Source: http://lacorruption.weebly.com/blog-o-ple347ni-i-cudach/archives/06-2014
Timestamp: 2017-02-25 20:25:06+00:00
Document Index: 20821965

Matched Legal Cases: ['art 183', 'art 273', 'art 134', 'SA/Wa ', 'art 304', 'art 271', 'art 304', 'art 304', 'art 304']

Instynktownie zakłada się, że instancje nadrzędne reprezentują wyższy poziom merytoryczny niż te które nadzorują. Nasze doświadczenie wskazuje, że nie zawsze tak być musi. Są instytucje w których to co się dzieje na poziomie lokalnym zdaje się być dokładnym odzwierciedleniem i konsekwencja niewyobrażalnej wprost niekompetencji na samej górze. Po ostatniej porcji korespondencji zastanawiamy się czy do takich instytucji nie zalicza sie Prokuratura. Nie jesteśmy jeszce gotowi do wyciągania wiażących wniosków, ale przynajmniej kilku zatrudnionych tam prokuratorów albo udaje, albo naprawdę ma poważne trudności z rozumieniem tekstu pisanego. Tylko tak jesteśmy w stanie sobie wytłumaczyć to co sie stało ze złonymi informacjami o możliwości istnienia poważnych problemów z respektowaniem zapisów ksiąg wieczystych w obrębie struktur prokuratorskich. Dwie z tych informacji wylądowały w Bogu ducha winnej Prokuraturze Rejonowej w mieście wojewódzkim. Jedną informację opatrzono opisem, który nijak się miał do tego czego sprawa dotyczyła (czyli nie respektowania ksiąg wieczystych i możliwością prowadzenia przez niezidentyfikowaną jednostkę prokuratury niezidentyfikowanej sprawy), a jak sie znalazła druga w nieszczęsnej Prokuraturze Rejonowej to trudno zgadnąć bo nie był to ani jej rewir, ani zakres uprawnień. Sprawa dotyczyła działań sądu rejonowego w odległej o prawie 50 km miejscowości. Na chwilę obecną żadne inne wytłumaczenie poza pospolitym analfabetyzmem Prokuratorów Prokuratury Generalnej nie przychodzi nam do głowy.Nieszczęsna Prokuratura Rejonowa po której trudno oczekiwać, ze będzie ryzykowała kłując po oczach lepszym przygotowaniem merytorycznym i zrozumieniem sprawy niż sama Generalna wysmażyła odmowę wszczęcia postępowania (sygn I Ds/483/14) w której de facto nie dopatrzyła się nieprawidłowości w uznawaniu przez różne instytucje 5 (!) stanów prawnych nieruchomości w zależności od aktualnych potrzeb. My natomiast oglądając ten nieszczęsny dokumencik zastanawiamy się czy potraktowac go jako poświadczenie o kompletnym załamaniu się państwa prawa czy jako adekwatna odpowiedź na trudny do uwierzenia wygłup prokuratorów Prokuratury Generalnej, którzy nie tylko nie potrafia zorientować sie o co w sprawie chodzi, ale nawet przesłać jej zgodnie z właściwościami. Jeżeli opisana sytuacja nie jest wygłupem tylko sposobem funkcjonowania Prokuratury Generalnej - to nie możemy oczekiwać poszanowania prawa, bo niby kto ma je egzekwewać. 0 Comments
Pytanie o dopuszczalność wykorzystania prawa karnego do przymuszania do uczestniczenia w procesie administracyjnym opartym na założeniu istnienia innego stanu prawnego niż ten ujawniony w KWW naszej opinii pięć pism sygnalizujących problemy z respektowaniem zapisów ksiąg wieczystych w obrębie struktur sądowniczych i informacje o ewidentnie wadliwie prowadzonych księgach wieczystych powinno wystarczyć by skłonić Pana Prezesa do zainteresowania się sprawą, ale ponieważ tak się nie stało postanowiliśmy zrobić małe podsumowanko i dołożyć informację o kolejnej sprawie w której zapisami ksiąg wieczystych niespecjalnie się przejęto. Tą sprawę opisaliśmy w Dziennikach Ćwoków 1 i 1/2. Sprowadzała się ona do tego, że gdy uzależniliśmy nasz udział w postępowaniu administracyjnym od ujawnienia na podstawie jakich dokumentów (czy rejestrów) ustalono, że stan prawny "ćwoczej nieruchomości" jest inny niż ten ujawniony w znanych nam księgach wieczystych i dokumentach obecnych w okazywanych nam aktach sprawy - skierowano do prokuratury wniosek o ukaranie nas za ..... utrudnianie procesu administracyjnego. Zarówno Prokuratura Rejonowa jak i Sąd Rejonowy nie widziały powodu, aby "ustalenia" dokonane na potrzeby postępowania administracyjnego kwestionować pomimo iż były ewidentnie sprzeczne z zapisami ksiąg wieczystych, a my byliśmy ewidentnie niezorientowani skąd te ustalenia się wzięły.Czy Sąd Najwyższy podzieli opinię, że księgi wieczyste są aż tak niewiarygodne, że można je kwestionować w ramach procesu administracyjnego bez podania powodu, a następnie i przymuszać stronę do pośredniego uznania dokonanych na nieujawnionych podstawach ustaleń poprzez uczestnictwo w procesie administracyjnym na potrzeby którego te "ustalenia" zostały poczynione? Niczego nie można wykluczyć w końcu Sąd Najwyższy jest instytucją, która nie potrafi nawet należnie obsłużyć korespondencji kierowanej do jej Prezesa......Poniżej kolejne pisemko, które przygotowaliśmy dla Prezesa Sądu Najwyższego# # #Prezes Sądu NajwyższegoW nawiązaniu do korespondencji prowadzonej przez portal milanleaks.pl i osobę prywatną w sprawie nieprawidłowości w prowadzeniu ksiąg wieczystych, braku poszanowania dla ich zapisów w obrębie sądownictwa polskiego i utraty wiarygodności ksiąg wieczystych prowadzonych w sądach polskich w oczach administracji państwowej. .Wskazujemy, że przesłana przez szeregowego pracownika Sądu Najwyższego odpowiedź zawierająca misinformację odnośnie obowiązków Sądu Najwyższego nie może być traktowana jako odpowiedź na informację o możliwości istnienia poważnych patologi w dzianiach sądownictwa polskiego . Tym bardziej, że pracownik Sądu nie wykazał pełnomocnictw udzielonych przez Prezesa Sądu Najwyższego dla obsługi kierowanej do niego korespondencji. Może co najwyżej być traktowana jako okoliczność wskazująca na dysfunkcję