Source: http://jackysat.republika.pl/wychowawczy,szkoly,podstawowej.shtml
Timestamp: 2014-09-19 05:48:22+00:00
Document Index: 6121474

Matched Legal Cases: ['art. 6', 'art. 4', 'art. 4', 'art. 4', 'art. 6', 'art. 12']

WYCHOWAWCZY SZKOŁY PODSTAWOWEJ
Oglądasz posty wyszukane dla słów: WYCHOWAWCZY SZKOŁY PODSTAWOWEJ
glupi problem - szkola a ubior
Bitwę pewnie możesz wygrać, bo faktycznieto zarządzenie nijak nie przystaje do obowiązującego prawa.Do podstawowych zadań szkoły i nauczyciela (art. 6 Karty nauczyciela)należy "wychowywać" i "sprawować opiekę". Każda szkoła i każdy nauczycielmają dużą swobodę w przekładaniu tych pojęć na język codziennej praktyki.Każda szkoła ma określony program wychowawczy, ma prawo egzekwowaćobowiązujące w niej zasady.Tak więc polecenie dyrektora ma podstawę prawną i nie nosi znamionbezprawności.Nie można mówić o naruszeniu godności, bo z mocy prawa uczeń podlegaoddziaływaniom wychowawczym i poleceniom dyrekcji i nauczycieli wydawanym napodstawie uprawnień do kierowania zakładem.
Lekcja jest pewnym obszarem przestrzeni publicznej, zachowanie uczniapodlega pewnemu unormowaniu. To nauczyciel właśnie z mocy prawa możekontrolować na lekcji każdy rodzaj uczniowskiej aktywności.ROTFLBTC! Czyli może też kontrolować czy uczeń np. w trakcie klasówki modlisię do Boga albo mantruje by uzyskać lepszą ocenę? Może też zrobić muosobiste i zajrzeć do plecaka? A może mu sprawdzić zawartość portfeta?(aktywność gospodarcza, hiehie)Wynika toz podstawowych funkcji szkoły: dydaktycznej, wychowawczej iopiekuńczej; takie są cele wytyczone przez państwo, zatemrygorystyczne korzystanie przez ucznia podczas lekcji z prawa doprywatności, nawet jeśli prawo to nie służy, czy wręcz przeszkadza,osiągnięciu celów lekcji, byłoby sprzeczne ze społecznymprzeznaczeniem prawa oświatowego i zasadami współżycia społecznego ijako takie nie podlega ochronie prawnej.LOL! Pomyśl zanim napiszesz. Jak coś mądrze brzmi to nie znaczyautomatycznie że jest mądre... Cep cepa cepem pogania - to jest Twojalogika, ale spóźniłeś się parę latek ze swoją nowomową.
Dzieci głosu nie mają - jak w Wawrze wybie ra się patrona szkoły (Gazeta.pl)
No właśnie, wkurza mnie jak słyszę, że szkoła ma wychowywać.To nawyk z komuny - rodzina nie była podstawową komórką społeczną a jejmiejsce miała zastąpić szkoła, zakład pracy, stołówki, państwowi pedagodzyitd.Rozwijając temat dodam, że walę ROTFL-a jak słyszę czasem owychowawczej funkcji służby wojskowej.Kiedyś pewna osoba twierdzia, iż jako podoficer wychowała by mnieodpowiednio, co należy rozumieć jako nauczyła patriotyzmu, miłości doarmii, szacunku do hymnu itd. Biorąc pod uwagę zestaw szeroko znanych,koszarowych metod, śmiem wątpić, czy za pomocą bicia, pompek, głośnegośpiewania, wycieńczającego marszu i ćwiczeń, upodlania i karaniapodwładnego, można wrobić JAKIEKOLWIEK pozytywne uczucia do owegoprzełożonego, armii, kraju i patriotyzmu.
| Janusz Homplewicz "Polskie prawo szkolne. Zagadnienia podstawowe."No ale to żaden akt prawny nie jest.Wspominałem o teorii prawa szkolnego, nie o aktach prawnych.Delegacje ustawowe masz w art. 4 u.s.o. Uprawnienia te teoria określa mianemwładztwa pedagogicznego.No więc jak się wyznacza granice tego 'władztwa pedagogicznego'?Granice określa art. 4 Ustawy o systemie oświaty i kryterium celowościpedagogicznej.Za drzwi wywalić można?To na pewno tak.Wychowawczo na grochu klęczeć można nakazać?Wychowawczo i ku przestrodze innych powiesić na szyi delikwentatabliczkę z napisem np. "Przepraszam, że przeszkadzałem nauczycielowina lekcji. Więcej tego nie zrobię" i przegonić po korytarzu?Te metody wg mnie naruszają godność osobistą ucznia.W kozie po zajęciach zatrzymać można?To z pewnością można, są w Polsce szkoły, co kozę w statucie mają.Na pół godziny, godzinę czy pięć godzin?W granicach zdrowego rozsądku.
| Pytanie brzmi: czy mozna jednak wyizolowac goscia ze szkoly srodkami| prawnymi i jakimi, czy tez nalezy od razu zwrocic sie do odpowiednich| fachowcow, ktorzy to gosciowi w zrozumialy dla niego sposob wperswaduja| koniecznosc zmiany postepowania ?Jak mawiał Romek (z Tytusa, Romka i A'Tomka) "nienormalnymi rz dz nienormalneprawa". Jak wynika z opisu to do go cia nie docieraj żadne cywilizowaneargumenty. Najbardziej wychowawcze byłoby chyba zainwestowanie w kilkapółlitrówek aby mu kto "wyklepał paszczę".--ElliAt___________________________________________"Jestesmy wierszem idioty odbitym na powielaczu..."Domyslam sie, ze gosc jest z podstawowki i niewiele jeszcze wie oswiecie. W takim razie sa lepsze metody, niz fizyczna przemoc. Nalezyzaopatrzyc sie w pistolet gazowy w miare przypominajacy normalny orazlopate. Lapiemy misia pod szkola i z uzyciem pistoletu prosimygrzecznie, by wsiadl z nami do samochodu. Nastepnie wywozimy go naperyferia, dostaje lopate do reki i polecenie kopania. Pozniej wystarczyzostawic go w tym dole i odjechac. Wyprobowane na jednymniereformowalnym, przekonanym o swojej potedze i nietykalnosciskinheadzie terroryzujacym szkole podstawowa - zadzialalo.
skad wziela sie nazwa Pekin
Jakby twoje albo moje dzieci ("sprawdzić, czy nie ksiądz") wychowywałysię w Anglii, to by nie miały problemu z odróżnieniem "live" od "leave".Zapewne te chińskie dzieci "na dole" nie mają też problemu zodróżnieniem "r" od "l", ale ich rodzice jeszcze mogą mieć...A ja się zastanawiam gdzie jest ta granica wieku, po przekroczeniuktórej człowiek głuchnie. O ile mi wiadomo, wietnamski to też językgdzie tony odgrywają podobną rolę co i w chińskim. A już z pewnościądo polskiego jest mało podobny. Moja córka chodziła do liceumz Wietnamczykiem. Przyjechał z rodziną do Polski gdzieś tak pod koniecszkoły podstawowej, a już w drugiej klasie mówił po polsku bez śladuobcego akcentu. Zresztą nie dotrwał do matury, wyjechał do Stanów.Przypuszczam, że teraz nie ma również problemów z odróżnianiem "live"od "leave".To musi być kwestia mocno indywidualna, i to nie uwarunkowana genetycznie.Jego rodzice nie rozumieli po polsku praktycznie ani słowa. Po angielskuani w żadnym innym niż wietnamski języku też nie. Prowadziło to zresztądo śmiesznych historii. Gdy coś przeskrobał (a żywe dziecię było), szkoławzywała rodziców. Ale za tłumacza to już musiał robić sam, bo innego niebyło. Oczywiście wszyscy byli przekonani, że rodzicom opowiadał, jak topani dyrektor chwali jego postępy w nauce, więc tych działań wychowawczychszybko poniechano.
No proszę... ze względów egoistycznych ale i czysto poznawczych oraz zawodowych czekałem na taką opinię - jako, że powołaniem swoim widzę prowadzić "dialog (już nie tylko stricte filozoficzny) rozumiejący" zarówno siebie jak i strony biorące w nim udział. Dlatego propaguję wprowadzenie filozofii do szkół. I to nie tylko na wyższych szczeblach edukacji (od gimnazjum w górę ) ale i w szkołach podstawowych czy nawet przedszkolach. Pomijając kwestie ekonomiczne (wydatkowania możliwych środków finansowych na taki przedmiot), niepomierne jest znaczenie teoretyczne i praktyczne takiego nauczania. Nie będę się wdawał w opisywanie tych korzyści (bo po pierwsze: miejsca by mogło zabraknąć a po drugie: kto by to chciał czytać )wystarczy, że zasygnalizuję taką możliwość, której realizacja w wielu szkołach na świecie daje fantastyczne efekty edukacyjne i wychowawcze (to dla nauczycieli ) oraz samo-poznawcze (dla poszukującej młodzieży). Zatem o ile mój przedmówca wyraził potrzebę filozofii w szkole - zachęcam do otwartego jej wygłaszania, ponieważ to właście z potrzeby rodzi się zwykle sposób jej zaspokajania pozdrawiam
Apel na rzecz dobrej szkoły.Zapraszam.
to powiedz co jest zlego lub niepoprawnego w ponizszych zalozeniach:1. Położenie nacisku na wychowanie patriotyczne w szkole,2. Podwyższenie prestiżu zawodowego nauczycieli, w szczególności poprzez:1. podwyższenie wynagrodzeń,2. nadanie nauczycielom statusu funkcjonariusza publicznego.3. Przywrócenie funkcji wychowawczej szkoły oraz walka z ideologizacją w szkole – m.in. poprzez wstrzymanie finansowania organizacji propagujących socjalizm (jak ZSMP) i postawy antyrodzinne (np. tzw. Kampania Przeciw Homofobii).4. Walka z narkotykami i przemocą w szkole, m.in. poprzez wprowadzenie powszechnego monitoringu, osób wchodzących do szkoły.5. Wprowadzenie w komputerach szkolnych blokad na strony internetowe prezentujące przemoc i pornografię.6. Przywrócenie podstawowej opieki zdrowotnej w szkołach.7. Działania zmierzające do obniżenia cen podręczników szkolnych.8. Wzmocnienie wpływu rodziców na wychowanie dzieci i młodzieży w szkołach.pomijajc punkt 3, ktory mnie przerasta w tej chwili
II integracyjny turniej piłki nożnej dziewcząt "Mewa Cu
W dniu 5 czerwca na boisku piłkarskim w Brzesku odbył się II Integracyjny Turniej Piłki Nożnej Dziewcząt „Mewa Cup”. W turnieju udział wzięły dziewczęta ze szkół podstawowych z Brzeska, Warnic, Bielic, Starego Przylepu, Kozielic oraz z Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Pyrzycach. Dziewczęta prezentowały wysoki poziom wyszkolenia technicznego oraz dużą chęć do rywalizacji, co sprawiło że mecze stały na wysokim poziomie.Klasyfikacja końcowa zawodów:1. SP Brzesko2. SP Kozielice3. SP Stary Przylep4. SP Bielice5. OSW Pyrzyce6. SP WarniceNagrody wręczali: Starosta Pyrzycki Wiktor Tołoczko, Przewodniczący Rady Powiatu Jerzy Marek Olech oraz Burmistrz Pyrzyc Kazimierz Lipiński.
Wielki sukces MDK
(...)Młodzieżowy Dom Kultury w Lubinie dostał środki na realizację wszystkich 3 projektów zgłoszonych do konkursu:1. „Lubin – miasto bezpieczne dla każdego”;2. „Bezpieczni w sieci”3. „Żyj bezpiecznie – podziwiaj świat”.Programy obejmują liczne akcje wychowawcze i profilaktyczne połączone z warsztatami pracowni: ceramicznej, informatycznej oraz plastycznej. Działania te obejmą ponad 2 000 uczniów szkół podstawowych i gimnazjalnych z terenu miasta Lubina oraz szkół powiatu lubińskiego.Program będzie trwał od 02.11.2007 do 31.12.2007 r.(...)Myślę, że w listopadowym harmonogramie MDK pojawią się szczegóły działań...
