Source: http://samcik.blox.pl/2012/10/Przelom-Prawomocnie-wygrala-spor-z-bankiem-o.html
Timestamp: 2018-09-25 14:07:16+00:00
Document Index: 74208531

Matched Legal Cases: ['art. 385', 'art. 385', 'art. 385', 'arta 195', 'art. 411', 'art. 108', 'art. 5', 'art. 75']

Ubezpieczenie niskiego wkładu własnego to największy - poza ratami kredytowymi - ból głowy każdego, kto wziął kredyt hipoteczny na 100% wartości nieruchomości (bądź w 2007-2008 r. wytarmosił od banku kredyt jeszcze wyższy, a do tego - we frankach). Dopóki taki delikwent nie spłaci co najmniej 20-25% kapitału, to bank będzie co dwa-trzy lata zgłaszał się po stosowne ubezpieczenie. Ideą takiego ubezpieczenia jest rzecz jasna zabezpieczyć bank przed dodatkowym ryzykiem wiążącym się z "przekredytowaniem" klienta. Ale, rzecz jasna, banki - choć przecież ubezpieczają siebie, a nie klientów - nie płacą składek same, ale przerzucają ich koszt na kredytobiorców. I to jest prawdziwy kłopot - przy kredycie rzędu 300.000 zł, a w dodatku kredycie frankowym, który zdążył urosnąć np. o 50.000 zł z powodu wzrostu kursu franka, składka ubezpieczenia to jakieś 4.000 zł (2-3% ubezpieczanej kwoty). A banki potrafią chachmęcić w sprawie jej wyliczania, oj potrafią.
Czasem można trafić na ludzkiego bankiera i zapłacić ubezpieczenie niskiego wkładu w... ratach. Czasem jednak bankier nie jest miły i wtedy trzeba pracować po nocach, by zarobić na składki. Większość klientów grzecznie płaci i nie marudzi zanadto, mając pełną świadomość, że są na łasce i niełasce banku. Gdyby nie zapłacić ubezpieczenia, bank mógłby taki kredyt wypowiedzieć i wyrzucić człowieka z domu. A w dodatku kazać spłacać więcej, niż warte jest kupione na kredyt mieszkanie (bo przecież ceny na rynku nieruchomości spadają). Dziś mam jednak przykład klientki, która poszła na wojnę z bankiem w sprawie ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. Ona nie tylko poszła z bankiem na wojnę. Ona tę wojnę, proszę państwa, wygrała. I to nie tylko w jednej, ale w dwóch instancjach! Rzecz jest niebłaha, dlatego opiszę ją Wam ze szczegółami. Proszę zasiąść wygodnie w fotelach, nawijał będę długo. Moja czytelniczka przesłała mi całą dokumentację przedprocesową, a także uzasadnienia wyroków obu instancji. Od banku wygrała ponad 15.000 zł (licząc składki ubezpieczenia oraz koszty sądowe).
Czytaj też: Wymuszenie rozbójnicze? Sprawdź LTV i czekaj na telefon z banku
Ale od początku. Pani Kinga jest klientką Multibanku. Miała kredyt hipoteczny we frankach, zaciągnięty w 2007 r., czyli w czasach największego kredytowego boomu. Kredyt niemały - 285.000 franków. W styczniu 2011 r. bank po raz drugi w "historii" kredytu zwrócił się do klientki o zapłatę składki ubezpieczeniowej: 3,5% od kwoty "niespłaconego, brakującego wkładu własnego". Bank poinformował klientkę w piśmie, że "dokonał płatności składki (...) w towarzystwie ubezpieczeniowym wskazanym w umowie kredytowej, w wysokości 4709 zł, na kolejny okres ubezpieczeniowy". Bank przypomniał klientce, że ubezpieczenie niskiego wkładu własnego stanowi - w myśl podpisanej przez klientkę umowy - zabezpieczenie spłaty części kredytu. Pani Kinga omiotła wzrokiem groźnie brzmiące wezwanie do zapłaty, pomyślała chwilę i doszła do wniosku, że bank: nie napisał jej w jaki sposób wyliczył składkę, zapomniał powiedzieć co rozumie pod pojęciem "kolejny okres ubezpieczeniowy" (jak długo ma trwać), a w ogóle nie dołączył do pisma kopii polisy, z tytułu której żąda zwrotu składki.
Pani Kinga grzecznie zapytała bank o co kaman i poprosiła o uzupełnienie rażących braków w piśmie. A ten świstek, który bank szumnie nazwał "wezwaniem do zapłaty" potraktowała (bez)przedmiotowo. W banku też pomyśleli chwilę, po czym przesłali klientce wyliczenie: z udzielonych 285.000 franków do spłaty zostało 264.000 franków, pierwotna kwota objęta ubezpieczeniem to 64.000 franków, a tym razem do ubezpieczenia pozostało 43.000 franków (bo 20.000 franków pani Kinga spłaciła). Po przeliczeniu wszystkiego po kursie 3,08 zł za każdego "szwajcara" wyszło 4709 zł. Bank uzupełnił informację, że okres ubezpieczenia wynosi 36 miesięcy oraz przypomniał, że sam może pobrać klientce pieniądze z konta poprzez potrącenie wpłat z tytułu rat. I że właśnie tak uczynił: klientka myślała, że spłaca raty, a bank pobrał te pieniądze na poczet ubezpieczenia i prosi, żeby zapłacić raty jeszcze raz. Bank poinformował panią Kingę, że polisy nie przyśle, bo to umowa między nim, a firmą ubezpieczeniową.
Pani Kinga nie wykazała zrozumienia i w odpowiedzi oświadczyła, że dopóki bank nie dostarczy cesji praw z polisy na nią, będzie uznawała próby egzekwowania od niej składek dotyczących tej polisy za bezprawne. Pani Kinga zacytowała jedno z orzeczeń Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z 2008 r.: "w ocenie Urzędu nie ma żadnych podstaw, aby kredytobiorca ponosił koszty umów ubezpieczenia, zawieranych przez bank, który działa na swoją rzecz, w sytuacji, gdy kredytobiorca nie jest stroną tej umowy, ani też uposażonym". UOKiK zauważył wówczas, że takie zapisy w umowach kredytowych mogą być niezgodne z prawem, bowiem można je zakwestionować w myśl art. 385 Kodeksu Cywilnego, który mówi, że "postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nie uzgodnione indywidualnie nie wiążą go jeśli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy".
W kwietniu 2011 r. Multibank odpisał pani Kindze w ten deseń, że nie zamierza się z nią wdawać w żadne dysputy, bo merytoryczną dyskusję zakończył. "Korzyść klienta przy wyborze ubezpieczenia niskiego wkładu jako formy zabezpieczenia kredytu polega na możliwości uzyskania pozytywnej decyzji banku o udzieleniu kredytu pomimo braku posiadanych przez niego, wymaganych przez bank, środków własnych". Bank zwrócił uwagę, że do niczego klientki nie zmuszał, a pani Kinga, jeśli nie miała ochoty godzić się na ubezpieczenie wkładu własnego, mogła wnieść własne pieniądze lub zaproponować inne zabezpieczenie. Ba, sama takie właśnie ubezpieczenie zaproponowała. Z odpowiedzi banku wynikało też, że par. 13 umowy kredytowej, pod którą pani Kinga się podpisała, jasno mówi, że zgadza się ona na ponoszenie kosztów związanych z podwyższonym ryzykiem banku. A według banku art. 385 Kodeksu Cywilnego się nie odnosi do tego przypadku.
Pani Kinga ponownie nie wykazała zrozumienia i odpowiedziała Multibankowi, że w jej opinii meritum problemu jest bezprawny zapis w umowie kredytowej, zmuszający ją do "ponoszenia kosztów związanych z minimalizacją ryzyka prowadzenia działalności gospodarczej przez Multibank, które to koszty są związane z wykupieniem przez Multibank ubezpieczenia w firmie ubezpieczeniowej". Pani Kinga powtórzyła, że nie jest stroną tego ubezpieczenia i w żaden sposób nie chroni ono jej interesów. Że jest to ukryta prowizja, że w pierwszym okresie spłaty kredytu płaciła wyższą marżę (więc wyższe ryzyko bank wyceniał w innym miejscu umowy, niż ubezpieczenie niskiego wkładu własnego). Że nie poinformowano jej o innych możliwościach zabezpieczenia kredytu, niż ubezpieczenie wkładu własnego i że bank nie dostarczył jej przed podpisaniem umowy kredytowej do wglądu. Pani Kinga rezolutnie dodała, że fakt, iż zaakceptowała fragmenty umowy mówiące o płaceniu składek na ubezpieczenie nie ma żadnego znaczenia, bo są to postanowienia bezprawne.
Czytaj też: Klienci wciąż lubią kredyty z niskim wkładem własnym
Multibank również nie wykazał zrozumienia i przesłał klientce "ostateczne wezwanie od zapłaty" i poinformował, że "pismo niniejsze należy traktować jako wypowiedzenie umowy przez bank. Okres wypowiedzenia wynosi 30 dni". A więc innymi słowy - bank wypowiedział warunkowo kredyt klientce - jeśli zapłaci w ciągu 30 dni 1928 franków - będzie zbawiona, a bank wycofa wypowiedzenie. A jeśli nie - klientka natychmiast będzie musiała spłacić drobne 263.290 franków. Na wszelki wypadek nawet nie przeliczam na złotówki, żebyście nie wylali sobie gorącej kawy na spodnie. Bank rytualnie postraszył klientkę BIK-iem i zapowiedział, że przez pięć najbliższych lat informacja o tym, że pani Kinga jest niesforna, będzie zamieszczał w tej straszliwej bazie. A to oznacza de facto wilczy bilet do kredytu bankowego, bo nie ma w Polsce cywilizowanego banku, który - przed pożyczeniem komukolwiek choćby złotówki - nie poszedłby do bazy BIK i nie sprawdził, czy w przeszłości dany klient nie sprawiał problemów. Pani Kinga nie czekała co się stanie dalej, tylko od razu wytoczyła bankowi sprawę w sądzie. Rzecz działa się w Sądzie Rejonowym dla Wrocławia-Śródmieście, sygnatura akt. I C 494/11.
Tę pierwszą rundę pani Kinga wygrała z BRE Bankiem do zera. Sąd uwzględnił jej powództwo w całości, nakazując bankowi zapłacenie 11.949 zł Wszystko przez... brak szacunku. W uzasadnieniu sąd stwierdził, że "zgodnie z wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 23 sierpnia 2011 r. wydanego w sprawie o sygnaturze akt VI ACa 262/11 istotą dobrych obyczajów jest szeroko rozumiany szacunek dla drugiego człowieka. W stosunkach z konsumentami powinien wyrażać się on informowaniem o wynikających z umowy uprawnieniach, niewykorzystywaniem uprzywilejowanej pozycji profesjonalisty przy zawieraniu umowy i jej realizacji, rzetelnym traktowaniu konsumenta jako równorzędnego partnera umowy. Za sprzeczne z dobrymi obyczajami można więc uznać działania zmierzające do niedoinformowania, dezorientacji, wywołania błędnego przekonania u konsumenta, wykorzystania jego niewiedzy lub naiwności". Sąd stwierdził, że tak właśnie zachował się Multibank w stosunku do pani Kingi. Skąd wzięła się tak surowa ocena?
"Sprzeczność z dobrymi obyczajami działań strony pozwanej przejawiała się w procedurze towarzyszącej zawieraniu umowy kredytowej z powódką i związanej z brakiem indywidualnego ustalenia postanowień umownych. Niedoinformowanie oraz działania zmierzające do dezorientacji powódki wynikało również z braku możliwości wcześniejszego zapoznania się z dokumentami. Strona pozwana udostępniała swoim klientom jedynie wzorzec umowy kredytowej, nie mieli oni możliwości wcześniejszego zapoznania się z rzeczywistą treścią umowy oraz innymi niezbędnymi dokumentami. Umowa oraz pozostałe dokumenty kredytowe, w tym Regulamin udzielania kredytu hipotecznego dla osób fizycznych, okazane zostały powódce dopiero w chwili zawierania umowy". Sąd ustalił też, że w regulaminie "nie wskazano podmiotu, na którym ciążyć miał obowiązek zawarcia umowy ubezpieczenia ani podmiotu, który ponosiłby koszty związane z tym ubezpieczeniem. Nie można było uznać ubezpieczenia niskiego wkładu jako prawidłowo wskazanego sposobu zabezpieczenia spłaty kredytu".
Sąd nie zgodził się z argumentacją banku, z której wynikało iż klientka sama wyraziła w umowie zgodę na objęcie jej ubezpieczeniem i na taki a nie inny tryb opłacania składek. "Zabezpieczenie to narzucone zostało odgórnie przez stronę pozwaną bez zgody powódki. Za zgodę taką nie może być traktowane dołączone do wniosku kredytowego oświadczenie powódki o wyrażeniu zgody na udostępnienie jej danych do ubezpieczenia niskiego wkładu, ani, jak interpretuje to strona pozwana, punkt wniosku kredytowego zawierający proponowane zabezpieczenie spłaty kredytu w postaci jego ubezpieczenia" - ogłosił sąd. Dodał też, że obciążanie klientów kosztami umów ubezpieczenia niskiego wkładu jest niedopuszczalne i niezgodne z dobrymi obyczajami, bo "zgodnie z treścią generalnej umowy ubezpieczenia strona pozwana zobowiązana została do uiszczania składek ubezpieczenia niskich wkładów za pomocą jednego zbiorczego przelewu bankowego, w kwocie wskazanej na polisie zbiorczej. Z treści samej umowy nie wynika konieczność obciążania składką ubezpieczeniową kredytobiorców, zwłaszcza, że stronami umowy był bank oraz ubezpieczyciel. Strona pozwana pobierając z rachunków bankowych swoich klientów środki finansowe obciążała ich odpowiedzialnością za realizację powziętych przez siebie zobowiązań. Nagannym w kontekście dobrych obyczajów było pobranie, pomimo wyraźnego sprzeciwu powódki, z jej rachunku bankowego, na który wpłacane były raty kredytowe, składki na kolejny okres ubezpieczenia". Sąd podparł się orzeczeniem Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (sygnatura XVII AmC 624/09).
Czytaj też: Gdy bank wysyła klientów do Gorzowa... robi się gorąco!
Wyrok bynajmniej nie zakończył sprawy. Bank się odwołał, zarzucając wyrokowi pierwszej instancji mnóstwo uchybień. M.in. to, że sąd powołał się na art. 385 Kodeksu Cywilnego, podczas gdy klauzula "ubezpieczeniowa" nie jest ani sprzeczna z dobrymi obyczajami, ani nie narusza interesów pani Kingi. Bank uznał też, że sąd nie miał prawa powoływać się na orzeczenie w podobnej sprawie w Sądzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów, bo tam osądzana klauzula miała nieco inną treść. Sąd apelacyjny jednak podtrzymał w 100% to, co wcześniej ogłosił sąd pierwszej instancji. Podkreślił w uzasadnieniu, że aby uznać jakąś klauzulę za niezgodną z prawem musi ona m.in. kształtować prawa i obowiązki konsumenta niezgodnie z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy, nie może być uzgodnione z konsumentem indywidualnie, a także nie może dotyczyć głównych świadczeń stron. Sąd uznał, że wszystkie te warunki zostały spełnione, a więc klauzula "ubezpieczeniowa" jest nielegalna. Nie ulega - według sądu - wątpliwości, iż była ona nienegocjowalna (tak zeznali nawet sami pracownicy banku) i że nie dotyczyła "głównych świadczeń", bo nie chodziło w niej o spłatę rat kredytu.
Sąd uznał też, że bank "nakłada znaczącą opłatę na powódkę jako kredytobiorcę. Opłata ta jest zastrzeżona na rzecz banku bez jakiegokolwiek ekwiwalentu na rzecz powódki. Apelujący bank wprawdzie obszernie uzasadniał, dlaczego z punktu widzenia jego interesów zasadne jest ubezpieczanie tzw. „kredytów z niskim wkładem własnym”, jednak w żaden sposób nie uzasadnia to obciążania kosztami z tego tytułu klientów banku, a w tym powódki. Jak wprost przyznano w uzasadnieniu apelacji, powódka nie była stroną umowy ubezpieczenia, nie mogła więc uzyskać w związku z zapłatą „składki” żadnych korzyści. Umowa ubezpieczenia mogła natomiast zaspokoić interesy banku. Brak było zatem typowej dla stosunków zobowiązaniowych ekwiwalentności świadczeń". Sąd apelacyjny nie podzielił ani jednego argumentu prawników banku. Nawet tego, że przecież ekwiwalentnym świadczeniem można nazwać to, że klientka dostała kredyt nie mając grosza własnego kapitału przy duszy.
