Source: http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/262372,naczelna-rada-adwokacka-zniesienie-ustnych-egzaminow-na-adwokata-do-tk.html
Timestamp: 2018-02-21 11:28:25+00:00
Document Index: 32923522

Matched Legal Cases: ['art. 17', 'art. 4', 'art. 8', 'art. 4', 'art. 8', 'Art. 17']

Naczelna Rada Adwokacka: zniesienie ustnych egzaminów na adwokata do TK - Prawo i wymiar sprawiedliwości - GazetaPrawna.pl - wiadomości, notowania, kursy, praca, emerytury, podatki -
gazetaprawna.plPrawoNaczelna Rada Adwokacka: zniesienie ustnych egzaminów na adwokata do TK
05.04.2009, 17:33; Aktualizacja: 05.04.2009, 17:43
Naczelna Rada Adwokacka zaskarży do Trybunału Konstytucyjnego przepisy znoszące wymóg zdania ustnego egzaminu adwokackiego. Taką decyzję podjęła NRA na zakończonym dziś posiedzeniu plenarnym.
Obowiązek zdania ustnego egzaminu adwokackiego zniosła ostatnia nowelizacja prawa o adwokaturze, która weszła w życie 25 marca br. Zmiana zlikwidowała ponadto praktyki sądowe i prokuratorskie dla aplikantów adwokackich oraz ułatwiła dostęp do zawodu adwokata dla doktorów prawa.
Według NRA nowe przepisy "obniżają standard pracy adwokata i godzą w interes społeczny", naruszają zasady demokratycznego państwa prawa, a szczególnie zasadę samorządności zawodów zaufania publicznego, wyrażoną w art. 17 Konstytucji RP.
Zdaniem adwokatów zniesienie ustnych egzaminów zawodowych jest nie do pogodzenia z kształtowaniem jednej z podstawowych umiejętności adwokata, jaką jest formułowanie ustnej argumentacji przed sądem.
Z kolei zniesienie możliwości praktyk sądowych i prokuratorskich dla aplikantów adwokackich pozbawia ich szansy bezpośredniego uczestniczenia w pracy sądu, z którym jako adwokaci będą musieli się kontaktować.
Wątpliwości NRA budzi ułatwiony dostęp do zawodu adwokata dla doktorów prawa
Wątpliwości NRA budzi też ułatwiony przez nowe przepisy dostęp do zawodu adwokata dla doktorów prawa. Zdaniem rady, ich doświadczenie naukowe (np. w zakresie historii prawa) często bowiem nie ma nic wspólnego z umiejętnościami niezbędnymi w pracy adwokata.
NRA odniosła się także w uchwale do przygotowywanego przez Ministerstwo Sprawiedliwości projektu ustawy o państwowych egzaminach prawniczych. Zakłada ona m.in. wspólne egzaminy konkursowe dla kandydatów na różne aplikacje.
W ocenie adwokatury, choć sama idea wspólnego egzaminu nie budzi zastrzeżeń, to jednak całość projektu jest kolejnym krokiem na drodze do upaństwowienia zawodów prawniczych. Dlatego NRA "oczekuje od MŚ kompleksowych i odpowiedzialnych propozycji dotyczących wspólnych egzaminów dla kandydatów na aplikacje".
Ostatnia nowelizacja Prawa o adwokaturze dotyczy egzaminów wstępnych na aplikacje
Ostatnia nowelizacja Prawa o adwokaturze dotyczy egzaminów wstępnych na aplikacje: radcowską, adwokacką i notarialną, egzaminów zawodowych kończących tę aplikację oraz poszerzenia grupy uprawnionych do wpisu na listy adwokackie.
Nowelizacja przewiduje także, by na listę adwokacką mogli być wpisywani doktorzy nauk prawnych, którzy przez co najmniej trzy lata świadczyli pomoc prawną.