instytucji Sądu Najwyższego.Należy wskazać, ze bez wadliwej działalności orzeczniczej i uchwałodawczej Sądu Najwyższego nie mogłoby dojść do sytuacji w której zapisy ksiąg wieczystych nie są szanowane nawet w obrębie sądownictwa powszechnego. A tym bardziej nie mógłby się rozwinąć zwyczaj poświadczania na potrzeby sprawy sądowej faktów nie będących odzwierciedleniem akt sprawy i procesowania spraw w oparciu o te poświadczenia.Oczekujemy więc wyciągnięcia konsekwencji w stosunku do pracowników Sądu Najwyższego odpowiedzialnych za powstanie tej kompromitującej sytuacji i należyte zaadresowanie sprawyPrzypominamy, że do chwili obecnej przesłano1) Informację o przyzwoleniu Sądu Apelacyjnego w X i Sądu Okręgowego w X na procesowanie spraw z pogwałceniem praw wynikających z konsekwentnie prowadzonych ksiąg wieczystych W***/0000****/5 (współwłasność), W***/0005****/6 (lokal nr 1), W***/0005****/3 (lokal nr 2), , W***/0005****/0 (lokal nr 3) - stan ten sam co ujawniony w wypisie z powiatowej ewidencji gruntów i stan faktyczny, brak zaszłości historycznych etc. Należy wskazać, ze towarzyszy temu konsekwentna odmowa wydania zaświadczenia, że wymienione księgi są jedynymi prowadzonymi dla wzmiankowanej nieruchomości połączona z odmowa udzielenia jakichkolwiek wyjaśnień dla powodów takiego postępowania.2) Informacje o poświadczeniu przez sędziego innego stanu prawnego niż ten wynikający z zapisów konsekwentnie prowadzonych ksiąg wieczystych W***/0000****/5- współwłasność, W***/0005****/6 - lokal nr 1, W***/0005****/3 -lokal nr 2 , W***/0005****/0 -lokal nr 3 (stan ten sam co ujawniony w wypisie z powiatowej ewidencji gruntów i stan faktyczny, brak zaszłości historycznych etc) i przeprocesowaniu sprawy w oparciu o to poświadczenie. Nie podano podstaw ani dla zanegowania stanu prawnego, ani dla ustalenia innego. (Sąd Rejonowy w X sygn I C 170/10 ) Działanie nie wzbudziło obiekcji Sądu Okręgowego w X co w naszej opinii czyni mało prawdopodobnym, aby sprawa miała charakter incydentalny.3) Pismo Wojewody *** (sygn. SPN.VI.7722/KM/05385/07) z poświadczeniem o nie cieszeniu się rękojmią wiarygodności przez dział I-O ksiąg wieczystych, co w praktyce oznacza, iż nie jest wiarygodna informacja i położeniu i parametrach nieruchomości dla której księga wieczysta jest prowadzona, co czyni z niej dokument bezwartościowy, bowiem ujawnione w niej prawo własności może być zakwestionowane przez każdy dokument z domniemaniem wiarygodności, lub nawet zeznania, które np "w ocenie sędziego" są wiarygodne.4) Informacja o księdze wieczystej W***/0000****/3 prowadzonej przez Sąd Rejonowy w X w której współudziały sumowały się do 125 % (co wskazuje na podwójne prawa własności dla części nieruchomości) z dodatkowa nieprawidłowością jaka jest wyodrębnienie z księgi nieruchomości, które znajdują się gdzie indziej podczas gdy lokale będące częścią nieruchomości sa przypisane do innej nieruchomości znajdującej się w odległym miejscu5) Informacja o księdze wieczystej W***/0000****/8 prowadzonej przez Sąd Rejonowy w X w której współudziały sumowały się do 186 % (co wskazuje na podwójne prawa własności dla części nieruchomości) z dodatkowa nieprawidłowością jaka jest wyodrębnienie z księgi nieruchomości, które znajdują się gdzie indziej podczas gdy lokale będące częścią nieruchomości są przypisane do innej nieruchomości znajdującej się w odległym miejscuPrzesyłamy kolejne informacje wskazująca na całkowity brak poszanowania zapisów ksiąg wieczystych w obrębie sądownictwa powszechnego, koniunkturalne podejście do praw własności w nich ujawnionych i w ten sposób kreowania iluzji istnienia innych stanów prawnych dla nieruchomości w oparciu o nieujawniane (lub nieistniejące) fakty.Tym razem informujemy o wyroku z dnia 20.05.2014 wydanym przez sędziego Sądu Rejonowego w X (sygn akt II K 316/14), który dotyczy tego samego budynku co pkt 2, ale został wydany w oparciu o jeszcze inny stan prawny (nie ten co pkt 2 i nie ten ujawniony w księgach wieczystych)Był to wyrok podtrzymujący postawienie Prokuratury Rejonowej w X (2 Ds3/14) skazujące współwłaściciela nieruchomości za to, że uzależnił udział w postępowaniu administracyjnym od ujawnienia na jakiej podstawie ustalono stan prawny nieruchomości w sprzeczności z zapisami ksiąg wieczystych z których oskarżony wywodzi swoje prawa własności Przy czym wyrok został wydany przed upływem terminu odpowiedzi na akt oskarżenia.Nie jest jasne dlaczego rozpatrujący sprawę sędzia uznał, iż PINB w X jest uprawniony do poświadczania stanu prawnego nieruchomości sprzecznego z zapisami ksiąg wieczystych i w oparciu o to prowadzenia postępowania. Nie jest tez jasne dlaczego, jego "ustalenia" nie poparte żadnym udzielonymi stronie wyjaśnieniem uznała za wiążące prokuratura Rejonowa w X i sędzia Sądu Rejonowego w X. Jednak wskazuje to na ignorowanie ksiąg wieczystych w stopniu w którym nikt (ani organy administracji, ani sąd, ani prokuratura) nie czuje się nawet zobligowany udzielenia chociażby szczątkowych wyjaśnień. Jest to tym bardziej zdumiewające, że przy zachowaniu należytej staranności nie jest możliwe, aby którykolwiek z funkcjonariuszy nie miał świadomości, ze nie respektuje zapisów konsekwentnie prowadzonych ksiąg wieczystych, popartych wypisem z powiatowej ewidencji gruntów i lokali i odzwierciedlających stan faktyczny.Należy wskazać, że na skutek działań sędziego nastąpiło nie tylko stworzenie iluzji istnienia kolejnego stanu prawnego dla nieruchomości **** poświadczonego przez Sąd Rejonowy w Grodzisku Mazowieckim, nastąpiło również skazanie (wyrok jeszcze nieprawomocny) za odmowę wykonania czynności, które w przyszłości mogłyby zostać odczytane jako uznanie innego stanu prawnego niż ten wynikający z zapisów ksiąg wieczystych W***/0000****/5 (współwłasność), W***/0005****/6 (lokal nr 1), W***/0005****/3 (lokal nr 2), , W***/0005****/0 (lokal nr 3), przez osobę, która wywodzi swoje prawa własności z zapisów wymienionych ksiąg wieczystych.Należy wskazać, ze nieprawomocność wyroku nie ma znaczenia dla oceny zgodności z prawem działań (czyli braku poszanowania dla zapisów ksiąg wieczystych) , które doprowadziły do jego wydania. 0 Comments
