Source: http://forum.dlapolski.pl/viewtopic.php?t=2387&start=75
Timestamp: 2018-10-16 18:17:31+00:00
Document Index: 3633170

Matched Legal Cases: ['art. 1', 'art. 2', 'art. 4', 'art. 5', 'art. 6', 'art. 7']

Wysłany: 24 Lipiec 2012, 20:31 [Cytuj]
Koncesje z klucza
Wystąpienie Wojciecha Reszczyńskiego podczas wysłuchania publicznego w Parlamencie Europejskim w sprawie dyskryminacji Telewizji Trwam, Bruksela, 5 czerwca 2012 r.
Trochę historii, ważnej historii.
Rynek prywatnych mediów elektronicznych w Polsce tworzył się na początku lat 90. w okresie zwanym transformacją systemu, czyli wprowadzania gospodarki wolnorynkowej w miejsce socjalistycznej centralnie planowanej. Prywatne media ogólnopolskie, głównie telewizje, zakładali ludzie powiązani historycznie i kapitałowo z byłym komunistycznym aparatem władzy i tajnych służb specjalnych. Ale byli także nadawcy prywatni, radiowi, w tym tacy jak ja, którzy potem byli eliminowani z rynku radiowego przez duże sieci medialno-reklamowe.
W 1993 r. powstała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, konstytucyjny organ państwa złożony z przedstawicieli prezydenta, Sejmu i Senatu, która zgodnie z ustawą ma "stać na straży wolności słowa w mediach, samodzielności nadawców i interesów odbiorców". KRRiT przyznała koncesje tym nadawcom radiowo-telewizyjnym, którzy dzięki przychylności władzy i przewadze nomenklaturowego kapitału rozpoczęli jako pierwsi nadawanie swoich programów i zdobywanie rynku mediów. To wówczas w wyniku dyskryminacyjnych decyzji KRRiT jedyne ogólnopolskie radio katolickie - Radio Maryja, nie mogło utworzyć ogólnopolskiej sieci nadawczej. Większość bowiem częstotliwości dużych mocy przydzielono dwóm prywatnym ogólnopolskim spółkom radiowym. Katolickie radio zostało zmuszone budować latami swoją sieć za pomocą nadajników małej mocy. I nadal, może to potwierdzić ojciec dyrektor Tadeusz Rydzyk, Radio Maryja nie ma takiej mocy nadawczej jak inni nadawcy prywatni. Dziś sytuacja się powtarza. Wprowadzenie nowej technologii naziemnego cyfrowego nadawania programów telewizyjnych otworzyło przed katolicką Telewizją Trwam (właściciel - Fundacja Lux Veritatis) o 9-letnim sprawdzonym dorobku szansę powiększenia swojego audytorium korzystającego dotychczas z płatnych usług sieci kablowych i sygnału satelitarnego. Decyzją KRRiT na pierwszym, najważniejszym multipleksie znalazły się trzy programy telewizji publicznej, dwa programy dotychczasowych prywatnych ogólnopolskich nadawców oraz dwa programy świeżo powstałych prywatnych spółek powiązanych z nimi kapitałowo i programowo. Eliminując jedynego katolickiego nadawcę - Telewizję Trwam, z powszechnego cyfrowego odbioru, KRRiT podtrzymała oligopol prywatnych stacji ogólnopolskich budowany we wczesnych latach 90. dzięki politycznemu wsparciu elit, które tak jak dawniej, tak i dziś wywierają decydujący wpływ na kształt systemu medialnego w Polsce. Główne media w Polsce to spółki o postkomunistycznym rodowodzie prezentujące tę samą lewicową, liberalną wizję świata. W katolickim kraju (90 proc. Polaków to katolicy) odmówiono koncesji jedynej katolickiej telewizji. KRRiT naruszyła tym samym kilka generalnych zasad demokratycznego państwa, między innymi:
1) równości podmiotów w procesie koncesyjnym;
2) obiektywizmu i rzetelności w ocenie wniosków koncesyjnych;
3) pluralizmu światopoglądowego w mediach;
4) prymatu interesu odbiorców nad interesem nadawców;
5) różnorodności oferty programowej; 6) wolności słowa i wyznania głoszonego poprzez media.
W miejsce równości podmiotów mamy podmioty uprzywilejowane, lepsze, nomenklaturowe, oparte na związkach z postkomunistycznym biznesem, zasiedziałe w interesie reklamowym, i gorsze, reprezentujące instytucje niezwiązane z grupami, o których wspominam.
Wnioski koncesyjne w procesie koncesyjnym w Polsce są formalnością, a raczej fikcją, nie mają bowiem żadnego wpływu na decyzje koncesyjne, gdyż te podejmowane są przez środowiska biznesowo-medialno-polityczne według uzgodnionego przez nie klucza.
Jak wytłumaczyć fakt, że w Polsce, w kraju katolickim, nie ma ogólnopolskiej telewizji katolickiej? Ten szczególnie oburzający fakt jest charakterystyczny dla współczesnych laicyzacyjnych tendencji w Europie. I tu (obiecałem to sobie i tym, którzy wiedzieli, że będę w siedzibie Parlamentu Europejskiego) powiem zdanie do tych, którzy stoją za tymi tendencjami. Jeżeli będziecie marginalizować chrześcijaństwo, naszą cywilizację łacińsko-chrześcijańską, to będziecie mieli cywilizację islamską.
Czym jest prymat interesu odbiorców nad interesem nadawców? Chyba nie trzeba tej prawnej zasady zapisanej w polskim prawie tłumaczyć. Dziś jest to pojęcie martwe.
Różnorodność oferty programowej na pierwszym multipleksie to ośmiu nadawców, wśród których są trzy programy telewizji publicznej, dwa programy ogólnopolskich telewizji prywatnych i dwa programy nowe, muzyczne, z muzyką disco polo, świeżo powstałych spółek zwanych w Polsce "wydmuszkami".
Telewizja Trwam jest jedyną telewizją w Polsce, w której nie ma przemocy, przewrotności, pornografii, satanizmu, politycznej poprawności, czyli tej neocenzury, propagandy, kłamstwa i komercji. Reasumując, jeżeli nie ma równości podmiotów w procesie koncesyjnym, obiektywizmu i rzetelności w ocenie wniosków koncesyjnych, pluralizmu światopoglądowego w mediach, prymatu interesu odbiorców nad interesem nadawców i różnorodności oferty programowej, to nie ma wolności słowa w Polsce, nie ma więc demokracji, która jest dziś w Polsce ułomna, wręcz problematyczna.
Nasz Dziennik, 2012-07-23
http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=1145605
Wysłany: 31 Lipiec 2012, 07:49 [Cytuj]
W sądowej walce z KRRiT fundacja o. Rydzyka nie jest bez szans
Fundacja Lux Veritatis dostała do ręki oręż w walce z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji, która odmówiła jej przyznania koncesji na nadawanie cyfrowe. Bo choć przegrała przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym, to jeden z sędziów w całości podzielił jej zarzuty pod adresem KRRiT. Pisemne uzasadnienie zdania odrębnego, do którego dotarła „Rz", jest miażdżące dla Krajowej Rady i pokazuje, że argumenty fundacji o. Rydzyka, nadawcy TV Trwam, mogą przekonać sędziów. A to dla niej istotne w dalszej walce - tym razem przed Naczelnym Sądem Administracyjnym.
