Source: http://czasopismo.legeartis.org/2016/09/odszkodowanie-za-pogryzienie-przez-psa.html
Timestamp: 2017-06-26 17:11:18+00:00
Document Index: 12083707

Matched Legal Cases: ['art. 77', 'art. 431', 'art. 445', 'art. 362', 'art. 442', 'art. 431', 'art. 362', 'art. 431', 'art. 444', 'art. 445', 'art. 77', 'art. 78']

by Olgierd Rudak • 30 września 2016 • 12 komentarzy Kontynuując tematykę pies a prawo dziś przechodzimy do kolejnego — jeszcze bardziej bolesnego — tematu: czy odszkodowanie za pogryzienie przez psa może być zasądzone także od współwłaścicielki zwierzęcia, jeśli w momencie zdarzenia pies był na spacerze tylko z mężem? I druga sprawa: czy osoba, która sprowokowała psa do gryzienia może być uznana za współodpowiedzialną za szkodę? (wyrok Sądu Okręgowego w Sieradzu z 16 kwietnia 2014 r., sygn. akt I Ca 66/14).
Istny A-10 Thunderbolt (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)
Rzeczy miały się następująco: w 2008 r. niespełna 13-letnia dziewczynka wychodziła z pieskiem na spacer. Jej piesek, który nie był na smyczy, podbiegł do chow-chow sąsiada i zaczął się z nim bawić. Dziewczynka podeszła do swojego pieska, żeby go zabrać, a wówczas chow-chow ugryzł ją w przedramię. (Sąsiad został uznany winnym wykroczenia z art. 77 kw — chociaż jego pies był na smyczy.)
Żona sąsiada natychmiast zabrała dziewczynkę do siebie i zdezynfekowała jej rany, a rodzice zawieźli ją do szpitala na szycie ran. Wskutek pogryzienia dziewczyna do dziś ma blizny na barku i ramieniu, co powoduje u niej dyskomfort. Dalsze leczenie wymaga pieniędzy.
§ 1. Kto zwierzę chowa albo się nim posługuje, zobowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody niezależnie od tego, czy było pod jego nadzorem, czy też zabłąkało się lub uciekło, chyba że ani on, ani osoba, za którą ponosi odpowiedzialność, nie ponoszą winy.
Stąd też dziewczynka zażądała zasądzenia solidarnie od sąsiada i sąsiadki zadośćuczynienia za pogryzienie przez psa w kwocie 20 tys. złotych, odszkodowania za koszty leczenia, dojazdy do lekarzy i zniszczoną odzież (2,5 tys. złotych), a także renty z tytułu zwiększonych potrzeb (po 150 zł miesięcznie) oraz ustalenia odpowiedzialności pozwanych za skutki pogryzienia w przyszłości.
Sąd I instancji co do zasady uwzględnił pozew. Osoba chowająca zwierzę ponosi odpowiedzialność z tytułu deliktu, nawet jeśli w chwili wyrządzenia szkody nie sprawuje fizycznego nadzoru nad czworonogiem (por. „Szkoda wyrządzona przez zwierzę”, art. 431 kc). Pozwani nie wykazali okoliczności pozwalających na obalenie domniemania winy — zwłaszcza, że mężczyzna, widząc dziecko sięgające po swego pieska, nie zareagował i nie odciągnął chow-chow. Zdaniem sądu osoba dorosła z racji swego doświadczenia powinna być bardziej uważna, zwłaszcza w przypadku nieprzewidywalnych reakcji zwierząt.
Powódka uprawniona jest zatem do żądania zadośćuczynienia za krzywdę doznaną wskutek uszkodzenia ciała (art. 445 par. 1 kc). W takim przypadku zadośćuczynienie spełnia rolę kompensacyjną — wynagradza doznane cierpienia fizyczne (ból) i psychiczne (dziewczynka cały czas wstydzi się blizn).
Jednak z racji przyczynienia się poszkodowanej do powstania szkody (art. 362 kc) sąd zdecydował się na miarkowanie kwot należnych dziewczynce, która winna pomieć świadomość, że psy należy wyprowadzać na smyczy i nie zbliżać się do obcego psa, gdyż nawet znane jej i nieagresywne zwierzę może zachować się w sposób nieprzewidywalny (gdyby jej piesek był na smyczy i nie podchodziłaby do chow-chow, nie doszłoby do pogryzienia). Stopień przyczynienia się dziewczynki do wypadku oceniono na 10%.
