Source: http://aferyprawa.eu/index2.php?p=teksty/show&dzial=prokuratura&id=1477
Timestamp: 2020-07-13 01:24:22+00:00
Document Index: 63252560

Matched Legal Cases: ['arty 30', 'arta 312', 'arta 5', 'arta 2', 'arta 44', 'arta 43', 'arta5', 'arty 5', 'arta 7', 'arta 1', 'arta 26', 'arty 30', 'arta 63', 'arty 1', 'arty 30', 'arta 72', 'arta 73', 'arta 61', 'arta 51', 'arta 52', 'arta 58', 'arta 60', 'arta 43', 'arty 90', 'arta 79', 'art. 233', 'arta 5', 'arta 73', 'arty 7', 'arty 56', 'art. 162', 'arta7', 'arty 2', 'arty 54', 'arty 28']

Aferyprawa - Chylin - w wypadku ginie pasażer - cz.1- bezmyślność płockiej prokurator Joanny Świetkowiak.
Aferyprawa.com Prokuratura Chylin - w wypadku ginie pasażer - cz.1- bezmyślność płockiej prokurator Joanny Świetkowiak.
Chylin - w wypadku ginie pasażer - cz.1- bezmyślność płockiej prokurator Joanny Świętkowiak.
Dnia 23 sierpnia 2001 roku w Chylinie Gm. Mała Wieś pow. Płock zginął w wypadku samochodowym Zdzisław P. Był pasażerem, którego wiózł kierowca zawodowy. Jadąc z nadmierną prędkością po drodze obustronnie otoczonej lasem stracił panowanie nad samochodem, wjeżdżając w las wyrywa 3 drzewa z korzeniami. W wyniku zderzeń samochód osobowy został w 75% zniszczony. W wypadku pasażerowi zostaje obcięta ręka w okolicach łokcia. Jednak kierowca nie udziela silnie krwawiącemu natychmiastowej pomocy i ten umiera na skutek wykrwawienia.
Płoccy prokuratorzy i sędziowie wspólnie, choć w różnym stopniu, bezkarnie sfałszowali na korzyść zabójcy okoliczności i przyczyny zabójstwa wykorzystując do tego celu wszystkie dostępne im środki. W imieniu Rzeczypospolitej, podczas śledztwa, czterech procesów w Sądzie Rejonowym w Płocku VII Wydział Karny i czterech procesów w Sądzie Okręgowym w Płocku V Wydział Karny Odwoławczy, pokazali jak prosty dowodowo proces - bo byli naoczni świadkowie całego zdarzenia, skierować na fałszywy tor i gmatwać korupcyjnie przez pięć lat aż do niewyjaśnionego końca.
Był to proces nienormalny ponieważ nie było w nim logiki oraz obiektywnego i bezstronnego sądu. Występowały w nim tylko dwie strony. Z jednej strony fachowcy od przekrętów: prokuratorzy i sędziowie w togach wspólnie z adwokatami, którzy przez pięć lat skutecznie bronili oskarżonego, pomimo licznych dowodów obciążających kierowcę, solidarnie odstawionych w sferę niepamięci akt.
Oskarżony zawodowy kierowca, mając taki zespół obrońców wręcz wychwalający jego walory, nie musiał się trudzić, nie przyznał się do winy, nikogo nie przepraszał, odmówił składania zeznań. Na jego rzecz działało bez żadnego skrępowania powyższe grono.
Po przeciwnej stronie w imieniu zabitego występował jego ojciec - Władysław Ptak, laik, w nomenklaturze procesowej zwany oskarżycielem posiłkowym. Faktycznie nie miał kogo posiłkować bo oskarżyciel publiczny w tym tasiemcowym procesie był fikcją, a liczni prokuratorzy solidarnie mu przeszkadzali. W rezultacie tej pięcioletniej teatralnej farsy dowodowej kierowca zabójca został skazany za abstrakcyjną nieprawidłową technikę jazdy tylko grzywną 1500 zł. na podstawie sfałszowanych okoliczności i przyczyn zabójstwa.
Widząc takie przekręty oskarżyciel tuż po pierwszej rozprawie sądowej wystąpił do władz ze skargą na funkcjonariuszy publicznych, a potem sukcesywnie: o zmianę sądu, o wycofanie prokuratorów z procesu, gdyż działają na szkodę pokrzywdzonych i wymiaru sprawiedliwości.
