Source: http://lacorruption.weebly.com/blog-o-ple347ni-i-cudach/archives/02-2016
Timestamp: 2017-03-29 17:12:01+00:00
Document Index: 44679737

Matched Legal Cases: ['art 6', 'art 10', 'art 10', 'art 271', 'art 231', 'art 304', 'art 231', 'art 304']

Zgodnie z obietnicą postanowiliśmy zakończyć korespondencję z instytucjami nadzoru, które wielokrotnie miały już do czynienia z nasza nieruchomością i przejść do korespondencji z hmm... instytucjami nadzorującymi te instytucje nadzoru (tj. Krajowej Rady Sądownictwa, Krajowej Rady Prokuratury, Kancelarii Premiera) mając nadzieję iż zrobią coś z tymi pokładami funkcjonalnego analfabetyzmu na który trafiliśmy.Na pożegnanie każdej instytucji nadzoru wysłaliśmy jeszcze skierowane do jej rzecznika (a tam gdzie go nie ma do szefa) pismo w którym jeszcze raz apelujemy aby dana instytucja przestała się błaźnić udając zbiorowisko funkcjonalnych analfabetów, których byle powiat jest w stanie w trąbę zrobić wmawiając jej najbardziej absurdalne rzeczy.Do Sądu Okręgowego napisaliśmy tak" Szanowni Państwo,Zdumiewa nas, że Sąd Okręgowy w W*** zachowuje się tak jakby w ciągu 3 tygodni nikt z jego personelu nie zorientował się czego dotyczy nasza korespondencja. Mówiąc już bardzo kolokwialnie sprawa dotyczy tego, że pozwalają się Państwo robić w trąbę powiatowym instytucjom, które od ok 5 lat skłaniają Państwa do procesowania sprawy tak jakby pod adresem K** 53 w M** znajdował się inny obiekt niż ten ujawniony w księgach wieczystych (odzwierciedlających zawsze stan faktyczny).Wobec braku Państwa kooperacji kolejne informacje o Państwa działaniach przesyłane będą do Krajowej Rady Sądownictwa. celem ustalenia czy ta instytucja również zezwala na generowanie podwójnego ohipotekowania w oparciu o dokumenty o wartości dowodowej przysłowiowych kwitów z pralni.W dowód naszej życzliwości sugerujemy jednak aby zażądali Państwo od instytucji powiatu g** dokumentów na podstawie których rzekomo "ustalono" istnienie innego stanu faktyczno- prawnego niż ten ujawniony w księgach wieczystych.Zapewniamy Państwa, że dostaną Państwo co najwyżej dokumenty tej klasy co decyzję z 1993 wydaną na podstawie dokumentacji przedstawiającej fikcyjny obiekt czy ewentualnie dokumenty "omyłkowo" przeniesione z nieruchomości dwie posesje dalej (gdzie rzeczywiście znajdował się budynek komunalny z lokatorami, którym władała Gmina M**). Jeżeli maja Państwo pecha mogą Państwo dostać również orzeczenie sądu oparte na wiarygodności tej makulatury (niestety inaczej takich dokumentów nie możemy określić) podjęte bez informowania o tym władających nieruchomością właścicieli. Sąd Rejonowy w G** odmówił wydania zaświadczenia, ze nie podjął takich czynności - więc sugerowanie, ze taki dokument mógł zostać wystawiony nie wynika bynajmniej z bezpodstawnej złośliwościW razie gdyby ktokolwiek usiłował odmówić Państwu wyjaśnień zasłaniając się tym, ze "Prokuratura bada" - spieszymy z zapewnieniem, że istotnie sprawę stanu faktyczno-prawnego nieruchomości przy ul K** 53 w M** Prokuratura Rejonowa w G** bada/badała przy okazji już kilkunastu postępowań tak intensywnie, ze zdołała już "ustalić" jak się zdaje kilka stanów faktyczno-prawnych. (część sygnatur mogą Państwo znaleźć pod adresem http://lacorruption.weebly.com/sprawy-karne.html) Niestety nie jest w stanie wyjaśnić skąd je wzięła ani dlaczego nie przyjmuje w swoich ustaleniach do wiadomości istniejącej rzeczywistości faktyczno-prawnej,Wobec absurdu tej sytuacji Państwa dotychczasowa niezdolność do podjęcia nawet próby zaadresowania problemu wskazuje na całkowitą dysfunkcjonalność sądownictwa powszechnego i konieczność jego gruntownej reformy, o ile nie całkowitej przebudowy.Jeżeli Państwo maja komentarz do zaistniałej sytuacji z chęcią umieścimy go na stronie.Z poważaniem.LaCorruption.org"Pisma o podobnej treści skierowaliśmy do Sądu Apelacyjnego, WSA, Prokuratury Okręgowej, Prokuratury Apelacyjnej, Samorządowego Kolegium Odwoławczego, zaznaczając oczywiście, ze organem kontrolnym dla Prokuratury jest Krajowa Rada Prokuratury, a dla SKO - Prezes rady Ministrów.Instytucje nadzoru budowlanego dostały niewiele różniące się pisma"Szanowni Państwo,Zdumiewa nas, że Główny/Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego zachowuje się tak jakby w ciągu 3 tygodni nikt z jego personelu nie zorientował się czego dotyczy nasza korespondencja. Mówiąc już bardzo kolokwialnie sprawa dotyczy tego, że pozwalają się Państwo robić w trąbę powiatowym instytucjom, które od ok 5 lat skłaniają Państwa do procesowania lub potwierdzania o prawidłowości procesowania sprawy tak jakby pod adresem K** 53 w M** znajdował się inny obiekt niż ten ujawniony w księgach wieczystych (odzwierciedlających zawsze stan faktyczny).Wobec braku Państwa kooperacji kolejne informacje o Państwa działaniach przesyłane będą do Prezesa Rady Ministrów. celem ustalenia czy ta instytucja również zezwala na wykorzystywania nadzoru budowlanego dla uwiarygadniania rzekomego istnienia warunków dla zastosowania art 6 ustawy o księgach wieczystych i hipotece poprzez uwiarygadnianie ewidentnie wadliwej dokumentacji o wartości dowodowej przysłowiowych kwitów z pralni.W dowód naszej życzliwości sugerujemy jednak aby zażądali Państwo od instytucji powiatu grodziskiego dokumentów na podstawie których "ustalono" istnienie innego stanu faktyczno- prawnego z którego rzekomego istnienia PINB w G** wykalkulował sobie rzekome przeprowadzenie prac budowlanych w 2010 roku czy tez rzekome istnienie pod adresem K** 53 w M** nieruchomości na planach której Burmistrz Miasta M** wydał w 1993 roku ewidentnie wadliwa decyzję nr 933014 (uznawana przez nadzór budowlany za bodajże jedyny wiarygodny dokument spośród kilkudziesięciu dostarczonych, z których pozostałe dokumentowały rzeczywiście istniejący stan faktyczny)Zapewniamy Państwa, że dostaną Państwo co najwyżej dokumenty tej klasy co wspomniana decyzja z 1993 roku czy ewentualnie dokumenty "omyłkowo" przeniesione z nieruchomości dwie posesje dalej (gdzie rzeczywiście znajdował się budynek komunalny z lokatorami, którym władała Gmina M***). Jeżeli maja Państwo pecha mogą Państwo dostać również orzeczenie sądu oparte na wiarygodności tej makulatury (niestety inaczej takich dokumentów nie możemy określić) podjęte bez informowania o tym władających nieruchomością właścicieli. Sąd Rejonowy w G*** odmówił wydania zaświadczenia, ze nie podjął takich czynności - więc sugerowanie, ze taki dokument mógł zostać wystawiony nie wynika bynajmniej z bezpodstawnej złośliwościW razie gdyby ktokolwiek usiłował odmówić Państwu wyjaśnień zasłaniając się tym, ze "Prokuratura bada" - spieszymy z zapewnieniem, że istotnie sprawę stanu faktyczno-prawnego nieruchomości przy ul K** 53 w M** Prokuratura Rejonowa w G** bada/badała przy okazji już kilkunastu postępowań tak intensywnie, ze zdołała już "ustalić" jak się zdaje kilka stanów faktyczno-prawnych. (część sygnatur mogą Państwo znaleźć pod adresem http://lacorruption.weebly.com/sprawy-karne.html) Niestety nie jest w stanie wyjaśnić skąd je wzięła ani dlaczego nie przyjmuje w swoich ustaleniach do wiadomości istniejącej rzeczywistości faktyczno-prawnej.Wobec absurdu tej sytuacji Państwa dotychczasowa niezdolność do podjęcia nawet próby zaadresowania problemu wskazuje na całkowitą dysfunkcjonalność struktur nadzoru budowlanego i konieczność jego gruntownej reformy, o ile nie całkowitej przebudowy.Jeżeli Państwo maja komentarz do zaistniałej sytuacji z chęcią umieścimy go na stronie.Z poważaniem.LaCorruption.org"
Kto wykorzystał Pana Krzysia c.d.