Zapytałem o tę sprawę Krzysztofa Olszewskiego, rzecznika grupy BRE Banku. Przyznał on, że bank przegrał ten proces z klientką, ale też zaznaczył, że bank nadal nie rozumie przesłanek, na jakich oparł się sąd. "Według banku, klientka została poinformowana o konieczności opłacenia ubezpieczenia niskiego wkładu własnego do kredytu jeszcze przed podpisaniem umowy" - zapewnia Olszewski. Dowody? "Zgodnie z wnioskiem kredytowym klientki, celem kredytu było sfinansowanie nieruchomości oraz prowizji za ubezpieczenie wkładu własnego. Całkowita kwota kredytu, wskazana na umowie kredytowej, nie różniła się od tej, o którą klientka wnioskowała we wniosku kredytowym. Potwierdza to tezę, że wszystkie koszty związane z kredytem były klientce znane przed zawarciem umowy" - napisał mi Olszewski.﻿
Gdyby ktoś chciał powołać się na sygnaturę akt, to podaję także i te numerki: Sąd Okręgowy we Wrocławiu, II Ca 723.12. ﻿Zatem mamy wiktorię klientki, ale czy nie będzie to zwycięstwo pyrrusowe? Oddajmy ponownie głos pani Kindze. "Bank mimo przegranej rozprawy w dwóch instancjach, pomimo prawomocnego wyroku i wezwania do zapłaty, nie zwrócił mi pieniędzy. Komornik na mój wniosek przesłał do banku zawiadomienie o wszczęciu egzekucji. Nie zdążył jednak zająć rachunków banku, bo ten sam zapłacił. Odzyskałam bezprawnie pobrane pieniądze wraz z odsetkami, kosztami sądowymi i zastępstwa adwokackiego". A co z kredytem? No, tu grubsza sprawa. Bank go wypowiedział, więc jest nie spłacany w terminie. "Nie mam aktualnie w gotówce blisko 800.000 zł , więc teraz to ja czekam na odwiedziny komornika. Tak czy inaczej, dobrze by było, aby "moja ofiara" przyczyniła się do czegoś dobrego. Może jak sprawa odbije się szerszym echem i więcej ludzi skorzysta z mojej drogi, którą udało mi się przetrzeć, a BRE Bank zmieni podejście do klientów oraz usunie zapisy w umowach o pseudo ubezpieczeniu".
W tym.miejscu muszę nadmienić, że bank wyraźnie nie zgadza się na to, by łączyć sprawę wypowiedzianego kredytu z przegranym procesem o ubezpieczenie niskiego wkładu własnego. Według Krzysztofa Olszewskiego, rzecznika grupy BRE Banku, klientka od dłuższego czasu zaprzestała obsługiwania rat kredytu i tylko z tego powodu, a nie z racji procesu o ubezpieczenie, bank kredyt jej wypowiedział. "Umowa kredytu została wypowiedziana zgodnie z jej postanowieniami w związku z nie spłacaniem przez klientkę rat. Przed wypowiedzeniem umowy kredytowej, bank wielokrotnie próbował kontaktować się z klientką, aby wyjaśnić sytuację. Niestety podjęte przez pracowników banku próby kontaktu kończyły się niepowodzeniem. Klientka nie była niestety zainteresowana rozmową i polubownym rozwiązaniem kwestii spłaty zadłużenia. W tej sytuacji, jako bank nie mieliśmy wyboru". No, nieładnie, pani Kingo, zapomniała mi Pani o tym "drobiazgu" wspomnieć, relacjonując swoją historię...﻿
Czy pani Kinga będzie musiała spłacić od razu cały kredyt? "Po wygranej sprawie, a więc od razu 13 sierpnia 2012 r., zadzwoniłam do pracownicy BRE Banku, wskazanej w pismach Multibanku jako osoba do kontaktu, informując ją, że właśnie sąd rozstrzygnął sprawę i czy w związku z tym bank będzie rozpatrywał możliwość przywrócenia umowy na nowych warunkach. Pani poinformowała mnie, że w tej sytuacji muszą przeanalizować sprawę i że się odezwą. Niestety poza pismem informującym mnie o przelaniu pieniędzy i odsetek oraz przypomnieniu mi, że kredyt został postawiony w stan wymagalności, żadnego kontaktu ze strony banku nie było" - kończy swoją opowieść pani Kinga. Obawiam się, że mimo przełomowej wygranej sprawy w sądzie, w której to sprawie pani Kinga jest dla mnie bohaterką - brawo za godny podziwu upór i determinację oraz odwagę w sporze z bankiem - sprawę spłaty kredytu totalnie zawaliła. Mam nadzieję, że jeszcze uda się jej z bankiem dogadać.﻿
Problem bardzo podobny do pani Kingi ma pan Maciej, który od kilku lat walczy z Bankiem Millennium. Pisałem już o tym nierównym boju, nawet mam odrobinkę wyrzutów sumienia, że nie udzieliłem swojemu imiennikowi jeszcze większego wsparcia. Tu stawką również jest kwestia polisy ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. A Bank Millennium zachowuje się w stosunku do mojego czytelnika jeszcze bardziej skandalicznie, niż Multibank w stosunku do pani Kingi. Pan Maciej zwrócił się do banku z prośbą o przedstawienie polisy oraz rzeczywistego kosztu ubezpieczenia, jaki poniósł w związku z umową z moim czytelnikiem. Bank odmówił, powołując się na tajemnicę bankową. Umowa pana Macieja z Bankiem Millennium ma bardzo podobną klauzulę do tej, którą omawialiśmy przed chwilą. Mówi się w niej o tym, że "kredytobiorca jest zobowiązany do zwrotu kosztów ubezpieczenia". Trudno więc się dziwić, że pan Maciej również nie ma ochoty płacić składki. "Celem oferowania przez Bank Millennium takiego ubezpieczenia nie jest zapewnienie ochrony ubezpieczeniowej, a zwiększenie przychodów".
Bank odpowiada krótko i treściwie: "Informacja o refinansowaniu przez Pana kosztu ubezpieczenia niskiego wkładu własnego została zawarta w podpisanej przez Pana umowie kredytowej i regulaminie". Jedynym gestem w kierunku klienta jest to, że bank zmienił wzór, według którego nalicza składkę ubezpieczenia. To też nota bene zasługa publikacji w blogu. Po stronie klienta, żądającego ujawnienia realnej wysokości kosztów ubezpieczenia, stanąć już Miejski Rzecznik Konsumentów. Bank niestety ma w nosie to, co rzecznik uważa. Pan Maciej udał się też do Sądu Polubownego przy Komisji Nadzoru Finansowego, ale... Bank Millennium odmówił uczestnictwa w takim arbitrażu. Pytam więc publicznie szefów Banku Millennium: czego się tak panicznie boicie? Czyżby tego, że - w świetle wyników sądowej sprawy pani Kingi - okaże się, że złamaliście prawo, wciskając klientowi ubezpieczenie wkładu własnego? Tchórzliwa postawa bankowców mierzi mnie tak samo, jak ich uwielbienie dla nakładania obciążeń, które są niezgodne z prawem.
I jeszcze na koniec ważna uwaga: nikomu nie chodzi o ograbianie banków. Wiadomo, że bank nie jest instytucją charytatywną i na kredytach musi zarabiać. Ale wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej, gdyby banki żądały od klientów, mających niski wkład własny bądź nie mających go w ogóle, po prostu wyższych odsetek. Niech oprocentowanie takich kredytów po prostu będzie wyższe od tych, których posiadacze pożyczają tylko połowę pieniędzy potrzebnych za zakup domu lub mieszkania. To nieetyczne, że klientowi przedstawia się tylko wysokość oprocentowania, które jest stosunkowo niskie, a po cichu dorzuca się dodatkowy koszt - składkę ubezpieczenia. Klient - jak już stwierdził sąd - nie ma z tytułu opłacania składki żadnej korzyści. Bo trudno uznać za korzyść to, co uważa za bonus Multibank - że dzięki temu ubezpieczeniu klient w ogóle kredyt dostał. Klient nie jest ani ubezpieczonym, ani uposażonym, a płacić musi. I to jest fatalne. Tym bardziej, że banki walczą do upadłego, nawet po przegranej w dwóch instancjach pieniędzy po dobroci nie oddadzą. Musi przyjść komornik i zagrozić egzekucją.
Poleć znajomemu wpis „Przełom? Prawomocnie wygrała spór z bankiem o ubezpieczenie niskiego wkładu!”
Dodaj komentarz do wpisu „Przełom? Prawomocnie wygrała spór z bankiem o ubezpieczenie niskiego wkładu!” i/lub któregoś z (151) komentarzy
Śledź komentarze przez RSS do wpisu „Przełom? Prawomocnie wygrała spór z bankiem o ubezpieczenie niskiego wkładu!”
http://samcik.blox.pl/2012/10/Przelom-Prawomocnie-wygrala-spor-z-bankiem-o.trackback
Ubezpieczenie niskiego wkłady własnego 8211 tu też jest wygrana! z &#8222; Wygrałem z mBankiem&#8221; datowany na 2012/10/02 10:38:23:
Prócz problemu oprocentowania 8222 ustalanego przez zarząd 8221 , dotyczy mnie również kwestia tzw. ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. Ponieważ brałem kredyt na ponad 100 wartości nieruchomości, bank zażyczył sobie coś takiego jako dodatkowe ...
stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 00:38:00:
Panie Macieju, ja mam kredyt w Millennium i walcze o to samo. Na razie sprawa jest u arbitra przy ZBP.
mtkonopka napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 00:49:47:
Ja też wygrałem z Bre w sprawie dowolnego kształtowania oprocentowania. Czytaj wygralem-z-mbankiem.pl
Za LTV też mnie zgolili 2 razy... ale myślałem, że to jest nie do ruszenia... a jednak... GRATULACJE!!
daiglu napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 06:56:44:
Czy ktoś może mi wyjaśnić - bardzo proszę :
Kredyt brałem 2 lata temu w Pekao SA na odkupienie 1/2 domu od mamy ,druga część należała do mnie.
Kredyt poszedł na spłatę kredytu mamy i przy okazji całość formalnie stała się moją wlasnością .
Kredyt brałem na 200 000 zł ,a wartość domu wyceniona była na 450 000 zł.
Wszystko było dobrze do chwili podpisania umowy z bankiem . W tym dniu okazało się ,zę bank wymaga od mnie ubezpieczenie wkładu własnego nie zaliczając 1/2 domu jako wkład własny -odmówiłem podpisanie kredytu i prosiłem o interwencję i cofnięcie tego pseudo ubezpieczenia.
Po paru dniach dzwoni do mnie Pani z banku i mówi ,że nie moga tego zmienić ,ale zmniejszą mi marże na kredycie ( podała mi ,że zmniejszona marża do ubezpieczenia po 8 latch się zsumuje),wielce oburzony mimo wszystko podpisalem umowe ,bo już rózne koszty poniosłem ,a bank postawił mi ultimatum ,albo takie warunki ,albo nie dadzą kredytu.Czasu już nie miałem,koszty poniosłem więc zmuszony podpisałem.
Czy bank mógł mnie zmusić do ubezieczenia wkładu własnego jeżeli kredyt brałem na kupno 1/2 domu a druga część należała do mnie i była wolna od jakichkolwiek zabezpieczeń ?
Czy moja część 1/2 domu nie powinna być potraktowana jako wkład własny ?
Czy ubezpieczenie wkładu własnego zapłaciłem raz na początku ,czy może co jakiś czas bank będzie mi kazał dokonać ponownie opłaty ( bo ten artykuł mnie zaniepokoił) teraz nie wiem ,muszę szybko znaleźć umowę
jakas1 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 08:16:29:
Pytam więc publicznie szefów Banku Millennium: czego się tak panicznie boicie?
Przy okazji mojej sprawy sprzed 2,5 roku z tym bankiem pisałem, że na samym oszustwie we wzorze przeliczającym ubezpieczenie niskiego wkładu (dwukrotne liczenie spreadu) ten bank jest lekko licząc kilka milionów do przodu rocznie.
Wyciągnięcie przez klientów wniosków z podanej sprawy pani Kingi może ten bank kosztować kilkadziesiąt razy więcej.
zbycel napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 08:41:05:
Brawo Pani Kinga. Co do BRE banku to wizerunkowo jest to katastrofa. Jesli rzecznik pisze że nie rozumie przesłanek sądu, to znaczy że w siedzą tam niezbyt rozgarnięci pracownicy i generalnie bank taki należy omijać z daleka. Bank który nie respektuje wyroków sądu, może przywłaszczy sobie oszczędności klientów, powie że zgubił i że klienci muszą sobie iść do sądu aby je odzyskać, a potem jeszcze z wyrokiem będzie czekał aż przyjdzie komornik. Najpierw nabiciwmbank teraz nabitapanikinga.
dkm1 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 08:49:07:
oczywiście, banki są po to aby zarabiać, koniec kropka. Jednak, drodzy bankowcy społeczeństwo się zmienia!!! Informujemy się nawzajem, nie jesteśmy debilami którym wszystko można wcisnąć. Apeluję, zmieńcie podejście do waszych ofert, oprócz marży dodajcie dbałość o klienta.
Dodam, że wywalczyłem już usunięcie ubezpieczenia z kredytu oraz zwiększenie wypłaty odszkodowawczej od TU (by the way, TU to jest również temat rzeka)
polaksk5 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 09:04:19:
Może pani Kinga nie mogła dokonywać jakichkolwiek spłat kredytu na rachunek banku, ponieważ bank by to zaliczał na poczet zadłużenia z tytułu ubezpieczenia, a kredyt by ciągle nie był spłacany. Wpłacenie jakiejkolwiek sumy oznaczało by uznanie długu, sprawa przegrana w sądzie.
gold32 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 09:31:34:
Bankowcy to maja klawe zycie... Ubezpieczają się, a kto inny płaci za nich składki :)
Tez bym tak chciał.. może wyslę do mojego banku pismo z żadaniem niech
bank płaci za mnie składke zdrowotna - w końcu w jego interesie jest abym byl zdrowy i spłacał kredyt ;)
aj1313 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 09:54:35:
Rozumiem, ze osoby tak narzekające na ubezpieczenie niskiego wkładu własnego w sytuacji zaciągania kredytu preferują czekanie na zakup mieszkania, az uzbierają odpowiedni wkład własny (np. 20% ceny zakupu) i dopiero będa zainteresowane zakupem mieszkania i zaciagnięciem kredytu.
Tylko jak znam sytuację wielu ludzi nie mają często z czego uzbierać tej kwoty dlatego wybierają kredyt na 100% wartości nieruchomoście. A banki znając ryzyko tak wysokiego LTV ubezpieczają ją. To, że płaci klient wynika raczej z tego, ze płaci za dodatkowe X% kredytu, którego normalnie by nie dostał, gdyby nie owe "ZŁE i NIEDOBRE" ubezpieczenie
stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 09:55:49:
@dkm1: jak sie pozbyles ubezpieczenia niskiego wkladu wlasnego?
kris0s napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 10:06:48:
Faktycznie Pyrrusowe zwycięstwo...
A wydawało mi się że tylko ja dotychczas dostrzegam że ubezpiecznia "za brak wpisu do kw" itp nie są żadnymi ubezpieczeniami. Bo co to za ubezpieczenie w kóreym płacący składkę nic z niej nie ma. Zaskoczyło mnie tylko że bank faktycznie wykupuje jakąś polisę. W sumie to jeszcze gorzej bo w razie wypłaty do płacącego skałdkę (nie mylić w tym przypadku z ubezpieczonym) przyjdzie z roszczeniem regresowym ubezpieczyciel.
