Source: http://www.pozywam.pl/2015/12/sedziego-trybunau-konstytucyjnego-wiaze.html?showComment=1451470506004
Timestamp: 2019-12-06 05:12:50+00:00
Document Index: 5665242

Matched Legal Cases: ['art. 195', 'art. 178', 'art. 195', 'Art. 197', 'art. 197', 'art. 195', 'art. 197', 'art. 195', 'Art. 197', 'art. 197', 'art. 137', 'Art 137', 'art. 19', 'art 1', 'art 2']

pozywam: Sędziego Trybunału Konstytucyjnego wiąże tylko Konstytucja.
Sędziego Trybunału Konstytucyjnego wiąże tylko Konstytucja.
Od czasów studiów nie słyszałem nic bardziej niemądrego, jak sugestia, że sędzia Trybunału Konstytucyjnego jest bezwzględnie związany ustawą. Dziwią słowa Pani prof. Genowefy Grabowskiej, która kategorycznie stwierdziła, że nie jest możliwe zignorowanie ostatniej nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Pani profesor nadto poinformowała, że „sędziowie doskonale znają zasadę dura lex, sed lex”. Więcej, według Pani profesor „dopóki zatem Trybunał nie zmieni wyrokiem noweli obwiązuje ona także Trybunał w całości. Żadna osoba, nawet prezes TK, nie ma prawa decydować jaki przepis jest niekonstytucyjny, i że nie wiąże.”. Trzeba zatem zadać pytanie. A co z art. 195 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej?
W taki oto sposób kryzys konstytucyjny został "rozwiązany" jednym zdaniem, a dokładnie za pomocą paremii rzymskiej. Wielu się trudziło. Wielu się zastanawiało. Wielu dokonywało skomplikowanych interpretacji. A tu proszę. Jedno zdanie i od razu recepta na kryzys. Za pośrednictwem rzymskiej paremii sędziowie Trybunału Konstytucyjnego zostali usytuowani w roli wykonawcy władzy ustawodawczej. Czy naprawdę nie ma niczego dziwnego w tym stanowisku?
Oczywiście, jako sędzia znam tę premię, ale szczerze mówiąc nigdy nie stosowałem jej w praktyce, choćby z tego względu, że zasadniczo odnosi się ona do obywateli, a nie do podmiotów stosujących prawo. Najważniejsze jednak jest to, że nie ma sensu odwoływanie się do rzymskiej reguły, skoro mamy normy konstytucyjne regulujące te kwestie.
Sędzia podlega tylko Konstytucji i ustawie
Zgodnie z art. 178. ust. 1 Konstytucji RP „Sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom.” Trzeba dodać, że w tym przepisie chodzi o sędziów sądów powszechnych, a nie Trybunału Konstytucyjnego.
Już z tego przepisu wynika, że konieczność stosowania ustawy przez sędziego nie ma charakteru bezwzględnego. Dlaczego? Bo również sędzia rejonowy może nie stosować przepisu ustawy w zakresie, w jakim jest niezgodny z Konstytucją RP. Nie ma nawet co mówić o aktach niższej rangi, jak np. rozporządzenia, którymi sędzia – w zakresie, w jakim są niezgodne z ustawą – nie jest w ogóle związany.
Sędzia Trybunału Konstytucyjnego podlega tylko Konstytucji
W zupełnie innej sytuacji są sędziowie Trybunału Konstytucyjnego. Można nawet powiedzieć, że ich związanie jest kwalifikowane. W myśl bowiem art. 195. ust. 1 Konstytucji RP „Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji.” Podkreślmy to jeszcze raz. Podlegają tylko Konstytucji. Chyba nie ma potrzeby wyjaśniać słowa „tylko”. Warto jednak zasygnalizować, że nie powinno budzić wątpliwości to, że sędziowie Trybunału nie mogą podlegać ustawie, skoro ich głównym – i prawie jedynym obowiązkiem – jest ocena zgodności ustaw z Konstytucją.
Jak w sposób "komfortowy" można by było badać zgodność ustawy z Konstytucją, gdyby jednocześnie sędzia miał bezwzględny obowiązek jej stosowania. Napiszę więcej. Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego nie mogą podporządkować się ustawie, którą mają oceniać pod względem ich zgodności z Konstytucją. Nie może być inaczej.
Podważanie zasady trójpodziału władz
Mamy zatem kolejny przykład kwestionowania podstawowych zasad ustrojowych. Jest to kolejny przykład naruszenia zasady trójpodziału władz. Władza ustawodawcza i wykonawcza zdaje się nie dostrzegać tego, że kwestionowanie tej normy kompetencyjnej powoduje de facto zachwianie równowagi między poszczególnymi władzami.
Co ciekawe, nikt nie kwestionuje prawa Sejmu do zmiany ustawy. Chyba wypada przypomnieć, że z jednej strony Sejm jest związany prawem, które sam ustanowił. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby to prawo zmienić. Co więcej, Sejm nawet zmienia regulamin dotyczący procedowania. Nie można zatem odmawiać prawa sędziom Trybunału Konstytucyjnego do tego, aby nie byli związani ustawami, skoro ich obowiązkiem jest ocena zgodności ustawy z Konstytucją.