Kolejne podsumowankoOsoba działająca z upoważnienia pani Burmistrz miasteczka M w odpowiedzi na nasz wniosek beztrosko odpowiedziała, że usuwać z zasobów Urzędu Miasta ewidentnie wadliwego dokumentów nie zamierza. Jak rozumiemy to jeżeli nie podoba nam się, że jest on sprzeczny z zapisami ksiąg wieczystych to możemy sobie zapisy ksiąg wieczystych pozmieniać. Może jesteśmy naiwni, ale myślimy, że są granice idiotyzmu jaki można świadomie podpisać własnym nazwiskiem. Wydaje się więc, że osoby odpowiadające na masz wniosek muszą naprawdę wierzyć, w istnienie alternatywnej rzeczywistości wyłaniającej się z dokumentu podpisanego Pana Krzysia (bo o ten właśnie dokumencik chodziło w naszym wniosku), a nie w istniejąca faktycznie sytuację, która można obecnie i można było zobaczyć na własne oczy w przeciągu ostatnich kilkudziesięciu lat i która jest potwierdzona w co najmniej dziesiątkach innych dokumentów wystawionych przez różne instytucje powiatu g** w tym Urząd Miasteczka M**Gdyby to się działo w próżni, to można by co najwyżej podejrzewać kogoś o poważne problemy zdrowotne, zwłaszcza szczytowej części ciała. Jednak pismo to zostało poprzedzone latami procesowania spraw przez wszystkie instytucje powiatowe tak jakby na miejscu rzeczywiście istniejącej nieruchomości było coś innego. Musimy więc chyba przyjąć do wiadomości, że przynajmniej w powiecie G** istnieje zwyczaj uzgadniania odzwierciedlających stan faktyczny ksiąg wieczystych z ewidentnie wadliwymi dokumentami wyciągniętymi z urzędowego bałaganu, a nie odwrotnie.W tym miejscu musimy wyrazić najszczerszą wdzięczność Pani Kierownik i Pani Burmistrz za uświadomienie nas o możliwości istnienia takiej procedury, bowiem zapewniamy solennie, że sami byśmy na to nie wpadli. Skoro jednak nas uświadomiono, postanowiliśmy zwrócić nasza uwagę na instytucje w której dokonuje zgodnie ze wskazówka dana nam przez obie panie takich uzgodnień się dokonuje czyli Sąd.# # #Tu na chwilę musimy powrócić wrócimy do sprawy którą opisaliśmy tutaj i pozwolimy sobie zwrócić uwagę na dokumenty w oparciu o które Urząd Miasteczka M. najpierw dokonał dla pewnej nieruchomości korekty "pomyłki powielanej przez ponad 30 lat" w ewidencji gruntów, a następnie tą nieruchomość zasiedziałDokumenty te to:1. zezwolenie na rozbiórkę budynku mieszkalnego X (czyli budynku będącego częścią nieruchomości będącej przedmiotem sprawy)2. wniosek 3 mieszkańców o uporządkowanie stanu prawnego budynku mieszkalnego X kierowany do Starosty powiatu G i Burmistrza miasteczka M3 zaświadczenie referatu finansowego o nie figurowaniu w rejestrach podatkowych nieruchomości X4. pismo Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej zatytułowane "informacja o nieruchomości X" kierowana do osoby fizycznej w sprawie nieruchomości X 5. jakaś stara decyzja o przydziale mieszkania.Prawdę mówiąc to zawsze myśleliśmy, ze takie dokumenty maja wartość dowodowa przysłowiowej makulatury. Ale najwyraźniej w powiecie G*** działa to inaczej.Kuszące niewątpliwie byłoby zbadanie ile podmiotów ma prawo do zasiedzenia np Pałacu Kultury i Nauki, Luwru czy Taj Mahal w myśl praktykowanego w powiecie G** prawa (może nawet my byśmy się załapali bo do przynajmniej jednego z tych obiektów mamy jakieś stare bilety wstępu i paragon ze sklepu z pamiątkami ;-), ale najpierw powinniśmy się zając bardziej przyziemnymi sprawami. Na przykład poszukaniem odpowiedzi na pytanie dlaczego Sąd Rejonowy w G** nie chce wydać zaświadczenia, że nie zasiedział naszej nieruchomości (lub nie wykonał podobnej czynności odbierającej nam nasze prawa gdy sobie spokojnie usiłowaliśmy wyremontować nasz domek), a Urząd Miasta nie chce zaświadczyć, ze nie brał w czymś takim udziału.# # #Zacznijmy od tego, że jeżeli w instytucje powiatu G** uważają, że dokumenty wymienione powyżej są wystarczające dla ustalenia stanu faktycznego nieruchomości z takim stopniem pewności, że można dotychczasowego właściciela przenieść na inne miejsce a nieruchomość przekazać innemu podmiotowi, to zasiedzenie nieruchomości z zawsze odzwierciedlającą stan faktyczny księga wieczystą i właścicielami zawsze władającymi swoja własnością - nie powinno przedstawiać większego problemu. Szczególnie jeżeli się do tego doda inne praktyki stosowane w powiecie G**.Niemożliwe? Zaraz to wykażemy na przykładzie naszej nieruchomości1. Usuniecie ksiąg wieczystych z procesu.Oczywiście nikt nie mógłby "ustalić", że istnieje inny stan faktyczny gdyby zajrzał do ksiąg wieczystych. Jednak kilka lat temu zwróciły naszą uwagę zapisy geoportalu powiatowego dla naszej nieruchomości w których w rubryka przeznaczona na podanie numerów ksiąg wieczystych prowadzonych dla nieruchomości świeciła pustką. Numery oczywiście były podane w innej rubryce, która nie wyświetlała się na ekranie i co więcej były nawet podawane w wypisach z ewidencji gruntów. Uważaliśmy to na jakiś nieistotny błąd do momentu w którym odkryliśmy, ze pracownik wydziału geodezji Urzędu Miasta po sporządzeniu wydruku z geoportalu i zaopatrzeniu go w pieczątkę swojej instytucji używa go w postępowaniu administracyjnym. Oczywiście zrobiliśmy wówczas wielki dym. Nie wiemy jednak czy praktyk takich zaprzestano.Jak więc widać nie było bynajmniej nie do pomyślenia zrobienie z naszej nieruchomości nieruchomości pozornie nieohipotekowanej na potrzeby jakiegoś postępowania. Wystarczyło tylko przyjąć do akt sprawy wydruk z geoportalu powiatowego opatrzony jakąś urzędową pieczątka pochodzący z okresu zanim się zorientowaliśmy do czego to może służyć i wymusiliśmy uporządkowanie sprawy2. Wykazanie braku kontaktu z właścicielami (ewentualnie tego, że właściciele nie żyją i brak jest ich znanych spadkobierców)Właścicieli nieruchomości po prawej czyli willi Margucin na miejscu po wojnie nie było (może dlatego, że nieruchomość była niezabudowana,więc mogliby co najwyżej mieszkać na niej w namiocie). Ostatni raz zainteresowali się swoją nieruchomością podobno w roku 1948 kiedy to odtworzyli dla niej zniszczoną księgę wieczystą myląc przy okazji numer działki z nasza nieruchomością. Pomyłka jest raczej nieistotna z uwagi na wykonaną wówczas mapa dokładnie pokazuje co jest gdzie, a poza tym na początku lat 90-tych objawili się spadkobiercy którzy pomyłkę sprostowali. Jednak nie wiedzieć czemu już po tym sprostowaniu przedwojenni właściciele willi Margucin objawili się na naszej działce jako władający nią nieboszczycy z którymi nie ma kontaktu i to w trakcie modernizacji gruntu wykonywanej przez nieoceniony Urząd Miasta M. Powiedzmy więc, że gdyby jakiejś grzebiącej w dokumentach z modernizacji gruntów Pani Urzędniczce się pomyliło to nieżyjących właścicieli bez znanych spadkobierców już mamy.3. Umieszczenie na miejscu naszej nieruchomości innej nieruchomości .Pozwolenie na "nadbudowę" z 1993 roku wystawione przez Pana Krzysia pokazuje istnienie pod adresem K** 21 (stara numeracja) w Milanówku pewnego obiektu posadowionego na dwukrotnie większej działce (obejmującej naszą nieruchomość i nieruchomość sąsiadów)Pozwolenie to ma jedna trochę zaskakująca właściwość - sugeruje, ze na miejscu naszej nieruchomości znajdował się rzekomo w 1993 roku obiekt, który przypominał nieruchomość, która w rzeczywistości znajdowała się trochę dalej, a mianowicie pod numerem 23 (stara