Source: http://e-prawnik.pl/narzedzia/grupy-dyskusyjne/agrywanie-rozmow-telefonicznych_1143999998_218476.html
Timestamp: 2019-01-17 11:19:00+00:00
Document Index: 41692979

Matched Legal Cases: ['art. 1', 'art. 1', 'art. 12', 'art. 12', 'art. 12', 'art. 12', 'art. 1', 'art. 1', 'art. 1', 'art. 267']

Odpowiedzi do: Nagrywanie rozmow telefonicznych
"Artur M. Piwko" 2006-04-02, 19:48
Re: Nagrywanie rozmow telefonicznych
In the darkest hour on Sun, 2 Apr 2006 19:46:38 +0200,
kit screamed:
> Czy osoba prywatna, badz firma do ktorej dzwonie moze bez informowania mnie
> stosowna informacja nagrywac przebieg rozmowy ?
[ Artur M. Piwko : Pipen : AMP29-RIPE : RLU:100918 : From == Trap! : SIG:219B ]
[ 19:48:04 user up 10934 days, 7:43, 1 user, load average: 0.06, 0.06, 0.06 ]
int i ; memset( &i, 0, sizeof(int) );
"Jotte" 2006-04-02, 22:37
W wiadomości news:slrne303jg.966.pipene-news@beast.tu.kielce.pl Artur M.
>> Czy osoba prywatna, badz firma do ktorej dzwonie moze bez informowania
>> mnie stosowna informacja nagrywac przebieg rozmowy ?
A nawet naturalnie.
Ale odwet może być bezwzględnie okrutny.
Bowiem on też może. ;)
"Artur M. Piwko" 2006-04-02, 22:43
In the darkest hour on Sun, 2 Apr 2006 22:37:33 +0200,
Jotte screamed:
>>> Czy osoba prywatna, badz firma do ktorej dzwonie moze bez informowania
>>> mnie stosowna informacja nagrywac przebieg rozmowy ?
>> Oczywiście.
> A nawet naturalnie.
> Ale odwet może być bezwzględnie okrutny.
> Bowiem on też może. ;)
To jeszcze nic! Osoba pierwsza może nagrywać _dwa_ razy! I co teraz? (-:
[ Artur M. Piwko : Pipen : AMP29-RIPE : RLU:100918 : From == Trap! : SIG:238B ]
[ 22:42:51 user up 10934 days, 10:37, 1 user, load average: 0.06, 0.06, 0.06 ]
A single death is a tragedy, a million deaths is a statistic. -- J. Stalin
Tomasz Motyliński 2006-04-03, 00:00
W poście <44300e00$1@news.home.net.pl>
kit m.in. napisał(a)::
> Czy osoba prywatna, badz firma do ktorej dzwonie moze bez informowania
> mnie stosowna informacja nagrywac przebieg rozmowy ?
Nagrać może, Ty też, upublicznić nagrania już chyba nie możecie :D
... i do tego jaki ładny :) [http://artbhp.pl/~motto/screens/mydesktop.jpg]
"<<>> Gozdek <<>>" 2006-04-03, 00:31
Użytkownik "kit" napisał w wiadomości
news:44300e00$1@news.home.net.pl...
A nie ma takiego prawa, ze osoba nagrywana musi byc poinformaowana o tym?
<<>> Gozdek <<>>
S2200+|512MB|A7N8X-X|GF4MX440|7200.9 250GB+40GB
Atari800XE|1,79MHz|64kbRAM|24kbROM|XC12
Arek 2006-04-03, 00:32
Użytkownik <<>> Gozdek <<>> napisał:
> A nie ma takiego prawa, ze osoba nagrywana musi byc poinformaowana o tym?
Arek 2006-04-03, 00:33
Użytkownik Tomasz Motyliński napisał:
> Nagrać może, Ty też, upublicznić nagrania już chyba nie możecie :D
"<<>> Gozdek <<>>" 2006-04-03, 00:46
Użytkownik "Arek" napisał w wiadomości
news:e0pjel$eeu$1@inews.gazeta.pl...
> Użytkownik <<>> Gozdek <<>> napisał:
>> A nie ma takiego prawa, ze osoba nagrywana musi byc poinformaowana o tym?
Dzieki, za oswiecenie.
Tzn, jakbym byl nauczycielem, to dzieciak bez problemu moze nagrywac
przebieg lekcji np w telefonie bez mojej wiedzy?
Paweł Sakowski 2006-04-03, 00:54
<<>> Gozdek <<>> wrote:
> Tzn, jakbym byl nauczycielem, to dzieciak bez problemu moze nagrywac
> przebieg lekcji np w telefonie bez mojej wiedzy?
Co gorsza, może to też bez Twojej wiedzy zapamiętywać! A niektórzy
uczniowie są jeszcze na tyle bezczelni, że notują!
Kaja 2006-04-03, 01:05
Mon, 3 Apr 2006 00:46:14 +0200, *<<>> Gozdek <<>>*
> Użytkownik "Arek" napisał w wiadomości
> news:e0pjel$eeu$1@inews.gazeta.pl...
>> Użytkownik <<>> Gozdek <<>> napisał:
>>> A nie ma takiego prawa, ze osoba nagrywana musi byc poinformaowana o tym?
> Dzieki, za oswiecenie.
A czemu nie? Może będzie chciał w domu utrwalić sobie materiał z lekcji?
Marta Wieszczycka 2006-04-04, 01:20
<<>> Gozdek <<>> napisał(a):
>>> A nie ma takiego prawa, ze osoba nagrywana musi byc poinformaowana o
>>> tym?
Troszkę się zagalopowałeś.
Co innego nagrywać rozmowę, którą z kimś prowadzisz, a co innego
nagrywać lekcję, wykład, czy koncert Piaska ;-)
Te ostatnie przypadki trzeba bowiem oceniać także z punktu widzenia
Renata Gołębiowska 2006-04-04, 08:58
On 2006-04-03, Marta Wieszczycka wrote:
> Troszkę się zagalopowałeś.