Ku naszemu zdumieniu Sąd Najwyższy odpowiada na przesyłane do jego Prezesa informacje o możliwości utraty wiarygodności ksiąg wieczystych nawet w obrębie struktur sądowniczych, informacją, że to nie jego sprawa. Wzbudza w nas to niemałe zażenowanie z co najmniej kilku powodów. Po pierwsze dlaczego korespondencje do Prezesa SN obsługuje pracownik, który nawet nie poinformował z czego jego uprawnienie do obsługi korespondencji adresowanej nie do niego czy jego działu wynika. Może dla laika to technikalia, ale w praktyce ma to istotne znaczenie, bowiem w takiej sytuacji kto odpowiada za nieusunięcie sygnalizowanych nieprawidłowości? Prezes SN, który może twierdzić, że o sprawie nic nie wie, czy pracownik, który nie ma nawet kwalifikacji do należnej oceny sytuacji i być może nawet nie rozumie konsekwencji zdarzeń, które opisujemy (co więcej jeżeli jest pracownikiem niskiego szczebla nawet nie musi rozumieć, jeżeli nie wchodzi to w zakres jego obowiązków). Być może w jakiejś drobnej firemce takie rozwiązanie uznalibyśmy za przejaw cwaniactwa, ale nie w Sądzie Najwyższym. I to bynajmniej nie dlatego, że cenimy wysoko etykę sędziów (to już skutecznie nam z głowy wybito), lecz dlatego, że trudno za cwaniactwo uznawać tak oczywisty popis niekompetencji w dziedzinie, w której Sąd Najwyższy powinien być autorytetem.No cóż po otrzymaniu kilku podobnych pisemek nie pozostawiono nam nawet złudzeń, że Sąd Najwyższy jest w stanie przeprocesować prawidłowo kierowaną do jego Prezesa korespondencję. Ale to nie koniec błazenady, jaką zafundowano. Dalej było jeszcze lepiej.Nie wiemy z czyjego polecenia zacytowano wyrwane z kontekstu przepisy i poinformowano, że zajmowanie się sprawą nie wchodzi w zakres obowiązków tej instytucji. Spuśćmy zasłonę milczenia na drobną nieścisłość. Pisma nie były kierowane do Sądu Najwyższego tylko do jego Prezesa, jako najwyższego rangą funkcjonariusza w sądownictwie. Bycie najwyższym rangą funkcjonariuszem zobowiązuje do zainteresowania się faktami wskazującymi na możliwość istnienia systemowych nieprawidłowości nawet jeżeli nie jest to napisane drukowanymi literami i na pierwszej stronie w umowie o pracę.Pomijając tą drobna dygresję w ustawie zasadniczej (Konstytucji) jest art 183, który cytujemy; "Sąd Najwyższy sprawuje nadzór nad działalnością sądów powszechnych i wojskowych w zakresie orzekania." Więc od odpowiedzialności za to, że orzekając sądy polskie niespecjalnie przejmują się zapisami ksiąg wieczystych i prawami z nich wynikającymi, Sąd Najwyższy nie ucieknie. A fakt, że za pośrednictwem szeregowych pracowników przesyłana jest informacja, że Sąd Najwyższy wybrał sobie jakieś paragrafy z jakiejś ustawy i zinterpretował je w sposób sprzeczny z Konstytucją jest blamażem, który sprawił, że ta instytucja będzie musiała bardzo długo pracować na odzyskanie autorytetu w naszych oczach. Przy takiej niekompetencji instytucji odpowiedzialnej za prowadzenie ksiąg wieczystych, brak poszanowania dla ich zapisów właściwie nie powinien już nawet dziwić.Tym niemniej korespondencję z Sądem Najwyższym (lub raczej jego Prezesem) będziemy nadal prowadzić, bowiem chcemy, aby wyjaśnienie sprawy "ćwoczego domku" wiązało się z się usunięciem systemowych nieprawidłowości (a tym samym przywołaniem do porządku strażnika wiarygodności ksiąg wieczystych), po to aby podobne do naszej sytuacje nie zdarzały się już więcej nie tylko w miasteczku M***)
Pytania o jawność postępowań prokuratorskich postanowiliśmy zacząć od Prokuratury Apelacyjnej. A dokładnie od ustalenia na podstawie jakich danych przeprocesowała informację o tym, że osoba, która nie posiada według oświadczenia Prokuratury Rejonowej żadnego majątku sprzedaje właśnie majątek, który posiada zgodnie z zapisami znanych nam ksiąg wieczystych. Sprawa dotyczyła poświadczenia Prokuratury Rejonowej złożonego w postanowieniu kończącym postępowanie prokuratorskie w sprawie włamania do naszego pomieszczenia. To znaczy naszego według znanych nam ksiąg wieczystych, bo według Prokuratury Rejonowej pomieszczenie było w naszej dyspozycji, co wcale nie oznacza tego samego (więcej dziennikach Ćwoków 1 i 1/2 oraz 2 i 1/2). Nie musimy dodawać, że do chwili obecnej nie usiłowano nawet wykazać, że istnieją podstawy prawnych dla tej szaradyProkuratura Apelacyjna najwyraźniej od razu odrzuciła tezę, że prokurator mógł poświadczyć nieprawdę. Gdyby takie podejrzenie istniało musiałaby wszcząć dochodzenie bo w sprawach tego typu zdarzeń to ona jest właściwym organem. Skoro jednak przesłała sprawę w dół to prokurator Prokuratury Rejonowej był najwyraźniej w rozumieniu Prokuratury Apelacyjnej poza podejrzeniem. Dlaczego? Przecież w księgach wieczystych wyraźnie jest ujawniony fakt posiadania od 2009 roku nieruchomości przez osobę, która majątku według Prokuratury Rejonowej nie posiada. A od złożenia przez Prokuraturę Rejonową oświadczenia w tej sprawie minęło tyle czasu, że gdyby coś jednak było na rzeczy, to powinno znaleźć odzwierciedlenie we wpisanym do ksiąg wieczystych