Aby zdać egzamin wstępny na aplikację, trzeba będzie zaliczyć 66,66 proc. testu, czyli poprawnie odpowiedzieć na 100 pytań. Dotychczas należało udzielić prawidłowej odpowiedzi na 76 proc. testu (190 pytań).
Zawarte w nowelizacji regulacje dotyczą także egzaminów zawodowych, kończących aplikację. Przewidują one, że egzamin ma składać się z testu, zawierającego 100 pytań oraz zadań do rozwiązania ocenianych w skali 2-6. Aby go zdać, trzeba zaliczyć - jak przewiduje projekt - 60 proc. z testu oraz otrzymać pozytywną ocenę z zadań.
freedom(2009-04-07 18:16) Zgłoś naruszenie 00
Cholerny kraj egzaminów i licencji. A teraz uwaga rozważa się wprowadzenie egzaminów na bacę. Przedstawiciel tego nieoficjalnego zawodu wypowiadał się wczoraj w mediach używając identycznych słów co korporacje prawnicze choć innym językiem "przecież nie każdy może być bacą, nie wystarczy, że ma kilka owiec" itp. "Nie każdy może być adwokatem, nie wystarczą studia prawnicze, stopień naukowy doktora nauk prawnych, egzamin sędziowski i inne..."
Jestem pewien, że zlikwidowanie większości licencji i głupawych egzaminów pozwoliłoby mieć dwucyfrowy wzrost gospodarczy nawet w czasach kryzysu.
W przypadku zawodów prawniczych powinno się powrócić do pomysłu licencji prawniczych, które zliberalizują rynek. Jeśli się komuś licencje i prawnicy z nimi nie podobają niech chodzą do adwokatów. Wolny wybór. Blokowanie wprowadzenia tych przepisów są tylko i wyłącznie walką o zachowanie monopolu. Ustawa o licencjach nie likwiduje przecież adwokatury. Czego się więc boją korporacje skoro ich zdaniem tylko oni są należycie przygotowani do tego zawodu. Jeśli to prawda to przecież nikt nie pójdzie do niedouczonego prawnika. Zawsze w trosce o swoje interesy skorzysta z „pomocy” adwokata. Słowo „pomoc” w przypadku adwokatów brzmi delikatnie mówiąc śmiesznie.
Prawda jest jednak taka, że adwokaci w większości są niedouczeni. Bazują na ograniczonej konkurencji, boją się świeżej siły, która z łatwością obnaży ich niekompetencje w sporze przed sądem. Niestety przez lata w wyniku silnego lobby ta grupa śpi spokojnie, nie musi się dokształcać, bo są jedynym wyborem. Politycy wszystkich partii nie dajcie się temu lobby. Znieście monopol. Zlikwidujcie korporacyjne bariery nie tylko w zawodach prawniczych.
Krzysztof Rzeszkowski(2009-04-06 13:17) Zgłoś naruszenie 00
Przecież to jakaś bzdura z wpisywaniem się dr prawa bez egzaminu zawodowego na listy adw. i r.pr. Dlaczego ktoś, kto ukończył aplikację korporacyjną równolegle pracując w kancelarii musi zdawać egzamin zawodowy, a dr prawa z analogiczną praktyką takiego egzaminu zawodowego zdawać już nie musi?
Czy ukończony doktorat jest lepszym praktycznym przygotowaniem do zawodu niż ukończona aplikacja?
Co do nepotyzmu, to znacznie większy nepotyzm panuje na Wydziałach Prawa wśród doktorantów, niż na aplikacjach wśród korporantów, wystarczy porównać nazwiska profesorów i doktorantów na Wydziałach Prawa.
Jak ktoś ukończył doktorat, i jest dobry, to bez problemu powinien zdać egzamin zawodowy, który przecież zdają aplikanci by wykonywać zawód.
Niestety jak pokazuje praktyka, tylko kilka procent dr prawa było w stanie zdać taki egzamin zawodowy.
Wniosek? Mało który dr prawa nadaje się do wykonywania zawodu adw. czy r.pr.
