Source: http://demagog.org.pl/politycy/bartosz-arlukowicz/
Timestamp: 2018-10-20 11:11:23+00:00
Document Index: 96771024

Matched Legal Cases: ['Art. 32', 'art. 55', 'Art. 55', 'Art. 32', 'Art. 68', 'art. 2', 'art. 124', 'Art. 57', 'art. 13', 'art. 5']

Bartosz Arłukowicz | demagog.org.pl - Politycy pod kontrolą
Prawda - 14
Po roku działania programu in vitro - ponad 2700 ciąż i 249 urodzonych dzieci. Czas na ustawę. Przekazana właśnie do konsultacji społecznych — Bartosz Arlukowicz (@Arlukowicz) lipiec 16, 2014
W ramach funkcjonowania programu in vitro w okresie pierwszego roku odnotowano 2559 ciąż oraz 214 urodzonych dzieci. Warto wspomnieć, że do programu zarejestrowało się ponad 11 tysięcy par, zakwalifikowanych zostało 8685 par, zaś związków trakcie leczenia po pierwszym roku funkcjonowania programu jest 7939. Na program przeznaczono ponad 70 mln złotych.
Lekarz rodzinny jest finansowany wg stawki kapitacyjnej. Za każdego pacjenta zapisanego na swojej liscie otrzymuje z NFZ 96 zł. — Bartosz Arlukowicz (@Arlukowicz) lipiec 25, 2014
Roczna stawka kapitacyjna, to kwota jaka zostaje przeznaczona na kompleksowe sfinansowanie opieki w danym zakresie dla jednego pacjenta, która przekazywana jest świadczeniodawcy co miesiąc, niezależnie, czy pacjent korzysta z usług zdrowotnych, czy też nie.
Zgodnie z załącznikiem nr 1 do zarządzenie Nr 69/2013/DSOZ Prezesa NFZ z dnia 27 listopada 2013r. stawka kapitacyjna, dotycząca świadczenia lekarza podstawowej opieki zdrowotnej na rok 2014 wynosi 96 zł.
Lekarze powiedzieli w dokumentach: “chcemy, żeby pacjent płacił za samo przekroczenie progu przychodni”
Propozycje, o których mówi minister zostały zawarte w punkcie 23 listu z dnia 9 grudnia 2014 roku Wiceprezesa Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych Marka Sobolewskiego do Zastępca dyrektora Departamentu Organizacji Ochrony Zdrowia MZ Beaty Rorant. Chodzi o wprowadzenie regulatora popytu na usługi medyczne poprzez tzw. „drobne” współpłacenie pacjentów celem wyeliminowania nadużywania ilości wizyt pacjentów u lekarzy (często bez medycznego uzasadnienia). Opłata miałaby być wnoszona przez każdego pacjenta przychodzącego do lekarza.
Porozumienie Zielonogórskie zaznacza jednak, że “pomysł współpłacenia był także jedną z propozycji Platformy Obywatelskiej, gdy partia ta przedwyborczo kokietowała świadczeniodawców Porozumienia Zielonogórskiego a nawet sięgnęła po ówczesnego prezesa Federacji, mianując go Wiceministrem Zdrowia. Wówczas Bartosz Arłukowicz był jeszcze w SLD i surowo oceniał Platformę Obywatelską, a zwłaszcza rząd Donalda Tuska i swoją resortową poprzedniczkę, Ewę Kopacz… Należy dodać, iż system współpłacenia sprawdził się w czeskiej służbie zdrowia.”
Doktor Krajewski [prezes PZ - przyp.] jako jedyny z 9 przychodni w swoim powiecie zamknął gabinet.
Zgodnie z danymi opublikowanymi przez dolnośląski oddział NFZ faktycznie jedyną przychodnią w powiecie średzkim bez podpisanej umowy POZ jest przychodnia dr. Jacka Krajewskiego - prezesa Porozumienia Zielonogórskiego.
Minister nie miał jednak racji mówiąc o liczbie gabinetów w powiecie. Z danych NFZ wynika, że w powiecie średzkim działa 10 podmiotów świadczących usługi POZ.
Pacjent może trzykrotnie w ciągu roku zmienić lekarza rodzinnego, bez żadnych opłat, bez chodzenia do NFZ
Zgodnie z artykułem 28 ust. 1c ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych: “Świadczeniobiorca ma prawo bezpłatnego wyboru, o którym mowa w ust. 1 lub 1a, nie częściej niż trzy razy w roku kalendarzowym, a w przypadku każdej kolejnej zmiany wnosi opłatę w wysokości 80 złotych.” Dokonuje się tego w drodze złożenia w przychodni deklaracji wyboru lekarza rodzinnego.
