Source: http://zaprasza.net/a_y.php?article_id=19301
Timestamp: 2017-12-13 18:45:10+00:00
Document Index: 22649791

Matched Legal Cases: ['art. 118', 'art. 91', 'art. 220', 'art. 216', 'art. 116', 'art. 104']

O SUWERENNOŚĆ NARODU POLSKIEGO
1.	Zaproponowany w Brukseli przez prezydencję niemiecką Traktat Reformujący Unię Europejską stwarza całkowicie nową filozoficznie, politycznie i prawnie jakość, osiągniętą w drodze przewrócenia, obalenia, odrzucenia czy też zanegowania dotychczas uznawanych za obowiązujące fundamentalnych zasad pomocniczości
2.	Całkowicie nowe zasady działania Unii Europejskiej zapisane w Traktacie Reformującym, włącznie z inkorporowaną doń (nieobligatoryjną dotąd) Europejską Kartą Praw Podstawowych uprawniają do stwierdzenia, iż Traktat ten zrywa w sposób radykalny z dotychczasową postacią Unii Europejskiej zapisaną w dotychczasowych traktatach. Bowiem z chwilą wprowadzenia w życie Traktat Reformujący likwiduje w istocie Unię Europejską rozumianą jako organizacja międzynarodowa względnie suweren-nych państw narodowych, a działając w dłuższym okresie czasu, nawet samych jej członków tj. państwa narodowe.
3.	Co więcej – na mocy zwykłego gabinetowego ustalenia międzyrządowego odmówione zostaje narodom nabyte już przez nie prawo zatwierdzania konstytucji europejskiej
4.	W rezultacie przyjęcia powyższych zmian, w miejsce dotychczasowej Unii Europejskiej powołany zostaje do życia już obecnie całkowicie autonomiczny byt polityczny
5.	Idea europejskiego, ponadnarodowego, totalitarnego ze swej istoty super-państwa to przede wszystkim idea przejęcia rządów w Europie przez najsilniejsze państwa europejskie, w tym zwłaszcza przez Niemcy, z równoczesną marginalizacją wpływu mniejszych państw, takich jak Polska. Jest to równoznaczne z utratą przez mniejsze narody-państwa europejskie zdolności stanowienia o swoim własnym losie. Ten brzemienny w daleko idące konsekwencje fakt ma w tych krajach pozostać niedostrzeżony przez opinię publiczną. I tak już sama nazwa: Traktat Reformujący, wywołać ma mylne powszechne wrażenie, że chodzi zaledwie o nieznaczne ulepszenie czy modyfikację obecnego systemu unijnego. Tymczasem celem owego Trak-tatu Reformującego jest w istocie podstępne wymuszenie na narodach Europy pozbycia się przez nie ich własnej suwerenności, przynależnej im z mocy prawa naturalnego.
6.	Traktat Reformujący jest niemal w całości tym samym projektem Konstytucji Euro-pejskiej, który został odrzucony uprzednio w referendach konstytucyjnych we Francji i w Holandii. Jest to ten sam ze wszech miar wadliwy i szkodliwy, ostentacyjnie ateistyczny, antychrześcijański projekt, który przyjęty wraz z obligatoryjną, nieodłaczną Europejską Kartą Praw Podstawowych z 2000 r. umożliwia dalsze skuteczne systemowe niszczenie rodziny, zabijanie nienarodzonych i eutanazję, a przez to zasługuje bezsprzecznie na miano konstytucji europejskiej cywilizacji śmierci.
7.	Reanimacja odrzuconego uprzednio projektu konstytucji europejskiej, nazwanego obecnie Traktatem Reformującym, leży przede wszystkim w interesie europejskich antynarodowo zorientowanych, globalistycznych, kosmopolitycznych, antyreligijnych, i antychrześcijańskich sfer politycznych, które najwyra?niej zdołały Unię Europejską opanować. Kręgi te są żywotnie zainteresowane w likwidacji w sposób nieodwracalny historycznych państw narodowych i w unicestwieniu zarazem całego dotychczasowe-go dziejami uświęconego porządku wartości nadrzędnych, obowiązującego w Europie od stuleci.