ostrzeżeniu. Nic takiego nie nastąpiło.Jakie więc informacje posiada Prokuratura Apelacyjna, aby wykluczyć możliwość poświadczenia nieprawdy przez prokuratora Prokuratury Rejonowej.Postanowilismy więc przygotować do wysłania kilka pytań w trybie dostępu do informacji publicznej# # #Prokuratura ApelacyjnaW związku z przesłaniem sprawy o sygn Ap III Ko 555/11 do Prokuratury Okręgowej w X wnosimy w trybie dostępu do informacji publicznej o1) podanie stanu prawnego nieruchomości *** rozpoznawanego przez Prokuraturę Apelacyjna w X2) elektroniczną kopię dokumentów na podstawie których ten stan ustalono3) wyjaśnienia dlaczego wiedza o dokumentach opisanych w pkt 2 nie została przekazana stronom mającym interes prawny.Opierając się na domniemaniu, że poświadczanie faktów sprzecznych z zapisami ksiąg wieczystych nie wchodzi w zakres uprawnień prokuratora w rozumieniu Prokuratury Apelacyjnej w X, zakładamy, że dokumenty o które wnioskujemy maja obowiązek znajdować się w dokumentacji na podstawie której podjęto decyzje o przekazaniu Prokuraturze Okręgowej sprawy o sygn Ap III Ko 555/11 nie dopatrując się w niej poświadczenia nieprawdy w oświadczeniu Prokuratora Prokuratury Rejonowej w Y.Interes publiczny wynika z potrzeby1) uzgodnienia treści dokumentów wystawianych przez Prokuraturę Apelacyjną w X z publicznie dostępnymi rejestrami prowadzonymi dla nieruchomości (księgi wieczyste, ewidencja gruntów i lokali)2) ustalenia dlaczego jednoznaczny stan prawny nieruchomości *** nie jest respektowany, bez podania przyczyn w obrębie struktur prokuratorskich.3) udokumentowania zakresu odejścia od doktryny jawności postępowań prokuratorskich.Należy przy tym wskazać, odejście od doktryny jawności i nie udostępnianie informacji stronom doprowadziło do niemożności wyjaśnienia sprawy drogą przewidzianą przez ustawodawcę.Oczekujemy daleko posuniętej kooperacji, bowiem jasna i oczywista sytuacja prawne nieruchomości *** sprawia, że mechanizmy wykorzystane do stworzenia iluzji "niepewnego stanu prawnego" mogą zostać wykorzystane na każdej nieruchomości w kraju. Z tego samego powodu ustalenie roli struktur prokuratorskich w tych zdarzeniach wymaga publicznego wyjaśnieniaOdpowiedź prosimy przesłać na adres mailowy lacorruption2014@gmail.com.
Z naszych obserwacji wynika, że sądownictwo administracyjne wykształciło praktykę, która sprawia, ze wydawanie wyroków przypomina wróżenie z fusów, lub raczej biorąc pod uwagę poważne konsekwencje jakie to ma dla obywatela - rosyjską ruletkę. Mamy na myśli oczywiście zwyczaj nie porządkowania akt sprawy i nie usuwanie z nich wadliwych dokumentów przed rozpatrzeniem i wydaniem wyroku/ postanowienia/ odpowiedzi na skargę etc.Działanie takie jest oczywiście sprzeczne z szeregiem obowiązujących przepisów z których warto zacytować chociażby art 273 Kodeksu Karnego, ale nie wątpimy, że działania takie maja mocne umocowanie w "orzecznictwie", które w sądownictwie polskim stało się pojęciem niewyobrażalnie pojemnym. Z oczywistymi konsekwencjami dla praw obywatela gwarantowanymi teoretycznie przez ustawodawcę.Wszelkie gwarancje ustawodawcy w zakresie praw obywatela jako strony sprawy zmieniają się w nieegzekwowalny bełkot jeżeli w aktach sprawy mieszają się prawidłowe dokumenty z ewidentnymi poświadczeniami nieprawdy. Oczywiście obywatel może sobie powskazywać na ewidentne nieprawidłowości, ale z tego nic nie wynika, bo "jak stanowi przepis art 134 par 1 p.p.s.a. Sąd badając legalność zaskarżonego aktu nie jest związany zarzutami i wnioskami strony" (wyrok WSA w Warszawie z dnia 11.09.2009 sygn akt VIII SA/Wa 227/09). W sprawie zgodności z prawem cytowanego wyroku prowadziliśmy długa i namiętna korespondencję zarówno z NSA jak i Prokuraturą. Nie powinno więc być wątpliwości, że zawarta w nim interpretacja prawa pomimo iż wydaje się być sprzeczna z zapisami obowiązujących ustaw, ze szczególnym uwzględnieniem ustawy zasadniczej (Konstytucji) i ustawy z dnia z dnia 6 czerwca 1997 r (Kodeks Karny) jest prawidłowa w rozumieniu struktur stojących na straży przestrzegania prawa w obrębie sądownictwa administracyjnego. Zresztą wyrok jest prawomocny i nie ma powodu by był nieobecny w bazie orzecznictwa.Jaka jest skala tego zjawiska? Ze wzrostem wolumenu korespondencji z NSA w tej sprawie coraz mniej prawdopodobne wydaje się, że jest to zjawisko marginalne. Czy jest ono na tyle powszechne aby wzbudzić podejrzenie, że sądownictwo administracyjne jest głównym źródłem patologi w działaniu organów administracji państwowej?W każdym razie problem uważamy za tak istotny, że warto o nim mówić w naszych wezwaniach do usunięcia z obiegu prawnego absurdalnych wyroków i postanowień sądownictwa administracyjnego, które przyczyniło się w znacznym stopniu do wygenerowania iluzji istnienia szeregu "alternatywnych" stanów prawnych na ćwoczej nieruchomości. Czy osoby odpowiedzialne za prawidłowe funkcjonowania sądownictwa administracyjnego staną na wysokości zadania i zlikwidują szkodliwe praktyki oraz oczyszczą orzecznictwo z baboli (trudno znaleźć inne określenie na interpretacje prawa sprzeczne z podstawowymi aktami prawnymi takimi jak Konstytucja), czy dostarczą materiału wskazującego, że świadomie przyzwalali na utrzymywanie praktyk, które zmieniły salę sądową w dom wróżbity.Tradycyjnie przygotowaliśmy wezwanie do zaprzestania naruszania prawa, które wkrótce wyślemy# # #Prezes Naczelnego Sądu AdministracyjnegoWezwanie do zaprzestania naruszania prawa, zaniechania praktyki rozpatrywania spraw na podstawie nieuporządkowanych akt zawierających wadliwe dokumenty i korekty błędów stąd wynikłychPo zapoznaniu