Ciekafsky(2009-04-06 09:28) Zgłoś naruszenie 00
Fair Play... Kiedy Wy zrozumiecie wreszcie, że nikt się nie boi konkurencji z waszej strony? Jak nie byliście w stanie nauczyć się na pamięć tych kilku ustaw, dostać się na aplikację i ją ukończyć to nie jesteście zagrożeniem dla adwokatów/radców. Samorządom nie chodzi o uniemożliwienie Wam wykonywania zawodu, otwierajcie sobie firmy i świadczcie usługi. Niech Was "rynek zweryfikuje" (o ile jeszcze was nie zweryfikował, bo w dużych kancelariach jest wielu prawników bez aplikacji i świetnie sobie radzą, nie marudząc o otwieraniu zawodów). Ja osobiście jestem przekonany, że nawet szwaczka powinna mieć możliwość występowania przed TK czy SN jako "doradca". Tu chodzi o to, że tytuł zawodowy "adwokat" czy "radca prawny" powinien coś sobą reprezentować. Wielu ludzi pracowało latami by się dostać do zawodu i uciążliwa droga do osiągnięcia tego celu sprawiała, że trafiali tam faktycznie ludzie, którzy się do tego nadawali. Oczywiście są czarne owce, bo gdzie ich nie ma, ale odsetek ten jest
Ciekafsky(2009-04-06 09:40) Zgłoś naruszenie 00
CD 21 mniejszy, moim zdaniem, niż odsetek nieuków albo oszustów wśród absolwentów studiów prawniczych. Postulując aby szczawik zaraz po studiach z marszu zostawał adwokatem podcinacie gałąź, na której sami siedzicie (albo moglibyście siedzieć, gdybyście wzięli się w końcu do roboty). Bo rynek usług prawniczych to nie jest rynek z podręcznika ekonomii dla szkoły średniej. Jak szary człowiek z ulicy nadzieje się na "złego" prawnika to nie leci zaraz z uśmiechem na ustach po kolejnych prawnikach "weryfikując" jednego po drugim, tylko rezygnuje w ogóle z ich usług. Także walczcie o swoje prawo występowania przed sądem (tak na marginesie, otworzyć doradztwo prawne może teraz nawet osoba z wykształceniem podstawowym, o czym wielu wypowiadających się tutaj chyba nie wie), zgarniajcie niebotyczną kasę, łamcie monopole i ratujcie świat ale nie niszczcie prestiżu dotychczasowych zawodów prawniczych.
Życze Wam wszystkim powodzenia, obyście się nie zdziwili jak konkurencyjny jest ten rynek.
Indecka-Pindecka(2009-04-06 09:44) Zgłoś naruszenie 00
Buhaha. Żałosne ludziki z czegoś, co kiedyś było zawodem zaufania publicznego a teraz jest wyłącznie zrzeszeniem korzystającym z monopolu przyznanego im w tamtych czasach.
Egzamin adwokacki składa się z pięciu części pisemnych sprawdzających wiedzę z zakresu prawa i umiejętności jej praktycznego zastosowania z zakresu: materialnego i procesowego prawa karnego, materialnego i procesowego prawa wykroczeń, prawa karnego skarbowego, materialnego i procesowego prawa cywilnego, prawa rodzinnego i opiekuńczego, prawa gospodarczego, spółek prawa handlowego, prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, materialnego i procesowego prawa administracyjnego, postępowania sądowoadministracyjnego, prawa Unii Europejskiej, prawa konstytucyjnego oraz prawa o ustroju sądów i prokuratur, samorządu adwokackiego i innych organów ochrony prawnej działających w Rzeczypospolitej Polskiej oraz warunków wykonywania zawodu adwokata i etyki tego zawodu.