8.	Nie powinno ulegać wątpliwości, że dla wspomnianych antynarodowych, globalisty-cznych, kosmopolitycznych, antyreligijnych i antychrześcijańskich sfer politycznych totalitarne super-państwo europejskie nie jest i nigdy nie będzie celem samym w sobie. Jest to zaledwie narzędzie, środek i stopień do celu ostatecznego, jakim jest ustanowienie innego super-państwa – tym razem globalnego, które nie będzie musiało się już liczyć z nikim ani z niczym, nawet z samym Bogiem.
9.	Zwiększona skuteczność działania „reformowanej" Unii Europejskiej jako ponadnarodowego super-państwa oznacza między innymi dalsze zwiększenie podatności tego superpaństwa na dyktat ze strony Banku Światowego oraz Światowej Organizacji Handlu (WTO) w kierunku wielkiej reformy rolnej, opartej o wielkoobszarowe gospodarstwa rolne z równoczesnym zniszczeniem średnich i małych gospodarstw rolnych, oraz o przemysłową hodowlę zwierząt i masową uprawę roślin genetycznie modyfikowane (GMO).
10.	Dla polskiej klasy politycznej nie powinno być wątpliwości, iż Traktat Reformujący jest to projekt totalitarnego europejskiego super-państwa, pomyślany wprawdzie na wzór federalnego państwa niemieckiego, zakładający wszakże błędnie, iż obecne narody europejskie, z własnymi językami, kulturą a nierzadko także odrębnymi systema-mi wartości, są tym samym, co niegdyś niemieckojęzyczne księstwa (obecnie landy niemieckie). To bowiem, co jeszcze w ramach niemieckiego kręgu kulturowo-językowego może być określone jako jednoczenie, to w ramach ogólnoeuropejskich, pod przemożną hegemonią którejś z potęg europejskich musi nieuchronnie przekształcić się w podbój słabszych narodów przez silniejsze. Tymczasem proponowane przez Niemcy totalitarne super-państwo europejskie, prowadząc właśnie do hegemonii państw najsilniejszych, umożliwia im poprzez narzucenie innym, mniejszym narodom własnego prawa międzynarodowego i dyktowanych przez siebie traktatów, a w szczególności Niemcom - osiągnięcie drogą dyplomatyczną tego wszystkiego, czego nie udało się im uzyskać w wyniku obydwu wojen światowych, przy pomocy czołgów. Należy przy tym pamiętać, że pomyślane na modłę niemiecką europejskie super-państwo to od pierwszych lat 80. ubiegłego stulecia cel strategiczny całej dalekosiężnej polityki niemieckiej. Warto ponadto nie zapominać, że taki właśnie, a nie inny, kształt jedności europejskiej i takie widzenie Europy sięga korzeniami hitlerowskiego podboju Europy w latach 30.-40. XX w..
11.	Jest to tym istotniejsze, że Polska jako jedyne państwo w Europie po II wojnie światowej arbitralną decyzją Aliantów, bez udziału samych Polaków, zostało terytorialnie przesunięte o kilkaset kilometrów na zachód, właśnie kosztem Niemiec, z równoczesnym uszczupleniem polskiego stanu posiadania. Zarazem aktualne brzmienie art. 118 Konstytucji niemieckiej interpretowane jest w Niemczech jako podstawa do uznawania mocy prawnej granic niemieckich z 1937 r. a tym samym - polskich ziem zachodnich i północnych za ziemie niemieckie. Tymczasem Niemcy, uzyskując na mocy tzw. Traktatu Reformującego i dzięki zasadzie podwójnej większości pozycję hegemona
12.	W tej sytuacji z najwyższym zaniepokojeniem stwierdzamy, że strona polska, nie zadbawszy wcześniej o należyte traktatowe i krajowe prawne zabezpieczenie Polski przed nieuniknionymi w tych warunkach roszczeniami niemieckimi, biorąc aktywny udział w negocjacjach na temat sposobu podejmowania decyzji w reformowanej Unii Europejskiej:
a)	przez zaakceptowanie niemieckiej propozycji, by odrzuconą Konstytucję europejską zastąpić niemal identycznie brzmiącym Traktatem Reformującym, faktycznie uznała niemiecki postulat ustanowienia w Europie totalitarnego super-państwa - cywilizacji śmierci, z równoczesną praktyczną likwidacją tworzących je suwerennych państw narodowych.