Obecnie już można sobie wyobrazić sytuację, w której Sejm „zlikwiduje” ustawę o Trybunale Konstytucyjnym. Czy miałoby to oznaczać, że Trybunału nie ma? Czy to miałoby oznaczać, że sędziowie nie mogą orzekać. Otóż nie. W takiej sytuacji, sędziowie Trybunału mogliby nadal orzekać, przy uwzględnieniu dotychczasowej praktyki, czy ugruntowanych zasad i to w zgodzie z demokratycznym państwem prawa. W takiej sytuacji ich wyroki – tak samo jak i teraz - byłyby oparte wyłącznie na autorytecie.
Art. 197 Konstytucji nie ma znaczenia
Wczoraj zarówno Pan Minister Sprawiedliwości, jak i Wiceminister Sprawiedliwości zaprezentowali publicznie jeden z przepisów Konstytucji, a dokładnie art. 197 Konstytucji RP, który stanowi, że „organizację Trybunału Konstytucyjnego oraz tryb postępowania przed Trybunałem określa ustawa.”
Z treści tego przepisu zdają się wyprowadzać wniosek, że sędzia Trybunału jest bezwzględnie związany ustawą o Trybunale Konstytucyjnym. W żadnym razie z takim poglądem nie można się jednak zgodzić. Nie można abstrahować od treści art. 195 Konstytucji, który nie zostaje wyłączony poprzez normą art. 197. Zresztą absurdalne byłoby uznanie, że sędziowie Trybunału podlegają tylko Konstytucji z tym ograniczeniem, że muszą bezwzględnie stosować ustawę o Trybunale Konstytucyjnym. Poza tym, gdyby dokonać wykładni językowej, to art. 195 odnosi się do sędziów, zaś 197 do Trybunału. Oznacza to, że żaden sędzia Trybunału Konstytucyjnego nie może być zmuszony do podległości ustawie, jeśli jest sprzeczna z Konstytucją.
Wreszcie, co jest bodaj najważniejsze. Art. 197 ma charakter wyłącznie porządkowy, techniczny. Co więcej, z treści tego przepisu wynika raczej obowiązek nałożony na ustawodawcę, aby określił tryb postępowania w drodze ustawy. Nie jest to jednak obowiązek skierowany wobec sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Ponadto, tego typu przepisów w samej Konstytucji jest bardzo dużo.
Sędzia "decyduje" co jest Konstytucją
Podsumowując można stwierdzić, że nie trzeba być konstytucjonalistą, aby wiedzieć, że podległość sędziów Trybunału Konstytucyjnego wyłącznie Konstytucji jest konsekwencją spełniania przez Trybunał Konstytucyjny funkcji organu, który jest przeznaczony do kontroli konstytucyjności prawa.
W literaturze przedmiotu przywołuje się Sędziego Sądu Najwyższego USA Charles'a Evans'a Hughes'a, który miał stwierdzić, że "Konstytucją jest to, co orzekną sędziowie". Jakże prorocze to są słowa. Jakże wspierają naszych sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
Od siebie mogę dodać, że w gruncie rzeczy cieszę się, że mam okazję śledzić obecną sytuację, która na swój sposób może urzekać. Być może doczekam się sytuacji, gdy opisana wyżej zasada zostanie wcielona w życie. Z zapowiedzi Prezesa Trybunału Konstytucyjnego wynika, że nie ma oporów, aby skorzystać z tego uprawnienia.
Oczywiście, większość sejmowa będzie grzmiała. Oczywiście, pojawią się specjaliści od prawa konstytucyjnego, którzy będą się dziwili, będą zszokowani. Już teraz mówi się, że jeśli sędziowie Trybunału nie zastosują się do ustawy, to będą ponad prawem. Podczas, gdy nie jest to niczym nadzwyczajnym, gdyż wielokrotnie są ponad prawem w tym sensie, że stwierdzają niezgodność przepisów ustawy z Konstytucją. Pojawią się również tzw. opinie wszechwiedzących rządowych prawników, którzy będą dyskredytowali w poszczególnych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Obecnie pojawiają się zachęty do tego, "aby robili to za co im się płaci". Podczas, gdy faktycznie robią dokładnie to do czego są powołani i za co są wynagradzani. Słyszy się o zachętach do dymisji czy o straszeniu prokuraturą.
Jakie to jednak ma znaczenie dla samego sędziego, który jest niezawisły i podlega tylko Konstytucji? Żadne. I tego właśnie wymaga się od sędziego Trybunału Konstytucyjnego. W tym celu – paradoksalnie – zostali wybrani przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej.
kjonca 30 grudnia 2015 07:33
Pytanie czy ta większość sejmowa nie użyje BOR-u, czy innej Policji żeby spacyfikować sędziów ...
Anonimowy 30 grudnia 2015 23:37
Osób zdeterminowanych na obronę TK jest więcej policji i borowców razem wziętych. No chyba, że znów zrobią to w nocy.
