Source: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,3017
Timestamp: 2020-05-26 17:09:12+00:00
Document Index: 35481105

Matched Legal Cases: ['art. 22', 'art. 25', 'art. 1', 'art. 1', 'art. 2', 'art. 4', 'art. 2']

Konstytucja okołokonkordatowa - Racjonalista
166.049.025 wizyt
Konstytucja okołokonkordatowa [1]
(10 października 1997 r., Wrocław)
Już czwarty raz w ciągu ostatnich kilku lat, to jest w 1989, 1993 - dwukrotnie oraz w 1997 r. zmieniały się okoliczności polityczne w jakich dochodziło do zderzenia przeciwstawnych stanowisk społecznych, eksperckich i politycznych w sprawie kontrowersyjnego Konkordatu.
Zwycięstwo w ostatnich wyborach zblokowanej AWS katolicko-narodowej prawicy a pośrednio również hierarchicznego Kościoła Rzymskokatolickiego, stawia w zupełnie nowym kontekście polityczno-parlamentarnym, ale tylko w tym, sprawę ratyfikacji Konkordatu. Dał zresztą temu wyraz przywódca tej formacji politycznej M. Krzaklewski stwierdzając w wywiadzie dla KAI (cytuję za „Tygodnikiem Powszechnym"), że jednym z pierwszych działań AWS w parlamencie będzie "błyskawiczna" ratyfikacja Konkordatu.
I tu powstaje pytanie - czy przesądzenie losów tak ważnej umowy międzynarodowej o charakterze konstytucyjnym może być uwarunkowane koniunkturalnymi układami politycznymi zmieniającymi się co kilka lat, podczas gdy sam dokument ma znaczenie strategiczno-ustrojowe a nawet więcej - historyczne.
Odpowiedź na to pytanie jest tym bardziej palące, że zbliża się termin wejścia w życie Konstytucji RP, a w szerokich kręgach intelektualnych i społecznych narasta ruch oporu przeciw Konkordatowi w związku z jego sprzecznością z Konstytucją.
Świadczy o tym wiele znamiennych wydarzeń i faktów, z których przykładowo wymienię trzy.
Pierwszy, to stanowisko Komisji Nadzwyczajnej powołanej przez Sejm, która stwierdziła niezgodność Konkordatu z nową Konstytucją RP. Wprawdzie Sejm na wniosek KPN, partii tracącej na znaczeniu, sprawozdanie odrzucił stosunkiem głosów 210:184 przy 17 osobach wstrzymujących się od głosu ale pozostaje fakt zakwestionowania Konkordatu ze strony najwybitniejszych znawców problemu w tym wielu konstytucjonalistów.
Następne dwa znaczące głosu sprzeciwu wobec Konkordatu zawarte są w obszernych artykułach - jeden znanego filozofa prof. Zdzisława Cackowskiego nawiązującego do równie negatywnej wypowiedzi wybitnego znawcy prawa wyznaniowego prof. Michała Pietrzaka, drugi posłanki Izabelli Sierakowskiej. Pierwszy głos zamieszczony w „Wiadomościach Kulturalnych" Nr 23 wskazuje na ograniczenie przez Konkordat autonomii wyższych uczelni, oraz drastyczne naruszenie (art. 22 Konkordatu) suwerenności władz ustawodawczych RP w sprawach opodatkowania instytucji i osób kościelnych oraz drugi głos również związany z tematyką finansową „Kościół, państwo, pieniądze" („Trybuna" Nr 185) sygnalizują kwestie, które w sporadycznie i pospiesznie toczonej dyskusji nad Konkordatem poruszano marginalnie a inne, jak np. sformułowania Wstępu do Konkordatu w ogóle pomijano.
W obecnej sytuacji narzuca się wprost zadanie doprowadzenia do zgodności postanowień Konkordatu zwłaszcza jego wstępu ale też wielu szczegółowych norm z normami nowej Konstytucji i polskiego ustawodawstwa.