b)	godząc się na wprowadzenie podwójnej większości w pó?niejszym terminie, de facto zgodziła się na unieważnienie traktatu z Nicei, a tym samym wyraziła zgodę na odroczone zaledwie na kilka lat ustanowienie Niemiec jako hegemona, jeśli nie w całym europejskim superpaństwie, to przynajmniej w Europie Środkowo-Wschodniej.
c)	zaakceptowała zasadę nadrzędności prawa unijnego, a co więcej – całego dotychczasowego orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości jako ?ródła prawa, nad całym polskim prawem narodowym, z Konstytucją RP włącznie, w szczególności zaś,
d)	pomimo swej jednostronnej deklaracji, iż „Karta w żaden sposób nie wpływa na prawo państw członkowskich do stanowienia prawa w zakresie moralności publicznej, prawa rodzinnego, a także ochrony godności ludzkiej i poszanowania fizycznej i moralnej integralności człowieka”, strona polska faktycznie zgodziła się na przestrzeganie przez Polskę Europejskiej Karty Praw Podstawowych choćby z racji samego tylko swego uznania nadrzędności prawa europejskiego nad polskim prawem narodowym.
13.	Powyższy zastraszający w swej wymowie faktyczny wynik polskiej akcji dyplomatycznej na europejskim szczycie w Brukseli stoi w rażącej sprzeczności zarówno
z wcześniejszymi zapowiedziami ze strony polskiego MSZ obrony nadrzędności prawa polskiego nad międzynarodowym, jak też z pó?niejszymi oficjalnymi optymistycznie brzmiącymi oświadczeniami rządu polskiego, głoszącymi rzekomy nieby-wały polski sukces dyplomatyczny, uzyskany jakoby w dzięki bezkompromisowej, nieugiętej obronie polskiego interesu narodowego.
14.	Równocześnie rząd polski w osobie premiera RP Jarosława Kaczyńskiego uchyla się od oceny rezultatów brukselskich negocjacji podczas lipcowej debaty sejmowej, tłumacząc to „paranoją” w Sejmie RP. Nie można tego kroku rozumieć inaczej jak usiłowania ucięcia przez szefa rządu RP dyskusji na temat przebiegu i wyników brukselskich rozmów na szczycie i powstrzymania tym sposobem szybko narastającej fali publicznie wyrażanego niezadowolenia i krytycyzmu.
15.	Na makiaweliczny wprost cynizm polityczny i obłudę rządzących Polską zakrawa fakt, iż w momencie, kiedy natychmiast po konferencji brukselskiej podniosły się, nieprzypadkowe bynajmniej, niemieckie głosy o zwrot przez Polskę przedwojennej niemieckiej własności, premier rządu RP Jarosław Kaczyński usiłuje wprowadzić w błąd polską opinię publiczną sugerując, że polskie sądy będą mogły w dalszym ciągu ignorować prawo europejskie i w sprawach sądowych o zwrot byłej niemieckiej własności orzekać wyłącznie zgodnie z polskim interesem narodowym.