W jaki sposób należy żyć
...to nie Michnik czy Solorz wychowuje młodzież tylko Wy nauczyciele...Tak...? Jesteś pewny na 100%, że to nie media kształtują wizję rzeczywistości młodych ludzi?Owszem, środowisko nauczycielskie nie jest bez winy.Zaniechanie behawiorystycznego wychowania wzbogaconego silną ręką, szczególnie w szkołach podstawowych zaszkodziło procesowi wychowawczemu, tak zresztą jak i grupy koedukacyjne w klasach V-VI i 1,2 gimnazjum, gdzie "buzują" hormony.Wycofanie się obecnej ekipy z "mundurków" szkodzi procesowi wychowania, ale wzmacnia popularność tejże ekipy.Osobiście nie czuję się odpowiedzialny za bezideowość i bezmyślność młodzieży.
Św. Józef Kalasancjusz odkrywając kolejne powołania - od kapłańskiego, przez szkolno-wychowawcze, aż po zakonne - na każde odpowiadał "tak". Kościół - poprzez akt zatwierdzenia ostatniego zakonu, jakim są pijarzy - w szczególny sposób docenił powołanie nauczycielskie i wychowawcze.Uznając osobę Założyciela pijarów za świętą, uczynił krok dalej. W roku 1948, w 300 lecie jego śmierci, Papież Pius XII ogłosił go"Patronem przed Bogiem wszystkich Chrześcijańskich Szkół Powszechnych na całym świecie".Stąd też mają go za Ojca Opiekuna uczniowie przedszkoli, szkół podstawowych i innych szkół równoległych.Trzy lata wcześniej Hiszpański Związek Nauczycielski obwołał go patronem nauczycieli hiszpańskich.To samo uczyniła Argentyna, która przepisem prawnym nr 13663 rozciągnęła jego patronat także na szkołę średnią.Oprócz tego jego imię noszą:* Instytut Pedagogiczny Badań Naukowych,* Fakultet Pedagogiczny Uniwersytetu w Salamance,* Instytut Nauk Wychowawczych w Madrycie (ICCE)oraz niezliczona liczba kolegiów i szkół w Hiszpanii, Włoszech, Kolumbii i wielu innych krajach świata.[ Dodano: 7 Kwiecień 2008, 18:38 ]Moim patronem jest św. Kamil de Lellispatron Kamilianów, szpitali, chorych, pielęgniarek i pielęgniarzy, miasta Zabrze oraz włoskiej wojskowej służby zdrowia.
Wrześniowe cudeńka cz.IV
A oplaty miesieczne jakie by byly?to zależy od tego czy mieszkanie jest czynszowe czy bez i czy wliczaja fundusz remontowy,dużo jest takich dupereli,ale mamy a oku jedno w redzie 67m2 3 pokoje,4piętro(są tylko 4) w spokojnej okolicy,po drugiej stronie ulicy szkoła(podstawowa,gimnazjum i liceum)blisko kościół i sklep i to jest bezczynszowe i babka mówiła że na max zimą 400zł wynoszą opłaty,no do tego jakiś net,telefon ale wątpie że mieszkanie w domu nas taniej wyjdzie,a w dodatku mój M długo pracuje,w bloku zawsze ciepło,ciepła woda a w domku to ja bym była gospodarzem,fakt że są i minusy ale gdzie ich nie maa ja się dzisiaj wzięłam za przemeblowanie sypialni,zrypana jestem jak koń po westernie,ale jestem zadowolona,tylko teraz Mili tam spi a muszę jeszcze odkurzyća 7 kończy mi się macierzyński potem 19 dni urlopu i chyba wychowawczydobra idę bo Dawid woła kanapke
Efektem obwiniania nauczycieli,przez rodziców jest efektem ich niedojrzałości,której efektem są problemy wychowawcze własnych dzieciCzęsto zapomina się, iż na pierwszym miejscu zawsze jest OPIEKA, potem dopiero wychowanie. Jeśli zatem w tej podstawowej komórce społecznej, jaką jest rodzina, OPIEKA pozostawia wiele do życzenia, wówczas mamy takie kwiatki. Chodzi o to, że rodzice mają gdzieś zakodowane podstawowe walory opieki: troska o ogólne dobro swych pociech. Jednak szereg przeszkód nie pozwala im ich realizwoać. Szkoła tez nie zawswze z tym sobie potrafi poradzić. Z przykrościa musze stwierdzić, że mamy raczej niski poziom wymagań w szkole, a i nauczyciele nie zawsze posiadają kompetencje, jakimi się chwala...
Podstawową forma kontaktu z rodzicami są zebrania, które nie muszą być stereotypowe. Podczas pierwszego spotkania rodzice wraz z dziećmi siedzą w kręgu. Nauczyciel opowiada o sobie, następnie prosi uczniów by przedstawili swoich rodziców, po czym rodzice mówią kilka miłych słów o swoich pociechach. Kolejnym etapem jest przedstawienie wymagań edukacyjnych, wychowawczych oraz projektu planu pracy klasy i szkoły. W czasie kiedy mówię, dzieci siedząc przy stolikach rysują swoje wyobrażenia na temat „Moja klasa”. Wspólnie urządzamy galerię prac, którą oglądamy i omawiamy. Następnie zachęcam rodziców aby wypowiedzieli się na temat swojej wizji dotyczącej klasy dziecka. Może być to w formie „burzy mózgów”, podczas której wybrany rodzic zapisuje pomysły na dużym arkuszu papieru. W trakcie dyskusji powstaje plan pracy.Taka forma spotkania aktywizuje rodziców, sprawia, ze czują się współautorami i współodpowiedzialni za atmosferę i działani
Współdziałanie wychowawców, nauczycieli z rodzicami i opiekunami dzieci jest jednym z istotnych czynników prawidłowego funkcjonowania szkoły, przedszkola i rodziny. Warunkuje harmonijny rozwój dzieci. Wpływa zarówno na ich postępy w nauce, jak i w zachowaniu. Daje również szansę ciągłego doskonalenia się nauczycieli i rodziców jako wychowawców odpowiedzialnych za wielostronny rozwój dzieci.Współpraca ta nie dotyczy tyko rodziców. Jeżeli dzieckiem zajmują się dziadkowie lub dorastające rodzeństwo, wówczas ich także trzeba traktować jak partnerów. Jeśli do przedszkola trafiają dzieci z domów dziecka czy rodzin zastępczych, należy z ich wychowawcami nawiązać bliskie porozumienie.Przedszkole i rodzina to dwa podstawowe środowiska wychowawcze, dlatego powinno istnieć pomiędzy nimi świadome i celowo zorganizowane współdziałanie. Współpraca rodziców i nauczycieli jest wspólnym działaniem dla osiągnięcia dobra poszczególnych dzieci w procesie nauczania i wychowania.O tym, jakie znaczenie ma współpraca z rodzicami wiedzą i rodzice, i nauczyciele. Naczelnym celem współpracy tych dwóch środowisk jest dążenie do usprawniania pracy wychowawczej z dziećmi. Nie chodzi tylko o doskonalenie działań wychowawczych jedynie w stosunku do dzieci tzw. trudnych czy zaistniałych w grupie sytuacji konfliktowych. Stosowane w praktyce różnorodne formy współpracy wychowawców z rodzicami i opiekunami dzieci, dotyczą spraw związanych z wychowaniem wszystkich dzieci bez wyjątku. Należą one do codziennych oddziaływań wychowawczych przedszkola i domu i przysługuje im taka sama ranga jak zajęciom dydaktycznym, których celowości nikt nie kwestionuje
szkola o zaostrzonym rygorze pomyslu romka giertycha
Izolacja tak, ale dla najgorszych. Dla tych, którzy łamia prawo i są często prowodyrami różnych zajść."Gdyby przekazać je gimnazjom na (...) na zajęcia pozalekcyjne, efekty byłyby lepsze". Z tą częścią zgadzam się jak najbardziej, ale kto zmusi trudna młodzież bez zainteresowań do przychodzenia na takie zajęcia skoro niektórzy nawet mając orzeczenie sądu o ośrodku kuratorskim, w ktorym mają przebywac po lekcjach "olewają" to sobie i ppo prostu tam nie przychodzą. Załóżmy, że 8 na 10 będzie chodzić na takie zajęcia. Ale co z tą dwójką, która kompletnie wszystkich i wszystko mają głęboko w d... i tak jest niemal od początku szkoły podstawowej, a później problem narasta? Co z takimi zrobić? Jak się głównych prowodyrów wyłapie i ukarze to reszta będzie się już bała, że ich może spotkać to samo. Byłeś w szkole,więc wiesz jak to wygląda. Na dzień dzisiejszy nie mam pojęcia co zrobić z takimi, gdzie na "pracę u podstaw" jest juz za późno. Dla mnie wyjściem jest wysyłać takie jednostki do ośrodków szkolno - wychowawczych, ale wiem, że stamtąd więcej niż połowa wraca gorsza niż pojechała.A w prztyszłości będzie jeszcze gorzej, bo za parę lat "dzieci z becikowego" zrobione dla 2 tys. zł pójdą do szkoły. I co wtedy? Jak wychować takie dzieci ulicy bez dyscyplinowania i karania? Inna sprawa to kto co rozumie pod słowem kara.
Bezpieczeństwo w naszych szkołach
W prawdzie pobierznie przebrnąłem przez lekturę, ale nie zauważyłem niczego na temat obowiązkowości szkół podstawowych i gimnazjalnych, a to jest również problem.Pewno powiecie: "ale zaraz, jaki to ma związek?" Ano ma. Bezrobocie i insze przyczyny jakie zostały wymienione przez moich przedmówców faktycznie mają istotny wpływ na poziom agresji, ale nie tylko w szkołach. To się tyczy wszystkich, ale kiedy skupimy się na szkole to zauważymy, że podstawówki i gimnazja są instytucjami obowiązkowymi do 18 roku życia (liceum już nie, mogą cię zawsze wywalić lub posłać do technikum). Do gimnazjów, a nawet do podstawówek chodzą, bo zwyczajnie muszą, dzieciaki na których ciążą wyroki za drobną przestępczość i rozboje. To tak jakby skazany, nawet wyrokiem w zawieszeniu koleś sobie normalnie pracował wśród ludzi. To jest niedopuszczalne. Wszystko przez zbyt małą ilość ośrodków edukacyjno - wychowawczych, już nie wspominając o tak zwanych poprawczakach oraz zbyt mało... pieniędzy niestety :/ W skutek czego dyrekcja szkoły nie może zrobić nic z młodocianym przestępcą i nie może go odizolować od reszty uczniów bo czeka na swoją kolej w poprawczaku, a taki młody gniewny tylko czuje się bezkarny i jeszcze bardziej go to motywuje do działania.
Idzie nowe, nowe idzie?!
Inne spojrzenie na problem , choć nie neguję większości racji we wcześniejszych postach.Pracuję i współpracuję z wieloma inż., bądź mgr inż. Kończyli oni swoje szkoły podstawowe i średnie w większości nie renomowane. Wszyscy radzą sobie dobrze, a na pewno nie gorzej niż ci z renomowanych szkól. Nie jestem nauczycielem (poza praktykami studenckimi i z technikum), ani też nie mam dzieci w szkole podstawowej, choć jeszcze nie dawno miałem i chodziłem na wywiadówki.Zakładając, że zasadniczym prawem, a zarazem obowiązkiem ucznia jest się uczyć, nie spotkałem w szkołach swoich synów nauczycieli, którzy by nie chcieli uczyć i wychowywać.W konkluzji myślę, że obecni nauczyciele większy problem wychowawczy mają z rodzicami swoich uczniów niż z uczniami, co przekłada się na stosunek ucznia do szkoły i szacunek do nauczyciela. Może powodem jest to, że w Polsce "wszyscy się na wszystkim znają"i tak np. rodzic jak uczyć jego dzieci, elektryk na ustawie o lasach, stolarz na elektr., nie rzeczoznawca na wycenie nieruchomości itd.pozdrawiam
Jest też zmiana na minus:Ponadto z uprawnień do ulgowych przejazdów (50%) będą mogli korzystać uczniowie szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych do ukończenia 21 roku życia lub najpóźniej do ukończenia rocznych zajęć dydaktyczno-wychowawczych w m-cu czerwcu w danym roku kalendarzowym.O studentach zapomniano. W dzisiejszych czasach studenci muszą ciągnąc często dwa kierunki lub przynajmniej jeden dający niemalże gwarancję na godziwą płacę, zdobywają dodatkowe kwalifikacje, zaliczają dziesiątki praktyk w najlepszych firmach, żeby wpisac sobie to do CV, a wszystko to za ciężko zarobione własne pieniądze lub też pieniądze rodziców i jeszcze muszą płacic 2,20 za przejazd w niezbyt komfortowych warunkach. Gratuluję strategii.