25 maja WSA oddalił w całości skargę fundacji na decyzję Rady. Orzekało trzech sędziów, jeden z nich zgłosił zdanie odrębne.
Lux Veritatis zarzuca KRRiT m.in., że naruszyła procedury, nie wyznaczyła jasnych kryteriów dla starających się o koncesje i wreszcie, że przyznała je spółkom będącym w dużo gorszej kondycji finansowej niż nadawca TV Trwam.
W uzasadnieniu zdania odrębnego sędzia Andrzej Wieczorek napisał: „Udzielanie koncesji na rozpowszechnianie programów radiowych i telewizyjnych jest niewątpliwie sprawą publiczną. Powinno zatem podlegać regułom rządzącym działaniami o charakterze publicznym. Należą do nich m.in. jawność podejmowania decyzji i równe traktowanie wszystkich zainteresowanych, dające im równe szanse w ubieganiu się o dobra reglamentowane". Zdaniem sędziego KRRiT nie dopełniła tych obowiązków.
Uznał on też, że spółki Lemon Records, Stavka i Eska TV - które koncesje dostały - nie dostarczyły wymaganych dokumentów. Np. Lemon Records przedstawił opinię bankową wskazującą obroty na rachunku za ostatnie trzy miesiące, podczas gdy z rozporządzenia KRRiT wynika wymóg przedstawienia takiej opinii zacały rok.
Sędzia podzielił także wątpliwości dotyczące przedstawienia przez spółkę Stavka promesy bankowej jako gwarancji udzielenia jej kredytu. „Moim zdaniem promesa bankowa jest przyrzeczeniem banku co do przyznania kredytu, czyli jeżeli zostanie spełniony warunek podstawowy w tym wypadku udzielenie koncesji, to kredyt zostanie bezwzględnie przyznany" - stwierdził Wieczorek. Przyznał też wprost, że jedynym majątkiem tej spółki jest przyznana przez KRRiT koncesja na nadawanie cyfrowe na pierwszym multipleksie.
Jednocześnie sędzia uznał, że Lux Veritatis dysponuje wystarczającymi wpływami („zakładając nawet tendencję spadkową, bazując na wskaźnikach z lat 2008-2010 i tak można przewidywać, że wpływy będą na poziomie przekraczającym dwu jak i nie trzykrotnie zakładane wpływy"). Tymczasem członkowie KRRiT swoją decyzję uzasadniali tym, że spółki, które dostały koncesje w przeciwieństwie do fundacji „gwarantowały powodzenie przedsięwzięcia, jakim jest nadawanie na MUX-1.
Co więcej, sędzia Wieczorek przypomniał, że w grudniu 2011 roku TVN przejął ponad 50 proc. udziałów w spółce Stavka, co sprawia, że decyzja o przyznaniu jej koncesji doprowadziła do „ominięcia zasady pluralizmu".
Kwestionuje również rozkładanie spółkom opłat koncesyjnych na raty. To samo zarzuciła Krajowej Radzie NIK („Rz" pisała o tym w lipcu), która uznała takie praktyki za „niegospodarne".
Przewodniczący KRRiT Jan Dworak nie chce komentować dokumentu, dopóki się z nim nie zapozna. - Jest obowiązujący wyrok sądu, od którego fundacja może się odwołać do NSA - mówi „Rz". Z przedstawicielami fundacji nie udało nam się skontaktować.
Wysłany: 1 Sierpień 2012, 09:08 [Cytuj]
Wszystkie sztuczki Rady
Wnioski trzech stacji - Stavki, Lemon Records , ATM Grupy - które dostały koncesję na nadawanie na pierwszym multipleksie cyfrowym, nie powinny być w ogóle rozpatrywane przez KRRiT. Tak uważa sędzia Andrzej Wieczorek, który zgłosił zdanie odrębne do wyroku oddalającego skargę Fundacji Lux Veritatis na uchwałę Krajowej Rady w sprawie podziału miejsc na multipleksie.
Sędzia Andrzej Wieczorek, orzekając w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie w sprawie procesu koncesyjnego, dopatrzył się szeregu nieprawidłowości i uchybień ze strony KRRiT. Skutkowały one tym, że miejsca na pierwszym multipleksie (MUX-1) nie przyznano Telewizji Trwam, a dostały je podmioty, których wnioski powinny być odrzucone.
Rada uchwaliła, że na MUX-1 mogą nadawać swoje programy cztery stacje prywatne (cztery kanały zarezerwowano czasowo dla TVP): Lemon Records, Stavka, ATM Grupa i Eska TV. Jednak wnioski pierwszych trzech nadawców powinny być od razu odrzucone przez KRRiT bez rozpatrywania, bo nie spełniały warunków formalnych. Termin składania wniosków mijał 4 marca 2011 roku. Ale wtedy ani Lemon Records, ani Stavka, ani ATM nie były nadawcami telewizyjnymi.
- Przydzielanie koncesji na MUX-1 polegało na rozszerzeniu dotychczasowej koncesji satelitarnej. Czyli o miejsce na multipleksie mogli się starać tylko ci nadawcy, którzy mieli już koncesję satelitarną - tłumaczy poseł Elżbieta Kruk (PiS), była szefowa Krajowej Rady.
Członkowie Rady uznali, że wszyscy uczestnicy postępowania ten warunek spełniają. Tymczasem sędzia Wieczorek zauważył, że trzy wspomniane wyżej stacje 4 marca 2011 r. jeszcze koncesji nie miały. Okazuje się, że koncesje wydane Stavce i Lemon Records stały się ostateczne (czyli prawomocne) dopiero 10 marca 2011 r., a wydana ATM - 11 marca 2011 r., czyli oba podmioty mogły zacząć nadawanie odpowiednio sześć i siedem dni po terminie składania wniosków w konkursie na MUX-1. Zresztą firmy ruszyły z programami o wiele później, a wobec ATM Grupy Rada musiała wszcząć postępowanie o cofnięcie koncesji, bo spółka wiele miesięcy zwlekała.
"Rozpatrywanie wniosków podmiotów, które na dzień składania wniosków o zmianę koncesji, a także na dzień upływu terminu składania wniosków nie były uprawnione do prowadzenia działalności gospodarczej w zakresie rozpowszechniania programu radiowego, nie było zasadne i są to wnioski złożone po terminie" - argumentuje sędzia w swoim zdaniu odrębnym, uznając, że mamy w tym przypadku do czynienia z naruszeniem prawa.
Co ciekawe, w takiej samej sytuacji była spółka Astro, która też nie rozpoczęła nadawania przed 4 marca 2011 r., ale jej wniosek o rozszerzenie koncesji KRRiT odrzuciła, co świadczy o nierównym traktowaniu podmiotów.
Ponadto podmioty dokonywały już po 4 marca zmian we wnioskach w części formalnej i ekonomiczno-finansowej, co także powinno je wykluczyć z postępowania koncesyjnego.