> Co innego nagrywać rozmowę, którą z kimś prowadzisz, a co innego
> nagrywać lekcję, wykład, czy koncert Piaska ;-)
> Te ostatnie przypadki trzeba bowiem oceniać także z punktu widzenia
> prawa autorskiego.
I jak wtedy wygląda kwestia nagrywania lekcji?
"Jotte" 2006-04-04, 11:30
W wiadomości news:e0sant$rrj$1@nemesis.news.tpi.pl Marta Wieszczycka
>> Tzn, jakbym byl nauczycielem, to dzieciak bez problemu moze nagrywac
>> przebieg lekcji np w telefonie bez mojej wiedzy?
Na rachunkach z przeprowadzonych przeze mnie szkoleń miałem wyszczególnione
dwa elementy: wykłady i ćwiczenia. W przypadku wykładów koszt uzysku wynosi
50% (sporo więcej niż za ćwiczenia), a zatem podatek jest mniejszy.
Powiedziano mi, że to właśnie z tytułu praw autorskich.
Zapytałem księgową w szkole gdzie byłem zatrudniony czy nie można by tak
samo zrobić i nauczyciele zarabialiby trochę więcej. Okazało się, że nie,
chociaż uzasadnienia nie pamiętam. Wątpię jednak, aby lekcja podpadała pod
Paweł Sakowski 2006-04-04, 23:09
Marta Wieszczycka napisała:
Oceniaj sobie śmiało, nawet z punktu widzenia prawa budowlanego.
Nagrywać można, nie ma przepisu zabraniającego.
Marta Wieszczycka 2006-04-05, 00:09
> Marta Wieszczycka napisała:
>> Co innego nagrywać rozmowę, którą z kimś prowadzisz, a co innego
>> nagrywać lekcję, wykład, czy koncert Piaska ;-)
>> Te ostatnie przypadki trzeba bowiem oceniać także z punktu widzenia
>> prawa autorskiego.
> Oceniaj sobie śmiało, nawet z punktu widzenia prawa budowlanego.
> Nagrywać można, nie ma przepisu zabraniającego.
Wypadałoby raczej napisać, że nic Ci o tym nie wiadomo.
Nie zamierzam się tu zastanawiać, czy po prostu pomyliłeś ochronę praw
autorskich z ochroną wizerunku, czy może wierzysz, że wszystko można
oceniać tylko pod kątem jednego typu przepisów, czy może Twoja błędna
interpretacja wynika z czego innego. Przeczytaj dokładnie ustawę o
prawie autorskim i prawach pokrewnych. Jak Ci się nie chce, to możesz
przeczytać wcześniejsze dyskusje na temat zakresu ograniczeń
wynikających z prawa autorskiego w tej kwestii.
Marta Wieszczycka 2006-04-05, 01:48
Jotte napisał(a):
> Na rachunkach z przeprowadzonych przeze mnie szkoleń miałem wyszczególnione
> dwa elementy: wykłady i ćwiczenia. W przypadku wykładów koszt uzysku wynosi
> 50% (sporo więcej niż za ćwiczenia), a zatem podatek jest mniejszy.
> Powiedziano mi, że to właśnie z tytułu praw autorskich.
> Zapytałem księgową w szkole gdzie byłem zatrudniony czy nie można by tak
> samo zrobić i nauczyciele zarabialiby trochę więcej. Okazało się, że nie,
> chociaż uzasadnienia nie pamiętam. Wątpię jednak, aby lekcja podpadała pod
> prawo autorskie.
Znam uczelnię, która także w odniesieniu do wykładów podpisuje umowy z
zewnętrznymi wykładowcami (to ważne, bo w przypadku osób zatrudnionych
pracodawca ma pewne uprawnienia, a tu już nie) bez słowa o prawach
autorskich. Oczywiście uczelnia naraża się na problemy, bo prawa
autorskie istnieją niezależnie od spełnienia przez autora jakichkolwiek
formalności. To druga strona ma problem, jeśli nie zabezpieczyła się z
A wracając do Twojego przykładu, nie widzę powodu, dla którego ćwiczenia
miałyby nie być objęte prawem autorskim, a wykłady owszem. Zerknij do
art. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
Marta Wieszczycka 2006-04-05, 01:54
Renata Gołębiowska napisał(a):
> On 2006-04-03, Marta Wieszczycka wrote:
>> Troszkę się zagalopowałeś.
> I jak wtedy wygląda kwestia nagrywania lekcji?
Było o tym niedawno na grupie w związku z nagrywaniem wykładów, zerknij
do archiwum. W przypadku lekcji jest o tyle inaczej, że nauczyciel
najprawdopodobniej jest zatrudniony przez szkołę, a zatem wchodzi tu w
grę prawo decydowania ze strony dyrektora. Z punktu widzenia ucznia
sprawa się nie zmienia - samowolnie lekcji nagrać nie może.
"Jotte" 2006-04-05, 11:28
W wiadomości news:e0v0kt$fjd$2@atlantis.news.tpi.pl Marta Wieszczycka
> A wracając do Twojego przykładu, nie widzę powodu, dla którego ćwiczenia
> miałyby nie być objęte prawem autorskim, a wykłady owszem. Zerknij do
> art. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
Ja tę ustawę znam i wiem, o co Ci chodzi.
Mimo to generalnie mam różne od Twojego stanowisko w kwestii interpretacji
jej zapisów jako rzekomo skutkujących niemożnością legalnego (tj. nie
naruszającego prawa) rejestrowania lekcji czy wykładu bez wiedzy i zgody
Niezależnie od problemu rozróżnienia wykładów od ćwiczeń - jeśli miałabyś
rację i lekcja stanowiłaby przedmiot prawa autorskiego w rozumieniu ustawy,
to dlaczego nauczyciele nie mają 50% kosztów uzyskania przychodu?