Roman Giertych ministrem edukacji narodowej
Wydaje mi się, że to nie przejdzie tak samo jak te komórki...	No mnie też tak się wydaje. Pomijając intencje jakie przyświecały pomysłodawcom to jest to ograniczenie swobód obywatelskich i tyle. Tak jak wcześniej napisałem - minister edukacji powinien przede wszystkim zaproponować rozwiąznia naprawy rodziny jako podstawowego środka wychowawczego. Potem zająć się szkołą i tam wprowadzić nowy system kar i nagród.
... Tak jak wcześniej napisałem - minister edukacji powinien przede wszystkim zaproponować rozwiąznia naprawy rodziny jako podstawowego środka wychowawczego. Potem zająć się szkołą i tam wprowadzić nowy system kar i nagród.	Zgoda odnośnie pierwszej części cytowanej wypowiedzi, natomiast w drugiej - nie powinno być potem. Należy kompleksowo wprowadzać reformy, w domu i w szkole jednocześnie. W szkole zacząć od ponownego i gruntownego "remontu" karty nauczyciela oraz praw ucznia. Nie może być tak, że uczeń ma prawa a minimalne obowiązki i żadnej odpowiedzialności.
Wprawdzie czasy studenckie mam już za sobą, ale obraz tych kilku lat „jawi” mi się zawsze w ten sam sposób: przeładowane treści programowe (wątpliwej przydatności), zbyt mała ilość godzin praktycznych, a także wspomniane przez Staszka marginalne traktowanie przedmiotów z zakresu pedagogiki wychowawczej czy psychologii rozwojowej. Cała ironia polega na tym, że studiowałam NA WYDZIALE PEDAGOGICZNYM.Dlatego jeżeli chcemy, żeby nasze oddziaływania wychowawcze przynosiły efekty zacznijmy od solidnego przygotowania kadry pedagogicznej do pełnienia roli, jaką jej powierzamy. Treści programowe w szkolnictwie wyższym wymagają zmian i o tym się mówi od dłuższego czasu. Jednak jak dotąd zmiany te miały bardziej charakter ilościowy, a nie jakościowy. Podobnie sprawa wygląda w szkołach podstawowych, gimnazjach…
WKU !
Na poczatku przytocze slowa z okladki plyty Kultu (ostateczny krach systemu korporacji):"Uniknięcie służby wojskowej podstawowym i zaszczytnym obowiązkiem każdegoobywatela"Zaczne od tego, ze idea patriotyzmu jest mi dosyc daleka i moje poglady moga byc uwazane zaee... wywrotowe i odmienne, ale chyba kazdy ma prawo do swoich mysli? Z gory informuje, zejestem pacyfista i jestem przeciwny militaryzacji. Dostalem kategorie D, nie uwazam tego zacwaniactwo- po prostu mam jeden problem z zyciu mniej. Jezeli uwazacie, ze kazdy pownien bycprzygotowany do wojny to wlasnie po to jest PO w szkoleO tym, ze wojsko nie sluzy walce z obcym wojskiem czy bandytami moglismy sie przekonać wPolsce wielokrotnie (np. w 1956, 1970, czy od 1981 do dzis). Nie chodzi o to, że wojsko mnozywojny czy tlumi strajki - nawet gdy armia nie opuszcza koszar jej wplyw na zycie spoleczne jestdestrukcyjny: pochlania ona pieniadze, ktore moglyby sluzyc na oswiate czy sluzbe zdrowia, aprzede wszystkim ma zly wpływ na ludzi - uczy bezmyslnego posluszenstwa, pogardy dlajednostki, lizusostwa wobec niekoniecznie mądrzejszych, ale wyzej stojacych, cwaniactwa (ukrasc,oszukać ale nie dać się przyłapać to ideał żołnierza), przemocy, relatywizacji wartości (tu mordercastaje się bohaterem) a pranie mozgu nawet na najuczciwszych pozostawia niezatarte slady. O"wychowawczej" roli armii przekonują co roku bandy pijanych rezerwistów opuszczających koszary.
Czy tolerancja ma swoje granice?
Religioznastwo w szkole pomysłem głupim jestPodstawową wiedzę o wyznaniach uczeń otrzymuje na lekcjach historii i/lub j. polskiego. Natomiast to co Panowie de99ial i Ashe proponują wiąże się z obowiązkową nauką podstaw m. in. języka arabskiego (لغة عربي), Jidysz (ייִדיש), nie wspominając już o pogłębionej historii 'narodów wybranych'...Religia jest czymś trochę innym (ale to zależy od prowadzącego). Nie mniej jednak uważam, że religia powinna być 'uczona' (ale to głupio brzmi ) poza szkołą, ewentualnie w ramach zajęć pozalekcyjnych.A tolerancji to się powinno uczyć na lekcjach wychowawczych!
W obronie Instruktorów Żeglarstwa PZŻ
Aby uczyć dzieci w szkole podstawowej pisania „Ala i As” trzeba mieć wyższe studia w tym kierunku, aby uczyć dzieci żeglowania wystarczy dwutygodniowy kurs, na który można się dostać nawet bez matury.Kol. Klimczak pisze: „W czasach, gdy miałem na obozie ponad setkę młodzieży i dwudziestu kilku „instruktorów” to z nimi na ogół miałem większe kłopoty wychowawcze niż z tą setką”Kiedy zdawałem na sternika musiałem przepłynąć 300km szlaków wodnych, potwierdzał to sternika jachtowy. Na wyższe stopnie musiałem wylegitymować się stażem potwierdzonym przez prowadzącego jacht. Instruktor potrzebny był jedynie do egzaminowania.Dziś każdy egzamin musi być poprzedzony szkoleniem na kursie, na którym muszą być instruktorzy inaczej kurs jest nieważny i nici z egzaminu, dlatego dzisiaj wcale nie jest lepiej a powiedziałbym ze zdecydowanie gorzej, bo to oni dyktują warunki, wiedzą, że ich jest mało a bez nich nie ma kursu. Co dzieje się na kursach to wszyscy wiedzą, zwłaszcza młode atrakcyjne dziewczyny.Kol. Klimczak pisze: „za dwa tygodnie moczenia tyłków dostawali kilkaset złotych”A co powie kol. Zbyszek o kasjerce w hipermarkecie, która za taka samą kasę haruje miesiąc i to jeszcze bez wyżywienia.Kol. Klimczak pisze:"Kto deprecjonuje zawód ( tak, to staje się zawodem) instruktorów”Deprecjonuje go miedzy innymi sposób pozyskiwania uprawnień.Krzysztof Kwaśniewskidrugi z 5000 instruktorów
W szkołach bez batoników, czekoladek i coca-coli
Każdy z nich ma swoje wizje wychowawcze i gdyby każdy posyłał dziecko do "swoich" szkół nie było by problemu. I gdyby każdy MÓGŁ posyłać dziecko do "swoich" szkół nie było by problemu. Umożliwienie tego rozwiązania uznaję za docelowe. Widzę to poprzez prywatyzację szkolnictwa. Bon edukacyjny jest dla mnie rozwiązaniem przejściowym.To rozwiązanie wykracza poza kompetencje burmistrza każdego miasta. W obecnej sytuacji burmistrz jako "organ prowadzący" szkoły podstawowe i gimnazja jest zobowiązany (jak pupka do srania) do poszukiwania optymalnych rozwiązań. Większy wpływ ma na rozdział środków pod remonty i inwestycje, niż na wychowanie czy edukację a tym bardziej dietetykę.( sam pomysł- pomijając skalę ważności- oceniam pozytywnie).Intryguje mnie propozycja andreasa w wersji Falconiformes. Wszystkich zainteresowanych tym pomysłem zapraszam na 19,00 w czwartek do baru "BEST" na spotkanie FORUMowiczów. Pomysł Atomica też jest aktualny.
Pani Maria Łyczkowska również wyrózniona "Złotym Telefonem" jest cudowną osobą o złotym sercu.Poznałam Ją kiedyś osobiście i jestem pod dużym wrażeniem.W portalu Niebieskiej Linii można przyczytać:Pani Maria Łyczkowska - ambasador kampanii ze Zgorzelca, pedagog, terapeuta Punktu Interwencji Kryzysowej dla Ofiar Przemocy w Rodzinie, kierownik Sekcji Krajowej Stowarzyszenia "Ochrona dzieci przed przemocą" im. Janusza Korczaka, dyrektorka Ośrodka Szkolno - Wychowawczego im. Janusza Korczaka. W swoim środowisku jest "człowiekiem-instytucją" niosącym pomoc ofiarom przemocy, narkomanom.A o to wypowiedź Panii Marii:Maria Łyczkowska: "(...) Całe moje życie to praca na rzecz dzieci krzywdzonych. Janusz Korczak mówił: "Naprawianie świata należy rozpocząć od naprawy spraw dzieci". Dobrze się stało, że bierzemy udział w tej naprawie. Dobrze się stało, że ta kampania, nie w sposób agresywny, ale subtelny, poruszyła, zaciekawiła i zaprosiła do współpracy. Wiele rzeczy nam się udało: w dniu debaty otwarto Dom Samotnej Matki, powołaliśmy interdyscyplinarny zespół ds. dzieci, we wszystkich szkołach podstawowych przeprowadziliśmy warsztaty umiejętności rodzicielskich. (...) Przed nami edukacja rodziców - należy zmienić ich mentalność, uświadomić im, że dziecko nie jest własnością. Należy również podnosić świadomość nauczycieli, którzy nie identyfikują w szkołach dzieci doświadczających przemocy. Ważne jest również dzielenie się doświadczeniem, by nie odkrywać czegoś na nowo, szczególnie, że możemy czerpać z dorobku i doświadczeń innych (...)".
Łał...grengo podać bicz ? Strój pątnika też się znajdzie... A na poważnie pani wychowawczyni poszła na ogromne skróty, stwierdzenie Kontrakt, o którym mowa, skserowałam z BIULETYNU KLUBU NAUCZYCIELA „Pomagamy uczyć”.daje obraz jak dużym.Zestawienie powyższego z ogólnodostępnymi opisami tej metody w których nieustannie podkreślana jest wspólna praca nad tym dokumentem, z deklaracją pani nauczyciel też daje do myślenia...Pani wychowawczyni pisze :Uważana jest za metodę twórczą, stosowaną od szkoły podstawowej do grup studentów i pracowników.Proszę mi wskazać miejsce na tą "twórczość" w przyjętym sposobie postępowania. Nie mogę się oprzeć wrodzonej złośliwości ale w świetle wypowiedzi pani wychowawczyni kserowanie okazuje się aktem twórczym...Jeżeli ktoś nie zna zasad pedagogiki i metod nauczania (A TEGO OD RODZICÓW NIE WYMAGAMY!) to niech zostawi „pieczenie chleba piekarzowi”, jak wyczytałam na forum internetowymA zdrowego rozsądku Państwo wymagają ? Post grengo to właśnie objaw zdrowego rozsądku, gdy ktoś próbuje nowych metod na jego dziecku w sposób nie do końca przemyślany.OWSZEM, TO RODZICE przede wszystkim wychowują, dobierając swoje, nie zawsze trafne, metody wychowawcze.czyli w domyśle szkoła stosuje zawsze właściwe, no gratuluje szanownemu gronu pewności siebie...
Jak wyżej, nie trzeba być ekspertem, by stwierdzić że bardziej zindywidualizowane podejście do dzieci i do nauczania jest dla nich lepsze. Ale wciąż mówi się nam i często akceptujemy to bez zastanowienia (co jest wynikiem autorytarnych metod edukacji), że to jest zbyt drogie.Ja mam to szczęście, że pracuję kilka godzin w tygodniu w małej wiejskiej szkole podstawowej (średnio w klasie jest 8 osób) i zgadzam się, że czym mniejsza klasa tym więcej czasu można poświęćic dla dziecka. Choć i tak zdarzają się problemy wychowawcze (otóż w poniedzialek chłopiec z IV klasy krzyknął do mnie na lekcji "Ej!!!!Podam Cię do sądu!!!!" -bo wpisałam mu uwagę do dzienniczka za rzucanie po klasie butelką po soku)..Ale szkoła, w której pracuję jest wyjatkiem w mojej okolicy reszta małych szkół została zlikwidowana za sprawą ostatniej reformy -a teraz te piękne (często przedwojenne) budynki niszczeją, dzieci jeżdżą klikanaście km do szkoły w pobliskim mieście gdzie w każdej klasie jest 30 uczniów ...