A swoją drogą w której ubezpieczalni zawarto polisę ? Zresztą nieważne i tak pewnie wszystko zostało w rodzinie ... BRE.
boros28 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 10:18:40:
Znam sprawę p. Kingi od środka. Nikt się z nią nie kontaktował przed rozwiązaniem Umowy i nie dostała oficjalnie pisma o rozwiązaniu umowy (jedynie informację o wymagalności całej kwoty kredytu). P. Kinga wysłała w czerwcu do Banku pismo z propozycją wstrzymania się z działaniami mającymi na celu rozwiązanie Umowy do czasu ogłoszenia wyroku II instancji, ponieważ na dzień wysyłki pisma to Bank znacznie więcej zalegał ze zobowiązaniami niż Kinga wobec Banku. Bank na to pismo w ogóle nie odpowiedział i co zrobił?.. poinformował p. Kingę, o tym iż wystąpił do TU o wypłatę odszkodowania z tyt. ubezpieczenia niskiego wkładu - na 3 dni przed ogłoszeniem wyroku apelacyjnego! Oczywiście Pani Kinga nie omieszkała poinformować Ubezpieczyciela o próbie wyłudzenia odszkodowania. Debet na rachunku został spowodowany działaniami Banku poprzez spowodowanie ujemnego salda na rachunku, tak więc wszystkie wpłaty w pierwszej kolejności szły na pokrycie bezprawnie pobranego ubezpieczenia i od tego zaczęły się problemy z płynnością na rachunku.
stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 10:21:11:
@aj1313: niestety nic nie rozumiesz z przytoczonej argumentacji
alex2835 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 10:29:27:
Mimo wszystko proponuję pani Kindze przyznać medal za zasługi w obronie praworządności przed pazernością, niekompetencją i arogancją chciwych bankierów.
finanse-portfel.bloog napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 10:57:26:
Prawomocny wyrok sądu to światełko w tunelu dla wszystkich, którzy mają niestety podobny problem ze składkami na ubezpieczenie niskiego wkładu. Dzięki temu kolejnym osobom będzie nieco łatwiej i jest szansa, że w końcu banki przestaną ubezpieczać swoje interesy na koszt klienta. Jeśli potrzebne jest ubezpieczenie - powinien płacić klient, ale też on powinien zawierać umowę ubezpieczeniową bezpośrednio z ubezpieczycielem.
barozi napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 13:10:40:
Ja mam kredyt w mBanku. Dokładnie taka sama wysokość składki (3,5%). Występować od razu do sądu czy najpierw wysłać pismo z prośbą o wypłatę nienależnie pobranych składek wraz z odsetkami powołując się na wyrok Pani Kingi i opinię UOKiK;)? Ciekawe jak odpowiedzą.
stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 13:12:10:
@barozi: reklamacja do banku, jak roszczenie mniejsze niz 8000 to najpierw arbitraz przy ZBP a potem ew. sad. Jak wieksze to arbiter sie tym nie zajmie i od razu sad.
draye napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 13:46:29:
W mojej opinii sytuacja wyglądała następująco.
Klientka została poinformowana o konieczności ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, pierwszą składkę miała skredytowaną - i wyraźnie zapomniała o tym, że za 3 lata przyjdzie jej zapłacić kolejną. Najwyraźniej zapomniała również o tym, że bank ją poinformował, że albo to ubezpieczenie będzie płacić - albo może zapomnieć o kredycie. Tak więc jak dostała do zapłaty kwotę kilku tysięcy złotych (wynikającą też z tego, że w 2007 roku frank był blisko o połowę tańszy), to dostała piany, powiedziała że niczego płacić nie będzie - i poszukała sobie w necie odpowiednich argumentóww przeciw bankowi (można je znaleźć w dyskusjach na stronie mBanku). Poszła do sądu z zamiarem zastosowania pewnej taktyki. A wiemy, że wymówka, iż sprzedawca nie powiedział o wszystkich kosztach, jest jedną z ulubionych, jakie w takich przypadkach stosuje się w sądzie. Jak widać - sąd argumentów banku pod uwagę nie wziął.
Pytanie brzmi: czy gdyby pani Kinga nie przestała spłacać kredytu, to bank wyciągnąłby konsekwencje z wygranej sprawy? W mojej opinii - zrobiłby to. Nakazałby jej, w jakimś terminie, zapłatę tych 20% brakujących środków (no - trochę mniej, bo przecież część kapitału została już spłacona), jeśli nie chce ich ubezpieczać. Gdyby klientka tego nie zrobiła - wówczas wypowiedziałby umowę. I byłby "na prawie".
Stąd też kreowanie się przez panią Kingę na heroinę walki z bankosmokiem jest mocno przerysowane. Wygrała ona bitwę, ale przegrała wojnę. Tym bardziej, że wyraźnie jest wyżej napisane, że ona dąży do tego, aby kredytu nie spłacać.
A co do powyższego pomysłu podniesienia marży dla osób nie mających wymaganego wkładu własnego... Po pierwsze - to już się robi, choćby poprzez stopniowanie wysokości marży w zależności od poziomu LTV. Ponadto część banków prowadzi właśnie politykę polegającą na tym, że ubezpieczenie nww jest związane z czasowym podniesieniem marży (do od 0,15% do 0,6%, w zależności od tego który bank), co związane jest z tym, że klient przez np. 10 lat będzie płacił wyższą ratę. Po drugie zaś - za chwilę mogą się zacząć kolejne procesy, w stylu: "dlaczego bank traktuje mnie gorzej niż innych klientów? Przecież mam zdolność!" - a banki zastosują prosty trick: wprowadzą zapis, że marża bazowa jest na poziomie np. 2%, a po spłacie 20% kapitału ulegnie obniżeniu (a to już będzie nie do ruszenia). Po trzecie zaś - po tym wyroku banki mogą zaostrzyć kurs - a jak się klientom nie podoba, to do KNF z pretensjami.
Jedna jaskółka wiosny nie czyni. A ta sprawa może negatywnie odbić się na wszystkich.
bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 13:54:08:
ubezpiecznia "za brak wpisu do kw" itp nie są żadnymi ubezpieczeniami
Nie wiem co do końca miałeś na myśli ale ubezpieczenie za okres do czasu wpisu hipoteki do księgi wieczystej jest jak najbardziej i ubezpieczeniem, i zabezpieczeniem. W każdym razie nie tego dotyczył spór opisany w notce.
draye napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 13:59:06:
Czy bank mógł mnie zmusić do ubezieczenia wkładu własnego jeżeli kredyt brałem na kupno 1/2 domu a druga część należała do mnie i była wolna od jakichkolwiek zabezpieczeń ? [draye] oczywiście - jeśli nie deklarowałeś Twojej połówki domu jako zabezpieczenia kredytu
Czy moja część 1/2 domu nie powinna być potraktowana jako wkład własny ? [draye] niekoniecznie. To od Ciebie zależy co dajesz jako zabezpieczenie. Ponadto bank, nawet gdybyś dał dom na zabezpieczenie, mógłby potraktować to jako inną nieruchomość, nijak mającą się do ltv, a więc ubezpieczenia niskiego wkładu własnego i tak by zażądał.
Czy ubezpieczenie wkładu własnego zapłaciłem raz na początku ,czy może co jakiś czas bank będzie mi kazał dokonać ponownie opłaty ( bo ten artykuł mnie zaniepokoił) teraz nie wiem ,muszę szybko znaleźć umowę [draye] tu bez paniki. PEKAO SA, przynajmniej obecnie (nie wiem jak 2 lata temu, ale sprawdź w umowie), ubezpieczenie niskiego wkładu własnego pobiera w formie składki jednorazowej na cały okres kredytowania. Więc nie sądzę, żebyś za chwilę miał dostać "powinszowania" z banku w tek kwestii :)
draye napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 14:07:14:
@mtkonopka
Tu chodziło o zupełnie inną sprawę. W 2007 roku, o ile pamiętam, właśnie grupa BRE wprowadziła do oferty kredyty, w których był zapis, że wysokość oprocentowania kredytu zależna jest nie od WIBOR czy LIBOR, ale od uchwały zarządu. Kilkanaście tysięcy ludzi w Polsce dało się na to złapać.
Jedynym wspólnym mianownikiem jest tu wygrana z grupą BRE :)
draye napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 14:47:06:
Ubezpieczenia do wpisu do hipoteki są jak najbardziej ubezpieczeniami.
Bank daje ludziom dziś pieniądze, na zakup nieruchomości, na której zabezpieczy się w przyszłości. W tak zwanym międzyczasie może stać się wiele rzeczy - kredytobiorca może umrzeć, na hipotekę może wejść sąd, komornik etc. Tak więc bank zabezpiecza swoje roszczenie na wypadek zajścia jakiegoś zdarzenia.
Inną kwestią jest to, czy bank może i powinien koszty zabezpieczenia swojego roszczenia przerzucać na klientów.
bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 14:52:13:
Oczywiście, że może. Pytanie jak to jest ułożone w umowie.
draye napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 15:19:02:
OK. Tylko właśnie cała ta sprawa ma sugerować, że bankowi takich rzeczy niby robić nie wolno. Bo przecież bank przerzucił na nią finansowanie nnw - a sąd uznał, że zrobić tego nie miał prawa.
bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 15:25:08:
Bank przerzucał na klientkę koszty finansowania nnw, które sam zawierał. Dziś to nawet rekomendacja tego zakazuje OIDP.
davecarrol napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 18:29:30:
Bank przerzuca na klienta koszt "niby ubezpieczenia", które klientowi dodatkowo nic nie daje.
To mniej więcej tak, jakby "mury" bank ubezpieczył w TU X i kazał klientowi za to zapłacić i jeszcze mieć cesję wypłaty odszkodowania na bank.
Proste wyjście byłoby takie, gdyby bank żądał wykupionej przez klienta polisy NWW, ale wtedy bank nie mógłby na tym procederze zarobić. A pewnie jakieś 40-50% składki wraca do banku w postaci prowizji od sprzedaży.
marmur99 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/02 21:08:51:
@draye:
Jestes pewny, ze bank poprosilby o splate tych 20% kapitalu? Ja nie. Bank w umowie jasno informuje, iz wykupuje ubezpieczenie NNW. I tego bankowi nikt nie zabrania. Problemem jest tu zapis, iz skladke ta bedzie oplacal klient. To ten zapis jest podejrzany. Jezeli tylko ten zapis zostaje uznany za niezgodny z prawem, to bank nie ma podstaw by poprosic od klienta splate 20%.
Umowa przeciez jasno okresla kwote kredytu oraz wartosc zabezpieczenia oraz to, ze bank wykupuje ubezpieczenie NNW. Zapis o przeniesieniu skladki na klienta pomijamy i sytuacja jest dosc klarowna.
Jakas inna opinia?
kr_kr napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/03 10:26:15:
Ja z Multibankiem mam obecnie ciekawszą sprawę dotyczącą "wymuszenia ubezpieczenia". Kredyt hipoteczny mam od kilku lat - z oczywistych względów bank oczekuje ubezpieczenia domu i dostarczenia polisy. Ok. Ubezpieczenie kończy się 30 września i co roku oczywiście je przedłużam poza Multibankiem. Przez lata donosiłem spokojnie w pierwszych dniach października polisę i było w porządku.
W ubiegłym roku 3 października naliczone zostało przymusowe ubezpieczenie - bo jeszcze nie zdążyłem donieść polisy. Sprawdziłem w umowie, mieli podstawę - bo miałem ją dostarczyć przed upływem ważności poprzedniej. I mimo, że przez lata zanosiłem później i nie było problemu. Mało tego, tak szybkim naliczeniem przymusowego ubezpieczenia zdziwieni byli nawet pracownicy oddziału. Ale ok, moja wina: nie dostarczyłem.
W tym roku zaniosłem polisę do oddziału w zeszły piątek, czyli zdecydowanie przed upływem ważności poprzedniej. A w poniedziałek, czyli już 1 października z konta potracono co? Ależ tak: przymusowe ubezpieczenie. Zaś pani na infolinii po długich konsultacjach z rozbrajającą szczerością stwierdziła, że co prawda nigdzie tego nie ma zapisanego - ale polisę powinienem dostarczyć co najmniej siedem dni przed upływem ważności poprzedniej. I pocieszyła mnie, że jeżeli faktycznie ją mam i dostarczyłem to w bliżej nieokreślonej przyszłości jakoby sami z siebie mi ją zwrócą.
Innymi słowy: płać kliencie za nasze niezorganizowanie.
boros28 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/03 10:40:50:
A gdzie tu precedens skoro sprawa jest ciekawsza?
kr_kr napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/03 11:48:06:
@boros28
Wymuszenie ubezpieczenia pomimo dostarczenia w terminie zapisanym w umowie polisy bo bank ustalił sobie wewnętrznie inne terminy których nigdzie nie zapisał?
boros28 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/03 14:55:29:
No ale to potwierdził Sąd w jakimś wyroku? Precedensy powstają poprzez orzeczenia Sądu, a nie w przypadkach każdego proceduralnego uchybienia Banku, które reklamuje Klient.
dorisget napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/03 22:13:05:
Wygrała spór z bankiem o ubezpieczenie niskiego wkładu, a bank wypowiedział jej umowę. Niby demokratyczne państwo, a w nim totalitarną politykę prowadzą sobie bezkarnie niektóre instytucje.
Tylko smutne jest to, że w tych instytucjach pracują konkretni ludzie, i to tak naprawdę oni tworzą ten system. Nasze siostry, bracia, matki i ojcowie, żony i mężowie. Wszyscy przyszli kredytobiorcy powinni zapamiętać.
1. Warunków płynących z reklam i ofert banków nie znajdziecie w swojej umowie kredytowej.
2. Umowę kredytową dostaniecie do przeczytania w ostatniej chwili. Najpewniej dzień przed, albo lepiej w dniu terminu podpisania aktu notarialnego.
3. Nie łudźcie się, że coś z niej zrozumiecie jeśli nie jesteście absolwentami uczelni o kierunku ekonomicznym i prawniczym. Żaden lekarz, polonista czy geolog nie jest w stanie ocenić konsekwencji i ryzyka płynącego z treści umowy. Na swoje pytania otrzymacie zdawkowe odpowiedzi zniecierpliwionego doradcy. On ma sprawić, żebyście zaczęli wstydzić się swojej niewiedzy i podpisali umowę, której nie ma szans negocjować i na której treść nie macie wpływu. Czegoś takiego nie można nazwać umową.
4. Po podpisaniu umowy kredytowej nikt wam już w banku niczego nie będzie wyjaśniał. Nie macie już żadnych praw. Tylko obowiązek pokrywania należności zgodnie z życzeniem banku. I nie chodzi tylko o raty. Nie macie na to wpływu.
5. Musicie pogodzić się z faktem, że nie będziecie otrzymywali odpowiedzi na swoje podania, wnioski i prośby, albo odpowiedzi będą wymijające lub nie na temat.
6. Jeśli stanie się w waszym życiu jakaś tragedia, nie liczcie na zrozumienie banku. Bank tylko czeka żebyś się potknął. To dla banku okazja, żeby ciągnąć karne odsetki i dużo wyższe oprocentowanie. Nie wypłacisz się nigdy.
7. Bank nie jest po to, by działać w twoim interesie, tylko w swoim i to twoim kosztem.
8. Ludzie w banku w niczym ci nie pomogą. Boją się.
Dobrze się więc zastanów zanim skorzystasz z rewelacyjnej i niepowtarzalnej szansy wzięcia kredytu na doskonałych warunkach od cudownego, pewnego siebie superkompetentnego doradcy.
Jeśli masz nadzieję, że w twoim przypadku będzie inaczej, jesteś ............ naiwny?
surykat2 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/04 09:34:55:
Jestem pracownikiem innego banku ale wiem jak to wyglada z drugiej strony. Zdarzają się pracownicy, którzy myślą tylko o uruchomieniu kredytu ale zdecydowana większość(przynajmniej u nas) informuje o wszystkich kosztach- do tego zmusza nas prawo. Nawet palcem pokazujemy, gdzie jaki zapis w umowie się znajduje i czego dotyczy. Niestety 90% klientów przychodząc po kredyt, chce go dostać i nawet nie chcą słuchać. Szybko, szybko i realizują marzenia:)
Wszystko jest ok do momentu, kiedy pogorszy się im sytuacja finansowa albo przeczytają taki artykuł i zaczynają szukać w umowach kosztów. Okazuje się, ze mają ubezpieczenie od utraty pracy, życia i Bóg wie co jeszcze. Rezygnują lub nie ich sprawa ale zawsze mówią: "nikt mi nie powiedział". No ja pamiętam co mi Pan z banku mówił 3 lata temu... wybaczcie ale to żenujące i dziecinne. Jak się nie znasz to znajdź kogoś kto się zna i z nim idź po kredyt, czytaj umowy, a najlepiej poproś o wyliczenie (nawet na kartce sobie zapisz) wszelkich kosztów kredytu, a nie myśl, że ktoś pomyśli za Ciebie. Ubezpieczenia też, nikt nie chce. Jak straci się pracę albo zdrowie to wtedy zaczyna się batalia z bankiem: "bank jest zły", "karze płącić", wyokie odsetki itd. Ubezpieczenia jednak nie wykupią bo to generuje koszty. Nie każde ubezpieczenie jest ok, ale po to mamy rozum, którego czasem trzeba używać... też mam kredyty bez ubezpieczenia ale mam inne wykupione prywatnie na całą kwotę kredytów, by w razie czego żona mogła poradzić sobie ze spłatą/ albo dzieci jak podrosną.