Anonimowy 30 grudnia 2015 09:54
Nie zgadzam się że art. 197 Konstytucji ma charakter wyłącznie porządkowy. Stanowiąc o organizacji i procedurze chroni przecież nas wszystkich przed samowolą Sędziów i nadużyciami. Te kwestie muszą być regulowane ustawą i Sędziowie OBOWIĄZANI są ją przestrzegać.
Artur Mączyński 30 grudnia 2015 10:43
Chronią przed samowolną sędziów TK? Błagam. W którym momencie w całej historii Trybunału sędziowie wykazali się samowolą?
Obecnie mamy właśnie przykład na to, że sędziowie TK mogą swobodnie podporządkować się tylko Konstytucji. Ciekawe co by było, gdyby sędziowie TK procedowali w oparciu o ustawę, którą by potem uznali w całości za niezgodą z Konstytucją.
Warto bowiem zauważyć, że w trakcie jej uchwalania działy się prawdziwe cuda, jak reasumpcja prawidłowo podjętej uchwały o odroczeniu posiedzenia.
Sędziowie powinni przestrzegać ustaw, ale w zakresie zgodnym z Konstytucją. Dotyczy to wszystkich sędziów. Nie tylko sędziów TK. Może to dziwić tylko w państwach o nieugruntowanych demokracjach.
Anonimowy 30 grudnia 2015 11:23
Dlaczego nie ignorować kpk, kpc, kpa, przecież to też tylko procedura, organizacja ...
Anonimowy 30 grudnia 2015 11:31
A maiori ad minus. Trybunał powinien świecić przykładem.
kjonca 30 grudnia 2015 12:09
"A maiori ad minus. Trybunał powinien świecić przykładem."
Podobnie jak sejm przy tworzeniu prawa ... :P
Artur Mączyński 30 grudnia 2015 12:27
Co oznacza, że TK powinien świecić przykładem?
Jeśli naruszana jest Konstytucja, jeśli wprowadza się takie zmiany, które czynią niemożliwym podejmowanie decyzji przez TK, zaś sędziowie TK podlegają TYLKO Konstytucji i ślubują stać na jej straży, to świecić przykładem oznacza tylko tyle i aż tyle, że sędziowie będą dalej procedować w oparciu o Konstytucję.
Przykre jest to, że takie rozważania się toczy. W USA nie byłoby z tym żadnego problemu. Na uwagę zasługuje chyba też to, że są teoretycy konstytucjonaliści, którzy nigdy nie orzekali, i którzy zupełnie pomijają aspekt praktyczny, tj. nie dostrzegają tego, że właśnie dzieje się to do czego został powołany Trybunał Konstytucyjny, tzn. do stania na straży zasadniczych, fundamentalnych praw w sytuacji przełamywania równowagi w ramach trójpodziału władz.
Ciekawe jest też to, że bardzo często zarzucało się sędziom, że nie potrafią wyjść poza literę prawa stojąc na straży praworządności. Gdy to nadchodzi zaczyna się mówić o normatywiźmie, formaliźmie itp.
Anonimowy 30 grudnia 2015 20:24
Po to ludzie Ci powinni być wybitnymi prawnikami i osobami i po to są kadencyjni i zmiana poszczególnych stanowisk jest rotacyjna, żeby mogli być wolni od nacisków, oraz nie uskuteczniać samowoli. Samowolę to czyni obecnie większość parlamentarna.
faxe 31 grudnia 2015 01:23
A propos „świecenia przykładem” sędziów TK i stwierdzenia „Przykre jest to, że takie rozważania się toczy. W USA nie byłoby z tym żadnego problemu.” Moim zdaniem taka analogia jest delikatnie ujmując niecelna. Porównywanie sędziów SN USA z sędziami TK, SN czy NSA to jak porównywanie mango z dziką mirabelką.
Czy ktoś z Państwa słyszał, żeby John G. Roberts, Jr., Chief Justice (prezes) SN USA wypowiadał się w mediach na temat przyszłego rozstrzygnięcia sprawy w jego sądzie? Więcej przedstawiał swoją opinię, jaka decyzja powinna zapaść, cyz nawet jaka zapadnie?
Czy mogą sobie Państwo wyobrazić, by którykolwiek z 9 sędziów SN USA na konferencji prawników z najwyższej półki twierdził, iż „„tyle będziemy mieli niezawisłości, ile sobie weźmiemy!” albo apelował o stosowanie „jedynej dopuszczalnej formy protestu (przeciwko władzy) - orzekania zgodnie z prawem i sumieniem” (sic!)
http://www.krs.pl/pl/dzialalnosc/konferencje/p,1/3781,konferencja-niezaleznosc-sadownictwa-gwarancja-praw-i-wolnosci-jednostki-siedziba-krajowej-rady-sadownictwa-24-listopada-2015-r-zapis-dzwiekowy
Prof. Safjan i Rzepliński tłumaczyli w wywiadach, iż przecież sędziowie najlepiej wiedzą jak działają sądy, więc są naturalnie najlepsi w pisaniu ustaw o sądach (TK), Ustawa czerwcowa o TK napisana przez samego Prezesa TK i 2 innych sędziów tej instytucji, okazała się częściowo niezgodna z Konstytucją! Czy ten argument wyjaśnia także, dlaczego Strażnicy Konstytucji w ustawie czerwcowej zawarowali sobie mieszkania opłacane przez Kowalskich, 6-cio czy 9-cio krotność miesięcznych poborów odprawy i dożywotni imunitet dla osłody zakończenia kadencji!