Warto jednak zaznaczyć, że nie jest to całkowicie nowe uprawnienie pacjenta, wcześniej bezpłatnej zmiany można było dokonać 2 razy w roku.
W Wielkiej Brytanii jest tak, że od momentu wystawienia skierowania przez lekarza rodzinnego do rozpoczęcia leczenia musi minąć 62 dni. W Wielkiej Brytanii obowiązkowe jest konsylium, czyli grupa lekarzy, która otacza pacjenta całościową, kompleksową opieką.
Z informacji zawartych na stronie internetowej National Health Service (brytyjskiego odpowiednika NFZ) wynika, że ustalono terminy, które mają być wytycznymi dla lekarzy. Zostały one ujęte już w planie z 2000 roku. Bada się w jakim stopniu brytyjska służba zdrowia spełnia wyznaczone przez nie standardy prowadząc statystyki.
Po wizycie u lekarza rodzinnego pacjent z podejrzeniem nowotworu w ciągu 14 dni musi zobaczyć się ze specjalistą, w ciągu 31 dni od wizyty u lekarza rodzinnego musi zostać postawiona diagnoza, a w ciągu kolejnych 31 dni musi zostać rozpoczęte leczenie.
Łącznie daje to 62 dni, w których powinna zamknąć się data rozpoczęcia leczenia. Nie są to jednak granice obligatoryjne, co wynikałoby ze słów ministra ale wytyczne (guidelines) zawierające również specyfikę konkretnych odmian choroby. W statystykach ujmowani są chorzy, którzy nie podjęli leczenia w tym określonym terminie.
Karty zielone, te karty diagnostyki może wydrukować i wypełnić dla pacjenta zarówno lekarz rodzinny jak i lekarz specjalista. (...) Różnica polega tylko na tym, ze lekarz rodzinny, który zajmuje się bardzo wieloma różnymi chorobami, ma prawo wypełnić tą kartę wtedy kiedy podejrzewa chorobę nowotworową, zaś specjalista wtedy, kiedy ja stwierdzi.
W tekście Ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (tekst ujednolicony) znajduje się zapis:
Art. 32a. 4. Kartę diagnostyki i leczenia onkologicznego wydaje świadczeniobiorcy odpowiednio lekarz, o którym mowa w art. 55 ust. 2a albo ust. 2 pkt 2.
Art. 55. ust. 2a dotyczy lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, nazywanych potocznie lekarzami rodzinnymi. Warto mieć na uwadze że lekarz rodzinny także jest specjalistą (medycyny rodzinnej), natomiast rozgraniczenie na lekarzy rodzinnych i lekarzy specjalistów w wypowiedzi ministra Arłukowicza należy uznać jako skrót myślowy. Idąc dalej, ust. 2 pkt 2 brzmi:
Art. 32a. 2. pkt 2. Lekarz udzielający ambulatoryjnych świadczeń specjalistycznych lub świadczeń szpitalnych [...]
Lekarzem udzielającym ambulatoryjnych świadczeń specjalistycznych lub świadczeń szpitalnych jest lekarz specjalista.
Biorąc pod uwagę powyższe zapisy, prawdą jest że do wypisywania kart DILO są uprawnieni zarówno lekarze pierwszego kontaktu, jak i lekarze specjaliści.
W woj. podlaskim śmiertelność z powodu chorób nowotworowych jest o 30% wyższa niż w woj. wielkopolskim.
Zespołowi Demagog.PL nie udało się dotrzeć do danych dotyczących liczby chorych na nowotwory w poszczególnych województwach będącej konieczną do obliczenia śmiertelności.
Zespół Demagog.PL zwrócił się do Ministra Zdrowia o stosowne dane w celu weryfikacji wypowiedzi.
W Polsce nie jest dopuszczalne prawnie (...) handel internetowy lekami na receptę.
W świetle polskiego prawodawstwa, przez internet nie można sprzedawać leków, na które jest wymagana recepta lekarska. Reguluje tę kwestię ustawa - Prawo farmaceutyczne (Dz.U. 2001 Nr 126 poz. 1381 z późn. zm.).