się z całokształtem korespondencji prowadzonej przez osobę prywatną z Naczelnym Sądem Administracyjnym. Ze zdumieniem stwierdziliśmy, że co najmniej kilku sędziów NSA nie dopatrzyło się niczego niestosownego w wydawaniu wyroków na podstawie nieuporządkowanych akt sprawy, zawierających dokumenty ewidentnie wadliwe (np poświadczenia sprzeczne z istniejącym stanem prawnymi faktycznym).Korespondencja ta zdaje się wskazywać na możliwość systemowego naruszania prawa przez sądownictwo administracyjne w co najmniej dwóch aspektach1) odejście od jawności procesu sądowego (nie jest jasne na podstawie jakich faktów podejmowane są decyzje w sytuacji gdy w aktach sprawy zawarta jest wadliwa niekiedy sprzeczna ze sobą dokumentacja)2) uwiarygadnianie dokumentów wystawionych z naruszeniem prawa (skoro przed wydaniem wyroku , pomimo obowiązku wynikającego z art 304 kpk par 2 nie usunięto dokumentu - domniemać należy, że sąd administracyjny nie uznał go za dokument wadliwy).Konieczność usuwania wadliwych dokumentów docenił ustawodawca umieszczając w odpowiednie zapisy w Ustawie z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny (art 271 - 273) z którą można się zapoznać pod adresem http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553 . Nie jest więc jasne dlaczego sędziowie NSA ignorują zalecenia ustawodawcy. Należy wskazać, ze doprowadza to do absurdów czego wyrazem jest obecny stan prawdopodobnie powiązanych spraw pozwolenia na budowę sprzecznej z MPZP inwestycji przy ulicy *** i podważania podstawowych praw właściciela sąsiadującej nieruchomości, który tą inwestycję oprotestował w szeregu dokumentach wystawionych przez sądownictwo administracyjneSkala nieprawidłowości w procesowaniu spraw związanych ze wzmiankowanymi nieruchomościami czyni wysoce nieprawdopodobnym, aby była to sprawa odizolowana i incydentalna. Wskazuje to raczej na możliwość istnienia systemowych nieprawidłowości w działaniu sądownictwa administracyjnego. W takich okolicznościach odpowiedzialność spada na Prezesa NSA i ciała stojące na straży prawidłowości orzecznictwa.Wobec powyższego po raz kolejny wzywamy do zaprzestania naruszania prawa usunięcia praktyki podejmowania wyroków na podstawie nie uporządkowanych akt sprawy i rewizji orzecznictwa pod kontem zgodności z obowiązującymi ustawami.Ponadto przesyłam kolejną sygnaturę postanowienia WSA w Warszawie (Sygn, akt VII SAB/Wa 85/13) w którym WSA w Warszawie odrzuciło skargę na przewlekłość Wojewody Mazowieckiego, który odmówił podania rejestrów na których ustalił strony sprawy w postępowaniu o pozwolenie na budowę . Sprawa dotyczyła zmian dokonanych przez Wojewodę Mazowieckiego, które NSA uwiarygodniło w wyroku z dnia 19.03.2014 (sygn akt II OSK 2553/12), decydując się na rozpatrzenie sprawy przed uporządkowaniem akt.Należy wskazać, że "ustalenia" Wojewody Mazowieckiego były sprzeczne ze stanem faktycznym, konsekwentnie prowadzonymi dla nieruchomości księgami wieczystymi i powiatową ewidencją gruntów.W naszej opinii stawia to NSA w wysoce niekomfortowej sytuacji i szczerze rekomendujemy wykazanie woli usunięcia nieprawidłowości w działaniu sądownictwa administracyjnego i korekty orzecznictwa.
1. JAWNOŚĆ POSTĘPOWAŃ A ZAPISY KSIĄG WIECZYSTYCH I KATASTERKorespondencje z Ministerstwem postanowiliśmy rozpocząć od ustalenia czy Ministerstwo jest w ogóle skłonne do ujawnienia w oparciu o jakie informacje działa i jakie stany prawne dla "ćwoczego domku" uznaje. Sposób rozpatrywania skarg wskazuje, że Ministerstwo nie specjalnie przejmuje się zapisami ksiąg wieczystych, ewidencją gruntów, budynków i lokali, stanem faktycznym czy dokumentami zawartymi w aktach spraw. Nie respektuje również prawa strony do wiedzy na podstawie czego uznawane są za prawidłowe dokumenty, które według informacji posiadanych przez stronę (i zawartych w aktach sprawy) zawierają ewidentnie nieprawdziwe informacje.Wystąpiliśmy więc z bardzo ogólnym zapytaniem w trybie dostępu do informacji publicznej do Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, które w naszym rozumieniu pomoże w ustaleniu co w rozumieniu Ministerstwa jest wiążącym dokumentem określającym stan prawny nieruchomości. I z rozpędu zadaliśmy podobne pytanie GUNB (Główny Urząd Nadzoru Budowlanego), który zdaje się działać w oparciu o podobne założenia jak Ministerstwo. Napisalismy więc wnioski w trybie dostępu do informacji publicznej, które wyślemy w najbliższym czasie Ministerstwo Infrastruktury i RozwojuW trybie dostępu do informacji publicznej wnosimy o 1) podanie wszystkich stanów prawnych rozpoznawanych przez Ministerstwo Infrastruktury i rozwoju dla nieruchomości ***2) elektroniczne kopie dokumentów, które stały się podstawą dla ustalenia tych stanów3) wyjaśnienia dlaczego dokumenty wymienione w pkt 2 nie są ujawniane stronom4) wyjaśnienia dlaczego stan ujawniony w księgach wieczystych X/0000****/5, X/0005****/6, X/0005****/3, X/0005****/0 i powiatowej ewidencji gruntów i lokali nie jest uznawany za właściwyInformacje te mają obowiązek znajdować się w aktach spraw prowadzonych w związku ze skargami na sposób rozpatrywania spraw związanych z nieruchomością ****.Interes publiczny polega na1) uzgodnieniu dokumentów wystawianych przez Ministerstwo z publicznymi rejestrami prowadzonymi dla nieruchomości (księgi wieczyste, ewidencja gruntów)2) ustaleniu czy istnieją informacje uzasadniające przyzwolenie Ministerstwa na prowadzenie spraw z pogwałceniem praw wynikających z zapisów ksiąg wieczystych X/0000****/5, X/0005****/6, X/0005****/3, X/0005****/03) ustaleniu jakie dokumenty mają dla Ministerstwa większą