Indecka - Pindecka(2009-04-06 09:47) Zgłoś naruszenie 00
1. 100 pytań zawierających po trzy propozycje odpowiedzi,
2. zadanie z zakresu prawa karnego polegającego na przygotowaniu aktu oskarżenia lub apelacji,
3.zadanie z zakresu prawa cywilnego polegającego na przygotowaniu pozwu lub wniosku albo apelacji,
4. Czwarta część egzaminu adwokackiego polega na rozwiązaniu zadania z zakresu prawa gospodarczego polegającego na przygotowaniu umowy albo pozwu lub wniosku albo apelacji,
5. Piąta część egzaminu adwokackiego polega na rozwiązaniu zadania z zakresu prawa administracyjnego polegającego na przygotowaniu skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego lub skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego
To jest nierzetelny egzamin??? Niestety korporacyjne sęki, ale czasy egzaminów ustnych, gdzie obcych pytało się o architekturę, malarstwo i rzeźbę słowacką przełomu XIX i XX w. a własne dzieci tylko o to, co słychać i tatusia w kancelarii minęły. Trybunał wyśmieje Was popisowo. Ale walczcie, wlaczcie. Powodzenia :)
iusetratio(2009-04-06 09:53) Zgłoś naruszenie 00
Adwokat powinien reprezentować wysoki poziom wiedzy, etyczną postawę, oratorskie przygotowanie. Aby to zweryfikować potrzebny jest kompleksowy egzamin z tych wszystkich elementów.
Wzorem powinna byc tu droga do zawodu lekarza. Nie chciałbym by leczył mnie ktoś kto nie ma należycie zweryfikowanych umiejętności praktycznych.
Zdrowie i życie ma się tylko jedno. Tak samo jest gdy powierzamy nasze losy adwokatowi (sprawy karne i nie tylko). To odciska sie piętnem na całe lata więc warto stanowczo mówić nie! dla obniżenia wymagań stawianym przyszłym adwokatom.
Jan(2009-04-06 10:20) Zgłoś naruszenie 00
"Wątpliwości NRA budzi też ułatwiony przez nowe przepisy dostęp do zawodu adwokata dla doktorów prawa. Zdaniem rady, ich doświadczenie naukowe (np. w zakresie historii prawa) często bowiem nie ma nic wspólnego z umiejętnościami niezbędnymi w pracy adwokata."
Oczywiście szanowna NRA nie wspomni nawet, że wpisać może się tylko dr prawa Z CONAJMNIEJ *** T R Z Y L E T N I Ą *** (NA PEŁEN ETAT) PRAKTYKĄ, tj. wykonywały wymagające wiedzy prawniczej czynności bezpośrednio związane ze świadczeniem pomocy prawnej przez adwokata lub radcę prawnego na podstawie umowy o pracę lub umowy cywilnoprawnej w kancelarii adwokackiej, zespole adwokackim, spółce cywilnej, jawnej, partnerskiej, komandytowej, o których mowa w art. 4a ust. 1, lub kancelarii radcy prawnego, spółce cywilnej, jawnej, partnerskiej, komandytowej, o których mowa w art. 8 ust. 1 ustawy z dnia 6 lipca 1982 r. o radcach prawnych.
Co często jest więcej warte niż cała aplikacja.
Jan(2009-04-06 10:25) Zgłoś naruszenie 00
Wpisać może się tylko doktor prawa, który przez *** CONAJMNIEJ TRZY LATA NA PEŁEN ETAT *** wykonywał wymagające wiedzy prawniczej czynności bezpośrednio związane ze świadczeniem pomocy prawnej przez adwokata lub radcę prawnego na podstawie umowy o pracę lub umowy cywilnoprawnej w kancelarii adwokackiej, zespole adwokackim, spółce cywilnej, jawnej, partnerskiej, komandytowej, o których mowa w art. 4a ust. 1, lub kancelarii radcy prawnego, spółce cywilnej, jawnej, partnerskiej, komandytowej, o których mowa w art. 8 ust. 1 ustawy z dnia 6 lipca 1982 r. o radcach prawnych.