Z tego względu sąd I instancji zasądził na rzecz dziewczynki 9 tys. złotych zadośćuczynienia, 2250 złotych odszkodowania tytułem poniesionych zwrotów koszów leczenia oraz — ponieważ skutki pogryzienia będą odczuwalne przez dłuższy czas, a maści i lekarstwa kosztują 100 złotych miesięcznie — 90 złotych miesięcznej renty (art. 442 par. 2 kc).
Od takiego wyroku apelowali pozwani, zaś sąd II instancji częściowo przyznał im rację: skoro dziewczynka wyprowadzała swojego pieska bez smyczy, i to ona podbiegła do chow-chow, to szkoda jest skutkiem sytuacji spowodowanej przez poszkodowaną. I chociaż dziecku, które nie ukończyło 13 roku życia nie można przypisać winy, to można od niego wymagać orientacji co do skutków nieostrożności (w uzasadnieniu wyroku mowa jest nawet o kopnięciu chow-chow). Stąd też dziewczynce można przypisać przyczynienie się do szkody w wyższym stopniu — 25%. (Ale nie więcej, bo dorosły powinien jednak umieć odciągnąć psa, który ugryzł dziecko.)
Dlatego kwoty określone wyrokiem zostały proporcjonalnie pomniejszone: 7,5 tys. złotych zadośćuczynienia za skutki pogryzienia przez psa, 1875 złotych odszkodowania, comiesięczną rentę w wysokości 75 złotych
Nietrafne były natomiast zarzuty pozwanej kobiety, iż nie może być ona zakwalifikowana jako osoba chowająca psa. Niezależnie od tego czy została orzeczona separacja małżeńska, mieszkała ona z mężem, zatem z punktu widzenia art. 431 kc jest odpowiedzialna za szkodę wyrządzoną przez zwierzę — zatem odszkodowanie za pogryzienie przez psa może być zasądzone i od niej.
Tags: art. 362 kc art. 431 kc art. 444 kc art. 445 kc art. 77 kw pies zadośćuczynienie	Post navigation
← Włączanie się do ruchu po krótkotrwałym zatrzymaniu (np. wypuszczeniu pasażera)
Elektroniczna forma czynności prawnej (art. 78(1) kc) →
A ta renta to na jak długo została przyznana? Czy zostało to określone w wyroku?
I czy taka renta podlega waloryzacji?
Pies zawinił, sąsiadkę powiesili. Sprawa obliczona na wyciągnięcie maksymalnego odszkodowania, stąd na takie okoliczności lepiej mieć odpowiednie OC. Nie czytałem wyroków, bo nie warto – na pewno obie strony ubarwiają odpowiednio zdarzenie, a sądom nie opłaca się (czasowo) ustalać „stanu faktycznego” zgodnego z rzeczywistością. Na mój nos, to pieski postanowiły sobie wyjaśnić kilka spraw i dzieciak wlazł pomiędzy psy – nie dziwi mnie że oberwała. Problemu nie byłoby, gdyby drugi pies też byłby na smyczy, więc według mnie sąd wyrokujący zdecydowaną winę sąsiada nawet nie raczył porządnie zbadać sprawy.
mnie ciekawi co ten chowchow zrobił z tym przedramieniem, że aż 20 tys się domagają a 9 tys sąd zasądził. Na mój nos – skoro sąd zasądził 9 tys, to szkoda musiała być na co najmniej 15 tys ;). I dlaczego przyczynienie się dziewczynki do zdarzenia zostało ocenione na 10 a pottem na 25% a nie 50% a potem 90%?
Renta jest bezterminowa (brak w wyroku informacji), zobowiązany może później wnosić o jej zmianę (lub uchylenie). Automatycznej waloryzacji nie podlega, natomiast także wierzycielka może żądać jej zmiany jeśli środek podrożeje.
I to jest właśnie rola sądu: postarać się zrozumieć okoliczności sprawy i przełożyć na stan prawny — zapewne sąd ocenił, że dziewczynka, w przypadku której nie możemy nawet mówić o zdolności do czynności prawnych (nie miała nawet 13 lat) nie dość, że NIE PONOSI WINY, to jeszcze nie musi wszystkiego rozumieć.
Nb. dlatego komputer nigdy nie zastąpi prawników (nie wszystkich).
Pieski najprawdopodobniej się bawiły, dziewczynka wkroczyła między nie zbyt gwałtownie. Nawet jeśli można sobie próbować wyobrażać argumentację „każdy psiarz wie, że rąk między psy się nie wkłada” (ciekawe jak sąd odniósłby się do takiego przedstawienia tematu), to jednak w przypadku dziecka oraz możliwości pokierowania psem, który był na smyczy — sprawy nie są takie proste.