"castrol" 2006-04-05, 11:33
Użytkownik "Marta Wieszczycka" napisał w wiadomości
> Jak Ci się nie chce, to możesz przeczytać wcześniejsze dyskusje na temat
> zakresu ograniczeń wynikających z prawa autorskiego w tej kwestii.
IMO takiego nagrania nie mozna rozpowszechniac, ale nagrywac na wlasny
uzytek?? Ja nie widze przeciwskazan
Renata Gołębiowska 2006-04-05, 13:52
On 2006-04-05, Jotte wrote:
> to dlaczego nauczyciele nie mają 50% kosztów uzyskania przychodu?
Niektórzy mają.
Paweł Sakowski 2006-04-05, 21:34
> >> Te ostatnie przypadki trzeba bowiem oceniać także z punktu widzenia
> >> prawa autorskiego.
> > Oceniaj sobie śmiało, nawet z punktu widzenia prawa budowlanego.
> > Nagrywać można, nie ma przepisu zabraniającego.
> Wypadałoby raczej napisać, że nic Ci o tym nie wiadomo.
Nie krępuj się i wskaż ten przepis który, jak twierdzisz, zabrania
nagrywania nauczyciela na lekcji.
> Przeczytaj dokładnie ustawę o
> prawie autorskim i prawach pokrewnych.
I wzajemnie. Ja ją znam dość dokładnie.
Marta Wieszczycka 2006-04-06, 02:07
castrol napisał(a):
> Użytkownik "Marta Wieszczycka" napisał w wiadomości
>> Jak Ci się nie chce, to możesz przeczytać wcześniejsze dyskusje na
>> temat zakresu ograniczeń wynikających z prawa autorskiego w tej kwestii.
> IMO takiego nagrania nie mozna rozpowszechniac, ale nagrywac na wlasny
> uzytek?? Ja nie widze przeciwskazan
A jak połączysz to z faktem, że w przypadku utrwalania utworu wchodzisz
już w odrębne pole eksploatacji?
Marta Wieszczycka 2006-04-06, 02:31
> Niezależnie od problemu rozróżnienia wykładów od ćwiczeń - jeśli miałabyś
> rację i lekcja stanowiłaby przedmiot prawa autorskiego w rozumieniu ustawy,
Chodzi Ci o nauczycieli zatrudnionych przez szkołę na etat? Jeżeli w
grę wchodzi art. 12 ustawy, to byłoby to nieuzasadnione z uwagi na brak
konieczności przeniesienia autorskich praw majątkowych, od czego
uzależnione są w tym wypadku zwiększone koszty uzyskania przychodu, o
ile znam się na podatkach.
Natomiast kiedy nie wchodzi w grę art. 12, to znam przypadki (akurat z
wyższych uczelni), kiedy jedne wpisywały do umów z wykładowcami
przeniesienie praw, a inne nie, w identycznych sytuacjach.
Czy naprawdę wierzysz, że wykładowca, który nie przeniósł praw na
uczelnię nie był nigdy chroniony prawem autorskim, a ten który je
przeniósł był, bo w jednej uczelni obowiązywał taki wzór umowy, a w
drugiej inny?
Albo bo jedna księgowa tak zadecydowała, a inna wręcz przeciwnie?
Trzeba rozdzielić 2 sprawy:
-ochronę wynikającą z prawa autorskiego,
-pisemne przekazanie autorskich praw majątkowych.
I jeżeli mamy do czynienia z sytuacją, kiedy na gruncie prawa
autorskiego dany utwór jest chroniony, a księgowa podsunie autorowi
umowę bez słowa o majątkowych prawach autorskich, to przecież on tym
bardziej ich nie traci, skoro ich nie przekazał.
To tak, jakby ktoś (X) był właścicielem domu, co wynika z księgi
wieczystej, aktu notarialnego itd.
A ktoś inny (Y) by mu się tam wprowadził, ale nie chciałby podpisać
umowy najmu. Czy to jest dowód na to, że X wcale nie jest właścicielem?
Skoro Y tak radośnie korzysta z części jego domu bezumownie? To przecież
I żeby nie było wątpliwości - znam przypadki, kiedy firmy z głupoty nie
podpisywały z autorami odpowiednich umów (mowa tu o autorach z różnych
dziedzin), albo podpisywały bezmyślnie zwykłą umowę o dzieło bez
przeniesienia praw autorskich i potem ponosiły konsekwencje, bo to
podmiot zamierzający korzystać z utworu powinien się odpowiednio
zabezpieczyć. Prawa przysługujące autorowi są niezależne od
jakichkolwiek formalności.
Marta Wieszczycka 2006-04-06, 02:52
>>>> Te ostatnie przypadki trzeba bowiem oceniać także z punktu widzenia
>>>> prawa autorskiego.
>>> Oceniaj sobie śmiało, nawet z punktu widzenia prawa budowlanego.
>>> Nagrywać można, nie ma przepisu zabraniającego.
>> Wypadałoby raczej napisać, że nic Ci o tym nie wiadomo.
> Nie krępuj się i wskaż ten przepis który, jak twierdzisz, zabrania
> nagrywania nauczyciela na lekcji.
To wynika z połączenia przepisów. Wyjaśniałam to już bardzo dokładnie,
skorzystaj z archiwum.
Różnica jest taka, że w przypadku nauczycieli, jak napisałam Renacie
dodatkowo dojdzie zapewne kwestia art. 12.
Wiem, wiem, dla Ciebie jak nie ma wydzielonego wprost zdania "nie wolno
nagrywać nauczyciela na lekcji", to problem nie istnieje ;-)
Niestety w prawie nie wszystko jest aż takie proste.