Ale poszło w świat, że "się wszystkie doktory mogą łatwo powpisywać" i tyle. Do widzenia. Wolę dyskutować z drzewami niż z "prawnikami", którzy nawet nie potrafia przeczytać ustawy i nie maja pojęcia o dyskutowanej kwestii.
To jest zresztą domena wszechwiędzących adwokatów. Nie czytałem - ale wiem na pewno i mam rację!!!
antyTKiadw(2009-04-06 11:01) Zgłoś naruszenie 00
A czy to czasem nie Pan Patron Wielki Wspaniały Adwokat nie powienien aplikantowi sądu pokazywać? Czy aplikant występując przed sądem nie zaznajomi sie z jego pracą? Wolałbym żeby mnie reprezentował doktor nawet od doktryn niż większość polskich niedouczonych adwokatów. Poza Warszawa poziom adwokatury jest żenujący!!! Ustny egzamin? Walczą o to by zachować możliwość wpychania do adw swoich niedouczonych dzieci oraz odwalania innych. Art. 17 konstytucji powinien zostać uchylony, bo TK jest uprawniony do z nieba wziektych orzeczeń dla obrony własnych uprawnień. Sądzią TK do końca życia przecież się nie jest. Trzeba wrócić do adwokatury gdzie już pracuje żona, syn czy córka.
vhf(2009-04-06 12:43) Zgłoś naruszenie 00
Do Ciekafsky - egzamin na aplikację często zdaję sie dzieki szczęściu. Zakres tematyczny jest tak szeroki a pytania tak szczegółowe, że naprwdę bardzo trudno jest zdać ten egzamin tak żeby z ręką na sercu powiedzieć - prawie wszystko wiedziałem. Różnicowanie STOPNIA TRUDNOŚCI EGZAMINU to metoda niedopuszczania do zawodu. W 2007r. dostało się 50% zdająccyh w 2008r. 10%. Jednocześnie ten egzamin z 2007r. odpowiadał wiedzy przekazywanej na studiach podczas gdy ten w 2008r. znacznie ją przewyższał. Państwo nie ma obowiązku i nie powinno gwarantowac okreslonemu zawodowi niepaństwowemu wysokich zarobków tak jak jest teraz w zawodach prawniczych (korporacyjnych). W polsce sa kultywowane warunki pozwalające każdemu kto ma tytuł mec. czy radcy zarabiać pieniądze niezaleznie od kwalifikacji poprzez utrzymywanie niskiej podaży usług. Znam wielu ludzi którzy bez koneksji dostali się na aplikacje i przyznają że mieli szczęście !! Nie robią z siebie nie wiadomo kogo jak Pan.
Ciek(2009-04-06 12:59) Zgłoś naruszenie 00
Ale ten egzamin jest tak czy inaczej bardzo łatwy. 190 poprawnych odpowiedzi na 250 pytań, przy teście jednokrotnego wyboru to jest poziom co najwyżej szkoły średniej jesli weźmie się pod uwagę, że do zdania egzaminu potrzebna jest wyłącznie znajomość podstawowych ustaw. Nie oszukujmy się, mam właśnie przed sobą "straszne" pytania z egzaminu na aplikację radcowską z 2008 r. - podstawowa znajomość ustaw. Proszę podać numer pytania, które wykracza ponad poziom studiów. I najlepiej napisać jeszcze co to jest ten poziom studiów i dlaczego prawnik - praktyk ma umieć tylko tyle, ile mu na wykładach wklepali do głowy. Ludzie, co wy tutaj opowiadacie, więcej samodzielności.