Czy Państwo twierdzą, że którykolwiek sędzia SN USA ważyłby się pogwałcić trójpodział władzy, a przy okazji wrzucić do pisanej ustawy trochę konfitur dla siebie?
Artur Mączyński 31 grudnia 2015 02:05
Trochę za wiele wątków, ale ciekawych. Jeśli chodzi o sędziów SN USA, to trzeba zauważyć, że oni właśnie często wypowiadają się w sposób, który my byśmy uznali za politykowanie. Może i nie mówią: „tyle będziemy mieli niezawisłości, ile sobie weźmiemy!”. Ale mówią: „My decydujemy co jest Konstytucją”. Nasi niestety muszą przekonywać, że są niezawiśli. Stąd zacytowane słowa. I to jest prawda. Poza tym, w USA jest nawet tak, że sami sędziowie decydują, czy daną sprawą w ogóle się kiedykolwiek zajmą i nikt nie ma nic do tego.
Oczywiście nie wiemy, jakby się zachowali sędziowie SN USA w sytuacji, w której znaleźli się nasi sędziowie TK, gdyż coś takiego byłoby nie do pomyślenia w USA. Tam zarówno sędziowie SN, jak i Konstytucja to świętość. Polityk, który by to podważył, albo by zasugerował, że sędzia SN USA nie zna się na prawie, albo stosuje niewłaściwe przepisy, to by skazał siebie na polityczny niebyt.
Z tym pisaniem ustaw, to jakaś totalna histeria. Coś takiego występuje w wielu krajach, ale cywilizowanych. Tylko u nas się mówi, że sędzia robi to dla siebie. U nas po prostu ustawy piszą albo politycy, albo kancelarie prawne, albo nawet doradcy podatkowi. I jest ok. To że się ustawa o TK okazała częściowo niezgodna, to nie z winy prof. Rzeplińskiego, który przecież nie doradzał, aby wybierać o dwóch sędziów więcej. Warto też dodać, że ustawę o TK procedowano około dwa lata i to przy udziale obecnego prezydenta RP.
kjonca 31 grudnia 2015 06:18
"Ustawa czerwcowa o TK napisana przez samego Prezesa TK i 2 innych sędziów tej instytucji, okazała się częściowo niezgodna z Konstytucją!"
Ekhem. Jeśli dobrze rozumiem, to jest tylko kłamstwo powtarzane przez niektórych. Proszę sprawdzić jak wyglądała ustawa "napisana przez samego prezesa TK" a co zostało finalnie przegłosowane. I które z przepisów tej ustawy zostały uznane za niekonstytucyjne.
Anonimowy 31 grudnia 2015 09:01
Jakie są dowody, że Prezes pisał ustawę? Poza doniesieniami polityków określonej opcji. Wiadomo tylko, że była konsultowana. Gadanie o pisaniu ustawy przez sędziów to powielanie retoryki PIS. Marek Safian w wywiadzie wyraźnie stwierdził, że konsultacje i współtworzenie w zachodniej europie jest czymś naturalnym. Ponadto jeżeli nie ma
konsultacji to mamy takie potworki jak USP i trzymanie sądownictwa powszechnego przez władzę wykonawczą za twarz. Jedynie tyle, co sędziowie powszechni robią co mogą, aby z chwytu się wywinąć. Z lepszym albo gorszym skutkiem np. pewien sędzia z Gdańska na telefonie z kancelarią premiera :0
faxe 31 grudnia 2015 11:41
Co do „histerii” z pisaniem ustaw, prawdę powiedziawszy uważam Pana argument za ciut niepoważny. Nasza Konstytucja stanowi, iż w Polsce mamy trójpodział władzy i to jest dla mnie ważne i wiążące, a nie jak w innych nawet cywilizowanych krajach pisze się ustawy.
Podkreślił Pan fundamentalną różnicę, która jest kluczowa - moim zdaniem - w dyskusji o TK i niezawisłości sędziów w ogóle - czym jest Konstytucja dla społeczeństwa en masse i również dla sędziów w USA i Polsce.
Moim zdaniem Konstytucja w Polsce dla zdecydowanej większości obywateli jest „jakimś tam czymś podobno ważnym”, a reszta – ci „uświadomieni” nie mają żadnego szacunku dla niej, nie wyłączając z tej grupy części sędziów włącznie z tymi z najwyższej półki.