Wszystko zostało załatwione odmownie.
Był do końca procesu wszczętego z urzędu, w imię troski Państwa o obywateli pokrzywdzonych, uszczęśliwiany działalnością sędziów i prokuratorów którzy konsekwentne fałszowali okoliczności i przyczyny zabójstwa jego syna podstawiając wirtualnego rowerzystę w 2001 roku, do wirtualnej nieprawidłowej techniki jazdy kierowcy w 2006 roku - absurdalnych w stosunku do faktów i dowodów w sprawie.
Treść prawomocnego wyroku z dnia 16 maja 2006 roku i jego uzasadnienie sporządzone przez zespół trzech sędziów pod przewodnictwem Prezesa Sądu Okręgowego w Płocku Haliny Mieszkowicz akceptuje sfałszowane okoliczności i przyczyny zabójstwa jako fakty, jest poświadczeniem nieprawdy takim samym jak poprzednie wyroki czterech sądów I-ej instancji .
Dalszą drogę odwoławczą przewidzianą w kpk zablokowali mu i zamknęli definitywnie proces Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny i Rzecznik Praw Obywatelskich.
Dnia 23 czerwca 2006 roku zwrócił się do obu konstytucyjnych organów aby wystąpili do Sądu Najwyższego o kasację prawomocnego wyroku, gdyż prawo (przymus adwokacki) nie pozwalało mu działać dalej samemu, a żaden adwokat w Płocku nie podpisałby się pod przekrętami procesowymi tej korporacyjnej mafii. Obydwa wnioski zostały załatwione odmownie w styczniu i w marcu 2007 r.. Po analizie materiału dowodowego (niby jakiej?) nie znaleźli podstaw do wystąpienia o kasację.
Skargę na funkcjonariuszy publicznych do Ministra Sprawiedliwości Prokuratora Generalnego, zbyto pogardliwym milczeniem, tym samym aprobując fałsz, bezprawie i nieproceduralność procesową.
W aktualnym stanie pozostało tylko upublicznienie dowodów pogardy dla zycia ludzkiego i nieetyki funkcjonariuszy w teorii odpowiedzialnych za przestrzeganie PRAWA.
Fakty z dnia zabójstwa w Chylinie przedstawiane przez ojca ofiary wypadku.
Dnia 23 sierpnia 2001 roku w Chylinie gm. Mała Wieś pow. Płock, Zdzisław K.
zawodowy kierowca, zabił swojego pasażera, a mojego Syna Zdzisława Ptaka. Zdarzenie obserwowali tylko przypadkowi świadkowie Grzegorz S. i Michał B.- osoby obce dla stron. Widzieli jak pędzący z bardzo dużą prędkością samochód uderza w drzewa, zniszczenia samochodu i tryskającą krew z urwanej ręki pasażera. Nie widzieli, żadnego rowerzysty, żadnego dziecka i o nich nie słyszeli, (karty 30 i 32).
Natychmiast po wyjściu z rozbitego samochodu kierowca cały i zdrowy powiedział tylko „ przecież nie jechałem szybko”, (karta 312). Nie wezwał sam pogotowia ratunkowego mimo, że posiadał sprawny służbowy telefon komórkowy. Nie udostępnił tego telefonu żadnemu z w/w świadków naocznych do wezwania tegoż pogotowia. Nie zatamował tego intensywnego krwotoku z urwanej w łokciu ręki pasażera mimo, że był przeszkolony w zakładzie pracy w udzielaniu pierwszej pomocy ofiarom wypadków i wiedział, iż o powodzeniu akcji ratowniczej decydują minuty. Pogotowie ratunkowe i policję wezwał z telefonu stacjonarnego w pobliskim budynku mieszkalnym, naoczny świadek Grzegorz S. Czynności te zajęły mu około ośmiu minut. Potem przy pomocy Michała B zatamował krwotok z urwanej ręki pasażera krawatem zdjętym z jego szyi.
Pogotowie Ratunkowe w Wyszogrodzie odebrało telefon o wypadku o godz.18:39 i jako pierwsze z powiadomionych służb pojawiło się na miejscu wypadku po ok. 15-tu minutach. Lekarz stwierdził zgon pasażera samochodu.
Kierowca Zdzisław K. wiedząc, że policja o wypadku jest powiadomiona, od godz.18:45:10 dzwoni z telefonu komórkowego do znajomych policjantów
i swojego kolegi, późniejszego świadka Bogdana M. - także kierowcy z tego samego zakładu pracy. W tych rozmowach powołują do życia jako przyczynę wypadku nieistniejącego rowerzystę..