numeracja) i która w pewnym okresie z nieustalonych przyczyn była numerowana 21b. Jest to o tyle istotne, że władanie nieruchomością numer 23 przez Gminę i istnienie na niej lokatorów jest dobrze udokumentowane. Budynek w którym byli lokatorzy został zburzony, działka została podzielona i znajduje się obecnie w prywatnych rękach. Sytuacja tej nieruchomości jest równie dobrze udokumentowana jak naszej, jednak Urzędowi Miasta najwyraźniej te dwie nieruchomości się mylą skoro nie może wykluczyć istnienia lokatorów na naszej nieruchomości, ani potwierdzić ich istnienia na nieruchomości o dawnym numerze 23 (21b).Nie bez znaczenia przy tym jest, że zarówno nasza nieruchomość jak również ta oznaczana w przeszłości nr 23 (21b) są nieruchomościami powstałymi z podziału "willi Elibor" i podobnie jak jeszcze kilka innych w mieście M. (bo przedwojenna willa "Elibor" obejmowała szereg nieruchomości przy dwóch ulicach) zachowały ta nazwę.4. Wykazanie rzekomego władania nieruchomością lub zarządy Gminy i istnienie lokatorów czyli inne rzeczy dla których Urząd Miasta nie chce ani potwierdzić ani zaprzeczyćNiepokojące jest to, że jeżeli przyjmiemy, ze Urzędowi Miasta pokręciły się dwie nieruchomości, to znaczy nasza z nieruchomością spod nr 23 (21b) i poświadczył, że wszystkie dokumenty dotyczące tej spod nr 23 (21b) dotyczą naszej nieruchomości - to wszystkie absurdalne działania tej instytucji zaczynają mieć jakiś pokrętny sens. Jeśli dodamy do tego, ze mógł wziąść za dobrą monetę przedwojennych nieboszczyków, którzy w trakcie prowadzonej przez niego modernizacji wylądowali na naszej nieruchomości jako władający to w ogóle się przejaśnia. Idąc po kolei:3.1. Urząd Miasta twierdzi, ze nie może wykluczyć istnienia na naszej nieruchomości lokatorów w szczególnym trybie najmu, czy wykluczyć, ze ma korespondencje prowadzona z nimi. Dla nieruchomości spod nr 23 (21b) może mieć tony takich dokumentów (o ile ich nie pogubił). My szukając w innych źródłach sami zdobyliśmy kilka.3.2 Urząd Miasta twierdzi, że nie może wykluczyć, że nie władał nasza nieruchomością, ani że nie miał jej w zarządzie. Dla nieruchomości spod nr 23 (21b) może mieć tony takich dokumentów (o ile ich nie pogubił). My mamy nawet dowody nawet na to, ze nieruchomość tą remontował, a koszty remontu wpisał na jej hipotekę (oczywiście księgi wieczystej prowadzonej dla nieruchomości przy K** 23 a nie naszej)3.3 Urząd Miasta nie wie z jakimi nieruchomościami graniczy ćwocza działkaJeśli nasza nieruchomość w Urzędowej świadomości skrzyżowała się z dawną nieruchomością nr 23 (21b) to rzeczywiście staje się to problematyczne zwłaszcza wobec faktu, że nieruchomość spod nr 23 (21b) została podzielona w nieco inny sposób niż dawna działka której połówką jest nasza nieruchomośćI tak dalej i tak dalej...Składając to wszystko razem, gdyby (oczywiście mówimy hipotetycznie) Urząd Miasta lub jakiś inny podmiot na podstawie dokumentów wyciągniętych z urzędowego bałaganu postanowił przejąć naszą nieruchomość to miałby do swojej dyspozycji:1. udokumentowanych lokatorów, wykonywane przez jakąś instytucję państwową remonty oraz rozbiórkę nieruchomości (co prawda z nieruchomości po lewej)2. doskonale udokumentowanych nieżyjących właścicieli (co prawda z nieruchomości po prawej)3. brak księgi wieczystej (na skutek błędnie wypełnionej rubryczki w ewidencji gruntów)4. udokumentowane istnienie w przeszłości innego budynku niż istnieje naprawdę i jest opisany w księgach wieczystych (tj.dokument Pana Krzysia).Innymi słowy gdyby jakaś grzebiąca po miejskim archiwum Pani Urzędniczka się uparła to może znaleźć kwitów na kilka zasiedzeń, przejęć spadków czy cokolwiek jej fantazja mogłaby podpowiedzieć. Mogłoby co prawda zastanowić ją to, że poza dokumentami które pasują do teorii o komunalnym budynku zasiedlonym przez lokatorów z nieobecnym właścicielem są jeszcze dokumenty które tą teorię całkowicie obalają, ale jak wielokrotnie mieliśmy okazję się już przekonać zastanawianie się nad czymkolwiek nie jest mocna stroną pracowników tutejszego urzędu.Jeśli natomiast na podstawie makulatury którą wymieniliśmy powyżej tutejszy Sąd w jakiś sposób dokonał zasiedzenia, nabycia spadku czy innego "ustalenia" tzw rzeczywistego stanu prawnego, a tym samym przeniósł na kogoś innego prawa własności (czego jak już wielokrotnie podkreślaliśmy nie chce wykluczyć) to niestety musimy stwierdzić, że zastanawianie się nad czymkolwiek nie może tez być również mocną stroną tutejszego Sądu. Zwłaszcza wobec tego, co się zdarzyło później czyli ciągnącej się od kilku lat próby obalenia naszych praw własności pod jakimkolwiek pozorem nie mówiąc nam przy tym o co chodzi. Bo (jeśli rzeczywiście Sąd zrobił coś takiego jak tutaj opisaliśmy) to gdyby wyjaśnił od razu moglibyśmy nawet wziąść za dobrą monetę, że to jakiś wyjątkowo pechowy splot głupoty oraz innych okoliczności. Tymczasem po tych kilku latach i kilku podobnych przypadkach na które trafiliśmy to wygląda raczej na normalny trwający latami proceder bezprawnego przejmowania nieruchomości w oparciu o hmm... urzędowy bałagan. Mimo wszystko mamy jednak nadzieję, że tutejszy Urząd Miasta, Starostwo, PINB, Sąd oraz Prokuratura zdoła podać jakieś inne rozwiązanie tego co wyczyniali od ponad 5 lat.
Podsumowanie tygodniaNa początku tygodnia zostalismy nieco zaskoczeni przez instytucje lokalne w osobie Kierownik od Geodezji w Urzędu Miasta, która przysłała nam pismo gdzie beztrosko zasugerowała, że jak nie podoba nam się, że pozwolenie na "nadbudowę" wydane przez Pana Krzysia nie dotyczy tej nieruchomości, dla której prowadzone sa księgi wieczyste to możemy je sobie ksiegi wieczyste do do tego dokumentu dostosowac. Ze zdziwienia nad tym jak tej nieszczęsnej istocie która może naszą nieruchomość najprawdopodobniej zobaczyć z okien swojego zakładu pracy (iprzekonac się, ze dokument Pana Krzysia to bzdura) mogło przyjśc coś takiego do głowy - szczęki opadły nam do samej ziemi.Zajeci ich podnoszeniem nie bylismy w stanie niestety wysłać do instytucji kontrolnych tyle maili ile zaplanowaliśmy w których prostym językiem tłumaczymy im, że jeśli okazuje się, że jakiś powiat robi je w trąbę to udawanie, że nic się nie widzi nie jest najlepszym pomysłem. Może to i lepiej bo dotychczas otrzymana korespondencja właściwie i tak na 100% przekonuje nas, że jakiekolwiek dalsze tłumaczenia są bezsensowne. Bawiliśmy się co prawda myślą, że może jeszcze nie docenilismy stopnia analfabetyzmu funkcjonalnego ich pracowników. Być może powinnismy im jeszcze narysować komiks odnośnie tego co chcemy przekazać (najlepiej taki o poziomie komplikacji ala Teletubisie ). Jednak lepszym pomysłem będzie chyba przekierowanie naszych zapytań do instytucji nadrzędnych (co ma tą dodatkową zaletę, że pozwoli ustalić jak wysoko mozna zajść w hierarchi instytucji państwowych bez umiejętności czytania ze zrozumieniem).Kończąc chcielibyśmy jednak jeszcze raz wyrazić zdziwienie ile bigosu może narobic sprawa która najprawdobniej trzyma się wyłącznie na tym, że kilka lat temu jakaś pani urzedniczka wyciągnęła z archiwum dokument o wiarygodności kwitu z pralni,przystawiła pieczątkę "zgodny z oryginałem" i puściła w obieg. Oczwiście pod warunkiem, ze w instytucjach kontrolnych zatrudnia sie funkcjinalnych analfabetów.