Podejście wszystkich władz do trójpodzialu jest niekonstytucyjne w wielu przypadkach i to jest normalka. Abstrahując od „histerii z pisaniem prawa” – członkowie rządu są równocześnie posłami - jedna z władz zawiaduje wyborami i równocześnie rozstrzyga spory wyborcze pomiędzy wyborcami i sobą - marszałkowie Sejmu i Senatu dają sobie nagrody - corocznie – przez 26 lat na podstawie ustawy o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe - z dnia 31 lipca 1981 r. W ustawie tej dalej Marszałkowie Sejmu i Senatu są zaliczani do osób na kierowniczych stanowiskach państwowych itp, itd
Co do TK. Inwencja wybitnych prawników w „naciąganiu” Konstytucji i „konstruowaniu” alibi dla jej naruszania jest zaiste imponująca.
Sprawa legalności stanu wojennego, uposażeń emerytalnych SB, skok na OFE i uznanie zgromadzonych przez obywateli pieniędzy za środki publiczne(!), nadrzędność nad Konstytucją (!) zasady równowagi budżetowej, konstytucyjne uregulowanie kryteriów oceny sędziów rozporządzeniem, ale nauczycieli rozporządzeniem niekonstytucyjne, zamrożenie płac sędziów konstytucyjne, (jak rząd po naradzie z Prezesem obiecał, że to pierwszy i ostatni raz). Vacatio legis w orzeczeniu o niekonstytucyjności orzekania przez asesorów 18 miesięcy(!) itp, itd.
To jest również odpowiedź dlaczego w Polsce sędziowie TK, SN czy NSA nie są uważani za świętych.
Nie ma potrzeby przekonywania o niezawisłości, wystarczy być niezawisłym. To widać i słychać.
I na koniec jeszcze o tym decydowaniu czy sędziowie zajmą się sprawą. W Polsce również SN, NSA i TK odrzucają sprawy bez rozpatrywania( oczywiście bezzasadne) decydują więc czy zająć się sprawą czy nie.
Justice must not only be done, but must be seen to be done.
bartoszcze 31 grudnia 2015 20:59
/Proszę sprawdzić jak wyglądała ustawa "napisana przez samego prezesa TK" a co zostało finalnie przegłosowane./
A po co lecieć eufemizmami? Wiadomo, że jedyny przepis uznany za niekonstytucyjny został dodany podczas pracy w komisjach sejmowych, poza jakimkolwiek zasięgiem sędziów TK, którzy opracowali dla prezydenta projekt mający rozwiązywać problemy dostrzegane na co dzień przez sędziów.
(Ewentualny argument o niekonstytucyjności przepisu o ślubowaniu będzie o tyle idiotyczny, że orzeczenie jest w tym zakresie typowo interpretacyjne)
faxe 1 stycznia 2016 15:57
P. Bartoszcze
P. Mączyński słusznie zauważył, iż sędziowie SN i Konstytucja w USA to „świętość”. Czy uważa Pan, że en masse społeczeństwo polskie ma podstawy by mieć taką opinię o naszych sędziach ( w tym TK)? To jest tematem mojego komentarza, a nie wypunktowana przez Pana „konstytucyjność” ustawy czerwcowej napisanej przez prof. Rzeplińskiego i innych sędziów Trybunału, ponieważ niekonstytucyjny art. 137 został dodany przez parlamentarzystów PO-PSL. Tyle tylko że zapomina Pan, iż prezes Rzepliński i wiceprezes Biernat byli przecież obecni na posiedzeniach komisji, kiedy poseł Kropiwnicki przepychał z ostentacją niekonstytucyjne rozwiązania. I jakoś cicho siedzieli, ich przyzwoitość, ich wrażliwość Strażników demokracji i ich absolutny obowiązek poszanowania prawa, o których tak elokwentnie wypowiadają się obecny i byli prezesi TK i inne autorytety przez duże A, okazały się fikcją, mirażem, bajką dla ciemnego luda. Przecież musieli wiedzieć, co się święci i po co się święci.
Mnie osobiście mniej zasmuca i martwi sama „awantura polityczna czy kryzys” trybunałowo-konstytucyjny, a bardziej konsekwencje tej awantury dla wizerunku ( i tak mocno nadwątlonego) władzy sędziowskiej jako całości. Kowalski zobaczył, że król jest kompletnie nagi. Zobaczył, że Strażnicy Konstytucji i etosu sędziowskiego, najwyższej klasy prawnicy i profesorowie ,najlepsi z najlepszych są w gruncie rzeczy małymi duchem i o wątpliwej etyce ludzmi. I to jest tragiczne.
kjonca 1 stycznia 2016 20:14
To jescze ja (na zasadzie nie wiem ale się wypowiem)
Tyle tylko że zapomina Pan, iż prezes Rzepliński i wiceprezes Biernat byli przecież obecni na posiedzeniach komisji, kiedy poseł Kropiwnicki przepychał z ostentacją niekonstytucyjne rozwiązania.
Może mi ktoś powiedzieć jak z ustawy (jako rozumiem http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20150001064) można było na etapie komisji założyć, że posłuży do wyboru owych 2 sędziów prawem kaduka?
faxe 2 stycznia 2016 00:00
Nie wiem czy Pan żartuje czy też poważnie pyta? Pytanie sugeruje, że posłowie i politycy PO-PSL, prezydent Komorowski i prezes i wiceprezes TK nie potrafią liczyć do 30.