Olgierd 2006-04-06, 07:33
Świat wstrzymał oddech bo osoba znana jako *Marta Wieszczycka*
wypowiedziała te słowa:
> I żeby nie było wątpliwości - znam przypadki, kiedy firmy z głupoty
> nie podpisywały z autorami odpowiednich umów (mowa tu o autorach z
> różnych dziedzin), albo podpisywały bezmyślnie zwykłą umowę o dzieło
> bez przeniesienia praw autorskich i potem ponosiły konsekwencje, bo to
> podmiot zamierzający korzystać z utworu powinien się odpowiednio
> zabezpieczyć. Prawa przysługujące autorowi są niezależne od
> jakichkolwiek formalności.
Owszem, aczkolwiek w przypadku np. wykładu na uczelni wyższej tak
naprawdę trudno mówić o przeniesieniu praw autorskich. Po pierwsze:
jaki utwór i w jaki sposób autor przenosi te prawa (w jaki sposób
obecnie może z utworu korzystać nabywca?), po drugie: od tej chwili
autor nie może wygłosić takiego wykładu po raz drugi (np. w roku
akademickim 2006/07).
Znam szkoły gdzie zatrudnieni na etat mają sztuczny podział - 30%
wynagrodzenia "za etat" i 70% "za autorskie", przy czym zakres
obowiązków itd. w żaden sposób nie wskazują jakie to utwory, jakie pola
eksploatacji etc. - ale szkoła, rzecz jasna, liczy 50% kosztów. Na
jakie kłopoty naraża tych wykładowców nawet nie próbuję zgadywać.
||| GPG:0xC7C0112A |||
"Jotte" 2006-04-06, 10:57
W wiadomości news:e11njn$dni$1@nemesis.news.tpi.pl Marta Wieszczycka
>> Niezależnie od problemu rozróżnienia wykładów od ćwiczeń - jeśli miałabyś
>> rację i lekcja stanowiłaby przedmiot prawa autorskiego w rozumieniu
>> ustawy, to dlaczego nauczyciele nie mają 50% kosztów uzyskania przychodu?
> Chodzi Ci o nauczycieli zatrudnionych przez szkołę na etat? Jeżeli w
> grę wchodzi art. 12 ustawy,
Nie wchodzi, bo poprowadzenie lekcji raczej trudno utożsamiać ze stworzeniem
> to byłoby to nieuzasadnione z uwagi na brak
> konieczności przeniesienia autorskich praw majątkowych,
Jak wyobrażasz sobie przeniesienie autorskich praw majątkowych do
przeprowadzonej lekcji?
> od czego
> uzależnione są w tym wypadku zwiększone koszty uzyskania przychodu, o
> ile znam się na podatkach.
Czy jeśli wygłoszę wykład (który - załóżmy - jest traktowany jako utwór) i
przeniosę moje autorskie prawo majątkowe na pracodawcę (celem uzyskania 50%
k.u.p.), to chcąc go wygłosić po raz kolejny musiałbym za to zapłacić? ;)
I drugie pytanie - w jaki sposób pracodawca mógłby ew. korzystać w
wygłoszonego wykładu?
> Czy naprawdę wierzysz, że wykładowca, który nie przeniósł praw na
> uczelnię nie był nigdy chroniony prawem autorskim, a ten który je
> przeniósł był, bo w jednej uczelni obowiązywał taki wzór umowy, a w
> drugiej inny?
Powątpiewam w sens traktowania przeprowadzenia lekcji, przeprowadzenia zajęć
itp. jako utworu i tym samym uznawania ich za przedmiot prawa autorskiego.
Już art. 1 ustawy nasuwa uzasadnione wątpliwości.
Już prędzej można by tu manipulować np. z wykładem wygłoszonym w formie
Paweł Sakowski 2006-04-06, 21:19
> > Nie krępuj się i wskaż ten przepis który, jak twierdzisz, zabrania
> > nagrywania nauczyciela na lekcji.
> To wynika z połączenia przepisów. Wyjaśniałam to już bardzo dokładnie,
> skorzystaj z archiwum.
W archiwum nie ma żadnej Twojej wypowiedzi, która chociażby przypominała
podstawę prawną takiego stwierdzenia. Są jedynie ogólnikowe rozważania o
prawie autorskim jako takim, abstrahujące od treści polskiej ustawy.
Zatem EOT.
Marta Wieszczycka 2006-04-10, 03:03
> Owszem, aczkolwiek w przypadku np. wykładu na uczelni wyższej tak
> naprawdę trudno mówić o przeniesieniu praw autorskich. Po pierwsze:
> jaki utwór i w jaki sposób autor przenosi te prawa (w jaki sposób
> obecnie może z utworu korzystać nabywca?),
Przede wszystkim przeniesienie praw autorskich nie jest jedyną
możliwością. Jeżeli uczelnia nie dysponuje prawami do wykładu, to
powinna zapewnić sobie choćby prawo do korzystania z nich na zasadzie
licencji niewyłącznej, zamiast bezmyślnego podpisywania umów całkowicie
pomijających tę kwestię.
> po drugie: od tej chwili
> autor nie może wygłosić takiego wykładu po raz drugi (np. w roku
> akademickim 2006/07).
Jeżeli wykładowca tworzy scenariusze wykładów danego przedmiotu na
potrzeby danej uczelni (o czym świadczy przeniesienie majątkowych praw
autorskich), to oczywiste jest, że nie może wygłosić takiego samego
wykładu na innej uczelni. Po to właśnie stosowana jest ta opcja.
Jeśli natomiast uczelnia zapewnia sobie licencję niewyłączną, wówczas i
ona ma prawo z nich korzystać i autor może takiej samej licencji
udzielić innej uczelni.