moc dla ustalenia praw własności do nieruchomości niż księgi wieczyste i ewidencja pełniąca role katastru.Odpowiedź prosimy przesłać na adres mailowy lacorruption2014@gmail.comGłówny Urząd Nadzoru BudowlanegoW trybie dostępu do informacji publicznej wnosimy o1) ujawnienie wszystkich stanów prawnych nieruchomości **** uznawanych przez GUNB2) elektronicznej kopii dokumentów na podstawie których te stany prawne ustalono3) wyjaśnienie dlaczego informacje o wielorakich stanach prawnych sprzecznych z tym ujawnionym w publicznych rejestrach (księgi wieczyste X/0000****/5, X/0005****/6, X/0005****/3, X/0005****/0 wypis z ewidencji gruntów i lokali) nie zostały przekazane stronom sprawyInteres publiczny polega na1) uzgodnieniu dokumentów wystawianych przez GUNB z publicznymi rejestrami prowadzonymi dla nieruchomości2) ustaleniu jakie dokumenty w rozumieniu GUNB maja większą moc w ustalaniu prawa własności niż księgi wieczyste i rejestry pełniące rolę katastru3) ustalenie zakresu odejścia od doktryny jawności procesu administracyjnego przez GUNBDokumenty o które występujemy maja obowiązek znajdować się w dokumentacji związanej z procesowaniem skarg dotyczących działań podjętych w stosunku do nieruchomości **** przez nadzór budowlany i administracje architektoniczno budowlaną.Odpowiedź prosimy przesłać na adres mailowy lacorruption2014@gmail.com
Pismo o sygnaturze Wiz- 4100-295/13/W było zwieńczeniem surrealnej korespondencji, która zaczęła się od złożenia przez nas wniosku w Sądzie Rejonowym o zaświadczenie o wymienienie wszystkich ksiąg wieczystych prowadzonych dla ćwoczej nieruchomości. W odpowiedzi otrzymaliśmy informację, że dla nieruchomości prowadzone są cztery księgi, o których wiemy, ale gdy zażądaliśmy aby potwierdzono, że to są jedyne księgi prowadzone dla tej nieruchomości lub jej części - odmówiono. Działania te uznał za prawidłowe Sąd Okręgowy i również odmówił wydania zaświadczenia, że znane nam księgi wieczyste są jedynymi prowadzonymi dla "ćwoczej nieruchomości" Nieprawidłowości w takim postępowaniu nie dopatrzył się również Sąd Apelacyjny i bynajmniej nie przeszkodziło mu to, że do skargi dołączyliśmy dwa dokumenty wystawione przez różne instytucje w których poświadczono rzeczy, które nie mogły współistnieć ze stanem prawnym ujawniony w znanych nam księgach wieczystych. Nie musimy chyba dodawać, ze dokumentów sugerujących istnienie innego stanu prawnego niż ten ujawniony w znanych nam księgach wieczystych najwyraźniej nie uznano za poświadczenie nieprawdy, bo dokumenty te pozostają w obiegu prawnym do dziś. Prawdę mówiąc to po otrzymaniu takiej korespondencji skrzydła nam opadły, bo wynikało z niej, że osoba będąca właścicielem znacznej części nieruchomości nie ma w rozumieniu kilku sądów prawa do pełnej wiedzy o księgach wieczystych prowadzonych dla nieruchomości i to nawet w przypadku, gdy jej prawa wynikające z zapisów znanych jej ksiąg przestały być szanowane przez szereg instytucji państwowych.Czy w odpowiedzi na wniosek o informację publiczną zostaną nam ujawnione informacje, które sprawiły, że niemożliwe stało się potwierdzenie, że znane nam księgi wieczyste są jedynymi prowadzonymi dla tej "ćwoczej nieruchomości".Zacznijmy od Sądu Apelacyjnego a raczej od ustalenia co było w aktach sprawy Wiz- 4100-295/13/W (i czego nam nie ujawniono) skoro poświadczono w nim o niedopatrzeniu sie nieprawidłowości w odmowie udzielenia precyzyjnej odpowiedzi na nasze pytanie o księgi wieczyste.Napisaliśmy więc wniosek, który wyślemy przy pierwszej okazji.# # #Wniosek w trybie dostępu do informacji publicznejW trybie dostępu do informacji publicznej wnosimy o1. Ujawnienie numerów wszystkich ksiąg wieczystych prowadzonych dla nieruchomości **** lub jej częściInformacja o tym powinna się znajdować w aktach sprawy będących podstawą do wystawienia pisma o sygn sygn Wiz- 4100-295/13/WIstnienie innych ksiąg wieczystych prowadzonych dla nieruchomości przy ulicy Krasińskiego 53 w Milanówku wynika z samej treści pisma o sygn Wiz- 4100-295/13/W w którym nie dopatrzono się nieprawidłowości w odmowie poświadczenia, ze księgi wieczyste o numerach WA1G/0000****/5, WA1G/0005****/6, WA1G/0005****/3, WA1G/0005****/0, są jedynymi księgami wieczystymi prowadzonymi dla wzmiankowanej nieruchomości. Jednocześnie nie dopatrzono się naruszenia prawa w poświadczeniu faktów, które nie mogłyby istnieć gdyby wymienione księgi były jedynymi księgami prowadzonymi dla danej nieruchomości.Interesem publicznym jest wyjaśnienie jakie (w naszej opinii wysoce patologiczne) mechanizmy są odpowiedzialne za wystawianie przez jednostki sądownictwa polskiego po 2009 roku dokumentów sugerujących istnienie innych stanów prawnych dla wzmiankowanej nieruchomości niż ten ujawniony w wymienionych księgach wieczystych (bez ujawnienia stronom istnienia podstaw dla takiego postępowania) i procesowaniu spraw w oparciu o nie (liczba mnoga zamierzona).Należy przy tym wskazać, że w związku z charakterem nieruchomości będącej przedmiotem sprawy i konsekwentnie prowadzona i jednoznaczną dokumentacją mechanizmy te mogą zostać wykorzystane dla podważenia praw własnościowych każdej nieruchomości o ustalonym i pewnym stanie prawnym.Dotychczasowe nie dopatrywanie się nieprawidłowości w procesowaniu spraw związanych z budynkiem **** w oparciu o wielorakie stany prawne (bez ujawnienia stronom podstaw prawnych takich działań) musi budzić poważne zaniepokojenie odnośnie kondycji sądownictwa polskiego i chociażby z tego względu sprawa zasługuje na publiczne wyjaśnienie.Przypominamy o obowiązku wynikającym z zapisów art 304 par 2 kpk.