ggg(2009-04-06 13:12) Zgłoś naruszenie 00
Di Ciek - Widziałęś egzamin ? Gdyby chodziło tylko o znajomość ustaw to by nie było problemu. Diabeł tkwi w szczegołach i konstrukcji pytań. Na pytanie z testu z 2008r. dotyczące naruszenia miru domowego jak wynika ze statystyk poprawnie odpoweidziałocos około 7% (najtrudniejsze według statystyk pytanie). Jeżeli masz 33% szansy że przy strzelaniu trafisz na prawidłową odpowiedź to powiedzcie mi czemu jednak ludzie wybierali niepoprawne odpowiedzi zamiast strzelać ? Teoretycznie liczba odpowiedzi poz. powinna sie wachać koło 33% -/+. Świadczy to o tym że z pozoru proste pytanie specjalnie było skonstruowane tak żeby uwalić. Takich pytań było więcej. Do tego wszystkiego dochodzi gra nerwów na samym egzaminie, czas i czekanie godzine w kolejce do toalety... Nawet 3 takie pytania potrafia tak człowieka wyprowadzić zrównowagi, że gorzej odpowiada na pozostałe. To jest psychologia i zawsze można tak ułożyć test i stworzyć takie warunki egzaminowania że test uwali 90% osób. Tak było w 2008r.
vhf(2009-04-06 14:06) Zgłoś naruszenie 00
Do zainteresowany ? A co nawet na dzień dzisiejszy jestes pewnien że byś odpowiedział na 217 pytań ? Rozumiem że doskonale pamiętasz te pytania i prawidłowe odpowiedzi. A co do tego szczęście to myśle że w sumie w totolotka cos około 10 procent trafia w 3,4,5 i 6 więc statystyki porównywalne. Jak dla mnie twój wynik to coś koło trafienia 4ki albo 5tki w Dużego Lotka więc całkiem nieźle... Ale wiesz byli i tacy co mieli 238 p ;)
Więc albo umieli prawie wszystko albo powinni grać regularnie w totolotka. W sumie jestem ciekaw z matematycznego punktu widzenia jakie jest prawdopodobieństwo zdania tego egzaminu zaznaczając odpowiedźi w ciemno. Byłaby dosc ciekawa sytuacja gdyby laik, nie prawnik zdał taki egzamin ;) Myśle że na samym strzelnaiu można uzbierać coś koło 50%. Oczywiście sytuacja się zmienia gdy do egzaminu podchodzi prawnik i z natury rzeczy przynajmniej 50% wie. Myśłe że ustrzelnie kolejnych 20-30% jest możliwe. Ale oczywiscie większości się to nie udaje. Jak w Toto Lotku.
Ciekafsky(2009-04-06 10:07) Zgłoś naruszenie 00
@ 24,25 Szkoda, że nie zauważyła Pani, że od jakiegoś czasu egzaminy na aplikacje są w pełni obiektywnym, anonimowym, testem a zdawalność egzaminu końcowego na aplikacjach korporacyjnych to od wielu, wielu lat jest 100%. To bardzo przykre, że formułuje Pani zarzuty nie posiadając oczywiście żadnych dowodów, obrażając nieznanych Pani ludzi. Bo to jest obraźliwe, moi drodzy, gdy się czyta takie zarzuty. Zarówno ja, jak i moi "korporacyjni" znajomi osiągnęliśmy coś w życiu ciężka pracą a byle frustrat w sieci może bezkarnie zmieszać z błotem zarówno nas, jak i naszych rodziców. Ja się na studiach uczyłem i praktykowałem by się dostać na aplikację, rodzice mi nie pomagali bo to prości ludzie, bez wykształcenia. Po studiach dostałem się na aplikację w pierwszym podejściu a lenie ze studiów, których odsiano odpadli i poszli do Fair Play czy innego tatałajstwa, opowiadając teorie o spiskach. Moja złota rada: BIERZCIE SIĘ DO ROBOTY.
Krzysztof Rzeszkowski(2009-04-06 14:53) Zgłoś naruszenie 00
Informacje, ile % doktorów prawa bez odbywania aplikacji zdało egzamin zawodowy można znaleźć w necie, jak się pogrzebie w google, chociażby na stronie MS.