A czy w ramach pól eksploatacji czy to licencji czy to umowy o
przeniesienia praw będzie wymienione nagrywanie wykładów, to już osobna
> Znam szkoły gdzie zatrudnieni na etat mają sztuczny podział - 30%
> wynagrodzenia "za etat" i 70% "za autorskie", przy czym zakres
> obowiązków itd. w żaden sposób nie wskazują jakie to utwory, jakie pola
> eksploatacji etc. - ale szkoła, rzecz jasna, liczy 50% kosztów. Na
> jakie kłopoty naraża tych wykładowców nawet nie próbuję zgadywać.
Konstrukcja tych umów jest zatem nieprawidłowa, wskutek czego są one w
części dotyczącej prawa autorskiego nieważne. I tyle.
Marta Wieszczycka 2006-04-10, 03:43
> Nie wchodzi, bo poprowadzenie lekcji raczej trudno utożsamiać ze stworzeniem
> utworu.
Poprowadzenie? Utworem jest scenariusz lekcji. I nie ma tu znaczenia,
czy nauczyciel sam go stworzył, czy też skorzystał z książki ze
scenariuszami lekcji dla nauczycieli.
W każdym wypadku scenariusz będzie utworem, tylko kto inny będzie
dysponował prawami autorskimi.
Wyjaśnijmy najpierw, o co chodzi z tymi scenariuszami. Weźmy przykład
programu języka angielskiego. Na danym poziomie nauczyciel musi
przerobić z uczniami kilka czasów, kilka konstrukcji gramatycznych i
nauczyć ich porozumiewania się np. w podstawowych sprawach życia
codziennego, ale to na jakich przykładach będzie ich tego uczył, jak
będzie wyglądała lekcja, jak będzie wpływał na zwiększenie ich
percepcji, co będzie po kolei robił, jakie pytania zadawał, to wszystko
składa się na scenariusz lekcji. Ten sam program można przecież
przerabiać na tysiące sposobów.
A sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana niż się na pierwszy rzut
oka wydaje.
Z jednej strony bowiem nauczyciele tworzą własne scenariusze lekcji, co
jest nie tylko dozwolone, ale w niektórych sytuacjach wręcz wymagane (to
jeden z warunków koniecznych do awansu zawodowego - słynnego mianowania).
A nauczyciele tworzący scenariusze czasem są zatrudnieni na podstawie
umowy o pracę, a czasem na podstawie umowy cywilnoprawnej. To zmienia
postać rzeczy jedynie w tej kwestii, że kto inny decyduje o polach
Ale nawet jeżeli nauczyciel jedynie odtwórczo wykorzysta nie swój
scenariusz lekcji (wydawnictwa chętnie je przeciętnym nauczycielom
udostępniają), to przecież ten scenariusz sam w sobie jest utworem na
takiej samej zasadzie, jak scenariusz sztuki. Jedyna różnica, to że w
przypadku sztuki dodatkowo osobnym utworem jest artystyczne wykonanie, z
czym tutaj nie mamy do czynienia. I tak jak ten kto posiada prawa do
sztuki może zgodzić się na jej wystawienie w teatrze, ale nie na
sfilmowanie (i nie piszę tu tylko o sfilmowaniu w celu
rozpowszechnienia), tak też dysponent praw do scenariusza lekcji może
zadecydować o możliwości jej nagrania bądź nie.
> Jak wyobrażasz sobie przeniesienie autorskich praw majątkowych do
> przeprowadzonej lekcji?
Do scenariusza lekcji.
Nauczyciel nie jest aktorem, zatem trudno tu mówić o artystycznym
wykonaniu ;-)
> Czy jeśli wygłoszę wykład (który - załóżmy - jest traktowany jako utwór) i
> przeniosę moje autorskie prawo majątkowe na pracodawcę (celem uzyskania 50%
> k.u.p.), to chcąc go wygłosić po raz kolejny musiałbym za to zapłacić? ;)
Jeżeli stworzyłeś go na życzenie swojej uczelni będąc w niej
zatrudnionym, w ramach obowiązków pracowniczych, to nie musisz przenosić
praw majątkowych, bo dysponuje nimi wówczas uczelnia ;-)
Jeśli jednak Ty jesteś dysponentem i przeniosłeś swoje prawa na inny
podmiot, to... przeniosłeś te prawa na inny podmiot... przeniosłeś je ;-)
Tak jak nie możesz oddać komuś ciastka i nadal go mieć. No chyba że ten
ktoś odda Ci je z powrotem. Z prawami jest generalnie tak samo.
Oczywiście możesz wygłaszać wykłady wg innych scenariuszy na ten sam temat.
Właśnie, żeby nie było wątpliwości, wykłady, czy lekcje przekazujące ten
sam program mogą skrajnie się od siebie różnić (najłatwiej to zauważyć w
kontakcie z dobrym i ze złym nauczycielem).
> I drugie pytanie - w jaki sposób pracodawca mógłby ew. korzystać w
> wygłoszonego wykładu?
Wszystko zależy od pól eksploatacji.
Jeżeli uczelnia nie uwzględni w umowie w ogóle możliwości utrwalenia
wykładu, to po zakończeniu współpracy z wykładowcą, który przeniósł na
nią prawa autorskie zapewne w praktyce nie będzie w stanie korzystać z
jego scenariusza wykładu.
Do tego momentu natomiast korzysta z wykładu w ten sposób, że studenci
mogą go wysłuchać. Do czego oczywiście w zupełności wystarczyłaby
> Powątpiewam w sens traktowania przeprowadzenia lekcji, przeprowadzenia zajęć
> itp. jako utworu i tym samym uznawania ich za przedmiot prawa autorskiego.
> Już art. 1 ustawy nasuwa uzasadnione wątpliwości.
Jeszcze raz powtórzę - nie o wykonanie tu chodzi a o wykład.
> Już prędzej można by tu manipulować np. z wykładem wygłoszonym w formie
> odczytu.