Art. 68 ust. 3 wskazanej ustawy dopuszcza prowadzenie przez apteki ogólnodostępne i punkty apteczne jedynie wysyłkowej sprzedaży produktów leczniczych wydawanych bez przepisu lekarza.
W art. 2 pkt 37aa) ustawodawca za sprzedaż wysyłkową przyjmuje natomiast umowę sprzedaży produktów leczniczych zawieraną z pacjentem bez jednoczesnej obecności obu stron, przy wykorzystywaniu środków porozumiewania się na odległość, w szczególności drukowanego lub elektronicznego formularza zamówienia niezaadresowanego lub zaadresowanego, listu seryjnego w postaci drukowanej lub elektronicznej, reklamy prasowej z wydrukowanym formularzem zamówienia, reklamy w postaci elektronicznej, katalogu, telefonu, telefaksu, radia, telewizji, automatycznego urządzenia wywołującego, wizjofonu, wideotekstu, poczty elektronicznej lub innych środków komunikacji elektronicznej w rozumieniu ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną.
W związku z tym zakup leku za pośrednictwem internetu, jako środka porozumiewania się na odległość, poczytywany jest za sprzedaż wysyłkową, a ta, jak wynika z wyżej wymienionego przepisu, może dotyczyć wyłącznie leków bez recepty.
W niektórych aptekach internetowych istnieje jednak możliwość zamówienia leków na receptę. Przykładowo, serwis doz.pl oferuje taką usługę, przy czym wymaga od swoich klientów osobistego odebrania leku na receptę w aptece stacjonarnej, po okazaniu recepty. Tego rodzaju działalność nie jest traktowana jako sprzedaż wysyłkowa, gdyż realizacja recepty odbywa się co do zasady w aptece, w obecności obu stron zawieranej transakcji.
Zgodnie z art. 124 ustawy Prawo farmaceutyczne za wprowadzenie do obrotu lub przechowywanie w celu wprowadzenia do obrotu produktu leczniczego, bez posiadania pozwolenia na dopuszczenie do obrotu grozi karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Nie mamy prawa ścigać firm funkcjonujących w innym państwie.
Nie istnieją zapisy, które pozwalałyby na ściganie firm, które funkcjonują w innych krajach. W Unii Europejskiej obowiązuje zasada wzajemnego uznania, od której są wyjątki, jednak dopuszczają one jedynie zaostrzenie zasad dopuszczenia pewnych produktów na rynek.
Zgodnie z unijną zasadą wzajemnego uznania, sprzedaż produktu dopuszczonego do sprzedaży w jednym z państw członkowskich nie może być zabroniona w innym państwie, nawet jeśli prawodawstwo obu krajów różni się w tych dziedzinach.
Jednak ze względu na interes ogólny, ochrona zdrowia, czyli w kwestii produktów leczniczych, wraz z ochroną konsumentów i środowiska naturalnego, to wyjątek od tej zasady. W tym przypadku państwo członkowskie ma prawo zaostrzyć zasady dotyczące dopuszczenia na swój rynek pewnych produktów.
W wyroku Trybunału Sprawiedliwości nr C322/01 w sprawie Deutscher Apothekerverband Trybunałstwierdził, iż artykuł 30 Traktatu Ustanawiającego Wspólnotę Europejską (obecnie artykuł 36 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej) może uzasadniać krajowy zakaz sprzedaży drogą wysyłkową produktów leczniczych, których sprzedaż jest zastrzeżona wyłącznie dla aptek w danym państwie członkowskim w zakresie, w jakim dotyczy produktów leczniczych wymagających recepty (punkt b) orzeczenia).
10 marca 2015 r. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy regulujący tę kwestię, znajdują się w nim również przepisy dotyczące klinik wykonujących zabiegi in vitro: Podmioty wykonujące w dniu wejścia w życie procedury przewidziane ww. ustawą będą miały 12-miesięczny okres przejściowy na dostosowanie się do określonych w niej wymogów związanych z uzyskaniem stosownego pozwolenia. W programie Leczenie Niepłodności Metodą Zapłodnienia Pozaustrojowego na lata 2013-2016 została dokładnie opisana procedura zapłodnienia in vitro oraz to, kto może się ubiegać o udział w programie, zarówno jeśli chodzi o przychodnie, jak i o uczestników.
I trzeba uregulować prawnie to, co w Europie jest już dawno uregulowane.