Ustawa ta od 29 sierpnia 2013 I czytanie na posiedzeniu Sejmu: i skierowaniu do Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisji Ustawodawczej do podjęcia ponownie prac 12 maja 2015 Sprawozdanie komisji druk nr 3397 Sprawozdawca: Robert Kropiwnicki.
To oczywiście zbieg okoliczności, że data odkurzenia po prawie 2 latach tej ustawy i podjęcia teraz już intensywnych prac – zbiega się z zaskakującymi i niepokojącymi dla rządzącej koalicji wynikami I tury wyborów prezydenckich.
Druga kadencja prezydentury B. Komorowskiego stawała się coraz mniej realna. 25 maja wygrał A.Duda.
26 maja 2015 r. na 93 posiedzeniu Sejmu Poseł Kropiwnicki otwartym textem mówi: „Otóż po analizie stwierdziliśmy, że ze względu na bliski koniec kadencji, oczywiście Sejmu, istnieje duże zagrożenie, że znaczna część trybunału, 1/3 sędziów utraci mandat na przełomie kadencji, czyli po skończeniu obecnej, a przed faktycznym rozpoczęciem prac nowej. Uznaliśmy, że lepiej nie blokować prac trybunału, ale też nie dokładać obowiązków w nowej kadencji, by na pierwszym (Wesołość na sali, oklaski), drugim lub trzecim posiedzeniu, czyli wtedy, kiedy wybiera się rząd, konstruuje się większość parlamentarna, nie dokładać do tego tygla wydarzeń, które będą rozgrywać się, jeszcze wyboru pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego."(Wesołość na sali, oklaski)
I dalej pan sędzia Kropiwnicki, już bez żenady, mówi: „Bo to mogłoby zablokować funkcjonowanie trybunału na dłuższy czas. Aby do tego nie dopuścić, uznaliśmy, że lepiej wprowadzić przepis przejściowy, który będzie dotyczył tylko tych sędziów, których kadencja kończy się w roku 2015 – i tu ważne – tak by jeszcze za naszej kadencji wybrać tych pięciu sędziów.”(Wesołość na sali, długotrwałe oklaski)
Ustawę ogłoszono 30 lipca, weszła w życie 30 sierpnia. Już wtedy znaliśmy termin wyborów ogłoszony 27 lipca ( tego dnia prezydent podpisał również ustawę o TK)– z możliwych 4 niedziel 11, 18, 25 października i 1 listopada, prezydent Komorowski wybrał najpóźniejszą (1 listopada była nierealna ze względu na przypadające Święto Zmarłych)
99. Posiedzenie Sejmu RP w dniach 9,10,11 września 2015 r.
100. Posiedzenie Sejmu RP w dniu 16 września 2015 r.
101. Posiedzenie Sejmu RP w dniach 23,24,25 września 2015 r.
102. Posiedzenie Sejmu RP w dniach 8,9 października 2015 r.
Art 137 ustawy o TK „W przypadku sędziów Trybunału, których kadencja upływa w roku 2015 termin na złożenie wniosku, o którym mowa w art. 19 ust. 2, wynosi 30 dni od dnia wejścia w życie ustawy”
Czy można było 12 maja 2015 założyć i pokombinować licząc nawet na palcach - z zapisami ustawy, biorąc pod uwagę termin wyborów i terminy posiedzeń Sejmu, tak aby posłużyła do wyboru owych 2 sędziów prawem kaduka? A 3 sędziów z naruszeniem dobrych obyczajów, przyzwoitości i elegancji? Może się Pan pobawić i pospekulować co by było gdyby termin wyborów prezydent wyznaczył na najwcześniejszy termin 11. 10.
bartoszcze 2 stycznia 2016 10:26
Jej, ale Pan kreuje teorie spiskowe.
Skoro Pan tak biegle posługuje się archiwami sejmowymi, to proszę sobie sprawdzić ile posiedzeń komisji, poświęconych pracy nad tą ustawą, odbyło się w ciągu tych dwóch lat.
Proszę przy okazji spróbować wytłumaczyć, dlaczego to akurat prezes TK miałby powodować przeciąganie procedowania tej ustawy aż do czasu po wyborach prezydenckich - ze skutkiem takim, iż:
"Jeżeli przyjęlibyśmy zasadę napisaną przez sędziów, to musielibyśmy już rozpocząć procedury i żaden z kandydatów nie zostałby wybrany" (poseł K.Pawłowicz, 26.05.2015)
Pomijam oczywistą naiwność Pańskich prób przekonywania, że "ciche siedzenie na posiedzeniu" na którym poseł Kropiwnicki zrobił wrzutkę uznaną za niekonstytucyjną (proszę sobie w wolnej chwili dopatrzeć, jak głosowano nad tą poprawką...) jest jakkolwiek równoważne wcześniejszemu oskarżycielskiemu sformułowaniu "ustawa napisana przez sędziów TK". Aha, ta poprawka została wrzucona zanim dokonano wyboru prezydenta...
I tak, społeczeństwo ma powody ufać Trybunałowi. Tyle że społeczeństwo nie ma powodów ufać państwu jako całości (tu odsyłam do klasyka Sienkiewicza).