Czemu? Bo jest gdzieś utrwalony? To nie ma znaczenia dla uznania, czy
mamy do czynienia z utworem czy nie. Wynika to ewidentnie z art. 1 ustawy.
Marta Wieszczycka 2006-04-10, 03:51
> W archiwum nie ma żadnej Twojej wypowiedzi, która chociażby przypominała
> podstawę prawną takiego stwierdzenia. Są jedynie ogólnikowe rozważania o
> prawie autorskim jako takim, abstrahujące od treści polskiej ustawy.
> Zatem EOT.
Zatem nie umiesz szukać.
Wątek nazywa się "Prawo do fotografowania", co nie powinno dziwić, skoro
tu też jesteśmy w "Nagrywaniu rozmów telefonicznych".
Ale masz rację, EOT.
Olgierd 2006-04-10, 19:52
Osoba przedstawiająca się jako *Marta Wieszczycka* stuknęła w klawisze i
> Jeżeli wykładowca tworzy scenariusze wykładów danego przedmiotu na
> potrzeby danej uczelni (o czym świadczy przeniesienie majątkowych praw
> autorskich), to oczywiste jest, że nie może wygłosić takiego samego
> wykładu na innej uczelni.
Mało tego, nie może w następnym roku wygłosić takiego samego wykładu na
tej samej uczelni - na podstawie kolejnej umowy na zbycie w.w. praw. A to
oznacza, że umowa na kolejny rok akademicki jest nie mniej nieważna ;-)
||| JID:olgierd@jabberpl.org ||| listel: moj_nick (at) post (dot) pl |||
Olgierd 2006-04-10, 20:00
> A nauczyciele tworzący scenariusze czasem są zatrudnieni na podstawie
> umowy o pracę, a czasem na podstawie umowy cywilnoprawnej. To zmienia
> postać rzeczy jedynie w tej kwestii, że kto inny decyduje o polach
Jeśli masz rację to oznacza, że szkoła i tak może zezwolić na nagrywanie
tych lekcji, a nawet wydanie tego na DVD ;-)
> Ale nawet jeżeli nauczyciel jedynie odtwórczo wykorzysta nie swój
> scenariusz lekcji (wydawnictwa chętnie je przeciętnym nauczycielom
> udostępniają), to przecież ten scenariusz sam w sobie jest utworem na
> takiej samej zasadzie, jak scenariusz sztuki. Jedyna różnica, to że w
> przypadku sztuki dodatkowo osobnym utworem jest artystyczne wykonanie, z
> czym tutaj nie mamy do czynienia.
No i druga, że powstaje utwór zależny, gdzie istotna jest zgoda posiadacza
praw do utworu pierwotnego. /Ergo:/ każdy kij ma dwa końce ;-)
> Tak jak nie możesz oddać komuś ciastka i nadal go mieć. No chyba że ten
> ktoś odda Ci je z powrotem. Z prawami jest generalnie tak samo.
Ale prawa autorskie nie podlegają zasadzie zerojedynkowej. Oprócz tego -
zakładając, że lekcja to utwór - można jeszcze poudzielać sobie różnych
licencji niewyłącznych. A tych można domniemać np. z faktu, że za tę
szkółkę płacę czesne ;-)
> Do tego momentu natomiast korzysta z wykładu w ten sposób, że studenci
> mogą go wysłuchać. Do czego oczywiście w zupełności wystarczyłaby
> licencja niewyłączna.
Do wysłuchania publicznego wykładu nie jest potrzebna nawet licencja ;-)
"Rezydent" 2006-04-10, 21:08
> (...) nagrywac na wlasny uzytek??
a czy moge nagrywać na własny użytek to co dzieje się w pokoju w pracy pod
moją nieobecność ?
Co mi grozi, gdy kto z współpracowników z pokoju (pracujemy w 5 osób) zauważy
schowany włączony dyktafon ?
Paweł Sakowski 2006-04-10, 21:13
Rezydent wrote:
> Co mi grozi, gdy kto z współpracowników z pokoju (pracujemy w 5 osób) zauważy
> schowany włączony dyktafon ?
Najpewniej nieprzepuszczanie w drzwiach i plucie do kawy.
"Jotte" 2006-04-10, 22:30
W wiadomości news:e1eaf7$fps$1@inews.gazeta.pl Rezydent
> a czy moge nagrywać na własny użytek to co dzieje się w pokoju w pracy
> pod moją nieobecność ?
Możesz. Ale nie możesz dać się na tym złapać. ;)
A tak serio, to nie możesz. To jest nielegalny podsłuch.
> Co mi grozi, gdy kto z współpracowników z pokoju (pracujemy w 5 osób)
> zauważy schowany włączony dyktafon ?
KK art. 267 §2 - grzywna, ograniczenie wolności albo pudło do lat 2, jeśli
pokrzywdzeni zawnioskują o ściganie, a ty zostaniesz oskarżony i skazany.
Może coś jeszcze, ale nie chce mi się szukać.
Marta Wieszczycka 2006-04-13, 00:55
> Osoba przedstawiająca się jako *Marta Wieszczycka* stuknęła w klawisze i
> oto co powstało:
>> Jeżeli wykładowca tworzy scenariusze wykładów danego przedmiotu na
>> potrzeby danej uczelni (o czym świadczy przeniesienie majątkowych praw
>> autorskich), to oczywiste jest, że nie może wygłosić takiego samego
>> wykładu na innej uczelni.
> Mało tego, nie może w następnym roku wygłosić takiego samego wykładu na
> tej samej uczelni - na podstawie kolejnej umowy na zbycie w.w. praw. A to
> oznacza, że umowa na kolejny rok akademicki jest nie mniej nieważna ;-)
Skoro uczelnia dysponuje prawami, a on potrafi ten wykład wygłosić, to
jak najbardziej może.