Sędzia Andrzej Wieczorek dokładnie przeanalizował też aspekty ekonomiczno-finansowe decyzji Krajowej Rady. Wszak zarówno jej szef Jan Dworak, jak i inni członkowie wielokrotnie argumentowali, że właśnie to kryterium decydowało o przydzieleniu koncesji na cyfrowe nadawanie naziemne, a Fundacja Lux Veritatis miała jakoby wypaść gorzej niż inne podmioty, dlatego nie dostała miejsca na MUX-1.
- Nasza kondycja była o wiele lepsza niż podmiotów, którym przyznano koncesje - powtarzała wiele razy Lidia Kochanowicz, dyrektor finansowy Fundacji, i przytaczała szereg danych liczbowych na poparcie swoich tez. Sędzia również dostrzegł te aspekty, podzielając zdanie Fundacji. Wykazał m.in., że Lemon Records przedstawił informację o obrotach na rachunku bankowym za 3 miesiące, a powinny to być dane z 12 miesięcy.
Ale istotniejsze jest to, że ten nadawca deklarował finansowanie swojej działalności dzięki m.in. pożyczce od udziałowców (Zjednoczone Przedsiębiorstwa Rozrywkowe SA) w wysokości 5 mln zł, ale w dokumentach nie ma zgody rady nadzorczej Lemon Records na zaciągnięcie przez zarząd takiej pożyczki - ze statutu spółki wynika, iż taka zgoda jest obligatoryjna. Innymi słowy, KRRiT nie powinna uznać tej pożyczki i wniosek odrzucić.
Andrzej Wieczorek wypunktował też błędy, jakich dopuściła się Rada, oceniając kondycję finansową Stavki. Spółka ma się utrzymywać głównie dzięki kredytowi bankowemu. Tylko że w chwili składania wniosku, jak również już w trakcie konkursu, takiego kredytu nie miała udzielonego. Dysponowała ledwie promesą, która nie była nawet - dowodzi sędzia Wieczorek - przyrzeczeniem udzielenia pożyczki.
"Pod pojęciem promesy kredytowej (bankowej) mogą kryć się dwa rozumienia tego słowa - tj. dokument zobowiązujący bank do udzielenia kredytu, oraz, tak jak to miało [miejsce] w tym przypadku, niewiążąca deklaracja (co powinno być przez organ [czyli KRRiT - przyp. red.] zidentyfikowane i uznane za brak środków na finansowanie tego przedsięwzięcia)" - pisze Wieczorek. I dodaje, że BRE Bank obiecywał podjęcie rozmów o kredycie, a nie sam kredyt.
Co istotne, pierwsza rzekoma oferta kredytowa z BGŻ, jaką przedstawiła Stavka, składając wniosek o koncesję na MUX-1, była niepodpisana, niewiążąca, "a więc należało ją traktować raczej jako reklamówkę banku, a nie zabezpieczenie finansowania projektu" i tej promesy KRRiT nie powinna brać pod uwagę. Nic więc dziwnego, że podsumowując działania Rady wobec Stavki, sędzia Wieczorek stwierdza, że "przyznając koncesję spółce Stavka sp. z o.o. KRRiT podjęła błędną decyzję. Spółka ta w żaden sposób nie była w stanie finansowo i programowo podjąć działalności telewizyjnej".
Ciekawy jest także przypadek Eski TV. Krajowa Rada wskazała, że nadawca otrzyma na swoją działalność pożyczkę w wysokości 5 mln zł od swojego właściciela, czyli ZPR SA, z 36-miesięcznym okresem karencji w spłacie pieniędzy, ale w umowie o pożyczce takiego zapisu nie ma. Jak znalazła go więc KRRiT? To pozostanie słodką tajemnicą jej członków.
Co ciekawe, w dokumentach nie ma też uchwały walnego zgromadzenia akcjonariuszy ZPR SA o udzieleniu pożyczki Esce TV. Nie ma też innej uchwały walnego zgromadzenia ZPR SA o objęciu akcji nowej emisji w Esce TV o wartości 10 mln zł; to też miało być źródło finansowania działalności stacji na multipleksie. Co ciekawe, Rada uznała za wiarygodne obietnice właścicieli Eski i Lemon Records, że będą finansować działalność tych stacji, ale gdy takie same deklaracje składał Mediasat, właściciel telewizji Tele 5 (wystąpił ze skargą do sądu razem z Fundacją Lux Veritatis), jego obietnice uznano za niewiarygodne. To także trudno uznać za równe traktowanie podmiotów.
Tak samo jak to, że Radzie wystarczyły np. ustne deklaracje prezesa ZPR o możliwościach finansowych jego spółki, która miała udźwignąć utrzymanie Eski TV i Lemon Records.
Istotnym błędem Rady było również uwzględnienie w biznesplanach tych trzech spółek zapisów o rozłożeniu opłat koncesyjnych na ponad 30 rat. Rozłożenie na raty może nastąpić dopiero po naliczeniu opłaty koncesyjnej, czyli gdy powstanie to zobowiązanie i koncesjonariusz dopiero wtedy może poprosić o ustalenie rat. Nie można więc już przed otrzymaniem koncesji zakładać, że opłata za nią zostanie rozłożona na dogodne raty, co na pewno jest korzystne dla nadawcy.
Przypomnijmy, że Fundacja Lux Veritatis była gotowa zapłacić za koncesję jednorazowo. Sędzia Andrzej Wieczorek pozytywnie za to odniósł się do stanu finansów Fundacji Lux Veritatis i Mediasatu, inaczej niż zrobiła to KRRiT. Argumentował, że potwierdzenie ich wiarygodności finansowej stanowi fakt, iż od dłuższego czasu "działają na rynku telewizyjnym i prowadzą działalność nadawczą". Co więcej, Fundacja wykazywała co roku wysokie, kilkumilionowe zyski. Duże były także darowizny widzów wpłacane na Telewizję Trwam, bo wynosiły rocznie od 10,7 mln zł do 16,6 mln złotych. KRRiT, kwestionując ich znaczenie, uznała, że to niepewne źródło dochodów.
Fundacja przekonywała bezskutecznie Radę, że na sfinansowanie obecności na multipleksie wystarczą darowizny na poziomie 3 mln złotych. Zdaniem sędziego Wieczorka, Krajowa Rada powinna uznać tę argumentację, bo "zakładając nawet tendencję spadkową, bazując na wskaźnikach z lat 2008-2010, to i tak można przewidywać, że wpływy będą na poziomie przekraczającym co najmniej dwa, jak i nie trzykrotnie zakładane wpływy". Ponadto, zauważył sędzia, Fundacja udowodniła, że dysponuje również znacznymi środkami na kontach bankowych.
A gdzie pluralizm?
Podsumowując, sędzia Andrzej Wieczorek podkreślił, iż Rada, oceniając wnioski podmiotów starających się o koncesje na MUX-1, nie stosowała wobec nich jednolitych kryteriów. Jan Dworak złamał też zasadę pluralizmu mediów. Gdyby Rada chciała jej przestrzegać, powinna odrzucić albo wniosek złożony przez Eskę TV albo Lemon Records, bo obie spółki mają jednego właściciela - ZPR SA.
Ponadto obie stacje będą emitować program muzyczny, a więc, jak argumentuje sędzia Wieczorek, "ich zakres programowy pokrywa się i jest dodatkową podstawą odrzucenia któregoś z tych wniosków". Dlatego też uchwały Krajowej Rady i decyzja jej szefa Jana Dworaka o rozdzieleniu koncesji na MUX-1 były nieważne, bo zostały podjęte z rażącym naruszeniem prawa.