Ok godziny19:00, policjanci z Wyszogrodu, Wawrzyniec Wawrzyński młodszy aspirant i starszy sierżant Bogdan Jankowski, po odebraniu polecenie radiotelefonicznego z KMP Płock udania się na miejsce wypadku. Później, godzina nieznana, na miejsce wypadku przybyła ekipa dochodzeniowa z Płocka.
Zbigniew Wiśniewski sierżant sztabowy Komisariatu Policji Wyszogród, przesłuchał kierowcę Zdzisława K. jako świadka o godz.19:50. Z protokółu wynika, że kierowca nie miał jeszcze utrwalonych szczegółów z której drogi, z lewej czy prawej, wyjechał rowerzysta pod jego samochód, (karta 5) . Prokurator Joanna Świętkowiak wraz z podkomisarzem policji Piotrem Zadrozińskim, sporządzili protokół oględzin miejsca wypadku drogowego. Nie ma w nim żadnej wzmianki o rowerzyście (karta 2).
Policjanci wykonali zdjęcia śladów samochodu, zniszczenia drzew, zniszczenia samochodu, pasażera bez prawej ręki oraz ręki leżącej na poszyciu leśnym, (karta 44). Śladów omijania rowerzysty na fotografiach brak.
Policjanci wykonali geograficzny szkic miejsca wypadku. Narysowali ślady samochodu od początku ich znaczenia do zatrzymania na ostatnim drzewie. Nanieśli na nim przewrócone i okorowane drzewa oraz urwaną rękę pasażera. (karta 43). Na tym szkicu niema żadnego śladu omijania rowerzysty.
Fałszowania faktów w śledztwie.
Dnia 23 sierpnia 2001 roku o god.19:50 kierowca ZEP Zdzisław K. podczas przesłuchania jako świadek oznajmił Zbigniewowi Wiśniewskiemu sierżantowi sztabowemu z Komisariatu Policji Wyszogród, że wyjechał mu pod samochód rowerzysta.,(karta5). Z tego samego źródła bezpośrednio bądź z karty 5 posiedli ją: Wawrzyniec Wawrzyński młodszy aspirant z Komisariatu Policji Wyszogród bez żadnego dowodu w notatce (karta 7) napisał, ze wypadek spowodowało dziecko. Piotr Zadroziński podkomisarz Komendy Miejskiej Policji w Płocku bez żadnego dowodu w notatce (karta 1) napisał, ze wypadek spowodował rowerzysta, a kierowca wykonał manewr obronny aby go nie rozjechać.
Świadków naocznych w dniu wypadku nie przesłuchano.
Rzekomego rowerzysty policjanci nie szukali, a prokurator tego nigdy nie polecała bo sama jak i policjanci wiedzieli, że on nie istnieje. O tym świadczy w aktach telegram Komendy Miejskiej Policji w Płocku do Komisariatu Policji Wyszogród w którym cyt. „ proszę ustalić świadków zdarzenia w szczególności rowerzysty który to miał wyjechać z bocznej drogi. W przesłuchaniu proszę zwrócić uwagę z której drogi bocznej on wyjechał. Ponadto w przesłuchaniu świadków należy zwrócić uwagę na prędkość z jaką poruszał się sam. VW Passat.” (karta 26).
Świadków naocznych policjanci z Wyszogrodu odszukali i przesłuchali bo tacy byli. Świadkowie ci oświadczyli, że żadnego rowerzysty na drodze, ani przy barze nie widzieli, a samochód jechał bardzo szybko, dużo ponad 100 km/h , (karty 30 i 32).
Dopiero dnia 9 listopada 2001 roku Jacek Kutycki st.sierż.SDŚ KMP w Płocku, przedstawił podejrzanemu Zdzisławowi K. zarzuty. W postanowieniu
o przedstawieniu zarzutów poinformował podejrzanego, że dnia 23 sierpnia 2001 roku pod samochód wyjechał mu rowerzysta (karta 63). A jedyne dowody na rowerzystę jakimi dysponował w tym dniu pochodzą od Zdzisława K poprzez karty 1,5,7. Starszy sierżant policji nie zauważył istniejących już zeznań świadków naocznych (karty 30 i 32).
