Ich pobyt na terenie Politechniki nie sprzyja rozwiązaniu konfliktu radomskiego, gdzie odbywają się aktualne rozmowy z Komisją Rządową.
Wstęp Kalendarium Wspomnienia:
Piotr Wilkoński Wspomnienia:
WOSP, ksiądz Jerzy i Monika Wspomnienia:
Strajkowaliśmy w WOSP Dokument 1:
Geneza strajku w WOSP Dokument 2:
Przebieg strajku w WOSP Dokument 3:
KOMUNIKAT DLA PAP Dokument 4:
PRZEBIEG WYPADKÓW z dn. 24. XI. 1981 WIDZIANY OCZAMI CZŁONKÓW ZWIĄZKU NSZZ "SOLIDARNOŚĆ" Dokument 5:
Deklaracja studentów WOSP Dokument 6:
KOMUNIKAT KOMITETU STRAJKOWEGO WYŻSZEJ OFICERSKIEJ SZKOŁY POŻARNICZEJ W WARSZAWIE Dokument 7:
KOMUNIKAT Dokument 8:
STANOWISKO KOMITETU STRAJKOWEGO Dokument 9:
Stanowisko Komitetu Strajkowego odnośnie rozmów z komisją mieszaną. Dokument 10:
DO KOMISJI USTAWODAWCZEJ SEJMU PRL Dokument 11:
Informacja Dokument 12:
STUDENCI - PODCHORĄŻOWIE ! Dokument 13 Dokument 14:
Do pracowników i studentów WOSP Dokument 15:
KOMUNIKAT DO SPOŁECZEŃSTWA Dokument 16:
S T R A Ż A C Y Dokument 17:
DO SPOŁECZEŃSTWA WARSZAWY! Dokument 18:
UCHWAŁA Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" przy Stołecznej Komendzie Straży Pożarnych w Warszawie Dokument 19:
KOMUNIKAT Dokument 20:
Komendanta Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej w Warszawie z dn. 27 listopada 1981 r. Dokument 21:
KOMUNIKAT Dokument 22:
UCHWAŁA KOMITETU STRAJKOWEGO WYŻSZEJ OFICERSKIEJ SZKOŁY POŻARNICZEJ W WARSZAWIE Dokument 23 Dokument 24:
Do wszystkich funkcjonariuszy pożarnictwa i wszystkich pracowników cywilnych Straży Pożarnych Dokument 25:
TELEFONOGRAM KOMENDANTA GŁÓWNEGO STRAŻY POŻARNYCH Dokument 26:
DO STRAJKUJĄCYCH STUDENTÓW WYŻSZEJ OFICERSKIEJ SZKOŁY POŻARNICZEJ W WARSZAWIE Dokument 27 Dokument 28:
Komitet Strajkowy Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” Dokument 29:
Komunikat nr 2 Dokument 30:
KOMUNIKAT Dokument 31:
KOMUNIKAT Dokument 32:
KOMUNIKAT NR 3 z dn. 1.12.1981 r. Dokument 33:
NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” REGION MAZOWSZE OŚWIADCZENIE W SPRAWIE WOSP Dokument 34:
WIADOMOŚCI DNIA STRAJKOWEGO NR 22 Dokument 35:
DO SENATU POLITECHNIKI WARSZAWSKIEJ Dokument 36:
REZOLUCJA Podjęta na spotkaniu z podchorążymi WOSP w Hucie „Warszawa” Dokument 37:
APEL DO II WALNEGO ZEBRANIA DELEGATÓW NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” Dokument 38:
ODPIS TELEKSU BĘDĄCEGO W POSIADANIU UKS WOSP UZYSKANEGO W TERENIE W DNIU 6.12.1981