Kto wykorzystał Pana Krzysia ? cz. II
Myśleliśmy, że lokalnie nie uzyskamy już żadnych interesujących informacji odnośnie tego kto wykorzystał Pana Krzysia kiedy otrzymaliśmy pismo od Pani Kierownik od Geodezji w Urzędzie Miasta. Pismo stanowiło odpowiedź na pismo, które opublikowaliśmy powyżej (w części "Urząd Miasta uwiarygadnia dokumencik") w którym wnosiliśmy o:" .....dokonanie jawnego uzgodnienia decyzji nr 933014 z 1993 roku podpisanej przez ówczesnego Burmistrza Miasta M. z księgami wieczystymi prowadzonymi dla nieruchomości przy ulicy K** 53 i 55 w M** oraz stanem faktycznym dobrze udokumentowanym za co najmniej ostatnich 25 lat. Uzgodnienie powinno być formalnością ponieważ istnienia pod wskazanym adresem nieruchomości na planach której wydano decyzję nie potwierdza nawet inwestor nadbudowy będącej przedmiotem decyzji, ani wykonawca projektu.Wyrażam zarazem zdziwienie, ze decyzja wydana na planach nieruchomości nie istniejącej pod wskazanym adresem jest przechowywana jako dokument wiarygodny i jako taki udostępniana innym instytucjom państwowym......" Pani Kierownik od Geodezji odpisała..."W odpowiedzi na Pani pismo z dnia 30 grudnia 2012 roku (...) informuję że postawą uzgodnienia treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym jest art 10 Ustawy o księgach wieczystych i hipotece (..). o takie uzgodnienie wnosić może osoba mająca interes prawny w usunięciu wskazanych niezgodności. Gmina M** takiego interesu nie posiada, więc ewentualne wszczęcie działań przez sąd wieczystoksięgowy w trybie art 10 ustawy leży w pani gestii "Wygląda więc na to, ze Pani Kierownik od Geodezji w Urzędzie Miasta uważa, że to księgi wieczyste powinny zostać uzgodnione z dokumentem wystawionym przez Pana Krzysia (czyli zmienione tak by odzwierciedlały stan faktyczny i prawny z tego dokumentu), a nie odwrotnie. I bynajmniej nie przeszkadza jej, ze rzeczywiście istniejący stan faktyczny odzwierciedlają księgi wieczyste a nie dokument Pana Krzysia. No cóż najwyraźniej nie przyszło jej do głowy, że jednak według obowiązującego prawa to księgi wieczyste, a nie stare pozwolenia na budowę są uważane za najmocniejszy tytuł własności. Tym bardziej jeżeli to stare pozwolenie na "nadbudowę" nie odzwierciedla rzeczywistości, a księgi wieczyste i owszem - co pani Kierownik może sobie najprawdopodobniej ustalić z okien Urzędu Miasta, nawet za pomocą niespecjalnie dobrej lornetki).Jednak wygląda na to, że uzgodnieniem rzeczywistości z dokumentem podpisanym przez Pana Krzysia zajął się już nadzór budowlany, który prowadzi postępowania w oparciu o ten dokument, a ponieważ nie zgadza się on z rzeczywistością, to wymyśla sobie prace budowlane. W końcu jeżeli jeżeli nie widać "w realu" nieruchomości na planach której pan Krzysiu wydał pozwolenie to oznacza, że ja przebudowano. Logiczne, nie??Trzeba przyznać, że powiat ma specyficzna kulturę prawna, której nawet Bareja by nie wymyślił. Żeby jednak mieć pełen obraz musimy powrócić na chwile do powiatu i wyjaśnić jeszcze co nie co. p.s.Wszystkich funkcjonariuszy państwowych, którzy jak dotychczasowa korespondencja wskazuje przebierają nogami, najwyraźniej nie mogąc się doczekać aż zostaną uwiecznieni w księdze Guinessa jako najdłuższa lista hmm.... (tu należy wstawić sobie tytuł jednej z powieści Dostojewskiego) , którzy dali się wkręcić w uwiarygadnianie powiatowych fantasmagorii - za krótka zwłokę najserdeczniej przepraszamy.więcej tutaj
Pani D. K podbiła nasze serca dwukrotnie. Po raz pierwszy uznawszy w 2011 roku, ze WINB i PINB w G nie popełnili jeszcze wystarczającej ilości nieprawidłowości, aby wyłączyć ich z prowadzenia spraw związanych z nasza nieruchomością. Przymuszanie właściciela by utrzymywał swoja własność w stanie stanowiącym zagrożenia dla zdrowia w żadnym wypadku nie wskazuje, ze w swoim postępowaniu organ państwowy nie jest bezstronny i obiektywny.Drugi raz Pani D. K. wprawiła nas w osłupienie gdy odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji po tym jak wykazaliśmy, ze były one procesowane w oparciu o nieprawdziwe fakty i wadliwe dokumenty. Podobno Sądownictwo Administracyjne odprawiło nad dokumentacja jakiejś abra kadabra i wszystko jest OK.Możemy tylko pogratulować pani D. K. jej kontaktu z rzeczywistością. Tak się składa, że nieprawidłowości w działaniu WINB i PINB, które nie były wystarczające dla odsunięcia ich od sprawy doprowadziły do uszczerbku na zdrowiu i konieczności zaprzestania korzystania w własnej nieruchomości. Co w naszej ocenie pozostawiło GUNB z ręka w przysłowiowym nocniku. A na domiar złego nieruchomość z decyzji, których unieważnienia pani D. K odmówiła nie raczyła się zmaterializować co sprawiło, że GUNB ma już w nocniku nie tyko ręce ale i głowę.Głównego Inspektora Nadzoru BudowlanegoDyrektor Generalny Głównego Urzędu Nadzoru BudowlanegoSzanowni Państwo,Kontynuujemy internetowy happening mający na celu JAWNE ustalenie powodów dla których księgi wieczyste prowadzone na terenie III RP nie są w praktyce uznawane za wiarygodne w obrębie szeregu instytucji.Do tej pory nie uznali Państwo działań podejmowanych w związku z nieruchomością przy ul K** 53 w M** w ciąg ostatnich 5-6 lat za patologię, co musi budzić nie tyle niedowierzanie ile podejrzenie, ze po prostu zostali Państwo poinformowani o ich istnieniu zbyt skomplikowanym językiem.Jako wyraz życzliwości upraszczamy słownictwo w którym prowadzimy z Państwem korespondencję nie chcąc, aby zbyt skomplikowane zdania były przyczyną niezrozumienia przez Państwa charakteru problemu w który zostali Państwo, w naszej ocenie na własne życzenie wplątani. .Poniższe pytania dotyczą działań Pani D. K. w sprawach zakończonych wystąpieniem postanowień DON/ORZ/7200/822/15 KWL, DON/ORZ/7200/823/15 KWL i są zadawane w trybie dostępu do informacji publicznej. 1. Czy mają Państwo wiedzę o rzekomym istnieniu jakikolwiek dokumentu w świetle którego działania pani D. K. w sprawach DON/ORZ/7200/822/15 KWL, DON/ORZ/7200/823/15 KWL nie wyglądają jak lewitowanie w alternatywnej rzeczywistości (czyli czegokolwiek co miałoby znaczenie prawne i uwiarygadniałoby rzekome istnienie na miejscu rzeczywiście istniejącej nieruchomości pod adresem K** 53 w M** obiektu, którego dotyczyły "ustalenia" potrzymanych przez p. D. K. decyzji WINB.W tym miejscu należy wskazać, że nie kwestionujemy, że p. D. K. ma prawo przypisywać WSA magiczną moc, która sprawi, że zbadanie przez tą instytucję sprawy powoduje zmaterializowanie się obecnej w dokumentacji rzeczywistości. Jednak nie powinna tego dawać temu wyrazu w trakcie pełnienia obowiązków służbowych.2. Czy potrafią Państwo podać z jakiego źródła pochodzi wiedza do której odnosimy się w pkt 1 i czy są Państwo w stanie wyjaśnić dlaczego nie zażądali Państwo od źródła tych informacji dołączenia dowodu ich prawdziwości do akt sprawy celem dokonania jawnego uzgodnienia z rzeczywiście istniejącym stanem faktyczno-prawnym.3. Czy mogą Państwo podać inny powód niż funkcjonalny analfabetyzm dla nie zorientowania się, ze księgi wieczyste prowadzone dla wzmiankowanej nieruchomości (W***/0000****/5, W***/0005****/6, W***/0005****/3, W***/0005****/0 )muszą odzwierciedlać stan rzeczywisty a procesowanie spraw w oparciu o inne założenie jest ewidentną nieprawidłowością.4. Czy są Państwo w stanie