Już fakt, że sprawa I C 335/12trafiłą na wokandę należy przyjąć ze zdumieniem. Jest to bowiem sprawa o transfer majątku. Nie żartujemy. Pani Sąsiadka "przywróceniem stanu posiadania nazwała wniosek o udostępnienie jej naszej instalacji i prawo wejścia do naszego pomieszczenia. Do akt sprawy nie dołączono ani kawałeczka dokumentu wskazującego, że może być inaczej niż wskazują nasze dokumenty. A z nich wynika, że pani Sąsiadce nic do naszej instalacji i naszego pomieszczenia. Jednak Sąd rejonowy procesuje sprawę już od ponad roku i konsekwentnie uchyla się od odpowiedzi na nasze wnioski, które być może uchyliłyby rąbka tajemnicy. Ostatnio za sprawę wziął się Sąd okręgowy za sprawą Pani Sąsiadki, która złożyła skargę na przewlekłość postępowania. Sąd Okręgowy przewlekłość uznał. Nie żałujemy Pani Sąsiadce pieniędzy, które w ten sposób "zarobiła", ale niepokoi nas fakt, że Sąd Okręgowy uznając przewlekłość w prowadzeniu sprawy potwierdził, że są podstawy do jej rozpatrywania. Bo przecież nie mógłby uznać zasadności skargi na przewlekłość gdyby znał tą samą sytuacje prawną co my. Bo trudno uznać przewlekłość w postępowaniu o nakazanie oddania instalacji, do której powód nie wykazał żadnych praw (nie do końca rozumiemy o jaka instalację chodzi, domyślamy się, że o naszą bo innej legalnej w budynku nie ma) i nakazanie udostępnienia pomieszczenia, które jest wyłączną własnością pozwanego (czyli nas) i do którego powód żadnych praw nie ma. Takie postępowanie nie powinno mieć miejsca, bo powód (jak się to ładnie nazywa) nie wykazał legitymacji procesowej czyli posiadania praw o których "zwrot" wnosi.Ponieważ jak już wspomnieliśmy nie udziela nam się informacji jako pozwanemu i nie ma ich w aktach sprawy, więc postanowiliśmy spróbować drogą wniosku o informacje publiczną.Napisaliśmy więc wniosek, który wyślemy przy pierwszej okazji.# # #Wniosek w trybie dostępu do informacji publicznejW trybie dostępu do informacji publicznej wnosimy o1) Podanie stanu prawnego nieruchomości *** na podstawie którego Sąd Okręgowy w X uznał przewlekłość postępowania w sprawie I C 335/12 prowadzonej przed Sądem Rejonowym w Y (ze szczególnym uwzględnieniem praw powódki do pomieszczenia, które jest przedmiotem sprawy)2) Kopii dokumentów na podstawie których ten stan ustalono (powinny znajdować się w aktach sprawy)3) Kopii dokumentacji poświadczającej o istnieniu legalnej instalacji należącej do powódki w zakresie objętym pozwem (powinny znajdować się w aktach sprawy)4) Wyjaśnienia dlaczego wiedza o dokumentach opisanych w pkt 2 i 3 nie została przekazana stronom sprawy.Interesem publicznym jest uzgodnienie dokumentów wystawianych przez Sąd Okręgowy w X z zapisami publicznych rejestrów (księgi wieczyste, powiatowa ewidencja gruntów), ustalenie zakresu odejścia od doktryny jawności postępowań sądowych przez Sąd Okręgowy w Warszawie oraz ustalenie z czego wynika legitymacja procesowa powódki w sprawie.Należy wskazać, ze oceniając decyzje sędziów na podstawie wymienionych rejestrów i akt sprawy udostępnianych stronom - nastąpiło uznanie przewlekłości w sprawie o naruszenie/przywrócenie stanu posiadania, którego istnienia nie usiłowano nawet wykazać i którego istnienie wydaje się wysoce wątpliwe (ocena w oparciu o znaną dokumentację). Oznaczałoby to jednak przyzwolenie na procesowanie w sądzie cywilnym spraw o nakazanie bezpodstawnego transferu majątku.Informacje prosimy przesłać na adres mailowy lacorruption2014@gmail.com
Sprawa IX Kz 532/13 była rozpatrywana przez Sąd Okręgowy jako odwołanie od uniewinnienia sprawcy wielokrotnych włamań do naszego pomieszczenia. Piszemy "sprawcy", bo sprawca niczego nie ukrywał. Co więcej twierdził, że działał za poradą policji. W takiej sytuacji prokuratura wniosła o warunkowe umorzenie nie przejmując się specjalnie ani traumą, której doznaliśmy, ani stratami jakie ponieśliśmy. Sąd sprawcę uniewinnił uznawszy, że był to czyn o niskiej szkodliwości hmmm....... Interesujące zważywszy, że kodeks karny takiego rozwiązania nawet nie przewiduje za tego rodzaju czyny. Jednak najbardziej absurdalna częścią sprawy były składane poświadczenia przez prokuratora i sędziów, które się nijak miały do publicznych rejestrów prowadzonych dla nieruchomości czy stanu faktycznego. Nie udało nam sie ustalić na jakiej podstawie posiadając numery prowadzonych dla nieruchomości ksiąg wieczystych prokurator opisał stan prawny nieruchomości w sposób, który w naszym rozumieniu sugerował, że ani pani Sąsiadka (sprawca włamań), ani my nie mamy praw własności do nieruchomości (takie przekonanie poniekąd tłumaczyłoby zdumiewająca łagodność sądu). Nas to zaniepokoiło. Panią Sąsiadkę wcale. Sędziowie pomimo otrzymania opasłych wniosków dowodowych wskazujących, że coś tu nie gra niespecjalnie się dołączonymi przez nas informacjami przejęli. Co więcej z własnej inicjatywy opisali naszą instalację jako "wspólną" czyli taka do której sprawca miał prawo chcieć się dostać. Ewidentnie o czymś nas zapomniano poinformować, a w aktach sprawy (przynajmniej w tych, które nam udostępniono) nie było nic co by usprawiedliwiało takie działania. Ponieważ jako stronom sprawy odmówiono nam informacji, do której w naszej opinii mamy prawo postanowiliśmy zadać pytanie raz jeszcze tym razem jako portal LaCorruption w trybie dostępu do informacji publicznej.Czy w trybie dostępu do informacji publicznej Sąd Okręgowy ujawni w oparciu o jakie dokumenty i informacje procesował sprawę i dlaczego nie ujawnił ich przed poszkodowaną stroną? Napisaliśmy więc wniosek, który wyślemy przy pierwszej okazji.