16.	W tym stanie rzeczy zmuszeni jesteśmy przypomnieć, iż ugrupowanie Prawo i Sprawiedliwość otrzymało od Narodu mandat do sprawowania władzy nie z uwagi na charyzmat i inne cechy osobowe braci Kaczyńskich, ale z uwagi na głoszony przez nich taki a nie inny program polityczny i społeczno-ekonomiczny. Doszło ono do władzy w Polsce pod warunkiem budowy IV Rzeczpospolitej, państwa polskiego bliższego tradycji katolickich i patriotycznych, wolnościowych i niepodległościowych, przywrócenia takiego państwa polskiego, za jakie przelewały krew i oddawały życie pokolenia Polaków, a także pod warunkiem działania na rzecz Europy wolnych, suwerennych Ojczyzn. Z całą więc pewnością nie było w mandacie na sprawowanie władzy przez PiS narodowego przyzwolenia na niemiecki projekt nowego ładu
17.	Ponadto w deklaracjach wyborczych PiS IV Rzeczpospolita miała być ostatecznym rozstaniem się z postkomunistyczną III RP, rządzoną przez antynarodowych liberałów i socjaldemokratów (postkomunistów), zerwaniem z umową okrągłego stołu. Jak pamiętamy, umowa ta była przymierzem sił antynarodowych i antykatolickich przeciwko rzekomemu nacjonalistyczno-klerykalnemu zagrożeniu, faktycznie więc – przymierza przeciwko całemu Narodowi polskiemu. Wolno było tedy spodziewać się, iż IV Rzeczpospolita pod rządami PiS będzie państwem bardziej polskim, a zarazem bardziej liczącym się z Narodem, bardziej temu Narodowi służebnym. Tymczasem, poprzez sugerowanie przez Premiera chorobliwej podejrzliwości w Sejmie RP wokół przebiegu i wyników brukselskich negocjacji zdaje się niestety przebijać rzeczywisty ironiczno-pogardliwy stosunek kierownictwa PiS do kwestii suwerenności narodu. Zwłaszcza w świetle szczytu brukselskiego, choć nie tylko, obiecywana Narodowi IV RP pod rządami PiS zdaje się być wierną kontynuacją ery politycznego faryzeizmu obłudy rządzących Polską. Jest to w naszym przekonaniu dalszy ciąg tego samego manipulowania polską opinią publiczną, wprowadzania w błąd Narodu, formalnego wprawdzie ale nie faktycznego suwerena, jedynego prawowitego gospodarza na polskiej ziemi, któremu rządzący jedynie winni służyć. Nadal, jak przez cały okres
18.	Nadal i wciąż jest to ta sama arogancja i samowola, która cynicznie wykorzystała przy okrągłym stole polskie odwieczne dążenie do wolności i suwerenności, by z góry za-decydować za Naród, że ma on nie tylko na drugi dzień po rozpadzie systemu komunistycznego wstąpić do Unii Europejskiej i poprzez odpowiednie zapisy w Konstytucji z 1997 r. uznać prawo unijne za nadrzędne nad polskim prawem (art. 91 ust. 2-3), pozbawić się możliwości pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązań w centralnym banku państwa (art. 220 ust. 2), ale nawet zrezygnować waluty narodowej: złotego i przyjąć euro (por. art. 216 ust. 5). Ta sama arogancja i samowola, która pozwala rządzącym utrzymywać od szeregu już lat katastrofalny deficyt w polskim handlu zagranicznym rzędu kilkunastu miliardów euro rocznie, działający na korzyść najbogatszych państw europejskich, głównie Niemiec. Ta sama arogancja i samowola, która kazała rządzącym Polską postkomunistom poprzeć wojnę w Afganistanie i w Iraku, wbrew przeważającej negatywnej opinii Narodu i bez uzyskania należytej zgody Sejmu RP, a zatem z pogwałceniem Konstytucji (art. 116 ust. 1), w tym zwłaszcza - w sposób sprzeczny z naczelną konstytucyjną zasadą suwerenności narodu. W rezultacie czego polski żołnierz, wysłany do odległego kraju, aby tam ginąć bez sensu, pomaga od kilku już lat podbijać nieznany sobie naród, a co gorsza – swoim udziałem w tej wojnie legitymizuje dokonywane tam bestialstwa i idące już w setki tysięcy ofiar cywilnych ludobójstwo na narodzie irackim. Ta sama arogancja i samowola, która nakazuje rządzącym obecnie Polską podtrzymywać polski udział w interwencji militarnej na Bliskim Wschodzie, wymierzonej jawnie przeciwko krajom islamu, a równocześnie rozważać zainstalowanie w Polsce amerykańskiej „tarczy antyrakietowej”, rzekomo w celu zwiększenia polskiego bezpieczeństwa narodowego - czyniąc w ten sposób z Narodu polskiego swego rodzaju chłopca do bicia za skutki obcej agresywnej imperialnej polityki, na której kształt zresztą nie mamy i bodaj nie chcemy mieć najmniejszego choćby wpływu. Przypomnijmy w tym miejscu, iż takie i temu podobne przypadki mają miejsce nieustannie od czasu wprowadzenia obecnej Konstytucji, pomimo, iż zgodnie z obowiązującą ustawą zasadniczą każdy poseł na Sejm RP uroczyście ślubuje Narodowi „rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej” (art. 104 ust. 2).