podać cokolwiek co chociaż sugerowałoby istnienie pod adresem K** 53 w M** innego obiektu niż ten ujawniony we wspomnianych księgach wieczystych ponad to co są skłonne ujawnić instytucje powiatowe czyli pozwolenie na "nadbudowę" z marca 1993 roku wydane na planach nie istniejącej pod tym adresem nieruchomości. Przy czym istnienie nieruchomości z wymienionego dokumentu nie potwierdza nawet osoba opisana w dokumencie jako inwestor. Nie potwierdza jej również wystawiony ok miesiąc później (kwiecień 1993) wyrys z ewidencji gruntów5. Czy mogą Państwo podać jakiekolwiek nie zahaczające o absurd wytłumaczenie dla uznawania starego pozwolenia na "nadbudowę" za mocniejszy tytuł własności niż księgi wieczyste, akty notarialne, wypisy z ewidencji gruntów, budynków i lokali6. Czy uważają Państwo działania podjęte przez D. K. w sprawie DON/ORZ/7200/822/15; KWL, DON/ORZ/7200/823/15 KWL za zgodne z prawemNa marginesie wskazujemy również, że pani D. K. nie jest jedyna osobą,która zdaje się przebywać w alternatywnej rzeczywistości, więc Państwa dotychczasowa niezdolność do ustalenia przyczyn tego zjawiska musi budzić poważne zaniepokojenie. Sprawa dotyczy również świeżo mianowanej na stanowisko XX pani A. J. (poprzednio odpowiadającej za obsługę skarg i wniosków).z poważaniemLaCorruption.org
SKO c.d. 2/17/2016
Jak pewnie co bardziej spostrzegawczy czytelnicy zdążyli zauważyć to na wszelkie sposoby staraliśmy się w ciągu ostatnich kilku lat zbadać czy UMM posiada jakiekolwiek inne dokumenty potwierdzające rzekomo inny stan faktyczny naszej nieruchomości poza dokumentem wystawionym przez Pana Krzysia (pozwolenie na "nadbudowę" z 1993 roku na planach nieistniejącej nieruchomości). Generalnie wszystkie te próby zakończyły się porażką i to bynajmniej nie ze względu na to, że UMM potwierdzał, że nic nie ma,ale ze względu na to, że UMM wręcz obsesyjnie nie chce udzielać na ten temat jakichkolwiek informacji. Nietrudno zgadnąć, że przy każdym takim epizodzie zwracaliśmy się do SKO z prośbą o to, żeby jednak przymusiło UMM do uchylenia rąbka tajemnicy i za każdym razem kończyło się na tym, że SKO odmawiało.Jednym z takich przypadków był wniosek o wydanie zaświadczenia iż "w rejestrach Gminy M*** nie ma decyzji podziałów, uzgodnień geodezyjnych lub innych przekształceń, które zmieniają kształt, wielkość etc działki nr 73,obr 05-17 na inny niż ujawniony na załączonej mapce będącej wyrysem z ewidencji gruntów budynków i lokali.Jak wynika z orzeczenia SKO organ (czyli UMM)dokonał sprawdzenia swoich rejestrów i dokumentów będących przedmiotem wniosku rzeczywiście nie znalazł. Całkowicie niezrozumiałe jest więc dlaczego stwierdził, ze nie może wydać zaświadczenia, że nie znalazł, a SKO uważa, że to nie znalezienie jest wystarczającym powodem do odmowy wydania zaświadczenia o nie znalezieniu.Tworzy to ciekawą konstrukcję zwłaszcza w połączeniu z zaświadczeniem wydanym niegdyś przez UMM, że na naszej nieruchomości nie może wykluczyć lokatorów bo w tym temacie... nie znalazł u siebie żadnych dokumentów.Cóż gdyby SKO w należny sposób zbadało sprawę to być może ta kwestia by je zastanowiła (zwłaszcza, że składamy tam jakieś zażalenie dotyczące odmowy udzielenia tej czy innej informacji przez UMM raz na 2-3 miesiące). Niestety spowodowałoby to najprawdopodobniej konieczność wyjaśnienia kilku innych zagadek dotyczących działalności UMM. Na przykład to jak to się stało, że w księgach wieczystych funkcjonują dokumenty według których ten sam przedwojenny numer działki ma nasza działka oraz działka sąsiadów. Numer ten w tajemniczych okolicznościach przemigrował później na ulicę (taka wędrująca nieruchomość). Co jest interesujące zwłaszcza w kontekście tego, że robiąc modernizację ewidencji gruntów w latach 90-tych (wtedy było to w gestii UMM) na naszej nieruchomości umieszczono dwóch przedwojennych nieboszczyków z tej sąsiedniej działki, a z kolei przedwojennych właścicieli naszej działki wywalono na ulicę. Pozostaje więc mieć nadzieję, że w obrębie kwartału poza fikcyjną nieruchomością (o której skwapliwie poświadczył Pan Krzysiu w dokumencie wystawionym w czasie kiedy był burmistrzem miasteczka M.) nie ma jeszcze jakiś innych wędrujących nieruchomości. Prezes Samorządowego Kolegium Odwoławczego w ***Wiceprezes Samorządowego Kolegium Odwoławczego w ***Skład orzekający w sprawie KOA/2433/Zs/15 B Z- S, M S, K SSzanowni Państwo,Kontynuujemy internetowy happening mający na celu JAWNE ustalenie powodów dla których księgi wieczyste prowadzone na terenie III RP nie są w praktyce uznawane za wiarygodne w obrębie szeregu instytucji.Do tej pory nie ujawnili Państwo niczego co by chociażby w sposób nie mający znaczenia sugerowało, że istniejąca sytuacje faktyczno - prawna dla nieruchomości pod adresem K** 53 w M** jest inna niż ta ujawniona w prowadzonych dla niej księgach wieczystych.Stawia to Państwa w sytuacji wysoce niepoważnej instytucji, która kwestionuje zapisy ksiąg wieczystych ze 100- letnia ciągłością mając do dyspozycji co najwyżej stare pozwolenie na "nadbudowę" wydane na planach nieistniejącej pod tym adresem nieruchomości. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, ze jej istnienia nie potwierdza ani osoba opisywana w pozwoleniu jako "inwestor", ani ówczesny Urząd Miasta, który w wyrysie wystawionym niecały miesiąc później (kwiecień 1993 roku) umieścił właściwą nieruchomość.Sugerujemy więc jak najszybsze przyjęcie do wiadomości, że mogą być Państwo robieni od kilku lat koncertowo w balona i podjęcie działań, które pozwolą choć w części przywrócić powagę państwa instytucji.Ze swojej strony, jako wyraz życzliwości upraszczamy słownictwo w którym prowadzimy z Państwem korespondencję nie chcąc, aby zbyt skomplikowane zdania były przyczyna niezrozumienia przez Państwa charakteru problemu w który zostali Państwo, w naszej ocenie na własne życzenie wplątani. .Poniższe pytania dotyczą postanowienia KOA/2433/Zs/15 wydanego przez skład orzekający B Z- S, M S, K S. i są zadawane w trybie dostępu do informacji publicznej: 1. Czy mają Państwo wiedzę o rzekomym istnieniu jakikolwiek dokumentu, który sprawiłby, że skład orzekający w sprawie KOA/2433/Zs/15 mogły w dobrej wierze domniemać, ze pod adresem K** 53 w M** znajduje się nieruchomość do której osoba ujawniona w księgach wieczystych W**/0000****/5, W***/0005****/6, W**/0005****/3 nie ma praw właścicielskich w zakresie ujawnionym w tych księgach2. Czy potrafią Państwo podać źródło wiedzy do której odnosimy się w pkt 1.3. Czy mogą Państwo podać inny powód niż funkcjonalny analfabetyzm dla nie zorientowania się, ze księgi wieczyste prowadzone dla wzmiankowanej nieruchomości (W**/0000****/5, W***/0005****/6, W**/0005****/3, W**/0005****/0) muszą odzwierciedlać stan rzeczywisty a procesowanie spraw w oparciu o inne założenie jest ewidentną nieprawidłowością.4. Czy są Państwo w stanie podać cokolwiek co chociaż sugerowałoby istnienie pod adresem K** 53 w M** innego obiektu niż ten ujawniony we wspomnianych księgach wieczystych ponad to co są skłonne ujawnić instytucje powiatowe czyli pozwolenie na "nadbudowę" z marca 1993 roku wydane na planach nie istniejącej pod tym adresem nieruchomości. Przy czym istnienie nieruchomości z wymienionego dokumentu nie potwierdza nawet osoba opisana w dokumencie jako inwestor. Nie potwierdza jej również wystawiony ok miesiąc później wyrys z ewidencji gruntów5. Czy mogą Państwo podać jakiekolwiek nie zahaczające o absurd wytłumaczenie dla uznawania starego pozwolenia na "nadbudowę" za mocniejszy tytuł własności niż księgi wieczyste, akty notarialne, wypisy z ewidencji gruntów, budynków i lokali6. Czy uważają Państwo działania podjęte przez skład orzekający w sprawie KOA/2433 za zgodne z prawemz poważaniemLaCorruption.org