Jeszcze co do doktorantów, mam znajomego doktoranta na jednym z Wydziałów Prawa w północnej Polsce, który w 2005 roku na egzaminie aplikację radcowską zdobył 155/250 pkt, w 2006 r. 156/250 pkt., dopiero w 2007 r. udało mu się zdobyć 192/250 pkt 192 pkt na wyjątkowo łatwym teście na egzaminie adwokacką. Tak więc są nie tylko doktoranci o wybitnej wiedzy, ale również delikatnie mówiąc "tacy sobie" doktoranci potomkowie prof. i innych dr hab.
AntyTKiadw(2009-04-06 16:19) Zgłoś naruszenie 00
34: Ciek
Tak sie składa, ze nie jestem prawnikiem, a wątek ten śmieszy mnie od lat. Panowie profesorowie z TK bronią adwokatury i stosują nepotyzm na uczelniach. Adwokatura i nepotyzm na uczelniach to największa patologia naszych czasów. Zadziwiającym jest, że w bardziej rozwiniętych krajach od nas egzaminy zawodowe są jedynie pisemne i nikt wrzawy nie podnosi. Być masonem to możesz sobie tylko pomarzyć adwokacino z prowincji.
zbig(2009-04-06 18:29) Zgłoś naruszenie 00
Ta ustawa to bubel, ale argumentacja NRA najlepiej o niej nie świadczy (o NRA nie o ustawie).
Do zaskarżenia to się nadają np przepisy o 5 letnim stażu w administracji ewentualnie przepis o doktorach, ale w pozostałym zakresie?
Co do konstytucji ma sposób przeprowadzania egzaminu?
Niepoważne te argumenty, Pani prezes. Szkoda tak strzelać sobie w stopę, tym bardziej że część argumentów palestry wobec wobec demagogii jest sensowna i na tej tylko części należy się skupić, a nie walczyć o bzdurne postulaty, nie mające zresztą nic wspólnego z jakością wykonywania zawodu.
Egzamin ustny wobec kogoś kto zda trudny egzamin pisemny (a będzie ciężej niż na egzaminach korporacyjnych) jest bez sensu, podobnie jak praktyki w sądach
zbig(2009-04-06 18:30) Zgłoś naruszenie 00
Do zaskarżenia to się nadają np przepisy o 5 letnim stażu w administracji (z tych samych powodów, dla których wcześniej TK uchylił analogiczny przepis lex Gosiewskiego), ewentualnie przepis o doktorach (w jaki sposób można wykazać się praktyką, gdy osoba taka nie wykonywała zastępstwa procesowego to, szczerze mówiąc, nie wiem) ale w pozostałym zakresie?
Egzamin ustny wobec kogoś kto zda trudny egzamin pisemny (a będzie ciężej niż na egzaminach korporacyjnych) jest bez sensu, podobnie jak praktyki w sądach (są wyjątki, ale nieliczne)
Alojzy(2009-04-06 18:59) Zgłoś naruszenie 00
Słabo mi się już robi jak czytam o tej korupcji, nepotyzmie itd. pierdoły, co to wypisują niedouczeni frustraci. Jakiś czas temu zdawałem egzamin wstępny na aplikację radcowską (na starych zasadach) i dostałem się za pierwszym razem. Podobnie moi znajomi z uczelni. Z tego co wiem to nikt z nas nigdy nie miał nawet absolwenta prawa w rodzinie a jedyne co nas odrózniało od reszty, która odpadła to to ... że siedzieliśmy na dupach i się uczyliśmy podczas gdy inni balowali. Ja się uczyłem na studiach, ciężko pracowałem żeby się utrzymać i do czegoś w życiu dojść a teraz szczyle mi piszą, że niedouczony jestem, że złodziej, nepotysta ... Żal cztery litery ściska jak się pomyśli o ludzkiej głupocie, zawiści i złej woli. A wystarczyłoby żebyście się pouczyli te kilka miesięcy i bez problemu można się dostać na aplikację, zwłaszcza teraz jak test jest.