Zdecydowana większość krajów UE, zgodnie z dyrektywą UE 2004/23/WE, uregulowało prawnie kwestię zapłodnienia in vitro.
Jedynie Polska, Cypr, Malta i Luksemburg nie uchwaliły do tej pory ustaw regulujących tą kwestię.
Z związku z przekroczeniem przez Polskę terminu, który minął z końcem 2006 roku, Komisja Europejska pozwała Polskę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu.
Warto nadmienić, iż państwa, które uchwaliły odpowiednie akty prawne z pewnym opóźnieniem to Serbia (2009) oraz Rumunia (2012).
Jest taka ustawa, którą Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło w roku 2012, to jest projekt poselski pod którym powiem jasno, jest podpisany także obecny kandydat na prezydenta, Andrzej Duda, w którym jest powiedziane, że PiS proponuje, żeby karać za in vitro więzieniem do lat dwóch.
Powołując się na Projekt ustawy o zakazie zapłodnienia pozaustrojowego i manipulacji ludzką informacją genetyczną, można uznać słowa B. Arłukowicza za prawdziwe.
Projekt takiej ustawy rzeczywiście wpłynął do Marszałka Sejmu w czerwcu 2012 roku, a fragment o karaniu więzieniem do lat dwóch brzmi:
Art. 57 1. Kto tworzy embrion ludzki poza organizmem kobiety, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Andrzej Duda był jednym z posłów, którzy podpisali się pod projektem ustawy.
Ależ są zapisy [dot. poradnictwa psychologicznego] obejmujące kompleksową opiekę wszystkich par borykających się z problemem niepłodności.
Minister Arłukowicz dosyć ogólnikowo mówi o kompleksowej opiece medycznej dla wszystkich par borykających się z problemem niepłodności. Powołuje się się na projekt ustawy, który wprost nie mówi o poradnictwie psychologicznym, ale biorąc pod uwagę całą wypowiedź i działania Ministerstwa Zdrowia w tym zakresie należy zakwalifikować tę wypowiedź jako prawdę.
O kompleksowości świadczeń opieki zdrowotnej w przypadku in vitro mówi już Ustawa z dnia 27.08.2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych:
Kompleksowość udzielanych świadczeń opieki zdrowotnej – możliwość realizacji świadczeń opieki zdrowotnej w danym zakresie obejmującą wszystkie etapy i elementy procesu ich realizacji, w szczególności strukturę świadczeń opieki zdrowotnej w danym zakresie.
Artykuł 5. i 6. Projektu ustawy o leczeniu niepłodności z dnia 22.01.2015 r. mówi o tym, że leczenie niepłodności obejmuje m.in. poradnictwo medyczne i obejmuje w szczególności przekazywanie informacji na temat płodności (...)
W ustawie pojawiają się również informacje na temat promocji zdrowia prokreacyjnego.
Natomiast w treści Programu Leczenia Niepłodności Metodą Zapłodnienia Pozaustrojowego na lata 2013-2016 podpisanego przez ministra Arłukowicza, w rozdziale II poświęconym zdefiniowaniu problemu i określeniu potrzeby, pojawia się informacja, że pary objęte niepłodnością znacznie częściej dotknięte są depresją, zaburzeniami relacji społecznych oraz zaburzeniami nerwicowymi.
W związku z tym i biorąc pod uwagę kolejne wypowiedzi w Rozmowie Dnia, wypowiedź ministra zdrowia należy zakwalifikować jako prawdę. Jednak na tym etapie prac nad ustawą należałoby uściślić kluczowe słowo “kompleksowość”. Szczególnie biorąc pod uwagę uzasadnienie problemu w w Programie na lata 2013-2016, gdzie niepłodność wskazano jako przyczynę wielu depresji i zaburzeń psychologicznych.
[pary z problemami niepłodności] Jest to 10-15% każdej populacji.
Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) niepłodność dotyka do 15% par w wieku rozrodczym w skali światowej. Ponadto, na podstawie dostępnych wyników badań, można dodać, że od roku 1990 do 2010 liczba par niepłodnych wzrosła z liczby 42 mln do 48,5 mln.
Ustawa mówi jasno: centra leczenia niepłodności, które proponujemy, które powstaną, mają się zająć pacjentem kompleksowo: od poradnictwa, poprzez diagnostykę, poprzez pełne leczenie: farmakologiczne, hormonalne, chirurgiczne, a na końcu także in vitro.