Klienci niewiniątka- bank zły? Jak czytam takie artykuły to mną rzuca. Owszem są różne sytuacje i nie mogę generalizować ale bank to nie jest instytucja charytatywna!
surykat2 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/04 09:42:51:
Nie mówiąc już o windykacji".Bank się ze mną nie skontaktował". Zmieniłem numer ale nie poinformowałem banku o tym, maila podanego w systemie banku też ne otwieram od roku, a listy z banku wyrzucam albo listonoszowi nie otworzę drzwi. To standard. Jak zaczynają się kłopoty to staram się we własnych oczach ujść za niewinnego zdarzenia. Potem, bank nic o mnie nie wysłał. Jak u mnie babcia miała problemy to też tak robiła i dopiero po śmierci dowiedziałem się, że maiła długi neispłacane od kilku miesięcy, bo do domu nic nie przychodziło, a awiza jak przychodziły to babcia odbierała (rzekomo) i trafiały do kosza. Myślicie, ze bankom nie zależy na odzyskaniu pieniedzy?
Zależy bo to wpływa na płynność finansową. Lepiej odzyskać kasę i dać znowu kredyt niż czekać latami, aż ktoś odda pieniądze.
Sami klienci kontaktują sie z abnkiem jak już mają komornika, bo po co przyjść jak zaczynają się kłopoty lepiej unikać kontaktu, a już najlepiej jak się dodzwoni przedstawiciel banku, to go op... pracownika, że ma czelnosć zadzwonić upomnieć się o ratę.
boros28 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/04 11:06:47:
Żenujące jest to, że np. Bank wprowadza do umowy przeróżne ubezpieczenia np. ubezpieczenie przed utratą pracy, a nie daje Kredytobiorcy polisy, bo Kredytobiorca nie jest stroną umowy. Tak więc Bank pobiera ukrytą prowizję. Potem ktoś rzeczywiście traci pracę, po czym okazuje się, że ubezpieczenie nie działa z jakichś powodów (o czym nawet nie mógł wiedzieć kredytobiorca) lub działa np. przez 2 miesiące, a potem gdy nie ma pracy i tak trzeba płacić raty pomimo tego, że wykupiło się ubezpieczenie. Żenujące też jest to, że jak widać nawet pracownicy Banku sprzedają "ściemę" Klientowi - kota w worku i wg nich jest to ok, bo sprzedali kolejne ubezpieczenie. Ściemniają też biednych i często zdesperowanych ludzi w momencie podpisywania umowy (której wcześniej nie wyślą Klientowi), że wszystkie ubezpieczenia są obowiązkowe i wymagane do zawarcia Umowy, potem okazuje się, że człowiek dał się nabrać (bo nie można warunkować zawarcia jednej umowy od podpisania innej umowy) i płaci o 200 - 400 zł więcej niż wyliczał mu to doradca kredytowy symulując wysokość rat kredytu. Potem Bank się dziwi, że Klienci tracą płynność finansową, bo nie byli przygotowani, że przez kolejne 30 lat zostawią po 3000 - 5000 zł rocznie..
dorisget napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/04 12:02:47:
Co do kontaktów z bankiem, to banki unikają kontaktu. Mojego windykatora terenowego dwa tygodnie prosiłam o spotkanie. Dwa razy na umówione spotkanie po prostu nie przyszedł. Jak już się spotkał, nie miał przy sobie żadnych dokumentów i niczego właściwie nie ustaliliśmy. Przez miesiąc pisałam maile na wszystkie możliwe adresy jakie zdobyłam do windykacji, prosiłam o kontakt, o rozmowę z kimś, kto się zajmuje moją sprawą i bez odpowiedzi. Zwlekali, aż mogli mi powiedzieć, że nic się już nie da zrobić.
Albo jeszcze inaczej. Dzwonią ludzie, mówią, że z banku i pytają o datę urodzenia. Jeśli nie zechcesz podać swoich danych, zapisują, że odmawiasz kontaktu z bankiem. Nie chcą podać numeru telefonu do siebie. Mają podkładkę, że się kontaktowali. Myślicie, że bank robi to z głupoty? Nie. To systemowe działanie. Ktoś siedzi i wymyśla jak udupić klienta.
mk-mk11 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/04 12:55:31:
za kilka dni minie 1 rocznica od chwili złożenia reklamacji w Multibanku w sprawie niskiego wkładu własnego - jego wyliczenia, To co odpisywał mi bank zakrawało o salwy śmiechu. W końcu postanowiłam złożyć sprawę do Arbitra Bankowego (ostatnio tak reklamowanego przez serwisy bankowe - teraz już wiem czemu:-)). W pierwszych miesiącach arbiter nie mógł NIC wyegzekwować od banku:) po kilku następnych - skopiował i wkleił standardowe formułki banku , do swojego uzasadnienia, bez podawania żadnego paragrafu czy przepisu czy zapisu oprócz standardowego , że się zobowiązałam do zapłacenia składki:).... sprawa w arbitrażu trwała 7 miesięcy!!! W moich pismach do banku, do arbitra a także do RPK ,znajdują się uzasadnienia cytowanych na blogu orzeczeń UOKiKu i SA.....łącznie z tymi mówiącymi o braku podstaw do ponoszenie przeze mnie kosztów ubezpieczenia w którym nie jestem stroną.....papiery zajmują już jeden segregator, ale najbardziej rozśmieszają mnie pisma banku...zero szacunku, dziwne interpretacje własnych zapisów, zmienianie interpretacji, przytaczanie definicji które nie istnieją itp...wygląda to tak jakby bank sam nie rozumiał tego co napisał we własnych regulacjach.....ciekawa lektura:) sprawa w tej chwili znajduje się u Rzecznika Ubezpieczonych (tam odesłał mnie RPK) ...dzisiaj czekam , aż bank wyśle dokumenty ubezpieczeniowe do rzecznika i do wiadomości do mnie (na wezwanie rzecznika).... zastanawiam się jak długo jeszcze będę czekać.... bo skoro tak czekam....i czekam .... to może bank nie ma tych dokumentów albo się czegoś boi.....jeśli autor bloga jest zainteresowany "profesjonalizmem" Multibanku to chętnie użyczę swojej lektury:)
rtpm napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/04 17:18:30:
Pozostaje czekać, jak sprawa się rozwinie. Banki pewnie sprawę oleją. Zapłacą później większe odsetki.
mk-mk11 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/04 18:12:02:
dodam jeszcze, że stanowisko UOKiK w sprawie bezprawnego przerzucania kosztów ubezpieczenia NWW na kredytobiorców niebędacych strona umowy ubezpieczeniowej, było znane bankom już w 2008 roku. Już wtedy Prezes UOKiK wyraźnie zaznaczyła, że banki robia to bezprawnie i chyba nawet poszło pismo do ZBP o zaprzestanie takich praktyk. Niestety banki całkowicie "olały" tą kwestie i nadal stosowały przedmiotowe klauzule... czyli.... świadomie , jak widać i słychać, łamały prawo... dziwi więc wypowiedź przedstawiciela Multibanku, który nie kuma stanowiska sądu... bardzo żałuję, że UOKiK nie pociągnął tej sprawy dalej i nie wpisał tych klauzul jako niedozwolone.... może teraz będzie miał więcej odwagi:) Co do porad, żeby sprawy kierować do Arbitra bankowego, to odradzam ta drogę, pomimo, że jest tania. W rozmowie z pracownikiem AB dowiedziałam się, że nie mają żadnych mechanizmów prawnych do egzekwowania odpowiedzi od banków i w moim przypadku Multibank skutecznie z tej drogi korzystał. AB w swoim uzasadnieniu, w szczególności oddalającym spór, ma obowiązek tak wytłumaczyć konsumentowi wszelkie zawiłości aby je zrozumiał, moje orzeczenie było kopią pisma banku... dosłownie spuszczeniem mnie do klozetu. Nie ustosunkowali się do większości zarzutów a klepali ciągle to samo, że "widziały gały co brały" chociaż ja wskazywałam paragrafy z umowy i regulaminu, że moje gały widziały i widzą nadal co innego niż Bank:). Najgorsze jest to, że Multibank doprowadza sprawy do sądów a tam dla klienta są duże niestety koszty na obsługę prawną (wyłożenie ich z góry) co nie zawsze się udaje.....czyli Multibank liczy na to, że albo ktoś będzie mało cierpliwy i uparty bądź nie będzie w stanie wyłożyć kasy na adwokata:)...ale ja z natury jestem uparta:)
bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/04 18:55:43:
tam dla klienta są duże niestety koszty na obsługę prawną
Znów bez przesady. Przy składce na poziomie tysiąca złotych, wykładana z góry opłata sądowa wynosi kilkadziesiąt złotych. Nie ma przymusu korzystania z prawnika.
mk-mk11 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/04 19:05:15:
nie przesadzam:) i nie mówię o kosztach sądowych:) , po pierwsze składka to 4600, a po drugie nie znam prawnika ( a z wieloma mam styczność), który by wziął za I instancję mniej niż 2500 zł:)))) . To że sąd zwróci "ustawową stawkę" 1200 zł za adwokata to chyba mało zadowalające:)... jakoś mi samej się nie chce stawać przed sztabem prawników banku, którzy będą mnie "łapać" na procedurze:)))
buenovista0 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/06 10:19:17:
Do: stefanek.burczymucha
Ja także dostałam info, że mam zapłacić prawie 4,000 w Millenium. Chcę zakwestionować tę sprawę, ale proszę o podpowiedź od czego zacząć. Jeżeli bank się nie przychyli to na fali zbiorowego pozwu przeciw BRE będę za tą samą formą przeciwko Millenium, jeżeli zbierze się grupa poszkodowanych.
antydeutschebank napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/07 13:27:45:
w swojej umowie z Deutsche Bank z 2008 roku również znalazłam zapis o ubezpieczeniu niskiego wkładu w wysokości prawie 1000 CHF, tylko jest brak zapisu czy pobrane są one jednorazowo czy w ratach, albo może co kilka lat będą je pobierać, o tym nie ma ani słowa. Ogólnie według błędnego zapisu wyceny wartości nieruchomości wg Banku - kwota błędna jest wpisana w umowie - posiadałam większy wkład własny i wcale nie powinnam ponosić takiego ubezpieczenia. Jednak to chyba jest mój najmniejszy problem o jaki będę mogła zawalczyć z tym Bankiem, ponieważ dużo poważniejszym problemem jest brak jakichkolwiek chęci w "dogadaniu się" pracowników tego Banku, zajmujących różne stanowiska, od doradcy po dyrektorów, a już o jakiejkolwiek odpowiedzi na składane wnioski i wysyłane maile można całkowicie zapomnieć, gdyż od stycznia 2012 do obecnej chwili nie są w stanie zająć jakiegokolwiek stanowiska w mojej sprawie i dlatego pewnie nie mogę uzyskać żadnych informacji na piśmie. Czy ktoś może "walczył" z tym Bankiem albo jest w stanie pomóc, podpowiedzieć co jeszcze mogę zrobić, bo w obecnej sytuacji całkowicie wyczerpały mi się cywilizowane pomysły, jedynie pozostaje dla mnie zgłoszenie tego do wszystkich możliwych mediów aby potencjalni przyszli klienci z bardzo daleka omijali ten Bank, bo grozi to utratą zdrowia, tak jak w moim przypadku...
sy1wester napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/08 13:07:28:
@antydeutchebank
Ja mam doświadczenie. Składałem kilka reklamacji, nie zawsze było prosto, ale zawsze miło :)
I chyba wszystkie zostały załatwione po mojej myśli.
Ba, jedna z nich została nawet opisana na tym blogu: samcik.blox.pl/2010/09/Czy-banki-naciagaja-nas-przy-ubezpieczeniach.html
A efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. To kawałek z AKTUALNEGO regulaminu kredytu:
Ubezpieczenie winno być dokonane przynajmniej do sumy ubezpieczenia odpowiadającej Wycenie określonej w Indywidualnych Warunkach
Kredytu. W przypadku, gdy Nieruchomość Obciążana Hipoteką jest nieruchomością gruntową zabudowaną, suma ubezpieczenia może być równa
wartości Nieruchomości wynikającej z takiej Wyceny, pomniejszonej o wartość gruntu.
Czyli DB nie tylko że przyznał mi rację wtedy, ale i zmienił zapis dla wszystkich innych. Mała rzecz, a cieszy :)
kofffeina napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/10 15:30:05:
odnośnie wypowiedzi surykat2
Ja również jestem pracownikiem Banku i popieram Twój wpis. Wielokrotnie pracownicy są "wzywani" przez swoich przełożonych do wypowiedzenia się w sprawie reklamacji na jakość świadczonych usług i nie doinformowania klienta w sprawie ubezpieczeń. Chciałam jednak napomknąć, że przynajmniej kwartalnie jesteśmy sprawdzani przez tajemniczego audytora co mówimy, czy prawidłowo informujemy i czy nie oszukujemy klientów (a potem z tego rozliczani). Niestety czasem bardzo żałujemy że nasze rozmowy w placówkach nie są nagrywane, bo potem pojawia się reklamacja że jesteśmy oszustami, zatajamy prawdę i wymuszamy na klientach no i w konsekwencji mamy potrącane wynagrodzenie (klient ma zawsze racje-a udowodnić nie ma jak).
Reasumując kij ma dwa końce i klient bardzo często jest uświadamiany o wszelkich konsekwencjach, wręczane są regulaminy i wzory umów. Sama wielokrotnie namawiałam klientów aby najpierw przeczytali umowę, zaznaczyli czego nie rozumieją ale słyszę: opłata parking mi się kończy... litości, a potem skarga, skarga, skarga...
Naprawdę przykro mi że Pani Kinga została potraktowana w tak ostry sposób przez Bank i absolutnie nie kwestionuje jej sprawy. Mało tego uważam, że trzeba walczyć o swoje, bo często o tym zapominamy albo przychodzimy do Banku jak jest już za późno.
Chciałam tylko zaznaczyć, że takie sprawy bardzo często są wymuszane i niestety pracownicy nie mogą się w tej kwestii obronić.
dorisget napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/10 16:24:05:
Do pracowników banków.
Czy nie sądzicie, że wspomnieć klientowi o ubezpieczeniu to za mało?
Hasło ubezpieczenie kojarzy się z bezpieczeństwem, zabezpieczeniem interesów klienta. Klientowi tak się kojarzy. I jest gotów za to zapłacić. Bo po co inaczej doradca wspominałby o tym Klientowi?
Komu przyszłoby do głowy, że bank chce zabezpieczyć swój interes na koszt Klienta?
Nawet jeśli Klientowi przemknie taka myśl przez głowę, to wydaje się tak absurdalna, że natychmiast uznaje ją za niemożliwą. Na tym polega cały trik.
Mało, że bank obciąża nas składką za ubezpieczenie, to nawet nie uważa za stosowne przedstawić ofert chociażby cenowych, aby płatnik mógł zdecydować co wykupuje.
A jeśli ban tego nie robi, bo Klient nie jest stroną, to czemu sam za siebie nie płaci? Czy to nie jest bezpodstawne wzbogacenie się?
Banki wybierają zawsze najdroższe ubezpieczenia i jeszcze potrafią przeliczyć składki na obcą walutę, doliczyć do kapitału i naliczać od tego odsetki.