Dotychczas działo się odwrotnie. To normy Konstytucji zostały dostosowane do wcześniej podpisanej umowy międzynarodowej z Watykanem (co postaram się wykazać w dalszej części artykułu) a teraz szereg ustaw szczegółowych (między innymi akta stanu cywilnego, sprawa nauczania religii, pochówku zmarłych, finanse Kościoła i inne) ma być zmienionych stosownie do wymogów Konkordatu. Ustawy te noszą znamienną nazwę - okołokonkordatowych. W ten sposób pierwotnym źródłem ustaw wewnętrznych, a mówiąc obrazowo osią, polskiego porządku prawnego staje się Konkordat. W konsekwencji znaczna część polskiego ustawodawstwa łącznie z Konstytucją krąży jak gdyby po orbicie okołokonkordatowej.
Szczególną rolę w tym procesie podporządkowania polskiego ustawodawstwa Konkordatowi odegrała preambuła konkordatowa, która jako źródło pierwotne i bardziej szczegółowe (proszę porównać teksty preambuł obu dokumentów) zdeterminowała nie tylko preambułę Konstytucji ale też brzmienie szczegółowych artykułów samego Konkordatu, a także Konstytucji.
W tym kontekście na mocne podkreślenie zasługuje fakt, że treści ideologiczne i artykuły szczegółowe Konstytucji i Konkordatu czerpały natchnienie z praźródła obu dokumentów, to znaczy z poprzedzającego prace nad Konstytucją „Listu Episkopatu Polski w sprawie Konstytucji", a zwłaszcza z jego pierwszego zdania: "Obecne pokolenie Polaków otrzymało dar wolności (od kogo? - pytanie i podkreślenie W.Z.) w postaci niepodległego i suwerennego państwa".
Omawiając krótko treść preambuły konkordatowej trzeba zaznaczyć, że ta część Konkordatu zawierająca cząstkowe a nie pełne prawdy historyczne i socjologiczne, a także dogmatyczno-kościelną ideologię i aksjologię jest integralnym składnikiem tej umowy międzynarodowej i tym samym wyznacza prawną pozycję wewnątrzkrajową i międzynarodową Państwa Polskiego i Kościoła Rzymskokatolickiego w ich wzajemnych stosunkach. I tak jak pozostała część Konkordatu ujęta w 28 artykułach posiada preambuła moc obowiązującą i wiążącą prawnie w stosunkach wewnętrznych i międzynarodowych.
Mówiąc o mocy wiążącej preambuły konkordatowej a także konstytucyjnej, trzeba dodać, że z uwagi na to, że zawierają one przesłanki ustrojowo-prawne szczegółowych norm obu dokumentów (243 artykułów Konstytucji i wspomnianych [28] artykułów Konkordatu) oraz stanowią podstawę ich wykładni doktrynalnej i prawniczej, jak też ich stosowania w praktyce mają relatywnie większe znaczenie ustrojowe aniżeli część artykułowana.
Nieprzypadkowo Autorami tych fundamentalnych formuł Konstytucji i Konkordatu były: Kuria Watykańska, Człowiek Kościoła pan T. Mazowiecki, a cytowanego „Listu" Episkopat Polski. To się nazywa w języku Konstytucji (art. 25 ust. 3) i Konkordatu (art. 1) poszanowaniem autonomii Państwa i Kościoła, każdego w swoim zakresie. A gdzie się podziała suwerenność państwowa i prymat Konstytucji w państwowym porządku prawnym?
W przypadku obu preambuł okazuje się, że Zwierzchność Kościelna ma władzę nie autonomiczną w swoim zakresie, lecz pierwotnie stanowiącą i monopolistyczną w tak ważnej dziedzinie porządku prawnego państwa jak sfera ustrojodawstwa państwowego. Taka sytuacja zgodna jest z zasadą autonomii ograniczającą niepodległość państwa polskiego a sprzeczna z wymogami zasady suwerenności. Nic nie zmienia w tym przypadku powołania się w tym samym zdaniu art. 1 Konkordatu na niezależność obu podmiotów. Niezależność bowiem inaczej kojarzy się z suwerennością i niepodległością a inaczej z autonomią.
Wymowna w tym względzie będzie ilustracyjna analogia do walki Autonomii Palestyńskiej z dominacją państwa Israel, które odmawia Palestyńczykom prawa do posiadania własnego, suwerennego państwa.