Dyrektor Lidia Kochanowicz nie kryje, że Fundacja wykorzysta argumenty podane przez sędziego Wieczorka w zdaniu odrębnym przy składaniu apelacji do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
- Nieprzyznanie koncesji Telewizji Trwam było przejawem dyskryminacji katolickiego nadawcy - nie ma wątpliwości poseł Barbara Bubula (PiS). A argumenty podniesione w zdaniu odrębnym od wyroku WSA w Warszawie po prostu to potwierdzają.
http://www.naszdziennik.p...uczki-rady.html
Wysłany: 25 Sierpień 2012, 10:22 [Cytuj]
Fundacja Lux Veritatis złożyła do Naczelnego Sądu Administracyjnego skargę kasacyjną do wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie w sprawie decyzji KRRiT o przydziale koncesji na multipleksie 1, dowiedział się "Nasz Dziennik".
Właściciel Telewizji Trwam wnosi o uchylenie wyroku WSA w całości i wstrzymanie przez NSA wykonania decyzji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o przydziale koncesji na MUX-1 do czasu rozpatrzenia skargi kasacyjnej.
Skarga kasacyjna zawiera blisko 50 stron zarzutów. Fundacja zarzuca stołecznemu WSA, że wielokrotnie dopuścił się naruszenia przepisów procedury w stopniu mającym istotny wpływ na wynik postępowania oraz dopuścił się obrazy prawa materialnego. Wymieniona w skardze lista aktów prawnych, które WSA naruszył swoim wyrokiem, sięga od Konstytucji przez kodeks postępowania administracyjnego i Prawo o ustroju sądów administracyjnych, po ordynację wyborczą, ustawę o radiofonii i telewizji, ustawę o cyfryzacji, ustawę o swobodzie działalności gospodarczej i rozporządzenie proceduralne KRRiT.
Wysłany: 28 Sierpień 2012, 18:59 [Cytuj]
Obradująca we wtorek w Gdańsku Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność" podjęła decyzję, że weźmie udział w manifestacji pod hasłem "Obudź się Polsko", która ma się odbyć 29 września w Warszawie. Marsz środowisk Radia Maryja i PiS będzie poświęcony krytyce rządu.
Rzecznik prasowy przewodniczącego Komisji Krajowej (KK) NSZZ "Solidarność" Marek Lewandowski powiedział, że "związek weźmie udział w proteście, bo został do niego zaproszony".
- Po dyskusji podczas posiedzenia KK doszliśmy do wniosku, że tam będzie wiele środowisk z różnymi postulatami, więc uznaliśmy, że jest nam po drodze - dodał.
Głównym organizatorem marszu są zwolennicy o. Tadeusza Rydzyka, a współorganizatorem - Prawo i Sprawiedliwość. Jak pisała pod koniec lipca "Rzeczpospolita", marsz nie będzie poświęcony tylko kwestii koncesji TV Trwam na multipleksie, ale gruntownej krytyce rządu.
Lewandowski zwrócił uwagę, że będzie to przede wszystkim protest antyrządowy. - Nieprzyznanie TV Trwam koncesji na multipleksie jest jednym z elementów - dodał.
Władze związku zaapelowały do członków i sympatyków "Solidarności" o udział w proteście
Wysłany: 31 Sierpień 2012, 09:32 [Cytuj]
Prezydent Komorowski jest za likwidacją Telewizji TRWAM
Prezydent poparł Dworaka
Piątek, 31 sierpnia 2012 (06:08)
Bronisław Komorowski, zasłaniając się funkcją strażnika Konstytucji, wspiera KRRiT i tym samym występuje przeciwko Telewizji Trwam
Po ponad miesiącu przewodniczący Rady ds. Kultury i Ochrony Dziedzictwa Kulturowego przy KEP ks. bp Wiesław Mering otrzymał odpowiedź na list, jaki skierował do prezydenta RP w sprawie Telewizji Trwam.
Bronisław Komorowski nie zdobył się na osobiste ustosunkowanie się do pisma księdza biskupa. Szef Kancelarii Prezydenta RP Jacek Michałowski nie odniósł się natomiast do meritum listu. Pozwolił sobie za to na arogancję wobec adresata.
"Przestrzegając zasady praworządności oraz zasady podziału władz, zawartych w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, Pan Prezydent nie może w żaden sposób wpływać ani na przebieg postępowania koncesyjnego przed Krajową Radą Radiofonii i Telewizji, ani też na tok sprawy rozpatrywanej przez niezawisły sąd" - napisał Jacek Michałowski.
- To klasyczna arogancja władzy. Oto minister prezydenta RP zamiast odpowiedzieć merytorycznie na list, zajmuje się edukowaniem księdza biskupa w sprawach oczywistych i powszechnie znanych - oburza się socjolog dr Barbara Fedyszak-Radziejowska.
Ocenia, że odpowiedź ministra Michałowskiego jest klasycznym, podręcznikowym przykładem arogancji władzy.
- Pan Michałowski obraża ks. bp. Wiesława Meringa, sugerując mu, że nie zna konstytucyjnych uprawnień Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, sądów oraz prezydenta - ocenia socjolog.
Przypomina, że przewodniczący KRRiT Jan Dworak został wydelegowany do tej funkcji przez Bronisława Komorowskiego.
- Odpowiedzialność prezydenta za jego pracę, w sensie obyczajów demokratycznych, jest więc oczywista - podkreśla.
Fedyszak-Radziejowska zaznacza, że prezydent, milcząc, też w pewnym sensie "zabiera głos" w debacie, wspierając w ten sposób decyzje KRRiT.
- Odpowiedź Kancelarii Prezydenta jest dowodem na to, iż prezydenta nie interesuje, jak działa i pracuje Jan Dworak, którego sam delegował na tę funkcję i za którego politycznie odpowiada. Wszak ksiądz biskup nie pisze do prezydenta, że nie wie nic o podziale władzy w Polsce, lecz pisze, że uważa, iż milczenie prezydenta w tej sprawie jest w praktyce zabraniem głosu "przeciw" Telewizji Trwam - konkluduje socjolog.
Minister Michałowski w odpowiedzi, jaką skierował do księdza biskupa, wyraża zdziwienie, że list ks. bp. Meringa w sprawie Telewizji Trwam do prezydenta RP został upubliczniony. Odnosząc się do tego zarzutu, przewodniczący Rady ds. Kultury i Ochrony Dziedzictwa Kulturowego przy KEP podkreśla, że sprawa przyznania miejsca na multipleksie cyfrowym dla Telewizji Trwam jest zbyt ważna, aby o niej nie informować Polaków.
- List ten wyrażał poglądy, opinie i stanowiska wielu milionów ludzi, dla których przyznanie miejsca dla Telewizji Trwam na multipleksie cyfrowym to priorytet - podkreśla w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" ks. bp Mering.