Na innej nie może wg tego scenariusza, a na tej ktoś inny mógłby wg tego
scenariusza, gdyby potrafił.
Marta Wieszczycka 2006-04-13, 01:09
>> A nauczyciele tworzący scenariusze czasem są zatrudnieni na podstawie
>> umowy o pracę, a czasem na podstawie umowy cywilnoprawnej. To zmienia
>> postać rzeczy jedynie w tej kwestii, że kto inny decyduje o polach
>> eksploatacji.
> Jeśli masz rację to oznacza, że szkoła i tak może zezwolić na nagrywanie
> tych lekcji, a nawet wydanie tego na DVD ;-)
Jeżeli nauczyciel jest zatrudniony na umowę o pracę, to wtedy decyduje
pracodawca. Ale oczywiście z punktu widzenia ucznia/studenta zmienia się
tylko to, że kto inny musi udzielić mu zgody.
>> Ale nawet jeżeli nauczyciel jedynie odtwórczo wykorzysta nie swój
>> scenariusz lekcji (wydawnictwa chętnie je przeciętnym nauczycielom
>> udostępniają), to przecież ten scenariusz sam w sobie jest utworem na
>> takiej samej zasadzie, jak scenariusz sztuki. Jedyna różnica, to że w
>> przypadku sztuki dodatkowo osobnym utworem jest artystyczne wykonanie, z
>> czym tutaj nie mamy do czynienia.
> No i druga, że powstaje utwór zależny, gdzie istotna jest zgoda posiadacza
> praw do utworu pierwotnego. /Ergo:/ każdy kij ma dwa końce ;-)
Czemu utwór zależny? Przecież napisałam, że to akurat jest różnica.
Raczej trudno działania nauczyciela podkładać pod "artystyczne
wykonania", a już szczególnie nauczyciela na tyle odtwórczego, że
korzysta z gotowców ;-)
>> Tak jak nie możesz oddać komuś ciastka i nadal go mieć. No chyba że ten
>> ktoś odda Ci je z powrotem. Z prawami jest generalnie tak samo.
> Ale prawa autorskie nie podlegają zasadzie zerojedynkowej.
Czyli możesz je przekazać i nadal mieć? Nie. Licencji niewyłącznych
owszem możesz udzielać do woli, ale przekazać prawa można tylko raz.
To dwie różne opcje.
> Oprócz tego -
> zakładając, że lekcja to utwór - można jeszcze poudzielać sobie różnych
> licencji niewyłącznych. A tych można domniemać np. z faktu, że za tę
> szkółkę płacę czesne ;-)
Nie. Z tego że płacisz czesne nie wynika domniemanie, że autor udzielił
szkole licencji obejmującej w polach eksploatacji nagrywanie.
Ty płacisz czesne szkole. Szkoła niekoniecznie musi Ci w umowie
zapewniać prawo do nagrywania wykładów. Nie bez powodu studenci nazywani
są słuchaczami ;-) A nagrywanie jest opcją dodatkową, która nie stanowi
elementu niezbędnego takiej umowy. Natomiast niezależnie od tego, co
szkoła zapewniła Tobie, musi jeszcze mieć sama uregulowaną kwestię z
autorem. Zatem jeśli ma umowę ignorującą w ogóle prawa autorskie, to nie
można z tego domniemywać określonych pól eksploatacji.
>> Do tego momentu natomiast korzysta z wykładu w ten sposób, że studenci
>> mogą go wysłuchać. Do czego oczywiście w zupełności wystarczyłaby
>> licencja niewyłączna.
> Do wysłuchania publicznego wykładu nie jest potrzebna nawet licencja ;-)
A tu nie bardzo wiem, co chciałeś przez to powiedzieć. Szkoła korzysta,
a nie wysłuchuje. Co rozumiesz przez "publiczny wykład"?
Olgierd 2006-04-13, 09:04
> Czemu nie może?
> Skoro uczelnia dysponuje prawami, a on potrafi ten wykład wygłosić, to jak
> najbardziej może.
OK, skróciłem myśl: nie może drugi raz na podstawie takiej samej umowy o
przeniesienie praw, bo te prawa *już zbył*. Teraz to uczelnia musiałaby mu
udzielać licencji na korzystanie z *jej* wykładu.
A praktyka jest w 100% odwrotna: wykładowcy z roku na rok podpisują *takie
same* umowy, na podstawie których wygłaszają *takie same* wykłady.
||| GPG:0xC7C0112A ||| http://olgierd.wordpress.com |||
Olgierd 2006-04-13, 09:10
> Czemu utwór zależny? Przecież napisałam, że to akurat jest różnica. Raczej
> trudno działania nauczyciela podkładać pod "artystyczne wykonania", a już
> szczególnie nauczyciela na tyle odtwórczego, że korzysta z gotowców ;-)
Bo utwór oparty na innym utworze (np. opracowanie) zawsze jest utworem
> Czyli możesz je przekazać i nadal mieć? Nie. Licencji niewyłącznych owszem
> możesz udzielać do woli, ale przekazać prawa można tylko raz. To dwie
> różne opcje.
No właśnie, więc sprzedać prawa do wykładu A możesz tylko raz. Za rok nie
ma podstawy do tego, by uczelnia znów płaciła za prawa do tego samego
>> Oprócz tego -
>> zakładając, że lekcja to utwór - można jeszcze poudzielać sobie różnych
>> licencji niewyłącznych. A tych można domniemać np. z faktu, że za tę
>> szkółkę płacę czesne ;-)
> Nie. Z tego że płacisz czesne nie wynika domniemanie, że autor udzielił
> szkole licencji obejmującej w polach eksploatacji nagrywanie. Ty płacisz
> czesne szkole. Szkoła niekoniecznie musi Ci w umowie zapewniać prawo do
> nagrywania wykładów.