Wojewoda po raz pierwszy
Ostro protestując przeciwko budowie za płotem chyba bardzo wkurzyliśmy pewne osoby. Mamy nawet wrażenie, ze w pewnym momencie próbowano pozbyć się nas jako stron sprawy wypisując różne androny i dopisując poprzednich właścicieli jako strony sprawy (co ciekawe Pani Sąsiadki pomimo iż jakby na to nie patrzeć jest właścicielka prawie 1/6 nieruchomości nigdy na liście stron sprawy nie umieszczono - z czym ona nie wydaje się mieć żadnych problemów).Prawdę mówiąc to i nam ten incydent wydawał się czymś mało znaczącym. jednak ktoś życzliwy poradził, aby ta sprawę wyjaśnić. Myśleliśmy, ze to formalność, ale nic z tego. Boksowaliśmy się kilka lat. W końcu podirytowany Wojewoda zażądał od Starosty wypisów i wyrysów dla bodajże wszystkich działek sąsiadujących z nieruchomością na której planowano inwestycję. W naszej naiwności wierzyliśmy, że daje to szansę na wyjaśnienie chociaż tej sprawy. Ale do przesłania wypisów i wyrysów nie doszło bo ....... inwestor zrezygnował ze swojej inwestycji strzelając przy tym potężnego focha.Sprawa wygląda więc co najmniej interesująco. Przynajmniej na tyle by umieścić na liście wszystkich funkcjonariuszy państwowych, którzy nie szczędzili czasu, papieru, tuszu i klawiatury, aby tylko nam niczego nie wyjaśniać i o niczym nie informować.Wojewoda **Wicewojewoda **Pani M S związku ze sprawa WIŚ.I.MK/7144-Gr/26/08Szanowni Państwo,Zainspirowani trwającym od kilku lat uporem z jakim odmawia się wyjaśnienia w JAWNYM procesie powodów dla których wszystkie sprawy związane z nieruchomością znajdująca się pod adresem K** 53 w M** procesowane są tak jakby na jej miejscu znajdowało się coś innego- postanowiliśmy wyjaśnić sprawę w JAWNYM happeningu internetowym.W związku z powyższym w trybie dostępu do informacji publicznej (inne tryby wyjaśnienia sprawy zostały wyczerpane) zwracamy się z następującymi zapytaniami związanymi na początek ze sprawą o sygn. WIŚ.I.MK/7144-Gr/26/08 w zakresie procesowanym przez panią M. S. (pisma z dn. 22.03.2013, 11.07.2013)1. Czy są Państwo w stanie podać numer karty sprawy (i przesłać jej elektroniczną kopię) w której znajdują się informacje o rzekomym istnieniu pod adresem K** 53 w M** nieruchomości w stosunku do której prawo jeszcze w 2011 roku mieli E i M C2. Jeżeli odpowiedź na 1 pytanie jest negatywna to czy są Państwo w stanie zidentyfikować źródło przekazywanej poza aktami sprawy informacji w zakresie opisanym w pkt 1 i wyjaśnić dlaczego do tej pory okoliczności i podstawy dla uwzględnienia tych osób jako stron sprawy wydają się być najpilniej strzeżoną tajemnicą.3. Czy są w stanie Państwo podać inne wytłumaczenie niż funkcjonalny analfabetyzm osób rozpatrującego sprawę WIŚ.I.MK/7144-Gr/26/08 dla nie zorientowania się po zapoznaniu się z jej aktami, że wszelkie informacje o innym stanie faktyczno-prawnym nieruchomości przy ulK** 53 w M** niż ten ujawniony w prowadzonych dla niej księgach wieczystych W**/0000****/5, W***/0005****/6, W**/0005****/3, W**/0005****/0 nie mogą być prawdziwe, a według tych ksiąg wymienione osoby zbyły swoje części nieruchomości w 2008 i 2009 roku?4. Czy w obrębie Państwa instytucji za naruszanie prawa uważane jest uwiarygadnianie nieistniejących faktów (wstępnie rzekomo"ustalonych" na podstawie ewidentnie wadliwych, lub irrelewantnych dokumentów) poprzez przepuszczenie ich przez szereg postępowań np sądowych czy administracyjnych prowadzonych z naruszeniem zasady jawności. (czyli prowadzonych przy założeniu prawdziwości rzekomo"ustalonych" faktów, bez dołączania jakichkolwiek informacji o nich do akt sprawy).5. Czy są Państwo w stanie wykazać na jakikolwiek inny dokument poza pozwoleniem na "nadbudowę" z 1993 roku wydanym na planach nieistniejącej nieruchomości, który mógłby być rzekoma podstawą "ustalenia" innego stanu faktyczno-prawnego nieruchomości pod adresemK** 53 w M** niż ujawniony w księgach wieczystych W**/0000****/5, W***/0005****/6, W**/0005****/3, W**/0005****/0 i który następnie był uwiarygadniany w sposób opisany w pkt 4.6. Czy uważają Państwo działania pani M S w sprawie WIŚ.I.MK/7144-Gr/26/08 za zgodne z prawem.Pragniemy zauważyć, że uchylenie się Państwo od złożenia należytych wyjaśnień poprzez udzielenia wyczerpujących odpowiedzi na zapytania 1-6 będzie kolejnym potwierdzeniem, ze nie są Państwo wytłumaczyć w sposób racjonalny działań podjętych w sprawie WIŚ.I.MK/7144-Gr/26/08W naszej opinii nie będzie wówczas żadnych prawnych przeszkód dla publicznego uwiecznienia pani M S jako jednej z osób które wygłupiły się dając się wkręcić w procesowanie sprawy w oparciu o nieistniejący stan faktyczno prawny, czyli uwiarygadnianie alternatywnej rzeczywistości rzekomo"ustalonej" na podstawie starego pozwolenia na "nadbudowę", którego wiarygodności zaprzecza nawet jego wnioskodawca.Z poważaniem laCorruptionPo więcej szczegółów zapraszamy na stronę LaCorruption.org
WSA po raz kolejny
Przegląd orzeczeń w kwestiach dokumentów wystawionych przez Wojewodę postanowiliśmy zacząć od postanowienia VII SAB/Wa 85/13. Postanowienie to było skarga na bezczynność w udzieleniu informacji na jakiej podstawie Wojewoda uznał poprzednich właścicieli naszej nieruchomości za strony sprawy pomimo iz od zbycia przez nich nieruchomości minęło kila lat.Sąd administracyjny uznał, że nie jest od rozpatrywania tego typu przewlekłości. Na dowód tego umieścił całą listę działań administracji państwowej i jednostek samorządowych do kontroli których ma się obowiązek zniżać. Jak rozumiemy uchylanie się od odpowiedzi na pytanie na jakiej podstawie ustalono strony sprawy w zakres tych obowiązków kontrolnych nie wchodzi. Przynajmniej w rozumieniu WSA. Ubawiło nas to setnie, bo 4 punkt na liście pracowicie przepisanej przez WSA brzmiał"inne niż, określone w pkt, 1-3 akty lub czynności z zakresu administracji publicznej dotyczące uprawnień lub obowiązków wynikających z przepisów prawa;"No cóż najwyraźniej nie każdy sędzia sądownictwa administracyjnego potrafi czytać, bo w końcu jeżeli ustalenie stron sprawy nie jest "aktem lub czynnością z zakresu administracji publicznej" to czym jest?Sędziego umieszczamy na naszej liście jednak nie z powodu wypisywanych przez niego andronów, ale dlatego, ze dowiedziawszy się, ze Wojewoda w urzędowym piśmie poświadcza nie istniejący stan faktyczno-prawny musiał stosownie zareagować. w końcu poświadczanie nieprawdy w dokumentach mających domniemanie wiarygodności wypełnia znamiona art 271 kk .Oczywiście co innego jeżeli rozpatrujący sprawę sędzia wierzył, że w miejscu naszej nieruchomości znajduje się coś innego do czego prawo mają poprzedni właściciele....Do. Prezes WSAV-ce Prezesi WSA Sędzia WSA M T w związku ze sprawa VII SAB/Wa 85/13Szanowni PaństwoKontynuujemy internetowy happening mający na celu JAWNE ustalenie powodów dla których księgi wieczyste