PS Doprawdy jestem ciekaw skąd Pan wziął tego sędziego Kropiwnickiego, ale to może po prostu freudyzm.
faxe 2 stycznia 2016 18:13
ad PS chyba tak, o zdgrozo!
Natomiast nie widzę w Pana komentarzu żadnych argumentów, które udowadniają, iż moje zestawienie faktów i wyciągnięte wnioski są w istocie „naiwną teorią konspiracji” – a szczególne pominięcie wypowiedzi posła Kropiwnickiego jest ciekawe.
Do mojej teorii konspiracji dodam jeszcze jeden ciekawy element. W październikowym Państwie i Prawie polecam “Legitymacja sądownictwa konstytucyjnego“. Autor R. M. Małajny twierdzi, iż dzisiejsze trybunały daleko odeszły od modelu stworzonego przez autora współczesnej koncepcji trybunałów - Hansa Kelsena. Nie są one już wyłącznie negatywnymi ustawodawcami, ale raczej “superlegislaturami”, a sytuacja ta jest konsekwencją rosnącego aktywizmu sędziowskiego i paradoksalnie – konstytucjonalizacja praw człowieka. Na potwierdzenie, autor powołuje się na opinię M. Granata, iż
“Sędzia konstytucyjny ma się interesować konstytucyjnością ustawy od strony formalnej, a nie od strony wartości konstytucyjnych czy norm ponadpozytywnych. Dlatego ustawy zasadnicze nie powinny zawierać praw jednostki. Trybunał konstytucyjny mógłby odwołać się do tych praw, a wówczas stałby się ustawodawcą pozytywnym. Nastąpiłoby też przesunięcie władzy z parlamentu do trybunału, który mógłby się stać reprezentantem sił politycznych zupełnie innych od zasiadających na ławach poselskich. Innymi słowy, doszłoby do wykształcenia się rządu sędziów”.
Lata temu Carl Schmitt przewidywał taki obrót sprawy i zarzucał H. Kelsenowi, iż dążenie do jurydyzacji polityki może doprowadzić do upolitycznienia sprawiedliwości.
I w lżejszym ciut tonie - uczeń Freuda, Carl Jung i fizyk Wolfgang Pauli doszli kiedyś do wniosku, że istnieje taki rodzaj koincydencji, który udowadnia nam, że rzeczywistością kierują siły i zależności, których niektórzy nie są w stanie dostrzec i zrozumieć.
Co do całości Pana komentarza, posłużę się słowami Jean Girardoux „Żaden poeta nigdy nie interpretował natury w równie dowolny sposób, w jaki prawnik interpretuje prawdę”.
PS Niestety jestem kobietą.
bartoszcze 2 stycznia 2016 22:31
Najmocniej przepraszam za przypisanie niewłaściwej płci.
Co do teorii spiskowych - zupełnie mnie nie interesuje, czy PO/PSL/ktokolwiek w maju 2015 cokolwiek spiskowało. Tematem mojego zainteresowania byli wyłącznie sędziowie TK, a w tym zakresie póki co nie usłyszeliśmy od Pani żadnego poważnego argumentu.
Skoro przywołała Pani Kelsena, to zasadniczym problemem Kelsenowskiej konstrukcji - zawsze uwielbiałem jej formalną elegancję - jest Grundnorm, której Kelsen nigdy nie potrafił jasno zdefiniować, przez co w 1945 niezaprzeczalnie musiał sobie włosy z głowy rwać i korzystać z pomocy Radbrucha. Dziś rolę Grundnorm przejęły de facto prawa człowieka, których zakres - o zgrozo! - sądownictwo na świecie stale rozszerza. Także i Trybunał stając przed rzeczywistością mógł się scholastycznie trzymać litery konstytucji, albo wychodzić naprzód szukając jej ducha tam, gdzie litery brak. Proponuję zerknąć jak rozumuje choćby amerykański Supreme Court...
Ryszarda M. Małajnego ze względów estetycznych komentował nie będę :)
kjonca 30 grudnia 2015 11:15
Wygląda na to, że (jeśli dobrze rozumiem) Pana pogląd podziela prezes SN:
http://www.tvn24.pl/i-prezes-sadu-najwyzszego-zlozyla-wniosek-do-tk-ws-nowelizacji-ustawy,606852,s.html
"Skoro ustawodawca pozbawia Trybunał Konstytucyjny zdolności orzekania o konkretnej ustawie, a mianowicie o ustawie zmieniającej zasadniczo sposób funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego, to tego rodzaju działanie nie może korzystać z ochrony w demokratycznym państwie prawnym, ponieważ jest obejściem Konstytucji" - uważa I prezes SN. Jej zdaniem w takim wypadku ustawa nowelizująca nie może korzystać z domniemania zgodności z konstytucją od momentu jej ogłoszenia, "gdyż inaczej obejście Konstytucji byłoby akceptowane w porządku prawnym".