Szkoła ma zapewnić prawo do pozyskania wiedzy. Wiesz co, nie jestem pewien
czy słuchacze np. szkół prywatnych mają w umowach prawo notowania treści
wykładów. To też jest objęte prawami!
>> Do wysłuchania publicznego wykładu nie jest potrzebna nawet licencja ;-)
> A tu nie bardzo wiem, co chciałeś przez to powiedzieć. Szkoła korzysta, a
> nie wysłuchuje. Co rozumiesz przez "publiczny wykład"?
Uczeń/słuchacz wysłuchuje. Publiczny wykład to np. taki, na który może
wejść każdy albo prawie każdy. Nie wiem jak to jest teraz, szczególnie w
prywatnych szkołach, ale drzewiej zasadą było, że na każdy wykład mógł
wejść każdy człowiek z ulicy. I przyznam się, że parę razy z tego prawa
"Jotte" 2006-04-13, 09:49
W wiadomości news:pan.2006.04.13.07.04.03.726876@olgierd.wordpress.com
> OK, skróciłem myśl: nie może drugi raz na podstawie takiej samej umowy o
> przeniesienie praw, bo te prawa *już zbył*. Teraz to uczelnia musiałaby mu
> udzielać licencji na korzystanie z *jej* wykładu.
Ciekawe, że śledzenie toku interpretacji Marty doprowadziło mnie do
podobnego wniosku:
news:e12l69$lbm$1@news.dialog.net.pl
Marta Wieszczycka 2006-04-22, 02:33
> W wiadomości news:pan.2006.04.13.07.04.03.726876@olgierd.wordpress.com
>> OK, skróciłem myśl: nie może drugi raz na podstawie takiej samej umowy o
>> przeniesienie praw, bo te prawa *już zbył*. Teraz to uczelnia musiałaby mu
>> udzielać licencji na korzystanie z *jej* wykładu.
> Ciekawe, że śledzenie toku interpretacji Marty doprowadziło mnie do
> podobnego wniosku:
> news:e12l69$lbm$1@news.dialog.net.pl
Jotte, jeżeli masz komputer i z dowolnego powodu sprzedajesz go
pracodawcy, to:
-pracodawca może Cię przy nim w firmie posadzić i będziesz mógł z niego
jako pracownik korzystać i nie musisz za to pracodawcy płacić,
-pracodawca może jednak posadzić przed nim kogoś innego (w przypadku
wykładu dochodzi kwestia umiejętności tej innej osoby, a zatem w
praktyce pracodawca może nie być w stanie korzystać z Twojego wykładu
bez Twojej obecności - jego problem)
-jeżeli chcesz zabrać komputer i korzystać z niego na potrzeby swojego
drugiego pracodawcy, to ponieważ go już sprzedałeś, a zatem nie jest
Twój, to pracodawca-właściciel komputera ma prawo wypożyczyć Ci go
To się naprawdę aż tak bardzo nie różni :-)
Pozdrawiam i skończmy już ten temat.
Olgierd 2006-04-22, 09:32
> Jotte, jeżeli masz komputer i z dowolnego powodu sprzedajesz go
> pracodawcy, to:
Z tego co wiem masz do czynienia ze szkołami. No dobrze, ja też miałem.
I teraz powiedz mi jak ma się do Twojej hipotetycznej scenki z
komputerem taka sytuacja: zawieram umowę z wyższą szkołą im. YX o
przeniesienie praw autorskich do serii wykładów nt. XY w roku 2004/05.
Następnie w roku 2005/06 zawieram umowę z wyższą szkołą im. YX o
przeniesienie praw autorskich do serii wykładów nt. XY.
Czy ta sytuacja jest prawidłowa? Czy takie rzeczy mają miejsce w
rzeczywistości? I - last but not least - czy ta druga umowa jest ważna?
||| GPG:0xC7C0112A ||| http://olgierd.wordpress.com
Marta Wieszczycka 2006-04-23, 01:19
> Z tego co wiem masz do czynienia ze szkołami. No dobrze, ja też miałem.
> I teraz powiedz mi jak ma się do Twojej hipotetycznej scenki z
> komputerem taka sytuacja: zawieram umowę z wyższą szkołą im. YX o
> przeniesienie praw autorskich do serii wykładów nt. XY w roku 2004/05.
> Następnie w roku 2005/06 zawieram umowę z wyższą szkołą im. YX o
> przeniesienie praw autorskich do serii wykładów nt. XY.
> Czy ta sytuacja jest prawidłowa? Czy takie rzeczy mają miejsce w
> rzeczywistości? I - last but not least - czy ta druga umowa jest ważna?
To jasne. Jeżeli wygłaszasz te same wykłady w roku akademickim 2004/05 i
w 2005/06, to przecież już przeniosłeś do nich prawa za pierwszym razem.
Przeniesienia praw nie da się wykonać na rok. Na rok możesz najwyżej
udzielić licencji. Ja wiem, że wtedy nie ma co liczyć na 50% koszty
uzyskania ;-) ale tak to wygląda.
Oczywiście jeżeli w drugim roku masz inne wykłady, to możesz podpisać
nową umowę, bo to będzie inny utwór.
Ale druga umowa w kwestii przeniesienia praw autorskich, które już
przeniosłeś, będzie nieważna i jeśli urząd skarbowy będzie chciał ją
podważyć, to nie powinien mieć z tym większych problemów.
A co do hipotetycznej scenki z komputerem. Spróbuj kupić komputer w
jednym roku, odliczyć sobie Vat, a w drugim roku kupić ten sam komputer
(bo teraz kupujesz go na następny rok ;-) i jeszcze raz sobie ten Vat
odliczyć ;-) Chyba wiesz, co zrobiłby z Tobą urząd skarbowy, jakby Cię
na tym przyłapał? ;-)
Vabliters
alexis663
trotka12