To troszkę jak z tą sprawą
http://czasopismo.legeartis.org/2016/04/przyczynienie-sie-rowerzysty-do-wypadku.html
Jednym słowem nie opłaca się trzymać psa. Trzymanie takiego non stop w kagańcu na spacerach to imho niemal znęcanie się – nienaturalna blokada pyska zwierzęcia.
Znam przypadek kiedy właścicielkę ugryzł jej własny pies a ta twierdziła, że to czyjś. Policjanci prowadzący dochodzenie mieli przechlapane, bo jak to wykazać kiedy świadków brak? Nie pomnę jednak jak sprawa się skończyła.
Właściwie to ze wszystkim jest przerąbane: masz firmę, pracujesz, masz auto, chcesz pojechać na wakacje, chcesz kupić telewizor, etc. etc.
MSZ to szkoda była na 500, może 2X 500 (ale bez +). A że chcieli 20 – trza mieć z czego opuścić.
Leki kosztują? Na blizny nie ma leków. A przynajmniej nie ma obiektywnie potwierdzonego ich działania poza kosztami i lepszym samopoczuciem smarującego. Zresztą nawet i ta kwota 75 jest dość wysoka. Co prawda Contratubex kosztuje blisko 30 zł na tubke, ale mający ten sam skład (i tak samo niepotwierdzoną skuteczność) cepan kosztuje 15 zł za tubkę wystarczająca na 1-2 tygodnie (zalezy od wielkości blizny). Jest bez recepty
Natomiast faktem jest doznanie przez dziecko urazu i powstanie blizn
Cóż, można oczywiście zasłaniać się niewiedzą, że dzieciak nierozumny, pewnych rzeczy nie wie, może źle ocenić sytuację, ale w uzasadnieniu sąd zauważa, że osoba w tym wieku powinna realniej oceniać sytuację. Interesuje mnie jednak ustalenie tych 25% udziału w winie. Chodzi o prawne umocowanie tzw. uznania sędziowskiego, które w końcu zostało zakwestionowane przez sąd II instancji. Czy sąd zamieszał fusy z kawy? Rzucali monetą, liczyli akapity w apelacji? Może jakiś wzór mieli? Takie „widzimisię” sądu nie powinno być w ogóle dopuszczalne. Moim zdaniem, salomonowym wyrokiem powinno być oddalenie powództwa ze względu na przyczynienie się powoda do winy. Owszem, pozwanego można ukarać za (być może) niedochowanie ostrożności, ale – jak podkreśla sąd – „Ani logika, ani doświadczenie życiowe nie są przydatne przy ocenie tak dynamicznych zdarzeń jak zabawa psów, czy atak psa na człowieka, które za każdym razem mogą być inne.” Tym zdaniem – chociaż użytym w innym kontekście – sąd kładzie własny wyrok na łopatki. Z pozostałych ustaleń, jak np. niespójne bądź nieprawdziwe zeznania powódki wyłania się obraz całkowitej bezradności co do ustalenia stanu faktycznego – poza ranami kąsanymi nie ma nic pewnego. Wyrok jest więc wypadkową przypuszczeń i gdybań.
Co do tej drugiej sprawy, którą przytoczyłeś – też można rozumowanie sądu obalić jednym argumentem. Otóż nie w każdej sytuacji drogowej hamowanie jest najlepszym sposobem na wybrnięcie z problemu (nawet w aucie z ABS-em) i właśnie w tym kontekście należało rozważać zachowanie kierowcy. Pieprzenie o regulacji świateł w przeciążonym pojeździe jest najlepszym dowodem, że biegłym może zostać każdy ignorant. Oczywiście sąd opiera się na opinii biegłych, ale w skrócie obie sprawy można ująć tak, że w żadnej z nich nie została wyczerpana ścieżka dowodowa, zmierzająca do ustalenia faktów. Problemem współczesnych polskich sądów – zaciągniętym niestety z czasów, kiedy Wadzy się nie podskakiwało i Wadza miała monopol na rację – jest brak należytego przygotowania sędziów pod względem prowadzenia poprawnych wywodów logicznych, że o perełkach typu brak odpowiedzialności za wyrok nie wspomnę.
Żeby dotrzeć do granicy: żyjesz a tu, co nie zrobisz, jak się nie odżywiasz, ile nie ćwiczysz (byle nie zawodowo/profesjonalnie), w jakiej byś piramidzie energetycznej nie mieszkał – śmierć.