Czy pracownicy banków informują swoich klientów o tym wszystkim?
mk-mk11 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/10 16:57:12:
ja bym nie ogólnikowała, że wszyscy pracownicy banków nas oszukują:) bez przesady:) ... bardziej skupiłabym się na polityce banków, która prowadzi do jak największych zysków jak najmniejszym kosztem.:) do czego dąży oczywiście każdy przedsiębiorca:). Problemem w tej sprawie jest to, że klienci nie widzą umów ubezpieczeniowych za które ponoszą koszty i ich banki nam nie pokazują bo jak ładnie to nazywają - jest to tajemnica przedsiębiorstwa:) czyli tak naprawdę sami się przyznają, że nie dotyczy to klienta a tylko i wyłącznie banku:). Problemem też jest to, że nie ma wyboru ubezpieczyciela a w większości przypadków firma ubezp. jest powiązana z bankiem, czyli nakręcają jeden biznes. Bankowi nie zależy, w tym momencie, aby klient nie ponosił wygórowanych kosztów kredytu, bo nie ponosi tych kosztów...
boros28 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/10 17:24:08:
Po sprawie P. Kingi, do której delikatnie mówiąc się przyczyniłem, zanosi się na kolejną, tym razem przeciwko Santanderowi. Właśnie się dowiedziałem, że do spłaconych rat nie pierwszy już raz zostały mi doliczone koszty windykacyjne (przyznaję, że czasem nie płacę terminowo i od tego są odsetki). Oczywiście Bank nie omieszka wyjaśnić z czego one wynikają, za jakie działania zostały naliczone. Żeby się dowiedzieć najpierw zostałem oddelegowany przez pracownika infolinii do oddziału we Wrocławiu przy ul. Strzegomskiej, tam dowiedziałem się, że nie ma obsługi Klienta i że mam pojechać na ul. Piłsudskiego. Na Piłsudskiego Pani niestety nie była w stanie udzielić mi żadnej odpowiedzi na moje pytania i zadzwoniła przy mnie na infolinię (pełna profeska), z infolinii zostałem przekierowany do windykacji, a w samej windykacji do kolejnej osoby od pożyczek hipotecznych. W międzyczasie sprawę musiałem pięciokrotnie naświetlić 5 różnym osobom. Jak się okazało delikatny koszt w wysokości 790 zł jaki został naliczony za działania windykacyjne prowadzone przez jakąś kancelarię prawną, której Bank zlecił jakieś działania (nikt nie wie jakie właściwie). Ja tłumaczę Pani, że ja nie podpisywałem Umowy z kancelarią prawną, tylko z Bankiem, a koszty działalności operacyjnej banku nie mogą być przerzucane na mnie jako Klienta, ponieważ nie zostały ze mną uzgodnione, są nie adekwatne do prowadzonych działań i ja jako Klient nie mam wpływu na wysokość tych kosztów, co oznacza, że są nie zgodne z prawem. Dowiedziałem się, że mogę się co najwyżej wyżalić na piśmie. Ok, ja chciałem po dobroci.. ale niestety (dla Banku) moja argumentacja słowna nie dotarła do mojej rozmówczyni.. Nie chcieli oddać 790 zł, to oddadzą wszystkie naliczone koszty od początku kredytu z odsetkami, a potem jeszcze oddadzą setkom / tysiącom innych Klientów, którzy zapewne nie omieszkają powołać się na kolejny precedens..
solenizant napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/14 09:44:47:
A w tej sprawie Pan uparcie milczy... jakies osobiste powody? Jeden wyrok jest dobry, a inny be?
prawo.rp.pl/artykul/794099,941091-BRE-Bank-przegral-w-sprawie-o-podwyzszanie-odsetek.html
amigoos napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/16 15:17:04:
Wszystkie te działania opisane przez moich przedmówców, trącają znamionami przestępstwa i gdyby dotyczyły osoby fizycznej np.jakiegokolwiek urzędnika państwowego, znalazłyby finał w prokuraturze. Brakuje jeszcze jednego, bank nie daje żadnych pieniędzy on je kreuje i od tego zacznijmy. Pozdrawiam
amigoos napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/18 15:25:33:
Czy ktoś ma może odpisy wyroków w sprawie Pani Kingi ? Bardzo mi zależy.
boros28 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/19 13:16:34:
tak, mam dzisiaj postaram się gdzieś wrzucić
amigoos napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/19 13:18:39:
boros28 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/19 23:44:44:
Podaję treści wyroków w sprawie ubezpieczenia niskiego wkładu do opisywanej sprawy:
wyrokibankowe.blox.pl
smacz-ne napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/25 14:45:59:
piękne orzeczenia, zanim to przeczytałem zdążyłem już poprosić swój bank o kopię polisy ubezpieczenia niskiego wkładu wł. :-)
amigoos napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/25 18:16:45:
Witam. Dziękuję za wyroki, jeszcze sie nie zapoznałem do końca, ale mam nadzieję, że to przełom. Ja "kopię" się z bankiem Milennium i naprawdę wierzcie, że to tragedia. Podejrzewam, że gdyby wcześniej człowiek wiedział z czym to się dokładnie je, to odpuściłby sobie budowę, czy też zakup nieruchomości. To jest poniżej godności człowieka. Zwierzęta mają większą ochronę prawną niż kredytobiorca. A prawo znaczy dla banku tyle co artykuł w gazecie.
bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/25 18:37:06:
@amigoos
Zwierzęta mają większą ochronę prawną niż kredytobiorca.
Wyjątkowo płaczliwie marudzisz.
A prawo znaczy dla banku tyle co artykuł w gazecie.
Prawo sprawdza się w sądzie jakby co. Przy czym prawo to nie to samo co "moje oczekiwanie co do rzeczywistości".
amigoos napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/25 18:50:14:
Dziwnym trafem za każdym razem gdy wpisze się nazwę banku, następnie mało przyjemny komentarz, to zaraz odzywa się jakiś mądraliński i nie grzesząc mądrością wypisuje jakieś dyrdymały mające zdyskredytować komentowaną osobę. Prawo drogi kolego stosuje się na co dzień, a nie tylko od święta i do tego w sądzie. Kolejnym razem to wysil się bardziej, bo odstajesz na tym forum.
mk-mk11 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/25 19:12:30:
PRAWO - nie sprawdza się w sądzie, jak to stwierdziłeś. Prawo się respektuje wszędzie i bez względu na to kim się jest czy zwyklym człowiekiem, czy niezwykłym:) czy tez przedsiębiorcą czy wielkim koncernem i czy go się rozumie czy też nie ma sie o nim pojęcia to należy mieć to w glowie, że mamy obowiązek się z nim zapoznać:) Sąd to rozstrzyga sprawy sporne wedle stanowionego prawa:) ... dyskusyjna jest sprawa dot." przyzwolenia systemowego" na nierespektowanie prawa .... ale na pewno nie tego, że "sprawdza się tylko w sadzie" bzdura pisana po to żeby ludzi denerwować:)
bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/25 19:18:28:
Ojej bo się rozpłaczę.
Proponuję nauczyć się odróżniać słowa "stosować" i "sprawdzać" i upewnić się którego użyłem. Prawo się stosuje na co dzień, a w sądzie sprawdza się, która koncepcja jego interpretacji ma rację. I zwykle koncepcja "bo ja chcę" się tam nie sprawdza.
Jeżeli ktoś uważa, że jego prawo jest naruszane, idzie do sądu.
Jeżeli ktoś marudzi tylko dlatego, że chciałby gwiazdkę z nieba i żeby głupi bank nie pilnował tego co w umowie, ten od sądu będzie się trzymał z daleka.
PS. W banku Millenium w życiu nie byłem, ale niektórzy nie potrafią zrozumieć, że istnieją w życiu zasady, których się przestrzega bez względu na nazwę instytucji. Potem im się wydaje, że blog służy wyłącznie wypłakiwaniu swoich niezweryfikowanych krzywd.
buenovista0 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/25 20:52:46:
Czy jest jakiś kontakt z Tobą? Nie ukrywam, iż coraz bardziej interesuje mnie zbiorowy pozew przeciwko Millenium.
mk-mk11 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/25 22:29:35:
wiem o co Ci chodziło....a mi chodziło o to , że sprawdzać nie byłoby potrzeby gdyby banki prawo stosowały.... a nie wykorzystywały w tym prawie każdą lukę i tak naprawdę niewiedzę ludzi (i nie twierdzę, że biorąc kredyt ja nie powinnam przeanalizować wszystkiego)... ale skoro w sądach ludzie wygrywają to znaczy ze to prawo jest "sprawdzone" więc dlaczego nadal banki nabijają resztę???? pomimo istnienia identycznych umów.... bo co? bo liczą na to, że wielu nabitych nie m na to czasu, kasy , cierpliwości i nerwów....każdy z tysięcy klientów hipotecznych Multibanku musi iść do sadu "sprawdzić" ten sam zapis w umowie?... istna kpina ze "sprawdzonego" prawa.... Nic więcej.
bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/26 10:53:21:
@mk-mk11
Ale rozróżnijmy o czym mówimy. Owszem, są przypadki na pewno, gdzie bank przekombinuje w pazerności/chęci zabezpieczenia się/dowolna przyczyna i nazwa. Są też przypadki, gdzie rozwiązanie uznawane pierwotnie za poprawne (i to nieraz wielokrotnie), zostaje post factum zakwestionowane, choćby dlatego, że przez ileś tam lat zmieniły się kryteria czy standardy oceny. I są też przypadki, gdzie jedynym problemem są nazbyt wybujałe oczekiwania klientów, czy po prostu chęć wyślizgania się z czegoś.
Moja prywatna obserwacja jest taka, że im bardziej ktoś pisze rzeczowo, tym więcej ma racji w swoich zarzutach pod adresem banku, i vice versa. Co do zasady oczywiście.
stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/26 10:57:20:
Ale po co ta dyskusja? Klauzule w umowach dotyczące ubezpieczen niskiego wkłądu zostałe uznane przez UOKIK i SOKIK za abuzywne wobec czego nie obowiązują. Koniec, kropka. Teraz trzeba iść z tym do sądu.
BTW: dzis dostałem pocztą orzeczenie arbitra, Bank Millennium m mi zwrócić składkę tegoż 'ubezpieczenia'. Nie wiem tylko czy z odsetkami bo tego w orzeczeniu nie sprecyzowano.
bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/26 11:16:44:
Jakie dokładnie klauzule dotyczące ubezpieczenia niskiego wkładu zostały uznane za abuzywne? Bo wypada wiedzieć, o czym się pisze, żeby nie robić ludziom wody z mózgu i zbędnych nadziei.
stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/26 11:36:12:
XVII AmC 624/09 decyzje.uokik.gov.pl/nd_wz_um.nsf/0/B8B989C7E00CF3F8C1257693003C32A7?OpenDocument
Wygrana pani Kingi daje nadzieje walki ze zlodziejstwem bankow. Oprocentowanie jest zalezne od LTV i to wystarczy by zarzadzac ryzykiem. To 'ubezpieczenie' to byl tylko dodstkowy sposob na dojenie klientow bo dlaczego skladke wylicza sie za 3 lata w przod po kursie z dnia pobrania skladki a nie usrednionym? Dlaczego w przypadku likwidacji szkody bank dostale kwote a splaca ja klient, tyle, ze zakladowi ubezpieczeniowemu mimo, iz to klient placil skladke? To wszystko jest w uzasadniuniu wyrokow a czytanie,ze zrozumieniem to szkola podstawowa.
bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/26 11:42:18:
To przeczytaj ten wyrok.
stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/26 12:04:32:
@bartoszcze: napisz czlowieku konkret a nie od 2 dni marudzisz.
bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/26 12:11:30:
Zadałem konkretne pytanie: jakie klauzule dotyczące niskiego wkładu zostały uznane za abuzywne, zakładając, że mogę o czymś nie wiedzieć lub że nie umiem czegoś znaleźć. W odpowiedzi dostałem wyrok dotyczący jednej, której od paru lat nie widziałem w zastosowaniu.
Więc masz coś konkretnego na temat tych klauzul, czy tylko chojraczysz?
stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/26 12:16:07:
Ta jedna wystarczy. Oraz sąd w obu instancjach w sprawie p. Kingi również uznał taką klauzulę w umowie za urągająca wszelkiemu zdrowemu rozsądkowi. Jeszcze raz polecam zapoznanie się z uzasadnieniem wyroków:
"nakłada znaczącą opłatę na powódkę jako kredytobiorcę. Opłata ta jest zastrzeżona na rzecz banku bez jakiegokolwiek ekwiwalentu na rzecz powódki. Apelujący bank wprawdzie obszernie uzasadniał, dlaczego z punktu widzenia jego interesów zasadne jest ubezpieczanie tzw. kredytów z niskim wkładem własnym, jednak w żaden sposób nie uzasadnia to obciążania kosztami z tego tytułu klientów banku, a w tym powódki. Jak wprost przyznano w uzasadnieniu apelacji, powódka nie była stroną umowy ubezpieczenia, nie mogła więc uzyskać w związku z zapłatą składki żadnych korzyści. Umowa ubezpieczenia mogła natomiast zaspokoić interesy banku. Brak było zatem typowej dla stosunków zobowiązaniowych ekwiwalentności świadczeń "
bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/26 12:32:41:
Ta jedna wystarczy
ROTFL. Czyli tylko chojraczysz i robisz ludziom wodę z mózgu, stąd się biorą potem tysiące "pokrzywdzonych", bo przecież "jeden facet na forum internetowym napisał, że mam rację".
Ten jeden wyrok dotyczy tylko i wyłącznie zasady, że ubezpieczenie niskiego wkładu może być pobierane tylko i wyłącznie za okres kiedy realnie występuje niski wkład. Dla tych, którzy wciąż mają za niski, nie ma on żadnego znaczenia, i kłamiesz sugerując, że może być inaczej.
w sprawie p. Kingi również uznał taką klauzulę
Sąd w sprawie p. Kingi uznał za niedozwoloną (choć nie jest to tryb SOKiK) klauzulę nakazującą obowiązek pokrywania kosztów ubezpieczenia zawieranego przez bank (co zresztą KNF w rekomendacji uznał za nieprawidłowe). Nie zmienia to w żaden sposób sytuacji tych, którzy mają w umowie kredytowej obowiązek samodzielnego wykupienia ubezpieczenia niskiego wkładu.
Masz absolutną rację o konieczności czytania ze zrozumieniem, zostało Ci jeszcze opanować tę sztukę.
stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/26 12:38:10:
"Nie zmienia to w żaden sposób sytuacji tych, którzy mają w umowie kredytowej obowiązek samodzielnego wykupienia ubezpieczenia niskiego wkładu."
Po pierwsze nie spotkałem się z takimi umowami. Jest w ogóle jakieś towarzystwo które oferuje taki produkt indywidualnie? NIE. Po drugie pytałem w Millennium czy mogę SAM ubezpieczyć niski wkład i dać cesję. odpowiedź brzmiała NIE.
Wiec Panie Bartoszcze, co Pan tu pitoli i w jakim banku Pan pracuje?
mk-mk11 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/26 12:43:38:
właśnie:) ja tez chciałabym wiedzieć w jakim banku Pan Bartoszcze pracuje:))))... będę omijac go z daleka:) hahahaha
bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/26 12:54:46:
O tym że pracuję w sektorze bankowym już tu pisałem, nazw nie będę podawał, bo to nie targ.
Po pierwsze nie spotkałem się z takimi umowami. - to nie mój problem
pytałem w Millennium - patrz wyżej i jeszcze wyżej, jeśli już
stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/26 13:31:01:
@bartoszcze: poslugujesz sie logika 'gdyby babcia miala wasy to by byla dziadkiem'. Nie ma czegos takiego na rynku jak indywidualne umowy ubezpieczenia niskiego wkladu wlasnego. Twoja 'propozycja' by ktos sie sam w tym zakresie ubezpieczal jest typowym teoretyzowanem nie odnoszacym sie do rzeczywistosci. Jest to produkt skonstruowany by doic ludzi i tyle. Potwierdza to wyrok w sprawie p. Kingi, niemoznosc zrezygnowania z tegoz 'produktu' i czynienie go obowiazkowym.
bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/26 13:52:10:
Dziwne, bo w mojej własnej umowie kredytowej opłacam składkę sam. Ale przecież Ty wiesz lepiej.
Przy okazji dzięki, bo aż przypomniałem sobie, że muszę sprawdzić poziom wkładu własnego - i napisać o zwrot składki:)
stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/26 14:13:18:
@bartoszcze: cudownie, poproszę zatem o nazwę towarzystwa ubezpieczeniowego i link do strony z oferta.
bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/26 14:21:18:
Ponieważ to oznacza sięgnięcie do segregatora z dokumentami kredytowymi, informacja będzie później, bo nie mam pod ręką.
stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/29 14:31:00:
I jakze wymowna cisza od p. bartoszcze ....
boros28 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/29 17:24:03:
Pewnie p. Bartoszcze opłaca sam ubezpieczenie.. ale na samo mieszkanie, albo jakieś ub. na życie, nie sądzę żeby było to ubezpieczenie niskiego wkładu, ja przynajmniej się nie spotkałem z taką ofertą na rynku i pierwsze słyszę.