Tak bajka o rowerzyście wróciła do zabójcy który ją pierwszy puścił w obieg, ale wróciła już w formie urzędowego dokumentu policyjnego, że tak faktycznie było.
Dnia 14 listopada 2001 roku złożył deklarację obrony zabójcy adwokat Marek Szczygielski i dowody na rowerzystę znalazły się w ekspresowym tempie
Dnia 15 listopada 2001 roku podejrzany Zdzisław K. i obrońca zgłosili trzy konkretne osoby mające przedstawić nowe dowody (karta 72):
-lekarza Jerzego K. dla wystawienia konkurencyjnej opinii, mimo, że opinia lekarska już była i podkreśliła wagę krwotoku pasażera z urwanej ręki,
-biegłego drogowca Wenantego L. do oględzin miejsca zdarzenia
-świadka Bogdana M. który dowiedział się o przyczynach wypadku na miejscu
wypadku, nieprzypadkowo kolegi zabójcy mimo, że podczas wypadku był w Płocku
Dnia 16.listopada.2001 roku świadek Bogdan M, kolega kierowcy, zeznał iż słyszał rozmowę nieznanych miejscowych kobiet, że owym rowerzystą był Januszek. Kobiet tych nie zna, nie wskazał ich policji i swojemu koledze K. na miejscu wypadku.
Nie powiedział o nich nikomu przez prawie trzy miesiące po wypadku. Zeznał ,że wraz z nim słyszał tę rozmowę kolejny kierowca tego samego zakładu pracy Władysław M. (karta 73). Obaj pojechali ok. godz 20 na miejsce wypadku po odebraniu telefonu od Zdzisława K. przez Bogdana M.
Kolejnym „dowodem” prokuratorskim wskazującym na spowodowanie wypadku przez rowerzystę są dwie opinie biegłego sądowego drogowca Wenantego L.
W rzeczywistości potwierdzają dwa ordynarne fałszerstwa dokumentów mających znaczenie prawne. Równocześnie jednak fragment pierwszej opinii jest niezbitym dowodem na to, że jedyną przyczyną zabójstwa była nadmierna prędkość jazdy kierowcy.
Jedno fałszerstwo zostało dokonane wspólnie przez prokurator Joannę Swiętkowiak i biegłego Wenantego L. w postaci celowego antydatowania pierwszej opinii drogowej dla zapełnienia przerwy dwumiesięcznej w czynnościach śledczych.
- precyzyjna data cytuję „Włocławek, dnia Środa, Wrzesień 26,2001 rok” (karta 61v),
- postanowienie prokuratora na opracowanie tej opinii z dnia 18 października 2001roku (karta 51), wysłanie akt sprawy biegłemu z dnia 19 października 2001 rok (karta 52),
Drugiego dokonał biegły fałszując szkic miejsca wypadku przez pominięcie około 20 m drogi znoszenia samochodu t.j. skrócenie tej drogi o jedną trzecią, (karta 58v) i w związku z tym zaniżenie obliczonej prędkości samochodu w czasie zdarzenia (karta 60).
Na szkicu policyjnym (karta 43) droga znoszenia pojazdu jest o ok. 20 m dłuższa.
Ponadto biegły zaniżył prędkość uderzenia samochodu w pierwsze drzewo, gdyż w obliczeniu tej prędkości nie uwzględnił energii kinetycznej rozpędzonego samochodu, przekształconej w energię wyrwania trzech drzew i okaleczania kilku innych.
Ale też na karcie 60.w pierwszej opinii biegłego jest obliczanie, a na karcie 61v stwierdzenie, że gdyby kierowca jechał z prędkością 90 km/h to cytuję„ do wypadku by nie doszło bo samochód zatrzymałby się 9,05 m przed rosnącymi drzewami w które podczas wypadku uderzył ”. Prokurator w uzasadnieniu aktu oskarżenia o tym napisała, tylko zapomniała dodać, że nadmierna prędkość była jedyną przyczyną zabicia człowieka.
Dnia 9 grudnia 2001 roku biegły, opracował drugą opinię drogową (karty 90-94) na kolejne postanowienie prokuratora. W tym postanowieniu prokurator zleciła biegłemu uzupełnienia owej opinii z dnia 26 września 2001 roku, (karta 79) czyli tej antydatowanej.
W tej drugiej opinii podpartej zeznaniem Bogdana M. –kolegi kierowcy- biegły zdecydowanie potwierdził winę rowerzysty i zamknął fałszerskie dowodowo śledztwo.