prowadzone na terenie III RP nie są w praktyce uznawane za wiarygodne w obrębie szeregu instytucji.Przypominamy, że od ok 5 lat nie dopatrują się Państwo nieprawidłowości w procesowaniu spraw tak jakby pod adresem K** 53 w M** znajdował si\ę inny obiekt niż ten ujawniony w księgach wieczystych prowadzonych dla nieruchomości pod tym adresem, lub wręcz procesują Państwo sprawy w ten sposób uchylając się od podanie przyczyn takiego działania. Wskazujemy, że z każda odmową złożenia należnych wyjaśnień coraz mniej prawdopodobne się wydaje, ze sprawa tej nieruchomości ma charakter incydentalny i wskazuje na możliwość istnienia procedur, które nie mogą współistnieć z domniemaniem wiarygodności ksiąg wieczystych prowadzonych na terenie III RP.Zgodnie z obietnicą upraszczamy słownictwo w którym prowadzimy z Państwem korespondencję nie chcąc, aby zbyt skomplikowane zdania były przyczyna niezrozumienia przez Państwa charakteru problemu.Poniższe pytania dotyczą postanowienia VII SAB/Wa 85/13 wydanego przez sędziego WSA Marię Tarnowską i są zadawane w trybie dostępu do informacji publicznej. 1. Czy mają Państwo wiedzę o rzekomym istnieniu jakikolwiek dokumentu, który sprawiłby, że osoba rozpatrująca sprawę będąca przedmiotem niniejszego zapytania mogła bez naruszenia art 231 kk uchylić się od wykonania art 304 kpk par 2 (czyli czegokolwiek, co sprawiałoby, ze rozpatrująca sprawę osoba mogła w dobrej wierze zakładać istnienie alternatywnej rzeczywistości, której księgi wieczyste prowadzonych dla nieruchomości przy ul K** 53 w M** są niewiarygodne a umieszczenie jako stron sprawy poprzednich właścicieli nieruchomości mogło nastąpić w dobrej wierze i nie wymagałoby złożenia należytych wyjaśnień w zakresie wynikającym z obowiązków administracji państwowej )2. Czy potrafią Państwo podać źródło wiedzy do której odnosimy się w pkt 1.3. Czy mogą Państwo podać inny powód niż funkcjonalny analfabetyzm dla nie zorientowania się, ze księgi wieczyste prowadzone dla wzmiankowanej nieruchomości (W**/0000****/5, W***/0005****/6, W**/0005****/3, W**/0005****/0) muszą odzwierciedlać stan rzeczywisty a procesowanie spraw w oparciu o inne założenie jest ewidentną nieprawidłowością.4. Czy są Państwo w stanie podać cokolwiek co chociaż sugerowałoby istnienie pod adresem K** 53 w M** innego obiektu niż ten ujawniony we wspomnianych księgach wieczystych ponad to co są skłonne ujawnić instytucje powiatowe czyli pozwolenie na "nadbudowę" z marca 1993 roku wydane na planach nie istniejącej pod tym adresem nieruchomości. Przy czym istnienie nieruchomości z wymienionego dokumentu nie potwierdza nawet osoba opisana w dokumencie jako inwestor. Nie potwierdza jej również wystawiony ok miesiąc później wyrys z ewidencji. gruntów5. Czy mogą Państwo podać jakiekolwiek nie zahaczające o absurd wytłumaczenie dla uznawania starego pozwolenia na "nadbudowę" za mocniejszy tytuł własności niż księgi wieczyste, akty notarialne, wypisy z ewidencji gruntów, budynków i lokali6. Czy uważają Państwo działania podjęte przez sędziego WSA M T. w sprawie VII SAB/Wa 85/13 za zgodne z prawemZ poważaniemLaCorruption.org
Sąd Okręgowy i Apelacyjny c.d.
Korespondencję z Sędzią Sądu Okręgowego AŁM zawdzięczamy sędziemu Sądu Apelacyjnego MK który zrzucił do Sądu Okręgowego pismo skierowane do Sądu Apelacyjnego i stanowiące skargę na Sąd Okręgowy. Najwyraźniej nie dopatrzywszy się w niej rażącego naruszenia prawa. A w piśmie podnosiliśmy:" Działania Sądu Okręgowego w ** muszą budzić szczególne zaniepokojenie ponieważ przedmiotem skarg składanych na działania Sądu Rejonowego w G** jest ustalenie powodów uporczywego uchylania się Sądu Rejonowego w G** wystawienia zaświadczenia iż znane mi księgi wieczyste W**/0000****/5, W***/0005****/6, W**/0005****/3, W**/0005****/0 są jedynymi księgami prowadzonymi dla nieruchomości znajdującej się przy ul.K** 53 w M** oraz iż Sąd Rejonowy w G** nie wystawił żadnych dokumentów kwestionujących stan prawnej ujawniony w tych księgach. W związku z powyższym wzywam Sąd Apelacyjny w ** do zbadania powodów dla których:- Sąd Okręgowy uporczywie uchyla się od zbadania działań Sądu Rejonowego w G** w zakresie możliwości rażącego naruszenia rękojmi ksiąg wieczystych- Sąd Okręgowy uporczywie uchyla się od zbadania działań Sądu Rejonowego w G** w zakresie uniemożliwiania osobie mającej interes prawny dostępu do danych umożliwiających jej ustalenie czy zaszło przestępstwo na jej szkodę"Trudniej nam sobie wyobrazić wyraźniejsze symptomy tego, że coś jest nie tak z działaniami zarówno Sądu Okręgowego jak i Rejonowego skoro spowijają taka mgła tajemnicy działania i rejestry, które maja obowiązek być jawne. Jednak najwyraźniej SSA niczego zdrożnego się nie dopatrzył w tym, że przed właścicielem nieruchomości ukrywa się jakieś fakty dotyczące jego własności. Czyżby sędzia Sądu Apelacyjnego nie miał wątpliwości, ze nie jesteśmy właścicielami tego co jest ujawnione w księgach wieczystych?Cóż w trudnej sytuacji rozpatrywania skargi na własną instytucję miała zrobić sędzia AŁM. Oczywiście powinna wyjaśnić sprawę. Ale najwyraźniej również uznała,że domagając się informacji o nieruchomości położonej przy ul K** 53 w M** wścibiamy nos w nie swoje spawy. Chyba to nam chciała delikatnie wyjaśnić stwierdzając, że skarga jest bezzasadna, a w uzasadnieniu wypisując ile dotychczas Sąd Okręgowy dla nas zrobił (co miało może przełożenie na ilość zużytego papieru, tuszu do drukarki i znaczków pocztowych,ale nie na wyjaśnienie sprawy).Po raz kolejny możemy więc powiedzieć, że nie rozumiemy. Czy naprawdę problemem jest wydanie zaświadczenia, że nie ma na naszej nieruchomości podwójnego ohipotekowania, a jeżeli w rozumieniu sadu jest - to czy nie prościej jest wyjaśnić sprawę w sposób jawny, a nie kręcąc męcąc i produkując tony dokumentów poświadczających, że prowadzone na terenie III RP księgi wieczyste to tylko kupa elektronicznej makulatury.do: Prezes Sądu Okręgowego w ***sędzia SO A Ł- M w związku ze sprawą Wiz 041-591/13/CSzanowni PaństwoKontynuujemy internetowy happening mający na celu JAWNE ustalenie powodów dla których księgi wieczyste prowadzone na terenie III RP nie są w praktyce uznawane za wiarygodne w obrębie szeregu instytucji.Przypominamy, że od ok 5 lat nie dopatrują się Państwo nieprawidłowości w procesowaniu spraw tak jakby pod adresem K** 53 w M** znajdował si\ę inny obiekt niż ten ujawniony w księgach wieczystych prowadzonych dla nieruchomości pod tym adresem, lub wręcz procesują Państwo sprawy w ten sposób uchylając się od podanie przyczyn takiego działania. Wskazujemy, że z każda odmową złożenia należnych wyjaśnień coraz mniej prawdopodobne się wydaje, ze sprawa tej nieruchomości ma charakter incydentalny i wskazuje na możliwość istnienia procedur, które nie mogą współistnieć z domniemaniem wiarygodności ksiąg wieczystych prowadzonych na terenie III RP.Zgodnie z obietnicą upraszczamy słownictwo w którym prowadzimy z Państwem korespondencję nie chcąc, aby zbyt skomplikowane zdania były przyczyna niezrozumienia przez Państwa charakteru problemu.Poniższe pytania dotyczą pisma Wiz 041-591/13/C podpisanego przez SSO A Ł- M i są zadawane w trybie dostępu do informacji publicznej. 