UNW - to nic innego, co potwierdził sąd jak haracz - dodatkowa prowizja pod przymusem, żeby wyciągnąć większą kasę na kredycie, bo odsetki są ograniczone.
Jeśli chodzi o możliwość zawarcia umowy z inną Ubezpieczalnią, to w przypadku Multibanku było to nie możliwe. Pracownik Banku, pod przysięgą zeznał, że ubezpieczenie niskiego wkładu nie było negocjowalne, zarówno w zakresie tego czy Klient się na nie godzi czy też nie (wówczas nie dostałby kredytu), jak również w zakresie warunków ubezpieczenia oraz możliwości wniesienia innego zabezpieczenia, np. innej nieruchomości na pokrycie wkładu własnego. Klient również nie otrzymywał polisy "ubezpieczeniowej" ani nie miał możliwości zapoznania się z umową jaką Bank zawarł z Ubezpieczalnią. Taka była procedura Banku.
bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/29 17:25:55:
O, jakie niecierpliwe dzieciaki.
Płacę sam w TU Europa.
boros28 napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/29 18:07:18:
A skan / treść polisy można prosić ? Pewnie będzie jakieś wytłumaczenie, ciekawe jakie.. :)
bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/29 18:27:59:
loraknodrog napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/02 15:40:18:
A wytłumaczcie laikowi od jakiego ryzyka ubezpiecza się bank polisą od "niskiego wkładu własnego"? Co musi się stać by firma ubezpieczeniowa wypłaciła bankowi odszkodowanie?
hellk napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/04 20:34:14:
Na szybko - bardzo pożyteczny artykuł - zwłaszcza w kontekście Millennium:) Mam wstępny pomysł w najbliższym czasie poprosić ten bank o polisę i wskazanie realnych ponoszonych kosztów ubezpieczenia, ewentualnie - o zwrot różnicy (świadczeń pobranych nienależnie). Skoro byli w stanie zrezygnować z naliczania 'podwójnego spreadu' (tak naprawdę był potrójny, dopiero teraz jest podwójny) - to prawdopodobnie mają jakąś nadwyżkę, wskazuje na to też odmowa okazania polisy.
Jest nas więcej? Bo taka odmowa wykazania kosztów w stosunku do większej liczby pacjentów znacząco zwiększa arsenał środków perswazji - można zarzucić jakieś praktyki naruszające zbiorowy interes konsumenta, te rzeczy...
laryka napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/04 21:30:45:
Pisałeś, że najpierw reklamacja do banku (w moim przypadku również Millenium).
Mam ten sam problem- jak brałam kredyt w marcu 2007, ubezpieczenie wynosiło 1700, w 2010- 2800, teraz liczę że ta kwota w marcu 2013 wyniesie jakiś 4600-5000 (w zależności od kursu CHF). Poradźcie mi proszę formumowicze- zastanawiam się czy mogę żądać zwrotu składki pobranej 2,5 roku temu? Nie wiem jaki w tym przypadku obowiązuje termin przedawnienia roszczenia. Chciałabym też jednocześnie uchronić się przed płaceniem kolejnej za 4 miesiące. Czy powinnam pisac reklamację jednocześnie, czy najpierw w sprawie ubezp. sprzed 2.5 roku a następnie czekać do marca aż bank pobierze co ma do pobrania i rozpocząć kolejną bitwę?
stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/05 10:25:25:
A propo Mille wszystkie info są tutaj:
kupfranki.pl/networks/forum/thread.10175:32?postsort=standard
hellk napisał(a) komentarz datowany na 2012/11/05 22:07:18:
Dzięki - straszny chaos na tamtym forum - podejdę do sprawy po swojemu. Za dwa dni uderzam z pierwszym krótkim pismem - postaram się założyć jakiegoś bloga w temacie, żeby tutaj nie spamować.
stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/03 11:10:21:
Czy ktoś ma kontakt do prawnika p. Kingi?
boros28 napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/03 11:17:26:
~stefanek.burczymucha
Nie wiem czy prawnik p. Kingi będzie zainteresowany, bo wiem że jest obecnie dość mocno przeciążony, ale jakby co to podaję namiary na kancelarię: ns-kancelaria.pl zawsze warto zapytać..
stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/03 11:42:57:
stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2012/12/04 09:22:46:
Niestety (dla Pana) sprawdzilem kontaktujac sie TU Europa i *nie* mogę się ubezpieczyć indywidualnie jeżeli chodzi o niski wkład własny. Oferta jest skierowana wylacznie do Bankow i sa to wylacznie umowy grupowego ubezpieczenia gdzie ubezpieczajacym i wplacajacym skladke jest Bank.
andremiroire napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/09 13:26:21:
To jest moje tłumaczenie artykułu z hiszpańskiej prasy finansowej
Lista toksycznych produktów jest nadal otwarta . I rośnie. Po
preferencyjnych, spreadach, długach podporządkowanych i pewnych produktach
strukturalnych teraz dochodzą inne aktywa, które na szczęście sprzedawano w
mniejszej ilości, ale tu również zanotowano wiele nieprawidłowości: hipoteka
w walutach obcych. Telefony od osób poszkodowanych, którzy poczuli się
oszukani tym instrumentem są coraz liczniejsze w ostatnich miesiącach
mówią przdstawiciele Urzędu Ochrony Inwestora z Asinver. Brak odpowiedniej
porady, czasem oszukańczy oraz niedostosowanie profilu ryzyka klienta do
produktu już są powodem przyznania racji niektórym osobom zadłużonym
hipoteką, którzy postanowili odwołać się i bronić swoich racji przed sądami.
Juan Ignacio Navas Marqués prawnik, udziałowiec kancelarii Navas & Café
Abogados zapewnia, że hipoteki w walutach obcych to produkt sprzedawany w
Hiszpanii niepoprawnie. Navas doradza klientom banków, którzy czują się
oszukani, by starali się renegocjować polubownie, a jeśli nic to nie da, by
poszli do sądu. Jego zdaniem jest duża szanse, że orzeczenia będą korzystne
Hipoteki w walutach obcych są pożyczkami opartymi o walutę inną, niż euro,
głównie o japońskiego jena i szwajcarskiego franka. Co miesiąc dokonuje się
ponownego szacowania wartości, co oznacza, że wysokośc kapitału do spłaty
zmienia się w zależności od zmian kursu w stosunku do euro. To znaczy, że
rata zwiększa się lub zmniejsza co miesiąc w zależności od zmian kursów na
rynku. Ponadto zwykle są one referencjowane do Libor, który jest stopą
procentową odmienną od Euribor i podlegał częstym manipulacjom i spekulacjom
w ostatnich latach kryzysu. Zwykle do tych kredytów stosuje się również inny
przelicznik, wyższy od standordowego Euriboru.
Fernando Herrero, dyrektor ds. public relations w Adicae (Stowarzyszenie
Użytkowników Usług i Produktów Bankowych i Ubezpieczeniowych) stwierdził, że
hipoteki w walutach obcych stanowią produkt wysokiego ryzyka, zupełnie
niedostosowany dla klientów z ulicy. Asinver idzie jeszcze dalej twierdząc,
że powinny być one zabronione. Podobnie Juan Ignacio Navas ocenia, że
zważywszy na poziom wiedzy makroekonomicznej i o dewizach, jakie wymagają,
praktycznie żadna osoba w społeczeństwie nie spełnia wymogów stawianych
klientom, którzy mogliby zakontarktować taki produkt.
Problem przy tych pozyczkach pojawia się w latach kryzysu, kiedy to zarówno
frank szwajcarski, jak i jen bardzo znacznie zostały zwaloryzowane wobec
euro [i złotego, przyp. Tłumacza]. Na przykład w 2007 roku kurs euro wobec
franka wynosił 1,67, natomiast obecnie 1,23 (deprecjacja euro na poziomie
około 26 procent). W stosunku do jena w 2007 roku płacono za euro 167 jenów,
natomiast teraz zaledwie 118 (to jest o około 30 procent mniej). Mimo, że
stopy w tych krajach są niższe, niż w UE tak naprawdę w momencie
podpisywania umowy hipotecznej w walucie obcej i to co wazy naprawdę to
zmiany kursu dewiz. Javier Flores z Asinvet potwierdził, że część klientów
dzwoniła do jego Stowarzyszenia z prośbą o poradę, bo ich rata znacznie się
zwiększyła z powodu zmian kursu walut. Juan Ignacio Navas z kolei twierdzi,
że w niektórych przypadkach użytkownicy po wielu latach muszą, jak się
okazuje, zapłacić 30% więcej niż suma, na którą podipsywali umowę. Na
przykład średnia pozyczka 150 tys euro w 2008 roku (25,5 milionów jenów)
dziś jest warta 195 000 euro, bo w tym czasie waluta japońskie zyskała w
stosunku do euro 30%.
Fernando Herrero z Adicae radzi, by odwoływali się wszyscy Ci, którzy stali
się ofiarami nieodpowiedniego lub oszukańczego doradztwa. W Hiszpanii w
okresie boomu na nieruchomości banki starały się za wszelką cenę udzielać
kredytów hipotecznych. Kredyty w walutach obcych mogą zostać uznane za
produkty toksyczne i niektórzy sędziowie już za takowe je uznali
zapewnia. Na przykład kilka dni temu
andremiroire napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/09 13:30:52:
Dlaczego bohaterka nie poprosiła sąd o tytuł wykonwaczy i nie wysłała komornika????? Ja bym tak zrobił od ręki... Szukam prawnika w swojej sprawie. Jaka kancelaria broniła tej pani??? Prosze też o kontakt pana redaktora mam ciekawe materiały z całej Europy wyroków na banki za m.in złe doradztwo.... mój mail traducciones@home.pl
andremiroire napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/09 13:32:03:
zapraszam też do śledzenia wpisów na moim facebooku: tomasz sadlik oraz andre miroire (to moje pseudo literackie) oraz do lektury ostatniego Tygodnika Solidarność, gdzie ukazał się mój artykuł na ten temat....
jakis_lepszy_cwaniak napisał(a) komentarz datowany na 2013/03/15 13:46:33:
1. Czy ktoś podjął kroki prawne w stosunku do banku w przedmiotowej sprawie? Czy jest jakiś ciąg dalszy? Domyślam się, ze jest wiele osób, które pisały do banku o zwrot ubezpieczenia ale banki powołując się na zapisy w umowie wypinają się na takie żądania.
2. Zwracam uwagę na problem niewystarczających zabezpieczeń prawnych kredytu w ew. przypadku zasądzenia przez sąd zwrotu przez bank kosztów ubezpieczenia na rzecz klienta. Nawet jeśli dojdzie do takiej sytuacji i bank odda kase to moim zdaniem nie ma prawa do wypowiedzenia umowy. Zakwestionowany przez sąd zapis w umowie lub regulaminie o NWW traktuje się jak nieistniejący natomiast reszta umowy pozostaje w mocy. W takiej sytuacji bank nie mając zabezpieczenia w ubezpieczeniu NWW może zażądać od klienta dodatkowych zabezpieczeń, np, żeby sam się ubezpieczył i dał cesję na bank, albo przedstawił inną nieruchomość jako zabezpieczenie albo police na życie itd. Obawiam się, ze finansowo można nie wyjśc na tym dobrze bo tak czy inaczej trzeba byłoby się ubezpieczyć a stawka wyliczona indywidualnie dla klienta może być znacznie wyższa niż stawka hurtowa dla banku. Oczywiscie z ubezpieczenia bankowego klient nic nie ma poza kosztami. Zastanawiał się ktoś nad tym?
stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2013/04/06 19:01:17:
Czy wiadomo co bank na to? Czy podniosl kwestie LTV niespelniajacego wartosci regulaminowoch i zazadal nadplaty badz dodatkowego zabezpieczenia pod rygorem rozwiazania umowy? Czy nic nie zrobil i sam ubezpiecza?
antydeutschebank napisał(a) komentarz datowany na 2013/04/07 14:17:11:
Bank nie będzie dodatkowo ubezpieczał on po prostu rozwiązuje umowy i kieruje sprawy do sądu ... My już czekamy na taki wyrok, bo nie stać nas na większe zabezpieczenie,nie mamy żadnych ruchomości i nieruchomości aby je zastawić a DB oprócz własnych wytycznych nie chce przyjąć żadnych innych propozycji....
stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2013/04/07 14:25:11:
a wspomniane wyzej ubezpieczenie niskiego wkladu. nie wchodzi w rachube?
antydeutschebank napisał(a) komentarz datowany na 2013/04/07 14:36:47:
żadne rozmowy z nimi już nie skutkują, ich propozycja była aby dać pod zastaw jakąś nieruchomość, jakieś ubezpieczenie na życie, albo dodatkowego kredytobiorce, który zarabia dużo, nie ma rodziny i ma mało lat, a domyślasz się, że żadnej z tych trzech możliwości nie mamy "pod ręką aby dać ją DB".
jakis_lepszy_cwaniak napisał(a) komentarz datowany na 2013/04/07 16:49:58:
Możesz troche wiecej napisać o konkretnie swojej sprawie i DB? Masz ubezpieczenie NWW i je zakwestionowałeś? Kto jest ubezpieczonym, Ty czy bank? Na jakiej podstawie bank kieruje sprawę do sądu?
W przypadku Multibanku sprawa wygląda trochę inaczej, sęk w tym, że ubezpieczonym jest bank za pieniądze kredytobiorcy, który absolutnie nic z tego ubezpieczenia nie ma.
jakis_lepszy_cwaniak napisał(a) komentarz datowany na 2013/04/07 17:05:33:
Czy ktoś z klientów Multibanku skierował sprawę z ubezpieczeniem NWW do sądu?
Jeśli chodzi zaś o ubezpieczenie NWW po ew. zasądzeniu przez sąd zwrotu pobranych pieniędzy od kredytobiorcy to moim zdaniem wykupione przez bank ubezpieczenie w dalszym ciągu obowiązuje. Dany konkretny kredyt został ubezpieczony przez bank więc według mnie bank nie powinien żadać dodatkowego ubezpieczenia.
Co innego jeśli to ubezpieczenie się skończy a wielkość wkładu własnego będzie niewystarczająca wtedy myślę, że bank mogłby zażądac od kredytobiorcy zabezpieczenia np w postaci ubezpieczenia NWW na swoje nazwisko z cesją na bank. Innym myślę rozsądnym zabezpieczeniem jest cesja polisy na życie.
ch_franek napisał(a) komentarz datowany na 2013/05/17 19:30:38:
Czytałem wszystkie wpisy poradżcie co zrobić w takim razie z NWW w millenium ? kredyt zaciągniety w 2007 r. walczyć z nimi ? zgłupiałem , są szanse na zrzucenie z siebie dużej skladki za 3 kolejne lata ? a może ubezpieczenie się w innej firmie od niskiego wkładu własnego ,ktoś to robił ( podajcie namiar ), czy ubezpieczenie siebie na życie może być alternatywą dla banku zamiast NWW . proszę Was odpiszcie z góry dziękuję
stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2013/05/17 19:52:22:
kupfranki.pl/networks/forum/thread.10175:46?postsort=standard
lori2 napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/10 17:26:50:
czy ktoś z Państwa ma również umowę kredytową w PKO BP?
Planuję złożenie pozwu wobec stosowania klauzuli abuzywnej dotyczącej niskiego wkładu własnego. Kwota nie jest duża, obecnie wpłaciłam 1300 zł, pod koniec roku przyjdzie czas na kolejną ratę ok. 1300 zł, za 3 i 6 lat kolejne raty - w sumie spór może dotyczyć ok. 6000 zł, razem z odsetkami od nienależnie pobranych świadczeń
antydeutschebank napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/10 18:49:14:
w naszym przypadku DB chciał dodatkowego zabezpieczenia, ponieważ próbowaliśmy negocjować zmianę głównego kredytobiorcy co wiązało się automatycznie z obniżeniem bardzo wysokiej raty i wydłużeniem okresu kredytowania, dlatego kazano nam dokładać dodatkowe ubezpieczenia, dodatkową hipotekę albo młodszych i bogatych, chętnych do wspólnego kredytu. Po półtorarocznej walce z DB, właśnie dziś otrzymaliśmy informację, że komornik wyznaczył rzeczoznawcę, który się z nami skontaktuje aby dokonać wyceny mieszkania. Patrząc na naszą sprawę, nie wierzę, żeby jakikolwiek bank chciał dobrze dla klienta. Trzeba z nimi walczyć, o ile jest taka możliwość, bo ja nie mogę w Warszawie znaleźć żadnego prawnika, który wiedziałby co i jak mogłabym jeszcze zrobić, bo moje pomysły na rozmowy z nimi już się wyczerpały.