Znieważanie nauczycieli
Proponowałbym najpierw zasięgnąć informacji (to uwielbiasz) co Policja może zrobić uczniowi 4 klasy szkoły podstawowej......Potem porozmawiałbym z nauczycielami w szkołach i posłuchał jak się niektóre rzeczy mają......... Większość cech zachowania wynosi się z domu. Wiem z bardzo dobrego źródła (rozmawiałem z paroma nauczycielami i dyrektorem), że był taki przypadek kiedy dzieci w podstawówce obrzuciły stekiem wyzwisk dyrektorkę oraz nauczycielkę tak dla jaj...... Obrzucili ich jabłkami itp...... Zostali wezwani rodzice tych dzieci do szkoły i jakież wielkie zdziwienie nauczycieli i dyrektorki, która dostała opie.....l za to, że takimi błahymi sprawami zawraca głowę rodzicom, którzy cięzko pracują na chleb i to szkoła odpowiedzialna jest za wychowanie........ Niestety ale Oświata nasza wzięłą wzorce z z kraju jankeskiego i szkoła nie wychowuje tylko uczy............ Tak obecnie jest. Skończyły się czasy gdy dostawało się wpie....l od nauczyciela. Kiedy cała klasa za wybryki dostawała linijką, na apelach "delikwenci" byli wyczytywani na foum szkoły co było wstydem, a powiadomieni rodzice trzeci raz karali dziecko w domu....... Te czasy minęły. Chcieliśmy wychowania bezstresowego w szkoąłch i rodzinach???? Chcieliśmy by szkoła uczyła, a nie wychowywała to mamy............... Tyle w temacie. Nalezy podziękować wszystkim Giertychom i temu podobnym stworom, że doprowadzili instytucję wychowawczo-uczelnianą do typowa uczelnianej....... Dziękujemy.......
2. Nie 4 klasy szkoły podstawowej , a 6 klasy podstawowej który powtarzał klasy i powinien być już dawno w gimnacjum. WIęc kogo straszyć Policją??? Ucznia "spadochroniarza, któremu sąd nic nie zrobi czy rodziców, którzy zrzucą wine na szkołę???Tu trzeba zmienić prawo i wrócić do szkoły jako instytucji wychowawczej. Dać nauczycielom narzędzie do wychowywania i karania oraz nagradzania jak to było kiedyś...........
MPK - podwyżki i zmiany ?
Zagladając na stronę MPK zauważyłam informacje o podwyżkach, zaczytując się dalej trafiłam na :Ponadto z uprawnień do ulgowych przejazdów (50%) będą mogli korzystaćuczniowie szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych doukończenia 21 roku życia lub najpóźniej do ukończenia rocznych zajęćdydaktyczno-wychowawczych w m-cu czerwcu w danym roku kalendarzowym.za : MPKCzyli rozumiem że studentów ulga 50 % nie obowiązuje w naszym mieście ? I musimy jeździć biletami za 2,20 zŁ?
No cóż studenci to przecież spekulanci i oszuści, którzy robią wszystko by kasa miejskiego przedsiębiorstwa zubożałaCzytając uchwałę "naszej" Rady Miasta:§ 2Ustanawia się uprawnienia do ulgowych – z ulgą 50% - przewozów środkami komunikacji miejskiej w Gnieźnie dla :1.	uczniów szkół podstawowych , gimnazjalnych i ponadgimnazjalnychdo ukończenia 21 roku życia lub najpóźniej do ukończenia rocznych zajęć dydaktyczno-wychowawczych w miesiącu czerwcu w danym roku kalendarzowym,2.	osób głuchoniemych,3.	emerytów i rencistów,4.	obcokrajowcy – uczniowie szkół zagranicznych, nie dłużej niż do ukończenia21 roku życia,5.	obcokrajowcy – studenci zagranicznych szkół wyższych, nie dłużejniż do ukończenia 26 roku życia,6.	osób pobierających świadczenia przedemerytalne.to juz naprawdę nie wiem czy śmiać się czy płakać z tego gnieźnieńskiego podwórka. Brawo Szanowni Radni, brawo.Kolejny powód dla młodych, aby wiać z tego miasta gdzie popadnie
Detmold, rzeczywiście nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Mimo to bronie filmy propagandowe dot. tej tematyki. Dlaczego ? Bo to jeden z niewielu sposobów, w jaki młodzierz dowiaduje się o negatywnych skutkach ćpania. Dopóki lekcje wychowawcze są prowadzone na zasadzie powiedz mniej niż więcej, żeby nie dać dzieciakowi instrukcji itd., doputy każda dodatkowa forma edukacji ma sens.Idealnie byłoby gdyby w szkole podstawowej, a później gimnazjum były oddzielne lekcje poświęcone "zdobyczom cywilizacyjnym" oraz grupom społecznym itd. Gdyby na takich lekcjach dzieciaki zostały uświadomione jak działają narkotyki, jakie reakcje chemiczne zachodza w organiźmie i jakie są tego rezultaty to moglibyśmy sobie takie kino odpuścić. Wszyscy byliby świadomi tego co robią i potrafili by to kontrolować lub nie - ale nie mogliby mieć pretensji do nikogo innego.Tymczasem żyjemy w społeczeństwie, w którym o narkotykach mówi się tylko źle, do osób uzależnionych lub czynnie zażywających te substancje odnosimy się z agresją. Nie ma miejsca na dyskusję i rzetelne wyłożenie faktów. Dzieciaki żyją w głębokiej nieświadomości - tj. narkotyki są złe, nie ćpaj bo źle skończysz.Mnie też kiedyś mówili "mów zawsze prawdę". I co ? Mówiłem ? Pewnie, że nie. Dopiero później nauczyłem się co to znaczy "mówić prawdę". W przypadku narkotyków lepiej jest trzymać się od nich z daleka dopóki sie nie podciągnie z chemii
Płatne studia (sic!)
Płatne studia od 2007?3.08.05/11:14W strategii dla edukacji na lata 2007 - 2013 zapisano m.in., że studia wyższe powinny być płatne, a studenci powinni mieć zapewnioną dużą większą pomoc materialną.Upowszechnione ma zostać również wychowanie przedszkolne i zwiększona wychowawcza rola szkoły.- Nikt nie mówi, że studia powinny być płatne od jutra, ale taki jest kierunek działań, by za kilka lat studenci na wszystkich uczelniach, państwowych i prywatnych, płacili - powiedziała po posiedzeniu rządu przedstawiając założenia strategii wiceminister edukacji Anna Radziwiłł.Wprowadzenie powszechnej odpłatności za studia połączone ma być z wprowadzeniem systemu stypendiów i kredytów dla studentów, które umożliwią im naukę bez korzystania z pomocy rodziców.W przyjętej we wtorek Strategii zapisano także, że zmieniona zostanie rola szkoły. - Większy nacisk położony będzie na wychowanie, zajęcia pozalekcyjne. Oczywiście nie obowiązkowe dla wszystkich tylko dla chętnych - powiedziała.w "Strategii dla edukacji" zapisano 21 podstawowych kierunków działań w oświacie, szkolnictwie wyższym i kształceniu ustawicznym. Jest ona jednym z elementów Narodowego Programu Rozwoju.PAP 02-08-2005 Powiem krótko: niech mnie pocałują w d***, złamanego grosza nie będę płacić, wyjdę na ulice i będę wszczynać BURDY!
Żeby wiedzieć, gdzie znajduje się granica, ktoś musi nam to pokazać i z reguły są to rodzice i nauczyciele. Rodzice ora szkoła stanowią dwa podstawowe środowiska wychowawcze mające decydujący wpływ na rozwój młodej osoby. Tylko w dzisiejszych czasach rodzice nie mają czasu na wychowywanie dzieci. Wychodzą wcześnie rano do pracy, wracają wieczorem. W ciągu tygodnia jedyne rozmowy z dzieckiem to wymienienie kilku zdań przy śniadaniu – i to nie zawsze. Rodzice często zrzucają odpowiedzialność za wychowanie dzieci na szkołę i nauczycieli, ponieważ szkoła ma i uczyć i wychowywać. Niestety rzadko kiedy tak jest w praktyce. Poza tym szkoła nigdy nie zastąpi dziecku rodziców (chociaż byt miała najlepszych wychowawców, psychologów…). Pewne zachowania po prostu wynosi się z domu.
K. O. Borchardt "Znaczy Kapitan"
Ja znalazłem takie szkołyKapitana ż. w. K. O. Borchardta na patrona wybrały następujące szkołySzkoła Podstawowa nr 40 w Gdyni - 28 marca 1987 r.Szkoła Podstawowa w Strzebielinie - 10 czerwca 1987 r.Zespół Placówek Opiekuńczo - Wychowawczych w Gdańsku-Wrzeszczu - 21 czerwca 1988 r.Szkoła Podstawowa nr 231 w Gdańsku - 22 maja 1992 r.Szkoła Podstawowa nr 9 w Rumi - 28 maja 1993 r.
WOLNA ROZMOWA-PRZYRODA I EKOLOGIA
W moim w kole muszę pochwalić inicjatywę dnia sprzątania jeziora. Ja pamietam jak w szkole podstawowej byl taki jeden dzien ( chol....a nie pamietam dokladnie kiedy to bylo ), gdzie zawsze sprzatalismy nasze jezioro.Sama akcja sprzatania jeziora ( brzegow ) byla dobrze zorganizowana.Dostalismy worki na smieci i pod okiem i z pomoca nauczycieli , wychowawcy sprzatalismy to co inni porzucili.Bardzo podobal mi sie ten dzien.Nie trzeba bylo siedziec w szkole , a czas spedzalo sie pozytecznie i wychowawczo.W sprzataniu pomagalo nam kilku czlonkow miejscowego kola PZW a Sztumie.Jednak byl duzy nie smak tego sprzatania.Zebrane smieci zostawialismy w kilku umowionych miejscach.Mieli je zabrac panowie z zakladu oczyszczania miasta.No i fajnie , ze je zabierali.Smieci dlugo potem lezaly w tych miejscach i straszyly ludzi nie porzadkiem.Panowie gimnazjalisci i licealisci , a jak wyglada taki dzien w waszej szkole???Istnieje jeszcze cos takiego jak sprzatanie swiata???