# # # Wniosek o informację publicznąW trybie dostępu do informacji publicznej wnoszę o 1) Podanie stanu prawnego nieruchomości *** na podstawie którego Sąd Okręgowy w X wydał prawomocne postanowienie w sprawie IX Kz 532/13 (odwołanie w sprawie II K1197/12) 2) Kopii dokumentów na podstawie których ten stan ustalono (powinny znajdować się w aktach sprawy)3) Wyjaśnienia dlaczego wiedza o dokumentach opisanych w pkt 2 nie została przekazana stronom sprawy.4) Konsekwencji jakie zostały wyciągnięte w stosunku do sędziów zaangażowanych w sprawęInteres publiczny polega na uzgodnieniu postanowienia z rejestrami (księgi wieczyste, rejestr gruntów) i stanem faktycznym oraz ustalenia zakresu przyzwolenia na rozpatrywanie spraw z naruszeniem praw wynikających z zapisów konsekwentnie prowadzonych ksiąg wieczystych i rejestru gruntów pełniącego rolę katastru.Należy wskazać, że przy założeniu stanu prawnego opisanego w księgach wieczystych prowadzonych dla nieruchomości (WA1G/0000****/5, WA1G/0005****/6, WA1G/0005****/3, WA1G/0005****/0) postanowienie sędziów ma charakter transferu majątku i zmiany prawa poprzez uznanie niskiej szkodliwość nieautoryzowanego wchodzenia do pomieszczenia będącego wyłączną własnością osoby trzeciej, przez sprawcę, który nie miał do niego żadnych praw. Kodeks karny nie przewiduje takiego rozwiązania. Opisane działania w żaden sposób nie wynikają z uprawnień sędziów w rozumieniu obowiązujących ustaw.Powyższa kwestia nie odnosi się więc w żaden sposób do orzecznictwa tylko do zachowania zasady jawności procesu sądowego i do zakresu w jakim tolerowane jest tworzenia iluzji istnienia innego stanu prawnego niz rzeczywisty poprzez umieszczanie w wystawianych dokumentach poświadczeń o treści nie wynikającej z istniejącego stanu prawnego i rzeczywistego.Przypominam o obowiązku wykonania art 304 par 2 kpk jak również o tym, ze jego niewykonanie też jest forma wyrażenia woli z prawnego punktu widzeniaOdpowiedź prosimy przesłać na adres mailowy lacorruption2014@gmail.com
Czy w świecie czarnych dziur i żerujących na nich bug'ów administracja rządowa jest zdolna do usunięcia dokumentów kreujących iluzję "niepewnego stanu prawnego "ćwoczego domku" i dokumentów wystawionych w oparciu o tą iluzję? Czy jest zdolna do wyjaśnienia jak mogło dojść do wystawiania takich dokumentów bez nawet podjęcia próby wykazania istnienia podstaw dla takiego działania.# # # Zgodnie z Kodeksem Postępowania Administracyjnego każdy minister ma prawo do unieważnienia decyzji ostatecznej. Ponadto istnieje jeszcze art 304 par 2 kpk, który obliguje do przekazania do należnych organów wiedzy o przestępstwie nabytej w trakcie pełnienia obowiązków służbowych. Wszelkie tłumaczenia Ministerstw, że usunięcie nieprawidłowości nie wchodzi w zakres ich obowiązków należy więc między bajki włożyć. Oczywiście jeżeli bierzemy pod uwagę obowiązujące ustawy.W każdym razie ministerstwa są kolejnym wentylem bezpieczeństwa, który powinien był zadziałać. A nie zadziałał.... Przez ładnych kilka lat z przyzwoleniem i wiedzą administracji rządowej są wystawiane dokumenty sugerujące istnienie innej rzeczywistości niż ta istniejąca naprawdę i dobrze udokumentowana w znanych ćwokom rejestrach i całym pliku dokumentówZa osoby odpowiedzialne za ten stan rzeczy należy w naszej ocenie uznać ministrów. To w końcu oni odpowiadają za prawidłowa pracę ministerstw, które do chwili obecnej nie dopatrują się w opisanej sytuacji niczego nagannego. Czy ktokolwiek w ministerstwach zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności za utrzymywanie patologi na istnienie której świadomie od kilku lat zezwalają. Chyba nie. Czytając dotychczasowa korespondencję mamy nieodparte wrażenie, że w swoim przekonaniu ministerstwa służą do rzeczy wielkich i uważają, że zajmowanie się indywidualnym przypadkiem nie wchodzi w zakres ich obowiązków. O ile nas pamięć nie myli jedno z ministerstw nawet nam to napisało. No cóż...... pogratulować kompetencji i wyobraźni. Przede wszystkim jeżeli "indywidualny" przypadek staje się tak nabrzmiały, a działania administracji tak groteskowe jak we przypadku "ćwoczego domku" przestaje on być indywidualnym przypadkiem, a staje się przejawem jakiejś istniejącej patologi. Czy naprawdę wysocy funkcjonariusze ministerstwa wierzą, że jest możliwe, aby "ćwoczy domek" został wyselekcjonowany przez kilkudziesięciu pracowników administracji i stał się obiektem szczególnych zabiegów? Jeżeli tak to należy zadać pytanie czy ludzie wierzący w tak zorganizowane "konspiracje" powinni być zatrudniani w ministerstwach.Prawda niestety jest najprawdopodobniej dużo bardziej prozaiczna i z punktu widzenia administracji rządowej niewygodna. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, ze "ćwoczy domek", lub raczej wykreowana wokół niego sytuacja przez instytucje państwowe zdaje się być przejawem poważnych patologi w działaniu instytucji państwowych. Fakt, że nie są one wyłapywane nawet jeżeli przybierają tak ekstremalne formy jak w przypadków działań wokół "ćwoczego domku" budzi poważne zaniepokojenie co do tego czego jeszcze Ministerstwa nie zauważyły i jakie ma to konsekwencje dla stabilności państwa, za które podobno odpowiadają.Z każdym uchyleniem się administracji rządowej od należnego wyjaśnienia sprawy rośnie w nas podejrzenie, że "ćwoczy domek" to tylko malusieńki czubek góry lodowej.