1. Czy mają Państwo wiedzę o rzekomym istnieniu jakikolwiek dokumentu, który sprawiłby, że osoba rozpatrująca sprawę będąca przedmiotem niniejszego zapytania mogła nie dopatrzeć się nieprawidłowości w niezdolności Sądu Okręgowego w ** i Sądu Rejonowego G** dla potwierdzenia, że nie istnieje wielokrotne ohipotekowanie, nie ujawnione w centralnym systemie elektronicznych ksiąg wieczystych na nieruchomości znajdującej się przy ul K** 53 w M**, ani że Sąd Rejonowy w G** nie wystawił żadnych dokumentów kwestionujących stan prawnej ujawniony w tych księgach2. Czy potrafią Państwo podać źródło wiedzy do której odnosimy się w pkt 1.3. Czy mogą Państwo podać inny powód niż funkcjonalny analfabetyzm dla nie zorientowania się, ze księgi wieczyste prowadzone dla wzmiankowanej nieruchomości (W**/0000****/5, W***/0005****/6, W**/0005****/3, W**/0005****/0) muszą odzwierciedlać stan rzeczywisty i poza ewidentnym przestępstwem nie mogły zaistnieć okoliczności o których istnienia nie chce wykluczyć ani Sąd Okręgowy w **, ani Sąd Rejonowy w G** (tzn istnienia wielokrotnego ohipotekowania, czy wystawił żadnych dokumentów kwestionujących stan prawnej ujawniony w tych księgach)4. Czy są Państwo w stanie podać cokolwiek co chociaż sugerowałoby istnienie pod adresem K** 53 w M** innego obiektu niż ten ujawniony we wspomnianych księgach wieczystych ponad to co są skłonne ujawnić instytucje powiatowe czyli pozwolenie na "nadbudowę" z marca 1993 roku wydane na planach nie istniejącej pod tym adresem nieruchomości. Przy czym istnienie nieruchomości z wymienionego dokumentu nie potwierdza nawet osoba opisana w dokumencie jako inwestor. Nie potwierdza jej również wystawiony ok miesiąc później wyrys z ewidencji. gruntów5. Czy mogą Państwo podać jakiekolwiek nie zahaczające o absurd wytłumaczenie dla uznawania starego pozwolenia na "nadbudowę" za mocniejszy tytuł własności niż księgi wieczyste, akty notarialne, wypisy z ewidencji gruntów, budynków i lokali6. Czy uważają Państwo działania podjęte przez SSO A Ł- M w sprawach Wiz 041-591/13/C za zgodne z prawemZ poważaniemLaCorruption.orgPismo o analogicznej treści wysłaliśmy oczywiście do Sądu Apelacyjnego zaznaczając oczywiście, ze chodzi o działania podjęte przez SSA M K. w sprawach Wiz - 4100-327/13/W 0 Comments
Prokuratura Okręgowa c. d. 2/17/2016
O ile Zastępcy Prokuratora Okręgowego przynajmniej mają zwyczaj udzielać odpowiedzi na skargi to szeregowi prokuratorzy Prokuratury Okręgowej raczej nie mają tego zwyczaju. Przykładem niech będzie prokurator Z C, który otrzymał skargę w której napisane było:"(...) Jak wynika z treści wniosku z dnia 31.12.2012 w sprawie 2 Ds 704/12 prokurator (...) dokonała ustalenia stanu prawnego nieruchomości znajdującej się przy ul. K(...)53 w M(...) jako "brak majątku" MZ oraz "dysponowanie pomieszczeniem" [zamiast własności] AS mimo iż nie miało to żadnego pokrycia w aktach sprawy 2 Ds 704/12 oraz jest sprzeczne ze stanem prawnym ujawnionym w księgach wieczystych (...) W związku z powyższym nie można wykluczyć iż Prokuratura Rejonowa w (...) działała na podstawie ustaleń dokonanych w innej sprawie, które uznała za wiarygodne mimo iż z niewiadomych przyczyn nie dołączyła informacji o nich do akt sprawy."Bardziej jasno chyba nie można było napisać, że Prokuratura Rejonowa właśnie prowadzi postępowanie w oparciu o inny stan faktyczno - prawny niż ujawniony w księgach wieczystych i nie chce uporczywie powiedzieć dlaczego tak robi? Czego więc prokurator ZC nie zrozumiał? Oczywiście nie możemy wykluczyć, że prokurator Z C jak najbardziej zrozumiał wszystko tylko uznał, że lepszym pomysłem od ustalenia powodów zadziwiających działań Prokuratury Rejonowej będzie zrzucenie skargi do Prokuratury Rejonowej. Dlaczego? Być może Prokuratura Rejonowa poinformowała go, że Pan Krzysiu jest Wielkim Imperatorem Kosmosu i za wystawienie jakiegokolwiek dokumentu sprzecznego z jego starym pozwoleniem na nadbudowę grozi spalenie miotaczem antymaterii czy inna równie przemawiająca do wyobraźni przeciętnego prokuratora kara. Prokuratora ZC postanowiliśmy więc uwiecznić jako kolejną ofiarę powiatowych zabobonów.Prokurator Okręgowy w **Z-cy Prokuratora Okręgowego w **Prokurator Z. C w związku z pismem z dnia 18.07.2013 oznaczonego sygn. III Dsa 174/12/Gr.M.Szanowni PaństwoKontynuujemy internetowy happening mający na celu JAWNE ustalenie powodów dla których księgi wieczyste prowadzone na terenie III RP nie są w praktyce uznawane za wiarygodne w obrębie szeregu instytucji.Przypominamy, że od ok 5 lat nie dopatrują się Państwo nieprawidłowości w procesowaniu spraw tak jakby pod adresem K** 53 w M** znajdował si\ę inny obiekt niż ten ujawniony w księgach wieczystych prowadzonych dla nieruchomości pod tym adresem, lub wręcz procesują Państwo sprawy w ten sposób uchylając się od podanie przyczyn takiego działania. Wskazujemy, że z każda odmową złożenia należnych wyjaśnień coraz mniej prawdopodobne się wydaje, ze sprawa tej nieruchomości ma charakter incydentalny i wskazuje na możliwość istnienia procedur, które nie mogą współistnieć z domniemaniem wiarygodności ksiąg wieczystych prowadzonych na terenie III RP.Zgodnie z obietnicą upraszczamy słownictwo w którym prowadzimy z Państwem korespondencję nie chcąc, aby zbyt skomplikowane zdania były przyczyna niezrozumienia przez Państwa charakteru problemu.Poniższe pytania dotyczą pisma z dnia dnia 18.07.2013 opatrzonego sygn III Dsa 174/12/Gr.M podpisanego rzez prokurator Z. C. i są zadawane w trybie dostępu do informacji publicznej.1. Czy mają Państwo wiedzę o rzekomym istnieniu jakiekolwiek dokumentu, który sprawiłby, że osoba rozpatrująca sprawę będąca przedmiotem niniejszego zapytania mogła bez naruszenia art 231 kk uchylić się od wykonania art 304 kpk par 2 (czyli czegokolwiek, co sprawiałoby, ze rozpatrująca sprawę osoba mogła w dobrej wierze zakładać istnienie alternatywnej rzeczywistości, której odzwierciedleniem był sposób ustalenia stanu faktyczno-prawnego na potrzeby postępowania 2 Ds 704/12)2. Czy potrafią Państwo podać źródło wiedzy do której odnosimy się w pkt 1.3. Czy mogą Państwo podać inny powód niż funkcjonalny analfabetyzm dla nie zorientowania się, ze księgi wieczyste prowadzone dla wzmiankowanej nieruchomości (W**/0000****/5, W***/0005****/6, W**/0005****/3, W**/0005****/0 ) muszą odzwierciedlać stan rzeczywisty a procesowanie spraw w oparciu o inne założenie jest ewidentną nieprawidłowością.4. Czy są Państwo w stanie podać cokolwiek co chociaż sugerowałoby istnienie pod adresem K** 53 w M** innego obiektu niż ten ujawniony we wspomnianych ksiegach wieczystych ponad to co są skłonne ujawnić instytucje powiatowe czyli pozwolenie na "nadbudowę" z marca 1993 roku wydane na planach nie istniejącej pod tym adresem nieruchomości. Przy czym istnienie nieruchomości z wymienionego dokumentu nie potwierdza nawet osoba opisana w dokumencie jako inwestor. Nie potwierdza jej również wystawiony ok miesiąc później wyrys z ewidencji. gruntów5. Czy mogą Państwo podać jakiekolwiek nie zahaczające o absurd wytłumaczenie dla uznawania starego pozwolenia na "nadbudowę" za mocniejszy tytuł własności niż księgi wieczyste, akty notarialne, wypisy z ewidencji gruntów, budynków i lokali6. Czy uważają Państwo działania podjęte przez prokurator Z C w sprawie będącej przedmiotem niniejszego zapytania za zgodne z prawemZ poważaniemLaCorruption.org.