Szybkie połączenie Krakowa z Kijowem
Uruchomiono szybkie połączenie kolejowe Kijowa z Krakowem EmailPodróż skrócona o trzy godziny PRZEMYŚL. Wczoraj po raz pierwszy od wielu lat do Przemyśla przyjechałbezpośredni pociąg relacji Kijów - Kraków. We wszystkich wagonach pociąguzastosowano nowatorskie rozwiązanie pozwalające na bezproblemowe poruszanie sięcałego składu po torach o różnej szerokości. Czas podróży na tej trasieskrócono aż o trzy godziny. Na przybycie pociągu oczekiwało kilkadziesiątdzieci, dla których ukraińscy kolejarze przywieźli mikołajkowe prezenty.Dotychczas każdy pociąg przyjeżdżający szerokim torem z Ukrainy byłzatrzymywany na około trzy godziny na stacji w Przemyślu, gdzie w tym czasiedokonywano pracochłonnej wymiany podwozi wagonów. Od wczoraj podróż z Kijowa doKrakowa została skrócona o trzy godziny, a to dzięki temu, że cały składpociągu może się poruszać po torach szerokich, jak i normalnych. Każdy ważący90 ton wagon zmienia rozstaw kół w ciągu zaledwie 10 sekund. Zastosowanie tegorozwiązania w praktyce było możliwe dzięki współpracy polskich i ukraińskichkolejarzy. Pociąg Kijów - Kraków będzie docierał do Przemyśla i Rzeszowa trzyrazy w tygodniu, w środę, piątek i niedzielę. Pociąg ma nowoczesne wagony zmiejscami do leżenia i sypialne. Podróż nim trwa 12 godzin. Odprawa paszportowai celna podróżnych będzie dokonywana podczas półgodzinnego postoju pociągu nadworcu w Przemyślu. Ukraińscy kolejarze, z którymi przyjechał Mikołaj,przywieźli paczki ze słodyczami, na które oczekiwali na przemyskim dworcuuczniowie Szkoły Podstawowej nr 17 (z ukraińskim językiem nauczania) orazpodopieczni Specjalnego Ośrodka Szkolno Wychowawczego nr 1 w Przemyślu.dhSuper Nowości z dnia: 18_12_2003
| prosze o życiorys Gadamera . BŁAGAM !| --| Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl skąd mam wiedzieć kim był GadamerGadamer urodził się we wsi Pieńkowice pod Chrustowem w województwielubelskim.Od najmłodszych lat Gadamer przejawiał dziwną pasję: zbierał patyki, po czymumieszczał je w wiadrze gospodarskim, a nsatępnie przynosił do izby, pytającrodziców: "co przyniosłem?"W ten sposób u Gadamera od najmłodszych lat uwidoczniły się skłonności dofilozofowania w typie sokratejskim, tj. polegające na zadawaniu trudnychpytań.Wobec faktu, iż rodzice nie uznali za stosowne udać się do wiejskiegopsychologa klinicznego i poinformować go o dziwnym zachowaniu syna, Gadamerutrwalał w sobie skłonności do badania natury rzeczy. Rzeczami tymi odtądbyły nie tylko patyki, ale także okoliczne zwierzęta gospodarskie. Zachowałysię przekazy, według których Gadamer do wracających z wypasu trzody chłopów,kierował pytania o istotę i prawdziwą naturę popędzanych batem istot.Wieśniacy w odpowiedzi wyjaśniali młodemu filozofowi, iż "ać to krowa!", "aprzecie barany to zwykłe!" - jednak, jak podają kroniki, Gadamera niesatysfakcjonowały tak ubogie i nie pogłębione wypowiedzi.W wieku lat 7 Gadamer przyjęty został do miejscowej szkoły podstawowej,gdzie jego pierwsza wychowawczyni, Zofia Zelmer, spostrzegła jego skłonnościautystyczne. Podczas wizyt rodziców na wywiadówkach, z naciskiempodkreślała, iż Gadamer przejawia przesadne uwielbienie do wodzenia oczymapo ścianach i suficie, mimo, iż w tym samym czasie nauczyciel dokonujeintensywnego przekazu treści naukowych i wychowawczych. Zofia Zelmerszczerze radziła ojcu i matce Gadamera, aby zasięgnęli porady szkolnegopsychologa, gdyż - jak się wyraziła - "całkowita nieobecność duchowaGadamera podczas lekcji wskazuje na możliwość występowania u niego autyzmu,co jest jednym z objawów osiowych schizofrenii - a ta z kolei jest chorobąnieprzyjemną zarówno dla otoczenia, jak i samego chorego."Jednak i wtedy rodzice Gadamera nie wyrazili woli zastosowania się do uwagpedagoga, co w efekcie przyczyniło się do bujnego rozwoju fanatstycznego,bogatego świata wewnętrznego Gadamera, którego głębokie przeżywanie wokresie szkoły średniej skłoniło go ostatecznie do wyboru Wydziału Filozofiina Uniwersytecie Monachijskim.
Dawna stella 200 peso boliviano
Powiedzenie; "Panie Boże, Ty widzisz i nie grzmisz, chamy taki miód piją",jest powszechnie znanym w Polsce każdemu Polakowi, gdyż * wszyscy* rozpoczynaliśmy edukację patriotyzmu w oparciu o "Trylogię" Henryka Sienkiewicza w szkole podstawowej a ludzie mego pokolenia wynosili "to" z domu. Cytat ten pochodzi z "Ogniem i mieczem" Akcja dzieje się w mieszkaniu kowala ukraińskiego w czasie uroczystości ślubnych jego córki. Opisem wesela córki kowala, H. Sienkiewicz zadaje kłam *niektórym historykom* o brutalnej postawie polskiej szlachty na kresach w stosunku do niższych warstw społeczeństwa polskiego innego wyznania.Pozwoliłem sobie zacząć nowy wątek, bo temat odszedł dość daleko "nabok". Z Sienkiewiczem (na którym również się wychowałem mimo iż jestem odwa pokolenia młodszy od poprzednika) jest problem - jego utwory, jaksam pisze w "Panu Wołodyjowskim" powstawały "ku pokrzepieniu serc". Więcczęsto zawierają dużą dawkę przekręceń, dopasowywania tła historycznegodo potrzeb stworzenia dzieła wychowawczego. Wystarczy popatrzeć nasposób przedstawienia postaci Jaremy Wiśniowieckiego - oj bohaterem toon nie był jak chce Sienkiewicz. Polecam "Kopczyk zacny chwałyżołnierskiej" Lwa Kaltenbergha, dokładnie opisujący "wyczyny" Jaremy (wtym układy z Chmielnickim).Celem Sienkiewicza gdy pisał "Trylogię" (i może w trochę mniejszymstopniu "Krzyżaków" również) nie było stworzenie dzieła rzetelnieopisującego wydarzenia lecz dzieła wychowawczo - patriotycznego naktórym mogły by się wychowywać kolejne pokolenia. Co zresztą udało się wpełni.
wymiana lacznikow stablizatora i zbierznosc
Plaga normalnie :/Niestety.Slabe metody pedagogiczno-wychowawcze w szkolach podstawowych.Jak ja chodzilem do podstawowki, to nazywalo sie to nieuctwo, teraz dajana nieuctwo papiery. To prawie jak papiery na glupote.
dostałam wulgarnego emaila od ucznia
pod jaki artykuł to podlega, czy w ogóle prawnie mogę to jakoś ugryść?BeataPrzede wszystkim podlega to pod prawo oświatowe, na mocy którego sprawujesznad dzieckiem opiekę i je wychowujesz (wraz z dydaktyką to podstawowe zadaniaszkoły i nauczyciela - art. 4 Ustawy o systemie oświaty i art. 6 Kartynauczyciela).Zgodnie z art. 12 ust. 2 Karty nauczyciela masz prawo zastosować dowolnemetody wychowawcze uznane przez "współczesne nauki pedagogiczne".W tak poważnym przypadku na miejscu będą najprawdopodobniej dość surowekonsekwencje wychowawcze. Uciążliwe, bo związane z dodatkowym i znacznymwysiłkiem fizycznym lub umysłowym będzie wychowywanie poprzez pracę,nałożenie dodatkowych obowiązków i konsekwentne ich wyegzekwowanie, wzmożonynadzór pedagogiczny (w tym częstsze sprawdzanie stosunku do nauki, a więcodpytywanie czy wyjątkowo staranne sprawdzanie prac domowych), koniecznośćzostania po lekcjach w celu wykonania dodatkowej pracy itp.Uczeń koniecznie musi zadośćuczynić Ci straty moralne i - najlepiejpublicznie - wyrazić szczery żal. Wymagałbym przeprosin na forum całejszkoły, ale nie bąknięcia "przepraszam", tylko ładnej kilkuzdaniowejwypowiedzi. Temat swojej skruchy rozwinąć może zresztą w dłuższymwypracowaniu - na ocenę z języka polskiego. Przykładowy plan pracy: co źlezrobiłem, jakie to wywołało skutki, dlaczego to było złe, jak zamierzamnaprawić swój błąd i jakie będzie moje zachowanie w przyszłości.Obniżony stopień ze sprawowania, zakaz udziału w wycieczce szkolnej, w innychzajęciach pozalekcyjnych, wyjściach do kina itp., zakaz reprezentowaniaszkoły na zewnątrz - to kolejne możliwości.Ważne jest, aby te wszystkie działania motywowane były dobrem ucznia, aby niepowstało wrażenie "odgrywania się", aby uczniowie mieli świadomość, że są tonaturalne i każdorazowo nieuchronne konsekwencje złego postępku, wynikające ztroski nauczyciela tak o każde dziecko, jak i o porządek, ład i dyscyplinę wszkole.
Rasizm czy brak kompetencji?
Ja też bylem gówniarzem i jak stłukłem szybę z procy w tyłek dostałem, aTychcialbyś żeby włąścicil sam szybe naprawił na swój koszt a Twemugówniarzowi jeszcze podziekować. Słusznie dyro uczynił, zaś odwoływaniesiedo kuartorium to znowu próba oganiczenia władzy dyra.Zgadzam sie. Gówniarstwo obecnienie ma żadnego szacunku dla nauczyciela i nas starszych także. Na porządkudziennym w szkole już podstawowej i od 10 latków są teksty, "spierdalaj comi możesz zrobic",Niestety w duzym stopniu jest to wina nauczycieli i dyrekcji. Polityka"opieki" nad uczniem i stosowania kar "wychowawczych". Oraz tego ze wwiekszosci szkol, zwlaszcza ponadpodstawowych rzadzi de facto rada rodzicow.W jednym z sopockich ogolniakow polecial na radzie pedagogicznej tekst:przeciez musimy ich uczyc. Notabene autorem byl dyrektor szkoly. Jak z takimpodejsciem mozna od kogos cokolwiek wyegzekwowac?A ja włąsnie bym zrobił to co Dyro tej szkoły,wydalenie, jakby chłoptaś wyleciał bez prawa powrotu ze wszystkichpodstawówek w mieście to by zaczął myśleć.Niestety podstawowka jest obowiazkowa, ale z ponadpodstawowej juz mozna zwilczym biletem wyleciec.No bo pokażcie mi inny kraj gdzie zdarzasię by siedmiolatek odkładał swe kieszonkowe na studia?Wiesz jak sie u nas dziwia, po takim "przygotowaniu" przez podstawowki iponadpodstawowe, jak im cos na studiach nie wyjdzie i trzeba za to bulic? cosesja sa takie tlumy zdziwionych w dziekanacie, a dochodzi juz do tego ze wsprawie tych w koncu doroslych ludzi potrafia rodzice do dziekanaprzychodzic. Smiech na sali.Nie może być tak że prawo do wykształcenia jest nadrzedne ponad normywychowania i zachowania i tym można tłumaczyć wszystko.Niestety niektorym pseudopedagogom ciezko to wytlumaczyc.Pozdrawiam Lerena
Najaktywniejsze Szkolne Koło Turystyczne 2007 roku
14 stycznia 2007r. w Szkole Podstawowej im. Jana Pawła II w Brzesku odbyło się podsumowanie VIII edycji konkursu na „Najaktywniejsze Szkolne Koło Turystyczne 2007 roku”. Oficjalnego otwarcia i powitania zaproszonych gości dokonała dyrektor szkoły Małgorzata Jasion. Dużo ciepłych słów o działalności PTTK w regionie pyrzyckim wraz z życzeniami w Nowym Roku złożyli: Burmistrz Pyrzyc Kazimierz Lipiński, Starosta Pyrzycki Wiktor Tołoczko i Jerzy Winsze – prezes Regionalnego Oddziału PTTK w Szczecinie.W dalszej części przedstawiona została przez pana Wojciecha Zalewskiego prezentacja multimedialne podsumowująca rok turystyczny 2007. Część artystyczną prowadził chór szkolny pod kierunkiem pani Beaty Hedzielskiej. Przypomniane zostały także najważniejsze zagadnienia regulaminu konkursu oraz punktacja zdobyta przez poszczególne koła turystyczne. W ostatniej części programu zostały ogłoszone oficjalne wyniki konkursu oraz wręczone nagrody i wyróżnienia. Fundatorami pucharów i nagród byli: Burmistrz Pyrzyc Kazimierz Lipiński , Zarząd PTTK w Szczecinie, ,Starosta Pyrzycki Wiktor Tołoczko oraz Burmistrz Lipian Krzysztof Boguszewski. Pomysłodawcą projektów pucharów i tabliczek był Wojciech Zalewski nauczyciel w SP Brzesko.Po oficjalnej części można było obejrzeć wystawę promującą idee turystyki w regionie pyrzyckim, którą przygotowało Szkolne Koło Turystyczne w Brzesku oraz kolekcję sprzętu kolarskiego Ireneusza Czaboćko.W uroczystości brały udział władze gminy , powiatu, dyrektorzy szkół gminy i powiatu oraz opiekunowie szkolnych kół PTTK Ziemi Pyrzyckiej.Wyniki klasyfikacji punktowej.Równorzędne I miejsce zajęły:Szkoła Podstawowa w Brzesku i Zespół Szkół w Lipianach z 4250 pkt.Na kolejnych pozycjach znalazły się kolejno:SP nr 2 w Pyrzycach – 4150 pkt,Publiczne Gimnazjum w Pyrzycach – 3750 pkt,Szkoła Podstawowa w Mielęcinie –3750 pkt,Ośrodek Szkolno- Wychowawczy w Pyrzycach – 3550 pkt,Szkoła Podstawowa w Żabowie - 2900 pkt,Szkoła Podstawowa w Okunicy – 1900 pkt,O.R.E.W Nowielin – 1700 pkt,Dom Dziecka w Czernicach – 750 pkt,Warsztaty Terapii Zajęciowej w Nowielinie – 300pkt.źródło: pyrzyce.um.gov.pl
Dziecko, które wychowuje się w rodzinie z problemem alkoholowym pozbawione jest najważniejszych walorów wychowawczych, poczucia bezpieczeństwa, miłości, uznania, kontaktu emocjonalnego. Problem alkoholowy chociażby jednego z rodziców, w ogromnym stopniu determinuje rozwój dziecka, jak i późniejsze funkcjonowanie jego, w życiu dorosłym.W rodzinach takich istnieje duże prawdopodobieństwo zaniedbywania podstawowych potrzeb rozwojowych dzieci, które prowadzić może do wyniszczeń fizycznych, niepowodzeń szkolnych i trudności wychowawczych.Chcąc pomóc dziecku, trzeba poznać przyczyny jego zachowania, które najczęściej tkwią w jego środowisku rodzinnym, a ich głównym źródłem jest nadużywanie alkoholu przez rodziców. Uczniowie z rodzin z uzależnieniem alkoholowym częściej niż ich rówieśnicy odznaczają się poczuciem mniejszej wartości, są znerwicowane, lękliwe, mają słabsze osiągnięcia w nauce szkolnej. Podlegają wielu niebezpiecznym zasadom: zwłaszcza trzy z nich są najbardziej przestrzegane i stosowane w szkole: "nie mów", "nie ufaj", "nie odczuwaj".Dziecko zamyka się w sobie i nie mówi o swojej sytuacji ze strachu, wstydu lub nadziei, że będzie lepiej. Zasada "nie ufaj", narzuca dziecku, aby nie darzyło zaufaniem nikogo, ponieważ myśli, że naraża się na pośmiewisko. Brak zaufania do kolegów, nauczycieli i innych postronnych ludzi sprawia, że dziecko nie ma poczucia bezpieczeństwa czuje się słabe i nie pewne, traci poczucie własnej wartości.Zasada "nie odczuwaj" zaleca bycie "twardym człowiekiem", który nie może poddawać się emocjom. Wiadomą sprawą jest fakt, że w każdej populacji szkolnej występuje duży procent uczniów, którzy sprawiają nauczycielom wiele kłopotów wychowawczych i dydaktycznych. Uczniowie ci pochodzą najczęściej z rodzin z problemem alkoholowymi i wykazują zaburzenia w zachowaniu. Właśnie te negatywne zachowania mogą być często próbą zwrócenia na siebie uwagi otoczenia i wołaniem o pomoc.Dzieci te są bardzo niepewne siebie, czują się gorsze, inne, czują odrzucenie przez dzieci z rodzin "normalnych", uważają, że nie są lubiane przez klasę.