W natychmiastowej odpowiedzi, jaką skierował po otrzymaniu korespondencji do ministra Jacka Michałowskiego, ordynariusz włocławski nie kryje rozczarowania postawą biura prezydenta RP. Pisze, że list nie jest niczym innym, jak tylko "powtórzeniem bałamuctw, które szerzy pan Dworak i Ska".
http://www.naszdziennik.p...rl-dworaka.html
Ostatnio zmieniony przez Coltrane 30 Wrzesień 2012, 14:01, w całości zmieniany 1 raz
Wysłany: 28 Wrzesień 2012, 19:39 [Cytuj]
Wysłany: 28 Wrzesień 2012, 20:58 [Cytuj]
Zobaczymy. A wybiera się ktoś z bywalców naszego forum ?
Wysłany: 30 Wrzesień 2012, 08:32 [Cytuj]
Manifestacja poparcia uczestników marszu "Obudź się Polsko".
Z biało-czerwonymi flagami, transparentami i różańcami w sobotę przed polskim konsulatem w Nowym Jorku manifestowali poparcie dla uczestników warszawskiego marszu "Obudź się Polsko" przedstawiciele organizacji polonijnych.
"Stop dyskryminacji katolickich mediów w Polsce", "Jestem Polakiem, Trwam w wierze ojców moich", "Nie oddamy TV Trwam" - głosiły m.in. hasła skandowane i umieszczone na transparentach przez biorących udział w proteście. Zarówno w trakcie przemówień, jak też w rozmowach demonstrowali oni niezadowolenie zwłaszcza z tego, że TV Trwam nie dostała koncesji na nadawanie swego programu na multipleksie naziemnej telewizji cyfrowej.
Niektórzy zwolennicy o. Tadeusza Rydzyka obwiniali za to nie tylko szefa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Jan Dworaka, lecz także władze RP, a nawet "wyższe siły". Łączyli to z "totalitarną demokracją" w Polsce.
"Wolność słowa jest zagrożona"
Jak podkreślił w swym wystąpieniu jeden z mówców, wiceprezes wydziału Kongresu Polonii Amerykańskiej w New Jersey Andrzej Burghardt, przedstawiciele Polonii zebrali się przed konsulatem, aby zademonstrować solidarność i poparcie dla III marszu "Obudź się Polsko" w Warszawie oraz z żądaniem prawdziwej wolności słowa i mediów w Polsce.
- Wolność słowa jest zagrożona przez arbitralne działania rządu w sprawie odmowy licencji na nadawanie programu na kanale cyfrowym dla TV Trwam - przekonywał Burghardt.
Niektórzy uczestnicy manifestacji wyrażali żal, że podobnie jak w latach 80. ubiegłego wieku, także dzisiaj muszą protestować przeciw polityce rządu.
"Nie mogło mnie tu nie być"
Jedną z przybyłych pod nowojorski konsulat była Jolanta Lewandowska, która przedstawiła się jako więzień polityczny PRL.
- Nie mogło mnie tu nie być, ponieważ sprawa wolności mediów jest dla mnie najważniejsze. Oglądam TV Trwam od wielu lat i jest to jedyne rzetelne źródło informacji w Polsce poza niezależnymi portalami internetowymi. Jest to ogromna niesprawiedliwość, że TV Trwam nie ma do tej pory miejsca na multipleksie - powiedziała uczestniczka manifestacji.
W popołudniowym (miejscowego czasu) zgromadzeniu na Manhattanie wzięło udział ponad 70 osób. Organizatorami mającej spokojny przebieg manifestacji były koła przyjaciół Radia Maryja, Semper Fidelis i Klub Jagielloński im. Św. Kazimierza w New Jersey, a także klub "Gazety Polskiej" w Nowym Jorku.
Wysłany: 30 Wrzesień 2012, 08:43 [Cytuj]
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=uf5jnR_4AWo
Wysłany: 30 Wrzesień 2012, 14:01 [Cytuj]
Jak widać z powyższego zdjęcia, Komoruski i Dworak to kumple, to jedna klika.
Kpiny w majestacie prawa
Jedyna na rynku medialnym prawdziwie katolicka Telewizja Trwam złożyła wniosek o przyznanie koncesji na nadawanie programów w technologii, która umożliwi dotarcie do szerokich kręgów odbiorców (na tzw. multipleksie cyfrowym). Mało kto przypuszczał, iż ta - zdawałoby się - banalna i standardowa czynność pokaże smutną prawdę o stanie polskiego Sejmu, organów administracji i sądów. Ale też że ujawni nastroje polskiego społeczeństwa, które - mimo propagandowego, zmasowanego ataku na polski Kościół, katolików, polskość, Radio Maryja - potrafi wspólnie odważnie zaprotestować i w sposób zorganizowany bronić katolickiego nadawcy.
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, która - jak nakazuje Konstytucja - powinna stać na straży wolności słowa i prawa do informacji oraz interesu publicznego w radiofonii i telewizji, bezpodstawnie, z nieskrywanych powodów politycznych i światopoglądowych cenzuruje i różnicuje wnioskodawców o koncesje. Nielubianej przez obecne władze PO - PSL katolickiej Telewizji Trwam po prostu odmawia koncesji. KRRiT, która ma ułatwiać obywatelom korzystanie z konstytucyjnych praw i wolności, czując poparcie najwyższych organów państwa, demonstracyjnie blokuje katolikom, niezależnemu od władz nadawcy możliwość korzystania z tych praw.
Ignorowanie społecznego poparcia
Rada kpi z olbrzymiego społecznego poparcia dla Telewizji Trwam zarówno ze strony wierzących, sympatyków tej Telewizji, jak i z szerokich protestów osób niekoniecznie związanych z tą stacją. Rada nie bierze pod uwagę 2,5 mln podpisów osób żądających udostępnienia multipleksu także dla działającej już od blisko 10 lat Telewizji Trwam, a nie tylko dla kilku małych, nieznanych, a nawet nienadających jeszcze telewizji disco polo.
Te rażąco sprzeczne z Konstytucją działania administracji, upokarzające suwerena - Naród, psują i ośmieszają państwo polskie jako nasze dobro wspólne. Naruszają preambułę i kolejne, początkowe przepisy Konstytucji (art. 1, art. 2, art. 4, art. 5, art. 6, art. 7 itd.).
Rada, zupełnie dowolnie odmawiając koncesji dla Telewizji Trwam, w niespotykany wcześniej sposób jawnie różnicowała kryteria dla poszczególnych wnioskodawców, nie wzięła pod uwagę żadnych dokumentów, nie odpowiadała na pytania, jawnie faworyzowała jakieś firmy-krzaki, w czasie postępowania koncesyjnego wielokrotnie naruszano jego kodeksowe reguły. Dyskryminowanie w procedurze koncesyjnej Telewizji Trwam upoważnia do zarzucenia Krajowej Radzie i jej przewodniczącemu Janowi Dworakowi łamania postanowień Konstytucji gwarantującej nam wolność i pluralizm mediów, wolność religijną, zasadę równości i niedyskryminacji, wolności słowa.