Rządowy projekt Ustawy o leczeniu niepłodności przewiduje utworzenie centrów leczenia niepłodności (Rozdział 2.), czyli podmiotów leczniczych, które prowadzą łącznie:
bank komórek rozrodczych i zarodków;
działalność z zakresu leczenia niepłodności;
działalność dydaktyczną i badawczą (art. 13.).
Projekt również określa szczegółowo, że leczenie niepłodności obejmuje:
procedury medyczne wspomaganej prokreacji, w tym zapłodnienie pozaustrojowe prowadzone w ośrodku medycznie wspomaganej prokreacji;
zabezpieczenie płodności na przyszłość (art. 5 pkt 1).
Zatem zgodne z prawdą jest, że centra leczenia leczenia niepłodności zapewnią pacjentom usługi z zakresu: poradnictwa, diagnostyki, leczenia farmakologicznego i chirurgicznego oraz in vitro (zapłodnienie pozaustrojowe).
Projekt ustawy ani jednym słowem nie wspomina jednak o leczeniu hormonalnym, które wymienia minister. Jednak z treści uzasadnienia (str. 6) oraz raportu z konsultacji publicznych i opiniowania (str. 68) można wnioskować, że leczenie farmakologiczne obejmuje swoim zakresem również leczenie hormonalne.
Także in vitro jest w Polsce finansowo uregulowane, przypomnę że już od roku funkcjonuje program zdrowotny Ministra Zdrowia, do tej pory przeznaczyliśmy na to 250 mln złotych.
Zgodnie z metodologią portalu Demagog.org.pl, wypowiedź należy uznać za manipulację, ponieważ zawiera ona częściowo prawdę, a częściowo dane fałszywe, mające wzmocnić argument.
Prawdą jest, że realizacja programu in vitro w Polsce została rozpoczęta 1 lipca 2013 roku i będzie trwała do 30 czerwca 2016 roku. Prawdą jest także to, że aspekt finansowy in vitro został uregulowany, ale jest to nie 250 mln, a 244 mln złotych na lata 2013-2016.
Minister Arłukowicz podał więc kwotę wyższą o 6 mln złotych. Należy tu wziąć pod uwagę, że minister nie użył słów: “niecałe” czy “około”, ale podał konkretną liczbę, co nie pozwala uznać tego fragmentu wypowiedzi za prawdę.
W czasie trwania rządowego programu urodziło się ponad 1650 dzieci. [in vitro]
Zgodnie z danymi otrzymanymi z Ministerstwa Zdrowia, od dnia 1 lipca 2013 roku w Polsce dzięki finansowaniu zapłodnienia poza ustrojowego in vitro w ramach Programu na lata 2013-2016 urodziło się 1668 dzieci (stan na 13 kwietnia 2015 roku).
Mając takie informacje uznajemy wypowiedź Pana Ministra Arłukowicza za prawdziwą.
Wcześniejsze komunikaty o liczbie takich urodzeń:
http://www.invitro.gov.pl/news/22
http://www.mz.gov.pl/aktualnosci/602-dzieci-urodzonych-dzieki-programowi-in-vitro
I od środy nikt nie rozmawiał z głodującymi ludźmi (lekarzami rezydentami).
Spotkanie, o którym mówi Bartosz Arłukowicz odbyło się w środę 4 października. Uczestniczyli w nim Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł i wiceminister Józefa Szczurek-Żelazko i protestujący lekarze rezydenci.
Min @Radziwill_K odwiedził głodujących po zakończeniu mediacji. Wizyta Ministra nie zapewniła postępu rozmów. Protest trwa.#protestmedykow
— Rezydenci OZZL (@PR_OZZL) 9 października 2017
Minister Radziwiłł spotkał się z lekarzami protestującymi w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie wczoraj (tj. poniedziałek 09.10.2017 r.). Po spotkaniu minister poinformował, że spotkanie zakończyło się niepowodzeniem, a strajkujący lekarze stwierdzili, ze formuła mediacji i rozmów z Konstantym Radziwiłłem wyczerpała się.
Rezultatem dzisiejszego spotkania z @Radziwill_K jest stwierdzenie przez obie strony, że ta formuła mediacji wyczerpała się #protestmedykow
W związku z tym, że Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł rozmawiał z protestującymi lekarzami po środzie 4 października wypowiedź Bartosza Arłukowicza oceniamy jako fałszywą.
https://www.sharethefacts.co/share/a9558a04-b9b6-4692-861c-1ebfc68e809e