W rezultacie głosowania w Zgromadzeniu Narodowym pod przemożną presją Hierarchii Kościoła Katolickiego i wbrew wnioskowi większości Komisji Konstytucyjnej - przeforsowano jednak pozostawienie autonomii w tekście Konstytucji. W ten sposób sformułowanie Konstytucji zostało dostosowane do wcześniej podpisanego choć jeszcze nie ratyfikowanego Konkordatu. Nie powinno się tego błędu, przed jego skorygowaniem w późniejszym czasie, powtórzyć w Konkordacie.
Druga fundamentalna sprawa, to nie dająca się pogodzić sprzeczność art. 2 Konstytucji (Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym ..) i art. 4 ust. 1 Konstytucji (Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu) z akapitem 2 preambuły konkordatowej głoszącym: „.. biorąc pod uwagę fakt, że religia katolicka jest wyznawana przez większość społeczeństwa polskiego ..".
Ta prosta, pozornie mało znacząca lecz tryumfalistyczna w zamyśle formuła jest oczywista w swoim wyrazie i w pewnym stopniu zbliżona do uogólnień spotykanych w socjologii i politologii. Umieszczona jednak w dokumencie prawnym o randze fundamentalnej a nie urzędowym dokumencie wewnątrzkościelnym czy artykule publicystycznym - nabiera szczególnego, zupełnie innego znaczenia aniżeli potoczne.
Jest to formuła, czy lepiej powiedzieć zasada zasad i podobnie jak świecka konstytucyjna zasada suwerenności Narodu góruje nad innymi zasadami i normami w państwie neutralnym światopoglądowo, tak ona, umieszczona na pierwszym miejscu i w połączeniu z pozostałymi formułami preambuły dominuje w wyznaniowym Katolickim Państwie Narodu Polskiego.
Jej prawno-normatywne przeformułowanie całkowicie zgodne z zapisem Konkordatu będzie miało następujące brzmienie: "Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Katolickiego Ludu (Narodu) Bożego, stanowiącego większość społeczeństwa polskiego. Lud Boży sprawuje swoje formalne zwierzchnictwo głównie przez władze wewnętrzne i ponadnarodowe Kościoła (Papieża i biskupów).
Taka formuła byłaby zgodna z zapisem Konkordatu, lecz całkowicie sprzeczna z art. 2 Konstytucji, który władzę zwierzchnią w RP przyznaje Narodowi (wszystkim obywatelom Rzeczypospolitej).
Tu w grę wchodzi jeszcze demokratyczna zasada decydowania w sprawach państwowych i publicznych przez większość. W pluralistycznej społeczności państwowej, gdzie sprzeczności interesów i wartości są rzeczą normalną, decyzje wyborcze i inne podejmowane są na zasadzie rozstrzygania przez większość. Jest to zasada demokratycznego państwa prawnego. Ale według Konstytucji jest to większość obywatelska a nie wyznaniowa. Władza i decydowanie przez większość ma zmienny wymiar wskutek tego, że połączona jest dodatkowo z generalnymi zasadami wolności i równości, które stanowią, że większość ta nie może być prawnie determinowana, ani przez płeć, czy rasę, a także przez pochodzenie społeczne i wyznawaną religię, nawet gdyby to była religia uprzywilejowana i dominująca.
A taką właśnie większością mieni się większość wyznawców religii katolickiej. Legitymację do sprawowania zwierzchniej władzy większościowej wywodzą wierni Kościoła Katolickiego z historii i z czasów obecnych twierdząc, że stanowią trwałą i stałą większość społeczeństwa polskiego. I dlatego np. uważają, że obecne władze państwowe często nazywane neopogańskimi, chociaż mają legalny rodowód, to jednak nie są legitymizowane prawem wyższym, kościelnym prawem naturalnym i powinny być jak najszybciej zmienione przez suwerenną większość katolicką zgodnie z Konkordatem (ale nie Konstytucją).
Powoływanie się na większościową legitymację religijną w sprawach społecznych, publicznych i politycznych jest częstym argumentem w działalności władz Kościoła i świeckich bojowników o zwierzchnictwo kościelne, przede wszystkim w zakresie stanowienia ustaw i ich stosowania.
str. 3017