Kamil uczęszcza do przedszkola od 3 lat. Dziecko pochodzi z rodziny, w której głównym problemem jest alkoholizm i brak środków materialnych, co powoduje niezaspokojenie podstawowych potrzeb rodziny oraz złe warunki do prawidłowego rozwoju dziecka, a co za tym idzie brak systematyczności w nauce, ucieczki ze szkoły i wagary, niska frekwencja na zajęciach w przedszkolu oraz przywłaszczanie przez dziecko cudzych rzeczy i wynoszenie zabawek z przedszkola. Matka dziecka – wiek około 30 lat, bezrobotna, wykształcenie podstawowe. Ojciec dziecka – wiek około 30 lat, pracuje „na czarno”, wykształcenie podstawowe. Brat – wiek 11 lat, uczęszcza do szkoły podstawowej. Rodzina ta mieszka w wielorodzinnej kamienicy, w mieszkaniu o powierzchni ok. 30m2 (pokój z kuchnią). Mieszkanie ogrzewane jest piecem kaflowym, okna nieszczelne, węzeł sanitarny znajduje się na korytarzu. W mieszkaniu znajduje się kran z zimną wodą. Rodzina posiada psa rasy bokser.Odkąd matka straciła pracę w rodzinie pojawił się problem alkoholowy. Dziecko przychodziło niewyspane, brudne, było raz nieodebrane z przedszkola. Często zdarzało się, że chował rzeczy przyniesione przez inne dzieci, zapytany skąd to ma mówił, że mama mu kupiła. Po kilku miesiącach dziecko przestało przychodzić do przedszkola. Narosły zaległości w uiszczania płatności za przedszkole. Po przeprowadzeniu wywiadu z bratową matki dziecka dowiedziałam się o powodzie nie przychodzenia Kamila do przedszkola. Po skontaktowaniu się z wychowawczynią brata Kamila dowiedziałam się, że chłopiec ten także rzadko przychodzi do szkoły, a jeśli przyjdzie, to także jest brudny, głodny i niewyspany. Ma problemy z realizacja programu szkolnego. Dziecko jest nie przygotowane do zajęć.Na początku tego roku szkolnego Kamil został odebrany z przedszkola dopiero po godzinie 17 ponieważ rodzice nie byli w stanie odebrać osobiście dziecka. Po Kamila przyszła babcia.Na dzień dzisiejszy Kamil uczęszcza systematycznie do przedszkola. Jest dzieckiem nie sprawiającym kłopotów wychowawczych. Od tego miesiąca matka podjęła pracę. Kamil jest przyprowadzany i odbierany przez babcię lub ciocię.
Historia powstania ,,Dzieci Maryi""
* GENEZAW wielu parafiach Kościoła polskiego od wielu lat istnieją grupy maryjne. Wyrosły one z bogatej, pięknej i zdrowej tradycji kultu maryjnego. Dynamika i prężność tych grup niejednokrotnie uzależniona jest od zaangażowania i inicjatywy poszczególnych kapłanów, czy innych osób za nie odpowiedzialnych. W roku 1978 ówczesny biskup katowicki Herbert Bednorz polecił ks. Janowi Morcinkowi opracowanie wytycznych, które stałyby się podstawą do odnowienia ruchu maryjnego wśród starszych dzieci. Ks. Biskup Herbert Bednorz zaproponował także urządzenie i przeprowadzenie wakacyjnych rekolekcji maryjnych. Jedną serię takich rekolekcji przeprowadzono podczas wakacji letnich 1978 roku w Gostyni Śląskiej dla uczestników wybranych parafii reprezentujących środowiska: wielkomiejskie – tradycyjne, miejsko-osiedlowe i wiejskie. Uczestniczki rekolekcji rekrutowały się z grupy dziewcząt uczęszczających do starszych klas szkoły podstawowej. Rekolekcje prowadził zespół składający się z kapłana, siostry zakonnej i animatorów. Po zanalizowaniu zebranych doświadczeń opracowano szczegółowy program, według którego w następnych latach prowadzono rekolekcje w kilkunastu miejscach diecezji. Ustalono czas trwania rekolekcji na 9 dni. Ks. Biskup zatwierdził określenie „DZIECI MARYI" jako oficjalną nazwę Ruchu. W roku 1994 podczas wakacji letnich Archidiecezjalne Duszpasterstwo Dzieci Maryi zorganizowało 56 turnusów rekolekcyjnych, w których uczestniczyło 3000 osób.* ZAŁOŻENIACelem wychowawczym, który pragniemy osiągnąć w Ruchu jest upodobnienie się do Maryi i naśladowanie Tej, którą Sobór Watykański II nazywa najznakomitszym wzorem i świadectwem wiary, miłości i doskonałego zjednoczenia z Chrystusem. Uczestnicy, wybierając Maryję jako wzór osobowy i ideał własnego życia starają się kształtować w sobie Jej rysy przy wydatnej pomocy Wspólnoty. Uczą się odpowiedzialności za otoczenie, prawidłowego kontaktu z bliźnimi i wyrabiają w sobie postawę służby, co warunkuje powstanie prawdziwej wspólnoty. Aktywne przeżywanie małej wspólnoty wyrabia poczucie odpowiedzialności za wspólnotę parafialną, za Kościół.
I jak wrazenia pierwszaczki??
Czas na mnie ogolnie sie dzisiaj usmialem na tym rozpoczeciu ale po kolei ;]Wiekszosc pierwszakow z forum sobie obczailem z balkonu ( dobrze bylo wszystko widac ), kilka wyjatkowo "ciekawych" dziewczyn sie znalazlo wiec nie powiem, narybek dorodnyW klasie p.Malcher bylem rowniez i ja ( ten co sie nie dostal na wymarzone studia )i naprawde gratuluje wam, ze trafiliscie na ta kobiete. Jako wychowawczyni jak dla mnie jest idealna i nei zamienibym jej na nikogo innego 3 lata smiechow na wychowawczej, luzne gadki ( tylko z tym luzem to nie przesadzajcie, bo czasem mozecie ja urazic ), wycieczki o ktorych moznaby tu pisac godzinami... no po prostu bajkap. Śliwakowska - luzna babeczka, przygotowywala mnie do matury z WOSu ale jakos malo pilnym uczniem bylem na lekcjach tez mozna sie bylo posmiac ( no chyba ze miala zly humor to lepiej bylo nie przeginac ) ale ogolem tez mile wspominammgr. Halyna Jaszewska - kosmos! po pierwszym polroczu bedziecie roztrzesieni, zestresowani i nie bedziecie mogli uwierrzyc ze mozna w ciagu jednej godziny lekcyjnej przerobic 3 tematy zrobic 15 zadan i jeszcze dostac drugie tyle do domu ( i to nawet na weekend ) ale tak ogolnie tez ja milo wspominam, glownie z czasow kiedy dowiedziala sie ze matury z maty nie zdaje ( mialem takie luzy ze przesada - discman, krzyzowki, gazeta itp czego nie radze robic tym ktorzy mature zdaja bo maja pytanie, kartkowke tudziez miesiac ciezkiego temperowania na 100% )p. Gidziela - mysle ze opis Skeliego w 100% oddaje lekcje z ta nauczycielka. Gra w slowka, panstwa i miasta to podstawowe zagadnienia jakie omawialismy i jesli mialbym to teraz zdawac na maturze to zdalbym na 100% ale fizyki ni ch*ja nie umiema teraz klasa I C i p. BIGOS ( celowo to przekrecam ) - spier*alajcie ile sil w nogach ta babka was zniszczy, runie wasz caly swiatopoglad, dostaniecie nerwicy, lekow etc. jest to najgorsza nauczycielka z jaka mialem w zyciu do czynienia i nie chce jej juz znac!! ( nawet jej "Dziendobry" nie mowie taki mam wstret ) ogolnie afery byly zdrowe, poza klasa aLda nasz tez z nia dzielnie walczyla, akcje byly niesamowite - ta babka bala sie spotkan z rodzicami ( ktore sami angazowalismy ) uciekala jak mogla, pisala do nas listy ( jak do mnie doszedl od niej list to plakalem ze smiechu ) KROTKO MOWIAC - PATOLOGIA!! wiejcie poki mozeciep. Opila - z ta katechetka prowadzilem takie wojny jakich ta szkola jeszcze nie widziala - wyzwiska, olewanie, wizyty u dyrektora, pedagoga i w koncu moja najmadrzejsza w zyciu decyzja o zaprzestaniu uczeszczania na religie w 3 klasie ( napisalem sobie takie ladne podanko na szybkensa, powiedzialem jej "Nara" i wyszedlem z klasy ) ogolnie nie polecam jesli ktos ma slabe nerwy i wstret do DEWOTEK, bo ta "pani" ( czy jakb by ja tam nazwac ) z pewnoscia takowa jest...to na razie wszystko, moze cos jeszcze skrobne
Dzisiejsza zawodówka, prze wojną mój tłumacz cyfrowy nie jest w stanie przetłumaczyć nazwy.foto: archiwum prywatnezakład wychowawczy, dom poprawczykiedyś również szkoła podstawowa nr 3
Religia w szkołach - zlikwidować, zmienić ?