19.	Tradycja nieliczenia się przez rządzących z wolą Narodu polskiego i narzucania mu własnej lub obcej woli przez aktualnych rządzących jest dość długa. Jest ona z pewnością dłuższa od całego okresu komunistycznej niewoli, datuje się też znacznie wcześniej, aniżeli początki niemieckiej okupacji w czasie II wojny światowej. Suwerenność narodu, jako zasada regulująca w sposób istotny całość życia politycznego w państwie, trwała zaledwie 8 lat, tj. od momentu odzyskania niepodległości w 1918 r. do sławetnego zamachu majowego w 1926 r. Od osiemdziesięciu już z górą lat naród polski utrzymywany jest sztucznie w złudnym przekonaniu, że jego suwerenność jest mu do niczego nie potrzebna, że wystarczy mu, że istnieje względnie suwerenne państwo polskie, które jest po to, aby Polak obywatel mógł wrzucić taką czy inną kartkę do głosowania do urny i nie musiał się o nic więcej troszczyć - co najwyżej od czasu do czasu za swoich rządzących zginąć, lecz do powiedzenia w sprawie Narodu i państwa miał tylko tyle, ile mu na to rządzący pozwolą.
20.	Tradycyjny postulat suwerennego państwa, zakorzeniony głęboko w myśleniu politycznym Polaków, obecnie, w dobie coraz bezwzględniej realizowanego globalizmu, w czasach programowego likwidowania narodów jako suwerennych podmiotów, jest już dalece niewystarczający. Dzisiaj, po szczycie europejskim w Brukseli jaskrawiej niż kiedykolwiek przedtem widać, że pogłębiający się w coraz szybszym tempie proces wyobcowywania się, tj. uwalniania się polskiego aparatu państwowego spod kontroli Narodu polskiego, który ten aparat powołał do życia, może mieć dla Narodu katastrofalne wręcz konsekwencje. Dlatego też w najwyższym stopniu konieczna staje się powszechna świadomość, że samo państwo, nie wykazujące należytego poszanowania dla nadrzędnej zasady suwerenności narodu, może nawet zwrócić się przeciwko samemu Narodowi-Suwerenowi, doprowadzając do jego zniewolenia, do całkowitej utraty przezeń zdolności stanowienia Polaków o swoim losie, o losie przyszłych jego pokoleń. Nie może być zatem państwo polskie traktowane dłużej jako wartość samoistna, wartość sama w sobie, ale tylko i wyłącznie w związku z Narodem.
Zaalarmowani niemal całkowitą biernością opinii publicznej wobec niedwuznacznego za-grożenia ze strony totalitarnej Unii Europejskiej pod niemiecką hegemonią z równoczesną gro?bą likwidacji suwerennego niegdyś państwa polskiego, w walce o które ginęły pokolenia Polaków; zobowiązani nie tylko czcić rocznicami, ale i szanować na co dzień pamięć ofiar z życia i polskiej krwi poniesione przez Naród polski dla sprawy suwerenności narodu i pań-stwa polskiego, my, niżej podpisani, stwierdzamy z całym naciskiem:
Ażeby Państwo Polskie mogło nadal bezpiecznie istnieć, a zarazem została uszanowana zasada suwerenności narodu, nie tylko musi zostać bezwzględnie odrzucony Traktat Reformujący, ale na domiar musi to nastąpić także w wyniku wolnego, niezafałszowanego, ogólnonarodowego referendum, po otwartej, pełnej publicznej debacie. Winna w owej narodowej debacie paść jasna i zdecydowana odpowied? na pytanie nie tylko, co zrobić z tym traktatem reformującym, ale także – co zrobić z ugrupowaniem politycznym, przedstawiającym się w wyborach jako prokatolickie i pronarodowe, które następnie wespół z liberalną, antynarodową Platformą Obywatelską i z postkomunistami taki haniebny i samobójczy Traktat Reformujący przedkłada Polakom do akceptacji, w dodatku przedstawiając go jako niebywałe narodowe osiągnięcie.