Naruszanych przez obecny układ władzy praw Telewizji Trwam próbowali bronić posłowie PiS i SP w procedurach sejmowych. Jednak usiłowania oceny zasadności odmowy koncesji dla katolickiej telewizji przez KRRiT zostały przez tę Radę i posłów PO - PSL i partii lewackich storpedowane. Partie rządzące nie chciały w ogóle o sprawie rozmawiać. Przeciwnie, często wykorzystywały posiedzenia, by obrażać przedstawicieli Fundacji Lux Veritatis, ojca Tadeusza Rydzyka i broniących ich posłów opozycji. Także Sejm okazał niechęć i wrogość katolickim mediom i broniącym ich Polakom. Posłowie koalicji i lewicy sejmowej zapomnieli, że zgodnie z Konstytucją są tylko reprezentantami Narodu i winni działać zgodnie z jego interesami, tak jasno i na dużą skalę prezentowanymi.
Państwo walczy z katolikami
W odpowiedzi na krzywdzące, pozaprawne działania w dziesiątkach miejscowości Polacy organizowali i nadal organizują marsze patriotyczno-solidarnościowe w obronie Telewizji Trwam, która w nierównej walce z państwem stoi oczywiście na słabszej pozycji. Organy państwa zdają się ciągle mówić: "Nie damy koncesji i co nam zrobicie? No, dobrze, naruszamy prawo, ale co z tego?".
Niestety, pomocy krzywdzonym nie chciał udzielić też sąd administracyjny. Dwoma głosami przeciwko jednemu sędziemu po prostu odmówił zajęcia się sprawą legalności odmowy koncesji dla Telewizji Trwam.
Sędzia przewodniczący ogłosił, że nie będzie analizował jakichś tabelek finansowych oraz że w jego prywatnej ocenie darowizny nie dają gwarancji finansowej działania, chociaż Telewizja Trwam obecna na rynku od blisko 10 lat tak właśnie z sukcesem jest finansowana. Te dowolne i bezpodstawne prawnie prywatne opinie pan sędzia głosił bez zawstydzenia, czując za sobą siłę rządzących partii. Sytuacja taka i dyspozycyjność sądu gdańskiego dowodzą pewnej degeneracji także polskiego sądownictwa pod obecnymi rządami.
Państwo polskie opanowane przez układ PO - PSL odmawia obywatelom praw i wolności, odmawia ich ochrony. Władze PO - PSL, które zawłaszczyły Polskę, nasze wspólne dobro, nie chcą z Polakami rozmawiać w procedurach konstytucyjnych i ustawowych. Władza wypycha nas tym samym upokarzająco na ulice. I to nie tylko w sprawie obrony Telewizji Trwam, ale we wszystkich innych żywotnych dla nas kwestiach (zdrowie, wiek emerytalny, lekcje historii, rolnictwo, gospodarka itp. itd.). Władza pokazuje, że z prawem się nie liczy. Władza zmusza nas dziś do obrony naszych praw i wolności "na ulicy", choć i ta wolność, tj. prawo do zgromadzeń, została ostatnio także poważnie ograniczona.
Polacy nie mają więc specjalnie wyboru. Póki jeszcze możemy, korzystajmy z wolności zgromadzeń, bo już tylko na ulicy możemy przemówić do władzy, bronić naszych wartości przed coraz bardziej opresyjnym, totalnym państwem; bronić godności ludzkiej, zawodowej, ale i godności Polaków. Bronić naszej wiary i historii, polskiej suwerenności.
Dziś walka o dostęp do wolnych mediów, o koncesję dla Telewizji Trwam, o równe traktowanie obywateli jest też walką o obronę polskiego Kościoła, o interesy suwerennej Polski.
http://www.naszdziennik.p...acie-prawa.html
Wysłany: 30 Wrzesień 2012, 20:09 [Cytuj]
Zapraszam do obejrzenia relacji filmowych z wczorajszej wielkiej manifestacji w Warszawie.
[youtube] http://www.youtube.com/watch?v=etUTywFOwiQ [/youtube]
[youtube] http://www.youtube.com/watch?v=Fv7tV8YB5ME [/youtube]
Wysłany: 30 Wrzesień 2012, 22:47 [Cytuj]
Gdy Pan Bóg chce kogoś ukarać...
„Gdy Pan Bóg chce kogoś ukarać, to mu wpierw rozum odbiera”. Tak sobie pomyślałem już jakiś czas temu, gdy zaczęła się rozwijać awantura w sprawie telewizji TRWAM. Zgódźmy się: przecież to była do niedawna niszowa stacja telewizyjna, pozbawiona szans na zwiększenie oglądalności, bez większego wpływu na opinię publiczną. Radio Maryja też już chyba lata świetności miało za sobą! I tak by zapewne pozostało, gdyby pan nomen-omen Dworak przyznał jej miejsce na multipleksie. Może z czasem, gdyby zwiększyła zasięg i oddziaływanie, trzeba by z nią sobie radzić środkami co to je mają wypracowane wszystkie „dojrzałe demokracje” (bo przecież nasza demokracja w sposób widoczny staje się od pewnego czasu „dojrzałą”).
Aż tu nagle TAKA DRUGA SZANSA! Papierek lakmusowy wolności słowa w Polsce, probierz polskiej demokracji! Listy z milionami podpisów, demonstracje, interpelacje, awantury, jednym słowem: ROZGŁOS! Cóż to za wspaniała, darmowa reklama! Aż sam ostatnio zacząłem z ciekawości słuchać RM (słuchałem kiedyś za Kwaśniewskiego, potem jakoś przestałem) i „z pewną taką nieśmiałością” stwierdziłem, że dziś jest to świetna, profesjonalna stacja! Radio autentyczne, prowadzące poważne dyskusje, pozbawione owej słynnej „agresji” o której wie każdy kto toruńskiej rozgłośni nigdy nie słuchał. Ilu ludzi, podobnie jak ja, z samej czystej ciekawości poszukało w ostatnich miesiącach mediów „ojca dyrektora”? Nie wiem, ale z pewnością było ich wielu i większość z nich przeżyła pozytywne zaskoczenie. No i co dalej? Przecież TRWAM na multipleksie i tak się znajdzie! Jeśli nie za rok- dwa, to za trzy- cztery. A obecnej darmowej reklamy „jedynej opozycyjnej telewizji” już nikt nie pozbawi. Swoją drogą ciekawe jak wygląda przyrost oglądalności TRWAM w ostatnich miesiącach…
Ciekawe też jak ewoluuje stosunek do mediów toruńskich wśród kościelnej hierarchii. Odnoszę wrażenie, że dawniej wyraźnie podzielona, obecnie zaczyna się jednoczyć w poparciu dla kościelnej rozgłośni (co znajduje wyraz w oficjalnych dokumentach), a ataki na nią odczuwa jako ataki na sam kościół. Odczucie takie jest też coraz silniejsze wśród wiernych (z których większość przecież Radia Maryja ani Telewizji TRWAM nie darzy przesadną sympatią!). Wszystko to zdaje się przybliżać moment triumfu „ojca dyrektora.” Z punktu widzenia „dworaków” najrozsądniejsza była by więc chyba „ucieczka do przodu” i przyznanie koncesji pod jakimkolwiek pretekstem, tyle że emocje zaszły już chyba za daleko i jest już dla nich na to za późno. Skutkiem tego, będą musieli się wycofać w znacznie gorszych dla siebie warunkach i pod silniejszą presją. Otóż to właśnie: „Gdy Pan Bóg chce kogoś ukarać, to mu wpierw rozum odbiera”. Święte słowa!
http://cheshire.salon24.p...ce-kogos-ukarac
Wysłany: 3 Październik 2012, 08:47 [Cytuj]
"Sobota pod znakiem PiS", "Partia Jarosława Kaczyńskiego ogłasza wielką mobilizację", "Kaczyński mówi: sprawdzam", "Prezes PiS kontra Bóg: kto da siłę swojemu ludowi" - tak "Gazeta Wyborcza" komentowała wielki marsz pod hasłem "Obudź się, Polsko!". Co te tytuły w pierwszym rzędzie oznajmiały czytelnikowi? Wielką aktywność największej opozycyjnej partii. Jej ofensywę i polityczne wzmocnienie.