Cztery tygodnie temu złożyłam pismo w sekretariacie Zarządu DB z prośbą o rozmowę i do tej pory nie otrzymałam żadnej informacji zwrotnej a od ponad tygodnia nikt nie odbiera telefonu... Może ktoś zna prawnika, który specjalizuje się w bankowości???
W umowie kredytowej też mam jakiś zapis odnośnie ubezpieczenia niskiego wkładu, może do tego można się jakoś doczepić...
ludwika111 napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/25 13:05:20:
Zaczynam walkę o to samo, czy ktoś może pomóc mi napisać najpierw skargę do banku a później do UOKiKu. Bardzo proszę o pomoc.
boros28 napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/25 15:51:51:
Do UOKiKu nawet nie ma co pisać. Oleją sprawę i napiszą że nie zajmują się takimi pojedynczymi sprawami, tak więc strata czasu. Co do Banku, to należy przeprowadzić pełne postępowanie reklamacyjne - dać im szansę polubownego załatwienia sprawy. Jakby co to proszę pisać do mnie na boros28@o2.pl, to pomogę.
jakis_lepszy_cwaniak napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/26 07:44:37:
Moim zdaniem nie ma sensu składać jakichkolwiek reklamacji, pisać do Arbitra Bankowego, UOKiKu itd. Bank zawsze odpisze, ze ma taki zapis u umowie czy regulaminie i spuści na drzewo. W takich przypadkach jeśli chodzi o reklamacje to zasada jest jedna - dziesięciu klientów pisze reklamacje a tylko jeden czy dwóch jest na tyle zdeterminowanych, żeby dochodzić swoich roszczeń przed sądem. Czyli bank jest o tych w/w ośmiu piszących reklamacje do przodu, zawsze to jakieś zminimalizowanie strat.
Jeśli ktoś chce cokolwiek wywalczyć to uważam, że tylko prawomocny wyrok sądu może cokolwiek bankowi nakazać. Znaleźć prawnika, nawet z ogłoszenia, z polecenia, blisko miejsca gdzie się mieszka. Poczytać opinię czy dana kancelaria specjalizuje sie, albo chociaż ma doświadczenie w sprawach konsumenckich, umówić się na spotkanie, porozmawiać z trzema, pięcioma i wybrać. Polecam skorzystać z usług prawnika bo zawsze to pewniej niż działać samemu po omacku. Koszty nie są kosmiczne, w zależnosci od wartości sporu. Przy sprzyjających okolicznościach koszty obsługi prawnej moga być pokryte przez odsetki ustawowe od niesłusznie pobranych składek.
U mnie wygląda to tak: prawnik napisał reklamację do banku z żądaniem zwrotu składki ubezpieczeniowej, pismo było jednocześnie przedsądowym wezwaniem. Bank odpisał standardowo, że zgodnie z umową, regulaminem itd. Nie pisaliśmy żadnych odwołań, do żadnego Arbitra Bankowego, od razu pozew został złożony w sądzie. Lada chwila ma być odpowiedź na pozew strony pozwanej. Czekam na wyznaczenie terminu pierwszej rozprawy. Zakładam, że potrwa to od 6 do 12 miesięcy. Ale nie jest to problemem bo odsetki ustawowe są lepsze niż jakakolwiek lokata. Oczywiście zakładam dwie instancje bo bank będzie musiał wykazać, że zrobił wszystko co było można, żeby kasy nie oddać.
Na chwile obecną mam za mało informacji, żeby podać jakiś konkretny przepis, rozwiazanie, ale jak tylko cos się dalej ruszy to nie omieszkam.
boros28 napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/26 12:08:30:
Jeśli chce się iść na wojnę z bankiem do sądu to jednak bym zalecał. W sądzie inaczej to wygląda jeśli jedna ze stron próbowała dobrowolnie rozwiązać problem i wyczerpała wszystkie możliwości. Poza tym można wyciągnąć na piśmie stanowisko banku w konkretnych kwestiach i poznać ich linię obrony.. ale każdy ma swoją strategię działania.. W sprawie Pani Kingi tak to było realizowane i wiem że Sąd brał pod uwagę wcześniejsze próby wyciągnięcia ręki w stronę Banku oraz bezczelne, stawiające Klienta pod ścianą oraz niezgodne z prawem / wprowadzające w błąd odpowiedzi Banku. Jest o tym nawet w wyroku.
jakis_lepszy_cwaniak napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/26 14:19:48:
Inaczej, nie ma co liczyć, ze cokolwiek się wskóra pisaniem reklamacji i interwencjami w innych instytucjach niż sąd, ale oczywiście reklamacja musi być złożona, właśnie po to aby wykazać później przed sądem wolę "łagodnego" rozwiązania problemu.
robertc1 napisał(a) komentarz datowany na 2013/07/05 12:33:35:
Witam, mam identyczną sytuację jak Pani Kinga. Czy ktoś może polecić kancelarię w Warszawie, która zajmuje się tego typu sprawami?
law24.pl napisał(a) komentarz datowany na 2013/07/16 14:36:02:
Dane różnych kancelarii:
lubczasopismo.salon24.pl/gorzynski/post/260629,pierwszy-taki-pozew-nabici-zbiorowo-przeciw-bre-bankowi
Ze swojej strony chcę tylko zauważyć, że orzeczenia wrocławskie dotyczą szerszej grupy klauzul UNW niż wyrok sądu antymonopolowego XVII AmC 624/09. Orzeczenia wrocławskie mówią, że każda klauzula UNW jest bezskuteczna, jeżeli ubezpieczonym nie jest klient, a bank (czyli w praktyce 100 % przypadków). Sama kwestia kto jest stroną umowy nie ma większego znaczenia, gdyż w ubezpieczeniach mogą występować trzy podmioty, z których tylko dwa są stroną: ubezpieczyciel (s), ubezpieczający (s), ubezpieczony (ns).
Orzeczenia wrocławskie są bardzo interesujące i odważne ale to "tylko" sąd okręgowy i na sądach w innych częściach kraju raczej nie zrobi to większego znaczenia, choć oczywiście jakiś precedens jest. Żeby mieć precendens w sądzie apelacyjnym należy wystartować powyżej 100.000 zł, co przy UNW byłoby możliwe tylko w przypadku pozwu grupowego.
law24.pl napisał(a) komentarz datowany na 2013/07/16 15:00:58:
W kwestii zapłaty spornych roszczeń z tytułu UNW:
sporna klauzula UNW z pewnością nie powoduje nieważności całej umowy kredytowej.
Oznacza to, że płacąc sporne roszczenie uzyskujemy roszczenie o zwrot tylko gdy poczynimy uprzednio lub jednocześnie z przelewem zastrzeżenie zwrotu albo gdy działaliśmy pod przymusem egzekucyjnym (art. 411 p. 1 k.c.). To drugie jest bardzo trudne do wykazania. Trzeba więc pamiętać, żeby płacąc czynić zastrzeżenie zwrotu.
Sprawa jest bardziej skomplikowana, gdy wpłaty nie idą bezpośrednio na konto banku, a klient wpłaca na konto "własne", prowadzone przez ten bank, który działa na podstawie pełnomocnictwa i rozlicza wszystkie płatności z tego konta. W tej sytuacji literalnie bank jako pełnomocnik działa za klienta, czyli płaci z konta "własnego" klienta i u klienta nie powstaje roszczenie o zwrot, gdyż pełnomocnik działający za klienta takiego zastrzeżenia nie dokonał. A nie dokonał, bo płacił sam sobie.
Paradoks ten można rozwiązywać w oparciu o naturę pełnomocnictwa (konwencja poczytywania działania pełnomocnika za działanie mocodawcy ma służyć ochronie kontrahentów, więc nie powinna działać, gdy kontrahentem jest pełnomocnik), albo w oparciu o sprzeczność pełnomocnictwa z dobrymi obyczajami (art. 108 k.c.), albo też w oparciu o nadużycie pełnomocnictwa (art. 5 k.c.).
W omawianej sprawie, prawdopodobnie klient nie rozwiązał tego problemu, nie zasilał "własnego" konta kredytowego z obawy o utratę roszczenia o zwrot. Dlatego w konsekwencji rzeczywiście zaprzestał spłat kredytu, tyle że spłata kredytu nie była możliwa z pominięciem pełnomocnictwa banku do dysponowania "własnym" kontem klienta. Moim zdaniem, ale nie znam szczegółów sprawy wypowiedzenia kredytu, zwrócenie uwagi bankowi w korespondencji na chęć płacenia z pominięciem pełnomocnictwa banku zwiększyłoby szanse uznania wypowiedzenia za bezskuteczne, jako naruszającego dobre obyczaje.
w sprawie mojego klienta (przedsiębiorcy) ten bank utworzył rachunek techniczny, na który wpłacano kwoty z kredytu z pominięciem konta "własnego" klienta "obsługiwanego" przez pełnomocnictwo banku. Chodziło o kwotę większą o trzy rzędy wielkości.
Uważam, że wniosek z tego jest taki, że zorganizowanie pozwu grupowego zwiększa siłę przebicia każdego klienta z osobna.
tomaszgdynia napisał(a) komentarz datowany na 2013/09/19 13:21:15:
Witam wszystkich zainteresowanych ubezpieczeniem niskiego wkladu wlasnego w moim przypadku w Multibanku. Chcilabym poruszyc temat a mianowicie posiadam dwa kredyty hipoteczne w Multibanku ( pierwszy na zakup ziemi pod budowe domu - wartosc zakupionej dzialki to okolo 260 tys pln z tego 50 tys wplacilem z wlasnych srodkow . Adekwatnie drugi kredyt na budowe domu 450 tys pln i tym razem bez wkladu wlasnego ). Musze dodac, ze oba kredyty sa zaciagniete w walucie Euro. Kredyty uzyskalem w 2010 roku. Co miesiac oprócz rat w euro place jeszcze kilka innych ubezpieczen, srednio okolo 500 pln. I terez co mnie irytuje najbardziej w tym nieludzkim banku. Dodatkowe ubezpieczenie niskiego wkladu ( przez pierwsze trzy lata skladki zostaly wliczone w wartosc kredytu, natomiast po uplywie trezch lat bank wyciaga " łape " po pieniadze gdzie ani nie przedstawil mi zadnej polisy a tym bardziej ja nie jestem bezposrednio ubezpieczony tylko bank . Najbardziej bulwersuje mnie to, ze wedlug mnie i wstepnej opinii niezaleznego rzeczoznawcy wartosc nieruchomosci wzrosla( wlozylem w budowe duzo srodow wlasnych, finansowych ) ale bank nie przyjmuje tego do wiadomosci i kaze placic 4.5 % od wysokosci zaciagnietego kredytu za kolejne trzy lata. Czy ktos spotkal sie z podobna sytuacja i czy nie przysluguje mi prawo wykonanie nowego operatu szacunkowego, tym samym zminila by sie roznica zabezpieczenia z powodu niskiego wkladu wlasnego i od tej kwoty oplacenie skaldki ??? pozdrawiam serdecznie, zainteresowanych tematem prosze o kontakt ktluty@op.pl grupa osob moze podobno wiecej :)
boros28 napisał(a) komentarz datowany na 2013/09/20 13:51:21:
W związku z dość częstymi pytaniami jak rozpocząć procedurę walki o odzyskanie kasy z tytułu bezprawnie pobranego ubezpieczenia niskiego wkładu zamieszczam przebieg postępowania reklamacyjnego w sprawie Pani Kingi:
wyrokibankowe.blox.pl/2013/09/Historia-pelnego-postepowania-reklamacyjnego-z.html
jakis_lepszy_cwaniak napisał(a) komentarz datowany na 2013/09/20 14:25:09:
Kolego boros28, usuń czym prędzej link, który wkleiłeś ze swojego komentarza, nie zostały usunięte (zamazane) w pełni dane osoby, której w/w korespondencja dotyczy, a jestem przekonany, ze ta osoba nie życzyłaby sobie aby występować w internecie z imienia i nazwiska. Jeśli to nie Twój blog to napisz do jego właściciela aby zrobił najpierw z tym porządek.
tomaszgdynia napisał(a) komentarz datowany na 2013/09/20 15:15:34:
Chcialym podziekowac za informacje, jednakze bede zobowiazany jezeli dysponuja Panstwo namiarami do prawnika znajacego zagadnienie ( odnosnie ubezpieczenia niskiego wkladu od kredytu hipotecznego zaciagnietego w 2010/ waluta euro w Multibanku ) z terenu Trojmiasta.
wiadomosci prosze na @ : ktluty@op.pl
andremiroire napisał(a) komentarz datowany na 2013/09/20 16:50:33:
Polecam: biznes.interia.pl/banki/news/sn-o-zasadach-zawierania-umow-opcji-walutowych,1950742
andremiroire napisał(a) komentarz datowany na 2013/09/20 16:51:00:
Dobry Wyrok, brawo SN!!!!!!!! :-)))))
andremiroire napisał(a) komentarz datowany na 2013/09/21 05:20:25:
forumkredytowe napisał(a) komentarz datowany na 2013/09/27 23:35:31:
I bardzo dobrze teraz droga przetarta dla innych osób
ktluty napisał(a) komentarz datowany na 2013/10/09 13:32:54:
Pytanie ??? Czy w momencie gdy skieruje sprawe do sadu odnosnie bezprawnego pobierania składek " co trzy lata " z mojego konta na poczet Ubezpieczenia Niskiego Wkładu Własnego Multibank może mi wypowiedzieć umowę a tym samym, jeżeli nie bedę w stanie spłacić kredytu wywalą mnie z rodziną na bruk i zagarną nasz piękny domek ??? Dodam, iz pozostałe przymusowe ubezpiecznia a jest ich 5 płace regularnie co miesią jak również raty spłacam zawsze na czas.
jakis_lepszy_cwaniak napisał(a) komentarz datowany na 2013/10/09 14:27:07:
@Tomasz z Gdyni
Nikt tego nie wie co bank wymyśli po ew. przegranej sprawie w sądzie. Generalnie zasada jest taka, że w przypadku zakwestionowania niedozwolonego przez sąd zapisu w umowie, zapis ten nie obowiązuje (jakby nie istniał) przy czym reszta umowy pozostaje w mocy. Brak jest podstaw do wypowiedzenia umowy (ale to moje zdanie). Oczywiście zalecam płacić ubezpieczenie a następnie dochodzić swoich praw a nie odwrotnie. Bo Pani Kinga z Wrocławia nie chciała płacić (dla świętego spokoju) a potem bank jej pieniądze, które trzymała na poczet rat ściągał w pierwszej kolejności jako składkę na ubezpieczenie i twierdził, ze rat nie płaciła.
law24.pl napisał(a) komentarz datowany na 2013/10/10 09:59:34:
Bank zawsze może wypowiedzieć umowę kredytową zob. art. 75 pr. bank. Umowa kredytowa to tzw. incomplete contract - contrat fragile. Oznacza to że bank musi mieć w niej luz decyzyjny celem reagowania na zagrożenia spłaty kredytu. Tyle że w zamian bank powinien uwzględniać interes klienta na etapie zawierania, wykonywania a nawet rozwiązywania transakcji. Tyle że mało kto w Polsce to rozumie.
law24.pl napisał(a) komentarz datowany na 2013/10/10 09:59:58:
ktluty napisał(a) komentarz datowany na 2013/10/10 11:34:45:
Bede bardzo wdzieczny jezeli LAW24 mozesz rozwinac swoja mysl. Prosciej prosze :)
law24.pl napisał(a) komentarz datowany na 2013/10/10 13:12:38:
Bank zawsze może uznać, że klient stracił zdolność kredytową.
law24.pl napisał(a) komentarz datowany na 2013/10/10 13:15:04:
Ustalanie później w sądzie, że bank nadużył prawa do wypowiedzenia umowy jest bardzo trudne.
jakis_lepszy_cwaniak napisał(a) komentarz datowany na 2013/10/10 13:39:16:
Na jakiej podstawie bank może uznać, że klient stracił zdolność kredytową? Załóżmy, że klient pracuje cały czas w tym samym miejscu co w chwili wzięcia kredytu, zarabia tyle samo lub nawet więcej. Regularnie spłaca kredyt, załóżmy już 4-5 lat, zatem? Bank w chwili udzielania kredytu nie dałby nigdy kredytu na kwotę wyższą niż wynosi zdolność kredytowa klienta w chwili podpisywania umowy.