Dzisiaj nieoczekiwanie spotkałam się z czymś, co może pomóc powrócić tej dyskusji na właściwe tory.Otóż:Na pedagogice omawialiśmy różne koncepcje wychowania. Jedna z nich wskazuje na to, że w wychowaniu ważne jest zajmowanie się całym człowiekiem, "w skład" którego wchodzi też sfera religijności. Nie każdy człowiek jest lub musi być katolikiem, ale w każdym z nas jest otwarcie na wymiar transcendencji. Władze państwowe powinny pozwolić wychowywać w stylu chrześcijańskim, ale z szacunkiem dla odmienności światopoglądów, w jakich dzieci zostały wychowane. Z kolei wychowanie chrześcijańskie jest dla społeczeństwa i państwa nie tylko nieszkodliwe, niegroźne, ale wręcz najlepsze z możliwych, ponieważ dobrze uformowany chrześcijanin to człowiek, który bazuje na miłości, a- co za tym idzie- konsekwencją jego postawy jest uczciwość, prawdomówność, pracowitość, rzetelność itp. Chrześcijanin to człowiek o dojrzałej osobowości, pięknym charakterze. Próby rozgraniczenia wychowania:- w ramach rodziny,- w ramach Kościoła,- w ramach szkołyto zgniłe owoce nurtów naturalistycznych, które chciały redukować człowieka i- paradoksalnie- odzierać go z natury.Szkoła i Kościół nie są i nie powinny być głównym miejscem wychowania, lecz podstawową "komórką" wychowawczą ma być rodzina. Szkoła i Kościół (a zatem i lekcje religii) mają służyć rodzinie, wspomagać, a nie konkurować z nią. Nic nie zastąpi rodziny i mówienie o Bogu komuś, kto w domu nigdy się z tym nie spotkał i nie widzi w rodzicach autorytetu moralnego rzadko kiedy może być skuteczne. No i właśnie najsmutniejsze są efekty takiej dezintegracji osobowości, gdy młody człowiek, co innego słyszy w szkole, co innego od kolegów, a w domu obserwuje i przeżywa skrajnie różne sytuacje.
Kościół katolicki, neokatechumenat, problemy ....
Przy parafii, w której mieszkam działa ta organizacja. Zawsze mają wiele do powiedzenia, ale zawsze tylko na jeden temat. Wiadome jedank jest to, że bnie można non stop mówić o tym samym i mieć ciagle jeden argument - Boga. Poza tym należy posiadać jakieś przekonania i własne, anie grupowe zdanie. Tylko wtedy rozmowy można toczy w sposób rzeczowy i nie monotematyczny.Dzięki za poparcie - ja już nie raz spotkałem się z taką "argumentacją" swoich poglądów. Nie starcza powera to milknę... Koleżanka daglezja nie zdzierżyła pewnie jak opisywałem perypetie mojego dziecka z księdzem katechetą. Doradziła mi aby dziecko bardziej przyłożyło się do nauki religii. Zresztą w sprawach naukowych zwracała, zdaje się nie tylko do mnie, ale do innych w sprawach ortograficznych również. Mam sądsiada - nauczyciela w szkole podstawowej, uczącego przedmiotów humanistycznych, a więc pokrewnych religii. To on nadał mi temat, że często w swojej praktyce pedagogicznej spotyka się z tym, że dziecko ma słabe oceny od góry do dołu, ale z religii "6", bo rodzice są z neokatechumentau i tylko tego pilnują i o to dbają. Zresztą bardzo często uczniowi ci sprawiają wiele kłopotów wychowawczych w szkole - gdzieś muszą w końcu odreagować ten nabożny styl życia w domu, a są w końcu normalnymi, puki co, dziećmi... To on opowiedział mi jak rozżalony uczeń, będący ministrantem podczas kolędy, opowiadał, że ksiądz zabrał im wszystkie datki pieniężne od parafian (zwyczajowe 2-5 zł) i obiecał latem obóz w Zakopanem a potem ich nie wziął, bo coś wypadło... Wiem, że Bóg to nie ksiądz, ale właśnie od księży wymaga się kryształowej postawy, i zawsze gdy coś nie zagra to jest to bardzo widoczne i społecznie bardziej napiętnowane niż w przypadku innych profesji.Dlatego mnie wkurza takie bezgraniczne uwielbienie nie tyle dla Boga, ale dla tej całej otoczki (ksiądz, neokatechumenat, sakramenty, taca itp.).
Platne studja wyzsze.
Rzad: Studia powinny byc platneRzad przyjal strategie edukacyjna na lata 2007-2013. Zapisano w niej m.in., ze studia wyzsze powinny byc platne, upowszechnione ma zostac rowniez wychowanie przedszkolne i zwiekszona wychowawcza rola szkoly."Nikt nie mowi, ze studia powinny byc platne od jutra, ale taki jest kierunek dzialan, by za kilka lat studenci na wszystkich uczelniach, panstwowych i prywatnych, placili" - powiedziala po posiedzeniu rzadu przedstawiajac zalozenia strategii wiceminister edukacji Anna Radziwill.Wprowadzenie powszechnej odplatnosci za studia polaczone ma byc z wprowadzeniem systemu stypendiow i kredytow dla studentow, ktore umozliwia im nauke bez korzystania z pomocy rodzicow.W strategii zapisano takze, ze upowszechnione zostanie wychowanie przedszkolne. "Zamierzamy wprowadzic obowiazek przedszkolny dla pieciolatkow, a takze upowszechnic rozne formy wychowania przedszkolnego wsrod trzy - czterolatkow" - zapowiedziala Radziwill. W tej chwili do przedszkola obowiazkowo chodza szesciolatki."Nie podjelismy natomiast decyzji o wprowadzeniu obowiazku szkolnego od 6 lat. Trzeba sie zastanowic, czy jesli do pierwszej klasy beda szly szesciolatki, to szkole bedzie konczylo sie w wieku 18 lat, czy moze lepiej przedluzyc liceum z 3 do 4 lat" - powiedziala.W przyjetej we wtorek Strategii zapisano takze, ze zmieniona zostanie rola szkoly. "Wiekszy nacisk polozony bedzie na wychowanie, zajecia pozalekcyjne. Oczywiscie nie obowiazkowe dla wszystkich tylko dla chetnych" - powiedziala.W "Strategii dla edukacji" zapisano 21 podstawowych kierunkow dzialan w oswiacie, szkolnictwie wyzszym i ksztalceniu ustawicznym. Jest ona jednym z elementow Narodowego Programu Rozwoju.zrodlo:onet.pl'POLAKOM GRATULUJEMY RZADU';]
Jaka NAPRAWDĘ jest edukacja seksualna w polskich szkołach?
Chcemy wiedzieć, czy mieliście wychowanie do życia w rodzinie i czego nauczyliście się podczas tych lekcji. Zapraszamy do opisania wszystkiego, co pamiętacie! Jeżeli nie mieliście nigdy takiego przedmiotu, to również o tym napiszcie. Jeśli edukacja seksualna była prowadzona podczas innych zajęć (godzina wychowawcza, lekcja biologii czy religii), to też bardzo ważna informacja dla nas.Zbieramy informacje po to, by stworzyć raport o tym, jak naprawdę wygląda edukacja seksualna w polskich szkołach. Czy takie zajęcia faktycznie się odbywają? Kto je prowadzi (nauczyciel czy osoba z zewnątrz)? Czy przekazywana wiedza jest neutralna światopoglądowo? Oceniacie prowadzących na bardzo dobry? Napiszcie, kto to był i jak uczył.W jaki sposób opisać zajęcia? Możecie to zrobić anonimowo lub nie - decydujecie sami. Zależy nam na takich informacjach, jak:1. Rodzaj szkoły (podstawowa, gimnazjum, średnia - państwowa/prywatna/społeczna)2. Nazwa szkoły (niekoniecznie)3. Miejsce (miasto/wieś, województwo)4. Jakie podręczniki były używane podczas zajęć5. Kiedy i jak często odbywały się takie zajęcia (w których klasach, po ile godzin?)6. Kto prowadził zajęcia (nauczyciel, psycholog, pedagog, ktoś inny? ze szkoły czy osoba z zewnątrz?)7. Jak wyglądały zajęciaCzekamy na e-maile od gimnazjalistów, licealistów, studentów - osób, które uczą się bądź uczyły do niedawna i nie skończyły jeszcze 30 roku życia. W przypadku publikacji listu wykorzystamy tylko dane w podpisie pod listem, czyli np. pseudonim lub imię, w przypadku braku podpisu podamy tylko płeć autora/autorki listu.Czekamy na wiadomości od Was pod adresemjakaedukacja@ponton.org.pldo 1 maja 2009 r.Najciekawsze e-maile opublikujemy na naszej stronie.Gorąco zapraszamy do udziału w naszej kampanii!Załoga Pontonu
[quote="Krzysztof Kwaśniewski"]Aby uczyć dzieci w szkole podstawowej pisania „Ala i As” trzeba mieć wyższe studia w tym kierunku, aby uczyć dzieci żeglowania wystarczy dwutygodniowy kurs, na który można się dostać nawet bez matury.Kol. Klimczak pisze: „W czasach, gdy miałem na obozie ponad setkę młodzieży i dwudziestu kilku „instruktorów” to z nimi na ogół miałem większe kłopoty wychowawcze niż z tą setką”Kiedy zdawałem na sternika musiałem przepłynąć 300km szlaków wodnych, potwierdzał to sternika jachtowy. Na wyższe stopnie musiałem wylegitymować się stażem potwierdzonym przez prowadzącego jacht. Instruktor potrzebny był jedynie do egzaminowania.Dziś każdy egzamin musi być poprzedzony szkoleniem na kursie, na którym muszą być instruktorzy inaczej kurs jest nieważny i nici z egzaminu, dlatego dzisiaj wcale nie jest lepiej a powiedziałbym ze zdecydowanie gorzej, bo to oni dyktują warunki, wiedzą, że ich jest mało a bez nich nie ma kursu. Co dzieje się na kursach to wszyscy wiedzą, zwłaszcza młode atrakcyjne dziewczyny.Krzysztofie,czy system szkolenia instruktorów jest zły - tak.czy trzeba wiedzieć więcej aby uczyć dzieci- tak i trzeba wiedzieć dużo więcej niż aby uczyć dorosłych.Czy kasjerka zarabia za mało- takczy egzamin ma być poprzedzony przymusowym kursem- nie, po trzykroć nie!czy system szkolenia PZŻ jest dobry - nie, jest do dupy (sorry)Ale na miłość moją do Salacji, niech mi Neptun wybaczy. Akurat to mówimy jednym głosem. Staję w obronie ( nie uzyję slowa "instruktorów, bo juz zbyt oplute) ludzi z pasją przekazujących swoją wiedzę i doświadczenie. W moim przypadku to 50 lat "moczenia tyłka" i bardzo mnie osobiście też bolą. Nie wszyscy mają rodziców, krewnych, kolegów z jachtami. Wręcz przeciwnie, to garstka w morzu zwykłych ludzi, pragnących żeglować. Idą zmiany, już są. Już są szkoły gdzie spokojnie oddałbym swoje dziecko w ręce takich ludzi. Mogę się zgodzić, że jest ich mało ale są i nie wolno ich wdeptywać w błoto dlatego, ze młodziaki robią sobie sexparty na wielu obozach. Walczy się ze złem ale chroni dobro. Tym dobrem są ludzie , którzy będą tworzyć model współczesnej edukacji na gruzach starego systemu. Nie odkrywam Ameryki, patrzę na tak bliską i umiłowaną przez wielu Szwecję. Tylko nie wiem jak po szwedzku jest "instruktor" a to brzmiałoby dumnie, nieprawdaż ( to aluzja nie do Ciebie).pozdrawiamZbyszek Klimczak
Europejska Stolica Kultury 2010 - za i przeciw
Odpowiadam na podstawie wiedzy jaką posiadam. Po pierwsze więc, informacja a właściwie jej brak jest sprawą podstawową. TV Komsat tu problemu nie rozwiążeDruga sprawa, to pojawiająca się wiara w moc sprawczą "władzy":Ze strony wladz miasta Zgorzelec, powinno byc wyznaczone jakies konkretne miejsce, osoba, z ktora mozna by isc pogadac	Ja myślę, że jak już liczyć, to raczej na siebie.Dlaczego w MDK w Zgorzelcu za zupelnie spolecznie organizowane imprezy trzeba p. placic za sale? to pytanie do pana Radosława Baranowskiego, może Admin wpadnie na pomysł wywiadu z panem dyrektorem, myślę, że pytań mogłoby się nieco nazbierać.A w czym problem isc do szkol, i pogadac z dyrektorami, by wychowawcy klas, jedne z zajec "wychowawczych" czy jak to sie tam teraz nazywa poswiecili wlasnie na projekt? Przedstawic kilka punktow ciekawych dla mlodych ludzi (ale ciekawych naprawde, zywych) i problem z glowy. Czemu nikt na nie wpadl na tak prosta rzecz? no tu się całkiem nie zgodzę. Taki pomysł powstał pół roku temu, stworzona została prezentacja multimedialna, którą zaprezentowano młodzieży szkół średnich pięć, czy sześć razy, zamierzone jest kontynuowanie pomysłu.W chwili obecnej nawet ja mialbym pare pomyslow, i mysle ze kazdy czytajacy cos tutaj mialby. Ale... nie ma gdzie z tym nawet isc	czyżby : , no to zapraszam pod adres: biuro@zgorzelec2010.pl . Poza tym, już za dni parę będzie działał punkt informacyjny nt 2010 w księgarni przy Boh. Getta.I na koniec: prosta strona WWW spelniajaca te same wymagania. Taka strone sam chetnie przygotuje, i umieszcze na jakims hostingu	z nieba nam spadasz. Kolega, który miał to z nami robić, od pół roku już się z tym męczy, może należałoby zacząć z kimś innym : Dziś się sprawa powinna rozstrzygnąć. Pozdrawiam
Nie jestem piekarzem, ale spróbuję coś wypiecJeśli chodzi o upodmiotowienie ucznia, to sposobów jest niezliczona ilość. Najłatwiejszym, jak sądzę, jest powielanie tego samego schematu w stosunku do różnych przecież osób. Przecież istotą takiego ‘kontraktu’, czy jakby to nazwać, nie jest to, aby uczeń czuł się ‘ważny’, bo on powinien czuć się ważny z innych powodów, i to jest jakby ubocznym efektem, ale to, co jest w dokumencie napisane. A napisane jest, że obie strony deklarują coś, co wynika z podstawowej relacji uczeń-nauczyciel. Po co więc powielać to w dodatkowej postaci? Aby ucznia upodmiotowić? Nie trafia to do mnie. Ja odbierałem edukację szkolną dość dawno i na odmiennych zasadach, niemniej, nie miałem w życiu żadnych kłopotów ze zrozumieniem co to jest deklaracja w jakiejkolwiek postaci. Poza tym, jak się coś podpisuje, bierze się za to odpowiedzialność, to nie jest zabawa. Forma zastosowana w szkole jest zabawowa, bo dzieci nie mogą ponosić za podpisany kontrakt żadnej odpowiedzialności, bo nie są pełnoletnie. Jednym słowem, nie ma sposobu, aby to wyegzekwować w sposób wynikający z 'kontraktu'. To zabawa i fikcja. Czy tego powinna uczyć szkoła?Metoda nosi cechy zastępcze i obnaża bezsilność nauczycieli wobec pewnych zachowań ich podopiecznych. Nie nawołuję broń Boże do radykalizowania metod wychowawczych, choć prędzej, czy później można się tego spodziewać, bo to nieuniknione, chyba, że znajdzie się jakiś prawdziwy reformator, który da sobie radę z niemocą szkoły.Jeżeli ktoś nie zna zasad pedagogiki i metod nauczania (A TEGO OD RODZICÓW NIE WYMAGAMY!) to niech zostawi „pieczenie chleba piekarzowi”, jak wyczytałam na forum internetowym.Ktoś ten chleb jednak będzie jadł i oby nie okazał się zakalcem.