Anonimowy 30 grudnia 2015 20:19
Bo to dla każdego prawdziwego, myślącego prawnika, sędziego jest oczywiste. Dziwnę tylko, że ci pseudoprawnicy z rządu się dziwią. Twórcy Konstytucji przewidzieli na szczęście, że może dojść do takiej sytuacji jaka ma obecnie miejsce. Po to jest kwalifikowana większkość potrzebna do jej zmiany. Może i jakiemuś politykowi śni się, że jest Piłsudskim, ale nic z tego. Owszem, jeżeli na Trybunał zostanie użyta Policja, czy inne służby np. BOR, najpewniej w nocy, to nie będzie możliwe procedowanie Trybunału Konstytucyjnego. Wówczas jednak będzie oczywiste z czym mamy do czynienia. Obecna partia rządząca mogłaby zmieniać konstytucję, gdyby miała do tego odpowiedni mandat wyborców. Na szczęście nie ma.
Anonimowy 30 grudnia 2015 21:35
W pełni się zgadzam z treścią tekstu. Tu należy stosować wykładnię logiczną. Przepis porządkowy Konstytucji dotyczący organizacji Pracy TK nie może powodować niezawisłości sędziowskiej lub braku możliwości udaremnienia niemożności działania. Słusznie podnoszą komentatorzy, że można by w ustawie zapisać w art 1. Najbliższą datą rozprawy przed TK wyznacza się na dzień 31.12.219 r a w art 2. Każdy sędzia nie posiadający kota nie może orzekać w sprawie badania zgodności ustaw z Konstytucją (to za mec. Giertychem :) ) i co wtedy ? Sejm zatwierdził, Duda Pomoc podpisał, weszło z chwilą podpisania i TK przestaje działać w ogóle. Każdy prawnik w Polsce, który twierdzi, że TK powinien stosować tą ustawę będzie się tego wstydził do końca życia bo twarz się ma tylko jedną. W Stanie Wojennym też paru straciło twarz....
Toni PL 30 grudnia 2015 23:53
Anonimowy 1 stycznia 2016 20:56
Sorry ale żadnej obrony TK nie będzie, bo ludzie uwierzyli, że TK im zabierze 500 zł na dziecko. Nie potrzeba BORu, wystarczy np, że ktoś powie, że odebrał telefon o grożbach pod adreem TK i trzeba ewakuować budynek...
Rzepliński nie wygra tej walki, zaczął ją zbyt wcześnie, więkoszość parlamentarna ma w tej chwili poparcie znacznej części społeczeństwa. Poczekałby z pół roku, może nastroje się zmienią...
Anonimowy 3 kwietnia 2016 09:19
Stan umysłu autora , który zestawił „Nie pytam, jakie jest prawo, ale jacy są sędziowie” z „Bo również sędzia r e j o n o w y może nie stosować przepisu ustawy w zakresie, w jakim jest niezgodny z Konstytucją RP. Nie ma nawet co mówić o aktach niższej rangi, jak np. rozporządzenia, którymi sędzia – w zakresie, w jakim są niezgodne z ustawą – nie jest w ogóle związany.” zawiera się
poniżej granicy kwalifikowanej ociężałości umysłowej.
Artur Mączyński 3 kwietnia 2016 18:29
Lepsza ociężałość umysłowa, niż kompletna Twoja niewiedza i niezrozumienie tekstu. Po pierwsze, cytat pochodzi od Monteskiusza który nie był ociężały umysłowo. Po drugie, niezwiązanie rozporządzeniem i ustawą wynika z doktryny i elementarnej wiedzy z zakresu teorii prawa. Przykro, że ktoś kto nie ma wiedzy i nie chce się otworzyć na wiedzę krytykuje.
Anonimowy 8 maja 2016 10:16
To ja się tylko zapytam.
1. Co może zrobić sejm jeśli ustawy które wydaje o TK w mniemaniu tego drugiego za każdym razem będą niezgodne z konstytucją? (TK przestaje być niezawistny w opinni ekspertów)
2.Co to znaczy że ustawy wydane są mniemane jako konstytucyjne?
3.Czy ta sama ustawa może być drugi raz przedstawiona TK aby Ci orzekli o jej konstytucyjności?
bartoszcze 8 maja 2016 11:38
1. Uchwalać ustawy zgodne z Konstytucją. Nawet marcowy wyrok Trybunału w sprawie ustawy o TK nie uznawał każdego z zaskarżonych przepisów za niezgodne z Konstytucją (abstrahując od zarzutu naruszenia trybu, powodującego całościową niekonstytucyjność ustawy).
2. To znaczy, że uważa się, że ustawa jest konstytucyjna, dopóki Trybunał nie orzeknie inaczej. Wyjątki od tej zasady to już dość subtelna materia.
3. Tak i nie. Nie można ponownie przedstawić Trybunałowi przepisu w oparciu o ten sam zarzut, jak również nie można Trybunałowi przedstawić przepisu, który został już wyrokiem Trybunału uchylony. Jeżeli natomiast Trybunał uznał jakiś przepis za zgodny z przepisem X konstytucji, to można go ponownie przedstawić do zbadania pod kątem zgodności z przepisem Y konstytucji.