Jeśli zaś chodzi o niewystarczające zabezpieczenie kredytu po ew. wyroku sądu i nakazie zwrotu pobranej od klienta składki na ubezpieczenie to przecież sytuacja co do kredytu się nie zmienia. Ubezpieczenie jest zapłacone i powinno dalej obowiązywać, bo przecież bank nie może z niego zrezygnować (zgodnie z jakąś tam rekomendacją dot. zabezpieczenia kredytów hipotecznych). Różnica jest taka, ze za ubezpieczenie placi bank a nie konsument przy tak skonstruowanej umowie. W swej pazerności bank tak przekombinował z umową, że szczerze liczę, że będzie do tyłu (chociaż na tym ubezpieczeniu). A wystarczyło wsadzić koszt ubezpieczenia NWW w prowizję, w marżę albo w ubezpieczenie kredytobiorcy z normalną cesją na bank a nie kombinować z wirtualnym ubezpieczeniem gdzie klient nie ma nic z tego (i do tego) tylko musi płacić.
stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2013/10/10 14:29:34:
Zdolnosc kredytowa: a no na takiej niestety podstawie, ze przy obecnym kursie CHF LTV dla wielu kredytobiorcow jest czesto >150% (czyli wartosc nieruchomosci jest sporo mniejsza niz kredyt wyrazony w PLN). To wystarczy zeby wypowiedziec umowe, takie przypadki sa teraz sporadyczne ze wzgledow spolecznych nazwijmy .... Ale w sytuacji pojscia na noze bank moze to zrobic.
Zabezpieczenie kredytu: i tak i nie. Ja podwazylem pobranie skladki ze wzgledu na zmiane ubezpieczyciela, dostalem ja cala z powrotem + odsetki. Bank oswiadczyl, ze wycofal ja od ubezpieczyciela co moze nie do kocna byc prawda, bo zapewne maja umowe ramowa oplacana zbiorowym przelewem. Mialem potem kredyt niezabezpieczony wg banku i po paru miesiacach sie upomnieli. Moglem nadplacic, podrzucic dodatkowa hipoteke do obciazenia, badz podpisac aneks z inna nazwa ubezpieczyciela i zaplacic ta skladke.
IMHO najlepiej dac inna nieruchomosc zeby miec swiety spokoj i pozwac bank wskazujac abuzywnosc klauzuli i dostac calosc pieniedzy z powrotem.
law24.pl napisał(a) komentarz datowany na 2013/11/15 17:30:18:
W uzupełnieniu mojego posta w kwestii zapłaty spornych roszczeń z tytułu UNW (16.7.2013) spieszę donieść, że: SA w Warszawie (I ACa 1375), jak i SO w Łodzi (II C 1693/10) uznały ostatnio, że klient nie może utracić prawa do zwrotu nienależnie zapłaconych bankowi kwot, jeżeli bank sam pobiera należne kwoty z rachunku klienta na podstawie upoważnienia.
Niby proste, ale przy tendencji sądów dzielenia włosa na czworo wcale nie oczywiste.
andremiroire napisał(a) komentarz datowany na 2013/11/15 17:55:15:
ktluty napisał(a) komentarz datowany na 2013/11/15 19:35:12:
CZY KTOS Z WAS DOCHODZIŁ SWOICH PRAW W ZWIAZKU ZE ZWROTEM UNWW ZA POSREDNICTWEM ARBITRA BANKOWEGO, ZAMIERZAM ZŁOŻYĆ WNIOSEK WŁASNIE W TEJ INSTYTUCJI.
pozwalembank napisał(a) komentarz datowany na 2013/11/16 13:37:25:
Postępowanie przed arbitrem to strata czasu i pieniędzy.
stefanek.burczymucha napisał(a) komentarz datowany na 2013/11/16 17:49:40:
Law24.pl dzięki!
ktluty napisał(a) komentarz datowany na 2013/11/17 12:03:21:
CHCIALBYM ZAPYTAC CZY JEST KTOS FAKTYCZNIE NA TYM BLOGU, KTO WYGRAL SPRAWE UBEZPIECZENIA NISKIEGO WKLADU WLASNEGO WZGLEDEM BRE BANKU -MULTIBANK UMOWA Z 2010 ROKU. JEZELI TAK BEDE ZOBOWIAZANY JEZELI DOSTANE JAKIES NAMIARY NA ADRES KTLUTY@OP.PL
DUZO SIE O TYM MOWI, JEDNAKZE W ZASADZIE NIE WIELE Z TEGO WYNIKA.
Z GORY BARDZO DZIEKUJE I LICZA NA PANSTWA POMOC W TYM ZAKRESIE !!!
TOMASZ L. z Gdyni
ps. szukam osob do pozwu zbiorowego ???
kdom1 napisał(a) komentarz datowany na 2013/11/22 12:12:49:
Witam, właśnie jestem w trakcie pisania wniosku do Arbitra Bankowego. Niestety zmartwiły mnie komentarze na tym forum i zaczynam czuć obawę przed negatywnymi skutkami jakie nałoży na mnie Multibank po złożeniu wniosku. Jakie koszty postępowania przed arbitrem wchodzą w grę w razie przegrania sprawy z bankiem? czy ktoś się orientuje? Sytuacja jest mocno bezprawna, łącznie z okolicznościami celowego wprowadzenia w błąd przez pracownika banku dzień przed i w trakcie podpisywania umowy o kredyt hipoteczny. Chętnie porozmawiam z osobami, które chciałyby faktycznie pozwać zbiorowo Multibank z tytułu bezprawnego naliczania UNWW. Sama zastanawiam się nad założeniem bloga lub strony internetowej na ten temat.
Pozdrawiam i podaję mail: ziomkapoziomka@gazeta.pl
bunny_202 napisał(a) komentarz datowany na 2013/12/05 18:56:21:
Znajduję się w podobnym problemie.
Chcąc nie chcąc musiałem zapłacić kolejną ratę za ubezpieczenie niskiego wkładu własnego na kolejne 3 lata.
Czytając to wszystko z jednej strony jedna osoba wygrała ale przez to straciła kredyt.
A z drugiej jej wygrana przerodziła się w masakrę (sam nie wyobrażam sobie sposobu spłacenia kredytu "od ręki")
Może jak by się zebrało kilku klientów (kilka tysięcy) i złożyć pozew zbiorowy to było by o wiele łatwiej. Nawet wynajmując prawnika każdy jak by ze swojego ubezpieczenia zapłacił z tego co odzyska 10 % to prawnik nie wiedział by co zrobić z pieniędzmi. Oczywiście jak by je odzyskał. Ale jeśli jedna osoba wygrała to pewnie się da. Co najwyżej zająć to może sporo czasu, ale i tak chcąc nie chcąc płace.
Jeśli ktoś by znalazł jakąś informację o poście zbiorowym prosił bym o poinformowanie mnie na adres
bunny202@wp.pl
zawsze mogę czegoś nie zauważyć i przegapić.
ktluty napisał(a) komentarz datowany na 2013/12/05 19:15:19:
Widze, ze jest nas juz troje :)
Podaje swoj adres do zbiorowego. Wyslalem wlasnie pismo do arbitra bankowego choc wiem, ze na 99 % dostane " sztance " w odpowiedzi, ze widzialem co podpisuje i tyle.
Pozdro dla wszystkich zainteresowanych tematem !
Na marginesie jakis czas temu zapytalem na tym forum czy jest ktos faktycznie kto wygral i co ???? cisza, swobodne wypowiedzi ale tak naprawde bez konkretow niestety.
Moj adres ktluty@op.pl
sa-wka napisał(a) komentarz datowany na 2013/12/06 10:21:34:
Niestety nie słyszałam o tym, aby ktoś Poza panią Kingą, wygrał gdziekolwiek z BRE bankiem (oraz jego pochodnymi). Nie liczyłabym na Arbitra bankowego :-) Totalna żenada , bo nawet nie wysili się o głębsze wyjaśnienie, a skopiuje odpowiedź banku, na którą będzie czekał dłużej niż pół roku , ponieważ bank zlewa pisma Arbitra jak tylko się da, a Arbiter niestety nie ma żadnych instrumentów prawnych aby cokolwiek egzekwować :-) Niestety :-(. Wiem co piszę, gdyż sprawę ciągnę od 2011 roku przez uprawnione do tego instytucje państwowe. Z przykrością muszę stwierdzić, że instytucje powołane do naszej ochrony przed nieuczciwymi praktykami banków (powtarza - banków), albo nie chcą nam pomóc, albo się czegoś obawiają :-) Spychologia jest podstawową zasadą w ich działaniu. Jedynym rozwiązaniem jest oczywiście pozew do sądu, no ale tam trzeba poświęcić kasę: dla prawnika (bo nie skończy się na I instancji), na różnego rodzaju wpisy i oczywiście trzeba liczyć się z ryzykiem, że się przegra i jeszcze sąd nam dowali koszty drugiej strony :-) Mogłabym pisać i pisać na ten temat wieleeee.....oczywiście BRE bank, o tym wszystkim także doskonale WIE!!!! że ludzi po prostu nie stać na spory . JEDYNYM pomocnym rozwiązaniem "ubebranych" w interesy z BRE bankiem byłby UOKiK, który już dawno ugryzł ta sprawę....ale niestety z jakiś niewiadomych przyczyn jej nie dokończył.... klauzula o NWW nadal nie jest wpisana do rejestru klauzul niedozwolonych. Pytanie do UOKiKu - dlaczego od 2008 roku NIKT TYM SIę NIE ZAJĄŁ :-) czyżby BRE Bank był silniejszy i miał szersze bary?;-) To, moim zdaniem , jest jedyne wytłumaczenie braku działania UOKiKu :-) pozdrawiam wszystkich którzy sie "uprzą" i będą walczyć do końca :-)
pozwalembank napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/27 15:11:11:
ktluty napisał(a) komentarz datowany na 2014/05/27 16:59:05:
Bardzo to ladnie wyglada, jednakze czekam az ktos rozpocznie batalie z pozwem zbiorowym odnosnie niskiego wkladu wlasnego. Ja natychmiast sie w ten pozew wpisuje !!!!!!!Pozdrawiam wszystkich placacych :)
unww.pozew napisał(a) komentarz datowany na 2014/06/09 13:58:33:
"Ubezpieczenie niskiego wkładu Kredytu w na 36-miesięczny okres ubezpieczenia. Jeśli z upływem pełnych 36 miesięcy okresu ubezpieczenia licząc od dnia uruchomienia kredytu Iub pierwszej transzy Kredytu (w przypadku, gdy Kredyt wypłacany jest w transzach) nie nastąpi całkowita spłata zadłużenia objętego ubezpieczeniem ani inne zdarzenie kończące okres ubezpieczenia, ochrona ubezpieczeniowa podlega przedłużeniu na kolejny 36 miesięczny okres, przy czym łączny okres ubezpieczenia nie może przekroczyć 180 miesięcy. Kredytobiorca upoważnia Bank do pobrania kosztów związanych z podwyższonym ryzykiem spłaty Kredytu w wysokości 4.5 % kwoty Kredytu objętej ubezpieczeniem, tj. KWOTA1 złotych, w tym także w przypadku przedłużenia ochrony ubezpieczeniowej, z rachunku wskazanego w §X bez odrębnej dyspozycji.
Kwota Kredytu objęta ubezpieczeniem niskiego wkładu wynosi KWOTA2 złotych."
KWOTA2=40%kredytu
unww.pozew napisał(a) komentarz datowany na 2014/06/09 14:00:08:
hmaciejm napisał(a) komentarz datowany na 2014/07/19 17:19:55:
1.07.2014 r. otrzymałem pismo o ubezpieczeniu brakującego wkładu własnego w kwocie 1086 zł. Czy w obecnej chwili, po orzeczeniach sądowych zasadne jest żądanie zapłaty, czy powinienem zrobić wpłatę w/w ubezpieczenia? Ponadto w moich dokumentach posiadam oświadczenie o przystąpieniu do ubezpieczenia z tytułu zgonu oraz całkowitego inwalidztwa. Umowa zawarta jest pomiędzy moim bankiem tj. EURO Bank S.A. a TU Allianz Życie Polska S.A. Składkę z tytułu tego ubezpieczenia ja opłacam co miesiąc w kwocie 92 zł. Polisy nie otrzymałem i nie podpisywałem. W związku z tym mam pytanie: czy obowiązkiem banku jest przysłanie mi polisy, ponieważ nie znam warunków ubezpieczenia? Proszę o pomoc i przesłanie odpowiedzi na e-mail: henmac.67@gmail.com
banksterka napisał(a) komentarz datowany na 2014/08/13 15:26:17:
Czy ktokolwiek z kredytobiorców Multibanku z roku 2007, 2008 miał możliwość przejrzenia warunków ubezpieczenia niskiego wkładu ? Czy ktokolwiek dostał do ręki OWU tego ubezpieczenia ? Czy ktokolwiek podpisywał jakikolwiek dokument potwierdzający zapoznanie się z regulaminem, etc i akceptacją warunków ?
To jest clou. Zgodnie z KC jeśli jedna ze stron nie ma możliwości zapoznania się z treścią umowy to taka umowa z mocy prawa jest nieważna. Bezczelny bank i ubezpieczyciel zasłaniają się tym, że klient nie jest stroną umowy ubezpieczenia niskiego a w związku z tym nie muszą mu udostępniać dokumentów. Ale czy ktokolwiek z klientów podpisywał dokument " przyjąłem do wiadomości i akceptuję, że nie jestem stroną umowy i w przypadku wypłaty odszkodowania przez ubezpieczyciela na rzecz banku , ubezpieczycielowi przysługuje regres do mnie jako klienta/" ? I to klient mimo, że płacił składki ostatecznie będzie musiał zwrócić ubezpieczycielowi całą kwotę odszkodowania ? Ktoś był informowany o fakcie, że nie jest stroną umowy tego ubezpieczenia i nie jest w żaden sposób chroniony przed podpisaniem umowy kredytowej, skoro sami doradcy w Multibanku nie mieli dostępu do dokumentów źródłowych ( OWU, umowy ubezpieczenia , etc ). Przed Sądem we Wrocławiu właśnie toczy się postępowanie o uznanie roszczenia zwrotu odszkodowania ( ubezp.niskiego wkładu ) przez klienta na rzecz ubezpieczyciela za nieuzasadnione oraz unieważnienie całej umowy kredytowej waloryzowanej walutą ze względu na klauzule niedozwolone w umowie i charakter spekulacyjny umowy. Jeśli sędzia będzie odważny i nie przestraszy się to może być bardzo ciekawy wyrok w tej sprawie....
serbon napisał(a) komentarz datowany na 2015/05/31 19:42:14:
Oferty pracy dla nauczycieli japońskiego w Wrocławiu!!!
Korepetytor japońskiego Wrocław!!!!
Szukałam dodatkowy zarobek w internecie i przypadkowo znalazła oferty pracy nauczycieli japońskiego na Preply.com
preply.com/pl/wroclaw/oferty-pracy-dla-nauczycieli-języka-japońskiego
founder11 napisał(a) komentarz datowany na 2016/11/22 17:18:27:
Ten przykład pokazuje że jednak się da.. choć przypuszczam jednak że łatwo nie było. Za bankami stoją prawnicy a taki zwykły Kowalski co może zrobić? W lepszej sytuacji są te osoby które dadzą radę wytoczyć jakiś grupowy proces.
pastorosasben napisał(a) komentarz datowany na 2017/05/31 16:03:50:
katarzynaskorulska napisał(a) komentarz datowany na 2017/12/08 22:29:17:
Spory z bankiem to ciężka sprawa, sama się o tym przekonałam. Wydawało mi się, iż jestem na straconej pozycji. Na szczęście w obecnej dobie Internetu mamy możliwość wstępnego, podstawowego zasięgnięcia informacji i choćby dzięki takim artykułom - wiemy, że mamy jakieś szanse. Nawet jeśli są one niewielkie - warto walczyć o swoje, bo nikt za nas tego nie zrobi. Ja wywalczyłam swoje z pomocą kancelarii LexNord (www.lexnord.com/) i jeżeli ktoś ma podobny problem - mogę polecić z czystym sumieniem. Warto się chociażby skonsultować z osobami, które dysponują odpowiednią wiedzą.