"Wyborcza", tak jak inne stacje komercyjne i publiczne, skwapliwie pomijała główną przyczynę zgromadzenia. Widzowie relacji telewizyjnych mogli ją rozpoznać, jedynie czytając treść transparentów. To było jednak możliwe tylko podczas śledzenia relacji na żywo, bo treść transparentów następnego dnia także została przefiltrowana. "Gazeta Wyborcza" przywołała ją, stosując własny klucz, publikując ją jako: "Dekalog marszu, czyli 10 myśli z 10 transparentów": "1. KGB + PO = zamach. 2. Traktat lizboński grób dla Polski, (...) 7. Kopacz do łopaty. Ekshumacje czekają, itp., itd.". Żadne z haseł tego "dekalogu" nie informowało o clou sprawy. Więc postawmy kropkę nad "i" i dopowiedzmy.
Pół miliona manifestantów na warszawski plac Trzech Krzyży przywiodła skrajna niekompetencja, ostentacyjna arogancja ministrów - urzędników konstytucyjnego organu, regulatora rynku medialnego w Polsce pod nazwą Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, których zadaniem było dzielenie rzadkiego dobra publicznego, mianowicie koncesji na cyfrowe nadawanie telewizji. Dzieląc takie dobro urzędnicy ci winni być jak żona Cezara - jawić się jako wolni od wszelkich zarzutów o niekompetencję czy stronniczość. Tymczasem ich decyzja była skrajnym zaprzeczeniem tego, niosąc w praktyce powolną śmierć i znikanie Telewizji Trwam z wizji. Jej widzowie, jako uświadomiona i medialnie wyedukowana wspólnota, rozpoznali ten fakt i postanowili się temu sprzeciwić.
Stanęli w Warszawie, by modlić się w intencji wolności słowa i pluralizmu mediów. Bez narzucania ani odbierania czegokolwiek komukolwiek. Dominowało jedynie pragnienie zachowania równości wobec prawa, w imię zasad podstawowej praworządności, która podobno w Polsce obowiązuje. Odbiorcy Telewizji Trwam płacą regularne podatki i są obywatelami Rzeczypospolitej jak wszyscy inni odbiorcy mediów.
Jednak w dniu manifestacji po raz kolejny dowiedzieli się, że są nieodmiennie obywatelskimi pariasami. Tę sugestię potwierdzili wcześniej nie tylko urzędnicy KRRiT, ale i wiodące media publiczne i komercyjne relacjonujące zgromadzenie. Świadczyła o tym ich wielka "troska", z jaką budowały nastrój niepokoju i wyczekiwania na manifestację, by po zakończeniu z ulgą, choćby słowami Jacka Żakowskiego, oznajmić: "I po strachu. Przyjechali, przemaszerowali, wyjechali. Świat się nie zawalił. Warszawa stoi, jak stała. Nawet szyby w oknach zostały. Rząd nie upadł. Ofiar w ludziach nie było". Odbiorcy Telewizji Trwam po raz kolejny mogli odczuć, że są przedstawiani jako dzika kohorta, która przyjechała zburzyć i spalić stolicę.
I choćby dlatego należy jasno i bezwzględnie nieodmiennie głosić: Nie ma możliwości, by dla Telewizji Trwam zabrakło miejsca na multipleksie cyfrowym. A jak to KRRiT sprawi - w obecnej skomplikowanej sytuacji, do której sama doprowadziła - to jest już problem samej Rady.
http://www.naszdziennik.p...anipulacje.html
Wysłany: 3 Październik 2012, 10:29 [Cytuj]
Aleksander Ścios: NIE ZATRZYMUJCIE TEGO MARSZU
Jak pogodzić marzenia o wolnej Polsce z realiami stworzonymi przez sukcesorów, dla których polskość będzie zawsze wroga i nienormalna?
Jeśli opozycyjność ma znaczyć więcej niż werbalny sprzeciw, jeśli ma być twórcza i prowadzić do kreowania nowej rzeczywistości - powinna odrzucać wszystko co proponuje III RP – z jej mediami, establishmentem i samozwańczymi elitami. Nie tylko ze względu na ich fałsz, intelektualną marność i semantyczne zaprzaństwo, ale dlatego, że niemożliwe jest budowanie społeczności ludzi wolnych wraz z tymi, którzy noszą piętno niewolnictwa. Kto próbuje takiej sztuki – nie tylko nie ocali niewolników, ale zgubi ludzi pragnących wolności.
"W wielkiej wspólnocie żyjących nie ma miejsca ani dla wampirów, ani dla upiorów, ani dla zmór nocnych” – przypomniał przed miesiącami Jarosław Marek Rymkiewicz i te słowa poety trzeba odczytać wprost, poza ich wymiarem symbolicznym.
Wielką „wspólnotę żyjących” poznaliśmy podczas sobotniego marszu. Jego atmosferę mogą zrozumieć tylko ci, którzy pamiętają manifestacje roku 1980 i noszą w pamięci doświadczenia komuny. Wbrew opiniom niektórych „konstruktywistów”, próbujących sprowadzić oppositio do walki z „wydłużeniem wieku emerytalnego, podnoszeniem podatków i polityką antyrodzinną" – myślę, że był to akt autentycznego buntu i zanegowania całego porządku III RP.
„Życie w komunizmie jest piekłem, ale nie dla wszystkich” – pisał przed laty Leopold Tyrmand, - „Jest piekłem dla ludzi dobrej woli. Dla uczciwych. Dla rozsądnych. Dla chcących pracować z pożytkiem dla siebie i dla innych. Dla przedsiębiorczych. Dla tych, którzy chcą coś zrobić lepiej, wydajniej, ładniej. Dla tych, którzy chcą rozwijać, wzbogacać, pomnażać. Dla wrażliwych. Dla prostolinijnych i skromnych. Natomiast dobrze prosperują w komunizmie głupcy nie dostrzegający własnej marności i śmieszności. Doskonale powodzi się służalcom, oportunistom i konformistom; wiedzie im się tym lepiej, że z czystym sumieniem mogą nie robić nic, albowiem i tak nie sądzą, że należy coś robić w zamian za serwilizm - czują się zwolnieni z wszelkiej odpowiedzialności co wzmaga ich znakomite samopoczucie”.
Ponieważ komunizm nie ma nic wspólnego z ideologią ani doktryną polityczną, dokonanie prostego zabiegu i zastąpienie tego określenia nazwą „III RP”, nie będzie nadużyciem. Pozwoli nam celnie zdefiniować obecną rzeczywistość oraz dostrzec, że państwo to jest sukcesorem komunistycznego piekła.