Kontrak między uczniem i nauczycielem jest bardzo popularny w całej Polsce przykładem czego mogą być następujące kontrakty:http://www.zs1brzechwapil...tr/KONTRAKT.pdfhttp://mch-historia.strona.pl/index_kontrakt.htmlTak jak pisała Matryca – kontrakt powinien byc ustalany pomiędzy uczniami i nauczycielami w postaci luźnej rozmowy, a uczniowie sami powinni dawać propozycje – pozycje „kontraktu” które powinni przestrzegać. Tego rodzaju kontrakty uczą dzieci do tego do przestrzegania pewnych praw oraz norm.To jakie są cele takiego kontraktu można znaleźć tutaj:http://www.gim-nt.com/download/kontrakt.pdfRacją jest iż kontrakt podpisywany w SP5 nie powinien (i nie ma do momentu podpisania przez rodziców) z punktu prawnego mieć żadnej mocy prawnej. Nie jest prawdą również, że nauczyciel nie będzie mógł w przypadku nie podpisania tego kontraktu przez dziecko temu dziecku pomóc.Poza tym dziecka obowiązek względem pracowników szkoły............hmmmm...........wykonywanie poleceń pracowników dydaktycznych.......oczywiście zależy jakich poleceń.Szkoła pełni cztery podstawowe funkcje: opiekuńczą, wychowawczą, dydatkyczną oraz edukacyjną. Nauczyciel ma obowiązek do czynności które zawarł w kontrakcie, nie może ich odmówić nawet jeżeli dziecko nie podpisze takiego kontraktu.Kontrakt jest dobrym pomysłem mającym wiele pozytywnych aspektów, jednak nie powinien wyglądac tak, jak wygląda w SP5. Powinno się to odbywać na luźnych zasadach oraz ustaleniach między uczniami i nauczycielami.
Znam rodziców dzieci ze szkoły podstawowej nr 5 i byłam zaskoczona ich obojętnościa na pismo które przyniosło ich dziecko ze szkoły,nie twierdzę podobnie jak ty ze nauczyciel miał zle intencje, ale dlaczego wobec tego twierdzenie nie jednych rodziców, ze to pismo jest dla nich do podpisu, a nie dla ich corki czy syna?? tu cos jest jednak nie tak! na moje pytanie czy omawiali cos w domu ze swoim dzieckiem,czy poruszali temat zasad zawartych w tym kontrakcie usłyszałam odpowiedz że po co , przeciez to pismo jest dla nich, maja to podpisac i oddac nauczycielowi!!!A nie pomyślałaś, że może rodzice tych dzieci podchodzą do tego troszkę inaczej niż ty ? Że np. mogą być bardziej liberalnie nastawieni i bardziej otwarci na nowe propozycje ? Może się zdarzyć też tak, że Ci rodzice którym też ten kontrakt się nie spodobał nie potrafią obsługiwać komputera lub też nie mają pojęcia o tym że istnieje taka strona jak zgorzelec.info?Bosak, nie wyrywaj sie tak, bo mówiłam konkretnie o tych rodzicach których znam, nie o tych setkach innych. I tu naprawde nie ma znaczenia czy oni maja komputery czy nie, jak byś przeczytał temat uważnie to byś wiedział, że nauczycielka tłumaczyła sie pewnymi argumentami, których podobno Grengo nie wziol pod uwagę. Pytam jakim cudem miał wziac, skoro jedni rodzice twierdza że ten kontrakt maja podpisac dzieci, inni natomiast że oni sami? chciałam pokazać tym przykładem, że ten sposob wprowadzania jakiejs metody wychowawczej mija sie z przeznaczeniem, bo jeżeli mam zawierzyc pani nauczycielce, to kontrakt powinien być podpisany przez dzieci!-To miał być jeden z elementow tej metody!! nie widze tu zwiazku z Twoimi zarzutami do mojej wypowiedzi! co do tego ma strona info?pozdrawiam [/u]
Pytania do pani dyr. Świech *
Lepiej wszystkie wysiłki skoncentrować w jednym miejscu i nie podwajać czapy administracyjnej.waldi, jakie konkretnie "wysiłki" chcesz koncentrować? O takich sprawach nie da się dyskutować na poziomie ogólników. Osobna "czapa administracyjna" nie istnieje. Jest Jednostka Obsługi Szkół (JOSZ), obsługująca wszystkie szkoły w gminie. Siedzibę ma w Siechnicach, jak wszystkie już prawie instytucje, obsługujące mieszkańców (Gminne Centrum Kultury, Zakład Gospodarki Komunalnej, Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej, Gminne Centrum Informacji, posterunek policji). Oddział zamiejscowy podlega Dyrektorowi Gimnazjum. Na miejscu są tylko nauczyciele i "dojeżdżająca" pani kierownik oddziału zamiejscowego. Po oddzieleniu od gimnazjum, zamiast kierownika byłby dyrektor. Jaka to czapa?A może również szkoły podstawowe nie mają sensu? Te "wysiłki" również można "skoncentrować" w jednym miejscu. Stworzyć kombinat: gminną szkołę zbiorczą. Efektem ubocznym będzie klęska wychowawcza, anonimowość uczniów, nieuniknione konflikty. Ale przecież najważniejsza jest "oszczędność". O jakości nauczania w takich warunkach nie chcę się wypowiadać.Jest natomiast faktem, że obecnie w oddziale zamiejscowym kadra nauczycielska ma najwyższe kwalifikacje w gminie. Na 10 nauczycieli, 5 zdobyło awans zawodowy na stopień nauczyciela dyplomowanego (50% kadry!).Jeśli chodzi o "sens ekonomiczny", to oświata w ogóle nie ma takiego sensu. To nie jest kram z pietruszką, który ma przynosić korzyści ekonomiczne. Jeśli już liczysz w ten sposób, to policz koszty dowozu dzieci z miejscowości spoza Św. Katarzyny (ÂŁukaszowic, Sulimowa itp.). Dla gminy są to duże koszty: "gimbus", kierowca, zastępstwo na czas urlopu i wzwolnień chorobowych, konieczny opiekun dla dzieci (na dojazd i powrót) - tego wymagają przepisy. Jeśli gmina nie będzie organizować dojazdów, to cały problem przerzuci na rodziców i uczniów. Spróbuj dojeżdżać z ÂŁukaszowic lub Sulimowa do Siechnic - takich połączeń nie ma, konieczna jest przesiadka w Katarzynie. Dwie trzecie roku szkolnego to jesień i zima. Gdzie te dzieciaki mają czekać na autobus do Siechnic? Oprócz kosztów finansowych, są jeszcze koszty społeczne: dzieci z dalszych miejscowości na dojazdy do szkoły i powroty stracą minimum 2 godziny dziennie. Nie sądzę, aby rodziców stać było na dowożenie i odbieranie dzieci prywtanymi samochodami (ze względu na koszty i CZAS).
Najwazniejszy przedmiot w klasie
Hm... ja tam uwazam, ze religii w szkole byc nie powinno. Moze raczej jakas nauka o religiach i wierzeniach, gdyz sa one czescia rozwoju ludzkosci, jakby nie bylo. Mnie tam sie podobalo, kiedy dwa razy w tygodniu chodzilismy na katecheze do kosciola. Kto chcial, to chodzil, kto nie chcial, nie chodzil. Nie mieszkam w Polsce, wiec nie wiem z pierwszej reki jak jest od kiedy religia jest w szkolach, ale z tego, co mi ludzie opowiadaja, to katechetki sa teraz wazniejsze od dyrektora szkoly. Cos tu nie tak.Joaivo, masz absolutna racje, ze nie dajesz sie zastraszyc tej kobiecie. Jako rodzic jestes podstawowa osoba odpowiedzialna za wychowanie twych pociech i masz prawo kwestionowac metody wychowacze innych. W tym wypadku dobrze byloby miec poparcie innych rodzicow i o to zabiegaj. Obawiam sie, ze sama na linii frontu, to tylko sobie nerwy zszarpiesz. Pogladow tej pani pewnie nie zmienisz, ale presja rodzicow moze naklonic ja do zmiany metod wychowawczych. Szkoda, ze tacy ludzie nie rozumieja, ze w ten sposob moga tylko zniechecic dzieci i odsunac od wiary, i kosciola.Moje cory chodza do szkoly chrzescijanskiej, ale bez okreslonej denominacji. Maja wsrod przedmiotow Biblie, maja tez alternatywne spojrzenie na powstanie swiata, nauke itp. Np. moja drugoklasistka ostatnio miala porownanie teorii biblijnej stworzenia swiata z teoria ewolucji Darwina. Co mi sie podoba, to to, ze dzieciakom nie wbija sie do glowy, ze okreslona teoria jest jedyna prawdziwa. Za to lubie ten sposob nauczania. Lubie, gdy daje sie prawo wyboru. Poniewaz moj maz jest innego wyznania niz ja, staramy sie przekazac dzieciakom to, co jest w chrzescijanstwie najwazniejsze. Wskazujemy podobienstwa i roznice w roznych religiach i raczej podchodzimy z dystansem do wszelkiego fanatyzmu. Nie wiem, wiec jakbym z taka pania katechetka sobie poradzila. Nie wiem, czy wogole zapisalabym je na religie (chyba jest taka opcja, co?). Nie dbam o to, czy moje dzieci beda potrafily wyklepac wszystkie modlitwy, czy przykazania koscielne, i nie umialabym udawac, ze jest inaczej. Byleby rozumialy sens chrzescijanstwa i umialy zyc zgodnie z jego zasadami. Niestety dla niektorych forma przewaza nad trescia. Smutne to.
wychowania dzieci we współczesnym świecie
cykady na cykladach komorke
23 01 08 filo and peri feat eric lumiere anthem
do podstrony 627
Forum AFory