Biegły ds. ruchu drogowego Wenanty L. fałszując dokumenty popełnił czyn karalny art. 233. §4. kk
Prokurator Joanna Świętkowiak uczestniczyła w sfałszowaniu daty opracowania pierwszej opinii drogowej i potwierdziła nieprawdę w akcie oskarżenia z dnia 27 grudnia 2001 roku wprowadzając do zdarzenia wirtualnego rowerzystę, cyt. „ podczas manewru obronnego spowodowanego wyjechaniem z bocznej drogi rowerzysty stracił panowanie nad pojazdem,”
Są to czyny karalne Kodeksem Karnym który przywołuję.
Prokurator Joanna Świętkowiak akt oskarżenia oparła na najbardziej niewiarygodnych materiałach, a mianowicie na:
1)zeznaniach oskarżonego przesłuchanego w charakterze świadka, a nie podejrzanego
mimo, że dowody przestępstwa były oczywiste (karta 5)
2)zeznaniach świadka który nic nie widział tylko rzekomo wszystko słyszał od
abstrakcyjnych miejscowych kobiet , bliskiego kolegi oskarżonego, także kierowcy
z tego samego zakładu pracy, Bogdana Malca (karta 73),
3)notatkach urzędowych dwóch policjantów twierdzących bez żadnego dowodu,
że wypadek spowodował rowerzysta (karty 7 i 1)
4)fałszujących fakty dwóch opiniach biegłego drogowca (karty 56-61, 90-94).
Prokurator pominęła fakt karalny art. 162. § 1 kk, że kierowca nie udzielił natychmiastowej pierwszej pomocy swej ofierze. Nie zatamował krwotoku z urwanej w łokciu ręki pasażera i dopuścił do wykrwawienia organizmu. Tym zaniechaniem przekreślił ostatecznie możliwość uratowania życia Zdzisława P.
Pominęła fakt, że kierowca posiadał umiejętności udzielania pierwszej pomocy ofiarom wypadków o czym świadczy świadectwo kwalifikacji Nr 1518/95 którym legitymował się policjantowi (karta7).
Pominęła fakt, że kierowca sam nie wezwał Pogotowia Ratunkowego i nie udostępnił do tego celu swojego telefonu komórkowego przez co opóźnił wezwanie pomocy.
Pominęła fakt, że na zdjęciach i szkicu wypadku wykonanych przez policjantów nie ma żadnych śladów omijających rzekomego rowerzystę (karty 2,43 i 44).
Pominęła fakt rozmów telefonicznych kierowcy z miejsca wypadku i nic nie uczyniła dla identyfikacji rozmówców i ustalenia treści rozmów po otrzymaniu bilingów od operatora telefonii komórkowej. Dopiero w 2003 roku ujawniono, że rozmawiał z utajnionym do dziś policjantem. (Na wniosek strony pokrzywdzonej z dnia 4 października 2001 r o sprawdzenie czy w czasie wypadku kierowca nie rozmawiał przez telefon komórkowy, pojawił się w aktach sprawy wykaz numerów telefonów i czasy rozmów, (karty 54-55). Na tym prokurator poprzestała.)
Zeznania świadków naocznych którzy twierdzili, że żadnego rowerzysty nie widzieli, potraktowała jak niewidomych (karty 28,30 i 32).
Dwukrotnie przedłużyła dochodzenie wbrew wnioskom policji o jego zamkniecie tylko po to aby powołać spolegliwego biegłego drogowca i utrudnić ustalenie prawdy obiektywnej o przyczynach wypadku.
Oddaliła jako bez znaczenia dla okoliczności i przyczyn wypadku mój wniosek z dnia 14 listopada 2001 roku o powołanie świadka który widział, że podczas wypadku, na poboczu drogi, naprzeciwko baru, stał obcy samochód ciężarowy, a przecież udokumentowane ślady samochodu prowadzonego przez Zdzisława K. rozpoczynają się tuż przed tym miejscem.
Poniżej nielogiczne wypociny funkcjonariuszki Joanny Świętkowiak.
Po tych haniebnych dokonaniach i zaniechaniach kompromitujących organa ścigania, autorka aktu oskarżenia została wycofana z procesu przez swojego zwierzchnika na cztery lata.
W jakich okolicznościach pojawia się w na sali sądowej dopiero latem 2005 roku, ale to odrębny temat...