Ta prawda uwidoczni się jeszcze mocniej, gdybyśmy słowami Tyrmanda próbowali opisać bezmiar hipokryzji i oszustw towarzyszących poczynaniom grupy rządzącej:
„Nikt, kto skłonny jest walczyć o godność własną – pisał autor „Złego” - i chce pozostać w zgodzie z własnym sumieniem, nie zgodzi się na to, żeby nazywać dzień nocą, ciemnotę kulturą, zbrodnię przyzwoitością, niewolę wolnością - na mocy dekretu komunistycznych władców. Poprzez kłamstwo komunizm staje się wszechobecny, przeobraża się we własność bytu, partnera istnienia, element panteistyczny, z którym nawet ścinanie paznokci ma coś wspólnego. Groza kryjąca się w tym stanie rzeczy jest nie do pojęcia dla ludzi …”
Ten sam semantyczny terroryzm, z którego komuniści uczynili narzędzie swojej władzy, jest dziś użyty przeciwko dążeniom milionów Polaków. Działaniem medialnych terrorystów sprowadza się nas do poziomu zakładników kilku pojęć – cepów, narzuconych jako ograniczenie dla naszych pragnień i postulatów.
Czy nie jest to mechanizm opisany niedawno przez prof. Legutkę, który dostrzegając „naturę i rozmiar destrukcji, jakiej dokonała Platforma Obywatelska w polskim narodzie”, trafnie dostrzegał w nim cechę, jaką posiadała PZPR? Mechanizm, który nie tylko upodabnia grupę rządzącą do partii komunistycznej, ale stawia nas w sytuacji społeczeństwa poddanego dyktatowi „rozbestwionego kłamstwa jakim komunizm wypełnił swój świat”.
Przykłady tego kłamstwa towarzyszą nam od chwili powołania rządu PO-PSL, a od dnia tragedii smoleńskiej stało się ono fundamentem obecnej władzy. Na nim zbudowano prezydenturę Bronisława Komorowskiego oraz oparto kolejną kadencję Donalda Tuska. Produkt tego kłamstwa – wszechobecny „aparat nienawiści”, jest dziś gwarantem obcych wpływów. To z zachowań antypolskich apatrydów, kraje sąsiedzkie czerpią wiarę w polską głupotę i rozgrywają nasze losy w teatrze globalnych interesów. To z postaw polskojęzycznej mniejszości, dla której „moskiewska prawda” znaczy więcej od życia Polaków, wyrasta pogarda, z jaką traktują nas kremlowscy ludobójcy.
Czy dostrzegając tę patologię, wolno nam uznać tych ludzi za rodaków lub obdarzyć ich godnością Polaka – tylko dlatego, że zrządzeniem Opatrzności urodzili się w kraju nad Wisłą? Jak wówczas scalić nasz ból i gniew z aroganckim samozadowoleniem smoleńskich łgarzy? Jak pogodzić marzenia o wolnej Polsce z realiami stworzonymi przez sukcesorów, dla których polskość będzie zawsze wroga i nienormalna?
Gdy z odwagą przyjmiemy diagnozę polskiej rzeczywistości, trzeba postawić pytanie - wolno nam poprzestać na negacji tylko niektórych jej elementów? Zmienić nazwiska ministrów i zachować wpływy grupy rządzącej? Stworzyć „rząd fachowców” i umocnić władzę lokatora Belwederu? Zadbać o sprawy gospodarcze i utrwalić układ w służbach specjalnych? A może odwołać się do miraży nieistniejących mechanizmów i mamić Polaków potęgą karty wyborczej?
Ci, którzy proponują taką drogę, powinni też wskazać system wartości, jakim zmierzyli polską rzeczywistość oraz metodę, pozwalającą im oddzielić rzeczy dobre od złych. Jeśli odwołują się do szlachetnego oppositio – niech powiedzą, gdzie przebiega granica ich sprzeciwu i na czym się ona opiera? Czy pozwala ona rozmawiać z Polakami za pośrednictwem ośrodków propagandy? Czy umożliwia gradacje na złych i dobrych polityków grupy rządzącej? Czy zezwala na wspieranie inicjatyw Pałacu Prezydenckiego lub sprowadza się do jałowych wniosków „o konstruktywne wotum nieufności”? A może chce dziś wyciszyć głosy krytyki i stworzyć z „naszych” mediów kolejne partyjne komunikatory?
„Ta myśl może się wydać śmieszna, ale jedyny sposób walki z dżumą to uczciwość” – mówi jeden z bohaterów „Dżumy”. I zapewne jest to norma śmieszna, gdy widzimy jak żyją ludzie prawi, nieprzystosowani do polskiej codzienności, zepchnięci na jej margines.
Ci, dla których życie w III RP jest piekłem.
Spotkałem tych ludzi podczas sobotniego marszu i wiem, że ktokolwiek spróbuje ich oszukać, paktować zza ich pleców z niewolnikami lub łudzić zwycięstwem wyborczym – będzie nie tylko podobny rządzącym apatrydom, ale zaprzepaści ogromny potencjał.
Nie wolno odrzucać broni przeciwko bezkształtowi dławiącemu Polskę. Dziś jest nią siła słowa, nazywania rzeczy po imieniu, bez światłocieni i zabójczych kompromisów. Inaczej - walka z potworem żyjącym z kłamstwa, stanie się walką z cieniem. By uczynić go widocznym, trzeba nazwać prawdziwym imieniem, obnażyć i powalić w bezpośredniej bitwie.
Ten kto uważa, że można zwyciężyć bez otwartego konfliktu z grupą rządzącą – jest głupcem, albo rzecznikiem własnych interesów. W całą koncepcję autentycznego oppositio wpisany jest sprzeciw, wola walki i intencja burzenia złych fundamentów. Podważanie tego porządku prowadzi do absurdu, w którym miarą „demokracji” byłby serwilizm i uległość, a wyrazem skuteczności - amoralny koniunkturalizm.
Traktowanie III RP jako reprezentacji narodu lub odbiorcy obywatelskich roszczeń – jest nie tylko bezcelowe, ale tworzy niebezpieczny klimat konwalidacji obecnego układu i wprowadza w błąd miliony Polaków, przekonanych, że żyją w świecie demokracji. Jeśli z doświadczeń ostatnich lat mamy wynieść mądrą konkluzję, musi ona dotyczyć całego obszaru relacji społecznych i prowadzić do gruntownych zmian w myśleniu o Polsce. Nie wolno utrwalać poglądu, jakoby niepodległość tego państwa kupiono za cenę „okrągłego stołu” ani wspierać przekonania, że układ III RP działa w warunkach pełnej suwerenności.
Obowiązek reprezentantów narodu polega na odrzuceniu całego bagażu antyludzkiej i antypolskiej tradycji, zatruwającej nasze życie od ponad dwóch dekad.
Dlatego sobotniego marszu nie wolno zatrzymać na stacji „konstruktywnej opozycji” lub kierować na manowce pseudodemokracji. Trzeba zrobić odważny krok i z gniewu ludzi uczciwych wytyczyć drogę do wolnej Polski.
za: http://bezdekretu.blogspot.com
Strona wygenerowana w 0,121 sekundy. Zapytań do SQL: 10